More than 1,000 South Koreans died shortly after receiving Covid-19 shots. Protests.

One of the most vaccinated nations on earth is seeing increased public pushback over Covid-19 jabs, as demonstrators in South Korea are demanding accountability for deaths that they blame on the shots.

Demonstrators claiming their family members were killed by Covid-19 vaccines are shown at a rally earlier this month in South Korea.

Protesters gathered in Busan on Sunday after a similar rally was held in Seoul on Christmas Day. Aggrieved demonstrators held up large portraits of deceased family members – like those typically displayed at funerals in South Korea – and testified as to how their loved ones died soon after being vaccinated against Covid-19.

Dozens of funeral portraits were displayed at Saturday’s demonstration at the government complex in Seoul. Protesters called for the government to identify the causes of adverse reactions and admit that vaccines are to blame.

More than 1,000 South Koreans died shortly after receiving Covid-19 shots, but the government has confirmed a causal connection to vaccines in only a few of those cases. In one of the rare instances where a serious adverse reaction was acknowledged, a nursing assistant was recognized in August as a victim of an industrial accident and awarded government benefits after suffering paralysis in the wake of receiving AstraZeneca’s Covid-19 shot.

Just one week into its rollout of Covid-19 vaccines in late February and early March, South Korea’s Disease Control and Prevention Agency said that seven people had died and 24 had reported serious adverse reactions after receiving their AstraZeneca jabs. The government reportedly began an investigation in August after a teenager with no underlying health conditions died following inoculation with the Pfizer-BioNTech Covid-19 vaccine.

An association called the Covid-19 Vaccine Victims and Families Council has held rallies in several South Korean cities. Demonstrators on Sunday marched from Busan City Hall to Busan National University of Education, Yonhap News reported.

Vaccine safety may become a contentious issue in South Korea’s presidential election. The opposition People’s Power Party last week held a public hearing on vaccine side effects, inviting alleged victims and their family members to offer suggestions for support measures that presidential candidate Yoon Seok-yeol may adopt.

Kim Jong-in, the party’s campaign chairman, reportedly accused President Moon Jae-in’s administration of being indifferent on vaccine damages. The administration has pledged to compensate victims of vaccine side effects, but it’s also the arbiter of whether injuries and deaths are attributed to the jabs. “I think the people have reached a point where they can’t trust the government,” Kim said.

South Korea typically has some of the world’s highest jab rates for various vaccines, and the Covid-19 shots have been no exception. About 83% of South Koreans have been vaccinated against Covid-19, easily the highest rate among G20 nations.

26 Dec, 2021 https://www.rt.com/news/544464-south-korea-vaccine-death-protests/

Szatański ale małpio-błazeński terror w Kanadzie

Rząd Quebecu wprowadza zakaz klęczenia i stawania podczas Mszy św.

Coraz więcej kanadyjskich prowincji wprowadza bardzo konkretne ograniczenia ceremonii religijnych.

I tak na przykład:

W Kolumbii Brytyjskiej nieszczepieni obywatele nie mogą uczestniczyć w świątecznych obiadach z rodziną i przyjaciółmi w prywatnych domach. Mogą być całkowicie zdrowi, ale muszą pozostać odizolowani i samotni.

W północnym regionie BC, podobnie jak w Quebecu, nieszczepieni chrześcijanie również nie mogą chodzić do kościoła, zaś w Nowym Brunszwiku nieszczepieni wierni mają zakaz śpiewania hymnów i kolęd w kościele.

Tutaj link 

Rząd Quebecu posunął się jeszcze dalej bo nie dość, że  zakazał osobom niezaszczepionym uczestnictwa w nabożeństwach to również zakazał klęczenia i stania podczas nich.

Andrzej Kumor https://www.goniec.net/

Lockdown w szkołach: Epidemia depresji [ma ją 44% !!] i samobójstw [ilość wzrosła o 30%] !

Od 20 grudnia szkoły po raz kolejny przeszły na nauczanie zdalne. – Taką decyzję podjęły władze oświatowe nie bacząc na katastrofalne skutki jakie przyniosły dotychczasowe lockdowny – podkreślają politycy Konfederacji

– Taka sytuacja, z małymi przerwami, trwa już od ponad półtora roku. Jakie są efekty tego szalonego pomysłu widzimy sami a potwierdzają to również liczne raporty. W ciągu roku o 30 procent wzrosła liczba samobójstw i prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Z badań wynika również, że 44 procent nastolatków ma objawy depresji. Badania pokazują także, że w trakcie nauki zdalnej uczniowie przyswoili o 20, 30 procent materiału mniej niż podczas nauki w trybie stacjonarnym. Zdaniem Institute for Fiskals Studies redukcja czasu nauki w związku z wprowadzeniem nauczania zdalnego wyniosła – 25% w przypadku szkół  podstawowych i 30% dla szkół średnich. To są oficjalne statystyki różnych ośrodków badawczych.

To oznacza, że edukacja w Polsce została zamordowana. To nie covid zabił edukację ale rząd poprzez lockdown – dosadnie podkreślił poseł Jakub Kulesza z Konfederacji. – Co więcej, rządzący mieli pełne analizy dotyczące konsekwencji takich działań. Na przykład Deklarację z Great Barrington opracowaną przez trzy największe uniwersytety na świecie, która wyraźnie pokazuje jak negatywne konsekwencje na nasze życie mają wszelkie obostrzenia. Również na psychikę, zdrowie i naukę dzieci i młodzieży. Mimo tego rząd nadal brnie w to szaleństwo – dodał Kulesza.

 Innym problemem związanym z nauczaniem zdalnym jest, zdaniem posła Roberta Winnickiego fakt, że około 80 procent młodzieży nie ma odpowiednich warunków do nauki zdalnej. Warunków technicznych i organizacyjnych. – Stworzenie dobrych warunków do nauki wymaga dobrej aranżacji a wiele domów takich warunków nie posiada. A kolejne spostrzeżenie wynika z faktu, że lockdown powiększa nierówności pomiędzy bogatymi a biednymi – ocenił polityk. 

  Emocji nie ukrywał poseł Grzegorz Braun. – W Polsce dokonuje się rzeź niewiniątek,  młode pokolenie zostało spisane na straty. Tym razem to nie zaborcy czy władze okupacyjne ale działający pod fałszywą flagą biało-czerwona aktualny rząd warszawski niszczy życie naszego młodego pokolenia. To nie tylko problemy z psychiką ale również z kondycją fizyczną i uzależnieniami. Ze szkół młodzież została odesłana do komputerów. Państwo zawsze deklarowało, że będzie z tym walczyć a okazało się, że obecnie wręcz stymuluje zjawisko.

Panie ministrze Czarnek! Pan niszczy procesy edukacyjne i wychowawcze polskich dzieci! Państwo, które atakuje najmłodszych wystawia sobie najgorsze świadectwo – ocenił poseł Grzegorz Braun i wspomniał o planach wprowadzenia obowiązku szczepień dla nauczycieli. – To zgroza biorąc pod uwagę, jakie problemy kadrowe ma ocenie polskie szkolnictwo. To jest zbrodnia! Parafrazując klasyka: „Naród, który poddaje eksperymentom, rewolucyjnym przemianom życie dzieci i młodzieży, taki naród nie ma przyszłości” – konstatuje G. Braun i przypomina, że Konfederacja jest jedyną siłą w obecnym parlamencie, która stanowczo przeciwwstawia się takim praktykom.

https://zyciekalisza.pl/artykul/epidemia-depresji-i-samobojstw/1256946

Zrównoważony rozwój, czyli depopulacja. Manifest anty-rozumu.

O budowie bezbożnej, gnostyckiej i plemiennej „cywilizacji planetarnej”.

Projektanci „nowego człowieka” mają jeden cel …

Deklaracja z Jeny to kolejny dokument ujawniający cele i sposoby budowy nowego społeczeństwa. Pod hasłami ekologii, walki o klimat i ocalenie zasobów Ziemi globaliści wraz z „uczonymi” sformułowali założenia kompleksowej dekonstrukcji światowego porządku społecznego, ekonomicznego, naukowego czy kulturowego. Wspólnym mianownikiem zmian ma być drastyczna depopulacja.

Propagatorzy zrównoważonego rozwoju nie ustają w dążeniu do realizacji neomaltuzjańskiej wizji społeczeństwa. W marcu 2021 r. – za sprawą prof. Benno Werlena – przedstawiciele Klubu Rzymskiego, niemieckiej i kanadyjskiej komisji UNESCO oraz liderzy Światowej Akademii Sztuki i Nauki, Academia Europaea i Międzynarodowej Unii Geograficznej podpisali Deklarację z Jeny w sprawie przyspieszenia działań zmierzających do budowy Nowych Cywilizacji.

Profesor Werlen, szwajcarski geograf, m.in szef Katedry UNESCO ds. Globalnego Zrozumienia dla Zrównoważonego Rozwoju na uniwersytecie w Jenie, powołując się na opinie „licznych ekspertów” twierdzi, iż pomimo podjętych działań politycznych, prawnych i finansowych, światowa społeczność traci szansę na osiągnięcie zadeklarowanych wcześniej celów.

– Sama intensyfikacja istniejących środków nie wydaje się wystarczać do realizacji Agendy 2030 – twierdzi naukowiec. Dlatego wraz z Klubem Rzymskim, Światową Akademią Sztuki i Nauki, Academia Europaea, niemiecką i kanadyjską komisją UNESCO wzywa rządy i instytucje do zmiany strategii oraz przyjęcia „nowego podejścia kulturowego”, o którym jest mowa w Deklaracji z Jeny.

Deklaracja z Jeny i budowa Nowych Cywilizacji

Jej sygnatariusze uznając, że „świat jest bardzo bliski ostatniej szansy na osiągnięcie szeroko uzgodnionych Celów Zrównoważonego Rozwoju” oświadczyli, że należy „przyspieszyć postęp” i przejść od „mówienia o zrównoważonym rozwoju do zrównoważonego życia”. Można to osiągnąć poprzez radykalną zmianę codziennych praktyk ludzi.

Autorzy postulują zmianę perspektywy myślenia „z opozycji natura – społeczeństwo na współzależną relację społeczeństwo – natura”. ​Należy także, ich zdaniem, uznać „kryzys ekologiczny” za „kryzys społeczny” i ustanowić „długoterminowe zrównoważone sposoby życia”, upowszechniając program różnorodności kulturowej, społecznej i regionalnej.

W transformacji prowadzącej do powstania Nowych Cywilizacji kluczową rolę mają odgrywać nauki społeczne i humanistyczne, kształtujące politykę zrównoważonego rozwoju. Twórcy Deklaracji z Jeny chcą odejścia od narzucania strategii odgórnych „jeden rozmiar dla wszystkich” i przyjęcia „podejść dostosowanych do indywidualnych potrzeb”. Postuluje się powołanie nowych interdyscyplinarnych instytucji badawczych, które zajmą się analizą nowych sposobów uczenia się oraz wpływania na ruchy oddolne.

Młodzi ludzie mają ustanowić „kulturowo i regionalnie zróżnicowane sposoby życia zrównoważonego” dzięki swojej „kreatywności i nowej estetyce”, przekraczając granice tabu.

„Sztuka we wszystkich jej formach, wraz z naukami humanistycznymi i społecznymi, ma kluczowe znaczenie dla poszerzenia sposobu myślenia, zapewnienia nowych perspektyw, by ludzkość mogła przejść od epoki eksploatacji do kultury regeneracji, osiągając szybciej cele zrównoważonego rozwoju” – czytamy w Deklaracji.

Jej sygnatariusze wezwali „wszystkie odpowiednie instytucje polityczne i naukowe, w tym agencje finansowe do wykorzystania Dekady Działań ONZ na zapewnienie, iż wymiar kulturowy znajdzie się w centrum programów zrównoważonego rozwoju.

Zmiana paradygmatu przekonań. Trzeba „uczyć się od rdzennych ludów i zmarginalizowanych grup”

Dlaczego potrzebne są Nowe Cywilizacje i jak mają one wyglądać? Klub Rzymski, który nigdy nie zrezygnował z podstawowej maksymy, mówiącej, iż „świat ma raka, a tym rakiem jest człowiek” wciąż utrzymuje, że na świecie jest zbyt dużo ludzi, którzy zagrażają ograniczonym zasobom Ziemi. By wprowadzić racjonalne zarządzanie nimi, konieczna jest „zmiana paradygmatu podstawowej matrycy przekonań, złożonych systemów ekonomicznych, finansowych i społecznych, które stanowią podstawę naszych codziennych interakcji”.

Nowe Cywilizacje wyłonią się dzięki m.in. czerpaniu wiedzy o trybalizmie i uczeniu się na nowo, jak stać się człowiekiem (Learning New Ways of Becoming Human).

Źródłem inspiracji mają być rdzenne wierzenia, subsaharyjska filozofia ubuntu, chiński taoizm czy współczesna cybernetyka, myślenie złożone i neodarwinizm. Należy uczyć się od kobiet, młodych, radykałów i wszelkich grup zmarginalizowanych, ponieważ to one muszą radzić sobie w życiu codziennym z wieloma wyzwaniami. Tylko dzięki nim możliwa będzie „radykalna przebudowa społeczeństwa dokonująca się w ludzkich umysłach i duszach”.

Klub Rzymski wraz z platformą #LearningPlanet, siecią ponad 90 instytucji zaangażowanych w nowe sposoby uczenia się dla lepszej przyszłości, uruchomił program działań pod nazwą „Piąty element – ​​życie dla nauki, nauka dla życia”. Wszystkie te inicjatywy mają prowadzić do „dekolonizacji umysłów i wspierania zmiany kulturowej, której ludzkość potrzebuje, aby uciec od wyzysku i destrukcji”.

Klub propagujący budowę Nowej Cywilizacji (de facto cywilizacji ekologicznej) i tzw. Rewolucję Ludzką nawiązuje do postulatów swojego założyciela Aurelia Peccei oraz lansowanych od lat 70. ubiegłego wieku raportów wskazujących na ograniczenie zasobów naturalnych, przez co nie wszyscy mogą się bogacić. Transformacja, jaką proponuje, dotyczy zmiany wartości i tego, co należy rozumieć pod pojęciem dobrostanu.

Przebudowa ekonomii i nauki. Odrzucenie prawdy i obiektywizmu

Kompletniej przebudowie musi ulec ekonomia. Należy porzucić wskaźnik Produktu Krajowego Brutto (PKB) oraz w ogóle ideę wzrostu na rzecz wskaźników mierzących wyczerpywanie się zasobów i dobrostanu.

