„Za sprawą Bergoglio, zdrada została dopełniona apostazją, z poparciem dla ideologii globalistycznej, migracji, neomaltuzjanizmu, Nowego Porządku Świata i religii ludzkości” – wywiad z Arcybiskupem Viganò

Przedstawiamy wywiad prowadzony przez dr. Armando Manocchia dla włoskiego kanału Canale Italia, z arcybiskupem Carlo Maria Viganò

https://www.bibula.com/?p=13313

Dr Armando Manocchia: Począwszy od Soboru Watykańskiego II (1962-1965), infiltracja masońska w Kościele katolickim stawała się coraz bardziej znacząca. Progresywizm i relatywizm zostały użyte jako broń do podważenia wierności Tradycji. Czy arcybiskup Marcel Lefebvre, który został ekskomunikowany przez Jana Pawła II w 1988 r., przeczuwał, że katolicyzm znajduje się na skraju przepaści?

Arcybiskup Carlo Maria Viganò: Z pewnością. Abp Lefebvre był jednym z niewielu, bardzo niewielu prałatów, którzy chcieli potępić rewolucję soborową, rozumiejąc jej wywrotową naturę. Mówię „którzy chcieli”, ponieważ wielu innych prałatów rozumiało, że prawdziwa rewolucja jest w toku. Niektórzy widzieli w niej niebezpieczeństwo, inni – „wiosnę Kościoła”. Ale wśród tych, którzy widzieli niebezpieczeństwo, prawie nikt nie wiedział, jak je otwarcie potępić. Dziś rozumiemy historyczną zasługę arcybiskupa Lefebvre’a, który zbuntował się przeciwko linii dyktowanej przez soborowe politbiuro i stworzył warunki do powrotu Kościoła do doktryny i Mszy Świętej wszechczasów.

Dr Manocchia: Czy mafia z St. Gallen może być uważana za rodzaj kościelnego Światowego Forum Ekonomicznego?

Arcybiskup Viganò: Jeśli uznamy Światowe Forum Ekonomiczne za prywatne lobby, które umieściło swoich zwolenników na najważniejszych stanowiskach w krajowych i międzynarodowych instytucjach publicznych, aby narzucić globalistyczną agendę wbrew woli obywateli, to z pewnością można dostrzec analogię z mafią z St. Gallen. W podobny sposób ta kabała spiskowców umieściła swoich agentów w Kurii Rzymskiej i w lokalnych organach Kościoła, tak jak narzucała program soborowy wbrew woli wiernych. Tak jak w sferze publicznej nie istnieje tylko Światowe Forum Ekonomiczne, tak w sferze kościelnej nie istnieje tylko mafia z St. Gallen. Mamy do czynienia z globalnym zamachem stanu, który obejmuje zarówno społeczeństwo obywatelskie, jak i Kościół. Oba te środowiska są infiltrowane i kontrolowane przez osoby, które wykorzystują swoją władzę i wynikający z niej autorytet nie dla dobra instytucji, którymi kierują, ale po to, by je zniszczyć. Ten kryzys autorytetu należy potępić, ponieważ działanie tych, którzy osiągnęli najwyższe szczeble kierownictwa zarówno narodów, jak i Kościoła, jest aktem wywrotowym i przestępczym.

Dr Manocchia: Antonio Socci w swojej książce Non è Francesco [On nie jest Franciszkiem] argumentuje, że z punktu widzenia prawa kanonicznego wybór Franciszka na tron papieski nie odbył się w sposób prawidłowy i że konklawe 2013 jest nielegalne. Jakie jest Wasze, Ekscelencjo zdanie na ten temat?

Arcybiskup Viganò: Rekonstrukcje Antonio Socciego są zgodne z tym, co wymknęło się Elisabetcie Piqué, która jest bardzo blisko Bergoglio, i Austinowi Ivereighowi: wydają się wiarygodne, nawet jeśli nie są poparte jednoznacznymi dowodami. Jednocześnie jednak Stolica Apostolska nigdy im nie zaprzeczyła, a to sprawiło, że spekulacje na temat rezygnacji Benedykta XVI i manewrów mafii z St. Gallen na konklawe mnożą się, wywołując konsternację, zamieszanie i podziały wśród wiernych.

Jeśli pomyślimy o interwencjach Watykanu w niezliczonych sprawach, to milczenie w tak ważnej kwestii jest niepokojące. Jeszcze większe zdumienie budzi milczenie kardynałów, którzy uczestniczyli w konklawe. Niektórzy odwołują się do tajemnicy pontyfikalnej, ale w obliczu możliwego naruszenia norm przewidzianych w Konstytucji Apostolskiej [Universi Dominici Gregis], które spowodowałoby nieważność wyboru papieża, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego przedłużającego się milczenia.

Wiem z wiarygodnego źródła, że kiedy kardynał Giovanni Battista Re – który jako wice-dziekan Kolegium Kardynalskiego przewodniczył konklawe w 2013 roku – został zapytany prywatnie, który paragraf Konstytucji Apostolskiej Universi Dominici Gregis był podstawą do tego, aby konklawe przeszło do trzeciej kontroli w wieczór wyboru, odmówił odpowiedzi, twierdząc w sposób stanowczy i gniewny, że wszystko odbyło się prawidłowo.

Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw, a bardzo poważne szkody wyrządzone Kościołowi trzeba będzie ujawnić i naprawić.

Dr Manocchia: [Instytucjonalny] Kościół katolicki, który od pewnego czasu angażuje się w ekumenizm, zgodnie z logiką aprobaty propagowaną przez globalistyczne oligarchie, wydaje się dziś dążyć do stworzenia jednej religii, synkretyzmu, który miesza doktryny monoteistyczne z wierzeniami pogańskimi, takimi jak andyjski kult Pachamamy: czy jest to akt zabójstwa, czy raczej gest samobójczy?

Arcybiskup Viganò: Jedno i drugie. Z jednej strony skorumpowana część Hierarchii – którą dla zwięzłości nazywam głębokim Kościołem – ponieważ jest podporządkowana szatanowi, nienawidzi Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa i zamierza go zabić, tak jak to się stało z Głową Kościoła. Wiemy jednak, że tak jak Chrystus zmartwychwstał, tak i Jego Mistyczne Ciało zmartwychwstanie po swojej męce. A więc tak: ci, którzy służą diabłu, przeprowadzają morderczą akcję, choć szaloną i skazaną na niepowodzenie.

Z drugiej strony, zdrowa część hierarchii składa się w większości z biskupów i duchownych, którzy jednak akceptują ideologiczne założenia obecnej apostazji, ponieważ akceptują Sobór i nową liturgię, która przekazuje jego błędy masom. Nie chcą, aby Kościół uległ, ale łudzą się, wbrew wszelkim dowodom i po sześćdziesięciu latach niepowodzeń, że Sobór został tylko źle zinterpretowany, że nowa Msza jest źle odprawiana, ale że można powrócić do pewnej godności liturgii, że ekumenizm jest dobry, o ile jest tylko z prawosławnymi, a nie z bałwochwalcami.

Jeśli jednak nie są przekonani, że kryzys rozpoczął się wraz z Soborem Watykańskim II, jeśli nie rozumieją, że to właśnie Sobór spowodował tę katastrofę i że aby jej zaradzić, należy powrócić do wiary, moralności i liturgii, jakie istniały przed Soborem, nieświadomie stają się częścią problemu. Choć mają najlepsze intencje, reprezentują tę część umiarkowanych, którzy w obliczu ataku na wszystkich frontach, jeśli nie walczą, stanowią przeszkodę w rozwiązaniu kryzysu. Ich poparcie dla Soboru i zsekularyzowana mentalność głębokiego Kościoła sprawiają, że ich gest jest z pewnością samobójczy.

Dr Manocchia: Bergoglio objął policyjną kontrolą najbardziej tradycjonalistyczne zakony: Franciszkanów Niepokalanej, Małe Siostry Maryi Matki Odkupiciela. Czy jest on może uczulony na autentyczne powołania, czy też dobra tych zgromadzeń są dla kogoś kuszące?

Arcybiskup Viganò: W czasie, gdy Kościół cierpi z powodu drastycznego zmniejszenia się ofiar i datków składanych przez wiernych z powodu kryzysu ekonomicznego spowodowanego psychopandemią, zamykania kościołów i obrzydzenia wielu katolików do działalności Bergoglio i biskupów, jest oczywiste, że gromadzenie niewielkich pieniędzy i nieruchomości jest wygodnym sposobem na napełnienie fatalnej kasy Watykanu.

Ale prawdziwym powodem, tym, który motywuje każde działanie Kościoła bergoglińskiego, jest nieugięta nienawiść do Tradycji, której wymownym przejawem są zakony kontemplacyjne i konserwatywne. Wyobraźmy sobie gniew tych modernistów, którzy – w tym samym czasie, gdy wymierają najbardziej postępowe wspólnoty, a zakony znikają z powodu kryzysu powołań i utraty wielu osób, które porzuciły życie zakonne – są świadkami ponownego rozkwitu klasztorów i instytutów, w których panuje dyscyplina, wierność regule założyciela, prawdziwe ubóstwo, pokuta, duch skupienia i liturgia trydencka. Wszystko to sprawia, że ich [Bergoglian] porażka jest oczywista i dlatego należy ją wyeliminować, aby nie okazało się, że Tradycja ma znacznie więcej zwolenników (i miałaby ich znacznie więcej, gdyby nie była systematycznie bojkotowana) niż posoborowa religia z księżmi bez sutann, zakonnicami bez welonów, zakonnikami, którzy się nie modlą i pustymi kościołami.

W umyśle Bergoglio, jedyne powołania, które zasługują na jego aprobatę, to te modernistyczne, inkluzywne, skierowane na egzystencjalne peryferie, składające się z doktrynalnej nicości, moralnej pustki i banalnych humanitarnych sloganów. Gdy tylko jakieś powołanie wykazuje choćby mgliste oznaki bycia autentycznie katolickim i ożywionym pragnieniem oddania chwały Bogu i zbawienia dusz, jest atakowane jako wyraz klerykalizmu, nietolerancji, fundamentalizmu, sztywności… z całym bergoglińskim repertuarem mniej lub bardziej obraźliwych słów, który jest jedną z technik stosowanych do kryminalizacji przeciwnika, metodą z powodzeniem sprawdzoną już od czasów Soboru.

Dr Manocchia: Papież Franciszek wychwalał wielokulturowość, ekologizm i imigrację, przyjmował w Watykanie Sorosa i Billa Gatesa, odgrywał rolę promotora eksperymentalnych serum genowych. Czy można postawić hipotezę, że istnieje związek między jego działalnością a jego formacją jako jezuity?

Arcybiskup Viganò: Gdybyśmy mieli ograniczyć się do „hipotezowania” takiej korelacji, wykazalibyśmy się co najmniej naiwnością i lekkomyślnością. Towarzystwo Jezusowe, które było jednym z najważniejszych zakonów w Kościele, stało się celem działania diabła, który zdeprawował jego charyzmat i stopniowo go rozwiał jeszcze przed Soborem Watykańskim II, a dziś jest ono, że tak powiem, oddziałem szturmowym, za pomocą którego głęboki Kościół burzy to, co pozostało z Kościoła katolickiego, aby zastąpić go amorficzną organizacją pozarządową, która może działać jako „pojemnik” religii ludzkości pożądanej przez masonów i Nowy Porządek Świata, zgodnie z ideologicznymi podstawami określonymi przez Sobór.

Jak każdy jezuita, Bergoglio jest najpierw jezuitą, a potem katolikiem. Z tego powodu jezuitom wciąż zabrania się wstępowania na stopnie hierarchii, dlatego Argentyńczyk musiał prosić papieża o dyspensę, aby zostać konsekrowanym na arcybiskupa Buenos Aires. Gdyby dyspensa ta nie została udzielona, a zamiast tego przestrzegano by Reguły św. Ignacego, uniknęlibyśmy katastrof, których jesteśmy świadkami od 2013 roku. Jest oczywiste, że jezuici odegrali znaczącą rolę nie tylko w przeprowadzeniu rewolucji soborowej, ale także w manewrowaniu w celu wyniesienia jednego ze swoich na Tron Piotrowy.

Dr Manocchia: W 2009 r., jako sekretarz gubernatoratu, przywróciłeś budżet Watykanu w sposób godny podziwu. Z deficytu w wysokości 8 mln euro stał się on nadwyżką wynoszącą ponad 34 mln euro. Podążając w tym kierunku przejrzystości i walki z korupcją, nadepnąłeś na kilka odcisków. Potem, przypadkowo, mianowano Cię nuncjuszem apostolskim w Stanach Zjednoczonych. Czy był to przypadek, jak mawiali łacinnicy, „Promoveatur ut amoveatur” [Promować, aby usunąć]?

Arcybiskup Viganò: O mojej nominacji na nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych zadecydował ówczesny wszechwładny Sekretarz Stanu kardynał Bertone. W tym czasie byłem Sekretarzem Generalnym Gubernatoratu od lipca 2009 r., a wcześniej zajmowałem stanowisko Delegata do spraw Przedstawicielstw Papieskich w Sekretariacie Stanu. Do moich zadań należało przygotowywanie i analizowanie procesów awansu do episkopatu w Kurii Rzymskiej i w Przedstawicielstwach Papieskich.

W tej roli sprzeciwiałem się mianowaniu prałatów niegodnych lub homoseksualnych i proponowałem, między innymi, pozbawienie McCarricka kapelusza kardynalskiego. Ta moja rola sprawiła, że nie byłem popularny wśród moich przełożonych, a w szczególności u Bertone, który przekonał mnie, abym przyjął przeniesienie z Sekretariatu Stanu do Gubernatoratu, jako Sekretarz Generalny, z obietnicą, że po przejściu na emeryturę kardynała Giovanniego Lajolo awansuję na przewodniczącego. Moja praca na rzecz walki z korupcją i uzdrowienia fatalnych finansów Gubernatoratu spotkała się ze sprzeciwem niektórych osób i począwszy od 2010 r. doszło do prawdziwego „mobbingu” przeciwko mnie, z publikacją oszczerstw i zniesławiających artykułów. Te skandaliczne oskarżenia, które pochodziły z Pałacu Apostolskiego, dały Bertone pretekst do usunięcia mnie z urzędu. Poczułem się więc zmuszony do poinformowania Ojca Świętego, aby wiedział, co się naprawdę dzieje.

Papież Benedykt wezwał mnie natychmiast i zanim jeszcze zdążyłem wspomnieć Bertone o tych wydarzeniach, zaproponował, że mianuje mnie przewodniczącym Papieskiej Rady do Spraw Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej, na miejsce kardynała Velasio de Paolis. Uczynił to w następujących słowach: „Jestem przekonany, że jest to zadanie, dzięki któremu możesz najlepiej przysłużyć się Stolicy Apostolskiej”.

Nietrudno sobie wyobrazić, jakie mogły być naciski, dezinformacje i oszczerstwa skierowane przeciwko mnie, które zostały przedstawione papieżowi Benedyktowi, a które skłoniły go do zmiany zdania i mianowania mnie nuncjuszem w Stanach Zjednoczonych, nominacji, którą przyjąłem w duchu posłuszeństwa, ale nie bez cierpienia, dobrze wiedząc, że był to zamach stanu Kurii, który zamierzał zniweczyć całe dzieło uzdrowienia, jakie przeprowadziłem w Gubernatorstwie. Ojciec Święty napisał do mnie: „Utwierdzam się w przekonaniu, że Twoim opatrznościowym stanowiskiem w tym czasie jest Nuncjatura w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Z drugiej strony jestem pewien, że znajomość tego wielkiego kraju pomoże Ci podjąć wymagające wyzwanie, jakim jest ta praca, która pod wieloma względami wydaje się być decydująca dla przyszłości Kościoła powszechnego.”

Moja oficjalna misja w tym ogromnym i umiłowanym narodzie dobiegła końca, ale to wyzwanie – do którego niemal proroczo nawiązał papież Benedykt i w które mnie zaangażował – jest bardziej otwarte niż kiedykolwiek.

Dr Manocchia: Czy Twoje jasne, płomienne i odważne wystąpienia przeciwko Nowemu Porządkowi Świata przyniosły Ci nieprzyjemne konsekwencje, groźby, ataki medialne?

Arcybiskup Viganò: Już po moich rewelacjach na temat skandali ówczesnego kardynała McCarricka musiałem zadbać o swoje bezpieczeństwo. Moje wypowiedzi na temat farsy pandemicznej, która, jak pamiętam, rozpoczęła się w maju 2020 r., przyniosły mi wówczas obelgi i lincz słowny, oskarżenia o nadmierną ingerencję lub o propagowanie teorii spiskowych. Byli też tacy, którzy twierdzili, że to nie ja pisałem swoje wypowiedzi; insynuowano nawet, że cierpię na psychozę i „delirium interpretacji”, a nawet, że jestem opętany przez diabła. Nie wspomnę już o zarzutach, jakie pojawiły się po mojej wypowiedzi na temat kryzysu rosyjsko-ukraińskiego sprzed kilku dni…

Zdumiewa mnie, że te często przesadne ataki pochodzą po części także z kręgów katolickiego konserwatyzmu i tak zwanej politycznej prawicy. W wielu wypadkach ci, których uważałbym za sojuszników – sprzeciwiając się najpierw pandemicznej farsie, a potem wojennej prowokacji – okazali się stać po stronie przeciwnika, aż do uznania skuteczności i moralnej legalności tzw. szczepionek czy przedstawiania Zelenskiego jako niewinnej ofiary putinowskich dążeń ekspansjonistycznych. Rzeczywistość jest zupełnie inna, a zaprzeczanie temu lub ukrywanie tego faktu dla poparcia własnych tez lub dla posłuszeństwa wobec swoich panów nie służy niczemu innemu, jak tylko temu, by potępienie winnych i ich wspólników było jeszcze bardziej sprawiedliwe i umotywowane.

W każdym razie dziękuję Bogu i Matce Bożej, że cieszę się dobrym zdrowiem, i za ochronę, jakiej mi dotąd udzielili.

Dr Manocchia: Rząd Draghiego wykorzystał sytuację na Ukrainie, aby przedłużyć stan wyjątkowy do 31 grudnia 2022 r. Jakie są Księdza przewidywania dotyczące politycznej, gospodarczej i społecznej przyszłości Włoch?

Arcybiskup Viganò: Nie wiem, czy stan wyjątkowy Obrony Cywilnej można uznać za przedłużenie stanu wyjątkowego związanego z pandemią, który ponadto został uznany za bezprawny i niekonstytucyjny przez niedawny wyrok sądu w Pizie. Jeśli kiedykolwiek istniały jakiekolwiek wątpliwości, to jasne jest, że Draghi reaguje na działania władz ponadnarodowych, podobnie jak wielu innych przedstawicieli jego rządu i najwyższych instytucji włoskich, przy poparciu niemal całego Parlamentu. Jako członek tych lobby ma za zadanie realizować globalistyczną agendę, nawet jeśli jest ona sprzeczna z interesami narodowymi i dobrem obywateli. W istocie agenda ta polega właśnie na niszczeniu społecznej, gospodarczej, religijnej i kulturowej tkanki Włoch w celu wprowadzenia w życie Wielkiego Resetu, którego twórca i promotor Klaus Schwab spotkał się niedawno z Draghim.

Nie ośmielam się prognozować, ponieważ sytuacja jest bardzo niepewna i pełna niewiadomych. Zgodnie z planami Nowego Porządku Świata Włochy powinny się poddać, zostać najechane przez miliony imigrantów, stracić swoją katolicką tożsamość, wymazać tradycje i zostać sprzedane zagranicznym korporacjom międzynarodowym. Chcą, abyśmy byli niewolnikami z powszechnym dochodem po wywłaszczeniu wszystkiego, z usługami i dobrami publicznymi sprywatyzowanymi, upoważnionymi do podróżowania tylko w sposób, który oni uznają za dozwolony, kontrolowanymi w każdym naszym działaniu i monitorowanymi przez wieczystą zieloną przepustkę, którą będą nazywać cyfrowym identyfikatorem lub jakimś innym kuszącym eufemizmem. Tak właśnie chcieliby to zrobić.

