Franciszek i zgorszenie „Kościoła różnorodności”. Dopust Boży. Gdzie jest nadzieja?

Franciszek i zgorszenie „Kościoła różnorodności”. Gdzie szukać nadziei?

Paweł Chmielewski pl/franciszek-i-zgorszenie

(Oprac. GS/PCh24.pl)

Pontyfikatu papieża Franciszka nie da się przeczekać. Zmiany, które wdraża w życie Jorge Mario Bergoglio, ukształtują katolicyzm na wiele dziesięcioleci. Wśród nich najważniejsza dotyczy różnorodności doktrynalnej i moralnej. Jak obwieścił już w 2013 roku papież, „monolityczna doktryna” jest dzisiaj tylko snem. Rzeczywistość ma być i będzie inna. Innymi słowy wszyscy katolicy – poza wspólnotami liturgii tradycyjnej – będą jak anglikanie. Wierzący różnie – w zależności od geografii. Ma to podstawy w nowej eklezjologii. Co powinniśmy robić w tej trudnej sytuacji?

Kryzys istniał już 13 III 2013 roku

Zainicjowane przez Sobór Watykański II rewolucyjne zmiany postępują coraz szybciej. Za pontyfikatu Franciszka przyjęły formę promowania różnorodności doktrynalnej Kościoła. W gruncie rzeczy obejmując tron św. Piotra 13 marca 2013 roku Jorge Mario Bergoglio już zastał sytuację różnorodności. W tamtym momencie Kościół katolicki na świecie rzeczywiście był głęboko podzielony. Katolicy w niektórych krajach dopuszczali do Komunii św. rozwodników, homoseksualistów i protestantów albo udzielali wszystkich sakramentów politykom wspierającym aborcję. W innych krajach tak nie było. Jorge Mario Bergoglio otrzymał więc w spadku po swoich poprzednikach Kościół będący konglomeratem głęboko poróżnionych wspólnot. Podjął decyzję, by ten stan zaakceptować, a nawet wzmocnić, to znaczy: by z tej różnorodności uczynić zasadę funkcjonowania katolicyzmu. Trzeba sobie uświadomić, że to nie była jego idea. Tak naprawdę chodzi tutaj o nową eklezjologię forsowaną przez niemieckojęzycznych progresistów. Chodzi tu zwłaszcza o dwie koncepcje.

Pierwsza dotyczy relacji pomiędzy Kościołem lokalnym a Kościołem powszechnym. Magisterium rzymskie mówi o pierwszeństwie Kościoła powszechnego. Progresywni teologowie – odwrotnie. Na stanowisku o pierwszeństwie Kościoła lokalnego stał na przykład Walter Kasper, prominentny członek grupy z Sankt Gallen, która osadziła Jorge Mario Bergoglia na tronie Piotrowym.

Rewolucyjna eklezjologia Kaspera

W 1992 roku Kongregacja Nauki Wiary pod kierunkiem kard. Józefa Ratzingera ogłosiła list Communionis notio. Stwierdziła w nim, że istnieje historyczne i ontologiczne pierwszeństwo Kościoła powszechnego przed Kościołem lokalnym. Przeciwko temu wystąpił Walter Kasper, wówczas jeszcze tylko biskup diecezjalny Rottenburga-Stuttgartu, ale już niezwykle wpływowy i ceniony w przestrzeni niemieckojęzycznej teolog. Według Kaspera istnieje wprawdzie niepodważalne pierwszeństwo powszechnego Kościoła preegzystującego i eschatologicznego, ale już nie pierwszeństwo powszechnego Kościoła empirycznego, czyli ziemskiego. Relacja między powszechnym Kościołem ziemskim a Kościołami lokalnymi jest zdaniem Kaspera inna, niż uczy Kongregacja, polegająca jakoby na swoistej równości – na jednoczesności występowania, jak pisał Kasper powołujący się na myśl Henri’ego de Lubac.

Ta różnica ma daleko idącego konsekwencje. W ujęciu Kaspera to do Kościołów lokalnych należy rozstrzyganie wielu problemów, w których dotychczas wyrokował Rzym. „Jako biskup dużej diecezji obserwowałem, jak rodzi się i stale narasta rozdźwięk między normami ogłaszanymi w Rzymie dla Kościoła powszechnego, a potrzebami i praktykami naszego Kościoła lokalnego” – ubolewał Kasper na łamach jezuickiego magazynu America w 2001 roku. Ogólne reguły zalecane przez Rzym, skarżył się dalej, są niekiedy wprost szkodliwe wobec wysiłków podejmowanych przez biskupów miejsca. Przykładem miałyby być „kwestie etyczne, dyscyplina sakramentów i praktyka ekumeniczna”. „We wszystkim, co istotne, [Kościół ziemski – red.] musi zabiegać o jedność, dopuszczając jednak we wszystkim innym autonomię i różnorodność” – pisał Kasper po latach w podsumowującej jego rozumienie Kościoła pracy „Kościół katolicki. Istota, rzeczywistość posłannictwo”, w Niemczech wydanej w roku 2011, a w Polsce w 2014.

Nowe „miejsca teologii”

Do tego dochodzi rozwijana przez teologię niemieckojęzyczną nowatorska koncepcja rozszerzonych loci theologici – miejsc teologicznych, to znaczy źródeł, z których czerpiemy wiedzę o Bogu i Jego woli. Tradycyjnie Kościół katolicki uważa za loci theologici Tradycję, Pismo Święte oraz Urząd Nauczycielski Kościoła. W Niemczech promuje się inną koncepcję loci. Za miejsca teologii mają uchodzić oprócz trzech wymienionych także: znaki czasu, zmysł wiary wierzących oraz teologia. W 2022 roku niemiecka Droga Synodalna ogłosiła obszerny tekst przedstawiający założenia reformy kościelnej pt. „Na drodze nawrócenia i odnowy” (niem. „Auf dem Weg der Umkehr und der Erneuerung”). Tam wskazano właśnie na powyższą listę loci theologici, odwołując się od opinio communis niemieckojęzycznej teologii progresywnej, która taką listę proponuje już od długich dziesięcioleci. To myślenie trafiło już na szczyty Kościoła zwłaszcza przy okazji Synodu Amazońskiego. W dokumentach związanych z tamtym synodem przedstawiano kulturę amazońską jako locus theologicus. Jeszcze silniej przejawia się to na Synodzie Amazońskim, gdzie prezentuje się całą „niemiecką” listę loci. W dokumentach synodalnych nieustannie mówi się o opinii wierzących, która miałaby być źródłem naszej wiedzy o Bogu i Jego woli; podobnie jak o różnorodności kulturowej czy współczesnych ustaleniach naukowych i teologicznych.

Różnorodność oficjalnie zatwierdzona?

Biorąc to wszystko pod uwagę mamy przed oczami fundament nowej eklezjologii, która musi prowadzić do głębokiej dywersyfikacji doktrynalnej i moralnej Kościoła katolickiego. Jeżeli Kościół lokalny jest równoważny Kościołowi powszechnemu, to siłą rzeczy musi mieć – jak chciał tego Kasper – większą autonomię. Jeżeli za locus theologicus uzna się opinię tego Kościoła zakorzenioną w partykularnej kulturze, miejscu i czasie – wnioskiem ponownie będzie większa autonomia. Papież Franciszek realizuje tę wizję konsekwentnie począwszy od adhortacji Evangelii gaudium z 2013 roku, gdzie pisał o „śnie monolitycznej doktryny”. Nie ma tu miejsca, by opisywać szczegółowo wszystkie papieskie wypowiedzi utrzymane w tym tonie, co czyniłem już w PCh24 wielokrotnie. Dość wspomnieć, że na zupełnie nowy poziom plan zaprowadzania decentralizacji doktrynalnej i moralnej wszedł w roku 2023 wraz z powołaniem na urząd prefekta Dykasterii Nauki Wiary kard. Victora Manuela Fernándeza, któremu papież w specjalnym liście inaugurującym jego misję wprost nakazał kultywowanie takiej różnorodności. Publikacja Fiducia supplicans 18 grudnia 2023 roku była decyzją opatrzoną na brutalne, siłowe uświadomienie Kościołowi tej nowej rzeczywistości. Pogłębi to posthistoria Synodu o Synodalności. Franciszek powołał 10 komisji synodalnych, które mają za zadanie opracować reformy w takich dziedzinach jak posługa kobiet, kapłaństwo, władza biskupa. Jedna z komisji zajmie się właśnie kwestią uobecnienia idei różnorodności doktrynalnej. To, co stało się w Kościele faktycznie, ma zyskać teraz urzędową afirmację.

Dopust Boży

Czy można mieć nadzieję, że do tego nie dojdzie? Jak najbardziej; ale zarazem należy nastawić się na klęskę tej nadziei w perspektywie najbliższych lat. Bóg dopuszcza przecież, aby trucizna błędu przenikała do Kościoła od 60 lat. Skala zatrucia powiększa się z roku na rok.

W latach 1962 – 1965 zebrani na II Soborze Watykańskim biskupi przyjęli cały pakiet dokumentów zawierających zapisy łatwo dające się odczytywać w skrajnie rewolucyjnym duchu. Pomimo wielkiego oporu środowisk tradycyjnych nikt tego nie zatrzymał: każdy passus tekstów soborowych o potencjale reformistycznym został wykorzystany aż do samego końca. Nawet jeżeli od strony formalnej da się obronić wszystkie albo większość dokumentów Vaticanum II, to dla każdego – czy to liberała, czy to konserwatysty – jest rzeczą jasną, że Kościół katolicki w ostatnich 60 latach przekształcił się gruntownie właśnie na gruncie zmian soborowych. Radykalne zerwanie tradycji liturgicznej; stopniowe zeświecczenie kapłaństwa; demokratyzacja władzy; skandaliczny dialog międzyreligijny; patologiczny ekumenizm… To wszystko jest głęboko zakorzenione w tekstach soborowych. Choć po papieżu rewolucjoniście na tronie św. Piotra zasiadł kardynał z Polski, nie zatrzymał tego impetu zmian; wiele z problemów sam jeszcze pogłębił. W historii nie ma, oczywiście, determinizmu, co pokazał krótki i dramatycznie przerwany pontyfikat Benedykta XVI. Józef Ratzinger podjął kilka prób cofnięcia rewolucji: odrzucał skrajne i niekatolickie formy dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego, a nade wszystko próbował przywrócić należne miejsce tradycyjnej liturgii Kościoła. Próby Ratzingera jednak się nie udały. Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że był to ostatni zryw kontrrewolucji: ot, próba restytucji autentycznego katolicyzmu podjęta przez jednostkę otoczoną przez wrogie liberalne środowisko, które pożarło cały jej dorobek, kiedy tylko odeszła. Znamy ten schemat doskonale z historii politycznej. Co zostało po katolickim państwie generała Franco?

Intensyfikacja

W 2016 roku urzędujący papież ogłosił, że osoby, które w zgodzie z nauką katolicką żyją w obiektywnym grzechu ciężkim, mogą przystępować do Komunii świętej (Amoris laetitia). W 2018 roku ten sam papież ogłosił, że osoby, które w zgodzie z nauką katolicką są heretykami, mogą przystępować do Komunii świętej (papieska zgoda na Komunię dla protestantów w Niemczech). W 2019 roku stwierdził, że katolicyzm, islam i inne religie są w oczach Boga tak samo dobre (Abu Zabi). W 2023 roku tenże ogłosił, że osoby żyjące w związku opartym o grzech wołający o pomstę do nieba mogą otrzymywać błogosławieństwo od pasterzy Kościoła. Nie mówimy o jego wypowiedziach na pokładzie samolotu, ale o oficjalnych aktach sprawowania papieskiej władzy nauczania. Jest prawdą, że nie są to akty nieomylne; niemniej jednak są oficjalne. Nigdy w historii Kościoła katolickiego nie było jeszcze takiego przypadku. Honoriusz promował arianizm, za co został potępiony przez sobory. A jednak nie czynił tego na skalę jakkolwiek zbliżoną do tego, co robi Franciszek. Najpoważniejszym aktem promocji herezji było poparcie przez Honoriusza teorii ariańskiej w liście do jednego ze wschodnich patriarchów. To ciężkie przestępstwo, ale jak porównać to z notorycznością, wielopłaszczyznowością i zasięgiem działania Franciszka? Bóg to dopuszcza, tak jak dopuścił do rąbania siekierami ołtarzy po II Soborze Watykańskim w ramach „reformy” liturgicznej, do działań św. Jana Pawła II skutecznie promujących relatywizm religijny i wielu innych rzeczy. Mamy do czynienia z szybkim narastaniem problemów. 

