Herby i dewizy przyszłych biskupów

Herby i dewizy przyszłych biskupów

Na kilka dni przed konsekracjami biskupimi, które odbędą się 1 lipca 2026 r. w Écône, przedstawiamy herby biskupie czterech przyszłych biskupów Bractwa św. Piusa X wraz z objaśnieniem ich głównych elementów i dewiz.

Ks. Biskup Paschalis Schreiber

Opis herbu

Tarcza jest czterodzielna w krzyż (podzielona na cztery odrębne pola):
– Pole pierwsze (górne lewe): ciemny. Widnieje na nim triumfujące oblicze Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ukoronowane złotem, otoczone nimbem z promieniami, zgodnie z wizją św. Mikołaja z Flüe.
– Pole drugie i trzecie (górne prawe i dolne lewe): oba są identyczne, czerwone. Każde zawiera złotego lwa, trzymającego w prawej łapie złote pióro.
– Pole czwarte (dolne prawe): ciemne ze złotą ośmioramienną gwiazdą.

Wyjaśnienie

Podział herbu na cztery części wywodzi się z długiej tradycji heraldycznej obszaru niemieckojęzycznego.

W pierwszym polu znajduje się centralna część Obrazu Medytacyjnego św. Mikołaja z Flüe, patrona Konfederacji Szwajcarskiej, zwanego również „Ojcem Ojczyzny” (Martyrologium rzymskie, 21 marca). To właśnie ten święty stał się źródłem powołania kapłańskiego biskupa.

W tej wizji przedstawiona głowa symbolizuje albo niepodzielne bóstwo, albo Wcielone Słowo Boże, albo ludzkiego obserwatora. Twarz otacza sześć promieni. Trzy wychodzą bezpośrednio z oblicza: jeden z ucha (Bóg wszystko słyszy), drugi z oka (Bóg wszystko widzi, nic nie jest przed Nim ukryte), trzeci z ust (od Niego pochodzi wszelka mądrość). Pozostałe trzy przychodzą z zewnątrz i dochodzą do nimbu, ukazując, że wierzący poprzez wytrwałą refleksję może dojść do głębokiego poznania niezgłębionego bóstwa.

Drugie i trzecie pole przedstawiają herb rodziny Schreiber. Lew tradycyjnie symbolizuje odwagę, siłę i królewską godność, natomiast pióro odnosi się do znaczenia nazwiska Schreiber („pisarz”) i podkreśla działalność pisarską.

W czwartym polu znajduje się gwiazda, która symbolizuje albo Zbawiciela – „Wznidzie gwiazda z Jakoba” (Liczb 24,17), „ Jam jest korzeń i naród Dawidów, gwiazda jasna i zaranna.” (Ap 22,16) – albo Najświętszą Maryję Pannę – „Stella Maris”, „Stella Matutina” – tworząc tym samym związek z dewizą.
Ponadto gwiazda symbolizuje również św. Mikołaja. Święty pustelnik wyznał, że jeszcze w łonie matki ujrzał na niebie gwiazdę oświetlającą cały świat. A ze swej pustelni w Ranft nieustannie widział na niebie gwiazdę, która była do niej podobna.

Wreszcie herb zawiera trzy kolory flagi niemieckiej: czerń, czerwień i złoto, echo kraju, w którym znajduje się seminarium w Zaitzkofen.

Dewiza: VIRGO FIDELIS

Dewiza ma inspirację maryjną i pochodzi z Litanii Loretańskiej: „Virgo fidelis” – „Panno wierna”.

Maryja jest wierną córką Ojca Niebieskiego, wierną Matką Bożego Syna i wierną Oblubienicą Ducha Świętego. Ma nam również pomagać w dochowaniu wierności Bogu.

Tytuł ten był szczególnie drogi założycielowi Bractwa, abp. Marcelowi Lefebvre’owi. Włączył on go do Statutów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X:
„Wszyscy członkowie odnawiają swoje zobowiązania każdego roku w święto Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia. […] Niech w tym dniu błogosławieństwa wszyscy członkowie proszą Pannę wierną o łaskę wierności swoim zobowiązaniom oraz o łaskę doskonałej jedności w miłości dla całego Bractwa.”

Odwołanie do Najświętszej Maryi Panny podkreśla również cnoty męstwa i czystości w czasach, w których są one tak bardzo atakowane.
„Błogosławieni czystego serca, abowiem oni Boga oglądają.” (Mt 5,8).

Ks. Biskup Michał Goldade

Opis herbu

– Pole (tło): błękitne.
– Bordiura: ozdobiona wicią złożoną z dwunastu złotych kłosów pszenicy (po sześć z każdej strony), połączonych splecionymi łodygami.
– Serce tarczy (tarcza środkowa): złota tarcza z dwoma splecionymi czerwonymi sercami zwieńczonymi koroną i krzyżem.

Wyjaśnienie

Dwanaście kłosów pszenicy jest bogatych w znaczenie i symbolikę.

Na płaszczyźnie osobistej, kłosy przywołują zarówno miejsce pochodzenia biskupa – okolice kaplicy polowej Matki Bożej na Preriach w Dakocie Północnej – jak i miejsce jego wychowania – St. Marys w stanie Kansas. Oba stany słyną z rolnictwa i należą do największych producentów pszenicy w Stanach Zjednoczonych. Liczba dwanaście odnosi się również do dwunastu członków jego rodziny.

Zarówno liczba dwanaście, jak i kłosy, często pojawiają się w Piśmie Świętym. Przypominają historię patriarchy Józefa ze Starego Testamentu, jednego z dwunastu synów Jakuba, który był strażnikiem zboża Egiptu. Stał się on proroczą figurą św. Józefa, opiekuna Dzieciątka Jezus, Chleba Żywego. Ten sam św. Józef jest także patronem Kościoła powszechnego i opiekunem powołań.

Pszenica jest również symbolem Najświętszej Eucharystii i ofiary Mszy świętej, które stanowią serce Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Liczba dwanaście, liczba pełni, odpowiada liczbie koszów pozostałych po rozmnożeniu chleba i odnosi się także do Apostołów, filarów Kościoła.
Błękitne pole, na którym umieszczono złotą tarczę, jest hołdem dla Najświętszej Maryi Panny, dziewiczego pola, z którego wyrósł Chleb Życia.

Złoto tarczy oznacza Boskość Dziecięcia, które nosiła Matka Boża. Jest to również aluzja do złota, które przywołuje nazwisko Goldade.
Symbol dwóch ukoronowanych Serc odpowiada szczególnemu nabożeństwu rodziny Goldade do Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz przedstawia oczywiście godło Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Symbol ten pozostaje w ścisłym związku z dewizą.

Dewiza: ADEAMUS CUM FIDUCIA

Dewiza ta pochodzi od św. Pawła: „Przystąpmy tedy z ufnością do stolice łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i łaskę naleźli ku pogodnemu ratunku.” (Żyd 4,16). Są to również pierwsze słowa Introitu Mszy o Niepokalanym Sercu Maryi (22 sierpnia).

Jest to akt wiary i całkowitego zaufania do Najświętszej Maryi Panny, Pośredniczki wszelkich łask, której Syn niczego nie odmawia. „Powodem mej nadziei jest Maryja!” (św. Bernard).

Maryja Panna nazwana jest „Tronem łaski”, ponieważ Mądrość Przedwieczna, źródło wszelkiej łaski, zechciała w Niej spocząć i przez Nią królować.

Modlitwa ta nawiązuje również do początku Mszy świętej, przywołanej przez symbol kłosów: „I wnidę do ołtarza Bożego…” (Ps 42).
Przez zjednoczone Serca Jezusa i Maryi, przez wszystkie łaski płynące Najświętszej Ofiary, mamy pewność Bożej pomocy we wszystkich okolicznościach naszego życia.

„Abowiem nadzieją jesteśmy zbawieni.” (Rz 8,24).

Ks. Biskup Michał Poinsinet de Sivry

Opis herbu

Tarcza jest dzielona w pas (podzielona poziomo na dwie równe części):
– Głowica (część górna): czerwona, ze srebrnym mieczem o złotej rękojeści, położonym ukośnie w prawo, na którym znajduje się złota gałązka palmy położona ukośnie w przeciwnym kierunku.
– Podstawa (część dolna): błękitna, ze srebrnym łabędziem ze złotym dziobem, płynącym po srebrnych falach przedstawionych u dołu tarczy.

Wyjaśnienie

W części górnej dwa symbole ilustrują dewizę:

– Miecz oznacza walkę, którą Kościół poprzez swoich członków powinien prowadzić, aby szerzyć triumf Pana Jezusa nad światem i nad grzechem przez udzielanie owoców Jego Odkupienia. Miecz jest również słowem Bożym: „I przyłbicę zbawienia weźmicie, i miecz ducha (które jest słowo Boże).” (Ef 6,17). To przenikające słowo stanowi odpowiedź na ducha tego świata.
– Gałązka palmy symbolizuje już tutaj, na ziemi, zwycięstwo Kościoła, uosobionego przez świadków wiary – jego męczenników. Wyraża radość i triumf, które wynikają z tego zwycięstwa.

W części dolnej znajduje się łabędź, zaczerpnięty z herbu rodzinnego. Jest on symbolem wierności (łabędź pozostaje zawsze przy swoim partnerze) oraz czystości (dzięki swej białej barwie), dwóch cech właściwych cnocie wiary.

Dewiza: FIDES VINCIT MUNDUM

Słowa te pochodzą z Pierwszego Listu św. Jana: „Bo wszytko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat: a to jest zwycięstwo, które zwycięża świat, wiara nasza.” (1 Jan 5,4). Przypominają one triumf Naszego Pana Jezusa Chrystusa nad światem, który nie chciał Go przyjąć. „Jam zwyciężył świat” (Jan 16,33). To wiara w Pana Jezusa czyni nas uczestnikami tego zwycięstwa.

Przypominają nam również, że Kościół jest na ziemi Kościołem wojującym: „Bojowanie jest żywot człowieczy na ziemi.” (Job 7,1).
W dewizie tej znajdujemy zatem wyrażoną walkę pomiędzy „Dwoma Miastami” (św. Augustyn) lub „Dwoma Sztandarami” (św. Ignacy) oraz pewność zwycięstwa Pana Jezusa.

Jest to więc wezwanie do nadziei w tych niespokojnych czasach, które przeżywa Kościół, i nawiązanie do szczególnej historii Bractwa oraz jego opatrznościowej misji.

Ks. Biskup Marek Hanappier

Opis herbu

Tarcza jest jednopolowa:
– Pole (tło): błękitne.
– Godło centralne: srebrny Baranek Paschalny (Agnus Dei). Baranek przedstawiony jest kroczący, z głową otoczoną złotym nimbem oznaczonym czerwonym krzyżem. Niesie złoty krzyżowy drzewiec, do którego przymocowany jest srebrny sztandar z czerwonym krzyżem (chorągiew Zmartwychwstania). Z jego piersi wypływa strumień czerwonej krwi, spływający do złotego kielicha stojącego u jego stóp.
– Towarzyszące godła: Baranka otaczają trzy srebrne lilie heraldyczne, rozmieszczone dwie w głowicy i jedna w podstawie tarczy.

Wyjaśnienie

Zwycięski Baranek jest Barankiem z Apokalipsy, którego zwycięstwo śpiewają w Niebie aniołowie i święci: „Godzien jest Baranek, który jest zabity, wziąć moc i bóstwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo.” (Ap 5,12).

Jest to również Introit Mszy o Chrystusie Królu. Uwielbiać Baranka zabitego dla naszego zbawienia, którego Krew jest naszym życiem – oto cel Kościoła. Krew ta jest zbierana w kielichu zbawienia i udzielana duszom jako prawdziwy napój, aby je oczyszczać i umacniać.
Lilie są symbolem królewskości i otaczają Baranka.

Przedstawiają także nieskalaną czystość Najświętszej Maryi Panny: „Jako lilia między cierniem, tak przyjaciółka moja między córkami.” (Pieśń 2,2).

Na błękitnym tle są one również symbolem Francji. Są trzy, podobnie jak w herbie Wersalu, gdzie mieszka rodzina Hanappier.

Dewiza: DIGNUS EST AGNUS

Święty Jan Chrzciciel dał świadectwo: „Oto baranek Boży” (Jan 1,36), a to świadectwo stało się początkiem powołania dwóch pierwszych Apostołów – Jana i Andrzeja. Baranek Boży przyciąga powołania.

W Apokalipsie Baranek ukazuje się: „stojący jako zabity” (Ap 5,6). Nasz Pan Jezus Chrystus jest zarazem Najwyższym Kapłanem Nowego Testamentu i Ofiarą miłą Ojcu. Symbol ten przywołuje kapłaństwo i Najświętszą Ofiarę, podczas której modlimy się do tego Baranka, „który gładzi grzechy świata”, aby „zmiłował się nad nami” i „obdarzył nas pokojem”.

W następnym wersecie tego samego rozdziału Baranek otrzymuje księgę: „zapisaną wewnątrz i na odwrocie, opieczętowaną siedmioma pieczęciami”, którą tylko On może otworzyć. Oto klucz do całej historii świata: Nasz Pan Jezus Chrystus jest centrum historii – „do Niego należą czasy” (błogosławieństwo paschału). Nic, nikt ani żadna społeczność ludzka, w żadnej epoce, nie może uważać się za niezależną od Niego, a tajemnicę zła w dziejach świata można zrozumieć jedynie w świetle Krzyża, ofiary Baranka, poza którą nie ma zbawienia.

Tak, On jest prawdziwie godzien: „wziąć moc i bóstwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo.” (Ap 5,12).

Bareja zazdrości: PGE, Enea, Tauron i Orlen podpisały – między sobą – list intencyjny dotyczący odbudowy Ukrainy

Komedia. Cztery polskie spółki podpisały między sobą list intencyjny dotyczący odbudowy Ukrainy

26.06.2026 nczas/cztery-polskie-spolki-podpisaly-miedzy-soba-list-intencyjny-dotyczacy-odbudowy-ukrainy

Cztery polskie spółki z udziałem Skarbu Państwa podpisały sobie list intencyjny dotyczący współpracy przy odbudowie infrastruktury energetycznej na Ukrainie. I to dosłownie między sobą, bo nie brał w tym udziału żaden przedstawiciel Ukrainy.

PGE, Enea, Tauron i Orlen podpisały list intencyjny dotyczący odbudowy Ukrainy. W dokumencie mowa o przygotowaniu do udziału w przyszłych działaniach dotyczących odbudowy i rozwoju ukraińskiej infrastruktury energetycznej.

Nie było przy tym żadnego przedstawiciela Ukrainy, tak więc podpisanie listu jest zdecydowanie „sukcesem” aniżeli faktycznym sukcesem. Nie przeszkadzało to jednak Ministerstwu Aktywów Państwowych w ogłoszeniu tego wszem i wobec.

„Mamy to! 4 największe polskie firmy energetyczne zadeklarowały wsparcie, koncentrując się przede wszystkim na odbudowie i rozwoju infrastruktury energetyczne” – napisano na oficjalnym profilu MAP na X.

Szef resortu Wojciech Balczun ocenił, że Polska od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej wspiera Kijów społecznie, finansowo i militarnie a także pełni rolę zaplecza logistycznego dla pomocy kierowanej na wschód. Ma to dać, jak przekonywał, podstawy do aktywnego udziału polskich firm w przyszłej odbudowie Ukrainy.

– Dlatego dzisiejsze podpisanie listu intencyjnego przez cztery spółki z udziałem Skarbu Państwa to historyczna szansa gospodarcza dla naszego biznesu, a także kolejny wyraz wsparcia Polski dla Ukrainy – powiedział Balczun.

Dodał, że dokument ma być zapowiedzią „realnego zaangażowania” w odbudowę infrastruktury energetycznej na Ukrainie.

Ogłoszenie MAP nie zostało jednak entuzjastycznie przyjęte w Polsce. Wręcz przeciwnie, rodzi wiele pytań.

„Nasze cztery spółki energetyczne podpisały między sobą (!) list intencyjny (!) dotyczący zaangażowania w odbudowę Ukrainy. Bez udziału Ukraińców. Dobre jaja. Bareja wiecznie żywy” – ocenił członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Damian Kaźmierczak.

Z kolei Marek Tucholski z Konfederacji odniósł się do części komunikatu MAP.

„Spółki te już teraz dysponują kapitałem, know-how i doświadczeniem w realizacji dużych projektów infrastrukturalnych oraz zdolnością do współpracy z administracją publiczną i podmiotami międzynarodowymi” – ogłosił resort.

„Dlaczego w takim razie nie wykorzystują w całości tego potencjału do inwestycji w polską energetykę, która za kilka lat będzie mieć lukę generacyjną i ryzyko przerw w dostawach energii? Jak można w takiej sytuacji przekierowywać zasoby do innego kraju, w którym nawet nie skończyła się wojna i ryzykować zamrożeniem lub utrata potrzebnych na miejscu aktywów?” – zapytał Tucholski.