Nowe sposoby uczenia się zakładają odrzucenie obiektywizmu i prawdy. Obiektywizm jest „kamieniem węgielnym nauki i częścią paradygmatu separacji”, a tego typu paradygmat ma być zastąpiony. „Konwencjonalne znaczenie obiektywności musi zostać zmienione, jeśli chcemy ułatwić pojawienie się nowych sposobów stawania się człowiekiem w XXI wieku”, czytamy w opracowaniu Klubu Rzymskiego dotyczącym Emerging New Civilisations. W związku z tym mamy wyjść poza „uniwersalność” perspektywy, zaakceptować, że możemy uczyć się od rdzennych kultur, osób zmarginalizowanych itd. Sama edukacja nie może być konwencjonalna. Oświata ma zapewniać „narzędzia transformacji kulturowej”. „Zamiast powielać istniejące ramy, dążymy do stworzenia warunków i narzędzi przydatnych do zmiany naszej epistemologii” – zaznaczają członkowie Klubu Rzymskiego.

Nie liczy się prawda, lecz wielość światopoglądów różnych kultur afrykańskich i azjatyckich, kultur rdzennych, które zostały zignorowane w epoce industrializacji. Ponadto należy eksperymentować w celu zmierzania w kierunku zrównoważonego dobrostanu. Nie liczy się także „standardowa wiedza specjalistyczna”, ponieważ może ona „faktycznie utrudniać zdobywanie nowych informacji, których potrzebujemy”. Ludzie muszą „porzucić role interesariuszy lub ekspertów istniejącego status quo, bo uniemożliwia im to dostrzeżenie tego, czego potrzebujemy uczyć się na nowo” – twierdzą projektanci nowego człowieka.

Programy odpowiedzialnych badań i innowacji

Nowe sposoby uczenia się zakładają „przeprojektowanie procesów tworzenia wiedzy”. Dlatego Klub Rzymski wraz z siecią uczelni na całym świecie promuje „programy odpowiedzialnych badań i innowacji”. Eksperymenty mają zaowocować „nowymi ścieżkami” prowadzącymi do „zrównoważonego dobrostanu”.

W ciągu dwóch do trzech lat inicjatorzy chcą stworzyć sieć organizacji i osób na całym świecie. Te zaś pomogą rozpalić zapał do kulturowej transformacji. Kultura zapewnia „ramy interpretacji rzeczywistości i sposoby zachowania, gdy potrzebujemy jedzenia, schronienia, relacji z innymi i miłości”. Transformacja kulturowa ostatecznie przyniesie zmiany w pozostałych dziedzinach życia.

Ekonomiści, przedsiębiorcy, ekologiści, uczeni różnych dyscyplin związani z Klubem Rzymskim zaznaczają, że konieczne jest globalne, holistyczne i systemowe myślenie, eksperymentowanie z alternatywnymi poglądami, by nadać sens życiu człowieka pozbawionego różnych dóbr.

Program Działań Deklaracji z Jeny

9 września 2021 r. odbyło się uroczyste podpisanie Programu Działań Deklaracji z Jeny (TJD) przez przedstawicieli kolejnych organizacji z udziałem artystów z Afganistanu, Iranu i RPA. Jak zaznaczył wówczas Garry Jacobs, szef Światowej Akademii Sztuki i Nauki, globalny ruch społeczny pomoże „zmienić sposób myślenia i działania tak, by przejście do globalnie sprawiedliwego, integracyjnego i zrównoważonego życia było możliwe”.

Uznano, że stworzenie globalnego ruchu jest najwyższym priorytetem, a zmiana ma dotyczyć wszystkich dziedzin życia. W praktyce uzgodniono, że będą realizowane programy: „Sztuka”, „Edukacja” i „Społeczeństwo obywatelskie”, a ich koordynacją zajmie się Światowy Sekretariat powołany na Uniwersytecie w Jenie we współpracy z Centrum Studiów Zaawansowanych Maxa Webera w Erfurcie i z Akademią Muzyczną im. Franza Liszta w Weimarze. Koordynatorem został wspomniany tu we wstępie niemiecki wykładowca prof. Benno Werlen.

W październiku 2021 r. zorganizowano konferencję Humanities and Social Sciences for Sustainability. W planie są podobne wydarzenia dla obu Ameryk, Afryki i Azji.  Mają pomóc w pozyskaniu do współpracy kolejnych organizacji i liderów opinii.

Neomaltuzjanizm ma się dobrze

Budowa Nowych Cywilizacji nie jest nowym pomysłem Klubu Rzymskiego. Jego członkowie utrzymują, że wszystko to, co przewidywali w słynnym raporcie z 1972 r. pt. „Granice wzrostu” sprawdziło się i trzeba pilnie podjąć działania zmierzające do zakończenia eksploatacji zasobów Ziemi oraz ograniczenia liczby ludności na świecie.

Postulują wdrożenie „ekonomii pączka” (Doughnut Economics) opisanej przez Kate Raworth. Sugeruje ona, by wprowadzić dwa rodzaje wskaźników ekonomicznych: ostrzegających, kiedy podstawowe ludzkie potrzeby nie są zaspokajane i przed przeciążeniem krytycznych systemów regeneracji Ziemi. Mają one pomóc „sprawiedliwie zaspokajać potrzeby materialne wszystkich ludzi w granicach ziemskich zdolności regeneracyjnych”.

Zmiana paradygmatu wiąże się z upowszechnieniem „nowej etyki” i globalnego zarządzania. Możemy się spodziewać większej liczby takich wydarzeń, debat politycznych na temat Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDG) promowanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych oraz czołowe uczelnie na świecie.

W 2016 r. Klub Rzymski propagował „odnowienie dobrobytu poprzez zarządzanie wzrostem gospodarczym, zmniejszenie bezrobocia i nierówności oraz przeciwdziałanie zmianom klimatycznym”. Zgodnie z raportem pt. „Wystarczy jeden procent wzrostu” przedstawionym 13 września 2016 r. w Berlinie przez Jorgena Randersa i sekretarza generalnego Klubu Maxtona, po 30 latach globalizacji i wzrostu gospodarczego świat stał się nieprzyjemnym miejscem do życia. By ograniczyć „zmiany klimatyczne”, nierówności i bezrobocie postulowali zmianę paradygmatu. Autorzy zasugerowali wprowadzenie na całym świecie polityki jednego dziecka, podniesienie wieku emerytalnego do 70 lat, podwyższenie akcyzy, podatków i wprowadzenie podatku węglowego oraz powszechnego dochodu podstawowego dla potrzebujących. Mówili, że społeczeństwo globalne musi dokonać wyboru: albo będzie dalej zmierzać ku przepaści, albo ku zrównoważonemu wzrostowi. Autorzy raportu odmówili prawa do wzrostu krajom rozwijającym się np. Indiom, bo nie ma na tyle zasobów i energii dla wszystkich. Mówili, że polityka jednego dziecka pozwoliłaby zaoszczędzić zasoby dla „bardziej sprawiedliwego społeczeństwa globalnego”.

Niestety idee neomaltuzjańskie są bardzo rozpowszechnione wśród światowych technokratów. Szczególnie popularne były w latach 60. i 70. ub. wieku. Zaowocowały m.in. ogromnymi nadużyciami w postaci chińskiej polityki jednego dziecka (1979–2015) i przymusowej sterylizacji w Indiach (1975–1977), a także w krajach Ameryki Południowej.

W 2020 r. podczas Światowego Forum Ekonomicznego prymatolog Jane Goodall zaznaczyła w dyskusji, że nie mielibyśmy problemów środowiskowych, gdyby „utrzymywała się wielkość populacji sprzed 500 lat”, czyli około 420–540 milionów ludzi, o około 6,7 miliarda mniej niż obecnie.

Jesteśmy świadkami propagowania przez celebrytów i wiodące media światowe, a także krajowe swoistej mody na nieposiadanie dzieci, co ma być wyrazem naszej troski o planetę. Lansowana jest „nowa etyka”, będąca zaprzeczeniem podstawowych wartości i moralności.

15 listopada 2017 r. NBC News donosiło, iż „Nauka dowodzi, że dzieci są złe dla Ziemi”. 7 sierpnia 2018 roku Andrzej Prajsnar na portalu forsal.pl pisał, powołując się na dane Population Matters dla Polski, że „optymalna ekologicznie populacja naszego kraju powinna wynosić około 18 mln mieszkańców”. Dane uwzględniały poziom konsumpcji oraz technologii, samowystarczalność w zakresie wykorzystania odnawialnych zasobów przyrodniczych i możliwość ich pełnego odtworzenia. Propagatorzy budowy Nowych Cywilizacji podkreślają wagę dostosowania gospodarki i populacji różnych krajów do możliwości regeneracyjnych lokalnych ekosystemów.

W sierpniu 2019 r. książę Harry sugerował, że dzieci obciążają planetę, zaś odpowiedzialne pary powinny mieć „maksymalnie dwójkę” pociech. Postulował nawet karanie ludzi za posiadanie większej liczby dzieci.

Kongresmenka Alexandria Ocasio-​Cortez (D–NY) zakwestionowała moralność rodzenia dzieci w obliczu „zmian klimatycznych”, a Joe Biden poparł politykę chińską.

W listopadzie 2019 r. ponad 11 tysięcy naukowców podpisało się pod raportem World Scientists’ Warning of a Climate Emergency, wzywającym do zmniejszenia światowej populacji w celu zwalczania „zmian klimatycznych”. Co roku lista sygnatariuszy się wydłuża i w 2021 r. dołączyło kolejnych 2,8 tys. osób. Inicjatorem raportu jest m.in. prof. William J. Ripple z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie.

W dokumencie stwierdza się, że „trzeba ustabilizować, a idealnie byłoby stopniowo redukować populację światową”. Postuluje się, by obniżać płodność poprzez umożliwienie powszechnego dostępu do wszelkich środków planowania rodziny, w tym aborcji oraz ustanowienie powszechnej równości genderowej.

Jak widać, neomaltuzjanizm ma się dobrze, a przedstawiane przez różne gremia programy zmiany paradygmatu, zgodnych z Agendą 2030, by przeciwdziałać „zmianom klimatycznym” de facto odnoszą się do depopulacji. Uczeni i technokraci celowo nie wyciągają wniosków z przeszłości, obalających ich teorie i odrzucają prawdę oraz obiektywizm. Utrudniałoby to budowę bezbożnej, gnostyckiej i plemiennej „cywilizacji planetarnej”.

https://pch24.pl/zrownowazony-rozwoj-czyli-depopulacja-projektanci-nowego-czlowieka-maja-jeden-cel/

Agnieszka Stelmach

„Dziękuję, że nie ulegliście naciskom segregacyjnym”. Abp Andrzej Dzięga z życzeniami do kapłanów. Wyborcza: „Aj, waj!! wieżą!!!”

Metropolita szczecińsko-kamieński podziękował w Boże Narodzenie kapłanom swojej archidiecezji za nieuleganie propagandzie strachu i niepoddawanie się naciskom wymuszającym segregację wiernych, tak by „wszyscy ludzie dobrej woli zawsze byli sobie równi” w obecności Nowonarodzonego Zbawiciela.  

„Obecny Czas jest dość szczególny. Wielu mówi, że jest to wyjątkowo trudny Czas z racji na kontekst pandemii, z którą związany jest obowiązek osobistego weryfikowania wielu dodatkowych okoliczności i rozumnego ich oceniania, również w wymiarze pastoralnym, aby dokonywane przez nas wybory i podejmowane decyzje pozostawały w pełni rozumne i wolne, a jednocześnie by było to świadome pełnienie woli Pana” – napisał abp Dzięga w specjalnym liście do kapłanów.

 „Szczególnie chcę Wam dziękować za to, że – w pokoju serca – nie ulegacie pewnym naciskom tzw. segregacyjnym, bo przy Żłobku Narodzonego wszyscy ludzie dobrej woli zawsze byli sobie równi. Było to w niejednym już pokoleniu bardzo istotne świadectwo, o czym śpiewamy też w kolędach, np.: Anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają …” – podkreślił.

Słowa metropolity nie spodobały się lokalnej „Wyborczej”, która poinformowała o całej sprawie. Medium na co dzień nieprzychylne katolikom i Kościołowi, lamentuje, że hierarcha nie przypomniał o przestrzeganiu przepisów sanitarnych oraz nie położył nacisku na zachęcanie do szczepień. Zdaniem gazety, hierarcha apelując o pozostawienie wody święconej w kościołach „lekceważy pandemię”, a nazywając patogen „małym wirusem w koronie”, „kpi” z zagrożenia.

Samo odbieranie podstawowych praw obywatelskich w oparciu o rozwiązania wykazujące znikomą skuteczność w zatrzymywaniu łańcucha zakażeń, zdaniem gazety nie zasługuje na określenie „segregacji sanitarnej”. Stosując ten termin, abp. Dzięga wymieniony został w gronie „antyszczepionkowców, ludzi, którzy nie wieżą [pisownia oryginalna – red.] w pandemię koronawirusa, tzw. foliarzy, czyli wierzących w teorie spiskowe (np., że pandemię wymyślili Żydzi, aby się na niej wzbogacić)”.

https://pch24.pl/dziekuje-ze-nie-ulegliscie-naciskom-segregacyjnym-abp-andrzej-dziega-z-zyczeniami-do-kaplanow/

Trzej kolejni piłkarze zmarli nagle. Na serce.

Świat sportu przeżywa śmierć kolejnych trzech piłkarzy. Zgony na murawie lub podczas ćwiczeń są w ostatnim czasie prawdziwą plagą w piłce nożnej. Tak jak w wieku poprzednich przypadkach, sportowcy doznali niewykrytych wcześniej problemów z sercem.

23-letni Chorwat – Marin Čačić

Marin Čačić, zawodnik NK Nehaj, niespodziewanie zasłabł podczas treningu. Na miejsce przyjechał ambulans i sportowiec został zabrany do szpital, gdzie zapadł w śpiączkę.

Niedługo później klub Čačicia poinformował w emocjonalnym wpisie na Facebooku, że chorwacki zawodnik zmarł. O sprawię informowały media chorwackie i bośniackie.

30-letni Soufiane Lokar

W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia zmarł kapitan algierskiej drużyny Mouloudia Saida – Soufiane Lokar. Zawodnik upadł na boisko podczas meczu jego drużyny z Oran Association w drugiej lidze algierskiej.

Do piłkarza szybko dobiegli medycy, ale nie byli w stanie mu pomóc. Według najnowszych doniesień sportowiec doznał ataku serca. Lokar miał 30 lat.