Prosta droga

W tej sytuacji niezbędne będzie, być może, przeprowadzenie w sumie prostej operacji intelektualnej i duchowej. Po pierwsze, należy dokonać wewnętrznego oddzielenia: trwając w Kościele, zachowując zasadnicze posłuszeństwo wobec papieża i biskupów, w sposób zdecydowany odciąć się od wszystkiego, co wiąże się z promocją błędu, zła i niemoralności. Nie można pozwolić, aby bieg wypadków doprowadził nas do rozpaczy. Po drugie, trzeba uświadomić sobie, że to wszystko zostało zapowiedziane przez Pismo Świętego – przez Stary i Nowy Testament. Sam Bóg powiedział, że dojdzie do wielkiego odstępstwa, a miejsce święte zalegnie ohyda spustoszenia. Jego słowo musi się wypełnić. Świadomość, że nic nie dzieje się bez przyzwolenia Boga, tak jak wewnętrzne oddzielenie od zepsucia, powinno uchronić nas od rozpaczy. Wreszcie, po trzecie, należy robić to, co do każdego należy, skupiając się na Jezusie Chrystusie i Jego obietnicach danych tym, którzy w Niego uwierzą. Duch Święty towarzyszy Kościołowi od dwóch tysiącleci. Skarbiec, z którego można czerpać, jest tak przeobfity, że z łatwością można wszystko co nowe zmierzyć jego bogactwem i wartością. Tradycja to bezbłędne kryterium.

Nasz Pan Jezus Chrystus został ukrzyżowany, żeby wypełniło się Pismo i żeby zadość stało się Jego świętej woli. Jeżeli Kościół katolicki znajduje się dziś w tak straszliwym kryzysie, to najwidoczniej tak musi być. Bóg jest panem historii – całej historii, nawet najciemniejszych jej chwil, w których przyszło nam żyć.

Paweł Chmielewski

Diabelska alternatywa

 Diabelska alternatywa

 Jerzy Karwelis
2 kwietnia 29 marca, wpis nr 1257 dziennikzarazy/diabelska-alternatywa

Dziś o diabelskiej alternatywie. Chodzi o wciąż powtarzający się zabieg antydyskusyjny polegający na stygmatyzacji przeciwnika. Za kowida to było tak jak i dzisiaj z wojną: jak nie brałeś (i to w całości) dogmatów pandemicznych, to byłeś zwolennikiem Putina. Konstrukcja wydawała się ko(s)miczna, bo co niby miał mieć kremlowski kagiebista do kolca białkowego w komórce? Ale miał. Formuła alternatywy, reductio at putinum, polegała na tym, że taki Putin to wynajmował za rubelki płaskoziemców, którzy kwestionując aksjomaty pandemiczne lali zwątpienie w chwiejne serca takich na ten przykład Polaków, ci się osłabiali szczepionkowo i maseczkowo, umierali masowo, co realizowało depopulacyjne cele Moskalików.
Taka to była figura. Wiem, bo się sam na to załapałem jak onucysta-rusycysta.
I tak, jak antyszczepionkowcy byli proputinowskimi onucami, tak w dniu wojny z Ukrainą płynnie zostali przeflancowani z pandemii na wojnę. Okazuje się, że z dobrodziejstwem inwentarza, to znaczy stygmat onucyzmu zmienił tylko kontekst z epidemiologicznego na militarny. Reszta została taka sama, łącznie z tropicielami i oskarżycielami.
Co prawda większość pewników kowidowych właśnie obecnie upada, ale jak to z sektami jest (mówię o sanitarystach), to nie ma tu nic wspólnego z faktami, tylko z poziomem zawierzenia. A jako, że te było ono nawet bardziej na kredyt zaufania niż na wiarę, to teraz nie sięga się do istoty aksjomatów, tylko do faktu, że te istnieją potwierdzone samym poziomem wzmożenia. A więc nie wraca się do meritum, czyli jak to było naprawdę, tylko do zatwierdzonej poziomem byłego zaangażowania wiary. Istotą bowiem dogmatu jest przyjęcie go na wiarę, nie dyskutowanie o nim, co daje, choć całkiem wyimaginowany, punkt służący do podparcia całkowicie już realnych działań.
I taki mamy teraz stan pokowidowy – ustaliło się, że tak było i jest, i choćby przyszło tysiąc Basiukiewiczów i każdy wyjąłby tysiąc badań, to i tak będzie jak ustalono.Tak samo jest i z wojną. Jest jedna narracja i jak się jej nie trzymasz toś onuca. Z tym, że mamy tu pewien kłopot. To znaczy zawierzeni narracji antyputinowskiej mają kłopot. Otóż kategorie onucyzmu zmieniają się. Coś, co wcześniej było onucyzmem z definicji i w chwili zaistnienia (np. kwestionowanie dobrej woli ukraińskich władz), dziś już jest dopuszczone w myśleniu, rzadziej – w narracji medialnej. A więc granice i definicje onucyzmu ewoluują, co ma ważne konsekwencje. Te głównie zasadzają się na tym, że ten kto chce być poprawny politycznie w tej kwestii musi ciągle nasłuchiwać jakie są aktualne warianty onucyzmu, by nie popaść w sprzeczności narracji oficjalnej obrzydłe.W związku z tym mamy dwie rzeczy – nerwowość, że się coś przegapi oraz ciągłe nasłuchiwanie, by to się nie stało. Widz więc chce być na bieżąco nie tyle w kwestii informacji, co aktualnej interpretacji postaw. Co oddala od życia faktograficznego i posyła odbiorców w rejony psychologii tłumów.
Bo w tym wszystkim pogubieni, ci, którzy nie chcą popaść w onucyzm muszą wciąż szukać potwierdzenia swych postaw, czy wszystko u nich w porządku. W związku z tym są wyczuleni na sygnały medialnych autorytetów oraz masowe wyrażanie i potwierdzanie swych antypuitnowskich zapatrywań. Stąd te zbiorowe deklaracje, samokrytyki w razie wpadki i wytyczanie, by się odkuć w przypadku wpadki, nowych, radykalniejszych deklaracji. Dzisiejsza agora to już nie przestrzeń wyrażania poglądów, to raczej jarmark potwierdzeń zbiorowej przynależności, recytowanie wykutych haseł, szukanie nowych podwariantów i nasłuchiwanie czy przypadkiem autorytety nie skręcają w którąś ze stron, co to może unieważnić dotychczasowe zaśpiewy. Czyli – rytuał przynależności.  Wariant onucowski uniwersalny jest. To prymitywne, ale działa. Widocznie popada na grunt wrażliwy na prymitywny onucowo-biały świat.
Bo ostatnio onucami zostali rolnicy. Aksjomat przeskoczył szybciutko i bez żadnych problemów. W ogóle to te okresy przeskoków onucowych na grupy społeczne są coraz krótsze. Kowidowcy – lat trzy, antyukraińscy – dwa lata, bo teraz kolej na rolników. Ciekawe ile ich potrzyma ten stygmat i na kogo, oraz kiedy przeskoczy? Myślę, że na antyklimatystów. I tam się ostanie na dłużej.
Co ciekawe – by się onucyzm tak nie rozniósł, skoro tak skacze i zakaża, istnieje teza, że to dotyczy wciąż tej samej grupy. To wieloobjawowa choroba, jednak podlegająca regułom pandemicznych objawów stadnych, gdyż jej różne symptomy dotyczą zamkniętej grupy i dziś ideałem upostaciowienia onucyzmu jest antyukraiński antyszczepionkowiec na traktorze. Za milion od Unii (czytaj – miastowych), rzecz jasna.
  Początki tego mamy jeszcze przedwojenne. To było fajne, bo ja pamiętam kiedy to nie Putin był Czarnym Ludem historii. Podskórnie trwał deal niemiecko-rosyjskiego porozumienia, które dawało Niemcom prymat nad Europą za pomocą narzędzia tanich rosyjskich surowców. I nie wiem czy Państwo pamiętacie, ale onuca nie była wtedy rosyjska ale… białoruska. Tak, mówiło się, że jak się nie podoba demokracja w aktualnym wydaniu, to zapraszamy na Białoruś. Na Białoruś, nie do Rosji. To Bat’ka był benchmarkiem alternatywy, drugą szalą wagi balansującej oczywiste zalety demokracji i obciachowy zamordyzm wschodniej kacapii.
Teraz mamy ewidentnie w tym miejscu Putina, ale postać po drugiej stronie szal walki pomiędzy wolnością a satrapią nie jest tu kluczowa.
Kluczowa jest alternatywa, a właściwie bezalternatywność alternatywy. Nic poza nią, nie ma nic pomiędzy. Jest to, albo to. W praktyce się to wykłada tak, że musisz się zgadzać na największe szalbierstwa i głupotę takiej Unii, bo jak tego nie zrobisz, to jesteś za Putinem. Czyli za masakrą w Bachmucie, bombardowaniem miast i porywaniem dzieci. Po jednej stronie Ursula, przewały pandemiczne, zielone szaleństwo, wojujący Wielki Reset jako jedyna alternatywa dla drugiej strony. Tertium non datur.
Trzeba przyznać, że ci tam w Brukseli to chyba o tym wiedzą, ba – nawet stymulują taką fałszywą alternatywę. Czyli co by tam nie zrobili, to pójdzie w społeczną niepamięć, bo przecież jak nie oni, to tylko zostaje nam putinowska Rosja. Z takim wpartym kredytem nie tyle zaufania, ale szantażu, to już można sobie poczynać w Unii na bezczela, bo jak nie my, to ON? I trzeba przyznać, że cała propaganda dmie w tę dudę bez opamiętania. I widzę, że wielu kupuje tę bajkę bezalternatywności, uważając ją za swoją prawdę. A to oznacza, że w takim razie życie polityczne jest na wymarciu, skoro odbywa się poza suwerenem, gdzieś tam wśród elit, które co postanowią, to jest ok, bo inaczej krytykując ich, mając inne zdanie, osłabia się alternatywę dla „ruskiego miru”. Nie wolno mówić, myśleć i działać ku poprawie obecnej sytuacji.
Ta może się tylko zmienić wewnętrznie, odgórnie, jako samorefleksja samomianowanych elit, w przeciwnym razie będzie to na rękę onucowego Kremla.
Ale elity europejskie mają mały ciąg na zmianę. To znaczy – ruch na zmianę jest spory, ale nie jako reakcja na wyzwania realności. Agenda jest ustalona – globalizm wsparty zielonym pretekstem – zaś jedyne reakcje elit nie polegają na korygowaniu idei do realności, ale ewentualnie taktycznym opóźnianiu realizacji zaplanowanych kroków. Tylko tyle. I to musimy kupować w dozowanych porcjach, bo inaczej przyjdzie tu Putin, zgwałci nasze żony i zbombarduje przedszkola.Nikt nie pyta – po co Putinowi miała by być ta wojna? Co zyska najeżdżając Europę, która i tak się słania, bo sama się spętała z własnym niedorozwojem? Ziemie? A po co mu one, mało ma swoich? Ludzi? Jakich? Rozleniwionych socjalem rurkowców? Korpoludków? Zyska bogactwo? Czego? Kontynentu z deficytem budżetowym, który przegania już chyba tylko Ameryka? Przecież i tak robi z nimi interesy, teraz ma w dodatku alternatywę w postaci dywersyfikacji eksportu surowców wymuszoną kontrproduktywnymi sankcjami? Po kiego mu wojna, skoro jak dodatnio zamknie wynik wojny na Ukrainie, to i tak od Zachodu uzyska więcej i to bez dodatkowych militarnych awantur?Teraz mamy wciskaną wojnę.
To ciekawe, bo w narracji wychodzi to pokracznie. Putin – kto mu tam wierzy? – ma narrację pokojową, zaś europejskie elity – kto by im tam wierzył? – mają opowieść wojowniczą. Czyli biorąc rzecz dosłownie: jak nie chcesz wojny toś onuca, a jak chcesz, to jesteś światłym wykwitem liberalnej demokracji. W rzeczywistości cała wojowniczość Unii jest obliczona na pic. Jest to działanie PR-owskie mające zjednoczyć pogubionych Europejczyków pod jednym berłem, które już od dawna się chwieje. Robi to Unia, jakby miała jakiekolwiek, poza NATO-wskimi, a więc nie unijnymi tylko amerykańskimi, narzędzia. Łysielce w brukselskich garniturkach potrząsają szabelkami, których nigdy na oczy nie widzieli, zaś uciekliby na widok gościa z zaostrzoną łyżką. Robi się to tylko po to, by rozproszone kryzysami wywołanymi przez samą Unię stadko członkowskich kurczaczków zbiegło się pod skrzydła brukselskiej bezdziobej kwoki.
Widok dość pocieszny, z jednym tylko zastrzeżeniem.
Europa jest kompletnie nieprzygotowana do jakiejkolwiek potyczki z Moskalami. I wie o tym i Putin, i podżegacze z Europy. A więc tu chodzi o potrząsanie szabelką, której nie ma. A to bardzo niebezpieczny moment, tak fikać do silniejszego, bo ten może sprawdzić taki blef. I zblamować straszaków, przesunąć swoje żądania, ba – działania, mocno naprzód. I zapłacimy… my, bo czym będzie handlował Zachód z coraz bardziej zwycięskim Putinem? Co mu odda? Swoje? Nie po to ma słowiański bufor Europy Środkowej, Ziem Skrwawionych. A więc to tromtadractwo odbędzie się naszym kosztem.
Dziwi tylko eskalowanie tego przez naszą „klaskę” polityczną. To, że niektórzy nasi są tu najbardziej wyrywni to jakiś koszmar polskiej racji stanu. Znowu się będziemy uczyli na kolejnych zdmuchniętych pokoleniach? No, bo co myśleć o narodzie, w którym chęć do wysłania naszych wojaków do wojny na Ukrainie – rośnie? Czyli mamy ochotę się potarmosić z niedźwiedziem, a potem będzie płacz na cały świat i pokolenia, że znowu dupa, panie, boli? I że poszli, panie, w bój bez broni? Znowu?
Ta fałszywa alternatywa, że albo jest tak, jak każą elity, albo jesteś onucą, w sytuacji wojennej sprowadza się do najgorszego. Przed wojną konsekwencje takiego zagwożdżenia życia politycznego, sprowadzenia go do słuchania się pod groźbą szantażu miały tylko reperkusje w atrofii życia politycznego. Dziś taka alternatywa, że jak nie chcesz wojny to jesteś za Putinem, to już wyższy poziom zakłamania, który może nas kosztować… wojnę z Putinem.
Takie to sprzężenie zwrotne bezalternatywnej alternatywy onucowej.
Napisał Jerzy Karwelis
Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

W Rabce-Zdroju: „Policjant” uniemożliwił konającym Spowiedź i Namaszczenie.

