Niezwyciężona. Marzenie o polskiej armii. Geopolityka.

[ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLKOWANY W 84. NR. MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA. WYDANYM PRZED ZAATAKOWANIEM UKRAINY PRZEZ ROSJĘ. Styczeń-luty 2022]. Silni wspierają tylko silnych. Słaby może się uwiesić u klamki silnego i tak wisieć, jak zapomniany płaszcz w zamkniętej szatni, w nieskończoność, a nic nie wskóra. Choćbyśmy więc sobie wargi starli aż do zębów od całowania klamek możnych tego świata, nic nam to nie pomoże.

https://pch24.pl/niezwyciezona-marzenie-o-polskiej-armii/

A wyobraźmy sobie inną sytuację. Oto w jakimś kraju – ościennym bądź dalszym – dochodzi do jakiegoś antypolskiego ekscesu. Wraz z notą protestacyjną polskiego rządu z pobliskiego lotniska natychmiast podrywa się klucz ciężkich dronów szturmowych, by ostentacyjnie naruszyć przestrzeń powietrzną tegoż kraju, a nasz ambasador akredytowany przy tamtejszym rządzie spieszy z uspokojeniem:

O, sorry, coś się operatorom pomerdało. Dobrze, że któryś jakiegoś guzika nie nacisnął

Z taką Polską wszyscy by się liczyli; taką Polskę wszędzie by pierwsi zapraszali; ku takiej Polsce słaliby wyrazy nieszczerej sympatii; taką Polskę – nawet wbrew sobie – by szanowali.

Kiedy walczą słonie, najbardziej cierpi trawa – głosi stare, afrykańskie przysłowie. Ileż mądrości w tych prostych słowach! – przyznamy nawet bez głębszego zastanowienia. Chwila refleksji jednak pozwoli nam dostrzec w nich to, co na pierwszy rzut oka zupełnie nieoczywiste. Oto spoza narzucającego się wyobraźni siłą rzeczy afrykańskiego entourage’u wyłania się obraz… Polski.

Jesteśmy dziś trawą. Nie zawsze tak było, acz od samego zarania swego tysiącletniego żywota Polska – bądź to jako księstwo czy królestwo, bądź jako rzeczpospolita czy jej trup poćwiartowany – jest przewiewną równiną między morzem a górami. Dopiero jednak ostatnie dwa stulecia uświadomiły ponad wszelką wątpliwość – zarówno nam, Polakom, jak i całemu światu – że nieokiełznanym wichrom historii może być nader łatwo hulać po niej, bezkarnie gnąc, szarpiąc, łamiąc i wyrywając z korzeniami miliony Bogu ducha winnych źdźbeł, których jedyną „przewiną” był fakt wyrośnięcia z ziemi właśnie tutaj…

Ale skoro już Pana Boga przywołaliśmy, to nie omieszkajmy zauważyć, że to z Jego woli wyrastamy tu właśnie, a nie na przykład na zboczach Kaukazu, pod palmami Andaluzji czy pośród gejzerów Islandii. I z Jego to zrządzenia rośniemy bujnie złocistą pszenicą, a nie skąpym porostem czy suchą trzciną. Wypielęgnowany trawnik wspaniale zdobi okolicę, a zadbany łan zboża ją żywi. Polska gleba przez wieki żywiła Europę, a polski krajobraz wywoływał zachwyt w sercach przybyszów ze Wschodu i Zachodu (czego niejednokrotnie dali wyraz w piśmie i sztuce).

Nie zawsze jednak byliśmy trawą, a zasiewów naszych i pięknych klombów umieliśmy pilnie strzec przed nieproszonymi gośćmi, żeby ani świnia nie weszła w szkodę, ani pies nie napaskudził. Byliśmy twardą skałą i kolczastym żywopłotem. Kiedyś dobrze wiedzieliśmy, że skoro przechowujemy skarb w naczyniach glinianych (2 Kor 4, 7), to musimy oblekać pełną zbroję (Ef 6, 10), aby kwietna łąka naszej Ojczyzny za sprawą niszczycielskiego wroga nie stała się jałową pustynią.

A dziś jesteśmy trawą – dlatego inni chodzą po naszej ziemi tam i z powrotem, pasąc się, gdzie chcą i śmiecąc na potęgę.

Co może zrobić trawa? Albo obrosnąć wokół ciernistym płotem, albo w środku tak stwardnieć, by boleśnie raniła stopę każdego agresora, który zechciałby ją deptać lub kosić.

Nikt się za nami nie ujmie

Polska jest sama i musi się bronić sama. Albo z pomocą tych, którzy upatrują w tym interes do tego stopnia dla nich istotny, że sami (bez nalegania z naszej strony) zechcą udzielić nam pomocy. Ale pamiętajmy, że „pomoc” oznacza wzięcie mniejszościowego udziału w czyimś wysiłku (w przeciwnym razie nie jest to pomoc, lecz wykonanie danej pracy za głównego zainteresowanego). Nie możemy, wręcz nie wolno nam liczyć na to, że pracę na rzecz zapewnienia Polsce bezpieczeństwa i skutecznej obrony w przypadku zagrożenia ktoś wykona za nas. Powtórzmy więc dobitnie: bronić się musimy przede wszystkim sami!

Polska zresztą zawsze była sama – jak dowodnie wykazuje cała jej historia.

Kto ją wspierał przeciwko krzyżackim zakusom? Nikt – za to pod krzyżackie sztandary garnęło się rycerstwo z całego Zachodu.

Kto udzielił wsparcia, gdy zmagała się z Moskwą za Batorego? Nikt – a do tego papież wszczął działania na rzecz ratowania wrogich jej schizmatyków (sic).

Kto współdzielił z Rzecząpospolitą szaniec na przedmurzu chrześcijaństwa przeciw muzułmańskiej nawale? Nikt – ale chętnie ją wykorzystano do ratowania Wiednia.

Kto pospieszył nam na ratunek, gdy kraj nasz zalewał szwedzki potop? Nie dość, że nikt się z pomocą nie zaofiarował, to jeszcze zawiązała się koalicja na rzecz rozbioru Rzeczypospolitej.

Kto, widząc terminalną chorobę naszej Matki-Ojczyzny, wyciągnął dłoń z lekarstwem? Taki się nie znalazł, za to trzech rzuciło się kroić jej żywe jeszcze ciało.

Kto się ujął za Polakami w ich rozpaczliwych zmaganiach o niepodległość? Gdzie były zachodnie armie, gdy Wojsko Polskie zagradzało bolszewickiej dziczy drogę do stolic Zachodu?

Jak się zachowali oficjalni sojusznicy Rzeczypospolitej we wrześniu 1939? To pytanie w zasadzie powinno zawisnąć w wymownej próżni, gdyby nie warto było dla kontrastu wspomnieć, że zanim jeszcze Francja i Wielka Brytania zdobyły się na jakikolwiek gest, głosy potępienia hitlerowskiej agresji na Polskę padły ze strony sojuszników Hitlera – Włoch i Hiszpanii.

Tępi uczniowie Klio

Miał rację stary Cyceron – historia jest wspaniałą nauczycielką życia. Ma rację każdy, kto twierdzi, że Polacy są wyjątkowo tępymi jej uczniami. Czego bowiem nauczyliśmy się przez wieki na powyższych przykładach? Niczego.

Nie sięgając zresztą zbyt głęboko w przeszłość – jaką naukę wyciągnęliśmy z lekcji roku 1939? Żadnej. A z Teheranu, Jałty i Poczdamu – jeszcze mniejszą.

Nasi niedawni towarzysze broni, wespół z którymi, i de facto dla których, wylaliśmy morze polskiej krwi, bez mrugnięcia okiem oddali nas Stalinowi za frajer – jak worek kartofli (nie zdobywając się nawet na gest w istocie bez znaczenia w postaci zaproszenia polskiego żołnierza na defiladę zwycięstwa w Londynie).

Dlaczego dziś miałoby być inaczej? Na jakiej podstawie przypuszczamy, że nas tak samo nie oddadzą?

Weźmy pierwszy z brzegu przykład. Jeśli wybuchnie przewidywana przez ekspertów wojna amerykańsko-chińska, Polska natychmiast padnie łupem Rosji. I to za aprobatą Waszyngtonu.

Konflikt amerykańsko-chiński bowiem – czy to się komuś podoba, czy nie – siłą rzeczy stanie się konfliktem rasowym, starciem żółtego człowieka z białym. A żółty człowiek, stanowiący w nim przytłaczającą większość, ani przez chwilę nie zawaha się – lekceważąc zachodnie standardy politycznej poprawności – nadać swemu zmaganiu charakteru rasowego. Choćby po to, by nośnym hasłem Azja dla Azjatów! destabilizować azjatyckich sojuszników USA, z których trzy piąte stanowią kraje żółte.

W takiej sytuacji Waszyngton na gwałt będzie poszukiwał sojuszników białych, a tu idealny, praktycznie jedyny wybór nasuwa się sam – Rosja. Ta zaś będzie szczególnie zainteresowana białym sojuszem, bo jeśli ogień żółtego rasizmu zapłonie w Azji (a dlaczego miałby nie zapłonąć, gdy Azjaci umiejętnie pokierowani przypomną sobie wszystkie prawdziwe i urojone upokorzenia, jakich przez stulecia mieli doznawać od Indoeuroejczyków?), to rosyjski stan posiadania za Uralem znajdzie się w poważnym zagrożeniu.

Ale Rosja – nawet zagrożona – nie zwykła niczego dawać za darmo, a Stany Zjednoczone jako wzór kapitalizmu wiedzą, że tylko to, za co się słono zapłaci, ma prawdziwą wartość (stąd właśnie lekceważenie Polski, która się im za darmo oddaje), więc chętnie zapłacą. A czym? A wydaniem Moskwie w dowolne użytkowanie całej przestrzeni między Bałtykiem a Morzem Czarnym i Adriatykiem, z Polską na czele.

Siła, rozum, elastyczność

Tak bowiem działają mechanizmy prawdziwej polityki, w której sientimientow niet (Amerykanie świetnie znają to porzekadło, bo swego czasu sporo ze Stalinem rozmawiali). Tylko jeden czynnik może powstrzymać papierowego sojusznika przed zdradą swego papierowego partnera – siła. Silny sojusznik nie jest papierowy, lecz realny. Gdyby Polska cieszyła się realną siłą polityczną bądź militarną (a w praktyce ta druga warunkuje tę pierwszą), byłaby nader pożądanym sojusznikiem – dla wszystkich zresztą. Byłaby asem (lub przynajmniej królem) skrzętnie zachowywanym aż do walnej rozgrywki, a nie blotką, którą się rzuca w pierwszym rozdaniu.

Zdumiewające, że poważni, wydawałoby się, ludzie naprawdę sądzą, iż jakaś zewnętrzna siła zdecyduje się prowadzić wojnę w obronie kraju, który sam nie potrafi bądź nie chce się bronić?! No chyba, że mając w perspektywie aneksję tego kraju. W takiej sytuacji Amerykanie odpadają, a naszych sąsiadów raczej nie chcielibyśmy widzieć w tej roli…

Gdybyż to Polska cieszyła się w świecie powszechną sympatią, ba, choćby taką jak Grecja…

Tymczasem przeciętny zjadacz chleba na Zachodzie, o ile ma w ogóle jakąkolwiek wiedzę o tej ziemi, to jest ona zgodna z przekazem tamtejszych mediów. Te zaś przedstawiają nasz kraj jako w najlepszym razie zacofany skansen, w najgorszym zaś – jako inkubator faszyzmu. Jeśli więc na demokratycznych forach Zachodu karmionych od lat taką propagandą (cóż z tego, że fałszywą, skoro wszechobecną) stanie kwestia polska, kto zagłosuje za udzieleniem pomocy takiej faszystowskiej gadzinie?

A jeśli atak przyjdzie z kierunku zachodniego? Gdy się tak dobrze zastanowić, to kto wie, czy już dziś nie jesteśmy bardziej zagrożeni od tej strony niż od przeciwnej. To wszak z Zachodu płyną do Polski wszystkie rozkładowe nurty obecnej antykultury i antycywilizacji. Rosja w tej optyce stanowi mniejsze niebezpieczeństwo. Dziś bowiem sytuacja przedstawia się diametralnie odwrotnie niż w roku 1939, kiedy mówiło się, że Niemcy mogą nam zabrać niepodległość; Sowieci zatrują nasze dusze. Obecnie jad trujący nasze dusze sączy się między innymi z Niemiec (i całej reszty świata euroatlantyckiego); czy utrata niepodległości na rzecz Rosji byłaby od tego znacznie gorsza?

Takie pytania powinniśmy sobie zadawać – bo nie ma głupich pytań, jest tylko niechęć do użytkowania szarych komórek. Powinniśmy być elastyczni w myśleniu, nie zaskorupiać się w raz przyjętych opiniach, nie tkwić w przebrzmiałych mitach.

Jeżeli nie chcemy być trawą, musimy mieć oczy dookoła głowy – dostrzegać zagrożenia, jeszcze in statu nascendi, zanim przybiorą realny kształt, bo wtedy zazwyczaj jest już za późno…

Wróćmy jednak do przerwanej myśli: czy możemy się spodziewać ataku z zachodu? Dlaczego nie? Gdy mniej więcej za pół wieku – jak szacują eksperci od demografii – czas rozpasania w zachodniej Europie dobiegnie końca i wiara Mahometowa uporządkuje tamtejszą stajnię Augiasza, nad Polską zbiorą się nowe czarne chmury.

I oto któryś piękny poranek roku Pańskiego 2089 ujrzy gdzieś nad Odrą najnowszej generacji machiny bojowe z wymalowanym na burtach czarnym półksiężycem. Pancerna szpica zatrzyma się, by dowodzący nią śniady oberleutnant Omar Piefke metodycznie przeskanował perymetr i, nie zauważywszy niczego niepokojącego, ufny we własne siły skomenderował:

Vorwärts!

A jego podkomendni odpowiedzą chórem:

Sieg heil! Allah mit uns!

Fantazja? Czyżby? W roku 1929 nikt nie wierzył, że Niemcy jeszcze kiedykolwiek zbudują czołg…

Czasu jest niewiele

Na taki scenariusz też musimy być gotowi. W ogóle, tak bogaci w doświadczenia dziejowe, powinniśmy być gotowi na dosłownie każdy scenariusz.

I wreszcie uwierzyć w siebie. Jeżeli nie chcemy być trawą, musimy przede wszystkim uświadomić sobie własne możliwości, które naprawdę są niemałe. Polska to spory kraj; i ludny – jest nas trzydzieści osiem milionów (a na całym świecie – sześćdziesiąt milionów). Społeczeństwo jest jednolite narodowo, bez znaczących (jeszcze na razie) mniejszości; terytorium zwarte, o niemal kwadratowym kształcie, dodatkowo z trzech stron otoczone naturalnymi granicami; ziemia oferuje jakie takie bogactwa naturalne, a gdyby tak pogrzebać głębiej, znalazłoby się ich więcej; nasza gleba jest w stanie wyżywić wszystkich Polaków.

To wszystko znamiona istotnego potencjału obronnego, który tylko należy odpowiednio wykorzystać. Podobnie jak fakt, iż wciąż istnieje nie do końca unicestwiony polski przemysł zbrojeniowy, który odpowiednio doinwestowany mógłby wkrótce stanąć w szranki z firmami światowymi. Co więcej, mamy produkt krajowy brutto większy niż Izrael, który przecież trzęsie całym Bliskim Wschodem (i nie dajmy sobie wmówić, że Izrael jest silny wyłącznie siłą Stanów Zjednoczonych, bo już pół wieku temu samodzielnie pokonał on jednocześnie trzech sąsiadów silnych siłą Związku Sowieckiego – i to w sześć dni, żeby zdążyć na szabas!).

Jeżeli więc jeszcze dzisiaj nie jesteśmy w stanie obronić się sami, to z całą pewnością już dzisiaj powinniśmy podjąć wzmożone działania na rzecz zmiany tego stanu rzeczy. Zacząć od pozbycia się wyhodowanej przez trzy czwarte wieku życia w komunie i postkomunie mentalności wasala. Uzmysłowić sobie, że my też mamy własne interesy – i niezwłocznie zacząć je realizować. Państwo polskie ma bronić nie jakiegoś wydumanego ładu światowego, tylko własnych obywateli!

