HANDEL Z WROGIEM ?? [Pajac potrafi!!]

HANDEL Z WROGIEM ?? [Pajac potrafi!!]

Seymour Hersh trading-with-the-enemy?

Czy administracja Bidena ma pomysł na rozwiązanie konfliktu w obliczu szerzącej się korupcji w Kijowie i gromadzenia się wojsk amerykańskich na granicy z Ukrainą?

Rząd Ukrainy, na czele którego stoi Wołodymyr Zelensky, wykorzystuje fundusze amerykańskich podatników, aby drogo płacić za niezbędny olej napędowy, który utrzymuje ukraińską armię w ruchu w jej wojnie z Rosją.

Nie wiadomo, ile rząd Zelensky’ego płaci za galon paliwa, ale Pentagon płacił aż 400 dolarów za galon, aby przetransportować benzynę z portu w Pakistanie, ciężarówką lub na spadochronie, do Afganistanu podczas trwającej tam dekady amerykańskiej wojny.

Nie wiadomo też, że Zelensky kupował paliwo od Rosji, kraju, z którym i Waszyngton jest w „stanie wojny”, a ukraiński prezydent i wielu z jego otoczenia skubało niezliczone miliont amerykańskich dolarów przeznaczonych na zakup oleju napędowego.

Jeden z szacunków analityków Centralnej Agencji Wywiadowczej określił zdefraudowane fundusze na co najmniej 400 milionów dolarów w zeszłym roku; inny ekspert porównał poziom korupcji w Kijowie jako zbliżony do tego z wojny w Afganistanie, „chociaż nie będzie profesjonalnych raportów z audytu wychodzących z Ukrainy”.

„Zelensky kupuje od Rosjan olej napędowy z rabatem„, powiedział mi jeden znający się na rzeczy urzędnik amerykańskiego wywiadu. „A kto płaci za gaz i ropę? My.

Putin i jego oligarchowie zarabiają na tym miliony”.

Wiele ministerstw rządowych w Kijowie dosłownie „rywalizowało”, powiedziano mi, o założenie firm -przykrywek dla kontraktów eksportowych na broń i amunicję z prywatnymi handlarzami bronią na całym świecie, z których wszyscy zapewniają sute łapówki. Wiele z tych firm znajduje się w Polsce i Czechach, ale uważa się, że inne istnieją w Zatoce Perskiej i Izraelu. „Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy dowiedzieli się, że istnieją inne w takich miejscach jak Kajmany i Panama, i jest w nie zaangażowanych wielu Amerykanów” – powiedział mi amerykański ekspert od handlu międzynarodowego.

Kwestia korupcji została bezpośrednio poruszona z Zelenskim podczas spotkania w styczniu ubiegłego roku w Kijowie z dyrektorem CIA Williamem Burnsem. Jego przesłanie do ukraińskiego prezydenta, jak powiedział mi urzędnik wywiadu mający bezpośrednią wiedzę o spotkaniu, było jak z filmu o mafii z lat 50-tych.

Starsi generałowie i urzędnicy państwowi w Kijowie byli wściekli na to, co postrzegali jako chciwość Zelensky’ego, więc Burns powiedział ukraińskiemu prezydentowi, ponieważ „brał większą część pieniędzy z tych pieniędzy, które trafiała do generałów”.

Burns przedstawił również Zelensky’emu listę trzydziestu pięciu generałów i wyższych urzędników, których korupcja była znana CIA i innym członkom amerykańskiego rządu. Zelensky odpowiedział na amerykańskie naciski dziesięć dni później, publicznie zwalniając dziesięciu najbardziej ostentacyjnie kradnących urzędników z listy – i robiąc niewiele więcej. „Tych dziesięciu, których się pozbył, bezczelnie przechwalało się pieniędzmi, które mieli – jeżdżąc po Kijowie w swoich nowych mercedesach” – powiedział mi urzędnik wywiadu.

=========================================

Mail :

<< “Zelensky kupuje od Rosjan olej napędowy z rabatem“, powiedział mi jeden znający się na rzeczy urzędnik amerykańskiego wywiadu. “A kto płaci za gaz i ropę? My.

Putin i jego oligarchowie zarabiają na tym miliony”. >>

To nie tylko pajac, ale i zbrodniarz.

Zresztą w tej trójce – sami zbrodniarze:

Putin sprzedaje olej, by czołgi ukraińskie .MOGŁY ZABIJAĆ Rosjan.

Zelensky  płaci Rosjanom za olej.

Pieniądze Zelenskemu dostarczają Amerykanie, świadomi sposobu ich wykorzystania.

Byle wojenka trwała.  

Jak w drugiej wojnie światowej. 

Żołnierze amerykańscy walczyli na froncie, a bank BIS w Szwajcarii zasilał gotówką Hitlera.

Tak główka (olej) pracuje.

Kolejny polski najemnik zabity na Ukrainie.

Kolejny polski najemnik zabity na Ukrainie.

———————————-

Polski ochotnik zabity na Ukrainie zostanie pochowany w piątek w Bralinie

zabity-na-ukrainie-polski 13.04.2023

45-letni Michał Żurek z wielkopolskiego Bralina koło Kępna, który zginął od rosyjskiego pocisku na Ukrainie, zostanie pochowany w piątek na miejscowym cmentarzu. Żołnierz osierocił czworo dzieci w wieku od 12 do 18 lat.

Michał Żurek był dowódcą plutonu w ochotniczym Międzynarodowym Legionie Sił Zbrojnych Ukrainy. Przed wyjazdem na wojnę doświadczenie zdobywał w Wojskach Obrony Terytorialnej.

Zdaniem żony realizował się w wojsku. – Był bardzo dobry w tym, co robił. Złego słowa o nim nie słyszałam – powiedziała Agata Żurek. 

Nie protestowała, kiedy rok temu w kwietniu mąż podjął decyzję o wyjeździe na Ukrainę. – Mówił, że będzie walczył o wolność Ukrainy i bezpieczeństwo Polski – powiedziała. Po powrocie do kraju chciał służyć w Wojsku Polskim. 

Od początku liczyliśmy się z tym, że coś może pójść nie tak. W końcu to wojna. Ale nie dopuszczałam do siebie myśli o śmierci – powiedziała. 

Wyznała, że niewiele wie o tym, jak zginął mąż. Wiadomo, że został ciężko ranny w głowę w Bachmucie; zmarł 25 marca w szpitalu w Dnieprze. – Dowiem się czegoś więcej, jak przyjadą jego znajomi z plutonu – powiedziała.Najbardziej smutne – zwierzyła się – że śmierć zabrała jej męża na miesiąc przed powrotem do kraju.

Jak powiedziała, był przedsiębiorczy i zaradny. Dzieci dodały, że ich tata był dobry i wesoły. 

Małżonkowie znali się 20 lat, małżeństwem byli od 19 lat. – Przeżywamy trudne chwile, zostałam z dziećmi sama – powiedziała wdowa. 

Pogrzeb w piątek, w miejscowym kościele w Bralinie, godz. 10. W nekrologu o zmarłym m.in. napisano, że „w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędził”. 

======================

Więcej tu: В Артемовске уничтожили командира взвода интернационального легиона ВСУ польского наемника Журека

https://topwar.ru/214993-v-artemovske-unichtozhili-komandira-vzvoda-internacionalnogo-legiona-vsu-polskogo-naemnika-zhureka.html

Wydaliśmy już na pomoc Ukrainie. ok. 50 miliardów złotych – mówi „nasza” kobitka w Waszyngtonie.

Wydaliśmy już na pomoc Ukrainie. ok. 50 miliardów złotych – mówi „nasza” kobitka w Waszyngtonie.

Na podst.: wydalismy-juz-na-pomoc-ukrainie-50-miliardoów

Polska wydała łącznie na pomoc Ukrainie ok. 50 mld złotych, tj. 2 proc. polskiego PKB – powiedziała minister finansów Magdalena Rzeczkowska w dyskusji think-tanku Atlantic Council w Waszyngtonie. Zaznaczyła przy tym, że wydatki te są konieczne, bo „Ukraina walczy za przyszłość Polski”.

Pytana podczas dyskusji na marginesie odbywających się w tym tygodniu spotkań wiosennych MFW i Banku Światowego o polską pomoc dla Ukrainy i jej efekty, szefowa MF wymieniła cały szereg sposobów pomocy, od przyjęcia uchodźców i uchwalenia dla nich pakietu udogodnień, przez pomoc humanitarną i wojskową.

– Całkowita kwota wydatków na Ukrainę wynosi do 2 proc. naszego PKB, tj. ok. 50 mld złotych, więc to jest naprawdę ważna pozycja w naszym budżecie – powiedziała minister. Zaznaczyła przy tym, że choć Polska nie otrzymała części zapowiadanych pieniędzy na ten cel z Unii Europejskiej, to „mimo wszystko, jest to coś, co trzeba zrobić, bo Ukraina walczy za naszą przyszłość, za nasze wartości i za naszą wolność.

[Dalej bla-bla-bla, więc opuszczam MD]

Nawiedzenie Namiestnika

Nawiedzenie Namiestnika

Stanisław Michalkiewicz 14 kwietnia 2023 namiestnik

Antoni Słonimski wspomina, jak to przed wojną przyjechał do Warszawy Włodzimierz Majakowski, podówczas czołowy sowiecki „poeta proletariacki” („Mnie legczie czem drugim, ja Majakowski. Siżu i jem kusok konski”- Mnie lżej niż innym, ja Majakowski. Siedzę i jem kawałek koniny – pisał w okresie głodu w Sowdepii). Związek Literatów, który go podejmował, wydał na jego cześć przyjęcie w hotelu „Bristol”. Podczas kolacji Majakowski, chcąc okazać ostentacyjne lekceważenie „burżuazyjnym” formom towarzyskim, sięgnął ręką do salaterki z kiszonymi ogórkami, wyjął jeden i ostentacyjnie zakąsił. Siedzący naprzeciwko niego Słonimski sięgnął wtedy ręką do salaterki z sałatką majonezową i całą garść wepchnął sobie do ust. Na ten widok Majakowski roześmiał się i odłożył trzymany w ręku ogórek na talerzyk.

Przypomniała mi się ta historia z okazji przyjazdu do Warszawy z gospodarską wizytą w charakterze Namiestnika Pana Naszego z Waszyngtonu, ukraińskiego prezydenta Włodzimierza Zełeńskiego. Pan prezydent Duda powitał go w garniturze pod krawatem, podczas gdy prezydent Zełeński wystąpił w kostiumie w postaci podkoszulka, którego chyba nigdy nie zdejmuje. I tak dobrze, że nie pojawił się w piżamie albo w kalesonach.

Ciekawe, że pani Zełeńska, co to potrafiła w godzinę wydać w paryskim luksusowym magazynie 40 tysięcy euro, nie pomyślała o tym, żeby sprokurować sobie kostium „małej, dzielnej żony żołnierza”, tylko wystąpiła w zwyczajnym stroju, to znaczy – w sukni i płaszczu, podobnie jak pani prezydentowa Agata Dudzina. Prezydent Zełeński na „dzieńdobry” dostał od prezydenta Dudy order Orła Białego – pewnie gwoli udobruchania z powodu myśliwców MiG 29, na które strona ukraińska kręci nosem, że „przestarzałe” i w ogóle – Scheiss – i domaga się samolotów F-16. Oczywiście za darmo, bo przecież umowa z 2 grudnia 2016 roku obowiązuje. To może rzeczywiście lepiej zatkać mu usta orderem Orła Białego? To wysokie odznaczenie nikogo nie hańbi, chociaż, obok pana red. Michnika, dostali je również rozmaici konfidenci.

Wizyta prezydenta Zełeńskiego w Warszawie spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Oficjalnie ma nam „podziękować” za darmowe dostawy broni, amunicji i tak dalej, za wzięcie na utrzymanie polskich podatników około 2 milionów „uchodźców”, no i za zapchanie polskich magazynów zbożem wtrynionym Polsce przez tamtejszych oligarchów, co to mają latyfundia powyżej pół miliona hektarów.

Nawiasem mówiąc, właśnie z tego powodu podał się do dymisji pan Kowalczyk, minister rolnictwa w rządzie „dobrej zmiany”, ale najwyraźniej jest on tylko kozłem ofiarnym, bo tu inni szatani byli czynni, a on tylko wykonywał rozkazy. Kandydat na jego następcę, były minister rolnictwa pan Ardanowski odgraża się, że „natychmiast wstrzyma” import tego zboża do Polski, ale każdy najpierw się tak odgraża, a potem przychodzą do niego panowie i powiadają jemu: „wy Ardanowski, wiecie, rozumiecie, wy lepiej bardzo u nas uważajcie, bo będzie z wami brzydka sprawa” – no i taki jeden z drugim dygnitarz już wie, czego się trzymać i odtąd jest cichy i pokornego serca.

Więc oczywiście bardzo się cieszymy, że prezydent Zełeński będzie nam dziękował, bo jak wiadomo, dobra psu i mucha – ale tak naprawdę, to po co przyjechał? Pewne światło rzuca na to publikacja, która w ostatnią niedzielę ukazała się w poświęconym polityce zagranicznej amerykańskim piśmie Foreign Policy” – żeby mianowicie Polska utworzyła z Ukrainą jedno państwo. W tej sytuacji wypada przypomnieć, że w porywie serca gorejącego, o „unii” Polski z Ukrainą bredził 3 maja ubiegłego roku również pan prezydent Duda, ale potem ktoś starszy i mądrzejszy musiał mu wyperswadować, żeby nie wychodził przed orkiestrę, tylko znał swoje miejsce w szyku, więc bredził juz przytomniej, że to niby granica polsko-ukraińska, powinna „łączyć” – cokolwiek by to miało znaczyć – a nie „dzielić”. Żeby nawet jednak „łączyła”, to najpierw jednak musiałaby istnieć, a w tej sytuacji o żadnej „unii” mowy być nie może.

Teraz jednak za pośrednictwem „Foreign Policy”, w ten niezobowiązujący sposób odezwał się Nasz Najważniejszy Sojusznik, który najwyraźniej już obmyślił dla nas świetlaną przyszłość. Mamy mianowicie podjąć suwerenną decyzję o zlaniu się w jedno państwo z Ukrainą, dzięki czemu, na wypadek, kiedy na Ukrainie zabraknie ostatniego Ukraińca, to Nasz Najważniejszy Sojusznik będzie, jak gdyby nigdy nic, prowadził wojnę z Rosją w celu jej „osłabienia”, do ostatniego Polaka. Oczywiście autor artykułu, jakiś słowacki „ekspert” od robienia ludziom wody z mózgu, roztacza przed nami niebywale ekscytujące perspektywy, tak zwane – jak to w żydowskiej gazecie dla Polaków napisał kiedyś Aleksander Smolar – „postjagiellońskie mrzonki” – że to niby do spółki z Ukraińcami rozgromimy Rosję i w ten sposób Polska będzie od morza do morza, to znaczy – od Pacyfiku po Atlantyk.

Warto w tej sytuacji przypomnieć, że podobne wizje w swoim czasie rozsnuwał Mieczysław Moczar mówiąc, że „dla nas, partyjniaków”, prawdziwą ojczyzną jest Związek Radziecki, a nasze granice – kto wie, może gdzieś hen, na Gibraltarze? Wystarczy tedy, że „ekspert” podstawi za „Związek Radziecki” Ukrainę, a za „Gibraltar” – rdzennie polskie miasto Władywostok nad Pacyfikiem, żeby dzisiejsi „partyjniacy” dostali orgazmu, jak przy jakimś zbiorowym gwałcie. Nie konfunduje ich nawet ruski jądrowy arsenał, podobnie jak statysty z rządu RP w Londynie nie konfundowało zbliżanie się Armii Czerwonej do polskiej granicy: co tam Sowieci! Strzelają amunicją angielską, a żywność mają amerykańską! – jak wspominał Stanisław Cat-Mackiewicz.