„Policjant” uniemożliwił konającym Spowiedź i Namaszczenie.

Jeśli to możliwe, trzeba nagłośnić i żądać ukarania sprawcy.

Bo za rok żaden chory albo ranny nie doczeka się Kapłana.

=======================================

ONET:

Policjant opisał zachowanie księdza na miejscu tragedii w Rabce-Zdroju: „Wykrzyczał groźby”

„Pierwszy raz w życiu (służę 21. rok w policji) robię wpis o mojej pracy i chyba ostatni, bo ciężko ją normalnie ogarnąć” — napisał w mediach społecznościowych policjant, który był na miejscu tragedii w Rabce-Zdroju, gdzie trzyosobowa rodzina zginęła przygnieciona przez konar. Policjant opisał zachowanie księdza: „Dla niego nie liczył się płaczący ojciec, tylko jego czary” — napisał poruszony.

Policjant opisał, co zrobił ksiądz na miejscu tragedii w Rabce. "Groźby"
Służby na miejscu tragedii w Rabce-Zdroju

W Poniedziałek Wielkanocny 1 kwietnia przez Podhale przetoczyły się wichury które, pochłonęły pięć ofiar. W Zakopanem powalone drzewa zabiły 22-letnią kobietę w samochodzie oraz 9-letniego chłopca, który opuszczał kościół. W Rabce-Zdroju konar przygniótł trzyosobową rodzinę, która wybrała się na świąteczny spacer do parku.

Policjant zareagował. „Nagle wpada ksiądz i chce wejść”

Sceny, które rozegrały się po tym tragicznym zdarzeniu, wywołały dodatkowe kontrowersje. Jeden z miejscowych policjantów opisuje zachowanie lokalnego księdza, który pojawił się na miejscu tragedii. Duchowny miał grozić funkcjonariuszom, domagając się dostępu do ciał ofiar w celu udzielenia namaszczenia.

Policjant, który był świadkiem całego zdarzenia, jest poruszony postawą duchownego. „Pierwszy raz w życiu (służę 21. rok w policji) robię wpis o mojej pracy i chyba ostatni, bo ciężko ją normalnie ogarnąć. […] Nagle wpada ksiądz i chce wejść, ja zareagowałem na to i stwierdziłem, że to nie miejsce i czas na jego sakramenty. Ksiądz wykrzyczał groźby, że »za brak jego sakramentów odpowie prokurator i wszystko weźmie na swoje barki«. Dla niego nie liczył się płaczący ojciec, tylko jego czary” — opisuje Lucjan Żółtek.

Policjant podkreśla, że wszyscy obecni na miejscu tragedii byli głęboko poruszeni wydarzeniem, a jedynie ksiądz miał pretensje. „Od kiedy ksiądz szantażuje służby na miejscu zdarzeń i do kiedy to będzie trwać? Każdy ma wiedzieć, gdzie jego miejsce w szeregu, a nie wiecznie czuć się najważniejszym” — komentuje oburzony funkcjonariusz.

Po tragicznym zdarzeniu burmistrz Rabki-Zdroju, Leszek Świder, ogłosił dwudniową żałobę na terenie gminy i zawiesił swoją kampanię wyborczą do środy, 3 kwietnia.

To nie był wypadek, to było polowanie. Nowe informacje na temat śmierci Polaka w Izraelu

To nie był wypadek, to było polowanie. Nowe informacje na temat śmierci Polaka w Izraelu

2.04.2024 Autor:SG

Samochód organizacji humanitarnej World Central Kitchen ostrzelany przez Izraelczyków w Strefie Gazy
Samochód organizacji humanitarnej World Central Kitchen ostrzelany przez Izraelczyków w Strefie Gazy / Foto: screen X

Według najnowszych doniesień zabici przez izraelskie wojsko wolontariusze dwukrotnie przesiadali się do kolejnych samochodów, a izraelskiej pociski niszczyły każdy kolejny pojazd. Wszystko wskazuje na to, że ich śmierć nie była wynikiem wypadku, tylko zaplanowanego ataku.

Przypomnijmy, że w wyniku izraelskiego nalotu w Strefie Gazy zginęło siedmioro pracowników World Central Kitchen oraz palestyński kierowca. Organizacja zawiesiła działalność w tym regionie.

Izraelski pocisk trafił w samochód tuż po tym, jak przekroczył on granicę północnej Strefy Gazy. Pracownicy organizacji WCK dostarczali pomoc, która przybyła kilka godzin wcześniej statkiem z Cypru.

Komentując te informacje Siły Obronne Izraela oświadczyły, że prowadzą dokładny przegląd na najwyższych szczeblach, aby wyjaśnić okoliczności tego wydarzenia, które określiły jako „tragiczny incydent”.

Netanjahu się przyznaje, ale twierdzi, że to wypadek

Premier Izraela Beniamin Netanjahu stwierdził, że zabicie niewinnych wolontariuszy w Strefie Gazy, w tym Polaka, było wypadkiem.

– Niestety ostatniego dnia miał miejsce tragiczny przypadek, w którym nasze siły w sposób niezamierzony uderzyły niewinnych ludzi w Strefie Gazy. Na wojnie to się zdarza, do końca sprawdzimy fakty, jesteśmy w kontakcie z rządami i zrobimy wszystko, żeby to się więcej nie powtórzyło – powiedział Netanjahu, cytowany w mediach społecznościowych przez Amichaja Steina, dziennikarza portalu כאן.

Najnowsze informacje, które pojawiają się w sprawie, podają jednak w wątpliwość wersję o wypadku.

To było polowanie

Portal Bellingcat pisze, że „zniszczone pojazdy noszą znamiona precyzyjnego uderzenia”. „Zdjęcia z następstw ataku pokazują, że pojazdy WCK były białe, a co najmniej jeden miał logo WCK i nazwę wyraźnie zaznaczoną na dachu” – to oznacza, że wyraźnie było widać, że należą do wolontariuszy.

„Lokalizacje [w których doszło do ataku] znajdują się około 12 kilometrów od nowo wybudowanego molo, które zostało utworzone przez WCK specjalnie w celu dostarczenia pomocy i znajdują się na obrzeżach Dier al-Balah, gdzie znajdują się obiekty WCK” – czytamy.

„Konwój został trafiony, gdy opuszczał magazyn Deir al-Balah, gdzie zespół rozładował ponad 100 ton humanitarnej pomocy żywnościowej przywiezionych do Gazy na szlaku morskim” – podaje portal dalej.

Dalej czytamy, że „aby trafić w ruchome cele, takie jak samochody, konieczne jest, aby tego rodzaju amunicja była w stanie śledzić cel w czasie rzeczywistym”.

Rzeczywiście – w świetle nowych informacji wydaje się, że atak nie mógł być przypadkowy.

„Ci, którzy przeżyli [po pierwszym uderzeniu], wysiedli z uszkodzonego samochodu i przesiedli się do innego. Kilka sekund później w ich pojazd uderzył kolejny pocisk. Podjechał do nich trzeci samochód z konwoju z pomocą, przeniesiono do niego rannych, którzy przeżyli drugi atak, ale potem wystrzelono trzeci pocisk” – opisuje Avi Scharf z izraelskiego Haaretz.

Według Haaretz uzasadnieniem ataku na konwój miało być podejrzenie że w konwoju wraz z pracownikami WCK przemieszcza się terrorysta Hamasu.

Wszystko wskazuje więc na to, że wolontariusze, wśród których znalazł się Polak z Przemyśla, padli ofiarą zaplanowanego polowania, a nie wypadku.

Siły zbrojne Izraela najwyraźniej nie tylko wpisały śmierć cywili w ryzyko, ale zwyczajnie postanowił zniszczyć cele „na wszelki wypadek”, nie licząc się z życiem niewinnych wolontariuszy. Tak przynajmniej wygląda to w świetle informacji, które się pojawiają. Czy Izrael może zabić każdego, tylko dlatego, że obok niego rzekomo przebywa terrorysta?

Dziennik Haaretz donosi, że żadnego podejrzanego terrorysty nie było w konwoju wolontariuszy.

Turbo Rak: Czerniaki oporne na wszystkie nowe metody leczenia. Nagły wzrost od 2022

Turbo Rak: Wiek 22–35 lat – Szczepionka mRNA na Covid-19 Turbo Rak Czerniaki są oporne na wszystkie nowe metody leczenia

dr William MakisBadania globalne, 12 listopada 2023 r globalresearch-covid-19-mrna-vaccine-turbo-cancer-melanomas-resistant

Wszystkie artykuły Global Research można przeczytać w 51 językach, aktywując przycisk Przetłumacz witrynę pod nazwiskiem autora.

Aby otrzymywać codzienny biuletyn Global Research (wybrane artykuły),  kliknij tutaj .

Kliknij przycisk udostępniania powyżej, aby wysłać e-mailem/przesłać ten artykuł znajomym i współpracownikom. Śledź nas na Instagramie  i  Twitterze oraz subskrybuj nasz kanał na Telegramie . Zachęcamy do ponownego publikowania i szerokiego udostępniania artykułów Global Research.

***

  

10 listopada 2023 r. – Coal City, IL – W czerwcu 2023 r. u 35-letniego Chrisa Hardina zdiagnozowano czerniaka w stadium 3, który szybko przeszedł do stadium 4, nie reagował na radioterapię ani immunoterapię i osiągnął stopień 4 z guzem „rosnącym na jego ciele”. kręgosłupa, naciskając na kręgi i miażdżąc je, jednocześnie owijając nerwy”

  

1 listopada 2023 r. – Pod koniec czerwca 2023 r. u 33-letniego Etai Davida Gamliela zdiagnozowano czerniaka z przerzutami. Nie reagował on na radioterapię ani immunoterapię. Rak rozprzestrzenił się na rdzeń kręgowy, zabierając mu zdolność chodzenia, a następnie dalej w górę kręgosłupa, aż odebrał mu zdolność oddychania.

  

25 października 2023 r. – Brazylia, IN – 28-letni Wesley Miller miał zostać usunięty z ramienia i brzucha. Zamiast tego zdiagnozowano u niego czerniaka czwartego stopnia ze zmianami w mózgu, płucach, wątrobie i kościach.

  

8 października 2023 r. – Long Beach, Kalifornia – u 32-letniej Randi Young zdiagnozowano czerniaka w stadium 4. 21 września 2023 r. Zmarła 2 tygodnie później, 8 października 2023 r.

  

3 października 2023 r. – Holiday, Floryda – W lipcu 2022 r. u 34-letniego Joshuy Gonzaleza zdiagnozowano czerniaka na plecach, jednak choroba powróciła w październiku 2023 r. i obecnie jest w stadium 4.

  

30 sierpnia 2023 r. – San Clemente, Kalifornia – 22-letnia Hailey Pressnell kończyła studia magisterskie, gdy zdiagnozowano u niej czerniaka w stadium 3B . „rak już zaczął się rozprzestrzeniać”

Obraz
  

11 sierpnia 2023 r. – Weedsport, Nowy Jork – 23-letnia Mya Maloof zachorowała na czerniaka w stadium 4 podczas studiów na Uniwersytecie w Nazareth. Kiedy w maju ukończyła studia magisterskie z logopedii, dowiedziała się, że jej rak się rozprzestrzenił. Zmarła 11 sierpnia 2023 roku w wieku 23 lat. Jej 43-letnia mama również ma raka w czwartym stadium.

Obraz
  

3 sierpnia 2023 r. – Boonville, IN – w lutym 2023 r. u 26-letniego Joshuy Schmetta zdiagnozowano czerniaka w stadium 3. Pomimo leczenia rozprzestrzenił się do płuc i obecnie znajduje się w stadium 4.

  

24 lipca 2023 – Louisville, Kolorado – 26-letni Caleb Chastain zmarł po walce z agresywnym czerniakiem. Był uniwersyteckim sportowcem, sprinterem, płotkarzem, lekkoatletą, a także zapalonym narciarzem, myśliwym, wędkarzem, kolarzem górskim, biegaczem przełajowym, ultramaratończykiem i alpinistą.

