Cejrowski: Ta ustawa jest nielegalna. Polacy płacą podatki na szkoły, dla Polaków, nie dla uchodźców –

O ukraińskich dzieciach, Hitlerze i Norymberdze. „To nie jest zgodne z polskim prawem”. Szkoła nie ma służyć integracji, ale nauce.

5 kwietnia 2022 https://nczas.com/2022/04/05/cejrowski-o-ukrainskich-dzieciach-hitlerze-i-norymberdze-to-nie-jest-zgodne-z-polskim-prawem-video/

Wojciech Cejrowski w „Studio Dziki Zachód” na antenie Radia WNET dyskutował z Krzysztofem Skowrońskim o pomyśle na dołączanie ukraińskich dzieci do polskiego sytemu edukacji. Jak podkreślał, obecnie odbywa się to ze szkodą zarówno dla polskich, jak i ukraińskich dzieci.

Skowroński podkreślił, że do Polski przybyło 800 tys. ukraińskich dzieci, które teraz trzeba objąć edukacją i opieką.

500 Plus dla Ukraińców, to jest nielegalne. Ta pani, która to ogłosiła w telewizji, powinna wylecieć z roboty (…). Otóż 500 Plus uchwalono po to, by Polacy się rozmnażali, więc teraz możemy Ukraińcom, jeżeli taka jest wola Polaków albo rządu, dać 500 zł, ale nie możemy im dawać 500 Plus z ustawy o 500 Plus – powiedział Wojciech Cejrowski.

Wszystkie inne rozdawnictwa (…) są nielegalne, bo Polacy płacą w podatkach na szkoły. Ukraińcom możemy udostępnić pomieszczenia szkolne, bo chcemy pomóc, ale niech oni tam swoje nauczycielki usadowią, żeby one uczyły w ukraińskich klasach, zgodnie z ukraińskim programem nauczania – wskazał.

Skowroński stwierdził, że jest przecież ustawa, która „to wszystko legalizuje”, więc jest to „zgodne z polskim prawem”.

– No nie jest zgodne z polskim prawem – odparł Cejrowski. Ta ustawa jest nielegalna. Polacy płacą podatki na szkoły, dla Polaków, nie dla uchodźców –wskazał.

– Polacy wybrali parlament, wybrali Senat, wybrali prezydenta i Sejm, Senat i prezydent się na to zgodził, więc to jest legalne, bo na tym polega legalizacja, że Sejm uchwala ustawy. I tyle – przekonywał Skowroński.

– Nie wszystkie ustawy, które uchwala Sejm czy Senat są legalne. To tak nie działa prosto (…) Tak się zasłaniali w Norymberdze różni zbrodniarze, że to było legalne, bo Hitler ustanowił prawo i wygrał w demokratycznych wyborach. Są rzeczy, które są uchwalone w takim trybie demokratycznym, ale nadal nie są legalne – podkreślił Cejrowski.

Ze szkodą dla obu stron

Dalej stwierdził, że całkowicie „nie zgadza się z tym, że to jest dobry pomysł”.

– Dzieci ukraińskie nie znają polskiego, polskie dzieci nie znają ukraińskiego. Sadzamy je we wspólnej klasie. To jest zły pomysł. Dwa różne programy nauczania. Wszystkim się obniża poziom edukacji poprzez takie wymieszanie. Powinny być osobne klasy z programem ukraińskim. Tych dzieci tutaj najechało mnóstwo. Nauczycielki też przyjechały. One znają program nauczania ukraiński i powinny ciągnąć te dzieci. One mają tylko miesiąc przerwy w szkole od początku wojny, w związku z tym można nawet nadrobić tak, żeby nie miały żadnego opóźnienia – zaznaczył.

– Wymieszanie w polskiej klasie powoduje, że nauczycielka niewłaściwa dla połowy uczniów. Połowa uczniów realizuje obcy sobie program – to głupi pomysł. Udostępnijmy im szkoły na drugą zmianę, jeżeli chcemy, ale rozmnożenie też klasy z 30 do 60 powoduje, że wszyscy tracą – wskazał.

W dalszej części programu wyjaśnił również, że szkoła nie ma służyć integracji, ale nauce.

„Rozwiązanie tymczasowe”

Odniósł się także do argumentu, że jest to tylko doraźne rozwiązanie.

– Jeżeli to jest sytuacja tymczasowa, to tym bardziej głupim pomysłem jest mieszanie dwóch systemów nauczania w jednej klasie. Gdyby to miało trwać następne dwa albo trzy lata i docelowo już wiemy dzisiaj, że te ukraińskie dzieci zostaną w Polsce, to wtedy, być może bez zwłoki, powinny być dosypywane do polskich klas, żeby się szybko nauczyły polskiego i żeby przeszły na polski program nauczania. Ale jeżeli na razie pomysł mamy taki, że to jest tymczasowa sytuacja, no to niech się uczą w osobnych klasach – wskazał.

Skowroński dodał jednak, że być może te ukraińskie dzieci zostaną w Polsce na kolejnych 30 lat, a sama wojna przeciągnie się w latach.

– A czemu tylko ty to mówisz, a nie mówi tego premier Morawiecki, wszystkim patrząc w oczy? – zapytał Cejrowski. – To chyba wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że tak może się zdarzyć – odparł dziennikarz.

– No nie, ja bym chciał usłyszeć pytanie, czy polski naród rozważa taką opcję i czy jest jej przychylny. Bo to, że przyjęliśmy spod bomb uciekających ludzi, było naturalnym odruchem tysięcy Polaków. Natomiast czym innym jest koncepcja, że zostawiamy tych wszystkich ludzi, przyjmujemy ich na zawsze – zwrócił uwagę Cejrowski.

– Trzeba określić jasno cel. Ja nie mam pretensji o żaden, tylko cel musi być jasno określony, czy pomagamy tymczasowo w oczekiwaniu, że ci ludzie za chwilę wrócą do siebie, bo się wojna skończy czy spodziewamy się sytuacji takiej, że pomagamy, już docelowo mają się tu osiedlić, bo ta wojna się albo nigdy nie skończy albo nie będzie do czego wracać – dodał.

Ojcostwo w czasach współczesnych

ks. Michel MORILLE FSSPX Zawsze Wierni nr 2/2022 (219)

[Temat numeru: „Bitwa o ojców”]

Kondycja współczesnego ojcostwa jest żałosna. Posługując się terminologią wojskową, moglibyśmy powiedzieć, że jako glówna ofiara wszystkich nowożytnych rewolucji, zostało ciężko ranne w walce. Mamy tu na myśli wszelkie ojcostwo w społeczności Kościoła, w społeczeństwie świeckim, a nawet na poziomie rodziny.

Ponieważ jest ono jednak zakorzenione w samej naturze ludzkiej, nie może zostać zniszczone całkowicie. Niemniej można powiedzieć, że żyjemy w społeczeństwie

pozbawionym ojców pomimo posiadania rodziców jesteśmy de facto sierotami. Jak jednak do tego doszło? Przypadkowo? Bynajmniej. Podjęta została świadoma próba „depaternalizacji” społeczeństwa.

Kto ma w tym cel?

Działania te nie wynikają bynajmniej z ignorancji czy naiwności. W rzeczywistości mamy tu do czynienia ze spiskiem, z destrukcyjną wolą tego, którego nazywamy nieprzyjacielem rodzaju ludzkiego, czyli szatana. Spiskowiec ten jest stary jak świat i nie będziemy tu dyskutowali, czy ci, którzy urzeczywistniają jego plany, czynią to świadomie, czy też nie. Temat ten jest bez wątpienia bardzo interesujący, ale odciągnęłoby nas to zbytnio od głównego wątku niniejszych rozważań.

Szatan jest wrogiem Boga oraz wszystkiego, co przybliża nas do Niego. Najlepiej jest dla niego, jeśli dziecko będzie zabite, zanim mogłoby zostać ochrzczone, jeśli zaś urodzi się i otrzyma chrzest aby otrzymało od Boga jak najmniej. Żeby to osiągnąć, szatan atakuje macierzyństwo, katolicką szkołę oraz ojcostwo. I nie ma W tym niczego dziwnego. Jeśli pragnie się odciąć dusze od Boga, atak na ojcostwo jest czymś oczywistym. Kiedy chrześcijanin zwraca się do Boga, mówi: „Ojcze nasz”. Jeśli jednak idea ojca nie budzi już u niego żadnych skojarzeń, tym bardziej pozytywnych, przestaje rozumieć, kim jest Bóg. A On przychodzi poprzez naturę, ta z kolei poprzez rodzinę, a ona znów przez ojca.

Zniszczcie ojca, a rodzina się rozpadnie; rodzinę a zapomni się o porządku naturalnym. Zapomnijcie o porządku naturalnym, a Bóg stanie się jedynie przeszkodą dla postępu.

Postępowy ojciec

Kim jest ojciec przyszłości, tak upragniony przez progresistów? Jest nikim. Co najwyżej osoba dorosła, odpowiedzialną prawnie za nieletniego, niezależnie od swej tożsamości, orientacji, Więzi krwi z dzieckiem oraz natury relacji z drugim dorosłym (o ile taki jest), mężczyzną bądź kobietą. A im słabszy jest taki związek, tym lepiej. Jednostka jest znacznie podatniejsza na wpływ i „denaturalizację” niż człowiek żyjący w naturalnej społeczności, tj. w rodzinie. W ten sposób pozbawia się ojca jego naturalnej roli. Rola ojca ma się ograniczać do spłodzenia potomstwa, o resztę zaś zatroszczy się państwo. Jedynie państwo jest w stanie zapewnić wychowanie i edukację zgodną nie z naturą, ale z koncepcją nowego człowieka, wyzwolonego od natury i Boga, a konsekwentnie także od ziemskiego ojca oraz „Boga, Ojca wszechmogącego”.

Ojciec realista

Co możemy uczynić, uświadomiwszy sobie to wszystko, w obliczu owego spisku szatana, realizowanego świadomie przez wszelkiego rodzaju „progresistów”? Konieczny jest powrót do korzeni, natury ojcostwa, a Wówczas natura powróci do swego Stwórcy, kierując nas na drogę ku nadprzyrodzoności. Zgodnie z naturą to ojciec jest centralnym elementem rodziny, zarówno W sensie biologicznym, jak i psychologicznym. Rodzina, w której ojciec jest nieobecny czy to dosłownie, czy też w przenośni jest rodzina niekompletną. Zdarza się, że nieobecność ta jest jedynie przenośnia: z natury rzeczy Więź biologiczna między matką a dzieckiem jest silniejsza od tej, która łączy je z ojcem, a ponadto w pierwszych chwilach swego życia dziecko potrafi obyć się bez niego. Jednak ta naturalna nieobecność szybko się kończy i ojciec, za zgodą matki, przejmuje w rodzinie rolę przywódczą.

Czego oczekuje się od ojca?

Rola owa nie jest czymś nieistotnym, jest wręcz konieczna, aby matka mogła realizować swoje własne powołanie.

Władza

Stąd to ojciec z natury rzeczy sprawuje władzę W rodzinie. To on jest tym, który rozkazuje. Nie lekceważy przy tym sugestii matki, której intuicja pozwala dostrzec potrzeby każdego z dzieci, jednak to do głowy rodziny należy rozkazywanie i egzekwowanie wykonywania poleceń. A ponieważ matka ma z natury rzeczy skłonność do okazywania pobłażliwości, ojciec będzie musiał wspierać jej autorytet, a niekiedy nawet bronić ją przed „manipulacją„ ze strony dzieci, które dobrze wiedzą, jak ją „zmiękczyć”. Władza ojcowska będzie również nadawała rodzinie całościowy kierunek. Choć decyzje mogą być podejmowane wspólnie, to ojciec rozkazuje całej rodzinie: tak W kwestiach wychowania, jak i życia duchowego (jemu powinniśmy powierzyć troskę o nasze dusze; sprawy związane z uczestnictwem we Mszy w niedzielę i dni powszednie itp.), aż po reguły życia rodzinnego (np. podziału obowiązków, korzystania z internetu i smartfonów).

Opiekun i obrońca

Sprawując rządy w rodzinie, ojciec staje się również jej opiekunem i obrońcą; jeśli matka zmuszona jest przejąć uprawnienia ojcowskie, szybko ją to męczy, wyczerpuje, a nawet prowadzić może do załamania psychicznego Konsekwencje tego mogłyby być bardzo poważne. Tak więc władza ojcowska będzie zapewniać matce ochronę niezbędną do wypełniania jej obowiązków, W tym również przed mniej lub bardziej poważnymi buntami ze strony dzieci. To do ojca należy uświadomienie im, że królowa domu jest nietykalna.

Duch ofiary

Matka z natury rzeczy poświęca się całkowicie swym dzieciom. Jako pani domu jest również odpowiedzialna za przydzielanie każdemu z nich obowiązków i za Włączanie ich w życie rodzinne. Do ojca natomiast należy rozbudzanie w dziecku ducha ofiary na poziomie społecznym: w parafii, mieście, a być może W życiu politycznym itp. Poprzez swój przykład i zaangażowanie stopniowo i roztropnie wyciąga je z bezpiecznego domowego zacisza.

Ku niebu

Wszystko to, czego oczekuje się od ojca, ma na celu otwarcie dziecięcej natury na działanie łaski. Rodzice, poprzez władzę ojcowską i ofiarność matczyną, będą rozwijać oraz kształtować życie chrześcijańskie swego potomstwa. To przede wszystkim ojciec będzie jednak formował swe dzieci, głównie poprzez swój przykład. Musi się upewnić, że gdy dorosną, będą potrafiły poradzić sobie same, prowadząc życie przykładne i pobożne.

Zakończenie

Zakończmy słowami Piusa XII skierowanymi do młodych małżeństw: „Jakże piękne i zapadające w pamięć są słowa błogosławieństwa wypowiedziane przez Ragueła do młodego Tobiasza, kiedy ten się dowiedział, czyim jest synem: «Miej błogosławieństwo, synu mój, boś jest synem dobrego i cnotliwego męża». Czyż stary Tobiasz nie był wciąż bogaty? Wraz z dobrami doczesnymi Pan zesłał na niego próbę w postaci wygnania i ślepoty. Tobiasz miał jednak coś cenniejszego niż zdrowie: wybitną cnotę oraz mądre rady, których nie szczędził swemu synowi. Także my żyjemy W trudnych czasach i być może nie zawsze udaje się wam zapewnić waszym dzieciom piękne i wygodne życie, o jakim dla nich marzycie: życie spokojne i dostatnie, z codziennym chlebem – którego jak mamy nadzieję, nigdy nam dzięki Bożej Opatrzności nie zabraknie oraz ze wszystkimi dobrami, jakie pragnęlibyście im przekazać. Bardziej jednak jeszcze niż o zapewnienie swym dzieciom dóbr doczesnych, które nie są W stanie zmienić dla nikogo (nawet dla najpotężniejszych) tej doliny łez W ogród rozkoszy, starać się powinniście o przekazanie im dóbr najcenniejszych: pokarmu i skarbu Wiary, ducha nadziei i miłości, chrześcijańskiego życia, męstwa i wierności. TO Właśnie dzięki nim wypełniając swe zadania świadomi, iż zostały wam one powierzonego przez samego Stwórcę — sprawicie że będą mogły dorastać oraz postępować w łasce u Boga i u ludzi”.

FRAGMENT TEKSTU QUELLE PATERNITŚ POUR DEMAIN? (JAKIE OJCOSTWO NA JUTRO?) KS. MICHELA

MORILLE’A FSSPX OPUBLIKOWANEGO W „LA VOIX DES CLOCHERS” NR 65, LIPIEC – SIERPIEN 2021.

—————————-

Za portalem FSSPX.ASIA tłumaczył Tomasz Maszczyk

Widziane z Ameryki: Posmakowali tyranii i chcą więcej

AlterCabriohttps://www.ekspedyt.org/2022/04/04/posmakowali-tyranii-i-chca-wiecej/

Początkowo odbywało się to subtelnie, a widzieli to tylko ci, którzy szukali. Potem coraz więcej ludzi budziło się na to, co się dzieje, ale zbyt wielu nadal tłumaczyło i usprawiedliwiało rosnący autorytaryzm potrzebą „dobra wspólnego”, ponieważ nie chcieli dostrzec natury tyranii, jak również odbierania kolejnych swobód.

−∗−

W menu na dziś danie nienasycone. A konkretnie o samozwańczych despotach, którzy posmakowali tyranii i nie zamierzają na tym poprzestać. Materiał nie tylko o politykach, ale o zachowaniu mediów, tzw. Big Tech i serwisów społecznościowych w przejmowaniu coraz większej kontroli nad społeczeństwem. Felieton pisany z perspektywy amerykańskiej.

Zapraszam do lektury.

____________***____________

Teraz, gdy już zasmakowali tyranii, media, liberałowie, Big Tech i media społecznościowe chcą znacznie więcej

Jest takie powiedzenie, że „Władza absolutna korumpuje absolutnie”, a to, co obserwujemy, to samozwańczy dyktatorzy, którzy poczuli już „smak tyranii” i zdecydowali, że chcą to utrzymać.

Na przestrzeni dziejów widzieliśmy prawdziwość tego stwierdzenia i im starsza jest „Ameryka”, tym bardziej absolutna staje się korupcja. Zauważamy, jak podstępnie tyrania i tendencje dyktatorskie przeniknęły prawie każdy aspekt rządów, mediów, mediów społecznościowych i Big Tech.

◊ ◊ ◊

Początkowo odbywało się to subtelnie, a widzieli to tylko ci, którzy szukali. Potem coraz więcej ludzi budziło się na to, co się dzieje, ale zbyt wielu nadal tłumaczyło i usprawiedliwiało rosnący autorytaryzm potrzebą „dobra wspólnego”, ponieważ nie chcieli dostrzec natury tyranii, jak również odbierania kolejnych swobód.

Nie łudźcie się, gdy już raz wolność zostanie odebrana, jej odzyskanie bez rozlewu krwi jest praktycznie niemożliwe.

Przykładem tego był 11 września i to jak w imię „bezpieczeństwa” Amerykanie pozwolili politykom żądnym władzy pozbawić Amerykanów praw za pomocą Patriot Act. Praw, których nigdy nie odzyskaliśmy.

ZAWSZE BĘDZIE JAKIEŚ KOLEJNE „ZAGROŻENIE”

Niektórzy przywódcy państwowi, media, media społecznościowe i Big Tech, wraz z reżimem Bidena i ich „nakazami”, które wciąż są odrzucane przez sądy, zasmakowali potęgi tyranii i nie już chcą z niej rezygnować.

Słyszeliśmy już trochę o sprawie fatalnego laptopa Huntera Bidena, więc nie będziemy się w to zagłębiać. Stefan Stanford wykonał świetną robotę w poprzednim artykule, ale niedawne ujawnienie zmowy mającej na celu ukrycie tych wiadomości przed Amerykanami, zaraz po pandemicznych lockdownach, w których politycy i reżim Bidena wzięli Amerykanów pod but, daje nam spojrzenie na szerszy obraz… i nie jest to nic miłego.

