Chrystus Król a grzech pierworodny

Zawsze Wierni nr 3/2025 (238)

Timothy S. Flanders

Chrystus Król a grzech pierworodny

Często usłyszeć można twierdzenie, że dawne państwa chrześcijańskie były despotycznymi, opresyjnymi reżimami, dławiącymi ludzką wolność. To nieprawda – świadczą o tym dobitnie niezliczone kazania wygłaszane przez świętych, ubolewających z powodu światowości ich czasów. Ludzie nie byli zapędzani na Msze za pomocą włóczni. Po prostu w społeczeństwie chrześcijańskim istniał kult Chrystusa jako Króla, a ludzie starali się, aby prawa, zwyczaje i kultura pozostawały zgodne z wiarą katolicką. Jedynie chrześcijańskie państwo zapewnia wszystko, co konieczne jest człowiekowi w jego upadłym stanie, wspiera go w dążeniu do jego prawdziwego celu oraz chroni słabych i bezbronnych.

Natura człowieka jest zraniona przez grzech pierworodny

Państwo chrześcijańskie zaczyna się od właściwej oceny obecnej kondycji człowieka: nosi on w sobie skutki grzechu pierworodnego. Jego rozum jest przyćmiony, wola osłabiona, poza tym zaś posiada on skłonność do zła. Ponieważ w takim właśnie stanie przychodzi na świat, państwo chrześcijańskie poddaje go władzy – rodziców, Kościoła i rządu – która odwołuje się do Boga. W ten sposób cały szkielet społeczeństwa chrześcijańskiego zorientowany jest w kierunku przeciwnym do złych skłonności człowieka, kierującego ku prawdziwemu dobru.

Te ramy kulturowe muszą prowadzić każdą osobę przez dzieciństwo i dorosłość, aż do osiągnięcia wiecznego szczęścia. Ponieważ człowiek nosi w sobie skutki grzechu pierworodnego, państwo chroni i wspiera instytucję, która zapewnia uleczenie zadanej przez niego rany: Kościół katolicki. Z pomocą łaski Bożej oraz teleologicznej hierarchii społeczeństwa chrześcijańskiego człowiek może przezwyciężyć grzech pierworodny i dążyć do swego ostatecznego celu. Tak więc zarówno państwo w sferze naturalnej, jak i Kościół w sferze nadprzyrodzonej wyznają panowanie nad nimi oboma jednego władcy: Chrystusa Króla.

Król ten powiedział:

Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,nauczając je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem1.

Leon XIII, streszczając nauczanie licznych poprzedzających go papieży, pisze:

Zabrania zatem sprawiedliwość, zabrania rozum, iżby państwo miało być bez Boga lub, co by się ateizmowi równało, w równej mierze usposobionym było względem przeróżnych – jak je zowią – religii, i każdej tych samych praw użyczało. Gdy tedy w państwie jedną religię koniecznie wyznawać trzeba, wyznawać należy tę, która jedynie prawdziwą jest, a którą bez trudności,zwłaszcza zaś w katolickich państwach, poznać można, gdy w niej znamiona prawdy, jakby wyryte, występują. Tę więc niech sternicy państwa podtrzymują, tę niech bronią, jeżeli rozsądnie a użytecznie, jak powinni, zaradzić chcą ogółowi obywateli. Publiczna bowiem władza ustanowiona jest dla korzyści rządzonych: a lubo w pierwszej linii do tego zmierza, iżby obywateli doprowadziła do tej tu ziemskiej pomyślności życia, to jednak nie zmniejszać, ale powiększać winna w człowieku zdolność osiągnięcia tego najwyższego i ostatecznego z dóbr, na którym się wieczna szczęśliwość ludzi zasadza: dokąd zaś, zaniechawszy religii,zdążyć nie można2.

Co więcej, państwo chrześcijańskie chroni bezbronnych i słabych,zwłaszcza dzieci, które łatwo ulegają wpływom zewnętrznym. Rodzina, która wychowuje dziecko w społeczeństwie chrześcijańskim, pobudzana jest przez kulturę do lojalności wobec Chrystusa Króla. Dziecko nie może wątpić, że Jezus Chrystus jest Królem, któremu zawdzięcza swe życie i któremu winne jest posłuszeństwo. Chronione jest przed błędami i sama myśl o niewierności wobec Chrystusa przepełnia je odrazą. Społeczeństwo wzmacnia to, co nauczane jest w domu, tak więc dziecko nie jest rozdarte między różnymi źródłami autorytetu: każdy autorytet – w rodzinie, państwie i Kościele – oparty jest na władzy Chrystusa Króla.

Społeczeństwa przedchrześcijańskie, choćby najbardziej zepsute,opierały jednak wszelką władzę na zasadzie nadprzyrodzonej, potwierdzając pośrednio dogmat o grzechu pierworodnym – że człowiek nie może osiągnąć szczęścia bez pomocy bóstwa. Jak słusznie pisał Leon XIII:

Gdy bowiem sama natura woła, że obywatelom w społeczeństwie nie powinno brakować na środkach i sposobach do prowadzenia uczciwego życia,tj. życia według praw Boga, bo Bóg jest początkiem wszelkiej uczciwości i sprawiedliwości,to zdanie, iż państwo nie potrzebuje się wcale troszczyć o owe prawa, a nawet coś uwłaczającego im stanowić, uderza bez wątpienia swą sprzecznością3.

Dopiero kiedy społeczeństwo przedchrześcijańskie zostaje ochrzczone i przekształcone w państwo chrześcijańskie, dzięki niestrudzonej pracy niezliczonych świętych, od Grzegorza Oświeciciela w Armenii po św. Patryka w Irlandii, nieudolne poszukiwanie przez człowieka prawdy i wolności wyswobodzone może zostać spod wpływów diabła. Jeśli państwo nie będzie publicznie uznawać królewskiej władzy Chrystusa, człowiek w nieunikniony sposób przypisywać będzie cechy boskie państwu.

Współczesne społeczeństwo świeckie oparte jest na fałszywej koncepcji człowieka

W ten sposób dochodzimy do koncepcji współczesnej, bezbożnej4 demokracji. Założenia tego systemu politycznego negują rzeczywistość grzechu pierworodnego oraz potrzebę łaski Bożej. Według Hobbesa i Locke’a człowiek przezwycięża swój własny „stan naturalny”, tworząc społeczności, aby powstrzymywać zapędy ludzi złych. Zgodnie z dominującą obecnie teorią człowiek nie potrzebuje dla swego szczęścia Chrystusa Króla, ale innego zbawiciela: państwa świeckiego.

Rewolucjoniści usiłują zaszczepić w swych zwolennikach następującą ideę: bylibyście prawdziwe wolni i szczęśliwi, gdybyście tylko dokonali zmiany politycznej X lub też zmiany prawnej Y. Jest to błąd, ponieważ człowiek, noszący w sobie konsekwencje grzechu pierworodnego, nie może być nigdy wolny ani szczęśliwy bez łaski Jezusa Chrystusa, niezależnie od panującego ustroju politycznego.Bezbożna demokracja stara się narzucić swą własną organizację polityczną i zastąpić nią sakramentalny system łaski Bożej, udzielanej za pośrednictwem Kościoła katolickiego. We współczesnym systemie nie ma potrzeby Chrystusa Króla. To samo państwo jest bogiem.

Społeczne konsekwencje negowania grzechu pierworodnego

Widzimy to w dzisiejszej Ameryce. Znaczna część obywateli posiada wyższe wykształcenie, jednak zaślepione swymi namiętnościami miliony nie potrafią zrozumieć, że płód jest istotą ludzką. Nie istnieje żaden precedens historyczny dla współczesnej masowej rzezi niewinnych dzieci.

Zamiast powściągać skłonności będące skutkami grzechu pierworodnego, współczesna kultura w istocie je wzmacnia. I tak dochodzimy do kolejnej słabości bezbożnej demokracji: do moralności opartej na woli większości. Ponieważ grzech pierworodny jest negowany, słusznym musi być to, w co wierzy większość. Podobne jest to do błędu „racja jest po stronie silniejszego”.

Jednak w konsekwencji grzechu pierworodnego wola powszechna skłania się ku temu, co złe. Ponieważ ludzie kierują się namiętnościami, łatwo jest manipulować ich emocjami poprzez rozpowszechniane w internecie filmiki lub też szokujące twierdzenia. Wystarczy tu przypomnieć niekończące się emocjonalne prowokacje, których pełne są media oraz reklamy. Odwoływanie się do emocji przynosi znacznie lepsze skutki niż argumenty rozumowe.

Współczesne państwo nie chroni słabych i bezbronnych

O wartości każdego społeczeństwa w porządku naturalnym decyduje to, w jaki sposób chroni ono swych najbardziej bezbronnych członków. Nawet abstrahując od rzezi niewinnych dzieci oraz wydawania innych na pastwę nikczemnej ideologii gender, współczesne państwo zorientowane jest na rozbudzenie egoizmu. Podatne na to są zwłaszcza dzieci. Mamy do czynienia z kultem indywidualnej woli, którego wyrazem jest prawo narzucane przez większość. Kiedy prawa człowieka przeważają nad prawami Chrystusa Króla, człowiek staje się niewolnikiem własnych namiętności. Poniższe słowa o. Edwarda Cahilla są dziś równie aktualne, co w roku 1932, kiedy zostały napisane:

Ponieważ ludzie bogaci są często w stanie zapewnić sobie przychylność większości dzięki pieniądzom oraz prasie, prawa osobiste chronione są w istocie w liberalnym państwie niewiele lepiej niż w starym ustroju pogańskim. Tak rodzi się wyzysk ubogich oraz tyrania pieniądza5.

W naszych czasach to wielkie koncerny technologiczne i medialne kontrolują informacje, którymi karmione są masy. Każdy katolicki rodzic wie, że aby uchronić nasze dzieci przed zagrożeniami ze strony zsekularyzowanego społeczeństwa,konieczne jest zachowywanie nieustannej czujności. Prasa, reklamy, telewizja oraz kino usiłują na wszelkie sposoby rozbudzić namiętności dzieci, aby sprowadzić je na manowce.

Podsumowanie

Pod wpływem Jacques’a Maritaina i heretyka Pierre’a Teilharda de Chardin stopniowo do Kościoła wkradł się błąd, który albo negował grzech pierworodny, albo przynajmniej umniejszał jego skutki. W konsekwencji II Sobór Watykański i Paweł VI dążyli do dialogu ze światem współczesnym oraz współpracy z państwem świeckim. Obecnie, kilka pokoleń później, dialog ten jest kontynuowany. Musimy więc pamiętać o rozlewie krwi oraz o wszystkich nieszczęściach będących skutkami sekularyzacji państwa i wsłuchiwać się w słowa papieży,którzy stawiali czoła temu ruchowi politycznemu od XVIII wieku. Mając żywo w pamięci uroczystość Chrystusa Króla, przytoczmy słowa Piusa XI:

Przeto, jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie,jak zgoda i pokój6.

Za portalem 1P5, październik 2019, tłumaczył Tomasz Maszczyk7.

Przypisy

  1. Mt 28, 18–20.
  2. Leon XIII, Libertas,1888, [online:] tinyurl.com/LXIII-Libertas [dostęp: 11.03.2025].
  3. LeonXIII, Libertas, dz. cyt.
  4. Jestbowiem zasadnicza różnica pomiędzy bezbożną demokracją masońską – wyrosłą na gruncie XVIII-wiecznego tzw. oświecenia – a demokracją jako taką, też wcale niebędącą ustrojem najlepszym, lecz akurat najmniej złym spośród ustrojów zepsutych, spośród wymienianych przez Arystotelesa i Platona, a także św. Tomasza. Istnieje natomiast niezepsuta wersja ustroju opartego na władzy większości, przez Platona zwana timokracją, a politeją przez Arystotelesa i św. Tomasza – przyp. red.
  5. o. E. Cahill SI, The Framework of a Christian State, Roman Catholic Books, Fort Collins (CO) 1932, s. 454.
  6. Pius XI, Quas primas,1925, [online:] tinyurl.com/Quas-primas [dostęp: 11.03.2025].
  7. tinyurl.com/1P5-Chrystus-Krol [dostęp: 11.03.2025].

Społeczne panowanie Jezusa Chrystusa ma stać się centralnym punktem naszego życia

Zawsze Wierni nr 3/2025 (238)

ks. Piotr Dzierżak FSSPX

Od Redakcji

Drodzy Czytelnicy, cóż dziś pozostało ze społecznego panowania naszego Pana Jezusa Chrystusa? Błyszczało ono splendorem najpiękniej w średniowieczu, gdy władza świecka i całe społeczeństwa synergicznie współpracowały z Kościołem, by w swych działaniach na każdym polu oddawać Bogu chwałę, a wiary bronić, wiarę przekazywać; gdy prawo stanowione nie kolidowało z prawem Boskim, lecz zawsze z nim się liczyło.

