Szczepionki kowid – Oznaki poważnych skutków ubocznych. Statystyki z Niemiec.

https://esmed.org/MRA/mra/article/view/6205/99193548787

Harald Walach Uniwersytet Kazimieras Simonavicius, Wilno, Litwa; Change Health Science Institute, Bazylea, Szwajcaria, Rainer Johannes Klement Oddział Radioterapii i Radioterapii Onkologicznej, Szpital Leopoldina w Schweinfurcie, 97422 Schweinfurt, Niemcy.

Abstrakt

Szczepionki modRNA przeciwko Covid-19 zostały okrzyknięte ogromnym postępem, ale odnotowano oznaki poważnych skutków ubocznych. Chcieliśmy się dowiedzieć, w jakim stopniu ludzie zgłaszają, że w ciągu ostatnich dwóch lat mieli choroby związane ze szczepieniami przeciwko Covid-19 i czy istnieje różnica między osobami zaszczepionymi a niezaszczepionymi. Chcieliśmy również dowiedzieć się, czy gotowość do zaszczepienia się wiąże się z określonymi światopoglądami.

Przeprowadziliśmy zatem reprezentatywne badanie internetowe, zorganizowane przez Debaro GmbH, Monachium, profesjonalną firmę ankietową. Ostateczna próba została przygotowana w celu uzyskania reprezentatywnej próby populacji niemieckiej. Łącznie przeanalizowano 1051 odpowiedzi.

Osoby zaszczepione zgłosiły znacznie więcej zdarzeń wymagających wizyty u lekarza (42% w porównaniu do 30%, p = 0,0024), więcej zakażeń Covid-19 (30% w porównaniu do 23%, p = 0,0535) i więcej problemów mięśniowo-szkieletowych (21% w porównaniu do 15%, p = 0,059).

Zaszczepieni respondenci zgłosili znacznie więcej chorób ogółem (średnio 1,6±1,6 w porównaniu do 1,3±1,4; p = 0,0023). Przeanalizowaliśmy prawdopodobieństwo zaszczepienia się za pomocą modelu regresji logistycznej. Zaszczepieni częściej byli starsi, mieli obywatelstwo niemieckie, wyższe dochody, mieszkali sami, przyjmowali więcej leków i znali kogoś, kto zmarł na Covid-19, ale nikogo, kto mógł umrzeć po szczepieniu na Covid-19.

Ponadto, materialistyczny światopogląd był pozytywnie powiązany z prawdopodobieństwem zaszczepienia się, podczas gdy przekonanie, że istnieją inne sfery rzeczywistości ważniejsze niż codzienna rzeczywistość i że te sfery wykraczają poza jakiekolwiek naukowe wyjaśnienie, było negatywnie powiązane. Ponadto przekonanie, że szczepienia mRNA pomagają ludzkości, było wysoce istotnym przewidywaniem prawdopodobieństwa zaszczepienia się.

Wreszcie, analiza wyniku skłonności uwzględniająca zmienne społeczno -demograficzne i stan zdrowia przed szczepieniem potwierdziła, że Covid-19 występował częściej u osób zaszczepionych (31% vs. 23%, p=0,103). Ponownie, przekonanie, że szczepionki oparte na mRNA są korzystne dla ludzkości było istotnie bardziej powszechne wśród zaszczepionych osób o dopasowanym wskaźniku skłonności w porównaniu do grupy niezaszczepionej (zgoda/niezgoda/niepewność: 34,6%/30,8%/34,6% w porównaniu do 22,9%/45,2%/31,9%, p=0,0075).

Liczba ludności Polski na koniec 2024 roku spadła poniżej 37,5 mln. Samobójstwo narodu.

Liczba ludności Polski na koniec 2024 roku spadła poniżej 37,5 mln. Zatrważające dane GUS

https://pch24.pl/liczba-ludnosci-polski-na-koniec-2024-roku-spadla-ponizej-375-mln-zatrwazajace-dane-gus

(fot. Pixabay)

„Liczba ludności Polski na koniec 2024 roku spadła poniżej 37,5 mln osób, a liczba urodzeń w ubiegłym roku była najniższa od zakończenia II wojny światowej”, poinformował GUS.

Według wstępnych danych liczba ludności Polski w końcu 2024 r. wyniosła 37.490 tys., tj. obniżyła się o ok. 147 tys. w stosunku do stanu sprzed roku.

Stopa ubytku rzeczywistego wyniosła -0,39 proc., co oznacza, że na każde 10 tys. ludności ubyło ok. 39 osób (w 2023 r. na 10 tys. ludności ubyło 34 osoby).

Ze wstępnych szacunków wynika, że w 2024 r. zarejestrowano ok. 252 tys. urodzeń żywych, tj. o ponad 20 tys. mniej niż w poprzednim roku i jest to najniższa liczba urodzeń odnotowana w całym okresie powojennym.

„Obserwowane procesy demograficzne wskazują, że sytuacja ludnościowa Polski pozostaje trudna. W najbliższej przyszłości nie należy oczekiwać istotnych zmian gwarantujących stabilny rozwój demograficzny. Niski poziom dzietności, utrzymujący się od trzech dekad, będzie miał negatywny wpływ także na przyszłą liczbę urodzeń, z uwagi na zmniejszającą się liczbę kobiet w wieku rozrodczym”, poinformował GUS.

Źródło: PAP

pap logo

Grzegorz Braun MIAŻDŻY reżimowych „dziennikarzy”! „Wyciągnę świadectwo od biegłego weterynarza”

Grzegorz Braun MIAŻDŻY reżimowych „dziennikarzy”! „Wyciągnę świadectwo od biegłego weterynarza”

[VIDEO – w oryginale md]

31.01.2025 https://nczas.info/2025/01/31/grzegorz-braun-miazdzy-rezimowych-dziennikarzy-wyciagne-swiadectwo-od-bieglego-weterynarza-video/

grzegorz braun
Grzegorz Braun / fot. YT / Grzegorz Braun

Przy okazji konferencji przeciwko robieniu z Polaków katów Żydów i umniejszania cierpienia i ludobójstwa Polaków w trakcie niemieckiej okupacji Grzegorz Braun dopiekł pracownikom medialnym największych stacji i tytułów. Lider Konfederacji Korony Polskiej (KKP) zauważył, że na co dzień wypisuje się o nim wszystko co najgorsze i próbuje pytać wiele osób na jego temat, natomiast gdy jest dostępny, ci nie mają do niego żadnych pytań.

– Jakie to ciekawe. Zjawiam się tutaj, w sali paździerzowej Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej po tym, jak przetoczył się przez media i jeszcze chyba się nie dotoczył kolejny festiwal insynuacji, kłamstw, manipulacji z moim nazwiskiem odmienianym przez różne przypadki – powiedział Grzegorz Braun.

– Wy, funkcjonariusze frontu ideologicznego, którzy się nazywacie dziennikarzami i realizujecie leninowską wytyczną o organizatorskiej funkcji prasy, jakie to ciekawe, że możecie kłamać, insynuować przez całe doby na mój temat. Że moje nazwisko jako złego Polaka, złego katolika i generalnie czarny charakter wyświetla się na waszych stronach, ciągle jeszcze się wyświetla. A dzisiaj nie macie do mnie żadnych pytań – stwierdził lider KKP.

Powtórzył następnie „jakie to ciekawe i jakie łajdackie”.

– Jakie łajdackie, szanowni państwo. I my się tutaj nie uskarżamy, bo psy szczekają, a Konfederacja Korony Polskiej jedzie dalej. Ale wy, szanowna publiczności, rozstańcie się z wszelkimi złudzeniami na temat mediów reżimowych i deklaratywnie niezależnych w Polsce – ocenił Braun.

– Tak to właśnie wygląda. Na nasz temat można kolportować dowolne kłamstwa, ale w naszą stronę dzisiaj nie pada tutaj na tej konferencji prasowej, otwartej przecież dla wszystkich, nie pada jedno pytanie. Chociażby takie bardzo zwięzłe, „czy pan potwierdza, czy zaprzecza, że jest wielbłądem?” Ja wtedy może wyciągnę świadectwo od biegłego weterynarza i wszystko się wyjaśni – zażartował Braun.

– Ale nikt nie pyta. Dziękujemy – podsumował lider KKP Grzegorz Braun.

Tusk ograny [nie !! to my jesteśmy ograni !!!] . Przyjęliśmy Ukraińców, a murzynów i tak dostaniemy.

Tusk ograny. Przyjęliśmy Ukraińców, a murzynów i tak dostaniemy. „Nie istnieją prawne możliwości zwolnienia”

1.02.2025 https://nczas.info/2025/02/01/tusk-ograny-przyjelismy-ukraincow-a-murzynow-i-tak-dostaniemy-nie-istnieja-prawne-mozliwosci-zwolnienia/

Imigranci.
Imigranci – zdj. ilustracyjne. / Fot. PAP/EPA

Polska nie będzie zwolniona z mechanizmu przymusowej „solidarności” mimo że przyjęła największą liczbę uchodźców z Ukrainy? Tak wynika z odpowiedzi Komisji Europejskiej na pismo europosła Marcina Sypniewskiego ws. relokacji imigrantów.

„To się w głowie nie mieści Rząd Tuska przekonywał, że zapisy paktu imigracyjnego nie będą dotyczyć Polski, gdyż przyjęliśmy setki tysięcy Ukraińców” – przypomniał na portalu X Sypniewski.

„Powiedziałem: Sprawdzam! I zadałem pytanie Komisji Europejskiej. Otrzymałem odpowiedź, z której czarno na białym wynika, że jest to kłamstwo!!! „Zgodnie z prawem UE nie ma prawnych możliwości zwolnienia Polski z wdrażania jakichkolwiek części paktu.” – tak brzmi oficjalna odpowiedź!!” – wskazał polityk Konfederacji.

„To oznacza, że będziemy musieli przyjmować imigrantów albo płacić gigantyczne kwoty, nie ma żadnego zwolnienia

Co więcej, rząd do dzisiaj nie kiwnął palcem pomimo takich możliwości, aby wykazać presję migracyjną i ratować nas przed płaceniem ogromnych kwot wynikających z Paktu!

Jest to absolutny skandal!” – skwitował wiceprezes Nowej Nadziei.

Chodzi o pismo skierowane 15 listopada 2024 roku do Komisji Europejskiej, w którym Sypniewski wnioskował ws. kwestii dotyczących unijnego Paktu o migracji i azylu – w kontekście wypowiedzi premiera rządu warszawskiego Donalda Tuska oraz komisarz UE ds. wewnętrznych Ylvy Johansson. Chodziło o słowa, w których zapewniali, że w związku z przyjęciem przez Polskę dużej liczby uchodźców z Ukrainy, nasz kraj będzie częściowo lub nawet całkowicie zwolniony z postanowień ww. Paktu dot. relokacji imigrantów.

W piśmie Sypniewski zawarł następujące pytania:

„Czy Polska formalnie przedstawiła sytuację związaną z presją imigracyjną na swoim terytorium?

Czy Komisja dostrzega przyjęcie przez Polskę milionów Ukraińców jako przesłankę do zwolnienia Polski z całości lub części przepisów paktu?

Czy przygotowywane są rozwiązania mające na celu zwolnienie Polski z zapisów paktu i w jakim zakresie?”.

Teraz nadeszła odpowiedź KE, którą sygnował Komisarz ds. wewnętrznych i migracji Magnus Brunner.

Polska jest związana wszystkimi instrumentami prawnymi wchodzącymi w skład Paktu o migracji i azylu, które zostały przyjęte zgodnie z unijnym zobowiązaniem do rozwijania wspólnej polityki azylowej oraz z pełnym poszanowaniem zasady kompetencji dzielonych w przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Na gruncie prawa unijnego nie istnieją prawne możliwości zwolnienia Polski z implementacji jakichkolwiek elementów Paktu” – czytamy.

„Rozporządzenie w sprawie azylu i zarządzania migracjami przewiduje obowiązkową solidarność, a każde państwo członkowskie ma pełną swobodę wyboru między różnymi formami solidarności, tj. relokacją, wkładem finansowym i środkami alternatywnymi (wsparcie rzeczowe)” – zaznaczył.

„Liczba osób korzystających z tymczasowej ochrony w danym państwie członkowskim jest jednym z czynników decydujących o tym, czy państwo członkowskie znajduje się pod presją migracyjną lub stoi w obliczu znaczącej sytuacji migracyjnej, co pozwala na pełne lub częściowe obniżenie składek solidarnościowych” – czytamy dalej.