Chociaż moglibyśmy cofnąć się w historii znacznie dalej, tylko w ciągu ostatnich kilku lat pod pozorem „dezinformacji”, pandemii, a teraz tej wojny daleko, daleko od nas, możemy dostrzec skalę różnych grup tyranów koordynujących ataki na Amerykanów, aby zmusić ich do „posłuszeństwa”.

W każdym przypadku Amerykanie byli zmuszani poświęcić swoje swobody, pieniądze, mowę, a wszystko to pod hasłem, że „to sytuacja awaryjna!”.

Zawsze zza rogu wyłoni się jakaś kolejna sytuacja kryzysowa, w której dyktatorzy skłonni będą próbować przejąć kontrolę nad narodem.

„PLANDEMIA”

Te ohydne próby zaby w subtelności zakończyły się, gdy po raz pierwszy potwierdzono Covid i kiedy to przywódcy uznali, że mają prawo do zamykania całych państw, uznawania, jakie przedsiębiorstwa są „niezbędne”, a które „nieistotne”, co skutkowało utratą miejsc pracy i dochodów przez miliony pracowników oraz zniszczeniem łańcuchów dostaw, a zwłaszcza zaopatrzenia w żywność.

Kiedy Biden zaczął okupować Biały Dom, Demokraci dali osłonę liberalnym przywódcom stanowym i dużym korporacjom, by mogli „nakazywać” zachowania. Noś maskę lub zostaniesz zwolniony. Zamaskuj się lub nie wejdziesz do sklepu, nie zjesz obiadu, nie pójdziesz na siłownię, do baru, lokalu rozrywkowego.

Odwiedź swoich sąsiadów a zostaniesz ukarany grzywną lub inną karą, jak to miało miejsce w wielu stanach rządzonych przez liberałów, na przykład w Michigan pod rządami samozwańczej dyktatorki, Gretchen Whitmer. Inni grozili swoim wyborcom karą, jeśli mieli więcej niż (tu wstaw liczbę) ludzi w swoim domu na obiedzie.

Oto tylko jeden akapit z oryginalnych rozporządzeń G. Whitmer dot. lockdownu, z marca 2020r.:

Od godz. 12:01 w dniu 24 marca 2020r. przez co najmniej trzy tygodnie osoby fizyczne mogą opuścić swój dom lub miejsce zamieszkania tylko w ściśle określonych okolicznościach i są zobowiązane przestrzegać środków dystansowania społecznego zalecanych przez CDC, w tym pozostawanie w odległości co najmniej sześciu stóp od osób spoza gospodarstwa domowego danej osoby, w zakresie, w jakim jest to wykonalne w danych okolicznościach.

Od tego momentu wszystko się zmieniło, a to tylko jeden przykład, z jednego stanu/miasta rządzonego przez liberałów.

Następnie rozpoczęły się „nakazy dotyczące szczepień”, wobec których sądy federalne były bardzo krytyczne i orzekły, że są one niezgodne z konstytucją i stanowią nadużycie władzy, ale wcześniej miliony Amerykanów już zostały zmuszone do przyjęcia eksperymentalnego preparatu do swoich ciał, a odmowa groziła utratą pracy.

Szkody w gospodarce, niedobory żywności, roszczenia bezrobotnych itp. były druzgocące dla dziesiątek milionów Amerykanów.

Tyrani naprawdę zasmakowali w niekontrolowanej władzy podczas fazy o nazwie Covid.

INFLACJA? ZAMKNIJ SIĘ I RADŹ SOBIE

Teraz jest wojna. Daleko, między Rosją a Ukrainą, gdzie reżim Bidena, Demokraci, z pomocą mediów głównego nurtu, mediów społecznościowych i Big Tech, używają jej jako powodu inflacji, niedoborów żywności i podwyżek cen gazu, a to wszystko to wina ROSJI.

Oczywiście należy całkowicie zignorować i/lub zapomnieć, że wszystkie te kwestie narosły jeszcze przed wybuchem wojny.

Niepokojące, że połowa Ameryki im wierzy, a przynajmniej udaje, że wierzy. Myślę, że odpowiedź na to pytanie zależy od przekonania, czy oni są skorumpowani, czy po prostu głupi.

Nie tylko próbują odrzucać winę, ale po raz kolejny wykorzystują „zagrożenia”, lub to, w co chcą, abyśmy wierzyli, że jest zagrożeniem dla USA, domagając się od Amerykanów racjonowania zakupów, ograniczenia jazdy samochodem, zużywania mniejszej ilości energii elektrycznej lub mówiąc wprost…
PODPORZĄDKUJ SIĘ! Po prostu zamknij się i radź sobie.

Nie jeździj tyle! Obniż temperaturę ogrzewania zimą! Zwiększ temperaturę w klimatyzacji latem!

I jedno z moich ulubionych „Pomóż Ukrainie. Przestań narzekać na wyższe ceny paliwa”.

Te przykłady nie mają końca… ale wszystkie wskazują na jedną rzecz. Kontrolę. My powiemy ci, co masz robić, a ty po prostu bądź posłuszny bez marudzenia.

Niedobory jedzenia? Cóż, w stolicy proponują racjonowanie!

„ROSYJSKA DEZINFORMACJA”

Media, Big Tech i media społecznościowe również poczuły prawdziwy smak tyranii. Od chwili, gdy New York Times przestał kłamać na temat skandalicznych i obciążających informacji z laptopa Huntera Bidena i przyznano, że jest to jednak prawdziwa historia, a nie, jak fałszywie twierdziły media, „rosyjska dezinformacja”, zobaczyliśmy do jakiego stopnia Big Tech i media społecznościowe przejęły władzę po tym, jak się rozzuchwaliły gdy uszło im na sucho zbanowanie urzędującego prezydenta, kiedy Trump był w Białym Domu.

Media mówią, że to fałsz. Big Tech manipuluje wynikami wyszukiwania, aby upewnić się, że każdy, kto chce dowiedzieć się czegoś o tej historii, jest przekierowany do informacji z mediów, które twierdzą, że była to jednak rosyjska dezinformacja. Media społecznościowe blokowały lub zawieszały każdego, kto dzielił się prawdą, utrzymując, że rozpowszechnia rosyjską dezinformację.

Cóż, wszystko to miało miejsce, dopóki NYT w końcu się nie przyznał… ale już po wyborach.

PODSUMOWANIE

Uzurpatorzy władzy nie próbują już być subtelni w swoim pragnieniu jeszcze większej władzy i kontroli nad amerykańską ludnością, ale ostatnie wydarzenia pokazały nam, jak smak tyranii prowadzi bezpośrednio do starego przysłowia: Władza absolutna korumpuje absolutnie.

Pytanie na koniec: Jak myślicie, jakie będzie następne „zagrożenie”, aby samozwańczy dyktatorzy, wraz z całą tą tyranią, mogli przejąć jeszcze większą kontrolę nad Amerykanami 

___________

Now That They Have Tasted Tyranny, The Media, Liberals, Big Tech And Social Media Want Much More, Susan Duclos, March 21, 2022

=================================

Uzupełnienia:

Wszystko dla naszego dobra czyli tyrania szczerze praktykowana
Pytanie brzmi: dlaczego traktuje się nas jak głupie dzieci, które nie mogą tak po prostu wybrać, ale muszą zrobić sobie „szczepienie”, a następnie dostać „zielone przepustki” na podróż, pracę lub […]

___________

A w mediach bez zmian…
Szokujące wypowiedzi sygnalistów [whistleblowers], ujawnione materiały wideo i tajne nagrania ukazują przestępstwa popełniane przez media. Project Veritas, Charlie Chester z CNN, Udo Ulfkotte, Julian Assange z WikiLeaks i nie tylko… […]

___________

‘Pandemia’ to nie błąd
Zrujnowali życie, kraje i światową gospodarkę w wyniku świadomej polityki na bazie rozległej sieci kłamstw, a ostatnim aktem oszustwa będzie twierdzenie, że to był „błąd”. Tymczasem ta sama agenda, która […]

___________

Ilekroć pojawia się kryzys… czyli jak zwiększyć kontrolę
Ilekroć pojawia się kryzys – czy to kryzys militarny, polityczny, gospodarczy, finansowy czy społeczny – tłum domaga się silnych przywódców, by się nim zaopiekowali. To doskonale pasuje do osób, które […]

___________

Kto nam zbudował plac zabaw czyli czytajcie Suttona
Sutton nie zajmował się jakimiś nierealnymi spekulacjami. Był wybitnym badaczem akademickim, który w kilku pracach nienagannie udokumentował swoje wnioski. Nie będąc w stanie przeciwstawić się jego badaniom, establishment (w tym […]

Spodziewana jest recesja lub przynajmniej załamanie.

Na rynku pojawił się sygnał alarmowy. „To skończy się wielkim płaczem”

Na czerwono zaczyna świecić się wskaźnik, który poprzedzał wszystkie najcięższe recesje w USA od lat 50. Rentowności amerykańskich 2-letnich obligacji przebiły oprocentowanie 10-letnich papierów dłużnych. Takie zjawisko nazywamy odwróceniem krzywej rentowności i jeży ono włos na głowie analityków na całym świecie. – To znak, że nadchodzą złe czasy, recesja bądź załamanie. Rynki uznały, że skończy się to wszystko wielkim płaczem – mówi „WSJ” Steve Englander, strateg inwestycyjny w Standard Chartered Bank. To oznacza potężne problemy także dla Polaków.

https://www.money.pl/gospodarka/na-rynku-pojawil-sie-sygnal-alarmowy-to-skonczy-sie-wielkim-placzem-6754576446990880a.html

Inwersja krzywej rentowności obligacji – to jeden z najczarniejszych terminów w światowej ekonomii. Co on oznacza? Na ten temat powstały dziesiątki opracowań. Jedno jest pewne. Na zdrowym rynku rentowność obligacji (czyli stopa zwrotu z pożyczania pieniędzy rządom na świecie) powinna być rosnąca – im dłuższy termin wykupu, tym wyższa dochodowość. 2-letnie obligacje powinny więc mieć niższe stopy zwrotu niż np. 10- czy 30-letnie.

Przyczyna takiego stanu rzeczy jest dość prozaiczna – wraz z dłuższym okresem wzrasta ryzyko komplikacji danego dłużnika, dlatego rynek każe sobie więcej płacić za pożyczone pieniądze.

Inwersja krzywej rentowności w USA. Czeka nas kryzys?

Problem powstaje, kiedy następuje odwrócenie (czyli właśnie inwersja) krzywej rentowności – stanu, w którym dochodowość papierów o krótszym terminie do wykupu jest wyższa niż tych o dłuższym.

Co może być tego przyczyną? Odpowiedź nie jest już jednoznaczna. Inwersja może występować, kiedy rynek ma problemy z płynnością (banki nie są skłonne pożyczać sobie nawzajem pieniędzy; wzrasta niepewność itp.) lub na przykład, gdy inwestorzy oczekują spadku stóp procentowych w przyszłości. Taka sytuacja oznaczałaby problemy występujące w danej gospodarce i zwiastuje załamanie.

W tym momencie dochodzimy do najważniejszej rzeczy. Należy podkreślić, że inwersja nie jest kolejnym czarnowidztwem czy medialnym biciem piany. Nic z tych rzeczy. Inwersja krzywych poprzedzała średnio o 4-5 kwartałów największe recesje w Stanach Zjednoczonych, począwszy od lat 50.

„The Wall Street Journal” pisze, że z inwersją mieliśmy na przykład do czynienia przed recesją na początku i pod koniec lat 80. oraz ponownie na początku 2000 r. i w połowie 2000 r.

„Rynek wydaje się być przekonany, że skończy się to wszystko łzami”

Jest to zazwyczaj znak, że nadchodzą złe czasy, spodziewana jest recesja lub przynajmniej załamanie – mówi „WSJ” Steve Englander, strateg inwestycyjny w Standard Chartered Bank. – Rynek wydaje się być przekonany, że skończy się to wszystko łzami – dodaje.

Rzeczywiście, obecnie rentowność 2-letnich obligacji USA utrzymuje się na poziomie 2,45 proc., a 10-letnich 2,39 proc. Różnica wynosi więc -0,06 pkt. proc. Co ciekawe, na podobnym poziomie co 2-letnie dochodowości obserwujemy również rentowność 30-letnich amerykańskich papierów dłużnych. To również nie najlepszy sygnał dla rynków.

Musimy pamiętać, że inwersja powoduje także problemy czysto praktyczne. Banki zazwyczaj pożyczają pieniądze krótkoterminowo, by udzielić z nich pożyczek na dłuższy okres. Gdy stopy obligacji krótkoterminowych są wyższe niż stopy długoterminowe, banki odczuwają presję, co uderza w ich zyski i zniechęca do udzielania kredytów, co również ogranicza aktywność gospodarczą.

Dla porządku dodajmy, że inwestorzy czekają na publikację w tym tygodniu protokołu ostatniego posiedzenia Fed, który ukształtuje poglądy rynku na możliwe podwyższenie stóp procentowych w USA w maju o 50 pb i jak bank centralny USA może zmniejszać swoją sumę bilansową.

Prezes Fed z Nowego Jorku John Williams powiedział w sobotę, że sekwencja kroków Fed może przywrócić stopy procentowe w USA do bardziej normalnego poziomu.

Z kolei Mary Daly, prezes Fed z San Francisco, wskazała w wywiadzie, że rosnąca inflacja i napięty rynek pracy wzmocnią argumentację za podwyżką stóp o pół pkt. procentowego w maju.

Ostrzeżenie dla Polski

Co ciekawe, również na polskim rynku mieliśmy do czynienia już z odwróceniem krzywej rentowności. Dwa tygodnie temu obligacje krótkoterminowe były wyżej oprocentowane niż 10-letnie.

– Na krajowym długu widzimy inwersję krzywej dochodowości, co oznacza, że krótki koniec krzywej ma wyższą rentowność niż koniec długi. Wedle teorii taka sytuacja uznawana jest za wstępny sygnał stagflacji czy też recesji, co oczywiście nie jest sygnałem pozytywnym – mówił 22 marca kierownik departamentu analiz DM TMS Brokers, Łukasz Zembik.

Nie on jedyny jest pełen obaw. Ekonomiści Citi Handlowego w swoim raporcie przed weekendem pisali, że w ciągu miesiąca perspektywy i wyzwania, przed którymi stoi polska gospodarka, uległy diametralnej zmianie. „Wojna oznacza jednoczesne pogorszenie perspektyw gospodarczych, wzrost inflacji i wzrost premii za ryzyko” — prognozują, dodając, że polska gospodarka jest coraz bliżej stagflacji.

Ankieta NBP pesymistyczna

Problem dostrzegają niemal wszystkie ośrodki analityczne nad Wisłą. Ostatnio Narodowy Bank Polski (NBP) opublikował wyniki ankiet przeprowadzonych w marcu wśród około 20 ekspertów reprezentujących instytucje finansowe, ośrodki analityczno-badawcze, związek zawodowy i organizację przedsiębiorców. Nie napawają one optymizmem.

Średnioroczna inflacja w tym roku będzie na poziomie 8,5 – 11,1 proc. Wzrost gospodarczy wyhamuje do 2,8 – 4,6 proc., a główna stawka oprocentowania w NBP znajdzie się w przedziale od 4 do 5 proc.

Ekonomiści Banku Pekao zwracali uwagę nie tylko na niepokojące szacunki głównych wskaźników na ten rok. Wskazują, że pesymistycznie maluje się obraz najbliższych pięciu lat. Czeka nas trwałe wyhamowanie wzrostu gospodarczego, ujemne realne stopy procentowe i dłuższa walka z inflacją.

Komuna zmartwychwstaje!

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5155

5 kwietnia 2022

31 marca w Sali Kolumnowej Sejmu rozpoczęła się konferencja naukowa poświęcona Józefowi Mackiewiczowi, jako że bieżący rok został przez Sejm poświęcony właśnie Józefowi Mackiewiczowi. Wprawdzie żaden ze mnie naukowiec, ale nie tylko uważam Józefa Mackiewicza za jednego z największych pisarzy polskich XX wieku, a ponadto jestem sekretarzem Kapituły Nagrody Literackiej jego imienia, więc też otrzymałem zaproszenie, dzięki czemu miałem przyjemność wysłuchać referatów wielu prelegentów, m.in. prof. Włodzimierza Boleckiego czy prof. Andrzeja Nowaka.

Józef Mackiewicz był człowiekiem o zdecydowanych poglądach, których nie zmieniał przez całe życie, więc był znienawidzony przez osobistości, które chętnie dostrajają się do poglądów w danym sezonie modnych i traktowany niechętnie przez środowiska i osobistości, które wprawdzie nie dostrajają się do poglądów modnych, ale nie lubią ludzi mających poglądy odmienne. Najtwardszym jądrem poglądów Józefa Mackiewicza był antykomunizm, czego na przykład nie może mu wybaczyć Judenrat „Gazety Wyborczej” i kiedy tylko ogłosiliśmy powstanie Nagrody jego imienia, natychmiast piórem pana red. Domosławskiego, na dwóch kolumnach druku potępił nas za obranie na patrona tej nagrody „hitlerowskiego kolaboranta”. Józef Mackiewicz oczywiście żadnym „hitlerowskim kolaborantem” nie był, ale nawet gdyby był, to zarzut kolaboracji byłby jednak trochę dziwny w ustach potomków sowieckich kolaborantów, jakim np. jest pan red. Adam Michnik.

Najwyraźniej muszą oni uważać, że sowieccy kolaboranci są czymś lepszym od kolaborantów hitlerowskich, chociaż przy Leninie, a zwłaszcza – przy Józefie Stalinie, który „milionom podejrzanych osób zgotował zasłużony zgon” – Adolf Hitler może być uważany za detalistę. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, dlaczego właściwie mordowanie Żydów ma być gorsze od mordowania Polaków, Ukraińców, czy nawet Rosjan, jeśli tylko byli oni albo ziemianami, albo oficerami, albo kupcami, albo księżmi, albo „kułakami”, albo wreszcie – zwyczajnymi chłopami, którzy tylko nie wykazywali entuzjazmu dla kolektywizacji?

Aleksander Sołżenicyn w „Archipelagu GUŁ-ag” podaje, że tylko podczas kolektywizacji bolszewicy wymordowali co najmniej 11 milionów chłopów, a więc – prawie dwukrotnie więcej, niż wynosi przypisywana Hitlerowi liczba zamordowanych Żydów.

Józef Mackiewicz był antykomunistą, który uważał, że komunizm jest wcieleniem zła absolutnego i to nawet nie ze względu na zbrodnie, jakich się dopuszcza, ale przede wszystkim z tego powodu, że świadomie i planowo dąży do zniszczenia cywilizacji ludzkiej, a w związku z tym nie ma rzeczy, których nie można by poświęcić dla zniszczenia komunizmu.

