– Recykling przeterminowanej czekolady? Zarzuty wobec dr. Oetkera w Polsce – czytamy w internetowej wersji Die Welt
Fabryka dr Oetker / Screen YT Magazyn Śledczy Anity Gargas
– Niemiecka Grupa Oetker część swojego asortymentu produkuje w Polsce. Śledztwo prowadzi teraz prokuratura: przeterminowane produkty mają być poddawane ponownemu przetworzeniu. Pracownicy obciążają firmę i zgłaszają, że w pracy panuje atmosfera strachu. – pisze na łamach internetowej wersji Die Welt Aleksandra Fedorska.
Śledztwo Magazynu Śledczego Anity Gargas
W Polsce śledztwem dziennikarskim ws. sytuacji w zakładach niemieckiego koncerny Dr Oetker, zajmował się Magazyn Śledczy Anity Gargas TVP – „Przepakowywanie produktów w nowe opakowania z nową datą, ścieranie znakowań z nakrętek butelek i nadrukowywanie nowych” – twórcy „Magazynu śledczego Anity Gargas” twierdzili, że dotarli do dowodów na niedopuszczalne praktyki znanego niemieckiego koncernu.
– Przepakowywanie orzechów i masy marcepanowej w opakowania z nową datą. W tle niebezpieczne odpady, woda, w której stężenie manganu wielokrotnie przekracza urzędową normę i kontrole sanepidu, które miały być niezapowiedziane, a o których wiedzieli pracownicy. Idziemy tropem kolejnych afer w płockiej fabryce należącej do niemieckiego koncernu spożywczego Dr. Oetker. Ujawniamy bulwersujące filmy, które na przestrzeni ostatnich kliku lat zostały zarejestrowane przez pracowników zakładu. W jaki sposób i w jakim celu „odświeżano” produkty takie jak marcepan oraz orzechy? Jaka była reakcja zarządzających fabryką na sygnały od pracowników, że w wodzie, która trafia na linie produkcyjne jest legionella, a stężenie manganu wielokrotnie przekracza urzędową normę? Na czyje polecenie, na terenie fabryki, jak twierdzą świadkowie, zakopywano odpady, w tym także i te zaliczane do kategorii niebezpiecznych? – informowali twórcy Magazynu
Przyszła Unia nie będzie państwem federacyjnym. Kompetencje Brukseli i Berlina mają być w praktyce nieograniczone, większe niż władza Waszyngtonu nad poszczególnymi stanami USA.
Nie od razu, lecz stopniowo, zgodnie z socjotechniką przekształcającą świadomość u opinii publicznej, znaną pod pojęciem Okno Overtona.
Po przyjęciu Ukrainy w skład UE oraz zalaniu Polski w ramach globalnej relokacji przez masową, migrację ze wschodu i południa destrukcja społecznej i narodowej struktury okaże się tak głęboka jak nigdy dotąd w historii. Umożliwi to całkowite przejęcie na własność „najlepszej działki na globusie”. Kwestia polska ma szansę zostać ostatecznie rozwiązaną. Stanie się to o czym marzyli nasi odwieczni wrogowie. Polski region zostanie „zeuropeizowany”, ale nie na modłę europejską, bo sama Europa będzie już tylko post-europejską, a-kulturową mieszanką nienawidzących się wzajemnie niewolników.
Rąbka tajemnicy, a chodzi o „tajemnicę Poliszynela”, uchylił odrobinę adw. Jerzy Kwaśniewski z Ordo Iuris. Już sama nazwa Ordo Iuris potrafi wywołać falę mdłości u wtórnych analfabetów, ale uspokajamy. Jest to zaledwie mała część z tego co nas może czekać – również tych, którzy należą do grupy wynarodowionych, nienawidzących polskości, prounijnych separatystów.
Czy mamy szansę ocalić Polskę?
Jak widać redaktorzy EWTN Polska nazwali rozbiór Polski “europejskim”, co jest nazwą wielce mylącą. Rozbiór szykuje ponadnarodowa organizacja, która opiera swoje prawodawstwo na założeniach ideologii likwidującej europejską cywilizację w stopniu dogłębnym, na poziomie fundamentów. Taki właśnie ma być unijny rozbiór Polski i unijny rozbiór Europy.
===========================
A Europie przez wieki panowała Cywilizacja Łacińska, wg. definicji Feliksa Konecznego. Obecni „władcy much’ planują, budują – cywilizację synkretyczną, „planetarną”. A to MUSI się zawalić, bo nie ma syntez cywilizacji. Mogą powstać różne „stany a-cywilizacyjne” – latrimonium maqgnum.
antyk2013Sty 5 Krucjata Różańcowa za Ojczyznę prosi: Z Maryją Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu Jako przedstawiciele Kościoła walczącego wychodzimy na Publiczny Różaniec św. WYNAGRADZAJĄCY Niepokalanemu Sercu Matki i Królowej 6 stycznia 2024 r. o godz.17:00 w Łomży na Starym Rynku Tak toczymy duchową bitwę o Polskę wolną od publicznego obrażania Boga i Matki i POKÓJ BOŻY w sercach Polaków i na świecie. Zaczynamy o 16:45 Koronką do Miłosierdzia Bożego za braci błądzących i dusze w czyśćcu cierpiące Nawrócenie i pokuta lekarstwem na błądzenie! Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie! Jerzy Kondrat 609 734 298 Krucjata Różańcowa za Ojczyznę DOŁĄCZ: http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/
Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!” • 4 stycznia 2024 micha
Po wizycie w Warszawie przedstawiciela CIA, który spotkał się tutaj z szefem Mosadu, rzekomo żeby złapać Katar, Szef Volksdeutsche Partei i zarazem premier rządu naszego bantustsanu Donald Tusk, nakazał swoim pretorianom rozpocząć przywracanie praworządności. Ponieważ ani Donald Tusk, ani żaden z pretorianów, na przykład poseł Pupka, czy poseł Łajza, chyba nie wie dokładnie, na czym praworządność polega, a jeśli nawet przypadkowo wie, to starannie tę wiedzę ukrywa, żeby nie padło na niego podejrzenie o myślozbrodnię, co zakończyłoby okres dobrego fartu na rządowej synekurze – poszli po linii najmniejszego oporu – że praworządność jest wtedy, kiedy instytucje publiczne obsiadają swoimi zadami „nasi”. Tak nawija Judenrat „Gazety Wyborczej” i tak uważa towarzycho kulturalniaków, które zawsze myślało zgodnie z linią partii – a linię partii dzisiaj formułuje już nie Biuro Polityczne KC PZPR, tylko właśnie Judenrat. Warto zwrócić uwagę, że tak samo uważało znienawidzone PiS, co pokazuje, że prócz obszarów chanukowych, covidowych i klimatycznych, również i na tym odcinku panuje między rzekomymi antagonistami jedność poglądów. Rewolucyjną teorię do tej rewolucyjnej praktyki dorobił mój faworyt, ozdoba światowej jurysprudencji pan prof. Wojciech Sadurski, który w krótkich, żołnierskich słowach nie tylko zdiagnozował sytuację, ale obmyślił remedium. Musimy – powiada – łamać konstytucję, żeby przywrócić praworządność. Czegóż chcieć więcej?
No dobrze – ale dlaczego właściwie „musimy” przywracać praworządność? Tajemnica to wielka, ale spróbujmy rozedrzeć zasłonę tej tajemnicy przy pomocy teorii spiskowej. Jak wiadomo, prezydent Zełeński, wysłuchawszy zachęty rządu amerykańskiego, zerwał porozumienia mińskie, co skłoniło zimnego ruskiego czekistę Putina, by pokazał mu ruski miesiąc – i tak zaczęła się wojna Ameryki z Rosją do ostatniego Ukraińca. Jak słychać, zostało ich coraz mniej, ale tym razem nie o to chodzi. Militaryści powiadają, by korzystać z wojny, bo pokój będzie straszny.
Najwyraźniej w Ameryce militarystów nie brakuje, bo zaraz skorzystali z wojny, by wysadzić w powietrze bałtyckie gazociągi: NordStream 1 i NordStream 2. W niepojętym przypływie szczerości gratulacje z tego powodu złożył im Książę-Małżonek, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy z gafy, podobnej do puszczenia głośnego bąka w wytwornym towarzystwie. Tak czy owak, gazociągi zostały wysadzone, co zmusiło Niemcy do zaopatrywania się w gaz amerykański i inny – gdziekolwiek uda się go kupić. „A tymczasem na Newie cumował już krążownik „Aurora” ” – śpiewał Maciej Zembaty w niezapomnianej piosence o Aleksandrze Pietrownie („Anastazja Pietrowna Anastazja, kto ty jesteś – Europa, czy Azja…” – i tak dalej). Więc kiedy na twarz Anastazji Pietrowny padały płatki śniegu wielkości złotych pięciorublówek – krążownik „Aurora” wystrzelił – i od tego czasu śpiewamy inne piosenki. Na przykład: „gdy pani ci pozwoli, wyliżesz grzecznie ją…” – i tak dalej.
Więc kiedy tak Niemcy łapały gaz, gdzie popadnie, stało się, że na Morzu Śródziemnym, tuż przy wybrzeżu bezcennego Izraela, odkryto złoża ropy i gazu. Zwłaszcza cenne okazało się złoże Karisz, którego eksploatację bezcenny Izrael rozpoczął jesienią 2022 roku, kiedy wojna na Ukrainie zaczęła przechodzić w stan przewlekły. Okazało się, że te zasoby umożliwiają bezcennemu Izraelowi rozpoczęcie eksportowania gazu do Unii Europejskiej, przede wszystkim – do Niemiec. Jest to przykład, że historia – owszem – powtarza się, ale niedokładnie. Żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak to Niemcy nie żałowali Żydom gazu, no a teraz Żydzi podsyłają gaz Niemcom. Co Niemcy z tym gazem zrobią – tego jeszcze nie wiemy, ale na pewno im się przyda – jak nie do jednego, to do drugiego.