Bolesny powrót do rzeczywistości po tych marzycielskich euforiach byłby taki, że Polska – zgodnie z tym, co niedawno mówił ambasador RP w Paryżu, pan Rościszewski – „nie miałaby wyjścia”, jak włączyć się do tego konfliktu ze wszystkimi tego konsekwencjami. Z punktu widzenia Naszego Najważniejszego Sojusznika byłoby to znakomite wyjście – bo nastąpiłaby dostawa na ukraińską wojnę świeżego mięsa armatniego, w dodatku w sposób nie angażujący ani Stanów Zjednoczonych, ani w ogóle – NATO, bo procedury przewidziane w art. 5 traktatu waszyngtońskiego uruchamiane są tylko w przypadku „zbrojnej napaści” na państwo członkowskie, a nie w przypadku włączenia się takiego państwa do wojny prowadzonej formalnie przez państwa do NATO nie należące.

Czy zatem prezydent Zełeński przypadkiem nie przybył do Warszawy z gospodarską wizytą, by jako Namiestnik Pana Naszego z Waszyngtonu objawić nam naszą najbliższą i dalszą przyszłość? Jeśli tak, to nic dziwnego, że nie fatygował się nawet, by zmienić koszulę.

Dokumenty Pfizer’a: Od 82% do 97% zaszczepionych kobiet w ciąży straciło swe dziecko podczas testu klinicznego

Dokumenty Pfizer’a: Od 82% do 97% zaszczepionych kobiet w ciąży straciło swe dziecko podczas trwania testu klinicznego

\dokumenty-pfizera-od-82-do-97-zaszczepionych-kobiet-w-ciazy-stracilo-swe-dziecko

Poufne dokumenty Pfizera – które FDA została zmuszona do opublikowania na mocy nakazu sądowego – ujawniają, że od 82% do 97% kobiet, które zostały „omyłkowo” wystawione na działanie zastrzyku mRNA Covid-19, albo poroniło, albo było świadkami śmierci swojego nowo narodzonego dziecka.

Pfizer jednakże fałszywie twierdził: «Nie było żadnych oznak zagrożeń, które wynikałyby z przeglądu wspomnianych przypadków stosowania podczas ciąży i karmienia piersią”.

Informacje do sprawdzenia na stronie 12 i 13 PDF: https://phmpt.org/wp-content/uploads/2022/04/reissue_5.3.6-postmarketing-experience.pdf

INFO: https://expose-news.com/2023/04/13/pfizer-documents-confirm-high-rate-miscarriage/

Z brzucha Bestii – relacja z największego światowego Kongresu szczepionkowców. „Nie doszliśmy do odporności stadnej z powodu tych antyszczepionkowców. Oni są niebezpieczni”.

Z brzucha Bestii – relacja z największego światowego Kongresu szczepionkowców, czyli „Masz 30 sekund na odpowiedź”’

„Nie doszliśmy do odporności stadnej z powodu tych antyszczepionkowców. Oni są niebezpieczni”.

bibula.Z brzucha Bestii

Zamieszczamy interesującą relację dr. Setty, który wziął udział w Konferencji – zlocie szamanów rozprawiających o „skuteczności i bezpieczeństwie” szczepionek oraz rozważających jak jeszcze szczelniej zacisnąć cenzurę aby nie przedostawała się prawda o barbarzyństwie dokonywanym „w imię nauki”.

Dr Madhava Setty okazuje się być spostrzegawczą osobą, a jednocześnie interesującą: jest certyfikowanym lekarzem anestezjologiem, który zanim ukończył studia medyczne wcześniej był inżynierem elektrykiem z zawodowym doświadczeniem pracując m.in. w przemyśle obronnym przy obliczeniach matematycznych czołgu Leopard. To jego inżynieryjne doświadczenie pozwalało mu spojrzeć szerzej na zagadnienia medycyny i wprawiało go w zdumienie podejście swoich młodszych kolegów studentów, jak również i wykładowców, którzy na organizm ludzki patrzyli w sposób mechanistyczny, on zaś dostrzegał i podziwiał ten najbardziej skomplikowany twór dużo głębiej.

Teraz okazuje się być dociekliwym lekarzem, który dopiero niedawno rozpoczął swoje blogowanie.

Pod koniec poniższej relacji z Kongresu szczepionkowców, Autor wypowiada naszym zdaniem nieco naiwnie optymistyczne posłania o skuteczności dialogu z proszczepionkową mafią, wyrażając nadzieję, że można tych skażonych mentalnością stadną, zuchwałością, butą i ignorancją – przemienić. My, po ponad 3 latach tzw. pandemii nie jesteśmy już takimi optymistami, ale obyśmy byli w błędzie. Red.

 ==================

W zeszłym tygodniu uczestniczyłem w 23. Światowym Kongresie Szczepionek w Waszyngtonie – który reklamuje się jako „najważniejsze wydarzenie szczepionkowe roku” – pisze lekarz anestezjolog, dr Madhava Setty.

Tenże 23rd World Vaccine Congress twierdzi, że podczas trzech konferencyjnych dni „w czasie sesji dowiesz się, jak najnowocześniejsze badania mogą być zintegrowane z: Przemysłem Farmaceutycznyn (Pharma), biotechnicznym (Biotech), naukowcami (Academia) oraz rządem, aby wyprodukować więcej i lepszych szczepionek”.

To było rzeczywiście niemałe wydarzenie, tym bardziej, że uczestniczyło w nim ponad 3100 osób, głównie z branży farmaceutycznej i biotechnologicznej oraz ciał regulacyjnych (głównie rządowe agencje).

Wśród głównych mówców znalazły się tak sławne postaci, jak Peter Marks, M.D., Ph.D., dyrektor Centrum Oceny i Badań Biofarmaceutycznych (CBER) w Agencji Żywności i Leków (FDA); różni dyrektorzy z BioNTech i Moderna; oraz akademickie szychy, takie jak Peter Hotez, M.D., Ph.D., dziekan National School of Tropical Medicine i współdyrektor Texas Children’s Hospital Center for Vaccine Development w Baylor College of Medicine.

Podczas trzech pełnych dni konferencji, ani ja, ani dr Elizabeth Mumper, pediatra ze stanu Wirginia i zdecydowana orędowniczka bezpieczeństwa szczepionek, nie spotkaliśmy innego lekarza, który prowadziłby obecnie praktykę kliniczną – pisze dr Setty.

Konferencja była otwarta dla każdego, kto był gotów zapłacić za wstęp, który zaczynał się od 495 dolarów dla studentów i wzrastał do ponad 1000 dolarów.

Ogólne wrażenia

Większość uczestników naprawdę wierzy, że robią to, co należy. Większość uczestników nie patrzy dalej niż na zalecenia agencji rządowych mających rzekomo dbać o zdrowie publiczne. Innymi słowy, w pełni wierzą, że szczepionki COVID-19 mRNA (i inne) są niezwykle bezpieczne i uratowały miliony istnień ludzkich.

Poza członkami Komitetu Doradczego ds. Szczepionek i Pokrewnych Produktów Biologicznych FDA (VRBPAC) oraz urzędnikami z Brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA), niewielu, jeśli w ogóle, zna dane z badań i obserwacji po wprowadzeniu do obrotu, dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności szczepionki COVID-19.

Główni prelegenci i moderatorzy paneli eksperckich, którzy poruszyli temat „wahania się przed zaszczepieniem”, z lekceważeniem odnosili się do tych, którym udało się uniknąć szczepienia i otwarcie pogardliwie odnosili się do tych, którzy zachęcali innych do tego samego.

Z wyjątkiem kilku przypadków, ton prezentacji i dyskusji przy okrągłym stole był koleżeński. Poza pikantniejszymi pytaniami, które ja i dr Mumper mogliśmy zadać, nie było żadnych śladów tego, że któryś z uczestników kwestionuje konwencjonalne narracje dotyczące reakcji na pandemię COVID-19.

Rozmowy na osobności ujawniły jednak zachęcające znaki, że nie wszyscy tam obecni kupili konwencjonalne narracje dotyczące pandemii.

Częstym tematem były wezwania do „partnerstwa” publiczno-prywatnego

Byłem w stanie uczestniczyć tylko w części z setek prezentacji i dyskusji panelowych podczas konferencji. Poniżej podsumowuję najważniejsze punkty z sesji, w których uczestniczyłem oraz kluczowe rozmowy, które przeprowadziłem z prezenterami.

Uwaga dla czytelników: W całym tym artykule cytowałem siebie i innych. Nie mam dostępu do żadnych nagrań audio lub wideo z sesji, jeśli takie istnieją. Cytaty są sparafrazowane z moich własnych wspomnień i nie powinny być traktowane dosłownie. [Uwaga od tłumacza: tłumaczenie niektórych fragmentów wypowiedzi mogą być luźniejsze, aczkolwiek w pełni oddają ducha padających słów.]

Wprowadzenie do konferencji: Antyszczepionkowcy są niebezpieczni, spodziewaj się corocznych szczepień COVID

Dr Gregory Poland, dyrektor badań nad szczepionkami w Mayo Clinic, wygłosił uwagi wstępne. Następnie moderował dyskusję panelową z udziałem Petera Marksa; Paula Burtona, głównego oficera medycznego w firmie Moderna; Isabel Oliver, głównego doradcy naukowego w UKHSA; oraz dr Penny Heaton, szefa globalnego obszaru terapeutycznego szczepionek w Johnson & Johnson.

Ta pierwsza sesja była prawdopodobnie najbardziej fascynującymi 90 minutami całego tygodnia. Dr Poland, jak dowiedziałem się w krótkiej rozmowie z nim po konferencji, jest również pastorem. Jego zdolności oratorskie były w pełni widoczne podczas jego uwag wstępnych i końcowych, cytując między innymi Williama Wordswortha i Szekspira. Poprosił nas o uznanie ograniczeń, jakie mają naukowcy, gdy patrzą na świat przez pryzmat dualizmu.

Dr Poland jest również poszkodowany przez szczepionki

W lutym 2022 roku dr Poland przyznał, że cierpi na poważne szumy w uszach (tinnitus) po przyjęciu drugiej dawki „szczepionki z mRNA”. W tym czasie Poland opisał swoje objawy jako „wyjątkowo uciążliwe”. Mimo to zdecydował się na przyjęcie trzeciej dawki.

Komentarz dr. Poland na temat szczepionek COVID-19 mRNA był niezwykle pozytywny. Powiedział, że szybkie wdrożenie nowej terapii uratowało miliony istnień ludzkich i uratowałoby kolejne miliony, gdyby nie niepokojący trend rosnącego wahania szczepionkowego.

Założyłem, że jego szumy uszne wywołane szczepionką ustąpiły w ciągu ostatniego roku, jednak dopiero pod koniec konferencji, kilka dni później, powiedział mi osobiście, że jego objawy nadal powodują osłabienie, co czyni jego bezgraniczne poparcie dla tych produktów jeszcze bardziej zdumiewającym.

Dr Poland nadał ton całej konferencji w ciągu pierwszych 10 minut. Jego zdaniem, pandemia COVID-19 została powstrzymana dzięki ciężkiej pracy naszych agencji regulacyjnych i niezwykłym produktom pochodzącym z platformy mRNA.

Jedyną porażką było „niewytłumaczalne” wahanie się co do szczepionek, zjawisko napędzane przez pseudonaukowców antyszczepionkowych, którzy czerpią zyski z szerzenia bezpodstawnej, napędzanej strachem propagandy.

Zwalczanie niezdecydowania w kwestii szczepionek, powiedział, jest tak dużym wyzwaniem jak ochrona świata przed kolejnym śmiertelnym patogenem. Istotnie, znaczna część wydarzeń skupiła się na strategiach demontażu niepokojącego ruchu „antyszczepionkowców”.

Dr Peter Marks poparł stanowisko dr. Poland, że przeciwnicy szczepionek są irracjonalni: „To szalone, że nie rozumieją, jak wspaniałe są szczepionki” – powiedział. „Ja już zupełnie zrezygnowałem prób dyskusji z ludźmi, którzy uważają, że szczepionki nie są bezpieczne.”

Ta uwaga była dla mnie szczególnie niepokojąca. Co będzie potrzebne dyrektorowi CBER FDA, aby kiedykolwiek ponownie ocenić profil bezpieczeństwa szczepionek z mRNA, zwłaszcza jeśli nie chce już angażować się z tymi, którzy się z nim nie zgadzają?

Paneliści wyrazili szok, że niektóre stany (Idaho i Północna Dakota) rozważają ustawy czyniące podawanie szczepionek COVID-19 mRNA nielegalnym.

„Jak możemy sprawić, by społeczeństwo zrozumiało, a nauka pokazuje to nieustannie, że szczepionki COVID ratują życie!” – zapytał i odpowiedział sobie Heaton.

Dr Poland – przypomnijmy, również pastor – odpowiedział: „Czy nie powinniśmy dodać: Amen! ??”.

Dr Marks dał znać publiczności, jak będzie wyglądać przyszłość. „Nie zamierzam wstrzymywać oddechu czekając na „szczepionkę sterylizującą” [inaczej zwana szczepionką odpornościową, zaprojektowana celem całkowitego zablokowania replikacji patogenu, a tym samym całkowitej odporności przeciwko zakażeniu daną chorobą – to takie pojęcia współczesnych guślarzy z kręgu wirusologów i wakcynologów – przyp. tłum.], ochrona przed ciężką chorobą jest wystarczająca” – powiedział. Marks przewidział, że szczepionki COVID-19 będą podawane co dwa lata lub nawet co roku.

Zauważył, że wyzwaniem będzie zidentyfikowanie interesującego nas szczepu w czerwcu, tak abyśmy mogli mieć szczepionkę do września. 100-dniowy cykl jest możliwy, o ile mamy gotową produkcję, powiedział, a Heaton (J&J) i Burton (Moderna) przytaknęli w odpowiedzi.

Podsumowując, liderzy przemysłu szczepionkowego i agencji regulacyjnych są, moim zdaniem, przekonani, że zaoferowali światu wspaniały produkt i są sfrustrowani, że nie jest on łatwo i powszechnie akceptowany.

Przytoczyli fakt, że chociaż 70% Amerykanów otrzymało pierwszą serię szczepionki, to tylko 15% zdecydowało się na otrzymanie dawki przypominającej dwuwalentnej, która stała się dostępna we wrześniu 2022 roku.

Niechęć społeczeństwa do przyjęcia zastrzyku, ich zdaniem, wynika z postrzeganego zmniejszenia zagrożenia chorobą, które można przezwyciężyć poprzez „odpowiednie przekazywanie informacji.”

Oczywiście, opinia publiczna ma rację. Patogenność szczepów krążących obecnie jest mniejsza niż pierwotnego szczepu z 2020 roku. [Do tej pory nie wyizolowano żadnego „wirusa” mającego powodować COVID-19, więc trudno jest w ogóle mówić o jakiejś patogenności, tym bardziej, że w gruzy upada cała teoria wirusa – przyp. tłum.] Nigdy nie wspomniano o możliwości, że zmniejszone zainteresowanie szczepionkami może być związane ze słabym profilem bezpieczeństwa.

W ich umysłach urazy poszczepienne i poważne zdarzenia niepożądane są niezwykle rzadkie. Ich występowanie zostało wyolbrzymione przez antyszczepionkowe, plotkarskie media. Dr Poland zażartował, że „może powinniśmy rozpowszechnić plotkę, że mikrochipy są w iwermektynie?”.

Jego rejterada spotkała się jedynie z nielicznymi, nerwowymi śmiechami.

Dyskusja przy okrągłym stole: „Spostrzeżenia i narzędzia przeciwdziałania wahaniom dotyczącym szczepionek”.

Chociaż prelegenci podczas sesji wstępnej byli wyraźnie przekonani, że produkty są „bezpieczne i skuteczne”, to przyznali, że istnieje silna i rosnąca część populacji, która niechętnie podchodzi do szczepień.

Co ważniejsze, byli zainteresowani rozbiciem tego ruchu, a nie ignorowaniem go. Była to okazja do nawiązania z nimi kontaktu, być może w mniejszych grupach lub indywidualnie. Podjąłem pierwszą próbę dyskusji przy okrągłym stole, gdzie ludzie mogliby zaproponować sposoby przekonania „antyszczepionkowców”, że się mylą.

Usiadłem obok Dame Jennifer Margaret Harries, brytyjskiej lekarki zajmującej się zdrowiem publicznym i szefowej UKHSA. UKHSA publikuje dane dotyczące nadzoru zdrowotnego w Wielkiej Brytanii z większą szczegółowością i częstotliwością niż nasze własne Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).

