Paszporty szczepień, czyli broń pancerna w covidowym Blitzkriegu

„Jeśli się zastosujesz, jesteś współwinny”

Ten rząd czerpie swoją władzę ze zgody tych, którzy ulegają wymaganiom i używają ‘paszportów’ w swoich smartfonach. Jeśli się zastosujesz, jesteś współwinny. Może i jest to kuszące, aby „być normalnym” lub korzystać z różnych świadczeń. Ale jeśli będziesz tego używać, uruchomisz system segregacji na całym świecie.

−∗−

W menu na dziś danie przepustkowe. Felieton o tzw. ‘paszportach szczepień’. Do czego mogą posłużyć, jakie jest ich rozszerzone zastosowanie, kto pisał instrukcję wdrożenia i kto te prace sponsorował. Tekst zawiera również uwagi na temat skutków jakie może wywołać powszechne użycie tego typu narzędzi.

Zapraszam do lektury.

_____________***_____________

_

Paszporty szczepień, czyli broń pancerna w covidowym Blitzkriegu

Cyfrowa przepustka przeciwko wirusowi COVID-19 [digital vax pass] to czołg pancerny następnej fali globalnego Blitzkriegu w zakresie zdrowia publicznego. Jeśli dana osoba zastosuje się i przyjmie szczepienia na COVID-19, otrzyma osobisty kod QR. Może okazywać ten kod na swoim smartfonie, aby uczestniczyć w życiu społecznym. Plan ten jest wdrażany na całym świecie i rozprzestrzenił się od Izraela przez Europę po Australię, a teraz został wprowadzony w najbardziej strategicznych miastach USA, w tym w Waszyngtonie, Nowym Jorku, Bostonie, Filadelfii, Chicago, San Francisco i Los Angeles. Niektórzy ludzie z już ogromną władzą przejmują teraz o wiele więcej władzy w imię zdrowia publicznego.

W Izraelu jest używany najdłużej. Nazywają to Green Pass, tłumaczoną również jako „Zielony Znak” [Green Mark]. W Izraelu po raz pierwszy użyto go wiosną i następnie przywrócono w sierpniu. W ramach tego programu smartfon wyświetla kod QR Green Mark, aby potwierdzić, że jesteś na bieżąco ze szczepieniami Pfizer COVID. Z tym ‘karnetem’ możesz być obsługiwany w restauracji, możesz wejść do biblioteki lub na publiczny basen lub możesz odwiedzić swoją starszą mamę w domu opieki. Niektórzy pracodawcy też tego wymagają. Do niedawna w Izraelu, jeśli przyjąłeś dwie dawki Pfizera na COVID-19, twój kod QR był aktywowany. Jednak od 3 października dawki przyjęte ponad sześć miesięcy wcześniej unieważniały paszport. Potrzebna była trzecia dawka, booster. Dotyczy to wszystkich osób w wieku od dwunastu lat wzwyż.

Istnieją ważne wytyczne dotyczące paszportów przeciwko wirusowi COVID-19, które Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała pod koniec sierpnia 2021r. Tytuł tych wytycznych to ‘Specyfikacje techniczne i wytyczne dotyczące wdrażania dokumentacji cyfrowej certyfikatów Covid-19‘ [Technical Specifications and Implementation Guidance on Digital Documentation of Covid-19 Certificates]. Te „Wytyczne” wskazują kierunek krajom, które wydają cyfrowe przepustki szczepień przeciwko wirusowi COVID-19, tak aby wszystkie one spełniały wspólne standardy i potencjalnie działały razem.

Zgadnij kto zapłacił za to opracowanie? W podziękowaniach napisano, że prace zostały sfinansowane przez fundację Billa Gatesa i czterech innych fundatorów.

W niektóre rzeczy z tego ‘Poradnika’ trudno uwierzyć – trzeba samemu je przeczytać. Na początek, każdy na świecie, posiadający taki paszport szczepionkowy, otrzymuje własny numer identyfikacyjny. Nazywa się to „globalnym unikatowym identyfikatorem” [globally unique identifier] na stronie 18 i obejmuje numer alfanumeryczny oraz kod QR, który można zeskanować maszynowo.

Wytyczne wymagają weryfikacji historii szczepień COVID-19 za pomocą podpisów cyfrowych upoważnionych osób, takich jak DocuSign. Kiedy dopasujesz się do harmonogramu szczepień COVID, a twoje dokumenty są w porządku, otrzymasz PRZEPUSTKĘ, którą ‘Poradnik’ definiuje jako „Dokument, który daje danej osobie upoważnienie i dostęp do czegoś, na przykład przestrzeni publicznych, wydarzeń czy środków transportu”. Jeśli twój unikatowy na skalę światową kod QR, skanowany maszynowo, zostanie aktywowany, to dopóki takim pozostanie, będziesz mieć pozwolenie na uczestnictwo w życiu społecznym.

Chociaż COVID-19 jest ogłoszonym przez WHO domniemanym powodem, dla którego rządy potrzebują tego nowego systemu szczepień, ten ‘Poradnik’ wyjaśnia również, że taki system może być potencjalnie używany do przechowywania znacznie większej ilości informacji niż tylko historia szczepień przeciw COVID.

Oto, w jaki sposób ‘Poradnik’ definiuje Dane dotyczące zdrowia, które potencjalnie mogą stanowić część tego systemu: „Dane dotyczące zdrowia: dane osobowe dotyczące zdrowia fizycznego lub psychicznego osoby fizycznej, w tym świadczenia usług zdrowotnych, które ujawniają informacje o jej stanie zdrowia. Obejmują one dane osobowe pochodzące z testów lub badań części ciała lub substancji ustrojowych, w tym danych genetycznych i próbek biologicznych”. ‘Poradnik’ opisuje również, w jaki sposób ten system może obejmować inne dane osobowe, w tym „wszelkie informacje dotyczące osoby, która jest lub może zostać zidentyfikowana, bezpośrednio lub pośrednio, na podstawie tych informacji. Dane osobowe obejmują: dane biograficzne (biodane), takie jak imię i nazwisko, płeć, stan cywilny, datę i miejsce urodzenia, kraj pochodzenia, kraj zamieszkania, indywidualny numer ewidencyjny, zawód, wyznanie i pochodzenie etniczne, dane biometryczne, np. zdjęcie, odciski palców, obraz twarzy lub tęczówki oka, dane dotyczące zdrowia, a także wszelkie wyrażone opinie na temat danej osoby, takie jak ocena jej stanu zdrowia i/lub szczególnych potrzeb”. Ponieważ ta definicja jest wystarczająco szeroka, aby objąć również twoją historię wyszukiwania w Google, może u ciebie zaistnieć szczególna potrzeba przeniesienia do stanowego ośrodka reedukacji pacjentów szpitalnych!

Dziś to przepustka szczepień, jutro ocena kredytu społecznego.

Oto, co mówi ‘Poradnik’ na temat etyki: „Etyka powinna być integralną częścią projektowania i wdrażania tego rozwiązania. Jednak decyzje polityczne są często złożone i trudne. Trzeba będzie wziąć pod uwagę i rozważyć wiele różnych okoliczności. Często dowody są niepewne i istnieje wiele różnych sprzecznych zapatrywań i stanowisk etycznych. Same dowody nie zapewnią właściwej odpowiedzi, podobnie jak prosty zestaw zasad etycznych. Działania w zakresie zdrowia publicznego wymagają starannego osądu i przyjęcia odpowiedzialności za wyniki. Należy wziąć pod uwagę szereg różnych kwestii etycznych”. Więc to nie jest dokładnie tak, jak Mojżesz schodzący z góry. Mówią, że są ludźmi pozbawionymi zasad, którzy zostali przydzieleni do zaprojektowania nowego globalnego systemu kolonii trędowatych w służbie zdrowia publicznego… ale bez prawdziwego trądu. Nie mają więc żadnych jasnych wskazówek etycznych, ale chcą, abyś im zaufał. Poradnik nie wspomina w ogóle o prawdziwych kwestiach etycznych: że nieetyczne jest dla rządów posiadanie totalitarnej kontroli lub budowanie systemu informacyjnego, który ma wspierać międzynarodową totalitarną kontrolę. Że system jest gorszy niż segregacja, ponieważ w przeciwieństwie do zła segregacji, gdzie ludzie uważani za tych z drugiej kategorii, mają dostęp do usług drugiej kategorii. A tu dosłownie odcina się ludzi, którzy nie chcą być zaszczepieni od gospodarki, od społeczeństwa, a nawet blokuje im możliwość podróżowania do miejsca, które dałoby im schronienie.

Wasze posłuszeństwo przedłuża ten koszmar

System przepustek nie może zadziałać, jeśli zaistnieje krytyczna masa ludzi, którzy zbiorą się i zdecydują się go nie używać – krytyczna masa ludzi, zaszczepionych lub nie zaszczepionych, którzy nie wyrażą zgody. Ten rząd czerpie swoją władzę ze zgody tych, którzy ulegają wymaganiom i używają ‘paszportów’ w swoich smartfonach. Jeśli się zastosujesz, jesteś współwinny. Może i jest to kuszące, aby „być normalnym” lub korzystać z różnych świadczeń. Ale jeśli będziesz tego używać, uruchomisz system segregacji na całym świecie. Mamy nadzieję, że już rozumiesz, dlaczego opinia publiczna powinna mieć wszelkie powody, by nie ufać temu systemowi przepustek i wszelkie powody, by nie ufać ludziom, którzy za nim stoją. Niezależnie od tego, czy jesteś zaszczepiony, ustalmy, że nigdy nie dołączysz do systemu paszportów szczepionkowych, a jeśli już korzystałeś z przepustki szczepionkowej, usuń ją i nigdy więcej jej nie używaj. Jeśli dołączymy do tego rosnącego ruchu w Europie, Australii i Izraelu, może to stać się ruchem praw obywatelskich naszych czasów.

________________

Vax Passports: The Panzer Tank of the COVID-19 Blitzkrieg, Todd Butterfield, December 27, 2021

Strona autora: LINK

Uzupełnienia:

Co się stanie po wprowadzeniu całej populacji do systemu paszportowego?
To nie są paszporty szczepionkowe. To platforma danych. To paszporty dostępu do społeczeństwa. Nie stoi za nimi żaden medyczny powód. “To będzie twój nowy identyfikator za pomocą którego będą cię […]

________________

Niewolnicy w jednym katalogu? Unijna aplikacja będzie raportować do centrali
Komisja zwana europejską wpadła na pomysł, aby jedna aplikacja zbierała dane z całodobowej aktywności „obywatela”. Unijna weryfikacja tożsamości potwierdzająca status członka wspólnoty niewolniczej w państwie unijnym umożliwi korzystanie z usług […]

________________

Paszport szczepień czyli kenkarty naprawdę wracają

Endlösung czyli ostateczne rozwiązanie (kwestii niezaszczepionych)

Nowa Normalność – faza druga

Życie bez paszportu? C-19 nie tylko w podróży

Ausweiskontrolle! Czyli bez szczepionki ani rusz?

Ausweiskontrolle 2 czyli wracają kenkarty

Techno-feudalizm czyli demolka wszech czasów

Zastrzyk, paszport i reintegracja

AlterCabrio, 28 grudnia 2021

Premier Izraela usiłuje rozbujać panikę: Nie wyklucza lockdownu. „Czeka nas nawałnica zakażeń”

Premier Izraela, Naftali Bennett nie wykluczył wprowadzenia w Izraelu ogólnokrajowego lockdownu w związku ze zbliżającą się „nawałnicą zakażeń na skalę, której dotychczas w Izraelu nie obserwowano”.

[UWAGA: To „Rzepa”, więc język i argumentacja – dęte. M.D.]

W rozmowie z izraelskimi mediami Bennett przyznał. że Izrael nie jest w stanie uniknąć nadciągającej fali zakażeń napędzanej transmisją wariantu Omikron. – To, co możemy zrobić, to zapewnić każdemu ochronę – dodał izraelski premier. Jak sprecyzował chodzi o zapewnienie obywatelom Izraela dostępu do szczepionek i nowych leków, stosowanych w terapii COVID-19, które jego rząd już zakupił i które wkrótce pojawią się w Izraelu.  [Ciekawe, czy kupili amantadynę i iwermektynę, czy specyfiki drogie i zabijające? MD]

Czy w związku z falą zakażeń wariantem Omikron w Izraelu może dojść do wprowadzenia przez rząd lockdownu w całym kraju? Bennett nie chciał tego wykluczyć.

– Moim celem jest unikanie zamykania (kraju) tak długo, jak jest to możliwe – zaznaczył dodając, że był za to krytykowany w czasie fali zakażeń napędzanej transmisją wariantu Delta.

Przetrzymałem presję. Nie obawiam się zrobić tego, co należy – podkreślił izraelski premier.

Jednocześnie Bennett stwierdził, że w przypadku wariantu Omikron nie wiadomo co przyniesie przyszłość. – Dlatego nie chcę wygłaszać oświadczeń, to naprawdę skomplikowane – przyznał.

Omikron jest czymś innym niż to, co dotychczas znaliśmy – podkreślił izraelski premier. – Jest bardzo zakaźny – dodał.

Bennett mówił też, że dane z USA i Wielkiej Brytanii zaczynają wskazywać, że znacząco rośnie liczba hospitalizacji dzieci w czasie obecnej fali zakażeń napędzanej transmisją wariantu Omikron, co jest zgodne z ustaleniami badaczy Uniwersytetu Hebrajskiego, którzy szacują, że co najmniej 4 proc. ciężkich przypadków COVID-19 po zakażeniu wariantem Omikron mogą stanowić [!! md] zakażenia dzieci.

[??? Do czego zmierzają??? MD]

https://www.rp.pl/ochrona-zdrowia/art19235771-premier-izraela-nie-wyklucza-lockdownu-czeka-nas-nawalnica-zakazen

Rozwody zawsze są przeżyciem traumatycznym i najczęściej występuje przejście od miłości do nienawiści. Kaczyński straszy „swój ciemnogród”.

Kaczyński straszy ciemnogród obowiązkami i paszportami – niski upadek.

Rozwody zawsze są przeżyciem traumatycznym i najczęściej występuje słynne przejście od miłości do nienawiści. Z politycznymi rozwodami dzieje się bardzo podobnie, ale mnie towarzyszą zupełnie inne uczucia, gdy patrzę i słucham człowieka, którego nie tak dawno szanowałem. Irytacja i znużenie jednocześnie, po prostu nie da się słuchać tych bredni, jakie wypowiada prezes PiS. Z Kaczyńskiego nie zostało nic i mam wrażenie, że gdyby nawet biologia nie dokonała dzieła zniszczenia, to i tak mielibyśmy do czynienia z zupełnie innym politykiem niż ten, którego znaliśmy i wielu popierało przed 2015 rokiem. Jakie są główne przyczyny upadku, bo to jest upadek polityka, pisałem wielokrotnie i nie chcę się ponownie tym katować, jedno w każdym razie jest pewne – był Kaczyński i nie ma Kaczyńskiego.

