Bandyci z zapałkami. Potworne: „koalicja zdolności opancerzonych”

Bandyci z zapałkami

Redakcja Konserwatyzm.pl konserwatyzm.pl/rekas-bandyci-z-zapalkami

Podjęliśmy decyzję o ustanowieniu misji natowskiej na Ukrainie” – zapowiedział Radek Applebaumowy.  Termin „misja” ma w sobie pewne urocze niedomówienie. Minister nie określił przecież (i nikt go o to nie zapytał) czy „misja NATO” oznaczać ma jakieś dodatkowe przedstawicielstwo dyplomatyczne/polityczne, czy raczej kolejne zadania szkoleniowe – czy po prostu interwencję zbrojną. „Misja” oznaczać może wszystko i nic, w zależności od przebiegu wypadków i dalszych decyzji podejmowanych przez kierownictwo Paktu. NATO wysyła zatem kolejny sygnał, że „coś robi”, „jest zaangażowane”, ale nie tak, by dało się z tego decydentów rozliczać, tak na forum międzynarodowym, jak i krajowym.

Pełzająca interwencja

Oczywiście, można zakładać, że mamy do czynienia z pełzającą interwencją, z postępującym oswajaniem zachodniej opinii publicznej z obecnością wojsk NATO na Ukrainie (gdzie faktycznie znajdowały się na długo przed lutym 2022 roku). Nie można jednak tego zweryfikować metodami kontroli demokratycznej i parlamentarnej, podobnie jak i np. nie sposób dowiedzieć się od władz III RP co miałaby oznaczać „unia polsko-ukraińska” czy „coraz bardziej zaawansowane prace” nad jakimś nowym „porozumieniem Polska-Ukraina”. Zalewa nas morze słów, jakby rządzący starali się w ten sposób ukryć jedyny wyraz mający dziś naprawdę znaczenie: WOJNA.

Napoleon Najmniejszy

Ostatnio w pierwszym szeregu potencjalnych interwentów znalazł się Emmanuel Macron. Cóż, przy COVIDzie też starał się być prymusem globalistów, a zarządzanie stanem wyjątkowym/wojennym wyraźnie temu szczeremu liberalnemu demokracie odpowiada najbardziej. Paryż wyraźnie wybiera się więc na kolejną wojnę krymską, podobnie jak 171 lat temu prowadzony pod rączkę przez Anglosasów. Niestety, ale sprzyja temu postępujący kryzys energetyczny Europy. Francuzi ze swoimi elektrowniami jądrowymi z nieskrywaną satysfakcją mogli obserwować problemy reszty UE, zmuszanej do przestawiania całych sektorów gospodarki na nowe kierunki dostaw i źródła energii. Jednak tak, jak Anglosasi zadali cios niemieckiej Energiewende dokonując zamachu terrorystycznego na NordStream, tak Francja padła ofiarą własnego uzależnienia od Waszyngtonu i zadufania swojej polityki neokolonialnej. Afrykańskie przebudzenie, które znacznie przyspieszyło w ostatnich kilkunastu miesiącach, jak i rosną obecność w Afryce rosyjskich inwestycji energetycznych oraz chińskiego kapitału postawiła pod znakiem zapytania tradycyjne łańcuchy zaopatrzenia francuskiej metropolii. Nie mogąc zdyscyplinować niesfornych dawnych kolonii i nie potrafiąc samemu wyzwolić się spod amerykańskiej kolonii – francuskie kierownictwo polityczne wydaje się przyjmować podsuwane przez Anglosasów pseudorozwiązanie zewnętrzne. Nie mogąc zdobyć Niamey – Francuzi wrócą pod Bałakławę. A przynajmniej pomogą posłać tam Polaków.

Polacy zaś… Cóż, nie będziemy pewnie od tego, by im nie towarzyszyć. W końcu w 1812 r. do Moskwy w forpoczcie Wielkiej Armii też jako pierwsi wjechali polscy huzarzy. I jako ostatni z niej uciekli. Czy jednak teraz byłoby podobnie?

Nie stój, nie czekaj, co robić?! Uciekaj!

Według ostatnich badań opinii publicznej jedynie ok. 19 proc. Polaków byłoby gotowych samemu wstąpić do wojska by walczyć z obcą (czyt. rosyjską) agresją. Niewielu mniej, bo 16 proc. uciekłoby zagranicę, przede wszystkim do krewnych na emigracji zarobkowej w Niemczech i UK.  I tu odpowiedzmy sobie może na pytanie: czy jeśli III RP przystąpi do wojny z Rosją i w wyniku pierwszych klęsk Polacy rzucą się do ucieczki z domów (o czym już rozmawia się na FB) – Niemcy wsiądą w swoje mercedesy i zaczną nas masowo przywozić do siebie, przez Odrę, tak jak my zrobiliśmy z Ukraińcami w lutym 2022 r.? Czy też tymczasowe kontrole graniczne okażą się stałe, układ z Schengen zawieszony, a zamiast „Herzlich Willkommen” usłyszymy znajome „Passkontrolle. Ihren Ausweis bitte!?

Wystarczy jeden żołnierz!

Zdecydowana większość Polaków deklaruje jednak bierność. W tej sytuacji wciąż działają dotychczasowe lewary propagandowe, w tym zwłaszcza „Ukraina walczy za nas”, dzięki czemu wciąż ponad 67 proc. społeczeństwa popiera przekazywanie do Kijowa sprzętu wojskowego, choć tylko 54 proc. popiera wysyłanie ciężkiego sprzętu, zwłaszcza pancernego. Do 41 proc. spadło też poparcie dla pomocy finansowej i do 46 proc. dla przyjmowania tak zwanych uchodźców w Ukrainy. Jedynie 10 proc. Polaków dopuszcza możliwość wprowadzenia na Ukrainę Sił Zbrojnych RP. Gdyby więc władze w Warszawie chciałyby legalnie zatwierdzić włączenie się Polski do wojny, na przykład poprzez referendum – mimo dotychczasowych wysiłków bez wątpienia poniosłyby klęskę. Można więc być zupełnie pewnym, że jeśli taka decyzja zapadnie – nikt Polaków o zdanie pytać nie będzie, a polscy żołnierza na Ukrainie po prostu się znajdą, zapewne od razu w ogniu walki, byle tylko stworzyć fakty dokonane. By zostać przy przykładzie francuskim – przyszły marszałek Ferdynand Foch został zapytany na francusko-brytyjskiej naradzie sztabowej tuż przed wybuchem Wielkiej Wojny jaki minimalny brytyjski korpus ekspedycyjny powinien znaleźć się we Francji w przypadku wybuchu konfliktu z Niemcami. „Wystarczy jeden angielski żołnierz” – odpowiedział Foch. – „A my już postaramy się, żeby zginął…”.  Pamiętajmy o tej zasadzie zanim zostanie zalegalizowana obecność choćby jednego polskiego żołnierza na Ukrainie!

Koalicja zdolności opancerzonych”…

Tymczasem może się ich tam znaleźć o wiele więcej. Minister obrony Kosiniak-Kamysz zapowiedział przecież wydzielenie 2,5 tysięcy żołnierzy jako polski wkład do formacji/mechanizmu nazwanych w potwornej polszczyźnie „koalicją zdolności opancerzonych. Komentatorzy już zgryźliwie zauważyli, że taki potworek językowy będzie wyjątkowo głupio wyglądał na pomnikach pierwszych ofiar III wojny światowej…

Jeśli chodzić będzie o efekt czysto polityczno-propagandowy można też spodziewać się użycia okrzyczanego LITPOLUKRBRIG-u, czyli tzw. Litewsko-Polsko-Ukraińska Brygada im. Wielkiego Hetmana Konstantego Ostrogskiego, co jest wspólną czapą dla zróżnicowanych jednostek, głównie artyleryjskich, zmechanizowanych i szturmowych, formalnie o stanie ok 4,5 tys. ludzi. Trzeba jednak pamiętać, że Brygada ta funkcjonowała dotąd niemal wyłącznie w warunkach sztabowych, a więc przedstawia wartość bojową nie większą od chorągiewek na mapach.

Wreszcie jakąś podpowiedzią powinien być dla nas skład uczestników ćwiczeń NATO DRAGON-24, w których wzięło udział ok 15 tys. żołnierzy polskich, ćwiczących coś, co zdaniem kierownictwa Paktu miało stanowić „dynamiczną obronę przed atakiem na wschodnią flankę NATO”, a z zewnątrz do złudzenia przypominało przygotowanie do inwazji z terytorium Polski na Białoruś i obwód kaliningradzki. Być może są to też wskazówki sugerujące, że Warszawie powierzono w przypadku wojny aż dwa zadania – zarówno polityczno-militarną demonstrację na Ukrainie, siłami zbyt słabymi, być zmienić stosunek sił na korzyść Kijowa, ale wystarczającymi, by zaakcentować polskie tendencje samobójcze, jak i realną dywersję wojskową, przede wszystkim wobec Białorusi, celem wciągnięcia Mińska do wojny i związania jego sił, np. przed otwarciem kolejnego frontu w Pribałtyce.

Oczywiście też sam fakt, że takie analizy są snute, a po polskich drogach przesuwają się coraz większe masy wojska – ma w sobie wszystko z zabawy zapałkami przy beczce prochu. Zabawy prowadzonej przez zdrajców na polecenie bandytów i z milionami Polaków w roli potencjalnych ofiar.

Konrad Rękas

Zaniedbane pokolenie. Czy stracone?

Zaniedbane pokolenie

Posted by Marucha w dniu 2024-04-05 marucha

Mamy dość zwarte i niewielkie towarzystwo myślące i prawicowe, za to dookoła TVN i „Wyborcza”. Przyjaciel od kajaków, mgr inż. budownictwa: kiedyś czytał Wyborczą i oglądał TVN, ale na spływach wybiliśmy mu z głowy.

Dwóch jego synów dorosłych, po ATK (co można studiować „z cywila” na ATK?) lewacy; jeden zajadły, drugi umiarkowany. Wnuczka po studiach lewaczka. Żony synów również sycone prawdą z TVN. Wyraźne zaniedbania wychowawcze, gdyby w swoim czasie im wbijano prawidła historyczne do głowy, może by dzisiaj byli inni.

Drugi przyjaciel od kajaków, mgr inż. geodeta, prawica umiarkowana. Córkę starszą o dobrych poglądach Pan mu zabrał, ale jej dwójka dzieci „lewakuje”. Druga córka lewaczka, jej dzieci chodziły na demonstracje z błyskawicami. Próby dyskusji: „Ja nic nie chcę słuchać! Nie chcę słuchać!”. Za późno formować umysł, który się „nachlipał” prawdy ze współczesnej „Naje Fraje”.

Chyba mają wycięte ośrodki samodzielnego myślenia. Nie zdają sobie sprawy, że nieuniknionym następstwem aborcji i braku przyrostu naturalnego za kilkadziesiąt lat będzie eutanazja i niczym niehamowana imigracja innej cywilizacji do Europy. Dlaczego eutanazja? Bo kto się będzie opiekował starymi bezdzietnymi babami, porzuconymi przez „partnerów” i za czyje pieniądze? Niech składają się chociaż na trumny albo urny i miejsca w kolumbarium.

Dlaczego imigracja? Bo będzie puste miejsce „w tym kraju”, a natura pustki nie znosi. Dla przykładu: w 1950 roku Polska i Turcja miały porównywalną ilość ludności: PL 25 mln, TR 21 mln. W 2020: PL 38 mln (1,5 x), TR 82 mln (prawie 4 x). Podobnie jest albo jeszcze lepiej w innych krajach islamu i nie tylko islamu: Egipt 1950 21 mln -> 2020 101 mln; Meksyk 1950 28 mln -> 2020 135 mln (dane: ISBN 978-83-941876-7-5). Kto potrafi, niech myśli: będzie miał kto przyjść na gotowe po wymarłych Polakach (i różnych Europejczykach), którzy nie chcą mieć potomstwa. Broń atomową zapewni islamowi Francja, która ją posiada jako jedyna w tej części Europy, i w której islam demokratycznie przejmie władzę „brzuchami kobiet” za jedno, może półtora pokolenia.

Inny przyjaciel, torakochirurg, nie zaniedbywał wychowania dzieci, a i tak syn (architekt) ma w głowie siano. Propaganda nie potrzebuje cudów, pod jej wpływem siano samo w głowie się robi z mózgu.

Znajomi z działek mówią, że trzynastka i czternastka im się należy. Nie chcą słuchać, że za Rostowskiego nie było „piniendzy”. Głosują na lewactwo.

Mój syn też był sycony przez kolegę mądrościami z „Wybiórczej”: dostawał od niego przeczytane egzemplarze za darmo, zaczynał narzekać na Kościół i księży. Zdążyłem go przekonać po powrocie z emigracji, że próbują go wciągnąć na zwolennika innej cywilizacji. Jakoś mi się udało go zawrócić, chociaż trudno mu iść prosto.

Tak czy owak, wygląda na to, że nie potrafiliśmy wychować następnego pokolenia, a wielu z naszego utraciło zdolność samodzielnego myślenia (np. gałązka brzozy spowodowała katastrofę 100-tonowego samolotu — powiada 80-letni, skądinąd sprawny umysłowo magister inżynier po tęgich studiach!). Ogląda TVN cały dzień, w przerwach „Wybiórcza” itp.

Mam nadzieję, że jeśli nie napuszczą nam „muslimów”, z reszty się otrząśniemy. Swoją drogą nasi „prawicowi” przywódcy z „dobrej zmiany” podpisywali (lub nie anulowali) dziwne konwencje: Fit for 55, z Marrakeszu o migracji, z Istambułu przemocowa… Wybierali do polityki osobników wyszukanych z jakiegoś klucza: Marcinkiewicz, Sikorski, Gowin, Giertych, Kurski, Morawiecki, Niedzielski… Podpisywali pożyczki, których im nie dano, ale zwrócić trzeba, zamykali kopalnie i łapali zamiast tego wiatr w wiatraki. Kucali przed byle kim, zapalali świece chanukowe. Głosili jedno, robili drugie, gotowali Polaków metodą „na żabę”. Nie potrafili oczyścić sądów, mass mediów, opublikować „aneksu” (!), wychować młodzieży szkolnej – rezultat widzimy. Mieli senat, sejm, prezydenta, a teraz „ostał im się ino sznur” i TV Republika, której szef w swoim czasie został, jak mówią, odznaczony przez bezpiekę Ukrainy… Ciekawe za co?

Podobno zarówno były, jak i aktualny premier mają swoje kartoteki TW w niemieckich służbach specjalnych. Jeśli to nieprawda, czemu tego nie powiedzą głośno?

Czy można być równocześnie filosemitą, masonem i Polakiem wyznającym zasady cywilizacji wprowadzanej u nas od Chrztu Polski? Śp. prof. Bogusław Wolniewicz, ateista, filozof i logik: „możemy należeć tylko do jednej wspólnoty duchowej danego poziomu”. Śp. Lech, minister sprawiedliwości, na wniosek rabina wstrzymał ekshumację w Jedwabnem, złamał prawo i dał podstawy wrogom do plucia na Polaków. W interesie naszej, polskiej wspólnoty? Orban nie wkłada jarmułki i po raz kolejny w cuglach wygrał wybory, za to nasz Naczelnik państwa umknął przed „bratankiem” gdy tamten przyjechał do Polski.

Mam nadzieję, że jednak Pan Bóg nas ochroni po tęgim oćwiczeniu batem.

Autorstwo: Barnaba d’Aix
https://wolnemedia.net

Każdy Pierwszy Czwartek miesiąca: New York, Manhattan – Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę.

4.04.24 New York, Manhattan – Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę

05/04/2024przez antyk2013

Od maja 2015 roku odprawiana jest w każdy Pierwszy Czwartek miesiąca Msza Święta w rycie tradycyjnym („trydenckim”) za naszą Ojczyznę Polskę.
Miejsce: Nowy Jork – Manhattan. Kościół pod wezwaniem Matki Boskiej z Góry Karmel.
Czas: 19.00
Pół godziny przed Mszą Świętą modlimy się jedną część Różańca Świętego za Ojczyznę.
Przychodzą na tą Mszę Świętą również obcokrajowcy różnych nacji, podtrzymują nas na duchu modlitwą szczerze podziwiając Polskę.
Po Mszy Świętej mamy zawsze spotkanie w salce przy kościele, mały poczęstunek, zawsze wszystkich zapraszamy i zawsze prosimy o wsparcie modlitewne dla Polski atakowanej ze wszystkich stron.
Mam ufność, że – z pomocą Bożą – będzie dobrze.

Share

Kategorie Msze św. za Ojczyznę, New York, Pokuta, Różaniec Święty w każdej parafii (kard. Hlond), Zagranica

„Miało nie żyć” –  8 kwietnia o godz. 20 w Centrum Prasowym Foksal w Warszawie

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Miało nie żyć” – film dokumentalny o aborcji w Polsce – jest już gotowy. Serdecznie zapraszam Pana na premierę – w ten poniedziałek 8 kwietnia o godzinie 20:00 w Centrum Prasowym Foksal w Warszawie. Wydarzenie poprowadzi red. Paweł Zdziarski.

W poprzednim mailu wysyłałam Panu zwiastun. Jeśli go Pan jeszcze nie widział, podaję link ponownie:

Właśnie ten tydzień, gdy w Sejmie mają się decydować losy nienarodzonych – rozpoczniemy pokazem filmu, w którym świadkowie aborcji ujawniają, jak naprawdę morduje się w Polsce dzieci.

Ich relacje są wstrząsające.

Sama nie mogę powstrzymać łez, gdy oglądam ten reportaż. A praca nad jego wyprodukowaniem była dla mnie i dla całego zespołu Fundacji bardzo obciążająca psychicznie.

To film, który całkowicie zmienia perspektywę. I ma ją zmienić, aby pomóc nienarodzonym dzieciom uniknąć aborcji.

Szanowny Panie,

Raz jeszcze serdecznie zapraszam na premierę „Miało nie żyć”. Centrum Prasowe Foksal, u. Foksal 3/5 w Warszawie, w poniedziałek 8 kwietnia o godzinie 20:00.

Zielone staje się brunatne

Zielone staje się brunatne

Izabela Brodacka

Przypominam dziecięcą zgadywankę: „Co to jest? Czarna jagoda. A dlaczego czerwona? Bo jeszcze zielona”. Trująca zielona jagoda jaką jest terroryzujący społeczeństwa „ zielony ład” dojrzewając bynajmniej nie staje się czerwona lecz jak dobrze widać staje się czarna, brunatna.

Do siedziby wydawnictwa 3DOM, którego właścicielem jest Tomasz Stala weszła ABW, policja i prokuratura. Łącznie było to przeszło 20 osób. Przeszukane zostało również prywatne mieszkanie wydawcy i jego działka letniskowa. Pretekstem do najścia były książki Dariusza Ratajczaka. Zarekwirowano również książki Radosława Patlewicza i Stanisława Trzeciaka. Były wśród nich „ Pogrom w Krakowie”, „Mord rytualny w Rzeszowie” oraz „ Protokoły mędrców Syjonu ze wstępem krytycznym” .

Łatwo zauważyć według jakiego klucza były wybierane te książki. Wątpię czy chciałbym obecnie kupować i czytać książki, które zostały zarekwirowane przez ABW. Sprzed lat pamiętam spór z pewnym znajomym, który opierając się na tezach Ratajczaka wmawiał mi, że w Oświęcimiu nie było prawdziwych komór gazowych, bo budynki tych komór były nieszczelne i gaz uciekałby nie spełniając swojej morderczej roli. Kiedy argumentowałam, że mój ojciec, który był więźniem karnej kompanii w Oświęcimiu potwierdzał gazowanie ludzi, odparł: „ wybacz większym autorytetem jest dla mnie Ratajczak niż twój świętej pamięci ojciec” co mocno mnie rozjuszyło i wyraziłam się brzydko na temat – również już wówczas świętej pamięci – pana Ratajczaka. Mogę przytaczając z pamięci jego tezy coś przekłamać bo nie chciało mi się wówczas nawet zajrzeć do jego książek i z nim polemizować.

Nie przyszłoby mi jednak do głowy, żeby postulować ich zakazanie czy zniszczenie. Jak pisze w „Warszawskiej Gazecie” pan Srokowski istnieją instytucje, których zadaniem jest polemizowanie z niesłusznymi poglądami. Istnieją krytycy, historycy, naukowe gremia i również prywatne światłe osoby. Kto ma decydować o wartości książek? Straż Pożarna, Pomoc Drogowa, czy Koło Gospodyń Wiejskich? A może urząd cenzora z ulicy Mysiej w Warszawie, który część z nas dobrze pamięta, a ci którzy z racji wieku nie mogą pamiętać, powinni się o nim uczyć. To co uczyniła koalicja „ !3 grudnia” jest moim zdaniem o wiele gorsze niż gdyby reaktywowała urząd cenzorski.

Pozwolono aby o poziomie i przeznaczeniu książek decydowali prości niewykształceni funkcjonariusze, nie posiadający żadnych poglądów na ich temat. A gdyby nawet mieli poglądy, to powinni zachować je dla siebie, albo zaprezentować u cioci na imieninach, albo pisać listy do redakcji, założyć stowarzyszenie walczące z tezami Ratajczaka czy wygłaszać przeciwko tym tezom filipiki z ławki w najbliższym parku. Cała władza w ręce mas – to czasy stalinowskie gdy młodociani hunwejbini jeździli po wsiach rozkułaczać chłopów zabierając im według swego widzi mi się sprzęty rolnicze i ziarno siewne. Nawet jeżeli mieli jakieś wytyczne od partyjnych władz nic nie może usprawiedliwić ich zbrodniczej, a wcale nie młodzieńczej aktywności, choć prześladowanie niewinnych ludzi umożliwił im system. Podobnie teraz to system umożliwia prześladowanie książek i poglądów podobnie jak system umożliwia czy inspiruje bicie na ulicach niewinnych spokojnych ludzi i wycieranie sobie butów polską flagą. Od tego jest już tylko jeden krok do palenia książek na placach. Pamiętamy jaki system to inspirował i przeprowadzał.

Wybieranie książek przeznaczonych do zniszczenia czy tylko aresztowania przez prostych funkcjonariuszy prawa (a raczej bezprawia) przypomina mi zabawne wydarzenia sprzed trzydziestu bodajże lat. Otóż w Instytucie naukowym imienia Nenckiego, zajmującym się badaniami w dziedzinie fizjologii mózgu, niezwykle istotnymi dla leczenia ludzi, specjalna komisja etyki naukowej, na mocy ustawy o zwierzętach, którą wówczas spłodzono, miała zajmować się przyznawaniem naukowcom określonej liczby szczurów do badań laboratoryjnych. Ponieważ żaden z naukowców nie chciał wejść do tej idiotycznej komisji zmuszono do tego bodajże portiera i dwie sprzątaczki i oni odtąd decydowali o przydziale zwierząt laboratoryjnych. Nic nie ujmując portierowi i sprzątaczkom – niech każdy robi to co potrafi i się tego trzyma – jak jednak pamiętamy to Pol Pot zmuszał prostych rolników do przeprowadzania operacji chirurgicznych, a chirurgów do kopania rowów. Operowani przez rolników umierali w męczarniach, a chirurdzy, gdy zbyt wolno kopali rowy, byli zabijani motyką. Jest to najczarniejszy okres w dziejach Kambodży.

Wracając do koalicji „ 13 grudnia”. Usłyszałam na własne uszy jak ktoś zachwalając niejakiego Majchrowskiego jako męża opatrznościowego Krakowa powiedział, że ma on niebieskie oczy oraz – nie pamiętam – habsburską, nordycką czy teutońską szczękę i dlatego jest najlepszym kandydatem na wieczne sprawowanie urzędu prezydenta miasta. Osłupiałam. Czy to znaczy, że czekają nas znowu ustawy norymberskie?. Oczy czarne i piwne są już znowu w niełasce? A o czym ma właściwie świadczyć habsburska szczęka? O przynależności do rasy nordyckiej?

Dobrze widać, że wraca stare. Zapanowała cywilizacja śmierci likwidująca osoby chore pod pretekstem ich własnego dobra. Przecież to nie tylko postulował, lecz zrealizował Hitler każąc zabijać chorych psychicznie i upośledzone dzieci. Od aresztowania czy internowania książek prezentujących niewłaściwe zdaniem rządzących poglądy już blisko do palenia książek na stosach co robili hitlerowscy siepacze. Od bicia na ulicach niewinnych ludzi i likwidowania siłą różnych instytucji publicznych może być blisko do „nocy długich noży”. Podobnie groźne jest tworzenie przez rządzących własnego prawa czyli bezprawia.

Naiwni uważali, że trująca zielona jagoda jaką jest „zielony ład” dojrzewając poczerwienieje. To znaczy, że zielony ład grawituje w kierunku komunizmu. Jest o wiele gorzej. Trująca zielona jagoda na naszych oczach staje się brunatna. U bram Europy stoi prawdziwy faszyzm, a nie straszak faszyzmu, którym nas faszerowano przez wiele lat w ramach pedagogiki wstydu.

===========================================

mail:

O Ratajczaku. Pisze Pani: „ Mogę przytaczając z pamięci jego tezy coś przekłamać bo nie chciało mi się wówczas nawet zajrzeć do jego książek”.

Gdzie tu sens, gdzie logika? – jak mówił chłopczyk wyrzucony z klasy za zanieczyszczenie powietrza. Ja nasmrodziłem, a oni w tym siedzą”.

Jeśli Panie nie czytała, co widać, to powtarza Pani kłamstwa z Gazety Wybiórczej i okolic. Dariusz Ratajczak tylko cytował, zresztą krytycznie i krótko, jakieś poglądy cudze. A zajęło to może 2% jednej z jego książki.

Warto jednak choć zajrzeć do książek, o których wydaję się sądy.

A mord rytualny wykonany wtedy na NIm przeraził i „uspokoił” wielu badaczy.

Dlaczego czystość jest królową cnót?

Dlaczego czystość jest królową cnót?

why-purity-is-the-queen-of-virtues

W prawdziwie katolickim domu nieodzowne jest kultywowanie cnoty czystości. Bez tego rodzina wpada w spiralę upadku, która może doprowadzić do jej ostatecznego upadku moralnego i materialnego.

Wręcz przeciwnie, w domach, w których kultywuje się anielską cnotę czystości , wszystkie inne cnoty znajdują żyzną glebę do rozkwitu. Wzmacniają się więzi rodzinne, atmosfera staje się harmonijna, a kontakty towarzyskie przyjemne.

Z tego powodu wielu świętych twierdziło, że czystość jest „królową cnót”. Święty Franciszek Salezy mawiał, że „czystość jest lilią cnót”, dzięki której ludzie wyglądają jak anioły.

Niestety wiele mediów, zwłaszcza telewizji i Internetu, wrzuca do domów tony nieczystych śmieci. Szerzą jawną niemoralność i pornografię, aby niszczyć niewinność dzieci, rozbijać rodziny i małżeństwa, podważać dobre obyczaje, a nawet dopuszczać się perwersji seksualnych.

