Dopóki większość ziemi jest w polskich rękach, dopóty skutecznie możemy się opierać obcym wpływom.

Te ręce poważnie pracują

Dopóki większość ziemi jest w polskich rękach, dopóty skutecznie możemy się opierać obcym wpływom.

Witold Gadowski 2023-04-25 Te-rece-powaznie-pracuja

Jedyną warstwą społeczną, której kolejne zdarzenia naszej historii nie wyniszczyły tak jak intelektualnych elit, arystokracji i mieszczaństwa, są polscy chłopi – uparci, pracowici, twardzi, solidni i kierujący się zdrowym instynktem, aby nigdy nie popuścić niczego ze swojej ojcowizny. Dziś chłopi, którzy przetrwali przy produkcji rolnej, to przedsiębiorcy, którzy planują, działają i osiągają swoje ekonomiczne cele. Ich los jest niestabilny, uzależniony od pogody, a także od tego, co się dzieje na naszych granicach. Rolnictwo jest jedyną gałęzią naszej gospodarki, która nie została zdewastowana przez ideologiczne i kryminalne (łapówkarstwo polityków) wybryki. Nie rozwaliła rolnictwa reforma Balcerowicza. Rolnicy przetrwali Hilarego Minca i jego zbrodnicze metody, przetrwali komunistyczne kontyngenty i limity, ba – przetrwali kolejne „zarazy” i pomysły Unii Europejskiej.

Polskie rolnictwo pozostało chyba jedyną gałęzią naszej gospodarki, która się broni i w większości ciągle pozostaje w polskich rękach. Rolników nie pokonało złodziejskie sprzedanie przez polityków polskiego handlu zagranicznym korporacjom, gdy okazało się, że kupujemy np. niemieckie ziemniaki zamiast tych lepszych, pochodzących od polskich rolników. Wsi nie zniszczyły nawet pandemia, inflacja, drożejące kredyty ani lawinowo rosnące ceny nawozów. Ale gdy nasza granica stanęła otworem dla wątpliwej jakości płodów rolnych i zbóż z Ukrainy, sytuacja stała się naprawdę groźna. Niech nikt mi przy tym nie wmawia, że się tak stało przypadkiem.

Proszę także propagandowo nie kłamać, że w tej całej aferze przynajmniej ukraińscy rolnicy odnoszą jakieś korzyści. Tak nie jest. Większość zalewającego nasz rynek ukraińskiego zboża należy do ukraińsko -rosyjskich [sami Żydzi: Kołomojski, Dmytro Firtasz, sekta Chabad Lubawicz.. . MD] oligarchów, którzy od dawna okradają swój naród [??md] , a cała ta sytuacja służy jedynie do pomnożenia ich miliardowych zysków.

———–

[dalej za srebrniki, nie czytam.md]

Fit for 55. Unijny hazard pod sztandarem ratowania klimatu. Koszt każdego roku do 600 mld euro.

Fit for 55. Unijny hazard pod sztandarem ratowania klimatu.

[Sądzę, że raczej należy to nazwać największą ZBRODNIĄ M. Dakowski]

Andrzej Krajewski dziennik-fit-for-55-transformacja

Zapowiada się, że weźmiemy udział w największej centralnie sterowanej transformacji ekonomicznej w dziejach Europy Zachodniej, której skutki mogą zadziwić wszystkich, na czele z autorami tego pomysłu.

Właściwie to klamka już zapadła. Dokładnie we wtorek, gdy Rada Unii Europejskiej przyjęła akty prawne, będące rdzeniem pakietu Fit for 55. Nasze życie zacznie się więc znowu radykalnie zmieniać, tak jakby ostatnia częstotliwość jego stawania na głowie okazywała się zbyt rzadka.

Wielkie kosztowne transformacje

Jaki kierunek zmian w codzienności się zapowiada, zwłaszcza dla Polaków, pisałem dwa lata temu CZYTAJ WIĘCEJ TUTAJ>>>. Wielkie transformacje mają bowiem to do siebie, że są bardzo kosztowne. Ktoś zaś musi wziąć na swe barki tego cenę. Nawet jeśli rządy robią je na kredyt lub finansują z „dodruku” pieniądza, koszt w postaci odsetek długu oraz inflacji nieuchronnie wraca. To tylko kwestia czasu. Wówczas płaci go społeczeństwo. Acz zwykle najmniej ci posiadający władzę lub wielkie fortuny.

Uprzytomnienie sobie, iż grozi nam ubożenie i to bardzo odczuwalne, powoli przebija się do powszechnej świadomości. Nawet polskie elity zaczynają rozumieć, iż nie są to irracjonalne lęki. Jak ładnie ujął to ekonomista z Instytutu Badań Strukturalnych Jakub Sokołowski w rozmowie z Marcelim Sommerem (opublikowanej na łamach „Dziennika. Gazety Prawnej” – CZYTAJ WIĘCEJ TUTAJ>>>) należy: „zobaczyć w obawach społecznych racjonalne jądro, które związane jest z bardzo podstawowymi potrzebami. Nasz badania nie pozostawiają wątpliwości, że opór przed zmianą nie wynika z braku świadomości czy jakiejś złej woli, tylko z braku dostępnych środków”. Wnioski ze wspominanych badań mówiły, iż Polacy generalnie nie maja nic przeciwko polityce klimatycznej i dążeniu do redukcji emisji CO2 pod warunkiem, że wyrzeczenia z tym związane nie okażą się zbyt wielkie. Jeśli gwałtownie wzrosną, wyrażana przez nich akceptacja dla transformacji szybko się skończy. Trudno przypuszczać, aby w pozostałych państwach Unii Europejskiej mogło to wyglądać inaczej.

Jak Fit for 55 ułoży nową codzienność?

Stąd też w nabierającej rozpędu debacie publicznej (ciekawa sprawa z punktu widzenia demokratycznej legitymizacji, że polski rząd najpierw zaakceptował coś, co radykalnie wypłynie na życie każdego obywatela, po czym dopiero zaczyna się o tym debatować) cała uwaga koncentruje się na pewnych wycinkach. Odnoszą się one do tego – jak Fit for 55 ułoży nową codzienność zwykłym ludziom oraz na ile przyczyni się do zahamowania globalnego ocieplenia.

Ta koncentracja na kwestii ideowej (walka z globalnym ociepleniem), a także społecznej (jak zapobiec, by obywatelom nie zaczęła chodzić po głowie rewolucja) sprawia, że w cieniu pozostaje całokształt wchodzącego w życie projektu Fit for 55.

Fit for 55 – przepisy, nakazy, zakazy

W swym sednie zakłada on bowiem radykalną przebudowę gospodarek krajów Unii Europejskiej. Przy czym jej motorem nie jest kolejna rewolucja technologiczna, czy korzyści finansowe oferowane przez otwieranie się rynki na nowe produkty lub usługi. Takie zmiany napędzały rozwój Starego Kontynentu w ciągu dwóch ostatnich stuleci. Tym razem transformacja nie będzie oddolna, lecz odgórna. Jej głównym motorem staną się: przepisy, zakazy, nakazy, strumienie dotacji, preferencje podatkowe oraz ideowy bat, mówiące, że kto wyraża sprzeciw, ten staje się współodpowiedzialny za katastrofę klimatyczną.

Ogólne wyobrażenie nadchodzących zmian dają ratyfikowane przez Parlament Europejski i zaakceptowane na forum Rada Unii Europejskiej, prawne akty. Choć bardzo szczegółowe, to wyłaniający się z nich obraz nie jest taki znów skomplikowany. Otóż sektory kluczowe dla gospodarek krajów Unii zostaną obłożone takimi kosztami związanymi z emisją dwutlenku węgla, że wymusi to olbrzymi program inwestycyjny. W jego efekcie unijne gospodarki mają w dekadę zostać przebudowane wręcz nie do poznania. Ten proces będzie dotyczył na początek: energetyki, budownictwa, transportu i przemysłu.

Fit for 55 jak kolejny rozbiór Polski? Suski o „powrocie do zbierania szparagów”

Fit for 55 – cztery kategorie

Pod tymi czterema kategoriami kryje się np. 221 elektrowni węglowych do zastąpienia innymi źródłami prądu. Albo ponad 253 miliony samochodów osobowych z silnikiem spalinowym do stopniowego wycofania z eksploatacji. Czy też ok. 500 hut stali do gruntownej przebudowy technologicznej lub zamknięcia i wyprowadzenia produkcji wraz z emisją CO2 poza granice UE. W międzyczasie trzeba będzie jeszcze uczynić energooszczędnymi jakieś 180 mln budynków mieszkalnych, wybudować wytwórnie wodoru i rurociągi dość szczelne, by go transportować, itd., itp. Tę wyliczankę da się prowadzić i prowadzić, bo branż których dotkną zmiany generowane przez Fit For 55, jest po prostu mnóstwo. W zasadzie krócej byłoby wypisać te, gdzie nic się nie zmieni. Ponieważ z tej listy w końcu znikną wszystkie pozycje i pozostaną jedynie wspomnienia dawnego świata.

Koszty i skutki

W tym miejscu dochodzimy do niepokojącej konstatacji – tak gigantyczne przedsięwzięcie musi nieść koszty i skutki analogiczne do jego rozmiarów. Jeśli idzie o to pierwsze, to wedle szacunków Komisji Europejskiej jedynie inwestycje w rozbudowę sieci przesyłowej prądu i infrastruktury energetycznej w krajach UE pochłonie do końca dekady ok 584 mld euro. Natomiast co do określenia całości wydatków wymuszanych przez pakiet Fit For 55, to szacowne kwoty są tak rozstrzelone, że w zasadzie nie ma sensu zaśmiecać sobie nimi głowy. Ot w zależności od źródła mówi się, iż konieczne inwestycje pochłaniać będą każdego roku od 350 do nawet 600 mld euro.

Przebudowa starej Europy zapowiada się więc imponująco.

Co ciekawe, w swych dziejach kraje Europy Zachodniej raczej takowej przemiany nie doświadczały. Jak już, to transformowanie wszystkiego dotknęło jedynie narody Europy Środkowej, podporządkowane Związkowi Radzieckiemu zaraz po 1945 r.

Trzy ambitne programy inwestycyjne

Acz równie ambitne programy inwestycyjne z jednoczesną przebudową całego społeczeństwa w XX stuleciu wydarzyły się jedynie trzy. Była to: wielki kampania uprzemysławiania Związku Radzieckiego w latach 30., New Deal w USA w tym samym okresie czasu oraz „wielki skok” w Chińskiej Republice Ludowej na przełomie lat 50 i 60.

W przypadku mocarstw komunistycznych, rządzonych przez Józef Stalina oraz Mao Zedonga, chodziło o dogonienie uprzemysłowionego Zachodu. Tak, aby móc mu następnie rzucić wyzwanie na niwie ekonomicznej oraz militarnej. Natomiast Stany Zjednoczone pod rządami Franklina D. Roosevelta w czasie Wielkiego Kryzysu ogarnęła panika, że wypracowany wcześniej dobrobyt został utracony bezpowrotnie, a zapaść ekonomiczna nigdy się nie skończy. Nowy prezydent odwołując się do teorii Johna M. Keynesa, zaoferował wówczas obywatelom całościową receptę na ich kryzysowe bolączki i lęki.

Cecha wspólna trzech wielkich transformacji

Cechą wspólna trzech wielkich transformacji była kluczowa rola państwa jako: planisty, inwestora, nadzorcy wymuszającego kierunek zmian oraz policjanta pilnującego, by nie następowało odchodzenie od raz obranego kursu. Jednakże w przypadku ZSRR i ChRL przy okazji owej zmiany trup słał się gęsto, bo w państwach totalitarnych pojedynczy ludzie nie mieli żadnego znaczenia. To pozwalało obciążyć ich kosztami bez ograniczeń, czyli zmusić do niewolniczej pracy oraz nie przejmować się zanadto, kiedy masowo umierali z głodu.

New Deal

Z naszego punktu widzenia dużo bliższy obecnej transformacji jest przypadek New Deal, ponieważ w bardzo demokratycznym kraju prezydent Roosevelt musiał liczyć się ze zdaniem wyborców. Zadbał więc, żeby ceną transformacji jak najmocniej obciążyć najbogatszych. Na początku swych rządów najwyższą stawkę podatku dochodowego wywindował do 79 proc. dla zarobków powyżej 100 tys. dolarów rocznie. Po czym podbił ją do niewyobrażalnych dziś 90 proc.