Jeszcze na początku tej paranoi pomorowej widzieliśmy prezesa PiS, który puszczał oko do wyborców. Do klasyki przeszła scena, w której Kaczyński zrugał kuzyna tak mocno, że ten zdjął maskę. Potem były jeszcze bardziej słynne wizyty na cmentarzu, a także uczestnictwo w mszach świętych, jak się pojawiały pierwsze sygnały, żeby pozamykać kościoły. Po półtora roku nic nie zostało z tamtych zachowań dających dość jednoznacznie do zrozumienia, co Kaczyński myśli o kolejnej inżynierii społecznej odpalonej przez tłuste misie. Teraz widzimy przerażonego staruszka ze szmatą zaciągniętą pod same brwi, który powtarza największe idiotyzmy za Horbanem, jak choćby te o milionie pacjentów w szpitalach. W najnowszym wywiadzie padają też słowa o obowiązku „szczepień”, co oczywiście wywołało burzę, ale chyba mało kto zwrócił uwagę, na bardzo charakterystyczne zdanie, jakie tam padło. Otóż Kaczyński opowiadał, jak wygląda kwestia obostrzeń w poszczególnych regionach Polski, w mieście większość zasad przestrzega, natomiast na wsi tylko jeden znajomy Kaczyńskiego chodził w maseczce. Co w tym jest takiego uderzającego?

Przed 2015 rokiem Kaczyński objeździł całą Polskę wzdłuż i wszerz, zwiedził prawie każdą gminę, miasteczko, wieś i na podstawie tych doświadczeń PiS zbudował program oraz przekaz, który przekonał rekordową liczbę wyborców. Dziś Kaczyński opowiada banały i to na podstawie relacji człowieka, który mieszka na wsi. O czym to świadczy? Bez niespodzianek, o kompletnym oderwaniu tego człowieka od rzeczywistości, a wręcz o przejęciu „narracji”, jaką się posługiwali i posługują jego przeciwnicy. Dowiedzieliśmy się od Kaczyńskiego, że obowiązek „szczepień” razem z paszportami dawno byłby wprowadzony, ale niestety wiejski i małomiasteczkowy ciemnogród hamuje postęp. W tym miejscu można powiedzieć, że polityk traci instynkt i nie rozumie jaką krzywdę sobie wyrządza, ale tak nie jest. Dalej Kaczyński zdradza, że doskonale wie ile ryzykuje takimi stwierdzeniami i jak to się przełoży na osobiste sympatie wobec niego. Z tego należy wnioskować, że jakąś tam świadomość zachował, ale nie do końca wiadomo, czy potrafi odróżnić publicystyczne bajanie od konkretnych porażek politycznych. Kaczyński otoczony propagandowymi doradcami, realizuje ich toporne scenariusze, które zakładają, że „ciemnogród” nagle zmieni zdanie i pójdzie za swoim idolem w ciemno.

Bardzo długo działał taki mechanizm, trwały jakieś wewnętrzne spory i dyskusje, po czym przychodził sam „naczelnik”, mówił jak ma być i tak było.

Problem polega na tym, że mówimy o historii i to dość zamierzchłej. Kaczyński ma za sobą całą serię spektakularnych porażek, od batów, jakie zebrał po dymisji Szydło, przez wybory kopertowe i „piątkę dla zwierząt”, aż po katastrofalną politykę wobec UE. Autorytet Kaczyńskiego spadł gwałtownie i jego wypowiedź, de facto pogardzająca własnym elektoratem, a na pewno grożąca temu elektoratowi czymś, czego wyborcy PiS boją się najbardziej, to polityczna katastrofa. Mam swoją ulubioną tezę, która mówi, że ludzie nienawidzą się bać i w końcu chcą usłyszeć, że będzie dobrze. Dla wielu wyborców Kaczyński był autorytetem i liczyli, jak zawsze, że to właśnie on powie, nie bójcie się, nie pozwolę Wam zrobić krzywdy. Co usłyszeli zamiast tego? Jesteście ciemnogrodem ze wsi, zobaczcie jak w mieście grzecznie noszą maseczki i pokazują paszporty. Nic nie zostało z polityka, który znał i rozumiał charakter polskiej prowincji, Kaczyński stał się nieudolna kopią swoich wrogów i ich metod.

================

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/kaczynski-straszy-ciemnogrod-obowiazkami-i-paszportami-niski-upadek/

=================

Poniżej jeden z takich zawiedzionych; nie popieram tak skrajnej opinii, bo nigdy nie miałem entuzjastycznej. Ale podaję dla oceny nastrojów „elektoratu”. M.Dakowski.

Ufol 27 grudnia 2021 At 18:34 

/…/ Robił to, co przez całe życie, czyli udawał swoje przeciwieństwo. Tchórz i zdrajca odgrywający rolę patrioty oraz odważnego przywódcy. Oto prawdziwy wizerunek prezesa. Nie stracił kontaktu z rzeczywistością, bowiem nigdy go nie nawiązał. Nie zidiociał ze starości, nie zwariował, nie zmienił swoich poglądów. Po prostu sytuacja go zmusiła do pokazania prawdziwej twarzy. Pozował na męża stanu, a teraz, nawet jego byli wyznawcy, widzą zdradziecką mordę niedoszłego zbawcy narodu. Kurka wciąż powtarza hagadę o wielkim wodzu, który upadł. Dlatego ja, przyznaję, dosyć emocjonalnie, przeciwko tej fałszywej legendzie znów protestuję. Jarosław Kaczyński nie upadł, ponieważ zawsze był nikczemnikiem. Co odróżnia go od Leszka Millera, Donalda Tuska, czy Waldemara Pawlaka?
Uważam, że nic godnego uwagi. Wszyscy oni grają do jednej bramki.
Dzisiejszy wywiad dowodzi, cóż za niespodzianka, iż “szury” znowu mają rację. Pis marzy o zamordyzmie w austriackim stylu. Nie wprowadził go dotychczas wyłącznie z przyczyn kadrowych. Aparat partyjny i propagandowy jest zbyt głupi, aby ogarnąć uruchomienie w Polsce totalitaryzmu, którego, swoją drogą, Hitler i Stalin by się nie powstydzili.

Prezes planuje nam bowiem przyszłość iście orwellowską. Takie wrażenie odniosłem po lekturze zapisu ostatnich, że tak gorzko zażartuję, refleksji prezesa na przyszły rok.

CDC wycofało technologię PCR jako oficjalny test !!! Przyznaje, że pandemia Covid była wynikiem niewłaściwego testu.

Po cichu, bez zainteresowania mediów, Centers for Disease Control and Prevention (CDC) wycofało technologię PCR jako oficjalny test do wykrywania i identyfikacji SARS-CoV-2. 

Po 31 grudnia 2021 roku CDC wycofa wniosek do U.S. Food and Drug Administration (FDA) o tymczasowe zezwolenie (EUA) na stosowanie panelu diagnostycznego CDC 2019-Novel Coronavirus (2019-nCoV) Real-Time RT-PCR Diagnostic Panel, czyli testu wprowadzonego po raz pierwszy w lutym 2020 roku do wykrywania wyłącznie SARS-CoV-2.”

https://www.cdc.gov/csels/dls/locs/2021/07-21-2021-lab-alert-Changes_CDC_RT-PCR_SARS-CoV-2_Testing_1.html

CDC przyznaje, że test PCR nie jest w stanie odróżnić SARS-CoV-2 od wirusów grypy. Kilka miesięcy temu informowałem o podjęciu tej decyzji przez „władze sanitarne”, które jednak wstrzymywały się z jej wdrożeniem do końca 2021 roku. Fałszywy test był im potrzebny do podtrzymania strachu, aby uzyskać jak najwięcej szczepień, a tym samym jak największe zyski.

To niezwykłe, że wycofanie testu przez CDC nie spotkało się z żadną uwagą ze strony mediów czy polityków.

Dr Kary Mullis, laureat Nagrody Nobla i wynalazca procesu PCR powiedział kilka lat temu, że PCR jest procesem. Nie mówi ci, że jesteś chory. Nigdy nie miał to być test Covida.

Dr Pascal Sacre, słynny Belg specjalizujący się w intensywnej terapii, powiedział, że proces RT-PCR był nadużywany i stosowany jako usilna i celowa strategia mająca na celu stworzenie pozorów pandemii w oparciu o fałszywe wyniki testów, a nie rzeczywiste przypadki Covid, w celu naruszenia praw konstytucyjnych i praw człowieka.

Jak konsekwentnie donosiłem, test PCR był celowo przeprowadzany przy wyższych cyklach [cycle threshold – Ct], o których wiadomo było, że dają fałszywe wyniki pozytywne. Większość z rzekomych „przypadków Covida” była niczym innym jak celową fabrykacją. Szpitale brały udział w tym oszustwie, ponieważ były zachęcane finansowo do zgłaszania praktycznie wszystkich zgonów jako zgonów z powodu Covida. Było to łatwe do zrobienia, ponieważ każda osoba umierająca z jakiejkolwiek przyczyny była poddawana testowi PCR, który daje do 97% fałszywych wyników pozytywnych, a tym samym zgłaszana jako „zgon z powodu Covid”.

Pytanie, jakie stoi przed światem, brzmi: czy „władze sanitarne”, które tak naprawdę są tylko sługusami Big Pharmy – jak udowodnił to Robert F. Kennedy, Jr – politycy i kłamliwe media, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za szkody na zdrowiu i zgony spowodowane przez samą „szczepionkę”? Czy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za utracone i zamknięte firmy z powodu bezsensownych lokdałnów oraz za bezprecedensowe pogwałcenie ustaw norymberskich przez obowiązkowe szczepienia?

Ludzie na całym świecie muszą zrozumieć, że zaaranżowana „pandemia Covid” jest najstraszliwszą masową zbrodnią popełnioną w historii ludzkości. To właśnie „Wolny Zachód” zorganizował i popełnił tę straszliwą zbrodnię.

Ludziom, którzy ufali Fauciemu, którzy ufali Bidenowi, którzy ufali establishmentowi medycznemu i którzy ufali mediom, zrujnowano życie.

Czy ludzkość nadal  będzie zbyt głupia, aby zrozumieć to oszustwo i jego konsekwencje dla praw człowieka i ludzkiej wolności? Czy nadal będą ufać władzom i mediom, które oszukały ich za pomocą kontrolowanej narracji, wymagającej uciszenia i ukarania wszystkich rzetelnych ekspertów? Jeśli tak, to w konsekwencji zostanie skutecznie zniewolona.

Paul Craig Roberts

Zobacz także: https://www.globalresearch.ca/bombshell-cdc-no-longer-recognizes-the-pcr-test-as-a-valid-method-for-detecting-confirmed-covid-19-cases/5765179

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: PaulCraigRoberts.org (December 27, 2021) – „CDC Admits that the Covid Pandemic Was the Product of an Inappropriate Test”


KOMENTARZ BIBUŁY: Nie chcemy powtarzać, że „pisaliśmy o tym wcześniej” i to wcześniej niż pan Roberts. Nie o to chodzi. Chodzi natomiast o to, że niektórym trudno jest zrozumieć, że te „’władze sanitarne’, politycy i kłamliwe media” nie tyle są „sługusami Big Pharmy”, lecz wykonują szerszy PLAN nakreślony przez siły bardziej wpływowe nawet niż potężne GAVI (zrzeszenie wszystkich największych producentów farmaceutycznych).

A trzeba pamiętać, że GAVI to – naszym zdaniem – obecnie najgroźniejsze zrzeszenie w całej historii ludzkości. Z GAVI współpracują, wspierają i finansują m.in. Bank Światowy, Unicef, WHO, Bill and Melinda Fundation, rządy wielu krajów – w tym i Polski, która w czerwcu 2021 roku przekazała 900 tysięcy dolarów „deklarując zdecydowane wsparcie dla globalnych inicjatyw” – setki organizacji rządowych, międzyrządowych, globalnych, setki laboratoriów, ośrodków naukowych, tysiące prywatnych darczyńców oraz oczywiście producenci szczepionek. Plus Watykan i to nie tylko ten administrowany obecnie przez Bergoglio, lecz i ten „tradycyjny”.

Jeśli zatem podliczymy głównych na świecie dostawców szczepionek i innych preparatów, to otrzymamy siłę wyrażającą się nie tyle w setkach miliardów dolarów, lecz w bilionach a może już w trylionach. A jednak, siły sterujące tym wszystkim i jakoś dziwnie sprawnie koordynujące działania – wszak konkurujących ze sobą podmiotów biznesowych, a więc najczęściej wrogich sobie – mają siłę decyzyjną jeszcze większą.

I o tym niebezpieczeństwie trzeba pisać, a nie o Fauci, Bidenie czy polskich pajacach. Pewnie, że są to wszystko mordercy, ale to tylko WYKONAWCY pewnych decyzji i trendów. Dociekliwi publicyści powinni skupić się na tych siłach wyższych. No, ale nie wszyscy wierzą w masonów, Sanhedryn i inne „utopie”.

https://www.bibula.com/?p=130216

Niebezpieczny człowiek [Mateusz M.] stręczy niebezpieczne preparaty. Remdesivir – narzędzie zabijania pacjentów.

Na konferencji prasowej w dniu 5 listopada br., premier Mateusz Morawiecki powiedział, że Polska zakontraktowała „lek na Covid-19”, pomimo tego, że Europejska Agencja Leków (EMA) nie zatwierdziła tego preparatu.

Przeprowadziliśmy dzisiaj dyskusję dotycząca jak najszybszego nabycia leków, bo coraz częściej mówi się o lekarstwach na Covid-19. To dobre wiadomości, które spływają ze świata, niemniej jednak niestety, jeszcze póki co, Europejska Agencja Lekowa nie zatwierdziła ostatecznie leków proponowanych przez firmy, które już je wyprodukowały te leki. Mam nadzieję, mam nadzieję, że nastąpi to lada dzień, lada tydzień. Polska zakontraktowała te leki, które jeszcze nie są w obiegu, i które mam nadzieję że też uratują znaczną liczbę istnień ludzkich. Prócz tego zamawiamy oczywiście te leki, które są znane do tej pory, jak remdesivir, który podawany w pewnej szczególnej fazie choroby, zwłaszcza w początkowej fazie choroby, jest w stanie złagodzić jej przebieg, tak nam mówią specjaliści. Ale apeluję raz jeszcze, aby skierować swoją uwagę na dostępne szczepionki, na dostępny system szczepień i żeby w ten sposób chronić życie swoje, chronić zdrowie swoje, chronić zdrowie innych.” – stwierdził premier.

„Europejska Agencja Leków” – urządzenie do automatycznego zatwierdzania wniosków producentów

Dla szefa rządu oraz polskich agencji mających statutowo dbać o zdrowie Polaków, nie ma znaczenia, że Europejska Agencja Leków nie przeprowadza żadnych badań leków, a jedynie aprobuje nadesłane przez producenta dane i zajmuje się stroną ulotkową leków, czyli jest agencją pijarową. Jej rola skupia się bowiem na takim opracowaniu ulotek dołączanych do leków, aby były przekonujące dla środowisk lekarskich oraz aby nie straszyły pacjentów (czytaj: dożywotnich klientów firm farmaceutycznych). Raz jeszcze: EMA nie przeprowadza żadnych badań leków, a jedynie tworzy wrażenie bezpieczeństwa, innymi słowy: jest narzędziem biurokratów europejskich próbujących uzyskiwać od firm farmaceutycznych biznesowe gratyfikacje.