Brunner zaznaczył, że pierwsza ocena tego stanu rzeczy odbędzie się w październiku 2025 roku, a „Polska nie przedstawiła jeszcze żadnych informacji” w tym zakresie.

Kontr-rewolucja zdrowego rozsądku w USA: „Kobieta” czy „mężczyzna” oraz „matka” i „ojciec” znów poprawne!

[Kontr-rewolucja jest odwrotnością rewolucji, nie zaś rewolucją w drugą stronę. md]

Rewolucja zdrowego rozsądku. Urzędnicy Białego Domu już nie napiszą tak w mejlu

1.02.2025 https://nczas.info/2025/02/01/rewolucja-zdrowego-rozsadku-urzednicy-bialego-domu-juz-nie-napisza-tak-w-mejlu/

Donald Trump
Donald Trump. / foto: domena publiczna

Biały Dom polecił agencjom federalnym usunięcie zaimków neutralnych płciowo z podpisów w służbowych mailach – podały w piątek amerykańskie media. Według ABC News pracownicy Departamentu Transportu otrzymali zalecenia w czwartek, gdy prowadzili śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej w Waszyngtonie.

W amerykańskich urzędach i szkołach zalecano dotąd unikanie określeń odnoszących się do płci, takich jak „kobieta” czy „mężczyzna” oraz „matka” i „ojciec”, promując zamiast tego neutralne zaimki, np. „they” czy „them”.

Pierwszego dnia nowej kadencji prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenia wykonawcze, które miały na celu „uznanie mężczyzny i kobiety jako biologicznych rzeczywistości” oraz „ochronę kobiet przed radykalną ideologią płci”.

Jak podają ABC News oraz serwis informacyjny Gizmodo, informacja o nakazie usunięcia z maili zaimków neutralnych płciowo trafiła m.in. do Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC). W dokumencie przytaczane są fragmenty rozporządzenia, które nakazują m.in. usunięcie z komunikatów agencji wszelkich odniesień, które „promują lub w inny sposób wpajają ideologię płci”.

„Zaimki oraz wszelkie inne informacje, które są niedozwolone (w polityce), muszą zostać usunięte z podpisów pracowników do godz. 17-tej czasu wschodniego w piątek” – głosi dokument.

Według informacji ABC News, pracownicy Departamentu Transportu otrzymali podobne zalecenia w czwartek, w trakcie pracy nad śledztwem dotyczącym katastrofy lotniczej w Waszyngtonie, w której zginęło 67 osób.

Serwis UPI dodał, że instrukcja nakazuje zamianę słowa „gender” na „sex” na stronie internetowej CDC oraz w komunikatach agencji. Personel ma także „przejrzeć systemy poczty elektronicznej i wyłączyć funkcje, które proszą użytkowników o podanie zaimków”.

Do piątku nie było jasne, czy podobne nakazy dotarły również do pracowników innych agencji federalnych.

Poznałam bojowników walczących dla Palestyny

Poznałam bojowników walczących dla Palestyny

Agnieszka Piwar 2025-01-31 https://piwar.info/poznalam-bojownikow-walczacych-dla-palestyny/

Czy można prowadzić walkę o zasięgu globalnym bez użycia broni palnej? Miałam okazję przekonać się, że tak. Osobiście spotkałam kilkuset żołnierzy, którzy bezinteresownie wyruszyli na pole bitwy. Uczestniczą w wojnie sprawiedliwej, co oznacza, że jest to wojna obronna. Udziałowi w takiej wojnie musi towarzyszyć uczciwa intencja. Nie może być prowadzona z nienawiści, żądzy zemsty ani chciwości, lecz z miłości wobec bliźniego i pragnienia sprawiedliwości.

Gdzie i przy jakiej okazji poznałam takich bojowników? W dniach 18-19 stycznia 2025 roku uczestniczyłam w konferencji w Stambule zorganizowanej przez Międzynarodowe Forum Palestyńskie ds. Mediów i Komunikacji. Tegoroczna edycja odbyła się pod hasłem: „Narracja palestyńska: nowy etap”.Wydarzenie odbieram poniekąd jako świetnie zorganizowane szkolenie na odcinku wojennym. Jednak nikt mnie nie uczył zabijania. Nikt mnie nie podżegał do nienawiści. Nikt mnie nie namawiał do kłamania czy manipulowania. Zamiast tego spotkałam dziennikarzy, reporterów, aktywistów i myślicieli z całego świata, którym nie jest obojętny los okupowanej Palestyny i dążą do ujawniania prawdy na ten temat. Bronią praw Palestyńczyków przed potężną siecią syjonistycznych kłamstw.

Jak przebiegało spotkanie? Uczestnicy po prostu wymieniali się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Podczas wydarzenia skupiano się na analizie i przeciwdziałaniu dezinformacji dotyczącej kwestii palestyńskiej w mediach międzynarodowych. Zaprezentowano także specjalistyczne produkcje medialne, w tym filmy krótkometrażowe dotyczące Palestyny oraz wystawę poświęconą dziennikarzom, którzy zginęli, relacjonując wojnę w Gazie.

Konferencja odbywała się w kontekście eskalacji konfliktu w Strefie Gazy, rozpoczętej 7 października 2023 roku. W wyniku izraelskiej agresji zginęło ponad 47 tysięcy osób.

Nowoczesne sposoby wsparcia

W trakcie forum w Stambule omówiono strategie budowania skutecznej globalnej narracji wspierającej Palestynę. Szczególny nacisk położono na rolę mediów i technologii cyfrowych w przeciwdziałaniu dezinformacji oraz na sposoby wykorzystywania platform internetowych do propagowania prawdziwego obrazu sytuacji.

Konferencja stała się miejscem wymiany doświadczeń w zakresie przeciwdziałania nierównościom medialnym i budowania międzynarodowego wsparcia dla sprawy palestyńskiej. Wśród głównych tematów znalazły się kwestie nacisku politycznego, roli mediów cyfrowych, propagandy oraz efektywnych metod wspierania Palestyny na arenie międzynarodowej.

Uczestnicy podkreślali, że współczesne media i platformy społecznościowe stały się polem walki o narrację, w którym cenzura, blokady informacyjne oraz systematyczna infiltracja przestrzeni medialnej wpływają na sposób postrzegania kluczowych konfliktów światowych.

Szczególną uwagę zwrócono na manipulacje w mediach, w tym na Wikipedii, która powinna być rzetelnym źródłem informacji, ale często podlega celowym zmianom, kształtującym debatę publiczną. Narracja dotycząca konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest pod silnym wpływem politycznych interesów, a poparcie dla Izraela w Europie wynika nie tylko z solidarności, ale stanowi część szerszej strategii politycznej. W tym kontekście uczestnicy forum podkreślili znaczenie budowania niezależnych kanałów przekazu, które pozwolą na przedstawienie rzeczywistego obrazu wydarzeń.

Wydarzenia z 7 października ponownie zwróciły uwagę świata na sytuację Palestyńczyków, ukazując systemowy charakter konfliktu i konieczność prowadzenia rzeczowej debaty o przyszłości Palestyny. Uczestnicy forum zaznaczyli, że nie jest to jedynie starcie militarne, lecz długotrwały proces polityczny i społeczny, wymagający globalnej reakcji.

Wskazano, że kluczowe dla przyszłości Palestyny jest budowanie stabilnych struktur demokratycznych oraz rozwój niezależnych przestrzeni informacyjnych, które umożliwią przedstawienie faktów i zapewnienie głosu tym, którzy walczą o swoje prawa.

Narracja jako broń oporu

Podczas międzynarodowego forum omówiono również przyszłość palestyńskiego oporu. Uczestnicy podkreślili, że poprzednie próby kompromisów jedynie osłabiły palestyńską pozycję i że obecnie konieczne jest strategiczne działanie, które połączy opór z międzynarodową solidarnością. Podkreślono także potrzebę nowych liderów, którzy będą działać w międzynarodowym systemie, zamiast współpracować z tymi, którzy przyczyniają się do ucisku Palestyńczyków.

Jednym z kluczowych tematów debat była rola mediów i technologii cyfrowych w organizacji palestyńskiego oporu. Uczestnicy dyskutowali, jak nowe technologie, w tym media społecznościowe, mogą wpłynąć na przyszły opór, czyniąc go bardziej zorganizowanym i skutecznym. W kontekście obecności Palestyny w przestrzeni cyfrowej pojawiła się także kwestia manipulacji narracją przez przeciwników, co wymaga strategicznego podejścia do wykorzystywania globalnych platform informacyjnych.

Nie zabrakło również odniesień do polityki USA w regionie i manipulacji polityką Bliskiego Wschodu, mającej na celu osłabienie palestyńskiego oporu. Uczestnicy forum podkreślili, że kontrola nad narracją medialną służy interesom określonych grup politycznych, a analiza roli reżimów w regionie jest niezbędna do zrozumienia długofalowych konsekwencji politycznych.

Ważnym aspektem obrad była również krytyka zachodnich mediów, szczególnie amerykańskich, za jednostronne przedstawianie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Wskazano na manipulację faktami, dezinformację oraz ignorowanie cierpienia Palestyńczyków, podczas gdy działania Izraela są często wybielane. Podkreślono, że media społecznościowe mogą zarówno ujawniać prawdę, jak i wprowadzać dezinformację w ramach państwowych i korporacyjnych struktur medialnych.

Konferencję zwieńczyło seminarium „Narracja palestyńska: Kierunki strategiczne nowej fazy”. W wyniku dyskusji sformułowano kluczowe zalecenia, w tym uruchomienie programu szkoleniowego dla 220 młodych dziennikarzy w Gazie, zapewnienie sprzętu dla 20 redakcji oraz organizację wizyt zagranicznych delegacji prasowych. Ponadto podjęto inicjatywę realizacji regionalnych forów promujących narrację palestyńską oraz przedłużenie nagrody za kreatywność, z dedykowanymi wyróżnieniami dla twórców z Gazy.

Na wydarzeniu w Stambule pojawiło się ponad 600 uczestników z 60 krajów. Wśród nich przedstawiciele obu Ameryk, w tym Stanów Zjednoczonych, Kolumbii, Meksyku i Brazylii. Europę reprezentowali delegaci m.in. z Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Belgii i Włoch. Liczna grupa uczestników przybyła z Afryki, w tym z RPA, Sudanu, Maroka i Egiptu. Z Azji byli obecni uczestnicy m.in. z Indonezji, Pakistanu, Indii; natomiast z Bliskiego Wschodu – głównie przedstawiciele Palestyny, Jordanii, Libanu, Kuwejtu czy Kataru.

Międzynarodowe Forum Palestyńskie ds. Mediów i Komunikacji, znane jest także jako „Tawasol” – co w języku arabskim oznacza „komunikację” lub „kontakt”. Jest to platforma mająca na celu promowanie sprawy palestyńskiej w mediach międzynarodowych oraz przeciwdziałanie dezinformacji. Forum odbywa się cyklicznie i skupia profesjonalistów z różnych branż medialnych, w tym dziennikarzy, redaktorów, analityków i przedstawicieli organizacji międzynarodowych, dążąc do przedstawienia rzetelnego obrazu sytuacji w Palestynie i przeciwdziałania manipulacji informacyjnej.

Polski akcent na tureckiej ziemi

Dla mnie osobiście było to wielkie przeżycie móc uczestniczyć w takim wydarzeniu. Byłam tam jedyną reprezentantką Polski. Zaproszono mnie, gdyż do organizatorów dotarło, że jestem dziennikarką, która w swoim kraju nie powiela syjonistycznej propagandy na temat konfliktu palestyńsko-izraelskiego.

Na konferencję organizowaną w Turcji przybyłam z państwa, w którym media głównego nurtu oraz polityka są zdominowane przez proizraelską narrację. Szerokim echem odbiła się skandaliczna postawa prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Donalda Tuska, którzy publicznie zadeklarowali parasol ochronny dla zbrodniarza wojennego Binjamina Netanjahu, odpowiedzialnego za prześladowanie i mordowanie narodu Palestyńskiego.

W związku z powyższym, w rozmowach w kuluarach starałam się przekonywać, że naród polski nie słucha medialnej propagandy ani polityków, gdyż w znacznym stopniu solidaryzuje się z palestyńskimi ofiarami. Potwierdzeniem tego są liczne wyrazy wsparcia widoczne w przestrzeni internetowej czy na manifestacjach.