Oto kilka myśli wielkich świętych, które mogą pomóc ojcom i matkom wychowywać dzieci, pokazując im piękno dziewictwa i rozmawiając o okropnościach grzechów przeciwko czystości.

Czystość, czyli czystość serca, zajmuje chwalebne i wyróżniające miejsce wśród cnót, ponieważ ona sama umożliwia człowiekowi oglądanie Boga; dlatego sama Prawda powiedziała: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają”. – Św. Augustyn 

Pokora jest gwarancją czystości. W kwestii czystości nie ma większego niebezpieczeństwa niż brak lęku przed niebezpieczeństwem. Jeśli chodzi o mnie, gdy znajdę mężczyznę pewnego siebie i pozbawionego lęku, uznaję go za straconego. Mniej niepokoję się o tego, kto ulega pokusom i stawia opór, unikając okazji, niż o tego, kto nie jest kuszony i nie stara się unikać okazji. Kiedy ktoś stawia się w sytuacji, mówiąc: Nie upadnę, jest to prawie nieomylny znak, że upadnie, z wielką krzywdą dla swojej duszy.” – Św. Filip Neri

Musimy być czyści. Nie mówię jedynie o czystości zmysłów. Musimy zachować wielką czystość naszej woli, naszych intencji i wszystkich naszych działań.” – Św. Piotr Julian Eymard

Czysta dusza jest piękną różą, a trzy Osoby Boskie zstępują z nieba, aby wdychać jej zapach.” – Św. Jan Vianney

Święta Czystość, królowa cnót, cnota anielska, jest klejnotem tak cennym, że ci, którzy ją posiadają, stają się podobni do aniołów Bożych w niebie, chociaż przyobleczeni w śmiertelne ciało” – Św. Jan Bosko . 

Rak turbo

Puerto de la Cruz/Hiszpania 5.4.2024 Marek Wójcik

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

Rak turbo: Białaczka powoduje śmierć młodych ludzi w ciągu kilku godzin lub dni. Źródło.

Wiemy już od dawna, że mafia farmaceutyczna wymyśla nowe choroby i stwarza atmosferę zagrożenia, by osiągnąć jeszcze większe zyski. Dobrym przykładem jest ADHS. Proponowanym lekarstwem na tę najczęściej wmówioną chorobę jest Ritalin – drugi po heroinie najsilniejszy narkotyk. Legalny handel narkotykami to także ważna dziedzina działalności BigPharma.

Największy producent „eliksiru szczęścia” firma Pfizer poszła jeszcze dalej w tym kierunku. Po wielkim sukcesie pseudoszczepionki mRNA, która już teraz wywołuje wyjątkowo agresywnego raka turbo, wydała lekką ręką sumę 43 miliardy dolarów amerykańskich na wykupienie Seagen – największej firmy onkologicznej na świecie. Zajmuje się ona leczeniem spowodowanym przez szprycę mRNA wielu odmian raka turbo. Informacje te pochodzą z opublikowanego 17 grudnia 2023 roku na The People Voice artykułu: Pfizer zakłada się o 43 miliardy dolarów, że „turbonowotwory” eksplodują na całym świecieźródło.

Firma Seagen przynosi aktualnie dochody na poziomie 2 miliardów dolarów. Można z tego wyciągnąć logiczny wniosek, że pan Bourla – szef Pfizera – zdaje sobie sprawę, że jego „ratujący cały świat” przed „straszliwym wirusem” środek, przyczyni się w najbliższym czasie do olbrzymiego wzrostu zachorowań na bardzo agresywne przypadki raka.

W kolejce po turbo raka…

Zbrodnia ludobójstwa w większości ludzi nieświadomych, że są ofiarami podstępnej ideologii depopulacji, nie zakończyła się na milionach nagle i nieoczekiwanie zmarłych. Bezpłodność poszczepieńców oraz szczepienie ciężarnych kobiet to także element bezwzględnej masowej zbrodni. Zwolennicy fałszywej teorii o przeludnieniu świata powinni zostać poddani w pierwszym rzędzie „dobroczynnemu” działaniu tych technik depopulacyjnych. Obiecujące zyski osiągnięte zostaną dzięki masowo i szybko umierającym ofiarom, poszczepiennych odmian raka turbo. Jak długo jeszcze będziemy zwracać się o pomoc medyczną do sprawców bardzo poważnych chorób?

Autor artykułu Marek Wójcik

Ucieczka z burdelu, albo kto nami rządzi

Ucieczka z… albo kto nami rządzi

Autor: AlterCabrio , 3 kwietnia 2024 ekspedyt

Nie czytają dokumentów, nie chcą wiedzieć, co się dzieje w Polsce, w Europie i na świecie, dopóki micha pełna, ciepła woda w kranie, grzejnik grzeje, a na ekranie ulubiona rozrywa. Potomkowie zwycięzców spod Grunwaldu, Kłuszyna, Chocimia, Wiednia, Racławic, Stoczka, Radzymina, Komarowa, Monte Cassino leżą dziś obżarci na kanapach, wyciągnęli swe członki leniwe, uśpili gnuśne umysły. Nie zachciało im się zadbać nie tylko o wychowanie własnego potomstwa, ale nawet o jego spłodzenie. Dlatego dzisiejsi sybaryci niedługo już, gdy sił im zbraknie, zdychać z głodu będą w samotności, wyjąc z boleści bezsensu swej egzystencji, patrząc z przerażeniem na swe życie jak na portret Doriana Greya.

−∗−

Ucieczka z burdelu, albo kto nami rządzi

Docierające do opinii publicznej wieści o tym, co się dzieje i co ma się dziać przyprawiają tych, co już wiedzą o dreszcz niepokoju, przeradzającego się stopniowo w przerażenie. Wiedza ta dociera do ludzi stopniowo i powoli, w takim tempie, w jakim dotyczy ich osobistej sytuacji. Wiele już pisaliśmy o obojętności większości na przyszłość ich własną i ich dzieci. Większość ludu bowiem nie obchodzi wcale los Ojczyzny, co z państwem, co z narodem, dopóki im samym jest znośnie i nie dostrzegają istotnych braków.

Nie czytają dokumentów, nie chcą wiedzieć, co się dzieje w Polsce, w Europie i na świecie, dopóki micha pełna, ciepła woda w kranie, grzejnik grzeje, a na ekranie ulubiona rozrywa. Potomkowie zwycięzców spod Grunwaldu, Kłuszyna, Chocimia, Wiednia, Racławic, Stoczka, Radzymina, Komarowa, Monte Cassino leżą dziś obżarci na kanapach, wyciągnęli swe członki leniwe, uśpili gnuśne umysły. Nie zachciało im się zadbać nie tylko o wychowanie własnego potomstwa, ale nawet o jego spłodzenie. Dlatego dzisiejsi sybaryci niedługo już, gdy sił im zbraknie, zdychać z głodu będą w samotności, wyjąc z boleści bezsensu swej egzystencji, patrząc z przerażeniem na swe życie jak na portret Doriana Greya.

Globalno – unijne elity obmyśliły swe plany, które opisały, a teraz realizują. Lud ich nie poznał, bo mu się nie chciało, wolał też brać dotacje i karmić się euro na kredyt. Wszak każdy taki leniwy sybaryta jest zarazem wyborcą, swym głosem decyduje, czy wybrać Jarka, czy Donka. Powinien więc dojść do prawdy, że różnice między dwoma skrajnymi wyborami mają charakter jeno przypadłościowy, nie zmieniając istoty. Żeby jednak umieć to rozróżnić, należy mieć choć podstawową wiedzę z propedeutyki filozofii i logiki, a tego przeciętny wyborca dzisiejszy nie zna ni w ząb, ani też nie uważa, ze powinien wiedzieć coś więcej, niż wie, a wie tyle, co nic, lub gorzej jeszcze – wie źle. Leniwi sybaryci, uznający się za speców, syci jadła, napoju i głupoty opróżnili więc swe dzbany z mądrości, jaką umieściły w nich poprzednie pokolenia, lubo też nie starali się ich napełnić wcale. Puste czeluście wypełnili globaliści, posługując się lewackimi pompkami, wlewając do dzbanów swoje własne ciecze. Następnie tak przemyślnie zaczęli huśtać sybarytami, że ich dzbany wpadły w skorelowany ruch wirowy, przez co ciecze, wlane uprzednio zmieniły stan skupienia w plazmę, kotłującą się w dzbanach jak w plazmotronach. Wielu naszych rodaków ma więc wir plazmowy w dzbanie, i jest to na tyle duża grupa, że wywiera znaczący wpływ na wybory polityczne, co prowadzi do takiego skutku, że Polska nie prowadzi swojej własnej polityki. W warunkach ziemskich nie da się bowiem utrzymać równowagi termicznej z otoczeniem, dlatego dzbany wypełnione wirem plazmowym zderzają się wciąż z innymi dzbanami plazmowirowymi, co stwarza chaos społecznych atomów, które wciąż nie mogą się zestalić w jakieś konsekwentne ciało polityczne. Analogia chemiczno – fizyczna jest tu jak najbardziej na miejscu. Jedną z głównych zasad masońskich jest przejęta z alchemii formuła: solve et coagula, co znaczy: „rozpuszczaj i zestalaj”. Najpierw więc należy prawdę rozwodnić, następnie zamieszać i wymieszać, aby ustalić nową substancję, pożądaną przez alchemika. Globaliści umyślili sobie skorzystać z tego receptu, aby zbudować nowy ład światowy wedle innej gnostycko – masońskiej zasady: ordo ab chao – porządek z chaosu. Najpierw więc tam, gdzie istnieje porządek, wprowadzają chaos, aby z niego wyprowadzić swój własny, upragniony nowy ład. Najlepszym więc sposobem jest ludziom zamieszać w głowach, aby mieli plazmowy wir w dzbanie, bo dzięki temu ani się nie dogadają, ani tez nie zrozumieją, dokąd i do czego są popychani. Wirujące, zderzające się nieustannie dzbany nieuchronnie oscylują w jednym kierunku – tam, gdzie ściąga ich pole grawitacyjne czarnej dziury globalno – unijnej.

Nie dałoby się jednak ludu w ten stan wprowadzić, gdyby globaliści nie mieli narzędzi do tego. Pierwotną ich siłą jest panowanie nad ludzkimi żądzami i pragnieniami, poprzez przejęcie środka, dzięki któremu można je zaspokajać. Środkiem tym jest pieniądz, a rządzi nim od wieków zwarta grupa gnostyków. Mogli oni tak się wybić na pieniądzu, gdyż chrześcijan obowiązywał niegdyś zakaz lichwy, a gnostyków nie, dlatego w miarę jak chrześcijanie odrzucali swoją wiarę, a wraz z nią etykę, cnotę, mądrość i wiedzę, puste miejsce wypełnił wir plazmowy w dzbanie, napędzany dłużnym pieniądzem gnostyków. Najpierwsze postępy zrobili wśród elit rządzących narodami i wskazujących, co robić należy, a czego nie wypada. Ci zostali wciągnięci w korowód grzechu, zdrady i kłamstwa, w ten sposób kupieni już na zaś. Ci więc, którzy winni narody chronić przed złymi myślami i zgubnymi ideami wpuścili wrogów ukrytych za pięknymi słowami. Jedni udali, że niczego nie wiedzą i niczego nie widzą. Drudzy rzeczywiście nie wiedzieli i nie widzieli, chociaż ich obowiązkiem było wiedzieć i widzieć, ci więc popełnili grzech ignorancji, co nie usprawiedliwia ich wcale. Trzeci wreszcie z rozmysłem wzięli pieniądze i z lubością zgodzili się na to, co wróg ukryty chciał z ludem uczynić.

Tak więc zhańbili się wielce politycy, artyści, uczeni i niektórzy kapłani, zamiast bonum publicum wybrali bowiem pulsowanie swych trzewi, trawiących nadmiar dóbr, którymi gnostycy brzuchy im wypełnili. Z nich największą hańbę ponoszą ci, którzy szczególnie lud winni chronić przed zgorszeniem, a dusze przed drogą do piekła. Ci, co dumnie wciąż twierdzą, że są kapłanami Kościoła, wierzącymi katolikami, sługami Pana. Rozpleniło się więc plemię wężowe modernistycznych księży, fajnokatolików, dobroludzistów, otwartych na wszystkich, a najbardziej na demony. Modni postępowi księża, a nawet niektórzy biskupi, co prawdziwą naukę katolicką porzucili, gęby swe kłamliwe fałszywie szczerzą, a co drugie zdanie to łeż i kłamstwo. Ci, co tak dziś w Judaszu zakochani, sami judaszowe imię przybrali i już udali się w mrok, do tych samych arcykapłanów, aby za srebrniki zdradzić Pana, a przy tym Ojczyzną swoją i naród. Ci na dwie kategorie się dzielą: na tych, którzy już zapłatę otrzymali i srebrniki swe przeliczyli, oraz na tych, co na zapłatę dopiero liczą, wiernie służąc tym, którzy im ją obiecali.

Gdy Polacy zwiedzeni, oszukani, ogłupieni, opętani próbują coś zmienić, zakładają partyjkę i myślą, że gdy do wyborów staną, zaraz Polskę zmienią. Ci są jeno pożywką gnostyków, zwiększając chaos, z którego wyłonić się ma nowy, masoński porządek. Inni, zawiedzeni tymi, o których myślą, że rządzą, w kolejnych wyborach wybierają ich przeciwników. Oni w równym są błędzie. Ci bowiem, co z ekranów się puszą, nie rządzą państwem, a jedynie sterują plazmowymi wirami w dzbanach. Jeśli przeanalizuje się kolejne ekipy, formujące rządy w Polsce po 1989 r. ujrzymy ciekawą prawidłowość. Jest to z grubsza stały garnitur nazwisk, aktywnych prze Okrągłym Stole i wokół niego. Wówczas grupa znajomych, zarządzających PRL-em, korzystając z układu gnostyków globalnych, europejskich i sowieckich dogadała się z tzw. „demokratyczną opozycją”. Lud myślał, że byli to ludzie z przeciwnych barykad, gdy w rzeczywistości obu grupom było bliżej do siebie, niż każdej z nich do ludu. Obie sitwy spotkały się więc z Magdalence, gdzie omówili interes, kręcący się do dziś. Nie można odmówić im pewnej finezji – nazwa Okrągłego Stołu nawiązuje zarówno do Króla Artura i jego rycerzy, jak i do jednej z najważniejszych lóż, rządzących światem, anglosaskiej grupy „The Round Table”. Per analogiam można więc zaryzykować twierdzenie, że w Polsce rządzi nieprzerwanie i niepodzielnie Loża Okrągłego Stołu, w skrócie LOST. Jeśli więc ktoś ma nadzieję na zmiany istotowe, bazując na obecnie istniejących siłach politycznych w Polsce, to może co najwyżej spodziewać się zmiany frakcji lożowej. W ten sposób zmienić się mogą przypadłości naszego obecnego stanu, ale nie zmieni się jego istota – wszyscy lożowcy zgodnie godzą się na podległość Polski i dryfowanie w stronę unijno – globalnego burdelu.

Inaczej nie można nazwać rzeczywistości, kreowanej przez gnostyckie elity unijno – globalne. Cóż bowiem dzieje się w burdelu – chędożenie i kradzież. Chędożone są prostytutki przez klientów. Panienki są jednocześnie okradane ze swej ludzkiej godności i dużej części przychodów z nierządu. Tego zawłaszczania dokonują alfonsi i burdelmamy, i w takim charakterze występują unijno – globalni urzędnicy, naganiacze i politycy, nie wyłączając lożowców LOST-u. Klienci też są okradani – korzystając z ich nieuwagi, podbierane są portfele, a oni sami, zwabieni do burdelu uciechami, czyli grantami i dotacjami, poniewczasie orientują się, że nie są tam klientami, lecz prostytutkami, i że nie oni będą chędożyć, lecz sami będą chędożeni. Zaiste, mają za swoje ci wszyscy, którzy zgodzili się odrzucić to, co własne i wzięli to, co obce. Nie byłoby bowiem unijno – globalnego burdelu, nie byłoby burdelmam i alfonsów, gdyby sam lud nie oddał się powszechnemu nierządowi.

Nierząd powszechny polega na tym, że większość narodu godzi się na konszachty rodzimych lożowców i machinacje unijno – globalnych gnostyków, stawiając wszelako jeden warunek: taki owaki chce mieć przyzwolenie, aby sam mógł kraść i chędożyć, i to bez żadnych wyrzutów sumienia. Taki nierządnik życzy sobie takiego ładu, w którym każdy będzie mógł robić, co mu się podoba, być tym, kim tylko zechce, i dostawać za to socjal od państwa, zarządzanego przez lożowców. I tu właśnie objawia się obietnica judaszowych srebrników, składana przez współczesnych arcykapłanów i uczonych w piśmie. To właśnie obiecują nierządnikom, że będą mogli do woli kraść i chędożyć i nikt im nie powie nic takiego, co mogłoby wyrzuty sumienia sprowadzić, mało tego, jeszcze będą przez prawo chronieni, a na to wszystko zawsze znajdą się pieniądze, wyczarowywane przez budżet lub fundusze unijne. Za te obietnice rozkoszy trzeba oczywiście coś zdradzić – rację stanu, interes narodu, tożsamość kulturową, wiarę ojców. Nierządnikom zdaje się, że niewielka to cena za obietnicę kradzieży i chędożenia, dlatego, że oni te wartości już wcześniej odrzucili, i teraz tylko chuć burdelu nimi kieruje.

W oczekiwaniu na wejście do unijno – globalnego zamtuza zdążyli już zburdelizować swoje własne życie, zamieniając swoje domy i rodziny w mikroburdele, gdzie zamiast zasad chrześcijańskich prawa Sodomy obowiązują. Najważniejsze z nich brzmią: „czyń wedle woli swojej, jedyne prawo” oraz „bóg i moje prawo”. Każdy sobie takie tabliczki w mosiądzu obstalował i na drzwiach swego mikroburdelu, czyli Sodomy domowej dumnie zawiesił. Ponieważ jednak wraz z chrześcijaństwem odrzucili i rozum, i wiedzę, nie wiedzą przeto, że pierwsze prawo pochodzi z Ordo Templi Orientis, a drugie jest dewizą Masonerii Rytu Szkockiego. A wysoko wtajemniczeni bracia wiedzą, że inne zasady są dla swoich, inne dla profanów. Wszelako oszukani, ogłupieni i opętani Polacy z wirem plazmowym w dzbanie wierzą, że kierując się wyłącznie swoim interesem i własnym prawem osobistym zmienią rzeczywistość na lepszą dla siebie, chociaż nie wykazują żadnego wysiłku, aby zrozumieć to, co chcą zmienić. Nie widzą przede wszystkim tego, że jeśli chcą zmienić Polskę, wpierw muszą zmienić siebie.

Zmiana na lepsze, zaczęta od siebie, pociągnie za sobą zmianę w rodzinie i miejscu pracy. Zmiana, dokonana na znaczną skalę spowoduje polepszenie stanu dużej części społeczeństwa, co będzie promieniować i pociągać za sobą resztę. Lepiej żyjące społeczeństwo wyłoni z siebie siłę polityczną, złożoną z ludzi, którzy będą pragnęli lepiej żyć nie tylko w domu, ale i wobec świata. Taka dopiero siła może odsunąć od wpływów Lożę Okrągłego Stołu i sprawić, że wreszcie stanie się LOST i więcej już nie powróci. Wszelkie dążenie do poprawy sytuacji Polski i Polaków musi bezwzględnie przyjąć trzy założenia. Pierwsze, że trzeba uwolnić się od smyczy, na której trzyma nas globalna finansjera. Drugie, że należy zerwać więzy zależności wobec ONZ i jej lucyferycznych projektów społeczno – politycznych. Trzecie, że Unia Europejska jest wrogiem wobec Polski, Polaków i wszystkich pozostałych narodów europejskich, należy więc bez wątpliwości dążyć do wyjścia Polski z tej organizacji, a także popierać jej rozpad. Tak należy zdefiniować podstawy polskiej racji stanu AD 2024. Każdego polityka należy pytać, jaki ma pomysł na realizację tych trzech celów. Jeśli odpowie, że cele są inne, lub będzie kluczyć, lub nie odpowie wcale, to nie będzie polityk wolnej Polski, lecz co najwyżej funkcjonariusz zarządu okupacyjnego, by nie rzec: naganiacz i alfons unijno – globalnego burdelu.

Możemy go scharakteryzować krótko, jako połączenie trzech elementów: psychiatryk, lager, zamtuz. Tworzyć go będzie synergiczne współdziałanie porządku unijnego i globalnego. Porządek unijny określany jest przez UE i jej organy, porządek globalny przez ONZ, jej agendy oraz organizacje ponadnarodowe.

Opis tych mechanizmów można przeczytać tutaj: Zrozumieć globalną władzę

Jeśli więc jako Polacy nie zdecydujemy się na zerwanie tych zależności, czeka nas wciągnięcie do unijno – globalnego burdelu, czyli psycho – łagro – zamtuza. Zerwanie z nim i odzyskanie wolności wymaga zgodnego współdziałania jak największej ilości ludzi, którzy są Polakami lub mogą nimi być. Do tej drugiej grupy zaliczam również tych, którzy byli z naszego narodu, ale zrezygnowali z bycia Polakami dla wolności kradzieży i chędożenia. Jeśli więc my, Polacy nie zdecydujemy się na ucieczkę z burdelu, to czeka nas wolność przymusowej prostytutki – do bycia chędożonymi i okradanymi przez alfonsów i burdelmamę, za pomocą rosnących regulacji, przepisów, podatków, opłat, nakazów, zakazów, obowiązków, ograniczeń. Bezwzględnie jednak należy pamiętać o tym, że aby skutecznie uciec z psycho – łagro – zamtuza, wpierw trzeba zreformować nasze własne, prywatne sprawy, tak, aby nasze progi były twierdzami, a nie Sodomami.

_____________

Ucieczka z burdelu, albo kto nami rządzi, Bartosz Kopczyński, 3 kwietnia 2024

−∗−

Warto porównać:

Zagrożenia polskiej suwerenności
Słowem, które najlepiej obrazuje dzisiejszy stan społeczeństwa polskiego jest zobojętnienie. Podczas gdy ogromna część społeczeństwa zanurza się od prawie dwóch dekad w jałowym, kompletnie rujnującym polską wspólnotowość konflikcie politycznym między […]

−∗−

Z Chrystusem w chińskich więzieniach. Ci męczennicy naszą nadzieją.

Z Chrystusem w chińskich więzieniach. Ci męczennicy naszą nadzieją.

Ryszard Mozgol https://tedeum.pl/-radosc-w-cierpieniu,c,p1680,pl.html

„Ty wiesz, iż fałszywe świadectwo wydali przeciwko mnie” (Dan 13, 43)

Temat komunistycznych prześladowań katolików w Chinach nie jest w Polsce szeroko znany, więc tym bardziej cieszy inicjatywa wydania wspomnień Rose Hu Radość w cierpieniu, książki będącej zapisem losów autorki skazanej za wyznawaną wiarę na 15 lat więzienia, która w aresztach, więzieniach i obozach pracy Chińskiej Republiki Ludowej spędziła łącznie 28 lat. Wspomnienia Rose Hu można traktować jako głos całego pokolenia chińskich katolików, którzy konsekwentnie odpowiedzieli na papieskie wezwanie Piusa XII do „wypełniania obowiązków religii chrześcijańskiej ze stanowczą wiernością, wymagającą w niektórych wypadkach heroicznej siły”. Jest to opowieść o konfrontacji wiary z nieludzkim systemem, który w Polsce ciągle pozostaje mało znany. Niniejszy szkic zapewne nie wyczerpie wszystkich wątków dotyczących tematu prześladowań Kościoła w Chinach, jednak ufam, że pomoże Czytelnikom w lekturze, przybliżając okoliczności opisywanych wydarzeń.

Krwawy świt

Najbardziej dojmującym doświadczeniem katolików dotkniętych prześladowaniami w Chinach była świadomość opuszczenia i pozostawienia własnemu losowi. Pisali o tym liczni misjonarze, wydaleni z Chin w latach 50 XX w. Sukcesem komunistów było stworzenie warunków pozbawiających swoje ofiary wszelkiej nadziei i stawiających je przed wyborem pomiędzy modlitwą o śmierć a akceptacją komunistycznego „porządku”. Siostra Katarzyna Ho, tak podobna do autorki niniejszej książki, aresztowana w wieku 18 lat za aktywne uczestnictwo w Legionie Maryi w Szanghaju (tego samego pamiętnego 8 września 1955 r.) wspominała, że obozy pracy, do których trafiali uznani za wrogów, były miejscami samotności, w których modlono się o śmierć. Głód, fizyczne zmęczenie, choroby i brud, towarzyszące ciężkiej pracy ponad możliwości uwięzionych kobiet, przekładały się na stopniowe osłabienie sił psychicznych i woli człowieka. Buntował się organizm, ustawały jego funkcje, załamywała się struktura psychiczna, a wola ustępowała otępieniu, prowadzącemu do rezygnacji z siebie, ze swoich przekonań i swojej odrębności jako istoty ludzkiej. Tym, którzy przechowywali w duszy płomyk wiary, umęczony Chrystus podawał dłoń i wyciągał z otchłani. Siostra Ho pisała: „Z powodu mojej wiary zamknęli mnie w więzieniu. Odizolowali od świata zewnętrznego. Próbowali zmanipulować swoją propagandą. Wiedziałam, że to kłamstwa. Nie mogłam uciszyć sumienia, nie mogłam zaprzeczyć mojej wierze. Nie mogłam wyrzec się wiary, która jest najcenniejszym darem, za który wielu chrześcijan oddało życie”. Nie pierwszy raz w historii świadomość, że inni zostali wystawieni na śmiertelną próbę, umacniała i skłaniała do złożenia dobrowolnej ofiary z samego siebie. Właśnie to dobrowolne poświęcenie okazało się najjaśniejszą gwiazdą na ciemnym niebie, najdoskonalszym wyrazem naśladowania Chrystusa, a zarazem fundamentem szańca, który pozostał niezdobyty przez komunistów, gdyż był poza zasięgiem ich władzy.

