Anglia ma być pierwszym krajem na świecie, gdzie rozpocznie się szczepienie ludzi przeciwko rzeżączce, groźnej chorobie wenerycznej, przenoszonej drogą płciową. Szczepionki nie będą dostępne dla każdego. Jak donosi BBC, brytyjska służba zdrowia skupi się na mężczyznach homoseksualnych i biseksualnych z historią wielu partnerów seksualnych.
Pierwsze szczepionki przeciwko groźnej chorobie wenerycznej będą podawane w Anglii, gdzie bardzo wzrosła liczba zakażeń
Rekordowa liczba zakażeń
Jak czytamy w BBC, skuteczność pierwszej na świecie szczepionki przeciwko tej groźnej chorobie wenerycznej nie jest wysoka, wynosi zaledwie 30-40 procent. Ale służba zdrowia w Anglii wierzy, że pomoże to powstrzymać stale rosnąca liczbę zarażeń.
Według tamtejszych statystyk w 2023 roku odnotowano ponad 85 000 przypadków zakażeń. To największa liczba od 1918 r., kiedy w ogóle rozpoczęto zbieranie danych na ten temat.
Jak czytamy w BBC, według prognozy Imperial College London, jeśli szczepionka okaże się popularna, może zapobiec 100 000 zachorowań i zaoszczędzić brytyjskiej służbie zdrowia (NHS) prawie 8 milionów funtów w ciągu następnej dekady .
Lekarze przyznają, że wprowadzana szczepionka nie została zaprojektowana na rzeżączkę. To szczepionka przeciwko zapaleniu opon mózgowych typu B, którą podaje się niemowlętom.
Jednak bakterie wywołujące te dwie choroby są blisko spokrewnione. Dlatego szczepionka przeciwko zapaleniu opon mózgowych zmniejsza liczbę zachorowań na rzeżączkę o około jedną trzecią.
Większość przypadków tej choroby wenerycznej leczy się pojedynczą dawką antybiotyków, ale, jak czytamy w BBC, bakteria wywołująca rzeżączkę ma 80-letnią historię i wielokrotnie uodporniła się na nasze antybiotyki.
Lekarze obawiają się zatem, że pewnego dnia rzeżączka stanie się nieuleczalna przy zastosowaniu obecnych metod.
W obliczu postępującej blokady Gazy przez Izrael, członkowie Knesetu potwierdzają swoją determinację w dążeniu do zagłodzenia i przeprowadzenia czystek etnicznych mieszkańców Gazy, co odzwierciedla główny nurt poglądów na temat tego kraju.
— W sytuacji, gdy całkowita blokada humanitarna Izraela wkracza w 11. tydzień , publiczne komentarze urzędników politycznych wskazują, że pozbawienie żywności, wody i środków medycznych, zarządzone w celu zagłodzenia miliona dzieci w Strefie Gazy, jest w pełni zamierzone i pożądane przez co najmniej kilku członków Knesetu (MK).
„Chcę całkowicie zagłodzić Gazańczyków, przeprowadzić pełne oblężenie” – powiedział MK Moshe Saada pod koniec zeszłego miesiąca w izraelskiej telewizji. „Naszym obowiązkiem jest wygnanie Gazańczyków” i wykorzystanie głodu jako środka do osiągnięcia tego celu.
Komentując swój internetowy program informacyjny The Young Turks , prowadząca Ana Kasparian uznała to za przyznanie, że „głód nie jest tylko efektem ubocznym tej wojny w Gazie, jest częścią celu, częścią strategii rządu Izraela i Sił Obronnych Izraela” polegającej na użyciu „głodu jako narzędzia do karania i wypędzania cywilów z Gazy, co oczywiście jest uważane za zbrodnię wojenną. Narusza to prawa międzynarodowe”.
Naturalnie, biorąc pod uwagę obecną politykę realizowaną przez rząd Izraela, oczywistym jest, że punkt widzenia Saady nie jest wyjątkiem wśród jego kolegów z Knesetu, lecz jest szerzej akceptowany i przyjmowany.
Kasparian i jej współprowadzący Cenk Uygur zwrócili uwagę na raport izraelskiej gazety Haaretz z 10 maja, w którym ujawniono komentarze posłów nawołujących do tych samych ludobójczych działań.
Podczas posiedzenia podkomisji Komisji Spraw Zagranicznych i Obrony, poświęconego kryzysowi humanitarnemu w Strefie Gazy, dr Sharon Shaul z NATAN, izraelskiej organizacji niosącej pomoc humanitarną na całym świecie, wygłosiła uwagę, której można by się spodziewać, że będzie oczywista, ale która wywołała ostrą i wrogą reakcję.
„Myślę, że nawet wszyscy siedzący przy tym stole nie chcą, aby cierpiące dziecko nie mogło otrzymać środków przeciwbólowych lub minimalnej opieki medycznej” – wyraźnie założyła.
Jednak przerwał jej MK Amit Halevi , stwierdzając ze złością: „Nie jestem pewien, czy mówisz w naszym imieniu, kiedy mówisz, że chcemy leczyć każde dziecko i każdą kobietę. Mam nadzieję, że nie popierasz tego stwierdzenia. Kiedy walczy się z taką grupą, rozróżnienia, które istnieją w normalnym świecie, nie istnieją”.
Odpowiadając w swoim komentarzu, Uygur odparł: „Nie, Amit, oni istnieją. Po prostu jesteś potworem i chciałbyś być jak naziści i mordować dzieci. Ta moralna różnica istnieje dla reszty z nas, którzy nie jesteśmy nazistami jak ty”.
Próbując poruszyć ich serca konkretnym przykładem, Shaul odpowiedział Halevi: „Mam nadzieję, że ty również nie chcesz, aby 4-latek, któremu amputowano rękę, obszedł się bez środków przeciwbólowych. Mam nadzieję, że ty również masz tę empatię”.
MK Limor Son Har-Melech z Religijnej Partii Syjonistycznej , ostro odpowiedział, wskazując na Shaula, „Jedyne leczenie, jakiego tu potrzeba, to twoje.” Inny uczestnik zauważył, „Jesteś najbardziej chorym lekarzem, jakiego kiedykolwiek widziałem.”
Nienawiść do Palestyny i ludobójcza złośliwość są głównym nurtem wśród izraelskich przywódców i opinii publicznej
Komentując ogólnie takie publiczne oświadczenia, podkreślając powyższe słowa Saady, izraelski felietonista Gideon Levy pisze : „To było do przewidzenia: Dyskusja przybrała cechy neonazistowskie. Granice upadły, a rozlew krwi został zalegalizowany”.
Nazywając taką retorykę „podżeganiem do ludobójstwa”, Levy zauważa, że te niezwykle brutalne, nieludzkie nastroje odzwierciedlają obecnie normatywne, syjonistyczne perspektywy głównego nurtu w Izraelu, zapewniając mediom zachęty finansowe do ich publikowania. „To, co kiedyś było często spotykanym w mediach społecznościowych trash talkiem, stało się standardowym gadulstwem medialnym, stawiając pytania, takie jak to, kto jest za, a kto nadal jest przeciwko ludobójstwu” – zauważył żydowski izraelski dziennikarz.
Choć na Zachodzie o tym się nie mówi, tego rodzaju przejawy nienawiści anty-palestyńskiej – przybierające wręcz formę ludobójczej złośliwości – nie są niczym nowym wśród przywódców żydowskich syjonistów w Izraelu, a nawet w diasporze.
W marcu LifeSiteNews opublikował raport szczegółowo dokumentujący ludobójczą ideologię napędzaną herezją religijnego syjonizmu. Ekstremistyczne nauki tych sekt uzasadniają wydalenie lub bezpośrednie zabicie całej ludności palestyńskiej przez Żydów jako rzekome wypełnienie biblijnego proroctwa.
Po tym, jak większość ludności Palestyny (5,4 mln) została poddana brutalnej okupacji wojskowej na uznanym przez społeczność międzynarodową terytorium, ta śmiercionośna ideologia stale się rozprzestrzeniała wśród izraelskich Żydów, aż do końca 2022 r., kiedy to udało jej się przejąć władzę w ramach rządzącej koalicji premiera Benjamina Netanjahu.
Chociaż dziesiątki tysięcy Żydów i rabinów całkowicie odrzuca tę herezję , raport wspomniany powyżej cytuje wielu syjonistycznych rabinów, którzy aprobują „bezładne zabijanie cywilów”, zabijanie „mężczyzn, kobiet i dzieci”, eksterminację „wszystkich” (Palestyńczyków), aby przejąć ich ziemię, „nie miejcie litości dla dzieci. Zabijcie wszystkie ich dzieci”, „zbombardujcie cały obszar”, „eksterminujcie wroga”, zablokujcie „dostawy [i] elektryczność”, „ to dotyczy zwierząt ”, „psów”, region musi być „czysty od Arabów” i więcej.
W artykule cytowani są izraelscy przywódcy polityczni, którzy przez lata składali podobne oświadczenia, zwłaszcza w odpowiedzi na wybuch ataku Hamasu na południowy Izrael 7 października. Uzasadniając atakowanie każdego cywila w Strefie Gazy, w tym dzieci, niektórzy powiedzieli, że „w Strefie Gazy nie ma niewinnych cywilów”. Inne komentarze obejmują: „bombardować bez rozróżnienia!”, „to zwierzęta, nie mają prawa istnieć”, „wymazać Gazę. Nic innego nas nie zadowoli”, „walczymy ze zwierzętami” i inne .
Prawie 70% Izraelczyków popiera międzynarodową zbrodnię czystek etnicznych w Strefie Gazy
Naturalnie, takie podejście znajduje odzwierciedlenie również w opinii publicznej: sondaże pokazują, że ogół społeczeństwa Izraela generalnie zgadza się z religijnymi i politycznymi przywódcami i ich dążeniem do eksterminacji ludności Gazy.
Pomimo koszmarnych bombardowań Strefy Gazy przez Izrael , podczas których świat został zalany zdjęciami całych zniszczonych dzielnic, mężczyzn podnoszących z gruzów ciała swoich zakrwawionych i połamanych dzieci oraz brudnych, przepełnionych strachem szpitali, w których leczono pacjentów z brakującymi kończynami, sondaż Uniwersytetu w Tel Awiwie z końca października 2023 r. wykazał, że 58 procent izraelskich Żydów stwierdziło, że armia używa zbyt małej siły ognia podczas ataku na Gazę, a mniej niż 2 procent stwierdziło, że jest jej zbyt dużo.
W innym sondażu przeprowadzonym w grudniu 2023 r. zadano pytanie: „W jakim stopniu Izrael powinien brać pod uwagę cierpienia ludności cywilnej w Strefie Gazy, planując kontynuację walk w tym miejscu?” Ponad 80 procent izraelskich Żydów odpowiedziało: „w bardzo małym stopniu” lub „w dość małym stopniu” (odpowiednio 40 i 41 procent).
Ponadto w styczniu 2024 r. sondaż izraelskiego kanału 12 wykazał , że 72 procent Izraelczyków uważa, że pomoc humanitarna dla 2 milionów cywilów w Strefie Gazy, w tym 1 miliona dzieci, „musi zostać wstrzymana do czasu uwolnienia izraelskich więźniów” przez Hamas.
