Czy strategia eskalacji Trumpa wobec Rosji powoli nabiera kształtów?

Czy strategia eskalacji Trumpa wobec Rosji powoli nabiera kształtów?

Stany Zjednoczone przygotowują się do radykalnej eskalacji konfliktu na Ukrainie w nadchodzącym roku…

Decyzja Trumpa o podpisaniu „Wspólnej Deklaracji Przywódców G7 w Sprawach Geopolitycznych”, która wzywa do zwiększenia ilości broni dla Ukrainy i nałożenia sankcji na Rosję, zasygnalizowała, że teraz będzie „eskalował w celu deeskalacji”  (E2DE) – a konkretnie poprzez ‚wojnę na wyniszczenie‚  prowadzoną przez Ukrainę. UE w pełni poprze tę kampanię, a Trump 2.0 będzie próbował przejąć kontrolę nad rosyjskimi firmami surowcowymi – jako główny cel – poprzez wymuszoną sprzedaż akcji pod groźbą dalszych, wspieranych przez NATO, ukraińskich ataków na powiązaną infrastrukturę, jeśli Putin odmówi.

Kontury strategii E2DE nabierają obecnie kształtu. Niecałe dwa tygodnie przed podpisaniem wspomnianej wspólnej deklaracji Izba Reprezentantów uchwaliła ustawę, która miała zapewnić ponad miliard dolarów pomocy w zakresie bezpieczeństwa i odbudowy. Dodatkowe 8 miliardów dolarów miało zostać udostępnione w formie pożyczek na obronność Ukrainy. Przy okazji szczytu G7 Trump zadeklarował, że wkrótce ponownie nałoży sankcje naftowe na Rosję, co zakłóciłoby dostawy Rosji do Chin i Indii.

Mniej więcej w tym samym czasie grupa senatorów USA przedstawiła projekt ustawy, która miałaby zmienić obowiązujące prawo, umożliwiając Ukrainie wykorzystanie aktywów skonfiskowanych rosyjskiemu bankowi centralnemu i innych rosyjskich aktywów państwowych do zakupu sprzętu wojskowego. Wszystko to zbiegło się z doniesieniami, że Senat uwzględnił również w ustawie o autoryzacji wydatków na obronę narodową do 2027 roku (NDAA) przepisy, które wymagałyby dalszego wsparcia wywiadowczego dla Ukrainy przez cały następny rok, aby pomóc jej w odzyskaniu utraconego terytorium (a być może i więcej).

Co gorsza, Zełenski wkrótce potem wyraził przekonanie, że Trump zrealizuje swoje deklarowane zainteresowanie zezwoleniem amerykańskim firmom na produkcję pocisków przeciwlotniczych (i prawdopodobnie innej broni) na Ukrainie, co drastycznie zwiększyłoby stawkę w przypadku ataku Rosji na te obiekty. Oczywiście, Stany Zjednoczone będą potrzebowały czasu na uzupełnienie własnych zapasów rakiet po trzeciej wojnie w Zatoce Perskiej, ale sygnały są widoczne i wskazują, że Trump 2.0 przygotowuje się do radykalnej eskalacji konfliktu na Ukrainie.

W szczególności oczekuje się, że jego strategia E2DE będzie dokładnie zgodna z tym, co jesienią ubiegłego roku nakreślił ‚Wall Street Journal’: Pomoc Ukrainie w prześcignięciu Rosji w zakresie dronów, nałożenie dalszych sankcji wtórnych i wywołanie niepokojów w Rosji. W tym celu inicjatywy Izby Reprezentantów i Senatu wzmocnią ukraińskie zdolności ofensywne (w tym te dotyczące pocisków dalekiego zasięgu), a groźba sankcji Trumpa obejmie drugi element. To połączenie może doprowadzić do niepokojów w Rosji.

Mówiąc wprost: ta ostatnia faza jest mało prawdopodobna, ponieważ zróżnicowany naród rosyjski pozostaje zjednoczony, w pełni świadomy egzystencjalnych zagrożeń związanych z tym konfliktem w świetle jego nadrzędnego celu strategicznego, jakim jest ‚bałkanizacja’  swojej cywilizacji – a ponadto nie jest skłonny do masowych protestów. Niemniej jednak Stany Zjednoczone i tak przygotowują się do podjęcia takiej próby, mając nadzieję na wywołanie wystarczającego niezadowolenia ze status quo, aby zmusić rządzącą partię Jedna Rosja do utworzenia koalicji po kolejnych wyborach do Dumy we wrześniu.

Patrząc w przyszłość, trwają przygotowania, by zapewnić, że Trump 2.0 zdominuje w przyszłym roku Rosję, a potencjalne odzyskanie przez Demokratów Kongresu po wyborach uzupełniających w listopadzie, mogłoby to ułatwić.

Jeśli Rosja nie osiągnie swoich celów przed upływem tego czasu lub nie wynegocjuje w miarę sprawiedliwego porozumienia, realna szansa na ponowne zawarcie takiego porozumienia będzie najwcześniej w 2029 roku – co oznacza, że do tego czasu możliwe będzie tylko zwycięstwo lub porażka. Czas ucieka.

uncutnews.ch/nimmt-die-eskalationsstrategie-von-trump-2-0-gegen-russland-langsam-gestalt-an

Napisał: Andrew KorybkoOpracował: Zygmunt Białas

Iran stanowczo kontroluje Ormuz, a USA desperacko machają marchewką

Iran stanowczo obstaje przy Ormuzie,

podczas gdy USA

desperacko machają marchewką,

ale bezskutecznie

Symplicjusz 4 lipca 2026 simplicius7/iran-stands-firm-on-hormuz-as-us

W związku z pogrzebem Najwyższego Przywódcy Iranu Alego Chameneiego, saga Ormuzu przybrała kolejne, ciekawe zwroty akcji.

Iran odmówił jakichkolwiek ustępstw wobec USA, ponieważ wie, że zdradziecka administracja Trumpa nie ma żadnych zasad, jeśli chodzi o honorowanie umów. Jednocześnie Stany Zjednoczone uciekają się do jawnego błagania i wszelkich możliwych ustępstw, aby uniknąć upokorzenia związanego z akceptacją Ormuzu z opłatami drogowymi:

https://www.wsj.com/world/middle-east/us-dangles-rewards-for-opening-the-strait-of-hormuz-iran-isnt-budging

WSJ pisze:

Stany Zjednoczone i Oman szukają sposobów na przełamanieirańskichżądań pobierania opłat za przepływanie statków przez Cieśninę Ormuz. Ich głównym argumentem w rozmowach pośrednich była obietnica odmrożenia części ze 100 miliardów dolarów irańskich funduszy przechowywanych za granicą.

Jak twierdzą niektórzy, dyplomaci amerykańscy zaproponowali Iranowi kompromis: zrzeczenie się roszczeń do kontrolowania cieśniny i wyrzeczenie się płacenia opłat drogowych w zamian za miliardy dolarów niezamrożonych funduszy.

Europa z kolei jest przekonana, że ​​ugięcie się pod irańską hegemonią regionalną to jedyny racjonalny wybór, gdyż reszta świata po prostu nie ma kart, którymi mogłaby odegrać się na prawowitych właścicielach Ormuzu:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-07-02/hormuz-european-nations-now-believe-some-fees-are-ineutetable

Najbardziej jaskrawym przykładem tego było szokujące przyznanie się wiceprezydenta J.D. Vance’a dwa dni temu, że Trump po prostu wykorzystał porozumienie jako krótką przerwę, aby dać światu czas na uzupełnienie zapasów ropy naftowej i zapobieżenie załamaniu gospodarczemu, zanim – co jest wyraźnie sugerowane – wznowi niesprowokowaną agresję przeciwko Iranowi, gdy zajdzie taka potrzeba.

Mówiąc delikatnie, ta szczerość jest szokująca:

„Myślę więc, że prezydent polecił nam wykorzystać to porozumienie, żeby w pewien sposób ożywić światową gospodarkę naftową. Uzupełnić zapasy, a potem zobaczyć, gdzie jest ręka”.

Od razu staje się jasne, że nasze wcześniejsze doniesienia były trafne w odniesieniu do rzeczywistej skali zagrożenia gospodarczego, z jakim borykały się Stany Zjednoczone i świat, oraz do tego, jak głęboko Trump zdawał sobie z tego sprawę, pomimo teatralnej brawury wobec Iranu. Trump ewidentnie płakał, bo Iran wygrał tę rundę kurczaka, ale jak sugeruje Vance, zagrożenie nie minęło, ponieważ Trump uważa, że ​​może po prostu przeczekać okres stabilizacji gospodarczej i spróbować jeszcze raz.

W związku z tym pojawiły się doniesienia o wszelkiego rodzaju masowych transportach lotniczych „na skalę historyczną” z USA na Bliski Wschód, które w opinii wielu stanowią przygotowania USA do jakiejś inwazji lądowej. Głównym powodem tego był nagły wzrost aktywności wojskowej w Zielonej Strefie Bagdadu, który rzekomo okazał się zakrojonym na szeroką skalę antyirańskim zamachem stanu pod dowództwem Amerykanów. Siły irackie ścigały proirańskie frakcje i „zdrajców”, aby – jak niektórzy uważają – przygotować grunt pod coś większego:

Alex (Sasha) Krainer@NakedHedgieNakedHedgie

There can be only one explanation for this: US and Israel are preparing a ground invasion into Iran. Iraq can be the only staging ground. Iran-Iraq war 2.0

Mario Nawfal @MarioNawfalMarioNawfal

🇮🇶🇮🇷 Iraq PM Ali al-Zaidi set a deadline: all pro-Iran militias must fully disarm by September 30 or face the law. This lines up perfectly with the U.S.-led coalition wrapping up its anti-ISIS mission. PM Ali al-Zaidi is under heavy U.S. pressure ahead of his Washington trip,

18:27 · 1 lipca 2026 · 2,64 tys. wyświetleń Views


Oczywiście, Stany Zjednoczone nie mają realnych możliwości przeprowadzenia jakiejkolwiek udanej inwazji lądowej na Iran – sama myśl jest po prostu śmieszna. Ale biorąc pod uwagę to, co wiemy o niedawnym upadku umysłowym Trumpa, trudno zgadnąć, jak daleko posunie się w swoich maniach wielkości. Być może nadal żywi pokręcone fantazje o zdobyciu wyspy Kharg, co najmniej, albo czegoś podobnego.

Na przykład Pete Hegseth właśnie usunął „wschodzącą gwiazdę”, generała Christophera Donahue , dowódcę armii USA w Europie i Afryce, co niektórzy uznali za część trwającej czystki najwyższego sztabu generalnego, mającej na celu całkowite oddanie partii.

Na razie Trump twierdzi, że dał Iranowi krótką „przerwę” na pogrzeb Alego Chameneiego. Iran z kolei nadal zamyka cieśninę Ormuz, a doniesienia donoszą, że irańskie motorówki przepłynęły nawet na południe od cieśniny, blokując korytarz wód terytorialnych Omanu, którym USA potajemnie przemycały niektóre statki:

PILNE: Irańskie Siły Rewolucyjne (IRGC) całkowicie zamknęły wspierany przez USA korytarz omański w Cieśninie Ormuz, wykorzystując swoją flotę motorówek. Według danych o ruchu morskim, żaden statek nie skorzystał z korytarza przez ponad pół dnia.

Nastąpiło to po tym, jak irańskie Siły Rewolucyjne (IRGC) wydały dziś rano ostrzeżenia radiowe wszystkim statkom i wysłały patrole sił specjalnych w celu wzmocnienia kontroli Iranu nad cieśniną Ormuz. Ponad 10 statków skierowało się na zatwierdzoną trasę irańską.

Dalej:

Raport Ormuz@HormuzReportHormuzReport

BREAKING: Ships are abandoning the U.S.-backed Omani corridor in the Strait of Hormuz and diverting to Iran-designated routes after the IRGC deployed patrol boats and began enforcing Tehran’s transit orders, per Ship tracking data. The IRGC reportedly ordered vessels over VHF

11:53 · 4 lipca 2026 · 11,9 tys. wyświetleń Views


18 odpowiedzi Replies· 62 reposty Reposts· 248 polubień Likes

Inne raporty zdają się potwierdzać, że niewiele statków handlowych próbowało przepłynąć przez cieśninę:

Przegląd ruchu statków handlowych przez Cieśninę Ormuz, dostępny na stronie http://MarineTraffic.comwciągu ostatnich 24 godzin, pokazuje, że tylko jeden statek handlowy ukończył tranzyt, korzystając z systemu separacji ruchu wspieranego przez USA przez wody terytorialne Omanu (od południa). Zdecydowana większość widocznego ruchu korzystała z irańskiego (od północy) systemu separacji ruchu.

Co ciekawe, dwie grupy statków początkowo próbowały skorzystać z trasy południowej. Jedna grupa zmieniła kurs przed zakończeniem tranzytu, podczas gdy druga grupa opuściła korytarz omański i wkroczyła na teren irańskiego systemu separacji ruchu.

Oczywiste jest, że Stany Zjednoczone czekają na odpowiedni moment, aby uzupełnić zapasy swoich stacji na Bliskim Wschodzie, zanim potencjalnie rozpoczną – przynajmniej – kolejne ataki. W związku z tym pojawiły się niepotwierdzone doniesienia z „anonimowych źródeł w Iranie”, że Iran rozważa nawet prewencyjne ataki na Izrael w takiej sytuacji, ponieważ irańscy przywódcy są zmęczeni odgrywaniem militarnej, biernej i reaktywnej roli.

Prezydent USA Donald Trump potwierdził, że premier Izraela Benjamin Netanjahu zwrócił się z prośbą o spotkanie w Białym Domu. Rozmowy mogą się odbyć już w przyszłym tygodniu.

Teraz zarówno Trump, jak i Netanjahu znaleźli się w niezłym impasie, ponieważ zbliżają się wybory – październik dla Netanjahu i Likudu, a listopad dla wyborów uzupełniających w USA. Wiele doniesień twierdzi, że Trump udaje twardziela w obliczu druzgocącej porażki z Iranem, ale w rzeczywistości sytuacja jest diametralnie różna:

https://www.telegraph.co.uk/us/news/2026/07/03/inside-the-crumbling-court-of-king-donald/

Z powyższego:

Źródła w rozmowie z The Telegraph opisują napiętą atmosferę w Białym Domu trawionym kryzysami, a prezydent jest niezadowolony, ponieważ szuka kozłów ofiarnych.

„Jest w fatalnym nastroju. Jest strasznie zirytowany personelem Białego Domu, bo wszystko idzie źle” – powiedział „The Telegraph” informator z bliskiego otoczenia administracji. „Sondaże są fatalne, a on uważa, że ​​nikt nic nie robi, żeby to naprawić”.

Tymczasem Axios twierdzi, że najbliższe otoczenie Trumpa jest coraz bardziej rozczarowane Bibi :

Między wierszami: Ludzie z otoczenia Trumpa stają się coraz bardziej sceptyczni i rozczarowani Netanjahu od czasu ich spotkania w lutym.

„Wielu najbliższych doradców Trumpa uważa, że ​​Bibi mylił się we wszystkim” – powiedział amerykański urzędnik.

W rozmowie telefonicznej w zeszłym miesiącu Trump ostro skrytykował Netanjahu za eskalację działań Izraela w Libanie, nazywając premiera „szalonym” i oskarżając go o niewdzięczność.

Napięcia te pogłębiły szerszy rozłam wśród Republikanów w kwestii Izraela i wojny. Wpływowi działacze MAGA, tacy jak Tucker Carlson, oskarżyli Trumpa o zależność od Netanjahu.

Mimo to, para nieszczęśliwych kochanków wydaje się skazana na wrzucenie do tego samego kotła, który sami stworzyli, jeśli chodzi o Iran. Są teraz nierozerwalnie uwięzieni w bagnie, z którego nie wiedzą, jak się wydostać, a które doprowadza oba ich narody do ruiny .

Stany Zjednoczone i Iran również znajdują się na rozdrożu, świętując dziś doniosłe wydarzenie. Dla Stanów Zjednoczonych jest to 250. rocznica powstania kraju na mocy Deklaracji Niepodległości, która ironicznie zatoczyła koło i od tego czasu Stany Zjednoczone znalazły się pod całkowitą wasalizacją obcego mocarstwa – sytuacja, która przyprawiłaby Ojców Założycieli o przewracanie się w grobach.

Dla Iranu jest to kolejne rozwidlenie drogi, przerwanie schematu w mozaice jego bogatej historii, w której naród powstaje w jedności, aby pożegnać swego duchowego ojca, człowieka, który zdawał się być przeznaczony przez Boga do przewodzenia w pokonaniu ciemiężców swojego ludu.

————————–

Al Jazeera English@AJEnglish

Hundreds of thousands of people have poured into Tehran, with millions expected to attend a week of funeral ceremonies for late Iranian Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei. — in pictures aje.news/59w2gw

12:41 PM · Jul 4, 2026 · 70,1 TYS. Views


36 Replies · 249 Reposts · 1,07 TYS. Likes

————————————————

Dwa narody, których losy się splatają. Dwie okazje do końca i początku, jedna oznaczająca śmierć, ale zwiastująca monumentalne odrodzenie; i druga celebrująca narodziny w cieniu ruiny.

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Ghalibaf płakał podczas pogrzebu Najwyższego Przywódcy.

Demonstrując swoją klasę oraz pokorę i wdzięk, jakie Stany Zjednoczone zdołały wykształcić w ciągu 250 lat swojej historii, Trump przechwalał się, że mógłby zbombardować cały pogrzeb, żeby zgładzić wszystkich, a następnie oskarżył Irańczyków o udawanie łez:

https://archive.ph/SN0Gv

Dwa narody, dwa duchowe przeznaczenia.

Wesołego Czwartego Lipca.

USA: 250 lat wojen, kłamstw i uciśnienia

Stany Zjednoczone obchodzą dziś swoje 250. urodziny

============================

Werner Rügemer opublikował właśnie książkę o historii Stanów Zjednoczonych. W przedmowie pisze:

Tego dnia, 4 lipca 1776 roku, uchwalono Deklarację Niepodległości. Choć głosi ona, że wszyscy ludzie rodzą się równi, nie zawiera zakazu niewolnictwa. I podżega do nienawiści „wobec mieszkańców naszych granic, tych bezlitosnych Indian […], których znaną metodą walki jest bezwzględna eksterminacja ludzi w każdym wieku, płci i klasie społecznej”. Kiedy w 1787 roku uchwalono Konstytucję, nie było już mowy o tym, że „wszyscy ludzie rodzą się równi”. Niewolnictwo nie jest nigdzie zakazane, a tylko ‚osoby wolne’  mają prawo głosu. A teraz rząd ma „zapewnić pokój wewnętrzny i podjąć środki ostrożności w celu tłumienia powstań”. To pozostaje aktualne do dziś. Stany Zjednoczone zostały założone jako rasistowskie, kolonizujące państwo niewolnicze, które to państwo przedstawia się jako demokracja – kłamstwa od samego początku.

Poprawka do Konstytucji z 1791 roku, ‚Karta Praw’, Artykuł 1, stanowi: Religia państwowa jest zakazana! Ale Stany Zjednoczone szybko ogłosiły się ‚krajem Boga’, aby kontynuować praktykowanie niewolnictwa, które nie jest zakazane, poza wszelkimi prawami człowieka, i ubóstwiać się dla dalszej ekspansji, także poprzez ludobójstwo. Wyzysk pracy, wojny, ludobójstwo, usprawiedliwione przez Boga i kłamstwa: do dziś! To musi się skończyć!

USA: Wiodące państwo kłamstw

„Opowiadamy się za demokracją”: – Stany Zjednoczone fałszywie przedstawiają się jako państwo demokratyczne, wbrew swojej konstytucji – ale są największym na świecie sponsorem, pożyczkodawcą i dostawcą broni dla wszystkich faszystowskich i im podobnych dyktatorów na każdym kontynencie, czasami przez dekady, i angażując całe klany. Na przykład:

w Europie: Mussolini (Włochy), Salazar (Portugalia), Franco (Hiszpania), Hitler (Niemcy); // — w Azji: Czang Kaj-szek (Chiny), Syngman Rhee (Korea Płd), Suharto (Indonezja), Marcos (Filipiny); // — w Afryce: Seko (Kongo), Doe (Liberia), an-Numairi (Sudan) i reżim apartheidu w RPA; // — w Ameryce Łacińskiej: B. Batista (Kuba), Somoza (Nikaragua), Videla (Argentyna), Branco (Brazylia), Pinochet (Chile); // — na Bliskim Wschodzie, np. szach Reza Pahlawi (Iran) i przez pół wieku okupacyjne i ludobójcze państwo Izrael.

„Znieśliśmy niewolnictwo” – Zniesiono jedynie starą formę niewolnictwa, ale rozwijano i nadal rozwijają się nowe formy zmodernizowanej pracy niewolniczej, angażujące nielegalnych imigrantów w samych Stanach Zjednoczonych, a zwłaszcza niezliczone miliony nisko opłacanych pracowników, niewidocznych na Zachodzie, stłoczonych w masowych schroniskach w biednych krajach, takich jak Indie: tam młode kobiety z najbiedniejszych regionów składają najnowsze iPhone’y Apple bez umów o pracę, a po kilku latach są odsyłane z powodu choroby i zastępowane przez nowe ‚kobiece materiały’. Zyski Apple & Co. i ich głównych akcjonariuszy, BlackRock & Co., nadal napływają.

„Jesteśmy domem pokoju” – Ale w ciągu 250 lat istnienia USA zorganizowały 469 wojen i zmian reżimów, dokonując egzekucji głów państw i rządów, takich jak Patrice Lumumba w Kongo, a w 2026 roku – dziesiątek irańskich przywódców, podobnie w Wenezueli, w ramach przygotowań do porwania Maduro, często z pomocą zinfiltrowanych agentów wywiadu i ich informatorów, finansowanych znacznymi sumami pieniędzy, w tym terrorystów.

Stany Zjednoczone po raz ostatni formalnie wypowiedziały wojnę w 1941 roku – od tego czasu prowadziły setki wojen bez wypowiedzenia wojny przez swój parlament, Kongres Stanów Zjednoczonych, aż do dnia dzisiejszego.

Pod rządami kłamliwej ‚Rady Pokoju’  obecnego prezydenta USA Trumpa, ludobójstwo dokonywane przez zastępczego wojownika USA trwa nadal w Wielkim Izraelu i rozprzestrzeniło się również na sąsiednie państwa: Liban, Syrię i Iran.

Tak żyją dziś dzieci w Strefie Gazy

„Wspieramy obrońców praw człowieka walczących z dyktatorami” – Stany Zjednoczone ustanowiły swoje podwaliny i rozszerzyły swoją obecność w Ameryce Północnej poprzez ludobójstwo; nigdy nie wyraziły żalu z tego powodu, a następnie dopuściły się kolejnych ludobójstw, takich jak w Indonezji i Wietnamie. Stany Zjednoczone stoją na czele światowej odmowy ratyfikacji konwencji ONZ dotyczących praw pracowniczych i socjalnych, a także konwencji jej organizacji zależnej, Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP). Przeciwnicy nielubianych rządów są przedstawiani jako ‚aktywiści praw człowieka’  i otrzymują wsparcie medialne i finansowe, jak to ostatnio miało miejsce na Białorusi, w Mołdawii, Hongkongu, Wenezueli i Iranie.

„Jesteśmy państwem Boga” – Stany Zjednoczone to (neo)kolonialne państwo drapieżne i wyzyskujące, które, podobnie jak inne przed-demokratyczne byty w średniowiecznej Europie, wyniosło się do rangi teokracji: mieli królów i królowe ‚z łaski Boga’. Ale nawet rzekomo najnowocześniejsze państwo – Stany Zjednoczone, cofa się do najciemniejszych czasów średniowiecza: „Jesteśmy państwem Boga” – wbrew własnej konstytucji. Nie muszą przestrzegać ziemskich praw, gdy jest to konieczne, i mogą, na mocy własnej, jednostronnej decyzji, bezkarnie łamać prawo międzynarodowe, prawa człowieka i prawa innych państw.

Na banknotach dolarowych widnieje napis „W Bogu pokładamy ufność” – w ten sposób prezydenci i kapelani wojskowi wysyłają amerykańskich żołnierzy na wojny, które naruszają prawo międzynarodowe, a w razie potrzeby są ludobójcze. Początkowo celowi temu służyły skorumpowane religie i sekty protestanckie. Następnie, wraz ze wspieranymi przez USA europejskimi dyktatorami Mussolinim, Salazarem, Franco i Hitlerem, za błogosławieństwem Watykanu, USA przejęły również skorumpowany Kościół katolicki.

A teraz, w XXI wieku – i w jego rozpaczliwym upadku – amerykańscy oligarchowie skupieni wokół administracji Trumpa w większości przejęli również syjonizm, aby odnieść desperacko zaplanowane, ostateczne zwycięstwo. Zasada jest taka: kupujemy każdą religię, a teraz Stary Testament triumfuje nad Nowym Testamentem.

Czyniąc to, upadające obecnie ‚jedyne supermocarstwo’  nie tylko jeszcze bardziej szkodzi i zubaża swoją większość ludności oraz większość przedsiębiorstw, pracowników i rolników w USA, ale także na każdym kontynencie, a zwłaszcza w swoich ‚zaprzyjaźnionych’  państwach – w Europie – w państwach członkowskich NATO, w tym wyczerpanej, mocno zadłużonej Ukrainie oraz w Azji tradycyjnych ‚sojusznikach’, a teraz nawet bogatych państwach regionu Zatoki Perskiej.

globalbridge.ch/heute-4-juli-2026-die-usa-feiern-ihren-250-geburtstag-ja-aber

Napisał: Werner Rügemer

Opracował: Zygmunt Białas

Nieprzewidziane trudności na drodze do informatycznego zniewolenia Ludzkości


Nieprzewidziane trudności na drodze do informatycznego zniewolenia Ludzkości


Szatańscy „geniusze”, jak Elon Musk & jemu podobni, wiedzą w szczegółach, jak zbudować ośrodek wypoczynkowy, czy Centrum Danych na Marsie, potrzebują tylko TWOICH pieniędzy do tego!

Dr Ignacy Nowopolski Jul 5 
 Totalna kontrola Ludzkości wymaga centrów gromadzenia danych. Do tak niespodziewanej konkluzji doszli „evil demons” budujący „sztuczną inteligencję” (AI) & inne „przełomowe arcydzieła” epoki informatycznej.Kilka z tych Centrów powstaje już w Ameryce.
Problemem staje się gigantyczna ilość energii elektrycznej, niezbędna do ich utrzymania. W Teksasie funkcjonuje już takie centrum, powodując ogromny wzrost kosztów elektryczności dla miejscowej populacji. Lokalne władze zmuszone zostały do cyklicznych wyłączeń prądu dla obywateli, by wystarczyło go na gromadzenia danych o nich samych.
Biorąc pod uwagę fakt przeciągającego się kryzysu energetycznego związanego z sytuacją w cieśninie Ormuz, pomysł szatańskich geniuszy, otoczenia globu siecią centrów gromadzenia danych, spalił na panewce.
Z tego też powodu „robotoid” Elon Musk, postanowił przenieść wspomniane centra w przestrzeń kosmiczną.
W czasie wakacji na Marsie, będzie można pojechać też na Wenus & skontrolować tamtejszą bazę danych.
Geniusz tych obłąkańców nie zna przeszkód. Oglądając ich wywiady w mediach propagandowych, trudno skonstatować czy te kreatury, to zdegenerowane jednostki ludzkie, czy wysłannicy piekieł, albo przybysze z kosmosu?

Jedno nie ulega wątpliwości, ludźmi to oni nie są. Nie potrafią nawet komunikować się z gatunkiem Homo Sapiens. Robotoid Elon Musk, zadeklarował nawet, że jak tylko skonstruuje robota AI płci żeńskiej to weźmie go sobie za żonę. Pozostałe tuzy tego segmentu „przemysłu” pójdą zapewne w ślady Elona.
Jak na razie tylko Elon jest permanentnym rezydentem Białego Domu. Doprowadza to do wściekłości Melanię. Wyniosła się ona do osobnego pokoju, a Imperator nawiązał romans ze swą 30-letnią asystentką, która nie odstępuje go ani na moment & pisze doń listy miłosne. Jej ksywa to „drukarka”, gdyż namiętnie drukuje z laptopa wszystko co Imperatorowi jest potrzebne. Pilnuje też, by nie plótł więcej głupot, niż jest to niezbędne. Redaguje & publikuje jego https://truthsocial.com/@realDonaldTrump.
Do kompletu brakuje tylko sex-robotnicy Elona z AI.

Ponieważ wielu niezależnych obserwatorów pochodzi z „waszyngtońskich elit”, to mają oni bieżące kontakty z przyjaciółmi ciągle jeszcze obsługujących „dwór cesarski”. To od nich otrzymują pikantne szczegóły codziennej rzeczywistości Stolicy Imperium.To oczywiście mogłoby być nawet zabawne, gdyby nie świadomość, że te indywidua dzierżą losy Ludzkości w swych szponach!

Boże miej nas w Swej Opiece!

USA potrzebują drugiej deklaracji Niepodległości, tym razem od Izraela

USA potrzebują drugiej deklaracji Niepodległości, tym razem od Izraela.

Nie ma ważniejszego wysiłku w kierunku odzyskania suwerenności i obrony integralności terytorialnej Republiki amerykańskiej niż rząd federalny USA całkowicie rozwiązujący wszelkie relacje, oficjalne i inne, z Syjonistycznym Państwem Izrael.

To, że Izrael przekształcił się w niezwykle niebezpiecznego śmiertelnego wroga Stanów Zjednoczonych Ameryki, nie jest już przedmiotem żadnej debaty po tym, co następuje:

The Israeli Attack on the USS Liberty
The USS Liberty: A Failed Israeli False Flag Attack Against the United States
Israel assassinated JFK, RFK & MLK
Hard Proof Israel Killed The Kennedy Brothers
Israel’s traitorous CIA point man for both Kennedy assassinations
9/11: All Roads Lead To Israel
INDISPUTABLE EVIDENCE CONFIRMS: 9/11 was both an “Inside Job” and “Mossad Job”
The Zionist State Of Israel Assassinated Charlie Kirk

Izraelski atak na USS Liberty: nieudany izraelski atak fałszywej flagi na Stany Zjednoczone

Izrael zamordował JFK, RFK i MLK

Izrael zabił Braci Kennedy

Zdradziecki Izrael CIA wskazuje człowieka za oba zabójstwa Kennedy’ego

9/11: Wszystkie Drogi Prowadzą Do Izraela

Bezsporne dowody potwierdzają: 9/11 był zarówno „pracą wewnętrzną”, jak i „pracą Mossadu”

Syjonistyczne Państwo Izrael zamordowało Charlie Kirka

Zarówno zabójstwo Charlie Kirka przez Izrael, jak i niezmiernie bezczelne i lekkomyślne podżeganie do wojny z Iranem w 2026 roku, są być może słomkami, które złamały grzbiet wielbłąda, w tym, co dotyczy złośliwej syjonistycznej perfidii i złej woli wobec narodu amerykańskiego.

Chazarscy Barbarzyńcy Zdejmują Maski

Naprawdę, syjonistyczni władcy Trumpa w Tel Awiwie zostali ujawnieni jak nigdy dotąd, ponieważ wielkie przebudzenie ma miejsce w całej amerykańskiej polityce. Gdy masa krytyczna obywateli USA zrozumie, że Izrael jest ich najbardziej zdradliwym wrogiem, wszystko zmieni się z dnia na dzień. Mam nadzieję, że punkt zwrotny nastąpi w tym najbardziej doniosłym półwieczu Stanów Zjednoczonych.

W świetle następującej niepodważalnej rzeczywistości, dlaczego Stany Zjednoczone miałyby chcieć mieć jakikolwiek związek z Syjonistycznym Państwem Izrael?!

State of the Nation
2 lipca 2026 roku

USA potrzebują drugiej deklaracji
Niepodległości, tym razem od Izraela.

CMV

Widzę wiele podobieństw między obecnymi stosunkami USA / Izrael a przedrewolucyjnymi stosunkami między koloniami amerykańskimi a Wielką Brytanią. Wiele skarg przedstawionych w Deklaracji Niepodległości odbija się echem dzisiaj.

Chcę jasno powiedzieć, że mówię o izraelskim rządzie, proizraelskich organizacjach politycznych i zwolennikach polityki rządu izraelskiego. Nie mówię o żydach jako całości, którzy są zróżnicowaną grupą o szerokim spektrum poglądów na Izrael i jego rząd.

Jedna z najbardziej znanych pretensji kolonialnych dotyczyła podatków i reprezentacji politycznej. Dziś Stany Zjednoczone wysyłają miliardy dolarów podatników do Izraela pomimo sondaży, które często wykazują znaczny sprzeciw opinii publicznej. Obrońcy związku mogą argumentować, że Amerykanie wybierają przedstawicieli, którzy podejmują te decyzje. Nieważny z natury niereprezentatywny charakter amerykańskiego rządu, proizraelskie organizacje lobbingowe wydają znaczne sumy pieniędzy, próbując wpłynąć na wybory i politykę publiczną. Ponadto uchwalono wiele ustaw mających na celu uciszenie krytyki Izraela. I widzimy, jak nasi demokratycznie wybrani przywódcy z obu partii często ulegają wpływowi Netanjahu przy stole negocjacyjnym.

Można powiedzieć, że znaczna część tego wpływu nie pochodzi od samego rządu izraelskiego, ale od obywateli amerykańskich, którzy wspierają Izrael i korzystają ze swoich praw politycznych. Jednak z mojej perspektywy osoby te są analogiczne do lojalistów kolonialnych, którzy popierali dalsze dostosowywanie się do brytyjskich interesów. Fakt, że wpływy wywierane są przez podmioty krajowe, a nie wyłącznie z zagranicy, niekoniecznie unieważnia porównanie.

Innym argumentem jest to, że Stany Zjednoczone i Izrael są partnerami o zgodnych interesach, a zatem Stany Zjednoczone nie są pod wpływem wbrew ich woli. Myślę, że może to dokładnie opisać niektórych członków elity politycznej i gospodarczej. Jednak, jestem mniej przekonany, że przeciętny Amerykanin korzysta z relacji w tym samym stopniu. Na przykład konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie (w tym wojna w Iranie), postrzegane przez wielu Amerykanów jako związane z izraelskimi interesami bezpieczeństwa, mogą nakładać na Stany Zjednoczone koszty w postaci wydatków wojskowych, zwiększonego ryzyka bezpieczeństwa, wyższych cen gazu i utraty życia żołnierzy amerykańskich.

Mój pogląd zależy od założenia, że Izrael wywiera znaczący wpływ na amerykańską politykę i kształtowanie polityki. Jeśli to prawda, to uważam, że związek zaczyna przypominać historyczne przypadki, w których ludność uważała, że ważne decyzje są kształtowane przez obce interesy, które nie są w pełni zgodne z ich własnymi. Zdaję sobie sprawę, że analogia jest niedoskonała, ponieważ żadne dwa ruchy niepodległościowe nie są identyczne. Twierdzę, że Izrael wykazuje duży negatywny wpływ na naród amerykański, a zerwanie stosunków wymagałoby od ludzi odebrania izraelskiej władzy w sposób odzwierciedlający historyczne ruchy niepodległościowe.