Pracujmy więc, myślmy, twórzmy, bogaćmy się i mnóżmy. Rośnijmy w siłę. Skupiajmy wokół siebie mniejszych sąsiadów, by wspólnie budować stumilionową Rzeczpospolitą Wielu Narodów – między Bałtykiem a Morzem Czarnym i Adriatykiem – orzech twardy do zgryzienia zarówno od wschodu, jak i od zachodu. A w szerszej perspektywie – kto wie – może warto postawić na żółtego konia? Może z Pekinem okaże się nam bardziej po drodze w kwestii realizacji naszej racji stanu niż z Waszyngtonem?

Nade wszystko zaś pamiętajmy, że czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei (Hi 7, 6). Trzy dekady sprzyjających okoliczności już zmarnowaliśmy – kto wie, ile nam jeszcze pozostało?

Jerzy Wolak

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 84. NR. MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA. WYDANYM PRZED ZAATAKOWANIEM UKRAINY PRZEZ ROSJĘ (styczeń-luty 2022)

Kaczyński i Morawiecki na Ukrainie. Szef pisowskiej oligarchii wzywa do III wojny światowej

https://kontrrewolucja.net/wiadomosci/kaczynski-i-morawiecki-na-ukrainie-szef-pisowskiej-oligarchii-wzywa-do-iii-wojny-swiatowej
Wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz premier Mateusz Morawiecki przybyli wczoraj do Kijowa. Podczas konferencji prasowej Kaczyński wezwał NATO do „misji pokojowej” na Ukrainie, co de facto jest wzywaniem do zaangażowania się konflikt i wybuchu III wojny światowej.

Kaczyński i Morawiecki przybyli do Kijowa wraz z premierem Czech Petrem Fialą oraz premierem Słowenii Janezem Janszą. Spotkali się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i premierem Denysem Szmyhalem.

Przemówienie Kaczyńskiego zwróciło uwagę wielu komentatorów. De facto szef pisowskiej oligarchii wzywał do rozpoczęcia III wojny światowej. Widać chciałby włączenia się w wojnę rosyjsko-ukraińską, choć żadne z państw biorące w niej udział nie jest sojusznikiem Polski.

– Chcę tutaj w Kijowie powiedzieć kilka słów, które zwrócone są do przywódców państw Unii Europejskiej, państw NATO. Chciałbym odwołać się do ich sumień, ale także do ich konsekwencji. Oni głoszą pewne zasady, my te zasady podzielamy. Ale jeżeli takie zasady się głosi, to trzeba z nich wyciągać także wnioski – mówił Kaczyński.

Trzeba także zmienić pewną zasadę, która została przyjęta. Sądzę, że potrzebna jest misja pokojowa NATO, ewentualnie jeszcze jakiegoś szerszego układu międzynarodowego, ale taka misja, która będzie wstanie także się obronić i która będzie działała na terenie Ukrainy. To misja, która będzie działała na terenie Ukrainy, która znajdzie się za zgodą prezydenta i rządu Ukrainy na terenie tego państwa i nie będzie to misja bezbronna – kontynuował.

– To będzie misja, która będzie dążyła do pokoju, do udzielenia pomocy humanitarnej, ale jednocześnie będzie też osłonięta przez odpowiednie siły, siły zbrojne – dodał i przekonywał, że „to jest w tej chwili coś, czego Ukraina, Europa, cały demokratyczny świat bardzo potrzebuje”.

Ostatnio pisaliśmy o tzw. „planie A”, czyli symulacji wojny jądrowej pomiędzy NATO i Rosją, bez udziału Chin. W kilka godzin państwa obydwu stron uruchomiłyby prawie półtora tysiąca głowic, niszcząc znany nam świat. W efekcie wojny nuklearnej, w znacznym stopniu ucierpiałaby m.in. Polska. TUTAJ więcej na temat symulacji.

interia.pl / kontrrewolucja.net

======================

mail:

Ciekawe, jak pociąg z prezesem i premierem dotarł do oblężonej stolicy Republiki Ukraińskiej.
Aby dotrzeć do oblężonego Berlina potrzebna była Hanna Reitsch, as lotnictwa.
Czy prezes i premier nie dają tym do zrozumienia, że ta wojna jest na niby, tak jak na niby była epidemia.
Prawdziwe są miliony Ukraińców osiedlane w Polsce, tak jak prawdziwe były choroby i zgony po zastrzykach.
Ciekawe jest też, dlaczego Rosja pozwala sobie grać tak na nosie.

A swoją drogą, jak pobożny prezes, który laseczką wystukiwał sobie drogę do żoliborskiego kościoła Św. Stanisława Kostki, stał się takim zagorzałym zwolennikiem bomby atomowej, która może spaść i na Żolibórz?
rw

Prof. Bartyzel: To nie jest humanitarna pomoc dla uchodźców, tylko wielka akcja przesiedleńcza

Profesor Jacek Bartyzel stwierdził, że działania warszawskiego rządu to nie jest pomoc uchodźcom, ale „wielka akcja przesiedleńcza”, którą można porównać „do tej po 1945 roku”. Historyk ostrzega, że zmieni ona „nieodwracalnie strukturę etniczną Polski”.
https://kontrrewolucja.net/wiadomosci/prof-bartyzel-to-nie-jest-humanitarna-pomoc-dla-uchodzcow-tylko-wielka-akcja-przesiedlencza

To nie jest humanitarna pomoc dla uciekinierów czy uchodźców (zresztą nie nadaje się im statusu uchodźców, chociaż należałoby), tylko wielka akcja przesiedleńcza – porównywalna do tej po 1945 roku – która może zmienić nieodwracalnie strukturę etniczną Polski, bo przybysze otrzymujący przywileje większe od ludności tuziemczej nie mają motywacji, by powrócić do zrujnowanego kraju, nawet jeśli wojna ustanie – napisał na Facebooku prof. Jacek Bartyzel.

Zwrócił następnie uwagę, że „na razie” specustawa „zakreśla horyzont pobytu 18-miesięcznego, ale przecież zawsze można go przedłużać kolejnymi ustawami”.

– Chyba, że ktoś ma nadzieję na asymilację w ciągu dwóch, trzech pokoleń, ale ja bym na to nie liczył – stwierdził profesor.

Wpis wywołał różne reakcje. Jeden z internautów napisał, że „znam sporo osób z Ukrainy, które są tutaj od ledwie paru lat i się zasymilowały doskonale, wiele mówi po polsku bez akcentu”. – Te skromne skądinąd przywileje są tylko na okres dwóch miesięcy i wcale nie sprawiają, że są lepiej traktowani od Polaków – wszak przyjechali tutaj bez niczego, a Polacy mieli całe życie, by się tutaj urządzić – napisał pan Rafał.

Nauczenie się języka kraju pobytu nie jest jeszcze asymilacją, co najwyżej ją ułatwia, i sam Pan przyznał niechcący, że chodzi o „urządzenie się”, a to jest przeciwieństwem tymczasowości – podsumował profesor Jacek Bartyzel.

facebook.com

https://youtu.be/MjKkAgSai8g

Uważam, że akcje ostatnich lat zostały wcześniej starannie zaplanowane [NWO].

Najpierw biologiczne osłabienie narodów, w tym przypadku polskiego [plandemia] , przyzwyczajenie go do wykonywania absurdalnych nakazów „ władzy”.

Teraz w przewidzianym odruchu dobroci czy 'solidarności’ – akcja przesiedleńcza – przyjęcie paru milionów Ukraińców.

Ich ziemie, majątki, żyzne gleby – potrzebne będą „narodowi wybranemu” [przez siebie] gdy już będą musieli opuścić ziemie Palestyny, palącą im się pod nogami z powodu nienawiści uciemiężonych tam tubylców. Plan zasiedlenia „ziemi przodków” – Chazarów – przez miliony Izraelczyków, jest przecież opublikowany, a ciągle doskonalony. Wyludnienie Ukrainy temu służy.

Mirosław Dakowski

==========================

mail:

Батько наш — Бандера, Україна — мати,
Ми за Україну буде́м воювати!

ЛЬВІВ – В українському сегменті соціальних мережах не спадає популярність кількох рядків із пісні – «Батько наш – Бандера, Україна – мати. Ми за Україну будем воювати», яку співає українська молодь від Львова до Донеччини. 

Все почалося із відео, у якому четверо львівських школярок заспівали цю пісню у класі, започаткувавши таким чином флешмоб і спричинивши шквал обурень у російському інформаційному просторі.

Чому патріотична пісня стала популярною серед української молоді і вже не вперше так рознервувала російські і проросійські сили? Як народилась ця пісня?

У різних українських містах і селах молодь підхопила пісню «Батько наш – Бандера» і цей флешмоб набуває дедалі більшої популярності у Twitter, TikTok та Instagram. Школярі та студенти співають пісню у різних місцях.

Oby Ojciec Święty poświęcił Rosję w łączności z BISKUPAMI CAŁEGO ŚWIATA

https://pch24.pl/krystian-kratiuk-oby-ojciec-swiety-poswiecil-rosje-w-lacznosci-z-biskupami-calego-swiata/

To wielka, historyczna chwila – tak skomentował zapowiedź poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez papieża Franciszka Krystian Kratiuk, redaktor naczelny PCh24.pl.

Wyraził nadzieję, że zgodnie z życzeniem Matki Bożej, ten doniosły akt dokonany zostanie w łączności z biskupami całego świata.

– Drodzy Państwo, to jest wielka chwila, chwila historyczna. Dzisiaj, kiedy do Państwa mówię, pozostało jeszcze kilka dni do 25 marca. Mam olbrzymią nadzieję, że Ojciec Święty zechce i skłoni biskupów całego świata, żeby dokonać tego aktu w łączności z nimi – powiedział redaktor Kratiuk, nawiązując do wyraźnie wypowiedzianych przez Matkę Bożą w Fatimie warunków konsekracji.– To, że wiekopomne wydarzenie dokona się w bazylice świętego Piotra i w Fatimie to jeszcze nie wszystko. Wtedy jest szansa, że przepowiednia fatimska się spełni, na naszych oczach – zaznaczył.

Szef portalu PCh24.pl przypomniał o apelu do papieża Franciszka w sprawie wypełnienia życzeń Matki Bożej z Fatimy. Poświęcenie Rosji miało się dokonać w duchowej jedności z hierarchami całego Kościoła.

– Dziękujemy wszystkim, którzy poparli nasz apel do Ojca Świętego o wysłuchanie prośby biskupów Ukrainy – podkreślił redaktor Krystian Kratiuk.

Źródło: PCh24TV

Apelujemy do Papieża Franciszka, by poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi. Dołącz do akcji!

Broń zamiast pomocy humanitarnej: Na lotnisku w Pizie, pracownicy odmawiają załadunku samolotów do Rzeszowa, dalej na Ukrainę…

Jak zawsze, klasa robotnicza okazuje się bardziej godna reprezentowania Włoch niż niegodna klasa polityczno-ekonomicznych oligarchów sprawujących władzę. Publikujemy ten ważny komunikat USB, prosząc o jego jak najszersze rozpowszechnienie.

Niektórzy pracownicy cywilnego lotniska im. Galileo Galilei w Pizie poinformowali nas o bardzo poważnej sytuacji: z Cargo Village na lotnisku cywilnym odlatują loty “humanitarne”, które powinny być wypełnione prowiantem, żywnością, lekarstwami i wszystkim, co może się przydać narodowi ukraińskiemu, od tygodni nękanemu bombardowaniami i walkami. Ale tak nie jest!

Kiedy pracownicy znaleźli się pod samolotem, stanęli twarzą w twarz ze skrzyniami pełnymi różnego rodzaju broni, amunicji i materiałów wybuchowych.

Gorzka i straszna niespodzianka, potwierdzająca klimat wojny, w który wciąga nas rząd Draghi’ego.

Postawieni przed tym brzemiennym w skutkach faktem, pracownicy odmówili załadowania ładunku: samoloty te lądują najpierw w bazach USA/NATO w Polsce, następnie ładunki są wysyłane na Ukrainę, gdzie w końcu zostają zbombardowane przez wojska rosyjskie, co powoduje śmierć innych pracowników zatrudnionych w bazach dotkniętych atakami.

Zdecydowanie potępiamy to jawne fałszerstwo, które w cyniczny sposób wykorzystuje przykrywkę “humanitarną” do dalszego podsycania wojny na Ukrainie.

Żądamy:

1) aby służby kontroli ruchu lotniczego na lotnisku cywilnym natychmiast wstrzymały te loty śmierci w przebraniu pomocy “humanitarnej

2) aby pracownicy nadal odmawiali załadunku broni i materiałów wybuchowych, które nakręcają spiralę wojny, którą będziemy mogli zatrzymać tylko dzięki natychmiastowemu zawieszeniu broni i wznowieniu rozmów pokojowych;

3) aby mieszkańcy Pizy wzięli udział w demonstracji w sobotę 19 marca 2022 przed lotniskiem im. Galileo Galilei (godz. 15.00) pod hasłem “Z Toskanii mosty pokoju, a nie loty militarne!”.

Unione Sindacale di Base – Federazione di Pisa (włoski związek zawodowy)

https://www.lantidiplomatico.it/dettnews-armi_allucraina_mascherati_da_aiuti_umanitari_a_pisa_i_lavoratori_si_rifiutano_di_caricare_gli_aerei/45289_45601/
https://www.repubblica.it/esteri/2022/03/14/news/aiuti_italiani_allucraina_in_tredici_giorni_27_voli_italiani_verso_la_base_polacca_di_rzeszow_jasionka-341383353/

Wyjazd Kaczyńskiego i Morawieckiego do Kijowa to „kozacka” pokazówka

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/wyjazd-kaczynskiego-i-morawieckiego-do-kijowa-to-kozacka-pokazowka/

W warunkach wojennych, jakie znamy nie tylko z surrealistycznej komedii „Czterej pancerni i pies”, ale i z podręczników historii, wyprawa czterech przywódców państw do obleganego miasta byłaby niemożliwa.

Jedynym odstępstwem są negocjacje pomiędzy skonfliktowanymi stronami i zawieszenia broni na czas wizyty.

Tymczasem do Kijowa, gdzie według doniesień medialnych [tych ukraińskich md]nie tylko non stop spadają bomby, ale na rogatkach miasta stacjonuje kolumna wojsk rosyjskich rozciągająca się na 60 km, jednym pociągiem podróżuje sobie kilka głów państw: premier Morawiecki i wicepremier Kaczyński z Polski, premier Czech Petr Fiala oraz premier Słowenii . Mało tego, o wizycie i trasie przejazdu może dowiedzieć się każdy użytkownik Internetu, czyli odziały specjalne, ale i przypadkowy szaleniec są w stanie dokonać sabotażu, z tragicznymi skutkami.

Do niedawna Morawiecki organizował telekonferencje w maseczkach, żeby “chronić życie swoje i innych”, a teraz pakuje się w sam środek frontu?!

Powyższy obraz pokazuje absurd i złamanie wszelkich reguł, jakie w czasie wojny obowiązują, a to nakazuje po raz kolejny się zastanowić o co tutaj chodzi? W mojej interpretacji nic się nie zmienia, konsekwentnie podtrzymuję, że nie ma mowy o wojnie na Ukrainie, natomiast z całą pewnością mamy do czynienia z aktem agresji i aktami o charakterze terrorystycznym. Putin usiłuje sterroryzować Ukrainę przy pomocy punktowych ostrzałów, głównie skierowanych na cele wojskowe i infrastrukturę, ale wiadomo, że takie operacje niosą za sobą ryzyko zniszczenia obiektów cywilnych i to też się dzieje. Ludzie naprawdę giną, domy naprawdę się palą i zawalają, tylko skala tych dramatów nie przystaje do medialnej wojny, którą widzimy co dzień.

Politycy doskonale sobie z tego zdają sprawę, dlatego wyprawa przywódców państw do Kijowa jest całkowicie bezpieczną wycieczką. Wiadomym jest, że Putin nie odstrzeli pociągu, chociaż ma ku temu idealną okazję, gdyby to zrobił nie zyskałby nic prócz światowego oburzenia, jeszcze większej izolacji i następnych sankcji. Poza tym ta wizyta dla Kremla nie ma najmniejszego znaczenia, co widać po jej randze. Do Kijowa jedzie rezerwowy skład Zachodu: Czechy, Słowenia, Polska i ta delegacja nie ma żadnych kompetencji, aby cokolwiek Zełeńskiemu obiecać, nie mówiąc o realnych decyzjach.