Już w samej zmianie nazwy Europejskiej Agencji Leków – która przeobraziła się w dzisiejszą postać z bardziej adekwatnej „Europejskiej Agencji Oceny Produktów Leczniczych” (European Medicines Evaluation Agency), gdzie jeszcze widniała „Ocena Leków” – widać że chodzi jedynie o zatwierdzanie tego co przekaże producent. A to, że producenci leków i szczepionek całą swoją historię rozwojową mogliby przedstawić jako pasmo kryminalnych procesów, masowych oszustw, przekupstw i lobbingu politycznego, nie przeszkadza naiwnym w traktowaniu tej agencji serio.

Przy tym nikt nie kryje się nawet, że EMA jest agencją działającą na zasadzie „wzajemnego zaufania”, co oznacza, że po zatwierdzeniu produktu firm farmaceutycznych np. w USA, jest on niemal automatycznie – po biurokratycznych procedurach, wszak najważniejszy jest stempel mający robić wrażenie – zatwierdzany w całej Unii Europejskiej. A o kryminalnej działalności amerykańskiej agencji FDA, która wsławia się wydawaniem „autoryzacji” dla tzw. szczepionek przeciwko Covid-19 dla 5-letnich dzieci, bez żadnych badań bezpieczeństwa (nie mówiąc o nieistniejącej „skuteczności”), każdy powinien już zdawać sobie sprawę.

Tak więc, premier państwa polskiego, który za swoją całą działalność dotyczącą tzw. Covid-19 – za zbrodniczą propagandę doprowadzającą do niszczenia zdrowia 20 milionom wyszczepionych Polaków, za nadmiarowe zgony – powinien stanąć przed Trybunałem Stanu i skończyć jak nazistowscy kryminaliści, brnie w kowidowe szaleństwo.

Tym razem stręczy Polakom nieprzebadane „leki przeciwko Covid-19”, już teraz składa zamówienia szafując pieniędzmi podatników i ich zdrowiem, na produkty, które nie uzyskały nawet tego biurokratycznego stempla jakiejś wydmuszkowej „Agencji Leków”. 

Oczywiście, w ślad za zapewnieniami firm farmaceutycznych o „bezpieczeństwie i skuteczności”, w mediach pojawią się jak chwasty liczni „eksperci” i „autorytety medyczno-naukowe”, a medialna propaganda rządu PiS-u, hierarchów posoborowego Kościoła, „opozycji” i „dziennikarzy”, skutecznie przekonają już dostatecznie zidiociałych Polaków (20 milionów!), którzy oprócz regularnego szczepienia się będą przyjmowali kolejne porcje leków.

Remdesivir – narzędzie zabijania pacjentów

Premier państwa polskiego powiedział również, że „zamawiamy oczywiście te leki, które są znane do tej pory, jak remdesivir”. Jest to wprost przyznanie się do zbrodni. Przypomnijmy, że Remdesivir (nazwa handlowa: Veklury), to silna trucizna, która nie uzyskała autoryzacji w czasach przedpandemicznych do jakiegokolwiek zastosowania medycznego. Podczas badań producenta (na grupie zaledwie 32 osób!) wyniki były – nawet jak na standardy firm farmaceutycznych – zastraszające: aż 60% „leczonych” miało śmiertelne skutki uboczne!

Po tamtych badaniach „lek” odłożono na półkę, aż doczekał się czasów pandemicznych, kiedy to kryminalna agencja FDA nagle, bez żadnych dodatkowych badań, błyskawicznie autoryzowała ten „lek”, który stał się standardowym i powszechnie stosowanym „lekiem” dla „chorych na Covid-19” w amerykańskich szpitalach. Rezultat zastosowania remdesiviru był tylko jeden: masowe zgony „chorych na Covid-19”. Remdesivir powoduje m.in. obrzęk płuc, na którą to reakcję „standardowy protokół leczenia” wskazuje zastosowanie respiratora. Tak więc chory z wypełnionymi wodą płucami (efekt remdesivr), jest traktowany wymuszonym oddychaniem (respirator) i po prostu dusi się, topi się wodą z płuc. W ten prosty sposób, diabelska faza doprowadzenia do zwiększenia liczby „zgonów na Covid”, osiągnęła w pełni zamierzone cele.

W Polsce, bez żadnych badań, opierając się tylko na biurokratycznym zatwierdzeniu remdesiwiru przez europejską EMA, która z kolei na zasadzie „wzajemnego zaufania” przyjęła autoryzację FDA, zabija się ludzi produktem, który już w fazie badań udowodnił swoją śmiertelność, a w czasie „pandemii” pokazał całą swoją niszczycielską moc.

(Apel do każdego myślącego człowieka: jeśli umieściliście w szpitalu „chorego na Covid”, zadbajcie o to, aby NIE OTRZYMYWAŁ trucizny o nazwie remdesivir!)

Odsunąć złoczyńców

Osoby, które przyczyniają się do Holokaustu Polaków (tzw. nadmiarowe zgony mające przekraczać już teraz 200 tysięcy są jedynie początkiem lawiny), powinny być odsunięte od pełnienia jakichkolwiek funkcji społecznych i odpowiednio osądzone. Czy nastąpi to szybko, nie wiemy, wszak np. społeczeństwo niemieckie nazistowskich Niemiec głęboko wierzyło swojemu Fuhrerowi i zmasowanej propagandzie (wbrew odbarwianiu rzeczywistości przez dzisiejsze propagandowe filmy o „ruchu oporu” w Niemczech, wierzyło bezgranicznie). I wierzyło aż do ostatecznej klęski.

Tak i teraz, społeczeństwo polskie podkarmiane trzynastkami, czternastkami, 500+, 300+, mamione zapewnieniami o świetlanej przyszłości, zaufało ludziom i politycznym siłom, które kierują Polaków w przepaść – zdrowotną, społeczną, polityczną. A siły te w jawny i coraz bardziej bezczelny sposób wcielają najbardziej zbrodnicze plany „resetu”, czyli masońskiego Nowego Porządku, z ekonazistowskimi skrajnościami (za kilkanaście lat nie będzie ani jednej kopalni węgla w Polsce), z 24-godzinną inwigilacją każdego człowieka, z kontrolą i dozowaniem całego majątku „obywatela” (konieczność uzyskiwania pozwolenia na wydawanie własnych pieniędzy, limitowanie dostępu do konta bankowego), z zastosowaniem azjatyckiego „systemu zaufania społecznego”, czyli zamordyzmu gorszego niż nazistowskie Niemcy, sowiecka Rosja czy północnokoreańska kraina szczęścia, razem wziętych.

Polscy wykonawcy czynią to w białych rękawiczkach, uchodząc za patriotów, wygłaszając płomienne mowy, lecz jak najgorszego sortu a sprytny diler sprzedają uśmiercający towar.

Oprac. www.bibula.com 2021-11-05 https://www.bibula.com/?p=128933

Dlaczego tak naprawdę UE zakazuje samochodów spalinowych?

14 lipca 2021 r. Komisja Europejska ogłosiła pakiet postulatów legislacyjnych pod nazwą „Fit for 55”. Jego naczelnym założeniem jest ograniczenie emisji CO2 netto o co najmniej 55% do 2030 r. Postuluje się, aby wszystkie nowo rejestrowane w Unii Europejskiej pojazdy osobowe i dostawcze musiałyby być zero-emisyjne od 2035 r. Oznacza to, że w ciągu 14 lat mają zniknąć samochody spalinowe. Rzekomo chodzi o troskę o środowisko. Bliższa analiza pokazuje jednak, że tak gwałtownej przejście byłoby tylko dodatkowym obciążeniem dla niego.

O co więc chodzi? Wszystko wskazuje na to, że o odebranie własności i wolności obywatelom.

Ktoś może powiedzieć, że to dobrze, bo pojazdy te niszczą środowisko, a przez to wpływają negatywnie na nasze życie. Jak zwraca jednak uwagę Partia Kierowców na swojej stronie: „Jeżeli uwzględnimy procesy związane z produkcją auta elektrycznego (szczególnie baterii) oraz fakt, iż energia elektryczna w dużej części wytwarzana jest w wysoko-emisyjnych elektrowniach węglowych, to okaże się, że w ciągu całego cyklu życia (od wytworzenia aż po złomowanie i utylizację) auto z napędem elektrycznym przyczyni się do większej emisji CO2, niż w przypadku auta z nowoczesnym silnikiem spalinowym. Ekologiczność samochodów elektrycznych polega jedynie na tym, że CO2 nie wydobywa się z rury wydechowej, ale w większej ilości z kominów fabryk i elektrowni. To tak jakby posprzątać wokół własnego domu a śmieci wywieźć do najbliższego lasu. I to na taką elektro mobilność rząd obciążył nas dodatkowym podatkiem emisyjnym doliczonym do ceny i tak już bardzo drogiego paliwa”.

Unia Europejska realizuje w tym wypadku pewien globalny trend. Już podczas 26 Konferencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu w Glasgow (COP26), która odbyła się w dniach 31 października – 13 listopada, 33 państwa, 39 miast i regionów z całego świata, a także kilkadziesiąt firm z branży motoryzacyjnej oraz największych instytucji finansowych podpisało deklarację na rzecz zakończenia sprzedaży samochodów spalinowych. Tam też Polska zobowiązała się do rezygnacji z samochodów spalinowych do 2035 r.

Lech Kędzierski, wiceprezes Partii Kierowców, tłumaczył w rozmowie „Z Najwyższym czasem!”, że problemem są absurdalnie wysokie euro-normy odnośnie czystości spalin: „Te systemy, które pilnują czystości spalin, dopalania są bardzo rygorystyczne odnośnie ich obsługi, czystości, obciążeń i nie wytrzymują długich przebiegów. Natomiast odtworzenie, naprawa, wymiana jest bardzo kosztowna. Dzisiaj wielu użytkowników szuka starych, prostych silników do tego, żeby funkcjonować i pracować. Interwały silników nowych generacji, szczególnie tzw. downsizing, czyli uciekanie z pojemnością, żeby oszczędzać na spalaniu, powoduje to, że silniki przepracowują 200 czy 300 tys. km i nadają się do remontu. Przypominam, że kiedyś milion kilometrów to był normalny okres eksploatacji silników spalinowych”. 

Wyśrubowane normy powodują, że tworzy się w praktyce coraz słabsze silniki, które trzeba znacznie częściej zmieniać. To już natomiast nie jest ekologiczne, ale z pewnością jest w interesie producentów samochodów i części do nich. L. Kędzierski wyjaśnia też, że energia elektryczna jest trudna do przechowywania, co sprawia, że samochody elektryczne, na dzień dzisiejszy, są nie do przyjęcia przez kierowców, którzy muszą pokonywać większe trasy. Istnieją oczywiście bardziej pojemne akumulatory, ale są one znacznie droższe. Nie mówiąc o tym, że wykorzystują rzadkie pierwiastki, jak lit czy mangan.

Unia Europejska podejmuje jednak dużo szerszą walkę z motoryzacją niż tylko zakazywanie samochodów spalinowych. Od lipca 2022 roku nowe pojazdy sprzedawane w Unii Europejskiej będą musiały zostać obowiązkowo wyposażone w cały szereg systemów: układ zapobiegający zderzeniom czołowym i potrąceniom pieszych oraz rowerzystów, system informowania o niezamierzonym opuszczeniu pasa ruchu, system monitorowania zmęczenia i rozproszenia kierowcy, kamerę cofania z czujnikiem, instalacje do podłączenia blokady alkoholowej, asystent martwego pola lusterek, czy „inteligentny” ogranicznik prędkości. Do tej pory samochody nie musiały być wyposażone w te systemy, a kierowcy sobie radzili. Ich wprowadzenie zwiększy cenę samochodów i ograniczy możliwości kierowców. Zmierzanie do tego, by samochody jeździły coraz wolniej, jest uderzaniem wprost w transport drogowy.

Lech Kędzierski zwraca uwagę, że zmiany te są uderzeniem w wolność obywateli, której ważnym elementem jest swoboda przemieszczania się. Zamiast poprawiać jakość dróg i wprowadzać autostrady bez ograniczenia prędkości, zmierzamy w kierunku coraz większej kontroli kierowców.

Niestety, polski rząd temu przyklaskuje, a od 1 stycznia 2022, rosną potężnie kwoty mandatów, z których część jest zupełnie nieuzasadniona. Co więcej, koszty nabycia i posiadania samochodu będą rosły na skutek przeprowadzanych „reform”, co jeszcze uderzy nas po kieszeni.

28.12.2021 https://prawy.pl/117525-szok-dlaczego-tak-naprawde-ue-zakazuje-samochodow-spalinowych/

Hitchens – złote usta ateizmu, prorok fałszu.

Żadne hasło, choćby i najbardziej nośne, nie wygłosi się samo z mocą, która porwie tłumy. Żadna idea, choćby najbardziej błyskotliwa, genialnie uzasadniona i poparta niedającym się znieść autorytetem, nie osiągnie niczego poza zaistnieniem, jeśli nie ubierze się jej w szaty pięknych słów, które sprawią, że trafi ona pod ulizane strzechy jej propagatorów. Idea nie okraszona zamaszystym gestem i nie wypowiedziana spiżowym głosem drżącego z przejęcia wybrańca – nie rozpali serc publiczności. Hitchens potrafił dać ateistom i to, i wiele więcej.

Christopher Hitchens był mieszkającym w Stanach Zjednoczonych krytykiem literackim i publicystą. Pochodził z Wielkiej Brytanii, gdzie też się kształcił. Sławę zdobył jednak nie dzięki swojej pracy nad literaturą czy komentarzami natury politycznej, ale głosząc, że „Bóg nie jest wielki, a religia wszystko zatruwa”1. Był autorem kilku książek, które stały się światowymi bestsellerami, niezależnie, a raczej pomimo ich rzeczywistej wartości. Najpopularniejszą z nich, noszącą znamienny tytuł Bóg nie jest wielki, Bill Donohue2 nazwał „śmieciem” podczas jednej z debat z Hitchensem3. Nasz bohater spędził spory kawał życia na przekonywaniu, że teizm, a szczególnie religia chrześcijańska, to tragiczne nieporozumienie wspierane przez ludzi niskich moralnie i intelektualnie niedomagających. Hitchens zmarł w 2011 roku. Sentencja głosi: de mortuis ni(hi)l nisi bene – „o zmarłych tylko dobrze” i choć człowiek jest istotą, która ze swej naruszonej natury niezwykle utrudnia spełnienie wymogów starożytnych Rzymian, to jednak chcąc cokolwiek o zmarłym powiedzieć, mówmy prawdę, a wtedy, jak sądzę, wymóg mówienia dobrze będzie spełniony.

Mowa jest srebrem, ale…

Christopher Hitchens, będąc jednym z czterech jeźdźców ateistycznej apokalipsy (pozostali to Harris, Dawkins i Dennett), niewątpliwie wyróżniał się wśród nich zdolnościami oratorskimi. Odbył dziesiątki debat, podczas których niejednokrotnie popisywał się umiejętnością zręcznego operowania słowem. Hipnotyzował publiczność, umiejętnie budując opowieść o Bogu, którego nie ma. Jak na wykształconego Brytyjczyka przystało, miał usta pełne nie tylko „gorących kartofli”, ale także, a może przede wszystkim – frazesów. Jego czarujące żarciki, budujące napięcie pauzy, opowieści o niespodziewanym zakończeniu, błyskotliwe paralele, cięte riposty i zuchwałe interpretacje były wyzwaniem dla przeciwników, koszmarem wątpiących, ale jednocześnie też przyjemnością dla słuchacza.