Dlatego potępiał każdą próbę przystosowania się do życia w komunizmie, podobnie jak każdą próbę jego „oswajania”, traktując to jako zakamuflowaną kapitulację. To właśnie była ta pryncypialność, która nawet na zapytanie o narodowość skłaniała go do odpowiedzi: „antykomunista”. Takie podejście nie było powszechne, ani za życia Józefa Mackiewicza, ani teraz, kiedy na czele zatwierdzonych wartości stoi amikoszoneria, kamuflująca się barwami ochronnymi pod postacią „braterstwa”. Józef Mackiewicz na żadne „braterstwa”, ani na żadne „tolerancje” wobec komunistów nie dawał się nabierać, co oczywiście nie przysparzało mu przyjaciół.

Uderzyło mnie, że podczas konferencji wszyscy prelegenci mówili o komunizmie w czasie przeszłym, co uważam za nadmierny optymizm i niedostatek spostrzegawczości. Bo przecież na naszych oczach przez Amerykę Północną i Europę przewala się rewolucja komunistyczna, która tylko prowadzona jest według strategii innej, niż bolszewicka. Strategia się zmieniła w związku z mądrością etapu – ale cel rewolucji komunistycznej się nie zmienił. Jej celem jest bowiem wyhodowanie „człowieka sowieckiego”, który charakteryzuje się tym, że wyrzekł się wolnej woli.

Dlatego właśnie jest tak podatny na tresurę do zachowań stadnych, której obiektem jesteśmy aktualnie my sami. Jednak „człowiek sowiecki” w związku z tym, że wyrzekł się wolnej woli, nie może żyć w normalnym świecie, więc drugim celem rewolucji komunistycznej jest stworzenie człowiekom sowieckim sztucznego środowiska, w którym mogliby oni żyć. Tym środowiskiem jest państwo totalitarne, które charakteryzuje się m.in, tym, że nie toleruje żadnej władzy poza własną, a więc np. władzy rodzicielskiej, z której na naszych oczach i za naszym przyzwoleniem pozostał tylko obowiązek alimentacyjny, czy władzy religijnej, która nawet niektórym pasterzom Kościoła zaczyna nieznośnie ciążyć.

Jak zauważył Mikołaj Davila, „Kościół straciwszy nadzieję, że ludzie będą postępowali zgodnie z jego nauczaniem, zaczął nauczać tego, co ludzie robią”. Skomentował on w ten sposób II Sobór Watykański, ale lansowana obecnie „synodalność” idzie nie tylko w tym właśnie kierunku, ale chyba nawet jeszcze dalej, przynajmniej w Niemczech.

Mówienie o komunizmie w czasie przeszłym wynika z przekonania, że szczęśliwie wyzwoliliśmy się z niego, a nawet poniekąd uodpornili, dzięki szczepionce, jaką dostaliśmy w postaci serii bolesnych zastrzyków z ręki Stalina. Coś jest na rzeczy, bo narody, które tej szczepionki nie dostały, żadnej odporności na komunizm nie mają, a w każdym razie – takie sprawiają wrażenie – skoro np. w USA głosują na Partię Demokratyczną, której lewe skrzydło, to przecież komuna w postaci czystej.

Ale i po nas komuna wcale nie spłynęła, niczym woda po gęsi. Przeciwnie – głęboko się w nas zakorzeniła, a za przykład niech posłuży wyrzucenie z pracy w Radiu Poznań pana red. Barełkowskiego za to, że zaprosił do studia Janusza Korwin-Mikke i „nie zareagował” na jego wypowiedzi, które nie zostały uprzednio przez odpowiednie instancje zatwierdzone.

W Chinach za komuny tak właśnie było; Guy Sorman opowiadał mi, że kiedy po długim kołataniu u tamtejszych władz, dostał wreszcie pozwolenie na przeprowadzenie wywiadu z wdową Wu w jakiejś wsi, to musiał w instancji partyjnej pokazać do zatwierdzenia pytania, na które wdowa Wu nauczona została poprawnych odpowiedzi. To zresztą stało się przyczyną kłopotliwej sytuacji, bo audiencja u wdowy była przewidziana na godzinę, a ponieważ wdowa odpowiadała z prędkością karabinu maszynowego, to ceremonia zakończyła się 15 minut wcześniej. Tymczasem – jak godzina, to godzina – ale w rezultacie zapanowało kłopotliwe milczenie, które Sorman przerwał, zadając wdowie Wu poza protokołem pytanie, kiedy była szczęśliwa. – Za Czang Kai Szeka! – wypaliła wdowa Wu – na co partyjniacy i bezpieczniacy obecni w chałupie zdrętwieli ze zgrozy i nie wiadomo, jakby się to skończyło, gdyby wdowa Wu nie uratowała sytuacji, przytomnie dodając – bo miałam 18 lat.

Otóż prezes Radia Poznań, pan Maciej Mazurek, ganiąc, a następnie wyrzucając pana red. Barełkowskiego za „brak profesjonalizmu”, najwyraźniej uważa, że red. Barełkowski powinien swego gościa obsztorcować za udzielanie nieprawidłowych odpowiedzi, a może nawet półgłosem zasuflować mu odpowiedzi prawidłowe. Czyż nie na tym w komunizmie polega wolność słowa?

Co się stało w Buczy?

Co się stało w Buczy? – Dawid Hudziec

Słowem wstępu. Nie mogę jechać do Buczy, więc jak ktoś oczekuje ode mnie materiału z miejsca wydarzenia, to niech przestanie. Do dzisiaj w ogóle nie wiedziałem, że taka miejscowość istnieje.

https://www.bibula.com/?p=132903

Sypać wyrokami kto i czemu jest winien również nie zamierzam. Przejrzałem kilkanaście relacji z miasta i wypowiem swoją opinię na ten temat – drążyć go można będzie jeszcze długo, w najbliższych dniach będą pojawiać sie nowe fakty i „fakty”.

W ukraińskich mediach (nie piszę w polskich, bo te przepisują wspomniane na żywca) pojawiła się informacja o tym, że Rosjanie wycofując się z miasta dokonywali masowych egzekucji ludzi, przy czym w zależności od źródła, zabijali albo w miejscach obok masowych grobów, albo po całym mieście. Fotografie i wideo z miejsca są podpisywane tak: trupy leżące dosłownie wszędzie – to wynik rosyjskiej masowej egzekucji dokonanej podczas odwrotu.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że wycofało swoje siły 31 marca. Z kolei burmistrz miasta publikował wideo o ukraińskim ostrzale miasta (bardzo silnym) skierowanym w siły Federacji Rosyjskiej (i tutaj samego profilu nie znalazłem i ciężko mi stwierdzić, czy było to 31 marca – wcześniej, czy 1 kwietnia, kto ma czas niech szuka, uzupełnia) i że o ten rejon toczyły się ciężkie walki.

Z nagrania jakie opublikował wynika, że Ukraina dokonała bardzo ciężkiego ostrzału i na pewno takie miały miejsce wcześniej – i możliwe, że wcześniej Rosjanie również ostrzeliwali miasto zanim je zdobyli (o ile prowadzono o nie walki). Również ważny jest inny materiał przestawiony przez burmistrza 31 marca/1 kwietnia, w którym mówi o wyzwoleniu miasta, nie informuje jednak o masowych egzekucjach. Do niego jeszcze wrócimy.

2 kwietnia do Buczy przyjeżdżają pierwsi (na których trafiłem) dziennikarze z Ukrainy i informują o ogromie zniszczeń, minach-pułapkach oraz o znalezionych ciałach ze związanymi rękoma.

Na jednym polskojęzycznym portalu „wyznawców Putina” znalazłem wpis, w którym „informowano”, że białe opaski u cywilów to wyraz sympatii względem Rosji. Nieprawda. Oznaczają one, że cywil jest „z tej strony frontu” i dla mężczyzn noszenie takiego znaku jest obowiązkowe – nie zawsze, ale jednak. Sympatia nie ma tutaj nic do rzeczy.

Obecni w Buczy dziennikarze agencji Reuters podkreślili, że wiele z ciał leżało tam już od kilku dni, a nawet tygodni. Miejscowi powiedzieli dziennikarzom, że to wszystko to ludzie zabici przez Rosjan strzałem w tył głowy. Zdaniem pracowników agencji, ludzie mogli zginąć i za sprawą odłamków itd. I mnie wydaje się, że co najmniej przeważnie tak było – ciała znajdują się w większości w przypadkowych miejscach – ktoś jechał na rowerze, ktoś w samochodzie. To oznacza, że albo Rosjanie w pewnym momencie otwarli ogień do mieszkańców, którzy z jakiegoś powodu zapełniali ulice (co samo w sobie brzmi niewiarygodnie), albo ludzie ginęli od ostrzałów tam gdzie one ich dosięgły, na przestrzeni jakiegoś czasu.

Przy tym o masowych mogiłach pisano juz w pierwszej połowie marca. Wątek „katyński” wydaje mi się tutaj działaniem propagandowym.

Podobna sytuacja z grobami jest w Mariupolu, gdzie zabitych chowano nawet w lejach od artylerii, bo robić tego nie było ani komu, ani kiedy. Do tej pory na obszarach, gdzie nie trwają regularne walki, można zauważyć ciała zabitych. Przez prawie miesiąc większość ludzi siedziała w piwnicach, jak sami mówią. Jednocześnie toczyły sie ciężkie walki i ostrzały, oczywistym jest, że ludzie (w tym i żołnierze) ginęli i gdzieś ich pochować trzeba było. Zwłoki widoczne w materiałach opublikowanych w kwietniu, to najpewniej zabici w wyniku ostatniej fazy starć i ostrzałów, o których mówił burmistrz. W takich warunkach pochować ich nie było komu (a i wygodniej było tego nie robić)

Krew. Spotkałem się z opiniami, że zabici od kul, czy od odłamków, powinni leżeć w kałużach krwi. Przez ostatnie lata widziałem bardzo dużo ofiar wojny i z całym zdecydowaniem stwierdzam, że jest odwrotnie – w większości przypadków, które widziałem krwi było bardzo mało, albo w ogóle. To tylko na filmach latają kończyny, a ludzie po strzale odlatują na kilka metrów. W rzeczywistości wlot kuli jest bardzo mały, podobnie odłamki również mogą być drobne i ich skutki analogiczne z postrzałem. Zabici moim zdaniem wyglądają jak ofiary ostrzałów, zwłaszcza w takiej scenerii.

Druga kwestia to zabici mający zawiązane ręce za plecami. Wersje są dwie: rosyjskie egzekucje, albo ciała podrzucone przez Ukraińców jako operacja fałszywej flagi i jakby się komuś to podobało czy nie – obie wersje są możliwe. Ale. W wypadku egzekucji sadzę, że byliby to żołnierze wroga, albo dywersanci. Wersja z masowymi egzekucjami cywilów do mnie nie przemawia. Dlaczego akurat tam? A nie np. w Berezowo, gdzie byłem i żadnych takich działań nie podejmowano. Dlaczego pozostawiono przy życiu mieszkańców i burmistrza, który to podobno przez miesiąc sie ukrywał jednocześnie będąc aktywnym medialnie? Jeżeli doszło do egzekucji żołnierzy to mamy oczywiście do czynienia ze zbrodnią wojenną i to bez wątpienia. Zastanawia mnie jednak w dalszym ciągu losowe rozrzucenie ciał ze związanymi rękoma i brak chęci zatarcia za sobą śladów.

Wersja z ukraińskimi działaniami propagandowymi jest przedstawiana głównie przez stronę rosyjską. Według niej szereg ciał miało zostać przywiezionych po wycofaniu sie sił Federacji Rosyjskiej, w celu spreparowania dowodów. Tutaj Ukraińcy mieliby na to jakieś dwa dni i taka akcja musiałaby być zaplanowana wcześniej – np. w celu przykrycia ostatnich informacji o strzelaniu do rosyjskich jeńców. Ja bym w tym przypadku nie zawracał sobie głowy rozrzucaniem zwłok po mieście, tylko wykopał dół na obrzeżach miasta i tam wrzucił wszystkie przywiezione ciała.

Widziałem na razie tylko jeden materiał z wypowiedziami mieszkańców – strasznie, ostrzały, brak prądu. O masowych egzekucjach z tego co widzę na razie mówi tylko burmistrz.

Na wieści z Buczy szybko zareagowali rosyjscy blogerzy. Przedstawiono fragment nagrania, na którym leżące zwłoki miały sie poruszać. Informacja szybko została skorygowana przez nich samych – zwłoki się nie ruszały, mylnie przyjęto plamę na szybie i perspektywę w lusterku samochodu za ruch.

Przed kilkoma godzinami do sprawy odniosło się rosyjskie Ministerstwo Obrony, które całe wydarzenie uznało za ukraińską prowokację propagandową. Posłużono sie dwoma fotografiami z internetu. Według interpretacji rosyjskiego MON-u, część ciał podrzucono, dla lepszego efektu. Argument dla mnie słaby – część ciał można było już zabrać, zwłaszcza z drogi, dla bezpiecznego przejazdu. Faktem fakt, że Kreml nie ma w tej chwili możliwości skutecznej obrony – nie ma jak przedstawić dowodów na to, że czegoś nie zrobili jego żołnierze.

Teren ten obecnie kontroluje Ukraina i napływają już informacje o setkach znalezionych ciał – przy czym zwracam uwagę, że jest różnica pomiędzy zwłokami rozstrzelanego człowieka, a ofiarą ostrzału artyleryjskiego. Obszar który kontrolowali Rosjanie był na 100% ostrzeliwany przez Ukraińców i wpisywanie ofiar takich działań na konto rosyjskiej inwazji, „bo to oni napadli”, albo „strzelali sami do siebie” – jest już czystą propagandą.

Na miejscu powinny się od razu pojawić międzynarodowe komisje, wczoraj – najpóźniej dzisiaj. Nie natrafiłem na informacje, żeby takie dotarły. Niezbędna jest ekshumacja zwłok, ustalenie przyczyny śmierci i tożsamości zabitych. Czy tak sie stanie? Zobaczymy. Nie należy wykluczać jeszcze wariantu wznowienia przez Rosję działań na tym odcinku, co zostanie zinterpretowane jako próba zatarcia śladów (tylko po co w takim razie było się wycofywać, pozostawiając ewidentne dowody?).

Z propagandowego punktu widzenia, całe wydarzenie jest bardzo na rękę Ukrainie, tak jak filmik z jeńcami był korzystny dla Rosji. Rosjanie mają Mariupol z „Azowem”, a Ukraińcy Buczę. Opór Ukraińców wobec Rosji wzrośnie gwałtownie, co do tego nie powinno być wątpliwości.

Moje zdanie na temat tego kto jest winien? Przede wszystkim podkreślam rozróżnienie ofiar ostrzałów (działań wojennych) od egzekucji. To dwie całkowicie różne kwestie. Jak napisałem na początku, przesądzać nie będę – za dużo tutaj niepewnych i rzeczy, które muszą zostać wyjaśnione, a raczej nie będą. W najbliższych zresztą dniach powinny pojawić się nowe informacje i może rzucą na tę sprawę nieco więcej światła.

Dawid Hudziec, Donieck

Za: Myśl Polska (4-04-2022) | https://myslpolska.info/2022/04/04/co-sie-stalo-w-buczy/

Testy – baranki w cieniu medialnego komfortu – Jerzy Karwelis

https://www.bibula.com/?p=132895

Wedle tego co obiecywałem wczoraj wracamy do odczarowywanych tematów-filarów pandemii. Powodem jest pokowidowe publikowanie nie tylko odwołania obostrzeń, ale i nowe  procedury oraz wynikające z nich wnioski. Tym razem chodzi o testy i o publikację przez oficjalneą instytucję uzasadnienia zmiany strategii testowania.

Najpierw same testy. To początek całego nieszczęścia. Okazały się super niedokładne, zawyżające wyniki o fałszywie pozytywne. Mówili o tym fachowcy od samego początku. Druga książka z serii „Fałszywa pandemia”, poświęcona testom ukazała się już grudniu 2020 roku. Eksperci nie zostawili na tych testach PCR suchej nitki, nawet wynalazca technologii mRNA używanej do testów, doktor Malone, wskazywał od razu, że nie nadają się one do badań masowych, a już najbardziej jako jedyny, złoty standard mierzenia rozprzestszeniania się wirusa. Minęły dwa lata i Agencja Oceny Technologii Medycznych opublikowała coś takiego:

Mam kilka pytań. Czy to jest jakaś rewelacja? Co robiła w/w Agencja przez dwa lata w tym temacie? Na postawie jakich badań Agencja doszła do takich wniosków i rekomendacji? Kiedy je rozpoczęto i dlaczego wtedy? Czy za w/w „rewelacjami” stoi jakaś wyjątkowa technologia badawcza, na którą trzeba było czekać dwa lata? Co z lekarzami, którzy przez ostatnie dwa lata byli ścigani i wydalani z zawodu za podobne rewelacje, które dziś stały się obowiązującą regułą?

Niestety – można tak wołać na puszczy. Jak pisze Maciej Pawlicki: „Agencja Oceny Technologii Medycznych: „między falami” 80-90% testów C19 jest dodatnie fałszywych, podczas „fal” fałszywych 30-60%. Testowanie osób bezobjawowych i opóźnianie różnych terapii „mogło spowodować pogorszenie stanu zdrowia”. „Wizjoner zdrowia” nadal bryluje w mediach.”

Co wynika z tego komunikatu? Najkrócej opisał to „statystyk wyklęty”, czyli Marek Sobolewski:

„Z ogłoszonej OFICJALNIE niskiej wiarygodności testów […] wynika: 1) Pojęcie choroby bezobjawowej było przykrywką dla wyników fałszywie dodatnich. 2) Izolacja i kwarantanna milionów osób nie miała sensu. 3) Liczba zakażeń SARS-CoV-2 była zawyżona. To tylko krótka lista.”

Jaśniej tłumaczy to doktor Basiukiewicz:

„Ale, proszę państwa, zrozumcie co tu jest napisane, bo może to nie jest jasne: Dla PCR wykonanego „przesiewowo” u bezobjawowych: Między „falami” 8-9 przypadków na 10 testów pozytywnych było fałszywych. Podczas „fal” od 3 do 6 przypadków na 10 było FAŁSZYWYCH.”

