Franciszek ponownie spotyka buddyjskich mnichów ze świątyni Shaolin. Uczą go kung-fu czy ZEN?

Fascynacja pogaństwem: Franciszek ponownie spotyka buddyjskich mnichów

https://gloria.tv/post/cGUZAzwYDXPb1U9EzKVCLchpU

1 lutego Franciszek przyjął kolejną delegację buddyjskich mnichów. Tym razem przybyli oni ze świątyni Shaolin na górze Song w Henan w Chinach. Jest to miejsce narodzin Shaolin Kung Fu i główny ośrodek buddyzmu zen.

Już dwa tygodnie temu, 13 stycznia, Franciszek przyjął delegację buddyjskich mnichów z klasztoru Gandantegchenlin w Ułan Bator w Mongolii.

W listopadzie 2013 r. Watykan wydał wspólne oświadczenie z buddystami, w którym porównano Buddę i Jezusa jako „wielkich uzdrowicieli”. W tekście dodano: „Budda wskazał na chciwość, a Jezus na grzech jako przyczynę cierpienia”.

Franciszek uważa, że „każda religia jest drogą do Boga” (13 września 2024 r.).

Imigranckie dzieci jako płatni mordercy. Już w Europie Zachodniej. Wkrótce w Polsce?

Imigranckie dzieci jako płatni mordercy. Już w Europie Zachodniej. Wkrótce w Polsce?

https://pch24.pl/imigranckie-dzieci-jako-platni-mordercy-juz-w-europie-zachodniej-wkrotce-w-polsce

(Oprac. PCh24.pl)

Ktoś puka do drzwi. Otwierasz. W drzwiach mały chłopiec. W rękach duży karabin. Chłopiec zaczyna strzelać. Przeładowuje. Wchodzi do mieszkania. Morduje resztę rodziny. Ten koszmar to tylko ilustracja.

Niestety podobne tragedie to już rzeczywistość w Europie Zachodniej. Imigranckie gangi coraz częściej rekrutują nieletnich jako płatnych morderców. Te dzieci to najczęściej imigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki.

Jak już wiadomo, Polska ma wkrótce otworzyć swoje drzwi dla uchodźców z dalekich krajów. Czy sprowadzimy sobie ten sam problem?

================

Dzieci strzelają do dzieci

Młodociany chłopak o korzeniach imigranckich włamał się niedawno do jednorodzinnego domu pod Sztokholmem. Na kanapie spał 40-letni mężczyzna. Seria z karabinu zakończyła jego życie. Strzały obudziły resztę rodziny. Zaczęli krzyczeć. Młody zabójca znalazł ich na piętrze – przerażoną kobietę z 2-letnią córeczką na rękach. Rozkazał kobiecie odwrócić się do niego tyłem. Dwie serie z karabinu w plecy uciszyło jej błagania o życie. W małej sypialni obok, cichusieńko, siedziała 5-letnia dziewczynka. Jej zabójca nie znalazł.

Kobieta i jej dziecko, chociaż ciężko ranne, przeżyły swoją egzekucję. Ich mąż i ojciec zginął na miejscu.

Za każdą zabitą osobę morderca miał otrzymać 150 tys. koron szwedzkich (ok. 56 tys. zł). Nie otrzymał jednak zapłaty za to zlecenie. Bo wszedł do niewłaściwego domu – gdzie strzelał do niewłaściwych ludzi. Ale małoletni zabójca szybko nadrobił straty. Na drugi dzień zastrzelił dwie kobiety – też na zlecenie. 

Biznes rośnie – szybko też rośnie liczba ofiar

Coraz więcej osób w Europie ginie z rąk nieletnich o podłożu migracyjnym. W ciągu ośmiu miesięcy w 2023 r. zamordowano za pieniądze 31 obywateli Szwecji. W 2024 r. (w tym samym okresie) już 102 mieszkańców Szwecji zginęło z rąk małoletnich płatnych morderców. 

Zwykle chodzi o porachunki między gangami. Przestępcy zatrudniają nieletnich, bo nie grożą im kary. Młodociany morderca nie trafia do więzienia, ale do domu poprawczego. Tam mieszka razem z innymi nieletnimi członkami gangów. Szwedzcy eksperci mówią, że takie domy są idealnym polem rekrutacyjnym dla gangów.

Imigranckie gangi coraz częściej też zatrudniają dzieci z zaburzeniami psychicznymi. Takie dzieci wzbudzają mniej podejrzeń podczas zbliżania się do celu.

Nieletni mordercy już zabijają za pieniądze także w Danii, Norwegii i Hiszpanii. Również tam sprawcy pochodzą z rodzin imigranckich, a gangi, które zlecają im zbrodnie, wywodzą się z Tunezji czy Turcji.

Policja hiszpańska aresztowała ostatnio dwuosobową spółkę – ojca i jego 14-letniego syna. Chłopak był odpowiedzialny za rekrutację płatnych zabójców. Najmował wyłącznie imigranckie dzieci z Afryki Północnej. Za każde zabójstwo chciał płacić im od 20 tys. euro (ok. 85 tys. zł) do 50 tys. euro (ok. 213 tys. zł). W tym wypadku do zatrzymania doszło zanim popełniono zbrodnię.

Kto chce zastrzelić kogoś w Sztokholmie?

Imigranckie gangi ogłaszają się na mediach społecznościowych. „Kto chce zastrzelić kogoś w Sztokholmie?” – otwarcie pyta jedno z takich ogłoszeń na Telegramie. A jeśli karabin jest za duży dla danego chłopaka, to zawsze można spróbować granatem. Za wrzucenie granatu do mieszkania dzieci w Danii mogą zarobić 70 tys. koron (ok. 40 tys. zł).

Tak – każdy dzieciak gotowy zabić drugiego człowieka za pieniądze ma równą szansę na tym rynku pracy.

Trzeba tutaj także dodać, że coraz częściej nieletni z rodzin migracyjnych nie czekają na nowe ogłoszenia – już same kontaktują gangi, szukając zleceń na płatne morderstwa. Dotyczy to zwłaszcza chłopaków mieszkających w domach opieki, choć nie tylko. Do przestępstw garną się nawet nieletni z dobrych domów.

Nie mogę się doczekać mojego pierwszego trupa

Szwedzka policja donosi, że w wielu przypadkach młodocianym zabójcom „całkowicie brakuje empatii”. Podczas przesłuchań zachowują całkowity spokój. Często na wszystkie pytania odpowiadają obojętnym głosem: „Bez komentarza”.

„Bracie, nie mogę się doczekać mojego pierwszego trupa” – powiadomił swojego szwedzkiego zleceniodawcę 11-letni chłopiec na Instagramie. Jak później tłumaczył, chciał pokazać, że się nie boi…

A oto w jaki sposób jedno z imigranckich dzieci przedstawiło się szwedzkim obywatelom: „Nie obchodzi mnie moje własne życie – więc dlaczego ma mnie obchodzić życie innych ludzi czy też życie tego całego społeczeństwa?”.

Warto tutaj także przytoczyć słowa Trevora Phillipsa, brytyjskiego Przewodniczącego Komisji Do Spraw Różnorodności i Praw Człowieka: Przestępstwa są często popełniane przez „zbrutalizowane pokolenie dzieci”, które przybywają do Europy z „rozdartych wojną regionów Afryki”. „Przyjmujemy takie dzieci – a następnie oczekujemy, że będą zachowywać się jak wszyscy inni”.

Wkrótce w Polsce?

Polska ma wkrótce otworzyć swoje granice dla uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki.

Niewykluczone więc, że wraz z nimi przyjadą do Polski imigranckie gangi, które będą najmować imigranckie dzieci do „brudnej roboty” – od handlu narkotykami aż po morderstwa za pieniądze.  

Czy naprawdę pozwolimy naszym politykom zrobić z Polski kraj Trzeciego Świata?

Bruno Topola

Psychiatra: Czy potwierdzać, że pacjent faktycznie jest Napoleonem?

„Nie powinniśmy potwierdzać, że pacjent faktycznie jest Napoleonem, a to się dzieje”. Psychiatra wyjaśnia

3.02.2025 https://nczas.info/2025/02/03/nie-mamy-potwierdzac-ze-pacjent-faktycznie-jest-napoleonem-a-to-sie-dzieje-psychiatra-wyjasnia/

LGBT, transseksualizm.
LGBT – zdj. ilustracyjne. / Fot. Bret Kavanaugh/Unsplash

– Mamy do czynienia ze „społeczną zarazą”. To sytuacja, gdy pewne idee czy zachowania rozchodzą się w kręgu znajomych. To może być krąg w świecie rzeczywistym lub w Internecie – powiedziała w rozmowie z „Do Rzeczy” dr Miriam Grossman, specjalistka w zakresie psychiatrii dzieci, młodzieży i dorosłych.

Grossman przypomniała o istnieniu różnych form tzw. dysforii płciowej. Ostatnio najliczniejszą grupą takich przypadków są nastolatkowie.

Robią to poprzez nagłą manifestację swojej baśniowej tożsamości.

– Na rodziców spada to jak grom z jasnego nieba – ich dzieci ogłaszają, że identyfikują się z inną płcią, choć jeszcze niedawno wszystko wydawało się w porządku – powiedziała dr Miriam Grossman.

– Co ważne – większość z nich ma poważne problemy psychiczne, jak np. depresja, stany lękowe, bądź też są w spektrum autyzmu – dodała.

Oceniła następnie, że to „społeczna zaraz” i „moda”. W niektórych środowiskach jest bowiem czymś „fajnym” mieć takie „schorzenie”.

– Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne niestety zadecydowało o zmianie diagnozy i dziś już nie mówi się w tym kontekście o zaburzeniu. W ten sposób społeczeństwo zaczęło być przekonywane, że ten bardzo głęboki niepokój odnośnie do postrzegania własnego ciała mieści się w normie rozwoju człowieka, tak jakby to był jeden z wariantów rozwoju – stwierdziła dr Grossman.

– W ten sposób zostało to wyjęte ze sfery patologii, choroby. Dziś mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy poczucie odrzucania własnego ciała i wiążąca się z tym chęć przejścia operacji są uznawane za normę – wyjaśniła.

Następnie zwróciła uwagę, że „lekarze niestety upewniają dziś pacjentów w ich urojeniach”.

– Zadaniem psychiatrów jest diagnozowanie urojeń i prowadzenie terapii mającej na celu poprawę stanu zdrowia. Nie możemy potwierdzać, że pacjent rzeczywiście jest Napoleonem, a mniej więcej z takimi sytuacjami mamy dziś do czynienia! Niestety, moja profesja została przejęta przez radykalnych aktywistów, przez co psychiatria jest dziś w bardzo niebezpiecznym miejscu – przyznała dr Miriam Grossman.