Hitchens dobrze radził sobie z tłumem, potrafiąc uzyskać oklaski nawet od publiczności skrajnie mu nieprzychylnej, jak ta zgromadzona na jednej z najostrzejszych nagranych debat Hitchensa, prowadzonej z działaczem katolickim Billem Donohue w ramach cyklu „Chesterton–Belloc Debate”. Niezachwiana pewność siebie pomagała mu przetrwać, gdy przyparty do muru pytaniem oponenta, musiał wyprowadzić rozmowę na bezpieczniejsze dla siebie wody – tam, gdzie znowu można kluczyć po meandrach ogólników, autorskich fabrykacji, przesady, ignorancji swojej i słuchaczy lub po prostu ordynarnego kłamstwa. Czyż nie tak właśnie wybrnął z pytania zadanego przez Tureka, a sformułowanego wcześniej przez Leibnitza: dlaczego cokolwiek istnieje?4

To wszystko zmusza mnie do skonstatowania ze smutkiem, że talenty podarowane człowiekowi przez Boga bywają używane, aby Go atakować i oddalać od Niego ludzi. Mowa była jednym z największych bogactw guru nowego ateizmu, ale z pewnością i on sam, i świat, który go znał, więcej zyskałby na złotorodnym milczeniu niż na srebrzystym blasku mowy, która nie wyrażała prawdy.

Hitchens i prawda

Zestawienie tych dwóch słów mogłoby zostać uznane za nadużycie, więc spieszę z wyjaśnieniem. Otóż Hitchens miał niewiele wspólnego z prawdą, przynajmniej jeśli chodzi o jego wypowiedzi dotyczące Boga i Kościoła. Słowo „niewiele” jest tu bardzo ważne. Nie można powiedzieć „nic”, bo w wypowiedziach tego ateisty pojawiały się różne elementy, którym nikt nie może zaprzeczyć. Nie można jednak mówić o tym, że Hitchens mówił prawdę. Pozostawanie pomiędzy, a raczej umiejętne nawiązywanie do pewnych prawdziwych wydarzeń i zjawisk w określonym kontekście i dorzucanie do nich własnych pomysłów i interpretacji, przedstawianych jako fakty, prowadziło w rezultacie do z góry zamierzonych rezultatów, ale nie do prawdy. Posłużenie się przykładem będzie lepiej oddawało stosunek Hitchensa do prawdy i do tych, którzy go słuchali.

Niemal stałym punktem debat Hitchensa o Bogu była krótka opowieść o Bożej interwencji w historię ludzkości. W debacie z jego własnym bratem, Peterem, brzmiała ona następująco:

Oto, w co macie wierzyć: przez 100 tysięcy lat ludzie rodzili się jako gatunek naczelnych. Długość życia – 25 lat – przez pierwsze kilka tysięcy lat. Śmiertelność noworodków – powszechna. Przerażające choroby wywoływane mikroorganizmami. Trzęsienia ziemi, wulkany… niezwykłe. Walki o ziemię, o terytorium, o jedzenie, o kobiety, z powodów plemiennych – straszne. I przez 95–96 tysięcy lat Niebo patrzy na to z założonymi rękami, z obojętnością, z chłodem. I potem, około 3–4 tysiące lat temu i to jedynie w naprawdę barbarzyńskiej i zacofanej części Bliskiego Wschodu. Nie w Chinach, gdzie ludzie chociaż potrafili czytać, czy myśleć, czy uprawiać naukę. Nie, nie. W barbarzyńskiej, zacofanej części Bliskiego Wschodu Bóg zadecydował, że już nie może tak dłużej i że czas interweniować. I czyż może być lepszy sposób niż ludzka ofiara, plagi i masowy mord? „No jeśli to nie sprawi, że zaczną się zachowywać moralnie, to już nie wiem co…”. Jeśli znajduje się tu chociaż jedna osoba, która może skłonić się do wiary w coś takiego, sama robi z siebie osobę, po pierwsze, bardzo głupią, a po drugie, bardzo niemoralną5.

Ten motyw powtarzał się wielokrotnie w innych debatach i zawsze służył temu samemu: pokazaniu, jak Bóg, którego głosi wiara chrześcijańska, jest zły, głupi, okrutny, nieumiejętny, absurdalny. Przyjrzyjmy się opowiadaniu Hitchensa, które, aby je odpowiednio sklasyfikować, wymagałoby utworzenia nowego gatunku literackiego. Hitch-story – ta nazwa wydaje się adekwatna do tego, co brytyjski publicysta wypisywał i wygadywał. Nazwanie tego po prostu kłamstwem byłoby chyba zbyt trywialne. Hitchens twierdzi, że pokaże nam w skrócie, w co wierzymy, będąc chrześcijanami czy ogólniej – monoteistami. Zaczyna dość niespodziewanie, bo od… oszacowania długości przebywania człowieka na ziemi według kryteriów przyjmowanych przez niektórych naukowców. Wymienia kilka nazwisk wraz z proponowanymi przez ich dumnych nosicieli datami pojawienia się człowieka na ziemi. Ani to ciekawe, ani pouczające, ani przystające do zdania wprowadzającego.

Cóż ma opinia, na przykład, Dawkinsa na temat okresu pojawienia się człowieka na ziemi do zasad wiary chrześcijańskiej? Czyżby Dawkins, Gould czy Collins byli jakimiś nowymi prorokami? Nie. A może są oni upoważnieni do współtworzenia zasad wiary chrześcijan? Nic o tym nie słyszałem. To żerowanie na autorytecie, jakim obdarzani są dzisiaj tak zwani naukowcy. Mało kto jest odporny na cudzysłów podpisany skrótem „prof.”. Pierwszą reakcją słuchacza, który już zapomniał o wstępnym: „Oto, w co macie wierzyć”, będzie przyjęcie do wiadomości rzekomego faktu, który podsuwa Hitchens. Widać tu, jak system, w którym żyjemy, wpływa na możliwości percepcji danej wypowiedzi. „Oto, w co macie wierzyć” powinno zostać odniesione bezpośrednio do wywodu o czasie pojawienia się człowieka, a więc przyjęte z lekceważeniem, dystansem, a może nawet intelektualnym i moralnym obrzydzeniem, charakteryzującym reakcję na wyjątkowo ohydne kłamstwo bądź niebezpieczny, lecz podatny na zastosowanie w życiu, absurd. Ale nie jest. „Oto, w co macie wierzyć” niejako omija wypowiedź o stu tysiącach lat człowieka na ziemi i wraca z niszczycielską siłą dopiero, gdy Hitchens baja o Bogu. Ten skok przenosi słuchaczy w miejsce, gdzie przyjmują oni sprzeczne z wiarą chrześcijańską powstanie człowieka wskutek ewolucji z innych stworzeń, nieokreślony w nauce wiary czas pojawienia się człowieka na Ziemi i na tym mają budować zrozumienie kolejnych części „hitchstoryjki”.

Hitchens po zakomunikowaniu, że przyjmie opinie kompromisowe wśród różniących się opinii naukowców, ale i tak przecież nie mające wiele wspólnego z wiarą, pojawienie się człowieka 100 tys. lat temu, podaje skrótowy opis straszliwego położenia człowieka, który nic nie wiedząc o świecie, żył w przerażeniu, szybko umierał, musiał wciąż walczyć z przeciwnościami i nie mógł liczyć na pomoc z którejkolwiek strony. Tak, według tego ateisty, wyglądało około 96 tys. lat. Czy Hitchens nie wie, że wiara chrześcijańska zachowała opis szczęśliwego życia człowieka w okresie poprzedzającym wspomnianą nędzę? Wie to doskonale! Problem w tym, że to niszczyłoby jego chwytliwą narrację. Czy słuchacze Hitchensa nie wiedzą o tym? Oczywiście, że wiedzą. Ten stan powoduje, że wypowiedzi Hitchensa wyglądają jak występ słabej trupy kabaretowej: żart jest kiepski, ale ludzie się śmieją ze względu na kontekst. Tutaj niby wszyscy wiedzą, że opowieść Hitchensa ma tyle samo luk, co sam ateizm, ale łatają to albo wbitymi do głów, albo bez oporu (dla znieczulenia sumień) – przyjętymi założeniami. Hitchens pokazuje tu, jak łatwo można grać na komunałach, systemowych kłamstwach wbijanych dzieciom do głów w szkołach i propagandowych hasłach, którymi jesteśmy syceni aż do rozpuku. Zabiegiem, który zabezpieczył głowę Brytyjczyka przed jajkami mogącymi się o nią roztrzaskać, co pokazywało niezadowolenie zlekceważonych słuchaczy, było: „Wszyscy wiemy, że religia to bzdury, więc podaję wam fakty naukowe, którym nie zaprzeczycie choćby ze względu na popierające je autorytety. Cokolwiek naukowego dodam do narracji religijnej, jest od niej ważniejsze. Jeśli religia mówi coś innego niż nauka, myli się. Kto by stawiał religię ponad nauką, jest śmieszny”.

Hitchens twierdzi dalej, że Stwórca, widząc nędzę człowieka, siedział z założonymi rękami. Nagle, ni stąd, ni zowąd, Bóg zadecydował, że czas interweniować. Hitchensowi nie podoba się, że Bóg objawił się na obskurnym terenie zamieszkanym przez niepiśmiennych pasterzy i wybrał tortury własnego Syna na najlepszy sposób Odkupienia.

Może przeoczył fakt, jak to zresztą uczynił z innymi, że Pan Jezus został niesłusznie skazany i zabity przez ludzi, a nie przez Boga. Może nieco nie doceniał mieszkańców ówczesnej Palestyny i jej położenia w kontekście znaczenia dla świata handlu i polityki? Tak czy inaczej, należałoby przynajmniej stwierdzić, że ci niepiśmienni prostacy mieszkający na tym zapadłym pustkowiu zrobili kawał dobrej roboty, dochodząc ze swoimi ideami na krańce świata.

Jak więc widzimy powyżej, Hitchens tworzy własną historię, którą wkłada w usta teistów i którą potem sam wyśmiewa jako absurdalną. Tak naprawdę to jego wypowiedzi są absurdalne i tylko wtórujące jego wykrzyknikom śmiechy i oklaski publiczności zdradzają, że, o zgrozo, nie on jeden w nie wierzył.

Wytłumaczenia, których nie ma. Argumenty, których brak

Hitchens zwykł był mawiać, że nauka i naturalizm dają o wiele lepsze i piękniejsze wytłumaczenia dla zjawisk zachodzących wokół nas i że nie da się udowodnić nieistnienia Boga, ale raczej wskazać na to, że jest On zupełnie niepotrzebny lub że nie ma powodu, żeby w Niego wierzyć. Konia z rzędem temu, kto wskaże wypowiedź Hitchensa zawierającą te zapowiadane szumnie, wspaniałe wyjaśnienia. Podobnie jest z argumentami, które wskazywałyby, że pogląd teistyczny jest błędny lub że da się lepiej wytłumaczyć rzeczywistość za pomocą ateizmu niż za pomocą teizmu. Jest to tym bardziej zaskakujące i aż nie do wiary, że ktoś, kto odbył tak wiele debat jak ten brytyjski publicysta, nie podejmował właściwie dyskusji nad argumentami podawanymi przez filozofów, jak William Lane Craig, czy apologetów, jak Frank Turek, z którymi wchodził w publiczne polemiki6. Tak jeden, jak i drugi zarzucali mu to publicznie w trakcie debat, ale on nie odpowiadał. Przechodził do kolejnych anegdotek i oskarżeń dotyczących wypaczeń obecnych w różnych religiach, nie chcąc zauważyć, iż to, że przedstawiciele jakiejś religii wysadzają się w powietrze, nie znaczy zupełnie nic w kontekście pytania o istnienie Boga. Właściwie to pojęcia dobra i zła wskazują na istnienie uniwersalnej instancji odwoławczej, która pozwala odróżnić jedno od drugiego, nie pozwalając na relatywizowanie zasad moralnych, ale tego Hitchens nigdy nie mógłby przyznać. Wolał, zamiast tego, mówić o ewolucyjnym przystosowaniu człowieka, które skłania go do dobra, bo jest ono lepsze w kontekście przetrwania. Zasady moralne mają więc umożliwić lepsze działanie społeczeństwa, co pozwala człowiekowi łatwiej utrzymać się przy życiu i rozmnożyć. Przy tym wszystkim Hitchens zapomniał dodać, że ewolucja w tym obszarze uczyniła ogromny skok dopiero po pojawieniu się chrześcijaństwa. Ciekawe, czemu to zawdzięczać? Zapytany o to Hitchens, pewnie odpowiedziałby, że jeszcze nie wiemy, ale nauka z pewnością to wkrótce odkryje. To, co my już teraz możemy odczytać ze słów Hitchensa, to to, że jeśli społecznie zyskowne byłyby mordy i kradzieże, to tak właśnie wyglądałoby dobro w jego ewolucyjnym i bezbożnym świecie. Zacytuję tu naszego ateistycznego bohatera i powiem: „Któż chce, aby to była prawda?!”7

Jak wspomniałem powyżej, problem rozpoznawania zła i dobra przez ludzi to według Hitchensa wrodzone przystosowanie ewolucyjne, sprowokowane uzasadnionym w kontekście przetrwania dążeniem do stworzenia społeczności pomagającej jej członkom osiągnąć ewolucyjny cel. Nie odpowiedział jednak na pytania Williama Lane’a Craiga8 czy Franka Tureka9 o to: skąd on wie, co jest dobre, a co złe? Od czego bierze miarę? Nie omieszkał za to oburzyć się na zuchwałość wierzących, którzy mają według niego twierdzić, że dopiero religia czy Bóg mówią człowiekowi, jak rozpoznać dobro i zło. Wygląda na to, że najlepszym sposobem na uniknięcie odpowiedzi na to prosto zadane pytanie jest zagranie na pysze tłumu. Tylko jedną ze sprzeczności, w których tonął Hitchens w każdej debacie, jest problem naturalnie występującego zrozumienia dobra i zła. Tuż po tym, jak mówił o okrucieństwach wyrządzanych sobie nawzajem przez ludzi, dodawał, że jeśli ktoś twierdzi, że dopiero od przekazania Mojżeszowi Dziesięciu Przykazań ludzie wiedzą, co jest dobre, a co złe, to są głupcami. Mimo rzekomej powszechności ewolucji i poznania dobra i zła dostępnego dla każdego człowieka z racji jego powstania w rezultacie ewolucji, nie wszędzie poziom moralności doszedł do poziomu prezentowanego przez tych, którzy starają się przestrzegać Dekalogu. Chyba i Hitchens odczuwał to „ewolucyjne przystosowanie” i przezornie nie osiedlił się w kraju spoza kręgu kultury (post)chrześcijańskiej, gdzie nie mógłby liczyć na to, że dla jego sąsiadów „nie zabijaj” znaczy coś więcej niż „nie zabijaj, jeśli nie chcesz” czy „nie zabijaj swoich”.