Co ciekawe największym zagrożeniem przy realizacja New Deal okazały się wcale nie koszty, lecz popadanie zarządzającej całym procesem machiny biurokratycznej w szaleństwo coraz większych absurdów. Generowały je koleje akty prawne, regulujące różne działy gospodarki. Tylko jeden „National Industrial Recovery Act” („Ustawa o uzdrowieniu krajowego przemysłu”) z czerwca 1933 r. przyniósł powstanie rządowej agencji National Recovery Administration (NRA), która pod zarządem gen. Hugh Johnsona ostro zabrała się za reformowanie przemysłu. W zaledwie pół roku generał przygotował 500 kodeksów regulacyjnych. „Istniały kodeksy regulujące produkcję środków wzmacniających włosy, smyczy dla psów, a nawet komedii muzycznych. Krawiec z New Jersey, Jack Magid, został aresztowany i osadzony w więzieniu za «zbrodnię» polegającą na uprasowania garnituru za 35, nie zaś za 40 centów, jak przewidywał «kodeks krawiectwa» NRA” – opisuje Lawrence W. Reed w monografii „Wielkie mity Wielkiego Kryzysu”.

Dzięki New Deal USA zmodernizowały całą swoją infrastrukturę, zyskały mnóstwo nowych: dróg, mostów, elektrowni, jednocześnie ograniczając bezrobocie. Mimo to zastygły w marazmie aż do wybuchu II wojny światowej. W jej trakcie stopniowo anulowano reformy, gdy zaś Roosevelt zmarł, zupełnie porzucono drogę, jaką wytyczył dla Ameryki.

Żadna z trzech wspomnianych transformacji pomimo olbrzymich środków, które w nie włożono (nie wspominając o ofierze z ludzi w ZSRR i ChRL) nie przyniosły osiągnięcia oczekiwanych celów. Nawet w na wskroś totalitarnym Związku Radzieckim aparat państwa nie posiadał dość władzy, by nagiąć codzienne realia do gospodarczych planów. Choć sowiecki obywatel mógł za byle co stracić życie i tak: kradł, oszukiwał, lekceważył powierzane mu zadania. Czyli zamiast poświęcać się dla idei, kombinował jak przetrwać i coś jeszcze przy okazji zyskać. Wspominanie o ludzkich ponadczasowych przywarach wcale nie jest tu przypadkowe. Gdy obywatel popada w ubóstwo, robi się mniej ideowy i trudniej sterowalny.

Połączmy to sobie z biurokratycznymi narzędziami, które będą głównym gwarantem egzekwowania Fit for 55. Dorzućmy też skalę inwestycji i wprowadzanych zmian. W tym momencie robi się już nieciekawie, bo ryzyko, iż pójdzie coś nie tak, rośnie.

Bilion euro? Transformacja może kosztować o wiele więcej

No to dodajmy jeszcze, że jak na razie na transformację zaplanowano wygospodarowanie ok. 30 proc. wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027 (ok. 300 mld euro), większość środków z Europejskiego Funduszu Odbudowy (jakieś 600 mld euro), wpływy z emisji zielonych obligacji UE (ok 225 mld euro) oraz dochody, jakie po 2026 r ma przynosić zreformowany system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS). Będzie tego ponad bilion euro. [tj. tysiąc miliardów. md]

Piękna kwota. Ale mały drobiazg. Cała transformacja może kosztować pięć razy więcej albo i dziesięć razy. Tego dokładnie nie wyliczy nikt. Czyli główne jej koszty mogą być zmuszone wziąć na siebie budżety państw członkowskich. Robiąc to w momencie, gdy większość krajów Unii jest i tak zadłużonych jak nigdy w historii.

Niestety rozwiązania wymuszane prze Fit for 55 funkcjonują jedynie wówczas, gdy zasila się je stałym strumieniem pieniądza, bo same obostrzenia prawne nie wystarczają. Inaczej zaczynają natychmiast obumierać, zupełnie jak programy rozwoju fotowoltaiki bez rządowych dotacji.

Stary Kontynent w tragicznym rozkroku

Jeśli więc ów strumień funduszy w środku transformacji zacznie wysychać, wówczas Stary Kontynent znajdzie się w tragicznym rozkroku, bo cofać się już nie będzie dokąd, a pójście naprzód również stanie się niemożliwe.

Ale, ale… nie zapominajmy o jeszcze innym czynniku ryzyka, czyli „czarnych łabędziach”, takich jak np: epidemie, krachy bankowe, załamania ekonomiczne oraz wojny (kto w 2018 r. przewidział pandemię, a zaraz po niej najazd Rosji na Ukrainę, niech teraz podniesie rękę).

Jeśli człowiek sobie to wszystko uświadamia, wówczas traci pewność, czy ma do czynienia z racjonalnym planem wielkiej modernizacji Unii, czy też raczej z największą grą hazardową w dziejach.

[Sądzę, że raczej należy to nazwać największą ZBRODNIĄ M. Dakowski]

Judicial Watch: Dokumentacja pokazuje finansowanie badań EcoHealth/Wuhan Institute w celu stworzenia „mutantów” koronawirusów. [Od 5 czerwca 2013 r.]

Judicial Watch: Dokumentacja pokazuje finansowanie badań EcoHealth/Wuhan Institute w celu stworzenia „mutantów” koronawirusów. [Od 5 czerwca 2013 r.]

Judicial Watch – jest konserwatywną, neutralną fundacją o charakterze edukacyjnym, promującą przejrzystość, odpowiedzialność oraz uczciwość w rządzie, wśród polityków oraz w sądownictwie. Motto organizacji brzmi: „ponieważ nikt nie znajduje się ponad prawem”.

judicialwatch.org/coronavirus-mutants

(Waszyngton, DC) – Judicial Watch ogłosił dzisiaj, że otrzymał 552 strony dokumentów z Departamentu Zdrowia i Usług Społecznych USA (HHS), które zawierają wstępny wniosek o dotację i roczne sprawozdania dla Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) od EcoHealth Alliance, opisujące cel jej pracy z Instytutem Wirusologii w Wuhan w Chinach, aby stworzyć zmutowane wirusy „w celu lepszego przewidywania zdolności naszych CoV [koronawirusów] do infekowania ludzi”.

Eco Health planowało sekwencjonować białko spike z koronawirusów uzyskanych od nietoperzy w celu „stworzenia mutantów, aby zidentyfikować, jak znacząco każdy z nich musiałby ewoluować, aby wykorzystać ACE2”, co wyjaśniono jako „receptor do uzyskania wejścia do ludzkich komórek.”

Judicial Watch uzyskał zapisy poprzez wniosek Freedom of Information Act (FOIA), który złożył w grudniu 2021 roku o:

Wszystkie raporty złożone przez EcoHealth Alliance do NIH lub jego pod- agencji, związane z grantem NIH nr 1R01A|110964 zatytułowanym „Understanding the Risk of Bat Coronavirus Emergence” w okresie obowiązywania grantu.

W początkowym „Wniosku o pomoc federalną” złożonym 5 czerwca 2013 r. przez EcoHealth Alliance, sekcja jest zatytułowana „Specific Aims”, w której odnotowano zamiar stworzenia zmutowanych wirusów nietoperzy i „przewidzenia zdolności naszych CoVs [koronawirusów] do infekowania ludzi:”

Aby zrozumieć ryzyko pojawienia się zoonotycznych CoV [koronawirusów], proponujemy zbadać

1) dynamikę transmisji nietoperzy-CoV na styku człowiek-dzikie zwierzęta; oraz

2) jak na ten proces wpływa potencjał ewolucyjny CoV i jak może on wymusić ewolucję CoV.

Ocenimy charakter i częstotliwość kontaktów między zwierzętami i ludźmi w dwóch krytycznych punktach styku człowiek-zwierzę: na rynkach żywych zwierząt w Chinach i wśród ludzi, którzy są wysoce narażeni na kontakt z nietoperzami na obszarach wiejskich Chin.

================

[Tu – tylko sygnał. Resztę mogą zainteresowani przeczytać w oryginale. Ewentualnie podać sprawę „do prokuratury”. M. Dakowski]

Ukraina pokazała Polsce kły. UE: …Wycofane zostaną wprowadzone przez te państwa rozporządzenia o zakazie importu ukraińskich produktów…

Ukraina pokazała Polsce kły

UE: Wycofane zostaną wprowadzone przez te państwa rozporządzenia o zakazie importu ukraińskich produktów…

Katarzyna Treter-Sierpińska 29 kw., 2023 , ukraina-pokazala-polsce-

W piątek (28.04.2023) wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis poinformował, że KE podpisała z Bułgarią, Polską, Rumunią, Słowacją i Węgrami porozumienie dotyczące tranzytu i importu ukraińskich produktów rolno-spożywczych. W myśl tego porozumienia wycofane zostaną wprowadzone przez te państwa rozporządzenia o zakazie importu ukraińskich produktów, przy czym zastosowane zostaną „wyjątkowe środki ochronne dla czterech produktów: pszenicy, kukurydzy, rzepaku i ziaren słonecznika”. Jak wyjaśnił komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski, tych produktów nie będzie można docelowo wwozić do państw objętych porozumieniem, ale będzie możliwy tranzyt na cały rynek unijny. Co ciekawe, Wojciechowski mówił o pięciu produktach, wymieniając też olej słonecznikowy. Ale okazuje się, że olej został w ostatniej chwili skreślony z listy po telefonicznej rozmowie ukraińskiego premiera, Denysa Szmyhala, z przedstawicielami KE.

– Jest deklaracja KE, że te wszystkie pozostałe produkty, poza tymi pięcioma najbardziej wrażliwymi, będą analizowane i możliwe jest zastosowanie klauzuli bezpieczeństwa, która jest zawarta w tym rozporządzeniu liberalizującym handel z Ukrainą – powiedział Wojciechowski. Zastosowanie klauzuli bezpieczeństwa to po prostu zakaz importu lub przywrócenie taryf. – Popieram to, żeby w stosunku do drobiu taką procedurę przeprowadzić – oświadczył Wojciechowski i przypomniał, że ukraińskie mięso drobiowe miało kwotę taryfową 90 tys. ton na całą UE. – Jeśli okaże się, że na tym rynku rzeczywiście są poważne zakłócenia, jest możliwość przywrócenia takiej taryfy, ale to nie jest jeszcze w tej chwili decydowane – wyjaśnił.

W ramach zawartego porozumienia Bułgaria, Polska, Rumunia, Słowacja i Węgry otrzymają pakiet pomocowy w wysokości 100 milionów euro, przy czym muszą się tą kwotą podzielić. Jest to kwota śmieszna, zważywszy na fakt, że minister rolnictwa Robert Telus zapowiedział, iż pomoc dla polskich rolników, którzy ponieśli straty w wyniku napływu do Polski ukraińskich produktów, ma wynieść 10 miliardów złotych.

Jak na porozumienie w sprawie importu zareagował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski? Oto jego wpis na Twitterze: Odbyłem telefoniczną rozmowę z szefem Rady Europejskiej Charlesem Michelem. (…) Omówiliśmy zakazu importu ukraińskich produktów rolnych, wprowadzony przez niektóre sąsiednie państwa. Wyraziłem głębokie zaniepokojenie takimi decyzjami i podkreśliłem, że te kroki są rażącym naruszeniem umowy stowarzyszeniowej i traktatów założycielskich UE. Zaapelowałem o znalezienie rozwiązania tej sytuacji, uwzględniającego prawodawstwo UE, umowę stowarzyszeniową i interesy wszystkich stron.

A teraz wpis Zełenskiego na Telegramie informujący o tej samej rozmowie z szefem RE: Szczegółowo omówiliśmy sytuację wokół zakazu wwożenia ukraińskiej produkcji rolnej, wprowadzonego przez niektóre sąsiednie państwa. Sztuczne i bezprawne ograniczenie handlu z Unią Europejską uderza w Ukrainę, która sprzeciwia się rosyjskiej agresji, zarówno gospodarczo jak i politycznie. Jestem przekonany, że w warunkach wojny z Rosją Ukraina, jako kandydat do członkostwa w UE oraz Unia Europejska powinny przestrzegać zapisów umowy stowarzyszeniowej i zasad wspólnego rynku UE.