Wszystko jest polityczną pokazówką z bardzo czytelną “bojową” symboliką, w Polsce z dodatkowym podtekstem gruzińskim i smoleńskim. Kaczyński z Morawieckim pokazują się jako „mężowie stanu”, na wzór śp. Lecha Kaczyńskiego, który poleciał do Gruzji, jednak tamta wizyta miała głęboki sens i przyniosła spodziewane rezultaty, Putin się wycofał z Gruzji. Obecny spektakl jest całkowicie pusty w treści, za to pozwala Morawieckiemu i Kaczyńskiemu złapać parę punktów na polskim podwórku politycznym, choć i to nie jest takie proste. Widać po pierwszych komentarzach, że „jednoczenie Polaków” zaczyna się sypać i środowiska związane z opozycją komentują tę eskapadę jeszcze nie jak Palikot Smoleńsk, ale dużo nie brakuje. Skojarzenia z tragicznym lotem najważniejszych osób w państwie i jazdą pociągiem w podobnym składzie, podświadomie uruchamia przewidywalne reakcje. W tym obszarze na pewno jeden głos z Polski nie popłynie i to pierwsze „dzielnie Polaków”, jakiego Morawiecki z Kaczyńskim swoją wizytą w Kojowie dokonali. Z drugiej strony emocje wokół „wojny” na Ukrainie ciągle są tak wielkie, że PiS spokojnie pozamyka usta krytykom i w efekcie na pewno swoje polityczne frukta zbierze.

Czy to się komuś podoba, czy nie, na Ukrainie nie ma wojny, ale odbywa się krwawy teatr wojenny i coraz więcej aktorów poszukuje angażu. W najmniejszym stopniu wizyta premierów kilku drugorzędnych państw nie pomoże Ukrainie, co więcej niska ranga tej wizyty jest jednoznacznym sygnałem dla Moskwy. Skład delegacji: Biden, Schulz, Macron i Morawiecki w wymiarze politycznym i symbolicznym mógłby uzyskać podobny efekt, do historycznej wizyty w Gruzji. W zaistniałych okolicznościach po prostu nie stanie się nic, panowie pojechali pierwszą klasą z pustymi rekami i z tym samym wrócą. Nikomu włos z głowy nie spadnie, bo nikt tu niczym nie ryzykuje, za to paru polityków na potrzeby polityki wewnętrznej zrobi wokół siebie bohaterski szum.

Koniec ze WSZYSTKIMI restrykcjami. Brytyjczycy wracają do stanu sprzed ogłoszonej pLandemii

Koniec ze WSZYSTKIMI restrykcjami. Brytyjczycvy wracają do stanu sprzed ogłoszonej pLandemii

W najbliższy piątek, 18 marca zostaną zniesione ostatnie pozostające w mocy wymogi dla podróżnych wjeżdżających do Wielkiej Brytanii, które wprowadzono z powodu pandemii Covid-19. Dotyczy to też niezaszczepionych.
https://nczas.com/2022/03/15/koniec-ze-wszystkimi-restrykcjami-oni-wracaja-do-stanu-sprzed-ogloszonej-pandemii

Decyzję ogłosił brytyjski minister transportu Grant Shapps.

„Wszystkie pozostałe covidowe wymogi podróżne, w tym formularz lokalizacji pasażera i testy dla wszystkich przylatujących, zostaną zniesione w przypadku podróży do Wielkiej Brytanii od godz. 4 rano 18 marca. Zmiany te są możliwe dzięki programowi szczepień i oznaczają większą swobodę przed Wielkanocą” .

Wielka Brytania jako jedna z pierwszych państw na świecie wycofała się z innych covidowych wymysłów. W lutym zniesiono m.in. maski, izolacje, kwarantanny, limity – itd.

„No i panie kto za to płaci”? „Minister pandemii” Niedzielski: WY, GŁUPKI !

Przygotowani jesteśmy na finansowanie dostępu do ochrony zdrowia każdemu obywatelowi Ukrainy [VIDEO]

https://nczas.com/2022/03/15/no-i-panie-kto-za-to-placi-niedzielski-przygotowani-jestesmy-na-finansowanie-dostepu-do-ochrony-zdrowia-kazdemu-obywatelowi-ukrainy-video/

W rozmowie z „Faktem” „minister pandemii” Adam Niedzielski odniósł się m.in. do kwestii zapewnienia opieki medycznej w Polsce uchodźcom z Ukrainy. Ujawnił także, kto za to zapłaci.

Pytany, czy nasz system zdrowia wytrzyma jeszcze dodatkowe obciążenie, Niedzielski stwierdził, że „paradoksalnie pandemia przygotowała nas do zarządzania kryzysowego, z jakim mamy do czynienia przy napływie pacjentów z ogarniętej wojną Ukrainy”.

– Musieliśmy zapewnić 30 tys. miejsc tylko dla chorych na COVID-19. Pewne procedury mamy przetrenowane. W tej chwili mamy gotowych 13 tys. miejsc i to nie w szpitalach tymczasowych, ale w 120 szpitalach w całej Polsce. Na razie nie ma aż takiej presji, by te miejsca były wykorzystywane. Jak wizytowałem szpitale pediatryczne, które będą poddawane największej presji nowych pacjentów, to na dziś nie widać byśmy zbliżali się do liczb granicznych – zapewniał.

Nie zabrakło jednak pytania o to, skąd Polska weźmie na to pieniądze. Jak się okazuje, rozwiązanie jest także bliźniacze w stosunku do „pandemicznego”.

– W specustawie, która od soboty obowiązuje, wskazane jest, że wszystkie wydatki na leczenie pacjentów z Ukrainy niezależnie czy na poziomie POZ, specjalistyki czy szpitalnictwa są refundowane. Oznacza to, że NFZ płaci za wszystko i otrzyma z tego tytułu pokrycie z budżetu państwa (czyt.: z pieniędzy podatników – przyp. red.). To rozwiązanie sprawia, że ze składek zdrowotnych finansowane jest na bieżąco leczenie wszystkich obywateli naszego kraju – przyznał Niedzielski.

– My przeprowadziliśmy szacunki finansowe i przygotowani jesteśmy na finansowanie dostępu do ochrony zdrowia każdemu obywatelowi Ukrainy, który pojawi się w Polsce, uciekając przed rosyjską agresją – zapewniał.

Słowa Niedzielskiego, w których „wyjaśnia”, skąd na to wszystko rząd „znajdzie” pieniądze, przywodzą na myśl kultową scenę z „Rejsu”.

Dr. Klaus Schwab or: How the CFR Taught me to Stop Worrying and Love the Bomb

The World Economic Forum wasn’t simply the brainchild of Klaus Schwab, but was actually born out of a CIA-funded Harvard program headed by Henry Kissinger and pushed to fruition by John Kenneth Galbraith and the “real” Dr. Strangelove, Herman Kahn.

This is the amazing story behind the real men who recruited Klaus Schwab, who helped him create the World Economic Forum, and who taught him to stop worrying and love the bomb.

Johnny Vedmore March 10, 2022 https://unlimitedhangout.com/2022/03/investigative-reports/dr-klaus-schwab-or-how-the-cfr-taught-me-to-stop-worrying-and-love-the-bomb/

———————————–

The World Economic Forum’s recorded history has been manufactured to appear as though the organisation was a strictly European creation, but this isn’t so. In fact, Klaus Schwab had an elite American political team working in the shadows that aided him in creating the European-based globalist organisation. If you have a decent knowledge of Klaus Schwab’s history, you will know that he attended Harvard in the 1960s where he would meet then-Professor Henry A. Kissinger, a man with whom Schwab would form a lifelong friendship. But, as with most information from the annals of the World Economic Forum’s history books, what you’ve been told is not the full story. In fact, Kissinger would recruit Schwab at the International seminar at Harvard, which had been funded by the US’ Central Intelligence Agency. Although this funding was exposed the year in which Klaus Schwab left Harvard, the connection has gone largely unnoticed – until now.

My research indicates that the World Economic Forum is not a European creation. In reality, it is instead an operation which emanates from the public policy grandees of the Kennedy, Johnson and Nixonian eras of American politics; all of whom had ties to the Council on Foreign Relations and the associated “Round Table” Movement, with a supporting role played by the Central Intelligence Agency.

There were three extremely powerful and influential men, Kissinger among them, who would lead Klaus Schwab towards their ultimate goal of complete American Empire-aligned global domination via the creation of social and economic policies. In addition, two of the men were at the core of manufacturing the ever present threat of global thermonuclear war. By examining these men through the wider context of the geopolitics of the period, I will show how their paths would cross and coalesce during the 1960s, how they recruited Klaus Schwab through a CIA-funded program, and how they were the real driving force behind the creation of the World Economic Forum.

Henry A. Kissinger

Heinz Alfred Kissinger was born in Bavaria, Germany, on 27 May 1923 to Paula and Louis Kissinger. The family had been one of many Jewish families fleeing the persecution in Germany to arrive in America in 1938. Kissinger would change his first name to Henry at 15 years old when arriving in America by way of a brief emigration to London. His family would initially settle in Upper Manhattan with the young Henry Kissinger attending George Washington High School. In 1942, Kissinger would enroll in the City College of New York, but, in early 1943, was drafted into the US Army. On 19 June 1943, Kissinger would become a naturalised US citizen. He would soon be assigned to the 84th Infantry Division where he would be recruited by the legendary Fritz Kraemer to work in the military intelligence unit of the division. Kraemer would fight along Kissinger during the Battle of the Bulge and would later become extremely influential in American politics during the postwar era, influencing future politicians such as Donald Rumsfeld. Henry Kissinger would describe Kraemer as being “the greatest single influence on my formative years”, in a New Yorker article entitled, The Myth of Henry Kissinger, written in 2020.

The writer of that article, Thomas Meaney, describes Kraemer as:

A Nietzschean firebrand to the point of self-parody—he wore a monocle in his good eye to make his weak eye work harder—Kraemer claimed to have spent the late Weimar years fighting both Communists and Nazi Brown Shirts in the streets. He had doctorates in political science and international law, and pursued a promising career at the League of Nations before fleeing to the US in 1939. He warned Kissinger not to emulate “cleverling” intellectuals and their bloodless cost-benefit analyses. Believing Kissinger to be “musically attuned to history,” he told him, “Only if you do not ‘calculate’ will you really have the freedom which distinguishes you from the little people.””

During World War II, whilst Kissinger was serving in the U.S. Counter-Intelligence Corps, he would be promoted to the rank of sergeant and would go on to serve in the Military Intelligence Reserve for many years after peace was declared. During that period, Kissinger would take charge of a team hunting down Gestapo officers and other Nazi officials who had been labeled as “saboteurs”. After the war, in 1946, Kissinger would be reassigned to teach at the European Command Intelligence School, a position he would continue to work in as a civilian after officially leaving the army.

In 1950, Kissinger would graduate from Harvard with a degree in political science where he would study under William Yandell Elliott, who would eventually be a political advisor to six US presidents and would also serve as a mentor to Zbigniew Brzezinski and Pierre Trudeau, among others. Yandell Elliott, along with many of his star pupils, would serve as the key connectors between the American national security establishment and the British “Round Table” movement, embodied by organisations such as Chatham House in the UK and the Council on Foreign Relations in the United States. They would also seek to impose global power structures shared by Big Business, the political elite and academia. Kissinger would continue to study at Harvard, gaining his MA and PhD degrees at the prestigious university, but he was also already trying to forge a career path in intelligence, reportedly seeking recruitment as an FBI spy during this period.

In 1951, Kissinger would be employed as a consultant for the Army’s Operations Research Office, where he would be trained in various forms of psychological warfare. This awareness of psyops was reflected in his doctoral work during the period. His work on the Congress of Vienna and its consequences invoked thermonuclear weapons as its opening gambit, which also made an otherwise dull piece of work a little more interesting. By 1954, Kissinger was hoping to become a junior professor at Harvard but, instead, the dean of Harvard at the time, McGeorge Bundy – another pupil of William Yandell Elliott, recommended Kissinger to the Council on Foreign Relations (CFR). At the CFR, Kissinger would start managing a study group on nuclear weapons. From 1956 to 1958, Kissinger also became the Director of Special Studies for the Rockefeller Brothers Fund (David Rockefeller was vice-president of the CFR during this period), as well as going on to direct multiple panels to produce reports on national defense, which would gain international attention. In 1957, Kissinger would seal his place as a leading Establishment figure on thermonuclear war after publishing, Nuclear Weapons and Foreign Policy, a book published for the Council on Foreign Relations by Harper & Brothers.

In December of 1966, The Assistant Secretary of State for European Affairs, John M Leddy, announced the formation of a 22-man panel of advisors to help “shape European policy”. The five most prominent actors of this panel of advisors included: Henry A Kissinger representing Harvard, Robert Osgood of the Washington Center of Foreign Policy Research (funded by Ford, Rockefeller and Carnegie money), Melvin Conant of Rockefeller’s Standard Oil, Warner R Schilling of Columbia University, and Raymond Vernon who was also of Harvard. The other people on the panel included four members of the Council on Foreign Relations, Shepard Stone of the Ford Foundation, with the rest being a mix of representatives from leading American universities. The forming of this panel could be considered the laying of the proverbial foundation stone marking the American branch of the “Round Table” establishment’s intent to create an organisation such as the World Economic Forum, whereby Anglo-American imperialists would mold European policies as they saw fit.

Post-war Europe was at a vital stage of its development and the powerful American Empire was beginning to see opportunities in the rebirth of Europe and the emerging identity of its younger generation. In late December of 1966, Kissinger would be one of the twenty-nine “American authorities on Germany” to sign a statement declaring that “recent state elections in West Germany do not indicate a rebirth of Nazism”. The document, also signed by the likes of Dwight Eisenhower, was meant to signal that Europe was starting afresh and was meant to begin putting the horrors of European wars in the past. Some of the people involved in creating the aforementioned document were those who had already been externally influencing European policy from abroad. Notably, one of the signatures alongside Kissinger and Eisenhower was Prof. Hans J Morgenthau who was also representing the Council on Foreign Relations at the time. Morgenthau had famously written a paper entitled, Scientific Man versus Power Politics, and argued against an “overreliance on science and technology as solutions to political and social problems”.

In February 1967, Henry Kissinger would target European policy making as having been the reason for a century of war and political turmoil on the continent. In a piece entitled, Fuller Investigation, printed in the New York Times, Kissinger would state that a work by Raymond Aron, Peace and War. A Theory of International Relations, had remedied some of these issues.

In this article, Kissinger would write:

In the United States the national style is pragmatic; the tradition until World War II was largely isolationist; the approach to peace and war tended to be absolute and legalistic. American writing on foreign policy has generally tended to fall into three categories: analyses of specific cases or historical episodes, exhortations justifying or resisting greater participation in international affairs, and investigations of the legal bases of world order.”

It was clear that Prof Henry A Kissinger had identified American involvement in European policy creation as being vital in the future peace and stability of the world. At this time, Kissinger was based at Harvard University in Cambridge, Massachusetts. Here, the future founder of the World Economic Forum, a young Klaus Schwab, would catch the eye of Henry A Kissinger.

Kissinger was the executive director of the International seminar, which Schwab often mentions when recollecting his time spent at Harvard. On 16 April 1967, it would be reported that various Harvard programs had been receiving funding from the Central Intelligence Agency (CIA). This included $135,000 of funding for Henry Kissinger’s International Seminar, funding which Kissinger claimed he was unaware had come from the US intelligence agency. The CIA’s involvement in funding Kissinger’s international seminar was exposed in a report by Humphrey Doermann, the assistant to Franklin L Ford, who was dean of the Faculty of Arts and Science. Humphrey Doermann’s report, written in 1967, only centred on the CIA funding from between 1961 to 1966, but Kissinger’s International seminar, which had received the most funding out of all the CIA-funded Harvard programs, would still run through 1967. Klaus Schwab arrived at Harvard in 1965.

