Pierwszy w Wielkiej Brytanii homoseksualny „rodzic zastępczy” oskarżony o gwałt i handel ludźmi

Pierwszy w Wielkiej Brytanii homoseksualny rodzic zastępczy oskarżony o gwałt i handel ludźmi

opoka.org.plpierwszy-w-wielkiej-brytanii-homoseksualny-rodzic-zastepczy

Barrie Drewitt-Barlow z Wielkiej Brytanii jest oficjalnie ojcem ośmiorga dzieci, uzyskanych dzięki surogacji. Został właśnie aresztowany, wraz z partnerem Scottem Hutchinsonem, za handel ludźmi, gwałt i napaść seksualną.

Barrie Drewitt-Barlow z dwójką dzieci zrodzonych przez surogację

Barrie Drewitt-Barlow z dwójką dzieci zrodzonych przez surogację
Surrogacy-UK, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Barrie Drewitt-Barlow i jego były partner Tony byli pierwszymi gejami w Wielkiej Brytanii, którzy zostali oficjalnie uznani za rodziców dwojga dzieci urodzonych przez surogację. Byli „twarzą” lobbyingu zmierzającego do pełnej legalizacji tego procederu. Później uzyskali jeszcze troje dzieci poprzez surogację, a następnie się rozwiedli. Drewitt-Barlow wszedł wówczas w nowy związek ze Scottem Hutchinsonem, w którym uzyskali kolejną trójkę dzieci, co zwiększyło łączną liczbę dzieci Drewitt-Barlowa do ośmiu.

W tym miesiącu on i jego nowy partner aresztowani zostali za handel ludźmi, gwałt i napaść seksualną. Zarzuty są poważne i można się spodziewać, że sprawa zakończy się wyrokiem skazującym. Przerażające jest jednocześnie to, że przez całe lata nie dostrzegano problemu, gdy Drewit-Barlow publicznie mówił o dzieciach w sposób kompletnie odczłowieczony, traktując je jak produkt, który można kupować i sprzedawać.

Dzieci dwóch ojców, bez matki

W 1999 roku Drewitt-Barlow i jego były partner Tony zostali pierwszymi gejami w Wielkiej Brytanii, którzy spłodzili bliźnięta poprzez surogację. Ich dwójka dzieci, Saffron (dziewczynka) i Aspen (chłopiec), urodziła się w Kalifornii, a Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że akty urodzenia będą wymieniać dwóch mężczyzn jako rodziców, co oznacza, że dzieci będą zarejestrowane jako mające dwóch ojców, bez matki. Później para gejów miała razem jeszcze troje dzieci, wszystkie urodzone z komórek jajowych dawczyni i matek zastępczych w Stanach Zjednoczonych. Jedno z tych dzieci, Orlando, urodziło się po Saffron i Aspen; jednak zarodek stworzony został równocześnie z zarodkiem Aspena, z tego samego materiału genetycznego. Choć urodzili się w odstępie kilku lat, Aspen i Orlando są więc bliźniakami jednojajowymi.

Upłynęło kilkanaście lat. Drewitt-Barlow rozwiódł się z Tonym i wszedł w związek ze Scottem Hutchinsonem, młodszym o 25 lat. Hutchinson spotykał się wówczas z córką Drewitt-Barlowa, Saffron, ale ostatecznie „ujawnił się” jako homoseksualista. W nowym związku Drewitt-Barlow spłodził troje kolejnych dzieci poprzez surogację, co zwiększa łączną liczbę dzieci do ośmiu.

Dziecko i kobieta to po prostu „produkty”

W ciągu całego tego okresu Drewitt-Barlow wielokrotnie wygłaszał publicznie wypowiedzi, które były w najwyższym stopniu niepokojące. Dehumanizowały one zarówno dzieci, jak i kobiety, których ciała kupuje. Chwalił się, że zapłacił modelce 50 tys. funtów za dawstwo komórek jajowych, bo nie chciał, by jego dziecko było „brzydkie”. Gdy jego dzieci były chwalone za atrakcyjny wygląd, mówił: „Pewnie, dostajesz to, za co płacisz!”

Dodawał także, że gdyby któreś z dzieci nie „wyszło dobrze”, oddałby je do adopcji. Mówił również, że nigdy nie pozwoliłby lesbijce być dawczynią komórek jajowych, ponieważ uważa, że wszystkie są „grube i brzydkie”.

Pytany, jak matki zastępcze reagują na widok swoich dzieci przed ich przekazaniem, Drewitt-Barlow przyznał, że wymaga, aby każda surogatka, z którą pracuje, miała cesarskie cięcie, tak, żeby nie mogła zobaczyć swego dziecka. „Zawsze wpisuję to  do ich umowy”.

Surogacja to dla Drewitta-Barlowa zwykła transakcja handlowa. Tak mówił o niej:

„Po prostu kupuję dziecko. Większość ludzi mogłaby zrobić znacznie gorzej niż spędzić miesiąc życia na lekach, by oddać zarodki za 50 tys. funtów.”

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Nie chodzi wyłącznie o słowa i werbalne dehumanizowanie matek oraz dzieci. Doszły do tego twarde fakty. Zarówno on, jak i jego nowy partner Hutchinson zostali aresztowani za handel ludźmi, napaść i gwałt w celu wykorzystywania seksualnego. Obaj zaprzeczają zarzutom. Władze wskazują, że chodzi o długotrwały proceder. Przestępstwa popełniano w latach 2013–2026, a obaj mężczyźni wykorzystali swój status celebrytów i multimilionerów, by zdobyć ofiary. „Brali na cel młodych mężczyzn, rekrutowali ich, zyskiwali ich zaufanie, aby ich przygotować do ich ról” – mówi prokurator Serena Berry. 

Oficjalne oświadczenie prokuratury brzmi:

„Barrie Drewitt-Barlow i Scott [Hutchinson] Drewitt-Barlow zostali oskarżeni o organizowanie lub ułatwianie podróży innym osobom w celu wykorzystywania seksualnego, a także o inne przestępstwa seksualne, w tym gwałt. Ściśle współpracowaliśmy z policją w Essex podczas prowadzenia śledztwa.”

Surogacja bez nadzoru

Sprawa pokazuje, w jak łatwy sposób przestępcy seksualni mogą mieć dostęp do dzieci, które padają ich ofiarą. Surogacja w praktyce pozbawiona jest nadzoru, a zajmujące się nią agencje doskonale wiedzą, jak obchodzić prawo. Niemal każdy może sobie zamówić dziecko i nie ma żadnej gwarancji, że urodzone przez surogację dziecko trafi ono bezpiecznego domu.

Przypadek Drewitta-Barlowa nie jest pierwszym tego typu. Oto kilka najbardziej głośnych:

Brandon Keith Riley-Mitchell, przestępca seksualny z Pensylwanii, został skazany za wykorzystywanie seksualne dzieci oraz posiadanie materiałów dotyczących wykorzystywania seksualnego. Chociaż prawo Pensylwanii zabrania przestępcom seksualnym adopcji dzieci, nie istnieją analogiczne przepisy nadzorujące wspomaganą technologię reprodukcyjną ani surogację.

David John Farnell, zarejestrowany przestępca seksualny, wraz z żoną zamówili bliźnięta, które miały być noszone przez surogatkę w Tajlandii. Gdy jedno z bliźniaków, Gammy, zostało zdiagnozowane z zespołem Downa, australijska para go porzuciła. Przywieźli do domu córkę, Pippę, i mimo że Farnell był przestępcą seksualnym, ostatecznie władze pozwoliły małżeństwu zatrzymać ją.

YouTuber Shane Dawson i jego partner Ryland Adams są autorami licznych filmów i wypowiedzi seksualizujących dzieci (formalnie jak dotąd nie zostali oskarżeni o przestępstwa seksualne). Dawson żartował sobie m.in. z gwałtów na dzieciach i przyznał, że wielokrotnie szukał w internecie nagrań z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, w tym najmłodszych. W innym klipie porównywał dziecko do zwierzęcia. Zaczął od wyznań, jak prosił kiedyś przyjaciela o możliwość uprawiania seksu z jego psem, a później dodał „Gdybym miał dziecko, byłoby dla mnie tym samym, co pies”. Dalsza część podcastu jest zbyt kontrowersyjna [ chłop[ie, po ludzku to się nazywa: OBRZYDLIWA. md] , żeby ją cytować. Mowa jest między innymi o tym, że niemowlę mogłoby umrzeć w trakcie takiego wymuszonego aktu seksualnego, co nie byłoby żadnym problemem dla Dawsona.

Jak dotąd w większości tego typu przypadków władze pozostawały bierne. Czy aresztowanie Drewitta-Barlowa i jego partnera jest oznaką, że kończy się pobłażliwość względem drapieżców seksualnych? Oby tak było. W pierwszej kolejności należałoby jednak przyjrzeć się działaniu instytucji zajmujących się surogacją, ponieważ wbrew ich deklaracjom, nie chodzi tu o żaden altruizm, ale o bezwzględny wyzysk i handel ludźmi.

Źródło: Live Action

Mała Słowacja

Mała Słowacja

przez Rafal oczamiduszy.pl/mala-slowacja

[Ale tekst oryginalny z 13 stycznia 2024 md]

======================================================

Ľuboš Blaha – zastępca przewodniczącego słowackiego parlamentu:

Amerykanie przybyli na dumną Słowację – dzięki za to!

Amerykanie naiwnie myśleli, że poskoczymy, gdy zagwiżdżą.
Zapomnij o tym, era ich poplecznika Korčoka dobiegła końca.

1. Chcą, żebyśmy potępili użycie przez Rosję północnokoreańskich rakiet, ale nie przedstawiają żadnych dowodów.

2. Dobrze pamiętamy, jak obrzydliwie okłamywali cały świat w sprawie broni masowego rażenia w Iraku, bo chcieli zaatakować suwerenny kraj.

3. Słowacja jest suwerennym państwem i dopóki Amerykanie nie przedstawią realnych dowodów na naruszenie prawa międzynarodowego, Słowacja nie przystąpi do żadnej z ich konkretnych uchwał. Kropka.

4. Nie, nie wystarczy, że Amerykanin czegoś chce. I nie, nie wystarczy krzyczeć, że wszyscy oprócz Węgier to podpisali. Jesteśmy suwerennym państwem. Nie macie szczęścia, Yankesi.

Ľuboš Blaha – słowacki polityk i filozof, wiceprzewodniczący partii SMER, poseł do Rady Narodowej.

5. Jak powiedziałby klasyk – tak się to robi, do cholery. Szczerze mówiąc – to są momenty, w których jestem naprawdę dumny ze słowackiego rządu.

6. Amerykańskie mopsy z mediów i opozycji będą teraz wściekle szczekać, dlaczego pozwalamy sobie na bezmyślne posłuszeństwo swoim panom, tak jak oni.

7. Pozostało im tylko rzucić aport, a Matovič, Heger, Naď, Korčok lub Čaputová będą rywalizowali o to, kto pierwszy przyniesie aport amerykańskiemu ambasadorowi, a kto następnie będzie najbardziej machał ogonem.

8. Te czasy kolonialne już minęły. Ambasador amerykański będzie musiał się przyzwyczaić, że Słowacja nie jest już amerykańską kolonią.

9. Na czele rządu stoi wreszcie suwerenny polityk, mąż stanu, patriota – Robert Fico. Minister spraw zagranicznych Juraj Blanár również nie pozwala, by sprawy uderzyły mu do głowy. Dziękuję za to!

10. Dość odruchowej polityki. Wstrzymaliśmy broń dla Ukrainy, rozwijamy stosunki z krajami BRICS, chronimy nasze interesy narodowe. Tak, jesteśmy suwerenną Słowacją.

11. Mogą nas zastraszyć, mogą nas odwołać, mogą nas kryminalizować, mogą nam przeszkadzać – podchodzimy do tego z humorem. Kiedy skwierczą, oznacza to, że robimy to dobrze.

12. Jesteśmy suwerennym rządem i jesteśmy solidni jak granit. A ja serdecznie pozdrawiam ambasadora USA – witajcie w wolnym państwie ? Tak jak obiecaliśmy – na pierwszym miejscu Słowacja

*https*://t.me/LubosBlahaSmer/1503 @infokju Telegram

Przyznam się Wam, że trochę się obawiam o obecne słowackie władze… co by nie było jak w Ekwadorze… rozruchy… a po decyzji przekazania postradzieckiego sprzętu dla UA … po rozruchach… cud !…
… albo jakiś majdanik… protesty… CIA może wiele…
… ale podobnie jak Węgrom życzę powodzenia…
… a Polakom… myślenia

*https*://rhumowy.neon24.net/post/174842,malutka-slowacja-zadziwia

komentarz: Jabo , sobota, 13 stycznia 2024,
Dlaczego w Polsce jest to niemożliwe?

Ano dlatego, że jak ktoś powiedział, z kiszonego ogórka nie da się już zrobić ogórka zielonego. Rządzące w Polsce siły, chciałem napisać elity, ale byłoby to nadużycie, są postsolidarnościowe, a co za tym idzie wyszkolone i finansowane w początkowym okresie przez USA. Zostały więc w ten sposób niejako „ukiszone” przez Amerykanów. Nie ma szans, żeby ci ludzie mogli wyzwolić się z więzów zależności. Oni tego nie chcą, a nawet gdyby chcieli, to nie wiedzą jak.

To jest jak z przestępcą, który niemal całe życie spędził w więzieniu i nie potrafi już żyć na wolności. Ten „kwas” jest tak mocny, że nawet młodzi ludzie wchodzący do polityki w tych układach, stają się tacy sami jak ich poprzednicy. Co gorsze, ogromna większość polskiego społeczeństwa cierpi na syndrom poczucia niższości wobec Zachodu, dlatego ludzie, którzy chcą wyzwolić Polskę z kolonialnej zależności od USA i UE nigdy nie będą mieli masowego poparcia.[?? ty dupku, będą !! md]

Matryca strukturalnej deprawacji

Matryca strukturalnej deprawacji

Autor: Ullrich Mies

Matryca strukturalnej deprawacji | Autor: Ullrich Mies

apolut/matrix-der-strukturellen-niedertracht-von-ullrich-mies

Artykuł Ullricha Miesa i fragment książki „Szczęśliwie opętany? Nie, dziękuję!Ericha Hambacha .

Europa i Niemcy znajdują się w stanie swobodnego upadku: pod względem społecznym, gospodarczym i kulturowym. Kontynent podąża ścieżką totalitarnego centralizmu UE, dyktatury o bezprecedensowym charakterze i zasięgu. Europa w stanie upadku bez demokratycznej przyszłości, na drodze rozkładu, intelektualnego zaniedbania, inwigilacji, militaryzacji, całkowitego zadłużenia, wojen domowych, których nie da się już wykluczyć (1), oraz celowo zaplanowanych globalnych konfrontacji strategicznych z mocarstwami nuklearnymi – Rosją i Chinami – pod kontrolą USA i ich ramienia militarnego, NATO. Centralne pytanie wisi w powietrzu: Kto tak naprawdę rządzi tym kartelem UE, kto dyktuje warunki reżimom narodowym, takim jak niemiecki?

Na podstawie wszystkiego, co dziś wiemy, można stwierdzić, że świat zachodni zmierza w kierunku centralnie sterowanej dyktatury wojskowej.

To, że UE i główne państwa europejskie nie mają nic wspólnego z demokracją, jest jasne dla każdej myślącej osoby. (2) Niezależnie od tego, jak opiszemy panujące na Zachodzie warunki, w tym w UE, jako „reżim totalitarny”, „przemoc strukturalną” (3), „zorganizowane zamieszki” (4), „nowy faszyzm, który nie chce być faszyzmem” (5), „rządy globalnych faszystów” (6), jako KRYMINOKRACJĘ (7) lub OMNIWOJNĘ (8) (totalną wojnę wewnętrzną i zewnętrzną) – dla zanikającej mniejszości w ośrodkach władzy zawsze chodziło i nadal chodzi o konsolidację ich rządów, zabezpieczanie i pomnażanie bogactwa oraz zdobywanie zasobów, w tym „materiału ludzkiego”. Kluczowym warunkiem OMNIWOJNY jest ogłupienie szerokich segmentów populacji, w tym utrwalenie iluzji demokracji w umysłach większości.

Jak to miało miejsce od wieków, otępiała większość maszeruje wraz z klasą rządzącą ku otchłani.

„Żyjemy w czasach, w których nikt nie może wyznać swojej prawdziwej natury bez narażenia się na oplucie, oszczerstwa i wdeptanie w ziemię. Żadna ilość sformułowanego bólu, żadna poezja przesiąknięta smutkiem nie wystarczy, by choćby w przybliżeniu ujawnić diaboliczne działania nieustannych elit we współpracy z manipulowaną przez nie większością.” (10)

Zorganizowany, przestępczy kartel polityczny w centrach zachodniej potęgi, który ponosi nie jedyną, ale znaczącą odpowiedzialność za światową nędzę, porzucił wszelkie formy rozsądku, dyplomacji i sprawiedliwości. Kartel posuwa się nawet do tego, że ryzykuje wojnę nuklearną, zamiast porzucić własną, szaloną, hegemoniczną ideologię. (11) Złowrogie, ideologicznie nastawione transatlantyckie kasty polityczne działają w ścisłym sojuszu z antydemokratycznym, technokratycznym potworem UE i są głęboko uwikłane w Deep State, rakowaty rozrost konglomeratów finansowych i korporacyjnych, wojskowo-przemysłowy kompleks wywiadu i wojny, niszczący mózg przemysł filantropii organizacji pozarządowych oraz medialnych podżegaczy wojennych, zakutych w fotele bojowników i snajperów PR.

Bzdurna, autorytarna retoryka i pseudo-legitymizujące „uzasadnienia”, które branża telewizyjna i inne firmy nieustannie produkują, służą usypianiu i ogłupianiu społeczeństwa. Pozostają one w dużej mierze niezmienione od dziesięcioleci, co najwyżej dostosowane do obecnych „wymogów propagandowych”.

  • „Musimy bronić naszego wolnego porządku przed wrogami demokracji”.
  • „Musimy lepiej się przygotować i przygotować na przyszłość”.
  • „Musimy być gotowi na wojnę do 2029 roku”.
  • „Niemcy muszą nauczyć się na nowo zabijać rosyjskich żołnierzy”.
  • „Rosja chce najechać i podbić Europę”.
  • „Od 24 lutego 2022 roku wkroczyliśmy w nową erę”.
  • „Nie przekazaliśmy wystarczająco dobrze naszej polityki; musimy się w tym obszarze poprawić”.
  • „24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła „niesprowokowany atak” na Ukrainę”.
  • „Od 24 lutego 2022 r. mamy do czynienia z „punktem zwrotnym” w stosunkach międzynarodowych”.

Kliki polityczne UE, a zwłaszcza te z państw E3 – Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec – wspólnie z NATO i zdezorientowanymi członkami Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, celowo niszczą pokój wewnętrzny i zewnętrzny, dyplomację i porozumienie międzynarodowe . Chcą przygotować się do wielkiej wojny z Rosją (12), podczas gdy USA „negocjują” z Chinami, aby podtrzymywać swoją chorą i przesadną wizję porządku geopolitycznego zdominowanego przez Zachód, tego „porządku opartego na regułach”, którego zasady dyktują wyłącznie one. W tym celu zapewniają niemal niewiarygodne zasoby finansowe, rabując własne kraje. (13)

„Nawet dzisiaj, gdy ludzie mówią o wojnie, zazwyczaj mają na myśli wydarzenie militarne, które osiągnęło punkt krytyczny, strzelając do żołnierzy. Świadomość, że wojna w każdej epoce – a tym bardziej dzisiejsza wojna totalna – ma

podłoże przedmilitarnei jest wojną ekonomiczną, psychologiczną, ideologiczną i polityczną, zanim stanie się wojną militarną, zyskuje na popularności dopiero powoli”. … Wiara w siłę militarną odpowiada porażce cywilnej. (14) 

Innymi słowy, napięcia z Rosją i Chinami, które od czasu upadku Muru Berlińskiego zostały na nowo rozbudzone i systematycznie eskalowane przez elity rządzące pod przywództwem USA , okazują się, na tle historii „zimnej wojny” (15), jedynie kontynuacją. Przez dziesięciolecia dla zachodnich intelektualistów zawsze ważne było przedstawianie siebie jako dobrych, a innych jako „imperium zła” („oś zła”). Fakt jest taki: zachodnie ośrodki władzy, niezdolne do pokoju , ponieważ ewidentnie nie chcą go zawrzeć, zajmują się wyłącznie własną walką o przetrwanie władzy i celowym rozbudzaniem starych rusofobii i lęków przed „żółtym niebezpieczeństwem”… zanim armie się zetrą.

Opinia publiczna jest zdezorientowana; spowita mgłą propagandy, nie dostrzega konturów tej zbrodniczej polityki. Przede wszystkim brakuje jej wyobraźni, by myśleć tak przewrotnie, jak postępują rządzący, ani by pojąć intelektualne bredzenie wygłaszane przez zawiły, rusofobiczny kartel nieświadomych, historycznie nieświadomych (młodych) dziennikarzy (16), a nawet wynajętych szarlatanów. Głównym problemem społeczeństw zachodnich nie jest wirus rozpylany na społeczeństwo przez agencje wywiadowcze, lecz plaga polityczno-medialna, która wypaczyła całą myśl. Resztki przyzwoitości i zaufania do władzy uniemożliwiają jej konfrontację z ponurą rzeczywistością systemowej, a także osobistej, złej woli. Źle zaprogramowana, przestraszona, częściowo histeryczna opinia publiczna (17) nie chce lub nie może dostrzec, że ta „władza”, te pseudowładze nie tylko prowadzą wojnę jako model biznesowy (18) w kontekście międzynarodowym, ale przede wszystkim przeciwko niej – i to na każdym możliwym poziomie:

  • poprzez zubożenie spowodowane obciążeniami podatkowymi i składkowymi,
  • Podział społeczny poprzez ciągłe podżeganie przeciwko konkretnym grupom dysydenckim,
  • Monitorowanie i kontrola,
  • militaryzacja wewnętrzna,
  • wprowadzenie systemu sprawiedliwości bojowej o podłożu politycznym,
  • poddanie swoich ciał i umysłów bezdusznemu, radykalno-rynkowemu reżimowi zysku, zwłaszcza w kontekście operacji związanej z koronawirusem i przyszłych inscenizowanych „pandemii”/reżimów iniekcji,
  • systematyczna produkcja strachu jako środka kontroli,
  • egzekwowanie niekontrolowanej migracji jako elementu „strategii napięć” mającej na celu nastawienie ludności przeciwko imigrantom i jednoczesne zniszczenie państwa opiekuńczego,
  • celowa depresja i deprywacja (19) mas poprzez stały stres wywołany generowaniem strachu/strachem o przyszłość, ogólną niepewnością, rozkładem i dezorganizacją warunków, tworzeniem niefunkcjonalnej infrastruktury, stresem w pracy, ograniczaniem edukacji, niszczeniem kolei federalnych (20), sztucznymi korkami na autostradach z powodu placów budowy, pseudokontrolami policji federalnej na przejściach granicznych w poszukiwaniu „terrorystów” itp.
  • wprowadzenie zmilitaryzowanych reżimów nadzwyczajnych i antypowstańczych jako „stałego stanu rządów”.

Wariaci (21), psychopaci, ignoranci, aparatczycy, złośliwi, tchórzliwi, zepsuci, skorumpowani i przede wszystkim bezwzględnie samolubni, w znacznym stopniu determinują programy rządzącego establishmentu politycznego; wyrzucili do kosza podstawową formułę cywilizowanego współistnienia ludzi, która brzmi: „Tworzyć pokój bez broni” i „Pokój jest pierwszym krokiem” .

Ci „szaleńcy” nazywają tych, którzy dążą do międzynarodowego pojednania i pokoju opartego na dyplomacji „aniołami, którzy spadli z piekła”. Ci, którzy tak mówią, wieszczą koniec współżycia społecznego i torują drogę wojnie domowej. W tym kontekście sprawdza się powiedzenie: „Barbarzyństwo języka jest barbarzyństwem umysłu; nie ma różnicy”, jak Dolf Sternberger opisywał degradację języka w swoim „Słowniku nieludzkiego” już w latach 60. XX wieku. W funkcjonującej demokracji podżegacze wojenni wszelkiej maści stanęliby przed niezależnymi sądami, zostaliby uznani za zagrożenie dla pokojowego współistnienia narodów i pokoju wewnętrznego i trafiliby do więzienia na zawsze.

Pytanie postawione na początku artykułu: „kto właściwie rządzi?”, powinno zostać „rozwiązane” w następujący sposób:

To Pentagon/NATO, CIA/NSA we współpracy z głównymi graczami w gospodarce wojennej i sieciami transatlantyckimi. 

Oczywiście, zbyt dużym uproszczeniem jest skupianie się wyłącznie na „tych u władzy” i ignorowanie własnego, osobistego braku spokoju. My, ludzie, jesteśmy zawsze produktem naszego otoczenia i jego niezliczonych wpływów. Polityka, rodzina, społeczeństwo, kultura, historia, a co nie mniej ważne, niemal nieokreślone zbiorowe traumy wynikające z przeszłości kształtują nasze zachowanie, a tym samym również naszą zdolność lub niezdolność do tworzenia pokoju i współżycia w pokoju. (22) Bardzo ważne pytanie w tym kontekście brzmi: Jakie wydarzenia historyczne leżą u podstaw niemieckiej tradycji poddaństwa, „…od średniowiecznej wieży kościoła państwowego Świętego Cesarstwa Rzymskiego, poprzez protestancko-katolicki system kościoła państwowego niemieckich drobnych książąt po reformacji, po wieżę kościoła z tronem i ołtarzem Drugiej Rzeszy po 1871 roku” (23)?

W tym kontekście, kto może naprawdę pojąć wpływ, jaki na zbiorową pamięć Niemców wywarły koszmary wojny chłopskiej, wojny trzydziestoletniej, I wojny światowej, pseudodemokratycznych walk partyjnych w Republice Weimarskiej, zdławienia i stłumienia Republiki Radzieckiej w 1919 r., II wojny światowej, wymuszonej integracji Niemiec z blokiem zachodnim pod dyktando USA po 1945 r. i niezliczonych porażek zaangażowania obywatelskiego w czasach nowożytnych?

Wprowadzona w błąd propagandowo opinia publiczna przynajmniej coś podejrzewa, choć mgliście i niejasno. Jej podejrzliwość przejawia się w gigantycznej, ogólnoświatowej utracie zaufania do instytucji rządzących, która co roku osiąga nowy, rekordowy poziom. Amerykańska agencja public relations Edelman corocznie opracowuje tzw. Barometr Zaufania. (24) Od 25 lat Edelman bada, w jakim stopniu społeczeństwo ufa – a raczej nie ufa – rządom, przedsiębiorstwom, organizacjom pozarządowym (NGO) i mediom. Agencja PR co roku przeprowadza ankiety wśród około 32 000 osób w 28 krajach na całym świecie. Na przestrzeni lat Edelman obserwuje niepokojący spadek zaufania.

Najniższy ogólny poziom zaufania odnotowano w uprzemysłowionych krajach Zachodu. W 2025 roku na całym świecie 69% respondentów było przekonanych, że rządy ich okłamują, 68% – liderzy biznesu, a 70% – media i dziennikarze. W Niemczech 65% respondentów nie ufało rządowi, 60% – organizacjom pozarządowym, 60% – przedsiębiorstwom, 56% – mediom, a 55% – Organizacji Narodów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Tylko 14% respondentów w Niemczech jest przekonanych, że przyszłym pokoleniom mogłoby być lepiej. Sześćdziesiąt dziewięć% Niemców żywi umiarkowaną lub znaczną niechęć do rządu, przedsiębiorstw i osób zamożnych. 

Ta gigantyczna utrata zaufania najwyraźniej nie uświadomiła opinii publicznej, że nie powinna całkowicie wyzbywać się zaufania do zgniłego systemu partyjnego. Gdy tylko zostanie wezwana, ludzie pędzą do urn, by ponownie „oddać swój głos”. Fakt, że w ten sposób pozbawiają się praw wyborczych i infantylizują, nie przychodzi im do głowy. Większość obywateli nadal uważa, że ​​w Niemczech ma znaczenie, czy zagłosują na SPD, czy CDU. Przez dekady gonili za złudzeniem, że zmiana na szczycie dowolnej koalicji rządzącej cokolwiek zmieni w kwestii strukturalnej korupcji politycznej. Zamiast zastanowić się, jak mogliby samodzielnie stworzyć nowy system polityczny, który reprezentowałby ich interesy. Bez zgody nie ma rządów! Nierozważni i posłuszni władzy zawsze czekają na „lidera”, który naprawi sytuację za nich i za którym będą mogli podążać.