Do kwietnia 2024 r. Izrael zrzucił na Gazę ponad 70 000 ton materiałów wybuchowych, co odpowiada wielkością niemal 5 bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki w 1945 r. Bombardowania te zniszczyły szacunkowo 69 procent budynków w Gazie, w tym co najmniej 245 000 domów.
Jednak nawet gdy te ogromne zniszczenia i astronomiczna liczba ofiar śmiertelnych rosły z dnia na dzień, badanie Pew Research z maja 2024 r. wykazało wyniki porównywalne z poprzednimi badaniami, w których 34 procent izraelskich respondentów nadal uważało, że izraelska odpowiedź militarna przeciwko Palestyńczykom w Strefie Gazy nie poszła wystarczająco daleko , 39 procent stwierdziło, że była właściwa, a tylko 19 procent uważało, że posunęła się za daleko.
Wreszcie w lutym ubiegłego roku prezydent Donald Trump zszokował świat, gdy podczas konferencji prasowej ogłosił swój plan „stałego” oczyszczenia etnicznego dwóch milionów Palestyńczyków z ich uznanych przez społeczność międzynarodową terytoriów ojczystych.
Pomimo zdecydowanego odrzucenia planu przez niemal cały świat, sondaż wśród dorosłych Izraelczyków przeprowadzony przez lokalny Kanał 12 wykazał, że aż 68 procent respondentów popiera plan Trumpa dotyczący przestępczego oczyszczenia etnicznego, podczas gdy 20 procent jest mu przeciwnych, a 12 procent wyraża wątpliwości.
Minister finansów Izraela: „Słuszne i moralne” jest zagłodzenie całej populacji Gazy „na śmierć”
Nie dając się pokonać w swojej agresywnej, antypalestyńskiej retoryce nienawiści, izraelski minister finansów Bezalel Smotrich oświadczył w zeszłym roku, że zgodnie z jego heretyckimi doktrynami religijnymi i syjonistycznymi, „słuszne i moralne” byłoby zagłodzenie całej populacji (w tym 1 miliona dzieci) w Strefie Gazy „na śmierć”.
Pod koniec zeszłego miesiąca przyznał, że uwolnienie izraelskich zakładników niekoniecznie jest pierwszym priorytetem rządu, ale że równie istotnym celem jest przeprowadzenie czystek etnicznych, obiecując , że Izrael nie zaprzestanie walki, dopóki „setki tysięcy mieszkańców Gazy nie opuści jej i nie uda się do innych krajów”.
Po tym oświadczeniu, 5 maja izraelski gabinet bezpieczeństwa jednogłośnie zatwierdził plany rozszerzenia ludobójczej wojny w Strefie Gazy. Jak twierdzą izraelscy urzędnicy, posunięcie to doprowadzi do pełnoskalowej okupacji militarnej palestyńskiej enklawy.
Skrajnie religijny syjonistyczny osadnik , Smotrich dodał, że gdy tylko rozpocznie się nowa ofensywa, nic nie będzie przeszkadzać operacji IDF mającej na celu „podbój” Gazy, w tym uwolnienie izraelskich zakładników przez Hamas. „Nie będzie odwrotu z terytoriów, które podbiliśmy, nawet w zamian za zakładników” – powiedział izraelski minister.
Izrael wielokrotnie odrzucał oferty Hamasu dotyczące uwolnienia wszystkich izraelskich zakładników w zamian za trwałe zawieszenie broni, co po raz kolejny wskazuje, że głównym celem Izraela zawsze było przeprowadzenie czystek etnicznych ludności palestyńskiej w Strefie Gazy.
Komentując całą sytuację, Uygur rzucił wyzwanie swoim słuchaczom, mówiąc: „jeśli nadal bronicie tego konkretnego rządu izraelskiego, to naprawdę powinniście pójść i wyjaśnić sobie swoją moralność, bo żadnej nie macie”.
The covid pandemic response was not a public health response but rather a global operation coordinated by national security agencies and public-private partnerships, following a biodefense and/or counterterrorism playbook.
The response was characterised by widespread panic, lockdowns and vaccination efforts, which were disproportionate to the actual threat posed, and were driven by a global cartel of powerful interests.
Rebekah Barnett interviewed Debbie Lerman about her book, ‘The Deep State Goes Viral: Pandemic Planning and the Covid Coup’ which reveals the underlying networks of control and the shift of power from national governments to global cartels.
Lerman argues that people must stop focusing on short-term political fixes and instead build alternative systems based on local community and human values.
Let’s not lose touch…Your Government and Big Tech are actively trying to censor the information reported by The Exposé to serve their own needs. Subscribe now to make sure you receive the latest uncensored newsin your inbox…
What if the pandemic response was run by national security agencies according to a biodefense/counterterrorism playbook, rather than by public health agencies according to public health guidelines?
This is the question at the core of a new book by friend and Brownstone Institute colleague Debbie Lerman.
Debbie’s contention is this: If it had been a regular public health response, covid would not have differed that greatly from any of the viral epidemics or pandemics of the last century.
The public would have been told to remain calm, wash hands frequently, and stay home if sick. Public health agencies would have tracked clusters of severe disease and treated them accordingly. This would have happened at different times, in different locations. Most people would barely have been aware that there was a novel virus circulating among them.
Instead, the response to covid was the exact opposite. The media and public health agencies whipped the population into levels of panic massively disproportionate to the threat actually posed by the virus. Everyone was convinced that the only way to “beat the virus” was to lock down the whole world and wait for a never-before-tested or manufactured vaccine.
While readers may have come across Debbie’s articles before on her Substack or on the Brownstone Journal, the book ties everything together in a way that reading disparate articles across time (and platforms) cannot quite.
I had the privilege of working on this book in its final stages and, having read it from start to finish, can attest that this is recommended reading for anyone with an interest in the bigger, “network level” picture. Debbie also deep dives into the weeds when required to demonstrate with forensic detail the degree to which the official covid narrative simply does not add up.
Following is my interview with Debbie Lerman.
RB: Congratulations on finally publishing your book Debbie, and on hitting #1 in Amazon’s Public Policy reads in the first week of the Kindle edition launch!
DL: Thanks Rebekah – your help was invaluable!
RB: What is the main thing you want people to know about the worldwide covid event – and why does it matter?
To quote the ‘COVID Dossier’, which I published with independent researcher Sasha Latypova, covid was not a public health event, although it was presented as such to the world’s population. It was a global operation, coordinated through public-private intelligence and military alliances and invoking laws designed for CBRN (chemical, biological, radiological, nuclear) weapons attacks.
This is so crucial because it shifts the focus from the false narrative of public health to the real story: the underlying global powers whose networks of control were at least partially revealed during the covid operation.
When we think about all the terrible totalitarian actions that were taken by nearly every government around the world during covid, we need to realise that it was not a series of misguided or mistaken public health decisions. It was an intentional, coordinated global project run by a huge public-private partnership network.
Realising this means that we cannot blame any individual (e.g. Fauci) or government or company for what happened. We have to address the much bigger and less easily solvable problem of how power and control are shifting away from national governments and into the hands of global cartels.
Here’s the global cartel that ran covid, presented both on the US and on the global levels:
The implications are so disturbing that most people don’t want to face them: Our national governments are not working on our behalf. They are working for the global cartels that are amassing more power and resources and working on ways to surveil, censor and propagandise us so we do not see or oppose what they are doing.
It’s had to wrap one’s mind around this, but I believe it is essential if we are to move toward any kind of solution: We have to stop focusing on the short-term political “fixes” in each of our countries (all political parties are just different sides of the same global technocratic control coin), opt out of the completely corrupted political systems, defend ourselves against control and surveillance operations (of which covid was one), and build alternative systems on a local level that are based on real community and human values.
RB: Your book focuses mainly on the American experience and legislation, but you have also documented similar legal frameworks in other countries. What does your book tell us about how and why so many countries end up taking the same “lockdown until vaccine” approach?
DL: In the book, I cover the covid military/intelligence operations in the US and I touch on the equivalent systems in the UK, Holland and Germany. After the book manuscript went to the publisher, I worked extensively on the ‘COVID Dossier’, which documents parallel structures in charge of the covid response in many countries around the world.
My book and subsequent work on the Dossier show that all countries in the Five Eyes and NATO military and intelligence alliances followed identical lockdown-until-vaccine response protocols, which indicates global coordination of these protocols.
RB: I learned so many nuggets that I’d never heard of before from reading your book. For example, Dr Peter Dazsak – who has been debarred from HHS funding for his alleged role in facilitating gain-of-function research in Wuhan – served as a US representative on the WHO covid origins investigation. Conflict of interest much? I can’t believe he got away with that. What were some things you turned up in your research that really surprised you?
DL: First, I just want to clarify that Dazsak never actually got debarred from anything. In a 16 May 2024, Substack article entitled ‘Peter Daszak Gets DOD and CIA Funding. Why Don’t They Ask About That?’ I went into great detail showing how everything the “US House Committee on Oversight and Accountability” said they were doing to “punish” Daszak for conducting dangerous gain-of-function research was pure theatre.
Most of Daszak’s funding – and funding for all gain-of-function research – comes from military or intelligence agencies, because it’s all about bioweapons and countermeasures, and such research is not subject to any public health oversight or regulations. It’s all part of the operations of the biodefense public-private partnership, as detailed above.
One of the lessons of covid – and hopefully of my book – is that hundreds and thousands of scientists, biowarfare experts, military/intelligence operatives, pharma execs, consultants, academics and medical professionals from around the world populate all of the global biodefense companies and agencies, which means that apparent conflicts of interest are immaterial, because the global-public private partnerships are not subject to any national or Constitutional laws or oversight.
As far as surprises: When I first started my research on covid, I was completely shocked to discover that Deborah Birx, the Coordinator for the US Government’s Covid-19 Response Task Force, wrote a book called ‘Silent Invasion’ that was pretty much outright lies from beginning to end. Several chapters in ‘The Deep State Goes Viral’ document that discovery. They are based on articles first published by Brownstone.
Then I discovered that famous journalists and authors also wrote blatant propaganda about covid. The one I researched most deeply was Michael Lewis, and his book ‘The Premonition’– which, like Birx’s book, is full of obfuscations and falsehoods. I devoted a section of my book to that investigation and other discoveries I made about blatant propaganda in The New York Times and other major publications.
And, of course, I was completely floored when I discovered the Government document that showed that the National Security Council was in charge of the US government’s covid response policy, and when I subsequently found that FEMA and the Department of Homeland Security had replaced the public health agencies as leaders of the response. That’s what really got me going on all the research in the book.
RB: I see the hard copy of your book is being presented in the World History section on Amazon. Why are narratives so important to our understanding of history, and what do you see as the main competing narratives for our understanding of the pandemic era?
Great question! At first I was surprised to see that Brownstone chose to list the book under World History, but then I realised that it does document one of the most significant global events of the 21st century, if not of all time.
I know that sounds bombastic, but the coordination of the vast global covid operation, which affected nearly every human being on Earth, was enabled through digital tools of surveillance, censorship, propaganda and control that were not available to earlier totalitarian leaders or societies.