– Na szczęście w USA widać coraz większy opór przeciw ideologii trans i mam nadzieję, że w końcu psychiatria wróci na swoje właściwe tory – podsumowała.

Franciszek chce jeszcze łatwiejszego i szybszego unieważniania małżeństw.

Franciszek chce jeszcze łatwiejszego i szybszego unieważniania małżeństw zawartych w Kościele. „Wiernym należy pomagać”

3.02.2025 https://nczas.info/2025/02/03/franciszek-chce-jeszcze-latwiejszego-i-szybszego-uniewazniania-malzenstw-zawartych-w-kosciele-wiernym-nalezy-pomagac/

Papież Franciszek
Papież Franciszek. / foto: Wikimedia, Lula Oficial, CC BY-SA 2.0

Franciszek ocenił, że należy jeszcze bardziej uprościć procedurę unieważnienia katolickiego małżeństwa. Podkreślił, że „należy pomagać osobom, aby mogły przejść tę drogę w sposób możliwie najsprawniejszy”.

Biskup Rzymu przyjął na audiencji i Trybunał Roty Rzymskiej z okazji inauguracji Roku Sądowego. Zadania tej instytucji to rozeznanie „istnienia lub braku ważnie zawartego małżeństwa”. Stanowi także służbę „zbawieniu dusz”, która ma za cel „”pomoc w oczyszczeniu i odbudowie relacji międzyludzkich”.

31 stycznia Franciszek zwrócił uwagę na „wielką odpowiedzialność” instytucji. Zalecił też szybsze i prostsze procesy, by „opóźniona definicja wyroku” nie powodowała, że „serca wiernych, którzy oczekują wyjaśnienia swojego stanu, pozostawały długo przygnębione ciemnością wątpliwości”.

Zaapelował również o bezpłatność procedur. Wyraził też ubolewanie, że 10 lat po reformie nadal wielu wiernych nie wie, że – rzekomo – można przeprowadzić skrócone postępowanie przed biskupem diecezjalnym, jeśli zachodzą ku temu wymyślone wówczas przesłanki.

Zdaniem Franciszka przywołującego tu wyjątkowo znienawidzonego przez niego Benedykta XVI, celem stwierdzenia nieważności małżeństwa „nie jest komplikowanie życia wiernym, ani tym bardziej zaostrzanie sporów, lecz wyłącznie służba prawdzie”. Przywołał także Pawła VI, który na zakończenie reformy wprowadzonej przez motu priopro „Causas matrimoniales” w 1975 roku zaznaczył, że uproszczenia miały na celu uczynienie procesów bardziej przystępnymi, a więc bardziej pastoralnymi.

– Weryfikacja ważności lub nieważności związku stanowi istotną możliwość i należy pomagać im w jak najsprawniejszy sposób przejść tę drogę – powiedział Franciszek.

„Z okazji dziesięciolecia reformy procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa, wprowadzonej dwoma motu proprio 'Mitis Iudex Dominus Iesus’ oraz 'Mitis et Misericors Iesus’, Papież zatrzymuje się nad 'duchem’, który jej przyświecał, i przypomina, że zmiany 'norm dotyczących procesu o stwierdzenie nieważności’ były postulowane przez Synod w 2014 roku w celu uczynienia postępowań 'bardziej dostępnymi i sprawniejszymi’. Zmiany dotyczyły także struktur, aby wymiar sprawiedliwości 'mógł jak najlepiej odpowiedzieć na potrzeby tych, którzy zwracają się do Kościoła w poszukiwaniu światła w swojej sytuacji małżeńskiej’” – czytamy na portalu watykańskim.

Franciszek podkreślił, że „w centrum reformy” jest biskup diecezjalny, który ma „sprawować wymiar sprawiedliwości w diecezji, zarówno jako gwarant bliskości trybunałów i nadzoru nad nimi, jak i jako sędzia”. Ma możliwość podejmowania decyzji w przypadkach, gdy „nieważność jest oczywista”.

– Zaleciłem włączenie działalności trybunałów w duszpasterstwo diecezjalne, powierzając biskupom zadanie zapewnienia, że wierni będą świadomi istnienia procesu jako możliwego środka zaradczego w ich sytuacji – powiedział Franciszek.

– Zasmuca mnie, gdy słyszę, że wierni nie znają tej drogi. Ważne jest również, aby procedury były bezpłatne, aby Kościół […] ukazywał darmową miłość Chrystusa, przez którego wszyscy zostaliśmy zbawieni – przekonywał [bredził. md] .

Sunday Strip: When the headlines are so Hilarious… Who needs memes?

Sunday Strip: When the headlines are so Hilarious…

Who needs memes?

Robert W Malone MD, MS Feb 02, 2025






In anticipation of the new director, the FBI academy is painting over its core values wall

True story:



After CNN proposed moving Jim Acosta’s show to the “prime viewing time” of the midnight hour, the universally disdained White House journalist resigned this week. He immediately launched the Jim Acosta Show on Substack, which, by all accounts, was even worse than was expected.
Something tells me that the “new and improved” prime-time”slot” must have come with a likewise “new and improved” salary (but the legacy media didn’t divulge those details).



More news from legacy media:

In the meantime, Katie Couric thinks that now that the White House has announced that it will be rotating press corp office space to include right-leaning news outlets, propaganda will commence:

Couric, who used to be a television host at all of the Big Three television networks in the United States, recently founded Katie Couric Media (KCM), where she has been involved in “producing content that addresses important social issues like gender equality, environmental sustainability, and mental health.”

Why am I not surprised…


The Conversation, the bastion of propaganda and MSM, believes that if NBC, NYT, NPR, and Politico have to rotate their WH office space, more fake news will soon flood the Internet from “fringe organizations” such as Breitbart News and the One America News (OAN) network. Clearly, Breitbart and OAN aren’t “real” new outlets, but are just influencers


Yet another crazy headline making the rounds (and true story – “researchers” actually want to rename obesity):

Honestly, who needs memes – when the headlines are so hilarious?


“Trying to Find A Show Your Kids Can Watch in 2025”…

https://www.youtube-nocookie.com/embed/HuCiae7aqYo?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0