Aby zmienić mój pogląd, należałoby mnie przekonać do jednego z poniższych:

Że stopień Izraelskiego wpływu na amerykańską politykę spada znacznie poniżej tego, co byłoby wymagane, aby porównania z poprzednimi ruchami niepodległościowymi były znaczące, potencjalnie włączając w to rewolucję amerykańską.

Że stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem zapewniają znaczne korzyści zwykłym Amerykanom, które przeważają nad obawami, które podniosłem.

To zerwanie stosunków z Izraelem można zrobić w sposób, który nie odzwierciedla historycznego ruchu niepodległościowego.

Milczenie armat: Zawieszenie broni bez pojednania

Zaktualizowano dnia1 lipca 2026 r.

Milczenie armat: Zawieszenie broni bez pojednania

Michael Hollister apolut/das-schweigen-der-geschutze-waffenruhe-ohne-annaherung

Milczenie armat: zawieszenie broni bez pojednania | Autor: Michael Hollister

Stany Zjednoczone i Iran zawieszają ogień – „Na razie wstrzymajcie się”
Po czterech dniach wzajemnych ataków, obie strony wstrzymały działania ofensywne 29 czerwca – był to przełomowy moment tygodnia. Przedstawiciel władz USA powiedział CNN, że wstrzymają się „na razie”; Waszyngton ogłosił, że statki handlowe będą mogły ponownie swobodnie przepływać przez Cieśninę Ormuz.

To przerywa samonapędzający się cykl – ataki USA przez dwie kolejne noce, irański odwet przeciwko dwóm państwom Zatoki Perskiej – przynajmniej tymczasowo. Wcześniej Trump ostrzegał, że Iran „przestanie istnieć”, jeśli ataki będą kontynuowane; Teheran groził „całkowitym zerwaniem” rozmów.

Trump zapowiada rozmowy w Dosze – Teheran i Katar zaprzeczają spotkaniom na wysokim szczeblu.
Istnieją dwie sprzeczne wersje dotyczące samej daty. 29 czerwca Trump oświadczył, że Iran „poprosił o spotkanie” i że negocjatorzy spotkają się w Dosze we wtorek. Rzecznik MSZ Kataru, Al-Ansari, wyjaśnił, że obecnie nie odbywają się „żadne spotkania na wysokim szczeblu” między stroną irańską a amerykańską – jedynie delegacje techniczne spotykają się za pośrednictwem pośredników. Rzecznik irańskiego MSZ, Baqaei, potwierdził wysłanie delegacji ekspertów do Dohy, ale podkreślił: „Nie weszliśmy jeszcze w fazę negocjacji w sprawie ostatecznego porozumienia”.

Witkoff i Kushner w Dosze – trzy ścieżki negocjacyjne, 6 miliardów dolarów jako dźwignia.
Amerykańscy wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner przybyli do Dohy 30 czerwca i rozmawiali z premierem Kataru i ministrem spraw zagranicznych – a nie z przedstawicielami Iranu. Według Kataru, realizowane są trzy odrębne ścieżki: program nuklearny, gospodarka i sankcje oraz bezpieczeństwo regionalne. Katar nadal posiada zamrożone irańskie fundusze w wysokości 6 miliardów dolarów i koordynuje bezpieczne przejście z Omanem. Główny negocjator Iranu, Ghalibaf, oświadczył, że Teheran nie podejmie dalszych rozmów do czasu wdrożenia memorandum.

Wall Street Journal: Bazy USA w Zatoce Perskiej tak poważnie uszkodzone, że rozważa się ich przeniesienie na zachód.
Analiza Wall Street Journal oparta na zdjęciach satelitarnych, nagraniach wideo i wywiadach szacuje, że szkody w Bahrajnie – jedynej amerykańskiej bazie morskiej w regionie, będącej bazą Piątej Floty – są znacznie większe niż oficjalnie przyznano.

Ucierpiała kwatera główna, kilkanaście budynków i dwa terminale łączności satelitarnej; sama odbudowa tego miejsca szacowana jest na około 400 milionów dolarów. CSIS szacuje całkowity koszt wojny na około 40 miliardów dolarów, z czego od 2,2 do 5,1 miliarda dolarów to czyste zniszczenia baz – Kontroler Pentagonu poinformował wcześniej Kongres o 29 miliardach dolarów, nie wliczając zniszczeń baz. Według cytowanych urzędników, Departament Obrony rozważa redukcję swojej obecności w Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej oraz przeniesienie funkcji na zachód; raport wymienia Izrael jako jedną z analizowanych lokalizacji. Według tych danych, w wojnie zginęło 13 żołnierzy amerykańskich, a setki zostało rannych.

Zgromadzenie Ekspertów nazywa otwarcie Cieśniny Ormuz „strategicznym błędem”.
Sprzeciw wobec porozumienia pojawia się obecnie w samym irańskim kierownictwie. Prawie trzy czwarte członków Zgromadzenia Ekspertów – duchownego organu mianującego i nadzorującego Najwyższego Przywódcę – podpisało oświadczenie, w którym nazwało ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz „strategicznym błędem” i złamaniem obietnic złożonych przez kierownictwo. Sekretariat Zgromadzenia natychmiast odrzucił to oświadczenie. Osiem z dwunastu osób obecnych na spotkaniu Pezeshkiana ze Stowarzyszeniem Nauczycieli Seminariów w Kom należy do Zgromadzenia.

Pezeshkian: „Wielkie zwycięstwo” i 6 miliardów dolarów – Waszyngton i Katar nie potwierdzają uwolnienia.
Prezydent Pezeshkian zachwalał memorandum w Kom 29 czerwca jako „wielkie zwycięstwo narodu irańskiego”. Według państwowej agencji informacyjnej IRNA, 6 z 12 miliardów dolarów irańskich funduszy przechowywanych w Katarze ma zostać uwolnionych i zwróconych; sankcje na ropę i produkty petrochemiczne mają zostać zniesione. Fakty jednak temu przeczą: przedstawiciele USA twierdzą, że do tej pory nie uwolniono żadnych zamrożonych aktywów, Katar potwierdza brak transferu, a według „Wall Street Journal” uwolnienie aktywów jest uzależnione od warunków i etapów. W ten sam weekend Iran ostrzelał tankowiec przewożący katarską ropę.

Macron i Oman chcą oczyścić Cieśninę Ormuz z min – Iran bierze na siebie wyłączną odpowiedzialność.
Po spotkaniu z sułtanem Haithamem w Paryżu prezydent Macron oświadczył, że Francja i Oman, wraz z partnerami, zamierzają oczyścić Cieśninę Ormuz z min, aby zapewnić swobodny i bezwarunkowy przepływ. Wiceminister spraw zagranicznych Iranu, Gharibabadi, odrzucił to, stwierdzając, że zgodnie z porozumieniem, Iran jest wyłącznie odpowiedzialny za oczyszczanie z min i że Francja „nie powinna komplikować delikatnej sytuacji”. Teheran określił francuską inicjatywę jako „prowokację”. Przenosi to spór z kwestii szlaku przejścia na kwestię tego, kto będzie faktycznie odpowiedzialny za techniczne otwarcie cieśniny.

Araghchi: Hormuz pod „wyłączną” administracją irańską w ciągu 30 dni.
Minister spraw zagranicznych Araghchi przedstawił roszczenia Iranu w maksymalnym możliwym zakresie. Po usunięciu przeszkód Cieśnina Ormuz powróci do swojej przedwojennej pojemności w ciągu 30 dni pod „wyłączną” administracją irańską. Jednocześnie wojna musi zakończyć się całkowicie – na wszystkich frontach, w tym wyraźnie w Libanie. Oba oświadczenia są sprzeczne ze stanowiskiem Stanów Zjednoczonych i państw Zatoki Perskiej, które odrzucają jednostronną kontrolę Iranu.

Liban: Żołnierz zginął, nowe ataki, Katz zapowiada „przedłużony pobyt” – rabin Zini: „Cały Liban należy do nas”.
Porozumienie ramowe z 26 czerwca jest podważane przez obie strony już w pierwszym tygodniu jego obowiązywania. 28 czerwca izraelski żołnierz zginął w strzelaninie z bojownikiem Hezbollahu, a izraelskie ataki uderzyły w południe w pobliżu Deir Seryan i Taybeh; minister obrony Katz polecił armii przygotowanie się do „przedłużonego pobytu” w strefie bezpieczeństwa. Z drugiej strony izraelski rabin Elijahu Zini oświadczył na posiedzeniu komisji Knesetu, że zwrócił się do ministrów z pytaniem: „Na jakiej podstawie rezygnujecie z dziedzictwa naszych przodków? Cały Liban należy do nas”. Według gazety Haaretz, wujka przywódcy Shin Bet, Dawida Ziniego, Zini jest rabinem, a nie członkiem rządu – co symbolizuje odrzucenie wycofania się izraelskiej prawicy, tak jak Hezbollah i Amal symbolizują odrzucenie przez drugą stronę.

Członkowie IRGC zabici w Paveh – Kurdyjskie zamieszki na Zachodzie
. Incydenty eskalują w przeważająco kurdyjskim zachodzie Iranu. Wieczorem 29 czerwca, według Gwardii Rewolucyjnej, dwóch jej członków zginęło, a dwóch zostało rannych w ataku w Paveh (prowincja Kermanszah); raport opiera się na agencji informacyjnej Mehr. To, wraz z atakiem dronów na irańsko-kurdyjski obóz opozycyjny w pobliżu Irbilu w poprzednim tygodniu, rodzi pytanie, czy długo tlące się kurdyjskie zamieszki wchodzą w bardziej aktywną fazę. Kurdyjskie grupy opozycyjne były uważane za potencjalny punkt nacisku przeciwko Teheranowi podczas wojny; niektórzy obawiają się teraz ujawnienia, jeśli dyplomacja zostanie wznowiona.

Inflacja w Iranie sięga 88,6% – MFW przewiduje najwyższy poziom od 1979 roku.
Podczas gdy władze mówią o zwycięstwie, sytuacja w kraju pogarsza się. Oficjalne dane za czerwiec wskazują na roczną stopę inflacji na poziomie 88,6%; bank centralny odnotował miesięczny wzrost wskaźnika cen konsumpcyjnych o ponad 7% 29 czerwca, a ceny żywności, napojów i tytoniu wzrosły o około 130% w maju. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że całkowita inflacja wyniesie prawie 69% do 2026 roku – według MFW, będzie to najwyższy poziom od rewolucji w 1979 roku. Blokada portów przez amerykańską marynarkę wojenną oraz zniszczenie przemysłu i infrastruktury dodatkowo sparaliżowały irańską gospodarkę podczas wojny.

Brent zamyka najsłabszy kwartał od 2020 roku – tuż powyżej poziomów sprzed wojny.
Rynek ropy naftowej wycenia ropę naftową w warunkach pokoju, ale koryguje ją z każdą eskalacją. Brent zamknął miesiąc na poziomie około 73-74 dolarów, WTI na poziomie około 70,70 dolarów; drugi kwartał przyniósł spadek o około 30 procent – ​​największą kwartalną stratę od 2020 roku. W poniedziałek cena Brent wzrosła nieznacznie powyżej 73 dolarów, ponieważ w weekend załamał się ruch żeglugowy – poziom nieznacznie wyższy niż w dniu poprzedzającym wybuch wojny 28 lutego. Zwolnienia z sankcji USA, które pozwalają na wejście na rynek irańskiej ropy, wywierają dodatkową presję na ceny.

Iran atakuje Bahrajn i Kuwejt – trafiony budynek mieszkalny w Muharraku, brak ofiar śmiertelnych.
W odwecie za ataki USA, Gwardia Rewolucyjna zaatakowała 28 czerwca amerykańskie obiekty w Bahrajnie i Kuwejcie rakietami i dronami. Bahrajn – siedziba Piątej Floty USA – poinformował, że ośmiopiętrowy budynek mieszkalny w pobliżu lotniska został trafiony, a najwyższe piętro zniszczone, ale nikt nie zginął. Przedstawiciel władz USA oświadczył, że żaden z zamierzonych celów nie został trafiony. Bahrajn potępił atak, nazywając go „rażącym naruszeniem suwerenności”.

Gaza: Izrael kontynuuje zabijanie w czasie zawieszenia broni – powtarza się to na wszystkich frontach.
Izrael nie tylko łamie porozumienia w Libanie, ale także kontynuuje działania w Strefie Gazy w czasie zawieszenia broni. Według palestyńskich źródeł i agencji informacyjnej Wafa, izraelskie ataki w weekend zabiły co najmniej czterech Palestyńczyków, w tym 13-letnią Eileen al-Farrę. Wśród celów ataków znalazł się namiot należący do osób przesiedlonych oraz obóz Al-Mawasi – wyznaczona „strefa bezpieczeństwa” na mocy zawieszenia broni – 27 czerwca. Kolejny atak dronów w Deir al-Balah 29 czerwca zabił trzy osoby, w tym ośmiolatka. Ministerstwo Zdrowia Gazy i komisja śledcza ONZ określają te działania jako ludobójstwo; Izrael temu zaprzecza, a międzynarodowy sąd nie wydał jeszcze ostatecznego orzeczenia w tej sprawie.

ANALIZA

I. Zawieszenie broni bez pojednania.
Głównym wnioskiem z tego tygodnia jest paradoks: strzelanina znów ucichła, a jednak nic nie zostało rozwiązane. 29 czerwca obie strony zaprzestały ognia – nie dlatego, że punkt sporny został rozwiązany, ale dlatego, że wymiana ognia stała się kosztowna i niekontrolowana dla obu stron. To, co nastąpiło później, nie było przełomem w negocjacjach, ale sporem o to, czy w ogóle do nich doszło: Trump twierdzi, że Iran wnioskował o spotkanie; Katar i Teheran zaprzeczają jakimkolwiek rozmowom na wysokim szczeblu i zezwalają jedynie na spotkania delegacji technicznych za pośrednictwem mediatorów. Rzeczywista sytuacja plasuje się gdzieś pomiędzy „zawieszeniem broni” a „jeszcze nie weszliśmy w fazę negocjacji”: Przestali strzelać, ale tak naprawdę też nie rozmawiają. Memorandum przetrwało jako dokument, a nie jako proces. Zawieszenie broni jest prawdziwe, ale deeskalacja nie – wszystkie otwarte pytania z ostatniej aktualizacji pozostają niezmienione.

II. Ramy, których nikt nie wdraża – odrzucone przez obie strony.
Libańskie porozumienie ramowe jest podważane w pierwszym tygodniu przez siły, które powinny je wdrażać. Z jednej strony żołnierze i bojownicy nadal zabijają się nawzajem, Izrael atakuje poza uzgodnioną strefą, a Katz ogłasza „przedłużony pobyt” – wycofanie się obiecane w porozumieniu jest redefiniowane jako stała obecność. Z drugiej strony istnieje nie tylko Hezbollah, który odrzuca tekst jako „kapitulację”, ale także izraelska prawica, dla której nawet to minimalne wycofanie się jest zbyt daleko idące: kiedy rabin mający rodzinne powiązania z najwyższymi służbami wywiadowczymi publicznie deklaruje: „Cały Liban należy do nas”, to opór wobec wycofania się nie jest stanowiskiem marginalnym. Argument okrężny z ostatniej aktualizacji pozostaje niezmienny – Izrael wycofa się, jeśli Hezbollah zostanie rozbrojony; Hezbollah nie rozbroi się, dopóki Izrael pozostanie. Ten sam schemat widoczny jest w Strefie Gazy: zawieszenie broni na papierze, kontynuowane działania w terenie. Izrael działa na trzech frontach, kierując się tą samą logiką.

III. Teheran kontra Teheran.
Najgroźniejsza linia podziału przebiega już nie między Waszyngtonem a Teheranem, ale w samym irańskim kierownictwie. Prezydent Pezeshkian przedstawia porozumienie jako „wielkie zwycięstwo” i obiecuje repatriację 6 miliardów dolarów – podczas gdy Waszyngton i Katar zaprzeczają, by jakiekolwiek pieniądze zostały wypłacone, a według „Wall Street Journal” wypłata ta jest uzależniona od spełnienia pewnych warunków. Jednocześnie prawie trzy czwarte Zgromadzenia Ekspertów – organu mianującego Najwyższego Przywódcę – nazywa otwarcie Cieśniny Ormuz „strategicznym błędem”. Minister spraw zagranicznych Araghchi z kolei rości sobie prawo do „wyłącznej” kontroli nad cieśniną, co oznacza stanowisko, którego żaden partner negocjacyjny nie zaakceptuje. Dodajmy do tego incydenty na kurdyjskim zachodzie i inflację na poziomie 88,6%, co przeczy „zwycięstwu” w codziennym życiu ludności. Władze Iranu nie mówią jednym głosem, a porozumienie, które w kraju postrzegane jest jako porażka, jest trudniejsze do utrzymania niż to, które postrzegane jest jako zwycięstwo.

IV. Rachunek wojenny

W tym tygodniu po raz pierwszy można określić prawdziwego zwycięzcę – a liczby malują inny obraz niż narracje o zwycięstwach obu stron. „Wall Street Journal” dokumentuje, że irańskie pociski i drony tak poważnie uszkodziły centralną amerykańską bazę morską w regionie, że rozważa się przeniesienie amerykańskiej obecności na zachód, aż do Izraela; CSIS szacuje koszt wojny na 40 miliardów dolarów. Kontrastuje to ostro z budżetem uzupełniającym w wysokości 87,6 miliarda dolarów z najnowszej aktualizacji, inflacją w Iranie zbliżającą się średnio do 69 procent i cenami ropy naftowej, które właśnie odnotowały najsłabszy kwartał od 2020 roku. Obie strony ogłaszają zwycięstwo: Teheran świętuje wycofanie amerykańskich baz i obiecane miliardy, Waszyngton ponowne otwarcie cieśniny. Rachunek ujawnia coś jeszcze – wojnę, której koszty nadal rosną dla obu stron, podczas gdy porozumienie mające ją zakończyć zależy od każdej kwestii implementacji. Najdroższa pozycja wciąż czeka na rozpatrzenie: 60-dniowy termin upływa w połowie sierpnia.

KLASYFIKACJA STRATEGICZNA

Dwa tygodnie po podpisaniu memorandum wymiana ognia ustała, ale żaden punkt sporny nie został rozwiązany. Nie ma już strzelaniny i nie toczą się żadne realne negocjacje; obie strony odrzucają porozumienie w sprawie Libanu, irańskie władze są podzielone w sprawie własnego porozumienia, a straty poniesione w wyniku wojny – zniszczone bazy amerykańskie, irańska inflacja, załamanie rynku ropy naftowej – przeczą narracjom o zwycięstwie zarówno w Waszyngtonie, jak i w Teheranie. Milczenie armat to pauza, a nie pokój. Punkt zerowy 60-dniowego okresu przypada na połowę sierpnia – w samym środku gorącej kampanii przed wyborami uzupełniającymi w USA.

+++

Źródła i notatki

Michael Hollister służył sześć lat w niemieckich siłach zbrojnych (SFOR, KFOR) i posiada wiedzę na temat wewnętrznych mechanizmów strategii wojskowych. Po 14 latach pracy w dziedzinie bezpieczeństwa IT analizuje militaryzację Europy, politykę interwencjonizmu Zachodu oraz geopolityczne zmiany sił, korzystając ze źródeł pierwotnych. Jego praca koncentruje się na Azji, a zwłaszcza na Azji Południowo-Wschodniej, gdzie bada zależności strategiczne, strefy wpływów i architekturę bezpieczeństwa. Hollister łączy wiedzę operacyjną z bezkompromisową krytyką systemową – wykraczając poza dziennikarstwo opiniotwórcze. Jego prace są publikowane dwujęzycznie na stronie www.michael-hollister.com oraz w krytycznych mediach w krajach niemiecko- i anglojęzycznych

.

  1. CNN, 29 czerwca 2026 r. – Wysłannik USA Witkoff w drodze do Dohy, ruch w Cieśninie Ormuz bez zmian: https://www.cnn.com/2026/06/29/world/live-news/iran-war-strikes-trump
  2. CNN, 28 czerwca 2026 r. – Kruche zawieszenie broni między USA a Iranem jest napięte, Bahrajn i Kuwejt na celowniku Teheranu: https://www.cnn.com/2026/06/28/world/live-news/iran-war-strikes-trump
  3. Fox News, 30 czerwca 2026 r. – Iran odmawia dalszych rozmów z USA, ponieważ Katar twierdzi, że nie odbywają się żadne spotkania na wysokim szczeblu: https://www.foxnews.com/live-news/us-iran-doha-qatar-war-peace-talks-hormuz-strait-june-30
  4. Time, 30 czerwca 2026 r. – Witkoff i Kushner w Dosze, aby spotkać się z mediatorami, ale nie odbyły się żadne rozmowy na wysokim szczeblu z Iranem: https://time.com/article/2026/06/30/us-iran-peace-deal-talks-technical-doha-mediators-strait-of-hormuz/
  5. Euronews, 30 czerwca 2026 r. – Amerykańscy wysłannicy Witkoff i Kushner wylądowali w Katarze, aby wziąć udział w nowych rozmowach na temat wojny z Iranem: https://www.euronews.com/2026/06/30/us-envoys-witkoff-and-kushner-land-in-qatar-for-fresh-iran-war-talks
  6. Bloomberg, 30 czerwca 2026 r. – Witkoff i Kushner planują przeprowadzić pośrednie rozmowy z Iranem w Katarze (Paywall/403, dostępny w przeglądarce): https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-06-30/witkoff-kushner-set-to-hold-indirect-talks-with-iran-in-qatar
  7. RFE/RL / Radio Farda, 30 czerwca 2026 r. – Ruch morski w Cieśninie Ormuz gwałtownie zwalnia (Zgromadzenie Ekspertów, Paveh, Inflacja): https://www.rferl.org/a/iran-war-us-hormuz-oil-blockade-gulf-israel/33640284.html
  8. Press TV, 29 czerwca 2026 r. – Pezeshkian: Iran odzyska 6 miliardów dolarów zamrożonych w Katarze funduszy: https://www.presstv.ir/Detail/2026/06/29/771291/Iran-Pezeshkian-assets-frozen
  9. The Washington Times (AP), 29 czerwca 2026 r. – Pezeshkian z Iranu zapowiada uwolnienie zamrożonych aktywów w Katarze o wartości 6 mld USD; USA twierdzą, że nie uwolniono żadnych aktywów: https://www.washingtontimes.com/news/2026/jun/29/irans-masoud-pezeshkian-says-6b-frozen-assets-qatar-released-us-talks/
  10. Xinhua, 29 czerwca 2026 r. – Prezydent Iranu ogłosił uwolnienie zamrożonych środków w Katarze o wartości 6 mld USD (IRNA): https://english.news.cn/20260629/60218f24d7ac488297f2dd43fd9a08b6/c.html
  11. The Times of Israel, 25 czerwca 2026 r. – Stany Zjednoczone rozważają przeniesienie baz w Zatoce Perskiej zaatakowanych przez Iran na zachód, w tym do Izraela (raport WSJ): https://www.timesofisrael.com/us-considering-moving-gulf-bases-hit-by-iran-westward-inclusive-to-israel-report/
  12. The Wall Street Journal, 25 czerwca 2026 r. – Jak Iran zdewastował amerykańską bazę morską i spowodował przeliczenie sił USA (dostęp płatny, w przeglądarce): https://www.msn.com/en-us/news/world/how-iran-devastated-an-american-naval-base-and-caused-a-us-recalculation/ar-AA26yCOW
  13. Middle East Monitor, 30 czerwca 2026 r. – Izraelski rabin wzywa armię do pozostania w Libanie, twierdzi, że terytorium Libanu należy do Izraela (Haaretz): https://www.middleeastmonitor.com/20260630-israeli-rabbi-urges-army-to-stay-in-lebanon-claims-lebanese-territory-belongs-to-israel/
  14. NPR, 27 czerwca 2026 r. – Stany Zjednoczone i Iran ogłosiły ataki odwetowe w Iranie, Kuwejcie i Bahrajnie: https://www.npr.org/2026/06/27/nx-s1-5872954/us-strikes-iran
  15. Al Jazeera, 28 czerwca 2026 r. – Izrael zabija czterech Palestyńczyków w Strefie Gazy, podczas gdy ataki na namioty trwają (al-Mawasi, 27 czerwca): https://www.aljazeera.com/news/2026/6/28/israel-kills-three-palestinians-in-gaza-as-attacks-on-tents-continue
  16. Al Jazeera, 29 czerwca 2026 r. – Izraelski atak w Strefie Gazy zabija trzy osoby, w tym dziecko (Deir al-Balah): https://www.aljazeera.com/news/2026/6/29/israeli-attack-in-gaza-kills-three-inclusive-a-child
  17. Al Jazeera, 29 czerwca 2026 r. – Ceny ropy rosną, ponieważ ataki USA i Iranu zagrażają ponownemu otwarciu Cieśniny Ormuz: https://www.aljazeera.com/economy/2026/6/29/oil-prices-rise-as-us-iranian-strikes-threaten-strait-of-hormuz-reopening
  18. Trading Economics, 30 czerwca 2026 r. – ropa naftowa Brent (spadek w II kw. o ok. 30%): https://tradingeconomics.com/commodity/brent-crude-oil
  19. CBS News, 28/29 czerwca 2026 r. – Iran grozi „całkowitym wstrzymaniem” rozmów; inflacja w Iranie wynosi 88,6 procent: https://www.cbsnews.com/live-updates/us-iran-war-israel-hezbollah-strait-of-hormuz-peace-deal-talks/
  20. GlobalSecurity, 29 czerwca 2026 r. – Wojna w Iranie 2026, dzień 122. (Stand-down, Doha, Muharraq): https://www.globalsecurity.org/military/ops/iran-war-oprep.htm
  21. Blog na żywo ZDFheute, 30 czerwca 2026 r. – Wojna w Iranie: rozmowy w Doha, Gharibabadi w sprawie usuwania min, Deir al-Balah: https://www.zdfheute.de/politik/ausland/iran-israel-usa-angriff-liveblog-100.html
  22. Euronews (niemiecki), 27 czerwca 2026 r. – Eskalacja na Cieśninie Ormuz: USA rozpoczynają nowe ataki na Iran (Azizi): https://de.euronews.com/2026/06/27/attacke-frachtschiff-hormus-passage-usa-greifen-iran-wieder-an
  23. Handelsblatt, 28 czerwca 2026 r. – Cieśnina Ormuz: Czy grozi nam nowa eskalacja napięć między USA a Iranem?: https://www.handelsblatt.com/politik/international/strasse-von-hormus-droht-eine-neue-eskalation-zwischen-den-usa-und-dem-iran/100236038.html
  24. Britannica, 30 czerwca 2026 r. – Wojna z Iranem w 2026 r. (Memorandum chronologiczne, okres 60 dni): https://www.britannica.com/event/2026-Iran-war
  25. Michael Hollister – Iran Insight: Wojska lądowe i dwa zamki (29 marca 2026 r.): https://www.michael-hollister.com/de/2026/03/29/iran-insight-bodentruppen-und-das-doppelschloss/?utm_source=substack&utm_medium=Update&utm_campaign=0107

USA: Jazgot w następstwie Memorandum z Islamabadu

W następstwie Memorandum z Islamabadu

przez Thierry’ego Meyssana voltairenet-org/article

Podczas gdy Arabowie w Zatoce Perskiej doszli do wniosku po wojnie z Iranem, że Izrael jest drapieżnikiem, a Stany Zjednoczone nie są [nie powinni być.. md] światowym policjantem, Amerykanie wciąż nie wiedzą, co myśleć o Benjaminie Netanjahu i jego koalicji. „Rewizjonistyczni syjoniści” próbują przeniknąć do Partii Republikańskiej i Demokratycznej kandydatów popierających Izrael, podczas gdy większość wyborców nie chce już popierać tego ludobójczego państwa. Co więcej, próbują podburzyć Arabów w Zatoce przeciwko Iranowi i wznowić izraelską operację w Libanie.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja) 30 czerwca 2026 r.

عربيελληνικάhiszpańskifrancuskiwłoskiHolenderskiportugalskirosyjskiturecki

Rodzice Rahma Emanuela i Benjamina Netanjahu byli już bliskimi przyjaciółmi.

Memorandum z Islamabadu  [ 1 ] nie tylko ustanowiło pokój w Zatoce Perskiej. Stanowiło ono również, że Iran powinien otrzymać 300 miliardów dolarów – nie w formie „reparacji wojennych”, lecz na cele „inwestycyjne”. W ten sposób, choć nie zostało to wyraźnie stwierdzone, przypieczętowało zwycięstwo Republiki Islamskiej.

To zwycięstwo nie oznacza militarnej klęski Stanów Zjednoczonych, lecz polityczną klęskę określonej frakcji w USA. Przegranymi są tradycyjni zwolennicy Izraela, którzy odmawiają uznania masakr ludności cywilnej dokonanych przez tzw. „państwo żydowskie” w Palestynie i Libanie.

Klęska rewizjonistycznych syjonistów

Ślepota wspólników Izraela wynika z ich niezdolności do oceny państwa na podstawie jego czynów, a nie autoportretu. Mylą oni swoje marzenie o ojczyźnie, mającej być schronieniem dla ofiar europejskich pogromów, z rzeczywistością państwa rządzonego przez faszystów w historycznym sensie tego słowa.

To zamieszanie jest tym bardziej zaskakujące, że podczas palestyńskiej operacji „Potop Al-Aksa” słusznie rozróżniali cywilów od kombatantów. Niektórzy z nich nie kwestionowali niezbywalnego prawa Palestyńczyków do stawiania oporu izraelskiej okupacji, lecz potępiali masakry ludności cywilnej. Czyniąc to, zniesławiali pamięć Izz ad-Dina al-Kassama (1882–1935) – od którego nazwiska wzięły nazwę brygady Hamasu. Człowiek ten nie był bynajmniej bojownikiem ruchu oporu, ale przede wszystkim antysemitą, który szczycił się masakrowaniem żydowskiej ludności cywilnej.

Dziś „rewizjonistyczni syjoniści”, czyli zwolennicy Władimira Zeewa Żabotyńskiego, jednoczą się wokół Benjamina Milejkowskiego-Netanjahu, by obalić prezydenta Donalda Trumpa. Liczą na wszystkich tych, którzy żyją w zamieszaniu, które właśnie opisałem.

Chciałbym przypomnieć, że „rewizjonistyczni syjoniści”, zwolennicy Żabotyńskiego, zawsze byli w gwałtownej opozycji do „syjonistów” (w ogólnym sensie) Theodora Herzla. Obie grupy prowadziły ze sobą zaciętą wojnę, począwszy od sojuszu Żabotyńskiego z ukraińskimi „integralnymi nacjonalistami” w celu dokonania masakry sowieckich Żydów, poprzez poparcie Żabotyńskiego dla Duce Benito Mussoliniego  [ 2 ] , aż po negocjacje z nazistami w sprawie przejęcia majątku węgierskich syjonistów.  [ 3 ] Chociaż konflikt ten został zawieszony przez pierwszego premiera Izraela, Dawida Grün-Ben-Guriona, po założeniu ich wspólnego państwa pod warunkiem, że szczątki Żabotyńskiego nigdy nie zostaną pochowane w Izraelu, konflikt ten rozgorzał teraz na nowo wraz z „zamachem stanu”, który zmienił podstawowe prawa kraju i utorował drogę dyktaturze. W ciągu ostatnich trzech lat większość Izraelczyków głośno protestowała przeciwko tym „reformom”, popieranym przez zdecydowaną większość byłych urzędników armii i służb bezpieczeństwa.

Masakry, których byliśmy świadkami, nie wzięły się znikąd. Są one realizacją polityki prowadzonej już w latach dwudziestych XX wieku, jeszcze przed nazizmem – polityki potępionej na całym świecie po II wojnie światowej.

Następca Donalda Trumpa

Zwolennicy tej polityki w Stanach Zjednoczonych zgromadzili się wokół Fundacji Adelsona, nazwanej na cześć ukraińskiego właściciela kasyna z Las Vegas. Początkowo sfinansowali oni kandydaturę Marco Rubio w 2016 roku, a następnie Donalda Trumpa w 2023 roku. Dziś ponownie wspierają Marco Rubio po stronie Republikanów i Rahma Emanuela po stronie Demokratów  [ 4 ] .

Ten drugi jest synem rewizjonistycznego syjonisty Benjamina Auerbacha, członka organizacji terrorystycznej Irgun, który uciekł z Izraela po zabójstwie specjalnego wysłannika ONZ, hrabiego Folke Bernadotte w 1948 roku.

W czasie prezydentury George’a H. Busha (41. prezydenta) Rahm Auerbach-Emanuel zgłosił się na ochotnika do Sił Obronnych Izraela (IDF) i wziął udział w wojnie w Zatoce Perskiej przeciwko Irakowi.

Rahm był jednym z doradców prezydenta Demokratów Billa Clintona.

Rahm był przedstawicielem stanu Illinois w rządzie republikańskiego prezydenta George’a W. Busha.

Za prezydentury Baracka Obamy został szefem sztabu, czyli sekretarzem generalnym Białego Domu.
Podczas drugiej kadencji Obamy i pierwszej Donalda Trumpa pełnił funkcję burmistrza Chicago. W tej roli zamknął około pięćdziesięciu szkół publicznych w dzielnicach zamieszkiwanych przez Afroamerykanów i Latynosów – największe masowe zamknięcie szkół w historii USA – podniósł ceny biletów za transport publiczny i parkowanie oraz sprywatyzował Chicago Transit Authority. Co najważniejsze, próbował stłumić zabójstwo 17-letniego Laquana McDonalda przez policję w 2014 roku .  [ 5 ]
Następnie został mianowany ambasadorem w Tokio za rządów Joe Bidena. Tam nadzorował przekupywanie ustawodawców Liberalnej Partii Demokratycznej (LDP) przez Kościół Zjednoczeniowy (znany również jako „Sekta Księżyca”), który był kontrolowany przez CIA.
Jego ciągła wojowniczość przyniosła mu przydomek „Rambo”; nie bał się używać wulgaryzmów, a nawet pięści. Rahm ma dwóch braci: dr. Ezéchiela Emanuela, który pełnił funkcję specjalnego doradcy ds. polityki zdrowotnej w administracji Obamy, oraz Alego Emanuela, założyciela i dyrektora agencji talentów Endeavor. Kiedy Izrael próbował przejąć kontrolę nad Twitterem/X, zaoferował swojemu przyjacielowi Elonowi Muskowi 100 milionów dolarów za zmianę wizerunku portalu społecznościowego, co doprowadziło do konfliktu między nimi.