The competing narrative is the product of the global propaganda and censorship industrial complex which does not want us to focus on its global totalitarian nature and is trying to distract, misdirect and bamboozle us into thinking that covid was all just a bunch of bad public health decisions, and that we can fix it by voting for a different political party or publishing more studies about how masking doesn’t work.
In the book, I summarised it this way: “One of the most ingenious aspects of the global covid operation is that it was so brazen, so extreme, and so inconceivable – that it can actually hide behind its own implausibility.”
RB: Once people learn that the covid response was a military countermeasure, not a public health response, then what? What are you hoping people will do with the information they learn from your book?
DL: To be precise, the word “countermeasure” applies to the covid vaccines and all other treatments used against the “deadly virus.”
The covid response was a globally coordinated coup by the biodefense cartel (as described above) against the populations of the world.
I’m hoping that when people realise this, they will understand that their governments are not acting on their behalf, but rather on behalf of the global corporations and billionaires that partnered with the military and intelligence agencies in nearly every country on earth to deprive all of us of our rights and liberties.
Our governments lied to us. They told us we had to wear masks, lock ourselves up for months and years on end, deprive our children of education and socialisation, and suffer loss of jobs, loss of income, loss of health and loss of life to combat a virus that was known in early 2020 to be dangerous only to very old people with multiple ailments.
Then they bombarded us with propaganda to cover all that up and force everyone to take unregulated, dangerous injections.
If we do not want such totalitarian measures to be unleashed on us again, we need to stop falling for the political, partisan distractions that pit us against each other instead of against our oppressors. I know it’s hard for people to hear this, but covid should be a wake-up call in this sense: the important battle being waged in the world right now is not right vs. left, liberal vs. conservative, socialist vs. capitalist etc. etc. etc. The only real battle is between the global elites and the rest of us.
We need to call our governments out on every lie, every act of censorship or propaganda, and every attempt to digitally surveil and control us, no matter which political party or politician is in charge.
RB: Do you anticipate we will see a repeat of the covid response in our lifetime?
DL: I hope people will not agree to another covid response. But I do anticipate other global events that will further consolidate the wealth, power and control of the global cartels. There might be a “climate crisis” or a “cyber terrorist attack” or a financial crisis. Or all of the above.
What I desperately hope people might take away from my book is that:
RB: What are you working on next?
I’m working mainly on promoting my book and writing for my Substack (see HERE).
Thank you so much Rebekah for your fearless journalistic work and for helping me with mine!
‘The Deep State Goes Viral: Pandemic Planning and the Covid Coup’ by Debbie Lerman is now available in paperback and digital (Amazon links: US, AU, UK ) and on Audible.
About the Author
Rebekah Barnett is an Australian independent journalist. You can follow Barnett on her Substack page ‘Dystopian Down Under’ HERE, Twitter HERE and Instagram HERE. To support her work, you can make a one-off contribution to Dystopian Down Under’s Ko-fi account HERE.
She is also a volunteer interviewer for ‘Jab Injuries Australia’, a website that collects stories of people who claim to have been injured by covid vaccines.
The Expose Urgently Needs Your Help…
Can you please help power The Expose’s hosest, reliable, powerful and truthful journalism?
Your Government & Big Tech organisations try to silence & shut down The Expose. So we need your help to ensure we can continue to bring you the facts the mainstream refuse to… We’re not funded by the Governmenrt to publish lies and propagandas on their behalf like the Mainstream Media.
Instead we rely solely on your support. So please support us in ourt efforts to bring you honest, relisble, investagative journslism today. It’s secure, quick and easy…
Please just choose your preferred methodto show your support…
Piszę do Ciebie pewną ręką, ale z ciężkim sercem. Jako technik ratownictwa medycznego z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem na pierwszej linii medycyny ratunkowej byłem świadkiem czegoś więcej niż przerażającego. Coś, co przydarzyło się także tobie.
Niedawno zdiagnozowano u ciebie nieuleczalnego raka prostaty z przerzutami do kości, co tragicznie wpisuje się w schemat, który moi koledzy i ja obserwujemy w całym kraju: szybko postępujące nowotwory, których nie da się przewidzieć. Obecnie ten koszmar nazywamy „turborakiem”, ponieważ nie ma ustalonego medycznego terminu opisującego to, co widzimy.
Dla nas, pracowników służb ratunkowych, schemat jest jasny: U dotychczas zdrowych osób w ciągu kilku tygodni od wystąpienia pierwszych objawów rozwijają się agresywne, śmiertelne nowotwory. Jaka jest wspólny mianownik? Szczepionka mRNA. Przebieg Twojej choroby również idealnie wpisuje się w ten obraz.
Narzucili te eksperymentalne produkty milionom Amerykanów. Stanęli na mównicy i powiedzieli niezaszczepionym, że ich [katów? md] „cierpliwość się skończyła”. Podzielili nasz kraj i za pomocą wygórowanych środków nacisku odebrali ludziom prawo do samostanowienia o swoim ciele. Napuściłeś agencje federalne na firmy i zagroziłeś im ruiną gospodarczą, jeśli nie będą egzekwować twoich rozkazów.
A teraz czeka cię ten sam los, co niezliczone rzesze Amerykanów, którzy zaufali zapewnieniom twojego rządu.
Warstwa po warstwie przenoszą rodziców, dzieci, bliskich – wszystkich z tą samą wstrząsającą historią. Zdrowi przed szczepieniem, teraz wyniszczeni przez agresywne nowotwory, których postęp nawet onkolodzy prywatnie opisują jako „bezprecedensowy”.
Tego typu nowotwory nie rozwijają się naturalnie. Przebiegają od zera do śmierci w bardzo krótkim czasie – w ramach czasowych, które wywracają do góry nogami całą naszą wiedzę na temat raka.
Firmy farmaceutyczne, które chronią cię dzięki immunitetowi prawnemu, osiągają rekordowe zyski, podczas gdy dotknięte chorobą rodziny zmagają się z finansowymi i egzystencjalnymi konsekwencjami śmiertelnej diagnozy. Organy regulacyjne, którym przewodniczysz, stały się drzwiami obrotowymi dla przedstawicieli branży, którzy po „świadomej” bezczynności wracają do swoich biur.
Na oddziałach ratunkowych, w karetkach pogotowia i na oddziałach onkologicznych w całej Ameryce pracownicy służby zdrowia widzą to samo, co ja. Oni dochodzą do tych samych wniosków. Wielu milczy ze strachu – ale ta cisza zaczyna się przełamywać. Tama kłamstw pęka – a ty stoisz u stóp fali przypływu, którą pomogłeś wywołać.
Twoja diagnoza jest momentem rozliczenia. Czy wykorzystasz pozostały czas, aby uznać możliwość, że przepisywane przez ciebie produkty powodują niezliczone szkody? Czy nadal będziecie chronić te instytucje i korporacje, które zniszczyły społeczeństwo?
Nie spodziewam się, że kiedykolwiek przeczytasz ten list. Siły instytucjonalne wokół ciebie mają wszelkie interesy we wspieraniu narracji, że te produkty są „bezpieczne i skuteczne”. A jednak to piszę – bo prawdę trzeba mówić, nawet jeśli jest nikła nadzieja, że zostanie usłyszana.
Mam nadzieję, że diagnoza da ci głębszy wgląd i odwagę, abyś w końcu zbadał, co dzieje się z tymi Amerykanami, którzy zaufali poradom medycznym swojego rządu.
Z głębokim zaniepokojeniem, Harry Fisher, technik ratownictwa medycznego
do wiadomości: Sekretarz Zdrowia i Opieki Społecznej Robert F. Kennedy Jr.
Wyniki nie mają sensu arytmetycznego, a obecność obcych wpływów została potwierdzona. Kraj ten oficjalnie uzyskał status protektoratu Unii Europejskiej. Znany ekspert od Bałkanów, dr George Szamuely, wyjaśnia, co się właśnie wydarzyło.
Liczby się nie zgadzają
Eurosceptyczny kandydat George Simion uzyskał 41% poparcia w pierwszej turze 4 maja. Ulubieniec UE Nicușor Dan uzyskał 21%. W drugiej rundzie Simion uzyskał 46,4%, podczas gdy Dan osiągnął 53,6% – wzrost o 155% dla Dana.
Aby to osiągnąć, Dan potrzebowałby poparcia 87% wyborców, którzy nie głosowali na niego ani na Simiona w pierwszej turze.
Żaden z głównych kandydatów z pierwszej tury (Crin Antonescu z 20%, Victor Ponta z 13%) nie poparł Dana w drugiej turze. Skąd więc wziął się ten wzrost poparcia o ponad 30%? – Niejasne.
Oszustwo w biały dzień
Simion twierdził, że na listach wyborczych znajduje się 1,7 miliona zmarłych i zaapelował do społeczeństwa, aby sprawdzało za pomocą specjalnej linii kontaktowej WhatsApp,czy zmarli krewni lub przyjaciele – rzekomo głosowali.
W diasporze w drugiej turze oddano 1,64 mln głosów – o 660 tys. więcej niż w pierwszej turze , w której Simion wygrał wyraźnie z wynikiem 61%, a Dan 25,4%.
Simion wyjaśnił, że niektóre lokale wyborcze były zamknięte lub w niektórych regionach nie było wystarczającej liczby kart do głosowania – a wybory diaspory zostały sfałszowane.
Domniemana i potwierdzona ingerencja zagraniczna
Simion oskarżył mołdawski, proeuropejski rząd o „ogromne oszustwo” po tym, jak pojawiły się doniesienia, że rumuńscy emigranci w Mołdawii głosowali trzy razy częściej niż w pierwszej turze .
Oskarżył również Francję o ingerencję – szczególnie za pośrednictwem swojego ambasadora w Bukareszcie i zagranicznych instytucji, które rzekomo wykorzystały duże środki finansowe i wywierały presję, „aby pozbawić Rumunów głosów”.
Szef Telegramu Pavel Durov potwierdził w niedzielę , że Francja próbowała uciszyć „głosy konserwatystów” w Rumunii przed wyborami .
UE gardzi demokracją
„Te wybory to oszustwo, ogromne, absolutne oszustwo. Ponieważ prawdziwe wybory odbyły się w grudniu , a te wybory zostały unieważnione, ponieważ wybrano „niewłaściwą” osobę” [odnosząc się do Călina Georgescu, przyp. red.]. [Wyd.]
Zdaniem Szamuely’ego, autora i starszego pracownika naukowego Global Policy Institute, wyniki niedzielnego głosowania po prostu nie mają sensu matematycznego .
„Wyobraź sobie: [Dan] zgarnął 87% wszystkich osób, które nie głosowały na żadnego z kandydatów w pierwszej turze … To nie ma żadnego sensu matematycznego. To przeczy wszelkiej logice i wszelkiemu doświadczeniu z zachowaniem wyborców” – podkreślił.
Szamuely, który szczegółowo opisał ingerencję zagraniczną ze strony Francji i Mołdawii, powiedział, że „pełne entuzjazmu, radosne komunikaty” płynące z Brukseli po głosowaniu ujawniły pozorny charakter wyborów.