Wtedy Amerykanie zaczęli przekonywać Niemców, żeby tego całego Putina i w ogóle – to całe strategiczne partnerstwo z Rosją, puścili w trąbę – bo żadnego gazu z tego nie będzie. Na razie nikt gazociągów nie naprawia, a nawet gdyby komuś się to udało, to znowu zostaną wysadzone – i po krzyku. Na takie dictum Niemcy zaczęły się zastanawiać. Skoro – pomyślały sobie – Amerykanom tak na tym zależy, to spróbujmy postawić im jakieś warunki. Bo tylko nasi mężykowie stanu nikomu żadnych warunków nie stawiają, tylko – jak to w podsłuchanej u „Sowy i Przyjaciół” rozmowie zauważył Książę-Małżonek – „robią laskę za darmo”. Nawiasem mówiąc, Książę-Małżonek był niedawno w Kijowie, ale nie słychać, by parafowana przez złowrogiego Antoniego Macierewicza umowa z 2 grudnia 2016 roku o nieodpłatnym udostępnianiu Ukrainie zasobów państwa polskiego, została wypowiedziana, czy choćby uzupełniona jakimiś warunkami. Słowem – czy to Antoni Macierewicz, czy Wielce Czcigodny Władysław Kosiniak-Kamysz – nadal robimy laskę.
Wróćmy jednak do bezcennego Izraela. Dwa z tych złóż gazowych: „Noa” i „Mari”, leżą tuż przy Strefie Gazy w której dokazywał złowrogi Hamas. Tedy nie było rady; trzeba było zorganizować prowokację gliwicką, by stworzyć pretekst do uderzenia na Strefę Gazy, co rozpoczęło operację ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej. Jak pamiętamy, prezydent Józio Biden, w porywie serca gorejącego, natychmiast pogalopował do Tel Awivu, by paść do nóg premierowi Netanjahu, który stanął na czele rządu jedności narodowej. Teraz, gwoli pokazania, że USA miłują pokój, trochę kręci nosem, czy izraelskie bomby mają aby prawidłowe kalibery – ale przykładnie stoi na świecy, pilnując, by bezcennemu Izraelowi nikt w dokończeniu tej operacji nie przeszkadzał.
Skoro tedy Izrael będzie mógł zaopatrywać Niemcy w gaz, to po co im jeszcze jakieś strategiczne partnerstwo z Rosją, od której żadnego gazu tak czy owak nie dostaną? Zatem w marcu 2023 roku kanclerz Scholz w Białym Domu zadeklarował zerwanie z Putinem i amikoszonerię z Izraelem, w zamian za co zachwycony Józio Biden w nagrodę pozwolił Niemcom organizować Europę po swojemu. Toteż Niemcy już nie zważają na żadne pozory, tylko próbują proklamować IV Rzeszę jeszcze przed listopadem przyszłego roku, kiedy to w USA odbędą się wybory prezydenckie, których Józio może nie wygrać.
Jednym z elementów budowy IV Rzeszy jest podmianka na scenie politycznej naszego bantustanu, tym razem zorganizowana po stalinowsku: po jednej stronie niemiecki agent i po drugiej też. Alternatywa prawidłowa – a że żarłacze wymieniają się przy korytkach, to w tej sytuacji rzecz zwyczajna – podobnie jak i to, że spuszczony przez Amerykanów z wodą Naczelnik Państwa drapuje się właśnie w kostium męczennika świętej sprawy niepodległości – no bo co jeszcze może w tej sytuacji zrobić? Słowem – Amerykanie jak zwykle nas sprzedali, tylko tym razem nie Stalinowi, a Niemcom, więc teraz zamiast PRL będziemy mieli Generalne Gubernatorstwo.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Para głuchych lesbijek chciała dziecko. Poszły więc do kliniki in vitro i zamówiły głuche dziecko. Chłopczyk urodził się niesłyszący i do końca życia będzie niepełnosprawny. Lesbijki ucieszyły się, bo jest taki jak one.
Sharon Duchesneau i Candy McCullough sprowadziły na świat synka Sharon, którego ojcem biologicznym jest dawca nasienia – mężczyzna z głuchotą w rodzinie od pięciu pokoleń. W klinice Sharon poddała się standardowej procedurze sztucznego zapłodnienia z gametami dawcy oraz wszczepienia zarodka.
Po 9 miesiącach udało się. Maleńki Gauvin urodził się niesłyszący.
Rodzinny dramat? Trudna okoliczność życiowa?
Nic z tych rzeczy.
„Towar” jest zgodny z zamówieniem.
Przyznam, że sam byłem w szoku. To czysty sadyzm, gdy matka (matki???) funduje dziecku nieodwracalną ułomność do końca życia. Niczemu niewinny maluszek zostaje obarczony decyzją okrutnych dorosłych, bo taki mają kaprys. Zaś klinika idzie na rękę patologicznym kobietom, bo przecież nie można sprzeciwić się lesbijkom – czyż nie byłaby to homofobia?
I jeszcze istotny szczegół. Cała sprawa miała miejsce w 2002 roku w Stanach Zjednoczonych. Ile razy słyszał Pan o niej od tamtego czasu…?
Szanowny Panie!
To właśnie takie historie nie mieszczą się w paradygmacie politycznej poprawności i są ukrywane przed opinią publiczną. Choć zostało skrzywdzone bezbronne dziecko, nie podnosi się larum – po to, aby działacze LGBT i promotorzy sztucznego rozrodu nie poczuli się winni.
Nie respektujemy politycznej poprawności, dlatego na stronie ŻiR-u www.RatujZycie.plopisaliśmy historię niesłyszących lesbijek. Pokazujemy, jakie są skutki ulegania żądaniom radykalnej lewicy, choćby oficjalnie twierdzili, że chodzi im o czyjeś dobro.
W tym tygodniu lokalny oddział Fundacji stawił się pod sądem, w którym odbywał się proces jednej z naszych koordynatorek. Małgorzata została podana do sądu ze zgłoszenia dokonanego przez aktywistę LGBT, który poczuł się urażony zdjęciami zabitych dzieci. W czasie rozprawy dostała wsparcie, a sam proces został odroczony do kolejnego terminu.
Działalność ŻiR-u jest szczególnie ważna teraz – gdy weszła w życie ustawa o finansowaniu in vitro, a Minister ds. Równości Katarzyna Kotula zapowiada aborcję na życzenie i – w pierwszej kolejności – ustawę o związkach homoseksualnych. Znamy dobrze kolejne odcinki tej historii – lewicowi politycy już przebąkują o homoadopcjach.
Polskie dzieci są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Bardzo Pana proszę o wsparcie działań Fundacji w bieżącym miesiącu. Chcemy wydrukować plakaty z niesłyszącymi lesbijkami i iść z nimi na ulice – niech ludzie się dowiedzą. Oprócz tego czeka nas organizacja kolejnych pikiet w/s zespołu ds. aborcji w Ministerstwie Zdrowia – zespół ma zakończyć prace jeszcze w bieżącym miesiącu, sprawa jest pilna. Pojawiają się koszty organizacyjne związane z Publicznymi Różańcami w różnych częściach Polski – a od Różańców nie odstąpimy, bo modlitwa to podstawa. Na wszystko potrzeba około 11 tysięcy złotych.
Czy może Pan pomóc?
Czy może Pan wpłacić kwotę, o której wysokości sam Pan zdecyduje, aby pomóc bronić życia i rodziny?
Wpłat można dokonać na numer konta: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230. Kod SWIFT: BIGBPLPW lub Blikiem/kartą/systemem przelewowym na www.RatujZycie.pl.
Lewicowi politycy testują Polaków. Zapowiadają rewoltę i sprawdzają reakcję, by wiedzieć, czy już mogą uchwalać swoje ustawy. Pokażmy, że nie ma zgody na ich chore pomysły!
PS – Szczególnie w tym czasie, gdy cywilizacja śmierci naciera, nasza praca jest niezwykle potrzebna. Będziemy mogli ją wykonywać, jeśli będzie Pan nas wspierał modlitewnie i finansowo.
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY: IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/
Na koniec roku 2022 na koncie @fundacjawosp zalegało 325 milionów, w 2023 roku zebrali 260 milionów, do tego dochodzi 1% i inne wpłaty, co razem daje co najmniej 600 milionów na koncie. Dlaczego kasa ze zbiórek jest rozliczana latami, to już domyślcie się sami. Do każdej innej fundacji, tak funkcjonującej i finansowanej ze środków publicznych wparowałby co najmniej US, jak nie @PK_GOV_PL
, a do WOŚP nawet @tvn24 nie zagląda, bo od publicznej kasy jest Rydzyk do kopania.
Po sześciu latach na stanowisku wiceprezydenta Gdańska z tą funkcją żegna się Piotr Kowalczuk. Zdecydować miały „powody osobiste”. Zastąpi go Monika Chabior. Zmiany kadrowe wśród swoich najbliższych współpracowników ogłosiła prezydent Aleksandra Dulkiewicz.
Piotr Kowalczuk był wiceprezydentem ds. edukacji i usług społecznych od 2014 r., gdy na to stanowisko powołał go Paweł Adamowicz. W zakresie jego obowiązków były też sprawy związane ze zdrowiem.
Piotr Kowalczuk obejmował funkcję wiceprezydenta Gdańska razem z Piotrem Grzelakiem (po lewej stronie). fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
=========================
Z Urzędem Miejskim w Gdańsku Kowalczuk związany był już od 2010 r., gdy został kierownikiem Referatu Komunikacji Społecznej. W 2013 r. objął stanowisko zastępcy dyrektora Wydziału Edukacji.
Piotr Kowalczuk był wiceprezydentem Gdańska odpowiadającym za edukację, zdrowie i sprawy społeczne od 2014 roku. fot. Mateusz Słodkowski/trojmiasto.pl
===============================
Był pełnomocnikiem prezydenta ds. inicjatyw i konsultacji społecznych, co sprawiło, że prowadził konsultacje społeczne pilotażowego Budżetu Obywatelskiego w Gdańsku. Zanim został wiceprezydentem, kierował też Wydziałem Rozwoju Społecznego.
30 stycznia rusza przed sądem proces byłego wiceprezydenta Gdańska Piotra K. Prokuratura oskarża go o seksualne wykorzystanie zależności wobec małoletniego.
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez K. złożył do prokuratury zastępca prezydenta Gdańska w 2021 r.
Żyjemy w najstraszniejszej epoce w historii ludzkości: w czasach króla Heroda rodzice wiedzieli, że muszą ukryć swoje dzieci lub uciec (bo oczywiście – król chciał je zabić). W czasie Wielkiego Głodu Ukraińcy wiedzieli, że sowiecki komuniści ich głodzą, a ci, którzy mogli, uciekli lub walczyli. https://tobyrogers.substack.com/p/the-horrordumbor
Teraz ludzie po prostu oglądają telewizję, pochłaniają niekończącą się propagandę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku i doprowadzają siebie i swoje rodziny do akceptacji ludobójstwa i innych globalistycznych zbrodni. Czują się wspaniale z powodu ludzi, którzy ich trują, w miarę jak stają się coraz bardziej chorzy, całe bogactwo ich dalszej rodziny spływa do kieszeni ich dręczycieli, ich ciała i umysły niszczeją, a oni ostatecznie giną .
