Watykan już oficjalnie stroną Paryskiego Porozumienia Klimatycznego. Religia Franka w natarciu, on w euforii.

#agenda ONZ #ONZ #Paryskie Porozumienie Klimatyczne #Pietro Parlin

https://pch24.pl/watykan-juz-oficjalnie-strona-paryskiego-porozumienia-klimatycznego

Stolica Apostolska przyłączyła się w czerwcu do Paryskiego Porozumienia Klimatycznego. Decyzja weszła w życie 6 października. Od dziś Watykan jest zatem już oficjalnie stroną porozumienia.

Paryskie Porozumienie Klimatyczne dotyczy w teorii ochrony środowiska naturalnego i przedkłada kroki, jakie powinny wykonywać jego strony w celu przeciwdziałania zmianom klimatu. We wtorek 4 października odbyło się w Ogrodach Watykańskich spotkanie, w czasie którego watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin wraz z innymi dygnitarzami Stolicy Apostolskiej mówił o celach, jakie przyświecają Państwu Watykańskiemu w sprawie klimatu.

W spotkaniu uczestniczył również Simone Stiell, sekretarz wykonawczy Sekretariatu ONZ ds. Zmian Klimatu (UNFCCC). Spotkanie miało również charakter rocznicy wspominającej ubiegłoroczną konferencję klimatyczną, która odbywała się właśnie 4 października w Watykanie. Tamto spotkanie przygotowywało konferencję klimatyczną ONZ COP26.

Spotkaniu przewodniczyli kardynał Peter Turkson, kanclerz Papieskiej Akademii Nauk oraz Nauk Społecznych oraz prof. Joachim von Braun, przewodniczący Akademii. Rozmowy toczono w świetle nadchodzącego szczytu klimatycznego ONZ COP27, który odbędzie się w listopadzie w Egipcie.

Orlen i PGNiG pomogą odbudować Ukrainę „po wojnie”.

Orlen i PGNiG pomogą odbudować Ukrainę po wojnie

5 października 2022, https://biznesalert.pl/pkn-orlen-pgnig-ukraina-odbudowa/?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-6847401&utm_campaign=wykop-poleca

Podczas Międzynarodowej Konferencji „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together” zorganizowanej przez Związek Pracodawców Polskich przedstawiciele PKN Orlen i PGNiG mówili o inwestycjach swoich spółek w Ukrainie, które mają przyczynić się do usuwania skutków wojny.

Międzynarodowa Konferencja „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together”. Fot. BiznesAlert.pl

Międzynarodowa Konferencja „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together”. Fot. BiznesAlert.pl

Członek zarządu PKN Orlen Jan Szewczak przypomniał, że od wybuchu wojny Polska współpracuje z Ukrainą w sferze politycznej, humanitarnej, ale i energetycznej. – Wiemy jakie trudności przeżywa infrastruktura energetyczna w Ukrainie. Żeby myśleć o przyszłości, trzeba najpierw wygrać wojnę. Jako Polacy czynimy wszystko, żeby Ukraina wojnę wygrała. Wtedy będziemy myśleć o tym jak odbudować gospodarkę Ukrainy, a według niektórych szacunków może to oznaczać koszt około 350 mld dolarów, z drugiej strony bank PKO SA mówi o co najmniej 500 mld dolarów. To, co czyni wspólnota międzynarodowa, to kropla w morzu – powiedział Jan Szewczak.

– Widzimy bardzo duże możliwości współpracy z Ukrainą, na przykład w obszarze energii elektrycznej. Ukraina ma grono wybitnych naukowców i inżynierów. Dzisiaj jest to jednak pomoc doraźna. Mamy kontakty z przedstawicielami najwyższych władz Ukrainy, rozmowy są dobre, dostarczamy pomoc humanitarną jako PKN Orlen. Budowa koncernu multienergetycznego ma znaczenie również dla Ukrainy, bo po połączeniu z Lotosem i PGNiG będziemy mogli oferować większy obszar współpracy, a na światowych rynkach będziemy mogli być ambasadorem gospodarczych interesów Ukrainy – dodał Szewczak.

Z kolei doradca zarządu PGNiG ds. współpracy z Ukrainą Ireneusz Derek przypomniał, że spółka ma opracowany plan współpracy z Kijowem, który wdraża. – Mamy z PKN Orlen te same kontakty w rządzie i w Naftogazie. Wojna zmieniła wszystko, wszyscy rozumiemy, że gaz oznacza fizyczne bezpieczeństwo naszych krajów. Wiedząc o tym, że Ukraina ma ogromne złoża gazu, chciałbym zapytać dlaczego przez 30 lat nie uniezależniła się od importu gazu? PGNiG chce w Ukrainie wydobywać gaz, w zeszłym roku kupiliśmy tam spółkę z koncesją. Mam nadzieję, że pomimo wojny jeszcze w tym roku uda nam się dokonać pierwszych odwiertów, będzie to nasz wkład we wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego tego kraju. Na pewno chcemy współpracy, na której skorzystają obie strony – powiedział Ireneusz Derek.

===============

mail: będzie zero zysku, za to gigantyczne wtopy i upychanie forsy po kieszeniach kamratów, skok na państwową kasę inaczej mówiąc

===============================

mail: Szkoda,  że nie pomagają  odbudować polskiego górnictwa i przemysłu zniszczonego w trakcie przynależności do ue 

A KIEDY UMRZESZ, ODBIERZESZ SWOJĄ ZAPŁATĘ

Z różnych autorów zebrał, ale też i własnym piórem opisał

ANDRZEJ SARWA

OPOWIEŚCI CZYŚĆCOWE

czyli opowieści prawdziwe o objawianiu się dusz czyśćcowych (3)

A KIEDY UMRZESZ, ODBIERZESZ SWOJĄ ZAPŁATĘ

Jak już wcześniej wspomniałem, sąd, jaki odbywa się nad duszą ludzką po śmierci, nie przypomina zgoła sądu znanego nam z ziemskiego życia.

Jest to oficjalne – w obliczu Chrystusa – potwierdzenie wyboru, jakiego człowiek dokonał żyjąc na ziemi. Wynika to z wolnej woli, którą rodzaj ludzki został obdarowany w chwili stworzenia. Bóg dając ludzkiej istocie wolność wyboru czynu, dał jej jednocześnie i rozum, który pozwala rozróżnić, który czyn dokąd zaprowadzi: czy do wiekuistej szczęśliwości, czy na wiekuistą mękę.

Jeśli człowiek żyje zgodnie z prawem nadanym przez Stwórcę, wybiera niebo, jeśli zaś to prawo świadomie i dobrowolnie łamie i przekracza, wybiera piekło. Można to porównać z dzieckiem, które poucza matka: „Nie baw się nożem – powiada ona – bo się skaleczysz”. Dziecko może jej posłuchać lub nie, a zatem skaleczyć się lub nie.

Przed ponad dwustu laty tak oto rzecz tę ujął ksiądz Karol Fabiani:

Jeżeli mówić będziesz, byłem w tylu okazjach i niebezpieczeństwach, w których niepodobna mi się dało grzechu ustrzec i uchronić, odpowiedzą ci alboś nie wiedział, że Bóg upominał i przestrzegał: Qui amat periculum, in illo peribit (kto się w niebezpieczeństwie kocha, w niebezpieczeństwie zginie)? Byłeś w tylu okazjach, któż ci tam być kazał? Sameś okazji do złego szukał, sameś się na nią narażał. Więc też z ciebie samego zguba. (Ks. K. Fabiani, Kazania niedzielne całego roku…, Kalisz 1786, s. 48-49)

Ponieważ Bóg z miłości do człowieka nie pozbawia go prawa do wolności, szanując je zawsze, nawet i wówczas, gdy człowiek – z punktu widzenia Boga – źle go używa i co w efekcie prowadzi do tragedii, nie można Bogu zarzucać okrucieństwa.

Największym dobrem człowieka jest właśnie wolność i Bóg tę wolność szanuje.

A zatem wiemy już, iż to, gdzie się znajdujemy po śmierci, zależy wyłącznie od nas samych. A wedle nauki katolickiej znaleźć się można w trzech miejscach: w niebie, czyśćcu bądź piekle.

Przyjrzyjmy się czyśćcowi:

* * *

Książka niniejsza jest dostępna w wersjach papierowej:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Opowiesci_czysccowe_o_objawianiu_sie_dusz.html

oraz elektronicznej:

https://virtualo.pl/ebook/opowiesci-czysccowe-i129334/

Franciszek Bergoglio i czołowi przedstawiciele życia politycznego ogłosili program globalizacyjnej religii New Age 

Franciszek Bergoglio i czołowi przedstawiciele życia politycznego ogłosili 15.09.2022  w 35 punktach program globalizacyjnej religii New Age 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W nowym wideoliście BKP analizuje końcowy dokument Międzyreligijnego Kongresu w Kazachstanie, który jest 35-punktowym programem globalizacyjnej religii New Age. Jakie owoce przynosi ten program? Można dowiedzieć się o tym z następującego wideo: 

Wideo: https://bcp-video.org/pl/w-35-punktach-program/

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu 

byzcathpatriarchate@gmail.com

——————————————————————-

Franciszek Bergoglio i czołowi przedstawiciele życia politycznego ogłosili 15.09.2022 

w 35 punktach program globalizacyjnej religii New Age 

wideo: http://vkpatriarhat.org/pl/?p=19781  https://program.wistia.com/medias/ose6w3frfs

https://rumble.com/v1lcym1-franciszek.html  cos.tv/videos/play/39189520049017856

ugetube.com/watch/vWru8Wys9luVsWk  bitchute.com/video/0brPwOWrOgfd/

Końcowy dokument Kongresu w Kazachstanie z 35 punktami jest jakimś rodzajem karty praw światowej religii New Age. Dokument ogłoszony został przez Franciszka Bergoglio wraz z licznymi obecnymi członkami światowego masońskiego bractwa. 

Cytat: „My, uczestnicy VII Kongresu duchowych przywódców światowych i tradycyjnych religii,  politycy, szefowie międzynarodowych organizacji… kierowanych pragnieniem prosperity świata…”.

Do tej globalistycznej religii przyłączyli się także politycy i szefowie międzynarodowych organizacji, czyli dzisiejsi masoni. Ci przywódcy nie kierują się pragnieniem zbawienia nieśmiertelnych dusz, ale ponoć prosperity świata. W rzeczywistości nie chodzi nawet o prosperity, bo w najbliższych dniach możemy spodziewać się już z góry zaplanowanego „wielkiego resetu”, czyli przeciwieństwa prosperity. Również i inne wyrażenia końcowego dokumentu zawierają wiele oszukańczych manipulacji, które prowadzą do tragicznego końca jednostki i ludzkości.

Już pierwszego dnia Bergoglio, między wieloma zdaniami, wyjawił: „Świat potrzebuje jednego przywódcy…”. Kto powinien być tym jedynym politycznym i jednocześnie religijnym przywódcą świata? Polityczna i rządząca struktura jest już gotowa. Czy powinien to być Franciszek? Lub Franciszek nr 2, nr 3, czy ktoś inny? Biblia ostrzega przed przyjściem syna zatracenia – antychrysta.

Pseudopapież w swoich przemówieniach w Kazachstanie, gdy mówił o duchowości, transcendencji itp., ani raz nie wspomniał o naszym Zbawicielu Jezusie Chrystusie. Nie wspomniał też o obiektywnych moralnych zasadach oraz o sprawiedliwych Bożych prawach i przykazaniach. W tej nowej religii nie ma już dla nich miejsca, chociaż o nich będą wypowiadać wzniosłe frazesy.

Bóg, którego Bergoglio przedstawił na spotkaniu, nie jest Stwórcą wszechświata i człowieka. Franciszek w Kanadzie poświęcił się diabłu pod przewodnictwem szamana. On w Watykanie intronizował wraz z czarodziejami i czarownicami z Amazonii demona Pachamamę. Franciszkowy pseudo-bóg nie jest naszym Ojcem i Ojcem naszego Pana Jezusa Chrystusa, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem, umarł za nas i zmartwychwstał.