29-letni Mukhaled Al-Raqadi

22 grudnia omański piłkarz Mukhaled Al-Raqadi nagle upadł podczas rozgrzewki przed meczem najwyższej klasy rozgrywkowej. Zawodnik upadł przed meczem z Al-Suwaiq w Omantel Football League.

29-letni obrońca, członek reprezentacji Omanu w piłce nożnej, został przewieziony do szpitala natychmiast po upadku. Al-Raqadi zmarł wkrótce po przybyciu do szpitala.

Mdleją, duszą się, umierają

Coś złego dzieje się z piłkarzami na całym świecie i nie jest to już temat opisywany jedynie przez portale śledzące teorie spiskowe. Ostatnimi czasy trudno o tydzień, w którym nie byłoby informacji o kopaczu z problemami zdrowotnymi. Polacy żyli ostatnio kłopotami Piotra Zielińskiego, ale podobne przypadki pojawiają się na całym świecie.

Źródło: NCzas, US Day News, The Sun

https://nczas.com/2021/12/26/trzej-kolejni-pilkarze-zmarli-nagle-niewyjasnione-problemy-z-sercem/

Niech woła na cały głos: W polityce wolno być złodziejem i ja nim jestem!

VII. NIE KRADNIJ

Ponieważ „filozofowie prawa” nauczają, że państwo jest wszechmocne, nieomylne, a wyższe ponad wszelką moralność tak dalece, iż moralnym jest wszystko, cokolwiek ono obmyśli i nakaże więc też nikomu z urzeczonych tą filozofią nie przejdzie przez myśl, jakoby państwo mogło być złodziejem, oszustem, rabusiem. Jeżeli zarządzi coś takiego, co uchodzi może za przestępstwo (a choćby za najcięższą zbrodnię) wobec etyki, to tylko w życiu prywatnym, albowiem moralność może dotyczyć tylko prywatnego. To samo, całkiem to samo, przestaje być niemoralnym, gdy dotyczy życia publicznego, gdy wychodzi od państwa, gdyż wszystko staje się w jednej chwili moralnym, gdy się dzieje pod firmą państwa. Tak cudotwórcze państwo kręci myślą obywateli, posiadając władzę umoralniania wszystkiego. Cokolwiek państwo obmyśli, to wszystko jest dobrym i moralnym. Cóż jest wtedy moralnym w życiu publicznym? To, co państwo każe i tylko to. Chcąc wiedzieć, co jest dobrym, należy zapytać ministra. Jeżeli zaś minister się zmieni, dobro również; mogłoby się nawet zdarzyć, że na wręcz przeciwne. Oto jest nauka o państwie, dziś obowiązująca.

Wolno więc państwu dokonywać zmiany waluty w taki sposób, żeby obedrzeć obywateli ze znacznej części majątku; wolno redukować oszczędności, poskładane w rozmaitych kasach publicznych; wkroczyć pomiędzy wierzyciela a dłużnika w taki sposób, żeby dłużnik znalazł w prawie pisanym upoważnienie do okradzenia wierzyciela; wolno by nawet skasować całkiem hipoteki (chętki nie brak); godzi się wydawać ustawy mieszczące w sobie wolne żarty z własności prywatnej; wolno rządowi rzucić hasło do unieważnienia umów, a w pewnych okolicznościach nadawać osobom prawo szafowania cudzą własnością (np. w ustawie lokatorskiej) itd. itd. Słowem: wolno wszystko.

Jeżeli ius altum państwa nad własnością prywatną prowadzi do niegodziwości, wypadnie samo to prawo zakwestionować. Po pierwszej wojnie powszechnej nastały we wschodniej Europie wyścigi „reform agrarnych”, które państwo zniszczy dokładniej właściciela ziemskiego. W Polsce nie doszło do grabieży bez odszkodowania, a nonsens „reformy” okazał się wkrótce w całej nagości. Nasza ustawa zabrnęła płyciej od innych w VII przykazanie, lecz zabrnęła. Stefczyk chciał ograniczyć sprawę do majątków państwowych. Grabież? Wszakże nie dla państwa zabierało się te grunty, lecz dla małorolnych i bezrolnych. Odpowiadam: O miłosierdzie opryszkowskie! Grabić jednemu, żeby dać drugiemu? Wykazało się potem, że wystarczyłaby parcelacja dobrowolna, gdyby ją przeprowadzili ludzie znający się na rzeczy i kierujący się znawstwem, a nie doktrynerzy apriorystyczni. 0 tzw. reformie rolnej, przeprowadzonej za okupacji moskiewskiej, nie trzeba się wcale rozwodzić; każde dziecko wie (choćby dziecko chłopskie!), że to jest ciężki grzech przeciwko siódmemu przykazaniu.

Z własnością nieruchomą w miastach postępuje się w taki sposób, jak gdyby umyślnie dążono do tego, żeby obmierzić posiadanie domu każdemu porządnemu i spokojnemu człowiekowi, a zrobić z tego monopol spekulantów, którym wszystko obojętne, byle spekulacja szła. Jak gdyby małpowano metody z ostatnich czasów caratu! W Warszawie wiele osób wolało wówczas dać pieniądz spekulantom, niż samemu dom nabyć i narazić się na stosunki z władzami. Sam rząd podkopuje pojęcie własności, gdy np. ogłasza, że nie przyjmuje odpowiedzialności za całość przesyłek kolejowych lub pocztowych.

Według cywilizacji łacińskiej są to same zbrodnie, a państwowość wiodąca do nich musi być zmieniona, bo inaczej samo państwo zginie. My, chcący etyki totalnej, twierdzimy, że państwo może doskonale się obejść bez popełniania nieuczciwości. Kto tego nie potrafi, jest niezdatny do rządów; gorzej jeszcze, jest szkodnikiem w państwie. Wspólnikiem wszelkiej nieprawości jest przesadny fiskalizm, z podatkami opartymi na systemie nie bierczym, lecz zdzierczym. Po niedługim czasie następuje pognębienie ludzi prawych; ci idą w dół, a powodzi się coraz lepiej ludziom mniej czułym na moralność. A co za blumizm za kulisami spraw podatkowych!

Zamożność społeczeństwa rezerwą skarbu publicznego, a nie przeciwnie. System podatków, obmyślony przez nieuków, wyradza się łatwo w antyspołeczny. Utrudniając dochodzenie do zamożności, staje się narzędziem złodziejskim. Któż kogo okrada? Państwo samo siebie! W gospodarce antyspołecznej trzeba podatków coraz nowszych, a coraz uciążliwszych; z coraz ”większymi zaległościami, a więc i ze skarbem coraz pustszym. Zdzierstwo podatkowe osłabia siłę podatkową; stanowi przeto nonsens. Stanowi wskazówkę niewątpliwą, że rządy znalazły się w ręku osób niewłaściwych i dla państwa niebezpiecznych.

Jakież oszustwo jest najgorsze? Jeżeli ktoś podejmuje się roboty, na której się nie zna. Bardzo niedokładne jest we współczesnej nauce skarbowej pojęcie okradania skarbu. Ograniczona jest niemal wyłącznie do podatników, którzy w sposób oszukańczy wykręcają się od uiszczania podatków w przepisanej wysokości. Ten dział Skarbowości obrobiony jest gruntownie; nie sposób wykazać w nim jakichkolwiek braków. Są usterki w zachowaniu się względem takich podatników, ale to są już szczegóły. Zwróćmy tylko uwagę na jedną anomalię: ściga się bez litości takich, którzy płacą opieszale, ale tych, którzy całkiem nie płacą, czeka po pewnym czasie amnestia podatkowa. Skarb może być okradany także z drugiej strony, przez tych, którzy nim zawiadują. W tej dziedzinie panują pojęcia wręcz prymitywne. Ogranicza się to do prostackiego wsunięcia ręki w grosz publiczny, do defraudacji. Trzeba to pojęcie uzupełnić, pogłębić; trzeba powiedzieć raz wreszcie, że wszelkie działanie na szkodę skarbu jest okradaniem go. Błąd polega na tym, że stosuje się do skarbu publicznego prawidła kiesy prywatnej. Prywatna kradzież może być popełniana tylko przez kogoś z zewnątrz przez przywłaszczenie sobie cudzego grosza. Prywatny właściciel nie może okraść samego siebie; wolno mu bowiem robić z własnymi pieniędzmi, co mu się podoba, wolno je nawet marnotrawić. Samo zaś pojęcie marnotrawstwa prywatnego musi być łagodne pobłażliwe. Każdy z nas ma swoje wydatki zbędne. Wszyscy, ale to wszyscy, od wyrobnika do jaśnie pana, wydajemy część dochodów na rzeczy, bez których moglibyśmy się obejść; a co najciekawsze, że wszyscy robimy to procentowo jednakowo (podobno 18%). Dopiero te „zbędności” nadają życiu cechę bytu cywilizowanego na wyższym poziomie; są to więc wydatki chwalebne. One umożliwiają rozwój rzemiosł szlachetniejszych i dostarczają środków kultury duchowej; są to tzw. wydatki kulturalne, które w miarę powiększania się dobrobytu przestają być zbędnymi, przechodzą w budżecie prywatnym do rzędu niezbędnych, a w owe 18% wchodzą wydatki nowe, coraz nowsze, o jakich przedtem nie śmiano by nawet pomyśleć w rządnym gospodarstwie. Na dorobku twardym — z początku nawet gazeta może być wydatkiem zbędnym, a gdy się dorobią, staną się niezbędnymi teatr i kupno książki; w dalszej zaś perspektywie coraz obszerniejsze mieszkanie itd, jak kto chce i co kto woli. Takimi wydatkami mierzy się zasobność materialną społeczeństwa. Marnotrawstwo prywatne zaczyna się dopiero powyżej owej cząstki budżetowej.

Inaczej w budżecie państwowym. W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej opłacają osobnego urzędnika, żeby śledził w budżecie wydatki zbędne. Ale też tam zwraca się część podatnikom wpłacanych przez nich pieniędzy, jeżeli wpływy podatkowe przekroczyły kwotę potrzebną na pokrycie wydatków państwoWych. W Europie nikt o czymś podobnym nie słyszał i zapewne roszczenia nasze nie podniosą się aż tak wysoko; lecz trzeba by sobie przyswoić ochotę do skreślania wydatków zbędnych. Takich wydatków w budżecie państwowym nie powinno być wcale. Obciążanie nimi skarbu należy uważać za okradanie go. To pojęcie musi nabrać większej surowości. Szafuje się „uroczystościami” i „reprezentacją” bez zastanowienia. Od wydatków zbędnych roi się budżet, a skutek taki, że brak pieniędzy na niezbędne. Posłowie głosują nawet za wydatkami komicznymi (np. „balet reprezentacyjny”). W każdym klubie poselskim powinien być cenzor na takie sprawy, żeby skarb nie był okradany marnotrawstwem. Państwowy budżet całkiem co innego; nie wolno ani grosza wydać bez potrzeby.

Obraz siódmego przykazania dotyka polityka od czasów starożytnych. Dziwić się trzeba, że żadna historia kościelna nie zawiera pouczenia, jak Kościół próbował w wiekach średnich walki z tą zmorą, jak ją prowadził radykalnie i dlaczego jej zaprzestał. Za naszych czasów kwitnie polityczny handel krajami i narodami, a ogół tak się już do tego przyzwyczaił, iż ta najgorsza z niegodziwości wydaje mu się czymś całkiem prostym i naturalnym. Wymyślono przerozmaite „tytuły prawne”, mające usprawiedliwić polityczne, międzynarodowe kradzieże i rabunki. W ostatnim pokoleniu przybył tytuł nowy, a bardzo niewymyślny, dziwnie prostacki. Państwo A, silniejsze, oświadcza państwu B, słabszemu militarnie czy dyplomatycznie, że potrzebuje pewnych jego prowincji” granicznych, a więc zabiera je. Dosłownie tak: „potrzebuje”! Potrzebuje ze względów komunikacyjnych, handlowych, przemysłowych, strategicznych itp. Według dziesięciorga przykazań, jeżeli ktoś potrzebuje czegoś z rzeczy sąsiada, musi prosić, żeby mu jej pożyczono, użyczono, itp. Lecz według najnowszego kodeksu politycznego, to niepotrzebne zachody, gdyż wolno tę rzecz gwałtem zabrać. Jest to ze stanowiska cywilizacji łacińskiej prostacki rozbój, kradzież pospolita. Każdy złodziej mógłby się usprawiedliwić, wywodząc, że przedmiot skradziony był mu ’ potrzebny. Nam zaś, Polakom, podwójnie jest przykro, że taką „normę” polityczną lubią głosić nasi pobratymcy, Czesi.

My zaś sami popadamy w ohydę innego rodzaju. Wiadomo, że nie wolno dysponować rzeczą cudzą bez zgody właściciela. A zatem nie można zrzekać się cudzej własności. Czyż to nie absurd prawniczy? Jeżeli tedy państwo jakieś grabi słabszego sąsiada i żąda od pozostałego ograbionego państwa uznania tej grabieży (żeby była legalną!), na co obmyślono formę „zrzeczenia się” natenczas zrzekać się mogą tylko ci, którzy byli właścicielami owej prowincji; którzy posiadali tam własność nieruchomą. Jeżeli mieszkańcy innych prowincji „zrzekają się” za nich, stanowi to uczestnictwo w kradzieży i rabunku. Państwo wywłaszczające nie popełnia kradzieży wtedy tylko, jeżeli posiada upoważnienie od osób zainteresowanych (tego samego stanu, zajęcia, w tych samych okolicznościach, w tym samym położeniu topograficznym) jak np. co do gruntów pod budowę kolei żelaznej. Cokolwiek wyrasta ponad to, jest rabunkiem; a kto go uprawia, niechaj ma odwagę nazwać rzecz po imieniu i niech woła na cały głos: W polityce wolno być złodziejem i ja nim jestem!

======================

tekst Feliksa Konecznego z książki „Państwo i prawo

Arcybiskup Viganò: Wszyscy wiemy, że od dwóch lat na całym świecie dokonywany jest zamach stanu, planowany przez grupę spiskowców…

Przesłanie

Drodzy Amerykanie, Drodzy Przyjaciele!