No to podsumujmy od początku. Testy zawyżały statystyki rozprzestrzeniania się wirusa. Przesiewowe, czyli na bezobjawowych, wskazywały fałszywie pozytywne wyniki od 8-9 przypadków do 3-6 na 10. Co ciekawe – zawyżały ilość „chorych na testy” pomiędzy falami, czyli… produkowały nowe fale (mechanizm ten opisałem już przy fali… drugiej, w listopadzie 2020). Testowanie przesiewowe nie tylko kierowało zdrowych ludzi na kwarantanny, zamykało ich z rodzinami, powodowało pełzający lockdown nieobecności pracowniczej i konsumpcyjnej, zamykało szkoły i dzieci na zdalnym. Było podstawowym kryterium kwalifikowania do leczenia i ścieżką w jedną stronę. Fałszywie pozytywne testy eliminowały setki tysięcy pacjentów z systemu leczenia ich chorób „prawdziwych”, wysuwały na czoło kwestie kowidowe, w tym wypadku jak widać ludzi nie chorych na kowida, ale na pewno na choroby, już nie WSPÓŁistniejące, ale w ich przypadku jedyne istniejące. I zawałowcy, ciśnieniowcy, udarowcy i wszyscy z terapii, jak im się naprawdę pogorszyło w ich chronicznych chorobach, to musieli przejść przed zajęciem się nimi przez ucho igielne, które – jak widać w ponad 50% przypadków kierowało ich nie na specjalistyczne leczenie, ale na umieralnie kowidowych oddziałów. Tam doczekiwali bez opieki specjalistycznej aż ich „właściwa” choroba ich dobije. Ba, jako testowo pozytywni – lądowali w plastikowych workach, czasem od razu w urnach. Na początku był więc patyczek, często wtykany w zwłoki.

No i, by nie zapomnieć – taka zabawa w zgaduj-zgadulę kosztowała nas grube miliardy złotych, które mogły pójść na leczenie chorób „prawdziwych”. A nie poszły. Spirala takich testów nakręcała więc fale (tu o mechanizmie „trzeciej”), To te patyczki z nosogardzieli zamknęły większość gospodarki, krzywe z takich wymazów produkowały medialną panikę, wzmożenia, fale, ataki i odwroty, mądrzenie się przeróżnych Rad i eskalujących ekspertów-celebrytów. Przez nie odwoływano wesela ale i pogrzeby, na których stawiało się minimum rodzinne. W końcu ta fala nie, zakażeń ale testów, wywołała taką panikę, że ludzkość – po odpowiednim przygotowaniu medialnym, rzecz jasna – zgodziła się desperacko na globalny eksperyment medyczny, jakim stały się masowe szczepienia. Dziś się okazuje, że nawet producenci nie wiedzą (albo właśnie wiedzieli i wiedzą, ale dopiero teraz się okazuje) co nam (nam?) tak naprawdę pływa w żyłach. Bez testów nie zauważylibyśmy tej pandemii w stopniu bardziej znacznym, niż szczególny wysyp pogrypowych komplikacji i stanów zaostrzonych. I postępowalibyśmy jak przy fali grypy, czyli nie zamknęlibyśmy świata przed samym sobą i służby zdrowia przed pacjentami. Potem już tylko zbieraliśmy wyniki swoich chybionych działań. Prawdziwą pandemię stworzyliśmy sami osłabiając odporność na skalę ludzkości i wysuwając kwestię leczenia infekcji dróg oddechowych przed chorobami o istotniejszym zagrożeniu zgonem.

A co na to nasi decydenci? Nic. Zrobi im ktoś coś za taką jazdę? Nikt nic. Takie to już czasy. Kolejny temat został samozdemaskowany, zaś my nic na to nie mówimy. No cóż, kto przeżył, ten szczęśliw, zaś kto nie przeżył, ten… wolny już. I nikt nie powiedział i nie powie nic. Główny architekt tego skandalu otrzymał nagrodę za „całokształt” wizji, zaś osobowością roku został doktor Paweł Grzesiowski (ten dwuletni straszak i siewca paniki) – telewizyjnego polskiego Oskarka. Siedzieli by cicho, ale nie – lezą w oczy i śmieją się z nas.   

Taka już jest ta ludzkość – stado baranów stojące w cieniu pozornego komfortu wykreślonego przez media.

Jerzy Karwelis

3 kwietnia, dzień 762,
Wpis nr 751

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.   

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

JaS:

UWAGA WAŻNE !!!
Prześlij dalej:
Z sieci…
„Patrz co się dzieje:
Wojna , wojną…..A za naszymi plecami….
Rada Europy zmodyfikowała rezolucję nr 2361 i nie sprzeciwia się już obowiązkowym szczepieniom.
– UE ogłosiła „przepisy” dotyczące obowiązkowych certyfikatów EU COVID 19 na dzień 1 lipca 2022 r., które zabiorą wszystkie swobody osobom nieposiadającym certyfikatu QR covid.
Rzad podpisze to unijne „prawo” w maju 2022 r. Jeśli większość państw członkowskich opowie się za wprowadzeniem przymusowych szczepień, to zostaną one wprowadzone!
– Na przełomie 2022 i 2023 roku będzie istniała waluta cyfrowa. Wtedy miot nie będzie mógł odzyskać swoich pieniędzy!
– UE bez konsultacji narzuca każdemu obywatelowi UE cyfrowy identyfikator.
Wystarczy zajrzeć do zakładki „mój rząd, digid” – już tam jest!
– W najbliższej przyszłości wszystkie bankomaty zostaną zastąpione bankomatami z kodem QR.
Belgia już pracuje pełną parą i je instaluje.
– Gdy te urządzenia z kodami QR zostaną zintegrowane, nie będzie już możliwe wypłacanie gotówki w bankach i/lub w innych miejscach.
– UE dąży do tego, aby w ciągu 1,5 roku gotówka stała się całkowicie bezwartościowa. Nie będzie już więcej czarnych pieniędzy.
– UE / „rząd polski” przygotowuje klimatyczny kontyngent CO2 dla każdego obywatela!
Za dużo paliwa, więc nie jeździj przez tydzień. Za dużo jeżdżę samochodem, zużywam mniej energii elektrycznej itd. itp.
– UE na zawsze odbiera każdemu człowiekowi jego fizyczną integralność!
– Big Pharma / UE jest już właścicielem Twojego i mojego ciała!
Wszyscy stajemy się członkami Internetu ciał. I to nie jest mit! Spójrz na patent ustanowiony przez Big Pharma 28 marca 2021 r.
– Zatem brak jakichkolwiek środków wspomagających aktualizację = wszystkie prawa wygasają!
w ciągu 2 lat wszyscy, zaszczepieni czy nie, zostaniemy zamknięci w cyfrowym obozie

Za: Dziennik zarazy (3 kwietnia)


KOMENTARZ BIBUŁY: Cieszy, że jesteśmy o krok dalej w bardziej powszechnym zrozumieniu tej całej fałszywej „pandemicznej” narracji, chociaż cały czas dziwi, że poważane autorytety dalej mówią całkiem serio o „liczbie zakażeń” i testach „fałszywie dodatnich”. Dlaczego dziwi? Bo dalej przyjmują oni założenie, że – obok tych '”fałszywych testów” – istniały wyniki testów „prawidłowe”, czyli wskazujące na „zakażenie wirusem”, a przecież nie ma ŻADNYCH DOWODÓW, że wyizolowano tegoż „SARS-Cov-2”, i że na jego podstawie stworzono „testy”!

Zatem CO testowano? Fachowcy odpowiedzieli już na to pytanie wyjaśniając, że maszynki PCR wykrywały cokolwiek co przypominało założone – fałszywe – kryteria, czyli szeroki wachlarz czegokolwiek, a przy multiplikacji powyżej pewnej granicy – wykrywało po prostu „tło” (background noise), co stawało się zwykłą maszynką do losowania.

No, ale trudno jest – szczególnie naukowcom i medykom, którzy poświęcili całe swe życie na studia graniczące z magią i mieli zamknięte oczy na NAUKĘ – przejść ten Rubikon i zaakceptować, że cały ich wysiłek intelektualny – szczególnie w tak szamańskich naukach jak wirusologia i wakcynologia – obracał się wokół fałszywych założeń, co ZAWSZE prowadzi do fałszych wniosków. To niemożliwe – krzyczą doktorzy i profesorowie – my przecież poświęciliśmy tyle lat, przeczytaliśmy tyle książek, napisaliśmy tyle prac, a to wszystko ma okazać się fałszywym torem? Niestety, trudno jest przełknąć tę gorzką prawdę.


Wesprzyj naszą działalność

Srebrenica – masakra czy manipulacja?

Srebrenica 12 lipca 1995 r. czyli największe oszustwo polityczne, medialne zachodu i USA w sprawie tzw. „najgorszego ludobójstwa w Europie po II WŚ”. Tytuł mojego tekstu zostanie zapewne uznany co najmniej za kontrowersyjny, ale ważne, że przynajmniej da do myślenia tym, którzy chcą jeszcze myśleć.

Jacek Mędrzycki http://www.mysl-polska.pl/1405 [tekst archiwalny md]

———————

Minęła kolejna rocznica tzw. masakry w Srebrenicy, gdzie wg mainstreamowych mediów i Salonu w lipcu 1995 roku bośniaccy Serbowie na rozkaz prezydenta Radovana Karadzicia i gen. Ratko Mladicia mieli wymordować 7 000-8 000 bezbronnych, bośniackich muzułmanów. Wielu ludzi wierzy w tę wersje wydarzeń, jednakże wystarczy bliżej przyjrzeć się całej sprawie i chcieć dotrzeć do prawdy, aby przekonać się, że od samego początku ta cała historia wygląda inaczej niż wmawia nam mainstream. Z różnych źródeł cały czas napływają nowe fakty, które przeczą temu, co mówi oficjalna, politycznie poprawna wersja.

Niezależne badania wykazują jednak, że chodzi o 2000 muzułmańskich bojowników – nie żadnych cywilów – którzy polegli podczas bitwy o Srebrenicę. I tyle tylko ciał udało się odnaleźć śledczym z Hagi. Tak twierdzi szwajcarski badacz Alexander Dorin, który poświęcił tej sprawie ubiegłe 14 lat. Wg Dorina, który dotarł min. do dokumentów sporządzonych przez samych muzułmanów ok. 3000 z rzekomych ofiar głosowało w 1996 roku w wyborach. Ofiarami masakry mieli być też muzułmanie, którzy wyemigrowali za granicę oraz żołnierze armii BiH polegli w walce oraz zmarli z odniesionych ran.

Do zbadania rzekomego ludobójstwa w Srebrenicy ukonstytuowała się niezależna, samofinansująca, grupa naukowa ds. Srebrenicy składająca się z naukowców, dziennikarzy i byłych pracowników misji ONZ w Bośni. Kierował nią prof. Ed Herman z Uniwersytetu Pensylwania. W lipcu 2005 r. ta grupa naukowa przedstawiła swoje wnioski, z których wynikało min., że:

– w Srebrnicy nie mogło zginąć 7-8 tysięcy muzułmanów, bo miejscowość ta liczyła ok. 40 000 mieszkańców, z tego ponad 35 000 ewakuowano, a 3000 żołnierzy armii BiH dotarło do Tuzli, przy czym nie poinformowano o tym fakcie ich rodzin, zaliczając żyjących muzułmanów w poczet ofiar masakry.

– zginęło ok. 2000 muzułmanów, w większości podczas walk

– zanim bośniaccy Serbowie mieli dokonać zbrodni, w latach 1992-95 muzułmanie pod dowództwem bandyty Nasera Oricia regularnie atakowali Serbów, dokonując najokrutniejszych zbrodni, głównie na serbskich cywilach

– do listy ofiar rzekomej masakry dopisano nie tylko żyjących, którzy głosowali w wyborach 1996r. (listy zatwierdziła OBWE), ale także żołnierzy armii BiH poległych przed 1995r.
Dwa lata temu portal wp.pl podał, że do 2010r. dzięki DNA udało się ekshumować w rej. Srebrenicy ok. 6 500 ciał ofiar z 21 masowych grobów. Z kolei 11 lipca br. media podały, że do tej pory pochowano 5 137 osób. Tyle, że nie powiedziano jakiej narodowości były to ofiary, ani w jakich okolicznościach poniosły śmierć. W latach 1992-95 muzułmańscy bandyci zamordowali 3000-5000 Serbów z rejonu Srebrenicy. Urządzano nawet polowania na kobiety i dzieci, którym po złapaniu podrzynano gardła.

Niewykluczone więc, że dużą część serbskich ofiar włączono w poczet rzekomo zabitych muzułmanów. Swoją drogą czy to nie dziwne, że w 1943 roku Niemcy zdołali w ciągu kilku miesięcy ekshumować i zidentyfikować ciała kilku tysięcy polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w Katyniu, a współcześni badacze nie mogą od tylu lat zrobić tego samego, choć mają do dyspozycji nowoczesny sprzęt, duże środki finansowe, nieograniczony czas, wsparcie władz BiH, NATO, USA, ICTY itd.?
Nie jest prawdą, że oddziały armii Republiki Serbskiej dowodzone przez generałów Mladicia i Kristicia zaatakowały bezbronną, muzułmańską enklawę. Mimo że główne siły muzułmańskie Oricia zostały zawczasu wycofane, to walki w rej. Srebrenicy były zacięte. Atakujący bośniaccy Serbowie i ich sprzymierzeńcy w liczbie ok. 9000 stracili ok. 300 zabitych i rannych oraz 2 czołgi, zaś z 5500-6500 obrońców zginęło ok. 2000. Walki trwały od 6 lipca, a Srebrenica padła ostatecznie 12 lipca 1995r. W rejonie miasta boje trwały jeszcze dłużej, gdyż muzułmanie przebijali się do swoich linii.

Z innych źródeł (np. książki pt. „NATO na Bałkanach” czy relacji niektórych muzułmańskich polityków i dowódców) można dowiedzieć się, że władze BiH umyślnie sprowokowały atak serbski w lipcu 1995 roku, by wymusić na NATO i USA podjęcie interwencji wojskowej na Bałkanach. Są relacje, które mówią, że już w 1993 r. Clinton obiecał prezydentowi BiH, że jeśli Serbowie dokonają masakry co najmniej 5000 muzułmanów, dojdzie do militarnej interwencji Zachodu. I tak też się stało.

Po ujawnieniu masakry, choć przedstawione dowody (np. zdjęcia satelitarne, które potem „zaginęły”) były mocno wątpliwe, NATO rozpoczęło naloty bombowe wymierzone w Serbów oraz wsparły ofensywę sił chorwackich i muzułmańskich w Krajinie i Bośni. „Obiektywne” media (także polskie), które tak dużo mówiły o zbrodniach bośniackich Serbów w Srebrenicy milczały, gdy Chorwaci przeprowadzali operację „Burza” i dopuszczali się w Krajinie masowych zbrodni. Nie podawano do publicznej wiadomości, że bośniaccy muzułmanie również popełniali zbrodnie na serbskich cywilach i jeńcach wojennych, gwałcili, palili, niszczyli i grabili wszystko co nie muzułmańskie. Robili tak samo, jak wtedy gdy mordercy Oricia wyrzynali całe serbskie miejscowości, co zostało uwiecznione na zdjęciach i filmach.

Po przeanalizowaniu tych wszystkich informacji z różnych źródeł, moim zdaniem w Srebrenicy w lipcu 1995r. nie doszło do żadnego ludobójstwa, ani wielkiej masakry. Bośniaccy Serbowie faktycznie dokonali egzekucji pewnej liczby schwytanych muzułmańskich mężczyzn, lecz był to raczej odwet za zbrodnie muzułmanów, niż zimna wykalkulowana i precyzyjnie przeprowadzona w imię ideologii masowa zbrodnia. Całą sprawę rozdmuchano jednak po to, żeby jeszcze bardziej oczernić Serbów i mieć pretekst do interwencji na Bałkanach i podzielenia tego regionu wg własnego planu (plan ten opracowali i wprowadzili w życie głównie Niemcy i Amerykanie). Muzułmanie z kolei mogli ugruntować swój wizerunek jako ofiar, którym należy współczuć, i które trzeba przepraszać. To muzułmanie powinni przeprosić za za rzeż Ormian (ok. 1 500 000 zabitych), za kolaborację z Hitlerem, za terroryzm, za zbrodnie w rejonie Srebrenicy, za tysiące innych swoich zbrodni.

Ciągle otwarte pozostają pytania: dlaczego NATO nie interweniowało, by przerwać masakrę, skoro musiało o niej wiedzieć jeszcze w trakcie jej trwania? Dlaczego niektórzy żołnierze z holenderskiego batalionu strzegącego „bezpiecznej strefy” twierdzili później, że nie doszło do żadnej masakry, a bośniaccy Serbowie nie traktowali źle muzułmanów? Dlaczego na rozkaz gen. Mladicia ewakuowano ponad 35 000 muzułmańskich kobiet, dzieci i starców, skoro byliby ono najłatwiejszym celem do eksterminacji? Dlaczego holenderscy żołnierze, którzy mieli dopuścili do rzekomej masakry zostali później odznaczeni i są stawiani za wzór w holenderskiej armii? Dlaczego siły VRS, które 25 lipca 1995 r. zajęły drugą muzułmańską enklawę w Żepie, nie dokonały tam żadnej masakry, analogicznej do tej, jaka miał mieć miejsce w Srebrenicy?

«Bucza niczym Srebrenica», czyli 30 lat działalności kina «NATO»

Date: 4 aprile 2022Author: Uczta Baltazara

«To jest druga Srebrenica» – głosi nagłówek głupiej, włoskiej gazety w odniesieniu do domniemanej masakry dokonanej przez Rosjan w Buczy na Ukrainie. Wśród wielu medialnych wrzasków masowej dezinformacjiembedded  w NATO – prawdopodobnie właśnie ten jest najbardziej wierny rzeczywistości: otóż faktycznie, masakra w Srebrenicy jest historycznym fałszerstwem, które USA wykorzystały, aby zniszczyć Jugosławię, zbombardować Serbię, oskarżyć Miloszevicia i zagrabić Bałkany.

Po rozpowszechnieniu pogłosek, że na zdjęciach satelitarnych – oczywiście amerykańskich – widać masowe groby, pojawił się raport Czerwonego Krzyża (kolejnej gałęzi Sojuszu Atlantyckiego), według którego, w roku 1995 Serbowie bośniaccy zabili w Srebrenicy 8 000 ludzi: liczba ta wywodziła się z faktu, że Serbowie bośniaccy wzięli 3 000 jeńców, a 5 000 osób pozostawało poza ewidencją.

Potem okazało się, że kilka tysięcy osób wyjechało i znalazło schronienie zarówno w środkowej Bośni, jak i w samej Serbii, ale Czerwony Krzyż odpowiedział bezczelnie, że nie jest w stanie wykreślić nazwisk osób odnalezionych przy życiu z listy pięciu tysięcy zaginionych, ponieważ (sic!) “nie otrzymał ich nazwisk”.

Ostatecznie 8 000 osób znajdujących się w masowych grobach zredukowało się do 1 883, w tym tylko jednej kobiety, co było wynikiem trzyletnich walk, toteż prawie połowę zabitych stanowili Serbowie bośniaccy.