W tym kontekście z radością oddaję w Wasze ręce niniejszy numer dwumiesięcznika „Zawsze Wierni”. Jeśli bowiem miałbym wskazać na przełomowe fakty na drodze odkrywania i realizowania własnego powołania do kapłaństwa, to tak się składa, że większość z nich dotyczy w jakiś sposób zagadnienia, które jest tematem tego wydania: czy chodzi tu o osobistą fascynację nauką Doktora Anielskiego, encyklikami Wielkich Piusów, książkami Arcybiskupa (Oni Jego zdetronizowali – ta była pierwsza), czy też zainteresowanie historią doktryn politycznych (monarchizm), czy krytykę świata liberalnego, czy wreszcie odkrycie Mszy wszech czasów. Wszystko to bowiem bezpośrednio lub przynajmniej pośrednio wiąże się z tematem panowania Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka, w wymiarze społecznym, politycznym i ekonomicznym. Wygląda więc na to, że sprawa królowania naszego Pana stała się dla mnie przepustką do Tradycji, a także do katolickiego kapłaństwa w jej ramach. Mam zatem osobisty dług wdzięczności do spłacenia jako Redaktor Naczelny „ZW” – mam równocześnie nadzieję, że dług ten choć częściowo spłacę, przyczyniając się do powstania tego numeru.

Przede wszystkim jednak, patrząc już obiektywnie, wspomniana kwestia pozostaje jedną z tych stricte najważniejszych dla dzisiejszego katolika, a można by nawet pokusić się o stwierdzenie pokrywające się z moim własnym doświadczeniem – że całe dzieło kultywowania i przekazywania katolickiego dziedzictwa, Tradycji katolickiej sprowadza się właśnie do tego jednego tematu: realizowania w praktyce panowania naszego Pana Jezusa Chrystusa w każdym jego wymiarze. I odwrotnie: walka z najgroźniejszymi dziś błędami teoretycznymi i praktycznymi jest jednocześnie walką o przywrócenie właściwie pojmowanego królowania Chrystusa w narodach i społeczeństwach. O ile sprawa zwalczania sztandarowych wypaczeń – a więc ekumenizmu, wolności religijnej i kolegializmu – jest w tym kontekście zupełnie oczywista (ponieważ są one czymś bezpośrednio przeciwnym charakterowi władzy naszego Pana), to warto zauważyć, że owa batalia rozgrywa się na obszarze znacznie szerszym. Rozciąga się on od terenu spekulacji filozoficznych (gdzie stawką jest przywrócenie realizmu filozoficznego w miejsce idealizmu) przez rubieże doktryn teologicznych (odrzucanie modernizmu) aż do szeroko rozumianego pola społecznego działania ludzkiego (przywrócenie panowania Chrystusa w życiu politycznym oraz gospodarczym, a także rodzinnym), a w końcu do miejsca, na którym bój prowadzony jest o osobiste zjednoczenie z Bogiem w łasce uświęcającej (uchronienie dusz przed piekłem). Jest to wojna nieprzejednana, która musi być – i będzie – toczona aż do ostatecznego Bożego triumfu. A ten jest odwiecznie przesądzony, pomimo ciemności ogarniającej wszystkie narody w sposób już całkowicie jawny.

Sursum corda! Społeczne panowanie Jezusa Chrystusa ma stać się centralnym punktem naszego życia1, na który powinniśmy być bardzo wyczuleni – ale trzeba pamiętać, że w obecnych, ogólnoświatowych, niesprzyjających warunkach zewnętrznych zaczyna się ono najpierw w życiu osobistym. To tu powinno rozpocząć się jego restaurowanie – gdyż każdy jeden grzech (nawet najbardziej ukryty) ma w sposób nieunikniony negatywny wpływ na społeczność, w której żyjemy, ale tak samo: każdy dobry uczynek rozszerza królestwo Chrystusa. Korzystajmy świadomie z tego prawidła! Zaprowadzajmy panowanie naszego Zbawiciela w życiu swoim i dla dobra swojej społeczności przez ścisłe wypełnianie przykazania miłości Boga i bliźniego oraz Dekalogu.

Króluj nam, Chryste!

Przypisy

  1. Bardzo dobrze tę ideę oddaje okładka tego numeru „ZW”. Widzimy na niej rzeźbę ołtarzową z napisem w j. niemieckim [Herz] Jesu, König und Mittelpunkt aller [Herzen] – [Serce] Jezusa, królu i celu [serc] wszystkich, czemu bezbłędnie odpowiada biskupie motto św. Piusa X – Instaurare omnia in Christo. Dopowiedzmy przy okazji, że okrąg ze znakami zodiaku można rozumieć jako symbol władzy nad czasem i całą fizyczną przestrzenią.

Karol Nawrocki podpisał „Deklarację Toruńską” Sławomira Mentzena

Karol Nawrocki podpisał „Deklarację Toruńską” Sławomira Mentzena

22.05.2025 tysol/nawrocki-podpisal-deklaracje-torunska-mentzena

Karol Nawrocki podpisał „Deklarację Toruńską” przedstawioną przez Sławomira Mentzena. Kandydat Konfederacji w pierwszej turze spotkał się z kandydatem popieranym przez PiS. Mentzen chciał, by Nawrockiego mogli ocenić wyborcy Konfederacji. Dlatego zadał mu szereg pytań dotyczących postulatów jego środowiska ujętą w tzw. Deklarację Toruńską.

Wśród nich znalazły się między innymi kwestie dotyczące podatków, obecności polskich żołnierzy na Ukrainie czy dostępu do broni.  

„Nie rozmawiajmy o Trzaskowskim”

Sławomir Mentzen poprosił na wstępie, by Karol Nawrocki nie odnosił się do polityki proponowanej przez kontrkandydata – Rafała Trzaskowskiego.   

Pierwsze pytanie dotyczyło podnoszenia podatków. Kandydat popierany przez PiS zadeklarował, że jest temu przeciwny. Dopytywany o podatek katastralny zastrzegł, że również jest mu przeciwny w przypadku zwykłych ludzi, choć z drugiej strony zastanawiał się nad granicą liczby mieszkań posiadanych przez jedną osobę. Przytoczył przy tym przykład posła KO Roberta Kropiwnickiego.

Karol Nawrocki podkreślił też konieczność reformy podatkowej i zastrzegł, że będzie stał na straży polskiego złotego, o co został zapytany przez Sławomira Mentzena. 

Polscy żołnierze na Ukrainie?

Kandydat PiS sprzeciwił się również obecnemu kształtowi ustawy o mowie nienawiści. Przypomniał jednocześnie o „hejcie jaki dotknął zarówno jego, jaki i jego rozmówcę”. – Mimo wszystko ta ustawa tego nie naprawi – stwierdził. 

Nawrocki przyznał, że nie rozumiał, dlaczego przez dwa lata nie zapraszano Konfederacji do TVP. – Byłem temu przeciwny – stwierdził.   

Mentzen spytał się również o to, czy przyszły prezydent powinien wysłać polskich żołnierzy na Ukrainę. Nawrocki zdecydowanie zaprzeczył, dodając, że polskie wojsko powinno bronić Rzeczypospolitej. Dopytywany, czy zrobiłby to jednak, gdyby poprosił go o to prezydent USA Donald Trump, odrzekł, że Polska jest zobowiązana art. 5 NATO do działań na rzecz sojuszu, ale Ukrainy, jak zaznaczył, nie jest w NATO. 

Ukraina w NATO?

Czy zatem Ukraina powinna znaleźć się w Sojuszu Północnoatlantyckim? – pytał polityk Konfederacji. Karol Nawrocki zaprzeczył, twierdzą, że obecnie rozmowy na ten temat jest w ogóle bezpodstawna, ponieważ sama Ukraina nie jest do tego przygotowana. Podkreślił, że nie można też mówić o bezwarunkowym przyjęciu Ukrainy do Sojuszu. – Oczywiście w idealnym świecie widzę Ukrainę w sferze świata zachodniego, nie wschodniego  – dodał. 

Nawrocki, mimo podkreślenia swoje szacunku dla Andrzeja Dudy, zaznaczył też, że nie podziela do końca jego polityki dotyczącej Ukrainy, w tym obecności tego państwa w NATO. 

Dystans do PiS i zezwolenie na broń

Kandydat obywatelski zdystansował się też między innymi do polityki PIS z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, w sprawie „piątki dla zwierząt” i „Nowego Ładu”, wprowadzonego przez rząd Mateusza Morawieckiego.  

Karol Nawrocki odniósł się też do prawa posiadania broni. Przyznał, że sam jest jej posiadaczem.  Dostał na nią pozwolenie, gdy jak zaznaczył „Federacja Rosyjska wydała na niego wyrok”. – Procedury otrzymania pozwolenia na broń są tak skomplikowane, że na nie będę ich zaostrzał – stwierdził Nawrocki. 

W sobotę Sławomir Mentzen będzie rozmawiał z kandydatem KO Rafałem Trzaskowskim.   

Karol Nawrocki podpisał Deklarację Sławomira Mentzena.

Karol Nawrocki podpisał „ósemkę Mentzena”

https://pch24.pl/karol-nowrocki-podpisal-osemke-mentzena

(Źródło: YouTube/Sławomir Mentzen)

Karol Nawrocki podpisał Deklarację Sławomira Mentzena. W dokumencie znajduje się osiem punktów, w których poglądy Mentzena i Nawrockiego pokrywają się.

Oto postulaty zawarte w deklaracji:

1. Nie podpiszę żadnej ustawy, która podnosi istniejące podatki, składki, opłaty lub wprowadza nowe obciążenia fiskalne.
2. Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej obrót gotówkowy i będę stał na straży polskiego złotego.
3. Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej swobodę wyrażania poglądów, zgodnych z polską Konstytucją.
4. Nie pozwolę na wysłanie polskich żołnierzy na terytorium Ukrainy.
5. Nie podpiszę ustawy w sprawie ratyfikacji akcesji Ukrainy do NATO.
6. Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej dostęp Polaków do broni.
7. Nie zgodzę się na przekazywanie jakichkolwiek kompetencji władz Rzeczypospolitej Polskiej do organów Unii Europejskiej.
8. Nie podpiszę ratyfikacji żadnych nowych traktatów unijnych osłabiających rolę Polski, np. poprzez osłabienie siły głosu lub odebranie prawa weta.

Trump oskarża doradców Bidena o popełnienie zdrady stanu

Trump oskarża doradców Bidena o popełnienie zdrady stanu

Donald Trump twierdzi, że współpracownicy wykorzystali jego „posiadającego upośledzenie poznawcze” poprzednika.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 22
 
READ IN APP
 

Prezydent USA oskarżył starszych doradców Joe Bidena o popełnienie „zdrady na najwyższym szczeblu” poprzez wykorzystanie pogarszających się funkcji poznawczych Bidena w celu wprowadzenia nieautoryzowanych rozporządzeń, których on sam nigdy by nie zaakceptował.

We wpisie opublikowanym we wtorek na portalu Truth Social Trump stwierdził, że Biden nigdy nie opowiadał się za otwartymi granicami, a wzrost nielegalnej imigracji został zorganizowany przez pracowników, którzy skutecznie „ukradli” prezydenturę, przejmując kontrolę nad autopenem – urządzeniem służącym do replikowania podpisu danej osoby.

Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.

Pledge your support

Przewodniczący Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów James Comer wszczął  dochodzenie w sprawie tego, czy wysocy rangą współpracownicy Bidena nie zorganizowali tuszowania pogorszenia funkcji poznawczych prezydenta.

„Joe Biden, którego wszyscy znali, nigdy nie pozwoliłby handlarzom narkotyków, członkom gangów i osobom chorym psychicznie na przybycie do naszego kraju bez żadnej kontroli i weryfikacji. Wystarczy, że ktoś sprawdzi jego historię” –argumentował Trump, dodając, że wynikający z tego napływ kosztował USA „setki miliardów dolarów”.

„To nie był jego pomysł, żeby otworzyć granicę… To ludzie, którzy wiedzieli, że ma upośledzenie poznawcze, przejęli autopen” – dodał. „To ZDRADA na najwyższym szczeblu!… Coś bardzo poważnego powinno się stać z tymi zdrajcami, którzy chcieli zniszczyć nasz kraj, ale nie mogli, bo ja się pojawiłem”.

Oskarżenia Trumpa pojawiają się pośród odnowionych obaw o zdrowie Bidena, po niedawnym ogłoszeniu, że zdiagnozowano u turbo raka prostaty, charakteryzującą się wynikiem Gleasona 9 i przerzutami do kości. Podczas gdy Trump publicznie życzył Bidenowi wszystkiego najlepszego, zakwestionował również termin i przejrzystość ujawnienia, sugerując, że opinia publiczna nie została poinformowana wystarczająco wcześnie.