Poniżej pokrótce przeanalizuję strukturę zachodniego systemu polityczno-gospodarczego opartego na strukturalnych niepokojach. Opiera się ona na ośmiu filarach: 

  1. W „radykalizmie rynkowym bez alternatywy” kapitalizm jest „religią zbawienia” dla Zachodu. (Cały) świat musi podporządkować się tej jedynej możliwej do pomyślenia „religii zbawienia”. „Radykalizm rynkowy bez alternatywy” oznacza hiperkapitalizm o maksymalnej penetracji zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Ludzie mają być wyzyskiwani jako przedmioty, oddając się pod „mechanizmy rynkowe”, w tym nowe reżimy zysku, rozciągające się nawet na ich ciała i umysły. Na zewnątrz „ludy” były podbijane przez wieki za pomocą brutalnych, imperialistycznych strategii otwierania rynku, uniemożliwiając w ten sposób samostanowienie rozwoju. Obejmuje to unikanie płacenia podatków i subsydia dla bogatych i megakorporacji, przejmowanie funkcji państwowych przez korporacje, przetrzymywanie ludzi jako zakładników poprzez reżimy zadłużenia, gospodarkę wojenną, przymus, szantaż oraz wojny podbojowe i wojny o zasoby. Istnieje całkowite lekceważenie istniejących praw na rzecz kapitału (25) i jego politycznych organów administracyjnych = rządów. „Zwycięzca bierze wszystko” – grabież i „kopanie” to ideologia przewodnia drapieżnego, grabieżczego i konkurencyjnego kapitalizmu. Zasada społeczno-darwinowska, czyli rządy najsilniejszego, panuje jednomyślnie. 
  2. Stany Zjednoczone są „państwem wojowniczym” od 1798 roku i wszczęły setki wojen na całym świecie. Niemal nie ma roku bez wojny. We wszystkich swoich dokumentach wywiadowczych i dotyczących polityki zagranicznej USA podkreślają swoje roszczenia do bycia „jedynym supermocarstwem” (26). To roszczenie do globalnej dominacji stanowi sedno amerykańskiego imperializmu, którego podstawą jest „Doktryna Pełnego Spektrum Dominacji ”. Osiemnaście agencji wywiadowczych i około 1000 baz wojskowych na całym świecie wspiera amerykańską politykę zagraniczną i wojskową w egzekwowaniu zasady „America First” jako „wiodącej potęgi”. Ogólnie rzecz biorąc, jest oczywiste, że Stany Zjednoczone również biorą swoich „sojuszników” za zakładników. Przykładami są atak na Nord Stream 2, przymusowy zakup amerykańskiego LPG, systemy taryfowe i przeniesienie ciężaru wojny na państwa członkowskie UE.
  3. NATO jest militarnym ramieniem kapitalizmu/amerykańskiego kapitału finansowego i korporacyjnego, stosującym twarde i miękkie metody walki = działania poza systemem (OTW), w tym walkę prawną, działania w ramach obowiązku (27), zastraszanie (28), szantażowanie (29) i działania mające na celu zmianę reżimu, w tym operacje psychologiczne (PSYOP) i „wojnę poznawczą” przeciwko własnym obywatelom. Stany Zjednoczone podzieliły świat na „dowództwa strategiczne”. Agencje wywiadowcze, organizacje pozarządowe i przemysł medialny są ich „partnerami”. Przemysł wojenny, z dziesiątkami tysięcy kontrahentów, napędza konflikty. Wojna jest amerykańskim modelem biznesowym. Przemysł zbrojeniowy i Pentagon stanowią „centrum dowodzenia” NATO. Machina wojenna kontroluje administrację wojskowo-cywilną. Polityka służy do pozyskiwania funduszy na gospodarkę wojenną.
  4. Rewolucja cyfrowa, sztuczna inteligencja i transhumanizm służą jako nowe systemy zysku, a jednocześnie są instrumentami do zapewnienia dominacji na coraz bardziej faszystowskim Zachodzie pod przywództwem USA. Głównym, ukrytym celem sztucznej inteligencji i transhumanizmu jest „zwiększona śmiertelność” wojska, co oznacza „zwiększoną śmiertelność” wszystkich rodzajów broni i ich całkowitą rekonfigurację. Ludzie, ich umysły i ciała, stają się jedynie obiektami maksymalizacji zysku w ramach zupełnie nowych systemów zysku i interfejsów człowiek-maszyna. Stają się funkcjonalnymi i neoniewolnikami w nowej erze: stają się cyborgami. 500 miliardów dolarów ma zostać zainwestowanych w rozwój sztucznej inteligencji. Wszystko to służy „doktrynie dominacji pełnego spektrum”.
  5. Centralizm ONZ/WEF, a także tajne stowarzyszenia, służą globalnym ambicjom dominacji Nowego Porządku Świata. Radykalna ideologia rynkowa ma być wdrażana poprzez korporacyjne projekty podziału władzy i „globalne zarządzanie”. W tym celu zawarto umowę o współpracy między ONZ a WEF. ONZ jest komitetem sterującym totalitarnych 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) i Agendą 2030, na które WEF ma znaczący wpływ. Organizatorzy kapitału, tacy jak BlackRock, zinfiltrowali ONZ. Larry Fink, prezes BlackRock, został mianowany tymczasowym współprzewodniczącym Światowego Forum Ekonomicznego w sierpniu 2025 roku, wraz z André Hoffmannem. Jest również członkiem Rady Powierniczej WEF. I tak zamyka się krąg: stowarzyszenia wolne od demokracji (tajne), takie jak Bilderbergerzy, G7, Komisja Europejska, Komisja Trójstronna, Konsensus Waszyngtoński, wszelkiego rodzaju sieci transatlantyckie, loże, organizacje pozarządowe finansowane z majątku, służby wywiadowcze itd., stanowią tajne bazy operacyjne (neokonserwatywnych) globalnych faszystów.
  6. Subcentralizm/subimperializm/submilitaryzm UE. Cztery podstawowe wolności UE nie są wolnościami w humanistycznym czy oświeceniowym sensie, lecz raczej zasadami ekonomicznymi, którym muszą podporządkować się mieszkańcy „najwolniejszej Europy wszech czasów”. Sprowadzają one ludzi do roli „aktorów rynkowych” (patrz punkt 1, „radykalizm rynkowy bez alternatywy”). Rozszerzenia NATO/UE, „Strategia Globalnej Europy”, „ReArm Europe” z budżetem 800 miliardów euro (30), „Gotowość 2030” oraz psychopatologiczna nienawiść do Rosji służą jako usprawiedliwienia („Rosja chce podbić Zachód”). Traktat Lizboński, który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., położył podwaliny pod imperialne fantazje podboju czołowych postaci UE, mimo że Rosja nie została jeszcze „zidentyfikowana” jako nowy oficjalny wróg. To nastąpiło później. Jednakże od 2009 roku art. 42(3) TUE zobowiązał państwa członkowskie do „stopniowego ulepszania” swoich zdolności wojskowych i między innymi w tym celu utworzono Europejską Agencję Obrony (EDA). Chociaż było to „tylko” ogólne zobowiązanie w zakresie zdolności i nie pociągało za sobą automatycznie stałych wzrostów budżetu, było jasne, że rozwój będzie postępował właśnie w tym kierunku. (31) UE w coraz większym stopniu stawała się narzędziem amerykańskiej polityki zagranicznej (= zmilitaryzowanego europejskiego radykalizmu rynkowego = amerykańskiej strategii podporządkowania Europy) w celu zniszczenia Europy jako niezależnego, realnego projektu pokojowego. Faktem jest, że niewybieralna machina biurokratyczna, jaką jest UE, staje się coraz bardziej totalitarna, zwłaszcza po uchwaleniu „Ustawy o usługach cyfrowych” i orwellowskiej „Ustawy o wolności mediów”, a także „Agendy strategicznej na lata 2024–2029” (32) z 29 czerwca 2024 r., zgodnie z którą krytycy rządu są uznawani za wrogów państwa. Co więcej, UE wykorzystuje „siły ochronne” EUROGENDFOR w szarej strefie prawnej.
  7. Państwo narodowe w stanie ruiny: wdrożenie globalnego faszyzmu. Rządzące kliki dokonały zamachu stanu „odgórnie”. Ulokowały się w pozycji „suwerena”. Konsekwencją był i jest upadek trójpodziału władzy, który można zaobserwować wszędzie: władza wykonawcza kontroluje władzę ustawodawczą za pośrednictwem aparatu partyjnego. Sądownictwo nęka i terroryzuje obywateli, stosując groteskowe prawa. Odgórna, piramidalna struktura państwa ustanawia faszystowską konstrukcję represji, „państwo”, w którym „rządzenie” odbywa się od góry do dołu. Państwo podatków, kontroli i nadzoru staje się rzeczywistością. Technologia nadzoru jest szeroko stosowana. Nietykalność establishmentu politycznego prowadzi do erozji rządów prawa. Establishment prowadzi wojnę przeciwko własnej ludności. Wojna domowa jest możliwa. Stany wyjątkowe i stany antypowstańcze stają się „normalnym stanem” rządzenia. „Suwerenem jest ten, kto decyduje o stanie wyjątkowym”, jak napisał już nazistowski prawnik Carl Schmitt. Działania państwowo-terrorystyczne w ramach operacji koronawirusowej służyły z jednej strony jako test poligonowy, mający na celu ustanowienie biopolitycznego państwa bezpieczeństwa, a z drugiej strony jako ćwiczenie w posłuszeństwie, mające na celu formowanie społeczeństwa i przygotowanie do wojny z Rosją.
  8. Programowanie ludzkiej świadomości. W dużej mierze kontrolowane media korporacyjne i rządowe nie służą informowaniu, lecz budowaniu konsensusu w interesie rządzących. Celem jest stabilizacja ich rządów. Obejmuje to dezinformację, a nawet „programowanie/przeprogramowanie” ludzkiej świadomości poprzez „operacje psychologiczne (PSYOP)” i „wojnę poznawczą” (patrz punkt 3). Międzynarodowe korporacje PR, transatlantyckie organizacje pozarządowe, rządy i wojsko manipulują umysłami mas, aby służyły ich celom. Prawdziwym celem rządzących jest uśpienie ludzkości poprzez edukację poniżej standardów, produkcję strachu, propagandę i kultywowanie ignorancji. Masowe ogłupianie młodego pokolenia zostało osiągnięte między innymi poprzez PISA i proces boloński.

Na coraz bardziej niedemokratycznym, podzielonym Zachodzie, zdominowanym przez złowrogich polityków, technokratów, lobbystów i podżegających do wojny ekstremistów, w tym UE, pokój jest niemożliwy. Co więcej, zdezorientowana większość zachowuje się jak stado owiec ślepo posłusznych władzy. Aby zapewnić trwały pokój, my, Zachód, musimy gruntownie przebudować nasz styl życia.

W numerze GEGENDRUCK nr 5 postulowałem „Wielki Reset” w rozumieniu „Demokratycznej Rewolucji” i napisałem, że bez całkowitego zerwania z systemem rządzącym i jego establishmentem politycznym ani Europa, ani Niemcy nie będą miały żadnych pozytywnych perspektyw na przyszłość; te żądania – niezależnie od szans na ich realizację – brzmią następująco:

  • Rozwiązanie stron w ich poprzedniej formie i funkcji,
  • Likwidacja kompleksów lobbystycznych, które są skorumpowane i wysoce skorumpowane,
  • Rozwiązanie wszystkich umów z międzynarodową branżą prawniczą i konsultingową,
  • Ponowne ustanowienie Unii Europejskiej jako „Europy narodów”, w tym demontaż totalitarnej biurokracji i technokracji UE,
  • Wycofanie się z wojskowej części NATO,
  • Rozwiązanie wszystkich umów o stacjonowaniu wojsk,
  • Rozwiązanie służb wywiadowczych, a przynajmniej ich masowa redukcja,
  • Wycofanie się z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego jako instrumentów finansowych i represyjnych USA,
  • Wycofanie się z OECD,
  • Utworzenie nowego systemu monetarnego z wyłączeniem IZB i EBC,
  • Redukcja sił zbrojnych do obrony narodowej i przekształcenie ich w „siły ochronne” nowo utworzonej REPUBLIKI DEMOKRATYCZNEJ po uchwaleniu Zgromadzenia Konstytucyjnego,
  • Śledztwo w sprawie spisku koronawirusowego — aresztowanie osób odpowiedzialnych za to w polityce i mediach przez konstytucyjnie lojalne jednostki policji i wojska oraz przekazanie ich konstytucyjnie lojalnemu sądowi, ponieważ całkowicie skorumpowany system partyjny nie jest w stanie ich zbadać.
  • Zniesienie immunitetu politycznego,
  • Konfiskata aktywów partyjnych lub aktywów polityków w przypadku udowodnionego naruszenia konstytucji lub prawa, a także wyrządzenia szkody społeczeństwu.
  • Kary za złamanie przysiąg urzędowych,
  • Wzmocnienie demokracji bezpośredniej,
  • po raz pierwszy ustanowiono podział władz,
  • kompleksowa restrukturyzacja systemu edukacji, oparta na idei humboldtowskiej,
  • Całkowita reorganizacja mediów, czyli poddanie ich kontroli demokratycznej społeczeństwa.
  • Nowe pokolenie polityków musi wykazać się „w życiu”, przestrzegać zasad etycznych i moralnych, przestrzegać konstytucji i prawa oraz ponosić za to odpowiedzialność przed objęciem urzędu publicznego. Nie każdy nadaje się do sprawowania funkcji politycznej.
  • Dodatkowo, czego nie uwzględniono w wersji książkowej: całkowite oddzielenie ONZ od Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) i całkowita rewizja 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) w interesie ludzi i narodów, a nie jako potencjalnego zysku dla korporacji.

Realizacja powyższych założeń w kierunku REPUBLIKI DEMOKRATYCZNEJ w Niemczech wymaga „rewolucji demokratycznej” w USA i upadku kompleksu wojskowo-przemysłowo-wywiadowczo-finansowo-cyfrowo-farmaceutycznego. Każdy może sam ocenić, na ile jest to realne.

+++

Źródła i notatki 

Artykuł ukazał się w: „Szczęśliwi bez rzeczy? Nie, dziękuję!”

Autor i redaktor: Erich Hambach
Podtytuł: Emigracja, wolność podatkowa, ochrona aktywów
Rok publikacji: 2026
Miejsce publikacji: Frankfurt
566 stron
Wydawca: Krasser Guru Verlag
ISBN: 978-3-911834-08-7

+++

(1) https://www.berliner-zeitung.de/politik-gesellschaft/britischer-konfliktforscher-fast-alle-voraussetzungen-fuer-buergerkriege-in-westeuropa-sind-erfuellt-li.2349377

(2) Pełny przegląd można znaleźć w: Rainer Mausfeld, Hybris and Nemesis: How the Decivilization of Power Leads Us to the Abyss – Insights from 5000 Years, Frankfurt nad Menem 2023

(3) Dieter Senghaas (red.), Imperializm i przemoc strukturalna: analiza nadmiernie zależnej reprodukcji, Frankfurt nad Menem 1972

(4) Tamże (red.), Critical Peace Research, Frankfurt nad Menem 1971

(5) Ullrich Mies, ABC terroru państwowego, Nowy faszyzm, który nie chce nim być, wyd. 3, Hamburg 2025

(6) Tamże.

(7) Podążając śladem brytyjskiego uczonego Paula Cudeneca, nazwałem współczesną formę transnarodowej/transatlantyckiej przestępczości politycznej KRYMINOKRACJĄ – rządami przestępstwa: https://paulcudenec.substack.com/p/criminocracy-and-its-lies

(8) Raport Solari: OMNIWAR, Hickory Valley 2025: www.solari.com

(9) Tamże.

(10) Dirk C. Fleck, Zasłużyłeś na wojnę nuklearną, 13 października 2025 r.: https://apolut.net/ihr-habt-euch-den-atomkrieg-redlich-verdient-von-dirk-c-fleck/

(11) Rainer Mausfeld, Hegemonia czy upadek: ostatni kryzys Zachodu?, Neu-Isenburg 2025

(12) Zob.: „Oni chcą wojny”, GEGENDRUCK nr 1, 15 lipca 2024 r., Moguncja 2024: https://www.gegendruck.eu/ausgaben/ausgabe-001.html

(13) Zobacz: Raport Solari „Plunder”. Zobacz grę, zmień wynik, Hickory Valley 2025: www.solari.com

(14) Nikolaus Koch, Cztery wady wrodzone Republiki Federalnej Niemiec i ich długoterminowe konsekwencje, przedruk niekorygowany, wydawnictwo Bergkamen 1984, s. 27 i nast., podkreślenie dodane

(15) Ullrich Mies, Ataki państwa głębokiego: jak świat zachodni kreuje kryzysy i przygotowuje się do wojen, Wiedeń 2019

(16) Zobacz niewypowiedzianie głupią książkę głównego nurtu: Steffen Dobbert, Ulrich Thiele, Nord Stream: Jak Niemcy płacą za wojnę Putina, Stuttgart 2025

(17) Mattias Desmet, Psychologia totalitaryzmu, 2022

(18) Christian Sorensen, Zrozumieć przemysł wojenny, Atlanta 2020

(19) Stres wywołany brakiem, stratą, wycofaniem

(20) Deutsche Bahn odwołuje pociągi – dla statystyk. Opóźnienia są usuwane: Jak spółka kolejowa manipuluje swoimi danymi o punktualności, 22.09.2025: https://reitschuster.de/post/deutsche-bahn-streicht-zuege-fuer-die-statistik/

(21) Szaleni, wariaci

(22) Zobacz niezwykle pouczającą pracę Hansa-Joachima Maaza, Peace Capacity and War Lust, Berlin 2024

(23) Nikolaus Koch, ibid., s. 23. 5 2024

(24) Raport globalny Edelman Trust Barometer_FINAL.pdf; Raport globalny Edelman Trust Barometer 2025_01.23.25.pdf

(25) Zobacz ważną książkę: Katarina Pistor, The Code of Capital: How Law Creates Wealth and Inequality, Frankfurt nad Menem 2023

(26) Christian Sorensen, tamże.

(27) Wojna celna

(28) Zastraszanie, groźby, przymus

(29) Wymuszenie

(30) https://www.anonymousnews.org/international/eu-bereitet-sich-aktiv-auf-krieg-mit-russland-vor/

(31) Obecnie w UE jest 26 państw członkowskich. Bardziej wiążące zobowiązania podjęli: Austria, Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry, Irlandia, Włochy, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Holandia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Hiszpania i Szwecja. pesco.europa.eu . Uwaga: Są to dokładnie te państwa, które przystąpiły do ​​PESCO zgodnie z decyzją (WPZiB) 2017/2315 i w związku z tym ponoszą wiążące zobowiązania (w tym cele dotyczące zdolności/budżetu). pesco.europa.eu . Na dzień dzisiejszy (17 października 2025 r.) uczestniczy 26 z 27 państw członkowskich UE; Malta jest jedynym państwem niebędącym członkiem. Dania została potwierdzona jako 26. członek 23 maja 2023 r. pesco.europa.eu+2

(32) https://norberthaering.de/propaganda-zensur/eu-strategische-agenda/

Dwa kłamstwa ukraińskiej polityki historycznej

Dwa kłamstwa ukraińskiej polityki historycznej

Polacy przechodzą przyspieszony kurs realizmu w relacjach z Ukraińcami. I nie piszę tu o relacjach międzypaństwowych. Jeśli o nie chodzi, niechęć Wołodymyra Zełenskiego i elity rządzącej Ukrainą do Polski, czy przede wszystkim lekceważenie naszego państwa, orientacja na czołowe mocarstwa zachodnie, wśród których USA stały się partnerem wymagającym, a Niemcy bardziej spolegliwym, jest jasna od dawna. Natomiast obecny spór o historię jest czymś więcej. Jest sporem dwóch społeczeństw.

Widać to wyraźnie po skali uczestnictwa ukraińskich środków masowego przekazu w tej konfrontacji. Nawet najmniejsze lokalne portale nie przepuszczają okazji by zabrać głos. Głosy te wybrzmiały również na portalach społecznościowych, gdzie obywatele dwóch państw, także obywatele Ukrainy mieszkający w Polsce, zderzyli się, bo przecież trudno nazwać dyskusją to, czego świadkami jesteśmy od kilku tygodni.

Ukraińska wizja historii, jaka wyłania się i z narracji władz i z tych setek tysięcy wpisów zwykłych Ukraińców opiera się na dwóch podstawowych kłamstwach, ale wyziera z nich także szczególnie cyniczny bezwstyd. Znaczna część Ukraińców nie zaprzecza, że Ukraińska Powstańcza Armia mordowała polskich cywilów. Jednak wrażenie jakie to wywiera, Ukraińcy próbują przykryć fikcją symetrii – jakoby Armia Krajowa w taki sam sposób i w takim samym zakresie mordowała cywilów ukraińskich.

To szafowanie nazwą AK jest przy tym jeszcze jednym dowodem ignorancji historycznej po tamtej stronie, bo na Wołyniu w 1943 roku, polskie struktury podziemne były nieliczne, rozproszone i bez większych zasobów broni, a przeciw UPA często występowały improwizowane samoobrony mieszkańców. Odnoszę się do Wołynia, bo, i tu kolejny fałsz, Ukraińcy próbują zamknąć sprawę terytorialnie do tego województwa, a przecież ludobójstwo rozciąga się na kolejne lata, a przede wszystkim terytorialnie – na województwa tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie i lubelskie, w tym na obszary na współczesnym terytorium Polski.

Drugie podstawowe kłamstwo ukraińskiej narracji mówi nam jeszcze więcej. „A co ci Polacy robili na Ukrainie” – w tej konwencji odpowiadają nam Ukraińcy od pracowników ichniego Instytutu Pamięci Narodowej po przeciętnego Ołeksija na społecznościówce. To oczywiście wyraz świadomości ukształtowanej całkiem niedawno przez ukraińską ideologię, jakoby w 1918 roku istniała jakakolwiek Ukraina, naród ukraiński w obecnej formie, której i którego ziemie zostały „okupowane” przez II Rzeczpospolitą.
Nie jest to nic niezwykłego. Wiele młodych narodów, które wykształciły się ostatecznie dopiero w XX wieku na obszarach należących do historycznych państw innych narodów i które swoje obecne granice zawdzięczają nie sobie, a działaniu sił zewnętrznych, w tym przypadku Józefowi Stalinowi i Armii Czerwonej, dokonuje projekcji w przeszłość swoich współczesnych stanów świadomości i tożsamości. Można tu wspomnieć i współczesnych Litwinów z ich przekonaniem o „okupacji” przez II Rzeczpospolitą Wilna i Wileńszczyzny.

Gdy wsłuchamy się w to drugie ukraińskie kłamstwo, przebija z niego jednak pewien barbarzyński szowinizm. Założenie, że skoro Polska „okupowała ziemie ukraińskie” to w imię zakończenia tej „okupacji” wolno było wybić do ostatniego każdego Polaka, jako jej inherentnego sprawcę i przejaw. Starca, kobietę, dziecko. Oczywiście mało kto na Ukrainie ogłasza tę zależność wprost, ale jeśli „polską okupacją” usprawiedliwia się gloryfikację UPA, to, biorąc pod uwagę jej działalność oznacza to moralną akceptację takiej logiki. I trudno traktować poważnie pojawiające się twierdzenia polskich ukrainofili, że w czasach internetu i wzmożonej debaty, Ukraińcy nie wiedzą, co działo się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie drugiej wojny światowej. Wielu z nich wie, tylko, jak się okazuje, uważa to, co się stało jest usprawiedliwione przez te dwa fałszywe intelektualnie i moralnie założenia.

Krystian Kamiński

Członek Zarządu Głównego Ruchu Narodowego, b. poseł na Sejm RP

„Ceny Paliw Niżej” to była dobra nazwa na ich… wzrost, ale tylko czasowa

Koniec rządowej poduszki dla Polaków. Przed nami cenowy szok

„Ceny Paliw Niżej” to była dobra nazwa na ich… wzrost, ale tylko czasowa. Choć pokój na Bliskim Wschodzie, a tym samy dostawy przez Cieśninę Ormuz, nadal wiszą na włosku, to rząd RP ogłosił, iż koniec tego dobrego. 

Powinniśmy więc przygotować się na najgorsze, bo dopiero teraz ceny paliw nas dopadną.

CPN nie mógł pomóc na dłużej

Przy tym zniesiony został limit cen na stacjach benzynowych w całej Polsce. Uczciwie przyznajmy, że władza nigdy nie obiecywała, że dopłaty do paliw będą obowiązywać wiecznie. Ludzie jednak i tak nie są gotowi na to „urynkowienie”. Przecież my tej benzyny nie pijemy dla zabawy, tylko potrzebujemy jej do normalnego funkcjonowania. Zresztą, nie chodzi bynajmniej tylko o benzynę. Ze wzrostem cen paliw zawsze idzie wzrost cen wszystkiego tego, co wymaga transportu.

W lutym, gdy zamknięta została Cieśnina Ormuz – a jest to główny punkt zapalny dla europejskich dostaw gazu i ropy – premier Donald Tusk wprowadził środki mające na celu ochronę ludności przed kryzysem. Rząd postanowił zrekompensować straty poniesione zarówno przez firmy, jak i obywateli. Podatek VAT na paliwo został obniżony z 23% do 8%, akcyza została obniżona do minimalnych poziomów dozwolonych przepisami UE, a na stacjach benzynowych wprowadzono „mechanizm cen maksymalnych”: nie więcej niż 1,4-1,57 euro za litr benzyny, w zależności od gatunku; i do 1,43 euro za litr oleju napędowego. Dlaczego warto podać tę cenę w euro? Bo dla porównania, paliwo w pozostałych krajach Unii Europejskiej kosztowało od 1,6 do 1,8 euro za litr. „Obiecaliśmy subsydiować ceny paliw do lata, aby zapobiec ich drastycznemu wzrostowi i dotrzymaliśmy obietnicy” – wyjaśnił premier Tusk. „Podczas kryzysu mieliśmy najtańsze paliwo w Europie, ale pakiet kończy się latem” dodał.

Program CPN trwał i tak dłużej niż planowały władze, ale przedłużenie pakietu do końca roku jest po prostu niemożliwe. Subsydia są drogie: program kosztował budżet już 6 mld złotych. Polacy płacili z własnych podatków za ten „pakiet bezpieczeństwa” paliwowego. Samo to działanie oparte było się na modelu znanym przecież z czasów „gospodarki planowej” i taką politykę stosuje się w czasach kryzysów, natomiast nie wpływa to długofalowo na rynek, który „ustala” ceny według relacji popytu i podaży. Jeśli państwo narzuca ograniczenia lub przyznaje przywileje określonym sektorom, wzrost gospodarczy spowalnia. W związku z tym CPN nie mógł być rozwiązaniem innym niż tymczasowe. Pytanie brzmi, kiedy byłby właściwy na to moment.

Czy na pewno nastąpiło odprężenie na Bliskim Wschodzie?

Rząd, nie mogąc już kontrolować cen detalicznych, znalazł powód, by „odpuścić”, ponieważ Iran i Stany Zjednoczone osiągnęły porozumienie w sprawie Cieśniny Ormuz po „napiętych negocjacjach” w Szwajcarii, a rekordowa liczba tankowców wypłynęła na północ. Jednak sytuacja zmienia się z godziny na godzinę ze względu na niejasne stanowisko władz w Teheranie i nie jest jasne, czy choć jeden tankowiec zacumuje w europejskim porcie. „Są obiecujące sygnały, że konflikt amerykańsko-irański dobiega końca i istnieje nadzieja, że ​​wywołany wojną wzrost cen paliw powróci do normy”zapewnia nas Donald Tusk.

A przecież to, co się dzieje, to w najlepszym razie niestabilne zawieszenie broni i okres niepokojów dla obywateli UE związany z dostawami zasobów na pewno się nie skończył. Konsumenci spieszą się z gromadzeniem zapasów paliwa, póki jest jeszcze dostępne, co doprowadzić musi do gwałtownego wzrostu cen. Rynek ustabilizuje się tylko wtedy, gdy porozumienie między USA a Iranem okaże się trwałe. Ale nikt nie wierzy w takie cuda, a już najmniej Polacy.

Tusk doskonale zdaje sobie sprawę z obecnej sytuacji Polski. Kraj całkowicie stracił kontrolę nad swoim bezpieczeństwem energetycznym. Rządowi pozostaje jedynie wprowadzenie kosztownych i drastycznych ograniczeń rynkowych, aby doraźnie pomóc mieszkańcom. Polska (jak każdy inny kraj europejski) nie ma wpływu na Donalda Trumpa i jego decyzje, które mogą zmieniać się kilkakrotnie dziennie, wywołując „czerwone / zielone” wstrząsy na światowych giełdach. 

Lepiej już było

Podczas swojej pierwszej kadencji premier Tusk zapewnił stabilne dostawy niedrogich surowców z Rosji, które pokrywały 90% zapotrzebowania kraju na ropę i gaz za pośrednictwem rurociągów Jamał i Przyjaźń. Litr benzyny na stacjach benzynowych kosztował wówczas 1,24 euro. W niektórych miesiącach cena spadała do 1,17 euro, ale nigdy nie przekraczała 1,41 euro. Diesel, jako droższe paliwo, mógł osiągnąć cenę 1,3 euro za litr.