On 15 April 1967, The Harvard Crimson would publish an article, attributed to no author, concerning Doermann’s report that stated, “There were no strings attached to the aid, so the government could not directly influence research or prevent its results from being published.” The dismissive article, entitled, CIA Financial Links, nonchalantly closes out by stating,”In any case, were the University to refuse to accept CIA research grants, the shadowy agency would have little trouble channeling its offers through another agrecy.” (agrecy being a pun meaning a form of intelligence).

The evidence points to Klaus Schwab having been recruited by Kissinger into his circle of “Round Table” imperialists via a CIA funded program at Harvard University. In addition, the year he graduated would also be the year in which it was revealed to have been a CIA-funded program. This CIA-funded seminar would introduce Schwab to the extremely well-connected American policy-makers who would help him create what would become the most powerful European public policy institute, the World Economic Forum.

By 1969, Kissinger would be sitting as the head of the US National Security Council, of which the sitting president, Richard Nixon would “enhance the importance of” during his administration. Kissinger was Assistant to the President for National Security Affairs between 2 December 1968 to 3 November 1975, serving concurrently as Richard Nixon’s Secretary of State from 22 September 1973. Kissinger would dominate the making of US foreign policy during the Nixon era and the system he would bring to the National Security Council would seek to combine features of the systems previously implemented by Eisenhower and Johnson.

Henry Kissinger, who had been one of the people to manufacture tensions between thermonuclear powers over the previous two decades, was now to act as “peacemaker” during the Nixon period. He would turn his focus to the European stand-off and would seek to relax the tensions between the West and Russia. He negotiated the Strategic Arms Limitation Talks (culminating in the SALT I treaty) and the Anti-Ballistic Missile Treaty. Kissinger was attempting to rebrand himself as a trusted statesman and diplomat.

In the second term of President Richard Nixon’s administration, their attention would turn to relations with Western Europe. Richard Nixon would describe 1973 as being the “Year of Europe”. The United States’ focus would be on supporting the states of the European Economic Community (EEC) which had become economic rivals to the US by the early 1970s. Kissinger grasped the “Year of Europe” concept and pushed an agenda, not only of economic reform, but also arguing to strengthen and revitalise what he considered to be the “decaying force”, the North Atlantic Treaty Organisation (NATO). Throughout this period, Kissinger would also promote global governance.

Years later, Henry Kissinger would make the opening address of the World Economic Forum’s 1980 conference, telling the elites at Davos: “For the first time in history, foreign policy is truly global”.

John K. Galbraith

John Kenneth Galbraith (often referred to as Ken Galbraith) was a Canadian-American economist, diplomat, public policy maker, and Harvard intellectual. His impact on American history is extraordinary and the consequences of his actions in the late 1960s alone are still being felt around the world today. In September 1934, Galbraith would initially join the faculty at Harvard University as an instructor with a salary of $2,400 per year. In 1935, he would be appointed a tutor at John Winthrop House (commonly known as Winthrop House) which is one of twelve undergraduate residential houses at Harvard University. In that same year, one of his first students would be Joseph P. Kennedy Jr, with John F. Kennedy arriving two years later, in 1937. Soon after, the Canadian Galbraith would become naturalised as a US citizen on 14 September 1937. Three days later, he would marry his partner, Catherine Merriam Atwater, a woman who, a few years before, had been studying at the University of Munich. There, she had lived in the same rooming house-dormitory as Unity Mitford, whose boyfriend was Adolf Hitler. After marrying, Galbraith would travel extensively in Eastern Europe, Scandinavia, Italy, France, but also Germany. Galbraith had been due to spend a year as a research fellow at the University of Cambridge under famed economist John Maynard Keynes, but Keynes’ sudden heart attack would see Galbraith’s new wife persuade him to study in Germany instead. During the summer of 1938, Galbraith would study German land policies under Hitler’s government.

The following year, Galbraith found himself involved in what was termed at the time, “the Walsh-Sweezy affair” – a US national scandal involving two radical instructors who had been terminated from Harvard. Galbraith’s connections with the affair would result in his appointment at Harvard not being renewed.

Galbraith would take a demotion to work at Princeton, where he would soon after accept an invitation from the National Resource Planning Board to be part of a review panel into New Deal spending and employment programs. It is this project which would see him first meet Franklin D. Roosevelt. In 1940, as France fell to Nazi forces, Galbraith would join the staff of the National Defense Advisory Committee, at the request of FDR’s economic advisor, Lauchlin Curry. Although that committee would be swiftly dissolved, Galbraith soon found himself appointed to the Office of Price Administration (OPA), heading up the division tasked with price control. He would be dismissed from the OPA on 31 May 1943. Fortune Magazine had already been trying to headhunt Galbraith since as early as 1941, and would soon scoop him up to join their staff as a writer.

The biggest shift in focus for Galbraith happened in 1945, the day after the death of Roosevelt. Galbraith would leave New York for Washington, where he would be duly sent to London to assume a division directorship of the United States Strategic Bombing Survey, tasked with evaluating the overall economic effects of the wartime bombing. By the time he had arrived at Flensburg, Germany had already formally surrendered to the Allied forces and Galbraith’s initial task would change. He would accompany George Ball and be part of the interrogation of Albert Speer. In this one move, Galbraith had gone from being a policy advisor dealing with statistics and projections concerned with pricing, to the co-interrogator of a high-ranking Nazi war criminal. Speer had been in various important positions during the war, including as the Reich Minister of Armaments and War Production, one of the key men behind the organisation, maintenance and arming of every part of the Nazi Wermacht.

Soon after, Galbraith would be sent to Hiroshima and Nagasaki to evaluate the effects of the bombing. In January 1946, John Kenneth Galbraith was involved in one of the defining moments of American economic history. He would take part in the American Economic Association meetings in Cleveland, where, alongside Edward Chamberlin of Harvard and Clarence Ayres of Texas, he would debate Frank Knight and other leading proponents of classical economics. This event marked the coming-out of Keynesian economics, which would come to dominate post-war America.

In February 1946, Galbraith would return to Washington, where he would be appointed director of the Office of Economic Security Policy. It is here, in September of 1946, where Galbraith was tasked with drafting a speech for the Secretary of State, William Byrnes, outlining American policy towards German reconstruction, democratisation, and eventual admission into the United Nations. Galbraith, who opposed the group of politicians at the time referred to as “the Cold Warriors”, would resign from his position in October of 1946, returning to Fortune Magazine. He would also be awarded the Presidential Medal of Freedom that same year. In 1947, Galbraith would co-found the organisation, Americans for Democratic Action, alongside others including Eleanor Roosevelt, Arthur Schlesinger Jr., and Ronald Reagan. In 1948, Galbraith would return to Harvard as a lecturer in Agricultural Forestry and Land-Use Policy. Soon after, he would be installed as a Professor at Harvard.

By 1957, Galbraith was beginning to form a closer relationship with his former student John F. Kennedy, who was by then junior senator for Massachusetts. The following year, JFK would publicly declare Galbraith as the “Phileas Fogg of the academic world” after receiving a copy of Galbraith’s book, A Journey to Poland and Yugoslavia, where he examined socialist planning up close. It is also in 1958 where Galbraith published “The Affluent Society” to critical acclaim, where he coined terms such as “conventional wisdom” and the “dependence effect”. It is around this time when Galbraith became the Paul M. Warburg Chair in economics at Harvard. This is the same position he would hold when he would first be introduced to a young Klaus Schwab.

By 1960, John Kenneth Galbraith had become an economic advisor to the Kennedy campaign. After Kennedy was elected President, Galbraith began staffing the new administration, famously being the man who recommended Robert S. McNamara for Secretary of Defense. In 1961, Kennedy would name Galbraith as ambassador to India and, later in the year, Galbraith would travel to Vietnam, at the behest of the President, to give a second opinion on the Taylor-Rostow report. On Galbraith’s advice, Kennedy would begin to withdraw troops from Vietnam.

In 1963, Galbraith would return to the United States, refusing an offer from Kennedy to take up an ambassadorship in Moscow, so as to return to Harvard. On the day Kennedy was assassinated, Galbraith was in New York with the publisher of the Washington Post, Katharine Graham. Galbraith would go straight to Washington and would be the man who drafted the original version of the new President’s speech to the joint session of congress. The year following JFK’s assassination, Galbraith would return to Harvard to develop a famous and highly popular course in Social Science that he would go on to teach for the following decade. He would still retain his position as an advisor to President Johnson, but would spend the rest of the year writing his final academic journals exclusively in economics.

By 1965, Galbraith had become increasingly louder in his opposition to the war in Vietnam, writing speeches and letters to the President. This rift would persist between Galbraith and Johnson, with Galbraith finally assuming the presidency of Americans for Democratic Action and going on to launch a national campaign against the Vietnam War entitled, “Negotiations Now!” In 1967, the rift between Galbraith and Johnson would only become wider when Senator Eugene McCarthy was persuaded by Galbraith to run against Johnson in the coming primary elections. Robert F. Kennedy was also hoping to recruit Galbraith to his own campaign but, although Galbraith had formed a close bond with the late JFK, he had not been so keen on Robert F. Kennedy’s distinctive style.

By the late 1960s, John K. Galbraith and Henry A. Kissinger were both considered to be two of the foremost lecturers, authors and educators in America. They were also both grandees at Harvard, Galbraith as the Paul M. Warburg Professor of Economics, and Kissinger as a Professor of Government, and the two men were focused on the creation of foreign policy for both America and the emerging new Europe. It was announced on 20 March 1968 that Kissinger and Galbraith would be the first speakers of the spring session of what was referred to as the “Mandeville Lectures series”, due to take place at the University of California, San Diego. Galbraith’s speech would be entitled, “Foreign Policy: The Cool Dissent”, whilst Kissinger’s speech was called “America and Europe: A New Relationship”.

Kissinger would introduce Klaus Schwab to John Kenneth Galbraith at Harvard and, as the 1960’s came to a close, Galbraith would help Schwab make the World Economic Forum a reality. Galbraith would fly over to Europe, along with Herman Kahn, to help Schwab convince the European elite to back the project. At the first European Management Symposium/Forum (the original name/s of the WEF), John Kenneth Galbraith would be the keynote speaker.

Herman Kahn

Herman Kahn was born in Bayonne, New Jersey on 15 February 1922 to Yetta and Abraham Kahn. He was brought up in the Bronx with a Jewish upbringing, but would later become atheistic in his beliefs. Throughout the 1950s, Khan would write various reports at the Hudson Institute on the concept and practicality of nuclear deterrence, which would subsequently become official military policy. He would also compile reports for official hearings, such as the Subcommittee on Radiation. It is in the primordial hysteria of the earliest years of the Cold War where Kahn would be given the intellectual, and some may say ethical and moral, space to “think the unthinkable”. Khan would apply game theory – the study of mathematical models of strategic interactions among rational agents – to wargame potential scenarios and outcomes concerning thermonuclear war.

In 1960, Kahn would publish, The Nature and Feasibility of War and Deterrence, which studied the risks and subsequent impact of a thermonuclear war. The Rand Corporation sums up the kinds of deterrents discussed in Kahn’s work as: the deterrence of a direct attack, the use of strategic threats to deter an enemy from engaging in very provocative acts other than a direct attack on the United States, and, lastly, the acts that are deterred because the potential aggressor is afraid that the defender or others will take limited actions, military or non-military, to make the aggression unprofitable.

The following year, Princeton University Press would first publish Herman Kahn’s seminal work, On Thermonuclear War. This book would have an enormous impact on the near and distant future of global politics and would drive American Establishment politicians to create foreign policy specifically designed to counter the potential worst case thermonuclear scenario. On the release of Kahn’s terrifying work, the Israeli-American sociologist and “communitarian”, Amitai Etzioni, would be quoted as saying, “Kahn does for nuclear arms what free-love advocates did for sex: he speaks candidly of acts about which others whisper behind closed doors”.

Khan’s complex theories have often been erroneously paraphrased, with most of his work being impossible to sum up in just a sentence or two, and this is emblematic of his ideas concerning thermonuclear war. Kahn’s research team were studying a multitude of different scenarios, a constantly evolving, dynamic, multipolar world, and many unknowns.

On Thermonuclear War had an instant and lasting impact, not only on geopolitics, but also on culture, expressed within a few years by a very famous movie. 1964 saw the release of the Stanley Kubrick classic, Dr Strangelove, and from the moment of its release, and ever since, Khan has been referred to as the real Dr. Strangelove. When quizzed about the comparison, Khan would tell Newsweek, “Kubrick is a friend of mine. He told me Dr. Strangelove wasn’t supposed to be me.” But others would point out the many affinities between Stanley Kubrick’s classic character and the real life Herman Kahn.

In an essay written for the Council on Foreign Relations in July 1966, entitled, Our Alternatives in Europe, Kahn states:

Existing U.S. policy has generally been directed to the political and economic as well as the military integration or unification of Western Europe as a means to European security. Some have seen unification as a step toward the political unity of the West as a whole, or even of the world. Thus, the achievement of some more qualified form of integration or federation of Europe, and of Europe with America, has also been held to be an intrinsically desirable goal, especially as national rivalries in Europe have been seen as a fundamentally disruptive force in modern history; hence their suppression, or accommodation in a larger political framework, is indispensable to the future stability of the world.”

This statement suggests that the preferred solution for future European/American relations would be the creation of a European union. Even more preferable to Kahn was the idea of creating a unified American and European superstate.

In 1967, Herman Kahn would write one of the most important futurist works of the 20th century, The Year 2000: A Framework for Speculation on the Next Thirty-Three Years. In this book, co-authored by Anthony J Wiener, Khan and company predicted where we would be technologically at the end of the millennium. But there was another document released soon after Kahn’s The Year 2000, which had been written simultaneously. That document entitled, Ancillary Pilot Study for the Educational Policy Research Program: Final Report, was to map out how to achieve the future society Kahn’s work in The Year 2000 had envisaged.

Under a section titled “Special Educational Needs of Decision-Makers”, the paper states: “The desirability of explicitly educated decision-makers so that they are better able, in effect, to plan the destiny of the nation, or to carry out the plans formulated through a more democratic process, should be very seriously considered. One facet of this procedure would be the creation of a shared set of concepts, shared language, shared analogies, shared references…” He goes on to state in the same section that: “Universal re-teaching in the spirit of the humanistic tradition of Europe – at least for its comprehensive leadership group – might be useful in many ways.”

When you study the previously mentioned rhetoric and decipher what it means, in this document Herman Kahn suggests subverting democracy by training only a certain group in society as potential leaders, with those pre-selected few who are groomed for power being able to define what our shared values as a society should be. Maybe Herman Kahn would agree with the World Economic Forum’s Young Global Leader scheme, which is the exact manifestation of his original suggestion.

In 1968, Herman Kahn would be asked by a reporter what they do at the Hudson Institute. He would say, “We take God’s view. The President’s view. Big. Aerial. Global. Galactic. Ethereal. Spatial. Overall. Megalomania is the standard occupational hazard.” This was reportedly followed by Herman Kahn rising out of his chair, pointing his finger towards the sky and suddenly shouting out: ‘Megalomania, zoom!’”

In 1970, Kahn would travel to Europe with Galbraith to support Klaus Schwab’s recruitment drive for the first European Management Symposium. In 1971, Kahn would be sitting centre stage to watch John Kenneth Galbraith’s keynote speech at the historic first session of the policy making organisation which would eventually become the World Economic Forum.

In 1972, the Club of Rome published “The Limits to Growth”, which cautioned that the needs of the global population would exceed available resources by the year 2000. Kahn spent much of his final decade arguing against this idea. In 1976, Khan would publish a more optimistic view of the future, The Next 200 Years, which claimed that the potentials of capitalism, science, technology, human reason, and self-discipline were boundless. The Next 200 Years would also dismiss pernicious Malthusian ideology by predicting that the planet’s resources set no limits to economic growth, but rather, human beings would “create such societies everywhere in the solar system and perhaps to the stars as well.”

Schwab’s Three Mentors

Kahn, Kissinger and Galbraith had become three of the most influential people in America with regards to thermonuclear deterrence, foreign policy creation, and public policy making, respectively. Most of the focus throughout these men’s career had been on Europe and the Cold War. However, their varying roles in other important events of the period all have the potential to easily distract researchers from other more subversive and well hidden events.