Trump inscenizuje kruche porozumienie z Iranem

Trump inscenizuje kruche porozumienie z Iranem

Autor: Wolfgang Effenberger, 22 czerwca 2026 r. apolut/trumps-inszenierung-einer-bruchigen-iran-einigung

Trump inscenizuje kruche porozumienie z Iranem | Autor: Wolfgang Effenberger

Wersal jako scena: symbolika zamiast stabilności

Opinia Wolfganga Effenbergera .

Wersal to miejsce, w którym porządek świata może zostać zainscenizowany – i gdzie już poniósł spektakularną porażkę. To, że Donald Trump wybrał właśnie to miejsce do podpisania nowego Memorandum o Porozumieniu (1) z Iranem, jest zatem czymś więcej niż historycznym zbiegiem okoliczności: Wersal to celowo wybrana scena dla obrazów wielkości, zwycięstwa i „pokoju”, które mają być sprzedawane głównie na rynku krajowym.

Za kamerami jednak pozostaje porozumienie, które jedynie zamraża przemoc, odracza kluczowe ryzyka i pozostawia nietkniętą strukturalną niestabilność na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy Trump kreuje narrację wielkiego negocjatora w Sali Zwierciadlanej, pozostaje pytanie, czy Wersal w 2026 roku ponownie stanie się symbolem pokoju, który nawet w momencie podpisania opiera się na chwiejnych fundamentach.

Zdjęcia z Sali Zwierciadlanej z 17 czerwca 2026 roku są duże – ale papier cienki: 14-punktowe memorandum symbolizuje bliskie podobieństwo do 14-punktowego programu Woodrowa Wilsona z 8 stycznia 1918 roku, mającego na celu zakończenie I wojny światowej, obiecującego zawieszenie broni, otwarte szlaki morskie i setki miliardów dolarów pomocy gospodarczej, bez solidnych mechanizmów monitorowania i egzekwowania. Podczas gdy twardogłowi w Waszyngtonie i Teheranie już się mobilizują, Europie ponownie grozi uwięzienie między symboliczną retoryką pokojową a bardzo realnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa i energii.

Stany Zjednoczone w praktyce skapitulowały w nieudanej wojnie z Iranem i zgodziły się na bardzo korzystne dla Republiki Islamskiej porozumienie. Zgodnie z nim Iran ma otrzymać 300 miliardów dolarów z „funduszu odbudowy”. (2)

Stany Zjednoczone nie otrzymują w zamian niczego poza obietnicą, że „Iran nie zdobędzie broni jądrowej” – stanowisko, które Iran zajmuje od dawna; ponadto zacieśnienie stosunków między Katarem a Iranem zwiastuje początek tektonicznej zmiany w regionie Zatoki Perskiej.

Izraelska agencja informacyjna Hayom twierdziła nawet, że Trump potajemnie zatwierdził umowę finansową między Katarem a Iranem, która umożliwiała katarskim statkom tajny przemyt ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz. (3)

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Iran zdobył ostatecznego asa [w rękawie?? md] , być może nawet ważniejszego niż zdobycie broni jądrowej: możliwość kontrolowania Cieśniny Ormuz według własnej woli od teraz. (4)

Ostatecznie Iran wychodzi z tego konfliktu wzmocniony, podczas gdy Stany Zjednoczone są ogromnie osłabione. Teraz Iranowi udało się osiągnąć jeszcze coś: rozłam między USA a Izraelem jeszcze bardziej się pogłębił. Trump był ostatecznie zmuszony wielokrotnie upominać Netanjahu w sprawie Libanu, po czym notowania Trumpa w Izraelu spadły podobno o 23 punkty procentowe w ciągu nocy. (5) 

Czy to nowe Memorandum o Porozumieniu zostanie utrzymane? Raczej nie, jeśli rząd Izraela postawi na swoim. Netanjahu i jego zaufani ludzie już ogłosili, że Izrael nie wycofa się z Libanu i zasugerowali, że odrzucą włączenie Hezbollahu i Libanu do porozumienia.

Fragmenty z „Khorasanu”, konserwatywnego dziennika regionalnego z północno-wschodniego Iranu, bliskiego Gwardii Rewolucyjnej, doskonale odzwierciedlają pogląd irańskich radykałów: Dla nich porozumienie nie jest rozwiązaniem, lecz jedynie taktyczną odskocznią przed większą, nieuniknioną walką o władzę – militarną i ideologiczną. (6)

To jedynie chwila wytchnienia, pozwalająca na odbudowę przyszłych zdolności bojowych i obronnych oraz przygotowanie się do kompleksowej lub większej bitwy: Porozumienie jedynie odracza zbliżającą się apokaliptyczną „ostateczną bitwę”.

Takie media często działają jako „tubylcy” reprezentujący części aparatu bezpieczeństwa: testują narracje, które kierownictwo następnie przyjmuje lub od których się dystansuje, zależnie od sytuacji.

To właśnie sprawia, że ​​takie komentarze są ważne: pokazują, jak wpływowe kręgi w systemie chcą „ukształtować” porozumienie wewnętrznie w Iranie. (7)

Dla USA, Izraela i ich sąsiadów jest to sygnał ostrzegawczy: nawet jeśli formalnie porozumienie zostanie utrzymane, Iran może je zinterpretować jako etap reorganizacji swojej władzy, a nie krok w kierunku deeskalacji.

Politycznie rzecz biorąc, taka retoryka osłabia zaufanie do trwałości porozumienia i wzmacnia tych, którzy uważają je za „sztuczkę” ze strony Iranu – w Waszyngtonie i Jerozolimie.

Oczywiście nie każde stwierdzenie gazety jest częścią doktryny państwowej; „Khorasan” przemawia przede wszystkim w imieniu tych, którzy swoją legitymizację znajdują w konflikcie i ideologii. (8)

Ale nawet poza sprawą „Chorasan” istnieje długa lista argumentów krytyków porozumienia:

  1. Żaden z punktów Porozumienia, które byłyby korzystne dla Iranu, nie zawiera jednoznacznej gwarancji z precyzyjnymi warunkami i terminami. W każdym razie nikt nie zamierza ich wdrażać; pozostaną one pustymi obietnicami.
  2. Irańscy przywódcy zostali zabici, ale Trump, Hegzet i Netanjahu żyją.
  3. Gwardia Rewolucyjna nie zatopiła żadnego amerykańskiego statku, dzięki czemu ani masakry ludności cywilnej, jak w Minab, ani zdradzieckie zatopienie irańskiego statku w pobliżu Indii nie zostały pomszczone.
  4. Irańska Gwardia Rewolucyjna jedynie „reaguje”, nie wprowadzając wyraźnego środka odstraszającego.
  5. Stany Zjednoczone mają teraz sześć miesięcy na restrukturyzację i wznowią wojnę po wyborach uzupełniających. W międzyczasie doskonalą już techniki przechwytywania rosyjskich systemów obrony przeciwrakietowej za pomocą dronów Starlink i kamikaze. Oznacza to, że następnym razem nie będą już polegać na drogich dronach MALE i będą w stanie znacznie skuteczniej zakłócać irańskie wystrzeliwanie rakiet. 

Jednocześnie jednak w Teheranie pojawiają się głosy, że umowa ta postrzegana jest jako szansa na otwarcie gospodarcze i względną stabilizację.

Rzeczywistość prawdopodobnie będzie leżeć gdzieś pośrodku: części systemu chcą prawdziwego odprężenia, podczas gdy inne widzą w nim jedynie użyteczną z operacyjnego punktu widzenia pauzę – a te dwie frakcje obecnie ścierają się w obrębie reżimu. (9)

Po obu stronach – w części irańskiego establishmentu oraz w niektórych kręgach religijno-ideologicznych w Izraelu/USA – krążą apokaliptyczne narracje, które postrzegają konflikt nie jako kryzys do rozwiązania, lecz raczej jako preludium do „ostatecznej bitwy”. Narracje te wzmacniają się wzajemnie i utrudniają polityczne kompromisy. (10)

Iran: oczekiwanie na Mahdiego i „ostateczna bitwa” 

W niektórych nurtach szyickiej ideologii rewolucyjnej konflikt pomiędzy USA („Wielkim Szatanem”) i Izraelem („Małym Szatanem”) jest interpretowany jako część kosmicznej walki dobra ze złem.

Prądy apokaliptyczne wiążą to z oczekiwaniem ukrytego 12. imama (Mahdiego): poważny kryzys lub bitwa na Bliskim Wschodzie przyspieszy jego powrót. (11)

Komentarze takie jak ten dotyczący „Khorasanu” („chwila wytchnienia przed ostateczną bitwą”) pasują do tego schematu: porozumienie nie jest rozwiązaniem, lecz taktyczną przerwą, mającą na celu przygotowanie się do wielkiej, ostatecznie nacechowanej religijnie, decydującej bitwy. (12)

Pogląd ten nie odzwierciedla całego spektrum opinii na temat Iranu, ale jest wyraźnie obecny w kręgach Gwardii Rewolucyjnej i niektórych ortodoksyjnych mediów. 

USA: Ewangelickie i chrześcijańsko-syjonistyczne interpretacje czasów ostatecznych

Niektórzy ewangelikanie w USA wyznają teologię czasów ostatecznych (dyspensacjonalizm), w której Izrael, konflikt na Bliskim Wschodzie i wojna z „Persją” (Iranem) są uważane za podstawowe elementy biblijnych proroctw o czasach ostatecznych. (13)

Wielu chrześcijańskich syjonistów wierzy, że zgromadzenie Żydów w Ziemi Izraela, poważna wojna w regionie i bitwa (Armagedon) są warunkami wstępnymi Drugiego Przyjścia Jezusa, a badania pokazują, że takie idee odgrywają rolę w niektórych kręgach wojskowych i republikańskich: Iran jest postrzegany jako mocarstwo „satanistyczne”, a wojna jako możliwy czynnik wywołujący koniec czasów. (14)

Politycznie rzecz biorąc, oznacza to silne poparcie dla twardej linii wobec Iranu i jak największej współpracy z Izraelem – jako misji o podłożu religijnym. 

Izrael: Ruchy mesjańskie i „Wielki Izrael”

W dyskursie izraelskim obrazy apokaliptyczne nie odgrywają tak istotnej roli jak w ewangelikalizmie amerykańskim, istnieją jednak ruchy mesjańskie i narodowo-religijne, które łączą obecne konflikty z biblijnymi bitwami i proroctwami. (15)

Niektórzy aktorzy odwołują się do obietnic biblijnych („od Nilu do Eufratu”) lub do idei „Wielkiego Izraela”, w którym sukcesy militarne rozumiane są jako część boskiego planu. (16)

Nurty te często postrzegają Iran nie tylko jako przeciwnika w polityce bezpieczeństwa, ale jako wroga egzystencjalnego, ideologiczno-religijnego – przez co kompromisy postrzegane są jako „zdrada”.

Nie stanowią większości w Izraelu, ale mają wpływ na retorykę i politykę, zwłaszcza w kręgach prawicowych i religijnych. 

Jak narracje wzajemnie się wzmacniają

Irańscy radykałowie mówią o „ostatecznej bitwie” przeciwko USA/Izraelowi; potwierdza to amerykańską ewangelicką wizję złego, apokaliptycznego wroga, z którym trzeba walczyć „do końca”. (17)

Z kolei irańskie media podchwytują wypowiedzi chrześcijańskich syjonistów (Armageddon, „biblijne prawo” do lądowania, Trump jako „namaszczony”), twierdząc, że Zachód w rzeczywistości chce prowadzić świętą wojnę. (18)

Konflikty geopolityczne stają się zatem „wojną narracji”, w której każda ze stron cytuje najbardziej skrajne głosy drugiej, aby zmobilizować własną ludność i podważyć wszelką chęć pójścia na kompromis. (19)

Wzajemny ładunek religijno-apokaliptyczny zwiększa ryzyko eskalacji: incydent szybko zostaje zinterpretowany jako „znak”, a nie jako problem podlegający negocjacjom.

Dopóki narracje o „ostatecznej bitwie” będą miały wpływ, umowa ramowa będzie postrzegana przez obie strony jedynie jako taktyczny krok tymczasowy – okazja do ponownego uzbrojenia na drodze do nieuniknionej klęski drugiej strony. (20)

Wyjaśnia to, dlaczego zarówno irańscy radykałowie, jak i pewne kręgi w Izraelu/USA nie ufają tej umowie lub chcą ją otwarcie sabotować: nie pasuje ona do świata zmierzającego ku wielkiej, decydującej bitwie. (21)

15 czerwca 2026 roku amerykański moderator Larry C. Johnson zadał pytanie: „Co skłoniło Trumpa do zawarcia umowy z Iranem?” (22) Dla Johnsona odpowiedź była jasna:

Trump zawarł tę umowę przede wszystkim z obawy przed załamaniem gospodarczym z powodu niedoborów ropy naftowej. Jednak takie jedno-przyczynowe wyjaśnienie jest zbyt dużym uproszczeniem. Polityka zagraniczna tej skali niemal zawsze ma wiele motywów (sytuacja militarna, sojusznicy, presja polityczna w kraju, rynki, dyplomacja).

Prognoza Johnsona dotycząca przedłużającej się normalizacji Cieśniny Ormuz jest z pewnością realistyczna: opóźnienia spowodowane czasem transportu (kilka tygodni) i rozminowywaniem są prawdopodobne i często niedoszacowane. Dodając do tego ryzyko ubezpieczeniowe i klasyfikację stref wojennych, ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz nie przyniesie natychmiastowej ulgi w niedoborach na światowym rynku ropy naftowej. Ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz jest warunkiem koniecznym, ale w żadnym wypadku niewystarczającym do normalizacji globalnych dostaw ropy. Kilka czynników opóźni znaczną ulgę dla rynków światowych, prawdopodobnie o tygodnie, a nawet miesiące.

Pod koniec kwietnia „Washington Post” poinformował  , że Pentagon poinformował Kongres, iż całkowite oczyszczenie Cieśniny Ormuz z irańskich min wojskowych może zająć sześć miesięcy.

Otwarcie cieśniny jest warunkiem wstępnym normalizacji rynku ropy naftowej, a nie samą normalizacją. Realistyczna sekwencja działań jest następująca: ostrożne, początkowe wznowienie przewozów przez operatorów najbardziej tolerancyjnych na ryzyko, następnie stopniowe certyfikowanie rozminowania niektórych kanałów, a następnie powolny powrót głównego nurtu żeglugi handlowej, w miarę jak ubezpieczyciele stopniowo obniżają składki za ryzyko wojenne, a dopiero kilka tygodni później faktyczne dotarcie tej ropy do rafinerii i jej przekształcenie w produkt nadający się do użytku.

Rozsądne szacunki wskazują, że w wyniku dzisiejszego porozumienia rynki światowe mogą odnotować znaczny wzrost podaży za co najmniej sześć do dziesięciu tygodni, zakładając brak incydentów, strajków minowych, zmian politycznych i współpracę Iranu w zakresie usuwania min. Wszystko to może pójść nie tak, a każdy błąd resetuje zegar.

Ponadto po otwarciu Ormuzu można się spodziewać problemów logistycznych, ryzyk ubezpieczeniowych i opóźnień.

Trwałe zawieszenie broni wymaga przede wszystkim minimum wspólnych interesów i wiarygodnych zabezpieczeń; samo zaprzestanie działań wojennych nie wystarczy. Z tych minimalnych warunków musi wyłonić się proces polityczny, który stopniowo przekształci się w trwały porządek pokojowy. (23) 

Niezbędne warunki zawieszenia broni 

Po pierwsze, obie strony – choćby ze względu na własny interes – muszą zaakceptować, że nie osiągną decydującego zwycięstwa militarnego w krótkim okresie i że zaprzestanie walk będzie dla nich stosunkowo korzystne (np. ze względu na stabilizację lub konsolidację).

Nie da się tego zrobić bez neutralnych lub przynajmniej wzajemnie akceptowanych obserwatorów (np. ONZ, OBWE, państwa trzecie), którzy dokumentują naruszenia i publikują raporty; bez przejrzystości każda strona natychmiast oskarży drugą o kłamstwo.

Konsekwencje (polityczne, ekonomiczne i militarne) muszą zostać ustalone z góry, jeśli jedna ze stron systematycznie narusza zawieszenie broni; w przeciwnym razie tekst porozumienia pozostanie bezwartościowy.

Zawieszenie broni może być trwałe tylko wtedy, gdy nie załamie się przy pierwszym kryzysie; dlatego musi zawierać jasne i szczegółowe ustalenia: im bardziej konkretnie zostaną uregulowane czas, miejsca, kanały komunikacji, procedury na wypadek incydentów i role obserwatorów, tym mniej miejsca na interpretacje, które mogą posłużyć do oszustwa. (24)

Aby z tego wyniknął „trwały pokój”, obok deeskalacji militarnej potrzebna jest druga, polityczna droga, a także jasno określony format negocjacji (np. konferencja, plan działania, „proces pokojowy”), który zostanie zaakceptowany przez wszystkich zainteresowanych aktorów, a nie będzie jedynie figowym listkiem, a także długoterminowe porozumienia dotyczące granic, rozmieszczenia sił i zobowiązań sojuszniczych. (25) 

Warunki konieczne i wystarczające dla pokoju

Konieczna jest wola polityczna po obu stronach, aby zaprzestać walk i dokonać konkretnych, kontrolowanych ustaleń militarnych (linie, wycofanie, nadzór, sankcje), a także proces polityczny, który przynajmniej otworzy perspektywę dalszych negocjacji.