W Stambule spotkałam setki ludzi z różnych krajów świata, którzy podzielają moje spojrzenie na okupację Palestyny. Doświadczenie to jest dla mnie niezwykle budujące. Także dlatego, że przyglądając się uczestnikom konferencji zobaczyłam ludzi dobrej woli, którzy są gotowi na poświęcenia w walce przeciwko syjonistycznej agresji. Jest to walka, w której amunicją są konkretne treści, aktywność i zaangażowanie na rzecz pokrzywdzonych.

Palestyńczycy szczególnie mocno zasłużyli sobie na to, abyśmy upominali się o ich prawa. To bardzo dumny naród, który z wielką pokorą i godnością znosi niesprawiedliwość i cierpienia, jakich nikt z nas nie jest nawet w stanie sobie wyobrazić.

Konferencja zbiegła się w czasie z wejściem w życie zawieszenia broni między Hamasem i Izraelem. Atmosfera była tak podniosła, że czułam jakbym brała udział w tworzeniu historii.

W pewnym momencie młoda palestyńska dziennikarka relacjonująca wydarzenia w Gazie, usiadła koło mnie i podekscytowana pokazała mi nagranie w telefonie ukazujące radość jej rodaków z powodu zawieszenia broni. W oczach tej dzielnej dziewczyny nie dostrzegłam ani krzty nienawiści za krzywdy jakich doświadczył jej umęczony naród. Zobaczyłam natomiast ogromne pragnienie życia i przetrwania.

Agnieszka Piwar

Źródło zdjęcia głównego: palmediaforum.org
Fotogaleria: A.Piwar

[więcej zdjęć w oryginale md]

===================

Ćwierkamy z nowego klucza

Ćwierkamy z nowego klucza

Stanisław Michalkiewicz,  Portal Informacyjny „Magna Polonia” (www.magnapolonia.org)    1 lutego 2025 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5764

Wśród dekretów, podpisanych na oczach publiczności przez prezydenta Donalda Trumpa, był m.in. dekret o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na południowej granicy USA i deportacji nielegalnych imigrantów, o wystąpieniu USA z biurokratycznego gangu, pompatycznie nazywanego „Światową Organizacją Zdrowia” oraz o odstąpieniu Stanów Zjednoczonych o porozumienia paryskiego w sprawie walki ze znienawidzonym klimatem.

Walka ze znienawidzonym klimatem poczęta została z powodu przyjęcia przez promotorów komunistycznej rewolucji fałszywej tezy, jakoby zmiany klimatyczne miały przyczyny antropogeniczne, to znaczy – spowodowane działalnością ludzi. Klimat się zmienia, to rzecz oczywista – ale nie z przyczyn antropogenicznych, tylko kosmicznych, na które ludzie nie mają i nigdy nie będą mieli żadnego wpływu. Po cóż więc forsowana jest fałszywa teza?

Z tych samych powodów, dla których biurokratyczny gang WHO zarządził epidemię zbrodniczego koronawirusa – żeby, stawiając na instynkt samozachowawczy, co w przypadku epidemii okazało się strzałem w dziesiątkę – zmusić miliardy ludzi do zachowań niecierpliwie oczekiwanych przez promotorów komunistycznej rewolucji. Jak pisałem – już na samym początku epidemii osiągnięte zostały, albo w każdym razie przybliżone zostały trzy komunistyczne cele: rządy, przechodząc do porządku nad konstytucyjnymi dyrdymałami, przejęły władzę dyktatorską – również w gospodarce – co wiązało się z praktycznym zlikwidowaniem własności prywatnej, no i w Amerykach oraz Europie, udało się, przynajmniej czasowo, wyrugować chrześcijaństwo z przestrzeni publicznej – niestety przy udziale najwyższych przedstawicieli i przywódców tej religii.

No a teraz prezydent Trump nie tylko odcina WHO amerykańską kroplówkę finansową, nie tylko zapowiada deportację nielegalnych imigrantów, ale ogłasza odstępstwo od „Zielonego Ładu” i innych wynalazków, jakie pojawiły się w ramach walki ze znienawidzonym klimatem. W dodatku zapowiedział powrót do paliw kopalnych, które przez postępactwo zostały uznane za wyklęte nośniki energii.

Mój Honorable Correspondant zauważy, że te posunięcia prezydenta Trumpa wywołały rezonans podobny do tajnego referatu Nikity Chruszczowa, wygłoszonego w Moskwie w lutym w956 roku. Potępił on tam „kult jednostki”, czyli – komunistyczne zbrodnie, w których sam brał udział, chociaż ostrze oskarżenia wymierzone zostało w Stalina. Ale przecież Stalin własnymi rękami tych wszystkich milionów nie wymordował. Ktoś musiał mu pomagać – no i na kogo teraz ma wskazać nieubłagany palec? W Polsce najlepszym refleksem wykazali się Żydowie, wskazując nieubłaganym palcem na głupich gojów, czyi „Chamów”. „Chamy” nawet nie protestowały. Owszem, strzelaliśmy w łeb, łamaliśmy kości, zrywaliśmy paznokcie – ale przecież to wy, „Żydy”, wyście nam kazali! Na to Żydowie – że to „antysemityzm”. Za tą tarczą chowają się, już w kolejnym pokoleniu ubeckich dynastii, do dnia dzisiejszego i od tamtej pory ze środowisk żydowskich płyną pod adresem Polski i Polaków oskarżenia o „antysemityzm”, którym wtórują rozmaici bardziej lub mniej utytułowani renegaci, zażywający reputacji „historyków”.

Wracając do deklaracji prezydenta Trumpa, to wywołały one rezonans w Europie, również w naszym nieszczęśliwym kraju. Oto były premier rządu ”dobrej zmiany”, Mateusz Morawiecki, który firmował i stręczył wyznawcom Jarosława Kaczyńskiego i pozostałym obywatelom „dekarbonizację” i „Zielony Wał”, nagle doznał całkowitej amnezji i niczego takiego nie pamięta. Nie tylko nie pamięta, ale nawet domaga się pokazania mu jego podpisu pod „Zielonym Wałem” – chociaż żyją ludzie pamiętający, że na forum Rady Europejskiej w roku 2019 założenia „Zielonego Wału” zaaprobował. I chociaż teraz opowiada, że tak skutecznie wszystko blokował, że „nic nie zostało przyjęte” i dopiero vaginet obywatela Tuska Donalda na wszystko się zgodził, – to fakty są inne. Premier Morawiecki, był „przeciw, a nawet za” i w rezultacie „Zielony Wał” wszedł w życie już w grudniu 2023 roku. Gdyby „nic nie zostało przyjęte” – jak łże pan Mateusz Morawiecki – to jakże te wszystkie wynalazki mogłyby wejść w życie?

Jeszcze raz potwierdziło się spostrzeżenie, że antagoniści, to znaczy Volksdeutsche Partei oraz Prawo i Sprawiedliwość mogą spierać się tylko o różnicę łajdactwa.

Dowodu dostarczył oczywiście obywatel Tusk Donald, który w Parlamencie Europejskim z miedzianym czołem wygłosił przemówienie w którym nie tylko skrytykował dotychczasową politykę UE w sprawie migrantów, nie tylko nie zostawił suchej nitki na „Zielonym Wale”, ale zadeklarował, że on sam był „za, a nawet przeciw”, a właściwie to tylko „przeciw”, a nie „za”. Krótko mówiąc, zaćwierkał z zupełnie innego klucza, niż ćwierkał dotychczas, co zirytowało do żywego Wielce Czcigodną europosłankę Konfederacji Annę Bryłkę, która odświeżała mu pamięć oraz Wielce Czcigodną europosłankę z Konfederacji, Ewę Zajączkowską-Hernik, która powiedziała, że obywatelu Tusku Donaldu jedna rzecz się udała, to znaczy – wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Ale obywatel Tusk Donald ma wprawdzie pod sobą żołnierzy w osobach Wielce Czcigodnego posła Pupki, a także niemniej Wielce Czcigodnego posła Łajzy – ale podobnie jak ewangeliczny setnik – sam też jest postawiony pod władzą, a konkretnie – pod władzą Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen . Toteż obywatel Tusk Donald wprawdzie ma licencję na wygłaszanie z miedzianym czołem łgarstw podobnych do tych w wykonaniu Mateusza Morawieckiego – ale o tym, co w końcu będzie musiał robić, zdecyduje nie on, ale właśnie Reichsfuhrerin, która na tyle wydobrzała po „ciężkim zapaleniu płuc”, że nie tylko mogła polecieć do Davos, ale nawet wygłosić tam pełne niepokoju i rozterek przemówienie, w którym zaleciła zwarcie szeregów.

Chodzi o to, że Europa wchodzi „w nową erę rywalizacji geostrategicznej” w związku z tym będzie musiała „działać wspólnie”. Znaczy – żadnych samowolek, tylko ein Fuhrer, ein Volk i ein Reich – jak to w Rzeszy. Tymczasem węgierski premier Wiktor Orban i słowacki premier Fica zapowiadają sypanie piasku z szprychy rozpędzonego parowozu dziejów. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak obywatel Tusk Donald i jego vaginet dostanie od Reichsfuhrerin rozkaz spacyfikowania obydwu buntowników. Jak się vaginet do tego zabierze – trudno zgadnąć, bo wydaje się, że tu uchwała Sejmu nie wystarczy – ale nie to jest najważniejsze, tylko to – jak w tych warunkach ma się udać zapowiadany na kwiecień szczyt Trójmorza z udziałem prezydenta Trumpa?

Stanisław Michalkiewicz

Niezbywalne prawo do obrony

Andrzej Solak: Niezbywalne prawo do obrony

https://pch24.pl/andrzej-solak-niezbywalne-prawo-do-obrony

(Źródło: stock.adobe.com /Oprac. PCh24.pl)

Choć broń palna towarzyszy Polakom od chwili jej wynalezienia, w dzisiejszych czasach kwestia jej legalnego posiadania i używania wzbudza skrajne emocje.

Na ziemiach polskich karę śmierci za nieuprawnione posiadanie broni wprowadzono bynajmniej nie pod zaborami, ale pod władzą socjalistów – niemiecko-narodowych i sowiecko-internacjonalistycznych. W PRL „czapa” za nielicencjonowaną miłość do oręża groziła, przynajmniej w teorii, aż do roku 1969! Jak długo jednak można zwalać winę na obce i tubylcze okupacje sprzed dziesiątków lat?

Dziś ogromna większość naszych polityków, i to zarówno z lewicy, jak i tak zwanej prawicy, tudzież kontrolowanych przez nich mediów uznaje Polaków za nację krwiożerczą i niezrównoważoną. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć otwarcie formułowane przekonanie, że jeśli dać Polakom broń, to zaczną się mordować albo że Polacy powinni najpierw dorosnąć do posiadania broni (co chyba będzie trudne bez kontaktu z orężem).

Jak się zdaje, do posiadania broni dorośli już Niemcy, Czesi, Słowacy i cała reszta otaczających nas nacji; tylko potomkowie zwycięzców spod Chocimia i Grunwaldu pogrążeni są w jakimś emocjonalnym niedorozwoju.

Organa III RP walczyły o orężną prohibicję z żałosną zaciekłością. Toż jeszcze nie tak dawno policja wnikliwie rozpatrywała każde podanie o wszelką „broń pneumatyczną” (wiatrówkę!). Prawdziwe batalie toczono o rewolwery hukowe (straszaki) zdolne do miotania kulek gumowych. Kiedy już łaskawie zalegalizowano szacowne czarnoprochowce, „władza” natychmiast zaczęła mataczyć, że amnestia obejmuje tylko oręż – jednak nie sam czarny proch! Toż obywatel zbrojny w replikę siedemnastowiecznego muszkietu czy dziewiętnastowiecznego rewolweru stanowiłby ogromne zagrożenie dla porządku publicznego…

Bo będzie jak w Ameryce!

Strach przed bronią nieodmiennie prowadzi do kasandrycznych ostrzeżeń przed drugą Ameryką, niekiedy drugą Syrią, dawniej drugą Jugosławią i tak dalej (natomiast nikt w mediach nie straszy drugą Ukrainą – najwyraźniej ktoś odgórnie zadekretował, że nasz wschodni sąsiad ma wzbudzać jedynie pozytywne skojarzenia).