W obliczu ostrej reakcji Demokratów na masakry dokonane przez Benjamina Netanjahu, „rewizjonistyczni syjoniści” trzymają w rezerwie mniej kontrowersyjnego kandydata: gubernatora Pensylwanii, Josha Shapiro.

Po stronie Republikanów ich kandydatem jest obecny sekretarz stanu, Marco Rubio. Już podczas kampanii w 2015 roku cieszył się poparciem zmarłego Sheldona Adelsona. Starszy właściciel kasyna, ukraińsko-izraelsko-amerykańskiego pochodzenia, postrzegał go jako kolejne dziecko imigrantów i wziął go sobie do serca.

Porozumienia Abrahama ratują

Jedną z konsekwencji Memorandum z Islamabadu jest to, że Zjednoczone Emiraty Arabskie po raz kolejny zmieniły swoje stanowisko. W przeszłości były bardzo zaangażowane w sprawę palestyńską, którą hojnie finansowały za pośrednictwem księcia Ahmeda, jednego z synów szejka al-Zayeda. Został on jednak zamordowany przez CIA w Maroku w 2010 roku. Był młodszym bratem obecnego władcy Abu Zabi i prezydenta siedmiu Zjednoczonych Emiratów Arabskich, szejka Mohammeda bin Zayeda. Jednak w 2020 roku ponownie zmienił zdanie. Zdecydował się na sojusz z Izraelem przeciwko Iranowi, któremu Emiraty zawdzięczały część swojego majątku (port w Dubaju posłużył do obejścia blokady Iranu przez USA). W ten sposób podpisały Porozumienia Abrahama wraz z Bahrajnem.

Jednakże, gdy Izrael i Stany Zjednoczone zaatakowały Iran, Emiraty nie mogły zrozumieć irańskiej reakcji w postaci bombardowania. Próbowały wszystkiego, aby uzyskać pozytywne głosowanie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ  [ 6 ] , a następnie w Międzynarodowej Organizacji Morskiej  [ 7 ] , zanim zrozumiały i przyznały, że w takiej samej sytuacji postąpiłyby dokładnie tak samo jak Iran  [ 8 ] . Dlatego w zeszłym tygodniu Emiraty potajemnie zgodziły się usiąść do stołu negocjacyjnego ze swoimi byłymi irańskimi przyjaciółmi.

Podobnie Arabia Saudyjska, która wznowiła stosunki dyplomatyczne z Iranem w 2023 roku na prośbę Chin, zapewniła prezydenta Trumpa przed rozpoczęciem wojny, że nie widzi problemu w obaleniu Republiki Islamskiej przez Pentagon. Następnie Arabia Saudyjska zaprotestowała przeciwko irańskim działaniom odwetowym na jej terytorium. Dziś jednak wyciąga własne wnioski z konfliktu: Izrael jest gotów zrobić wszystko, by zbudować imperium, a Stany Zjednoczone nie chronią swoich wasali, lecz czynią ich celem ataku. Rijad przygotowuje zatem szczyt pojednawczy, w którym wezmą udział wszystkie państwa Zatoki Perskiej, w tym Iran.

W tym kontekście Marco Rubio udał się w dniach 23–25 czerwca do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i wreszcie do Bahrajnu, gdzie spotkał się ze wszystkimi członkami Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC). Podjął próbę reaktywacji Porozumień Abrahama  [ 9 ] , tym bardziej że osoba odpowiedzialna za to dossier od momentu jego podpisania – żydowski zięć Donalda Trumpa, Jared Kushner – nie ukrywa już faktu, że uważa teraz Netanjahu za chorego psychicznie.

Jednak wysiłki Marco Rubio nie przyniosły rezultatu.

Kwestia Libanu

Dlatego też 27 czerwca sekretarz stanu, po powrocie do Waszyngtonu, zmusił ambasador Libanu, Nadę Hamadé Mouawad, do podpisania „umowy ramowej” ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Umowa ta rewiduje to, co zostało uzgodnione w Memorandum z Islamabadu wynegocjowanym przez Jareda Kushnera i J.D. Vance’a , które wzywa do „trwałego zakończenia wojny na wszystkich frontach, w tym w Libanie” (artykuł 1). Natomiast „umowa ramowa” przedstawiona przez Marco Rubio stanowi: „Rząd Izraela podkreśla, że ​​jego działania wojskowe w Libanie są wyłącznie konsekwencją ataków, zagrożenia, jakie one stwarzają, oraz wrogich zamiarów niepaństwowych grup zbrojnych, w szczególności Hezbollahu” (artykuł 5)  [ 10 ] .

Celem jest potwierdzenie izraelskiej retoryki, że państwo żydowskie nigdy nie próbowało aneksji Libanu, lecz jedynie zareagowało na działania grupy terrorystycznej; narracji, która ignoruje próbę Léona Bluma utworzenia państwa Izrael w Libanie (1936); wojnę arabsko-izraelską z 1948 r. (zakończoną zwycięstwem wojsk brytyjskich w Transjordanii); inwazję Izraela z 1982 r. oraz inwazję z 2006 r.

Te ramy zaprzeczają, że Hezbollah stanowi trzon libańskiego oporu wobec inwazji. Sugerują, że to opór jest przyczyną okupacji, a nie odwrotnie. Nikt nie może w to wątpić: podpisany tekst wciąż nie jest dostępny na stronie internetowej libańskiego prezydenta. Przewodniczący parlamentu Nabih Berry natychmiast ogłosił, że nie zostanie on ratyfikowany, a wielu czołowych polityków już go odrzuciło. Nie chodzi tu o sekciarstwo, ale o libańską tożsamość.

Po podpisaniu Memorandum z Islamabadu, Hezbollah rozmieścił duże plakaty wzdłuż całej autostrady biegnącej przez Liban. Na plakatach widniały portrety dwóch przywódców Chameneiego, Alego i Modżtaby, oraz napis „Dziękujemy Iranowi”. W sobotę usunięto te plakaty, aby zrobić miejsce dla plakatów Ministerstwa Turystyki. Jednak w niedzielę plakaty te zostały zastąpione innymi z flagą Libanu i hasłem „Najpierw Liban” (co oznaczało „bez oporu”). Kierowcy natychmiast zatrzymali się i spalili te plakaty.

Thierry Meyssan

И страшно и смешно. Jak propaganda zatruwa wizerunek Rosji na Zachodzie.

Były analityk CIA publikuje wybuchowe przykłady: „Jak propaganda zatruwa wizerunek Rosji na Zachodzie”

Wgląd w umysły zachodnich konsumentów antyrosyjskiej propagandy

Autorstwa Larry’ego C. Johnsona

To będzie stosunkowo krótki artykuł. Chcę, abyście sami zobaczyli, jak inspirowana przez CIA ukraińska propaganda zakorzenia się w umysłach Amerykanów.

W zeszłym tygodniu otrzymałem dwie wiadomości, które dobitnie ilustrują, jak propaganda zyskuje przewagę.

Pierwsza wiadomość pochodziła od kobiety, która jest znajomą znajomej. Urodziła się w Rosji, ale mieszka na Karaibach i nie wróciła do Rosji od rozpoczęcia specjalnej operacji wojskowej w lutym 2022 roku.

Ona szczerze wierzy w to, co pisze:

Temat: Rosjanie walczą teraz na ulicach o benzynę – a Putin właśnie przyznał się do kryzysu, który przez miesiące zaprzeczał

Wszystko to jest prawdą i stoimy na skraju momentu krytycznego, który nie będzie przyjemny.

Nie ma benzyny. Bardzo duża część wszystkich rafinerii jest nieczynna i nie da się ich naprawić nawet w perspektywie średnioterminowej – nawet jeśli udałoby się zdobyć części zamienne.

Oznacza to: brak nawadniania pól, brak zbiorów, gdy rośliny dojrzeją. Brak żywności.

Fabryki stoją w dużej mierze, ponieważ nie ma benzyny, żeby dojechać do pracy, a transport publiczny kursuje sporadycznie. Nie ma części zamiennych, pracowników, internetu, a nawet w samej Rosji komunikacja jest słaba. Nie wspominając o wielomiesięcznych opóźnieniach w wypłatach wynagrodzeń spowodowanych pogarszającą się podażą pieniądza.

Rodziny masowo opuszczają swoje domy, albo przenosząc się na dacze (lub do krewnych), w desperackiej próbie samodzielnego uprawiania podstawowych produktów żywnościowych, albo uciekając – jeśli to możliwe – za granicę, aby zacząć nowe życie gdzie indziej.

Ukraińskie ataki dronów stają się coraz bardziej celne i niszczycielskie.

„Centrum Łączności Kosmicznej w Dubnej (często mylone z pobliskim Wspólnym Instytutem Badań Jądrowych w Dubnej) doznało znacznych uszkodzeń fizycznych i konstrukcyjnych w wyniku ukierunkowanych ukraińskich ataków dronów dalekiego zasięgu w nocy 22 czerwca 2026 roku. Zdjęcia satelitarne i raporty wywiadu wojskowego potwierdziły trafienia w „mózg” i główną infrastrukturę największego rosyjskiego naziemnego kompleksu satelitarnego”.

Choć ta dezorganizacja codziennego życia w Rosji może być dla Ukraińców mile widziana, może zmusić Kreml do desperackiego ataku nuklearnego lub z użyciem bomby piaskowej. Oczywiście, ktoś trzeci zostałby za to obwiniony.

Przeczytaj dzisiejszy Moscow Times: themoscowtimes.com

i szczególnie:hemoscowtimes.com/2026/06/30/kremlin-confirms-its-in-talks-to-import-gasoline

Nie będę tracił czasu na obalanie ich twierdzeń punkt po punkcie.

Podzieliłem się jednak jej przesłaniem z czwórką Amerykanów, którzy obecnie mieszkają na stałe w Rosji, po prostu żeby zobaczyć ich reakcję.

I wiesz co?

Wszyscy mają dostęp do Internetu i mogą jeździć samochodami, kiedy tylko tego potrzebują.

O tak – jeszcze jedno: nie muszą czekać tygodniami na wypłatę.

Następną tyradę wygłosił zagorzały syjonista, który 26 lutego przewidział, że USA i Izrael pokonają Iran w ciągu trzech tygodni.

Co kilka tygodni wysyłam mu jego stare przepowiednie, aby przypomnieć mu o jego niekompetencji jako prognosty.

Wykazuje tę samą zdolność w następującej tyradzie:

Pomimo fałszywej propagandy, którą Larry sumiennie szerzy w interesie Rosjan, oraz jego antyamerykańskich i antyizraelskich komentarzy, Rosjanie obecnie wyraźnie przegrywają wojnę na Ukrainie, a ich gospodarka w dalszym ciągu zmaga się z poważnymi trudnościami.

Rosja nie kontroluje dziś większego terytorium niż miała cztery lata temu.

Na każdą stratę poniesioną przez Ukrainę przypada 2,2 straty poniesionej przez Rosję, a ostatnio wskaźnik ten uległ pogorszeniu.

Są to fakty, które każdy może zweryfikować – w przeciwieństwie do tego, co od dawna twierdzi Larry, a mianowicie, że proporcje są dokładnie odwrotne.

Rosja straciła tak wielu ludzi, że nie da się ich już zastąpić w stosunku jeden do jednego.

Nawet rosyjskie źródła potwierdzają, że całkowita liczba strat może przekroczyć 1,2 miliona, w tym co najmniej 350 tysięcy potwierdzonych zgonów na podstawie prawdziwych nekrologów i grobów.

Jakakolwiek by nie była dokładna liczba – jest ona przerażająca i niedopuszczalna.

W 2026 roku Ukraina odnotowała niewielki wzrost netto terytorium.

Rosja jest teraz w trakcie przegrywania wojny.

Gospodarka rosyjska nadal się pogarsza – pomimo sfałszowanych danych opublikowanych przez Rosję.

Brakuje pracowników, przez co nie można w pełni wykorzystać potencjału fabryk.

Koszty kapitału są tak wysokie, że dla wielu przedsiębiorstw inwestycje sektora prywatnego nie są już opłacalne.

Główna stopa procentowa wynosi 14,5 procent.

Liczba bankructw osób fizycznych wzrosła w tym roku o 31 procent, liczba bankructw małych firm wzrosła o 29 procent, a bankructwa przedsiębiorstw są tuszowane przez rząd.

Podobno cieszące się dużą popularnością restauracje są zamykane jeden po drugim z powodu braku klientów.

Inflacja nadal jest zbyt wysoka.

Zniszczenie rafinerii powoduje wzrost cen benzyny, a co za tym idzie także inflacji.

Moskwa i inne części Rosji są obecnie codziennie atakowane dronami i rakietami.

Zniszczeniu uległo 30 procent zdolności przerobowych rafinerii.

Benzyna jest racjonowana.

Krym jest niemal całkowicie odcięty od wszelkich linii zaopatrzeniowych.

Systemy obrony powietrznej musiały zostać przeniesione do Moskwy i innych lokalizacji, przez co linie frontu stały się mniej chronione.

Wojna okazała się totalną katastrofą dla Rosji, Putina i rosyjskiej gospodarki.

Taka jest rzeczywistość.

Mimo wszystkich antyizraelskich komentarzy i subtelnych antysemickich insynuacji, które szerzy Larry, Rosja przegrywa. Izrael kontroluje 70 procent Strefy Gazy, znacznie osłabił Hezbollah i sam nie poniósł żadnych poważniejszych strat.

W miarę jak Rosja będzie kontynuować rozpad Ukrainy, ludzie tacy jak ci dwaj, których wymieniłem powyżej, będą coraz bardziej zdesperowani.

Ich nadzieje i marzenia o pokonanej Rosji zostaną zniszczone.

I tak – będę odczuwać ogromną schadenfreude.

Pozostawiam Wam, drodzy Czytelnicy, wyjaśnienie, dlaczego te dwie osoby są tak dalekie od rzeczywistości.

Źródło: Wewnętrzny wgląd zachodnich konsumentów propagandy antyrosyjskiej

Kiczowatość Ameryki [kitschification]

Kiczowatość Ameryki [kitschification]

Symplicjusz 1 lipca 2026 simplicius/the-kitschification-of-america

==================================================

Dwa dni temu Trump zamieścił ten obraz na swoim oficjalnym koncie „Truth Social” :

https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/posts/116831104490275644

Ten jeden wpis uświadomił mi coś: tym, co prezydent Trump tak naprawdę uosabia, w gruncie rzeczy, jest kiczowatość Ameryki.

Dla tych, którzy nie znają tego terminu, kicz oznacza rodzaj taniej, niewymagającej wysiłku estetyki, będącej często zlepkiem elementów popkultury, niedbale zebranych i spopularyzowanych w latach 50. i 60. na potrzeby konsumpcyjnych pamiątek w postaci małych świecidełek i tanich drobiazgów ze sklepów z pamiątkami.

Nie chcąc popadać w zbytnią pedantyczność ani pretensjonalność, ale kicz jest w pewnym sensie ucieleśnieniem kultury nadmiaru, kultury, która osiągnęła zenit, szczytową fazę rozkwitu i zaczęła więdnąć, bezładnie zrzucając swoje inwazyjne zarodniki na niegdyś dziewiczy ogród. To uwielbienie „zmemifikowanych” symboli kulturowych do granic parodii, co nastąpiło na długo przed wynalezieniem internetowych „memów”. Celowo zwraca na siebie uwagę, stając się rodzajem autoironii, tak jak „ironia” stała się modus vivendi pod na szczęście krótkimi „rządami hipsterów” z początku XXI wieku. Rezonuje nawet w wybranych nazwach: Złota Kopuła, Złoty Wiek, Uczyńmy Amerykę Wielką Ponownie, dziwnym rodzaju duchowo bezwładnej alchemii na odwrót – zamieniającej to, co kiedyś było prawdziwym złotem, w złoto głupców i inne zdegenerowane produkty uboczne.

Rozważenie tych faktów pozwala nam zrozumieć, w jaki sposób estetyczna wizja Trumpa dla Ameryki przedstawia naród jako rodzaj wioski Potiomkinowskiej kiczowatych memów, od dawna oderwanych od podstawowych założeń kulturowych, które w rzeczywistości kiedyś dały życie tym ideom.

Tanie, plastikowe okleiny i niesmaczna, krzykliwa symbolika.

Od dawna jest to ulubiony styl estetyczny filisterskich oligarchów i niewykształconych elit — tandetne, efektowne złote dekoracje i niesmaczne odtworzenia minionych epok, czy to wiktoriańskiej, rzymskiej, czy jakiejkolwiek innej, w jakiej tylko bogacz zechce się oddać.

Obsesja Trumpa na punkcie „złotych er” przeszłości zaprowadziła go do pogoni za pustymi, próżnymi projektami, a ukoronowaniem miała być rekonstrukcja paryskiego Łuku Triumfalnego, którą niedawno zaprezentowano na targach stanowych z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Jak zwykle, wizja Trumpa o pomniku amerykańskiej „wielkości” zaowocowała kiczowatą parodią, która, jak można było się spodziewać, spotkała się z powszechną drwiną:

Trump kreuje się na współczesnego Krassusa i Midasa w jednym. Will Schryver ujął to najlepiej, pisząc, że Trump zmienił się w odwróconego króla Midasa:

Nazwa „King Sadim” brzmi znajomo, zwłaszcza że jest homofoniczna z imieniem „Sodoma”.

Nasz współczesny Midas-na-Odwrocie ma nadzieję, że jego hagiografia kiedyś opisze wielki „trud” jego prowadzenia narodu przez historyczne rozdroże, okres przejściowy między epokami. Dlatego stylizuje swoją ikonografię wokół kiczowatych paraleli do epoki pozłacanej, belle époque, fin de siecle itd.; i nie do końca się myli, intuicyjnie odgadując fundamentalny etos naszych czasów, przejściowy okres kapryśnej dekadencji poprzedzający coś strasznego – czas katastrofalnych rewolucji i wojen światowych.

Ale na czym polega różnica? Trump uważa, że ​​został opatrznościowo powołany do tego, by uchronić kraj przed pułapkami związanymi z takimi „epokami końca” i wprowadzić go w złotą erę powszechnego dobrobytu. Niestety, zdaje się być ślepy na nadchodzącą rzeczywistość: sytuacja tylko się pogarsza, a same logi i tandetne pozory sztuczności, które jego zdaniem będą zwiastować tę „wielkość” w przyszłości, zdradzają rozpad, który dokonuje się wokół nas.

A co gorsza, pod złoceniami i tandetną glazurą kryje się niewiele treści. W bezprecedensowym przejawie „woli mocy” Trump próbuje zamanifestować swój „Złoty Wiek”, po prostu krzycząc o nim z dachów. Zamiast realizować rzeczywistą politykę odbudowy i transformacji, naprawiać miejsca pracy, walczyć z inflacją i wszystkimi rzeczywistymi fundamentami zdrowego państwa, woli wznosić domniemane pomniki nadziei, pragnień i potencjalnych osiągnięć.

Ale zaczęło się to jako refleksja nad kiczowatością Ameryki w ogóle, dla której Trump jest jedynie ostatnim apostołem. Kultura staje się kiczowata, gdy traci swoją pierwotną siłę życiową, iskrę twórczą , która niegdyś ją napędzała, i przekształca się w rekurencyjną parodię samej siebie. Taka jest dzisiejsza Ameryka, pozbawiona pierwotnego wigoru i innowacyjności, uwięziona w nieskończonej pętli recyklingu, niczym degeneratywne przewijanie kasety ze starymi przebojami tysiące razy, aż pozostają z niej jedynie ledwo zrozumiałe chrypki. To naród, którego etos wyczerpał idee i który pogodził się z zapożyczeniami z przeszłości – doktryn Monroe, pozłacanych wieków, aż do czasów nowszych: odtwarzając w kółko zepsutą płytę neokonserwatystów z czasów wojny o niepodległość, aż armia amerykańska zostanie zmiażdżona na młyńskim kamieniu historii.

W istocie kraj ten stał się bardzo podobny do tego obrazu: pastiszem lepszych czasów i złudnych nadziei, miejscem, gdzie George Washington może usiąść obok robota Tesli pod łukiem St. Louis, wpatrując się w bielika majestatycznie szybującego nad Statuą Wolności.

Na zakończenie, ku chwale, należy stwierdzić, że kraj nie może osiągnąć tak skrajnej autoparodii, zanim nie przejdzie przez etapy wielkości i osiągnięć, które posłużyłyby za pożywkę dla tak odpychająco pełnej szacunku ikonografii. Zatem tylko w Ameryce kicz mógł stać się definiującym etosem tamtych czasów. Tylko w Ameryce wielkość mogła wznieść się na tak wysoki poziom, że obaliła samą siebie.

Narody na całym świecie zazdroszczą prawa do osiągnięcia takiej wielkości, by skończyć jako parodia samych siebie.

Oto toast za amerykańską wielkość!

Jak Stany Zjednoczone w krajach sojuszniczych NATO eksperymentowały na ludności cywilnej

60% Polaków popiera wojskowe eksperymenty na własnych dzieciach

Opublikowano: 30.06.2026 wolnemedia/60-polakow-popiera-wojskowe-eksperymenty-na-wlasnych-dzieciach

==================================

komentarz autora:

 „Taki artykuł musiał powstać, bo zło i barbaria zbliża się do naszego kraju. Wiem, że przeczyta go max kilka tysięcy osób.
Ale nawet kilka tysięcy może chociaż trochę przewrócić światopogląd innych na właściwą stronę.”

==============================================

Przypomnijmy, że Prawo i Sprawiedliwość, amerykańsko-żydowska partia wewnętrzna działająca na terytorium Polski, w 2020 roku podpisała haniebną umowę ze Stanami Zjednoczonymi, dokładnie w 100. rocznicę wypchnięcia spod Warszawy innej barbarzyńskiej armii, która chciała nas podbić i zniewolić. Na mocy tej umowy Polska zrzeka się suwerenności na swoim terytorium, oddając ją obcemu mocarstwu. Projekt fundacji „Ad Arma” ustalił, że warunki polsko-amerykańskiej umowy są gorsze niż podobnych umów USA z krajami przez Stany Zjednoczone podbitymi.

Tam gdzie pojawia się wojsko Stanów Zjednoczonych, obok Izraela najbardziej barbarzyńskiego państwa na świecie, tam pojawiają się także eksperymenty na ludności cywilnej. Nie tylko testowanie chemikaliów czy też nowych rodzajów broni. Także brutalne tortury, gwałty i mordowanie cywilów w krajach sojuszniczych. W tym dzieci.

Krótko mówiąc: Oddaliśmy swój kraj obcym siłom bez jednego wystrzału. Ale nie to jest najgorsze.

Historia zna przykłady tego jak Stany Zjednoczone eksperymentowały na ludności cywilnej w krajach sojuszniczych. Od podawania ludziom narkotyków, aby przetestować ich działanie (Francja), przez przygotowywanie wojskowych puczów i wprowadzanie ustroju autorytarnego (Norwegia, Włochy, Turcja), podawanie ludziom chemikaliów a po przetestowaniu mordowaniu ich, w tym uchodźcom wojennym z naszej części Europy (Niemcy), aż po testowanie oddziaływania broni jądrowej i termojądrowej na nieświadomych tego ludziach (Wyspy Marshalla, Japonia), czy też broni chemicznej (Japonia, Wietnam Południowy). O salach tortur CIA w krajach sojuszniczych nie wspominając, gdyż tam prowadzono eksperymenty na ludności sprowadzanej z zewnątrz. Ale również ludności miejscowej, jak w Turcji.

W tym artykule zajmę się więc przykładami tego jak Stany Zjednoczone w krajach sojuszniczych NATO eksperymentowały na ludności cywilnej. Podam także przykłady krajów nie będących państwami NATO gdzie USA prowadziły nieludzkie eksperymenty na cywilach. Zajmę się także ochroną przez amerykańskie służby krajów, które pozyskiwały z Polski kobiety, wywoziły je w celach eksploatacji seksualnej po czym mordowały i pozbywały się ciał, traktując polskie kobiety jak łup, jak zwierzynę. Nie trzeba chyba wspominać, że robił to Izrael.

FRANCJA 1951

W 1951 roku w francuskiej miejscowości Pont-Saint-Esprit ludzie nagle zaczęli szaleć. Jedna osoba zaczęła uważać się za samolot, wyskoczyła z drugiego piętra co spowodowało jej śmierć. 11-letni chłopiec chciał udusić swoją matkę. Inne osoby miały ataki halucynacji i drgawki. Szybko ustalono że przyczyną jest chleb. W przebadanych rodzinach ci którzy jedli chleb zachorowali, ci którzy nie jedli nie zachorowali.

Śledztwo francuskie nie wykazało niczego nadzwyczajnego natomiast w brytyjskim periodyku naukowym opublikowano pracę, która stwierdziła, że powodem zatrucia i masowej paniki oraz problemów psychicznych ludności Pont-Saint-Esprit był grzyb sporysz. Pasożyt żyta.

W poranek wybuchu epidemii nad miasteczkiem leciał jednak samolot. Dwóch autorów prac o tych wydarzeniach Peter Janney oraz Hans Albarelli – ten drugi opierając się na dokumentach CIA – stwierdziło, że przyczyną zatrucia było rozpylenie nad miastem przez amerykański wywiad substancji narkotycznej, wytwarzanej ze sporyszu – LSD. Amerykańskie wojsko w przeszłości oraz przyszłości rozpylać będzie chemikalia nad dzielnicami cywilnymi, aby przetestować ich działanie. W tym także w Stanach Zjednoczonych, gdzie w wyniku tych barbarzyńskich działań ginąć będą ludzie. Między innymi w Kalifornii.

Dwie godziny przed południem do miejscowego lekarza wszedł rolnik, który machał rękoma jakby odganiał się od pszczół. Chwilę później wszedł kolejny mieszkaniec Pont-Saint-Esprit i także zachowywał się jak niezrównoważony psychicznie, notorycznie bełkocząc. Twierdząc, że w jego ciele pełzają węże. W następnych godzinach do tegoż medyka przychodzili kolejni dziwnie zachowujący się mieszkańcy francuskiego miasteczka. W sumie leczono tego dnia 75 osób, z których 22 trzeba było zamknąć w stodole z powodu braku miejsc w klinice. Część z nich trzeba było przywiązać do łóżek aby nie zrobili krzywdy sobie oraz innym. Niektórym zakładano kaftan bezpieczeństwa.

Jednak prawdziwy horror dotknął francuskie dzieci. Jedno z nich, jak już wspomniałem, chciało zabić własną matkę. Inne biegało po ulicy i krzyczało, że martwi ludzie wychodzą z grobów na cmentarzu i zamierzają wszystkich zjeść. Nastoletnia dziewczynka rozebrała się i wydawała z siebie głosy zwierząt gospodarskich. 5-letnie dziewczynka z kolei twierdziła, że tygrysy będą jeść ludzi. Bełkotała że krew spływa z sufitu.

Zwariowały także zwierzęta domowe. Niektóre padły.

Halucynacje dotknęły w sumie 250 osób. 4 z nich zmarły (niektóre źródła podają jednak 7 ofiar). Zaburzenia dotykały dzieci dużo szybciej niż osoby dorosłe. „Według zespołu Gabbi u dzieci zaburzenia rozwijały się szybciej niż u dorosłych” – napisał Albarelli.

Poważne problemy miały także kobiety w ciąży, które obficie krwawiły w wyniku zatrucia.

Dopiero pod koniec lat 1960. zaczęło się pojawiać w kontekście Pont-Saint-Esprit słowo LSD. John Fuller, dziennikarz śledczy, zaczął badać sprawę. W 1968 roku opublikował książkę, która podsumowywała epidemię z francuskiego miasteczka jako coś co zostało spowodowane czymś zbliżonym do LSD. W 1969 roku inny autor potwierdził ustalenia Fullera.

Fuller pominął jednak, że odkrywca LSD Hoffmann, był latem (do zatrucia doszło 15 sierpnia) 1951 roku w tym francuskim mieście. Latem 1951 roku we Francji byli także naukowcy z Fort Detrick, amerykańskiego laboratorium broni biologicznej. W tym Frank Olson, który zostanie zamordowany, najprawdopodobniej przez CIA, gdyż będzie już miał dość uczestniczenia w nieludzkich eksperymentach. Stephen Kinzer, autor pracy „Poisoner in chief” napisał: „Olson spędził dziesięć lat w Camp Detrick i znał większość, jeśli nie wszystkie, tajemnice Wydziału Operacji Specjalnych. Wielokrotnie bywał w Niemczech. […] Był jednym z kilku naukowców z Wydziału Operacji Specjalnych, którzy 16 sierpnia 1951 r. przebywali we Francji, kiedy cała francuska wioska Pont-St.-Esprit została w tajemniczy sposób ogarnięta masową histerią i gwałtownym majaczeniem, które dotknęły ponad dwustu mieszkańców i spowodowały siedem ofiar śmiertelnych”.

Hoffmann wiele lat później, pod koniec lat 1970., opisał wydarzenia z Francji jednak ani słowem nie wspomniał, że był tam tegoż lata.

Nie tylko amerykańscy badacze zasugerowali narkotyki jako przyczynę zniszczenia zdrowia mieszkańców Pont-Saint-Esprit. Także brytyjski lekarz Donald Johnson zasugerował środek odurzający.

Jednak prawdziwy przełom nastąpił pod koniec pierwszej dekady XXI wieku kiedy, po książce Hansa Albarellego, poważne media zainteresowały się operacją zatrucia francuskiej miejscowości.

Albarelli w swojej pracy opublikował dokument CIA zatytułowany „Re: Pont-Saint-Esprit and F.Olson Files. SO Span/France Operation file, inclusive Olson. Intel files. Hand carry to Belin – tell him to see to it that these are buried”, który to jakoby ma dowodzić, że CIA przeprowadziła eksperymenty na mieszkańcach Pont-Saint-Esprit za pomocą LSD. To znaczy wykazałby gdyby został w pełni odtajniony. Wzmocnił go przekaz dokumentu armii Stanów Zjednoczonych z 1949 roku, który jasno stwierdzał, że wojsko ma zacząć rozpylać narkotyki halucynogenne, właśnie owe LSD, „w terenie”. Jakby tego było mało Albarelli dotarł do dokumentu z 1954 roku który zawierał rozmowę agenta CIA z przedstawicielem firmy Sandoz. Była ona jedynym producentem LSD. Dokument ten cytuje pracownika firmy, który jasno daje do zrozumienia, że to nie chleb ani sporysz były źródłem zatrucia. Lecz LSD.

O ile media brytyjskie takie jak BBC wprost nie stwierdziły, że CIA była sprawcą, o tyle inne, także brytyjskie lecz również australijskie nie miały już wątpliwości, że amerykański wywiad był sprawcą wydarzeń z Francji z 1951 roku.

Brytyjski „The Telegraph” bez cienia wątpliwości stwierdził we wstępie swojego artykułu pt. „Francuski chleb z dodatkiem LSD w eksperymencie CIA” iż „trwająca 50 lat zagadka dotycząca »przeklętego chleba« z Pont-Saint-Esprit, który wywołał u mieszkańców halucynacje, została rozwiązana po tym, jak pewien pisarz odkrył, że Stany Zjednoczone dodały do chleba LSD w ramach eksperymentu”.

Najmocniejszym dowodem, o którym wspomina zarówno tekst „The Telegraph” jak i książka Albarellego, na której artykuł jest oparty, jest rozmowa autora z współpracownikami Franka Olsona, zamordowanego agenta CIA, który chciał zakończyć swój udział w nieludzkich eksperymentach, w której to rozmówcy Albarellego stwierdzają, że Pont-Saint-Esprit było miejscem eksperymentu Armii Stanów Zjednoczonych oraz Centralnej Agencji Wywiadu USA mającego na celu zbadanie wpływu narkotyków na możliwości manipulowania ludzką percepcją. Naukowcy ci, pracujący w laboratorium Fort Detrick, zakomunikowali, że zatruto lokalne produkty spożywcze, dodatkowo rozpylając LSD z samolotu.

Innym dowodem, który wzmacniał przekaz Albarellego był dokument Komisji Rockefellera z 1975 roku, który mówił o tym, że w celu eksperymentowania na obywatelach Francji zatrudniono do tego innych obywateli francuskich.

NORWEGIA 1952-1967

Norwegia była specyficznym miejscem amerykańskich eksperymentów wojskowych. Wojsko USA chciało w kraju tym kontrolować tajne jednostki pozostające w cieniu, aby za ich pomocą manipulować polityką państwa. Warunkiem członkostwa w NATO było posiadanie zasobów zdolnych do prowadzenia wojny niekonwencjonalnej. Norwegia sama więc, stając się członkiem sojuszu, zaprosiła do siebie tych, którzy będą chcieli decydować o losie obywateli tego kraju oraz samej Norwegii.

Przystąpienie do NATO wiązało się także ze stworzeniem list proskrypcyjnych osób przeznaczonych do aresztowania w „sytuacji nadzwyczajnej”. Wiemy z historii Niemiec Zachodnich iż takie osoby miały być eliminowane. Czyli mordowane.

Tworzenie tajnych jednostek stay-behind w Norwegii przypada na rok 1948. Jednak zgodnie z definicją z 1952 roku tajna armia miała podlegać Szefowi Sztabu norweskiej armii. A nie Stanom Zjednoczonym. Waszyngton jednak chciał to zmienić. Chciał przejąć kontrolę nad tajnymi grupami paramilitarnymi w Norwegii, aby manipulować tym krajem w swoim interesie. Nie byłoby to możliwe bez amerykańskiego wojska stacjonującego w tym kraju.

Wojska NATO pojawiły się w Norwegii, a jakże, w 1952 roku.

Tajna armia Norwegii ROC od przełomu lat 1940. i 1950. utrzymywała związki z CIA, w tym związki finansowe. Przypuszcza się że Amerykanie mieli listy członków tej struktury. Twórca tajnej armii, minister obrony Hague jasno stwierdził, że jej istnienie było bardziej w interesie USA i Wielkiej Brytanii niż Norwegii. Wszak po co komu wojsko, zinfiltrowane przez obce siły, które mogą nim manipulować i je wykorzystywać do swoich celów?

Pomimo, że w utworzenie, szkolenie i istnienie ROC zaangażowane były trzy siły: Londyn, Waszyngton i Oslo, 50% kosztów sprzętu nie wliczając w to sprzętu radiowego, oraz 100% kosztów szkolenia, pokrywała strona norweska. Norwegia sama sobie finansowała wojsko złożone ze swoich obywateli – żołnierzy i strażników granicznych – którzy mieli prowadzić działania wymierzone w zdrowie i życie obywateli Norwegii, oraz system polityczny kraju, w interesie Anglosasów.

Cóż, Polska sfinansuje miliardami dolarów amerykańską stałą bazę okupacyjną, aby wojsko USA mogło eksperymentować na polskich dzieciach nie tylko poprzez broń psychotroniczną rozmieszczoną przez Elona Muska i Pentagon na orbicie okołoziemskiej, lecz także dużo przyziemnymi (dosłownie) sposobami. A jak ktoś wykryje ten niecny proceder to sprawca ucieknie do eksterytorialnej bazy i wyleci następnie szybko do USA. I ślad po nim zaginie.