Wystarczająca dla zawieszenia broni, które może z niebłahym prawdopodobieństwem doprowadzić do trwałego pokoju, byłaby sytuacja, w której koszty jego zerwania byłyby wystarczająco wysokie dla obu stron (ze względu na gwarancje zewnętrzne oraz konsekwencje gospodarcze i polityczne), a główne punkty sporne podlegałyby negocjacjom i byłyby rozwiązywane krok po kroku w ramach jasno ustrukturyzowanego, międzynarodowego procesu (terytorium, bezpieczeństwo, prawo). (26)

Dopiero gdy wszystkie te warunki zostaną spełnione jednocześnie, badacze pokoju będą mogli mówić o realnej szansie, że zawieszenie broni stanie się nie tylko nową „przestrzenią wytchnienia” przed kolejną ofensywą, ale przejściem do trwałego pokoju. (27)

„Brak otwartej przemocy” nie oznacza koniecznie prawdziwego pokoju; potrzeba „sprawiedliwości i struktur pokojowych”.

Historyczne procesy pokojowe za każdym razem kończyły się niepowodzeniem z powodu tych samych wzorców: upokarzania przegranych, pomijania głównych konfliktów, braku egzekwowania przepisów oraz obecności silnych podmiotów destrukcyjnych zarówno wewnątrz kraju, jak i poza nim. (28)

Klasyczny „przypadek porażki”: Wersal i Liga Narodów 

Traktat wersalski był typowym zwycięskim pokojem, który wiązał się z poważnym upokorzeniem przegranego, ale nie włączył się trwale do akceptowanego porządku. (30)

Niemcy i państwa, z którymi byli sojusznicy, postrzegały traktaty pokojowe z Paryża jako narzucony, niesprawiedliwy porządek.

Liga Narodów, która powstała po I wojnie światowej w duchu zwycięzców, musiała zarządzać tym „niepokojącym porządkiem”, dlatego też od samego początku została zdyskredytowana przez wielu i utraciła autorytet właśnie wśród państw, które miała rzekomo obejmować. (31)

Pokój postrzegany jako zwycięski pokój, osiągnięty bez prawdziwych negocjacji i bez żadnych oczekiwań co do późniejszej rewizji, stwarza silne siły rewizjonistyczne i długoterminową niestabilność. (32)

Procesy krok po kroku (Bliski Wschód): przykład z Oslo

Porozumienie z Oslo celowo pominęło kluczowe kwestie statusu końcowego (Jerozolima, osiedla, granice, uchodźcy) i odłożyło je na przyszłość – fakt, że właśnie te główne konflikty zostały odroczone, uważa się za „wadę projektową” (33).

Środki budowy zaufania były systematycznie sabotowane przez zwolenników twardego kursu: z jednej strony ekspansja izraelskich osiedli, a z drugiej ataki grup takich jak Hamas.

Brakowało skutecznych mechanizmów sankcji za naruszenie umowy, zasady przyznawania nagród były niejasne, a kary za nieprzestrzeganie umowy praktycznie nie istniały, co powodowało, że bodźce do poważnego traktowania umów były niewielkie. (34)

Punkty zwrotne w polityce (zabójstwo Rabina, zmiana rządu na Netanjahu, druga intifada) spowodowały, że większość odeszła od obozów nastawionych na kompromis; proces ten uległ stagnacji i w efekcie rozpadł się.

Lekcja, jaką z tego płynie, jest taka, że ​​jeśli kluczowe kwestie zostaną odłożone, ekstremiści mogą sabotować proces bez kontroli. Bez wiarygodnego egzekwowania prawa proces staje się kruchy i może się załamać nawet pod wpływem jednego wstrząsu. (35) 

Czego potrzeba do udanych pokojów

Pokojowe porozumienia oparte na wzajemnym kompromisie i ograniczonej karze (Westfalia, Wiedeń) zazwyczaj trwają dłużej niż te, które koncentrują się głównie na upokorzeniu (Wersal). (36)

Wiele procesów pokojowych i porozumień zakończyło się niepowodzeniem, ponieważ nie zaangażowały się w nie ważne strony walczące lub potężne strony trzecie (milicje, państwa sąsiednie) i nie miały one zabezpieczenia ani militarnego, ani politycznego, ani ekonomicznego, co oznaczało, że naruszenia nie zostały ukarane. (37)

Traktaty pokojowe podpisywane wyłącznie przez elity, ale pozbawione solidnej podstawy wśród społeczeństwa lub struktur władzy, łatwo rozpadają się, gdy zmieniają się rządy lub mobilizują się radykałowie. (38)

Długoterminowe, skuteczne porozumienia pokojowe łączą równowagę sił, akceptowalne kompromisy i mechanizmy kontroli, aby faktycznie egzekwować porozumienia. (39)

Teza centralna Nate’a Swansona („Świat po wojnie irańskiej”) 

Już pod koniec marca 2026 r. Nate Swanson w artykule w czasopiśmie Foreign Affairs pt. „The World After the Iran War” (40) argumentował, że Iran nie wygrał wojny z USA i Izraelem militarnie, lecz politycznie: Reżim przetrwał, a irańscy przywódcy mogą pomóc w ustaleniu warunków powojennego porządku.

Kluczowym pytaniem jest teraz, czy Teheran „wygra pokój” w nadchodzących negocjacjach, czy też odizoluje się, wysuwając maksymalistyczne żądania.

Kluczową kwestią jest Cieśnina Ormuz: przez ten wąski przesmyk przepływa około jedna piąta światowej ropy naftowej; wojna pokazała, że ​​Iran może poważnie zakłócić żeglugę, a tym samym dysponuje ogromną siłą nacisku ekonomicznego. (41)

Swanson przedstawia dylemat: Iran może wykorzystać Ormuz albo jako model biznesowy (tranzyt, opłaty, pośredni wpływ), albo jako dźwignię bezpieczeństwa (groźba blokad, asymetryczne odstraszanie) – równoczesne wykorzystywanie obu jest mało prawdopodobne, ponieważ stałe zagrożenie kryzysem zniechęca do inwestycji i handlu.

Z irańskiej perspektywy „zwycięstwo” oznacza: brak zmiany reżimu, brak upadku i ciągłą możliwość szkodzenia Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom. (42)

Z globalnej perspektywy to zwycięstwo oznacza, że ​​dawne założenie, iż amerykańska supremacja jest w stanie politycznie złamać każdego przeciwnika, nie jest już prawdą – opór i sama wytrwałość mogą wystarczyć, aby zmienić układ sił.

Swanson odwołuje się do Iana Bremmera i Firasa Masad, którzy opisują wojnę jako „największą porażkę polityki zagranicznej” obu prezydentur Trumpa. (43)

Odnosi się to do kilku poziomów awarii:

USA chciały osłabić Iran militarnie, odstraszyć go lub zmienić jego reżim; zamiast tego Teheran przetrwał, dostosował swoją strategię i zainscenizował całe wydarzenie jako triumf nad supermocarstwem.

Sojusznicy widzą, że Waszyngton może wyrządzić ogromne szkody, ale nie jest w stanie wiarygodnie wyegzekwować stabilnych rezultatów politycznych; przeciwnicy zaś widzą, że wytrwałość i asymetryczny opór wpływają na wynik polityczny.

Nasila się wrażenie zmiany układu sił na rzecz systemu „post-amerykańskiego” lub wielobiegunowego – zwłaszcza dlatego, że wojna pokazuje, iż przewaga militarna USA nie przekłada się automatycznie na kontrolę polityczną w regionie. (44)

Chociaż Stanom Zjednoczonym udało się zadać Iranowi poważne straty militarne, w tym wyeliminować kluczowy personel i cele w powietrzu i na morzu, nie udało im się doprowadzić do upadku reżimu ani trwałej eliminacji irańskiego potencjału militarnego. (45)

Iran pokazał, że pomimo swojej militarnej słabszej pozycji, dysponuje wystarczającymi możliwościami, aby zagrozić siłom zbrojnym USA i ich sojusznikom na wielu frontach (rakiety, drony, broń proxy, cyberprzestrzeń, Ormuz). (46)

Dla Waszyngtonu ujawniło to klasyczny problem zaprzeczania: można wiele zniszczyć, ale nie da się uniemożliwić przeciwnikowi przetrwania politycznego i dalszego siania zamętu. (47)

Jeśli chodzi o Iran, kraj ten jest osłabiony militarnie i częściowo instytucjonalnie wydrążony, ale jego reżim umocnił się w kraju wokół jeszcze silniejszego rdzenia i nadal stanowi zagrożenie na arenie międzynarodowej, właśnie dlatego, że opiera się na dźwigni ekonomicznej (energia, transport morski). (48)

Swanson powołuje się na artykuły i podcasty, które rzucają światło na dalsze konsekwencje. 

Kluczowe aspekty podatności Zachodu

Rynki energii i ryzyko związane z Cieśniną Ormuz: (Częściowe) zamknięcie lub zagrożenie Cieśniny Ormuz wywołało ogromny szok cenowy w sektorze energii; wiele krajów na całym świecie (Chile, Korea Południowa, kraje afrykańskie) musiało podjąć środki nadzwyczajne, co uwydatniło globalną podatność na konflikty regionalne. (49)

Erozja wpływów USA: Obserwatorzy uważają, że wojna z Iranem przyspiesza tendencję do słabnięcia normatywnej i realnej dominacji USA. Inne mocarstwa, takie jak Chiny, wykorzystują to do zdobycia wpływów gospodarczych i politycznych.

Państwa Zatoki Perskiej zaczynają dywersyfikować swoje strategie bezpieczeństwa, zamiast polegać wyłącznie na ochronie ze strony Stanów Zjednoczonych.

Polityka bezpieczeństwa Izraela coraz częściej jawi się wielu partnerom jako źródło eskalacji.

Iran próbuje mocniej zakorzenić się w porządku zdominowanym przez „wschodnią” stronę, a nie przez stronę zachodnią (np. Szanghajską Organizację Współpracy, współpracę z Chinami i Rosją), aby zwiększyć stabilność swojego reżimu i odporność na sankcje. (50) 

Wynik i konsekwencje 

W rezultacie widzimy niejednoznaczną sytuację, „ani wojny, ani pokoju”: formalne zawieszenia broni, ale ciągła przemoc o niskiej intensywności, przedłużające się negocjacje, zwłaszcza w sprawie programu nuklearnego i gwarancji bezpieczeństwa. (51)

W newsletterze Swanson odwołuje się do podcastu z Narges Bajoghli i Valim Nasrem, w którym poruszana jest kwestia nowych konstelacji przywódczych i dostosowania irańskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Mimo zabójstwa czołowych postaci, irański system zachował swoją istotę, na przykład poprzez sukcesję dynastyczną i mobilizację narracji nacjonalistycznych; siły umiarkowane uległy dalszej marginalizacji.

Iran w coraz większym stopniu koncentruje swoją strategię przetrwania na instrumentach ekonomicznych konfliktu (energia, tranzyt, obejście sankcji), wspieranych asymetrycznymi środkami bezpieczeństwa zamiast klasycznego uzbrojenia konwencjonalnego. (52)

Konsekwencje wojny, trudności gospodarcze i aparat represji pogłębiają przepaść między społeczeństwem a reżimem; wojna pokazuje jednak, że nie prowadzi to automatycznie do powstania, dopóki organy bezpieczeństwa funkcjonują prawidłowo, a reżim kontroluje dyskurs. (53)

Ta złożona sytuacja wyjaśnia, dlaczego Swanson mówi o „kruchym zwycięstwie”: Iran przetrwał i wygrał – ale za cenę głębokich słabości strukturalnych, które w przyszłości sprawią, że reżim będzie podatny na kryzysy wewnętrzne i presję zewnętrzną. 

Wniosek

Porozumienie o porozumieniu między USA a Iranem nie jest zatem punktem końcowym, lecz kruchym początkiem dłuższego okresu walk o władzę i renegocjacji: otwiera ono drogę do zawieszenia broni, złagodzenia sankcji i stworzenia ram dla porozumień nuklearnych i dotyczących Ormuzu – jednak jego przyszłość zależy od tego, czy obie strony wykorzystają te ramy jako szansę na trwały porządek, czy też potraktują je jedynie jako taktyczną przerwę przed kolejną eskalacją. (54)

Nadchodzące miesiące rozstrzygną, czy memorandum stanie się prawnie wiążącym porozumieniem pokojowym i nuklearnym, czy też pozostanie w pamięci jako symboliczny moment w Wersalu – imponująco wyreżyserowany, ale podważony politycznie przez nieufność, ograniczenia wewnętrzne i próby obu stron maksymalizacji krótkoterminowych zysków władzy. (55) 

+++ 

Notatki i źródła

Wolfgang Effenberger, urodzony w 1946 roku, zdobył dogłębną wiedzę na temat „pola bitwy nuklearnej” w Europie, przygotowywanego przez USA, służąc jako kapitan w niemieckich oddziałach saperskich. Po dwunastu latach służby studiował nauki polityczne i edukację średnią (budownictwo/matematyka) w Monachium, a następnie do 2000 roku wykładał w uczelni technicznej budownictwa. Od tego czasu publikował prace na temat najnowszej historii Niemiec i geopolityki USA. Do jego najnowszych publikacji należą: „Czarna księga UE i NATO” (2020), „Niedoceniana potęga” (2022) oraz „Od wojny do porządku światowego” (2026).

+++

1) Tekst Porozumienia z Islamabadu pomiędzy Islamską Republiką Iranu a Stanami Zjednoczonymi Ameryki.

Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki (skrócony tekst Porozumienia z Islamabadu) wspólnie i w dobrej wierze uzgodniły następujące postanowienia w dniu 18 czerwca 2026 r.:

1. … niniejsza Deklaracja Intencji wzywa do natychmiastowego i trwałego zaprzestania działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązuje się do nierozpoczynania odtąd żadnych wojen ani działań wojennych przeciwko sobie, do powstrzymania się od gróźb i przemocy wobec siebie nawzajem oraz do zagwarantowania integralności terytorialnej i suwerenności Libanu. Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz pozostałe postanowienia niniejszej klauzuli.

2. … zobowiązują się do poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej drugiej strony oraz do nieingerowania w jej sprawy wewnętrzne.

3. … zobowiązują się do przeprowadzenia negocjacji i osiągnięcia porozumienia końcowego w terminie nie dłuższym niż 60 dni, z możliwością przedłużenia za obopólną zgodą.

4. Niezwłocznie po podpisaniu niniejszego Porozumienia Stany Zjednoczone Ameryki rozpoczną znoszenie blokady morskiej i wszelkich form nękania lub utrudniania działalności Islamskiej Republiki Iranu, a blokadę morską całkowicie zniosą w ciągu 30 dni. W tym okresie natężenie ruchu statków będzie proporcjonalne do natężenia ruchu ustalonego przez Islamską Republikę Iranu przed wojną. 

Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązały się do wycofania swoich sił zbrojnych z regionu przygranicznego z Islamską Republiką Iranu w ciągu 30 dni od zawarcia ostatecznego porozumienia.

5. Po podpisaniu niniejszego Porozumienia, Islamska Republika Iranu dołoży wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczny, bezpłatny przepływ statków handlowych między Zatoką Perską a Morzem Omańskim przez 60 dni. Ruch handlowy zostanie uruchomiony natychmiast i będzie w pełni operacyjny w ciągu 30 dni, z uwzględnieniem konieczności usunięcia przeszkód technicznych i wojskowych oraz oczyszczenia z min. 

Republika Islamska Iranu podejmie negocjacje z Sułtanatem Omanu w celu ustalenia przyszłej administracji i usług morskich w Cieśninie Ormuz zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym i suwerennymi prawami państw nadbrzeżnych Cieśniny Ormuz, a także przeprowadzi konsultacje z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej.

6. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się wspólnie ze swoimi partnerami regionalnymi do opracowania ostatecznego programu, uzgodnionego przez obie strony, na rzecz odbudowy i rozwoju gospodarczego Republiki Islamskiej Iranu, zapewniającego co najmniej 300 miliardów dolarów. 

Mechanizm wdrożenia tego programu zostanie sfinalizowany w ciągu 60 dni w ramach umowy końcowej. Wszystkie niezbędne zgody, zwolnienia i licencje na powiązane transakcje finansowe zostaną udzielone przez Stany Zjednoczone Ameryki.

7. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się do zniesienia wszelkiego rodzaju sankcji wobec Islamskiej Republiki Iranu, w tym rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, rezolucji Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oraz wszystkich jednostronnych sankcji USA, zarówno pierwotnych, jak i wtórnych, zgodnie z harmonogramem uzgodnionym w ramach ostatecznego porozumienia. 

Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uznają fundamentalne znaczenie wspomnianej kwestii zniesienia sankcji i wyrażają zamiar niezwłocznego podjęcia negocjacji w celu osiągnięcia wzajemnego porozumienia w tej sprawie.