Pierwsze uderzenie

Chińskich katolików umacniał w oporze wzniosły przykład niepozornego, ale otoczonego powszechnym szacunkiem biskupa Szanghaju Ignacego Kunga (Gong Pinmei), wyświęconego przez Piusa XII w sierpniu 1950 r. Hierarcha stanął na czele jednego z najważniejszych katolickich ośrodków w Chinach, zamieszkiwanego przez ponad 110 tys. wiernych (1,6% mieszkańców miasta). Szanghaj był perłą w koronie Matki Bożej nazywanej Cesarzową Chin. Nieliczna w Państwie Środka społeczność katolicka, najczęściej rozproszona na prowincji, w Szanghaju była doskonale zorganizowana; wpływowa i bogata, stanowiła elitę sięgającą korzeniami XVII w. W mieście znajdowało się sanktuarium Matki Bożej w Sheshan, będące mobilizującym chińskich wiernych centrum pielgrzymkowym; tam też nuncjusz Antonio Riberi utworzył Centralne Biuro Katolickie, koordynujące działania wszystkich religijnych i świeckich inicjatyw na terenie całego kraju. W prace biura było zaangażowanych kilkuset zagranicznych i chińskich duchownych.

Wyświęcenie odważnego i pobożnego Kunga stanowiło dla władz nieprzyjemne zaskoczenie. Trwająca wojna w Korei skłaniała chińskich komunistów do rozprawy z przeciwnikami ideologicznymi i politycznymi, oskarżonymi o współpracę z amerykańskimi imperialistami. Tym bardziej, że ogłoszona w 1949 r. papieska ekskomunika dotykająca wszystkich, którzy podejmowali współpracę z komunistami, zdaniem przywódców ChPK stawiała katolików jednoznacznie po drugiej stronie barykady. Im bardziej zmieniała się sytuacja na froncie na korzyść interweniujących wojsk ONZ, tym głośniej w Pekinie wzywano do rozprawy ze szpiegami i kontrrewolucjonistami. W 1951 r. wydalono z Chin nuncjusza Riberiego, a w więzieniach wylądowało wielu „obcych” duchownych, których usiłowano zmusić do przyznania się do szpiegostwa na rzecz USA. Kanadyjczyk o. Arthur Vendam SFM, przełożony diecezji Lishui w Chinach, wspominał: „Zabrano mnie do pustego pokoju. […] Powiedzieli mi, że zostawią mnie w nim na miesiąc, żebym mógł medytować nad moimi zbrodniami i nad wszystkim, co zrobiłem przeciwko władzy podczas moich 24 lat pobytu w Chinach. Rząd wie wszystko o moich przestępstwach i nic nie mogę ukryć. Powinienem je sam wyznać. […] Pod koniec miesiąca zostałem wezwany na przesłuchanie, gdzie powtórzono wszystkie oskarżenia, które zarzucono mi w Lishui. Ponownie zaprzeczyłem wszystkiemu, ale oni ciągle powtarzali te same oskarżenia dzień po dniu. Po pewnym czasie zabrali mnie do innej celi i nadal przychodzili każdego dnia, dwa, trzy, cztery razy i kolejno mnie przesłuchiwali. Za każdym razem pytali, czy myślałem o swoich przestępstwach i chcę się do nich przyznać. Ciągle powtarzali, że «są dwie drogi: droga do życia i droga do śmierci». To było powtarzane regularnie i monotonnie przed każdym przesłuchaniem, w czasie którego zmuszano mnie do zaakceptowania zarzutów, ostrzegając: «Jeżeli nie przyznasz się do swoich przestępstw przeciwko władzy, umrzesz. Jeżeli przyznasz się do swoich zbrodni, zostaniesz uwolniony»”.

Świat chce nas zastraszyć

W Szanghaju starano się działać poprzez zastraszenie, choć i tam zdarzały się porwania, pobicia i tortury, czego najlepszym przykładem są losy chińskiego jezuity o. Bedy Changa, aresztowanego w 1951 r. Torturowany w więzieniu w celu wymuszenia zeznań, zmarł w listopadzie tego samego roku. Jego pogrzeb przekształcił się w olbrzymią manifestację mieszkańców Szanghaju i zaowocował wieloma nawróceniami, jednak największym owocem męczeńskiej śmierci o. Changa, dziekana katolickiego uniwersytetu Aurora w Szanghaju, był masowy napływ młodzieży do Legionu Maryi. Ci, którzy wówczas zasilili organizację, od kilku miesięcy będącą na celowniku bezpieki, nie mieli najmniejszych złudzeń, że droga, którą wybrali, to droga heroicznego trwania u boku Chrystusa. Niepowodzenie zarządzonej w Szanghaju tzw. akcji rejestracyjnej członków Legionu, opisywanej przez Rose Hu w swoich wspomnieniach, spowodowało chwilowe wstrzymanie aresztowań i represji, które komuniści starali się wykorzystać do pozyskiwania osób skłonnych do współpracy.

Uderzenie nastąpiło 8 sierpnia 1955 r.; to wówczas, kiedy Rose Hu jako jedna z wielu osób, została aresztowana przez chińską bezpiekę. W ciągu kilku dni uwięziono w Chinach co najmniej 20 tys. katolików, z czego 1500 w samym Szanghaju. Uderzenie skierowano w duchownych, zakonników i zakonnice, przywódców grup wiernych oraz aktywnych członków stowarzyszeń. Szczególnie mocno dotknięto aresztowaniami środowisko Legionu Maryi związane z Aurorą. Zwieńczeniem całej akcji było aresztowanie w październiku 1955 r. bp. Ignacego Kunga. Aresztowanym postawiono zarzuty o charakterze kryminalnym. Często były spreparowane, opierały się na niepotwierdzonych donosach lub zeznaniach innych osób. Oskarżeni musieli udowodnić swoją niewinność. Pierwsze przesłuchania miały na celu wyodrębnienie grupy skłonnej do ustępstw, zaparcia się i złożenia zeznań obciążających inne osoby. Los tych, którzy trwali przy swoich przekonaniach, był przesądzony.

Sekta „made in China”

Wszystko wskazuje na to, że w momencie aresztowań w 1955 r. władze partyjne miały już przygotowany scenariusz działań zmierzających do powołania państwowego „kościoła katolickiego”. W lipcu 1957 r. w Pekinie zorganizowano katolicki kongres „patriotyczny” i ściągnięto nań 241 delegatów z całych Chin, żeby położyć podwaliny pod powstanie Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich. W 1958 r. – przy sprzeciwie papieża – wyświęcono jednego biskupa, po czym w ciągu roku kolejnych 26, tworząc w ten sposób zależną od rządu hierarchię tzw. Kościoła patriotycznego.

Akcja aresztowań z 1955 r. była zakrojona tak szeroko, że w niektórych częściach Chin (szczególnie w Szanghaju) pozostawiła wiernych bez jakiejkolwiek opieki duszpasterskiej.

Sytuacja była łatwa do wykorzystania przez komunistów i utworzenie przez nich tzw. Kościoła patriotycznego przez dużą część chińskich katolików zostało przyjęte biernie lub z uczuciem ulgi. Jedność z Wiecznym Rzymem spoczęła na barkach osób takich jak Rose Hu.

16 marca 1960 r. rozpoczęła się propagandowa rozprawa sądowa przeciwko „Gong Pinmei i jego zdradzieckiej klice kontrrewolucyjnej”. Werdykt trybunału rewolucyjnego, działającego na wzór sądów stalinowskich, skazywał bp. Ignacego Kunga na dożywocie jako winnego przestępstw w postaci: jawnej wrogości wobec decyzji rządu w czasie konfliktu w Korei, sprzeciwianiu się reformie rolnej, wrogości wobec reform socjalistycznych w Chinach i działalności szpiegowskiej w siatce przebywającego w chińskim więzieniu szefa szanghajskiego Centralnego Biura Katolickiego, bp. Jamesa Walha.

Polski czytelnik powinien być świadomy faktu, że w tym krótkim szkicu przedstawiono zaledwie mikroskopijny wycinek prześladowań Kościoła w Chinach. Po 1960 r. trwały one nadal, a osoby podejrzane o nielojalność wobec władz komunistycznych trafiały do obozów pracy. Pod koniec lat 50 XX w. periodyk misyjny „The Scarboro Missions” informował: „W czasie, gdy komunistyczny reżim nieustannie głosi, że w Chinach panuje wolność religijna, doszła do nas informacja o aresztowaniu 40 katolickich prawników w Szanghaju. Oskarżono ich o przestępstwo głoszenia prawdy, że katolik bezwarunkowo podlega władzy Rzymu, z powodu domagania się uwolnienia bp. Ignacego Kunga z Szanghaju oraz utrzymywania, że Legion Maryi nie jest organizacją reakcyjną”. Prześladowania Kościoła katolickiego trwają do chwili obecnej. Katolicy za swoje przekonania trafiają do więzień oraz są zsyłani do obozów pracy.

Terror jako mechanizm rządzenia

Przywódca chińskich komunistów Mao Zedong nigdy nie taił swoich zbrodniczych planów. Jego fascynacje metodami stalinowskimi zaowocowały stworzeniem systemu powszechnej kontroli i strachu, który wprowadzał w zakłopotanie nawet sowieckich towarzyszy. Jeszcze w trakcie wojny domowej z nacjonalistami Mao zdefiniował podstawową zasadę maoistowskiej rewolucji, stwierdzając, że „zabijanie wskazywanych zdrajców jest rewolucyjną koniecznością, dzięki której ludność, pozbawiona innego wyboru, będzie zmuszona do kontynuowania rewolucji”. Fraza „braku wyboru” pojawia się na wszystkich późniejszych etapach rewolucji maoistycznej. Mao miał świadomość, że wśród likwidowanych „zdrajców” tylko około 10% stanowili rzeczywiści, zdeklarowani i aktywni wrogowie komunizmu. W 1944 r. na forum przywódców partyjnych przeprosił za dokonane czystki na terenach opanowanych przez komunistów, za co został nagrodzony oklaskami. W tym samym czasie modyfikował metody eliminowania przeciwników, rozwijał koncepcje reedukacji jako metody represji i budował zręby największego na świecie i najlepiej zorganizowanego ekonomicznie, istniejącego do dziś, systemu obozów niewolniczej pracy. Wraz ze zwycięstwem nad dotychczasowym sojusznikiem, jakim dla komunistów byli nacjonaliści, przyszła kolej na ukrytych wrogów politycznych. W 1949 r. w referacie dla Komitetu Centralnego ChPK Mao stwierdził, że zakończony etap walki militarnej nie kończy rozprawy z innymi wrogami komunizmu w Chinach. Pozostali wrogowie bez karabinów, nieużywający broni, zdaniem Mao byli nie mniej niebezpieczni i zdeterminowani i nie można ich było lekceważyć. Więcej: bagatelizowanie ich byłoby błędem. W swoich wypowiedziach Mao obrazowo stwierdzał, że liczba wrogów i imperialistycznych szpiegów w Chinach jest taka, jak „włosów w futrze”.

W ideologicznej wizji Mao Chiny stały się polem konfrontacji pomiędzy dwoma przeciwstawnymi – ideowymi, kulturowymi, politycznymi i mentalnymi – blokami: „czerwonym” (rewolucyjnym, komunistycznym, proletariackim, w języku propagandy „chłopskim”, robotniczym) a „czarnym” (reakcyjnym, kontrrewolucyjnym, imperialistycznym, obcym, religijnym, prawicowym, a od lat 60 XX w. – dodatkowo inteligenckim). Jako jednego z najbardziej niebezpiecznych wrogów komunizmu w Chinach wskazywano chiński Kościół katolicki, posiadający na początku lat 50 XX w. zaledwie ok. 3 mln wiernych (tj. 0,6% wszystkich ludzi zamieszkujących Chiny).

Tajne plany komunistów wobec Kościoła

Rozprawa z Kościołem katolickim miała być konsekwentna i bezwzględna, ale stosunkowo bezkrwawa. Starano się unikać prowokowania reakcji międzynarodowych i po cichu rozbijać Kościół od wewnątrz. Działania poprzedzała akcja propagandowa, przedstawiająca Kościół katolicki jako narzędzie imperialistów, a duchownych katolickich (zwłaszcza 5500 zagranicznych misjonarzy) jako potencjalnych szpiegów. Kościół katolicki miał działać na szkodę Chińczyków, wspierać wrogów Chin, zajmować się szkodliwą działalnością społeczną, tworzącą atmosferę nielojalności wobec rządu komunistycznego. Partia przyjęła szereg tajnych dyrektyw nakazujących szeroko zakrojone działania, polegające na zbieraniu materiału obciążającego i ujawniającego prawdziwe oblicze duchownych i katolickich działaczy. Według wytycznych Komitetu Centralnego, działalność Kościoła katolickiego miała zostać całkowicie zablokowana, a struktury hierarchiczne rozbite i podporządkowane władzy. W dokumencie nazwanym umownie Zasadą dziewięciu punktów (opublikowanym przez Worldmission Fides Service w 1958 r.) cel ten został wyrażony bezpośrednio, jako nakaz do realizacji przez każdego członka ChPK. „Każdy towarzysz zajmujący stanowisko decyzyjne musi dogłębnie zrozumieć, że Kościół katolicki idący na pasku imperializmu musi zostać całkowicie rozbity i zniszczony”. W dokumencie postulowano infiltrację struktur kościelnych, stowarzyszeń, szkół, organizacji parafialnych itp. Agentów skłaniano do przyjmowania chrztu, aby tym skuteczniej realizowali wytyczne partii komunistycznej. Postulowano zdobywanie popularności wśród wiernych, aktywność w stowarzyszeniach katolickich, inicjowanie wśród wiernych działań propagujących rzekomo obojętną ideologicznie walkę o pokój na świecie, przeciwstawianą dążącemu do wojny imperializmowi. Zalecano praktyczne stosowanie zasady „przyciągnij wroga, aby go zniszczyć” poprzez gorliwy udział w nabożeństwach, „pochlebne i słodkie rozmowy”, wreszcie wszystkie „inteligentne sposoby, aby zbliżyć się do duchownych i śledzić ich każdy krok”. Należało odkryć i uderzyć w słabe punkty w strukturze Kościoła; miało to posłużyć do rozbijania wspólnot, przeciwstawienia świeckich duchownym, szerzenia wśród wiernych podziałów, a wreszcie do wsączenia w nich zwątpienia – „zniszczenia kościelnej i religijnej trucizny przez naszą uleczającą truciznę” (sic!).

Działania przeciwko Kościołowi prowadzono w sposób dobrze przemyślany, dzieląc na kolejne etapy, wg scenariusza nazwanego przez francuskiego badacza Jean-Louisa Margolina „taktyką salami”, polegającą na stopniowym separowaniu kolejnych grup ludzi od reszty społeczeństwa – i likwidowaniu ich. Dokumenty wydobyte z chińskiego archiwum i opracowane przez amerykańskiego historyka Paula Marianiego ukazują etapy działań komunistycznych w opisywanym przez autorkę wspomnień Szanghaju. Pierwsze uderzenie, przy akompaniamencie propagandy, zostało wymierzone w duchownych pochodzących spoza Chin, przede wszystkim Europejczyków i Amerykanów. Zagranicznych misjonarzy przedstawiono jako szpiegów Trumana; aresztowano ich i w większości deportowano, przy okazji przedstawiając w prasie jako najgorszy element imperialistyczny. Drugi etap polegał na propagandowym podkreślaniu przez władze komunistyczne… wolności religijnej, jednocześnie wymierzając uderzenie w elementy rzekomo szkodzące narodowi („zainfekowane przez obcych”). Katolików na podstawie sfabrykowanych materiałów oskarżano o przestępstwa takie jak szpiegostwo, działanie dywersyjne, sabotaż, niegospodarność etc. Celem było dzielenie wiernych i wyodrębnienie grupy podatnej na komunistyczną propagandę, skłonną do ustępstw, nierzadko rekrutowaną spośród osób, które przyznały się do spreparowanych zarzutów. Oba te elementy wyraźnie widać we wspomnieniach Rose Hu, w doświadczeniach bliskich jej kapłanów oraz osób „złamanych”, a także w spreparowanych zarzutach wobec niej samej. Trzecim etapem było propagandowe mobilizowane wiernych do „aktywnego uczestnictwa”, polegające na definiowaniu linii podziałów ideologicznych i wskazywaniu wrogów. Celem tego etapu była całkowita anarchizacja działalności Kościoła i uaktywnienie elementów, na których miał być budowany tzw. Kościół patriotyczny. Komuniści chcieli zniszczyć Kościół poprzez oddzielenie go od Rzymu – wyhodowanie jałowej i niedającej owoców chińskiej hybrydy, a w perspektywie eschatologicznej (o czym oczywiście sami nie myśleli) skazanej na wrzucenie w ogień.

Pewien chiński politruk na jednym z ideologicznych szkoleń (jakich w ówczesnych Chinach odbywało się setki tysięcy) wystawił katolikom zaskakująco dobrą opinię: „Co do katolików, to jest praktycznie niemożliwe, żeby ich przekonać i sprawić, by poszli za nami. Każdy z nich jest jak twierdza w samym sobie; każdy z nich broni się jak forteca. Nie znają strachu, nie boją się poświęcenia; są mistrzami dla samych siebie, niezmienni i odważni. Jeśli przez przypadek zdobędziemy jednego z nich, aby [zrealizować] nasze pomysły, to będzie to ogromne zwycięstwo, zbliżające nas do osiągnięcia celu”. Celem jego przemówienia oczywiście nie było oddanie sprawiedliwości dwudziestoletnim studentom z Legionu Maryi, z całą rozrzutnością młodości stawiającym swoje kariery, szczęście, zdrowie, a nawet życie na szali losu. Jego zadanie polegało na zmobilizowaniu kolektywu do bardziej wytężonej pracy i walki przeciwko „demonicznemu wrogowi”, a przez to niedosiężnemu i prawie niepokonanemu. W istocie katolicy byli dalecy od tego obrazu, o czym uczciwie pisze Rose Hu.

Laogai – każda kara jest dożywociem

W 1950 r. komunistyczne Chiny i ZSRS zawarły umowę, dzięki której szereg rozwiązań administracyjno-organizacyjnych miało zostać przeszczepionych ze Związku Sowieckiego do Chin. Jednym z nich stały się obozy pracy, którymi od pewnego czasu interesowali się przywódcy partii komunistycznej. Rezolucja III Konferencji Narodowego Bezpieczeństwa Wewnętrznego ChRL z 1951 r. stawiała w tym zakresie konkretne wymagania: „Wielka liczba ludzi, którzy odsiadują swoje wyroki, to duży potencjał ekonomiczny. W celu ich zreformowania, w celu rozwiązania problemów związanych z [przepełnionymi] więzieniami, w których skazani kontrrewolucjoniści siedzą i jedzą za darmo, powinniśmy zorganizować nasze obozy pracy [laogai]. W sytuacjach, w których taka metoda jest wykorzystywana, należy ją rozszerzyć”. Bardzo szybko przystąpiono do wcielania w życie tego pomysłu, pomimo tego, że oficjalna decyzja o powołaniu do życia obozów zapadła na mocy rezolucji Kongresu ChPK kilka lat później – 7 września 1954 r. Oblicza się, że ok. 80 do 85% wyroków wydawanych przez sądy chińskie w latach 1955–1971 kończyło się deportacją do obozu pracy. Przypadek Rose Hu nie odbiega od losów większości Chińczyków zatrzymanych w ramach masowych akcji represyjnych, urządzanych na polecenie Mao i innych przywódców ChPK. Autorka po aresztowaniu trafiła do doraźnego aresztu, gdzie próbowano ją przekonać do współpracy. Z niego została przeniesiona kolejno do kilku aresztów i więzień. Jej proces nie był jawny, a członkini Legionu Maryi została poinformowana o wyroku skazującym prawie trzy lata po aresztowaniu – w 1958 r. Wyrok skazujący ją na 15 lat więzienia za przestępstwo prowadzenia działalności kontrrewolucyjnej w reakcyjnej organizacji oznaczał deportację do jednego z obozów pracy przymusowej laogai. Należy tu zwrócić uwagę, że odbywanie właściwej kary więzienia rozpoczynało się dopiero wraz z ogłoszeniem wyroku (a nie od momentu zatrzymania), a system sądowniczy w trakcie jego odbywania „uzupełniał” go o kolejne lata za nieprzestrzeganie obozowej dyscypliny. Rose Hu, aresztowana w 1955 r., rozpoczęła odbywanie kary w 1958 r., a na wolność została wypuszczona w 1983 r., po prawie 28 latach pozbawienia wolności! Wyrok wydany w czasach Mao, zauważa Jean-Louis Margolin, prawie zawsze był karą na całe życie.

W okresie, w którym autorka wspomnień przeżywała dramatyczne wydarzenia związane z aresztowaniem i deportacją do obozu pracy przymusowej, system obozów Laogai był na etapie krzepnięcia i przyjmowania ostatecznego kształtu. Stopniowo wyodrębniały się cztery kategorie osób objętych pracą przymusową. Opisał je Harry Wu – nieżyjący już wieloletni więzień obozów i działacz na rzecz pamięci o ich ofiarach. Do 1961 r. system nie rozróżniał pomiędzy osobami trafiającymi do obozów pracy przymusowej na podstawie wyroku sądu czy samego zatrzymania przez organa bezpieczeństwa. Co prawda w 1957 r. komuniści wprowadzili do systemu penitencjarnego pojęcie aresztu administracyjnego, ale do 1961 r. nie był on zbyt często stosowany. Sytuacja uległa zmianie w 1961 r., kiedy to obozy podzielono na podstawowe dwa rodzaje: Obozy Naprawy Poprzez Pracę (laogai) oraz Obozy Reedukacji Poprzez Pracę (laojiao); osadzeni w tych obozach stanowili dwie podstawowe grupy więźniów. Zesłani do laogai byli rzeczywistymi niewolnikami systemu komunistycznego. Skazani najczęściej na wieloletnie lub dożywotnie wyroki, pozbawieni praw obywatelskich, poddani żelaznej dyscyplinie, zorganizowani na sposób wojskowy, pracowali bez widoków na polepszenie swojej doli. Jedynym sposobem skutecznej ucieczki dla nich była śmierć. Z kolei więźniowie laojiao byli w obozach pracy poddawani reedukacji, czyli mieli zostać przywróceni komunistycznemu kolektywowi. Osadzeni nie posiadali wyroków (byli zatrzymani do czasu wydania decyzji administracyjnej o odwołaniu aresztu, na podobnej zasadzie jak internowani w Polsce w czasie stanu wojennego w 1981 r.), nie tracili praw obywatelskich (choć nie uczestniczyli w procedurach wyborczych demokracji ludowej), otrzymywali drobne wynagrodzenie, mieli też prawo do odwiedzin. Długość ich pobytu teoretycznie zależała od sprawowania, choć w praktyce nie była krótsza niż kilka lat. Pomimo tego, że areszt administracyjny był praktyką związaną z prześladowaniami politycznymi, najłatwiej można było znaleźć się w obozach laojiao za zwykłe przestępstwa kryminalne (kradzież, narkomanię, prostytucję etc.). Najmłodsi (znani badaczom) osadzeni w tych obozach mieli po 14 lat, pomimo klauzuli prawnej obowiązującej w Chinach mówiącej o wymaganym wieku „16 lat”. Warunki pracy i organizacji tej kategorii więźniów były takie same jak w laogai. Otrzymany wyrok najczęściej był zakamuflowanym dożywociem, co widać na podstawie funkcjonowania dwóch „wyższych” grup obozowych: „przymusowo zatrudnionych specjalistów”, nazywanych na wyrost „wolnymi pracownikami” oraz kategorii „uwolnionych”. W obu przypadkach jest mowa o osobach przetrzymywanych na potrzeby obozów pracy, które formalnie utraciły prawo do decydowania o sobie: nie mają prawa opuszczenia rejonu obozu, mogą tylko otrzymać jedną lub dwie przepustki na rok, otrzymują niewielkie wynagrodzenie, niektórym z nich przyznaje się prawo do sprowadzenia rodziny lub jej założenia. Proceder przymusowego osiedlania więźniów po odbyciu kary do końca lat 60 XX w. dotyczył prawie 95% wszystkich więźniów laogai. Wszystkie te kategorie spotkamy na kartach wspomnień Rose Hu.

Należy pamiętać, że opisany we wspomnieniach system obozów funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Szacuje się, że w chwili obecnej na terenie Chin działa ok. 1000 Obozów Naprawy Poprzez Pracę i Obozów Reedukacji Poprzez Pracę, wraz z placówkami dla nieletnich i obozami specjalnymi (wg Harry’ego Wu, przez 19 lat więźnia tych obozów, w latach 90. XX wieku było to 990 obozów), w których może znajdować się nawet 6,8 mln ludzi (wg oficjalnych danych chińskich – od 0,5 mln do 2 mln więźniów). System obozowy przynosi chińskim komunistom olbrzymie korzyści finansowe. Wydany w 1988 r. przez Biuro ds. Laogai w Ministerstwie Sprawiedliwości ChRL Podręcznik więziennictwa stwierdza wprost, że laogai to nie tylko narzędzie dyktatury proletariatu i naturalny element funkcjonowania społeczeństwa socjalistycznego, ale także duża część należących do państwa przedsiębiorstw produkcyjnych, „dzięki której społeczeństwo się bogaci”. Obiekty laogai – czytamy w tym podręczniku – „to zarazem obiekty dozoru, jak i specjalne przedsiębiorstwa”.

* * *

Mam nadzieję, że powyższe krótkie wprowadzenie oraz przypisy umieszczone w tekście, zawierające biogramy i wyjaśnienie najważniejszych pojęć, pomogą zrozumieć główne wątki wspomnień Rose Hu, a jednocześnie nie przesłonią ich wymiaru duchowego, bowiem to właśnie żarliwa wiara pozwala przetrzymać każdy głód i każde prześladowanie, będąc prawdziwą tarczą i ochroną. Opisany przez św. Ambrożego przykład św. Pelagii jest tego dobrym przykładem. Otoczona przez oprawców, oświadczyła, że życie oddaje dobrowolnie, i tą deklaracją nie tylko odebrała im władzę nad sobą, ale też pozostawiła za sobą wszystko to, co niewolnicze. Nie był to z jej strony incydentalny akt odwagi – jak mogłoby się komuś, patrzącemu powierzchownie, wydawać – ale przejaw wynikającego z podążania za Chrystusem całkowitego wyzbycia się przywiązania do świata, efekt zaparcia się siebie aż do odrzucenia wstydu, dumy i wszelkich światowych myśli. Ścieżka przeznaczona dla nielicznych. Rose Hu bardzo przypomina św. Pelagię.

Ryszard Mozgol https://tedeum.pl/-radosc-w-cierpieniu,c,p1680,pl.html

============================

https://tedeum.pl/

33,00 zł / egz.

Miesięcznie 32 tysiące zarabia Jacek Sutryk + 13 tysięcy dzięki dyplomowi Collegium Humanum. Wrocław.

Miesięcznie 32 tysiące zarabia Jacek Sutryk + 13 tysięcy dzięki dyplomowi Collegium Humanum

2024-04-03, Autor: tuwroclaw/zarabia-jacek-sutryk-dzieki-dyplomowi-collegium-humanum

Tyle zarabia Jacek Sutryk dzięki dyplomowi Collegium Humanum, Jakub Jurek

(Fot. Jakub Jurek)

Dyplom MBA z uczelni Collegium Humanum tylko w tym roku pozwolił prezydentowi Wrocławia Jackowi Sutrykowi dorobić do pensji w ratuszu średnio blisko 13 tysięcy złotych miesięcznie. To pieniądze, które dostał ze spółek samorządowych w Tychach i Gliwicach.