Nie biorą jednak pod uwagę, że są podwładnymi wiecznego Przegranego i że Opatrzność Boża może postanowić oszczędzić naszej ojczyźnie zniszczenia, jeśli tylko naród włoski zrozumie, że obecne zło jest konsekwencją naszych grzechów, publicznych grzechów narodu, wszystkich narodów; karą za to, że wyparliśmy się naszej wiary, duszy naszych Włoch, za to, że odebraliśmy Chrystusowi Jego koronę jako Króla powszechnego, a więc także prawdziwego Króla naszego narodu.

Pan pomoże nam swoją łaską, ale prosi nas, abyśmy zrobili to, co do nas należy. Jeśli będziemy walczyć razem z Chrystusem, z Chrystusem będziemy świętować zwycięstwo. Jeśli nadal nie staniemy po żadnej ze stron lub, co gorsza, staniemy po stronie szatana, to z szatanem wpadniemy w otchłań.

Dr Manocchia: Czy byłby Ksiądz Arcybiskup skłonny założyć coś w rodzaju nowego Świętego Przymierza pomiędzy wszystkimi dysydenckimi siłami europejskimi, aby wspólnie przeciwstawić się diabolicznemu totalitaryzmowi techniczno-zdrowotnemu, który nas gnębi?

Arcybiskup Viganò: Niedawno wystosowałem apel o utworzenie Sojuszu Antyglobalistycznego, który mógłby koordynować sprzeciw dobrych sił różnych narodów wobec zamachu stanu dokonywanego przez elity. Ale ten Sojusz musi być inicjatywą świeckich, tak jak świeccy muszą, zarówno jako chrześcijanie, jak i obywatele, dawać publiczne świadectwo swojej wiary i angażować się w politykę. Nie zapominajmy, że kiedy Pan nas upominał: „Oddajcie Cezarowi, co jest Cezara, a Bogu, co jest Boże” (Mt 22, 21), wzywał nas nie tylko do płacenia podatków, ale także do wypełniania obowiązków wobec naszej ojczyzny, zwłaszcza gdy jest ona zagrożona przez tych, którzy za swój ostateczny cel stawiają zniszczenie tradycyjnego społeczeństwa chrześcijańskiego poprzez nieugaszoną nienawiść do Jezusa Chrystusa.

Podczas gdy wróg wyjaśniał nam szczegółowo, co chce zrobić, aby „zresetować” świat, poczynając od zdziesiątkowania ludności świata poprzez antykoncepcję, aborcję i homoseksualizm, epidemie i szczepionki, z drugiej strony „dobrzy ludzie” wydawali się zastraszeni „postępem” i wstydzili się przeciwstawić tym zbrodniczym projektom bezkompromisową propozycję społeczną i polityczną.

Podczas gdy spiskowcy szkolili swoich przyszłych przywódców na Forum w Davos i umieścili ich na szczytach państw i instytucji międzynarodowych – w istocie, praktycznie wszystkich rządzących dzisiaj, od Macrona do Trudeau, od Merkel do Zelenskiego – co robili ci, którzy troszczyli się o suwerenność państwa, ochronę życia i tradycyjnej rodziny oraz obronę religii i moralności?

Nie zrobili nic. Żadnych szkoleń, żadnych inwestycji w przyszłe klasy rządzące, żadnej akademickiej formacji katolickich przywódców według niepodlegających negocjacjom zasad. W istocie, przy bliższym przyjrzeniu się, zdrada duchowieństwa na tym polu jest obnażająca, ponieważ obok działań głębokiego państwa na polu cywilnym, a nawet niemalże w celu stworzenia jego ideologicznych i społecznych podstaw, głęboki Kościół sprzedał się żądaniom lewicy. Wolał dialog ekumeniczny od głoszenia kazań i nawracania dusz; zaakceptował rewolucyjne zasady Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i jako pierwszy odebrał Chrystusowi Królewską Koronę, stając się apostołem świeckości państwa.

Dziś, za sprawą Bergoglio, zdrada została dopełniona apostazją, z poparciem dla ideologii globalistycznej, migracji, neomaltuzjanizmu, Nowego Porządku Świata i religii ludzkości. Głęboki Kościół był nawet współwinny oszustwom pandemicznym i masowym szczepieniom, pomimo obecności w surowicy linii komórkowych pochodzących z aborcji i nieodwracalnego osłabienia systemu odpornościowego, na co one powodują; dziś z hipokryzją stoi po stronie systemu, popierając marionetkę Schwaba, Zelenskiego na Ukrainie, przeciwko prezydentowi Putinowi, który jest jedyną głową państwa przeciwstawiającą się globalizacji i zbrodniczym zasadom, które ją inspirują.

Wracając do Włoch, moim zdaniem potrzebujemy dwóch rzeczy, aby spróbować wyjść z tego kryzysu.

Pierwszą i najważniejszą jest stworzenie klas rządzących i prawdziwych przywódców politycznych, którzy będą chcieli zaangażować się w dobre zarządzanie, stosując Ewangelię w sferze społecznej. Zakłada to oczywiście, że są katolicy gotowi powrócić do integralności wiary i moralności, bez kompromisów i z odwagą odważnego świadectwa.

Drugim jest utworzenie koalicji, która zjednoczy partie i ruchy podzielające program Sojuszu Antyglobalistycznego, odkrywając również na nowo powołanie suwerenistyczne, federalistyczne i umiarkowanie liberalne, którego w ostatnich latach wyparły się partie centroprawicowe. Krótko mówiąc, chodzi o połączenie wcześniejszych doświadczeń (zwracając uwagę na popełnione błędy, aby ich nie powtarzać) z nowymi ruchami, które się rodzą. Sądzę, że pomysł ten można by powielić także w innych krajach, które w ten sposób mogłyby stworzyć wspólny front przeciwko globalistycznemu Lewiatanowi.

Tłum. LM

Oprac. www.bibula.com
2022-04-11
na podstawie: Lifesitenews (Apr 11, 2022) – „Abp. Viganò: Both society and Church ‘infiltrated’ by people who want to ‘destroy’ these institutions”

IN ESCLUSIVA: Intervista a Mons. Carlo Maria Viganò | Piazza Libertà – Canale Italia

W sklepach drożej o 15 proc. Szaleją ceny tłuszczów i mąki. Co podrożało najbardziej?

https://nczas.com/2022/04/12/w-sklepach-drozej-niz-oficjalna-inflacja-szaleja-ceny-tych-produktow-co-podrozalo-najbardziej/
W marcu br. w sklepach było drożej średnio o 15 proc. w ujęciu rocznym – wynika z najnowszego „Indeksu cen w sklepach detalicznych”. Wzrost odnotowały wszystkie z 12 analizowanych kategorii produktów.

Oficjalna inflacja w marcu wyniosła 10,9 proc. rdr.

Z cyklicznej ogólnopolskiej analizy cen detalicznych, prowadzonej przez UCE Research, Hiper-Com Poland i Wyższych Szkół Bankowych wynika, że w marcu 2022 roku w sklepach było drożej dokładnie o 15,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. Na 12 badanych kategorii podrożały wszystkie, z czego 8 zaliczyły dwucyfrowe wzrosty.

Co i o ile podrożało w sklepach

Z analizy wynika, że w marcu br. najbardziej podrożały produkty tłuszczowe. Zanotowały wzrost o 53,8 proc. rdr.

Średnio o 1/4 zdrożały rdr produkty sypkie. W tej kategorii najbardziej poszybowały ceny mąki (o 28 proc.) Cukier zdrożał o 10,1 proc.

Z analizy wynika ponadto, że niewiele mniej od produktów sypkich zdrożało średnio mięso. W porównaniu do marca 2021 r. ceny mięsa wzrosły o 22,1 proc. Najwyższy skok odnotowała wołowina (30,2 proc.), drób zdrożał – o 15,2 proc., mięso wieprzowe o 12 proc.

Wzrosty przekraczające 20 proc. odnotowały w marcu jeszcze dwie kategorie produktów – to tzw. inne artykuły w tym karmy dla kotów i psów, a także pieluchy dla niemowląt, które podrożały średnio o 21,3 proc. rdr.

A oto jak zdrożały warzywa – średnio o 20,5 proc., np. ogórki – o 28,7 proc. Dwucyfrowe skoki cen notowały w marcu również owoce – 12,3 proc. (winogrona podrożały – o 32,2 proc.), używki – 11,1 proc., a także nabiał – 10 proc. z czego najbardziej ser żółty – o 25,7 proc.

Poniżej 10 proc. zdrożały tylko napoje (7,2 proc.), dodatki spożywcze (4,5 proc.), pieczywo ( 4,4 proc.) oraz chemia gospodarcza – 2,9 proc.

W „Indeksie cen w sklepach detalicznych” przedmiotem analizy było 12 kategorii (pieczywo, nabiał, mięso, owoce, warzywa, produkty sypkie, produkty tłuszczowe, dodatki spożywcze, używki, napoje, chemia gospodarcza i inne art.) oraz 45 produktów.

Do porównania łącznie zestawiono blisko 1100 marek, w tym prawie 36 tys. cen detalicznych. Analizą objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash&carry, działające w 16 województwach.

CIA przyznaje się do podawania Amerykanom fałszywych informacji o Ukrainie

Ron Paul https://www.bibula.com/?p=133127

Pod koniec ubiegłego roku sondaż Gallupa wykazał, że zaufanie Amerykanów do mediów głównego nurtu spadło do drugiego najniższego poziomu w historii. Tylko siedem procent Amerykanów odpowiedziało, że ma „duże zaufanie” do mediów.

Media głównego nurtu zasłużyły na tę utratę zaufania i wyjaśnia ona masowy wzrost znaczenia mediów niezależnych i alternatywnych głosów w mediach społecznościowych. Reakcją na wzrost liczby niezależnych głosów w mediach był pęd do „kasowania” każdego głosu spoza przyjętej narracji głównego nurtu.

Obywatele Związku Radzieckiego czytali zmanipulowane media, takie jak Prawda, nie dlatego, że reżim podawał fakty, ale dlatego, że prawda była ukryta między wierszami tego, co podawano, a czego nie podawano. Wydaje się, że w tym właśnie punkcie znajdujemy się dziś w Stanach Zjednoczonych.

W zeszłym tygodniu w NBC News ukazał się niezwykły artykuł, w którym donoszono, że wywiad USA świadomie przekazuje mediom głównego nurtu informacje, które nie są zgodne z prawdą, a które mają być konsumowane przez amerykańską publiczność.

Innymi słowy, artykuł donosi, że amerykańskie „głębokie państwo” przyznaje się do aktywnego okłamywania Amerykanów w nadziei na manipulowanie opinią publiczną

Według artykułu NBC News, „wielu urzędników amerykańskich przyznało, że Stany Zjednoczone używały informacji jako broni nawet wtedy, gdy zaufanie do dokładności informacji nie było wysokie. Czasami wykorzystywały informacje wywiadowcze o niskim poziomie zaufania w celu uzyskania efektu odstraszającego…”.

Czytelnicy z pewnością pamiętają szokujące nagłówki, że Rosja jest gotowa użyć broni chemicznej na Ukrainie, że Chiny będą dostarczać Rosji sprzęt wojskowy, że rosyjski prezydent Putin jest karmiony błędnymi informacjami przez swoich doradców i wiele innych.

Wszystkie te informacje były produkowane przez CIA i powtarzane w amerykańskich mediach, mimo że wiadomo było iż są fałszywe. Chodziło o to, by – jak powiedział w artykule jeden z oficerów wywiadu – „spróbować wejść do głowy Putina”.

Być może taki był cel, ale w rzeczywistości CIA próbowała wniknąć w głowę Amerykanów, podając fałszywe informacje, które miały wpłynąć na postrzeganie konfliktu przez opinię publiczną. Kłamali, aby propagandowo wmówić nam, że opowiadają się za narracją administracji Bidena.

Ci, którzy przez lata prezydentury Trumpa forsowali oszustwo „Russiagate”, twierdzili, że celem „rosyjskiej dezinformacji” było podważenie zaufania Amerykanów do naszego rządu, mediów i innych instytucji. Czy nie jest ironią losu, że to sama CIA zrobiła więcej niż Rosjanie, aby podważyć wiarę Amerykanów w media, podając fałszywe historie w celu ustanowienia określonej narracji wśród Amerykanów?

Po katastrofie w Zatoce Świń prezydent Kennedy powiedział, że chciał „rozerwać CIA na tysiąc kawałków i rozrzucić je na wiatr”. Nie wyszło mu to zbyt dobrze. Jak powiedział senator Chuck Schumer – lider mniejszości demokratycznej w Senacie – w wywiadzie prowadzonym przez Rachel Maddow w 2020 r., odpowiadając na krytykę CIA przez prezydenta Trumpa: „pozwólcie, że wam powiem: Jeśli zaatakujesz społeczność wywiadowczą, to od niedzieli mają sześć sposobów, by się na tobie odegrać”.

W miarę jak na jaw wychodzą kolejne informacje o działaniach amerykańskiej Wspólnoty Wywiadowczej [federacja 18 rządowych agencji wywiadowczych – przyp.] w próbie obalenia Trumpa, wydaje się, że choć raz Schumer miał rację.

Nadszedł czas, aby powrócić do życzenia prezydenta Kennedy’ego z okresu po wybuchu Zatoki Świń. CIA posługująca się kłamstwami, by propagandowo nakłaniać Amerykanów do wojny z Rosją, to tylko jeden z tysięcy powodów, by rozrzucić na wiatr milion kawałków tej agencji.

Za: Ron Paul Institute (April 11, 2022) | http://www.ronpaulinstitute.org/archives/featured-articles/2022/april/11/cia-admits-feeding-americans-false-info-about-ukraine/

Wesprzyj naszą działalność

Alokucja obłędnego Wodza ruskiego NWO. Operacja Heksogen.

Aleksander Prochanow, Господин гексоген, Operacja Heksogen, opublikowane po rosyjsku w lipcu 2001 roku, czyli półtora roku po dojściu Pretendenta do władzy. W 2022 można kupić za… 5-6 zł, na allegro. A jest to najbardziej przenikliwa analiza tajnych nurtów, które wyniosły Putina do „władzy”.

==========================

~ Przecież ci mówiłem, wielka historia dokonuje się wielkimi wstrząsami. Przesuwa się wybuchami, społecznymi lub dynamitowymi. Świat za każdym razem przechodzi w swoją nową jakość poprzez wybuch. Jeden „wielki wybuch” zrodził wszechświat. Drugi „wielki wybuch” go zmiecie. Popatrz, jak trywialnie dożywa swoich ostatnich godzin zmurszały świat przed tym, jak wybuchnie i przejdzie w swoją nową jakość, z nową ziemią i niebem, z nową pogodną ludzkością.

Grieczysznikow wykonał teatralny gest ponad dachami.

Moskwa przestaje być „trzecim Rzymem” i staje się w końcu „Nowym Jeruzalem”…

Ty bluźnisz. Urządzasz teatr, ubierając w niego zwyczajne bestialstwo. Zamierzasz za pomocą krwi stworzyć nowy świat, ale właśnie krew zrobi go beznadziejnie starym, staroświeckim i zmurszałym. Bez względu na to, jakimi to oryginalnymi technologiami byłby naszpikowany „Projekt Suahili”, te technologie doprowadzą w przyszłości do zbrodniczego przelania krwi, a krew zniszczy projekt…

A to są słowa świętoszka, słowa przegranego. „Projekt Suahili”, o którym masz bardzo powierzchowne wyobrażenie, jest ogromny jak labirynt, który stoczył całe spróchniałe, zgniłe wewnątrz społeczeństwo. Zbudowany jest tak, że jeśli zniszczona jest jego jedna gałąź, niepomiernie wzmacniane są inne. Jeśli zapala się jedna jego część, to inne na tym tylko wygrywają. „Projektu” nie można zniszczyć, bo od tego tylko staje się mocniejszy. Urządzony tak, że wciągnięta w niego jest cała ludzkość i nie ma ani oprawców, ani ofiar, ani winnych, ani sędziów. Wszystkich obejmuje apokaliptyczna zgroza i ludzie będą błagać, by ich uratować. A wtedy przyjdzie Zbawiciel. Przyjdzie Wybraniec. Wskaże winnych. I nawet jeśli oni nie będą winni, ludzie rzucą się na nich i rozszarpią…

Czego wy chcecie? Władzy nad światem? Przecież nie jesteś młody, niedługo umrzesz…

A może nie umrę. A ty, jak zwykle, zgadłeś – właśnie władzy i właśnie nad światem. Władza nad osadą czy chutorem, czy nad gubernią, czy nad Moskwą, czy Nowym j-orkiem, czy, jak dziś mówią, nad Eurazją, czy nad Europą i krajami NATO, nad całą półkulą, zachodnią czy wschodnią to jeszcze nie władza. Władza w całej 'pełni powinna być światowa, i tylko wtedy może być realnym instrumentem historii. Drobni tyrani, tępi dzielnicowi, żałośni faworyci – sądzą, że władza potrzebna jest po to, by dzięki niej zdobyć dużo pieniędzy i kobiet albo założyć imperatorskie teatry, lub utworzyć kosmiczną armię.

Prawdziwi władcy, od Czyngis-chana do Aleksandra Macedońskiego, od Cezara do Karola Wielkiego, od Napoleona do Stalina, dążyli do władzy, żeby ją zrobić narzędziem historii. Objąć z pomocą władzy całą ludzkość, wszystkie przestrzenie wszystkie zasoby ziemi i na koniec otrzymać upragnioną możliwość rządzenia czasem. Skończyć z podzielonym człowieczeństwem, z bezmyślnym handlowaniem zasobami, umysłami, zaprzestać wojen, rozstać się z herezjami, niedorzeczną różnorodnością języków, przez które narody nie rozumieją się wzajemnie.

Oto dlaczego wielkie imperia przeszłości stoją wyżej od wielkich republik. One miały w sobie ideę zjednoczonej ludzkości, zdolnej usłyszeć i wcielić ideę Boga. Oto dlaczego dzisiejsza liberalna obmierzła Rosja jest gorsza, bardziej zdegenerowana od wielkiego Związku Sowieckiego, który był imperium i który bezmyślnie straciliśmy. To, co ci przyjdzie dzisiaj zobaczyć z tego dachu nie wybuchy heksogenu, nie pretekst do rozpoczęcia drugiej wojny czeczeńskiej, i nawet nie środek na przywiezienie Wybrańca na Kreml, to realizacja globalnej idei „Suahili”. Początek nowej budowy świata. Zakończenie „tragedii babilońskiej” i początek wszechświatowego imperium…

– Wszyscy zgadują, w czym jest idea i życzenie Boga. Żeby każdego dnia bić po sto pokłonów? Żeby na każdej górze pobudować chram? Żeby zrobić papieża wyższym od cesarza, a patriarchę Nikona wyższym od cara Aleksieja Michajłowicza? Żeby nie ruszać cudzych żon, kochać wroga swojego, lewy policzek nadstawiać, gdy w prawy już cię uderzyli?

A przecież zamiar Boga jest całkiem inny. Chodzi o to, żeby zakończyć rozdział Kościołów, rozdział narodów, skończyć z wielobóstwem, wielojęzycznością, z nieprzerwanym sporem i wrogością o przestrzeń, o pastwiska, o trasy karawany, o złoża uranu i diamentowe rurki. Tkwi w tym,żeby stworzyć Zjednoczona, ludzkość i w niej, jedynej, odbić się jak obrazj edynego, powszechnego Boga.