Natomiast podczas swojego codziennego wystąpienia do narodu Zełenski powiedział: Przedyskutowaliśmy z przewodniczącym Rady Europejskiej sytuację wokół destrukcyjnego, moim zdaniem, wprowadzonego przez niektóre państwa zakazu wwożenia naszych produktów rolnych. Podkreślam, że to nie tylko narusza obowiązującą umowę stowarzyszeniową między Ukrainą a UE, ale też daje Kremlowi niebezpieczną nadzieję na to, że w naszym wspólnym europejskim domu czyjeś błędne decyzje mogą przeważyć nad wspólnymi interesami. Teraz, gdy Rosja narusza wolność handlu, próbując zablokować dostawy produktów rolnych na światowe rynki, to nie czas, by ktokolwiek szedł śladem państwa-zła, robił coś podobnego. Trzeba znaleźć normalne, konstruktywne wyjście w duchu europejskim z tej niełatwej sytuacji; takie decyzje, które uwzględniałyby interesy wszystkich naszych krajów i Europy ogółem.

Na oświadczeniach się nie skończyło i w sobotę (29.04.2023) rzecznik ukraińskiego MSZ Oleg Nikołenko poinformował, że Ukraina złożyła w ambasadzie RP i przedstawicielstwie UE w Kijowie oficjalne noty protestacyjne w sprawie ograniczeń w eksporcie ukraińskich produktów rolnych.

Takie ograniczenia, bez względu na to, jak bardzo są uzasadnione, są niezgodne z umową stowarzyszeniową między Ukrainą a UE oraz zasadami i normami jednolitego rynku UE. Istnieją wszelkie podstawy prawne do natychmiastowego wznowienia eksportu ukraińskich towarów rolnych do Polski, Rumunii, Węgier, Słowacji i Bułgarii, jak również do kontynuacji niezakłóconego eksportu do innych krajów członkowskich UE i ogólnie niezakłóconego tranzytu wszystkich ukraińskich produktów do innych krajów, zarówno w granicach UE, jak i poza nią – powiedział Nikołenko.

Reasumując: jeśli nie zgodzimy się na otwarcie granicy dla wwozu wszystkich ukraińskich produktów rolnych, to jesteśmy „ruskimi onucami”. Gdy Polska, Rumunia, Węgry, Słowacja i Bułgaria zaczęły bronić swojego rolnictwa, Ukraina natychmiast pokazała kły. Dajcie palec, dajcie całą rękę, dajcie wszystko!

Bardzo chciałabym zobaczyć teraz miny wszystkich tych, którzy opętani ukrainofilskim amokiem krzyczeli, że w polskim interesie leży bezwarunkowe wspieranie Ukrainy, a benzyna może być i po 10 złotych, byle nasi ukraińscy „bracia” pokonali Moskala. Każdy, kto miał odwagę powiedzieć, że interesy Polski i Ukrainy nie są tożsame, był stygmatyzowany jako „ruska onuca”. Każdy, kto ostrzegał, że pokonania Rosji nie będzie, a Polska zostanie z gołym tyłkiem, był wyzywany najgorszymi obelgami. Każdy, kto przestrzegał, że – prędzej czy później – Ukraina pokaże Polsce kły, był oskarżany o szerzenie mowy nienawiści. I co teraz?

Aby zrozumieć, co się dzieje, trzeba wiedzieć, że otwarcie granicy UE dla bezcłowego i bezkontyngentowego importu produktów rolnych z Ukrainy, było otwarciem drogi dla ekonomicznej ekspansji ukraińskich oligarchów i zagranicznych koncernów, które wykupiły ziemię na Ukrainie, a przy produkcji rolnej stosują środki zakazane w UE. Mamy zatem dwa zagrożenia: zagrożenie dla polskiego rolnictwa ze strony nieuczciwej konkurencji i zagrożenie dla polskiego konsumenta, który otrzymuje żywność szkodliwą dla zdrowia. Natomiast Zełenski jest tak bezczelny, że oskarża Polskę o pójście „śladem państwa-zła” i żąda wznowienia wwozu wszystkich ukraińskich produktów rolnych powołując się na unijne traktaty. Ukraina nie jest jeszcze członkiem UE, ale już zachowuje się tak, jakby nie tylko nim była, ale miała też prawo rozstawiać wszystkich po kątach. Nie trzeba było długo czekać, żeby ostrzeżenia „ruskich onuc” zaczęły się spełniać.

Dwa tygodnie temu minister finansów M. Rzeczkowska poinformowała, że całkowita kwota wydatków Polski na wsparcie Ukrainy wyniosła do 2% PKB, czyli ok. 50 miliardów złotych. Rzeczkowska przyznała też, że Polska nie otrzymała części pieniędzy, które Unia Europejska miała nam przekazać na ten cel.

Teraz mamy pozwolić na upadek polskiego rolnictwa, żeby ukraińscy oligarchowie i zagraniczne koncerny produkujące żywność na Ukrainie miały zbyt dla swoich towarów. Bo przecież w całej tej aferze nie chodzi o ratowanie świata od głodu, tylko o to, co zawsze, czyli o pieniądze.  Cwaniaki jak zwykle zarobią, a frajerzy jak zwykle stracą. A „ciemnemu ludowi” opowie się bajki o walce za “wolność naszą i waszą”.

Pora otrzeźwieć i zacząć posługiwać się rozumem, a nie emocjami. Wojna na Ukrainie trwa już ponad rok i nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwa. Jedno jest pewne: Ukraina to nie tylko studnia bez dna, do której wrzucamy dziesiątki miliardów, ale też bezczelny gracz w walce o swoje interesy. A polskie władze zostały złapane w pułapkę własnych deklaracji o bezwarunkowej konieczności wspierania Ukrainy aż do ostatecznego zwycięstwa, którym ma być odbicie Donbasu i Krymu. Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie deklarował, iż „głęboko wierzy” w takie zwycięstwo. W takie zwycięstwo ewidentnie nie wierzy już prezes PiS Jarosław Kaczyński, który cztery dni temu stwierdził: Nie wiemy, jak może się zakończyć wojna na Ukrainie. Są przesłanki, żeby sądzić, że ona może się zakończyć kompromisem, a nie rozstrzygnięciem ostatecznym.

Dobrze, że prezes PiS w końcu zauważył tę oczywistą oczywistość, za powiedzenie której było się oskarżanym o działalność na rzecz Kremla. Szkoda tylko, że zauważył to dopiero teraz, gdy polscy rolnicy dostali po głowie, a Ukraina żąda, żeby dostali jeszcze bardziej.

To jest analogiczna sytuacja do tej, gdy Kaczyński zachwycał się Izraelem i razem z bratem pozwalał Żydom wchodzić Polsce na głowę, a potem był zaskoczony, gdy Żydzi rozpętali aferę na cały świat po nowelizacji ustawy o IPN. Teraz przerabiamy ten sam scenariusz z Ukrainą, z którą niektórzy chcieli już budować unię, żeby reaktywować Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Mam nadzieję, że afera zbożowa i obecna postawa ukraińskich władz będzie kubłem zimnej wody wylanej na te ukrainofilskie głowy. Oby z tej afery był choć taki pożytek!

==========================

Jeśli podobają się Państwu moje felietony i chcielibyście wesprzeć moją działalność publicystyczną, możecie to zrobić dokonując przelewu na poniższe konto PayPal. Będzie to dla mnie nie tylko wsparcie w wymiarze finansowym, ale również sygnał, że to, co robię, jest dla Państwa ważne i godne uwagi. Z góry dziękuję. Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.paypal.me/katarzynats

Nawet Balcerowicz, pandemia i inflacja nie zniszczyły polskich rolników. Czy „uda się” to PiS-owi? Firtasz w akcji.

Nawet Balcerowicz, pandemia i inflacja nie zniszczyły polskich rolników. Czy „uda się” to PiS-owi? Firtasz w akcji.

Odpowiada Witold Gadowski 29 kwietnia 2023 balcerowicz-pandemia-i-inflacja-nie-zniszczyly-rolnikow…

„Rozbicie polskiego rolnictwa to droga do całkowitego uzależnienia Polaków od obcego kapitału i obcych wpływów”, pisze na łamach tygodnika „Niedziela” Witold Gadowski.

Zdaniem publicysty polscy chłopi są jedyną warstwą społeczną, której kolejne zdarzenia naszej historii nie zniszczyły. „Rolnictwo jest jedyną gałęzią gospodarki, która nie została zdewastowana przez ideologiczne i kryminalne (łapówkarstwo polityków) wybryki. Nie rozwaliła rolnictwa reforma Balcerowicza. Rolnicy przetrwali Hilarego Minca i jego zbrodnicze metody, przetrwali komunistyczne kontyngenty i limity, ba – przetrwali kolejne zarazy i pomysły Unii Europejskiej”, wylicza.

Ekspert programu „Prawy Prosty PLUS” zwraca uwagę, że polskie rolnictwo to chyba jedyna gałąź naszej gospodarki, która się broni i w większości pozostaje w polskich rękach.

„Rolników nie pokonało złodziejskie sprzedanie przez polityków polskiego handlu zagranicznego korporacjom, gdy okazało się, że kupujemy np. niemieckie ziemniaki zamiast lepszych, pochodzących od polskich rolników. Wsi nie zniszczyły nawet pandemia, inflacja, drożejące kredyty ani lawinowo rosnące ceny nawozów. Ale gdy nasza granica stanęła otworem dla wątpliwej jakości płodów rolnych i zbóż z Ukrainy, sytuacja stała się naprawdę groźna”, zauważa.

Jest sporo dowodów na to, że głównym beneficjentem zamieszania z ukraińskim zbożem jest „pieszczoszek kremlowskiego Gazpromu” – oligarcha z Kijowa Dmytro Firtasz. „Firtasz właśnie wije sobie biznesowe gniazdko w Warszawie, na alei Szucha 9, w willi po Aleksandrze Gudzowatym, a główne polskie media i politycy konsekwentnie na jego temat milczą”, podkreśla.

„Jeżeli dopuścimy do tego, że fala bezprawnych towarów z Ukrainy po dumpingowych cenach doprowadzi do bankructwa polskich przedsiębiorców rolnych, to przegramy najważniejszą bitwę – stracimy naszą niezależność żywnościową i polskie ziemie będą, tak jak dzieje się to właśnie na Ukrainie, przejmować obcy. (…) Na Ukrainie bowiem w czasie wojny dokonano największej w historii tego kraju „prywatyzacji”. Za naszą wschodnią granicą czekają już wielkie koncerny i oligarchowie, którzy dzięki przestępstwom i morderstwom zgromadzili swój niebotyczny majątek, a teraz usiłują go gwałtownie legalizować w Europie”, podsumowuje Gadowski.

Źródło: tygodnik „Niedziela”

Prof. Jan Żaryn: Nie tylko komuniści i niemieccy naziści mordowali w XX wieku polskich kapłanów. Robili to także ukraińscy nacjonaliści

Prof. Jan Żaryn: Nie tylko komuniści i niemieccy naziści mordowali w XX wieku polskich kapłanów. Robili to także ukraińscy nacjonaliści

„Wiek XX stał się w dużej mierze czasem nadzwyczajnym. Męczenników polskich – kapłanów i sióstr zakonnych było wtedy więcej niż w całej dotychczasowej historii Polski”, pisze na łamach tygodnika „Niedziela” prof. Jan Żaryn.

Historyk przypomina, że w dużej mierze męczeństwo polskich ludzi Kościoła było pokłosiem dwóch totalitaryzmów – niemieckiego nazizmu i rosyjskiego komunizmu, ale nie tylko. Męczennikami stali się także kapłani i siostry zakonne, którzy zostali wymordowani przez ukraińskich nacjonalistów.

Kolejna grupa to ludzie Kościoła prześladowani przez Litwinów czy Słowaków, oraz komunistów w Polsce. „Pierwszą ofiarą Polski Ludowej stał się ks. Michał Pilipiec, kapelan Armii Krajowej zamordowany przez funkcjonariuszy UB na Rzeszowszczyźnie w grudniu 1944 roku; ostatnią ofiarą PRL był z kolei ks. Sylwester Zych zamordowany przez „nieznanych sprawców” już po wyborach czerwcowych, w lipcu 1989 roku”, podkreśla.

„W ciągu pierwszych lat komunizmu w Polsce przez więzienia stalinowskie przewinęło się około 10 proc. stanu kapłańskiego – ponad tysiąc duchownych. (…) W kolejnych dziesięcioleciach (1956-89) komuniści nie stosowali już tak powszechnych metod represji, zdecydowali jednak, by od 1962 roku inwigilować wszystkich kleryków i kapłanów, traktując tę grupę społeczną jako z definicji podlegającą nadzwyczajnym środkom oddziaływania”, relacjonuje autor tygodnika „Niedziela”.