  

21 lipca 2023 r. – Lakeland, Floryda – 35-letni Robbi Stokes jest żołnierzem amerykańskiej piechoty morskiej, który organizuje wyprawy nurkowe na manaty i nurkowanie na Florydzie. Zdiagnozowano u niego czerniaka w stadium 4 z guzem pomiędzy trzustką a wątrobą oraz plamką na płucu.

  

6 lipca 2023 – Niemcy – U 23-letniej mistrzyni świata w piłce ręcznej Niemiec Liv Suchting zdiagnozowano guza mózgu, który okazał się czerniakiem czwartego stopnia.

  

Turborak u osób w wieku 18–24 lat: u studentów szkół wyższych i uniwersytetów objętych obowiązkiem szczepienia przeciwko COVID-19 rozwija się nowotwór w stadium 4.

29 czerwca 2023 r. – Chilliwack, Kolumbia Brytyjska – u 22-letniej Kaylee Engle zdiagnozowano zmiany na całym ciele, w płucach, wątrobie, sercu i mózgu. Zdiagnozowano u niej czerniaka czwartego stopnia

  

13 czerwca 2023 r. – Ham Lake, Minnesota – 28-letnia Kaylah Eliabeth Stadler-Foss w wieku 22 lat zachorowała na czerniaka, ale była w remisji. Wiosną 2022 r. ukończyła szkołę pielęgniarską. W kwietniu 2023 r. czerniak powrócił i rozprzestrzenił się do mózgu. Po „zaciętej 10-tygodniowej bitwie” zmarła 13 czerwca 2023 r.

  

28 maja 2023 r. – Ludowici, Georgia – U 25-letniej Savannah Dollins w czasie ciąży zdiagnozowano czerniaka w stadium 4, który rozprzestrzenił się na pierś, płuca, wątrobę i inne miejsca.

  

4 maja 2023 r. – Blue Earth, Minnesota – 32-letni Jon Trasamar jest zawodowym golfistą biorącym udział w PGA Tour, u którego zdiagnozowano czerniaka, który szybko przeszedł do etapu 4

  

24 kwietnia 2023 r. – Edmonton, AB – u 32-letniego Davida Kosa w grudniu 2022 r. zdiagnozowano czerniaka w stadium 4 z powodu bólu pleców.

  

13 kwietnia 2023 r. – Lithia Springs, Georgia – 2 marca 2023 r. u 28-letniego Peytona Wootena zdiagnozowano czerniaka w stadium 4. Miał jeden cykl immunoterapii, ale rak szybko przemieszczał się z węzłów chłonnych do płuc, wątroby, nerek, kości i tkanki miękkie. Zmarł 5 tygodni po diagnozie 13 kwietnia 2023 roku

  

16 marca 2023 r. – Atlanta, Georgia – 34-letnia Lindsay Stacy od 3 lat walczyła z czerniakiem. Jednak w ciągu ostatniego roku, gdy była w ciąży z córką, zdiagnozowano u niej stadium 4. Wygląda na agresywną nawrót.

  

5 stycznia 2023 r. – Suffern, Nowy Jork – 24-letnia Bryonna J. Chapman została przyjęta do szpitala w lipcu 2022 r. w 34. tygodniu ciąży, ponieważ stwierdzono u niej 10-centymetrowy guz zapadający się w jedno z jej płuc. Zdiagnozowano u niej czerniaka w czwartym stadium, co oznacza, że ​​wystąpiły przerzuty na całym ciele, w tym na łożysko i prawdopodobnie na dziecko. Miała bardzo niebezpieczne cesarskie cięcie. Zmarła 5 stycznia 2023 r.

  

Grudzień 2022 – San Marcos, Teksas – u 25-letniego Jacoba Ricksa zdiagnozowano czerniaka szczęki w stadium 4 (bardzo rzadki nowotwór)

Obraz
  

Moje podanie…

Szczepionki mRNA firmy Pfizer & Moderna przeciwko COVID-19 powodują „turbonowotwory”: niezwykle agresywne nowotwory, które pojawiają się w późnym stadium, szybko rosną, agresywnie się rozprzestrzeniają, są oporne na konwencjonalne metody leczenia i mają bardzo złe rokowanie, a diagnoza prowadzi do śmierci, zwykle trwającej od 6 do 12 miesięcy lub mniej.

Pierwsze prace badawcze zaczynają już wspominać o „turbo raku” i sugerują potencjalne mechanizmy. W najbliższej przyszłości napiszę o tym osobny stos.

Pięć najczęstszych nowotworów turbo to: chłoniak, mózg (glejak wielopostaciowy), pierś (zwykle potrójnie ujemny), okrężnica i płuca.

Pierwszą dziesiątkę uzupełniają: białaczki, czerniaki, mięsaki, komórki jąder i nerek.

Szczególna wzmianka dotyczy nowotworów wątroby i dróg żółciowych, jajnika i szyjki macicy.

Skąd wiemy, że od czasu wprowadzenia szczepionek liczba przypadków czerniaka gwałtownie wzrosła?

Dane brytyjskiego rządu dotyczące niepełnosprawności pokazują 72% wzrost niepełnosprawności spowodowanej rakiem skóry w 2022 r. ( źródło ):

  

Jedyną kategorią, w której odnotowano większy wzrost w tym zbiorze danych, była „nieznana kategoria podstawowa”.

Nowe osiągnięcia w immunoterapii znacząco poprawiły długoterminowe rokowanie w przypadku czerniaka z przerzutami (źródło 2020 Michielin i wsp .):

  

Wydaje się jednak, że czerniaki Turbo Cancer w ogóle nie reagują na immunoterapię lub terapię celowaną.

Potrzebujemy pilnych badań w tej dziedzinie, ponieważ onkolodzy nie oferują pacjentom niczego wartościowego.

Pacjentom z czerniakiem w schyłkowym stadium należy zaproponować:

Ponieważ śmiertelność z powodu Turbo Raka rośnie!

Obraz
  
Obraz
  

10 listopada 2023 r. – Coal City, IL – W czerwcu 2023 r. u 35-letniego Chrisa Hardina zdiagnozowano czerniaka w stadium 3, który szybko przeszedł do stadium 4, nie reagował na radioterapię ani immunoterapię i osiągnął stopień 4 z guzem „rosnącym na jego ciele”. kręgosłupa, naciskając na kręgi i miażdżąc je, jednocześnie owijając nerwy.

1 listopada 2023 r. – Pod koniec czerwca 2023 r. u 33-letniego Etai Davida Gamliela zdiagnozowano czerniaka z przerzutami. Nie reagował on na radioterapię ani immunoterapię. Rak rozprzestrzenił się na rdzeń kręgowy, zabierając mu zdolność chodzenia, a następnie dalej w górę kręgosłupa, aż odebrał mu zdolność oddychania.

25 października 2023 r. – Brazylia, IN – 28-letni Wesley Miller miał zostać usunięty z ramienia i brzucha. Zamiast tego zdiagnozowano u niego czerniaka czwartego stopnia ze zmianami w mózgu, płucach, wątrobie i kościach.

8 października 2023 r. – Long Beach, Kalifornia – u 32-letniej Randi Young zdiagnozowano czerniaka w stadium 4. 21 września 2023 r. Zmarła 2 tygodnie później, 8 października 2023 r.

3 października 2023 r. – Holiday, Floryda – W lipcu 2022 r. u 34-letniego Joshuy Gonzaleza zdiagnozowano czerniaka na plecach, jednak choroba powróciła w październiku 2023 r. i obecnie jest w stadium 4.

30 sierpnia 2023 r. – San Clemente, Kalifornia – 22-letnia Hailey Pressnell kończyła studia magisterskie, gdy zdiagnozowano u niej czerniaka w stadium 3B. „rak już zaczął się rozprzestrzeniać”

11 sierpnia 2023 r. – Weedsport, Nowy Jork – 23-letnia Mya Maloof zachorowała na czerniaka w stadium 4 podczas studiów na Uniwersytecie w Nazareth. Kiedy w maju ukończyła studia magisterskie z logopedii, dowiedziała się, że jej rak się rozprzestrzenił. Zmarła 11 sierpnia 2023 roku w wieku 23 lat. Jej 43-letnia mama również ma raka w czwartym stadium.

3 sierpnia 2023 r. – Boonville, IN – w lutym 2023 r. u 26-letniego Joshuy Schmetta zdiagnozowano czerniaka w stadium 3. Pomimo leczenia rozprzestrzenił się do płuc i obecnie znajduje się w stadium 4.

24 lipca 2023 – Louisville, Kolorado – 26-letni Caleb Chastain zmarł po walce z agresywnym czerniakiem. Był uniwersyteckim sportowcem, sprinterem, płotkarzem, lekkoatletą, a także zapalonym narciarzem, myśliwym, wędkarzem, kolarzem górskim, biegaczem przełajowym, ultramaratończykiem i alpinistą.

21 lipca 2023 r. – Lakeland, Floryda – 35-letni Robbi Stokes jest żołnierzem amerykańskiej piechoty morskiej, który organizuje wyprawy nurkowe na manaty i nurkowanie na Florydzie. Zdiagnozowano u niego czerniaka w stadium 4 z guzem pomiędzy trzustką a wątrobą oraz plamką na płucu.

6 lipca 2023 – Niemcy – U 23-letniej mistrzyni świata w piłce ręcznej Niemiec Liv Suchting zdiagnozowano guza mózgu, który okazał się czerniakiem czwartego stopnia.

29 czerwca 2023 r. – Chilliwack, Kolumbia Brytyjska – u 22-letniej Kaylee Engle zdiagnozowano zmiany na całym ciele, w płucach, wątrobie, sercu i mózgu. Zdiagnozowano u niej czerniaka czwartego stopnia

13 czerwca 2023 r. – Ham Lake, Minnesota – 28-letnia Kaylah Eliabeth Stadler-Foss w wieku 22 lat zachorowała na czerniaka, ale była w remisji. Wiosną 2022 r. ukończyła szkołę pielęgniarską. W kwietniu 2023 r. czerniak powrócił i rozprzestrzenił się do mózgu. Po „zaciętej 10-tygodniowej bitwie” zmarła 13 czerwca 2023 r.

28 maja 2023 r. – Ludowici, Georgia – U 25-letniej Savannah Dollins w czasie ciąży zdiagnozowano czerniaka w stadium 4, który rozprzestrzenił się na pierś, płuca, wątrobę i inne miejsca.

4 maja 2023 r. – Blue Earth, Minnesota – 32-letni Jon Trasamar jest zawodowym golfistą biorącym udział w PGA Tour, u którego zdiagnozowano czerniaka, który szybko przeszedł do etapu 4.

24 kwietnia 2023 r. – Edmonton, AB – u 32-letniego Davida Kosa w grudniu 2022 r. zdiagnozowano czerniaka w stadium 4 z powodu bólu pleców.

13 kwietnia 2023 r. – Lithia Springs, Georgia – 2 marca 2023 r. u 28-letniego Peytona Wootena zdiagnozowano czerniaka w stadium 4. Miał jeden cykl immunoterapii, ale rak szybko przemieszczał się z węzłów chłonnych do płuc, wątroby, nerek, kości i tkanki miękkie. Zmarł 5 tygodni po diagnozie 13 kwietnia 2023 roku

16 marca 2023 r. – Atlanta, Georgia – 34-letnia Lindsay Stacy od 3 lat walczyła z czerniakiem. Jednak w ciągu ostatniego roku, gdy była w ciąży z córką, zdiagnozowano u niej stadium 4. Wygląda na agresywną nawrót.

5 stycznia 2023 r. – Suffern, Nowy Jork – 24-letnia Bryonna J. Chapman została przyjęta do szpitala w lipcu 2022 r. w 34. tygodniu ciąży, ponieważ stwierdzono u niej 10-centymetrowy guz zapadający się w jedno z jej płuc. Zdiagnozowano u niej czerniaka w czwartym stadium, co oznacza, że ​​wystąpiły przerzuty na całym ciele, w tym na łożysko i prawdopodobnie na dziecko. Miała bardzo niebezpieczne cesarskie cięcie. Zmarła 5 stycznia 2023 roku.

Grudzień 2022 – San Marcos, Teksas – u 25-letniego Jacoba Ricksa zdiagnozowano czerniaka szczęki w stadium 4 (bardzo rzadki nowotwór).

Celem izraelskim jest sterroryzowanie organizacji humanitarnych i narastanie klęski głodu

Krzysztof Bosak twitter @krzysztofbosak

Z oświadczenia @WCKitchen

wynika, że ich konwój — w którym zginął między innymi nasz obywatel — był oznaczony jako humanitarny, a @IDF [armia Izraela] były informowane o jego ruchach. Wolontariusze zostali zaatakowani już po rozładowaniu żywności. Wygląda na to, że celem izraelskiego dowództwa jest sterroryzowanie organizacji humanitarnych i narastanie klęski głodu wśród Palestyńczyków. W tej chwili z powodu blokowania dostaw umierają tam ludzie, w tym niemowlęta. To ma swoją nazwę: zbrodnie wojenne. Wezwanie ambasadora Izraela do MSZ to minimum co powinno nastąpić.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP

@MSZ_RP

·

6 g.