A po co jednoczyć ludzkość? Po co tyle niewdzięcznych trudów? Dlaczego nie zostawić Murzynowi jego Afryki, żółtoskóremu jego pustyni Gobi, białej twarzy jego Dniepru i Renu? Dlaczego przez całą swoją historię ludzkość koczuje, miesza się jak kolorowe kawałki plasteliny w gorącej ręce Boga? A dlatego, że Bóg wymyślił coś takiego, co jest w mocy tylko zjednoczonej ludzkości. Do tego mało jednego kraju czy narodu. Mało jednej rasy. Mało połowy czy dwóch trzecich ludzkości. Do wypełnienia Bożego zamiaru nie starczyło rozdzielonego na dwoje świata, gdzie Ameryka i Związek Sowiecki traciły niezmierzone siły na wrogość i pokonanie siebie. Osobno nie mogły dokończyć nawet budowy „Tokomaka” z synteza, termojądrowa. Nie potrafiły stworzyć szczepionki przeciw rakowi i HIV. Systemu kierowania klimatem całej kuli ziemskiej. A przecież to wszystko są wstępne, pomocnicze cele, co służą głównemu, boskiemu, do którego przez wszystkie katastrofy i rozrywki, grzechy Sodomy i religijne fobie, Bóg prowadzi ludzkość, żeby podarować jej Nieśmiertelność. Zwyciężyć śmierć, podeptać ją poprzez śmierć rozczłonkowanego „babilońskiego świata”. Oczyszczającym wybuchem apokalipsy stopić rozdzieloną ludzkość, żeby w tyglu Sądu Ostatecznego z sypkiego popiołu powstał diament. „Projekt Suahili” w swojej najskrytszej istocie – to projekt religijny, związany z eschatologią, z realizacją zamiaru Bożego…

Biełosielcew słuchał Grieczysznikowa, który mówił śpiewnie, trochę się kiwając, jakby głosił kazanie, jakby czytał niewidzialną teologiczną księgę. Jego głos w połączeniu z wiatrem, z falami deszczu, uderzającymi w dźwięczne żelazo, wydawał się oderwany, pełen męczącej namiętności, nieprzepartej wiary apostolskiej gorliwości. Biełosielcewowi kręciło się w głowie, wzrok przesłaniała mgła, jakby zapadał w sen.

Dwubiegunowy świat jest lepszy od wielobiegunowego. Jednobiegunowy lepszy od dwubiegunowego. Liberałowie, te hieny, zjadające trupy wielkich imperiów, grobowe szczury, które zżarły dwubiegunowy świat, sądzą, że mogiła, z której wyszli połknie całą ludzkość. Ameryka, na którą oni liczą, jak na ostoję liberalnego świata, tak jak i Związek Sowiecki, przetopi się W tyglu jednoczącej się ludności. „Suahili” jest właśnie jednoczącą się ludzkością, zorganizowany dla wszechświatowego zadania dla osiągnięcia przez człowieka nieśmiertelności. Potęga technologii, majestat bio-konstruktorów, analiza matematyków, odkrycia antropologów, przewidywania myślicieli religijnych będą skierowane na wskrzeszanie. Wskrzesimy wszystkich, którzy zmarli cichą śmiercią ze starości lub byli zabici w łonie matki. Kto padł od kamiennego topora lub wybuchu bomby atomowej. Kto zmarł z choroby lub był zakatowany w lochu.

Wskrzesimy całą przeszłą ludzkość, w całej pełni. Nerona i zamęczonych przez niego pierwszych chrześcijan. Inkwizytorów i spalonych heretyków. Hitlera i wszystkie ofiary holokaustu. Wskrzesimy Blumkina, Jagodę, Jeżowa i rozstrzelanych przez nich arcybiskupów, kozackich atamanów, rosyjskich arystokratów. Wskrzesimy niemieckich żołnierzy Drugiej Światowej i czerwonoarmistów Stalina, zabijajacych się nawzajem pod Moskwą, Stalingradem, Berlinem. Ich wrogość, nie do przezwyciężenia w podzielonym wrogim społeczeństwie, będzie zażegnana we wszechświatowym imperium. Wskrzesimy tych z barykady Domu Rad i pułkownika „Alfy”, zabitego przez snajpera. Męczennika Jewgenija Rodionowa, któremu czeczeński oprawca odciął nożem głowę, i czeczeńskiego komendanta który zginął podczas rosyjskiego „rozciągania”. Wskrzesimy nieszczęsnego niepoważnego Gramofończyka, który wypił nie z tego kieliszka, i dziewczynkę zgwałcona na śmierć na petersburskim podwórku w tych dniach, kiedy Gramofończyk był merem. Wskrzesimy afgańskich poganiaczy karawany z bronią, rozstrzelanych na twoich oczach w Kandaharze. l tę Włoszkę – agentkę, z którą spędziłeś noc w kampuczańskim hotelu, W Siem Reapie, a którą rozszarpał wietnamski fugas. Wskrzesimy namibijskiego nauczyciela Piotra, którego posłałeś pod bomby mirage’a, i czarną piękność Marię, za która tęsknisz nocami. Na pewno wskrzesimy miłe pacholę Siergieja, który nieopatrznie popadł pod ostrze czeczeńskiego noża przez twoje niedopatrzenie. Żeby ich wskrzesić, musieliśmy ich najpierw zabić. Możliwe, że wszyscy zabici na ziemi byli uśmierceni dla ich przyszłego wskrzeszenia. „Projekt Suahili” to najcenniejsza istota historii. On był zawsze, jeszcze przed stworzeniem ziemi. Był w plazmie Wielkiego Wybuchu. Był w zamiarze Boga…

Biełosielcewowi wydawało się, że mu podano puchar odurzającego narkotyku. Wszystko, co jeszcze niedawno wywoływało w nim zgrozę, teraz zdało się mądre, nieodwracalne, ubarwione wiedzą o całej ludzkości, było w zgodzie z Boską opatrznością.

– W każdym pokoleniu ludzkości była kapłańska elita „Suahili”, chroniąca testament wskrzeszenia. Testament był przekazywany z epoki w epokę, z narodu w naród, z religii w religie. Wszędzie byliśmy my, ludzie „Projektu”. Czasami część „Projektu” była odkryta i wtedy nas likwidowano pod różnymi nazwami, w ogniskach lub na szafotach, przy ceglanym murze pod lufami konwojentów albo w pustym polu, pod obręczami bojowych rydwanów. My i dzisiaj jesteśmy wszędzie. W Japonii, Chinach, Niemczech, Rosji. Obecna elita „Suahili”, która za Andropowa i Reagana zaczęła się zmieniać, formowała się wewnątrz wywiadów. Zajmując się rozbrojeniem i odprężeniem, utworzyły zamkniętą wspólnotę wywiadów, do której należał także nasz nauczyciel generał Awdiejew, i twój rywal w Afganistanie Amerykanin Lee, i twój angolski przeciwnik Richard MacWillen, których oszczędzaliśmy, wyprowadzaliśmy spod kul, i którzy oszczędzali ciebie.

Wokół nas, często o tym nie wiedząc, koncentrują się najlepsze umysły ludzkości. Znani politycy, przewidujący globalizm. Genialni uczeni, którzy odkryli gen człowieka. Znani gerontolodzy, przedłużający życie człowieka. Wirtuozi chirurdzy i biochemicy, tworzący sztuczne narządy. Mistycy, magowie i media, stróże starożytnych kultów. Filozofowie czwartego wymiaru i fiodorowskiego „wspólnego dzieła”, łączący przyrodę i człowieka w zorganizowaną jednolitą całość. Tamten Doktor Martwych, opiekun mumii Lenina, do którego chodziłeś w poszukiwaniu „czerwonego sensu”, pracuje w naszym stowarzyszeniu. Mamy przeciwników nie życzących sobie zjednoczenia. Anarchiści Europy, skandalicznie i bezmyślnie wojujący z globalizacją. „Czerwoni konfucjusze” Chin, przeciwstawiający się reszcie świata, tworzący wewnątrz chińskiego miliarda drugi biegun. Islamscy fundamentaliści, widzący w jednolitości świata intrygi szatana. Rosyjscy nacjonaliści, dyskutujący o szczególnym przeznaczeniu Rosji. Naszymi przyjaciółmi są Żydzi, którzy wzięli na siebie straszne, nie do udźwignięcia brzemię połączenia rozpraszającej się galaktyki, doprowadzenia pogańskiego wielobóstwa pod dłoń jedynego Boga, połączenia marnotrawno- niejednolitego człowieczeństwa w jeden pracujący zespół. Oni stale ponoszą ofiary. Są prześladowani, mordowani, nienawidzeni. Spalani w piecach gazowych, przeganiani z miejsc zamieszkania. Ale, posłuszni przykazaniom, świadomi swego mesjanizmu łączą zszywają porwana, ludzkość za pomocą ogólnoświatowej religii za pomocą ogólnoświatowych pieniędzy, za pomocą ogólnoświatowej kultury, nauki, informacji. Astros i Zariecki byli zlikwidowani nie dlatego, że byli Żydami, ale dlatego, że byli zbłąkanymi liberałami, których zasoby materialne i informacyjne przydały się „Suahili”. To mówię ci ja, potomek rosyjskich chrześcijan, urodzony w kostromskiej wsi, kadrowy pracownik państwowego urzędu bezpieczeństwa.

Bardzo wielu nawet nie domyśla się, że pracuję dla „Suahili”. Nie wie o tym Wybraniec. I nie powinien wiedzieć. Stworzyliśmy go w naszym laboratorium. On jest syntetyczny. Możliwe, że on jest całkowitym urojeniem, grą wyobraźni, pęczkiem promieni świetlnych. Na uroczystościach zaprzysiężenia na Prezydenta zobaczysz nie człowieka, a tylko jaskrawą plamkę światła, która upadła na kremlowski parkiet…

My w Rosji mamy szczególną misję. My, rosyjska gałąź „Suahili”, jesteśmy wyznaczeni do skończenia z niedorzecznościami rosyjskiej historii, z fanaberią „rosyjskiej idei”. Mit o niepowtarzalnej Rosji, o wybraniu jej przez Boga, o szczególnym suwerennym losie, mit ten drogo kosztuje świat. Jeszcze drożej samą Rosję. Wielcy reformatorzy próbowali przywrócić Rosję światu, z którego wypadła jak z gniazda. Próbowali wyprowadzić ją z religijnego mroku, z niedorzecznych teorii, uchronić przed rosyjskim mesjanizmem, które przepowiadają objedzeni muchomorami filozofowie i zaczadziali na rosyjskich piecach literaci. Próba wyrwania Rosji ze świata,jak wyrwano Księżyc z Ziemi i wypchnięto na orbitę, doprowadzi do tego, że bogatsza strona stanie się martwym satelitą z kraterami i bezdennymi morzami, a na ziemi, na miejscu Rosji powstanie ogromna dziura, zalana słoną wodą. Atlantyda, której szukają na dnie oceanu, to w rzeczy samej Księżyc, który oddzieliwszy się od macierzystej planety, odpłynął w martwy Kosmos.

„Rosyjskie Zwycięstwo”, „Rosyjski Wiek”, „Rosyjski Raj” to żałosne utopie, które musimy pokonać, czego próbowała przed nami dokonać oprycznina Iwana Groźnego, prieobrażeńcy Piotra Wielkiego, masoni Aleksandra Pierwszego, komisarze Lenina. Twój nienormalny przyjaciel Nikołaj Nikołajewicz, obłąkaniec, starowier, kamikadze to wcielenie upartego rosyjskiego ograniczenia umysłu, gotowego prędzej wysadzić siebie lub spalić, obłożywszy się chrustem, niż połączyć się z resztą ludzkości. My uratujemy Moskwę, nie damy jej przekształcić w kraj kamikadze. Wybuchy, które zobaczysz, to wybuchy uzdrawiające, oddzielające Rosję od „rosyjskiej idei”. Wysadzamy, żeby nie dać się wysadzić. I swoje osiągniemy. Naszym przeciwnikiem są ludzie GRU, zgrupowani, jak i my, w zamkniętym zakonie. Z wojskową ograniczonością i koszarową prostotą przepowiadają rosyjskie odrodzenie. Planują Wielką Rosję. Walczymy z nimi i zwyciężymy. Spóźnili się. Wyprzedziliśmy ich. Wybuchy, które obejrzysz, zniszczą ich. Przyprowadzimy na Kreml naszego Wybrańca wcześniej niż oni swojego.

Ale jeśli przypuszczasz, że Wybraniec jest uwieńczeniem „Suahili”, to się mylisz. Nie on znajduje się na szczycie naszej magicznej piramidy świata. Nie on ukrywa się w środku naszego kryształowego kręgu.

Ten, o którym mówię, wyjdzie w odpowiedniej porze. Możliwe, że go zobaczysz..-

Lista miliarderów i sprzyjająca im „pandemia”

Na najnowszej liście najbogatszych ludzi na świecie, Stany Zjednoczone są nadal na czele, z 735 miliarderami. Na drugim miejscu są Chiny (wraz z Hong Kongiem i Makao) z 607 miliarderami.; na trzecim miejscu, choć już dalej w tyle – Indie ze 166 miliarderami, potem Niemcy – 134 miliarderów i Rosja – 83 miliarderów.

——————————

https://www.bibula.com/?p=133083

Corocznie kompilowaną przez pismo Forbes listę, w 2022 roku otwiera Elon Musk (Tesla, SpaceX) z majątkiem 219 miliardów dolarów, który jeszcze dwa lata temu był „dopiero” na 7 miejscu, a rok temu na drugim. Musk po raz pierwszy sięgnął po pierwszą pozycję, wzbogacając się w ciągu jednego roku o 68 miliardów dolarów, głównie w wyniku wzrostu akcji firmy Tesla (samochody elektryczne).

W tym roku z pierwszej na drugą spadł długoletni zwycięzca wszystkich rankingów – Jeff Bezos (Amazon) ze 171 miliardami. Bezos spadł na drugą pozycję straciwszy 3% z powodu spadku akcji Amazona. Prestiżowa strata pozycji nie pociągnęłą jednak za sobą utratę majątku – wręcz przeciwnie: w ciągu jednego „pandemicznego” roku 2020 jego fortuna wzrosła o 64 miliardy dolarów.

Na trzecim miejscu niezmiennie z roku na rok plasuje się rodzina francuska Bernarda Anrault (LVMH Moët Hennessy, Louis Vuitton) ze 158 miliardami. Tak jak wszystkim bogatym, i jemu sprzyjała „pandemia”, w ciągu której, w latach 2019-22 wzbogacił się o 82 mld dolarów (ale tylko 8 mld w roku 2021). Arnault od dłuższego czasu jest cały czas najbogatszym Europejczykiem.

Na czwartym znalazł się Bill Gates (129 miliardów USD), którego bogactwo wzrosło z 90 mld w roku 2018, osiągając 96,5 mld w roku 2019, i poszybowało w czasie „pandemii” –  z 98 mld w 2020, przez 124 mld w 2021 do 129 mld (początek 2022 roku). Inwestycje w firmy farmaceutyczne opłaciły się…

Na piątym miejscu uplasował się Warren Buffet ze 118 miliardami, przeskakując z pozycji 8. w ciągu jednego roku. Podczas „pandemii” jego wartość wzrosła z 67.5 mld (2020) do 118 mld (2022).

Pierwszą dziesiątkę miliarderów zamykają:

6. Larry Page – 111 miliardów (Google) – „pandemiczny” wzrost o 60 mld;

7. Sergey Brin – 107 miliardów (Google) – „pandemiczny” wzrost o 58 mld;

8. Larry Ellison – 106 miliardów (Oracle) – „pandemiczny” wzrost o 47 mld;

9. Steve Balmer – 91,4 miliarda (Microsoft) – „pandemiczny” wzrost o 38 mld;

10. Mukesh Ambani – 90,7 miliardów (hinduski właściciel wielu korporacji) – „pandemiczny” wzrost o 54 mld.

Poza pierwszą dziesiątką znaleźli się kolejno:

11. Gautam Adani z rodziną – 90 mld (z swoją hinduską korporacją Adani Group); 

12. Michael Bloomberg – 82 mld;

13. Carlos Slim Helu z rodziną – 81,2 mld (meksykański magnat, właściciel wielu korporacji);

14. Francoise Bettencourt Meyers z rodziną – 74,8 mld (L’Oréal);

15. Mark Zuckerberg – 67,3 mld (Facebook);

16. Jim Walton – 66.2 mld (sieć Walmart);

17. Zhong Shanshan – 65,7 mld (z Hong Kongu, król napojów, w tym wody butelkowanej);

18. Alice Walton – 65,3 mld (współwłaścicielka Walmarta);

19. Rob Walton – 65 mld (współwłaściciel Walmarta);

20. Changpeng Zhao – 65 mld (Chińczyk z Kanady; właściciel największego na świecie kantoru wymiany kryptowaluty).

Forbes policzył na świecie 2668 miliarderów, wartych w sumie 12,7 biliona dolarów (czyli 1012 według skali długiej, stosowanej m.in. w Polsce, a według krótkiej – stosowanej m.in. w USA – wyrażane jest to w trylionach).

Izraelscy Żydzi nie tacy bogaci?…

Na liście znalazło się 30 obywateli Izraela oraz wielu, wielu Żydów, których niekiedy trudno jest nawet wskazać bez osobnego grzebania w życiorysach. Na najwyższym w rankigu, 50 miejscu znajduje się Miriam Adelson (kasyna), z fortuną 27,5 miliarda dolarów. Na 117 miejscu uplasował się najbogatszy człowiek mieszkający w Izraelu, Eyal Ofer (15,4 mld), na 188 jego brat – Ida Ofer (10,5 mld). Na 275 miejscu znajdują się bracia Dmitri i Igor Bukham (8.1 mld), a na 350 miejscu znajduje się Roman Abramovich (6,9 mdl). Na 851 miejscu – Arnon Milchan (3,5 mld), a na 2076 miejscu – Adam Neumann z sumą 1,4 mld dolarów.

Polscy miliarderzy

Na liście Forbesa znalazło się też 7 miliarderów z Polski: na miejscu 411 Michał Sołowow z majątkiem 6.1 miliarda dolarów (w 2021 roku był na miejscu 727; w 2019 roku miał wartość 3,2 mld).

Na miejscu 728 Jerzy Starak (4 miliardy dolarów; w ciągu „pandemii” wartość majątku wzrosła z 1,5 mld w 2019 roku).

Na 913 – Tomasz Biernacki (3,3 mld; w 2019 r – 1,3 mld).

Na 1053 – Zygmunt Solorz-Żak (2,9 mld; ten zyskał najmniej i dużo stracił, w wyniku czego w ciągu 2 lat wzbogacił się tylko o 200 milionów dolarów).

Na 1645 – Dominika Kulczyk (1,8 mld; ogromny spadek, bo 2018 r. majątek wynosił 3,8 mld dolarów).

Na 2076 – Sebastian Kulczyk, brat Dominiki (1,4 mld; w ciągu 3 lat stracił 300 mln dolarów)

Na 2324 – Zbigniew Jaroszek z rodziną (1,2 mld; stracił w ciągu roku 100 mln dolarów)

Upadki i wzloty

Według Forbesa, aż 34 miliarderów rosyjskich spadło z listy miliarderów od czasu rozpoczęcia operacji specjalnej na Ukrainie. W Chinach, w wyniku przeprowadzenia przez rząd kontroli firm technologicznych, fortuny w 2021 roku straciło 87 miliarderów. W sumie, z listy wypadło w tym roku 329 osób.

Pomimo tych strat, 1050 miliarderów na liście wzbogaciło swe majątki, a 236 pojawiło się na niej po raz pierwszy. 86 osób na liście ma poniżej 40 roku życia, w tym najmłodszy miliarder – 19-letni Niemiec Kevin David Lehmann. 19 miliarderów wytworzyło swój majatek w wyniku skorzystania z technologii kryptowaluty i blockchain.

Na liście Forbesa mamy 327 kobiet, z najbogatszą kobietą na świecie – Francoise Bettencourt Meyers. Dla ciekawości i przestrogi: wychowana w porządnym katolickim domu, z dobrą katolicką edukacją (sama pisała komentarze do Biblii), poślubiła wnuka rabina i swe dzieci wychowuje już w wierze żydowskiej…

Z ważnych osobistości warto wspomnieć o Donaldzie Trumpie, który jest obecnie notowany na pozycji 1012 z majątkiem 3 miliardów dolarów. W 2019 roku był na 275 miejscu, z 3,1 mld, potem w ostatnim roku swojej prezydentury starcił miliard dolarów, ale w nieco ponad rok odrobił straty wzbogacając się o 900 mln. Jak widać, nienawidzona przez media i ukryte siły zła Prezydentura, nie służyła mu finansowo.