Dałem jej znać, że doceniam dane pochodzące z jej agencji i że zacząłem śledzić regularne raporty nadzoru agencji dwa lata temu. Była wdzięczna za uznanie i doceniła moje zainteresowanie jej pracą.

To właśnie UKHSA zaoferowała pierwszy rzut oka na negatywną skuteczność szczepionek COVID-19 w publicznym zbiorze danych we wrześniu 2021 roku.

Zapytałem o to Harries, a jej ton natychmiast się zmienił. Powiedziała, że nic jej nie wiadomo na ten temat i że musiałaby się temu przyjrzeć przed skomentowaniem.

Byłem zaskoczony jej odpowiedzią. Raport z września 2021 roku nie był aberracją. Kolejne raporty agencji, której przewodniczy, wskazywały na dużą i rosnącą zachorowalność na COVID-19 wśród zaszczepionych, w porównaniu z nieszczepionymi.

UKHSA przestała udostępniać te dane kilka miesięcy później. Chciałem wiedzieć dlaczego, ale ona nie chciała odpowiedzieć.

Zmieniłem taktykę i zapytałem ją o dr Tess Lawrie z Evidence-Based Medicine Consultancy, która dostrzegła sygnały bezpieczeństwa w brytyjskim systemie Yellow Card [odpowiednik amerykańskiego systemu VAERS mającego gromadzić dane o skutkach ubocznych szczepionek – tłum.] i w czerwcu 2021 roku w liście otwartym wezwała dyrektora Medicines and Healthcare products Regulatory Agency do wstrzymania brytyjskiej kampanii szczepień.

Harries spojrzała na mnie surowo i powiedziała: „W moim kraju jest kilku wybitnych lekarzy, którzy zdobywają sławę dzięki bezpodstawnym stanowiskom wokół zagrożeń związanych ze szczepionkami, ostatnio pewien kardiolog.”

„Czy masz na myśli dr Aseem Malhotra?”

„Tak. Ostatnio zyskał on wiele uwagi”.

Harries nie uważała Malhotry ani Lawrie za osoby posiadające wiarygodne opinie, a przynajmniej tak mi powiedziała. Niełatwo było mi się z tym pogodzić. Nie mieliśmy okazji porozmawiać o tym dalej. W późniejszym okresie tygodnia miałem jeszcze jedną krótką interakcję z Harries (patrz poniżej).

Amerykański pediatra przewodniczył obradom okrągłego stołu. Otworzył dyskusję prośbą o pomysły, jak przeciwdziałać wahaniom dotyczącym szczepionek.

Ja miałem jeden:

„Jest oczywiste, że pączki Krispy Kreme [firma sprzedająca głównie Donuts-y i kawę, która zasłynęła kampanią darmowych pączków gdy się zaszczepisz – przyp. tłum.] ograniczenia w podróżowaniu – to marchewki i kije, które tylko częściowo zadziałały. Ci, którzy nadal się wahają, są nieugięci w swoim stanowisku, ponieważ szukali głębiej, mocniej niż większość. Nie wierzą plotkom. Słuchają wiarygodnych lekarzy i naukowców, którzy są autorami wielu recenzowanych prac i którzy są krytykami szczepionki COVID-19. Dlaczego nie zaangażujemy ich otwarcie i nie zobaczymy, co mają do powiedzenia?”

Katie Attwell, Ph.D., profesor z University of Western Australia, której zainteresowania dotyczą polityki szczepionkowej i przyjmowania szczepionek, odrzuciła ten pomysł. Nie wiedziałem wtedy, kim ona jest. Udało mi się z nią porozmawiać osobiście później w tygodniu. „Nie możemy dać głosu krytykowi”, powiedziała mi. „Kiedy społeczeństwo zobaczy ich na równi z nami, może uwierzyć w to, co mówią”.

W jej strategii jest zawarta idea, że „społeczeństwo nie może oddzielić informacji od dezinformacji”. Prawda, jej zdaniem, nie może istnieć samodzielnie i musi być uznana za takową przez tych, którzy wiedzą lepiej.

Oczywiście, jest też inna możliwość. Być może ona wie, jaka jest prawda i chce ją ukryć. Moje początkowe wrażenie było takie, że szczerze wykonywała swój obowiązek ochrony społeczeństwa za pomocą wszelkich niezbędnych środków. Wszystko sprowadzałoby się do oceny jej szerokiej wiedzy na ten temat, co udało mi się zrobić dwa dni później.

Chris Graves, założyciel Ogilvy Center for Behavioral Science, poparł stanowisko dr Attwell. Był to uśmiechnięty, towarzyski gość, który, jak się później dowiedziałem, został zatrudniony przez firmę Merck do analizy różnych typów osobowości i systemów wartości/wiary wśród obozu „antyszczepionkowców”.

Gdy dana osoba zostanie odpowiednio skategoryzowana, można zastosować „spersonalizowane wiadomości”, aby sprowadzić ją z powrotem do „rzeczywistości”. Zgodnie z abstraktem jego badania:

„Tak jak medycyna precyzyjna traktuje jednostki, tak to badanie 3000 rodziców (z uwzględnieniem wszystkich grup demograficznych) w USA miało na celu zidentyfikowanie najskuteczniejszych spersonalizowanych komunikatów w celu rozwiązania problemu wahania się rodziców co do szczepionek. Po pierwsze, poszukiwano korelacji pomiędzy: danymi demograficznymi, podawanymi konkretnymi powodami wahania się co do szczepionki, uprzedzeniami poznawczymi, stylami poznawczymi, światopoglądem związanym z tożsamością oraz cechami osobowości. Po drugie, przetestowano 16 komunikatów w formie mini-narracji, z których każda ucieleśniała zasady nauk behawioralnych, aby sprawdzić, czy pewne komunikaty rezonowały lepiej niż inne w zależności od wielu powyższych czynników.”

Zapytałem go później, jak zareagowałby na kogoś, kto spojrzał na dane z badań i obserwacji i stwierdził, że opowiadają one inną historię o bezpieczeństwie szczepionek. Uśmiechnął się, „Och, to są ci, którzy mają większą potrzebę zamknięcia poznawczego. Tak. Utknęli, ponieważ nie mogą iść do przodu, jeśli istnieje jakakolwiek niepewność.”

Graves nie potrafił opisać, na czym konkretnie miałoby polegać „spersonalizowane przesyłanie wiadomości” dla tej grupy, a jedynie to, że istniało i zostało udowodnione, że jest bardziej skuteczne niż inne rodzaje przesyłania wiadomości

Zapytałem go, czy jest świadomy, ile zgłoszeń o zdarzeniach niepożądanych zostało zarejestrowanych w Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS). „Nie” – odpowiedział, wciąż się uśmiechając.

Dyskusja panelowa: „Czego szczepionki i COVID nauczyły nas o nauce immunologii”.

W panelu wziął udział Ofer Levy, M.D., Ph.D., dyrektor programu Precision Vaccines w Boston Children’s Hospital i członek VRBPAC.

Dyskusja skupiła się wokół braku dobrych biologicznych markerów skuteczności szczepionek. Według zgodnego stanowiska VRBPAC, poziom przeciwciał nie jest surogatem ochrony.

Innymi słowy, odpowiedź immunologiczna na szczepionkę w postaci przeciwciał nie powinna być wykorzystywana do oceny, czy szczepionka zrobi coś pożytecznego. Mimo to, próby pediatryczne oryginalnego preparatu wykorzystywały je jako dowód skuteczności.

Jednym z członków panelu ekspertów była Sharon Benzeno, Ph.D., dyrektor (CCO) Immune Medicine w Adaptive Biotechnologies, która zaoferowała zachęcające informacje. Uważała, że nasze podejście było zbyt skoncentrowane na reakcjach przeciwciał i że w przyszłości możliwe będzie zidentyfikowanie biochemicznych markerów odporności komórkowej wywołanej szczepionką. Levy zgodził się, że będzie to ważny dodatek do naszej wiedzy w przyszłości.

Kiedy nadszedł czas na pytania, zapytałem panel:

„Jak wszyscy wiemy, absorpcja dawki przypominającej jest bardzo niska. Ludzie nie chcą poddawać się kolejnemu zastrzykowi, ponieważ nie ma badań, które sprawdzałyby wyniki, a jedynie immunogenność, która, jak sami mówicie, jest niewystarczająca. Dlaczego nie nalegać na badania, które mogą udowodnić korzyści w zakresie wyników?”.

Levy odpowiedział, że panel doradczy nie miał wpływu na to, jakiego rodzaju badania były wymagane. Jego komitet doradczy mógł jedynie głosować na „tak”, „nie” lub „wstrzymać się” w odniesieniu do zatwierdzenia/autoryzacji.

Inny członek panelu, Alessandro Sette, doktor nauk biologicznych, szef Sette Lab i profesor w La Jolla Institute for Immunology, wtrącił: „To nie byłoby praktyczne. Sygnał jest zbyt mały, ponieważ nie mamy już do czynienia z populacją nie-naiwną„.

Sette złapał przynętę. Twierdził, że większość ludzi została już zaszczepiona albo wystawiona na działanie wirusa. Szczepienie przypominające przyniosłoby niewielką korzyść, jeśli w ogóle, dla populacji, która była już chroniona.

Zadałem oczywiste pytanie: „Dlaczego więc dalej nalegamy, aby każdy otrzymał szczepionkę?”.

Harries, moderator, natychmiast wkroczył do akcji: „Dobra, zboczyliśmy z tematu. Następne pytanie.”

Zaczynałem rozumieć, jak ta konferencja była zarządzana. Nie wierzę, że sponsorzy tego spotkania spodziewali się napotkać wiele dociekliwych pytań o jakość szczepionek COVID-19, ze strony publiczności, która zapłaciła za swoje drogie bilety. Kiedy i jeśli się pojawiały, moderatorzy szybko interweniowali.

Czy było możliwe, że inni na widowni widzieli, co się dzieje? Uważam, że tak. Za każdym razem, gdy zadawałem pytanie, osoby siedzące w pobliżu mówiły mi, że doceniają pytanie i zastanawiają się, dlaczego pozostało ono bez odpowiedzi.

Nawet nienaukowiec z Moderny podchodził do mnie kilka razy w trakcie konferencji, aby dać mi znać, że zgadza się, iż odpowiedź na te kwestie byłaby najlepszym sposobem na „zwiększenie absorpcji” i że planuje przekazać moje pytania swojemu personelowi naukowemu.

Dyskusja panelowa: Jak prawo dotyczące szczepionek wpływa na ich przyjmowanie i dostęp do nich?

Moderatorem tej grupy był prawnik Brian Dean Abramson, „wiodący ekspert w dziedzinie prawa szczepionkowego, wykładający ten temat jako adiunkt prawa szczepionkowego w Florida International University College of Law„.

Jego uwagi wstępne zademonstrowały jego pogardę dla zwolenników szczepionek:

„Nie doszliśmy do odporności stadnej z powodu tych antyszczepionkowców. Oni są niebezpieczni. W 2021 roku otrzymali 4 miliony dolarów w darowiznach. Szacuje się, że w 2022 roku do ich ruchu trafiło ponad 20 milionów dolarów.”

Panel obejmował dr Attwell, której stanowisko było jasne z jej płytkiej odpowiedzi na moją sugestię wcześniej. Co godne uwagi, jej publiczna strona wskazuje, że otrzymała około 2 milionów dolarów dofinansowania na swoje badania nad zwiększeniem dostępu do szczepionek i ich przyjmowania.

Attwell nie jest lekarzem ani naukowcem medycznym. Jednakże, również na tym panelu był lekarz zdrowia publicznego z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health, Chizoba Wonodi, Ph.D., który ma 27 lat doświadczenia w Afryce, Azji i Ameryce.

Byłem zachęcony wsparciem moich wcześniejszych wypowiedzi przez zgromadzonych i kiedy zaoferowano mi mikrofon, rozpocząłęm z bardziej agresywną salwą skierowaną do moderatora:

„’Antyszczepionkowiec’ ma wydźwięk pejoratywny i odzwierciedla ignorancję na temat tego, kim są zwolennicy szczepionek i dlaczego wierzą w to, w co wierzą. Jest to jeszcze bardziej widoczne, gdy w odniesieniu do tej pandemii wstawia się takie terminy jak 'odporność stadna’. Bez szczepionki sterylizującej, lub nawet takiej, która może zapobiec infekcji, odporność stadna jest niemożliwością. Zamiast zaogniać sytuację, dlaczego nie zaangażujemy się z lekarzami i naukowcami, którzy są ostrożni w kwestii szczepionek i nie usłyszymy ich argumentów w uczciwej, otwartej i publicznej dyskusji?”.

Po raz kolejny dr Katie Attwell grzecznie ostrzegła słuchaczy, że byłoby to jej zdaniem zbyt niebezpieczne. Spodziewałem się tego. I również ponownie zostałem zachęcony, że trzy osoby siedzące wokół mnie uznały, że mój punkt jest ważny i że zastanawiające jest, że paneliści nie odniosą się do meritum mojego stanowiska.

Po wszystkim dr Chizoba podeszła do mnie i dała mi znać, że docenia moje pytanie. W swojej pracy odkryła, że najważniejsza jest edukacja. Była uprzejma; wierzyła, że do wielu niechętnych szczepionkom lekarzy można dotrzeć, przekazując im odpowiednie informacje.

Zapytałem ją, jak odniosłaby się do lekarza, który po prostu uważałby, że dopuszczenie terapii, w której podwójnie ślepa próba wykazała większą śmiertelność niż placebo, było nie tylko bezprecedensowe, ale i nielogiczne.

Wpatrywała się we mnie pustym wzrokiem. „Czy to z nowego badania?” zapytała.

Powiedziałem jej, że to z opublikowanych wyników okresowych z badania Pfizer/BioNTech, badania, które zapoczątkowało światową kampanię szczepień. Nie znała tych wyników.

Na swoje usprawiedliwienie przyznała, że nie przejrzała tego dokumentu, ale planuje to zrobić.

Ostatni dzień

Uczestniczyłem w sesji zatytułowanej „Let’s Talk Shots” (Pogadajmy o szprycach), gdzie dr Daniel Salmon przedstawił pracę wykonywaną w Johns Hopkins Institute for Vaccine Safety.

„LetsTalkShots został zaprojektowany, aby wspierać podejmowanie decyzji dotyczących szczepionek. Dzieli się wciągającymi animowanymi treściami w oparciu o pytania lub obawy danej osoby.”

Wystarczy powiedzieć, że za kampanią na rzecz szczepień społeczeństwa stoi wiele myśli, pieniędzy i energii. Podejście po raz kolejny koncentruje się wokół ukierunkowanego przekazu, który uznaje, że różni ludzie potrzebują usłyszeć różne rodzaje informacji.

Attwell również prezentowała dla tej samej publiczności. Na tym forum zwróciła uwagę, że rząd USA jest bardziej tolerancyjny wobec osób niechętnych szczepieniom niż w jej kraju [w Australii]. Zasugerowała, że nasze religijne i filozoficzne zwolnienia od konieczności zaszczepienia [Religious or Philosophical Exemptions] powinny zostać całkowicie wyeliminowane. Tylko najsurowsze zwolnienia medyczne powinny być dozwolone. To doprowadzi do lepszych wyników.

Po jej przemówieniu, podszedłem do niej. Spojrzała w górę, jakby oczekiwała, że zadam jej kilka pytań. Zapytałem ją, czy byłaby skłonna do bardziej otwartej rozmowy na temat jej badań i opinii. Była.

Dałem jej do zrozumienia, że myślę, iż jest na tyle inteligentna, by zdać sobie sprawę, że w rzeczywistości jestem sceptykiem szczepionkowym. Kiwnęła głową.

„Więc”, powiedziałem, „numer jeden rozprzestrzeniający dezinformację może ubiegać się o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Co twoim zdaniem należy zrobić?” [Chodzi o Roberta F. Kennedy”’ego, Jr. prawnika walczącego od kilkudziesięciu lat z cenzurą dotyczącą zgubnego wpływu wszystkich szczepionek na zdrowie, który właśnie ogłosił, że będzie ubiegał sie o urząd Prezydenta USA – tłum.]