8. Islamska Republika Iranu potwierdza, że ​​nie będzie produkować ani nabywać broni jądrowej. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uzgodniły, że status zgromadzonych materiałów wzbogaconych zostanie ustalony w drodze mechanizmu uzgodnionego przez obie strony i zgodnie z harmonogramem określonym w klauzuli 7, co najmniej poprzez rozcieńczanie na miejscu, pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. 

Obie strony zgadzają się również na omówienie kwestii wzbogacania i innych wspólnie uzgodnionych tematów związanych z potrzebami nuklearnymi Islamskiej Republiki Iranu w oparciu o satysfakcjonujące ramy, które zostaną uzgodnione w umowie końcowej. Umowa końcowa potwierdzi postanowienia niniejszej klauzuli. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uznają fundamentalne znaczenie wyżej wymienionych kwestii nuklearnych i wyrażają zamiar niezwłocznego podjęcia negocjacji w celu osiągnięcia wzajemnego porozumienia.

9. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki zgadzają się utrzymać status quo do czasu osiągnięcia ostatecznego porozumienia. Islamska Republika Iranu utrzyma status quo w swoim programie nuklearnym, a Stany Zjednoczone Ameryki nie nałożą nowych sankcji na Iran ani nie rozmieszczą dodatkowych sił w regionie.

10. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się, po podpisaniu niniejszego Porozumienia i do czasu zniesienia sankcji, do niezwłocznego wydania Departamentowi Skarbu zezwoleń na eksport irańskiej ropy naftowej, produktów petrochemicznych i ich pochodnych, a także wszystkich powiązanych usług, takich jak bankowość, ubezpieczenia, transport itp.

11. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się do całkowitego uwolnienia ograniczonych lub zamrożonych funduszy i aktywów Islamskiej Republiki Iranu po wdrożeniu niniejszego Porozumienia. 

Stany Zjednoczone Ameryki i Islamska Republika Iranu uzgodnią procedurę wypłaty tych środków w trakcie negocjacji. Środki te, niezależnie od tego, czy znajdują się na rachunku głównym, czy zostały przelane, muszą być w pełni dostępne do wypłaty każdemu beneficjentowi końcowemu wyznaczonemu przez Bank Centralny Islamskiej Republiki Iranu. 

Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się udzielić wszelkich niezbędnych zezwoleń i licencji w tym zakresie.

12. Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki zgadzają się na utworzenie mechanizmu wykonawczego, który będzie monitorował pomyślne wdrożenie niniejszego Porozumienia i przyszłe przestrzeganie umowy końcowej.

13. Po podpisaniu niniejszego Porozumienia i pod warunkiem rozpoczęcia wdrażania postanowień klauzul 1, 4, 5, 10 i 11 niniejszego Porozumienia oraz kontynuacji tych środków, Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki rozpoczną negocjacje wyłącznie w sprawie pozostałych postanowień umowy końcowej.

14. Ostateczne porozumienie zostanie potwierdzone wiążącą rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ.

https://sonar21.com/co-skłoniło-Trumpa-do-zawarcia-umowy-z-Iranem

2) https://www.reuters.com/business/finance/iran-deal-includes-300-billion-fund-more-than-half-which-already-committed-2026-06-16/

3) https://www.israelhayom.com/2026/06/15/trump-secretly-approved-qatar-iran-cash-deal/

4) https://edition.cnn.com/2026/06/16/politics/us-intel-assessment-iran-shut-strait-hormuz

5) https://www.nytimes.com/2026/01/11/us/politics/trump-interview-transcript.html

6) https://www.dw.com/de/iran-usa-abkommen-vorw%C3%BCrfe-israel-beirut-pakistan/a-77546211

7) https://de.euronews.com/2026/06/17/vom-regimewechsel-zum-regime-deal-wie-teheran-auf-das-geleakte-usa-iran-abkommen-reagiert

8) https://www.dw.com/de/iran-usa-abkommen-vorw%C3%BCrfe-israel-beirut-pakistan/a-77546211

9) https://de.euronews.com/2026/06/17/vom-regimewechsel-zum-regime-deal-wie-teheran-auf-das-geleakte-usa-iran-abkommen-reagiert

10) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

11) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

12) https://magazin.zenith.me/de/kultur/religioese-narrative-im-usa-israel-iran-konflikt

13) https://www.counterpunch.org/2026/03/06/biblical-bloodlust-huckabee-cyrus-and-the-zionist-greater-israel-fantasy-fueling-the-iran-war/

14) https://www.motherjones.com/politics/2026/01/the-evangelicals-who-think-irans-protests-mean-jesus-is-returning/

15) https://magazin.zenith.me/de/kultur/religioese-narrative-im-usa-israel-iran-konflikt

16) https://www.counterpunch.org/2026/03/06/biblical-bloodlust-huckabee-cyrus-and-the-zionist-greater-israel-fantasy-fueling-the-iran-war/

17) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

18) https://www.sonntagsblatt.de/artikel/glaube/apokalyptische-politik-wenn-religion-den-krieg-deutet

19) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

20) https://www.spiegel.de/ausland/iran-krieg-experten-sagen-wie-es-in-nahost-weitergehen-koennte-a-7289cb04-fa96-409d-96bd-85bf9ec1c0a6

21) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html

22) https://sonar21.com/co-wywołało-wpływ Trumpa na zawarcie umowy z Iranem/

23) https://www.srf.ch/news/international/ukraine/krieg-in-der-ukraine-was-es-braucht-damit-die-waffen-schweigen

24) https://www.dw.com/de/waffenruhe-oder-waffenstillstand-was-ist-der-unterschied/a-67244943

25) https://www.smarter-service.com/2025/08/19/friedensvertrag-oder-waffenstillstand-die-sicherheitspolitische-quadratur-des-kreises-im-ukraine-krieg/

26) https://www.watson.ch/international/deutschland/603979337-ukraine-und-europaeer-stellen-fuenf-bedingungen-fuer-frieden-mit-russland

27) https://css.ethz.ch/content/dam/ethz/special-interest/gess/cis/center-for-securities-studies/pdfs/CSSanalyse252-DE.pdf

28) https://www.welt.de/geschichte/article204875518/Voelkerbund-Deshalb-scheiterte-die-Idee-des-ewigen-Friedens.html

30) https://www.geschichte-abitur.de/friedensschluesse-im-vergleich

31) https://www.welt.de/geschichte/article204875518/Voelkerbund-Deshalb-scheiterte-die-Idee-des-ewigen-Friedens.html

32) https://www.uni-muenster.de/imperia/md/content/religion_und_politik/aktuelles/2018/04_2018/pm_wie_sind_friedensschluesse_in_der_geschichte_gelungen.pdf

33) https://www.tagesspiegel.de/politik/warum-das-nahost-abkommen-von-oslo-gescheitert-ist-5531551.html

34) https://www.kas.de/de/laenderberichte/detail/-/content/30-jahre-oslo-abkommen

35) https://lernen-aus-der-geschichte.de/beitrag/15577/

36) http://popp-sport.de/02%20Geschichtsunterricht/12%20Pruefung/14%20Projekte/Frieden/Internationale%20Friedensvertraege%20im%20Vergleich.pdf

37) https://www.ssoar.info/ssoar/bitstream/handle/document/69824/69824_1.pdf?sequence=1

38) https://www.tagesspiegel.de/politik/warum-das-nahost-abkommen-von-oslo-gescheitert-ist-5531551.html

39) https://www.uni-muenster.de/imperia/md/content/religion_und_politik/aktuelles/2018/04_2018/pm_wie_sind_friedensschluesse_in_der_geschichte_gelungen.pdf

40) Nate Swanson, „Świat po wojnie z Iranem”,  Foreign Affairs , 21 marca 2026 r.

41) https://www.newindianexpress.com/world/2026/Feb/26/weakened-by-war-and-protests-iran-could-still-inflict-pain-in-response-to-a-us-attack

42) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran

43) https://www.prospectmagazine.co.uk/world/middle-east/72854/beyond-the-iran-war

44) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran

45) https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2026/03/20260311_TheCurrent_Aydintasbas-Karlin-Maloney_Iran-War.pdf

46) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran

47) https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2026/03/20260311_TheCurrent_Aydintasbas-Karlin-Maloney_Iran-War.pdf

48) https://foreignaffairsinfo.substack.com/p/the-uncalculated-war

49) https://www.newindianexpress.com/world/2026/Feb/26/weakened-by-war-and-protests-iran-could-still-inflict-pain-in-response-to-a-us-attack

50) https://mepc.org/commentaries/the-iran-war-goes-global-free-to-read/

51) https://www.nytimes.com/2026/06/12/world/middleeast/iran-war-limbo.html

52) https://foreignaffairsinfo.substack.com/p/the-uncalculated-war

53) https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2026/03/20260311_TheCurrent_Aydintasbas-Karlin-Maloney_Iran-War.pdf

54) https://switzerland.news-pravda.com/world/2026/06/14/17191.html

55) https://de.abna24.com/news/1826136/Ver%C3%B6ffentlichung-neuer-Details-zum-Entwurf-eines-Memorandum-of 

+++

Umowa, której nikt nie potrafi wyjaśnić. Czy mamy teraz pokój, czy nie?

Umowa, której nikt nie potrafi wyjaśnić

Günther Burbach apolut/der-deal-den-keiner-erklaeren-kann

Umowa, której nikt nie potrafi wyjaśnić | Autor: Günther Burbach

Artykuł publicystyczny autorstwa Günthera Burbacha.

Czyż przed chwilą nie było spokoju?

Zaledwie kilka dni temu opinia publiczna usłyszała przełom dyplomatyczny. Z Waszyngtonu popłynęły doniosłe deklaracje. Sytuacja została zażegnana, szlaki żeglugowe miały zostać zabezpieczone, a region był gotowy na nową fazę stabilizacji. Przesłanie było jasne: Stany Zjednoczone po raz kolejny udowodniły swoją zdolność do zarządzania sytuacją na Bliskim Wschodzie.

Wygląda na to, że dziś nikt tak naprawdę nie wie, jakie są te zasady.

Izrael ponownie bombarduje cele w Libanie. Iran po raz kolejny grozi użyciem Cieśniny Ormuz. Ceny ropy naftowej reagują nerwowo. Giełdy skaczą w górę lub w dół z każdą nową wiadomością. Waszyngton wydaje uspokajające oświadczenia, Teheran gromkie ostrzeżenia, a Jerozolima przedstawia argumenty bezpieczeństwa.

Wszyscy tłumaczą, dlaczego ich działania są konieczne. Ale im dłużej śledzisz wiadomości, tym prostsze staje się pytanie:


Czy mamy teraz pokój, czy nie?

Jeżeli nawet kilka dni po rzekomym przełomie nikt nie potrafi już jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, to właśnie to może być prawdziwym problemem.

Świat doświadcza obecnie dziwnej formy geopolityki. Ogłaszane są wielkie sukcesy, podczas gdy rzeczywistość jednocześnie podąża w innym kierunku. Konflikty są deklarowane jako opanowane, podczas gdy gdzie indziej już rozpoczyna się kolejna eskalacja. Ogłaszana jest stabilizacja, podczas gdy rynki co godzinę wyceniają coś przeciwnego.

Być może największą ironią naszych czasów jest to, że rzekomy proces pokojowy ujawnił przede wszystkim jedną rzecz: ogromną kruchość porządku globalnego.

Ponieważ prawdziwa kwestia władzy nie rozstrzyga się dziś w Waszyngtonie, Jerozolimie czy Teheranie. Rozstrzygają ją rynki finansowe.

Teraz jeden doniesienia o Ormuzie wystarczają, by wprawić w ruch miliardy. Zdanie z Teheranu. Akcja militarna w Libanie. Oświadczenie z Waszyngtonu.

Ceny ropy naftowej już rosną lub spadają. Firmy energetyczne reagują. Linie lotnicze są pod presją. Firmy przeliczają swoje koszty. Traderzy zamykają pozycje. Algorytmy przeszukują agencje prasowe i podejmują decyzje o kupnie lub sprzedaży w ułamkach sekundy.

Podczas gdy większość ludzi śpi, miliardy zmieniają właścicieli. Ludność odczuwa konsekwencje później. Na stacji benzynowej. Przy rachunku za ogrzewanie. Podczas zakupów. Poprzez rosnące koszty transportu. Poprzez odnowione obawy przed inflacją. Współczesna wojna nie podróżuje już po świecie wyłącznie czołgami i pociskami. Podróżuje cenami. I właśnie dlatego nie należy gubić się w historiach sukcesów militarnych. Ważniejsze pytanie brzmi:
Co tak naprawdę osiągnięto? Zachód chciał stabilności. Znów dyskutuje o Ormuzie. Zachód chciał przewidywalności. Znów doświadcza ekstremalnych wahań na rynkach energii. Zachód chciał uniemożliwić Iranowi wywieranie presji na globalną gospodarkę. Ale połowa świata znów debatuje, czy Teheran jest w ogóle zdolny do tego.

Oczywiście, można argumentować, że Izrael realizuje swoje interesy bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich lat i zagrożenie ze strony Hezbollahu, politycznie nie do pomyślenia byłoby, aby rząd Izraela oświadczył, że po prostu poczeka i zobaczy, pomimo postrzeganych zagrożeń. Z izraelskiej perspektywy kwestią jest odstraszanie i zapobieganie dalszym atakom. Równie zrozumiałe jest jednak, że Iran przedstawia ostatnie wydarzenia w zupełnie innym świetle. Teheran od lat postrzega siebie jako pod presją militarną, gospodarczą i polityczną i regularnie powołuje się na swoje prawo do reagowania na wydarzenia w regionie.

Obie strony potrafią wyjaśnić swój punkt widzenia. Jednak żadne z tych wyjaśnień nie odpowiada na kluczowe pytanie: Dlaczego zaledwie kilka dni po rzekomym przełomie dyplomatycznym świat stoi w obliczu tej samej niepewności, co wcześniej?

Być może wynika to z faktu, że prawdziwa siła Iranu nigdy nie opierała się wyłącznie na pociskach rakietowych, dronach czy grupach peryferyjnych. Jego prawdziwa siła tkwi w geografii. Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych punktów w światowej gospodarce. Znaczna część światowego handlu ropą naftową przechodzi przez tę wąską cieśninę. Dlatego świat już teraz reaguje na możliwość zakłóceń.

I właśnie w tym momencie robi się nieprzyjemnie. Bo jeśli po wojnie, sankcjach i miesiącach eskalacji znów toczy się ta sama dyskusja, to trzeba zadać sobie pytanie, czy pozycja wyjściowa Zachodu rzeczywiście się poprawiła.

Nie trzeba być zwolennikiem irańskich władz ani przeciwnikiem amerykańskiej polityki zagranicznej, żeby to zrozumieć. Wystarczy zauważyć:

Powróciła nerwowość.
Powróciła niepewność.
Powróciła zależność.

A świat reaguje równie wrażliwie, jak przed ważnymi ogłoszeniami. To powinno dać nam do myślenia. Ponieważ współczesna polityka coraz częściej definiuje sukces poprzez komunikację. Konferencje prasowe ogłaszane są momentami historycznymi. Negocjacje są witane jako przełomy. Deklaracje podnoszone są do rangi zwycięstw. Rzeczywistość jest często bardziej złożona. Prawdziwy przełom oznaczałby, że świat byłby mniej podatny na zagrożenia po zawarciu porozumienia.

Na razie to nie wchodzi w grę. Prawdziwy przełom oznaczałby uspokojenie rynków energetycznych. Wręcz przeciwnie. Prawdziwy przełom oznaczałby, że nowe incydenty militarne nie wywołałyby od razu kolejnej fali globalnego niepokoju.

Ale właśnie tego znów doświadczamy. Być może dlatego Iran nie jest dziś wielkim zwycięzcą. Być może Izrael też nie. I na pewno nie Stany Zjednoczone. Prawdziwym zwycięzcą jest niepewność.

Po raz kolejny pokazało, jak kruchy stał się porządek globalny. Udowodniło, że gospodarka światowa wciąż opiera się na kilku słabych punktach. I jasno pokazało, że polityczne sukcesy czasami trwają tylko do następnego wystrzelenia rakiety, kolejnego zagrożenia lub kolejnego alarmu informacyjnego, który pojawi się na naszych ekranach.

Być może najbardziej gorzką konstatacją jest to, że po miesiącach eskalacji, negocjacji, sankcji, gróźb i wielkich deklaracji świat wcale nie jest spokojniejszy niż wcześniej. Jest bardziej nerwowy. I dopóki kilka wydarzeń w Libanie wystarczy, by połowa świata znów zaczęła dyskutować o Ormuzie, cenach ropy i łańcuchach dostaw, należy zachować ostrożność w ogłaszaniu zwycięstw.

Pokoju nie rozpoznaje się na konferencjach prasowych. Rozpoznaje się go po tym, że świat nie wstrzymuje już oddechu na każde doniesienie z Bliskiego Wschodu.