Śledząc życiorysy miliarderów, Forbes ustalił, że 1891 osób z listy „same doszły do majątku”, co oznacza, że same założyły swoje firmy; reszta to osoby, które otrzymały majątek w spadku. W zeszłym roku z listy wypadło również 30 miliarderów, którzy zmarli. Niestety, mimo ogromnej zgromadzonej fortuny i zdobytej władzy, nie mogli zabrać swojego majątku ze sobą…

Miliarderzy coraz bogatsi – biedni ubożeją

Tego rodzaju fortuny tworzone są jednak w sumie kosztem społeczeństwa, które źle zorganizowane pozwala na tak wielkie dysproporcje. Natomiast na drugim końcu „fortun życiowych”, dla wielu osób „miliard dolarów” jest tak samo abstrakcyjny jak np. dziecięć tysięcy dolarów. W Stanach Zjednoczonych oficjalny wskaźnik ubóstwa wynosi 11,4 procenta, zatem w roku 2020 w tej „bogatej Ameryce” żyło 37,5 miliona osób zaliczających się grupy osób żyjących w nędzy, których przychód na 1 osobę wynosi mniej niż 13 590 dolarów rocznie. Dla uzmysłowienia, np. wynajęcie 1-pokojowego mieszkania wynosi średnio w całym kraju około 1300 na miesiąc, choć w większych miastach wynosi on już kilka tysięcy dolarów na miesiąc. W ciągu tzw. pandemii spadła też mediana zarobków na rodzinę, z 69 do 67 tysięcy dolarów rocznie.

Milion dolarów dziennie przez 60 lat…

O przełożeniu na życie codzienne skali bogactwa tych najbogatszych trudno sobie nawet wyobrazić, jednak można przeprowadzić swoistą gimnastykę matematyczną i fantazjując wybrazić sobie, że nagle stajemy się tak bogaci jak Elon Musk i wydajemy codziennie milion dolarów. Każdego dnia, przez 7 dni tygodnia, każdego miesiąca, każdego roku swojego życia wydajemy po milion dolarów dziennie. Jeśli zaczęlibyśmy to szaleństwo w wieku 20 lat i kontynuowali codziennie aż do skończenia 80 lat, to… wydalibyśmy zaledwie 10 procent obecnego majątku najbogatszego człowieka świata.

Oprac. www.bibula.com 2022-04-09 na podstawie Forbes

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

NAUKA Z OGRODU OLIWNEGO

Komentarze Eleison Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona


Komentarz Eleison nr DCCLXIX (769) 9 kwietnia 2022

==================

Sprawiedliwy żyje z wiary, a dzięki wierze widzi,

że Bóg czyni wszystko dla wiecznej szczęśliwości ludzi.

Wielu katolików porównuje Mękę Pana Naszego Jezusa Chrystusa, prowadzącą do Jego ukrzyżowania i śmierci, z dzisiejszym przedapokaliptycznym cierpieniem Jego Mistycznego Ciała, Kościoła, prowadzącym do ostatecznej Apokalipsy i końca świata. Z pewnością prawdziwe jest przysłowie, które mówi, że „młyny Boże mielą powoli, ale za to bardzo dokładnie”. To oznacza, że Boża sprawiedliwość wymierzana jest pomału, ale z największą precyzją, zatem koniec świata nie nastąpi jutro ani nawet pojutrze. Świat ma przed sobą jeszcze dziesiątki lat istnienia. Niemniej jednak dzisiejsze zagrożenia, na przykład ogólnoświatowym głodem i wojną, już teraz rzucają jasne światło na ewangeliczne opisy cierpień Naszego Pana, które najowocniej jest rozważać w okresie Męki Pańskiej. Oto cytaty z rozdziału 14 Ewangelii św. Marka, wersy 26-38.

26-27 Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.  Wtedy Jezus im rzekł: «Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce>>  Czy jakikolwiek inny cytat mógłby rzucić więcej światła na obecny stan Kościoła katolickiego?  Czy świat mógłby być pogrążony w tak wielkim chaosie, gdyby katolicy nie stracili rozumu? Czy katolicy straciliby rozum, gdyby ich pasterze nie zostali porażeni przez Pachamamę i niezrozumienie, by nie powiedzieć nienawiść, do Tradycji katolickiej? Jezus może pozwolić, aby Jego papieże, tak jak On sam, zostali porażeni.

29 Na to rzekł Mu Piotr: «Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja!» Piotr jest dobrym człowiekiem, całkowicie oddanym Naszemu Panu, odważnym jak mało kto, ufającym w pełni samemu sobie, i w tym tkwi jego problem.  Ilu katolików od czasu Soboru Watykańskiego II miało pełne zaufanie do własnej wierności Naszemu Panu, a jednak stracili swój katolicki rozum, gdyż kryzys w Kościele wciąż się pogłębiał?  Następcy Arcybiskupa Lefebvre na czele FSSPX zapewniają, że nie zbłądzili – a tymczasem?  Tak zwany „Ruch Oporu” też nie ma żadnej gwarancji, że nie upadnie – taka obietnica dotyczy tylko Kościoła Naszego Pana. Współbracia w kapłaństwie, miejmy zawsze choć odrobinę pokory.

35-36 I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: «Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!»  Wielu katolików w dzisiejszym świecie jest już pod taką presją, że trzymają się swojej wiary jedynie opuszkami palców, a ponieważ presja jest coraz silniejsza, liczba takich katolików ciągle rośnie. Niech czerpią oni pociechę z przykładu Boskiego Mistrza. Mają oni pełne prawo prosić Boga Wszechmogącego o złagodzenie ucisku, co oczywiście zawsze może On uczynić, ale tylko pod warunkiem, że zaakceptują Jego boską wolę wobec nich. Nie zapominajmy, że być może Pan Bóg uzależnił wiarę i wytrwałość wielu innych dusz od naszego przykładu wytrwałości w czasie ucisku. Pan Bóg pozostawia mi możliwość zrezygnowania z podążania za Nim, jeśli stwierdzę, że chaos panujący w świecie, czy to dziś, czy jutro, jest dla mnie zbyt wielki, ale gdzie bylibyśmy, Ty i ja, gdyby Jezus nie podjął ogromnego wysiłku w czasie swojej męki?  Bez szansy na wejście do nieba.  Tylko Jego ofiarnicza śmierć otworzyła bramy nieba, zamknięte przez grzech pierworodny. Trzeba mi nieść każdy krzyż, który Pan Bóg mi zsyła.

37-38 Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: «Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe».  Jak słusznie zauważył pewien komentator, nasz Pan nie powiedział po prostu ” módlcie się”, ani nawet ” módlcie się i czuwajcie”, ale ” czuwajcie i módlcie się”.  Jak to możliwe, że czuwanie ma poprzedzać modlitwę? Bowiem jeśli nie będę czuwał, czyli innymi słowy, nie będę się mieć na baczności, to zasnę i nie będę się modlił, tak jak trzej Apostołowie w Ogrodzie Oliwnym. Jak wiele dusz dzisiaj, „wygodnie odrętwiałych”, pogrążonych jest we śnie!  Musimy czuwać i uważnie obserwować wydarzenia na świecie, przez które przemawia Pan Bóg, ponieważ wszystkie one są pod Jego kontrolą. Tak jak wiele innych wydarzeń, które On wkrótce dopuści, aby obudzić jak największą liczbę dusz…

Kyrie eleison.

Multi-kulti zabija

Rafał Ziemkiewicz 20 lipca 2018 https://wydarzenia.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-multi-kulti-zabija,nId,2606975

Europa Zachodnia nie wie nic o naszej historii, a właśnie tam powinno się ją bardzo uważnie studiować. Zaręczam, że Unia Europejska miałaby z tego dużo więcej pożytku, niż ze strofowania nas na prośbę „opozycji totalnej” za rzekome „rozmontowywanie praworządności” – zwłaszcza, gdy rzeczywiście zaczyna ona być rozmontowywana, tylko że wcale nie u nas, a właśnie w próbujących rozpaczliwie rozwiązać kwadraturę bezdzietności i imigracji krajach zachodnich.

Pisząc to, nie kieruję się bynajmniej narodową dumą – nie żebym się odżegnywał od tego uczucia, ale tym razem chodzi o co innego. Europa powinna uważnie studiować naszą przeszłość, ponieważ jest to jej przyszłość.

To, co nazwaliśmy „Rzeczpospolitą Obojga Narodów”, a co w istocie było państwem trzech narodów dużych (Polaków, Litwinów i Rusinów) oraz wielu mniejszych (Żydów, Niemców, Tatarów, Ormian i innych, nawet tak egzotycznych jak Czerkiesi i Persowie) to nic innego, jak Unia Europejska, którą próbowaliśmy stworzyć pięćset lat przed Schumanem i Europejską Wspólnotą Węgla i Stali.

Czyli państwo, którego spoiwem miały być nie dom panujący, bo król był wybieralny, i nie żaden, mądrze mówiąc, etnos, bo było ich jako się rzekło wiele mniejszych i większych, ani nie religia, bo i pod tym względem zadeklarowano i wprowadzono tolerancję – ale prawa obywatelskie. Co prawda w pełni przysługujące tylko szlachcie, bo inaczej nie było wtedy nigdzie, ale do tej warstwy szlacheckiej bez trudu przyjmowano przedstawicieli kolejnych przyłączających się do sarmackiej unii terytoriów i grup ludności.

Tylko skończony cymbał i nieuk – a takich niestety w naszym życiu publicznym nie brak – może twierdzić, że Rzeczpospolita Obojga Narodów rozrastała się przez podbój nowych ziem tak samo, jak kolonialne imperia zachodnie, i że nasze Kresy były dla niej tym samym, czym Algieria dla Francji albo Indie dla Wielkiej Brytanii.

Takim mędrkom odpowiadam krótko: proszę mi pokazać choćby jeden, jeden jedyny ród wywodzący się z miejscowych kacyków czy wodzów z Afryki, Ameryki Południowej albo Indii, jakichś Nagombo czy Hutiquitizliputli, który w dziejach którejś z kolonialnych potęg odegrałby rolę porównywalną, jak w dziejach polskich Radziwiłłowie, Wiśniowieccy czy Ostrogscy. Którego przedstawiciele piastowaliby najwyższe brytyjskie, francuskie albo hiszpańskie urzędy, prowadzili do boju jako naczelni wodzowie wojska imperium, doradzali królom, zrzucali ich z tronu i sami na tronie zasiadali. Nie ma żadnego przykładu? I to właśnie pokazuje jasno, czym różniła się nasza historia, z przełomowymi wydarzeniami takimi jak Unia Litewska czy inkorporacja Inflant, od podbojów kolonialnych.

Co samo w sobie dowodzi zidiocenia naszej debaty publicznej, fakt „multikulturowość” dawnej Rzeczypospolitej istnieje w polskiej współczesnej świadomości – ale ci, którzy go odnotowują, czy nawet podnoszą, jak klasyczni „straszni mieszczanie” z wiersza Tuwima, „widzą wszystko osobno”. Podkreślenie, że Rzeczpospolita z nazwy „Obojga”, a w istocie całego mrowia narodów, była, mówiąc dzisiejszym językiem, „multi-kulti”, służy jako pałka do okładania „Polaka-katolika”, modelu patriotyzmu ukształtowanego przez wiek XIX i ówczesny awans społeczny – ale bez cienia jakiejkolwiek refleksji, co z faktu wielokulturowości dawnej Rzeczypospolitej wynika.

A wynika – i dlatego właśnie mówić, że powinien Zachód nasz przypadek studiować – rzecz niecenzuralna, straszna, „myślozbrodnia” po prostu. Że takiego państwa, czy związku państw, nie opartego na jednym etnosie, tylko na idei tolerancji, różnorodności i praworządności, zbudować się w sposób trwały nie da.

Nawet jeśli, tak jak w naszym przypadku, czyli w Polsce jagiellońskiego „złotego wieku”, punkt startu takiej konstrukcji stanowią niezmierzone bogactwa, siła i potęga oraz wzorzec kulturowy tak silny, że elity inkorporowanych krajów same z siebie, bez potrzeby wywierania na nie żadnego nacisku, odrzucają łatwo swą odrębność i czują się obywatelami państwa federacyjnego, a nie Litwinami czy Rusinami.

Nie wiem, jak można nie zauważać schizofrenii naszej historiografii, która jednocześnie usiłuje być, po nowemu, „europejskiemu”, dumna z różnorodności i tolerancji dawnej Rzeczypospolitej – pozostając zarazem w jednonarodowej, sanacyjno-peerelowskiej narracji co do jej dysfunkcji i przyczyn upadku. Dlaczego Rzeczpospolita Obojga Narodów była wspaniała? Bo była różnorodna i tolerancyjna, czego dzisiejszy „Polak-katolik” nie potrafi „strawić” w swej głupocie i ograniczeniu.

A dlaczego upadła? Bo nie była zarządzana tak jak absolutystyczne państwa ościenne, tylko pogrążona w bałaganie – złota wolność, liberum veto, wiecie rozumiecie, anarchia, paw i papuga, nasze polskie (POLSKIE – nie multikulturowe?) „wady narodowe”.

Otóż, drogi mędrku, powtarzający jeden z drugim te „modne bzdury”, wbij sobie w swój postępowy łeb, że owa anarchia i stopniowe gnicie potęgi nie było skutkiem żadnych „narodowych przywar”, żadnych czynników subiektywnych, ani nawet błędów, oczywistych skądinąd, jakie popełniali królowie i szlacheccy przywódcy. Pogłębiająca się anarchia i stopniowy rozkład państwa sarmackiego był właśnie skutkiem jego różnorodności, tolerancji i oparcia go na fundamencie wzajemnego poszanowania odmienności. Skutkiem, tego właśnie dowodzi nasza historia, nieuchronnym. Powtórzę dużymi literami: NIEUCHRONNYM.

Zgubiły nas otwarcie na różnorodność, tolerancja i praworządność, nie inaczej.

Sławne liberum veto, które – z pewną przesadą – wskazywane jest jako przyczyna upadku i rozbiorów nie było przecież ani nie jest jakimś historycznym fenomenem. To standardowa procedura, stosowana przy pokojowym łączeniu różnorodnych organizmów czy grup wokół jednego celu. Stosowane jest w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, w organach Unii Europejskiej, w licznych przypadkach, gdy chce się zachować i uszanować różnorodne interesy. Niczego lepszego, niestety, nie wymyślono.

Zasada weta, podobnie jak jej szczególna odmiana, jaką była możliwość odrzucenia uchwał Sejmu przez lokalne sejmiki, jeśli ich delegaci przekroczyli swe instrukcje, była niezbędnym kosztem rozwijania się państwa bez przemocy, przez federację.

Z kolei uczynienie praworządności podstawą całego układu zrobiło z niej wartość tak szanowaną, że aż przerodziła się ona w truciznę „imposybilizmu”. Czy ktoś sądzi, że nasi przodkowie byli tak głupi, by nie rozumieć, że jeśli przez czterdzieści lat każdy kolejny Sejm jest zrywany, to to się skończyć musi źle? I tak ślepi, że nie widzieli, iż za tym zrywaniem sejmów stoją ościenne państwa, krok po kroku podporządkowujące sobie nasze „imperium pełne swobód”?

Mędrkowie źródeł z epoki pewnie nie czytają, a z nich tymczasem wyziera, tym bardziej, im bliżej katastrofy, tragiczny dylemat. Jedyne środki zaradzenia złu, jakie można wymyślić, wiodą do zanegowania podstaw prawnych Rzeczypospolitej – do „absolutum dominium”. Nie można zabronić szlachcicowi zerwania Sejmu, bo to jego prawo, jeśli to prawo zanegujemy, to i inne stracą sens, okaże się, że sensu nie ma cała nasza cywilizacja (oczywiście, streszczam to słowami, jakich wtedy nie używano). Jeśli Rzeczpospolita przełamałaby te opory, to pewnie by się uratowała od upadku, ale już nie jako wspólny dom różnych narodowości i kultur, tylko jako ich kolonizator. 

Oczywiście, późniejsi historycy nie mieli wątpliwości – tak, trzeba było zanegować, odrzucić „złotą wolność”, wolną elekcję, liberum weto, i wziąć mieszkańców Rzeczypospolitej za mordy, jak byli za nie trzymani Rosjanie, Prusacy czy Francuzi, bo to czyniło państwo rządnym i silnym.

Ale tym historykom było łatwo, bo oni pisali już  z perspektywy państwa narodowego, i tak patrzyli na przeszłość. Współcześni myśleli inaczej i dlatego z tej diabelskiej alternatywy, wskazującej, że aby Rzeczpospolitą uratować, trzeba ją zniszczyć, nie umieli wyjścia znaleźć – aż w końcu znaleźli je za nich Katarzyna ze Starym Frycem.

Czego uczy nasza historia, to że państwo multi-kulti ze swą tolerancją, równością i szacunkiem sprawdza się, gdy wszystko idzie doskonale, jest wzrost, dobrobyt i w ogóle. Wtedy każdy pan spod Dyneburga czy Zwiahla chętnie chciał być polskim szlachcicem i mieć te same prawa co inni. Ale gdy zaczynały się problemy – to dlaczego on miał ponosić te same koszty, co koroniarze? Wtedy właśnie sięgał po owe bezpieczniki, prawa, które mu dano, by zgodził się brać udział we wspólnocie.

Rzeczpospolita nie zdobyła się nigdy na to, by w tej sytuacji kogokolwiek do posłuchu i solidarności przymusić – wątpliwe, czy w ogóle mogła. Sąsiedzi mogli, bo wierność dynastii, a z czasem narodowej wspólności, była siłą umożliwiającą państwu sięganie po przemoc wobec jednostek czy mniejszości nie chcących się podporządkować dobrowolnie. Natomiast tolerancja i różnorodność były spoiwem wystarczającym, by jednoczyć w czerpaniu korzyści, ale za słabym, by skłaniać do wspólnego inwestowania i ponoszenia kosztów.

Przypomina to coś komuś? Powinno. Właśnie dlatego rodzimi piewcy różnorodności dawnej Rzeczypospolitej nie potrafią dostrzec związku między ową tak dla nich piękną ideą a upadkiem, Zachód zaś woli w ogóle tej historii nie znać i myśleć, że tak jak Ukraińcy, Litwini czy Czesi wyłoniliśmy się jako naród ze środkowo-europejskiej prazupy jakieś sto lat temu.

Nasza historia uczy jeszcze jednego: że multikulturowość i tak nieuchronnie wiedzie do monokulturowości, tylko przez nieszczęścia i klęski. Gdy oparta na różnorodności Rzeczpospolita zawaliła się pod ciężarem niemożności, ratunkiem było wzięcie jej historii w siebie, po wymyśleniu jej na nowo przez Rzewuskiego i Sienkiewicza, przez Polskę narodową. Znienawidzona przez elity III RP figura Polaka-katolika była jedynym ratunkiem, jedynym sposobem zmobilizowania sił do odzyskania bytu. A narody, które z Polakami tę dawną Rzeczypospolitą stworzyły i straciły w niej swoje elity, bo te się dobrowolnie spolszczyły, odrosły raz jeszcze z plebejskiego podglebia – jako zupełnie nowe i się do wspólnej historii nie poczuwające, traktujące ją, podobnie jak i historycy zachodni, jako polską kolonizację i okupację. Proszę, zerknijcie w ich podręczniki czy bodaj tylko foldery turystyczne.

Czy losy multikulturowej Rzeczypospolitej praw człowieka i tolerancji mogły się potoczyć inaczej? Warto się zastanowić. Bo jeśli były tylko dwie możliwości, upadek albo brutalne podporządkowanie sobie przez najsilniejszy naród unii tych słabszych, to z dzisiejszą Unią Europejską jest tak samo.