Hitchens twierdził, że nauka znalazła już wszystkie odpowiedzi, do których dotąd używano wytrychu „Boga” czy „Boga luk” (miał tu na myśli luki poznawcze, wypełniane ideą Boga). Zapytany o to przez jednego z dyskutantów nie wiedział jednak, jak możliwe jest np. utrzymywanie się stałych fizycznych, wciąż twierdząc bez zawahania, że Bóg nie jest tu wyjaśnieniem10. Mówił, że byłoby to jedynie przesunięcie pytania o jeden poziom dalej, ponieważ kolejnym pytaniem musiałoby być: kto stworzył Boga? Te dziecinne z pozoru pytania o stworzenie Boga nie są, a przynajmniej ja ich jako takich nie przyjmuję, prostym niezrozumieniem idei Boga. Musielibyśmy założyć, że człowiek skądinąd inteligentny i utalentowany nie wie nawet, z czym polemizuje. Byłoby to zbyt daleko idące uproszczenie. Pytanie o to, kto stworzył Boga, powodujące regres do nieskończoności – niekończące się pytania o to, kto stworzył kogo – jest pytaniem dla tej części publiczności, która ogląda takie debaty dla wyciągnięcia z nich najbardziej sugestywnych, najprostszych w przekazie i najłatwiejszych w zapamiętaniu odpowiedzi, które pozwolą pozostać przy obranym stanowisku. Obranym, ponieważ jedynym sposobem na przyjęcie światopoglądu, na który nie ma potwierdzenia rozumowego, jest dokonanie (samo)wolnego wyboru. Jak powiedział Hitchens: „Oczywiście, że mamy wolną wolę. Nie mamy wyboru”. Niestety, wydaje się, że wolna wola, ten wielki dar Boży, wielu osobom służy za walec miażdżący wyrzuty sumienia, zamiast za narzędzie, podnoszące człowieka tak wysoko, że sam Stworzyciel musi respektować jego wybory.

Hitchens nie tylko debatował z pojedynczymi oponentami, ale rzucił także wyzwanie całemu światu. Zadał pytanie i wezwał wszystkich do odpowiedzi. Pytanie brzmiało: „jakiego czynu o charakterze moralnym nie może wykonać ateista, ale może wykonać teista?”11. W obliczu pytania tak boleśnie ogólnego i aż proszącego się o nieporozumienia w fazie interpretacji jego poszczególnych części składowych, szukającego prawdziwej odpowiedzi kusi postąpienie z nim jak z antynomią i pozostawienie grzebania się w nim filozoficznym masochistom; bo przecież jak można pytać o moralny czyn ateisty, jeśli ten nie uznaje istnienia Boga, a więc uniwersalnej matrycy decyzji dotyczących rozpoznania dobra i zła? Jednak dla potrzeb dyskursu można prosto stwierdzić, że ateista nie może powiedzieć prawdy, bo bez Boga nie może ona zaistnieć. Mógłby jedynie powiedzieć, co sądzi lub czego by chciał, ale bez jakichkolwiek roszczeń do prawdy. W ostateczności, nawet to nie jest możliwe bez założenia istnienia Boga.

Po co to wszystko?

Skoro Hitchens wraz ze swoimi akolitami nie zamierza nawet próbować podważać poglądu o istnieniu Boga, to o co mu chodzi? Do czego dąży? Skoro uważa, że nie ma Boga, mógłby po prostu z tym żyć i pozwolić innym żyć zgodnie z ich poglądami. Widocznie jednak jest coś, co popycha go do walki. Coś, co nie pozwala usiedzieć mu w miejscu, coś, co wzmaga jego rewolucyjny, nieco trockistowski zapał. Według mnie – choć w jego wypowiedziach, które znam, nigdy nie zostało to wyartykułowane dosłownie – chodzi o świat bez Boga. Nie o wolność wypowiadania się na ten temat czy nieskrępowaną możliwość proponowania każdemu wierzącemu tej ziejącej pustką alternatywy, ale o cały świat pozbawiony Boga. Jeśli uznamy, że dotychczasowy porządek świata opierał się na wierze w Boga – błędnej czy prawdziwej – to świat bez Boga wymagałby jakiegoś nowego porządku świata.

Hasło to – NWO (New World Order), Nowy Porządek Świata – nabrało cech metafizycznych i nie tylko żyje własnym życiem, ale tworzy alternatywne rzeczywistości. Jest wszystkim i niczym. Wielu go używa, ale niewielu, jak zauważyłem, wie jak je rozumieć. Jedni wyglądają globalnego kryzysu ekonomicznego, inni jednej super religii, jeszcze inni jakiegoś projektu ludobójczego o skali niespotykanej w historii. Jednak powinniśmy szukać pierwszych przyczyn. Żaden z projektów wspomnianych powyżej, niezależnie od tego, czy są to tylko bujdy na resorach, czy coś, co dzieje się na naszych oczach, musi zakładać jedną podstawową rzecz: Boga nie ma. Więcej, On może sobie nawet i istnieć, ale ludzie mają w Niego nie wierzyć. Wtedy, można zrobić z nimi wszystko. Albo prawie wszystko. O ile z tym „prawie” siły zła mogą jeszcze próbować iść na kompromisy, pertraktować, układać się i szukać porozumienia, o tyle z Bogiem, a raczej z tymi, którzy w Niego wierzą (bo to o nich chodzi, nie o Boga), nie pójdzie tak łatwo. Zawsze będą łamistrajkami, którzy mimo ekonomicznej niewoli zachowają wolność, bo wiedzą czym ona jest, mimo zwodniczej siły sekciarskiej propagandy zachowają prawdę i pozostaną na zawsze znawcami jej wartości. Niezmiernej wartości. Wartości o wiele przekraczającej życie ludzkie na ziemi, które jest tej prawdy jedynie częścią.

Tego chciałby Hitchens i ateiści – świata bez Boga. Świata, który oni sami ustawią według swoich pomysłów, bo nie będzie już uniwersalnego odniesienia. Świat taki stałby się ich igrzyskiem, ich folwarkiem, albo ich chlewem, gdzie hodowaliby rzeźną trzodę, przeznaczoną na żer dla bożków, którymi chcieliby zostać. Wtajemniczeni, wiedzący lepiej, przewodnicy i oświeceni. Folwark Hitchensa jest możliwy do zrealizowania tylko wtedy, gdy pozbawimy ludzi pojęcia Boga, na którym zasadzają się pojęcia prawdy, dobra, piękna, wolności, godności i człowieczeństwa. Hitchens nie widzi w nas ludzi – istot obdarzonych ciałem i duszą niematerialną, będącą nośnikiem wolności, rozumu, pamięci. On widzi w nas „wysoko wyewoluowane naczelne”12. Równie dobrze można z nas zrobić kotlety, o ile oczywiście będzie to społecznie uzasadnione. Hitchens nigdy się tak nie wyraził, nie musiał. Nie nadinterpretuję tu jednak jego poglądów, wyciągam wnioski.

Można zapytać, dlaczego ktoś chciałby niewolić ludzi, przekonywać ich, że prochem i niczem13 jesteśmy nie tylko przenośnie i nie tylko w odniesieniu do Bożego majestatu, ale w rzeczywistości i zupełnie dosłownie? Bez hipotezy szatana nie da się odpowiedzieć na to pytanie. Zło dla zła, kłamstwo dla kłamstwa, oto czym jest ta zgubna ideologia rozpatrywana w świetle rozumu. Ani ateiści, ani żadna organizacja nie może realnie zyskać na ateizacji. Są to jedynie pozory zysku, pozory zwycięstwa, pozory wolności, pozory dominacji. Tylko zło jest w tym rachunku realne.

Wygląda więc na to, że to odwiecznemu przeciwnikowi należałoby przypisać autorstwo całego przedsięwzięcia. NWO, jako projekt szatański – brzmi nieco teorio-spiskowo, nieprawdaż? Nie wygląda jednak na to, abyśmy mogli stwierdzić inaczej, chcąc trzymać się prawdy. Niech więc tak pozostanie. Czy jednak czeka nas tak marny koniec? Czy Opatrzność miałaby na to pozwolić? Czy Bóg naprawdę jest taki, jakim chciał Go widzieć Hitchens – ten nowoporządkowy świata? Ja jestem dobrej myśli i nie boję się zalewu ateizacji i wprowadzenia NWO.

„Kto chce, aby to była prawda?” – wołał w uniesieniu Hitchens, podsumowując jedną ze swoich tyrad, mających w jego pojęciu demaskować ohydny teizm. Co do wynurzeń Hitchensa na temat Boga – nikt, jak sądzę. Na szczęście nikt też z taką „prawdą” nie musiał się konfrontować niezależnie od swojej woli, bo istniała ona jedynie w umyśle Hitchensa. Pozostaje nam tylko mieć chrześcijańską nadzieję, że mimo że ten międzynarodowy wieszcz świata bez Boga nie chciał, żeby istnienie Boga było prawdą, ostatecznie otrzymał jej ogląd na wieczność.

Karol Kiljanek

Przypisy

  1. Pod takim właśnie tytułem Hitchens wydał w 2007 roku książkę, która stała się światowym bestsellerem. W tym haniebnym paszkwilu, dziennikarz wykłada swoje poglądy na temat Boga i religii jako takiej. Książka jest dosyć popularna po dziś dzień, mimo iż nie zawiera niczego, poza literackimi popisami Hitchensa, w które ubrał on swój prosty przekaz o nienawiści do religii.
  2. William Anthony Donohue – socjolog, wykładowca akademicki, działacz katolicki.
  3. Debata Hitchens kontra Donohue https://www.youtube.com/watch?v=MsbZqNR7HZs [dostęp: 04.10.2021].
  4. Debata Hitchens kontra Turek https://www.youtube.com/watch?v=uDCDTaKfzXU [dostęp: 04.10.2021].
  5. Debata Hitchens kontra Hitchens https://www.youtube.com/watch?v=sNlskhOlYBY [dostęp: 04.10.2021].
  6. Np. tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=uDCDTaKfzXU [dostęp: 04.10.2021].
  7. „Who wants this to be true?!” – tym zdaniem Hitchens zwykł był podkreślać swoje konfabulacje na temat Boga.
  8. Debata Hitchens kontra William Lane Craig https://www.youtube.com/watch?v=0tYm41hb48o [dostęp 04.10.2021].
  9. Debata Hitchens kontra Turek https://www.youtube.com/watch?v=uDCDTaKfzXU [dostęp 04.10.2021].
  10. Debata Hitchens kontra Turek https://www.youtube.com/watch?v=uDCDTaKfzXU [dostęp 04.10.2021].
  11. Debata Hitchens kontra Hitchens https://www.youtube.com/watch?v=sNlskhOlYBY [dostęp: 04.10.2021].
  12. Debata Hitchens kontra Turek https://www.youtube.com/watch?v=uDCDTaKfzXU
  13. Por. A. Mickiewicz, Dziady, część III, akt I, scena V.

Za: Zawsze Wierni nr 6/2021 (217) | https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/3022

https://www.bibula.com/?p=130194

Rafał Piech: To karygodne, że władze państwowe nie chcą leczyć ludzi.

Każdy człowiek ma jakiś wybór, zwłaszcza jeśli chodzi o eksperymentalny preparat, który niesie za sobą tyle powikłań – mówi Rafał Piech, współzałożyciel ruchu ”Polska Jest Jedna” i prezydent Siemianowic Śląskich w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

Zaapelował pan do medyków ws. obowiązkowych szczepień dla tej grupy zawodowej. Mówi pan, że to działanie niezgodne z prawem, a rządzący chcą zastraszyć lekarzy i pielęgniarki. Dlaczego pan tak uważa?

Rafał Piech: Wiemy doskonale, że samym rozporządzeniem nie można wprowadzić przymusowych szczepień. Art. 39 Konstytucji mówi o tym, że nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody. To jest pierwsza, podstawowa sprawa. Nie można takich rzeczy robić. Kolejną kwestią jest lawina powikłań, jaką niesie za sobą ten preparat. Dobrym przykładem są sportowcy i ludzie młodzi.

Doktor Witczak podał ciekawą analizę zdarzeń sercowych wśród profesjonalnych piłkarzy. Okazało się, że urazy związane z sercem były w tym roku znacznie częstsze, niż w latach ubiegłych. Nie możemy się zgadzać na takie rzeczy przy eksperymencie, gdy widzimy, że kraje mające 80, 90, czy ponad 90 proc. wyszczepienia wprowadzają lockdowny. Ten preparat przynosi odwrotny skutek, pomaga się rozwijać pandemii.

Przecież nie wprowadza się lockdownu, kiedy służba zdrowia jest wydolna, szpitale są puste i nie ma zgonów. Wprowadza się go, kiedy służba zdrowia jest niewydolna, a to oznacza, że jesteśmy okłamywani.

W ramach ruchu ”Polska Jest Jedna” przygotowujecie opinię prawną dla osób, które nie chcą poddać się przymusowi szczepienia. Jak to będzie wyglądało?

Musimy mieć dwie lub trzy niezależne opinie prawne, które dają poczucie bezpieczeństwa medykom i farmaceutom do tego, żeby mogli powiedzieć stanowcze ”nie”. Jeśli ich sprawa trafi do sądu, będą mieć pewność, że wygrają, gdyż działanie wobec nich podjęte jest niezgodne z prawem.

Gdyby miał pan możliwość walczyć z pandemią, jak wyglądałoby pana działanie?

W pierwszej kolejności postawiłbym na leczenie. Wiemy, że istnieją na rynku leki, które działają. Przede wszystkim amantadyna i iwermektyna. To są leki przetestowane przez wielu lekarzy na dziesiątkach ludzi m.in. przez dr. Bodnara z Przemyśla, który wyleczył tysiące pacjentów. Gdyby nie lekarze, którzy postanowili leczyć pacjentów, mielibyśmy w Polsce o wiele więcej zgonów. To jest podstawa działania i równocześnie jest to karygodne, że władze państwowe nie chcą leczyć ludzi.

Horban – bo nie chce mówić profesor – w 2009 roku zachęcał do podawania amantadyny w ciężkich przypadkach grypy. Co naglę się zmieniło? Ten człowiek nie chce podawać leku, który jest od pięćdziesięciu lat na rynku, woli stosować preparat eksperymentalny. Kolejną kwestią jest brak stosowania antybiotyków. Doskonale wiemy, że ten wirus w sytuacji gdy nie ma leczenia, a są objawy, atakuje szybko płuca i oskrzela osłabionego organizmu. Wówczas trzeba podać antybiotyk, ale nie za osiem dni, tylko natychmiast. Co jest lepsze podanie antybiotyku, czy za dziesięć dni zgon?

Zapytam pana jako dużego pracodawcę, jak postrzega pan segregację sanitarną w miejscu pracy? Ostatnio pojawiła się próba wprowadzenia ustawy dającej możliwość pracodawcy weryfikacji szczepienia pracownika, jednak zostało to zmienione na refundowane testy dla firm. Czy pan stosuje takie działanie w swoim urzędzie?

Nigdy w życiu. Nie ma takiej możliwości, żebym mógł w jakikolwiek sposób podzielić pracowników, żeby czuli się niekomfortowo. Każdy człowiek ma jakiś wybór, zwłaszcza jeśli chodzi o eksperymentalny preparat, który niesie za sobą tyle powikłań. Nigdy nikogo bym do tego nie zmusił. Zawsze będziemy stali jako ”Polska Jest Jedna” i ja jako prezydent miasta, za wolnym wyborem. Każdy człowiek ma wolną wolę i może decydować o swoich zdrowiu. Przedstawiam takie stanowisko naczelnikom i dyrektorom podległych mi jednostek, że nie chcę słyszeć przymuszania pracowników do czegokolwiek.

https://dorzeczy.pl/opinie/245128/przymus-szczepien-prezydent-siemianowic-wystosowal-apel-do-medykow.html

Karwelis: Kolejna sztuczka statystyczna – tym razem trafia w zaszczepionych.