These three powerful Americans were all linked with each other in various ways, but one interesting and notable thread in particular ties these men together during the period between 1966, with the creation of the Kissinger-led 22 man panel of advisors to help “shape European policy”, through to 1971, and the founding of the World Economic Forum. All three men were members of the Council on Foreign Relations, the American branch of the Anglo-American imperialist “Round Table” movement. Kissinger already had deep ties to the CFR, having been recruited by them straight after graduation. Galbraith had reportedly resigned his membership of the CFR in a “highly public way” in 1972, stating that the CFR was boring and telling a journalist, “Most of the proceedings involve a level of banality so deep that the only question they raise is whether one should sit through them.” Although there is no public date of when Galbraith became a member of the CFR, he had written for their publications from as early as July 1958 with “Rival Economic Theories in India,” being printed in Foreign Affairs, the official CFR journal/magazine. Khan could also be found publishing some of his essays through the CFR, writing the piece “Our Alternatives in Europe” in July 1966, and “If Negotiations Fail” in July 1968, both whilst working as an official advisor to the State Department.

Before the 1960s, these three extremely influential American intellectuals had each been deeply involved in trying to understand the problems of a postwar Europe, and mapping out the future of the war-stricken continent. Galbraith had traveled extensively throughout Europe, including studying policies in Germany during the Third Reich, and, after the collapse of Hitler’s Germany, Galbraith would go on to study the Soviet systems in much the same way. Galbraith’s influence over the future president, John F. Kennedy, from a very early age cannot be understated, and Galbraith was powerful enough to see JFK begin withdrawing troops from Vietnam on his recommendation. When Kennedy was assassinated in Dallas, Galbraith would be the man to draft the incoming president’s initial address to the nation, but Galbraith was soon to be pushed off to the sidelines. During the turmoil of the 1960s, Galbraith would be close with Henry Kissinger, both men being Harvard Professors, members of the CFR, and both men having the same goal of making Europe stable so that the Continent was well defended against any potential Soviet aggression.

To Galbraith and Kissinger, and also to the wider American political Establishment, Europe was the main threat to not only global stability, but also to the prevailing American hegemony in general. The relative stability in Europe during the postwar period was perceived as being due to the thermonuclear stand-off, and, from very early-on, Kissinger identified this dynamic and began to manipulate the situation for the benefit of American supremacy. Henry Kissinger was not alone in trying to understand the complex dynamics at play in relation to thermonuclear deterrence and how it affected policy making. Herman Kahn was the leading figure on thermonuclear strategic planning during the same period and Kissinger’s work concerning the same subject matter from the mid-50s onwards would see him cross paths with Kahn on many occasions.

Kahn offered Kissinger something which all politicians and policy makers crave, the ability to predict future events with relative accuracy. Kahn was a veritable prophet concerning the technological advancements of the not-so-distant future, and his work, although often stoic and bereft of human emotion, has stood up very well to the test of time. Kahn and Kissinger’s goals would overlap during the mid and late 1960s, and as the threat assessments Kahn made during this period became more optimistic, Kissinger would see Kahn’s work as being fundamental in offering a new future to the people of the world.

However, Henry Kissinger’s vision of the future was not of a free and fair society advancing into a “brave new world” together, but rather, Kissinger intended to create an image of the world which had been skewed by his own CFR-driven Establishment perspective. Although he would attempt to rebrand himself as a true statesman, Kissinger would continue to subvert not only foreign democratic processes, but also to undermine the American system for the eventual benefit of a globalist agenda. When Schwab was first recognised by Kissinger as a potential future globalist leader, the relatively young German would soon be introduced to Galbraith and Kahn. This would coincide with Kahn’s work identifying the need to specifically train individuals with leadership potential separately from those who attend the prevailing standard educational models.

In the year Klaus Schwab left Harvard, he was approached by Peter Schmidheiny, who had just sold Escher Wyss to the Sulzer Group. Escher Wyss’ Ravensberg factory during World War II had been managed by Schwab’s father, Eugen Schwab, and had been involved in making heavy water turbines for the secretive Nazi atomic bomb effort. Schwab speaks in one interview about the moment Schmidheiny called him up, saying, “You come from Harvard now and know modern management methods, help to make the integration a success”. What Klaus wouldn’t mention in that interview is that he would help Sulzer and Escher Wyss to merge, resulting in a new company called Sulzer AG. That company, where Schwab would serve as director, which would go on to break international law by aiding the South African apartheid regime in its illegal thermonuclear bomb program.

Klaus Schwab had only just left the sphere of influence of some of the most significant experts in thermonuclear war, and within the same year as leaving Harvard, he would head up the merger of a company dealing in the propagation thermonuclear bomb technology to despotic regimes.

For many of us who don’t map out terrifying extinction scenarios, we may be left believing that apartheid South Africa gaining the nuke at this point in history would be one of the worst things that could’ve happened. But, Herman Kahn’s thermonuclear disaster scenarios had led the rotund genius to believe that, barring a disaster, sabotage, or an accident, no major nuclear power would dare fire a thermonuclear weapon as an act of aggression for the foreseeable future. In fact, the Establishment thinking had changed significantly, to the point where Herman Kahn and others were advising that, in certain scenarios, making a country such as France a nuclear power could have significant benefits to security both regionally and globally, whilst also helping to reduce US defence spending.

Thermonuclear war was no longer the be all and end all of strategic defence policy, and it was in the dying embers of the 1960s where the same people who had caused all of the fear of a thermonuclear apocalypse, really did stop worrying and learnt to love the bomb.

Caution: Fallible Humans Ahead

Is Klaus Schwab the real brains behind the formation of the World Economic Forum? What are we to make of the CIA involvement in the seminar Kissinger used to recruit Schwab? Were the powers that lurk behind organisations like the CFR the real founders of the globalist policy making organisation? Was the World Economic Forum meant to simply unite Europe? Or was it then actually meant to go on to unite Europe with America, followed by the remaining superstates, into a New World Order designed by powerful CFR grandees like Kissinger, Khan and Galbraith?

These three powerful men each saw in Schwab a reflection of their own intellectual desires. Klaus had been born in the latter half of the same decade in which the technocratic movement had begun and he would come from the first generation to have their formative years in a post-war world. Khan’s predictions for the future had not only been an exercise in human wonder, it had also been a project to make these predictions a reality as quickly as possible and regardless of the consequences.

In 1964, Klaus Schwab would be trying to decide what he was going to do with his career. He was 26 years old and looking for direction and he would find that direction from a familial source. His father, Eugen Schwab, had been on the wrong side of history during World War II, and had been involved in the Nazi atomic bomb effort. Eugen Schwab would tell his son that it will only be at Harvard where he’d truly be able to flourish. In a divided postwar Germany, the intense fear which came from the ever impending and well dramatised threat of thermonuclear war had become an everyday part of people’s psyche. Harvard was well known at the time for playing a central role in Cold War policy-making targeting European affairs and Klaus Schwab would put himself right in amongst the main movers and shakers on the thermonuclear disaster scene.

Whilst at Harvard, Schwab would attend Kissinger’s “International seminar” which was funded by the CIA via a known conduit. Through this process, Klaus Schwab would be introduced to a group of men who were actively trying to influence European public policy by any and all methods, including using the fear of impending nuclear doom. They would recognise his potential straight away, so much so that they would be there for Schwab all through the founding of the World Economic Forum, with Kahn, Kissinger and Galbraith bringing perceived credibility to the project. It was not easy for Schwab alone to explain to European elites what he intended to do, so he would bring Kahn and Galbraith to Europe to persuade other important players to become part of the project. Galbraith would be the first Keynote Speaker at the forum, with Kahn’s presence also drawing significant interest, but the second World Economic Forum would stall without the presence of the bigger names and Klaus Schwab knew he would need something to draw in the crowds for the third installment of his forum’s annual meeting.

In 1972, the Club of Rome’s founder Aurelio Peccei had published his controversial book “The Limits to Growth”, a book that had been commissioned by the Club of Rome and which took a Malthusian approach to overpopulation. The book would call into question the sustainability of global economic growth and Peccei would be invited by Schwab to make the keynote speech at the 1973 World Economic Forum. This risqué public relations strategy paid dividends for Schwab and his organisation. From that point on, the forum would grow in size, scale and power. But it all began with a CIA-funded course run by Henry Kissinger at Harvard.

Schwab has become more than just a technocrat. He has been very vocal on his intention to fuse his physical and biological identities with future technology. He has become a living caricature of an evil bond-like villain, conducting secretive meetings with the elites, high up in the mountain-top chalets of Switzerland. I do not think that the image we have of Schwab is an accident. In the postwar years, something very unique happened in Western culture, when the government began using mainstream media as a tool to target the public with military grade psychological operations. The ruling Establishment would discover that marrying the drama of conflict scenarios with media such as film would be extremely useful, almost akin to creating self-propagating propaganda in some cases. Films like Stanley Kubrick’s Dr Strangelove were fantastic vehicles for people to understand the absurdity of thermonuclear disaster scenario planning.

If people perceive you as an all powerful evil villain then you may not gain the support of the common man, but you will gain the attention from those who seek power and wealth, or, how Klaus Schwab would refer to them, the “stakeholders” in society. This is very important to understand – the projection of extreme wealth and power will attract and bring the “stakeholders” of society to the World Economic Forum’s table. With those “stakeholders” on board, Klaus Schwab’s main ideological product, “stakeholder capitalism”, will see the transfer of power away from true democratic processes and onto a system of governance by a small preselected leadership group, who will be trained to continue the agenda set for them by the previous generation, as predicted by Herman Kahn. They will hold all the cards, whilst the common people will be left with just illusory pseudo-democratic processes, poverty, and constant absurd psychological operations to distract us all constantly. Klaus Schwab would soon become everything Herman Kahn had feared during his most pessimistic predictions. When the Club of Rome produced “The Limits to Growth” report, Herman Kahn would refute its findings and rally against its pessimism, whilst, at the same time, Klaus Schwab would make it central to his machinations and have their founder be the keynote speaker at his forum in Davos.

Our current geopolitical situation is seemingly regressing back towards the East vs West dynamic of the Cold War era. Again, with recent events in Ukraine, the mainstream media is regurgitating nuclear talking points which are completely paralleled to those of 60 to 70 years ago. I believe that there is a very obvious reason for our return to Cold War rhetoric – it’s a very obvious sign that Klaus Schwab and his backers are out of ideas. They appear to be returning to a geopolitical paradigm in which they feel safer and, most importantly, which will cause mass fear of thermonuclear war. This rinse and repeat cycle will always happen once an ideological movement is running out of original ideas. Since the late 1960s, Klaus Schwab has been trying to create the world which Herman Kahn predicted. But Kahn’s vision of the future, even though pretty accurate, is over half a century old. Schwab’s technocratic movement depends on the successful development of innovative technologies which will advance us towards a vision largely manufactured in 1967. Just by studying a more refined list of Kahn’s predictions, you can see every idea which Schwab promotes is almost entirely based on Kahn’s “Year 2000” and that documents vision of what our future may look like, predictions dating back to the late 60’s. But, what Schwab appears to ignore, whilst forcing this futuristic agenda on us all, is that many of Kahn’s predictions were also combined with warnings of the dangers which will be created from future technological advancements.

As Schwab reaches the end of his life, he appears to be desperate to push forward a radical futurist agenda with the obvious potential for global disaster. I believe that the World Economic Forum is reaching its maximum level of expansion before its inevitable collapse, because eventually those people who love their own national identities will stand up against the immediate threat to their specific cultures and they will fight back against the globalist rule. Quite simply, you cannot make everyone a globalist, no matter how much brainwashing is applied. There is a natural contradiction between national freedom and globalist rule, which make the two completely incompatible.

As a very pertinent final thought, Herman Kahn would write something extremely significant during the same year in which Schwab would leave Harvard. In the aforementioned Hudson Institute document of 1967 entitled, Ancillary Pilot Study for the Educational Policy Research Program: Final Report, Khan writes:

It has become increasingly clear that our technological and even our economic achievements are mixed blessings. Through progress issues arise such as the accumulation, augmentation, and proliferation of weapons of mass destruction; the loss of privacy and solitude; the Increase of governmental and/or private power over individuals; the loss of human scale and perspective and the dehumanization of social life or even of the psychobiological self; the growth of dangerously, vulnerable, deceptive, or degradable centralizations of administrative or technological systems; the creation of other new capabilities, so inherently dangerous as to seriously risk disastrous abuse; and the acceleration of changes that are too rapid or cataclysmic to permit successful adjustment. Perhaps most crucial, choices are posed that are too large, complex, important, uncertain, or comprehensive to be safely left to fallible humans.”

Największymi ruskimi agentami są „patrioci”, którzy handlują polską krwią

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/najwiekszymi-ruskimi-agentami-sa-patrioci-ktorzy-handluja-polska-krwia/

W polityce w ogóle, a już w polityce na najwyższym poziome agresji, w tym agresji zbrojnej, nie ma miejsca na żadne wzruszenia i tanie emocje. Obrazy rozmaitych dramatów, szczególnie z udziałem dzieci i kobiet to wyłącznie brutalna walka na froncie propagandowym. Trzeba bardzo uważać, żeby w tym wszystkim się nie pogubić i co najważniejsze nie doprowadzić do tragedii narodowej. Ostatnią rzeczą, która jest teraz Polsce potrzebna to bojowe okrzyki bezrozumnych „patriotów” wyzywających do walki z Moskalem.

Gdyby to była tylko głupota, można by machnąć ręką, niestety to jest coś więcej, mianowicie skrajnie niebezpieczna polityka podsycana każdego dnia prawdziwymi albo zmyślonymi ofiarami bombardowań. Polska wbrew wszelkim „życzliwym” radom powinna się od konfliktu na Ukrainie trzymać z daleka i broń Boże nie angażować militarnie.

Kilka razy przedstawiałem strategie Putina i Zełenskiego [chodzi oczywiście o ich „prowadzących” md] , ale jeszcze raz powtórzę, że Putinowi chodzi po przejęcie kawałka Ukrainy na wschodzie i zdestabilizowanie całej Ukrainy do takiego poziomu, aby nie była zdolna do zachowania własnej państwowości. W tym planie nie ma miejsca na wojnę światową, przeciwnie Putin mówi wyraźnie, żeby świat się nie wtrącał do „jego strefy wpływów”, bo w przeciwnym razie Rosja odpowie nawet atakiem nuklearnym. Putin nie chce wojny ze światem, Putin chce, żeby świat nie kiwnął placem w obronie Ukrainy. Zełenski ma dokładnie odwrotną strategię. Każdego dnia próbuje wciągnąć NATO do konfliktu, domaga się zamknięcia przestrzeni powietrznej, co de facto oznacza udział NATO w konflikcie zbrojnym z Rosją. Oczekuje dostarczenia broni na Ukrainę i tutaj bezpośrednio próbował wciągnąć Polskę, mam na myśli wielodniowe przepychanki z polskimi Migami, ale też żąda dostaw od innych członków NATO. Reakcje ze strony największych graczy są znane, Ameryka reaguje dyplomatycznie, Niemcy bezczelnie, Francja całkowicie stoi z boku, coś tam robią Brytyjczycy, ale Londyn od Moskwy jest bardzo daleko.

Polska w opisanych okolicznościach nie ma żadnego wyboru, nasze położenie geopolitycznie sprawia, że powinniśmy przy każdej prośbie Ukrainy o jakiekolwiek wsparcie, pokazywać palcem na NATO i Unię Europejską. Czy tak się dzieje? Niestety nie, rząd PiS-u zachowuje się tak samo gorliwie, jak się zachowywał na początku pomoru, tylko wtedy zamykał lasy, co jeszcze nie miało wielkich konsekwencji, a teraz przyjmie dwa miliony uchodźców z Ukrainy. Z tego błędu będziemy bardzo długo wychodzić, olbrzymim kosztem ekonomicznym, bo tylko ktoś niespełna rozumu może uwierzyć, że 2 miliony kobiet i dzieci będzie zastrzykiem dla rynku pracy. Na szczęście ten problem nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia Polaków, w przeciwieństwie do nieodpowiedzialnego pokrzykiwania „patriotów”, którzy przywołują pozornie logiczne argumenty – dziś Ukraina, jutro Polska. Prawdą jest, że Putin i cała Rosja przyjmują tylko i wyłącznie argumenty siły, ale problem polega na tym, że Polska żadną siłą nie dysponuje i swoim bojowym zachowaniem wywołuje jedynie śmieszność.