A skoro instynktownie się od jakiejkolwiek zadumy, nawet od zauważenia rzeczy oczywistych, tak usilnie ucieka, to widać instynkt podpowiada odpowiedź, która jest z punktu widzenia dzisiejszych wymogów polityki i poprawności nie do przyjęcia.

450 lat razem


fragment z „21 milionów – Dwie drogi dla Polski”; Przemysław Załuska

We współczesnej narracji historycznej w naszym kraju mówiącej czy to o Rzeczpospolitej szlacheckiej (1505–1795), czy też o II Rzeczpospolitej (1918–1939) także dominuje nurt idealizowania i afirmowania „różnorodności”. W filmie Andrzeja Wajdy opartym na powieści Tadeusza Konwickiego Kronika wypadków miłosnych główny bohater snuje się po przedwojennym Wilnie i okolicach, dając pretekst do pokazania nam w tle prawosławnych cerkwi, bab w chustach i brodatych Żydów. Sam Witek koleguje się z niemieckimi kolonistami oraz z pewnym rubasznym Rusinem. Jak to pięknie i kolorowo wtedy było! Ktoś inny wspomina, że u niego na wsi w czasach dzieciństwa to i Ukraińcy mieszkali, i Polacy, było paru Żydów do prowadzenia karczmy i ożywienia handlu detalicznego, no i jeszcze Ormianie. Cóż to były za czasy przed wojną! I wszyscy się lubili, i pomagali sobie na przednówku. Tak było u nas na Kresach. Na przykład na… Wołyniu.

A przed rozbiorami to już był prawdziwy raj. Nasze Wilno, Kijów i Mińsk. I jaka tolerancja u nas panowała. Nie tak jak na Zachodzie, gdzie różne brewerie wyprawiali. Szczególnie w nocy, na przykład w noc św. Bartłomieja. I folklor był piękny: te dumki kozackie i rzewne pieśni ludu ruskiego. I do tego mądry Żyd raczący miejscowych bez żadnych uprzedzeń co do stanu, rangi czy wyznania mocnymi, rozgrzewającymi trunkami w przerwach pomiędzy koncertami na cymbałach. Po prostu niebo na ziemi! Wszyscy się kochali i żyli w zgodzie jak u Pana Boga za piecem.

Dobrze, nie ma się co spierać. U nas było pięknie. Każdy wrażliwy na bogactwo scenografii i szczególnie kostiumu widz musi przyznać, że ekranizacja Ogniem i mieczem wiele by straciła wizualnie bez tych turbanów tatarskich, ruskich ubiorów ludowych i osełedców na wygolonych kozackich głowach. Jeszcze więcej straciłaby akcja powieści i fabuła ekranizacji po usunięciu kresowej różnorodności. Bohun, nie będąc Kozakiem, ale – dajmy na to – mazowieckim szlachcicem, nie przejawiałby zapewne tak dzikiego charakteru. Choć w pannie mógłby się ku utrapieniu Skrzetuskiego zakochać, to przecież nie miałby gdzie uciekać do buntowników, bo ani Siczy zaporoskiej by nie było (zamiast siedziby kozackiej na wyspie stałby gród polskich mieszczan handlujących z Krymem), ani Chmielnicki nie miałby z kim powstania wszczynać. Nie byłoby nigdy żadnych Żółtych Wód, Beresteczka ani oblężenia Zbaraża. Zero batalistyki i żadnych wieszanych przez ruską czerń polskich panów, żadnych wyrzynanych Żydów, żadnych wbijanych na pal Kozaków. Wiałoby nudą.

A teraz wyjdźmy z kina, wyłączmy DVD, odłóżmy powieść Sienkiewicza na półkę. I pomyślmy przez moment. Wyobraźmy sobie Rzeczpospolitą roku 1648, w przeddzień wybuchu powstania Chmielnickiego, jako państwo według dzisiejszych ocen okropne i upośledzone przez swoją jednorodność etniczną. Wyobraźmy sobie, że na terytorium ówczesnej Rzeczpospolitej, prawie trzy razy większym niż obecnie (rozciągającym się od przedmieść Rygi po granice Mołdawii, a na wschodzie zawadzającym o przedmieścia Moskwy) i obejmującym obok dwóch trzecich obecnego terytorium naszego kraju także tereny współczesnych Litwy, Białorusi, połowy Łotwy i Ukrainy, zachodnie prowincje obecnej Rosji, zamiast mieszanki narodowości, języków i wyznań mieszkałoby wtedy dziesięć milionów polskich chłopów, polskich mieszczan, polskich szlachciców, Polaków katolików podobnych kropka w kropkę mentalnością i kulturą do tych, którzy w historycznej Rzeczypospolitej 1648 zamieszkiwali zwarcie Wielkopolskę, Małopolskę i Mazowsze.

Czy w takich warunkach straszliwe powstanie Chmielnickiego miałoby kiedykolwiek miejsce? Bunty chłopskie zdarzały się w całej Europie. Topiono je we krwi w Niemczech w czasach Lutra i bezlitośnie tępiono w Rosji w czasach Bołotnikowa i Pugaczowa. W 1651 roku w samej Koronie na rdzennych ziemiach polskich na Podhalu również wybuchło powstanie chłopskie Kostki-Napierskiego. Trwało dziesięć dni. Powstańcy zajęli zamek w Czorsztynie, broniony podobno przez jednego hajduka. Kiedy po kilku dniach nadeszła odsiecz, to kilkudziesięciu powstańców poddało się. I czy to warto smarować kreski w atlasach historycznych dla takiego „powstania”, mniej godnego uwagi niż zwykły sąsiedzki zajazd na Litwie? A należy dodać, że i pośrednią, i nawet bezpośrednią inspiracją powstania Kostki-Napierskiego był bunt Chmielnickiego, o którym chłopi nie tylko słyszeli od trzech lat, ale którego wysłannicy chłopów do wystąpienia wprost podjudzali. Powstanie to – któremu za czasów komunistycznych nadawano pewne znaczenie, poświęcono mu film, a w atlasach historycznych pracowicie kreskowano obszary na południe od Krakowa rzekomo nim objęte – jest bardzo dobrą ilustracją tego, jak wyglądałoby „powstanie Chmielnickiego” jako bunt czysto chłopski w jednorodnej etnicznie Polsce.

Powstanie to potężnie nadszarpnęło siły Rzeczpospolitej, pustosząc ponad jedną trzecią jej terytorium, angażując olbrzymie siły ludzkie i materialne do walki po obydwu stronach. Otworzyło także szeroko bramy przed kolejnymi najeźdźcami – gdyż Kozacy sprzymierzyli się najpierw z Tatarami, a potem z Moskwą. Zajadłość powstania i antypolski sojusz z wrogami w dużej części wynikały z narodowego oraz religijnego charakteru konfliktu. Ruscy prawosławni chłopi i Kozacy czuli niechęć do panoszących się Polaków, których nienawidzono za katolickość i „pańskość”. Gdyby tło konfliktu miało czysto ekonomiczno-klasowy charakter, cała awantura nie byłaby groźniejsza niż napad Kostki-Napierskiego na zamek broniony przez jednego hajduka.

Tymczasem konflikt miał charakter cywilizacyjny, a linie podziału były głębokie jak Rów Mariański. Dziś moglibyśmy powiedzieć, że miał on charakter systemowy, a niepodważalnym dowodem historycznym na prawdziwość tej tezy jest ciągłość powstań i buntów na Ukrainie od końca XVI wieku aż po epokę rozbiorową, które powtarzały się z niepokojącą regularnością. Wymieńmy je po kolei:

1591–1593 – powstanie Krzysztofa Kosińskiego
1594–1596 – powstanie Semena Nalewajko
1625 – powstanie Żmajły
1630 – powstanie Tarasa Fedorowicza
1635 – bunt Sulimy
1637 – powstanie Pawluka
1638 – bunt Ostrzanina
1648 – powstanie Chmielnickiego
1652 – rzeź rycerstwa polskiego po bitwie na polach Batohu
1702–1704 – powstanie Paleja
1768 – Koliszczyzna

[poprawka mail’em: To REBELIE, nie powstania. ZB]

Co kilka lat bunt, rozruchy i rzezie. W 1652 roku, po wygranej bitwie na polach Batohu, Chmielnicki wydał rozkaz wymordowania wszystkich jeńców. Zrobiono to nie w ferworze bitwy, ale na zimno. Większość ofiar wykupiono złotem z rąk Nogajców, ażeby później poderżnąć im gardła. Zginęło od 3000 do 5000 polskich rycerzy i żołnierzy.

Rzezie, okrutne, potworne i pozornie bezcelowe, to niestety typowy element kozackiej i ukraińskiej walki z Polakami. Sto lat potem, w czasie Koliszczyzny, szacowana liczba ofiar osiągnęła 100–200 tysięcy. Tylko w jednym mieście, w Humaniu, wymordowano od kilku do kilkunastu tysięcy Polaków i Żydów. Odwet też bywał krwawy. Przywódców buntów za karę wieszano, a zdarzało się, że i ćwiartowano. O tym, że polsko-ukraiński konflikt jest bardzo głęboki, że ma jakieś fundamentalne przyczyny, może świadczyć powtórzenie podobnych wydarzeń także po odrodzeniu Polski w 1918 roku. Konflikt ten podkopywał siły II Rzeczpospolitej i anarchizował sytuację polityczną. W sprzyjających warunkach inwazji niemieckiej i utraty przez Polskę niepodległości zaowocował kolejną falą rzezi, w swym okrucieństwie przypominał te z czasów Chmielnickiego oraz Gonty i Żeleźniaka. Mordy ukraińskie rozpoczęły się już we wrześniu 1939 roku, potem w 1943 i 1944 roku rozlały się na cztery województwa południowo-wschodnie: wołyńskie, łuckie, tarnopolskie i stanisławowskie.

O bestialskich sposobach torturowania Polaków na Wołyniu 75 lat temu tu pisać nie będziemy, zakładając, że w ostatnich latach świadomość tego strasznego rozdziału naszej historii znacznie wzrosła. Przytoczymy za to świadectwo znanego pisarza Stanisława Srokowskiego z wywiadu dla Polonia Christiana TV:

Kresy to była taka osobliwa, wyjątkowa kraina, w której bardzo mocno, dynamicznie mieszały się kultury, języki, obyczaje, […], tradycje […] była cerkiew, kościół, bożnica; mówiono trzema językami. Żyło się tak, jak się żyje wśród ludzi sobie bliskich, życzliwych, sympatycznych, dobrych, miłych, gościnnych […] aż nadeszła wojna.

Różnorodność etniczna i kulturowa Rzeczpospolitej szlacheckiej rzeczywiście niezwykle wzbogaciła, ale… karty powieści Sienkiewicza. Bez względu na rachunek krzywd, zbrodni i cierpienia, na to, czyje winy były mniejsze, czyje większe, tak po prostu to wspólne życie Rusinów i Polaków było bardzo bolesne i pod każdym względem nazbyt kosztowne.

Zbyt łatwo dzisiaj skupiamy się na językowej i powierzchownej bliskości z Ukraińcami, bez refleksji nad tym, że musi istnieć przyczyna tej w większości jednostronnej nienawiści i okrucieństwa, że istnieje jakaś niewidzialna, ale bardzo rzeczywista linia pęknięcia między obydwoma narodami, że istnieje przepaść między kulturami i systemami wartości. Ukraińcom nie tylko moglibyśmy wybaczyć ich bunty, ale nawet i podziwiać za podobne do naszego dążenie do niepodległości, gdyby walczyli zaciekle, ale rycersko – albo raczej gdyby walczyli po ludzku, jak ludzie cywilizowani. Ale jak zrozumieć i zaakceptować bezmiar barbarzyństwa i okrucieństwa wobec kobiet, dzieci, osób duchownych? Jeśli czując się narodem uciskanym, mieli Ukraińcy pokusę, aby taką zemstę wywrzeć, to my sami stawiani przed podobnym kuszeniem, ale nigdy mu na skalę narodu całego nie ulegając, z tego rozgrzeszenia im dać nie możemy.

Myśmy dzieciom naszych zaborców nie obcinali języków, nie przecinali ich kobiet piłami, prawosławnym popom czy niemieckim pastorom nie wbijaliśmy gwoździ w czaszki. Mamy moralne prawo nie akceptować takich praktyk u innych. Najważniejsze jednak to zrozumieć, że nasza bliskość jest pozorna i niezrozumiana, a kiedyś znowu może przynieść bardzo gorzkie owoce. Od przyłączenia ziem ukrainnych do Korony do wybuchu powstania Chmielnickiego upłynęło niecałe osiemdziesiąt lat. Jeśli dziś zgodzimy się na wjazd milionów Ukraińców do Polski, to być może owoce tego też przyjdą dopiero za lat osiemdziesiąt i zaskoczą nas podobnie, jak zaskoczyły naszych przodków skutki włączenia w granice Królestwa Polskiego milionów Rusinów cztery wieki temu.

Powróćmy jednak do naszej historii Polski z 1648 roku, gdyby była krajem jednorodnym pod względem kulturowym i religijnym. To prawda, że rozpatrywanie hipotez alternatywnych jest ryzykowne, ale nasza wizja to coś innego, gdyż jest to tylko eksperyment myślowy potrzebny do uzmysłowienia sobie konsekwencji etnicznych podziałów. Otóż nie ma powodu, aby przypuszczać, że wielka Rzeczpospolita roku 1648, jednorodna etnicznie i wyznaniowo, kiedykolwiek doznałaby klęsk powstania Chmielnickiego, inwazji ze strony wezwanej przez niego na pomoc Moskwy, usprawiedliwiającej swą interwencję obroną praw ludności prawosławnej, w końcu inwazji szwedzkiej wspieranej między innymi przez rodzimych innowierców, których niechęć do katolików obróciła się w zdradzieckie wsparcie szwedzkich protestanckich najeźdźców. Bez klęsk tego okresu nie byłoby zapewne rozbiorów. A przecież i w czasie samych rozbiorów jednym z pretekstów użytych przez Prusy i Rosję do mieszania się w wewnętrzne sprawy Polski była rzekoma obrona innowierców – protestantów i prawosławnych.

No dobrze – mógłby ktoś zapytać – ale czemu służą powyższe spekulacje? Takiej jednorodnej Rzeczpospolitej nie było. Polacy stanowili 40–50% ludności państwa, a katolicy niewiele więcej. Nie bardzo nawet wiadomo, jak by miało być inaczej, nawet tworząc alternatywne warianty historii, gdyż w XV–XVIII wieku, przy niewielkiej mobilności społecznej, małym odsetku ludności objętej formalną edukacją i braku mass mediów, procesy asymilacyjne posuwały się wolno.

W naszym wywodzie chodzi o coś zupełnie innego. Nie ma i nie mogło być wtedy jednorodnej Rzeczpospolitej, ale gdyby taki organizm polityczny wówczas istniał, byłby bez wątpienia dużo silniejszy i odporniejszy na wstrząsy wewnętrzne i naciski z zewnątrz niż ta składanka kilku narodów, wyznań i alfabetów, która podobna była do XX-wiecznej Jugosławii. Słabością, a nie mocą I Rzeczpospolitej była tak dziś wychwalana wieloetniczność i wielokulturowość.

Ukraine-Russia: A Proxy-War, Advancing the Agenda of the Great Reset?

By Peter Koenig Global Research, April 09, 2022

After almost four decades of a Cold War from the mid-1950s to 1991, and another 2 decades of Cold War 2.0, since the beginning of the year 2000, when Mr. Putin took over the Presidency of Russia, the US via NATO, and with her European vassals, are now engaged in a hot war with Russia, using Ukraine as a proxy.

This was done very cleverly.

Since the US-instigated WWI in June 1914, Washington’s interest was to subjugate the then Russian empire, and later the Soviet Union and now Russia. This objective holds until today. The principal goal was and is to take over this huge country, the resource-richest nation in the world, a position Russia arguably still holds today.

Washington’s pretexts are many. With the onset of the Soviet Revolution, they say, communism was a danger to the world and especially to the United States. “National Security” is always a smart argument – and it sells well, since every country supposedly  thinks “national security” as a first priority.

In the last two decades, the US-driven antagonism against Russia, closely followed by Europe, was mostly directed against one man, namely Russia’s leader, President Putin. It’s always easier to demonize a person than an entire country. That’s what Washington’s Inner Circle does best.

Mr. Putin’s aim was and is to restore Russia as a secure and self-sufficient society, while maintaining relations, but not dependent on the west. Self-sufficiency to the extent possible and security is what every leader should see as a priority for his country.

Mr. Putin, a former high-level KGB official, knows very well what’s going on in the political minds of the western hegemon.

When  Mikhail Gorbachev, the last leader of the former Soviet Union (USSR), capitulated in 1991, he requested from the western allies a promise that they will NOT expand NATO beyond Berlin, as a condition for allowing unifying East and West Germany.

Image left: Gorbachev with Reagan

This was confirmed by then US Secretary of State James Baker, with the now famous words,

“NATO will not move an inch beyond Berlin”.

Documents to that extent are available in the Berlin War Museum.

We all know what happened then. The promise was not kept and today NATO has expanded from 16 countries in 1997, to today 30 countries, 28 of which are in Europe. Many of the new ones are in Eastern Europe, the former Soviet Republics – see map.

It is obvious that the move closer and closer to Moscow is a threat for Russia. It would be perceived as a threat by Washington, if Russia or China would build a military base in Mexico, or Central America.

Remember the Cuban Missile Crisis, when secret negotiations between then President J.F. Kennedy and Russian Chairman of the Communist Party, Nikita Khrushchev, potentially saved the world from a nuclear Armageddon?

Why would Mr. Putin now tolerate this obvious encroachment on his country by NATO forces, and the latest attempt, to enter Ukraine?

03 June 1961 President Kennedy meets with Chairman Khrushchev at the U. S. Embassy, Vienna.

Ukraine, by the way, has written her intent to gain NATO membership into her Constitution.

How daring.

Officially the US and NATO say that Ukraine will not become a NATO member, but actions show differently.

For the last at least 10-15 years, and especially after the US / NATO instigated Maidan Coup in Kiev on 22 February 2014, the US and NATO countries have supplied Ukraine with billions and billions worth of war material, high precision missiles, anti-aircraft and anti-tank systems, most of them produced in the US. De facto, this could easily be construed as making Ukraine a silent NATO member.

For Mr. Putin, this was crossing a red line. Understandably. Especially since the 2014 Minsk Accord was never respected and adhered to. The Minsk summit took place with the participation of Vladimir Putin, then Ukrainian president Petro Poroshenko, German chancellor Angela Merkel, French president François Hollande, and the representatives and leaders of the two Donbas Provinces, Mr. Alexander Zakharchenko, Donetsk People’s Republic (DPR) and Mr. Igor Plotnitsky, Luhansk People’s Republic (LPR). (see below)

Key points of the measures agreed upon, included a ceasefire, withdrawal of heavy weapons from the front line, release of prisoners of war, constitutional reform in Ukraine, granting self-government to certain areas of Donbas and restoring control of the state border to the Ukrainian government.

None of these agreements were adhered to, and the western leaders, who were party to the Minsk Accord, did not bother to have them enforced. For example, the Right-Wing Nazi Azov Battalion, acting in the eastern Ukraine, were for 8 years, since the Maidan Coup in 2014, bombarding and terror-attacking the Donbas population. They killed 14,000 civilians, including 3,000 to 4,000 children, most of the victims are of Russian descent.

This is rarely mentioned in the western media.

For Mr. Putin, drawing a Red Line was evident. No more NATO aggression, No NATO or NATO-country weapons into Ukraine, no assaults on the Donbas Provinces, no NATO personnel and NATO training in Ukraine. In fact, Mr. Putin requested a neutral, demilitarized Ukraine, neutral like Austria and Sweden.

None of this happened.

And what was of utmost danger to Russia, were the 25 to 30 bio-war labs on Ukrainian soil, and funded by the US, denied by Washington as “conspiracy theory” for months, until to the world’s surprise, on 9 March 2022, Ms. Victoria Nuland, Deputy US Secretary of State, confessed in a Senate Hearing that – yes, the US had been funding these bio-labs (she called them euphemistically “research centers”), and she added that the US now had to destroy them otherwise they may fall into Russian control. There are no words to describe how laughably ridiculous this statement is. Fox News Tucker Carlson framed and analyzed it well – see this.