Od dwóch lat na całym świecie dokonywany jest globalny zamach stanu, planowany od pewnego czasu przez „elitarną” grupę spiskowców zniewolonych działaniami międzynarodowej finansjery. Przewrót ten był możliwy dzięki wykorzystaniu zjawiska nadzwyczajnej pandemii, która opiera się na istnieniu wirusa, którego śmiertelność jest niemal analogiczna do śmiertelności każdego innego sezonowego wirusa grypy, na delegitymizacji i zakazie skutecznych metod leczenia oraz na dystrybucji eksperymentalnego serum genowego, które jest oczywiście nieskuteczne i które również w oczywisty sposób niesie ze sobą niebezpieczeństwo poważnych, a nawet śmiertelnych skutków ubocznych.

Wszyscy wiemy, jak bardzo media głównego nurtu przyczyniły się do wsparcia obłąkańczej narracji o pandemii, jakie interesy wchodzą w grę i jakie są cele tych ludzi. Dla przypomnienia, są to: zmniejszenie światowej populacji, uczynienie tych, którzy przeżyją, chronicznie chorymi oraz narzucenie form kontroli, które naruszają podstawowe prawa i naturalne wolności obywateli. Pomimo tego, dwa lata po rozpoczęciu tej groteskowej farsy, która pochłonęła więcej ofiar niż wojna i zniszczyła tkankę społeczną, gospodarki narodowe i podstawy państwa prawa; nadal nic się nie zmieniło w polityce państw i ich reakcji na tak zwaną pandemię.

W zeszłym roku, kiedy wielu jeszcze nie rozumiało powagi nadchodzącego zagrożenia, byłem jednym z pierwszych, którzy potępili ten zamach stanu i natychmiast zostałem uznany za „zwolennika teorii spiskowych”. Dziś coraz więcej ludzi otwiera oczy i zaczyna rozumieć, że pandemia i „ekologiczny stan wyjątkowy” są częścią zbrodniczego planu uknutego przez Światowe Forum Ekonomiczne, ONZ, WHO oraz całą galaktykę organizacji i fundacji, które ideologicznie są wyraźnie antyludzkie i – trzeba to wyraźnie powiedzieć – antychrześcijańskie.

Jednym z elementów, które jednoznacznie potwierdzają zbrodniczy charakter Wielkiego Resetu, jest doskonała synchronizacja działań różnych państw, świadcząca o istnieniu jednego scenariusza pod jednym kierownictwem. Niepokojące jest to, że brak leczenia, błędne leczenie w celu spowodowania większej liczby zgonów, decyzja o wprowadzeniu lokdałnów i masek, milczenie na temat negatywnych skutków tak zwanych „szczepionek”, które w rzeczywistości są surowicami genowymi, oraz ciągłe i rozmyślne powtarzanie błędów, były możliwe wyłącznie dzięki współudziałowi rządzących oraz instytucji na czele których stoją.

Przywódcy polityczni i religijni, parlamentarzyści, naukowcy i lekarze, dziennikarze i ci, którzy pracują w mediach, dosłownie zdradzili swoich współobywateli, ich prawa, ich Konstytucje i najbardziej podstawowe zasady etyczne.

Oszustwo wyborcze w wyborach prezydenckich w 2020 roku, skierowane przeciwko prezydentowi Trumpowi okazało się instrumentalne dla tej globalnej operacji, ponieważ narzucenie bezprawnych ograniczeń wraz naruszeniem zasad prawa, nie mogłoby się odbyć bez udziału amerykańskiego prezydenta. Partia Demokratyczna, jako część „głębokiego państwa”, wykonuje swoje zadanie wspierając system. Podobnie zachowuje się głęboki kościół, mając w Bergoglio swojego propagandystę. Ostatnie orzeczenia Sądu Najwyższego i autonomiczne działania niektórych amerykańskich stanów – gdzie obowiązek szczepień został uznany za niekonstytucyjny – dają nam nadzieję, że ten zbrodniczy plan może się załamać, a odpowiedzialni za to, zostaną nazwani i osądzeni: zarówno w Ameryce, jak i na całym świecie.

Sytuacja jest teraz jasna. Na całym świecie, w imię wypaczonej koncepcji wolności, stopniowo usunęliśmy Boga ze społeczeństwa i systemu prawnego. Zaprzeczyliśmy istnieniu wiecznej i transcendentnej zasady, obowiązującej wszystkich ludzi wszystkich czasów, do której muszą się dostosować prawa państwowe. Zastąpiliśmy tę absolutną zasadę arbitralnością jednostek, zasadą, że każdy jest swoim własnym prawodawcą. W imię tej obłąkańczej wolności – która jest samowolą i libertynizmem – pozwoliliśmy na łamanie prawa Bożego i prawa natury, legitymizując zabijanie dzieci w łonie matki, nawet do samego momentu narodzin; zabijanie chorych i starszych na oddziałach szpitalnych; niszczenie naturalnej rodziny i małżeństwa; uznaliśmy prawa do wad i grzechu, przedkładając zboczenia jednostek nad dobro społeczeństwa. Krótko mówiąc, obaliliśmy cały porządek moralny, który stanowi nieodzowną podstawę praw i życia społecznego każdego narodu. Już w IV w. przed Chrystusem, Platon pisał o tym w swoim ostatnim dziele „Prawa” i upatrywał przyczyny ateńskiego kryzysu politycznego właśnie w rozerwaniu boskiego porządku – kosmosu – związku między tymi odwiecznymi zasadami a prawami ludzkimi.

Te naturalne zasady moralne świata grecko-rzymskiego znalazły swoje spełnienie w chrześcijaństwie, które zbudowało cywilizację zachodnią, nadając im nadprzyrodzony impuls. Chrześcijaństwo jest najsilniejszą obroną przed niesprawiedliwością, najsilniejszą strażą przed uciskiem silnych nad słabymi, gwałtownych nad spokojnymi, złych nad dobrymi, ponieważ moralność chrześcijańska czyni każdego z nas odpowiedzialnym przed Bogiem i bliźnimi za nasze czyny, zarówno jako obywatela, jak i władcy. Syn Boży, którego Narodziny będziemy świętować za kilka dni, stał się Wcielony w czasie i w historii, aby uleczyć starożytną ranę i przywrócić przez Łaskę, porządek naruszony przez nieposłuszeństwo. Jego społeczne Królowanie było zasadą generującą ordo Christianus, które od dwóch wieków jest zaciekle zwalczane przez masonerię: ponieważ rewolucja, którą ona promuje, jest chaosem, jest nieładem, jest piekielnym buntem przeciwko boskiemu porządkowi, aby narzucić tyranię szatana.

Teraz, gdy widzimy, co się dzieje wokół nas, rozumiemy, jak złudne były obietnice postępu i wolności składane przez tych, którzy niszczyli chrześcijańskie społeczeństwo i jak zwodnicza była perspektywa nowej wieży Babel, zbudowanej nie tylko bez oglądania się na Boga, ale nawet w bezpośredniej opozycji wobec Niego. Piekielne wyzwanie nieprzyjaciela jest powtarzane przez wieki w niezmienionej formie, ale jest skazane na nieuchronną porażkę. Za tym liczącym tysiące lat spiskiem, stoi zawsze ten sam przeciwnik , a jedyne, co się zmienia, to konkretne osoby, które z nim współpracują. 

Drodzy amerykańscy bracia i siostry! Drodzy Patrioci! Jest to kluczowy moment dla przyszłości Stanów Zjednoczonych Ameryki i całej ludzkości. Zagrożenie pandemią, farsa globalnego ocieplenia i zielonej gospodarki, oraz kryzys gospodarczy celowo wywołany przez Wielki Reset przy współudziale głębokiego państwa, są jedynie konsekwencją znacznie poważniejszego problemu i konieczne jest jego dogłębne zrozumienie, jeśli chcemy go pokonać. Problem ten jest przede wszystkim moralny; w istocie jest on religijny. Musimy postawić Boga z powrotem na pierwszym miejscu nie tylko w naszym życiu osobistym, ale także w życiu naszego społeczeństwa. Musimy przywrócić Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi Koronę, którą  wydarła Mu rewolucja, ale żeby to się stało, konieczne jest prawdziwe i głębokie nawrócenie jednostek i społeczeństwa. Jest bowiem absolutnie niemożliwym, aby mieć nadzieję na koniec tej globalnej tyranii, jeśli nadal będziemy usuwać z Królestwa Chrystusa narody, które do Niego należą i muszą należeć. Z tego powodu ruch na rzecz obalenia Roe v. Wade nabiera również bardzo ważnego znaczenia, ponieważ poszanowanie świętości życia nienarodzonych musi być usankcjonowane przez prawo pozytywne, jeśli ma ono być zwierciadłem Prawa wiecznego.

Ożywia was tęsknota za sprawiedliwością, jest to słuszne i dobre pragnienie. „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości”, mówi Pan (Mt 5, 6). Ale ta sprawiedliwość musi opierać się na świadomości, że jest to walka duchowa, w której trzeba stanąć po jednej ze stron bez dwuznaczności i bez kompromisu, trzymając się transcendentnych i wiecznych odniesień, które dostrzegali nawet pogańscy filozofowie, a które znalazły swoje wypełnienie w Objawieniu Syna Bożego, Boskiego Mistrza. 

Mój apel o sojusz antyglobalistyczny – który dziś ponawiam – ma właśnie na celu stworzenie ruchu moralnego i duchowego odrodzenia, który zainspiruje działania obywatelskie, społeczne i polityczne tych, którzy nie chcą być niewolnikami Nowego Porządku Świata. Ruchu, który na poziomie narodowym i lokalnym będzie w stanie znaleźć sposób na przeciwstawienie się Wielkiemu Resetowi i który skoordynuje potępienie zamachu stanu, który odbywa się na naszych oczach. Ponieważ mając świadomość, kim jest nasz przeciwnik i jakie są jego cele i zadania, możemy zakłócić tę zbrodniczą akcję, którą zamierza przeprowadzić i zmusić go do odwrotu. W tym celu sprzeciw wobec farsy pandemii i obowiązku szczepień musi być zdecydowany i odważny ze strony każdego z was.

Wasza działalność musi być zatem dziełem prawdy, wydobywającym na światło dzienne kłamstwa i oszustwa Nowego Porządku Świata oraz ich antyludzki i antychrystowy szablon. W tym celu, wszyscy ludzie dobrej woli – każdy na swoim zawodowym i obywatelskim odcinku – muszą koordynować i organizować się, aby razem stawić zdecydowany, ale pokojowy i nie legitymizować tyranii tych, którzy dziś sprawują władzę.

Bądźcie dumni z waszej tożsamości amerykańskich patriotów i z wiary, która pobudza wasze życie. Nie pozwólcie, aby ktokolwiek sprawił, że poczujecie się gorsi tylko dlatego, że kochacie swoją ojczyznę, że jesteście uczciwi w pracy, że chcecie chronić swoją rodzinę i wychowywać swoje dzieci w zdrowych wartościach, że szanujecie osoby starsze, że chronicie życie od poczęcia do jego naturalnego końca. Nie dajcie się zastraszyć ani uwieść tym, którzy propagują bałamutny i wirtualny świat, w którym bezimienna władza narzuca wam pogardę dla Prawa Bożego, przedstawia grzech i wady jako dozwolone i pożądane, gardzi sprawiedliwością i moralnością, niszczy naturalną rodzinę i promuje najgorsze perwersje, planuje śmierć bezbronnych i słabych istot oraz wykorzystuje ludzkość dla własnego zysku lub zachowania władzy. 

Bądźcie godnymi spadkobiercami wielkiego Arcybiskupa Fultona Sheena i nie podążajcie za tymi spośród waszych Pasterzy, którzy zdradzili polecenie i upoważnienie otrzymane od Naszego Pana, którzy narzucają wam bezprawne nakazy lub milczą wobec dowodów niesłychanej zbrodni przeciwko Bogu i ludzkości.

Niech to Święte Boże Narodzenie rozświetli wasze umysły i rozpali wasze serca przed Dzieciątkiem-Królem, które leży w żłobie. Tak jak chóry Aniołów i hołd Magów zjednoczyły się z prostą adoracją pasterzy, tak również dzisiaj wasze zaangażowanie w moralne odrodzenie Stanów Zjednoczonych Ameryki – jednego Narodu pod Bogiem – będzie miało błogosławieństwo naszego Pana i zgromadzi wokół was tych, którzy wami rządzą. Amen.

Niech Bóg was błogosławi i niech Bóg błogosławi Stany Zjednoczone Ameryki.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup 18 grudnia 2021

https://www.bibula.com/?p=130130

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (December 23, 2021) – „Archbishop Viganò’s Message to the American People”

Kolejny „niewyjaśniony przypadek”: Redaktor New York Timesa zmarł nagle na zawał serca, dzień po boosterze

W wieku 49 lat zmarł nagle na zawał serca Carlos Tejada, redaktor dziennika The New York Times.

Przez wiele lat pracował dla The Wall Street Journal zanim w 2016 roku dołączyl do redakcji NYT gdzie jako specjalista od wydarzeń w Azji „kształtował przekaz dotyczący globalnego kryzysu związanego z pandemią Covid-19”.

Tejada w lipcu br. przyjął „szczepionkę” firmy Johnson&Johnson, z czego publicznie wyraził swoją radość na Instagramie publikując świadectwo zaszczepienia. Dziękuję naukowcom i medycznym specjalistom, którzy chronią nas przed Covid, i za to że mogłem [szczepiąc się] ochronić swoją rodzinę.– pisał.

Ostatni wpis na Instagramie Tejada umieścił 17 grudnia, pisząc że przyjął „szczepionkę” firmy Moderna, gdyż agencje rządowe wmówiły społeczeństwom, że nie tylko „szczepionki są bezpieczne i skuteczne”, ale że te – niezwykle groźne – preparaty różnych firm można swobodnie ze sobą mieszać.

Żona pana Tejada zamieściła wpis 18 grudnia o godzinie 1:58 w nocy, pisząc: „Carlos odszedł zeszłej nocy na zawał serca. Zmarł więc w kilka godzin po przyjęciu „szczepionki”.

Z podwójnym smutkiem warto dodać, że redaktor Tejada „szczepionkę” przyjął w katolickiej katedrze Myeongdong Cathedral w Seulu, gdzie zorganizowano punkt szczepień. Do tej kolejnej ofiary groźnych, śmiertelnych preparatów reklamowanych jako „szczepionki przeciwko Covid-19” przyczyniła się zatem i hierarchia koreańskiego Kościoła katolickiego przyłączająca się do fałszywej narracji „groźnego koronawirusa” i „zbawczych szczepionek”.