Nie mamy potencjału gospodarczego, politycznego i przede wszystkim militarnego, żeby przeciwstawić się Rosji. Igranie polskim bezpieczeństwem w takiej sytuacji jest po prostu zbrodnią, nie patriotyzmem. Dostaliśmy od historii kolejną szansę na wyciągniecie wniosków. Putin popełnił kolosalny błąd atakując całą Ukrainę i nie ma innego wyjścia, będzie musiał się z tej przegranej operacji wycofać z większymi albo mniejszymi stratami. Od pierwszego ataku na Ukrainę w 2014 roku minęło 8 lat i jeśli Rosji wpadnie do głowy powtórzyć coś podobnego, to z pewnością będzie potrzebowała tyle samo albo i więcej czasu. Polska ma przynajmniej kilka lat na zbudowanie armii większej, sprawniejszej i nowocześniejszej niż ukraińska i to jest nasza jedyna właściwa strategia, plus działania dyplomatyczne zmierzające do trwałego podziału na linii Zachód-Rosja. Dlatego też strzeżcie się prawdziwych ruskich agentów, którzy chcą Polskę wciągnąć do konfliktu tu i teraz, gdy mamy w hangarach ruskie przedpotopowe Migi i niemieckie czołgi z demobilu.

Great Reset czyli Wielki Szwindel

Great Reset czyli co szykują ludzkie paniska

Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten „Wielki Reset” to — cud cudów — zestaw planów, które w pełni rozwinęły się w umysłach Humanitarnych Liderów PO ogłoszeniu covid w styczniu 2020 roku.

https://www.bibula.com/?p=132208 [Zwiększam liczbę czytelników – bo przecież w meRdiach „nie ma cenzury” md]

−∗−

W menu na dziś danie ze szwindlem w tle.

Felieton Jona Rappoporta stawiający tezę, że Great Reset nie jest oddzielnym projektem, ale ma być następstwem tzw. ‘pandemii covid’, która miała stanowić swojego rodzaju ‘wyzwalacz’. Jakich środków używają twórcy i co chcą osiągnąć? O tym w poniższym materiale.

Zapraszam do lektury.

AlterCabrio 14 marca 2022

____________***____________

Great Reset czyli Wielki Szwindel

Ponad rok temu zwracałem uwagę, że nie należy szukać logiki, próbując dowiedzieć się, dlaczego COVID wymusza Wielki Reset.

To zamieszanie i to niezbyt dobre.

Główny oszust PR-owy, Klaus Schwab, założyciel Światowego Forum Ekonomicznego, wskazuje na niszczycielskie konsekwencje gospodarcze pandemii. A w związku z tym musimy zmienić porządek na całej planecie.

Ale kopiąc parę centymetrów poniżej jego zamroczenia, widzimy to: dewastacja gospodarcza równa się LOCKDOWNY.

Innymi słowy, rządowa polityka lockdownów doprowadziła do ekonomicznego horroru – a teraz, aby naprawić TĘ akcją – która nigdy nie powinna była zostać podjęta w pierwszej kolejności – musimy przekształcić świat poprzez oddanie globalistom pełnej kontroli.

Jeśli kupujesz ten tok myślenia, to mam na sprzedaż apartamenty na Jowiszu.

Oto kolejne tłumaczenie tego, co mówi Schwab: Gdy ludzie są zszokowani z powodu restrykcji covidowych, globaliści mogą dowoli fałszować obraz i ukraść wszystko, czego jeszcze nie ukradli.

Następnie Schwab kontynuuje z nowym bełkotem o przekształcaniu korporacji w „kapitalistów interesariuszy” [stakeholder capitalists].

Tłumaczenie: Firmy takie bardziej dbałyby o swoich pracowników, społeczności, wpływ na środowisko i planetę.

Te niejasne ogólniki są wskazówką. Ktoś będzie musiał je zdefiniować i egzekwować. To byłby… kto? Ogromna biurokracja pracująca dla globalnego organu zarządzającego.

Jeśli pokładasz wiarę w taki system, sprzedam ci całego Jowisza. Tylko gotówka, płatne z góry.

Teraz słowo o wpływie na środowisko. Gdyby same zanieczyszczające środowisko korporacje nie kontrolowały krajowych departamentów sprawiedliwości, mielibyśmy już znacznie czystsze środowisko. A wielu dyrektorów generalnych z tych korporacji — przyjaciół Schwaba — siedziałoby w więzieniu.

Przekształcenie „ładu globalnego” nie rozwiąże problemów środowiskowych. Zmniejszenie „naszego śladu węglowego” poprzez zmniejszenie produkcji energii na całym świecie – a tym samym zwiększenie ubóstwa – nie jest rozwiązaniem.

Potrzeba resetu nie wynika z COVID. Fałszywa pandemia została uruchomiona, PO TO by można było wprowadzić reset.

Niestety, mamy miliony buraków i głupków [rubes and yokels], którzy — kiedy miliarderzy mówią MIŁOŚĆ I POKÓJ i WSZYSCY JESTEŚMY W TYM RAZEM [WE’RE ALL IN THIS TOGETHER]— padają na kolana i wykrzykują O, WRESZCIE LEPSZY ŚWIAT.

A z czego właściwie składałby się ten lepszy świat?

Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten „Wielki Reset” to — cud cudów — zestaw planów, które w pełni rozwinęły się w umysłach Humanitarnych Liderów PO ogłoszeniu covid w styczniu 2020 roku.

Jasne. No, pewnie. Acha, już.

Najstarszy szwindel nad szwindlami: przynęta i haczyk [bait and switch].

Zwabić ludzi opowieścią o wirusie, a następnie, a gdy „chronisz ich” przed zmyślonym zarazkiem, przełącz się na Reset. I powiedz: „Nie martwcie się, to część ochrony”.

Oto argument, który lubią wysuwać ludzie z upośledzeniem umysłowym: jeśli naprawdę szczerze pragniesz lepszej planety, tylko to się liczy. Szczegóły i kto zajmie się tworzeniem tej planety, nie mają większego znaczenia. Zostaw tę robotę ekspertom.

Ale samo chcenie nie sprawi, że ​​tak się stanie. Ogólniki nie przekładają się automatycznie na pożądane wyniki.

Jak myślisz, jak przywódcy zawsze oszukiwali swoich zwolenników? Obiecując im ból, cierpienie, ubóstwo i niewolę? Nie. Liderzy oferują spokój i szczęście. Muszą. Szczęście nadejdzie w tym albo następnym życiu. I będzie zarządzane przez podmioty wypromowane przez liderów.

Nawet jeśli menedżerem jest sam Bóg, to nie jest to twój Bóg, to bóg z historyjek opowiadanych przez przywódców politycznych. To ten, którego oni chcą, abyś czcił. Wiedzą, że masz własnego i próbują sprawić, abyś uwierzył, że ten ich i ten twój, to ten sam.

Mówią, że na ziemi jest Zaraza, a Bóg, Diabeł, Natura lub Laboratorium ją zesłały. Ale tuż nad horyzontem znajduje się jakaś wszechogarniająca Odpowiedź, piękny Świt. Obietnica.

Ale to nie jest Obietnica w twoim sercu, ale w ich.

Więc użyj swoich sił, aby zajrzeć w ich serca.

I zobacz, co tam jest.

Jon Rappoport

[Źródło:] The Great Reset is The Great Con, Jon Rappoport, March 11, 2022

___________

Za: Legion sw. Ekspedyta – ekspedyt.org (14 marca 2022) | https://www.ekspedyt.org/2022/03/14/great-reset-czyli-co-szykuja-ludzkie-paniska/

Potrójnie zaszczepiony były prezydent USA Barack Hussein Obama II ma pozytywny wynik testu covida. Namawia dalej do szpryc.

14 marca 2022 https://nczas.com/2022/03/14/potrojnie-zaszczepiony-byly-prezydent-usa-ma-covida

————–

Były prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Hussein Obama II uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Zapewnia, że czuje się dobrze.

Obama jest trzykrotnie zaszczepiony przeciw COVID-19. Na początku grudnia ub.r. aktywnie uczestniczył w kampanii podawania trzeciej, przypominającej dawki covidowej szczepionki.

Od początku gorąco wspierał także nakaz maskowania oraz stosowania dystansu społecznego, choć – jak na hipokrytę przystało – prywatnie niekoniecznie do tego się stosował. Media ujawniły, że gdy w USA obowiązywały restrykcje, które Obama oczywiście popierał, sam zorganizował huczne przyjęcie urodzinowe z okazji 60. urodzin, gdzie sanitaryzm nie obowiązywał.

Teraz Obama poinformował, że ma covida. Jednocześnie zachęcił, by szczepić się przeciwko koronawirusowi.

„Właśnie uzyskałem pozytywny wynik testu na COVID. Od kilku dni drapało mnie w gardle, ale poza tym czuję się dobrze” – napisał Obama na Twitterze w niedzielę.

Michelle (żona – red.) i ja jesteśmy wdzięczni, że zostaliśmy zaszczepieni i uodpornieni (boosterem – red.), a jej wynik testu jest negatywny” – dodał były prezydent.

„To przypomnienie, aby się zaszczepić, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, nawet jeśli liczba pozytywnych przypadków ostatnio spada” – dodał na koniec Obama.

https://twitter.com/BarackObama/status/1503092299173089288?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1503092299173089288%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fnczas.com%2F2022%2F03%2F14%2Fpotrojnie-zaszczepiony-byly-prezydent-usa-ma-covida%2F

Dziennikarzy uczy się kłamać, zdradzać i nigdy nie mówić prawdy.

A w mediach bez zmian…

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/03/13/a-w-mediach-bez-zmian/

Szokujące wypowiedzi sygnalistów [whistleblowers], ujawnione materiały wideo i tajne nagrania ukazują przestępstwa popełniane przez media.

Project Veritas, Charlie Chester z CNN, Udo Ulfkotte, Julian Assange z WikiLeaks i nie tylko…

−∗−

W menu  na dziś danie medialne. Przypomniany przez serwis DailyExpose materiał wideo z maja 2021 roku, będący kompilacją wypowiedzi kilku znanych osób, w tym dziennikarzy i polityków, świadczące o praktykowanych w mediach kłamstwach i manipulacjach. Film bez polskiego tłumaczenia, ale każdej wypowiedzi towarzyszy transkrypcja na dole ekranu. Czas ok. 20min.

Zapraszam do oglądania (i lektury).

____________***____________

Dziennikarze są uczeni, by kłamać, zdradzać i nigdy nie mówić prawdy

Poniższa kompilacja wideo pokazuje prawdziwą naturę mediów korporacyjnych.

Dziennikarzy uczy się kłamać, zdradzać i nigdy nie mówić prawdy.

Dziennikarze są opłacani za parcie do wojny.

Wojny są wynikiem kłamstw medialnych.

Politycy uczą się manipulowania ludźmi za pośrednictwem mediów.

Wskaźniki zgonów są używane do wywoływania strachu i kontrolowania twojego zachowania.

Rządy zwiększają liczbę przypadków Covid, aby przedłużać lockdowny.

Media forsują pozycjonowanie wybranych przez siebie przywódców politycznych.

Ich kolejnym ważnym celem są zmiany klimatyczne.

Wszyscy reporterzy wiadomości stosują ten sam scenariusz.

[Bezpośredni odnośnik do filmu w serwisie Rumble]

[film – w oryginale]

Chociaż powyższy film nie zawiera ani fragmentów programów BBC, ani konkretnych odniesień do nich, tam również są winni. BBC współpracuje z różnymi organizacjami medialnymi na całym świecie, a także z Big Tech. To największa machina propagandowa, jaką kiedykolwiek świat widział. Nie powinniśmy wierzyć w nic, co mówi BBC bez sprawdzenia tego w innym źródle.

=================

Film pokazuje wypowiedzi osób, w kolejności pojawiania się:

  • Dr Udo Ulfkotte, były redaktor głównego niemieckiego dziennika, Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ), autor Dziennikarze do wynajęcia: Jak CIA kupuje wiadomości
    .
  • Julian Assange, założyciel Wikileaks
    .
  • Marc van Ranst, wirusolog europejski. Fragment. Konferencja interesariuszy Jak połączyć siły w gotowości na pandemię grypy, podstawy planowania pandemii, dr Marc van Ranst, 22 stycznia 2019 (23 min), LINK.
    .
  • Charlie Chester, dyrektor techniczny CNN. Fragment z exposé w ramach Projektu Veritas.
    .
  • Upubliczniony materiał ze spotkania z udziałem przywódców afrykańskich, Cyril Ramaphosa, prezydent RPA
    .
  • Hans Nijenhuis, redaktor naczelny Algemeen Dagblad

_____________

Journalists Are Educated to Lie, Betray and Never Tell the Truth, Rhoda Wilson, March 13, 2022

Uzupełnienia:

Kłamliwy, ale przewidywalny
Rząd może manipulować statystykami i przedstawiać je tak, aby „udowodnić” swoją aktualną narrację. A statystyki te często promują „wariant”, na którym to się opiera. I wszystko ma sprawiać wrażenie autentycznych […]

_____________

Lockdowny? To jeszcze nie koniec…
Wygląda na to, że w zamian zostaną przemianowane na „lockdowny klimatyczne” i albo wymuszane, albo po prostu groźnie trzymane nad głową społeczeństwa. W ramach „lockdownu klimatycznego” rządy […]

_____________

Idiokracja – Wyuczona głupota
Wyuczona głupota wyjaśnia, jak i dlaczego wysoce inteligentni ludzie, stojąc przed wyborem, raz po raz wybierają głupią, jeśli nie najgłupszą opcję. […]

_____________

Świadomy kult ignorancji
A jeśli okaże się, że tworzenie ignorancji jest tak samo podstawową i stałą częścią życia, jak wytwarzanie wiedzy, a ponadto procesy, które ją generują, mają łatwe do zidentyfikowania struktury i […]

_____________

Propaganda czyli jak do nas mówią
Wkrótce perswazja zamieni się w przymus, a z przymusu w jawną siłę. Jest już jasne, że podróżowanie samolotem będzie wymagało paszportów szczepionkowych, a transport publiczny, koncerty, biblioteki, restauracje i być […]

Strofantyna w niewydolności serca. Ten zapominany środek może nadal być pomocny.

dr Ulrich Fricke 15 września 2018 https://zdrowiewpraktyce.pl/choroby-cywilizacyjne/strofantyna-w-niewydolnosci-serca.-dlaczego-ten-zapomniany-srodek-moze-nadal-byc-pomocny-168.html?cid=K0039I&nlid=38279&utm_source=eletter&utm_medium=email&utm_campaign=jakosc_zycia&uid=zw62E&lin=e_3699148

Jeśli Państwa lekarz jest „starej daty”, na pewno będzie pamiętał strofantynę. Jej działanie wzmacniające serce kiedyś nie miało sobie równych.

Ale później maszyna marketingowa przemysłu farmaceutycznego zalała rynek rzekomo „lepszymi” środkami na serce. Nadal jednak istnieje mała grupa lekarzy, którzy pozostają wierni strofantynie – i słusznie.

Strofantyna w niewydolności serca. Dlaczego ten zapomniany środek może nadal być pomocny?

Strofantyna została odkryta podczas jednej ze sławnych afrykańskich ekspedycji Davida Livingstone’a. Podróżujący lekarze zwrócili uwagę na ten środek stosowany pierwotnie do zatruwania strzał, który przez miejscowych używany był do polowania na słonie.

Od początku XX wieku strofantyna należała już do standardowych leków stosowanych przy niewydolności serca lub chorobie niedokrwiennej serca (zwężenie naczyń wieńcowych).

Odkrycie strofantyny uznawane było kiedyś za ogromne osiągnięcie medycyny, porównywalne z odkryciem penicyliny czy insuliny.

Od 1960 roku środek ten był powoli wypierany przez inne leki nasercowe, jak glikozydy nasercowe, leki beta-adrenolityczne, leki moczopędne lub inhibitory konwertazy angiotensyny.

Ostatni preparat ze strofantyną (Strodival), bez problemu dostępny w niemieckich aptekach, został wycofany w 2012 roku.[p. Niżej: Na receptę [może być papierowa] można kupić w Niemczech]

Mimo to nawet dziś możecie państwo legalnie zdobyć ten środek (dokładne informacje znajdziecie Państwo w ramce poniżej).