Jak dobroczynność walczy o reklamodawców

Jak dobroczynność walczy o reklamodawców

By admin on 2 lutego, 20252 lutego, wpis nr 1334  Jerzy Karwelis


Sorki za spóźnienie, ale jakieś choróbsko mnie dopadło i nie dało się siąść do pisania, ani zebrać myśli. Kurcze – człowiek się starzeje, bo nie dał rady, a kiedyś dawał. Jak w Sylwestra 2020-2021 złapałem kowida to nie przestałem codziennie pisać postów. Jak dziś do nich wracam to widzę, ze nawet składnie mi szło – przy 39 stopniach Celsjusza. A tu teraz, raz na tydzień, człowiek się nie wyrabia. Ale, jak mówi mój ulubiony redaktor – do rzeczy.
Objawy zimy
To, że idzie zima poznaje się po tym, że pojawiają się mandarynki (moje ulubione), zaraz potem pojawia się zwyczajowa nawalanka na temat Owsiaka, dawać chłopu, czy nie dawać. Kiedyś jeszcze mnie to zajmowało, na tyle, że dałem sobie szansę na całościową wypowiedź na ten temat. Po tym zagadnienie uznałem za załatwione, czyli nudne, a więc zamknięte. Trochę się tam ciśnienie podniosło, jak nasz Juras już kompletnie bez gaci pokazał swoją skrywaną nieudolnie polityczną… powiedzmy że twarz. Tak, chodzi o słynne plakaty, gdzie pod pozorem sepsy (małymi literami) wydał zebrane przez dzieci (na mrozie) dla dzieci (w szpitalach) pieniądze na polityczną hucpę swoich faworytów w okresie wyborczego wzmożenia.
Dla mnie to tylko jeszcze jeden pretekst, by oganiać się od „puszkinów” napadających. W czasie ostatniej łapanki „na dzieci”, nieborakowi, który podszedł do mnie z serduszkiem pokazałem swoją nalepkę z niedawnego Orszaku Trzech Króli. Nie zrozumiał aluzji, że ja już mam swoje serduszko i dalej jechał coś o dzieciach. Zapytałem więc czy teraz też zbiera na walkę z polityczną sepsą i chyba się zorientował, bo się zacukał. Ale przyatakowała mnie też pomocnica, że niby nie wie o co chodzi, a więc odwinąłem się tym, że głupio tak pod kościołem (bo tam się odbywała akcja) zbierać pieniądze pod patronatem lidera jawnie deklarującego się za mordowaniem niepoczętych dzieci.
I tu się jakoś skończyła dyskusja, co oczywiście nie powstrzymywało innych wychodzących z mszy od datkowania puszkinów. Ale taki to już jest ten nasz polski katolicyzm – bezobjawowy.
Dobroczynność na złość
Ale zainteresował mnie inny aspekt z dziedziny mej ulubionej, czyli mediów. Sprawę z Owsiakiem mam załatwioną jako dziwny fenomen dobroczynności na złość, bo Juras zarabia głównie na perpetuum mobile, polegającym na tym, że daje mu się kasę na pohybel PiS-owi, co głupi PiS wzmacnia nawalanką. Ale chyba Juras zobaczył ten mechanizm i sam w okresie przed- zbiórkowym wznieca tę nawalankę, by wzbudzić tę motywację w swym puszkowym elektoracie.
Tak, zamienić nienawiść ludzką na kasę dla dzieci to mistrzostwo świata i nagroda Nobla (może jednak Jobla), ale bardziej z dziedziny ekonomii niż pokoju na świecie. Ale żeby to na dzieci szło – ostatnio wyliczono, że z tej zbiórki na dzieci poszło tyle, że Jurasowi zostało ponad 700 milionów złotych resztówki. No, ja rozumiem – chyba jednak to nagroda Nobla z ekonomii.
Ale wróćmy do naszych medialnych baranów. Jak pisałem pisowcy wdają się w tę walkę, która robi dobrze Jurasowi. Jak dzieci. Tym razem zrobili alternatywę: zamiast Jurasowi – daj na telewizję Republika. Nie wiem po co to było – republikanie i tak Owsiakowi nie daliby ani grosza, a więc – jak zwykle w przypadku PiS-u – przekonywano przekonanych, zrażając przy tym wahających się. I zaczęło się. Juras takich okazji nie przepuszcza. Po nawalance przyszła refleksja – jak tu najbardziej dopiec telewizyjnym republikanom? I wymyślono.
Bojkot
Numer jest stary jak czerwone portki Jurasa. Guru jednorazowej dobroczynności zwrócił się do swoich sponsorów, że albo on, albo Republika. Znaczy się, że jak się będziesz reklamował w tej telewizji, to już nie u niego. Szantaż taki znaczy się. Jak to uzasadnił Juras? Najpierw taktycznie, ale chyba zbyt pochopnie – powodem miało być (niesłuszne okazało się) oskarżenie, że telewizja Republika nie wyemitowała na swojej antenie spotu reklamowego jednej z firm, w którym znalazły się elementy promocyjne Orkiestry. Po tej bzdurze poszło tak jakoś na okrągło, że klienci reklamowi Jurasa nie mogą wspierać telewizji, która jest „antyonkologiczna, antyhematologiczna, antyludzka momentami”. Jezu…
To cwane, ale głupie. Tak, telewizja Republika jest antyrakowa. A przecież Republika – jak ktoś pamięta, ja pamiętam – była w szpicy kowidowych obostrzeń, jest więc jak najbardziej po stronie „nauki, takiej jak ją rozumiemy”. A więc zarzucanie im płaskoziemskiego guślarstwa nie jest zasadne – jest śmieszne. Ale nie dla właściwego celu takiej hucpy. To było starannie wymierzone w klientów Republiki. Juras po prostu wziął listę reklamodawców telewizji Republika i zobaczył branże – pierwsze co mu się rzuciło, to sieci (niemieckich) dodajmy dyskontów, drugie to była Big Farma. I mamy cośmy chcieli – wycofał się Lidl, Kaufland i Wedel (nie bójta – też niemiecki, tak, tak), no przecież nie z powodów farmakologicznego zaprzaństwa, ale raczej niemieckiego sprzyjania pewnej opcji politycznej obecnie rządzącej w Polsce, oraz polska firma farmaceutyczna Oleofarm, której listę produktów niniejszym załączam., by ci od bojkotu firm antyrepublikańskich mogli to zapamiętać i omijać w aptekach.
Oczywiście takie działania wyzwoliły falę nawoływań do bojkotu odwrotnego, żeby nie kupować od Owsiakowych zaprzańców konsumenckich. Nawet Kukiz wystąpił z takim apelem, bo przecież nie Republika, bo ta nie może nawoływać do bojkotu, nawet choćby byłych, ale może i przyszłych, klientów. A nadzieja w biznesie to podstawa i nie ma co sobie palić mostów. Na to sobie (na razie) może pozwolić tylko Juras, ale firmy będą pamiętać, że kazał ci on wybierać. Tylko Lidl zagrał tutaj taktycznie i powiedział, że jak się strony nie dogadają to on odchodzi. Ale zaraz zdeklarował – do kogo, znaczy się do Jurasa.
To tak jakby panienka zażądała od dwóch kawalerów, by sobie ustalili, że obaj akceptują, iż będzie się ona umawiała z każdym z nich, a jak tego nie ustalą, to się będzie umawiała tylko z Jasiem. Tylko jak się ma poczuć odrzucony Krzysio?  
Numer, jako się rzekło, nie jest nowy. Już od dawna Republika jest poddana nagonce inicjowanej przez dziwnie wzmożone media, które przekonują, że na antenie tej telewizji dzieją się rzeczy straszne, ksenofobiczne, rasistowskie i co tam jeszcze ateistyczna bozia dała. Już przed awanturą z Owsiakiem odbyła się cała wspomagana akcja odwrotu „oburzonych firm” z grona reklamodawców tej telewizji. Kogo tam nie ma: Żabka, Media Expert. Adamed, IKEA, Carrefour. Ten exodus zaczął się dokładnie rok temu a mechanizm był taki:
Zagładzanie konkurencji
Telewizję publiczną przejęła za pomocą ochroniarzy uśmiechnięta Polska. Pisowcy bez swego medium przenieśli się do pozostałości prywatnej, czyli telewizji Republika, której (na razie) nowa władza nie przejęła, ale stara się to zrobić znanym i aktualnym do dziś niemieckim sposobem – przez zagłodzenie. Ale najpierw zadziałały obiektywne kryteria rynkowe. Miliony widzów przeniosły się do telewizji Republika, wykazały to badania i w związku z tym domy mediowe podążyły za klientem, lokując w Republice reklamy swych klientów, głównie przeniesione z telewizji publicznej, która za uśmiechniętej Polski tak padła na finansowy ryj, że Tuski przeznaczyły na nią w 2024 roku 2 miliardy złotych, z tendencją rosnącą. To podobne kwoty, które przeznaczał PiS, ale wtedy te pieniądze Kaczyński  zabierał rakowcowm, zaś teraz PO zabiera je ministerstwu kultury, co zmienia znacznie sytuację.
No dobra – domy mediowe podążyły za publicznością, bo to ich rola. Ale tak być nie może. Co zrobić, by takie rynsztoki jak Republika nie miały kasy? Trzeba postraszyć reklamodawców, że reklamują się w miejscu źle przyjmowanym. Głównie przez władzę i jej narracyjnych akolitów.
A więc rekomendacje fachowców liczących zasięgi poszły do kosza. To jeszcze starszy numer – trend wycinania mediów za pomocą ich wygłodzenia jest kontynuowany od lat przez ideologię lewactwa. Lewacy straszą reklamodawców, że ich przekaz nie może stać obok niepoprawnych politycznie mediów. Ma to bowiem stawiać reklamodawców i ich firmy w złym świetle, bo może stwarzać wrażenie, że te firmy popierają takie straszne zgorszenie.
Ma to dwa ważne aspekty. Pierwszy to taki, że – jak to u lewactwa – musi być jedność treści i formy. A tak nie jest w tym przypadku. Reklamodawca ma za zadanie komunikować się ze swoimi klientami i jeśli im się podoba np. Republika, to nie znaczy, że taki widz nie je, nie kupuje słodyczy, samochodów, lekarstw czy mebli.
No, kupuje, chyba, c’nie? A więc reklamodawca miałby rezygnować z takiej komunikacji, bo co? A co to, widzowie Republiki dokonują swymi postawami jakichś przestępstw? Jeśli tak, to muszę stwierdzić, że jednak nie ściganych. Skoro więc bodnarowskie państwo nie widzi tu żadnych uchybień niebu obrzydłych to mogą sobie chyba oglądać co chcą, zaś firmy mogą się z nimi komunikować? Nie, nie mogą – tu wchodzi, jak zwykle u lewaków – pozasystemowy szantaż, napuszczanie, że klienci nie podzielają takich postaw swych firm i ukarzą je konsumenckim bojkotem. Ale to jak kulą w płot – jak mają być konsumenci źli na firmy za lokowanie reklam w nieprawomyślnych mediach, skoro tam nie zaglądają? Bo skąd mają wiedzieć o takim strasznym fakcie? Ano dowiadują się od takich właśnie kapusio-szantażystów jak Juras.Drugi aspekt już kompletnie obnaża całą imprezę. Otóż okazuje się, że reklama nie jest wcale sposobem dotarcia do klienta tylko okupem od firm dawanym mediom za przychylność, którym te media – polityką wmuszanego zagładzania – szantażują swoich konkurentów. No, bo jeśli przyjąć założenie, że chodzi o komunikację, to jaki jest sens pomijania całych grup konsumentów z jakichś innych niż szantażowo-ideologicznych powodów?
I bezwstydne media nagłaśniają tę hucpę, po to tylko, by pozbyć się konkurenta na rynku reklamowym. Czyli cała impreza ma cel finansowy, tylko leży w ekscytującym publikę kontekście ideologicznym.
Kosztowna zabawa i ukryty sekret
I dobrze to zdefiniowała sama telewizja Republika, która w tej sprawie poszła do sądu przeciwko Jurasowi. I – pomijając domniemaną, acz oczywistą stronniczość sądów w sprawie guru dobroczynności – w każdym normalnym kraju sprawę by Owsiak przegrał. Publiczne nawoływanie do eliminacji konkurenta jest mocno karalne. W dodatku jest wyliczalne – wystarczy tylko skorelować w czasie nawoływania Owsiakowe do bojkotu z wyliczoną pieniężnie stratą wynikającą z utraty klienta. I pozew gotowy. Wychodzi na to, że jak Republika wygra to następna zbiórka będzie już na Republikę, bo z czego Owsiak zapłaci karę? Przecież nie ze swoich, bo biedaczek żyje przecież jak mnich.
Owsiak walczy o reklamodawców, co pokazuje pewien wstydliwy trend jego działalności. Juras coraz mniej zbiera do puszek, a coraz więcej dostaje od reklamodawców. Dlatego o nich walczy. Ale to też pokazuje, że proporcje się zmieniają – ludzie dają coraz mniej, źródło corocznych sukcesów zbiórki lokuje się coraz bardziej po stronie reklamodawców. A jak tak jest, jak popularność wśród publiki spadnie, to i sponsorzy odejdą, bo nie będą widzieli sensu w przyklejaniu się do akcji dobroczynności, skoro dobroczynność, inna niż korporacyjna, będzie w zaniku. Nawet nie pomogą żałosne tłumaczenia Owsiaka, że w tej sumie puli zebranych pieniędzy to te z puszek idą na pewno (brakuje, jak Boga kocham) na dzieci, zaś cała reszta (przypomnijmy – ideologiczne odmóżdżanie na spędach młodzieży plus akcje typu „Sepsa”) idzie na „inną działalność”.
A któż jest w stanie – przy takiej nie-transparentności finansów Owsiaka – dojść do tego które pieniądze z tego wspólnego przecież mieszka idą na co? To są jakieś znaczone pieniądze? Jedne lepsze, drugie gorsze? A które są które?
Owsiak traci. Jest smutnym przykładem przejścia akcji jednorazowej dobroczynności (co zabija od razu całą ideę, bo dobroczynność w swej zasadzie zawiera stałą kontynuację) do ukrywanej przed naiwnymi (najgorzej że dziećmi głównie) swej zdecydowanej linii ideologicznej.
Wydaje mi się, że będzie on funkcjonował tak długo, jak długo istnieje wojna polsko-polska, gdyż dzięki jej istnieniu zbiera kasę, w dużej mierze od ludzi, którzy dają do puszek „na złość PiS-owi”, podczas gdy firmy dają z powodu (gasnącej już co prawda) lewackiej ideologii i przypodobania się bobasowi postępackiej władzy.
Karawana dobroczynności
A więc pośrednim efektem końca wojny polsko-polskiej, o której w beznadziei modli się myśląca część narodu, będzie upadek całej akcji. I może wtedy Polacy zrozumieją jedną prawdę – że dobroczynność to nie jednorazowa akcja, ale stałe zaangażowanie się w świadomą, odideologizowaną pomoc.
I dopiero wtedy, bez tej akcyjności, zobaczymy co jest warta polska dobroczynność. Ale tę strategię uprawia od lat inny gigant, o rząd wielkości większy od Owsiaka – nazywa się Caritas. Też w czasie zimowej wojny Owsiakowej – obwoływany wrogiem numer jeden Orkiestry. Ale on – Caritas – jest jak karawana. Pieski szczekają, a on idzie dalej. Po pustyni polskiego szaleństwa, w nadziei na znalezienie oazy rozsądku. 

