Remedium na tresurę – „Biała Róża”.

Peter Raina –Biała Róża – ktoś musi się złu przeciwstawić

Recenzja    tygodnik „Najwyższy Czas!”    18 kwietnia 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5163

Ach, cóż za zbieg okoliczności! Akurat teraz, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, a niezależne media, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie, zostały podporządkowane Propaganda Abteilung, kiedy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, najwyraźniej wzorując się na Żydach dyskutujących ze św. Szczepanem, zatkała uszy nie tylko sobie, ale i nam wszystkim, odcinając nas tym samym od ruskich kłamstw i skazując na ukraińską prawdę, dzięki czemu płomienny patrioci, wykarmieni przez spółki Skarbu Państwa, mogą się nakręcać i podnosić „wielki krzyk”, który może być wstępem do kamieniowania, a przynajmniej – kneblowania każdego, kto spróbuje im podskoczyć, Piotr Raina opublikował w Biblioteczce „Myśli Polskiej” książkę pod tytułem „Biała Róża” – ktoś musi się złu przeciwstawić”.

Książka opowiada o pięcioosobowej grupce monachijskich studentów, którzy podjęli desperacką i można by nawet powiedzieć, że śmieszną – gdyby nie była tak tragiczna – próbę dania świadectwa prawdzie. To byli ludzie inteligentni, więc z pewnością zdawali sobie sprawę, że akcja ulotkowa, siłą rzeczy ograniczona, ani nie doprowadzi do obalenia hitlerowskiego reżimu, ani nawet do jakiegoś wstrząsu w niemieckim społeczeństwie – a jednak podjęli się tego bo „trzeba coś zrobić i to nawet już dzisiaj” – jak powiedział prof. Huber, który później podzielił los całej piątki. Bo trzon „Białej Róży” stanowiło pięcioro ludzi – studentów medycyny na monachijskim uniwersytecie. Niektórzy, jako członkowie Hitlerjugend, przeżyli młodzieńcze zafascynowanie narodowym socjalizmem i towarzyszącą mu atmosferą, ale wkrótce, pod wpływem lektury i dyskusji, ta fascynacja im przeszła, a na jej miejscu pojawiło się przekonanie, że „dla kulturalnego narodu nie ma nic bardziej niegodnego, aniżeli dać się bez oporu rządzić przez nieodpowiedzialną i oddaną ciemnym popędom klikę” – jak napisali w pierwszej ulotce. To zdanie budzi i moje wspomnienia, bo tak właśnie – chociaż w okolicznościach nie tak groźnych i dramatycznych – myśleliśmy i my, podejmując w latach 70-tych podobną działalność przeciwko „oddanej ciemnym popędom klice”, która w naszym nieszczęśliwym kraju niestety nawet dzisiaj ma liczne rzesze epigonów i znajdujących polityczne poparcie kontynuatorów.

Działalność „Białej Róży” nie mogła trwać długo, chociaż jej uczestnicy starali się zachowywać wszelkie możliwe środki ostrożności. Ale w państwie totalitarnym nie jest to wcale łatwe, a kto wie, czy w ogóle możliwe. Cóż dopiero – we współczesnych demokracjach, które bez cienia żenady uprawiają totalną inwigilację swoich „suwerenów”? Za początek działalności „Białej Róży” można uznać 3 czerwca 1942 roku, a koniec nastąpił 18 lutego 1943 roku, po rozrzuceniu ulotek na monachijskim uniwersytecie, kiedy to sprawców aresztował uniwersytecki pedel. Już 21 lutego do Sądu Ludowego trafił akt oskarżenia, a 22 lutego, specjalnie przybyły na ten proces niezawisły sędzia Roland Freisler, który znalazł potem tylu naśladowców w PRL i gdzie indziej,wydał na początek pięć wyroków śmierci przez ścięcie toporem. Aresztowania wkrótce objęły pozostałe osoby zamieszane w działalności „Białej Róży” i skończyły się dla nich również wyrokami śmierci. W Niemczech pamięć o nich jest kultywowana i np. 200 niemieckich szkół nosi imię Sophie Scholl, siostry inicjatora „Białej Róży”, której imię wykorzystały nawet niemieckie feministki, chociaż nie jestem pewien, czy ona sama byłaby z tego zadowolona. W Polsce o „Białej Róży” mało kto słyszał chociaż w 1965 roku polscy biskupi w słynnym liście do biskupów niemieckich wspomnieli o jej uczestnikach jako o „męczennikach”. Inna sprawa, że my sami mieliśmy ogromne zaległości w uhonorowaniu naszych bohaterów i męczenników, poległych lub zamordowanych zarówno z rąk niemieckich, jak i rządzącej później żydokomuny, która nawet i dzisiaj stręczy nam bohaterów podstawionych.

Więc dobrze się stało, że – chociaż pewnie nie było to zamierzone – że książka Piotra Rainy ukazała się właśnie teraz, kiedy jesteśmy poddawani intensywnej tresurze patriotycznej i to nawet nie naszej własnej, tylko ukraińskiej. Takiej właśnie, chociaż chyba jeszcze bardziej intensywnej, poddawani byli Niemcy za Hitlera, czy choćby Polacy za Stalina. W tej sytuacji ludziom bombardowanym propagandą bardzo trudno jest zachować wewnętrzną wolność, bo znacznie łatwiej jest poddać się wzbierającej fali tym bardziej, że treserzy od razu podsuwają patetyczne rozgrzeszenie. Ale „Biała Róża” pokazuje, że nawet w sytuacji ekstremalnej zachowanie wewnętrznej wolności jest możliwe – jak w Polsce, pod okupacją niemiecką, pokazała Leonia Jabłonkówna – Żydówka, intelektualistka ochrzczona w Kościele katolickim i przejęta patosem chrześcijańskiego nakazu miłowania nieprzyjaciół. W wierszu „Modlitwa” napisała m.in. tak: „Za grób, co w słabnącym jak ulga / Pokusą w męczeńskich dniach świeci / Zbaw Panie kobiety i dzieci / Z płonących pożarów Hamburga. / Za krzyż znieważony w kaplicach / Za krzywdę cmentarnych popiołów / – Zachowaj we wrażych stolicach / Strzeliste gotyckie kościoły.” Zachowanie wolności jest możliwe nawet w sytuacji, gdy treserzy chcą naród przerobić na stado.

Peter Raina –Biała Róża – ktoś musi się złu przeciwstawić, Biblioteczka „Mysli Polskiej, Warszawa 2022.

Stanisław Michalkiewicz

Filantropi i hipokryci

Izabela Brodacka 16 kwietnia 2022

Z wielu stron słyszę rojenia na temat przyszłego udziału Polski w odbudowie zniszczonej przez Rosję Ukrainy, który to udział miałby okazać się dla naszej gospodarki intratny, ożywczy, wręcz zbawienny. To typowe wishful thinking (myślenie życzeniowe). Polacy mieli chrapkę również na odbudowywanie Iraku po zaprowadzeniu tam Pax Americana ale z tych pobożnych życzeń nic nie wyszło.  Za czasów realnego socjalizmu faktycznie uczestniczyliśmy w budowaniu infrastruktury Iraku i za to zaskarbiliśmy sobie wdzięczną pamięć mieszkańców tego kraju, pamięci tej poważnie zaszkodził jednak  nasz udział w amerykańskiej interwencji. 

Przede wszystkim Rosjanie musieliby się wycofać z Ukrainy i choć bardzo tego chcemy, nie dzielmy skóry na rosyjskim niedźwiedziu. Poza tym nie wiemy czy po doświadczeniach ze Sławomirem Nowakiem Ukraińcy nie będą obawiali się jakiejkolwiek formy polskiej pomocy na ich terenie.

Ale najistotniejszy jest fakt, że  większość emigrantów nie będzie zapewne chciała wracać do swego zrujnowanego kraju.

Mamy doświadczenia z emigracji solidarnościowej. Ludzie którzy urządzili się na Zachodzie, znaleźli mieszkania i pracę, posłali dzieci do szkół nie czuli się na siłach jeszcze raz zaczynać wszystkiego od nowa. Nie ma w tym nic złego ani dziwnego.

Pamiętam dość okrutny dowcip z tamtych czasów. Mały owsik  który wydostał się na światło dzienne mówi do matki: „ Mamusiu jaki ten świat jest piękny -błękitne niebo, kolorowe kwiaty. Dlaczego my musimy tam wracać?”. „ Bo tam syneczku jest nasza ukochana ojczyzna”- odpowiada mama owsik.

Zupełnie utopijne są rojenia na temat wzajemnego wzbogacania się obcych sobie kultur albo jak pisał  Koneczny obcych cywilizacji, które to rojenia stały się podstawą koncepcji multikulti. Otóż jak twierdzi Michalkiewicz obydwie kultury zamiast wzbogacenia ulegają w takim starciu nieuchronnej bastardyzacji. Gorsze obyczaje wypierają lepsze podobnie jak zgodnie z teorią Kopernika Greshama gorszy pieniądz wypiera lepszy.

Przerobili to Niemcy, którzy pozwolili się do tego  stopnia sterroryzować zapraszanym przez Merkel  przybyszom, że nie reagowali na gwałcenie i molestowanie niemieckich kobiet podczas niesławnego Sylwestra w Kolonii. Jak wiadomo władze odmawiały przyjmowania zawiadomień o  przestępstwie i utrudniały skrzywdzonym dochodzenie swoich praw.  Wmawiano również poszkodowanym kobietom, że same sprowokowały cudzoziemców w całkowitej sprzeczności z zasadami popularnego wówczas ruchu Me Too.

Trudno natomiast przyjąć że gwałcenie kobiet jest wyznacznikiem czy podstawowym obyczajem kultury przybyszów. Na tym właśnie polega nieuchronna bastardyzacja mieszających się kultur, na przejmowaniu najgorszych a nie najlepszych obyczajów. 

Utopijne i głupie jest zapraszanie przybyszów aby w ten sposób rozwiązać problemy rynku pracy oraz problemy  demograficzne. To też już przerabiali Niemcy i Francuzi. Jak wiadomo społeczeństwa europejskie się starzeją, nie jest zapewniona reprodukcja prosta i nie ma komu pracować na rosnącą armię emerytów. Rachuby, że przybysze podejmą prace, których nie chcieli wykonywać gospodarze, prace salowych czy śmieciarzy okazały się chybione.

Przybysze po uzyskaniu praw obywatelskich chętnie korzystają ze zdobyczy socjalnych danego kraju, niechętnie się integrują, a ich wyższa dzietność poprawia wyłącznie statystyki. W niemieckich czy szwedzkich miastach powstają natomiast rządzące się swymi prawami strefy no go gdzie niezależnie od sytuacji  nie wkracza z interwencją policja gospodarzy. 

Bardzo ciekawym problemem są  relacje pomiędzy dobroczynnością indywidualną i instytucjonalną. Liberalna demokracja w swoich założeniach wyróżniała dobroczynność indywidualną. Państwo miało pełnić rolę stróża nocnego pilnującego, żeby  nie doszło do przestępstw i nie wtrącać się w inicjatywy obywatelskie. Aby  te inicjatywy miały jednak  jakieś formalne ramy obywatele mieli stowarzyszać się w organizacjach pozarządowych. Pod koniec XX wieku  w naszym kraju jak grzyby po  deszczu pojawiały się różne fundacje i stowarzyszenia, niestety w zdegenerowanej formie.

Fundację powinien zakładać fundator, który poświęca część własnych środków na realizację  wybranych celów– na opiekę nad psami, organizowanie koncertów, wspieranie zdolnych uczniów czy pomoc młodym matkom. Fundacja, czy stowarzyszenie ma oczywiście prawo pozyskiwać środki drogą zbiórki więc powinna być kontrolowana przez prawo szczególnie gdy korzysta z dotacji państwowych. W naszych warunkach liczne fundacje skupiły  się jednak na dojeniu budżetu uzyskując dotacje państwowe na swoje cele i na pensje personelu. Jeżeli ktoś nie może poświęcać bezinteresownie swego czasu pracy społecznej nie powinien się do niej brać. Zdegenerowane formy działalności społecznej są jak dziurawe dno w zbiorniku finansów państwa. Wyciekają przez nie pieniądze na różne wydumane statutowe cele podczas gdy prawdziwym celem organizacji  jest zysk jej  założycieli. Dlatego fundacje i stowarzyszenia nie cieszą się społecznym zaufaniem i prawdziwi filantropi wolą przygarnąć bezdomne zwierzę  czy zaopiekować się chorą sąsiadką niż futrować żyjącą z dobroczynności organizację. Hipokryci wolą raz do roku kupić serduszko Owsiaka i nie chcą zastanawiać się co stało się z ich wrzuconymi do puszki niewielkimi przecież pieniędzmi.

Życie i historia powiedziały „sprawdzam”. Tysiące Polaków zdało egzamin przyjmując dobrowolnie ukraińskich uchodźców pod swój dach. Państwo musiało jednak wtrącić swoje trzy grosze ofiarowując 40 złotych na dobę za przyjętą osobę co stworzyło pole do nadużyć. Mieszkająca na wsi znajoma zaofiarowała swój dom dla sześciu osób.  Zgłosiła gotowość ich przyjęcia w odpowiednim sztabie kryzysowym. Odwiedził ją  patrol policyjny z misją  sprawdzenia warunków w jakich przetrzymuje Ukraińców. Tyle, że żaden Ukrainiec się do niej nie zgłosił i nie brała żadnych pieniędzy. Zastanawia się teraz kto je wziął. Możliwość otrzymania miesięcznie 7200 złotych niejednego skusi do działania. Tylko czy o to nam chodzi?

Kowidianie zrobieni w szczepionkowe bambuko.

Ale Niedzielski nadal siedzi na stołku, a powinien siedzieć zupełnie gdzie indziej. Jego decyzje doprowadziły do prawie 200 tys. nadmiarowych zgonów.

14 kwiecień 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-zrobieni-w-szczepionkowe-bambuko/

W czwartek (14.04.2022) minister zdrowia Adam Niedzielski był gościem redaktora Marcina Fiołka w programie „Graffiti” w Polsat News, a to, co mówił, musi być ciosem w serce każdego kowidianina. Niedzielski oświadczył, że Polska zamierza zerwać kontrakt z Pfizerem na dostawę kolejnej partii szczepionek kowidowych. A kontrakt jest nie byle jaki, ponieważ chodzi o 67 milionów dawek wartych 6 miliardów złotych.

Niedzielski stwierdził, że „klauzula dotycząca niespodziewanej sytuacji pozwala nam nie przyjmować kolejnych dostaw”. Taką niespodziewaną sytuacją jest wojna na Ukrainie i napływ uchodźców, których Polska wzięła na swój garnuszek, co w lecznictwie ma przekładać się na 300 mln zł na milion uchodźców miesięcznie. Na razie Komisja Europejska nie raczyła wyasygnować na ten cel ani jednego euro. Zatem koncepcja Niedzielskiego jest taka, żeby pieniądze, które miały pójść na szczepionki, przeznaczyć na opiekę medyczną dla uchodźców z Ukrainy.

Każdy powód jest dobry, żeby zerwać ten nieszczęsny kontrakt. Oczywiście skandalem jest to, że w ramach „europejskiej solidarności” Polska została w całości obarczona kosztami leczenia ukraińskich uchodźców. Pozostaje mieć nadzieję, że część rachunku zostanie jednak zapłacona przez pozostałe kraje członkowskie, chociaż na razie zamiast płacić Polsce za leczenie Ukraińców, Komisja Europejska potrąca nam miliony euro z unijnych funduszy w ramach kar za Turów i Izbę Dyscyplinarną.

To jest właśnie Unia Europejska w pełnej krasie i może ten przykład sprawi, że do wielu Polaków dotrze, co to za potworek.

Wracając do rewelacji Niedzielskiego – cieszę się, że w głowach naszych rządzących powstał pomysł zerwania kontraktu na kowidowe szczepionki. Mam nadzieję, że Pfizer faktycznie zostanie posłany na drzewo. Ale nawet jeśli do tego dojdzie, nie znaczy to, że mamy zapomnieć o rzeczy podstawowej, czyli o tym, że za podpisanie tego kontraktu rządzący powinni odpowiedzieć. Jeśli nie karnie, to przynajmniej politycznie.

Przypominam, że polski rząd zakontraktował co najmniej 175 milionów dawek tego zajzajeru. Dotychczas wykorzystano 54 miliony, a 25 milionów leży w magazynach. Zajzajer nie okazał się ani skuteczny, ani bezpieczny, więc nic dziwnego, że nie ma już chętnych na udział w tym eksperymencie. Tym bardziej, że na skutek przyjęcia szczepionki można poważnie zapaść na zdrowiu, a nawet przenieść się na tamten świat. Co nie zmienia faktu, że kowidianie, którzy „zaufali nauce”, gotowi są na kolejne dawki. I właśnie minister Niedzielski powiedział im, że kontrakt na dostawy trzeba wymówić, bo sytuacja jest nadzwyczajna i każdy grosz się liczy. Do tego Ukraińcy nie chcą się szczepić, a zmuszać ich do tego nie można.

Tak oto kowidianie zostali zrobieni w szczepionkowe bambuko.

Jeszcze niedawno słyszeli od polityków i ekspertów, że szczepienia na kowid powinny być obowiązkowe, bo wszystkich niezaszczepionych szlag trafi. Słyszeli też, że należy wprowadzić segregację sanitarną, bo tylko tak można pokonać pandemię. Tymczasem pandemię pokonał Putin i to w minutę osiem. Wystarczyło, że Rosja najechała Ukrainę i skończyła się izolacja, kwarantanna, DDM i podział na zaszczepionych nadludzi i niezaszczepionych podludzi.

Uwaga! Niedzielski stwierdził dziś, że „powoli żegnamy się z paszportami kowidowymi”, ponieważ „są wyraźne wskazania, że to jest instrument, który wygasa”. Instrument może i wygasa, ale nie powinna wygasnąć pamięć o tym, co wyprawiali zwolennicy tych paszportów postulujący dyskryminację rodem z III Rzeszy.

Kolejna rzecz, którą powiedział Niedzielski, a która musi być wstrząsem dla kowidian, to to, że w kwietniu ma zapaść decyzja o zniesieniu stanu epidemii. Jak to? Przecież epidemia miała skończyć się dopiero wtedy, gdy wszyscy przyjmą kowidowy eliksir i to w co najmniej trzech dawkach. A tu taka niespodzianka. Nie tylko ma nie być nowych dawek, ale prawie połowa Polaków nie wzięła ani jednej dawki. I żyją. I nie można już na nich szczuć, że są szurami i antyszczepami, bo trzeba by też szczuć na Ukraińców, a to „nie przechodzi do żadna rubryka”. Niezaszczepieni uchodźcy z Ukrainy sprawili, że małe Hitlerki zamknęły dzioby i udają Greka. Nic się nie stało, oj tam, oj tam.

Czy możemy mieć pewność, że pandemiczne szaleństwo nie wróci jesienią? Z ostrożnym optymizmem zakładam, że nie wróci. Co prawda Niedzielski oświadczył, że ma być utrzymany stan zagrożenia epidemicznego i „z takim niepokojem będziemy czekali na wrzesień, na okres powakacyjny”, ale rządzący musieliby kompletnie upaść na głowę, żeby przy dwucyfrowej inflacji urządzać kolejne hucpy kowidowe. Dziś premier Morawiecki zajęty jest wmawianiem Polakom, że drożyzna to wina Putina. Ale kolejnych restrykcji generujących inflację nijak nie da się podciągnąć pod Putina. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo w opowieściach Morawieckiego pojawiały się już takie nonsensy, że głowa mała, a ludzie łykali te brednie bez popitki.

Ale bądźmy optymistami. Skoro Niedzielski zapowiada zerwanie kontraktu na szczepionki, to dobra nasza. Niestety, w tej beczce miodu, jakim są dzisiejsze wypowiedzi ministra zdrowia, jest też łyżka dziegciu. Niedzielski nadal siedzi na stołku, a powinien siedzieć zupełnie gdzie indziej. Jego decyzje doprowadziły do prawie 200 tys. nadmiarowych zgonów. I o tym nie wolno zapomnieć. Miejmy nadzieję, że co ma wisieć, nie utonie.

Komisja Europejska potrąca „kary” za Turów i Izbę Dyscyplinarną z należnych Polsce funduszy unijnych. Rząd daje ciała [naszego].

13 kwiecień 2022 https://wprawo.pl/komisja-europejska-potraca-kary-za-turow-i-izbe-dyscyplinarna-z-naleznych-polsce-funduszy-unijnych/

Zgodnie z zapowiedzią z 8 lutego 2022 roku Komisja Europejska potrąca z należnych Polsce funduszy unijnych kary nałożone przez Trybunał Sprawiedliwości za niezamknięcie kopalni Turów i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Do 13 kwietnia 2022 roku Komisja potrąciła 45 z 68 mln euro kary za Turów oraz 69 ze 161 mln euro kary za Izbę Dyscyplinarną, przy czym ta druga kara rośnie o milion euro dziennie.

W lutym rzecznik rządu Piotr Muller oświadczył, że Polska „skorzysta z możliwych środków prawnych, aby odwołać się od tych planów Komisji Europejskiej”.

Jednak od 8 lutego do 13 kwietnia do TSUE nie wpłynęły żadne polskie wnioski, ani skargi na działania Komisji w kwestii egzekucji kar. Zapisany w traktatach termin na złożenie takich dokumentów wynosi dwa miesiące.

Ponieważ polski rząd nie reaguje na wezwania do zapłaty kar, Komisja Europejska potrąca kolejne raty, pomniejszając przelewy funduszy unijnych. W kwietniu należy spodziewać się potrącenia kolejnych 42 mln euro za Izbę Dyscyplinarną. Nie oznacza to bezpośrednich strat dla beneficjantów programów m.in. z polityki spójności w Polsce, ponieważ straty musi przejąć budżet państwa.

Źródło informacji: dw.com

Kto tu kłamie: „ruskie” czy Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

TVPInfo pisze poniższe, a my pytamy: Kto tu kłamie?? Przecież te 6 punktów to prawda, sygnalizujemy to od dawna… Zobaczcie sami. MD

===================================

Rosyjska kampania dezinformacyjna ws. uchodźców. Na co trzeba uważać?

łz, kf 15.04.2022, https://www.tvp.info/59660178/agresja-rosji-na-ukraine-rosyjska-kampania-dezinformacyjna-ws-uchodzcow-rcb

Polska jest celem ofensywy reżimu Władimira Putina. Rosja próbuje narzucić fałszywą narrację dotyczącą uchodźców z Ukrainy – ostrzega Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Kreml usiłuje zmienić postrzeganie przez Polaków uchodźców z Ukrainy zaatakowanej przez Rosję. Analitycy z RCB wyliczyli sześć fałszywych linii narracji i ostrzegają, żeby nie dać się zmanipulować rosyjskim propagandystom.
1. Polski rządu przyjmuje uchodźców z Ukrainy, aby przypodobać się USA i Unii Europejskiej.
2. Rząd obciąża budżet kraju, zapewniając Ukraińcom bezpłatną opiekę medyczną, żywność, mieszkania i edukację.
3. Unia Europejska nie zamierza przyjmować kolejnych uchodźców ani uczestniczyć w finansowaniu ich utrzymania.