„Jestem zaskoczony, że… społeczeństwo nie zostało powiadomione dawno temu, ponieważ dotarcie do dziewiątego etapu to długi czas” – powiedział Trump reporterom w poniedziałek, zastanawiając się, jak lekarze w Białym Domu i szpitalu Walter Reed mogli nie zauważyć choroby, której rozwój zajmuje lata.

„A autopen staje się bardzo ważną sprawą. Wiecie, autopen staje się wielką sprawą, ponieważ wydaje się, że to może nie prezydent – ​​ktokolwiek obsługiwał autopen” – dodał Trump, zastanawiając się, czy ci sami lekarze nie zauważyli oznak pogorszenia funkcji poznawczych. „Innymi słowy, dzieją się rzeczy, o których opinia publiczna nie została poinformowana. I myślę, że ktoś będzie musiał porozmawiać z tymi lekarzami”.

Autopen stał się punktem centralnym szerszej krytyki prezydentury Bidena przez Trumpa. Na początku tego roku Trump oświadczył, że kilka ułaskawień wydanych w ostatniej chwili przez Bidena było „nieważnych”, twierdząc, że zostały podpisane bez jego wiedzy.

Eksperci prawni zauważają, że używanie autopenu przez prezydentów USA ma precedens historyczny i jest prawnie ważne, gdy jest autoryzowane. Trump utrzymuje jednak, że w przypadku jego poprzednika urządzenie mogło zostać niewłaściwie użyte przez asystentów działających niezależnie.

=========================================

O używaniu autopena przez ludzi kierujących Bidenem powielałem zdania amerykańskich fachowców sprzed roku, czy więcej.

Fakt, że Trump ośmielił się o tym pisać otwarcie, świadczy, że uważa, iż ma już wystarczająco pewną obstawę tak wojska, jak i dużej części tajnych służb, czy polityków.

Oby wygrał ! Oby przeżył! MD

Idziemy do sądu ze szpitalem w Oleśnicy

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Szpital w Oleśnicy stosuje okrutną metodę zabijania dzieci zastrzykami z chlorku potasu, żeby nie urodziły się z aborcji żywe. To sadystyczna i nielegalna praktyka, bo polskie przepisy w żadnym miejscu nie zezwalają na zabicie dziecka, zanim rozpocznie się procedura „przerywania ciąży”.

W przypadku wywoływania wcześniejszego porodu lub wykonania cesarskiego cięcia na zaawansowanym etapie ciąży, należy otoczyć dziecko opieką medyczną i w żadnym razie nie kończyć celowo jego życia.

Aborcjoniści dobrze wiedzą, że w Polsce obowiązuje stan prawny opisany powyżej i że po zmianie rządu mogą odpowiedzieć karnie za mordowanie dzieci. Dlatego usiłują wymusić korzystną dla siebie reinterpretację polskich przepisów i usankcjonować swoją praktykę. Jednak w kraju nie mają wielkich szans na zdobycie poparcia. Dlatego szukają go… za granicą.

Legalna Aborcja” (grupa związana z Martą Lempart i Aborcyjnym Dream Teamem) z satysfakcją ogłosiła, że zdobyli poparcie dla mordowania dzieci chlorkiem potasu ze strony FIGO – Międzynarodowej Federacji Ginekologii i Położnictwa. Ta proaborcyjna organizacja naciska, żeby dopuścić stosowanie iniekcji z różnego rodzaju trucizn, w tym chlorku potasu. 

Podaje nawet schemat dawkowania śmiertelnych preparatów.Teraz potwierdziła swoje stanowisko w kontekście morderstwa w Oleśnicy.

To nie pierwszy raz, gdy FIGO opowiada się za brutalnym mordowaniem dzieci. Ten sam scenariusz rozgrywali w Brazylii. W ubiegłym roku tamtejsza Federalna Rada Medyczna zakazała zastrzyków z trucizną. FIGO od razu zaatakowało i w efekcie zakaz został uchylony przez sąd. Teraz sprawa czeka na rozstrzygnięcie w brazylijskim Sądzie Najwyższym. Polska ma być kolejnym celem, a polskie feministki współpracują z aborcyjną międzynarodówką, by zrealizować wspólne plany.

Piszę Panu o tym wszystkim, aby wiedział Pan, jak perfidnie działają aborterzy. Jednak – to trzeba pamiętać – stanowisko FIGO nie zmienia polskiego porządku prawnego. W dalszym ciągu zabicie dziecka zastrzykiem, zanim rozpocznie się „przerywanie ciąży”, jest nielegalne.

Musi to wiedzieć dyrekcja szpitala w Oleśnicy, bo wciąż ukrywają prawdę o szczegółach aborcji, której dokonują. Od czterech miesięcy świadomie kluczą, by nie odpowiedzieć,

 ile dzieci zabili chlorkiem potasu, a ile odsysaczkami próżniowymi.

Na pytania o chlorek potasu odpowiadają używając trzech wymówek:

– że nie ewidencjonują żądanych danych,

– że jednak posiadają te dane, ale w dokumentacji, której nie będą przeszukiwać, gdyż nie ma interesu społecznego w ujawnieniu żądanych informacji (choć Fundacja wykazała, że taki interes w sposób oczywisty istnieje),

– że nawet gdyby ich zdaniem interes społeczny zaistniał, dane objęte są tajemnicą (co jest nieprawdą).

Te trzy wymówki, które wzajemnie się wykluczają, potrafią umieścić w jednym piśmie.

Szanowny Panie, ich odpowiedzi to tylko gra na czas – mają zmylić opinię publiczną i pozwolić aborterom uciec od odpowiedzialności. Co więcej, placówka ta ignoruje nawet oficjalne pytania wynikające z interwencji poselskiej posłów Fritza i Brauna, którzy w kwietniu próbowali się dowiedzieć, co dzieje się w Oleśnicy. Tak głęboko sięgają mechanizmy ukrywania prawdy.

Ale my się nie poddajemy. Jesteśmy zdeterminowani, aby kontynuować sprawę i sądzić się o każdą informację i o każde dziecko, którego życia nie udało się uratować, ale któremu należy się pamięć.

Dziś zdecydowałam, że ze szpitalem w Oleśnicy idziemy do sądu i przekazałam już sprawę do działu prawnego Fundacji. Zapadła decyzja o skierowaniu dwóch skarg – jednej w sprawie liczby aborcji konkretnymi metodami, drugiej związanej ze szczegółami dotyczącymi preparatu z chlorkiem potasu – bo proszę wyobrazić sobie, że szpital nie chciał odpowiedzieć nawet na pytania o producenta specyfiku. Nie spoczniemy, dopóki prawda o aborcji nie wyjdzie na jaw.

Ta walka kosztuje – dosłownie. Fundacja Życie i Rodzina musi ponosić koszty kolejnych pism, wniosków do sądu, opłat urzędowych.

To cena, jaką musimy zapłacić, by wydrzeć prawdę z mroku milczenia. Cena, jaką trzeba ponieść, by nikt w Polsce – ani dyrektor szpitala, ani ginekolog-aborter, ani zagraniczna organizacja – nie mógł bezkarnie decydować o śmierci niewinnego dziecka.

Dlatego proszę dziś Pana o wsparcie finansowe. I gorąco liczę, że nie odrzuci Pan mojej prośby.

Czy może Pan wpłacić kwotę, o której wysokości sam Pan zdecyduje, aby wesprzeć walkę o prawdę o aborcji w Oleśnicy?

Czy może Pan przekazać 50, 100, 200 złotych lub inną wybraną kwotę?

=============================

Dane do przelewu podaję poniżej:

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta: 

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230. 

Kod SWIFT: BIGBPLPW

Blik/płatności kartą kredytową/szybkie przelewy dostępne są pod linkiem: www.RatujZycie.pl/wesprzyj.

Proszę o wpłatę, bo nie brakuje nam zapału, ale rosnące koszty kolejnych działań mocno nadwyrężają budżet Fundacji. Gorąco liczę na Pańską hojność.

Nie pozwólmy, by sprawcy zacierali ślady i kryli się wzajemnie przed opinią publiczną. Pańska wpłata to kolejny krok ku prawdzie, to akt obrony życia.

Dziękuję z całego serca – w imieniu tych, którzy nie mogą już podziękować sami.

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Zabijają dzieci, ukrywają prawdę, nie pozwólmy im na to. Z góry dziękuję Panu za wsparcie, jest bardzo potrzebne właśnie TERAZ.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Konfederacja Korony Polskiej. Oświadczenie przed II turą wyborów prezydenckich

Oświadczenie przed II turą wyborów prezydenckich 2025

Ad maiorem Dei gloriam

=======================

Konfederacja Korony Polskiej opowiada się za jawnością i uczciwością w życiu publicznym. Z tego względu oczekujemy od kandydatów na Prezydenta RP udzielenia pilnej, jasnej i kompletnej odpowiedzi na poniższe pytania, odnoszące się do najpoważniejszych zagrożeń bezpieczeństwa narodowego, wywołanych przez działania i zaniechania rządów i prezydentów ostatnich lat i dekad.

Czy jako kandydat na Prezydenta RP będzie Pan kierował się wyłącznie polskim interesem narodowym – a w szczególności czy zobowiązuje się Pan do:

1. Zdecydowanych działań na rzecz pokoju, a zwłaszcza do niewysyłania polskich żołnierzy na Ukrainę oraz nieprzekazywania sprzętu wojskowego na rzecz Ukrainy?

2. Zdecydowanych działań na rzecz zachowania jednolitości i tożsamości narodowej państwa polskiego – a zwłaszcza powstrzymania ukrainizacji Polski, stanowczego potępienia banderyzmu i wyegzekwowania ekshumacji ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach?

3. Zdecydowanych działań na rzecz bezpieczeństwa publicznego – a w szczególności odrzucenia tzw. paktu migracyjnego Unii Europejskiej i powstrzymania imigracji zarówno legalnej, jak i nielegalnej?

4. Odrzucenia tzw. zielonego ładu Unii Europejskiej – zwłaszcza w odniesieniu do rolnictwa, górnictwa, budownictwa, energetyki i motoryzacji?

5. Zaniechania legalnego dzieciobójstwa, a także eksperymentów medycznych na Polakach, przymusu szczepień, selekcji eugenicznej oraz eutanazji wprowadzanej m. in. pod hasłami „terapii daremnych” i „śmierci mózgowej”?

6. Rozliczenia instytucjonalnego bezprawia lat 2020-2022 m. in. w lecznictwie, wojskowości i gospodarce – a w szczególności ukarania winnych i sprawców kierowniczych oraz zadośćuczynienia poszkodowanym i rodzinom ofiar?

7. Doprowadzenia do ekshumacji w Jedwabnem, odrzucenia roszczeń żydowskich oraz zaprzestania celebracji chanukowych w Pałacu Prezydenckim?

Komitet Polityczny

Konfederacji Korony Polskiej

Recykling po wyborach. A gdzie obietnice? MEM-y III.

A czy lewusy i pedały mają dzieci? Chyba, że hodują do gwałcenia, te zawsze można se kupić

[myślątko niezłe – ale jak odróżnić tych, co na niego głosowali – od tych przeciwników? Bo bez odróżnienia – ci drudzy każdego utrącą. md]

===================================



===================================

Radosław Sikorski: Grzegorz Braun powinien już dawno siedzieć.

Mirosław Dakowski: Radosław Sikorski powinien już dawno wisieć.

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Święta od spraw trudnych i beznadziejnych

Święta od spraw trudnych i beznadziejnych

Święta od spraw trudnych i beznadziejnych

ANF | 22/05/2024

Wspomnienie 22 maja

Młodość i życie rodzinne

Rita urodziła się w Roccaporenie we Włoszech w 1381 r. jako córka starszych rodziców, znanych z dobroczynności, którzy gorąco dziękowali Bogu za dar córki w późnym wieku. Od dzieciństwa była niezwykle pobożna i pragnęła wstąpić do klasztoru augustianów w Cascii. Rodzice mieli jednak inne plany – chcieli, by poślubiła strażnika miejskiego Paolo Manciniego. Rita uległa ich woli.

Małżeństwo okazało się trudne – Paolo był człowiekiem o wybuchowym temperamencie, lecz Rita znosiła jego zachowanie cierpliwie przez osiemnaście lat. Urodziła mu dwóch synów, którzy znaleźli się pod zgubnym wpływem ojca. Nieustannie modliła się za męża i dzieci. Dzięki jej wytrwałości Paolo zmienił się i poprosił ją o przebaczenie. Wkrótce potem został zamordowany w wyniku lokalnego konfliktu.

Dramat po śmierci męża

Synowie Rity postanowili pomścić ojca, co stało się dla niej źródłem nowego cierpienia. Błagała Boga, by zabrał ich do siebie, zanim popełnią grzech morderstwa. Jej modlitwa została wysłuchana – synowie zmarli po chorobie, lecz wcześniej pojednali się z matką i z Bogiem.