Żadna z redakcji prasowych, żadna z agencji informacyjnych nie poinformowała, że Carlos Tejada zmarł po zaszczepieniu się. New York Times podaje cynicznie, że „Carlos Tejada walczył ze śmiertelnymi komplikacjami zawału serca, który niedawno przeszedł”. [„Carlos Tejada was battling with fatal complications of cardiac arrest as he lately, gone through with it which made his health deteriorate enough.„] Te „niedawne komplikacje” to kilka godzin po zaszczepieniu się. 

Wątpimy aby wydarzenie to poruszyło redakcję New York Times’a czy innych propagatorów dezinformacji. Nawet gdyby połowa całej zaszczepionej redakcji wymarła „z niewyjaśnionych powodów”, druga połowa będzie dalej wierzyła we wszystkie mantry wypowiadane codziennie przez kowidową sektę i powielała w swoich pismach zaklęcia o wspaniałych „osiągnięciach nauki”. A właśnie wakcynologia w całej swej historii może poszczycić się licznymi ofiarami, zaś ostatnimi laty swym najwspanialszym osiągnięciem –  masowym ludobójstwem.


W „świątecznym” nastroju pojawił się filmik pokazujący kilka – zaledwie kilka z setek tysięcy – przypadków „nagłej i niewyjaśnionej” śmierci po przyjęciu „bezpiecznej i skutecznej szczepionki przeciwko Covid-19”.

======================

https://www.bibula.com/?p=130147

Wojna prawdziwa i kokosza

Rozpoczęte w czerwcu negocjacje między Stanami Zjednoczonymi i Rosją na temat ceny, jakiej Rosja mogłaby zażądać w zamian za proklamowanie, czy choćby obietnicę neutralności w momencie, gdy USA przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej, weszły w fazę konkretów. Rzecz w tym, że szykując się do wspomnianego ostatecznego rozwiązania, Stany Zjednoczone muszą wygasić konflikty na innych kierunkach. Dlatego też, pod osłoną mocarstwowej retoryki prezydent Józio Biden próbuje reaktywować strategiczne partnerstwo NATO-Rosja, proklamowane na dwudniowym szczycie NATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku, które następnie prezydent Obama wysadził w powietrze w roku 2013, zapalając zielone światło dla „majdanu” na Ukrainie, którego celem było wyłuskanie tego państwa z rosyjskiej strefy wpływów.

Bo najtwardszym jądrem strategicznego partnerstwa NATO-Rosja było strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, które znakomicie wytrzymuje próby niszczące, zaś kamieniem węgielnym tego partnerstwa jest podział Europy na strefę wpływów rosyjskich i strefę wpływów niemieckich, prawie dokładnie wzdłuż linii Ribbentrop-Mołotow. Rosja oczywiście stawia warunki, licytując w górę, żeby potem miała z czego ustępować. Jednym z nich jest gwarancja, że Ukraina i Gruzja nie zostaną przyjęte do NATO. Sekretarz generalny Paktu udzielił politycznie poprawnej odpowiedzi, że Ukraina i Gruzja same zdecydują, czy przyłączą się do NATO, czy nie. Wszystko to być może, ale art. 10 traktatu waszyngtońskiego z 1949 roku mówi, że zgodę na przystąpienie jakiegoś nowego państwa do NATO, muszą jednomyślnie wyrazić wszyscy członkowie Paktu. Zatem wystarczy, jeśli strategiczny partner Rosji złoży weto, to ani Ukraina, ani Gruzja do NATO nie zostaną przyjęte, nawet gdyby bardzo chciały.

Ale nie jest to jedynym elementem ceny, jaką Rosja zaproponowała. Porozumienie paryskie między Rosją i USA z roku 1997, zawarte w związku z programem rozszerzenia NATO na wschód, przewidywało tzw. środki budowy zaufania. Chodziło nie tylko o to, by zachodnia broń jądrowa nie była przesuwana na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej, ale też, by na obszarze państw przyjętych do NATO w roku 1999, nie były tworzone „stałe bazy” Paktu. Tymczasem obecnie Putin zalicytował wyżej – żeby mianowicie na obszarze państw należących do „wschodniej flanki” NATO nie było żadnych obcych wojsk – nawet „rotacyjnie”. Krótko mówiąc, chciałby utworzyć sobie w Europie Środkowej „bliską zagranicę” – co jest stałym elementem rosyjskiej polityki od co najmniej 300 lat. Na to Amerykanie, którzy właśnie instalują na tym obszarze tarczę antyrakietową oraz umacniają „rotacyjną obecność” swoich wojsk, raczej się nie zgodzą – ale w zamian za to mogą ustąpić gdzie indziej, to znaczy – na Ukrainie.

Po to właśnie Rosja koncentruje nad granicą wojska, by stworzyć prezydentowi Bidenowi szansę zaprezentowania się światu w charakterze gołąbka pokoju i jeśli tylko obieca on Putinowi zgodę na ponowne włączenie Ukrainy do rosyjskiej strefy wpływów, to żadnej wojny nie będzie, a Rosja swoje wojska wycofa – bo skoro otrzyma powrót Ukrainy do swojej strefy wpływów bez jednego wystrzału, to po co miałaby prowadzić jakieś wojny? Jak tam będzie, tak tam będzie, zawsze jakoś będzie – bo widać, że negocjacje trwają.

Tymczasem w naszym nieszczęśliwym kraju Naczelnik Państwa dokonał prawdziwego majstersztyku. Zawsze mówiłem, że jest wirtuozem intrygi, co prawda takim, który z reguły potyka się na koniec o własne nogi – niemniej jednak. Ponieważ musi jakoś przekonać swoich wyznawców, że jest jedynym obrońcą polskich interesów i Polski, to nagle wyciągnął z sejmowej zamrażarki „lex TVN” i rzutem na taśmę ją w Sejmie przeforsował. Ustawa ta jest nowelizacją ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji i polega na tym, że Rada może nie udzielić koncesji na nadawanie stacji telewizyjnej, której właściciel ma siedzibę poza Europejskim Obszarem Gospodarczym. W takiej sytuacji jest tylko TVN, którą podejrzewam, że została utworzona przy udziale pieniędzy ukradzionych z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, z którego zniknęło 1640 mln dolarów – chciałem napisać: bez śladu – ale przecież nie, bo właśnie powstała TVN. [Ależ pan jest uparcie „niedoinformowany, Czcigodny Panie redaktorze! Z FOZZ nie „kradziono”, nie „znikało”, lecz rabowano. I to z trzydzieści razy więcej. Liczby niższe pojawiły się po 12 latach ukrywania, chowania pod dywan dokumentów i kwitów. Mirosław Dakowski].

Teraz ustawa trafiła do pana prezydenta Dudy, który ma trzy możliwości: albo ją podpisać, albo zawetować, albo wreszcie – skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Ponieważ w tej sprawie klangor podniósł nie tylko amerykański charge d’affaires w Warszawie, pan Blix Aliu, ale i Departament Stanu, to jest bardzo mało prawdopodobne, że pan prezydent Duda ustawę tę podpisze. Najprawdopodobniej skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, nie tylko, żeby zrobić unik, ale również dlatego, że w tej nowelizacji przegłosowane zostały poprawki zgłoszone przez Konfederację, m.in. że Krajową Radę wybiera Sejm za zgodą Senatu. Takie postanowienie jest sprzeczne z art. 214 konstytucji, według którego członkowie Rady są powoływani przez Sejm, przez Senat i przez prezydenta. W tej sytuacji TK orzeknie, że nowelizacja jest sprzeczna z konstytucją, więc ustawa nie zostanie podpisana, nie wejdzie w życie – i tyle. Widać wyraźnie, że wcale nie chodziło o pozbawienie TVN koncesji, tylko o pokazanie wyznawcom Jarosława Kaczyńskiego, jak dzielnie walczy on o Polskę. No więc pokazał.

Ale na tym nie koniec, bo udało mu się wciągnąć do statystowania w tym przedstawieniu nie tylko nieprzejednaną opozycję, która zorganizowała manifestacje „w obronie wolnych mediów”, ale nawet Departament Stanu i odciętą w swoim czasie ze stryczka panią komisarz UE Verę Jurową. Majstersztyk tym większy, że Departament Stanu w charakterze wymierzonej w Polskę sankcji zapowiedział opóźnienie przyjazdu do Warszawy pana Brzezińskiego, który ma zostać nowym ambasadorem USA w miejsce pani Żorżety Mosbacher. Myślę, że nikomu nie pęknie z tego tytułu serce, bo pan Brzeziński już zapowiedział, że dopilnuje, by nikt w Polsce nie odważył się sprzeciwiać sodomczykom. Oczywiście Departamentowi Stanu chodziło przede wszystkim o pokazanie AIPAC-owi, jak to się uwija wokół żydowskich biznesów – bo właścicielem TVN jest spółka Discovery Communication, której prezesem jest pan David Zaslaw z pierwszorzędnymi korzeniami, podobno nawet warszawskimi – więc też powinien być zadowolony, bo pokazał. Ale na tym nie koniec, bo jeśli TK, pogardliwie zwany przez postępaków i folksdojczów „trybunałem Julii Przyłębskiej” uzna „lex TVN” za niezgodną z konstytucją, to nie będą mieli oni innego wyjścia, jak ten pogardzany trybunał wychwalać, jako „obrońcę wolności mediów i demokracji”. Ale i oni powinni być zadowoleni, bo Jarosław Kaczyński stworzył im okazję do manifestacji, które odbywały się pod hasłem: „Wolni ludzie, wolne media, wolne sądy!

Wolni ludzie” – ale maseczki zakładają w podskokach na każde skinienie rządu „dobrej zmiany”. Skoro aż tyle pary poszło w gwizdek, to trudno nie uznać tego za majstersztyk Jarosława Kaczyńskiego i nie wiemy tylko, jak się na tej intrydze potknie o własne nogi.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada). http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5092 26 grudnia 2021

Zbrodzień z Lüneburga – opowieść przedwigilijna. Frohe Weihnachten!

Dwa małe przykłady na wielkie przewalcowanie ludzkich charakterów w erze „plandemii”.

Popatrzmy na zdjęcie poniżej. Widać na nim na pierwszym planie umundurowanego na czarno niemieckiego policjanta. Na drugim planie klęczy przed niewątpliwie uzbrojonym policjantem mężczyzna w stroju świętego Mikołaja. Ręce ma założone na tył głowy.


Zdjęcie wgląda na jakiś zamierzony żart, ale pozory mylą. Zostało zrobione 23 grudnia wieczorem, dzień przed Wigilią, w miejscowości Lüneburg koło Hamburga. To zdjęcie ma swoją historię, która jest następująca: w starym, zabytkowym centrum miasta człowiek przebrany za świętego Mikołaja rozdawał przechodzącym dzieciom słodycze. Kiedyś nikt by na to nie zwrócił uwagi, ale w dzisiejszych czasach to w Niemczech przestępstwo kryminalne. Wszak święty Mikołaj nie miał maski na twarzy! A do tego rozdawał cukierki! Kiedy spostrzegł zbliżający się patrol policji, rzucił się do ucieczki. Istnieje film na Twitterze pokazujący pościg za nim. Daleko nie uciekł. Wytrenowani policjanci dorwali go już po kilkuset metrach i rzucili na kolana.

To zdjęcie ma dla mnie wydźwięk symboliczny. Pokazuje, gdzie i przede wszystkim jak żyjemy.

Agresja i nienawiść, nadużycia władzy – oto cechy naszych czasów. Przynajmniej w Niemczech.

Parę lat temu oglądając w niemieckiej telewizji pokazywane na okrągło kroniki czasu II wojny przeżyłam szok dowiadując się z takiego filmu dokumentalnego, że młodzi żołnierze Wehrmachtu wracając w maju 1945 roku do domu po rozwiązaniu ich jednostek często byli wieszani na drzewie przez rodzinną wspólnotę wiejską pod zarzutem dezercji. Do ludzi na wsiach i w małych miasteczkach nie dotarła jeszcze wiadomość, że wojna się skończyła, dlatego w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku karali powracających do domu żołnierzy- swoich synów.

Sama nie wiem, dlaczego ta fotografia z klęczącym świętym Mikołajem wywołała we mnie takie asocjacje.

Parę dni temu przeczytałam na Twitterze sprawozdanie anonimowego niemieckiego posła, który jechał szybkobieżnym pociągiem z domu do Berlina. Opisywał on następujące zdarzenie: na jakiejś stacji po drodze wsiadł do pociągu w ostatniej sekundzie niemłody już człowiek. Usiłował kupić u konduktora bilet. Zgodnie z aktualnie panującymi od niedawna przepisami konduktor zażądał od niego okazania paszportu covidowego względnie atestu PCR. Bez takich dokumentów nie wolno korzystać z transportu w całych Niemczech- obojętnie, miejskiego czy kolejowego. Mężczyzna nie miał ani jednego, ani drugiego lecz  usiłował przekonać konduktora, że koniecznie musi dostać się do Berlina. Musiał mieć jakieś nadzwyczaj ważne powody, skoro zdecydował się na taki akt desperacji.

Wobec niepowodzenia swojej argumentacji odwrócił się na pięcie i zaczął uciekać wzdłuż pociągu. Pogoniła za nim w międzyczasie wezwana przez konduktora straż pociągowa. Oczywiście, że wkrótce go złapali i wysadzili na najbliższej stacji. To jednak nie wstrząsnęło sprawozdawcą. To, co nim wstrząsnęło, to była reakcja pasażerów w całym wagonie pełnym ludzi (wagon bez przedziałów). Wszyscy do końca podróży (ok. 45 minut) dyskutowali zażarcie o przestępstwie popełnionym przez tego pasażera na gapę i o tym, co się powinno z takimi ludźmi robić. Poziom agresji i nienawiści zatrwożył sprawozdawcę do tego stopnia, że zarzenie to opisał na Twitterze.

Pomyślmy: dwa niewielkie incydenty na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia. Tutaj, w Niemczech wszystkie świąteczne hasła reklamowe w całym handlu przypominają, że są to święta miłości. „Kupujcie nasze towar, aby dać świadectwo waszej wielkiej miłosci do bliźnich!” Dwa niewielkie incydenty,które wywołały u ludzi takie pokłady agresji i nienawiści…

Jeszcze dwa lata temu nie mogłyby się zdarzyć i nie mogłyby wywołać takich reakcji. Co innego w latach II wojny. W tamtym czasie naród niemiecki był kwintesencją agresji i nienawiści. Psychologowie i socjologowie niemieccy poświęcili temu zjawisku grube tomy. Zdawać by się mogło, że skoro  minęło prawie 70 lat pokoju, naród niemiecki pozbył się swojego upiornego oblicza z tamtych czasów. Okazuje się jednak, że w naturze nic nie ginie. Jeśli tylko władza wprowadzi odpowiednie do tego warunki oraz „regulacje” naród natychmiast się dostosuje i da pełny upust swojemu prawdziwemu charakterowi.