Przekazujemy najszczersze wyrazy współczucia rodzinie wolontariusza, który niósł pomoc dla palestyńskiej ludności w Strefie Gazy. Polska nie zgadza się na brak przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego i ochrony cywilów, w tym pracowników humanitarnych.

Dodano kontekst

Post pomija ważny kontekst, że polski wolontariusz zginął z rąk Sił Obrony Izraela poprzez Izraelski atak w Strefie Gazy. rmf24.pl/raporty/raport… x.com/WCKitchen/stat…

199,5 tys. Wyświetlenia

===============================

Kaźmirz Pawlak

@KazmirzP

·

Obserwuj

Śp. Damian Soból – Polak, Przemyślanin, wolontariusz World Central Kitchen który zginął wczoraj podczas 🇮🇱 ataku rakietowego na konwój humanitarny dostarczający żywność do Strefy Gazy. Nie usłyszysz o Nim w tzw. wolnych mediach bo „to nie dobra jest” Cześć jego pamięci

Obraz

3,8 tys.

Prokuratorzy UE jednak rozpoczynają śledztwo w sprawie korupcji Von der Leyen. Szczepionki w ramach kontraktu z firmą Pfizer będą nadal napływać do UE, co najmniej do 2027r.

Prokuratorzy UE rozpoczynają śledztwo w sprawie korupcji Von der Leyen – Politico

Detektywi badają prywatne wiadomości tekstowe pomiędzy przewodniczącym Komisji Europejskiej a dyrektorem generalnym firmy Pfizer.

Szczepionki w ramach kontraktu z firmą Pfizer będą nadal napływać do UE, co najmniej do 2027r.

1 kwietnia 2024 r.

Parlament Europejski / Wikimedia (CC BY 2.0 DEED)

Najwyżsi prokuratorzy UE przejęli toczące się śledztwo w sprawie korupcji wobec przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, poinformowało w poniedziałek Politico, powołując się na anonimowego rzecznika prokuratury w Liège w Belgii.

Dochodzenie dotyczy zakupu prawie 2 miliardów dawek szczepionki Pfizer Covid-19 dla UE w szczytowym okresie pandemii koronaawirusa. Prokurator utrzymuje, że szefowa KE negocjowała wielomiliardową umowę z dyrektorem generalnym farmaceutycznego giganta Alberem Bourlą prywatnie za pomocą SMS-ów, zanim zakończono badania kliniczne szczepionki, podaje Politico.

Von der Leyen odmówiła ujawnienia treści tych wiadomości, twierdząc, że nie może ich znaleźć.

Detektywi z Prokuratury Europejskiej (EPPO), którzy pracowali nad tą sprawą w ostatnich miesiącach, według doniesień uważają, że Von der Leyen może być winna „ingerencji w funkcje publiczne, niszczenia wiadomości tekstowych, korupcji i konfliktu interesów”.

Pomimo zarzutów i mimo tego, że sama von der Leyen przyznała, że przez prawie miesiąc przed podpisaniem wartej prawie 20 miliardów euro korespondencji rozmawiała z Bourlą prywatnie, szefowej KE nie postawiono dotychczas żadnych formalnych zarzutów.

Sprawę popierają rządy Polski i Węgier, które również złożyły oficjalne skargi dotyczące roli von Der Leyen w negocjacjach dotyczących szczepionek, podają źródła Politico. Gazeta zauważyła jednak, że Warszawa wycofała skargę po dojściu do władzy w ubiegłym roku prounijnego rządu premiera Donalda Tuska.

   „Zazdrość o szczepionki” to najnowsza kampania propagandowa szerzona przez media

„The New York Times”, który po raz pierwszy w 2021 r. doniósł, że prywatne rozmowy między Von Der Leyen a Bourlą rzeczywiście miały miejsce przed podpisaniem umowy w sprawie szczepionek, również złożył pozew przeciwko Komisji Europejskiej za odmowę sprawdzenia treści SMS-ów i odrzucił wniosek o dostęp do dokumentów.

Zdaniem urzędników UE sprawa przeciwko szefowi KE wzbudziła „niezwykle duże zainteresowanie opinii publicznej” w związku z obawami, że blok zakupił znacznie więcej szczepionek na Covid-19, niż to konieczne.

W grudniu ubiegłego roku Politico poinformowało, że państwa UE porzuciły co najmniej 215 milionów dawek, co kosztowało podatników aż 4 miliardy euro (4,3 miliarda dolarów). Niemniej jednak szczepionki w ramach kontraktu z firmą Pfizer będą nadal napływać do UE, co najmniej do 2027 r.

Abortowane dzieci jako surowiec branży medycznej. [Zamów broszurę – przekazuj „wątpiącym” ! Świetna! ]

Szanowni Państwo, jednym z najważniejszych tematów bioetycznych w ostatnim czasie jest kwestia moralnej dopuszczalności stosowania preparatów medycznych (w szczególności szczepionek na COVID 19), które zostały wyprodukowane przy użyciu tkanek lub organów dzieci zamordowanych poprzez aborcję.
W przestrzeni publicznej dominuje w tej sprawie właściwie tylko jedna narracja – jest to moralnie akceptowalne, gdyż współpraca z aborcją jest w tym przypadku odległa i niewielka. Nasze społeczeństwo utwierdza się również w przekonaniu, że skala powiązań aborcji z przemysłem medycznym jest minimalna. Podaje się, że dzisiejsze produkty farmaceutyczne produkuje się z użyciem linii komórkowych pochodzących od zaledwie kilkorga dzieci abortowanych kilkadziesiąt lat temu, a skoro te aborcje już się wydarzyły i nie możemy tego cofnąć, to w korzystaniu z ich skutków nie ma nic niemoralnego. Jest to błędne przekonanie. W publikacji cytujemy list medycznych środowisk naukowych do prezydenta Bidena. Badacze domagają się zniesienia ograniczeń w finansowaniu eksperymentów
na organach pobranych z abortowanych dzieci, powołując się na dobrodziejstwa, które niosą ze sobą szczepionki przeciw COVID 19. Domniemane korzyści z aborcji dokonanych kilkadziesiąt lat temu, służą uzasadnieniu aborcji dokonywanych dzisiaj, również tych, które polegają na pobieraniu organów od żywych jeszcze dzieci.
Współczesne koncerny farmaceutyczne, korporacje medyczne oraz placówki badawcze masowo korzystają z organów i tkanek dzieci, których dostarcza się poprzez wykonywanie kolejnych aborcji. W latach 2011-2020 Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych przekazał 867 milionów dolarów na badania z użyciem organów abortowanych dzieci. Pieniądze te trafiają m.in. do największych w USA uniwersyteckich klinik i ośrodków badawczych, w których dokonuje się eksperymentów medycznych na organach pobranych od dzieci poddanych aborcji. Aby organy i narządy były jak najbardziej świeże i zdatne do badań, pobiera się je od dzieci jeszcze żywych, którym wciąż biją serca.
Choć przypomina to eksperymenty rodem z obozów koncentracyjnych, wszystko zostało
udokumentowane i dzieje się naprawdę na masową skalę. Proceder ten motywowany jest chęcią dokonania postępów w medycynie. Aby mógł się on rozwijać, konieczne jest oswojenie z nim opinii publicznej i przekonanie społeczeństwa, że dla dobra ludzkości niezbędne jest przyzwolenie nie tylko na samą aborcję, ale również na pochodzące z niej produkty, które mają być niezbędne dla dobra ludzkości. Poniższa publikacja ujawnia kulisy ścisłej współpracy biznesu aborcyjnego z koncernami farmaceutycznymi i środowiskami naukowymi. Broszura nie ma charakteru medycznego i nie odpowiada na pytania związane ze skutecznością takich czy innych preparatów. Pozwala jednak każdemu wyrobić sobie zdanie na temat moralności i godziwości procederu, który bez przerwy
promowany i reklamowany jest w mediach

Więcej tutaj: [Koniecznie trzeba zobaczyć – a potem zamówić tę broszurkę dla „wątpiących” Mirosław Dakowski]

Przyjdź 11 kwietnia na Marsz w Obronie Dzieci! Warszawa.

Przyjdź 11 kwietnia na Marsz w Obronie Dzieci!

Już 11 kwietnia aborcyjna koalicja Donalda Tuska będzie debatować nad 4 projektami ustaw, które mają pozwolić na zabijanie dzieci w łonach matek nawet do końca ciąży.

Nie bądź bierny. Od Twojej aktywności dużo zależy.

Przyjdź 11 kwietnia na Marsz w Obronie Dzieci.

Przemysł strachu. „Ósmego, o 9-25 wybuchnie WOJNA”!

Przemysł strachu

Aktualnie straszy się wojną z Rosją. Do wojny tej dąży za wszelką cenę Zachód. Najchętniej rękoma żołnierzy z krajów sąsiadujących z Rosją.

Ostrzeszów 1.4.2024 r.

Prezydent i premier Polski postanowili rozpocząć proces wystąpienia Polski z NATO! Taka rewelacja doskonale współgra z dzisiejszą primaaprilisową datą. Pomarzyć wolno każdemu.

Czy Wam też się kojarzy z pewnym włoskim dyktatorem z ubiegłego wieku?

Produkcja strachu na skalę przemysłową – z tym mamy od kilku lat do czynienia. Czym można nas straszyć, to wiemy. Może to być groźba nadejścia epoki lodowcowej, by pół wieku później grozić wysokimi temperaturami, które nas usmażą na Ziemi jak na patelni. Można straszyć wirusem, pomimo że nigdy nie przedstawiono dowodów na istnienie takowych pół żywych pół martwych związków chemicznych. Aktualnie modna jest wojna nuklearna – kolejny produkt z fabryki strachu.

Dlaczego nie pozwalam zastraszyć się mediom? Ponieważ mam dobrą pamięć.

1960 – za 10 lat skończą się zasoby ropy!
1970 – za dziesięć lat zapanuje na Ziemi epoka lodowcowa.
1980 – za 10 lat wszystkie plony na Ziemi zostaną zniszczone przez kwaśne deszcze.
1990 – za 10 lat przestanie istnieć ochronna strefa ozonowa!
2000 – koniec z czapami polarnymi za 10 lat.
2001 – terroryści zabiją nas wszystkich!
2002 – wirus zachodniego Nilu zabije nas wszystkich!
2003 – SARS zabije nas wszystkich!
2004 – zginiemy wszyscy z powodu tsunami!
2005 – ptasia grypa zabije nas wszystkich!
2006 – E. Coli zabije nas wszystkich!
2008 – zabije nas kryzys finansowy!
2009 – zabije nas świńska grypa!
2010 – ropa w morzu nas zabije!
2011 – wszyscy zginiemy przez EHEC (znowu Escherichia coli)!
2012 – koniec kalendarza Majów – wszyscy zginiemy!
2013 – Północna Korea rozpęta trzecią wojnę światową!
2014 – Ebola zabije nas wszystkich!
2015 – ISIS zabije nas wszystkich!
2016 – Zika zabije nas wszystkich!
2017 – Donald Trump rozpęta trzecią wojnę światową!
2018 – ocieplenie Ziemi zabije nas wszystkich!
2019 – CO2 zabije nas wszystkich!
2020 – Corona zabije nas wszystkich!
2021 – mutanty wirusa nas wszystkich zabiją!
2022 – Zmiany klimatu zabiją nas wszystkich!
2023 – Putin zabije nas wszystkich!
2024 – choroba X nas wszystkich zabije!

W zasadzie powinienem to przedstawić w formie cytatu, gdyż są to nagłówki artykułów z mainstreamowej prasy. Nie bałem się jako dziecko, że zabraknie ropy, gdyż była dla mnie zbyt abstrakcyjnym pojęciem. Epoka lodowcowa to przecież fascynująca przygoda! Te zabawy na śniegu i lodzie! Nie znalazłem wśród tych straszaków niczego, co mogłoby być naprawdę groźne. Tu pewnie oburzą się kowidowcy: przecież były śmiertelne przypadki. Owszem, ale grypa zabijała także w poprzednich latach i nie tworzono masowej histerii.

Aktualnie straszy się wojną z Rosją. Do wojny tej dąży za wszelką cenę Zachód. Najchętniej rękoma żołnierzy z krajów sąsiadujących z Rosją. Skoro ta wojna nie leży w interesie Rosji, bombarduje się nas propagandą wojenną, zrzucając przy tym winę na Putina. Wystarczy jakaś prowokacja w stylu napadu na radiostację w Gliwicach i wojna będzie. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Wojna jest najgorszą opcją w stosunkach między narodami. Także wtedy, gdy telewizja trąbi o rosyjskich „zbrodniach” na Ukrainie.

Autor artykułu Marek Wójcik
Opublikowany 1.4.2024 r. na world-scam.com

„Lev Tahor” po hebrajsku „czyste serce”. Kolejne wyroki w sprawie żydowskiej sekty porywającej dzieci.