4. Wydatkowanie środków finansowych na utrzymanie Ukraińców wywoła ubóstwo Polaków.
5. Przyjmowanie uchodźców z Ukrainy doprowadzi do destabilizacji Polski i masowych protestów.
6. Polityka Polski wobec Ukrainy nieuchronnie sprowadza zagrożenie dla bezpieczeństwa i prowokuje wybuch wojny.

=======================
Straż Graniczna poinformowała w piątek rano, że od 24 lutego do Polski wjechało z Ukrainy ponad 2,757 mln osób. Jak dodano, w czwartek w przeciwnym kierunku – z Polski na Ukrainę wyjechało 22,5 tys. osób, zaś od 24 lutego 652 tys. osób.

Ceny węgla i ekogroszku wzrosły o ponad 100% Na składach zieją pustki a ludzie zapisują się na zeszyt! Ci, których stać!

Posted by globalne-archiwum.pl on 15 kwietnia, 2022 http://globalne-archiwum.pl/ceny-wegla-i-ekogroszku-wzrosly-o-ponad-100-na-skladach-zieja-pustki-a-ludzie-zapisuja-sie-na-zeszyt-ci-ktorych-stac/


,,Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrywa (…) Znając historię łatwiej zrozumieć teraźniejszość i można lepiej przygotować się na przyszłość.’’

Frederic Joliot-Curie, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.

———————————-

Publikacje, które mają posiadać tak zwaną „siłę nośną” okrasza się mocnymi stwierdzeniami i słowami, podczas gdy po przeczytaniu danego artykułu, okazuje się, iż mieliśmy do czynienia z niczym więcej jak „informacyjną wydmuszką”. To nie jest dobre, ta cała „maksymalizacja przekazu informacyjnego”, ponieważ w momencie w którym pojawi się realnie mocny i ważny artykuł, to mało kto na niego zwróci uwagę, gdyż będzie on jednym z wielu „mocnych” artykułów. Ale oczywiście tylko pozornie.

Niemniej jednak skąd taki wstęp dziś? Otóż dziś chcemy poruszyć temat, który nie jest tematem ważnym, istotnym czy mocnym… Jest to temat wręcz EGZYSTENCJALNY dla wielu osób. Informacje w tej kwestii, docierały do nas od kilku dni, od naszych stałych czytelników, a wśród nich nie ukrywam posiadamy wielu „sprawdzonych” informatorów, którzy żyjąc codziennością dostrzegają „rzeczy przełomowe”.

A zatem dziś o „apokaliptycznym” wzroście cen węgla oraz ekogroszku w Polsce. Otóż na waszą prośbę przeprowadziliśmy szybkie i dogłębne „śledztwo”. Otóż obdzwoniliśmy kilka składów węglowych w Polsce, kilka odwiedziliśmy osobiście aby w cztery oczy porozmawiać z właścicielami tych składów. Rzeczy do których dotarliśmy są zaiste niepokojące i nie piszemy tego na wyrost, ale tak po prostu jest.

Otóż ceny ekogroszku za tonę w roku 2021 wynosiły średnio 1000 złotych. Dziś cena za tonę ekogroszku wynosi średnio 2100 złotych. Zatem mamy wzrost o ponad 100% Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku węgla.

Zatem zadaję pytanie, skąd Polacy mają wziąć pieniądze na zakup węgla czy ekogroszku, jeżeli dodatkowo mamy w Polsce ponad 10% inflację (A TO NIE KONIEC)? Czy Polacy mają sobie zakupić drukarki i drukować pieniądze?

A może zamiast potrzebnych lekarstw kupić 100 kilogramów więcej węgla? Oczywiście ryzykując przy tym zdrowiem a nawet życiem. To w jaki sposób potraktowano nasz naród nie mieści się po prostu w głowie, zwłaszcza że Polska leży na węglu. Ceny węgla w Polsce powinny być „śmiesznie niskie” a co mamy? A no mamy Armagedon finansowy a to dopiero wiosna, tak więc jakie ceny będą na jesień 2022 roku? 3000 złotych za tonę? A może 4000 złotych? Skandal!

To jest skandal jak „pluje się Polakom w twarz”. Pcha się nas nas jakieś bliżej nieokreślone wojny, wymachuje w telewizji szabelką i chce zbawiać cały świat, ponieważ zaiste tak właśnie robi PiS. A we własnym kraju coraz większa ilość Polskich rodzin nie ma pieniędzy na opał! Nie ma pieniędzy na węgiel, którego pod „naszymi stopami” mamy na co najmniej sto lat! I to nie są moje wyliczenia ale wyliczenia ekspertów.

Czy to koniec? Ależ skąd! Mateusz M. Zwany Polskim Premierem wprowadza embargo na węgiel z Rosji. Rozumiem, że gdy wprowadza się embargo to po to aby dotknęło ono finansowo kraj objęty tym embargiem, to jest Rosję w tym przypadku. Niestety Rosja „ma gdzieś” nasze embargo, gdyż sprzedaż węgla, które kierowane było do Polski, sprzeda innemu krajowi. W ten sposób nie odczuje żadnych negatywnych skutków, natomiast my Polacy odczujemy, oj odczujemy, już odczuwamy.

Mało tego, jak wiemy, węgiel z Rosji trafiał głównie do „polskich domostw”, był kierowany do użytku prywatnego. Teraz tego nie będzie. Mateusz M. nazywany polskim premierem wyjdzie i wygłosi podniosłe przemówienie: „wprowadzamy embargo na węgiel z Rosji”. ALE nie doda, że węgiel ten trafiał do „zwykłych obywateli”, zatem to oni poniosą finansowe koszty. A Mateusz M. nadal będzie mógł „opowiadać farmazony”, gdyż on ze swojej kieszeni nie płaci za własne „poronione pomysły”, a my zwykli obywatele już tak.

To jednak nie koniec, otóż nie tylko mamy do czynienia ze wzrostem cen, ale także brakiem węgla oraz ekogroszku na składach węglowych. W wielu przypadkach klienci musza zapisywać się i czekać, a ile czekać to nawet nie wiadomo. W części składów otrzymaliśmy informację i tutaj cytujemy: „mamy obiecaną dostawę ale nie wiemy jeszcze na kiedy”. W innych z kolei: „nie mamy i nie wiemy kiedy będziemy mieć”. W nielicznych możemy usłyszeć, że: „mamy w chwili obecnej ale tylko kilka ton”.

W składzie, który znajduje się w mojej miejscowości udzielono mi takiej odpowiedzi: „mamy dziewięć ton ekogroszku na stanie, jakoś go wytargaliśmy, ale kiedy będą kolejne dostawy, to tego nie wiemy”. Tak wygląda dostępność surowca w kraju, który „leży” na tym surowcu. Analogicznie dodam, że sytuacja jest taka jak gdyby Arabia Saudyjska zamykała szyby naftowe i przez to z własnej woli „dusiła kraj i gospodarkę”.

Reasumując: Po pierwsze ceny węgla i ekogroszku wzrosły o ponad 100%, zaledwie w niespełna jeden rok! A po drugie, nawet jeżeli kogoś będzie stać na tak drogi surowiec, to nie ma pewności, że w ogóle będzie on dostępny! Jeżeli teraz jest z tym problem, a mamy wiosnę, to co będzie na jesień roku 2022? A co jeżeli rzeczywiście przyjdzie w końcu „zima stulecia”, tak od lat przez wielu przepowiadana?

Na litość Boską, co „oni” robią z naszą kochaną Ojczyzną? Tego nie można wytłumaczyć w logiczny sposób a wierzyć w to, że to jest paranoja a „oni” są obłąkani, nie będę. „Oni” doskonale wiedzą, co robią i jak niszczą Polskę, zatem powstaje pytanie na czyje zlecenie to robią i „za ile” się sprzedali i nas sprzedali. Drodzy Czytelnicy, nie wiem kiedy wreszcie nasz Naród przejrzy na oczy, ale gdy do tego dojdzie, to będzie w wielkim, oj WIELKIM SZOKU.


Przeczytaj również:

„O 8 godzinie dyabła z łańcucha spuszczają”

O 8 godzinie dyabła z łańcucha spuszczają” – czyli na Wielki Czwartek kilka dobrych rad dla księży

Lud, z któregośmy wyszli, oczekuje od nas uczciwej strawy duchowej. To stanowi istotny nasz obowiązek niedopuszczać trucizny i fałszów pod nasze kochane wieśniacze strzechy. A naogół mówiąc Xsięża mamy więcej wykształcenia i lepiej znamy potrzeby wiosek, niż płatni pismacy gazeciarscy. Pokaż, że nie żyjesz egoistycznie, ani bezmyślnie, ani tylko „od bridża do bridża”, pokaż, że masz oczy otwarte także na ogólne sprawy i potrzeby. Zabieraj głos w pismach publicznych, czy prostując fałsz, czy podając prawdę, czy występując w obronie Kościoła

Ks. Prałat Walery Pogorzelski https://www.prokapitalizm.pl/o-8-godzinie-dyabla-z-lancucha-spuszczaja-czyli-na-wielki-czwartek-kilka-dobrych-rad-dla-ksiezy/

Wspomnienia ks. Walerego Pogorzelskiego pt.: „43 lata w kapłaństwie”, wydane w 1935 roku nakładem własnym autora w Sieradzu, gościły już na łamach PROKAPA. Dwa fragmenty tych wspomnień: „Złoto, inflacja, donosiciele – o czym warto wiedzieć w czasach kryzysów…” i „O Wielkim Kryzysie i o tym, jak władze II RP traktowały Kościół katolicki”, to kopalnia cennych spostrzeżeń kapłana, który doświadczył wielu dziejowych zamętów.

Dużo jest w książce opisanych spraw dotyczących problemów życia religijnego pod zaborami, koegzystencji Kościoła i władzy, relacji między zaborcami i osobami duchownymi, ale także codziennych spraw dotyczących zwykłych ludzi, życia parafialnego, zła i dobra siedzącego w człowieku. Jest też – mimo wielu dziejowych zawieruch – dużo humoru, sporo opisów codziennego życia księdza np. na wiejskiej parafii, relacji z hierarchią i z wiernymi…

Dziś publikujemy fragment wspomnień, w którym ks. Pogorzelski kieruje szereg rad do swoich współbraci w kapłaństwie. Dużo w nich troski o jakość stanu duchownego, niepozbawionych humoru przestróg płynących od kogoś, kto w swoim życiu wiele widział i wiele doświadczył. Sporo z tych rad na pewno warto wziąć sobie do serca, zwłaszcza dziś, w czasie nagonki na osoby duchowne i Kościół katolicki.

Pierwszy dzień Triduum Paschalnego – Wielki Czwartek – to dobry moment na tę publikację, bo właśnie w tym dniu księża są w centrum uwagi. Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus ustanowił sakrament kapłaństwa. Zachęcamy do lektury i przemyśleń. Mamy nadzieję, że ten fragment wspomnień ks. Pogorzelskiego spotka się z dużym zainteresowaniem duchownych i z ich życzliwością. Zachowaliśmy oryginalną pisownię.

* * *

Życie moje jako, po 43 latach kapłaństwa, ma się już „ku zachodowi”. Za mego żywota zmarli czterej moi biskupi, wymarli prawie wszyscy XX profesorowie, wymarły setki starszych Xsięży dygnitarzy, proboszczów sąsiadów, wymarło 2/3 kolegów kursowych i tylu bliskich, młodszych księży. Tyle życia kapłańskiego w tylu odmianach mam na oczach. Widziałem wielu, przed kapłaństwem, w początkach i przebiegu tegoż i koniec ich. Znałem rycerzy kart, kieliszka, mamony, niemoralności. Tyle przykładów widzieć, to uczy, to bardzo uczy. To mię skłania do tego słowa „do młodych kolegów”. Ale mam jeszcze i inne tytuły. Byłem wikaryuszem, tyle lat proboszczem, młodych księży wikaryuszów miałem bez mała do czterdziestu. Dwadzieścia dwa lat jestem dziekanem, to jeszcze głębiej wprowadza w intymne strony, zakulisowe okoliczności i bardzo powiększa znajomość ludzi. Życie więc dało mi moc sposobności do obserwacyi i doświadczeń. Z tej skarbnicy przeżyć pare spostrzeżeń i uwag poczerpnę. Zastrzegam, że nie wkraczam w sferę duchownych obowiązków kapłańskich, to zrobiło Seminaryum: ja podaję tu tylko pewne uwagi, dotyczące praktycznej życiowej strony bytowania na parafji.

„Seminaryum practicum” to ważny etap w życiu kapłana. Medyk, prawnik, inżynier, oficer i wszyscy świeżo dyplomowani muszą całą teoryę i zasady zdobyte na studiach przejść praktycznie pod wodzą i ręką doświadczonych fachowców, zanim zajmą samodzielne, odpowiedzialne stanowisko. Taka praktyka trwa parę lat i zawsze jest pełna subordynacyj, karności, uległości i wielu pokrewnych cnót. Ten sam powszechnie w świecie całym przyjęty system stosuje i Kościół i po teoretycznych studiach czeka młodego kapłana „Seminaryum practicum”, nadzwyczajnie mądra instytucya. Gdyś więc na owem „practicum” osiadł, zorjentujże się, żeś tu nie przyszedł na komendanta, a tylko na skromne warunki praktykanta i pomocnika. To zrozumienie sytuacyi uchroni cię od przykrości i wytworzy z punktu zgodne warunki współżycia. Ile tylko mądrego i dobrego zobaczysz z urządzeń u swojego szefa osobiście, czy z kościelno-parafjalnych, sposobów i porządków, czy w ogóle z prac duszpasterskich, ucz się tego i zapamiętaj na przyszłość.

– Około 90% księży pochodzi z wieśniaczego stanu, bądź ze sfer uboższych. Zatem młody ksiądz w swym „practicum” spotyka się bezpośrednio z nowym, całkowicie obcym dla siebie światem. Tu się zetkniesz nie tylko z amboną, konfessyonałem, zdrowymi i chorymi interesantami. Zetkniesz się jeszcze i ze szkołami, szpitalem, z więzieniem, z władzami, urzędami, dworami, nauczycielstwem i ludem. Spotkasz się z księżmi na różnych stanowiskach, klasztorami, szarytkami etc. Ze wszystkimi trzeba żyć i współżyć, zachowywać pełne uprzejmości stosunki, ale nadto i uczyć się od nich wszystkich dodatnich stron, form towarzyskich, zachowania się – wyrabiać się życiowo. Kapłan młody ma zdobyć i przyswoić sobie całą tę zewnętrzną kulturę. To samo na zebraniach, odpustach, zjazdach, przyjęciach, przyglądaj się dobrym wzorom, ucz się wszelkiej ogłady towarzyskiej, przy stole, w salonie i itd. Mało etycznych w mowie czy zachowaniu się księży zbyt rubasznych co się czasem trafiają, za przyjaciół ni towarzyszy nie obieraj. Tylko prostak idzie w życie z rogami, nadętością, arrogancyą, lekceważeniem innych i wciąż „stawia się” każdemu. Tyle tylko wpływu wśród ludzi zdobędziesz, ile posiadasz dyplomacyi życiowej. Te same przymioty duchowe zdobędą ci miłość i harmonję z szefem i całą plebanją, do czego szczególnie jesteś obowiązany. Weź sobie za zasadę i nie wtrącaj się do zarządu służbą kościelną ani parafji, nie wprowadzaj nic nowego do kościoła i nabożeństw, bo to do ciebie nie należy, porozumiewaj się we wszystkim z proboszczem, inaczej zerwiesz harmonję, wyrządzisz przykrość, a stąd mogą pójść dalsze dysonanse. Wogóle pamiętaj, że „seminarium practicum” kończy się dyplomem, opinją, jaka pójdzie o tobie w świat kapłański i do Ordynaryatu; ona już przylgnie do twej osoby na stałe.

Bożek Mamon ma w szeregach naszych dużo czcicieli. Potęga pieniądza jest wielka, więc tem więcej takiego bideusza i goljata, jakim dotąd był młody gimnazista i seminarzysta, ogromnie bierze. To trzeba w sobie stanowczo opanować. Kłótnie o akcydensy to niskie i szkaradne rzeczy. Najgorsze, gdzie dyecezya nie zabezpiecza na starość, ni od wypadków; to winno być wprost narzucone, by nie stawiać Xsiędza w potrzebie ciułania na własną rękę. Przytaczam dyalog, który może niejednego zorientować. Młody X-dz pyta starego X-dza: „W jaki sposób dojść do pieniędzy?”. Na to X-dz starszy: „Chcesz być bogatym? Sposób łatwy: zostań świnią na trzy lata”. X. Młody: „Dlaczego tylko na trzy lata?”. X. Starszy: „Bo potem się przyzwyczaisz i zostaniesz już świnia na całe życie!”. To bardzo mocne, ale jakże prawdziwe! Sknerstwo to wstrętna rzecz w kapłaństwie. Młody kolego bądź oszczędny, bo tak nakazuje roztropność, ale kochaj książkę, czasopisma, gazetę. Bądź oszczędny, ale mieszkaj, jak człowiek i odziewaj, jak kapłanowi przystoi. Bądź oszczędny, ale bądź gościnny, utrzymuj stosunki z Xsiężmi i świeckimi, ratuj biedę w parafji i okazuj pomoc potrzebom katolicko-społecznym. Pieniądz nie jest na to, byś go do grobu zabierał, za żywota więc go użyj po bożemu, pojedź w obręb kraju, czy zagranicę; to ci da wiele satysfakcyi, wykształci, oczy otworzy. – Zaśniedziałych, zapleśniałych, zchłopiałych duchownych mamy ponad potrzebę. Trzeba się przedtem bronić. O wielu można powiedzieć: dobrze, że kościół odpusty ustanowił: gdyby nie to, niejeden pleban nigdyby z domu nie wyjechał –

Poza umiejętnościami ściśle kapłańskimi trzeba jeszcze dużo rzeczy umieć. A więc młody Kolego, w czasie swego „practicum” ucz się wszelkiej społeczności: prowadzenia Akcyi Katol., K.S.M., spółek, kółek, kas, towarzystw, zakładać je, gospodarzyć w nich. Ucz się rolnictwa, pszczelnictwa, ogrodnictwa, medycyny doraźnej. Coś z tego obierz, ukochaj, ono uzupełni ci życie. A jak to głupie myśli odpędza! Księża lekarze są błogosławieństwem okolicy, księża pszczelarze mają zaszczytne imię w dziejach kraju. Ale i ksiądz rolnik czy hodowca, jako najbliżej ludu stojący jest najlepszym pionierem postępu i dobrobytu. Ucz się także i od majstrów: mularzy, cieśli, stolarzy, blacharzy etc. ich umiejętności. A więc zachodź na remonty czy budowle kościoła, plebanji i inne, przypatruj się, wypytuj i ucz. To samo przy malowaniu kościoła, złoceniu ołtarzy, reparacyi organów, układaniu posadzki, kryciu wieży itd. itd. Jakże ci się to wszystko przyda. Gdy z kolei rzeczy sam zostaniesz szefem, nie dasz się oszukać, sam dasz wskazówki, staniesz się dzielnym praktycznym gospodarzem. Wnet cię też i parafja i zwierzchność dyecezyalna oceni. Wybitni księża działacze, budowniczy, społecznicy, których zastęp posiadamy, z Najczcigodniejszym Ks. Prałatem Blizińskim w Liskowie chlubą dyecezyj na czele tylko tą drogą stali się dobrodziejami ludu. Kochaj i gorąco ten lud polski, z któregoś wyszedł, byś i ty także stał się jego i doczesnym i duchowym dobrodziejem.

Wpływ towarzystwa jest bardzo silny. Bądź młody kapłanie szczególnie ostrożny w jego doborze. Dwie rzeczy tu się schodzą: twoja młodość ciągnie cię do życia i ludzi, i ludzie, bądź dlatego, że im twoja pozycya imponuje, bądź dla innych celów, ciągną cię do siebie. Urzędowo z różnej wartości ludźmi przestawać musisz. Ale prywatnie masz wolną rękę. Wybieraj tylko uczciwe, bogobojne domy. Nie pospolituj się bywaniem u byle kogo i tem „za pan brat” z lada kim. Ci, li tylko od grywania w karty, li tylko od kieliszka lub od sprośnych kawałów, ani żadne miejskie drapichrusty, to nie kompanja dla ciebie, ani tez miejskie knajpki to nie twoje miejsce. Ale teraz: Baczność! Różne interesantki młode i koleżanki szkolne, te od pożyczania książek, a nawet te od chóru, czy K.S.M., co pod lada pozorem wdzierają się na wikaryatkę czy prefektówkę – z tem, na dystans!! A pamiętaj, że „o 8 godzinie dyabła z łańcucha spuszczają”, więc zachód słońca kresem tych wizyt być ma! – A jeszcze. Po kuchniach nie przesiaduj, w garnki nie zaglądaj, z domowym frauzimerem bądź zawsze na właściwą odległość. Pod tym względem dom swój poważnie umebluj i bądź raczej surowym władcą. –

Wolny czas, którego często „non est numerus”, zapełnij książką i pismami. Bez tego zostaniesz ruralnym analfabetą w sutannie. Kupuj, wypożyczaj odpowiednie książki, lektura obroni cię przed wielu okazyami, utrzyma na właściwym poziomie, obroni od schłopienia. A z lekturą „inter fratres” jest źle. – Czy tylko czytaniem ma się twoja wielebność zajmować? Dziw, jak mało księży bierze się do pióra. A wszak my kapłani mamy tyle do powiedzenia. Lud, z któregośmy wyszli, oczekuje od nas uczciwej strawy duchowej. To stanowi istotny nasz obowiązek niedopuszczać trucizny i fałszów pod nasze kochane wieśniacze strzechy. A naogół mówiąc Xsięża mamy więcej wykształcenia i lepiej znamy potrzeby wiosek, niż płatni pismacy gazeciarscy. Pokaż, że nie żyjesz egoistycznie, ani bezmyślnie, ani tylko „od bridża do bridża”, pokaż, że masz oczy otwarte także na ogólne sprawy i potrzeby. Zabieraj głos w pismach publicznych, czy prostując fałsz, czy podając prawdę, czy występując w obronie Kościoła. Wszyscy młodzi księża nasi mają cenzus „wyższego wykształcenia”. Mamy nadto tylu akademików i doktorów wśród księży. A bardzo wielu z nich, jak w Ewangelii stoi, trzymają światło pod korcem. Otóż ten piórowstręt u nas jest rzeczą karygodną. Pisma i gazety ludowe i religijne aż proszą o artykuły. A tu nie chce się przysiąść fałdów, nie chce się głowy utrudzić. „Dulce otium” ponad wszystko. O ten „talent zakopany” będzie zawezwany niejeden do porachunku, wszakże to prawdziwe „peccatum omissionis” –

Tyle się o tych „gwoździach do trumny” od starszych księży nasłuchałem, że z lękiem powitałem pierwszego wikarego w Przyrowie w 1905 roku. Odtąd przez 30 lat z nimi pracując, jestem długoletnim profesorem tego „Seminaryum practicum”, mam więc pewne prawo głosu. Otóż z długiej litanji współpracowników tylko z dwoma nie mogłem trafić do ładu. Pozatem ze wszystkimi, stosunki dobrze się układały, dla wielu z nich żywię pełną wdzięczność i najmilsze wspomnienie. Z ich pomocą wiele rzeczy się dokonało, których bym sam nie zdołał.