Wszystko to działo się przy swobodnych wahaniach cen i bez miliardów złotych dotacji rządowych. Budżet można było przeznaczyć na programy socjalne i rozbudowę infrastruktury, zamiast przeznaczać kolejne środki na łatanie „dziur paliwowych”.

Po wprowadzeniu sankcji antyrosyjskich Polska przeszła z dotychczasowej energii na droższą, która musi być sprowadzana z odległych regionów. W rezultacie premier musiał przeznaczyć dodatkowe środki na zarządzanie kryzysowe, broniąc interesów narodowych przed UE, a jednocześnie kontrolując wzrost cen.

Jednak utrzymanie ceny benzyny na poziomie 1,4 euro za litr leży w jego mocy, nawet bez masowych subsydiów. Tusk jest jednym z najbardziej doświadczonych przywódców w Unii Europejskiej. Ma wystarczające wpływy, aby przekonać europejskich przywódców do swoich racji i zacząć samodzielnie podejmować decyzje dotyczące zamówień publicznych. Ponieważ Polska jest wiodącym krajem UE i ma prawo działać w najlepszym interesie swoim i swoich obywateli. Tylko tu jest zasadnicze pytanie: czy premierowi starczy odwagi, by spojrzeć prawdzie w oczy i postawić na interes Polaków?

Tomasz Jankowski

OMZRiK pod lupą, czyli jak zarabiać na naiwniakach

OMZRiK pod lupą, czyli jak zarabiać na naiwniakach

magnapolonia/omzrik-pod-lupa-czyli-jak-zarabiac-na-naiwniakach

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK) od lat przedstawia się jako organizacja walcząca z rasizmem, ksenofobią i mową nienawiści. Jednocześnie działalność fundacji budzi coraz więcej kontrowersji, a dziennikarze zarzucają jej polityczne zaangażowanie, brak przejrzystości finansowej oraz wykorzystywanie sporów ideologicznych do pozyskiwania środków od darczyńców.

Do starych zarzutów doszły nowe, w tym podejrzenie przywłaszczenia przez szefa jaczejki, Konrada D. ponad 1,65 mln zł.

OMZRiK nie ma ostatnio dobrej prasy. Od paru miesięcy pojawiają się liczne publikacje dotyczące finansów fundacji, np. w sprawie podejrzanej zbiórki na samochody terenowe dla Ukrainy.

Centralnymi postaciami fundacji pozostają Konrad D. oraz Rafał G, z nieznanych powodów nazywany przez internautów „knurem”. Ten drugi jest założycielem OMZRiK i od lat pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego sektora organizacji pozarządowych. Zwolennicy przedstawiają go jako aktywistę walczącego z ekstremizmem, przeciwnicy przypominają natomiast jego problemy prawne i prawomocne wyroki dotyczące przestępstw gospodarczych.

Organizacja Konrada D. i Rafała G. bardzo często angażuje się w spory polityczne, kierując swoje działania przeciwko środowiskom prawicowym. Jak argumentuje, wynika to ze struktury zgłaszanych przypadków oraz charakteru monitorowanych zdarzeń.

Regularne zbiórki na kolejne procesy sądowe, kampanie medialne i działania prawne sprawiają, że przeciwnicy organizacji zaczęli zadawać pytanie, czy walka z „mową nienawiści” nie stała się jednocześnie sposobem na utrzymywanie rozbudowanej struktury organizacyjnej i dostatnie życie dzięki wpłatom lewicowej tłuszczy, która chętnie wierzy, że pod każdym kamieniem kryje się „faszyzm”. Władze OMZRiK odpowiadają, że prowadzenie licznych postępowań sądowych wymaga znacznych środków finansowych, a działalność organizacji nie byłaby możliwa bez wsparcia darczyńców.

Najnowsze ustalenia redaktora Pawła Figurskiego z Zero.pl nadały całej sprawie nowy wymiar. Według informacji opublikowanych 26 czerwca.br. białostocka prokuratura przedstawiła Konradowi D., prezesowi OMZRiK, nowe zarzuty dotyczące przywłaszczenia ponad 1,65 mln zł z dwóch zarządzanych przez siebie fundacji.

Informacja ta pojawiła się zaledwie kilka tygodni po głośnych publikacjach analizujących finanse OMZRiK i wywołała kolejne pytania o sposób zarządzania organizacją.

Dla krytyków OMZRiK sytuacja ma wymiar wręcz symboliczny. Oto bowiem organizacja, która od lat przedstawia się jako strażnik standardów życia publicznego i tropiciel cudzych nadużyć, sama znalazła się w centrum poważnych oskarżeń o łamanie prawa. Trudno nie zauważyć ironii sytuacji: instytucja powołana do monitorowania zachowań innych coraz częściej staje się przedmiotem monitorowania przez dziennikarzy śledczych.

Dodatkowe kontrowersje wywołują publikacje naszego portalu Magna Polonia (przykładowy artykuł), które od lat opisują skandaliczną działalność OMZRiK, Konrada D. i Rafała G. Nasi autorzy, na bazie zgromadzonych materiałów przedstawiają ich fundację jako organizację wykorzystującą hasła walki z nienawiścią do prowadzenia działalności de facto politycznej, w tym walki z przeciwnikami obozu lewicowo-liberalnego oraz lobby dewiacyjnego.

Rosnąca liczba pytań o finanse i transparentność, a także kolejna sprawa karna prezesa OMZRiK – obok jego wcześniejszych zarzutów i zarzutów jego kompana – sprawiają, że debata wokół fundacji powoli może zmierzać do wielkiego finału. Należy zastanowić się czy obecny skandal zakończy się na przykład delegalizacją Ośrodka, lub ucieczką Konrada D. do Norwegii, w ślad za swoim ciałopozytywnym partnerem.

Niestety, choć wiele wskazuje na to, że jego rejterada jest bardzo prawdopodobna, safandulskie władze III RP nie zdecydowały się jak dotąd aresztować szefa jaczejki OMZRiK, czy choćby zabrać mu paszport i zakazać opuszczania kraju.

Prezent urodzinowy?

Prezent urodzinowy?

Stanisław Michalkiewicz 27 czerwca 2026 michalkiewicz

A to się dopiero narobiło! Ogłoszone z takim przytupem podpisanie ramowego porozumienia amerykańsko-irańskiego i zawieszeniu broni na 60 dni, w trakcie których mają być prowadzone rozmowy na temat warunków zakończenia wojny, w którą Stany Zjednoczone wkręcił bezcenny Izrael, miało być uroczyście potwierdzone 19 czerwca w Szwajcarii – a tymczasem z samego rana okazało się, że żadnej uroczystości nie będzie. Nie wiadomo też oficjalnie, jaka właściwie jest treść zawartego ramowego porozumienia, bo miała być ona podana właśnie po tej uroczystości – ta jednak się nie odbyła w zaplanowanym czasie, a to rodzi pytania, czy w ogóle się odbędzie, no a przede wszystkim – jak właściwie Wysokie Układające się Strony się ułożyły. Wiadomo bowiem, że pierwszą ofiarą każdej wojny – a więc również i tej – jest prawda. Jaka zatem jest prawda? Tego, ma się rozumieć, nie wiemy, między innymi z powodu odwołania uroczystości – jedyne, czym dysponujemy, to komunikat irańskiej agencji informacyjnej, przedstawiającej 14 punktów.

Amerykańskie też wspomniały o 14 punktach – ale czy to są takie same punkty? Na przykład w komunikacie irańskiej agencji czytamy, że ma powstać fundusz o charakterze reparacyjnym w wysokości 300 mld dolarów z przeznaczeniem na „odbudowę Iranu”. No dobrze – ale kto ma na ten fundusz wyłożyć środki? Chyba nie Iran.

Czyżby zatem Stany Zjednoczone? To wydaje się mało prawdopodobne, bo by oznaczało, że USA uznałyby swoją przegraną w tej wojnie, a przecież nie raz słyszeliśmy zapewnienia prezydenta Donalda Trumpa, że to Iran przegrał a Stany Zjednoczone, jak zresztą zwykle – wygrały. Ale to drobiazg w porównaniu z punktem pierwszym, który mówi o 60-dniowym zawieszeniu broni „na wszystkich frontach”, a więc również – w Libanie. Tymczasem zaraz po ogłoszeniu, że porozumienie zostało „zawarte”, minister bezpieczeństwa bezcennego Izraela oświadczył, że – po pierwsze – Izrael nie uczestniczył w żadnych negocjacjach z Iranem, a w tej sytuacji to porozumienie go nie dotyczy.

Po drugie – że Izrael nie podlega Stanom Zjednoczonym, więc jeśli nawet poczyniły one z Iranem jakieś ustalenie, to one Izraela wiązać w żaden sposób nie mogą. Wreszcie – po trzecie – że Izrael nie spocznie, aż zlikwiduje Hezbollah. Premier Netanjahu aż tak radykalnej retoryki nie używał, ale w zasadzie wszystko to potwierdził, a poza tym bombardowania Libanu i Bejrutu nie zostały bynajmniej przerwane. Co w tej sytuacji zrobi złowrogi Iran? Czy otworzy dla żeglugi Cieśninę Ormuz – co zapowiadał prezydent Donald Trump – czy też wykorzysta ten pretekst do dalszego utrzymywania blokady – tego jeszcze nie wiemy. Wygląda zatem na to, że trudno powiedzieć, czy porozumienie rzeczywiście zafunkcjonuje i w jakim zakresie – czy też nie zafunkcjonuje wcale.

Prezydent Trump dał wprawdzie upust swojej irytacji i nawet rozpowszechniał pogłoski, jakoby obsztorcował premiera Netanjahu – ale nie bardzo mi się w te pogłoski chce wierzyć. Po pierwsze dlatego, że gdyby rzeczywiście zdobył się na taką zuchwałość, to już następnego dnia amerykańscy Żydowie zrobiliby z niego marmoladę, a kto wie, czy nie objawiłyby się jakieś wstydliwe zakątki z wyspy Epsteina. Nic takiego – o ile mi wiadomo – nie nastąpiło, zatem i pogłoski o obsztorcówie wcale nie muszą być prawdziwe.

Tymczasem nieustępliwe stanowisko Izraela ma swoje źródło w tym, że w październiku mają się tam odbyć wybory parlamentarne, od wyniku których zależy nie tylko los rządu jedności narodowej, ale również, a może nawet przede wszystkim – osobisty los Beniamina Netanjahu. Czy pozostanie on u steru na następną kadencję, czy też do głosu dojdą jego izraelscy wrogowie, którzy przecież nie ukrywali pragnienia wtrącenia go do lochu.

Tymczasem, dopóki rząd jedności narodowej prowadzi wojny, to cieszy się wysokim poparciem w kraju. Żydowie popierają swojego premiera na podobnym poziomie, co Niemcy Adolfa Hitlera zaraz po pokonaniu przezeń Francji w roku 1940. W tej sytuacji premier Netanjahu nie ma żadnego powodu, by przejmować się reakcjami amerykańskiego prezydenta, bo i on wie i my wiemy, że Stany Zjednoczone żadnego kuku Izraelowi zrobić nie mogą.

Bardzo tedy możliwe, że to całe porozumienie, to tylko taki prezent, jaki prezydent Donald Trump zrobił sobie na 80-te urodziny – a co z tego wyniknie, to się dopiero przekonamy.

Tymczasem pan prezydent Karol Nawrocki wrócił już z Waszyngtonu, przywożąc stamtąd ustne zapewnienie prezydenta Trumpa nie tylko o zamiarze przysłania do naszego nieszczęśliwego kraju 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy, ale dał do zrozumienia, że gotów jest nawet utworzyć u nas stałą amerykańską bazę. Na podstawie tych skrzydlatych wieści vaginet obywatela Tuska Donalda odbył specjalne posiedzenie, powierzając wicepremieru i ministru obrony Władysławu Kosiniaku-Kamyszu zadanie stworzenia takiej bazy – oczywiście w porozumieniu ze stroną amerykańską. Jeśli tedy prezydent Karol Nawrocki nie ocenił przesadnie udzielonych mu w przelocie zapewnień prezydenta Trumpa, to by znaczyło, że porozumienia amerykańsko-rosyjskie z 1997 roku o środkach „budowy zaufania” już nie obowiązują.

Przypomnę, że to właśnie te porozumienia, iż zachodnia broń jądrowa nie będzie przesuwana na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej oraz – że na terytorium państw nowo przyjętych do NATO nie będą zakładane stałe bazy Sojuszu, umożliwiły rozszerzenie w roku 1999 NATO na obszar Europy Środkowej bez żadnych negatywnych reakcji rosyjskich. Więc jeśli nawet USA rzeczywiście uznałyby tamte porozumienia za nieważne, to co na to powie Rosja? Na razie nie mówi nic – być może dlatego, że prezydent Trump co innego powiedział panu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a co innego – Putinowi – z którym przecież co i rusz prowadzi „bardzo dobre rozmowy”.

Na razie jedynym rezultatem postępu na tym odcinku jest mianowanie pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej kolejnym wiceministrem obrony narodowej. Rozumiem, że w ten sposób przestała oan pełnić funkcję pełnomocnika vaginetu obywatela Tuska Donalda do spraw SAFE. Warto tedy przypomnieć, że to właśnie ona z dużą pewnością siebie twierdziła, że „ani złotówka” z pożyczki SAFE nie pójdzie na Ukrainę, podczas gdy obywatel Tusk Donald mówił zupełnie coś innego – że mianowicie jest „dogadany” z prezydentem Zełeńskim co do partycypowania Ukrainy w środkach pochodzących z tej pożyczki. Skoro tedy pani Sobkowiak-Czarnecka już została odsunięta od SAFE, to znaczy, że obywatel Tusk Donald był lepiej od niej poinformowany. W tej sytuacji czekamy, kto zostanie kolejnym pełnomocnikiem rządu do spraw SAFE. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w tych okolicznościach stosowną nominację na to stanowisko otrzymał Wielce Czcigodny Paweł Kowal. Wtedy mielibyśmy pełną jasność, co jest grane.

Stanisław Michalkiewicz

Strzelanina w Cieśninie jeszcze się nie skończyła, ale…

Strzelanina w Cieśninie jeszcze się nie skończyła, ale…

27 czerwca 2026 Larry C. Johnson sonar21/the-shooting-in-the-strait-aint-over-but

Niecały tydzień po podpisaniu przez USA i Iran memorandum o porozumieniu, niektóre statki uwięzione na terenie cieśniny perskiej pospiesznie ruszyły w drogę korytarzem, a wiele z nich próbowało skorzystać z alternatywnej trasy po południowej stronie Cieśniny, wzdłuż wybrzeża Omanu. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) skoordynowała tę alternatywną trasę z Omanem – biegnącą wzdłuż wybrzeża Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Półwyspu Musandam, omijając centralne przejście zaminowane przez Iran. Trasa ta była istotna, ponieważ całkowicie omijała wyznaczony przez Iran korytarz, biegnący bliżej irańskich wód terytorialnych.

Jednakże Iran i Oman uzgodniły we wtorek, 24 czerwca 2026 r., nowe ramy (wspólną grupę roboczą) dotyczące przyszłej administracji Cieśniny Ormuz. Oba kraje zgodziły się powołać wspólną grupę roboczą z udziałem swoich ministerstw spraw zagranicznych w celu omówienia:

  • Przyszłe zasady żeglugi i administrowania cieśniną.
  • Usługi świadczone (np. bezpieczeństwo, pilotaż).
  • Koszty powiązane (zgodnie z normami międzynarodowymi).

Oba państwa podkreśliły swoją suwerenność nad wodami terytorialnymi w cieśninie.

Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wydała w czwartek ostrzeżenie przed korzystaniem z nowej trasy. W oświadczeniu opublikowanym przez irańską państwową agencję prasową IRNA, przedstawiciele marynarki wojennej stwierdzili, że trasa została ustanowiona bez powiadomienia i uzgodnień z Iranem, nazywając ją „niedopuszczalną i całkowicie niebezpieczną”.

Według Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej:

Jedyną autoryzowaną trasą przejścia przez Cieśninę Ormuz jest ta ogłoszona przez Islamską Republikę Iranu. Ruch statków poza tymi trasami jest wyjątkowo niebezpieczny i zabroniony. Osoby naruszające zakaz zostaną ukarane.

Według prywatnej firmy ochroniarskiej Ambrey, dzień wcześniej Gwardia groziła jednemu tankowcowi przez radio, a żołnierz ostrzegał: „Jesteście w zasięgu moich rakiet i być może (ja) do was strzelę”.

W czwartek Ever Lovely , statek pod banderą Singapuru, operujący we flocie tajwańskiego Evergreen Marine, próbował przepłynąć przez cieśninę wąskim kanałem u wybrzeży Omanu, zgodnie z trasą wyznaczoną przez brytyjskie Biuro Bezpieczeństwa Operacji Handlowych na Morzu (UKMTO). Ever Lovely został zaatakowany przez drona należącego do potężnego irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Iran rzekomo zestrzelił w czwartek co najmniej cztery drony w kierunku statków przepływających przez cieśninę. Jeden z nich uderzył w górny pokład Ever Lovely .

W piątek Stany Zjednoczone zaatakowały Iran w „odpowiedzi” na ataki na statek handlowy w Cieśninie Ormuz przeprowadzone dzień wcześniej:

Irańska agencja IRIB poinformowała, że ​​o godzinie 23:15 na molo Taheroui w Sirik usłyszano eksplozję. Źródło wojskowe podało, że eksplozje zostały spowodowane przez pocisk uderzający w obszar mola, dodając, że około pięć godzin wcześniej z Sirik oddano kilka strzałów ostrzegawczych w kierunku statków naruszających przepisy w Cieśninie Ormuz. Doniesienia wskazują również, że wcześniej z okolic Karpanu w kierunku cieśniny wystrzelono dwa pociski ostrzegawcze.

Dowództwo Centralne USA poinformowało, że jego siły przeprowadziły ataki na Iran 26 czerwca w odpowiedzi na irański atak z poprzedniego dnia na singapurski statek towarowy M/V Ever Lovely, który wypływał z Cieśniny Ormuz u wybrzeży Omanu. Dowództwo Centralne USA poinformowało, że amerykańskie samoloty obrały za cel irańskie składy rakiet i dronów oraz pozycje radarów przybrzeżnych po tym, jak statek został trafiony jednokierunkowym dronem bojowym.

Chociaż CENTCOM przedstawił to jako potężny atak na Iran, a amerykańskie media nagłośniły to jako akt poważnego odwetu, odpowiedź USA wyrządziła niewielkie szkody i można ją zasadnie interpretować jako symboliczny gest, a nie karę.

Dział Public Relations IRGC wydał następujące oświadczenie:

Po złamaniu zawieszenia broni w południowym Libanie przez reżim izraelski, łamiący traktat reżim USA również po raz kolejny złamał swoje zobowiązania.

Pod różnymi pretekstami, w tym pod pretekstem tranzytu statku oskarżonego o nawigację nielegalną trasą w Cieśninie Ormuz, Stany Zjednoczone przeprowadziły atak powietrzny na wybrzeża Islamskiej Republiki Iranu.

W odpowiedzi na tę agresję Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zaatakowała pozycje, w których stacjonowały amerykańskie siły terrorystyczne w regionie.

Zgodnie z artykułem 5 Porozumienia z Islamabadu odpowiedzialność za regulację żeglugi przez Cieśninę Ormuz spoczywa na Islamskiej Republice Iranu.

Stany Zjednoczone próbowały jednak złamać to zobowiązanie, namawiając różne strony do jego złamania. Otrzymały odpowiednią odpowiedź i taka sama będzie miała miejsce w przyszłości. Jeśli agresja się powtórzy, reakcja Iranu będzie szersza.

Zamiast oznaczać powrót do wojny, tę wymianę ognia można najlepiej określić jako militarny teatr polityczny. Uważam, że Iran, dzięki informacjom wywiadowczym od Rosjan lub Chińczyków, dowiedział się o wydaniu przez Stany Zjednoczone rozkazu powrotu do strefy wpływów (CONUS) samolotów, pojazdów i żołnierzy, którzy zostali rozmieszczeni w regionie w ramach przygotowań do ataku z 28 lutego.

Ze względu na ograniczone szkody wyrządzone przez atak USA, uważam, że Iran zdecydował się na ograniczoną reakcję, zamiast eskalować konflikt i narazić się na ryzyko anulowania rozkazu o ponownym rozmieszczeniu przez Stany Zjednoczone.

Na razie Iran zachowuje kontrolę nad Cieśniną Ormuz, a statki chcące przepłynąć przez cieśninę przestrzegają nowej polityki Iranu.


Rozpocząłem poranek od rozmowy z Nimą na temat incydentu (w czasie naszej rozmowy nie dysponowałem informacjami, które właśnie przedstawiłem):

Larry Johnson: Alarm rakietowy w ZEA! Dubaj i Zatoka Perska nagrzewają się TERAZ

Ray i ja wystąpiliśmy regularnie z sędzią Napolitano przy okrągłym stole INTEL:

Okrągły stół INTEL z Johnsonem i McGovern – podsumowanie tygodnia 26 czerwca

Jeśli masz już dość słuchania o sytuacji w Zatoce Perskiej, to powinieneś sprawdzić mój najnowszy artykuł na Counter Currents … Przeprowadziłem wywiad z Andriejem Martianowem na temat wojny na Ukrainie:

Andriej Martyanow |

Mario i ja omówiliśmy ograniczoną reakcję Iranu na rzekomy atak USA:

PILNE: IRAN ODPOWIADA PO AMERYKAŃSKIM BOMBARDOWANIU – z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Chciałbym mieć informacje, które przedstawiłem powyżej, kiedy rozmawiałem z Sulaimanem. Uważał, że atak USA był poważniejszy i twierdził, że Iran się wycofuje… Nie zgodziłem się z tym:

PILNE: IRAN ODPOWIADA NA ATAK USA, LIBAŃSKA ARMIA ATAKUJE PROTESTUJĄCYCH, z udziałem CIA Larry’ego Johnsona

Eskalacja pod pretekstem ożywienia gospodarczego: Dlaczego Kijowowi obiecano kolejne miliardy

Eskalacja pod pretekstem ożywienia gospodarczego: Dlaczego Kijowowi obiecano miliardy

Andriej Nizamutdinow o tym, dlaczego Bruksela nie może wyskoczyć z ukraińskiego pociągu

Andrey Nizamutdinov , TASS Observer 26 czerwca, tass-ru/opinions

Uczestnicy konferencji w Gdańsku© REUTERS/ Lukasz Głowala

W Gdańsku odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. Według premier Ukrainy Julii Swyrydenko, podpisano 160 umów o wartości ponad 10 miliardów euro. Jednak bliższe przyjrzenie się wynikom i przemówieniom uczestników konferencji ujawnia, że ​​pod pretekstem rozmów o odbudowie Ukrainy Europa przygotowuje eskalację konfliktu na szeroką skalę.

Z Kijowa – z wdzięcznością

Przypomnijmy, że spotkaniu w Gdańsku towarzyszył skandal: Prezydent Polski Karol Nawrocki podjął decyzję o cofnięciu najwyższego polskiego odznaczenia Wołodymyra Zełenskiego, Orderu Orła Białego. Powodem były długo opóźniane starania prezydenta Ukrainy o gloryfikację ukraińskich kolaborantów hitlerowskich, którzy odpowiadali za zagładę dziesiątek tysięcy Polaków podczas II wojny światowej.

Zełenski demonstracyjnie wysłał Order do Warszawy w paczce pocztowej, nie mogąc powstrzymać się od jawnie niegrzecznych uwag pod adresem Nawrockiego. Idąc w jego ślady, jego poprzednicy na stanowisku prezydenta, a także obecni podwładni, pospieszyli z odesłaniem polskich odznaczeń.

Stolice europejskie starały się zignorować skandal. „Na Ukrainie czczą nazistów, tych, którzy mordowali Rosjan, Polaków, Żydów i innych. Z jednej strony Polakom to się bardzo nie podoba. Z drugiej strony planują odbudowę Ukrainy, która czci tych samych nazistów. To paradoksalna sytuacja. Ale najbardziej paradoksalny w tej sytuacji jest brak reakcji ze strony innych stolic europejskich” – skomentował rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.

Moim zdaniem, takie zachowanie obecnych europejskich przywódców jest w pełni uzasadnione ich priorytetami politycznymi. Praktycznie zaprzyjaźnili się z liderem kijowskiego reżimu neonazistowskiego i zainwestowali w niego tyle pieniędzy, że są gotowi nadal go chronić, dopóki służy on ich celom. Najprawdopodobniej to Europejczycy doradzili zarówno Warszawie, jak i Kijowowi, aby całkowicie unikali eskalacji skandalu, a jednocześnie stanowczo odradzili Zełenskiemu podróż do Gdańska, aby nie prowokować dodatkowo gęsi… pardon, białego orła.

Nie pojechał. Zostawił nawet w domu żonę, która również miała przemawiać na konferencji. Zamiast Zełenskiego do Gdańska udała się premier Ukrainy Swyrydenko. Najwyraźniej, zgodnie z jej instrukcjami, podziękowała Polakom trzykrotnie, a premierowi Donaldowi Tuskowi osobiście dwukrotnie podczas przemówienia otwierającego, raz po polsku.

Co więcej, na początku swojego wystąpienia Sviridenko dwukrotnie podziękowała uczestnikom konferencji, a następnie, kontynuując swoje wystąpienie, jeszcze pięciokrotnie obsypała wdzięcznością „partnerów Ukrainy”.

Ogólnie rzecz biorąc, w powietrzu czuć dobrą wolę, a ludzie są dobrzy.

Rekonstrukcja? Nie, militaryzacja.

Atmosferę nieco ostudzili protestujący, którzy zgromadzili się na Targu Rybnym, aby zaprotestować przeciwko szerzeniu ideologii Bandery na Ukrainie. Poparł ich Jarosław Kaczyński, lider czołowej polskiej partii opozycyjnej, Prawa i Sprawiedliwości, który ogłosił decyzję o zrzeczeniu się ukraińskiego Orderu Jarosława Mądrego.

Uczestnicy konferencji starali się jednak zignorować te drobiazgi i skupili się na najważniejszym problemie: kto i ile zaspokoi potrzeby Kijowa. Na przykład minister energetyki Denys Szmyhal narzekał, że na Ukrainie, pod nadzorem jego ministerstwa, „łączne niezaspokojone potrzeby wynoszą 650 milionów euro”. Partnerzy zadeklarowali, że dołożą swoją hojność: Szwecja zadeklarowała 137 milionów euro, Norwegia 77 milionów euro, Litwa 4 miliony euro, Estonia nieco ponad 2 miliony euro, a Islandia 0,55 miliona euro.

Wielka Brytania zobowiązała się do sfinansowania dostaw paliwa jądrowego dla ukraińskiej firmy Energoatom w wysokości 210 milionów funtów (około 243,38 miliona euro). Dodatkowe 65 milionów funtów (75,33 miliona euro) jest planowane na „projekty w sektorach energii odnawialnej i bankowości”.

Republika Czeska ogłosiła gotowość wysłania misji gospodarczej na Ukrainę w celu zbadania możliwości udziału czeskich firm w powojennej odbudowie.

Przemówienie inauguracyjne wygłosiła jednak, jak można było się spodziewać, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Przypomniała , że ​​UE przeznaczyła już 200 miliardów euro na pomoc gospodarczą i wojskową dla Ukrainy i przygotowała dodatkowe 90 miliardów euro na lata 2026 i 2027. Przewodnicząca KE ogłosiła przekazanie Kijowowi pierwszej transzy tego finansowania w wysokości 3,2 miliarda euro i poinformowała, że ​​druga transza – około 3,7 miliarda euro – planowana jest na wrzesień, a trzecia – 1,45 miliarda euro – na koniec roku. 

Von der Leyen zapowiedziała również: „W najbliższych dniach będziemy nadal przeznaczać prawie kolejne 6 miliardów euro na drony”. Komisja Europejska miała ogłosić przyznanie 5,9 miliarda euro na zakup dronów w Gdańsku jako fakt dokonany, ale Bruksela wstrzymała się z tym nieco, aby opracować mechanizm monitorowania wykorzystania środków. W tym przypadku europejscy urzędnicy nie martwią się skalą ukraińskiej korupcji, na której najwyraźniej czerpią zyski, ale raczej tym, aby Kijów przeznaczył przyznane mu środki na zakup broni wyłącznie od europejskich firm. Wyraźnie stwierdził to rzecznik Komisji Europejskiej Balázs Ujváry.

Marzenia o „stalowym jeżozwierzu”

W rzeczywistości von der Leyen już wcześniej stwierdziła, że ​​głównym celem UE nie jest odbudowa Ukrainy, lecz zakrojona na szeroką skalę militaryzacja Europy, w której Kijów jest przedstawiany jako „stalowy jeżozwierz” atakujący Rosję. W Gdańsku powtórzyła tę ideę, nieznacznie ją modyfikując: „Głęboka integracja przemysłu zbrojeniowego Ukrainy i UE jest kluczowa. Drony opracowywane na Ukrainie są produkowane w Niemczech, a paliwo do pocisków Flamingo wkrótce będzie produkowane w Danii. Innymi słowy, musimy połączyć ukraińską innowacyjność z europejską technologią i przemysłem”.