Pseudo-bóg i pseudo-duchowość z Nur-Sułtanu służy globalizacji i jest unieważnieniem pierwszego przykazania Dekalogu: „Nie będziesz miał innego boga oprócz Mnie…” (Pwt 5:7)

Nowa religia promuje gender, gdzie mężczyzna nie jest już mężczyzną, a kobieta kobietą, ale obłudnie wspominano o konieczności rodziny. Ten pseudo-bóg i pseudo-religia legalizuje i uprzywilejowuje niemoralność i przestępczość oraz karze niewinnych jako foby. Ta to New Age religia głosi kowidową i ekologiczną antyewangelię, promowaną przez Franciszka, która sprowadza na ziemię Bożą klątwę (Gal. 1:8-9). W tej religii, jak stwierdził, seks jest już bez rygoru, czyli bez żadnych ograniczeń.

Ta religia New Age dąży do wdrążenia piekła na ziemi i piekła po śmierci. Fundamentem jest kłamstwo, bo bóg tej religii – diabeł – jest ojcem kłamstwa (J 8:44). Za odrzucenie prawdziwego Boga i jedynego danego przez Niego Odkupiciela oraz za odrzucenie skruchy na każdego po śmierci czeka wieczne piekło. Bergoglio nie ostrzega przed nim, a ponadto promuje do niego drogę. Ta religia New Age została zaplanowana przez globalistycznych architektów, promujących jeden rząd, jedną walutę i jedną religię.

To, czego najbardziej potrzebuje każdy człowiek, to wiedzieć, co zrobić, aby ocalić swoją nieśmiertelną duszę. Na to daje jasną odpowiedź Ewangelia Chrystusa. Zbawienie jest nierozerwalnie związane z naszym Odkupicielem Jezusem Chrystusem. On wziął na siebie korzeń zła zepsutej ludzkiej natury i nasze grzechy i jako prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek dokonał sprawiedliwego zadośćuczynienia. Z naszej strony warunkiem zbawienia jest:

1) wyznać przed sobą i przed Bogiem swój grzech,

2) uwierzyć, że Jezus jest Synem Bożym i jedynym Zbawicielem, który mnie odkupił i uwolnił od moich grzechów.

Nasza wiara przejawia się również we wzywaniu Bożego imienia. Pismo świadczy: „Kto wzywa imienia Bożego (Jehoszua), będzie zbawiony” (Rz 10:13). Ta podstawowa prawda o naszym zbawieniu już w religii New Age nie ma miejsca.

To tyle krótko o wygłoszeniu 35 punktów, które stanowią fundament globalistycznej pseudoreligii. Ona ma zjednoczyć odstępczych chrześcijan, żydów i muzułmanów. Hindusi, buddyści, animiści i inni poganie nie będą mieli problemu z utworzeniem jedności z tą religią czczącą diabła i demony. Jaki jest ale koniec tej drogi odrzucenia prawdy, odrzucenia prawdziwego Boga i odrzucenia pokuty? Koniec jest tragiczny – jezioro ognia na zawsze.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                      + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

16.09.2022

Globalizacyjna religia New Age

vkpatriarhat.org/en/?p=22274  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9099  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=15639  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=12332  /español/

vkpatriarhat.org/cz/?p=48807  /čeština/

vkpatriarhat.org/de/35-punkte-erklarung/  /deutsche/

vkpatriarhat.org/hu/new-age-vallasprogram/  /magyar/

Na Uniwersytecie wraca nauka zdalna. Teraz nie lockdown, tylko gwałtownie rosnące ceny energii, papieru itp.

Oficjalnie: Na Uniwersytecie wraca nauka zdalna. Teraz nie lockdown, tylko gwałtownie rosnące ceny energii, papieru itp.

Firmy energetyczne wypowiadają umowy, podpisują nowe, to jest wzrost 600-700 proc.”

https://nczas.com/2022/10/05/to-juz-oficjalnie-wraca-nauka-zdalna-teraz-nie-lockdown-tylko-gwaltownie-rosnace-ceny/

W styczniu studenci Uniwersytetu w Białymstoku, największej uczelni w regionie, będą uczestniczyć w zajęciach zdalnie. To pokłosie gwałtownie rosnących cen za energię elektryczną i ogrzewanie.

Zgodnie z podpisanym przez rektora prof. Roberta Ciborowskiego zarządzeniem, od 7 stycznia do 6 lutego 2023 r. zajęcia na białostockiej uczelni będą odbywać się zdalnie. Studenci nie będą przychodzić na uczelnię już wcześniej, od 22 grudnia będzie trwała przerwa świąteczna.

„Rok akademicki się zaczął, wydziały już podporządkują się temu, żeby w styczniu było troszeczkę wolnego, więc jest to decyzja nieodwołalna” – powiedział dziennikarzom rektor Uniwersytetu. Dodał, że nie podjęto jeszcze decyzji w sprawie pracy administracji w tym czasie.

„Studenci rozumieją sytuację. Ja zakładam, że to sytuacja wyjątkowa, że to jest przypadek jednoroczny (…). Nie ma innego wyjścia w tej sytuacji, myślę, że jest najmniejszy koszt, jaki możemy ponieść, żeby zajęcia były w miarę dobrze skonstruowane” – dodał prof. Ciborowski.

Mówił też, że wielu dziekanów planuje tak, aby do 22 grudnia skończyć semestr. „Nie będzie sytuacja tak wyglądała na wszystkich wydziałach” – mówił i dodał, że najtrudniej będzie na tych kierunkach, na których jest dużo studentów: prawo, ekonomia, pedagogika. Dodał, że sam będzie miał wykłady dwa razy w tygodniu, a nie raz.

Drożeje nie tylko energia

Ciborowski powiedział, że oszczędzanie energii to nie jedyne oszczędności, które wprowadza uczelnia.

Papier podrożał o 300 proc., poligrafia mniej więcej tyle samo, nie mówię już, ile podrożały preparaty (…). Wszystko drożeje co najmniej kilkadziesiąt procent rocznie, a na to środków nie ma, więc oszczędzać będziemy na wszystkim” – powiedział rektor.

Ciborowski pytany o koszty energii, mówił, że wzrosły o 80 proc. „Tylko trzeba pamiętać, że my mamy umowę podpisaną do końca przyszłego roku na starych cenach, więc to tylko koszty przesyłów, opłat stałych etc. Jeśli by się okazało, jak w przypadku niektórych uczelni, że firmy energetyczne wypowiadają umowy, podpisują nowe, to jest już wzrost 600-700 proc.” – podsumował rektor.

Uniwersytet w Białymstoku to największa uczelnia w regionie. Studiuje na niej ok. 9 tys. żaków. Na uczelni funkcjonuje 15 jednostek: dziewięć wydziałów i pięć instytutów oraz filia Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie. Największą inwestycją w historii uczelni była budowa kampusu, który działa od kilku lat. Siedziby mają tam m.in. wydziały matematyki, fizyki, biologii i chemii oraz instytut informatyki. W ubiegłym roku w kampusie otwarto też uniwersytecką bibliotekę. Powstało także obserwatorium astronomiczne. W planach uczelni jest budowa kolejnego budynku w kampusie, gdzie siedziby znajdą wydziały nauk humanistycznych.

SKOŃCZYŁEŚ 50 LAT ? RZĄD CHCE CIĘ ZABIĆ. DR VERNON COLEMAN Wielka Brytania –

SKOŃCZYŁEŚ 50 LAT ? RZĄD CHCE CIĘ ZABIĆ

DR VERNON COLEMAN Wielka Brytania –

W Wielkiej Brytanii obecnie oficjalną polityką rządu jest ignorowanie potrzeb osób starszych. Lekarze i pielęgniarki są instruowani, aby pozwalali umrzeć starszym ludziom – i odmawiali im leczenia, które mogłoby uratować im życie. Personel szpitalny jest poinstruowany, aby odmawiać osobom starszym jedzenia i wody, aby umarły przed zajęciem łóżek szpitalnych. Pracownicy domów opieki otrzymali nawet prawo do sedacji starszych pacjentów bez ich wiedzy. Jedynym -izmem, o który nikt się nie troszczy, jest ageizm (dyskryminacja ze względu na wiek).

od dr Vernona Colemana

Ale w jakim wieku można po prostu pozwolić pacjentom umrzeć? A w jakim wieku pacjent jest za stary na reanimację? W którym momencie społeczeństwo ma prawo powiedzieć: „Żyłeś wystarczająco długo, teraz musisz umrzeć i zrobić miejsce dla kogoś innego”? I dlaczego resuscytacja powinna zależeć od wieku? Można argumentować, że wybór bogactwa lub piękna miałby taki sam sens.

Ale ageizm jest teraz oficjalnie zaakceptowany. Każda osoba w wieku powyżej 60 lat jest obecnie oficjalnie uważana za starą, chociaż coraz więcej szpitali przesuwa granicę wieku dla resuscytacji do 50 lat.

Żyjemy w politycznie poprawnym świecie, ale starsi się nie liczą – zwłaszcza jeśli są biali i Anglicy. Raport za raportem pokazuje, że starsi pacjenci są zostawiani w bólu i na brudnej pościeli. Starsi pacjenci w szpitalach są ignorowani przez personel i pozostawiani na śmierć z głodu, nawet odmawia się im wody, jeśli nie mogą wstać z łóżka i samemu jej przynieść.

Starzy ludzie są ciężarem, na który rządy nie mogą sobie pozwolić, dlatego politycy będą nadal aprobować każdą metodę niezbędną do zminimalizowania liczby kłopotliwych starszych ludzi. Istnienie absurdalnej gałęzi medycyny zwanej geriatrią służy jako pretekst do wpychania starszych ludzi na oddziały i udzielania im drugorzędnego leczenia.

W lutym 2011 r. oficjalny raport potępił NHS za „nieludzkie traktowanie starszych pacjentów” i stwierdził, że szpitale NHS „nie spełniają nawet najbardziej podstawowych standardów opieki” dla osób powyżej 65 roku życia. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że NHS traktuje osoby starsze z pogardą. (Kiedyś mówiono, że cywilizację można oceniać według sposobów, w jaki traktuje starszych).

Już w lutym 2005 roku ujawniono, że rząd radził, aby pacjenci szpitali z małymi szansami na wyzdrowienie mogli umrzeć ze względu na koszty ich utrzymania. Rząd Partii Pracy zaproponował odmówienie „starym ludziom” prawa do jedzenia i wody, jeśli zapadną w śpiączkę lub nie będą już mogli mówić za siebie.

Tyle nadziei dla ofiar udaru.

Rząd, argumentując, że konieczność cięcia kosztów jest nadrzędna wobec konieczności ratowania życia pacjentów, orzekł, że ma prawo unieważnić decyzję dotyczącą prawa do życia, która została podjęta, gdy sędzia orzekł, że sztuczne karmienie i przyjmowanie płynów powinno być tylko zostać zatrzymane, jeśli życie pacjenta można określić jako „nie do zniesienia”.

Oczywiście pozbawienie osób starszych żywności i wody jest czasem raczej wynikiem niekompetencji niż oficjalnej polityki. Kiedy moja mama była w szpitalu, nie mogła sama się wyżywić, ale personel nie dawał jej nic do jedzenia. Gdyby żaden krewny nie mógł przyjść do szpitala, by ją nakarmić, nie jadła. Napoje zostały umieszczone na jej tacy, a następnie zabrane nietknięte. Nie jesteś dziś spragniony? – zapytał radośnie idiota.

Tymczasem rząd przeznacza pieniądze na dotowanie życia leniwych i nieśmiałych. Zdrowe 30-latki z rozlewającymi się zadami i brzuszkami piwnymi siedzą przed swoimi cyfrowymi telewizorami o wysokiej rozdzielczości i oglądają dotowane przez rząd kanały satelitarne, jednocześnie otwierając okna, aby wypuścić ciepło, ponieważ jest to łatwiejsze niż wyłączanie centralnego ogrzewania.