Dzień 665. Wpis nr 654 | Miałem już kilka wpisów jak się robi fale statystykami.

Fale są obecnie potrzebne, by wzmóc procesy szczepienne, a do tego należy postraszyć towarzystwo i to coraz bardziej, bo nawet trzeba przymusić tych co maja drugą dawkę, a więc akcja musi się rozszerzać na nowe targety niezaszczepionych, bo te rosną wraz z kolejnymi dawkami, zamiast maleć. Ostatnio pokazywałem technikę, która nie zagrała, bo miały być (karnie) obostrzone regiony o najniższym zaszczepieniu, a wyszło, że wirus sroży się głównie wśród liderów zaszczepień. Była to chytra sztuczka, ale wirus zawiódł. Pokazałem też jakie to może mieć skutki, nieciekawe.

Dziś pora na drugą sztuczkę, tyle, że o jeszcze bardziej doniosłych skutkach. Oto trafiłem na rozporządzenie ministra zdrowia z 6 maja 2021. Właściwie niewielu je komentowało, a jeszcze mniej ludzi wie o nim, zaś skutków jego stosowania domyślili się nieliczni. To rozporządzenie legło u podstaw nowych procedur, polegających na preselekcji pacjentów. Stąd pierwsze pytanie u lekarza – czy był pan/pani szczepiony/szczepiona? I według tego rozporządzenia jeśliś był szczepiony i nawet jak miałeś objawy kowida, to nie wolno cię było wysłać na test. W związku z tym zaszczepieni szli do domu, bez konieczności kwarantanny, bo tylko kontakt z wirusem do tego uprawniał. Mogli więc mieć wirusa, zakażać, bagatelizować własne objawy z całym „dobrodziejstwem” inwentarza.

Za to każdy nieszczepiony, nawet jak przyszedł z bolącą kostką – na testy. W dodatku postał sobie taki jeszcze w godzinnej kolejce w marznącym deszczu i jak jeszcze nic nie miał, to zaraz dostał. Miało to wykazać wyższość szczepień, bo przy takich procedurach rzeczywiście kowida mieli tylko niezaszczepieni. Po prostu zaszczepionym rząd stłukł termometr i ci nie mieli wirusa (wykrytego). Miało to wykazać nie tylko połączenie fali zakażeń z faktem niezaszczepienia, ale wskazać jednoznacznie na źródło czwartej fali. To folilarskie nieszczepy są temu winne, bo tak przecież stoi w statystykach.

To samo działo się w szpitalach. Na salach kowidowych zaczęli lądować wyłącznie niezaszczepieni, co było samospełniającą się przepowiednią, że to foliarze giną na własne życzenie, co wypominać zaczęła nawet kadra lekarska. Z kolei jeśliś był zaszczepiony, to bez testu, ale często z wirusem, lądowałeś na oddziale niekowidowym i mogłeś spokojnie pozakażać jeszcze zdrowych.

Taki to był mechanizm. Pompował korzystne statystyki, leciało to w telewizji (i wciąż leci), że wszyscy w szpitalach to niezaszczepieni, potem zaczęto kombinować jak koń pod górę, bo wyszło na jaw, że szczepionka nie powstrzymuje transmisji i osmatycznie zaczęto oswajać publikę, że tak, w szpitalach 70% chorych to osoby NIE W PEŁNI zaszczepione.

Potem pisano, że wszystkich chorych niezaszczepionych to było z 99%, ale okazało się, że to tylko tymczasowa prawda taktyczna, bo wliczono do tej liczby wszystkich chorych, nawet tych – większość przecież – z czasów kiedy szczepionki jeszcze nie było. Formalnie się zgadza, ale tak to jest ze statystką, że można się nią posługiwać, by udowodnić nawet sprzeczne tezy.

Ten proceder uderzył… w zaszczepionych. Ci, po wyjściu od lekarza, szli w miasto albo pod kołderkę, wedle własnego uznania. I jak się zakowidzili porządnie, nie będąc przetestowanymi, to przenaszali chorobę i zbyt późno dzwonili po kosmitów, by ci zawieźli ich do szpitala. Stąd, z tej procedury, która miała nadąć odpowiednio statystyki, bierze się w dużej mierze ta rosnąca szybciej niż wolniej fala napływu hospitalizowanych zaszczepionych i to ciężko chorych. Tak to statystyka w służbie propagandy ma całkiem inne, nieoczekiwane skutki, uderzające w dodatku w tych, którzy zachowali się dokładnie wedle procedur i oficjalnej narracji.

Jerzy Karwelis

https://dorzeczy.pl/zdrowie/244861/karwelis-kolejna-sztuczka-statystyczna-w-pandemii.html

Tysiącletnia Rzesza (Tausendjähriges Reich) w ataku: Nowe restrykcje, również zaszczepionych przeciw COVID. O-mikron !!!

Rząd federalny Niemiec i rządy krajów związkowych w zeszłym tygodniu przyjęły nowy pakiet środków walki z Covid-19, które miały wejść w życie najpóźniej do wtorku 28 grudnia. Niektóre landy postanowiły nie czekać i wprowadziły je już wcześniej – pisze portal RND.

Szefowie rządów na szczeblu federalnym i krajów związkowych spotkali się w ubiegły wtorek, aby ustalić nowe działania, szczególnie w związku z wariantem Omikron. „Eksperci”, w tym wirusolog Christian Drosten, przewidują nawet, że Omikron wywoła nie tyle kolejną falę, co wręcz zalew nowych infekcji – przypomina RND.

Nowe obostrzenia

Nowe środki, przedstawione po spotkaniu szefów rządów przez kanclerza Olafa Scholza, dotyczą głównie ograniczenia kontaktów i obejmują także osoby zaszczepione oraz ozdrowieńców.

Według nowych zasad w spotkaniach prywatnych może brać udział maksymalnie 10 osób (nie wlicza się dzieci do 14. roku życia). W całym kraju zamknięte są kluby i dyskoteki, zabroniona jest organizacja wszelkich imprez tanecznych. Wydarzenia takie jak mecze piłki nożnej będą się mogły odbywać wyłącznie bez udziału widzów.

Na spotkaniu władze centralne i regionalne uzgodniły, że chcą osiągnąć kolejne 30 mln szczepień (wliczając dawki pierwsze, drugie i przypominające) do końca stycznia 2022 roku. [—-]

Nowe ograniczenia zostały dołączone do nadal obowiązujących przepisów, wprowadzonych już na początku grudnia, które dotyczą przede wszystkim osób niezaszczepionych. Chodzi tu m.in. o ograniczenie do osób zaszczepionych i ozdrowieńców wstępu do sklepów detalicznych, kin, restauracji i muzeów, a także dostęp dla osób zaszczepionych, rekonwalescentów i posiadaczy negatywnych wyników testów na Covid – do środków lokalnego transportu publicznego.

Dodatkowo poszczególne kraje związkowe, w zależności od panującej tam sytuacji epidemicznej, w tym liczby zakażeń i hospitalizacji, mogą decydować o podejmowaniu dodatkowych środków bezpieczeństwa. Przykładowo w Badenii-Wirtembergii od poniedziałku w godz. 22.30-5 obowiązuje godzina policyjna w lokalach gastronomicznych. W sylwestra godzina policyjna będzie obowiązywać wyjątkowo dopiero od godz. 1.

Koronawirus w Niemczech

Do tej pory w Niemczech potwierdzono cztery zgony osób z potwierdzoną infekcją Omikronem. Trzy osoby były w grupie wiekowej 60-79 lat, a jedna w grupie 35-59 lat.

Na podst.: https://dorzeczy.pl/swiat/245080/niemcy-nowe-obostrzenia-obejma-rowniez-osoby-zaszczepione.html

W Polsce za władzę robią konkurujące ze sobą grupy kelnerów – Kariera Dudy

Logika, racjonalizm, fakty, to najwięksi wrogowie celnej analizy politycznej. Chciałbym ironizować, bawić się słowem, żonglować formą i treścią, ale ta teza niestety zbyt wiele razy się potwierdziła, aby ją podważyć. Ostanie wydarzenia polityczne dostarczają też kolejnych dowodów, że polska polityka z logiką, racjonalizmem, czy jakimkolwiek faktem odnoszącym się do interesu narodowego nie ma nic wspólnego.

Po przegłosowaniu ustawy medialnej, analityk życia politycznego mógł zebrać wszystkie dane i z dość dużym komfortem celować w przyszłość. Wszystkie logiczne i racjonalne znaki wskazywały, że prezydent Polski, choćby z uwagi na powagę państwa, nie ulegnie połajankom trzecioligowych polityków USA i krzykom Marty Lempart. Na podpisanie ustawy nie liczyli najwięksi optymiści, ale skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego było tak oczywistym krokiem, że praktycznie mówili o nim wszyscy.

Jak się stało w rzeczywistości wiemy od wczoraj i po fakcie warto się zastanowić, co w takim razie zagrało, jeśli nie logika, racjonalizm i interes państwa? Zagadka nie jest taka trudna, jakby się wydawało. Kto uważał w szkole na lekcjach języka polskiego, ten wie, że prywata była największą przywarą szlachty, która prowadziła Ojczyznę do zguby. Andrzej Duda kierował się wyłącznie prywatą, a ponieważ jest politykiem, to troskę o własny kręgosłup i okolice, ubrał w patetyczne słówka z wolnością i troskę o Polskę na czele. Jakie konkretne biznesy załatwił sobie Duda? Konkretnie to co najmniej dwa. Jego decyzja o zawetowaniu ustawy to odpowiedź dla obozu politycznego, z którego się wywodzi.

Nie pierwszy raz Dudę zabolało ego i postanowił pokazać swoją „samodzielność”. Zadanie miał bardzo łatwe, bo potężne grupy wpływu oczekiwały od niego dokładnie takiej decyzji i jeśli się komukolwiek narażał, to wyłącznie byłej partii i wyborcom, którzy do niczego Dudzie nie są już potrzebni. Wystarczyło posłuchać tych żałosnych opowieści o wielkości Dudy, jakie wypowiadał Duda, aby wiedzieć jak duże znaczenie miała dla niego terapia obolałego ego. Mnie się szczególnie rzuciło na oczy i uszy kilkukrotnie podkreślenie, że Polacy mieli odwagę podejść do prezydenta. Dalej było jeszcze żałośniej, ponieważ decyzja miała zapaść po rozmowie z jedną panią i byłym wojskowym.

Równorzędna okoliczność mająca wpływ na zawetowanie ustawy to międzynarodowa kariera, która się Andrzejowi Dudzie marzy. Ponoć te plotki są rozsiewane przez centralę PiS i mają być zemstą za nieposłuszeństwo, ale nie dam się nabrać.

Żadnej logiki, żadnego racjonalizmu, trzymajmy się emocji i prywaty polityków, w przeciwnym razie znów damy się ponieść chybionym analizom. Duda będzie miał 54 lata, gdy skończy się jego druga kadencja i w Polsce będzie mógł zostać członkiem rady nadzorczej „Caritasu” albo wykładowcą w prywatnej uczelni, na wydziale „Turystyka katolicka”. Nie ma żadnych szans, żeby przejąć władzę w PiS, zresztą były prezydent w roli partyjnego wodzireja, to byłoby kolejne ukłucie ego. Dudzie nie pozostaje nic innego tylko szukanie na siłę miejsca w jakiejś międzynarodowej instytucji, O europejskich może zapomnieć, z oczywistych powodów, a jedynym realnym kierunkiem jest jakieś NATO, czy ONZ. Oczywiście nikt z Dudy nie uczyni szefa tych instytucji, jeśli już to dostanie smoking i będzie robił za jakiegoś sekretarza-kelnera, ale i na to potrzebna jest zgoda amerykanów i „przyjaciół Ameryki”, którzy osiedlili się na „Ziemi Świętej”.

Zawetowanie ustawy było powodowane wyłącznie prywatą Dudy, niczym więcej i cała reszta kadencji będzie temu podporządkowana. Każda zapalona świeca chanukowa, każda wyżebrana wizyta u Bidena albo chociaż jakiegoś kongresmana, to wydeptana ścieżka do stołka sekretarza w NATO ONZ labo czymś podobnym. Cała tajemnica i doszukiwanie się jakichkolwiek innych powodów decyzji Dudy jest całkowicie bezsensowne.

Jego od Tuska różni tylko to, komu podaje do stołu i od kogo dostaje napiwki, pozostałe cechy obu „mężów stanu” są tożsame. Kto nie chce głupio cierpieć, niech porzuci nadzieję. Nie ma żadnego prezydenta Dudy, podobnie jak nie ma „obozu patriotycznego”. W Polsce za władzę na przemian robią konkurujące ze sobą grupy kelnerów.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/w-polsce-za-wladze-robia-konkurujace-ze-soba-grupy-kelnerow-kariera-dudy/

Potrójnie zaszczepieni wykazują 4,5 raza większe prawdop. uzyskania pozytywnego wyniku testu na Omicrona niż niezaszczepieni

Według danych opublikowanych przez rząd Wielkiej Brytanii za pośrednictwem Urzędu Statystyk Krajowych, osoby potrójnie zaszczepione są 4,5 razy bardziej narażone na uzyskanie pozytywnego wyniku testu na Omicron niż osoby niezaszczepione.

−∗−

W menu na dziś danie wariantowo-statystyczne. Oparty o dane urzędowe z brytyjskich źródeł artykuł o podatności na wariant Omicron oraz pokazujący, że nie jest to epidemia wywołana przez osoby niezaszczepione.

Zapraszam do lektury.

________________***________________

Ten artykuł został napisany przez Paula Josepha Watsona i pierwotnie opublikowany na Infowars.com *

________________

Potrójnie zaszczepieni wykazują 4,5 raza większe prawdopodobieństwo uzyskania pozytywnego wyniku testu na Omicrona niż niezaszczepieni

Według danych opublikowanych przez rząd Wielkiej Brytanii za pośrednictwem Urzędu Statystyk Krajowych, osoby potrójnie zaszczepione są 4,5 razy bardziej narażone na uzyskanie pozytywnego wyniku testu na Omicron niż osoby niezaszczepione.

Liczby pokazują również, że osoby podwójnie zaszczepione są 2,3 razy bardziej narażone na zakażenie Omicronem niż osoby, które nie otrzymały żadnych szczepień.

Dane, które podsumował w tym artykule Will Jones z Daily Sceptic, wspierają twierdzenia, że ​​wariant Omicron jest skuteczny w omijaniu szczepionek.

„Proszę zauważyć, że jest to prawdopodobieństwo infekcji Omicronem, przy wzięciu pod uwagę, że dana osoba jest już zarażona, więc nie mówi nam to, jak prawdopodobne jest, że taka osoba otrzymałaby pozytywny wynik testu wcześniej” – pisze Jones.

„Co oznacza, że nie mówi nam to, że szczepionki ogólnie pogarszają sytuację, tylko że zwiększają prawdopodobieństwo, że zaszczepiona osoba zarazi się Omicronem, a nie innym wariantem. Innymi słowy, jest to miara tego, jak dobrze Omicron unika szczepionek w porównaniu z Deltą. Fakt, że osoby zaszczepione potrójnie są znacznie bardziej narażone na zakażenie Omicronem niż osoby zaszczepione podwójnie, potwierdza zdolność do unikania szczepionki”.