„UE ewidentnie dokonała masowej ingerencji , grożąc Rumunii poważnymi konsekwencjami , jeśli podejmie ona „niewłaściwą” decyzję” – dodał.
Despotyzm brukselski ujawniony
„ Demokracja jest dla UE przekleństwem – nie znaczy dla niej nic poza pogardą dla woli ludu, a zwłaszcza dla wszelkiego rodzaju ruchów populistycznych i nacjonalistycznych ” – powiedział Szamuely, odnosząc się do pośpiechu, z jakim Bruksela chwaliła Dana , ignorując jednocześnie rażące naruszenia w rumuńskich wyborach.
„UE gardzi demokracją. Celebruje ją tylko wtedy, gdy osiąga pożądane przez siebie wyniki wyborcze. Jeśli tak nie jest, natychmiast oświadcza, że nie są to prawdziwe wybory, że nie są one demokratyczne” – kontynuował Szamuely.
Przypomniał niedawny przykład Gruzji , gdzie lokalne elity skutecznie przeciwstawiły się UE, a także systematyczne unieważnianie lub odrzucanie wyborów i referendów w innych krajach – aż do osiągnięcia pożądanego rezultatu.
Szanowny Panie Mirosławie! W drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzą się Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki.Po pierwszej turze różnice procentowe między nimi są minimalne, należy się więc spodziewać intensywnej walki propagandowej do samego końca. Media rozpisują się na temat najróżniejszych scenariuszy politycznych przed i po wyborach. My zastanawiamy się nad tym, co wybór Trzaskowskiego lub Nawrockiego oznacza dla dzieci zagrożonych aborcją. Z ich perspektywy Trzaskowski i Nawrocki niewiele się od siebie różnią. Trzaskowski aborcję popiera. Nawrocki aborcji werbalnie się sprzeciwia, ale jednocześnie zarówno on jak i całe środowisko PiS nie chce aborcji zakazać. O ile nic się w tej sprawie nie zmieni, to niezależnie od wyników wyborów dzieci dalej będą masowo mordowane, gdyż aktualnie w Polsce aborcja jest legalna na żądanie do końca ciąży. Jan Paweł II nauczał, że naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości. Co należy w aktualnej sytuacji robić? Co jest kluczowe dla ocalenia naszego narodu? Przebudzenie sumień i osobiste nawrócenie. Dlatego skierowaliśmy list otwarty do Karola Nawrockiego oraz podejmujemy kolejne działania w całej Polsce.Rafał Trzaskowski otrzymał 31% głosów, a Karol Nawrocki 29% głosów w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Różnice są minimalne i nie wiadomo, który z nich zostanie Prezydentem RP. Możliwe jest zwycięstwo każdego z nich. Liczni dziennikarze, komentatorzy oraz politycy wszystkich opcji rozpisują się na temat konsekwencji wyborów i potencjalnych scenariuszy związanych z wyborem jednego lub drugiego kandydata. Spójrzmy na tę kwestię z perspektywy dzieci w łonach matek zagrożonych aborcją.
Obecnie obowiązujące w Polsce prawo pozwala na legalne zamordowanie dziecka poczętego do końca ciąży. Wystarczy jedno zaświadczenie od lekarza, w załatwieniu którego pomagają organizacje aktywistów aborcyjnych. Tak właśnie zabito w Oleśnicy Felka w 9-tym miesiącu ciąży.
Rafał Trzaskowski popiera aborcję i zapowiada, że jako Prezydent RP będzie dążył do ułatwienia procedur aborcyjnych. Podobne stanowisko ma stojąca za Trzaskowskim Koalicja Obywatelska Donalda Tuska. Zwycięstwo Trzaskowskiego będzie więc oznaczać, że masowe mordowanie dzieci będzie przebiegać sprawniej i szybciej oraz odbywać się bez dodatkowych formalności w postaci lekarskich zaświadczeń.
Karol Nawrocki publicznie mówi, że jest „katolikiem za życiem” oraz że nie popiera aborcji. Werbalnie sprzeciwia się więc mordowaniu dzieci w łonach matek. Jednocześnie z jego ust nie padła żadna publiczna deklaracja, że jako Prezydent zamierza się aborcji aktywnie przeciwstawić. Zamiast tego Nawrocki powiedział, że będzie szukał w tej sprawie „kompromisu”. Z kolei szef sztabu wyborczego Nawrockiego powiedział, że jego środowisko polityczne nie zamierza zmieniać aktualnego prawa w kwestii aborcji. Wcześniej to samo mówił stojący za Nawrockim szef PiS Jarosław Kaczyński. Zwycięstwo Nawrockiego będzie więc oznaczać zabetonowanie aktualnej sytuacji, w której na podstawie złego i wadliwego prawa dzieci są mordowane nawet w 9-tym miesiącu ciąży. Aborterzy tacy jak Gizela Jagielska, która zabiła Felka zastrzykiem w serce z chlorku potasu, będą dalej swobodnie zabijać kolejne dzieci.
Co należy w tej sytuacji robić?
Budzić sumienia Polaków, w tym sumienia polityków, i działać na rzecz ich osobistego nawrócenia, które zaowocuje bezkompromisowym sprzeciwem wobec mordowania dzieci. Co kluczowe – takie nawrócenie i jasny sprzeciw wobec aborcji przyczyni się także do sukcesów wyborczych.
Proszę zwrócić uwagę, że w kampanii wyborczej Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun otwarcie wypowiadali się przeciwko aborcji bez jakichkolwiek kompromisów. Obaj jasno deklarowali swój sprzeciw wobec zabijania dzieci w łonach matek bez żadnych wyjątków. Jasne i zdecydowane poglądy obu tych polityków pozwoliły im zdobyć łącznie ponad 21% głosów (!) Polaków, a zarówno Mentzen jak i Braun zanotowali historyczne rekordy swojej popularności politycznej.
Warto w tym momencie przypomnieć, że jeszcze 10 lat temu politycy PiS popierali w głosowaniach sejmowych zgłaszane przez naszą Fundację obywatelskie projekty ustaw Stop Aborcji i publicznie deklarowali, że gdy dojdą do władzy to zatrzymają zabijanie. Na hasłach obrony życia i zakazu aborcji wygrali wybory parlamentarne w 2015 roku. Nie dotrzymali jednak obietnic złożonych milionom Polaków – przez następne 8 lat odrzucili wszystkie projekty mające na celu zakazanie lub ograniczenie aborcji, argumentując to koniecznością zachowania „kompromisu” oraz rzekomym „interesem państwa”. Kolejne wybory przegrali, całkowicie oddając inicjatywę w kwestii aborcji w ręce „koalicji chlorku potasu” Tuska i Trzaskowskiego, która nie chce żadnego „kompromisu” w sprawie mordowania dzieci. Bezkompromisowe zasady, jasne deklaracje i dotrzymywanie obietnic – oto prosta recepta na sukces wyborczy. Co zrobić, aby politycy z niej skorzystali?
Celem naszej Fundacji nie jest aktywność polityczna. Działamy, aby budzić sumienia Polaków, w tym sumienia polityków, i aby przypominać, że obrona prawa do życia jest kwestią fundamentalną, dla której w ogóle powinno istnieć państwo i jego struktury. Jak nauczał papież Jan Paweł II: Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości.
Jeśli jako społeczeństwo zgodzimy się na to, żeby najbardziej niewinni byli masowo mordowani i pozbawieni prawa do życia, to czeka nas zagłada. Jak mówiła Matka Teresa z Kalkuty: „jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać Ciebie i mnie, byśmy się wzajemnie nie pozabijali?” Jeżeli będziemy tolerować mordowanie dzieci, to istnienie naszego państwa w ogóle nie ma sensu, gdyż nie spełnia ono wtedy swojej podstawowej funkcji – obrony najsłabszych, najmniejszych i najbardziej bezbronnych.
Dlatego przed drugą turą wyborów prezydenckich wystosowaliśmy list otwarty do Karola Nawrockiego, w którym wzywamy go, aby publicznie zadeklarował, że jako prezydent będzie bronił prawa do życia każdego dziecka, w każdych okolicznościach, bez wyjątków i bez kompromisów.
Może Pan dołączyć do sygnatariuszy tego listu za pomocą naszej strony. Zachęcam Pana, aby to zrobić, a następnie udostępnić stronę swoim znajomym, aby również mogli się podpisać. Równocześnie kontynuujemy nasze najważniejsze działania – publiczne akcje informacyjne i modlitwy różańcowe w intencji odnowy moralnej Polski i powstrzymania aborcji. Kilka dni temu po raz kolejny odbyła się całodniowa akcja modlitewno-informacyjna pod wejściem do szpitala w Oleśnicy. Podobne kampanie odbywają się w wielu innych miastach. Podczas jednej z ostatnich akcji w Bytomiu rozmawialiśmy też z kobietą, która długo mieszkała w Norwegii i doskonale wiedziała, jak dramatyczna jest tam sytuacja – aborcja, walka z rodziną, deprawacja w szkołach, której także jej dziecko doświadczyło. Kobieta bardzo nie chciała, żeby w Polsce stało się podobnie. Podszedł do nas również Francuz, który ubolewał nad tym, jak źle jest we Francji i na całym Zachodzie, a Polskę wskazał jako jeden z niewielu krajów, dla których jeszcze jest nadzieja. I właśnie dlatego walczymy – o realne i dające się egzekwować prawo do życia dla każdego dziecka. Oczekują tego miliony Polaków, co wielokrotnie potwierdziły nasze inicjatywy ustawodawcze, pod którymi zebraliśmy miliony podpisów, oraz wysokie poparcie wyborcze dla polityków, którzy wyrażali bezkompromisowy sprzeciw wobec aborcji. Na nas, Polaków, patrzy również Zachód oczekując sygnału do przebudzenia i iskry, która zapali inne narody do działania. Niezbędne do tego są kolejne kampanie – uliczne akcje informacyjne, publiczne różańce, mobilne akcje furgonetkowe, akcje billboardowe, wystawy i działalność w internecie. W najbliższym czasie potrzebujemy na nie ok. 17 000 zł. Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana obecnie możliwa, aby umożliwić dotarcie z prawdą i modlitwą do tysięcy kolejnych osób, co przebudzi ich sumienia i zmobilizuje do walki o życie. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW Z wyrazami szacunku Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl
W 2016 roku w Parlamencie Europejskim przyjęto pierwszą w historii rezolucję wymierzoną bezpośrednio w Polskę. Choć mogłoby się wydawać, że taki akt mógł zostać zainicjowany przez obce siły lub unijnych radykałów – prawda jest dużo bardziej brutalna: wśród inspiratorów i autorów tej haniebnej rezolucji był Rafał Trzaskowski, ówczesny polityk Platformy Obywatelskiej. Człowiek, który dziś ubiega się o najwyższy urząd w państwie. Trzaskowski współautorem antypolskiego dokumentu Wielu Polaków o tym zapomniało, ale ja przypominam z całą mocą: Trzaskowski nie tylko popierał rezolucję atakującą Polskę – on ją współtworzył. Nazwisko Trzaskowskiego widnieje przy licznych poprawkach.