„Nękanie kapłanów budujących świątynie, katechetów czy duszpasterzy akademickich stawało się męczeństwem w codzienności PRL. Bóg poprowadził zatem polski Kościół drogą nadzwyczajną w XX wieku”, podsumowuje prof. Jan Żaryn.

Źródło: tygodnik „Niedziela”

Czy zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów kapłani zostaną ogłoszeni błogosławionymi?

Dr Leon Popek wygłosił podczas konferencji „Ludobójstwo na kresach południowo-wschodnich, 1943-1944: aspekt eklezjalny i teologiczny” wykład.

PCH24.pl

Trzaskowski zniósł jajo za ponad 260 tys. złotych. Na betonozie. Drozda.

Trzaskowski zniósł jajo za ponad 260 tys. złotych. Taka rzeźba stanie na słynnej „betonozie”

jajo-za-ponad-200-tys-zlotych-na-betonozie

Warszawa otrzyma nową rzeźbę. Instalacja, która przypomina jajo drozda stanie na placu Pięciu Rogów, czyli na słynnej „betonozie”. Koszt stworzenia akustycznej rzeźby to ponad 200 tys. złotych.

„Pisklę” ożywi „betonozę” 

„Pisklę” rośnie jak na drożdżach… Czyżby niedługo miało wyfrunąć?
🔜🥚🔵

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, globus i rzeźba
Może być zdjęciem przedstawiającym zwój
Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, rzeźba, piłka i piłka plażowa
Może być zdjęciem przedstawiającym rzeźba i globus

Ponad dwumetrowa akustyczna rzeźba przypominająca jajo drozda stanie na skrzyżowaniu Kruczej, Brackiej, Chmielnej, Szpitalnej i Zgody, czyli na popularnym placu Pięciu Rogów. Nie podano oficjalnej daty, kiedy instalacja zostanie oddana, ale „Gazeta Stołeczna” nieoficjalnie mówi o 8 maja. 

Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie opublikował ostatnio zdjęcia, na których pochwalił się etapem pracy nad instalacją. 

Jajo szokuje ceną 

Rzecznik prasowy ZDM Jakub Dybalski przekazał TVN24, że rzeźba została wykonana z gipsu akrylowego i ma być miła w dotyku, a jednocześnie wytrzymała, wandalo-odporna. – Jajo, oprócz zewnętrznej konstrukcji, zostanie wyposażone w system nagłośnienia, będzie wydawać dźwięki. Ale ten etap jest jeszcze przed nami – dodał w rozmowie z portalem. Głośniki umieszczone w konstrukcji będą transmitowały dźwięk ptaka który się kluje: bicie serca, przepływy płynów fizjologicznych, poruszanie się, pracę dzioba, próby wokalne.

Autorką rzeźby jest Joanna Rajkowska, artystka, która odpowiada m.in. za palmę na rondzie de Gaulle’a. Z kolei wykonawcą wyłonionym w drodze przetargu została firma z Białki Rzeszowskiej Art Sewi. Koszt wykonania instalacji to około 207 tysięcy złotych. Dodatkowo za nagłośnienie trzeba będzie zapłacić około 53,5 tysiąca złotych brutto firmie Blackfish Studio z Bydgoszczy.

Plac Pięciu Rogów ma za mało zieleni 

Plac Pięciu Rogów przeszedł gwałtowne zmiany. Inwestycja została oddana w lipcu 2022 roku i od razu została poddana krytyce. Uwagi dotyczyły tego, że jest za mało zieleni. Jak przyznał prezydenta miasta Warszawa Rafał Trzaskowski, ratusz zabiegał o znacznie więcej zieleni, ale projekt na to nie zezwalał.

„Pieniądze z budżetu miasta wydane na drzewa i zieleń to mądra inwestycja w przyszłość. Każda złotówka wydana na betonowanie przestrzeni miasta to pieniądze stracone bezpowrotnie. W czasach kryzysu klimatycznego nie stać nas na tak kosztowne błędy” – komentował aktywista Miasto Jest Nasze Łukasz Porębski. 

Miejsce zostało okrzyknięte słynną „betonozą”. MP

(„Pisklę” stanie na placu Pięciu Rogów. 

=========================

mail:

Miś – Lekcja inwestowania:

Zawracanie kijkiem Wisły

Zawracanie kijkiem Wisły

Małgorzata Todd Zawracanie kijkiem

   Szanowni Państwo!
         Pacyfiści zakładają, że gdyby wszyscy ludzie powstrzymali się od wojen, to armie byłyby niepotrzebne, gdyby zatem zlikwidować armie, to nie byłoby wojen. Kierując się taką utopijną logiką, równie dobrze można by wszystkich wyposażyć w kijki, posadzić na obu brzegach Wisły i zawrócić bieg rzeki. Czyż nie jest to zasadą wszelkich utopii?
           Unia Europejska pod lewackim zarządem zdaje się być wylęgarnią takich pomysłów. Ten pod hasłem „zagrożenia ociepleniem klimatu” jest równie absurdalny, jak wiele innych.

Nikt o zdrowych zmysłach nie może bowiem zakładać, że działania europejskich „klimatystów” wpłyną w najmniejszym chociażby stopniu na zmianę klimatu na świecie. W „walce o klimat” o żaden klimat nie chodzi, a o zrujnowanie konkurencyjnych przemysłów,  głównie  w Polsce. Użyteczna ideologia zapewni zyski garstce „prawdziwych Europejczyków” – (niemieckich przeważnie) cwaniaków, którzy przy okazji dewastują planetę rabunkowym pozyskiwaniem metali rzadkich, niezbędnych do budowy elektrycznych, „ekologicznych” samochodów i miliardów urządzeń o coraz krótszej, często wątpliwej przydatności.
           Doprowadzanie, przy okazji, zwłaszcza młodzieży, do histerii jest dobrze wykalkulowane. Histeria bowiem, pozwoli na zastosowanie środków nadzwyczajnych. „Covidowa pandemia” pokazała jak to działa. „Władcy świata” mają nadzieję, że przy pomocy histerii wprowadzą nowy totalitaryzm, dający uzurpatorom prawo do reglamentowania wolności. Przekonali się, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, a ta pozwala na wprowadzenie totalnego, antyburzowego zamordyzmu.
           Na krajowym podwórku powrót do totalitaryzmu zapewnić może jedynie ekipa Tuska, który w kłamstwie się pluska od zawsze. Robi to permanentnie i konsekwentnie, więc cenią go za to zarówno na czerwonym Wschodzie, jak i na lewackim Zachodzie oraz wszyscy inni wrogowie Polski. Po czym poznać, że Tusk kłamie? To proste. Po tym, że otwiera usta. Ale dlaczego stale tak wielu planuje na niego głosować? To dla mnie trudna zagadka. Czyżby w „tym kraju” żyło aż tylu „prawdziwych Europejczyków polskiego pochodzenia” skłonnych zawracać kijkiem Wisłę, albo Odrę na polecenie Berlina?

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Wlk. Brytania: Covidowe defraudacje. Kilkadziesiąt miliardów funtów

Wlk. Brytania: Covidowe defraudacje. Kilkadziesiąt miliardów funtów ze środków publicznych

covidowe-defraudacje-kilkadziesiat-miliardow

Brytyjskie Narodowe Biuro Audytu poinformowało, że od początku pandemii COVID w Wlk. Brytanii zdefraudowano 21 mld funtów środków publicznych – i mała jest szansa, by udało się odzyskać większość z nich.

Wielkość defraudowanych środków przed pandemią wynosiła 5,5 mld funtów, podczas gdy dwóch lat pandemii – 21 mld. Utrata pieniędzy podatników wiąże się z postrzeganiem oszustwa i korupcji w działaniach władz jako czegoś normalnego i tolerowanego – i wpływa na poziom zaufania społecznego w kwestii uczciwości usług publicznych.

Od 2021 roku rząd przeznaczył 900 mln funtów na walkę z nieprawidłowościami finansowymi i utworzył Public Sector Fraud Authority – organ, którego celem jest pomoc instytucjom państwa w walce z korupcją i malwersacjami.

W ciągu dwóch lat udało się odzyskać ponad 3,1 mld funtów zdefraudowanych środków w tym świadczenia wyłudzone z programów realizowanych w związku z epidemią COVID.

Australijczycy dołączają do pierwszego na świecie ZBIOROWEGO POZWU w sprawie obrażeń spowodowanych szczepionką COVID

Australijczycy dołączają do pierwszego na świecie ZBIOROWEGO POZWU w sprawie obrażeń spowodowanych szczepionką COVID

australian-covid-vaccine-injury-lawsuit

Dr Melissa McCann zebrała ponad 110 000 dolarów na crowdfunding [finansowanie społecznościowe] sprawy, która oskarża rząd Australii o zaniedbania związane z zatwierdzeniem i monitorowaniem szczepionek COVID.

By Suzanne Burdick, Ph.D.

Co najmniej 500 Australijczyków przyłączyło się do „przełomowego” pozwu zbiorowego dotyczącego urazów wywołanych przez szczepionkę COVID-19, który został złożony w tym tygodniu przeciwko rządowi australijskiemu i regulatorowi rynku leków.

Pozew oskarża rząd australijski, Therapeutic Goods Administration (TGA) oraz Department of Health and Aged Care, a także kilku wysokich urzędników państwowych o zaniedbania związane z zatwierdzeniem i monitorowaniem szczepionek COVID-19, naruszenie obowiązku ustawowego i niewłaściwe sprawowanie urzędu publicznego.

Pozew został złożony w Federalnym Sądzie Australii.

Według pozwu, pozwani zatwierdzili szczepionki „bez odpowiednich lub rozsądnych podstaw dowodowych lub logicznych, aby racjonalnie określić szczepionki jako bezpieczne, skuteczne i posiadające pozytywny profil ryzyka i korzyści.”

Natalie Strijland, prawnik, która złożyła pozew, powiedziała w oświadczeniu:

„Pozew będzie argumentował, że Therapeutic Goods Administration nie wypełniła swojego obowiązku właściwego uregulowania szczepionek Covid-19, co spowodowało znaczną szkodę i uszczerbek dla Australijczyków”.

Pozew zarzuca rządowi, że „działał niedbale zatwierdzając szczepionki, a także nie wycofując ich” w oparciu o „znane dowody” ryzyka.

„Australijczycy, którzy doświadczyli poważnego uszczerbku zdrowia po szczepieniu Covid są zaproszeni do wystąpienia i zarejestrowania się w tym pozwie zbiorowym” – powiedział Strijland.

Rzecznik Departamentu Zdrowia i Starszej Opieki powiedział, że departament „jest świadomy” pozwu .

Pozwy zbiorowe zapewniają „ścieżkę do sprawiedliwości” dla ludzi, którzy mogą nie mieć zasobów, aby złożyć pozew sądowy na własną rękę, powiedział Alison Bevege, dziennikarz, który pisał dla Reutersa i Daily Mail.

Osoby poszkodowane przez szczepionki COVID-19 były „ignorowane, zaprzeczane, umniejszane i marginalizowane”, dodała Bevege.

Australijska lekarka zebrała 110 000 dolarów, aby złożyć pozew zbiorowy

Dr Melissa McCann, lzebrała ponad 110 000 dolarów, aby crowdfundować sprawę.

Komentując pozew, McCann napisała na Twitterze:

Według McCann, pozew zbiorowy był konieczny, ponieważ australijski federalny program odszkodowań za obrażenia po szczepionkach – COVID-19 Vaccine Claims Scheme – „nie nadawał się do celu” i pozostawił wielu poszkodowanych przez szczepionki Australijczyków „porzuconych bez wsparcia” po tym, jak obiecano im „sprawiedliwe i dostępne” odszkodowanie.

Services Australia do 12 kwietnia otrzymało 3 501 wniosków i wypłaciło 137 roszczeń na łączną kwotę ponad 7,3 miliona dolarów, z 2 263 roszczeniami w toku i 696 uznanymi za niewymagalne, donosi news.com.au.

============

[więcej – w oryginale. MD]

Pfizer przekazał miliony „niezależnym” grupom, aby przepchnąć pozwolenia na szczepionki COVID. Szczepionki przyniosły Pfizerowi w 2022 roku 37,8 mld dolarów.