Łatwe porównania przeważnie są chybione. „Eksperci” epatujący danymi, że w USA umiera od ran postrzałowych około 30 000 osób rocznie, najczęściej nie wspominają, że liczba ta dotyczy ogromnego obszaru zamieszkanego przez trzysta trzydzieści pięć milionów ludzi, reprezentujących istny tygiel narodów, religii i ras, z własną specyfiką (na przykład tajemnicą poliszynela jest fakt, że trzynastoprocentowa czarnoskóra mniejszość generuje sprawców aż 60 procent zabójstw). Po wtóre, większość tamtejszych śmiertelnych postrzeleń to samobójcy, którzy z braku pistoletu pożegnaliby nasz padół łez za pomocą żyletki, garści tabletek czy skoku z dużej wysokości. Po trzecie – wśród zastrzelonych są zarówno osoby zamordowane przez przestępców, jak i ofiary nieszczęśliwych wypadków z bronią, a także… bandyci ukatrupieni przez uczciwych obywateli i policję.

Przeciwnicy dostępu do broni milczą o tym, że oręż ratuje życie tysiącom ludzi. Profesor Gary Kleck z Uniwersytetu Stanowego Florydy obliczył, że w USA broni palnej używa się w samoobronie nawet dwa i pół miliona razy rocznie. Podczas ogromnej większości incydentów wystarczy jedynie samo pokazanie broni, by napastnik przezornie się wycofał. W wielu udokumentowanych przypadkach obecność uzbrojonej osoby, w porę eliminującej przestępcę, zapobiegła masowym masakrom bądź ograniczyła liczbę ofiar. Nic dziwnego, że dewianci folgujący żądzy mnogiego mordu zaczęli z premedytacją obierać za cel ataku tak zwane strefy wolne od broni (Gun-Free Zones), w tym szkoły. Wiedzą bowiem, że właśnie tam, wobec tłumu bezbronnych ofiar, mogą bez przeszkód realizować swe zbrodnicze instynkty.

Anty-orężna prohibicja dawała opłakane rezultaty także w innych krajach. Niegdyś w Wielkiej Brytanii przeforsowano pomysł, że najlepszym sposobem ograniczenia przestępczości będzie rozbrojenie… uczciwych obywateli. „Władza” dopięła swego – liczba legalnych posiadaczy broni drastycznie stopniała, wszelako w tym samym czasie nastąpił wielokrotny wzrost liczby zbrojnych napaści! Interesujący w tym kontekście jest fakt, że w Polsce w rękach prywatnych jest o wiele mniej broni na głowę mieszkańca niż w Niemczech czy w Szwajcarii, za to proporcjonalnie przodujemy w tej trójce pod względem liczby… zabójstw.

Środowiska lewicowe mają łatwą receptę na rozwiązanie problemu przemocy – wystarczy zakazać posiadania broni. Jednak świat przestępczy nie przejmuje się urzędniczymi zakazami. W USA popularne jest hasło: Jeżeli broń znajdzie się poza prawem, będą ją mieli tylko ci ludzie, którzy już są poza prawem.

Samotni i zdradzeni

– Pistolet jest jak spadochron. Jeśli go potrzebujesz, a nie masz, prawdopodobnie nigdy więcej nie będziesz go potrzebował – mawiają doświadczeni życiowo strzelcy.

Prawo do posiadania broni nie sprowadza się tylko do ingerencji państwa w czyjeś pasje sportowe czy kolekcjonerskie. Chodzi przede wszystkim o zaufanie (lub jego brak) organów państwa do obywateli, o granice wolności, wreszcie o fakt rozstrzygania przez urzędników o prawie człowieka do samoobrony.

Skutkiem obłąkańczej polityki rządzących Polska przestała być państwem jednolitym narodowościowo. Narasta kryzys z odmiennymi kulturowo imigrantami, zarówno tymi z daleka, jak i z najbliższej zagranicy. Przecież wojna na Ukrainie niedługo się skończy. Z rodzinami tak zwanych „uchodźców” przebywających w Polsce połączą się wtedy ich mężowie, ojcowie, synowie i bracia, dotąd na nasze szczęście trzymani w okopach. Przyjadą napompowani ideologią banderowską, a może „tylko” emocjami i traumami kłębiącymi się w pokiereszowanych przez wojnę mózgach. Zapewne wielu było świadkami okrucieństw albo też osobiście brało w nich udział.

Są i inne niebezpieczeństwa, bo problemem społecznym jest stale rosnąca i coraz bezczelniejsza warstwa rodzimej patologii pasożytniczej.

Jak sobie wtedy poradzi przeciętny Polak, który wojsko oglądał tylko w telewizji? Który często czuje paniczny lęk przed bronią? Który nie posiada naturalnych odruchów obronnych, bo od małego szkoła i media przekonywały go, że wszelka przemoc jest zła; że nie należy podejmować walki, bo problemy wystarczy przedyskutować? Który jest przekonany, że do odparcia bandyckiej napaści wystarczy telefon – bo bandyta uprzejmie zaczeka, a policja przybędzie niezwłocznie?

Tymczasem nasza policja ma już dziś ogromny problem z obsadzeniem etatów. Przy tym chyba wszyscy zgodzimy się, że żadne państwo nie jest w stanie postawić policjanta przed każdym domem i na każdym rogu ulicy, aby zapewnić bezpieczeństwo każdemu obywatelowi. Czy wobec tego państwu wolno utrudniać uczciwym ludziom dostęp do środków skutecznej obrony?

Wydawać by się mogło, że uczciwy człowiek przynajmniej powinien mieć prawo po swojej stronie. A przecież wielokrotnie bywało, że polskie organy ścigania i sądy występowały jako sojusznicy… przestępców. Jak w przypadku tego właściciela kawiarni, który za pomocą legalnie posiadanej dubeltówki obronił się przed tłumem osiemnastu zbirów (jednego położył trupem, drugiego ranił, reszta podała tył), a w nagrodę prokurator zażądał dlań… piętnastu lat więzienia za rzekome przekroczenie zasad obrony koniecznej. Albo owego sportowca, który w obronie własnej zadał śmiertelny cios pięścią atakującemu go nożownikowi, za co domagano się czteroletniej „ciupy”, z uzasadnieniem, że napadnięty winien tak obliczyć siłę uderzenia, by nie wyrządzić napastnikowi nadmiernej krzywdy. Albo policjanta, co strzelał do bandyty za kierownicą, bo ten chciał go rozjechać. Przecież nawet jeśli w tych sprawach zapadały wyroki uniewinniające, to samo wytaczanie procesów tym ludziom było nielichym skandalem.

Stare, dobre czasy

Sławny generał Franciszek Skibiński powąchał prochu na niejednej wojnie (zaczął wojować w roku 1917 u dowborczyków, skończył w 1945, wyzwalając Europę Zachodnią w szeregach 1 Dywizji Pancernej; potem komuna podziękowała mu za to wszystko niewykonanym wyrokiem śmierci i pięcioma latami w więziennej celi).

Jako młody oficer, w okresie międzywojnia, zmierzył się też z przestępczością pospolitą. Kiedyś wracał z pracy, pod płaszczem czując słodki ciężar niedawnego zakupu – modnego wówczas pistoletu Parabellum P08. Nagle podeszło doń dwóch drabów. Korzystając z zaskoczenia, zwalili oficera z nóg. Ofiara zaraz poczuła na gardle zaciskające się palce jednego z napastników, drugi zaś błysnął jej przed oczami ostrzem noża.

Skibiński lewą dłonią zdołał powstrzymać garść dzierżącą „majcher”, a prawicą sięgnął po pistolet. Broń, chwalić Boga, nosił przeładowaną. Dzisiejsi wygadani youtubowi eksperci od everyday carry guns pewnie wyśmialiby poczciwą „parabelkę”, ta jednak w krytycznym momencie spełniła swe zadanie. Skibiński porwał za oręż i nie zwlekając dał ognia. Jako że walka toczyła się w zwarciu, nie sposób było chybić. Nożownik legł śmiertelnie ugodzony, co widząc dusiciel zerwał się do ucieczki. Napadnięty, niewiele myśląc, posłał za nim kulkę, dziurawiąc kończynę dolną bandyty i uniemożliwiając mu ucieczkę. Przybyły na miejsce patrol policji stwierdził zgon jednego z przestępców i opatrzył wyjącego z bólu „postrzałka”.

Dopiero w tym miejscu zaczyna się historia prawdziwie szokująca – przynajmniej dla tych czytelników, którzy w III RP podjęli ciężar obrony koniecznej i przeżyli w związku z tym wszystkie konsekwencje prawne. Policjanci wcale nie zakuli w kajdany obywatela Skibińskiego. Nie ciągano go potem po sądach, gdzie musiałby tłumaczyć się z zasadności użycia broni. Ba, nawet strzał do uciekającego przestępcy został potraktowany z pełnym zrozumieniem (dziś byłby to murowany dowód rażącego przekroczenia zasad obrony koniecznej!).

Wpierw dowódca patrolu, po rozeznaniu sytuacji, pogratulował oficerowi odparcia napadu. Potem grzecznie zaprosił go na komisariat, aby tam złożył obszerne wyjaśnienia. Skibiński zjawił się w sądzie tylko raz – jako świadek oskarżenia na procesie niedostrzelonego bandziora. Rzecz bowiem działa się w państwie cywilizowanym, nie zaś takim, które uznaje się za władzę okupacyjną względem obywateli.

Strzelając do zła

W naszej paskudnej rzeczywistości co rusz natrafiamy na krzepiące dowody, że da się inaczej. Oto w Roku Pańskim 2021 w Melbourne na Florydzie (USA) policja próbowała zatrzymać pewnego niebezpiecznego przestępcę. „Uczciwy inaczej” jegomość natychmiast otworzył ogień, ciężko raniąc jednego z funkcjonariuszy. Policjanci nie pozostali dłużni i dosłownie naszpikowali zbrodniarza ołowiem. Potem policzono, że w starciu trwającym minutę strony zużyły aż sześćdziesiąt jeden sztuk amunicji.

– Nie ma wątpliwości, ten osobnik dostał dokładnie to, na co zasłużył – podsumował miejscowy szeryf. – A dla tych, którzy mogą być na tyle głupi, by zapytać, dlaczego strzelaliśmy do niego tyle razy, odpowiedź jest prosta: zło nigdy nie jest wystarczająco martwe!

Andrzej Solak

Macron dalej traci popularność, a jego notowania dołują rekordowo [21%]

Prezydent znowu traci popularność, a jego notowania dołują rekordowo

1.02.2025 https://nczas.info/2025/02/01/prezydent-znowu-traci-popularnosc-a-jego-notowania-doluja-rekordowo/

Emmanuel Macron. Foto: PAP/EPA
Emmanuel Macron. Foto: PAP/EPA

Według najnowszego badania Ifop/JDD zadowolonych z prezydentury Macrona jest już tylko 21% Francuzów. Jego popularność spada z miesiąca na miesiąc, a dyskusje o możliwości skrócenia jego prezydentury są już na porządku dziennym.

Badanie IFOP przyniosło obecnie najniższy wynik popularności Emmanuela Macrona od czasu jego dojścia do władzy w 2017 r. W styczniu niezadowoleni (35%) i bardzo niezadowoleni (44%) stanowili łącznie 79% ankietowanych przez Instytut. Takie badania IFOP robi co miesiąc.

W styczniu 2025 roku, licząc miesiąc do miesiąca, Emmanuel Macron stracił 3 punkty procentowe akceptacji rodaków. W grudniu akceptowało jego prezydenturę 24% badanych, a w „rekordowym” dotąd listopadzie 22%.

Popularność prezydenta spadła już poniżej bardzo niskich poziomów osiąganych rzez Macrona podczas kryzysu „żółtych kamizelek” na początku 2019 r. Wtedy Emmanuel Macron stracił 10 punktów popularności wśród osób starszych i emerytów, którzy tradycyjnie stanowili jego najważniejszą bazę wyborczą.

Stabilne okazują się za to notowania nowego premiera, François Bayrou. Od grudnia nic sięw jego przypadku nie zmieniło. 34% Francuzów jest z premiera zadowolonych, 66% niezadowolonych.

Źródło: JDD

Powrót brutalnej przestępczości. Gangi gruzińskie terroryzują Polaków.

To już się dzieje. Powrót brutalnej przestępczości. Obcokrajowcy ze Wschodu terroryzują Polaków

1.02.2025 https://nczas.info/2025/02/01/to-juz-sie-dzieje-powrot-brutalnej-przestepczosci-obcokrajowcy-ze-wschodu-terroryzuja-polakow/

Do Polski wróciła brutalna przestępczość jak żywcem wyjęta z lat 90. Z tym, że gangsterów zastąpili obcokrajowcy ze Wschodu – pisze w sobotnim magazynie Plus Minus dziennik „Rzeczpospolita”.