Osoby starsze są klasyfikowane jako „niepożądane pokolenie”: polityczny wstyd. Osobom w podeszłym wieku zagrożonym utratą wzroku z powodu choroby plamki związanej z wiekiem odmawia się leków, które mogłyby zapobiec ich ślepocie. Osoby starsze są postrzegane jako drogie, bezużyteczne i zbędne. Teoria jest taka, że nie wnoszą wkładu i rzadko głosują, więc można je zignorować. Ale jeśli w to wierzysz, zestarzejesz się szybciej niż myślisz. A definicja „starego” staje się z roku na rok młodsza.

Wojny nauczyły nas, że ludzie zdają się akceptować wszelkiego rodzaju okropne rzeczy jako normalne. Ale jak niesamowicie straszne jest to, że lekarze i pielęgniarki akceptują fakt, że osoby starsze (oficjalnie te powyżej 60 roku życia) mogą umrzeć, ponieważ utrzymywanie ich przy życiu nie jest opłacalne. Oficjalne stanowisko wydaje się być takie, że starzy ludzie nie są ważni i nie mają żadnych praw tylko dlatego, że są starzy.

W połowie sierpnia 2007 r. Specjalny Komitet Praw Człowieka złożony z posłów i ich rówieśników poinformował, że 21% szpitali i domów opieki nie spełnia nawet minimalnych standardów godności i prywatności osób starszych. Komitet stwierdził, że ma dowody zaniedbania, nadużyć,

Narażona na dyskryminację i niesprawiedliwe traktowanie słabych osób starszych. (To odkrycie nie było zaskoczeniem dla tych z nas, którzy ujawniają takie nadużycia od dziesięcioleci). Jak udało nam się zapomnieć, że naziści w latach 30. celowo głodzili i odwadniali starszych i bezbronnych pacjentów, ponieważ uważano ich za bezużyteczne obciążenie dla społeczeństwa?

Dokładnie to robimy dzisiaj.

Oszałamiająca (i przerażająca) ankieta wśród czytelników czasopism Nursing Standard i Nursing Older People wykazała, że mniej niż jedna na sześć pielęgniarek stwierdziła, że nic nie powstrzymuje ich przed zgłaszaniem nadużyć wobec osób starszych będących pod ich opieką.

Innymi słowy, pięciu na sześciu opiekunów przynajmniej czasami nie zgłaszałoby nadużyć wobec osób starszych, nad którymi sprawują opiekę i otrzymują wynagrodzenie. Tak więc, moim zdaniem, pięć na sześć pielęgniarek nie ma kwalifikacji do bycia pielęgniarkami.

Czy te same pielęgniarki po prostu zignorują wykorzystywanie dzieci?

Nie sądzę.

To jest absolutnie przerażające i hańba dla nowoczesnego zawodu pielęgniarki.

Ta sama ankieta wykazała, że sześć na dziesięć pielęgniarek przymyka oko na znęcanie się nad osobami starszymi. Nie powiedzieliby nic, gdyby wiedzieli, że starszy pacjent lub pensjonariusz domu opieki jest bity, zastraszany lub okradzany.

Dlaczego pielęgniarki porzucają swoich pacjentów?

Jednym z powodów jest tchórzostwo.

Trudno uwierzyć, że pielęgniarki boją się zgłaszać nadużycia, ponieważ mogą być wykorzystywane przez osobę, która je wykorzystuje.

Oh proszę.

Innym powodem jest najwyraźniej „strach przed błędną interpretacją sytuacji”.

Co to za politycznie poprawny nonsens?

Obecnie pacjenci szpitali i pensjonariusze domów opieki często cierpią z powodu niedożywienia i odwodnienia, maltretowania i brutalnego traktowania, braku prywatności, zaniedbania, złej higieny i nękania. Tysiące i tysiące starszych ludzi pozostaje na wiele godzin w brudnych ubraniach.

Jak możesz to źle zinterpretować?

I dlaczego?

Czy to dlatego, że zbyt wiele współczesnych pielęgniarek jest leniwych, głupich i niekompetentnych? Czy to dlatego, że zbyt wielu jest zbyt zadowolonych z siebie, by robić cokolwiek innego niż wpatrywać się przez cały dzień w ekran komputera?

Moim zdaniem pielęgniarki, które nic nie mówią, gdy widzą nadużycia, są tak samo winne jak oprawcy. Niegdyś wielki zawód jest dziś w gorszym stanie niż za czasów Dickensa. Czy to takie staroświeckie z mojej strony, że każda pielęgniarka powinna zgłaszać każdy przypadek nadużycia? Zawsze. Bez wyjątku.

Wydaje się, że dyskryminacja ze względu na wiek jest obecnie powszechna w opiece zdrowotnej. Jedna z czytelniczek napisała do mnie, że kiedy poszła do lekarza skarżąc się na ból kolan, lekarz nagle powiedział jej, że jej problem polega na tym, że żyje za długo. Była zdruzgotana. To nie był żart” – powiedziała. Miał to na myśli.

W miesiącach poprzedzających jego śmierć mój ojciec narzekał: „Ludzie traktują mnie jak idiotę, bo jestem stary”. 79-letni czytelnik powiedział mi: „Kiedy masz ponad 55 lat, chcą cię zabić, bo jesteś za droga.

Dziś żyjemy w świecie, w którym uważa się, że mężczyźni i kobiety dzielą podopiecznych; gdzie toalety w szpitalach są tak brudne, że pacjenci nie mają odwagi z nich korzystać; gdzie dentystów jest tak niewielu i jest tak drogich, że ludzie muszą sami wyrywać sobie chore zęby za pomocą sznurka przywiązanego do klamki.

Ale to głównie osoby starsze są postrzegane jako niepotrzebne i nieistotne. Osoby starsze nie mają praw. Seksizm i rasizm są zakazane, ale dyskryminacja ze względu na wiek nie. Rzeczywiście, wydaje się jasne, że ageizm jest obecnie sponsorowanym przez państwo uprzedzeniem. Gwałtowna, hałaśliwa młodzież, która atakuje starszych, przestrzegających prawa obywateli, prawdopodobnie zostanie „ukarana” garścią kuponów

Jeśli lekarze należą do rządu, przejmowane są priorytety rządu. Tak więc osoby starsze, postrzegane jako kosztowny ciężar, są postrzegane jako niepotrzebne.

Over 50? Then your Government wants you dead

Zafałszowano pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego wg wizji Św. Siostry Faustyny. A również Koronkę.

Dlaczego zafałszowano pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego wg wizji Św. Siostry Faustyny

https://gloria.tv/share/34XkWpcRrdtx3JQA2TtPDVqiS

Oto prawdziwy obraz Jezusa Miłosiernego namalowany wg. wizji św. Siostry Faustyny w Wilnie. Promienie wychodzące z serca są delikatnie różowe i białe.

Zafałszowany obraz z Wilna nr 1

Zafałszowany obraz Jezusa z ROGAMI. Dlaczego namalowano Pana Jezusa z siwymi po bokach włosami, które wyglądają na ciemnym tle jak rogi?. Promienie wychodzące z serca są mocno czerwone i biało- czerwone

Zafałszowany obraz aktualny z Łagiewnik nr 2

Na tym obrazie też na ciemnym tle Pan Jezus ma dłuższą i rozdzieloną brodę jak u Żydów. Ma promienie czerwono -niebieskie i te promienie są opisane w Dzieniczku św. Siostry Faustyny.
I tu jest też dowód fałszerstwa Dzienniczka Faustyny. Dlaczego siostra pisze w Dzienniczku o promieniach czerwono-niebieskich, skoro w pierwszym obrazie dała instrukcje malarzowi, aby wg jej wizji namalował promienie bladoczerwone i białe. W dodatku też nie kazała malować Pana Jezusa na ciemnym tle, które jest w symbolice katolickiej kolorem demonicznym

=======================

Mirosław Dakowski:

Jest uzasadnione podejrzenie, że sam tekst Koronki do Miłosierdzia też jest zafałszowany, PRZYCIĘTY. Chciałem to sprawdzić, takie podejrzenie usunąć,

Przed paru laty miałem wiele rozmów u Sióstr w Warszawie i Łagiewnikach – chciałem zobaczyć ORYGINAŁ DZIENNICZKA, ze stronami tuż obok Koronki do Miłosierdzia. Jest podobno w Łagiewnikach .

Przez miesiące dostawałem odpowiedzi wymijające, „tak, ale…”, że np. „laikom nie pokazują”.

Posłałem więc księdza w sutannie. Też nie pokazano. Wreszcie – biskupa !! Sufragan co prawda – ale BISKUP!!

I NIC…

Wreszcie po miesiącach pewnemu upartemu księdzu posłały – fotokopię strony SAMEJ KORONKI, właśnie bez stron otoczenia, o które chodziło.

======================

Mail: Przecież w kolejnych wydaniach „Dzienniczka” są kolejne oszustwa: Np. fałszują słowa Pana Jezusa, który [w oryginale] mówi o „heretykach i schizmatykach” a potem w Dzienniczku i „cytaty” w Naszym Dzienniku – zmieniają na „braci odłączonych”, a potem jeszcze jakoś..

Rząd [„władza”] chce mieć wgląd w skrzynki mailowe Polaków. Oczywiście „dla naszego dobra”

Jeśli czujecie się zagrożeni przez fakt, że ktoś nie ma dostępu do logów waszych działań w skrzynkach e-mail, to mam dobre wieści: inwigilacja poczty elektronicznej Polaków wkrótce stanie się faktem. No dobrze, ale koniec głupich żartów, bo sprawa jest bardzo poważna.

Inwigilacja poczty elektronicznej Polaków przez rząd

Dobra wiadomość, o ile można o czymś takim mówić w tym przypadku, jest taka, że nikt nie chce wczytywać się w samą treść wiadomości. Chodzi tu jednak o inne metadane, które już mogą pomóc w ustaleniu zawartości i tematyki rozmowy. Dokładniej rzecz biorąc, to dostawcy poczty mają utworzyć specjalne dzienniki, w których będą rejestrowane poszczególne akcje użytkownika poczty. 

Co więcej, informacje o ich wykonywaniu mają być zapisywane co do sekundy. Oprócz tego w dzienniku ma się znaleźć adres IP i port przypisany użytkownikowi podczas danego połączenia. Zebrane w ten sposób informacje dostawca usług pocztowych ma przechowywać przez okres przynajmniej 90 dni i udostępniać je na prośbę organów ścigania. 

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, zapis ten został podpisany przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Michała Wiśniewskiego. Ten argumentuje taki zapis tym, że „przestępcy korzystają z poczty elektronicznej”. Niby racja, ale jeśli dobrze się zastanowimy, to przestępcy korzystają z tego samego, co wszyscy inni ludzie. Inwigilacja poczty elektronicznej w takim wypadku to dopiero początek.

Nie można więc pokładać zbytniej wiary w takiej retoryce. W końcu idąc tym tokiem myślenia, można wymusić kompletną inwigilację obywateli i tłumaczyć to walką z przestępczością. Przestępcy prowadzą rozmowy? Nagrywajmy rozmowy. Przestępcy piszą wiadomości? Zachowujmy wiadomości. Przestępcy wychodzą na miasto i rozmawiają w kawiarni? Zamontujmy podsłuch pod każdym stolikiem w kawiarni. 

I, mimo że przestępcy stanowią znaczną mniejszość, to monitoring obejmie wszystkich, bo w końcu wszyscy mogą okazać się przestępcami. A jeśli komuś to się nie podoba, to zawsze znajdzie się ktoś bardzo krótkowzroczny, kto zacznie krzyczeć coś w stylu: skoro nie masz nic do ukrycia, to czego się boisz? Nie rozumiejąc, że pod płaszczykiem ochrony obywateli dostajemy system monitorowania i ich kontroli. 

Warto także przypomnieć, że Unia Europejska poszła w tym o krok dalej i już teraz chce skanować nasze wszystkie rozmowy przez komunikatory internetowe. Po co? No oczywiście dla dobra dzieci. W końcu to ma je chronić przed atakami ze strony osób, które zechcą je wykorzystać. A jeśli komuś nie spodoba się ten pomysł, to mogą zapytać: ale jak to? Chcesz, żeby wykorzystywano dzieci? 