Uśmiechnęła się niezręcznie i powiedziała: „Tak, trudno będzie powstrzymać go przed dostępem do tlenu”. [chodzi o odcięcie od 'tlenu’ mediów, od dotarcia do wyborców – tłum.]

Innymi słowy, proponowane przez nią podejście do duszenia rzeczników antyszczepionkowców staje się znacznie trudniejsze, gdy ubiegają się oni o najwyższy urząd w państwie. Myślałem, że może będzie skłonna ponownie rozważyć swoją strategię. Nie była.

Spróbowałem innego podejścia. Wyjaśniłem, że w moim dochodzeniu nie znalazłem wystarczających dowodów na to, że szczepionki z mRNA COVID-19 były bezpieczne lub skuteczne, jednak byłem otwarty na możliwość, że platforma mRNA może ostatecznie okazać się potężnym sposobem na tworzenie terapii, które są bezpieczne i skuteczne w przyszłości.

Co dobrego byłoby z posiadania tej technologii, jeśli połowa społeczeństwa nie ufa już jej lub ludziom, którzy wciskają im ją do gardła, jednocześnie odmawiając im możliwości debaty?

„Tak, to dobry punkt.”

Powiedziałem jej, że w tym kraju lekarze nie są skłonni pisać religijnych lub filozoficznych zwolnień na szczepionki COVID-19 z obawy przed możłiwość reperkusji. Wielu pracodawców i tak ich nie zaakceptuje, więc jej stanowisko jest bez znaczenia.

„Tak, to prawda.”

Zapytałem ją, co byłoby powodem do zwolnienia lekarskiego. Nie wiedziała. Wyjaśniłem, że zwolnienia medyczne są uznawane za ważne TYLKO wtedy, gdy dana osoba ma dowody na wcześniejszą reakcję na szczepionkę mRNA lub na jeden lub więcej składników w nich zawartych. A nikt poza garstką ludzi na planecie nie wie, co dokładnie jest w tych produktach.

Skąd lekarz (lub ktokolwiek inny) miałby wiedzieć, czy dana osoba była w grupie zwiększonego ryzyka wystąpienia niepożądanego zdarzenia?

„Nie wiem.”

Zapytałem ją, czy była świadoma dowodów na oszustwa medyczne wokół prób szczepionek Pfizera. Powiedziała, że czytała coś o tym jakiś czas temu, ale nie sądziła, że to ważne.

Na koniec zapytałem ją, dlaczego uważa, że szczepienie wszystkich jest właściwą rzeczą do zrobienia.

„Wskaźniki szczepień w moim kraju są wyższe niż w twoim i wypadliśmy lepiej”.

Ale są kraje, których wskaźniki szczepień są znacznie niższe niż w obu krajach, a śmiertelność jest jeszcze niższa. Jak mogłaby to wyjaśnić? Nie potrafiła.

Spostrzeżenia dr Elizabeth Mumper

Dr Mumper uczestniczyła w Partnering for Vaccine Equity Program [coś jak współuczestnictwo w programie równego dostępu do szczepionek – tłum.], któremu przewodniczył dr Joe Smyser, dyrektor generalny The Public Good Projects.

Podzieliła się ze mną następującymi uwagami:

„Ten wykład dotyczył akceptacji i popytu na szczepionki, a konkretnie czynników społecznych i behawioralnych oraz tego, jak połączyć działania i politykę poprzez wykorzystanie nauk społecznych. Strategia polegała na wzmocnieniu liderów społeczności, aby przekazali wpojone im wiadomości dotyczące zdrowia publicznego, do społeczności. Badania wykazały, że dysproporcje w akceptacji szczepionek zmniejszyły się w 'czarnych i brązowych’ społecznościach [murzyńskie, latynoskie…], które miały program. Badania pokazują, że teraz najbardziej niechętne szczepionkom są społeczności białe, wiejskie i prawicowe.

W opisanym programie pracowali z influencerami [w j.polskim zadomowiło się ta pokraczność językowa, oznaczająca jakąś wpływową osobę, autorytet, potrafiący przekonać, i któremu ukierunkowany odbiorca wierzy – tłum.] mediów społecznościowych (jak młode kobiety, które robiły blogi o urodzie), aby powtarzać wiadomości o zdrowiu publicznym swoim odbiorcom. Zidentyfikowali 212 milionów 700 tys. wiadomości dezinformacyjnych o szczepionkach, z których większość pochodziła ze Stanów Zjednoczonych.

W tym projekcie ściśle współpracowali z Twitterem i ułatwiali usuwanie tego, co uznali za dezinformację. Zwerbowali 495 influencerów, którzy dobrowolnie podzielili się informacjami ze swoimi zwolennikami. W rezultacie dotarli do 60 milionów osób. [Tutaj chodzi też o różne formy „sprawdzaczy faktów”, czyli Gabinety Dezinformacji finansowane przez przemysł farmaceutyczny – tłum.]

Wiedzą, że tzw. antyszczepionkowcy nie przyjdą po influencerów z mediów społecznościowych. Program zapewniał szkolenia i webinaria, aby edukować, jak komponować skuteczne komunikaty dotyczące zdrowia publicznego.”

„Ten naukowiec społeczny zajmujący się zdrowiem publicznym nazwał anty-vaxxers 'idiotami i stukniętymi’.” [Oto merytoryczny poziom uczestników Kongresu szczepionkowców – tłum.]

„Podczas panelu dyskusyjnego powiedziałam, że z mojego doświadczenia wynika, że wielu rodziców, którzy byli niechętni szczepionkom, było bardzo inteligentnych i miało zaawansowane stopnie naukowe. Ludzie tacy jak lekarze i prawnicy oraz inżynierowie znali kogoś w swojej rodzinie, kto miał niepożądaną reakcję na szczepionkę. Zasugerowałam, że skuteczniej byłoby zaangażować się w rozmowy ze zwolennikami szczepionek i odkryć, na jakich danych się opierają, niż używać witrualnych wyzwisk.

Parafrazuję poniżej odpowiedź prelegenta. Powiedział on: 'Pracujemy pod prąd. Chcemy wiedzieć, skąd biorą się ich błędne informacje. Mogę nazwać ludzi idiotami i palantami, jeśli podają dezinformację. Jeśli nawet podnosisz pytania jak o szczepionkę HPV [bardzo niebezpieczna szczepionka „przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego” – przyp. tłum], dostaniesz zaproszenie na mówcę i oferty książkowe. Ludzie bogacą się na rozpowszechnianiu dezinformacji. My wiemy, jaka jest właściwa informacja”.

Dr Elisabeth Mumper podsumowała:

„Było dla mnie głęboko niepokojące, gdy usłyszałem szczegóły o tym, jak naukowcy i urzędnicy zdrowia publicznego pracowali bezpośrednio z Twitterem, aby usunąć treści, które uznali za dezinformację. Ich twierdzenie 'że wiemy co jest prawdą’ nie brzmiało prawdziwie. Ich wysiłki były skierowane na zwiększenie przyjmowania szczepionek we wszystkich grupach wiekowych, dla których udzielono zezwolenia na użycie w nagłych przypadkach.”

„Mówca zdawał się nie brać pod uwagę prawa 1. poprawki [do Konstytucji Stanów Zjednoczonych] do wolności słowa osób, które zamieściły dane kwestionujące skuteczność szczepionek COVID.”

„Zaskoczyła mnie energiczna retoryka skierowana do tych, którzy zgłaszali efekty uboczne szczepionki lub którzy kwestionowali stosunek ryzyka do korzyści tych szczepionek.”

„Niepokojące było słuchanie, jak urzędnicy zdrowia publicznego zabiegali o wpływowe osoby w mediach społecznościowych, aby rozpowszechniali wiadomości dla swoich zwolenników, by się zaszczepili. I jednak wycięli wiadomości pochodzące od lekarzy i naukowców, którzy zamieścili niewygodne dane o szczepionkach COVID-19.”

Ostatnie pytanie sympozjum

Ostatni dzień zakończył się kolejną sesją plenarną. Po raz kolejny dr Poland moderował panel naukowców zajmujących się szczepionkami, którzy dyskutowali o tym, jak szybko wyprodukować trwalsze szczepionki, czyli takie, które zapewniałyby dłuższą ochronę.

Jeden z badaczy dokonał niezwykłej obserwacji. Na początku pandemii, przed udostępnieniem szczepionki, u małych niemowląt, które zachorowały na COVID-19, stwierdzono solidną i trwałą odporność, nawet trzy lata później. Być może w tej interesującej kohorcie kryją się jakieś wskazówki.

Dr Mumper dostrzegła okazję, by wyciągnąć im dywan spod nóg. Powiedziała:

„Jestem pediatrą w Wirginii. Byłam zszokowana tym, jak dobrze moi pacjenci-niemowlęta radziły sobie z COVID-19. CDC powiedziało nam, że wskaźnik przeżywalności po COVID-19 wynosi 99,997% u tych niemowląt. Teraz i ty – skierowane do dr. Poland – mówisz nam, że wiemy, że te dzieci mają świetną ochronę dwa lata po zakażeniu. Zastanawiam się, dlaczego mam wciskać te szczepionki 6-miesięcznemu dziecku, skoro nie mam żadnych długoterminowych danych na temat tego, co takie rzeczy jak nanocząsteczki lipidowe robią z niemowlętami. Więc przekonajcie mnie!”

(Śmiech z widowni.)

Dr Poland do panelisty: „Masz 30 sekund na odpowiedź”.

(Więcej śmiechu.)

Panelista: „To wymagałoby więcej czasu i butelki wina”.

(Śmiech.)

Panelista: „Myślę, że nie mogę odpowiedzieć na to pytanie”.

Dr Mumper: „OK, Czy ktoś jeszcze?”

Panelista Andrea Carfi, Ph.D., główny oficer naukowy w firmie Moderna, odpalił wskazując, że dr Mumper jest pod wpływem „błędnego przekonania”, że długoterminowe skutki COVID-19 są mniejsze niż w przypadku szczepionek, jednocześnie przyznając, że nie wie, jakie są również długoterminowe następstwa infekcji.

Dr Poland przyjął odpowiedź Carfi za wystarczającą i zamknął dyskusję.

[!!! md]

Osoby siedzące obok nas po raz kolejny zwróciły uwagę na zasadność obaw dr Mumper. Co więcej, odpowiedź Carfiego wcale nie rozwiązywała tej kwestii. Skoro nie są znane długoterminowe skutki zarówno szczepionki, jak i zakażenia, to na jakiej podstawie wciskamy tym dzieciom szpryce?


Końcowe przemyślenia

To była rzadka okazja, aby porozmawiać ze zwolennikami szczepionek w ich własnym domu, na ich własnych warunkach. Według mojej oceny ich fundamenty się kruszą, a ich konstrukcja w końcu się zawali.

Potężni gracze muszą to widzieć, dlatego też szybko tłumią wszelkie dociekania, które mogą ujawnić hipokryzję. Nie umknęło to uwadze słuchaczy. Jak wspomniałem, niektórzy z nich byli w stanie zorientować się, że proste pytania nie spotkały się z jasnymi odpowiedziami.

Jest dla mnie jasne, że obóz „proszczepionkowy” nie jest tak monolityczny, jak często myślimy. Istnieje wśród nich spektrum sceptycyzmu. Zdają sobie sprawę z tego, że zwolennicy szczepionek obejmują pełne kontinuum od „zaprzeczających wirusowi SARS-CoV-2” do „oczekujących i widzących”.

Dysponują oni środkami, które pozwalają im na prowadzenie wyrafinowanych kampanii informacyjnych, skierowanych do osób zachowujących ostrożność w stosunku do szczepionek.

Proponuję, abyśmy skorzystali z ich modelu i przynajmniej przyznali, że możemy być bardziej precyzyjni w sposobie, w jaki doprowadzamy ich do rozsądku.

W moim pierwszym otwartym komentarzu w dyskusji okrągłego stołu podsumowałem sytuację w następujący sposób:

„Jest wiele osób, które są szczepionkowo-bojowe, które nie mają zdolności do czytania prac naukowych i analizowania danych. Widzą dwie grupy, które są lustrzanymi odbiciami siebie nawzajem. Obie strony uważają, że druga strona jest niewiarygodnie łatwowierna, że słucha rozsiewaczy dezinformacji i zagraża reszcie z nas dla swoich osobistych korzyści. Potrafią też dostrzec jedną wielką różnicę między nimi. Jedna strona prosi o otwartą dyskusję wokół tej ważnej kwestii. Druga uważa, że tylko ich strona powinna mieć prawo do wyrażania swoich treści, podczas gdy druga musi być uciszona.

Jak myślisz, jak to się rozegra? Dlaczego niezdecydowani mieliby kiedykolwiek zdecydować się na podążanie za grupą, która opowiada się za cenzurą nad otwartą debatą?

Odmawiając zaangażowania nas w jakąkolwiek sensowną wymianę zdań, mogą być w stanie przeciągnąć na swoją stronę kilku niechętnych szczepionkom, poprzez coś, co można najlepiej opisać jako „terapię konwersyjną”.

Jednak w końcu ich wieża upadnie, ponieważ nie jest oparta na logice, metodzie naukowej czy niepodważalnych faktach. Opiera się na cenzurze [wycinaniu md] głosów tych, którzy mają kwalifikacje do wypowiadania się w tej sprawie, aby wytworzyć „konsensus”.

Na nas spoczywa obowiązek podjęcia decyzji, co należy zrobić, aby przyspieszyć nieuchronne pojawienie się wrażliwości wokół tej sprawy.

Jestem całkiem pewien, że są ludzie, którzy wiedzą, że szczepionki powodują nieobliczalne szkody, ale mimo to opowiadają się za ich powszechnym stosowaniem. Kilka z nich było prawdopodobnie na konferencji. Otwarta debata ich nie przekona, jednak stanowią oni jedynie niewielką mniejszość wszystkich zwolenników szczepionek.

Proponuję, abyśmy zaczęli od tego, że nie będziemy traktować każdego zwolennika szczepionek jako twórcy masowego morderstwa. Większość z nich jest żałośnie niedoinformowana. Próbując osiągnąć odporność stadną, ulegli mentalności stadnej. Trzeba do nich dotrzeć.

Z moich ostatnich doświadczeń wynika, że jest to możliwe dzięki otwartemu dialogowi. Właśnie dlatego inżynierowie tej pandemii i reakcji na nią chcą się upewnić, że to się nigdy nie wydarzy. Pomimo tego, co mówią publicznie, nie sądzę, że martwią się o to, że sceptycy szczepionkowi pozostaną niezdecydowani – martwią się o utratę członków własnego stada na rzecz prawdy.

Dr Madhava Setty

Oprac. www.bibula.com 2023-04-14
na podstawie ’From the Belly of the Beast..’, dr Madhava Setty Substack (Apr 10, 2023)

Polecamy również wywiad z dr Setty, który rozszerza temat szczepionkowego reżimu, cenzury i szykowanego terroru  [w oryg. md]

CPK: Yeti na miarę naszych możliwości

CPK: Yeti na miarę naszych możliwości

Z Centralnym Portem Komunikacyjnym jest jak z Yeti: wszyscy o nim mówią, a nikt go nie widział. I zapewne nikt nigdy nie zobaczy.

Paweł Wojciechowski 14.04.2023 yeti-na-miare-naszych-mozliwosci

Jeśli bowiem dzisiejsza opozycja wygra wybory, to raczej wstrzyma giga-inwestycję w port lotniczy w Baranowie, a zdecyduje się tylko na realizację części połączeń kolejowych dla kolei dużych prędkości.

Słusznie więc pytają niepokorni, którzy nie chcieli sprzedać swoich gruntów: „po co nas straszycie przymusowymi wywłaszczeniami, skoro nie ma ani decyzji środowiskowej, ani nawet decyzji lokalizacyjnej”? Na dodatek nie wiadomo, co będzie po wyborach.

Zagadką pozostaje także to, ile pieniędzy dotychczas utopiono w realizacji tej sztandarowej inwestycji, co zresztą z rozbrajającą szczerością przyznaje pełnomocnik rządu do spraw CPK. Pełną parą idą jednak przygotowania do wbicia łopaty, jeszcze przed wyborami.