Dzisiejszy następcy gangsterów »Wołomina« czy »Pruszkowa« też są bezwzględni, rabują w biały dzień na ruchliwych ulicach, w centrach tętniących życiem miast. W kilka chwil, często na oczach sparaliżowanych strachem i skalą przemocy przechodniów odbierają gotówkę prywatnym osobom, które podjęły z konta większą sumę, utarg właścicielom kantorów, wyrywają z rąk lub zabierają z samochodów cenne przedmioty” – czytamy w publikacji.

Eksperci, którymi rozmawiała autorka artykułu, wskazują jednak na jedną różnicę; dzisiaj jest to przestępczość z importu, a zorganizowane grupy przestępcze składają się głównie z Gruzinów i coraz mocniej się w Polsce rozpychają.

– Jeżeli to zjawisko nie zostanie przecięte, możemy w najbliższym czasie liczyć się z nasileniem przestępczości gruzińskiej na jeszcze większą skalę – ostrzega ekspert ds. przestępczości zorganizowanej i kryminalnej, terroryzmu i terroryzmu kryminalnego, wicedyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas Andrzej Mroczek.

Friday Funnies: Pinocchio’s Pocahontas. PharmaWhores in Congress.

Friday Funnies: Pinocchio’s Pocahontas

PharmaWhores in Congress

Robert W Malone MD, MS Jan 31, 2025



“I don’t really care Margaret, I don’t want these people in my country” –

The Great JD Vance, in a CBS interview with Margaret Brennan




Truth.













JP nails it…

https://www.youtube-nocookie.com/embed/1FFCevkYx5k?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0



Eggs will remain expensive until we stop the massive fearporn campaign over avian influenza, which has led to bulk testing and „culling” of hundreds of millions of chickens in 2024 alone.

The Demoncrats know this –





“Age is just a number…”

My wife still chooses “fun” over age…

Below is Jill, riding our stallion, Jade, a few months ago.






Have a great day, folks!

List do przyjaciół: Kim są „polscy naziści”?

List do przyjaciół: Kim są „polscy naziści”?

Polscy naziści budowali obozy zagłady – powiedziała Minister Edukacji RP Barbara Nowacka w trakcie konferencji poświęconej nauczaniu historii, która odbywała się z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Tak właśnie wygląda w praktyce „edukacja” prowadzona przez rząd Tuska.

Rządowi pijarowcy natychmiast zaczęli mówić o „przejęzyczeniu” Nowackiej. Czy jednak aby na pewno mamy do czynienia z pomyłką w sytuacji, gdy taka jest właśnie europejska narracja na temat historii, a „polscy naziści” i „polscy faszyści” to określenia powszechnie używane przez aktywistów radykalnej lewicy wobec normalnych ludzi, rodziców, patriotów i katolików? Taka propagandowa narracja panuje nie tylko w historii, ale we wszystkich obszarach edukacji, w tym również tzw. „edukacji seksualnej” i „zdrowotnej”. Właśnie w tym celu przeobrażany jest aktualnie system oświaty w Polsce i innych krajach UE – aby stworzyć ponadnarodową machinę indoktrynacji do „prania mózgów” dzieci i młodzieży.

Wypowiedź Barbary Nowackiej wpisuje się w szerszy kontekst polityczny oraz inne wydarzenia, które obserwujemy. Zagraniczne media i instytucje regularnie mówią o II wojnie światowej i Auschwitz używając przy tym wyrażeń takich jak „polskie obozy” czy też „zbrodnie dokonywane w Polsce” przez „hitlerowców”. W ramach wydarzeń organizowanych z okazji takich jak Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu społeczność międzynarodowa może dowiedzieć się np., że w „zbudowanych w Polsce obozach” ginęli „przedstawiciele społeczności LGBT”, a zagłada w Auschwitz zaczęła się od „mowy nienawiści”. Na temat milionów Polaków zamordowanych przez niemieckich socjalistów panuje zmowa milczenia.

Milczenie panuje też na przykład o tym, że to Adolf Hitler zalegalizował na terenie Polski bezkarną aborcję, a współczesna polityka „praw reprodukcyjnych i seksualnych” prowadzona przez rząd Tuska, UE i inne ponadnarodowe organizacje to kalka hitlerowskiej polityki ludnościowej prowadzonej wobec narodów podbitych i okupowanych przez III Rzeszę. Polityka ta polegała na rozpowszechnianiu wśród „słowiańskich podludzi” aborcji oraz środków na poronienie, aby przestali się rozmnażać i zagrażać demograficznie niemieckiej „rasie panów”. Jak możemy przeczytać w wydanych w listopadzie 1939 wytycznych opracowanych przez Urząd do Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP:

„Wszystkie środki, które służą ograniczaniu rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu [aborcja] musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane (…) Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia (…) Należy też w pełni popierać powstawanie zakładów dla spędzania płodu. Można wykształcić np. akuszerki lub felczerki w robieniu sztucznych poronień.”

Dokładnie to samo robi dzisiaj w Polsce rząd Tuska i to samo robią u siebie rządy krajów Zachodu – przekształcają szpitale w ośrodki aborcyjne, czyli „zakłady do spędzania płodu” i wspierają aktywistów aborcyjnych rozprowadzających pigułki poronne. O hitlerowskich korzeniach tego procederu trudno jednak usłyszeć z internetu, radia, prasy czy telewizji. Podobnie jak trudno dowiedzieć się o tym, że niemieckie wytyczne dla okupowanej Polski z listopada 1939 r. zawierały takie założenie jak:

„Na terenach tych musimy świadomie prowadzić negatywną politykę ludnościową. Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci.”

Czy właśnie nie tym zajmują się dzisiaj niemal wszystkie media głównego nurtu – stałym wpajaniem Polakom oraz innym narodom Europy, jak rzekomo szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci? Efektem tej polityki jest postępująca katastrofa demograficzna dokonująca się na naszych oczach.

Podobne kłamstwa i manipulacje możemy odnaleźć w wielu innych dziedzinach.Polscy naziści budowali obozy śmierci, masturbacja jest zdrowa, homoseksualizm to wesoły styl życia, aborcja to prawo człowieka – oto przykłady „europejskiej” narracji edukacyjnej, która wpajana jest kolejnym pokoleniom Polaków i młodym mieszkańcom innych państw Europy. Narracji, która tworzona jest głównie w Niemczech, a następnie eksportowana stamtąd do innych krajów poprzez usłużnych polityków, aktywistów i celebrytów medialnych. Aby domknąć ten system tworzony jest właśnie tzw. Europejski Obszar Edukacyjny, który spowoduje, że nadzór nad polskimi szkołami przejmie Unia Europejska. Szczególną rolę w tym procesie ma pełnić „edukacja seksualna” w szkołach. Resort Barbary Nowackiej chce ją wprowadzić do polskich szkół już od 1 września tego roku pod nazwą „edukacji zdrowotnej”. 

Jak już informowaliśmy, jednym z pionierów i twórców takiej „edukacji zdrowotnej” był niemiecki nazista i zbrodniarz wojenny Friedrich von Balluseck, komendant okupowanych przez Niemców w trakcie II wojny światowej miast Tomaszów Mazowiecki i Jędrzejów. Balluseck dopuścił się licznych zbrodni na Polakach, w szczególności seksualnego wykorzystywania polskich dzieci, które wysyłał do komór gazowych za odmowę współżycia. Balluseck prowadził dziennik, w którym szczegółowo opisał dokonane przez siebie gwałty na polskich dzieciach. Dziennik ten został następnie przekazany seksuologowi Alfredowi Kinseyowi, który zebrał wspomnienia Ballusecka oraz grupy innych pedofilów i przekształcił je w „dane naukowe” dotyczące seksualności dzieci.

W oparciu o taką „naukę” powstały później w Niemczech Standardy Edukacji Seksualnej w Europie, które zakładają, że każde dziecko już od momentu narodzenia ma swoje „prawa seksualne” i musi być oswajane z masturbacją, rozwiązłością seksualną, pornografią, homoseksualizmem oraz wyrażaniem zgody na seks. W oparciu o te niemieckie Standardy ma być od września prowadzona „edukacja zdrowotna” w polskich szkołach.

Koordynatorem tego przedmiotu został z nadania Donalda Tuska i Barbary Nowackiej współpracownik Instytutu Kinseya seksuolog Zbigniew Izdebski.

O tym wszystkim Polacy nie dowiedzą się z największych mediów czy też z ust polityków takich jak Barbara Nowacka, która „przejęzycza się” na temat „polskich nazistów”. Dlatego nasza Fundacja organizuje niezależne kampanie informacyjne w przestrzeni publicznej. 

W niedzielę nasi wolontariusze zorganizowali w wielu miastach akcje informacyjne na temat „edukacji seksualnej” i aborcji. Byliśmy m.in. w centrum Rzeszowa, gdzie wielu mieszkańców zebrało się z uwagi na koncert WOŚP. Od samego początku na naszych działaczy na miejscu czekali miejscy urzędnicy w asyście policji, aby rozwiązać pokojowe zgromadzenie. Funkcjonariusze usiłowali zatrzymać jednego z naszych wolontariuszy i przewieźć go na komendę oraz na wiele innych sposobów utrudniali nam przeprowadzenie akcji. Policjanci bardzo pobłażliwie traktowali przy tym agresywne osoby, które atakowały naszych wolontariuszy i ubliżały im.

Agresywny mężczyzna rzucił się na naszą wolontariuszkę Martę i usiłował wyrwać jej transparent. Tego typu sytuacji było wiele tego dnia – bardzo dużo osób reagowało wściekłością i agresją na widok naszej akcji, a w kierunku naszych działaczy pluto i krzyczano liczne wyzwiska. W tym samym czasie udało się jednak dotrzeć z prawdą do wielu ludzi. Kilka osób podeszło do naszych wolontariuszy deklarując się jako zwolennicy aborcji, a po zakończeniu rozmowy byli wyraźnie przejęci, gdyż poruszone zostały ich sumienia. Z naszymi wolontariuszami rozmawiało także mnóstwo innych osób, w tym duże grupy całkowicie pogubionych młodych ludzi, często mocno już zdeprawowanych przez media oraz przesiąkniętych ideologią LGBT i mentalnością aborcyjną.

To właśnie do takich osób musimy docierać, budzić ich sumienia i kształtować świadomość. Trzeba także docierać z ostrzeżeniami do rodziców i mobilizować ich do działania w obronie swoich dzieci przed deprawacją. W tym celu zamierzamy organizować kolejne akcje w przestrzeni publicznej – pikiety, akcje informacyjne, wystawy, billboardy, modlitwy różańcowe, przejazdy furgonetek oraz dystrybucję naszej broszury. W najbliższym czasie potrzebujemy na te działania ok. 16 000 zł.

Dlatego proszę Państwa o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Państwa w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dotarcie do kolejnych osób z prawdą o deprawacji i aborcji, która to prawda ukrywana jest przez media i polityków chcących ponad naszymi głowami wprowadzić system globalnej indoktrynacji i cenzury.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunku

Znów przedmurze obrotowe

Izabela BRODACKA

Najpierw PiS się stuczył a teraz Tusk pisieje.

Bardzo żałuję, że tego sama nie wymyśliłam. Podwędziłam ten wyborny dowcip z tytułu artykułu w „ Do rzeczy”.

Przez wiele lat za wzorcowy model polityki traktowało się zgniły kompromis. Większość polityków, nawet tych mających najlepsze intencje uważało, że należy w oficjalnych wypowiedziach trzymać się poglądów bliskich centrum  oraz reguł politycznej poprawności.

Tymczasem polityczna poprawność, która przywędrowała do nas z Ameryki sparaliżowała na całe lata amerykańskie elity intelektualne i naukowe. Zamiast zajmować się poważnymi badaniami naukowcy zajmowali się udowadnianiem, że IQ rasy czarnej jest dokładnie takie samo jak IQ rasy białej a przedstawiciele tych ras nie różnią się zupełnie niczym, zapewne nawet kolorem skóry. Nie wolno było używać słowa Murzyn nie tylko w publikacjach lecz również w rozmowach prywatnych. Słowo to traktowane było  jako rasistowskie, poniżające i wykluczające a za prawidłowe przyjęto nazywanie Murzynów Afroamerykanami.