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Święty Jerzy, Chanuka i martyrologia

Święty Jerzy, Chanuka i martyrologia

Stanisław Michalkiewicz, „Goniec” (Toronto)    2 lutego 2025 michalkiewicz

Ledwo udało się wszystkim szczęśliwie przeżyć kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który z roku na rok staje się coraz bardziej natrętnym pretekstem przeglądu cnotliwości obywateli naszego nieszczęśliwego kraju, a już rozpoczęły się uroczystości 80 rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu-Brzezince, zgodnie z obecnie obowiązującym rozkazem, nazywanego „niemieckim, nazistowskim obozem Auschwitz-Birkenau”.

Zanim jednak przejdę do wspomnianej rocznicy, warto skupić się jeszcze na wspomnianym „finale”. Tegoroczny finał został podporządkowany zwalczaniu „nienawiści” – ale zwalczaniu selektywnym. Chodzi o to, że telewizja „Republika” pana red. Tomasza Sakiewicza, która wraz ze zmianą rządu utraciła alimenty, którymi za ancien regime’u futrowały ją spółki Skarbu Państwa, zwróciła się do obywateli z apelem, by nie wpłacali na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy pana „Jurka” Owsiaka, tylko na wspomnianą telewizję. Na widok takiej myślo-zbrodni wobec „symbolu dobra”, jakim okazał się pan „Jurek” Owsiak, pod batutą Judenratu „Gazety Wyborczej” jednym głosem zawyło stado autorytetów moralnych. No bo kto to widział, żeby wyłamywać się ze świadomej dyscypliny, kiedy przecież jest rozkaz, że „my wszyscy” nie tylko w lot spełniamy, ale nawet – kto może pojąć, niech pojmuje – odgadujemy życzenia „Jurka” Owsiaka i jego „kręcioły”.

Ale ktoś w Judenracie, a może w ścisłym kierownictwie starych kiejkutów doszedł do przekonania, że samo wycie stada autorytetów moralnych może nie wystarczyć i że oddziaływanie pedagogiczne na nasz mniej wartościowy naród tubylczy należałoby wzbogacić o nowe elementy, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen w kwestii Generalnej Guberni. Okazało się tedy, że pojawili się nienawistnicy, dlaczegoś przeważnie w podeszłym wieku, którzy pod adresem „Jurka” Owsiaka miotali tak zwane „groźby karalne”. Policja natychmiast ich namierzała, zatrzymywała i przesłuchiwała – a oni nie tylko przyznawali się do wszystkiego, ale w dodatku prawidłowo zeznawali, z czyjej działali inspiracji. Okazało się, że wszyscy, co do jednego, działali z inspiracji złowrogiej telewizji „Republika” pana red. Tomasza Sakiewicza, co może stanowić tak zwaną „padgatowkę” do uporządkowania rynku niezależnych mediów w taki sposób, by dopuszczane były tam tylko poglądy uprzednio zatwierdzone.

O potrzebie takiej regulacji świadczy choćby fakt zgłoszenia swojej kandydatury w tegorocznych wyborach prezydenckich przez Grzegorza Brauna. Nie tylko dopuścił się on samowolki względem pana Sławomira Mentzena, ale w dodatku opublikował billboard, na którym przedstawił alternatywę, że albo Chanuka, albo Boże Narodzenie. Wprawdzie pan Mentzen nie jest ulubieńcem Judenratu, ale w sytuacji, gdy na horyzoncie pojawił się złowrogi Grzegorz Braun, od razu został zakwalifikowany, jako tak zwane „mniejsze zło”. Kiedy więc nieubłagany palec wskazał na Grzegorza Brauna, jako na wroga publicznego numer jeden, natychmiast odezwał się Jego Eminencja Grzegorz kardynał Ryś, który alternatywę Grzegorza Brauna nazwał „antychrześcijańską”. Co to konkretnie znaczy – tego jeszcze nie wiemy, to znaczy – nie wiemy, czy chrześcijanie powinni obchodzić Chanukę zamiast Bożego Narodzenia, czy jednocześnie, czy też jeszcze inaczej – ale nie tracimy nadziei, że w odpowiednim czasie Eminencja nam to wszystko objawi.

Zresztą nie jest w tym odosobniony, bo odezwało się również 16 sygnatariuszy, którzy przestrzegli lud pracujący miast i wsi, by nie ulegali podszeptom złowrogiego Grzegorza Brauna. Wprawdzie „my, chrześcijanie” – jak piszą o sobie – Chanuki jeszcze nie obchodzimy, ale przecież w dialogu chrześcijaństwa z judaizmem ostatnie słowo nie zostało dotąd powiedziane, więc – jak powiada przysłowie – „jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści”. – Z kija – a cóż dopiero – z Chanuki? Im częściej będziemy czcili Najwyższego, zarówno w jednym, jak i w drugim obrządku, tym bardziej będzie On udelektowany, to chyba jasne, a dodatkowo uchronimy się przed „dewastacją życia publicznego, kultury katolickiej i oszpecaniem wizerunku Ojczyzny” – co byłoby w przeciwnym razie nieuchronne. W tej sytuacji nie ulega wątpliwości („nie ulega wątpliwości, jak mawiała stara niania, lepiej…” – no, mniejsza z tym), że 16 sygnatariuszy wspomnianego apelu zostanie dołączonych do stada autorytetów moralnych, podobnie jak Wielce Czcigodny Roman Giertych, któremu z okazji Dnia Judaizmu bodnarowcy z Prokuratury Krajowej umorzyli wreszcie śledztwo w sprawie forsy ze spółki PolNord. Toteż Wielce Czcigodnego Romana Giertycha jakby kto na sto koni wsadził i z tej wdzięczności doniósł na pana Karola Nawrockiego, kandydującego na prezydenta z ramienia PiS, że bezprawnie nocował w luksusowym apartamencie muzeum II wojny światowej w Gdańsku, czym spowodował niewyobrażalne szkody. Od razu po Wolnym Mieście Gdańsku zaczęły krążyć fałszywe pogłoski, że ten apartament jest przeznaczony dla ocalałych z holokaustu, a nie dla głupich gojów i że pan Nawrocki korzystając z niego, oprócz spowodowania szkody majątkowej wielkich rozmiarów, dopuścił się również świętokradztwa – ale niezależna prokuratura nie daje tym fałszywym pogłoskom wiary, więc żeby się przekonać, o co chodzi naprawdę, musimy poczekać na pogłoski prawdziwe, to znaczy – zatwierdzone.

Tym bardziej, że o fałszywości tych pogłosek świadczy dodatkowo okoliczność, że żaden z ocalałych z holokaustu, którzy przybyli na uroczystość 80 rocznicy wyzwolenia wspomnianego obozu, a która to uroczystość tak naprawdę okazała się obchodami Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście, we wspomnianym luksusowym apartamencie w Gdańsku nie nocował. W ten właśnie sposób, przy pomocy ONZ, która nie jest przecież niewrażliwa na różne argumenty, Żydowie zmonopolizowali martyrologię II wojny światowej i jeśli teraz ktoś będzie chciał przeprowadzić jakieś sprostowania, zostanie oskarżony o „kłamstwo oświęcimskie” i będzie w lochu jęczał i szlochał.

Nawiasem mówiąc, na wspomniane uroczystości Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście nie przybył zimny ruski czekista Putin, najwyraźniej obawiając się, że nie tylko zostanie tam aresztowany, jako zbrodniarz wojenny – ale również – zagazowany i skremowany – żeby tylko sprawiedliwości stało się zadość. Tym właśnie tłumaczę sobie niezapowiedzianą wizytę prezydenta Zełeńskiego – ale gwoli wynagrodzenia zawodu spowodowanego nieobecnością Putina – będzie mógł przypisać nie tyle może sobie, chociaż i sobie też, ale przede wszystkim Ukrainie – że to wojska ukraińskie wyzwoliły wspomniany obóz, a konkretnie – bohaterski pułk „Azow”. Putina nie ma, więc nie będzie protestował, a zresztą i tak nikt by go nie słuchał, zanim prezydent Donald Trump nie ustali z nim, co zrobić z tą całą Ukrainą i prezydentem Zełeńskim.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Psychiatria opanowana przez radykalnych aktywistów?

Psychiatria została opanowana przez radykalnych aktywistów? Dr Grossman: lekarze coraz częściej upewniają pacjentów w ich urojeniach

pch24/psychiatria-opanowana-przez-radykalnych-aktywistow

(fot. Pixabay)

Mamy do czynienia ze „społeczną zarazą”. To sytuacja, gdy pewne idee czy zachowania rozchodzą się w kręgu znajomych. To może być krąg w świecie rzeczywistym lub w Interneciemówi w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” dr Miriam Grossman, specjalistką w zakresie psychiatrii dzieci, młodzieży i dorosłych.

Grossman zwróciła uwagę, że istnieją różne postacie tzw. dysforii płciowej. W ostatnim czasie grupą, która wydaje się być najliczniejsza w tego typu przypadkach są nastolatkowie, którzy nagle zaczynają manifestować nową tożsamość. – Na rodziców spada to jak grom z jasnego nieba – ich dzieci ogłaszają, że identyfikują się z inną płcią, choć jeszcze niedawno wszystko wydawało się w porządku. Co ważne – większość z nich ma poważne problemy psychiczne, jak np. depresja, stany lękowe, bądź też są w spektrum autyzmu wyjaśnia.

Jej zdaniem w tym wypadku mamy do czynienia ze „społeczną zarazą” i swego rodzaju „modą” w niektórych kręgach na tego typu „schorzenia”.

Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne niestety zadecydowało o zmianie diagnozy i dziś już nie mówi się w tym kontekście o zaburzeniu. W ten sposób społeczeństwo zaczęło być przekonywane, że ten bardzo głęboki niepokój odnośnie do postrzegania własnego ciała mieści się w normie rozwoju człowieka, tak jakby to był jeden z wariantów rozwoju. W ten sposób zostało to wyjęte ze sfery patologii, choroby. Dziś mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy poczucie odrzucania własnego ciała i wiążąca się z tym chęć przejścia operacji są uznawane za normę – podkreśla.

Lekarze niestety upewniają dziś pacjentów w ich urojeniach. Zadaniem psychiatrów jest diagnozowanie urojeń i prowadzenie terapii mającej na celu poprawę stanu zdrowia. Nie możemy potwierdzać, że pacjent rzeczywiście jest Napoleonem, a mniej więcej z takimi sytuacjami mamy dziś do czynienia! Niestety, moja profesja została przejęta przez radykalnych aktywistów, przez co psychiatria jest dziś w bardzo niebezpiecznym miejscu. Na szczęście w USA widać coraz większy opór przeciw ideologii trans i mam nadzieję, że w końcu psychiatria wróci na swoje właściwe tory – podsumowuje dr Miriam Grossman.