I nie zrozumcie mnie źle: daleko mi do eurosceptyka, czy tym bardziej anarchisty. Po prostu jeśli ktoś mówi, że chce odebrać nam kawałek wolności i prywatności dla naszego dobra, to niekoniecznie to dobro ma na celu. A nawet jeśli, to po nim może przyjść ktoś, kto chce dla nas jak najgorzej i już ma odpowiednie systemy kontroli i nadzoru.

Jeśli więc ktoś jest przekonany co do tego, że obecny rząd chce tylko i wyłącznie naszego dobra, to niech pamięta, że ci drudzy też mogą wygrać wybory i przejąc wszystkie systemy, o których wyżej mowa. Inwigilacja poczty elektronicznej nie skończy się wraz z kadencją obecnego rządu.

Źródło: DziennikGazetaPrawna

9. październik– Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe.

9.10.2022 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe.

05/10/2022 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Zwolennicy pedofilii otwierają przedszkole. BERLIN.

Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>
Powstaje właśnie pierwsze przedszkole LGBT. Za otwarciem tej placówki stoi m.in. znany aktywista, który od kilkudziesięciu lat walczy o zalegalizowanie pedofilii! Tak właśnie wygląda postępująca ofensywa tzw. „edukacji seksualnej”, przed którą ostrzega nasza Fundacja. Celem tych działań jest przemiana przedszkoli i szkół w ośrodki zorganizowanej przemocy seksualnej wobec dzieci. Dlaczego zwolennicy pedofilii otwierają przedszkola? Czym się kierują? Proszę przeczytać więcej poniżej. 
Dowie się Pan m.in. jak bardzo zagrożone są wszystkie dzieci w Polsce, jeżeli w porę nie zareagujemy i nie dotrzemy do świadomości rodziców i nauczycieli.
Po co zwolennicy pedofilii otwierają przedszkole?
Przedszkole ma zostać otwarte na wiosnę 2023 roku w Berlinie. Już teraz zapisanych do niego jest 60 dzieci. Nadzór nad placówką sprawuje organizacja Schwulenberatung Berlin zajmująca się „poradnictwem gejowskim”. Jest ona finansowana i wspierana przez liczne państwowe instytucje, w tym niemieckie ministerstwo ds. rodziny (!). Jak powiedział dyrektor Schwulenberatung Berlin Marcel de Groot: „W przedszkolach należy zilustrować, jak to jest być gejem lub lesbijką.” W ogłoszeniu o pracę do nowego przedszkola zaznaczono, że aby się o nią ubiegać trzeba być aktywistą LGBT. Dzięki temu, uczęszczające do przedszkola dzieci będą codziennie „edukowane seksualnie” i oswajane z homoseksualnym stylem życia. To jednak nie wszystko. W zarządzie organizacji Schwulenberatung Berlin, która odpowiada za otwarcie tego przedszkola, znajduje się aktywista działający na rzecz legalizacji pedofilii. 
To Rudiger Lautmann – homoseksualista, który w 2005 roku wziął „ślub” ze swoim partnerem. Lautmann od kilkudziesięciu lat znany jest również z publicznych działań na rzecz legalizacji pedofilii. Już w 1979 roku Lautmann domagał się usunięcia z niemieckiego kodeksu karnego paragrafu kryminalizującego seks z dziećmi. Jest także autorem książki pt. „Przyjemność z dzieckiem”. W swoich publikacjach Lautmann apelował, aby wyraźnie oddzielać wykorzystywanie seksualne dziecka od dobrowolnych kontaktów seksualnych dzieci z dorosłymi, które jego zdaniem mogą mieć pozytywny wpływ na najmłodszych. Lautmann pisał swoje pro-pedofilskie artykuły m.in. do pisma wydawanego przez organizację Pro-Familia, odpowiedzialnej za wdrażanie „edukacji seksualnej” w Niemczech. Do „naukowego” dorobku organizacji Pro-Familia oficjalnie odsyłają Standardy Edukacji Seksualnej w Europie, wedle których deprawuje się dzieci już nie tylko w Niemczech i na Zachodzie, ale również w dużych miastach Polski takich jak Warszawa, Gdańsk, Poznań czy Wrocław, a także w polskojęzycznym internecie. Autorzy Standardów nie ukrywają, że korzystali z wymysłów ludzi takich jak Lautmann, którzy postulowali legalizację pedofili i wychwalali zalety „dobrowolnych” kontaktów seksualnych dorosłych z dziećmi. Panie MirosĹ‚awie, właśnie w tym celu w przedszkolach i szkołach forsowana jest tzw. „edukacja seksualna”. Jednym z jej celów jest nauczenie dzieci wyrażania zgody na seks. Wynika to wprost z wytycznych zawartych w Standardach Edukacji Seksualnej w Europie. Wedle Standardów, już w wieku 6 lat dzieci mają rozpoczynać rozumienie tego, czym jest „akceptowalny seks”. Komu najbardziej zależy na tym, aby dzieci potrafiły sprawnie wyrażać zgodę na seks? Zwolennikom pedofilii, którzy sami publicznie się do tego przyznają. To dlatego trwa ofensywa „edukatorów seksualnych” na przedszkola i szkoły. Tam, gdzie jest to możliwe, np. w Niemczech, środowiska te zakładają już nawet własne placówki po to, aby już kilkuletnie dzieci poddawać nieustannej, codziennej seksualizacji i indoktrynacji. Mogą to robić swobodnie, gdyż tamtejsze społeczeństwo od dziesięcioleci było bombardowane propagandą oswajającą z rozwiązłością seksualną oraz rozmaitymi patologiami seksualnymi. Dlatego dziś, kiedy zwolennicy pedofilii zakładają przedszkole, niemal nikt nie reaguje. 
Wie Pan dlaczego musimy patrzeć na Niemcy i inne kraje Zachodu? Bo w Polsce zachodzi dokładnie ten sam proces, tyle tylko, że u nas antymoralna rewolucja nie poszła jeszcze tak daleko do przodu. Aby móc wykonać kolejne kroki, aktywiści LGBT i „edukatorzy seksualni” potrzebują jeszcze bardziej oswoić Polaków z deprawacją i rozmiękczyć sumienia naszego społeczeństwa. Być może pamięta Pan jak jeszcze 10 lat temu propaganda LGBT w Polsce skupiała się przede wszystkim na wmawianiu Polakom, że chodzi im tylko o to, aby homoseksualiści mogli odwiedzać się w szpitalach i trzymać się za rękę na ulicy bez obawy, że ktoś ich pobije. Wszystko po to, aby zdobyć zaufanie naszego społeczeństwa i oswoić ze swoimi postulatami. Jak wielkie było to kłamstwo możemy zobaczyć po tym, co dzieje się w Niemczech. Wulgarna „edukacja seksualna” LGBT jest tam obowiązkowa dla wszystkich dzieci od najmłodszych lat życia, a rodzice idą do więzienia za odmowę posłania uczniów na deprawacyjne zajęcia. Już małe dzieci w przedszkolach uczy się masturbacji i oswaja z niebezpiecznymi praktykami seksualnymi. Dzieci zachęca się do oglądania pornografii i eksperymentowania z homoseksualizmem. Wszystko w oparciu o Standardy Edukacji Seksualnej w Europie. „Edukacja seksualna” prowadzona wedle tych samych Standardów wdziera się obecnie do szkół w Polsce pod przykrywką lekcji na temat tolerancji, dojrzewania i dorastania.
Sami „edukatorzy seksualni” ukrywają się pod tytułami rozmaitych psychologów, pedagogów i rzekomych ekspertów od wychowania. Ma to uśpić czujność rodziców i nauczycieli, aby nieświadomi zagrożenia umożliwili dzieciom udział w tego typu zajęciach. Równolegle, w polskojęzycznym internecie, szczególnie w mediach społecznościowych, trwa intensywna produkcja kolejnych materiałów, artykułów i nagrań video, których celem jest oswojenie dzieci i młodzieży z rozwiązłością seksualną. „Edukatorzy seksualni” nie ukrywają, że jest to dla nich świetny sposób na bezpośrednie dotarcie do dzieci z pominięciem rodziców, którzy najczęściej w ogóle nie kontrolują tego, co ich dzieci oglądają na swoich smartfonach. 
Panie Mirosławie, musimy to powstrzymać. Kluczem do uratowania polskich uczniów przed zwolennikami pedofili, deprawacją i zgorszeniem jest kształtowanie świadomości naszego społeczeństwa. Świadomi zagrożenia Polacy, w szczególności rodzice i nauczyciele, mogą skutecznie reagować i dać opór ofensywie cywilizacji śmierci. Kształtowaniu tej świadomości służą działania naszej Fundacji – za pomocą niezależnych akcji informacyjnych głośno mówimy prawdę o „edukacji seksualnej” i docieramy z nią do kolejnych osób. W rezultacie, udaje się ocalić kolejne dzieci. Jak może wyglądać taka reakcja w praktyce? W ubiegłym miesiącu w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia młodej kobiety, zatrudnionej jako psycholog w jednej ze szkół podstawowych w WarszawiePozdrawiam z gabinetu psychologa szkolnego” – głosi napis pod neutralnym i niebudzącym żadnych podejrzeń zdjęciem zamieszczonym na jednym z profili tej kobiety. Dociekliwi internauci szybko odkryli jednak drugie oblicze szkolnej psycholog. 
Okazało się, że na innych serwisach społecznościowych pani psycholog… publicznie rozbiera się i pozuje nago. W internecie dostępne jest także nagranie, na którym widać ją na wybiegu w skórzanej bieliźnie i pejczem w dłoni. Jest także zaangażowana w aktywizm LGBT i „edukację seksualną”. Sama określa się jako osoba „panseksualna”, czyli czująca pociąg seksualny do osób niezależnie od ich płci. Wedle relacji medialnych, taka osoba, przynajmniej przez jakiś czas, pracowała z dziećmi jako psycholog w szkole podstawowej. Skończyła psychologię na uniwersytecie, miała stosowne uprawnienia, więc zapewne zatrudniono ją bez żadnych podejrzeń. Na szczęście ktoś dopatrzył się prawdy. Jak poinformowała szkoła, podjęto odpowiednie procedury i kobieta nie jest już jej pracownikiem. To dobra informacja, jednak stanowi tylko kroplę w morzu pilnych potrzeb.
Walczymy o świadomosć kolejnych Polaków
Rozmaici „edukatorzy seksualni” i aktywiści LGBT wdzierają się do polskich szkół korzystając z rozmaitych kamuflaży i często maskują swoją prawdziwą tożsamość. To, czy zostaną rozpoznani, zależy tylko od czujności rodziców i nauczycieli. Niestety, większość Polaków w ogóle nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia i nie jest świadoma tego, że tego typu środowiska robią wszystko, aby uzyskać dostęp do dzieci. A „edukacja seksualna” jest już prowadzona w naszym kraju na dużą skalę. Urząd miasta Poznań oficjalnie wspiera i finansuje wchodzących do szkół „edukatorów seksualnych” LGBT, którzy publicznie przyznają się do organizowania orgii seksualnych z udziałem młodych chłopców. 
Z inicjatywy władz Gdańska prowadzony jest oficjalny program „edukacji seksualnej”, w ramach której zachęca się uczniów do regularnej masturbacji, zarówno w pojedynkę jak i grupowo oraz podejmowania kontaktów seksualnych z wieloma partnerami równocześnie. Z kolei w Warszawie samorządowe pieniądze trafiają m.in. do grup „edukatorów seksualnych”, którzy tworzą filmowe instruktaże dotyczące zażywania narkotyków przed gejowskim seksem dla „lepszej zabawy”. Podobne rzeczy dzieją się w innych rejonach Polski. Musimy zorganizować kolejne, niezależne akcje informacyjne, aby ostrzec przed tym Polaków i powiedzieć jak największej liczbie osób, w jaki sposób można skutecznie działać i chronić dzieci w swoim miejscu zamieszkania.
Już wkrótce chcemy być obecni nie tylko w Poznaniu, Gdańsku i Warszawie, ale też co najmniej 14 innych miejscowościach. Planujemy użyć bannerów, billboardów, furgonetek, lawet i megafonów oraz rozdawać kolejne egzemplarze naszego poradnika dla rodziców i nauczycieli „Jak powstrzymać pedofila?”. Na organizację tych działań potrzebujemy ok. 11 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby przeprowadzić akcje za pomocą których dotrzemy do Polaków z prawdą o „edukacji seksualnej” i ostrzeżemy ich przed zagrożeniem jakie czeka na ich dzieci. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