Pfizer przekazał miliony „niezależnym” grupom, aby przepchnąć pozwolenia na szczepionki COVID. Szczepionki COVID-19 przyniosły Pfizerowi w 2022 roku 37,8 mld dolarów

Brenda Baletti, Ph.D. pfizer-funding-promote-covid-vaccine

Gigant farmaceutyczny Pfizer w 2021 roku przekazał liczne dotacje stowarzyszeniom medycznym, grupom konsumenckim i organizacjom praw obywatelskich w celu stworzenia pozorów szerokiego poparcia dla mandatów szczepionki COVID-19, donosi dziennikarz śledczy Lee Fang.

===========================

Gigant farmaceutyczny Pfizer w 2021 roku dokonał licznych dotacji do stowarzyszeń medycznych, grup konsumenckich i organizacji praw obywatelskich w celu stworzenia pozorów powszechnego wsparcia dla mandatów szczepionkowych COVID-19, – dziennikarz śledczy Lee Fang doniósł.

W miarę jak pozwolenia na szczepionki rozwijały się w 2021 roku, Pfizer milczał w kwestii mandatów – pozwoleń- ale grupy zdrowia publicznego, grupy wspierające pacjentów, stowarzyszenia lekarzy, grupy społeczne i inne, wraz z administracją Bidena, aktywnie opowiadały się za mandatami na szczepionki jako kluczowym środkiem ochrony zdrowia publicznego.

Nowe informacje ujawnione przez firmę Pfizer, zamieszczone przez Fanga na jego stronie internetowej, pokazują, że wiele z tych samych grup otrzymywało pieniądze od firmy Pfizer, podczas gdy promowały one ideę, że szczepionki COVID-19 mRNA są „bezpieczne i skuteczne”, pomimo braku danych naukowych na poparcie tych twierdzeń.

Na obszernej liście grup, które pobierały fundusze od Pfizera w trakcie forsowania mandatów, znalazły się Chicago Urban League, American Academy of Pediatrics (AAP), National Consumers League, The Immunization Partnership, American Pharmacists Association, American College of Preventive Medicine, Academy of Managed Care Pharmacy, American Society for Clinical Pathology oraz American College of Emergency Physicians.

Wiele grup nie ujawniło swoich powiązań z Pfizerem.

„[Te grupy] wyznaczają charakter debaty” – powiedział Fang komentatorowi politycznemu Russellowi Brandowi w niedawnym odcinku programu „Stay Free”. „Pojawiają się w mediach informacyjnych, tworzą wydarzenia i tworzą dyskurs, który wygląda na autentyczny, który wygląda na organiczny, ale przynosi korzyści linii ich dobroczyńców, firm takich jak Pfizer”.

Fang powiedział, że wiele z tych organizacji, szczególnie organizacje praw obywatelskich, takie jak Chicago Urban League lub National Consumers League – która faktycznie ma lobbystę Pfizera w swoim zarządzie – mają potężny wpływ właśnie ze względu na swój niezależny status.

Kiedy te grupy mówią głośno, Fang powiedział:

„To wpływa na to, jak regulatorzy postrzegają te kwestie i jak postrzega je społeczeństwo. Kiedy widzą te grupy osób trzecich, które mają pewną wiarygodność – są to znane organizacje, które są znane z tego, że „stają w obronie interesu publicznego”

„Kiedy mówią ’hej te pozwolenia są dobrym pomysłem dla amerykańskiego społeczeństwa’, wydaje się to autentyczne.

„Ale nie ujawniają pieniędzy Pfizera, co jest istotnym czynnikiem, gdy mówisz o polityce, która zmusza Amerykanów do przyjmowania tego produktu”.

Po tym, jak szczepionki COVID-19 stały się powszechnie dostępne na początku 2021 roku, w całym kraju pojawiły się mandaty [pozwolenia] szczepionkowe w różnych formach.

Na poziomie federalnym Departament Obrony USA nakazał szczepionki dla personelu wojskowego, a administracja Bidena nakazała szczepionki dla wykonawców federalnych i dla wszystkich pracodawców zatrudniających 100 lub więcej pracowników – ten ostatni został odrzucony w sądzie federalnym.

Uniwersytety wprowadziły obowiązek szczepień dla studentów i pracowników, a wielu publicznych i prywatnych pracodawców w całym kraju wprowadziło obowiązek szczepień dla swoich pracowników.

Kilka dystryktów szkolnych w całym kraju planowało wprowadzić obowiązek szczepień dla dzieci uczęszczających do szkoły, ale większość z tych planów została już wycofana.

Ci, którzy wprowadzili obowiązek szczepień, uzasadniali go twierdząc, że masowe szczepienia – i tylko masowe – „powstrzymają rozprzestrzenianie się” COVID-19.

Ale od tego czasu ujawniono, że w marcu 2021 roku, kiedy dyrektor Centers for Disease Control and Prevention (CDC) Rochelle Walensky publicznie i jednoznacznie oświadczyła w MSNBC, że „zaszczepieni ludzie nie zachorują”, nie było żadnych dowodów na poparcie jej oświadczenia.

W rzeczywistości CDC musiało wycofać to oświadczenie kilka dni później.

Biden również fałszywie twierdził, że zaszczepieni nie zachorują – w lipcu 2021 roku, tuż przed wejściem w życie mandatów na szczepionkę COVID-19.

Producenci szczepionek od tego czasu przyznali, że nigdy nie testowali, czy szczepionki powstrzymają transmisję, a amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) poinformowała, że zaszczepione osoby zarówno w badaniach klinicznych Pfizera, jak i Moderny zakażały się wirusem.

Duży zasięg Big Pharma

Pfizer nie jest jedynym aktorem w Big Pharmie, który po cichu finansuje strony trzecie do wykonywania swojej pracy.

Fang powiedział The Defender, że „wiele firm farmaceutycznych potajemnie kształtuje opinię publiczną i przepisy poprzez wykorzystanie grup frontowych i relacji finansowych z organizacjami społecznymi.”

Na przykład Purdue Pharma potajemnie finansowała grupy adwokackie stron trzecich, aby zachęcić do luźniejszych kryteriów przepisywania jej wysoce uzależniających opioidowych środków przeciwbólowych, doniósł.

Jeśli chodzi o Pfizera, Fang powiedział, że finansowanie przez strony trzecie jest tylko jedną z wielu strategii, które producent leków zastosował, aby napędzić tworzenie polityki COVID-19.

„Pfizer naprężył swoje lobbystyczne mięśnie wokół wielu polityk COVID-19, w tym wysiłków mających na celu ograniczenie inicjatyw dotyczących cen leków oraz próby zapobieżenia tworzeniu generycznych leków COVID” – powiedział, dodając: „Debata na temat mandatu na szczepionki jest kolejnym przykładem zasięgu Pfizera w polityce publicznej”.

Big Pharma – wraz z administracją Bidena i jej pośrednikami – również lobbowała, aby stłumić tych, którzy kwestionowali program szczepionkowy.

Pfizer BioNTech i Moderna naciskały na Twittera i inne platformy mediów społecznościowych, aby ustanowić zasady moderacji, które oznaczałyby rzekome „dezinformacje związane z COVID-19”, w ramach wysiłków mających na celu napędzanie krajowej rozmowy o szczepionkach COVID-19, donosi Fang w ramach „plików Twittera”.

„Pharma jest wyjątkowa pod względem surmartczej ilości pieniędzy, które wydają, aby kontrolować cały sektor publiczny w zakresie regulacji, polityki, wszystkiego, jeśli chodzi o to, jak wpływa na medycynę, jak jest praktykowana w Stanach Zjednoczonych”.

Lobby farmaceutyczne i produktów zdrowotnych jest jednym z największych lobby branżowych. Według OpenSecrets.org, tylko w zeszłym roku przemysł wydał $372 miliony na lobbing w Kongresie i agencjach federalnych, przebijając każdą inną branżę – i każdego roku zwiększa swoje wydatki.

Dyrektor generalny Pfizera Albert Bourla jest członkiem zarządu Pharmaceutical Research and Manufacturers of America (PhRMA), największego indywidualnego lobbysty w branży, który w zeszłym roku wydał 29,2 miliona dolarów. Sam Pfizer wydał więcej niż jakakolwiek inna firma farmaceutyczna.

Przemysł wydaje również ogromne sumy pieniędzy na reklamę. Sam Pfizer wydał prawie 2,8 mld dolarów na reklamę wszystkich swoich produktów w 2022 roku.

Szczepionki COVID-19 przyniosły Pfizerowi w 2022 roku 37,8 mld dolarów, co oznacza wzrost z 36,7 mld dolarów w 2021 roku. Ogólne zyski firmy osiągnęły rekordowy poziom 100 miliardów dolarów.

Big Pharma i CDC wykonały podobną pracę, aby promować mandaty i szczepienia

Istnieje „drzwi obrotowe” między lobbystami przemysłu farmaceutycznego a rządem – prawie 65% lobbystów pracowało wcześniej dla rządu.

A strategie wykorzystywane do budowania poparcia dla produktów Big Pharma to niektóre z tych samych strategii stosowanych przez federalne agencje rządowe, takie jak CDC.

Od 2021 roku – w tym samym czasie, gdy Pfizer zaczął finansować grupy społeczne – CDC przyznało setki milionów dolarów dotacji na stworzenie „kulturowo dostosowanych” materiałów pro-szczepionkowych oraz na szkolenie „wpływowych posłańców” w celu promowania szczepionki COVID-19 i szczepionek przeciwko grypie wśród kolorowych społeczności w każdym stanie w kraju.

W przypadku tych grantów CDC szukało organizacji społecznych, które mogłyby przekazywać wiadomości CDC bez znaku firmowego CDC, tak aby wiadomości te sprawiały wrażenie, że pochodzą organicznie z lokalnych społeczności, a nie od rządu, szczególnie wśród społeczności kolorowych.

W innym przypadku CDC wynajęło firmę public relations, aby napisała coś, co wyglądało jak artykuły informacyjne, a w rzeczywistości było reklamami stworzonymi w celu przekonania rodziców małych dzieci i osób starszych – ze szczególnym uwzględnieniem osób posługujących się językiem hiszpańskim – do poddania się szczepieniom.

Zarówno Pfizer, jak i CDC wykorzystały swoje fundusze, aby dotrzeć do społeczności czarnych i latynoskich, które mają niższe wskaźniki szczepień. W jednym przypadku obie organizacje finansowały tę samą organizację – National Hispanic Medical Association (NHMA).Według Fanga, organizacja współpracowała z firmą public relations o nazwie Culture ONE World, aby rozprowadzać „informacje prasowe i miejsca w mediach”, które „wzywały pracodawców pracowników zasadniczych do wprowadzenia mandatu na szczepionki COVID-19”.

NHMA podpisała również wspólne oświadczenia lobbujące na rzecz mandatu szczepionkowego Bidena i że „otrzymała 30 000 dolarów od BIO [Biotechnology Innovation Organization], grupy lobbystycznej przemysłu szczepionkowego, która reprezentuje Pfizera i Modernę, jak wynika z akt IRS.”

The Defender stwierdził, że NHMA otrzymała $2,070,000 w dwóch rocznych grantach do tej pory na ich „Vacunas! Si Se Puede, Immunization Campaign for Hispanics”, który później stał się „We Can Do This”, w celu stworzenia kulturowo dostosowanych treści, które mają być rozpowszechniane w społecznościach latynoskich.

Amerykańska Akademia Pediatrii otrzymała wiele dotacji od firmy Pfizer w 2021 r.

AAP pojawiła się również na liście Fanga godnych uwagi organizacji, które otrzymały bezpośrednie finansowanie Pfizera.

Według Fanga:

„Amerykańska Akademia Pediatrii była jedną z najbardziej widocznych organizacji pracujących na rzecz budowania publicznego poparcia dla mandatów szczepionkowych. Organizacja otrzymała wiele, specjalistycznych grantów od Pfizera w 2021 roku.

„Pfizer przekazał również dotacje poszczególnym stanowym rozdziałom AAP przeznaczonym na lobbing w zakresie polityki szczepionkowej. Na przykład rozdział AAP w Ohio lobbował w legislaturze stanu Ohio przeciwko projektom ustaw ograniczających przymusową politykę szczepionek COVID-19, otrzymując jednocześnie od firmy Pfizer grant na rzecz „przepisów dotyczących szczepień”.”

Poza pracą związaną z mandatem na szczepionki COVID-19, organizacja była również publicznym rzecznikiem szczepionek COVID-19 dla dzieci. Jej ówczesna prezes, profesor UCLA Moira Szilagyi, M.D., Ph.D., publicznie opowiadała się, w takich mediach jak CNN, za szczepieniem dzieci.