Tak możecie Państwo nadal w legalny sposób otrzymać strofantynę: W aptekach strofantyna dostępna jest jedynie w postaci homeopatycznych preparatów bez recepty (np. Strophanthus tabletki nasercowe, DHU-Strophanthus). W przypadku chęci zastosowania substancji nie jako leku homeopatycznego, zawartość środka leczniczego jest tu zbyt niska, aby jego działanie było widoczne. Po otrzymaniu recepty od lekarza, można spróbować zamówić za pośrednictwem apteki od producenta leków homeopatycznych tzw. „nalewkę macierzystą” z wyższą zawartością strofantyny. Zażywanie 15 kropel tego środka jest równie skuteczne jak wcześniej stosowane tabletki nasercowe ze strofantyną. Dokładną dawkę powinni państwo ustalić ze swoim lekarzem. Ponadto warto poszukać aptek, które na receptę są w stanie przygotować preparaty ze strofantyną, której zawartość jest równa zawartości w starych, cenionych gotowych preparatach ze strofantyną. []Ja od 15 lat stosuję strofantynę , pod kontrola lekarza. Już raqz uratowała mi – chyba – życie, gdy w znanym szpitalu trzymano mnie, bez leczenia ani badan- 7 godzin na „SOR-ze”. Na receptę [może być papierowa] można kupić w Niemczech: Schloss-Apotheke, Hauptstrasse 53, 88326 Aulendorf, tel. 07525 92310. pudełko 100 szt [czyli na kwartał] kosztowało ok. 82 euro, już z VAT-em. MD]

Farmaceutyczny paradoks: strofantyna była za tania, aby utrzymać się na rynku

Strofantyna jest kolejnym przykładem na to, jak doceniane roślinne środki lecznicze są systematyczne eliminowane z rynku. Środek naturalny okazał się być nieinteresujący dla przemysłu farmaceutycznego, ponieważ nie można go było opatentować. Dlatego też strofantyna była nierentowna.

Z drugiej strony władze dopuszczające środki medyczne do użytku – w pełni słusznie – wymagają przeprowadzenia badań naukowych na szeroką skalę dotyczących działania i możliwych skutków ubocznych. Badania te w przypadku roślinnych substancji leczniczych nie są jednak możliwe do sfinansowania ze względu na małe przychody z ich sprzedaży.

Zauważ!

To współczesny paradoks: my pacjenci chcemy korzystać z pewnych, pozbawionych skutków ubocznych, tanich leków. Ale właśnie środki, które spełniają te wymagania – mianowicie preparaty roślinne – nie są dopuszczane do użytku, ponieważ koszt ich gruntownych badań jest zbyt wysoki.

Wielu osobom z Zagłębia Ruhry strofantyna uratowała życie

Strofantyna jest idealnym przykładem na to, że stary i tani środek w żadnym razie nie musi być zły. Doświadczeni lekarze do tej pory uważają ją za najlepszy lek nasercowy z najmniejszym spektrum skutków ubocznych. Strofantyna ma tzw. pozytywne działanie izotropowe. Oznacza to, że poprawia zdolności skurczowe mięśnia sercowego. Dzięki temu serce bije silniej i rytmiczniej.

W ten sposób strofantyna chroni serce i naczynia:

  • Wzmacnia bicie serca (wyższa zdolność pompowania)
  • Rozszerza naczynia wieńcowe
  • Obniża ciśnienie krwi
  • Normalizuje rytm serca
  • Zapobiega uszkodzeniu komórek w przypadku zawału serca

Jak zbawienny wpływ ma strofantyna, pokazują najlepiej doświadczenia z dawno zamkniętej kopalni w Gelsenkirchen. W okresie między 1972 i 1974 229 pracowników przeszło atak serca, w tym 8 przypadków zakończyło się śmiertelnie. Od końca 1974 roku w kopalni zawsze pod ręką były kapsułki ze strofantyną, na wszelki wypadek.

Kiedy jeden z górników dostawał zawału serca, mógł od razu rozgryźć taką kapsułkę. W kolejnych latach doszło do dalszych 280 przypadków ataku serca – tym razem jednak żaden nie przyniósł ofiar śmiertelnych!

Dobra rada na zakończenie: strofantyna jest bardzo skuteczna i prawie pozbawiona skutków ubocznych. Ale co do zasady jest to trucizna. Wszystko zależy od dawki, dlatego też środek ten nigdy nie powinien być stosowany bez konsultacji z lekarzem.

Hipokryzja holenderskich Żydów: jesteśmy za przyjmowaniem imigrantów, lecz przeciwni lokowaniu ich niedaleko naszych dzielnic !

Przedstawiciele społeczności żydowskiej zamieszkującej w południowej dzielnicy Amsterdamu wyrazili zaniepokojenie w związku z planami zakwaterowania w lokalnym ośrodku pomocy 400 uchodźców z Syrii i Iraku.

https://www.bibula.com/?p=83801

——————————

Po ogłoszeniu przez władze miasta planów przyjęcia imigrantów i ulokowania ich w budynkach rządowych, również w tych położonych kilometr od Buitenveldert, największego skupiska Żydów mieszkających w Holandii, rozległ się sprzeciw społeczności żydowskiej.

Centralny Zarząd Żydowski (CJB) jest zaniepokojony „możliwością incydentów”, a szef CJB, Ron van der Wieken, nie mógł lepiej ukazać hipokryzji środowisk żydowskich, stwierdzając: „Aby nie było żadnych wątpliwości: społeczność żydowska jest całkowicie za przyjmowaniem uchodźców wojennych, ale [w tym przypadku] mamy duże zastrzeżenia”. Te zastrzeżenia dotyczą oczywiście nie tyle przyjmowania uchodźców – bowiem łatwo jest wypowiadać gładkie zapewnienia w imieniu innych – lecz lokowania ich w dzielnicach niedaleko społeczności żydowskich.

Innymi słowy: ci, co najwięcej rozprawiają na temat „ksenofobii” i „antyimigracyjnych nastrojów” u innych, gdy skonfrontowani zostają z rzeczywistością i poddani zostają tym samym warunkom, o które nawołują, sami stają się największymi wrogami przyjmowania uchodźców. Albo jeszcze krócej o hipokryzji żydowskich działaczy: są pierwsi w narzucaniu warunków innym, a ostatni w przyjmowaniu ich przez siebie.

Jest jeszcze jeden ważny element tak często pomijany w dyskusjach nad problemem imigrantów, a chodzi właśnie o prawdziwe przyczyny rozlokowywania obcych kulturowo imigrantów wśród społeczności – tak w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych. Otóż najbardziej zainteresowaną grupą etniczną w dywersyfikacji narodowościowo-etniczno -religijno-kulturowej są właśnie Żydzi. Jak szczerze przyznał to swego czasu Leonard S. Glickman, prezydent Hebrew Immigrant Aid Society, w odniesieniu do podnoszenia kwot przyjmowania imigrantów w Stanach Zjednoczonych: „Im bardziej amerykańskie społeczeństwo jest zdywersyfikowane, tym bezpieczniej dla Żydów.”

Opracowanie: WWW.BIBULA.COM na podstawie: NLTimes (Oct 13, 2015) | http://www.nltimes.nl/2015/10/13/jewish-leaders-say-no-to-syrian-refugees-on-anti-semitism-concern/

Amerykańskie władze odmówiły azylu Ukraince z dziećmi. Powód – „zapobieganie koronawirusowi”. Mimo, że uczyła się hebrajskiego!!!

Amerykańskie władze imigracyjne odmówiły wjazdu do Stanów Zjednoczonych ukraińskiej rodzinie, która próbowała przekroczyć przejście graniczne San Ysidro z Meksykiem. Odmówiły też przyznania azylu.

https://www.bibula.com/?p=132178

34-letnia matka z trójką swoich dzieci (6, 12 i 14 lat) próbowała wjazdu do USA w środę (9 marca), po długiej podróży z Ukrainy – informuje lokalna gazeta The Sun Diego Union-Tribune.

Sofija, bo tak prosiła aby ją nazywać, wyjechała z Ukrainy 24 lutego, najpierw samochodem do Rumunii, potem samolotem do Niemiec, a stamtąd do Mexico City. Sofija twierdzi, że nie ma nikogo poza rodziną mieszkającą w Kalifornii.

Władze imigracyjne Customs and Border Protection (CBP) odmówiły przyznania azylu i wjazdu do USA, motywując to obowiązującymi przepisami wydanymi na podstawie rekomendacji CDC („Title 42 Order Reassessment and Exception for Unaccompanied Noncitizen Children“). Przepisy mają „zapobiegać rozprzestrzenianiu się koronawirusa”.

Władze amerykańskie przyznały Ukraińcom przebywającym już w USA status „tymczasowej ochrony” (“temporary protected status”), jednak nie wprowadzono żadnych przywilejów dla przybywających ani specjalnej ścieżki przyjmowania osób z Ukrainy.

W przypadku Sofiji, prasa dodaje, że Sofija „uczyła się hebrajskiego na Ukrainie”, jak gdyby miało to cokolwiek wspólnego z możliwością wjazdu do USA czy uzyskania azylu. Widocznie jednak ma… Jak dodano, rodzina z Kalifornii interweniowała w konsulacie amerykańskim w Tijuana, a teraz władze imigracyjne „przyglądają się sytuacji”.

Postawa Stanów Zjednoczonych przyklasującym takim krajom jak Polska, przyjmującym morze nieznanych nachodźców, a sama wstrzymująca się od przyjęcia nawet pojedynczych osób, świadczy po raz kolejny, zarówno o cynizmie tzw. Zachodu, jak i o naiwności drugiej, eksploatowanej przez Zachód strony.

A naiwność ta będzie miała swój fatalny koniec. Nikt nie wie kogo Polska przyjęła, ilu wśród nachodźców jest zbrodniarzy, kryminalistów, terrorystów, szpiegów, ile osób jest zakażonych groźnymi chorobami, ile prątkuje…

W Polsce, gdzie dalej obowiązuje wiele bezsensownych przepisów związanych z „koronawirusem”, gdzie w jakimś satanistycznym rytuale zakłada sie maseczki, zdejmowane później (vide przyjęcie przez Andrzeja D. amerykańskiej rasistki – na zewnątrz witali się w maseczkach, a w pomieszczeniach rozmawiali bez maseczek…), w tym samym czasie zawiesza się te przepisy – dalej obowiązujące Polaków – dla przybywających nachodźców z Ukrainy.

Podobnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie wpuszcza się osób niezaszczepionych nie będących obywatelami, a obywateli poddaje się poniżającym procedurom „kowidowym”, wraz z obowiązkowym „testem”, w tychże Stanach Zjednoczonych na południowej granicy codziennie przechodzi przez nią nielegalnie dziesiątki tysięcy osób – bez sprawdzania, bez kontroli, bez badań. Próba wybudowania muru przez prezydenta Trumpa skończyła się linczem przez media i „intelektualistów”.

Przypomnijmy, że są środowiska, które radują się z takich sytuacji. Podczas gdy w Izraelu obowiązuje ściśle przestrzegane prawo antyimigracyjne (zob. linki poniżej), gdy grupy żydowskie protestują przeciwko rozlokowywaniu obozów dla tzw. uchodźców, to wszędzie indziej Żydzi chętnie nawołują do jeszcze większej imigracji, relokacji, tzw. integracji i mieszania ras i ludności.

W innych częściach świata zachodniego, który celowo i z premedytacją niszczony jest właśnie przez popieranie – legalnego i nielegalnego – importu ludzi kulturowo niezdolnych do adaptacji do norm naszej cywilizacji, najbardziej zainteresowaną grupą etniczną w dywersyfikacji narodowościowo-etniczno -religijno-kulturowej, są właśnie Żydzi. Jak szczerze przyznał to swego czasu Leonard S. Glickman, prezydent Hebrew Immigrant Aid Society, opisując sytuację w USA: Im bardziej amerykańskie społeczeństwo jest zdywersyfikowane, tym bezpieczniej dla Żydów. Środowiska i lobby żydowskie dążą – dla swojego bezpieczeństwa i dla ułatwienia kontroli nad społeczeństwami – do promowania imigracji, szczególnie zwracając uwagę na mieszanie kultur i ras.

Kontrola i paranoidalne restrykcje „kowidowe”, jak również masowe przepuszczanie przez granice ludzi, w sumie służą temu samemu: trzymaniu w ryzach tubylców, mieszaniu ludzi i wytworzeniu chaosu. Aby go „ogarnąć” i „zaprowadzić porządek” przyjdzie kolej na jeszcze większy zamordyzm.

Oprac. www.bibula.com 2022-03-13


 

CZYTAJ:

CZY POTRÓJNIE ZASZCZEPIONYCH DZIELI ZALEDWIE KILKA TYGODNI OD ROZWOJU ZESPOŁU NABYTEGO NIEDOBORU ODPORNOŚCI [AIDS] ???

Na tyłach frontu czyli AIDS ante portas

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/03/13/na-tylach-frontu-czyli-aids-ante-portas/

Wszystkie trzykrotnie zaszczepione osoby dorosłe stracą 100% swojego potencjału immunologicznego (na wirusy i niektóre nowotwory) w ciągu 5 miesięcy, ale osoby w wieku od 18 do 39 lat stracą ją do połowy kwietnia 2022r. Następnie 40-49-latkowie, którzy stracą go do połowy maja.

Osoby te będą wówczas miały w pełni rozwinięty Zespół Nabytego Niedoboru Odporności [AIDS].

−∗−

W menu na dziś danie uzupełniające. Chociaż wciąż brak oficjalnych komunikatów o zaobserwowaniu zjawiska AIDS kojarzonego ze szczepieniami, nadal napływają informacje o możliwości jego wystąpienia. Tym bardziej analizy tworzone na podstawie oficjalnych danych z instytucji rządowych mogą napawać niepokojem osoby, które przyjęły szczepionkę przeciw covid-19.

Poniżej kolejne opracowanie.

Zapraszam do lektury.

____________***____________

Podczas gdy rozprasza was Rosja i Ukraina, rząd Wielkiej Brytanii po cichu opublikował dane potwierdzające, że potrójnie zaszczepionych dzieli zaledwie kilka tygodni od rozwoju Zespołu Nabytego Niedoboru Odporności [AIDS]

Najnowsze oficjalne dane brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowia pokazują, że trzykrotnie zaszczepione osoby w wieku 30-70 lat straciły co najmniej 70% zdolności układu odpornościowego w porównaniu z naturalną odpornością osób niezaszczepionych.

Ich układ odpornościowy słabnie średnio od 10 do 30% tygodniowo, przy czym pogorszenie stanu zdrowia jest znacznie większe i szybsze w młodszych grupach wiekowych.

Jeśli utrzyma się to w obecnym tempie, wszystkie potrójnie zaszczepione osoby w wieku od 18 do 39 lat osiągną 100% degradację układu odpornościowego do połowy kwietnia 2022r., a u wszystkich pozostałych potrójnie zaszczepionych grup wiekowych nastąpi to niewiele później.

Innymi słowy, oficjalne dane rządu Wielkiej Brytanii zdecydowanie sugerują, że populacja potrójnie zaszczepiona szybko rozwija Zespół Nabytego Niedoboru Odporności [AIDS].

Dane liczbowe dotyczące Covid-19 w Anglii zostały opracowane przez brytyjską Agencję Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA), a poniższa tabela przedstawiająca liczbę przypadków według statusu szczepień między 6 a 9 tygodniem 2022r. pochodzi z ich raportu ‘Tydzień 10 – 2022 – Raport z nadzoru szczepień’ [Week 10 – 2022 – Vaccine Surveillance Report – strona 41]

Jak widać z powyższego, potrójnie zaszczepiona populacja stanowiła znaczną większość przypadków Covid-19 w każdej grupie wiekowej, z wyjątkiem osób poniżej 18 roku życia. Największą liczbę przypadków w tych czterech tygodniach odnotowano wśród osób w wieku 40-49 lat, które otrzymały potrójną dawkę – 105 111 potwierdzonych przypadków. To w porównaniu do zaledwie 10 400 przypadków wśród niezaszczepionych 40-49-latków.