Jacek Sutryk musiał ujawnić swoje zarobki w oświadczeniu majątkowym składanym na koniec kadecji. Zeznanie dotyczy dwóch pierwszych miesięcy 2024 roku. W styczniu i w lutym Sutryk jako prezydent Wrocławia zarobił w urzędzie miejskim łącznie 64384,70 zł, czyli przeciętnie ponad 32 tysiące złotych miesięcznie. Ale do tej gigantycznej wypłaty i tak dorabiał, pracując w radach nadzorczych komunalnych spółek w Tychach i Gliwicach. Powołali go tam prezydenci tych miast. W Tychach Sutryk zarobił w styczniu i lutym łącznie 14233,45 zł, w Gliwicach – 11671,37 zł. Daje to przeciętnie 13 tysięcy dodatkowego dochodu miesięcznie.

Sutryk mógł dostać intratne posady w radach nadzorczych dzięki dyplomowi MBA z Collegium Humanum. Posiadanie takiego dyplomu (albo ukończenie odpowiednich studiów, np. prawniczych) to jeden z warunków pracy w radach nadzorczych publicznych spółek. Sutryk dyplom MBA zdobył w czerwcu 2020 roku. Już 10 czerwca zasiadał w radzie nadzorczej w Tychach, dwa lata później dostał posadę w Gliwicach.

Jak Jacek Sutryk zdobył dyplom MBA? Jak sam twierdzi, za studia zapłacił z własnej kieszeni oraz zdał egzamin. Mimo licznych próśb, prezydent Wrocławia nie przedstawił jednak dotąd żadnych dokumentów, potwierdzających tę deklarację. 

Prokuratura i CBA prowadzą tymczasem śledztwo w sprawie działaności Collegium Humanym. Mówią o „działaniu zorganizowanej grupy przestępczej, która w zamian za przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych wystawiała dokumenty związane z ukończeniem studiów oraz dyplomami MBA uprawniającymi do zasiadania w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa”. Dotąd zatrzymano w tej sprawie dziewięć osób, w tym rektora uczelni Pawła C.

– Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że dyplomy zostały wydane pomimo tego, że osoby które je otrzymały nie odbyły studiów. W większości tych przypadków „studiowanie” ograniczało się do zapłaty za świadectwo kwoty wskazanej przez rektora lub z nim wynegocjowanej i odbioru świadectwa przez „absolwenta” – mówi cytowany przez tygodnik Newsweek prowadzący sprawę prokurator Piotr Żak. „Rektor wydawał polecenie, by wydrukować komuś dyplom, a kurier stał już na progu. Zdarzało się, że dzwonił sam zainteresowany i żądał, by wydrukować dokument, bo idzie do rady nadzorczej spółki skarbu państwa i musi mieć MBA. Drukowano” – opisuje dalej Newsweek, powołując się na pracowników uczelni.

Nie wiadomo na razie, jak wielu studentów mogło zdobyć dyplomy MBA w nieuczciwy sposób. Jacek Sutryk zarzeka się, że do nich nie należy.

Zaatakowali szpital bo nie przeprowadza aborcji

Fundacja Pro-Prawo do życia Szanowny Panie!
 Tuż po tym, jak Donald Tusk zapowiedział prześladowania lekarzy i szpitali za odmowę aborcji, rozpoczął się medialny atak na Szpital im. Falkiewicza we Wrocławiu. Prześladowania jak na rozkaz zaczęły w tym samym momencie największe polskojęzyczne media.

Powód? W ciągu ostatnich dwóch lat nie dokonano w tym szpitalu ani jednej aborcji. Co więcej, do szpitalnej kaplicy uroczyście sprowadzono relikwie błogosławionej niedawno polskiej rodziny Ulmów, która w trakcie wojny ukrywała Żydów przed Niemcami. Takie ataki będą się nasilały również na inne placówki, ponieważ według planów Tuska i aborcyjnego lobby wszystkie polskie szpitale mają być ośrodkami aborcyjnymi, a głównym kryterium oceny pracy szpitala ma być to, czy wykonuje on aborcję! Jeśli będziemy bierni, to już wkrótce może nie być szpitali bezpiecznych dla kobiet, dzieci i wszystkich naszych rodzin. Musimy działać!Atakują szpital bo nie morduje dzieci [foto]Jak na komendę, niemal w tym samym czasie, największe polskojęzyczne media opublikowały na swoich łamach artykuły szkalujące Szpital im. Falkiewicza we Wrocławiu i nową dyrekcję tej placówki. Media głównego nurtu piszą m.in. o „draństwie” i złym traktowaniu pacjentek, do jakiego ma rzekomo dochodzić w tym szpitalu. A konkretnie chodzi o to, że od dwóch lat nie zamordowano w tym szpitalu poprzez aborcję żadnego dziecka w łonie matki.

Szpital, w którym w ostatnim czasie nie dokonano żadnej aborcji, znalazł się na celowniku aborcyjnego lobby. Innym powodem ataków jest to, że wedle relacji medialnych nowa dyrekcja szpitala to „ortodoksyjni katolicy”. Objawiło się to m.in. uroczystym sprowadzeniem do szpitalnej kaplicy relikwii błogosławionej, polskiej rodziny Ulmów, zamordowanej przez Niemców w trakcie II wojny światowej za ukrywanie Żydów. Obecność relikwii w szpitalu ma promować świętości małżeństwa i rodziny oraz świadomość, że ludzkie życie zaczyna się od poczęcia. 


Gazeta Wyborcza, jako jedno z mediów atakujących placówkę, opisała sytuację w Szpitalu Falkiewicza słowami:

„Tam jest jak w sekcie.”

Warto w tym momencie przypomnieć, że w USA ośrodki aborcyjne prowadzi Świątynia Szatana, która jest oficjalnie zarejestrowanym na terenie Stanów Zjednoczonych związkiem wyznaniowym. W ośrodkach tych nie tylko namawia się kobiety do aborcji, ale także zachęca do wykonywania przed aborcją satanistycznych i okultystycznych rytuałów. Informowaliśmy już o tej wstrząsającej sprawie. To wszystko jakoś nie przeszkadza mediom głównego nurtu… Przeszkadza im za to brak aborcji, oraz obecność relikwii i tematu pomocy udzielanej Żydom przez Polaków. Nie powinno nas dziwić, że w tych atakach przodują polskojęzyczne media, których właścicielem jest duży, niemiecki koncern wydawniczy. 

Panie MirosĹ‚awie, najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby spojrzeć na wydarzenia we wrocławskim szpitalu z perspektywy planów rządu Donalda Tuska, który wykonuje polecenia międzynarodowego lobby aborcyjnego.

Tusk zapowiedział, że każdy lekarz, który odmówi aborcji, będzie z urzędu ścigany przez prokuratora. Karany ma być również cały szpital, w którym odmówi się kobiecie aborcji. Medialne ataki na szpital Falkiewicza to zapowiedź tych prześladowań oraz „rozpoznanie”, którego celem jest sprawdzenie nastrojów Polaków i tego, jaka będzie reakcja społeczna.

Docelowo, szpitale w Polsce mają być oceniane przede wszystkim przez pryzmat tego, czy dokonuje się w nich aborcji. Na pierwszym miejscu nie będzie ogólna jakość opieki zdrowotnej, ilość dostępnych świadczeń, czas oczekiwania do lekarza czy nowoczesność sprzętu medycznego, tylko to, czy można w nim zamordować dziecko poprzez aborcję.

„Czy dokonujecie aborcji?” – będą pytać prokuratorzy, kontrolerzy i urzędnicy Ministerstwa Zdrowia. Od odpowiedzi na to pytanie będą zależały dalsze losy dyrekcji, lekarzy i całego szpitala, który wedle zapowiedzi Tuska ma utracić kontrakt z NFZ za odmowę aborcji, co w praktyce będzie skutkowało koniecznością likwidacji oddziału ginekologicznego lub nawet całej placówki!

Panie MirosĹ‚awie, czas oczekiwania na niektóre zabiegi czy operacje w polskich szpitalach to nawet kilka lat. Pomimo tego, działania rządu skupiają uwagę opinii publicznej przede wszystkim na kwestii dostępu do aborcji. Nie jest to przypadek i nie jest to „temat zastępczy”, za jaki uważają aborcję liczni komentatorzy.

Aborcja to jeden z głównych filarów anty-moralnej rewolucji, która opanowała już umysły i sumienia społeczeństw Zachodu, a teraz w szybkim tempie wdziera się do Polski. Celem tej rewolucji jest biologiczne, kulturowe i cywilizacyjne zniszczenie naszego narodu. Już teraz możemy mówić o katastrofie demograficznej – rodzi się najmniej Polaków od początku prowadzenia pomiarów. Upowszechnienie aborcji jeszcze bardziej przyspieszy zapaść demograficzną, co będzie miało ogromne skutki dla wszystkich w wymiarze moralnym, społecznym i gospodarczym. 

Kwestia aborcji to jednak nie tylko przyszłość, to również teraźniejszość. Co plany Tuska i aborcyjnego lobby oznaczają w praktyce dla każdego z nas?

Jeżeli wszystkie szpitale w Polsce staną się ośrodkami aborcyjnymi, to nigdzie kobieta w ciąży nie będzie mogła czuć się bezpiecznie. Jeśli za odmowę aborcji lekarzowi będzie groził prokurator, a szpitalowi jego zamknięcie, to oczywiste jest, że aborcja będzie promowana, a pacjentki będą jeszcze bardziej do niej namawiane. 

Już teraz lekarzom wystarczy podejrzenie choroby u dziecka, aby zacząć wywierać presję na rodziców w celu dokonania aborcji. „W tej sytuacji to jedyne wyjście” – słyszą od lekarzy rodzice dzieci, u których podejrzewa się chorobę lub wady genetyczne. W naszej Fundacji mamy wiele świadectw od kobiet, których dzieci miały urodzić się niepełnosprawne lub obarczone poważnymi wadami. Po porodzie okazywało się, że prognozy i przepowiednie lekarzy były błędne, a dzieci rodziły się zdrowe, lub odzyskiwały sprawność po odpowiednim leczeniu i terapii. Dzieci te przeżyły tylko dlatego, że ich rodzice nie ulegli emocjonalnej presji i szantażom lekarzy-aborcjonistów, którym nie chciało się zaopiekować dziećmi w łonach matek. Woleli wypisać skierowanie na aborcję i mieć „problem” z głowy. 

Jeżeli aborcyjne lobby zrealizuje swoje plany, to wszystkie rodziny w Polsce będą zagrożone, gdyż aborcja ma stać się domyślną, standardową opcją sugerowaną w trakcie wizyty kobiety w ciąży u ginekologa. Już za kilka dni, od najbliższej środy do piątku, w Sejmie RP zacznie się debata na temat projektów ustaw, których celem jest upowszechnienie w Polsce aborcji i zmuszenie wszystkich szpitali do stania się ośrodkami aborcyjnymi.
Musimy to powstrzymać! Musimy stawić opór!
Musimy stanąć do walki [foto]W czwartek 11 kwietnia, w trakcie trwania sejmowej debaty, nasza Fundacja organizuje w Warszawie Marsz w obronie dzieci.
Zaczynamy Mszą Św. o godz. 15:00 w bazylice Świętego Krzyża, po czym o 16:00 gromadzimy się na wiecu pod pomnikiem Kopernika, skąd przejdziemy pod Sejm RP. Zapraszam Pana do udziału w Marszu.
Proszę również zachęcić swoich znajomych do udziału w Marszu (w tym celu można np. pobrać oficjalny plakat Marszu z naszej strony, w wersji internetowej lub do druku). 
Jeżeli nie może Pan osobiście uczestniczyć w Marszu, proszę wesprzeć organizację naszych akcji finansowo. Równolegle do Marszu, nasza Fundacja organizuje w całej Polsce niezależne kampanie informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe w intencji powstrzymania aborcji. 

Takie akcje nasi wolontariusze przez kilka lat organizowali regularnie pod Szpitalem im. Falkiewicza we Wrocławiu, gdzie w latach 2009-2016 zamordowano w wyniku aborcji 21 nienarodzonych dzieci. 
Modliliśmy się o zaprzestanie aborcji, o przemianę serc pracowników szpitala, pokazywaliśmy prawdę o zabijaniu dzieci przechodniom i personelowi. W ciągu ostatnich dwóch lat nie dokonano w tym szpitalu ani jednej aborcji. Zmieniła się dyrekcja placówki, która deklaruje prawo do życia dla wszystkich swoich pacjentów. Teraz szpital atakowany jest przez aborcjonistów za to, że nie zabija.
Pan Jezus zapewnił nas, że: „jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.” Wielu aborcjonistów, pro-aborcyjnych polityków i najważniejszych liderów aborcyjnego lobby nawróciło się pod wpływem modlitwy i kontaktu z prawdą o aborcji.
W wielu miejscach na świecie udało się ograniczyć aborcję pomimo ogromnej presji ze strony mediów i aktywistów radykalnej lewicy (m.in. w wielu stanach USA, gdzie wprowadzono prawne zakazy aborcji, co doprowadziło do zamknięcia licznych „klinik” aborcyjnych). Takie zmiany w Polsce również są możliwe, ale musimy być konsekwentni i nieustępliwi w modlitwie oraz działaniu w obronie życia.

Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana aktualnie możliwa, i umożliwienie nam w ten sposób prowadzenia dalszej walki o życie.
 Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPWO wrocławskim szpitalu im. Falkiewicza głośno jest we wszystkich mediach, gdyż w ciągu ostatnich dwóch lat nikogo w nim nie zamordowano. Medialne ataki na tę placówkę to wstęp do tego, co czeka wszystkie szpitale w Polsce, jeśli nie staniemy do walki z aborcyjnym lobby i usłużnymi mu politykami.

Zapraszam Pana do udziału w naszym Marszu w obronie dzieci. Proszę Pana również o wsparcie naszych działań i umożliwienie nam dalszej walki. 
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Powstrzymaj rzeź. ZADZWOŃ DO POSŁA

Powstrzymaj rzeź

ZADZWOŃ DO POSŁA

Trwa walka o życie nienarodzonych – niech Twój głos będzie słyszany. Dosłownie! Zaapeluj do sumień polskich posłów o zagłosowanie przeciwko legalizacji procederu aborcji.

Znajdź dane kontaktowe do posłów w Twoim regionie

Krwawe projekty ustaw w polskim Sejmie

Już przy okazji najbliższego posiedzenia Sejmu (10-12 kwietnia) będą procedowane następujące projekty ustaw:

  • Lewicy „o bezpiecznym przerywaniu ciąży” a więc legalizacji mordowania dzieci do 12. tygodnia ciąży
  • Koalicji Obywatelskiej „o świadomym rodzicielstwie”, który zakłada możliwość zabicia dziecka do 12. tygodnia ciąży (w niektórych przypadkach także po 12. tygodniu) oraz zmuszenie placówki leczniczej do dokonania aborcji w przypadku, gdy będzie związana umową z NFZ.
  • Trzeciej Drogi „o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, który zakłada odwrócenie skutków orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. i powrót do krwawego kompromisu aborcyjnego
  • Lewicy o zmianie ustawy – Kodeks Karny – w postaci częściowej depenalizacji i dekryminalizacji czynów związanych z aborcją: całkowitego wyłączenia przestępności zabicia dziecka do 12. tygodnia ciąży za zgodą kobiety oraz wyłączenia karalności aborcji za zgodą kobiety w sytuacji ciężkiego, nieodwracalnego upośledzenia lub nieuleczalnej choroby dziecka 

Stoimy w obliczu kluczowych decyzji dotyczących życia nienarodzonych polskich dzieci. Nie możemy pozostawać obojętni wobec tego wyzwania. Działajmy teraz, przeciwstawiając się krwawym planom lobby aborcyjnego.

Obrona życia jest naszym wspólnym obowiązkiem. To walka o najbardziej podstawowe prawa i godność każdej istoty ludzkiej. Wyraźny sprzeciw wobec wszystkich prób deprecjonowania prawa do życia. Niech nasz głos będzie słyszany!

Działajmy teraz, zjednoczeni w obronie nienarodzonych.

dlonie kopia
dziecko

Apel do posłów RP

Dołącz do naszej akcji, zadzwoń do posłów z Twojego regionu lub napisz na ich skrzynki mailowe i zaapeluj do ich sumień! Teraz, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jesteśmy wezwani do obrony życia nienarodzonych.

Musimy wywrzeć nacisk na posłów wszystkich Klubów Parlamentarnych: Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050 – Trzeciej Drogi, Polskiego Stronnictwa Ludowego – Trzeciej Drogi, Lewicy, Konfederacji oraz koła Kukiz’15 i posłów niezrzeszonych i zachęcić ich do głosowania przeciwko projektom wymierzonym w życie nienarodzonych.

Sprawmy, by podstawowe wartości, których nie wolno negocjować, były reprezentowane w Sejmie. Apelujmy do sumień naszych przedstawicieli, przypominając im o konstytucyjnej gwarancji prawa do życia. Jeśli chcą zasłużyć na nasz szacunek i dobrą opinię przyszłych pokoleń, muszą zagłosować przeciwko projektom ustaw, które deprecjonują to najbardziej podstawowe prawo.

Chcę zaangażować się w akcję!

TWÓJ TELEFON ZA ŻYCIEM

Znajdź na naszej stronie posła lub posłów z Twojego okręgu. Zadzwoń na podany przy nazwisku numer do Biura Poselskiego. Powiedz, że oczekujesz od niego, aby oddał głos PRZECIW aborcyjnym projektom. Bądź stanowczy, a jednocześnie kulturalny.

  • Zapewnij, że sprawdzisz, jak zagłosował i uwzględnisz to w najbliższych wyborach.

Możesz skorzystać z tego przykładu:

(Może to być rozmowa z samym parlamentarzystą lub z pracownikiem jego biura)

Szanowny Panie / Szanowna Pani

Jak podało biuro Marszałka Sejmu, od 10 do 12 kwietnia w Sejmie odbędzie się posiedzenie, w trakcie którego będzie Pan(i) głosował(a) m.in. nad projektami aborcyjnymi.

Liczę, że Pan(i) Poseł ……… zajmie jednoznacznie stanowisko i zagłosuje przeciwko wprowadzaniu prawa aborcyjnego!

Aborcja nie jest bowiem sprawą wyznawanej religii czy światopoglądu.

To kwestia współczesnej wiedzy medycznej i prawa do życia, które wynika z prawa naturalnego.

Aborcja oprócz śmierci dziecka, niesie poważne ryzyko dla zdrowia i życia matki, a jej konsekwencje dotykają niekiedy całej rodziny.

Tych skutków doświadcza także personel medyczny, zwłaszcza, jeśli jest zmuszany do udziału w zabójstwie człowieka.

Dlatego apeluję do Pani Poseł/Pana Posła o odrzucenie propozycji zmian prawnych, które godzą w życie kobiet i dzieci, a tym samym w dobro i przyszłość naszego kraju.

Zapewniam, że zapamiętam, w jaki sposób Pan(i) Poseł głosował(a), i wezmę to pod uwagę podczas kolejnych wyborów nie tylko samorządowych, ale już tych do europarlamentu.

Nie oddam głosu na partię, która opowiada się za mordowaniem dzieci w łonach matek!

Z uszanowaniem

Pobierz instrukcję PDF

Znajdź swój region i przedstawicieli w Sejmie!

BKP: Za milczenie wobec systemu autodestrukcji odpowiedzialność spada na każdego

BKP: Za milczenie na system autodestrukcji odpowiedzialność spada na każdego

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=21406  https://aidera.wistia.com/medias/0spysxm907

https://bcp-video.org/pl/za-milczenie/  https://youtu.be/ea5is18QyG4

https://rumble.com/v4dd3rr-za-milczenie.html  cos.tv/videos/play/50696299573710848

Jesteśmy świadkami globalnego procesu, który prowadzi do samozniszczenia ludzkości i wpływa na wszystkie obszary życia publicznego. Za nim jest duch kłamstwa i śmierci. Wielu zadaje pytanie: kto jest odpowiedzialny za proces samozagłady społeczeństwa ludzkiego? Odpowiedzialność w pewnym stopniu spoczywa dziś na wszystkich ludziach. Na niektórych więcej, na innych mniej, ale na wszystkich. Dlaczego? Ponieważ obecne zmiany, które są dosłownie zbrodnią przeciwko ludzkości, są przez ludzi milcząco akceptowane. Cały system autodestrukcji zbudowany jest na zawodowym kłamstwie, a za nim kryje się duch kłamstwa i śmierci. Wnika nie tylko we wspomniane dziesięć obszarów, ale wpływa na całe społeczeństwo ludzkie.

1) Ustawodawstwo

Doszło do nadużycia ustawodawstwa. Dobro, prawda, sprawiedliwość i moralność są definiowane negatywnymi pojęciami i karane. Przeciwnie, zło, oszustwo, niesprawiedliwość, niemoralność i zbrodnie są definiowane przez pozytywne pojęcia i są uprzywilejowane. Ponadto za pomocą oszustwa sprawiedliwe prawa są dziś zastępowane przez antyprawa. Posłom do zatwierdzenia przedstawiany jest niezrozumiały tekst, którego nie można rozszyfrować. Ponadto posłowie zwykle zatwierdzają na raz tak dużą liczbę ustaw, że nie mają możliwości i czasu, aby dowiedzieć się, co zatwierdzają. Ponadnarodowe konwencje, uchwały i zalecenia sprzeczne z interesami poszczególnych narodów mają pierwszeństwo przed prawem państwowym i zmuszają państwo do uchwalania destrukcyjnych praw.

2) Systemy przestępcze

Na bazie antyprawa wprowadzane są do społeczeństwa systemy przestępcze pod pozytywnymi pojęсiami, takimi jak tzw. społeczny system prawny wymiaru sprawiedliwości dla nieletnich czy system tzw. organizacji non-profit itp. W celu ich promowania są nadużywane pozytywne pojęcia.

Pod pojęciem „ochrony kobiet” promuje się feminizacja, rozkład rodziny, ideologia gender i kradzież u kobiet ich dzieci. Pod pojęсiem „ochrony przed przemocą domową” promuje także kradzież dzieci, która jest najokrutniejszą formą przemocy wobec matek i dzieci. W samej Norwegii co roku od 70 do 100 skradzionych w taki sposób dzieci popełnia samobójstwo, a informacje na ten temat są traktowane jako poufne. Pojęcie „rodzina zastępcza” oznacza w rzeczywistości handel dziećmi oraz ich psychologiczną i moralną tyranię oraz dewastację.

Pod pojęciem „praw mniejszości” społeczeństwo jest podporządkowane agresywnym grupom LGBTQ. Chodzi o uprzywilejowanie wypaczeń ze szkodą dla całego społeczeństwa. Pod pojęciem „praw antydyskryminacyjnych”  jest zatwierdzane ustawodawstwo dotyczące masowej dyskryminacji większości populacji. Edukacją seksualną nazywa się systematyczna demoralizacja dzieci już od przedszkola. Dzieci są pozbawione własnej tożsamości, kiedy wbija się im do głowy, że nie są ani chłopcem, ani dziewczynką. Następnie poddają je terapii hormonalnej, z katastrofalną perspektywą operacji zmiany płci. Społeczeństwo na ten temat milczy i dlatego ponosi współodpowiedzialność za wszystkie te zbrodnie.

3) Ideologia gender

Ideologia gender stała się ideologią przewodnią, mimo że jest to autodestrukcja, utrata rozumu i podstawowych zasad moralnych. W praktyce jest promowana przez ekonomiczną, legislacyjną i medialną presję, a objawia się okaleczeniem psychicznym i fizycznym, zwłaszcza młodych ludzi, z których robi transseksualistów. Społeczeństwo de facto zostaje przekształcone w dom wariatów. Jednak na temat tych kroków autodestrukcji współczesne społeczeństwo milczy. Z tego powodu wina spada na niego.

4) Przestępstwa wobec dzieci

Jeszcze przed urodzeniem dziecka matki zmuszone są je zabijać. Prawie każdą matkę straszą, że jej dziecko będzie miało zespół Downa. W rzeczywistości jest to terror psychologiczny oparty na kłamstwie. Z drugiej strony absurdalnie legitymizuje się tzw. macierzyństwo zastępcze i tzw. ektogeneza, czyli sztuczne stworzenie dzieci.

Zaraz po urodzeniu dzieciom podaje się szczepionki, które powodują autyzm, utratę odporności, utratę płodności, choroby autoimmunologiczne, nowotwory itp. Trend satanizacji dzieci objawia się nie tylko w tzw. edukacji seksualnej czy w serialach animowanych i grach komputerowych, ale także tym, że dziecięce ubranka, zabawki i to, co otacza dzieci, jest zapełnione scenami przedstawiającymi najróżniejsze przedpotopowe potwory, po prostu demony, czy też symbole śmierci, taki jak czaszki, szkielety, makabryczne sceny, co niszczy psychikę dziecka. Kradzież i handel dziećmi, jak już wspomnieliśmy, to najgorsze przestępstwa wobec dzieci! A społeczeństwo znów absurdalnie milczy.

5) Nadużywanie medycyny

Obecnie w anormalny sposób jest nadużywana medycyna. Nie są to tylko szkodliwe szczepionki, ale bezpośrednio pod przykrywką medycyny i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) państwom są narzucane projekty mające na celu redukcję człowieczeństwa. WHO ma pierwszeństwo przed rządem stanowym. Ogłasza pseudopandemię, czego byliśmy świadkami w niedawnym eksperymencie covidowym. Największym propagatorem tego systemu kłamstw i śmierci był pseudopapież Franciszek. Można spodziewać się kolejnej pseudopandemii, po której nastąpią eksperymentalne szczepienia. Stwarza to nie tylko śmiertelne zagrożenie dla życia ludzkiego, ale niesie ze sobą także zagrożenie ukrytego czipowania, czyli całkowitego pozbawienia człowieka wolności i przekształcenia człowieka w biorobota. Społeczeństwo to toleruje i dlatego ponosi za to odpowiedzialność.

6) Edukacja

Dziś edukacja już nie wychowuje i nie przygotowuje dzieci do moralnego i satysfakcjonującego życia. Wręcz przeciwnie, poprzez antyedukację seksualną i zmuszanie ich do uzależnienia od smartfonów, prowadzi je do degeneracji.

7) Uzależnienie od smartfonów

Obecnie większość ludzi w swojej pracy musi używać smartfonów. Istnieje niebezpieczeństwo, że mogą stopniowo i niezauważalnie popaść w uzależnienie. Smartfon okradne człowieka z wszystkiego czasu, prywatności i komunikacji rodzinnej, zamykając go w swoim własnym świecie. Ale system w społeczeństwie zmusza wszystkich ludzi, od najmłodszych do najstarszych, do posiadania smartfona. Bez tego napotykają przeszkody nie do pokonania.