Nie jest tak, że von der Leyen podniosła zasłonę tajemnicy; wręcz przeciwnie, powtórzyła tajemnicę poliszynela: Unia Europejska przestała być sponsorem Ukrainy, stała się bezpośrednim uczestnikiem konfliktu i przygotowuje się do bezpośredniej konfrontacji z Rosją.

Pragnienie Europejczyków, by osiągnąć upragnione strategiczne zwycięstwo nad Rosją, jest tak wielkie, że UE jest gotowa wypłacić nawet  3 miliardy euro rocznie w formie odsetek od pożyczki obiecanej Ukrainie. Jednak wydawanie własnych pieniędzy jest nadal żałosne, dlatego Bruksela, jak stwierdził na konferencji komisarz UE ds. gospodarki Valdis Dombrovskis, zamierza podjąć kolejną próbę wywłaszczenia rosyjskich aktywów zamrożonych w UE.

Na ścieżce eskalacji

W Gdańsku praktycznie nie było prób odejścia od generalnej linii „Brukselskiego Komitetu Regionalnego”. Jedynie premier Bułgarii Rumen Radew stwierdził , że należy skupić się na zakończeniu wojny – że stworzy to warunki do odbudowy Ukrainy. Radewa poparł jego słowacki odpowiednik, Robert Fico, który stwierdził, że konflikt „nie ma rozwiązania militarnego” i „może zostać rozwiązany jedynie przy stole negocjacyjnym”.

Niestety, te oświadczenia były głosem wołającego na puszczy. Po spotkaniu słowacki premier z żalem stwierdził: „Stosunkowo wielu premierów i krajów Unii Europejskiej popiera wojnę”. Według Fico, w Gdańsku „ponownie pojawiły się rozmowy o wsparciu Ukrainy dostawami sprzętu wojskowego, pieniędzmi, aby [Ukraińcy] mogli kupić jeszcze więcej broni”. 

Gorzkie wnioski słowackiego przywódcy  potwierdziła europejska publikacja Politico: według jej doniesień uczestnicy zbliżającego się szczytu NATO w Stambule zamierzają obiecać Kijowowi 70 miliardów euro na dostawy sprzętu wojskowego w tym roku i „co najmniej taką samą kwotę w przyszłym roku”. Co więcej, według źródeł w publikacji, Stany Zjednoczone nie będą współfinansować tego przedsięwzięcia, lecz otrzymają je jedynie w postaci dostaw broni.

Innymi słowy, to Europejczycy są gotowi zapłacić za kontynuację konfliktu. Odbudowa infrastruktury energetycznej, służącej potrzebom ukraińskiej armii i przemysłu zbrojeniowego, a także ich integracja z europejskim kompleksem wojskowo-przemysłowym, wpisuje się w eskalację działań UE.

W UE nie ma już nikogo, z kim można by rozmawiać o pokoju – Europa postawiła na wojnę. 

TASS: Likwidacja „Braterstwa”: dlaczego Warszawa i Kijów nie mogą już udawać sojuszu

Likwidacja „Braterstwa”:

dlaczego Warszawa i Kijów

nie mogą już udawać sojuszu

Dmitrij Buniewicz o gwałtownym pogorszeniu stosunków polsko-ukraińskich i jego konsekwencjach

25 czerwca, tass-ru/opinions

Premier Polski Donald Tusk© REUTERS/ Lukasz Głowala

Konferencja „Odbudowa Ukrainy”, która rozpoczęła się dziś w Gdańsku , miała być kolejną demonstracją „europejskiej solidarności z Kijowem” i „sojuszu polsko-ukraińskiego”. Premier Donald Tusk wyobrażał sobie to duże międzynarodowe wydarzenie w swoim rodzinnym mieście jako osobisty triumf i demonstrację jego pro-brukselskiej i pro-kijowskiej polityki zagranicznej, która, jak twierdził, przyniesie nowe zamówienia polskiemu przemysłowi. Jednak wszystko przerodziło się w wielki skandal.

Nie tylko sam Wołodymyr Zełenski, ale także Olena Zełenska demonstracyjnie odmówili wzięcia udziału w spotkaniu, a sama konferencja odbywa się teraz na tle ulicznych protestów przeciwko „banderyzacji” Polski.

Wojny Białego Orła

Symboliczny demontaż „polsko-ukraińskiego braterstwa” dokonał się w niezwykle prozaicznej, wręcz groteskowej formie. Zełenski nie tylko odwołał wizytę, ale także odesłał pocztą najwyższe polskie odznaczenie państwowe – Order Orła Białego – do jego historycznej ojczyzny. Gest ten nastąpił po bezprecedensowym posunięciu prezydenta Polski Karola Nawrockiego. Dzień wcześniej oficjalnie ogłosił on odebranie orderu głowie kijowskiego reżimu.  

Powodem tego była majowa decyzja Zełenskiego o przemianowaniu elitarnej jednostki Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy na „Bohaterów UPA” (Ukraińska Powstańcza Armia jest uznawana za ekstremistyczną i zakazana w Rosji), co zbiegło się z najnowszym etapem państwowej gloryfikacji jednego z przywódców ukraińskiego nacjonalizmu, Andrija Melnyka. Nawrocki zauważył, że Kijów w istocie przekroczył czerwoną linię, za którą pragmatyzm ustępuje miejsca pamięci narodowej: Polacy, a zwłaszcza konserwatywny elektorat, nie zapomnieli o potwornych zbrodniach „bohaterów UPA” popełnionych na ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji podczas II wojny światowej.  

Ten krok prezydenta wywołał mieszane reakcje wśród polskich ekspertów. Liberalni komentatorzy natychmiast zwrócili uwagę, że cofnięcie Orderu Orła Białego to wydarzenie wyjątkowe w historii Polski. Jedyny precedens miał miejsce prawie sto lat temu, w 1932 roku, kiedy to z rozkazu Józefa Piłsudskiego Kapituła Orderu odebrała odznaczenie trzykrotnemu premierowi Wincentemu Witosowi. Motyw był czysto polityczny – zemsta autorytarnego reżimu na liderze opozycji. Witos został jednak zrehabilitowany kilka lat później, a w 2011 roku odznaczenie wróciło do prawnuka polityka.

Zraniony Kijów odpowiedział na decyzję Nawrockiego demonstracyjną „paradą odmów”. Po depeszy Zełenskiego, weterani ukraińskiej polityki jednocześnie zrzekli się polskich odznaczeń o różnym prestiżu: byli prezydenci Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko, Petro Poroszenko (który według Rosfinmonitoringu jest osobą zaangażowaną w działalność ekstremistyczną lub terroryzm), a także szef kancelarii prezydenckiej Kyryło Budanow i minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha . Ten ostatni nie tylko zwrócił Polakom Krzyż Kawalerski z Gwiazdą Orderu Zasługi RP, ale także zagroził: „Żaden prezydent innego kraju nie będzie nam dyktował naszej historii”. Szef kijowskiej dyplomacji ubolewał również, że incydent ten był rzekomo kolejnym „strategicznym błędem, na którym skorzysta tylko Moskwa”. Ale czy naprawdę chodzi o Moskwę?

Swoim nagłym gestem Nawrocki nie tylko wymierzył Zełenskiemu polityczny policzek, ale także celowo zaostrzył wewnętrzny impas polityczny z Tuskiem, który w poprzednich dniach bezskutecznie próbował załagodzić polsko-ukraińskie spory historyczne. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP i bliski powiernik Nawrockiego, nie mógł się powstrzymać od uszczypliwości wobec premiera w tej sprawie: „Zaproszenia na konferencję w Gdańsku podpisali wspólnie Tusk i Zełenski; obaj mieli gościć gości. Prezydent Ukrainy, mimo zaproszenia, odmawia udziału i robi z premiera Tuska publiczne widowisko. Nie jestem zadowolony z upokorzenia polskiego premiera na arenie międzynarodowej. Niestety, to nie pierwszy raz, kiedy premierowi się to przytrafia”. Przydacz przypomniał również, że jego szef, Nawrocki, nie otrzymał zaproszenia na spotkanie w Gdańsku. Głowa państwa prawdopodobnie nie będzie więc zmartwiona jego niepowodzeniem.

Pułapka dla premiera

Antykijowskie démarche prezydenta trafiło w sedno większości Polaków, którzy od dawna mają dość ukraińskich uchodźców, niekończących się próśb Zełenskiego i Ukrainy w ogóle. Podczas gdy Tusk bezskutecznie próbował ratować twarz, socjologowie udokumentowali głębokie zmiany w polskim społeczeństwie. Według sondażu United Surveys dla portalu Wirtualna Polska, ponad 51% Polaków wprost poparło pozbawienie przywódcy kijowskiego reżimu najwyższego odznaczenia państwowego. Przeciwko temu było tylko 35,5% respondentów.

Ale jeszcze ważniejszy jest podział partyjny w badaniu. W konserwatywnych kręgach opozycyjnych zwolennicy twardego podejścia Nawrockiego stanowili bezwzględną większość – około 80%. A wśród wyborców skrajnie prawicowych partii Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej odsetek ten osiągnął rekordowe 87%. Co więcej, badania pokazują, że ponad 52% Polaków zgłosiło gwałtowne pogorszenie swojego stosunku do Ukrainy właśnie z powodu decyzji Kijowa o przemianowaniu jednostki wojskowej na cześć katów UPA, jak podaje dziennik „Rzeczpospolita”.

Trzeba przyznać, że Nawrocki działał pragmatycznie. Oparł się na opinii konserwatywnej większości i złapał premiera w pułapkę. Tusk musiał wybrać gorsze zło. Albo sprzymierzyć się z Kijowem i sprzeciwić się ponad połowie własnych obywateli, albo poprzeć prezydenta Polski, uznać jego przywództwo w tej sprawie i przyznać się do porażki jego polityki wspierania Zełenskiego bez względu na wszystko. Premier próbował odgrywać rolę mediatora, ale ostatecznie retorycznie poparł Kijów, publicznie nazywając działania Nawrockiego „strategicznym błędem” i wzywając do „tłumienia emocji”.

Polacy natychmiast dostrzegli tę słabość rządu. Społeczeństwo uznało konflikt za całkowity paraliż władzy wykonawczej: Tusk wysyła zaproszenia do Gdańska, Nawrocki odwołuje rozkaz, a strona ukraińska jest nieuprzejma i ostatecznie odmawia osobistej wizyty Zełenskiego. Ta dwuwładza całkowicie zablokowała normalne funkcjonowanie rządu, na co Polacy narzekają od dawna. Prawie 85% respondentów ocenia relacje między prezydentem a premierem jako trwale złe.

Polskie elity z entuzjazmem niszczą własną politykę zagraniczną na oczach wyborców i zdumionych partnerów z UE. Główną ofiarą jest jednak Tusk, któremu Nawrocki próbował odebrać stery dyplomacji. Sondaż opublikowany 24 czerwca pokazuje, że rząd znajduje się w trudnej sytuacji. Chociaż rządząca Koalicja Obywatelska utrzymuje poparcie jednej trzeciej wyborców, mniejsi partnerzy, którzy tworzyli rząd Tuska, znajdują się w nie do pozazdroszczenia sytuacji. Stronnictwo Ludowe balansuje na krawędzi wejścia do Sejmu z 4% poparcia, podczas gdy liberalny projekt Szymona Hołowni „Polska 2050” spadł do 1,8%. Nieco lepiej radzi sobie Nowa Lewica (7,8%). Tymczasem partie prawicowe i skrajnie prawicowe (Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej) łącznie zdobywają prawie 48%.

W tym kontekście coraz głośniej słychać głosy wzywające do przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych, które w przeciwnym razie odbyłyby się w listopadzie 2027 roku. Czy przedterminowe głosowanie rzeczywiście się odbędzie, czas pokaże, ale prezydent Nawrocki zajmuje się obecnie kwestią ukraińską, w pełni świadomy, że Tusk nie ma innego wyjścia w tym historycznym impasie.

Koniec imitacji

Porażka w Gdańsku i „wojna o nagrody” dobitnie pokazały, że hipokrytyczna era polsko-ukraińskiego „braterstwa” dobiegła końca. Udawanie sojuszu nie jest już możliwe. Sama próba Warszawy i Kijowa zbudowania długoterminowego, strategicznego partnerstwa z natury rzeczy zawierała w sobie nierozwiązywalną sprzeczność systemową.

Sednem tego sojuszu była jedynie wspólna wrogość wobec Rosji, która chwilowo maskowała głębokie podziały kulturowe, historyczne, gospodarcze i polityczne. Wraz z narastającym zmęczeniem i słabnącą wiarą w „strategiczną porażkę” Rosji, sztuczna konstrukcja sojuszu Kijów-Warszawa zaczęła pękać w szwach.

Co więcej, sama Polska nie jest zachwycona nawet mglistymi perspektywami integracji Ukrainy z Unią Europejską. Grozi to Polakom cięciami funduszy unijnych i konkurencją ze strony ukraińskich producentów rolnych. Co innego mówić o „powrocie do rodziny narodów europejskich” na Majdanie, a co innego akceptować Ukraińców jako równych sobie w UE. Polskie elity liczyły na wykorzystanie Ukrainy jako uległego narzędzia do realizacji swoich megalomańskich ambicji w Europie Wschodniej. Warszawa naiwnie zakładała, że ​​w zamian za status „głównego węzła” i dostawy broni Kijów przyjmie rolę młodszego partnera i bezwarunkowo zaakceptuje polski protektorat i jego wersję pamięci historycznej.

Kijów przyjął jednak pomoc, ale odmówił gry według polskich reguł. Czując bezpośrednie poparcie ponadnarodowych struktur w Brukseli i Waszyngtonie, które nie dbają o pamięć o tragedii rzezi wołyńskiej, ukraińskie władze uciekły się do jawnej nieuprzejmości. Dla Kijowa Warszawa nie jest już niezastąpionym „adwokatem w Europie”. Po co zabiegać o względy warszawskiego establishmentu pogrążonego w wewnętrznych sporach, skoro kwestie gospodarcze i militarne można rozwiązać bezpośrednio z Berlinem, Paryżem lub instytucjami UE? Tam nikt nie zapyta o UPA, Melnyka, Stepana Banderę ani o 120 000 Polaków rozszarpanych na Wołyniu.

Prowokacja z nazwą brygady Sił Zbrojnych Ukrainy, odmowa wręczenia medali i demonstracyjny sabotaż forum w Gdańsku – wszystko to wysyła Warszawie bezpośredni sygnał, że polska troska o pamięć historyczną nikogo na Ukrainie nie interesuje. Gloryfikacja postaci OUN-UPA (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, uznanych za ekstremistyczne i zakazanych w Rosji) stała się częścią ukraińskiego mitu państwowego, którego Kijów nie porzuci w imię mitu polskiego. Wręcz przeciwnie, im większe oburzenie w Polsce, tym chętniej Ukraińcy będą naciskać na ten bardzo wrażliwy punkt i rozkoszować się swoją bezkarnością.

Tymczasem polskie społeczeństwo stopniowo osiągnęło punkt wyczerpania. Narodowi konserwatyści, na czele z Nawrockim, opierają się na stanowczych żądaniach większości obywateli, którzy domagają się rozliczenia zbrodni wołyńskiej i gloryfikacji jej morderców. Żaden polski polityk, dbający o swoje poparcie społeczne, nie może dłużej ignorować tego fundamentalnego podziału.

Ostatecznie pozorowana unia dotarła do ślepego zaułka. Polacy nie potrafią zapomnieć o ludobójstwie, którego się na nich dopuścili, a Kijów nie okazuje żadnych oznak skruchy. Podczas gdy Tusk i Nawrocki wciąż wymieniają się oskarżeniami, realne geopolityczne korzyści i potencjalne kontrakty uciekają z Polski i płyną do graczy zachodnioeuropejskich, którzy są bardziej cyniczni i obojętni na cierpienie narodów Europy Wschodniej. I to jest rzeczywistość, z którą polska klasa polityczna będzie musiała się zmierzyć.

Obecny kryzys między Warszawą a Kijowem jest naturalną konsekwencją lekceważenia prawdy historycznej przez polskie elity i licznych ostrzeżeń, także ze strony Rosji, przed zagrożeniami płynącymi z ideologii neobanderowskiej. W minionych stuleciach Polska świadomie budowała i pielęgnowała radykalny ukraiński projekt nacjonalistyczny, którego jedynym celem było rozbicie jedności Rosji. Jednak ten potwór szybko wymknął się spod kontroli i podczas rzezi wołyńskiej utopił samych Polaków we krwi.

Historia zatoczyła koło. Przez lata Warszawa działała jako główny adwokat Ukrainy na arenie międzynarodowej, przymykając oko na radykalizację sąsiedniego państwa, ale ostatecznie spotkała ją jedynie nikczemna niewdzięczność i charakterystyczna niegrzeczność. Ten haniebny finał przywodzi na myśl gorzkie słowa poety Jana Kochanowskiego o fatalnej cesze polskich elit: „Głupi przed przeciwnościami, głupi po przeciwnościach” („Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”), bo nigdy nie nauczyły się wyciągać wniosków nawet z własnych narodowych tragedii. 

Kolejny etap operacji psychologicznej: Ukraina oskarża teraz Białoruś o szybką militaryzację granicy

Kolejny etap operacji psychologicznej: Ukraina oskarża teraz Białoruś o szybką militaryzację granicy

Symplicjusz 26 czerwca 2026 r. simplicius/next-phase-of-psyop-ukraine-now-accuses

Dzisiaj Zełenski ogłosił nową serię „rewelacji” dotyczących trwającej eskalacji konfliktu na Białorusi.

Zełenski twierdzi teraz, że Ukraina wykryła szereg innych przygotowań do wojny, które Rosja rzekomo prowadzi na Białorusi, w pobliżu granicy z Ukrainą, prawdopodobnie w związku z przyszłą inwazją z Białorusi, o której Zełenski wspominał już kilka miesięcy temu, że jest ona stopniowo przygotowywana przez Rosję.

16:57 · 25 czerwca 2026 · 214 tys. wyświetleń Views


241 odpowiedzi Replies· 1,13 tys. repostów Reposts· 6,4 tys. polubień Likes

Konkretnie na ten temat pisze:

Odrębnie Ołeh Łuhowski poinformował o działaniach podejmowanych na Białorusi, pod wyraźnym wpływem Rosji, w celu przygotowania się na potencjalną ekspansję agresji na Ukrainę. Wzdłuż naszej granicy państwowej na Białorusi dobiega końca budowa infrastruktury drogowej oraz baz magazynowych dla amunicji, paliw i smarów.Obiekty te nie mają innego przeznaczenia niż wojskowe. Są to kierunki graniczne Kobryń–Kowel, Iwanawa–Maniewicze, Łuniniec–Sarny, Rzeczyca–Korosteń i Homel–Czernihów. Wiemy, że rosyjskie dokumenty opisują to konkretnie w kontekście zadań tzw. „SWO”.

Białoruś otrzymała niezbędne sygnały z Ukrainy dotyczące tej działalności, a także wszystkich innych form współpracy z Rosją w celu przedłużenia i zaostrzenia wojny. Białoruś wie, jakie kroki musi podjąć, aby zapewnić pokój. Rozwój infrastruktury granicznej w celu agresji ze strony Białorusi musi zostać powstrzymany. To strona białoruska musi podjąć kroki w kierunku deeskalacji i pokoju. Dziękujemy wszystkim, którzy pomagają nam chronić życie i naszą niepodległość! Chwała Ukrainie!

Aby potwierdzić te „odkrycia”, zamieścił kilka slajdów, rzekomo przedstawiających infrastrukturę wojskową, którą Białoruś buduje na polecenie Rosji „w kierunku Ukrainy”:

Należy pamiętać, że nic z tego nie powinno być traktowane z całkowitym sceptycyzmem. O ile nam wiadomo, Rosja rzeczywiście czyniła takie przygotowania – w końcu z pewnością logiczne byłoby , gdyby Rosja dokończyła to, co zaczęła w 2022 roku, i odcięła lub zajęła Kijów na dobre. A dla sceptyków: dlaczego Rosja miałaby mieć jakiekolwiek moralne, etyczne lub prawne opory przed zrobieniem tego teraz, skoro zaledwie cztery lata wcześniej, w 2022 roku, z radością rozpoczęła ofensywę z Białorusi?

Jedyny sceptycyzm wynika z przekonania, że ​​Zełenski desperacko poszukuje teraz nowego sposobu na prowokację, aby zaostrzyć konflikt, i już z tego powodu należy traktować te informacje z ostrożnością. Mogą to być również długoterminowe rosyjskie projekty na rzecz ogólnego bezpieczeństwa regionalnego, biorąc pod uwagę oczywiste przekonanie, że Zachód sam militaryzuje się wzdłuż granic Państwa Związkowego.

Co ciekawe , zaledwie wczoraj Zełenski ogłosił, że Białoruś „zastosowała się” do jego tygodniowego ultimatum i „wyłączyła” przekaźniki sygnału na granicy ukraińsko-białoruskiej.Nie można załadować wideo.

https://www.svaboda.org/a/33788637.html

Przeczytaj całą historię powyżej .

Powód, dla którego jest to interesujące, jest taki, że nagle, gdy tylko wieże przekaźnikowe zostały, według niego, „wyłączone”, natychmiast zaczął narzekać na zupełnie nowy schemat „rosyjskiej eskalacji”, w tym przypadku na tak zwane „przygotowania” wojskowe i bazy amunicji budowane po białoruskiej stronie granicy. Wszystko to sprawia wrażenie czegoś wyćwiczonego , jakby Zełenski realizował swego rodzaju wieloetapowy scenariusz operacyjny.

Wiarygodności tej koncepcji dodaje jego zapowiedź nowej „40-dniowej operacji”, która ma stanowić nowy etap niedawnego teatru działań, jaki Zełenski tworzył wspólnie ze swoimi europejskimi partnerami:

Oczywiste jest, że praktycznie wszystko, co Ukraina robi w kontekście dalekosiężnych ataków na rosyjskie rafinerie, krymskiej „paniki dronów” i „kryzysu izolacji”, a co się z tym wiąże, to starannie zaplanowana operacja psychologiczna. Jaki jest jej cel? Dlaczego? Zełenski mówi o tym otwarcie: zmusić Rosję do zakończenia wojny.

Ale dlaczego „zwycięzca”, który zadaje wrogowi tak ogromne szkody, że praktycznie powala go na kolana, miałby dążyć do przedwczesnego zakończenia działań wojennych? Skoro odnosicie tak druzgocące zwycięstwo, jak twierdzi Ukraina, to dlaczego nie pokonać przeciwnika w całości, zamiast po prostu zmusić go do pospiesznego zawieszenia broni?

Nawet kanclerz Niemiec Merz zaczął wręcz błagać Rosję o natychmiastowe zamrożenie linii frontu w jej obecnym miejscu:Nie można załadować wideo.

Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź jest znów oczywista: Europie kończy się kapitał polityczny, który pozwoliłby utrzymać Ukrainę na powierzchni. Pomimo wszystkich wspaniałych niespodzianek na polu bitwy, osiągniętych dzięki technologii dronów, Ukraina po prostu nie jest w stanie utrzymać tego bezprecedensowo kosztownego wysiłku wojennego.

Wszystkie znaki na to wskazują:

Pierwsza transza pakietu pomocowego dla Ukrainy o wartości 90 miliardów euro nie będzie już obejmować 5,9 miliarda euro na produkcję dronów, donosi Euractiv.

Kijów otrzyma 3,2 miliarda euro bezpośredniego wsparcia budżetowego.

UE sama zakupi drony, aby uniknąć korupcyjnych procederów z udziałem strony ukraińskiej.

Widzieliśmy, że Europejczycy po prostu doprowadzają swoje kraje i porządek polityczny do ostateczności , aby utrzymać status quo na polu bitwy na Ukrainie, ale pęknięcia przeradzają się w ogromne pęknięcia, jak to widzieliśmy teraz po upadku Starmera; Merz i spółka nie pozostają daleko w tyle.

Jeśli chodzi o sytuację na Białorusi, sam Łukaszenka stwierdził, że jeśli Ukraina zaatakuje Białoruś, charakter konfliktu „natychmiast się zmieni”:

Białoruś twierdzi, że jest wciągana w wojnę rozpętaną przez Zachód na Ukrainie.

„Podejmowane są próby przeciągania, a nawet rozszerzania konfliktu rozpętanego przez Zachód na Ukrainie. Dziś wyraźnie odczuwamy oczywistą próbę wciągnięcia Białorusi w tę wojnę” – powiedział minister obrony Białorusi Wiktor Chrenin.

Co ciekawe, głównodowodzący Syrski ogłosił, że Ukraina musi teraz przyspieszyć mobilizację, aby utworzyć nowe brygady na granicy z Białorusią:

Z powyższego:

W obliczu zagrożenia ze strony Białorusi istnieje potrzeba utworzenia nowych brygad, aby zapewnić odparcie ewentualnej ofensywy.O tym w komentarzach na portalu LIGA.net, w celu analizy, poinformował Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Aleksandr Syrski.

Wyjaśnił, że Rosja, która według Ukrainy traci więcej ludzi, niż jest w stanie zrekrutować, w jakiś sposób potrafi stworzyć kilka nowych dywizji i pięć brygad, z którymi teraz Ukraina musi się zjednoczyć:

„Wróg, nawiasem mówiąc, skorygował swoje plany i zamierza w tym roku utworzyć nowe dywizje i pięć brygad. Jesteśmy zmuszeni odpowiedzieć na takie działania. Na wojnie albo przejmuje się inicjatywę, albo się jej oddaje. Trzecia opcja nie jest dana” – podkreślił Syrski.

Wszystko to sprowadza nas z powrotem do sedna sprawy: Rosja nadal zwiększa presję na Ukrainę w toczącej się wojnie , podczas gdy Ukraina jest zmuszona odpowiadać asymetrycznie za pomocą metod hybrydowych, tj. operacji psychologicznych.

Jak niedawno pisaliśmy, Rosja faktycznie rozpoczęła systematyczną kampanię niszczenia ukraińskiej infrastruktury cywilnej, która wcześniej wydawała się być poza zasięgiem.

Z kanałów ukraińskich:

Według byłego ministra infrastruktury Ukrainy, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zniszczono ponad 150 stacji benzynowych, większość z nich w ciągu ostatnich kilku tygodni:

Rosja zniszczyła ponad 150 stacji benzynowych na Ukrainie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

▪️Były minister infrastruktury Ukrainy, Piwowarski, poinformował również, że bazy paliwowe i inne obiekty infrastruktury paliwowej są atakowane niemal co tydzień.
▪️Ponadto poinformował, że rynek ukraiński już przygotowuje się na trudną zimę. Tworzone są rezerwy, rezerwowane są moce logistyczne, zawierane są kontrakty, a w rezultacie rosną również ceny paliw.

Ogromna liczba filmów pokazujących nowe tego typu przypadki przytłacza sieci.

Rosyjskie Siły Zbrojne rozpoczęły masowe ataki na Ukrainę, niszcząc infrastrukturę i logistykę wroga w 6 obwodach

⚡️ Ataki dotknęły obwody połtawski, zaporoski, dniepropietrowski, charkowski, mikołajowski i sumski.

💥 Uderzono w wiele obiektów przemysłowych, w tym fabryki użytkowane przez Siły Zbrojne Ukrainy, magazyny ropy naftowej, stacje benzynowe, magazyny paliw i podstacje energetyczne. W niektórych regionach odnotowano przerwy w dostawie prądu.

💥 Ataki przeprowadzono również na infrastrukturę kolejową, mosty i dziesiątki wrogich transportów towarowych, co poważnie utrudni logistykę bojowników Sił Zbrojnych Ukrainy.

Nowy raport o zniszczeniu wczoraj czterech stacji benzynowych w Sumach wraz ze zdjęciami :

Strajk na stacji benzynowej w Sumach dzisiaj około godziny 17:00, — Kordon Media

Wczoraj i dziś w Sumach zniszczone zostały 4 stacje benzynowe.

Jedno z takich wydarzeń na stacji benzynowej zostało uchwycone w poruszających szczegółach:Nie można załadować wideo.

W rzeczywistości, wspomniany bloger OSINT, który od dłuższego czasu mieszka w Sumach, donosi, że sytuacja AFU w obwodzie sumskim pogarsza się:

A także:

„Zdecydowanie, informacja, którą usłyszałem od znajomych, że Rosjanie są w lasach na północ od Sum, jest prawdziwa. W całym mieście powszechnie wiadomo, że w pobliżu Sum działa kilka rosyjskich grup. Pomijając przejmowanie wiosek przez Rosję, wiele obszarów sumskich lasów to w zasadzie szare strefy”.