Organizacja ta, „poświęcona zdrowiu wszystkich dzieci”, wydała wcześniej wytyczne polityki dla swoich członków, stwierdzając, że jest to „dopuszczalna opcja dla klinicystów opieki pediatrycznej, aby zwolnić rodziny, które odmawiają szczepionek.”

A w czerwcu 2022 roku AAP wydało komunikat prasowy, w którym pochwaliło zalecenie CDC dotyczące „bezpiecznych, skutecznych szczepionek COVID-19” dla niemowląt w wieku zaledwie 6 miesięcy, pomimo obaw zgłaszanych – między innymi przez komisję doradczą ds. szczepionek FDA – dotyczących braku danych klinicznych dotyczących tych szczepionek u dzieci.

Oprócz finansowania przez Pfizera, AAP otrzymuje wiele funduszy bezpośrednio od CDC, co rodzi pytania o zdolność organizacji do niezależnego działania, zwłaszcza w odniesieniu do zaleceń dotyczących szczepionek, napisał w 2017 roku redaktor BMJ Peter Doshi.

Problemy stomatologiczne – następstwo zabójczych „szczepionek przeciwko COVID”.

Problemy stomatologiczne – następstwo zabójczych „szczepionek przeciwko COVID-19”

bibula

Zanim Alana Parker, zapracowana mama i jednocześnie właścicielka firmy, doznała silnego bólu w jamie ustnej wraz z opuchlizną twarzy, miała dobry stan zdrowia zębów i nie miała nawet pojedynczego ubytku w zębach.

Z czasem objawy postępowały i wrzód urósł do tego stopnia, że zaczęła wystawać kość, powodując utratę dużych fragmentów kości szczęki. Nie było wyjścia i pani Parker zaczęła wizyty u dentystów.

„Błagałam ich, aby wyrwali mój ząb, ale oni twierdzili, że nie było żadnych oznak jego rozkładu” – powiedziała pani Parker reporterowi gazety The Epoch Times, dodając, że jej przypadek był konsultowany wielokrotnie przez dentystę i endodontę, próbujących ustalić co się dzieje.

W poszukiwaniach lekarza, który odgadnie co naprawdę dzieje sie z zębami, pani Parker dostała się do gabinetu dr Amy Hartsfield w Homewood (stan Alabama), specjalistki od bóli szczękowych. Dr Hartsfield nie była zaskoczona, gdyż zawsze miała pacjentów z silnymi bólami twarzy, lecz od czasów wprowadzenia tzw. szczepionek przeciwko COVID-19 nastąpił gwałtowny wzrost liczby pacjentów z bólem nerwowo-naczyniowym i mięśniowo-powięziowym głowy i twarzy, w tym z bólami głowy, bólami zębów nie spowodowanymi przez ząb, osteonekrozą szczęki, problemami ze snem, szumami w uszach oraz schorzeniami autoimmunologicznymi jamy ustnej i twarzy.

„Widziałam pacjentów bez wcześniejszej historii problemów zdrowotnych. którzy mają idealnie zdrowe zęby, lecz teraz mają zespoły bólowe związane z tymi zdrowymi zębami” – powiedziała dr Hartsfield.

W swoich dociekaniach dr Hartsfield odkryła szereg problemów zdrowotnych, które może powodować białko kolca „szczepionki COVID-19”, w tym problemy związane z odpornością i mikrozakrzepami krwi.

Dowiedziała się również o tym, że w tych eksperymentalnych produktach zwanych „szczepionkami” zastosowano również po raz pierwszy glikol polietylenowy (PEG), mogący powodować szereg poważnych reakcji immunologicznych, w tym anafilaksję.

Wbrew zapewnieniom oficjeli z rządowych agencji oraz „ekspertów”, wykazano także, że szczepionka przekracza barierę krew-mózg i krąży w całym krwiobiegu, a jej obecność wykryto w większości narządów.

Podobnie jak z innymi organami, w kościach w okolicy ust znajdują się maleńkie naczynia włosowate, a jeśli pojawią się tam mikrozakrzepy, kość zaczyna tracić swoją gęstość.

Tak właśnie było w przypadku pacjentki Alany Parker, której obumieranie kości szczęki rozpoczęło się zaledwie kilka miesięcy po otrzymaniu przez nią „szczepionki przeciwko COVID-19”.

Dr Hartsfield przytacza również przykład swojej innej pacjentki, 79-letniej Cheryl Alverson, która przyszła do niej po usunięciu wszystkich dolnych zębów z powodu masywnej, nawracającej infekcji, powodującej rozległą utratę kości. Po wykonaniniu dokładnych badań okazało się, że pacjentka miała mikrozaprzepy w całym ciele. Zwykle takie stany występują tylko tylko u pacjentów, którzy przyjmowali leki na osteoporozę lub przeszli radioterapię, lecz żadna z tych sytuacji nie dotyczyła Alversona.

Nagła utrata zdrowia pani Alverson nastąpiła po przyjęciu tzw. szczepionki przeciwko COVID firmy Moderna. Alverson pomimo swego wieku miała dobre zęby, ale nagle, spontanicznie wystąpił ból w dolnej lewej szczęce i kawałki żuchwy oderwały się od tkanki dziąsła.

Inne tego typu niezwykle ciężki przypadki były ewaluowane przez endodontę, dr. Johna Collier czy chirurga szczękowego dr. Doug Denson z Birmingham w stanie Alabama.

„Moim zdaniem korelacja nie zawsze równa się przyczynowości … ale od czasu rozpoczęcia pandemii pojawiły się dziwne objawy. Ale to niemożliwe, aby opisać dokładny mechanizm lub wskazać przyczynę” – powiedział asekuracyjnie.

Mimo to, dr Denson zauważył wzrost niewytłumaczalnych objawów bólowych u znacznej części populacji „dotkniętej COVID-em” zaraz po rozpoczęciu tzw. pandemii, zwłaszcza neuralgii trójdzielnej, czyli nagłego, silnego bólu twarzy. Widział również zwiększoną liczbę pacjentów w różnym wieku z zapaleniem języka i reakcjami hiper-zapalnymi, w tym zapaleniem kości, infekcją szczęki, która jest bardzo trudna do leczenia, ponieważ dopływ krwi do szczęki nie jest duży. Te dolegliwości występują zazwyczaj u starszych osób, a nie u młodszej, zdrowej populacji, jak teraz ma to miejsce – zauważył.

Inna specjalistka, dr Liz Kivus, periodontolog powiedziała dziennikarzowi The Epoch Times, że widziała również wyraźny wzrost objawów zapalnych, takich jak zapalenie dziąseł, „od czasu COVID-19 i powiązanych szczepionek”. Obok tego nastąpił wzrost występowania liszaja płaskiego, stanu zapalnego skóry i błon śluzowych, który często skutkuje swędzącą wysypką, która może dotyczyć różnych obszarów ciała, w tym ust, ramion, nóg, tułowia, paznokci i skóry głowy.

Takie objawy obserwujemy, gdy systemy odpornościowe pacjentów są uszkodzone – powiedziała dr Kivus.

Stomatologiczne problemy zdrowotne są kolejnymi efektami „dziwnej i niewytłumaczalnej” korelacji pomiędzy przyjęciem eksperymentalnych produktów mRNA zwanych „szczepionkami przeciwko COVID-19” a pogorszeniem się stanu zdrowia.

Nawet przy zastosowanej cenzurze ludzie swoimi kanałami dowiadują się o przemilczanych faktach, poszkodowani organizują się wymieniając informacje i doświadczenia, próbują zaradzić sobie sami, gdyż nie otrzymują ani zrozumienia ani wsparcia u większości lekarzy.

Teraz, po zmianie kierownictwa Twittera, otworzył się on na szerszą i bardziej swobodną dyskusję, Ze swojej strony polecamy zajrzenie do tego nieco odblokowanego Twittera i przyjrzeć się toczonej dyskusji. Oto kilka przykładów (kolejność przypadkowa) gdzie nawet sceptycy mogą się wiele nauczyć, a nawet przejrzeć na oczy.

Steve Kirsch @stkirsch

Dr. Simon Goddek @goddeketal
Judy A. Mikovits PhD @DrJudyAMikovits

Robert W Malone, MD @RWMaloneMD

Pfizer Documents Analysis @PfizerBook

Tom Renz @RenzTom

ryancolemd @drcole12

Apro Vita @VitaApro

A Midwestern Doctor @MidwesternDoc

sashalatypova.substack.com @sasha_latypova

Peter A. McCullough, MD, MPH @P_McCulloughMD

Robert F. Kennedy Jr @RobertKennedyJr

James O’Keefe @JamesOKeefeIII

E. Michael Jones @EMichaelJones1

Children’s Health Defense @ChildrensHD

Pierre Kory, MD MPA @PierreKory

Jon Rappoport @jonrappoport

DiedSuddenly @DiedSuddenly_

Denis Rancourt @denisrancourt

PLANDEMIC @Plandemic3Movie

Dr. Joseph Mercola @mercola
Dr. Tom Cowan @drtomcowan

Oprac. www.bibula.com 2021-04-27 na podstawie The Epoch Times

Żeby Polska była polska

Żeby Polska była polska

Krzysztof Baliński 24 kwietnia 2023

Wojna na Ukrainie nie odsunęła zagrożeń, które wiszą nad Polską. Wprost przeciwnie – zagrożenia zintensyfikowała i, jakby przy okazji, wprowadziła zamieszanie w gradacji zagrożeń. Poprzez trwałe osadnictwo Ukraińców na terytorium RP niszczy jednolitość etniczną Polski, wprowadza koszmar wielonarodowego tygla. Dyrektor Muzeum Żydowskiego w Waszyngtonie kiedyś powiedział: „Dzisiejsza Polska to kompletna anomalia. Polska nigdy nie była tak homogeniczna etnicznie”. Tymczasem to państwa z mniejszościami etnicznymi są anomalią, a brak mniejszości jest cechą silnego państwa. Mniejszości nie wzmacniają państwa, ale je osłabiają. Są przyczyną wojen. Gdy Angela Merkel wymuszała przyjęcie imigrantów z Afryki, „New York Times” lamentował: „Polska jest w 98 procentach biała”. Gdy wydała rozkaz „Uchodźców przyjmować!”, żydowska gazeta dla Polaków szantażowała: „Jeśli nie, to oznacza to, że Polakom podoba się homogeniczna Polska stworzona przez Józefa Stalina”.

Tymczasem jednolitość etniczna to jedno z nielicznych dobrodziejstw, jakie spłynęły na Polaków wraz ze zmianą granic. Przypomnijmy, jak zachowali się Ukraińcy na Wołyniu, a pięć milionów Ukraińców w Polsce to o milion więcej niż przed wojną.

Polska staje się krajem wielorasowym, ze wszystkimi konsekwencjami dla bezpieczeństwa wewnętrznego. W Polsce już jest wszystko to, co w Berlinie i Paryżu: zdrada, kolaboracja z nachodźcami, V kolumna i będąca na jej usługach totalna, nachalna i kłamliwa propaganda pro imigracyjna. Wg Antoniego Macierewicza za imigrantów przy płocie z Białorusią odpowiada gen. Gerasimow. A kto odpowiada za tych z Dzikich Pól? Czy aby nie PiS, czyli sam Macierewicz? Wmawiają nam, że największą zbrodnią Kiszczaka było internowanie Michnika i Macierewicza, a nie eksodus w stanie wojennym 2 mln Polaków, banicja tysięcy działaczy „S”, których straszono śmiercią, którym wręczano paszporty ze stemplem jednokrotnego przekroczenia granicy oraz likwidacja całej czołówki działaczy „S” według klucza rasowego.

Po kilku dekadach żydokomunistycznych rządów, Polacy ostatkiem sił utrzymują resztki wspólnoty narodowej. Obce cywilizacyjnie, agresywne i roszczeniowe mniejszości znakomicie przyspieszają proces dezintegracji społeczeństwa. Perturbacje wewnętrzne może wywołać agresywna grupa radykalnych „uchodźców” z Ukrainy. Tak, jak to się stało we Francji i Belgii z radykalnymi islamistami, którzy od lat toczą podjazdową wojnę z autochtonami, wypowiedzianą tylko przez jedną stronę. Najpierw pojawią się „antyukraińskie prowokacje” (równolegle do „antysemickich prowokacji”). Potem znajdzie się kilku snajperów. Bo do Polski z „uchodźcami” wjechały z przeszmuglowaną bronią setki funkcjonariuszy ukraińskiej bezpieki i ukraińskiej mafii, a wkrótce wjadą zdemobilizowani z frontu straumatyzowani sołdaci, w tym ci z pułku Azow, i… sytuacja wymknie się spod kontroli.