Źródło: tygodnik „Do Rzeczy” TG

Czekali latami na zezwolenia i chcieli wydać dziesiątki milionów. Bobry zrobiły to za darmo.

Czekali latami na zezwolenia i chcieli wydać dziesiątki milionów. Bobry zrobiły im to za darmo [VIDEO]

2.02.2025 https://nczas.info/2025/02/02/czekali-latami-na-zezwolenia-i-chcieli-wydac-dziesiatki-milionow-bobry-zrobily-im-to-za-darmo-video/

bobr bober
Bóbr / fot. ilustracyjne / fot. pixabay

Czechy chciały wydać 30 mln koron, czyli około ponad 5 mln zł na renaturyzację terenu. Trwało to latami. Okazało się, że bobry bez formalności i przepisów zrobiły to same.

W rejonie stawów Padrťských na obszarze chronionego krajobrazu Brdy bobry zbudowały kilka tam. W ten sposób teren został przywrócony do naturalnego, podmokłego stanu.

Wcześniej planowali zrobić to czescy urzędnicy. Próbowano dokonać rewitalizacji terenu, jednak zbieranie odpowiednich pozwoleń i zezwoleń trwało latami.

Sporo miało to też kosztować. Szacowano koszty na 30 mln koron, czyli ponad 5 mln zł. Ktoś nieźle by zarobił.

Jak się jednak okazało, koszty nie były potrzebne – w dodatku tak ogromne – ani pozwolenia. Bobry po prostu zrobiły to, co do nich należy.

– Bóbr jest w stanie zbudować tamę w jedną, maksymalnie dwie noce. Człowiek najpierw musi zdobyć pozwolenia, decyzje wodno-prawne, a potem zobaczyć, czy znajdą się na to pieniądze – powiedział zoolog Jiří Vlček.

Jak wskazuje czeski portal CT24, „bobry wybrały idealne miejsce – kanał melioracyjny, który wojsko zbudowało w byłym poligonie, by osuszyć teren”.

„Projekt rewitalizacji rzeki Klabavy z 2018 roku miał odwrócić te zmiany. Teraz jednak prace nie będą już potrzebne” – czytamy.

– Lasy Wojskowe i Państwowe oraz Zarząd Wód Wełtawy prowadziły rozmowy dotyczące projektów i własności gruntów, a bóbr ich po prostu wyprzedził. Dzięki temu zaoszczędzono – w dzisiejszych cenach – nawet 30 milionów koron (ok. 5 mln zł) – powiedział kierownik administracji CHKO Brdy Bohumil Fišer.

W Czechach obowiązuje program ochrony bobra europejskiego. Istnieją tam trzy strefy dotyczące obecności bobrów. W I obowiązuje pełna ochrona. W II są „kompromisowe rozwiązania”, zaś w III możliwy jest odstrzał. W Czechach żyje około 15 tys. bobrów.

Choć sytuacja jest całkiem zabawna, warto zwrócić uwagę, jak biurokracja utrudnia ludziom życie i jak rządy demokratyczne marnotrawią pieniądze. Chciano wydać ponad 5 mln zł na to, co samodzielnie były w stanie zrobić jakieś bobry.

Ponadto problem można było rozwiązać w kilka nocy. Tymczasem przepisy i regulacje sprawiły, że otrzymanie odpowiedniego zezwolenia trwało całe lata. Naprawdę warto utrzymywać taki system?

146 mln szczepionek „przeciw COVID”. KE podpisała umowę dla 17 państw, w tym Polski. Nie ujawnia ceny.

146 mln szczepionek przeciw COVID. KE podpisała umowę dla 17 państw, w tym Polski

Źródło: PAP 25 stycznia 2025 rynekzdrowia/146-mln-szczepionek-przeciw-COVID-KE-podpisala-umowe-dla-17-panstw-w-tym-Polski

Komisja Europejska zamówiła u Moderny 146 mln szczepionek przeciw COVID. W inicjatywie uczestniczy 17 krajów, w tym Polska. Kontrakt będzie obowiązywał przez cztery lata.

KE podpisała umowę na 146 mln szczepionek przeciw Covid-19. Nie ujawnia ceny

Z listy krajów biorących udział w inicjatywie, którą rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrnczirzova udostępniła PAP, wynika, że umowa została zawarta z Moderną także w imieniu Polski.

Pozostałe kraje to: Belgia, Chorwacja, Cypr, Dania, Estonia, Grecja, Hiszpania, Finlandia, Francja, Irlandia, Luksemburg, Holandia, Szwecja i Słowenia, a także nienależące do UE Norwegia i Macedonia Północna.

Jak poinformowała KE, „kraje uczestniczące będą mogły zamówić do 146 mln dawek szczepionki mRNA przeciw Covid-19, w zależności od potrzeb i kontekstu krajowego oraz bez minimalnej liczby dawek do kupienia”. Kontrakt będzie obowiązywać przez cztery lata.

Ponadto KE podkreśliła w komunikacie, że chociaż szczepionki przeciw Covid-19 są już dostępne (w przeciwieństwie do okresu pandemii, kiedy dopiero opracowywano antidotum i rozpoczęto jego produkcję – PAP), to dzięki umowie zapewnione będą łatwe warunki transportu i przechowywania.

W ocenie KE może to być szczególnie istotne w czasach kryzysu, ponieważ zamówione szczepionki mogą być przechowywane w normalnych temperaturach zamarzania, bez konieczności stosowania warunków ultra zimnego łańcucha. Ponadto kraje uczestniczące będą miały wstępnie napełnione strzykawki, które ułatwiają podawanie szczepionki i mogą zapewnić szybszą kampanię szczepień. KE nie ujawniła ceny zamówionych szczepionek.

Umowę zawarł Europejski Urząd ds. Gotowości i Reagowania na Stany Zagrożenia Zdrowia (HERA), który powstał przy KE po pandemii Covid-19. Organ ten ma pomagać UE w lepszym radzeniu sobie z kryzysami zdrowotnymi. W czasie pandemii Covid-19 powstał także unijny mechanizm wspólnych zamówień z obszaru zdrowia, który ma stanowić uzupełnienie zamówień na poziomie krajowym. Do mechanizmu przyłączyło się łącznie 37 państw (także nienależących do Wspólnoty).

Z Brukseli Magdalena Cedro

Pierwszy atak militarny Trumpa. Na cele Państwa Islamskiego (IS) w Somalii.

Pierwszy atak militarny Trumpa. „Dzisiaj rano wydałem rozkaz”

1.02.2025 https://nczas.info/2025/02/01/pierwszy-atak-militarny-trumpa-dzisiaj-rano-wydalem-rozkaz/

Prezydent USA Donald Trump poinformował w sobotę na platformie X, że wydał rozkaz przeprowadzenia ataków lotniczych na cele Państwa Islamskiego (IS) w Somalii. Jak oświadczył, w nalotach zniszczone zostały kryjówki dżihadystów i zginęło wielu z nich.

Trump ogłosił, że rano nakazał przeprowadzenie precyzyjnych nalotów na osobnika planującego ataki Państwa Islamskiego oraz innych terrorystów, których zwerbował w Somalii.

„Ci mordercy, których znaleźliśmy ukrywających się w jaskiniach, zagrażali Stanom Zjednoczonym i naszym sojusznikom. Naloty zniszczyły jaskinie, w których żyli i zabiły wielu terrorystów bez wyrządzania krzywdy cywilom” – oświadczył prezydent USA.

————————–

Donald J. Trump @realDonaldTrump

This morning I ordered precision Military air strikes on the Senior ISIS Attack Planner and other terrorists he recruited and led in Somalia. These killers, who we found hiding in caves, threatened the United States and our Allies. The strikes destroyed the caves they live in, and killed many terrorists without, in any way, harming civilians. Our Military has targeted this ISIS Attack Planner for years, but Biden and his cronies wouldn’t act quickly enough to get the job done. I did! The message to ISIS and all others who would attack Americans is that “WE WILL FIND YOU, AND WE WILL KILL YOU!”

53,1 mln wyświetleń

————————-

Zaznaczył, że amerykańskie siły od lat próbowały namierzyć autora planów ataków, ale – dodał – „Biden i jego kolesie nie działali wystarczająco szybko, by wykonać tę robotę”.

„Ja to zrobiłem. Wiadomość dla IS i innych, którzy chcą atakować Amerykanów jest taka: znajdziemy was i zabijemy was” – napisał Trump na platformie X.

Amerykański minister (sekretarz) obrony Pete Hegseth przekazał w oświadczeniu, że celem ataków byli bojownicy Państwa Islamskiego, działający w somalijskich górach Golis.

Była to pierwsza akcja zbrojna Stanów Zjednoczonych w drugiej kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa.

„Niedługo będziemy rządzeni przez matołów i bęcwałów”. – A teraz??

Niedługo będziemy rządzeni przez matołów i bęcwałów

https://wpolityce.pl/polityka/719374-niedlugo-bedziemy-rzadzeni-przez-matolow-i-becwalow

Stanisław Janecki


Gdy większość uczniów będzie matematycznymi głąbami, to minister Barbara Nowacka dostosuje poziom szkoły do tych najgłupszych i wszyscy będą szczęśliwi.

Sprawa jest głośna od lat, ale dopiero tekst Magdaleny Warchali-Kopeć w katowickiej „Gazecie Wyborczej” z 15 stycznia 2025 r. dowodzi, jak bardzo jest aktualna. Okazuje się, że szkoła truje dzieci. A trucizna jest podstępna i bardzo skuteczna. Trucizna nazywa się matematyka. Anna Dróżdż, „psycholożka i mama uczennicy szkoły średniej”, w „Gazecie Wyborczej” zdemaskowała jedną z odmian matematycznej trucizny – maturalną. I poszła ostro: „Matura z matematyki to narzędzie do segregacji i eliminacji, a nie wyrównywania szans”. To Anna Dróżdż skierowała do Sejmu RP petycję o zniesienie obowiązkowego pisemnego egzaminu z matematyki.

Jednym z argumentów przeciw matematycznej truciźnie maturalnej ma być to, że „przez 27 lat nie było matury z matematyki i nikt nie ucierpiał. W latach 1982-2009 matematyka nie była na maturze obowiązkowa, powróciła dopiero w maju 2010 roku, za rządów ministry edukacji Katarzyny Hall. Bez zdawania matury na matematyce wykształciło się zatem aż 27 roczników polskiej młodzieży”. I podobno wcale nie widać negatywnych skutków tego odtrucia maturzystów. O tym, czy to prawda, będzie później.