Aby usprawiedliwić ów sfabrykowany fałsz historyczny, stwierdzono, że tysiące ludzi wywieziono ciężarówkami-chłodniami i zakopano w miejscach utajnionych. Oczywiście nie ma najmniejszego dowodu na potwierdzenie tej tezy, ani w zeznaniach, ani w informacjach pochodzących z amerykańskich satelitów, które wykonywały osiem przelotów dziennie nad terenem działań wojennych.

Majstersztykiem hipokryzji i oszustwa jest to, że w trybie późniejszym, sam trybunał haski musiał wycofać się z owego oskarżenia z powodu braku dowodów, ale nie mogąc zamknąć sprawy w stosunku do tego, co stało się niepodważalnym dogmatem, wysunął tezę, która jest prawdziwą herezją prawniczą: Serbowie mieli nie dopuścić się pewnych zbrodni jedynie z obawy przed tym, że zostaną zdemaskowani.

Sąd posunął się do tego, że wymierzył karę za przestępstwo – w sposób oczywisty nie popełnione – jedynie ze względu na przyczyny, dla których nie-sprawca nie dopuścił się go.

Właściwie, jedynie zagadkowa śmierć, w odstępie sześciu dni, Miloszevicia i Babicia, dwóch głównych oskarżonych, uratowała twarz sądu i USA.  Jak widać, barbarzyństwo prawne uprawiane przez opłaconych i stronniczych sędziów zaczęło się już kilka ładnych lat temu. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że według Philipa Corwina, wysokiego rangą urzędnika ONZ, który prowadził dochodzenie w sprawie tamtych wydarzeń, prezydent Clinton wyraźnie zażądał od swojego bośniackiego odpowiednika Izetbegovicia “co najmniej pięciu tysięcy ofiar śmiertelnych”, aby móc rozpętać odwet na Serbach. Szkoda, że słów nie można przechowywać w lodówce, podobnie jak innych prezydenckich produktów ubocznych.https://edition.cnn.com/ALLPOLITICS/1998/02/09/time/cohen.html

Na przekór wszystkiemu, o masakrze w Srebrenicy wciąż mówi się tak, jakby wydarzyła się naprawdę, ponieważ każdy, kto interesuje się prawdą, nie spotyka się z zaprzeczeniem, lecz ze zgnieceniem: faktycznie, zbyt wiele by kosztowało odkrycie, że NATO wykorzystuje fałszywe masakry innych, by przeprowadzać prawdziwe na własną rękę. Ale jest to stara historia, wystarczy spojrzeć na to, co stało się w Syrii, gdzie winą za gaz użyty przez “umiarkowanych” terrorystów, przyjaciół USA, obarczono Asada. A teraz mamy do czynienia z martwymi mieszkańcami Buczy, rzekomo ofiarami Rosjan – których istnienie zostało sfilmowane dopiero cztery dni po opuszczeniu miasta przez Rosjan. Fakt, że zwłoki porzucone na ulicy wydają się mieć wiele dni, a nawet tygodni, nasuwa podejrzenie, że zostały wykopane.

Ponadto, fakt, że Ukraińcy po opuszczeniu miejscowości przez Rosjan przeprowadzili ostrzał armatni, sugeruje makabryczną inscenizację, taką jak ta w szpitalu w Mariupolu, gdzie naziści zabarykadowali się, aby osłonić się chorymi i kobietami w trakcie porodu. [Por.: Jak się produkuje przejmujące reportaże – kłamstwa. „Łowi momient!” Mariupol. md]

Teraz okazuje się, że zdjęcia, na których widać, jak świeżo upieczona matka jest przenoszona na noszach do karetki, to czysta kinematografia: na różnych kadrach widać, że nosze – które miały do pokonania zaledwie około dwudziestu metrów – były za każdym razem niesione przez inne osoby. Wybierzcie sobie lepszego reżysera. Nawet Jim Jatras, politolog i były doradca ds. polityki zagranicznej w Senacie USA, zauważył, że informacjom napływającym z Kijowa nie można ufać. Dodał, że dla Ukrainy bardziej opłacalne jest kontynuowanie działań propagandowych.

Faktem jest, że wojska rosyjskie wycofały się z Buczy 30 marca – na znak dobrej woli w związku z rundą rozmów pokojowych toczących się w Turcji, ale oczywiście są tacy, którzy absolutnie nie chcą słyszeć o pokoju. Rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow powiedział, że nie jest zaskoczeniem, iż wszystkie tak zwane “dowody zbrodni” w Buczy pojawiły się dopiero po 4 dniach, kiedy do miasta przybyli funkcjonariusze SBU i przedstawiciele ukraińskiej telewizji.

Szczególnie znamienne jest to, że wszystkie ciała osób, których zdjęcia opublikował kijowski reżim, po co najmniej czterech dniach nie zesztywniały, nie mają charakterystycznych dla zwłok plam, a w ranach nie ma skrzepów krwi. Wszystko to niezbicie potwierdza, że zdjęcia i nagrania video z Buczy są kolejną produkcją kijowskiego reżimu dla zachodnich mass mediów, podobnie jak to miało miejsce w Mariupolu ze szpitalem położniczym, a także w innych miastach. https://ilsimplicissimus2.com/2022/04/04/e-come-sebrenica-30-anni-di-cinema-nato/

============================

[Por.: Bucza: Zabici wstają – i machają rączkami! Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’ md]

Odliczanie do rzezi niewiniątek

Preparat mRNA powoduje zmiany rakowe w komórkach mózgu. Nowotwory mózgu są śmiercionośne zwłaszcza dla dzieci. Tzw. szczepionka Pfizera przeciw COVID-19 przeprogramowuje system odpornościowy człowieka, czyniąc go nieskutecznym.

https://www.bibula.com/?p=132822

===============

{Podziwiam odwagę tych pań. Przecież obecnie uczciwe publikowanie swych badań jest niebezpieczne: Od obcięcia grantów, innych form finansowania badań, przez usunięcie z pracy [decydenci unikają pojęcia „wyrzucenie”, oczywiście].[tfu, tfu..] do.. . md}

==================

To bardzo ważne badanie, o którym nie chciałbym się dowiedzieć [tak straszne ma implikacje] . Mimo, że stanowi niewątpliwe dokonanie nauki polskiej. W tym miesiącu zespół badaczek, w składzie Halina Abramczyk, B. Brozek-Pluska i Karolina Beton, opublikował preprint „Decoding COVID-19 mRNA Vaccine Immunometabolism in Central Nervous System: human brain normal glial and glioma cells by Raman imaging”.

Praca powstała w Instytucie Stosowanej Chemii Radiacyjnej Politechniki Łódzkiej, Laboratorium Laserowej Spektroskopii Molekularnej. Ich działalność jest finansowana z budżetu państwa.

Pełen tekst opracowania pod linkiem: https://www.biorxiv.org/content/10.1101/2022.03.02.482639v1.full

Polski zespół badawczy wykorzystał technikę spektroskopową zwaną obrazowaniem ramanowskim do przeprowadzenia przedklinicznych badań wpływu szczepionki COVID-19 mRNA (Pfizer/BioNT) na komórki glejowe mózgu in vitro. Poniżej przedstawię wybrane fragmenty tłumaczenia tego tekstu, z kilkoma uzupełnieniami na bieżąco oraz moim komentarzem na końcu.

Badaczki napisały:

Odkryliśmy, że szczepionka Pfizer/BioNT obniża stężenie cytochromu c w mitochondriach po inkubacji z normalnymi i nowotworowymi komórkami glejowymi. Wykazano, że stężenie utlenionej postaci cytochromu c w komórkach mózgu zmniejsza się po inkubacji szczepionki mRNA.

Szczepionka mRNA powoduje statystycznie istotne zmiany w jądrze komórkowym z powodu zmian histonów. Wyniki uzyskane dla mitochondriów, kropelek lipidów, cytoplazmy mogą sugerować, że szczepionka COVID-19 mRNA (Pfizer/BioNT) przeprogramowuje odpowiedź immunologiczną. Obserwowane zmiany w profilach biochemicznych po inkubacji z mRNA COVID-19 w określonych organellach komórek glejowych są podobne do tych, które obserwujemy w przypadku raka mózgu…

Moje uzupełnienie.

Cytochrom c bierze udział w procesach apoptozy i tlenowego oddychania komórkowego. Apoptoza to jeden z naturalnych procesów biologicznych zaprogramowanej i podlegającej kontroli destrukcji własnych komórek. Dzięki temu mechanizmowi stale usuwane są zużyte, uszkodzone lub niepotrzebne komórki, a w ich miejsce powstają nowe. Jeżeli ten proces zostanie zaburzony lub powstrzymany, to m.in. nasz system odpornościowy przestaje niszczyć komórki rakowe, a więc rozrastają się one bez przeszkód.

Badaczki wyjaśniają dalej:

„Wyniki […] sugerują, że szczepionka Pfizer/BioNT przeciwko COVID-19 przeprogramowuje wrodzoną odpowiedź immunologiczną poprzez regulację w dół cytochromu c. Wniosek ten opiera się na obserwacji, że cytochrom c może pełnić rolę uniwersalnych cząsteczek DAMP (ang. Damage-associated molecular patterns) zdolnych do zaalarmowania układu odpornościowego o niebezpieczeństwie w każdym typie komórki lub tkanki i przyczyniającej się do obrony gospodarza […]. Wzory molekularne związane z uszkodzeniem (DAMP) to endogenne cząsteczki niebezpieczne, które są uwalniane z uszkodzonych lub umierających komórek i aktywują wrodzony układ odpornościowy poprzez interakcję z receptorami rozpoznającymi wzorce (PRR).

Nasze dotychczas przedstawione wyniki w pełni potwierdzają te sugestie […]. Cytochrom c jest kluczowym białkiem niezbędnym do utrzymania życia (oddychanie poprzez fosforylację oksydacyjną) i śmierci komórki (apoptoza). W rezultacie cytochrom c jest kluczowym białkiem w rozwoju raka. […] Nasze wyniki sugerują, że trójkąt: cytochrom c – rak – układ odpornościowy jest silnie powiązany.

Nasze wyniki potwierdzają te, o których niedawno doniesiono, że białko kolca COVID-19 wywołuje sygnalizację komórkową w ludzkich komórkach gospodarza, co może mieć poważne implikacje dla możliwych konsekwencji szczepionek przeciwko COVID-19.

Wykazaliśmy, że szczepionka mRNA (Pfizer) […]. Może prowadzić do osłabienia odpowiedzi układu odpornościowego.

Moje uzupełnienie:

Badanie było przeprowadzone pod kątem nowotworów określanych zbiorczo, jako glejaki mózgu. Są one rzadkim (dotąd) typem nowotworów. Pod względem śmiertelności na skutek chorób nowotworowych są w Polsce na 9. miejscu u mężczyzn i dopiero na 13. u kobiet. Inaczej jest u dzieci. W mózgach młodych osób komórki glejowe dzielą się o wiele bardziej intensywnie, dlatego ryzyko powstania glejaka jest u nich wyższe niż u dorosłych. W wyniku tego glejaki są po białaczkach drugim najczęstszym nowotworem wieku dziecięcego.

Pierwszy rok od postawienia diagnozy przeżywa połowa pacjentów bez względu na wiek i zaawansowanie choroby. Najgorsze rokowania dotyczą osób, u których stwierdzono glejaka IV stopnia – średnio przeżywają około 14 miesięcy, przy podjętym leczeniu operacyjnym, radioterapii i chemioterapii. Z badań wynika, że tylko 5 proc. chorych udaje się przeżyć 3 lata. Niecała połowa pacjentów z najłagodniejszym (i najrzadszym) glejakiem IV stopnia może żyć 10 lat od rozpoznania. Ponadto, to nowotwór podstępny, który bywa rozpoznawany lata po zainicjowaniu zmian rakowych.

Komentarz – pytanie: Czy dzieciom zaszczepionym Pfizerem właśnie zaczęło się odliczanie pozostałego życia – 14 miesięcy, a może 10 lat?

Uwagi: Jeśli pojawiają się takie badania (a wiadomo, że powstało już wiele ostrzegających przed „stuprocentowo bezpiecznymi i skutecznymi” preparatami), to nie dziwi postawienie na wojnę, jako sposób ukrycia tej globalnej zbrodni. Zastrzegam – nie jestem zwolennikiem Putina. Logika [czyja logika??? – admin (Dz.G.M.)] wręcz wskazuje, że i on, i Zełeński czy Biden oraz większość polityków świata, to marionetki tego samego spektaklu największego danse macabre w ludzkich dziejach. Uchodźcom – zwłaszcza dzieciom [i staruszkom w ciąży – admin (Dz.G.M.)] – należy pomagać, jak można, ale nie zapominać też o życiu naszych dzieci.

Poniżej screen najważniejszej części abstraktu pracy badaczek z Łodzi, bo bazy różnych stron naukowych czasem dziwnie „oczyszczają się” (radzę ściągnąć pdf na swój dysk, co sam zrobiłem).

Jak system zwalcza uczciwych lekarzy:

 [Źródło:] http://rudaweb.pl

Za: Dziennik gajowego Maruchy (2022-04-03)

 ========================= 

KOMENTARZ BIBUŁY: Aby uspokoić nieco rozgrzany temat, dodajmy, że badania polskich naukowców dotyczyły warunków in vitro a nie in vivo. Potrzebne są dalsze badania, czy i na ile przełoży się to na wpływ na żywy organizm.

Można jednak mieć i kolejne pytania i wątpliwości: czy znajdą się środki na te dalsze – konieczne – badania, bo jak wiadomo nagłaśnianie badań pokazujących, iż „szczepionki przeciwko Covid-19” mają jakikolwiek destrukcyjny wpływ, jest na razie niemile widziane przez środowiska naukowców dzierżących biurokratyczne funkcje, czyli te które rozdzielają pieniądze na badania.

W przypadku dociekliwych polskich naukowców może się zdarzyć to, co miało wielokrotnie miejsce w przeszłości, gdy naukowcy udowadniający – i to bezsprzecznie, a nie jak w tych badaniach nieco poszlakowo i bez dalszych dowodów – że wszelkie tzw. klasyczne szczepionki są także niebezpieczne i szkodliwe (bo SA!), tracili pracę, byli prześladowani, pozbawiani możliwości publikacji.

Bo, jak wiadomo, wszystkie szczepionki „ratują życie”, a szczególnie preparaty „przeciwko Covid-19”, które są bezdyskusyjnie „bezpieczne i skuteczne”.


 

Wesprzyj naszą działalność

Deo gratias

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  3 kwietnia 2022

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5154

Co tu ukrywać; Matka Boska najwyraźniej opiekuje się Polską, nawet jeśli musi chronić ją przed nami samymi, a ściślej – przed naszymi Umiłowanymi Przywódcami. Jak pamiętamy, 15 marca Naczelnik Państwa w towarzystwie swojego pierwszego ministra i dwóch cudzoziemskich premierów, odbył swoją wyprawę kijowską, podczas której zaprezentował koncepcję, by NATO wysłało na Ukrainę uzbrojoną po zęby misję pokojową. Prezydent Zełenski, który coraz natarczywiej domaga się umiędzynarodowienia konfliktu ukraińsko-rosyjskiego tak, żeby wojna rozlała się przynajmniej na kraje Europy Środkowej, wprost nie mógł dla Naczelnika Państwa znaleźć słów wdzięczności.

Lecz tymczasem na mieście inne były już treście” – pisze poeta. Okazało się, że „koncepcja” była prywatną inicjatywą Naczelnika Państwa, który ani od Unii Europejskiej, ani od NATO nie miał żadnych pełnomocnictw, toteż zanim jeszcze Naczelnik Państwa odpoczął po swojej wyprawie, sekretarz generalny NATO Stoltenberg oświadczył, że NATO nie jest i nie zamierza stać się stroną w tym konflikcie. To oczywiście prawda, chociaż tylko częściowo, bo tak naprawdę, to NATO na Ukrainie wojuje z Rosją – ale ukraińskimi rękami i do ostatniego Ukraińca. Wydawało się, że w tej sytuacji wszytko zakończy się wesołym oberkiem i najwyżej Naczelnik Państwa dostanie od prezydenta Dudy order Virtuti Militati – ale Jen Psaki rzeczniczka Białego Domu oświadczyła, że koncepcja będzie „rozważana”. Wzbudziło to podejrzenia, że prezydent Józio Biden, po fiasku prowokacji z MiG-ami 29, zwęszył kolejną okazję do wepchnięcia Polski w wojnę. Podejrzenia te nabrały rumieńców tym bardziej, że zarówno pan premier Morawiecki, jak i prezydent Duda wygłaszali coraz bardziej buńczuczne deklaracje.

I stało się, że prezydent Józio Biden znowu przyjechał do Europy, ale tym razem już nie z gałązką oliwną. Jednak podczas rozmów z poważnymi państwami Europy Zachodniej zorientował się, że nie wykazują one najmniejszego entuzjazmu dla koncepcji Naczelnika Państwa, najwyraźniej zrezygnował z „pozwolenia” Polsce na jej zorganizowanie, oczywiście zaznaczając z naciskiem, że to będzie nasza „suwerenna decyzja” z którą USA nie ma nic wspólnego. Ale kiedy przyleciał do Warszawy, żeby naradzić się z prezydentem Dudą, co przystoi mu czynić dalej, to jeszcześmy tego nie wiedzieli. Dopiero na Zamku Królewskim wszystko się wyjaśniło; prezydent Biden obsypał Polskę komplementami, zachęcił, byśmy się „nie lękali”, a nawet przypomniał sobie o Kukuńku, ale na nic nam nie „pozwalał”, toteż można było odetchnąć z ulgą.

Nawiasem mówiąc, listę osób dopuszczonych na spotkanie z prezydentem Bidenem w Warszawie układała amerykańską bezpieka, a nie – dajmy na to – Kancelaria Prezydenta Dudy, co pokazuje rangę naszego Umiłowanego Przywódcy lepiej, niż wszelkie przemówienia. Prezydent Biden oświadczył tam tylko, że Putin „nie może pozostać u władzy”. Najwyraźniej nakręcił się emocjonalnie własnym przemówieniem, ale wiadomo każdemu, że prezydent Biden aż takiej mocy sprawczej, by pozbawić władzy Putina to nie ma, bo biorąc pod uwagę, że na Ukrainie walczy on z całym Sojuszem Północnoatlantyckim, to radzi sobie całkiem nieźle. Niestety w tej euforii, że staje się „partnerem” Stanów Zjednoczonych, pan prezydent Duda nawet nie pomyślał, by przedstawić amerykańskiemu gościowi propozycję sfinansowania przez USA 200 tysięcy dodatkowych żołnierzy, o których Polska zamierza powiększyć armię – chociaż mógłby w ramach wzmacniana wschodniej flanki NATO. Ustawa o obronie Ojczyzny przewiduje bowiem, że na wojsko zostanie przeznaczone 3 procent PKB, czyli około 90 mld zł rocznie, czyli jakieś 20-25 mld dolarów, w zależności od kursu.