Wszyscy moi wikariusze, już na samodzielnych stanowiskach, kilku piastuje wybitniejsze posterunki w dyecezyi, utrzymujemy z wielu z nich stosunki. A więc stwierdzam, że instytucyi wikariuszowskiej niema się co lękać. Prawda, że tu i ówdzie pewne tarcia pomiędzy X. wikarym a proboszczem wynikają. Otóż od 20 lat zgórą będąc dziekanem świadczę, że najczęściej winne temu plebańskie „antyfony” i służba kościelna zawsze plotkarsko-donosicielsko nastrojone. Zwłaszcza zaś one „antyfony”, najczęściej z prostaczek-kucharek, na tę godność zaawansowane, przez swoje intrygi bywają wielokrotnie powodem kwasów. Publiczna to tajemnica, że w starszych latach szczególnie (ale bywa i wcześniej!) Xsięża oddają komendę domową bądź dla świętego spokoju, bądź z przyrodzonego safandulstwa. Zachodzi coś podobnego co w domach świeckich: pan i głowa domu idzie „pod pantofel”. Na plebanji bardzo tragicznie taka babilońska niewola wygląda, ale niestety zdarza się i nawet częściej, niż potrzeba. – Podaję receptę na harmonijne pożycie X. wikarego i X. Proboszcza. Dla wikariusza: „Subordynacya, poszanowanie, wysoka uprzejmość, chętne wyręczanie, wyrozumiałość dla starszego wieku, plus dużo serca, bezinteresowność oraz dla służby plebańskiej grzeczność – wszystko w 100%, w najlepszym gatunku, stale stosować”. Dla proboszcza: „Roztropność, dobry przykład, jasne, sprawiedliwe warunki materialne, konsekwencya, wyrozumiałość dla młodszego wieku, dostatni stół, plus dużo serca, pilnowanie uprzejmości służby, nieprzyjmowanie plotek, wszystko w 100%, w najlepszym gatunku, stosować stale”. Ręczy się za dobre wyniki! Przy naszej wysokiej kapłańskiej kulturze duchownej stosowanie tej recepty nie sprawia trudności, idzie „jak z płatka”. Tylko to licho, które w nas siedzi trzeba osiodłać i wziąć w mundsztuk. Ale to znowu jest tysiąc razy lepsze niż wojna, najgorsza ze wszystkich, wojna domowa, która następnie ogarnia parafję i alarmuje dyecezyę. –

O translokatach i awansach słówko ostatnie. Translokaty chętnie witaj; poznasz nowych ludzi, księży, nową okolicę, inne stosunki i sposoby działania. Nowy szef też będzie inną indywidualnością. To już tak życie i okoliczności urabiają człowieka, stroją go w przymioty i przywary, czasem aż w dziwactwa. Z tobą młody kolego to samo się stanie, a nawet, jeśli nie będziesz się specyalnie pilnował, może z ciebie wyrość ciekawy „numer”, co to „ni do Boga ni do ludzi”. Już tacy bywali! –

Ludźmi jesteśmy, więc uznanie władzy to miła i pożądana rzecz; na odznaki i honory każdy był i jest łasy zawsze, nie myśmy to wymyślili. Ma do awansu prawo: oficer, urzędnik, pracownik, ma je i ksiądz. Ani na chwilę nie myśl, że władza o tobie zapomniała. Z dość częstych stosunków z dostojnikami Kuryi wiem, że Kurya śledzi za księżmi, jak dopytuje o nich, ich wartość i przymioty kapłańskie. Co chwila otwiera się jakieś stanowisko do obsadzenia. Kapłanów rozumnych, prawych, godnych wciąż potrzeba, dotąd tu niema nadprodukcji. Pójdziesz w górę i ty, któryś nie alarmował władzy awanturami i śledztwami. Ty przedewszystkiem będziesz brał honory i odznaczenia; same one będą cię szukać, same przyjdą do ciebie. Jeno się trzymaj na wysokim poziomie kapłańskim. A pamiętaj, że, gdyby wypadkiem władze ziemskie czegoś tam nie doważyły, czy nie domierzyły w ocenie twych zasług i wartości, to czeka cię godny kolego cała superabundancya honorów i nagród u twego Mistrza, któremuś się w kapłaństwie poświęcił. –

Ks. Prałat Walery Pogorzelski

Fragment książki ”43 lata w kapłaństwie”, Nakładem Autora, Sieradz 1935

Niczyje życie, mienie, ani zdrowie nie jest bezpieczne, gdy trwa sesja Sejmu

Trwa sesja Sejmu.

14 kwietnia 2022 Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5159

Jakie są skutki wojny? To zależy od tego, czy jest ona wygrana, czy przegrana. Jeśli wojna jest przegrana, to państwo, które poniosło klęskę, może zostać okrojone terytorialnie, poza tym musi zapłacić odszkodowanie państwu zwycięskiemu, czyli tak zwaną kontrybucję, no i zmniejsza się jego znaczenie na arenie międzynarodowej. Jeśli natomiast wojna jest wygrana, to pojawiają się jeńcy, pojawiają się łupy, pojawiają się branki, no i oczywiście – kontrybucja. Tak właśnie było po wojnie francusko-pruskiej w 1871 roku. Prusy tę wojnę wygrały, toteż Francja musiała oddać im Alzację i część Lotaryngii oraz wypłacić w terminie 3 lat kontrybucję w wysokości 5 miliardów franków w złocie. Jeśli chodzi o skutki polityczne, to zwycięski Bismarck ze zjednoczonych państw niemieckojęzycznych utworzył Cesarstwo Niemieckie pod egidą króla Prus, jako cesarza niemieckiego. Cesarstwo francuskie przestało istnieć, a na jego miejscu pojawiła się republika. Jednak Paryż wyłamał się spod jej władzy by kontynuować wojnę. Większość Francuzów wojny jednak już nie chciała, a ekscesy Komuny Paryskiej zacisnęły im szczęki w zimnej wściekłości, toteż generał Gaston de Gallifet, z ramienia „wsiowego” parlamentu z Bordeaux, zmasakrował Komunę: „Bramy zdobyto, wzięto forty, śmierć bliska. Z każdej ulicy, jak z aorty, upływa krew paryska” – napisał po latach proletariacki poeta. Kiedy kurz bitewny opadł i opadły emocje, na znak narodowego pojednania na wzgórzu Montmartre wybudowana została bazylika Sacre-Coeur. Nawiasem mówiąc, ten generał Galifet zapisał się również w annałach mody męskiej. Jeszcze za mojego dzieciństwa spodnie do oficerskich butów, z bufiastymi wypustkami po bokach, nazywały się „gallife”.

Ale nie zawsze losy wojny układają się tak prosto. Na początku wieku XX państwa europejskie były już uprzemysłowione, miały liczne i dobrze uzbrojone armie, więc politycy uważali, że właśnie dzięki rozwiniętemu przemysłowi zbrojeniowemu, dzięki licznej, dobrze uzbrojonej i wyszkolonej armii, mogą rozpocząć wojnę, która nie będzie trwała długo, ot najwyżej wszystkiego 6 miesięcy. I na taką wojnę państwa europejskie były finansowo przygotowane, a wydatki miał potem wyrównać łup wojenny. Niestety państwa nieprzyjacielskie też były uprzemysłowione, też miały liczne, dobrze uzbrojone i wyszkolone armie, toteż wskutek tego wojna wcale nie chciała skończyć się po 6 miesiącach, tylko w najlepsze trwała dalej. Skończyły sie tylko pieniądze. Pierwotnie planowano, że wydatki pokryje łup wojenny, ale ponieważ wojna trwała nadal, żadnego łupu nie było i nie wiadomo było kiedy i czy w ogóle się pojawi. Tymczasem do dalszego prowadzenia wojny potrzebne były pieniądze. Skoro tedy nie można było ich pozyskać poprzez obrabowanie obywateli państw nieprzyjacielskich, to rządy państw wojujących obrabowały obywateli własnych, zawieszając wymianę papierowych pieniędzy na kruszec i narzucając przymusowy kurs waluty.

Na wszelki wypadek, żeby obywatele się nie buntowali, sztaby generalne stron wojujących rozpętały propagandę wojenną, pokazując okrucieństwa nieprzyjacielskiej armii. Dzięki temu obywatele nie tylko nie protestowali przeciwko dokonanemu właśnie rabunkowi, ale pałali chęcią dobicia wroga w jego legowisku. I o to właśnie chodziło.

Wspominam o tym wszystkim, bo władze naszego nieszczęśliwego kraju właśnie podjęły bardzo ambitny program zbrojeniowy, przewidujący nie tylko rozbudowę naszej niezwyciężonej armii do 300 tysięcy żołnierzy, ale również uzbrojenie jej w nowoczesną i skuteczną broń. Na ten cel, zgodnie z ustawą o obronie Ojczyzny, trzeba będzie wydawać mniej więcej 90-100 miliardów złotych rocznie – bo tyle wynosi równowartość 3 procent polskiego Produktu Krajowego Brutto, które, zgodnie z ustawą, ma być przeznaczone na wydatki wojskowe.

Początkowo myślałem, że Nasi Umiłowani Przywódcy wykorzystają okazję, że prezydent Biden wielokrotnie deklarował zamiar wzmacniania wschodniej flanki NATO, by zaproponować mu, żeby w takim razie Stany Zjednoczone sfinansowały uzbrojenie tych 200 tys. dodatkowych żołnierzy. Niczego Polska nie ryzykowała, bo gdyby p0rezydernt Biden nam odmówił, no to gorzej by przecież nie było. A jeśli by nie odmówił, tylko np. krakowskim targiem zgodził się sfinansować uzbrojenie 100 tysięcy dodatkowych żołnierzy, to też warto by się po to schylić. Z góry wykluczyć tego nie można, bo skoro USA za darmo zbroją po zęby Ukrainę, to dlaczego nie Polskę, która z punktu widzenia USA stanowi takie samo przedpole, jak Ukraina? Ale prezydent Zełeński jest znacznie bardziej przebojowy, niż prezydent Duda, toteż bez ceregieli sztorcuje przywódców państw, którzy nie chcą go słuchać, podczas gdy prezydent Duda zadowala się poklepaniem po plecach i komplementami, które co prawda nic nie kosztują, ale za które nie kupi się nawet jednego karabinu.

Skoro tedy Nasi Umiłowani Przywódcy nie odważyli się zaproponować prezydentowi Bidenowi, żeby amerykańscy podatnicy partycypowali w kosztach wzmacniania wschodniej flanki NATO, to nie ma rady – muszą zacząć rabować własnych obywateli.

Toteż 6 kwietnia w Sejmie rozpoczęła się debata nad projektem ustawy o „zamrażaniu” majątków osób i podmiotów „bezpośrednio lub pośrednio” wspierających agresję Rosji na Ukrainę oraz osób z nimi związanych. Listy proskrypcyjne takich „osób” i „podmiotów” będzie prowadziło MSWiA. Jeśli osoba lub podmiot z listy będzie się migał przed „zamrożeniem” majątku, to rząd głosi srogie kary, nawet do wysokości 20 mln złotych. Taka ustawa to prawdziwa żyła złota nie tylko w postaci majątków „zamrożonych”, ale przede wszystkim tych, które – za odpowiednią łapówkę – zostaną spod „zamrożenia” wyłączone. Oczywiście przeciwko takiej korupcji energicznie wystąpi CBA, ale to znaczy tylko tyle, że wszystko będzie trochę drożej kosztowało, bo – jak zauważyli starożytni Rzymianie – któż upilnuje strażników? W takich podejrzeniach utwierdzają mnie postanowienia projektu ustawy, według których wnioski o wpisanie na listę proskrypcyjną składają ministrowi spraw wewnętrznych bezpieczniacy ze wszystkich możliwych bezpieczniackich watah, no i oczywiście – policji. Jak widzimy, każdy pretekst jest dobry, by rząd przyznał sobie prawo rabowania mienia osób zamożnych pod pretekstem, że „wspierają” one rosyjską agresję na Ukrainę. Obawiam się, że z tym „wspieraniem” może być tak, jak z antysemityzmem. Jak wiadomo, w dzisiejszych czasach antysemitą można zostać nawet „bez swojej wiedzy i zgody”, a skoro tak, do dlaczego „bez swojej wiedzy i zgodny” nie można by zostać osobą „bezpośrednio”, a zwłaszcza „pośrednio” rosyjskiej agresji na Ukrainę? Jak powiadają – niczyje życie, mienie, ani zdrowie nie jest bezpieczne, gdy trwa sesja Sejmu”. A właśnie trwa.

Wielki Piątek – męka i śmierć Naszego Pana Jezusa Chrystusa

Dodano: 2010-04-2 https://www.bibula.com/?p=19963

Wielki Piątek to dzień, w którym żądło śmierci dosięgło Głowę ludzkości, Jezusa Chrystusa. Dlatego w tradycyjnej liturgii używa się barwy czarnej. Korzymy się w poczuciu winy, która wymagała takiego okupu. Wszyscy chrześcijanie wiedzą jednak, że śmierć Chrystusa jest źródłem nowego życia. Dlatego Wielki Piątek, dzień żałoby, jest równocześnie dniem nadziei; przygotowuje bowiem zmartwychwstanie. W rocznicę krwawej ofiary Chrystusa na krzyżu Kościół wstrzymuje się od odprawiania ofiary bezkrwawej. W porze popołudniowej, w tych godzinach, w których dokonała się ofiara kalwaryjska, odprawia się specjalne nabożeństwo, którego forma sięga starożytności chrześcijańskiej.

UROCZYSTA LITURGIA POPOŁUDNIOWA KU CZCI MĘKI I ŚMIERCI PAŃSKIEJ

Liturgia rozpoczyna się przy ołtarzu pozbawionym wszelkich dodatkowych sprzętów. Kościół pragnie skupić uwagę wiernych na ołtarzu, który przedstawia samego Chrystusa Pana. Cały obrzęd liturgiczny obejmuje pięć części:

1. Czytania

Czyta się lekcję z proroka Ozeasza, opiewającą miłosierdzie Boże nad ludem, oraz z Księgi Wyjścia ”” opis zabijania baranka wielkanocnego przy wyjściu z Egiptu. Baranek wielkanocny był zapowiedzią «Baranka, który gładzi grzechy świata». Opis męki Pana Jezusa według św. Jana stwierdza spełnienie się tego proroctwa.

2. Uroczyste modlitwy za całą ludzkość

Na długo przed swoją męką powiedział Pan Jezus: «A ja, gdy nad ziemię podwyższony będę, wszystko do siebie przyciągnę». W czasie męki modlił się nawet za swych prześladowców. Naśladując Zbawiciela, zanosimy modlitwy za całą ludzkość odkupioną Jego Krwią.

3. Adoracja Krzyża

Kulminacyjny punkt liturgii dzisiejszej stanowi adoracja Krzyża. Obrzęd ten wziął swój początek od adoracji relikwii świętego Krzyża, która odbywała się w Jerozolimie już w IV w. Wszyscy przychodzą adorować symbol męki i zwycięstwa Chrystusa w duchu dziękczynienia za Odkupienie.

Wielki Piątek - Chrystus umiera na krzyżu

4. Komunia św.

Aby zaznaczyć jedność ofiary Wieczernika, tj. Mszy świętej, z krwawą ofiarą Pana Jezusa na krzyżu, Kościół św. poleca dzisiaj rozdawać Ciało Pana Jezusa pod postaciami konsekrowanymi w Wielki Czwartek. Jest życzeniem Kościoła św., aby wierni przyjmując w Komunii świętej Ciało Chrystusowe, w tym dniu za nich wydane, przyswajali sobie obficie owoce ofiary Chrystusowej.

5. Procesja do Bożego Grobu

Około X w. powstał zwyczaj przechowywania Eucharystii na specjalnym ołtarzu przypominającym spoczynek Ciała Chrystusowego w grobie. Z czasem wprowadzono wystawienie Najświętszego Sakramentu i figurę martwego Chrystusa w dolnej części ołtarza. «Boży Grób» uzmysławia wielkość ofiary Zbawiciela i ciężkość grzechu, który wymagał takiego okupu.

Źródło: Mszał Rzymski, Wydawnictwo Pallottinum 1963, przekład polski i objaśnienia opracowali o.o. benedyktyni z Opactwa Tynieckiego

Za: Sanctus.pl


Oremus et pro perfidis Judaeis

„Módlmy się za żydów wiarołomnych, aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę
z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego.
Módlmy się:
Wszechmocny wiekuisty Boże, który od miłosierdzia Twego nawet
żydów wiarołomnych nie odrzucisz:
wysłuchaj modły nasze za ten lud zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy światło prawdy,
którym jest Chrystus, z ciemności swoich został wybawiony.
Przez Tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.”

Modlitwa o nawrócenie wiarołomnych żydów Papieża św. Piusa V

(Modlitwa powyższa została zmieniona w 1960 r. przez Jana XXIII, a następnie raz jeszcze w 1970 r. celem wyeliminowania „obraźliwych” słów wobec żydów)

[W 2008 roku Benedykt XVI raz jeszcze zmienił formułę tej modlitwy.]


Zegar Męki Pańskiej. Ostatni dzień Pana Naszego Jezusa Chrystusa

Źródło zdjęcia: KatolikTradycji


Wesprzyj naszą działalność [Bibuły. MD]

Jak rozpoznać dyktatora

Dr Mateusz Grzesiak  https://www.facebook.com/mateuszgrzesiak/posts/3748525741884211/

15 kwietnia 2020  ·

Kryzys polaryzuje wszystkich, w tym także przywódców. Historycznie rzecz biorąc w trudnych chwilach niektórzy z nich zamieniają się prawdziwych liderów prowadzących innych w lepszą rzeczywistości, a inni w dyktatorów, którzy zabierają ludziom wolność. Ten wpis traktuje o tych drugich.

1 Stwarza problem Dyktator stwarza duży problem, który dotyczy dużej części populacji lub terytorium. Dobiera go tak, by społeczeństwo miało przekonanie, że nie jest w stanie samo go rozwiązać. To czyni je reaktywnym i motywuje do poszukiwania pomocy z zewnątrz. Jednostka traci możliwość kontroli nad swoim życiem i łatwiej oddaje się w ręce „zbawcy”.

2 Udaje zbawcę. Gdy ludzie uwierzą w problem, automatycznie zaczną szukać rozwiązania. W tym momencie pojawia się dyktator i je oferuje. Jeśli pozycjonuje się jako „jedyna możliwa opcja”, jest zero-jedynkowy, krytykuje inne pomysły, zdobywa poparcie nieświadomej większości, która jest w owczym pędzie i bezmyślnie kopiuje zachowania innych. Jeśli dodatkowo będzie namaszczony przez rzekomą siłę wyższą – staje się guru.

3 Straszy ludzi Przestraszony człowiek staje się pasywny, a jego osąd ograniczony do zapobiegania rzekomej katastrofie. Straci możliwość analizowania i porównywania. Media stale publikują katastroficzne przekazy – argumentum ad nauseam (wielokrotne powtarzanie jednej treści nadaje jej znamiona prawdy), ad baculum (grożenie odbiorcy) i usuwanie informacji (pokazywać tylko negatywy bez pozytywów) to skuteczne techniki manipulacji.

4 Odbiera wolność. Dyktator nie utrzyma długo lęku, więc musi zyskać trwały środek do legitymizowania swojej władzy – jest to zmiana prawa. Robi na trzy sposoby – łamie je wprost w imię nic nie mówiąc, pod zasłoną dymną problemu przemyca zmianę praw (by ludzie się nie zorientowali) albo zmienia prawo otwarcie tłumacząc to „mniejszym złem” i „siłą wyższą”.

5 Tworzy narrację . Umysły żyją historiami, by zająć nią umysł odbiorców. W każdej narracji zawsze jest bohater (dyktator), wróg (przeciwnik), sojusznicy (grupy interesów, z którymi dyktator podzieli się zdobytą władzą), broń (nią zwalcza wroga), slogany (demagogiczne, odwołujące się do myślenia odbiorcy), styl komunikacji (oparty o słowa klucze i określone zachowania), system kar i nagród. Odbiorcy zaczynają żyć tą narracją, choć jest fałszywa, zniekształcona, mami i oszukuje.

6 Likwiduje oponentów. Mając narrację i prawa po swojej stronie, dyktator może przejść do niszczenia swoich oponentów. Zabrania im wypowiadania się, krytykuje za myślenie w inny sposób, odbiera przywileje, zwalnia z pracy, a nawet więzi. Pozbywa się tym samym zagrożenia dla swojej władzy i straszy pozostałych oponentów, którzy mogli go obalić.

7 Eliminuje inteligencję Większość społeczeństwa nie ma zdolności analitycznego myślenia, wnioskowania, porównywania, definiowania pojęć, elastyczności poznawczej i behawioralnej – ich karmi się demagogią. Ale te zdolności ma inteligencja, która szybko orientuje się, jakie są fakty i że dyktator ma złe zamiary. Inteligencja jest dla dyktatora niebezpieczna, więc ten zaczyna ją eliminować najpierw wizerunkowo, potem ekonomicznie, a następnie prawnie. Większość tych osób wyjedzie z kraju albo zamilknie.

8 Używa demagogii. Dyktator nie ma teraz oponentów, a inteligencja jest za słaba. Przechodzi na demagogię i mówi ludziom, co chcą usłyszeć. Daje im „igrzysk i chleba”, motywuje prymitywnymi metodami (kij i marchewka), straszy i zachęca do dążenia do pustych konceptów, karmi ideami, rezygnuje z faktów i rzetelności. Obwinia, zawstydza, straszy, karze. Ciągłe manipulowanie ludzi normalizuje patologię. Ludzie przyzwyczajają się do bycia prymitywnymi, emocjonalnymi konstruktami fałszywego władcy.Czy można się przed tym chronić? Tak – świadomością. Nie można pozwolić na rozwój dyktatury pasywnością i dać się przestraszyć. Powodzenia

Mateusz Grzesiak

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

ЦРУ на Украинe. Mеханизмы деструкции.

[Bardzo ważna i ciekawa analiza. To chyba ze sztabu GRU [rosyjskiego]. Strona Prochanowa, tego od „Operacja Heksogen”.

Obecnie – on wśród strategów Rosji. Po zatonięciu krążownika MOSKWA – można oczekiwać gwałtownych, a mniej racjonalnych decyzji sztabu armii Rosji [Nie Putina, robaczku!!] Szkoda, że tak mało młodych mądrych Polaków włada rosyjskim. M. Dakowski

е

1 Оценить статью: 1

Америка миллиарды долларов кидает на затягивание военного конфликта на Украине, но, одновременно готовится к организации на ее территории длительной «повстанческой» войны.