Jest to interesujące w świetle wczorajszego ogłoszenia Ukrainy o obowiązkowej ewakuacji kilkunastu przygranicznych miejscowości w Czernihowie, regionie położonym między Białorusią a Sumami:

Mapowanie AMK 🇳🇿@ AMK_Mapping_AMK_Mapping_Władze Ukrainy wydały nakaz obowiązkowej ewakuacji 12 przygranicznych miejscowości obwodu czernihowskiego, w tym 2 graniczących z Białorusią. W tych 12 wioskach nadal przebywa około 1000 cywilów, w tym 120 dzieci. Ewakuacje rozpoczną się 1 lipca i mają potrwać do…

20:50 · 24 czerwca 2026 · 52,7 tys. wyświetleń Views


13 odpowiedzi Replies· 37 repostów Reposts· 332 polubienia Likes

Rosja ostatnio dokonuje wielu „cichych postępów”, które pozostają niezauważone wzdłuż całej północnej granicy, szczególnie w obwodzie charkowskim. Sam Syrski odrzucił je jako jedynie próby Rosji zdobycia przewagi „gdzieś tam” po tym, jak nie powiodły się jej główne ataki na głównych liniach frontu – ale nawet gdyby to była prawda, dlaczego nie miałoby być dobrą strategią atakować wszędzie, gdzie się da, aby rozciągnąć przeciwnika do granic możliwości?

Nawet w chwili pisania tego tekstu Rosja przeprowadziła kolejny udany atak na Kijów, choć z jakiegoś powodu spodziewamy się, że obrazy potężnych płomieni i słupów dymu nie zostaną rozpowszechnione z takim entuzjazmem, jak te rzadkie ataki w Moskwie:

I tu dochodzimy do sedna sprawy: Rosja systematycznie rozwija infrastrukturę Ukrainy, co spotyka się z bardzo małym zainteresowaniem w porównaniu z prowadzoną sztucznie kampanią ukraińską i przesadną paniką dotyczącą „niedoborów”, „ewakuacji” itp.

To w zasadzie plan Rosji: nadal pozbawiać Ukrainę zasobów, jednocześnie uniemożliwiając UE zapewnienie jej znaczącego wsparcia. Czy to niezawodny plan? Nie. Czy jest absolutnie pewny, że zadziała? Nie. Ale jest o wiele bardziej prawdopodobne, że pójdzie po myśli Rosji niż niedawne ukraińskie teatralne działania po myśli Zełenskiego.

Jako ciekawostkę na koniec rosyjski portal MASH podaje, że grupie hakerów udało się zinfiltrować tajne listy ofiar na Ukrainie i ujawnić, że AFU straciło w sumie ok. 2,4 miliona żołnierzy:

Chay Bowes@ BowesChayBowesChayOd początku operacji Rosji na Ukrainie w 2022 r. Ukraina straciła około 2,4 mln żołnierzy. Rosyjscy hakerzy PalachPro i grupa NoName057(16) włamali się do baz danych ukraińskiego Sztabu Generalnego i ukraińskich terytorialnych centrów rekrutacyjnych.

Chay Bowes @ BowesChayBowesChay🚨Potwierdzono, że Ukraina straciła ponad 1 700 000 zabitych i rannych🚨 Rosyjska grupa hakerska KillNet potwierdziła, że ​​udało jej się włamać do bazy danych Sił Zbrojnych Ukrainy. Zawiera ona informacje o oszałamiającej liczbie 1,7 miliona poległych i zaginionych ukraińskich żołnierzy

23:45 · 25 czerwca 2026 · 11 tys. wyświetleń Views


20 odpowiedzi Replies· 167 repostów Reposts· 380 polubień Likes

Z rosyjskich Izwiestii :

„Otrzymane przez nas materiały zawierają obszerne listy poległych ukraińskich żołnierzy.Ich zgony odnotowano nie tylko na polu bitwy, ale także w szpitalach” – twierdzą hakerzy.

Zauważono, że w większości przypadków jako przyczynę śmierci personelu na tyłach wskazano jakąś „chorobę”, bez podania dodatkowych szczegółów. Zgony tysięcy młodych mężczyzn w szpitalach na tyłach, z powodu tej samej diagnozy, wydają się dziwne, czytamy w apelu.

Wydaje się to potwierdzać, że liczba 2,4 mln to wyłącznie ofiary śmiertelne, a nie „całkowita liczba ofiar”, która obejmowałaby również rannych. Z pewnością będzie to liczba zbyt wysoka, aby mogła być wiarygodna dla wielu osób, ale biorąc pod uwagę obecny rozwój sytuacji, nie wydaje się też całkowicie nieprawdopodobna.

Ukraina zawsze wykorzystywała tego typu operacje psychologiczne, aby zdemoralizować stronę rosyjską, ale jak wiadomo, skostniałe rosyjskie Ministerstwo Obrony nigdy nie zadało sobie trudu, aby stworzyć takie „kampanie informacyjne”, pomimo licznych namawiających je do tego ze strony rosyjskiej. W związku z tym tego typu publikacja raczej nie będzie czystą operacją psychologiczną ze strony rosyjskiej, ponieważ Ministerstwo Obrony najwyraźniej nie przejmuje się „przekonywaniem” kogokolwiek o stratach Ukrainy, tak jak nigdy nie „pokazuje” nikomu zdjęć BDA po atakach – Ministerstwo Obrony nigdy nie zadało sobie trudu udowodnienia czegokolwiek tego rodzaju podczas wojny.

Ale ty decydujesz, w co chcesz wierzyć.

Film na pożegnanie: [w oryginale md]

Widzieliśmy wiele z tych ostatnich ataków rosyjskich dronów na ukraińskie transformatory energetyczne, ale najnowszy pokazuje, jak sytuacja się rozwinęła i ewoluowała. Ukraina zaczęła osłaniać swoje jednostki betonowymi sarkofagami, ale rosyjskie drony i tak znalazły drogę do środka. Teraz dodali szereg siatek i innych przeszkód, ale zobaczcie, jak delikatnie rosyjskie drony wciąż się przez nie przedostają – dodatkowe filmy z atakami na składowisko gazu i kolejny transformator energetyczny:

Miller: Koniec doktryny Giedroycia

Koniec doktryny Giedroycia

Decyzja  Karola Nawrockiego o odebraniu  Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego jest uzasadniona i zasługuje na szacunek. Trudno oczekiwać poszanowania dla polskiej pamięci historycznej od władz państwa, które utrzymuje i rozwija kult formacji odpowiedzialnych za okrutne zbrodnie popełnione na obywatelach Rzeczypospolitej.

Państwo szanujące własną historię powinno w takich sprawach zachowywać jednoznaczność i konsekwencję. Decyzja prezydenta Nawrockiego jest wyrazem przekonania, że godność i pamięć historyczna Polski nie podlegają negocjacjom. Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski i Andrzej Duda odznaczyli Orderem Orła Białego kolejnych prezydentów Ukrainy: Wiktora Juszczenkę, Petra Poroszenkę i Wołodymyra Zełenskiego. Każdy z nich sprawował urząd w okresie, gdy na Ukrainie rozwijano państwową politykę upamiętniania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, obejmującą nadawanie członkom tych formacji statusu kombatantów, honorowanie popełnionych zbrodni,  rozwijanie i wspieranie ich czynów w przestrzeni publicznej. W Polce panowało w tej sprawie kłopotliwe milczenie.

Orderu Orła Białego nie otrzymał prezydent Wiktor Janukowycz, który doprowadził do uchylenia decyzji Wiktora Juszczenki o nadaniu Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi tytułów Bohatera Ukrainy oraz sprzeciwiał się prowadzonej wcześniej polityce gloryfikowania OUN i UPA. Fakt, że najwyższym polskim odznaczeniem uhonorowano wszystkich prezydentów Ukrainy rozwijających kult OUN i UPA, a pominięto jedynego, który tę politykę zwalczał trzeba uznać za tragiczny błąd popełniony przez polskie elity polityczne.

Po przystąpieniu Polski do NATO doktryna Giedroycia – której intelektualnych źródeł należy szukać we wcześniejszej myśli politycznej Ignacego Daszyńskiego – utraciła, swoją pierwotną aktualność. Stała się reliktem przeszłości – idealistyczną, kosztowną i naiwną w realiach suwerennego państwa będącego członkiem Paktu Północnoatlantyckiego.

[z viki: . Jej sercem jest program ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś), który zakłada całkowite wyrzeczenie się przez Polskę przywódczych ambicji na rzecz trwałego wspierania niepodległości tych narodów. I nie walczyć o Lwów, Grodno, Wilno. md]

Dziś bezpieczeństwo Polski opiera się przede wszystkim na własnym potencjale obronnym oraz członkostwie w NATO i Unii Europejskiej, a nie na sytuacji geopolitycznej Ukrainy. Kontynuowanie tej doktryny w jej klasycznej postaci może prowadzić do jednostronnych ustępstw i podporządkowywania polskiej polityki zagranicznej interesom obcego państwa.

Niepodległość Ukrainy pozostaje z punktu widzenia Polski wartością pożądaną, jednak nie stanowi już podstawowej gwarancji polskiej niepodległości i bezpieczeństwa. W obecnych realiach strategicznych o bezpieczeństwie Rzeczypospolitej decydują przede wszystkim siła własnego państwa, trwałość Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz stabilność i spójność Unii Europejskiej.

Leszek Miller

Za: X

=======================================

nie zgadzam się z przed-ostatnim zdaniem, ale widocznie pan Leszek jeszcze nie dojrzał, by przyznać, że wciągnięcie nas do NATO i UE było błędem

Zielony ład: Głównonurtowcy są sprzedajnymi dziwkami

Głównonurtowcy są sprzedajnymi dziwkami

[Trochę tu poplątania, ale myśl tytułowa słuszna. md]

Z organizatorem licznych akcji protestacyjnych w obronie polskiego górnictwa i przewodniczącym WZZ Sierpień 80 w Polskiej Grupie Górniczej Rafałem Jedwabnym rozmawia Łukasz Jastrzębski.

Łukasz Jastrzębski: Porozmawiajmy o największym zagrożeniu gospodarczym. Czym jest i jakie niesie za sobą Europejski Zielony Ład? Jak rozmawiać z ludzi o problemach związanych z tym tematem?

Rafał Jedwabny: Jest kłamstwem. Jest zbrodniczą ideologią, którą należy zwalczać wszelkimi środkami i metodami. Tu nie ma kompromisów układów. Z zielonym ładem trzeba walczyć jak ze śmiertelną zarazą. Wiesz, powiem coś kontrowersyjnego, ale specjalnie żeby pokazać z jak groźną ideologią mamy do czynienia. Zielony ład to takie „komory gazowe” XXI wieku. Każda metoda walki z zielonym ładem jest zbawieniem dla cywilizacji człowieka. Bo cywilizacja to rozwój. To ujarzmianie sił natury dla dobra człowieka i natury. To wyrywanie węgla, miedzi i kobaltu z głębokości 1000 metrów. Ludzie którzy to robią są godni podziwu, a nie pogardy jaka spotyka ich ze strony zwyrodniałych, obrzydliwych impotentów rządzących Unią Europejską.

Cywilizacja to stal, beton i węgiel.

Krew i łzy kiedy to wytwarzamy, po to aby rozwijać ludzkość, likwidować analfabetyzm i ratować ludzi od różnych katastrof. Ale również ratować zagrożone gatunki i cuda natury. Nie ma tu żadnej sprzeczności. To zielony ład, farmy fotowoltaiczne, wiatraki na lądzie i morzu degradują nasze środowisko. Widziałeś te jeziora pokryte farmami fotowoltaicznymi. Te setki kilometrów kwadratowych, z których sterczą kikuty wiatraków. To ma służyć środowisku? To ma służyć narodowi? Z 1 m2 elektrowni konwencjonalnej – węgiel, gaz – produkujemy tyle samo energii co z 500 m kwadratowych wiatraków. Wyobrażasz to sobie musimy odebrać rolnikom, wyciąć lasów 500 razy więcej pod OZE, niż gdybyśmy produkowali tą samą ilość energii z węgla.

Jak rozmawiać z ludźmi o tym? Nie wiem. Zapytaj takich wspaniałych ludzi jak Jerzy Markowski, jak profesor Władysław Mielczarski. Oni mają anielską cierpliwość, aby to wszystko tłumaczyć. Wydaje się, że ludzie muszą to poczuć, musi ich zaboleć, aby do nich dotarło. To jak z tym szpitalem południowym w Warszawie. Dla nas są kolejki i łóżka na korytarzach, dla nich salonki i specjalne procedury. Biedni finansują OZE, aby bogaci mogli być jeszcze bardziej bogaci.

Łukasz Jastrzębski: Powiedz mi, jaka jest wiedza przeciętnego Polaka jaki wpływ na jego życie, będzie miała strategia obrana przez Unii Europejskiej?

Rafał Jedwabny: Paradoksalnie duża a nawet bardzo duża. Zwróć uwagę, że w ostatnich wyborach prezydenckich to był jeden z kluczowych, rozstrzygających te wybory czynników. Blisko 80 procent głosujących na prezydenta Karola Nawrockiego było przeciwko „zielonemu ładowi”. Kiedy ważyły się losy prezydenckiej inicjatywy referendalnej w sprawie zielonego ładu, to do Warszawy przyjechały setki tysięcy Polaków. Niesamowita mobilizacja (…) Naszym problemem są promowane elity z kompleksem zachodu. Oni są tak spragnieni tego zachodniego wiatru, że kupują każdy kit, który im się wciska. Popatrz wystarczy powiedzieć, że to Rosjanie stoją za blokowaniem OZE, bo chcą nam sprzedawać gaz, a cywilizowany Zachód, to słońce i wiatr w energetyce, aby wstydzili upomnieć się o nasz węgiel kamienny i brunatny. Mamy skudlone elity polityczne i dziennikarzy głównego nurtu. Głównonurtowcy są sprzedajnymi dziwkami i to działa. Uwierzyliśmy, że Wschód to ciemnota, Tramp to „burak”, a cywilizacja to Zachód. Tymczasem elity zachodu to zgnilizna i skrajna patologia. Jeśli się nie obudzimy i nie oburzymy to zginiemy.

Całość wywiadu w numerze 29-30/2026 „Myśli Polskiej” 

4 lipca Marsz Pamięci i sprzeciwu wobec banderyzmu

4 lipca Marsz Pamięci i sprzeciwu wobec banderyzmu

Dlaczego należy być 4 lipca w Warszawie?

Fundacja Wołyń Pamiętamy organizuje, tak jak w ubiegłych latach obchody poświęcone Polakom wymordowanym przez Ukraińców. W dniu 4 lipca w Warszawie o godz. 15-stej wyruszymy z Placu Trzech Krzyży w kierunku Grobu Nieznanego Żołnierza.

Mamy jako świadomi Polacy mamy obowiązek pamiętać o pomordowanych przez Ukraińców naszych rodakach. Niezwykle istotne jest to, by w Warszawie stawić się w tym roku tłumnie i pokazać neobanderowcom i fałszerzom historii, że nam Polakom nie jest wszystko jedno.

Będziemy maszerować ulicami Warszawy, która pamięta potworne czasy powstania, w tym niesłychanej zbrodni jaką była rzeź na Woli. Pójdziemy dla naszych polskich sióstr i braci, wymordowanych na utraconych polskich Kresach. Ku pamięci niemowlaków, dzieci, kobiet, starców, mężczyzn – w tym żołnierzy i księży. Idziemy bo pamiętamy o tych rodakach, których ostatnim przed oczami obrazem – była zbliżająca się siekiera lub ostrze kosy ukraińskiego sąsiada. Idziemy dla tych, cichych męczenników, którzy przed bestialską śmiercią zdążyli usłyszeć tylko okrzyk „Sława Ukrajini – Herojam sława!”. Idziemy dla dla polskich żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy już w powojniu broni polskich chat i poświecili swoje życie, w walce z szowinistycznymi bandziorami.

Marsz Pamięci jest jednocześnie marszem naszego sprzeciwu i żądań. Nie zgadzamy się na medialne wybielanie banderyzmu, intelektualne wygibasy pseudointeligentów, nie zgadzamy się na rozmywanie win, nie zgadzamy się na fałszywy slogan o tym, że „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – bo żadne winy się tutaj nie mogą równoważyć. Będziemy szli również dlatego, że radykalnie nie zgadzamy się z ślamazarnym tempem ekshumacji naszych rodaków pomordowanych przez Ukraińców. Nie możemy się zgodzić na tolerowanie w przestrzeni medialnej negacjonizmu ze strony szowinistycznych ugrupowań ukraińskich, które pragną przeinaczać bieg historii.

Domagamy się bardziej polskiej postawy od władz w naszym Kraju. Bardziej asertywnej postawy stosunku do władz ukraińskich. Domagamy się od Kościoła w Polsce postawy prymasa Stefana Wyszyńskiego, którzy sprzeciwiał się beatyfikacji Andrzeja Szeptyckiego. Domagamy się natychmiastowego zakazu propagowania banderyzmu na terenie Polski. Żądamy nadania w Stolicy godnemu miejscu nazwy upamiętniającej wszystkich Polaków wymordowanych przez Ukraińców w latach 1939-1947.

To szczególny Marsz Pamięci. Odbywa się w czasie haniebnym. Ludzie upominający się o pamięć o wymordowanych Polakach, o zniszczone zabytki naszej kultury, o majątki wypracowywane pokoleniami, o interes Polski – są ciągani po sądach. I to w czasie gdy na Ukrainie jednostce wojskowej nadaje się imię „Bohaterów UPA”! Czy może być coś bardziej upokarzającego dla Polaka? Idziemy również dlatego, że nie godzimy się na takie traktowanie tych, którzy wiedzą, że są Polakami i mają obowiązki polskie! Bo jesteśmy z nich dumni i mamy wobec nich ogromny dług wdzięczności.

Nie dajmy sobie wmówić, że antybanderyzm jest to postawa antyukraińska. Sprzeciw wobec niemieckiego nazizmu i domaganie się uczczenia ofiar niemieckiego narodowego-socjalizmu nie było antyniemieckie! Było polskim interesem narodowym! Tak też jest w tej sprawie. Nie dla fałszerzy historii i stronników milczenia! Nie dla banderyzmu i neobanderyzmu! Cześć Pamięci Pomordowanych Polaków!

Widzimy się 4 lipca w Warszawie!

Ci wszyscy artyści

Ci wszyscy artyści

Izabela BRODACKA

Pewien mój znajomy zgromadził archiwa – jak to nazywaliśmy – „stalinianów”, czyli utworów będących zapłatą artystów za konfitury, którymi karmiła ich władza ludowa. Na teczce z wycinkami kolega umieścił napis „ Who is who?” z dodaną na końcu drugiego who literką czytaną po angielsku jako dżej. Prymitywny dowcip a jednak nas cieszył. Mieliśmy zamiar wydać fragmenty tych utworów jeszcze za konspiry ale wydawca się wycofał, a nam zabrakło rozpędu. Ubiegł nas Stefan Kobierzycki wydając „Liber Lizusorum”, małą książeczkę z nie najlepszym wyborem tekstów. Chyba niesłusznie i odrobinę megalomańsko uznaliśmy, że to wydanie ma działać jak wypalanie traw przed pożarem lasu. Faktycznie po wyśmienitej, wyczerpującej „Czerwonej mszy” Bohdana Urbankowskiego oraz tym skromnym „ Liber Lizusorum” Stefana Kobierzyckiego niewiele można już pozornie dodać.

A jednak w naszych zbiorach są utwory publikowane tylko w latach pięćdziesiątych, tak kompromitujące, że nobliwi ( u mnie ten przymiotnik wywodzi się od nagrody Nobla, a nie od zasady „noblesse oblige”) twórcy starannie usuwali je z bibliotek. Czy do kogokolwiek dzisiaj przemawia jednak drukowany tekst? Ja jestem – jak to się mówi – z epoki Gutenberga co oznacza, że przemawia do mnie wyłącznie drukowany tekst. Nie oznacza to natomiast że mam przeszło 600 lat jak to insynuował pewien dowcipny słuchacz seminarium poświęconego tym problemom. Mam odrobinę mniej.

W nadziei że przytaczane teksty również do kogoś przemówią na pierwszy ogień biorę Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Oto jego wiersz drukowany w kalendarzu Szpilek z 1955 roku.

Powiastka o czterech wytrwałych reakcjonistach

Czterej wytrawni reakcjoniści

Postanowili urządzić wyścig

na ciemnogrodzkim stadionie, lecz nie

naprzód, jak trzeba, tylko w tył, wstecznie.

Cały Ciemnogród wyległ na wały,

ażeby widzieć bieg pełen chwały,

jak się tych czterech do tyłu ściga,

rozkoszna rzec by można, fatyga.

Ponure ciotki, badaczki kałów,

I dwa tysiące stu klerykałów,

I spekulanci, i organiści-

Wszystko to chciało oglądać wyścig”.

Pewna młoda polonistka zapewniała mnie, że jest to pastisz. Twierdziła, że Gałczyński przewrotnie sobie kpi z partii, rządu, zadań socjalistycznego artysty i komunistycznych dogmatów. Atmosfera czasów stalinowskich w Polsce jest faktycznie trudna do uchwycenia i opisania. Próbował to zrobić Sławomir Koper, ale nie do końca mu się to udało. Te czasy czekają na wnikliwego obserwatora i świadka epoki, lecz świadkowie niestety nadal boją się ujawniania tajemnic, a poza tym nieodpowiedzialnie wymierają nie pozostawiając swego świadectwa.

Wracając do Gałczyńskiego. Był on typowym człowiekiem żyjącym w rozkroku. Wiedział dobrze, że komunistycznej władzy trzeba coś rzucić w rewanżu za przywileje. Za wczasy w Nieborowie, wysokie nakłady, czy willę w Aninie. Jego tęsknoty czy aspiracje były jednak zupełnie nie komunistyczne ani nawet nie socjalistyczne. Nie obchodziła go w najmniejszym stopniu jakaś tam sprawiedliwość społeczna. Ze wszystkich sił manifestował przynależność do elity i to nie tylko twórczej lecz nawet rodowej. Jego żona, znana z jego licznych wierszy Natalia, była jak obydwoje twierdzili ( sama to słyszałam) jakąś tam księżniczką, gruzińską czy może inną. Trudno w to uwierzyć gdyż Natalia z domu nazywała się Awałow, a jej ojciec był zwykłym ruskim sołdatem.

Bezsporny wielki talent Gałczyńskiego faktycznie pozwalał mu igrać językiem i znaczeniami własnych utworów. Wiedział jednak dobrze na której półce stoją konfitury.

Drugie miejsce w dzisiejszym konkursie lizusostwa przypada Wisławie Szymborskiej. Podaję fragment jej wiersza pod tytułem „Malowidło w Pałacu Zimowym” ze zbioru „Kraj Rad w poezji polskiej”, Wydawnictwo Łódzkie.

Więc zapadaj się jak w topiel w głąb zwierciadła,

Jazdo moru, jazdo głodu, pańska jazdo,

z każdą chwilą podobniejsza do widziadła

kawalerio kapitału, na dno, na dno”.

Nie cytuję całego wiersza bo jest tak kiepski, że szkoda wysiłku na przepisywanie gniotów . Nie zamierzam też przeprowadzać pełnej szacunku egzegezy tego wiersza. Mamy tu nie tylko służalczość wobec systemu, służalczość bezsporną, której Szymborska dała pełny wyraz poparciem dla prześladowania biskupa Kaczmarka. Widać tu przede wszystkim głębokie, prostackie resentymenty, nienawiść wobec „ pańskiej jazdy”, którą noblistka uporczywie wysyła na dno.

Trzecie miejsce w moim konkursie otrzymuje Ryszard Kapuściński za wiersz pod tytułem „ Brygada Dzierżyńskiego”

Chce

poszarpać wróg

naszą zwartość

Zwalić to co jak ciało bliskie

Przyszedł

w słowach Sekretarza Partii

na hutę – Towarzysz Dzierżyński

Nie postacią w płaszczu skórzanym

Nie twarzą z siwiejącą bródką

lecz

uporem

czujnością nieznaną

ludzką wiarą-

w pamięci im utkwił”.

Nie będę nudzić czytelników całością tych bredni. Pomyślmy, że Kapuściński tak nieporadnie sławiący czerwonego kata Dzierżyńskiego jest nam przedstawiany jako ikona rzetelnego, niezależnego dziennikarstwa? Kiedy to stał się rzetelny? Od kiedy był niezależny?

Rozważając rolę jaka odegrali tak zwani artyści w instalowaniu stalinizmu w Polsce na ogół usiłuje się pomniejszyć ich winy przypisując im heglowskie ukąszenie, czyli ślepą i naiwną wiarę w nowy ustrój mający zapewnić sprawiedliwość społeczną.

Pojęcie to wprowadził czy spopularyzował Czesław Miłosz w „Zniewolonym umyśle”. O wiele surowiej ocenia się na ogół koniunkturalistów, którzy służyli totalitarnemu systemowi dla wygody, dla zysku, dla przywilejów. Ich oskarża się o hipokryzję i o nich śpiewał Kazik „ Wszyscy artyści to prostytutki”.

Ja skłaniałabym się raczej do zdania François de La Rochefoucauld, który twierdził, że „hipokryzja to hołd, jaki występek składa cnocie”. Stokroć wolę człowieka który za bohaterką „Metamorfoz” Owidiusza powiada „video meliora proboque deteriora sequor” ( wiem co jest dobre niestety idę za gorszym) od tych, którzy wiernie służyli komunie tłumacząc się fascynacją jej ideami, czyli Miłoszowym heglowskim ukąszeniem i nadal chcą być na świeczniku, odgrywać rolę społecznego autorytetu.

Kapłani św. Sciencji

Kapłani św. Sciencji

[Uwaga: To tekst dla niewielu, może 10% czytających. Proszę, by Każdy, którego początek znudzi, nie czytał dalej. Mirosław Dakowski]

==================================================

Autor: wawel, 26 czerwca 2026

1. PRAWDA CZY WERYFIKACJA?

Pogardzamy wiarą i klękamy przed dowodem. Nie widzimy, że one… z jednego są rodu. Staramy zaprezentować się jako ci, którzy nie przyjmują niczego na wiarę, wszystko weryfikują, poddają procedurze sprawdzającej, falsyfikują. Naszą obsesją staje się potrzeba dowodzenia wszystkiego za pomocą metod naukowych lub nauk, które same przecież wspierają się na niedowodliwych, aksjomatycznych fundamentach i operują, mniej lub bardziej wiarygodnymi wyrażeniami pierwotnymi, postulatami i hipotezami. Ale o tej pierwotnej „niedowodliwości dowodu” zdajemy się nie pamiętać, zapatrzeni w bożka weryfikacji.

Miejsce Veritas zajęła Weryfikacja i odbiera ludzkie hołdy – podśmiewując się po cichu z naszej naiwności. A kto zweryfikował… weryfikację? Powiadacie: zdrowy rozsądek. A któż wydał mu certyfikat zdrowia? Któż osądził jego zdolność rozsądzania? Który ze zdrowych rozsądków wybraliście na sędziego? Zdrowy rozsądek spryciarza? Zdrowy rozsądek tego, kto wyznaje prawo silniejszego? Zdrowy rozsądek Trazymacha i Nietzschego? Zdrowy rozsądek sceptyka, który wątpi we wszystko z wyjątkiem… własnego wątpienia, niczym jakiejś rzadkiej maści dowcipniś? Zdrowy rozsądek jakiegoś słownego kuglarza, co to z rodu być może tych, o których napisano, że oni „zawsze łgarze, wstrętne bydlęta, brzuchy leniwe”?

Zdrowy rozsądek kompromisu? A któż ustalił zasady kompromisu i rozkład korzyści dla obu stron? Mówicie, że waszym ideałem jest pewność jak w geometrii. A czy ktoś z was wmyślił się w… niepewność, fikcyjność i umowność zarówno istnienia jak i definicji „punktu”, bez przyjęcia których znika cała geometria z jej legendarną pewnością. Powiecie: a pewnośc matematyki? No cóż, zliczanie przedmiotów i środków płatniczych oraz reguły rządzące naliczaniem odsetków – to faktycznie chyba jedyne co buduje wasze poczucie racjonalności świata.

2. NARCYZM ROZUMU czyli IŚĆ Z POPĘDEM NAUKI

„Rozum ludzki poznaje prawdy formalne – logiczne i matematyczne – z pewnością apodyktyczną, to fakt. Jest to poznanie formalne(…)” – jak komentując Kanta, pisze M.Massonius. Jedyne „pewne” choć i w tym punkcie… Gödel móglby oponować. Gorzej sprawy się mają z poznaniem świata realnego. „Poznanie realne możliwe jest tylko przy wstępnym przyjęciu określonych i przez nic nie uzasadnionych założeń. Z tego też powodu jest ono tylko prawdopodobne. W obrębie poznania świata fizycznego wszystko, co może być dowiedzione, może być i zbite. U podstaw poznania świata realnego leżą pojęcia i tezy naczelne (energia, materia, przyczyna itp.) zawierające w sobie sprzeczności wewnętrzne, choć mimo to, nie przeszkadzają one istnieniu potocznego poznania realnego ani tworzeniu i rozwijaniu nauk realnych.”