Nie można zaprzeczać ogromnym zaletom, jakie niesie ze sobą Internet i smartfony, ale nie można też ignorować negatywnego celu, dla którego zostały tak szeroko rozpowszechnione, jakim jest zniewolenie ludzi i stopniowe przechodzenie do czipowania. Eksperci powinni ocenić, jakie pozorne pozytywy przynosi smartfon w porównaniu z negatywami, jakie powoduje. Ale wielu notorycznych użytkowników smartfonów nie będzie już chciało przyznać się do tej obiektywnej prawdy.

8) Cyfryzacja i sztuczna inteligencja

Obecnie priorytetem polityki państwa staje się wprowadzenie sztucznej inteligencji. Z tym wiąże się także niszczycielska ideologia transhumanizmu. Cyfryzacja przenika wszystkie sfery, a jednocześnie odbywa się masowe przejście na 5G, nie biorąc pod uwagę poważnego zagrożenia, jakie powoduje. Promując je, jednostronnie wskazuje się na zalety. Jednak celowo jest przemilczany cel, jakim jest całkowita kontrola populacji i jej chipowanie.

Projekt „Dzieciństwo-2030” to jedno z międzynarodowych oszustw. Dzieci są fiksowane na sztuczną inteligencję. Są to bardzo poważne zbrodnie przeciw ludzkości.

Wszelka technologia, zwłaszcza nowoczesna, jeśli nie jest w rękach moralnych ludzi, służy masowej autodestrukcji społeczeństwa i ludzkości. De facto to broń masowego rażenia.

9) Interwencja w przemyśle spożywczym

Obecnie przemysł spożywczy wytwarza produkty modyfikowane genetycznie. Zdrowe, klasyczne, pożywne produkty spożywcze, np. z mleka czy mięsa, absurdalnie zamieniane są na świerszcze i mączniki, choć udowodniono, że np. chinina pochodząca z owadów jest bardzo szkodliwa dla organizmu człowieka.

10) Nauka

Nauka jest dziś szczególnie nadużyta dla redukcji człowieczeństwa. Są to np. spiski dotyczące kryzysu klimatycznego, nadużycie genetyki, geoinżynierii, np. rozpylania chemtrails, i inne. Obejmuje to również mRNA szczepienie zwierząt, aby mięso, jaja i mleko zostały zakażone szczepionkami genetycznymi. Planowane jest także przeniesienie wszystkich leków na mRNA, dzięki czemu klasyczne leki nie będą już dostępne. Wszystkie osiągnięcia nauki i techniki zwracają się przeciwko człowiekowi i ludzkości.

Do dziś nie została rozwiązana kwestia zadośćuczynienia za covidową aferę związaną z pseudopandemią. Ilu osobom odmówiono operacji i niezbędnych interwencji medycznych i ilu zmarło z powodu fanatyzmu covidowego! Ilu niewinnych ludzi zostało zwolnionych z pracy, lekarzy, nauczycieli i innych, którzy nie chcieli zaakceptować tej zbrodni. Winni afery covidowej powinni zatem zostać teraz sprawiedliwie ukarani. Rządy krajowe mają moralny obowiązek przyznać się swoim obywatelom, że zostali oszukani i że są teraz gotowi zrekompensować zdrowotne skutki eksperymentalnych szczepień i inne szkody, ponieważ covid-19 był wielkim oszustwem.

Niech katolicy inicjują biskupów, aby każdy z nich w liście pasterskim przeprosił za promowanie covidowego oszustwa. W przeciwnym razie społeczeństwo zaakceptuje kolejne sztuczne pandemie i późniejszy terror wobec niewinnych obywateli. Aby duch kłamstw i śmierci w dzisiejszym społeczeństwie został sparaliżowany, należy zdemaskować obecne oszukańcze systemy i ukarać winnych.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr           + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

Za milczenie na system autodestrukcji odpowiedzialność spada na każdego

bcp-video.org/silence-on-autogenocide/  /english/

bcp-video.org/fr/le-silence/  /français/

bcp-video.org/it/il-silenzio/  /italiano/

36 pytań na temat praw człowieka i COVID-19: Są OSKARŻENIEM.

https://docs.google.com/document/d/1U0I6G0ZomISN8jM-uQ_kwClwt2ax6pjs8k4agC55pHc/edit

Doktor Tess Lawrie Platforma X @lawrie_dr

Kierownik WCH ds. zdrowia i nauki Christof Plothe DO zadał 36 pytań podczas ostatniej konferencji prasowej #Genewa na temat praw człowieka i COVID-19: 

1- Dlaczego nie powiedziano nam, że wirus Covid 19 został opatentowany przez firmę Moderna w 2018 roku?

2- Dlaczego Moderna wyprodukowała 100 000 dawek szczepionki Covid-19 w 2019 r., zanim wybuchła pandemia?

3- Dlaczego, wbrew wszelkim dowodom naukowym, zastosowano blokady i maski?

4- Dlaczego nie powiedziano nam, że „szczepionka” nie pozostaje w ramieniu, ale gromadzi się w całym ciele?

5- Dlaczego zalecono wykonanie testu PCR, skoro nie jest on przeznaczony do celów diagnostycznych?

6- Dlaczego definicje „szczepionki” i „odporności stadnej” zostały zmienione przed wybuchem Covid-19?

7- Dlaczego ogłoszono pandemię, skoro wskaźnik śmiertelności był porównywalny z grypą?

8- Dlaczego nie przeprowadzono badań genotoksyczności, teratogenności i rakotwórczości, a mimo to powiedziano nam, że „szczepionka” jest bezpieczna?

9- Dlaczego nie przeprowadzono odpowiednich obserwacji wszystkich osób, którym wstrzyknięto lek podczas stosowania nowego produktu terapii genowej?

10- Dlaczego nie przypominano regularnie lekarzom i społeczeństwu o konieczności zgłaszania działań niepożądanych tych nowych i eksperymentalnych „szczepionek” genetycznych?

11- Dlaczego podczas trwającej pandemii zalecono „szczepionkę”, która jest przeciwwskazana w wakcynologii?

12- Dlaczego zalecono „szczepionkę” osobom z lepszą naturalną odpornością?

13- Dlaczego nową terapię genową wprowadzono po trzech miesiącach, a nie wymaganych dziesięciu latach?

14- Dlaczego nie powiedziano nam, że w badaniu firmy Pfizer więcej osób zmarło w grupie zaszczepionej niż w grupie kontrolnej?

15- Dlaczego powiedziano nam, że zastrzyki na Covid są „bezpieczne i skuteczne”, skoro dowody tego nie potwierdzały?

16- Dlaczego dyskredytowano, karano i więziono przeciwne głosy ze strony nauki i praktyki lekarskiej?

17- Dlaczego po raz pierwszy w historii zniechęcano lekarzy do leczenia choroby i kazano im czekać na szczepionkę?

18- Dlaczego odradzano wczesne leczenie, skoro wiemy, że jest to najważniejsze narzędzie w leczeniu każdej choroby zakaźnej?

19- Dlaczego skuteczne i bardzo bezpieczne leki, takie jak hydroksychlorochina i iwermektyna, zostały zdyskredytowane, a nawet zakazane?

20- Dlaczego producenci nowych terapii genowych nie chcieli, aby ich dane były publikowane przez 75 lat?

21- Dlaczego zalecono dzieciom zastrzyki, maski i izolacje Covid, skoro wiadomo było, że nie są one poważnie dotknięte i nie rozprzestrzeniają Covid?

22- Dlaczego zalecono zastrzyki Covid w czasie ciąży, skoro ponad 80% dzieci zginęło w badaniach, gdy kobiety były szczepione w pierwszym trymestrze ciąży?

23- Dlaczego zapewniono zgodę w nagłych przypadkach, skoro w ciągu pierwszych trzech miesięcy po wprowadzeniu szczepień zmarło ponad 2000 osób?

24- Dlaczego nie wywołano oburzenia naukowców po opublikowaniu ponad 3500 artykułów wykazujących skutki uboczne zastrzyków na Covid-19?

25- Dlaczego konflikty interesów są tolerowane przez władze medyczne, skoro FDA, EMA i WHO są w 80–90% finansowane przez przemysł?

26- Dlaczego nie było odpowiedniej edukacji lekarzy, pacjentów i społeczeństwa,i w związku z tym brak możliwości świadomej zgody?

27- Dlaczego i w jaki sposób media zostały przechwycone, tak że forsowały tylko jeden program na całym świecie?

28- Dlaczego skuteczne protokoły leczenia, które istnieją od 2020 r., zostały zakazane i uznane za nielegalne?

29- Dlaczego nie mówi się nam o niepotrzebnych zgonach przypisanych Covidowi, ale w rzeczywistości spowodowanych środkami jatrogennymi (np. Midazolam, wentylacja) zastosowanymi na początku 2020 r.?

30- Dlaczego nie poinformowano o fundamentalnej roli poziomu witaminy D, diety i mikrobiomu, skoro te środki mogłyby zapobiec prawie 100% zgonów z powodu Covid-19?

31. Dlaczego pewne procedury medyczne były i są narzucane ludziom  wbrew ich woli, podczas gdy Deklaracja Norymberska wyraźnie się temu sprzeciwia?

32- Dlaczego badania nad zwiększeniem funkcjonalności, takie jak te dotyczące Covid-19, nie są zakazane na całym świecie?

33- Dlaczego nadal stosuje się produkt mRNA, skoro wiemy, że mRNA jest włączany do ludzkiego genomu, co skutkuje produkcją innych, nieznanych białek?

34- Dlaczego nie zatrzymano nieudanej koncepcji mRNA, skoro wiemy, że zwiększa ona prawdopodobieństwo, że biorca zarazi się Covid-19, wykazując w ten sposób negatywną skuteczność?

35-Dlaczego te produkty są nadal zalecane, skoro uważa się, że co najmniej 17 milionów ludzi zmarło w wyniku zastrzyków?

36-Dlaczego nie prowadzi się dochodzeń w sprawie nadmiernej liczby zgonów oraz wzrostu zachorowań na raka i problemy z sercem itp., które rozpoczęły się w 2021 r., a nie w 2020 r.?

To już oficjalne – EMA: Szczepionki na COVID-19 nie chronią przed zakażeniem!

EMA: szczepionki przeciw covid nie chronią przed zakażeniem!

Autor: AlterCabrio , 4 kwietnia 2024

Podczas pandemii korony ludność była mantrą przekonywana, że tylko szczepienia mogą zapewnić realną ochronę przed rozprzestrzenianiem się choroby. Europejska Agencja Leków (EMA) zaprzecza teraz tym stwierdzeniom, zrzucając w ten sposób prawdziwą bombę. Czy to przybliża proces prawny o krok?

−∗−

To już oficjalne – EMA: Szczepionki na COVID-19 nie chronią przed zakażeniem!

https://www.kla.tv/index.php?a=showembed&vidid=28655&lang=pl

[Tekst transkrypcji zachowany w tłumaczeniu automatycznym zgodnie ze stroną źródłową -AC]

W listopadzie 2023 r. Europejska Agencja Leków opublikowała wybuchowy list. List był odpowiedzią na pytanie kilku parlamentarzystów UE dotyczące szczepionek mRNA i ich skutków ubocznych.
EMA stwierdziła dosłownie: \”Rzeczywiście ma Pan rację, wskazując, że szczepionki przeciwko Covidzie-19 nie są dopuszczone do zapobiegania przenoszeniu wirusa z jednej osoby na drugą”.

Według EMA szczepionki nigdy nie zostały przetestowane i dopuszczone do ochrony przed infekcją i dalszym rozprzestrzenianiem się.
Według holenderskiego polityka i posła do Parlamentu Europejskiego Marcela de Graaffa, wszystkie kampanie szczepień przeciwko koronie, które były wykorzystywane do wywierania presji na ludność w całej Europie, aby “chronić siebie i innych”, były zatem nieuzasadnione i wprowadzały w błąd.
Jeśli przypomnimy sobie presję na szczepienia oraz propagandę polityczną i medialną ostatnich lat, bardzo zaskakujące jest to, że w mediach nie było ogólnego oburzenia po tym wybuchowym oświadczeniu EMY. Biorąc pod uwagę wiele skutków ubocznych szczepień, ważniejsze niż kiedykolwiek jest pogodzenie się z tym, co się stało, aby takie ekscesy nigdy więcej się nie powtórzyły.
Posłuchaj, jak europoseł de Graaff podsumowuje najważniejsze odpowiedzi EMA.

Konferencja prasowa Marcel de Graaff: EMA przedstawia szokujące fakty dotyczące szczepień przeciwko Covidzie-19

W zeszłym miesiącu Joachim Koers i sześciu innych posłów do Parlamentu Europejskiego napisało list do EMA, europejskiej agencji odpowiedzialnej za dopuszczanie produktów leczniczych na rynek europejski. Poprosiliśmy w nim o wyjaśnienie wielu problemów związanych ze szczepionkami na COVID-19. Problemy te są na tyle poważne, że zwróciliśmy się do EMA o cofnięcie pozwolenia na dopuszczenie go na rynek.

W tym miesiącu otrzymaliśmy od EMA odpowiedź na nasze pismo, które zawiera szokujące fakty. Po pierwsze, EMA wyraźnie stwierdza, że wprowadziła na rynek szczepionki przeciwko koronie tylko i wyłącznie w celu indywidualnej immunizacji, a w żadnym wypadku w celu kontroli zakażeń, a już na pewno nie w celu zapobiegania infekcjom lub ich ograniczania.

Jest to druzgocące dla rządów, które rozpoczęły kampanię wyborczą z przesłaniem, że robią to dla kogoś innego.

Nic z tego nie jest poprawne. EMA nie tylko nie dopuściła szczepionek do stosowania w celu zapobiegania infekcjom, ale posunęła się nawet dalej i stwierdziła w swojej odpowiedzi, cytuję: “Sprawozdania z oceny EMA dotyczące dopuszczenia szczepionek do rynku, które podkreślają brak danych na temat ryzyka infekcji …”. – Innymi słowy, szczepionki nie miały na celu zapobiegania infekcjom i z pewnością nie ma danych, które wskazywałyby, że szczepionki pomagają w zapobieganiu infekcjom. W rzeczywistości EMA stwierdza, że wielokrotne narażenie na wirusa zwiększa ryzyko infekcji, nawet u osób zaszczepionych.

Prowadzone przez rząd masowe kampanie na rzecz szczepień w celu ochrony własnych rodziców, sąsiadów i najsłabszych w społeczeństwie były nie tylko nieautoryzowane, ale także całkowicie nonsensowne i nieoparte na faktach. Ale niestety jest jeszcze gorzej. EMA mówi: “Szczepienia mają na celu wyłącznie ochronę osoby zaszczepionej, a przed zaszczepieniem osoby lub pacjenta” – cytuję ponownie EMA- “przed podaniem lub zaleceniem jakiegokolwiek szczepienia należy dokładnie rozważyć wszystkie informacje dotyczące bezpieczeństwa”. Tak więc miałbyś prawo do szczepienia tylko wtedy, gdyby lekarz stwierdził, że jest to właściwe w twoim przypadku, a ponieważ praktycznie nikt w wieku poniżej 60 lat nie był zagrożony poważnymi powikłaniami związanymi z koronawirusem, z kilkoma wyjątkami, nikt w wieku poniżej 60 lat nie powinien być szczepiony.

Hale sportowe pełne zaszczepionych osób były zatem całkowicie sprzeczne z zastosowaniem, do którego szczepionki zostały dopuszczone przez EMA.

Jeszcze gorzej będzie z oceną bezpieczeństwa szczepionek. Dla EMA ważne było, aby skutki uboczne były odpowiednio rejestrowane, a EMA twierdzi, że \”Spodziewamy się wielu zgłoszeń działań niepożądanych występujących w trakcie lub wkrótce po szczepieniu”. Oznacza to, że skargi muszą być zgłaszane, zwłaszcza w pierwszej fazie szczepienia.

Rząd poparł politykę, zgodnie z którą skargi te nie były zgłaszane w ciągu pierwszych dwóch tygodni po szczepieniu, ponieważ szczepionka potrzebowała od 10 do 14 dni, aby zacząć działać. Wszystkie skargi w tym okresie zostały przypisane koronawirusowi. Jest to nie tylko oszustwo, ale także celowe narażanie ludzkiego życia. Chciałbym jeszcze raz przypomnieć, że nadal zmagamy się z ogromną tak zwaną niewyjaśnioną nadumieralnością. Krótko mówiąc, te informacje z EMA są druzgocące dla polityki szczepień Rutte i De Jonge.

Rząd wiedział, że szczepionki nie chronią przed rozprzestrzenianiem się wirusa, ale nie przekazał tej informacji swoim obywatelom. Wręcz przeciwnie, wymusił szczepienia na naszych obywatelach za pomocą kłamstw, ukrył skutki uboczne i naraził na szwank zdrowie każdego, kto je otrzymał. Kampanie szczepień należy jak najszybciej przerwać, ponieważ nie są one po prostu bezpieczne i nie spełniają wymogów EMA. A rząd i wszystkie partie polityczne, które to wspierały, powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności za swoje kłamstwa i oszustwa.
Dziękuję.

EMA potwierdza w swoim piśmie z dnia 18 października 2023 r.:
”Szczepionki przeciwko COVIDZIE-19 nie zostały dopuszczone do stosowania w celu zapobiegania przenoszeniu wirusa z jednej osoby na drugą. Wskazanie obejmuje jedynie ochronę osobistą osób zaszczepionych”.

Prawnik Markus Haintz mówi: “Według EMA wynika to jasno z dokumentów autoryzacyjnych. Jednak obowiązkowe szczepienia dla instytucji i sił zbrojnych w Niemczech (D) oraz powszechne obowiązkowe szczepienia w Austrii (A) były uzasadnione ochroną grup szczególnie wrażliwych przed infekcją. Uzasadnienie odpowiadało zatem niedozwolonemu wskazaniu, a obowiązkowe szczepienia wypełniały tym samym znamiona przestępstwa przymusu”.

Propaganda szczepień narzucona przez państwo i media zmusiła wiele osób do przymusowego szczepienia. Wiele osób podążyło za dominującym i pozornie etycznym apelem o “ochronę siebie i innych” w dobrej wierze lub ze strachu. I to właśnie ci ludzie muszą teraz żyć z konsekwencjami niekiedy poważnych skutków ubocznych szczepień. Nie wspominając już o eksplodującej liczbie zaszczepionych osób, które zmarły “nagle i niespodziewanie” w wyniku szczepienia. Oświadczenia EMA były dostępne dla rządów, WHO i najwyższych władz UE od samego początku, dlatego nie możemy już mówić o niewiedzy . To kwestia intencji! Pamiętamy ogromną presję wywieraną na samą populację niemiecką:

* Były minister zdrowia Jens Spahn (CDU): “Jeśli chcesz zrobić coś więcej niż odwiedzić ratusz lub supermarket, musisz się zaszczepić”.

* Minister zdrowia Karl Lauterbach (SPD): “Niezaszczepieni ludzie są odpowiedzialni za to, że nigdzie nie dojdziemy… Cały kraj będzie zakładnikiem tych ludzi. Nie możemy sobie na to dłużej pozwolić”.

* Minister zdrowia Karl Lauterbach (SPD) atakuje nieszczepionych opiekunów podczas demonstracji słowami: “Nie wnieśliście żadnego wkładu i uważam za oburzające, że nadal macie bezczelność nadużywać demonstracji tych, którzy pracowali!”. – “Wasza praca nie wniosła żadnego wkładu, chcę to jasno powiedzieć”.

* Kanclerz federalny Olaf Scholz (SPD): “Każdy ma możliwość zmiany sytuacji poprzez zaszczepienie się… Szczepienia, wzmocnienie, to jest sposób na wyjście z kryzysu” – i dalej: “Niestety, nie zaszczepiono wystarczającej liczby obywateli. I wszystko, czego teraz doświadczamy, ma z tym związek”.

* Lider CDU Friedrich Merz: “Nigdy więcej niezaszczepionych ludzi w biurze, nigdy więcej niezaszczepionych piłkarzy na boisku, nigdy więcej niezaszczepionych posłów w Bundestagu, nigdy więcej niezaszczepionych studentów w sali wykładowej”.

* Przewodniczący Rady Ministrów Markus Söder (CSU): “Wprowadźmy wreszcie obowiązkowe szczepienia w Niemczech… Obowiązkowe szczepienia nie są naruszeniem swobód obywatelskich. Jest to raczej warunek odzyskania naszej wolności”.

* Dorothee Bär, wiceprzewodnicząca grupy parlamentarnej CDU/CSU ds. rodziny i kultury: “Szczepienia ratują życie – to nasze najważniejsze narzędzie w walce z pandemią. Dlatego jestem za wprowadzeniem powszechnego obowiązku szczepień. Musimy zwiększyć presję na szczepienia za pomocą obowiązku opartego na sankcjach, aby jak najszybciej zlikwidować obecną lukę w szczepieniach”.

* Były polityk Partii Zielonych Boris Palmer zasugerował: “Można by uzależnić wypłaty emerytur, rent, a nawet dostęp do miejsca pracy od przedstawienia dowodu szczepienia”.

* Tobias Hans, CDU, były minister kraju związkowego Saara: “Jesteś teraz poza życiem społecznym. Dlatego konsekwentnie robimy 2G”\… “Wierzymy, że dzięki temu możemy przełamać falę”.

* Prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier: “Większość ludzi w naszym kraju szczepi się, aby chronić siebie i innych. Ci, którzy się nie szczepią, narażają własne zdrowie i narażają nas wszystkich na ryzyko”.

* Były prezydent Niemiec Joachim Gauck do osób niezaszczepionych: “To straszne, że żyjemy w kraju, w którym żyją nie tylko ludzie wykształceni, ale także wystarczająca liczba szaleńców”.

* Rainer Stinner, polityk FDP: “Żaden antyszczepionkowiec nie będzie traktowany jak wróg państwa. Po prostu, miejmy nadzieję, że wkrótce, nie będą mogli już wychodzić do ludzi, ponieważ są niebezpiecznymi szkodnikami społecznymi. Ale ma wolność, by się nie szczepić. Ale nie ma wolności, by mi zagrażać”.

* Polityk FDP Strack-Zimmermann
“Nie można pozwolić, by nieszczepieni terroryzowali większość jako mniejszość”, i dalej: “W tych czasach niewiele można wykluczyć…”.

* Jessica Rosenthal (organizacja młodzieżowa SPD):
“Powszechny obowiązek szczepień nie ogranicza naszej wolności, ale nam ją zwraca”.

* Prezenterka ZDF Sarah Bosetti:
“Ale zaczynam się zastanawiać, czy podział społeczeństwa jest naprawdę taki zły. Nie, społeczeństwo nie podzieliłoby się na pół. Ponieważ ludzie, którzy chcą podzielić społeczeństwo, są w rzeczywistości dość daleko na prawo i dość daleko na dole. A taki dodatek jest nie niezbędny dla przetrwania całego kompleksu w najściślejszym tego słowa znaczeniu”.

* Przewodniczący Światowego Stowarzyszenia Medycznego Frank Ulrich Montgomery:
“Ponieważ w tej chwili naprawdę doświadczamy tyranii nieszczepionych, którzy rządzą dwiema trzecimi zaszczepionych i narzucają nam wszystkie te środki. Tak, celowo używam terminu “tyrania”

Wiele innych znanych osobistości również skorzystało z okazji, aby zniesławić osoby niezaszczepione i obwinić je za rozprzestrzenianie się wirusa:

Jednak ci, którzy odmawiają szczepień, nie postrzegają siebie jako sprawców, ale jako ofiary.

Wszyscy wiemy, kto ponosi winę za ten czwarty punkt zwrotny.

Cóż, wielkie dzięki dla wszystkich niezaszczepionych.

Zgodnie z zarządzeniem, osoby niezaszczepione nie powinny w ogóle świętować.

Tyrania niezaszczepionych.

Prawicowi radykałowie.

Mniejszość, a są to osoby niezaszczepione

Pandemia niezaszczepionych.

Ideolodzy spisku

Ludzie, którzy odmawiają szczepień.

Tak, głupi ludzie i antysemici.

Ci ludzie powinni zostać pobici.

Dlaczego mieliby mieć takie same prawa jak my?

Dzięki tobie zbliża się kolejna zima w zamknięciu.

Jeśli nie chcesz się szczepić, masz problem.

Musimy zapłacić za to cenę.Jesteś teraz poza życiem społecznym.

Jesteś teraz poza życiem społecznym.

Nie chodzi więc o obowiązkowe szczepienia.

Grzywny, kwarantanna, utrata zatrudnienia.

Prędzej czy później takie zasady zostaną wprowadzone dla osób, które nie zostały zaszczepione

Dokładna ocena prawna tego, co się stało, nie jest oczywiście pożądana przez polityków ani media, a zatem nieuchronnie pojawia się pytanie, jakie kroki prawne są konieczne, aby pociągnąć winnych do odpowiedzialności.

Niemiecki prawnik Ralf Ludwig i jego inicjatywa ZAAVV [Centrum Ponownej Oceny, Wyjaśnienia, Ścigania Prawnego i Zapobiegania Zbrodniom Przeciwko Ludzkości w związku ze Środkami Corony]
i przy wsparciu wielu innych prawników, złożył około 600 zarzutów karnych w Prokuraturze Federalnej w Karlsruhe i jest gotowy udać się aż do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, aby “zapobiec zbrodniom przeciwko ludzkości z powodu środków korony”. Poniższy wywiad z prawnikiem Ralfem Ludwigiem dostarcza informacji na temat sytuacji prawnej.
Możecie również pomóc w bardzo praktyczny sposób, rozpowszechniając ten i inne programy edukacyjne na temat pogodzenia się ze zbrodniami korony. Oświeceni ludzie są najskuteczniejszym kontrapunktem dla podburzających naród inicjatorów minionej pandemii, a tym bardziej dla tych samych inicjatorów kolejnych pandemii i innych arbitralnie wywołanych kryzysów.

___________

Źródło: kla.tv

Zrozumieć globalną władzę. Cz. II: Procesy

Autor: AlterCabrio 3 kwietnia 2024 ekspedyt

Zrozumieć globalną władzę. Cz. II: procesy

W pierwszej części cyklu poznawaliśmy struktury, dzięki którym globaliści realizują swoje cele. W tej części przyjrzymy się sposobom ich realizacji, czyli procesom. Aby właściwie zrozumieć całość, należy zapoznać się z częścią pierwszą.