Ale trudno; Matka Boska nie może załatwić wszystkiego; wystarczy, że uratowała nas przed skutkami pomysłów Naczelnika Państwa, który – mówiąc nawiasem – podobnie jak Donald Tusk na Zamku Królewskim się nie pojawił. Oficjalny powód był taki, że czekał na wynik testu w sprawie zbrodniczego koronawirusa, ale może poczuł się dotknięty, że listę gości układała amerykańska bezpieka, albo – horrible dictu! – że go pominęła – zaś co do Donalda Tuska, przewodniczącego Volksdeutsche Partei, to Amerykanie mogli uznać go za delegata na Polskę niemieckiego kanclerza Scholza, z którym prezydent Biden spotkał się już wcześniej. Ciekawe, że i prezydent Zełeński po wizycie prezydenta Bidena w Warszawie nagle oświadczył, że „nie rozumie” koncepcji Naczelnika Państwa i w ogóle ją skrytykował. Najwyraźniej musiała do niego dotrzeć wiadomość, że prezydent Biden mógł się na Naczelnika Państwa zirytować, że kombinuje bez jego pozwolenia, co sprzeczne jest z zasadą: co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie!

Tymczasem według oficjalnych danych, liczba uchodźców z Ukrainy do Polski przekroczyła już 2,5 mln, a w miarę, jak ukraińska armia odnosi sukces za sukcesem, przybywa ich coraz więcej w ilości kilkudziesięciu tysięcy na dobę. Na pierwszy rzut oka jest to trudne do wytłumaczenia, chociaż pewne światło na tę zagadkę rzuca apel, jaki prezydent Zełeński skierował pod adresem przywódców państw Europy Zachodniej: „jeszcze możecie nas uratować!” Ale odpowiedzią na ten dramatyczny apel było głuche milczenie, a stanowisko to wyjaśnił węgierski premier Orban, że wprawdzie „współczuje” Ukraińcom, ale „to nie nasza wojna”. Polscy Umiłowani Przywódcy uważają odwrotnie, a nawet zamrażają kontakty w węgierskim premierem, a ta gorączka udziela się również generałom. Oto generał Skrzypczak, ni z tego, ni z owego, zaczął zgłaszać roszczenia do Okręgu Królewieckiego. Być może nawet niczego nie palił, ale to chyba jeszcze gorzej, bo pokazuje, że – jak to nazywał Aleksander Smolar – „postjagiellońskie mrzonki” nie były tylko przypadłością prezydenta Lecha Kaczyńskiego, tylko okazały się zaraźliwe.

Tymczasem w Stambule 29 marca rozpoczęły się negocjacje ukraińsko-rosyjskie z udziałem tureckiego prezydenta. Ukraina przedstawiła swoje stanowisko – że mianowicie gotowa jest porzucić myśl o przystąpieniu do NATO, chociaż już nie do Unii Europejskiej – ale pod warunkiem udzielenia jej gwarancji bezpieczeństwa przez Kanadę, Turcję, Izrael i Polskę. To ciekawe, czy te gwarancje miałyby być bezwarunkowe, czy też państwa gwarantujące musiałyby zawarować sobie jakiś wpływ na postępowanie Ukrainy, bo gwarantowanie jej niepodległości i integralności bez względu na to, co będzie robiła, byłoby chyba nazbyt ryzykowne, może nawet jeszcze bardziej, niż koncepcja misji pokojowej Naczelnika Państwa, a w tej sytuacji nawet Matka Boska – jak to w swoim czasie powiedział pan Zagłoba – „w słuszną cholerę wpaść by mogła”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Węgry: „wujek George” (Soros) źle ulokował swoje pieniądze: „Lewica była najgorszą inwestycją Sorosa”.

Najważniejsze elementy wyborów na Węgrzech. Sukces narodowej „Naszej Ojczyzny” i 95 proc. głosów przeciw oduraczaniu

https://nczas.com/2022/04/04/najwazniejsze-elementy-wyborow-na-wegrzech-sukces-narodowej-naszej-ojczyzny-i-95-proc-glosow-przeciw-oduraczaniu/

Wybory węgierskie okazały się wielkim sukcesem rządzącej koalicji Fidesz-KDNP. Skala wygranej zaskoczyła chyba nawet samego Orbana, stąd jego słowa, że zwycięstwio było widoczne „z kosmosu”, a już z pewnością z perspektywy Brukseli.

Wygrana oznacza rozpad „zjednoczonej opozycji”. Przegrany Marki-Zay po ogłoszeniu wyników przeżywał porażkę samotnie, bez koalicjantów w otoczeniu kilkudziesięciu osób.

Jobbik będzie miał 11 posłów w parlamencie. Marki-Zay powiedział, że Fidesz prowadził „kampanię nienawiści” i „prania mózgów” i zakwestionował wolność głosowania.

Socjalista Ferenc Gyurcsány, który wprowadził 16 deputowanych, niemal od razy wyśmiewał „kapitana” Márki-Zaya.

Opozycji nie udało się nawet zdobyć wszystkich okręgów w Budapeszcie i znalazła się na czele tylko w dwóch okręgach wojewódzkich. Szef listy, Péter Márki-Zay, przegrał nawet na swoim terenie z Jánosem Lázárem w 4. okręgu wyborczym regionu Csongrád-Csanád (52,37% do 39,58%).

Jednak poza Orbanem, te wybory mają jeszcze jednego zwycięzcę. Jest nim ruch narodowy Mi Hazánk (Nasza Ojczyzna) kierowany przez burmistrza Ásotthalom, Laszló Toroczkaia.

Przekroczyli próg 5% ( 6,17%) i tym samym wprowadzili do parlamentu 7 posłów. Większości Fideszu przybędzie krytyka z prawej strony, która zakończy nudny dualizm sporów pomiędzy większością rządzącą a opozycją.

„Mi Hazánk” wypłynął na fali protestów przeciw obostrzeniom antycovidowym. Wydawał się słabnąć po ich zniesieniu. Przyciągnął jednak do siebie „sieroty po Jobbiku”, a także wyborców prawicowych rozczarowanych Fideszem.

Sukces „Naszej Ojczyzny” nie tylko wnosi nowy element do węgierskiego życia politycznego, ale jeszcze bardziej podkreśla porażkę sił lewicowo-liberalnych.

Na 199 miejsc w parlamencie 135 zajmą posłowie obecnej większości rządowej. Koalicja Fidesz-KDNP uzyskała 53,10% oddanych głosów i tym samym przewyższyła wynik z 2014 r. (45,04%) i 2018 r. (49,60%). W 2010 r. uzyskała 52,73% w pierwszej turze i 53,81% w drugiej turze.

Orban zakpił, że „wujek George” (Soros) źle ulokował swoje pieniądze i dodał, że „lewica była najgorszą inwestycją Sorosa”. Przypomniał o naciskach Brukseli, krytyce międzynarodowej jego rządu, naciskach Unii, ale też o… prezydencie Zełenskim. Ten popełnił błąd i w przeddzień wyborów mocno atakował Viktora Orbana. Kijów postawił na opozycję i relacji z Budapesztem nie polepszy…

Jednym z ważniejszych elementów niedzieli 3 kwietnia na Węgrzech było też referendum w sprawie ideologii LGBT. Po raz pierwszy taką kwestię poddano pod osąd demokratyczny. To lobby przepycha najczęściej swoje rewindykacje za pomocą władzy sądowniczej, międzynarodowych trybunałów, rozmaitych dokumentów ponad narodowych i zachodzi społeczeństwa „od tyłu”.

Orban postawił problem wprost. Natychmiast okazało się, że „w kwestii praw człowieka nie wolno robić głosowań”, chociaż ten sam argument w kwestii zabijania dzieci nienarodzonych, te same środowiska odrzucają. Etyka Kalego z „Pustyni i w puszczy”.

3 kwietnia Węgrzy odpowiadali na 4 pytania referendalne w kontekście ochrony dzieci. Dotyczyło to wpuszczania bez zgody rodziców do publicznych szkół propagandy LGBT, popularyzacji zabiegów korekty („zaminy”) płci dla nieletnich, nieograniczonego dostępu nieletnich do treści medialnych o charakterze seksualnym i treści propagujących „modny” ostatnio transseksualizm.

95% Węgrów zagłosowało na „Nie”. Nie jest to jednak wynik rozstrzygający, bo w referendum wymagano frekwencji powyżej 50% ogólnej liczby wyborców. Frekwencja w wyborach wyniosła poniżej 70%, a wyborcy opozycji głosowanie to bojkotowali. Jednoznaczny wynik referendum może być jednak dla parlamentu wskazówką braku społecznej akceptacji dla tego typu progresywizmu.

Źródło: Visegrad Post/ mandiner.hu

Męka Pańska a aborcja – krótkie rozważania

Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>

Szanowny Panie,

już za chwilę Wielki Tydzień i Święta Wielkanocne. Aby lepiej przeżyć ten czas, przygotowaliśmy szereg krótkich, osadzonych we współczesnym kontekście rozważań, które przypomną nam o wydarzeniach, które wkrótce będziemy wspominać.

Rozpoczynamy dzisiaj, a kolejne części będziemy publikować przez cztery kolejne dni. Zachęcam Pana do lektury i spojrzenia na dzisiejsze problemy, z którymi się zmagamy, przez pryzmat męki, śmierci i zmartwychwstania naszego Zbawiciela.

Przesłuchanie

Po modlitwie w ogrodzie oliwnym Pan Jezus został schwytany i zaprowadzony na przesłuchanie przed oblicze Annasza i Kajfasza. Arcykapłani i Sanhedryn próbowali znaleźć powód, aby wydać Chrystusa na śmierć. Manipulowano, grano na emocjach, wymyślano zarzuty, mnożono fałszywe świadectwa, rzucano kłamstwa. Nie znaleziono jednak wiarygodnego argumentu, aby skazać Niewinnego. Nie znalazł go również Piłat, który mógł uratować Zbawiciela, ale wolał umyć ręce i mieć święty spokój. Postawiono więc akt oskarżenia sądząc, że śmierć Pana Jezusa rozwiąże wszystkie problemy, które stwarzał On dla tych, którzy nie chcieli w Niego wierzyć lub stanąć w jego obronie. Łatwiej i wygodniej było skazać Go na krzyż albo być obojętnym, niż przyjąć Jego naukę i narazić się na trudy i nieprzyjemności.

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” 
Mt 7, 13-14

Dzisiaj każdego roku dziesiątki tysięcy Polek i dziesiątki milionów kobiet na całym świecie dokonują aborcji. Częstym powodem morderstwa jest strach i nieświadomość istoty tego procederu. To efekt emocjonalnych manipulacji, kłamstw i fałszywych argumentów powielanych na masową skalę przez aborcyjne lobby. To środowisko podpowiada kobietom rozmaite powody na rzecz tego, aby za pomocą aborcji zabić niewinne, nienarodzone dziecko.

„Każdy powód do aborcji jest dobry” – głoszą zwolennicy tego procederu, którzy masowo rozprowadzają w naszym kraju pigułki poronne i zachęcają do ich połykania. Za małe mieszkanie, chęć skończenia studiów, potrzeba robienia kariery, zaplanowane od dawna wakacje – pretekst do aborcji zawsze się znajdzie. Aborcjoniści twierdzą, że wygodniej jest zamordować maleńkiego człowieka, który pojawił się w łonie matki, niż przyjąć go z miłością i zaopiekować się nim, co będzie wiązało się z wyrzeczeniami. Podobnie jak dwa tysiące lat temu wygodniej było zabić Niewinnego, niż stać się nieprzyjacielem Cezara. Wiele kobiet, szczególnie tych w trudniej sytuacji życiowej, pod ogromną presją przyjmuje tę propagandę cywilizacji śmierci i zostaje morderczyniami swoich dzieci. Z kolei wielu polityków, urzędników, funkcjonariuszy i letnich katolików nie robi nic, aby powstrzymać aborcję, mimo że mają takie możliwości i odpowiednie środki. Umywają ręce podobnie jak Piłat.

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.” 
Mt 25, 40

W nadchodzącym czasie Wielkanocy prośmy o łaskę miłości dla wszystkich matek i ojców, aby z pokorą i szacunkiem przyjmowali swoje dzieci, dziękując za ich życie oraz wszelkie łaski, które Bóg chce zesłać na nich za pomocą potomstwa. Prośmy także o łaskę męstwa dla wszystkich, w szczególności decydentów, aby odważnie przeciwstawiać się aborcji.

Zachęcamy też do przekazania wielkopostnej jałmużny na potrzeby ratowania dzieci zagrożonych aborcją:

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Jutro kolejna część rozważań – po fałszywych oskarżeniach przyszedł czas na sąd nad Chrystusem. Kto dzisiaj krzyczy „ukrzyżuj Go”?


Serdecznie Pana pozdrawiam,

Mariusz Dzierżawski

Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

Pajace, Azow, Żydzi, Korpus Narodowy, wojna dez-informacyjna, Kołomojski, C14.

Jak prezydent Ukrainy Zełenski zawarł pokój z neonazistowskimi grupami.

2 kwietnia 2022 https://ripsonar.wordpress.com/2022/04/02/jak-zydowski-prezydent-ukrainy-zelenski-zawarl-pokoj-z-neonazistowskimi-grupami-paramilitarnymi-na-frontach-wojny-z-rosja/#more-17580

[Nie wiem, czy wszystko tu przedstawione to prawda. Sam blog – np. relacje o „kosmitach” – wątpliwy. Ale w dobie wojny dez-informacyjnej – uznałem za konieczne opublikowanie. Filmiki – w oryginale. Nie chcę obciążać mego serwera, który i taki ledwo zipie pod atakami… MDakowski]

=========================

Podczas gdy zachodnie media wykorzystują żydowskie dziedzictwo Wołodymyra Zełenskiego, by odeprzeć oskarżenia o wpływy nazistowskie na Ukrainie, prezydent oddał się siłom neonazistowskim i teraz polega na nich jako na siłach frontowych.

W październiku 2019 r. gdy wojna na wschodzie Ukrainy przeciągała się, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski udał się do Zołote, miasta położonego mocno w „szarej strefie” Donbasu, gdzie zginęło ponad 14 000 osób, głównie po stronie prorosyjskiej.

Tam prezydent natknął się na zatwardziałych weteranów skrajnie prawicowych [to głupawa definicja, jak i wzięte od rewolucjonistów – morderców francuskich pojęcie „prawica”, czy „lewica” md] oddziałów paramilitarnych, które toczyły walkę z separatystami zaledwie kilka kilometrów dalej.

Wybrany na platformie deeskalacji działań wojennych z Rosją, Zełenski był zdeterminowany do egzekwowania tzw. Formuły Steinmeiera, opracowanej przez ówczesnego niemieckiego ministra spraw zagranicznych Waltera Steinmeiera, która wzywała do wyborów w rosyjskojęzycznych regionach Doniecka i Ługańska.

W konfrontacji twarzą w twarz z bojownikami neonazistowskiego batalionu Azow, którzy rozpoczęli kampanię sabotowania inicjatywy pokojowej pod nazwą „Nie dla kapitulacji”, Zełenski natknął się na mur oporu.

Po zdecydowanym odrzuceniu apeli o wycofanie się z linii frontu Zełenski załamał się przed kamerą. „Jestem prezydentem tego kraju. Mam 41 lat. Nie jestem frajerem. Przyszedłem do was i mówię: usuńcie broń” – błagał bojowników Zełenski.

Gdy wideo z burzliwej konfrontacji rozprzestrzeniło się w ukraińskich mediach społecznościowych, Zełenski stał się celem gniewnej reakcji .

Andrij Biletsky, dumny faszystowski przywódca batalionu Azow, który kiedyś obiecał „poprowadzić białe rasy świata w ostatecznej krucjacie… przeciwko dowodzonemu przez Semitów Untermenschen”, obiecał sprowadzić tysiące bojowników do Zołote, jeśli Zełenski będzie naciskał dalej. Tymczasem parlamentarzysta z partii byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki otwarcie fantazjował o tym, że granat rozerwał Zełenskiego na kawałki.

Chociaż Zełenski osiągnął niewielkie wycofanie się, neonazistowskie paramilitarne eskalowały swoją kampanię „bez kapitulacji”. W ciągu kilku miesięcy walki w Zołocie znów się zaogniły, rozpoczynając nowy cykl naruszeń porozumienia mińskiego .

W tym momencie Azov został formalnie włączony do ukraińskiego wojska, a jego uliczne skrzydło straży, znane jako Korpus Narodowy, zostało rozmieszczone w całym kraju pod nadzorem ukraińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i razem z Policją Narodową . W grudniu 2021 r. Zełenski wręczył nagrodę „Bohatera Ukrainy” przywódcy faszystowskiego Prawego Sektora podczas ceremonii w parlamencie Ukrainy.

Zbliżał się konflikt z Rosją na pełną skalę, a dystans między Zełenskim a paramilitarnymi ekstremistami szybko się zmniejszał.

24 lutego, kiedy rosyjski prezydent Władimir Putin wysłał wojska na terytorium Ukrainy z określoną misją „demilitaryzacji i denazyfikacji” tego kraju, amerykańskie media rozpoczęły własną misję: zaprzeczyć władzy neonazistowskich oddziałów paramilitarnych nad wojskiem kraju i sfera polityczna. Jak nalegało finansowane przez rząd amerykańskie Narodowe Radio Publiczne , „język Putina [o denazyfikacji] jest obraźliwy i nie jest zgodny z faktami”.

W dążeniu do odwrócenia się od wpływów nazizmu we współczesnej Ukrainie, amerykańskie media znalazły swoje najskuteczniejsze narzędzie PR w postaci Zełenskiego, byłej gwiazdy telewizji i komika z żydowskiego pochodzenia. Jest to rola, którą z chęcią przyjął aktor, który stał się politykiem.

Ale jak zobaczymy, Zełenski nie tylko oddał ziemię neonazistom pośród siebie, ale powierzył im rolę na pierwszej linii frontu w wojnie swojego kraju przeciwko siłom prorosyjskim i rosyjskim.

Żydowskość prezydenta jako narzędzie PR mediów zachodnich 

Na kilka godzin przed przemówieniem prezydenta Putina z 24 lutego ogłaszającym denazyfikację jako cel rosyjskich operacji, ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski „zapytał, w jaki sposób ludzie, którzy stracili osiem milionów swoich obywateli w walce z nazistami, mogą wspierać nazizm”, według BBC .

Wychowany w niereligijnej rodzinie żydowskiej w Związku Radzieckim w latach 80. Zełenski w przeszłości bagatelizował swoje dziedzictwo. „Fakt, że jestem Żydem, ledwie stanowi 20 na mojej długiej liście błędów” – żartował podczas wywiadu w 2019 r ., w którym odmówił wchodzenia w szczegóły dotyczące jego pochodzenia religijnego.