Samozachowawczość jest najbardziej podstawowym instynktem. Chęć ochrony dzieci przed krzywdą jest jeszcze większym impulsem, dającym rodzicom, a zwłaszcza matkom, nadludzką moc pozwalającą stawić czoła agresorom.
Ale dla dużego odsetka ludzi Zachodu to wszystko już minęło. Żyjemy w kraju zombie, które idą od oglądania telewizji na kanapie do lekarza po więcej trucizny, a następnie powtarzają ten cykl od nowa.
Chcę tylko zwrócić uwagę na to, jak niesamowicie dziwne i bezprecedensowe jest to wszystko.
Przewodniczący (Richard Trumka) i główny ekonomista (William Spriggs) AFL-CIO zostali zabici przez szczepionkę. Mimo to poparcie związku zawodowego AFL-CIO dla szczepionek pozostaje tak duże jak zawsze. Prezydent Biden nazywa siebie „najbardziej pro-związkowym prezydentem wszechczasów” – nawet po zamordowaniu ich przywódców.
Najbardziej ukochany na świecie specjalista ds. zdrowia publicznego, Paul Farmer (bohater książki „Góry poza górami”), zginął w wyniku zastrzyku powodującego skrzep. Z całego świata napływały łzawe pochwały, ale nie było sekcji zwłok, nie było ciekawości i nie szukano twardych odpowiedzi na temat związku jego śmierci ze szprycą Covid-19.
Zastrzyki w skrzepy zabiły wiele czarnych gwiazd, w tym Hanka Aarona, DMX, Michaela Kennetha Williamsa, Marvina Haglera, Midwina Charlesa, Coolio i André Braughera. Jednak organizacje murzyńskie milczą w tym temacie.
Sportowcy w kwiecie wieku miewają zawały serca i padają się na boisku. Żadne duże stowarzyszenie sportowe nie zadało pytań ani nie wyraziło obaw w związku z tymi bezprecedensowymi katastrofami zdrowotnymi. LeBron James jest miliarderem, a firma Pfizer spowodowała zatrzymanie akcji serca u jego 18-letniego syna. LeBron nie kwestionował publicznie roli firmy Pfizer.
Płodność w tym kraju spadła, ponieważ zastrzyki C-19 wpływają na płodność, zmieniają cykl menstruacyjny i powodują poronienia.
Podczas epidemii AIDS Anthony Fauci zabił 30 534 homoseksualistów, blokując dostęp do antybiotyku Bactrim (który skutecznie leczył pneumocystyczne zapalenie płuc) i zabił setki tysięcy kolejnych gejów, zatwierdzając wysoce toksyczny lek AZT. Nie wyciągnięto żadnych wniosków. Kampania na rzecz Praw Człowieka, największa grupa LGBT w kraju, jest dosłownie sponsorowana przez firmę Pfizer. Rick Bright, być może najwybitniejszy gej w administracji Trumpa (był szefem BARDA na początku Covida), odmówił uwolnienia hydroksychlorochiny z krajowych zapasów, powodując śmierć tysięcy Amerykanów w celu stworzenia rynku dla szczepionek Covid, które zabiły setki tysięcy Amerykanów, miliony ludzi na planecie i zabiją miliardy.
Nakaz szczepień jest rażącym naruszeniem ludzkiego organizmu i jest sprzeczny z najbardziej podstawowymi normami cywilizowanego społeczeństwa. Jednak Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich, która stara się „obronić i zachować indywidualne prawa i wolności gwarantowane każdemu człowiekowi w tym kraju przez Konstytucję i prawo Stanów Zjednoczonych”, nie tylko nie wprowadziła w życie mandatów do walki, ale aktywnie wspierała zbrodniarzy .
Komentarz edytora [Nowop.] : powyższą wyliczankę można by kontynuować i nie dotyczącą tylko USA, ale również III RP i dosłownie całego świata. Byłoby to zupełnie bezowocne, gdyż głupota i deprawacja większość członków światowego społeczeństwa nie stwarza nadziei na naprawę tego katastrofalnego trendu. BRAMY PIEKIEŁ SĄ SZEROKO OTWARTE NIE TYLKO DLA GLOBALISTÓW, ALE I DLA MAS!
Pisaliśmy już o Marku Czyżu zapowiadającym w „19.30” swoją… córkę, czy sięganiu po korespondencję dziennikarzy zatrudnionych w „Deutsche Welle”. Na początku przejęcia anteny przez ludzi „Koalicji 13 grudnia” można było pewne wpadki tłumaczyć względami trwającej „reformy” TVP, ale czym dalej w las, tym niemiłych ciekawostek i propagandy więcej.
W programach TVP Info dużo gadania o „niczym”, jeśli już o polityce, to mamy np. „ekspertów” z OKO.press i Der Onetu prawiących o niemoralności „poprzedniej propagandy PiS”. Zdaje się też, że „Koalicja 13 grudnia” mocno wspiera subkulturę tatuaży. Pomijając pewnego posła-poganina-nauczyciela, który też pojawia się tu na wizji, można zobaczyć „napakowaną” tatuażami dziennikarkę Karolinę Opolską.
Do nowej redakcji TVP Info dołączyły Karolina Opolska i Małgorzata Walczak i debiutowały w czwartek. Opolska przez trzynaście lat pracowała jako wydawca w TOK FM, związana była także z Onetem oraz youtube’owym kanałem braci Sekielskich. O Walczak było głośno w kontekście jej związku z Filipem Chajzerem. Od czerwca 2023 prowadziła program „Newsroom” w „Wirtualnej Polsce”. Poprzednio związana była z „News24”.
Zostawiając na boku tatuaże i „nowe twarze”, warto też skupić się na na tematach nowej TVP INFO. W czwartkowy poranek zaproszono bowiem do studia ekspertów, którzy opowiadali, jak należy się zachować w przypadku spotkania na ulicy… nożownika. To już ani chybi, wstęp do oswajania nas z nową rzeczywistością, którą wprowadzi relokacja do Polski migrantów. Rzeczywiście „publiczna” TV odzyskuje wymiar „edukacyjny”.
Sen o wieżowcu Dyrektoriatu i jego urojonej windzie.
Mirosław Dakowski 30 grudzień 2023
Dziś w nocy miałem wstrząsający, może proroczy sen o Dyrektoriacie.
Przytoczę go możliwie dokładnie.
——————————–
Wyszedłem zadowolony z ważnego Urzędu Dyrektoriatu na 20-którymś piętrze. Miałem jedynie pojechać do Urzędu w innej dzielnicy Warszawy, bo potrzebne są dodatkowe podkładki.
Podszedłem więc do windy i nacisnąłem guzik „zero”. W cichobieżnej windzie okazało się jednak, że po dojechaniu na parter natychmiast winda pojechała w górę, i tak powtarzało się kilka razy.
Ponieważ byłem doradcą technicznym projektantów wieżowca, zamknięty w windzie zorientowałem się jaka jest tego przyczyna.
Precyzyjnym wyliczeniem piętra, na które winda ma zawieźć pasażera zarządza wielki komputer z najnowszym wariantem sztucznej inteligencji, który mieści się w aneksie do naszego wieżowca. Zorientowałem się, że we wzorze, który pozwala z dokładnością ośmiu miejsc po przecinku określić, na jakie piętro ma być zawieziony pasażer, znajduje się masa pasażera pod pierwiastkiem. Otóż przez pożałowania godną pomyłkę ta masa zostaje podawana z minusem. A jak wiadomo pierwiastek z liczby ujemnej ma wartość urojoną. W związku z tym winda dojeżdżając na parter, w czasie mikrosekund orientuje się, że to nie jest właściwe piętro i odjeżdża na górę szukając tego urojonego piętra.
Po chwili paniki znalazłem jednak rozwiązanie. Mianowicie w kieszeni miałem 9-calowy gwóźdź, który pozostał mi po budowie domu w latach 80-tych w Aninie. Ponieważ winda dojeżdżała na parter delikatnie, powoli, a dopiero po ostatecznym dojechaniu w czasie tych mikrosekund decydowała się na poszukiwanie właściwego piętra, więc w ułamku sekundy przed jej dojechaniem wsadziłem ten gwóźdź w szparę i tym sposobem zatrzymałem windę i z niej wysiadłem.
====================
Teraz nastąpi krótka historia realna, a nie senna, o dziewięciocalowych gwoździach.
W drugiej połowie lat 80, za pieniądze zarobione za granicą, budowałem dom w Aninie. Oczywiście wtedy były ogromne trudności z różnymi materiałami budowlanymi. Dwaj cieśle spod Siedlec powiedzieli, że potrzebują do wiązań dachowych gwoździ, najlepiej ośmiu lub dziewięciocalowych. Brakowało nam również cementu. Mój kolega szkolny Wiesio Ch., członek partii od wielu lat, sekretarz POP-u, polecił nas swojemu koledze, dyrektorowi cementowni w Wierzbicy za Radomiem i żona pojechała do tej Wierzbicy, gdzie natychmiast dostała zlecenie na odbiór, zdaje się trzech ton cementu luzem w magazynie w Warszawie, na Żeraniu [oczywiście tam za małą łapówkę dostaliśmy w workach..] . Uradowana wsiadając do samochodu wspomniała jednak o kłopotach z dużymi gwoździami. Obecny przy rozmowie inspektor budowlany powiedział jej, by na chwilę się wstrzymała i zaraz przyniósł z sąsiedniej budowy skrzynkę, chyba 20-kilową potrzebnych dziewięcio-calowych gwoździ.
Cieśle użyli z dziesięć tych gwoździ, a skrzynka prawie pełna jest u nas w piwnicy. Stąd ten gwóźdź którego użyłem w moim śnie.
Cały Wieżowiec Dyrektoriatu Urzędu Porządku Absolutnego jest sterowany przez najnowocześniejszą sztuczną inteligencję z sąsiedniego mniejszego budynku. Ponieważ najnowszy komputer z Unii Europejskiej działa kilkanaście razy szybciej od dostępnych w tym kraju, zbudowano specjalny budynek kriogeniczny, bo komputer ten działa na elementach nadprzewodzących, które wymagają temperatury ciekłego helu [-270 st C]
.