Ten idiotyzm przyjął się również w innych krajach, między innymi w Polsce. Prowadzi to do sytuacji, których nawet Bareja by nie wymyślił.  W Beskidzie Niskim, w okolicach Gładyszowa w rodzinie łemkowskiej urodził się Murzynek. Całkowicie zintegrował się z lokalnym środowiskiem, pasł z innymi dzieciakami krowy, służył do Mszy w katolickim kościele w białej komży, w której wyglądał zresztą prześlicznie. Jak powinniśmy go nazywać? Afroamerykaninem? Przecież ani on ani jego rodzice nigdy nie byli w  Ameryce i w Afryce. A może Afrogładyszowianinem?  Albo Afrołemekiem?

Wydaje się, że to nieistotne drobiazgi. Co za znaczenie ma jak  nazywamy przedstawicieli innej nacji. Jeżeli na przykład Cyganie chcą być nazywani Romami dlaczego im tego odmawiać? Niespostrzeżenie element woluntarystyczny wchodzi jednak do innych dziedzin życia.

Dlaczego odmawiać Wojtkowi nazywania go Marysią? Polityczna poprawność,  która jest emanacją głupoty ignoruje konsekwencje prawne i życiowe podobnych rozwiązań. Jak przy takiej dowolności wyboru utrzymać w mocy kategorie sportowe? Jak zapewnić komfort i bezpieczeństwo kobietom, z którymi Wojtek chciałby się kąpać w tej samej łazience?

Głupota mnoży się jak komórki nowotworowe. Zamiast dwóch pojawiło się kilkadziesiąt dowolnie wybieranych płci oraz katedry zajmujące się badaniami nad nimi. Jeżeli można dowolnie określać sobie płeć to właściwie dlaczego nie można wybrać sobie wykształcenia? Dlaczego czepiamy się pani Kotuli która wybrała sobie magisterium z anglistyki? Cieszmy się raczej, że nie postanowiła zostać chirurgiem i na postawie swego wolnego wyboru nie zażądała dopuszczenia do operacji na otwartym sercu albo operacji mózgu.

To nie jest żaden oryginalny pomysł. W Kambodży za czasów reżimu Pol Pota robotnicy rolni wykonywali skomplikowane operacje (kończące się oczywiście śmiercią pacjenta), a lekarze kopali rowy. Tak zdaniem Pol Pota była realizowana równość i sprawiedliwość  społeczna.

Donald Trump jak to dziecko z baśni Andersena, powiedział wreszcie  „król jest nagi”. Dla Amerykanów, a być może dla nas wszystkich, oznacza to wypuszczenie nas z domu wariatów, w którym coraz częściej się czuliśmy.

  Bo przecież tylko wariat może dowolnie wybierać sobie płeć, uważać, że jest Ramzesem, Napoleonem albo Chrystusem i zmuszać innych do szanowania i wspierania jego szaleństwa. Nic dziwnego, że światowe lewactwo, które zawsze chciało zmieniać nie tylko bieg rzek lecz również prawa przyrody i naturę człowieka zareagowało na decyzje Trumpa histerią.

Strategią obrony lewactwa jest jak zawsze kłamstwo. Przede wszystkim przeinacza się orędzie Trumpa. Słuchałam go bardzo uważnie. Trump powiedział na przykład wyraźnie, że nielegalni imigranci, kryminaliści będą z Ameryki deportowani. Słowo „kryminaliści” zręcznie usuwano z tłumaczenia tego orędzia a nasze zakłamane władze zadeklarowały pomoc dla Polaków, którzy rzekomo mają być masowo deportowani z USA.

Przypomina mi to jako żywo akcję zbierania śpiworów dla bezdomnych. Otóż 13 maja 1986 roku Jerzy Urban, w retorsji ( zamiast podziękowania) za przysłane ze Stanów Zjednoczonych do ludowej Polski mleko w proszku, zapowiedział przekazanie przez peerelowskie władze pięć tysięcy śpiworów i koców dla bezdomnych z Nowego Jorku.  

Jeszcze bardziej perfidna jest taktyka kameleona. Donald Tusk nie przypomina sobie obecnie, że odsądzał Donalda Trumpa od czci i wiary, pani Nowacka, zapewne do czasu wyborów prezydenckich, zawiesza przymus uczestniczenia dzieci w edukacji seksualnej zwanej dla niepoznaki edukacją zdrowotną, a Rafał Trzaskowski, który finansował działania na rzecz LGBT Jolanty Lange vel Gontarczyk podejrzewanej o zabicie księdza Blachnickiego deklaruje się obecnie jako konserwatysta i obrońca tradycyjnych wartości.  

Koalicja 13 grudnia z najgłębszym przekonaniem używa Putina jako straszaka zapominając, że to ich leader Donald Tusk chciał resetu stosunków z Rosją „ taką jaką ona jest”.  Premier Tusk wypowiada się obecnie krytycznie na temat systemu opodatkowania energii w budownictwie i transporcie czyli ETS2 który przecież sam współtworzył. Jednak to coś więcej niż zwykła strategia kameleona politycznego czy  strategia bandyty, który dla odwrócenia od siebie uwagi krzyczy „ łapaj złodzieja” .

Po raz kolejny mamy do czynienia nie tylko z obrotowymi zarzutami, które działają jak obosieczny miecz, albo dwa końce kija, lecz z obrotowym zjawiskiem. Komunizm kulturowy, który zaatakował nas z zachodu przyniósł aberracje stokroć być może groźniejsze od aberracji zgrzebnego, swojskiego realnego socjalizmu, bo dotykające nie tylko gospodarki lecz istoty życia jednostki. Walka zachodnich liberałów z Kościołem, rodziną i tradycyjnymi wzorcami życia przekroczyła wszystko do czego w swej ograniczonej pomysłowości byli zdolni nasi komuniści i słusznie przez niektórych traktowana jest jako rezultat postulowanego przez Gramsciego długiego marszu lewicy przez instytucje. 
Pozostaje nam zatem nieodmiennie rola przedmurza obrotowego.

Trump zakręcił kurek… Lewactwo łka.

Trump zakręcił kurek…

Marucha, 2025-01-31 https://marucha.wordpress.com/2025/01/31/trump-zakrecil-kurek/

Administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa zdecydowała się czasowo wstrzymać zagraniczną pomoc dla fundacji i NGO-sów.

Za pieniążkami podobno już płaczą – Stowarzyszenie Imienia Stanisława Brzozowskiego (wydawca Krytyki Politycznej), Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Stowarzyszenie 61, Fundacja Aktywna Demokracja, Fundacja „To Proste”, Kampania Przeciw Homofobii, Human Rights Watch, Amnesty International, czy organizatorzy projektu „Tour de Konstytucja”.

„Nikt się tego nie spodziewał – ani my, ani nasi grantodawcy. Wciąż liczymy straty (…) Dostaliśmy maile, że dziękujemy, do widzenia. Moja organizacja przetrwała ostatnie 8 lat właśnie dzięki środkom ze Stanów. Dla niektórych NGO-sów to jest strata 1/3 budżetu, dla innych połowa, dla innych jeszcze więcej. Jaka jest skala problemu, dopiero się dowiemy” – mówi cytowana przez serwis OKO.press Róża Rzeplińska ze Stowarzyszenia 61.

„100 000 dolarów rocznie, które trafiało do nas przez pośredników od amerykańskiego Departamentu Pracy, wydawaliśmy na rzecznictwo, szkolenia dla aktywistów, czy lokalną walkę z uchwałami anty-LGBT. Ta pula została niemal w całości wydana, ale mieliśmy obietnicę kontynuacji – kolejne 75 000 dolarów. Chcieliśmy je przeznaczyć m.in. na wielką kampanię społeczną o związkach partnerskich. Z dnia na dzień straciliśmy 350 000 złotych” – łka w Tysolu Mirka Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii.

Zauważcie, że ci co mówili Wam o „ruskich rubelkach”, „strzelających korkach szampana na Kremlu” oraz pytający „ile ci płaci Putin” – bardzo często są na amerykańskim, niemieckim, skandynawskim, brytyjskim czy izraelskim garnuszku.

Elity III RP naprawdę w to wierzą. Skąd to się bierze ta wiara? Z własnych doświadczeń. Starsi grantodawcy pamiętający czasy KOR-u i podziemnej Solidarności, gdy byli finansowani przez obce ośrodki. Strumień pieniędzy szedł wtedy z Waszyngtonu, Brukseli czy Londynu. Działo się to również za pomocą hierarchów Kościoła katolickiego. Nowe pokolenie (aktywistów, aktywistek i co istotne aktywiszcz), wychowane już w III RP od początku było beneficjentami różnorakich zachodnich fundacji.

Jedni i drudzy uważają to za coś naturalnego i stąd ich podejrzenia, że Waszą postawę, poglądy i opinie musi opłacać Putin, Dugin, Miedwiediew, Ziuganow, Łukaszenka, Orban, albo przynajmniej Fico. Nie mieści się w ich rozumach, że można robić politykę lub publicystkę bez wyraźnych wskazówek i podpowiedzi. To dokładnie jak z teczkomanią sprzed lat. Wierzyli w powszechność współpracy z bezpiekami, bo sami byli w znacznym stopniu agenturą – tyle, że nie naszą polską.

Niestety przetrwają. Teraz zacznie się – „dej piniążki bo mam chorą fundację”. Zieloni, tęczowi, demokratyczni i walczący z wszelkimi „anty” trochę zacisną pasa, ale sypną im wpływowi i możni.

Pan Zbigniew Szczęsny przypomniał, że na przykład taka Krytyka Polityczna” w 2023 roku otrzymała :
– łącznie z grantów 8 650 000 zł, w tym:
– 2 790 000 zł z Komisji Europejskiej
– 1 090 000 zł od fundacji Sorosa
– 1 240 000 od stołecznego ratusza, czyli Trzaskowskiego
– 438 000 zł od Fundacji Batorego, czyli też Soros, tyle że za polskim pośrednictwem
– 128 000 zł z European Climate Foundation
– 417 000 od Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej
(we władzach ludzie PO i okolice)

Nie dają im niestety paść, a gdy nakarmią ich w lekkim głodzie to będą jeszcze bardziej posłuszni, a co za tym idzie użyteczni.

Nic to. Cieszmy się chwilą. Liczmy na to, że przynajmniej jakiś plankton na obcych smyczach padnie. A główni gracze, będą mili przez jakiś czas mniej forsy do ogłupiania narodu i siania dezinformacji.

PS. Wejdźcie na przykład na stronę Krytyki Politycznej. Czytamy tam …

„Donald Trump zdecydował o zawieszeniu amerykańskiej pomocy zagranicznej na 90 dni. Wydarzyło się to na początku zeszłego tygodnia. Dostałam mejla od organizacji, z którą współpracujemy i realizujemy projekt dotyczący wspierania mediów niezależnych. Wiadomość miała tytuł: „grant suspension”, czyli „zawieszenie dotacji”.

Jako Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego, czyli organizacja prowadząca Krytykę Polityczną, odpowiadamy za wiele projektów finansowanych ze środków publicznych, także dofinansowywanych przez zagraniczne organizacje. Bez tych środków nie moglibyśmy działać (…)”

I wyobraźcie sobie tekst …

Władimir Putin zdecydował o zawieszeniu rosyjskiej pomocy zagranicznej na 90 dni. Wydarzyło się to na początku zeszłego tygodnia. Dostałam mejla od organizacji, z którą współpracujemy i realizujemy projekt dotyczący wspierania mediów niezależnych. Wiadomość miała tytuł: „Приостановка предоставления”, czyli „zawieszenie dotacji”.

Jako Ruch im. Konstantego Rokossowskiego, czyli organizacja prowadząca Pochwałę Społeczną, odpowiadamy za wiele projektów finansowanych ze środków publicznych, także dofinansowywanych przez zagraniczne organizacje. Bez tych środków nie moglibyśmy działać (…)”

===========================

I to jest właśnie ta różnica między onucami, a samozwańczymi anty-onucami …

Łukasz Jastrzębski https://myslpolska.info

Mordowanie ludzi aby pobrać od nich narządy do przeszczepów

Mordowanie ludzi aby pobrać od nich narządy do przeszczepów

Myślenie podstawowe

Tylko prawda jest ciekawa

W Polsce uprawiana jest bandyterka lekarzy: mordują ludzi aby pobrać od nich narządy do przeszczepów. Prof. Jan Talar takich ludzi skutecznie leczy, medyczna dzicz ich morduje!