SĄD SZCZEGÓŁOWY – POKAŻĄ DUSZY JEJ CZYNY, ZWAŻĄ I OSĄDZĄ

Z różnych autorów zebrał, ale też i własnym piórem opisał

ANDRZEJ SARWA

OPOWIEŚCI CZYŚĆCOWE

czyli opowieści prawdziwe o objawianiu się dusz czyśćcowych (2)

SĄD SZCZEGÓŁOWY – POKAŻĄ DUSZY JEJ CZYNY, ZWAŻĄ I OSĄDZĄ

Natychmiast po tym, gdy dusza opuści martwe ciało, staje przed obliczem Chrystusa na sąd. Wszystkie czyny człowieka, zarówno dobre, jak i złe, zostają ujawnione i dokonuje się moralnej oceny umarłego, a potem feruje wyrok. Za życie dobre, przepojone miłością Stwórcy i bliźniego – nagroda, zaś za złe, pełne nienawiści i samouwielbienia kara. W chwili śmierci kończy się możliwość jakiejkolwiek zmiany swego losu, ponieważ nadszedł kres zasługi i winy, co wynika z dwu przyczyn. Po pierwsze: dusza odłączona od ciała, nie jest już pełnym, takim, jaki powstał w zamyśle Bożym, w chwili stwarzania, człowiekiem. Pozbawiona materialnej formy, z którą tworzyła psychofizyczną jedność, nie może działać. Po drugie zaś: czas wyznaczony na dokonanie wyboru pomiędzy Bogiem a Szatanem się skończył.

Czy sąd szczegółowy należy rozumieć jako analogiczny do ludzkiego, ziemskiego, kiedy to występują: sądzący, podsądny, oskarżyciel i obrońca oraz istnieje określona procedura prawna? Na pewno nie. To raczej dusza mając pokazane całe jej życie, dokonuje samooceny, uświadamiając sobie co wybrała, a Bóg swoim autorytetem to potwierdza.

Oto co na temat sądu szczegółowego pisze Ks. Marcin Ziółkowski:

Materią sądu szczegółowego są wszystkie myśli, słowa i czyny, począwszy od chwili, kiedy człowiek zaczął używać rozumu i wolnej woli, a tym samym rozeznawać dobro i zło. Całe więc życie moralne człowieka jest przedmiotem sądu szczegółowego; cokolwiek człowiek uczynił dobrego lub złego w tym życiu, z tego zdaje rachunek jego dusza na sądzie boskim. Jak ścisły i sprawiedliwy jest ten sąd, możemy przypuszczać ze słów Chrystusa:

„Powiadam wam, że z każdego słowa próżnego, które by ludzie wyrzekli, zdadzą sprawę w dzień sądu. Albowiem ze słów twoich będziesz usprawiedliwiony i ze słów twoich będziesz potępiony». (Mt 12, 36-37)

Sąd szczegółowy odbywa się za pomocą specjalnego oświecenia bożego, które duszy odsłania i ukazuje jej całe życie moralne. W chwili rozłączenia z ciałem dusza otrzymuje od Boga wlane idee poznawcze oraz specjalne światło. Dzięki tym wlanym ideom poznawczym, wzmocnionym przez działanie bożego światła, dusza intuicyjnie poznaje doskonale i jasno cały swój stan moralny, a więc wszystkie swoje zasługi i grzechy. Wszystkie dobre czy złe myśli, słowa i czyny z życia doczesnego na ziemi wychodzą na jaw. Światło boże oświecające umysł duszy jest tak silne, że dzięki niemu dusza poznaje jak najdokładniej i najbardziej szczegółowo wszystko, cokolwiek dobrego czy złego dokonała w ciele na ziemi.

Również na sposób specjalnego oświecenia bożego następuje wydanie wyroku. Dusza mianowicie poznaje intuicyjnie i jak najdokładniej swój stan moralny, uświadamia sobie również i to, że w tym momencie jest sądzona przez Boga i otrzymuje wyrok taki, na jaki sobie zasłużyła. Wyrok, który zapada na sądzie szczegółowym, natychmiast podlega wykonaniu. Dusza (…) natychmiast dostaje się do miejsca swego przeznaczenia. (…) Miejscem sądu szczegółowego jest miejsce śmierci. Gdzie człowiek umiera, tam też odbywa się sąd boży nad jego duszą. (…) Dusza (…) w momencie sądu nie poznaje bezpośrednio swego sędziego – Chrystusa (…) Dusza jednak w chwili sądu dzięki specjalnemu oświeceniu bożemu ma doskonałą świadomość, że w tym momencie Chrystus ją sądzi i na nią wydaje wyrok. (Ks. M. Ziółkowski, Eschatologia, Sandomierz 1963, s. 130-132)

Teraz rozpoczyna się dalsza część egzystencji, trwająca od momentu wydania wyroku aż do dnia zmartwychwstania ciał i Sądu Ostatecznego. Chociaż dusze zostały oddzielone od świata materialnego, to jednak zachowały z nim pewną, więź. Uczy o tym dogmat o świętych obcowaniu, podkreślający jedność Kościoła ziemskiego i pozaziemskiego. Żywi mogą pomagać umarłym modląc się za nich, i odwrotnie. Oczywiście z owej jedności są wyłączeni potępieni, ponieważ ani im nie można już pomóc, ani oni nie potrafią i nie chcą pomagać żyjącym. Zaabsorbowani wyłącznie sobą, zrozpaczeni i pogrążeni w piekle – cierpiący od ognia i od nienawiści – nienawidzący i Boga, i samych siebie, aż do bólu.

* * *

Książka niniejsza jest dostępna w wersjach papierowej:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Opowiesci_czysccowe_o_objawianiu_sie_dusz.html

oraz elektronicznej:

https://virtualo.pl/ebook/opowiesci-czysccowe-i129334/

Broń nuklearna w Polsce? Nuclear Sharing. To nie tylko głupcy i tchórzliwi zbrodniarze. Coś gorszego…

Prezydent Duda: „Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym…”

https://nczas.com/2022/10/05/bron-nuklearna-w-polsce-prezydent-duda-

Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii. Zawsze jest potencjalna możliwość udziału w Nuclear Sharing. Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty – powiedział prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika „Gazeta Polska”.

„Chcę powiedzieć tylko jedno: Polska będzie niezmiennie stała przy Ukrainie. To nasza racja stanu. Ukraina musi się obronić i przetrwać tę wojnę. Naszą racją stanu jest doprowadzenie do sytuacji, w której Rosja będzie musiała wycofać swoje wojska. Ukraina powinna wrócić do międzynarodowo uznanych granic, czyli sprzed rosyjskiej agresji w 2014 r.” – powiedział prezydent Andrzej Duda.

Prezydent, odpowiadając na pytanie o rosyjskie groźby użycia broni jądrowej, stwierdził, że to wskazuje na myślenie, że „jeśli Rosja ma nie być wielka, to świat mógłby nie istnieć”. Dodał także, że gdyby Rosja zaczęła wojnę nuklearną, to odpowiedzialni za to byliby „wyklęci na całym świecie”. Mówił także o tym, czy w takiej sytuacji Polska nie powinna myśleć o parasolu nuklearnym.

„Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii. Zawsze jest potencjalna możliwość udziału w Nuclear Sharing. Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty” – powiedział Andrzej Duda.

==============

mail:

„Ukraina powinna wrócić do międzynarodowo uznanych granic, czyli sprzed rosyjskiej agresji w 2014 r.”

Tymczasem jednak, zgodnie z dokumentami ONZ granice Ukrainy są NIEUREGULOWANE, czyli Ukraina nie ma szczegółowo określonych i wyznaczonych granic państwowych zaakceptowanych i potwierdzonych dokumentami międzynarodowymi. Dlatego do dnia dzisiejszego nikt nie wypowiedział Aktu Wojny drugiej Stronie, ani Putin Zełenskiemu, ani Zełenski Putinowi bo nie można udowodnić naruszenia Granicy Państwowej w świetle Prawa Międzynarodowego! 

10-letni… transseksulista? Zbrodnicze kliniki „tranzycyjne” !!

10-letni… transseksulista? Zbrodnicze kliniki „tranzycyjne” !!

 Rafał Dorosiński Ordo Iuris kontakt@ordoiuris.pl

kilka tygodniu temu nasi prawnicy zaangażowali się w pomoc zrozpaczonym rodzicom nastoletniej dziewczyny, która – lekceważąc zagrożenia dla swojego życia wynikające z choroby nowotworowej – zażywa potężne dawki testosteronu oraz zamierza poddać się zabiegom okaleczającym jej ciało. W związku z tym, że lekarze ignorowali poważną chorobę dziewczyny, poinformowaliśmy o niej klinikę, która miała dokonać amputacji piersi. Dzięki naszej interwencji, do zabiegu nie doszło. 

Po tym jak nagłośniliśmy skandaliczne działania kliniki tranzycyjnej [wujek VIKI nie podaje definicji. To coś jak „medycyna naturalna” ??? „estetyczna?? w rzeczywistości zaś – amputacje piersi, czy obcięcie pisiaka chłopaczkowi. Mirosław Dakowski] , w której przepisywano dziewczynie męskie hormony pomimo jasnych przeciwskazań onkologicznych, do Instytutu Ordo Iuris zaczęli zgłaszać się kolejni rodzice.

Wspieramy matkę, której córka nie wykazywała żadnych oznak zaburzeń tożsamości płciowej aż do czasu, gdy – bez zgody rodziców – uczestniczyła w zajęciach organizowanych przez aktywistów LGBT. Dzisiaj toczy się proces o sądowe orzeczenie zmiany płci.

W tym miesiącu nasi prawnicy włączyli się w kolejny tego rodzaju proces. Reprezentujemy rodziców, przeciwko którym pozew złożył trzydziestoletni syn, który dopiero niedawno „odkrył”, że jest transseksualistą. Zgłosili się do nas również rodzice dziewczyny, która decyzję o „zmianie płci” podjęła pod wpływem (zaangażowanej w ruch LGBT) szkolnej psycholog.

Liczba spraw, w których młodzi ludzie twierdzą, że są „chłopcami uwięzionymi w ciele dziewczynki” (lub odwrotnie) narasta wraz z potęgowaniem genderowej propagandy. Docierająca do Polski „moda na transseksualizm” jest na razie bagatelizowana, ale sytuacja młodzieży w państwach poddawanych dłużej genderowej indoktrynacji jasno pokazuje, do czego doprowadziłaby nasza bierność.

W mediach głośno było ostatnio o dziesięcioletnim chłopcu z USA, który znany jest jako „najmłodsza transgenderowa modelka” Noella McMaher. Dziecko wychowywane jest przez kobiety, które identyfikują się jako mężczyźni. Biologiczny ojciec został odseparowany od dziecka, a jego dobre imię jest szargane. Chłopiec stał się narzędziem w rękach lobbystów potężnego biznesu tranzycyjnego i jest wykorzystywany do wmawiania najmłodszym, że hormony i okaleczenie są odpowiedzią na problemy okresu dojrzewania.

Zagrożenie zaczynają dostrzegać Brytyjczycy, którzy zamknęli właśnie słynną klinikę tranzycyjną Tavistock. Do brytyjskiego sądu trafił pozew złożony przez byłych pacjentów kliniki i ich rodziny. Według doniesień medialnych do pozwu może dołączyć nawet 1000 osób.

To pokazuje, że nasze działania prawne mogą mieć decydujące znaczenie dla zdrowia i życia polskich dzieci. Mamy jeszcze szansę ochronić je przed przemysłem tranzycyjnym, zanim ten zbierze swoje żniwo samobójstw, okaleczeń i nieszczęścia.