ЦРУ готовит «повстанцев» – террористов, диверсантов и нацистов

Зак Дорфман в статье „Украинские военизированные формирования, прошедшие обучение в ЦРУ, могут взять на себя главную роль в случае вторжения России”, опубликованной 13 января 2022 г. на Yahoo.news, писал, что ЦРУ наблюдает за секретной программой интенсивной подготовки в США элитных украинских сил специальных операций и других сотрудников разведки. По словам официальных лиц, программа, которая началась в 2015 году, базируется на неизвестном объекте на юге США.

Тайная программа, осуществляемая военизированными формированиями, работающими на наземное отделение ЦРУ, была создана администрацией Обамы после аннексии Крыма в 2014 году и расширилась при администрации Трампа. Администрация Байдена продолжила ее развитие.

По словам бывших чиновников, к 2015 году в рамках этой расширенной антироссийской кампании военизированные формирования наземного отделения ЦРУ также начали выезжать на фронт на восток Украины, чтобы консультировать тамошних коллег.

По словам бывших чиновников, многонедельная программа ЦРУ, базирующаяся в США, включала в себя обучение обращению с огнестрельным оружием, методам маскировки, наземной навигации, таким тактикам, как «прикрытие и перемещение», разведке и другим областям.

Вопрос о том, как охарактеризовать программу, является предметом спора. США на протяжении трех президентов обсуждали, предоставлять ли Украине военную помощь и в каком объеме, при этом дискуссии часто фокусировались на том, носит ли эта помощь наступательный или оборонительный характер.

Официальные лица США отрицают, что учебная программа ЦРУ имеет или когда-либо была ориентирована на наступательные действия. «Цель тренинга и тренинга, который был проведен, состояла в том, чтобы помочь в сборе разведданных», — сказал нынешний высокопоставленный сотрудник разведки.

Но то, что влечет за собой разведывательная поддержка в военизированном контексте, может быть неоднозначным. И то, как это обучение будет применяться украинцами, может быстро меняться в зависимости от фактов на местах.

Программа включала в себя «очень специфическое обучение навыкам, которые укрепили бы» украинскую «способность дать отпор русским», сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки.

Один человек, знакомый с программой, выразился более резко. «Соединённые Штаты обучают повстанцев», — сказал бывший сотрудник ЦРУ, добавив, что программа научила украинцев «убивать русских».

Другой бывший сотрудник агентства описал технические аспекты программы, такие как обучение украинцев тому, как поддерживать защищенную связь в тылу врага или во «враждебной разведывательной среде», как потенциальную «тренировку сил секретных операций».

На протяжении десятилетий ЦРУ проводило ограниченную подготовку украинских разведывательных подразделений, чтобы попытаться укрепить независимый Киев и предотвратить подрывную деятельность России, но после вторжения в Крым сотрудничество «ускорилось», сказал бывший руководитель ЦРУ.

Военизированные формирования ЦРУ в Украине имеют «очень небольшое присутствие», сказал бывший руководитель агентства, и помогают обучать украинские силы в «потенциально важных узлах, на которых русские могут сосредоточиться», если Москва попытается продвинуться дальше вглубь страны.

Хотя военизированные ресурсы агентства в Афганистане и других контртеррористических миссиях были истощены, базирующаяся в США учебная программа была «высокоприоритетной» для ЦРУ с момента ее создания в эпоху Обамы, сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки.

По словам бывших официальных лиц, администрация Трампа — отчасти по настоянию Конгресса — позже увеличила финансирование этой инициативы, увеличив количество украинских групп, ежегодно привозимых в США.

Администрация Байдена сформировала целевую группу, чтобы определить, как ЦРУ и другие агентства США могут поддержать украинский мятеж, если Россия начнет крупномасштабное вторжение.

«Если русские вторгнутся, эти выпускники программ ЦРУ станут вашей милицией, вашими повстанческими лидерами», — сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки. «Мы тренируем этих ребят уже восемь лет».

По словам бывшего сотрудника службы национальной безопасности, высокопоставленные чиновники администрации Трампа обсудили опасения по поводу проникновения России в программу со своими украинскими коллегами. По словам бывших чиновников, украинцы, хорошо осведомленные об этой проблеме, пытались проверить направляющихся в США стажеров, чтобы отсеять кротов.

Чиновники ЦРУ также считали, что их стажеры стали мишенью для русских, когда они вернулись в Украину. «Русские и сторонники России в украинских службах безопасности разыскивали выпускников этих классов для убийства», — сказал бывший сотрудник ЦРУ.

По словам бывших сотрудников разведки, проникновение России в украинскую разведку было давней проблемой для ЦРУ. По словам бывших чиновников, на протяжении десятилетий агентство пыталось работать только со специально отобранными украинскими подразделениями — некоторые из них были созданы по настоянию агентства — которые были изолированы от остальных спецслужб страны, чтобы предотвратить компрометацию со стороны России.

Несмотря на то, что ЦРУ допускает некоторый компромисс России при работе с украинцами, агентство по-прежнему считает, что программа обучения в целом была очень ценной, по словам бывших чиновников.

Если русские предпримут новое вторжение, «найдутся люди, которые сделают их жизнь невыносимой», — сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки. Военизированные формирования, прошедшие подготовку в ЦРУ, «организуют сопротивление», используя полученную ими специальную подготовку.

«Всё то, что случилось с нами в Афганистане, — сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки, — они могут ожидать, что с этими парнями они увидят это в избытке».

Американская журналистка Уитни Уэбб в статье „Украина и новая Аль-Каида*” в Unlimited Hangout (от 02.03. 2022) также как и Дорфман пишет, что начало боевых действий между Россией и Украиной, по-видимому, дало ЦРУ предлог для начала давно запланированного повстанческого движения в стране, готового распространиться далеко за пределы Украины.

«По мере того, как конфликт между Украиной и Россией продолжает обостряться и приковывать к себе внимание всего мира, растущему количеству свидетельств того, что ЦРУ работает над созданием и вооружением повстанческого движения в стране, уделяется значительно меньше внимания, учитывая его вероятную последствия. Это особенно верно, учитывая, что бывшие сотрудники ЦРУ и бывший госсекретарь теперь открыто говорят, что ЦРУ следует «моделям» прошлых поддерживаемых ЦРУ мятежей в Афганистане и Сирии в своих планах на Украине. Учитывая, что эти страны были разорены войной как прямым результатом этих мятежей, для Украины это не сулит ничего хорошего.

Тем не менее, этот мятеж может иметь последствия, выходящие далеко за пределы Украины. Становится все более очевидным, что ЦРУ рассматривает повстанческое движение, которое оно создает, не просто как возможность приблизить свою гибридную войну против России к своим границам. Как будет показано в этом отчете, похоже, что ЦРУ намерено воплотить в жизнь пророчество, распространяемое его собственными рядами в течение последних двух лет. Этот прогноз бывших и нынешних сотрудников разведки датируется как минимум началом 2020 года и гласит, что «транснациональная сеть сторонников превосходства белой расы» с предполагаемыми связями с украинским конфликтом станет следующей глобальной катастрофой, которая обрушится на мир, когда угроза Covid-19 отступит.

Согласно этим «прогнозам», эта глобальная сеть сторонников превосходства белой расы, ядром которой якобы является группа, связанная с конфликтом на Донбассе в Украине, должна стать новой угрозой в стиле „Исламского государства”*.

Учитывая, что эти усилия ЦРУ по созданию повстанческого движения в Украине начались еще в 2015 году и что группы, которые оно готовило (и продолжает обучать), включают в себя группы с явными неонацистскими связями, кажется, что это «грядущее украинское повстанческое движение», как его недавно называли, уже здесь. В этом контексте у нас остается тревожная возможность того, что эта последняя эскалация украинско-российского конфликта просто послужила вступительным актом для новой итерации, казалось бы, бесконечной «войны с террором».

«Вскоре после того, как Россия начала военные действия на Украине, – пишет Уэбб, – информационное подразделение Совета по международным отношениям (CFR) опубликовало статью под названием „Грядущее украинское повстанческое движение”. Автор статьи Дуглас Лондон, самопровозглашенный «русскоязычный оперативный офицер ЦРУ в отставке, который служил в Центральной Азии и руководил операциями агентства по борьбе с повстанцами». В статье он утверждал, что «Путину предстоит долгий кровавый мятеж, который распространится на несколько границ» и может вызвать «расширяющиеся беспорядки, которые могут дестабилизировать другие страны на орбите России».

Другие известные заявления, сделанные Лондоном, включают его утверждение о том, что «Соединённые Штаты неизменно будут основным и важным источником поддержки украинского повстанческого движения». Он также заявляет, что «Как Соединенные Штаты узнали во Вьетнаме и Афганистане, повстанческое движение, имеющее надежные линии снабжения, достаточные резервы бойцов и убежище за границей, может поддерживать себя неопределенно долго, подрывать волю оккупационной армии к борьбе и истощать политическую поддержку. для занятий дома». Лондон недвусмысленно ссылается на модели этого явно неминуемого украинского повстанческого движения как поддерживаемые ЦРУ мятежи в Афганистане в 1980-х годах и «умеренные повстанцы» в Сирии с 2011 года по настоящее время.

Лондон не одинок в продвижении этих прошлых мятежей, поддерживаемых ЦРУ, в качестве модели «тайной» помощи США Украине. Бывший госсекретарь Хиллари Клинтон, чей Госдепартамент помог создать «умеренных повстанцев» в Сирии и руководил разрушением Ливии при поддержке США и НАТО, 28 февраля появилась на MSNBC, чтобы сказать, по сути, то же самое. В своем интервью Клинтон назвала поддерживаемое ЦРУ повстанческое движение в Афганистане «моделью, на которую сейчас смотрят люди в правительстве США» в отношении ситуации на Украине. В том же интервью она также ссылается на повстанческое движение в Сирии аналогичным образом. Стоит отметить, что бывший заместитель главы администрации Клинтон, когда она была госсекретарем, Джейк Салливан, теперь является советником Байдена по национальной безопасности.

Повстанческое движение в Афганистане, первоначально поддержанное США и ЦРУ в конце 1970-х годов под названием „Операция „Циклон”, впоследствии породило предположительно смертельных врагов американской империи — Талибан* и Аль-Каиду*, — которые продолжали подпитывать события после 11 сентября».

Кампания США против потомков повстанцев, которых они когда-то поддерживали, привела к ужасающим разрушениям в Афганистане и большому количеству погибших и военных преступлений, а также к самой продолжительной (и, следовательно, самой дорогостоящей) войне и оккупации в американской военной истории. Это также привело к бомбардировкам и разрушениям в нескольких других странах, а также к сокращению гражданских свобод внутри страны. Так же и в Сирии поддержка США и ЦРУ «умеренных повстанцев» была и остается невероятно разрушительной для страны, которую они якобы хотят просто «освободить» от правления Башара Асада. Американские военные продолжают оккупировать критически важные районы этой страны.

Что же тогда будет с Украиной, когда их открыто рекламируют как «модели» для «грядущего украинского повстанческого движения»? Если судить по истории поддерживаемых ЦРУ мятежей, то она предвещает гораздо больше разрушений и страданий ее народу, чем нынешняя российская военная кампания. Украина станет несостоявшимся государством и полем смерти. Тем на Западе, которые приветствуют поддержку своих правительств украинской стороне конфликта, следовало бы осознать это, особенно в Соединенных Штатах, поскольку это приведет лишь к эскалации еще одной смертоносной опосредованной войны.

Однако, в дополнение к вышесказанному, мы также должны учитывать очень тревожную реальность того, что это украинское повстанческое движение начало формироваться ЦРУ как минимум за несколько месяцев, если не за несколько лет, до продолжающейся в настоящее время российской военной кампании на Украине.

В январе этого года Jacobin опубликовал статью об усилиях ЦРУ по созданию повстанческого движения на Украине, отметив, что «все, что нам известно, указывает на вероятность того, что группы, обучаемые ЦРУ, включают неонацистов, вдохновляющих ультраправых террористов». В нем цитируется отчет Вест-Пойнта за 2020 год, в котором говорится: «Ряд видных деятелей ультраправых экстремистских группировок в США и Европе активно налаживали отношения с представителями ультраправых в Украине, в частности с Национальным корпусом* и связанное с ним ополчение, полк „Азов”. В нем добавляется, что «жители США говорили или писали о том, как обучение, доступное в Украине, может помочь им и другим в их военизированной деятельности дома».

Даже ФБР было вынуждено признать, что базирующиеся в США сторонники превосходства белой расы культивируют связи с группой.

Теперь, когда ЦРУ поддерживает повстанческое движение, которое, как утверждают видные бывшие сотрудники ЦРУ, «распространится через несколько границ», тот факт, что силы, которые агентство обучает и вооружает в рамках этого «грядущего повстанческого движения», включает в себя батальон „Азов” и другие нацистские структуры.

ЦРУ готовило перевороты на Украине под видом продвижения демократии

В статье Джереми Кузмарова „Национальный фонд за демократию удаляет записи о финансировании проектов на Украине”, опубликованную в CovertAction Magazine (07. 03. 2022) рассказано о том, как Национальный фонд в поддержку демократии (NED) — ответвление ЦРУ, основанное в начале 1980-х годов для продвижения инициатив «продвижения демократии» по всему миру, — удалил все записи о финансировании проектов в Украине из своей доступной для поиска базы данных «Поиск грантов».

«Архивная веб-страница, сделанная 25 февраля 2022 года в 14:53, показывает, что NED предоставило Украине 22 394 281 доллар США в виде 334 премий с 2014 года по настоящее время. Захват в 23:10 того же дня показывает «Результаты не найдены» для Украины. На данный момент для Украины по-прежнему нет результатов.

Поиск по ключевому слову «Украина» (в отличие от «страны проекта» в исходных снимках) дает «Результаты не найдены». Поиск названий финансируемых проектов, перечисленных в последнем «целом» веб-захвате, не дает результатов.

Кроме того, текущие критерии поиска в базе данных были ограничены, ранее можно было искать финансирование с 2014 года по настоящее время, в настоящее время только 2017 год по настоящее время доступен для поиска в раскрывающихся меню. До 25 февраля появилось несколько новостных сообщений, подтверждающих эту сумму в 22 394 281 доллар».

«Стирание записей NED необходимо для подтверждения большой лжи администрации Байдена, которая повторялась в СМИ, о том, что российское вторжение в Украину было «неспровоцированным», – делает вывод автор.

В недавнем заявлении о солидарности с Украиной NED признал, что он был «гордым партнером украинских групп гражданского общества, СМИ и правозащитников с 1989 года — до того, как украинский народ провозгласил независимость в 1991 году — поскольку они столкнулись с огромными проблемы в построении независимой и свободной страны».

Президент NED Дуэйн Уилсон сообщил на форуме NED, посвященном Украине, 4 марта, что Украина является четвертой по величине программой NED по предоставлению грантов в мире. Уилсон сказал, что «фонд гордится тем, что Украина была нашим основным партнером с 1989 года, до обретения независимости, поддерживая украинские организации гражданского общества».Дуэйн Уилсон

Антироссийская программа NED была подробно описана одним из выступавших на форуме 4 марта Ольгой Айвагурской, которая сказала, что большая часть ее работы с НПО, финансируемой NED, сосредоточена на документировании военных преступлений России.

Забыты военные преступления украинской армии, масштабы которых подробно описаны в документальном фильме RT News «Донбасс, вчера, сегодня, завтра».

В него вошли кадры раскопок массовых захоронений в Донбассе, где неонацистские ополченцы, прикрепленные к украинской армии, вырезали, а затем похоронили сотни мирных жителей.Место массового захоронения в Луганске было показано в документальном фильме RT, но не в основных американских СМИ.

«Однако NED стремится продвигать мультяшное повествование, изображающее Украину как доблестного Давида, сражающегося со злым русским медведем».

NED сыграл ключевую роль в развязывании конфликта с Россией, поддержав две цветные революции.

Цветная революция 2004 года заменила Януковича Виктором Ющенко, который выступал за вступление Украины в НАТО и принял программу структурной перестройки Международного валютного фонда (МВФ), которая принесла пользу американским инвесторам и одновременно сократила социальные программы.Украинская оранжевая революция 2004 года

Активисты NED использовали широкую стратегию по связям с общественностью, которая включала: а) доставку оплачиваемых протестующих из других городов в Киев; б) создание онлайн-телестанции протеста и агитационной атрибутики; c) предоставление оффшорной подготовки студенческому руководству, выступающему против Януковича. Стратегия была основана на работах Джина Шарпа и шаблоне, который NED успешно применил в Сербии с молодежной группой под названием „Отпор”, что помогло обеспечить поражение Слободана Милошевича на выборах в сентябре 2000 года.Переворот маэстро Джина Шарпа

Параллельный подход был использован во время восстания на Майдане в феврале 2014 года, которое привело к свержению Януковича (он был переизбран в 2010 году) и установлению в Киеве прозападного режима.

В 2020 году NED предоставил Украине 4,6 миллиона долларов на цели, в том числе на повышение осведомленности о предполагаемых нарушениях прав человека со стороны России в Крыму и на востоке Украины, а также на разжигание оппозиции и сопротивления России.

Масштабы программы NED ясно показывают важность этой организации. Однако, поскольку администрация Байдена намерена сохранить фикцию о неспровоцированности российского вторжения/контрнаступления, необходима цензура и удаление записей.

ЦРУ разбрасывает сети на Украине

Ниже приводится слегка отредактированная выдержка из книги „ЦРУ как организованная преступность: как незаконные операции развращают Америку и мир” (Clarity Press, 2016):

«Райан Доусон: Это Райан Доусон из ANC Report. Со мной сегодня Дуг Валентайн. Я собираюсь спросить его сегодня вечером о роли ЦРУ в Украине и о проникновении в СМИ.

РД: Я хочу спросить вас об этой организации, работающей с НПО в Украине. Он называется Объединенный центр действий. Я хочу прочитать что-нибудь короткое с их страницы и узнать ваше мнение. В нем говорится:

«Центр UA» обладает сильным профессиональным человеческим потенциалом. Команда имеет опыт ведения проектов в сфере европейской и евроатлантической интеграции. При этом в состав Центра UA входят эксперты и активисты, имеющие опыт журналистики, государственной службы, PR, общественной деятельности и так далее. Также Центр UA имеет обширную базу контактов с международными экспертами, политиками и журналистами. На данный момент Центр UA является координатором Общественной Кампании «Новый гражданин», объединяющей около 40 НПО.

Из отчета Карла Бернштейна о СМИ мы знаем, насколько сильно ЦРУ проникло в СМИ. Не могли бы вы рассказать о Центре UA и о том, что они там делают с 40 НПО, якобы для продвижения демократии и совместной работы активистов и опытных журналистов?

ДВ: Center UA — это организация, которую два года назад софинансировал Пьер Омидьяр. Center UA — это зонтичная организация, связанная с различными активистскими проектами и неправительственными организациями , одним из которых является кампания „Новый гражданин”, которая, по данным Financial Times , «сыграла большую роль в развязывании протеста».

На самом деле, по данным Kyivpost, «Center UA получил более 500 000 долларов в 2012 году… 54 процента из которых поступили от Pact Inc., проекта, финансируемого Агентством США по международному развитию. Почти 36 процентов поступило от Omidyar Network, фонда, основанного основателем eBay Пьером Омидьяром и его женой. Среди других доноров — Международный фонд «Возрождение», основным спонсором которого является миллиардер Джордж Сорос, и Национальный фонд за демократию, финансируемый в основном Конгрессом США».

Почему Омидьяр проявил готовность присоединиться к таким известным спонсорам смены режима, как USAID и NED, не говоря уже о Соросе? Где еще он сотрудничает? Никогда не следует забывать, что у него такая компания. Почему?

Хотя Омидьяр родился в Париже, а его родители переехали в Мэриленд, когда он был маленьким, он, похоже, имеет иранское происхождение. Его мать была лингвистом фарси и по состоянию на 2016 год была президентом Института культурного наследия Рошана. Как ни странно, о его отце в открытом доступе мало информации, включая его имя. Судя по всему, он был урологом или хирургом в больнице Джона Хопкинса, и если это так, то его имя должно быть известно. Секретность предполагает некую связь с разведкой, возможно, с эмигрантскими кругами высшего класса, которые ЦРУ культивирует в Америке. Это факт, что резидентура ЦРУ в Иране служила одной из главных баз Агентства для агентурных операций против Советов. ЦРУ и МОССАД создали САВАК, печально известную службу внутренней политической безопасности шаха,

Может быть, Пьер Омидьяр доступен для внешнеполитических агентств США из-за некоторых прежних семейных связей. Может быть, именно поэтому он потратил несколько сотен тысяч долларов (мизерная сумма для миллиардера), чтобы помочь организовать Center UA на Украине: чтобы ЦРУ могло проводить операции против русских, как оно это делало в Иране. ?

Что я знаю точно, так это то, что такие миллиардеры, как Омидьяр, Сорос и Рокфеллеры, не говоря уже об USAID и NED, не финансируют политическую деятельность по доброте душевной. Они делают это для продвижения своих интересов. Для этого и создается такая организация, как Center UA: для продвижения интересов своих финансовых покровителей. Мне это кажется механизмом ЦРУ для создания кризиса в Украине и его использования. 40 неправительственных организаций, которые он координирует, идеально подходят для прикрытия тайных политических действий ЦРУ.

Центр UA должен иметь техническую команду. Скажем, гипотетически, эта техническая команда является собственностью ЦРУ, и в целях правдоподобного отрицания ЦРУ укомплектовано консультантами (в отличие от штатных сотрудников) из третьих стран. Возможно, консультанты — профессиональные хакеры преступного мира в стиле Guccifer, и ЦРУ предоставило им полностью проверенные фальшивые личности. Возможно, хакеры подрывают правительства по найму. Благодаря передовым технологиям, новое цифровое управление ЦРУ могло легко управлять такой наемной технической командой, так и не будучи обнаруженным. Может быть, команда организует цветные революции и движения сопротивления в таких странах, как Украина, используя разведданные ЦРУ для разоблачения официальной коррупции, проникновения и подрыва сил безопасности, и даже развертывать и направлять частные ополчения в случае чрезвычайной ситуации в стране в таких местах, как Донецк.

Учитывая историю ЦРУ, которое помещало своих офицеров под коммерческое прикрытие, можно было бы правдоподобно задаться вопросом, относится ли это также к членам частной команды технической безопасности Омидьяра. Сообщается, что его предприятие инвестировало в InnoCentive, компанию, которая продает технологии краудсорсинга. Венчурная компания ЦРУ IN-Q-TEL также инвестировала в InnoCentive. Так что деловая связь может быть уже там.

Всё это, конечно, домыслы, но на самом деле Центр UA координирует политиков и журналистов с экспертами по международным делам и связям с общественностью. Об этом говорится на его сайте. Все эти люди занимаются управлением информацией; может быть, они связаны на частном сервере, который использовала Хиллари Клинтон, когда она была госсекретарем. Эксперты в области политики и психологических войн из цифровой Темной армии ЦРУ пришли к выводу, что они могут легко заручиться общественной поддержкой своих цветных революций, создав веб-сайты, которые объединяют людей и направляют их; что они могли манипулировать потенциальными повстанцами, используя те же самые, хотя и обновленные методы «мотивационной идеологической обработки», которые такие люди, как (сотрудник информационной службы США) Фрэнк Скоттон, впервые применили во Вьетнаме.