Najtrafniej pomysł podsumował prezes Ryanaira: „Jeśli chodzi o CPK, to szczerze powiem, że nie rozumiem tej inwestycji. Mimo że podatnicy wydali na ten bezsensowny projekt miliardy, nadal jeszcze można z niego zrezygnować i nie brnąć dalej. To lotnisko jest niepotrzebne. Zostało zaplanowane w nieodpowiednim miejscu i w niewłaściwych czasach. Tylko bardzo głupi politycy mogli zdecydować się na coś takiego. Warszawa ma już dwa porty lotnicze. Wystarczy je dobrze wykorzystać”.

Mowa o wizji duoportu opartego na lotniskach na Okęciu i w Modlinie. Jednak na razie trwa urzędowe utrudnianie rozbudowy tego drugiego portu. Chociaż kilkanaście dni temu, po korzystnym wyroku w NSA, pojawiła się iskierka nadziei. I być może za cztery lata zostanie wybudowane niespełna 5,5 km linii kolejowej niezbędnej dla rozwoju lotniska.

Choć nigdy nie zrobiono analizy porównawczej obu koncepcji, to jest oczywiste, że rozbudowa dwóch istniejących lotnisk jest dużo tańsza niż budowa nowego. Brak realizmu wynika również z ignorowania potrzeb klientów, przewoźników i mieszkańców miast. Pasażerowie preferują dziś porty regionalne i połączenia bez przesiadek. Iluzją jest to, że „narodowy przewoźnik” wykorzysta port w Baranowie jako węzeł przesiadkowy. Zwłaszcza po zamknięciu nieba nad Rosją, co mocno ogranicza azjatycki kierunek lotów. Mieszkańcy oczekują kolei dużych prędkości łączących centra miast. Dlatego koncentryczny układ torów powinien się zbiegać w stolicy, a nie w porcie lotniczym odległym od niej o 40 km.

Niestety, rząd spieszy się z wydawaniem publicznych pieniędzy na port lotniczy w szczerym polu, a nie na inwestycje kolejowe. W ub.r. zbudowano 2 km nowych dróg kolejowych w Polsce. Gdyby budowano w tym tempie, co teraz, to budowa 2 tys. km nowych szlaków CPK zajmie 1000 lat!

Aby jednak nie było wrażenia, że partia rządząca nie daje rady, to jak feniks z popiołów powstało lotnisko w Radomiu. Tam prace rozpoczynano już dwukrotnie. Najpierw wydano 120 mln zł. Powstał port lotniczy „najbezpieczniejszy na świecie”, bo nikt z niego nie latał. W rekordowym roku poleciało z niego mniej niż 10 tys. pasażerów! Potem wpompowano kolejne 800 mln zł, dwukrotnie więcej, niż zakładano. Teraz Radom będzie nie tylko najbezpieczniejszy, ale i najdroższy.

Chętnych na jego użytkowanie (oczywiście poza „narodowym przewoźnikiem”) na razie brak, głównie z powodu czasu dojazdu. Na podróż z warszawskiego Dworca Centralnego do portu lotniczego Warszawa-Radom, bo tak nazywa się nowe-stare lotnisko, trzeba przeznaczyć dwie godziny. Paradoksalnie, jednak jeśli zmodernizuje się połączenie kolejowe do Radomia, to rozwiązanie będzie lepsze niż CPK.

Może więc warto zrezygnować z „Baranowa naszych marzeń”, na rzecz „Radomia naszych możliwości”? Jest jeszcze czas.

Drżączka poszczepienna dopadła mistrza bilardu. Poddał mecz,

Drżączka poszczepienna dopadła mistrza bilardu. Poddał mecz, bo wrócił koszmar zdrowotny. W tle covidowa szczepionka i potwierdzenia neurologa.

poddal-mecz-wrocil-koszmar-zdrowotny

Szkocki snookerzysta Scott Donaldson wprawił w zdumienie publiczność, gdy już po czterech partiach poddał mecz o awans do najważniejszej imprezy sezonu – mistrzostw świata. Potem wytłumaczył, co było przyczyną takiej decyzji.

Jego ciało znów zaczęło drżeć, zupełnie tak, jak po przyjęciu covidowej szczepionki w 2021 roku.

Donaldson wyjaśnił powód swojej rezygnacji. Okazuje się, że zawodnik znów cierpiał na drżenie lewej części ciała, które po raz pierwszy pojawiło się po przyjęciu covidowej szczepionki w czerwcu 2021 roku.

Neurolog potwierdził, że problemy z drżeniem to niepożądany odczyn poszczepienny [NOP]. Jednocześnie zapewnił zawodnika, że w przeciągu „kilku miesięcy” problem ustąpi. Sęk w tym, że w snookerze, gdzie o zwycięstwie decydują milimetry i pojedyncze uderzenia, potrzebna jest chirurgiczna precyzja, a drżenie jakiejkolwiek części ciała bardzo utrudnia osiągnięcie precyzji.

Donaldson przyznał, że po pięciu miesiącach problem rzeczywiście całkowicie ustąpił. Niestety, wrócił znienacka kilka dni temu podczas meczu o awans do ostatniej rundy kwalifikacji do mistrzostw świata w snookerze. Szkot pokonał Chińczyka Yuana Sijuna 6:5.

Jak pisze, już w tamtym spotkaniu ponownie odczuwał drżenia ciała. Początkowo myślał jednak, że jest to spowodowane zmęczeniem długim spotkaniem. Niestety, okazało się inaczej. Drżenia lewej części ciała powróciły.

Dlatego właśnie Donaldson poddał finałowy mecz o awans do Crucible (tutaj tradycyjnie odbywają się finały mistrzostw świata w snookerze). Przy stanie 4:0 dla jego rywala (Ryan Day z Walii) nastąpiła pierwsza regulaminowa przerwa. Ostatecznie Szkot do pojedynku ponownie nie przystąpił. Z powodu drżeń nie był w stanie grać na normalnym poziomie.

„Dałem sobie trochę czasu, aby sytuacja się ustabilizowała, ale niestety nie było poprawy. Nie byłem w stanie grać, nie mówiąc już o przyzwoitym poziomie, którego nie da się prezentować, gdy nie mogę nawet ustawić się do uderzenia” – napisał.

Pogratulował Dayowi awansu do turnieju głównego mistrzostw świata. Zaznaczył też, że jego problem jest spowodowany szczepionką na COVID-19 i potwierdzony przez neurologa. „Mam nadzieję, że moje słowa wyjaśnią nieco całą sytuację” – zakończył.

„ABSOLUTNE ZERO” – Plan – polecenie „uczonych satanistów” z uniwersytetów w Cambridge, Oxfordzie, Nottingham, Bath i Imperial College London

„ABSOLUTNE ZERO” – Plan – polecenie „uczonych satanistów” z uniwersytetów w Cambridge, Oxfordzie, Nottingham, Bath i Imperial College London

Wszystkie brytyjskie lotniska muszą zostać zamknięte w ciągu najbliższych 10 lat, wołowina i jagnięcina zostaną zakazane, a budowa nowych budynków zostanie wstrzymana w imię „zmian klimatycznych” .

———————————-

The Exposé – 12 kwietnia 2023 r. https://www.thetruthseeker.co.uk/?p=267627

Raport opracowany przez Uniwersytet Oksfordzki i Imperial College London dla rządu Wielkiej Brytanii ujawnia, że wszystkie lotniska zostaną zamknięte, jedzenie wołowiny i jagnięciny stanie się nielegalne, a budowa nowych budynków nie będzie dozwolona w celu spełnienia prawnego „zobowiązania zerowej emisji do 2050 roku”.

W sprawozdaniu stwierdza się, że wszystkie lotniska muszą zostać zamknięte w latach 2020-2029, z wyjątkiem lotnisk Heathrow, Glasgow i Belfast, które mogą pozostać otwarte tylko pod warunkiem, że transfery na i z lotniska będą odbywać się koleją.

Wszystkie pozostałe lotniska muszą zostać zamknięte, ponieważ – aby spełnić prawne zobowiązanie do zerowej emisji do 2050 roku, każdy obywatel Wielkiej Brytanii musi „przestać korzystać z samolotów”.

Ponadto raport stwierdza, że aby przestrzegać prawa „ustawy o zmianach klimatu”, społeczeństwo będzie musiało przestać robić wszystko, co powoduje emisje, niezależnie od źródła energii. Według raportu będzie to wymagało od społeczeństwa, aby nigdy więcej nie jeść wołowiny lub jagnięciny.

Aby to zrobić, krajowe spożycie wołowiny i jagnięciny spadnie o 50% w latach 2020-2029. Następnie między 2030 a 2049 rokiem wołowina i jagnięcina zostaną „wycofane”.

Raport potwierdza również, że budowa nowych budynków musi zostać wstrzymana przed 2050 rokiem.

Podstawową kwestią jest to, że wszelkie aktywności wykorzystujące węgiel będą miały zasadniczo zerową wartość w 2050 roku. To z kolei może zachęcać do większego wykorzystania w okresie poprzedzającym rok 2050 – na przykład stawiania nowych budynków w znacznie szybszym tempie przez następne 30 lat, wiedząc, że budowa musi następnie zostać wstrzymana.

Raport został wydany w listopadzie 2019 r., a jego autorem jest „UK Fires”, współpraca między uniwersytetami w Cambridge, Oxfordzie, Nottingham, Bath i Imperial College London – siedzibą profesora Neila Fergusona.

Zatytułowany „Absolutne zero” raport jest efektem współpracy badawczej, w którym autorzy ujawniają [polecają md] , co Wielka Brytania musi zrobić, aby spełnić prawny wymóg osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 r., i jest to wstrząsająca lektura.

Jednak linia czasowa wydarzeń może ulec znacznemu przyspieszeniu, ponieważ w kwietniu 2021 roku rząd wprowadził do prawa nowy cel, jakim jest ograniczenie emisji o 78% do roku 2035.

Autorzy raportu stwierdzają, że kluczowe przesłania są następujące -.

Oprócz zmniejszenia naszego zapotrzebowania na energię, zapewnienie zerowej emisji przy użyciu dzisiejszych technologii wymaga wycofania się z latania, żeglugi, jagnięciny i wołowiny, stali wielkopiecowej i cementu.

Stwierdzają to również w odniesieniu do miejsc pracy i lokalizacji –

Istnieją dwa kluczowe implikacje dla tego, jak żyjemy: po pierwsze, budynki staną się znacznie droższe, ponieważ ograniczenia dotyczące budownictwa generują znaczne niedobory; po drugie, transport stanie się znacznie droższy, ponieważ ograniczenia dotyczące podróży lotniczych wygenerują nadmierny popyt na inne formy transportu.

Ci, którzy zaczynają szkołę średnią teraz, w 2019 roku, będą mieli 43 lata w 2050 roku. Zastanowienie się nad tym, jaka edukacja jest odpowiednia dla zupełnie innego zestawu branż, to kluczowe pytanie. Czy nadal powinniśmy szkolić pilotów samolotów? Albo inżynierów aeronautyki?

I stwierdzają to na podstawie wdrożenia wymagań -.

Zmiany w zachowaniu w celu osiągnięcia Zera Absolutnego są wyraźnie znaczące. W zasadzie zmiany te można by wywołać poprzez zmianę cen, co stanowiłoby wyraźną zachętę do zmiany zachowań. Alternatywą jest to, że rząd zakazuje pewnych rodzajów zachowań i reguluje procesy produkcyjne.

Można się zastanawiać, w jaki sposób rząd zamierza uzyskać poparcie społeczeństwa dla zamknięcia lotnisk i zaprzestania konsumpcji wołowiny i jagnięciny?

Cóż, możemy twierdzić, że są już na dobrej drodze do zapewnienia zamknięcia wielu lotnisk dzięki drakońskim przepisom, pod którymi Brytyjczycy żyją od marca 2020 roku w imię „ochrony NHS [National Health Service] i ratowania życia”.

Czy to tylko przypadek, że cztery miesiące po wydaniu raportu rząd brytyjski wprowadził ustawę o koronawirusie i wdrożył krajową blokadę, która zdziesiątkowała branżę turystyczną? Lektura sprawozdania z pewnością sugeruje, że prawdziwym powodem blokady mogło być to, że rząd będzie mógł spełnić swoje prawne zobowiązanie do zmniejszenia emisji.

Otrzymają wsparcie, tak jak otrzymali wsparcie dla wdrożenia absurdalnych, drakońskich przepisów pod pozorem powstrzymania rozprzestrzeniania się Covid-19. Prawa, które zdziesiątkowały mały biznes, odebrały nasze wolności i stworzyły to, co będzie największym kryzysem zdrowotnym, jaki kiedykolwiek miał miejsce, dzięki przekształceniu NHS w National Covid Service, a następnie National Vaccination Service.

Wszystko to udało im się osiągnąć dzięki psychologicznej manipulacji i przymusowi. To nie jest opinia, to jest fakt, i to wszystko jest udokumentowane w oficjalnych dokumentach rządu brytyjskiego, które można przeczytać here, and here.

I mają zamiar użyć dokładnie tej samej taktyki, aby zapewnić, że pozwolisz zamknąć wszystkiie lotniskoa i nigdy nie jeść wołowiny lub jagnięciny ponownie, to jest to, co raport „Absolutne zero” zaleca, a rząd Wielkiej Brytanii wdraża do osiągnięcia ich prawnie wymaganych celów –

Normy społeczne a zachowania indywidualne

Istnieje rozbieżność między skalą działań zalecanych przez rząd (np. oszczędzanie energii) a tymi, które są najczęściej wykonywane przez jednostki (np. recykling). Działania, które mogą mieć duży wpływ, takie jak lepsza izolacja domów i nie latanie, są ignorowane na rzecz małych, głośnych działań, takich jak nieużywanie plastikowych słomek. Pozwala to jednostkom czuć się usatysfakcjonowanymi, że „robią swoje”, nie dokonując w rzeczywistości zmian w stylu życia, które są niezbędne do osiągnięcia celu zerowych emisji. Jeśli zmiana społeczna na dużą skalę ma się udać, potrzebne jest nowe podejście.

Chociaż myśl o podjęciu przez społeczeństwo radykalnych, znaczących kroków w celu osiągnięcia celów zerowej emisji może być krytykowana jako absurdalna, możemy uczyć się na historycznych zmianach kulturowych. Nie tak dawno temu zachęcano do palenia papierosów i uznawano je za dopuszczalne w miejscach publicznych, do których uczęszczały dzieci, jazda pod wpływem alkoholu była praktykowana z taką regularnością, że zabijała 1000 osób rocznie w Wielkiej Brytanii, a dyskryminacja ze względu na orientację seksualną była zapisana w prawie.

Obecnie zachowania te wydają się naganne, co pokazuje, że społeczeństwo jest w stanie uznać negatywne konsekwencje pewnych zachowań i społecznie zdelegalizować ich praktykę. Należy zatem skupić się na przyspieszeniu ewolucji nowych norm społecznych z przekonaniem, że zmiana może nastąpić.

Dowody pochodzące z nauk behawioralnych oraz wieloletnie doświadczenie w dziedzinie zdrowia publicznego w zakresie zmiany zachowań związanych z paleniem tytoniu i piciem alkoholu wskazują, że sama informacja nie wystarczy do zmiany zachowania. Aby dokonać zmian opisanych w niniejszym sprawozdaniu, będziemy musieli myśleć szerzej o ekonomicznych i fizycznych kontekstach, w których projektanci, inżynierowie i członkowie społeczeństwa podejmują decyzje decydujące o emisji dwutlenku węgla.

Jednocześnie jasne, dokładne i przejrzyste informacje na temat problemów i skuteczności proponowanych rozwiązań są niezbędne dla utrzymania społecznego poparcia dla interwencji politycznych. Ważne jest również sformułowanie komunikatu. Stwierdzono, że komunikaty oparte na strachu i kryzysie klimatycznym są nieskuteczne w motywowaniu do zmian.

Długotrwałość wyzwania, jakim jest redukcja emisji, oraz brak natychmiastowych lub nawet widocznych konsekwencji drobnych działań indywidualnych oznaczają, że trudno jest powiązać je z kryzysem klimatycznym na dużą skalę. Pozwala to jednostkom na podejmowanie decyzji, które stoją w sprzeczności z ich dążeniem do redukcji emisji.