==============

Gdy w roku 2007 wybuchła w Łodzi afera „łowców skór” (lekarze i pielęgniarze z łódzkiego pogotowia mordowali pacjentów, aby ich zwłoki sprzedać firmom pogrzebowym) napisałem proroczy artykuł, którego fragmenty przypomnę.


Łowcy skór

„… Jeśli  kilkuset pracowników łódzkiego pogotowia uznamy za reprezentatywną próbę socjologiczną  polskiego społeczeństwa (co nie jest dużym błędem metodologicznym!),  to uznać należy, że  jako społeczeństwo jesteśmy zdolni do mordowania innych ludzi, jeśli wiązałoby się to z jakimiś korzyściami finansowymi!!! Wniosek acz szokujący jest niestety prawdziwy.

Jeśli kilkaset osób stanowiących intelektualny „kwiat” społeczeństwa (w tym jakieś 30-40 % z wyższym wykształceniem medycznym) akceptuje mord lub bierze w nim udział, dlatego, że na tym zarabia, to logicznym wydaje się wniosek, że zasada taka byłaby zaakceptowana w każdym innym środowisku.  Historia potwierdza powyższe spostrzeżenie.  Mordowanie ludzi w skali masowej przez hitlerowców w czasie II wojny światowej, nie spotkało się z żadnymi protestami Niemców, gdyż jako społeczeństwo czerpali oni korzyści, rabując majątki swoim ofiarom!

   Bogatsi o przedstawioną wyżej wiedzę -której dostarczyli nam niechcąco pracownicy łódzkiego pogotowia- musimy spojrzeć na nas samych z przerażeniem i wyciągnąć z makabrycznych wydarzeń w Łodzi odpowiednie wnioski.  

Oto one: jeśli mordowanie ludzi będzie się „opłacało”, to zawsze i wszędzie znajdą się tacy którzy w ten „biznes” wejdą!! Jeśli chcemy spać spokojnie i zakończyć swój żywot w naturalny sposób,  to jako społeczeństwo musimy uczynić z mordowania ludzi dla pieniędzy, „biznes” całkowicie nieopłacalny! Każdy sprawca mordu rabunkowego musi trafić na szafot, zaś sam akt pozbawienia życia zbrodniarza  musi być pokazywany wiele razy w telewizji, , ze wszystkimi makabrycznymi detalami!! Tylko szok wywołany widokiem ginącego na szubienicy zbrodniarza, może powstrzymać innych przed wejściem na drogę „łowców skór” Bydle o nazwie człowiek, jest zdolne do każdej zbrodni, jeśli  przyniesie ona sprawcy finansowe profity! „Kolektyw” łódzkiego pogotowia udowodnił to w sposób bezdyskusyjny!…”

Ponieważ afera łowców skór zakończyła się „wesołym oberkiem”, więc proceder mordowania ludzi dla pieniędzy przez medyków trwa w najlepsze, czego dobrym  przykładem jest uśmiercanie ludzi w polskich szpitalach po to by pobrać od nich narządy do przeszczepów!

Obowiązujący w Polsce system tzw. domniemanej zgody, skazuje pacjentów w śpiączce na śmierć. Przed ludźmi ukrywa się przerażającą prawdę na temat transplantologii. Społeczeństwo nie ma świadomości, że pobieranie organów do przeszczepów wiąże się z zabiciem dawcy. Transplantolodzy dobijają pacjentów dla zysku.

Na domiar złego media powielają kłamliwą propagandę i trzymają sztamę z lekarską mafią, jakoby narządy do przeszczepów pobierano ze zwłok!

W związku z powyższym, Konfederacja Korony Polskiej szykuje projekt ustawy mającej chronić Polaków przed zabójcami w kitlach. O współczesnym kanibalizmie – bo tym jest właśnie transplantologia – dyskutowano podczas III posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Życia i Zdrowia Polaków. Wydarzeniu przewodniczył poseł Roman Fritz.

Sprawozdanie z III posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds Ochrony Życia i Zdrowia Polaków, napisane przez Agnieszkę Piwar, do pobrania tutaj:
Czy Sejm RP powstrzyma proceder zabijania dla organów?

Na zakończenie przypomnę jeszcze jeden fragment z mojego artykułu z roku 2007:

„…Wszyscy „światli” Europejczycy, którzy wiele lat temu doprowadzili do zawieszenia wykonywania i orzekania kary śmierci, są współodpowiedzialni za wymordowanie tysięcy ludzi przez pracowników łódzkiego pogotowia!

   Pracownicy łódzkiego pogotowia z czasów „łowców skór” powinni otrzymać dożywotni zakaz pracy w służbie zdrowia. Jeśli nawet sami nie mordowali, to wiedzieli, że czynią to ich koledzy. Wiedząc – milczeli całe lata.  Są więc wspólnikami w zbrodni nie mającej precedensu w całej historii medycyny! Byłaby to wyjątkowo łagodna kara, gdyż poczucie elementarnej sprawiedliwości wymagałoby aby ich wszystkich rozstrzelać. Pierdolone skurwysyny, bestie w ludzkiej skórze. Tylko po to, aby tych zwyrodnialców wybić do jednego jak wściekle psy, przydałby się choć na jeden dzień jakiś dyktator pokroju Stalina!!!…”

Anthony Ivanowitz 31.01.2024r. www.pospoliteruszenie.org 

Ułaskawiony przez Trumpa obrońca życia o więzieniu i pierwszej na wolności Mszy Świętej

Jak w przedsionku nieba. Ułaskawiony przez Trumpa obrońca życia o pierwszej na wolności Mszy Świętej

https://pch24.pl/ulaskawiony-przez-prezydenta-trumpa-obronca-zycia-opisal-okolicznosci-wyjscia-z-wiezienia

(Will Goodman. Fot. Eric Sammons/Twitter (X))

Will Goodman, jeden z dziewięciu skazanych za próby ocalenia życia nienarodzonych dzieci w waszyngtońskim ośrodku aborcyjnym, spędził za kratami 17 miesięcy. Podobnie jak w przypadku całej grupy, jego wyrok został drastycznie zwiększony poprzez sądową kwalifikację „zamachu na prawa” – w tym przypadku prawo do nieskrępowanej eksterminacji dzieci poczętych dokonywaną przez legalną placówkę.

Goodman został oskarżony przez Departament Sprawiedliwości byłego „katolickiego” prezydenta Joe Bidena za udział w wydarzeniu, które miało miejsce w październiku 2020 roku. Do wniosku prokuratora generalnego Merricka Garlanda przychyliła się sędzia Colleen Kollar-Kotelly i wydała wyrok 27-miesięcznej odsiadki.

Wieloletni obrońca życia po ułaskawieniu nagrał krótką wiadomość, którą przesłał do śledzącego jego historię katolickiego serwisu Life Site News. Goodman wyraził tam swoją wdzięczność Panu Bogu, obecnej głowie państwa i czytelnikom wspierającym jego oraz innych uwięzionych pro-liferów. Zwrócił się też z prośbą o modlitwę w intencji dzieci poczętych, które dosięgła „kara śmierci bez prezydenckiego ułaskawienia”, a także za ich rodziców.

Musimy zrobić więcej, aby zakończyć ten narodowy i międzynarodowy holokaust wymierzony w najniewinniejsze, umiłowane dzieci Boga – wezwał Amerykanin.

W miniony poniedziałek Will Goodman udzielił portalowi LSN telefonicznego wywiadu. Opowiadał o pobycie w federalnym areszcie, począwszy od 29 sierpnia 2023 roku. Uznał to doświadczenie za „błogosławieństwo” i „rekolekcje”. Spotkał w miejscu odosobnienia zarówno milionerów z Wall Street, jak i „facetów z najgłębszych, najciemniejszych zakątków śródmieścia”.

Opowiadał o ex-doradcy Trumpa Stevie Bannonie, również osadzonym w tym samym miejscu „za odmowę  podporządkowania się skorumpowanej komisji kongresowej kierowanej przez Demokratów, w związku z wydarzeniami z 6 stycznia 2022 roku”, czyli tak zwany atak na Kapitol.

Wspominał, że był przychylnie przyjmowany przez innych osadzonych. – Nie mogli uwierzyć, że rozdawałem broszury na korytarzu, zostałem aresztowany, a potem federalni szturmowali domy [obrońców życia – PCh24.pl]. Babcie i dziadkowie zostali zatrzymani przez bandytów w kamizelkach kuloodpornych, a wszyscy [więźniowie, kryminaliści] mówili: „Tak, wiemy, jak to jest, gdy agenci FBI wyważają drzwi z wyciągniętą bronią” – opowiadał.

Według relacji, odbywający swoje wyroki prawdziwi złoczyńcy nie dowierzali, iż „spokojne babcie, które odmawiały Różaniec siedząc w poczekalni, zostały potraktowane w ten sposób. Ci zatwardziali przestępcy byli wściekli na to, co się stało” – podkreślał Goodman.

W ubiegły czwartek rozmówca Life Site News pisał w więziennym bloku list, gdy usłyszał głos „twardego” gangstera, który wywoływał jego nazwisko: Goodman, wejdź tutaj! Trump cię ułaskawi!

Pro-lifer z trudem (niedawno przebył wypadek) wydrapał się na 3. piętro, gdzie towarzysze niedoli oglądali telewizję. – Wchodzę do środka a wszyscy mówią: „Właśnie to przegapiłeś!”.

Na ekranie widać było prezydenta podpisującego kolejne akty wykonawcze, lecz na dole ekranu, na pasku widniała informacja o ułaskawieniu protestujących przeciwko aborcji z DC. Informacja oszołomiła Goodmana. – Wszyscy obecnie tam mężczyźni byli naprawdę szczęśliwi z mojego powodu. Przybijali mi piątki, mówiąc mniej więcej: „Nie zapomnij o nas. Widziałeś, jak to jest tutaj, w środku. Widzisz nadużycia, których dopuścił się rząd federalny” – wspominał.

Kilka godzin później „ktoś przyszedł z więzienia i zapytał o nazwisko”. – Pokazałem im swoją kartę, a oni powiedzieli: „Zostałeś ułaskawiony przez prezydenta Stanów Zjednoczonych” – brzmiał dalszy ciąg relacji. W panującej wokół ciszy dał się słyszeć z oddali głos jakiegoś więźnia: „Czy zostałeś ułaskawiony, Will?”. – Odpowiedziałem: „Trump właśnie mnie ułaskawił!”. I wszyscy, 60 facetów zaczęło wiwatować i klaskać. To było po prostu surrealistyczne – mówił Goodman.

Ale wiesz, to z pewnością owoc wielu, wielu modlitw, świadomość, że ludzie składają ofiary, ludzie się modlą, a za naszego prezydenta odprawiana jest Msza święta – podsumował.

Już to mówiłem i pewnie brzmi teraz jak zacięta płyta, ale to naprawdę doświadczenie jak wyjście z czegoś w rodzaju piekła, piekielnego środowiska — i wiem, że to nie jest piekło, oczywiście — ale masz tam wściekłych, sfrustrowanych ludzi. Jest brudno, cuchnie i jest niebezpiecznie. I wychodzisz z tego, a ludzie są przepełnieni miłością, ludzie mówią o wierze.

Samo przebywanie w kościele, wchodzenie w liturgię, było jak wejście do przedsionka nieba – wyznał Will Goodman wspominając pierwszą Najświętszą Ofiarę, której wysłuchał po wyjściu na wolność.

Źródło: Life Site News RoM

O potencjalnej szkodliwości jedzenia insektów przez ludzi.

O potencjalnej szkodliwości jedzenia insektów przez ludzi.

„Statystyk”

1 stycznia 2018 roku weszło w życie rozporządzenie Unii Europejskiej nr 2015/2238 wprowadzające pojęcie tzw. „nowej żywności”. Do rozporządzenia został dołączony wykaz produktów, które według Unii stanowią wymienioną „nową żywność”. Wśród tych produktów figurują 4 insekty, zaakceptowane przez Unię do spożywania, bądź to w formie dorosłej jako owady, bądź w formie larwalnej, czyli w potocznym rozumieniu jako robaki.

Do spożywania w formie larwalnej Unia zaakceptowała chrząszcza mącznika młynarka oraz pleśniakowca lśniącego, a formie dorosłej szarańczę wędrowną oraz świerszcza domowego.