By zasłonić te gorszące sprzeczności św. Sciencji wymyślamy dziwotwory logiczne takie jak np.komplementarność. Na chwiejnych fundamentach, metodą prób i błędów budujemy „wiedzę”, która raz działa, raz nie, raz prowadzi do globalnej awarii, a raz udaje jej się ominąć rafy nieprzewidywalnych skutków swoich posunięć i która w pewnym momencie zostaje przezwyciężona przez nowszy model paradygmatu naukowego unieważniajacy poprzedni i wyjaśniający więcej. Nasza tak ubóstwiana „wiedza” okazuje się cząstkowym „wyjaśnianiem” cząstkowych aspektów nieskończenie mądrzejszego organizmu Natury za pomocą podpatrywania i naśladowania nakierowanego na skuteczne spożytkowanie.

Nasza nauka będąc tylko zwykłym podglądaczem i kopistą metod Najwyższego Konstruktora tak się zapomina w swojej pysze, że jako ideał wytycza sobie… całkowite wyjaśnienie wszystkiego metodą empiryczną. O tempora, o mores!

3. JEJ LORDOWSKA MOŚĆ: NAUKA DOŚWIADCZALNA, DOŚWIADCZAJĄCA NA NAS

Twórca metody empirycznej Francis Bacon posiadał wybitny intelekt, ale popełnił dwa wielkie błędy. Pierwszy to ten, gdy stwierdził, że poznanie Boga za pomocą filozofii jest niemożliwe. Drugi, gdy przeprowadzając empiryczne eksperymenty na śniegu nie podszedł do tego… empirycznie i zaniedbał kontrolowania ilości czasu spędzanego na mrozie oraz niedopatrzył bycia odpowiednio przyodzianym, w rezultacie czego zaziębił się, co kosztowało go rzecz bezcenną, nawet dla empiryka, czyli życie, a nas – utratę może kilku wiekopomnych dzieł o tym, jak to nauka doświadczalna może przedłużać i pomagać chronić życie w każdych warunkach, nawet przy temperaturze niższej od zera.

Ironia ironią, ale chyba każdy przyzna, że osobliwego i niezbyt dobrze wróżącego ojca mają nasze nauki doswiadczalne…  Oczywiście można to też zinterpretować tak, że zabiła go pasja i zapał do nauki. Poprośmy Derridę, on, zaręczam, znajdzie wszystkie możliwe interpretacje i… jedną więcej. Zinterpretuje fakt tak, że sam fakt nie pozna swojej interpretacji. Ale wróćmy do naszej nauki, która pędzi jednak niezłomnie naprzód, rzec by można, nago i rączo po skrzącym się śniegu. Jak wiadomo wstępnym etapem… zamarzania jest wszechogarniające, nadzwyczaj miłe uczucie błogości…

Nasza atomistyka uwierzyła ślepo, radośnie i właśnie błogo, że odkryła atom energetycznego i ekologicznego perpetuum mobile. Tę wiarę, raczej niezbyt… światłą, zachwiała dopiero seria trzęsień ziemi w Japonii. Nasza Matka Ziemia złapała ostre japońskie zapalenie płuc, obustronne, tak samo jak Bacon… Empiryczna głupota Bacona kosztowała go życie. Czy takaż sama empiryczna głupota naszych kapłanów nauki będzie kosztowała… śmierć Ziemi?

Złośliwe wróżki mówią, że to sam Lord Bacon ze swej, średnio wygodnej, siedziby w Hadesie, ruszony sumieniem – poruszył płytami tektonicznymi, by dać naszej cywilizacji ostatnie ostrzeżenie. Na dowód przytaczają fakt, iż drugi i trzeci potężny wstrząs w okolicach Fukushimy miały miejsce 7-ego i 11-ego kwietnia, a właśnie dokładnie pośrodku tych dwóch dat, czyli 9-ego kwietnia, wypada dzień śmierci wielkiego Lorda.

Zostawmy jednak wróżki samym sobie z ich tajemnymi wyliczeniami i wróćmy do naszej św. Sciencji, która też przewidywać umie, choć nie zawsze, nie wszystko i często nie w czas. Ale póki co, wierzy że odnajdzie gen mądrości, gen głupoty, odwagi i tchórzostwa oraz feromon miłości i wszystkie je spożytkuje, być może nawet w jednym produkcyjnym egzemplarzu.

Nie wiem czy dokładnie to miał na myśli Nietzsche wypracowując w pocie czoła koncepcję Übermenscha, ale pewnie by się ucieszył z postępów genetyki, wszak nieraz wzywał do zapoczątkowania hodowli wyjątkowych jednostek… Nasza nauka wyprodukuje geniuszy, bohaterów, szczęśliwych kochanków, dzieci z amputowanym okresem buntu młodzieńczego, złodziei z gwarantowanym brakiem wyrzutów sumienia i… w razie zamówień i popytu także zrealizuje zamówienie na genetyczne skonstruowanie kilku sztuk niezawodnych i długowiecznych… oprawców.

Nasz klient, nasz pan. Realizujemy każde zamówienie w jak najkrótszym terminie. Wypreparowane i podkradzione z organizmu Przyrody metody „korekty” Życia stworzonego ex nihilo przez Wielki Umysł i Dobro, zastosujemy do taśmowej produkcji „stworów” przydatnych w urządzaniu świata przez Wielkiego Manipulatora czyli przez zadufany w sobie „rozum naukowy” i nienasyconą chęć użycia, rozkochane w sobie królewskie małżeństwo tego zaprojektowanego nam wszechmrowiska. I tak nam dopomóż postęp.

Póki co, ci wspaniali kapłani w swych… latajacych laboratoriach, pracują dzień i noc a nam pozostaje czekać na… genetyczną fukushimę. Na razie sklonowano owieczkę i zmodyfikowano DNA robaka, w niewiadomym kierunku, co prawda, ale zawsze to coś. Kapłani mogą ogłosić święto. I nie wypada pytać, czy to czasem nie jest ten robak pychy, który gryzie ludzkość od zarania jej historii. Może, niezdrowo pokasłujący wciąż w Hadesie Lord Bacon zna odpowiedź…

3. POSTĘPUJĄCY STARCZY POSTĘP czyli ZMIERZCH ZACHODU

Rozum naukowy uzurpując sobie prerogatywy Wszechwiedzy dąży do tego, by wszystko wyjaśnić, przewidzieć i zaplanować. Ideałem staje się DETERMINIZM, powszechnym wymogiem DOWÓD. Tajemnica jest lekceważona, wyśmiewana i… przezwyciężana niczym mityczne marksistowskie sprzeczności klasowe na drodze ku rajskiej szczęśliwości świata poznawalnego i sterowalnego w 100%. Ideałem determinizmu jest widzenia świata tak, że w nim każde ze zjawisk, w tej liczbie każdy postępek każdego człowieka, jest koniecznym i jedynie możliwym. Świata takiego, którym włada logiczne i nieprzebłagane Fatum Stoików, tych samych, którzy stali na zboczu ateńskiego wzgórza Areopag w chwili gdy jakiś dziwny przybysz z Tarsu mówił swe pamiętne słowa: „Jesteśmy bowiem z Jego rodu”.

Słuchali a jakby nie słyszeli… Nie znali Go. Nie znali Jego rodu ani swojego pochodzenia. Za wiele od nich wymagano… Dostali szansę a nie pojęli. Z dużą pewnością możemy założyć, że niektórzy z nich mieli nieprzepartą chęć spytać tego obcego w ich mieście mówcę o… dowody.

W świecie rządzonym przez Konieczność i kończącym się „sprawiedliwym” wszechpożarem, rodem zaiste z wieszczeń National Geographic, w takim świecie o odpowiedzialności człowieka za jego czyny, oczywiście nie może być mowy. Może być odpowiedzialność karna, której racją bytu jest celowość społeczna, nie zaś sprawiedliwość. Celowość społeczna oczywiście kierowana przez grupę, która wygra wyścig na największe i najskuteczniejsze natężenie Woli Mocy i która… sama sobie ułoży prawo naszej… ich prowincji.

4. CZYM POSOLISZ SÓL KIEDY STRACI SMAK?

Czy Prawo jest jeszcze emanacją praw ludzkiej natury czy jest już sformalizowanym społecznym atawizmem, niewygodną tradycją czasów bardziej świadomych, jednym wielkim pozorem i swoistym hołdem wizerunkowym składanym przez występek cnocie? Kto posoli sól, gdy straci ona smak? Kto naprawi prawo? Na pewno nie ci, którzy je zespuli i psują nadal…

Ogół ludzi „mniej więcej wykształconych”, lecz niezdolnych nawet w stopniu elementarnym do samodzielnej źródłowej refleksji nad ideami przewodnimi cywilizacji i nad ideami w ogóle – skłonny jest bezproblemowo uznać racjonalnośc i sensowność „świata totalnego determinizmu”, „świata popędowego postępu” oraz zaakceptować „prawo” do dokonywania „dowolnych zmian w prawie”. Ba! Tenże ogół gotów jest uznać te ideowe fetysze nowożytności nawet z entuzjastycznym aplauzem, motywowanym nadzieją na… cudowne przyszłe granty cywilizacji naukowo-technicznej. Czego to się… nie zapomni i nie poświęci dla ekranu LCD wielkości ściany, wyposażonego, być może, w funkcję transmisji danych zapachowych.

Wszystkie twoje zmysły zaspokoimy, tylko zaufaj nam i zapomnij o tym, co żyje w twym wnętrzu! Ateizm staje się trendy i cool. Wszystkie religie są sobie równe – głoszą religioznawcy posiadający wszechstronnie „wyższe zniekształcenie”. Religijność ograniczamy do importowanych z Dalekiego Wschodu (w tych samych kontenerach co konkurencyjnie najtańsze bawełniane podkoszulki i dziecięce plastikowe zabawki) – dwóch kwadransów dziennie, posiedzeniowej medytacji, według metod opracowanych w specyficznym społeczeństwie kastowym, w czasach – jak słusznie nazwał to Hegel – precywilizacyjnych i aetycznych.

5. CICHYM SKRADAŁO SIĘ KROKIEM czyli BIESIADA WŚRÓD SKORUP

Moralność rangi uniwersalnej zrodziła się dopiero wraz z chrześcijaństwem. Dlatego różne państwa i organizacje sfabrykowane przez ekspansywną Wolę mocy – za punkt honoru przyjmują jawną, bądź jeszcze groźniejszą, gdyż zamaskowaną, walkę z rzeczywistością chrystianizmu. My, jako cielęco pokorni, stadni wyznawcy ducha czasu, wychodzimy tym oczekiwaniom naprzeciw. Stajemy się „nowocześni”, odrzucamy modlitwę i rytuał, głos sumienia zastępujemy poczuciem humanitaryzmu, hasłem tolerancji lub buddyjskiego wszechwspółczucia do… nieistniejącego wszechczłowieka.

Zmyleni identycznością słów podbieranych z innych niż chrześcijańska kultur nie widzimy, że kryje się za nimi odmienna, wsteczna treść, cofająca nas w mentalność prechrześcijańską, antypersonalistyczną, wręcz oniryczną. Dla świata determinizmu i wszechracjonalności ciałem obcym są takie pojęcia jak: sprawiedliwość, krzywda, cnota, grzech, dobro, zło, prawda – są one tylko słowami. W świecie „hiperracjonalnym” nie mogą mieć one znaczenia bezwzględnego ani powszechnego. Zerojedynkowy system walki o byt każdego z każdym… zawiesza się na nich.

Słowa te są kamieniem obrazy dla właścicieli koncernów militarnych, dla technokratów i ich wyznawców.

By je rozbroić – nadają im więc znaczenie konwencjonalne, nie ustalone powszechnie, zależne od poglądów, przywidzeń i kaprysów każdego autora, niezależnie czy mówimy tu o autorach konstytucji czy prawa stanowionego czy powieści. I takim oto trikiem zamyka się nam usta mówiąc: Macie tu te swoje wielkie słowa. Przecież istnieją. O co wam chodzi…?! Możecie sobie o nich poczytać, powiesić je na ścianie, pomyśleć o nich czasem nawet, byle nie w publicznych miejscach…

I niech was… postęp broni, próbować czasem wprowadzać je w życie! Kultywujcie je sobie w małych grupkach rodzinnych, tylko trzymajcie się z nimi z dala od Państwa, bo was obejmiemy ustawą o niebezpiecznych sektach stanowiących zagrożenie dla zdrowia i spokoju społecznego.

Dopóki nie odmówimy na głos obowiązkowi składania pocałunku na wizerunkach i posągach Ślepego Cesarza, dopóty możemy sobie w swoich katakumbach do woli używać i nadużywać wszelakich Wielkich Słów… Bo przecież może być taki świat, że ludzie wykształceni, w swych artykułach, książkach, rozmowach i odczytach nadal będą używać z aprobatą i zachwytem słów: odpowiedzialność, cnota, sprawiedliwość, zbrodnia, krzywda, łajdactwo – nie widząc, nie dostrzegając, że dookolna rzeczywistość stopniowo i nieubłaganie traci prerogatywy świata w którym dobro i sprawiedliwość mają jakikolwiek wpływ na kierunek jego biegu.

I nic może już nie znaczyć, że wielkie słowa, słowa prawidłowe, jeszcze, póki co, są… Bo jeśli się bliżej przyjrzeć, to ujrzy się, że tak naprawdę już od dłuższego czasu stanowią tylko puste łuski. Ucztujemy przy stole zastawionym, czy też raczej… zasypanym skorupami naczyń, które już dawno temu przestały pełnić swoją funkcję a stanowią jedynie atrakcję turystyczną. Czyżbyśmy byli już tylko… turystami w krainie sensu i prawdy oraz jedynie archeologami szczęścia wyższej próby, szczęścia odmiennego od miłego poczucia napęcznienia i poczucia ulżenia sobie przerywanego chwilami importowanej medytacji transcendentalnej? Jeśli się nie opamiętamy, to naszyjnik z malutkich czaszek najwznioślejszych słów i idei oplatający szyję odrażającej bogini Kali – będzie wzbogacał się o kolejne trofea, które bezmyślnie naukowy bezsens zdobywa na osamotnionym coraz bardziej, pełnym sensie.

Zmiany stopniowe i długofalowe są najtrudniej obserwowalne. Nie tylko dzień sądu przychodzi niewidzialnie i niespodziewanie. Także Władca tego świata wkrada się do naszych mieszkań, głów i serc – niepostrzeżenie, doskonale niezauważalny, z tym swoim uśmiechem beztreściowego optymizmu namalowanym na masce wiary w nieograniczony postęp i z wyrazem kpiącej pogardy dla religijnych, nieudowodnionych przesądów. Lepiej nie zrywajmy z niego tej maski, widok może być zbyt wstrząsający nawet dla najzagorzalszych miłośników horrorów.

6. BARBARZYŃCY U BRAM czyli MOLOCH LUBI OFIARY czyli WYRYWANIE PULSUJĄCEGO SERCA

Tajemnice nauki i jej niepewność… zakrywamy i uświęcamy. Zakrywamy wieńcami splatanymi z pustych słów wynajętych futorologów, którzy niczym babilońscy lub egipscy kapłani obwożą tę rozsypującą się figurę św. Sciencji po intelektualnych autostradach globalnej, szczycącej się zwątpieniem we wszystko co niedowiedzione – wioski. Nauka działa – zgoda, ale najczęściej nie wiemy ani dlaczego działa, ani dokąd nas prowadzi z przepasanymi oczami.

Nie wiemy, jakie groźby kryją się za czysto pragmatycznym i bezmyślnym posłużeniem się umiejętnością zaprzęgania do swoich celów tajemnic Natury, które nauczyliśmy się spożytkowywać, wyskrobując pojedyncze nitki z trenu tajemnicy bytu. Podkradliśmy Naturze minicząstkę jej tajemnic, szczątkowe arkana konstrukcji atomu i genomu i ten mikroudział w nie przez nas stworzonej i podtrzymywanej w istnieniu, harmonii wszechcałości, zakręcił nam w głowie tak, że być może sami siebie unicestwimy jako gatunek. Pokora i roztropność są obce rozpędzonemu, praktycznemu rozumowi naukowemu. Ten galop jest ślepy, bo wykłuto oczy rozumowi serca…

Nauka zawiera w sobie wiele „tajemnic naukowych” takich jak np.”ograniczoność i nieograniczoność materii, skończoność i nieskończonośc trwania wszechświata w czasie, następstwo czasowe przyczyny i skutku, kinetycznośc i potencjalnośc materii itp.” „Dlaczegoż te sprzeczności, zawarte w tajemnicach nauki, nie zrażają nas i nie zachecają do wyrzeczenia się nauki”? – pyta M.Massonius. Dlaczego intensywnie tropione trudności, „sprzeczności” i „nieracjonalności” w tajemnicach wiary chrześcijańskiej, jej podstaw i dziejów są tak eksponowane, że u wielu doprowadzają do utraty wiary? Dlaczego tym rzekomym sprzecznościom wiary nie pospieszacie na ratunek z wszystko tłumaczącym pojeciem-wytrychem „komplementarność”?

Jedną z odpowiedzi może być ta, że systemy społeczne, polityczne i światopoglądowe oraz patologiczne organizmy państwowe dążące do eliminacji personalizmu swych członków – wyczuwały i wyczuwają intuicyjnie, iż żywa, masowa i aktywna obecność chrześcijaństwa w przestrzeni społecznej odbiera im rację bytu i podważa podstawy ich uzurpacji. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić(…).” Nie przypadkiem obydwa totalitaryzmy XX w. ze szczególną zaciekłością zwalczały chrześcijaństwo a jeden z nich czynił to właśnie w imię likwidacji… nienaukowych przesądów. Jednak są to wszystko nieracjonalne rachuby „racjonalnych” systemów masowej depersonalizacji, intelektualnych uzasadnień planów eksterminacji niepodległego ducha ludzkiego. I tyleż irracjonalne, co wciąż się odradzające. Także, a może przede wszystkim, dziś.

Ten koń się zagalopował i z pewnością się wkrótce wyeksploatuje, ale co stratował, przy naszym biernym współudziale, to stratował. Jednak, jak to po wielokroć bywało w historii – odbudujemy i to, bo nie ma takiej plagi, po której ludzkośc by się nie podniosła, powodowana obecnym w niej wyższym instynktem prawdy. Kananejskiemu Molochowi składano w ofierze dzieci, jego współczesnemu odpowiednikowi – ofiarowujemy sens, głębię istnienia i… samo istnienie przyszłych pokoleń.

Żyjemy w świecie realizującym przesłanie Marksa „Wszystkich nienawidzę bogów!”. Barbarzyńca z Trewiru i demiurgowie dzisiejszego antyreligijnego, relatywistycznego i hiperracjonalnego świata, niczym azteccy kapłani odziani w skóry zdarte z ludzi, swoim obsydianowym nożem logiki i pragmatyki otwierają nam pierś, by wyrwać z niej pulsujące serce sensu i l’ordre du cœur ofiarować dzikiemu bóstwu udowodnionej pustki.

7. TO, CO TYLKO SŁUSZNE I TO, CO PRAWDZIWE czyli POZERSTWO ZAGROŻONEGO

Mówiąc o kondycji nauki i techniki oraz o zagrożeniach jakie niosą jej niepohamowane i nierealne ambicje, nie sposób nie przywołać Heideggera. Oddajmy więc mu głos: traktowanie przyrody jako obliczalnego układu oddziaływających sił, „może wprawdzie pozwalać na słuszne ustalenia, ale właśnie dlatego pozostać też może niebezpieczeństwem; takim mianowicie, że wszystko, co słuszne, będzie wyzute z tego, co prawdziwe.” Tylko człowiek zagrożony w tym, co prawdziwe, przybiera pyszną pozę władcy świata. Sednem tego zagrożenia człowieka w jego istocie jest ewentualność, że może mu zostać odmówiony wstęp w odkrywanie bardziej pierwotne.

Nauka jest tylko sposobem i daje nam zaledwie słuszność. Słuszność ma się nijak do prawdy. Tyle Heidegger. Po tak trzeźwych elementach krytyki nauki wróćmy do tego świata i spraw, które bronią się przed tym, by – jak to pięknie określa Heidegger – nie stoczyć się do świata zwykłej przyczynowości.

Są rzeczy, na które nie ma słów w ludzkiej mowie ani pojęć ludzkiego rozumu nie dlatego, że… nie istnieją, lecz dlatego, że to właśnie one są źródłem wszelkich słów, wszelkiej mowy i języka oraz każdego indywidualnego ludzkiego umysłu i duszy. Źródło nazw jest ex definitione nienazywalne, źródło pojmowania jest z konieczności niepojęte. Źródło istnienia… nie istnieje, gdyż sposób jego bytowania musi być innego rzędu, niż istnienie jego stworzeń. Metodami weryfikacji istnienia nie znajdziemy Go nigdy.

Nie pojmiemy Dobra, bo to Ono nas pochwytuje i pojmuje w naszej najtajniejszej głębi. Jedynym pewnym Dowodem istnienia Dobra jest to, że dało nam Ono największe dobro, czyli niezależne istnienie wraz z możliwością niewiary w… Jego istnienie.

Nie pojmiemy istoty tego źródła, ale mamy dostęp do jego częściowego poznania na podstawie jego działań w tym świecie i… w nas samych, gdyż to w nas samych, u podłoża naszej psychiki, skrywa się fundament dowodu na istnienie Dobra stwórczego czyli ów wewnętrzny daimonion Sokratesa, iskra sumienia, wierzchołek umysłu, syneidesis, wewnętrzny osąd bezsensu, nieprawości i bezbożności, zmysł wglądu w konstytuujące świat prawdy najwyższe.

8. RZECZY NAJWYŻSZE

Na środku tego morza, oceanu wiary w tysiące rzeczy wiarygodnych, prawdopodobnych i takich, które czas ukaże kompletnie fałszywymi, w tym oceanie butnej, przereklamowanej racjonalności dwie rzeczy pozostają dla naszego rozumu niedostępną tajemnicą, tajemnicą tajemnic. Mówiac słowami Kanta:wiedzę niepodważalną mamy o dwóch rzeczach, które górują ponad wszystkimi innymi: o niebie gwiaździstym ponad naszymi głowami i o Prawie Moralnym w naszym wnętrzu. M.Massonius określił to tak:

“Pomiędzy przedmiotami mojego poznania jest jeden, będący (…) tajemnicą tajemnic: Ja sam.” Codzienne obcowanie z tym cudem oswaja nas z niepojętym ewenementem trwania niczym niezakłóconej ciągłości naszego zycia psychicznego i z towarzyszącą mu Samoświadomością oraz pewnoscią bycia kimś absolutnie jedynym w swoim rodzaju, niepowtarzalnym. Z jakiejś nigdy niepoznanej przyczyny każdy z nas czuje z pewnością, która zamienia to poczucie w wiedzę, że jest kimś niezastąpionym i bezcennym – wśród tak samo nieporównywalnych, jednostkowych i niezastąpionych innych Ja.

Drugim fenomenem całkowicie niedostępnym dla naszego ziemskiego rozumu jest nasze życie moralne. „Niezgłębioną tajemnicą jest samo istnienie Życia Moralnego”. I obydwie te wieczne tajemnice – wobec sensu istnienia których w świecie bezwzględnej walki o byt, każdy rozum jest bezsilny – są jednocześnie… kapitałem największej naszej pewności, jedynym, tak naprawdę, dostępnym nieustannie i bezwarunkowo, niepodważalnym fundamentem. Fundamentem nie potrzebującym dowodu, bo będącym podłożem i autorem wszystkich możliwych i niemożliwych dowodów.

9. DOCTA IGNORANTIA czyli WIEDZĄCA NIEWIEDZA I DWA JEJ PIERWSZE KROKI

Tajemnica tajemnic w swym dwojakim kształcie staje się czymś najpewniejszym, co dano nam poznać. Tajemnica staje się najpewniejszą wiedzą! W niepojętym paradoksie, to co najbardziej tajemnicze, jest dla każdego człowieka tym, co najjaśniejsze. To co pozornie najsłabiej udowodnione i potwierdzone, daje najtwardszą i najbardziej niezłomną siłę. To, co niby całkowicie nieugruntowane, daje grunt najtrwalszy. A te drobne rzeczy, których istnienia i praw nimi rządzących potrafimy dowieść – te drobiazgi, czekają na zaprzęgnięcie w kierat przemysłu i techniki albo na kogoś kto je prędzej czy później obali, wykaże ich nieprawdziwość, czasową li tylko obowiązywalność lub fałszywość.

Dwa kamienie węgielne chrześcijaństwa: istnienie JA oraz istnienie Życia Moralnego, są nie do obalenia i nie podlegają weryfikacji, gdyż to właśnie one weryfikują wszystko. Diament nie dajacy się niczym zarysować… Tajemnica, a zarazem jedyna i najpewniejsza wiedza. Tajemnica będąca poznaniem, pierwszą i ostateczną, jedyną pewną wiedzą, trwającą pośród przetaczających się wokół nas, burzliwych potoków udowodnionej i rozgłośnej znikomości.

Bibliografia

1. Marian Massonius – Rozum w obliczu tajemnicy. Listy do Mariana Zdziechowskiego, Kraków 1923

2. John Henry Newman – Logika wiary, Warszawa 1989

3. Immanuel Kant – Krytyka praktycznego rozumu, Warszawa 1984

4. Georg Wilhelm Friedrich Hegel – Wykłady z filozofii dziejów, Warszawa 1958

5. Martin Heidegger – Pytanie o technikę

– Nauka i namysł

(w: Budować, mieszkać, myśleć, Warszawa 1977)

6. Walerian Magni – O świetle umysłów i jego obrazie, Warszawa 1994

Tagi

Polityczny kurwidołek nad Wisłą

Polityczny kurwidołek nad Wisłą

Autor: CzarnaLimuzyna, 26 czerwca 2026 ekspedytpolityczny-kurwidolek-nad-wisla

Przepraszam Czytelników, że musiałem użyć takiego tytułu, ale nazwa ta jest adekwatna do bardzo brzydkiego miejsca w którym przedstawiciele drugiego najstarszego zawodu świata załatwiają w białych rękawiczkach, a często nawet bez zachowania pozorów, szemrane interesy Bestii (hegemona). W klasycznym ujęciu możemy użyć określenia interesariusze (ang. stakeholder).

Na szyldzie projektu „Odbudowa banderowskiej Ukrainy” z przyczyn propagandowych jest wykreślone słowo „banderowskiej” kojarzące się osobom znającym historię i współczesne realia z nazizmem – ta odbudowa ma pochłonąć, bagatela, 850 mld dolarów. Na razie jest to transfer zaspakajający bieżące potrzeby na użytek oligarchów i trwającej wojny.

Marek Tomasz Chodorowski, któremu nie można odmówić, przynajmniej od czasu do czasu, trafnej konceptualizacji zaliczył projekt Ukraina obok projektów Izrael i UE do trzech ulubionych pomysłów Bestii, których realizacja niszczy nasz świat, i zagraża jego trwaniu w dotychczasowym cywilizacyjnym kształcie.

„Lepszy przykład niż wykład” mawia z kolei lider środowisk antydiabelskich, Grzegorz Braun, dlatego kończę dobitnym przykładem ilustrującym stopień degradacji naszego kraju do poziomu wyrażonego w tytule.

Herby i dewizy przyszłych biskupów

Herby i dewizy przyszłych biskupów

Na kilka dni przed konsekracjami biskupimi, które odbędą się 1 lipca 2026 r. w Écône, przedstawiamy herby biskupie czterech przyszłych biskupów Bractwa św. Piusa X wraz z objaśnieniem ich głównych elementów i dewiz.

Ks. Biskup Paschalis Schreiber

Opis herbu

Tarcza jest czterodzielna w krzyż (podzielona na cztery odrębne pola):
– Pole pierwsze (górne lewe): ciemny. Widnieje na nim triumfujące oblicze Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ukoronowane złotem, otoczone nimbem z promieniami, zgodnie z wizją św. Mikołaja z Flüe.
– Pole drugie i trzecie (górne prawe i dolne lewe): oba są identyczne, czerwone. Każde zawiera złotego lwa, trzymającego w prawej łapie złote pióro.
– Pole czwarte (dolne prawe): ciemne ze złotą ośmioramienną gwiazdą.

Wyjaśnienie

Podział herbu na cztery części wywodzi się z długiej tradycji heraldycznej obszaru niemieckojęzycznego.

W pierwszym polu znajduje się centralna część Obrazu Medytacyjnego św. Mikołaja z Flüe, patrona Konfederacji Szwajcarskiej, zwanego również „Ojcem Ojczyzny” (Martyrologium rzymskie, 21 marca). To właśnie ten święty stał się źródłem powołania kapłańskiego biskupa.

W tej wizji przedstawiona głowa symbolizuje albo niepodzielne bóstwo, albo Wcielone Słowo Boże, albo ludzkiego obserwatora. Twarz otacza sześć promieni. Trzy wychodzą bezpośrednio z oblicza: jeden z ucha (Bóg wszystko słyszy), drugi z oka (Bóg wszystko widzi, nic nie jest przed Nim ukryte), trzeci z ust (od Niego pochodzi wszelka mądrość). Pozostałe trzy przychodzą z zewnątrz i dochodzą do nimbu, ukazując, że wierzący poprzez wytrwałą refleksję może dojść do głębokiego poznania niezgłębionego bóstwa.