Заявленной целью Center UA было вывести Украину из российской орбиты и передать её западным корпорациям. Так и произошло, наряду с обязательными политическими откатами. Действительно, через несколько лет после создания Center UA сын вице-президента Джо Байдена вошел в совет директоров крупнейшего украинского производителя газа Burisma Holdings. Хантер Байден возглавлял юридический отдел Burisma и поддерживал связи с международными организациями.

В книге „Точка воспламенения на Украине” содержится достаточно доказательств того, что режим Обамы и его корпоративные партнеры-каперы свергли пророссийское правительство Украины и установили правительство, заполненное неонацистами и американской элитой.

Операция Байдена по разгрому и захвату произошла в 2014 году, а в 2016 году другой суперхищник, Наталья Яресько, взяла под свой контроль компанию „Датагруп”, которая контролирует телекоммуникационный рынок Украины. Яресько одно время занимала высокий пост в Государственном департаменте США, координируя торговлю и коммерческие агентства, работавшие с бывшим Советским Союзом, включая Корпорацию зарубежных частных инвестиций. Она является частью глобальной элиты: сети МВФ/Всемирный банк/Европейский банк реконструкции и развития. В администрации Клинтона она занимала должность начальника экономического отдела посольства США в Украине и помогла подготовить почву для государственного переворота, который произошел там 20 лет спустя. На организацию этих переворотов уходят годы. Планируется еще много.

Яресько получила украинское гражданство в тот же день, когда ее назначили министром финансов Украины в 2014 году, и в этот момент она вытеснила своего конкурента, владельца „Датагруп”, из бизнеса, используя аферу с валютными кредитами, излюбленную мафиозными бандитами. Вот как работают вольные капиталисты: они перегружают целевые страны и бизнесменов долгами, а затем избавляются от них. Опять же, ни слова протеста со стороны основных СМИ: это неполитическая «свободная торговля» в действии.

ЦРУ играет центральную, но секретную роль в этих схемах, совершая незаконные, но правдоподобно отрицаемые действия, которые требуют высокотехнологичного шпионажа и активов преступного мира — проникая в файлы тайной полиции страны или используя частных сыщиков, чтобы получить компромат на людей, затем подставить их и шантажирует их. Такого рода подрывные операции не могут проводиться публично такими людьми, как сыном Байдена или Яресько, или их пиарщиками. Иностранные вымогательства должны проводиться тайно через преступный мир, и здесь в игру вступает ЦРУ.

РД: Мы видели Национальный фонд за демократию, который полностью является ЦРУ, в авангарде на Украине. Но зачем ЦРУ столько НПО в качестве посредников? С какой целью они имеют 40 различных неправительственных организаций?

ДВ: Я приведу вам пример. Когда ЦРУ перебралось во Вьетнам, в культуре которого США раньше не имели дела, первое, что оно сделало, это купило много собственности. Это было во время Первой Индокитайской войны, и они делали это тайно, через вырезки, чтобы иметь убежища для создания организаций позже. Для них всегда лучше покупать недвижимость во время кризиса, когда цены падают. Как всегда говорит Трамп: «Покупайте дешево». А когда цены самые низкие? Как сказал барон Ротшильд: «Когда на улицах кровь».

ЦРУ купило огромные участки собственности в Сайгоне между 1952 и 1955 годами, во время Первой Индокитайской войны, когда на улицах лилась кровь. ЦРУ купило первоклассную недвижимость за десять процентов от ее стоимости. Это первый шаг — засунуть нос в палатку. Эти здания служили местом, где офицеры ЦРУ могли встречаться со своими агентами и замышлять грязные дела. Часть они передали НПО и гражданским организациям для работы.

Это тоже самое, что ЦРУ делает в Украине через Центр UA. Он создает проамериканскую гражданскую базу, из которой выходят политические кандидаты.

ЦРУ разными способами влияет на политику в других странах. Офицеры ЦРУ постоянно направляют деньги всем политическим партиям, правым и левым, и создают агентов дальнего действия для наблюдения и манипулирования политическими событиями. Это стандартная операционная процедура.

Следующее, что делает ЦРУ, — захватывает контроль над национальными секретными службами. Так делали и во Вьетнаме, и на Украине.

ЦРУ проникает во все политические партии, и как только политик, которым они владеют, оказывается на месте, правым или левым, они могут повысить его или ее до министра обороны или министра внутренних дел. Эти министры получают зарплату от ЦРУ и назначают военных, сотрудников службы безопасности и полиции, которые выполняют приказы ЦРУ.

Корпорации США нуждаются в ЦРУ, чтобы помочь создать эти параллельные правительства. ЦРУ проникает в военные и спецслужбы и одновременно создает гражданскую базу через организации, которые отрицают, вроде Center for UA. Вот как управляются общества, когда нет подавляющей народной поддержки: через владение собственностью и наличие нужных людей в правительстве и общественных институтах.

ЦРУ манипулирует социальными и политическими процессами. Его офицеры и их агенты вербуют людей и ставят их на место, заставляя их подписывать контракты, в которых фактически говорится: «В обмен на работу на нас в продвижении наших интересов здесь, в Киеве, вы получите 100 000 долларов на счёт в швейцарском банке, и ваша жизнь будет розовой».

Это незаконно. Это предательство. Вы не можете взять деньги у иностранной разведки и работать против своей страны, но это то, что ЦРУ делает сейчас на Украине и во всем мире в огромных масштабах».

Вместо заключения

Ещё в 2007 году в ListVerse опубликован доклад «18 секретных армий наемников ЦРУ»:

«18. Украинские партизаны

С 1945 по 1952 год ЦРУ обучало и снабжало с воздуха украинские партизанские отряды, которые первоначально были организованы немцами для борьбы с Советским Союзом во время Второй мировой войны. В течение семи лет партизаны, действовавшие в Карпатах, совершали единичные вылазки. В конце концов, в 1952 году массивные советские вооруженные силы уничтожили их.

17. Китайская бригада в Бирме

После победы коммунистов в Китае китайские солдаты-националисты бежали в северную Бирму. В начале 1950-х годов ЦРУ использовало этих солдат для создания бригады численностью 12 000 человек, которая совершала рейды в Красный Китай. Однако солдаты-националисты сочли более выгодным монополизировать местную торговлю опиумом.

16. Гватемальская повстанческая армия

После того, как президент Гватемалы Хакобо Арбенс легализовал коммунистическую партию этой страны и экспроприировал 400 000 акров банановых плантаций United Fruit, ЦРУ решило свергнуть его правительство. Гватемальские повстанцы прошли подготовку в Гондурасе и получили поддержку авиационного контингента ЦРУ, состоящего из бомбардировщиков и истребителей. Эта армия вторглась в Гватемалу в 1954 году, быстро свергнув правление Арбенса.

15. Суматранские повстанцы

Пытаясь свергнуть президента Индонезии Сукарно в 1958 году, ЦРУ направило на остров Суматра военизированных экспертов и радистов для организации восстания. При поддержке ЦРУ с воздуха повстанческая армия атаковала, но была быстро разбита. Американское правительство отрицало свою причастность даже после того, как был сбит самолет ЦРУ B-26, а его пилот ЦРУ Аллен Поуп попал в плен.

14. Хамба Всадники

После китайского вторжения в Тибет в 1950 году ЦРУ начало вербовать всадников хамба — свирепых воинов, которые поддерживали религиозного лидера Тибета, Далай-ламу, — когда они бежали в Индию в 1959 году. Доставленные обратно в Тибет самолетом Air American, управляемым ЦРУ, Хамбас организовали армию численностью около 14 000 человек. К середине 1960-х Хамбы были брошены ЦРУ, но они сражались в одиночку до 1970 года.

13. Силы вторжения залива Свиней

В 1960 году оперативники ЦРУ завербовали 1500 кубинских беженцев, проживающих в Майами, и устроили внезапную атаку на Кубу Фиделя Кастро. Эта небольшая армия, прошедшая обучение на базе в Гватемале, вместе с военно-воздушными силами, состоящими из бомбардировщиков B-26, высадилась в заливе Свиней 19 апреля 1961 года. Непродуманная, плохо спланированная операция закончилась катастрофой, поскольку все, кроме 150 человек были убиты или взяты в плен в течение трех дней.

12. Тайная армия Мео

В 1962 году агенты ЦРУ завербовали представителей племени мео, живущих в горах Лаоса, для борьбы в качестве партизан против коммунистических сил Патет Лао. Это подразделение, получившее название l’armee Clandestine, оплачиваемое, обученное и снабженное ЦРУ, выросло до 30 000 человек. К 1975 году число мео, число которых в 1962 году составляло четверть миллиона, сократилось до 10 000 беженцев, бежавших в Таиланд.

11. Наемники Нунг

Китайские горцы, живущие во Вьетнаме, нунги были наняты и организованы ЦРУ в качестве наемников во время войны во Вьетнаме. Грозные и жестокие бойцы, нунги использовались по всему Вьетнаму и вдоль Тропы Хо Ши Мина. Нунги оказались дорогостоящими, поскольку отказывались сражаться, если их постоянно не снабжали пивом и проститутками.

10. Перуанский полк

Не имея возможности подавить партизанские силы в своих восточных амазонских провинциях, Перу обратилось за помощью к США в середине 1960-х годов. В ответ ЦРУ создало укрепленный лагерь в этом районе и наняло местных перуанцев, которых обучали сотрудники «Зеленых беретов», предоставленные армией США. После разгрома партизан элитное подразделение было расформировано из-за опасений, что оно может организовать переворот против правительства.

9. Наемники Конго

В 1964 году, во время гражданской войны в Конго, ЦРУ создало армию в Конго для поддержки прозападных лидеров Сирила Адулы и Джозефа Мобуту. ЦРУ импортировало европейских наемников и кубинских пилотов — изгнанников с Кубы — для пилотирования военно-воздушных сил ЦРУ, состоящих из транспортов и бомбардировщиков B-26.

8. Камбоджийский переворот

На протяжении более 15 лет ЦРУ пробовало различные безуспешные способы свергнуть левацкого принца Камбоджи Нородома Сианука, включая попытки убийства. Однако в марте 1970 года переворот, поддержанный ЦРУ, наконец сделал свое дело. Финансируемые за счет налогов США, вооруженные американским оружием и обученные американскими «зелеными беретами», силы против Сианука под названием Кампучийские кхмерские кромы (ККК) захватили столицу Пномпень и взяли под свой контроль правительство. С благословения ЦРУ и администрации Никсона контроль над Камбоджей был передан в руки Лон Нола, который позже отличился тем, что направил солдат для убийства десятков тысяч мирных жителей.

7. Курдские повстанцы

В начале 1970-х годов ЦРУ перебралось в восточный Ирак, чтобы организовать и снабдить курдов этого района, восставших против просоветского иракского правительства. Настоящая цель этой акции заключалась в том, чтобы помочь шаху Ирана благоприятно урегулировать пограничный спор с Ираком. После достижения ирано-иракского урегулирования ЦРУ отказалось от поддержки курдов, которые затем были подавлены иракской армией.

6. Наемники Анголы

В 1975 году, после многих лет кровопролитных боев и гражданских беспорядков в Анголе, Португалия решила отказаться от своей власти над последней из своих африканских колоний. Переход должен был состояться 11 ноября, при этом контроль над страной должен был перейти к той политической фракции, которая в этот день контролировала столицу Луанду. В течение месяцев, предшествовавших изменению, за власть боролись три группы: Народное движение за освобождение Анголы (МПЛА), Национальный фронт освобождения Анголы (ФНЛА) и Национальный союз за полную независимость Анголы (УНИТА). К июлю 1975 года марксистское МПЛА вытеснило умеренные ФНЛА и УНИТА из Луанды, поэтому ЦРУ решило вмешаться тайно. На операцию в Анголе было потрачено более 30 миллионов долларов, основная часть денег пошла на покупку оружия и оплату труда французских и южноафриканских наемников. которые помогали ФНЛА и УНИТА в их борьбе. Несмотря на неопровержимые доказательства обратного, официальные лица США категорически отрицали свою причастность к ангольскому конфликту. В конце концов, это была бесплодная военная авантюра, ибо МПЛА взяло власть и контролирует Анголу по сей день.

5. Афганские моджахеды

Тайная поддержка групп, борющихся против советского вторжения в Афганистан, началась при президенте Джимми Картере в 1979 году и была усилена при администрации Рональда Рейгана. Операция достигла своей первоначальной цели, поскольку Советы были вынуждены начать вывод своих войск в 1987 году. К сожалению, после того, как Советы ушли, США по существу проигнорировали Афганистан, поскольку он погрузился в пятилетнюю гражданскую войну, за которой последовал подъем ультраправых сил – фундаменталистский Талибан. Талибы предоставили убежище Усаме бен Ладену и „Аль-Каиде”, виновным в терактах 11 сентября 2001 года.

4. Сальвадорские эскадроны смерти

Ещё в 1964 году ЦРУ помогло сформировать ORDEN и ANSESAL, две военизированные разведывательные сети, которые превратились в сальвадорские эскадроны смерти. ЦРУ обучало руководителей ОРДЕН использованию автоматического оружия и методам наблюдения, а также назначило нескольких руководителей на зарплату ЦРУ. ЦРУ также предоставило подробные сведения о сальвадорцах, позже убитых эскадроном смерти. Во время гражданской войны в Сальвадоре с 1980 по 1992 год эскадроны смерти несут ответственность за 40 000 убийств. Даже после того, как общественный резонанс вынудил президента Рейгана осудить эскадроны смерти в 1984 году, поддержка ЦРУ продолжалась.

3. Никарагуанские контрас

23 ноября 1981 года президент Рональд Рейган подписал совершенно секретную директиву о национальной безопасности, разрешающую ЦРУ потратить 19 миллионов долларов на вербовку и поддержку контрас, противников сандинистского правительства Никарагуа. Поддерживая контрас, ЦРУ осуществило несколько актов саботажа без согласия комитетов Конгресса по разведке или даже без предварительного уведомления. В ответ Конгресс принял поправку Боланда, запрещающую ЦРУ оказывать помощь контрас. Попытки найти альтернативные источники средств привели к скандалу «Иран-контрас». Возможно, это также привело к тому, что ЦРУ и контрас стали активно участвовать в контрабанде наркотиков. В 1988 году Подкомитет Сената по наркотикам, терроризму и международным операциям пришел к выводу, что лица из движения «Контрас» занимаются незаконным оборотом наркотиков; что известные наркоторговцы оказывали помощь «контрас»; и что «есть некоторые серьезные вопросы относительно того, не смогли ли официальные лица США, участвующие в Центральной Америке, решить проблему наркотиков из опасения поставить под угрозу военные действия против Никарагуа».

2. Гаитянский переворот

В 1988 году ЦРУ попыталось вмешаться в выборы на Гаити с помощью «программы тайных действий», чтобы подорвать кампанию возможного победителя Жана-Бертрана Аристида. Три года спустя Аристид был свергнут в результате кровавого переворота, в результате которого погибло более 4000 мирных жителей. Многие из руководителей переворота получали зарплату от ЦРУ с середины 1980-х годов. Например, Эммануэль «Тото» Констант, глава FRAPH, жестокой банды головорезов, известной убийствами, пытками и избиениями, признался, что является платным агентом ЦРУ. Точно так же созданная ЦРУ Гаитянская национальная разведывательная служба (НИС), предположительно созданная для борьбы с наркотиками, действовала во время переворота как «политический отряд запугивания и убийств». В 1994 году американские войска численностью 20 000 человек были отправлены на Гаити, чтобы позволить Аристиду вернуться. По иронии судьбы, даже после этого ЦРУ продолжало работать с FRAPH и NIS. В 2004 году Аристид был снова свергнут, причем Аристид утверждал, что его похитили американские войска.

1. Попытка переворота в Венесуэле

11 апреля 2002 года венесуэльские военные предприняли попытку свергнуть демократически избранного левого президента страны Уго Чавеса. Переворот провалился через два дня, когда сотни тысяч людей вышли на улицы, а к протестующим присоединились военные подразделения. Администрация Джорджа Буша-младшего была единственной демократией в Западном полушарии, не осудившей попытку государственного переворота. По словам аналитика разведки Уэйна Мэдсена, ЦРУ активно организовало переворот: «ЦРУ предоставило персонал Группы специальных операций во главе с подполковником, прикомандированным из Командования специальных операций США в Форт-Брэгге, Северная Каролина, для помощи в организации переворота против Чавеса».

А потом была «Арабская революция», война в Ираке, Сирии, Йемене и далее, со всеми остановками.

А теперь опять ЦРУ вернулась к «истокам» – повстанческая нацистская армия на Украине.

*организации, запрещённые в РФ

Теги события:

главная цру украина гибридная война афганистан пропаганда специальная военная операция оранжевые технологии цветная революция нко влияние байден яресько

Поделиться

2

Гиперзвуковой шок 21 марта 2022 Cообщество
«Переводы»

Спецоперация, спецслужбы, спецпропаганда 7 апреля 2022 Cообщество
«Переводы» 9

Поджигатели войны 29 марта 2022 Cообщество
«Переводы» 1 Комментарии Написать свой комментарий

Сегодня в 08:47

Какие ловкачи эти ребята из ЦРУ. И там они организовали повстанцев, и тут…
Впрочем, советский КГБ ни в чем им не уступал. А частенько и превосходил.

Сейчас то мы, как бы, „партнёры”, но должно ли это мешать российским спецам действовать также?

Почему бы не создать, к примеру, „Фронт освобождения североамериканских индейцев”. „Или движение за независимость Гаваев”.

Да и самой России пора вспомнить, что она ИМПЕРИЯ и её истинная элита вовсе не жуликоватые олигархи тянущие из страны, а служилый люд – военные и администраторы собирающие и защищающие государство Российское.

W Watykanie [i Kościele] istnieje podziemie, które się nie ujawnia i tylko czeka na koniec pontyfikatu.

Echa memorandum „Demosa” – Wywiad ks. Mikołajem Buxem

https://www.bibula.com/?p=133207

Wprowadzenie

Po latach narastającego kryzysu w Kościele katolickim – podkreślanego przez ogromne skandale związane z wykorzystywaniem seksualnym przez duchownych i powszechnym chaosem liturgicznym – wydaje się, że już nie tylko kilku wpływowych kardynałów podejmuje wreszcie kroki, aby zatamować krwawienie.

Oprócz kilku interwencji George’a kardynała Pella, Raymonda kardynała Burke’a i innych, CNA donosi, że 12 kwietnia 2022 roku ponad 70 biskupów z całego świata wystosowało „braterski list otwarty” do biskupów niemieckich, ostrzegając tę Konferencję, a pośrednio cały świat, że „ścieżka synodalna” papieża Franciszka może „doprowadzić do schizmy”:

Wbrew Duchowi Świętemu i Ewangelii, działania ścieżki synodalnej podważają wiarygodność autorytetu Kościoła, w tym papieża Franciszka, antropologii chrześcijańskiej i moralności seksualnej, a także wiarygodność Pisma Świętego.

Jest to następstwo tajemniczej notatki, która w ostatnich tygodniach krążyła wśród Kolegium Kardynalskiego, sugerującej powszechne niezadowolenie z Franciszka w Watykanie. Autor memorandum twierdzi, że pontyfikat papieża Franciszka jest „klęską pod wieloma lub większością względów: po prostu katastrofą”.

Kto stoi za tą notatką?  Szanowany dziennikarz watykański, Sandro Magister, wyjaśnia: 

Od początku Wielkiego Postu, kardynałowie, którzy będą wybierać przyszłego papieża, przekazują sobie to memorandum. Jego autor, który po grecku nazywa się Demos, czyli „lud”, jest nieznany, ale wykazuje się gruntowną znajomością tematu. Nie można wykluczyć, że sam jest kardynałem.

Wskazując na niemiecki episkopat jako dowód ogólnego problemu w Kościele pod rządami papieża Franciszka, „Demos” ostrzega przed nadchodzącą „herezją synodalną”, która może podważyć nieomylnie zdefiniowane nauczanie Kościoła na temat ludzkiej seksualności.

Jeśli nie nastąpi rzymska korekta takiej herezji, Kościół zostanie zredukowany do luźnej konfederacji Kościołów lokalnych, wyznających różne poglądy, prawdopodobnie bliższej modelowi anglikańskiemu lub protestanckiemu niż prawosławnemu.

Ponieważ „Demos” nie wyklucza papieża Franciszka ze swojej listy poważnych niepokojów, wielu zadaje sobie teraz pytanie: Kim jest Demos, jak poważnie jego notatka jest traktowana w samym Kolegium Kardynalskim i co to oznacza dla następnego konklawe?

Aby dowiedzieć się więcej na temat tej szybko nabierającej rozgłosu historii, zwracamy się do dziennikarki watykańskiej, Diane Montagna, która z kolei skonsultowała się z ks. Mikolajem Buxem w sprawie tego tajemniczego „Memorandum Demosa”.

Czytelnicy The Remnant dobrze znają pracę ks. Buxa, cenionego teologa, który przez lata pełnił funkcję konsultanta kilku dykasterii Stolicy Apostolskiej, w tym Kongregacji Nauki Wiary za czasów Benedykta XVI. 

Michael J. Matt

— * —

Wywiad z ks. Mikołajem Buxem

Diane Montagna (DM): Na ile opinie „Demosa” są reprezentatywne dla ludzi z Watykanu?

Ksiądz Mikołaj Bux (MB): Aby tego się dowiedzieć, trzeba by przeprowadzić dochodzenie na różnych szczeblach, od woźnych, przez urzędników, po władze. Memo mogło pochodzić z tego ostatniego poziomu. Niezadowolenie jest powszechne, ale jest oczywiste, że istnieje podziemie, które się nie ujawnia i tylko czeka na koniec pontyfikatu.

Papież powiedział prawosławnemu patriarsze Cyrylowi, że musimy mówić językiem Jezusa, a nie polityki. To prawda! Jednak wydaje mi się, że on sam stosuje język polityki, ponieważ na innym forum powiedział, że nie wie, dlaczego cierpią niewinni: oznacza to, że nie wie, dlaczego Chrystus umarł na krzyżu.

Dla większości ekspertów z Watykanu bilans pontyfikatu Franciszka, od doktryny wiary po moralność, wykazuje deficyt w porównaniu z jego poprzednikami, nie mówiąc już o finansach. Ten pontyfikat przyczynił się do pogłębienia sekularyzacji Zachodu, ponieważ papież podejmował działania na płaszczyźnie społecznej i politycznej oraz wspierał duchowość bez katolickiej tożsamości. Pojawia się więc pytanie: na czym polega posługa Piotrowa?