Komisja Europejska forsuje ujednolicenie świadczeń dla imigrantów. Machinacja, oprócz zwiększenia atrakcyjność Polski dla osadników (bo 2000 euro w Polsce to co innego niż 2000 euro w Niemczech), to recepta na konflikty społeczne w kraju, który i tak ma wielkie problemy ze spójnością społeczeństwa. Polacy, którzy tyrają za grosze, będą wściekli na widok uprzywilejowanych finansowo przybyszów, tak, jak dziś do furii doprowadza ich darmowe mieszkanie i 10 tysięcy kieszonkowego dla kilkuosobowej rodziny ukraińskiej. Problemem są także media działające w Polsce, które zatroszczą się o to, by każdy, nawet najdrobniejszy incydent z imigrantami został rozdmuchany do rozmiarów etnicznego i religijnego konfliktu. Nietrudno też przewidzieć, że TVN oskarży polski motłoch o nieuleczalny „rasizm” i „ksenofobię” i że dołączy do nich kardynał Nycz, z wezwaniami do goszczenia uchodźców i gotowością sprzedania na ich potrzeby wszystkich skarbów katedry wawelskiej.

W dzienniku „Rzeczpospolita” ukazała się sygnowana przez Michała Łachudrzyńskiego notka: „Pod koniec lutego w Polsce przebywało 3,2 mln Ukraińców. Ale to nie ta liczba robi największe wrażenie, choć pokazuje, że stanowią dziś oni ponad 8 proc. mieszkańców naszego kraju. (…) Zarówno w przypadku demografii, jak i rolnictwa potrzeba więc wyczucia. Jedna iskra, hejt, głupia czy niepotrzebna wypowiedź – a o to w kampanii wyborczej nie będzie trudno – może doprowadzić do wzrostu napięcia między Polakami i Ukraińcami. Na szczęście dotąd – wbrew oczekiwaniom Moskwy – ta współpraca układa się dobrze. Publicyści dywagują na temat różnych przyszłych form współpracy Polski z Ukrainą: czy ma to być bliski sojusz, federacja, unia czy szczególne partnerstwo. Tymczasem na poziomie społeczeństw ta unia już działa. A to, że Polska stała się krajem dwunarodowym, jest zwyczajnie faktem”.

Łachudrzyński głosi, że dzieci i wnuki emigrantów ukraińskich będą się czuły Polakami. Tymczasem Ukraińcy mają silną tożsamość narodową, nie asymilują się. Przykładem jest bardzo dobrze zorganizowana i skonsolidowana społeczność ukraińska w USA i Kanadzie (aż do pozazdroszczenia, bo nasza jest skłócona), gdzie ukraińskość jest bardzo mocno pielęgnowana, a kult OUN-UPA podtrzymywany i rozwijany. Także w Polsce bardzo wpływowa mniejszość ukraińska, głównie przesiedleńcy w ramach operacji „Wisła” wybitnie wyróżnia się solidarnością narodową i gloryfikacją Bandery.

W żaden sposób uchodźcy nie asymilują się. Poruszają się w zwartych grupach, często w wieczornych godzinach, są uzbrojeni, o czym się nie mówi, ale kto wie, ten wie. Mieszkańcy boją się jednak poruszać temat związany z tym ośrodkiem w obawie o swoje zdrowie i życie – mówi Marcin Sawicki ze Stowarzyszenia „Kocham Białystok”. Rządzący o tym wiedzą i podejmują środki zaradcze. Ale nie wobec uchodźców, lecz… tubylców. W połowie listopada 2015 r. w Bucierzu odbyły się ćwiczenia Brygady Zmechanizowanej ze Złocieńca zakładające pacyfikację hipotetycznych zamieszek pod ośrodkiem dla uchodźców. Ćwiczenia przewidywały odwet miejscowej ludności na imigrantach, którzy napadali na okoliczne sklepy. Kolejne ćwiczenia odbyły się 20 listopada w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Drawsku, gdzie w pacyfikację tubylczej ludności wprawiała się Brygada Zmechanizowana ze Szczecina. Co ciekawe, poza Polakami udział w ćwiczeniach wzięli sołdaci z… Ukrainy.. Decyzję o przeprowadzeniu ćwiczeń podjął minister obrony i członek władz Związku Ukraińców w Polsce T. Siemoniak, ale odbyły się już po przejęciu dowództwa nad armią przez A. Macierewicza. Obaj przewidywali bunt Polaków i konieczność ich pacyfikacji?

W Kutnie doszło do regularnej potyczki między uchodźcami z Gruzji i policją, przy użyciu płyt chodnikowych i broni palnej. Niejako przy okazji dowiedzieliśmy się, że prowincjonalne miasteczko, ni stąd ni zowąd, zasiedliło 1800 „uchodźców”. Legalna imigracja stymuluje nielegalną. Obcokrajowcy stanowią 90 procent osób zatrzymanych za przemyt imigrantów. Łącznie zatrzymano ich 355. W statystykach SG zdecydowanie dominują obywatele Ukrainy i Gruzji. Także wśród osób poszukiwanych przez policję na podstawie artykułu 264 kk, tj. za organizowanie nielegalnej imigracji, zdecydowanie dominują te nacje. À propos – czy na podstawie wzmiankowanego paragrafu do odpowiedzialności nie powinien być pociągnięty napędzający imigrację Mateusz Morawiecki?

Monoetniczność Polski po 1945 r. stała zawsze kością w gardle, nie tylko „uchodźcom” z marca ’68, ale także przesiedlonym w ramach Operacji Wisła. Dziś wzdychający do azjatyckich stepów fanatycy pomocy dla ukraińskich oligarchów doszli do wniosku, że Dzikich Pól nie odzyskają, ale odzyskają ukraińską mniejszość. Tak więc, po 80 latach wracamy do realiów II RP, ale nie pod względem terytorium, lecz do realiów hajdamackich rzezi w I RP i do irredenty mniejszości ukraińskiej w II RP, której kulminacją były zbrodnie po wkroczeniu wojsk sowieckich we wrześniu 1939 roku i na Wołyniu, nigdy zresztą nie ukarane.

Miliony przybyszów tworzą własne przestrzenie bez związku z autochtonami Hermetyczne dzielnice (tak, jak restauracje i lokale we Wrocławiu, do których nie wpuszcza się Polaków). To własne partie mające realny wpływ na sytuację wewnętrzną i politykę kraju osiedlenia. To własne szkolnictwo. To ukraiński, jako język oficjalny. To dwujęzyczne nazwy ulic. To decyzje, jakie pomniki stawiać, a jakie usuwać z placów naszych miast. To własne partie i związki zawodowe (jak ten OPZZ, zajmujący się wyłącznie ochroną praw Ukraińców).To także „piąta kolumna” w wysuwanych roszczeniach terytorialnych do Przemyśla. To tworzenie państwa w państwie. Problem staje się o wiele większy, gdy uświadomimy sobie, że wspólna historia z Ukraińcami to ciągłe konflikty, których wyróżniającą cechą jest niespotykane okrucieństwo, w których rzezie na Polakach nie są wyjątkiem, ale regułą, kiedy Taras Szewczenko, ukraiński wieszcz, opiewa i sławi w epopei „Hajdamacy” rzezie Polaków, a Taras Bulba, tytułowy bohater powieści Gogola, zabija własnego syna za związki z Polakami.

Bezpieczeństwu Polski zagraża pomysł utworzenia UkraPol, którego jawnym orędownikiem są politycy mający związki etniczne z ukraińskimi uchodźcami i z wyjątkowo silnym lobby ukraińskim. Za pomysłem stoi także „protektor” zza Wielkiej Wody, który zaszczytną funkcję osłabienia Rosji cudzymi rękami powierzył Ukraińcom i Polakom. Naiwni Polacy uwierzyli w hasło „Ukraińcy umierają za nas, my powinniśmy umierać za nich”, i w apel Dudy „kupując ukraińską pszenicę dajemy zarobić bohaterskim chłopom, którzy żywią i bronią Ukrainy”. Już dziś otwarcie granic z Ukrainą jest dla nas kompletną i nieodwracalną katastrofą ekonomiczną. A co będzie, gdy dojdzie do UkraPol? Nasze straty sięgną rocznie setek miliardów!

Afera zbożowa pokazuje, że państwo, którego instytucje dopuściły do afery, zagraża bezpieczeństwu Polaków. Obywatele, którym państwo nie chce albo nie potrafi gwarantować bezpieczeństwa, mają prawo zadbać o nie sami, poprzez odsunięcie od władzy. Co zrobiłaby normalna, wolna, świadoma i choć trochę zorganizowana społeczność, gdyby dowiedziała się, że politycy dopuścili do podtrucia chleba, a dodatkowo zarobili na tym miliony? Co zrobiliby rolnicy, którzy na samym zbożu stracili 10 miliardów? Dni takiej władzy byłyby policzone. Problem w tym, że od czasu pandemii Polacy nie są wolnym, świadomym i jako tako zorganizowanym społeczeństwem. To bezwolna masa, których w zależności od potrzeb zastrasza się albo przekupuje, a gdy raz po raz dostają po pysku, to tylko się oblizuje.

Bezpieczeństwu Polski zagraża utworzenie UkraPolin, której jawnym orędownikiem są politycy mający związki etniczne z żydowskimi uchodźcami i wyjątkowo silnym lobby żydowskim w Polsce. Skundlony i skłócony etnicznie kraj stanie się obiektem rozgrywek. Na związanym z tym chaosie skorzystają nie tylko sąsiedzi, ale także Izrael, z żądaniami odszkodowań za majątki pożydowskie. Przypomnijmy, gdy 10 września 1952 między Izraelem i Niemcami zawarta została umowa reparacyjna zwana Porozumieniami Luksemburskimi, Żydzi dostali miliardy dolarów na „zrekompensowanie kosztów integracji w Izraelu żydowskich imigrantów z terenów Niemiec i terenów przez Niemcy okupowanych”.

Jest źle. Rysuje się niepokojący scenariusz. Bez względu na to, kto wygra wybory, nadawanie obywatelstwa przyspieszy, a w kolejnych wyborach weźmie udział milion Ukraińców. Proces całkowicie wyjęto spod kontroli Polaków, jest przedmiotem zakulisowych rozmów i uzgodnień prowadzonych w konspiracji przed Polakami. To kwestia, w której władza i totalna opozycja działają tak, jakby się umówiły: są sprawy, o których nie będziemy prostego ludu informować, i są takie, w których będziemy go dezinformować. Świadczy o tym zgodne milczenie wszystkich „niezależnych” mediów i cisza w mediach „partyzantów wolnego słowa” oraz pogróżki Macierewicza, że mówienie o tym to działanie na rzecz Putina.

Cui bono? W czyim interesie? Czyja to robota? Komu potrzebni są imigranci? Wrogom naszej cywilizacji i państw narodowych. Wędrówka ludów, mieszanie ras to wyjątkowo perfidna metoda walki z Polakami. To także sposób na przekazanie władzy uchodźcom z poprzednich fal – rządu Tuskowi, Belwederu Trzaskowskiemu, MSZ Sznepfowi. Jest też inna opcja – powołanie rządu jedności narodowej PiS-PO. Rozpoczęła się ostra walka wyborcza. Na wiecach nie poruszają spraw, od których zależy los Państwa Polskiego, podlewają za to obietnice wyborcze patriotycznym sosem. Powtarza się sytuacja z lat ubiegłych, kiedy co innego mówił na akademiach „ku czci”, a co innego czynili, a o ich machinacjach dowiadywaliśmy się zawsze post factum. I tak z nimi będzie już zawsze. To nie ci ludzie. To nie na nich głosowaliśmy.

Czas na samoobronę. Czas na insurekcję przeciwko najeźdźcom i ich rodzimym kolaborantom. Czas na powiedzenie, że nie ujdzie im to na sucho. Jeśli istnieje jakiś powód do wychodzenia na ulice, to jest nim utajniony zamysł osiedlenia w Polsce milionów Ukraińców i setek tysięcy Azjatów. Czas na przegonienie premiera z ponurego gmachu w Alejach Ujazdowskich. Czas na puszczenie z dymem (ma się rozumieć z dymem „wirtualnym”) kwatery naczelnika PiS na Nowogrodzkiej.