With relentless aggression and western hostility against Russia and Mr. Putin’s person – the Russian President was put in a corner. He certainly doesn’t seek a nuclear WWIII, but he wants security for his country.

A western false flag could prompt a NATO nuclear attack on Russia. It wouldn’t be the first time that the US started a war based on a “false flag”, perpetrated by the US themselves or by a close ally, or proxy – just think of the self-inflicted Gulf of Tonkin incident, the USS Maddox attack, that triggered the full-fledged Vietnam War. And there are many others.

Great Reset Phase 2.0

That’s the history. Now to the present.

Russia intervened in Ukraine on 24 February 2022. Since then, all eyes are on Russia and Ukraine. Almost to the day covid disappears from the world arena, at least officially. Covid is gone from the headlines, everywhere. This is no coincidence. Geopolitics do not know coincidences – only plans and strategies.

The ever-stronger and more relentless provocation to pull Russia into a war with Ukraine – may it have been planned by the WEF and the WEF’s handlers? – Because the WEF’s full and final agenda is much stronger and wider and larger and deeper – than Covid and the War combined. But Covid and the War are perfect instruments to further the (UN) Agenda 2030, alias the Agenda of The Great Reset.

The picture above may give you an inkling of who is running the show in Ukraine. It depicts Klaus Schwab, WEF Chairman and CEO, with Ukraine President Zelenskyy in what looks like a cozy conversation.

Covid equals Great Reset 1.0.

It was to put people in awe, to indoctrinate them with an abject lie, to spread fear, to make people submissive – and obedient to authorities – while believing that these authorities – of all 193 UN member countries at once – all want only the best for their people. The way it should be. So, you do what they say. Governments are supposed to be the protectors of their people.

We were and still are totally wrong. We the people, must get it into our heads, that these times are gone. Our governments, more often than not, are our enemies.

They want the worst for the people – a global vaxx-genocide, stealing assets through artificially, alias covid-induced bankruptcies, shifting the liquidated properties from the bottom and the center to the top, by inflicting economic crises, and eventually, full digitization of everything, including especially financial resources, your money (no more cash), and – yes – the human brain – so as to have total control over the surviving humans.

Klaus Schwab, the CEO and founder of the WEF calls it the transformation of humans into transhumans – so that at completion of Agenda 2030, of the Great Reset – “you will own nothing, but will be happy”.

Here is a complete description of the Transhumanist Agenda.

For those who don’t know yet – Covid-19, alias SARS-Cov-2, never existed, was never identified, was never scientifically isolated.

This 4-min. trailer of The Viral Delusion, a new 6-hour documentary series – with interviewed scientists and facts on the table – the trailer tells you most everything of what you must know to understand that you have been criminally fooled over the last two years. The world has been criminally fooled. War criminals are the western elites, the WEF and its handlers, government officials, who commit knowingly these crimes on humanity.

Click here or screen to view

This scam has caused billions of victims. Directly from the nefarious and deadly side effects of the mRNA-injections which were sold as vaccines, but in fact were everything but vaccines; they were poison jabs, consisting of different damaging substances, one of them is graphene oxide, creating a magnetic field of your body, accessible by 5G-microwaves – discovered by the Spanish Research Team, “The Fifth Column”. See this; and indirectly, by causing in both the Global North and the Global South countless financial ruins, unemployment, misery, famine, related diseases – and yes, millions of suicides from desperation.

This scam has caused billions of victims. Directly from the nefarious and deadly side effects of the mRNA-injections which were sold as vaccines, but in fact were everything but vaccines; they were poison jabs, consisting of different damaging substances, one of them is graphene oxide, creating a magnetic field of your body, accessible by 5G-microwaves – discovered by the Spanish Research Team, “The Fifth Column”. See this; and indirectly, by causing in both the Global North and the Global South countless financial ruins, unemployment, misery, famine, related diseases – and yes, millions of suicides from desperation.

This all happened with the consent of the United Nations, WHO and the great Movers and Shakers, IMF, World Bank, European Central Bank (ECB), the Bank for International Settlements (BIS, the Central Bank of all central banks), even UNICEF — and of course, the Gates and Rockefeller Foundations (the main financiers of this scam of biblical dimension). And not to forget, the World Economic Forum – the WEF – and those dark handlers of the WEF, among them the world’s “financial emperors”, BlackRock, Vanguard, State Street and Fidelity.

Together, the financial emperors control some 20 to 25 trillion dollars in assets which gives them a leverage power of over 100 trillion dollars, as compared with a world GDP of some 90 trillion dollars.

With this financial might, they can do whatever they want with whatever country they want. This may explain, why from one day to the next, the entire world, 193 UN member countries were struck by the same fake virus (totally nonsensical, impossible in reality), and sent all together into full lockdown on 11 March 2020, when there were only something like 4,700 so-called registered covid cases in the entire world.

Western media have been and still are being paid billions and billions of dollars to perpetuate the lie-propaganda, the covid / vaxx narrative. President Biden, head of the Empire of Lies (copy right President Putin), just recently allocated another billion dollars to “subsidize” the US media, so they will continue repeating the covid and vaxx-narrative – and now the anti-Russia war propaganda.

What’s next?

In the shadow of The Great Reset 2.0, the Russia – Ukraine war – preparations for the next stage are being planned and already carried out.

Things happen in warp speed, so that the infamous UN Agenda 2030 may be completed by 2030, before everyone wakes up. For example, WHO was not an original UN agency, but created in 1948 by the Rockefeller Foundation to become a World Body to control the world population’s health. Rockefeller “managed” (money buys everything) to have WHO incorporated as the international health agency of the UN body.

For Rockefeller, an alleged eugenist, controlling the world’s health is an asset. He, at that time was also the owner of Standard Oil, the globe’s largest hydrocarbon giant, and literally the monopoly on oil and gas.

This led Rockefeller and Co. to decide converting the so far mostly plant-based pharmaceuticals into petrochemical-based medication; more profitable and better controllable.

Today, in the shadow of the war, WHO is being groomed to become the world’s unique watchdog over people’s health. If the plan goes through, there will be a Pandemic-Treaty, under which WHO would have by 2024 full control over matters of health, above every nation’s sovereignty.

WHO would decide what is a pandemic (potentially every flu can be a pandemic), when there is a pandemic, and when governments have to vaxx their citizens. See this: Dr. Astrid Stuckelberger, a former WHO insider, exposes the criminal monopoly (see this and this).

This plan is currently being discussed in several extra-ordinary World Health Assemblies, where usually countries’ health ministers decide.

However, this Health Treaty would be such a monstrous plan, that it should at least be ratified by each sovereign country’s parliament – because, if it would go through, it would annihilate every nation’s sovereignty.

While the WHO’s health tyranny is being prepared, the world economy is being further devastated by the Ukraine – Russia war, the smoke-screen for the behind-the-scene-activities, and consequential energy shortages, particularly in the west.

There will be supply chain disruptions – already now evident, using the pretext of the Canadian, US and Australian trucker strikes – i.e., Freedom Caravans. These Freedom Caravans are showing the world a lesson of bravery against tyranny, especially the one in Canada. They have brought the world’s attention to the globally perpetuated lie and crime on humanity – the forced vaccination – and other covid-denigrations, like the useless and poisonous mask wearing – and that especially on children.

Ukraine and Russia are the breadbasket of the World (Russia is the globe’s largest wheat exporter). The war will reduce food production, as well as interrupt food supply chains.

Adding to this calamity will be the exponential increase in fuel prices in the west – due to Russia’s oil and gas – sanction-driven – no longer being accepted in the west, resulting in up to extreme shortages, inflation – maybe as high as 30% to 50% even if temporary, the impact will be a worldwide chain reaction

  • reduced fertilizer production
  • higher fertilizer prices – resulting in a decline in ag-crops production – less food, worldwide famine and in many cases where poverty is already extreme, it may mean death by famine;
  • higher fuel / energy prices will bankrupt countless small and medium size enterprises, resulting in unemployment, more poverty, more misery and famine – diseases and death;
  • insufficient fuel will further disrupt supply chains of those reduced material that otherwise might be available… and-so-on – and-so-on.

The law of unintended consequences may play out.

About two thirds of the raw materials to make semiconductors comes from Ukraine. When the supply is interrupted due to the war – the car industry will falter. More than a third of the necessary light metals for the construction of aircraft, civilian as well as military, like titanium and aluminum, comes from Russia. In addition to hydrocarbon, Russia also is a key exporter of lithium, cobalt and nickel, used in the battery and electronics industries. Russia closes the faucet of these exports to the west, and another part of western industries will bite the dust.

The spiral to misery and hell is almost endless.

Economic Holocaust

Economic holocausts, so to speak, will also further the reduction of the world population, thus, playing into the eugenist agenda. While not spelt out in the Great Reset, massive population reduction is clearly a factor in achieving the Great Reset, the targets of Agenda 2030.

This is the plan. As is often repeated, it doesn’t have to happen. If we humanity, wake up in masses and oppose this plan, not by hatred, but by ascending to a higher level of consciousness, where we are able to build an alternative world.

Great Reset Phase 3.0: Full digitization of everything, including humans

What could trigger Reset 3.0? Maybe another pandemic, this time a real one? Or rather an artificially brought about monetary collapse.

An event that may bring about the rapid downfall of the two main fiat currencies, the US dollar and the euro. It could be skyrocketing inflation – of which we are seeing the beginning – and the planned and looming energy crisis could be the death knell.

The disappearance of the dollar’s supremacy is imminent, as the petro-dollar is being replaced by the Petro-Yuan. Its already happening. The Saudis have told Mr. Biden they will rather sell their petrol to China and be paid in Petro-Yuan than in unstable and ever less secure US dollars. And no, they will not increase production to stabilize prices. A clear message that may accelerate the collapse of the fiat currencies.

Economic prediction and foresight are seeing a rapid dollar descent still in 2022 – meaning that an enormous debt could be wiped out. Would that be the moment to prompt an initial western world full digitization of currencies – eventually merging into two or three key digital currencies? That would fit the plan as part of the Reset. Digitizing everything is Klaus Schwab’s dream – it is the bedrock of his Fourth Industrial Revolution – also a dream. His ideas have a lot of influential supporters – and if we do not stand up in solidarity against this Schwab – WEF drive towards this apocalypse of the masses – we are doomed.

The QR Verification Code

What today is known as the QR code, or the QR technology is also slanted as becoming the driving force of not only full digitization, but also total and complete surveillance.

QR coding can store some 30,000 points of information, or more, about every citizen — following you on every step you take, people you meet, food you eat, trip you take. The masters managing this information know you better than you know yourself.

The QR codes have been sneaking their ways quietly into our lives. Many restaurants have no longer printed menus – you have an application on your cell phone and take a QR screenshot… and bingo, while you read the menu of your restaurant, “they” know where you are and what you eat.

Good-bye cash. In comes digitized money.

Its already almost the case in Sweden and other Nordic countries. Sweden is at the forefront, testing and practicing the system on volunteers with an implanted micro-chip in the hand. The chip replaces your cash, credit card, bank account, and possibly already more.

Your behavior will be recorded and show whether you follow the “System’s norms”. If you fail, they may block your money flow – temporarily or for good. Imagine “sanctions” on a small individual scale – they may make you starve, or with the 5G technologies, Artificial Intelligence (AI), robots, algorithms, the surveillance police can even “neutralize” you – for good.

This is the Big Picture. The Great Reset: Phases 1.0 to 3.0. Maybe More

But remember, all this can happen only when We, the People, let it happen. It is never too late to peacefully stand up against tyranny. Stand up against the media lies, the psyops, media indoctrinations, the official narratives, and against our criminal governments.

One thing is clear, in today’s world – at least across the western globe – no government can be trusted.

The ultimate solution may be that we ascend to a higher level of consciousness, unite in solidarity and create an alternative society.

With the spirit of no hate but perseverance – “Venceremos”!

Hope – Objective – and joint Action — and We shall overcome.

*

Note to readers: Please click the share buttons above or below. Follow us on Instagram, @globalresearch_crg and Twitter at @crglobalization. Feel free to repost and share widely Global Research articles.  

Peter Koenig is a geopolitical analyst and a former Senior Economist at the World Bank and the World Health Organization (WHO), where he has worked for over 30 years on water and environment around the world. He lectures at universities in the US, Europe and South America. He writes regularly for online journals and is the author of Implosion – An Economic Thriller about War, Environmental Destruction and Corporate Greed; and  co-author of Cynthia McKinney’s book “When China Sneezes: From the Coronavirus Lockdown to the Global Politico-Economic Crisis” (Clarity Press – November 1, 2020).

Peter is a Research Associate of the Centre for Research on Globalization (CRG). He is also is a non-resident Senior Fellow of the Chongyang Institute of Renmin University, Beijing.

Licytacja na zbrodnie wojenne

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5157 „Goniec” (Toronto)  •  10 kwietnia 2022

Wojna na Ukrainie w coraz większym stopniu przekształca się w wojnę propagandową. Być może zresztą jest to wrażenie chwilowe, bo wojska rosyjskie najwyraźniej się przegrupowują. Rosjanie chyba odpuścili sobie zdobywanie Kijowa, bo tak naprawdę to nie jest on im do niczego potrzebny. Może był na początku, kiedy mieli nadzieję na zainstalowanie tam „swojego” rządu, ale teraz przestało to mieć znaczenie.

Według specjalistów wojskowych Rosja zamierza uderzyć z Donbasu, by zamknąć znajdujące się na Zadnieprzu operacyjne wojska ukraińskie w okrążeniu, a następnie odciąć Ukrainę od Morza Czarnego, co wymagałoby jednak zdobycia Odessy, która dotychczas nie była specjalnie atakowana. Tak czy owak, natężenie walk zmalało, może z wyjątkiem Mariupola, w którym wojsko ukraińskie kontroluje centrum miasta obleganego przez Rosjan. Jest to punkt kluczowy, którego zdobycie otwierałoby Rosji lądowe połączenie z Krymem, więc nic dziwnego, że walki są tam wyjątkowo zażarte. Wprawdzie pojawiły się pogłoski, że już niedługo prezydent Zełeński spotka się z prezydentem Putinem, ale nie sądzę, by takie spotkanie się odbyło, albo nawet gdyby, to czy przyniosłoby jakieś rezultaty w sytuacji, gdy zapanował swego rodzaju pat.

Bardziej prawdopodobne jest to, że w najbliższych dniach walki rozgorzeją na nowo, aż Rosja uzna, że ma dobre pozycje wyjściowe do negocjacji pokojowych, chyba, że będzie kontynuowała wojnę na wyniszczenie. Łatwo to nie przyjdzie, o ile w ogóle się uda, bo nie możemy zapominać, że Rosja prowadzi na Ukrainie wojnę z całym Sojuszem Północnoatlantyckim, który tylko nie angażuje się w bezpośrednie działania militarne, bo we wszystkie inne – jak najbardziej. Jest to sytuacja podobna do położenia Stanów Zjednoczonych w Wietnamie, gdzie toczyły one wojnę per procura z całym Układem Warszawskim i Chinami na dodatek. Jak pamiętamy, Stany Zjednoczone się z Wietnamu wycofały po tym, jak prezydent Nixon załatwił z Chinami zakończenie tej wojny.

Toteż miejsce działań wojennych zajęły ofensywy propagandowe. Pojawiły się w sieci nagrania pokazujące, jak żołnierze ochotniczego pułku „Azow”, który powstał jako rodzaj prywatnego wojska żydowskiego oligarchy Igora Kołomojskiego, maltretują torturują i rozstrzeliwują schwytanych rosyjskich jeńców. Żołnierze tego pułku są podobno najbardziej motywowani ideologicznie spośród całego ukraińskiego wojska, co sprawiało, że nawet amerykańscy kongresmani pytali, dlaczego pułk ten nie został uznany za „organizację terrorystyczną”.

W tej sytuacji doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowicz powiedział, ze rząd traktuje tę sprawę „bardzo poważnie” i że będzie „pilne śledztwo”, ale wkrótce ktoś zaczął sprawę odkręcać, bo głównodowodzący sił zbrojnych Ukrainy, generał Walerij Załużny oświadczył, że to Rosjanie inscenizują takie nagrania w celu „zdyskredytowania sił zbrojnych Ukrainy”. Podobnie autentyczność nagrań podważyła pani Irina Wenediktowa, prokurator generalny Ukrainy. Ale chyba nie rozwiało to do końca wątpliwości, bo w kilka dni później, kiedy wojska ukraińskie wkroczyły do opuszczonej przez Rosjan Buczy koło Kijowa, zrobiły tam mnóstwo zdjęć zamordowanych cywilów, którzy jak nie w masowych grobach, to leżeli na ulicy, gdzie dosięgnęła ich śmierć.

Wywołało to poruszenie opinii światowej, a w tej sytuacji pamięć o działaniach przypisywanych pułkowi „Azow” natychmiast zeszła na plan dalszy i w ogóle zaczęła się zacierać. „Cały świat” ruszył potępiać zbrodnie w Buczy, a ponieważ papież Franciszek nie wykazał spodziewanej zapamiętałości w potępianiu, został pryncypialnie skrytykowany przez osoby powszechnie znane z moralnej wrażliwości, m.in. przez pana red. Tomasza Terlikowskiego, obecnie pracującego w Telewizji Republika, której szefem jest z kolei pan red. Tomasz Sakiewicz – kawaler jakiegoś ukraińskiego orderu. „Reakcja Watykanu nie jest taka, jaka powinna być” – powiedział pan red. Terlikowski. A jaka powinna być? Wiadomo; papież powinien potępić Putina, który przecież został przez Senat Stanów Zjednoczonych i prezydenta Bidena uznany za zbrodniarza wojennego, zanim jeszcze władze ukraińskie pokazały nagrania z Buczy.

Rosjanie oczywiście zaprzeczają autentyczności nagrań, sugerując, że zostały one zainscenizowane przez stronę ukraińską, ale musimy pamiętać, że pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda. Być może, że i w jednym, jak i w drugim przypadku prawdę odkryłaby delegacja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, ale jakoś nie słychać, by którakolwiek ze stron chciałaby takiego arbitrażu. Najwyraźniej wolą takimi materiałami gospodarować samodzielnie.

Tymczasem prezydent Zełeński przemawiał w Organizacji Narodów Zjednoczonych, której zarzucił gadulstwo i zalecił, by w tej sytuacji się „rozwiązała”. Najwyraźniej czuje się powołany do przejęcia rządu dusz już nie tylko na Ukrainie, nie tylko w Europie, która pod ciśnieniem USA wyrozumiale mu na to pozwala, podobnie, jak radykalizującemu się z dnia na dzień panu premierowi Morawieckiemu, ale w skali całego świata. Tymczasem cały świat wcale nie jest aż taki skory do poddawania się duchowej władzy prezydenta Zełeńskiego, bo państwa reprezentujące prawie 5 miliardów ludzi nie biorą udziału w zarządzonym przez USA ostracyzmie wobec Rosji.

W dodatku w dysonans poznawczy właśnie wpędzona została poddana surowej dyscyplinie Europa, bo oto w ostatnią niedzielę wybory parlamentarne na Węgrzech wygrał Wiktor Orban i to po raz czwarty z rzędu większością konstytucyjną. Oczywiście zanim jeszcze wybory się rozpoczęły, co gorliwsi demokratowie byli całkowicie pewni, że już zostały sfałszowane, a po podaniu ich wyników przewodniczący Volksdeutsche Partei Donald Tusk oświadczył, że demokracja została „zgwałcona”. Przecież Wiktor Orban, który nie tylko nie słucha się prezydenta Zełeńskiego, ale nawet bezczelnie mu odpowiedział, że dla jego przyjemności nie będzie „wyłączał” całej węgierskiej gospodarki, powinien przegrać z kretesem, a tymczasem wygrał i to w sposób spektakularny.