Opieką prawną będziemy otaczać osoby, chcące dokonać „detranzycji”, czyli powrotu w dokumentach do płci biologicznej – nawet jeżeli okaleczonego ciała nie można już w pełni przywrócić do dawnego wyglądu i funkcji. Zwróciły się do nas już dwie osoby, dawniej oszukane przez promotorów „zmiany płci”. Po przywróceniu prawdziwej treści ich dokumentów stanu cywilnego przyjdzie czas na żądanie zadośćuczynienia od przedstawicieli przemysłu tranzycyjnego. Nie mam wątpliwości, że z podobnymi sprawami nasi prawnicy będą mieć do czynienia coraz częściej.

Aby uchronić nasze dzieci przed tymi zagrożeniami, walczymy z genderową propagandą w szkołach. Przygotowujemy popularnonaukową publikację, w której w przystępny dla każdego sposób kompleksowo przeanalizujemy zagrożenia wynikające z realizacji ideologicznych postulatów środowisk LGBT.

Pracujemy także nad projektem ustawy zakazującej podawania hormonów płciowych i przeprowadzenia okaleczających operacji chirurgicznych u osób nieletnich. 

Wierzę w to, że dzięki kompleksowemu działaniu możemy uchronić wielu ludzi, przede wszystkim dzieci i młodzież, przed bezpowrotnym zniszczeniem sobie życia. Ale naprzeciwko siebie mamy potężnych lobbystów genderowego biznesu. Wystarczy przecież wmówić jednemu tylko dziecku, że rozwiązaniem jego problemów nie jest terapia psychologiczna, a „zmiana płci”, by zyskać pacjenta na całe życie. Każda taka osoba przez lata przeznacza co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych na kosztowne operacje, terapie hormonalne, wizyty u seksuologów, psychologów (a finalne często i psychiatrów).

Wierzę, że także dzięki Pana zrozumieniu tego zagrożenia i wsparciu naszej walki, możemy ostatecznie ograniczyć bezlitosny biznes żerujący na rozterkach propagowanych przez ideologię gender.

Ideologia kontra nauka

Wbrew fałszywej narracji środowisk LGBT i twierdzeniom części naukowców, nie ma badań dowodzących, że problemy z tożsamością płciową są wrodzone. Wskazywaliśmy na to w naszym raporcie, w którym analizowaliśmy transseksualizm z perspektywy zdrowotnej, społecznej i prawnej. Pokazaliśmy, że różnice w regionalnym występowaniu tego zjawiska przemawiają za tezą o jego kulturowym, a nie biologicznym podłożu.

Co więcej, liczba zdiagnozowanych przypadków transseksualizmu narasta z każdym rokiem – zwłaszcza w państwach, w których genderowa propaganda jest największa. W Wielkiej Brytanii liczba takich zgłoszeń wzrosła z 97 w roku 2009 do 2383 w roku 2021. 

U ponad 60% osób zmagających się z transseksualizmem występują równolegle zaburzenia osobowości, nastroju, dysocjacyjne lub psychotyczne. Badania wskazują też, że najczęściej zaburzenia tożsamości płciowej są przejściowe. Najnowsze z nich wykazują, że tylko u 12% młodych ludzi takie odczucia mogą być trwałe.

Tymczasem genderowi ideolodzy, zamiast wspierać takie osoby przez terapie psychologiczne – nakłaniają je do terapii hormonalnych i zabiegów operacyjnych na narządach płciowych, wmawiając, że dzięki temu mogą „zmienić płeć”. Ich efektem – poza trwałym okaleczeniem własnego ciała – mogą być również depresja, otyłość, zanik libido, zwiększone ryzyko chorób nowotworowych, osteoporoza, zakrzepica żył głębokich, zmiany metaboliczne czy zatory płucne.

Dzisiaj ten przemysł wkracza do Polski. A jego nieodłącznym elementem jest propaganda szczęścia i akceptacji, jakie w zamian za okaleczenie i hormony obiecuje młodym ludziom w okresie buntu i dojrzewania.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Zamknięto słynną klinikę tranzycji

W Wielkiej Brytanii, w której tranzycja nieletnich jest możliwa nawet bez zgody ich rodziców, przez lata działała klinika Tavistock, która oferowała zabiegi i terapie oraz tzw. blokery hormonalne tysiącom dzieci. Londyńska placówka została niedawno zamknięta. Przyczynił się do tego proces wytoczony klinice przez Keirę Bell – dziewczynę, która już w wieku 16 lat rozpoczęła terapię hormonalną, czego dziś żałuje. To jednak nie koniec kłopotów kliniki.

Według doniesień medialnych, nawet tysiąc rodzin byłych pacjentów może teraz złożyć pozew zbiorowy.

– Dzieci i młode nastolatki byli pospiesznie wprowadzani do leczenia bez odpowiedniej terapii i zaangażowania właściwych klinicystów, co oznacza, że zostały źle zdiagnozowane i rozpoczęły ścieżkę leczenia, która nie była dla nich odpowiednia – powiedział Tom Goodhead, szef firmy prawniczej, która podjęła sprawę.

Pozew zostanie poparty raportem dr Hilary Cass – byłej przewodniczącej Królewskiego Kolegium Pediatrii i Zdrowia Dziecka, która z ramienia Narodowej Służby Zdrowia w Anglii przeprowadziła inspekcję placówki. Dr Cass zarzuciła klinice, która od 1989 roku miała pod opieką 19 tys. dzieci, że ta nie zbierała danych na temat stosowania i skutków ubocznych blokerów dojrzewania.

Musimy zaczerpnąć naukę ze sprawy kliniki Tavistock i powstrzymać podobną tragedię w Polsce.

Ideologia ponad życie?

Prawnicy Ordo Iuris wspierają zrozpaczonego ojca, którego córka została zmanipulowana przez aktywistów LGBT i chce dokonać tranzycji. Chorująca na nowotwór dziewczyna naraża się przy tym nie tylko na trwałe okaleczenie i pogorszenie stanu zdrowia psychicznego, ale również na śmierć. Dziewczyna cierpi na genetyczną chorobę nowotworową kości, która wyklucza przyjmowanie leku zawierającego testosteron.Lekarze odpowiedzialni za terapie hormonalną zignorowali przeciwskazania, chociaż ojciec dziewczyny przekazał im trzy niezależne opinie lekarskie wybitnych specjalistów, którzy potwierdzali, że hormonalna terapia tranzycyjna jest zagrożeniem dla życia jego córki.

Widząc wielkie cierpienie rodziców, otoczyliśmy ich opieką prawną. Ponieważ klinika zamierzała przeprowadzić u dziewczyny operację usunięcia piersi, wysłaliśmy pismo do placówki medycznej, która – prawdopodobnie, nie znając stanu zdrowia dziewczyny – miała wykonać zabieg mastektomii. Z przekazanych nam przez rodziców informacji wynika, że po naszej interwencji zabieg został odwołany. Nastolatka nie zrezygnowała jednak z zamiaru poddania się operacji „zmiany płci”.

Dlatego też w trosce o jej zdrowie oraz zdrowie wszystkich pacjentów, którzy bez rzetelnej diagnostyki są poddawani terapii hormonalnej i zabiegom medycznym, prowadzącym do nieodwracalnego okaleczenia ciała, wysłaliśmy opinię prawną do wszystkich takich klinik w całej Polsce. W piśmie wskazujemy na konieczność poszanowania przepisów prawa, w tym prawa pacjenta do informacji oraz działania w zgodzie z zasadami etyki zawodowej, zakazującej podejmowania terapii jednoznacznie szkodliwych – nawet na żądanie pacjenta.

O sprawie zawiadomiliśmy Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Pacjenta. Do prokuratury wpłynęło też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez lekarzy z kliniki, którzy – mając świadomość stanu zdrowia dziewczyny – narażają jej życie. Obecnie pracujemy nad złożeniem w imieniu rodziców nastolatki pozwu cywilnego przeciw lekarzom, którzy wbrew informacjom o poważnych przeciwskazaniach zdrowotnych u pacjentki, kontynuują terapię hormonalną, która może mieć tragiczne skutki dla życia i zdrowia dziewczyny.

Wynik tej precedensowej sprawy będzie miał znaczenie dla wszystkich podobnych przypadków w przyszłości.

Zmanipulowane dzieci pozywają rodziców

Po pomoc do prawników Ordo Iuris zgłasza się coraz więcej rodziców, których dzieci chcą formalnie „zmienić płeć” w aktach stanu cywilnego. Pomimo braku przepisów regulujących tę kwestię, sądy już od wielu lat dopuszczają taką możliwość, przy czym przyjmują, że musi się to odbyć w procesie, w którym stronami będą zarówno dzieci, jak i rodzice. W zgromadzeniu koniecznych zaświadczeń psychologów, psychiatrów i endokrynologów młodych ludzi, którzy występują do sądu, „wspierają” organizacje LGBT. Tajemnicą poliszynela jest, że w Polsce funkcjonuje swoisty rynek „specjalistów”, o których wiadomo, że – oczywiście nie za darmo – wydają opinie i recepty niezbędne do rozpoczęcia podawania hormonów (skutkujących często ubezpłodnieniem) oraz do wykonania chirurgicznego okaleczenia.

Przed sądem reprezentujemy matkę, której córka nie wykazywała żadnych oznak zaburzeń płciowych do czasu, gdy – bez zgody rodziców – wzięła udział w wydarzeniach zorganizowanych przez zajmującą się promocją transseksualizmu Fundację Trans-fuzja. Kontakt z aktywistami LGBT spowodował, że wtedy jeszcze nastolatka – zamiast zmierzyć się z trudnościami charakterystycznymi dla okresu dojrzewania i depresją – postanowiła „stać się mężczyzną”. Proces sądowy – na razie w pierwszej instancji – trwa już dwa lata. Nie powstrzymało to – młodej, ale już dorosłej kobiety – od przeprowadzenia jeszcze przed wyrokiem mastektomii, czyli chirurgicznego usunięcia piersi.

Dopiero co złożyliśmy w sądzie odpowiedź na pozew w innym postępowaniu, w którym syn pozwał rodziców również w celu prawnej „zmiany płci”. Sprawa ta jest o tyle zadziwiająca, że mężczyzna transseksualizmem, jak sam przyznał w pozwie, zainteresował się dopiero w wieku 26 lat, a proces „tranzycji” rozpoczął mając już prawie 30 lat. Teraz pozwał rodziców, aby swoją sytuację prawną dostosować do dokonanej nieco wcześniej „tranzycji społecznej”. Jest już w trakcie terapii hormonalnej. Rodzice nie mają wątpliwości, że ich syn był, jest i zawsze będzie mężczyzną.

Wspieramy też osoby, które po latach zrozumiały, że przejście tranzycji było ogromnym błędem i chcą powrócić do swojej płci biologicznej. W tym celu muszą ponownie przejść opisywaną procedurę sądową, wnosząc o uznanie, że ich płeć jest zgodna z płcią biologiczną. Obecnie analizujemy dwa takie przypadki. Jeśli okaże się, że lekarze, zalecający tranzycję, popełnili błędy w sztuce medycznej lub złamali zasady etyki zawodowej, w imieniu pokrzywdzonych złożymy przeciw nim pozwy o odszkodowanie i zadośćuczynienie. 

Ochrońmy dzieci przed okaleczeniem

Obok pomocy konkretnym rodzinom, które doświadczają dramatów spowodowanych ideologiczną propagandą, podejmujemy kompleksowe działania prawne, dzięki którym możemy skutecznie zatrzymać okaleczanie polskich dzieci.

Nasi eksperci pracują nad projektem ustawy, zakazującej przeprowadzania tranzycji u osób niepełnoletnich. Do wprowadzenia stosownych regulacji wezwaliśmy też – w ramach petycji internetowej – premiera, Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Pacjenta.

Jednocześnie, aby dać rodzicom, uczniom i nauczycielom narzędzie do skutecznej obrony przed ideologią gender, przygotowujemy popularnonaukową publikację, w której – krok po kroku – obalimy kłamstwa i manipulacje rozpowszechniane przez aktywistów LGBT, zmierzających do zdemoralizowani polskich dzieci.