Kolejne wyroki w sprawie żydowskiej sekty porywającej dzieci

magnapolonia

Bracia Yoil, Yakov i Shmiel Weingarten z żydowskiej sekty Lev Tahor zostali uznani za winnych udziału w uprowadzeniu dwójki dzieci z ich domu w Woodridge w USA. Lev Tahor oznacza po hebrajsku „czyste serce”.

Zapadły kolejne wyroki w sprawie żydowskiej sekty porywaczy dzieci. W środę 27 marca br. nowojorski sąd skazał trzech członków ortodoksyjnej żydowskiej sekty Lev Tahor, za porwanie dwójki dzieci. Bracia Weingarten usłyszeli wyroki za uprowadzenie 14-letniej dziewczynki i jej 12-letniego brata z domu ich matki w Woodridge w stanie Nowy Jork w 2018 roku.

Bracia byli ostatnimi z dziewięciu podejrzanych w tej sprawie. Wszyscy zostali skazani lub przyznali się do winy, w tym przywódca sekty – rabin Nachman Helbrans, który w 2022 roku został skazany na 12 lat więzienia za liczne porwania i wywózkę za granicę nieletnich w celach seksualnych oraz za inne zarzuty.

– Tym wyrokiem wszystkich dziewięciu przywódców Lev Tahor oskarżonych o te haniebne zbrodnie zostało pociągniętych do odpowiedzialności – stwierdziło w oświadczeniu biuro prokuratora USA w południowym dystrykcie Nowego Jorku, nazywając zachowanie oskarżonych mianem „nie do przyjęcia”.

– Bez względu na to, czy dzieje się to w imię religii, czy innego systemu przekonań, narażanie dzieci na przemoc fizyczną, seksualną lub emocjonalną nigdy nie będzie tolerowane – stwierdzono w oświadczeniu.

Bracia zostali skazani za wszystkie zarzuty, w tym porywanie dzieci dla celów seksualnych i innych oraz spisek mający na celu oszukanie władz Stanów Zjednoczonych.

Lev Tahor to tajemnicza grupa i niewiele wiadomo o jej wewnętrznym funkcjonowaniu. Grupa wyznaje skrajną interpretację prawa żydowskiego, które poważnie ogranicza kontakt jej członków ze światem zewnętrznym i codziennymi aspektami życia, takimi jak dieta i ubiór, a zwłaszcza wątki rytualne. Sprzeciwiająca się działalności sekty, grupa “Lev Tahor Survivors” szacuje ilość członków tej radykalnej, kabalistycznej sekty na kilkaset osób.

Od czasu aresztowania Helbransa, członkowie sekty szukali nowego domu, pojawiając się na Bałkanach i w Maroku. Wydaje się jednak, że większość osiadła w Gwatemali, gdzie grupa ma swoją siedzibę od około 2013 roku, po pobytach w Izraelu i Kanadzie, podczas których próbowała uciec przed sankcjami tamtejszego rządu.

Do porwania za które skazani zostali bracia Weingarten, doszło w wigilię Chanuki w 2018 roku. Wówczas to członkowie sekty późnym wieczorem porwali dwójkę dzieci z miasta Woodridge w stanie Nowy Jork i używając przebrań oraz fałszywych dokumentów tożsamości przemycili młode rodzeństwo do Meksyku. Tam oddali dziewczynkę dorosłemu mężczyźnie, którego uważali za jej „męża”.

“Żydowska sekta Lev Tahor ma zwyczaj wydawania nieletnich dziewcząt z dorosłymi mężczyznami i zmuszać je do współżycia seksualnego z „mężami” – twierdzą amerykańscy śledczy. W tej sprawie porwana miała 13 lat. Została” wydana za mąż” za Jacoba Rosnera, wówczas 18-letniego, kolejnego oskarżonego w tej sprawie Żyda. Nielegalne małżeństwo nigdy nie zostało oficjalnie uznane.

Dzieci odnaleziono w Meksyku po tygodniowych poszukiwaniach z udziałem setek śledczych i pracowników organów ścigania, a następnie wróciły do Nowego Jorku.

Trzej bracia skazani w tym tygodniu zostali poddani ekstradycji do Stanów Zjednoczonych z Gwatemali w 2022 roku. Przetrzymywano ich w więzieniu hrabstwa Westchester i sądzono przed sądem rejonowym Stanów Zjednoczonych w White Plains.

NASZ [magnapolonia] KOMENTARZ: Zastanawia nas, czy porywanie dzieci przez tę żydowską sektę miało jedynie wątki pedofilskie, czy może także inne, których polityczna poprawność zabrania nie tylko badać, ale nawet o nich mówić. Chodzi oczywiście o kwestie rytualne.

Komu potrzebne piekło, skoro jest Davos? „Ta ohydna siła” Lewisa.

Komu potrzebne piekło, skoro jest Davos?

Autor: AlterCabrio , 1 kwietnia 2024 ekspedyt

Spróbuj wyobrazić sobie świat, w którym demokracja jest całkowicie martwa i zastąpiona przez własną, celowo odwróconą symulację, powierzchowny reżim – ateistyczną, wielbiącą naukę, globalistyczną technokrację – w której okropne nieludzkie istoty kuszą upadłą elitarną klasę rządzącą do nieodwołalnego wejścia w szatańską sferę postczłowieczeństwa, możliwą dzięki pysze i osiągnięciom inżynierii przemysłowej oraz konstrukcji maszyn.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Evoluon, budynek w kształcie UFO w Eindhoven w Holandii. Początkowo było to muzeum techniki, później centrum konferencyjne, a ostatnio przemianowano je na muzeum prezentujące „wpływ technologii na nasze życie i planetę”. Jej pierwszą wystawą był wehikuł czasu w wirtualnej rzeczywistości, w którym zwiedzający mogli doświadczyć, jak życie na Ziemi może wyglądać za miliony lat. Zdjęcie: ruddy.media na Unsplash.

Ta ohydna prawda: CS Lewis przewidział technokratyczny globalizm i dyktaturę naukową

Czy osiemdziesiąt lat po ukończeniu klasycznej przypowieści [parable] science-fiction CS Lewisa That Hideous Strength [„Ta ohydna siła”] i konferencji w Dumbarton Oaks, która doprowadziła do utworzenia ONZ, najgorsze totalitarne koszmary z wyobraźni Lewisa w końcu stały się rzeczywistością?

Spróbuj wyobrazić sobie świat, w którym demokracja jest całkowicie martwa i zastąpiona przez własną, celowo odwróconą symulację, powierzchowny reżim – ateistyczną, wielbiącą naukę, globalistyczną technokrację – w której okropne nieludzkie istoty kuszą upadłą elitarną klasę rządzącą do nieodwołalnego wejścia w szatańską sferę postczłowieczeństwa, możliwą dzięki pysze i osiągnięciom inżynierii przemysłowej oraz konstrukcji maszyn.

Jeśli wszystko to brzmi jak coś skradzionego z powieści science-fiction, to dzieje się tak dlatego, że tak właśnie jest — powieść, o której mowa, to „That Hideous Strength” CS Lewisa z 1945r., którą (zgodnie z harmonogramem publikacji) faktycznie skończył pisać jakiś czas wcześniej przed końcem II wojny światowej. Jest to przerażająca i satyryczna przepowiednia tego, co Lewis przewidywał, a co powojenny świat najprawdopodobniej przygotował dla niczego niepodejrzewającej ludzkości, która naiwnie myślała, że ​​demokracja zatriumfuje na zawsze wraz z wyłaniającymi się dwiema porażkami Niemiec i Japonii: mianowicie nową formą „łagodnej” dyktatury globalistycznej w przebraniu.

Lewis przewidywał, że narzędziem, za pomocą którego będzie zarządzany taki zamaskowany reżim, będzie prawdopodobnie jakaś dobrotliwie brzmiąca organizacja tego samego rodzaju, która wkrótce miała się ujawnić w rzeczywistości pod postacią Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Choć oficjalnie ustanowiono ją dopiero w 1945r., tuż po zakończeniu wojny, to właśnie w obecnym, 2024 roku mija 80 lat od skutecznego sformułowania podstawowego formatu ONZ podczas konferencji w Dumbarton Oaks w 1944r. Konferencja odbyła się w Waszyngtonie pomiędzy ówczesnymi wielkimi mocarstwami sprzymierzonymi, które odtąd miały stać się głównymi „czterema policjantami” rządzącymi planetą: Stanami Zjednoczonymi, Związkiem Radzieckim, Wielką Brytanią i Chinami.

Lepiej znany jako autor chrześcijańskich traktatów i fantastyki, takich jak seria Opowieści z Narnii, Lewis próbował także swoich sił w chrześcijańskim science fiction w swojej Trylogii Kosmicznej z lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku. W tych ekscytujących opowieściach głównym wspólnym bohaterem jest dr Elwin Ransom, chrześcijański naukowiec. Podróżuje na inne planety, po czym wraca na ląd, aby walczyć z demonami zwanymi „Makrobami”, które fałszywie udają wszechmądre istoty pozaziemskie, mając na celu skuszenie ludzkich naukowców i polityków do przekształcenia całej planety w prawdziwe post-ludzkie piekło na Ziemi.

Końcowa część trylogii, ‘Ta ohydna siła‘, ma tytuł zaczerpnięty z mało znanego poematu z 1555 roku o Wieży Babel, wcześniejszym przedsięwzięciu pełnym arogancji faustowskiej, podjętym na przekór Bożej Woli. Pisząc to pod koniec II wojny światowej, myśli Lewisa w naturalny sposób zwróciły się ku światu, jaki zwycięzcy alianci będą próbowali dla siebie zbudować – mianowicie świat tak nierealistycznie utopijny w swojej naturze, że zamiast tego stanie się swoim dokładnym przeciwieństwem. Przewidział, że taki świat ostatecznie doprowadzi do powstania globalistycznego reżimu totalitarnego tak złego w skutkach, choć niekoniecznie w zamierzeniach, że sprawi, iż nowo pokonana Trzecia Rzesza będzie przypominać raj. Jak sam autor przyznał w przedmowie, książka ta była fabularyzowaną opowieścią o zasadniczym motywie jego eseju The Abolition of Man z 1943 roku, którego tytuł z pewnością jest oczywisty.

Fabuła jest prosta, ale zabójczo skuteczna. Po stracie Hitlera i Hirohito globalistyczne elity technokratyczne, które porzuciły wszelką wiarę w Boga i tradycję na rzecz kontrastującej faustowskiej wiary w naukę i postęp, wzorowane w dużej mierze na lewicowych naukowcach-reformatorach społecznych z tamtych czasów, takich jak Julian Huxley, ustanawiają nową Organizacja typu ONZ. Początkowo ma siedzibę w Anglii, ale organizacja ta zamierza zdominować świat. Z zamierzoną przebiegłością nazywa się ją „NICE” (the National Institute for Co-ordinated Experiments – Narodowy Instytut Skoordynowanych Eksperymentów).

Cóż, podobnie jak dzisiejsza internetowa społeczność #BeKind, NICE ma, całkiem dosłownie, bardzo „miłą” nazwę, więc nie może być w tym nic podejrzanego ani negatywnego, prawda? Niestety, jej działaniami kierują z daleka demoniczne Makroby. Te fałszywe istoty pozaziemskie obiecują przywódcom NICE prometejskie dary naukowe, takie jak nieśmiertelność, jeśli tylko będą postępować zgodnie ze swoimi „racjonalnymi” i „postępowymi” planami łagodnie totalitarnego Jednego Rządu Światowego. W domyśle taki reżim jest tym, co stosują same istoty pozaziemskie na swoich doskonałych, obcych światach gdzie indziej. Zatem rzeczywiście jest w tym coś bardzo podejrzanego.

Łącząc marksizm, pozytywizm, scjentyzm, inżynierię społeczną i wojujący ateizm, NICE stara się zmusić ludzkość do ewolucji w zupełnie nowy, rzekomo „ulepszony” gatunek postludzki – i zabić wszystkich tych głupich i niewdzięcznych, którzy odmówią współpracy. Sam Lewis nie był całkowicie przeciwny istnieniu na innych planetach rzeczywistego, niedemonicznego, inteligentnego życia (w swoim eseju ‘Religia i rakiety’ przewidywał nawet, że naszym ostatecznym kosmicznym zadaniem może być nawrócenie ich na chrześcijaństwo). Ostatecznie jednak poczuł, że prawdziwe zagrożenia ludzkości czyhają raczej bliżej domu i nie dotyczą inwazji wrogich kosmitów, a leżą w coraz bardziej porzucających Boga sercach i umysłach samej ludzkości.

Fantastyka naukowa, fakty teologiczne

Aby udowodnić swoją lojalność wobec Makrobów, kandydaci na wyższe szczeble NICE muszą dosłownie deptać Chrystusa, gdyż właśnie w tym celu w ich kwaterze głównej trzyma się Jego posąg. Mówiąc bardziej obrazowo, organizacja depcze Chrystusa także w swoich szerszych działaniach.