========

Apolut – tę platformę założył Ken Jebsen – niesamowity wojownik o prawdę.
Co on nie odstawiał w 2020r i był tak tłamszony, ścigany, że w końcu musiał się ukryć i powolutku budować własne media.
Niesamowity gość Niemiec z irańskimi korzeniami. W pewnym momencie zaczął używać swojego rodowitego nazwiska (Kayvan Soufi-Siavash), ale ja po tylu latach nie jestem w stanie go zapamiętać, bo to zawsze był Ken Jebsen z Ken FM 😁

Cicha wojna eugeniki

Cicha wojna eugeniki

25. czerwca 2026 Marek Wojcik world-scam/cicha-wojna-eugeniki

… magazyn „Time” opublikował artykuł na okładce w 2025 roku, pytając, skąd biorą się wszystkie nowotwory u młodych ludzi. Odpowiedź, jak twierdzi McCullough, widać w danych: po dwóch dekadach stopniowego wzrostu zachorowań na raka, rok 2021 przyniósł gwałtowny wzrost – ten sam rok, w którym wprowadzono masowe szczepienia przeciwko COVID-19.

Fragment opublikowanego w środę na thefocalpoints.com artykułu: Dr Peter McCullough o fali zachorowań na raka po szczepieniach. Źródło.

Badanie przeprowadzone przez japońskich naukowców ponownie wykazało, że „szczepionki” mRNA przeciwko COVID-19 przyspieszają rozprzestrzenianie się nowotworów i powodują, że przebiegają one w sposób bardziej agresywny, jednocześnie drastycznie skracając czas życia pacjentów. Badanie potwierdza, że zastrzyki z mRNA powodują „turbo-raka” – zjawisko, które organy ds. zdrowia, media głównego nurtu i niepoważni „weryfikatorzy faktów” od dawna odrzucają jako „teorię spiskową” lub „dezinformację”.

Przed chwilą dotarł do mnie nowy artykuł Saszy Łatypowej: Cicha wojna eugeniki: badanie „wzrostu” zachorowań na raka w USA w latach 90. XX wieku. Źródło.

Pomimo istnienia badań krwi na PSA, „antygen swoisty dla prostaty” nigdy nie został faktycznie odkryty przez „naukę”. Kilka podobnych białek zostało „wyizolowanych” przez kilka grup, stosując naukowo wątpliwe metody (bez żadnej kontroli), kierując się narracyjnymi założeniami, że takie białko powinno istnieć. Spory dotyczące własności intelektualnej były „rozwiązywane” poprzez tworzenie konsensusu „białka”, a nie poprzez walidację za pomocą rzeczywistych metod naukowych. Jest jednak oczywiste, że głównym celem tych badań były szczepionki antykoncepcyjne!

W 1994 roku Japonia zrezygnowała ze wszystkich obowiązkowych szczepień dla dzieci poniżej 24 miesięcy. Chcesz wiedzieć, co stało się potem? Wskaźnik śmiertelności dzieci w Japonii jest jednym z najniższych na świecie. A w USA? Jeden z najwyższych na świecie!
Źródło: Telegram 17.03.2026 09:02.

Wywoływanie turbo raka, to jest jedna z metod służących depopulacji planety. Ten proces postępuje powoli, gdyż inaczej eugenicy mogliby się spodziewać oporu. Odkrycia Saszy Łatypowej, przedstawione w przedstawionym powyżej artykule wyraźnie na to wskazują.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Międzynarodowe osiągnięcia chirurgii. [hi, hi..]

Chirurg z Izraela mówi: „U nas medycyna jest tak zaawansowana, ze jesteśmy w stanie obciąć facetowi jaja, przeszczepić drugiemu i już po 6-ciu tygodniach będzie biegać w poszukiwaniu pracy”.

Chirurg z Niemiec mówi na to: „Chwale bardzo za takie osiągnięcia, ale to i tak mało. U nas jesteśmy w stanie wyciąć komuś polowe mózgu, przeszczepić drugiej osobie i już po 4-ech tygodniach będzie latać w poszukiwaniu pracy”

Rosyjski chirurg włącza się: „Panowie! Niewątpliwie są to osiągnięcia, ale nie ma co ich równać z naszymi! Jesteśmy w stanie wyciąć połowę serca człowiekowi, przeszczepić drugiemu i już po 2-och tygodniach będzie biegać jak nowonarodzony w poszukiwaniu pracy”

Polski chirurg na to: „Panowie, wasze badania i osiągnięcia są godne podziwu, ale jakaż to pomoc dla jednego człowieka? U nas w Polsce 5 lat temu zgarnęliśmy jednego faceta bez jaj, bez mózgu i bez serca. Zrobiliśmy z niego premiera i teraz … Cały kraj szuka pracy!”

Koniec fałszywej przyjaźni

Lewicki: Koniec fałszywej przyjaźni.

konserwatyzm.pl/lewicki-koniec-falszywej-przyjazni

Ta przyjaźń miedzy Polską a Ukrainą rozpoczęła się, tak na dobre w roku 1997, kiedy to ówczesny prezydent Kwaśniewski nadał order Orła Białego prezydentowi Kuczmie. Pamiętać też trzeba, że nie było to coś, co pojawiło się nagle i nie wiadomo skąd, gdyż kołatało się to w kręgach paryskiej Kultury Giedroycia i Mieroszewskiego od dawna.
Ale formalnie rozpoczął to Kwaśniewski i trzeba przyznać, że jemu dało to konkretne korzyści, gdyż potem uzyskiwał lukratywne wsparcie finansowe od różnych ukraińskich oligarchów.

Następcy Kwaśniewskiego, jak Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski, czy Andrzej Duda, trzymali się tego proukraińskiego kierunku jak pijany płotu, nie zważając na rozlewającą się coraz szerzej na Ukrainie nazistowską ideologię banderyzmu. Najważniejsze dla nich było pielęgnowanie, umacnianie i betonowanie tej wymyślonej przyjaźni, odwracając jednocześnie wzrok od tego, że postacie, które dopuściły się ludobójstwa na Polakach, są obwoływane w Kijowie Herojami Ukrainy. Warto zauważyć, że tym który cofnął  skandaliczną decyzję Juszczenki, przyjaciela Lecha Kaczyńskiego, o państwowym uhonorowaniu dwóch najbardziej polakożerczych ukraińskich nacjonalistów, czyli Bandery i Szuchewycza, był prezydent Janukowycz, ale akurat on nie cieszył się dobrą opinią wśród polskich elit dotkniętych giedrojciowskim ukąszeniem, które nakazywało im ignorowanie aktów heroizacji ludobójców.
W powszechnej polskiej opinii to bezwarunkowe popieranie Ukrainy oraz haniebne zamykanie oczu na akty nieprzyjazne i pogardę jaka płynęła ze strony władz ukraińskich, spowodowała, że narastała niechęć do takiej polityki. Pewną granicą, która wielu otworzyła oczy, było zaatakowanie Polski przez Zełenskiego na forum ONZ i faktyczne zrównanie naszego kraju z Rosją, jako wroga Ukrainy. Stało się to zaledwie kilkanaście miesięcy po tym jak Polska udzieliła Ukrainie pełnego poparcia humanitarnego, militarnego i politycznego po ataku Rosji w 2022 roku. Inni, jak Niemcy, do których teraz łasił się Zełenski, w tej chwili próby odmówili mu wszelkiego wsparcia.
Dla mnie akurat, takie zachowanie władz ukraińskich nie było żadnym zaskoczeniem, gdyż z historii wiem że dla ukraińskich elit, od samego ich zarania, czyli powstania Chmielnickiego, przez prawie 380 lat, ewentualny sojusz z Polską był zawsze dla nich sprawą ostatniego wyboru, do którego uciekali się na krótko i tylko wtedy, gdy nie mieli absolutnie żadnej innej alternatywy.

Tak przedstawiała się sprawa z Petlurą, kiedy to po upadku Niemiec jego formacja nie miała już nikogo, kto mógłby pomóc, a bolszewicy byli blisko i chcieli go zniszczyć. Jednak ostatecznie  petlurowcy i tak, w większości, znaleźli się na żołdzie Abwery, a potem poszli na pełną współpracę z III Rzeszą. Wykształciła się u nich, można powiedzieć, swego rodzaju prawidłowość, by zawsze być przeciw Polsce, a tylko w stanie gdy groziło im unicestwienie, to dopuszczali warunkowo, i na bardzo krótko, jakąś formę współpracy, ale takiej, gdzie mogli uzyskać od nas maksymalne korzyści. Taki mają sposób działania i nic na to chyba nie jesteśmy w stanie poradzić. Aby uniknąć dalszych strat i haniebnych ataków od tyłu trzeba być tego świadomym.
Wobec decyzji Zełenskiego, by nadać jakiemuś oddziałowi ich wojska imię „bohaterów UPA”, odebranie przez prezydenta Nawrockiego orderu Orła Białego jawi się najłagodniejsza możliwą odpowiedzią. Niektórzy obrońcy Zełenskiego utrzymują, że on nie wiedział, nie zdawał sobie sprawy. Przeciwnie! Istnieją przekazy jego współpracowników, że niektórzy z nich mu to odradzali, a on w sposób wulgarny zakomunikował im, że na Polsce mu absolutnie nie zależy.

O tym, że tak było, świadczy jeszcze jeden fakt, o którym mało kto w Polsce wie. Otóż w sierpniu 2022 roku cześć personelu 80 brygady desantowo-szturmowej ze Lwowa, wystąpiła z petycją by nadano tej jednostce imię Szuchewycza, znanego zbrodniarza, hitlerowskiego kolaboranta i szefa UPA. Ich działania poparł mocno, żyjący jeszcze wtedy, syn wspomnianego zbrodniarza – Jurij. Jednak wtedy sytuacja była inna i Zełenski nie wyraził na to zgody. A dlaczego? Sprawa jest prosta: wtedy Polska była państwem, które dawało największe wsparcie militarne Ukrainie, zatem nie mógł on sobie na to pozwolić.

A dziś sytuacja jest inna i Zełenski uznał, że teraz to już może. Taka właśnie jest ich polityczna „kultura”. To chyba nawet dobrze, że tak się stało, gdyż jak mówi znany aforyzm starożytnych Greków: lepszy otwarty wróg, niż fałszywy przyjaciel.
Na koniec chciałbym też zwrócić uwagę na bardzo ważną sprawę. Wielu Polaków posiada znajomych z Ukrainy, a niektórzy mają także przybyszów z tego kraju w swoich rodzinach. Serdecznie apeluję, by nie czynić z relacji polsko-ukraińskich tematu do konfrontacji osobistych ze znajomymi, gdyż za politykę obecnego państwa ukraińskiego odpowiada skorumpowana klika Zełenskiego, a nie jakiś człowiek, który najpewniej stamtąd uciekł, bo nie dało się żyć w tym mafijnym państwie. Pamiętajmy, że łatwo w rozmowie kogoś urazić w taki sposób, że spowoduje to jego opowiedzenie się po takiej stronie, której on przedtem nie popierał.  

Można łatwo wydobyć z człowieka to co najgorsze, ale znacznie trudniej skłonić go ku dobru. A przecież nawet wśród ukraińskich elit nie wszyscy to banderowcy, że wspomnę choćby Oleksija Arestowycza, który od dawna zwalcza wprowadzanie banderyzmu jako ideologii państwowej, przestrzega przed szkodliwością takiego wyboru i nazywa pogardliwie ten kierunek „ziemianką UPA”. Nie poszukujmy też na siłę jakichś członków  banderowskiej V kolumny w Polsce. Wystarczą ci co sami się zdemaskowali i wypełzli teraz na powierzchnię. Ich poszukiwanie i neutralizacja to sprawa służb państwowych, choć oczywiście ostrożność zachować trzeba i zawsze wiedzieć z kim się ma do czynienia.

Stanisław Lewicki

Za żółtymi firankami

Stanisław Michalkiewicz: Za żółtymi firankami

   Młodsi czytelnicy już nie pamiętają sklepów „za żółtymi firankami”, jakie bywały w Polsce w czasach stalinowskich, ale osoby starsze, jak np. ja – wiedzą, o co chodzi, Jak pisze Jerzy Orwell w „Folwarku zwierzęcym”, wprawdzie wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych – toteż partia i bezpieka zatroszczyły się o jaki-taki dobrobyt dla siebie – właśnie w postaci sklepów za żółtymi firankami.

Osoby uprzywilejowane – bo tak sobie, z ulicy, nikt nie mógł tam wejść – mogły sobie tam kupować towary niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Nie było to zapewne jakieś oszałamiające luksusy – ale na  na tle powojennej biedy i „planu sześcioletniego”, kiedy to rozbudowywany był przemysł zbrojeniowy, było to jednak coś.

Po 1956 roku sklepy za żółtymi firankami zostały zlikwidowane, ale w innej formie odżyły w latach 70-tych i 80-tych i do w dwóch postaciach. Pierwszą postać stanowiły „peweksy”, w których można było kupić niedostępne na zwykłym rynku towary za dewizy, a drugą – tak zwane „sklepy komercyjne”, jakie pojawiły się masowo w latach 80-tych, kiedy to prawie wszystko, a przede wszystkim – mięso – [normalnym ludziom md] można było kupić tylko na „kartki”.

W porównaniu ze sklepami „za żółtymi firankami” był to pewien postęp, bo o ile za żółte firanki mogły wchodzić tylko osoby uprzywilejowane, to do peweksów i sklepów komercyjnych mógł wejść każdy, o ile miał dewizy, albo tak zwane” bony” dolarowe, albo gotówkę. Od biedy można by uznać, że były to elementy gospodarki rynkowej w socjalizmie, w którym gospodarka była centralnie planowana. Temu centralnemu planowaniu towarzyszyła indoktrynacja, której ja też doświadczyłem w pierwszych klasach podstawówki.

W tak zwanych „czytankach” do nauki języka polskiego była na przykład  czytanka o różnicach między ZSRR i USA. Tych różnic było bodajże ponad 20, a na pierwszym miejscu była taka: „W ZSRR istnieje planowa gospodarka państwowa”, podczas gdy „W USA pracuje się bez planu”. Od tamtej pory minęło ponad 70 lat i co Państwo powiecie? Podczas dyskusji, w jakiej niedawno wziąłem udział, mój partner oraz jej organizator, pryncypialnie potępili zbrodniczy liberalizm, który – jak się okazało – sprzeczny jest nie tylko z socjalizmem, ale również – z religią katolicką.

Wprawdzie nie słychać, by z powodu liberalizmu ludzie byli masowo mordowani (mordy aborcyjne są w krajach liberalnych powszechne, a w wielu z nich np. Kanadzie i Holandii, kwitnie też eutanazja – przyp. red.), podczas gdy pod pretekstem socjalizmu – jak najbardziej – ale widocznie socjalizm jakoś z katolicyzmem się dogaduje, podczas gdy liberalizm – nie. Co prawda Jezus Chrystus mówił: „daj!”, podczas gdy socjaliści mówią: „bierz!” – ale co z tego, skoro nawet papież Franciszek w niepojętym przypływie szczerości powiedział kiedyś, że idee chrystusowe dzisiaj najlepiej wyrażają komuniści?  Taka to ci devotio moderna.

Jaki był powód istnienia sklepów za żółtymi firankami? Ano taki, że gospodarka socjalistyczna to gospodarka niedoborów. Wprawdzie centralny planifikator wszystko drobiazgowo zaplanował, ale co z tego, skoro system nie chce działać? Składa się na to szereg zagadkowych przyczyn, wśród których na pierwsze miejsce wybijają się knowania wrogów ludu. Z wrogami ludu rozprawia się surowa ręka sprawiedliwości ludowej, ale  niedoborom trzeba jakoś stawić czoła. Toteż na przykład ówczesna definicja koniaku głosiła, że jest to napój klasy robotniczej, spijany ustami jej przedstawicieli, mających dostęp do sklepów za żółtymi firankami.

Dzisiaj, za sprawą zbrodniczego liberalizmu, już nie odczuwa się tak boleśnie niedoboru mięsa, jak kiedyś, kiedy to poeta w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak” wkładał w usta zirytowanego bohatera apel: „Więc albo dajta im to mięso, albo też im połamta kości!” – ale – jak to w socjalizmie – pojawiły się ostre niedobory na odcinku ochrony zdrowia.

Wprawdzie pani, która w vaginecie obywatela Tuska Donalda „robi na odcinku zdrowia” uważa, że – jak powiadają Rosjanie – „wsie wsiem dawolny” – ale niedobory na tym odcinku dają się odczuć coraz bardziej dotkliwie – więc tam właśnie pojawiły się sklepy za żółtymi firankami.

W warszawskim Szpitalu Południowym wybuchła mianowicie straszliwa afera z panem doktorem Dawidem Kacprzykiem, który dla swoich partyjnych towarzyszy urządzić miał tam „saloniki VIP-ów” stanowiące odpowiednik sklepów za żółtymi firankami, jako że członkowie Volksdeutsche Partei mogli tam nabywać deficytowe usługi medyczne poza kolejnością.