Po tych tragicznych wydarzeniach Rita postanowiła wstąpić do zakonu augustianek. Początkowo odmówiono jej przyjęcia z powodu wcześniejszego małżeństwa. Według przekazów, pewnego ranka znaleziono ją wewnątrz murów klasztoru, mimo że drzwi były zamknięte przez całą noc – uznano to za cud i przyjęto ją w wieku 36 lat.

Życie zakonne i mistyczne cierpienie

W klasztorze Rita była wzorem modlitwy, cnoty i umartwienia. Pewnego dnia, po kazaniu o koronie cierniowej Jezusa, poczuła, że jeden z cierni przebił jej czoło. Pojawiła się tam rana, której zapach stał się tak nieprzyjemny, że musiała żyć w odosobnieniu. Cierpiała z tą raną przez 15 lat, aż do śmierci.

Śmierć i kult świętej Rity

Rita zmarła 22 maja 1457 roku. Jej ciało pozostało nienaruszone do dziś. Po jej śmierci zgłaszano liczne cuda – w Hiszpanii zaczęto ją nazywać „la santa del imposible”, czyli świętą od spraw niemożliwych. Tytuł ten rozprzestrzenił się na cały katolicki świat.

Źródło: www.americaneedsfatima.org

Gdy wszystko wydaje się stracone – proś o pomoc Świętą Ritę


Gdy wszystko wydaje się stracone
– proś o pomoc Świętą Ritę
22 maja obchodzimy wspomnienie Świętej Rity z Cascii – patronki od spraw trudnych i beznadziejnych. To właśnie do niej zwracają się tysiące katolików, gdy po ludzku nie ma już nadziei. 

Dlaczego? Bo ona sama przeszła przez cierpienie, które wydaje się nie do uniesienia: trudne małżeństwo, zabójstwo męża, utrata synów, a w końcu – życie pełne pokuty i mistycznego cierpienia.  Pomimo bólu pozostała wierna Chrystusowi aż do końca.
W naszych działaniach – w kampaniach, petycjach, działaniach w obronie honoru naszego Pana Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki – często zmagamy się z przeciwnościami, które wydają się nie do pokonania.
  Ale nie jesteśmy sami. 
Dziś proszę Cię o jedno: zatrzymaj się na chwilę i poproś Świętą Ritę o wstawiennictwo.
W Twojej osobistej sprawie. W intencji naszej Ojczyzny. I w intencji kampanii Polska Katolicka, nie laicka. 
Na naszej stronie opublikowaliśmy artykuł, który przybliża niezwykłą historię tej świętej kobiety – kobiety nadziei, wiary i cichego heroizmu:
 Przeczytaj artykuł: Święta Rita, patronka od spraw trudnych i beznadziejnych 
Niech jej przykład przypomina nam, że dla Boga nie ma nic niemożliwego

Z modlitwą i wdzięcznością,
Rafał Topolski
Polska Katolicka, nie laicka

PS: W czasach, gdy coraz częściej usuwa się Boga z przestrzeni publicznej, potrzebujemy orędownictwa świętych bardziej niż kiedykolwiek.  Wspieraj z nami obecność krzyża, wiarę w rodzinach i katolicką tożsamość Polski
– Twoje modlitwy i wsparcie mają realną moc.
www.polskakatolicka.org

© 2025
Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej 
im. Ks. Piotra Skargi

02-951 Warszawa,
ul. Rotmistrzowska 18

 kontakt@polskakatolicka.org

Bosak mocno zakończył posiedzenie Sejmu. Zachęca Polaków, by zagłosowali przeciw Trzaskowskiemu, który jest zagrożeniem dla Polski

Bosak mocno zakończył posiedzenie Sejmu.

Zachęca Polaków, by TAK głosowali w II turze

22.05.2025 nczas/bosak-mocno-zakonczyl-posiedzenie-sejmu-trskowski-zagrożeniem-dla-Polski

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji. Foto: PAP
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji. Foto: PAP

W środę podczas posiedzenia Sejmu poseł Konfederacji i wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak wygłosił oświadczenie w związku z wyborami prezydenckimi. Zaapelował do obywateli ws. II tury.

– Chciałbym, po pierwsze, podziękować prawie 3 mln obywateli, którzy zagłosowali na Sławomira Mentzena w ostatnich wyborach. To prawdziwe wydarzenie dla nas, ten skok, jeżeli chodzi o zakres poparcia – ocenił z mównicy sejmowej Krzysztof Bosak.

– Chciałbym też podziękować i wyróżnić mieszkańców tych gmin, które zagłosowały najchętniej na kandydatów o prawicowych poglądach. Socjolog Marcin Białasek opublikował takie zestawienie w mediach społecznościowych. 10 najbardziej prawicowych gmin z sumą poparcia dla kandydatów takich jak właśnie Sławomir Mentzen, Grzegorz Braun, Marek Jakubiak i Karol Nawrocki to Godziszów, Chrzanów, Przytuły, Dzwola, Jeżowe, Brańsk, Kulesze Kościelne, Kobylin-Borzymy, Klukowo i Laskowa. Dziękujemy wam, pozdrawiamy – powiedział.

– We wszystkich tych gminach to sumaryczne poparcie wahało się między 88 proc. a 93 proc. To pokazuje, że można – dodał. Z sali dało się słyszeć: „Nie wiedzą, co czynią”.

– Chciałbym też podziękować mieszkańcom 10 powiatów z najwyższym zsumowanym poparciem dla Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. To są powiaty łęczyński, chełmski, łosicki, siedlecki, łukowski, bialski, suwalski, strzyżowski, parczewski i ostrołęcki. We wszystkich tych powiatach ideowa prawica otrzymała ponad 30 proc. poparcia sumarycznie – stwierdził wicemarszałek Sejmu.

– Chciałbym też wszystkich zachęcić do tego, żeby iść na drugą turę wyborów prezydenckich, zagłosować w najbliższych dniach. Obaj kandydaci z drugiej tury wyborów prezydenckich będą uczestniczyć w wywiadach na kanale Sławomira Mentzena. Na pewno te rozmowy dadzą dużo informacji przydatnych do świadomego podjęcia decyzji przed drugą turą wyborów prezydenckich – apelował.

– Jeżeli ktoś nie jest przekonany do żadnego z tych dwóch kandydatów, zachęcam, żeby głosować przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu, którego uważam za większe zagrożenie dla Polski – przyznał Bosak. Ktoś na sali sejmowej zaprotestował: „No nie…”.


– To mój prywatny pogląd. Każdy ma prawo do swojej odmiennej opinii. Po to jest dzisiejsze posiedzenie Sejmu, ostatnie przed drugą turą wyborów prezydenckich, żebym – podobnie jak kilkadziesiąt osób przede mną – również mógł podzielić się swoją opinią, tak jak pozostali posłowie – wskazał.

– Jeszcze raz podkreślę, że z tego miejsca mówię wyłącznie w swoim własnym imieniu, jako poseł Krzysztof Bosak. Dziękuję bardzo i dobrej nocy .

Głos na Trzaskowskiego? Katolikowi tego zrobić nie wolno

Głos na Trzaskowskiego? Katolikowi tego zrobić nie wolno

https://pch24.pl/glos-na-trzaskowskiego-katolikowi-tego-zrobic-nie-wolno

(PCh24TV)

Żaden odpowiedzialny katolik nie powinien głosować na Rafała Trzaskowskiego. Nie będzie przesadą powiedzieć, że oddanie głosu na tego kandydata to po prostu akt sprzeciwu wobec praw Bożych.

Trzaskowski manifestacyjnie ignoruje nauczanie Kościoła i dąży do otwartej konfrontacji z katolicyzmem. Na wybory można nie pójść, można oddać głos nieważny, względnie można po prostu poprzeć Karola Nawrockiego – ale nie wolno głosować na kandydata Koalicji Obywatelskiej. Przyczyn tego stanu rzeczy jest całe multum.

Zabijanie niewinnych dzieci

Pierwszą i najważniejszą jest kwestia godności życia ludzkiego. Rafał Trzaskowski zapowiedział po I turze wyborów prezydenckich, że jedną z jego pierwszych decyzji będzie ułatwienie zabijania dzieci nienarodzonych. Chciałby – jak się wyraził – znieść „średniowieczne prawo” dotyczące uśmiercania niewinnych i złożył w tym zakresie swoją gwarancję.

Pewnie, że ono jest „średniowieczne”, jeżeli rozumieć średniowiecze jako epokę, w której panowały prawa chrześcijańskie. Trzaskowski wolałby przywrócić prawo przedchrześcijańskie, gdzie uśmiercanie własnych dzieci było codziennością – tak właśnie robili poganie i barbarzyńcy.

Zwycięstwo wyborcze Trzaskowskiego jest w związku z tym równoznaczne ze zwiększeniem liczby dzieci, które będą w Polsce legalnie zabijane. Choćby z tej jednej przyczyny katolik nie może w zgodzie z sumieniem głosować na kandydata Koalicji Obywatelskiej. Kto to zrobi, mając świadomość wagi problemu – będzie mieć na rękach krew niewinnych.

Przeciwko małżeństwu i moralności

Głos na Trzaskowskiego to również podeptanie świętości sakramentu małżeństwa. Prezydent Warszawy jest znany z pełnego poparcia dla agendy ruchu LGBT. Brał udział w obscenicznych Paradach Równości. Podpisał warszawską „Deklarację LGBT+”, która afirmuje ideologiczne cele tego środowiska i zapewnia mu wsparcie finansowe. W ostatnich tygodniach niechętnie podejmował temat LGBT, wiedząc, że może to dla niego stanowić obciążenie polityczne. Stwierdził nawet, że jest rzekomo przeciwny adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Tego rodzaju zapewnienia nie mają jednak żadnej wiarygodności, biorąc pod uwagę wcześniejsze wypowiedzi oraz uwikłanie środowiskowe Trzaskowskiego. Co więcej potwierdził, że podpisałby ustawę legalizującą związki partnerskie. Nie ma zatem cienia wątpliwości, że jako prezydent doprowadziłby do ustanowienia w Polsce nowej formy związków, która byłaby tylko niegodziwą imitacją małżeństwa.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej wyrażał też swoje poparcie dla wprowadzenia do szkół przedmiotu „edukacja zdrowotna”, który zawiera elementy ideologii LGBT. Zgodził się wprawdzie z tym, by przedmiot ten był dobrowolny, a nie obowiązkowy. Znowu jednak trudno jest uwierzyć w to, że nie zmieni zdania i po ewentualnym zwycięstwie nie poprze rozwiązań, które czyniłyby go obligatoryjnym. W „Deklaracji LGBT+”, którą podpisał jako prezydent Warszawy, zawarto zobowiązanie do edukacji szkolnej zgodnej ze standardami WHO, a to oznacza właśnie tęczową propagandę.

Koniec wolności słowa

Kolejnym wielkim zagrożeniem jest ograniczenie wolności słowa. Donald Tusk i Adam Bodnar przygotowali ustawę, która bierze pod szczególną ochronę tzw. mniejszości, nie pozwalając na swobodną krytykę niemoralności i zgorszenia. Skutkiem tej ustawy – pisałem o tym szerzej w osobnym tekście – może być po prostu wsadzanie do więzienia osób, które zacytują Pismo Święte, chcąc w ten sposób zwrócić uwagę na niedopuszczalność aktów homoseksualnych.

W jeszcze większej i bardziej bezpośredniej mierze kary mogą dotyczyć wszystkich, którzy, bez owijania w bawełnę, wskazywaliby na prawdziwe cele lobby LGBT, na przykład przypominając o częstych w tych środowiskach postulatach obniżenia wieku dopuszczalnej inicjacji seksualnej. Rafał Trzaskowski nie zabierał głosu w tej sprawie, ale w przeszłości uczestniczył w panelach dyskusyjnych na temat tzw. mowy nienawiści, występując – jak wszyscy z jego otoczenia – w roli obrońcy rzekomo uciśnionych mniejszości. Nie ma powodów sądzić, by jako prezydent odrzucił ustawę Adama Bodnara, tym więcej, że tego rodzaju prawodawstwo jest typowe dla liberalnych krajów Unii Europejskiej.

Dyktat Brukseli zamiast wolnej Polski

Wreszcie – prezydent Rafał Trzaskowski to nieledwie gwarancja przekazywania przez Polskę kolejnych kompetencji na rzecz Brukseli. Kandydat Koalicji Obywatelskiej jest zagorzałym zwolennikiem pogłębienia integracji unijnej, a w tym projekcie, jak wiadomo, chodzi tylko o jedno: pozbawianie możliwości decyzyjnych państw narodowych na rzecz ośrodków centralnych w Europie, kontrolowanych częściowo przez eurokratów, a częściowo przez rządy największych państw, przede wszystkim Niemiec.