Czas głośno wymówić słowo „ZDRADA” i przerobić słowa Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską” na bardziej aktualne – „Żeby Polska była polska”.

Krzysztof Baliński

=================

Martyka: Po szczepieniach na COVID – w ciągu roku jest więcej powikłań, niż z powodu wszystkich innych szczepień w ciągu ostatnich 10 lat

Dr n. med. Z. Martyka: Po szczepieniach na COVID-19 w ciągu roku jest więcej powikłań, niż z powodu wszystkich innych szczepień w ciągu ostatnich 10 lat

Po szczepieniach na COVID-19 w ciągu roku więcej powikłań, niż 10 lat- innych szczepień
Radio Maryja

Zawód lekarza był zawodem wysokiego zaufania społecznego. Ono zaczęło podupadać po okresie pandemii i skupionej wokół niej polityki. Od dawna uczono nas, jak podchodzić do pacjentów. W okresie pandemii spotykaliśmy się z odwróceniem praktyki lekarskiej. Wielu pacjentów przypłaciło to życiem. Oni mogli być uratowani, gdyby od początku byli właściwie badani i leczeni. Po szczepieniach na COVID-19 w ciągu roku jest więcej powikłań, w tym śmiertelnych, niż z powodu wszystkich innych szczepień, jakie istnieją na świecie, w ciągu ostatnich 10 lat. Dlaczego nie wolno tego powiedzieć? – pytał dr n. med. Zbigniew Martyka, internista, specjalista chorób zakaźnych, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Okręgowy Sąd Lekarski w Krakowie w grudniu 2022 roku odebrał dr. n. med. Zbigniewowi Martyce prawo do wykonywania zawodu na jeden rok.  Wyrok jest nieprawomocny. Specjalista ds. chorób zakaźnych jest oskarżany o to, że kwestionował zasadność stosowania masek ochronnych oraz masowe testowanie społeczeństwa w kierunku zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

– Zawód lekarza był zawodem wysokiego zaufania społecznego. Zaufanie zaczęło podupadać po okresie pandemii i skupionej wokół niej polityki. Powinniśmy dbać o zaufanie, ponieważ ludzie chorzy powinni z zaufaniem zwracać się do kogoś, kto może im pomóc. Od dawna uczono nas, jak podchodzić do pacjentów. Byłem nauczony, że pacjenta należy wysłuchać – dobry wywiad to 50 proc. rozpoznania, ale to nie wystarczy. Trzeba zbadać pacjenta. W oparciu o wywiad i zbadanie fizykalne oraz badania dodatkowe można stwierdzić, że taka czy inna choroba jest dominującą. W okresie pandemii spotykaliśmy się z czymś zupełnie odwrotnym – wskazał dr n. med. Zbigniew Martyka.

Pamiętamy teleporady, kiedy wielu chorych ludzi chciało się dostać do lekarza i byli odsyłani z kwitkiem. Kuriozalnym przypadkiem było to, kiedy długim kijem pukano w okno i stamtąd zrzucano skierowanie na badania – kontynuował gość Radia Maryja.

– Nikt tego pacjenta nie zbadał. Wiele sytuacji było zaprzeczeniem tego, co nas uczono. Pacjenci trafiali do lekarzy z dużym stopniem zaawansowania choroby. Wtedy pytano się ich, dlaczego tak późno przychodzili. Wielu z nich przypłaciło to życiem. Oni mogli być uratowani, gdyby od początku byli właściwie badani i leczeni. Nie można zgadywać przez telefon, co zrobić z pacjentem – zaznaczył internista.

Specjalista chorób zakaźnych w kontekście działań podejmowanych podczas pandemii COVID-19 podkreślił, że „jeżeli pojawia się autentyczne niebezpieczeństwo, powinniśmy przede wszystkim zachować rozwagę”.

– Samolot ląduje awaryjnie. Kapitan uspokaja pasażerów i mówi, że na zewnątrz czekają już odpowiednie służby. Instruuje w sprawie ewakuacji. To normalne i logiczne zachowanie. (…) Jeżeli mamy chorobę, powinniśmy pacjentów uspokoić, a nie straszyć. Nie chodzi o lekceważenie niebezpieczeństwa. Jak widać na przykładzie COVID-19, pokazywano wiele fałszywych obrazów, specjalnie wprowadzano ludzi w błąd, żeby się wystraszyli – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

– Powinniśmy zachować ostrożność, ale nie tłumaczy to sytuacji, w której zamykamy się przed pacjentem. To nasza powinność. To tak, jakby straż pożarna nie ruszyła do ogromnego pożaru, bo bałaby się poparzeń. Nie powinniśmy odmawiać pomocy chorym ludziom. To nasze powołanie – dodał.

Dr n. med. Zbigniew Martyka przypomniał, że dochodziło do sytuacji, w których „lekarz bał się przyjmować pacjenta, ponieważ ten mógł być chory. To absurd. Natomiast wielu lekarzy starało się sprzeciwić nielogicznym decyzjom, które nie służyły dobru pacjenta”.

– Kiedy lekarze zaczęli mówić, że pewne rzeczy są niewłaściwie rozwiązywane, zaczęły się problemy – powiedział.

Internista odniósł się w tym kontekście m.in. do szczepionek. Jak wskazał, „nie istnieje żaden medykament, który jest w 100 proc. bezpieczny i wszyscy o tym wiedzą. Na ulotkach produktów można znaleźć działania uboczne”.

– Dlaczego nie można tego mówić o szczepionkach? Obecna europoseł Anna Zalewska mówiła, że każda wypowiedź, która nie jest zachętą, ale próbą dyskusji na temat szczepienia, jest nieodpowiedzialna. To absurd. (…)

Po szczepieniach na COVID-19 w ciągu roku jest więcej powikłań  w tym śmiertelnych, niż z powodu wszystkich innych szczepień, jakie istnieją na świecie, w ciągu ostatnich 10 lat. Dlaczego nie wolno tego powiedzieć? – pytał dr n. med. Zbigniew Martyka.

– Znałem prawdę, docierałem do prac naukowych i w swoich wypowiedziach podpierałem się nimi, więc byłem przekonany, że nikt nie może postawić mi zarzutu, bo nie były to moje słowa, tylko cytowane wyniki badań naukowych. Okazało się, że zostałem pociągnięty do odpowiedzialności, bo nie wolno mówić prawdy – dodał.

Specjalista ds. chorób zakaźnych zwrócił uwagę na to, że w procesie prowadzonym w Poznaniu jeden z prawników przedstawił dowód, że tamtejsza Izba Lekarska była sponsorowana przez koncerny farmaceutyczne.

– Jak członkowie wspomnianej Izby mogą być traktowani jako obiektywni sędziowie, skoro korzystają ze sponsorowania firmy, przeciwko której lekarze się wypowiadali? – zauważył internista.

Dr n. med. Zbigniew Martyka na zakończenie opowiedział, że w czasach komunizmu był lekarzem wojskowym nienależącym do partii, chodzącym do kościoła, przesłuchiwanym przez kontrwywiad wojskowy.

– Kiedy komunizm upadł, myślałem, że to wszystko się skończyło i będziemy żyć w normalnym świecie. Gdy byłem przewodniczącym komitetu obywatelskiego „Solidarność”, opluwano mnie w prasie wojskowej i mówiono, że jestem człowiekiem, który chce podważać Układ Warszawski. Byłem wrogiem społecznym. Wydawało się, że to wszystko się skończyło. Obecnie funkcjonują inne mechanizmy, ale są całkiem podobne – podkreślił gość Radia Maryja.

radiomaryja.pl

Bp Vitus Huonder: Należało bardziej słuchać abp. Lefebvre’a. Pontyfikat Franciszka, to „pontyfikat zerwania z Tradycją”.

Bp Vitus Huonder: Należało bardziej słuchać abp. Marcela Lefebvre’a

Pontyfikat Franciszka, to „pontyfikat zerwania z Tradycją”. Franciszek stara się wykorzenić starą Mszę, będąc zdecydowanym orędownikiem tak zwanej „religii światowej”.

nalezalo-sluchac-abp-marcela-lefebvrea

Bp Vitus Huonder, emerytowany biskup diecezji Chur w Szwajcarii, wydał oświadczenie w formie wideo w sprawie abp. Marcela Lefebvre’a i Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, z którym z woli Watykanu prowadził przez lata dialog. Hierarcha nazwał obłożenie arcybiskupa ekskomuniką mianem niesprawiedliwości, wskazując, że założyciela Bractwa „należało bardziej słuchać”.

Bp Vitus Huonder kierował szwajcarską diecezją Chur w latach 2007 – 2019. Był ostatnim z normalnych, wiernych Tradycji biskupów tej diecezji. Po jego odejściu Chur popadło w duże kłopoty; dziś rządzi tam bp Joseph Bonnemain, wykazujący dużą otwartość na środowiska LGBT oraz udzielający Komunii świętej niekatolikom.

Biskup Huonder w 2015 roku zaangażował się z inicjatywy kard. Gerharda Müllera, ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w dialog z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X (FSSPX). Miano rozmawiać zarówno o kwestiach administracyjnych jak i doktrynalnych, dotyczących między innymi dokumentów II Soboru Watykańskiego. Celem tego dialogu było kanoniczne uznanie FSSPX.

Na gruncie tych kontaktów bp Huonder zagłębił się w biografię i pisma założyciela FSSPX, abp. Marcela Lefebvre’a.

W 2019 roku biskup przeszedł na emeryturę, którą postanowił spędzić w jednym z instytutów Bractwa. Zrobił to za zgodą watykańskiej komisji Ecclesia Dei, która – jak powiedział w nagraniu – wręcz go do tego zachęcała.

W nagraniu hierarcha pokrótce omówił najważniejsze wydarzenia z historii Kościoła za jego życia; zwrócił uwagę na wewnętrzny kryzys, który wywołały reformy II Soboru Watykańskiego, a zwłaszcza reforma liturgiczna; odniósł się też do spotkania międzyreligijnego w Asyżu w 1986 roku, wskazując, że dzień ten wywołał dużą utratę zaufania do kierownictwa Kościoła wśród wielu katolików.

Jak podkreślił, dopiero papież Benedykt XVI rozumiał zerwanie, do jakiego doszło w Kościele wskutek II Soboru Watykańskiego i starał się tę sytuację naprawić, zwłaszcza w sprawie liturgii. Zwrócił uwagę na wydanie w 2007 roku motu proprio Summorum pontificum. Z kolei w roku 2009 Benedykt XVI zdjął „niesprawiedliwą ekskomunikę” z abp. Lefebvre’a oraz biskupów, których arcybiskup wyświęcił. „W ten sposób wynagrodził za część niesprawiedliwości, która zalegała na Kościele wielkim ciężarem” – powiedział bp Huonder.

Pontyfikat Franciszka, podkreślił bp Huonder, można określić mianem „pontyfikatu zerwania z Tradycją”. Jak podkreślił, Franciszek stara się wykorzenić starą Mszę z Kościoła, zarazem będąc zdecydowanym orędownikiem tak zwanej religii światowej.

„Kościół w roku 2023 znajduje się w momencie jednego z największych kryzysów w swojej historii. To wewnątrzkościelny kryzys, który dotyka wszystkich płaszczyzn życia Kościoła. […] To głęboki kryzys Kościoła” – stwierdził hierarcha.

Mówiąc o Bractwie podkreślił, że abp Marcel Lefebvre po to założył FSSPX, by pomóc Kościołowi; był „zainteresowany przede wszystkim wiarą Kościoła oraz wiernymi, którzy – porzuceni – znaleźli się w niebezpieczeństwie”. Dla arcybiskupa najwazniejsze było zbawienie dusz – tymczasem po II Soborze Watykańskim wielu wiernych stało się jak owce bez pasterzy. Kluczowe było dla niego też przechowanie czystości wiary, mówił bp Huonder. „Wiara jest drogą do zbawienia. Dlatego nie może być fałszowana. To właśnie w tej perspektywie należy oceniać Bractwo oraz jego założyciela” – stwierdził. Wskazał też, że podczas rozmowy Ojciec Święty Franciszek powiedział mu wprost, iż członkowie FSSPX „to nie są schizmatycy”.

Według bp. Huondera decyzja abp. Lefebvre’a o tym, by nie iść bezwarunkowo za wszystkimi wypowiedziami Soboru, była „usprawiedliwiona faktami i w pełni zgodna z linią wiary Kościoła”.

„Należało go bardziej słuchać”- powiedział hierarcha.

Źródło: YouTube/Certamen – DE