Jesteśmy świadkami emocjonalnego kultu papieża, który wyolbrzymia go teologicznie, jak to miało miejsce od czasów Piusa IX, a obecnie ma miejsce w mediach. Ludzie średniowiecza odróżniali rolę papieża od osoby, która ją uosabia, tak jak odróżniali Kościół od ludzi Kościoła, to co ludzkie i ziemskie, od tego, co Boskie. Dlatego Dante mógł umieścić papieży w piekle. Tak się składa, że wielu, którzy na początku byli bergoglianami, zdystansowało się od obecnego pontyfikatu i uważa go za chaotycznego i despotycznego.

Umiarkowani też są niespokojni. Niektórzy wyobrażają sobie rozwiązanie, opowiadając się za Kościołem synodalnym, a inni za pontyfikatem przejściowym. Tymczasem jednego dnia interweniuje Marks, a innego Mueller, Hollerich i – na szczęście Pell. Zatrzymajmy się na kardynałach. Ale ani Ladaria, ani Franciszek nie mówią, kto ma rację. Jeśli przejdziemy do biskupów, księży, teologów kościelnych i świeckich, to mamy do czynienia z biczami szkockimi [francuskie wyrażenie oznaczające szybkie przejście między bardzo ciepłą a bardzo zimną wodą]. W Watykanie doskonale zdają sobie sprawę z apostazji katolików w Ameryce Łacińskiej, których ilość spadła do 52% w obliczu 25% wzrostu liczby członków sekt.

13 stycznia The Wall Street Journal zamieścił nagłówek: „Kościół katolicki wybrał ubogich, a ubodzy wybrali zielonoświątkowców”. Jest to ogromny wkład w proces samozniszczenia, o którym mówił Paweł VI. Kościół przekształcił się w agencję zajmującą się rozwiązywaniem problemów społecznych, ekonomicznych, psychologicznych, a nawet środowiskowych, porzucając swoją misję zbawiania dusz. Na synodzie o Amazonii mówiono nie o ponownej ewangelizacji regionu, ale o środowisku naturalnym, nie o wspieraniu osobistego spotkania z Panem, ale o kwestiach politycznych i społecznych. Krótko mówiąc, podczas gdy wierni proszą o więcej religii, biskupi proponują socjalizm.

DM: Jak wysokie jest prawdopodobieństwo, że Memorandum wpłynie na wybór następnego papieża?

MB: Wydaje mi się, że na początku wskazuje ono na istotne cechy posługi Piotrowej, które muszą być punktem odniesienia przy wyborze na każdym konklawe. Papież ma być  postrzegany jako duszpasterz i nauczyciel, a nie jako ideolog czy polityk. W ten sposób jego relacja do Kościoła jest relacją członka i sługi, a nie absolutnego monarchy.

Zaskakujące jest to, że moderniści i postępowcy, którzy byli anty-rzymscy aż do czasów Benedykta XVI włącznie, milczą w obliczu obecnej papolatrii, jak to ujął Martini. Papież, jak każdy chrześcijanin, podlega objawionemu prawu Bożemu, a jeszcze wcześniej prawu naturalnemu, a następnie prawu kanonicznemu, które wiąże go w zakresie zasadniczej doktryny i konstytucji Kościoła, który nie jest synodalny, lecz hierarchiczny. Memorandum zdaje się o tym przypominać.

Przy tych ograniczeniach posługa Piotrowa musi służyć budowaniu, a nie niszczeniu (por. 2 Kor 13, 10), co jest ważne przy stanowieniu prawa i wymierzaniu sprawiedliwości. Nie można w nieskończoność stosować motu proprio, modyfikować artykuły Katechizmu i czynić daremnymi odwołania do Sygnatury Apostolskiej. Istnieją prawa nabyte osób trzecich, których papież nie może naruszać; ponieważ jest on najwyższym stróżem prawa, nie może pozwalać na nadużycia, a nawet się ich dopuszczać.

Podobnie jak Piotr Pawłowi, papież musi pozwolić się po bratersku korygować. W przeciwnym razie nie można być mu posłusznym, ponieważ na pierwszym miejscu jest sumienie, które – zgodnie z cytowanym w Katechizmie powiedzeniem Św. Johna Henry’ego Newmana – jest pierwszym „wikariuszem Chrystusa”.

Dostrzegam również wpływ Memorandum w sensie ekumenicznym, ponieważ ujawnia ono nadużycia władzy papieskiej, które moim zdaniem do tej pory sprzyjały nastrojom anty-rzymskim, zwłaszcza na Wschodzie. Wzrost liczby dymisji biskupów za tego pontyfikatu, tak jakby papież był muftim islamskim, jest nadużyciem urzędu i ma podtekst patologiczny. Franciszek posunął się nawet do stwierdzenia: „Chcieli mojej śmierci”. Być może obawia się, że to, co zrobiono, aby wpłynąć na jego wybór, zostanie powtórzone przeciwko niemu. Ale granice władzy papieskiej są również regulowane przez władzę biskupów, która również pochodzi z prawa Bożego. Należy o tym pamiętać i przedyskutować to na zgromadzeniach ogólnych następnego konklawe.

DM: Jakie według Księdza powinny być priorytety następnego konklawe?

MB: Zdaniem autorytatywnych osób świeckich jak i kościelnych, następne konklawe powinno wybrać papieża, który jest świadomy swojego mandatu apostolskiego, swoich zobowiązań i obowiązku zachowania statusu generalis ecclesiae (Kościoła Powszechnego). Powinno wybrać papieża, który będzie krzewił wiarę katolicką, położy kres zmniejszaniu się liczby księży i wiernych na Zachodzie, spowodowanemu sekularyzacją, która przeniknęła do Kościoła. Peguy uważał, że winę za tę dechrystianizację ponoszą duchowni – ponieważ  główne wartości, na których opierają się społeczeństwa, nie są religijne, a jeśli są, to muszą być uzasadnione w sposób „świecki” lub racjonalny.

Rezultatem jest politycznie poprawny język, pozbawiony konotacji religijnych, utrata poczucia granic (przykładem jest aborcja, związki osób tej samej płci, gender, eutanazja itp.), utrata sacrum i przekształcenie wiary religijnej w religię „humanitarną”, przekształcenie Ewangelii w moralizatorstwo, a homilii w wiec. Priorytetem konklawe jest więc wybór katolickiego papieża; w przeciwnym razie utrata wiary będzie nie tylko skutkiem, ale i przyczyną sekularyzacji chrześcijaństwa, które w końcu straci znaczenie.

Następne konklawe będzie musiało wyjaśnić, co to znaczy być „duszpasterzem”. Jak dotąd nikt tego nie wie, a w Kościele używa się tego pojęcia jako passe-par-tout dla usprawiedliwienia wszystkiego. Musi ponownie postawić w centrum misję Kościoła, która obecnie jest zdewaluowana, oraz wyjaśnić granice ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Nawet moderniści i postępowcy zdają sobie z tego sprawę.

Z sekularyzacją należy walczyć poprzez ewangelizację. Walka z klerykalizmem nie może podważać tożsamości kleru, który jest „zgromadzeniem” odrębnym od wiernych i zakonników. Następny papież musi na pierwszym miejscu postawić umacnianie i wzrost wiary, aby mogły rozkwitać chrześcijańskie rodziny oraz powołania kapłańskie i zakonne. Konieczny jest powrót do magisterium, które nieomylnie orzeka w sprawach moralności rodzinnej, poprzez mianowanie biskupów, którzy akceptują tradycję apostolską. Ukryta obecnie schizma prawdopodobnie ulegnie złagodzeniu, nawet jeśli nasilą się „prześladowania” ze strony sekularystycznych mediów.

Musimy wyzwolić żywe siły Kościoła poprzez pontyfikat, który będzie z niecierpliwością nauczał katolicyzmu, który wypełnia kościoły pobożnymi wiernymi, a przestrzeń publiczną świadkami wiary i życia, udowadniając, że „działa”, ponieważ powoduje nawrócenia. Kościół katolicki musi mieć papieża, który mówi i robi to, co jest katolickie – moralnie, doktrynalnie i liturgicznie. Przypomnijcie sobie okładkę magazynu Time: „Czy papież jest katolikiem?”.

Czy to dziwne, że Kościół katolicki ma prawo do katolickiego papieża? Prawosławni też chcą takiego papieża, w przeciwnym razie tendencje odśrodkowe wśród nich wezmą górę. Katolicki papież jest konieczny, aby rozbitemu światu protestanckiemu przywrócić jedność, a licznym poszukującym świeckim – powrót do wiary, ale także aby upewnić tych Żydów, muzułmanów i wyznawców innych religii, którzy w papieżu widzą autorytet moralny wskazujący, że granica między dobrem a złem nie została zniesiona.

Nowy papież będzie musiał umieć stawić czoła nowemu porządkowi świata, który wyłania się po śmierci starego, z mniejszą rolą Zachodu i zachodniego systemu kapitalistycznego. Będzie musiał różnić się od Franciszka, który miał do niego mieszany i sprzeczny wewnętzrnie stosunek – między ideologią a utopią. Aby położyć kres zamętowi w Kościele, następne konklawe będzie musiało szukać kandydatów, którzy odpowiedzą na Dubia w sprawie Amoris laetitia.

Kandydatów, którzy poprawią Evangelii gaudium, gdzie mówi się, że najgorszym złem społecznym jest nierówność, czyli zła dystrybucja dóbr, a nie grzech; Laudato si, gdzie wychwala się neomaltuzjański ekologizm, który w rzeczywistości jest źródłem wszystkich problemów ostatnich pięćdziesięciu lat; Fratelli tutti, w której ogłasza się koniec kapitalizmu, a następnie podpowiada, jak przetrwać, kamuflując to  magicznymi słowami „inkluzja” i „zrównoważony rozwój”. Przede wszystkim jednak encyklika nie mówi o tym, że jeśli nie uznajemy Ojca naszego, który jest w niebie, nie możemy uważać się za braci. Jezus to powiedział.

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (April 13, 2022) – „THE DEMOS MEMO: Francis Fatigue in the College of Cardinals (An Interview with Msgr. Nicola Bux)”

Wesprzyj naszą działalność [Bibuły. MD]

Czy Kancelaria Prezydenta i Prezydent, wiedzieli, że w Polsce wówczas były dwie 101’ki?

10 foteli w salonce. Samoloty zamieniono… i nic nie wstawiano. Gra Tuska.

Czy Kancelaria Prezydenta i Prezydent, wiedzieli, że w Polsce wówczas były dwie 101’ki?

Jerzy Gawryołek
Raport Millera podaje, że 6 kwietnia 2010r do statku b/n 101 dostawiono w salonce 10 foteli. (Mówił o tym także Raport ZP). Podobno po zamontowaniu owych, nie przeprowadzono analizy położenia środka ciężkości pustego samolotu. Tak mówi raport.

Tak więc, według Raportu Millera, 10 kwietnia, bez ponownego wyważenia samolotu i raportu z wyważenia, samolot z Delegacją nie miał prawa wylecieć do Smoleńska. (samolotami zarządzał minister Tuska, Tomasz Arabski. Oficjalnie w Polsce wówczas był tylko jeden tupolew, ale tylko „oficjalnie”).

=============================

Co mówiły wówczas media, a jaką grę prowadził tak naprawdę ówczesny premier:

8 kwietnia, premier Tusk poleciał do Pragi na spotkanie z Obamą.

Wtorek, 31 marca 2009 (15:27) Radio RMF 24:

„Niewykluczone że w Pradze spotkamy się w trójkę – ja, Barack Obama i Lech Kaczyński mówi Donald Tusk. Zarówno premier, jak prezydent wybierają się na niedzielny szczyt Unia – USA w Pradze. Nie trzeba dodawać, że na spotkaniu unijnych przywódców, rozmowa na osobności z amerykańskim prezydentem będzie towarem prestiżowym, pożądanym i deficytowym”.

„Tym razem nie będzie jednak ani wyrywania sobie samolotu, ani wspólnego rejsu z zagryzionymi rejsami (sformułowanie i pisownia oryginalne). Wygląda to na wybieg taktyczny, ale premier w sobotę jedzie najpierw na Dolny Śląsk sprawdzić przygotowania powodziowe, więc bliżej będzie stamtąd do Pragi samochodem. Za to prezydent ze szczytu NATO poleci samolotem. Razem będą na miejscu zabiegać o spotkanie z Obamą. Mam nadzieję, że Czesi znajdą wystarczającą ilośc mebli – mówi Tusk, dając do zrozumienia, że liczy na to, iż obok Obamy znajdą się dwa krzesła”:

można wysłuchać, bo jeszcze jest:

https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-spotkanie-w-skladzie-obama-tusk-kaczynski-mozliwe-w-pradze,nId,148864#crp_state=1

Później media milczą w kontekście „Pragi” o prezydencie Lechu Kaczyńskim:

2011-04-08 12:00

„8 kwietnia 2010 – dwa dni przed katastrofą polskiego tupolewa pod Smoleńskiem. Donald Tusk przebywa w Pradze na spotkaniu prezydentów i szefów rządów państw Europy Środkowo-Wschodniej z Barackiem Obamą. Rosyjskie media komentują gest Władimira Putina w Katyniu. Oprócz Donalda Tuska do Pragi zostali zaproszeni także prezydenci Czech, Estonii, Litwy, Łotwy i Rumunii oraz premierzy Bułgarii, Czech, Chorwacji, Słowacji, Słowenii i Węgier. Spotkanie odbyło się w rezydencji ambasadora USA w czeskiej stolicy i miało formę obiadu roboczego. Głównymi tematami były bezpieczeństwo i przyszłość NATO.” (Brak informacji o udziale L. Kaczyńskiego, czy Tusk spotkał się też z Petreusem, dzień wcześniej odznaczonym przez prezydenta Kaczyńskiego?)

Archiwalna strona premier.gov:

„Premier Donald Tusk uczestniczył w Pradze w spotkaniu prezydenta USA Baracka Obamy z przywódcami państw Europy Środkowo-Wschodniej. – Ze strony Stanów Zjednoczonych mamy zapewnienie, że START II w niczym nie zmienia naszych; wspólnych planów dotyczących tej nowej wersji tarczy antyrakietowej, tzw. SM-3 – zaznaczył; szef rządu.

Premier poinformował, że podczas spotkania zadał pytanie, na ile polityka na rzecz rozbrojenia oraz podpisana dziś amerykańsko-rosyjska umowa o redukcji uzbrojenia strategicznego może mieć wpływ na bezpieczeństwo państw w regionie, a konkretnie na przyszłość tarczy antyrakietowej i innych konsekwencji artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego.”

https://archiwum.premier.gov.pl/mobile/wydarzenia/aktualnosci/zakonczylo-sie-spotkanie-w-pradze.html


„Dlatego rozdwojenie wizyt „Tuska” i „Kaczyńskiego” i „remonty” (prawdziwe lub nie) były konieczne. Mgłą okryty jest nadal sam wylot z Okęcia dnia 10.04.2010r., a także „wielce znaczące” eksponowane przez media spotkanie Tuska z Obamą w Pradze 8.04.2010r. z którego Tusk wrócił dopiero 9 kwietnia (foto: 101 późnym wieczorem w Pradze). Czy L. Kaczyński także w tym dniu zawitał do Pragi?

Ponadto 8.04.2010r. miała miejsce niezapowiadana „o małym znaczeniu” (bez oddźwięku w mediach) wizyta L.Kaczyńskiego w Wilnie (towarzyszył mu wtedy m.in. A. Duda). https://smolensk1004.wordpress.com/2010/07/02/tu-154-i-problemy-z-8-kwietnia/

https://www.prezydent.pl/archiwum-lecha-kaczynskiego/aktu-alnosci/rok-2010/art,12,714,prezydent-z-robocza-wizyta-na-litwie.html

Prezydent Lech Kaczyński od tego czasu jakby „zapadł się pod ziemię”. Brak informacji i jakichkolwiek danych.

Tusk wrócił z Pragi „swoim” tupolewem dopiero 9 kwietnia.

Wróćmy do foteli…

Czy możliwe, by Tomasz Arabski wysłał Tuska – swego szefa i premiera, 8 kwietnia 2010r. do Pragi na spotkanie z Obamą nie wyważonym samolotem? Bez ważnego raportu wyważenia? (Skoro 10 tego był nie wyważony, to i 8ego tym bardziej). Oczywiście, że nie. Lot musiał być przecież bezpieczny.

Otóż drugi tupolew był wersją „ciaśniejszą” – miał więcej foteli i legenda o dostawieniu foteli jest fałszywką.

Samoloty zamieniono… i nic nie wstawiano. Jak wiadomo smoleńskim blogerom, to od lutego 2010r. w Polsce kursowały dwie 101’ki (@IntheClouds). 8 kwietnia jedna poleciała do Pragi, a druga do Wilna. Ostatecznie obie tutki trafiły w ręce Rosjan. Nadmieńmy, że dodatkowo Rosjanie na Siewiernym (Zakłady SMaZ przez płot) dysponowali wieloma zezłomowanymi tupolewami.

…w sierpniu 2010 roku, podczas burzliwej debaty w Sejmie.

Była to wielogodzinna debata komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Podczas tejdebaty okazałosię, żednia 8kwietnia zostałwykonany i lotdo Wilnai lotdo Pragi. Pan prokurator Szeląg powiedział otwarcie, że samolot Tu-154, 8 kwietnia leciał i do Wilna, i do Pragi. (jeden samolot nie mógł być przecież jednocześnie w dwóch miejscach…)

Jest to w stenogramie z posiedzenia komisji sprawiedliwości i praw człowieka http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/CE326E57AE873D-B8C125778C00232154

Szerzej na ten temat pisał bloger Albatros z lotu Ptaka na swoim blogu (Salon24) i w książce Maskirowka smoleńska, Bollinari, 2018.” (Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej).

Pytanie, czy Kancelaria Prezydenta i Prezydent, wiedzieli, że w Polsce wówczas były dwie 101’ki?

Pełny obraz czasu ostatniego tygodnia przed 10 kwietnia 2010 uzupełnia tekst w milionach odsłon, niestety już bez zdjęć dokumentów:

https://niepoprawni.pl/blog/229/gruppenfuhrer-kat

Ile jeszcze mrocznych tajemnic skrywa ta Zbrodnia? Dlaczego w książce pokładowej TU 154M Lux b/n 101 nie było podpisu kapitana Protasiuka? Nie przyszedł do pracy? (patrz Raport Millera)

Czy LOT odbywał się innym egzemplarzem, także z nr/b 101 lub samolotem wyczarterowanym od LOT przy locie „na wabia” właściwego, pustego TU 154?

Jak to się stało, że pozwolono, by Rosjanie przejęli dwa rządowe tupolewy?

Dlaczego w błocie smoleńskim były podrzucone dwie książki pokładowe z tutki 101 i 102 oraz dwa komplety tzw. czarnych skrzynek?

Film „Bliźniaki. Oszustwo smoleńskie”, 6.13 s.

Yurko

============================

Książki „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej” nie ma w księgarniach i wydawnictwach. Dziękując dotychczasowym darczyńcom i zapraszam do zamawiania:

książka, + plakat A3 dwustronny, + wysyłka – razem 60zł.
proszę przekazać wpłatę na konto PLN

SKOK Stefczyka 79 7065 0002 0650 0352 2003 0001

dopisz : darowizna na druk książki
właściciel rachunku: Jerzy Gawryołek

(z racji, że niekiedy adres na potwierdzeniu wpłaty jest inny niż adres odebrania książki) –
potwierdź na mail: xubs2010@gmail.com podając adres doręczenia. Dodając numer telefonu ułatwiasz formę nadania.

Otrzymane pieniądze pokrywają koszt druku z wysyłką i wspierają druk następnych egzemplarzy.

Grzegorz Braun: Nie pozwólmy wypruć sobie flaków za „sprawę ukraińską”

„Nie jestem od tego, by ulegać zbyt pochopnym wzburzeniom. Jestem od tego, by zadawać konkretne pytania, choćby o priorytety polityki w Polsce” – mówił poseł Konfederacji Grzegorz Braun podczas spotkania z mieszkańcami Piotrkowa Trybunalskiego w dniu 8 kwietnia 2022 roku.

Jak zaznaczył obecne priorytety rządzących to „Ukraina, Ukraina i Ukraina… Polski na tej liście nie ma i nie wiem czy to się zmieni” – stwierdził Braun. Na naszych oczach budują nam – według polityka Konfederacji – inne państwo. Powinniśmy mieć świadomość faktu, iż „jesteśmy rozgrywani przez naszych zachodnich aliantów”. „Bylibyśmy bardzo nierozważni, gdybyśmy pozwolili wypruć sobie flaki za sprawę ukraińską” – dodał Braun.

Według posła, pytania o koszty utrzymania przybyszów z Ukrainy zbywa się oskarżeniami o sprzyjanie Putinowi, o prorosyjska propagandę. Tymczasem w naszym kraju dochodzi do wielkiej zmiany: socjologicznej, ekonomicznej i politycznej. „Tylko patrzeć, jak jakaś nowoutworzona partia ukraińska wygra wybory w Polsce, najpierw lokalne” – przestrzegał Braun i dodał: „Nie chciałbym, aby Rzeczpospolita byłą daniem do konsumpcji. Chcę, abyśmy przeżyli. Na wojnę jeszcze nikt się nie spóźnił, nie śpieszmy się, zwłaszcza że nie wiemy, o co tak naprawdę toczy się ta wojna” – mówił.

Zapraszamy do wysłuchania całego wystąpienia posła Grzegorza Brauna…

lub:

Trzy kwadranse.

Proroctwa NAS wspierają: Covid przed Covidem: Ślady prowadzą na Ukrainę.

Date: 13 aprile 2022 Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/13/covid-przed-covidem-slady-prowadza-na-ukraine/

Do narracji o “pandemii” i wszystkich związanych z nią elementów – kłamstw, gigantycznych interesów; kwestii “szczepień” przeciwko wolności oraz niepewności co do tego, w jaki sposób wirus pojawił się – dołącza kolejny wątek, który może wiązać ową aferę zdrowotną z Ukrainą i jej tajnymi laboratoriami biologicznymi. 

Jak wiadomo, o nowej chorobie zaczęto mówić w styczniu 2020, przy czym dopiero 11 lutego, Światowa Organizacja Zdrowia, tęże chorobę grypopodobną wywołaną koronawirusem, oficjalnie nazwała Covidem-19. Jednakże, najprawdopodobniej zdecydowano się na tę nazwę najpóźniej jesienią 2019: z danych rządu USA wynika, że 12 listopada 2019, Departament Obrony USA przyznał firmie Labyrinth Global Health INC. kontrakt o wartości ponad 116 mln USD na “badania nad COVID-19″, czyli zanim koronawirus oficjalnie pojawił się w doniesieniach medialnych i na trzy miesiące przed oficjalnym oznaczeniem go jako Covid-19.

Najwyraźniej, albo mamy tu do czynienia z proroctwami, albo z globalnym oszustwem. Istnieją także inne dowody, które powinny spowodować oburzenie: umowa ze spółką Labyrinth miała zostać zrealizowana na Ukrainie i była częścią znacznie większej agendy o nazwie “Program redukcji zagrożeń biologicznych na Ukrainie”. To prawdopodobnie wyjaśnia, dlaczego Labyrinth Global Health nawiązał współpracę z firmą EcoHealth Alliance Petera Daszaka, finansowaną przez Fauci’ego, oraz z spółką Metabiota, znaną z powiązań z Hunterem Bidenem, synem Joe’go.