Hasłem Rafała Trzaskowskiego jest „silna Polska w silnej Unii Europejskiej”. To wewnętrzna sprzeczność: silna Unia Europejska musi ograniczać siłę Polski, bo odbiera jej suwerenność, inaczej się po prostu nie da. Trzaskowski sugerował w przeszłości, że należy rozmawiać o przyjęciu euro, żeby Polska nie została „na marginesie Unii Europejskiej”. W ubiegłym roku twierdził już, że „nie jesteśmy gotowi” na przyjęcie euro, ale zarazem… wiązał euro z bezpieczeństwem Polski, przekonując, że jeśli chcemy „być bezpieczni, to jednym z najważniejszych argumentów jest przyjęcie euro, bo wszyscy przyjdą bronić kogoś, kto przyjął wspólną walutę”. Przyjęcie euro wiązałoby się tymczasem z odebraniem Polsce niezwykle ważnej prerogatywy suwerenności, jaką jest kształtowanie własnej polityki monetarnej.

Niewiara

Rafał Trzaskowski – i nie jest to bynajmniej bez znaczenia – nie jest też człowiekiem wierzącym. Jak sam mówił kilka lat temu, wyznaje „Boga Spinozy”, co oznacza tak naprawdę, że jest ateistą – to kulturalny sposób przyznania, że nie wierzy się w Boga osobowego. Nie posłał też swojego syna do I Komunii świętej, w ten sposób blokując mu możliwość uzyskania łaski sakramentalnej. Ateizm Trzaskowskiego ma oczywiste konsekwencje polityczne – wyraża się w zasadzie we wszystkich postulatach i ideach, które wyżej opisano, a przynajmniej we większości z nich. Łączy się dobrze z antyklerykalizmem, którym Trzaskowski bardzo lubi pogrywać.

Po zwycięstwie w I turze wyborów prezydenckich zapowiedział na przykład, że przygotuje albo poprze ustawę likwidującą Fundusz Kościelny. Wiadomo powszechnie, że nie chodzi tu wcale o duże pieniądze, Kościół może funkcjonować bez nich. Likwidacja Funduszu Kościelnego jest po prostu „dowaleniem” Kościołowi, gestem, który ma nakarmić nienawistny elektorat. Gotowość kandydata na prezydenta do wykonywania takich gestów jest szalenie niebezpieczna, zwłaszcza w dobie rządów Tuska i Bodnara, nie wahających się przed wielomiesięcznym trzymaniem w areszcie katolickich kapłanów. Trzaskowski zainicjował też w ubiegłym roku usuwanie krzyży z przestrzeni publicznej, podejmując decyzje, by w „nowych” pomieszczeniach użytkowanych przez administrację krzyży już nie wieszać, rzekomo celem zapewnienia neutralności. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek katolik chciał mieć prezydenta, który zdejmuje ze ścian urzędów najświętszy symbol Męki Chrystusowej.

Prezydent musi służyć Bogu

Prezydent Rzeczpospolitej powinien służyć przede wszystkim narodowi – i Bogu. Nie wolno o tym zapominać. Tak jak każdy człowiek, również prezydent – a może nawet on przede wszystkim – wezwany jest do spełniania obowiązku posłuszeństwa wobec ładu naturalnego. Naród, który osadziłby na najważniejszym urzędzie polityka gardzącego Jezusem Chrystusem, wystawiłby sobie fatalne świadectwo i ściągnął na siebie oczywisty gniew Boży. Ten gniew nie musi manifestować się w postaci jakichś szczególnych, spektakularnych kar. Karą będą choćby skutki zła, które wyrządziłby Rafał Trzaskowski. Zabite dzieci nienarodzone, podeptanie małżeństwa, utrata wolności słowa, likwidacja polskiej suwerenności… To wszystko rzeczy aż nazbyt konkretne.

Sądzę, że nikt, komu rzeczywiście droga jest nasza Ojczyzna, nie może w zgodzie z dobrze uformowanym, katolickim sumieniem, oddać głosu na Rafała Trzaskowskiego. Czy należy zatem głosować na jego konkurenta, Karola Nawrockiego? Takiego obowiązku, oczywiście, nie ma, bo nie ma przecież obowiązku głosowania w ogóle. Wydaje się jednak rozsądne, żeby podjąć wszelki możliwy wysiłek na rzecz uniemożliwienia Trzaskowskiemu objęcia urzędu prezydenta Rzeczpospolitej. Prezydentura Karola Nawrockiego nie byłaby niewątpliwie idealna, ale w polityce nie mamy zwykle do czynienia z ideałami, tylko trudnym wyborem. Dziś jedno jest jasne: to nie może być wybór na korzyść Trzaskowskiego.

Paweł Chmielewski

Francja bramą do Europy dla islamu

Wstrząsający raport. TEN kraj jest „bramą” do Europy dla islamu

21.05.2025 francja-brama-do-europy-dla-islamu

Mekka. Muzułmanie w Al-Masdżid al-Haram
Mekka. Muzułmanie w Al-Masdżid al-Haram. / Foto: Pixabay

Rozległe sieci, tajne organizacje, zislamizowane dzielnice – takie wnioski zawiera wstrząsający raport na temat Bractwa Muzułmańskiego, którego celem ma być wprowadzenie prawa szariatu we Francji.

Raport liczący ponad 73 strony, udokumentowany przez służby wywiadowcze, został przekazany do MSW, którym kieruje Bruno Retailleau. Ma przedstawiać obraz kraju „podkopanego od wewnątrz przez islamistów”. Odtajniona wersja została ujawniona przez „Le Figaro” i określono ją jako „wybuchową”.

„My, Bractwo Muzułmańskie, jesteśmy jak ogromna sala, do której każdy muzułmanin może wejść przez dowolne drzwi, aby podzielić się tym, czym zechce. Gdybyś szukał sufizmu, znalazłby go. Gdyby szukał zrozumienia islamskiej jurysprudencji, znalazłbyś ją. Jeśli szukałbyś sportu i skautingu, znalazłbyś je tutaj. Jeśli szukałbyś oporu i walki zbrojnej, znalazłbyś je. (…) Przyszedłeś do nas z troską o naród, więc witam cię” – takie przemówienie wygłosił w 1928 roku Hassan-Banna, założyciel Bractwa Muzułmańskiego w Ismalii, na przedmieściach Kairu i jest ono rodzajem „przewodnika” tej organizacji.

Bractwo zajmuje się rekrutacją ludzi na różnych poziomach, którzy ostatecznie doprowadzą do utworzenia państwa islamskiego i podporządkowania go islamskiemu prawu szariatu. Prawie sto lat po ogłoszeniu tej deklaracji, Francja stała się „bramą otwartą” do osiągnięcia takiego celu – stwierdza „Le Figaro”.

Raport rządowy zatytułowany „Bracia Muzułmańscy i polityczny islamizm we Francji” dziennik określa jako „wstrząsający”. Długie lata „tolerancji”, „wielokulturowości” i „otwartości na imigrantów” przynoszą swoje owoce. Francja budzi się z ręką wiadomo w czym, a Francuz okazuje się „mądry po szkodzie”.

Will the New Leo Drive Away the Old Wolves?

Will the New Leo Drive Away the Old Wolves?

by José Antonio UretaMay 19, 2025 will-the-new-leo-drive-away-the-old-wolves?

Will the New Leo Drive Away the Old Wolves?
Will the New Leo Drive Away the Old Wolves?

It is still too early to know what program the new pope will implement. One thing seems clear: the present situation of the Church calls for a return to clarity and order.

 Let us hope that this needed reform will not be only on the level of external appearances since, as Victor Hugo wisely said, “form is the substance rising to the surface.” It must also be on the doctrinal and disciplinary ones, so that the immense confusion sown by Pope Francis, with his rash statements and controversial documents such as Amoris laetitiae and Fiducia supplicans, may be dispelled. Lastly, it must reverse the persecution of clerics, intellectuals, and faithful who were sidelined and sanctioned for their fidelity to the moral teachings of the Church or her immemorial liturgical rite.

Explaining his choice of the name Leo, the new pontiff said that one reason was in remembrance of Leo XIII. That pope laid the foundations for the Church’s social doctrine in response to the challenges of the Industrial Revolution. Today, the Church faces the challenges of the new digital revolution. Another explanation could be his affection for Leo XIII because he was born near Genazzano, educated by Augustinians, and included the invocation Mater Boni Consilii in the Litany of Loreto.

According to Le Figaro, the Serbian Cardinal Ladislav Nemet shared a remark circulating among the cardinals that offered another explanation for the choice of the name Leo (“lion” in Latin): “Until now, we had Francis, who spoke with the wolves. Now, we have a lion who will drive the wolves away.” 1

Any true reform must finally expel the “smoke of Satan” that entered the Church during the time of Paul VI, and bring to an end the “mysterious process of self-destruction” that has led to the current crisis. May Leo XIV go beyond the intentions of any elector cardinals who voted for him solely as a consensus figure and truly restore peace to the Church.

May it be the true peace of Saint Augustine—that is, “the tranquility of order”—which presupposes the radical elimination of the factors of doctrinal and disciplinary disorder rampant everywhere in the Catholic fold, but particularly in Europe.

This is the criterion to judge the new pontificate: Will the new lion drive away the old wolves (many of whom wear sheep’s clothing) who have wrought so much destruction and ruin among the flock?

Śmierć po szczepieniu przeciwko COVID-19 oficjalnie uznana: Włochy wypłacają odszkodowanie

Śmierć po szczepieniu przeciwko COVID-19 oficjalnie uznana:

Włochy wypłacają odszkodowanie

– precedens z sygnałem

Włoskie władze uznały, że śmierć mężczyzny po podaniu szczepionki AstraZeneca miała związek ze szczepieniem . Rodzina zmarłego otrzymała w 2024 r. państwowe odszkodowanie w wysokości 100 tyS. euro.

================================

Muszą odpowiedzieć na pytanie: ile przypadków nigdy nie zostało zbadanych – lub celowo nigdy nie zostało potwierdzonych?

==================================

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 22
 
READ IN APP
 

20 maja 2025 r. w czasopiśmie International Journal of Forensic Sciences opublikowano wstrząsający przypadek , który prawdopodobnie będzie miał daleko idące konsekwencje prawne i polityczne: włoskie władze ds. zdrowia uznały odpowiedzialność “szczepionki” covida za śmierć “zaszczepionego”.

Jest to rzadki, ale wyraźnie udokumentowany precedens – i przełomowy moment w kwestii odpowiedzialności za szczepienia.

Przypadek: Zdrowy zaszczepiony, zmarł po 43 dniach

Według raportu, zgodnie z dokumentacją medyczną, mężczyzna przed szczepieniem znajdował się w „doskonałej kondycji fizycznej”. Dwa tygodnie po podaniu pierwszej dawki szczepionki ChAdOx1 nCoV-19 (AstraZeneca)wystąpiły ciężkie objawy: wysypka, gorączka, duszność. W szpitalu jego stan gwałtownie się pogorszył. Po 15 dniach pobytu w szpitalu i łącznie 43 dniach od szczepienia pacjent zmarł.

Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.

Pledge your support

Sekcja zwłok ujawniła niepokojące wyniki: masywna zakrzepica , szczególnie w mikrokrążeniu tętniczym , doprowadziła do niewydolności wielonarządowej w wyniku koagulopatii spowodowanej zużyciem krwi . Obecna na badaniu komisja lekarska stwierdziła, że ​​zgon był bezpośrednim skutkiem szczepienia .

Nie jest to odosobniony przypadek – ale systematycznie ignorowany

Przypadek ten nie jest odosobniony. Podobne powikłania – w szczególności dobrze znany zespół VITT (immunologiczna małopłytkowość zakrzepowa wywołana szczepieniami) – odnotowano już w 2021 r. w kilku krajach, w tym w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Tajlandii. Rzadko jednak tak wyraźny związek przyczynowo-skutkowy został oficjalnie potwierdzony, nie mówiąc już o jego zrekompensowaniu.

W tym przypadku jednak presja była ewidentnie zbyt duża: włoski rząd zapłacił , a dokumentację naukową upubliczniono – choć w podobnych przypadkach zazwyczaj preferowano milczenie i deeskalację medialną.

Odszkodowanie tak – odpowiedzialność nie?

Pozostaje pytanie systemowe: jeśli państwo wyraźnie uznaje i rekompensuje zgony związane ze szczepieniami – kto ponosi wówczas odpowiedzialność polityczną i medyczną? Gdzie jest publiczna debata na temat oceny ryzyka, edukacji i kontroli?

Zamiast tego czytamy dalej: „Tragiczny, odosobniony przypadek”. Prawie żadne główne medium nie wspomina jednocześnie o tym, że szczepionka AstraZeneca została ostatecznie wycofana z rynku przez EMA w maju 2024 r .

Autopsja jako ostateczna prawda

Sprawa ta dowodzi po raz kolejny: prawdę może ujawnić tylko sekcja zwłok.Fakt, że ta ostatnia forma informacji medycznej została pominięta w wielu krajach podczas pandemii, rzuca złe światło na sposób radzenia sobie z powikłaniami związanymi ze szczepieniami – i na wiarygodność narracji dotyczących zdrowia publicznego.