Dzwonię na górę do znajomego sekretarza Dyrektoriatu z ostrzeżeniem o problemie. Bo sąsiednie 14 wind jest również sterowne przez ten sam algorytm z Centralnego Kriogenicznego Komputera, którym zarządza jedynie Dyrektoriat.
On, zaaferowany, mówi mi jednak że Dyrektoriat Urzędu Porządku Absolutnego in corpore jest na ważnej naradzie, która może skończy się dopiero za osiem godzin. Nie może ich jednak alarmować, bo również tam wystąpił pierwiastek z liczby ujemnej, czyli to posiedzenie jest urojone. [ściślej – zespolone].
Ze względów bezpieczeństwa oraz konieczności ochrony klimatu jedyny dostęp do komputera mają członkowie Dyrektoriatu.
Ścisłe Biura Dyrektoriatu Urzędu Porządku Absolutnego mieszczą się na najwyższych pięciu czy sześciu piętrach tego wieżowca. Na najwyższym piętrze jest penthouse, czyli szklarnia, oranżeria, w której dach odlany został na Śląsku z jednego kawałka szkła kwarcowego, przepuszczającego ultrafiolet. Były kłopoty z dostarczeniem tej kopuły na dach wieżowca. Specjalnie zmontowane żurawie wysokościowe okazały się zbyt niskie i zbyt słabe. Zastosowano więc cztery automatyczne drony towarowe. Niestety, przy poprzedniej próbie umieszczenia, zerwał się niespodziany podmuch wiatru i kwarcowa kopuła zwaliła się na najwyższe piętra tego pięknego wieżowca. Po trwającej parę miesięcy naprawie i renowacji najwyższych pięter, udało się jednak kolejną kopułę ze szkła kwarcowego zwycięsko umieścić. Często więc członkowie dyrektoriatu spędzają tam czas swoich twórczych wysiłków i stąd taka piękna, optymistyczna złotobrązowa karnacja ich skóry. Ale na razie – ich posiedzenie jest urojone…
W tym momencie, zlany potem i zupełnie przerażony – obudziłem się. I natychmiast rano spisuję tę relację.
=========================
Mail:
Przecież to reminiscencje z Lema, o Dobrowolnym Upowszechniaczu Porządku Absolutnego!
Ja:
Ależ oczywiście, tylko że ja te przygody Ijona Tichego czytałem ostatnio chyba przed 15-tu laty. I dopiero teraz, jakieś schowane pokłady w umyśle wypłynęły na tyle na powierzchnię, że zrealizowały się w postaci tego – jakżeż realistycznego – snu.
„Szczęśliwa Polska”, której czas rzekomo nastaje wraz z premierostwem Donalda Tuska, zostanie oktrojowana podobnie, jak Polska liberalna po 1989 roku. Polacy zostaną wzięci za pysk i wepchnięci do „krainy uśmiechu”. Pierwsze dni sprawowania władzy przez szefa Koalicji Obywatelskiej pokazują nam bowiem jedno: to będzie okres bardzo brutalnych rządów, w którym uśmiech i szczęście zostaną nam narzucone siłą.
2023 rok to w polskiej polityce przede wszystkim czas radykalnej zmiany politycznej. Oto rządy Zjednoczonej Prawicy odeszły do historii, a w ich miejsce przyszło nowe – totalne przeciwieństwo, czyli władza Donalda Tuska i jego konfratrów.
Żeby było ciekawiej, nie mówimy wcale o jakiejś istotnej korekcie merytorycznej w aspekcie kierunków polityki państwowej. Owszem, wydaje się, że główne różnice pomiędzy obydwoma ugrupowaniami pojawią się na płaszczyźnie zapowiadanej przez Tuska rewolucji obyczajowej, choć tu – przyznajmy – kierownictwo PiS raczej niechętnie definiuje swoją tożsamość postrzegając kwestię in vitro, aborcji czy związków partnerskich jako problematyczną w walce o centrowego wyborcę.
Jednak wobec najważniejszych wyzwań politycznych stojących dzisiaj przed Polską, Tusk ma taki sam plan, jak z grubsza Mateusz Morawiecki z Jarosławem Kaczyńskim: płynąć głównym nurtem polityki europejskiej, nie wychylając się zbytnio, bo kto się wychyla, ten być może wypije szampana, ale może też oberwać cios. A to drugie nie jest miłym doświadczeniem. Tuskowa zmiana, skoro nie może zostać wypełniona żadną merytoryczną treścią, niesie ze sobą coś, co powinno wzbudzać przerażenie każdego trzeźwo myślącego obserwatora polityki: nagą siłę, która w myśl liberalnej logiki przymusi nas do tego, byśmy podporządkowali się państwowemu lewiatanowi. A jeśli komuś się to nie podoba to, proszę bardzo, niech sobie przypomni rządy „strasznego Kaczora”.
Badajoz Tuska
Jeśli wrócimy do expose nowego-starego premiera, to nie sposób pominąć okrągłych słów o „potrzebie odbudowania wspólnoty”. Tusk chętnie szafuje tym pojęciem i – jakby na dowód czystości swoich intencji – wkleja sobie w klapę biało-czerwone serduszko. Nie jest jednak przypadkiem, że za tą deklaracją nie poszły żadne konkrety poza propagandowymi zachwytami „dziennikarzy” TVN czy „Wyborczej”.
A w kilka dni później zobaczyliśmy już brutalny spektakl w budynkach TVP, Polskiego Radia i PAP. To właśnie była, w sporej pigule, zapowiedź kolejnych miesięcy (a może lat?) rządów Donalda Tuska.
Akcja z przejęciem TVP – abstrahując już od tego, że mało komu chyba jest żal Adamczyków, Rachoniów czy Holeckich – została obliczona rzecz jasna na zapewnienie igrzysk wyborcom „Koalicji 15 października”, ale też, czego nie wolno bagatelizować, ostrzeżenie dla politycznych przeciwników „uśmiechniętej Polski”. Wiemy już bowiem, że ze stu konkretów zostanie nam sto bzdur, wie to także sam Tusk, który zaczął premierowanie od wycofywania się z podniesienia kwoty wolnej od podatku, rezygnacji z tzw. podatku zdrowotnego czy kasowego PiT-a.
W zamian zostaje zatem użycie nagiej siły, by nakarmić lud pracujący miast i wsi nawalanką w budynku znienawidzonej przez wielu TVP, wyłączyć sygnał, wprowadzić na telewizyjne korytarze „ludzi z miasta” i pokazać, jak się rozlicza „autorytarną władzę”. I jak rozliczeni mogą być ci, którzy przestaną szczerzyć zęby w uśmiechu przypomniawszy sobie wynik ostatnich wyborów.
Za tym pokazem siły kryje się zapewne jeszcze coś: szef KO pokpiwając literę prawa, dokonuje dość spektakularnego gwałtu na swoich poplecznikach demonstrując, że nie ma zamiaru spełniać ich estetycznych oczekiwań. To on jest panem sytuacji i doskonale wie, że chociażby dzisiaj zdecydował o zawieszeniu konstytucji i rządzeniu dekretami, TVN położy po sobie uszy, a dziennikarze „Wyborczej” nazwą to bolesnym co prawda, ale koniecznym „wyrywaniem zęba”.
Wreszcie, jest to również rytualny gwałt na Hołowni, Kosiniaku-Kamyszu oraz Czarzastym.
To akt brutalności, który można odnieść do niepisanej reguły obowiązującej w XVIII i XIX-wiecznej Europie, gdy wojsko zdobywszy twierdzę, której załoga nie zgodziła się zawczasu poddać, plądrowało wszystko, dopuszczając się wyjątkowo odrażających aktów swawoli. Przykładem może być zdobycie Jaffy przez wojska Napoleona czy twierdzy Badajoz przez armię brytyjską. W tym ostatnim przypadku admirał Wellington musiał stawiać szubienice, by ostudzić rozbuchane nienawiścią i żądzą dzikiej zemsty żołnierskie głowy. Koalicjanci Tuska padają ofiarą podobnego gwałtu, zmuszeni przystawać na grubiańskie i bezwzględne metody szefa rządu. Skoro nie zgodzili się poddać jego dominacji przed wyborami, lider KO zrobi teraz wiele, by odpowiednio poniżyć partnerów. Walka o TVP i planowane „odbijanie” z rąk PiS innych instytucji państwowych będzie zatem odbywało się w logice nieustannego lekceważenia i pogardy dla autorytetu państwa, by urządzać Hołowni i spółce wspomniane Badajoz, tak długo aż ich wyborca zapomni, że coś takiego jak Trzecia Droga (i trzecia droga) w ogóle istnieje.
Logika tej „rozwałki” wydaje się jasna: skoro Trzecia Droga doszła do władzy z hasłem podnoszenia demokratycznych standardów, to standardy te muszą zostać spektakularnie zniszczone przy aprobacie koalicjantów. I to właśnie się dzieje. Nie wiem, w jaki sposób Hołownia wyobrażał sobie robienie polityki między Tuskiem a Kaczyńskim, ale ze swoją wesołkowatą miną, zapatrzony w prezydenturę jak kot w spyrkę, trafił w strefę zgniotu tak silną, że jedyne co mu pozostało to odrobina błazenady w „Dzień dobry TVN”. Obraz wyłania się z tego dość oczywisty: kiedy twardziele bawią się w politykę, mięczaki uciekają w kabaret i śmiesznostki.
Innym symbolicznym aktem wasalizowania zaplecza politycznego przez Tuska było wreszcie przeczytanie listu samobójcy, Piotra Szczęsnego, który odebrał sobie życie – jak twierdził – w proteście przeciwko polityce PiS. Tamto tragiczne zdarzenie z pewnością było wynikiem problemów psychicznych człowieka, który targnął się na swoje życie, co wręcz domaga się odpowiedniej dozy empatii a na pewno stronienia od tromtadracji. Zwłaszcza współcześnie, gdy problem samobójstw jest coraz większą społeczną bolączką szczególnie wśród młodych. I choć lewicowy komentariat zwykł słowo „empatia” odmieniać przez wszystkie przypadki, Tusk postanowił spektakularnie zlekceważyć jakiekolwiek zasady zalecane w takich przypadkach przez psychiatrów, stawiając Piotra Szczęsnego na piedestale niczym narodowego bohatera.