Wielce przydatna będzie też lektura artykułu: Zagrożenia polskiej suwerenności

Jako się rzekło, celem globalistów jest to, co zwykle, czyli władza. Żeby rządzić, trzeba mieć jak, czyli potrzeba struktur, mających siłę sprawczą i mogących egzekwować polecenia. Stąd wielu analizatorów spodziewa się, że w ramach NWO nastąpi jakiś Wielki Reset i objawi się jakiś Rząd Światowy. Wskazuje się na ONZ, WHO, Grupę Bilderberg. Jednak każda władza jawna ma taką wadę, że zawsze jest przez kogoś kontestowana i atakowana, słusznie lub niesłusznie. Każda władza, na każdym poziomie organizacji, od podstawowych relacji międzyludzkich aż po struktury globalne zawsze budzi zazdrość i konkurencję do jej przejęcia.

WPŁYW NA PAŃSTWA

Globalna władza nie potrzebuje takiego jawnego rządu, gdyż ma struktury, opisane w części I. Ich przegląd wskazuje na to, jak mogą być wykorzystane. Owszem, WHO szykuje się do przedstawienia traktatu pandemicznego, który poważnie ograniczy suwerenność państw. Jednak istotą działań WHO jest oficjalna dobrowolność. Nie wydaje ona nakazów ani nie ma żadnych oficjalnych służb egzekucyjnych. Oczywiście WHO, tak samo, jak ONZ i jej pozostałe agendy jest jedną z głównych struktur globalistów, jednak formalnie są to organizacje dobrowolne. Suwerenne państwa, przystępując do konwencji i umów międzynarodowych zobowiązują się do dostosowania swojego prawa. Również same rządy decydują o stosowaniu rekomendacji i zaleceń. Oficjalnie więc wygląda to tak, że suwerenne rządy podejmują suwerenne decyzje. Globalna władza działa, wykorzystując rządy państw i ich prerogatywy, ich aparat administracyjny i środki przymusu państwowego. Wydarzenia pandemii pokazały to dobitnie. WHO nie wydawało nakazu, tylko zalecenia, a lockdowny wprowadzały same rządy.

Wyłania się zagadnienie kluczowe, dlaczego suwerenne państwa prowadzą tak niesuwerenną politykę. Odpowiedź jest jasna – ponieważ de facto nie są w pełni suwerenne. Ograniczenia suwerenności można podzielić na dwa rodzaje: formalne i nieformalne. Formalne to przede wszystkim uczestnictwo w organizacjach ponadnarodowych, którym państwa przekazały część swojej suwerenności, czyli ONZ i Unia Europejska. Dla nas ta druga wydaje się ważniejsza, gdyż posiada pewne uprawnienia władzy państwowej, których używa coraz częściej i coraz mocniej przeciw państwom. Widać tu rosnącą determinację do naciągania i łamania traktatów, ale formalnie nadal jest to dobrowolne porozumienie państwa z organizacją. Strategiczna agenda UE jest zresztą zbieżna z agendami ONZ, co wskazuje na współpracę tych dwu organizacji, a historia ich powstania wskazuje na wspólne źródło.

Są też jednak nieformalne ograniczenia suwerenności. Można więc wyróżnić znane dobrze naciski polityczne państw mocniejszych na słabsze i wynikające z nich zobowiązania polityczne. Zjawisko na tyle znane, że nie wymaga specjalnych uwag. Są też jednak zobowiązania wobec podmiotów innych niż państwa, a które obecnie są powszechne, chociaż niedostrzegane przez opinię publiczną. Mowa o zobowiązaniach finansowych wobec instytucji pozapaństwowych. Zwykle są to grupy bankowe, mogą też występować pod innymi nazwami. Główną ich cechą jest dysponowanie dużymi możliwościami finansowymi, których potrzebują rządy.

Co najmniej od czasu wojen światowych większość państw świata jest skutecznie zadłużona w różnych instytucjach. Skutecznie oznacza, że państwo nie jest w stanie spłacić zadłużenia bez znaczących cięć wydatków i zwiększenia danin publicznych. Taki ruch zostałby negatywnie odebrany przez opinię publiczną, która jest coraz bardziej uzależniona od państwowego socjalu. Ponieważ obowiązują zasady demokracji liberalnej, niezadowolenie społeczne mogłoby doprowadzić do upadku rządu. Podobnie starając się o głosy wyborców, każda siła polityczna musi kupować głosy obietnicami kolejnego rozdawnictwa. W większości państw społeczeństwo, nawykłe do socjalizmu patrzy tylko, co może dostać, nie zastanawiając się, skąd się to bierze. A źródła takiego rozdawnictwa mogą być dwa – podniesienie danin lub pożyczki w instytucjach finansowych. One chętnie pomagają, pod warunkiem, że rząd taki spełni określone oczekiwania swoich globalnych wierzycieli. Wobec niepokornych rządów, chcących wyrwać się spod władzy globalnego kapitału można zastosować kilka strategii.

Można więc obniżyć rating wiarygodności kredytowej państwa, co dla kogoś, kto ma w kieszeni renomowane agencje ratingowe nie jest problemem. Wówczas następuje wzrost kosztów obsługi zadłużenia, pojawiają się problemy z płynnością i niepokoje społeczne. Można też poprzez rynkowe spekulacje zaatakować kurs waluty danego państwa, co prowadzi do takiego samego skutku. Można nawet rozpowszechnić plotkę na świecie, która wcale nie musi odpowiadać prawdzie, ważne jest bowiem to, czy ludzie w nią wierzą. Plotka może zmienić się w samosprawdzającą się prognozę.

Nie należy też zapominać o sięgającej starożytności praktyce osadzania na wysokich stanowiskach decyzyjnych w państwach agentów wpływu. Obecnie rozwija się instytucja liderów – globalnych, regionalnych, lokalnych. Mówił o takich ludziach sam Klaus Schwab. Zasadą jest, że liderzy robią błyskotliwe kariery w strukturach państwowych i pozapaństwowych. Właściwe osoby, umieszczone na stanowiskach decyzyjnych w państwach, w połączeniu z innymi procesami, generowanymi przez pozostałe struktury globalnej władzy dają niemal całkowitą pewność, że państwo będzie prowadziło politykę pożądaną przez globalistów.

Istotnym narzędziem wpływu na politykę państw są globalne problemy, nagłaśniane przez środowiska naukowe, media, organizacje ponadnarodowe i eksperckie, aktywistów, wszelką możliwą propagandę. Tworzy się sytuacja, w której wiele wpływowych ośrodków mówi to samo, wywierając wpływ na międzynarodową i krajową opinię publiczną, która z kolei wywiera wpływ na rząd. Powstają globalne strategie i konsensusy, następnie przygotowywane są konwencje, które podsuwane są rządom do podpisu, a parlamentom do ratyfikacji. Zawsze są piękne słowa, jednak zwykle skutki są odwrotne do deklarowanych.

Globalne problemy można podzielić na trzy główne kategorie. Pierwsza to zjawiska, całkowicie stworzone sztucznie, jak np. kwestie gender, mniejszości seksualnych, praw zwierząt, praw kobiet na Zachodzie. Częściowo służą odwróceniu uwagi od tych rzeczywistych, częściowo są po to, żeby społeczeństwo zastraszyć, sparaliżować i zmusić do określonego działania. Druga grupa to stany faktyczne, określane jako negatywne. Chodzi tu o sytuacje rzeczywiste, które mają jakiś niekorzystny wpływ. Propaganda globalnej władzy zawsze winą obciąża samych ludzi i każe im zmienić sposób życia. Ukrywa się przy tym, że te stany są spowodowane przez samą globalna władzę, a zalecane lekarstwo jest gorsze od choroby. Przykładem może być rabunkowa gospodarka wielkich globalnych korporacji, przedstawiana jako kapitalistyczna wada zwykłych ludzi.

Wreszcie trzeci rodzaj problemów to zjawiska i procesy, zachodzące w świecie. Fałszuje się jednak ich przyczyny i skutki, wzbudzając powszechne poruszenie. Najlepszym przykładem są kwestie klimatyczne. Globalna władza straszy ludzi, że w 2050 r. nastąpi katastrofa klimatyczna, trzeba więc natychmiast zmienić sposób życia i model gospodarczy. Pod wpływem strachu ludzie godzą się na kolejne obciążenia, myśląc, że ratują planetę. W rzeczywistości koncept katastrofy klimatycznej został wymyślony w 1967 r. w ramach prac zespołu ekspertów w schronie pod Żelazną Górą. Literacką analogią jest zaćmienie słońca z Faraona Bolesława Prusa, wykorzystane przez kapłanów do zarządzania tłumem.

Pokrótce przeanalizowaliśmy procesy, dzięki którym globalna władza używa władz państwowych do realizacji swojej agendy. Większość opinii publicznej nie ma tej świadomości i widzi tylko działania władzy państwowej, nie zdając sobie sprawy, jakie siły za nimi stoją. Gdy więc budzi się odruch oporu, zwykle kieruje energię buntu przeciwko państwu. Skłócenie społeczeństw z własną władzą jest wielkim sukcesem globalistów. Teraz ani państwo nie może być pewne swojego społeczeństwa, ani społeczeństwo nie może w pełni ufać władzy państwowej. Właściwym problemem nie jest jednak państwo i jego władze, lecz to, że ich polityka nie jest suwerenna. Jest tak dlatego, że społeczeństwa, mimo pozorów demokracji nie są suwerenne. A to jest skutkiem braku suwerennego myślenia. Problemem jest świadomość i wola jednostek, które tworzą społeczeństwo. Wbrew utartej opinii bardzo dużo zależy od ludzi. Ostatecznie o biegu spraw decyduje to, jak oni się zachowują. A to zależy od tego, jak myślą, co wiedzą, i czego pragną.

WPŁYW NA JEDNOSTKI

JAK BYĆ POWINNO.

Ludzie zawsze kierowali się swoim własnym interesem, bo taka jest natura świata ożywionego. Człowiek jednak jest bytem społecznym, i dla swego bezpieczeństwa fizycznego i komfortu życia potrzebuje jakiejś wspólnoty. Sprawy bardziej intymne zapewnia rodzina, a bardziej dalekosiężne – wspólnota narodowa i Kościół. Naród tworzy państwo, którego pierwszorzędnym celem powinna być ochrona swoich obywateli przed zagrożeniami. Mogą one być wewnętrzne – ze strony samych obywateli, naruszających normy współżycia, oraz zewnętrzne – pochodzące spoza państwa, np. ze strony innych państw lub organizacji ponadpaństwowych. Kościół powinien jednoczyć ludzi wspólnej wiary, wzmacniając kondycję człowieka, zapewniać zwartość rodzin, nadając spoistość narodom, jednocząc narody wokół wspólnego celu, jakim jest zbawienie duszy. Tak powinno być, chociaż obecnie tak nie jest. Z punktu widzenia dobra Kościoła, bezpieczeństwa państwa, suwerenności ludu, powszechnego dobrobytu, trwałości rodzin i wolności jednostki pożądane jest, aby poszczególni ludzie kierowali się trwałymi normami powszechnej etyki, przestrzegali zasad współżycia społecznego, sprzeciwiali się złu, tak w życiu prywatnym, jak też w społecznym, używali swych zdolności, wiedzy i umiejętności do twórczej i wydajnej pracy. Niezbędna do tego jest zdolność i umiejętność roztropnego rozeznania spraw, aby ocenić, co jest dobre, co złe, oraz etos pracy, obejmujący wiedzę, umiejętności i wewnętrzną motywację.

Takie cechy posiadają ludzie dorośli, którzy jednocześnie są dojrzali psychicznie i emocjonalnie oraz posiadają stosowne przygotowanie do życia. Dojrzałość oznacza, że człowiek używa rozumu i woli do panowania nad swoimi instynktami i emocjami, potrafi wyznaczać dalekosiężne cele i zmierzać do nich, a także nawiązywać konstruktywną współpracę. Środowisko pracy jest dla takich ludzi naturalnym obszarem działania. Od wieków, a szczególnie od upowszechnienia się chrześcijaństwa układ różnych oddziaływań, wpływających na człowieka wyznaczał taki właśnie wzorzec rozwoju. Jest to szczególnie istotne w okresie dla człowieka najbardziej newralgicznym – dzieciństwa, dojrzewania i dorastania. Wszystkie wzorce wychowawcze i oddziaływania kulturowe prowadziły od niedojrzałych dzieci do dojrzałych dorosłych, tworzących rodziny, narody, gospodarki, będących podporą państwa i Kościoła. Celem rozwoju człowieka była dojrzałość. Tak działał Kościół, rodzina, szkoła i wiodąca kultura. Tak ukształtował się aksjocentryczny model pedagogiczny, w którym to dziecko ma dojrzeć do świata powszechnych wartości etycznych.

JAK JEST.

Współcześnie widzimy jednak coś odmiennego. Jeśli przeanalizujemy nowoczesne filozofie, psychologie, wzorce wychowawcze, edukacyjne i kulturowe, dojdziemy do wniosku, że cel wyznaczono odwrotny – człowiek dorosły ma pozostać dzieckiem. Chociaż brzmi to atrakcyjnie, dzieciństwo kojarzy się bowiem z okresem beztroski i bujania w obłokach, to jako przyszłość dorosłego społeczeństwa zapowiada się ponuro. Dziecko z racji swej niedojrzałości ulega impulsom, kieruje się emocjami, nie ma długofalowego myślenia i zdolności koncentracji. Logiczne myślenie przyczynowo-skutkowe dopiero się u niego rozwija, długo więc pozostaje w kręgu myślenia magicznego. Tak samo ze zdolnością do wyrzeczeń i poświęceń. Często zmienia zdanie, ulegając emocjonalnym kaprysom. Nie ma także doświadczenia życiowego ani wiedzy o świecie, nie potrafi więc wyciągać własnych wniosków. Dziecko nie jest w stanie poradzić sobie samo z problemami, które są codziennością zwyczajnego życia. Dlatego właśnie dzieci pozostają pod władzą dorosłych, którzy stopniowo je wychowują i nauczają, wprowadzając w świat, aby z czasem dzieci te jako osoby dojrzałe przejęły ster spraw życiowych.

INFANTYLIZACJA.

Współczesne nauki psychopedagogiczne odwracają ten porządek. Stworzono pajdocentryczny model antypedagogiczny. Uznano, że dzieci są już dojrzałe, muszą tylko dorosnąć. Dziecko więc znajduje się w centrum wychowania i nauczania. Oznacza to, że celem nie jest, aby ono umiało coś pożytecznego, lecz żeby miało dobrostan, czyli stan zadowolenia psychofizycznego w danym momencie. Zabrania się wskazywania dziecku obiektywnych norm kulturowych i nauczania go wiedzy o świecie. To samo dziecko ma wszystko odkryć doświadczalnie, a dorosły ma być tylko facylitatorem i towarzyszem wspólnej drogi. Zabrania się jakiegokolwiek stresowania dziecka, uznając stres za przemoc, blokującą rozwój. Stresem nazwano każdy dyskomfort, także poznawczy. Nie można więc twierdzić, że dziecko czegoś nie umie i powinno się nauczyć. Przeciwnie, twierdzi się, że dziecko wszystko umie i potrafi, a tylko dorośli ze swoimi stereotypami są zbyt skostniali. Dorośli więc mają uczyć się od dzieci. Ale czegóż mieliby się uczyć, skoro dzieci wiedzy jeszcze nie mają? Otóż dla antypedagogiki wiedza nie jest istotna, bo ogranicza horyzonty, narzuca obcy punkt widzenia, stresuje, jest skutkiem wywierania przemocy przez patriarchalną władzę rodziców i nauczycieli. Wartością stała się dziecięca spontaniczność, nieskrępowana radość życia, autentyczne emocje, które według antypedagogiki czynią nas ludźmi. Ignorancja stała się dowodem wolności. Magiczne myślenie – cnotą filozoficzną. Rozwydrzenie – wyrazem dojrzałości. Należy afirmować każde zachowanie dziecka, uznając je za wyraz naturalnej, więc słusznej potrzeby. Komuś, kto nie czytał prac antypedagogów, wydaje się to absurdem (i słusznie), ale to właśnie te treści od lat 70-tych zdominowały wychowanie i edukację. Panują na uczelniach, przepełniają poradnictwo, są fundamentem psychologii, narzucają nauczycielom sposób postępowania z uczniami. Główną strukturą wprowadzającą ten antywychowawczy model do społeczeństwa jest psychopeda – przemysł psychologiczno-pedagogiczny. Bardzo wielu ludzi uwierzyło jego ekspertom i stosuje to w życiu, z fatalnym zwykle skutkiem, jednak wciąż to działanie nie jest dostrzegane przez opinię publiczną.

Zjawisko to nie ogranicza się tylko do szkoły i wychowania domowego, lecz projektowane jest na całą populację dorosłych. Wmawia się ludziom, że mają się samorealizować, podążać za swoimi pragnieniami, odkrywać siebie, zaspokajać potrzeby, uzewnętrzniać swoje autentycznie emocje, budować na tym relacje społeczne. Psychologia dla dorosłych, doradztwo lifestylowe, przemysł wellnes są na tym zbudowane. Dokładnie to samo, co dla dzieci. Celem stał się dobrostan. W ten sposób od wczesnego dzieciństwa przez całe życie promuje się niedojrzałość i egoizm. Infantylny dorosły myśli bowiem o swoich potrzebach, a jeżeli myśli o innych, to tylko jako o adresatach jego roszczeń do zaspokajania jego potrzeb.

Ten model wychowania śmiało można określić CHOWEM EGOTYCZNYM. Ma on dwie wersje – żeńską – „królewna świata”, i męską – „Piotruś Pan”. Natomiast model edukacji szkolnej, utrwalający ten proces to EDUKACJA WŁĄCZAJĄCA. Równocześnie zachodzi szereg innych doniosłych zdarzeń.

FEMINIZACJA.

Obecne roszczenia feministek daleko odbiegają od słusznych oczekiwań równych praw. Dziś to raczej żądania przywilejów i dyskryminacji mężczyzn. Tak jest w istocie – mężczyźni mają zostać wyeliminowani z życia publicznego i wpływu na wychowanie dzieci. Pożądana przez globalną władzę postać mężczyzny to Piotruś Pan – wieczny chłopiec. Feminizacja szkolnictwa poprzedziła i umożliwiła upowszechnienie chowu egotycznego. Wykorzystano naturalne emocje kobiet wobec dzieci, dzięki czemu dano im same prawa bez obowiązków. To zapoczątkowało proces chowu egotycznego w szkołach, co doprowadziło do ich dysfunkcji. To z kolei doprowadziło do wzmożonych frustracji nauczycielek, które jako pierwsze zebrały systemowe żniwo złego wychowania. Te frustracje środowisk szkolnych wykorzystuje się obecnie do epokowej zmiany szkoły. Ta edukacja, która naucza, wymaga, wychowuje do wartości powszechnych, kształtuje etos pracy jest obecnie zamieniana na Edukację Włączającą, czyli system odwrotny, pilnujący, żeby uczniowie się nie uczyli. Ich zachowania naturalne są przez złożony system psychomanipulacji wykorzystywane do formatowania pożądanego przez globalną władzę obywatela świata zrównoważonego rozwoju.

Feminizacja służy innym jeszcze celom. Prześladuje się mężczyzn, promuje kobiety. Buduje się sztuczne konflikty i nierówności, nastawia się kobiety przeciw mężczyznom. Ta akcja odwraca uwagę społeczeństwa od prawdziwych problemów, pobudzając je do walki wewnętrznej. Kobiety są usilnie namawiane do niezakładania rodzin, rozwodów, aborcji, rozwiązłości seksualnej. Cierpią na tym rodziny, wychowanie dzieci i spoistość społeczna. Skoro normalni mężczyźni są niszczeni, a promowani infantylni i zniewieściali, nie ma kto walczyć.

SEKSUALIZACJA.

Rewolucja seksualna dokonała wielkich zniszczeń społecznych. Seks jest potężnym instynktem, niezbędnym do przetrwania gatunku. Musi jednak znajdować się pod kontrola rozumu i norm obyczajowych, inaczej staje się narzędziem zniszczenia psychiki i tkanki społecznej. Tak też się dzieje. Całe otoczenie kulturowe jest przesycone seksem w najbardziej wulgarnej postaci. Przez to każdy kontakt męsko-damski od razu jest interpretowany jako potencjalne molestowanie lub propozycja. Niedługo mężczyzna nie będzie mógł nawet spojrzeć na kobietę, bo zostanie oskarżony o gwałt. Panosząca się pornografia i seksualna obsesja wpajają fałszywe wzorce zachowań i relacji, odciągają uwagę od rzeczywistych problemów, nie pozwalają się skupić, utrudniają naukę i pracę. Jednocześnie przesyt powoduje, że ludzie mają coraz mniejszą ochotę na nawiązywanie normalnych kontaktów, szukając mocniejszych podniet w nietypowych aktywnościach seksualnych.

KULTURA MASOWA I INTERNET.

Odkąd pojawił się smartfon, Internet stał się głównym nośnikiem kultury masowej, choć nadal duże znaczenie mają pozostałe media tradycyjne. Obecnie główny przekaz trafia drogą audiowizualną, redukując słowo pisane. Technologia umożliwia ludziom funkcjonowanie w charakterze analfabetów, posługujących się prostym przekazem emocjonalnej symboliki. Wypowiedzi, wysyłane w świat przez media społecznościowe coraz bardziej przypominają bełkot. Podłączona do personalnego Internetu ludność, szczególnie młoda chłonie to, co widzi na ekranach. Można tam znaleźć wszystko, treści bardzo wartościowe i szkodliwe, więc jeśli człowiek kieruje się dobrą wolą i rozumem, może się rozwijać. Jednak większość polega na algorytmach, które podsuwają treści takie, które pasują właścicielom algorytmów, a które jednocześnie dopasowane są do profilu konkretnej osoby. Tworzy się w ten sposób internetowy mainstream, który pomimo pozorów różnorodności przekazuje zbliżoną treść ogłupiającą. Wystarczyło, że każdy zyskał możliwość emitowania swoich własnych materiałów, i Internet stał się oceanem żenującej głupoty. Ustawienia algorytmów celowo wzmacniają i usprawniają ten proces. Ale to nie wszystko. Gdy autorytety społeczne zostały usunięte przez postmodernizm, pustkę aksjologiczną wypełnił celebrytyzm, z kultem popularnych osób i ich sposobów życia. W ten sposób powstał nieformalny kanał transferu do umysłów antykulturowych wzorców postępowania. Drugim takim kanałem są treści, tworzone celowo, czyli filmy, seriale, lifestyle i reklama. Większość zawiera treści mniej lub bardziej ukryte, wpływające na zachowania widzów. Kanały te kontrolowane są przez właścicieli tych mediów, którzy też posiadają narzędzia technologiczne do precyzyjnego doboru treści, wpływających na opinię publiczną. Cechą wiodącą tych mediów jest wpływ emocjonalny i techniki, powodujące uzależnienie psychiczne odbiorców.

SOCJALIZM.

Mamy więc populację coraz mniej dojrzałych, rozemocjonowanych ludzi, o coraz mniejszej zdolności do pracy, a więc do produkcji dobrobytu. Tymczasem to właśnie twarde wymogi życia wytracają ludzi z błogiego samozadowolenia i zmuszają do wysiłku. Zachód jednak jeszcze do tego nie dojrzał, cały czas trwa psucie psychofizyczne społeczeństwa. Biali ludzie masowo poświęcili się lewakowaniu – lewackiemu leżakowaniu połączonemu z lewitacją bez kontaktu z rzeczywistością. Jest to możliwe dzięki państwu opiekuńczemu. W latach 70-tych elity rządzące Zachodem uznały, że zalanie ludzi tanim lub wręcz darmowym dobrobytem doprowadzi do ich patologizacji, i tak też się stało. Dużą część produkcji wywieziono do Azji, gdzie można było produkować dużo i bardzo tanio. Ludność Zachodu straciła więc fabryki, ale zyskała dużo tanich towarów. Jednocześnie wprowadzono feminizację, chów egotyczny, a potem też Edukację Włączającą. Każdemu zapewniono dach nad głową, wikt, opierunek, edukację bez wymagań, kieszonkowe i smartfona. Pokolenie, które pamięta jeszcze ciężką pracę jest coraz mniej liczne, a przybywa ludzi, którzy nie wiedzą, skąd bierze się dobrobyt i nie znają pożytecznej lub zgoła żadnej pracy. Pogrążają się więc w gnuśności i problemach psychicznych. Skoro nie muszą walczyć z twardą rzeczywistością, walczą z problemami, które sami tworzą, lub które są im sprytnie wmawiane przez kulturę masową. Dlatego też młodzi ludzie Zachodu są tak podatni na fikcyjne problemy, wciskane im do głów przez globalną władzę. Czynnikami, które umożliwiają takie życie są: wyzysk pracowników w krajach taniej produkcji i zadłużanie państw.

IMIGRACJA.

Procesy migracyjne ostatnich lat są celowe i planowe. Wykorzystano celowo wywołaną destabilizację polityczną Afryki i Bliskiego Wschodu do transferu dużych mas ludzkich z tych obszarów do Europy. Głównie są to młodzi islamscy mężczyźni, nie mający żadnych umiejętności przydatnych na Zachodzie. Mają jednak rozbudzone roszczenia do socjalu i białych kobiet. Rządy Zachodu stwarzają im raj, przyjmując, dając pieniądze, mieszkania, utrzymanie, inwestując w ich rodziny i dzieci, zasadniczo nie domagając się integracji i użytecznej pracy, W tym samym czasie infantylni biali ludzie zajmują się swoim dobrostanem i problemami psychicznymi. Dlatego biali się nie rozmnażają, a obcy tak. Rezultat musi być jeden – wybuch przemocy islamsko-europejskiej i pogrążenie Zachodu w chaosie. Globalna władza będzie miała z tego pożytek, bo wtedy społeczeństwa, zagrożone okrutną przemocą nie będą w stanie dojść do żadnego porozumienia i zaakceptują autorytarną władzę, byle tylko uzyskać poczucie bezpieczeństwa.

GENDERYZACJA.

Początkowo propaganda promowała mniejszościowe grupy seksualne, przez długi czas opisując je skrótem „lgb”. Promocja ta stała się możliwa dzięki wielkim inwestycjom finansowym globalnej władzy. Osoby nienormatywne zaczęły pojawiać się z rosnącą częstotliwością w mediach, filmach, literaturze i innych przejawach kultury masowej. Dofinansowano też organizacje pozarządowe, walczące o prawa. Jest to oczywista strategia marksistowskiej rewolucji społecznej, a mniejszości stały się nowym proletariatem. Celem tej rewolucji było i nadal jest najpierw zrównanie normalności z aberracją, potem zrównanie w prawach rodzin i związków homoseksualnych, by finalnie dyskryminować i objąć kontrolą zwyczajne rodziny, które rodzą i wychowują dzieci. Od niedawna doszła jednak kolejna literka – „t”. O ile poprzednie aberracje nie przekraczały przynajmniej biologicznych granic natury, o tyle grupa trans jest kreatywna i innowacyjna. Można obecnie być, kim się chce, zarówno dzięki zabiegom medycznym, jak i prawnym. Coś tak podstawowego, jak płeć zostało uznane za płynne, w niektórych państwach Zachodu można mocą samego oświadczenia woli zmienić sobie płeć lub stworzyć sobie nową, a nawet uznać się za osobę pozapłciową. Co więcej, można zmusić do uznania swojej fantazji wszystkich obywateli i urzędy tego państwa. Zabroniona została krytyka i mówienie prawdy. Jeśli możliwe jest takie zaprzeczenie, to możliwe będzie każde inne, np. unieważnienie własności, wolności jednostki i życia. Najbardziej niepokojące są tu dwie okoliczności – że demokratyczne państwa Zachodu uznają to za jedną z podstawowych norm ustrojowych, oraz że ludzie niegdyś normalni i cywilizowani traktują to poważnie.