Wprawdzie pan redaktor Tomasz Sakiewicz nie kryje swego rozgoryczenia z tego powodu, ale Naczelnik Państwa, który wcześniej „zamroził” stosunki w premierem Orbanem, teraz je odmraża, bo chyba przekonał się, że takie dąsy mogą doprowadzić do rozpadu Grupy Wyszehradzkiej, co niewątpliwie udelektowałoby niemieckiego kanclerza.

Niestety ani Naczelnik, ani prezydent Duda nie wykorzystali wizyty prezydenta Bidena w Warszawie, ani by zaproponować mu sfinansowanie przez USA uzbrojenia dodatkowych 200 tys. żołnierzy, o których ma być powiększona nasza niezwyciężona armia, ani nawet, by przekonał Niemcy do zakończenia wojny hybrydowej przeciwko Polsce i Węgrom i odblokowania unijnych funduszy. Skończyło się na poklepaniu po plecach i komplementach, w związku z czym, za czołgi „Abramsy”, które właśnie zostały zakupione, a pierwsze dotrą do nas w jesieni, Polska będzie musiała zapłacić.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Nawet umarli wstają by zademonstrować podległość.

======================

Znajoma niedawno przyjęła do domu trzy Ukrainki, dwie młodsze, jedna starsza pani, na wózku, zupełnie niesprawna. Nie były zadowolone, że to nie Warszawa tylko bliska prowincja, ale zaakceptowały.

Przedwczoraj pani znalazła kartkę, na której te młodsze napisały, że jadą do Niemiec szukać pracy i proszą by ona zaopiekowała się pozostawioną w łóżku staruszką.

Podwójny SKANDAL! Dziennikarka CNN Żydówka rzuca na wizji oszczerstwa przeciw Polsce i Polakom – w twarz Prezydentowi Dudzie. On się „tłumaczy”.

Dziennikarka CNN pyta prezydenta Dudę, czy polska pomoc Ukraińcom, to „naprawienie krzywd” za… holokaust i pogromy.

https://nczas.com/2022/04/09/skandal-dziennikarka-cnn-pyta-prezydenta-dude-czy-polska-pomoc-ukraincom-to-naprawienie-krzywd-za-holokaust-i-pogromy-video/

Prezydent Andrzej Duda udzielił wywiadu lewicowej amerykańskiej stacji CNN.

W czasie rozmowy dziennikarka Dana Bash zadała Dudzie pytanie, po którym powinien on przerwać wywiad, a Bash i CNN powinny zostać pozwane przez państwo polskie.

Dana Bash w rozmowie z Andrzejem Dudą stwierdziła, że „w Pana Ojczyźnie wcześniej zdarzały się pogromy przeciwko Żydom, istniały tu obozy koncentracyjne”.

Czy uważa Pan, że to, co pokazują teraz Polacy wobec Ukraińców, jest próbą naprawienia tych krzywd? –zapytała dziennikarka warszawskiego polityka.

Po tym pytaniu Duda powinien przerwać wywiad, a warszawski rząd powinien pozwać zarówno bezczelną dziennikarkę, która wybiela niemieckich nazistów i zrzuca winę za holokaust na Polaków, jak i całą stację CNN, która pozwala na takie zakłamywanie historii.

[Miał obowiązek jej powiedzieć, że dziennikarka CNN nie może być na tyle głupia, by bez świadomości kłamania powtarzać takie oszczerstwa. I zażądać natychmiastowych przeprosin.

Gdyby się wykręcała – wyjść ze studia, żądając jeszcze od dyrekcji CNN natychmiastowego usunięcia kobiety z pracy. MD]

Najwyższy polski urzędnik jednak dalej kontynuował rozmowę z Bash.

Duda wytłumaczył dziennikarce, że Żydzi, którzy zginęli w czasie wojny, byli polskimi obywatelami, Polacy pomagali im nawet za cenę własnego życia, bo taka kara czekała ich z rąk nazistów, a wśród „sprawiedliwych wśród narodów świata” najwięcej jest właśnie Polaków.

Oczywiście nie chodziło o to, żeby prezydent Duda coś odpowiedział – chodziło o same postawienie pytanie, które obrzuca Polskę i Polaków fekaliami, a co odpowiedział prezydent, to tego już nikt nie słuchał.

Dziennikarka Dana Bash urodziła się w rodzinie żydowskiej jako Dana Ruth Schwartz na Manhattanie w Nowym Jorku, córka Frances (z domu Weinman) Schwartz – autorki i pedagoga studiów żydowskich, oraz Stuarta Schwartza – producenta telewizji ABC News.

Upiory przeszłości. Prowokowanie wędrówki ludów .

Izabela Brodacka 9 kwiecień 2022

Na rządowej stronie internetowej ukazała się informacja, że członek personelu medycznego, który odmówi szczepienia będzie mógł zostać wyrzucony z pracy albo skierowany do innych zajęć.

Do jakich innych zajęć można skierować lekarza? Czy na przykład wybitny neurochirurg zostanie nocnym stróżem?. Czy w takim razie stróż, jeżeli się zaszczepi będzie mógł przeprowadzić trepanację czaszki?. Nie jest to pomysł nowy, niejaki Pol Pot, kierował lekarzy do kopania rowów a robotników do przeprowadzania skomplikowanych operacji, które oczywiście kończyły się śmiercią operowanego. 

Eksperymenty medyczne na ludziach, przeprowadzane wbrew ich woli, jakimi można nazwać testowanie na nich nie sprawdzonej do końca szczepionki oznaczają, że ożywają praktyki  doktora Mengele. Przecież doktor Mengele przeprowadzał wiwisekcję obozowych bliźniąt nie dla zabawy lecz dla dobra ludzkości, a walka o dobro ludzkości wymaga jak  wiadomo ofiar. 

Choroby bezobjawowe oraz przymusowa izolacja pacjentów nimi dotkniętych to znane i sprawdzone praktyki reżimu Stalina. Za czasów Stalina można było cierpieć na schizofrenię bezobjawową, która wymagała bezwzględnej izolacji od społeczeństwa. Do pierwszego kwietnia tego roku ( prima aprilis?) można było cierpieć na bezobjawowy Covid -19, który tym bardziej wymagał izolacji. 

Ożywają upiory przeszłości. 

Powtarzalność historii jest całkowicie sprzeczna z poglądami Francisa Fukuyamy , który w wydanej w 1992 roku książce „ Koniec historii i ostatni człowiek” stwierdził, że liberalna demokracja i wolny rynek są tak doskonałymi ustrojami, że kończąc historię gwarantują jednocześnie koniec wojen i społecznych problemów. Polemizowanie z kompromitująco naiwnymi poglądami Fukuyamy nie ma dziś najmniejszego sensu lecz trzeba pamiętać, że jemu i jego akolitom zawdzięczamy (przynajmniej pośrednio) likwidację naszej armii, którą konsekwentnie przeprowadzono za rządów PO. Postulat likwidacji tej armii był stale obecny w debacie, której ton nadawali rodzimi utopiści.

Obecnie wobec wojny rosyjsko ukraińskiej rację bytu straciły wszelkie rojenia o końcu historii, a demokracja liberalna nie rozwiązała  żadnych problemów ludzkości. Wręcz przeciwnie, postulując na przykład swobodę poruszania się ludzi i traktując jako ideał świat bez granic i bez narodowości spowodowała, że odżył problem wędrówek ludów i związanych z tym zagrożeń.  Wielkie wędrówki ludów, przede wszystkim Hunów i Germanów, doprowadziły jak wiadomo do upadku Cesarstwa Rzymskiego. Rzym początkowo wykorzystywał Germanów jako żołnierzy. Sytuacja stała się groźna, gdy zamiast małych grup żołnierzy w granicach cesarstwa zaczęły się osiedlać całe plemiona rządzące się własnymi prawami. Rzymianie ściągnęli sobie Germanów na kark na własne życzenie i na swoje nieszczęście.

Podobnie jak obecnie Niemcy (czyli Germanie) ściągnęli sobie obcych kulturowo imigrantów z Azji i Afryki w nadziei na wykorzystanie ich zapału do pracy. Okazało się jednak, że przybysze przejawiają zapał wyłącznie do życia na niemieckich zasiłkach. Świat bez granic, zanik państw narodowych, całkowita swoboda przemieszczania się ludzi i kapitału to liberalne utopie, szkodliwe i niebezpieczne jak każda wcielana w życie utopia. 

Paralelę pomiędzy upadkiem starożytnego Rzymu a upadkiem Europy bardzo ciekawie przedstawia młody historyk Dawid Engels. W 2013 Engels opublikował w paryskiej „éditions du Toucan” monografię dotyczącą obecnego kryzysu tożsamości Unii Europejskiej, zatytułowaną „Le déclin”. Wykorzystując dwanaście wskaźników, Engels porównuje w niej różne przejawy faktycznego (a nie postulowanego) systemu wartości UE z objawami kryzysu Republiki Rzymskiej.

Przymusowe przenoszenie ludzi z miejsca na miejsce zawsze było sposobem zarządzania przenoszoną masą ludzką a właściwie sposobem jej terroryzowania. Zsyłani na Sybir musieli dostosować się do nowych trudnych warunków i do praw lokalnych społeczności. Przymusowe przenoszenie ludzi z miejsca na miejsce było praktykowano nie tylko za czasów rosyjskiego caratu, praktykowali  je również Stalin i  Hitler.

Dobrowolne migracje ludzi też są sposobem zarządzania i pacyfikowania tyle, że tym razem tubylców, a nie przybyszów. To tubylcy dostosowują się do praw przybyszów usiłują ich ugłaskać i przekupić. Przymusowa alokacja zapraszanych serdecznie przez Merkel migrantów miała stać się jednym ze sposobów pacyfikacji Polski. Obok „głodzenia” czyli rabowania należnych nam funduszy i nakładania nienależnych kar za niepodporządkowanie się posunięciom zagrażającym naszemu bezpieczeństwu energetycznemu. 

Naiwne teorie, że przybysze wnoszą świeżą krew nie tylko  w sensie kulturowym lecz również w sensie biologicznym i rewitalizują dekadencką społeczność i kulturę tubylczą nie sprawdziły się w starożytnym Rzymie i nie sprawdzą się dziś. Przez analogię do „teorii krążenia elit” Vilfredo Pareto, który za elitę uważał grupę najbardziej skuteczną w działaniu, a więc eliminującą elitę poprzednią można stwierdzić, że obcy kulturowo przybysze (czyli dla danej cywilizacji barbarzyńcy) zamiast wzbogacić kulturowo społeczność tubylczą dominują ją i w rezultacie przejmują władzę i teren.

Prowokowanie wędrówki ludów czyli przemieszczania się dużych mas ludzkich niezależnie od tego czy kierujemy się szlachetnymi intencjami czy prymitywnym sentymentalizmem, czy wreszcie utopijną nadzieją na wykorzystanie imigrantów zagraża stabilności lokalnej kultury i losom mieszkańców gościnnego terenu. Niemcy nie potrafią wyciągać wniosków ze swojej historii. Nie ma w tym nic dziwnego, dawno się okazało, że starożytna zasada: „Historia Magistra Vitae Est” (historia jest nauczycielką życia) to tylko pobożne życzenie. Ludzie nie uczą się niczego na błędach swoich i na błędach historii, nawet jeżeli wydaje się, że ją rozumieją i nie sprowadzają do zbioru anegdot. Córka alkoholika wiąże się z alkoholikiem, uczeń wyrzucony z matury za ściąganie nadal ściąga, Germanie którzy podbili Rzym pozwalają się podbijać obcym. 

Nieustannie wracają upiory przeszłości.

Epidemic: German and Austrian Mayors Under 60 Are 'Suddenly and Unexpectedly’ Dropping Dead

Amy Mek April 6, 2022 https://rairfoundation.com/epidemic-german-and-austrian-mayors-under-60-aresuddenly-and-unexpectedly-dropping-dead/

When did so many young and healthy middle-aged people, described as fit and sporty, drop dead before 2020?

Since December 2020, many sudden and unexpected deaths of mayors under 60 years old have occurred in Germany and Austria. Questions are swirling about whether these elected officials were overwhelmed by job stress, or could there be another reason for so many “fit and healthy” politicians dying?

On December 12, 2020, 41-year-old CSU Mayor Dirk Rosenbauer collapsed during a municipal council meeting and later died in a hospital in Coburg. The headline read, “At only 41 years old  – mayor from Bavaria collapses during council meeting – dead”.

We are all completely shocked and it is incomprehensible. He was fit and healthy, always walked his dog and played handball

Sadly, the headlines have been filled with similar cases for about two years. The names of Mayors being added to the list of unexpected and sudden deaths seems to be growing steadily. 

The“Freie Bremer” channel on Telegram compiled a list of several such incidents, at least 15 known deaths in Germany and Austria in the period mentioned. However, the number of unreported cases could be higher.

December. 12. 2020 41-year-old CSU Mayor Dirk Rosenbauer in Michelau, Germany. He leaves behind a wife and two children.

In September 2020, German Mayor Heinrich Suess died unexpectedly at the age of only 56

In June 2020, the 50-year-old German Mayor of Lenggries, Markus Landthaler, died unexpectedly.

On September 15, 2021, the 47-year-old German Mayor of Limbach-Oberfrohna Jesko Vogel died. He leaves behind a wife and two daughters. From 1991 to 2014, he was a player and captain of the first handball team at BSV Limbach.

October 18, 2021, 57-year-old Deputy Mayor of Kindberg, Peter Sattler, died suddenly on a hike.

On October 21, 2021, the 60-year-old Mayor Christian Ruh of Bodolz on Lake Constance died unexpectedly.

On Saturday, October 24, 2021, Burscheid’s Mayor Stefan Caplan died unexpectedly. He was only 56 years old.

October 28, 2021, 59-year-old German Mayor Wolfgang Eckl “unexpectedly” died.

November 27, 2021, Mayor Jochim Ruppert died unexpectedly on Friday evening at the age of 59.

December 23, 2021, 54-year-old Schiltberg Mayor Fabian Streit died unexpectedly.

March 5, 2022 Mauerkirchen Mayor Horst Gerner died unexpectedly at the age of 57

On March 23, 2022, Mayor Kristian W. Tangermann died unexpectedly. The Mayor of the municipality of Lilienthal (Osterholz district) was only 45 years old.

On March 26, 2022, Christian Maurer, a 38-year-old mayor in Upper Austria, died. He collapsed on March 21 during a municipal council meeting and died days later in the hospital. Doctors could not repair Maurer’s cerebral hemorrhage. The local politician leaves behind his wife and their six-week-old son.

On March 29, 2022, The incumbent Mayor of Waldshut-Tiengen, Joachim Baumert, died unexpectedly over the weekend at the age of 57. 

On March 31, The third mayor of Coburg, Thomas Nowak, died suddenly and unexpectedly at the age of 53.

On April 1, 2022, the First Mayor of Pfaffenhausen and trained police officer Franz Renftle died at the age of 54.

When will authorities investigate these cases more closely? Of course, not all of these Mayors have necessarily died from the exact cause. However, when did so many young and healthy middle-aged people, described as healthy and sporty, drop dead before 2020? 

Are the numbers of the Mayor’s unexpectedly dying the same as in the past? Perhaps it could be? But shouldn’t the authorities compare previous statistics and share them with the public? Looking the other way or downplaying the number of unexpected deaths of younger and seemingly healthy Mayors only adds to people’s fears. Furthermore, it is creating even more rumors and “conspiracies.” If there is, in fact, a problem, it should be of concern to the government. After all, it’s government officials who are dropping dead in numbers.

RIP to all of the Mayors who have passed.

Amy Mek

Investigative Journalist: Banned in parts of Europe, Wanted by Islamic countries, Threatened by terror groups, Hunted by left-wing media, Smeared by Hollywood elites & Fake religious leaders.

Komu przeszkadza Dobra Nowina?

Mariusz Dzierżawski pomagam@stopaborcji.pl

Szanowny Panie,

w ramach krótkich rozważań przygotowujących nas do Wielkanocy, przypominaliśmy już o przesłuchaniu Pana Jezusa przed arcykapłanami, o sądzie Piłata i tłumu nad Zbawicielem, o drodze krzyżowej oraz śmierci Chrystusa i złożeniu Jego ciała do grobu.

Po tych wydarzeniach i upływie trzech dni, Mesjasz zmartwychwstaje.

Ukazuje się On swoim uczniom i nakazuje im iść i głosić prawdę wszystkim narodom. Dobra nowina już wkrótce zacznie rozprzestrzeniać się po całym świecie. Jednak równolegle do poleceń Chrystusa, wydane zostają jeszcze zupełnie inne dyspozycje.

Niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu». Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.” MT 28, 11-15

W trakcie przesłuchania i procesu Pana Jezusa powoływano fałszywych świadków i zmyślano argumenty mające doprowadzić do śmierci Niewinnego. Na koniec kazano kłamać, że Chrystus nie zmartwychwstał. Gdy Jego uczniowie ruszyli w świat, stali się obiektem prześladowań. Poddawano ich fałszywym oskarżeniom oraz zrzucano na nich winy za rozmaite przestępstwa, które rzekomo popełniali. Wielu z nich zginęło śmiercią męczeńską, a jeszcze więcej cierpiało z powodu szykan.

Zbawiciel powiedział, że prawda nas wyzwoli i kazał wszystkim ją głosić. Tymczasem dla elit tego świata prawda jest niewygodna. Było tak dwa tysiące lat temu, jest tak również i dzisiaj. Głównym orężem zła jest kłamstwo, na którym opierają się działania cywilizacji śmierci i jej aktywistów przeciwko współczesnym niewinnym – dzieciom w łonach matek, oraz tym, którzy głoszą prawdę na temat aborcji.

Dzisiejsza machina kłamstwa i dezinformacji działa podobnie, jak ta z czasów Chrystusa, inna jest tylko technologia. Możni tego świata (miliarderzy, szefowie globalnych instytucji, prezesi korporacji, politycy rządzący itp.) przekazują ogromne pieniądze na to, aby zaprzyjaźnione z nimi media i organizacje rozpowiadały, że „aborcja jest OK”, oraz że obrońcy życia to okrutni ludzie, którzy walczą o ograniczenie „praw kobiet”.

Gdy manipulacje medialne lub przestępstwa aborcjonistów (takie jak np. nielegalny handel pigułkami poronnymi) dochodzą do uszu współczesnych namiestników, protektorzy aborcji wiedzą z kim trzeba pomówić, aby wybawić swoich ludzi z kłopotów. Treści przedstawiające niewygodną dla cywilizacji śmierci prawdę o aborcji są błyskawicznie usuwane z internetu. Aktywiści, którzy niszczą billboardy i furgonetki ostrzegające przed skutkami aborcji, są uniewinniani w sądach. Ludzie, którzy mówią prawdę o aborcji w swoim miejscu pracy, są z niego usuwani. Kapłani, którzy głoszą, że popieranie aborcji to grzech, są odsuwani od stanowisk i uciszani.

Z powodu ogromnej skali dezinformacji i cenzury, większość współczesnych ludzi nie zna prawdy o aborcji. Wielu woli tego zjawiska w ogóle nie dostrzegać. Wygodniej dla nich jest nie znać faktów, nie dociekać i nie pytać, a po prostu płynąć z nurtem i popierać to, co się aktualnie popiera w mediach. Inni dowiadują się prawdy, gdy jest już za późno. Tak jak tysiące Polek, które każdego roku kupują pigułki poronne od aborcjonistów, a potem cierpią przez długie lata z powodu psychicznych i zdrowotnych konsekwencji dzieciobójstwa.

Tymczasem prawda zawsze przynosi dobro, wyzwala i uzdrawia, trzeba tylko ją przyjąć, nawet jeśli jest to trudne i niewygodne.

„Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.”