Jak wskazywał europoseł Tomasz Poręba, korekty wprowadzone przez Trzaskowskiego zaostrzały treść dokumentu – były jeszcze bardziej wymierzone w polski rząd, polskie instytucje i nasze prawo. Co gorsza – Trzaskowski nie był już wówczas europosłem, lecz aktywnie wykorzystywał swoje znajomości i wpływy w Brukseli, by wspólnie z europejską lewicą sprowadzić na Polskę atak w białych rękawiczkach. To działanie nosi wszelkie znamiona zdrady dyplomatycznej.
DOWODY PONIŻEJ – TRZASKOWSKI REZOLUCJE PRZECIW POLSCE:
„Nie boimy się głosować za prawdą”? A może przeciw własnemu państwu? W 2016 roku, w reakcji na przyjęcie tej rezolucji, Trzaskowski sam przyznał: „Parlament Europejski jest parlamentem również Polski. Ta rezolucja jest świadectwem prawdy” – powiedział w Sejmie. Ale jakiej prawdy? Prawdy pisanej przez lewicowo-liberalnych aktywistów z Brukseli, którym nie podoba się, że Polska stoi na straży wartości, suwerenności i tożsamości narodowej? Rezolucja pełna kłamstw, półprawd i insynuacji Jak wskazywali politycy PiS i eksperci, rezolucja z 2016 roku była pełna insynuacji i manipulacji, nieopartych na żadnych twardych faktach. Mimo to, Platforma Obywatelska i jej przedstawiciele – z Trzaskowskim na czele – lobbowali za jej przyjęciem. Europoseł Adam Bielan nie miał wątpliwości: „Trzaskowski używał swoich kontaktów, żeby Polskę atakować”. A europosłowie Patryk Jaki i Tomasz Poręba jasno pytali: czy ktoś, kto pisze rezolucje przeciwko własnemu państwu, może być godnym kandydatem na prezydenta? Współpraca z europejską lewicą – przeciw Polsce Trzaskowski i jego ugrupowanie nie kryją się z tym, że ich miejsce widzą nie w Polsce, ale na salonach unijnych elit. Kiedy Prawo i Sprawiedliwość budowało suwerenność Polski, odbudowywało siłę Wojska Polskiego i wzmacniało sojusze z USA, Trzaskowski promował „praworządność” według definicji niemieckich eurokratów. Jak powiedział europoseł Zbigniew Kuźmiuk: „To próba kolejnego ataku na Polskę – na podstawie nieprawd i fake newsów. Mówię o tym ze smutkiem, bo PE to poważna instytucja. Ten raport jest kompletnie bezwartościowy”. Prezydent powinien być lojalny wobec Polski – nie wobec Brukseli Prezydent Rzeczypospolitej musi być gwarantem niezależności Polski, strażnikiem konstytucji i rzecznikiem interesów narodu na arenie międzynarodowej. Czy takim prezydentem może być ktoś, kto pisał akty potępiające własne państwo? Kto atakował rząd wybrany w demokratycznych wyborach tylko dlatego, że nie podzielał jego światopoglądu? Rafał Trzaskowski udowodnił, że interes Polski nie jest dla niego najważniejszy. Że nie zawaha się, by wspólnie z unijną lewicą działać przeciwko rządowi, prezydentowi i narodowi – jeśli tylko pozwoli mu to wspinać się po szczeblach własnej kariery. Nie możemy pozwolić na prezydenturę człowieka, który zdradził Dziś, kiedy Polska potrzebuje silnego przywódcy, który będzie bronił naszej suwerenności w Brukseli i dbał o bezpieczeństwo obywateli, musimy jasno powiedzieć: człowiek, który pisał rezolucję przeciwko Polsce, nie może być prezydentem. Potrzebujemy lidera, który nie wstydzi się biało-czerwonej flagi, który nie donosi na swój kraj i który potrafi bronić polskich wartości. Rafał Trzaskowski nie spełnia tych kryteriów. Jego przeszłość w Brukseli powinna raz na zawsze go zdyskwalifikować.
Kierowani umiłowaniem Boga i Ojczyzny, a także odpowiedzialnością za losy Rzeczypospolitej i Narodu Polskiego, z pełnym przekonaniem wołamy: przestrzegamy wszystkich katolików przed głosowaniem w II turze wyborów prezydenckich na Rafała Trzaskowskiego!
Wiernym uczniom Jezusa Chrystusa nie wolno poprzeć polityka, który świadomie i otwarcie dąży do zniszczenia chrześcijańskiego porządku, wciąż jeszcze kształtującego prawo i życie społeczne Rzeczypospolitej. Oddanie głosu na kandydata Koalicji Obywatelskiej byłoby aktem niewierności wobec samego Stwórcy, jako że polityk ten głosi program, otwarcie zapowiadający pogwałcenie prawa naturalnego, między innymi w postaci postulatu legalizacji zbrodni aborcji oraz zapowiedzi realizacji rewolucyjnej agendy ruchu LGBT, w tym destrukcji instytucji małżeństwa poprzez zrównanie z nim w prawach związków jednopłciowych.
Patron naszego Stowarzyszenia, Sługa Boży ks. Piotr Skarga, nie ustawał w piętnowaniu publicznych grzechów. Nie bacząc na urzędy i godności tych, którym niósł świętą Ewangelię, przypominał z prawdziwie chrześcijańską odwagą i jasnością wywodu, jakie obowiązki mają sprawujący władzę. Wśród nich na pierwszym miejscu wymieniał poszanowanie porządku moralnego oraz praw Kościoła katolickiego. Tymczasem Rafał Trzaskowski nie ukrywa, że obydwie te rzeczy ma w głębokiej pogardzie. W przemówieniu wygłoszonym zaraz po zakończeniu I tury wyborów prezydenckich zapowiedział, że jego pierwszą decyzją jako prezydenta Rzeczypospolitej będzie ułatwienie mordowania dzieci nienarodzonych, drugą zaś – odebranie Kościołowi katolickiemu funduszy, które wspierają jego funkcjonowanie, zabezpieczając materialne możliwości realizacji misji powierzonej mu przez samego Zbawiciela. Jako głowa państwa Rafał Trzaskowski chce zatem przede wszystkim obrazić Boga, zezwalając na legalne zabijanie niewinnych, co jest w oczach Stwórcy jedną z największych zbrodni. W kolejnym kroku zamierza uderzyć w Kościół, ustanowiony przez samego Jezusa Chrystusa dla naszego zbawienia.
Choć demokratyczni politycy niejednokrotnie rzucają słowa na wiatr, w przypadku Rafała Trzaskowskiego nie ma cienia wątpliwości, że jeśli zostanie on prezydentem, zrealizuje to, co zapowiedział. Swoboda uśmiercania dzieci w łonach matek oraz bezpardonowa walka z katolicyzmem są elementarnymi częściami programu całej jego formacji, co w praktyce widzieliśmy w ostatnich latach aż nazbyt często. Aresztowania kapłanów, poniżanie biskupów, próba usunięcia religii ze szkół, zdecydowane wsparcie udzielane ludziom odpowiedzialnym za mordowanie nienarodzonych – tak właśnie przedstawia się rzeczywistość społeczna i polityczna po 13 grudnia w naszym kraju. Jeżeli to Rafał Trzaskowski obejmie najwyższy urząd w naszym państwie, nic nie stanie już na przeszkodzie domknięciu brutalnego i bezbożnego systemu, który buduje w Polsce premier Donald Tusk wraz podległymi mu urzędnikami.
Głos na Rafała Trzaskowskiego byłby zarazem głosem poparcia dla projektu zniszczenia świętej instytucji małżeństwa. Polityk Koalicji Obywatelskiej zapewnia, że podpisze ustawę legalizującą zawieranie głęboko gorszących i sprzecznych z naturą związków jednopłciowych, które Kościół katolicki piętnuje od dwóch tysięcy lat. W obecnej sytuacji demograficznej, w jakiej znajduje się Polska, dalsze osłabianie instytucji małżeństwa i rodziny jest nie tylko niemoralnym występkiem, zasługującym na potępienie, ale również aktem bezbrzeżnej głupoty politycznej i wielką szkodą wyrządzaną Ojczyźnie.
Jeżeli Rafał Trzaskowski zostanie prezydentem, jeszcze bardziej zagrożona zostanie wolność słowa, która doznaje pod rządami obecnej koalicji kolejnych uszczerbków. Nikt nie położy kresu tak zwanej walce z mową nienawiści, instrumentalnie wykorzystywanej do walki z przeciwnikami politycznymi, a polegającej między innymi na penalizacji nie tylko wszelkiej krytyki rewolucyjnej agendy LGBT, ale nawet publicznego cytowania Pisma Świętego i oficjalnego nauczania Kościoła Katolickiego. W efekcie pod rządami Rafała Trzaskowskiego albo – z powodu skali terroru politycznego – nikt nie będzie miał nawet odwagi do występowania w obronie Świętej Wiary i publicznego krytykowania bezprawia oraz niemoralności, albo też więzienia zapełnią się wierzącymi katolikami, w tym również kapłanami.
Wierni synowie i córki Kościoła katolickiego nie mogą poprzeć Rafała Trzaskowskiego również z powodu szacunku i czci dla historii naszej Ojczyzny. Od ponad tysiąca lat nasi przodkowie oddawali życie za niepodległość Polski, walcząc przeciw wrogom, chcącym zniewolić nasz naród i wykorzenić polskość, ściśle związaną z wiarą katolicką. Rafał Trzaskowski chce podeptać tę wielowiekową ofiarę, optując za ograniczaniem możliwości rozwojowych Polski na korzyść innych państw, zwłaszcza Niemiec. Jest gotów na przyjęcie przez Polskę unijnej waluty i pozbawienie Rzeczypospolitej suwerenności w tak kluczowej kwestii jak polityka monetarna. Jest też zwolennikiem włączenia Polski do ogólnoeuropejskiego systemu edukacyjnego, co może doprowadzić do całkowitego zerwania linii przekazu polskiej tradycji, historii i kultury.
Polska albo będzie odwoływać się do swojego chrześcijańskiego dziedzictwa, szanując wolności obywatelskie i wiarę przodków, albo nie będzie jej wcale. Kształtowanie prawa i życia społecznego według ładu nadanego przez Stwórcę jest nieusuwalnym obowiązkiem każdego narodu, co w szczególności dotyczy Narodu Polskiego, mogącego – z łaski Bożej – od tysiąca lat wzrastać w zbawczym świetle nauki Chrystusowej, wiernie głoszonej przez Kościół. Dlatego oddanie głosu na kandydata Koalicji Obywatelskiej, który to zobowiązanie kategorycznie odrzuca, nie może mieć miejsca w przypadku katolickiego wyborcy.
Powtarzamy zatem nasz apel: Polacy! Katolicy! Nie oddawajcie głosu na Rafała Trzaskowskiego!