Wniosek

Przyznanie się agencji rządowej do śmierci w wyniku szczepienia jest punktem zwrotnym – pod względem prawnym, medycznym i społecznym. Pokazuje to, że nawet w przypadku wysoce upolitycznionej kampanii szczepień, nie da się wiecznie ukrywać prawdy. Potrzebni są odważni patolodzy, niezależni eksperci i, przede wszystkim, opinia publiczna, która zwróci na to uwagę.

Bo jeśli śmierć człowieka jest najpierw cicho przyjmowana do wiadomości, a potem powszechnie ignorowana, to pozostaje pytanie: ile przypadków nigdy nie zostało zbadanych – lub celowo nigdy nie zostało potwierdzonych?

Prezydentura Bidena to skandal na skalę historyczną

Biden był pierwszym prezydentem, którego całkowicie kontrolowało Głębokie Państwo 

Źródło: Tyler Durden; https://www.zerohedge.com/political/bidens-was-first-fully-deep-state-presidency

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 22
 
READ IN APP
 

Napisane przez Jarretta Stepmana za pośrednictwem The Daily Signal,

Prezydentura Bidena to skandal na skalę historyczną

„Prezydentura” Joe Bidena to jeden z największych skandali w historii Stanów Zjednoczonych. Media głównego nurtu dopiero teraz donoszą o niekompetencji umysłowej prezydenta, który najwyraźniej oddał całą władzę państwową w ręce nieodpowiedzialnej biurokracji.

Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.

Pledge your support

W piątek Axios opublikował fragment audio wywiadu Bidena z prokuratorem specjalnym Robertem Hurem z 2023 roku.

Tłumaczenie „X” : Ekskluzywne: Axios uzyskał nagrania audio wywiadów Roberta Hura z Bidenem z 2023 r., które pokazują powtarzające się zaniki pamięci, gdy ma on trudności z przypomnieniem sobie słów i dat podczas długich, niezręcznych przerw. Biały Dom Bidena nie opublikował ich w zeszłym roku. Posłuchaj poniżej.

https://x.com/AlexThomp/status/1923507928822108520?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1923507928822108520%7Ctwgr%5E4d53436e2c30732b2739114e83c26468dbd8ea29%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Funcutnews.ch%2Fbiden-war-der-erste-praesident-der-vollstaendig-vom-deep-state-kontrolliert-wurde%2F

Jeśli słuchałeś nagrania i nie byłeś w śpiączce przez ostatnie cztery lata, to nic tutaj nie będzie dla ciebie zaskoczeniem. Były prezydent sprawiał wrażenie niedołężnego i wymijającego, gdy odpowiadał na pytania dotyczące sposobu, w jaki obchodził się z tajnymi dokumentami.

Niektórzy moi koledzy przesłuchali całe nagrania i odkryli, że Biden „zapomniał nazwisk byłego sekretarza obrony i komika prezydenta Baracka Obamy, Jaya Leno, odniósł się do Afryki jako do kraju, a nie kontynentu i nie wiedział, że podczas wywiadu w październiku 2023 r. ze specjalnym prokuratorem Robertem Hurem i śledczymi miał przy sobie notatnik z poradami wojennymi dla Obamy”.

Biden z pewnością nie sprawiał wrażenia osoby, której można powierzyć podejmowanie ważnych decyzji na szczeblu krajowym, a nawet drobnych decyzji osobistych.

Jest to całkowicie zaskakujące, chyba że jesteś dziennikarzem o poglądach lewicowych, zajmującym się polityką w mediach głównego nurtu.

Jeśli tak, to doniesienia o objęciu urzędu przez Bidena są dla ciebie z pewnością oszałamiającymi, oszałamiającymi odkryciami.

Elita medialna jest zszokowana, zszokowana tym, że Biden mógł nie nadawać się na to stanowisko.

W niedzielne popołudnie po publikacji zdjęć pojawiła się informacja, że ​​u Bidena zdiagnozowano zaawansowanego raka prostaty.

Diagnoza raka to z pewnością straszna rzecz. Ale twierdzenie, że to koniec historii ostatnich czterech lat, jest farsą. Teraz nie może być bardziej oczywiste, że Biden był osłabionym człowiekiem od momentu objęcia urzędu prezydenckiego ze względu na swoje dolegliwości psychiczne i fizyczne.

Chociaż niektórzy z wyżej wymienionych dziennikarzy-ekspertów wezwali do zaprzestania dyskusji na temat prezydentury Bidena ze względu na jego stan zdrowia, prawda jest taka, że ​​diagnoza raka jedynie rodzi więcej niepokojących pytań. Czy to naprawdę nowa diagnoza? Czy lekarze Bidena naprawdę nie zauważyli objawów uleczalnego raka?

I to sprawia, że ​​ta sytuacja jest całkowicie bezprecedensowa.

Tak, prezydent Woodrow Wilson był niezdolny do sprawowania urzędu tylko raz w trakcie swojej ostatniej kadencji, ale miało to miejsce pod koniec jego prezydentury. Wilson doznał serii udarów po swojej energicznej kampanii mającej na celu przekonanie Amerykanów do przystąpienia do Ligi Narodów. Jego żona i nawet niektórzy przedstawiciele mediów próbowali to ukryć, lecz ostatecznie Partia Demokratyczna położyła kres jego niezwykle krótkiemu flirtowi z ubieganiem się o trzecią kadencję.

Nie było szeroko zakrojonych prób oszukania narodu amerykańskiego i zapewnienia sobie kolejnej kadencji „prawie katatonicznego” prezydenta, jak opisał kandydata jeden ze świadków na zbiórce funduszy George’a Clooneya na rzecz Bidena w czerwcu.

Sytuacja z Bidenem była o wiele, wiele gorsza, tuszowanie sprawy było o wiele bardziej rozległe, a konsekwencje – w erze błyskawicznej komunikacji i broni, która może szybko zniszczyć całą ludzką cywilizację – potencjalnie o wiele poważniejsze.

Jak powinniśmy ocenić te lata, w których na całym świecie wybuchały liczne kryzysy, Amerykanie masowo tracili pracę z powodu obowiązkowych szczepień, państwa były zmuszane do podawania dzieciom hormonów zmieniających życie, a zwycięski kandydat na prezydenta niemal trafił do więzienia (Trump)?

Próbowałem znaleźć jakieś odpowiednie porównania historyczne.

Prezydent John Tyler był znany niektórym ze swoich ostrych krytyków jako „Jego Przypadek”, ponieważ był pierwszym wiceprezydentem, który objął urząd prezydenta po śmierci naczelnego dowódcy. Panowało przekonanie, że nikt tak naprawdę nie wybrał go na prezydenta, a na początku istnienia republiki konstytucja nie rozstrzygała jasno, czy może on po prostu objąć urząd, czy też należy przeprowadzić nowe wybory.

Pomimo swego przydomku Tyler stał się agresywnym, aktywnym dowódcą naczelnym, ku wielkiemu niezadowoleniu wielu osób w swojej partii.

Pod pewnymi względami jednak Biden był jego dokładnym przeciwieństwem. Mimo że został wybrany po zaciętych wyborach, wydaje się, że nigdy w pełni nie przyjął na siebie swoich obowiązków. Letarg Bidena ustępował jedynie jego brakowi przejrzystości.

Bardziej odpowiednim określeniem dla Bidena byłoby „jego nieistotność”.

Podczas gdy doradcy 46-go. prezydenta, najprawdopodobniej na polecenie byłego prezydenta Baracka Obamy, rozkazywali mu w rozszerzonej, rzeczywistej wersji „Weekendu u Berniego”, aparat federalny działał niezależnie.

To były rządy „ekspertów”, a raczej rządy klasy menedżerskiej, które przywróciły do ​​życia stary system podziału pracy, ale uczyniły go całkowicie nieprzejrzystym dla Amerykanów.

Decyzje te wdrażały wielkie, powiązane ze sobą agencje na polecenie sojuszników Partii Demokratycznej, którym służyły.

Była to pierwsza prezydentura całkowicie zarządzana przez Głębokie Państwo.

https://x.com/DonaldJTrumpJr/status/1924806313181155764?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1924806313181155764%7Ctwgr%5E4d53436e2c30732b2739114e83c26468dbd8ea29%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Funcutnews.ch%2Fbiden-war-der-erste-praesident-der-vollstaendig-vom-deep-state-kontrolliert-wurde%2F

Tłumaczenie „X” : Jak to możliwe, że nie jest to najbardziej prawdopodobna odpowiedź na wszystko, co widzieliśmy?

Wygląda więc na to, że Deep State wzięło zawodowego polityka z demencją i rakiem, zorganizowało powstanie, aby potwierdzić jego matematycznie nieprawdopodobny wynik wyborów, aresztowało każdego, kto się temu sprzeciwił, zatwierdziło inwazję, zinstrumentalizowało sądy, stłumiło wolność słowa i zamieniło USA w Sodomę i Gomorę.

Partia Demokratyczna uhonorowała Bidena tytułem prezydenta jako ukoronowaniem jego kariery, ale funkcje, a nawet decyzje wymagane na jego stanowisku, były wyraźnie rozdzielone między jego podwładnych i federalną potęgę.

Rezultatem była kompletna katastrofa.

Amerykanie słusznie stracili zaufanie do swoich przywódców i elitarnych instytucji związanych z tym skorumpowanym aparatem. Polityka zagraniczna USA była, w najlepszym razie, strategicznie niezorientowana. Nasi wrogowie na całym świecie posuwali się naprzód. Ludzie bali się rządu bardziej, niż rząd bał się ich.

Skutkiem tych katastrof jest to, że otrzymaliśmy narodowy sygnał ostrzegawczy w czasie kryzysu. Następuje polityczna kontrrewolucja, do której mogłoby nigdy nie dojść, gdyby jej głębia nie została ujawniona, przynajmniej częściowo, przez media ukrywające oczywistą słabość Bidena.

==========================

Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.

Pledge your support

Powrócić do właściwej katolickiej nauki społecznej

Zawsze Wierni nr 3/2025 (238) Gabriel S. Sanchez

Powrócić do właściwej katolickiej nauki społecznej

Często się uważa, że katolicka nauka społeczna (KNS), choć czerpiąca z refleksji najwybitniejszych teologów Kościoła minionych wieków, narodziła się dopiero w 1891 r. wraz z ogłoszeniem przez papieża Leona XIII jego przełomowej encykliki Rerum novarum. Choć jest w tym nieco prawdy, tradycyjni katolicy powinni być świadomi, że współczesna doktryna społeczna Kościoła zaczęła kształtować się po triumfie liberalizmu we Francji w 1789 r. oraz rewolucyjnych zaburzeniach, które wstrząsały Europą przez cały wiek XIX. Pierwsze dekady XX wieku przyniosły dalsze globalne zaburzenia w postaci dwóch straszliwych wojen, ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego i narodzin rasistowskiego faszyzmu i ateistycznego komunizmu, a papieże ogłaszali kolejne encykliki, przypominając światu, że ani socjalizm, ani nieskrępowany niczym kapitalizm nie były właściwymi opcjami politycznymi oraz że wszelka władza polityczna pochodzi od Boga.

Dziś kns jest przedmiotem licznych rozpraw, artykułów naukowych i komentarzy zarówno ze strony katolickiej, jak i niekatolickiej. Przykładowo encyklika Rerum novarum była tematem trzech upamiętniających jej ogłoszenie encyklik, autorstwa Piusa XI, Pawła VI oraz Jana Pawła II, rozwijających nauczanie Kościoła na temat porządku społeczno-ekonomicznego. Niestety, pomimo apeli o odczytywanie Magisterium Kościoła w sposób całościowy i w ciągłości z Tradycją, należący do różnych szkół liberałowie usiłowali zniekształcić i zawęzić KNS poprzez wybiórcze cytowanie pewnych dokumentów papieskich, pomijając równocześnie lub odrzucając inne. Rezultatem tej „hermeneutyki selektywności” jest pożałowania godna krótkowzroczność, w konsekwencji której liberałowie społeczno-polityczni twierdzą, że KNS dotyczy przede wszystkim „sprawiedliwości społecznej”, ale nie praw Chrystusa Króla w społeczeństwie, zaś ekonomiczni liberałowie – tacy jak skupieni w popieranym przez katolików Acton Institute czy też w libertariańskich Cato Institute i Mises Institute – utrzymują, że Kościół nie posiada kompetencji do wypowiadania się w kwestii „wolnego rynku” i ustaleń „nauki ekonomicznej”.