Tajna norweska armia pozostająca w cieniu była koordynowana w ramach NATO-wskiego departamentu działań specjalnych. We wspomnianym już 1952 roku Naczelne Dowództwo Sił NATO w Europie postanowiło zwołać spotkanie, którego celem miało być omówienie działań tajnych armii w Europie oraz stosunków ROC z NATO-wskimi strukturami je nadzorującymi. Norwegowie i Duńczycy ustalili, że ich armie będą aktywowane dopiero w trakcie okupacji. Amerykanom to się nie podobało.

Skandynawowie stwierdzili także, że będą kontrolowane przez siły krajowe. Miało się to odbywać poprzez wyłączny wgląd sił krajowych w akta członków armii. Amerykanom to się jeszcze bardziej nie podobało.

W tym samym 1952 roku NATO wydało dokument, który oddawał kontrolę nad armiami w „fazie aktywnej” Naczelnemu Dowództwu. Czyli Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii.

Norwegowie nie mieli zamiaru oddawać swojej armii CIA. „To, że kierownictwo ruchu oporu miałoby podlegać amerykańskiemu generałowi i jego międzynarodowemu sztabowi, wywołałoby burzę polityczną w kraju, gdyby wyszło to na jaw przed okupacją” – pisał Daniele Ganser, autor „Tajnych armii NATO”, cytując memorandum norweskiego wywiadu.

Anglosasi uzyskali ostatecznie kontrolę nad norweskimi jednostkami. Kontrolowali więc najbardziej tajne z tajnych struktur siłowych w Norwegii. Dysponowali także danymi jej członków.

Amerykanie nie poprzestali na danych o ROC. Chcieli mieć dane Norwegów o pacyfistycznych i antyNATO-wskich poglądach. Po co im one były? Znając podobne działania w RFN zapewne po to, aby ich zamordować w odpowiednim momencie. Szpieg amerykański, który próbował okradać Norwegię z danych został w połowie lat 1950. aresztowany. Dane wykradzione przez szpiega Waszyngtonu lądowały w Kwaterze Głównej NATO w Paryżu.

W 1957 roku Norwegowie na forum CPC – organu sojuszu nadzorującego tajne armie – zaprotestowali przeciwko robieniu przez Waszyngton i Londyn „czarnych list” wysokich urzędników norweskich. Czyli po prostu list proskrypcyjnych, znanych z III Rzeszy Niemieckiej czy też Związku Sowieckiego. Skandynawowie zagrozili nawet opuszczeniem CPC – organu kontrolnego wojny niekonwencjonalnej. Groźba została oczywiście spełniona. Anglosasi byli w szoku. Jak Europejczycy mogą chcieć sami się rządzić, bez pomocy Waszyngtonu, Londynu czy też kwatery NATO w Paryżu?

W 1958 roku Norwegia jednak do CPC powróciła, w zamian za przeprosiny. I co gorsze, sami oddali następnie kontrolę nad uruchamianiem tajnej armii brytyjskiemu MI6. Sami zrzekli się suwerenności nad własnym krajem.

Prawdziwy skandal wybuchł jednak dopiero w 1967 roku kiedy to opublikowano dokument, który był w zasadzie NATO-wską doktryną Breżniewa., która to zostanie ogłoszona dopiero w 1968 roku przez sowieckiego genseka.

Dokument ten, należący do sojuszu, mówił o tym, że „w przypadku niepokojów wewnętrznych, które mogłyby poważnie wpłynąć na oddziały amerykańskie lub ich misję, takich jak powstanie wojskowe lub szeroki ruch oporu wewnętrznego przeciwko rządowi kraju przyjmującego, [armia amerykańska] musi zrobić wszystko, co w jej mocy, aby stłumić takie niepokoje, wykorzystując własne zasoby”.

Kto jednak miał decydować o tym co jest niepokojem wewnętrznym albo „szerokim ruchem oporu wewnętrznego”? Wachlarz do interpretacji był szeroki. Tak o to Stany Zjednoczone rościły sobie prawo do manipulowania norweską polityką i pacyfikowania norweskiego społeczeństwa. Tym kończy się obecność wojska Stanów Zjednoczonych na terytorium kraju sojuszniczego. Tym samym czym była wojskowa dominacja ZSRR nad krajami tzw. demokracji ludowej. Możliwością pacyfikacji kiedy narody te będą chciały rządzić się same i same sobie wybierać polityków.

Dokument ten, zatytułowany „Supplement Nr. 3 to the documents of the Civil Affairs Oplan Nr. 100–1”, podpisany przez amerykańskiego generała J. P. Mc. Connella, zastępcę dowódcy sił amerykańskich w Europie, tyczył się 10 europejskich krajów NATO, nie tylko Norwegii. A więc niemal wszystkich europejskich krajów NATO, z wyjątkiem tak słabych i mało istotnych na kontynencie jak Islandia.

„Jeśli te działania okażą się niewystarczające, lub w przypadku, gdy dany rząd zwróci się o pomoc, albo jeśli dowódca sił amerykańskich sam dojdzie do wniosku, że rząd nie jest w stanie stłumić takich niepokojów, wówczas oddziały amerykańskie mogą podjąć środki uznane za konieczne przez dowódcę amerykańskiego z własnej inicjatywy lub we współpracy z danym rządem” – czytamy dalej w dokumencie.

Tłumienie protestów ulicznych przez amerykańskie wojsko? Strzelanie do ludzi z karabinów maszynowych na ulicach Warszawy? Ktoś chętny? 60% Polaków tego chce?

A co sądzą o tym polscy politycy? Chcecie panowie, aby wojsko USA mogło obalić wasz rząd, bez względu na opcję polityczną, jeżeli akurat jego ideologia nie będzie zgadzać się z ideologią Waszyngtonu? Albo jeżeli nie będziecie chcieli wysłać polskich żołnierzy na śmierć na nienasze wojny za Izrael albo interes amerykańskiej zbrojeniówki u granic Rosji? Co na to pisowcy, zwolennicy „suwerennej Polski”? Takiej suwerenności chcecie? Chcecie aby reżim demokratyczny w USA mógł was obalić za pomocą amerykańskiego wojska?

A co na to rządowy obóz liberalny? Chcecie aby Polską rządziło wojsko Stanów Zjednoczonych a nie polski rząd? I aby wyprowadziło kiedyś na ulice swoje oddziały aby obalić wasz rząd bo kupujecie uzbrojenie w nieodpowiednim kraju, np. w znienawidzonej przez USA Hiszpanii.

Dlaczego jednak wspominam o tym dokumencie? Otóż dlatego bo powstał on w trakcie wojny w Wietnamie, kiedy Stany Zjednoczone kompromitowały się udziałem w niej na arenie międzynarodowej. Obecnie USA robią dokładnie to samo: kompromitują się udziałem w izraelskiej wojnie z Iranem. Właśnie w takim momencie aktywność wojska USA na świecie jest największa. Właśnie w takim momencie stanowi ono największe zagrożenie dla ludności krajów w których stacjonuje.

NIEMCY

Amerykanie przejęli w okresie tuż przed i tuż po drugiej wojnie światowej znaczne ilości niemieckich nazistowskich naukowców, którzy eksperymentowali na ludziach w obozach koncentracyjnych. Ci, wiedząc co może ich czekać w ZSRR, wybierali ucieczkę na Zachód. Stany Zjednoczone były bardzo zainteresowane ich wiedzą oraz zdolnościami.

W Niemczech CIA prowadziła eksperymenty na ludziach w ramach projektu „MKNAOMI”, tego samego w ramach którego zatruto francuskie Pont-Saint-Esprit. Frank Olson z tego projektu bywał zresztą w Niemczech lat 1950., zanim go zamordowano.

Miejscem gdzie CIA kontynuowała nazistowskie eksperymenty znane z obozu Oświęcim-Brzezinka, był Camp King, nazwany tak przez Aliantów w 1946 roku obóz dla jeńców wojennych z USA i Wielkiej Brytanii, znajdujący się w mieście Oberursel.

Były tam już cele więzienne oraz pokoje przesłuchań więc wystarczyło już tylko dostarczać narkotyki i inne chemikalia do eksperymentów.

W Camp King stacjonowali zwyrodnialcy z Kontrwywiadu Armii Stanów Zjednoczonych, znani jako „rough boys” (pol. „oprychy”), którzy specjalizowali się w maltretowaniu ludzi.

Ich ulubionymi zajęciami były ścieżki zdrowia, znane raczej z PRL-u. Mało kto jednak wie, że bicie kijami więźniów biegnących przez rząd ustawionych oprychów było także domeną „demokratycznego” świata Zachodu. Bardzo dobrze opisał te działania Stephen Kinzer, dziennikarz New York Timesa, autor pracy „Poisoner in Chief”.

Prócz ścieżek zdrowia, gdzie maltretowano ludzi kijami bejsbolowymi, w Camp King rough boys wstrzykiwali trucizny, narkotyki czy też zanurzali w lodowatej wodzie. Niczym mojego wujka, żołnierza AK i konspiracji antykomunistycznej, stalinowska Informacja Wojskowa w 1946 roku.

Heroina, metrazol, amfetamina, meskalina – tym faszerowano wschodnich Europejczyków w Camp King. Po wyeksploatowaniu więźnia po prostu go mordowano. „Jak ujął to jeden z oficerów CIA we Frankfurcie, »pozbycie się ciała nie stanowiłoby żadnego problemu«” – pisał Kinzer w swojej książce.

Bezkarność bandytom z wojska Stanów Zjednoczonych gwarantowało ulokowanie katowni CIC (Korpus Kontrwywiadu Armii USA) w Niemczech Zachodnich, gdzie sprawowali dyktatorską kontrolę nad procesami politycznymi i społecznymi. Znane jest już dobrze istnienie tajnych jednostek niemieckich, złożonych z byłych SS-manów, które miały mordować niemieckich polityków w odpowiednim do tego czasie. Nie tylko komunistów. Także socjaldemokratów. Oraz przywódców związków zawodowych czy dziennikarzy.

W Camp King realizowano także program Bluebird w ramach którego można było „testować dowolne środki odurzające lub techniki przymusu”.

Kilka mil od Camp King wojsko USA oraz CIA wynajęło inną nieruchomość, gdzie prowadzone będą eksperymenty na ludziach, nazywaną Willa Schuster. W tym na obywatelach krajów bloku wschodniego. Jak zauważa autor „Poisoner in Chief” oprócz komunistycznych agentów trafiały tam także osoby, które zwyczajnie w świecie miały pecha. To właśnie w Willi Schuster dochodziło do najbardziej brutalnych eksperymentów jakie kiedykolwiek rząd Stanów Zjednoczonych przeprowadzał na ludziach. W niemieckim filmie dokumentalnym willę tą nazwano domem tortur CIA.

A Camp King i Wilii Schuster pracowali nazistowscy zbrodniarze z okresu II wojny światowej. Najbardziej znanym z nich był generał Walter Schreiber, który w trakcie wojny prowadził eksperymenty w Oświęcimiu, Dachau i Ravensbruck. Polegały on m.in. na rozcinaniu ciała i badaniu rozwoju gangreny, zamrażaniu więźniów, wstrzykiwaniu im meskaliny oraz narkotyków. Jego eksperymenty kończyły się śmiercią. Był więc cenny dla amerykańskiego wojska i służb. Wszak uchodźcy ze wschodu Europy, na których testowano chemikalia po wojnie, określani byli przez CIA „zbędnymi”. Zbędny więc można go otruć, zabić a zwłoki spalić. Ciała ofiar oprychów z CIC spalano w piecach w których następnie wypiekano chleb. Ot jankeska perwersja.

A raczej jankesko-banderowska. Bo ukraińscy nacjonaliści brali udział wraz z Kontrwywiadem Armii USA w torturowaniu innych Ukraińców, których podejrzewano o komunizm. Ostatecznie tylko 1% zostało uznanych za komunistów. 99% ofiar było niewinnych. No ale byli ze wschodu więc byli zbędni. Więc można było ich spalić w piecu na chleb.

Dzisiaj też Ukraińcy są zbędni i wkrótce na dzikich polach powstanie „wzorowe” imigranckie państwo europejskie, z murzynami i azjatami ściągniętymi tam z całego świata. Czy jednak pozwolimy na to samo w Polsce?

Schreiber, zanim został przyjęty pod opiekę przez CIA i CIC, aby kontynuować swoją pracę z Oświęcimia czy Dachau, trafił do Berlina Wschodniego, aresztowany przez Sowietów. Uciekł jednak na zachód i wybrał torturowanie ludzi na rozkaz demokratycznego zachodu a nie jakichś komunistów.

Och, przepraszam. Schreiber w Berlinie Wschodnim miał się zająć nauką. Dopiero demokratyczny zachód zrobił z niego nowego doktora Mengele. Nowego-starego.
Schreiber bardzo szybko zyskał uznanie w Camp King. Zakolegował się także z powiązanym z CIA Henrym Beecherem. Obaj wymieniali swoje doświadczenia.

Amerykańskie wojsko i służby torturowały ludzi w sojuszniczych Niemczech nie tylko w Camp King i pobliskiej Willi Schuster. Katownie CIA i CIC znajdowały się także w Mannheim, Berlinie, Monachium i na przedmieściach Stuttgartu.

Torturowania ludzi przez wojsko i wywiad USA nikt nie nadzorował. Mieli oni pełną swobodę działania. Nie obowiązywało tam żadne prawo. W ten sposób tworzono precedens którego kontynuacja była katownia CIA w Starych Kiejkutach.

JAPONIA

Podobna sieć katowni służb amerykańskich powstała w sojuszniczej Japonii. Działania w tym kraju również prowadzono w ramach projektu Bluebird. Ofiarami byli żołnierze Korei Północnej. Faszerowano ich truciznami i narkotykami, wprowadzano w stan hipnozy, poddawano elektrowstrząsom i wyniszczającemu upałowi. W tym przypadku ludzie CIA mieli ukrywać swoje działania przed resztą establishmentu bezpieczeństwa USA.

WŁOCHY 1965-1980

Włochy okresu zimnej wojny były prawdziwym laboratorium CIA, armii Stanów Zjednoczonych i włoskiego wywiadu wojskowego, gdzie w trakcie kilkunastu lat ołowiu, okresu terroru politycznego zapoczątkowanego przez tajne służby Włoch w 1965 roku, zginęło około 1500 obywateli Italii, kraju sojuszniczego.

Znaczna część z nich to osoby poniżej 25 roku życia. I co najważniejsze – cywile. Jeszcze przed 2022 rokiem na Wikipedii zamachy terrorystyczne z lat ołowiu określane były jako przeprowadzone lub inspirowane przez CIA. Dzisiaj wszystko wyczyszczono, aby nikt nie zorientował się czym są operacje fałszywej flagi CIA, NATO czy też zachodnioeuropejskich służb specjalnych. Pora więc trochę o tym wspomnieć.

W 1965 roku, dokładnie w roku utworzenia SIFAR – włoskiej agencji wywiadu wojskowego – w maju w Rzymie miała miejsce konferencja, która zapoczątkowała strategię napięcia – napuszczanie włoskich neofaszystów na komunistów oraz komunistów na neofaszystów aby ci siali chaos i anarchię a umiarkowany prawicowy rząd wobec ekstremizmu jawił się jako siła umiarkowana, która zapewni bezpieczeństwo, zbijając tym samym poparcie dla znienawidzonych przez Waszyngton komunistów oraz zwalczanych ale tolerowanych socjalistów. Socjaliści byli także przez CIA korumpowani.

Celem strategii napięcia była więc kompromitacja lewicy, aby zbić poparcie socjalistów i komunistów, oraz skrajnej prawicy, aby chadecy byli opcją do zaakceptowania dla niższych warstw społecznych, zwłaszcza robotników, którzy napływali z południa na północ i automatycznie stawali się elektoratem partii komunistycznej.

Konferencja z maja 1965 roku finansowana była oczywiście na zlecenie włoskiego wywiadu wojskowego. Włoski wywiad wojskowy nie był jednak lojalny wobec włoskich władz. Jak zauważył w książce „Służby specjalne” z 1984 roku Pietro Calderoni włoskie wojskowe służby tajne realizowały interesy sojuszu atlantyckiego. Czyli w zasadzie dominujących w nim Stanów Zjednoczonych. To właśnie do siedziby CIA w Langley trafiały materiały kompromitujące na całą włoską elitę – 157 000 osób. Ludzie SIFAR osobiście je dostarczali. Cóż, szef SIFAR de Lorenzo służył w wojskach Mussoliniego. A następnie związał się z ruchem oporu, gdzie znaczną siłą byli komuniści. Na niego więc było także zapewne sporo materiałów kompromitujących.

Enrico de Boccard, faszysta, syn arystokraty Rolanda Orlando de Boccarda, podczas konferencji rzymskiej zakomunikował, że komuniści nie mogą objąć nawet Ministerstwa Poczty, bo jeżeli tego dokonają, to trzeba będzie wdrożyć plan „całkowitej obrony”, czyli interwencji wojskowej.

W 1964 roku Giovanni de Lorenzo przygotował plan wojskowego zamachu stanu oraz internowania do obozu odosobnienia włoskich polityków. Plan nazwano „Piano Solo”. Plan ten przygotowano w kooperacji z funkcjonariuszami CIA oraz szefem operacji Gladio Renzo Roccą, który był fundatorem organizacji rzymskiej konferencji oraz człowiekiem wywiadu wojskowego SIFAR-SID.

Najważniejszym momentem akcji miała być operacja fałszywej flagi – klasyczne modus operandi zachodnich służb specjalnych. Włoski żołnierz miał dokonać zamachu na Aldo Moro, premiera, który łamał amerykańskie reguły niedopuszczania czerwonych do głosu, po czym do akcji wkroczyłoby wojsko i służby.

Politycy mieli zostać internowani do ośrodka szkoleniowego operacji Gladio na Sardynii.

Co jednak ma to wspólnego z wojskiem USA? Otóż okazuje się, że baza Gladio, gdzie miano internować polityków (przypomnijmy, że w RFN internowani politycy mieli być zabijani) została w 1957 roku uwzględniona w planach wojennych USA. Gdyby Włochy zostały opanowane przez „siły wroga” to z Sardynii miała nadciągać pomoc.

Kto więc kontrolowałby internowanych polityków, włoskie służby czy też Stany Zjednoczone?

Przejdźmy jednak do rzeczy najważniejszej a więc zamachów terrorystycznych w ramach strategii napięcia. Osoby znające historię Włoch wiedzą zapewne, że głównymi ofiarami tych zamachów byli cywile. Komuniści czy socjaliści to niewielki procent wszystkich ofiar. Ginęli przede wszystkim cywile, niewinni ludzie.

Najbardziej znane ofiary zamachów dokonywanych przez włoskich neofaszystów, inspirowanych przez CIA oraz włoskie służby specjalne, to zamach w Mediolanie w 1969 roku, w Bresci z 1974 roku, zamach na Italicus Express z tego samego 1974 roku czy też zamach w Bolonii 1980 roku. W tych eksperymentach inżynierii społecznej w ramach strategii napięcia, których celem było zwalenie za nie winy na lewicę oraz zastraszenie reszty społeczeństwa, zginęło bardzo wielu młodych ludzi. Jeden z organizatorów zamachów – Pino Rauti – był finansowany przez Stany Zjednoczone. Był więc co najmniej amerykańskim agentem wpływu.
Spójrzmy na ofiary i ich wiek.

W zamachu na Italicus Express, którego celem był najprawdopodobniej Aldo Moro (odmawiał wsparcia dla uzbrajania Izraela w 1973 roku), 4 z 12 ofiar śmiertelnych stanowiły osoby poniżej 25 roku życia. Z czego jedno dziecko.

W Brescii zginęło 8 osób, 102 zostały ranne. Zamach przygotował Pino Rauti, odbiorca gotówki z ambasady USA w Rzymie. Wszystkie ofiary śmiertelne miały 25 lub więcej lat.

W zamachu na Piazza Fontana w Mediolanie zginęło 17 osób. Najmłodsza miała 33 lata. Zamach przygotowali agenci NATO. Carl Digilio, agent natowskich baz we Włoszech, zamachowiec, miał związki z CIA oraz włoskim wywiadem wojskowym. Jednak mózgiem operacji miał być oficer marynarki wojennej USA David Carrett. Tak podają opracowania związane z operacją „Gladio”.

W zamachu w Bolonii zginęło 85 osób. 35 miało mniej niż 25 lat. 8 było dziećmi poniżej 18 lat.

Zamach w Bolonii przeprowadziły Zbrojne Komórki Rewolucyjne – neofaszyści. Finansował go Licio Gelli, agent CIA. Ale także człowiek związany z amerykańską armią.

4 lipca 1981 roku (niedługo mija 45 lat od tego wydarzenia) jego córka został aresztowana z tajnym dokumentem armii Stanów Zjednoczonych, który zalecał przenikanie agentów wojskowych USA do organizacji komunistycznych w krajach sojuszniczych celem ich infiltracji oraz organizowania terroru, aby skompromitować umiarkowanych komunistów i zbić ich poparcie. Dokument ten nazywał się „Stability Operations, Intelligence-Special Fields” („Operacja stabilizacyjne, wywiad – dziedziny specjalne”), autorstwa Williama Westmorelanda, dowódcy wojsk USA w Wietnamie.

Cóż, zapewne jej aresztowanie na lotnisku w Rzymie w 205. rocznicę amerykańskiej deklaracji niepodległości nie było przypadkowe. Czyżby ktoś chciał dać do zrozumienia, że czas amerykańskiego terroru we Italii się kończy?

DANIA

Dania jest przykładem kraju najbardziej obrzydliwego. We Francji CIA oraz wojsko USA eksperymentowało na francuskich dzieciach bez zgody francuskich władz. W Niemczech, Włoszech czy Japonii eksperymenty odbywały się na zasadzie: przegraliście wojnę a my zwycięzcy możemy z wami zrobić co chcemy. Więc trochę poeksperymentujemy, ale za to nie będzie rozliczeń za zbrodnie wojenne w odpowiedniej skali. Jednak reżim duński sam, dobrowolnie, jako ofiara II wojny, zgodził się, aby zwyrodnialcy z USA mogli, we współpracy z lekarzami duńskimi, eksperymentować na duńskich dzieciach. Coś niewyobrażalnego.

W 2021 roku w duńskiej telewizji zaprezentowano film, który mówił o tym, że w latach 1960. reżim duński wraz z Centralną Agencją Wywiadu USA prowadził nieludzkie, brutalne eksperymenty na duńskich dzieciach. Dzieciach w wieku od 4 do 14 lat. Amerykański wywiad działania te finansował. Polska Agencja Prasowa w artykule z grudnia 2021 roku nazwała eksperymenty te torturami.

Autorem filmu jest ofiara tych eksperymentów Per Wennick. Wennick mając 11 lat zgodził się „przeżyć przygodę” za którą zaoferowano mu 16 koron duńskich.
Przykuto go do krzesła, do kończyn i serca przymocowano elektrody. Do uszu wtłaczano mu głośne dźwięki.

Dzieci nigdy nie dowiedziały się jaki był cel eksperymentu. Działania te łamały kodeks norymberski, regulujący kwestie zakazu eksperymentów na ludziach.

Pomysłodawcą eksperymentu był żydowski zwyrodnialec Zarnoff Mednick. Nie mógł on prowadzić badań w USA więc przeniósł się do Danii. Tylko w pierwszym roku eksperymentów projekt wsparła CIA kwotą około 600-700 tys. dolarów. Dzisiaj to około 25-30 mln złotych.

Eksperymentom poddano 311 dzieci. Odbywało się to w ramach operacji QKHILLTOP oraz operacji MKULTRA.

Dlaczego jednak wybrano Danię?

Mednick nie prowadził badań w USA ponieważ nie było tam rejestru ludności, niezbędnego do kontaktowania się z nimi w długim okresie czasu. W Danii ewidencja ludności była więc degenerat Mednick wraz z duńskim profesorem Fini Schulsingerem zaprojektowali studium dla 207 dzieci. Część miała w rodzinie przypadki zaburzeń psychicznych, druga część kontrolna nie miała.

W 1977 roku próbowano odtajnić fakt prowadzenia badania jednak duńskie ministerstwo sprawiedliwości na to nie pozwoliło. Dania sama, dobrowolnie pozwalała żydowsko-amerykańskim zwyrodnialcom niszczyć własne dzieci, po czym tuszowała dekadami całą sprawę.

TURCJA 1948-1990

Dzisiaj już wszyscy zorientowani, a zwłaszcza czytający moje artykuły, wiedzą, że Mehmet Ali Agca, członek utworzonej oraz finansowej przez CIA organizacji Szare Wilki, był przeszkolony przez wywiad amerykański – agenta CIA Franka Terpila – a broń, którą oddał strzał do papieża Jana Pawła II dostarczył agent zachodnioniemieckiego wywiadu BND Horst Grillmayer. Ta kwestia nie podlega już dyskusji. Zajrzyjmy jednak głębiej w laboratorium wojskowo-wywiadowcze Stanów Zjednoczonych jakim była zimnowojenna Turcja. Naprawdę warto. Zachęca nas do tego Daniele Ganser, szwajcarski pisarz, autor książki „Tajne armie NATO”. Oto pierwsze zdanie rozdziału tejże pracy o Turcji: „Historia tajnej armii w Turcji jest bardziej brutalna niż historia jakiejkolwiek innej siły typu »stay-behind« w Europie Zachodniej”.

Już wiecie państwo gdzie Stany Zjednoczone zasiały największy terror w krajach NATO? Nie w Niemczech Zachodnich, Francji czy Włoszech. W Turcji.

Motorem napędowym operacji Gladio w Turcji, napędzanej przez wspierane przez USA oraz NATO jednostki pozostające w cieniu, było rozbicie Imperium Osmańskiego, które spowodowało, że znaczna część narodu tureckiego znalazła się w granicach innych państw. W tym ZSRR. Grano więc na nucie antysowieckiej jako narzędziu zjednoczenia Turków w jednym kraju. Jeżeli ZSRR upadnie, Turcy się zjednoczoną. Była to dosyć prosta logika kręgów zachodnich.

W okresie II wojny światowej Turcy byli silnie antysowieccy oraz oczywiście proniemieccy czy nawet wręcz pronazistowscy. Kiedy rozpoczęto operację Barbarossa, a siły niemieckie dojechały aż pod Stalingrad, Turcy szykowali się do wchłonięcia terytoriów sowieckich w celu zjednoczenia ludów tureckich. To się jednak nie udało. Niemcy przegrały wojnę, Sowiety wygrały.

W okresie zimnej wojny Turcja miała strategiczne znaczenie dla USA i NATO. Leżała najbliżej Moskwy ze wszystkich krajów NATO. Dlatego też w 1961 roku rozmieszczono w tym kraju wyrzutnie z głowicami jądrowymi Jupiter, które zdemontowano po kryzysie kubańskim. Kryzys był zresztą odpowiedzią ZSRR na zbliżanie się broni jądrowej pod granice ZSRR.

Aby USA mogły kontrolować Turcję, potrzebowały do tego swoich sukinsynów, zbirów od brudnej roboty. Tymi były Szare Wilki, wprost odwołujący się do Hitlera, ale także inne formacje. Szare Wilki działały jednak na wielu polach: operacje fałszywej flagi przeciwko komunistom (zamach na Jana Pawła II), antykomunistyczny terroryzm w Turcji czy też terror wśród lewicujących Turków w RFN, aby nie dopuścić w Niemczech do komunistycznych wystąpień.

Amerykanie wspierali ruch panturkizmu – zjednoczenia Turków w jednym państwie – poprzez wspieranie Alparsana Turksa, kolaboranta nazistowskiego z okresu II wojny światowej. Turks był gorliwym zwolennikiem cytowania Mein Kampf na ulicznych demonstracjach w tracie II wojny światowej.

W 1948 roku nawiązał współpracę z CIA i zaczął tworzyć tajną armię na terenie Turcji. Ale nie tylko z CIA utrzymywał bliskie relacje. Także z amerykańskim Departamentem Obrony – Pentagonem.

W latach 1955-1958 był członkiem misji wojskowej Turcji przy NATO.

W 1952 roku Turcja została członkiem sojuszu atlantyckiego. Miała już wówczas swoją tajną armię do siania terroru przeciwko lewicy oraz innym przeciwnikom dominacji USA nad tym krajem.

Siedziba tajnej armii Turcji, de facto zbrojnego ramienia wywiadu USA, miała miejsce oczywiście w budynku CIA w dzielnicy Bahcelievler w Ankarze. W 1965 roku grupa ta przybrała nazwę Departamentu Wojny Specjalnej. DWS nadzorowało tureckie Gladio, tureckie stay behind – Counter-Guerillę.

Podstawą tureckiego Gladio jak każdego Gladio w Europie była operacja fałszywej flagi. Podszywanie się pod inne grupy aby zasiać chaos, anarchię i nienawiść pomiędzy różnymi stronami.

W 1955 roku mieliśmy tego idealny przykład, kiedy to DWS wrzucił bombę do tureckiej placówki w Atenach (czyli Turcy mordowali Turków) aby zwalić winę na Greków. Przypomnijmy, że zarówno Turcja jak i Grecja od 1952 roku były krajami NATO. Counter-Guerilli to jednak nie interesowało.

Winą za bombę obarczono grecką policję. W odpowiedzi siły tureckiego Gladio, Counter-Guerilli, zniszczyły setki greckich domów i przedsiębiorstw w Stambule i Izmirze. Zabito 16 Greków, rannych zostało 32. Zgwałcono 200 greckich kobiet. Nic z tego nie było możliwe bez wsparcia Centralnej Agencji Wywiadu USA, której Counter-Guerilla była tureckim, zbrojnym ramieniem.

Oficjalnie zadaniami CG było zwalczanie okupacji terytorium Turcji przez ZSRR. Ponieważ jednak ZSRR nie miał zamiaru atakować bloku zachodniego, co wiemy nie tylko z racji tego iż wybudowano mur berliński, aby rozgraniczyć strefy wpływów, lecz także dlatego iż Chruszczow przyznał, że Stalin bał się Zachodu i chciał utrzymać stan posiadania a nie go powiększać, zająć się musiała czymś innym.

Coś więc bandy terrorystyczne, nazywane niewiadomo dlaczego wojskiem, musiały robić. Jeżeli nie mogły zabijać komunistów, to zabijały kogoś innego. Po czym udawały, że zostały zaatakowane i dalej zabijały. I gwałciły. Jak zauważa Ganser „ponieważ funkcja stay behind łączyła się z kontrolą wewnętrzną i operacjami fałszywej flagi, coraz trudniej było odróżnić oddziały »Counter-Guerilla« od klasycznych terrorystów”.

Porozumienie CIA z rządem tureckim z 1959 roku mówiło m.in. o tym, że tajna armia ma przystąpić do działania także w wypadku buntu przeciwko reżimowi. A więc Stany Zjednoczone poprzez wspieranych przez siebie terrorystów mogą zaatakować kraj kiedy wybuchną protesty antyrządowe. Dlaczego jednak rok później, w 1960 roku, rząd został obalony a tajna armia mu nie pomogła? Bo to tajna armia przeprowadziła pucz. Wspólnie z ludźmi CIA.

Turks, agent CIA, grał w puczu pierwsze skrzypce.

Selahattin Celik, turecki ekspert ds. bezpieczeństwa zauważa, że DWS nie bronił demokracji tureckiej lecz stanowił dla niej największe zagrożenie a jego najważniejszymi działaniami na przestrzeni dekad były 3 zamachy stanu.

Amerykanie już w 1957 roku wiedzieli, że dojdzie do zamachu stanu. Nie zrobili nic aby mu zapobiec. Był im na rękę. Ludzie CIA odgrywali w nim czołowe role.

Turks został po puczu wyrzucony z Turcji na placówkę zagraniczną po czym powrócił i spróbował przeprowadzić kolejny pucz. Ten jednak się nie udał a on sam został aresztowany. Zwolniono go jednak i szybko wrócił do polityki. Założył Partię Działania Narodowego, której młodzieżówką stały się Szare Wilki, istotny element amerykańskiego systemu kontroli Turcji poprzez terror i operacje fałszywej flagi. Szare Wilki przez jednych były podziwiane, przez innych znienawidzone. „Bojownicy” Szarych Wilków byli rekrutowani do Counter-Guerilli Turksa.

Jak w każdym kraju skolonizowanym poprzez służby bezpieczeństwa i tajne wojsko przez USA, i w Turcji istniały sale tortur gdzie niszczono i łamano ludzi.
W Turcji takowe znajdowały się w willi Ziverbey w Stambule. Torturowano tam setki osób. Całość nadzorował Eyup Ozalkus z tajnej służby MIT, kontrolowanej (lecz nie w 100%) przez CIA.

Generał Talat Turhan, który w 1960 roku brał udział w puczu wojskowym, w późniejszym okresie był torturowany w katowniach tureckich służb. Opisał jak one wyglądały oraz kto należał do Counter-Guerilli. A należeli do niej oficerowie służb specjalnych MIT oraz członkowie Szarych Wilków. A więc ludzie CIA. Bo zarówno MIT jak i Szare Wilki były wspierane przez Stany Zjednoczone.

Metody stosowane przez CG obejmowały zamachy, zamachy bombowe, napady z bronią w ręku, tortury, ataki, porwania, groźby, prowokacje, branie zakładników, podpalenia, sabotaż, propagandę, dezinformację, przemoc i wymuszenia. A więc cały pakiet przestępczości. Zamiast walki z komunizmem, mieliśmy bandytyzm i terroryzm.

Z dokumentów Pentagonu wiemy, że współpraca amerykańsko-turecka była bardzo intensywna.

Stopień współpracy czy raczej podległości Turcji wobec USA był tak duży, że kiedy jeden z oficerów służb MIT został aresztowany za współpracę z wywiadem USA, ten wyśmiał aresztowanie i stwierdził, że oskarżenie jest absurdalne. Bo taka współpraca jest czymś zupełnie normalnym.

CIA nie tylko wybudowała siedzibę wywiadu tureckiego, dostarczyła sprzęt oraz szkolenia lecz nawet wyposażyła sale tortur. Które de facto były salami CIA, gdzie pełnomocnicy wywiadu USA zajmowali się w interesie USA eksperymentowaniem i maltretowaniem ludzi, w tym nawet zasłużonych tureckich wojskowych, jeżeli ci nie chcieli już więcej niszczyć własnego narodu w obcym interesie.

Tureckie służby współpracowały w mordowaniu ludzi nie tylko z amerykańską CIA. Także z Mossadem.

W latach 1968-1971 MIT mordowało we współpracy z izraelskim wywiadem Palestyńczyków w obozach dla uchodźców w Libanie.

Przypomnijmy, że reżim syjonistyczny w 1967 roku zaatakował swoich sąsiadów, w tym terytoria palestyńskie, co spowodowało eksodus Palestyńczyków do krajów ościennych. W tym do Libanu. I to właśnie w Libanie tureckie służby pomagały Mossadowi zabijać Palestyńczyków. Hiram Abas był tym kolaborantem Izraela z MIT, który pomagał dokonywać krwawych ataków na palestyńską młodzież w Libanie. Abas był blisko związany z CIA.