Wesołych Świąt! Merry Christmas! Frohe Weihnachten!

Joanna M.Wiórkiewicz 26 grudnia 2021, https://niemcy.neon24.pl/post/165905,zbrodzien-z-l-neburga-opowiesc-przedwigilijna

Kto zepsuł ten niech psuje dalej ?!?

Niemcy w II Wojnie Światowej zrujnowały pół Europy i wymordowały wiele milinów ludzi. Aktualna koalicja trzech partii przejmujących władzę w Niemczech jasno i bez ogródek ogłasza swój program. Jest nim przede wszystkim federalizacja Europy czyli utworzenie jednego europejskiego państwa pod przywództwem Niemiec. Można powiedzieć, że to czego nie udało się osiągnąć Hitlerowi zbrojnie udaje się  wywalczyć pokojowo a raczej ekonomicznie obecnym niemieckim rządom , bo  Niemcy mają w ręku potężny aparat ekonomicznych represji. Charakterystyczna jest specyficzna hipokryzja Niemiec. Niemcy poczuwają się (podobnie jak Mały Książę do odpowiedzialności za oswojonego lisa) do odpowiedzialności za morale narodów Europy.

Powinni raczej poczuwać się do odpowiedzialności za jej zniszczenie. Gdyby naprawdę chcieli podjąć taką odpowiedzialność mogliby wypłacić Polsce zaległe reparacje wojenne oraz oddać przetrzymywane nadal, a skradzione w czasie wojny, skarby kultury.  Mogliby również spróbować z szacunkiem odnosić się do Polaków uważanych kiedyś przez nich przecież za podludzi i przeznaczonych jak pasożyty do wytępienia. Tymczasem zamiast faktycznego  odkupienia swoich win Niemcy w swojej teutońskiej bucie chcą pilnować żeby nikt nie poszedł ich drogą, żeby nie odrodził się faszyzm. Przecież najlepiej na tym faszyzmie się znają najlepiej wiedzą jak się faszyzm rodzi.

Realizowana prze Niemców zasada: „kto zepsuł ten naprawia” jest właściwa wyłącznie przy wychowywaniu dzieci ( zepsułeś zabawkę to ją teraz napraw) i zawiodła choćby przy rozrachunkach z komunizmem. Kontraktowa opozycja wyłoniona spośród  progenitury stalinowskich aparatczyków wzbogacona osobistym udziałem samych byłych aparatczyków a także udziałem małowiernych (termin Putramenta) wobec komunistycznej partii a przedtem sprzedajnych literatów i filozofów usiłowała zachować monopol na naprawianie kraju po zapaści wynikłej z komunistycznych rządów. Do głosu dopuszczono niektórych ludzi innego niż „kontraktowi” rodowodu. Na przykład wybitniejszych robotników. Wybitniejszych nie w sensie intelektualnym czy moralnym lecz z wybitnym parciem do władzy a przede wszystkim do awansu społecznego i finansowego.

Niektórzy twierdzą, że wręcz przeciwnie, to zwycięska Solidarność dopuściła do udziału w konstytuującej się władzy byłych aparatczyków i ich progeniturę. To zupełnie nieistotne, jedni i drudzy dogadali się po  prostu w Magdalence przy wódce. Z punktu widzenia logiki relacja opozycja- komuna jest zwrotna i symetryczna. Jak wygląda tak naprawiona Polska każdy widzi (jak tego przysłowiowego  konia z sarmackiej encyklopedii Nowe Ateny Benedykta Chmielowskiego). Szkoda ze większość obywateli ogarnięta  euforią wyzwolenia była całkowicie impregnowana na znaki i  głosy rozsądku z trudem przebijające się przez medialną watę pobożnych życzeń i złudnych nadziei  niesłusznie branych za fakty.

Wracając do Niemców. Przez całe lata transformacji ustrojowej która sprowadziła się do utraty naszych najlepszych przemysłów (miedzy innymi na rzecz Niemiec, na przykład cukrownictwa celowo wykupywanego w celu zlikwidowania polskich cukrowni) utrzymywano nas w przeświadczeniu, że świat czeka już tylko pokój . Koniec historii za Fukuyamą głosili różni nasi domorośli politolodzy i historycy idei. Twierdzili, że Rosja rzucona na kolana przez upadek komunistycznego mocarstwa, oraz Niemcy łaskawie nas futrujący w stanie wojennym paczkami nigdy i nikomu nie będą już zagrażać. Ci którzy widzieli niebezpieczeństwo odrodzenia się mocarstwowości rosyjskiej i niemieckiej traktowani  byli w dyskursie politycznym jako idioci kultywujący odwieczne „strachy na lachy” i przeszkadzający Polsce czerpać garściami dobrodziejstw wynikających  z przynależności do Unii Europejskiej. Jednych do  Unii miały przekonać rowerowe ścieżki i drogi zbudowane za unijne pieniądze. Nie zastanawiali nad tym, że UE rozdziela pieniądze uzyskane z obowiązkowej składki do jej kasy a każda inwestycja, potrzebna lub zbędna, jest w dużej części finansowana przez lokalny samorząd. Bardziej świadomych przekonywano, że dzięki UE raz na zawsze skończyły się w Europie wojny.

Konsekwentnie likwidowano naszą armię argumentując: „a któżby dzisiaj  chciał na nas napadać?” Unia Europejska miała być gwarantem pokoju, sprawiedliwości w rozdzielaniu zebranych od członków funduszy, oraz racjonalnego bo centralnego planowania. Skąd my o znamy? Przecież centralizm był jedną z podstawowych przyczyn zawalenia się systemu komunistycznego. W czym unijny centralizm miałaby być lepszy od komunistycznego? Gwarancje pokoju w czasach komunizmu też mieliśmy. A nawet czynną walkę o pokój na świecie realizowaną przez dławienie wszelkich tendencji do wyzwolenia się, choćby częściowego, spod omnipotencji Kremla. Tak jak zdławiona została „Praska Wiosna” w czym braliśmy zresztą niechlubny udział.

Próby wyzwolenia się Polski spod dyktatu UE choćby w takiej sprawie jak idiotyczne i zupełnie nierealistyczne likwidowanie sprawdzonych paliw kopalnych na rzecz unijnych niesprawdzonych fantasmagorii takich jak energetyka wodorowa (fantasmagorii porównywalnych z zawracaniem przez sowietów biegu rzek i wdrażaniem w życie rojeń Łysenki ) spotykają się z równie drastycznym użyciem przez dominujące w UE Niemcy starej broni nowej generacji jaką jest zagładzanie i zamrażanie sąsiedniego kraju. ( patrz blokada Leningradu) Tym razem przez odcięcie go od należnych wypłat przy skrupulatnym pobieraniu od niego unijnej składki i zamykaniu jego kopalni. Swoich kopalni węglowych jakoś Niemcy nie mają zamiaru zamykać. W retoryce unijnej Polska nie przestała być „pokracznym bękartem traktatu wersalskiego” choć tego historycznego terminu nikt expressis verbis już nie używa. Powraca również odwieczny sojusz Niemiecko -Rosyjski.

Czerwone barwy socjaldemokracji i zielone partii Zielonych przesłaniają brunatny kolor rodzącej się Czwartej Rzeszy. Jak w dziecięcej zagadce: Co to jest? Czarna jagoda. A dlaczego czerwona? Bo jeszcze zielona.

Izabela Brodacka

Wielka Gnida ukoronowaniem polityki zdrowotnej rządu

O dziwacznej „profesurze” niedouka Ł.Szumowskiego, o „horbanach i simonach”. Obciążenie tego pierwszego Wielką Gnidą. TRIADA.

Oryginalne nagranie uroczystości nadania Wielkiej Gnidy utonęło w szambie z czasów niszczenia mych twardych dysków, czyli jesieni 2021.
[Pisałem przed godziną: „W internecie nic nie ginie, więc górnicy z bieda-szybów szukają, może znajdą”. Otóż – Telegimelka to raczej Krasnolud z Tolkiena – tak zażarty – już znalazł].

Oto ono, z maja 2020 roku: https://www.gloria.tv/post/fKYSQFcLwC9H1FijRnv2G4pHm

Czas trwania 40 minut

ktoś pisze: „Nagroda” hańby dla Szumowskiego Wielka GNIDA Szmatławego Babraka wznowiona. [Wyjaśniam: Oryginalna Wielka GNIDA I przyznawana była profesorom – fizykom w czasach Jaruzela]

==========================

Tu inne nagranie, z zupełnie innymi przykładami i argumentami:
https://pl1.tv/title/prof-miroslaw-dakowski-bez-cenzury-covid-19/

13 maja 2021 Czas trwania 24 min

Fragment wypowiedzi:

Jest to wypowiedź w TV PL1, będąca rozszerzeniem wcześniejszej ceremonii obciążenia min. Łukasza Szumowskiego WIELKĄ GNIDĄ za czasów jego władzy w ministerstwie, już wtedy zwanym „Ministerstwo Śmierci”, w maju 2020r.

===================

A to – NAGRANIE z TV grupy Jedność Narodu
Wielka Gnida ukoronowaniem polityki zdrowotnej rządu

17 minut

Podaję wszystkie trzy, bo są, nawet dla mnie, zadziwiająco różne, wszystkie warte wysłuchania.
23 grudnia 2021, p. Szumowskiemu pod choinkę.

Blokowanie amantadyny i iwermektyny to zorganizowana akcja na całym świecie?

Adwokat Aaron Siri opublikował dokument w którym sugeruje, że FDA spiskuje z USPS [? md] Stany Zjednoczone w celu zablokowania importu iwermektyny.

Pamiętacie jak 9 grudnia wyszedł komunikat o ograniczeniu  leków zawierających amantadynę? Taka decyzja zapadła w Ministerstwie Zdrowia. 

W opublikowanym 8 grudnia obwieszczeniu ministra zdrowia podano, że od 10 grudnia ilość wydawanego na jednego pacjenta w aptece ogólnodostępnej lub punkcie aptecznym produktu leczniczego Viregyt-K (Amantadini hydrochloridum) zostanie ograniczona do nie więcej niż 3 opakowań po 50 kapsułek na 30 dni.

Wskazano też, że Viregyt-K, może być ordynowany i wydawany wyłącznie w następujących wskazaniach objętych refundacją:

  • choroba i zespół Parkinsona,
  • dyskineza późna u osób dorosłych – leczenie.

Źródło https://pulsmedycyny.pl/amp/mz-ogranicza-dostepnosc-amantadyny-poza-wskazaniami-medycznymi-1135741

Otóż za Oceanem dochodzi do podobnej sytuacji. Pytanie tylko brzmi : kto na kim się wzorował? Dla mnie jest oczywiste kto był „wzorcem” dla innych. 

Adwokat Aaron Siri opublikował dokument w którym sugeruje, że Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) spiskuje z USPS (Stany Zjednoczone) w celu zablokowania importu iwermektyny wysyłanej do amerykańskich konsumentów zza oceanu.

https://www.sirillp.com/wp-content/uploads/2021/12/ivermectin-document.pdf

W tweecie Siri zwrócił uwagę na list „Notice of FDA Action” wyjaśniający, że USPS nielegalnie szpieguje paczki. Jeśli okaże się, że zawierają iwermektynę, paczki te są zatrzymywane a następnie niszczone, jeśli odbiorca nie jest w stanie udowodnić, że przesyłka jest przeznaczona do innych celów niż leczenie wirusa C19. 

Źródło 

https://www.naturalnews.com/2021-12-17-fascist-fda-conspiring-usps-block-shipments-ivermectin.html#

Jeśli chcesz przeczytać więcej ciekawych wpisów kliknij linki poniżej 

https://polskawliczbach.blogspot.com/2021/12/co-sie-dzieje-z-ciezarnymi-kobietami-po.html
https://polskawliczbach.blogspot.com/2021/12/dr-mike-yeadon-naukowa-tyrania-jest.html
https://polskawliczbach.blogspot.com/2021/12/wiekszosc-przypadkow-omicron-w-usa.html

23 grudnia 2021, https://polskawliczbach.neon24.pl/post/165871,blokowanie-amantadyny-to-zorganizowana-akcja-na-calym-swiecie

Cywilizacja żydowska a cywilizacja murzyńska.

Pamiętamy wszyscy [mam nadzieję] scenkę z „W pustyni i w puszczy”, kiedy ośmioletnia Nel i 14-letni Staś uczą Kalego i Meę podstaw etyki katolickiej i wiary w Jedynego Boga. Staś sprawdzająco pyta Kalego o zły uczynek: „To wtedy, gdy ktoś Kalemu ukraść krowy”. A dobry? „Gdy Kali komuś ukraść krowy” mówi zadowolony ze swej wiedzy Murzyn.

To jest krótkie, poglądowe a dowcipne ukazanie różnic między cywilizacją łacińską a jakąś murzyńską. To są przecież dobre dzieci, ci Murzyni, ale takie są u nich od pokoleń zasady.

O prawach dziejowych oraz cechach siedmiu głównych cywilizacji ludzkości odkrywczo, jasno i głęboko pisał Feliks Koneczny. Czytywałem, promuję ciągle na mej stronie.

Jedną ze swych wielkich analiz zatytułował: „Cywilizacja żydowska”. Braliśmy jednak te analizy trochę abstrakcyjnie. Ludzie z innych cywilizacji jakby nie mogli, nie chcieli uwierzyć, że różnice cywilizacyjne między nimi mogą być tak głębokie. Rzeczywiście, to trudne do uwierzenia.

Obecnie jednak tama się przerwała.

Oskarżanie o zbrodnie Polaków, a respekt i szacunek dla Niemców, którzy nas i ich mordowali, jest apokaliptyczne. Teraz na Polskę i polskość wylewają się oszczerstwa i nienawiść ze strony bogatych rodów żydowskich w Ameryce, Izraelu i Wielkiej Brytanii, gdy to właśnie te rody w czasie wojny były zupełnie głuche, jak i prezydent Roosevelt, na apele emisariuszy Polskiego Państwa Podziemnego o ratunek dla mordowanych Żydów, który tamci mogli udzielić.

Tak różny jest stosunek żydów a katolików, oraz Żydów a Polaków do Prawdy, do Dobra, do Piękna, Dobrobytu, Zdrowia wreszcie.