Naukowy opis nie zawsze jest najskuteczniejszym środkiem komunikacji, a język używany do promowania „zerowej emisji” nie powinien już koncentrować się na „ekologicznym” i „zielonym” leksykonie, ale raczej na szczerych opisach działań, które odwołują się do ludzkiego spełnienia. Dowody z badań nad wykorzystaniem czasu pokazują, że ludzkie spełnienie nie zależy ściśle od zużycia energii – czynności, które sprawiają nam największą przyjemność, to te o najniższym zapotrzebowaniu na energię.

Konsumenci mogą być zadowoleni w narzucanym „krajobrazie o zerowej emisji”.

Ale otrzymają również potrzebne wsparcie poprzez warunkowanie i indoktrynowanie waszych dzieci w szkołach -.

’Zaczynając od trudnych decyzji, środowisko edukacyjne powinno zapewnić linię czasową dla działań, które muszą być podjęte przez ludzkość, aby zapewnić, że osiągniemy nasze cele redukcji emisji CO2 do 2050 roku. Pracując wstecz od roku 2050 i kolejno opracowując kolejność i terminy, w których należy podjąć kluczowe działania łagodzące, można stworzyć mapę drogową dla niezbędnego ograniczenia.

W całym systemie szkolnictwa średniego ta mapa drogowa jest niezbędna do znalezienia pytań, które nieuchronnie pojawią się ze strony uczniów. Umożliwi to zbadanie rzeczywistych zmian w sposobie myślenia tych, którzy będą musieli przyjąć zmiany bardziej niż kiedykolwiek wcześniej w późniejszym okresie swojego życia.

Pojawią się ogromne pytania, takie jak: czy znikną silniki spalinowe, czy znikną samoloty, czy zniknie rolnictwo oparte na mięsie i nabiale i czy będziemy musieli przestać budować rzeczy? Poprzez uświadomienie dzieciom w szkołach, że zadawanie ogromnych pytań jest właściwe, umożliwimy wprowadzenie zmian poprzez edukację.

Wszystko to zostanie zrobione w celu rzekomego zmniejszenia emisji dwutlenku węgla ze względu na rzekome zagrożenie globalnym ociepleniem.

Średni ślad węglowy na osobę w Wielkiej Brytanii, na rok, wynosi 12,7 ton CO2e.

Aby wyprodukować 12,7 ton CO2e, twoje ogrzewanie musiałoby pracować na pełnym gazie przez 80 dni.

Musiałbyś przejechać 378 000 km przeciętnym samochodem, aby wyemitować 12,7 tony CO2e (to raz na całym świecie).

Musiałbyś zjeść ponad 1000 steków wołowych, aby wyprodukować 12,7 tony CO2e.

W kontekście globalnej rocznej emisji dwutlenku węgla wynoszącej ok. 38 000 milionów ton CO2e, 12,7 tony nie brzmi gr0oźnie. Ale jeśli wziąć pod uwagę populację 68 milionów ludzi w samej Wielkiej Brytanii, zbliża się do 8 miliardów na całym świecie, nagle brzmi strasznie: By spełnić cel, który jest zapisany w prawie Wielkiej Brytanii i „musi być spełnione”, to może być po prostu łatwiejsze byłoby zmniejszenia populacji Wielkiej Brytanii?

W ciągu ostatnich szesnastu miesięcy nastąpiło –

Blokada po blokadzie, która zniszczyła mały biznes i przemysł lotniczy.

Pojawiły się dowody, że osoby starsze i bezbronne zostały poddane eutanazji w domach opieki, a następnie powiedziano wam, że zmarły na Covid-19.

Statystyki, które pokazują, że osoby niepełnosprawne stanowią trzy z pięciu domniemanych „zgonów na Covid-19”.

Oraz eksperymentalny program szczepień, który nie zapobiega złapaniu lub rozprzestrzenianiu się rzekomego wirusa Covid-19. Władze są jednak niezwykle chętne do zaszczepienia każdego mężczyzny, kobiety i dziecka. Dzieje się tak pomimo faktu, że do programu żółtej karty MHRA zgłoszono ponad milion działań niepożądanych i ponad 1400 zgonów. Program, który według MHRA zgłasza tylko 1% – 10% reakcji niepożądanych.

==================================

Musicie przeczytać raport „Zero Absolutne”, którego autorami są Uniwersytet Oksfordzki i Imperial College London, z których pierwszy wynalazł szczepionkę Covid-19 firmy AstraZeneca, a drugi odegrał kluczową rolę w dostarczeniu wadliwych modeli, które zostały wykorzystane do uzasadnienia drakońskich blokad zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w USA.

Ponieważ kiedy to zrobicie, zdacie sobie sprawę, że ostatnie dwa lata były częścią o wiele bardziej złowrogiej agendy, która dopiero się rozpoczęła.

Jak łatwo być dziennikarzem BBC. Wystarczy z pewną miną powtarzać narzucone z „Góry” kłamstwa.

Łatwo być dziennikarzem BBC. Wystarczy z pewną miną powtarzać narzucone „z Góry” kłamstwa.

Oryg. tytuł: „Niełatwo być dziennikarzem BBC”.

Wiedeń 14.4.2023 latwo-byc-sprzedajnym-dziennikarzem-bbc

We wtorek podczas wywiadu przeprowadzonego w San Francisco przez reportera BBC Jamesa Claytona z szefem Twittera Elonem Muskiem doszło do wielkiej kompromitacji zawodowca z BBC. Reporter potraktował zbyt lekko to wyzwanie i poparzył sobie palce.

Wywiad dotyczył pobłażliwości Twittera w stosunku do „mowy nienawiści” na tej platformie. Reporter zarzucił Muskowi, że na Twitterze rośnie ilość wpisów stosujących „mowę nienawiści”. Gdy Elon Musk poprosił, by reporter podał chociaż jeden przykład takiego wpisu, ten zaczął się wykręcać.

W końcu przyznał, że sam niczego takiego nie widział, ale inne mainstreamowe pisma o tym pisały…

Dobrze to określili w komentarzach użytkownicy Twittera:

Absolutnie go zniszczył. To całe BBC. Ich wiadomości i relacje z bieżących wydarzeń opierają się na twierdzeniach i założeniach, a następnie każą ludziom, aby traktowali te domysły jako fakty.

Logika reportera: „Nie mogłem znieść całej mowy nienawiści, której nie widziałem, ponieważ nie mogłem tego znieść tak bardzo, że nigdy nie sprawdzałem swojego kanału”. Kiepski jest ten gość.

Gdy spojrzeć na sposób podawania informacji przez te media wyraźnie widać schemat. Przedstawia się sytuację pod wybranym kątem, rzuca się nieudowodnione twierdzenia i traktuje się jako udowodnione, bo przecież wszyscy, także nasi „eksperci” tak twierdzą.

Obojętne, czy dotyczy to groźnego wirusa, zagrożenia klimatycznego, zagrożenia politycznego (Donald Trump, albo partie niezdominowane przez Klausa Schwaba), manipulacji przy wyborach, nowego rodzaju potraw (robaki i chrząszcze), więcej niż dwie płcie, deprawacja dzieci, dziwnej wojny na Ukrainie i zniekształcanie reguł gramatycznych. Zawsze rzuca się bzdurne twierdzenia, powtarza w kółko i po krótkim czasie te same media opierają się na tych wymyślonych sytuacjach jak na udowodnionych faktach.

Do tego dochodzi pseudo-moralność większości mainstreamowych dziennikarzy oraz dyskredytowanie inaczej myślących. Te same media zupełnie się nie przejmują tym, że nie miały racji w większości takich „udowodnionych” w ten właśnie sposób kwestiach.

Homo-propagandą w ZHP zajmują się już nawet — 12-latkowie

Centrum Życia i Rodziny
Szanowni Państwo,
jak być może Państwo pamiętają, kilka lat temu zajmowaliśmy się kwestią nadużyć w Związku Harcerstwa Polskiego: alarmowaliśmy wówczas opinię publiczną, że władze związku deprawują dzieci i młodzież propagandą homoseksualną.
Trochę czasu upłynęło, ale informacja, którą otrzymałem od jednego z naszych sympatyków, wskazuje na to, że homopropaganda w ZHP wciąż ma się dobrze.Nadawcą wiadomości jest ojciec dwojga dwunastolatków. Jego dzieci należą do drużyny harcerskiej w jednym z miast w centralnej Polsce. Oczywiście, taka aktywność dzieci dotychczas wydawała się rodzicom zupełnie bezpieczna, a przy tym bardzo korzystna: harcerstwo to przecież doskonała szkoła postaw prospołecznych, patriotycznych, szkoła odpowiedzialności i zaradności.
Proszę sobie wyobrazić, jakie było zdziwienie taty, gdy odkrył, że jego dzieci otrzymały do wypełnienia ankiety z pytaniami o… tolerancję. Chyba nie zaskoczę już Państwa, przytaczając jedno z nich.
Czy tolerujesz LGBT+?” – możliwe odpowiedzi do wyboru: „tak”, „nie” oraz „tak, a nawet ja sam* jestem LGBT+”.
Czy to są tematy odpowiednie dla dwunastoletnich dzieci? Czy naprawdę w tym wieku powinny interesować się takimi kwestiami i być wypytywane o tolerancję lub swoją „orientację”?
Proszę też zwrócić uwagę, jak sprytnie skonstruowane są odpowiedzi. Nie tylko pozwalają określić, czy toleruje się osoby (bo chyba tak należy to odczytać) LGBT, ale także zadeklarować się jako taka osoba!
Sądzę, że te treści budzą u Państwa taki sam gwałtowny sprzeciw jak u mnie. 
Jak można kierować tego rodzaju pytania do dzieci? A do tego – jak taka ankieta mogła zostać udostępniona dzieciom przez taką organizację jak harcerstwo?!
Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!
Zatroskany i poruszony ojciec dzieci, które zostały wystawione na takie treści, oczywiście natychmiast interweniował w tej sprawie. Skontaktował się z miejscowym komendantem hufca ZHP i zażądał wyjaśnień. Ale to, czego się dowiedział, jest chyba jeszcze bardziej przerażające.
Okazało się bowiem, że owszem, harcerze na zbiórkach rzeczywiście omawiają aktualnie temat tolerancji, ale sama ankieta była inicjatywą zastępowego. Zastępowy zaś ma również zaledwie 12 lat…
===========================
Ta ideologia, ta straszliwa, wyniszczająca propaganda sączy się z mediów, narzuca się na portalach społecznościowych, jest obecna w szkołach i wielu organizacjach młodzieżowych. Dzieci nie mają jak obronić się przed tym kłamliwym przekazem, przed manipulacyjnymi treściami, wtłaczanymi im do głów.
Ideolodzy LGBT doskonale zdają sobie sprawę, że to właśnie młode osoby są dla nich najłatwiejszą zdobyczą. Nie mają jeszcze przecież wiedzy czy mechanizmów, aby się przed tym obronić.

Dlatego tak łatwo jest im wmówić (z merytorycznym uzasadnieniem), że brak akceptacji dla zachowań homoseksualnych to coś złego i aspołecznego. I dziś mamy już tego straszne skutki: przekazicielami tych kłamstw nie są już dorośli, ale same dzieci.
Szanowni Państwo, nie piszę tego, aby oskarżać to dziecko. Jeśli to rzeczywiście sam dwunastoletni zastępowy wymyślił i rozesłał wśród rówieśników taką ankietę, to pokazuje tylko, że dzieci potrzebują naszej pomocy. Pomocy dorosłych w zrozumieniu świata i ich troski, aby przedwcześnie nie były krzywdzone i manipulowane.
Ale piszę do Państwa przede wszystkim po to, aby przestrzec i zaapelować o Państwa czujność!
Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!
Nasze dzieci znajdują się oczywiście w wielu instytucjach, podejmują różne aktywności, wchodzą w interakcje z rówieśnikami. I dobrze! Tego przecież właśnie potrzebują.
Ale jednocześnie w dzisiejszym świecie rodzice muszą być niebywale wyczuleni na to, że nawet w najbardziej zaufanym miejscu ich dziecko może zetknąć się z treściami, które są dla niego szkodliwe.
Opisana sytuacja niepokoi mnie jednak z jeszcze jednego powodu.
Wspomniałem Państwu, że jakiś czas temu zajmowaliśmy się kwestią homoseksualnej propagandy w ZHP. Ujawniliśmy wtedy, że w podręcznikach promowanych w strukturach związku, oprócz wspomnianej sprawy, młodzież może znaleźć pochwałę masturbacji i pornografii, a także aktywności seksualnej nastolatków.
Ponadto dla instruktorów harcerskich organizowano warsztaty prowadzone przez aktywistów homoseksualnych i seks-edukatorów, połączone z projekcjami obscenicznych filmów propagandowych kina LGBT.
Takie działania spotkały się oczywiście ze zdecydowaną reakcją Centrum Życia i Rodziny. Wystosowany przez nas protest podpisało blisko 20 000 osób.
Sukcesem tej akcji Centrum Życia i Rodziny był fakt, iż po raz pierwszy od kilku lat nie było oficjalnej reprezentacji ZHP na tzw. Paradzie Równości, wśród której postulatów znajdują się m.in. adopcja dzieci przez pary osób tej samej płci. W tamtym roku także władze związku nie włączyły się w tzw. Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Bifobii, Transfobii. Ponadto w ZHP nie odbyły się żadne inne wydarzenia oficjalnie promujące lobby LGBTQ i jego postulaty.
Jednak za największą wartość tamtej kampanii uważam wydobycie tych spraw na światło dzienne i poinformowanie tysięcy rodziców o tym, co może spotkać ich dzieci na zbiórkach zastępów w Związku Harcerstwa Polskiego!
ZHP oficjalnie nie wycofało się z tamtego kursu. Co więcej, mimo wyciszenia sprawy, zdaje się podsuwać „tęczową papkę” zuchom i harcerzom. Jak widać, zamiast uczyć dzieci i młodzież, jak kształtować i hartować swój charakter oraz wzbudzać patriotyczne postawy społeczne, nadal wolą zarażać najmłodszych globalistycznymi antywartościami.
Jako Centrum Życia i Rodziny wciąż monitorujemy to, co dzieje się w ZHP, jak również w placówkach oświatowych. Wszelkie otrzymane informacje przekazujemy dalej, aby rodzice zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństw, które czyhają na ich dzieci i mogli w porę im zapobiec.
Dlatego proszę Państwa o wsparcie naszych działań poprzez datek w wysokości 30 zł, 60 zł czy 100 zł lub innej, którą uznają Państwo za właściwą. Dzięki Państwa zaangażowaniu możemy chronić młodzież i dzieci przed zalewem rewolucji antywartości!
Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!
Jako rodzice mamy prawo do wychowania dzieci zgodnie z wyznawanymi wartościami moralnymi i religijnymi. Mamy prawo wymagać, aby nasze dzieci nie były poddawane manipulacji, nawet w imię najpiękniejszych ideałów, takich jak tolerancja.
Bo te ideały okazują się być piękne tylko na pozór.
W rzeczywistości to tylko otoczka, za którą kryje się odbieranie dzieciom bezpiecznego dzieciństwa i możliwości wykształcenia postaw, które w przyszłości zapewnią im dobre funkcjonowanie.
Serdecznie pozdrawiam
Wspieram Centrum Życia i Rodziny!
Dane do przelewu:
Centrum Życia i Rodziny
Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SAZ dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPWIBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056

UE: Inflacja maleje, ceny rosną. Komuna triumfuje. Ceny cukru są w UE dwukrotnie wyższe niż na rynku światowym.

UE: Inflacja maleje, ceny rosną. Komuna triumfuje.

Niemcy: Cukier podrożał o 71 proc. Jedną z przyczyn polityka UE

Średnio ceny cukru są w UE dwukrotnie wyższe niż na rynku światowym

tvp.info-wzrost-cen

Ceny w Niemczech rosną, na co w dużym stopniu wpływ ma cukier. Jego cena w Europie jest obecnie zauważalnie wyższa niż na rynku światowym, za co częściowo ponosi winę UE – analizuje w piątek portal dziennika „Sueddeutsche Zeitung” (SZ).