Gdyby podobną rzecz zrobił Kaczyński, najpewniej zostałby zmieszany z błotem, ale Tusk… no cóż, tez zebrał pochwały za godny akt upamiętnienia „ofiary” pisowskich rządów. W ten sposób lider KO powiedział swojemu zapleczu społecznemu „dzień dobry”, masakrując w najlepsze obietnicę „wrażliwej polityki” i „szczęśliwej Polski”. A to przecież dopiero początek.
Test na katolickość
Oczywiście dług zaciągnięty u rozmaitych koterii trzeba będzie w swoim czasie spłacić, ale Tusk nie jest specjalnie chętny by robić to na warunkach dyktowanych mu przez zaplecze. Częściowo zatem spłacać będą musieli też Hołownia z Czarzastym, wprowadzając obyczajowe nowinki czy implementując w najlepsze kolejne reguły ekologicznej agendy.
Wszyscy znamy Tuska z tego, że nie lubi kiedy polityka psuje mu psychiczny komfort. Po co zatem miałby się babrać w lepkiej cieczy społecznego konfliktu? Dla siebie zarezerwował rolę PiS-owskiego pogromcy, liberalnego terrorysty, który ku uciesze unijnej socjety wyzwala Polskę spod dominacji „populistycznych” autokratów. In vitro, związki partnerskie czy aborcja to wdzięczny temat, by trochę potrząsnąć PiS-owskim truchłem i przypomnieć, że nadal sypie się z niego kurz, ale już mniej wygodny w konfrontacji z nastrojami społecznymi. To dlatego oddał lewicy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, edukację czy tekę de facto fikcyjnego na razie resortu ds. równości. W przypadku bowiem gdy temat obyczajowej rewolucji zostanie przez rząd „przegrzany”, „król Europy” może umyć ręce i pokazać palcem na koalicjanta.
Zmiany obyczajowe – jeśli faktycznie ruszą z kopyta – będą zresztą testem tego, jak zmieniła się Polska przez ostatnich osiem lat. Czy faktycznie katolicka tkanka jest w nas nadal silna, czy też „europeizacja” ruszyła już pełną parą i do głosu doszły nowe pokolenia libertynów. Co na to polski Kościół? I czy katolicy faktycznie są na tyle zmobilizowani, by stanąć w obronie podstawowych wartości? We współczesnej demokracji daleko ważniejsza od liczb jest sprawność i zdolność do organizowania debaty. Dlatego jeśli Tusk da lewicy zielone światło, katolików czeka swoisty stres test na ile tym razem będą zdolni zabezpieczyć Polskę przed postępującą demoralizacją. Czy uda się to tak skutecznie, jak w czas rządów koalicji PO-PSL? Oby, choć możemy też boleśnie przekonać się, jak wiele na poziomie społecznym zmienili się Polacy w ostatnich kilku latach i jak wiele zjawisk przegapił polski Kościół zajęty albo blatowaniem się z władzą, albo samym sobą.
Kto jest wrogiem?
Nadciągająca rewolucja obyczajowa to jeden z wielu istotnych tematów, które często są bagatelizowane w ogniu konfrontacji pomiędzy Tuskiem a Kaczyńskim. To kwestia naszej duchowej suwerenności, wcale nie mniej istotnej niż ta materialna. Gra toczy się bowiem o dusze nie tylko każdego z nas, ale także naszych bliskich.
Innymi ważnymi tematami, które dzisiaj często wydają się mniej istotne niż rozliczanie PiS, pozostają kwestia wojny na Ukrainie oraz przyszłość Unii Europejskiej. W obydwu tych tematach przedstawiciele koalicyjnego rządu nabierają wody w usta, choć – uczciwie to trzeba przyznać – mało kto stawia im o to trudne pytania.
W tej chwili Tusk zdaje się korzystać trwającej medialnej nawalanki pomiędzy tefałenami a broniącymi „wolności słowa” niektórymi pracownikami TVP, nie odnosząc się właściwie w ogóle do kwestii relokacji uchodźców, którą usiłuje narzucić nam Bruksela. W tle pobrzmiewa pytanie o politykę migracyjną, czego PiS nie potrafił rozstrzygnąć miotając się między presją ze strony Brukseli a prywatnego biznesu, skarżącego się na brak rąk do pracy. Skutek tej szamotaniny był opłakany.
Z kolei w przypadku Ukrainy, sprawa ma znaczenie kluczowe dla naszej suwerenności i to na wielu poziomach. Pierwszym jest oczywiście ten związany z obroną polskich granic. W jaki sposób pomagać Ukrainie w wojnie z agresywną Rosją, by z jednej strony zachować zasoby konieczne do obrony kraju, a z drugiej – oddalić niebezpieczeństwo od Polski tragedię wojny? Wydaje się, że skończył się już etap, w którym mogliśmy oddawać Kijowowi sprzęt wojskowy, tłumacząc, że to jedynie stare, postsowieckie uzbrojenie. Obecnie – tu wierzę w wypowiedziane kilka miesięcy temu mimochodem słowa Morawieckiego – nie możemy już wysyłać sprzętu naszym sąsiadom. Podobnie w kwestii gospodarki – nie sposób dzisiaj wspierać Ukrainę, która dycha jedynie dzięki przelewom z Zachodu, bez przekonania Polaków do ponoszenia konkretnych i bardzo wymiernych kosztów. A wydaje się, że społeczna mobilizacja w tej sprawie mocno osłabła, co zresztą było jedną z przyczyn porażki PiS. Nie przekonują mnie w tym przypadku zaklęcia powtarzane przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz z Polski 2050, która uważa, że musimy nadal wspierać Ukrainę, nawet za cenę bolesnych kosztów społecznych. Kłopot w tym, że to zetlałe hasło, pozbawione konkretów.
Innymi wymiarem „kwestii ukraińskiej” jest perspektywa poszerzenia Unii Europejskiej i związane z tym radykalne ograniczenie możliwości sprzeciwu Warszawy w Radzie Europejskiej. Tu znów stajemy przed ważnym pytaniem: czy przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej faktycznie jest w naszym interesie? Czy nie powinniśmy wreszcie odbyć rzetelnej debaty na ten temat? I jak stosunki polsko-ukraińskie w obecnej dekadzie postrzega szef resortu spraw zagranicznych, Radosław Sikorski?
Bądźmy wreszcie poważni: suwerenność Polski jest dzisiaj poważnie zagrożona w jej wymiarze duchowym i politycznym. Rząd Tuska w pierwszym wymiarze planuje ją faktycznie pogrążyć, zaś w drugim – zdaje się kompletnie ów problem lekceważyć. Piekło, które niedługo po objęciu władzy, lider KO rozpętał w siedzibach TVP, to z pewnością próba przykrycia kluczowych problemów z punktu widzenia dalszego istnienia naszego państwa i jego kondycji duchowej. Ale nie lekceważyłbym także i tych spraw. Bo przecież zamordystyczny styl sprawowania władzy wcale nie jest jakąś marginalną kwestią czy jedynie mierną przykrywką. Dzisiaj bowiem chodzi o zepsutą już wcześniej przez PiS instytucję, ale jutro władza może przyjść po każdego z nas. Taka jest bowiem logika współczesnych liberalnych rządów: nie ma tolerancji dla wrogów rewolucji. A kto jest wrogiem rewolucji, zdecyduje rząd. Czołem uśmiechniętej Polsce!
Tallahassee na Florydzie — 6 grudnia 2023 r. naczelny chirurg stanowy dr Joseph A. Ladapo wysłał list do komisarza amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), dr Roberta M. Califfa, oraz do Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) ) Dyrektor dr Mandy Cohen w sprawie pytań dotyczących oceny bezpieczeństwa i odkrycia miliardów fragmentów DNA na dawkę szczepionki mRNA Covid-19 firm Pfizer i Moderna.
Naczelny chirurg przedstawił obawy dotyczące zanieczyszczeń kwasami nukleinowymi w zatwierdzonych szczepionkach mRNA Covid firm Pfizer i Moderna, szczególnie w obecności kompleksów nanocząstek lipidowych oraz DNA promotora/wzmacniacza wirusa Simian 40 (SV40). Nanocząstki lipidowe są skutecznym nośnikiem dostarczania mRNA zawartego w szczepionkach przeciwko Covid do komórek ludzkich i dlatego mogą być równie skutecznym nośnikiem dostarczania zanieczyszczającego DNA do komórek ludzkich. Obecność DNA promotora/wzmacniacza SV40 może również stwarzać wyjątkowe i zwiększone ryzyko integracji DNA z komórkami ludzkimi.
Integracja DNA mogłaby teoretycznie wpłynąć na onkogeny człowieka – geny, które mogą przekształcić zdrową komórkę w komórkę nowotworową.
Integracja DNA może skutkować niestabilnością chromosomów.
W „Poradniku dla przemysłu” omówiono biodystrybucję szczepionek DNA oraz wpływ, jaki taka integracja może wpłynąć na niezamierzone części ciała, w tym krew, serce, mózg, wątrobę, nerki, szpik kostny, jajniki/jądra, płuca, drenujące węzły chłonne, śledzionę, miejsce podania i podskórne w miejscu wstrzyknięcia.
W dniu 14 grudnia 2023 r. FDA przedstawiła pisemną odpowiedź, nie zawierającą dowodów na to, że przeprowadzono oceny integracji DNA w celu uwzględnienia zagrożeń określonych przez samą FDA w 2007 r. W oparciu o uznanie przez FDA wyjątkowych zagrożeń stwarzanych przez integrację DNA, skuteczność ze względu na system dostarczania nanocząstek lipidowych szczepionki mRNA przeciwko COVID-19 oraz obecność fragmentów DNA w tych szczepionkach, dla zdrowia ludzkiego, istotna jest ocena ryzyka integracji zanieczyszczenia DNA z ludzkim DNA. FDA nie przedstawiła żadnych dowodów na to, że ryzyko to zostało ocenione w celu zapewnienia bezpieczeństwa.
W związku z tym naczelny chirurg stanu Floryda, dr Joseph A. Ladapo, wydał następujące oświadczenie:
„Odpowiedź FDA nie dostarcza danych ani dowodów na to, że przeprowadzono zaleconą przez nią ocenę integracji DNA. Zamiast tego wskazali na badania genotoksyczności – które są niewystarczającą oceną ryzyka integracji DNA. Ponadto zaciemnili różnicę między promotorem/wzmacniaczem SV40 a białkami SV40, czyli dwoma odrębnymi elementami.