Dziś, gdy wojska rosyjskie atakują miasta takie jak Mariupol, który faktycznie znajduje się pod kontrolą batalionu Azow, Zełenski nie wstydzi się już nadawać swojej żydowskości. „Jak mogłem być nazistą?” zastanawiał się głośno podczas publicznego przemówienia. Dla amerykańskich mediów zaangażowanych w totalną wojnę informacyjną przeciwko Rosji żydowskie pochodzenie prezydenta stało się podstawowym narzędziem public relations.

Kilka przykładów rozmieszczenia Zełenskiego przez amerykańskie media jako tarczy przeciwko zarzutom szalejącego nazizmu na Ukrainie znajduje się poniżej (zobacz wideo powyżej):

  • PBS NewsHour odnotował komentarze Putina na temat denazyfikacji z kwalifikatorem: „mimo że prezydent Wołodymyr Zełenski jest Żydem, a jego stryjeczni wujkowie zginęli w Holokauście”.
  • W Fox & Friends były oficer CIA Dan Hoffman oświadczył, że „szczytem hipokryzji jest wzywanie narodu ukraińskiego do denazowania – w końcu ich prezydent jest Żydem”.
  • W MSNBC demokratyczny senator z Wirginii Mark Warner powiedział, że „terminologia Putina jest skandaliczna i wstrętna, jak to jest – „denazify” tam, gdzie, szczerze mówiąc, masz żydowskiego prezydenta w osobie pana Zełenskiego. Ten facet [Putin] jest na własnym rodzaju osobistego dżihadu, aby przywrócić większą Rosję”.
  • Republikańska senator Marsha Blackburn powiedziała w Fox Business, że „jest pod wrażeniem prezydenta Zełenskiego i jego postawy. I żeby Putin poszedł tam i powiedział „zamierzamy denazować”, a Zełenski jest Żydem”.
  • W wywiadzie dla Wolfa Blitzera z CNN gen. John Allen potępił użycie przez Putina terminu „de-nazify”, podczas gdy dziennikarz i były lobbysta Izraela potrząsali głową z obrzydzeniem. W osobnym wywiadzie dla Blitzera, tak zwany „ukraiński demaskator” i urodzony na Ukrainie Alexander Vindman narzekali, że twierdzenie jest „patentownie absurdalne, naprawdę nie ma żadnej zasługi… wskazałeś, że Wołodymyr Zełenski jest Żydem… społeczność żydowska [jest] objął. To jest centralne miejsce w kraju i nie ma nic w tej nazistowskiej narracji, tej faszystowskiej narracji. Jest sfabrykowany jako pretekst”.

Za spinem korporacyjnych mediów kryją się złożone i coraz bliższe relacje administracji Zełenskiego z siłami neonazistowskimi, którym państwo ukraińskie powierzyło kluczowe stanowiska wojskowe i polityczne, oraz władza, jaką cieszą się ci otwarci faszyści od czasu zainstalowania przez Waszyngton reżimu sprzymierzonego z Zachodem poprzez zamach stanu w 2014 roku.

W rzeczywistości główny sponsor finansowy Zełenskiego, ukraiński żydowski oligarcha Igor Kołomojski, był kluczowym dobroczyńcą neonazistowskiego batalionu Azow i innych ekstremistycznych milicji.

Batalion Azowski maszeruje z inspirowanymi nazistami flagami Wolfsangel w Mariupolu, sierpień 2020 r.

Wspierani przez czołowego finansistę Zełenskiego, neonazistowscy bojownicy wywołują falę zastraszania

Włączony do Ukraińskiej Gwardii Narodowej Batalion Azowski jest uważany za najbardziej ideologicznie gorliwą i zmotywowaną militarnie jednostkę walczącą z prorosyjskimi separatystami we wschodnim Donbasie.

Z inspirowanymi nazistami insygniami Wolfsangel na mundurach bojowników, którzy zostali sfotografowani z nazistowskimi symbolami SS na hełmach, Azov „jest znany z powiązania z ideologią neonazistowską… [i] uważa się, że brał udział w szkoleniach i radykalizacji Amerykańskie organizacje białej supremacji”, zgodnie z aktem oskarżenia FBI skierowanym do kilku amerykańskich białych nacjonalistów, którzy przyjechali do Kijowa, by trenować z Azowem.

Igor Kołomojski, ukraiński baron energetyczny pochodzenia żydowskiego, był głównym sponsorem Azowa od czasu jego powstania w 2014 roku. Dofinansował także prywatne milicje, takie jak bataliony Dnipro i Aidar, i rozmieścił je jako osobisty oddział bandytów, aby chronić swoją interesy finansowe.

W 2019 r. Kołomojski wyłonił się jako główny zwolennik kandydatury Zełenskiego na prezydenta. Chociaż Zełenski uczynił z walki z korupcją sztandarową kwestię w swojej kampanii, „Pandora Papers” ujawniły , że on i członkowie jego wewnętrznego kręgu przechowują duże płatności od Kołomojskiego w mrocznej sieci zagranicznych kont.

Prezydent Zełenski (C) spotyka się z miliarderem oligarchą i wspólnikiem biznesowym Ihorem Kołomojskim 10 września 2019 r.

Kiedy Zełenski objął urząd w maju 2019 r., Batalion Azowski utrzymał de facto kontrolę nad strategicznym południowo-wschodnim miastem portowym Mariupolem i okolicznymi wioskami. Jak zauważyła Otwarta Demokracja : „Azow z pewnością ustanowił polityczną kontrolę nad ulicami Mariupola. Aby utrzymać tę kontrolę, muszą reagować gwałtownie, nawet jeśli nie oficjalnie, na każde wydarzenie publiczne, które wystarczająco odbiega od ich programu politycznego”.

Ataki Azowa w Mariupolu obejmowały między innymi ataki na „feministki i liberałów” maszerujących w Międzynarodowy Dzień Kobiet.

W marcu 2019 r. członkowie Korpusu Narodowego Batalionu Azowskiego zaatakowali dom Wiktora Medwedczuka, czołowego działacza opozycji na Ukrainie, oskarżając go o zdradę stanu za przyjazne stosunki z Władimirem Putinem, ojcem chrzestnym córki Medwedczuka.

Administracja Zełenskiego eskalowała atak na Medwedczuka, zamykając kilka kontrolowanych przez niego mediów w lutym 2021 r. za otwartą aprobatą Departamentu Stanu USA, a trzy miesiące później skazując lidera opozycji za zdradę . Zełenski uzasadniał swoje działania tym, że musiał „walczyć z niebezpieczeństwem rosyjskiej agresji na arenie informacyjnej”.

Następnie, w sierpniu 2020 r., Korpus Narodowy Azowa otworzył ogień do autobusu z członkami partii Medwedczuka Patriots for Life, raniąc kilku pokrytymi gumą stalowymi kulami.

Zełenskiemu nie udało się powstrzymać neonazistów, skończył z nimi współpracę

Po nieudanej próbie zdemobilizowania neonazistowskich bojowników w mieście Zołote w październiku 2019 r. Zełenski wezwał bojowników do stołu, mówiąc dziennikarzom: „Wczoraj spotkałem się z weteranami. Wszyscy tam byli – Korpus Narodowy, Azow i wszyscy inni”.

Kilka miejsc dalej od żydowskiego prezydenta był Yehven Karas, przywódca neonazistowskiego gangu C14.

Zełenski spotyka się z „weteranami”, w tym z Jehvenem Karasem (z prawej) i Dmytro Szatrowskim, dowódcą batalionu Azowskiego (na dole po lewej).

Podczas Majdanu „Rewolucji Godności”, która obaliła wybranego prezydenta Ukrainy w 2014 roku, aktywiści C14 przejęli kijowski ratusz i otynkowali jego ściany neonazistowskimi insygniami, zanim schronili się w kanadyjskiej ambasadzie .

Jako byłe skrzydło młodzieżowe ultranacjonalistycznej partii Svoboda, C14 wydaje się czerpać swoją nazwę od niesławnych 14 słów amerykańskiego przywódcy neonazistów Davida Lane’a: ​​„Musimy zabezpieczyć istnienie naszego narodu i przyszłość dla białych dzieci”.

Oferując dokonanie spektakularnych aktów przemocy w imieniu każdego, kto jest gotów zapłacić, chuligani nawiązali przytulne relacje z różnymi organami rządzącymi i potężnymi elitami w całej Ukrainie .

W raporcie Reutersa z marca 2018 r . stwierdzono, że „C14 i władze miasta Kijowa podpisały niedawno porozumienie umożliwiające C14 ustanowienie „straży miejskiej” do patrolowania ulic”, skutecznie dając im sankcję państwa na przeprowadzanie pogromów.

Jak donosił The Grayzone , C14 we współpracy z kijowską policją przeprowadził nalot w celu „wyczyszczenia” Romów z dworca kolejowego w Kijowie .

Ta działalność została nie tylko usankcjonowana przez rząd miasta Kijowa, ale sam rząd USA nie widział z tym problemu, goszcząc Bondara w oficjalnej instytucji rządowej USA w Kijowie, gdzie chwalił się pogromami. C14 przez cały 2018 r. nadal otrzymywał fundusze państwowe na „edukację narodowo-patriotyczną”.

Karas twierdził , że ukraińskie służby bezpieczeństwa „przekażą” informacje o wiecach proseparatystycznych „nie tylko nam, ale także Azowowi, Prawemu Sektorowi i tak dalej”.

„Ogólnie rzecz biorąc, pracują dla nas deputowani wszystkich frakcji, Gwardii Narodowej, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Możesz tak żartować – powiedział Karas.

Przez cały 2019 r. Zełenski i jego administracja pogłębili swoje więzi z elementami ultranacjonalistycznymi w całej Ukrainie.

Ówczesny premier Oleksiy Honcharuk na scenie na koncercie neonazistowskim „Weterani Silni”

Po udziale premiera w koncercie neonazistów Zełenski uhonorował lidera Prawego Sektora

Zaledwie kilka dni po spotkaniu Zełenskiego z Karasem i innymi neonazistowskimi przywódcami w listopadzie 2019 r. na scenie na neonazistowskim koncercie zorganizowanym przez postać C14 wystąpił Ołeksij Honczaruk – ówczesny premier i wiceszef gabinetu Zełenskiego – na neonazistowskim koncercie zorganizowanym przez postać C14 i oskarżony o mordercę Andrija Medwedkę .

Minister ds. Weteranów Zełenskiego nie tylko wzięła udział w koncercie, na którym wystąpiło kilka antysemickich zespołów metalowych, ale także promowała koncert na Facebooku.

Również w 2019 roku Zełenski bronił ukraińskiego piłkarza Romana Zolzulyi przed hiszpańskimi kibicami, którzy szydzili z niego jako „nazistę”. Zolzulya pozował obok zdjęć nazistowskiego kolaboranta Stepana Bandery z czasów II wojny światowej i otwarcie wspierał Batalion Azowski. Zełenski odpowiedział na kontrowersje, ogłaszając, że cała Ukraina poparła Zolzulyę, opisując go jako „nie tylko fajnego piłkarza, ale prawdziwego patriotę”.

W listopadzie 2021 r. jeden z najwybitniejszych ultranacjonalistycznych ukraińskich milicjantów Dmytro Jarosz ogłosił , że został mianowany doradcą Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych Ukrainy. Yarosh jest zdeklarowanym zwolennikiem nazistowskiego kolaboranta Bandery, który kierował Prawym Sektorem w latach 2013-2015, przysięgając , że poprowadzi „derusyfikację” Ukrainy.

Dmytro Yarosh pozuje z dowódcą sił zbrojnych Ukrainy

Miesiąc później, gdy zbliżała się wojna z Rosją, Zełenski przyznał dowódcy Prawego Sektora Dmytro Kotsubajło odznaczenie „Bohater Ukrainy”. Znany jako „Da Vinci”, Kosyubaylo trzyma w swojej pierwszej bazie wilka i lubi żartować odwiedzającym reporterom, że jego bojownicy „karmią go kośćmi rosyjskojęzycznych dzieci”.

Zełenski wręcza dowódcy Prawego Sektora Dmytro Kotsubajło nagrodę „Bohatera Ukrainy”

Ukraiński wspierany przez państwo neonazistowski przywódca afiszuje się z wpływami w przededniu wojny z Rosją 

5 lutego 2022 r., zaledwie kilka dni przed wybuchem wojny na pełną skalę z Rosją, Jewhen Karas z neonazistowskiego C14 wygłosił w Kijowie straszne przemówienie publiczne, którego celem było podkreślenie wpływu, jaki jego organizacja i inne jej podmioty cieszyły się na politykę ukraińską.

„LGBT i zagraniczne ambasady mówią, że na Majdanie nie było wielu nazistów, może około 10 procent prawdziwych ideologicznych” – zauważył Karas. „Gdyby nie te osiem procent [neonazistów], skuteczność [przewrotu na Majdanie] spadłaby o 90 procent”.

Głosił, że Majdan „Rewolucja Godności” z 2014 roku byłaby „paradą gejów”, gdyby nie instrumentalna rola neonazistów.

Karas kontynuował opinię, że Zachód uzbroił ukraińskich ultranacjonalistów, ponieważ „zabijanie sprawia nam przyjemność”. Fantazjował też o bałkanizacji Rosji, deklarując, że należy ją podzielić na „pięć różnych” krajów.

Jewhen Karas wygłasza nazistowski salut.

„Jeśli zginiemy… zginiemy w świętej wojnie”

Kiedy 24 lutego siły rosyjskie wkroczyły na Ukrainę, okrążając ukraińskie wojsko na wschodzie i zmierzając w kierunku Kijowa, prezydent Zełenski ogłosił narodową mobilizację, która obejmowała uwolnienie przestępców z więzienia, w tym oskarżonych morderców poszukiwanych w Rosji. Pobłogosławił także dystrybucję broni wśród przeciętnych obywateli i ich szkolenie przez zaprawione w bojach oddziały paramilitarne, takie jak Batalion Azowski.

W związku z toczącymi się walkami Narodowy Korpus Azowa zgromadził setki zwykłych cywilów, w tym babć i dzieci, do trenowania na placach i magazynach od Charkowa przez Kijów do Lwowa.

27 lutego na oficjalnym koncie Gwardii Narodowej Ukrainy na Twitterze pojawił się film, na którym „Bojownicy Azowa” smarują swoje kule słoniną, aby upokorzyć rosyjskich bojowników muzułmańskich z Czeczenii.

Dzień później Korpus Narodowy Batalionu Azowskiego ogłosił , że policja Obwodowa Batalionu Azowskiego zacznie wykorzystywać miejski budynek Obwodowej Administracji Państwowej jako kwaterę główną obrony. Nagranie opublikowane następnego dnia w Telegramie pokazuje, że budynek okupowany przez Azowa został trafiony przez rosyjskie naloty.

Oprócz zezwolenia na uwolnienie zatwardziałych przestępców do przyłączenia się do walki z Rosją, Zełenski nakazał wszystkim mężczyznom w wieku bojowym pozostać w kraju. Bojownicy Azowa przystąpili do egzekwowania tej polityki, brutalizując ludność cywilną próbującą uciec przed walkami wokół Mariupola.

Według greckiego mieszkańca Mariupola, z którym niedawno rozmawiała grecka stacja informacyjna: „Kiedy próbujesz odejść, ryzykujesz wpadnięciem na patrol ukraińskich faszystów, Batalion Azowski”, powiedział, dodając „zabiliby mnie i są odpowiedzialni za wszystko.”

Nagranie opublikowane online wydaje się pokazywać umundurowanych członków faszystowskiej ukraińskiej milicji w Mariupolu, którzy brutalnie wyciągają uciekających mieszkańców ze swoich pojazdów na muszce.

Inne wideo nagrane w punktach kontrolnych wokół Mariupola przedstawiało bojowników Azowa strzelających i zabijających cywilów próbujących uciec.

1 marca Zełenski zastąpił regionalnego administratora Odessy Maksymem Marczenko, byłym dowódcą skrajnie prawicowego batalionu Ajdar, oskarżanego o szereg zbrodni wojennych w Donbasie.

W międzyczasie, gdy ogromny konwój rosyjskich pojazdów opancerzonych uderzył w Kijów, Yehven Karas z neonazistowskiego C14 umieścił na YouTube  wideo z wnętrza pojazdu prawdopodobnie przewożącego myśliwce.

„Jeśli zginiemy, to cholernie wspaniale, bo to oznacza, że ​​zginęliśmy w świętej wojnie” – wykrzyknął Karas. „Jeśli przeżyjemy, będzie jeszcze lepiej! Dlatego nie widzę w tym wad, tylko zalety!”

ZA: How Ukraine’s Jewish president Zelensky made peace with neo-Nazi paramilitaries on front lines of war with Russia, [The GrayZone], autorzy: ALEXANDER RUBINSTEIN AND MAX BLUMENTHAL z dn. 4.03.2022

Nowy zarobek dla oszustów. Ukrainiec+.

Mirosław Dakowski 4 kwiecień 2022

Ostatnio dochodziły do mnie sygnały, że policja sprawdza domy, w których mieli być zakwaterowani Ukraińcy. Policja pyta, czy przyjmę dobrowolnie Ukraińców do domu. Dane „Spisu Powszechnego” działają?

Pokazuje się że związane to jest z nowym sposobem wyciągania pieniędzy z budżetu przez – przypuszczalnie urzędników samorządowców.

Znajoma zaproponowała przed paru tygodniami swój dom jako możliwość przyjęcia sześciorga Ukraińców. Z nich się do niej na razie nikt nie zgłosił. Natomiast wczoraj przyszli policjanci z pytaniami, jak obsługuje swoich sześcioro Ukraińców. Chcieli wejść do domu by to sprawdzić.

Odpowiedziała im przy furtce, że żadnych Ukraińców nie ma, a do ich wejścia do domu konieczny jest nakaz prokuratorski. Widocznie zauważyli z jej reakcji że mówi prawdę.

Po paru godzinach zawiadomili ją, że sprawdzili w gminie i okazało się że ktoś te „należne jej” 7400 na miesiąc wziął i podpisał, że ci Ukraińcy są właśnie u niej.

Ponieważ ten proceder bardzo się ostatnio rozszerzył, cieszymy się, że policja ma nowe, niespodziewane zajęcie.

Rubel gazowy.

Rubel gazowy. Nowa światowa waluta rezerwowa – Pepe Escobar

Rosyjski rubel ma się obecnie dobrze, odzyskał wartość sprzed sankcji i ma szansę stać się jedną z głównych walut wymiany towarowej.

https://www.bibula.com/?p=132787

=====================

Saddam, Kaddafi, Iran, Wenezuela – wszyscy oni próbowali, ale im się to nie udało. Rosja, to jednak zupełnie inny poziom. Piękno tego geopolityczno-ekonomicznego jujitsu, zastosowanego przez Moskwę polega na jego niezwykłej prostocie.

Co było do przewidzenia, dekret prezydenta Rosji Władimira Putina o nowych warunkach płatności za produkty energetyczne, został źle zrozumiany przez Zachód. Rząd rosyjski nie żąda bezpośredniej zapłaty za gaz w rublach. Moskwa chce, aby zapłata była dokonywana w wybranej walucie w rosyjskim Gazprombanku, a nie na koncie Gazpromu w jakiejkolwiek instytucji bankowej w zachodnich stolicach.