Drugie i trzecie pole przedstawiają herb rodziny Schreiber. Lew tradycyjnie symbolizuje odwagę, siłę i królewską godność, natomiast pióro odnosi się do znaczenia nazwiska Schreiber („pisarz”) i podkreśla działalność pisarską.

W czwartym polu znajduje się gwiazda, która symbolizuje albo Zbawiciela – „Wznidzie gwiazda z Jakoba” (Liczb 24,17), „ Jam jest korzeń i naród Dawidów, gwiazda jasna i zaranna.” (Ap 22,16) – albo Najświętszą Maryję Pannę – „Stella Maris”, „Stella Matutina” – tworząc tym samym związek z dewizą.
Ponadto gwiazda symbolizuje również św. Mikołaja. Święty pustelnik wyznał, że jeszcze w łonie matki ujrzał na niebie gwiazdę oświetlającą cały świat. A ze swej pustelni w Ranft nieustannie widział na niebie gwiazdę, która była do niej podobna.

Wreszcie herb zawiera trzy kolory flagi niemieckiej: czerń, czerwień i złoto, echo kraju, w którym znajduje się seminarium w Zaitzkofen.

Dewiza: VIRGO FIDELIS

Dewiza ma inspirację maryjną i pochodzi z Litanii Loretańskiej: „Virgo fidelis” – „Panno wierna”.

Maryja jest wierną córką Ojca Niebieskiego, wierną Matką Bożego Syna i wierną Oblubienicą Ducha Świętego. Ma nam również pomagać w dochowaniu wierności Bogu.

Tytuł ten był szczególnie drogi założycielowi Bractwa, abp. Marcelowi Lefebvre’owi. Włączył on go do Statutów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X:
„Wszyscy członkowie odnawiają swoje zobowiązania każdego roku w święto Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia. […] Niech w tym dniu błogosławieństwa wszyscy członkowie proszą Pannę wierną o łaskę wierności swoim zobowiązaniom oraz o łaskę doskonałej jedności w miłości dla całego Bractwa.”

Odwołanie do Najświętszej Maryi Panny podkreśla również cnoty męstwa i czystości w czasach, w których są one tak bardzo atakowane.
„Błogosławieni czystego serca, abowiem oni Boga oglądają.” (Mt 5,8).

Ks. Biskup Michał Goldade

Opis herbu

– Pole (tło): błękitne.
– Bordiura: ozdobiona wicią złożoną z dwunastu złotych kłosów pszenicy (po sześć z każdej strony), połączonych splecionymi łodygami.
– Serce tarczy (tarcza środkowa): złota tarcza z dwoma splecionymi czerwonymi sercami zwieńczonymi koroną i krzyżem.

Wyjaśnienie

Dwanaście kłosów pszenicy jest bogatych w znaczenie i symbolikę.

Na płaszczyźnie osobistej, kłosy przywołują zarówno miejsce pochodzenia biskupa – okolice kaplicy polowej Matki Bożej na Preriach w Dakocie Północnej – jak i miejsce jego wychowania – St. Marys w stanie Kansas. Oba stany słyną z rolnictwa i należą do największych producentów pszenicy w Stanach Zjednoczonych. Liczba dwanaście odnosi się również do dwunastu członków jego rodziny.

Zarówno liczba dwanaście, jak i kłosy, często pojawiają się w Piśmie Świętym. Przypominają historię patriarchy Józefa ze Starego Testamentu, jednego z dwunastu synów Jakuba, który był strażnikiem zboża Egiptu. Stał się on proroczą figurą św. Józefa, opiekuna Dzieciątka Jezus, Chleba Żywego. Ten sam św. Józef jest także patronem Kościoła powszechnego i opiekunem powołań.

Pszenica jest również symbolem Najświętszej Eucharystii i ofiary Mszy świętej, które stanowią serce Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Liczba dwanaście, liczba pełni, odpowiada liczbie koszów pozostałych po rozmnożeniu chleba i odnosi się także do Apostołów, filarów Kościoła.
Błękitne pole, na którym umieszczono złotą tarczę, jest hołdem dla Najświętszej Maryi Panny, dziewiczego pola, z którego wyrósł Chleb Życia.

Złoto tarczy oznacza Boskość Dziecięcia, które nosiła Matka Boża. Jest to również aluzja do złota, które przywołuje nazwisko Goldade.
Symbol dwóch ukoronowanych Serc odpowiada szczególnemu nabożeństwu rodziny Goldade do Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz przedstawia oczywiście godło Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Symbol ten pozostaje w ścisłym związku z dewizą.

Dewiza: ADEAMUS CUM FIDUCIA

Dewiza ta pochodzi od św. Pawła: „Przystąpmy tedy z ufnością do stolice łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i łaskę naleźli ku pogodnemu ratunku.” (Żyd 4,16). Są to również pierwsze słowa Introitu Mszy o Niepokalanym Sercu Maryi (22 sierpnia).

Jest to akt wiary i całkowitego zaufania do Najświętszej Maryi Panny, Pośredniczki wszelkich łask, której Syn niczego nie odmawia. „Powodem mej nadziei jest Maryja!” (św. Bernard).

Maryja Panna nazwana jest „Tronem łaski”, ponieważ Mądrość Przedwieczna, źródło wszelkiej łaski, zechciała w Niej spocząć i przez Nią królować.

Modlitwa ta nawiązuje również do początku Mszy świętej, przywołanej przez symbol kłosów: „I wnidę do ołtarza Bożego…” (Ps 42).
Przez zjednoczone Serca Jezusa i Maryi, przez wszystkie łaski płynące Najświętszej Ofiary, mamy pewność Bożej pomocy we wszystkich okolicznościach naszego życia.

„Abowiem nadzieją jesteśmy zbawieni.” (Rz 8,24).

Ks. Biskup Michał Poinsinet de Sivry

Opis herbu

Tarcza jest dzielona w pas (podzielona poziomo na dwie równe części):
– Głowica (część górna): czerwona, ze srebrnym mieczem o złotej rękojeści, położonym ukośnie w prawo, na którym znajduje się złota gałązka palmy położona ukośnie w przeciwnym kierunku.
– Podstawa (część dolna): błękitna, ze srebrnym łabędziem ze złotym dziobem, płynącym po srebrnych falach przedstawionych u dołu tarczy.

Wyjaśnienie

W części górnej dwa symbole ilustrują dewizę:

– Miecz oznacza walkę, którą Kościół poprzez swoich członków powinien prowadzić, aby szerzyć triumf Pana Jezusa nad światem i nad grzechem przez udzielanie owoców Jego Odkupienia. Miecz jest również słowem Bożym: „I przyłbicę zbawienia weźmicie, i miecz ducha (które jest słowo Boże).” (Ef 6,17). To przenikające słowo stanowi odpowiedź na ducha tego świata.
– Gałązka palmy symbolizuje już tutaj, na ziemi, zwycięstwo Kościoła, uosobionego przez świadków wiary – jego męczenników. Wyraża radość i triumf, które wynikają z tego zwycięstwa.

W części dolnej znajduje się łabędź, zaczerpnięty z herbu rodzinnego. Jest on symbolem wierności (łabędź pozostaje zawsze przy swoim partnerze) oraz czystości (dzięki swej białej barwie), dwóch cech właściwych cnocie wiary.

Dewiza: FIDES VINCIT MUNDUM

Słowa te pochodzą z Pierwszego Listu św. Jana: „Bo wszytko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat: a to jest zwycięstwo, które zwycięża świat, wiara nasza.” (1 Jan 5,4). Przypominają one triumf Naszego Pana Jezusa Chrystusa nad światem, który nie chciał Go przyjąć. „Jam zwyciężył świat” (Jan 16,33). To wiara w Pana Jezusa czyni nas uczestnikami tego zwycięstwa.

Przypominają nam również, że Kościół jest na ziemi Kościołem wojującym: „Bojowanie jest żywot człowieczy na ziemi.” (Job 7,1).
W dewizie tej znajdujemy zatem wyrażoną walkę pomiędzy „Dwoma Miastami” (św. Augustyn) lub „Dwoma Sztandarami” (św. Ignacy) oraz pewność zwycięstwa Pana Jezusa.

Jest to więc wezwanie do nadziei w tych niespokojnych czasach, które przeżywa Kościół, i nawiązanie do szczególnej historii Bractwa oraz jego opatrznościowej misji.

Ks. Biskup Marek Hanappier

Opis herbu

Tarcza jest jednopolowa:
– Pole (tło): błękitne.
– Godło centralne: srebrny Baranek Paschalny (Agnus Dei). Baranek przedstawiony jest kroczący, z głową otoczoną złotym nimbem oznaczonym czerwonym krzyżem. Niesie złoty krzyżowy drzewiec, do którego przymocowany jest srebrny sztandar z czerwonym krzyżem (chorągiew Zmartwychwstania). Z jego piersi wypływa strumień czerwonej krwi, spływający do złotego kielicha stojącego u jego stóp.
– Towarzyszące godła: Baranka otaczają trzy srebrne lilie heraldyczne, rozmieszczone dwie w głowicy i jedna w podstawie tarczy.

Wyjaśnienie

Zwycięski Baranek jest Barankiem z Apokalipsy, którego zwycięstwo śpiewają w Niebie aniołowie i święci: „Godzien jest Baranek, który jest zabity, wziąć moc i bóstwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo.” (Ap 5,12).

Jest to również Introit Mszy o Chrystusie Królu. Uwielbiać Baranka zabitego dla naszego zbawienia, którego Krew jest naszym życiem – oto cel Kościoła. Krew ta jest zbierana w kielichu zbawienia i udzielana duszom jako prawdziwy napój, aby je oczyszczać i umacniać.
Lilie są symbolem królewskości i otaczają Baranka.

Przedstawiają także nieskalaną czystość Najświętszej Maryi Panny: „Jako lilia między cierniem, tak przyjaciółka moja między córkami.” (Pieśń 2,2).

Na błękitnym tle są one również symbolem Francji. Są trzy, podobnie jak w herbie Wersalu, gdzie mieszka rodzina Hanappier.

Dewiza: DIGNUS EST AGNUS

Święty Jan Chrzciciel dał świadectwo: „Oto baranek Boży” (Jan 1,36), a to świadectwo stało się początkiem powołania dwóch pierwszych Apostołów – Jana i Andrzeja. Baranek Boży przyciąga powołania.

W Apokalipsie Baranek ukazuje się: „stojący jako zabity” (Ap 5,6). Nasz Pan Jezus Chrystus jest zarazem Najwyższym Kapłanem Nowego Testamentu i Ofiarą miłą Ojcu. Symbol ten przywołuje kapłaństwo i Najświętszą Ofiarę, podczas której modlimy się do tego Baranka, „który gładzi grzechy świata”, aby „zmiłował się nad nami” i „obdarzył nas pokojem”.

W następnym wersecie tego samego rozdziału Baranek otrzymuje księgę: „zapisaną wewnątrz i na odwrocie, opieczętowaną siedmioma pieczęciami”, którą tylko On może otworzyć. Oto klucz do całej historii świata: Nasz Pan Jezus Chrystus jest centrum historii – „do Niego należą czasy” (błogosławieństwo paschału). Nic, nikt ani żadna społeczność ludzka, w żadnej epoce, nie może uważać się za niezależną od Niego, a tajemnicę zła w dziejach świata można zrozumieć jedynie w świetle Krzyża, ofiary Baranka, poza którą nie ma zbawienia.

Tak, On jest prawdziwie godzien: „wziąć moc i bóstwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo.” (Ap 5,12).

Bareja zazdrości: PGE, Enea, Tauron i Orlen podpisały – między sobą – list intencyjny dotyczący odbudowy Ukrainy

Komedia. Cztery polskie spółki podpisały między sobą list intencyjny dotyczący odbudowy Ukrainy

26.06.2026 nczas/cztery-polskie-spolki-podpisaly-miedzy-soba-list-intencyjny-dotyczacy-odbudowy-ukrainy

Cztery polskie spółki z udziałem Skarbu Państwa podpisały sobie list intencyjny dotyczący współpracy przy odbudowie infrastruktury energetycznej na Ukrainie. I to dosłownie między sobą, bo nie brał w tym udziału żaden przedstawiciel Ukrainy.

PGE, Enea, Tauron i Orlen podpisały list intencyjny dotyczący odbudowy Ukrainy. W dokumencie mowa o przygotowaniu do udziału w przyszłych działaniach dotyczących odbudowy i rozwoju ukraińskiej infrastruktury energetycznej.

Nie było przy tym żadnego przedstawiciela Ukrainy, tak więc podpisanie listu jest zdecydowanie „sukcesem” aniżeli faktycznym sukcesem. Nie przeszkadzało to jednak Ministerstwu Aktywów Państwowych w ogłoszeniu tego wszem i wobec.

„Mamy to! 4 największe polskie firmy energetyczne zadeklarowały wsparcie, koncentrując się przede wszystkim na odbudowie i rozwoju infrastruktury energetyczne” – napisano na oficjalnym profilu MAP na X.

Szef resortu Wojciech Balczun ocenił, że Polska od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej wspiera Kijów społecznie, finansowo i militarnie a także pełni rolę zaplecza logistycznego dla pomocy kierowanej na wschód. Ma to dać, jak przekonywał, podstawy do aktywnego udziału polskich firm w przyszłej odbudowie Ukrainy.

– Dlatego dzisiejsze podpisanie listu intencyjnego przez cztery spółki z udziałem Skarbu Państwa to historyczna szansa gospodarcza dla naszego biznesu, a także kolejny wyraz wsparcia Polski dla Ukrainy – powiedział Balczun.

Dodał, że dokument ma być zapowiedzią „realnego zaangażowania” w odbudowę infrastruktury energetycznej na Ukrainie.

Ogłoszenie MAP nie zostało jednak entuzjastycznie przyjęte w Polsce. Wręcz przeciwnie, rodzi wiele pytań.

„Nasze cztery spółki energetyczne podpisały między sobą (!) list intencyjny (!) dotyczący zaangażowania w odbudowę Ukrainy. Bez udziału Ukraińców. Dobre jaja. Bareja wiecznie żywy” – ocenił członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Damian Kaźmierczak.

Z kolei Marek Tucholski z Konfederacji odniósł się do części komunikatu MAP.

„Spółki te już teraz dysponują kapitałem, know-how i doświadczeniem w realizacji dużych projektów infrastrukturalnych oraz zdolnością do współpracy z administracją publiczną i podmiotami międzynarodowymi” – ogłosił resort.

„Dlaczego w takim razie nie wykorzystują w całości tego potencjału do inwestycji w polską energetykę, która za kilka lat będzie mieć lukę generacyjną i ryzyko przerw w dostawach energii? Jak można w takiej sytuacji przekierowywać zasoby do innego kraju, w którym nawet nie skończyła się wojna i ryzykować zamrożeniem lub utrata potrzebnych na miejscu aktywów?” – zapytał Tucholski.

Trump inscenizuje kruche porozumienie z Iranem

Trump inscenizuje kruche porozumienie z Iranem

Autor: Wolfgang Effenberger, 22 czerwca 2026 r. apolut/trumps-inszenierung-einer-bruchigen-iran-einigung

Trump inscenizuje kruche porozumienie z Iranem | Autor: Wolfgang Effenberger

Wersal jako scena: symbolika zamiast stabilności

Opinia Wolfganga Effenbergera .

Wersal to miejsce, w którym porządek świata może zostać zainscenizowany – i gdzie już poniósł spektakularną porażkę. To, że Donald Trump wybrał właśnie to miejsce do podpisania nowego Memorandum o Porozumieniu (1) z Iranem, jest zatem czymś więcej niż historycznym zbiegiem okoliczności: Wersal to celowo wybrana scena dla obrazów wielkości, zwycięstwa i „pokoju”, które mają być sprzedawane głównie na rynku krajowym.

Za kamerami jednak pozostaje porozumienie, które jedynie zamraża przemoc, odracza kluczowe ryzyka i pozostawia nietkniętą strukturalną niestabilność na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy Trump kreuje narrację wielkiego negocjatora w Sali Zwierciadlanej, pozostaje pytanie, czy Wersal w 2026 roku ponownie stanie się symbolem pokoju, który nawet w momencie podpisania opiera się na chwiejnych fundamentach.

Zdjęcia z Sali Zwierciadlanej z 17 czerwca 2026 roku są duże – ale papier cienki: 14-punktowe memorandum symbolizuje bliskie podobieństwo do 14-punktowego programu Woodrowa Wilsona z 8 stycznia 1918 roku, mającego na celu zakończenie I wojny światowej, obiecującego zawieszenie broni, otwarte szlaki morskie i setki miliardów dolarów pomocy gospodarczej, bez solidnych mechanizmów monitorowania i egzekwowania. Podczas gdy twardogłowi w Waszyngtonie i Teheranie już się mobilizują, Europie ponownie grozi uwięzienie między symboliczną retoryką pokojową a bardzo realnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa i energii.

Stany Zjednoczone w praktyce skapitulowały w nieudanej wojnie z Iranem i zgodziły się na bardzo korzystne dla Republiki Islamskiej porozumienie. Zgodnie z nim Iran ma otrzymać 300 miliardów dolarów z „funduszu odbudowy”. (2)

Stany Zjednoczone nie otrzymują w zamian niczego poza obietnicą, że „Iran nie zdobędzie broni jądrowej” – stanowisko, które Iran zajmuje od dawna; ponadto zacieśnienie stosunków między Katarem a Iranem zwiastuje początek tektonicznej zmiany w regionie Zatoki Perskiej.

Izraelska agencja informacyjna Hayom twierdziła nawet, że Trump potajemnie zatwierdził umowę finansową między Katarem a Iranem, która umożliwiała katarskim statkom tajny przemyt ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz. (3)

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Iran zdobył ostatecznego asa [w rękawie?? md] , być może nawet ważniejszego niż zdobycie broni jądrowej: możliwość kontrolowania Cieśniny Ormuz według własnej woli od teraz. (4)

Ostatecznie Iran wychodzi z tego konfliktu wzmocniony, podczas gdy Stany Zjednoczone są ogromnie osłabione. Teraz Iranowi udało się osiągnąć jeszcze coś: rozłam między USA a Izraelem jeszcze bardziej się pogłębił. Trump był ostatecznie zmuszony wielokrotnie upominać Netanjahu w sprawie Libanu, po czym notowania Trumpa w Izraelu spadły podobno o 23 punkty procentowe w ciągu nocy. (5) 

Czy to nowe Memorandum o Porozumieniu zostanie utrzymane? Raczej nie, jeśli rząd Izraela postawi na swoim. Netanjahu i jego zaufani ludzie już ogłosili, że Izrael nie wycofa się z Libanu i zasugerowali, że odrzucą włączenie Hezbollahu i Libanu do porozumienia.

Fragmenty z „Khorasanu”, konserwatywnego dziennika regionalnego z północno-wschodniego Iranu, bliskiego Gwardii Rewolucyjnej, doskonale odzwierciedlają pogląd irańskich radykałów: Dla nich porozumienie nie jest rozwiązaniem, lecz jedynie taktyczną odskocznią przed większą, nieuniknioną walką o władzę – militarną i ideologiczną. (6)

To jedynie chwila wytchnienia, pozwalająca na odbudowę przyszłych zdolności bojowych i obronnych oraz przygotowanie się do kompleksowej lub większej bitwy: Porozumienie jedynie odracza zbliżającą się apokaliptyczną „ostateczną bitwę”.

Takie media często działają jako „tubylcy” reprezentujący części aparatu bezpieczeństwa: testują narracje, które kierownictwo następnie przyjmuje lub od których się dystansuje, zależnie od sytuacji.

To właśnie sprawia, że ​​takie komentarze są ważne: pokazują, jak wpływowe kręgi w systemie chcą „ukształtować” porozumienie wewnętrznie w Iranie. (7)

Dla USA, Izraela i ich sąsiadów jest to sygnał ostrzegawczy: nawet jeśli formalnie porozumienie zostanie utrzymane, Iran może je zinterpretować jako etap reorganizacji swojej władzy, a nie krok w kierunku deeskalacji.

Politycznie rzecz biorąc, taka retoryka osłabia zaufanie do trwałości porozumienia i wzmacnia tych, którzy uważają je za „sztuczkę” ze strony Iranu – w Waszyngtonie i Jerozolimie.

Oczywiście nie każde stwierdzenie gazety jest częścią doktryny państwowej; „Khorasan” przemawia przede wszystkim w imieniu tych, którzy swoją legitymizację znajdują w konflikcie i ideologii. (8)

Ale nawet poza sprawą „Chorasan” istnieje długa lista argumentów krytyków porozumienia:

  1. Żaden z punktów Porozumienia, które byłyby korzystne dla Iranu, nie zawiera jednoznacznej gwarancji z precyzyjnymi warunkami i terminami. W każdym razie nikt nie zamierza ich wdrażać; pozostaną one pustymi obietnicami.
  2. Irańscy przywódcy zostali zabici, ale Trump, Hegzet i Netanjahu żyją.
  3. Gwardia Rewolucyjna nie zatopiła żadnego amerykańskiego statku, dzięki czemu ani masakry ludności cywilnej, jak w Minab, ani zdradzieckie zatopienie irańskiego statku w pobliżu Indii nie zostały pomszczone.
  4. Irańska Gwardia Rewolucyjna jedynie „reaguje”, nie wprowadzając wyraźnego środka odstraszającego.
  5. Stany Zjednoczone mają teraz sześć miesięcy na restrukturyzację i wznowią wojnę po wyborach uzupełniających. W międzyczasie doskonalą już techniki przechwytywania rosyjskich systemów obrony przeciwrakietowej za pomocą dronów Starlink i kamikaze. Oznacza to, że następnym razem nie będą już polegać na drogich dronach MALE i będą w stanie znacznie skuteczniej zakłócać irańskie wystrzeliwanie rakiet. 

Jednocześnie jednak w Teheranie pojawiają się głosy, że umowa ta postrzegana jest jako szansa na otwarcie gospodarcze i względną stabilizację.

Rzeczywistość prawdopodobnie będzie leżeć gdzieś pośrodku: części systemu chcą prawdziwego odprężenia, podczas gdy inne widzą w nim jedynie użyteczną z operacyjnego punktu widzenia pauzę – a te dwie frakcje obecnie ścierają się w obrębie reżimu. (9)

Po obu stronach – w części irańskiego establishmentu oraz w niektórych kręgach religijno-ideologicznych w Izraelu/USA – krążą apokaliptyczne narracje, które postrzegają konflikt nie jako kryzys do rozwiązania, lecz raczej jako preludium do „ostatecznej bitwy”. Narracje te wzmacniają się wzajemnie i utrudniają polityczne kompromisy. (10)

Iran: oczekiwanie na Mahdiego i „ostateczna bitwa” 

W niektórych nurtach szyickiej ideologii rewolucyjnej konflikt pomiędzy USA („Wielkim Szatanem”) i Izraelem („Małym Szatanem”) jest interpretowany jako część kosmicznej walki dobra ze złem.

Prądy apokaliptyczne wiążą to z oczekiwaniem ukrytego 12. imama (Mahdiego): poważny kryzys lub bitwa na Bliskim Wschodzie przyspieszy jego powrót. (11)

Komentarze takie jak ten dotyczący „Khorasanu” („chwila wytchnienia przed ostateczną bitwą”) pasują do tego schematu: porozumienie nie jest rozwiązaniem, lecz taktyczną przerwą, mającą na celu przygotowanie się do wielkiej, ostatecznie nacechowanej religijnie, decydującej bitwy. (12)

Pogląd ten nie odzwierciedla całego spektrum opinii na temat Iranu, ale jest wyraźnie obecny w kręgach Gwardii Rewolucyjnej i niektórych ortodoksyjnych mediów. 

USA: Ewangelickie i chrześcijańsko-syjonistyczne interpretacje czasów ostatecznych

Niektórzy ewangelikanie w USA wyznają teologię czasów ostatecznych (dyspensacjonalizm), w której Izrael, konflikt na Bliskim Wschodzie i wojna z „Persją” (Iranem) są uważane za podstawowe elementy biblijnych proroctw o czasach ostatecznych. (13)

Wielu chrześcijańskich syjonistów wierzy, że zgromadzenie Żydów w Ziemi Izraela, poważna wojna w regionie i bitwa (Armagedon) są warunkami wstępnymi Drugiego Przyjścia Jezusa, a badania pokazują, że takie idee odgrywają rolę w niektórych kręgach wojskowych i republikańskich: Iran jest postrzegany jako mocarstwo „satanistyczne”, a wojna jako możliwy czynnik wywołujący koniec czasów. (14)

Politycznie rzecz biorąc, oznacza to silne poparcie dla twardej linii wobec Iranu i jak największej współpracy z Izraelem – jako misji o podłożu religijnym. 

Izrael: Ruchy mesjańskie i „Wielki Izrael”

W dyskursie izraelskim obrazy apokaliptyczne nie odgrywają tak istotnej roli jak w ewangelikalizmie amerykańskim, istnieją jednak ruchy mesjańskie i narodowo-religijne, które łączą obecne konflikty z biblijnymi bitwami i proroctwami. (15)

Niektórzy aktorzy odwołują się do obietnic biblijnych („od Nilu do Eufratu”) lub do idei „Wielkiego Izraela”, w którym sukcesy militarne rozumiane są jako część boskiego planu. (16)

Nurty te często postrzegają Iran nie tylko jako przeciwnika w polityce bezpieczeństwa, ale jako wroga egzystencjalnego, ideologiczno-religijnego – przez co kompromisy postrzegane są jako „zdrada”.

Nie stanowią większości w Izraelu, ale mają wpływ na retorykę i politykę, zwłaszcza w kręgach prawicowych i religijnych. 

Jak narracje wzajemnie się wzmacniają

Irańscy radykałowie mówią o „ostatecznej bitwie” przeciwko USA/Izraelowi; potwierdza to amerykańską ewangelicką wizję złego, apokaliptycznego wroga, z którym trzeba walczyć „do końca”. (17)

Z kolei irańskie media podchwytują wypowiedzi chrześcijańskich syjonistów (Armageddon, „biblijne prawo” do lądowania, Trump jako „namaszczony”), twierdząc, że Zachód w rzeczywistości chce prowadzić świętą wojnę. (18)

Konflikty geopolityczne stają się zatem „wojną narracji”, w której każda ze stron cytuje najbardziej skrajne głosy drugiej, aby zmobilizować własną ludność i podważyć wszelką chęć pójścia na kompromis. (19)

Wzajemny ładunek religijno-apokaliptyczny zwiększa ryzyko eskalacji: incydent szybko zostaje zinterpretowany jako „znak”, a nie jako problem podlegający negocjacjom.

Dopóki narracje o „ostatecznej bitwie” będą miały wpływ, umowa ramowa będzie postrzegana przez obie strony jedynie jako taktyczny krok tymczasowy – okazja do ponownego uzbrojenia na drodze do nieuniknionej klęski drugiej strony. (20)

Wyjaśnia to, dlaczego zarówno irańscy radykałowie, jak i pewne kręgi w Izraelu/USA nie ufają tej umowie lub chcą ją otwarcie sabotować: nie pasuje ona do świata zmierzającego ku wielkiej, decydującej bitwie. (21)

15 czerwca 2026 roku amerykański moderator Larry C. Johnson zadał pytanie: „Co skłoniło Trumpa do zawarcia umowy z Iranem?” (22) Dla Johnsona odpowiedź była jasna:

Trump zawarł tę umowę przede wszystkim z obawy przed załamaniem gospodarczym z powodu niedoborów ropy naftowej. Jednak takie jedno-przyczynowe wyjaśnienie jest zbyt dużym uproszczeniem. Polityka zagraniczna tej skali niemal zawsze ma wiele motywów (sytuacja militarna, sojusznicy, presja polityczna w kraju, rynki, dyplomacja).

Prognoza Johnsona dotycząca przedłużającej się normalizacji Cieśniny Ormuz jest z pewnością realistyczna: opóźnienia spowodowane czasem transportu (kilka tygodni) i rozminowywaniem są prawdopodobne i często niedoszacowane. Dodając do tego ryzyko ubezpieczeniowe i klasyfikację stref wojennych, ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz nie przyniesie natychmiastowej ulgi w niedoborach na światowym rynku ropy naftowej. Ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz jest warunkiem koniecznym, ale w żadnym wypadku niewystarczającym do normalizacji globalnych dostaw ropy. Kilka czynników opóźni znaczną ulgę dla rynków światowych, prawdopodobnie o tygodnie, a nawet miesiące.

Pod koniec kwietnia „Washington Post” poinformował  , że Pentagon poinformował Kongres, iż całkowite oczyszczenie Cieśniny Ormuz z irańskich min wojskowych może zająć sześć miesięcy.