Integracja DNA stwarza wyjątkowe i podwyższone ryzyko dla zdrowia ludzkiego i integralności ludzkiego genomu, w tym ryzyko, że DNA zintegrowany z plemnikami lub gametami komórek jajowych może zostać przekazany potomstwu osób zaszczepionych szczepionką mRNA przeciwko Covid-19. Jeżeli ryzyko integracji DNA nie zostało ocenione dla szczepionek mRNA przeciwko Covid-19, szczepionki te nie nadają się do stosowania u ludzi.
Dostawcy zaniepokojeni ryzykiem dla zdrowia pacjentów związanym z Covid-19 powinni priorytetowo traktować dostęp pacjentów do szczepionek i leczenia Covid-19 niezawierających mRNA. Mam nadzieję, że w odniesieniu do Covid-19 FDA pewnego dnia poważnie rozważy swoją odpowiedzialność regulacyjną za ochronę zdrowia ludzkiego, w tym integralności ludzkiego genomu”.
W duchu przejrzystości i uczciwości naukowej naczelny chirurg stanowy dr Joseph A. Ladapo będzie w dalszym ciągu oceniać badania dotyczące tych zagrożeń i dostarczać mieszkańcom Florydy aktualne informacje.
O Departamencie Zdrowia Florydy
Departament, akredytowany na szczeblu krajowym przez Radę Akredytacji Zdrowia Publicznego , działa na rzecz ochrony, promowania i poprawy zdrowia wszystkich ludzi na Florydzie poprzez zintegrowane wysiłki stanu, hrabstwa i społeczności.
Raport wojewody dolnośląskiego: Ukraińcy się nie asymilują, nadużywają alkoholu, niszczą mienie publiczne
26.02.2022 r. – manifestacja proukraińska w Poznaniu / Jakub Kaczmarczyk – PAP
Oprócz przykładów dobrego współistnienia i pomocy wzajemnej można usłyszeć przykłady problematycznych zachowań, powielających się w różnych gminach i powiatach Dolnego Śląska – czytamy o przybyłych na Dolny Śląsk Ukraińcach w niemal 80-stronicowym raporcie opublikowanym przed kilkoma dniami przez wojewodę dolnośląskiego. Z raportu wynika, że migracja Ukraińców na Dolny Śląsk wiąże się z licznymi trudnościami dla Polaków.
Województwo dolnośląskie jest drugim pod względem liczby przebywających na jego terenie uchodźców (migrantów przybyłych w dobie wojny) z Ukrainy. W raporcie wskazano, że mowa o około 150 tysiącach Ukraińców, z czego około 66 tysięcy przebywa we Wrocławiu. Przed wojną w samym Wrocławiu mieszkało przynajmniej 100 tysięcy Ukraińców. – W opinii znakomitej większości Ukraińców, najlepiej jest znaleźć się w dużym mieście, ponieważ mniejsze miejscowości lub wsie oznaczają wykluczenie społeczne, transportowe, zapóźnienie cywilizacyjne oraz słabe perspektywy życia i rozwoju.
Ten sposób myślenia utrudniał relokację, a nadmiar ludności zaczął przytłaczać duże ośrodki miejskie (Wrocław) – czytamy w raporcie. Miało się zdarzać, że uchodźcy przyjeżdżający na Dolny Śląsk nie chcieli wysiadać z autobusów, gdy proponowano im schronienie w małych miejscowościach, a nie np. we Wrocławiu. – Brak woli zamieszkania w mniejszych ośrodkach, postawy roszczeniowe prezentowane wobec organizatorów miejsc instytucjonalnych i rzadkie, ale zapadające w pamięć demonstracyjne niezadowolenie, mogą negatywnie wpłynąć na klimat udzielania pomocy w przyszłości. Bardziej absorpcyjne miejsca nadal nie są w pełni wykorzystane – czytamy o Ukraińcach w raporcie opublikowanym przez wojewodę dolnośląskiego.
Wśród najbardziej niepokojących zachowań Ukraińców zgłaszanych w wywiadach wymieniono: 1. pozostawianie dzieci bez opieki; 2. nadużywanie alkoholu; 3. impulsywne odreagowywanie trudnych przeżyć na najbliższym otoczeniu; 4. brak szacunku dla dóbr materialnych stanowiących wyposażenie miejsc instytucjonalnych; 5. stosowanie kar cielesnych wobec dzieci 6. niechęć do konfrontacji z rzeczywistością(np.odmowa mówienia w języku polskim).
W raporcie wskazano także na powszechne niezrozumienie ucieczki z Ukrainy młodych mężczyzn. Zdarzało się, że na Dolny Śląsk przyjeżdżali Ukraińcy w tzw. wieku poborowym. – Przepisy ukraińskie wskazują, że z Ukrainy może wyjechać mężczyzna, jeśli samotnie wychowuje potomstwo, jest ojcem dziecka niepełnosprawnego, emerytem lub nie osiągnął 18. roku życia. Pojawiały się negatywne reakcje wobec pomocy świadczonej mężczyznom. Pomoc świadczona kobietom, dzieciom, osobom starszym, chorym lub niepełnosprawnych nie budziła takich emocji jak udzielanie schronienia mężczyznom – czytamy.
W opublikowanym raporcie poruszono także sprawę rynku nieruchomości. Z analizy wynika, że przybycie tak dużej liczby Ukraińców na Dolny Śląsk znacząco zmieniło sytuację na rynku mieszkaniowym. Obecnie sytuacja we Wrocławiu wygląda następująco: Średnia cena za metr kwadratowy mieszkania: 10 612 zł/m2; zmiana cen mieszkań w ciągu ostatnich 12 miesięcy: +9 proc.; przeciętna wartość mieszkania: 564 000 zł; Wrocław stał się drugim najdroższym miastem w kraju pod względem najmu.
Liczba pracujących i w konsekwencji ubezpieczonych w ZUS Ukraińców stale rośnie. Na Dolnym Śląsku zarejestrowanych jest 103 612 obcokrajowców, z czego 82 957 to Ukraińcy. Bezpośrednio pod wrocławski ZUS podlega nieco ponad 57 tys. Ukraińców (w 2021 r. – 45 tys.). W Wałbrzychu to 15 tys. (w 2021 r. – 12 tys.) i w Legnicy 10 tys. (2021 r. – 8 tys.). Na Dolnym Śląsku Ukraińcy prowadzą w sumie 1 319 firm (w 2021 r. – 968), a najwięcej we Wrocławiu: 2 383. W skali całego kraju ZUS podaje 28 291 działalności.
Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, w roku 2022 wydano ponad pół miliarda złotych na leczenie pacjentów z Ukrainy i zrealizowano dla nich blisko milion świadczeń zdrowotnych. – Porównując ogólne wydatki na publiczną i prywatną ochronę zdrowia skala wydatków publicznych na opiekę zdrowotną dla pacjentów z Ukrainy nie stanowi dużego odsetka – czytamy w raporcie.
Pawlik Morozow. Portret używany w radzieckiej propagandzie.
Budżet na „telefon zaufania” dla dzieci ma się w tym roku zwiększyć o 10 milionów złotych. Te pieniądze, zabrane podatnikom, posłużą w rzeczywistości do realizacji skrajnie lewackich pomysłów wymierzonych w rodzinę.
W koszmarnych czasach stalinowskich sowiecka propaganda wykreowała bohatera socjalistycznej młodzieży. Okazał się nim 14-letni Pawlik Morozow. Jego uczynek, który sowieccy spece od otumaniania mas przedstawiali jako wzór godny naśladowania, polegał na złożeniu donosu na własnego ojca. Morozow senior zaangażował się bowiem w nielegalne przechowywanie zboża, czyli w działalność „kułacką”.
Dzięki „czujności” rewolucyjnej, a potem donosowi Pawlika, o całej sprawie dowiedziały się organy stojące na straży bezpieczeństwa ZSRR. Konkretnie owiane złą sławą NKWD. Obywatela Morozowa aresztowano i rozstrzelano, a Pawlika zaczęto przedstawiać w prasie jako bohatera, który przedłożył interes komunistycznej ojczyzny ponad więzy rodzinne. I choć komunizm upadł i ZSRR upadł, wzór Pawlika Morozowa jako donosiciela idealnego pozostał nieśmiertelny.
Telefon „zaufania”
Obrzydliwe zachowanie Pawlika Morozowa stało się inspiracją dla biurokratów odpowiedzialnych za politykę prorodzinną, która w praktyce służy celom przeciwnym niż deklarowane. Teoretycznie bowiem setki polskich urzędników zajmujących się dobrem rodziny reagują na patologie, które się w niej dzieją. W 2018 roku, w czasach rządów PiS, stworzono w tym celu „dziecięcy telefon zaufania” złożony z kombinacji cyfr łatwych do zapamiętania. Ten numer podawany jest w szkołach uczniom od najmłodszych klas jako miejsce, w które można zadzwonić, aby uzyskać pomoc.
Teoretycznie chodzi o to, aby dziecko mogło poskarżyć się urzędnikom, jeśli w rodzinie patologicznej doświadcza przemocy lub innych upokorzeń. Telefon ma być dla niego „ostatnią deską ratunku”. Zawiadomieni o nieszczęściu urzędnicy wszczynają bowiem procedury, aby pomóc takiemu dziecku. Oczywiście nie zawiadamiając o tym jego rodziców. I tu zaczyna się sedno problemu.
Teoretycznie bowiem urzędnicy pracujący na infolinii mają pomagać dzieciom – ofiarom „przemocy”. Może się więc wydawać, że chodzi o patologiczne historie, kiedy dziecko jest ofiarą znęcania się lub pochodzi z biednej rodziny, w której króluje alkohol i głód. Rzecz w tym, że polskie prawo, bazując na przymusie unijnym, znacznie szerzej definiuje „przemoc”. Przemocą jest nie tylko sadystyczne znęcanie się nad dzieckiem. Prawo wprowadziło też sformułowanie „przemoc ekonomiczna”, pod którą rozumie się niespełnianie żądań dziecka co do zakupów określonych przedmiotów. Taka sytuacja generuje konieczność przeprowadzenia interwencji.