W samej Turcji Abas zasłynął z tortur i masakry w 1972 roku w mieście Kizildere. Turecka młodzież została tam zamordowana tylko dlatego bo nazwała oprychów od Abasa „ludźmi Wuja Sama”. A więc dlatego bo powiedziała prawdę, że ci są zdrajcami własnego narodu i agentami amerykańskimi.

W odwecie zdrajca Abas został zabity przez kolegów ofiar. Jego patron z CIA Duane Clarridge przybył nawet odwiedzić jego grób. Musiał być ważnym agentem CIA skoro szef placówki wywiadu USA w Stambule oprócz poklepania go po plecach i wręczenia mu pliku dolarów w kopercie bez podatku nawet pofatygował się na jego grób.

Podsumowując więc: USA utworzyły turecką Counter-Guerillę, tureckie stay behind, sponsorowały i wyposażały zarówno wywiad wojskowy Turcji MIT jak i Departament Wojny Specjalnej, w ramach którego działała Kontrpartyzantka. Członkowie CG byli szkoleni w Szkole Ameryk Pentagonu oraz przez Zielone Berety przygotowujące się do wojny w Wietnamie.

Jak zauważa Ganser, ośrodek szkolenia w Szkole Ameryk w Kanale Panamskim był niemal identyczny jak ośrodki szkoleniowe Al-Kaidy Bin Ladena. Cóż, nie jest żadną tajemnicą, że Bin Ladena szkolił człowiek Zielonych Beretów Ali Muhammad.

W podręczniku FM 30-31 na którym szkolono tajne armie zapisano, że w czasie pokoju (kiedy nie ma zbyt dużo komunistów do zabijania) należy stosować przemoc wobec kogoś innego, zwalać winę na komunistów, wywołując tym samym atmosferę strachu i podejrzliwości. Gladiatorzy powinni także zasilać organizacje lewicowe i zachęcać je do przemocy po to aby Gladio i regularne wojsko mogło atakować swoich wrogów w odpowiedzi. Czyli prosta reguła: jak nie ma wroga to trzeba go stworzyć. Bo po co utrzymywać tajne wojsko jak nikt nie chce się z nim bić?

HONDURAS I WIETNAM POŁUDNIOWY – AMERYKAŃSKIE DOMY PUBLICZNE

Żadne z miejsc na świecie, które znalazło się pod dominacją amerykańskiego wojska, nie zostało tak moralnie upodlone i zdeprawowane jak Wietnam Południowy oraz Honduras lat 1980. Na początek zajmę się tym drugim chociaż w sumie mógłbym zakończyć na Hondurasie. Bo Wietnam Południowy był jego lustrzanym tłem a Tegucigalpa stolica latynoamerykańskiego kraju, była odpowiednikiem Sajgonu.

Praca Leslie Cockburn, amerykańskiej polityk, zatytułowana „Poza kontrolą” jest niezwykle trudno dostępna w języku polskim. Nie została nigdy oficjalnie wydana w naszym języku. Jednak istnieją jej polskie wersje z okresu PRL-u wydrukowane w dosyć prymitywny sposób aczkolwiek dosyć przystępny. A szkoda że tak trudno ją dostać. Opisuje ona idealnie jak Stany Zjednoczone upodliły , państwo Honduras i jego ludność, kiedy dokonały tam ekspansji militarnej, aby z Hondurasu koordynować wojnę z narodem nikaraguańskim, który w 1979 roku w rewolucji obalił marionetkowy rząd Waszyngtonu, pod dowództwem Anastasio Somozy.

Oddajmy więc głos L. Cockburn: „Jako drugi najbiedniejszy kraj na półkuli zachodniej, kraj ten chętnie pełnił rolę gospodarza, wkrótce zasługując na swoją reputację lotniskowca Stanów Zjednoczonych. Wszelkie skrupuły lub przebłyski nastrojów nacjonalistycznych wśród honduraskich polityków i generałów były szybko tłumione przez potok pomocy. W stolicy, Tegucigalpie, słynącej z gwałtownego pikowania podczas podejścia do lotniska, stery władzy nie prowadziły do lokalnego pałacu prezydenckiego w centrum miasta, lecz do rozległej ambasady amerykańskiej położonej wysoko na wzgórzu. Zubożałe dzieci i prostytutki dyskretnie ustawiały się przed wejściami do hoteli »Holiday Inn« i »Hotel Maya«, aby pozyskać rosnącą amerykańską klientelę. Kina wypełniały filmy z serii »Rambo« oraz ich podrzędne odpowiedniki, które wydawały się trafiać do dystrybucji wyłącznie za granicą. Pas terenu przed rozbudowującą się amerykańską bazą lotniczą w Palmaroli był usiany domami publicznymi, a tę harmonijną relację tylko na krótko zakłóciło pojawienie się AIDS. Mnóstwo żołnierzy z różnych amerykańskich jednostek i rodzajów sił zbrojnych – sił specjalnych, sił powietrznych, Gwardii Narodowej – tłoczących się na ulicach i w barach Tegucigalpy nadawało temu miejscu atmosferę Sajgonu z lat sześćdziesiątych. Oczywiście tym razem wszystko działo się znacznie bliżej domu”.

W 1966 roku amerykański senator William Fulbright zakomunikował, że Sajgon, stolica Wietnamu Południowego, stała się amerykański burdelem. Było to bardzo słuszne spostrzeżenie.

Panoszenie się przez wojsko USA po Wietnamie było jedną z przyczyn porażki USA w Wietnamie. To właśnie był motor napędowy poparcia dla komunistów na południu. Miliony ludzi żyło w nędzy, w średniowiecznych wioskach, a elita w Sajgonie żyła niczym w Las Vegas.

Oprócz prostytucji i narkomanii dodatkowo szerzyły się przestępstwa wobec wietnamskich kobiet, takie jak gwałty. To jeszcze bardziej potęgowało nienawiść wobec amerykańskiej okupacji oraz poparcie dla Wietkongu i Wietnamu Północnego. Jak zauważył prezydent USA Eisenhower, komuniści mieli w całym Wietnamie 80% poparcia. Nie można było więc zorganizować legalnych, uczciwych wyborów na Południu bo zachód przegrałby je demokratycznie. Stąd wyborcze fałszerstwa. W Sajgonie podczas referendum z połowy lat 1950. frekwencja wyniosła 130%.

USA, amerykańskie wojsko, zmieniło stolicę Wietnamu Południowego więc w stolicę gwałtów, prostytucji, korupcji, narkomanii, potężnego rozwarstwienia społecznego, chorób wenerycznych i innych patologii. Najlepszą pracą w tej tematyce jest praca pod jakże oczywistym tytułem „Amerykański burdel” autorstwa Amandy Boczar. Oddajmy głos autorce: „Departament Obrony nie zadał sobie nawet trudu, by uwzględnić pojedyncze przypadki gwałtów, które miały miejsce w miastach, podczas sporządzania listy innych zbrodni wojennych podobnych do »sprawy Calley’ego«. Tymczasem w miastach południowego Wietnamu żołnierze amerykańskiej armii regularnie dopuszczali się gwałtów na cywilnych kobietach »niezwiązanych z działaniami wojennymi«. To niemożliwe do oszacowania rozróżnienie między przypadkami przedstawionymi przez śledczych w oficjalnych raportach dla prezydenta a tymi, które uznano za niezwiązane z wojną, stanowi uderzającą sprzeczność. Przemocy seksualnej w tyłach nie można było tak łatwo uznać za reakcję na strach lub akt odwetu, tak jak sprawcy usprawiedliwiali gwałty na polu walki. Przypadki te częściej wiązały się z pojedynczymi sprawcami polującymi na kobiety, które znali, lub kelnerki, od których oczekiwali świadczenia usług seksualnych. Niewiele akt żandarmerii wojskowej bezpośrednio potwierdzało gwałt, zaznaczając, że personel nie był w stanie zweryfikować relacji kobiet, które zgłaszały oskarżenia. Jednak typowe reakcje na oskarżenia o napaści lub ataki wskazują na coś szerszego. Relacje ustne byłych funkcjonariuszy żandarmerii wojskowej z więzienia Long Binh, na północ od Sajgonu, wskazują, że zatrzymywali oni żołnierzy amerykańskich za gwałty, ale nie mogli wypowiadać się na temat postępowania karnego. Strażnicy byli zaniepokojeni świadomością, że większość mężczyzn, których przetrzymywali w więzieniu, niezależnie od popełnionego przestępstwa, zostanie później zwolniona i wysłana z powrotem na front”.

Tak, oprócz rzeczy oczywistych, czyli traktowania Wietnamczyków jako ludności podbitej, która ma być politycznie posłuszna, traktowano także wietnamskie kobiety, niektóre bardzo młode, jako zwierzynę do upolowania. A po gwałtach żołnierze wracali sobie na front.

Tak wygląda państwo pod amerykańską wojskową okupacją. Według danych z sondażu przedstawionego na stronie „Rzeczpospolitej” 50% polskich kobiet jest przychylna stałej wojskowej okupacji Polski przez amerykańskie wojsko. Na zasadach, przypomnijmy, eksterytorialności. A więc bezkarności. Ciekawe czy te 50% Polek czytało kiedyś jakąś książkę o Sajgonie albo Hondurasie.

WYSPY MARSHALLA I ZACHODNI PACYFIK – CHEMIKALIA, BROŃ JĄDROWA, HERBICYDY

W podrozdziale mojego tekstu o Wyspach Marshalla gdzie jak zapewne dobrze wiemy wojsko USA testowało działanie broni masowego rażenia (jądrowej i termojądrowej) na ludności cywilnej, zajmę się także zachodnim Pacyfikiem a więc Japonią oraz wspomnianym już tutaj Wietnamem Południowym. Gdyż Pentagon w obu tych krajach prowadził eksperymenty z użyciem chemikaliów, których ofiarami padali cywile.

Zniszczenia jakie broń jądrowa dokonała w Japonii sprawiły, że Stany Zjednoczone obawiały się testowania silniejszych bomb na terytorium USA. Postanowiono więc poszukać lepszego miejsca do tego typu działań. Wybrano Wyspy Marshalla leżące 4000 km od Hawajów.

Wyspy Marshalla w trakcie II wojny światowej były okupowane przez Japonię. Amerykanie w 1944 roku przychodzili tam więc jako wyzwoliciele niosący wolność. Tak przynajmniej miało być. Tak jednak nie było. Na miejsce Japończycy którzy zmuszali miejscową ludność do pracy na rzecz ich imperium, przyszedł okupant 100 razy gorszy – okupant amerykański – który zamiast wolności przyniósł niewyobrażalne cierpienia.

USA odbijały WM od Japończyków przez tydzień. W walkach zginęło zaledwie 370 żołnierzy USA oraz 8000 Japończyków. A także 200 mieszkańców Wysp.

Po wojnie Wyspy Marshalla przeszły pod mandat ONZ, które przekazało nad nimi kontrolę Waszyngtonowi. Ten miał dbać o rozwój archipelagu oraz wspierać postęp gospodarczy i społeczny. Zamiast tego Amerykanie uczynili sobie z Wysp poligon atomowy do testowania broni termojądrowej na żywych organizmach – na ludziach.

Wyspy Marshalla były traktowane przez USA niczym Polska przez III Rzeszę Niemiecką i Związek Sowiecki – jako łup wojenny. Amerykanie przelewali krew za wyrzucenie Japończyków z wyspy więc uznali, że mają pełne prawo do robienia tam co tylko im się żywnie podoba. I robili.

WM były idealnym miejsce dla amerykańskiego poligonu atomowego. Ich odseparowanie od reszty państw oceanicznych sprawiało, że można było zachować nieludzkie eksperymenty na tamtejszej ludności w tajemnicy. Nikt miał się dowiedzieć co tam się działo.

Ponadto populacja wysp była niewielka a Ocean miał pochłonąć promieniowanie powstałe w wyniku eksplozji.

Zbrodniarz wojenny Kissinger miał powiedzieć o Wyspach Marshalla: „tam mieszka tylko 90 000 ludzi, kogo to obchodzi?”.

Nie minął rok od zakończenia II wojny światowej a Amerykanie w lutym 1946 roku poinformowali mieszkańców wysp, że chcą nauczyć się stosować pewną broń „dla dobra ludzkości”. W tym celu potrzebują ich kraju.

Mieszkańców atolu Bikini przez kolejne lata przenoszono z wyspy na wyspę, wraz z rozszerzaniem zasięgu obszaru, który miał podlegać testom. Trafiali w miejsca, gdzie ryby były toksyczne a więc miewali problemy żywnościowe. Waszyngtonu to nie obchodziło.

Amerykanie testy na Wyspach Marshalla rozpoczęli od okrętów wojennych, które rozmieszczano w pobliżu miejsca wybuchu. Nazywano je „flotą królików doświadczalnych”. Na ich pokładzie znajdowały się liczne zwierzęta. Dopiero później królikami doświadczalnymi zostaną ludzie.

W lipcu 1946 roku przeprowadzono pierwszą próbę jądrową na okrętach oraz zwierzętach, które w ogromnej większości zmarły.

Drugi test na atolu Bikini, pod wodą, skaził już ludzi – żołnierzy amerykańskich. Waszyngton nie miał skrupułów nawet dla swoich ludzi. Dziesiątki tysięcy Amerykanów wysłano do odkażania skażonych okrętów bez odzieży ochronnej. Okręty następnie przesunięto na Guam i do bazy Pearl Harbor gdzie kolejne tysiące ludzi były narażone na promieniowanie. Oczywiście byli to Amerykanie. Kiedy Waszyngton zrozumiał, że okręty do niczego już się nie nadają, zatopiono je.

W 1948 roku przeprowadzono tam kolejne 3 testy jądrowe. Spowodowały one dalsze skażenie Oceanu Spokojnego.

W 1952 roku przeprowadzono pierwszy pełny test termojądrowy, który zniszczył całą wyspę archipelagu Wysp Marshalla.

W 1954 roku test spowodował skażenie w odległości dziesiątek kilometrów z powodu wiatru. Amerykanie doskonale sobie zdawali sprawę, że tak się stanie. Bunkier wojska USA oddalony o 40 km został skażony i osoby tam przebywające trzeba było ewakuować helikopterami.

O ile Amerykanom nic się nie stało o tyle miejscowe dzieci, dzieci mieszkańców Wysp Marshalla, zaczęły się bawić pyłem radioaktywnym, którego grubość sięgała 4 centymetrów. Zniszczyło to im zdrowie.

Dopiero po dwóch dniach od testu napromieniowanych już mieszkańców ewakuowano.

Po latach, pod koniec lat 1970., okazało się, że opad radioaktywny skaził nawet te wyspy na które ewakuowano mieszkańców WM. Całe dekady utrzymywano ludzi w kłamstwie.

Oprócz mieszkańców Wysp Marshalla skażenie dotknęło także Japończyków na łodziach rybackich. Mowa o niemal 900 jednostkach nawodnych, które znalazły się w zasięgu oddziaływania skutków wybuchu. Skażenie statku „Lucky Dragon” stało się powszechnie znane w wyniku nagłośnienia tego faktu przez media na całym świecie. Amerykanie odmówili pomocy Japończykom. Przegraliście wojnę? Leczcie się sami.

Japończycy zamiast zaprotestować przeciwko eksperymentowaniu na ich ludności, poparli dalsze testy. Tak kończą kraje znajdując się pod amerykańską okupacją. Waszyngton może na ich ludzi zrzucać radioaktywny pył a ci nie mogą nic z tym zrobić.

Edward Teller, jeden z najbardziej znanych naukowców jądrowych, stwierdził, że śmierć rybaka to nie powód, aby kręcić aferę.

W kolejnych latach zmarło jednak wielu rybaków a ich dzieci były potwornie zdeformowane.

Ale amerykański test z 1954 roku skaził nie tylko łodzie rybackie i połów tam się znajdujący. Skażenie dotarło do samej Japonii w postaci deszczu, który zatruł tamtejsze rolnictwo.

Japończycy zebrali 32 miliony podpisów przeciwko testom jądrowym w okolicach ich kraju. Podpisało się więc około 33% wszystkich Japończyków. Pod presją rząd USA z rządem japońskim zgodzili się wypłacić odszkodowanie w kwocie 2 mln dolarów. Szacowane szkody wynosiły 7,2 mln dolarów.

Dlaczego jednak Japończycy pozwalali na zabijanie i niszczenie własnych ludzi? Otóż CIA przekonywała osoby podejrzane o zbrodnie wojenne, które przecież rządziły po wojnie tym krajem, na swoje sposoby. Wszyscy wiemy jakie: trybunał albo pozwalacie nam robić swoje.

Nie zmieniło to jednak faktu, iż Azjaci uważali że są traktowani jako mięso armatnie Stanów Zjednoczonych.

W sumie na Wyspach Marshalla przeprowadzono 67 testów jądrowych. Promieniowanie skaziło glebę, morze, ryby, zwierzęta i rośliny. Po 1972 roku mieszkańcy atolu Bikini zaczęli wracać na swoją wyspę. Zapewniano ich że jest to bezpieczne. Wszyscy jednak wiedzieli że nie jest to bezpieczne. W ten sposób eksperymenty trwały nadal. Dopiero w 1978 roku ponownie ich wysiedlono.

Z innymi wyspami było podobnie. Było one w oczywisty sposób skażone jednak mieszkańców tam przywracano. Przez całe lata wdychali skażone powietrze i jedli skażone posiłki. Zwrócili się o wsparcie do rządu USA. Ten im go nie udzielił. Nikogo nie obchodzili japońscy rybacy a co dopiero jakieś 90 000 mieszkańców jakichś wysp pacyficznych.

W 1999 roku Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne określiło wskaźnik zachorowalności na nowotwory na WM na ekstremalnie wysoki. Ich częstość występowania była nawet 40 razy większa niż w USA. Tak oto zniszczono naród. Dzisiaj już wiemy, że celowo przywracano ludność Wysp Marshalla na skażone tereny aby badać wpływ skażenia na ich życie. Mieszkańcy WM byli całe dekady królika doświadczalnymi zbrodniczego reżimu amerykańskiego.

Naukowcy z USA byli zadowoleni z tego, że mogą badać swoje króliki doświadczalne. Tak wynika z odtajnionych dokumentów. Ale to nie wszystko. W ramach Projektu 4.1 500 mieszkańców Wysp Marshalla poddano innym eksperymentom – wstrzykiwano im radioaktywne izotopy oraz przeprowadzano im operacje bez ich zgody. Tym się kończy obecność wojska USA na swoim terytorium.

10 lat temu, w 2016 roku, Uniwersytet Columbia przeprowadził swoje badania na atolu Bikini. 70 lat po pierwszym teście. Atol wciąż był skażony. Pogarda dla życia ludzkiego reżimu amerykańskiego nie tyczyła się jedynie mieszkańców WM. Z taką samą pogardą traktowano żołnierzy amerykańskich. Jeżeli eksperymentujemy na własnych ludziach to co będziemy gotowi zrobić innym? Np. Polakom.

Wietnam Południowy – poligon doświadczalny dla wojny chemicznej

Już podczas drugiej wojny światowej Stany Zjednoczone chciały zrzucać na Japonię środki chemiczne takie jak fosgen i iperyt ale także środki wypalające roślinność – herbicydy. Bomby atomowe sprawiły jednak, że plany te porzucono.

Po wojnie Amerykanie przejęli dokumenty ultrazbrodniczej japońskiej Jednostki 731, które dotyczyły wypalania roślinności za pomocą herbicydów. Wraz z nastaniem zimnej wojny Stany Zjednoczone poprzez laboratorium Fort Detrick zaczęły prowadzić własne badania w tej tematyce.

W 1952 roku wojsko USA chciało przetestować Agenta Fioletowego w Korei. Jednak plany te porzucono gdyż wojna się zakończyła.

W okresie lat 1950. swoje testy w Azji Południowo-Wschodniej, dotyczące środków niszczących roślinności, prowadzili Brytyjczycy.

W 1961 roku Stany Zjednoczone zaczęły testować broń biologiczną na japońskiej Okinawie. Testowano także herbicydy, w latach 1960-1962. Wszystkim zajmowało się amerykańskie wojsko.

Jednak prawdziwym laboratorium, prawdziwym poligonem doświadczalnym, był Wietnam Południowy.

Generał Maxwell Taylor nawet nie ukrywał, że kraj ten jest amerykańskim poligonem testowym: „Z wojskowego punktu widzenia […] uznaliśmy znaczenie tego obszaru jako laboratorium”. Ogromna ilość substancji, które tam testowano, była całkiem nowa.

Operacja robienia w Wietnamu poligonu doświadczalnego dla wojska USA nosiła nazwę „Hades” lub też „Ranch Hand”.

Operację tą rozpoczęto w tajemnicy, gdyż była to zasadniczo operacja stosowania broni chemicznej. Pomimo iż celem była roślinność a nie ludzie.

Aby jeszcze bardziej zamaskować udział wojska USA w tych operacjach żołnierze spryskujący Wietnam nie nosili mundurów a samoloty używane do spryskiwania zostały ukryte. Waszyngton wiedział, że robi źle ale robił to pomimo to. A Wietnamczycy, zniewoleni we własnym kraju przez skorumpowaną klasę polityczną, kolaboracyjną wobec wojska USA, rekrutowaną z mniejszości niebuddyjskiej, nie mieli nic do powiedzenia.

Styczeń 1962 roku był pierwszym miesiącem operacji „Ranch Hand”. Wówczas spryskano roślinność w samym pobliżu stolicy kraju – Sajgonu. W sumie wojsko USA wykona niemal 20 000 takich lotów zużywając 76 000 000 litrów chemikaliów. Taką ilości trucizny powodującej nowotwory, w tym wśród żołnierzy USA ale przede wszystkim wietnamskiej ludności cywilnej, ze szczególnymi skutkami ubocznymi dla dzieci, wojsko Stanów Zjednoczonych rozpyliło w zaprzyjaźnionym kraju.

Rozpylanie miało oprócz celów laboratoryjnych cele polityczne: chłopów wietnamskim reżim amerykański chciał wyrzucić ze swoich wiejskich domów i przenieść do miast aby byli lepiej kontrolowani przez siły Waszyngtonu.

Wojsko USA nie poinformowało swoich żołnierzy o szkodliwości chemikaliów. Z beczek po nich żołnierze robili prysznice oraz grille. To samo robili Wietnamczycy. Wiele lat później będą z tego powodu umierać.

Chemikaliami zalewano nie tylko Wietnam Południowy lecz także Tajlandię, Kambodżę oraz Laos. W przypadku dwóch ostatnich za działanie te odpowiadała CIA.

Razem z zalewaniem kraju chemikaliami, reżim południowowietnamski oraz USA prowadziły kampanię propagandową o nieszkodliwości substancji. Wmawiano ludziom, że herbicydy i inne środki chemiczne nie zaszkodzą ani ludziom, ani glebie, ani zwierzętom. Celowo karmiono społeczeństwo kłamstwami, aby uzyskać przyzwolenie na dalsze eksperymenty.

Żołnierzom USA wmawiano: „Agent Orange jest stosunkowo nietoksyczny dla ludzi i zwierząt. Nie odnotowano żadnych obrażeń u personelu narażonego na opryski z samolotów”.

W sumie 3 000 000 Wietnamczyków zachorowało w wyniku stosowania herbicydów. Choroby obejmowały od biegunek czy bólów głowy po cukrzycę, choroby immunologiczne i nowotwory. Szczególnie narażone były, jak już wspomniałem, dzieci. W Wietnamie 20- i 30-latkowie zaczęli zapadać na choroby typowe dla wieku starczego. Ludność zniszczona wojną, dodatkowo została zniszczona chemikaliami, które oddziaływały na nią przez kolejne dekady. Po dziś dzień w Wietnamie rodzą się zdeformowane dzieci. Podobnie jak w Iraku w wyniku stosowania zubożonego uranu.

W sumie 66% Wietnamczyków, którzy byli narażeni na chemikalia, miało dzieci zdeformowane lub cierpiące na różnego rodzaju choroby. Znaczna z nich część natychmiast po urodzeniu umierała. Niektóre umierały jeszcze w łonie matki.

Pewnego dnia skala zniszczenia narodu wietnamskiego była już tak duża, że media w Sajgonie, kontrolowanym przez amerykańskich zbrodniarzy, opublikowały zdjęcia dzieci z 2 głowami, 3 rękami i 20 palcami. Niektóre miały głowy przypominające owcę a twarze przypominające kaczkę.

Amerykańskie wojsko gardziło swoimi ofiarami. Dowódca wojsk USA w Wietnamie Westmoreland, zwolennik mordownia ludzi w zaprzyjaźnionych krajach w ramach operacji fałszywej flagi (patrz podrozdział o Włoszech) powiedzieć miał: „Mieszkańcy Orientu nie przywiązują do życia takiej samej wagi jak ludzie Zachodu. Życie jest tam obfite, życie jest tanie na Wschodzie. Jak głosi filozofia Orientu, życie jest nieważne”.

W sumie 750 000 weteranów wojny w Wietnamie, służących w siłach zbrojnych USA, otrzymało odszkodowania z tytułu narażenia na działania chemikaliów.

W Wietnamie 3 miliony ludzi cierpi z powodu stosowania dioksyn. Ich kolejne pokolenia także będą narażone z powodu wciąż zanieczyszczonego środowiska.
Z powodu stosowania samego Agenta Orange – mieszanki różnych herbicydów – według Wietnamczyków, zmarło lub doznało trwałego uszczerbku na zdrowiu, 400 000 obywateli tego kraju.

USA I IZRAEL – CENTRALA PEDOFILII, GWAŁTÓW NA DZIECIACH I BESTIALSKICH MORDÓW

Afera Epsteina, żydowskiego pedofila, agenta wywiadu wojskowego Izraela oraz człowieka ochranianego przez wywiad USA, to nie tylko wyspa na Morzu Karaibskim w archipelagu Wysp Dziewiczych USA, odkupionych od Danii w XX wieku, lecz także ranczo w Nowym Meksyku, gdzie ten zwyrodnialec, który pozyskiwał kobiety także z naszego kraju, z Beskidów, prowadził eksperymenty na swoich ofiarach.

Sprawę tą opisywały intensywnie media pod koniec lutego roku bieżącego. Po czym USA i Izrael zaatakowały Iran i wszystko ucichło. Przyjrzyjmy się jednak temu procederowi.

Epstein miał zamiar na swoim ranczu w stanie Nowy Meksyk wyhodować „nową rasę” poprzez zapładnianie przetrzymywanych tam kobiet. Nie powinno nikogo to dziwić. Amerykanie oraz Żydzi specjalizują się od dekad w nielegalnych eksperymentach na ludziach. Ten artykuł to tylko wycinek ich całego zbrodniczego dorobku.

„Zorro Ranch”, znane także jako „Playboy Ranch”, to posiadłość Epsteina na południu Stanów Zjednoczonych. Według brytyjskiego „Daily Mail” miejsce to było tysiące razy wymieniane w aktach Epsteina. Zboczeniec ten planował tam przeprowadzić eksperymenty genetyczne których celem było zapłodnienie 20 kobiet. W ten sposób miała powstać „Superrasa”. Nie wiem w jaki sposób z połączenia pedofila i niewolnicy seksualnej z biednej amerykańskiej rodziny miałaby powstać jakaś superrasa ale przejdźmy dalej.

Nie wiadomo do końca czy plan ten zrealizowano ani nawet czy go realizowano. Jednak kobiety zgłaszające się do władz stanu Nowy Meksyk twierdzą, że były odurzane, pobierano od nich materiał genetyczny a następnie budziły się podłączone do aparatury medycznej.

Na ranczu bywał książce Andrzej, członek brytyjskiej rodziny królewskiej. Bywała tam także najsłynniejsza ofiara Epsteina Wirginia Giufre, która popełniła samobójstwo w 2025 roku a według jej ojca została zamordowana.

Oprócz tego doniesienia wskazują, że na ranczu w Nowym Meksyku mógł bywać Bill Clinton oraz Woody Allen. Odbywały się tam także gwałty na młodych dziewczynach.

Dwie z gwałconych tam dziewczyn miały zostać zamordowane – uduszone podczas procederu gwałtu. Podobno pochowano je w okolicy.

Dowody zbrodni miały być niszczone. Jednak nic z tym nie robiono. Dopiero po śmierci Epsteina sprawa ta powróciła.

Epstein prowadził jeszcze inne eksperymenty, w tym na dzieciach. Jak podała prof. Magdalena Grzyb z Uniwersytetu Jagiellońskiego, obejmowały one działania które „jeżą włosy na głowie”. Z racji przyzwoitości nie będę ich tutaj opisywał. Wszyscy wiemy co to mogło być. Wspomnieć jedynie warto, że chodzi o eksperymenty seksualne na kilkuletnich dzieciach w celu przygotowywania ich dla bogatych Amerykanów w wiadomym celu. Tym zajmują się amerykańskie i żydowskie elity. Tego chcą w Polsce zwolennicy kontrolowania naszego kraju przez wojsko Stanów Zjednoczonych. Zwolennicy stałych baz USA w Polsce. Ochrony takich procederów. I popełniania samobójstw przez osoby, które chciałyby to nagłośnić.

Jednak na tym nie koniec. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak wielu wysokich rangą amerykańskich wojskowych korzystało z usług młodych osób podstawionych przez Żydów. Wiązało się to z procederem pedofilskim za którego organizacją stał Roy Cohn, prawnik Donalda Trumpa, członek loży B’nai B’rith oraz syn jednego z najważniejszych żydowskich masonów Alberta Cohna.

Cohn organizował pedofilskie orgie w hotelu Plaza w Nowym Jorku. W tzw. niebieskim apartamencie tegoż hotelu. To właśnie tam zapraszano amerykańskich wojskowych. Zapewne nie bez przyczyny. W 1956 roku dowódcy amerykańskiej marynarki wojennej chcieli spacyfikować militarnie Izrael, aby zakończyć tzw. Kryzys Sueski. Cohn był gorliwym obrońcą Izraela. Proceder ten opisała w swojej pracy „One Nation Under Blackmail” Whitney Webb. Oddajmy jej głos: „Dalsze potwierdzenie działalności Rosenstiela i Cohna w »niebieskim apartamencie« – zidentyfikowanym później jako apartament nr 233 – wynika z oświadczeń samego Cohna złożonych przed Jamesem Rothsteinem, byłym detektywem nowojorskiej policji (NYPD) i byłym szefem wydziału ds. handlu ludźmi i przestępstw związanych z przestępczością obyczajową. Rothstein powiedział później Johnowi DeCampowi – byłemu senatorowi stanu Nebraska, który badał aferę Franklina z lat 1980. – że podczas osobistej rozmowy z byłym detektywem Cohn przyznał się do udziału w operacji szantażu seksualnego wymierzonej w polityków z udziałem nieletnich. Rothstein powiedział DeCampowi o Cohnie, co następuje: Zadaniem Cohna było kierowanie grupą małych chłopców. Powiedzmy, że był jakiś admirał, generał czy kongresman, który nie chciał się zgodzić na ten program. Zadaniem Cohna było wrobienie ich, a wtedy się zgadzali. Cohn sam mi to powiedział”.

Siatką, która podstawiała amerykańskim elitom, w tym wojskowym młode nieletnie osoby była siatka o nazwie „Kurczaki i byki”. Jej „klientami” byli m.in. admirałowie i generałowie amerykańscy. Oraz tysiące innych osób.

IZRAELSKIE MAFIE I EKSPLOATACJA SEKSUALNA KOBIET Z EUROPY ŚRODKOWEJ I WSCHODNIEJ

O tym, że przestępcza i zbrodnicza działalność państwa Izrael jest chroniona przez Stany Zjednoczone nikomu chyba już dzisiaj mówić nie trzeba. Widzimy to na co dzień jak Waszyngton podpala cały świat, w tym Europę, w żydowskim interesie. Mało jednak osób zdaje sobie sprawę z tego, że Izrael pozyskiwał kobiety z Europy Środkowej i Wschodniej do niewolniczej eksploatacji seksualnej, w tym z Polski, po czym były one mordowane a ciał się pozbywano. Spójrzmy więc jak ludzie powiązani z izraelskimi służbami specjalnymi pozyskiwali kobiety z naszej części Europy.

Tel Awiw, zanim stał się stolicą ludobójstwa, w latach 1990. był światową stolicą zorganizowanej przestępczości. To właśnie tam swoją siedzibę miał, po ucieczce z Rosji, człowiek izraelskich służb specjalnych, jeden z najbardziej znanych mafiozów na świecie, Siemion Mogilewicz, który w polskojęzycznej propagandzie wciąż niemal zawsze widnieje jako Rosjanin lub człowiek rosyjskiej mafii.

Mogilewicz uciekł z Rosji i osiedlił się w Izraelu. Bardzo szybko uzyskał izraelskie obywatelstwo. Dzięki wieloletniemu agentowi Mossadu Robertowi Maxwellowi, ojcu Ghislaine Maxwell, degeneratce od szantaży z Jeffreyem Epsteinem. Nawiązał także znajomości w tajnych służbach reżimu syjonistycznego. Jego specjalizacją stało się prowadzenie „lokali nocnych”, czyli po prostu domów publicznych, gdzie zatrudniano kobiety z Europy Środkowej i Wschodniej.

Sieć tych lokali stała się, jak zauważa autor książki „Czerwona mafia” jednymi z największych ośrodków prostytucji na świecie. Lokale Mogilewicza rozciągały się przez całą Europę Środkową, skolonizowaną przez USA i Izrael po 1989 roku. Od Rygi na Łotwie, przez Kijów, Pragę aż po Budapeszt. Siedzibą Mogilewicza stał się Budapeszt. Węgry niestety były i wciąż pozostają istotnym miejscem gdzie Żydzi prowadzą lukratywne interesy związane z prostytucją i przemysłem pornograficznym.

Z początku kobiety w lokalach Mogilewicza pochodziły z Niemiec oraz Rosji, jak wiadomo z dwóch najbardziej znienawidzonych przez Żydów nacji. Z czasem jego imperium się rozszerzało. Na całą Eurazję, aż po japońską Yakuzę. Kobiety w jego przybytkach były zmuszane do prostytucji. Handlowano także nimi niczym towarem w sklepie.

Praniem brudnych pieniędzy Mogilewicza zajmowały się banki brytyjskie. Ale nie tylko. Pranie brudnych pieniędzy Mogilewicza odbywało się także w Izraelu oraz USA. Żydowski mafiozo utrzymywał bliskie relacje nie tylko z elitami izraelskimi lecz także anglosaskimi. Wszystko dzięki Maxwellowi. Dzięki współpracy z nim roczne zyski Mogilewicza z działalności przestępczej sięgały astronomicznej sumy 40 mld dolarów.

Z czasem rozszerzył swoją działalność na przemysł zbrojeniowy. Zaczął kupować firmy obronne z Węgier po czym występował na prezentacjach przemysłu obronnego w USA. Jego przestępcza działalność nikogo nie interesowała. Był chroniony przez zachodnie służby.