Najwyraźniej Lewis nie miał szczególnie wysokiego mniemania o socjologach, bo tacy właśnie są w istocie ludzie w NICE. Tworzą zorganizowany spisek socjologiczny, którego celem jest przede wszystkim zaprzeczanie realności natury ludzkiej, a następnie jej przymusowe, hurtowe przemodelowanie poprzez przekształcenie Ziemi w jeden gigantyczny maoistyczny obóz reedukacyjny.

Dla jednego z takich niereformowalnych technokratów „Istotą były statystyki dotyczące robotników rolnych. Każdy prawdziwy kopacz, oracz czy syn rolnika, był zaledwie cieniem.” Rzeczywiście, ta jednostka ma podświadomą tendencję, aby nigdy nie używać konkretnych terminów, takich jak „mężczyzna” czy „kobieta”, ale raczej zwykłych kolektywnych abstrakcji, takich jak „grupy zawodowe”, „klasy” i „populacje”. Dzieje się tak, twierdzi Lewis, ponieważ „na swój sposób wierzy równie mocno jak każdy mistyk w wyższą rzeczywistość rzeczy, których nie widać”.

NICE doprowadza do logicznych celów pozytywistyczną herezję zastąpienia teologii socjologią, tworząc rodzaj pozytywistycznej inkwizycji, mającej na celu utrzymanie globalnej populacji w ryzach. Według jednego z ich nowego gestapo w NICE: „Na dłuższą metę nie ma różnicy między pracą w policji a socjologią”. Podczas gdy staromodna praca policji skupiała się na tropieniu przestępców już po faktycznym popełnieniu przez nich przestępstwa, socjologiczna praca policji przyszłości będzie polegać na mentalnym programowaniu obywateli, aby przede wszystkim nigdy nie popełniali żadnych przestępstw. Można by to osiągnąć za pomocą kompleksowych programów prania mózgu i inżynierii społecznej. Zatem NICE wierzy w herezje zarówno dotyczące ludzkiej możności osiągnięcia doskonałości, jak i zniesienia Bożego daru wolnej woli.

Niezbyt mili ludzie z NICE

Inżynieria społeczna NICE obejmuje nie tylko sferę mentalną człowieka, ale także jego sferę biologiczną. Siłą przemieniając neo-Adama jutra w nowy kształt fizyczny, ci Prometejczycy dosłownie próbują bawić się w Boga. Trwają w bluźnierczej pogoni za najwyższą władzą nad stworzeniem, podobnie jak dr Frankenstein, Mengele i Moreau. Jak chełpi się jeden z nich: „Wiesz równie dobrze jak ja, że ​​władza człowieka nad naturą oznacza władzę jednych ludzi nad innymi ludźmi, przy pomocy instrumentu jakim jest natura”.

A do czego Makrobowie chcą przekonać NICE, aby na siłę ewoluowała ludzi? Na początek osoby transpłciowe. Według jednego z naukowców z NICE, podobnie jak alchemicy w starym stylu pichcący homunkulusy (małe sztuczne ludziki) w swoich laboratoriach, NICE ma na celu zrobić to samo. Ludzkość musi odtąd „pozbyć się” swoich nagle przestarzałych, seksualnych ciał za pomocą następujących środków:

Nauczyć się sprawiać, by nasze mózgi żyły z coraz mniejszą ilością ciała: nauczyć się budować nasze ciała bezpośrednio za pomocą chemikaliów, nie musieć już napychać ich martwym zwierzem i chwastami. Nauczyć się rozmnażać bez kopulacji… Nigdy nie będzie pokoju, porządku i dyscypliny, dopóki będzie istniał seks. Kiedy człowiek to odrzuci, wtedy w końcu będzie można nim rządzić.

Makrobowie obiecują nauczyć NICE, jak to wszystko robić, ale istniały autentyczne postacie z czasów Lewisa, które naprawdę pragnęły sprawić, aby ludzkość wyewoluowała w takie autotroficzne istoty, naprawdę, bez potrzeby pomocy egzoplanetarnej.

Jedną z takich faustowskich postaci, którą Lewis wyszydzał, był JD Bernal, wybitny anglo-irlandzki biolog molekularny, krystalograf rentgenowski i komunista, którego niepokojąca książka z 1929r. ‘The World, the Flesh and the Devil: An Enquiry into the Future of the Three Enemies of the Rational Soul‘ dowodziła, że aspirujący, zaawansowani posthumanoidzi, tacy jak on, mają trzech głównych wrogów: naturę, ludzkie emocje i cielesne ciało. Twierdził, że naukę należy wykorzystać do zniesienia wszystkich trzech powyższych. Następnie „naukowcy wyłoniliby się jako nowy gatunek i pozostawili ludzkość w tyle”.

Propozycja Bernala była prosta: wyjąć ludzki mózg z czaszki i umieścić go w jakimś sztucznym słoiku. Uwolniony z powoli gnijącego biologicznego więzienia swego ciała, odcięta ludzka inteligencja może nadal sztucznie funkcjonować na zawsze, czyniąc ludzi nieśmiertelnymi. Jak napisał Bernal: „Prędzej czy później człowiek będzie zmuszony zdecydować, czy porzucić swoje ciało, czy życie. W końcu liczy się mózg.”

Według fikcyjnego JD Bernalsa z NICE:

Macie wyobrazić sobie [przyszły] gatunek jako zwierzę, które odkryło, jak uprościć odżywianie i poruszanie się do tego stopnia, że ​​stare, złożone narządy i wielkie ciało, które je zawierało, nie są już potrzebne… Jednostka ma stać się w całości głową. Rasa ludzka ma stać się w całości technokracją… dzień dużej [ludzkiej] populacji minął. Spełnił swoją funkcję, będąc rodzajem kokonu dla technokratycznego i obiektywnego człowieka. Teraz Makroby i wybrani ludzie, którzy mogą z nimi współpracować, nie mają już z tego pożytku.

Te dziwne postludzkie stworzenia, które są „w całości głową”, brzmią niesamowicie niczym „Szaraki” we współczesnej ufologii, te bladoskóre istoty o czarnych oczach i ogromnych okrągłych głowach, które być może znacie z filmów takich jak „Z Archiwum X”.

Często zauważa się, że Szaraki przypominają koszmarne wizje tego, czym ludzkość może pewnego dnia stać się pod rosnącym wpływem naukowo wymuszonej „ewolucji”. Ich mózgi, o czym świadczą masywne, kopulaste czoła, są ogromne, ale ich ciała są wrzecionowate i słabe. Prawie postbiologiczne, ich nosy skurczyły się do nozdrzy, a usta do zwykłych szparek. Podobno nie jedzą ani nie wydalają. Unikają odzieży, są całkowicie gładcy na dole, bez genitaliów umożliwiających seks lub oddawanie moczu, ani odbytów do wydalania. Zamiast tego, dosłownie pozbawione krwi, w ich żyłach płynie czysty chlorofil, żywią się światłem słonecznym, emocjami lub energią kosmiczną i wydalają bezpośrednio przez swoją szarą skórę poprzez pocenie się.

Niektórzy obdarzeni wyobraźnią ufolodzy uważają, że być może wcale nie są to kosmici, ale podróżnicy w czasie z ziemskiej przyszłości – innymi słowy, oni są nami, zmienionymi w postludzką formę przez naukowców podobnych do tych z NICE w nadchodzących stuleciach. Folkloryści, czyli ufolodzy z tzw. „szkoły psychospołecznej”, wolą postrzegać ich jako wizjonerskie, halucynacyjne koszmary. W związku z tym wyrażają utajony strach przed zepsuciem nauki, który pojawia się spontanicznie w umysłach rzekomo uprowadzonych przez UFO, kiedy w nocy w łóżkach mają oni pozornie realistyczne sny na jawie. Czymkolwiek są, wygląda na to, że Lewis z powodzeniem przewidział ich ostateczne przybycie.

Adwokat diabła

Tak naprawdę książka Lewisa nie miała być przepowiednią przyszłej inwazji obcych, ale metaforą religijną i polityczną, aczkolwiek bardzo proroczą. Lewis nie do końca był przekonany, że demoniczni kosmici przejmą kontrolę nad planetą, tak jak George Orwell, pisząc „Folwark zwierzęcy”, nie sądził, że zrobią to komunistyczne świnie.

Po publikacji książki ‘That Hideous Strength‘ wybitny naukowiec JBS Haldane napisał skargę do Lewisa, w której zaprotestował, że oszczerczo przedstawił cały swój rodzaj jako quasi-nazistowskich czcicieli diabła. W początkowo niepublikowanej odpowiedzi Lewis miał profesorowi Haldane’owi do powiedzenia poniższe, wyjaśniając, że jego prawdziwe przesłanie brzmiało:

… nie „naukowe planowanie z pewnością doprowadzi do piekła”, ale „we współczesnych warunkach każde skuteczne zaproszenie do piekła z pewnością pojawi się pod postacią naukowego planowania” – tak jak faktycznie zrobił to reżim Hitlera. Każdy tyran musi zacząć od stwierdzenia, że ​​ma to, co szanują jego ofiary, i daje to, czego chcą. Większość współczesnych krajów szanuje naukę i chce, aby [społeczeństwo] było zaplanowane. Dlatego też, niemal z definicji, jeśli jakikolwiek człowiek lub grupa chce nas zniewolić, będzie to oczywiście określane jako „naukowo planowana demokracja”. Być może prawdą jest, że każde prawdziwe zbawienie, choćby hipotetycznie prawdziwe, musi opisywać siebie jako „naukowo planowaną demokrację”. To kolejny powód, aby bardzo uważnie przyglądać się wszystkiemu, co nosi tę etykietę.

Można zatem powiedzieć, że niedoszli postludzie z NICE z przypowieści Lewisa stworzyli już własną satanistyczną, antychrześcijańską, świecką kontrreligię. Ta „religia” przybrała postać ich postępowej, pozytywistycznej socjologii i scjentyzmu. I po prostu otwiera ich na późniejszą, jeszcze większą pokusę ze strony Makrobów, zamiast na pierwotny impuls dla nowych przywódców ludzkości, pochodzący od demonów jako takich, aby zgrzeszyli przeciwko stworzeniu. W swojej powieści Lewis ujmuje to następująco:

Z punktu widzenia przyjętego w piekle, cała historia Ziemi prowadziła aż do tego momentu. Teraz upadły Człowiek miał wreszcie realną szansę otrząsnąć się z ograniczeń swoich mocy, które nałożyło na niego miłosierdzie jako ochronę przed pełnymi skutkami upadku. Jeśli to się powiedzie, piekło w końcu się wcieli. Źli ludzie, będąc jeszcze w ciele, wciąż pełzając po tym małym globie… mieliby władzę i moc złych duchów. Natura na całym świecie Tellusa stanie się ich niewolnikiem. I z całą pewnością nie będzie można przewidzieć końca tego panowania przed końcem samego czasu.

Rzeczywiście ponura perspektywa. Ale przede wszystkim jak, bez wcześniejszego istnienia „złych ludzi” na Ziemi, mógłby ten piekielny scenariusz w ogóle się wydarzyć? Jeśli nie ma doktora Fausta, który początkowo pragnąłby wyczarować Mefistofelesa z własnej pychy, to z definicji nie może się też później pojawić żaden Mefistofeles.

Obecnie istnieją ufolodzy o zacięciu teologicznym, którzy wierzą, że podstawowy wątek powieści Lewisa rozgrywa się teraz naprawdę w kategoriach współczesnego zjawiska UFO, niczym coś wyrwanego ze stron Borgesa. Jedna z pobocznych ufologicznych teorii spiskowych, głoszona przez takich ludzi jak brat Seraphim Rose, nieżyjący już amerykański prawosławny hieromnich, twierdzi, że „obcy”, o których świadkowie mówią, że widzą dzisiaj śmigających po niebie w swoich spodkach, są, podobnie jak Macroby Lewisa, po prostu demonami piekła w nowym, historycznie odpowiednim, Przebraniu Ery Kosmicznej, tutaj, aby kusić głupią ludzkość do potępienia, oszukując nas wszystkich, abyśmy czcili ich i ich doskonałe cudowne technologie, a nie Boga Wszechmogącego.

Z pewnością jest to interesująca teoria, ale jestem co do niej sceptyczny. Obecna, przypominająca NICE kasta przywódców postchrześcijańskiej ludzkości Zachodu, w wystarczającym stopniu udowodniła swoją zdolność do przekształcania cywilizacji w coraz bardziej miękkiego, totalitarnego awatara piekła na Ziemi, z własnej woli, czyniąc to w imię pseudonaukowych kłamstw w rodzaju „zwalczanie kryzysu klimatycznego” czy „zakończenie ludobójstwa osób transpłciowych”. Dlatego zapytałbym, dlaczego demony w ogóle miałyby zawracać sobie głowę tak wyszukaną fasadą science-fiction? Dużo mniej wysiłku wymaga dla Screwtape’a i Mephisto leniwe leżenie w Hadesie i patrzenie z uśmiechem, podczas gdy ludzkość z radością sama się potępia, prawda? Komu potrzebne piekło, skoro jest Davos?