Rząd Stanów Zjednoczonych posiada stronę internetową o nazwie USA Spending, która jest oficjalnym, otwartym źródłem najmniej kompromitujących informacji na temat wydatków federalnych, jednak dzięki tej stronie – która ukrywa brudy – można dowiedzieć się wiele innych ciekawych rzeczy (tj. dotyczących innych kwestii, niż badania nad Covidem, zanim jeszcze Covid oficjalnie zaistniał). Chodzi o kontrakty i umowy podwykonawcze dotyczące wieloletniego kontraktu podpisanego w roku 2012 (i kończącego się w roku 2020) przez Departament Obrony z firmą Black & Veatch Special Projects Corp, która określa siebie jako “globalną firmę inżynieryjną, zaopatrzeniową, konsultingową i budowlaną specjalizującą się w rozwoju infrastruktury” – https://www.bv.com/. Z pozoru chodzi o bliżej nieokreślone “usługi profesjonalne, naukowe i techniczne”, ale jeśli przyjrzeć się umowom podwykonawczym, można w nich znaleźć takie pozycje, jak “sprzęt laboratoryjny dla Kijowa” czy “meble biurowe dla Kijowa”.

Pytanie brzmi: dlaczego Departament Wojny USA korzystał z usług firmy inżynieryjnej w celu rozwiązywania problemów związanych z zagrożeniami biologicznymi i dlaczego zarówno Departament Wojny, jak i wspomniana wcześniej firma Black & Veatch zapłaciły firmie Labyrinth Global Health INC. za przeprowadzenie badań nad wirusem COVID-19 na Ukrainie na trzy miesiące przed nadaniem mu nazwy? – Dlaczego wreszcie, wszystko to odbywało się głównie na Ukrainie?

Można tu zaobserwować standardową metodę polegającą na wykorzystaniu pozornie czystej firmy, takiej jak Labyrinth Global Health –której członkowie zajmują się łagodzeniem skutków chorób występujących w Afryce i Azji, a następnie włączeniu jej do współpracy z takimi bandytami jak Eco Alliance i Metabiota, należącymi do USAID – organizacji o wybitnie geopolitycznym zabarwieniu. Gdy trochę poszpera się, można odkryć, że w rzeczywistości istnieją między nimi powiązania i to bardzo bliskie: wystarczy wspomnieć, że Murat Tartan, główny ekonomista firmy Labyrinth, jest również głównym ekonomistą spółki Metabiota.

A ponieważ jest to nazwisko tureckie, od razu nasuwa się skojarzenie z BioNTech, małą niemiecką firmą prowadzoną przez Turków, która znikąd stała się miliardowym skarbcem Big Pharmy i preparatów genowych. Są to niewątpliwie zbiegi okoliczności, ale skłaniają do refleksji na temet tego, jak mały jest ów podziemny świat, który nami rządzi.

W każdym razie, trudno się dziwić, że mamy do czynienia jednocześnie z narracją o pandemii i wojną na Ukrainie – innymi słowy z gwiazdami i pasami świata, który dla przetrwania gotów jest na wszystko. https://ilsimplicissimus2.com/2022/04/13/covid-prima-del-covid-le-tracce-portano-in-ucraina/

&&&

U.S. Department of Defense awarded a contract for ‘COVID-19 Research’ in Ukraine 3 months before Covid was known to even exist https://dailyexpose.uk/2022/04/13/us-dod-contract-covid-research-ukraine-nov-2019/

Afera respiratorowa. Handlarz przepadł, a wraz z nim miliony. Prokuratura bezsilna, Cieszyński bezkarny.

Afera respiratorowa. Handlarz przepadł, a wraz z nim miliony. Prokuratura bezsilna, Cieszyński bezkarny.

[A min. Szumowski słania się po korytarzach Instytutu Kardiologii. Też bezkarnie. md]

https://nczas.com/2022/04/13/afera-respiratorowa-handlarz-przepadl-a-wraz-z-nim-miliony-prokuratura-bezsilna-cieszynski-bezkarny/
Handlarz bronią, który nie dostarczył ministerstwu zdrowia zamówionych respiratorów do walki z covidem, wciąż pozostaje nieuchwytny. Prokuratura nie może zatem postawić mu zarzutów. Ministerstwu zdrowia wciąż jest winien dziesiątki milionów.

Andrzej I., niegdyś handlarz bronią, wpisany na czarną listę ONZ, założył firmę E&K i sprzedał za ponad 200 milionów złotych ministerstwu zdrowia respiratory na początku ogłoszonej pandemii koronawirusa.

Dostarczył niewielką część, na dodatek wadliwą (bez gwarancji producenta), i tyle go widziano. Za zakup sprzętu ze strony rządowej odpowiadał Janusz Cieszyński, ówczesny zastępca Łukasza Szumowskiego.

Handlarz respiratorów nie dość, że nie wywiązał się z umowy, to podejrzany jest o szereg innych przestępstw skarbowych. Lubelska prokuratura chce mu postawić zarzuty.

Handlarz bronią przepadł

Nie może jednak tego zrobić, bo handlarz przepadł jak w kamień w wodę. Najprawdopodobniej od dawna nie ma go w kraju. Ostatni ślad po nim w systemie pochodzi z grudnia 2020 roku. Wówczas opuścił Polskę i nie ma żadnej adnotacji, by wrócił.

Afera respiratorowa wybuchła kilka miesięcy wcześniej, zatem Andrzej I. miał dużo czasu na zorganizowanie ucieczki czy warunków ukrywania się. Zanim wyjechał, zdążył nawet wystąpić w telewizji zapewniając, że pieniądze odda.

Prokurator Krajowy Dariusz Barski poinformował, że za handlarzem został wystawiony list gończy.

Kasa w ciemno, firma bez „historii” w branży

W aferze respiratorowej najbardziej bulwersuje fakt, że ministerstwo zdrowia „kupiło” sprzęt od „świeżej” na rynku medycznym firmy E&K, która nie miała dotąd żadnego doświadczenia w tej branży. Co więcej, lwią część kwoty – 35 mln euro z 44,5 mln euro – zapłacono w ciemno, tzn. przed dostarczeniem respiratorów.

Ministerstwo do dziś nie odzyskało wszystkich środków pieniężnych. Na poczet długu zajęto respiratory (próbowano je sprzedać na licytacji, ale nikt nie chciał kupić) oraz środki pieniężne z kont. To jednak nie wystarczyło. Według „Rzeczpospolitej”, która powołuje się na dane MZ, Andrzej I. wciąż jest winien nieco ponad 4,6 mln euro. Plus odsetki.

Cieszyński bezkarny

Janusz Cieszyński nie poniesie konsekwencji za umowę respiratorową. Warszawska prokuratura w ub.r. umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku z zakupem respiratorów.

Cieszyński krótko po wybuchu afery odszedł z rządu, ale niedawno do niego wrócił. Teraz został rzucony na odcinek tzw. walki z dezinformacją.

Sprawę badała również Najwyższa Izba Kontroli. Według resortu Banasia wiosną 2020 roku firma E&K została pozytywnie zaopiniowana przez Agencję Wywiadu. „Wyborcza” twierdzi, że I. był współpracownikiem wywiadu od czasów PRL i pracował w kontrwywiadzie.

KTO PYTA NIE BŁĄDZI

Krzysztof Baliński

Dziwna to wojna. Prowadzona jakby od niechcenia. Nikt jej nie wypowiedział, nikt nie zerwał stosunków dyplomatycznych. Nie wysadził „ruskich” rurociągów, a wprost przeciwnie Rosja pompuje ropę i płaci Ukrainie miliardy za jej tranzyt. Putin nie bombarduje wież telewizyjnych, pozwalając na kabaretowe występy ekipy filmowo-telewizyjnej Zełenskiego. Kaczyński przemieszcza się kolejową salonką po polu bitwy, a właściwie po ustanowionym dwa lata temu na Wołyniu „szlakiem chwały bojowej UPA”. Zginęło 1232 cywilów (w Syrii 500 tysięcy, a w Hucie Pieniackiej 1200 kobiet i dzieci, i to w ciągu jednej nocy). Wojna wydaje się być bezsensowna, sztuczna, niezrozumiała. A może inny jest jej cel, i nie jest nim tylko Ukraina? W doskonale przygotowanej i skoordynowanej akcji Polskę zasiedlają miliony „uchodźców”. I czy to nie z nią toczy się niewypowiedziana wojna?

A może chodzi o kolorową rewolucję, która nie zawsze ma na celu obalenie rządu, lecz osłabienie jego narodowego komponentu? Rewolucję, w której pochodzącym z warszawskich Nalewek dywersantom Sorosa sekundują Berlin, Bruksela i „zielone ludziki”, ale nie Rosjanie, tylko TVN i YouTube. I czy ta ferajna nie stanowi większe zagrożenie dla Polski niż Putin i Łukaszenko razem wzięci? Szkopuł w tym, że stojący u steru władzy zagrożenia próbują odpierać ustępstwami, a nawet zwracaniem się do reżyserów owej rewolucji o pomoc. No i w tym, że wszystkie polityczne inwestycje Sorosa dotyczą wyłącznie żydokomuny. Czy nie chodzi o wcielenie Polski do federacyjnego unijnego państwa zarządzanego przez Niemcy, o zamienienie Polski w źródło taniej siły roboczej zatrudnionej w niemieckich hurtowniach i montowniach? Czy masowa akcja przesiedleńcza nie jest znaczącym krokiem do przodu w dziele budowy IV Rzeszy? I jeszcze jedno: Dlaczego Polacy, ofiary resetu uczestniczą w nim z wielkim entuzjazmem, własnymi rękami likwidując sobie państwo?

Kto otwarł Polskę na przestrzał? Kto wygenerował ruch na wschodniej granicy? Kto tworzy popyt na uchodźców? Kto steruje wielką akcją przesiedleńczą, która zmienia radykalnie i nieodwracalnie strukturę etniczną Polski? Kto robi wszystko, żeby zostali w Polsce na zawsze? Dlaczego roztaczają przed nimi wizję wspaniałej przyszłości, fundują wczasy all inclusive, nadają przywileje? Kto oskarża zadających takie pytania o „sabotaż wysiłku wojennego” i brutalnie szantażuje: Ten, kto nie akceptuje zmian w konstytucji stoi za śmiercią ukraińskich cywilów? Była szokowa transformacja gospodarcza, jest szokowa transformacja etniczna. W politykę szajek rządzących Polską wpisuje się nieprzerwany, zapoczątkowany przez Balcerowicza, kontynuowany przez Tusk, a sfinalizowany przez Morawieckiego proces podmiany ludności, pomysł na „białego murzyna”, na kraj bez „ciemnego, ksenofobicznego motłochu”, ze skundloną etnicznie tanią siłą roboczą.

Jesteśmy gotowi na przyjęcie kilku, 4-5 milionów uchodźców” – to Morawiecki, kilka tygodni przed wojną. „Przyjmujemy wszystkich, kto będzie chciał – to szef bezpieki. „Dla każdego uciekiniera z Ukrainy znajdziemy dach nad głową i darmowy posiłek” – to minister rodziny.„Obywatele Ukrainy zapewne zostaną z nami dłużejto szef Kancelarii Premiera, ten sam, który kilka miesięcy temu złowieszczo zapowiedział: Rząd rozpoczyna pracę nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej. Zdradzając, że chcą osiedlić w Polsce niepolskie nacje, bo „potomkowie mieszkańców” to nie potomkowie Polaków. Jeśli cię to nie przekonuje, to przypomnij sobie słowa Dudy: Tu jest Polin. No i przeczytaj „Jerusalem Post”, który 11 dni przed rosyjską inwazją pisał o tajnych planach rządu izraelskiego dotyczących 200 tysięcy obywateli ukraińskich pochodzenia żydowskiego. „Trwająca dziś operacja przerzutu Żydów była przygotowywana kilka tygodni przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Centrum dowodzenia znajduje się w hotelu Novotel w Warszawie” – pisała „Rzeczpospolita”. Kiedy zaczęły się przygotowania? – Pod koniec stycznia. Czyli dużo wcześniej, niż Putin zaczął wojnę? – pyta gazeta. Mieliśmy informacje – odpowiada Szmul Szpak z Agencji Żydowskiej. Tylko cyferki się nie zgadzają. Na lotnisko Ben Gurion dotarło 5 tysięcy uprzednio wyselekcjonowanych, jak na Umschlagplatz, etnicznie i religijnie. Ale o tym, nie mów głośno, bo „to niedobra jest”.

Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego – rzekło polskie MSZ ustami swego ryżego rzecznika. Ale to nie on i nie po raz pierwszy zdradził, czyimi są sługami. Jarosław Kaczyński o uchodźcach: Nas stać, bo jesteśmy 3 razy bogatsi od Ukrainy (…) Nie będziemy chodzić po prośbie. Nie będzie relokacji”. Andrzej Duda: „Bezpieczeństwo Ukrainy jest częścią naszego bezpieczeństwa”. Wcześniej prezydent wszystkich Polaków ogłosił: Wszyscy jesteśmy Żydami (a Morawiecki: Wszyscy jesteśmy Ukraińcami). Minister edukacji: „Polskie szkoły przyjmą 700 tysięcy ukraińskich uczniów”. No i precedens na skalę świata – aby zostać w Polsce studentem lub profesorem, przybyły do Polski Ukrainiec nie musi spełniać żadnych warunków. Nie musi nawet słowo umieć po polsku, mieć matury, indeksu, dyplomu. Wystarczy oświadczenie woli i ustne zapewnienie, że był nim na Ukrainie.

MSZ jest opanowany przez dwie szajki, żydowską i bezpieczniacką, których szefowie dogadali się w Magdalence i które reprodukują się już w drugim, a nawet trzecim pokoleniu – tak mówi teoria spiskowa. Są jednak rozliczne namacalne dowody świadczące o tym, że gdy Bronisław Geremek kompletował „zespół”, kierował się regułą: żydowskie pochodzenie, bezpieczniackie przeszkolenie i rekomendacja Michnika. Zresztą, co tu dużo mówić, wśród b. ministrów jest czterech potomków funkcjonariuszy NKWD, dwóch potomków funkcjonariuszy KPP i Radek, wypromowany przez wuja majora KBW i profesora Bauman, też majora KBW. No i mamy, co mamy – stosunki z Ukrainą nie są normalne, bo po stronie polskiej są wyznaczane przez mniejszości, a jeśli są jakieś fora dyskusyjne, to bierze w nich udział tylko mniejszość ukraińska.

Tu kolejne pytania:Czy u przedstawiciela mniejszości narodowej nie dojdzie do konfliktu lojalności? Czy Ukrainiec powinien działać w MSZ na odcinku ukraińskim, a syn banderowca w komórce wschodniej Agencji Wywiadu? Czy nad repatriacją Polaków z Kazachstanu pieczę sprawować musi obcoplemieniec? I wreszcie – czy powodem tego, że pion śledczy IPN nie osądził ani jednego zbrodniarza UPA, a wszystkich skazanych rezunów zrehabilitował i zaliczył w poczet osób „represjonowanych przez PRL ze względów politycznych” nie jest to, że wiele stanowisk w IPN obsadzonych jest Ukraińcami? Temat drążyć można innym pytaniem: Czy powodem tego, że na Wschodzie ponosimy same porażki nie jest to, że wszystkie ważne stanowiska w naszych ambasadach obsadzone są osobnikami, jak mówił kresowy poeta, „nie z Ojczyzny mojej”? Czy nie dlatego wydają 700 tysięcy wiz dla Ukraińców, a kilkanaście wiz dla Polaków z Kazachstanu? I czy może dziwić, że w Astanie, gdzie na repatriację czekają tysiące Polaków, ambasadorem był znawca jidysz, dziś jest Tatar, a wiceminister powiedział: „repatrianci z Kazachstanu są za drodzy w utrzymaniu i nie znają języka polskiego”? A może powodem jest to, że wielu pośród tych, co rządzą Polską są mniej Polakami niż zesłańcy, i wiedzą, że ich losy ważą się w kręgach „Wyborczej”, a nie w kresowych wioskach?

No i jak z dziurawego wora posypały się „sukcesy” polskiej dyplomacji: Morawieckiego ze szczytu UE z grudnia 2020; Kaczyńskiego z jego misją pokojową NATO i migami oraz polityką zagraniczną przełączoną w tryb funkcjonowania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy; Dudy, gdy na nartach w Wiśle, z buzią rozbawionego dziecięcia deklarował: „Bezpieczeństwo Ukrainy jest częścią naszego bezpieczeństwa”, a „dozbrajanie Ukrainy jest politycznym nakazem chwili i Polska powinna przeznaczyć na ten cel wszystkie dostępne środki, nie pytając nikogo o zdanie”. À propos – Duda wcześniej przebywał na kwarantannie, i czy nie powinien był na tym poprzestać? Ale to nie wszystko – wojenni przegrani z Ministerstwa Spraw Przegranych, jakby nigdy nic, głoszą: „Niemal cała Europa zaczęła odważnie przemawiać po polsku”; „Polska mocarstwem humanitarnym”; „Wróciliśmy do pierwszej ligi”; „Dzięki dyplomatycznej harówie Europa i świat przyjęły w końcu polskie spojrzenie na putinowską Rosję, tchórze przestali się bać, pochlebcy Putina przymknęli gęby, a rosyjska agentura i kremlowskie lobby w UE zeszły do podziemia”.

Polska to kraj 2 milionów młodych wygnanych za chlebem, z karłowatą armią, z gigantycznym zadłużeniem, stadami lichwiarzy strzygących kraj z resztek majątku, gdzie rośnie jedynie liczba generałów i admirałów, długość ścieżek rowerowych, odsetki od kredytów w szwajcarskich frankach, rządowa pomoc dla Ukrainy i uzależnienie od nowojorskich banksterów. To równocześnie państwo przypisujące sobie rolę herolda misji cywilizacyjnej na Wschodzie, miotające bełkot o „białoruskich i putinowskich standardach”. I tu konstatacja: żeby troszczyć się o bezpieczeństwo państwa, żeby prowadzić jakąkolwiek politykę zagraniczną trzeba mieć MSZ, a nie jego atrapę.

Zamiast trzymać się z dala od konfliktów, które Polski nie dotyczą, wsadzają palce między drzwi i futrynę, wdają się w gry, których zasad nie znają. Czy wiedzą, kim jest ich partner? Przecież nie klaun, tylko sowiecko-żydowscy oligarchowie. W stosunku do Ukrainy wszystkie państwa mają własną narrację, z wyjątkiem Polski. My za swoją przyjęliśmy ukraińską. I czy nie stąd bezmyślna paplanina polityków nierozumiejących istoty geopolitycznych gier? Ponieważ w dzisiejszych czasach prawdziwe są tylko teorie spiskowe, oto jedna z nich: W całej miłości PiS do Ukrainy nie chodzi o wojnę z Putinem, ale o oligarchów, których (poza tym, że rozkradli Ukrainę) łączy jedno – przed świętem chanuki gremialnie udają się prywatnymi odrzutowcami do Izraela. Na Ukrainie interesy robili wszyscy – Rosja, USA, Niemcy, Izrael, a nawet taka biznesowa miernota jak Sławomir Nowak, tylko nie my. My pomagaliśmy Ukrainie, dając kredyty… oligarchom. Jeszcze inna teoria: prawdziwą machlojką jaczejki, która sprawuje władzę „w tym kraju” jest  UkraPolin.

Na naszych oczach realizuje się scenariusz, który wydawał się koszmarnym snem – Polska przegrywa z kretesem. Gdy bitewny kurz opadnie, dla Polski nie będzie miejsca na defiladzie „moralnych zwycięzców”. I znajdą się po temu argumenty: niepraworządny, odrażający moralnie reżim, współwinny ukraińskiej tragedii, który spiskując przeciwko Europie z prorosyjską Le Pen „rozbił europejską jedność w interesie Putina”, który chciał wojny, podżegał do niej, dla którego wojna i pozostanie Putina przy władzy było korzystne i który wszystko robił, żeby wojna trwała jak najdłużej. Obowiązywać będzie jedna linia: w Brukseli kapitulacja na całej linii, żadnych negocjacji, żadnych kompromisów, poddanie się narracji, że cokolwiek narodowe to „agenda Putina”. Kaczyński podda sprawę sądownictwa. Ostateczna federalizacja UE zrealizowana zostanie rękami Morawieckiego, a Kaczyński ogłosi „albo UE albo Putin”. Ze zwycięską Rosją w imieniu Europy rozmawiać będą Niemcy, a plan Marshalla dla Ukrainy sfinansuje Polska. Niepokoi wyjątkowa jednomyślność polskiej klasy politycznej. Drobne animozje wynikają jedynie z licytowania się, kto jest bardziej proukraiński i kto da Ukraińcom więcej. Nie mniej niepokoi, że gazety „Wyborcza”, „Polska” i „Warszawska” stoją w jednym szeregu. Ale szykuje się jeszcze większa tragedia – rząd jedności narodowej i to, że jutro Polską może rządzić Tusk, MSZ-em Sznepf, a w Belwederze zasiądzie Trzaskowski.

Biden, przedstawiciel państwa, które na tej wojnie robi największy interes, przyjechał do państwa, które na tej wojnie robi najgorszy interes i nic nam nie dał. W dodatku za poklepywanie po ramieniu drogo zapłacimy, ogołacając z broni własną armię i oddając ją Ukrainie, skupując bezwartościową hrywnę, udzielając bezzwrotnych kredytów, oddając szpitale, szkoły i żłobki przybyszom. Biden eksponował żydowskie pochodzenie Zełenskiego, jako dowód na to, że Ukraina nie wymaga „denazyfikacji”. Za to zdenazyfikuje Polskę. Przy czym „naziści” to nie tylko antysemici, ale i ci którzy mówią o nazistach z SS Galizien i ci, którzy nie chcą zapomnieć o niemowlętach nabijanych na sztachety, o dziewczynach zgwałconych na śmierć, o chłopakach ciętych piłami, obdzieranych ze skóry i rozrywanych końmi, o starcach palonych żywcem. Zapowiedzią jest wpis na TT ryżego ministra i spotkanie prezesa YouTube z  Morawieckim oraz słowa obu osobników: Polski rząd i Google chcą wspólnymi siłami stworzyć potężny system walki z fałszywymi wiadomościami i dezinformacją. Nie jest tajemnicą, że Kreml czyni co tylko może, by skłócić Polaków z Ukraińcami, doprowadzić do niepokojów społecznych. Z YouTube zniknęło ponad 12 tysięcy kanałów i 30 tysięcy filmów, które szerzyły mowę nienawiści i publikowały niedozwolone treści. Google ma zamiar skupić się na Polsce, ponieważ to właśnie tutaj istnieje potrzeba wsparcia zarówno społeczeństwa polskiego, jaki ukraińskiego.