Gdy matematyka wróciła na maturę, zadbano o to, by truciznę maksymalnie rozcieńczyć. Aby „nie wywołać niechęci do egzaminu z tego przedmiotu i poczucia krzywdy u pierwszego rocznika go zdającego. Dlatego arkusze nie były trudne, a pierwszy po latach egzamin maturalny z matematyki zaliczyło ponad 87 proc. zdających. Rok później na matematyce poległ już jednak co czwarty maturzysta, a w kolejnych latach bywało jeszcze gorzej”. A w 2025 r. gdy maturzyści nie będą już traktowani ulgowo, jak to było w czasie pandemii, „może być jeszcze gorzej”.

Trucizna robi tak wielkie spustoszenie, że „ponad 92 proc. uczniów doświadcza lęku matematycznego”. Konkretnie chodzi o 92,7 proc., a wynika to z Ogólnopolskiego Badania Postrzegania Matematyki, które zrealizowano w ramach projektu EduNav: „Wpływ lęku matematycznego na uczniów i rodziców w Polsce”. Im uczeń starszy, tym bardziej podatny na truciznę matematyczną: „Lęk matematyczny jest zauważalny od klas 2-3, a następnie stopniowo narasta w kolejnych latach. Lęk matematyczny blokuje motywację do regularnej nauki. Wzrost poziomu lęku w wyższych klasach, w których matematyka staje się coraz bardziej skomplikowana, to duże niebezpieczeństwo. Gdy uczeń nie ćwiczy systematycznie, jego trudności w nauce się pogłębiają, a co za tym idzie, zwiększa się również lęk. Może on skutkować nie tylko niechęcią do matematyki, ale również somatycznymi objawami (nudnościami, bólami głowy, złym samopoczuciem psychofizycznym)”. No, zgroza.

Trucizna matematyczna dlatego jest podstępna, że u „37,7% uczniów występuje stres związany ze sprawdzianami pisanymi na ocenę, a 34,6% badanych zaznaczyło, że oceny stresują je bardzo”. Wnioski są takie, że „z uwagi na dużą ilość materiału, uczniowie nie mają wystarczająco dużo czasu na trenowanie zdobytej na lekcji wiedzy”. Zapewne dlatego minister Barbara Nowacka zlikwidowała zadania domowe. Uczniowie czasu na ćwiczenia mają jeszcze mniej, ale za to nie będą się stresować, choć będą matematycznymi głąbami.

Lęk matematyczny „obniża motywację do nauki, więc dziecko nie wykonuje odpowiedniej liczby ćwiczeń, opanowuje je w małym stopniu, trudności się pogłębiają, pojawia się jeszcze silniejszy lęk, a po nim – dalsze obniżenie motywacji. (…) Lęk przed matematyką oddziałuje również na procesy poznawcze. Powoduje obniżenie pojemności pamięci roboczej – struktury pamięciowej odpowiedzialnej za chwilowe przechowywanie i przetwarzanie informacji. Jej sprawność ma kluczowe znaczenie podczas rozwiązywania zadań, które wymaga dokonywania obliczeń, pamiętania cząstkowych wyników i jednocześnie umiejętnego stosowania dopuszczalnych reguł przekształceń, na przykład dotyczących kolejności działań”. Lepiej być nieukiem i mieć te wszystkie problemy z głowy, co zdaje się być podstawowym celem minister Barbary Nowackiej.

Zamiast się matematyki nauczyć, lepiej znaleźć odpowiedni rodzaj zaburzeń, takich jak „FAS, dyskalkulia, zakłócenia orientacji w schemacie relacji przestrzennych, zakłócenia w wyobraźni przestrzennej, trudności w rozpoznawaniu i używaniu symboli, problemy z kopiowaniem liczb i obliczeń, problemy z zastosowaniem matematyki w zadaniach praktycznych, sztywność myślenia – niemożność wybrania właściwej strategii w rozwiązywaniu problemu i w zamianie strategii na inną, abstrakcyjność myślenia, czy spektrum autyzmu” (to fragment petycji do Sejmu). Jak się znajdzie stosowne zaburzenie, uczyć się nie trzeba.

Kiedyś było tak, że gdy ktoś gryzmolił, to musiał się nauczyć czytelnego sposobu pisania. Teraz przymuszanie do tego jest opresją, a u piszącego jak kura pazurem odkrywa się po prostu dysgrafię i luzik. Tak samo było z błędami ortograficznymi. Trzeba było ćwiczyć do skutku. A teraz mamy dysortografię na kwicie od fachowca i można błędy robić do woli. Już więcej niż połowa dzieciaków chodzi z zaświadczeniami o dysleksji (trudności w czytaniu i pisaniu), a za chwilę 80 proc. przyniesie kwity, że mają dyskalkulię, czyli nie potrafią rozwiązać nawet prostego zadania.

Podpieranie się kwitami stwierdzającymi, że ktoś czegoś nie umie, bo znaleziono na to stosowną dysfunkcję, jest bezczelnym premiowaniem matołectwa i lenistwa. Nie tylko w sferze umysłowej. Oto masa dzieciaków przynosi do szkoły papiery, że nie może ćwiczyć na zajęciach z wf-u. No i nie ćwiczą, stając się stuprocentowymi cherlakami. Kwity na te wszystkie dysfunkcje i niemożności są prostą drogą do stworzenia społeczeństwa totalnych nieudaczników, którzy nie pokonują trudności, tylko znajdują usprawiedliwienie dla dziadostwa. Daleko z tym zajdziemy. Anna Dróżdż, autorka petycji do Sejmu, idzie głąbom na rękę, a to dlatego, że „młodzież, zamiast skupić się na tym, co lubi, męczy się z tym czego nie znosi”. Proste jak trzonek od szpadla.

Najzabawniejsze, choć jednocześnie przerażające jest to, że w 2019 r. Najwyższa Izba Kontroli wydała rekomendację dotyczącą zawieszenia obowiązkowej matury z matematyki oraz zmiany podstawy programowej i metod nauczania matematyki.  Zdaniem NIK źródłem problemów jest sam proces nauczania. Dlatego, że „obowiązkowa matura z matematyki nie stanowi ‘wartości dodanej w procesie nauczania w szkołach ponadpodstawowych’, a wręcz przeciwnie, jest istotnym obciążeniem (czas i koszty korepetycji, stres) dla prawie jednej trzeciej osób kończących ten typ szkoły”. No to wyobraźmy sobie NIK bez pracowników niebędących matematycznymi głąbami. Można NIK zamknąć. Zresztą, co tę instytucję obchodzi nauczanie matematyki?

Żeby było jeszcze straszniej, dr Aleksandra Lewandowska, krajowa konsultant ds. psychiatrii dzieci i młodzieży, wypaliła, że „brak odpowiedniego podejścia [do matematyki] to oczywiście znacznie wyższe ryzyko współwystępujących zaburzeń psychicznych czy zachowań samobójczych”. Stąd petycja do Sejmu w sprawie usunięcia matematyki z matury, którą podpisało dotychczas ponad 15,5 tys. osób. Ku ogromnemu zdziwieniu także minister Nowacka nie zdecydowała się jeszcze na to, żeby matematyka przestała być przedmiotem obowiązkowym na egzaminie maturalnym. Powód może być taki, że w szkole Nowackiej wymaganymi kompetencjami matematycznymi będą dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie, ale tylko liczb naturalnych. Stresu i lęku nie powinno więc być. Bez matematyki będziemy mieli szczęśliwe społeczeństwo Elojów (z „Wehikułu czasu” Herberta George’a Wellsa) – biernych, durnych i nieświadomych zagrożeń ludzi będących w istocie paszą dla wojowniczych Morloków.

Teraz wróćmy do tego, czy nie ma negatywnych skutków matematycznej ciemnoty czy choćby braku matematyki na maturze. Najlepiej to widać po współczesnych „elitach” rządzących, których znaczna część zapewne nie miała obowiązkowej matury z matematyki.

Co się rzuca w oczy? Skrajny infantylizm wielu publicznych wystąpień, na przykład Donalda Tuska czy Rafała Trzaskowskiego, o Klaudii Jachirze nie wspominając. Ci mocarze umysłów uznali, że z Polakami, czyli ludźmi poważnymi, zapracowanymi, mającymi wiele problemów i w ogromnej większości niełatwe życie, powinno się rozmawiać na zasadzie: „Ti, ti, ti, tia, tia, tia, tiu, tiu, trala bum, i koci łapci”.

Jest w tym coś wyjątkowo obelżywego. I jednocześnie to strasznie żenujące, że formalnie elita sprowadza się do poziomu Pepika, Skocz No! z „Przygód dobrego wojaka Szwejka”, który tylko beczał i podskakiwał. Codziennie obniża się poziom przekazu w polityce (kampanii wyborczej) i wzrasta dawka oburzającej głupoty lejącej się z prorządowych telewizji, stacji radiowych, gazet i portali. Tak jakby trwał wyścig o najbardziej denne, obrażające inteligencję oraz zdrowy rozsądek powiedzonko, stanowisko, porównanie czy ripostę.

Zobaczcie, jacy jesteśmy uroczo i bezpretensjonalnie beznadziejni oraz głupi, ale jesteśmy tacy dla was, bo nic innego byście nie zrozumieli – zdają się mówić rządzące „elity” i ich medialni funkcjonariusze. 

Nie ma nic bardziej obraźliwego, podłego, oburzającego i żałosnego niż takie traktowanie własnych dobroczyńców, a po w wyborach – pracodawców. Oni otwarcie mówią Polakom, że muszą ich traktować jak idiotów, bo tylko tak Trzaskowski wygra wybory. I miliony zwolenników obecnej władzy to upokarzające i obraźliwe traktowanie przyjmują. A jeśli ta strategia zapewniłaby zwycięstwo w wyborach prezydenckich w maju i czerwcu 2025 r., byłyby to pierwsze w historii III RP wybory, w których głupota i infantylizm okażą się filarem sukcesu.
===========================

mail:

Jak na ironię, minister (ministra) B. Nowacka jest byłym kanclerzem 
Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych.

Václav Klaus: Jestem przeciwnikiem pana Schwaba

Klaus: Jestem przeciwnikiem pana Schwaba

Bardzo dziękuję za zaproszenie na tę już tradycyjną już kolację zorganizowaną przez Shafika Gabra z okazji Forum Ekonomicznego w Davos. Uczestnikami tej kolacji są albo stali goście Forum w Davos, albo przyjaciele Shafika.

Ja należę do tej drugiej grupy. Po siedemnastu powitaniach na swoim Forum w Davos (po raz pierwszy w styczniu 1990 roku) pan Schwab zaczął uważać mnie – jakieś piętnaście lat temu – za jednego ze swoich fundamentalnych przeciwników ideologicznych. Miał rację. Jestem fundamentalnym przeciwnikiem pana Schwaba i jego sposobu myślenia o naszym świecie.