Dzieci państwowe
Jak działa w praktyce dziecięcy telefon zaufania? Konsultant prowadzi rozmowę z dzwoniącym dzieckiem i wysłuchuje jego problemu. Potem rozpoczyna procedurę interwencyjną. Przekazuje informację do lokalnego (właściwego miejscowo dla adresu dziecka) urzędu zajmującego się rodziną. Taki urzędnik (np. zatrudniony w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej) szybko przychodzi do domu dziecka z interwencją. Jej celem ma być weryfikacja posiadanych informacji. Niestety prawo jest tak skonstruowane, że dalszy przebieg interwencji zależy od widzimisię urzędnika. Może on taką rodzinę objąć nadzorem (czyli nieproszony przychodzić raz na jakiś czas i kontrolować sytuację), może nałożyć grzywnę na rodziców, może też wystąpić do sądu z wnioskiem o odebranie dziecka i umieszczeniu go w tzw. „pieczy zastępczej” (tak językiem prawnym nazywa się dom dziecka), a w „szczególnym” przypadku (prawo nie definiuje tej „szczególności”) może podjąć decyzję o natychmiastowym odebraniu dziecka. Wówczas może wziąć je i umieścić w pogotowiu opiekuńczym, a jeśli rodzice się buntują, może poprosić o interwencję policji (policjanci mają obowiązek udzielić pomocy takiemu rodzinnemu biurokracie). W tym ostatnim przypadku dziecko trafia do domu dziecka i może szczęśliwie wrócić do rodziców (po wielomiesięcznej sądowej przepychance) albo trafić do innej rodziny. Jedno i drugie może oznaczać dla dziecka gehennę i psychiczną krzywdę niemożliwą do wyleczenia.
Pole do nadużyć
Taki stan rzeczy stwarza niewyobrażalne pole do nadużyć. Po pierwsze dziecko nieświadome zagrożenia płynącego z działalności antyrodzinnej biurokracji może zadzwonić i poskarżyć się na rodziców, aby zrobić im na złość. Na przykład w sytuacji, gdy dostanie klapsa. Albo w sytuacji, gdy rodzic odmówi dziecku zakupu oczekiwanego przez niego sprzętu (np. drogiego laptopa lub telefonu komórkowego). Rzecz w tym, że bunt i nieposłuszeństwo dziecka (normalna sprawa) szybko się skończy, ale procedura biurokratyczna zostanie. Gdy dziecko przeprosi już kochających rodziców za swoje kaprysy, nie zatrzyma niestety rozpędzającej się machiny biurokratycznej.
Drugi obszar nadużyć to możliwość wykorzystania nieszczęsnego „telefonu zaufania” do załatwiania spraw niezwiązanych z opieką nad dziećmi. Znany jest mi przykład z gminy w zachodniej części województwa mazowieckiego, gdy dwóch sąsiadów nie mogło przez lata dogadać się co do podziału ziemi leżącej między ich działkami. Wówczas jeden z mężczyzn zaczął wykonywać telefony do urzędników i opowiadać wyssane z palca historie o tym, że jego oponent nadużywa alkoholu, bije dzieci i nie kupuje im tego, co potrzebują. Wówczas do Bogu ducha winnego człowieka przyszła kontrola „asystentów rodzinnych”, która szukała powodu, aby odebrać mu dziecko (mój znajomy wykaraskał się z tych problemów dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, przytomności umysłu i pomocy prawnika). Sprawca całego zamieszania żądał zaś za odstąpienie od donosów podpisania ugody na korzystnych dla siebie warunkach. W ten sposób urzędnicy kochający dzieci stali się narzędziem szantażu. Ten przykład pokazuje, do czego może prowadzić umiejętna manipulacja biurokratami. Ten sam szantaż mogą stosować służby specjalne (wystarczy bowiem niepokornego obywatela postraszyć odebraniem dziecka przez urzędnika pracującego niejawnie dla bezpieki).
Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. To statystyka, czyli królowa polskiej biurokracji. Od urzędników w każdym obszarze działania ich przełożeni wymagają efektów działań, które można byłoby opisać w statystykach. Od biurokratów pracujących w dziecięcym telefonie zaufania szefostwo wymaga konkretów, czyli np. ilości interwencji przekładających się na odbieranie rodzicom dzieci. Taki trend wywołuje ciśnienie wśród urzędasów. Nieważne, czy dziecko odebrano słusznie, czy nie, ważne, by wszystko dobrze opisać w statystykach.
W tęczowym świecie
Cała ta instytucja jest też okazją do tego, aby wyprowadzić z budżetu konkretne pieniądze. W zakończonym właśnie roku byliśmy świadkami agresywnej kampanii promującej dziecięcy telefon zaufania. W najczęściej odwiedzanych miejscach miasta rozwieszono ogromne plakaty informujące o telefonie i zachęcające dzieci do kontaktu pod hasłem „nam możesz zaufać”. Taka kampania to okazja, aby wydać na promocję telefonu zaufania państwowe pieniądze. Ale nie tylko to. Gdy wchodzimy na stronę internetową telefonu zaufania, znajdujemy tam logo lewicowych organizacji m.in. stowarzyszenia Ponton czy Kampanii Przeciw Homofobii. Obie te organizacje chwalą się prowadzeniem aktywnych „działań edukacyjnych” mających na celu uświadamianie dzieci i ich ochronę przed dyskryminacją. W praktyce sprowadza się to do homopropagandy przejawiającej się np. w „tęczowych piątkach” czyli zajęciach z gender prowadzonych w podstawówkach. Co robią loga tych organizacji na stronie dziecięcego telefonu zaufania? Można sobie wyobrazić, że te organizacje ustawiły się w kolejce po pieniądze, które państwo zamierza wydać na telefon zaufania. A przypomnijmy, że rząd Platformy Obywatelskiej zdecydował już, że w 2024 roku budżet infolinii wzrośnie o 10 milionów złotych.
Walka z rodziną
Cały ten telefon zaufania dla dzieci jest niczym innym tylko kolejnym narzędziem agresywnej, antyrodzinnej polityki. W 2014 roku rząd PO-PSL wprowadził w życie kodeks rodzinny i opiekuńczy. Pozwalał od sądom odbierać dzieci rodzicom i kierować do adopcji lub umieszczać w domu dziecka. W czerwcu 2023 te przepisy rozszerzono – urzędnik rodzinny może odebrać dziecko „od ręki”, bez zgody sądu. Atmosferę społecznej akceptacji dla tego procederu budują medialne przekazy o zbrodniach na dzieciach, pokazujące rodzinę jako twór patologiczny. Lewica jest więc w ciągłej ofensywie.
3 stycznia 2024 https://pch24.pl/media-izrael-rozwaza-dobrowolne-przesiedlenie-mieszkancow-strefy-gazy-do-afryki/
Media: Izrael rozważa „dobrowolne przesiedlenie” mieszkańców Strefy Gazy do Afryki
(fot. EPA/ABIR SULTAN Dostawca: PAP/EPA.)
Według izraelskich mediów, rząd w Tel-Awiwie chce pozbyć się Palestyńczyków ze Strefy Gazy. W tym celu prowadzi rozmowy z Demokratyczną Republiką Konga, Arabią Saudyjską i innymi państwami, które miałyby stanowić cel „dobrowolnego przesiedlenia” ocalałych z krwawego konfliktu.
O sprawie informuje Times of Israel. Do „dobrowolnego przesiedlenia” Palestyńczyków miałoby dojść po zakończeniu intensywnej fazy konfliktu w Strefie Gazy. Według rozmówców portalu pomysł ten staje się „kluczowym elementem polityki rządu” premiera Benjamina Netanjahu.
Times of Israel podaje, że plan wysiedlenia Palestyńczyków popierają ugrupowania skrajnie prawicowe ministrów finansów i bezpieczeństwa narodowego, Bezalela Smotricza i Itamara Ben Gwira: Mafdal-Religijny Syjonizm i Żydowska Siła.
Ponadto za projektem jest część polityków Likudu – partii premiera. Sam Netanjahu powiedział podczas poniedziałkowego spotkania parlamentarzystów swego ugrupowania, że pracuje nad umożliwieniem „dobrowolnej emigracji” mieszkańców Strefy Gazy do innych krajów.
Times of Israel podał też, że sprawa przesiedlenia Palestyńczyków ma być jednym z głównych tematów posiedzenia rządu, prawdopodobnie jeszcze w środę.
Przedstawiciele izraelskich władz zdementowali informacje portalu, oznajmiając, że rząd nie prowadzi żadnych negocjacji z innymi krajami na temat przyjęcia przez nie Palestyńczyków, ponieważ „żadne państwo nie przyjmie 2 milionów, miliona czy 100 tys. lub 5 tys.” przesiedleńców ze Strefy Gazy. Do wezwań Smotricza i Ben Gwira dotyczących „dobrowolnej emigracji” Palestyńczyków odniosły się resorty dyplomacji USA, Niemiec i Francji.
Resort spraw zagranicznych Francji potępił skrajnie prawicowych ministrów za „prowokacyjne wzywanie” Palestyńczyków do emigracji i wezwał państwo żydowskie do „powstrzymania się od podobnych, prowokacyjnych deklaracji, które są nieodpowiedzialne i prowadzą do eskalacji napięć”.
Departament Stanu USA przekazał w komunikacie, że Stany Zjednoczone odrzucają oświadczenia Smotricza i Ben Gwira opowiadających się za relokacją Palestyńczyków poza Strefę Gazy, ponieważ „ta retoryka jest podżegająca i nieodpowiedzialna”.
Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostro skrytykowało wypowiedzi izraelskich ministrów dotyczące możliwego wydalenia Palestyńczyków ze Strefy Gazy. Rzecznik MSZ stanowczo odrzucił pomysły obu ministrów. „Nie są one ani rozsądne, ani pomocne” – powiedział w środę w Berlinie.
[MD: Oto, jakie propozycje otrzymują POLSKIE SZKOŁY, 3 STYCZNIA 2024 roku: ]
=============================================
Dear Szkoła, I am pleased to invite you to join me on our first Summer Taube Jewish Heritage Tour since COVID-19 and the outbreak of the war in Ukraine.