Radzę teraz, po tak brutalnej agresji żydostwa na polskość, te książkę kupić i starannie przestudiować. A nie łudźmy się – na tym nie poprzestaną.

Teraz każdy może zobaczyć stosunek Żydostwa , tego „międzynarodowego”, czyli rządzącego [nimi wszystkimi? Światem??] , do pięciu wartości quincunxa:

Prawda „Tylko to, co korzystne dla naszych, jest naszą prawdą, w którą wszyscy muszą jednak uwierzyć, lub te wiarę markować”.

Dobro: Jak wyżej;

Dobrobyt Żydów celem najwyższym, czy to Rothschildów, czy Sorosów. Bo „biedne żydki” były i są pozostawiane w nędzy, nawet w Izraelu prawdziwe ofiary Rzeszy Niemieckiej.

Zdrowie: nasze, a gojom szczepionki, procedury, zamiast leczenia, itp.

O Pięknie. Jedynie wspomnę o produkcjach żydowskiego Hollywood, ale to głównie działanie w dziedzinie moralności, mające gorszyć gojów, więc nie wchodzę tu w szczegóły.

Ja przez dziesięciolecia nawet nie przeczytałem książki Forda sprzed wieku „Międzynarodowy Żyd”. Wystarczył mi spis rzeczy i przekartkowanie książki. Charakterystyczne, że ta książka, z doświadczenia przedsiębiorcy napisana, została nazwana „antysemicką”.

Potwierdza to znaną, żydowską definicję antysemityzmu: „Antysemita to ten który nie podoba się Żydom”.

Widoczna, a od ćwierć wieku jawnie w Polsce prowadzona polityka „wasze ulice, nasze kamienice”, jednak nas wystarczająco nie obudziła.

Dopiero bezprzykładny, skoordynowany atak sprzed miesiąca właśnie „Międzynarodowego Żyda” jednocześnie na polskość, nasz honor, majątek, religię, spowodował, że musiałem na mej stronie dodać dział „Żydowska agresja”. I musimy walczyć, między innymi w ten sposób, z tą agresją, kłamstwem, oszczerstwem. Teraz jest tu ponad 135 pozycji, zgromadziły się w parę tygodni. Wyjaśniają mroki zakłamania, dokumentują sprawy wstydliwe, chowane przez żydostwo głęboko. Gdyby nie ten atak – tych tekstów bym nie znał, nie czytał, nie publikował. Bo jak można reagować na wstydliwą chorobę umysłu, czy duszy – ale mającą miejsce w cudzym domu? Takie sprawy pomija się dyskretnym milczeniem, współczując dotkniętym przypadłością.

Ale oni pchają się by już jawnie rządzić Judeopolonią. Stąd nasza reakcja.

Dodam, że smutno mi, iż nasi znajomi, przyjaciele Żydzi-Polacy [??] nie stanęli po stronie Polski. Jeden odesłał jakiś dyplom do Izraela, co skwapliwie umieściłem. Naiwnością było więc przypuszczenie, że nie powtórzy się sytuacja, którą przezywaliśmy, przeżywałem na przykład w 1940-tym gdy znani Rodzicom żydki , krawcy i szewcy, w Białowieży załomotali do naszego domu w nocy 10-go lutego, by m. inn. mnie, trzyletniego „szpjona kapitalistow”, pognać na Sybir.

Jedyną [ciągle mam nadzieję, że mogę dodać: „na razie”] reakcją, dalekiego zresztą znajomego, na marginesie spraw osobistych, była uwaga:

Szanowny Panie
Bardzo przepraszam, ale tekst [—] dotyczący zamętu wokół nowelizacji ustawy IPN nie odzwierciedla moich poglądów. Nie jest też w moim stylu. [—-] Temat relacji polsko-żydowskich zwłaszcza w wydaniu polskich mediów w ogóle sam w sobie jest dość nudny, bo nierozwiązywalny, pełen banałów itd., itp. I nie ma raczej nadziei na ciekawsze, pełniejsze ujęcia tego tragicznego problemu. Z poważaniem [—-]

Podsumowanie

Jesteśmy więc dla nich obiektami, przedmiotami realizacji założeń planu osobników z cywilizacji obcej, wrogiej – ale realizacji u nas, w Polsce, na naszych grzbietach.

Ci miliarderzy którzy rozpętują kampanie oszczerstw i nienawiści wobec polskości i Polski nie są idiotami. Te wrzaski i filmy „Polish holokaust” mają jakiś cel. Jaki, jeszcze nie wiem. Polityczny, finansowy, religijny?

Dobrze, że ta chucpa spowodowała, iż zdążyliśmy wypluć knebel.

Nawet najuleglejsi Polacy wkładany im od dziesięcioleci KNEBEL – wyplują z obrzydzeniem. Oby na zawsze.

Czy to nie piekielna przewrotność, pycha i bezczelność oparte o wiarę w moc pieniądza? Czciciele Mamona jednak przegrywają , przegrają z wyznawcami Boga w Trójcy Świętej Jedynego.

Prawda nas wyzwoli. Od bierności, od poczucia beznadziei. ..

A jeśli licznie i pokornie poprosimy Hetmankę, to ...

Mirosław Dakowski

INKUBATOR SABOTAŻYSTÓW

Pfizer i Spółka postawili na młodych. Nie byłoby w tym jeszcze nic złego, gdyby nie to, że starych wysyłają do piachu. Przypomina się w tym miejscu ta anegdota sprzed lat o naszych emigrantach, którzy po roku pobytu w Stanach, czy Kanadzie zaczynali mówić dziwnym narzeczem. Po polsku już zapomnieli, a angielskiego jeszcze się nauczyć nie zdążyli. Zostali bez języka. Oczywiście, najchętniej eksponowali ten polisz inglisz podczas chwilowych pobytów w Ojczyźnie. Dziś widzę ich znowu, są wszędzie dookoła. Gdzie okiem nie sięgnąć, degrengolada i nieuctwo.

Do niedawna obowiązywał naturalny zwyczaj rozwoju, wspinania się po  szczeblach kariery zawodowej, w takim tempie, które pozwalało nabrać wiedzy i doświadczenia w sposób bezpieczny zarówno dla siebie, jak i dla innych, a dojście na szczyt wiązało się z samospełnieniem, odpowiednią pozycją społeczną i najczęściej finansową. Kadra (słowo „elita” muszę czymś zastąpić) uznała jednak, że lepiej młodych wyuczyć według własnych potrzeb, wywindować ich na szczyt drabiny, obsypując już na starcie mamoną, a będą gwarantem jej spokoju i stworzą nową, lepszą przyszłość, zgodną z zamówieniem. W którąkolwiek stronę bym nie spojrzał, jakiejkolwiek dziedziny nie dotknął, wszędzie widzę młodych, zastraszonych ludzi, którzy większość energii poświęcają temu, aby nie podpaść niewiele starszym szefom, często improwizując w walce o przetrwanie, bo nie mają skąd czerpać wiedzy, a ta zdobyta na różnego rodzaju przyspieszonych kursach gotowania na gazie, nie starcza na długo. Oczywiście, „nasi” nie wpadli na ten pomysł sami, myślenie kreatywne zabito w polskim światku politycznym już dawno, stawiałbym na rok 1926, a ostatecznie 1989. Niezależnie od tego, którą z tych dat przyjąć za właściwszą, po dziś dzień politycy realizują zamówienia składane w obcych centralach, kopiując przygotowane przez „starszych i mądrzejszych” koncepcje i pospiesznie wklejając je w nasze realia. 

Wpatrzeni w nieomylnego ich zdaniem guru, jakim jest dla nich Klaus Schwab, spełniają gorliwie jego oczekiwania nie odczuwając odrazy do człowieka, którego ojciec produkował broń na szwabskie potrzeby. Tę, która doprowadziła do likwidacji naszej autentycznej elity. Odpowiedzą sobie zapewne w duchu, że syn nie jest winien grzechów ojca. I mogą mieć rację, choć moim zdaniem potomstwo przejmuje geny przodków, nie mówiąc o kwestii wychowania przez rodziców. Co prawda, Klaus, który w ekonomii nigdy szczytów nie osiągnął, nauki pobierał u samego Henry Kissinger’a w Harvard Business School, gdzie kształtowano jego poglądy. I właśnie tam wybrano go do wypełnienia w przyszłości misji, którą poprzez innych, usłużnych sprzedawczyków, dzisiaj wypełnia.  Światowe Forum Ekonomiczne, któremu przewodzi, pierwotnie nosiło nazwę Europejskiego Forum Zarządzania. Nie wiem, czy to z tego powodu w „wolnej” już Polsce eksplodował ogrom, tak zwanych uczelni, przygotowujących głównie do zarządzania. W pierwszym spotkaniu Forum, w roku 1971, kiedy Schwab miał zaledwie lat 32, wzięli udział przedstawiciele 31 państw. Obecnie, finansuje je już ponad 1000 międzynarodowych korporacji.

W roku 1992, Schwab założył szkołę Global Leaders for Tomorrow („Światowi Przywódcy dla Jutra”). Trzeba przyznać fundatorom, że rozmach zawsze mieli, a pojęcia skromności nikt im wpoić nie zdołał. Dla uwypuklenia trendu, który wpadł im już wtedy do głów, w roku 2004 zmieniono jej nazwę na Young Global Leaders („Młodzi Przywódcy Świata”). „Jutro” było już nieaktualne, bo właśnie zaczęło stawać się dniem dzisiejszym. Przywódców wyniesiono wyraźnie do roli liderów świata. Choć, w rzeczywistości bardziej pasowałoby do nich miano dilerów nowej idei.  Absolwentami pierwszego rocznika tej szkoły byli Angela Merkel, Tony Blair i Nicolas Sarkozy. Ramię w ramię szkoliły się w niej takie tuzy, jak globalny komiwojażer szczepionkowy Bill Gates i ten, który na pandemii zarobił krocie – szef Amazona, Jeff Bezos. Nie zabrakło tam również kolejnego z wielkich przywódców Francji doby kryzysu, Emmanuaela Macron i premier Nowej Zelandii – Jacindy Ardern. W ławkach tej wybitnej uczelni znaleźli swoje miejsce, mniej u nas znani reprezentanci amerykańskiej sceny politycznej, gubernator najbardziej „zarażonego” stanu USA, Kalifornii – Gavin Newsom, czy sekretarz transportu – Pete Buttgieg. Z pewnością jednak, większość z nas kojarzy takie nazwiska, jak Chelsea Clinton, Richard Branson (szef firmy Virgin), czy Larry Fink, który zawiaduje jedną z trzech głównych korporacji światowych – BlackRock. Szkoła miała niezły przerób, bo zdołała „wykształcić” 1300 przywódców z wszystkich kontynentów i są oni dziś rzeczywistymi liderami nowego ładu, budującymi na naszych oczach Światowy (nie)Rząd.

To są ci starsi szefowie, choć młodzi wiekiem. Można odnaleźć ich nazwiska i facjaty na oficjalnej stronie The Forum of Young Global Leaders, bo jak wspominałem, skromność jest w tej grupie pojęciem nieznanym. 

Ale, żeby szefowie nie musieli tyrać sami, postanowiono zbudować im grupę wyrobników pomniejszego płazu i zaprząc do walki o nowy, lepszy świat. Powołano do życia, swego rodzaju inkubator, w którym dojrzewa narybek przyszłych zarządców globu. Schwab uruchomił go w roku 2012 i nazwał Global Shapers Community („Wspólnota Kształtująca Świat”). Jest to w zasadzie sieć sabotażystów działających w 456 miastach świata, nazywanych przez nich hubami. Na swojej stronie deklarują, że są to „zróżnicowane zespoły młodych ludzi, których łączą wspólne wartości – integracja, współpraca i wspólne podejmowanie decyzji. Razem tworzą projekty i zmieniają swoje społeczności”. Czytelnicy będą zapewne ciekawi, czy w tym gronie znaleźć można reprezentantów naszego nieszczęśliwego kraju? Otóż, można, ale nie mam zamiaru ich reklamować, sami łatwo ich wyszukacie na stronach, do których linki podałem. Są to w każdym razie ludzie, którzy już zaszli wysoko w strukturach państwa, a dynamika ich karier świadczy o tym, że zajdą na sam szczyt tej drabiny z powyłamywanymi szczeblami.

2021-12-23   Sławomir M. Kozak

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/inkubator-sabotazystow,p696991656

www.oficyna-aurora.pl

VI. NIE CUDZOŁÓŻ. Też w polityce !

Dzięki mieszankom cywilizacyjnym zapanowały w Europie dziwaczne poglądy na małżeństwo. Zapomniano zgoła, że małżeństwo ślubne jest sprawą publiczną, a tylko konkubinat prywatną. Wywrócono rzecz całą na odwrót i określono, jako małżeństwo stanowi sprawę prywatną; równocześnie narastało gorące zamiłowanie do „publikowania” konkubinatów, wcale ich zresztą nie ganiąc. Tu i ówdzie, w kątach Europy, zaczęło się nałożnictwo wyrabiać, jakby na jakąś instytucję prawa… publicznego, a państwo przyglądało się temu z życzliwą neutralnością.

Związki nieślubne zawsze istniały i nie ma na to rady; ale niechże siedzą cicho, niech się nie pchają naprzód. Chyba nie przesadne wymaganie? Pojęcia o prawie małżeńskim są u nas pod względem cywilizacyjnym pstrokate. Bierze się coś niecoś z katolickiego prawa kanonicznego (najchętniej samą ceremonię) domiesza się przynajmniej drugie tyle z żydowskiego prawa małżeńskiego, trzecią część dosypie się z bizantyjskiego, a czwartą według poglądów turańskich. Wielu wybitnym w państwowości osobom trudno było zdecydować się, po jakiemu mają być ożenieni. Jest to zamiłowanie do niewyraźności, żeby się ubezpieczyć (nieraz wielostronnie) co do zmiany „podwiki”.

Cywilizacja łacińska wymaga monogamii dożywotniej, a to jest właśnie nienawistne wszystkim osobom acywilizacyjnym, których liczba wzrastała w ostatnim pokoleniu w sposób przeraźliwy. Całe nasze prawo małżeńskie mogłoby się doskonale składać z jednego tylko paragrafu. „Państwo polskie uznaje i przyjmuje postanowienia kanoniczne prawa małżeńskiego co do katolików, tudzież poglądy tego prawa co do małżeństw innowierców”.