To kwintesencja wyrafinowania w stylu, „mniej znaczy więcej”. Gazprombank będzie sprzedawał walutę obcą – dolary lub euro – zdeponowaną przez klientów na moskiewskiej giełdzie i przekazywał ją na różne rachunki w rublach w ramach Gazprombanku.

W praktyce oznacza to, że waluta obca powinna być wysyłana bezpośrednio do Rosji, a nie gromadzona w zagranicznym banku, gdzie łatwo może stać się zakładnikiem lub zostać zamrożona.

Wszystkie te transakcje powinny być odtąd przekazywane pod jurysdykcję rosyjską – co eliminuje ryzyko przerwania lub całkowitego zablokowania płatności.

Nic więc dziwnego, że ubezwłasnowolniony aparat Unii Europejskiej (UE) – aktywnie zaangażowany w niszczenie własnych gospodarek narodowych w imię interesów Waszyngtonu – nie jest intelektualnie zdolny do zrozumienia złożonej kwestii wymiany euro na ruble.

Gazprom ułatwił zrozumienie sytuacji w piątek, wysyłając oficjalne zawiadomienia do swoich partnerów na Zachodzie i w Japonii.

Putin osobiście został zmuszony do pisemnego wyjaśnienia kanclerzowi Niemiec Olafowi Scholzowi, jak to wszystko działa.

To bardzo proste. Klienci otwierają konto w Gazprombanku w Rosji. Płatności dokonywane są w walucie obcej – dolarach lub euro – przeliczane na ruble zgodnie z aktualnym kursem wymiany i przekazywane na różne konta Gazpromu.

To 100 procentowa gwarancja, że Gazprom otrzyma zapłatę.

Stanowi to wyraźny kontrast wobec tego, do czego Stany Zjednoczone zmuszały Europejczyków: płacenia za rosyjski gaz na konta Gazpromu w Europie, które następnie byłyby natychmiast zamrażane. Konta te zostałyby odblokowane dopiero po zakończeniu operacji „Z”, czyli rosyjskich operacji wojskowych na Ukrainie.

Amerykanie chcą, by wojna trwała w nieskończoność, by Moskwa „ugrzęzła”, jakby to był Afganistan w latach 80. Surowo zabronili więc ukraińskiemu komikowi, na tle zielonego ekranu – na pewno nie w Kijowie – zaakceptowania jakiegokolwiek zawieszenia broni czy porozumienia pokojowego.

Konta Gazpromu w Europie byłyby więc nadal zamrożone.

Gdy Scholz wciąż próbował ogarnąć to, co oczywiste, jego ekonomiczne pachołki wpadły w szał, przedstawiając pomysł nacjonalizacji spółek zależnych Gazpromu – Gazprom Germania i Wingas – na wypadek, gdyby Rosja postanowiła wstrzymać przesyły gazu.

To oczywiście niedorzeczność. Wygląda na to, jakby funkcjonariusze w Berlinie wierzyli, że spółki zależne Gazpromu produkują gaz ziemny w swoich centralnie ogrzewanych biurach w całych Niemczech.

Nowy mechanizm „rubel za gaz” w żaden sposób nie narusza istniejących kontraktów. Jednak, jak ostrzegł Putin, istniejące kontrakty mogą rzeczywiście zostać wstrzymane: „Jeśli takie [rublowe] płatności nie zostaną dokonane, uznamy to za niewykonanie zobowiązań przez nabywców ze wszystkimi tego konsekwencjami”.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stanowczo stwierdził, że w obecnych, tragicznych okolicznościach mechanizm ten nie zostanie cofnięty. Nie oznacza to jednak, że przepływ gazu zostanie natychmiast odcięty. Płatności w rublach od „państw wrogich”, czyli głównie USA, Kanady, Japonii i UE – będą oczekiwane w drugiej połowie kwietnia i na początku maja.

Dla przytłaczającej większości krajów Globalnego Południa sytuacja jest krystalicznie czysta. Oligarchia atlantycka odmawia zakupu rosyjskiego gazu niezbędnego dla funkcjonowania mieszkańców Europy, jednocześnie sprowadzając na nich toksyczną inflację.

Co jeszcze kryje się za rublem gazowym?

Mechanizm „gaz za ruble” – nazwijmy go Rubel gazowy – to tylko pierwszy konkretny element budowy alternatywnego systemu finansowo-monetarnego, powiązany z wieloma innymi mechanizmami: wymianą rubel – rupia, saudyjskim petrojunem, irańsko-rosyjskim mechanizmem obejścia SWIFT oraz najważniejszym z nich – projektem kompleksowego systemu finansowo-monetarnego, opracowanym przez Chińsko-Eurazjatycką Unię Gospodarczą (EAEU), której pierwszy projekt zostanie przedstawiony w najbliższych dniach.

Wszystko to jest bezpośrednio związane z nagłym pojawieniem się rubla, jako nowej waluty rezerwowej, opartej na zasobach naturalnych.

Po przewidywalnej, początkowej fazie wyparcia, UE – a właściwie Niemcy – muszą stawić czoła rzeczywistości. Unia Europejska jest uzależniona od stałych dostaw rosyjskiego gazu (40 procent) i ropy (25 procent). Histeria związana z sankcjami wywołała już pierwsze  konsekwencje.

Gaz ziemny zaspokaja 50 procent zapotrzebowania niemieckiego przemysłu chemicznego i farmaceutycznego. Nie ma realnego substytutu, czy to z Algierii, Norwegii, Kataru czy Turkmenistanu.

Niemcy są potęgą przemysłową UE. Tylko rosyjski gaz jest w stanie zapewnić niemieckiej – i europejskiej – bazie przemysłowej nieprzerwane funkcjonowanie, i to po bardzo przystępnych cenach w przypadku kontraktów długoterminowych.

Zakłócenie tego układu prowadzi do przerażających turbulencji w całej UE i poza nią.

Nieoceniony Andrzej Martjanow podsumował to w ten sposób: „Tylko dwie rzeczy określają świat: realna gospodarka i siła militarna, która jest pochodną tej pierwszej. Wszystko inne to pochodne, ale nie można żyć z pochodnych”.

Amerykańskie kasyno turbo-kapitalistyczne wierzy we własną pochodną czyli „narrację”, która nie ma nic wspólnego z realną gospodarką. UE zostanie w końcu zmuszona przez rzeczywistość do przejścia od wyparcia do akceptacji. Jednocześnie Globalne Południe będzie szybko przystosowywać się do nowego paradygmatu: Wielki Reset z Davos został zdruzgotany przez Reset Rosyjski.

Pepe Escobar Tłum. Sławomir Soja

Żródło: The Saker (April 02, 2022) – „‘Rublegas:’ the world’s new resource-based reserve currency”

Wesprzyj naszą działalność

USA kontrolują 336 laboratoriów biologicznych w 30 krajach.

Chiński MSZ: Dowody Rosji w sprawie amerykańskich laboratoriów na Ukrainie powinna zbadać ONZ

https://www.bibula.com/?p=132843#

—————-

Podczas piątkowej konferencji prasowej, rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Zhao Liijan, odpowiedział na pytanie dotyczące laboratoriów biologicznych na Ukrainie, wskazujące, że działania te naruszają zakaz broni biologicznej (BWC), i że coraz więcej dowodów wskazuje na to, że USA prowadziły na Ukrainie badania do celów wojskowych z wykorzystaniem biologii syntetycznej.

„Z zadowoleniem przyjmujemy uczciwą, obiektywną i profesjonalną ocenę przez społeczność międzynarodową dokumentów ujawnionych przez stronę rosyjską w ramach BWC i Organizacji Narodów Zjednoczonych, podczas której zostaną również uwzględnione i rozważone wyjaśnienia USA. Dzięki takiemu procesowi społeczność międzynarodowa będzie mogła wydać sprawiedliwy osąd na temat przestrzegania przez USA konwencji. Mamy nadzieję, że USA udzielą konstruktywnych odpowiedzi, aby przywrócić zaufanie społeczności międzynarodowej do przestrzegania przez nich konwencji.” – odpowiedział Zhao Lijian.

„Zwróciłem uwagę na odpowiednie raporty oraz na fakt, że USA nie udzieliły jeszcze żadnej konstruktywnej odpowiedzi na zarzuty Rosji.” – stanowczo powiedział Lijian.

„Chcę podkreślić” – dodał Lijian – „że Stany Zjednoczone miały skłonność do wytykania innych palcami. Bez solidnych dowodów oskarżały inne kraje o nieprzestrzeganie konwencji i żądały od nich zgody na weryfikację, wykorzystując to jako pretekst do nakładania nielegalnych jednostronnych sankcji, a nawet prowadzenia wojen z pominięciem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jednak jeśli chodzi o przestrzeganie konwencji przez Stany Zjednoczone, to próbowały wprowadzić zamęt, co jest niedopuszczalne. Kwestia, czy dany kraj przestrzega BWC, czy nie, ma znaczenie dla pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, a zatem nie może być rozstrzygana wyłącznie przez USA, które stosują podwójne standardy.

Tymczasem społeczność międzynarodowa jest zgodna co do tego, że należy zapewnić przestrzeganie postanowień poprzez weryfikację. Ustanowienie mechanizmu weryfikacji jest najlepszym sposobem zapewnienia autorytetu i skuteczności wszystkich traktatów w dziedzinie kontroli zbrojeń i rozbrojenia, a bezpieczeństwo biologiczne nie powinno być wyjątkiem. Nie należy hamować tych wysiłków z powodu sprzeciwu USA, jedynego kraju, który podejmuje takie działania. Stany Zjednoczone powinny przestać samotnie blokować wznowienie negocjacji w sprawie protokołu weryfikacyjnego w ramach BWC.” 

…To zaledwie wierzchołek góry lodowej … USA kontrolują 336 laboratoriów biologicznych w 30 krajach. 336, dobrze słyszeliście…

Coraz ostrzejsze słowa rzecznika chińskiego MSZ pokazują, że Chiny poważnie przyglądają się sytuacji na Ukrainie i bezczynności Stanów Zjednoczonych w sprawie wyjaśnienia spornej kwestii działalności swoich biolaboratoriów na Ukrainie.

Kilka tygodni temu, podczas konferencji prasowej rzecznik Zhao Liijan powiedział:

„Według danych opublikowanych przez USA, na Ukrainie znajduje się 26 laboratoriów biologicznych i innych powiązanych obiektów, nad którymi Departament Obrony USA sprawuje absolutną kontrolę. Wszystkie niebezpieczne patogeny na Ukrainie muszą być przechowywane w tych laboratoriach, a wszelka działalność badawcza jest prowadzona przez stronę amerykańską. Bez zgody USA żadne informacje nie mogą być podawane do publicznej wiadomości.

W obecnych okolicznościach, w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo ludzi na Ukrainie, w sąsiednich regionach i poza nimi, wzywamy odpowiednie strony do zapewnienia bezpieczeństwa tych laboratoriów. W szczególności Stany Zjednoczone, jako strona najlepiej znająca laboratoria, powinny jak najszybciej ujawnić konkretne informacje, w tym jakie wirusy są przechowywane i jakie badania były prowadzone.

Chciałbym również podkreślić, że biologiczna działalność wojskowa USA na Ukrainie to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Używając takich pretekstów, jak współpraca w celu zmniejszenia zagrożenia bezpieczeństwa biologicznego i wzmocnienia zdrowia publicznego na świecie, USA kontrolują 336 laboratoriów biologicznych w 30 krajach. 336, dobrze słyszeliście. W bazie Fort Detrick na terenie kraju USA prowadziły także wiele biologicznych działań wojskowych.

Jakie są prawdziwe intencje USA? Co konkretnie zrobiły? Społeczność międzynarodowa od dawna ma wątpliwości. Jednak Stany Zjednoczone nie ustępują, a nawet odrzucają wątpliwości społeczności międzynarodowej jako przejaw dezinformacji. Ponadto przez ostatnie dwadzieścia lat USA samotnie utrudniały ustanowienie mechanizmu weryfikacji konwencji o zakazie broni biologicznej (BWC) i odmawiały weryfikacji swoich obiektów biologicznych w kraju i za granicą. Doprowadziło to do pogłębienia niepokoju społeczności międzynarodowej. Ponownie wzywamy USA do złożenia pełnych wyjaśnień na temat ich biologicznej działalności wojskowej w kraju i za granicą oraz do poddania się wielostronnej weryfikacji.” – powiedział Zhao Lijian na konferencji w dniu 8 marca br.

Pomimo upływu niemal miesiąca od tych słów, Stany Zjednoczone nie dążą do wyjaśnienia zakresu działalności de facto swoich laboratoriów na terenie Ukrainy, nie przedstawiły planu wyjaśnienia, nie pragną międzynarodowej komisji pod patronatem ONZ, a jedynie prowadzą intensywną kampanię propagandową przekręcającą fakty.

Oprac. www.bibula.com 2022-04-03 Wesprzyj naszą działalność

W życiu nie wszystko jest czarne, albo białe.

Kilkanaście dni temu w przestrzeni publicznej Poznania pojawiły się „spontaniczne” wyrazy poparcia dla Ukrainy. Część z nich faktycznie miała charakter oddolny, inne zaś za spontanicznością miały tyle wspólnego co spontaniczne wiece w zakładach pracy w zeszłym, słusznie minionym ustroju. Jednym, z przejawów „spontaniczności” tego drugiego rodzaju był mural, który włodarze grodu Przemysła ufundowali ku uciesze swych wyborców. Dość przaśny w formie, jednak donośny w przekazie. Wiadomo – Poznań murem za Ukrainą.

Mural w Poznaniu został spontanicznie ulepszony

Tymczasem minęło kilka dni a nieznani sprawcy postanowili ulepszyć inkryminowane dzieło. Dopisali więc napis „W życiu nie wszystko jest czarne, albo białe” i dodali kilka nieobyczajnych słów na temat „batalionu Azow”. To ostatnie zresztą władzom Poznania powinno się raczej spodobać. Nie dość, że same używają wulgaryzmów jako środka zwiększającego ekspresję wypowiedzi, to na okrągło walczą z urojonym faszyzmem.

Tymczasem faszyzmu całkiem realnego, a nawet nazizmu, w „Azowie” jest pod dostatkiem.

Pomimo tego napisy zostały zamalowane. Widać spontaniczne ulepszenie spontanicznej formy poparcia dla Ukrainy przekroczyło dopuszczalny przez poznański magistrat poziom spontaniczności.

W batalionie Azow kult solarny jest silnie zakorzeniony

Pomimo oczywistego komizmu cała sytuacja jest jednak symptomatyczna. Jak twierdzą uczeni adepci socjometrii i mądrzy spece od PR, fala społecznego entuzjazmu trwa zazwyczaj 4 do 6 tygodni, osiągając apogeum w tygodniu drugim lub trzecim.

Zatem wszystko wskazuje na to, że czas masowego amoku powoli mija. To dobra wiadomość. Może za klika tygodni będziemy jako społeczeństwo zdolni do nieco bardziej racjonalnego postrzegania rzeczywistości. Nieco. W końcu rozum, nigdy nie był naszą przesadnie mocną stroną.

Przemysław Piasta

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (4-03-2022) | https://myslpolska.info/2022/04/03/w-zyciu-nie-wszystko-jest-czarne-albo-biale/

Duda o zdjęciach z Buczy: obalają przekonanie, że…

https://nczas.com/2022/04/04/duda-o-zdjeciach-z-buczy-obalaja-przekonanie-ze/
Po wycofaniu się Rosjan z obwodu kijowskiego pojawia się coraz więcej dowodów na dokonane przez nich zbrodnie wojenne.
Szokujące zdjęcia i nagrania z Buczy skomentował prezydent Andrzej Duda.

W niedzielę ukraińskie władze i dziennikarze opublikowali wstrząsające zdjęcia i nagrania z przedmieść Kijowa, z których wyparto rosyjskie wojska. Na filmach widać olbrzymie zniszczenia i liczne ciała ofiar, leżące na ulicach bez broni i w cywilnych ubraniach.

Ukraińskie ministerstwo obrony podało, że miejscowi cywile byli poddawani arbitralnym egzekucjom, niektórzy z rękami związanymi na plecach, a ich ciała rozrzucone są na ulicach miasta.

„Przestępcy muszą być nazywani przestępcami, stawiani przed sądem i skazywani. Zdjęcia z Buczy obalają przekonanie, że za wszelką cenę trzeba szukać kompromisu. W rzeczywistości Obrońcy Ukrainy potrzebują przede wszystkim trzech rzeczy: broni, broni i jeszcze więcej broni” – napisał prezydent w mediach społecznościowych.

=============================

Może ktoś pokaże to prezydentowi Dudzie?

Bucza: Zabici wstają – i machają rączkami! Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’

Bucza: Zabici wstają – i machają rączkami! Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’

Zabici wstają – i machają rączkami !

Busted Bucha: Ukie Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’ for NATO/Nazis

https://www.veteranstoday.com/2022/04/03/busted-buchka-ukie-crisis-actor-waves-at-camera-while-playing-road-dead-for-nato-nazis/

KP.ru special correspondent Alexander Kots, who has spent the last weeks moving with the advanced units of the Russian Army towards Kiev, explains why Kiev and Europe will not be able to blame our military for human casualties among the civilian population of Bucha, and what is wrong with the story about ” Ukrainian Srebrenica.

Ukraine is dispersing a new “crime against humanity”. Entering the cities of the Kiev region, which the Russian troops left as part of the regrouping, the nationalists from the terbats suddenly found the streets littered with the corpses of civilians. Traces of torture, bound hands, scarlet blood – footage from the city of Bucha chills the soul.

Ukrainian propaganda paints a terrible picture of the “Russian occupation”, under which real sadists bullied the locals. Here it is, Ukrainian Srebrenica.

By analogy with the “massacre” of Bosnian Muslims in Yugoslavia, in which the Serbs were accused. Although their version, which was significantly inferior in scale to the official one, no one took into account.

Now I will explain why Srebrenica in Bucha is a lie. I will not analyze the position of bodies relative to the road and look for similarities of corpses in different locations. Many have already done this for me. There, the hands of the “corpses” move, and in the rear-view mirror, the “killed” are resurrected.

The tactics of video dramatizations ceased to amaze me even in Syria, where, based on the productions of the White Helmets, a decision was made to launch massive missile strikes. And here the teachers of information and psychological operations are the same – with brightly protruding British ears.

===========================

https://twitter.com/i/status/1510608236134735872

There is no doubt in my mind. This is a forged atrocity propaganda scene. Those people on the ground are alive and were placed there. I have gone through the original posts with this video and the same bodies are moving.

[całość – w oryginale. Może ktoś pokaże to prezydentowi Dudzie? Mirosław Dakowski]

Zaszufladkowano do kategorii Wojna