Z comiesięcznych danych o inflacji wynika, że dla konsumentów w Niemczech cukier podrożał o ponad 70%. , rok do roku. „Liczba ta jest uderzająca tym bardziej, że średnia stopa inflacji w marcu faktycznie spadła: do 7,4 proc.” – zauważa „SZ”.

Inflacja maleje, ceny rosną

Mimo spadku inflacji ceny artykułów spożywczych nadal rosną – średnio o ponad 20 proc., przy czym szczególnie gwałtownie wzrosły ceny jajek (+34,6 proc.) i warzyw (+27,3 proc.). Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego wynika, że ceny cukru wzrosły o 70,9 proc.

Jak wyjaśnia Carlos Mera, ekspert ds. rolnictwa w londyńskim Rabobanku, przyczyn tego wzrostu może być kilka. We Francji, będącej jednym z czołowych producentów w Europie, zbiory buraków cukrowych były słabe z powodu kilku fal upałów.

„Ponadto w związku z planowanym zakazem stosowania dotychczas używanego środka ochrony roślin plony są albo zagrożone, albo ponoszone są wyższe koszty” – dodaje ekspert.

Wojna w Ukrainie [na Ukrainie ciemniaku!! MD] również wpływa na wzrost kosztów produkcji z uwagi na podwyżki cen energii. Ceny buraków cukrowych zostały znacznie podniesione, „aby zrekompensować wyższe koszty paliwa, nawozów i usług” – dodaje rzeczniczka stowarzyszeń cukrowniczych w Berlinie. Ceny buraków cukrowych wzrosły także dlatego, że ma to miejsce również w przypadku innych towarów rolnych (pszenicy, rzepaku).[Logika tej damy!! md]

Kolejna przyczyna wzrostu cen to zniesienie unijnych kwot cukrowych w 2017 r.

„Reżim rynku cukru gwarantował przez prawie 50 lat kwoty produkcyjne i ceny minimalne na buraki cukrowe. Teraz producenci cukru w Europie muszą konkurować z rynkiem światowym, np. z trzciną cukrową z Brazylii, która od dawna jest tańsza” – przypomina „SZ”. [uś, jaka niesprawiedliwość!! „muszą konkurować”!! md]

Indie i Tajlandia ograniczyły eksport cukru, ponieważ produkcja była tam niższa, niż się spodziewano, a dodatkowo import cukru z wielu krajów spoza UE wiąże się z wysokimi podatkami i cłami.

„Krótko mówiąc: UE znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji. Średnio ceny cukru są tu obecnie dwukrotnie wyższe niż na rynku światowym z powodu spadku podaży i wzrostu kosztów produkcji. A popyt konsumpcyjny wzrósł po zakończeniu pandemii koronawirusa” – podsumowuje SZ. 

Słowacja zamyka rynek dla ukraińskiego zboża i wyprodukowanej z niego mąki [Ale.. bez zakazu importu !!??]. Groźne stężenia pestycydów.

Słowacja zamyka rynek dla ukraińskiego zboża i wyprodukowanej z niego mąki [Ale.. Bez zakazu importu !!??]. Groźne stężenia pestycydów.

slowacja-zamyka-rynek-dla-ukrainskiego-zboza-i-maki

Słowackie ministerstwo rolnictwa zakazało wprowadzania na rynek pochodzącego z Ukrainy zboża i wyprodukowanej z niego mąki. Jednocześnie nie wprowadzono zakazu importu ukraińskiego zboża. Decyzja jest reakcją na stwierdzenie w zbożu z Ukrainy groźnego dla zdrowia stężenia pestycydów.

Minister rolnictwa Słowacji Samuel Vlčan w środę informował o przekroczonych normach stężenia pozostałości pestycydów w transporcie 1500 ton zboża pochodzącego z Ukrainy. 

Laboratoryjna analiza ustaliła, że stężenie jest groźne dla zdrowia. W konsekwencji resort uznał, że całe znajdujące się w magazynach na terenie Słowacji zboże i powstałe z niego przetwory nie mogą być wprowadzane na rynek. 

Bez zakazu importu

Całość pochodzącego z Ukrainy zboża zostanie poddana kontroli, poinformował w komunikacie resort rolnictwa. Jednocześnie władze nie wydały zakazu sprowadzania ziarna z Ukrainy, ale stanowczo odradzają jego import. 

Vlčan ma o podjętych decyzjach powiadomić ambasadora Ukrainy w Bratysławie Myroslava Kastrana. Zapowiedziano także spotkanie szefów resortów rolnictwa krajów Grupy Wyszehradzkiej czyli Polski, Słowacji, Czech i Węgier oraz Bułgarii i Rumunii. Rzecznik resortu powiedział PAP, że do rozmowy dojdzie w piątek w trybie online. 

======================

mail: do nas przekierują??

Dakota Północna jest 21-szym stanem w USA, który zakazuje mężczyznom „identyfikującym się” jako kobiety rywalizować w sporcie z kobietami.

Dość tego wariactwa! Kolejne stanowcze „nie” wobec zmiennopłciowców rywalizujących z kobietami. Ustawa podpisana

Dakota Północna jest 21-szym stanem w USA, który zakazuje mężczyznom „identyfikującym się” jako kobiety rywalizować w sporcie z kobietami.

stanowcze-nie-wobec-zmiennoplciowcow

Doug Burgum, gubernator Dakoty Północnej podpisał dwie ustawy zakazujące mężczyznom, którzy „poczuli się kobietami”, rywalizacji w sportach kobiecych. To odpowiedź na coraz częstszy problem wypaczania idei rywalizacji sportowej.

Podpisane ustawy uniemożliwiają biologicznym mężczyznom uczestnictwo w sportach kobiecych na poziomie szkół podstawowych, średnich oraz rozgrywek uczelnianych i uniwersyteckich.

W ustawach wprowadzono także zapis, który umożliwia kobietom ubieganie się o odszkodowanie w ciągu dwóch lat od momentu, gdy zmiennopłciowiec wyrządził krzywdę podczas rywalizacji sportowej. Mowa o szkodach psychicznych, emocjonalnych oraz fizycznych.

„Debata nad polityką w tej dziedzinie oraz wysnuwane propozycje powinny dążyć do dwóch celów: zapewnienia uczciwości w sportach dziewczęcych w Dakocie Północnej oraz okazania współczucia i zrozumienia dla wszystkich młodych ludzi w Dakocie Północnej” – tyle Burgum.

Dakota Północna jest tym samym 21 stanem w USA, który zakazuje mężczyznom identyfikującym się jako kobiety rywalizować w sporcie z kobietami.

Christiana Kiefer, starszy[-a] prawnik w organizacji chrześcijańskiej Alliance Defending Freedom, oceniła działania gubernatora Burguma jako „ochronę kobiet przed koniecznością rywalizacji z biologicznymi mężczyznami”

„Dziewczyny zasługują na równe szanse, możliwości, dzięki czemu mogą doświadczać radości z zwycięstwa. Chwalimy Dakotę Północną za stanie się dwudziestym pierwszym stanem, który zapewnia, że kobiety, dziewczyny mogą rywalizować na równym polu” – powiedziała.

„Jesteśmy świadkami coraz częstszych incydentów w całym kraju, w których mężczyźni dominują w sportach kobiecych. Niezbędne jest, by potwierdzić, że biologia, a nie tożsamość, ma znaczenie w sporcie” – dodała.

Lewica powiązana z LGBT przekonuje natomiast, że nie chodzi o rywalizację sportową i uczciwe zasady dla dziewcząt, tylko o „dyskryminację i wykluczanie osób transpłciowych”.

Na temat występów zmiennopłciowców w sportach kobiecych, przewagi biologicznych mężczyzn nad kobietami, wypowiedział się niedawno licencjonowany trener Aaron Warner. Zrobił to przy okazji afery w żeńskich rozgrywkach stanowych koszykówki. Jedna z drużyn notowała świetne wyniki, bo w składzie miała chłopaka, który identyfikował się jako dziewczyna. Rywalki na znak protestu wycofały się z rozgrywek.

W jednym meczu Johnson („zmiennopłciowiec” – red.) miał/miała siedem bloków. Oznacza to, że siedem rzutów, oddawanych zazwyczaj z bliskiej odległości od kosza, gdy prawdopodobieństwo trafienia jest o wiele większe, zostało zablokowanych przez chłopaka, który jest wyższy niż każda inna dziewczyna na parkiecie. Przez chłopaka, który może skakać wyżej i jest znacznie silniejszy. W jakim świecie uznawane jest to za sprawiedliwe wobec dziewcząt? – pytał Warner.

I dodawał: – Masa kostna, masa ciała, pojemność minutowa serca (objętość krwi tłoczonej przez serce w ciągu jednej minuty – red.), zdolności motoryczne, potencjał kinezjologiczny – to wszystko przemawia na korzyść mężczyzn. Dlatego rekordy w konkurencjach męskich przyćmiewają te z konkurencji kobiet. Dodajmy do tego, że mężczyźni są więksi, szybsi, silniejsi niż kobiety, więc możliwość wyrządzenia krzywdy dziewczętom, doprowadzenie do kontuzji przez mężczyzn znacznie wzrasta w trakcie rywalizacji.

Szczęsny musiał opuścić boisko. Polski bramkarz miał palpitację serca.Oczywiście zaszczepiony. Trzy czy cztery razy?

Szczęsny musiał opuścić boisko. Polski bramkarz miał palpitację serca. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Oczywiście zaszczepiony. Trzy czy cztery razy?

Na podst.: szczesny-musial-opuscic-boisko-problemy-z-sercem

Polski piłkarz Wojciech Szczęsny musiał przedwcześnie opuścić boisko podczas ćwierćfinałowego meczu Ligi Europy Juventusu przeciwko Sportingowi. Polak doznał problemów z sercem. Natychmiast został przebadany.

Niestety Szczęsny musiał w 44. minucie opuścić boisko. Gdy Szczęsny schodził z murawy ze łzami w oczach, wiadomo było, że dzieje się coś niedobrego.

Polaka zastąpił rezerwowy bramkarz Mattia Perin. Szczęsnym natychmiast zajęli się lekarze.

Jak się okazało – polski sportowiec doznał palpitacji serca. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

– Szczęsny miał kołatanie serca. Bezpośrednio po zmianie przeprowadzono kontrolę w stadionowym centrum medycznym (EKG): wszystko ok – poinformował włoski dziennikarz Romeo Agresti. [??? co jest OK?? md]

Złe wieści dla polskich firm. „Nie dostaną preferencji na Ukrainie”. Polska wyruchana – kolejny raz…

Złe wieści dla polskich firm. „Nie dostaną preferencji na Ukrainie”. Polska wyruchana kolejny raz…

nie-dostana-preferencji-na-ukrainie

Wojna w Ukrainie jeszcze trwa, ale władze kraju już myślą o jego odbudowie. — Polska nie dostanie jakichś specjalnych ułatwień prawnych zabezpieczających interesy naszego biznesu na Ukrainie. „Byłoby to bowiem sprzeczne z prawem unijnym” — mówi z wnp.pl Igor Burakowski, profesor uniwersytecki z Kijowa.

Według Burakowskiego powojenne scenariusze są opracowywane w ministerstwie ekonomiki Ukrainy, banku narodowym i nawet w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. — Wedle prognoz, w związku z wojną, nastąpi zmniejszenie PKB Ukrainy o około 40 proc.

W rozmowie prof. stwierdził, że indywidualnych preferencji dla polskiego biznesu jak na razie NIKT NIE PROPONUJE. — Bo to byłoby niezgodne z prawami unijnymi. Tyle, że choćby z racji na bliskość geograficzną, kulturową i tak polski biznes będzie miał faktyczne preferencje w kontaktach mających zaowocować konkretnymi kontraktami — wyjaśnił.

Burakowski dodał, że obecnie w Kijowie przedstawia się krajom zachodnim propozycję ustanowienia „jakiegoś międzynarodowego systemu ubezpieczeń dla przychodzącego biznesu”. — Jeśli taki system zostanie wypracowany, to będzie ułatwieniem dla wszystkich potencjalnych inwestorów. Jeśli zaś chodzi o udział polskiego biznesu w odbudowie Ukrainy, to wszystko będzie zależało od tegoż biznesu i wielkości kapitału, jaki będzie on chciał zaangażować na Ukrainie — ocenił.

================

Te polit-poprane nieuki nie wiedzą, że po polsku należy pisać Na Ukrainie, na Litwie, czy Słowacji. „Njuspik”… to szambo językowe.

NOWY PORZĄDEK ŚWIATA – już nie „tajemnica”.

NOWY PORZĄDEK ŚWIATA

Sławomir M. Kozak 2023-04-14 nowy-porzadek-swiata

Wszechobecne kłamstwo, odwracanie pierwotnego znaczenia słów, polityczna poprawność, autocenzura autorów i wydawców, to już niestety norma. Stykamy się z tymi zjawiskami w zasadzie bezustannie. W telewizji, radio, gazetach.

Stosunkowo najmniej obecne są jeszcze w sieci, ale w niej z kolei trzeba starannie szukać i oddzielać informacje rzetelne od propagandy. Dla osób leniwych, niezbyt skłonnych do uważnego przedzierania się przez gąszcz dezinformacji, Internet może się okazać prawdziwym polem minowym. Dlatego korzystania z jego zasobów należy się nauczyć i starannie oddzielać ziarno od plew. To oczywiste.

Kiedy spróbujemy się na przykład dowiedzieć, cóż to takiego ten coraz powszechniejszy, choć z lekkim uśmiechem współczucia i ironii przez niektórych wypowiadany zwrot Nowy Porządek Świata (NWO), sięgamy do najczęściej cytowanego źródła internetowego i czytamy, że nowy porządek świata, to „teoria spiskowa wykorzystywana do opisu rzekomych przyczyn istotnych zmian w polityce międzynarodowej, według której ‘zakonspirowana elita globalnej władzy’ dąży do objęcia władzy nad światem poprzez autorytarny rząd światowy, który ma zastąpić suwerenne państwa. (…) Niektórzy twierdzą, że świat jest zakulisowo sterowany przez grupę bądź grupy ludzi dążących do wprowadzenia „Nowego Porządku Świata”, który ma się rzekomo cechować utworzeniem jednej zależnej religii (projekt HAARP i Blue Beam), praniem mózgu (projekt Monarch (następca MKULTRA), wszczepianiem innym ludziom chipów pod skórę, powszechnej inwigilacji za pomocą monitoringu i projektu Echelon oraz bezgotówkowym obrotem towarami”.

O wszystkich tych elementach NWO pisałem w kilku swoich książkach, wielu autorów poświęciło im tysiące opracowań. Ale, dopóki nie ma przyzwolenia na mówienie prawdy, ludzi o tym piszących traktuje się, w najlepszym razie, jak niewidzialnych. Promuje się natomiast miernoty, które jednym tchem łączą w swej pisaninie gigantyczny, naukowy, militarny i funkcjonujący od lat projekt HAARP z dążeniami do unifikacji satanistycznej pseudoreligii. I to w czasie, gdy Uniwersytet Alaski w Fairbanks całkiem otwarcie zaprasza do udziału w letnich zajęciach (1 – 10 sierpnia 2023) dotyczących osiągnięć HAARP, których częścią ma być pobyt w stacji Gakona, słynącej z największej instalacji HAARP na Ziemi!

Doprawdy, trzeba mieć wyjątkowo miedziane czoło, żeby umieścić taki stek bzdur, zwłaszcza w świetle całkiem jawnego już niszczenia religii i wyjątkowo paskudnych ataków na Kościół katolicki w Polsce, tysięcy kamer na polskich ulicach, paszportów kowidowych, śledzących i zbierających o nas wiedzę aplikacji telefonicznych, redukowania ilości gotówki, którą można pobrać w bankach, natrętnego namawiania do korzystania z płatności elektronicznych i delektowania się robakami! „Teorie spiskowe”…

Ten wpis autor uczynił z typową dla wyrobników  systemu gorliwością. Nie dochował jednak należytej, obowiązującej nawet początkujących gryzipiórków, staranności. Tym samym, złamał też zasadę przyjętą ponoć w polskojęzycznej Wikipedii, jako jedną z podstawowych, a mianowicie, że „w artykułach, gdzie istnieje różnica opinii, poglądy odmienne powinny znaleźć swoje miejsce i powinny być potraktowane uczciwie”. Tymczasem, autor odmówił tego prawa i to nie byle komu. 