Wykres można powiększyć otwierając grafikę w nowym oknie/zakładce

.

Jones wnioskuje z danych, że „obecna epidemia Omicrona jest w dużej mierze epidemią zaszczepionych i jest napędzana nie przez niezaszczepionych, ale przez tych, którzy zostali zaszczepieni podwójnie i potrójnie”.

Liczby całkowicie burzą twierdzenia, że epidemia Omicrona jest „pandemią niezaszczepionych”.

Jak Will Jones również dokumentuje w tym artykule, twierdzenia, że szpitale NHS są zatłoczone niezaszczepionymi, nie są poparte żadnymi faktycznymi dowodami.

Mimo to, w weekend brytyjska minister zdrowia zaatakowała niezaszczepionych pacjentów za zajmowanie łóżek szpitalnych, mówiąc im, że „muszą naprawdę pomyśleć o szkodach, jakie wyrządzają społeczeństwu”.

Brytyjscy naukowcy przedstawią dziś dowody na to, że wariant Omicron jest łagodniejszy niż poprzednie szczepy COVID-19, o czym eksperci ds. zdrowia w RPA mówią od tygodni.

________________

* Czytelnicy z naszego obszaru geograficznego mogą napotkać problemy z otwarciem strony źródłowej infowars(.)com ze względu na tamtejsze zabezpieczenia.

Tłumaczenie za:

Tripled Vaxxed 4.5 Times More Likely to Test Positive For Omicron Than Unvaxxed, December 23, 2021

Uzupełnienia:

Obowiązkowe szczepienia – pierwsza ofiara Omicrona
Oczywiście pomysł, że kraje UE zamierzają „debatować” nad obowiązkiem szczepień, jest żartem. Bardziej są skłonni do ich egzekwowania i to bez względu na wszystko. Ale jakakolwiek prawdziwa, racjonalna debata skończyła […]

________________

Omicron? Pięć oznak, że go nie masz
Istnieje szansa, że doświadczyłeś tych objawów co najmniej raz lub dwa razy w ciągu ostatniego roku. To nie znaczy, że miałeś Omicrona. Nie oznacza to, że Omicron w ogóle istnieje. […]

________________

O jak omicron. O jak oszustwo. O jak… długo tak jeszcze mogą?
„Nie wpychamy ludziom technokracji na siłę. Zdecydowanie nie. Po prostu robimy to, co musimy, ze względu na niebezpieczeństwo ze strony wirusa… ponieważ wszyscy rozprzestrzeniają wirusy… (ponieważ zbyt wielu ludzi chce […]

________________

Tymczasem w Botswanie tylko zaszczepieni z objawami
W poniedziałek wiceminister zdrowia zeznał podczas przesłuchania w parlamencie, że żaden z przypadków wariantu Omicron nie wymagał potrzeby wsparcia tlenowego i hospitalizacji. −∗− W menu na dziś danie… afrykańskie. A […]

________________

Dr Sucharit Bhakdi: te szczepionki zostały zaprojektowane tak, aby zawiodły
Nieustannie jesteśmy zalewani twierdzeniami przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego, mediów głównego nurtu, polityków i urzędników „zdrowia publicznego” – wszyscy powtarzają tę samą kwestię: że nowe szczepionki są całkowicie „bezpieczne i skuteczne”. Ale […]

Czy wysadzenie kukły Elona Muska w powietrze jest antysemityzmem?

Dziś Szanowni będzie z tego gatunku wiecie, co najbardziej lubię…i straszno i śmieszno, albo coś jak sos słodko-kwaśny. Otóż wiemy, że nie tak dawno została spalona kukła żyda Sorosa, w Pruchniku obkładano kukłę Judasza kijami a zupełnie niedawno spalono tzw statuty kaliskie, co niby one mają świadczyć o nadprzeciętnych przywilejach nabytych przez Eskimosów na terenie dzisiejszej Polski. Nie piszę kto dokonał czy po co, bo to w tym momencie nie istotne. Wiemy, że podniosło się larmo pod niebiosa na te wszystkie okoliczności, a sprawców ciągano po sądach niczym babę z brodą po okolicznych jarmarkach domagając się głów nieszczęśników na tacy z jabłkiem w zębach… Pozostańmy jednak jeszcze w nastroju lekko strasznym.

Najbogatszy człowiek na świecie z prawie 240 miliardami dolców na koncie, wizjoner,  ojciec chrzestny tzw lotów w kosmos (jak zwał tak zwał) Elon Musk jak wiecie produkuje także samochody elektryczne Tesla, ulubione automobile naszego premiera wszechczasów Vateusza. Kreowany w mediach jako biedny emigrant z Republiki Południowej Afryki.  “Biedny”, ponieważ ponoć potwór ojciec nie dał mu ani grosza na wyjazd i naukę. Elonek, aby skończyć studia dorabiał jako drwal w Kanadzie…a potem to już poszło z górki, jako bankowiec, a skończył jako fizyk. Wiemy, że bez “odpowiedniego” pochodzenia nie ma się szans zostać bogatym człowiekiem,  a już na pewno najbogatszym. Nie będę udowadniał, czy jest “odpowiedniego pochodzenia”, bo na na wielu forach trwa po dzień dzisiejszy zażarta debata w tej tematyce, ale mogę sparafrazować klasyka i uznać, wertując drzewo genealogiczne owych Musków, że na pewno jakiś lwi procent domieszki tej krwi posiada.

W Finlandii facet kupił ośmioletnią Teslę klasy S elektryczną i po przejechaniu 1500 km zaczęła mu tablica rozdzielcza świecić jak choinka, wykazując szereg usterek. Po zawiezieniu do serwisu okazało się, że trzeba wymienić baterie za 20 tys euro, a to dwie trzecie ceny auta za które zapłacił. No więc facet uznał, że lepiej, a może taniej, ale na pewno spektakularniej będzie wysadzić tą Teslę w powietrze. Obłożyli ją trzydziestoma kilogramami trotylu i tak zrobili. Smaczku dodaje fakt, że do Tesli przed wysadzeniem włożono dmuchaną kukłę ojca dyrektora fabryki Tesli, niejakiego Elona Muska.

Abstrahując, warto dodać, że Tesla to mocny niewypał i kto wie, czy w ramach “współpracy” atlantyckiej niedługo premier wszechczasów Vateusz może nas zasypać tym obiecanym milionem aut elektrycznych od ziomala zza wielkiej wody. Oczami wyobraźni widzę jak mógłby taki performans wyglądać w Polsce…na przykład wyobraźmy sobie, że w Drawsku Pomorskim gość chce wysadzić swoją Teslę w powietrze i wkłada do niej kukłę Elona Muska i ku uciesze zebranej gawiedzi, vlogerów i jutuberów i innych gadów wysyła nieszczęśnika w kosmos. Być może nic by się nie wydarzyło, media motoryzacyjne pisałyby jak w fińskim przypadku pierdoły o “jeszcze nie dopracowaniu” technologii elektrycznych samochodów, a w mediach ogólnego ścieku pisaliby o ogromnej chmurze dymu z akumulatorów owej Tesli i katastrofy ekologicznej na Pomorzu z tego wynikłej, co i tak w tydzień rozeszło by się po kościach… Moje mocno wyczulone algorytmy podpowiadają mi, że na pewno słowem-kluczem, jest tutaj słowo “żyd”…wszak pamiętajmy, że ongiś Piotr Rybak spalił kukłę Georga Sorosa, amerykańskiego żyda, natomiast właściciel Tesli w Finlandii wysadził (tylko) kukłę Elona Muska.  Gdyby odbyło się to u nas, to orkowie szechtera wyłyby pod niebiosa jakie antysemickie byłoby wysadzenie Tesli z kukłą jej producenta, a media motoryzacyjne spuściłyby w kwestiach technicznych lekko temat do kibla… No więc…mamy tu li z przypadkiem tzw “antysemitizen” czy to sze ne wpiszuje w szadna rybryka?

A gdzie Greta Thunberg i całe to “zielone” tałatajstwo się podziało, dlaczego jeszcze nie ma konwoju misji ekologicznej skierowanej w kierunku Finlandii? https://www.youtube.com/watch?v=7_9aVzf5fC4&t=325s

26 grudnia 2021 https://www.ekspedyt.org/2021/12/26/czy-wysadzenie-kukly-elona-muska-w-powietrze-jest-antysemityzmem/

Kolejny piłkarz nie żyje po „bezpiecznej szczepionce”. Plus statystyka.

Argentyński piłkarz Diego Armando Montiel zmarł w kilka miesięcy po przyjęciu eksperymentalego preparatu genetycnego reklamowanego jako „szczepionka przeciwko Covid-19”.

O śmierci 25-letniego piłkarza powiadomił jego poprzedni klub Atlético Rafaela w twitterowym wpisie.

Montiel zaszczepił się w połowie roku, co wywołało nagłe skutki uboczne. 31 lipca piłkarz wpisał na twitterze, że „Jestem na krawędzi samobójstwa, Nigdy już się nie zaszczepię”.

W dzień Bożego Narodzenia, Montiel został zabrany do szpitala w Santo Tomé z nagłym przypadkiem zapalenia opon mózgowych. Zmarł dzień później. RIP.

Przypadek śmierci argentyńskiego piłkarza wpisuje się w serię „niewyjaśnionych” nagłych zgonów bądź poważnych zdrowotnych problemów sportowców, z których wszyscy to osoby zdrowe – do momentu przyjęcia „szczepionki przeciwko Covid-19”.

Według analizy przeprowadzonej na podstawie ogromnych danych zgromadzonych na stronie internetowej TransferMarkt, specjalizującej się w piłce nożnej, wyłania się obraz gwałtownego wzrostu przypadków śmierci bądź utraty zdrowia wśród zaszczepionych piłkarzy.

Zanalizowano profile 900 tysięcy zawodowych piłkarzy z całego świata i w latach 2015-2020 zanotowano 89 217 kontuzji, w tym 100 przypadków zdrowotnych związanych z sercem (0,11%). Natomiast w roku 2021 zanotowano 19 912 kontuzji, w tym 44 przypadki z problemami serca (0,22 %), co stanowi wzrost o 100%.

Aczkolwiek trudno jest ustalić czy niemal milion analizowanych sportowców to osoby zaszczepione czy też nie, to nagły wzrost o 100 procent w roku, w którym przeprowadzono kampanię wyszczepiania społeczeństw oraz zmuszania sportowców do przyjmowania tych groźnych preparatów, trudno jest uznać za przypadek, zbieg okoliczności, czy też wytłumaczyć w inny racjonalny sposób.

Media, w tym te sportowe tak chętnie opisujące plotki czy życie osobiste piłkarzy-celebrytów, zupełnie milczą na temat przyjęcia „szczepionki” i natychmiastowych bądź późniejszych problemów zdrowotnych. Barbarzyńscy „uśmiechnięci” dziennikarze sportowi zachowują się jak dzikie plemię z buszu nie potrafiące skojarzyć aktu kopulacji z ciążą.

Oprac. www.bibula.com
2021-12-27
na podstawie The Covid World

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

https://www.bibula.com/?p=130200

Piąta szpryca będzie ostatnią !!

IGNACY KRASICKI
Dok­tor wi­dząc, iż mu się le­kar­stwo uda­ło,
Chciał go czę­sto po­wta­rzać. Cóż się z cho­rym sta­ło?
Za dru­gim, trze­cim ra­zem bar­dzo go osła­bił,
Za czwar­tym jesz­cze bar­dziej, a za pią­tym za­bił.


Jeżeli biskup Krasicki pisał to w uniesieniu prorockim to znaczy, że piata szpryca będzie ostatnią.

Walka o Życie i Rodzinę – Podsumowanie roku.