Zresztą nie tylko członkowie Volksdeutsche Partei – bo wróbelki ćwierkają od samego rana, że z podobnych sklepów za żółtymi firankami korzystają też towarzysze partyjni Naczelnika Państwa – o ile oczywiście mają szczęście być funkcjonariuszami, albo znajomymi funkcjonariuszy samorządów terytorialnych, które na usługach medycznych położyły łapę.

Warto tedy przypomnieć, że samorządy powiatowe i wojewódzkie pojawiły się u nas za sprawą wiekopomnej reformy charyzmatycznego premiera Buzka. Podobnie jak w przypadku trzech innych wiekopomnych reform, reforma samorządowa miała na celu wyłącznie zwiększenie liczby synekur w sektorze publicznym, by było gdzie ulokować zaplecze polityczne zwycięskiej koalicji AWS-UW – ponieważ poprzednia koalicja SLD-PSL „zawłaszczyła państwo” to znaczy – nie tylko pozajmowała wszystkie synekury, ale w dodatku obwarowała je takimi gwarancjami nietykalności, że nawet zmiana rządu nie miała znaczenia.

Charakterystyczne było również to, że najpierw samorządy powiatowe i wojewódzkie powstały, a dopiero potem zaczęło się zastanawiać, jakież to kompetencje im przydzielić, żeby samorządowcy mogli sobie zarobić na bułeczkę i masełko. Nieomylny to znak, że jedynym celem reformy samorządowej była korupcja i partyjniczy nepotyzm.

Toteż kiedy dzisiaj, gdy mleko się rozlało, obywatel Tusk odgraża się, że będzie zło wypalał rozpalonym żelazem, a otoczenie Naczelnika Państwa nie posiada się z oburzenia na widok tego łajdactwa, wszyscy rozumiemy, że to tylko takie rutynowe zaklęcia na użytek wyznawców i to tych głupszych, co to myślą, że to wszystko naprawdę, podczas gdy cwaniacy wiedzą, że nic nie jest naprawdę, skoro nikt nie domaga się rozpędzenia na cztery wiatry samorządów powiatowych i wojewódzkich.

Toteż wszyscy zachowują błogi spokój, bo wiadomo, że kiedy już w ramach święta demokracji wybory zostaną wygrane, to nastąpi urocza gra miłosna po orgazmie zwycięstwa, w postaci rozdzielania synekur.

Czyż nie dlatego tak kochamy demokrację, ,że stwarza nam ona tyle znakomitych okazji służenia dobru wspólnemu za żółtymi firankami – bo – powiedzmy sobie, towarzysze, otwarcie i szczerze – kogóż w dzisiejszych zepsutych zbrodniczym liberalizmem czasach wynagradzać, jeśli nie tych, co to poświęcają swój czas, a nawet życie dla dobra wspólnego, dla szczęścia ludu pracującego miast i wsi oraz osiedli robotniczych, uzdrowiskowych i rybackich.

Zatrzymanie cudzego tankowca przez Francję u wybrzeży Sycylii i plany Wielkiej Brytanii dotyczące sprzedaży zrabowanej ropy

Zatrzymanie tankowca przez Francję u wybrzeży Sycylii i plany Wielkiej Brytanii dotyczące sprzedaży ropy. Co wiadomo?

Statek rzekomo należy do tzw. floty cieni Rosji, oświadczył prezydent Francji Emmanuel Macron.Redaktorzy strony internetowej TASS

25 czerwca, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Macron zamieścił na swojej stronie X nagranie przechwycenia tankowca Deliver.© Emmanuel Macron/ X

Prezydent Francji Emmanuel Macron twierdzi , że francuska marynarka wojenna zatrzymała tankowiec Deliver w pobliżu Sycylii, który rzekomo należy do tzw. rosyjskiej floty cieni.

Dziennik „Daily Telegraph”, powołując się na źródła , poinformował , że brytyjski premier Keir Starmer rozważa sprzedaż ponad 100 tys. ton ropy naftowej z tankowca Smyrtos, który został zatrzymany w kanale La Manche, i przekazanie uzyskanej kwoty ukraińskim siłom zbrojnym.

Agencja TASS zebrała najważniejsze informacje na temat sytuacji zatrzymanych tankowców.

Tankowiec zatrzymany u wybrzeży Sycylii

  • Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył  , że francuska marynarka wojenna zatrzymała tankowiec Deliver w pobliżu Sycylii.
  • Statek rzekomo należy do tzw. rosyjskiej floty cieni.
  • Według Macrona tankowiec przepływał w pobliżu Sycylii, „naruszając prawo morskie”.
  • Według Prefektury Morskiej Morza Śródziemnego, statek płynął pod banderą Kamerunu z Primorska. Badanie dokumentów przeprowadzone przez zespół inspekcyjny „potwierdziło wątpliwości co do legalności używanej bandery”.
  • Do zdarzenia doszło 23 czerwca.
  • Tankowiec jest obecnie eskortowany przez francuską marynarkę wojenną do miejsca zakotwiczenia, gdzie będą kontynuowane inspekcje.

Raporty o sprzedaży ropy z tankowca Smyrtos

  • Brytyjski premier Keir Starmer rozważa sprzedaż ponad 100 000 ton ropy naftowej z tankowca Smyrtos, który został zatrzymany w kanale La Manche, poinformował The Daily Telegraph, powołując się na źródła.
  • Jak zauważono w publikacji , wielu brytyjskich urzędników uważa, że ​​ropa ze statku należy teraz do ich kraju i Londyn może sam zdecydować, jak ją zagospodarować.
  • Gazeta dodała , że ​​wartość rynkowa ropy wynosi około 35 milionów funtów.
  • Według niej brytyjski rząd rozważa propozycję przekazania dochodów ukraińskim siłom zbrojnym.
  • Jak ogłosił Starmer we wspólnym oświadczeniu z Ministerstwem Obrony 14 czerwca, brytyjskie wojsko przejęło tankowiec Smyrtos na kanale La Manche, rzekomo należący do tzw. rosyjskiej floty cieni.

Reakcja Rosji

  • Rosja zbada możliwości prawne w odpowiedzi na plany Wielkiej Brytanii dotyczące sprzedaży ropy z zajętego tankowca Smyrtos, płynącego z Ust-Ługi. Jeśli pojawią się możliwości prawne, zostaną one w pełni wykorzystane, powiedział dziennikarzom rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.
  • Zauważył, że Londyn przez całą swoją historię nie stronił od uciekania się do pirackich metod .
  • Planując sprzedaż ropy z zajętego tankowca Smyrtos, Wielka Brytania po raz kolejny dopuszcza się piractwa, które „ma we krwi” – ​​powiedział Władimir Dżabarow, pierwszy zastępca przewodniczącego Komitetu Spraw Międzynarodowych Rady Federacji, w wywiadzie dla „Wiesti”.
  • Rozważając możliwe środki zaradcze, senator zasugerował „zaatakowanie brytyjskich interesów gdzieś, i to bardzo brutalnie”.

13-18 DNI: PRAKTYCZNY BUFOR OLEJU NAPĘDOWEGO… Czy wyklucza on bombardowanie Iranu?

13-18 DNI: PRAKTYCZNY BUFOR OLEJU NAPĘDOWEGO… Czy wyklucza on bombardowanie Iranu?

26 czerwca 2026przez Larry C. Johnson sonar21/13-18-days-the-practical-diesel-buffer-does-it-preclude-bombing-iran

Jestem wdzięczny mojemu nowemu przyjacielowi, ekspertowi ds. energii, pracującemu obecnie w Zatoce Perskiej, za wyjaśnienie, dlaczego Stany Zjednoczone stoją w obliczu bardzo poważnego ryzyka krajowego kryzysu energetycznego. Jeśli niewiedza jest błogosławieństwem, to spędziłem ostatnie 71 lat, wierząc, że przekształcenie ropy naftowej w paliwo do samochodów osobowych, ciężarówek i samolotów to prosty proces. Jakże się myliłem. Stany Zjednoczone stoją w obliczu potencjalnego kryzysu związanego z produkcją oleju napędowego i paliwa lotniczego. Według tej osoby, która ma 35 lat doświadczenia w przemyśle naftowym:

Stany Zjednoczone nie dysponują miesięcznym zapasem oleju napędowego z możliwością swobodnej dostawy w przypadku wystąpienia stresu. Dane EIA wskazują na 106,1 mln baryłek całkowitych zapasów oleju opałowego destylowanego i 3,631 mln baryłek dziennie średniej czterotygodniowej dostawy produktu destylowanego, co teoretycznie oznacza 29,2 dnia. Jednak te krajowe zapasy obejmują baryłki w rurociągach, rafineriach, terminalach, magazynach regionalnych i na stanowiskach operacyjnych, których nie można natychmiast przypisać do kluczowych węzłów dystrybucyjnych.Szacunek operacyjny: zastosowanie praktycznego współczynnika dostaw na poziomie 45%–60% do całkowitych zapasów destylatu pozostawia około 48–64 mln baryłek użytecznej, możliwej do przydzielenia podaży ekwiwalentu oleju napędowego. Przy 3,631 mln baryłek dziennie daje to około 13,1–17,5 dnia, w zaokrągleniu do 13–18 dni.

Pozwólcie więc, że wyjaśnię, jak doszedł do tego wniosku. Wyobraźcie sobie bufor diesla jako lukę między momentem, w którym podaż się kończy, a momentem, w którym gospodarka zaczyna się załamywać. Trzynaście dni to nie jest komfortowa poduszka powietrzna – to w zasadzie żadna poduszka powietrzna, ponieważ gospodarka napędzana jest olejem napędowym w sposób, którego nie da się odroczyć.

Olej napędowy nie jest paliwem stylu życia. Porusza każdą ciężarówkę na każdej autostradzie, napędza każdą lokomotywę, napędza każdy traktor podczas sadzenia i żniw oraz napędza każdy ciężki sprzęt budowlany. Kiedy rodzina uważa, że ​​ceny benzyny są zbyt wysokie, jeździ mniej. Kiedy firma przewozowa uzna, że ​​olej napędowy jest zbyt drogi lub zbyt rzadki, nie może opóźnić dostawy – półki w supermarketach po prostu pustoszeją. Popyt na olej napędowy jest w dużej mierze nieelastyczny. Gospodarka nie może negocjować z nim tak, jak z benzyną.

Załóżmy najgorszy scenariusz: 13 dni. Trzynaście dni oznacza, że ​​jeśli cokolwiek zakłóci łańcuch dostaw – awaria rafinerii, awaria rurociągu, przerwa w dostawach ropy naftowej – skutki dotrą do realnej gospodarki w ciągu dwóch tygodni. Nie ma sensownego czasu na znalezienie alternatywnych rozwiązań. Tankowiec z alternatywnego źródła ropy naftowej dociera w ciągu ponad 13 dni. Remont rafinerii trwa dłużej niż 13 dni. Bufor jest krótszy niż czas realizacji dla niemal każdego możliwego rozwiązania.

Sytuacja geograficzna pogarsza się. 13-dniowy okres to średnia krajowa, co oznacza, że ​​niektóre regiony mają więcej, a inne mniej. Południowy wschód jest szczególnie narażony, ponieważ jest silnie zależny od rurociągu Colonial Pipeline, który sam w sobie jest pojedynczym punktem awarii i udowodnił swoją krytyczność, gdy został zamknięty na sześć dni w 2021 roku. Sześć dni to prawie połowa całkowitego bufora krajowego.

A co z paliwem lotniczym? To właśnie tutaj te dwa problemy zderzają się mechanicznie i dlaczego tworzy to realny problem, a nie tylko teoretyczny kompromis.

Olej napędowy i paliwo lotnicze to nie różne produkty pochodzące z różnych części rafinerii. Są to konkurujące roszczenia dotyczące tej samej frakcji fizycznej ropy naftowej – frakcji destylatu pośredniego, która pochodzi z atmosferycznej kolumny destylacyjnej o tej samej temperaturze wrzenia. Każda decyzja dotycząca harmonogramu rafinerii jest w swojej istocie codzienną dyskusją o tym, jak podzielić tę frakcję między oba produkty.

Dysponując 13-dniowym buforem na olej napędowy, rafineria nie może pozwolić sobie na spadek produkcji. Ekonomiczne i polityczne konsekwencje niedoboru oleju napędowego materializują się zbyt szybko i zbyt dotkliwie. Produkcja oleju napędowego staje się w praktyce progiem, którego nie da się przekroczyć.

Dodajmy do tego wojenne zapotrzebowanie na paliwo lotnicze dla wojska. JP-8 jest pozyskiwany z tej samej frakcji destylatu pośredniego. Wojskowe wymagania operacyjne również nie podlegają negocjacjom – samoloty nie latają z dobrej woli. W efekcie mamy dwa nieelastyczne popyty konkurujące o jedną stałą dostawę destylatu pośredniego z każdej przetworzonej baryłki ropy naftowej.

Odpowiedź rafinerii na tę sytuację jest ograniczona pod każdym względem:

Nie da się po prostu zwiększyć wydobycia ropy. Same dostawy ropy mogą zostać zakłócone – właśnie taki scenariusz stwarza blokada Zatoki Perskiej. Nawet jeśli ropa jest dostępna, przepustowość rafinerii jest ograniczona przez jej fizyczne możliwości. Nie da się wykorzystać 110% nominalnej wydajności.

Nie można przerzucić się na lżejszą ropę, aby uzyskać więcej baryłek. Z lekkiej ropy powstaje proporcjonalnie więcej benzyny i mniej destylatu pośredniego. Przetwarzanie lżejszej ropy, gdy potrzebne jest paliwo diesla i paliwo lotnicze, pogarsza problem alokacji, a nie go poprawia, ponieważ zmniejsza się pula destylatu pośredniego, o który walczą obie strony.

Z kwaśnej ropy nie da się uzyskać więcej destylatu pośredniego, niż pozwala na to chemia. Baryłka kwaśnej ropy z Zatoki Perskiej zazwyczaj daje około 20–25% objętości destylatu pośredniego. Ta frakcja jest ustalana przez skład cząsteczkowy ropy naftowej. Można optymalizować w pewnym zakresie, ale nie da się podwoić wydajności poprzez odpowiednie decyzje operacyjne.

Wodór staje się punktem krytycznym. Produkcja JP-8 z kwaśnej ropy naftowej do specyfikacji wojskowej wymaga znacznych ilości wodoru — do usuwania siarki, do nasycenia pierścieni aromatycznych w celu spełnienia wymagań dotyczących temperatury dymienia oraz do kontroli temperatury krzepnięcia. Produkcja ULSD z tej samej kwaśnej ropy naftowej również wymaga znacznych ilości wodoru — tym bardziej, aby osiągnąć specyfikację zawartości siarki ≤15 ppm. Zdolność rafinerii do wytwarzania wodoru jest ograniczona. Każda stopa sześcienna wodoru przekierowana do przetwarzania paliwa lotniczego to stopa sześcienna niedostępna do odsiarczania oleju napędowego. W ostateczności, maksymalizacja produkcji JP-8 pogarsza problem jakości oleju napędowego, a nie tylko problem jego objętości.

Opóźnienie w certyfikacji zwiększa presję czasową. Zmiana konfiguracji rafinerii z maksymalizacji produkcji oleju napędowego na maksymalizację produkcji paliwa lotniczego nie odbywa się natychmiast. Przywrócenie stabilizacji pracy jednostki i certyfikacja zgodności produktu ze specyfikacją zajmuje od kilku dni do tygodnia. W 13-dniowym środowisku buforowym, tydzień przejściowego czasu nie jest kosztem przypadkowym – stanowi on istotną część całego marginesu bezpieczeństwa zużywanego przez proces rekonfiguracji produkcji.

W normalnych warunkach pokojowych rafinerie optymalizują podział średnich destylatów w oparciu o ceny rynkowe – paliwo lotnicze jest droższe, więc skłaniają się ku paliwom lotniczym. Bufor oleju napędowego pozostaje komfortowy, a system działa.

Wojna z Iranem zmienia wszystko to jednocześnie, i to w trzech kierunkach:

Po pierwsze, bufor na ropę naftową zaczyna się kurczyć. Kwaśna ropa z Zatoki Perskiej – mimo że stanowi zaledwie 8% amerykańskiego importu – dostarczała około 17% gatunków ropy średniokwaśnej, preferowanych przez amerykańskie rafinerie do produkcji średnich destylatów. Tej luki jakościowej nie da się łatwo wypełnić kanadyjską ciężką lub krajową lekką słodką ropą naftową bez dostosowania rafinerii. Produkcja oleju napędowego spada lub rośnie w przeliczeniu na baryłkę akurat wtedy, gdy bufor wymaga obrony.

Po drugie, gwałtownie rośnie zapotrzebowanie na paliwo JP-8 w wojsku. Kampania morska w Zatoce Perskiej, ciągłe operacje powietrzne i zmobilizowane zaplecze logistyczne pochłaniają ogromne ilości paliwa lotniczego. Wojsko nie stoi w kolejce za popytem cywilnym – ma priorytet. W ten sposób rafineria jest jednocześnie wyciskana z obu końców środkowej beczki destylatu: wojsko pobiera więcej paliwa lotniczego z góry, a bufor oleju napędowego wycieka z dołu.