Ludźmi Mogilewicza byli ludzie specjalizujący się w wywiadzie i kontrwywiadzie a on sam był wielokrotnym donosiciel służb. Znana jest jego współpraca z niemieckim BND jednak to izraelskie służby były tymi, które najmocniej były obecne w jego życiu. Jednym z nielicznych krajów, który postawił zdecydowaną tamę jego działalności była Francja. Miał tam zakaz wjazdu.

Maxwell stał się bliskim współpracownikiem Mogilewicza. Innym członkiem tego zespołu był oficer bułgarskiego wywiadu Iwo Janczew. Jednak to Maxwell umożliwił Mogilewiczowi, swojemu rodakowi, stanie się szanowanym i poważanym człowiekiem międzynarodowego biznesu.

Czy dysponujemy jednak dowodem na to, że Mogilewicz był człowiekiem izraelskiego wywiadu? Wiemy, że jego teczki osobowe znikały z izraelskiego MSW aby zatrzeć ślady po jego współpracy z izraelskimi służbami. Wiemy także, że Mossad monitorował jego działalność oraz ją umożliwiał. Mogilewiczowi Izrael mógł odebrać paszport. Nie zrobiono tego, aby służby tego kraju mogły go śledzić. Znajdował się więc co najmniej pod ochroną rządu Izraela.

Stanisław Głąbińsi w pracy pt. „Niechciana wojna Ameryki” pisze, że „wywiad izraelski […] podobno sam korzystał z usług owego Mogilewicza”.

Czy jednak mamy dowód na to, że żydowskie mafie handlujące ludźmi, pozyskiwały kobiety także z Polski?

W 2018 roku w serwisie „Tygodnik TVP” ukazał się artykuł Eweliny Rubinstein pt. „Brodaci chasydzi na dachach samochodów i tysiące domów publicznych. Agenci Mossadu i bezpańskie koty”, w którym wymieniono kraje, z których kobiety były zmuszane do prostytucji w Izraelu a następnie, po „wyeksploatowaniu”, mordowane. Polska była jednym z tych krajów.

Jakaś z 50% polskich kobiet, które popierają stałe bazy wojsk USA w Polsce chętna jeszcze na obecność wojska Stanów Zjednoczonych, które chroni przestępców i ludobójców z Izraela i podpala w ich obronie cały świat?

Autorstwo: Terminator 2019
Zdjęcia: Terminator 2019, United States Department of Defense (CC0), Alexis Duclos (CC BY-SA 3.0)
Źródło: WolneMedia.net

Źródłografia

  • 1. https://web.archive.org/web/20190718201059/https://tygodnik.tvp.pl/36540998/brodaci-chasydzi-na-dachach-samochodow-i-tysiace-domow-publicznych-agenci-mossadu-i-bezpanskie-koty
  • 2. https://web.archive.org/web/20110205065619/https://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/france/7415082/French-bread-spiked-with-LSD-in-CIA-experiment.html
  • https://www.bbc.com/news/world-10996838
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Pont-Saint-Esprit
  • 5. https://it.wikipedia.org/wiki/Giovanni_de_Lorenzo
  • 6. https://it.wikipedia.org/wiki/Enrico_de_Boccard
  • 7. https://en.wikipedia.org/wiki/Piano_Solo
  • 8. https://it.wikipedia.org/wiki/Strage_dell%27Italicus
  • 9. https://it.wikipedia.org/wiki/Carlo_Digilio
  • 10. https://en.wikipedia.org/wiki/Licio_Gelli
  • 11. https://www.rp.pl/spoleczenstwo/art44714061-sondaz-polacy-chca-stalej-bazy-wojsk-usa-w-polsce
  • 12. https://en.wikipedia.org/wiki/Impact_of_Agent_Orange_in_Vietnam
  • 13. https://en.wikipedia.org/wiki/Agent_Orange#Health_effects
  • 14. https://dorzeczy.pl/opinie/842972/eksperymenty-epsteina-na-dzieciach-blokery-dojrzewania-i-feminizacja-chlopcow.html
  • 15. https://kryminalne.o2.pl/informacje/ranczo-epsteina-szokujace-co-planowal-robic-w-srodku-7257787902146944a
  • 16. https://www.komputerswiat.pl/dom/zdrowie/cia-placilo-za-tortury-ponad-300-dzieci-w-ramach-eksperymentu/xvwmj5v
  • 17. https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1039908%2Ccia-finansowala-tajne-eksperymenty-na-dunskich-dzieciach-szokujace-fakty
  • 18. https://en.wikipedia.org/wiki/Sarnoff_A._Mednick
  • 19. Albarelli H. P., „A Terrible Mistake”, Walterville 2009.
  • 20. Block A., Weaver C., „All is Clouded by Desire”, Westport 2004.
  • 21. Boczar A., „An American Brothel”, Nowy Jork 2022.
  • 22. Cockburn L., „Out of Control”, Nowy Jork 1987.
  • 23. Friedman R., „Czerwona mafia”, Warszawa 2001.
  • 24. Ganser D., „NATO’s Secret Armies”, Londyn 2005.
  • 25. Głąbiński S., „Niechciana wojna Ameryki”, Warszawa 2002.
  • 26. Grandt G., „Czarna księga masonerii”, Kobierzyce 2010.
  • 27. Kinzer S., „Doktor Śmierć”, Kraków 2020.
  • 28. Mitchell J., „Poisoning the Pacific”, Londyn 2020.
  • 29. Neumann C., „Sexual Crime”, Santa Barbara 2010.
  • 30. Thomas G., „Secret Wars”, Nowy Jork 2011.
  • 31. Webb W., „One Nation Under Blackmail”, Walterville 2022.
  • 32. Willan P., „Puppetmasters”, Lincoln 2002.
  • 33. Williams P., „Operation Gladio”, Nowy Jork 2015.

POZBYLIŚMY SIĘ BRONI, CZAS NA GENERAŁÓW

POZBYLIŚMY SIĘ BRONI, CZAS NA GENERAŁÓW

Krzysztof Baliński

Gdy pytają, co sądzisz o wojnie, to pytają: Czy Donald Trump, dał się opętać syjonistom? Czy miał żydowski pistolet przy głowie? Czy szantażowała go „Koalicja Epsteina”? A w ślad za tym rozpowszechniają mit, że to najbardziej prożydowski prezydent w historii USA, że prezydentem został dzięki Żydom, że jest prowadzony na sznurku przez lobby żydowskie. Tymczasem, prezydentem został wbrew Żydom, bo lobby żydowskie popierało i to z całej siły jego konkurentów, bo 90 procent Żydów głosowało na Kamalę Harris, bo wśród najbardziej jadowitych krytyków Trumpa są wyłącznie żydowskie nazwiska, bo za poprzednią wyborcza porażka krył się żydokomunistyczny spisek. No i wiedzieć trzeba, że:

1. Osobliwością, a nawet istotą systemu amerykańskiego są przeróżne lobby. Nie tylko żydowskie, ale kilkanaście innych, równie znaczących i równie wpływowych, żeby tylko wymienić lobby farmaceutyczne i przemysłu zbrojeniowego, i że bez ich poparcia nie sposób wygrać wyborów i rządzić.

2. W amerykańskiej politycznej unikalności Izrael to praktycznie 51. stan, w dodatku stan o nieproporcjonalnym przedstawicielstwie w Kongresie. I z tego powodu relacje USA-Izrael to w znacznym stopniu domena polityki wewnętrznej, a nie zagranicznej.

3. Nie jest winą Trumpa, że Ameryką rządzą od dekad, że dominują w mediach, że w ich rękach są banki i że najsilniejszym lobby są ADL i AIPAC, dla których ten, kto nie popiera, i to z entuzjazmem, zbrodni Izraela jest antysemitą.

4. Mitem jest to, że Trump decyzję o włączeniu się do wojny podjął samodzielnie i wbrew swemu otoczeniu, bo wojny chciało także lobby przemysłowo-zbrojeniowe i większość amerykańskich kongresmenów z obu partii.

5. Mitem jest, że Trump, ot tak sobie, deus ex machina wszedł w konflikt z Iranem, bo do bliskowschodnich awantur wciągnęli USA poprzednicy Trumpa, bo przed Trumpem i jego „America First” przez kilka dekad rządzili wyznawcy doktryny „Israel First”.

Są i tacy, którzy uważają, że Trump to idiota, że decyzja o przystąpieniu do wojny to przejaw szaleństwa, że „prowadzi nieprzewidywalną politykę i jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa na świecie”. Tymczasem, gdy spojrzymy wstecz, to widzimy, że za jego pierwszej prezydentury Ameryka żadnej wojny nie rozpoczęła (a toczące się wygaszała), Chiny nie zagrażały Tajwanowi, nie było wojny Rosja-Ukraina, Korea Północna przestała wysyłać rakiety nad Japonię i zniszczono Państwo Islamskie. A pod rządami Obamy i Bidena Ameryka wojowała z całym światem i powodowała zamęt w każdym zakątku świata: Chiny zajęły Hongkong, wojska amerykańskie tak wycofywały się z Iraku, aż powstał islamski kalifat. No i była tzw. „Arabska Wiosna”, która skończyła się przejęciem władzy przez islamistów w wielu krajach arabskich, a podpalony świat z niecierpliwością czekał na strażaka zza oceanu.

Mitem jest, że po jednej stronie konfliktu stoi Izrael i wodzony przez Netanjahu za nos Trump, bo po tej samej stronie stoją przywódcy prawie wszystkich państw arabskich. Urojeniem jest też solidarność świata islamskiego z Iranem, jak i to, że odwiecznym przyjacielem Arabów i Iranu jest Rosja. Bo Putin jest w kordialnych relacjach z Netanjahu, bo duża część mieszkańców Izraela to sowieccy Żydzi, którzy zachowują rosyjskie obywatelstwo, głosują na Putina, a kilkadziesiąt tysięcy z nich jest zatrudnionych w izraelskiej bezpiece. I, co ważne – uważają, że Putin to najbardziej filosemicki przywódca w historii Rosji (tej sowieckiej i tej dzisiejszej).

A co do pokutującego mitu o biednych Palestyńczykach oraz zwycięskim Izraelu, to powiedzmy: To Palestyńczycy odnieśli zwycięstwo nad „niezwyciężoną armią”, bo w Gazie przez 75 godzin osiągnęli więcej niż wszystkie armie arabskie przez 75 lat, bo to Izraelczycy przegrywają, robią ze strachu w portki i chowają się po piwnicach, bo na całym świecie wzrosły nastroje antyżydowskie, a Żydzi, mający jeszcze niedawno w oczach światowej opinii status ofiar Holokaustu, stali się faszystami, rasistami, którzy mordują palestyńskie dzieci, którzy z Gazy zrobili getto i powstanie w tym getcie likwidują. Z wojny obronną ręką wyszedł także Iran, bo zmienił zasady gry, bo zmusił rywali do rozmów jak równy z równym, bo był bombardowany, a dziś bombarduje, bo nie kontrolował cieśniny Ormuz, a dziś kontroluje.

I nie dajmy się złapać w emocjonalną pułapkę. Nie ustawiajmy się w jednym szeregu z islamistami na zasadzie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Bo nie ważne, że Trump nie lubi muzułmanów (i nie zawsze to, co antyislamskie jest antypolskie), ale ważne, czy lubi Polaków. Pamiętajmy też, że to nie nasza wojna, bo my mamy swoje „wojny” o wiele ważniejsze: Ukrainizacja, zalew imigrantami (w tym Żydami z terytoriów bombardowanych przez Iran) i banderowców (ale nie tych we Lwowie, tylko tych w polskim rządzie). I nie patrzmy na świat oczami innych, tylko zawsze pytajmy: Co na w tym Polska zyskuje, a co traci? Nie wyklucza to naszej sympatii po stronie Palestyńczyków i Irańczyków, Bo w naszym interesie jest maksymalne osłabienie Izraela i tym samym żydowskiego lobby – obu Polsce wrogich. No i nie oznacza, że nie możemy wyciągnąć z tej wojny pouczających konkluzji:

1. Iran, Palestyna, Izrael to części znacznie większej układanki, obejmującej także Ukrainę i Rosję. Że tak jest, potwierdzają dwie rzekomo wrogie sobie telewizje – TV Republika i TVN, zgodnie wzywające do rozprawienia się z „krwawym ajatollahem” w Teheranie i „krwawym satrapą na Kremlu”. Potwierdza to także to, że wrogami ogłosili Iran i Rosję, dwa państwa, które żadnych roszczeń wobec Polski nie mają, a za najbliższych przyjaciół uznali Izrael i Ukrainę, dwa państwa, które roszczenia mają, a nawet publicznie je głoszą. Dowodzi tego również to, że do wojny z Iranem nawołują ci sami, którzy nawołują do wojny z Rosją.

2. Izraelowi nie chodzi o obalenie reżimu ajatollahów w Teheranie, ale o obalenie reżimu Trumpa w Waszyngtonie. Bo to nie wojna Trumpa z Iranem, ale starcie Trumpa z Netanjahu, z którego Trump – jak dotychczas – wychodzi obronną ręką, a pomaga mu w tym to, że Izrael znalazł się na progu wojny domowej i że opinia publiczna w USA szybko ewoluuje na niekorzyść Izraela.

3. Netanjahu chce wciągnąć Trumpa w wojnę totalną (i Trump o tym wie). Na dziś nie osiągnął tego celu, ale to tylko rozejm, którego Izrael nie będzie przestrzegał, będzie systematycznie naruszał oraz… prowokował. I dopilnowanie, aby nie wywrócił stolika z kartami nie będzie łatwe.

4. Izrael niczego nie obawia się bardziej, jak pokoju na Bliskim Wschodzie (a lobby żydowskie w Waszyngtonie nic tak nie jednoczy, jak „zagrożenie” pokojem na Bliskim Wschodzie). Izrael chce też, żeby USA ugrzęzły w bliskowschodnim bagnie na wieki.

5. Trump jest zainteresowany spokojem i pokojem na Bliskim Wschodzie, a Izrael chaosem i wojnami, bo niszczenie bądź destabilizowanie otaczających go państw i uwikłanie w to amerykańskiego mocarstwa służy koncepcji budowania Wielkiego Izraela. Stąd ciągłe zapotrzebowanie na „śmiertelnych wrogów, którzy zagrażają istnieniu Izraela” i stąd „śmiertelne zagrożenie” ze strony Hezbollahu, a nawet obutych w sandały z opon samochodowych Jemeńczyków.

6. Cel Izraela to: Niszczyć. A jak mu się nie uda z Iranem to zabierze się za Turcję. A jak będzie trzeba, to podpali cały świat. I z tego powodu nie jest zainteresowany zmianą reżimu w Teheranie na bardziej demokratyczny, bo chce radykałów przy władzy, którzy dadzą mu pretekst do wojen. Innymi słowy – Trump chciał zmiany reżimu w Iranie na taki, z którym można się dogadać, a Netanyahu na taki, z którym nie można się dogadać.

7. Trump chce negocjacji z Iranem, a Netanjahu negocjacje torpeduje (i likwiduje negocjatorów). Trump chce ugody z Iranem, a  Izrael wprost przeciwnie – chce Iranu w stan permanentnego chaosu.

8. Trump wiedział, że wojna jest nie wygrania, ale kalkulował: Jak Izrael uderzy sam, to i tak wciągnie nas do wojny, i pozwolił Netanjahu się skompromitować. Pozyskał też nową kartę – Netanjahu i lobby żydowskiemu może powiedzieć: „Chcieliście wojny, to ją macie”. No i osłabił siłę nacisków lobby izraelskiego. Bo mówi: „Przecież zrobiłem dla was wszystko? Czego jeszcze chcecie?”.

9. Taka „klęska” USA (w cudzysłowie) i taka klęska Izraela (bez cudzysłowu) pozwoli Trumpowi sfinalizować zamysł z redukcją militarnego zaangażowania na Bliskim Wschodzie. Przy czym nie chodzi o rezygnację z biznesu, a wprost przeciwnie – o ekspansję gospodarczą. I nie przypadkiem „dyplomatyczne” działania prowadzą tam wyznaczeni przez niego biznesmeni.

10. Trump demontuje ostatni bastion City of London na Bliskim Wschodzie. I odchodzi świat, kiedy Londyn miała tam coś do powiedzenia. Przy czym City of London to nie tylko sabotażysta pokoju w regionie, ale także pokoju Rosja-Ukraina. No i wiedzieć trzeba, że trwa ostra walka między starym układem globalistów z City of London (który obejmuje UE) i którego częścią były USA za  prezydentury Bidena, a odradzającym się nurtem nacjonalizmu, szczególnie widocznym na przykładzie Ameryki.

A co do podejścia Trumpa do bliskowschodnich awantur, to przypomnijmy, co mówił dekadę wcześniej: „Wojna w Iraku była bardzo wielką pomyłką. Nigdy nie powinniśmy się tam znaleźć”; „Wydaliśmy 4 biliony dolarów, aby obalić jednego człowieka (…) gdybyśmy przeznaczyli te pieniądze na budowę dróg i mostów, żyłoby nam się o wiele lepiej”. Nawiązując do lobby żydowskiego, które otorbiło poprzednich lokatorów Białego Domu, pytał: „W pierwszym rzędzie zajmijmy się własnym narodem i własnym krajem. Wychodzimy z tego biznesu. Nigdy więcej składania ofiary z suwerenności na ołtarzu globalizmu”.

Lobby żydowskie natychmiast wszczęło rwetes, bo słowo „globalista” jest w jego oczach synonimem „Żyda”. Później wielokrotnie pokazał Izraelowi środkowy palec i sprzeciwił się izraelskiej strategii wyciągania kasztanów z ognia amerykańskim rękami. Wywołał tym atak furii Żydów, a kiedy powiedział o neutralnym podejściu do rozmów palestyńsko-izraelskich, pojawiły się jego karykatury z hitlerowskim wąsikiem, a nawet zdjęcia hajlującego Trumpa. I to właśnie z tego powodu w 2020 r. przegrał.

Jednak mitem największym jest to, że na wojnie wszyscy, Izrael, irańscy strażnicy rewolucji osiągnęli swoje cele, tylko nie Ameryka (a Chiny i Rosja otworzyły szampana). Żydowskie gazety dla Amerykanów suflują, że to „największa w historii USA klęska, większa niż w Wietnamie”. O tym, że Trump przegrał sromotnie na wszystkich frontach pisze też żydowska gazeta dla Polaków. I tu pytanie: Jak to jest, że w bzdury takie wierzą wytrawni narodowcy, a nawet wypróbowani antysemici?

Skupiając się nad militarnymi aspektami konfliktu, uwadze naszej umknęło, żeTrump dobrze wykorzystał wojnę, do której – przypomnijmy – został wciągnięty. Doskonale zarządza światowym kryzysem energetycznym. Osłabia konkurentów i przejmuje ich rynki. Koszty wojny rekompensuje sobie zwiększonym eksportem ropy i gazu. Nadzoruje coraz większe ich zasoby. Przydusza Chiny (a nawet oferuje kupowanie ropy z Teksasu). I przede wszystkim zwiększa dochody USA, bo amerykański eksport ropy wzrósł o 40, a przemysłu rafineryjnego o 80 procent. To samo w gazie ziemnym i LNG. Ponadto egzekwuje od swoich bliskowschodnich sojuszników zobowiązania do potężnych inwestycji.

Zarządzanie coraz większymi zasobami ropy i gazu staje się dla USA narzędziem globalnej władzy i kontroli nad światowym handlem. Trump obronił petrodolara(a przypomnijmy, że na petrodolara był atak ze strony Chin, Rosji i…Iranu) i powstrzymał tym samym erozję dolara, jako światowej waluty. Innymi słowy – w ropie i gazie powtarza to, czego USA dokonały z dolarem, czyniąc go światową walutą. W Ameryce jest powiedzenie: Nie pozwól, by kryzys się zmarnował, bo możesz dzięki niemu osiągnąć to, czego wcześniej nie byłeś w stanie. Podsumujmy zatem: Trump nie pozwolił, by taki piękny kryzys się zmarnował. To już kolejny, po Wenezueli, świetnie wykorzystany kryzys. I jaki będzie następny?

A Polska? Na wojnie Ukraina-Rosja, do której (podobnie jak Ameryka do wojny Izrael-Iran) została wciągnięta, nie zyskała nic. A mogła (podobnie jak Ameryka) nie pozwolić, by „taki piękny kryzys się zmarnował”, chociażby sprzedając broń i pobierając opłaty tranzytowe, bo biegnący przez nasz kraj korytarz transportowy to taka „polska cieśnina Ormuz”. Zamiast tego została bankrutem. Wzięła na utrzymanie drugi naród, w tym miliony „uchodźców”, którym zapewnia pełny wikt i opierunek. Pozbyła się całej broni (zostały jej tylko zardzewiałe pepesze na sznurkach). A wszystko to w sytuacji, gdy stała się państwem frontowym NATO, gdzie o biegu wydarzeń decyduje siła militarna. Obok takiej, wydającej ostatnie tchnienie armii ukropolińskiej, powstaje armia ukraińsko-niemiecka, która weźmie udział w przejęciu pełnej kontroli nad Polską i zmuszeniu jej do zakupu (za gigantyczny kredyt spłacany przez 45 lat) pancerfaustów z niemieckich fabryk.

Polska największym przegranym. Oddana bez jednego wystrzału. Zmuszona dzielić terytorium z milionami przesiedleńców, do których wkrótce dołączą zdemobilizowani bojcy brygady „Bohaterów UPA”. Z przepotężnym, rozzuchwalonym ukraińskim lobby, świadomym swej dominującej pozycji, panoszącym się, wtrącającym w nasze sprawy, działającym coraz bezczelniej, nakazującym wywieszać banderowskie flagi, terroryzującym, przejmującym władzę w Polsce, przejmującym całą Polskę. Ukrainizacja Polski idzie pełną parą. Ukraiński młot i niemieckie kowadło działają coraz bezczelniej. Mamy już rząd niemiecko-ukraińskie. Bezkarnie hasa ukraińska V kolumna. Ukraińska bezpieka robi, co jej się żywnie podoba. A dla sprzeciwiających się temu będą obozy, do których Polaków wyłapywać będzie Ukrainische Hilfspolizei i których pilnować będą ukraińscy strażnicy.

A kto będzie trzymać w garści skonfliktowane strony? Żydzi i Niemcy! I właśnie na tej zasadzie powstaje UkroPolin – niemiecko-ukraińskie kondominium pod żydowskim zarządem powierniczym, składające się z obcej elity, z milionów łupiących Polskę przesiedleńców z Dzikich Pól i z kilkunastu milionów niemających nic do powiedzenia Polaków. Taka ukropolińska Rzeczpospolita będzie wypłacać Ukrainie coroczny haracz, wydawać na obronę dominującą część budżetu (lecz nie na obronę własną, lecz obronę Ukrainy). Ale na tym nie koniec – będzie finansować pokój, a to będzie jeszcze bardziej kosztowne niż finansowanie wojny. I jeszcze jedno – Polska wraca na Wschód, jest wpychana w strefę chaosu, w obszar cywilizacji turańskiej.

Na naszych oczach spełnia się koszmarny sen, w którym Polska nie uzyskała niczego, a najwięcej straciła. Gdy bitewny kurz opadnie, dla Polaków, jako współwinnych ukraińskiej tragedii (bo podżegali do wojny, bo mało pomagali, bo wbili nóż w plecy nie chcąc żreć zgniłego, „technicznego” zboża z Ukrainy) nie będzie miejsca na defiladzie zwycięzców. Będzie za to pełna kapitulacja przed Brukselą. Przy czym członkostwo Ukrainy wywalczy Tusk, który ogłosi, że jakikolwiek sprzeciw to „agenda Putina”.

Co robić? Na początek rzućmy hasło: Broni pozbyliśmy się. Czas na pozbycie się generałów. A politykom, w tym ministrowi obrony pozwólmy zabrać ze sobą do Berlina tylko plecaczek ewakuacyjny.

Krzysztof Baliński

Rosja usłyszała europejskie okrzyki wojenne i ogłasza, że ​​się na nie przygotowuje

Rosja słyszy europejskie okrzyki wojenne i ogłasza, że ​​się na nie przygotowuje.

Alastair Crooke

Jako odpowiedź strategiczną Rosja podjęła decyzję o przygotowaniu się do wojny w Europie.

Porozumienie deeskalacyjne, które wynikło z rozmów między USA a Iranem w Lucernie, w dużej mierze było zgodne z pierwotnym dziesięciopunktowym planem Iranu. Jednocześnie prezydent Trump i wiceprezydent Vance celowo zaciemniają sytuację, twierdząc, że Iran zgodził się już na inspekcje MAEA w swoich obiektach jądrowych (co Iran wielokrotnie dementował). Vance stwierdził nawet, że MAEA mogła rozpocząć inspekcje w tym tygodniu. Nie – „ramy porozumienia” odnosi się jedynie do potencjalnego nadzoru MAEA nad rozwodnieniem irańskich zapasów uranu, które są obecnie wzbogacane do 60 procent, w oczekiwaniu na ostateczne porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi.

Trump później fałszywie twierdził w mediach społecznościowych:

„Iran w pełni i bezwarunkowo zgodził się na najwyższy możliwy poziom inspekcji nuklearnych na długi czas”.

W rzeczywistości MAEA przeprowadza obecnie jedynie inspekcję wspólnej irańsko-rosyjskiej elektrowni jądrowej w Buszehr – na prośbę Rosji, która chce się upewnić, że wszystkie zobowiązania związane z jej zaangażowaniem są wypełniane. Innymi słowy, jest to rosyjskie żądanie wypełnienia własnych zobowiązań wobec MAEA.

Trump ostrzegł następnie Iran, że może być zmuszony „dokończyć sprawę [wojskowo]”, jeśli nie uda mu się osiągnąć bardzo korzystnego porozumienia. Powiedział, że zajmie to „około tygodnia”. Stwierdził również, że Iran musi zdeponować wszystkie uwolnione środki na rachunkach powierniczych (ESCROW) i może je wykorzystać wyłącznie do „zakupu kukurydzy i soi dla swojego narodu, ponieważ teraz głoduje – a kupuje wyłącznie od nas”.

Jest zatem całkiem jasne, co będzie dalej: Trump powraca do swojego stylu negocjacyjnego z nowojorskiego sektora nieruchomości. W swojej książce z 1987 roku „The Art of the Deal ”, napisanej przez Tony’ego Schwartza, zaleca „stawianie ekstremalnych i nieprzewidywalnych żądań, aby wywołać strach i zmusić przeciwnika do ustępstw”.

To sprowadza nas z powrotem do scenariusza generała Kellogga. Kellogg doradził Trumpowi, że w przypadku Putina lub Irańczyków, zadziała tylko presja – a po niej jeszcze większa.

Znana taktyka Trumpa: najpierw wykazać się pewną elastycznością, aby zwabić przeciwnika do stołu negocjacyjnego. Następnie wykorzystać fałszywe twierdzenia o irańskich ustępstwach i skrajnych żądaniach, aby zwiększyć presję na Teheran – podczas gdy Trump będzie sprawiał wrażenie twardego negocjatora w oczach rozgniewanych neokonserwatystów i własnego elektoratu.

Ten rodzaj nacisku może sprawdzić się w przypadku transakcji na rynku nieruchomości w Nowym Jorku, będzie jednak nieskuteczny wobec Iranu i Rosji.

Takie groźby będą miały odwrotny skutek od zamierzonego w przypadku Iranu i spowodują, że USA znajdą się na kursie kolizyjnym.

„Porozumienie z Islamabadu nie było wynikiem nacisków i przymusu, lecz wynikiem oporu i siły narodu irańskiego” – odpowiedział pan Qalibaf, główny negocjator Iranu.

Z praktycznego punktu widzenia Will Schryver, bystry obserwator amerykańskiej armii, zauważa, że ​​Iran ma przewagi,

„które są liczniejsze i skuteczniejsze od wszystkiego, co Stany Zjednoczone mogą rozmieścić na polu bitwy”.

„Moim zdaniem” – kontynuował Schryver – „silna obecność wojskowa USA w regionie Zatoki Perskiej stała się całkowicie nie do utrzymania. Amerykanie próbują teraz jedynie ratować twarz. Nie sądzę, aby armia amerykańska była w stanie przeprowadzić w tym czasie 72-godzinną operację o wysokiej intensywności”.

„Ale myślę, że spróbują. Trump prawdopodobnie po prostu blefuje. Mimo to nie zdziwiłbym się, gdyby spróbowali zagrać ostatnią kartą, żeby odzyskać przewagę”. (Możliwe, że po wyborach parlamentarnych i gdy Stany Zjednoczone uzupełnią zapasy amunicji).

Iran prawdopodobnie odpowie ponownym zamknięciem Cieśniny Ormuz i jednoczesnym atakiem na infrastrukturę państw Zatoki Perskiej.

Trump najwyraźniej gra w ekonomiczną „grę w tchórza” – kto pierwszy ustąpi. Jednak kolejna ofensywa militarna prawdopodobnie tylko pogorszyłaby reputację armii USA.

Jednak Trump może być skłonny ograniczyć swoje straty w Iranie – w końcu ta wojna osłabia jego szanse w wyborach uzupełniających – i zamiast tego ponownie skupić uwagę na Ukrainie i Rosji.

Dziennik „ Kyiv Independent” opublikował wczoraj raport, powołując się na „wysokiego rangą urzędnika ukraińskiego”, który twierdzi, że Trump prywatnie dał Zełenskiemu zielone światło na podjęcie „odważniejszych” działań przeciwko Rosji.

I oto jesteśmy znowu tutaj.

„Trump tak naprawdę nie wierzy, że Putin zrobi cokolwiek bez presji” – dodał ukraiński urzędnik.

Simplicjusz spekuluje:

„Trump był wyraźnie sfrustrowany tym, że nie udało mu się zakończyć jednego z konfliktów, które obiecał szybko rozwiązać. Po aferze z irańskim memorandum otwarcie oświadczył, że teraz ponownie zwróci uwagę na Ukrainę”.

Jest zatem całkiem prawdopodobne, że Trump potajemnie zachęcał Europejczyków do ukształtowania pola bitwy w celu „zmiękczenia” Rosji przed kolejnym ruchem Trumpa.

Jeśli to prawda – a prawdopodobnie tak jest – to Europejczycy bawią się zapałkami, ryzykując pożar lasu.

Przywódcy E3 – Starmer, Merz i Macron – spotkali się z Zełenskim 7 czerwca i obiecali mu zarówno pełne wsparcie, jak i – w związku z dalszą presją na Rosję –

„aby podkreślić pilną potrzebę znacznego zwiększenia produkcji pocisków przechwytujących, zdolności do przeprowadzania głębokich uderzeń i wspólnego rozwoju systemów obrony balistycznej, przy jednoczesnym zapewnieniu długoterminowej zdolności operacyjnej ukraińskich sił zbrojnych”.

Krótko mówiąc: Europejczycy chcą rozszerzyć swoje ataki daleko w głąb Rosji – aż do Moskwy i Petersburga – co prawdopodobnie spowoduje ofiary śmiertelne wśród ludności cywilnej i niepokój wśród ludności.

E3 starannie zaplanowało organizację zbliżającego się szczytu G7 i szczytu UE, które miały koncentrować się na Zełenskim. Celem było zwiększenie presji na „prezydenta Putina”, aby zgodził się na natychmiastowe i całkowite zawieszenie broni – począwszy od obecnej linii frontu.

Szefowie państw i rządów państw europejskich zobowiązali się również do ścisłej współpracy przed szczytem NATO w Ankarze (7-8 lipca) w celu zabezpieczenia dalszych zobowiązań w zakresie wsparcia wojskowego dla Ukrainy.

Kraje E3 wyraźnie uzbrajają się w nowe rakiety, aby móc uderzyć w Rosję głębiej i bardziej destrukcyjnie.

Na przykład rząd brytyjski ogłosił:

„Brytyjski projekt opracowania ekonomicznej, nowoczesnej broni dalekiego zasięgu dla Ukrainy osiągnął ważny kamień milowy. Trzy systemy opracowane w Wielkiej Brytanii zostały pomyślnie przetestowane. Naziemne systemy uzbrojenia są zaprojektowane tak, aby docierać do celów oddalonych o ponad 500 kilometrów z prędkością 600 km/h i przenosić głowicę bojową o masie 225 kilogramów”.

Według Financial Times, Trump był „niezwykle pod wrażeniem i podekscytowany” niedawnymi ukraińskimi atakami dalekiego zasięgu na cele położone głęboko w głębi Rosji podczas szczytu G7.

Podczas szczytu Trump zadeklarował również gotowość do dalszego zaostrzenia sankcji wobec rosyjskiego sektora energetycznego.

Oczywiste jest, że E3 przygotowało zakrojoną na szeroką skalę operację psychologiczną, aby przekonać Trumpa, że ​​Ukraina wcale nie znajduje się w defensywie – jak mu wcześniej powiedziano – lecz odzyskała inicjatywę. Celem było przekonanie USA do poparcia europejskiej strategii kapitulacji Rosji: zawieszenia broni, niezmienionych granic, reparacji od Rosji i procesów o zbrodnie wojenne przeciwko rosyjskim urzędnikom.

Wydarzenia te wywołały w Rosji dwie istotne reakcje.

Po pierwsze, wysoko postawieni urzędnicy Kremla – w szczególności doradca Putina Jurij Uszakow – oświadczyli w ciągu ostatnich trzech dni, że „duch” szczytu w Anchorage i osiągniętych tam porozumień „praktycznie się załamał”.

„Stany Zjednoczone ich porzuciły”.

Moskwa nie oczekuje już, że te zobowiązania będą przestrzegane i skupia się wyłącznie na zapewnieniu sobie „zwycięstwa” środkami militarnymi.

Minister spraw zagranicznych Ławrow posunął się jeszcze dalej, nazywając spotkanie na Alasce amerykańskim „oszustwem”, mającym na celu jedynie kupienie Ukrainie czasu na odbudowę i unowocześnienie sił zbrojnych – podobnie jak miało to miejsce w przypadku porozumień mińskich, które z perspektywy czasu również okazały się oszustwem.

Wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow oświadczył:

„Widzimy również, że linia Waszyngtonu coraz bardziej zbiega się z ekstremalnie antyrosyjskim stanowiskiem najbliższych europejskich sojuszników USA – zwłaszcza Wielkiej Brytanii i Francji”.

To oznacza głęboką zmianę strategiczną.

Rosja nie zamierza już nawiązywać nowych stosunków z Waszyngtonem, choć kontakty ze stolicą USA będą kontynuowane.

Drugie wydarzenie ma związek z przemówieniem prezydenta Putina wygłoszonym 23 czerwca w George Hall do kadetów.

Podsumowując, Putin wyjaśnił młodym oficerom, że Zachód najpierw konstruuje rosyjskie zagrożenie, a następnie oskarża Rosję o jego stworzenie. Ten schemat powtarza się w historii i sięga 1941 roku.

Putin wskazał, że pewien próg został przekroczony.