DEBILIZACJA.

Przegląd procesów, prowadzonych przez globalną władzę nie jest kompletny, ale już to wyliczenie wystarcza, by stwierdzić, że ludzie Zachodu są coraz bardziej dysfunkcyjni psychicznie i społecznie. Problemy psychiczne, jakie niegdyś były rzadkością nawet w domach dla obłąkanych stały się normą społeczną, a ulice kiedyś bezpiecznych metropolii Zachodu coraz bardziej przypominają zaułki upadłych miast Trzeciego Świata, i proces ten narasta. Jest to rezultat celowej polityki wychowawczej (chów egotyczny), edukacyjnej (Edukacja Włączająca), kulturalnej (antykultura masowa), ekonomicznej (socjalizm) i społecznej (feminizacja, seksualizacja, genderyzacja, imigracja). W rezultacie kolejne pokolenia białych ludzi są coraz bardziej infantylne i życiowo niesamodzielne. Analizując te zjawiska łącznie, najbardziej uprawniony wydaje się wniosek, że dla globalistów idealnym obywatelem Zachodu jest homo debilis, czyli człowiek dorosły zdebilizowany. Debilizm jest odpowiednikiem niepełnosprawności intelektualnej w stopniu lekkim. Oznacza człowieka dorosłego, znajdującego się na umysłowym poziomie dwunastolatka. Jest to bardzo korzystne z makroekonomicznego punktu widzenia. Osoby takie mając dorosłe ciała zdolne są do wydajnej pracy, ale jako umysłowe dzieci muszą znajdować się pod permanentną opieką, czyli kontrolą. Intelektualny poziom dwunastolatków pozwoli im na samodzielne wykonywanie nieskomplikowanych zadań, natomiast nie da zdolności do ich zrozumienia, ani tym bardziej do postawienia i realizacji samodzielnych celów. Populacja homo debilis nie będzie się buntować, nie sformuje suwerennego rządu, nie zorganizuje procesów produkcji, nie będzie walczyć o niepodległość. Znajdując się na poziomie dzieci, skupiać się będzie na swoim dobrostanie, akceptując każdą władzę, która go zapewni, choćby to był minimalny poziom egzystencji, np. dochód gwarantowany. Jeśli poczytamy takich autorów, jak Klaus Schwab czy Yuval Harari, znajdziemy tam zapowiedź takich właśnie projektów społecznych.

SOCJOFIZYKA.

Jest to termin, ukuty przez Alexa Pentlanda, wybitnego informatyka, związanego z MIT i globalnymi korporacjami branży Big Tech. Rozwinął on koncepcję Burrhusa F. Skinnera, behawiorysty, który z kolei rozwinął pomysły Johna B. Watsona, także psychologa behawioralnego. Jest to zaawansowany projekt zarządzania społeczeństwem, dostosowany do możliwości cybertechnologii. Zakłada on, że cały świat materialny jest scyfryzowany, czyli podłączony do sieci. Wszędzie są interaktywne czujniki, detektory i kamery, a wszystkie urządzenia podłączone do Internetu rzeczy. Każdy człowiek ma jakieś urządzenie, śledzące jego poruszanie się w przestrzeni fizycznej i wirtualnej. Śledzony jest każdy ruch w sieci, każde wyszukiwanie i wybór. Spersonalizowane aplikacje współpracują ze sobą i z siecią. Tworzy się tzw. nadwyżka behawioralna, która pozwala stworzyć dokładny profil psychologiczny użytkownika. Służy to do podsuwania spersonalizowanych treści, jednocześnie uwodzących, uzależniających i szpiegujących. W połączeniu z technologią GPS i programami śledzenia daje to możliwość mapowania ruchu ludzi w czasie rzeczywistym, a nawet przewidywania ich zachowań. O tym właśnie mówi model Skinnera i Pentlanda. Najpierw ludzi zwabić i wciągnąć do systemu, żeby nie chcieli być gdzie indziej. Następnie sprawić, żeby nie chcieli go opuszczać. Kolejny etap to sprawienie, żeby już nie mogli wyjść, nawet, gdyby chcieli.

W ten sposób stwarza się środowisko, oparte na masowym warunkowaniu behawioralnym sprawczym, zapewniające sprawną kontrolę i zarządzanie całą populacją z poziomu administratora systemu. Jego doskonałość nie ma polegać wyłącznie na technicznym zaawansowaniu, lecz przede wszystkim na braku świadomości jednostek zarządzanych. System ma być kombinacją kilku rodzajów wpływu. Po pierwsze, ograniczenia fizyczne, czyli sterowanie infrastrukturalne. Można iść tylko tam, gdzie jest fizyczny dostęp. Po drugie, ograniczenia formalne, czyli warunkowanie możliwości przez udzielenie formalnego dostępu. Po trzecie, możliwości wyboru narzucane przez układ aplikacji. Po czwarte, wybory sugerowane przez spersonalizowane treści, sterowane algorytmami. Po piąte, wpływ otoczenia, głównie poprzez media społecznościowe. Po szóste, warunkowanie behawioralne sprawcze, czyli zaawansowana tresura, bazująca na złożonych reakcjach trzyelementowego warunkowania instrumentalnego: bodziec – reakcja – konsekwencja. Technika ta wykorzystuje emocje, instynkty i popędy do zbudowania pożądanego modelu zachowań, utrwalonego w człowieku za pomocą warunkowania. Precyzyjna wiedza o modelu zachowań jednostki umożliwia sterowanie. Po siódme, psychoterapia jako metoda sprawowania władzy.

Ludzie mają w tym systemie zachowywać się pozornie niezależnie i samodzielnie, lecz w rzeczywistości realizować systemowe programy zachowań, na zasadzie roju biorobotów. Przy tym systemie nie ma znaczenia, jaka partia wygrała wybory. Nie da się inaczej określić tego systemu, jak hodowla niewolników. Wszystko wskazuje na to, że model Skinnera / Pentlanda jest już w fazie testów, a o jego użyciu mogą stanowić takie fakty, jak Arabska Wiosna, tzw. „strajk kobiet”, pandemia.

Oznacza to, że istnieje projekt zarządzania dużymi populacjami ludzkimi zdalnie, za pomocą struktur, opisanych w części I artykułu, i dzięki procesom, scharakteryzowanym powyżej. Wynika z tego, że koncepcja jakiejś nielicznej grupy, sterującej procesami nie jest tylko jedną z teorii spiskowych. Owszem, źródła i fakty wskazują, że istnieje grupa, istnieje projekt, istnieją środki, zostały podjęte działania. Pewne fakty każdy ma przed oczami – lgbt, gender, migracje, pandemia, wojna, NWO, WHO, ONZ, UE, WEF, Bilderberg itd. Moim zdaniem najbardziej przekonywującą przesłanką, przemawiającą na korzyść tej tezy jest stworzenie i usilne promowanie Edukacji Włączającej. To, że większość ludzi o tym nie wie, nie świadczy, że takie działanie nie ma miejsca. Tych, którzy z tego powodu tracą wszelką nadzieję i popadają w rozpacz, pragnę jednak pocieszyć. Nie wszystko wychodzi twórcom globalnej władzy tak, jak to zaplanowali. Lektura źródeł wskazuje, że przyjęli dogmat, że człowiek nie używa już rozumu i wolnej woli. Jest to bowiem warunek konieczny, aby system ten mógł działać w sposób trwały.

Dopóki tego warunku nie uda się spełnić i jakaś część ludzkości nie da się ogłupić, zdebilizować i odebrać sobie woli, dopóty będzie istniała szansa nie tylko na wyrwanie się z tego systemu, ale nawet jego pokonanie.

_____________

Zrozumieć globalną władzę. Cz. II: procesy, Bartosz Kopczyński, 13 września 2023

−∗−

[grafika w ikonie wpisu: voi.id / freepic]

Warto porównać:

Zagrożenia polskiej suwerenności
Słowem, które najlepiej obrazuje dzisiejszy stan społeczeństwa polskiego jest zobojętnienie. Podczas gdy ogromna część społeczeństwa zanurza się od prawie dwóch dekad w jałowym, kompletnie rujnującym polską wspólnotowość konflikcie politycznym między […]

_____________

Czerwony ład unijny czyli pełen wachlarz zakazów
Miesiąc miodowy z Unią Europejską już dawno za nami, a teraz rozwija się szara codzienność związku. Okazuje się więc, że związek ten nie jest ani z miłości, ani z rozsądku. […]

_____________

Rozpad Europy w dobie przemian kulturowo-politycznych
Cywilizacja powstała w wyniku ograniczenia ludzkiej seksualności. Społeczności, które najbardziej ograniczyły wolność seksualną, osiągnęły najwyższy stopień rozwoju kultury. Wyzwolenie seksualne stało się formą politycznej kontroli, którą stosuje władza, wykorzystując ludzkie […]

_____________

Trwa batalia o polską niepodległość. Otwórzmy oczy Polakom! – Ordo Iuris
Przed nami epokowe wyzwanie. Musimy dotrzeć do wszystkich Polaków z informacją, że referendum dotyczy w rzeczywistości oddania suwerenności; że utrata niepodległości to konkretne szkody dla każdego Polaka. I tylko powszechny […]

_____________

RaportPo co nam suwerenność?” [PDF]

_____________

Nowy Traktat UE ma być traktatem rozbiorowym Polski!
To nie będzie referendum pomiędzy Europą a stepami Azji. To będzie referendum, które będzie Traktatem Rozbiorowym po którym Polska może już na mapę świata nie wrócić. Ja nie mam cienia […]

−∗−

Tagi:Bartosz Kopczyński, Bilderberg, Davos, gender, globaliści, globalizm, Harari, NWO, ONZ, struktury rządzące, UE, w towarzystwie, who, Wielki Reset, wolność, władza

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

Zrozumieć globalną władzę. Część I. Struktury.

Zrozumieć globalną władzę

Autor: AlterCabrio 3 kwietnia 2024

Bardziej świadoma część ludzkości kojarzy Grupę Bilderberg i Światowe Forum Ekonomiczne jako tzw. „rząd światowy”, co jest błędnym mniemaniem. Błędem jest myśleć o globalnej władzy w kategorii takiego rządu, jak państwowy, tylko rozciągniętego na cały świat. Pojawiąjące się oczekiwanie, że gdzieś ukonstytuuje się oficjalny rząd światowy jest celową dezinformacją. Po pierwsze po to, żeby ośmieszyć wszelkie próby dociekania prawdy jako tzw. teorie spiskowe, a po drugie, żeby zmylić czujność. Jeśli coś dostrzegamy i uważamy za „rząd światowy”, to z pewnością nim nie jest. Strukturą, najbliższą takiemu postrzeganiu rządu jest ONZ, i w pewien sposób tak ją możemy traktować. Z pewnością jednak to nie tam, ani w Bilderberg, ani w Davos nie zapadają kluczowe decyzje. Te organizacje służą jedynie temu, aby komunikować odbiorcom polecenia globalnej władzy oraz by skupiać na sobie uwagę.

−∗−

Zrozumieć globalną władzę. Cz. I: struktury

Kolejny raz sięgamy po tematykę globalizmu, lecz nie dziwota, skoro temat nośny, na czasie, i pomimo tak licznych publikacji, wciąż niezgłębiony. Dla naszej redakcji jest to sprawa honoru, gdyż przyjęliśmy za swe życiowe credo, by nie bacząc na jęki i utyskiwania, postawić tamę smutnym panom w garniturach. Badamy więc globalistyczne otchłanie, co prowadzi nas wciąż do zaskakujących odkryć, którymi z ochotą dzielimy się z szanownymi czytelnikami.

Wiedzcie, że to, co dotąd napisaliśmy, ledwie jest początkiem tego, co już wiemy, i niewielką częścią tego, co jeszcze spodziewamy się odkryć.

Dziś chciałbym opisać pokrótce sposoby działania globalnej władzy. Tak bowiem zamiennie nazywam panów globalistów, zważając na postępy, które już zdołali poczynić na swej drodze do celu. Tytuł artykułu wskazuje na narzędzia, którymi się posługują. Na razie biorę w nawias, kim oni są, skąd przybyli, jak się kształtowali historycznie. Co do ich celów, należy się osobne szerokie wyjaśnienie, tymczasem na użytek niniejszego artykułu wystarczy przyjąć, iż celem tym jest władza na obszarze całego globu, niczym nieskrępowana, nieograniczona, pozbawiona odpowiedzialności i nieuświadomiona przez poddaną jej ludzkość.

Warunkiem wstępnym tej władzy jest panowanie nad pieniądzem. Ta kwestia też wymaga osobnego wyjaśnienia, ponieważ pieniądz sam w sobie nie ma wartości, jeśli nie można go wymienić na inne dobra. Tę kwestię także biorę w nawias i tymczasowo wyjaśniam, że panowanie nad pieniądzem oznacza panowanie nad tym dobrem, które jest powszechnie potrzebne i pożądane.

Konieczna jest jednak uwaga wstępna, dotycząca wewnętrznej struktury globalnej władzy. To, co dziś dostrzegamy najczęściej, to postaci z czoła rankingu najbogatszych lub lansowane medialnie, np. Georg Soros, Jeff Besos, Bill Gates, Warren Buffet, Elon Musk. Kojarzymy firmy, związane z nimi, i zazwyczaj są to spółki, zajmujące się zaawansowanymi technologiami cybernetycznymi, biomedycznymi lub społecznymi. Należy jednak zawsze pamiętać, że każda z tych organizacji gospodarczych jest ściśle powiązana ze strukturami finansowymi poprzez zagmatwaną sieć funduszy i zapętleń korporacyjnych. Ma to sprawić wrażenie, jakby tym nikt nie kierował. W rzeczywistości świat ten ma charakter ekosystemu, dającego możliwości działania i bogacenia się pewnym ludziom, którzy jednak zawsze muszą być spójni ze wskazaniami tych, którzy stoją na szczycie łańcucha pokarmowego. A oni nie chcą być widzialni. Ich nazwiska są dobrze znane, lecz nauczeni doświadczeniem, woleli ukryć swoją pozycję za gąszczem ekosystemu. Wciąż jednak jest to ta sama grupa wielkich monopolistów, pracowicie budujących swoją pozycję w XIX w.

Przechodząc do meritum, narzędzia władzy globalistów można podzielić na dwa rodzaje: narzędzia w znaczeniu formalnym, czyli struktury, i w znaczeniu materialnym, czyli procesy. W niniejszej części przedstawię struktury globalnej władzy.

NARZĘDZIA W ZNACZENIU FORMALNYM oznaczają struktury, których globaliści używają, by przeprowadzać swoje działania, prowadzące ich do celu. Jest to tożsame z przyczyną sprawczą według nomenklatury Arystotelesa. Oznacza więc struktury i mechanizmy, dzięki którym wprawiają w ruch swoje zamysły. Postaram się je poniżej wyliczyć.

Globalne struktury finansowe. Bankowość, emisja waluty, wymiana pieniężna, kredyt. To najpierwsze i najważniejsze z narzędzi globalnych włodarzy, będące w ich ręku jeszcze zanim byli w stanie sięgnąć po globalną władzę. Dzięki niemu mają wpływ na politykę rządów, przedsiębiorstw i ludzi. Każdy, kto posiada zadłużenie, którego nie jest w stanie natychmiast spłacić bez znacznego uszczerbku dla swojej sytuacji, jest zależny od globalnej władzy. Ponieważ znaczna część zadłużenia jest ukrywana, opinia publiczna zwykle nie dostrzega tego narzędzia władzy.

Organizacje ponadnarodowe o politycznym charakterze, przede wszystkim ONZ i UE. Jest to formalny sposób powiązania umowami międzynarodowymi, więc narzędzie to jest jawne. Ukrywana jest jednak zależność tych struktur od globalnej władzy. Ponieważ struktury te są jawne i formalne, a globalna władza ma charakter niejawny, nieformalny i oficjalnie nie istnieje, większość publiki sądzi, że organizacje te mają charakter demokratyczny i rządzone są przez najsilniejsze państwa – członków. Pozycja państw oczywiście też ma znaczenie, jednak o polityce tych organizacji decyduje przede wszystkim ciemna materia globalnej władzy.

Organizacje branżowe, niedostrzegane przez większość opinii publicznej, np. WHO, WTO, MFW, ICAO. FAO, ILO, EASNIE i wiele innych. Część z nich jest formalnie powiązana z innymi organizacjami, głównie z UE i ONZ, część funkcjonuje formalnie poza innymi strukturami i ma charakter samorządowy. Zwykle jednak są powiązane nieformalnie z innymi organizacjami globalistów. Oficjalnie istnieją po to, by pomagać państwom – członkom w prowadzeniu działalności, kontaktach, wymianie. Zwykle na początku są pomocne, działając w granicach prawa międzynarodowego. Z czasem ustanawiają własne standardy i uzależniają państwa członkowskie od swoich struktur. Zwykle organizacje te stają się środkiem do wywierania nacisków i stosowania szantaży politycznych i ekonomicznych. Służą wtedy jako narzędzie odbierania suwerenności państwom.

Fora współpracy międzyrządowej, np. G8, G20, Komisja Trójstronna, na których zapadają decyzje dotyczące ich członków. W zależności od organizacji i statusu członków mają wymiar lokalny lub globalny. Zwykle służą temu, by narzucać niewidoczną wolę globalnej władzy państwom, a przez nie – innym państwom.

Wpływowe think-tanki, np. Grupa Bilderberg, Klub Rzymski, Światowe Forum Ekonomiczne (pot. Davos), Rada Stosunków Międzynarodowych. Mają różny status i siłę wpływu.

Środowiska naukowe. Celowo nie piszę: świat nauki, bo te grupy zawodowe, mimo, że posiadają tytuły naukowe często nie uprawiają nauki, lecz doktrynerstwo, bajkopisarstwo, magię i zabobony. Już w XIX w. możne rody przyszłych globalistów uzależniły od swoich dotacji wiodące uczelnie w USA, potem przeszło to do Europy i reszty świata. Zatrudniani na uczelniach i w instytutach naukowcy są ściśle zależni od globalistów poprzez system finansowania nauki, czyli granty i stypendia, oraz system punktacji publikacji naukowych. Nawet więc, gdy są solidnymi naukowcami, muszą prowadzić badania i uzyskiwać takie wyniki, za jakie są wynagradzani. Stąd na ten przykład mamy tzw. konsensusy naukowców dotyczące klimatu, CO2, gender, teorii ewolucji, postępu itd. Po bliższym oglądzie, co wymaga jednak wysiłku naukowego okazuje się, że jest to nauka w stylu Miczurina i Łysenki, czyli na modłę sowiecką. Jednocześnie struktury naukowe zazdrośnie strzegą swojej pozycji i kreują się na autorytety ostateczne i absolutne, czyli quasi-religijne. Pomagają im w tym media globalnej władzy.

Naukowcy uczciwi, próbujący głosić prawdę są marginalizowani, oczerniani, ośmieszani, oskarżani, usuwani, blokowani, pozbawiani funduszy. Jednocześnie promuje się naukowców – aktywistów, głoszących treści globalnej władzy jako prawdy naukowe. Jest to oczywistym oszustwem, jako nauka podawane są mity lub fałsze, a tacy naukowcy, będący w istocie doktrynerami zwykle nie mają kwalifikacji naukowych i nie powinni być naukowcami. Są jednak użyteczni i dlatego promowani. Jest to jeden z głównych powodów regresu naukowego w świecie białego człowieka.

Profderhaby, czyli pracownicy naukowi uczelni wyższych. Nazwa pochodzi od tytułów przed nazwiskami. Ponieważ są takie same, jak dla prawdziwych naukowców, trzeba było ich odróżnić. Pomiędzy profderhabami a naukowcami istnieje różnica, czasem trudna do uchwycenia. Naukowcy dążą do prawdy obiektywnej dla dobra ludzkości. Profderhaby robią to, czego oczekuje i za co im płaci globalna władza, niezależnie od obiektywnych skutków dla nauki i społeczeństwa. Szczególnie lubią nauki społeczne i humanistyczne, ścisłe kolonizować im trudniej, gdyż tam trzeba uzyskać wymierne wyniki. Ich destrukcyjny walor polega na tym, że uczą studentów i występują jako autorytety społeczne. W istocie są androidami globalnej władzy. Robią to, co trzeba nawet bez konieczności wydawania im poleceń służbowych.

Można ich podzielić na dwa podstawowe rodzaje: cwaniaków i tępaków. Cwaniaki mają dość inteligencji, by zrozumieć rzeczywistość, pojmują więc, że współpraca z wrogami ludzkości im się opłaca. Robią to więc dla mamony. Tępaki są zbyt ograniczone, by zrozumieć coś więcej niż zdania proste i nie powinni wyjść poza wykształcenie zawodowe, ale dzięki środowisku, tworzonemu przez cwaniaków pod kontrolą globalnej władzy dano im możliwość awansu. Korzystają więc z tego, a ponieważ nie nadają się do żadnych samodzielnych działań, od razu przyjmują lewackie poglądy i sposoby działania. Lewacki modus operandi ma bowiem taką właściwość, że są w stanie zrozumieć go i wykonywać nawet ludzie na poziomie idiotów. W polskich warunkach cwaniakami zwykle zostawali działacze, przybywający z głębin Rosji wraz z Armią Czerwoną. Jako utrwalacze władzy ludowej, po krótkim okresie pracy w strukturach siłowych przechodzili na uczelnie, gdzie usuwali starych profesorów, którzy przetrwali wojnę. Następnie zajmowali się hodowaniem narybku tępaków. Zwykle zostawili też swoje potomstwo jako kolejne pokolenie cwaniaków, pilnujących interesu. Po tzw. „końcu komunizmu 1989” ich struktury uczelniane bardzo łatwo weszły w kooperację z globalną władzą. Jest to jedna w licznych wskazówek, że sowiety były inwestycją globalistów.

Technologia i postęp. Rozwój technologiczny wymaga funduszy, więc stać nań bardzo bogatych. Nie ma bogatszych od tych, którzy wytwarzają pieniądze, więc główne spółki technologiczne, które wymagają dużego finansowania zależne są od strategicznych decyzji finansistów. Oznacza to, że większość świata nie ma dostępu do technologicznego postępu. Jest on zresztą zazdrośnie strzeżony. Globalna władza zamierza bowiem używać technologii do zarządzania ludźmi na skalę globalną. Nie może więc znieść ani tego, żeby ktoś inny dopracował się takich narzędzi, ani żeby rządzeni mieli narzędzia obrony przed technologia globalnej władzy. Przede wszystkim jednak, żeby rządzeni nie mieli wiedzy, jak technologia działa, jakie ma możliwości i ograniczenia. To ostatnie jest szczególnie istotne, ponieważ naukowcy globalnej władzy, współcześni uczeni w piśmie starają się przekonać ludzi, że nie ma alternatywy dla ich wizji postępu i użycia technologii. Głoszą przy tym mit, że technologia ma nieograniczone możliwości i wkrótce wyprze człowieka z większości spraw świata.

Wielkie korporacje o zasięgu światowym, pokrywające większość potrzeb ludzkich. H.G. Wells planował, że rząd światowy ma powstać przez konsolidację siły kapitału i przemysłu, a następnie wyprzeć wcześniejsze modele gospodarcze i suwerenne państwa. To od niego pochodzi pojęcie NWO. Nie przewidział, że myśl ta zostanie podjęta właśnie przez grupy, o których myślał, ale dla odwrotnego celu – nie uwolnienia ludzkości, ale zniewolenia. Wielkie korporacje, zależne od wielkich finansów dążą do monopoli nie tylko w przemyśle, ale w całości życia społecznego.

Ochrona zdrowia. Ponieważ na skutek rozlicznych działań globalistów większość białych ludzi porzuciła chrześcijaństwo, przyjęli wierzenia, które im podsunięto, czyli dobrostan. Dla ludzi dobrostanu najważniejszy jest ich stan zdrowia i samopoczucie, dla których zgodzą się na wszystko. Modele ochrony zdrowia i zagrożenia zdrowotne są obecnie określane przez organizacje globalistów i nagłaśniane przez ich media.

Media tradycyjne, czyli telewizja, kino, prasa. Do czasu upowszechnienia Internetu to one były głównym filarem kultury masowej i kształtowania opinii publicznej. Przejmowane przez globalistów już pod koniec XIX w, były w stanie wywołać wojnę, np. Wojnę amerykańsko – hiszpańską o Kubę w 1898 r. W dalszym ciągu mają wielkie znaczenie. Teoretyczne podstawy użycia kultury masowej i mass-mediów powstały już w 100 lat temu. Pomnikowy przykład to „Propaganda” Edwarda Bernaysa z 1928 r. Prace teoretyczne prowadzone są nadal, czego przykładem chociażby Szkoła z Birmingham.

Internet. Początkowo sprzedawany ludziom jako platforma nieograniczonej wymiany myśli i wielkiego rozwoju ludzkiej mądrości. Naiwni w to wierzyli, natomiast twórcy musieli przewidywać, że stanie się to medium, umożliwiającym masową debilizację ludzkości, środek samoogłupiania się i regresu kulturowo-cywilizacyjnego. Ma tę ciekawą właściwość, że jego skutki zależą od sposobu używania. Używany rozważnie, umożliwia rozwój mądrości. Większość ludzi jednak woli być głupsza, niż mądrzejsza. Przed erą Internetu i telewizji nie mogli tak łatwo się ogłupiać. Z konieczności, którą ludzie tego pokroju traktują jako przymus, otoczenie wymagało od nich rozwoju intelektualnego. Jednak wraz z rozwojem technologii, umożliwiających łatwy i tani dostęp do mass-mediów myśliciele, pisarze, artyści, politycy i inni liderzy społeczni w rozumieniu Gramsciego jęli głosić wyzwolenie jednostki od wszelkich przymusów i stereotypów. Uzasadnieniem była fikcyjna koncepcja, że człowiek jest doskonały z samego urodzenia, należy więc pozwalać mu na wszystko, czego chce i potrzebuje. Rychło okazało się, że duża część ludzkości pragnie być kretynami, o czym doskonale wiedzieli myśliciele chrześcijańscy. Tych jednak dziś się nie słucha, a masową debilizację przedstawia się jako proces naturalny, którego nie można powstrzymać, tylko należy się doń dostosować. W rzeczywistości proces ten został staranie zaplanowany, obliczony matematycznie, przygotowany, a następnie wdrażany konsekwentnie, etap po etapie. Internet wraz z mediami społecznościowymi jest platformą dwojakiego zastosowania: dokonuje debilizacji społecznej oraz pozwala zarządzać zasobem ludzkim.