Wspólnie zapewnimy młodym Polakom bezpieczną przyszłość

Nie możemy pozostać obojętni wobec cierpienia dzieci i młodych ludzi, bezdusznie mamionych rzekomym szczęściem, które ma być okupione ofiarą z ich zdrowia i życia rodzinnego. Prawnicy Ordo Iuris kompleksowo reagują na to niebezpieczeństwo, reprezentując konkretne rodziny oraz przygotowując propozycje dobrego prawa, które skutecznie ochroni polskie rodziny. Każda z tych aktywności wiąże się jednak z określonymi kosztami.

Reprezentowanie ojca, który walczy o życie i zdrowie swojej zmanipulowanej córki, generuje wydatki rzędu 12 000 zł. Brak naszej pomocy może się zakończyć śmiercią dziewczyny.

Każde kolejne postępowanie, dzięki zdobytemu przez nasz zespół doświadczeniu to niższy koszt, ale i tak sięgający 6 000 zł. Prowadzimy obecnie 6 spraw, w których wspieramy rodziców w sprzeciwie wobec tranzycji zmanipulowanych „młodych dorosłych”. Musimy więc zarezerwować na ten cel 36 000 zł. 

Napisanie publikacji obnażającej kłamstwa i manipulacje środowisk LGBT wymaga zgromadzenia 30 000 zł. Z kolei przygotowanie projektu ustawy zakazującej tranzycji osób niepełnoletnich to koszt nie mniejszy niż 5 000 zł. Jej przyjęcie uchroni wielu zagubionych młodych ludzi przed podjęciem katastrofalnej decyzji, z której skutkami będą musieli zmagać się przez całe życie.

Monitorowanie działań radykalnych aktywistów, którzy na wszelkie sposoby próbują wchodzić ze swoją propagandą do szkół, to miesięczny koszt 3 000 zł. Dzięki temu możemy reagować na czas, zatrzymując przenikanie niebezpiecznych treści do szkolnych klas i ratując zdrowie psychiczne dzieci.

Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli konsekwentnie walczyć z zagrożeniami generowanymi ze strony radykalnych ideologów.

Z wyrazami szacunku

P.S. Brak zdecydowanej reakcji świadomego społeczeństwa będzie skutkować narastaniem problemu, w rezultacie czego bezpieczna przyszłość wielu niewinnych dzieci będzie zagrożona. Wierzę, że dzięki Pana wsparciu obronimy racjonalność i zatrzymamy ludzi ogarniętych złowrogą ideologią, ratując młodych Polaków przed nieodwracalnym okaleczeniem.

Vioxx: Przegrana walka z bólem. Drogi marketing, czyli łapówki.

https://antykorupcja.gov.pl/ak/retrospekcje/retro/5166,Przegrana-walka-z-bolem.html

W 1999 roku koncern farmaceutyczny Merck wprowadził do sprzedaży lek przeciwbólowy Vioxx. W starciu z dotychczasowym liderem na półkach aptek Clebrexem, firmie miał pomóc wizerunek znanego reumatologa dr Roya Altmana.

Jak podał w lutym 2005 roku „New York Times”, w 1999 roku, podczas kolacji w Miami, przedstawiciel koncernu spytał Altmana, co chciałby w zamian za wsparcie kampanii Vioxx. Doktor przyznał później, że zażyczył sobie badań klinicznych z wykorzystaniem Vioxx, na co Merck przystał i wyłożył 25 tysięcy dolarów. Jednak w wewnętrznych dokumentach firmy istnieje zapis, w odpowiedzi na propozycję, ze słowami Altmana: „Pokażcie mi pieniądze”.

Podczas procesu, jaki później wytoczono producentowi leku, który prawdopodobnie przyczynił się do śmierci wielu osób, doktor Robert Ettinger, reumatolog z Teksasu powiedział: „Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że w tamtym czasie istniał olbrzymi marketing, podobny do wojny między Coca-Colą i Pepsi”.

Firmy farmaceutyczne często starają się przeciągnąć lekarzy na swoją stronę, oferując im wykwintne posiłki, zatrudniając jako prelegentów, czy współfinansując szkoły medyczne. Jednak Merck, „według niektórych” [sic !! md] przekroczył granicę legalnej promocji.

9 listopada 2007 roku firma farmaceutyczna Merck&Co zgodziła się zapłacić 4,85 miliarda dolarów odszkodowania, kończąc w ten sposób tysiące stanowych i federalnych pozwów w sprawie szkodliwości działania tego specyfiku, co było jednocześnie największą ugodą, jaką kiedykolwiek zawarto z producentem leków.

W omawianym przypadku Vioxx wycofano z półek po przeprowadzeniu wewnętrznych badań, dowodzących, iż powoduje on poważne niedomagania serca u stosujących go pacjentów. Sprawa przykuła uwagę również dlatego, iż dobrze obrazuje przemysł farmaceutyczny w Stanach Zjednoczonych, gdzie setki milionów dolarów są wydawane na promowanie szlagierowych farmaceutyków danej firmy, generując dla niej olbrzymie zyski.

Artykuł w „New York Times” sugerował, że środki przeznaczone dla lekarzy przepisujących Vioxx były w praktyce łapówkami, a w materiałach firmy istniał dokument zatytułowany „Oczekiwany wynik/zwrot inwestycji”, co jednoznacznie odnosiło się do marketingu związanego z Vioxx.

W dokumentach Merck znaleziono też notatkę wspominającą o doktorze Maxie Hamburgerze z Melvill w stanie Nowy Jork, ubiegającego się o finansowanie wypoczynku dla grupy lekarzy, którym przewodził. Podczas tego zjazdu mieli się oni zastanowić nad stworzeniem wytycznych przy wypisywaniu recept na konkretne leki. Ustalono, że firmy, które przyczynią się do finansowania grupy otrzymają preferencyjny status, podczas, gdy te, które tego nie zrobią, będą mieć utrudnione kontakty. Cena minimalna za podwyższony status wynosiła, według notatki Merck, 25 tysięcy dolarów.
Źródła: wsws.org; nytimes.co; mediweb.pl

Szefowa MSZ Niemiec Baerbock : Zaufajcie nam, zmieniliśmy kurs o 180 stopni. [ile jeszcze razy??]

https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8561521,niemcy-dostawy-broni-wojna-ukraina-rosja.html

„Będziemy wspierać Ukrainę i bronić każdego cala terytorium NATO – zaufajcie nam. Niemcy były trochę spóźnione, ale zmieniły kurs o 180 stopni, jeśli chodzi o wspieranie Ukrainy i postawę wobec Rosji” – powiedziała we wtorek szefowa MSZ Annalena Baerbock.

————–

Szefowa MSZ Niemiec Annalena Baerbock zapytana została podczas Warsaw Security Forum o postawę jej kraju wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Baerbock podkreśliła, że Niemcy w ostatnim czasie zmieniły swoją postawę względem Rosji, zarówno na poziomie władz państwowych, jak i społeczeństwa. Byliśmy trochę spóźnieni na początku wojny, ale zmieniliśmy kurs o 180 stopni, jeśli chodzi o wsparcie Ukrainy – zapewniła.

Podkreśliła, że Niemcy przekazały Ukrainie już dużo sprzętu, w tym samobieżne działa przeciwlotnicze Gepard, wyrzutnie rakiet Mars II (MLRS), samobieżne działa Panzerhaubitze 2000 i inne systemy, które pomogły Ukraińcom w obronie kraju i kontrofensywie oraz wyzwalaniu okupowanych terytoriów.

Rola Niemiec w naprawach sprzętu

Baerbock zapewniła, że Niemcy nieustannie rozważają, co jeszcze zrobić, przeglądając swoje magazyny sprzętu. Podkreśliła także rolę Niemiec w naprawach sprzętu używanego przez siły ukraińskie i zaznaczyła, że te działania, prowadzone wspólnie przez kraje UE, mogłyby przyczynić się do budowy wspólnego systemu obrony Wspólnoty.

Podkreśliła także znaczenie współpracy z partnerami w ramach NATO, w tym mechanizm uzupełniania sprzętu państw, które swój przekazały Ukrainie. Zaufajcie nam; będziemy bronić każdego cala terytorium NATO i wspierać Ukrainę – zaapelowała Baerbock. Zwróciła również uwagę, że obecnie powiązania między NATO i Unią Europejską silniejsze niż kiedykolwiek.

Duch Makarenki unosi się nad polską szkołą

Izabela Brodacka

Trafiła mi w ręce prezentacja sporządzona przez pana mecenasa Mariusza Godlewskiego, którą rozesłano do licznych ( a może i do wszystkich) szkół. Prezentacja pokazuje krok po kroku jak mają zachowywać się i postępować nauczyciele i wychowawcy gorąco przejęci tak zwanym „dobrem dziecka”. Otóż mają przede wszystkim donosić. Donosić o wszelkich dostrzeżonych ich zdaniem nieprawidłowościach. Poza tym nauczyciele i wychowawcy mają wdrażać procedury, pilnować ich wdrażania, a nawet monitorować pracę sądów. Szczegółowa instrukcja pisania donosów zaleca używanie prostych sformułowań i unikanie zwrotów typu, możliwe, prawdopodobne. Jak widać chodzi o to żeby organy decydujące o losach dziecka nie wahały się przed zastosowaniem najbardziej drastycznych środków. Takich jak odebranie dziecka  jego prawdziwej rodzinie i oddanie do domu dziecka albo do rodziny zastępczej. 

Problem jest w tym, że poglądy na dobro dziecka różnią się i to zasadniczo w relacji do środowiska, kultury, oraz nawyków cywilizacyjnych. Zwolennik wczesnego wciągania dzieci w kwestie seksualne będzie uważał że są one poszkodowane nie mając dostępu do odpowiedniej edukacji, na przykład do lekcji masturbacji. W Niemczech protest rodziców przeciwko podobnym praktykom może skutkować odebraniem im dziecka przez Jugendamt.  Stosunek do zwierząt, książek, muzyki, sportu też jest pochodną środowiska. Znany mi jest przypadek gdy kurator wizytująca mieszkanie matki objętej nadzorem zgłosiła, że w mieszkaniu jest zbyt wiele książek, a w książkach są roztocza wywołujące groźne uczulenia i żądała usunięcia tych książek. Dla rodziców rejs morski może być właściwą formą spędzania przez dziecko czasu podczas gdy kurator może taki rejs traktować jako zagrożenie życia i zdrowia. To samo dotyczy wspinaczki, narciarstwa, konnej jazdy czy spadochroniarstwa. Warunki pobytów wakacyjnych też bywają przedmiotem sporu. Niektórzy rodzice życzą sobie żeby dziecko spędzało wakacje w pensjonacie z osobną łazienką w każdym pokoju i jeżeli ich tylko na to stać to ich sprawa. Muszą się jednak liczyć z faktem, że wychowują lalusia i mięczaka. Inni rodzice wybierają dla dziecka obóz sportowy albo wręcz obóz przetrwania. Jeżeli dziecku to odpowiada wszystko jest w porządku. To nie jest tak, że każde dziecko powinno mieć osobny pokój  z własną łazienką w domu i na wakacjach, że powinno mieć prywatny komputer i telefon najnowszej generacji, firmowe ubrania i kosztowne zajęcia dodatkowe. Basen, konną jazdę, lekcje baletu i angielskiego. Jeżeli nawet uznamy to za pożądane takie warunki powinni zapewnić dziecku rodzice, a nie społeczeństwo. 

Otóż twierdzę, że do niezbywalnych praw każdego człowieka należy prawo do życia w biedzie. Dotyczy to również, a właściwie przede wszystkim dzieci, które są najbardziej zagrożone inicjatywami lewactwa. Lewactwo widząc nieskuteczność troski o sztandarowy proletariat oraz  utopijność postulatu bezwzględnej równości ( jak się okazało wszyscy mogą mieć co najwyżej jednakowo źle ) znalazło sobie w dzieciach proletariat zastępczy. To dzieci teraz mają mieć wszystkiego po równo. Dla kamuflażu  nazywa się to równym startem. 