«Życie godziwe, sensowne oparte jest na prawdzie. Prawdzie wyartykułowanej w zasadach, spostrzeżeniach, prawach życia Bożego, duchowego. Dlatego od podejmowania decyzji jest prawda, wierność wymaganiom prawdy, czyli rozumność. Uczucia, jak ozdobnik, występują w życiu człowieka, ale uczucia nie są czynnikiem decyzyjnym. Dlatego wierność zobowiązaniom, obowiązkom stanu jest nieodwołalna. I nie można życia swojego opierać na zachciankach, uczuciach i zmysłowości. Trzeba się opierać na Bogu, prawdzie, obowiązkach stanu, na przysięgach nieodwołalnych, na zobowiązaniach niezbywalnych, które są integralną częścią życia ludzkiego.»
«Dlatego przysięga np. małżeńska jest na dobre i na złe aż do śmierci. Nie do rozwodu, nie do zdrady, nie do kryzysu, nie do nieporozumienia. Na tym rzecz polega, że życie małżeńskie, może jak droga krzyżowa, ale we dwoje i do końca. Do końca, który wyznacza Pan Bóg. W przeciwnym razie następuje nie tylko zdrada wzajemna przez rozdzielenie się, ale jest to katastrofa rodzinna, społeczna, narodowa. Dlatego, że pewna ilość rozwodów, w dużej ilości, powoduje, że naród traci charakter, a ludzie są zagrożeni wiecznym potępieniem.»
Ponad 7 mln wyświetleń osiągnęły reklamy Rafała Trzaskowskiego skierowane do osób poniżej trzydziestego roku życia, co stanowi najwyższy rezultat – wynika z raportu Fundacji Batorego. Jak na taki zasięg, kandydat Koalicji Obywatelskiej zanotował kompromitujący wynik wśród grupy najmłodszych wyborców. Nawet gorszy, niż w 2015 roku Bronisław Komorowski.
Z raportu „Jak kandydaci docierają do młodych wyborców? Analiza reklam politycznych w prezydenckiej kampanii wyborczej” przygotowanego przez Fundację Batorego wynika, że większość kandydatów stara się kierować swoje reklamy przede wszystkim do młodych odbiorców.
Fundacja Batorego w raporcie wyjaśnia, że zakres monitorowania obejmuje reklamy emitowane na platformach należących do Alphabet (Google Display Network, YouTube) oraz Meta (Facebook, Instagram). Analizie podlegają wszystkie reklamy oznaczone oraz możliwe do zidentyfikowania jako polityczno-społeczne, objęte programami przejrzystości reklam, które zostały wyemitowane od 15 stycznia do 12 maja 2025 roku.
Reklamy Trzaskowskiego skierowane wyłącznie do osób poniżej 30. roku życia osiągnęły 7,03 mln wyświetleń i jest to najwyższy wynik spośród wszystkich kandydatów w tej kategorii.
Pomimo największego zasięgu reklam wśród młodych, wynik Trzaskowskiego okazał się kompromitujący. W grupie wiekowej 18-29 prezydent Warszawy zdobył zaledwie 12,2 proc. głosów. To nawet mniej, niż w 2015 roku Bronisław Komorowski, którego poparło 13,8 proc. najmłodszych wyborców.
Wśród młodych jeszcze mniejsze od Trzaskowskiego poparcie uzyskał Karol Nawrocki – 10,5 proc. To także zmiana względem 2015 roku. W pierwszej turze Andrzeja Dudę poparło wówczas 20,7 proc. Polaków do 29. roku życia.
Do mych czytelników: Koniecznie rozmawiajcie ze zwolennikami Dupiarza i Chyżego. Przekazujcie im łagodnie takie MEM-y. Sądzę, że co inteligentniejszy się obudzi. Poniższy przykład z Lądka Zdroju – przerażający.. .Mirosław Dakowski
==========================
” Głosują na Dupiarza bo liczą, że przy następnym kataklizmie zrobi im Wenecję.”
Ukrainiec oskarżony o podpalenie rezydencji Starmera
Roman Lavrynovych, 21-latek z Sydenham, w południowym Londynie, ma się w piątek stawić przed sądem rejonowym w Westminsterze, oskarżony o trzy przypadki podpaleń z zamiarem narażenia życia.
Do zdarzenia doszło po tym, jak w ciągu czterech dni, od 8 do 12 maja, w przypuszczalnych atakach bombami zapalającymi podpalono dwie nieruchomości i samochód związany z sir Keirem Starmerem.
Do pierwszego incydentu doszło w czwartek rano w zeszłym tygodniu, kiedy Toyota Rav 4, która kiedyś należała do Sir Keira, a po wyborach powszechnych została sprzedana sąsiadowi, uległa uszkodzeniu w pożarze.
Dwa dni później celem ataku miało być mieszkanie w Islington, które należało do niego w latach 90.
Następnie, wczesnym rankiem w poniedziałek, podpalono dom rodzinny premiera w Tufnell Park, wynajmowany jego bratowej.
Chociaż nikt nie ucierpiał w wyniku eksplozji, uszkodzone zostały drzwi wejściowe i cały obszar wokół budynku.
Policja antyterrorystyczna rozpoczęła dochodzenie w sprawie szeregu potencjalnych motywów, m.in. tego, czy za atakami stało wrogie państwo.
W środę, przemawiając w Izbie Gmin na sesji pytań do premiera, sir Keir nazwał te incydenty „atakiem na demokrację”.
Zarzuty postawiono zaledwie dzień po aresztowaniu trzem obywatelom Ukrainy pod zarzutem planowania ataków bombowych na terenie Niemiec w imieniu państwa rosyjskiego.
Komentarz Edytora [Ign. Now.]: Jacy ci Rosjanie są przebiegli, atakują brytyjskich zboczeńców przy pomocy ukraińskich homoseksualistów. Nowy wymiar konfliktu w sferze degeneratów!
Zapraszamy 25 maja, niedziela, na 103 Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Siedlec w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o godzinie 14:00, pod Pomnikiem Św. Jana Pawła II. Msza Święta w intencji Ojczyzny zostanie odprawiona w katedrze siedleckiej o godzinie 16:00. Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu. Szczegóły na plakacie.
Szanowni Państwo, Z całego serca dziękujemy za Państwa podpis pod petycją „Obrona Nienarodzonych”. Razem z Państwem poparło ją swoim głosem już ponad 40 200 osób! Decyzja o włączeniu się w akcję to głos sumienia, który wzmacnia społeczną presję na tych, którzy już niebawem będą decydować, czy życie bezbronnych dzieci będzie w Polsce szanowane, czy zostanie całkowicie uznane za coś zbędnego i niechcianego.Już wcześniej mogliśmy liczyć na Państwa gest. Prosimy jednak – nie zatrzymujmy się teraz, ponieważ przed nami tsunami cywilizacji śmierci. Już za chwilę, po wyborach, zwolennicy aborcji zaczną nagonkę na najbardziej bezbronnych rodaków.Przekazuję darowiznę na nagłośnienie akcji w mediach społecznościowych!Śmierć na życzenie… Po drugiej turze wyborów rozpocznie się walka. Już dziś słyszymy, jak politycy zapowiadają działania, które mogą być początkiem najczarniejszego scenariusza. Rafał Trzaskowski w piątek przed wyborami jasno zadeklarował:„Zobowiązuję się do złożenia ustawy liberalizującej to średniowieczne prawo aborcyjne.” Swoje proaborcyjne stanowisko potwierdził również w niedzielę po ogłoszeniu wyników sondażu exit poll. To nie są słowa rzucone na wiatr. Mówi to kandydat na prezydenta naszego kraju, który, jak wskazały wyniki pierwszej tury, ma szansę zająć ten urząd. Po wyborach – niezależnie od ich wyniku – lewica wróci więc do planu walki z bezbronnymi Polakami. Będą naciskać, forsować, szantażować i manipulować opinią publiczną. W mediach, na ulicach, w Sejmie. Ich celem jest legalizacja zabijania dzieci nienarodzonych – bez ograniczeń, na życzenie.Czy Polska jest na to gotowa? Czy my jesteśmy gotowi patrzeć na to bezczynnie? Jeśli chcemy zatrzymać machinę zagłady polskich dzieci, to właśnie dzisiaj musimy zbierać siły, by w dniu ostatecznego starcia walczyć w imię nienarodzonych! Nie możemy czekać, aż będzie za późno. Dlatego już teraz potrzebujemy kolejnych podpisów pod petycją.Ale żeby je zdobyć – musimy dotrzeć do kolejnych tysięcy Polaków. Musimy uderzyć w telefony, komputery, rozmowy na ulicach – z kampanią, która poruszy serca i sumienia. Aby nagłośnić akcję potrzebujemy środków finansowych, dlatego zwracamy się dzisiaj do Państwa z prośbą o dalsze zaangażowanie się w obronę niewinnych i wsparcie płatnej reklamy wybraną przez Państwa kwotą darowizny.Każda darowizna to zwiększenie zasięgu promocji akcji. Przykładowe 60 złotych przekłada się na około 2000 nowych wyświetleń reklamy, a 100 złotych to około 3300 wyświetleń. Każda osoba, która zobaczy reklamę, może dowiedzieć się o tej inicjatywie, podpisać petycję do posłów i dołączyć do walki o życie. Wsparcie kampanii „Obrona Nienarodzonych” to realna pomoc w pozyskiwaniu nowych podpisów pod petycją do posłów!Chcę przekazać darowiznę i pomóc w ochronie życia dzieci nienarodzonych!Dziękujemy za wcześniejsze i dalsze zaangażowanie w obronę nienarodzonych. To dzięki takim gestom budujemy społeczeństwo szanujące życie drugiego człowieka ponad współcześnie modne łatwe życie dla własnej przyjemności.Proszę wyobrazić sobie te dzieci, których życie właśnie teraz wisi na włosku. One nie mogą mówić. Nie mogą pisać petycji. Ale Państwo – mogą. Państwo – już ten krok mają za sobą. I może pociągnąć za sobą kolejne tysiące obrońców życia!Razem możemy zbudować mur, którego nie przebiją lewicowe ideologie. Mur z naszych głosów, naszej odwagi i solidarności w walce o szacunek dla najmłodszych rodaków, którzy mają prawo przyjść na świat i decydować o swojej przyszłości, zanim ktoś wstrzyknie im truciznę prosto w serce. By tę barierę wzmocnić potrzebujemy dzisiaj Państwa decyzji. Pozdrawiamy ObronaNienarodzonych.pl Wspieram kampanię „Obrona Nienarodzonych”!
Amerykański minister zdrowia Robert F. Kennedy jr. skrytykował we wtorek „dogorywającą” Światową Organizację Zdrowia (WHO) i zapowiedział, że jego kraj nie przystąpi do przyjętego tego dnia porozumienia tej globalistycznej organizacji w sprawie ograniczenia kompetencji państw na wypadek kolejnej domniemanej pandemii.
Kennedy zaapelował o utworzenie nowych instytucji zdrowotnych. – Apeluję do ministrów zdrowia na świecie oraz do WHO, by potraktowali nasze wystąpienie jako dzwonek ostrzegawczy. Kontaktowaliśmy się już z podobnie myślącymi krajami i zachęcamy innych, by rozważyli pójście w nasze ślady – powiedział Kennedy w nagraniu opublikowanym przez Fox News.
Odnosząc się do tzw. międzynarodowego traktatu pandemicznego, ocenił, że utrwali ono wszystkie dysfunkcje, które uwidoczniły się w reakcji Organizacji na rzekomą „pandemię Covid-19”.