Wyjaśnił, że podczas gdy państwa NATO wcześniej ograniczały się do wspierania reżimu w Kijowie w jego wojnie z Rosją, Zachód obecnie otwarcie dyskutuje o przygotowaniach do wojny z Rosją i drastycznie zwiększa wydatki wojskowe. Kanclerz Merz dał temu wyraz w szczególności.

Odpowiedź Rosji polega zatem na modernizacji jej arsenału nuklearnego i sił zbrojnych, a także na wzmocnieniu zdolności operacyjnych sił powietrznych, kosmicznych i marynarki wojennej.

Wyraźna wzmianka o nuklearnej triadzie w bezpośrednim kontekście przygotowań Zachodu do wojny z Rosją była bez wątpienia ukierunkowanym przekazem skierowanym do Trumpa i Europejczyków.

Rosja usłyszała europejskie okrzyki wojenne.

W odpowiedzi Moskwa podjęła strategiczną decyzję o przygotowaniu się do wojny w Europie.

Źródło: Rosja, słysząc europejskie żądania wojny, ogłasza, że ​​jest gotowa

Jest wymiana ciosów między Iranem a USA, przetrwanie porozumienia jest wątpliwe

Gdy wymiana ciosów między Iranem a USA w Zatoce Perskiej jest niekorzystna, przetrwanie porozumienia staje się wątpliwe.

Według moich informacji, USA i Iran mają się spotkać w Szwajcarii w niedzielę 28 czerwca, aby kontynuować negocjacje w sprawie porozumienia. Jednak dzisiejsza wymiana pocisków i dronów w Cieśninie Ormuz mogła zadać porozumieniu ostateczny cios.

Dzisiejsza eskalacja jest najpoważniejszym incydentem od czasu podpisania porozumienia 17 czerwca i stanowi wyraźne naruszenie przez Stany Zjednoczone pierwszego paragrafu porozumienia:

„Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki, a także ich sojusznicy w obecnej wojnie, podpisując niniejsze Porozumienie o Porozumieniu, deklarują natychmiastowe i trwałe zaprzestanie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz zobowiązują się do nierozpoczynania odtąd żadnej wojny ani operacji wojskowej przeciwko sobie, do powstrzymania się od gróźb lub użycia siły przeciwko sobie oraz do zagwarantowania integralności terytorialnej i suwerenności Libanu. Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zaprzestanie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, a także inne postanowienia niniejszego ustępu”.

Porozumienie o porozumieniu (MoU) nie zawierało niczego, co uniemożliwiłoby Iranowi ostrzelanie statku, który naruszył protokoły Urzędu Cieśniny Zatoki Perskiej (PGSA). W ramach systemu PGSA właściciele statków otrzymują weryfikowalne wytyczne i mogą ubiegać się o zezwolenia na tranzyt bezpośrednio w ramach formalnego procesu PGSA, który tworzy scentralizowany mechanizm koordynacji przepływu przez cieśninę z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Statek Ever Lovely próbował ominąć PGSA, wykorzystując korytarz omański. Iran ostrzelał go, co skłoniło Stany Zjednoczone do ataku na irańskie pozycje w cieśninie – co stanowiło jawne naruszenie porozumienia.

Sytuacja zaostrzyła się w sobotę. Oto chronologia wydarzeń:

Incydent wyzwalający – 4:30 czasu wschodniego

Iran wystrzelił dziś rano o 4:30 czasu wschodniego jednokierunkowy dron szturmowy, który zaatakował tankowiec M/T Kiku . Tankowiec pod banderą Panamy próbował skorzystać z trasy omańskiej bez powiadomienia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zgodnie z protokołem PSAG. Przewoził ponad dwa miliony baryłek katarskiej ropy naftowej i płynął do portu Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Drugie trafienie statku

Brytyjskie Centrum Operacji Handlowych (Maritime Trade Operations Centre) poinformowało również o kolejnym ataku na statek handlowy w sobotę u wybrzeży Omanu. Mostek statku został uszkodzony. Wszyscy członkowie załogi zostali uznani za całych i zdrowych, a szkody w środowisku nie zostały zgłoszone. Incydent zgłoszono około godziny 11:30 czasu lokalnego.

Iran atakuje Bahrajn

Po drugiej próbie statku handlowego zignorowania protokołów PGSA, Iran wystrzelił serię dronów w kierunku byłej siedziby Piątej Floty Marynarki Wojennej USA. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Bahrajnu określiło to jako „rażące naruszenie suwerenności, rażące zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli i mieszkańców oraz wyraźne naruszenie norm międzynarodowych”. Egipt i Kuwejt natychmiast potępiły atak. Arabia Saudyjska i Katar później również potępiły irańskie ataki dronów.

Amerykańskie ataki odwetowe – druga fala

Późnym wieczorem w piątek i wczesnym rankiem w sobotę Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) przeprowadziło drugą falę ataków odwetowych na Iran, oświadczając, że zaatakowało wiele celów w Iranie na rozkaz prezydenta Donalda Trumpa. CENTCOM poinformował, że amerykańskie samoloty wojskowe zaatakowały irańską infrastrukturę nadzoru wojskowego, systemy łączności, stanowiska obrony powietrznej, składy dronów i systemy minowania. Ataki te były znacznie bardziej kompleksowe niż piątkowe, które koncentrowały się na składach rakiet i dronów oraz radarach nadbrzeżnych. Uwzględnienie „systemów minowania” w wyborze celów oznacza znaczne rozszerzenie zakresu.

W kolejnym naruszeniu pierwszego paragrafu porozumienia, Trump oświadczył w sobotni wieczór w poście na portalu TruthSocial, że amerykańskie samoloty zaatakowały irańskie składy rakiet i dronów oraz instalacje radarów nadbrzeżnych, „ponieważ PONOWNIE naruszyły porozumienie o zawieszeniu broni!”. Prezydent zagroził, że jeśli Iran się „nie nauczy”, USA „będą zmuszone dokończyć militarnie to, co z powodzeniem rozpoczęliśmy”, a „Islamska Republika Iranu przestanie istnieć”.

Strategiczna logika obu stron jest teraz w pełni widoczna. Iran określa każdy statek płynący szlakiem omańskim mianem „jednostki łamiącej zasady”, a każdy atak USA jako naruszenie zawieszenia broni – i traktuje swoje własne ataki jako defensywne działania egzekucyjne. Z drugiej strony, Stany Zjednoczone postrzegają ataki irańskich dronów na statki handlowe jako naruszenia zawieszenia broni, które wymagają odwetu. Ebrahim Azizi, przewodniczący irańskiej parlamentarnej komisji bezpieczeństwa narodowego, napisał, że „nieudany prezydent USA pokazał, że nie jest w żaden sposób zaangażowany w zasady negocjacji ani zawieszenia broni” i że „to lekkomyślne naruszenie zawieszenia broni, jak zawsze, doprowadzi do wycofania się i żalu z ich strony”.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wydał w dniu 28-tym następujące oświadczenie:

„Drodzy szlachetni ludzie islamskiego Iranu: Wasi dzielni synowie z Marynarki Wojennej i Sił Powietrzno-Kosmicznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zaatakowali osiem ważnych celów amerykańskich w ramach wspólnej operacji rakietowej i dronów między godziną 02:00 a 03:00, w tym bazę lotniczą Ali Al Salem w Kuwejcie i kwaterę główną Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w Bahrajnie”.

Agresywny wróg, którego zdrada i łamanie traktatów stanowią część jego natury, zaatakował dziś rano pięć nadmorskich miejscowości w Iranie pod pretekstem konfrontacji z marynarką wojenną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w odpowiedzi na zajęcie statku w Cieśninie Ormuz.

Zgodnie z porozumieniem między Islamabadem a Republiką Islamską w sprawie przepisów ruchu drogowego w Cieśninie Ormuz, statki lekceważące instrukcje Iranu będą odtąd spotykać się z większą siłą niż dotychczas.

Każda potencjalna nowa agresja ze strony wroga, z jakiegokolwiek powodu, nawet jeśli będzie przypominać wczorajsze ataki na nieistotne cele, spotka się z druzgocącą odpowiedzią.

Wróg musi wiedzieć, że złamanie zawieszenia broni jest sprzeczne z paragrafem 1 Porozumienia z Islamabadu i doprowadzi do całkowitego przerwania negocjacji.

Iran przeprowadził znaczącą kombinację ataków rakietowych i dronów na bazy lotnicze w Kuwejcie i Bahrajnie. W chwili pisania tego tekstu Stany Zjednoczone jeszcze nie odpowiedziały. Piłka jest teraz po stronie Donalda Trumpa: czy Stany Zjednoczone będą nadal zachęcać okręty do obchodzenia irańskiego protokołu PGSA, czy też się z tego wycofają? Jeśli to pierwsze, porozumienie jest martwe, a prawdopodobieństwo ponownych ataków USA na Iran jest wysokie. Jeśli drugie, porozumienie, choć podtrzymywane przy życiu, wciąż może zostać uratowane. Zobaczymy, co przyniesie niedziela.

Źródło: W obliczu wymiany ciosów między Iranem a USA w Zatoce Perskiej, przetrwanie porozumienia jest wątpliwe

Dlaczego Trump desperacko potrzebuje trzymać się SWOJEJ umowy

Dlaczego Neo-Krassus desperacko potrzebuje trzymać się SWOJEJ umowy

Pepe Escobar

Historia uczy nas, że możliwe było zaplanowanie wojny z użyciem perskich strzał, których celem było zniszczenie Krassusa i rzymskich legionów.

Na tej ciemnej ulicy, słońce jest czarne,
zimowe życie powraca,
na tej ciemnej ulicy, w środku jest zimno,
nie ma odwrotu od czasu, który umarł,

kremowe, opuszczone miasta serca.

Jeden z moich ostatnich artykułów o tym, jak Iran osiągnął przełom w polityce wielobiegunowej, wywołał poważną reakcję ze strony doświadczonych agentów wywiadu amerykańskiego państwa głębokiego, którzy obecnie aktywnie działają na arenie międzynarodowej. Przesłali mi spójną, szczegółową analizę tego, co uważają za główny powód, dla którego prezydent Trump podpisał Memorandum o Porozumieniu (MoU) z Iranem – które gorączkowo promuje jako swoją (kursywa moja) umowę.

Jak bez ogródek stwierdziło jedno z tych źródeł: „Najważniejszą kwestią, którą pomijasz, jest to, że Trump był przerażony, ponieważ 15 czerwca było zaledwie 60 dni od całkowitego wyczerpania rezerw ropy naftowej [ w USA? md] , co doprowadziłoby do całkowitego unicestwienia Donalda J. Trumpa. To jedyny powód jego nagłej zmiany nastawienia. Gdyby czekał dłużej, do 15 sierpnia znalazłby się w tak opłakanym stanie, że nie byłby w stanie się podnieść. A to i tak mogłoby się zdarzyć”.

Źródło powołało się na szczegółową ocenę ryzyka, której twarde dane wskazują na połowę sierpnia 2026 roku jako „moment, w którym Stany Zjednoczone muszą prawnie wstrzymać awaryjne zrzuty. Gdy ten kurek zostanie zakręcony, globalny deficyt podaży ropy natychmiast wzrośnie o miliony baryłek dziennie, co doprowadzi do kryzysu światowego”.

Nawet jeśli teraz zacznie działać, nic nie jest pewne dla Trumpa. Źródła komentują: „Najpierw przegrałby (Republikanie) wybory w pierwszym tygodniu listopada. Potem Demokraci by go pozwali. A potem zostałby zrujnowany pozwami i straciłby cały swój majątek”.

Daleko wykraczając poza los, jaki czeka samozwańczego Neo-Krassusa, źródła podkreślają przede wszystkim, że „60–90-dniowy „pas startowy”, na którym obecnie się znajdujemy, to nie tylko odliczanie do fizycznej ropy w ziemi; to ostatni lont największej bańki kredytowej w historii ludzkości”.

Co ponownie sprowadza nas do Rosebud w tym epickim dziele Orsona Wellesa: Cieśnina Ormuz pozostaje de facto zamknięta.

Źródła ostrożnie przypominają tym, którzy chcą słuchać, że:

„Mamy teraz rebelię w Cieśninie Ormuz. Przepływa tamtędy 20% światowej ropy naftowej, a Iran chce się bronić, wykorzystując tę ​​potęgę. Jeśli zostanie odcięty, cena ropy wzrośnie do 700 dolarów za baryłkę, według Goldman Sachs. To się nie stanie dzisiaj, ponieważ USA i ich sojusznicy pozbywają się swoich zapasów na rynku, aby obniżyć cenę. Mają rezerwy na około 2,5 miesiąca. Potem wszystko eksploduje. Mamy tu rebelię niewolników”.

Witamy w trwającej rozgrywce szachowej o wysoką stawkę — oczywiście, Teheran od samego początku zaplanował ją perfekcyjnie.

„Bunt niewolników”

Źródła komentują, że „chociaż pogłoski o cenie ropy na poziomie 700 dolarów za baryłkę są często wykorzystywane na wysokim szczeblu geopolitycznym, aby podkreślić skalę niedoborów, rzeczywiste prognozy analityczne głównych banków inwestycyjnych są bardziej umiarkowane, choć nadal głęboko niepokojące”.

Zacznijmy od Goldman Sachs: „W oficjalnych aktualizacjach badań rynku surowcowego po eskalacji sytuacji Goldman Sachs ostrzegał, że długotrwałe, całkowite zablokowanie Cieśniny Ormuz może szybko wywindować cenę ropy Brent powyżej 100 dolarów za baryłkę i realistycznie przetestować granicę 150 dolarów”.

Co istotne, źródła podkreślają, że „dokładna analiza danych operacyjnych pokazuje, że absolutny punkt krytyczny systemu — i zapalnik bomby derywatów — nastąpi prawdopodobnie w połowie sierpnia 2026 r.”.

To właśnie tutaj wchodzi w grę współzależność między fizycznym wyczerpywaniem się amerykańskich Strategicznych Rezerw Ropy Naftowej (SPR), rzeczywistymi, praktycznymi ograniczeniami cen ropy naftowej oraz przerażającym, ukrytym rynkiem instrumentów pochodnych o wartości dwóch bilionów dolarów. Źródła analizują tę współzależność jako wysoce zsynchronizowaną grę końcową.

Podsumowując: na koniec maja 2026 r., czyli miesiąc temu, SPR spadło do 365,1 mln baryłek — „najniższego poziomu operacyjnego od ponad 40 lat”.

Ponieważ Cieśnina Ormuz jest praktycznie zamknięta — również z powodu blokady Trumpa — Stany Zjednoczone czerpią obecnie zyski z rezerw na historycznym poziomie 1,41 mln baryłek dziennie (prawie 10 mln baryłek tygodniowo), aby sztucznie zaniżać ceny.

Następnie pojawia się „krytyczna sytuacja polityczna, na którą warto zwrócić uwagę”. Nie chodzi o „zero baryłek”, ale o 243 miliony baryłek. Dlaczego? Ponieważ Departament Wiecznych Wojen zaświadczył, że spadek rezerw poniżej 243 milionów baryłek wyraźnie osłabia amerykański potencjał wojenny.

Źródła ponownie powołują się na swoją analizę: Przy obecnym tempie wydobycia 1,41 mln baryłek dziennie, Stany Zjednoczone wykorzystałyby swój bufor dyskrecjonalny wynoszący 122 mln baryłek w ciągu dokładnie 86 dni.

W swojej ocenie ryzyka źródła wybrały 60 dni – biorąc pod uwagę możliwe awarie infrastruktury lub zwiększone wydatki wojskowe. To prowadzi nas do połowy sierpnia 2026 roku jako punktu krytycznego.

I to nie wszystko. Źródła zauważają, że „ceny mogłyby z łatwością przebić historyczne maksima z 2008 i 2022 roku, jeśli niedobory w rafineriach doprowadzą do kaskadowych przestojów w europejskich i azjatyckich sektorach przemysłowych. Jednak wielocyfrowa kwota, taka jak 700 dolarów, jest powszechnie uważana za teoretyczne maksimum, które natychmiast zniszczyłoby globalny popyt i doprowadziłoby do załamania całej międzynarodowej architektury finansowej, zanim jeszcze udałoby się ją utrzymać”.

Powtórzmy: Teheran zaaranżował to perfekcyjnie. Można to nazwać opłatą za przejazd lub opłatą tranzytową dla każdego tankowca, który chce przepłynąć przez jego wody terytorialne w Zatoce Perskiej – kluczowe jest to, że Teheran skutecznie ominął zachodnie sankcje. Źródła komentują, że „oświadczenie Waszyngtonu, że jest to „niedopuszczalne”, w niewielkim stopniu powstrzymało globalne firmy żeglugowe przed cichym płaceniem opłat w celu uniknięcia zajęcia”.

Jeśli więc mamy scenariusz, w którym wyczerpane zostaną zasoby ropy SPR, a Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana, „ceny gwałtownie wzrosną powyżej rekordów z 2008 r. i przekroczą poziom 150–200 USD za baryłkę”.

Na tym progu „gospodarka fizyczna doświadcza natychmiastowego spadku popytu. Linie lotnicze są uziemione, sieci żeglugowe wstrzymują się, a produkcja przemysłowa zostaje wstrzymana. Cena nie może fizycznie utrzymać się na poziomie 700 dolarów, ponieważ globalna machina gospodarcza zużywająca ropę naftową rozpadłaby się przy cenie 200 dolarów, powodując gwałtowny spadek konsumpcji do niemal zera”.

I tu dochodzimy do kluczowej kwestii: „Zagrożeniem nie jest sama cena, ale fakt, że szok cenowy wywoła strukturalne załamanie się podstawowej infrastruktury długu”.

Trump, Krassus, strzały i drony

Czy Stany Zjednoczone — i światowa gospodarka — są bezpieczne, jeśli chodzi o wojnę, którą autoryzował sam Trump?

To zależy od wyniku obecnego, złożonego porozumienia Kabuki (MoU) między Pakistanem a Szwajcarią. Ropa naftowa nadal nie przepływa swobodnie przez Cieśninę Ormuz. A SPR nadal jest eksploatowany.

Neo-Krassus – skłonny do apokaliptycznych tyrad i nieustannych gróźb zbombardowania Iranu – po prostu nie może sobie pozwolić na wyczerpanie SPR. A jednak właśnie do tego doprowadzi sytuacja, jeśli Ormuz nie powróci do pełnej swobody przepływu prędzej niż później. I to Teheran kontroluje przepływ, a nie War-a-Lago.

Albo Neo-Krassus oswoi się, albo może nawet stać się odpowiedzialnym za globalny kryzys obejmujący powszechny upadek długu państwowego.

Nawet stada owiec wypasane na pastwiskach zachodnich zaczynają dostrzegać, jak potężne Imperium Rzymskie przegrało z Partami/Persami w bitwie pod Karrami w 53 roku p.n.e. Rzym wkroczył wówczas do Azji, przekonany, że Partia/Persja upadnie pod ciężarem jego potęgi.

Carrhae było podręcznikową asymetrią – lub zdecentralizowaną mozaiką, by przytoczyć taktykę perską [z początku XXI wieku].

Armią partyjską dowodził generał Surena – generał Solejmani swoich czasów – który zamiast angażować się w konwencjonalną walkę (pomyślmy o Iraku w obu wojnach w Zatoce Perskiej), użył partyjskiej kawalerii, by okrążyć Rzymian i wystrzelić falę strzał – drony swoich czasów.

Partom nigdy nie brakowało amunicji, ponieważ karawany wielbłądów czekające za polem bitwy błyskawicznie dostarczały świeże strzały. Ostrzał nie ustawał. Potężna armia rzymska straciła spójność i została doszczętnie zdemoralizowana.

Krassus zakładał, że Partom w końcu skończą się strzały i zostaną zmuszeni do walki wręcz. Tak się jednak nie stało. Sam Krassus zginął w trakcie nieudanych negocjacji.

Ta druzgocąca strategiczna porażka obaliła mit o niezwyciężoności Rzymu — tak jak wojna z roku 2026 na zawsze obaliła wszystkie mity otaczające największą armię w historii galaktyk.

Historia uczy nas, że możliwe było zaplanowanie wojny z użyciem perskich strzał, których celem było zniszczenie Krassusa i rzymskich legionów.

I jako dowód tego, właśnie byliśmy świadkami wojny z udziałem perskich dronów i zdecentralizowanej mozaiki specjalnie zaprojektowanej w celu zdławienia imperialnej floty dowodzonej przez Neo-Krassusa, który otwarcie prowadzi prymitywny proceder wymuszeń/ochrony i pracuje w imieniu zorganizowanej grupy przestępczej powiązanej z kultem śmierci.

Jego żałosny szkielet będzie jeszcze przez jakiś czas ciążył światu. Oby przy okazji nie zniszczył światowej gospodarki.

Źródło: Dlaczego Neo-Krassus rozpaczliwie potrzebuje trzymać się SWOJEJ umowy

Moskwa chce zlikwidować imperium USA za pomocą prawa międzynarodowego

Moskwa chce zlikwidować imperium USA

za pomocą prawa międzynarodowego

Franck Pengam wolnemedia/moskwa-chce-zlikwidowac-imperium-usa-za-pomoca-prawa-miedzynarodowego

Dmitrij Miedwiediew zaapelował na Międzynarodowym Forum Prawnym w Sankt Petersburgu o stworzenie wiążących mechanizmów likwidacji zagranicznych baz wojskowych na całym świecie. Stany Zjednoczone posiadają od 750 do 800 baz wojskowych w około 80 krajach: jest to bezprecedensowa obecność w historii współczesnej w czasie pokoju. Dlaczego Moskwa wybiera drogę prawną i dyplomatyczną, a nie militarną, aby kwestionować globalny porządek bezpieczeństwa? Czy Globalne Południe , które ma bezpośrednie doświadczenie w goszczeniu baz zagranicznych, jest prawdziwym celem tej rosyjskiej ofensywy?

Wypowiedź Miedwiediewa sama w sobie nie stanowi dyplomatycznego zerwania. Wpisuje się ona w ugruntowaną rosyjską doktrynę wielobiegunowości i wyzwania dla porządku zachodniego. Jednak forma prawna, jaką Moskwa zamierza teraz nadać temu wyzwaniu, zasługuje na poważną uwagę, ponieważ ujawnia bardziej wyrafinowaną strategię niż prosta retoryka antynatowska.

Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji wezwał do stworzenia wiążących mechanizmów prawnych w celu likwidacji sieci zagranicznych baz wojskowych, które Stany Zjednoczone i ich sojusznicy rozmieścili na wszystkich kontynentach. Liczby mówią same za siebie: Waszyngton posiada od 750 do 800 baz wojskowych w około 80 krajach i terytoriach. Żadne inne mocarstwo we współczesnej historii nie utrzymywało tak dużej obecności wojskowej w czasie pokoju. „Dlatego konieczne jest wypracowanie konkretnych mechanizmów prawnych, mających na celu likwidację obecnego systemu obcej obecności wojskowej, jaki Zachód narzuca innym państwom”.

To stwierdzenie Miedwiediewa ma wagę analityczną, której odrzucenie jako zwykłej propagandy byłoby błędem. Kluczowym słowem jest „narzuca”. Za tą semantyką kryje się bowiem fundamentalne pytanie: w jakim stopniu państwa, w których znajdują się amerykańskie bazy, dobrowolnie się na to zdecydowały, a w jakim stopniu podlegają presji strukturalnej, która utrudnia odróżnienie tej zgody od ukrytego przymusu? To właśnie to pytanie każe nam zadać realistyczna perspektywa, a którego zachodnie rządy zazwyczaj wolą unikać.

Prawo międzynarodowe jako pole bitwy

Rosyjska strategia jest tu wyraźnie widoczna: ponieważ militarna równowaga sił jest niekorzystna dla NATO pod względem globalnej projekcji, Moskwa dąży do otwarcia drugiego frontu, prawnego i dyplomatycznego, poprzez mobilizację tych samych norm, które Zachód od dawna wykorzystuje na swoją korzyść. To forma instytucjonalnego jiu-jitsu, zgodna z rosyjską wizją świata, w którym zasady nie powinny pozostać monopolem mocarstw atlantyckich.

Miedwiediew stwierdza to jednoznacznie: bazy zagraniczne „prowokują napięcia międzynarodowe i regionalne”. Ta obserwacja nie jest bezpodstawna. Amerykańska obecność wojskowa na Bliskim Wschodzie, w Azji Południowo-Wschodniej i u progu Rosji nie przyniosła stabilnego pokoju obiecywanego przez jej zwolenników. Podsyciła niechęć, asymetrie i dynamikę konfrontacji, które są obecnie odczuwalne na Ukrainie, Morzu Południowochińskim i gdzie indziej. Ignorowanie tego związku przyczynowo-skutkowego tylko dlatego, że podkreśla go Moskwa, byłoby błędem analitycznym.

Kwestia skuteczności tych przyszłych mechanizmów prawnych pozostaje całkowicie otwarta. Instytucje międzynarodowe, począwszy od ONZ, są de facto rządzone przez równowagę sił między swoimi stałymi członkami. Żadna rezolucja nie zmusi Waszyngtonu do zamknięcia baz w Niemczech, Japonii czy Korei Południowej, jeśli nie będzie tego chciał. Miedwiediew doskonale o tym wie. Celem jest zatem nie tyle osiągnięcie natychmiastowego rezultatu normatywnego, co zbudowanie alternatywnej narracji w skali globalnej, a w szczególności dla Globalnego Południa.

Globalne Południe jako strategiczna publiczność

W tym właśnie tkwi prawdziwa stawka rosyjskiej ofensywy dyplomatycznej. Moskwa zwraca się nie tyle do stolic europejskich, oddanych wizji atlantyckiej, co do krajów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, które mają bezpośrednie i często bolesne doświadczenie z obecnością obcej bazy wojskowej na swoim terytorium. W przypadku tych państw rosyjski dyskurs o suwerenności i niezaangażowaniu rezonuje z siłą, którą zachodni dyplomaci regularnie lekceważą.

Nie można ignorować bezpośredniego kontekstu. Stanowisko to pojawia się w obliczu eskalacji ukraińskich ataków dronów na terytorium Rosji, w tym ataków na strategiczne rafinerie ropy naftowej. Moskwa otwarcie oskarża zachodnie służby wywiadowcze o dostarczanie ukraińskim siłom danych o celach, co w efekcie przekształca konflikt w bezpośrednią, choć zawoalowaną, konfrontację między Rosją a NATO. W obliczu rosnącej presji, sięgnięcie po środki prawne jest również wewnętrzną reakcją polityczną: dowodem na to, że Rosja ma inne możliwości niż konfrontacja militarna.

To, co dzieje się w Sankt Petersburgu, nie jest zatem akademicką debatą na temat prawa międzynarodowego. To próba Rosji, by prawnie i moralnie zredefiniować globalny układ sił, narzucając ideę, że amerykańska obecność wojskowa nie jest gwarancją zbiorowego bezpieczeństwa, lecz formą ukrytej okupacji. Niezależnie od tego, czy zgadzasz się z tą analizą, czy nie, odpowiada ona percepcji rosnącej większości państw na całym świecie. I właśnie tę rzeczywistość Zachód, kurczowo trzymając się swoich instytucjonalnych pewników, nie kwapi się traktować poważnie.

Autorstwo: Franck Pengam
Wyszukał, opracował i udostępnił: Jarek Ruszkiewicz
Źródło zagraniczne: Geopolitique-Profonde.com

Nowy raport ujawnia prawdziwą skalę zniszczeń w siedzibie Piątej Floty USA w Bahrajnie

Nowy raport ujawnia prawdziwą skalę zniszczeń w siedzibie Piątej Floty USA w Bahrajnie

Przyszłość regionu obrała teraz zupełnie nową trajektorię.

Symplicjusz 27 czerwca 2026 r. simplicius/new-report-reveals-true-extent-

Dziennik WSJ opublikował kolejną „bombę” dotyczącą rozmiaru zniszczeń, jakie Iran wyrządził amerykańskim bazom regionalnym, co potwierdzają szczegółowe nowe zdjęcia satelitarne:

https://www.wsj.com/world/middle-east/iran-us-naval-base-bahrain-e87bbca3

Najbardziej szokującym odkryciem raportu były informacje na temat bazy amerykańskiej NSA (Naval Support Activity) w Bahrajnie, gdzie mieści się Kwatera Główna Piątej Floty.

Położona niecałe 240 kilometrów od południowego wybrzeża Iranu, baza NSA Bahrajn od ponad trzech dekad jest ostoją amerykańskiej potęgi morskiej na Bliskim Wschodzie. Baza może pomieścić każdy typ okrętu floty amerykańskiej i odegrała kluczową rolę w przeciwdziałaniu irańskiemu przemytowi broni, minowaniu i atakom na tankowce.

Donoszą, że Kwatera Główna Piątej Floty USA stała się „bezużyteczna” – przynajmniej częściowo – po tym, jak została uderzona potężnym pociskiem balistycznym:

Sam ten budynek, według raportu, szacowany jest na 200 milionów dolarów. Całkowita wartość pozostałej części bazy w Bahrajnie była dwukrotnie wyższa:

Zniszczenia tej kwatery głównej i innych baz były tak poważne, że Stany Zjednoczone najwyraźniej rozważają przeniesienie niektórych z nich „dalej na zachód” zamiast ich odbudowy:

Wojsko rozważa obecnie modernizację bazy w Bahrajnie,zmniejszenie obecności USA w Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej oraz przeniesienie niektórych baz lub funkcji baz na zachód, poza zasięg irańskich rakiet i dronów,twierdzą urzędnicy zaznajomieni z obradami.

Zaatakowane struktury mogą nie zostać odbudowane.Węzły dowodzenia i kontroli mogą zostać przeniesione pod ziemię. Urzędnicy stwierdzili, że potencjał wojskowy może zostać rozproszony w całym regionie, choć zastrzegli, że nie podjęto jeszcze żadnych decyzji.

Według szacunków CSIS szkody w bazach mogą wynieść aż 5 miliardów dolarów:

Kontroler Pentagonu Jay Hurst powiedział w zeszłym miesiącu Kongresowi, że szacunkowe koszty wojny, wynoszące wówczas29 miliardów dolarów, nie uwzględniają zniszczeń w bazach amerykańskich.

Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych oszacowało w raporcie opublikowanym we wtorek, że całkowity koszt wojny wyniósł około 40 miliardów dolarów. Szacunek ten uwzględniał straty w amerykańskich bazach na poziomie od 2,2 do 5,1 miliarda dolarów, w oparciu o struktury zidentyfikowane przez CSIS jako uszkodzone.

Baza przypominała małe amerykańskie miasto, ze wszystkimi jego atrakcjami i ekscesami:

„Jesteśmy tam od ponad 50 lat, a baza rozwijała się wraz z nią” – powiedział emerytowany wiceadmirał John „Fozzie” Miller, który dowodził siłami morskimi USA na Bliskim Wschodzie. „Myślę, że są pewne rzeczy, które zrobilibyśmy inaczej”.

Jako jedyna amerykańska placówka na Bliskim Wschodzie, gdzie mogły mieszkać rodziny, baza funkcjonowała jak małe amerykańskie miasto, z boiskiem do softballu, restauracjami, giełdą morską i szkołą. Marynarze, którzy spędzali tygodnie na morzu, zawijali do Bahrajnu i udawali się do bazy, aby odpocząć.

Emerytowany pułkownik piechoty morskiej Mark Cancian ubolewa, że ​​ostatnim razem, gdy był w zdewastowanej bazie, żołnierze brali udział w niewinnym rytuale imperialnego hedonizmu, czyli innymi słowy „imprezie tanecznej”:

„Kiedy byłem tam ostatnio, odbywała się impreza taneczna” – powiedział Cancian, który dwukrotnie pracował w NSA Bahrain.

Marynarze i marines tańczą podczas ćwiczeń wsparcia marynarki wojennej w Bahrajnie w 2014 roku. Michael J. Lieberknecht/US Navy

Jak głosi przysłowie, „impreza się skończyła”.

A zakończenie artykułu w WSJ naprawdę to symbolizuje:

Stany Zjednoczone od dawna zachowywały się pobłażliwie, nie oczekując, że ktokolwiek odważy się bezpośrednio zaatakować ich bazy, prawdopodobnie tak jak Rzymianie nie spodziewali się, że Odoaker zrzuci tron ​​w ich ostatnim, śmiertelnie chorym okresie. A może po prostu przestało im zależeć. Stany Zjednoczone tak długo utrzymywały się na aurze „niezwyciężoności”, że ich rdzeń został wydrążony; zanim Iran zaatakował, niegdyś „straszne” Stany Zjednoczone były już tylko cieniem samego siebie, a ich bazy zostały zniszczone bez większego wysiłku.

Całe Imperium rozpada się na peryferiach, a Stany Zjednoczone nie mają już siły, by utrzymać nad nim kontrolę. Wszystkie pozostałe zasoby marnują się, by przemieszczać się tam i z powrotem, łatać dziury i gasić pożary, tu na Ukrainie, tam w regionie Zatoki Perskiej.

Ale hej, imprezy taneczne są naprawdę świetne! …przynajmniej do momentu, aż hipersoniczne krzyki zagłuszą muzykę DJ-a.

Imperium jest nagie, co okazuje się niemal codziennie, a najnowsze doniesienia potwierdzają, że myśliwce F-35 są już dostarczane Korpusowi Piechoty Morskiej USA bez żadnych radarów:

https://www.twz.com/air/its-official-f-35s-are-now-being-delivered-without-radars

Powyższa wiadomość pojawiła się już kilka miesięcy temu, ale wielu „ekspertów” twierdziło, że została błędnie zinterpretowana i że samoloty F-35 wcale nie były dostarczane bez radarów.

Teraz mamy ostateczne zdanie w tej sprawie, wypowiedziane bezpośrednio przez szefa Biura Wspólnego Programu F-35 w tym tygodniu:

Generał porucznik piechoty morskiej Gregory Masiello, szef Biura Wspólnego Programu F-35 (JPO), ujawnił akceptację sześciu bezradarowych myśliwców F-35Bpodczas przesłuchaniaprzed członkami Komisji Sił Zbrojnych Senatu na początku tego tygodnia.Było to częścią szerszej dyskusji między Masiello a senatorem Markiem Kellym, demokratą z Arizony i emerytowanym lotnikiem marynarki wojennej, na temat wskaźników gotowości bojowej myśliwców F-35 w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, Korpusie Piechoty Morskiej i Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych, któreod dawna budzą obawy.

„Przyjęliśmy sześć samolotów dla Korpusu Piechoty Morskiej, które nie mają zainstalowanego radaru. Zgadza się” – potwierdził Masiello.

Kelly zapytał, czy było to spowodowane brakiem dostępnych radarów AN/APG-85, co Masiello również potwierdził.

Jeśli chodzi o ciąg dalszy sagi AN/APG-85, F-35 są obecnie dostarczane bez żadnych radarów i mogą minąć jeszcze lata, zanim to się zmieni.

Przeczytaj to jeszcze raz — mogą minąć lata, zanim samoloty F-35 zostaną wyposażone w radary.