Postulat powszechnej równości zaowocował stalinizmem czyli wymordowaniem milionów ludzi, głodem na Ukrainie, wywózkami i łagrami. Postulat równego startu owocuje obecnie odbieraniem dzieci rodzinie i przekazywaniem ich do tak zwanej pieczy zastępczej. Łatwo domyślić się , że „bidul” to największe nieszczęście dla dziecka. W bidulu panuje fala, wzajemne prześladowanie się przez dzieci, któremu nie są w stanie zapobiec wychowawcy nawet gdyby chcieli. Najczęściej jednak nie chcą. Wypalenie zawodowe jest w tym fachu nieuchronne. Mając do czynienia z dzieckiem trudnym, nieznośnym, agresywnym niezależnie od tego co je ukształtowało i jakie przeżycia były jego udziałem, wychowawca z konieczności sam staje się agresywny. Oczywiście, że w rodzinach zdarzają się przestępstwa przeciwko dziecku. Jak w każdej populacji zwykłych ludzi. Takie przestępstwa powinny być tępione z całą bezwzględnością, a ich ofiary chronione. Zdarza się przecież, że dzieci same proszą o umieszczenie ich w domu dziecka gdy w domu jest, pijaństwo i przemoc. Albo tylko zwykła bieda i głód. Na pewno nie ma jednak sensu odbieranie dziecka rodzinie tylko dlatego, że w domu jest bałagan, fruwają muszki owocówki, albo gusta i priorytety życiowe kuratora różnią się od stylu życia rodziców. A tak zdarza się bardzo często, jeżeli nie najczęściej. 

Jest jeszcze jeden ważny aspekt  proponowanego przez mecenasa Godlewskiego systemu nauczycielskiego donosicielstwa. Uczeń czuje się inwigilowany i  zagrożony dociekliwością pedagogów. Ma świadomość, że siniaki będące wynikiem koleżeńskiej bójki  w szkole czy na podwórku mogą uruchomić zagrażającą bezpieczeństwu jego rodziny procedurę. Uczniowie tracą zaufanie do nauczycieli i pedagogów i pod żadnym pozorem, nawet w poważnej sprawie nie zwrócą się do nich  o pomoc. Uważają ich za zwykłych kapusiów opresyjnego systemu.

Co gorsza w niektórych szkołach wprowadza się samocenę uczniów i ich ocenianie przez kolegów zapewne w nieświadomości tego jakie tradycje mają takie pomysły. Takie właśnie były koncepcje wychowawcze niejakiego Makarenki. Była to cześć systemu powszechnej sowieckiej inwigilacji. Samocena to sowiecka samokrytyka będąca przekleństwem pracowników fabryk i urzędów. Związana z „rozrabianiem” czyli wykańczaniem wskazanych przez partię osób. Po upokarzającej samokrytyce składnej przed kolegami, dotykał te osoby w zakładzie pracy powszechny ostracyzm. Nikt z nimi nie rozmawiał, koledzy uciekali przed nimi na korytarzu. Tak jakby ich naznaczenie było zaraźliwe. I w pewnym sensie tak było.

Niezależnie od kompromitujących tradycji systemu samooceny uczniów i ich oceniania przez kolegów jest on z zasady nieprawidłowy. Od oceniania postępów uczniów i ich zachowania jest nauczyciel. Nie wolno stawiać ucznia w sytuacji konfliktu lojalności.  

Niestety Makarenko jest jak widać wiecznie żywy.

Ustawka PiS?„Ochrona ludności” prowadzi do totalnej dyktatury. Trader21

Ustawka PiS? Wprowadza WIELKI RESET?

Ochrona ludności” prowadzi do totalnej dyktatury”. Trader21

https://nczas.com/2022/10/04/ta-ustawa-pis-u-wprowadza-wielki-reset-

– Jeśli masz nazwę „ochrona ludności”, to tak naprawdę jest stryczek dla tej ludności. Im piękniejsza nazwa, tym gorszy efekt jak np. Demokratyczna Republika Konga – stwierdził autor bloga Independent Trader w rozmowie z redaktorem portalu Biznes Misja – Cezarym Głuchem.

Głuch pytając blogera u stawę „O ochronie ludności”, którą chce wprowadzić pisowski rząd w Warszawie, zapytał, czy to jest ten „wielki reset”. – Czy to się zbliża? – zapytał dziennikarz.

Trader21 twierdzi, że ta ustawa, „podobnie jak #WielkiWał”, została „napisana przez kogoś z góry, a osoba, którą się podaje, to jest tak zwany frontman”.

– To jest ustawa która zmierza ewidentnie do totalnej dyktatury. Jeśli ktoś uważa, że my dalej żyjemy w demokracji, no to niech sobie dalej żyje w swojej bańce – uważa ekspert.

Publicysta twierdzi jednak, że ustawa w tym kształcie „na pewno nie przejdzie”. – To jest sondowanie znowu tego, jak daleko mogą się posunąć – stwierdza Trader21.

Bloger sądzi jednak, że ustawa w okrojonej formie zostanie przepchnięta. – Żeby on w ogóle nie przeszła, to ludzie musieliby zacząć się buntować i wychodzić na ulice. A żeby to robili, to musimy ich uświadomić, jakie są zagrożenia – mówi publicysta.

A jakie są? Jeśli ustawa zostanie uchwalona, to Rada Ministrów, ale też premier czy wojewoda, będą mogli ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej bez wypłaty odszkodowań.

Nawet w ocenie skutków regulacji stwierdzono, że ustawa będzie miała znaczący wpływ na przedsiębiorców. Mimo to nie skierowano jej do konsultacji społecznych z środowiskiem przedsiębiorców.

Uchwalenie projektu oznaczałoby brak rekompensat za straty firmy spowodowane decyzjami rządu. Jest to o tyle ciekawe, że w czasie pandemii PiSowski rząd nie ogłaszał stanu klęski żywiołowej, tylko ogłoszono stan epidemii właśnie po to, by nie płacić odszkodowań. Po wejściu w życie antywolnościowej ustawy, władza nie musiałaby się już tym przejmować.

Jeśli projekt przejdzie, a rząd ogłosi stan klęski żywiołowej, to państwo będzie mogło zawiesić lub zakazać prowadzenia przedsiębiorcy określonej działalności, nakazać prowadzenie innej, a także oddelegować pracowników do różnych prac i wprowadzić zakaz podwyższania cen lub ustalić stałe ceny.

Warto tu zaznaczyć, że przez stan „klęski żywiołowej” aparat władzy w Warszawie nie musi rozumieć jedynie pandemii lub katastrof. Powodem do wprowadzenia tego stanu mogą być na przykład niedobory energii lub gazu.

Ograniczenie w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela bez wypłat odszkodowań można uznać za krok niebezpiecznie zbliżający Polskę do dyktatury i oddalający nas od podstawowych standardów państwa prawa. Odszkodowania także często powstrzymywały rządzących przed wprowadzaniem bezmyślnych ograniczeń.

=======

[VIDEO] – w oryg. MD

„O zgrozo”, czy Niemcy wkrótce [tej zimy] zderzą się z murem?

ZWODNICZY, ZWIEDZIONY  1 października 2022

Komentarze Eleison

biskup williamson

Komentarze Eleison Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona


Komentarz Eleison nr DCCXCIV (794)

1 października 2022

ZWODNICZY, ZWIEDZIONY  –  I

Słynne starożytne łacińskie powiedzenie mówi, iż: „Kogo bogowie chcą zniszczyć, najpierw czynią szalonym”. Obserwując obecną moralną dekadencję i samobójczą głupotę Europy, możemy stwierdzić, że stała się ona szalona. Należy się obawiać, że pozwala się ona zwodzić w sposób, za który może winić tylko siebie, a następnie pomaga w zwodzeniu całego świata.

Tak argumentuje niejaki Patrick Foy w liście do przyjaciół i rozmówców z końca sierpnia.  Trzeba zauważyć, że co typowe dla współczesnego człowieka nie odwołuje się on do bogów ani do jedynego prawdziwego Boga, ale nic w jego jasnej analizie obecnego stanu Niemiec, gdzie mieszka, na poziomie naturalnym nie stoi w sprzeczności z analizą w pełni nadprzyrodzoną, a wręcz przeciwnie.

O zgrozo, czy Niemcy wkrótce zderzą się z murem? Z tego co czytam, poza zakresem oddziaływania amerykańskich mediów głównego nurtu, odpowiedź na to pytanie wydaje się brzmieć: „Tak, jeśli nic się nie zmieni, tej zimy nastąpi uderzenie w mur”. Z pewnością taka możliwość istnieje. Wszystko sprowadza się do zainicjowanej przez Waszyngton wojny na Ukrainie i faktu, że Niemcy, jak i reszta Europy, były na tyle głupie, by połknąć fałszywą narrację Waszyngtonu i podążać za jego autodestrukcyjnym przywództwem

Droga do wynegocjowania porozumienia z Ukrainą, przed rosyjską interwencją 24 lutego, została wysadzona w powietrze, gdy UE i NATO, a w zasadzie Niemcy i Francja, odstąpiły od porozumienia Mińsk II w 1999 roku.  Porozumienie to, podpisane przez Ukrainę, z Francją i Niemcami jako gwarantami, zapewniało pewną autonomię w ramach Ukrainy dla części rosyjskojęzycznej wschodniej Ukrainy. Jeśli spojrzeć na obecną mapę pola walki, to właśnie ten ograniczony rejon jest obecnie okupowany przez Rosję. To właśnie ten obszar chciał się oderwać od Ukrainy i przyłączyć do Federacji Rosyjskiej. Tamtejsza ludność rosyjska prosiła Putina o pomoc od czasu, gdy CIA i neokonserwatywny bojowy topór Victoria Nuland zorganizowały w 2014 roku pucz w Kijowie, który obalił wybrany rząd.

Nie ma potrzeby zagłębiać się w przykre szczegóły. Chodzi o to, że Waszyngton zadzwonił do Berlina i Paryża, i kazał odwołać Mińsk II !  Negocjacje z Moskwą zostały zduszone. Mińsk II został odrzucony. Doprowadziło to bezpośrednio i logicznie do wojny, którą teraz mamy, a także do późniejszych olbrzymich sankcji wobec Rosji, podyktowanych ponownie przez Waszyngton. Wydaje mi się, że była to część planu. Ten klaun z Londynu, Boris Johnson, zachęcał Berlin i Paryż do ich szaleństwa. Teraz gospodarka Europy załamuje się z powodu braku energii, którą Rosja nieustannie dostarczała. Rosja nie była (i nie jest) wrogiem Europy. Była partnerem. Ale gdy tylko Niemcy i Francja wyrzuciły Mińsk II za burtę i pozwoliły Waszyngtonowi dyktować porządek działań, Europa była skazana na zagładę. Najwyraźniej europejscy przywódcy nie potrafią zadbać o swoje własne interesy. O wiele łatwiej jest przyjmować rozkazy od Waszyngtonu.

David Stockman, ekonomiczny guru prezydenta Reagana w latach osiemdziesiątych XX wieku, najlepiej podsumował nadchodzące ekonomiczne konsekwencje w swoim wpisie z 23 sierpnia „Nadchodzi zima „.  Napisał, że samozawiniona przez Europę utrata rosyjskich dostaw energii, podyktowana przez Waszyngton, będzie oznaczać „dosłownie miliony ciemnych i marznących domów w Europie, a ceny energii wystrzelą na księżyc.”

Może nie będzie aż tak źle, ocenia Foy, ale to wszystko było niepotrzebne, zarówno wojna na Ukrainie, jak i sankcje wobec Rosji, które w rzeczywistości wróciły jak bumerang i przyniosły negatywne skutki dla całego świata. Być może, konkluduje Foy, Berlin, Paryż i Londyn stały się małymi pieskami, które nie potrafią myśleć samodzielnie, ale główną winę ponoszą mistrzowie kierujący wszystkim z ukrycia w Waszyngtonie, którzy wtrącają się w sprawy europejskie także od zakończenia zimnej wojny w 1989 roku.

Kyrie eleison.