Otwarcie cieśniny jest warunkiem wstępnym normalizacji rynku ropy naftowej, a nie samą normalizacją. Realistyczna sekwencja działań jest następująca: ostrożne, początkowe wznowienie przewozów przez operatorów najbardziej tolerancyjnych na ryzyko, następnie stopniowe certyfikowanie rozminowania niektórych kanałów, a następnie powolny powrót głównego nurtu żeglugi handlowej, w miarę jak ubezpieczyciele stopniowo obniżają składki za ryzyko wojenne, a dopiero kilka tygodni później faktyczne dotarcie tej ropy do rafinerii i jej przekształcenie w produkt nadający się do użytku.

Rozsądne szacunki wskazują, że w wyniku dzisiejszego porozumienia rynki światowe mogą odnotować znaczny wzrost podaży za co najmniej sześć do dziesięciu tygodni, zakładając brak incydentów, strajków minowych, zmian politycznych i współpracę Iranu w zakresie usuwania min. Wszystko to może pójść nie tak, a każdy błąd resetuje zegar.

Ponadto po otwarciu Ormuzu można się spodziewać problemów logistycznych, ryzyk ubezpieczeniowych i opóźnień.

Trwałe zawieszenie broni wymaga przede wszystkim minimum wspólnych interesów i wiarygodnych zabezpieczeń; samo zaprzestanie działań wojennych nie wystarczy. Z tych minimalnych warunków musi wyłonić się proces polityczny, który stopniowo przekształci się w trwały porządek pokojowy. (23) 

Niezbędne warunki zawieszenia broni 

Po pierwsze, obie strony – choćby ze względu na własny interes – muszą zaakceptować, że nie osiągną decydującego zwycięstwa militarnego w krótkim okresie i że zaprzestanie walk będzie dla nich stosunkowo korzystne (np. ze względu na stabilizację lub konsolidację).

Nie da się tego zrobić bez neutralnych lub przynajmniej wzajemnie akceptowanych obserwatorów (np. ONZ, OBWE, państwa trzecie), którzy dokumentują naruszenia i publikują raporty; bez przejrzystości każda strona natychmiast oskarży drugą o kłamstwo.

Konsekwencje (polityczne, ekonomiczne i militarne) muszą zostać ustalone z góry, jeśli jedna ze stron systematycznie narusza zawieszenie broni; w przeciwnym razie tekst porozumienia pozostanie bezwartościowy.

Zawieszenie broni może być trwałe tylko wtedy, gdy nie załamie się przy pierwszym kryzysie; dlatego musi zawierać jasne i szczegółowe ustalenia: im bardziej konkretnie zostaną uregulowane czas, miejsca, kanały komunikacji, procedury na wypadek incydentów i role obserwatorów, tym mniej miejsca na interpretacje, które mogą posłużyć do oszustwa. (24)

Aby z tego wyniknął „trwały pokój”, obok deeskalacji militarnej potrzebna jest druga, polityczna droga, a także jasno określony format negocjacji (np. konferencja, plan działania, „proces pokojowy”), który zostanie zaakceptowany przez wszystkich zainteresowanych aktorów, a nie będzie jedynie figowym listkiem, a także długoterminowe porozumienia dotyczące granic, rozmieszczenia sił i zobowiązań sojuszniczych. (25) 

Warunki konieczne i wystarczające dla pokoju

Konieczna jest wola polityczna po obu stronach, aby zaprzestać walk i dokonać konkretnych, kontrolowanych ustaleń militarnych (linie, wycofanie, nadzór, sankcje), a także proces polityczny, który przynajmniej otworzy perspektywę dalszych negocjacji.

Wystarczająca dla zawieszenia broni, które może z niebłahym prawdopodobieństwem doprowadzić do trwałego pokoju, byłaby sytuacja, w której koszty jego zerwania byłyby wystarczająco wysokie dla obu stron (ze względu na gwarancje zewnętrzne oraz konsekwencje gospodarcze i polityczne), a główne punkty sporne podlegałyby negocjacjom i byłyby rozwiązywane krok po kroku w ramach jasno ustrukturyzowanego, międzynarodowego procesu (terytorium, bezpieczeństwo, prawo). (26)

Dopiero gdy wszystkie te warunki zostaną spełnione jednocześnie, badacze pokoju będą mogli mówić o realnej szansie, że zawieszenie broni stanie się nie tylko nową „przestrzenią wytchnienia” przed kolejną ofensywą, ale przejściem do trwałego pokoju. (27)

„Brak otwartej przemocy” nie oznacza koniecznie prawdziwego pokoju; potrzeba „sprawiedliwości i struktur pokojowych”.

Historyczne procesy pokojowe za każdym razem kończyły się niepowodzeniem z powodu tych samych wzorców: upokarzania przegranych, pomijania głównych konfliktów, braku egzekwowania przepisów oraz obecności silnych podmiotów destrukcyjnych zarówno wewnątrz kraju, jak i poza nim. (28)

Klasyczny „przypadek porażki”: Wersal i Liga Narodów 

Traktat wersalski był typowym zwycięskim pokojem, który wiązał się z poważnym upokorzeniem przegranego, ale nie włączył się trwale do akceptowanego porządku. (30)

Niemcy i państwa, z którymi byli sojusznicy, postrzegały traktaty pokojowe z Paryża jako narzucony, niesprawiedliwy porządek.

Liga Narodów, która powstała po I wojnie światowej w duchu zwycięzców, musiała zarządzać tym „niepokojącym porządkiem”, dlatego też od samego początku została zdyskredytowana przez wielu i utraciła autorytet właśnie wśród państw, które miała rzekomo obejmować. (31)

Pokój postrzegany jako zwycięski pokój, osiągnięty bez prawdziwych negocjacji i bez żadnych oczekiwań co do późniejszej rewizji, stwarza silne siły rewizjonistyczne i długoterminową niestabilność. (32)

Procesy krok po kroku (Bliski Wschód): przykład z Oslo

Porozumienie z Oslo celowo pominęło kluczowe kwestie statusu końcowego (Jerozolima, osiedla, granice, uchodźcy) i odłożyło je na przyszłość – fakt, że właśnie te główne konflikty zostały odroczone, uważa się za „wadę projektową” (33).

Środki budowy zaufania były systematycznie sabotowane przez zwolenników twardego kursu: z jednej strony ekspansja izraelskich osiedli, a z drugiej ataki grup takich jak Hamas.

Brakowało skutecznych mechanizmów sankcji za naruszenie umowy, zasady przyznawania nagród były niejasne, a kary za nieprzestrzeganie umowy praktycznie nie istniały, co powodowało, że bodźce do poważnego traktowania umów były niewielkie. (34)

Punkty zwrotne w polityce (zabójstwo Rabina, zmiana rządu na Netanjahu, druga intifada) spowodowały, że większość odeszła od obozów nastawionych na kompromis; proces ten uległ stagnacji i w efekcie rozpadł się.

Lekcja, jaką z tego płynie, jest taka, że ​​jeśli kluczowe kwestie zostaną odłożone, ekstremiści mogą sabotować proces bez kontroli. Bez wiarygodnego egzekwowania prawa proces staje się kruchy i może się załamać nawet pod wpływem jednego wstrząsu. (35) 

Czego potrzeba do udanych pokojów

Pokojowe porozumienia oparte na wzajemnym kompromisie i ograniczonej karze (Westfalia, Wiedeń) zazwyczaj trwają dłużej niż te, które koncentrują się głównie na upokorzeniu (Wersal). (36)

Wiele procesów pokojowych i porozumień zakończyło się niepowodzeniem, ponieważ nie zaangażowały się w nie ważne strony walczące lub potężne strony trzecie (milicje, państwa sąsiednie) i nie miały one zabezpieczenia ani militarnego, ani politycznego, ani ekonomicznego, co oznaczało, że naruszenia nie zostały ukarane. (37)

Traktaty pokojowe podpisywane wyłącznie przez elity, ale pozbawione solidnej podstawy wśród społeczeństwa lub struktur władzy, łatwo rozpadają się, gdy zmieniają się rządy lub mobilizują się radykałowie. (38)

Długoterminowe, skuteczne porozumienia pokojowe łączą równowagę sił, akceptowalne kompromisy i mechanizmy kontroli, aby faktycznie egzekwować porozumienia. (39)

Teza centralna Nate’a Swansona („Świat po wojnie irańskiej”) 

Już pod koniec marca 2026 r. Nate Swanson w artykule w czasopiśmie Foreign Affairs pt. „The World After the Iran War” (40) argumentował, że Iran nie wygrał wojny z USA i Izraelem militarnie, lecz politycznie: Reżim przetrwał, a irańscy przywódcy mogą pomóc w ustaleniu warunków powojennego porządku.

Kluczowym pytaniem jest teraz, czy Teheran „wygra pokój” w nadchodzących negocjacjach, czy też odizoluje się, wysuwając maksymalistyczne żądania.

Kluczową kwestią jest Cieśnina Ormuz: przez ten wąski przesmyk przepływa około jedna piąta światowej ropy naftowej; wojna pokazała, że ​​Iran może poważnie zakłócić żeglugę, a tym samym dysponuje ogromną siłą nacisku ekonomicznego. (41)

Swanson przedstawia dylemat: Iran może wykorzystać Ormuz albo jako model biznesowy (tranzyt, opłaty, pośredni wpływ), albo jako dźwignię bezpieczeństwa (groźba blokad, asymetryczne odstraszanie) – równoczesne wykorzystywanie obu jest mało prawdopodobne, ponieważ stałe zagrożenie kryzysem zniechęca do inwestycji i handlu.

Z irańskiej perspektywy „zwycięstwo” oznacza: brak zmiany reżimu, brak upadku i ciągłą możliwość szkodzenia Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom. (42)

Z globalnej perspektywy to zwycięstwo oznacza, że ​​dawne założenie, iż amerykańska supremacja jest w stanie politycznie złamać każdego przeciwnika, nie jest już prawdą – opór i sama wytrwałość mogą wystarczyć, aby zmienić układ sił.

Swanson odwołuje się do Iana Bremmera i Firasa Masad, którzy opisują wojnę jako „największą porażkę polityki zagranicznej” obu prezydentur Trumpa. (43)

Odnosi się to do kilku poziomów awarii:

USA chciały osłabić Iran militarnie, odstraszyć go lub zmienić jego reżim; zamiast tego Teheran przetrwał, dostosował swoją strategię i zainscenizował całe wydarzenie jako triumf nad supermocarstwem.

Sojusznicy widzą, że Waszyngton może wyrządzić ogromne szkody, ale nie jest w stanie wiarygodnie wyegzekwować stabilnych rezultatów politycznych; przeciwnicy zaś widzą, że wytrwałość i asymetryczny opór wpływają na wynik polityczny.

Nasila się wrażenie zmiany układu sił na rzecz systemu „post-amerykańskiego” lub wielobiegunowego – zwłaszcza dlatego, że wojna pokazuje, iż przewaga militarna USA nie przekłada się automatycznie na kontrolę polityczną w regionie. (44)

Chociaż Stanom Zjednoczonym udało się zadać Iranowi poważne straty militarne, w tym wyeliminować kluczowy personel i cele w powietrzu i na morzu, nie udało im się doprowadzić do upadku reżimu ani trwałej eliminacji irańskiego potencjału militarnego. (45)

Iran pokazał, że pomimo swojej militarnej słabszej pozycji, dysponuje wystarczającymi możliwościami, aby zagrozić siłom zbrojnym USA i ich sojusznikom na wielu frontach (rakiety, drony, broń proxy, cyberprzestrzeń, Ormuz). (46)

Dla Waszyngtonu ujawniło to klasyczny problem zaprzeczania: można wiele zniszczyć, ale nie da się uniemożliwić przeciwnikowi przetrwania politycznego i dalszego siania zamętu. (47)

Jeśli chodzi o Iran, kraj ten jest osłabiony militarnie i częściowo instytucjonalnie wydrążony, ale jego reżim umocnił się w kraju wokół jeszcze silniejszego rdzenia i nadal stanowi zagrożenie na arenie międzynarodowej, właśnie dlatego, że opiera się na dźwigni ekonomicznej (energia, transport morski). (48)

Swanson powołuje się na artykuły i podcasty, które rzucają światło na dalsze konsekwencje. 

Kluczowe aspekty podatności Zachodu

Rynki energii i ryzyko związane z Cieśniną Ormuz: (Częściowe) zamknięcie lub zagrożenie Cieśniny Ormuz wywołało ogromny szok cenowy w sektorze energii; wiele krajów na całym świecie (Chile, Korea Południowa, kraje afrykańskie) musiało podjąć środki nadzwyczajne, co uwydatniło globalną podatność na konflikty regionalne. (49)

Erozja wpływów USA: Obserwatorzy uważają, że wojna z Iranem przyspiesza tendencję do słabnięcia normatywnej i realnej dominacji USA. Inne mocarstwa, takie jak Chiny, wykorzystują to do zdobycia wpływów gospodarczych i politycznych.

Państwa Zatoki Perskiej zaczynają dywersyfikować swoje strategie bezpieczeństwa, zamiast polegać wyłącznie na ochronie ze strony Stanów Zjednoczonych.

Polityka bezpieczeństwa Izraela coraz częściej jawi się wielu partnerom jako źródło eskalacji.

Iran próbuje mocniej zakorzenić się w porządku zdominowanym przez „wschodnią” stronę, a nie przez stronę zachodnią (np. Szanghajską Organizację Współpracy, współpracę z Chinami i Rosją), aby zwiększyć stabilność swojego reżimu i odporność na sankcje. (50) 

Wynik i konsekwencje 

W rezultacie widzimy niejednoznaczną sytuację, „ani wojny, ani pokoju”: formalne zawieszenia broni, ale ciągła przemoc o niskiej intensywności, przedłużające się negocjacje, zwłaszcza w sprawie programu nuklearnego i gwarancji bezpieczeństwa. (51)

W newsletterze Swanson odwołuje się do podcastu z Narges Bajoghli i Valim Nasrem, w którym poruszana jest kwestia nowych konstelacji przywódczych i dostosowania irańskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Mimo zabójstwa czołowych postaci, irański system zachował swoją istotę, na przykład poprzez sukcesję dynastyczną i mobilizację narracji nacjonalistycznych; siły umiarkowane uległy dalszej marginalizacji.

Iran w coraz większym stopniu koncentruje swoją strategię przetrwania na instrumentach ekonomicznych konfliktu (energia, tranzyt, obejście sankcji), wspieranych asymetrycznymi środkami bezpieczeństwa zamiast klasycznego uzbrojenia konwencjonalnego. (52)

Konsekwencje wojny, trudności gospodarcze i aparat represji pogłębiają przepaść między społeczeństwem a reżimem; wojna pokazuje jednak, że nie prowadzi to automatycznie do powstania, dopóki organy bezpieczeństwa funkcjonują prawidłowo, a reżim kontroluje dyskurs. (53)

Ta złożona sytuacja wyjaśnia, dlaczego Swanson mówi o „kruchym zwycięstwie”: Iran przetrwał i wygrał – ale za cenę głębokich słabości strukturalnych, które w przyszłości sprawią, że reżim będzie podatny na kryzysy wewnętrzne i presję zewnętrzną. 

Wniosek

Porozumienie o porozumieniu między USA a Iranem nie jest zatem punktem końcowym, lecz kruchym początkiem dłuższego okresu walk o władzę i renegocjacji: otwiera ono drogę do zawieszenia broni, złagodzenia sankcji i stworzenia ram dla porozumień nuklearnych i dotyczących Ormuzu – jednak jego przyszłość zależy od tego, czy obie strony wykorzystają te ramy jako szansę na trwały porządek, czy też potraktują je jedynie jako taktyczną przerwę przed kolejną eskalacją. (54)

Nadchodzące miesiące rozstrzygną, czy memorandum stanie się prawnie wiążącym porozumieniem pokojowym i nuklearnym, czy też pozostanie w pamięci jako symboliczny moment w Wersalu – imponująco wyreżyserowany, ale podważony politycznie przez nieufność, ograniczenia wewnętrzne i próby obu stron maksymalizacji krótkoterminowych zysków władzy. (55) 

+++ 

Notatki i źródła

Wolfgang Effenberger, urodzony w 1946 roku, zdobył dogłębną wiedzę na temat „pola bitwy nuklearnej” w Europie, przygotowywanego przez USA, służąc jako kapitan w niemieckich oddziałach saperskich. Po dwunastu latach służby studiował nauki polityczne i edukację średnią (budownictwo/matematyka) w Monachium, a następnie do 2000 roku wykładał w uczelni technicznej budownictwa. Od tego czasu publikował prace na temat najnowszej historii Niemiec i geopolityki USA. Do jego najnowszych publikacji należą: „Czarna księga UE i NATO” (2020), „Niedoceniana potęga” (2022) oraz „Od wojny do porządku światowego” (2026).

+++

1) Tekst Porozumienia z Islamabadu pomiędzy Islamską Republiką Iranu a Stanami Zjednoczonymi Ameryki.

Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki (skrócony tekst Porozumienia z Islamabadu) wspólnie i w dobrej wierze uzgodniły następujące postanowienia w dniu 18 czerwca 2026 r.:

1. … niniejsza Deklaracja Intencji wzywa do natychmiastowego i trwałego zaprzestania działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązuje się do nierozpoczynania odtąd żadnych wojen ani działań wojennych przeciwko sobie, do powstrzymania się od gróźb i przemocy wobec siebie nawzajem oraz do zagwarantowania integralności terytorialnej i suwerenności Libanu. Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz pozostałe postanowienia niniejszej klauzuli.

2. … zobowiązują się do poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej drugiej strony oraz do nieingerowania w jej sprawy wewnętrzne.

3. … zobowiązują się do przeprowadzenia negocjacji i osiągnięcia porozumienia końcowego w terminie nie dłuższym niż 60 dni, z możliwością przedłużenia za obopólną zgodą.

4. Niezwłocznie po podpisaniu niniejszego Porozumienia Stany Zjednoczone Ameryki rozpoczną znoszenie blokady morskiej i wszelkich form nękania lub utrudniania działalności Islamskiej Republiki Iranu, a blokadę morską całkowicie zniosą w ciągu 30 dni. W tym okresie natężenie ruchu statków będzie proporcjonalne do natężenia ruchu ustalonego przez Islamską Republikę Iranu przed wojną. 

Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązały się do wycofania swoich sił zbrojnych z regionu przygranicznego z Islamską Republiką Iranu w ciągu 30 dni od zawarcia ostatecznego porozumienia.

5. Po podpisaniu niniejszego Porozumienia, Islamska Republika Iranu dołoży wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczny, bezpłatny przepływ statków handlowych między Zatoką Perską a Morzem Omańskim przez 60 dni. Ruch handlowy zostanie uruchomiony natychmiast i będzie w pełni operacyjny w ciągu 30 dni, z uwzględnieniem konieczności usunięcia przeszkód technicznych i wojskowych oraz oczyszczenia z min. 

Republika Islamska Iranu podejmie negocjacje z Sułtanatem Omanu w celu ustalenia przyszłej administracji i usług morskich w Cieśninie Ormuz zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym i suwerennymi prawami państw nadbrzeżnych Cieśniny Ormuz, a także przeprowadzi konsultacje z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej.

6. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się wspólnie ze swoimi partnerami regionalnymi do opracowania ostatecznego programu, uzgodnionego przez obie strony, na rzecz odbudowy i rozwoju gospodarczego Republiki Islamskiej Iranu, zapewniającego co najmniej 300 miliardów dolarów. 

Mechanizm wdrożenia tego programu zostanie sfinalizowany w ciągu 60 dni w ramach umowy końcowej. Wszystkie niezbędne zgody, zwolnienia i licencje na powiązane transakcje finansowe zostaną udzielone przez Stany Zjednoczone Ameryki.

7. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się do zniesienia wszelkiego rodzaju sankcji wobec Islamskiej Republiki Iranu, w tym rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, rezolucji Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oraz wszystkich jednostronnych sankcji USA, zarówno pierwotnych, jak i wtórnych, zgodnie z harmonogramem uzgodnionym w ramach ostatecznego porozumienia. 

Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uznają fundamentalne znaczenie wspomnianej kwestii zniesienia sankcji i wyrażają zamiar niezwłocznego podjęcia negocjacji w celu osiągnięcia wzajemnego porozumienia w tej sprawie.

8. Islamska Republika Iranu potwierdza, że ​​nie będzie produkować ani nabywać broni jądrowej. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uzgodniły, że status zgromadzonych materiałów wzbogaconych zostanie ustalony w drodze mechanizmu uzgodnionego przez obie strony i zgodnie z harmonogramem określonym w klauzuli 7, co najmniej poprzez rozcieńczanie na miejscu, pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. 

Obie strony zgadzają się również na omówienie kwestii wzbogacania i innych wspólnie uzgodnionych tematów związanych z potrzebami nuklearnymi Islamskiej Republiki Iranu w oparciu o satysfakcjonujące ramy, które zostaną uzgodnione w umowie końcowej. Umowa końcowa potwierdzi postanowienia niniejszej klauzuli. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uznają fundamentalne znaczenie wyżej wymienionych kwestii nuklearnych i wyrażają zamiar niezwłocznego podjęcia negocjacji w celu osiągnięcia wzajemnego porozumienia.

9. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki zgadzają się utrzymać status quo do czasu osiągnięcia ostatecznego porozumienia. Islamska Republika Iranu utrzyma status quo w swoim programie nuklearnym, a Stany Zjednoczone Ameryki nie nałożą nowych sankcji na Iran ani nie rozmieszczą dodatkowych sił w regionie.

10. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się, po podpisaniu niniejszego Porozumienia i do czasu zniesienia sankcji, do niezwłocznego wydania Departamentowi Skarbu zezwoleń na eksport irańskiej ropy naftowej, produktów petrochemicznych i ich pochodnych, a także wszystkich powiązanych usług, takich jak bankowość, ubezpieczenia, transport itp.

11. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się do całkowitego uwolnienia ograniczonych lub zamrożonych funduszy i aktywów Islamskiej Republiki Iranu po wdrożeniu niniejszego Porozumienia. 

Stany Zjednoczone Ameryki i Islamska Republika Iranu uzgodnią procedurę wypłaty tych środków w trakcie negocjacji. Środki te, niezależnie od tego, czy znajdują się na rachunku głównym, czy zostały przelane, muszą być w pełni dostępne do wypłaty każdemu beneficjentowi końcowemu wyznaczonemu przez Bank Centralny Islamskiej Republiki Iranu. 

Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się udzielić wszelkich niezbędnych zezwoleń i licencji w tym zakresie.

12. Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki zgadzają się na utworzenie mechanizmu wykonawczego, który będzie monitorował pomyślne wdrożenie niniejszego Porozumienia i przyszłe przestrzeganie umowy końcowej.

13. Po podpisaniu niniejszego Porozumienia i pod warunkiem rozpoczęcia wdrażania postanowień klauzul 1, 4, 5, 10 i 11 niniejszego Porozumienia oraz kontynuacji tych środków, Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki rozpoczną negocjacje wyłącznie w sprawie pozostałych postanowień umowy końcowej.

14. Ostateczne porozumienie zostanie potwierdzone wiążącą rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ.

https://sonar21.com/co-skłoniło-Trumpa-do-zawarcia-umowy-z-Iranem

2) https://www.reuters.com/business/finance/iran-deal-includes-300-billion-fund-more-than-half-which-already-committed-2026-06-16/

3) https://www.israelhayom.com/2026/06/15/trump-secretly-approved-qatar-iran-cash-deal/

4) https://edition.cnn.com/2026/06/16/politics/us-intel-assessment-iran-shut-strait-hormuz

5) https://www.nytimes.com/2026/01/11/us/politics/trump-interview-transcript.html

6) https://www.dw.com/de/iran-usa-abkommen-vorw%C3%BCrfe-israel-beirut-pakistan/a-77546211

7) https://de.euronews.com/2026/06/17/vom-regimewechsel-zum-regime-deal-wie-teheran-auf-das-geleakte-usa-iran-abkommen-reagiert

8) https://www.dw.com/de/iran-usa-abkommen-vorw%C3%BCrfe-israel-beirut-pakistan/a-77546211

9) https://de.euronews.com/2026/06/17/vom-regimewechsel-zum-regime-deal-wie-teheran-auf-das-geleakte-usa-iran-abkommen-reagiert

10) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

11) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

12) https://magazin.zenith.me/de/kultur/religioese-narrative-im-usa-israel-iran-konflikt

13) https://www.counterpunch.org/2026/03/06/biblical-bloodlust-huckabee-cyrus-and-the-zionist-greater-israel-fantasy-fueling-the-iran-war/

14) https://www.motherjones.com/politics/2026/01/the-evangelicals-who-think-irans-protests-mean-jesus-is-returning/

15) https://magazin.zenith.me/de/kultur/religioese-narrative-im-usa-israel-iran-konflikt

16) https://www.counterpunch.org/2026/03/06/biblical-bloodlust-huckabee-cyrus-and-the-zionist-greater-israel-fantasy-fueling-the-iran-war/

17) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

18) https://www.sonntagsblatt.de/artikel/glaube/apokalyptische-politik-wenn-religion-den-krieg-deutet

19) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

20) https://www.spiegel.de/ausland/iran-krieg-experten-sagen-wie-es-in-nahost-weitergehen-koennte-a-7289cb04-fa96-409d-96bd-85bf9ec1c0a6

21) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

22) https://sonar21.com/co-wywołało-wpływ Trumpa na zawarcie umowy z Iranem/

23) https://www.srf.ch/news/international/ukraine/krieg-in-der-ukraine-was-es-braucht-damit-die-waffen-schweigen

24) https://www.dw.com/de/waffenruhe-oder-waffenstillstand-was-ist-der-unterschied/a-67244943

25) https://www.smarter-service.com/2025/08/19/friedensvertrag-oder-waffenstillstand-die-sicherheitspolitische-quadratur-des-kreises-im-ukraine-krieg/

26) https://www.watson.ch/international/deutschland/603979337-ukraine-und-europaeer-stellen-fuenf-bedingungen-fuer-frieden-mit-russland

27) https://css.ethz.ch/content/dam/ethz/special-interest/gess/cis/center-for-securities-studies/pdfs/CSSanalyse252-DE.pdf

28) https://www.welt.de/geschichte/article204875518/Voelkerbund-Deshalb-scheiterte-die-Idee-des-ewigen-Friedens.html

30) https://www.geschichte-abitur.de/friedensschluesse-im-vergleich

31) https://www.welt.de/geschichte/article204875518/Voelkerbund-Deshalb-scheiterte-die-Idee-des-ewigen-Friedens.html

32) https://www.uni-muenster.de/imperia/md/content/religion_und_politik/aktuelles/2018/04_2018/pm_wie_sind_friedensschluesse_in_der_geschichte_gelungen.pdf

33) https://www.tagesspiegel.de/politik/warum-das-nahost-abkommen-von-oslo-gescheitert-ist-5531551.html

34) https://www.kas.de/de/laenderberichte/detail/-/content/30-jahre-oslo-abkommen

35) https://lernen-aus-der-geschichte.de/beitrag/15577/

36) http://popp-sport.de/02%20Geschichtsunterricht/12%20Pruefung/14%20Projekte/Frieden/Internationale%20Friedensvertraege%20im%20Vergleich.pdf

37) https://www.ssoar.info/ssoar/bitstream/handle/document/69824/69824_1.pdf?sequence=1

38) https://www.tagesspiegel.de/politik/warum-das-nahost-abkommen-von-oslo-gescheitert-ist-5531551.html

39) https://www.uni-muenster.de/imperia/md/content/religion_und_politik/aktuelles/2018/04_2018/pm_wie_sind_friedensschluesse_in_der_geschichte_gelungen.pdf

40) Nate Swanson, „Świat po wojnie z Iranem”,  Foreign Affairs , 21 marca 2026 r.

41) https://www.newindianexpress.com/world/2026/Feb/26/weakened-by-war-and-protests-iran-could-still-inflict-pain-in-response-to-a-us-attack

42) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran

43) https://www.prospectmagazine.co.uk/world/middle-east/72854/beyond-the-iran-war

44) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran

45) https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2026/03/20260311_TheCurrent_Aydintasbas-Karlin-Maloney_Iran-War.pdf

46) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran

47) https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2026/03/20260311_TheCurrent_Aydintasbas-Karlin-Maloney_Iran-War.pdf

48) https://foreignaffairsinfo.substack.com/p/the-uncalculated-war

49) https://www.newindianexpress.com/world/2026/Feb/26/weakened-by-war-and-protests-iran-could-still-inflict-pain-in-response-to-a-us-attack

50) https://mepc.org/commentaries/the-iran-war-goes-global-free-to-read/

51) https://www.nytimes.com/2026/06/12/world/middleeast/iran-war-limbo.html

52) https://foreignaffairsinfo.substack.com/p/the-uncalculated-war

53) https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2026/03/20260311_TheCurrent_Aydintasbas-Karlin-Maloney_Iran-War.pdf

54) https://switzerland.news-pravda.com/world/2026/06/14/17191.html

55) https://de.abna24.com/news/1826136/Ver%C3%B6ffentlichung-neuer-Details-zum-Entwurf-eines-Memorandum-of 

+++