Jaki będzie sposób produkcji „nowej żywności”?

Larwy i owady insektów będą namnażane na specjalnych farmach. Pożywieniem dla insektów mają być w założeniu tylko świeże produkty oraz specjalne karmy, ale już pojawiają się propozycje aby w celu obniżenia kosztów karmić insekty odpadkami, czyli bio-śmieciami. Co to oznacza łatwo sobie wyobrazić – zgniłe, nieumyte resztki owoców pełne pestycydów, zanieczyszczone odchodami gryzoni i spleśniałe produkty roślinne itp., itd.

Przed zabiciem insekty na farmie zostają poddane 24 godzinnej głodówce w celu oczyszczenia ich przewodów pokarmowych i odbytnic z resztek strawionego jedzenia i ekskrementów. Ale, ponieważ mówimy o milionach i miliardach insektów, wśród takiej ogromnej liczby zawsze znajdą się takie, co maja spowolniony metabolizm z powodu np. choroby i w ciągu tych 24 godzin układów pokarmowych nie opróżnią i zostaną zabite a następnie zmielone i przeznaczone do spożycia przez ludzi z całą, nie strawioną zawartością przewodu pokarmowego i odbytnicą, wypełnioną kałem. Ale nawet jeśli zachowają się zgodnie z założeniem i opróżnią swoje układy pokarmowe, to zawsze pozostaną w nich zarówno resztki jedzenia jak i kału, co przekłada się na miliony wszelkiego rodzaju mikroorganizmów jak np. pasożyty i bakterie nadal zasiedlające układy pokarmowe insektów.

Aby zbadać potencjalne zagrożenia dla ludzi, płynące z obecności tych mikroorganizmów, naukowcy pobrali próbki insektów z 300 farm je wytwarzających w Europie. W wyniku tych badań stwierdzono, że na 91 farmach (30,33%) przewody pokarmowe insektów zawierały pasożyty groźne dla ludzi. Wykryte pasożyty mogą wywołać u ludzi takie choroby zakaźne, jak kryptosporydioza, balantidioza oraz izosporoza. U dzieci i osób z osłabioną odpornością choroby, wywołane przez te pasożyty mogą mieć bardzo ciężki przebieg i trwale uszkodzić układ pokarmowy, a jeśli źle lub w ogóle nie leczone, to np. w przypadku izosporozy mogą trwać nawet kilka lat i w znacznym stopniu wyniszczyć organizm.

Kolejnym zagrożeniem dla ludzi ze spożywania insektów wynika z bardzo dużej zawartości w ich ciałach chityny. Z chityny zbudowane są np. pokrywy skrzydeł dorosłych insektów, ale nie tylko. Larwy także mogą zawierać jej bardzo duże ilości, nawet do 15% masy.

Czym jest chityna dla ludzi z punktu widzenia wartości odżywczych?

Nie jest przez ludzi trawiona. Po połknięciu zalega w żołądku, tłumiąc poczucie głodu. Jest wypełniaczem. Wywołuje fałszywe uczucie najedzenia. Poza zerowymi wartościami odżywczymi jest niestety także dla człowieka szkodliwa. Zostało udowodnione, że spożywanie chityny może wywoływać stały stan zapalny w organizmie i prowadzić do różnych alergii. Spożywanie chityny może również drastycznie obniżać poziom witamin A i E w organiźmie, efekt szczególnie groźny dla dzieci.

Poza chorobotwórczymi pasożytami i alergenną chityną, insekty zawierają metale ciężkie jak ołów i kadm, mykotoksyny-silne trucizny, wytwarzane przez grzyby pleśniowe, wywołujące niepłodność i mutacje genetyczne dioksyny, bakterie gronkowca, coli oraz wiele innych groźnych dla zdrowia ludzi substancji i mikroorganizmów. Pełny skład znajduje się w podanej literaturze.

W jakiej postaci insekty będą sprzedawane ?.

Będą to całe owady dorosłe lub larwy mrożone lub suszone lub w postaci mączki.

Do jakich produktów spożywczych będą dodawane insekty ?.

Lista jest niezwykle długa, można powiedzieć, że do wszystkiego, od pieczywa, przez kluski, kiełbasy, zupy, wyroby czekoladowe, makarony po napoje, sałatki, chipsy, chrupki i warzywa w puszkach i słoikach. Pełna lista znajduje się w podanej literaturze.

Czy można rozpoznać produkty zawierające mączkę z insektów ?.

Tak, na etykietach, w składzie powinna być taka informacja. Jedynym problemem może być rozpoznanie dodatku mączki z insektów w pieczywie. Pewną wskazówką może być fakt, że po dodatku mączki z insektów pieczywo staje się ciemniejsze, więc jeśli np. bułki pszenne, które powinny być naturalnie jasne wydają się ciemniejsze niż zwykle może to oznaczać, że jest w nich mączka z insektów.

Literaratura :

1. A parasitological evaluation of edible insects and their role in the transmission of parasitic diseases to humans and animals.

Remigiusz Gałęcki,,Rajmund Sokół. Department of Veterinary Prevention and Feed Hygiene, Faculty of Veterinary Medicine, University of Warmia and Mazury, Olsztyn, Poland, 2 Department of Parasitology and Invasive Diseases, Faculty of Veterinary Medicine, University of Warmia and Mazury, Olsztyn, Poland

2. Chitin Activates Parallel Immune Modulesthat Direct Distinct Inflammatory Responses via Innate Lymphoid Type 2 and gd T Cells. Steven J. Van Dyken, Alexander Mohapatra, Jesse C. Nussbaum,1 Ari B. Molofsky, Emily E. Thornton, Steven F. Ziegler, Andrew N.J. McKenzie, Matthew F. Krummel, Hong-Erh Liang, and Richard M. Locksley

Howard Hughes Medical Institute and Departments of Medicine, Microbiology, and Immunology Department of Laboratory Medicine Department of Pathology University of California, San Francisco, San Francisco, CA 94143, USA, Immunology Program, Benaroya Research Institute, Seattle, WA 98101, USA

5Medical Research Council Laboratory of Molecular Biology, Cambridge CB2 0QH, UK

3. US Department on Health and Human Services. NTP Technical Report on The Toxicity Study of chitosan (caSRN 9012-76-4) administered in feed To Sprague Dawley Rats.

4. ROZPORZĄDZENIE WYKONAWCZE KOMISJI (UE) 2022/169

z dnia 8 lutego 2022 r. zezwalające na wprowadzenie na rynek mrożonej, suszonej i sproszkowanej postaci mącznika młynarka (larw Tenebrio molitor) jako nowej żywności.

5. ROZPORZĄDZENIE WYKONAWCZE KOMISJI (UE) 2023/58 z dnia 5 stycznia 2023 r.

zezwalające na wprowadzenie na rynek larw Alphitobius diaperinus (pleśniakowca lśniącego) w postaci mrożonej, pasty, suszonej i sproszkowanej jako nowej żywności.

6. ROZPORZĄDZENIE WYKONAWCZE KOMISJI (UE) 2021/1975

z dnia 12 listopada 2021 r. zezwalające na wprowadzenie na rynek mrożonej, suszonej i sproszkowanej postaci szarańczy wędrownej (Locusta migratoria) jako nowej żywności.

7. ROZPORZĄDZENIE WYKONAWCZE KOMISJI (UE) 2023/5 z dnia 3 stycznia 2023 r. zezwalające na wprowadzanie na rynek częściowo odtłuszczonego proszku z Acheta domesticus (świerszcza domowego) jako „nowej żywności”.

„Nie wypłacili ani jednego euro”. Tak Unia pomaga polskim powodzianom.

„Nie wypłacili ani jednego euro”. Tak Unia pomaga polskim powodzianom.

https://pch24.pl/nie-wyplacili-ani-jednego-euro-tak-unia-pomaga-polskim-powodzianom

Unia Europejska przeznaczyła na usuwanie skutków powodzi 114 mln dla Niemiec i 4 mln dla Włoch. – Polska nie otrzymała ani jednego euro – poinformował europoseł PiS, Waldemar Buda.

Buda ujawnił w listopadzie, że mimo obiecywanej przez Donalda Tuska pomocy z Brukseli, rząd w Warszawie nie złożył nawet wniosku w tej sprawie. Dzień po interwencji europosła, odpowiednie pismo złożył szef MSWiA, Tomasz Siemoniak.

Powódź, która w zeszłym roku nawiedziła mieszkańców województw dolnośląskiego, opolskiego, śląskiego i lubuskiego, spowodowała straty w wysokości 113 mld zł.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapewniało o wsparciu ze środków Funduszu Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Europoseł PiS postanowił zobaczyć, jak wygląda sytuacja w tej sprawie. W opublikowanym na X filmie, Waldemar Buda informuje, że Polska nie otrzymała z Brukseli jeszcze ani jednej złotówki.

Mam bardzo ciekawe informacje z Komisji Europejskiej! Pamiętacie jak Donald Tusk i Rafał Trzaskowski obiecali, że straty związane z powodzią zostaną pokryte przez KE? Później się okazało, że przez trzy miesiące min. Kierwiński nawet nie złożył wniosku. Dzisiaj sprawdziłem w Komisji co dzieje się z tymi pieniędzmi. Nie wypłacili ani jednego euro! – ujawnił polityk.

Źródło: dorzeczy.pl / X PR

USA: Inwigilacja tradycyjnych katolików była niedopuszczalna

Przyszła szefowa służb USA: inwigilacja tradycyjnych katolików była niedopuszczalna

https://pch24.pl/przyszla-szefowa-sluzb-usa-inwigilacja-tradycyjnych-katolikow-byla-niedopuszczalna

Tulsi Gabbard podczas przesłuchania w komisji senackiej ostro skrytykowała FBI oraz prezydenta Joe Bidena za atakowanie katolików uczęszczających na tradycyjną Mszę. Dwa lata temu media ujawniły plan rozpracowania operacyjnego środowisk „radykalnej tradycjonalistycznej ideologii katolickiej”, jak określono je w dokumentach. 

Gabbard, nominowana przez prezydenta Donalda Trumpa na stanowisko dyrektora wywiadu krajowego, powiedziała, że FBI „nadużyło swojej władzy”, określając katolików preferujących Mszę łacińską jako „radykalnych tradycjonalistów”. Republikańska polityk podała przykład inwigilacji środowisk tradycji łacińskiej w kontekście wykorzystania służb do walki politycznej i zastraszania opozycji. Podzieliła się również własnym doświadczeniem, kiedy po krytyce Kamali Harris, Gabbard została wpisana przez służby na listę terrorystyczną Quiet Skies. 

Komentarze Gabbard dotyczyły sprawy wycieku notatki biura terenowego FBI w Richmond, w której twierdzono, że niektórzy katolicy, którzy uczęszczają na łacińską Mszę lub kwestionują Sobór Watykański II, mogą być ekstremistami.

Agenci inwigilowali katolików uczęszczających na tradycyjną Msze łacińską, szczególnie należących do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X (FSSPX). Notatka stwierdzała między innymi, że „coraz mocniej obserwowane zainteresowanie brutalnych ekstremistów o motywach rasowych lub etnicznych (RMVE) radykalną tradycjonalistyczną ideologią katolicką (RTC)… stwarza nowe możliwości łagodzenia zagrożeń”.

Według FBI, „radykalni tradycyjni katolicy” to często głosiciele „ideologii antysemickiej, antyimigranckiej, przeciwnej LGBTQ oraz [zwolennicy] białej supremacji”. Negują również Vaticanum II jako „istotny sobór”.

Departament Sprawiedliwości po ujawnieniu skandalu później wycofał się z decyzji. Amerykański portal LifeSiteNews sugeruje, że pretekstem do sporządzenia notatki była pojedyncza aresztowana osoba, posiadająca broń i materiały wybuchowe, która kiedyś uczestniczyła w łacińskiej Mszy.

Treść dokumentu wskazywała, że amerykańskie służby czerpią informację na temat tradycyjnych katolików od skrajnie lewicowych organizacji, jak Southern Povert Law Center. Notatka zawierała również fragment artykułu z The Atlantic, gdzie porównywano różaniec zrobiony z metalowych kulek i żyłki spadochroniarskiej do broni.

Oficjalny raport Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych potwierdził, że wytyczne dla służb nie ograniczały się do filii w Richmond. Notatki o podobnej treści znaleziono w biurach w Los Angeles, Portland i Milwaukee.

Źródło: lifesitenews.com / własne PCh24.pl PR