Przemysł rozrywki, produkujący treści oglądane masowo. Ściśle związany z mass-mediami, coraz bardziej z nimi zespolony. Branża filmowa, pornograficzna, produkcja medialna. Początkowo to media były nośnikiem treści, tworzonych przez produkcję, dziś jest odwrotnie. Spora część tego przemysłu to sataniści, reszta to bezbożnicy, inni trafiają się okazjonalnie. Współcześnie rozrywka jest głównym sposobem formatowania kultury masowej. Dużą rolę pełnią w niej celebryci. Są to osoby, spełniające wymogi, określone przez globalną władzę za pomocą algorytmów. Należą tu celebryci różnych typów. Mamy więc tradycyjne gwiazdy i gwiazdki płci obojga – aktorzy, piosenkarki, raperzy i inne produkty, oraz nowe typy, wywodzące się z mediów społecznościowych – influencerzy, tiktokerki, instagramerki, jutuberów itp. Obecnie stare i nowe typy przenikają się. Funkcjonują jako androidy globalnej władzy na zasadzie roju. Jeśli nie robią tego, co trzeba nie otrzymują ofert zatrudnienia i zasięgów. Jest więc norma światowa celebrytyzmu – muszą być pro abo, klimatyczni, prozwierzęcy, feministyczni, tęczowi. Muszą też reagować na bieżąco na zmiany trendów, np. w odpowiednim momencie umieścić lub zdjąć niebiesko-żółte emblematy. W warunkach polskich dodatkowo wymaga się antypisu. Główną rolą celebrytów jest formatowanie młodych ludzi, którzy pod wpływem procesu debilizacji uznają ich za autorytety. Są więc idealnie sprzedajni, odtwórczy i przewidywalni.

Kultura i sztuka. Pojęć tych używam jedynie pro forma, gdyż treścią tej agendy jest antykultura i antysztuka. Jest to haniebna działalność grupy zaangażowanych marszandów, artystów, pseudoartystów, managerów kultury, profderhabów, polegająca na usunięciu ze świadomości społecznej prawdziwej kultury wysokiej jako służby dla prawdy, dobra i piękna. Zamiast tego umieścili tam karykaturę, służącą kłamstwu, złu i brzydocie. Początki tego procesu zaczęły się, jak większość współczesnej antykultury w czasie I Wojny Światowej, od działań fundacji globalistów. Stworzono środowisko antykultury poprzez wprowadzenie na odpowiednie stanowiska odpowiednich ludzi. Tak zorganizowane zaczęło promować lewactwo, a ponieważ za lewactwem zawsze idzie destrukcja i niekompetencja, mamy więc to, co mamy. Waga tej agendy polega na tym, że sztuka i kultura wysoka zawsze były punktem odniesienia dla opinii publicznej. Obraz sztuki danej epoki pokazuje obraz stanu psychicznego ludzi tego czasu. Obecnie tzw. kultura i sztuka realizuje trendy na zlecenie globalnej władzy: klimat, zwierzątka, tęczowość, prawa kobiet, patriarchat zły, facet zły, biały człowiek zły, Kościół zły.

Psychopeda. Tym terminem określam przemysł psychologiczno-pedagogiczny, doradzający ludziom, jak żyć. Ma on we współczesnym świecie faktyczny status religii, chociaż jego wyznawcy uważają go za naukę. Należą tu osoby naukowe, psycholodzy, terapeuci, trenerzy, coache, facylitatorzy i inne denominacje. Ich metody wywodzą się z trzech głównych nurtów: psychoanalizy Freuda, behawioryzmu Watsona i psychologii humanistycznej Rogersa. Mimo, że różne szkoły psychologiczne różnią się od siebie, a czasem nawet zwalczają, to zasadniczo cała współczesna psychologia wywodzi się z tego samego pnia i ma ten sam cel – poprzez psychomanipulację zapanować nad wolą człowieka, poddanego wpływowi psychologii. Nie jest ona w zasadzie nauką, tylko religią, ukrywającą się za zasłoną filozofii, opartej na mitach. Niemal od swoich początków psychologia i psychoterapia znalazła się w centrum zainteresowania fundacji Rockefellera i Carnegie. Zanim osiągnęła obecny wymiar, wchłonęła poza Freudem, Jungiem, Rogersem i Watsonem także neomarksizm i teorię krytyczną Szkoły Frankfurckiej, rewolucję seksualną Wilhelma Reicha, wierzenia Dalekiego Wschodu. Większość luminarzy psychologii i psychoterapii brała udział w projektach, zleconych przez armię USA, w których pracowano nad bronią psychologiczną. Włączono wtedy psychodelię, substancje psychoaktywne, techniki uzależnień. Najciekawszym miejscem takich eksperymentów był Instytut Esalen w Big Sur w Kalifornii. Spotykali się tam psychologowie, myśliciele, artyści, indyjscy guru, ludzie mediów, naukowcy. Testowano techniki, których użyto w czasie rewolucji kontrkulturowej lat 60-tych, i w zasadzie, po modyfikacjach, używa się nadal na społeczeństwach. Psychopeda działa poprzez media, poradnictwo, lifestyle, system opieki zdrowotnej, opieki społecznej, system edukacji. Wszystkie realizowane współcześnie modele wychowania i edukacji powstały w kręgach psychopedy i przez nią są prowadzone. Skutek praktyczny rujnuje społeczeństwa Zachodu.

System edukacji. Globalna władza bardzo się nim interesuje już od swoich prapoczątków. Jest to oczywiste – głównymi ośrodkami formowania białego człowieka są, a raczej były: rodzina, szkoła i Kościół. Dlatego globaliści usilnie i konsekwentnie dążą do wyparcia tradycyjnej edukacji i zamiany na swój system. Tradycyjna edukacja naucza obiektywnej wiedzy ludzkości, wymaga od uczniów pracy i dyscypliny, egzekwuje od nich tę pracę i ocenia ją. Sekret tkwi w tym, że człowiek, żeby móc nauczyć się czegokolwiek, musi przełamać swoje wrodzone lenistwo, wykonać pracę intelektualną sam nad sobą, a następnie stanąć przed wymogiem edukacyjnym i zasłużyć na ocenę. Staje więc przed twardą rzeczywistością życiową, ale w warunkach kontrolowanych i bezpiecznych. Dzięki temu szkoła wypuszcza co do zasady ludzi wykształconych i wychowanych, zdolnych do podjęcia samodzielnej pracy i życia, potrafiących zrozumieć rzeczywistość. Tacy ludzie dużo trudniej poddają się manipulacji, dlatego globaliści zwalczają taki model edukacji. Ich zaawansowany projekt edukacyjny zwie się Edukacją Włączającą i został już wdrożony w większości krajów białego człowieka.

Rządy państw. Obecnie żadne państwo nie jest suwerenne poprzez powiązania formalne – z organizacjami ponad- i międzynarodowymi, oraz powiązania nieformalne z globalnymi finansami, głównie poprzez zadłużenie. Poza tym istnieje cała sieć tradycyjnych i innowacyjnych nacisków. Najczęstszym jest korupcja, ale możliwy jest też szantaż i groźba. Globalna władza zdolna jest do wszystkiego, co jest możliwe fizycznie.

Ugrupowania polityczne. Większość partii politycznych zależna jest od finansowania państwowego, ale z chęcią przyjmują też dotacje zewnętrzne. Jest to zwykle ukrywane za mechanizmami, na które państwa wyraziły zgodę, a które nie są wprost dotacjami. Ukrywają one swój charakter pod różnymi formami działalności społecznej dla dobra ogólnego. Jednak zazwyczaj to, co nie pochodzi od samego społeczeństwa, jest korupcją na rzecz globalistów. Konsekwentną piątą kolumną globalnej władzy są partie lewackie. Noszą one co prawda różne nazwy, np. demokratyczne, liberalne, obywatelskie, co nie powinno mylić. Każda lewacka partia i organizacja jest narzędziem w rękach globalnej władzy, i trwa to już od czasów I Wojny Światowej.

Organizacje społeczne i pozarządowe. Wszystko, co wpisuje się w konstrukt „społeczeństwa otwartego” w myśl Karla Poppera zwykle jest finansowane przez fundusze i fundacje, należące do globalistów. Organizacje te mają trojaki cel. Po pierwsze, mają przejąć i skanalizować energię społeczną ludzi, którzy mają chęć do działania dla dobra wspólnego, a którzy, gdyby mieli rzetelna wiedzę i działali w innych organizacjach, byliby zagrożeniem dla globalnej władzy. Drugi cel to rozbijanie społeczeństw od środka, aby nie były w stanie sformułować własnej, narodowej racji stanu. Trzeci cel to uzyskanie wpływu na politykę rządu suwerennego państwa, aby ta polityka była zgodna z wolą globalnej władzy. Przykładowo: partia prawicowa oficjalnie zwalcza lewactwo, lecz nieoficjalnie umożliwia lub nie sprzeciwia się lewackim procesom społecznym. Po części jest to przez ignorancję polityków, po części przez korupcję, po części przez obawę o sondaże. Organizacje pozarządowe, wspierane przez media globalistów służą bowiem jako narzędzie wpływu na zdezorientowane społeczeństwo. Wśród organizacji panuje pewna reguła. Organizacja robi to, czego oczekuje grantodawca. Często jest tak, że jakaś organizacja zaczynała jako szczery zespół ludzi z dobrymi intencjami. Gdy zaczyna być widoczna i wpływowa, pojawiają się możliwości finansowania. Albo są to granty rządowe, albo sorosowe lub unijne. Po wzięciu grantu zmienia się polityka organizacji. Tak się korumpuje społeczeństwo.

Narzędzia demokracji liberalnej. Jest to ustrój, oparty na fikcjach. Fikcją jest, że ludzie wybierają swoich przedstawicieli, bo system partyjny w istocie narzuca swoich kandydatów. Fikcją jest, że każdy może przedstawić swój program i wygrać wybory, bo wygrywają ci, którzy mają pieniądze i media. Fikcją jest, że wyborcy wiedzą, nad czym głosują, bo w rzeczywistości większość się nie interesuje, a część społeczeństwa poddała się debilizacji. I tak głosują na to, co podpowiedzą emocje, i na tego, kto da więcej. Fikcją jest, że suweren wybiera, bo zwykle około połowy uprawnionych nie bierze udziału w wyborach. Ustrój demokracji liberalnej uważany jest za fetysz, i demokratyczna większość dobrowolnie nie wybierze innej formy rządów, chociaż ten wybór jest konieczny, żeby uwolnić się od globalnej władzy. Ta bowiem doskonale wie, że rządzi światem w dużej mierze dzięki demokracji liberalnej. System ten promują globaliści w świecie ale sami dla siebie mają stary, dobry patriarchat. I do tego muszą wrócić narody białych ludzi, jeśli chcą przetrwać.

Samorządy. Najważniejszą rolę pełnią tu samorządy terytorialne, mając największy wpływ na życie zwykłych ludzi i na to, co dzieje się na ich terytorium. Te są też najbardziej widoczne, ale oprócz nich istnieje wiele innych samorządów różnego rodzaju, np. zawodowe, branżowe, uczelniane. Globaliści dążą do tego, by zgodnie z zasadami demokracji liberalnej suwerenne państwo zrzekało się swoich prerogatyw na rzecz takich właśnie struktur, a z drugiej strony, żeby takie właśnie teoretycznie niezależne struktury przejmowały wyłączną władzę w swojej dziedzinie. Jest to także zgodne z postulatami liberałów i wolnościowców. Kolejnym etapem jest łączenie ze sobą samorządów tego samego rodzaju w organizacje ponadpaństwowe. Państwowe struktury władzy o orientacji pionowej przekształcają się w międzynarodowe struktury poziome. W teorii wygląda pięknie, w praktyce takie właśnie struktury umożliwiają globalnej władzy przejmowanie kontroli nad państwami i życiem obywateli. Te teoretycznie samorządowe struktury prędzej czy później stają się zależne od globalistów. Jest to możliwe dzięki swobodzie przepływu kapitału, która umożliwia finansowanie różnych działań wewnątrz suwerennego państwa przez pieniądze globalnej władzy. Przykładem dobitnym są lewackie samorządy terytorialne.

Liderzy. Istnieje kilka rang: globalni, regionalni, lokalni. Globalna władza wybiera sobie osoby znane, cieszące się zaufaniem, lub sama takich kreuje. Panuje duża różnorodność liderów – politycy, celebryci, aktorki, artyści, pisarze, naukowcy, przedsiębiorcy, aktywiści itd. Niektórzy z nich są powiązani pokoleniowo, np. Justin Trudeau, innych przejmuje się w trakcie kariery. Przejęte osoby zobowiązane są do posłuszeństwa, w zamian rozkwita ich kariera i apanaże tam, gdzie działają. Często widać kreowane na liderki atrakcyjne młode kobiety, które zwykle nie mają zaplecza intelektualnego, ale właściwą prezencję. Jest to dokładnie taki sam mechanizm, jak kreacja celebrytów. Liderzy nauczają zwykłych ludzi, jak należy postępować. Wożeni są z ewentu na ewent jak dawniej wożono osobliwe zwierzęta w klatkach ku uciesze gawiedzi. Dziś – Harari. Zawsze głoszą agendę globalnej władzy. Liderzy globalni są wzorem dla regionalnych, a ci – dla lokalnych. Globalna władza organizuje stypendia i akademie, pełniące rolę fabryk liderów. Musi wciąż to robić, ponieważ okres eksploatacji lidera/liderki jest ograniczony, a potrzeba terroryzowania za ich pomocą społeczeństw wciąż aktualna. Liderzy o krótkiej przydatności po wykorzystaniu są porzucani, jednostki o dłuższym użyciu są trzymani w stanie permanentnej gotowości. Można takiego awansować na lukratywną synekurę lub rzucić tłumom na pożarcie jako kozła ofiarnego. Główne cele liderów są bowiem dwa: prowadzić lud i odciągać jego uwagę od prawdziwej władzy.

KPW: Komunistyczna Partia Watykanu. Sprawa Kościoła Katolickiego jest niezwykle złożona, w dodatku dynamicznie się zmienia. Dla globalnej władzy zawsze priorytetem było zniesienie wpływów religii chrześcijańskiej, starali się więc zniszczyć Kościół od samego początku jego istnienia. Prawdopodobnie około 1934 r. przyjęli model zniszczenia Kościoła nie od zewnątrz, jak to próbował zrobić Bismarck podczas Kulturkampfu, ale od środka, poprzez wprowadzenie swoich ludzi dzięki pieniądzom i ziemskiej władzy i stopniową zmianę magisterium, aby to, co głosi Kościół było w pierwszej kolejności neutralne wobec globalistów, a w drugiej – aby służyło globalnej władzy.

Tym należy tłumaczyć inwazję herezji modernizmu, przebieg Soboru Watykańskiego II, zmianę liturgii, zmianę nauczania i wszystko, co wydarzyło się po Soborze. Obecny Papież Franciszek nie ukrywa swoich sympatii wobec komunizmu, masonerii, globalizmu i wszystkiego, co jest sprzeczne z katolicyzmem. Nie ukrywa też swoich powiązań z globalną władzą. Tymi powiązaniami należy też tłumaczyć jednoznaczną wrogość KPW wobec tradycyjnego katolicyzmu. Należy przy tym pamiętać, że KPW nie jest tożsama z Kościołem. Jest próbą wrogiego przejęcia z zewnątrz. Uzyskuje powodzenie z dwóch głównych powodów: posiada wsparcie globalnej władzy, a większość wiernych nie zdaje sobie z tego sprawy, ponieważ proces wrogiego przejęcia został rozpisany na kilkadziesiąt lat. Jednak pontyfikat Papieża Franciszka (on sam woli tytułować się biskupem Rzymu) wprowadza wyraźne przyspieszenie, dzięki czemu coraz więcej katolików orientuje się i odszukuje prawdziwą wiarę katolicką.

Bardziej świadoma część ludzkości kojarzy Grupę Bilderberg i Światowe Forum Ekonomiczne jako tzw. „rząd światowy”, co jest błędnym mniemaniem. Błędem jest myśleć o globalnej władzy w kategorii takiego rządu, jak państwowy, tylko rozciągniętego na cały świat. Pojawiąjące się oczekiwanie, że gdzieś ukonstytuuje się oficjalny rząd światowy jest celową dezinformacją. Po pierwsze po to, żeby ośmieszyć wszelkie próby dociekania prawdy jako tzw. teorie spiskowe, a po drugie, żeby zmylić czujność. Jeśli coś dostrzegamy i uważamy za „rząd światowy”, to z pewnością nim nie jest. Strukturą, najbliższą takiemu postrzeganiu rządu jest ONZ, i w pewien sposób tak ją możemy traktować. Z pewnością jednak to nie tam, ani w Bilderberg, ani w Davos nie zapadają kluczowe decyzje. Te organizacje służą jedynie temu, aby komunikować odbiorcom polecenia globalnej władzy oraz by skupiać na sobie uwagę. Rzeczywisty rząd światowy nie jest wybieralny ani widzialny i ma raczej charakter nieformalnej grupy dobrych znajomych, znających się od pokoleń, spotykających się od czasu do czasu w jakimś miłym miejscu, gdzie przynależność do grupy dziedziczy się z ojca na syna.

Przegląd narzędzi formalnych globalnej władzy pozwala wyodrębnić cechy szczególne. Większość tych struktur może istnieć dzięki temu, że:

  • następuje erozja suwerenności państw;
  • nastąpiło uzależnienie ludzi od pieniędzy z powodu przeniesienia celu ludzkiego życia na dobrostan psychofizyczny, co jest dziedzictwem liberalizmu obyczajowego;
  • nastąpiło uzależnienie rządów od zagranicznego zadłużenia;
  • następuje powszechna poganizacja białych ludzi;
  • występuje powszechna niewiedza co do globalnej władzy;
  • następuje powszechna debilizacja.

Cechy te mają charakter uniwersalny, to znaczy są zarówno skutkiem, jak i przyczyną. Są skutkiem podjętych celowo działań, i po swoim początkowym wystąpieniu prowadzą do pogłębienia się patologicznego stanu. Jednak myliłby się kto, gdyby myślał, że proglobalistyczne struktury są wszechmocne. Na 8 miliardów ludzi, gdyby zebrać globalistów i ich sługi, przy ogromie ludzkości byłaby to ledwie widoczna garstka, którą właściwie zorganizowana ludzkość nakryłaby naparstkiem.

Po objaśnieniu struktur, czyli głównych narzędzi sprawczych globalnej władzy możemy pójść dalej z rozważaniami, jakie procesy prowadzone są dzięki nim, czyli o narzędziach w znaczeniu materialnym. Będzie to wyjaśnienie działań globalistów od strony przyczyny celowej.

Ale o tym przeczytacie państwo w drugiej części artykułu.

To nie był pierwszy raz Izraela. Zginęło ponad 200 wolontariuszy. Niedawno zaatakowali konwój ONZ z żywnością.

To nie był pierwszy raz Izraela. Niedawno zaatakowali konwój ONZ. Setki ofiar wśród wolontariuszy

4.04.2024 nczas./izrael-morduje-wolontariuszy

Strefa Gazy, zniszczenia po izraelskim ataku na dzielnicę Jenin w Rafah.
Strefa Gazy, zniszczenia po izraelskim ataku na dzielnicę Jenin w Rafah. / Fot. PAP/ABAC

Atak izraelskiego wojska na wolontariuszy, w którym zginęło siedem osób, nie był pierwszym atakiem na organizacje humanitarne. Niedawno Izrael ostrzelał konwój ONZ z żywnością, mimo że otrzymał dokładne informacje na temat trasy i lokalizacji.

Do tego ataku doszło pod koniec lutego. Jak ustaliło CNN, ONZ-owska agencja pomocowa UNRWA zawczasu, 5 lutego, uzgodniła trasę przejazdu konwoju. Mimo to, podczas postoju w punkcie kontrolnym izraelskich sił, w drodze do północnej części Strefy Gazy, izraelskie statki (drony) znajdujące się w pobliżu ostrzelały konwój, niszcząc jedną z ciężarówek i znajdujące się w niej artykuły spożywcze.

Podajemy izraelskiej armii współrzędne konwojów i jego trasę. UNRWA rusza się tylko jeśli otrzyma zgodę, zielone światło – powiedziała dyrektor ds. globalnej komunikacji UNRWA Juliette Touma. Po ostrzale konwój został zatrzymany i nie uzyskał zgody do dalszej jazdy.

To niejedyne ataki Izraela na dostawy z pomocą humanitarną do Strefy Gazy. W wyniku wyżej opisywanego UNRWA zdecydowała o wstrzymaniu dostaw do północnej części terytorium. Podobnie postąpiła World Central Kitchen (WCK). Po ataku, w którym zginął m.in. Polak Damian Soból, organizacja zapowiedziała wstrzymanie dostaw z pomocą.

W Strefie Gazy zginęło już ponad 200 pracowników humanitarnych

Jak podaje Stowarzyszenie Polska Misja Medyczna, podczas miesięcy bombardowań i ostrzałów obiektów cywilnych zginęło ponad 200 wolontariuszy oraz pracowników humanitarnych.

ONZ informuje, że w Gazie zginęło już 174 jej pracowników, w tym 171 pracowników UNRWA (Agencja Narodów Zjednoczonych dla Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie). Większość pracowników humanitarnych oraz medycznych, którzy zginęli dotychczas, to obywatele Palestyny.

Upadek wizerunku Chrystusa w Watykanie. Piorun wytrąca klucz św. Piotra. Pan Bóg daje znaki z nieba?

Upadek wizerunku Chrystusa w Watykanie. Pan Bóg daje znaki z nieba? Grzegorz Górny o rozeznaniu symboli

pch24.pl/upadek-wizerunku-chrystusa-w-watykanie-pan-bog-daje-znaki-z-nieba

(fot. GS / PCh24.pl)

Zdarzenia takie jak piorun, który odłupał dłoń trzymającą klucz św. Piotra z figury w Argentynie, mogą być przez niektórych uznane za znak, podczas gdy inni mogą tego nie robić. Zarówno jedni, jak i drudzy mają do tego pełne prawo. Dlatego nieco śmieszy oficjalne oświadczenie przedstawicieli kościoła w diecezji Buenos Aires, którzy stwierdzili, że nie można tego zdarzenia odczytywać w kategoriach nadprzyrodzonych. A przecież można! Właśnie w tym polega wolność, jaką Bóg daje człowiekowi do odczytywania znaków – przekonuje Grzegorz Górny, dziennikarz i publicysta katolicki, w programie „JA, katolik EXTRA” na kanale PCh24TV.

Publicysta został zapytany jak odczytywać znaki towarzyszące obecnemu pontyfikatowi; piorun, który odłupał dłoń z kluczami figurze św. Piotra, czy upadek obrazu Chrystusa podczas Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego w Watykanie. W odpowiedzi, Górny wyjaśnił katolickie podejście do podobnych wydarzeń.

Katoliccy mistrzowie życia duchowego piszą, że tzw. znaki, które odczytujemy w otaczającej nas rzeczywistości, w różnych wydarzeniach, nie podlegają jednemu, uniwersalnemu modelowi rozeznawania. Dlatego, że są to znaki przeznaczone do osobistego odczytania. Może być tak, że jedni je odczytują, inni nie, ale jedni i drudzy mają do tego prawo – wyjaśnił publicysta.

Załóżmy, że siedzę na fotelu u dentysty, który przeprowadza leczenie kanałowe, czuję potworny ból zęba; patrzę za okno, a jego ramy układają się w krzyż. Wtedy stwierdzam, że to dla mnie jest pewien znak; Chrystus też cierpiał, więc i ja mogę ofiarować swoje cierpienie. Ktoś inny natomiast, w takiej samej sytuacji widzi tylko zwykłe okno. Jeden ma prawo widzieć w oknie krzyż, a drugi ma prawo nie widzieć krzyża, ale zwykłe okno – doprecyzował.

Gość Krystiana Kratiuka podkreślił, że znaki nie narzucają nikomu jednej, obowiązującej interpretacji. Pojawiają się jednak wydarzenia, które widzi wiele osób i odczytuje je w taki sam sposób. Publicysta podał przykład z 2006 r., kiedy papież Benedykt XVI był w Auschwitz i po jego mowie pojawiła się tęcza. – Wtedy nawet liberalne media pisały, że to jest znak – przypomniał.

Podobnie, znak, który został przyjęty jako sygnał z nieba to było zjawisko halo, które pojawiło się na niebie w 1997 r. podczas procesji Bożego Ciała we Wrocławiu. Odbywał się wtedy Kongres Eucharystyczny, przyjechał Jan Paweł II, miała miejsce chyba największa na świecie procesja Bożego Ciała, w której szło 150 tysięcy osób – dodał.

Tego typu darzenia; jak piorun, który odłupał dłoń z kluczem św. Piotra z figury w Argentynie, przez niektórych może być uznany za znak, przez innych nie, i zarówno jedni i drudzy mają do tego prawo. Dlatego nieco śmieszy oficjalne oświadczenie gospodarzy tego kościoła w diecezji Bueos Aires: oni oficjalnie oświadczyli, że nie można tego odczytywać w kategoriach nadprzyrodzonych. No właśnie można! Na tym polega wolność, jaką Bóg daje człowiekowi w odczytywaniu znaków – konkludował Górny.

PR

=======================

[W oryginale – film. Nie dodaję, bo tam sporo reklamy, nie potrafię usunąć . MD]

=======================

W 1986 było w Asyżu pierwsze – z papieżem „spotkanie międzyreligijne”,

wtedy czcili Budde . Figurka była ustawiona na tabernakulum w kościele św. Piotra.

Po kolejnym „spotkaniu międzyreligijnym”:

26 września 1997 roku silne trzęsienie ziemi spowodowało zawalenie się części sklepienia Bazyliki św. Franciszka. Zginęło czterech zakonników (jeden z nich był Polakiem).

„Św. Franciszek” – fresk Cimabue zginął bezpowrotnie:

=====================================

Światowe Dni Modlitw o Pokój.

Spotkania modlitewne w Asyżu: od 1986 do naszych czasów

Rozpoczynające się dziś (18 września) w Asyżu 30. międzynarodowe i międzyreligijne spotkanie modlitewne w intencji pokoju, zorganizowane przez rzymską Wspólnotę św. Idziego, jest okazją do przypomnienia wcześniejszych podobnych spotkań w tym mieście i samej idei tego rodzaju wydarzeń. W tegorocznym spotkaniu, które będzie przebiegać pod hasłem „Pragnienie pokoju. Religie i kultury w dialogu”,