J 1, 10-11

Nie da się budować zdrowej rodziny, wspólnoty czy całego narodu w oparciu o kłamstwo, które prowadzi do nienawiści, wojen i prześladowań. Niestety zjawiska te masowo obserwujemy w dzisiejszym świecie. Nie znaczy to jednak, że ten stan musi trwać nadal. Odnowa moralna jest możliwa, a jej fundamentem musi być przyjęcie prawdy o tym, że każdy człowiek ma prawo do życia. Aby tak się stało, trzeba głosić tę prawdę w porę i nie w porę. Siłę do tego zadania każdy z nas powinien czerpać z łask, których chce nam udzielać Chrystus. On jest Drogą, Prawdą i Życiem, idźmy więc właściwą drogą, głośmy prawdę i brońmy życia niewinnych.

Już za tydzień przeżywać będziemy Wielkanoc. Mam nadzieję, że cykl naszych krótkich rozważań, pomógł się do nich przygotować. Nadchodzące Święta będą okazją do tego, aby podjąć refleksję nad cierpieniem Chrystusa za nasze grzechy, oraz do tego, aby przyjąć zmartwychwstałego Zbawiciela. W nadchodzącym czasie Wielkanocy prośmy więc o to, aby Prawda zagościła w sercach wszystkich ludzi w Polsce i na całym świecie.

Zachęcamy też do przekazania wielkopostnej jałmużny na potrzeby ratowania dzieci zagrożonych aborcją:

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

Ukraińska propaganda wojenna jest obecnie największym zagrożeniem dla Polski

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/ukrainska-propaganda-wojenna-jest-obecnie-najwiekszym-zagrozeniem-dla-polski/

Takich rzeczy nie ma odwagi pisać prawie nikt, nie licząc niszy internetowej, powody przemilczenia są jednoznaczne – pewny lincz. Sam jestem trochę pośrodku, pomiędzy niszą i rozpoznawalnością, dlatego jak nigdy powołam się na moralny obowiązek. Czuję się w moralnym obowiązku pisać prawdę i to taką, która się znajduje na pierwszych stronach podręczników polityki i taktyki wojennej. Od początku nazwałem konflikt zbrojny, konfliktem zbrojnym i to jest jedyna właściwa nazwa, na Ukrainie nie znajdziemy żadnych frontów w klasycznym tego słowa znaczeniu. Jest sporo, ale też coraz mniej, ognisk zapalnych, gdzie wzajemnie zwalczające się oddziały raczej stosują metody partyzanckie i terrorystyczne niż wojskowe. Dobitnie o tym świadczą walki prowadzone na terenach i obiektach cywilnych, co w początkowej fazie nie miało miejsca, jednak szybko się odmieniło.

Dlaczego ta zmiana nastąpiła widać gołym okiem. Przez pierwszy tydzień, z wyjątkiem dosłownie kilku bloków w zachodnie Ukrainie, nie odnotowano innych zniszczeń poza infrastrukturą i obiektami wojskowymi. Strategia Putina była prosta i on ją od początku jasno definiował, Rosja Ciągle Radziecka idzie na Ukrainę, żeby ją wyzwolić od faszyzmu i szaleńców budujących broń atomową. Przy takich założeniach ostatnią rzeczą, jaką mogli robić ruscy sołdaci, to jest zbrodnia ludobójstwa. Po drugiej stronie frontu mamy dokładnie odwrotne cele – epatowanie ludobójstwem. Ukraina bezskutecznie dobijała się o broń i sankcje, a pierwsze sukcesy przyszły wraz z pokazywaniem w mediach pierwszych ataków na obiekty cywilne i to nie byle jakie obiekty: szpitale, teatry, szkoły, przedszkola, dworce kolejowe. Zaczęło się od szpitala w Mariupolu, gdy cały świat zobaczył poranioną Mariannę w ciąży, która ucieka po ruinach szpitala. W przestrzeni publicznej zawrzało pod sam gwizdek, bo takie obrazy zawsze i wszędzie będą u ludzi wywoływać największe emocje, mało tego, jeśli raz zadziałają emocje, to później żaden fakt ludzkich przekonań nie zmieni lub zmieni w niewielkim stopniu. Doskonałym przykładem jest tu „Wyspa węży”, wszyscy już wiedzą, że nikt tam nie zginął, tylko się grzecznie poddał, ale kult bohaterów wraz ze słynnym: „ruskij wajennyj karabl idi na ch..j” pozostał.

Marianna z Mariupola najpierw okazała się blogerką, nie zwykłą pacjentką, potem przeszła na drugą stronę i opowiedziała, że żadnego nalotu nie było, ale to nic nie zmieniło w głównym przekazie, jej zdjęcie nadal jest mitycznym dowodem na zniszczenie przez ruskich szpitala dziecięcego i położniczego.

Kolejny przełom w odbiorze konfliktu na Ukrainie, to „druga Srebrenica”, czyli „rzeź w Buczy”. Całość jest oparta na kilku ciałach znalezionych na ulicy i tyle ze strony ukraińskiej zostało pokazane. Na dowód, że to Ukraińcy mówią prawdę o masowych zbrodniach na cywilach, amerykańska firma udostępniła zdjęcie satelitarne z siedmioma kwadratami, które miały oznaczać miejsce położenia zwłok. Cała reszta odbyła się w sferze deklaracji i medialnego pościgu za sensacjami, tak padły liczby o 300 i 400 ofiarach, po czym zapadła cisza w sferze ustalania faktów, ale za to rozpętała się prawdziwa burza na całym świcie i „druga Srebrenica” wbiła się w świadomość odbiorców.

W tym konflikcie zbrojnym, jak w każdym innym, role są jasno podzielone. Agresor będzie robił wszystko, żeby uchodzić za wyzwoliciela dlatego musi jak ognia unikać atakowania obiektów cywilnych i ofiar cywilnych. Kraj napadnięty pójdzie w dokładnie przeciwną stronę, będzie udowadniał, że agresor celowo morduje cywilów i to w dodatku przy pomocy tak bestialskich ataków jak bombardowanie: szpitali, przedszkoli, szkół, pomimo tego, że wyraźnie te obiekty zostały podpisane: „uwaga dzieci”.

Podobne obrazy działają na potrzeby wewnętrzne, mobilizacja i nienawiść do wroga. Ważniejsze są jednak cele zewnętrzne, które sprowadzają się do szantażu emocjonalnego i wymuszenia pomocy dla Ukrainy, bez względu na bezpieczeństwo, koszty społeczne i polityczne krajów wspierających. Władze ukraińskie prowadzą brutalną i bardzo skuteczną propagandę wojenną, cynicznie bronią własnego kraju, do czego mają pełne prawo, a nawet obowiązek wobec narodu. O to nie można mieć do Ukrainy pretensji.

Natomiast każdy Polak powinien mieć pretensję do polskiego rządu, który postępuje dokładnie przeciwnie i dlatego dla mnie ukraińska propaganda jest obecnie największym zagrożeniem dla Polski

====================================

mail: .Ściślej mówiąc, nie sama propaganda, ale jej powtarzanie przez 
administrację Polski.

=====================================================

Inny mail:

Tymczasem jest o wiele gorzej:

W mediach wprowadzono ostrą cenzurę, Nikt i nigdzie nie może napisać prawdy ani o prawdziwej sytuacji na Ukrainie, ani nie może ogłosić swoich lub zacytować cudzych ( w tym zagranicznych)  odmiennych opinii. Skończyły się wolne media. Niektóre platformy blogerskie zostały z trzaskiem i bez uprzedzenia  zamknięte Poza tym planuje sie wprowadzic (lub już wprowadzono) zakaz publikacji litery”Z” – ponoć symbolu wojujących Rosjan.

Czyli cenzura szaleje na całego. Czy to jest odgórna samodzielna inicjatywa rządu czy nakaz z Waszyngtonu? Tymczasem swastykę- symbol nazizmu można znaleźć bez trudu choćby na zdjęciach prezentujących azowców. 

Do tego flaga Ukrainy wisi na najwyższym urzędzie Polski, czyli Sejmiew w miejscu przynależnym polskiej fladze i posłów to nie oburza. Jeden jedyny poseł Grzegorz Braun został brutalnie pozbawiony głosu, gdy na ten oburzający fakt zwrócił uwagę. Cenzura, kłamstwo i zaprzaństwo – te  trzy amazonki polskiej Apokalipsy mają w swoich szponach Polskę. 

MANIPULANCI

2022-04-08 https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/manipulanci,p1942207328  Sławomir M. Kozak www.oficyna-aurora.pl

Manipulacja mediów, wszechobecna dezinformacja, a wręcz ogłupianie odbiorców większości  tak zwanych newsów, przy wykorzystaniu technik bazujących na najniższych instynktach, sięgnęła szczytu w okresie tak zwanej pandemii. I, mimo, że ta ostatnia została chwilowo spakowana i wyniesiona, niczym ozdoby choinkowe na strych, nic nie wskazuje na to, by czytelnikom, widzom lub słuchaczom przestano przypominać o tym, iż to poddasze cały czas jest obecne nad naszą głową. Na tyle odległe, by nie oglądać go każdego dnia lecz wystarczająco bliskie, aby w razie nagłej potrzeby sięgnąć po czekające na swój czas pudełka, zdmuchnąć z nich zalegający kurz i wydobyć na światło dzienne.

30 marca niemieckie dzienniki podały, że liczba zakażeń jedynie ważną chorobą ostatnich lat, wzrosła u naszego zachodniego sąsiada do 500 000, choć dwa dni później zniesiono w Niemczech, zgodnie z zapowiedziami dotychczasowe obostrzenia sanitarne. No, ale pieniądze zostały pobrane, ilość emisji programów duraczących społeczeństwo musi się zgadzać, szczególnie w kraju, w którym pojęcie Ordnung ma zakorzenioną historię. 

Ale, taki przekaz trafia zaledwie do niewielkiego, w skali światowej, odbiorcy. Aby mogły dotrzeć do większości mieszkańców globalnej wioski, należy wykorzystać wydarzenie globalne. Naturalnie – toutes proportions gardees – nie było potrzeby kreowania incydentu na miarę Pearl Harbor. Choć Amerykanie mają akurat i w tym ogromne doświadczenie.

Z pomocą przyszła coroczna gala oscarowa, a niektóre media już z wyprzedzeniem zadawały sobie (czyli nam) pytanie, jaki to skandal wydarzy się na ceremonii wręczenia słynnych statuetek w tym roku. Napięcie budowano zatem profesjonalnie, zapędzając dzięki temu jeszcze większą rzeszę ludzi przed ekrany telewizorów, by nic ważnego nie umknęło ich uwadze.

I, rzeczywiście! Samospełniająca przepowiednia sprawdziła się i tym razem. Jeden czarnoskóry aktor dał po twarzy drugiemu czarnoskóremu aktorowi. Na scenie! Być może biali nie chcieli brać udziału w takim przedstawieniu, ale może też być i tak, że nikt im nawet nie proponował, wychodząc z założenia, iż „Black Beats Better”. Zaczęło się od tego, że  przed przedstawieniem nominacji do nagrody za najlepszy film dokumentalny Chris Rock zażartował z ogolonej głowy Jady Pinkett Smith, żony Will’a Smith’a, chorującej od lat na łysienie plackowate.  Niesmaczny ten „dowcip” skłonił Smith’a do opuszczenia swego miejsca, wbiegnięcia na scenę i spoliczkowania komika. Pomijam w tym miejscu fakt, że państwo Smith rok temu ogłosili, iż ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu i mimo braku rozwodu, żyją bardziej obok siebie, niż wspólnie. Nie chcę też wdawać się w przyczyny tego stanu rzeczy, o których wspominają niektóre niszowe gazety.

Ważniejsze, moim zdaniem, jest to, że obaj aktorzy doskonale się znają, a była żona Rock’a, to Malaak Compton-Rock, która jest słynną stylistką, założycielką i dyrektorem wykonawczym niekomercyjnego salonu fryzjerskiego, świadczącego bezpłatne usługi dla kobiet objętych systemem opieki społecznej, często poważnie chorych. Z pewnością więc, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czym jest choroba jej koleżanki, tym bardziej, że   pani Smith nie ukrywała tego przed mediami, ale też obie pary regularnie się spotykały, a ich dzieci bawiły się zgodnie przez wiele lat. Obaj aktorzy przyjaźnią się też od lat ponad 30, wystąpili wspólnie w kilku filmach.

W jakich zatem kategoriach powinniśmy traktować ten żałosny „występ” na światowej scenie?

Okazuje się, że pracownicy ochrony gali oscarowej otrzymali przed imprezą informację o mającym się odbyć na estradzie konflikcie zaaranżowanym przez jednego z aktorów, w który nie powinni się angażować.

Poza tym, środek stosowany w leczeniu tej akurat choroby, wokół której cała sprawa się wydarzyła, produkowany przez znanego nam, niesławnego potentata Eli Lilly, jest częścią terapii wprowadzonej do światowych klinik przez firmę Pfizer.

Jeśli przyjrzymy się uważniej informacjom dotyczącym sponsorów tegorocznej imprezy dla „elity”, hollywoodzkiej socjety i zwyczajnych oglądaczy telewizyjnych, chcących przez chwilę przynajmniej pobyć, choćby tylko wirtualnie, na czerwonym dywanie, odnajdziemy na ekranie logo największych manipulantów medialnych i medycznych w jednym.

A zatem, to widzowie dostali prosto w twarz. Mam nadzieję, że przynajmniej niektórym pomoże.

Franciszek na Malcie ukrywa Krzyż -wypiera się więc Chrystusa– promuje lewackie fantasmagorie

Bergoglio – «woke» [„przebudzony”] wdraża «cancel culture» w stosunku do Chrystusa

Date: 7 aprile 2022 https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/07/bergoglio-woke-wdraza-cancel-culture-w-stosunku-do-chrystusa/

Zaczynamy od nagłówka dotyczącego wizyty El Papy na Malcie:

«Papież Franciszek usuwa krzyż z uroczystości na Malcie, aby nie denerwować nielegalnych muzułmańskich imigrantów»

“Podium nie będzie ozdobione Krucyfiksem, ponieważ większość migrantów to muzułmanie” – podkreśliła Archidiecezja Maltańska w artykule opublikowanym na swojej stronie internetowej, dodając, że “wizyta papieża powinna zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację społeczności migrantów na Malcie”. https://church.mt/the-story-that-the-popes-podium-in-malta-will-tell/

Mamy więc papieża «woke» przebudzonego»)!

Otóż czyn papieski jest integralnym przejawem ideologii “woke”. “Woke” to totalitarna, lewicowa ideologia, która przetacza się przez amerykańskie uniwersytety – infekuje również europejskie – i przejawia się (cytuję za wikipedią) “reagowaniem na domniemane niesprawiedliwości społeczne i rasowe”, które obrażają “mniejszości” – głównie LGBT i czarnych. https://en.wikipedia.org/wiki/

Faktycznie, niesprawiedliwość rasowa, którą El Papa chciał zlikwidować na Malcie poprzez usunięcie krucyfiksu, była więcej niż “domniemana”: była to ostatnia rzecz, której potrzebowali nielegalni imigranci muzułmańscy.

To również jest typowe dla ideologii «Woke»: kasowanie wyimaginowanych wykroczeń przeciwko uprzywilejowanym i faworyzowanym mniejszościom (LGBT in primis), przy jednoczesnym pozostawieniu nietkniętych i niezakwestionowanych realnych wykroczeń i konkretnych dyskryminacji wobec rzeczywiście istniejących i uciskanych grup społecznych, które utraciły prawa: na przykład bezrobotnych, których Wielki Reset dobrowolnie tworzy w dziesiątkach milionów, inwalidów powstałych za sprawą surowicy mRNA; czy nawet inwalidów cywilnych, którym państwo przyznaje rentę w wysokości 7 euro dziennie. Nimi El Papa nie zajmuje się. Dla nich nie walczy przed kamerami. Zajmuje się usuwaniem Krzyża, czyli wyimaginowanym remedium na wyimaginowaną “dyskryminację imigrantów”.

Widać na tej podstawie, że Bergoglio w pełni zaadoptował totalitarne następstwa związane z ideologią woke, tj. tzw. «Kulturę Anulowania»: https://en.wikipedia.org/wiki/Cancel_culture. To znaczy tę, która w USA obala pomniki Krzysztofa Kolumba, bo Kolumb był “biały i rasistowski”; lub która na uniwersytetach znosi wykłady o Platonie i Arystotelesie, bo byli “rasistami, seksistami, reakcjonistami i białymi”;a ostatnio w Hiszpanii zreformowała programy nauczania w szkołach, zastępując historię i filozofię kursami o świadomości feministycznej i o LGBT.

Zakazał edyktem i represjonuje Tradycyjną Mszę Świętą, gnębiąc i prześladując tych, którzy ją sprawują: wraz ze swoimi biskupimi wspólnikami wypędza i zawiesza a divinis kapłanów, którzy ją odprawiają; czymże jest to, jeśli nie kulturą anulowania, klasyczną kulturą anulowania?– Niektóre stare zakonnice nie chcą się szczepić surowicą mRNA? –  Likwiduje więc klasztor, a owe stare zakonnice wyrzuca na ulicę – w doskonałej symbiozie z panującą we Włoszech władzą antychrystusową, która pozbawia pensji pracowników nieszczepionych, wystawiając ich ponadto na nienawiść społeczną.

Fakt, że tysiące pracowników włoskich pozbawionych jest środków do życia, nie skłania El Papy do “walki” o nich i do obrony przed “dyskryminacją”, nawet przy pomocy środków symbolicznych i powierzchownych, takich jak ten, który zastosował na Malcie w trosce o muzułmańskich imigrantów, lub kiedy pokazał flagę Ukrainy.

Tym bardziej, nie płacze publicznie nad tysiącami trwałych inwalidów, powstałych w wyniku negatywnych skutków działania serum – sprowadzonych do stanu nędzy przez skąpą publiczną opiekuńczość Draghistanu: Bergoglio nie dostrzega prawdziwego cierpienia prawdziwych ludzi. Oni nie wzbudzają jego “miłosierdzia”.

“Chroni” za to imigrantów przed wizerunkiem Krzyża, ponieważ uważa, że jest On dla nich “obraźliwy” i “dyskryminujący”. Ponieważ, oczywiście, Bergoglio uznaje “uciskanych” i ” dyskryminowanych” – tych, których osobiście preferuje. Ideologia „woke” – nie trzeba dodawać – opiera się na preferencjach wobec niektórych “mniejszości uciskanych” i obojętności, a nawet wrogości w stosunku do innych. To jest kwestia wyboru. Więc kiedy papież usuwa Krucyfiks, wyraża w ten sposób swoją preferencję. Wynika z tego jasno, że to przede wszystkim jemu przeszkadza Krucyfiks; usuwa Go z pola widzenia gdy tylko nadarzy się okazja i pod byle pretekstem.

To Bergoglio, a nie inni mają problem ze Mszą Tradycyjną – w stosunku do której stosuje «Cancel Culture». (…)

Z doniesień medialnych wynika także, “głównym powodem wizyty Franciszka na Malcie była” nie tylko “obrona migrantów”,ale i “ekologii”.

A jak bronił jej papież na Malcie?

– Otóż, zamiast Krucyfiksu, który Bergoglio usunąłdo stworzenia tła dla przemówienia papieża do migrantów w Laboratorium Pokoju im. Jana XXIII (w Ħal-Far) – organizacji wolontariatu prowadzonej przez lewicowego franciszkanina, ojca Dionisio Mintoffa – użyto “plastikowych butelek z recyklingu, wśród których pojawiły się czerwone kleksy. http://peacelab.org/

“Kiedy spojrzysz głębiej, zobaczysz, że morze składa się z przetworzonych plastikowych butelek, ponieważ w naszym morzu jest więcej plastiku niż ryb. A czerwone kleksy to kamizelki ratunkowe; życie ludzi, którzy zginęli na morzu” – wyjaśnił scenerię Carlo Schembri, dyrektor artystyczny imprezy. https://www.carloschembri.eu/

Mamy papieża «woke». Czegóż więcej można sobie zażyczyć?

https://www.thegatewaypundit.com/2022/04/pope-francis-removes-cross-event-malta-not-upset-illegal-muslim-migrants/ https://www.maurizioblondet.it/bergoglio-applica-la-cancel-culture-a-cristo/