Po trzecie, rafineria nie może łatwo rozwiązać tego problemu, pracując intensywniej. Jak wyjaśniono wcześniej, maksymalizacja JP-8 z kwaśnej ropy wymaga wydobycia lżejszej, węższej frakcji destylatu. To właśnie to działanie zmniejsza wydajność oleju napędowego – cięższy ogon destylatu środkowego, który miałby stać się olejem napędowym, jest albo tracony do jednostki próżniowej, albo poddawany recyklingowi do postaci oleju opałowego. Im bardziej agresywnie rafinerie reagują na zapotrzebowanie na paliwo lotnicze dla wojska, tym szybciej ubywa buforu oleju napędowego.

Tworzy to ograniczenie trójstronne, dla którego nie ma czystego rozwiązania:

  • Chroń bufor diesla → ogranicz produkcję JP-8 → ogranicz operacje wojskowe
  • Maksymalizacja JP-8 dla wojska → zmniejszenie bufora diesla → uruchomienie kaskady dostaw cywilnych przed zakończeniem wojny
  • Spróbuj zrobić obie rzeczy → eksploatuj rafinerie z maksymalnym wykorzystaniem → strać możliwość dostosowania się do wszelkich dalszych wstrząsów, bez marginesu na awarie sprzętu, konserwację lub drugą przerwę

13-dniowy bufor sprawia, że ​​ta sytuacja jest bardziej ostra niż możliwa do opanowania. Przy sześćdziesięciodniowym zapasie oleju napędowego operator rafinerii może tolerować przesunięcie frakcji destylatu pośredniego na paliwo lotnicze przez kilka tygodni bez konsekwencji dla ludności cywilnej. Przy trzynastu dniach ta sama zmiana niemal natychmiast rozpoczyna widoczne odliczanie. Czy teraz rozumiesz, dlaczego Donald Trump podpisał memorandum o porozumieniu z Iranem?

Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się wznowić bombardowanie Iranu, prawdopodobnie wywoła to opisany powyżej stres. W związku z tym uważam, że Donald Trump, pomimo swoich gróźb, nie podejmie ryzyka załamania amerykańskiej gospodarki poprzez ponowne bombardowanie Iranu.


Nima i ja omówiliśmy najnowsze wydarzenia na froncie irańsko-amerykańskim:

Larry Johnson: USA dzwonią teraz bezpośrednio do Iranu (szwajcarska bomba Vance'a)

Powrót do Piotra Kurzina, aby omówić, dlaczego Donald Trump podpisał memorandum o porozumieniu z Iranem:

TRUMP DAŁ IRANOWI JESZCZE WIĘCEJ, NIŻ MYŚLELIŚMY – z CIA LARRYM JOHNSONEM

Danny Haiphong i ja omawiamy najnowsze działania Iranu mające na celu zamknięcie Cieśniny Ormuz:

Brutalny ruch Iranu w sprawie Ormuzu WYBUCHŁ na Trumpa i Izrael w panice | Larry Johnson

Mario i ja rozmawialiśmy o plotce rozpuszczonej przez siły Pahlavi, że Modżtaba Chamenei nie żyje:

MOJTABA KHAMENEI RZEKOMO NIE ŻYJE, GHALIBAF RZĄDZI IRANEM - z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Obaliłem twierdzenie, że Mojtaba Chamenei nie żyje wraz z Sulaimanem i zbadałem historię o możliwej sprzedaży przez USA samolotów F-35 Turcji:

MOJTABA KHAMENEI NIE ŻYJE? USA SPRZEDAJĄ MYŚLIWCE TURCJI Z CIA Larrym Johnsonem

Uprzejmy rodzaj rasizmu

Uprzejmy rodzaj rasizmu

[Trzy filmiki w oryginale. md]

Żyjemy, konsumując produkty wytwarzane przez najemnych niewolników w machinie ucisku, której broni się poprzez nieustanne masowe rzezie wojskowe, a potem grozimy palcem wirusowemu filmikowi, na którym jakiś schizofrenik wygłasza rasistowskie słowa, żeby poczuć się lepiej. Właśnie tak wygląda życie na Zachodzie.

Caitlin Johnstone caitlinjohnstone-au/the-polite-kind-of-racism

Na Zachodzie występują dwa rodzaje rasizmu: taki, który jest uważany za akceptowalny w uprzejmym, liberalnym społeczeństwie, i taki, który jest powszechnie potępiany.

Akceptowalny rodzaj rasizmu to taki, który uważa za normalne i akceptowalne zrzucanie bomb na muzułmańskie rodziny za granicą. Ten, który traktuje sankcje za głód jako kwestię drugorzędną, której wady i zalety ocenia się wyłącznie na podstawie tego, czy doprowadzą one do zmiany reżimu. Ten, który postrzega imperialistyczną ekspansję z globalnego Południa jako naturalny porządek świata, a centryści i postępowcy kłócą się jedynie o to, jak równomiernie ten łup powinien być rozdzielony między mieszkańców Zachodu.

Nieakceptowalny rodzaj rasizmu to taki, który dotyka innych ludzi Zachodu. Tego rodzaju, którego konsekwencje muszą zobaczyć zachodni liberałowie.

Jeśli biała kobieta wezwie policję do czarnoskórego mężczyzny, który zajmuje się swoimi sprawami w parku, zachodni liberałowie rozpowszechnią jej zdjęcie w mediach społecznościowych i będzie niemile widziana w kulturalnym towarzystwie, dopóki nie opadnie gorączka. Jeśli celebryta zostanie nagrany na nagraniu, jak wypowiada obelgę na tle etnicznym, przez jakiś czas będzie niepopularny i zostanie uznany za obciążenie przez sponsorów i studia filmowe. To niewłaściwy rodzaj rasizmu.

To właśnie widzisz, gdy zachodnia prasa całkowicie ignoruje fakt, że kilkunastu Palestyńczyków zginęło od zachodniej amunicji w tym samym dniu, w którym całe media skupiają się na jakimś oskarżeniu o „antysemityzm” bez żadnych materialnych konsekwencji, poza emocjonalnym rozstrojem niektórych zachodnich Żydów. Pierwszy rodzaj rasizmu jest właściwy, drugi niewłaściwy. Pierwszy jest postrzegany jako akceptowalny i normalny, drugi zaś jako przerażające nadużycie.

Rasizm zachodni dzieli się na dwie odrębne kategorie, ponieważ cała nasza cywilizacja opiera się na rasizmie uprzejmym, podczas gdy rasizm nieuprzejmy jest użyteczny dla potężnych jedynie jako argument za podziałami społeczeństw Zachodu. Główny nurt polityki zachodniej to często jedynie wojna kulturowa między jedną dużą partią, która propaguje zarówno rasizm uprzejmy, jak i nieuprzejmy, a inną dużą partią, która propaguje wyłącznie rasizm uprzejmy, co sprawia, że ​​żadna energia polityczna nie jest przeznaczana na zwalczanie rasizmu uprzejmego.

Uprzejmy rasizm jest o wiele ważniejszy dla potężnych w XXI wieku, ponieważ stanowi absolutnie fundamentalny element ich rządów, a nie jedynie użyteczne narzędzie. Bez imperialistycznego wyzysku siły roboczej i zasobów z globalnego Południa za pomocą haraczy, nie widzielibyśmy rozrastających się megakorporacji, które zamieniają milionerów w miliarderów i biliony, którzy następnie wykorzystują swoje bogactwo do manipulowania polityką Zachodu, aby promować własne cele. Bez nieustannego ekspansjonizmu militarnego i nadużyć zachodniego kartelu wywiadowczego, zarządcy zachodniego imperium nie byliby w stanie zdominować naszej planety.

Dlatego co kilka lat mieszkańcy Zachodu głosują, czy w ich społeczeństwie ma być promowany niegrzeczny rasizm, podczas gdy rasizm uprzejmy nigdy nie pojawia się w głosowaniu. Możesz głosować nad tym, czy twój rząd będzie bardziej znęcał się nad imigrantami i innymi marginalizowanymi członkami twojego społeczeństwa, ale nigdy nie możesz głosować nad tym, czy wojna, militaryzm i imperialistyczna eksterminacja będą kontynuowane. Ten przejaw rasizmu (lub białej supremacji, ksenofobii, supremacji Zachodu, czy jakkolwiek chcesz to nazwać) jest uważany za zbyt ważny, by pozostawić go woli wyborców.

I widać to w świadomości zachodniego umysłu. Nawet stosunkowo świadomi mieszkańcy Zachodu, którzy plasują się na skrajnej lewicy sceny politycznej, często poświęcają znacznie więcej energii sprawom wewnętrznym niż nadużyciom zachodniej machiny wojennej.

Na początku tego miesiąca na lewicowym Twitterze toczyła się dyskusja na temat tego, czy twierdzenie, że ludzie nie powinni służyć w armii USA, jest „uprzywilejowanym stanowiskiem”, czy też nie. Argumentowano, że wielu żołnierzy amerykańskich pochodzi z upośledzonych środowisk. Widziałem wielu amerykańskich postępowców, którzy zaciekle deprecjonują agentów ICE i amerykańskich policjantów, prześcigających się w obronie tych, którzy zaciągają się do amerykańskiej machiny wojennej, która jest bez wątpienia o wiele bardziej mordercza i opresyjna niż amerykańskie organy ścigania.

Jedynym sposobem, aby spojrzeć na to w ten sposób, byłoby postrzeganie mieszkańców globalnego Południa jako mniej ludzkich niż mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Tylko w ten sposób mógłbyś uznać nadużycia policji w swoim kraju za gorsze niż ewidentnie bardziej rażące nadużycia amerykańskiej machiny wojennej. Musiałbyś uznać szkołę pełną irańskich dzieci wysadzonych w powietrze przez marynarkę wojenną USA za mniej wartą uwagi i sprzeciwu niż Amerykanina pobitego przez policjanta w Stanach Zjednoczonych. Musiałbyś założyć, że życie tych Irańczyków nie ma znaczenia.

A to są jedni z bardziej świadomych członków zachodniego społeczeństwa. Większość ludzi Zachodu jest o wiele mniej świadoma i współczująca.

Ludzie Zachodu żyją w najbardziej dzikiej i morderczej cywilizacji na Ziemi. Nie czujemy się dzicy i morderczy, ponieważ większość naszej przemocy i niewolnictwa zlecamy zagranicznym operacjom, ale tacy właśnie jesteśmy. Żyjemy, konsumując produkty wytwarzane przez najemnych niewolników w machinie ucisku, bronionej przez nieustanne masowe rzezie, a potem grozimy palcem wirusowemu filmikowi, na którym jakiś schizofrenik wygłasza rasistowskie słowa, żeby poczuć się dobrze. Właśnie takie jest życie na Zachodzie.

Mamy wiele do zrobienia, żeby dorosnąć. Potrzebujemy drastycznych, rewolucyjnych zmian, znacznie większych, niż większość z nas może sobie wyobrazić w tym momencie. Przed nami długa, długa droga i całe mnóstwo krzywd, które musimy naprawić na całym świecie.

Kiedy Kosher Nostra rządziła światem podziemnym…

Kiedy Kosher Nostra rządziła światem podziemnym…

Date: 25 giugno 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/kiedy-kosher-nostra-rzadzila-swiatem-podziemnym

Filmy hollywoodzkie chcą nas przekonać, że zorganizowana przestępczość w Ameryce to duopol irlandzkich i włoskich bandytów, ale istnieje inna grupa etniczna, która nie tylko zapoczątkowała korporacyjną strukturę podziemnego świata, ale do dziś wywiera głęboki wpływ na świat przestępczy: zorganizowane żydostwo.

Lower East Side pod koniec XIX wieku było tyglem biedy i ambicji, a jego kamienice wyprodukowały ludzi, którzy od podstaw zmienili oblicze amerykańskiej przestępczości. Z tego tygla wyłoniło się to, co naukowcy nazywają Kosher Nostra wikipedia.org/wiki/Jewish-American_organized_crime. Wraz z nadejściem prohibicji żydowscy gangsterzy wykorzystali tę okazję, sytuując się w centrum sieci przemytniczych rozciągających się od Nowego Jorku po Detroit, Cleveland, Minneapolis i Newark, jednocześnie budując infrastrukturę finansową, która miała wspierać współczesny handel narkotykami.

Pierwsze pokolenie żydowskiej przestępczości zorganizowanej ukształtowało się na ulicach Manhattanu w latach ’90 XIX wieku. Na Lower East Side pod wodzą Edwarda „Monka” Eastmana powstał Gang Eastmana – grupa 1200 włamywaczy do sejfów, rewolwerowców i ulicznych awanturników, którzy przez lata toczyli krwawe walki z włosko-amerykańskim Gangiem Five Points Paula Kelly’ego, aby przejąć kontrolę nad półświatkiem Manhattanu. To, co zaczęło się jako działalność o mieszanym pochodzeniu etnicznym, stopniowo zmieniało się w stronę żydowską wraz z napływem imigrantów z Europy Wschodniej do Dolnego Manhattanu i Brooklynu, zapoczątkowując, jak opisują historycy, trwający od 40 do 50 lat okres dominujących wpływów żydowsko-amerykańskich na nowojorski świat przestępczy.

Eastman był jednak produktem wcześniejszej i prostszej epoki bandytyzmu. Postać, która przekształciła zorganizowaną przestępczość w coś bliższego współczesnemu przedsięwzięciu, przyszła po nim.

Arnold Rothstein zbudował swoją reputację na dwóch pseudonimach: „Mózg” i „Naprawiacz”. Syn zamożnej niemiecko-żydowskiej rodziny z Manhattanu, podchodził do przestępczości tak, jak przemysłowiec do rynku. Pisarz kryminałów Leo Katcher precyzyjnie uchwycił skalę jego ambicji: „J.P. Morgan półświatka; bankier i mistrz strategii”. Od sfałszowanych gier karcianych i oszustw giełdowych, po przemyt rumu i narkotyki, Rothstein miał do czynienia z niemal każdym znaczącym przedsięwzięciem przestępczym swojej epoki.

Został oskarżony o zmanipulowanie wyników World Series z 1919 roku — skandalu Black Sox, który wstrząsnął amerykańskim baseballem do fundamentów — choć prokuratorom nigdy nie udało się doprowadzić do tego, by sprawa trafiła do sądu. Jego trwalszym wkładem był kapitał ludzki: finansował i uczył kolejne pokolenie przestępców, przekazując Meyerowi Lansky’emu, Bugsy’emu Siegelowi, Lucky’emu Luciano, Louisowi „Lepke” Buchalterowi i Waxey’owi Gordonowi zarówno pieniądze, jak i metody, których potrzebowali do zbudowania własnych imperiów. F. Scott Fitzgerald wziął to pod uwagę , przenosząc Rothsteina na postać Meyera Wolfsheima w “Wielkim Gatsbym”. Strzelanina w Park Central Hotel przerwała jego karierę w listopadzie 1928 roku, ale mężczyźni, których uczył, kontynuowali jego metody przez dziesięciolecia.

Spośród wszystkich tych ludzi, żaden nie zaszedł dalej niż Meyer Lansky. Przybył na Lower East Side w Nowym Jorku w 1911 roku z Grodna w Rosji [no tak, dla nich to Rosja.. md] pod nazwiskiem Maier Suchowljansky i pod koniec lat ’10 XX wieku nawiązał współpracę z Bugsym Siegelem, aby prowadzić działalność hazardową w całym mieście. Świat przestępczy dostrzegł jego znaczenie, ostatecznie nadając mu tytuły „Przewodniczącego Zarządu” i „Potentata Mafii” – nazwy, które stawały się coraz bardziej trafne, gdy jego wpływy sięgały daleko poza Nowy Jork.

Lansky zbudował finansowy kręgosłup National Crime Syndicate, wspólnej włosko-żydowskiej organizacji zarządzającej amerykańską przestępczością zorganizowaną, którą on i Lucky Luciano założyli na początku lat ’30 XX wieku. Stamtąd rozszerzył macki mafii – na Kubę Fulgencio Batisty, na kasyna w Las Vegas, na Bahamy, a podobno także do skarbców szwajcarskich banków, gdzie można było oczyścić brudne pieniądze. Przeżył niemal wszystkich swoich współczesnych i zmarł śmiercią naturalną w Miami Beach w styczniu 1983 roku, pokonując kolejnych prokuratorów, którym nigdy nie udało się uzyskać wiarygodnych zarzutów.

Pod względem temperamentu Siegel był całkowitym przeciwieństwem Lansky’ego. Podczas gdy Lansky zajmował się księgami, Siegel posługiwał się pięściami i nie tylko. Obaj poznali się jako nastolatkowie na Lower East Side i wspólnie stworzyli „Bugs and Meyer Mob” – grupę, która zajmowała się brudną robotą związaną z egzekwowaniem porządku w ramach syndykatu i położyła podwaliny pod organizację, która ostatecznie została sformalizowana jako Murder Inc.