Jeszcze bardziej druzgocącym odkryciem był fakt, że wskaźnik gotowości bojowej myśliwca F-35 spadł do żenującego poziomu 25%:

Dwa tygodnie temu Biuro Odpowiedzialności Rządowej (GAO), organ nadzorujący Kongres,opublikowało raport,w którym stwierdzono, żeśredni wskaźnik pełnej zdolności bojowej (FMC) samolotów F-35 we wszystkich wariantach spadł z 38 do 25 procent między rokiem fiskalnym 2020 a 2025.GAO definiuje FMC jako samolot, „który może wykonywać wszystkie swoje misje”. Biuro ds. F-35 JPO nie kwestionowało bezpośrednio danych GAO, ale otwarcie sprzeciwiło się metodologii stosowanej do określania FMC.

Oznacza to, że tylko 25% wszystkich F-35 jest w stanie wykonywać wszystkie swoje misje w danym momencie, podczas gdy reszta cierpi na syndrom królowej hangaru. Program ten stał się w tym momencie istnym żartem.

Najnowsze ustalenia pojawiają się w szczególnie ważnym momencie, ponieważ dziś wieczorem odnowiły się wrogie stosunki między USA a Iranem, a obie strony wymieniały kolejne ciosy, gdy Trump oskarżył Iran o rzekome uderzenie w statek w cieśninie:

Warto wspomnieć, że pod pretekstem flirtu z neurotycznym reżimem USA, Iran podejmuje działania gospodarcze, aby zabezpieczyć swoją przyszłość.

Zacharowa z Rosji nie tylko ogłosiła, że ​​Iran rozpoczął działania mające na celu przyspieszenie budowy nowego Międzynarodowego Korytarza Transportowego Północ-Południe , który łączyłby Rosję, Iran, Indie, Zatokę Perską i inne kraje drogą morską, kolejową i drogową:

Sputnik@ SputnikIntSputnikInt🚨 Uruchomienie korytarza Północ-Południe jest nieuniknione, Iran naciska na szybszy start – rosyjskie MSZ „Rosja dostrzega rosnące zainteresowanie irańskich partnerów rozwojem Międzynarodowego Korytarza Transportowego Północ-Południe, który – w obliczu niestabilnej sytuacji w Cieśninie Ormuz – zyskuje na znaczeniu

16:49 · 25 czerwca 2026 · 7,69 tys. wyświetleń Views


1 odpowiedź Reply· 103 reposty Reposts· 323 polubienia Likes

W odpowiedzi na pytanie o los projektu budowy linii kolejowej na odcinku Raszt-Astara — kluczowego ogniwa zachodniej odnogi INSTC — Zacharowa potwierdziła, że ​​prace inżynieryjne nad przyszłą trasą zostaną wznowione, gdy tylko pozwoli na to sytuacja wojskowo-polityczna.

Pojawiają się jednak doniesienia, że ​​Iran pracuje nad innym przełomowym projektem, który ma połączyć Iran z Chinami linią kolejową o wspólnym rozstawie szyn:

Iran Observer@ IranObserver0IranObserver0⚡️NAJNOWSZE WIADOMOŚCI: Iran rozpoczął budowę korytarza kolejowego Iran-Afganistan-Chiny Linia kolejowa Herat-Mazar-e-Sharif o długości 657 km zostanie zbudowana przez irańskie firmy i sfinansowana ze środków afgańskiego Departamentu Zasobów Mineralnych. Korytarz ten zapewni Iranowi bezpośrednie połączenie kolejowe z Chinami.

12:23 · 26 czerwca 2026 · 435 tys. wyświetleń Views


140 odpowiedzi Replies· 2,04 tys. repostów Reposts· 8,24 tys. polubień Likes

Iran nadal czyni postępy w zabezpieczaniu swojej przyszłości i powoli zmienia regionalną geografię gospodarczą i geopolityczną, podczas gdy USA szaleją i bezsilnie się kroczą:

W związku z pokoleniowym usuwaniem baz i aktywów USA — co jak wcześniej przyznawały źródła takie jak WSJ, może mieć charakter nieodwracalny — jedno jest pewne: przyszłość regionu obrała teraz zupełnie nową trajektorię.

Zobaczymy, co przyniesie niedziela. W obliczu wymiany ciosów między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Zatoce Perskiej…

sonar21/with-iran-and-the-us-exchanging-blows-in-the-persian-gulf-the-mous-survival-is-in-doubt

W obliczu wymiany ciosów między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Zatoce Perskiej, przetrwanie porozumienia jest wątpliwe

27 czerwiec 2026 autor Larry C. Johnson 

Dym unosi się po ataku rakietowym Iranu na główną siedzibę Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w Manamie

—————————————

Ostatnio słyszałem, że Stany Zjednoczone i Iran mają się spotkać w Szwajcarii w niedzielę 28 czerwca, aby kontynuować negocjacje w sprawie porozumienia. Jednak dzisiejsza wymiana pocisków i dronów w Cieśninie Ormuz mogła wbić gwóźdź do trumny porozumienia.

Dzisiejsza eskalacja była najpoważniejszą wymianą zdań od czasu podpisania porozumienia 17 czerwca i stanowi wyraźne naruszenie pierwszego paragrafu porozumienia przez Stany Zjednoczone:

Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki oraz ich sojusznicy w trwającej wojnie, podpisując niniejsze porozumienie, deklarują natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązują się odtąd nie inicjować żadnej wojny ani operacji wojskowej przeciwko sobie nawzajem, powstrzymać się od gróźb lub użycia siły przeciwko sobie nawzajem oraz zapewnić integralność terytorialną i suwerenność Libanu. Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz inne postanowienia tego paragrafu.

W porozumieniu nie było niczego, co uniemożliwiałoby Iranowi ostrzelanie statku, który zignorował protokoły Urzędu Cieśniny Perskiej (PGSA). W ramach systemu PGSA armatorzy otrzymują weryfikowalne wytyczne i mogą ubiegać się o zezwolenia na tranzyt bezpośrednio poprzez formalny proces PGSA, tworząc scentralizowany mechanizm koordynacji tranzytu przez cieśninę z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Statek Ever Lovely próbował ominąć PGSA, płynąc korytarzem omańskim. Iran ostrzelał go, co doprowadziło do ataku Stanów Zjednoczonych na pozycje irańskie w cieśninie… co stanowiło jawne naruszenie porozumienia.

Sytuacja zaostrzyła się w sobotę. Oto jej przebieg.

Incydent, który spowodował incydent — 4:30 czasu wschodniego

Iran wystrzelił jednokierunkowego drona szturmowego, który zaatakował M/T Kiku [Motor Tanker md] dziś rano o 4:30 czasu wschodniego. Tankowiec pod banderą Panamy próbował skorzystać z trasy omańskiej bez powiadomienia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zgodnie z protokołem PSAG. Statek przewoził ponad dwa miliony baryłek katarskiej ropy naftowej i zmierzał do portu Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Drugi statek zaatakowany

Centrum Operacji Handlu Morskiego Zjednoczonego Królestwa (UK Maritime Trade Operations Centre) poinformowało również o kolejnym ataku na inny statek handlowy w sobotę, w pobliżu wybrzeży Omanu. Mostek statku został uszkodzony. Cała załoga została uznana za zdrową, a szkody w środowisku nie zostały zgłoszone. Incydent został zgłoszony około godziny 11:30 czasu lokalnego.

Iran atakuje Bahrajn

W następstwie drugiej próby zignorowania protokołów PGSA przez statek handlowy Iran wystrzelił kilka dronów w stronę byłej kwatery głównej Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Bahrajnu nazwało to „rażącym naruszeniem jego suwerenności, rażącym zagrożeniem dla bezpieczeństwa obywateli i mieszkańców oraz rażącym naruszeniem norm międzynarodowych”. Egipt i Kuwejt szybko potępiły atak. Arabia Saudyjska i Katar również później potępiły ataki dronów przeprowadzone przez Iran.

Ataki odwetowe USA – druga fala

Późnym piątkowym wieczorem i trwającym do wczesnych godzin porannych w sobotę Centralne Dowództwo USA rozpoczęło drugą falę odwetowych ataków na Iran, twierdząc, że zaatakowało wiele celów w Iranie na polecenie prezydenta Donalda Trumpa.

CENTCOM stwierdził, że amerykańskie samoloty wojskowe wycelowały w irańską infrastrukturę wojskową, systemy łączności, obiekty obrony powietrznej, magazyny dronów i stawiacze min. Miało to znacznie szerszy zakres niż piątkowe ostrzały, które skupiały się na magazynowaniu rakiet i dronów oraz radarach przybrzeżnych. Dodanie „możliwości stawiania min” do zestawu celów oznacza znaczne zwiększenie zakresu.

Trump, po raz kolejny naruszając pierwszy akapit protokołu ustaleń, oświadczył  sobotnim wieczorem w poście Truth Social, że amerykańskie samoloty uderzyły w irańskie miejsca przechowywania rakiet i dronów oraz przybrzeżne radary „za naruszenie Porozumienia o zawieszeniu broni, PONOWNIE!” Prezydent zagroził, że jeśli Iran się nie „nauczy”, Stany Zjednoczone „będą zmuszone do militarnego zakończenia pracy, którą pomyślnie rozpoczęliśmy” i że „Islamska Republika Iranu już nie będzie istnieć”.

Strategiczna logika obu stron jest teraz w pełni widoczna. Iran postrzega każdy statek płynący szlakiem omańskim jako „jednostkę naruszającą zawieszenie broni”, a każdy atak USA jako naruszenie zawieszenia broni – przedstawiając własne ataki jako defensywne egzekwowanie. Stany Zjednoczone postrzegają ataki dronów Iranu na żeglugę handlową jako naruszenia zawieszenia broni, które wymagają odwetu. Ebrahim Azizi, przewodniczący irańskiej parlamentarnej komisji bezpieczeństwa narodowego, napisał, że „nieudany prezydent USA pokazał, że nie jest przywiązany do zasad negocjacji ani zawieszenia broni” i że „to lekkomyślne naruszenie zawieszenia broni, jak zawsze, doprowadzi do wycofania się i żalu z ich strony”.

Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wydał 28 października następujące oświadczenie:

„Drodzy, szlachetni ludzie Islamskiego Iranu: Wasi dzielni synowie z Marynarki Wojennej i Sił Powietrzno-Kosmicznych Strażników Rewolucji Islamskiej, podczas wspólnej operacji rakietowej i dronów w godzinach 02:00-03:00 nad ranem, zaatakowali osiem ważnych celów USA, w tym bazę lotniczą Ali Al-Salem w Kuwejcie i dowództwo 5. Floty Marynarki Wojennej USA w Bahrajnie.

Agresor, którego zdrada i łamanie traktatów są wpisane w jego naturę, zaatakował dziś rano pięć przybrzeżnych miejsc w Iranie pod pretekstem konfrontacji z Marynarką Wojenną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w odpowiedzi na zajęcie statku w Cieśninie Ormuz.

Zgodnie z porozumieniem z Islamabadu, dotyczącym ustaleń w sprawie ruchu w Cieśninie Ormuz z Republiką Islamską, od teraz statki naruszające instrukcje Iranu będą konfrontowane z większą siłą niż dotychczas.

Każda potencjalna nowa agresja wroga z jakiegokolwiek powodu, nawet jeśli będzie podobna do wczorajszych ataków na nieistotne cele, będzie miała druzgocącą odpowiedź.

Wróg musi wiedzieć, że złamanie zawieszenia broni jest sprzeczne z paragrafem 1 Porozumienia z Islamabadu i doprowadzi do całkowitego zerwania negocjacji.

Iran przeprowadził znaczącą kombinację ataków rakietowych i dronów na bazy lotnicze w Kuwejcie i Bahrajnie. W chwili pisania tego tekstu Stany Zjednoczone nie odpowiedziały. Piłka jest teraz po stronie Donalda Trumpa… Czy Stany Zjednoczone będą nadal zachęcać okręty do obchodzenia irańskiego protokołu PGSA, czy też wycofają się?

Jeśli zadecyduje pierwsza opcja, to porozumienie jest zerwane, a prawdopodobieństwo ponownych ataków USA na Iran jest wysokie. Jeśli druga opcja, to porozumienie, choć ledwo podtrzymywane przy życiu, może zostać uratowane. Zobaczymy, co przyniesie niedziela.

Dom wariatów, świat wariatów?

Dom wariatów

Spędziłem ostatnio sporo czasu w szpitalu. Kilka dni po wyjściu mam jednak wrażenie, że przeniesiony zostałem jedynie na inny oddział – z chirurgii na psychiatrię! To, co się wokół dzieje to istny dom wariatów! Obawiam się, że zanim kliknę klawisz „opublikuj”, to wszystko co teraz piszę, już będzie nieaktualne.

Świat nadal onanizuje się podpisanym niedawno listem intencyjnym pomiędzy USA a Iranem. Media błędnie przedstawiają to jako porozumienie, tymczasem jest to dokument, w którym strony niezobowiązująco oświadczają, że chcą pogadać i precyzują tematy rozmów. Nic więcej. Ale pośrednio jest to wydarzenie ogromnej wagi!!! Przede wszystkim (niezależnie od tego co pieprzy Trump i media) jest to kapitulacja USA! Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że Izrael w ogóle nie występuje w 14 punktach „dictum”, jakie Iran postawił USA, i które Trump podpisał. Jeżeli ktoś nie siedzi przy stole, to znaczy, że znajduje się w spisie do jadła!

Pytanie za milion dolarów brzmi: jak zareagują na to środowiska syjonistyczne? Podzielam zdanie większości komentatorów, że Izrael rozwali próby jakiegokolwiek porozumienia pomiędzy Iranem i USA. Co wtedy będzie? Iran ma dwie opcje: walnąć w Izrael i nadal rozmawiać, bo Izrael nie jest stroną w rozmowach, albo walnąć i zerwać rozmowy, bo USA nie są w stanie kontrolować swojego pieska (bo właściwie to piesek kontroluje USA). Iran dobrze wie, że jakiekolwiek porozumienia z USA nie są warte papieru, na którym zostały spisane.

Dlatego po ogłoszeniu i przed podpisaniem 14 punktów, które USA miałyby zaakceptować, odbyły się w Iranie masowe demonstracje przeciwko jakimkolwiek rokowaniom z „Wielkim Szatanem”. Sam Modżtaba Chamenei był także przeciwny, ale jak to określił – został przekonany. Dał jednak polecenie negocjatorom, by nie ustępowali ani na krok. Wszystkie sukcesy negocjacyjne, o których mówi strona amerykańska (Vance), Irańczycy komentują krótko: to jest skierowane do amerykańskiego wyborcy i nie odpowiada prawdzie. Znajoma Iranka twierdzi, że panuje powszechne przekonanie, że jest to jedynie oddech przed następnym atakiem na Iran. Von Clausewitz twierdził, że wojna jest innym sposobem prowadzenia polityki, ale w wypadku USA jest odwrotnie – polityka jest innym sposobem prowadzenia wojny. Dlatego decydujące starcie jest jeszcze przed nami, zwłaszcza, że kraje Zatoki Perskiej coraz mniej liczą się z USA.

Niezależne media mają ubaw z tego, jak katarski premier „olał” Vance’a przy powitaniu!

Czasy już są ciekawe, ale to nawet nie jest początek! Kurtyna jeszcze się nie podniosła i jest to dopiero uwertura przed właściwym spektaklem.

Na dodatek, prawdopodobnie jeszcze w lipcu, czeka nas kolejne arcyciekawe wydarzenie – kryzys energetyczny i związany z nim kryzys gospodarczy. Larry C. Johnson jest byłym analitykiem CIA. To, co pisze, jest dla przeciętnego odbiorcy „ciężkostrawne” i nudne, bo pełne liczb, wykresów i skomplikowanych opisów, ale to nie brednie wypisywane przez ignorantów. Johnson wyjaśnia, dlaczego Trump z podwiniętym ogonem (albo czymś innym) nie tylko tak szybko zaakceptował poniżające warunki Iranu, ale jeszcze przed podpisaniem zniósł swoją „blokadę blokady” cieśniny Ormuz. Amerykańskie strategiczne rezerwy ropy są na wyczerpaniu! W kilku następnych wpisach Johnson wyjaśnia wszystko ze szczegółami. Okazuje się, że lekka amerykańska ropa nadaje się głównie do produkcji benzyny. Do produkcji oleju napędowego i paliw lotniczych konieczna jest ciężka ropa importowana głównie z Zatoki Perskiej. A tej brakuje. Rafinerie zbudowane są pod określony rodzaj ropy i nie są w stanie w krótkim czasie przestawić się na inny rodzaj. Jeśli Izrael storpeduje rozmowy amerykańsko-irańskie, a Iran zacznie spuszczać mu wp…dol, to USA staną przed dylematem: produkować paliwo lotnicze dla obrony Izraela i ataków na Iran, czy produkować olej napędowy do ciężarówek dowożących żywność do supermarketów. I jedno i drugie produkuje się z tej samej frakcji ropy i w normalnych warunkach rafinerie produkują to na przemian. Ale niezależnie od tego co zrobi Izrael, kryzys energetyczny i tak nadejdzie.

Ale Europa i inne części świata są w takiej samej, jeśli nie w gorszej sytuacji. Trump, a za nim media, wykrzykują, ile to statków przepłynęło przez cieśninę Ormuz! W zależności od źródeł jest to od 7 do 12. Przed wojną przepływało średnio 40 – 50 DZIENNIE!! Na dodatek wszystkie te tankowce popłynęły do Chin! ANI JEDEN do USA i Europy!! I nieprędko popłyną! Z wielu względów. Po wielotygodniowym postoju w ciepłych wodach statki wymagają przeglądów, często w doku. Są zarośnięte muszlami, które trzeba usunąć. Na dodatek nie wiadomo czy ropa w zbiornikach, poddana długotrwałemu działaniu wysokich temperatur, do czegoś się jeszcze nadaje. To wszystko trwa… Jakby tego było mało, to cieśnina Ormuz jest zaminowana. Firmy ubezpieczeniowe podniosły stawki do tak wysokich sum, że nieopłacalna jest próba jej przepłynięcia. A rozminowanie potrwa wiele miesięcy…

Niedługo zrozumiemy w co wpakowali nas „nasi” decydenci. Zresztą przy akceptacji sporej części naszego ogłupionego społeczeństwa. Tak, tak, to trzeba sobie szczerze powiedzieć!! EU i nasz kraj zamierzają najpóźniej do końce 2027 roku całkowicie zrezygnować z importu rosyjskich surowców energetycznych. Rosja wyszła nam naprzeciw i przyspieszyła ten termin. Na pytanie o możliwość wznowienia dostaw, Rosja odpowiedziała krótkim „niet”. No to teraz czekajmy na pewne dostawy naszego najwspanialszego sojusznika i gwaranta naszego bezpieczeństwa (w tym energetycznego)!!!

Tak więc kryzysu energetycznego i kryzysu gospodarczego nie unikniemy. Recesja jest pewna, prawdopodobnie także depresja. Jak będziemy mieć pecha, to Wielki Kryzys z lat 30-tych ubiegłego stulecia będzie niczym w porównaniu z tym nadchodzącym. Media i politycy zapewniają nas, że nikt tego nie chce, więc zbiorowym wysiłkiem jakoś przez to przejdziemy. Ale czy na pewno nikt tego nie chce? Nie byłbym tego taki pewny. Nie byłbym sobą, gdybym nie powiązał tego z systemem monetarnym. Każdy kryzys jest dla pewnych ludzi okazją do świetnego zarobku. Ale równocześnie do przejęcia kontroli nad jakimś krajem. Od tzw. kryzysu greckiego minęło już prawie 20 lat i mało kto go pamięta. Oficjalnie było to ratowanie Grecji, ale faktycznie było to ratowanie banków i innych instytucji, które miały w swoich bilansach greckie obligacje. Grecja nie tylko nie dostała ani centa, ale musiała sprzedać wszystko, na co znaleźli się kupcy. Grecja jest dziś formalnie suwerennym krajem, ale faktycznie jest obcą własnością. Zadłużenie Grecji nadal rośnie, więc wcale nie została uratowana…

Aby zrozumieć dalszy ciąg, musimy najpierw wyjaśnić pewne rzeczy. Gdy mówimy o najbogatszych ludziach, myślimy o liście Forbes. Ale czy oni dysponują takimi sumami? Nie! Taka jest wartość ich majątku. Mamy w naszym kraju ludzi, głównie starszych, którzy mieszkają w pięknych starych domach, w wielkich starych mieszkaniach. Mają one ogromną wartość, często sześciocyfrową. Formalnie są więc bardzo bogaci, ale nierzadko ledwo wiążą koniec z końcem. Oczywiście ludzie z listy Forbes nie mają kłopotów materialnych, ale sumy, które faktycznie mają do dyspozycji, wcale nie są takie oszałamiające. Są jednak instytucje, które faktycznie obracają bilionami – to fundusze inwestycyjne. Reprezentują one swoich udziałowców. Są także ludzie, którzy dysponują sumami, które dawałyby im całkiem przyzwoite miejsce na liście Forbes.

O tych ludziach nic nie wiemy, jedynie domyślamy się ich istnienia. I dla tych ludzi i dla funduszy inwestycyjnych każdy kryzys jest doskonałą okazją do zarobku. A ci ludzie i fundusze inwestycyjne mają ogromne wpływy… Czy będą cokolwiek robić dla uniknięcia kryzysu? Nie! Będą jeszcze pomagać w jego wywołaniu! Gdy ten kryzys nadejdzie, to jedynie oni będą mieć płynność finansową i ruszą na zakupy! To będzie okazja do przejęcia za grosze kontroli nad gospodarką i infrastrukturą całych krajów! To będzie okazja do przejęcia kontroli nad polityką, nad rządami tych krajów. To będzie okazja do faktycznego przejęcia władzy!! Sądzę, że dla nikogo nie będzie zaskoczeniem przynależność narodowa większości tych ludzi. Zaczyna się na literę „Ż”. Już dziś mają oni faktyczną kontrolę nad mediami, to więc będzie dla nich świetna okazja do przejęcia innych obszarów władzy. Pomyślmy o tym, gdy usłyszymy, że Izrael znów zaczął bombardować Liban…

Mała Słowacja

Mała Słowacja

przez Rafal oczamiduszy.pl/mala-slowacja

[Ale tekst oryginalny z 13 stycznia 2024 md]

======================================================

Ľuboš Blaha – zastępca przewodniczącego słowackiego parlamentu:

Amerykanie przybyli na dumną Słowację – dzięki za to!

Amerykanie naiwnie myśleli, że poskoczymy, gdy zagwiżdżą.
Zapomnij o tym, era ich poplecznika Korčoka dobiegła końca.

1. Chcą, żebyśmy potępili użycie przez Rosję północnokoreańskich rakiet, ale nie przedstawiają żadnych dowodów.

2. Dobrze pamiętamy, jak obrzydliwie okłamywali cały świat w sprawie broni masowego rażenia w Iraku, bo chcieli zaatakować suwerenny kraj.

3. Słowacja jest suwerennym państwem i dopóki Amerykanie nie przedstawią realnych dowodów na naruszenie prawa międzynarodowego, Słowacja nie przystąpi do żadnej z ich konkretnych uchwał. Kropka.

4. Nie, nie wystarczy, że Amerykanin czegoś chce. I nie, nie wystarczy krzyczeć, że wszyscy oprócz Węgier to podpisali. Jesteśmy suwerennym państwem. Nie macie szczęścia, Yankesi.

Ľuboš Blaha – słowacki polityk i filozof, wiceprzewodniczący partii SMER, poseł do Rady Narodowej.

5. Jak powiedziałby klasyk – tak się to robi, do cholery. Szczerze mówiąc – to są momenty, w których jestem naprawdę dumny ze słowackiego rządu.

6. Amerykańskie mopsy z mediów i opozycji będą teraz wściekle szczekać, dlaczego pozwalamy sobie na bezmyślne posłuszeństwo swoim panom, tak jak oni.

7. Pozostało im tylko rzucić aport, a Matovič, Heger, Naď, Korčok lub Čaputová będą rywalizowali o to, kto pierwszy przyniesie aport amerykańskiemu ambasadorowi, a kto następnie będzie najbardziej machał ogonem.

8. Te czasy kolonialne już minęły. Ambasador amerykański będzie musiał się przyzwyczaić, że Słowacja nie jest już amerykańską kolonią.

9. Na czele rządu stoi wreszcie suwerenny polityk, mąż stanu, patriota – Robert Fico. Minister spraw zagranicznych Juraj Blanár również nie pozwala, by sprawy uderzyły mu do głowy. Dziękuję za to!

10. Dość odruchowej polityki. Wstrzymaliśmy broń dla Ukrainy, rozwijamy stosunki z krajami BRICS, chronimy nasze interesy narodowe. Tak, jesteśmy suwerenną Słowacją.

11. Mogą nas zastraszyć, mogą nas odwołać, mogą nas kryminalizować, mogą nam przeszkadzać – podchodzimy do tego z humorem. Kiedy skwierczą, oznacza to, że robimy to dobrze.

12. Jesteśmy suwerennym rządem i jesteśmy solidni jak granit. A ja serdecznie pozdrawiam ambasadora USA – witajcie w wolnym państwie ? Tak jak obiecaliśmy – na pierwszym miejscu Słowacja

*https*://t.me/LubosBlahaSmer/1503 @infokju Telegram

Przyznam się Wam, że trochę się obawiam o obecne słowackie władze… co by nie było jak w Ekwadorze… rozruchy… a po decyzji przekazania postradzieckiego sprzętu dla UA … po rozruchach… cud !…
… albo jakiś majdanik… protesty… CIA może wiele…
… ale podobnie jak Węgrom życzę powodzenia…
… a Polakom… myślenia

*https*://rhumowy.neon24.net/post/174842,malutka-slowacja-zadziwia

komentarz: Jabo , sobota, 13 stycznia 2024,
Dlaczego w Polsce jest to niemożliwe?

Ano dlatego, że jak ktoś powiedział, z kiszonego ogórka nie da się już zrobić ogórka zielonego. Rządzące w Polsce siły, chciałem napisać elity, ale byłoby to nadużycie, są postsolidarnościowe, a co za tym idzie wyszkolone i finansowane w początkowym okresie przez USA. Zostały więc w ten sposób niejako „ukiszone” przez Amerykanów. Nie ma szans, żeby ci ludzie mogli wyzwolić się z więzów zależności. Oni tego nie chcą, a nawet gdyby chcieli, to nie wiedzą jak.

To jest jak z przestępcą, który niemal całe życie spędził w więzieniu i nie potrafi już żyć na wolności. Ten „kwas” jest tak mocny, że nawet młodzi ludzie wchodzący do polityki w tych układach, stają się tacy sami jak ich poprzednicy. Co gorsze, ogromna większość polskiego społeczeństwa cierpi na syndrom poczucia niższości wobec Zachodu, dlatego ludzie, którzy chcą wyzwolić Polskę z kolonialnej zależności od USA i UE nigdy nie będą mieli masowego poparcia.[?? ty dupku, będą !! md]

Prezent urodzinowy?

Prezent urodzinowy?

Stanisław Michalkiewicz 27 czerwca 2026 michalkiewicz

A to się dopiero narobiło! Ogłoszone z takim przytupem podpisanie ramowego porozumienia amerykańsko-irańskiego i zawieszeniu broni na 60 dni, w trakcie których mają być prowadzone rozmowy na temat warunków zakończenia wojny, w którą Stany Zjednoczone wkręcił bezcenny Izrael, miało być uroczyście potwierdzone 19 czerwca w Szwajcarii – a tymczasem z samego rana okazało się, że żadnej uroczystości nie będzie. Nie wiadomo też oficjalnie, jaka właściwie jest treść zawartego ramowego porozumienia, bo miała być ona podana właśnie po tej uroczystości – ta jednak się nie odbyła w zaplanowanym czasie, a to rodzi pytania, czy w ogóle się odbędzie, no a przede wszystkim – jak właściwie Wysokie Układające się Strony się ułożyły. Wiadomo bowiem, że pierwszą ofiarą każdej wojny – a więc również i tej – jest prawda. Jaka zatem jest prawda? Tego, ma się rozumieć, nie wiemy, między innymi z powodu odwołania uroczystości – jedyne, czym dysponujemy, to komunikat irańskiej agencji informacyjnej, przedstawiającej 14 punktów.

Amerykańskie też wspomniały o 14 punktach – ale czy to są takie same punkty? Na przykład w komunikacie irańskiej agencji czytamy, że ma powstać fundusz o charakterze reparacyjnym w wysokości 300 mld dolarów z przeznaczeniem na „odbudowę Iranu”. No dobrze – ale kto ma na ten fundusz wyłożyć środki? Chyba nie Iran.

Czyżby zatem Stany Zjednoczone? To wydaje się mało prawdopodobne, bo by oznaczało, że USA uznałyby swoją przegraną w tej wojnie, a przecież nie raz słyszeliśmy zapewnienia prezydenta Donalda Trumpa, że to Iran przegrał a Stany Zjednoczone, jak zresztą zwykle – wygrały. Ale to drobiazg w porównaniu z punktem pierwszym, który mówi o 60-dniowym zawieszeniu broni „na wszystkich frontach”, a więc również – w Libanie. Tymczasem zaraz po ogłoszeniu, że porozumienie zostało „zawarte”, minister bezpieczeństwa bezcennego Izraela oświadczył, że – po pierwsze – Izrael nie uczestniczył w żadnych negocjacjach z Iranem, a w tej sytuacji to porozumienie go nie dotyczy.

Po drugie – że Izrael nie podlega Stanom Zjednoczonym, więc jeśli nawet poczyniły one z Iranem jakieś ustalenie, to one Izraela wiązać w żaden sposób nie mogą. Wreszcie – po trzecie – że Izrael nie spocznie, aż zlikwiduje Hezbollah. Premier Netanjahu aż tak radykalnej retoryki nie używał, ale w zasadzie wszystko to potwierdził, a poza tym bombardowania Libanu i Bejrutu nie zostały bynajmniej przerwane. Co w tej sytuacji zrobi złowrogi Iran? Czy otworzy dla żeglugi Cieśninę Ormuz – co zapowiadał prezydent Donald Trump – czy też wykorzysta ten pretekst do dalszego utrzymywania blokady – tego jeszcze nie wiemy. Wygląda zatem na to, że trudno powiedzieć, czy porozumienie rzeczywiście zafunkcjonuje i w jakim zakresie – czy też nie zafunkcjonuje wcale.

Prezydent Trump dał wprawdzie upust swojej irytacji i nawet rozpowszechniał pogłoski, jakoby obsztorcował premiera Netanjahu – ale nie bardzo mi się w te pogłoski chce wierzyć. Po pierwsze dlatego, że gdyby rzeczywiście zdobył się na taką zuchwałość, to już następnego dnia amerykańscy Żydowie zrobiliby z niego marmoladę, a kto wie, czy nie objawiłyby się jakieś wstydliwe zakątki z wyspy Epsteina. Nic takiego – o ile mi wiadomo – nie nastąpiło, zatem i pogłoski o obsztorcówie wcale nie muszą być prawdziwe.

Tymczasem nieustępliwe stanowisko Izraela ma swoje źródło w tym, że w październiku mają się tam odbyć wybory parlamentarne, od wyniku których zależy nie tylko los rządu jedności narodowej, ale również, a może nawet przede wszystkim – osobisty los Beniamina Netanjahu. Czy pozostanie on u steru na następną kadencję, czy też do głosu dojdą jego izraelscy wrogowie, którzy przecież nie ukrywali pragnienia wtrącenia go do lochu.

Tymczasem, dopóki rząd jedności narodowej prowadzi wojny, to cieszy się wysokim poparciem w kraju. Żydowie popierają swojego premiera na podobnym poziomie, co Niemcy Adolfa Hitlera zaraz po pokonaniu przezeń Francji w roku 1940. W tej sytuacji premier Netanjahu nie ma żadnego powodu, by przejmować się reakcjami amerykańskiego prezydenta, bo i on wie i my wiemy, że Stany Zjednoczone żadnego kuku Izraelowi zrobić nie mogą.

Bardzo tedy możliwe, że to całe porozumienie, to tylko taki prezent, jaki prezydent Donald Trump zrobił sobie na 80-te urodziny – a co z tego wyniknie, to się dopiero przekonamy.

Tymczasem pan prezydent Karol Nawrocki wrócił już z Waszyngtonu, przywożąc stamtąd ustne zapewnienie prezydenta Trumpa nie tylko o zamiarze przysłania do naszego nieszczęśliwego kraju 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy, ale dał do zrozumienia, że gotów jest nawet utworzyć u nas stałą amerykańską bazę. Na podstawie tych skrzydlatych wieści vaginet obywatela Tuska Donalda odbył specjalne posiedzenie, powierzając wicepremieru i ministru obrony Władysławu Kosiniaku-Kamyszu zadanie stworzenia takiej bazy – oczywiście w porozumieniu ze stroną amerykańską. Jeśli tedy prezydent Karol Nawrocki nie ocenił przesadnie udzielonych mu w przelocie zapewnień prezydenta Trumpa, to by znaczyło, że porozumienia amerykańsko-rosyjskie z 1997 roku o środkach „budowy zaufania” już nie obowiązują.

Przypomnę, że to właśnie te porozumienia, iż zachodnia broń jądrowa nie będzie przesuwana na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej oraz – że na terytorium państw nowo przyjętych do NATO nie będą zakładane stałe bazy Sojuszu, umożliwiły rozszerzenie w roku 1999 NATO na obszar Europy Środkowej bez żadnych negatywnych reakcji rosyjskich. Więc jeśli nawet USA rzeczywiście uznałyby tamte porozumienia za nieważne, to co na to powie Rosja? Na razie nie mówi nic – być może dlatego, że prezydent Trump co innego powiedział panu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a co innego – Putinowi – z którym przecież co i rusz prowadzi „bardzo dobre rozmowy”.

Na razie jedynym rezultatem postępu na tym odcinku jest mianowanie pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej kolejnym wiceministrem obrony narodowej. Rozumiem, że w ten sposób przestała oan pełnić funkcję pełnomocnika vaginetu obywatela Tuska Donalda do spraw SAFE. Warto tedy przypomnieć, że to właśnie ona z dużą pewnością siebie twierdziła, że „ani złotówka” z pożyczki SAFE nie pójdzie na Ukrainę, podczas gdy obywatel Tusk Donald mówił zupełnie coś innego – że mianowicie jest „dogadany” z prezydentem Zełeńskim co do partycypowania Ukrainy w środkach pochodzących z tej pożyczki. Skoro tedy pani Sobkowiak-Czarnecka już została odsunięta od SAFE, to znaczy, że obywatel Tusk Donald był lepiej od niej poinformowany. W tej sytuacji czekamy, kto zostanie kolejnym pełnomocnikiem rządu do spraw SAFE. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w tych okolicznościach stosowną nominację na to stanowisko otrzymał Wielce Czcigodny Paweł Kowal. Wtedy mielibyśmy pełną jasność, co jest grane.

Stanisław Michalkiewicz