Już 21.09.2014 r. bowiem, o NWO z przekonaniem mówił dla słuchaczy Uniwersytetu Yale przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Durao Barroso, powołując się w pierwszych słowach swego płomiennego wystąpienia na samego Mahatmę Gandhiego choć, trzeba tu uczciwie przyznać, naciągając wypowiedź indyjskiego, nieżyjącego już przecież od dawna filozofa, do swej tezy o nowym porządku świata. W odróżnieniu od Wikipedii, Komisja Europejska nie uznała jednak projektu NWO za wstydliwy i nie usunęła przemówienia byłego szefa ze swej strony internetowej, dlatego nawet dziś możemy sobie tamtą mowę (speech) zatytułowaną „Unia Europejska w Nowym Porządku Świata”, z uwagą przeczytać.

Czyli co? Jeśli NWO pozostaje teorią spiskową, to przewodniczący Komisji był spiskowcem. I to aktywnym, przekonującym masy do koncepcji włączenia Unii w struktury NWO! 

Nie on jeden przecież. Niczego odkrywczego nie wymyślił, a tylko powtarzał zaklęcia swych mentorów. Już Gorbaczow mówił w r. 1988, że „dalszy postęp świata jest obecnie możliwy tylko poprzez poszukiwanie konsensusu całej ludzkości, w ruchu ku nowemu porządkowi świata”. Kiedy wywiesił białą flagę na gruzach niedawnego mocarstwa, kolejny mason, George H. Bush w r. 1991 otwarcie krzyczał, że „świat powinien wykorzystać tę okazję, by wypełnić długo oczekiwaną obietnicę nowego porządku świata”. Wkrótce potem (1994) wtórował mu jeden z głównych architektów tego tworu, Henry Kissinger, podkreślając, że „Nowy Porządek Świata nie może się wydarzyć bez udziału USA, ponieważ jesteśmy jego najbardziej znaczącym elementem. Tak, nastanie Nowy Porządek Świata, i zmusi on Stany Zjednoczone do zmiany percepcji”. Miał rację. Najprawdopodobniej obywatele żadnego państwa nie są aż tak zaskoczeni obecnym rozwojem sytuacji i rujnowaniem świętych dla nich do niedawna zdobyczy demokracji. Nie byliby, gdyby zamiast przez kilkadziesiąt lat bezmyślnego wpatrywania się w ekrany swych telewizorów, czytali o historii. Woleli jednak głupawe reklamy, a jeśli już brali do ręki książkę, to wybierali ckliwe romansidła lub nieskomplikowane kryminały. Jak niestety wiemy, nie byli wyjątkami, a tylko pionierami w roli ofiar wszechobecnej propagandy, prania mózgów od kołyski aż po grób.

Doskonale wpisuje się to w moją teorię zależności. Otóż, co dowodzi badanie przeprowadzone kilka lat temu przez bank Credit Suisse, łączne bogactwo elity finansowej globu (1%) jest większe niż całkowite bogactwo reszty z nas, razem wziętych (99%). Być może dlatego musiał upaść, jako jeden z pierwszych…

Jeśli sięgniemy do najnowszego raportu o stanie czytelnictwa książek w Polsce, to dowiemy się, że „wśród pożądanych, ale także wśród realizowanych zajęć w wolny listopadowo-grudniowy dzień w 2021 roku i na wiosnę w marcu 2022 roku najważniejsze było oglądanie telewizji, filmów lub seriali (…). W następnej kolejności znalazły się spotkanie z rodziną lub znajomymi w domu, bądź poza domem oraz spacer lub mała wycieczka. Zarówno jesienią, jak i wiosną wielu Polaków sygnalizowało swoje zmęczenie i chęć wcześniejszego pójścia spać, kiedy tylko będą mieli wolny czas dla siebie”.

Zgodnie z załączonymi w raporcie wykresami, aż 45% respondentów przyznało, że mają w domu od 11 do 50 książek, powyżej 100 pozycji ma 8%, natomiast powyżej 500 tytułów ma zaledwie 1%. Badanie nie zawierało pytania o rodzaj lektur, a tylko różnicowało je na podręczniki szkolne i książki pozostałe.

I, chociaż 39% pytanych zadeklarowało kupienie co najmniej jednej książki w roku, to według wszelkich obserwacji, dokonywanych przez niezależnych publicystów i wydawców, które w pełni podzielam, czytelnictwo literatury faktu, przynajmniej w Polsce, nie przekracza 1%. Nie sądzę, żeby w skali globu wyglądało to lepiej.

Być może nie da się obronić tezy, w myśl której im mniej czytamy, tym mniej posiadamy, uważam jednak, że gdyby społeczeństwa nie były aż tak ogłupiane, a bardziej zorientowane w otaczającym je świecie, stosunek bezwzględnych, cynicznych i na ogół niewybieranych przez nas „elit”, musiałby się wobec nas zmienić. Pozostanę zatem wierny swej teorii zależności, mając nadzieję dla nas wszystkich na zupełnie inny, NOWY porządek świata.

Sławomir M. Kozak

Kościoły chrześcijańskie potępiły Izrael za zamknięcie Bazyliki Grobu Pańskiego przed Wielkanocą

Kościoły chrześcijańskie potępiły Izrael za zamknięcie Bazyliki Grobu Pańskiego przed Wielkanocą

pravoslavnye-cerkvi-osudili-izrail-za-zakrytie

Kościoły chrześcijańskie potępiły Izrael za ograniczenie wizyt wiernych w Bazylice Grobu Pańskiego przed obchodami Wielkanocy. Hierarchowie zamierzają odprawiać nabożeństwa, mimo decyzji władz izraelskich.

Takie wspólne oświadczenie złożyły w czwartek Grecko-Prawosławny Patriarchat Jerozolimy, Kustodia Ziemi Świętej i Patriarchat Ormiański. W oświadczeniu stwierdzono, że władze izraelskie ingerują w ceremonie religijne, które mają prawie 2000 lat.

W ubiegłym roku izraelska administracja w Jerozolimie nakazała ustawienie barier na całym Starym Mieście, które uniemożliwiły pielgrzymom udział w uroczystym nabożeństwie Wielkiej Soboty, podczas którego co roku w jerozolimskim kościele pw. Grobu Świętego, witając Jasne Zmartwychwstanie Chrystusa.

W tym roku powtórzyła się historia administracyjnych obstrukcji nabożeństw. Władze całkowicie zamknęły dostęp do sanktuarium.

Policja obciąża Kościół odpowiedzialnością za wydawanie zaproszeń i jednocześnie nakłada na niego nieuzasadnione ograniczenia, które nie pozwalają wiernym na odwiedzanie [kościoła Grobu Pańskiego]. Utrudnia to koordynację naszych działań z policją – czytamy w oświadczeniu.

Grecko-prawosławny Patriarchat Jerozolimy, Kustodia Ziemi Świętej i Patriarchat Ormiański podkreśliły, że będą przestrzegać status quo. Najstarsze ceremonie odbędą się zgodnie ze wszystkimi chrześcijańskimi zwyczajami i każdy wierzący, który zechce pomodlić się w Święto Święte, będzie miał taką możliwość. Izraelscy urzędnicy mogą działać tak, jak uważają za stosowne.

Szef wydziału ideologicznego Cargradu Michaił Tyurenkow zaznaczył, że wspólne oświadczenie przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich Ziemi Świętej krytykujące władze izraelskie nie jest pierwszym takim precedensem. Pięć lat temu, w lutym 2018 r., chrześcijańscy przywódcy Ziemi Świętej – prawosławny patriarcha Świętego Miasta Jerozolimy i całej Palestyny ​​Teofil III, katolicki kustosz Ziemi Świętej Francesco Patton i ormiański patriarcha Jerozolimy arcybiskup Nurkhan Manukyan – we wspólnym komunikacie wprost nazwali politykę państwa Izrael „systematyczną kampanią przeciwko kościołom i wspólnotom chrześcijańskim Ziemi Świętej”.

Następnie reżim izraelski, działając na terenie jerozolimskiego Starego Miasta, centrum największych sanktuariów jako okupant (większość krajów świata nie uznaje aneksji Jerozolimy Wschodniej przez państwo Izrael po wojnie sześciodniowej 1967 r. ), próbował zebrać wielomilionowe podatki od wspólnot chrześcijańskich.

Dziś sytuacja jest nie mniej paradoksalna: pomimo braku stosunkowo niedawnych zakazów covidowych, reżim izraelski próbuje ograniczyć dostęp do Bazyliki Grobu Świętego. Robienie tego w święta dla wszystkich chrześcijan (dla katolików i Ormian – w Jasny Tydzień, a dla prawosławnych – w Wielki Tydzień, w przeddzień Wielkiej Soboty, dnia zejścia Świętego Ognia w tej świątyni). Jeśli w zeszłym roku władze zatrzymały wiernych z powodu COVID-19, to teraz wynika to z tego, że w Świątyni są „jedne drzwi” i nie ma wyjścia awaryjnego.

W ten sposób państwo Izrael po raz kolejny demonstruje swoją istotę – nie tylko powszechnie znaną antyarabską i antymuzułmańską, ale także antychrześcijańską.

Nie zaszkodzi przypomnieć nie tylko regularne wybuchy przemocy wobec chrześcijan ze strony żydowskich ekstremistów (najsłynniejszym tragicznym przypadkiem było zabójstwo w 1979 r. prawosławnego starszego, obecnie czczonego jako świętego męczennika Filumena Grobu Świętego) , ale także oficjalna polityka antychrześcijańska. W ten sposób nawet Żydzi czystej krwi, którzy przyjmują chrześcijaństwo i odmawiają wyrzeczenia się Chrystusa, są pozbawieni prawa do emigracji do Izraela.

W tych warunkach solidarność wyznań chrześcijańskich Ziemi Świętej jest niezwykle ważna. Ale trzeba przyznać, że poza państwem rosyjskim nikt dzisiaj nie jest w stanie ochronić chrześcijan na Bliskim Wschodzie, w tym w Ziemi Świętej. Co więcej, to polityka Zachodu doprowadziła do obecnej sytuacji, w której udział ludności chrześcijańskiej w Palestynie spadł do 1% i nadal spada.

W ostatnich latach tylko wojska rosyjskie były w stanie obronić chrześcijańskie sanktuaria w Syrii. I teraz tylko nasz kraj jest w stanie wpłynąć na władze izraelskie, domagając się poszanowania interesów chrześcijan w Ziemi Świętej. Jeśli nie my, Trzeci Rzym, to nikt, podkreślił Tyurenkow.

Przypomnijmy, że 11 kwietnia władze izraelskie podjęły decyzję  o zablokowaniu Wzgórza Świątynnego. Policja zapowiedziała, że ​​nie wpuści nikogo do świętego miejsca aż do końca muzułmańskiego miesiąca Ramadan. Najprawdopodobniej zakaz odwiedzania Wzgórza Świątynnego ma związek z niedawnym zaostrzeniem relacji arabsko-izraelskich.

W zeszłym tygodniu Izrael wymienił ataki rakietowe ze Strefą Gazy iz Libanem. Następnie Palestyńczycy starli się z siłami porządkowymi w rejonie Wzgórza Świątynnego.

=======================

mail:

W odpowiedzi na to należy skierować petycję …do polskiego „episkopatu”, żeby Dni Judaizmu w Kościele Katolickim były obchodzone nie raz w roku, ale jeśli nie co kwartał, to przynajmniej dwa razy.

Jakim anty-„cudem” Generał Rozwadowski nie ma w Polsce – POMNIKA?

Jakim anty-„cudem” Generał Rozwadowski nie ma w Polsce zasłużonego miejsca upamiętnienia – POMNIKA?

By Paweł Januszek jakim-cudem-general-rozwadowski-nie-ma-w-polsce-pomnika

Jakim „cudem” Generał Rozwadowski nie ma w Polsce zasłużonego miejsca upamiętnienia – POMNIKA?

To wielki WSTYD dla wszystkich dotychczasowych władz, dla ministrów, senatorów, posłów i wielu środowisk mających przez ostatnie dekady wpływy w Polsce.

W swoim kraju, dla którego tak wiele zrobił osiągając sukcesy w najcięższych dla Polski chwilach, nie znajduje się dla Niego miejsca. To skandal!

Dzięki Generałowi Rozwadowskiemu – Szefowi Sztabu Wojska Polskiego, dzięki jego umiejętnościom, doświadczeniu i kunsztowi strategicznemu w walce ze zdziczałym bolszewickim wrogiem, Polacy zachowali wolność, a wielu życie.

===========================

To nie jest raczej przypadek, niestety. Takie Wzorce, tacy skuteczni i wielcy BOHATEROWIE o rycerskich cnotach, jak widać nie są dzisiaj potrzebni tym, którzy rządzą w „wolnej” Polsce.

Spuścizna pomijania, a wręcz niszczenia pamięci Generała Rozwadowskiego, zapoczątkowana przez politycznie zdemoralizowane działania dyktatury sanacyjnej okresu XX-lecia międzywojennego, trwa do dzisiaj. O komuchach i socjalizmie, to już całkiem szkoda gadać.

=====================

Załączniki:

„Kampania Roku 1920 w świetle prawdy” [SKŁAD GŁÓWNY W KSIĄŻNICY POLSKIEJ T. N. S. Ś. i W. LWÓW — 1924] (str. 31-33)

Fotografia Gen.Rozwadowski. „Słowo Polskie”.

Wywiad z Gen.Rozwadowskim „Bojownikom o Niepodległość Ojczyzny”.

Poniżej, materiał zrealizowany przez naszą redakcję przy współpracy z młodzieżą z LO im. A.Mickiewicza w Opolu Lubelskim:

==============================

Powyższy ROZKAZ wydał gen. Rozwadowski, a „został poinformowany i podpisał do wykonania” Piłsudski.

===============================

Rozkaz Operacyjny Specjalny Nr 10 000

10 sierpnia 2020 https://www.piotrkow-tryb.ap.gov.pl/art,645,rozkaz-operacyjny-specjalny-nr-10000

W dniu 10 sierpnia 1920 r., w obliczu zbliżającej się decydującej rozprawy z Robotniczo-Chłopską Armią Czerwoną, gen. Tadeusz Rozwadowski – szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, wydał słynny Rozkaz Operacyjny Specjalny nr 10000 w którym dokonano zmian w pierwotnych koncepcjach przyszłej bitwy.

Kilka dni wcześniej, tj. 6 sierpnia 1920 r. ukazał się rozkaz Oddziału III (operacyjnego) Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego z planem „bitwy warszawskiej”. Koncepcje wypracowane w nocy z 5 na 6 sierpnia 1920 r. były owocem wytężonej pracy sztabowej oraz wysiłku intelektualnego gen. T. Rozwadowskiego, gen. Maxime Weygand’a – przedstawiciela Francuskiej Misji Wojskowej w Polsce oraz Naczelnego Wodza – marsz. Józefa Piłsudskiego. Ogólny plan bitwy zakładał związanie sił sowieckich w walkach na przedpolach Warszawy i przeprowadzenie wielkiego manewru zaczepnego na południowym odcinku frontu. Szczegóły tego planu zmodyfikowano ostatecznie we wspomnianym Rozkazie Operacyjnym Specjalnym Nr 10000, spisanym odręcznie przez gen. Rozwadowskiego, a podpisanym [do wykonania] przez Naczelnego Wodza.

Rozkaz ten wzmacniał m.in. 5 Armię gen. Władysława Sikorskiego, która zajmując pozycję na północnym odcinku frontu, otrzymała do dawnych zadań obronnych również i cele ofensywne, w postaci wyprowadzenia pomocniczego uderzenia znad Wkry w siły bolszewickie. CRozkaz nr 10000 miał rozwiązać jeszcze jedną ważną kwestię. Gen. Rozwadowski obawiał się, że Sowieci mają zbyt dokładne informacje odnośnie planów polskich, z tego też powodu podjął zaaprobowaną przez Naczelnego Wodza decyzję o częściowej zmianie dotychczasowych koncepcji w celu zaskoczenia nieprzyjaciela. Dzieje tego rozkazu wpisują się w obecnie toczoną dyskusję nad autorstwem polskich planów wojennych.