Syndykat wysłał Siegela na zachód w 1937 roku, a on sam zadomowił się w Hollywood, jednocześnie rozwijając działalność hazardową mafii w Kalifornii. Jego wpis do historii nastąpił dzięki betonowi i neonom: hotelowi i kasynu Flamingo w Las Vegas, które zbudował w latach 1945-1946. Projekt, którego początkowy koszt szacowano na 1,5 miliona dolarów, przed zakończeniem prac osiągnął kwotę 6 milionów dolarów, a narastały podejrzenia, że Siegel po drodze sięgał do tych środków na własną korzyść. Kiedy hotel Flamingo został otwarty przy obojętnym przyjęciu ze strony gości i przy krwawiących księgach rachunkowych, cierpliwość ludzi stojących za tym przedsięwzięciem w końcu się wyczerpała. W czerwcu 1947 roku Siegel został zastrzelony w domu w Beverly Hills, a osoba, która pociągnęła za spust, nigdy nie została oficjalnie zidentyfikowana.

Operacja zabójcza syndykatu potrzebowała dowódcy, a Louis „Lepke” Buchalter idealnie nadawał się do tej roli. Jego pseudonim wywodził się z jidyszowego słowa „Lepkeleh” – „mały Louis” – choć nic w tym, czym kierował, nie było małe. Pochodzący z Lower East Side na Manhattanie Buchalter założył Murder Inc., wyspecjalizowaną komórkę syndykatu zajmującą się zabójstwami na zlecenie, i kierował nią przez całe lata 30., jednocześnie dławiąc nowojorski przemysł odzieżowy i sektor transportu ciężarowego poprzez wymuszanie haraczy od związków zawodowych. Od tamtej pory żaden z głównych amerykańskich bossów mafijnych nie został stracony przez rząd. Buchalter był ostatnim – zginął na krześle elektrycznym w więzieniu Sing Sing w marcu 1944 roku.

Stworzony przez niego aparat nie ograniczał się do celów zewnętrznych. Arthur Flegenheimer – urodzony w Bronksie syn niemieckich imigrantów żydowskich, działający pod pseudonimem Dutch Schultz – zbudował organizację, która obejmowała przemyt alkoholu, oszustwa związane z liczbami w Harlemie i wymuszenia w restauracjach, i zachowywał się z tak nieprzewidywalną brutalnością, że jego wspólnicy z syndykatu uznali go bardziej za obciążenie niż atut. W 1935 roku członkowie gangu Murder Inc. zastrzelili go w restauracji serwującej steki w Newark.

Po drugiej stronie Hudsonu, Abner „Longie” Zwillman zbudował najpotężniejszy aparat przestępczy w New Jersey, działając jako bliski partner Luciano i Lansky’ego i przemycając około 40 procent nielegalnego alkoholu wwożonego do kraju w szczytowym okresie swojej działalności. Morderstwo Schultza w 1935 roku przyniosło Zwillmanowi resztę terytorium New Jersey, a wraz z nim przydomek: „Al Capone z New Jersey”. 26 lutego 1959 roku znaleziono go wiszącego na belkach stropowych w piwnicy w West Orange. Władze uznały to za samobójstwo, ale siniaki na nadgarstkach wskazywały na co innego. Lucky Luciano miał później powiedzieć dziennikarzowi Martinowi Goschowi, że teoria o samobójstwie „to bzdura” – że zabójcy Zwillmana „związali go jak świnię”, zanim dokończyli dzieło.

Irving Wexler, który prowadził swoją przestępczą karierę pod pseudonimem Waxey Gordon, zaczynał jako główny zastępca Arnolda Rothsteina ds. przemytu, nadzorując destylarnie Rothsteina na wschodnim wybrzeżu i trasy przemytu rumu, jednocześnie budując własną sieć nielegalnych barów w Nowym Jorku i New Jersey. Przegrana walka o władzę z Luciano i Lanskym osłabiła jego pozycję, a wyrok za unikanie płacenia podatków przyspieszył upadek. W ostatnich latach życia sięgnął po narkotyki, w 1951 roku został skazany przez sąd federalny i zmarł w Alcatraz 24 czerwca 1952 roku.

Operacja zabójstw, której potrzebował syndykat, miała miejsce w Brownsville na Brooklynie. Murder Inc. działała w latach ’30 i na początku lat ’40 XX wieku jako przedsiębiorstwo zajmujące się głównie zabójstwami na zlecenie, w którego skład wchodzili głównie Żydzi, dowodzone wspólnie przez Lepke Buchaltera i Alberta Anastasię w imieniu całego Narodowego Syndykatu Przestępczości. Najbardziej śmiercionośną postacią tej organizacji był Abraham „Kid Twist” Reles, płatny zabójca powiązany z dziesiątkami zabójstw, który ostatecznie zeznał w sądzie i posłał wielu członków Murder Inc. na krzesło elektryczne, a następnie zginął, spadając z okna hotelowego, będąc pod ochroną policji w 1941 roku.

Najważniejszym dziedzictwem instytucjonalnym żydowskiej przestępczości zorganizowanej był sam Narodowy Syndykat Przestępczości. Na początku lat ’30 XX wieku Lansky współpracował z Luckym Luciano, aby znieść granicę między żydowskimi a włoskimi organizacjami przestępczymi i odbudować je jako jedną, skoordynowaną strukturę – z Żydami zarządzającymi pieniędzmi i strategią, podczas gdy włoscy członkowie zapewniali siłę roboczą i formalną hierarchię „utworzonego” członkostwa. Struktura ta okazała się tak solidna, że ​​przetrwała dekady.

Ta historia przewijała się również przez regiony. Purpurowy Gang, pod przywództwem braci Bernstein, zdominował rynek przemytu alkoholu w regionie Wielkich Jezior w Detroit w latach ’20 i ’30 XX wieku, stosując wymuszenia, zabójstwa na zlecenie i żelazną kontrolę terytorialną. Moe Dalitz zbudował Syndykat Cleveland i ostatecznie przekształcił swój kapitał przestępczy w kasyna w Las Vegas. Charles „King” Solomon rządził bostońskim półświatkiem poprzez przemyt, narkotyki i hazard, aż do momentu, gdy został zastrzelony w 1933 roku. FBI nazwało Isadore’a „Kid Canna” Blumenfelda „władcą półświatka Minneapolis”. Mickey Cohen przejął działalność na Zachodnim Wybrzeżu po zamordowaniu Siegela i był niekwestionowanym szefem Los Angeles do 1949 roku. Frank „Lefty” Rosenthal zarządzał czterema kasynami — Stardust, Fremont, Marina i Hacienda — dla Chicago Outfit. Karierę Martina Scorsese przekształcił w Kasyno , a Robert De Niro zagrał Rosenthala jako Sama „Ace’a” Rothsteina.

======================

Ci ludzie zbudowali swoje imperia w granicach Ameryki. Następne pokolenie żydowskich postaci przestępczości zorganizowanej nie miało takich ograniczeń. Upadek Związku Radzieckiego przyniósł ze sobą Semiona Mogilewicza, urodzonego w Kijowie w 1946 roku w żydowskiej rodzinie, który objął dowództwo nad tym, co amerykańskie i europejskie agencje ścigania określają mianem największego na świecie rosyjskiego syndykatu mafijnego. FBI nazwało go „najpotężniejszym i najniebezpieczniejszym gangsterem na świecie” i oskarżyło go o handel bronią, zabójstwa na zlecenie, wymuszenia, handel narkotykami, handel materiałami nuklearnymi i międzynarodową prostytucję, umieszczając go na liście dziesięciu najbardziej poszukiwanych osób w październiku 2009 roku i usuwając go w 2015 roku tylko dlatego, że Rosja nie chce ekstradycji swoich. Do dziś mieszka swobodnie w Moskwie. Podczas gdy jego poprzednicy mierzyli swoje terytorium blokami miejskimi i granicami państw, Mogilewicz mierzył swoje kontynentami, a jego macki sięgały rządów, armii i struktur politycznych na całym świecie.

To, co zaczęło się jako lokalny przekręt w kamienicach Lower East Side, ostatecznie przerodziło się w niewidzialny, zinstytucjonalizowany reżim. Współczesna żydowska władza funkcjonuje skutecznie jako zalegalizowana forma zorganizowanej przestępczości, a jej kontrola nad naszymi instytucjami opiera się na tych samych starych metodach oszustwa, wymuszeń, szantażu i, w razie potrzeby, całkowitej eliminacji opozycji. Dopóki Amerykanie nie zdobędą się na odwagę, by powiedzieć prawdę o tym, jak te postacie działały jako szkodliwi gracze w Stanach Zjednoczonych od samego początku, pozostaniemy uwięzieni w ich szkodliwym uścisku, niezdolni do odzyskania narodu, który zbudowali nasi przodkowie.

INFO: heoccidentalobserver/when-the-kosher-nostra-ruled-the-underworld

WARTO PRZYPOMNIEĆ: Mafia izraelska – od Murder, Inc. Lansky’ego po Ecstasy ram.neon24.pl/mafia-izraelska-od-murder-inc-lansky-ego-po-ecstasy

Pępek zdrowia. MEM-y III.

—————————-

——————————-

————————–

—————–

—————

——————–

—————–

—————————-

————————

——————————

Zanim padnie salwa

Zanim padnie salwa

Stanisław Michalkiewicz „Magazyn Polonia”    25 czerwca 2026 michalkiewicz

Z wszystkiego można szmal wydostać, tak, jak za okupacji z Żyda” – pisze Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”. Nawiasem mówiąc, ten poemat jest z kluczem, bo na przykład w osobie generała Bagno można bez trudu rozpoznać generała Mieczysława Moczara, podobnie, jak w postaci Aleksa, gęgającego syna sekretarza Wardęgi i Żydówki Sabiny, można rozpoznać pana redaktora Michnika. W stanie wojennym Aleks schronił się w kombinacie, który mieli zdobyć zomici dowodzeni przez generała Tumora. Wkrótce przed rozpoczęciem szturmu generał Tumor wziął na stronę pułkownika MO Maczugę i powiada jemu tak: „Stary towarzysz, zasłużony, samego jeszcze znał Stalina (to o sekretarzu Wardędze – SM). Fakt, że ma głupawego syna, ale to zawsze syn rodzony. Więc oszczędź Alka, bardzo proszę. Ja ze swej strony zaraz wnoszę pismo o awans”. Oczywiście Aleks wcale nie był „głupawy” – jak uważał generał Tumor – bo mamełe Sabina, która znała go przecież lepiej, twierdziła, że ma on „mózgowe zwoje”. Słowem – wypisz, wymaluj pan red. Michnik.

Zniosło mnie w stronę tych dywagacji, a tymczasem przywołany na początku cytat miał zilustrować coś zupełnie innego – mianowicie aferę z panem doktorem Dawidem Kacprzykiem, co to na SOR w warszawskim Szpitalu Południowym zarobił sobie w ciągu roku ponad 1 600 tys. złotych. Już sama wysokość tej sumy wywołuje zrozumiałe podniecenie opinii publicznej, a cóż dopiero – jeśli towarzyszy jej informacja, że pan doktor miał zaledwie 28 lat, nie zdążył nawet zrobić specjalizacji, ale mimo to zajmował poważne stanowisko „koordynatora SOR”, którego nie ma w żadnym innym szpitalu. Ale nie bez kozery perskie, to znaczy – irańskie przysłowie – powiada, że „dobry kogut w jajku pieje”.

Pan Kacprzyk wprawdzie nie zrobił jeszcze specjalizacji, ale wiedział, z której strony chleb jest posmarowany – bo i Dawid i radny Koalicji Obywatelskiej, to znaczy – Volksdeutsche Partei z jej kolaboranty i twórca salonika VIP-ów w szpitalu – czegóż chcieć więcej? Takich właśnie ludzi nasz nieszczęśliwy kraj potrzebuje, więc kogóż szczodrze wynagradzać, jak nie ich? Weźmy dla przykładu pana Aleksandra Kwaśniewskiego. Dwukrotnie został wybrany na prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju, chociaż nad nikim nie stał bolszewik z naganem. Znaczy się – nasz mniej wartościowy naród tubylczy upodobał sobie właśnie w nim z nieprzymuszonej woli. A dlaczego? Na trop odpowiedzi na to pytanie naprowadza nas ludowe przysłowie, że „pokorne cielę dwie matki ssie”.

Otóż pan Aleksander Kwaśniewski jest znakomitą ilustracją takiego ssaka. Wyssał, co się tylko dało, z komuny, potem – co się tylko dało z demokracji – a teraz autorowi książki na swój temat daje do zrozumienia, że tak naprawdę, to zawsze był w opozycji. Tylko patrzeć, jak powiększy szeregi kombatantów i osób represjonowanych. Wspominam o tym, by dać odpór tym wszystkim, którzy oskarżają nasz mniej wartościowy naród tubylczy nawet o zanik instynktu samozachowawczego. Dwukrotny wybór pana Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju, podobnie jak utrzymujące się na niezmiennym poziomie poparcie dla Volksdeutsche Partei i Prawa i Sprawiedliwości pokazuje, że z nami wszystko jest w jak najlepszym porządku, to znaczy – że czego, jak czego, ale instynktu samozachowawczego nikomu u nas nie brakuje. Co z tego będzie – to znaczy – jak to się wszystko skończy – to całkiem inna sprawa – ale zanim nie padnie salwa, to niech nam humory dopisują.

Wracając tedy do cytatu, to czyż nie ilustruje on niebywałe szczęście obywatela Tuska Donalda, który nawet taki wstydliwy zakątek potrafi przekuć na narzędzie totalniactwa. Nie jest przecież tajemnicą, że sytuacja w ochronie zdrowia jest katastrofalna, że bankructwo – i tak dalej. Ponieważ zarówno Volksdeutsche Partei, jak i PiS, stoją na nieubłaganym stanowisku, że to państwo ma obywatelom organizować leczenie, a w każdym razie – pod tym pretekstem łupić ich ze skóry, to – jak można było zauważyć – funkcjonariusze Propaganda Abteilung dostali rozkaz rozhuśtywania opinii publicznej przeciwko doktorom – że to oni bezczelnie drenują „system”, osiągają niebotyczne zarobki i w ogóle. Wszystko zatem było przygotowane do operacji, tylko brakowało jakiegoś spektakularnego przykładu. I oto nagle pojawił się pan Dawid Kacprzyk ze swoim rekordowym zarobkiem. Czy to przypadek? „Byłby to przypadek rzadki, a czy w ogóle są przypadki?” – zastanawia się poeta – toteż i ja wcale bym się nie zdziwił, gdyby stare kiejkuty wykonały telefon gdzie trzeba: wiecie, rozumiecie, mamy tu niezwykle utalentowanego młodzieńca. Stwórzcie wy mu odpowiednie warunki rozwoju, a my i o was też pomyślimy.

Bo oto obywatel Tusk Donald, kiedy Propaganda Abteilung doniosła o panu doktorze Kascprzyku, wcale nie sprawiał wrażenia skonfundowanego. Przeciwnie – wyglądał, jakby go kto na sto koni wsadził. I słusznie – bo dzięki temu na tym ogniu może upiec kilka pieczeni jednocześnie.

Po pierwsze – przeprowadzi kurację przeczyszczającą we wszystkich szpitalach i jeśli nawet nikogo nie zdegraduje, ani nie powyrzuca – co wydaje się niepodobieństwem – to tak wszystkich nastraszy, że nikt już vaginetowi nie podskoczy, że nie ma pieniędzy i w ogóle. Każdy będzie się cieszył, ze żywy-zdrowy i porzuci wszelką myśl o protestach.

Po drugie – obywatel Tusk Donald już zapowiedział, że przejdzie na ręczne sterowanie zarobkami doktorów – podobnie jak pan minister Motyka ręcznie sterował cenami benzyny i oleju napędowego. Jestem przekonany, że ten pomysł znajdzie poklask w szerokich kręgach naszego społeczeństwa, cierpiącego na chorobę czerwonych oczu, która objawia się w gorącym pragnieniu, by każdemu było tak źle, jak mnie. Co to komu szkodzi, jak jeszcze jedna grupa zawodowa zostanie wzięta pod obcasy? Jestem przekonany, że takiemu pomysłowi przyklasną zwłaszcza artyści, którzy w większości chlipią swoją intelektualną zupę z kotła przygotowanego przez Judenrat „Gazety Wyborczej”, uważając to za dowód myślenia niezależnego i myślenia w ogóle. Wreszcie – po trzecie – Wszystkie te przedsięwzięcia umocnią tylko tak zwany „system”, który zostanie w ten sposób wyjęty spod jakiegokolwiek podejrzenia, dzięki czemu żerowisko dla obydwu biurokratycznych gangów, no i oczywiście – starych kiejkutów – zyska dodatkowo na bezpieczeństwie. Czegóż chcieć więcej?

Jak wspominał bohater powieście Roberta Penn Warrena „Gubernator” – dobro można robić przede wszystkim ze zła – bo ono jest wszędzie pod ręką. Jeśli zatem pan doktor Dawid Kacprzyk dostarczył tyle znakomitego materiału do przekucia go w dobro, to czy choćby dlatego nie powinien być szczodrze wynagrodzony?

Stanisław Michalkiewicz