Jego zdaniem WHO „skapitulowało” wówczas przed Chinami, „lansując bajkę, że Covid pochodził od nietoperzy i łuskowców, a nie z finansowanych przez rząd chiński badań w laboratorium w Wuhan”.
– USA dostarczały lwią część środków finansowych tej organizacji, a tymczasem inne kraje takie jak Chiny miały na jego działanie nadmierny wpływ w sposób sprzyjający ich interesom, a nie interesom ludności świata – oznajmił.
20 stycznia, tuż po zaprzysiężeniu, prezydent Donald Trump podpisał dekret o wycofaniu Stanów Zjednoczonych z WHO, które ma wejść w życie 22 stycznia 2026 r. Trump zarzucił organizacji, że nie poradziła sobie z pandemią COVID-19 i nie radzi sobie z innymi kryzysami dotyczącymi zdrowia publicznego. Stwierdził też, że WHO domagało się od USA „nieuczciwych, uciążliwych płatności”, nieproporcjonalnych względem sum płaconych przez inne, duże kraje członkowskie, jak np. Chiny.
Według danych WHO, Stany Zjednoczone są największym sponsorem organizacji, odpowiadającym za 18 proc. jej funduszy. W latach 2022-2023 wpłaciły do jej budżetu ponad 1,2 mld dolarów; drugie w tym ujęciu są Niemcy z 856 mln USD. Druga największa gospodarka świata, Chiny, są w rankingu daleko w tyle z wkładem wynoszącym zaledwie nieco ponad 156 mln dolarów. Decyzję USA o opuszczeniu WHO spowodowała wyrwę w budżecie tej niebezpiecznej organizacji.
Jesteśmy jak wyrośnięte dzieci w wielkim domu dziecka. Brak nam ojców narodu i duchowych pasterzy. Łudzi się nas rzekomym wpływem na bieg wydarzeń, ale w rzeczywistości możemy tylko opuścić tę ponurą placówkę i spróbować żyć na własną rękę, mając świadomość, że macki „dyrekcji” nadal mogą nas dosięgnąć. Byśmy byli prawdziwie wolni i rządzili się samodzielnie, musimy obalić dyrekcję i zburzyć dom dziecka. Ale na to nie mamy obecnie sił. Jest nas za mało. Zbyt wielu jest otumanionych, zastraszonych lub obojętnych. Z tego powodu kluczowe jest, aby zdać sobie sprawę o co naprawdę toczą się obecne wybory…
===============================
Idąc za tą dystopijną wizją – która niestety trafnie opisuje naszą społeczną rzeczywistość – widzimy, że nasz Wielki Dom Dziecka (miejsce, gdzie nie traktuje się nas jak dojrzałych obywateli, zdolnych do decydowania o sobie) jest podzielony na dwie zantagonizowane sekcje. Każda z nich ma swojego wszechwładnego dyrektora. Obaj dyrektorzy pałają do siebie nienawiścią i głośno kłócą się na dziedzińcu w obecności mieszkańców, ale wiedzą, że nie mogą za bardzo podkopywać nawzajem swojej władzy, bo to dałoby przewagę utrzymywanym w ryzach „podopiecznym”.
Wyobraźmy sobie, że nagle w jakiejś szopie za płotem Wielkiego Domu Dziecka garstka zapaleńców organizuje płomienny wiec i zachowuje się tak jak, jakby już zaraz miała powiesić na latarni obu dyrektorów, obrócić w pył betonowy dom – który był więzieniem, choć drzwi miał zawsze otwarte – a na jego gruzach zbudować wspaniałe osiedle domków jednorodzinnych dla ludzi wolnych, dumnych i zakorzenionych w 1000-letnim dziedzictwie zmartwychwstałego cudownie narodu. Brzmi pięknie. Ale Zapaleńcy mają za mało sympatyków. Nie mają broni, ani żadnych innych narzędzi w ręku. Tylko wydmuszkę rzekomego wpływu na bieg wydarzeń.
Tymczasem w domu dziecka trwa „święto demokracji”, a jego mieszkańcy mają do wyboru: albo utrzymać dwuwładzę nienawidzących się (być może na pokaz?) dyrektorów. Albo dopuścić, by stronnictwo jednego z nich przejęło pełnię władzy. Wiedzą, że obaj są źli i obaj pragną utrzymania mentalnej niewoli, ale jednak mają pewne „za” i „przeciw” do zważenia na szali…
…
A teraz na poważnie. Jest faktem, że zmęczenie duopolem osiągnęło rekordowy poziom. To dobrze. Ale jest to zmęczenie głównie emocjonalne, nieprzekładające się na konkretne struktury społeczne i polityczne, które byłyby w stanie wyprzeć dawny układ. No, chyba że Grzegorz Braun zawarł jakieś tajne porozumienie z wojskiem i służbami i zamierza dokonać zamachu stanu, by przywrócić w Polsce praworządność. Ale to włożyłbym jednak między bajki.[Choć miłe. md]
Stając zaś na gruncie rzeczywistości, musimy zdać sobie sprawę, że przełamanie zabetonowanego układu to długotrwały proces, w którym sukces nie zależy od stężenia politycznych emocji, ale od ugruntowania świadomej i męskiej elity zdolnej do przejęcia władzy i zapobieżenia chaosowi, który nastałby, gdyby nagle kolonia międzynarodowych sił o nazwie Rzeczpospolita Polska wyszła przed szereg i zechciała rządzić się sama.
Powiedzmy sobie szczerze, nie jesteśmy w takim momencie dziejowym i być może przez najbliższe kilkanaście czy kilkadziesiąt lat nie będziemy. Możemy jedynie zmieniać akcenty, gdyż na zmianę systemu po prostu nie mamy siły. Jeżeli ktoś się łudzi, że może być inaczej, to popada w utopijne myślenie, za co najbardziej zapaleni politycy antysystemowi też częściowo ponoszą odpowiedzialność. Tymczasem realny wybór to – niestety – znów wybór pomiędzy PO i PiS-em – pomiędzy dwoma apodyktycznymi dyrektorami Wielkiego Domu Dziecka.
Jest jednak pewna różnica. Obecne rządy PO są inne niż poprzednie. Od 2007 do 2015 roku „POlszewicy” kręcili swoje zwyczajne „wałki”, wyprzedawali polską infrastrukturę, obsadzali stołki itd. Natomiast nie ruszali kwestii obyczajowych. Obecne rządy PO są inne, ponieważ ta bezideowa partia ewidentnie płynie na fali ogólnoświatowej radykalizacji wojującej lewicy. Widzieliśmy to już w Stanach Zjednoczonych, gdzie po dojściu duetu Biden-Harris do władzy kraj zalała fala nielegalnych imigrantów, a rodzice stracili poczucie, że mogą bez strachu wysłać dzieci do szkoły. Co najważniejsze, kraj się walił, a władza nie zajmowała się realną polityką, tylko wdrażaniem agendy ideologicznej.
To samo robi obecnie rząd Tuska. Zachowują się tak, jakby byt państwa polskiego i narodu polskiego (gdyby oczywiście im na tym zależało) zawisł nie na silnej gospodarce, wolności i dobrobycie obywateli, nie na bezpieczeństwie i ładzie moralnym, ale na tym, czy uda się zdeprawować jak najwięcej dzieci rozbudzając je przedwcześnie do perwersyjnej seksualności i czy uda się zamordować jak najwięcej dzieci, które nie zdążyły się jeszcze narodzić.
To, co u jednych jest priorytetem i punktem honoru, to dla drugich jest – mimo wszystko – „tylko” kompromisem. Na tym polega różnica. Konkretna różnica. Policzalna.
Bo jeżeli Tusk osiągnie samodzielne rządy, mając swój własny „długopis” w Belwederze, to praktyka spowoduje większe zniszczenia moralne i pochłonie więcej ofiar składanych na ołtarzu bożka tzw. „praw reprodukcyjnych”. Jeżeli natomiast wbijemy Tuskowi klin w postaci prezydenta wetującego najbardziej radykalne ustawy, to oczywiście wciąż będziemy daleko od ideału, ale jednak szkody będą pomniejszone.
Tusk przełamał status quo i nie jest to już tylko partia cyników i złodziei w białych rękawiczkach, tylko sojusz, który chce unurzać Polskę w ścieku najgorszych zwyrodnień ideologicznych, które – z wiadomym skutkiem – przerabiał już Zachód. Mamy więc z jednej strony otwartych rewolucjonistów (PO), a z drugiej obłudników, którzy budując kapitał na podpinaniu się pod retorykę „bogo-ojczyźnianą”. I, czy nam się to podoba, czy nie – ci drudzy muszą się trochę bardziej miarkować.
PiS popiera zabijanie nienarodzonych – ktoś powie. Tak, niestety. Samo to sprawia, że ekskomuniki powinny posypać się z góry do dołu, łącznie z Szefem Partii i Głową Państwa, którzy bynajmniej nie odżegnują się od zgniłego kompromisu aborcyjnego. Ale mimo wszystko jest różnica. To, co u jednych jest wstydliwie pudrowanym ekscesem (próba wprowadzenia przez Niedzielskiego „prawa” do zabijania na podstawie papierka od psychiatry), to dla drugich jest oczkiem w głowie i sztandarem walki politycznej. W liczbach bezwzględnych, myślę jednak, że – mimo wszystko – więcej dzieci umrze za rządów Tuska.
To chyba ma znaczenie, skoro i tak mówimy o wyborze pomiędzy dżumą a cholerą?
Obłuda jest jeszcze bardziej godna nienawiści i pogardy, niż otwarte łajdactwo. Tak, to też prawda. Ale pamiętajmy, że decyzje polityczne podejmujemy nie pod wpływem uczuć (choćby najsłuszniejszych), ale pod wpływem rozumu.
A coś się zmienia na naszych oczach. Z jednej strony radykalizację obozu Tuska dostrzegają nawet zatwardziali antysystemowcy, jak Korwin, który jasno dał do zrozumienia, że należy głosować przeciwko Trzaskowskiemu (pytanie jak zachowa się Mentzen?). Z drugiej strony mamy wypowiedź Trzaskowskiego, który włącza się do chóru „światowej demokracji”, stwierdzając, że wysoki wynik Grzegorza Brauna jest… „niepokojący”.
Tak, jest niepokojący. I dobrze, bo widać, że duopol zaczyna obawiać się reakcji obywateli. Dlatego tym bardziej nie należy dać teraz satysfakcji jednej ze stron tego układu, tym bardziej, że jest ona bardziej zradykalizowana, a jej wyborcy nie narzucają jej takich ograniczeń, jakie mimo wszystko bardziej konserwatywny elektorat PiS-u narzuca swoim politykom.
Jest jeszcze jeden aspekt. Skoro władza w III RP jest jako taka władzą niesprawiedliwą, to lepiej żeby była wewnętrznie podzielona, niż skonsolidowana. Celem tego systemu jest szkodzenie Polakom i jeżeli ta władza traci energię na walki kogutów na POPiS-owym ringu, to zostaje jej mniej na gnębienie obywateli.