JEWISH POLAND: THE HEART & SOUL OF ASHKENAZI JEWRY Sunday, June 23 – Sunday, June 30, 2024 We will also introduce you to Polish parliamentarians, Israeli, Ukrainian, and U.S. embassy representatives and Jewish community leaders. Their perspectives will provide you with additional insights and a deeper understanding of contemporary Poland, its European and global role, and the country’s growing Jewish community. Our journey, led by preeminent scholars Dr. Tomasz Cebulski and Professor Dariusz Stola, will begin in Warsaw with a visit to the internationally acclaimed POLIN Museum of the History of Polish Jews, and conclude at the annual Krakow Jewish Culture Festival in the Royal City of Krakow. We will trace the evolution of Jewish life in the cradle of Ashkenazi Jewry, visiting the very places where some of our grandparents and great-grandparents were born. Together, we will explore the richness of pre-war Jewish life, memorialize the tragic loss, and celebrate Jewish life in Poland today. Tour highlights include: Pre-tour introductory ZOOM with Dr. Cebulski, Professor Stola, and Helise Lieberman Private guided visit through the POLIN Museum of the History of Polish Jews Exploratory walks through Warsaw, the Phoenix CityPolish-Jewish culinary workshop Guided walks through Krakow’s Old Town and Kazimierz, its Jewish district Visit to two former shtetls Shabbat dinner hosted by the JCC Krakow with 600 guests from around the world VIP passes to the Krakow Jewish Culture Festival
We will also introduce you to Polish parliamentarians, Israeli, Ukrainian, and U.S. embassy representatives and Jewish community leaders. Their perspectives will provide you with additional insights and a deeper understanding of contemporary Poland, its European and global role, and the country’s growing Jewish community. We invite you, as members of the Taube Center community, to take advantage of the early-bird prices. We would be happy to answer any of your questions. Please contact us attours@taubejewishheritagetours.com. To learn more about the tour click here.
The Taube Center Team and I look forward to greeting you in Warsaw this coming June. With our best wishes for a peaceful 2024, Helise Helise Lieberman, Director, Taube Center for Jewish Life & Learning
Izba Reprezentantów zagłosowała za formalnym rozpoczęciem dochodzenia w ramach procedury impeachmentu prezydenta, formalizując prowadzone przez Republikanów śledztwo w sprawie rzekomej korupcji Joe Bidena. W środę pojawienia się przed komisją prowadzącą śledztwo odmówił syn prezydenta Hunter Biden. Sam prezydent potępił działania Republikanów, określając je jako ataki oparte na kłamstwach.
fot. KEVIN LAMARQUE / / Reuters
Głosowanie przebiegło stricte według partyjnych podziałów: 212 Republikanów zagłosowało za, zaś 212 Demokratów przeciwko.
Decyzja ma głównie wymiar formalny, bo jeszcze w październiku ówczesny przewodniczący Izby Kevin McCarthy polecił rozpoczęcie dochodzenia przez komisje ds. nadzoru i sądownictwa. W międzyczasie odbyło się kilka posiedzeń komisji w ramach dochodzenia. Biały Dom kontestował jednak legalność takiego posunięcia, argumentując, że proces może rozpocząć się tylko przy poparciu większości całej Izby.
Jeszcze we wtorek nowy spiker Izby Mike Johnson przekonywał, że głosowanie ma charakter prawny, a nie polityczny.
„Doszliśmy do tego impasu, gdzie podążając za faktami, doszliśmy do ściany. Biały Dom utrudnia to dochodzenie, nie pozwalając świadkom na pojawienie się, czy na przekazanie tysięcy stron dokumentów. Więc nie mamy wyboru innego, niż wypełnić nasz konstytucyjny obowiązek” – powiedział lider Republikanów. Zaznaczył jednocześnie, że nie przesądza, czy dochodzenie wykaże korupcję Bidena i doprowadzi do jego impeachmentu (postawienia w stan oskarżenia).
Dochodzenie skupia się głównie na działalności biznesowej syna prezydenta Huntera, który – gdy ten był wiceprezydentem oraz po opuszczeniu urzędu – powoływał się na wpływy ojca w przedsięwzięciach m.in na Ukrainie i w Chinach.
Mowa jest też o doniesieniach ukraińskiego informatora FBI, który miał powiedzieć, że obaj Bidenowie otrzymali po 5 mln dolarów łapówki za naciski na zwolnienie na ówczesnego prokuratora (choć odwołania Szokina, postrzeganego jako skorumpowanego, domagało się wiele zachodnich stolic). Według Republikanów, Biden senior kłamał na temat swojej wiedzy o działalności syna. Jak dotąd nie przedstawiono dowodów na to, by prezydent był aktywnie zaangażowany w biznes Huntera. Były partner biznesowy młodszego Bidena, Devon Archer, zeznał, że sprzedawał on jedynie „iluzję dostępu” do ojca.
Sam prezydent potępił decyzję Izby, wytykając kongresmenom, że zamiast zajmować się pomocą dla Ukrainy, Izraela, czy rozwiązaniem kryzysu na granicy, poświęcają czas politycznym „sztuczkom”
„Zamiast robienia czegokolwiek, by ulepszyć życie Amerykanów, skupiają się na atakowaniu mnie za pomocą kłamstw” – napisał w oświadczeniu.
„Jesteśmy w niezwykłym punkcie w Izbie, bo to jest dochodzenie w ramach impeachmentu, gdzie nikt nie był w stanie zdefiniować, jakiego szuka karnego lub konstytucyjnego przestępstwa” – powiedział przed głosowaniem kongresmen Jamie Raskin, który przewodniczył nad drugim impeachmentem Donalda Trumpa w sprawie podżegania do szturmu na Kapitol 6 stycznia.
Przed komisjami badającą sprawę miał pojawić się syn prezydenta, Hunter Biden. Zamiast tego, wystąpił na konferencji prasowej przed Kapitolem, domagając się publicznego wysłuchania, na co nie zgodzili się szefowie komisji. Syn prezydenta zapewnił, że jego ojciec nie brał żadnego udziału w jego przedsięwzięciach. Szefowie komisji, Jim Jordan i James Comer, zapowiedzieli uruchomienie procesu w sprawie lekceważenia wezwania Kongresu, co może grozić synowi prezydenta zarzutami karnymi.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
========================
mail:
<<Specjalny prokurator David Weiss postawił Hunterowi Bidenowi, synowi prezydenta USA Joe Bidena, 9 kolejnych zarzutów o popełnienie przestępstw podatkowych.>>
Co by nie powiedzieć o Ameryce, to jednak czy gdziekolwiek indziej można by oczekiwać takiego postępowania prokuratora.
Paweł Lisicki i Wojciech Cejrowski Źródło: YouTube
Wojciech Cejrowski w programie „Antysystem”, rozmawiając ze współprowadzącym Pawłem Lisickim, mówił o patologiach w rodzinie Bidenów. Słynny podróżnik z Kociewia zauważył, że nawet sam Hunter Biden przyznał, że posunął się za daleko.
Stany Zjednoczone żyją dochodzeniem ws. skandali korupcyjnych w rodzinie prezydenta Joe’go Bidena. Śledztwo wszczęto w ramach procedury impeachmentu prezydenta. – Wydawało mi się, że to mało prawdopodobne, a jednak większość Izby Reprezentantów zagłosowała za impechmentem. Głównym wątkiem jest historia z jego nieszczęsnym synem Hunterem Bidenem i tymi różnymi wątkami dotyczącymi korupcji, przestępstw, które wiążą Huntera z Joe Bidenem – mówił w programie „Antysystem” redaktor naczelny DoRzeczy – Paweł Lisicki.
Wojciech Cejrowski, który posiada ranczo w USA i mieszka za wielką wodą, jest szczególnie zainteresowany tym, co się dzieje w amerykańskiej polityce.
– Nawet Hunter Biden przyznał się, że posunął się za daleko i popełnił różne błędy. Cóż to za błędy? Brat Joe Bidena skorumpowany, siostra skorumpowana, syn skorumpowany. Przez kogo? Przez wrogów Ameryki.
Oni to robili na bezczelnego. Sam o sobie Hunter mówił, że nie jest zdolny. Kiedy go pytali, dlaczego zatrudnili go w ukraińskiej oligarchicznej firmie Burisma, to odpowiedział, że ze względu na ojca, bo się na niczym nie zna. Hunter Biden wydawał straszne sumy na prostytutki – stwierdził słynny podróżnik.
Specjalny prokurator David Weiss postawił Hunterowi Bidenowi, synowi prezydenta USA Joe Bidena, 9 kolejnych zarzutów o popełnienie przestępstw podatkowych. Biden junior miał nie płacić żadnych podatków federalnych przez cztery lata.
Jak wynika ze złożonych przez Weissa akt opublikowanych przez sąd federalny centralnego dystryktu Kalifornii, prokuratura zarzuca synowi prezydenta, że w latach 2016-2019 nie zapłacił co najmniej 1,4 miliona dol. należnych podatków federalnych, jednocześnie prowadząc „ekstrawagancki styl życia”. W latach tych Hunter Biden miał nie składać w ogóle deklaracji podatkowych poza rokiem 2018, kiedy próbował niezgodnie z prawem odliczyć fałszywe wydatki biznesowe.
Łącznie Bidenowi postawiono dziewięć zarzutów, w tym trzy dotyczące przestępstw i sześć – wykroczeń. Za wszystkie grozi mu maksymalna kara do 17 lat więzienia.
Jest to już drugi zestaw zarzutów przeciwko Hunterowi Bidenowi. W czerwcu nie przyznał się do winy w sprawie innych zarzutów podatkowych oraz związanych z nielegalnym posiadaniem broni palnej. Stało się to po tym, jak w ostatniej chwili upadł projekt planowanej ugody między nim i prokuraturą.
W okresie, którego dotyczą zarzuty, syn prezydenta USA zarabiał głównie na doradztwie i inicjatywach biznesowych z zagranicznymi partnerami m.in. na Ukrainie, w Chinach i Rumunii. Jest to główny obiekt dochodzenia prowadzonego przez Republikanów w Izbie Reprezentantów. Choć dotychczasowe dowody wykazały, że Biden junior powoływał się na wpływy ojca, to nie ma dowodów rozstrzygających, że ojciec wykorzystywał swoje wpływy, czy brał udział w przedsięwzięciach syna.
Biały Dom odmówił komentarza w sprawie, odsyłając media do prawników syna prezydenta. W sierpniu resort sprawiedliwości mianował Weissa – który prowadzi śledztwo w sprawie Huntera Bidena od 2017 r. – specjalnym prokuratorem, nadając mu szczególne uprawnienia.
=============================
A picture featuring Hunter Biden with his family, including his wife, father, and mother.
=======================
mail:
<<Specjalny prokurator David Weiss postawił Hunterowi Bidenowi, synowi prezydenta USA Joe Bidena, 9 kolejnych zarzutów o popełnienie przestępstw podatkowych.>>
Co by nie powiedzieć o Ameryce, to jednak czy gdziekolwiek indziej można by oczekiwać takiego postępowania prokuratora.