Jeszcze inne pytanie: Czy znowu jak w czasach, gdy instalowaliśmy na Majdanie rządy żydowskich oligarchów i krzewiliśmy demokrację na Białorusi, nie zaczną nas zachodzić od tyłu Judejczykowie? Czy Światowy Kongres Ukraińców, tak jak Amerykański Kongres Żydów, nie wróci z żądaniem odszkodowań i restytucji mienia za Akcję „Wisła”? Czy nie chodzi o kaskadę wydarzeń: Polska zdruzgotana gospodarczo z rozgrodzonymi granicami, przez które przelewają się hordy obcych; nadawanie koczującym w Polsce uchodźcom z Dzikich Pól statusu rezydentów na specjalnych warunkach, włącznie z przywilejem noszenia broni; wprowadzenie języka ukraińskiego jako urzędowego; chaos i starcia na tle etnicznym (ale nie z Ukraińcami, lecz między Polakami, z Ukraińcami przyglądającymi się i przeżuwającymi popcorn); masowa emigracja Polaków na Zachód? Czy dla udobruchania rezunów nie wyślą Dudy do Kijowa z kolejną bezzwrotną miliardową pożyczką, nie zbudują 100 pomników Bandery w miejscach wskazanych przez ambasadora Ukrainy (Placu Piłsudskiego nie wyłączając)? A gdyby to nie wystarczyło, czy nie oddadzą Przemyśla, a we Wrocławiu komisarycznym prezydentem nie zrobią Wołodymyra Frasyniuka? I czy to nie Holland, a my, będziemy wzdychać żeby było tak, jak było?

Wiedzieliśmy, że Kaczyński lubi koty i małych ludzi, a Duda Żydów. Ale nie wiedzieliśmy, że tak kochają Ukraińców. Jaką trzeba jednak być mendą, aby tak, jak „Gazeta Polska” zorganizować Marsz Żołnierzy Wyklętych w barwach ukraińskich. Jakim trzeba być kabotynem, żeby postawić znak równości między Buczą a Katyniem. Hańba domowa – tak Jacek Trznadel nazwał kolaborację żydokomunistycznych elit ze Stalinem w negowaniu zbrodni katyńskiej i przypisywaniu jej sprawstwa Niemcom. Dzisiaj hańbą domową jest kolaboracja elit III RP z potomkami Bandery i przypisywanie mordów UPA Rosjanom. W tym miejscu przypomnijmy, że Rosjanie przeprosili za Katyń, odtajnili dokumenty, sfinansowali budowę cmentarza, na którym w 2010 Putin złożył wieniec.

Co można zrobić? Dziś, gdy Polacy z wielkim entuzjazmem i własnymi rękami duszą nazistów, gdy zmykanie ust cieszy się powszechną aprobatą, przechodzi w samosądy oraz lincze medialne i uznawane jest za „patriotyczne”, wypchnięcie z ośrodka, który wytwarza polską myśl polityczną obcych agentów nie wchodzi w rachubę. Podczas wojny podziemie likwidowało folksdojczów a dziwkom zadającym się z okupantami goliło głowy. Na pierwsze koniunktury nie ma. Ale na golenie łbów i sporządzanie list hańby z nazwiskami tych, którzy przyczynili się do takiego upodlenia Polski – jest. Przypomnieć Romana Dmowskiego: „Istnieją Polacy i pół-Polacy, a rasa pół-Polaków musi zginąć”. Mówić bez ogródek: Nie ma żadnych dwóch wizji Polski. Jest wolna Polska versus państwo zarządzane przez cadyka lub gauleitera. Głośno wymawiać słowo „Zdrada”. No i mówić Polakom: przyjmujesz Kozaka – wysiedlasz Polaka. Pamiętajmy też, że z Polską poszłoby im jeszcze lepiej,gdyby nie nasz nacjonalizm i antysemityzm. No i więcej optymizmu. Mamy najgłupszą dyplomację na świecie, ale mamy też Polkę najpiękniejszą w świecie, najlepszą tenisistkę i najlepszego piłkarza świata.

Jawa i mrzonki

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5158 „Najwyższy Czas!”  •  12 kwietnia 2022

Wojna na Ukrainie trwa już ponad miesiąc, a ani rozstrzygnięcia, ani końca nie widać. Trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy na Ukrainie Rosja prowadzi wojnę z NATO. Wprawdzie NATO nie jest bezpośrednio zaangażowane w operacje wojskowe, ale, pod pretekstem samoobrony, dostarcza Ukrainie broń, amunicję i inne materiały wojenne za darmo, więc nie można tego nazwać zwyczajnym handlem. Tylko do 27 lutego USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Niemcy, Polska Belgia, Czechy, Holandia, Grecja, Litwa, Łotwa, Estonia, Portugalia, Rumunia, Słowacja, dostarczyły tam różnego rodzaju broń ogromnej wartości.

Tylko USA do 27 lutego przekazały Ukrainie broń za prawie 3 miliardy dolarów, a przecież to był dopiero początek. Polska, przez którą przechodzi większość tych dostaw, zachowuje się wzorowo, bo – jak zauważył rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pan Łukasz Jasina – „jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego, jego próśb”. Ta deklaracja była niewątpliwie szczera, toteż nic dziwnego, że władze ukraińskie zachowują się wobec opieszałych państw NATO mocarstwowo, zapewne w przekonaniu, że tak będzie również po wojnie, a może nawet zawsze? Być może właśnie dlatego została tam przyjęta jeszcze w lipcu ubiegłego roku ustawa o „rdzennej ludności Ukrainy”, która co prawda – jak się wydaje – dotyczy przede wszystkim Krymu, ale można też będzie interpretować ją szerzej – jak zajdzie taka potrzeba.

Na razie jednak wojna trwa, więc mamy trzy możliwości.

Pierwsza – że Ukraina tę wojnę wygra. Za wygranie uważam wyparcie Rosji ze wszystkich części państwa ukraińskiego, łącznie z Krymem. W takiej sytuacji Ukraina stałaby się niewątpliwie rodzajem regionalnego mocarstwa tym bardziej, że niezależnie od wyniku wojny, napłyną tam kolejne miliardy nie tylko na armię, ale również – na odbudowę ze zniszczeń. Czy w tych kosztach partycypowałaby również Rosja? Prawdopodobnie, gdyby jej klęska była spektakularna, czego wykluczyć przecież nie można, zwłaszcza opierając się na komunikatach ukraińskiego Sztabu Generalnego, czy wywiadu.

Druga możliwość to taka, że Ukraina tej wojny nie wygra, ale też nie przegra. Wtedy Rosja zajmie wschodnią, uprzemysłowioną część Ukrainy, odetnie ją od Morza Czarnego, pozostawiając w gestii ukraińskich władz słabiej uprzemysłowioną część zachodnią – dlatego w takim przypadku nie można mówić o wojnie przegranej przez Ukrainę. Z polskiego punktu widzenia ta możliwość wydaje się najbardziej korzystna, bo nadal mielibyśmy na wschodzie niepodległą Ukrainę, w dodatku – trwale skonfliktowaną z Rosja – ale nie mocarstwową.

Wreszcie możliwość trzecia – że Ukraina tę wojnę przegra, to znaczy – Rosja zmusi ją do kapitulacji, to znaczy – zainstaluje tam „bratni” rząd i zawrze z nim układ o przyjaźni – jak ze zbuntowanymi republikami: doniecką i ługańską.

Najbardziej prawdopodobna wydaje się dziś możliwość druga, bo – jak pokazuje sytuacja na froncie – Rosja uzyskanie lądowego korytarza do Krymu ma już w zasięgu ręki, podobnie jak odcięcie Ukrainy od wybrzeża czarnomorskiego. W tej sytuacji to Rosja jest zainteresowana w jak najszybszym zakończeniu działań wojennych i zawarciu z Ukrainą pokoju, a przynajmniej rozejmu, w którym Ukraina tę zmianę swoich granic przyjęłaby do wiadomości, nawet bez formalnego uznania. Musimy bowiem pamiętać, że i Rosja nie może zbytnio przeciągać struny, bo przecież na Ukrainie wojuje z NATO – co prawda do ostatniego Ukraińca, niemniej jednak. Doświadczenia II wojny światowej, w której starła się „rasa”, „masa” i „kasa” pokazują, że rozsądek nakazuje, by z kasą” się liczyć.

Wspominam o tym wszystkim dlatego, że wojna na Ukrainie rozpaliła wyobraźnię wielu polskich patriotów do tego stopnia, że własne marzenia zaczynają brać za rzeczywistość. Czy naprawdę, czy tylko w nadziei, że w ten sposób przypodobają się Naczelnikowi Państwa, który w nagrodę hojnie ich wyfutruje za pośrednictwem spółek Skarbu Państwa – o to mniejsza – chociaż wykluczyć tego nie można choćby z powodu, że ma on skłonności do – jak to nazwał Aleksander Smolar na etapie, gdy panu red. Michnikowi wywietrzał już z głowy entuzjazm do prezydenta Lecha Kaczyńskiego – „postjagiellońskich mrzonek”. Te „mrzonki” polegają na przekonywaniu, że Rosję, która jest niepoprawna, trzeba „zniszczyć”, a wtedy, w wytworzonej w ten sposób politycznej próżni, powstanie organizm przypominający Rzeczpospolitą Obojga Narodów, oczywiście z Polską, jako jej politycznym kierownikiem.

Jest to wizja wprawdzie piękna, ale chyba zbyt piękna, by była prawdziwa. Rzecz w tym, że od czasów mocarstwowej Rzeczypospolitej, we Wschodniej Europie trochę się zmieniło. W XIX wieku zaczęły kształtować się tam nacjonalizmy: ukraiński, litewski i nieco później – białoruski – które powstawały w opozycji do polskości – i tak już zostało.

Czy tak zostało z powodu podjudzania tych nacjonalizmów przez Niemcy i Rosję w celu szachowania Polski, czy też złożyły się na to również antypolskie antagonizmy na tle socjalnym, o to mniejsza, bo ważniejsze jest to, że ani Ukraina, ani Białoruś, ani nawet Litwa nie chcą nawet słyszeć o poddaniu się polskiemu kierownictwu politycznemu. Jeśli już widzą jakąś wspólnotę z Polską, to raczej na zasadzie sformułowanej właśnie przez rzecznika MSZ w Warszawie pana Jasinę, który – chociaż został za to ofuknięty – może mieć więcej oleju w głowie, niż Naczelnik Państwa, a w każdym razie – więcej poczucia rzeczywistości. Warto w tym miejscu przypomnieć, że „postjagiellońskim mrzonkom” prezydenta Lecha Kaczyńskiego położył kres prezydent USA Barack Obama, dokonując 17 września 2009 roku słynnego „resetu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, którego politycznym owocem było proklamowane 20 listopada 2010 w Lizbonie „strategiczne partnerstwo NATO-Rosja”, będące najważniejszym postanowieniem „porządku lizbońskiego”, którego kamieniem węgielnym był podział Europy w strefę niemiecką i strefę rosyjską, prawie dokładnie wzdłuż linii Ribbentrop-Mołotow. I chociaż pod koniec 2013 roku prezydent Obama wysadził ten porządek w powietrze, z czego natychmiast skorzystała Rosja, by oskubać Ukrainę, to z „postjagiellońskich mrzonek” naszych Umiłowanych Przywódców pozostały jedynie kabotyńskie, lizusowskie okrzyki, jakie wydawali na kijowskim „majdanie” pod adresem Ukraińców. Teraz było podobnie; „koncepcję” Naczelnika Państwa, by pod pretekstem uzbrojonej po zęby „misji pokojowej” NATO na Ukrainie wciągnąć Sojusz Atlantycki w „niszczenie Rosji”, zlikwidował prezydent Biden po wysłuchaniu opinii państw poważnych, a prezydent Zełeński, najwyraźniej przez kogoś oświecony, też się od „koncepcji” zdystansował się udając, że jej „nie rozumie”, chociaż zrozumiał w lot, a prawdziwe powody wyjaśnił już w następnym zdaniu: „Na szczęście, albo niestety, to jest nasz kraj, a ja jestem prezydentem, więc to my będziemy decydowali, czy będą tu inne siły.” On najwidoczniej też uważa, podobnie jak pan rzecznik MSZ Jasina, że Polska, jeśli już, to co najwyżej może być „sługą narodu ukraińskiego” oczywiście pojmowanego według kryteriów przewidzianych w ustawie „o rdzennej ludności Ukrainy”.

Jest to tym bardziej prawdopodobne, że znaczna część narodu ukraińskiego już przeniosła się do Polski, która właśnie służy mu, jak tylko może, poczytując to sobie za cnotę. Czy ten kubeł zimnej wody na Naczelnika podziałał – nie można wykluczyć, bo zaraz po fiasku „koncepcji” proklamował powrót do rozdziobywania katastrofy smoleńskiej. Przy jej pomocy „zniszczyć Rosji” się jednak nie da, ale oczywiście zaprzyjaźnione media będą nadal opływały w dostatki.

W tej sytuacji Polska ma dwa wyjścia: albo pozostać w Unii Europejskiej, to znaczy – pożegnać się już nawet nie z „postjagiellońskimi mrzonkami”, ale nawet z mrzonkami o niepodległości, tylko zgodzić się na status niemieckiego landu w IV Rzeszy, albo podjąć próbę przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych, jako kolejny stan tego państwa. To co prawda oznaczałoby również konieczność rezygnacji z mrzonek o niepodległości, ale – jak w swoim czasie mówił mi Guy Sorman – porównywać można tylko możliwości istniejące z istniejącymi. Zatem tak naprawdę stoimy przed alternatywą – czy zostać niemieckim landem, czy stanem USA. Jaka jest nasza sytuacja, jako niemieckiego landu – to już mniej więcej wiemy na podstawie doświadczeń dotychczasowych – a ona może tylko się pogarszać w miarę, jak w Unii Europejskiej będzie narastał socjalizm, a presja na promocję sodomczyków i ekologizmu będzie narastała do poziomu paranoi. Stany Zjednoczone od pewnego czasu pod tym względem lepiej nie wyglądają, ale tam pozycja prezydenta Bidena i Partii Komunis…, to znaczy pardon – oczywiście Partii Demokratycznej, nie jest taka znowu silna, by to się nie mogło zmienić, a ponadto – w odróżnieniu od Unii Europejskiej – panuje tam większy pluralizm prawny. Na przykład, mimo że w USA panuje zakaz poligamii, senat stanu Utah zdecydował, że w tym stanie nie jest ona przestępstwem, tylko wykroczeniem, za które grozi symboliczna grzywna, a jest to zaledwie wstęp do całkowitej legalizacji wielożeństwa. Zatem, chociaż administracja prezydenta Józia Bidena forsuje wszystkie możliwe zboczenia, być może udałoby się uchronić Polskę, jako jeden ze stanów USA przed tą plagą?

Wprawdzie Polska leży daleko od Ameryki Północnej, ale Hawaje też leżą ponad 3500 kilometrów od zachodniego wybrzeża, czyli w odległości mniej więcej takiej, jak Portugalia od Polski, więc niekoniecznie musiałoby to być przeszkodą tym bardziej, że Izrael, który wprawdzie formalnie nie jest stanem USA, przecież wywiera na politykę tego państwa znacznie większy wpływ, niż np. Arizona, a leży od Ameryki jeszcze dalej. Odległość, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, nie powinna być problemem, zatem zajmijmy sie potencjalnymi korzyściami takiej zmiany.

Co prawda musielibyśmy pożegnać się z mrzonkami o niepodległości, ale w Unii Europejskiej nie mamy żadnej innej alternatywy, co zostało postanowione w traktacie z Maastricht, który wszedł w życie w 1993 roku. W tej sytuacji opowieści o „Europie Ojczyzn”, to kolejna mrzonka, jeszcze większa od tych „postjagiellońskich”. Szkoda każdego słowa. Gdyby tedy Polska została kolejnym stanem USA, to nie musielibyśmy z trwogą i niepewnością myśleć o art. 5 traktatu waszyngtońskiego, bo on nie miałby tu nic do rzeczy, zaś ewentualny atak Rosji na Polskę byłby już uderzeniem na Stany Zjednoczone. Jak pamiętamy, nigdy nic takiego się nie zdarzyło, bo zgodnie z doktryną elastycznego reagowania i Rosja i USA konfrontują się ze sobą nie bezpośrednio, ale na przedpolach, np. na Ukrainie. W tej sytuacji Ameryka przestałaby promować w Polsce narwańców, na czym nasza scena polityczna mogłaby tylko skorzystać. Nie musielibyśmy też kombinować, za co uzbroić dodatkowe 200 tys. żołnierzy, o których chcemy powiększyć naszą niezwyciężoną armię, bo zatroszczyłyby się o to Stany Zjednoczone, nawet bez specjalnych próśb z naszej strony. Zresztą skoro już teraz pan prezydent Duda mówi o kilkunastu, a w porywie serca gorejącego – nawet o kilkudziesięciu tysiącach żołnierzy amerykańskich w Polsce, to gdyby było ich 300 tysięcy, wielkiej różnicy by nie było tym bardziej, że i tak i tak podlegaliby oni rozkazom z Waszyngtonu, natomiast rozkazom Warszawy mogłaby podlegać obrona terytorialna – jak w USA gwardia narodowa.

Po drugie, jako stan USA, musielibyśmy wystąpić z Unii Europejskiej, za co prawdopodobnie nie spotkałyby nas żadne konsekwencje, przynajmniej dopóty, dopóki wojska amerykańskie stacjonują w Niemczech. Nie byłoby łamania sobie głowy, czy przystępować, czy nie przystępować do unii walutowej, bo walutą naszą stałby się dolar. Nie muszę dodawać, że moglibyśmy w jednej chwili plunąć na wszystkie „wyroki” TSUE i nie przejmować się karami, jakie na nas nakłada, bo Ameryka zaraz pokazałaby mu ruski miesiąc. Niewiarygodne, ale dzięki przystąpieniu do USA, moglibyśmy przestać się obawiać nawet o roszczenia żydowskie. Żydzi w stosunku do USA żadnych roszczeń majątkowych nie wysuwają, kontentując się subwencją rządu amerykańskiego, którą – jak piszą uczeni politologowie w książce „Lobby izraelskie w USA” – zaraz pożyczają temu rządowi na wysoki procent. Wprawdzie Stany Zjednoczone przyjęły ustawę nr 447, ale przecież ani myślą zmieniać własnego prawa w taki sposób, w jaki sugerowały tam Polsce, więc również pod tym względem byłoby bezpiecznie.

Jedyną trudność, jaką widzę, to kwestie językowe, ale to rzecz mniejszej wagi, bo – po pierwsze – coraz więcej młodych ludzi używa cudzoziemskich słów, jak „hejt”, albo inne takie, po drugie – w Stanach Zjednoczonych też nie wszyscy mówią po angielsku, nawet przeciwnie – coraz więcej mieszkańców USA mówi językiem hiszpańskim i na przykład nawet na lotnisku w Chicago już kilka lat temu zauważyłem napisy w obydwu językach, chociaż przedtem były tylko po angielsku. No to dlaczego w naszym stanie język polski nie miałby być dominujący – oczywiście obok urzędowego angielskiego? Jak widzimy, chyba będziemy musieli zrewidować nasze dotychczasowe spojrzenie na to, co realne i to, co nierealne, bo ewentualny akces do USA jest chyba bardziej prawdopodobny, a przede wszystkim – bardziej realistyczny – niż „postjagiellońskie mrzonki” starzejącego się Naczelnika Państwa.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Roman Dmowski w kwestii Ukrainy w 1930 r.

Roman Dmowski w kwestii Ukrainy pisał w 1930 roku m.in.:

Dopiero pod koniec ubiegłego stulecia zaczęto mówić o narodowości „ukraińskiej”, zaludniającej zarówno Galicję Wschodnią, jak południe państwa rosyjskiego i zjawiła się kwestia „ukraińska” jako zagadnienie przy­szłości politycznej ziem przez tę narodowość zaludnio­nych (…) Niepodległa Ukraina zapowiadała się jako gospodarcza i polityczna filia Niemiec. (…)

Wystąpienie Polski na widownię międzynarodową jako wielkiego narodu, byłoby dla polityki niemieckiej wielką klęską. Jeżeli nie można było tego narodu zni­szczyć, trzeba go było zrobić małym. Na to zaś naj­prostszym sposobem było stworzenie państwa ukraiń­skiego i posunięcie jego granic w głąb ziem polskich tak daleko, jak daleko sięgają dźwięki mowy ruskiej. Plan ukraiński tedy był sposobem zadania potężne­go ciosu jednocześnie Rosji i Polsce. Ten plan na papierze urzeczywistniono. Tym pa­pierem był traktat podpisany w r. 1918 w Brześciu Li­tewskim (…) (…)

W ostatnich latach, dzięki węglowi i żelazu Zagłębia Donieckiego oraz nafcie kaukaskiej, Ukraina stała się przedmiotem żywego zainteresowania przedstawicieli ka­pitału europejskiego i amerykańskiego i zajęła miejsce w ich planach gospodarczego i politycznego urządzenia świata na najbliższą przyszłość. Do tego trzeba dodać – co nie jest wcale najmniej znaczącym – rolę, jaką Ukraina obok Polski odgrywa w zagadnieniach polityki żydowskiej. (…) (…) Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we włas­nych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, speku­lantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i naj­ważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów… (…) Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczycić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii. (…) Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; lu­dzie zaś marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własne­go państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny. (…) (…) ażeby mogło nastąpić zajęcie Ukra­iny przez nieprzyjaciela, tym nieprzyjacielem musi być Polska i Rumunia.

Żeby największe potęgi świata chciały oderwać Ukrainę od Rosji i gotowe były na to wiele poświęcić, ich chęci pozostaną tylko dobrymi chęciami, jeżeli głównymi wykonawcami ich woli nie będą Polacy i Rumuni, a przynajmniej sami Polacy. (…)

Polska przy istnieniu państwa ukraińskiego, znalazłaby się mię­dzy Niemcami a sferą wpływów niemieckich, można powiedzieć, niemieckim protektoratem. Nie ma potrzeby unaoczniać, jakby wtedy wyglądała. Wreszcie, jak to wyżej powiedzieliśmy, zbudowana dziś wielka Ukraina nie byłaby w swych kierowniczych żywiołach tak bardzo ukraińska i nie przedstawiałaby na wewnątrz stosunków zdrowych. To byłby naprawdę wrzód na ciele Europy, którego sąsiedztwo byłoby dla nas fatalne. (…) (…)

Dla narodu, zwłaszcza dla narodu jak nasz młode­go, który musi się jeszcze wychować do swych przezna­czeń, lepiej mieć za sąsiada państwo potężne, choćby nawet bardzo obce i bardzo wrogie, niż międzynarodowy dom publiczny. Z tych wszystkich względów program niepodległej Ukrainy nie może liczyć na to, żeby Polska za nim sta­nęła, a tym mniej, żeby zań krew przelewała. (…) Ostateczne wykreślenie kwestii ukraińskiej z pro­gramu naszej polityki zewnętrznej pociągnie za sobą dla naszego państwa jeden przede wszystkim doniosły sku­tek. Ustali się traktowanie kwestii ruskiej w państwie polskim jako jego kwestii wewnętrznej, i tylko we­wnętrznej.

Zniknie pokusa do podpalania swego domu po to, żeby się od niego zajął dom sąsiada.