Odnosząc się do tytułu tej kolacji „Spodziewając się nieoczekiwanego”, muszę przyznać, że w dzisiejszych czasach – a szczególnie w tym roku – mam coraz większe problemy z odróżnieniem tego, co oczekiwane, od tego, co nieoczekiwane. Pozwólcie, że wyrażę się konkretnie. Dominujące trendy i tendencje są w moich oczach mniej więcej do przewidzenia. Ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu widzę, że prawie wszystkie z nich zmierzają teraz w złym kierunku. Poszczególne zdarzenia wydają się nieoczekiwane, ale – bez wątpienia – stanowią część całości.

Jeśli chodzi o trendy i tendencje, trudno mi zachować optymizm, zwłaszcza gdy moje spojrzenie nieuchronnie skupia się na Europie i świecie zachodnim. W naszym instytucie wydaliśmy niedawno zbiór esejów pod tytułem „Autodestrukcja Zachodu”. Mój Zachód nie był zagrożony ani przez Wschód, ani przez Południe. Zachód od dziesięcioleci systematycznie, ale konsekwentnie niszczy sam siebie.

Patrząc na ważne wydarzenia indywidualne, również nie można być optymistą. Mieszkam w Europie Środkowej. Ta część świata została widocznie zmieniona przez wojnę na Ukrainie. Wolność polityczna i wolność prasy (i wszystkich innych mediów) zostały ograniczone, dyskurs publiczny uległ zasadniczej zmianie. Wraz z zanikającą opozycją dramatycznie wzrosły tendencje centralistyczne w UE. Dawno obalone idee pojawiły się ponownie. Potwierdza to stare powiedzenie, że pierwszą ofiarą wojny jest prawda.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że mówienie prawdy staje się teraz prawie tak trudne, jak było w późnej epoce komunizmu. Czarno-biała interpretacja wojny rozmywa wszystkie inne istotne tematy – zwłaszcza szkodliwe wady europejskiej centralizacji (przebranej za integrację europejską), ogromne koszty ekonomiczne związane z wdrażaniem ideologii Zielonego Ładu, przedłużającą się sekularną stagnację państw europejskich, w tym mojego. Dla mnie to wszystko było jednak do przewidzenia.

Spotykamy się tu w momencie zaprzysiężenia prezydenta Trumpa. Jego zwycięstwo w wyborach było dla mnie niespodziewane. Znam wiele osób, które twierdzą, że było to do przewidzenia, ale nie jestem tego pewien. W każdym razie jego wybór – któremu przyklasnąłem – pozytywnie wstrząsnął nie tylko Stanami Zjednoczonymi Ameryki, ale całym światem. Udowodnił, że można walczyć o coś, co wydaje się niemożliwe. Stało się coś nieoczekiwanego. Okazało się to dla wielu z nas dużym impulsem.

Od 4 listopada wielokrotnie publicznie podkreślam swoje zadowolenie z tego wyniku. Mimo to wielokrotnie ostrzegałem przed tanim i nieodpowiedzialnym triumfalizmem wielu, nawet poważnych ludzi wokół mnie. Nie powinniśmy zapominać o rzeczywistości. Jest tak wiele głęboko zakorzenionych cech współczesnego świata, które w moich oczach są stałymi, a nie zmiennymi. Istnieją również pewne niepodważalne „stałe” w osobowości samego Trumpa, które sprawiają, że wszelkie prognozy są niepewne. Jeden człowiek nie jest w stanie zmienić świata. On po prostu otworzył okno możliwości dla reszty z nas. Zmienić świat to zadanie dla nas wszystkich, nie tylko dla amerykańskiego prezydenta.

Znany brytyjski pisarz Anthony Daniels słusznie zauważył, mówiąc: „Konserwatyście takiemu jak ja łatwo jest pesymistycznie patrzeć na wiele patologii dzisiejszego świata” (The European Conservative, jesień 2023). Staram się nie wpaść w tę pułapkę, ale trudno o optymizm. Moim zdaniem w nadchodzących latach będziemy musieli stawić czoła najpoważniejszemu testowi naszej demokracji od czasu upadku komunizmu. Bądźmy aktywnymi realistami.

Václav Klaus na dorocznej kolacji prowadzonej przez Shafika Gabra, Central Sporthotel, Davos, 20 stycznia 2025 r.

za: klaus.cze

Myśl Polska, nr 5-6 (2-9.02.2025)

Faszerowanie fałszem

Małgorzata Todd 1 lutego 2025 r. | Nr 5/2025 (709) mtodd

           Szanowni Państwo!
           Mówienie prawdy nie wymaga wysiłku intelektualnego, ale często, ostatnio coraz częściej, odwagi. Mam nadzieję, że mamy właśnie zmierzch epoki „postępowej” ciemnoty. Niebywała różnorodność płci odchodzi do lamusa, podobnie jak brednie dotyczące klimatu itp.
           Co jest trudniejsze? Mówienie prawdy, czy kłamanie? To zależy od obu stron przekazu. Kłamca zakłada, że słuchacz jest głupi i wszystko „kupi”. W przypadku „elektoratu” ma rację. Kto głosował na sprawdzonego po wielokroć kłamcę, rozsądkiem i inteligencją się nie kierował. Takiemu wyborcy najwyraźniej nie przeszkadza, że „władzuchna” często przeczy własnym słowom i wypiera się ich bezczelnie. Użyteczne jest również „przejęzyczenie”. Jeszcze gorzej, kiedy taka akceptacja nie wynika z czystej głupoty, a z wyrachowania. Cwaniak nie byłby cwaniakiem, gdyby nie posługiwał się fałszem dla osiągnięcia własnego niecnego celu.
           Kiedy mam okazję rozmawiać z osobą niezainteresowaną polityką, pytam ją z jakiej stacji telewizyjnej czerpie informacje. Najczęściej słyszę, że z TVN. Czyli faszerowanie fałszem nie trafia w próżnię.
Bądźmy tego świadomi i nie łudźmy się, że wierny widz TVN-u zapragnie nagle porównać informacje z innego źródła przekazu. Nie ma mowy. To mogłoby przecież przyprawić go o dyskomfort poznawczy.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd

Szczepionki kowid – Oznaki poważnych skutków ubocznych. Statystyki z Niemiec.

https://esmed.org/MRA/mra/article/view/6205/99193548787

Harald Walach Uniwersytet Kazimieras Simonavicius, Wilno, Litwa; Change Health Science Institute, Bazylea, Szwajcaria, Rainer Johannes Klement Oddział Radioterapii i Radioterapii Onkologicznej, Szpital Leopoldina w Schweinfurcie, 97422 Schweinfurt, Niemcy.

Abstrakt

Szczepionki modRNA przeciwko Covid-19 zostały okrzyknięte ogromnym postępem, ale odnotowano oznaki poważnych skutków ubocznych. Chcieliśmy się dowiedzieć, w jakim stopniu ludzie zgłaszają, że w ciągu ostatnich dwóch lat mieli choroby związane ze szczepieniami przeciwko Covid-19 i czy istnieje różnica między osobami zaszczepionymi a niezaszczepionymi. Chcieliśmy również dowiedzieć się, czy gotowość do zaszczepienia się wiąże się z określonymi światopoglądami.

Przeprowadziliśmy zatem reprezentatywne badanie internetowe, zorganizowane przez Debaro GmbH, Monachium, profesjonalną firmę ankietową. Ostateczna próba została przygotowana w celu uzyskania reprezentatywnej próby populacji niemieckiej. Łącznie przeanalizowano 1051 odpowiedzi.

Osoby zaszczepione zgłosiły znacznie więcej zdarzeń wymagających wizyty u lekarza (42% w porównaniu do 30%, p = 0,0024), więcej zakażeń Covid-19 (30% w porównaniu do 23%, p = 0,0535) i więcej problemów mięśniowo-szkieletowych (21% w porównaniu do 15%, p = 0,059).

Zaszczepieni respondenci zgłosili znacznie więcej chorób ogółem (średnio 1,6±1,6 w porównaniu do 1,3±1,4; p = 0,0023). Przeanalizowaliśmy prawdopodobieństwo zaszczepienia się za pomocą modelu regresji logistycznej. Zaszczepieni częściej byli starsi, mieli obywatelstwo niemieckie, wyższe dochody, mieszkali sami, przyjmowali więcej leków i znali kogoś, kto zmarł na Covid-19, ale nikogo, kto mógł umrzeć po szczepieniu na Covid-19.

Ponadto, materialistyczny światopogląd był pozytywnie powiązany z prawdopodobieństwem zaszczepienia się, podczas gdy przekonanie, że istnieją inne sfery rzeczywistości ważniejsze niż codzienna rzeczywistość i że te sfery wykraczają poza jakiekolwiek naukowe wyjaśnienie, było negatywnie powiązane. Ponadto przekonanie, że szczepienia mRNA pomagają ludzkości, było wysoce istotnym przewidywaniem prawdopodobieństwa zaszczepienia się.

Wreszcie, analiza wyniku skłonności uwzględniająca zmienne społeczno -demograficzne i stan zdrowia przed szczepieniem potwierdziła, że Covid-19 występował częściej u osób zaszczepionych (31% vs. 23%, p=0,103). Ponownie, przekonanie, że szczepionki oparte na mRNA są korzystne dla ludzkości było istotnie bardziej powszechne wśród zaszczepionych osób o dopasowanym wskaźniku skłonności w porównaniu do grupy niezaszczepionej (zgoda/niezgoda/niepewność: 34,6%/30,8%/34,6% w porównaniu do 22,9%/45,2%/31,9%, p=0,0075).

Liczba ludności Polski na koniec 2024 roku spadła poniżej 37,5 mln. Samobójstwo narodu.

Liczba ludności Polski na koniec 2024 roku spadła poniżej 37,5 mln. Zatrważające dane GUS

https://pch24.pl/liczba-ludnosci-polski-na-koniec-2024-roku-spadla-ponizej-375-mln-zatrwazajace-dane-gus

(fot. Pixabay)

„Liczba ludności Polski na koniec 2024 roku spadła poniżej 37,5 mln osób, a liczba urodzeń w ubiegłym roku była najniższa od zakończenia II wojny światowej”, poinformował GUS.

Według wstępnych danych liczba ludności Polski w końcu 2024 r. wyniosła 37.490 tys., tj. obniżyła się o ok. 147 tys. w stosunku do stanu sprzed roku.

Stopa ubytku rzeczywistego wyniosła -0,39 proc., co oznacza, że na każde 10 tys. ludności ubyło ok. 39 osób (w 2023 r. na 10 tys. ludności ubyło 34 osoby).