Centrum Życia i Rodziny
Szanowni Państwo!
Obecna sytuacja społeczno-polityczna nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim w Europie i na świecie, pokazuje wyraźnie, że środowiska próbujące zmarginalizować, a nawet wyrugować konserwatywne idee, zwierają swoje szeregi i jeszcze mocniej uderzają w nasze podstawowe wartości: życia, wiary czy ochrony rodziny.
Dlatego też mijający rok był dla mnie i wszystkich pracowników Centrum Życia i Rodziny czasem niezwykle wytężonej pracy. Wszystkie nasze zadania mogliśmy zrealizować wyłącznie dzięki Państwa hojnemu i regularnemu wsparciu, za które już teraz serdecznie dziękuję.
Jedna wiadomość jest zbyt krótka, aby opisać każdą z akcji, które przeprowadziliśmy w minionym roku. Dlatego przypomnę pokrótce kilka, które w mojej opinii pozwoliły nam najskuteczniej zawalczyć o obronę naszych wartości.Kliknij tutaj, aby wesprzeć nadchodzące akcje Centrum Życia i Rodziny!
W niedzielne przedpołudnie 19 września, z warszawskiego Placu Zamkowego, pod hasłem „Tato – bądź, prowadź, chroń” wyruszył Narodowy Marsz Życia i Rodziny.
Mimo wiadomych ograniczeń frekwencja była bardzo wysoka – w wydarzeniu wzięło udział ok. 8 000 uczestników
marsz
Chcieliśmy zamanifestować nasze przywiązanie do postaw prorodzinnych, zwłaszcza odpowiedzialnego ojcostwa, i do wartości pro life, jak też podziękować Bogu za beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego – wielkiego obrońcy godności człowieka, ludzkiego życia i rodziny.
Na kanwie sukcesu Narodowego Marszu Życia i Rodziny zorganizowaliśmy konferencję, o takim samym haśle przewodnim, w trakcie której debatowaliśmy o zagrożeniach i wyzwaniach stojących przed współczesnymi ojcami. Swoją obecnością i celnymi opiniami konferencję uświetnili między innymi pani kurator Barbara Nowak, Bogna Białecka, Janusz Wardak, dr Andrzej Mazan, Dariusz Zalewski czy ks. kan. Jarosław Powąska. Był z nami również Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka.Kliknij tutaj, aby wesprzeć kolejny Marsz Życia i Rodziny!W minionych miesiącach wspólnie protestowaliśmy przeciwko demoralizacji dzieci i młodzieży, jaka coraz częściej ma miejsce nie tylko w związku z działaniami prowadzonymi przez lewicowo-liberalne instytucje unijne, ale także polskie szkoły!
W związku z planami Komisji Europejskiej, aby związki osób tej samej płci zawarte w innym kraju wspólnoty, były uznawane także w Polsce, wystosowaliśmy pilną petycję do premiera Mateusza Morawieckiego, aby stanowczo sprzeciwił się tej inicjatywie. Apel w obronie polskich rodzin podpisało blisko 22 tysiące osób.
W odpowiedzi na „Tęczowe Piątki” inspirowane przez środowiska LGBT, zachęciliśmy polską młodzież do udziału w akcji „Szlachetny Piątek”. Tego dnia motywowaliśmy najmłodsze pokolenie do założenia białego elementu garderoby i opublikowania zdjęcia z hasztagiem #SzlachetnyPiatek. Ta akcja miała promować wierność, czystość i szlachetność. Liczba fotografii, które pojawiły się w sieci, przerosła nasze najśmielsze oczekiwania! To świetny prognostyk, bowiem zamierzamy tę akcję kontynuować i ją rozwijać.Kliknij tutaj, aby walczyć z lewicowymi ideologiami w polskiej szkole!Pomagaliśmy także Polakom w walce na niwie samorządowej!
Apelowaliśmy do prezydenta Sosnowca o odrzucenie pomysłu lewicowych „dziewuch”, marzących o wprowadzaniu w sosnowieckich szkołach edukacji seksualnej według pseudostandardów WHO.
Wspieraliśmy radnych Oleśnicy, którzy zmagali się z problemem aktywistów chcących zamknąć usta pro-liferom i domagających się zakazu pokazywania wizerunku dzieci zamordowanych w wyniku aborcji.
Z kolei radni Warszawy Pragi-Północ zwrócili się do nas o pomoc w walce z próbą poparcia postulatów tzw. strajku kobiet, w tym dostępu do bezpłatnej antykoncepcji i zabiegów sterylizacji, dostępu do „bezpiecznej” aborcji, czy dofinansowania procedur in vitroKliknij tutaj i pomóż nam pomagać polskim samorządowcom!Szanowni Państwo!
Wielkie sukcesy odnosi trwająca nadal kampania „Dzień Ojca na nowo”. W jej trakcie wysłaliśmy kilkadziesiąt tysięcy obrazków ze świętym Józefem, a także przygotowaliśmy publikację o tym wyjątkowym patronie, aby poruszyć serca polskich ojców.
Zaapelowaliśmy również do marszałek Elżbiety Witek o przeniesienie tego świeckiego święta z nic nieznaczącego dnia 23 czerwca, na 19 marca – dzień uroczystości Oblubieńca Maryi.
Dzięki Waszej pomocy, podpisom oraz rozpowszechnianiu petycji w mediach społecznościowych, udało nam się przekroczyć barierę ponad 40 tysięcy osób wspierających akcję!Kliknij tutaj, aby pomóc promować chrześcijańskie wartości w Polsce!
W minionym roku rozpoczął również działalność wyjątkowy portal internetowy – Marsz.info.
Na jego łamach dzielimy się z Polakami wartościowymi informacjami na temat obrony życia i wartości rodzinnych z całego świata.
Na bieżąco przyglądamy się tam wydarzeniom i działalności przeciwnych nam środowisk w Polsce. To właśnie dziennikarka portalu Marsz.info opublikowała artykuł o skandalicznych i prawie pedofilskich treściach, znajdujących się na znanym portalu zrzeszającym „mniejszości seksualne”.
marsz info
A dzięki naszej interwencji, powiadomieniu prokuratury oraz Rzecznika Praw Dziecka i Państwowej Komisji ds. Pedofilii, redakcja portalu „mniejszości” zablokowała możliwość dodawania komentarzy na forum, w tym nieprzyzwoitych anonsów skierowanych do dzieci! Z kolei ta konkretna strona zawierająca szokujące anonse, została trwale usunięta z portalu dla osób LGBT. Kliknij tutaj i wesprzyj walkę o dobre dzieciństwo dla naszych dzieci!Wszystkie opisane akcje mogliśmy przeprowadzić jedynie dzięki Państwa wsparciu. W przyszłym roku chcemy zorganizować jeszcze większą liczbę kampanii.
Temat, któremu chcemy w sposób szczególny poświęcić rok 2022 to… wierność małżeńska. Planujemy, oprócz organizacji kolejnego, już siedemnastego, Marszu dla Życia i Rodziny, konferencję naukową, publikację, a także szereg akcji społecznych, które pomogą w codzienności pamiętać i dochować wierności złożonej przed ołtarzem przysiędze.
Pewnie pamiętają Państwo akcję wsparcia dzieła „XYZ”, którą przeprowadziliśmy wiosną. Sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nadal nie mogę wyjawić, o kogo chodzi. Jednak zapewniam, że Państwa wsparcie trafiło we właściwe miejsce, dzięki czemu – dzięki Wam – „XYZ” mogło przetrwać trudny czas.
W 2022 roku przeprowadzimy kolejne kampanie wsparcia podobnych miejsc, gdzie każdego dnia osoby dobrej woli codziennie trudzą się w celach wychowawczych lub pomagają pokrzywdzonym.
Dlatego jeśli to możliwe, bardzo proszę Państwa o wsparcie naszych działań dobrowolnym datkiem w wysokości 30 zł, 60 zł, a jeśli mają Państwo taką możliwość nawet kwotą 100 zł lub 200 zł, albo większą!Kliknij tutaj i wesprzyj walkę o dobre dzieciństwo dla naszych dzieci!Już teraz dziękuję za Państwa nieocenione wsparcie, które pozwoli nam skutecznie działać w kolejnych miesiącach.
Serdecznie pozdrawiam

PS. Uwaga! Pragnę przypomnieć, że zostało już kilka dni – do 31 grudnia – by złożyć darowiznę na cele statutowe Centrum Życia i Rodziny, którą będzie można odliczyć od dochodu w rozliczeniu podatkowym za rok 2021. Pozwoli to Państwu zapłacić niższy podatek i wesprzeć szlachetne inicjatywy, które razem tworzymy!Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!
Dane do przelewu:
Centrum Życia i Rodziny
ul. Nowogrodzka 42/501, 00-695 Warszawa
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SAZ dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPWIBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056
Centrum Życia i Rodziny
ul. Nowogrodzka 42/501, 00-695 Warszawatel. +48 12 385 39 99
https://centrumzyciairodziny.com/view.html?x=a62e&m=6nOgl&mc=c&s=9G1YzsE&u=mCGR&z=GqpZTvd&

Młodziutka lesbijka, pre-celebrytka, wróg osób broniących dzieci przed zabiciem – zaszczepiona, zmarła po kilku wylewach.

MD: Poniżej wyjątki z panegiryku jej „przyjaciół”:

====================

Małgorzata Szczwany nie żyje. Z treści Jej publikacji wynika, że najprawdopodobniej zaszczepiła się..

Ostatnie informacje z naszego rodzimego świata muzycznego przyniosły nam przykre wiadomości. Jak wynika z publikowanych w mediach społecznościowych informacji, w dniu 22.12.2021 zmarła młoda artystka – Małgorzata Szczwany.

Harmonizowała, czyli podstawiała specyficzną, autorską harmonię muzyczną pod wybrane i poklejone w/g własnego uznania wypowiedzi wybranych przez siebie polityków.

Małgorzata Szczwany zmarła nagle. Częstokroć zamieszczała komentarze w mediach społecznościowych skierowane również w osobę Kai Godek, aktywistki pro live. Małgosia nagrała także autorską muzykę, w której emocjonalnie wyrażała swoje subiektywne nastawienie do osoby Kai Godek.

Czy śmierć Małgorzaty Szczwany, zwracającej na siebie uwagę twórczością skierowaną w wybrane poglądy i postaci związane z aktywnością publiczną oraz w wybranych polityków, miała coś wspólnego z wyszczepieniem? Tego typu pytania pojawiają się w komentarzach internetowych. Z tekstu zamieszczonego przez Małgorzatę Szczwany w dniu 1 listopada 2021r. wynika, że autorka najprawdopodobniej zaszczepiła się, choć czy jest to pewnik okaże się, miejmy nadzieję, wkrótce: „Zadurzyłam się w Tobie zaraz po szczepieniu


Wyjdź za mnie – za kobietę. Przeciwdziałaj przeludnieniu

============================================

Patrz na ich logikę:

Jej kolega z grupy „Postaw na wolność” pisze: Kolejna ofiara nagonki szczepionkowej, utalentowana pianistka, odratowana po pierwszym wylewie, miała ich jeszcze kilka. Walczyła niemal trzy tygodnie.

https://postawnawolnosc.pl/2021/12/26/mszczwany/

Apel do Adama Małysza [m.inn.]: Kampania społeczna „Ostatnia Prosta” okazała się symbolem oszustwa.[ODSZCZEKAĆ!!]

Ruch Polska Jest Jedna, którego założycielem jest prezydent Siemianowic Śląskich, wystosował apel do przedstawicieli różnych środowisk, które promowały kampanię „Ostatnia Prosta”. Apel został wystosowany między innymi do Adama Małysza. 

„Pańska obecność w kampanii społecznej „Ostatnia prosta”, choć dyktowana z pewnością chęcią wsparcia Polaków w wyjściu z pandemicznej zapaści, okazała się jednak symbolem oszukania i wykorzystania osób publicznych do kampanii preparatów medycznych, które w żaden sposób nie poradziły sobie do dziś z pandemią wirusa Covid-19” – czytamy w apelu, który podpisał prezydent Rafał Piech.

PJJ wierzy, że Adam Małysz ma świadomość odpowiedzialności społecznej jaka na nim ciąży „w kontekście użyczenia swojej twarzy i wizerunku w promocji medykamentów.”. 

Autorzy liczą, że były skoczek włączy się teraz w społeczny apel „żądając podjęcia przez Ministerstwo Zdrowia zdecydowanych kroków w kierunku podejmowania leczenie Covid-19 od pierwszych dni, prowokując tym samym do publicznej dyskusji na temat weryfikacji skuteczności dotychczasowych narzędzi walki z pandemią Covid-19”.

„Uważamy, że bez względu na gotowość do korzystania z preparatów szczepionkowych, każdy z Polaków powinien mieć zagwarantowane prawo dostępu do bezpośredniej diagnostyki, osłuchiwania i leczenia lekami antywirusowymi i antybiotykami, których skuteczność jest przebadana i znana od ponad 30-40 lat” – czytamy.

https://tarnogorski.info/apel-do-adama-malysza-kampania-spoleczna-ostatnia-prosta-okazala-sie-symbolem-oszukania/

Bandyci z Big Pharmy wyłudzali od rządów pieniądze za «prawo do pierwokupu szczepionki» – długo przed „wybuchem pandemii”.

W maju 2020, Mario Giordano – włoski dziennikarz telewizyjny pracujący dla sieci Mediaset – ujawnił na Facebooku, że w jesieni 2019 (czyli na kilka miesięcy przed rozpoczęciem hucpy o nazwie «Covid-19»), dr Armando Bartolazzi, ówczesny podsekretarz w Ministerstwie Zdrowia rządu Conte I https://it.wikipedia.org/wiki/Armando_Bartolazzi

zwierzył mu się z bardzo dziwnego zajścia w którym uczestniczył.

Oto opowieść podsekretarza:

Bartolazzi: “Znalazłem na biurku dossier; minister zostawił mi je z prośbą o wyrażenie opinii”.

Giordano: “W jakiej sprawie?”

Bartolazzi: Mieliśmy zapłacić 20 milionów euro dwom firmom farmaceutycznym”.

Giordano: “Dwadzieścia milionów euro?”

Bartolazzi: “Tak”.

Giordano: “Za co?”

Bartolazzi: “By uzyskać prawo do pierwokupu szczepionki w przypadku pandemii”.

Giordano: “To znaczy, jako zaliczka przy zakupie?”

Bartolazzi: “Nie, nie jako zaliczka.  Wyłącznie za prawo pierwokupu”.

Giordano: “To znaczy 20 milionów euro za prawo do uzyskania szczepionek w przypadku pandemii?”

Bartolazzi: “Dokładnie tak”.

Giordano: “Nie wiedząc, o jaką pandemię chodzi?”

Bartolazzi: “Dokładnie tak”.

Giordano: A zatem, nie mając pojęcia o jaką szczepionkę chodzi?”

Bartolazzi: Zgadza się”.

Giordano: “Tylko po to, by w razie czego mieć prawo do zakupu?”

Bartolazzi: “Rozumiem pańskie zdumienie. Też się zdumiałem”.

https://www.facebook.com/iLibridiMarioGiordano/videos/il-diritto-di-prelazione-sui-vaccini/233364144639200/

Rozmowę zamieszczoną powyżej, Mario Giordano relacjonuję także w swej ksiąźce zatytułowanej «Sciacalli»: https://www.amazon.it/Sciacalli-Virus-salute-arricchisce-nostra-ebook/dp/B087TH8Y8V

27 dicembre 2021

Tajemnice statystyk zgonów – absurdy.

To, co nas interesuje to słupki niebieskie, czerwone podaję dla ukazania pełnego kontekstu.

Wykres 1

Wiele dziwnych rzeczy już opisywałem, ale ta jest wyjątkowa. Mieszkamy w kraju, który jest dość jednolity, kilkunastoprocentowe różnice preferencji wyborczych  to nasze największe różnice i są doskonale udokumentowane i racjonalnie wyjaśnione. Jako populacja biologiczna jesteśmy bardzo jednolici. Oczywiście istnieją różnice między np. strukturą przyczyn zgonów z powodów kulturowych/żywieniowych, ale ich skala to rząd kilku, kilkunastu procent.

Ministerstwo Zdrowia odróżnia zgony „NA covid” od zgonów „Z covid”, te drugie to tzw. z chorobami współistniejącymi. Kwalifikacja zgonów „NA covid” budzi wiele kontrowersji a zgony „Z covid” to te których już nie daje podciągnąć się pod kategorię pierwszą. Przypomnijmy, że w „szczycie fali strasznej epidemii” mamy  dziennie ok. 100 zgonów „NA covid”, co jest  typową liczbą zgonów na choroby układu oddechowego w Polsce w sezonie przeziębieniowym w obliczu 1300 zgonów razem dziennie w normalnych czasach.

Procedury kwalifikacji przyczyn zgonów w tym covidowych są dokładnie opisane a mimo to Polska jest na świecie znana z bardzo wysokiego (ok.10)% udziału zgonów bez podanej przyczyny. Wynika to z praktyki lekarzy wpisujących w akcie zgonu jako przyczynę takie kwiatki jak „ustanie czynności życiowych”, czyli skutek zamiast przyczyny.

W czasach nadzwyczajnych moglibyśmy się spodziewać większej  dyscypliny  tymczasem w monolitycznej populacji mamy w województwie Lubuskim 14 razy więcej zgonów „NA covid” niż w graniczącym z nim województwie Zachodniopomorskim. Przy czym w obu województwach łącznie obie kategorie są zbliżone do ogólnopolskiego poziomu 170 na 100 tys. ludności. Komu wierzyć? Obawiam się że nikomu. „Proceder diagnostyczny”  trwa od ponad roku i jak widać nikomu nie przeszkadza fakt , że wyraźnie jest ułomny. Nie może być tak, że ten sam patogen zabija naście razy częściej w Zielonej Górze niż w Szczecinie. Smutna konstatacja po raz kolejny się nasuwa, że fakty nie mają żadnego znaczenia w komunikacji zbiorowej oraz w tzw. „nauce”. Niby to wiemy od początku, gdy zatrzymano życie w całym kraju, gdy mieliśmy w szczycie tzw. „pierwszej fali” 5 zgonów dziennie „Na covid” na tle 1300 innych, normalnych zgonów jak każdego dnia w Polsce przed 2021 rokiem.  

„Tajemnica szyfru marabuta” pozostaje nierozwiązana. Jako nastolatkowie używaliśmy tej frazy, gdy coś było kompletnie pokręcone i poplątane, jak splątany kłębek nici, który przy każdej próbie rozplątania ściska się bardziej. W epoce informacji dezinformacja jest najgroźniejszą bronią. Warto umieć ją zauważać, aby spać spokojnie.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce. https://pawelklimczewski.pl/2021/12/27/tajemnica-szyfru-marabuta/