_______________

That Hideous Truth: C.S. Lewis Predicted Technocratic Globalism and Scientific Dictatorship, Steven Tucker, March 23, 2024

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

Od Haraschina do Collegium Humanum

Od Haraschina do Collegium Humanum

Posted on 27 marca, 2024 by jw

Od Haraschina do Collegium Humanum

Afera lipnych dyplomów w Collegium Humanum wstrząsnęła nader słabo zorientowanymi w rozmiarach plag akademickich Polakami. Faktem jest, że skala procederu wydawania dyplomów potrzebującym ich dla kariery publicznej jest wielka. Popyt na dyplomy u nas jest ogromny od lat, to i z podażą różne podmioty starają się nadążyć. Z tego względu poziom udyplomowienia polskiego społeczeństwa jest imponujący. Mało kto może nam dorównać.

Jeszcze u zarania PRL, kiedy brakowało u nas ludzi z wyższym wykształceniem, w różny sposób starano się te braki uzupełnić. Jednym z prekursorów produkcji lipnych dyplomów był sławny prokurator stalinowski Julian Haraschin, który po wydaniu 60 wyroków śmierci na działaczy podziemia niepodległościowego rozpoczął karierę akademicką na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uczył przestrzegania prawa, z czego ta uczelnia słynie do dziś. Jednocześnie opracował innowacyjną na owe czasy metodę uzyskiwania dyplomów bez konieczności zdawania egzaminów czy trudzenia się pisaniem prac dyplomowych. Wynalazek wprowadził w życie akademickie jednak tylko na skalę ograniczoną, metodą – rzec można – chałupniczą. W PRL znane było też wydawanie dyplomów prominentom partyjnym w ramach fikcyjnych studiów, co znane jest z opowiadań o dygnitarzach, którzy dzwonili do rektoratów, aby się dowiedzieć, na którym to są roku, i czasem strofowali władze, że proces ich udyplomowienia idzie zbyt opieszale.

W wolnej Polsce zapotrzebowanie na dyplomy zwiększyło się wielokrotnie i obejmuje coraz szersze kręgi społeczne. Powstały firmy trudniące się pisaniem prac dyplomowych. Co więcej, przed kilku laty powstało Collegium Humanum, ujawniony ostatnio lider na rynku produkcji lipnych dyplomów na skalę wręcz przemysłową. Uwiarygadniał je rektor Paweł Cz. (obecnie w areszcie), lider nauki o dorobku etyczno-moralnym, posiadacz wielu doktoratów honorowych, jak i honorowej profesury (w wieku 26 lat!). Otrzymał Złoty Medal Zasłużony dla Nauki Polskiej Sapientia et Veritas.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 27 marca 2024 r.

===================================

Pedofilia a sodomici. O tych badaniach nie chciały słyszeć sądy.

O tych badaniach nie chciały słyszeć sądy

Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy w Gdańsku uznały, że twierdzenie o większej częstości występowania pedofilii wśród homoseksualistów płci męskiej jest zniesławieniem. Podczas procesów przedstawiliśmy liczne dowody potwierdzające tezę, która została uznana za zniesławiającą. Sądy zignorowały je całkowicie. Najistotniejsze z nich przedstawiam poniżej. 

Po pierwsze przywołaliśmy artykuł opublikowany w 2007 r., w Mayo Clinic Proceedings, według Wikipedii jednym z najbardziej rozpowszechnianych, poczytnych i cytowanych czasopism medycznych. Nosi on tytuł: „Profil pedofilii: Definicja, charakterystyka przestępców, recydywa, wyniki leczenia i kwestie kryminalistyczne„, autorstwa Ryan C. W. Hall, MD, and Richard C. Hall, MD, PA.

W artykule wskazano: „Odsetek pedofilów homoseksualnych waha się od 9% do 40%, co stanowi około 4 do 20 razy więcej niż wskaźnik dorosłych mężczyzn odczuwających pociąg do innych dorosłych mężczyzn (przyjmując wskaźnik rozpowszechnienia homoseksualizmu wśród dorosłych na poziomie 2%-4%) (…)

Pedofile heteroseksualni, w badaniach autoreferencyjnych, wykorzystywali średnio 5,2 dzieci i popełniali średnio 34 akty seksualne, w porównaniu z pedofilami homoseksualnymi, którzy wykorzystywali średnio 10,7 dzieci i popełniali średnio 52 akty.15 Przestępcy biseksualni wykorzystywali średnio 27,3 dzieci i popełniali ponad 120 aktów seksualnych.15

W badaniu przeprowadzonym przez Abela i wsp.32 wśród 377 pedofilów nieprzebywających w więzieniu, niezwiązanych z przestępczością, których sytuacja prawna została uregulowana i którzy zostali przebadani przy użyciu anonimowego kwestionariusza samoopisowego, stwierdzono, że pedofile heteroseksualni średnio zgłaszali wykorzystanie 19,8 dzieci i popełnienie 23,2 czynów, podczas gdy pedofile homoseksualni wykorzystali 150,2 dzieci i popełnili 281,7 czynów.”

Po drugie powołaliśmy się na książkę pt. „Podstawy psychopatologii i jej leczenie” autorstwa Mark D. Kilgus, Jerrold S. Maxmen, Nicholas G. Ward (W.W. Norton and Company, 4 wydanie, rok 2015). Publikacja polecana jest przez APA (American Psychological Association). Wydawca pisze o niej: Kompleksowa rewizja podręcznika nowoczesnej diagnostyki i leczenia psychiatrycznego, dostosowana do DSM-5 i ICD-10. Od dawna uważany za wiodący tekst dotyczący oceny, diagnozy i leczenia zaburzeń psychicznych, ta najnowsza wersja zawiera najnowocześniejsze aktualizacje w neurobiologii, psychofarmakologii i genetyce. Skierowany do studentów psychiatrii i dyscyplin pokrewnych, ma praktyczny, czytelny sens tej dziedziny.

Na stronie 453 tego podręcznika czytamy: „Pedofilia heteroseksualna jest dwa razy bardziej powszechna niż pedofilia homoseksualna, mimo że liczba mężczyzn heteroseksualnych w populacji ogólnej wynosi około 35:1. Tak więc, w ujęciu procentowym, nieproporcjonalnie wyższe wskaźniki zachowań pedofilnych występują u mężczyzn homoseksualnych w porównaniu z mężczyznami heteroseksualnymi.”  

Charles Silverstein, znany działacz LGT, który w 1973 miał istotny udział w wykreśleniu homoseksualizmu z DSM (listy zaburzeń seksualnych), wypowiedział się w 2009 roku w następujący sposób:”Poza homoseksualizmem DSM (9) wymienia także sadyzm, masochizm, ekshibicjonizm, voyeuryzm, pedofilię i fetyszyzm jako zaburzenia psychiczne. Jeśli nie ma obiektywnego, niezależnego dowodu, że orientacja homoseksualna jest sama w sobie nienormalna, jakie istnieje usprawiedliwienie umieszczania jakiegokolwiek z innych zachowań seksualnych w DSM?” (10) 

W lipcu 1995 r. w homoseksualnym magazynie „Guide” ukazało się stwierdzenie pokazujące stosunek tego środowiska do pedofili: Jesteśmy dumni, że ruch gejowski jako jeden z nielicznych zdobył się na odwagę powiedzenia głośno, że dzieci są naturalnie seksualne i zasługują na prawo seksualnej ekspresji z kimkolwiek, kogo wybiorą. […] Zamiast bać się przyklejenia etykiety pedofila, powinniśmy dumnie przyznawać, że seks jest dobry, włączając w to dziecięcą seksualność. […] Musimy to robić dla dobra samych dzieci. 

Jak widać publikacje naukowe potwierdzają tezę o nadreprezentacji pedofilii w środowisku LGBTQ+. Również wypowiedzi prominentnych przedstawicieli tego środowiska świadczą o akceptacji pedofilii. 

Sąd jednak całkowicie zignorował te oczywiste fakty. 

Ludzki mózg rośnie, a ludzie głupieją. IQ maleje o 7 pkt na pokolenie.

Zaskakujące odkrycie naukowe – Ludzki mózg rośnie, a ludzie głupieją

autor: admin (2024-04-01 zmianynaziemi.pl/ludzki-mozg-rosnie-ludzie-glupieja

W ciągu ostatnich dziesięcioleci naukowcy obserwują fascynujące zjawisko – średnia objętość ludzkiego mózgu systematycznie się powiększa. Badania przeprowadzone przez zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis wyraźnie to potwierdzają. Analiza obrazów rezonansu magnetycznego mózgu ponad 5 tysięcy osób urodzonych między 1930 a 1970 rokiem wykazała, że objętość ta wzrosła o imponujące 6,6 procent. 

Okazuje się, że nie tylko całkowita wielkość mózgu ulega zmianie – naukowcy zaobserwowali również zwiększenie się poszczególnych jego obszarów. Istota biała powiększyła się o 8 procent, a istota szara aż o 15 procent. Skąd bierze się ten „przerost” mózgu u młodszych pokoleń?

Zdaniem ekspertów, większa objętość mózgu przekłada się na zwiększoną „rezerwę poznawczą”, która może chronić przed związanymi z wiekiem problemami, takimi jak pogorszenie pamięci, uwagi czy szybkości reakcji. Jak podkreślają naukowcy, „większa struktura mózgu oznacza większą rezerwę mózgową i może łagodzić skutki chorób związanych z wiekiem, takich jak choroba Alzheimera i powiązane z nią demencje w starszym wieku”.

To z pewnością dobra wiadomość, biorąc pod uwagę starzejące się społeczeństwa i rosnącą liczbę przypadków otępienia. Czy oznacza to jednak, że młodsze pokolenia są bardziej inteligentne od swoich rodziców i dziadków? Okazuje się, że niekoniecznie.

Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Ulster wskazują, że pomimo zwiększenia objętości mózgu, IQ w ciągu ostatnich dziesięcioleci systematycznie spada. Według norweskich ekspertów Brenta Bratsberga i Ole Rogeberga, inteligencja badanych osób malała średnio o 7 punktów na pokolenie w latach 1970-2009.

Jak to możliwe, że mózg rośnie, a jednocześnie stajemy się mniej inteligentni?

Naukowcy tłumaczą, że sama wielkość mózgu nie jest jednoznacznym wskaźnikiem poziomu inteligencji. Na nią wpływa wiele czynników, takich jak efektywność połączeń między neuronami, stopień mielinizacji aksonów czy złożoność strukturalna poszczególnych obszarów.

Ponadto, choć współczesne pokolenia mają fizycznie większe mózgi, to być może ich potencjał poznawczy nie jest w pełni wykorzystywany. Zmiana stylu życia, wzrost narażenia na zanieczyszczenia środowiska, a także coraz większe uzależnienie od technologii mogą mieć negatywny wpływ na rozwój intelektualny.

Wygląda zatem na to, że choć nasze mózgi rosną, to nie przekłada się to wprost na wzrost inteligencji. Być może kluczem jest znalezienie sposobów, by w pełni wykorzystać ten zwiększony potencjał mózgowy i stać się jeszcze mądrzejszymi niż poprzednie pokolenia.

========================

Por.:

Porównanie IQ dla różnych ras.

To nie kryzys – to rezultat. Spada IQ Amerykanów. Oj tam, oj tam…

Sośnierz: Zmiana czasu na Wielkanoc to bardzo dobry pomysł

Sośnierz: Zmiana czasu na Wielkanoc to bardzo dobry pomysł

nczas!!!1.04.2024

Dobromir Sośnierz
Dobromir Sośnierz Fot. FB

Dobromir Sośnierz w swoich mediach społecznościowych przypomniał, dlaczego zmiana czasu to chory i szkodliwy wymysł etatystów. Swój wpis wolnościowiec zaczyna jednak bardzo przewrotnie.

„Zmiana czasu na Wielkanoc to bardzo dobry pomysł” – pisze sarkastycznie Sośnierz, stwierdzając, że dzięki temu człowiek rozumie, co to znaczy, że ktoś „czuje się jak z krzyża zdjęty”.

„Dla tych, co nie zauważyli: tak, biurokracja znowu przestawiła nam czas ze strefowego na rządowy (tzw. letni). Wprawdzie jeszcze za mojej kadencji Parlament Europejski pracował nad iście przełomowym pomysłem, żeby skończyć z tymi wygłupami, ale potem wiadomy wirus pokrzyżował te śmiałe plany” – napisał wolnościowiec na swoim FB.

Dalej Sośnierz stwierdza sarkastycznie, że „zmiana czasu, to nie likwidacja samochodów spalinowych albo zarzynanie rolnictwa, żeby to robić ot tak, bez wieloletniej debaty i wszechstronnego namysłu”.

„I tak oto mimo wielu dowodów na bezsensowność tego kręcenia zegarkami, nasi niemiłościwie panujący nie mogą się z tą władzą nad czasem rozstać. Na razie zarezerwowali sobie ten przywilej co najmniej do 2026” – czytamy dalej.

„I tak przestawiają ten czas jak stół, o który będę się przez kilka kolejnych dni obijał, zanim przyzwyczaję się, że stoi w nowym miejscu” – dodaje na koniec wolnościowiec.