Innowiercy nie straciliby na tym, gdyż Kościół trzyma się przepisów danego wyznania w osądzeniu prawości związku małżeńskiego osoby innowierczej. U neofity uznaje Kościół ten związek, jaki w dniu jego chrztu był ważnym według wyznania poprzedniego. Jeżeli zachodzą wątpliwości, Kościół trzyma się zasady nierozerwalności małżeństwa także innowierczego. Toteż protestanci lub prawosławni nie przechodzą nigdy na katolicyzm celem zmiany żony, bo z katolicyzmem nie da się tego urządzać. Neofita musi przed „rewokacją” uzyskać rozwód w swym poprzednim wyznaniu; a skoro go uzyska, nie potrzebna mu zmiana wyznania dla względów płciowych; jeżeli zaś nie uzyska, Kościół będzie go uważać za związanego tym innowierczym małżeństwem aż do końca życia; a więc utraci prawo rozwodowe, które przysługiwało mu w protestantyzmie lub w prawosławiu. Co do Żydów, istnieje tzw. privilegium paulinum, mocą którego nie tracą prawa do rozwodu. Kościół bezwarunkowo nie dopuszcza do profanacji religii chęcią zmiany żony. Nie można zakazywać zmiany wyznania, lecz należałoby na pewien dłuższy czas zakazać zawierania małżeństwa w nowo przyjętym wyznaniu (udzielającym rozwodu). Prawdopodobnie dałoby się to osiągnąć zgodnymi a dobrowolnymi postanowieniami samych wyznań rozwodowych. Czyż nie uwłaczają im tacy „nawróceni”? Gdyby się zaś okazać miało, że chodzi tylko o dochody z rozwodów, państwo ma prawo, a raczej obowiązek, stłumić handel tak haniebny.

Wszyscy rozwodnicy, zmieniający wyznanie dla zmiany kobiety, porzucają tym samym cywilizację łacińską, ponieważ w tej cywilizacji nie można w żaden sposób mieć drugiej żony za życia pierwszej. Polsce zaś nie można być pożytecznym poza cywilizacją łacińską; nie powinno się przeto osobom takim powierzać funkcji publicznych.

Kwestie szóstego przykazania związane są wielce ze sprawą dobrobytu, albowiem przestałoby się plenić niejedno zło społeczne i wróciłoby do równowagi wiele stosunków, gdyby mężczyźni mogli się żenić młodo. Kobieta na ogół w zasadzie nie powinna zarabiać poza domem. Weszlibyśmy w to zagadnienie jak najciekawsze i niezmiernej wagi, lecz nie wykraczajmy poza progi dekaloguUwzględnić zaś należy, że rozszerzone możliwości zarobków niewieścich przydają kobiecie niezawisłości także moralnej. Z reguły każda niemal zarabiająca poza domem uważa to jednak za wykolejenie, i wolałaby wyjść za mąż, choćby średnio dobrze. Lata zarobkowe pozadomowe nie powinny trwać długo, mając służyć tylko do tego, żeby niewiasta młoda nie musiała wyjść za mąż jakkolwiek, żeby miała czas dobrać sobie męża według swej skłonności. Gdyby zarobki niewieście dały się uregulować w tej myśli, przyczyniłyby się nadzwyczaj do podniesienia godności małżeństwa, a stadła niedobrane zdarzałyby się tylko wyjątkowo.

Są to jednak marzenia próżne, dopóki każdy 28-letni mężczyzna nie będzie mógł ustalić się i być pewnym, że przy rządności nie zabraknie mu nigdy środków na utrzymanie rodziny. Nie można powoływać się na przykład na Żydów, u których małżeństwo jest obowiązkiem; wśród prawowiernych Żydów nie ma bezżennych, a więc ani niezamężnych. Niczego się od nich nie nauczymy, bo u nich kobieta „nie ma duszy” i tym poglądem wiele się u nich tłumaczy.

Przejdźmy do jeszcze jednej kwestii: Ubolewają wszyscy porządni ludzie nad rozpanoszeniem się pornografii. Wina tkwi w europejskich kodeksach karnych, które wyznaczają za to przestępstwa kary tak nieznaczne, iż doprawdy ustawodawstwa nasze (owoc mieszanki cywilizacyjnej) wyglądają jakby na protektora tych nikczemności.

Należy zapytać się ostro: jak długo jeszcze państwo będzie tak wyraźnie antymoralne? Wiadome też są zakręty od sztuki do pornografii i wynikająca stąd groźba degeneracji. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że degenerację sztuki i wszystkich dziedzin życia i nawet upadek danej cywilizacji sprowadzają objawy pochodzące z innych cywilizacji, gdy im się udzieli niepotrzebnie indygenatu. Strzeżmy się mieszanek cywilizacyjnych, a pornografia straci na pewno rozmach.. Tacy, którzy się będą trzymać mocno cywilizacji łacińskiej, nie będą pobłażliwi dla interesów pomograficznych. Jedna też tylko powinna istnieć cenzura: przeciwko pornografii.

Byłby huczek w imię „sztuki”, lecz ani jeden wielki malarz nie poczułby się zagrożonym w swej twórczości. Nie chodzi wcale o „akty”. Pornografia może zresztą być kompletnie ubrana.

=================

teksty Feliksa Konecznego z książki „Państwo i prawo

Poszczególne przykazania z tego cyklu [Dekalog] były już tu publikowane – ale zniszczyła je agresja na twarde dyski w mych serwerach w październiku 2021.

Fiasko misji kłamców: Dr Sutkowski mówi o armii „zaszczepionych i… bezbronnych” wobec COVID. Tylko pół roku odporności.

Fikcją jest to, że osoby, które zaszczepiły się w lutym, marcu, kwietniu tego roku nadal są odporne. Armia ludzi, która przyjęła wtedy szczepienia, jest bezbronna wobec koronawirusa”, mówił prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Zdaniem medyka po odporności osób zaszczepionych dawniej, niż pół roku temu, nie został nawet ślad…

Rządowa retoryka wskazuje szczepienia jako najlepszy sposób nabycia przez Polaków zbiorowej odporności i przezwyciężenia pandemii COVID-19.

Tymczasem, zdaniem dr. Sutkowskiego, z oddziaływania immunologicznego szczepień w wypadku znacznej części obywateli pozostało bardzo niewiele. W opinii medyka upływ czasu sprawił, że co trzecia w pełni zaszczepiona osoba jest „bezbronna wobec koronawirusa”.

„Fikcją jest to, że osoby, które zaszczepiły się w lutym, marcu, kwietniu tego roku nadal są odporne. Armia ludzi, która przyjęła wtedy szczepienia, jest bezbronna wobec koronawirusa”, mówił prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Oznaczałoby, że po upływie pół roku przyjęcie preparatu przeciwko COVID-19, nie daje już żadnej podpory dla odporności organizmu. Według dr. Sutkowskiego konieczne jest, by do punktów szczepień ustawiły się „tasiemcowe kolejki” oczekujących na dawkę przypominającą.

Źródła: pap.pl https://pch24.pl/tylko-pol-roku-odpornosci-dr-sutkowski-mowi-o-armii-zaszczepionych-i-bezbronnych-wobec-covid-19/

Co jeść – według św. Hildegardy.

Osiem składników medycyny tradycyjnej św. Hildegardy, które poprawią Twoje zdrowie

Uznana w 2012 roku przez Kościół katolicki Doktorem Kościoła święta Hildegarda zaskakuje do dziś. Nie dość, że potrafiła pisać niebagatelne dzieła (m.in. z zakresu medycyny i historii naturalnej), uprawiać kaznodziejstwo najwyższej próby (skutkujące licznymi zaproszeniami na wykłady w klasztorach), założyć w 1165 r. własny zakon (w Eibingen), jest genialnym kompozytorem [md] ; zawdzięczamy jej aktualne do dziś porady z dziedziny lecznictwa naturalnego. I to takie, które po przeszło 800 latach właśnie przeżywają swoisty renesans.  

Medycyna tradycyjna św. Hildegardy z Bingen jest i naturalna, i skuteczna. Wpisuje się również w coraz bardziej modny w Europie zdrowy styl życia, wraz z jego bioproduktami, czy „ostrożnością żywieniową” wolną od konserwantów i wszelkiej chemii. Jest bowiem bezpieczna oraz zawiera porady zarówno dla chorych, których zawiodły kuracje farmakologiczne, jak i dla zdrowych, którzy chcieliby stosować skuteczną profilaktykę.

  Jak możemy przeczytać w książce „Program zdrowia świętej Hildegardy. Dawne lekarstwa na współczesne choroby” dr. Wigharda Strehlowa wydanej przez Esprit w 2010 r., kuchnia Hildegardy oferuje urozmaiconą, wielostronną paletę produktów żywnościowych z orkiszem, owocami i warzywami w centrum oraz produktami mięsnymi i mlecznymi w charakterze dodatku lub w przypadku ukierunkowanej diety. Przy wyborze produktów spożywczych decydujące są nie tylko dane analityczne dotyczące pierwiastków śladowych, a na pewno nie ilość kalorii, lecz raczej wartość uzdrawiająca (subtelność), jaką poszczególne artykuły spożywcze mają dla człowieka.

Chcemy być zdrowi? Sięgajmy po produkty z medycznej półki świętej Hildegardy:

Orkisz – na wszystko, absoluty numer jeden

„Orkisz jest najlepszym zbożem, działa rozgrzewająco i natłuszczające, jest wysokowartościowy i łagodniejszy niż wszystkie pozostałe ziarna zbóż. Kto spożywa, orkisz, ten buduje silne mięśnie. Orkisz prowadzi do właściwego obrazu krwi, powoduje rozluźnienie umysłu oraz obdarza pogodą ducha. Niezależnie od tego, w jakiej postaci spożywasz orkisz – tak czy inaczej – w postaci chleba, czy ugotowanej potrawy, orkisz jest jednym słowem dobry i lekkostrawny”  – pisze św. Hildegarda.

Konsekwentne stosowanie orkiszu jako diety zasadniczej sprawdza się w leczeniu m.in.:  biegunki, wrzodziejącego zapalenie jelita grubego, choroby Leśniowskiego-Crohna, celiakii, zatwardzenia, choroby uchyłkowej jelit, hemoroidów, alergii pokarmowych, cukrzycy, podwyższonego poziomu lipidów we krwi, chronicznego zapalenia stawów, czy depresji.

Kasztany jadalne – na wątrobę, śledzionę i Alzhaimera

„Kasztanowiec jest drzewem bardzo ciepłym i z powodu swojego ciepła posiada wielką siłę życiową [virtus = cnota], albowiem symbolizuje discretio [właściwą miarę, środek, firmament] oraz wszystko, co w nim jest, zatem również jego owoc korzystnie zwalcza każdą słabość, która tkwi w człowieku” – pisze św. Hildegrada.

  „Kiedy boli wątroba, zgnieć miąższ kasztanów jadalnych, włóż je do miodu [3 łyżki stołowe na 100 g miodu], a potem spożywaj ten miód często, a twoja wątroba zostanie uzdrowiona” – radzi.

  „Kto cierpi na bóle śledziony, niech często praży te owoce w ogniu, zjada je, kiedy są dość cieple, a jego śledziona będzie ciepła i będzie dążyć do całkowitego zdrowia”.

  „Człowiek, którego mózg z powodu suchości jest pusty i dlatego jego głowa robi się słaba, niech ugotuje owoce w wodzie bez dodatków. Powinien on spożywać je często przed i po posiłku, a jego mózg urośnie i zostanie ponownie napełniony, zaś jego nerwy staną się silne i ustąpią także bóle głowy”.

Koper włoski – na dobry nastrój, ładny oddech i trawienie

„Niezależnie od tego, w jaki sposób spożywany jest koper włoski, sprawia on, że człowiek jest wesoły, koper obdarza go przyjemnym ciepłem, dobrym potem i dobrym trawieniem (…) Albowiem kto codziennie zjada na czczo koper włoski łub jego nasiona, zmniejsza ilość złego śluzu lub zgnilizny w sobie i osłabia nieprzyjemny zapach oddechu”.

  „Kto po zjedzeniu smażonego mięsa, smażonej ryby lub też innych smażonych potraw odczuwa ból, ten niech zje odrobinę kopru włoskiego, a wtedy poczuje się lepiej”.

Fasola – źródło białka

„Fasola posiada rozgrzewającą substancję i jest dobrą potrawą dla zdrowych i silnych ludzi. Fasola wpływa dużo bardziej korzystnie niż groch na chorych, którzy nie odczuwają z jej powodu żadnych dolegliwości, albowiem fasola nie powoduje u nich powstania tak dużej ilości śluzu jak groch”.

Ciecierzyca – na obniżenie temperatury

„Ciecierzyca jest ciepła i przyjemna oraz łatwa do spożycia, poza tym nie przysparza temu, kto ją spożywa, dodatkowych soków. Kto ma gorączkę, niech usmaży ciecierzycę nad świeżym węglem i zje ją, a zostanie uzdrowiony”.

Seler – na reumatyzm i krążenie

„Seler posiada naturę bardziej zieloną niż suchą i ma w sobie dużo soków. Surowy nie nadaje się do jedzenia, bo wywołuje w człowieku powstanie złych soków. Gotowany seler nie szkodzi człowiekowi, lecz przysparza mu raczej zdrowych soków”.

Cebula – tak, ale nie dla żołądkowców

„Jedzona na surowo, cebula jest tak szkodliwa i trująca jak sok z chwastów; ugotowana jest zdrowa, bowiem przez żar ognia złagodzone zostają znajdujące się w niej szkodliwe substancje. Dla tych, którzy cierpią na dreszcze, mają gorączkę lub podagrę, gotowana jest szczególnie dobra. Chorym na żołądek zarówno surowa, jak i gotowana przysparza bólu, albowiem jest zbyt wilgotna”.

Czosnek – na zaburzenia trawienia, wzdęcia, biegunkę i zaparcia

„Zarówno dla zdrowych, jak i chorych jest zdrowszy do jedzenia niż por. Należy jeść go na surowo, bowiem w trakcie gotowania działa niemal jak skwaśniałe wino. Jego sok jest bowiem prawidłowo zrównoważony i odpowiednio ciepły. Nie szkodzi też oczom, nawet jeśli jego ciepło podrażni spojówkę oka, ponieważ później stanie się bardziej przejrzysta. Jednakże czosnek należy jeść z umiarem, aby nazbyt nie rozgrzał krwi człowieka. Kiedy czosnek się zestarzeje, wtedy jego zdrowa i właściwa wilgotność znika, ale może znowu nabrać siły, jeśli zostanie przywrócony do właściwej miary przez inne potrawy”.

https://web.archive.org/web/20201202041320/https://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=23824&Itemid=53