Ze wstępnych szacunków wynika, że w 2024 r. zarejestrowano ok. 252 tys. urodzeń żywych, tj. o ponad 20 tys. mniej niż w poprzednim roku i jest to najniższa liczba urodzeń odnotowana w całym okresie powojennym.

„Obserwowane procesy demograficzne wskazują, że sytuacja ludnościowa Polski pozostaje trudna. W najbliższej przyszłości nie należy oczekiwać istotnych zmian gwarantujących stabilny rozwój demograficzny. Niski poziom dzietności, utrzymujący się od trzech dekad, będzie miał negatywny wpływ także na przyszłą liczbę urodzeń, z uwagi na zmniejszającą się liczbę kobiet w wieku rozrodczym”, poinformował GUS.

Źródło: PAP

pap logo

Grzegorz Braun MIAŻDŻY reżimowych „dziennikarzy”! „Wyciągnę świadectwo od biegłego weterynarza”

Grzegorz Braun MIAŻDŻY reżimowych „dziennikarzy”! „Wyciągnę świadectwo od biegłego weterynarza”

[VIDEO – w oryginale md]

31.01.2025 https://nczas.info/2025/01/31/grzegorz-braun-miazdzy-rezimowych-dziennikarzy-wyciagne-swiadectwo-od-bieglego-weterynarza-video/

grzegorz braun
Grzegorz Braun / fot. YT / Grzegorz Braun

Przy okazji konferencji przeciwko robieniu z Polaków katów Żydów i umniejszania cierpienia i ludobójstwa Polaków w trakcie niemieckiej okupacji Grzegorz Braun dopiekł pracownikom medialnym największych stacji i tytułów. Lider Konfederacji Korony Polskiej (KKP) zauważył, że na co dzień wypisuje się o nim wszystko co najgorsze i próbuje pytać wiele osób na jego temat, natomiast gdy jest dostępny, ci nie mają do niego żadnych pytań.

– Jakie to ciekawe. Zjawiam się tutaj, w sali paździerzowej Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej po tym, jak przetoczył się przez media i jeszcze chyba się nie dotoczył kolejny festiwal insynuacji, kłamstw, manipulacji z moim nazwiskiem odmienianym przez różne przypadki – powiedział Grzegorz Braun.

– Wy, funkcjonariusze frontu ideologicznego, którzy się nazywacie dziennikarzami i realizujecie leninowską wytyczną o organizatorskiej funkcji prasy, jakie to ciekawe, że możecie kłamać, insynuować przez całe doby na mój temat. Że moje nazwisko jako złego Polaka, złego katolika i generalnie czarny charakter wyświetla się na waszych stronach, ciągle jeszcze się wyświetla. A dzisiaj nie macie do mnie żadnych pytań – stwierdził lider KKP.

Powtórzył następnie „jakie to ciekawe i jakie łajdackie”.

– Jakie łajdackie, szanowni państwo. I my się tutaj nie uskarżamy, bo psy szczekają, a Konfederacja Korony Polskiej jedzie dalej. Ale wy, szanowna publiczności, rozstańcie się z wszelkimi złudzeniami na temat mediów reżimowych i deklaratywnie niezależnych w Polsce – ocenił Braun.

– Tak to właśnie wygląda. Na nasz temat można kolportować dowolne kłamstwa, ale w naszą stronę dzisiaj nie pada tutaj na tej konferencji prasowej, otwartej przecież dla wszystkich, nie pada jedno pytanie. Chociażby takie bardzo zwięzłe, „czy pan potwierdza, czy zaprzecza, że jest wielbłądem?” Ja wtedy może wyciągnę świadectwo od biegłego weterynarza i wszystko się wyjaśni – zażartował Braun.

– Ale nikt nie pyta. Dziękujemy – podsumował lider KKP Grzegorz Braun.

Tusk ograny [nie !! to my jesteśmy ograni !!!] . Przyjęliśmy Ukraińców, a murzynów i tak dostaniemy.

Tusk ograny. Przyjęliśmy Ukraińców, a murzynów i tak dostaniemy. „Nie istnieją prawne możliwości zwolnienia”

1.02.2025 https://nczas.info/2025/02/01/tusk-ograny-przyjelismy-ukraincow-a-murzynow-i-tak-dostaniemy-nie-istnieja-prawne-mozliwosci-zwolnienia/

Imigranci.
Imigranci – zdj. ilustracyjne. / Fot. PAP/EPA

Polska nie będzie zwolniona z mechanizmu przymusowej „solidarności” mimo że przyjęła największą liczbę uchodźców z Ukrainy? Tak wynika z odpowiedzi Komisji Europejskiej na pismo europosła Marcina Sypniewskiego ws. relokacji imigrantów.

„To się w głowie nie mieści Rząd Tuska przekonywał, że zapisy paktu imigracyjnego nie będą dotyczyć Polski, gdyż przyjęliśmy setki tysięcy Ukraińców” – przypomniał na portalu X Sypniewski.

„Powiedziałem: Sprawdzam! I zadałem pytanie Komisji Europejskiej. Otrzymałem odpowiedź, z której czarno na białym wynika, że jest to kłamstwo!!! „Zgodnie z prawem UE nie ma prawnych możliwości zwolnienia Polski z wdrażania jakichkolwiek części paktu.” – tak brzmi oficjalna odpowiedź!!” – wskazał polityk Konfederacji.

„To oznacza, że będziemy musieli przyjmować imigrantów albo płacić gigantyczne kwoty, nie ma żadnego zwolnienia

Co więcej, rząd do dzisiaj nie kiwnął palcem pomimo takich możliwości, aby wykazać presję migracyjną i ratować nas przed płaceniem ogromnych kwot wynikających z Paktu!

Jest to absolutny skandal!” – skwitował wiceprezes Nowej Nadziei.

Chodzi o pismo skierowane 15 listopada 2024 roku do Komisji Europejskiej, w którym Sypniewski wnioskował ws. kwestii dotyczących unijnego Paktu o migracji i azylu – w kontekście wypowiedzi premiera rządu warszawskiego Donalda Tuska oraz komisarz UE ds. wewnętrznych Ylvy Johansson. Chodziło o słowa, w których zapewniali, że w związku z przyjęciem przez Polskę dużej liczby uchodźców z Ukrainy, nasz kraj będzie częściowo lub nawet całkowicie zwolniony z postanowień ww. Paktu dot. relokacji imigrantów.

W piśmie Sypniewski zawarł następujące pytania:

„Czy Polska formalnie przedstawiła sytuację związaną z presją imigracyjną na swoim terytorium?

Czy Komisja dostrzega przyjęcie przez Polskę milionów Ukraińców jako przesłankę do zwolnienia Polski z całości lub części przepisów paktu?

Czy przygotowywane są rozwiązania mające na celu zwolnienie Polski z zapisów paktu i w jakim zakresie?”.

Teraz nadeszła odpowiedź KE, którą sygnował Komisarz ds. wewnętrznych i migracji Magnus Brunner.

Polska jest związana wszystkimi instrumentami prawnymi wchodzącymi w skład Paktu o migracji i azylu, które zostały przyjęte zgodnie z unijnym zobowiązaniem do rozwijania wspólnej polityki azylowej oraz z pełnym poszanowaniem zasady kompetencji dzielonych w przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Na gruncie prawa unijnego nie istnieją prawne możliwości zwolnienia Polski z implementacji jakichkolwiek elementów Paktu” – czytamy.

„Rozporządzenie w sprawie azylu i zarządzania migracjami przewiduje obowiązkową solidarność, a każde państwo członkowskie ma pełną swobodę wyboru między różnymi formami solidarności, tj. relokacją, wkładem finansowym i środkami alternatywnymi (wsparcie rzeczowe)” – zaznaczył.

„Liczba osób korzystających z tymczasowej ochrony w danym państwie członkowskim jest jednym z czynników decydujących o tym, czy państwo członkowskie znajduje się pod presją migracyjną lub stoi w obliczu znaczącej sytuacji migracyjnej, co pozwala na pełne lub częściowe obniżenie składek solidarnościowych” – czytamy dalej.

Brunner zaznaczył, że pierwsza ocena tego stanu rzeczy odbędzie się w październiku 2025 roku, a „Polska nie przedstawiła jeszcze żadnych informacji” w tym zakresie.

Kontr-rewolucja zdrowego rozsądku w USA: „Kobieta” czy „mężczyzna” oraz „matka” i „ojciec” znów poprawne!

[Kontr-rewolucja jest odwrotnością rewolucji, nie zaś rewolucją w drugą stronę. md]

Rewolucja zdrowego rozsądku. Urzędnicy Białego Domu już nie napiszą tak w mejlu

1.02.2025 https://nczas.info/2025/02/01/rewolucja-zdrowego-rozsadku-urzednicy-bialego-domu-juz-nie-napisza-tak-w-mejlu/

Donald Trump
Donald Trump. / foto: domena publiczna

Biały Dom polecił agencjom federalnym usunięcie zaimków neutralnych płciowo z podpisów w służbowych mailach – podały w piątek amerykańskie media. Według ABC News pracownicy Departamentu Transportu otrzymali zalecenia w czwartek, gdy prowadzili śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej w Waszyngtonie.

W amerykańskich urzędach i szkołach zalecano dotąd unikanie określeń odnoszących się do płci, takich jak „kobieta” czy „mężczyzna” oraz „matka” i „ojciec”, promując zamiast tego neutralne zaimki, np. „they” czy „them”.

Pierwszego dnia nowej kadencji prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenia wykonawcze, które miały na celu „uznanie mężczyzny i kobiety jako biologicznych rzeczywistości” oraz „ochronę kobiet przed radykalną ideologią płci”.

Jak podają ABC News oraz serwis informacyjny Gizmodo, informacja o nakazie usunięcia z maili zaimków neutralnych płciowo trafiła m.in. do Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC). W dokumencie przytaczane są fragmenty rozporządzenia, które nakazują m.in. usunięcie z komunikatów agencji wszelkich odniesień, które „promują lub w inny sposób wpajają ideologię płci”.

„Zaimki oraz wszelkie inne informacje, które są niedozwolone (w polityce), muszą zostać usunięte z podpisów pracowników do godz. 17-tej czasu wschodniego w piątek” – głosi dokument.

Według informacji ABC News, pracownicy Departamentu Transportu otrzymali podobne zalecenia w czwartek, w trakcie pracy nad śledztwem dotyczącym katastrofy lotniczej w Waszyngtonie, w której zginęło 67 osób.

Serwis UPI dodał, że instrukcja nakazuje zamianę słowa „gender” na „sex” na stronie internetowej CDC oraz w komunikatach agencji. Personel ma także „przejrzeć systemy poczty elektronicznej i wyłączyć funkcje, które proszą użytkowników o podanie zaimków”.

Do piątku nie było jasne, czy podobne nakazy dotarły również do pracowników innych agencji federalnych.