Obie te linie rozumowania są fałszywe, podobnie jak pogląd, że pewne ustępy dokumentów ogłoszonych podczas II Soboru Watykańskiego unieważniły w jakiś sposób nauczanie przedstawione w encyklice Quanta cura Piusa IX, w Syllabusie czy też w encyklice Piusa XI Quas primas. Nie zagłębiając się zbytnio w to, czy da się pogodzić deklarację Vaticanum II o wolności religijnej z przedsoborowym Magisterium, należy przypomnieć, że – dzięki specjalnej interwencji Pawła VI – Dignitatis humanae rozpoczyna się od stwierdzenia, iż „pozostawia ona [wolność religijna – przyp. tłum.] nienaruszoną tradycyjną naukę katolicką o obowiązku moralnym ludzi i społeczeństw wobec prawdziwej religii oraz jedynego Kościoła Chrystusowego”1. Choć linia ta nie wzmacniała stałego potępiania przez Kościół indyferentyzmu religijnego, pozostaje ona przeszkodą dla tych, którzy pragną zachować swobodny kompromis między prawdą wiary katolickiej a chwiejnymi zasadami liberalizmu religijnego – zasadami niechroniącymi praw Kościoła we współczesnych społeczeństwach Zachodu.

Wracając do wspomnianego wyżej błędnego poglądu na sprawiedliwość społeczną i liberalizm ekonomiczny: mający w tych kwestiach wątpliwości katolicy powinni przeczytać zapomniane często motu proprio św. Piusa X Fin dalla prima, zawierające wskazania dla Akcji Katolickiej. Wbrew twierdzeniu katolików poszukujących sprawiedliwości społecznej, że nauczanie społeczne Kościoła, ogólnie rzecz biorąc, opowiada się za społeczeństwem egalitarnym, opartym na idei walki klasowej, Pius X – cytując encyklikę Leona XIII Quod Apostolici muneris – przypomina wiernym:

Stąd wynika, że w społeczeństwie ludzkim wedle porządku Bożego są książęta i poddani, chlebodawcy i proletariusze, bogaci i biedni, mądrzy i nieświadomi, szlachta i plebejusze, którzy, połączeni wszyscy jednym węzłem miłości, pomagają sobie wzajemnie, aby osiągnąć cel ostateczny w niebie, a tu, na ziemi, dobrobyt materialny i moralny2.

W dalszej części motu proprio Pius X przypomina nauczanie dotyczące robotników i pracodawców przedstawione w Rerum novarum. Zamiast zaakceptować żelazne prawo liberalizmu ekonomicznego, zgodnie z którym to rynek – nieskrępowany żadnym nadzorem zewnętrznym czy zasadami prawnymi, zakorzenionymi w naturalnej sprawiedliwości – regulować ma płace oraz warunki pracy zgodnie z abstrakcyjnym pojęciem „wydajności”, święty papież napomina:

Dla kapitalistów i pracodawców te są obowiązki sprawiedliwości: płacić należne myto robotnikom; nie czynić szkody ich słusznym oszczędnościom ani gwałtem, ani defraudacją, ani lichwą jawną lub skrytą; udzielać im wolności do spełniania obowiązków religijnych; nie wystawiać na zgubne pokusy i niebezpieczeństwa skandalu; nie odwracać ich od ducha rodzinnego i zamiłowania oszczędności; nie obarczać ich pracą nieodpowiadającą ich siłom albo mało zgodną z ich wiekiem lub płcią3.

Do rozwiązania kwestii robotniczej mogą wielce przyczynić się kapitaliści i robotnicy przez urządzenia przeznaczone ku wspomaganiu potrzeb oraz zbliżeniu się i połączeniu obydwóch klas. Takimi są towarzystwa wzajemnej pomocy, liczne zabezpieczenia prywatne, patronaty dla dzieci, a zwłaszcza korporacje sztuk i rzemiosł4.

Również tu Pius X uznaje istnienie w społeczeństwie odrębnych klas. Zamiast przyzwalać na destrukcyjne – często pociągające za sobą przemoc – działania podejmowane w celu złagodzenia tego rzekomego zła, apeluje o tworzenie nowych instytucji pośredniczących, tworzonych na autentycznie katolickich zasadach w celu zaprowadzenia zgody między klasami społecznymi. Nie zabezpieczałyby one interesów jedynie bogatych i potężnych. Jak wyjaśnia Pius X, pracownicy mają prawo do sprawiedliwej płacy, dzięki której będą mogli utrzymać siebie samych oraz swe rodziny bez narażania się na oszustwa, przemoc, lichwę czy też jakiekolwiek inne niegodziwe działania pracodawców. Te ważne wskazania rozwinięte zostały przez Piusa XI w encyklice Quadragesimo anno, odrzucającej twierdzenie, iż papieże nie powinni wypowiadać się na temat ekonomii:

Podkreślić musimy zasadę, ustaloną już przez Leona XIII z niedwuznaczną jasnością: z prawa i obowiązku Naszego wykonujemy najwyższym autorytetem swoim urząd sędziowski w sprawach społecznych i gospodarczych. Do zadań powierzonych Kościołowi nie należy co prawda doprowadzenie ludzi do szczęścia chwilowego i znikomego, winien raczej prowadzić ich do szczęścia wiecznego. Owszem, „Kościół sądzi nawet, że bez przyczyny w sprawy tego świata wdawać się nie powinien”. Jednakże nie może się żadną miarą wyrzec powierzonego sobie przez Boga zadania, aby podnieść autorytatywny swój głos nie tam, gdzie chodzi o techniczne zagadnienia – ku temu bowiem nie rozporządza odpowiednimi środkami ani też te sprawy nie należą do jego zakresu – ale gdzie chodzi o zasady moralne5.

Niestety surowe napomnienie Piusa XI nie powstrzymało rzekomo ortodoksyjnych katolików od przypisywania sobie prawa do lekceważenia KNS w przypadkach, gdy nie jest ono zgodne z preferowaną przez nich hiperkapitalistyczną ideologią. Nawet nowsze encykliki społeczne, takie jak Centesimus annus Jana Pawła II i Caritas in veritate Benedykta XVI, poddawane były zręcznej reinterpretacji, o ile ich wprost nie wyśmiewano, ponieważ przypominają one stałe nauczanie Kościoła, że nie można rozgraniczać ekonomii oraz moralności.

Nie chcę przez to powiedzieć, że posoborowe nauczanie społeczne Kościoła jest tak jednoznaczne i dobitne, jakim być powinno. Przykładowo: choć zagmatwana adhortacja papieża Franciszka Evangelii gaudium zawiera surowe potępienie indywidualizmu, materializmu i konsumpcjonizmu, ks. Franz Schmidberger – rektor seminarium Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w Niemczech6 – słusznie ubolewa, że następca św. Piotra nie skorzystał z tej sposobności, aby przypomnieć czytelnikom o roli katolickiego państwa oraz chrześcijańskiego społeczeństwa jako zapór przeciwko tym zjawiskom.

W istocie jedną z głównych słabości współczesnego KNS jest brak powiązania zaleceń społeczno-ekonomicznych ze społecznym panowaniem Chrystusa Króla. Czy można się dziwić, że skoro zasady ewangeliczne wyrugowane zostały z życia społecznego, miejsce miłości bliźniego – jako naczelnej zasady życia ekonomicznego – zajęła chciwość? A jednak posoborowy Kościół pozostaje przekonany, że istnieje jakaś pośrednia droga, która pozwoliłaby mu wypowiadać się autorytatywnie w kwestiach wiary i moralności, choć posługując się przy tym retoryką pasującą bardziej do rezolucji ONZ.

Katolicy pragnący poznać autentyczne nauczanie społeczne Kościoła, nieskażone pewnymi wątpliwymi ideologiami, powinni zapoznać się z niektórymi klasycznymi pracami na ten temat. Na początek sięgnąć powinni do książki o. Edwarda Cahilla SI The Framework of a Christian State, następnie zaś do dwutomowego opus magnum o. Denisa Faheya CSSp The Mystical Body of Christ in the Modern World oraz The Mystical Body of Christ and the Reorganization of Society.

Niektóre katolickie oficyny wydawnicze nadal publikują klasyczne i nowe prace oparte na tradycyjnej katolickiej doktrynie społecznej. Czasy są bez wątpienia mroczne, nie jesteśmy jednak całkowicie pozbawieni światła.

Zachowanie, a raczej przywrócenie integralności KNS wolnej od pokrętnych hermeneutyk ze strony ideologii oraz od doczesnych kompromisów, które stały się cechą charakterystyczną dzisiejszego Kościoła, jest zadaniem trudnym, ale koniecznym. W świecie podporządkowanym logice bezdusznej produkcji oraz gromadzenia dóbr nie ma miejsca na sprawiedliwość. W sytuacji, gdy prawa człowieka zastąpiły prawa Boga, obowiązki wszystkich ludzi i narodów wobec Chrystusa nie są jedynie kwestią drugoplanową – nie myśli się o nich w ogóle. Choć liberalizm polityczny, ekonomiczny i religijny, przed którym wielcy papieże ostrzegali świat, jest dzisiaj wszechobecny, nie zwalnia to katolików od obowiązku dążenia do przywrócenia właściwego porządku. Przyjdzie czas na działanie, tak na mniejszą, jak i na większą skalę. Na razie musimy zacząć od wyjaśniania i propagowania zasad tego porządku, wyrażonych w społecznym nauczaniu Kościoła.

Za „The Angelus”, wrzesień 2014, tłumaczył Tomasz Maszczyk7.

Przypisy

  1. Tekst polski za: Sobór Watykański II. Konstytucje. Dekrety. Deklaracje, red. J. Groblicki, E. Florkowski, Pallottinum, Poznań, wyd. 3, s. 415.
  2. Tekst polski za: „Homiletyka”, t. 13, Włocławek 1904, s. 1–6, [online:] tinyurl.com/Homiletyka-13 [dostęp: 12.03.2025].
  3. Tekst polski za: „Homiletyka”, dz. cyt.
  4. Tamże.
  5. Pius XI, Quadragesimo anno, [online:] tinyurl.com/Quadragesimo-1931 [dostęp: 12.03.2025].
  6. Obecnie, w 2025 r., już były rektor – przyp. red.
  7. tinyurl.com/Integralnosc-KNS [dostęp: 11.03.2025].

Misja „Kościoła synodalnego” – jednoczenie wokół najmniejszego wspólnego mianownika w służbie celom globalistów

Zawsze Wierni nr 3/2025 (238) Robert Morrison

Misja „Kościoła synodalnego”

– jednoczenie wokół najmniejszego wspólnego mianownika

w służbie celom globalistów

14 marca 2024 r. sekretariat Synodu opublikował nowy dokument zatytułowany Jak być synodalnym Kościołem w misji1, stanowiący kolejny dowód, że „Kościół synodalny” nie jest Kościołem katolickim. Poza tym ów dokument dostarcza najwięcej (jak dotąd) informacji, czym jest w istocie „Kościół synodalny”.

Ogólny zarys „Kościoła synodalnego” możemy poznać dzięki czterem tematom rozważanym w nowym dokumencie: konieczność dostosowania się do świata współczesnego i celów globalistycznych, głoszenie chrześcijaństwa sprowadzonego do najniższego wspólnego mianownika, jedność w różnorodności wierzeń religijnych oraz nowa relacja z Biskupem Rzymu.

Konieczność dostosowania do świata współczesnego i agendy globalistycznej. Dokument podkreśla, iż „Kościół synodalny” wciąż stara się zrozumieć, czym jest i jak ma odpowiadać na potrzeby współczesnego świata:

O ile gorliwość misyjna stanowi konstytutywną cechę Kościoła i obecna jest w każdym okresie jego historii, wyzwania misyjne zmieniać się będą wraz z upływem czasu. Stąd też należy podjąć wysiłek, aby rozeznać wyzwania, przed jakimi staje świat współczesny: jeśli ich nie zidentyfikujemy i nie odpowiemy na nie, nasze przepowiadanie utraci aktualność i atrakcyjność.

Czy „Kościół synodalny” odpowiada na największe potrzeby dzisiejszego świata: nawrócenie grzeszników na prawdziwą wiarę katolicką i przeciwstawianie się demonicznej agendzie globalistycznej? Nie! Zamiast tego skupia się na poszukiwaniu struktury religijnej przypominającej jedynie powierzchownie strukturę Kościoła katolickiego, aby móc skuteczniej służyć celom globalistów.

Zachodzące zmiany oraz świadomość różnorodności oblicza ludu Bożego wymagają ponownego zwrócenia uwagi na relacje pomiędzy lokalnymi Kościołami, które, w komunii między sobą oraz z Biskupem Rzymu, stanowią Kościół Boży, święty, powszechny i apostolski. W świecie naznaczonym przemocą i rozdrobnieniem coraz bardziej istotne wydaje się być świadectwo jedności rodzaju ludzkiego, jego wspólnego pochodzenia i wspólnego przeznaczenia – w skoordynowanej i braterskiej solidarności – do sprawiedliwości, pokoju, pojednania i troski o wspólny dom, [świadectwa, które] pozwoliłoby przezwyciężyć podziały będące rezultatem błędnego rozumienia roli i miejsca jego mieszkańców i jego kultury.