Oddając w drugiej turze głos przeciwko Trzaskowskiemu, mamy świadomość, że bierzemy ten system na przeczekanie, żeby zyskać czas na dalsze dojrzewanie żywiołów antysytemowych. Nawet jeżeli takiemu wyborowi towarzyszy uczucie odrazy (w pełni zrozumiałe), to jednak tym razem mamy odrobinę realnego wpływu na to, czy będzie tylko źle – czy jeszcze gorzej.
[Ja oczywiście nie wiedziałem i dalej nie wiem, co to takie to Rafafala. Z pochodzenia chłopczyk czy dziewczynka? Ale w internecie ciągle się na to skojarzenie natykam. Więc, dla ogólnego oświecenia, umieszczam. MD]
Fakty są nieubłaganie jednoznaczne: Rafał Trzaskowski przechodzi do historii jako pierwszy kandydat na prezydenta RP, który – jako prezydent stolicy – wprowadził de facto zakaz symboliki chrześcijańskiej w urzędach.
Wcześniej robili to tylko ci, którzy sprawowali władzę z nadania komunistycznych mocodawców sowieckich. Szokujące, ale tak właśnie jest.
Trzaskowski zrobił to na własne życzenie. Z własnego wyboru postawił się z nimi w jednym szeregu. Mimo że przecież w Sejmie RP nadal wisi krzyż i mimo że Zygmunt III – monarcha, który pod koniec XVI wieku ustanowił Warszawę stolicą – stoi na Placu Zamkowym na kolumnie z potężnym krzyżem. I szablą, która symbolizuje siłę Rzeczypospolitej.
Krzyż to także symbol kulturowy
Pozornie, ten krzyż Zygmunta III, kojarzący związek władzy państwowej z chrześcijaństwem, to słaby argument w sprawie krzyży w urzędach. Polacy uznają rozdział Kościoła od Państwa. Jednak pamiętajmy, że Krzyż nie jest wyłącznie obiektem religijnym, ale jest także symbolem kulturowym. A skoro jest symbolem, wszelkie zakazy i nakazy w kwestii Krzyża nieuchronnie muszą liczyć się z reakcją osadzoną właśnie w świecie symboliki. Symboliki nie tyle religijnej, co narodowej i zarazem historycznej. Polska powstała przecież jako państwo chrześcijańskie i trwała poprzez dzieje jako „przedmurze chrześcijaństwa”. Odnosząc -w imię chrześcijaństwa i Krzyża – zwycięstwa militarne („veni, vidi, Deus vicit – przyszedłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył” Jana Sobieskiego pod Wiedniem) oraz stawiając opór zaborcom i okupantom.
Wypowiedzenie wojny w świecie symboli
Trzaskowski, chcąc nie chcąc, stanął więc symbolicznie (podkreślam!) nie tyle przeciwko historycznym faktom, ale narodowym legendom – całemu imaginarium symboli i narracji, które niosą sobą głębszą prawdę, niż wyłącznie historyczna.
przeciwko słowom preambuły Konstytucji RP, które mówią o wdzięczności przodkom za „kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu”.
przeciwko uchwale Senatu RP z 2014, zainicjowanej przez – co za paradoks! – senatorów PO „w sprawie poszanowania Krzyża”. Izba ta, pod przewodnictwem marszałka Senatu Bogdana Borusewicza z PO, stwierdziła stanowczo, że „wszelkie próby zakazania umieszczania Krzyża w szkołach, szpitalach, urzędach i przestrzeni publicznej w Polsce muszą być poczytane za godzące w naszą tradycję, pamięć i dumę narodową”.
1 czerwca nastąpi ostateczny test
Fakt, że ten kandydat na prezydenta był w stanie zdobyć tak dużo głosów w pierwszej turze wyborów, dowodzi, że w polskim społeczeństwie nastąpiła głęboka zmiana kulturowa. Zaledwie dekadę temu byłoby to niemożliwe. Wcześniej byłoby to w ogóle nie do pomyślenia.
Powtarzam: krzyż w urzędzie to nie jest przedmiot kultu, ale przede wszystkim symbol kulturowej i historycznej ciągłości państwa od roku 966 – roku chrztu Polski. Dbanie o zapewnienie tej ciągłości to jeden z obowiązków prezydenta jako Głowy Państwa.
Historii nie można zmienić. Można ją jedynie zafałszować. Gdy symbol jest atakowany, nie ma znaczenia, jakie są racje i argumenty atakującego. Symbol nie akceptuje żadnych kompromisów. Wymaga obrony. 18 maja to się nie stało.
1 czerwca będzie druga szansa i wtedy wyborcy zadecydują. To będzie ważny test. Wynik wyborów powie o Polakach A.D. 2025 dużo więcej niż to, kto będzie ich prezydentem.
Grzegorz Braun, w imieniu Komitetu Politycznego swojej partii, opublikował w mediach społecznościowych listę pytań do Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego przed II turą wyborów prezydenckich. „Konfederacja Korony Polskiej opowiada się za jawnością i uczciwością w życiu publicznym”.
„Konfederacja @KoronyPolskiej opowiada się za jawnością i uczciwością w życiu publicznym. Z tego względu oczekujemy od kandydatów na Prezydenta RP udzielenia pilnej, jasnej i kompletnej odpowiedzi na poniższe pytania, odnoszące się do najpoważniejszych zagrożeń bezpieczeństwa narodowego, wywołanych przez działania i zaniechania rządów i prezydentów ostatnich lat i dekad” – rozpoczął Braun.
„Czy jako kandydat na Prezydenta RP będzie Pan kierował się wyłącznie polskim interesem narodowym – a w szczególności czy zobowiązuje się Pan do:
1. Zdecydowanych działań na rzecz pokoju, a zwłaszcza do niewysyłania polskich żołnierzy na Ukrainę oraz nieprzekazywania sprzętu wojskowego na rzecz Ukrainy?
2. Zdecydowanych działań na rzecz zachowania jednolitości i tożsamości narodowej państwa polskiego – a zwłaszcza powstrzymania ukrainizacji Polski, stanowczego potępienia banderyzmu i wyegzekwowania ekshumacji ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach?
3. Zdecydowanych działań na rzecz bezpieczeństwa publicznego – a w szczególności odrzucenia tzw. paktu migracyjnego Unii Europejskiej i powstrzymania imigracji zarówno legalnej, jak i nielegalnej?
4. Odrzucenia tzw. zielonego ładu Unii Europejskiej – zwłaszcza w odniesieniu do rolnictwa, górnictwa, budownictwa, energetyki i motoryzacji?
5. Zaniechania legalnego dzieciobójstwa, a także eksperymentów medycznych na Polakach, przymusu szczepień, selekcji eugenicznej oraz eutanazji wprowadzanej m. in. pod hasłami «terapii daremnych» i «śmierci mózgowej»?
6. Rozliczenia instytucjonalnego bezprawia lat 2020-2022 m. in. w lecznictwie, wojskowości i gospodarce – a w szczególności ukarania winnych i sprawców kierowniczych oraz zadośćuczynienia poszkodowanym i rodzinom ofiar?
7. Doprowadzenia do ekshumacji w Jedwabnem, odrzucenia roszczeń żydowskich oraz zaprzestania celebracji chanukowych w Pałacu Prezydenckim?” .
================================================
Dla porównania:
Postulaty Mentzena:
Nie podpiszę żadnej ustawy, która podnosi Polakom istniejące podatki, składki i opłaty lub wprowadza nowe obciążenia fiskalne
Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej obrót gotówkowy i będę stał na straży polskiego złotego
Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej swobodę wyrażania poglądów, zgodnych z polską Konstytucją
Nie pozwolę na wysłanie polskich żołnierzy na terytorium Ukrainy
Nie podpiszę ustawy w sprawie ratyfikacji akcesji Ukrainy do NATO
Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej dostęp Polaków do broni
Nie zgodzę się na przekazywanie jakichkolwiek kompetencji władz Rzeczypospolitej Polskiej do organów Unii Europejskiej
Nie podpisze ratyfikacji żadnych nowych traktatów unijnych osłabiających rolę Polski, na przykład poprzez osłabienie siły głosu lub odebrania Polsce prawa weta
=======================
Na wezwanie jednoznacznie zareagował Nawrocki. „Przyjmuję zaproszenie i jestem gotowy do podpisania tych propozycji. Resztę omówimy u Pana na kanale. Do zobaczenia @SlawomirMentzen” – napisał na swoim profilu w portalu X.
==============================
Z kolei Trzaskowski w rozmowie z dziennikarzami zrobił unik.
– Widziałem te postulaty p. Mentzena. Rozumiem, że to są kwestie, na których zależy jemu, zależy przede wszystkim jego wyborcom, z wieloma z tych postulatów się zresztą zgadzam, więc myślę, że tutaj nie będzie problemu – powiedział prezydent Warszawy.
Władze USA odesłały w poniedziałek do Hondurasu i Kolumbii pierwszych 64 osób w ramach programu zachęcającego do – jak określa to administracja Donalda Trumpa – dobrowolnej „samo-deportacji”. W zamian za opuszczenie kraju migranci dostali od rządu po 1000 dolarów.
Flaga USA / pixabay.co
USA rozpoczęły pilotażowy program „samodeportacji” – pierwsze 64 osoby zostały odesłane do Hondurasu i Kolumbii
W zamian za dobrowolne opuszczenie USA migranci otrzymali po 1000 dolarów od rządu USA
Program dotyczy osób przebywających nielegalnie, które zgłoszą chęć wyjazdu przez specjalną aplikację
Pierwszy dobrowolny lot czarterowy
W komunikacie ministerstwa bezpieczeństwa krajowego USA zaznaczono, że był to „dobrowolny lot czarterowy”, a nie operacja służby imigracyjnej ICE. Według resortu 38 osób odesłano do Hondurasu, a 26 do Kolumbii.
W Hondurasie powracających z USA rodaków przywitał na lotnisku wiceszef MSZ Antonio Garcia. Wiceminister podkreślił, że rząd dodatkowo wesprze ich kwotą 100 dolarów w gotówce i bonami o wartości 200 dolarów na zakup najpotrzebniejszych towarów.
Wśród przybyłych do Hondurasu w poniedziałek było 19 dzieci. Cztery z nich urodziły się w Stanach Zjednoczonych – przekazał Garcia.
Trump wprowadza w życie kampanię przeciwko nielegalnej imigracji
Ministerstwo bezpieczeństwa krajowego USA ogłosiło w maju, że migranci przebywający w USA bez odpowiednich zezwoleń otrzymają po 1000 dolarów i unikną kar, jeśli zgłoszą się przez specjalną aplikację i dobrowolnie opuszczą kraj.
Resort twierdzi, że obniży to koszty deportacji, które obecnie wynoszą średnio 17 tys. dolarów za osobę – podała stacja CNN.
Projekt zachęcający do „samo-deportacji” jest częścią szeroko zakrojonej kampanii prezydenta Trumpa przeciwko nielegalnej imigracji. W ramach tej kampanii administracja USA odesłała również setki obcokrajowców do więzienia dla terrorystów w Salwadorze, powołując się na XVIII-wieczne przepisy wojenne.