Mające miejsce poważne zmiany wymagają od „Kościoła synodalnego” przemyślenia relacji pomiędzy Kościołami lokalnymi a Biskupem Rzymu, aby mógł skutecznie zająć się tym, co uważa on za najpilniejsze potrzeby dnia dzisiejszego, a co pokrywa się z celami globalistów: jednością rodzaju ludzkiego, braterską solidarnością w zaprowadzaniu sprawiedliwości społecznej oraz troską o wspólny dom. W innym miejscu dokument wyraża po raz kolejny pragnienie dostosowania Kościoła do agendy globalistycznej:

Tym, czego poszukujemy, jest odpowiedni dla świata współczesnego sposób na życie w jedności, różnorodności, doświadczaniu wzajemnych więzi bez niszczenia różnic i odrębności, ale również bez zapominania, że pewne wyzwania – takie jak troska o wspólny dom, migracje czy kultura cyfrowa – podejmowane mogą być tylko wspólnie.

Dlaczego „Kościół synodalny” pragnie zgromadzić wszystkich chrześcijan (oczywiście poza tradycyjnymi katolikami), aby wesprzeć cele globalistyczne?

Głoszenie chrześcijaństwa sprowadzonego do najmniejszego wspólnego mianownika. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nowy dokument stanowi dla „Kościoła synodalnego” krok we właściwym kierunku, jako że wspomina się w nim o Jezusie Chrystusie:

Tematem przewodnim będzie zatem udział każdego z nas, z naszymi różnorodnymi powołaniami, charyzmatami i posługami, w jednej misji głoszenia Jezusa Chrystusa światu.

Dokument zauważa jednak, że każda grupa chrześcijan musi być w stanie „wyrażać przesłanie Chrystusa na swój własny sposób”:

Grupa robocza (…) zajmie się zagadnieniami takimi jak: (…) (b) odniesienie do „miejsca” w dynamice przepowiadania; zgodnie z [tą] zasadą „dostosowywanie się w głoszeniu objawionego słowa powinno stać się prawidłem wszelkiej ewangelizacji. Tym bowiem sposobem rozbudza się w każdym narodzie zdolność wyrażania Chrystusowej Nowiny po swojemu, a zarazem sprzyja się żywemu obcowaniu Kościoła z różnymi kulturami” (Gaudium et spes, par. 44).

Choć potencjalnie możliwe jest odczytanie tych słów w sposób, który ogranicza różnice religijne do tych dopuszczalnych w autentycznym katolicyzmie, dokument wyjaśnia, że „Kościół synodalny” szanuje poglądy i „wyjątkowość każdego ochrzczonego”, co oczywiście obejmuje miliony protestantów, którzy odrzucają kluczowe elementy doktryny katolickiej:

W jaki sposób możemy być Kościołem synodalnym w misji? Celem jest określenie dróg i narzędzi, które należy przyjąć w różnych kontekstach i okolicznościach, aby wzmocnić wyjątkowość każdego ochrzczonego i każdego Kościoła w jedynej misji głoszenia zmartwychwstałego Pana i Jego Ewangelii dzisiejszemu światu.

Tak więc „misję głoszenia Jezusa Chrystusa światu” może wypełniać każda osoba ochrzczona zgodnie z jej własną interpretacją chrześcijaństwa. Jak zdążyliśmy się już boleśnie przekonać, niedopuszczalna jest jedynie interpretacja przedstawiana przez rygorystycznych i zacofanych tradycyjnych katolików.

Jedność w różnorodności wierzeń religijnych. Propagując formę chrześcijaństwa sprowadzonego do najmniejszego wspólnego mianownika przekonań wszystkich ochrzczonych, nowy dokument podkreśla potrzebę „jedności i różnorodności Kościoła”:

Ci, którzy uczestniczyli w spotkaniach synodalnych na różnych poziomach fazy słuchania i konsultacji, a tym bardziej uczestnicy pierwszej sesji, mieli konkretne doświadczenie Kościoła, który odkrywa siebie jako pluralistyczny i może przeżywać różnice jako bogactwo, w komunii2. Nawet w czasach takich jak nasze, naznaczonych pogłębiającymi się nierównościami, polaryzacjami i nieustannie pojawiającymi się konfliktami, Kościół jest – w Chrystusie – znakiem i narzędziem jedności z Bogiem oraz jedności między ludźmi, i musi być takim w sposób coraz bardziej widoczny. Słuchając Ducha Świętego, przyjmując świadectwa Pisma i odczytując znaki czasu w wierze, [Kościół] może zharmonizować różnice jako wyraz niewyczerpanych bogactw tajemnicy Chrystusa. To doświadczenie stanowi prorocze słowo skierowane do świata, któremu trudno wierzyć, że pokój i zgoda są możliwe3.

Naturalnie w „Kościele synodalnym” istnieć będzie różnorodność punktów widzenia, ponieważ uwzględnia się wierzenia wszystkich ochrzczonych, poza prawdziwymi katolikami. Jednakże, powtarzając stwierdzenie Lumen gentium, że „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”4, nowy dokument synodalny głosi, że Kościół harmonizuje różnice, aby w widoczny sposób ukazać jedność w różnorodności. Tłumaczenie: ten nowy „Kościół synodalny” jest znakiem jedności poprzez fakt, iż obejmuje wierzenia wszystkich ochrzczonych, poza tradycyjnymi katolikami.

Dokument ów wspomina również o „ekumenizmie krwi”, który wcześniejszy dokument synodalny opisał jako „jedność pochodzącą od Krzyża Pańskiego”. Nowy dokument podkreśla, że jedność ta nie rozróżnia „przynależności konfesyjnej”:

Ekumenizm krwi (por. RdS 7d5) przypomina nam dobitnie, że dawanie świadectwa Ewangelii aż po oddanie życia jest udziałem wszystkich ochrzczonych, bez rozróżniania przynależności konfesyjnej: jest więc to wspólną misją, która stanowi etap na drodze do jedności chrześcijan, począwszy od konkretnych form współpracy, którą musimy nadal promować i z którą musimy eksperymentować.

Oczywiście „Kościół synodalny” musi „eksperymentować” z tym, jak podążać tą drogą jedności w różnorodności, ponieważ – w przeciwieństwie do założonego dwa tysiące lat temu przez Chrystusa Kościoła katolickiego – „Kościół synodalny” jest dzieckiem Franciszka i wciąż znajduje się w wieku niemowlęcym. Obecnie pewne jest jedynie to, że w procesie jednoczenia różnych wyznań przez „Kościół synodalny” nie ma miejsca dla prawdziwego katolicyzmu.

Nowa relacja z Biskupem Rzymu. Być może najstosowniejszym terminem na opisanie „Kościoła synodalnego” jest religia protestancka, która uznaje pewien związek z Biskupem Rzymu. Aby zadowolić tych, którzy nie są zainteresowani relacją z nim, w sensie autentycznie katolickim, synod usiłuje redefiniować posługę Piotrową dla celów ekumenicznych:

Dynamika synodalna rzuca również nowe światło na posługę Biskupa Rzymu. (…) W takiej wizji posługa piotrowa Biskupa Rzymu jest nieodłączna od dynamiki synodalnej, podobnie jak aspekt wspólnotowy, który obejmuje cały lud Boży i kolegialny wymiar posługi biskupiej (por. RdS 13a). Grupa robocza, która zajmie się tą perspektywą, badać będzie zagadnienia takie jak (…) (b) wkład ekumenizmu w „katolickie rozumienie prymatu, kolegialności, synodalności oraz ich wzajemnych relacji” (por. RdS 13b).

Tak więc przywódcy Synodu zdają sobie sprawę, że nie mogą otwarcie odrzucić papiestwa, nie wywołując przez to niepokojów, pragną jednak uczynić je zasadniczo zbędnym, aby nie stanowiło to przeszkody dla jedności z protestantami. Nowy dokument synodalny sugeruje, że jednym z kluczowych kroków na drodze do osiągnięcia tej redefinicji papiestwa powinno być poszerzenie „władzy doktrynalnej i dyscyplinarnej” konferencji episkopatów przy zachowaniu ich relacji z Biskupem Rzymu.

Grupa robocza, która zajmie się wizją Kościoła synodalnego dotyczącą misji na poziomie grup Kościołów, badać będzie kwestie takie jak (…) (b) rola konferencji episkopatów w misyjnym Kościele synodalnym, aby mogły stać się podmiotami kolegialności w Kościele ogólnosynodalnym, również poprzez poszerzenie swej władzy doktrynalnej i dyscyplinarnej, nie ograniczając ani władzy właściwej każdemu biskupowi w jego Kościele, ani władzy Biskupa Rzymu jako widzialnej zasady i fundamentu jedności całego Kościoła.

Choć zasadnym mogłoby być przyznanie konferencjom episkopatów pewnej swobody w sferze środków dyscyplinarnych, które nie zagrażają wierze, w jakim sensie mogłyby one otrzymać legalnie większą władzę doktrynalną?

Na uwagę zasługuje fakt, że watykański dokument Fiducia supplicans, zezwalający na błogosławienie par homoseksualnych, dał afrykańskim biskupom możliwość uzgodnienia z Rzymem wykonywania własnej „władzy doktrynalnej i dyscyplinarnej” w sposób zasadniczo sprzeczny z intencją Stolicy Apostolskiej. Oto słowa Fridolina kard. Ambongo Besengu, „członka dziewięcioosobowej komisji kardynalskiej pomagającej papieżowi w reformie Kościoła”, który negocjował i podpisał z Watykanem dokument pozwalający biskupom afrykańskim odmawiać błogosławienia związków osób tej samej płci:

W ten sposób wyrażamy stanowisko Afryki – i czynimy to w duchu komunii, w duchu synodalności z papieżem Franciszkiem oraz z prefektem Dykasterii Nauki Wiary: w Afryce nie ma miejsca na błogosławienie par homoseksualnych. Absolutnie.

Biorąc pod uwagę fakt, że poszerzenie władzy dyscyplinarnej i doktrynalnej konferencji episkopatów jest w wielkim planie „Kościoła synodalnego” niemal na pewno ważniejsze od zgody na błogosławienie związków osób tej samej płci, zasadne wydaje się pytanie: czy Watykan ogłosił Fiducia supplicans, mając świadomość, że sprowokuje to zdecydowaną reakcję katolików, jaką widzieliśmy w Afryce?

W każdym razie nowy dokument mówi nam, że w przyszłości tego rodzaju „dynamika dialogu” będzie w „Kościele synodalnym” zjawiskiem znacznie częstszym:

W istocie konieczne wydaje się przeniesienie, również na poziom instytucjonalny, dynamiki dialogu pomiędzy ewangelizacją kultury a inkulturacją wiary, stwarzając przestrzeń dla lokalnej hermeneutyki, aby to, co „lokalne”, nie stawało się źródłem podziałów, a to, co „uniwersalne”, nie przeradzało się w rodzaj hegemonii.

Owo dość zawiłe zdanie pozwala nam zrozumieć cały program: „Kościół synodalny” może szerzyć niekatolicką formę chrześcijaństwa, dostosowującą się do lokalnych kultur, dzięki czemu miejscowe Kościoły pozostaną zjednoczone ze sobą oraz z Biskupem Rzymu, pomimo dzielących je różnic. W ten sposób „Kościół synodalny” będzie mógł służyć antykatolickiej agendzie globalistycznej, stwarzając równocześnie złudne wrażenie, że pozostaje Kościołem katolickim.

Czy potrzebujemy jeszcze jakichś deklaracji Franciszka i jego „Kościoła synodalnego”, aby zrozumieć, że służy on diabolicznej agendzie globalistycznej? Oczywiste jest obecnie, że nie możemy wspierać pochodzącej od szatana misji „Kościoła synodalnego” bez sprzeniewierzania się misji otrzymanej przez Kościół katolicki od Jezusa Chrystusa.

Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

Za „The Remnant”, marzec 2024, tłumaczył Tomasz Maszczyk6.

Przypisy

  1. Treść całego dokumentu dostępna jest na watykańskiej stronie: tinyurl.com/synod-misja [dostęp: 30.09.2024] – przyp. red.
  2. Polskie tłumaczenie na oficjalnej stronie nie do końca pokrywa się z watykańskim oryginałem: dodano „w komunii”. Por. tinyurl.com/wat-oryginal [dostęp: 30.10.2024] – przyp. red.
  3. Tekst polski za: tinyurl.com/synod-wytyczne [dostęp: 29.05.2024].
  4. II Sobór Watykański, Lumen gentium, [online:] tinyurl.com/Lumen-1964 [dostęp: 17.04.2025].
  5. Dokument Synodu o synodalności pt. Relazione di Sintesi; wersja polskojęzyczna: tinyurl.com/pol-SR [dostęp: 30.09.2024] – przyp. red.
  6. tinyurl.com/misja-kosciola-synodalnego [dostęp: 30.09.2024].