UKHSA również dogodnie podaje w swoich raportach z nadzoru szczepień wskaźniki przypadków na 100 000 osób według statusu szczepienia, a poniższa tabela została zebrana razem z tabelami wskaźnika przypadków znajdujących się w Raportach z nadzoru szczepień w tygodniu 3, tygodniu 6 i tygodniu 10

Jak widać z powyższego, wskaźniki zachorowań na 100 tys. w ciągu tych 3 miesięcy były najwyższe wśród populacji potrójnie zaszczepionych, z wyjątkiem osób poniżej 18 roku życia we wszystkich 3 miesiącach oraz osób w wieku 18-29 lat jedynie w raporcie z trzeciego tygodnia.

Teraz, gdy już znamy dane, możemy użyć prostej formuły Pfizera dotyczącej skuteczności szczepionek, aby obliczyć rzeczywistą skuteczność szczepionki przeciw Covid-19 wśród osób zaszczepionych potrójnie.

Wskaźnik zachorowań wśród niezaszczepionych – Wskaźnik zachorowań wśród zaszczepionych / Wskaźnik zachorowań wśród niezaszczepionych x 100

Poniższy wykres przedstawia skuteczność szczepionki przeciw Covid-19 w populacji potrójnie zaszczepionej w Anglii w 4-tygodniowych okresach między 51. tygodniem 2021r. a 9. tygodniem 2022r.

Jak widać skuteczność szczepionek spadała z miesiąca na miesiąc, przy czym najniższą skuteczność odnotowano wśród 40-49-latków na poziomie minus -248,92%. Jednak największy spadek skuteczności zastrzyków odnotowano wśród 18-29-latków, do minus -201,52% w 9. tygodniu 2022r., z +10,19 między 51. tygodniem [’21] a 2. tygodniem [’22].

Jednak skuteczność szczepionki nie jest tak naprawdę miarą szczepionki, jest miarą działania układu odpornościowego osoby zaszczepionej w porównaniu z działaniem układu odpornościowego osoby niezaszczepionej.

  • Skuteczność szczepionki na poziomie +50% oznaczałaby, że osoby w pełni zaszczepione są o 50% bardziej chronione przed Covid-19 niż osoby niezaszczepione. Innymi słowy, w pełni zaszczepieni mają układ odpornościowy, który jest o 50% lepszy w walce z Covid-19.
    .
  • Skuteczność szczepionki na poziomie 0% oznaczałaby, że osoby w pełni zaszczepione nie są bardziej chronione przed Covid-19 niż osoby niezaszczepione, co oznaczałoby, że ​​szczepionki są nieskuteczne. Innymi słowy, w walce z Covid-19 osoby w pełni zaszczepione mają układ odpornościowy równy temu jaki posiadają osoby niezaszczepione.
    .
  • Jednak skuteczność szczepionki wynosząca -50% oznaczałaby, że osoby niezaszczepione byłyby o 50% bardziej chronione przed Covid-19 niż osoby w pełni zaszczepione. Innymi słowy, działanie układu odpornościowego zaszczepionych jest o 50% gorsze niż działanie naturalnego układu odpornościowego osób niezaszczepionych. Dlatego też szczepionki na Covid-19 uszkodziły układ odpornościowy.

Na szczęście, korzystając ze wskaźników przypadków dostarczonych przez UKHSA, możemy również obliczyć wydajność układu odpornościowego. Wszystko, co musimy zrobić, to nieznacznie zmienić formułę skuteczności szczepionki dla ujemnej wydajności układu odpornościowego i użyć jej dla dodatniego działania układu odpornościowego.

Dodatnia wydajność układu immunologicznego = wskaźnik przypadków niezaszczepionych – wskaźnik przypadków zaszczepionych / wskaźnik przypadków niezaszczepionych x 100

Ujemna wydajność układu immunologicznego = wskaźnik przypadków niezaszczepionych – wskaźnik przypadków zaszczepionych / wskaźnik przypadków zaszczepionych x 100

Poniższy wykres przedstawia działanie układu odpornościowego populacji potrójnie zaszczepionej w Anglii według grup wiekowych w okresach czterech tygodni, w porównaniu z naturalnym układem odpornościowym populacji niezaszczepionej –

Jak widać najniższa wydajność układu odpornościowego występuje obecnie wśród osób w wieku 60-69 lat i wynosi minus -72,35%, ale wszystkie trzykrotnie zaszczepione osoby w wieku od 30 do 59 lat nie są daleko w tyle, z wydajnością układu odpornościowego na poziomie minus -70,83% do minus -71,34%.

Nawet osoby w wieku od 18 do 29 lat w tym regionie znajdują się na poziomie minus -66,84%, ze spadkiem wydajności układu odpornościowego na poziomie 11,35% między 51 tygodniem a 2 tygodniem, co oznacza, że ​​cierpią na najszybszy spadek wydajności układu odpornościowego.

AIDS (Zespół Nabytego Niedoboru Odporności) to nazwa używana do opisania szeregu potencjalnie zagrażających życiu infekcji i chorób, które występują, gdy twój układ odpornościowy został poważnie uszkodzony.

Osoby z zespołem nabytego niedoboru odporności są narażone na zwiększone ryzyko rozwoju niektórych nowotworów i infekcji, które zwykle występują tylko u osób ze słabym układem odpornościowym.

Jeśli taka wydajność układu odpornościowego miałby osiągnąć poziom około -95%, to stanowiłoby to mocną przesłankę, że populacja zaszczepiona potrójnie wykształciła nową formę Zespołu Nabytego Niedoboru Odporności wywołanego przez szczepionkę Covid-19 i niestety, mając na uwadze obecny trend obserwowany w ciągu ostatnich 3 miesięcy, najmłodsze grupy wiekowe też nie będą musiały długo czekać.

Poniższa tabela przedstawia spadek wydajności układu odpornościowego, w każdym miesiącu, w każdej grupie wiekowej zaszczepionej potrójnie, a także średni miesięczny spadek. Średni miesięczny spadek został następnie wykorzystany do oszacowania, kiedy każda grupa wiekowa osiągnie 100% degradację układu odpornościowego, tj. całkowitą niewydolność układu odpornościowego, w oparciu o dane wyjściowe z 9 tygodnia 2022 roku.

Wszystkie trzykrotnie zaszczepione osoby dorosłe stracą 100% swojego potencjału immunologicznego (na wirusy i niektóre nowotwory) w ciągu 5 miesięcy, ale osoby w wieku od 18 do 39 lat stracą ją do połowy kwietnia 2022r. Następnie 40-49-latkowie, którzy stracą go do połowy maja. Osoby te będą wówczas miały w pełni rozwinięty Zespół Nabytego Niedoboru Odporności [AIDS].

Firma Pfizer początkowo twierdziła, że ich szczepionki mRNA miały skuteczność do 95%.

Liczby te wyraźnie pokazują, że to twierdzenie jest fałszywe, ale nie sądzimy, by ktokolwiek kiedykolwiek wyobrażał sobie, że liczby te pokażą, że szczepionki nie tylko tracą z czasem skuteczność do zera, ale zamiast tego, stopniowo uszkadzają układ odpornościowy, aż do osiągnięcia ujemnej skuteczności.

___________

Whilst you’ve been distracted by Russia-Ukraine, the UK Government quietly published data confirming the Triple Vaccinated are just weeks away from developing Acquired Immunodeficiency Syndrome, The Exposé, March 13, 2022

Uzupełnienia:

Skuteczność preparatu nadal spada? Analiza danych
Wydaje się, że jedna dawka szczepionki zapewnia stosunkowo niski, ale stabilny wzrost ryzyka infekcji, dwie dawki zapewniają już wyższe, ale wciąż stabilne ryzyko infekcji, podczas gdy u osób, które otrzymały […]

___________

AIDS czy może coś gorszego?
Istnieje pomysł, że „przerażający nowy wariant AIDS” nie jest tylko fantomem używanym do sprzedaży szczepionek, jak to się zawsze wydawało w przypadku COVID, ale w rzeczywistości może być przykrywką dla […]

___________

Covid w odwrocie czyli nadchodzą nowe ‘pandemie’
Wydaje się, że co tydzień jakiś nowy „ekspert”, który przez ostatnie dwa lata przewidywał, że wszyscy umrzemy, pojawia się w wiadomościach twierdząc, że powinniśmy „traktować Covid jak grypę”. Ale tylko […]

___________

VAIDS czyli skąd się bierze erozja immunologiczna
„Niektórzy wykorzystali wyniki tego badania do poparcia powszechnego stosowania tak zwanych zastrzyków «wzmacniających» [boosters]. Trzeba powiedzieć jasno: nikt nie ma żadnych danych dotyczących bezpieczeństwa takiego planu. Jeśli erozja immunologiczna występuje […]

___________

Dr Sucharit Bhakdi: te szczepionki zostały zaprojektowane tak, aby zawiodły
Nieustannie jesteśmy zalewani twierdzeniami przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego, mediów głównego nurtu, polityków i urzędników „zdrowia publicznego” – wszyscy powtarzają tę samą kwestię: że nowe szczepionki są całkowicie „bezpieczne i skuteczne”. Ale […]

___________

Gotowi na czwartą kolejkę?
Rażąca porażka szczepionki wyziera z każdej strony, a mimo to wiele osób wciąż nie jest w stanie tego rozpoznać. Nie mogą tego dostrzec, ponieważ zostali wystraszeni, a covidowy establishment wyprał […]

============================

Wnioski wynikające z powyższych analiz są na tyle przerażające, że długo się zastanawiałem, czy wolno to opublikować – bo może to szerzenie niepotrzebnej paniki?

Dyskutowałem z dwiema osobami, do przenikliwości których mam uzasadnione zaufanie.

A przecież AlterCabrio, od którego to kopiuję, też się zastanawiał. Bardzo bym się cieszył, gdyby spece od „matematyki medycznej” znaleźli tu błędy. Proszę ich o ew. przysyłanie krytyk.

Może znajdą dane dla innych krajów?

Widząc jednak dotychczasowe ewidentne zbrodnie sił NWO – wnioskujemy, że opisana powyżej zbrodnia jest zupełnie prawdopodobna.

Mirosław Dakowski

Mentzen: Będzie gorzej. „Dobrze” już było…

Musimy się z tym pogodzić, że będzie źle, a lepiej to już było – mówił Sławomir Mentzen w wywiadzie na kanale „Biznes Misja″ na YouTube.

https://nczas.com/2022/03/13/mentzen-wprost-bedzie-gorzej-dobrze-juz-bylo-video/

Sławomir Mentzen, prezes Kongresu Polskiego Biznesu, oraz wiceprezes partii KORWiN, był gościem programu opublikowanego na kanale „Biznes Misja″ na YouTube.

Polityk został zapytany o to, jakie mogą być skutki ekonomiczne masowej migracji do Polski, z którą mamy do czynienia. Przypomnijmy, że według najnowszych danych Straży Granicznej, od 24 lutego do Polski przyjechało już ponad 1,6 miliona uchodźców.

Mentzen: Będzie gorzej. Dobrze już było

Tego nie wie w tym momencie nikt. Nie wiemy dokładnie, ile osób do Polski przyjechało, ile osób zamierza tutaj zostać, ile z tych osób podejmie pracę. Nie wiemy w tym momencie o ile zwiększy się popyt na miejsca w żłobkach, przedszkolach, szkołach, ile osób więcej trzeba będzie leczyć – zaczął odpowiedź Sławomir Mentzen.

Nie wiemy co się stanie ze stopami procentowymi poza tym, że znacząco wzrosną. Nie wiemy co z inflacją. Wszyscy widzimy teraz ceny ropy, ceny benzyny, niedługo dołączą do tego ceny gazu, stąd przyszłość jest w tym momencie ciężka do przewidzenia – kontynuował. [??? to banały!! Sam przecież przewiduje. MD]

To znaczy, to co można powiedzieć wprost, że będzie gorzej. Dobrze już było. Ceny były niskie, teraz będą tylko wysokie. Stopy procentowe pójdą do góry, koszty życia pójdą do góry, koszty żywności pójdą do góry, ceny pszenicy chyba wzrosły już dwukrotnie, teraz ceny wypieku tego chleba też wzrosną, przecież tam musimy za energię zapłacić, ceny transportu znacząco wzrosną po wzroście cen benzyny, więc wszystko będzie droższe.

Inflacja będzie wysoka dalej, raty za kredyty hipoteczne będą dużo wyższe niestety, koszty życia będą wyższe, więc no niestety Polakom będzie żyło się trochę gorzej, ale tu nie ma co się dziwić, jeżeli jest wojna no to niestety – może ktoś na wojnie jest w stanie zarobić, np. producent broni – natomiast zwyczajni ludzie na wojnie z reguły tracą i musimy się z tym pogodzić, że będzie źle, a lepiej to już było – podsumował Mentzen. [VIDEO woryg. md]

Kuszenie „supermocarstwa humanitarnego”

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto) 13 marca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5139

W trzynastym dniu wojny na Ukrainie, w Polsce gorączka wojenna zaczyna przeradzać się w mocarstwowość. Właśnie pewien jegomość ogłosił, że Polska jest „supermocarstwem humanitarnym”. To chyba nawet prawda, bo do Polski przybyło już co najmniej 1200 tysięcy uciekinierów z Ukrainy, a nie jest to by najmniej ostatnie słowo, bo każdego dnia przybywa ich co najmniej 100 tysięcy. Dla porównania, uchodząca za mocarstwo – bo już nie supermocarstwo – Wielka Brytania udzieliła uciekinierom z Ukrainy 50 (pięćdziesiąt) wiz i upojona własną „hojnością” wcale nie zamierza łagodzić wizowego regulaminu. Inna rzecz, że Wielka Brytania ma więcej doświadczenia z mocarstwowością, niż Polska, toteż lepiej zdaje sobie sprawę, ile taka zabawa w mocarstwowość może kosztować.

Polskie władze chyba na razie o tym nie myślą, bo nie potrafią postawić żadnej bariery swojej hojności i właśnie Sejm przystępuje do stachanowskiego procedowania nad ustawą o uchodźcach, którym – zgodnie z poleceniem pana Adama Bodnara, powiązanego z Ukrainą pochodzeniem etnicznym – przyznane zostaną wszystkie prawa socjalne. Ile to będzie kosztowało i z jakich środków te wydatki będą pokryte – tego na razie nie wiemy, bo wszyscy upajają się własną wielkodusznością – ale przecież prędzej czy później nastąpi bolesny powrót do rzeczywistości i trzeba będzie na te kłopotliwe pytania odpowiedzieć.

Na razie Unia Europejska obiecuje jednorazowy finansowy zastrzyk, a jak będzie potem – tego jeszcze nie wiemy. Jak pisał Mikołaj Machiavelli, „łatwiej przeżyć śmierć ojca, niż utratę ojcowizny”, więc obawiam się, że państwa NATO nie zechcą w tych wydatkach partycypować. Nie wiemy nawet, czy ktoś je o to poprosił, bo na razie, w ramach zabawy w mocarstwowość, pan premier Morawiecki rozstawia całą Europę po kątach. To jednak nic nikomu nie szkodzi, ponieważ nic nie kosztuje, więc wszyscy wyrozumiale mu na to pozwalają.

Nawet Departament Stanu wielkodusznie „pozwolił” Polsce, by przekazała Ukrainie myśliwce MIG-29, w zamian za co USA sprzedadzą Polsce samoloty F-16. Chyba sprzedadzą, bo podczas debaty sejmowej nad ustawą o obronie Ojczyzny, Naczelnik Państwa powiedział, że Polska broń będzie „kupowała”. Najwyraźniej tedy żaden z Umiłowanych Przywódców nie ośmielił się zaproponować Amerykanom, by w ramach „wzmacniania wschodniej flanki NATOsfinansowali uzbrojenie dodatkowych 200 tys. żołnierzy, o których ma być polska armia powiększona. Inna rzecz, że chociaż Departament Stanu „pozwolił” nam przekazać Ukrainie samoloty, to taktownie zastrzegł, że będzie to „suwerenna decyzja” Polski. Ale brytyjski minister obrony Ben Wallace wolałby, żeby Polska jednak suwerennie zdecydowała o przekazaniu Ukrainie samolotów. Jeśli Polska się na to zdecyduje, to Wielka Brytania ją „poprze”.

A skoro już jesteśmy przy samolotach, to grupa wpływowych osobistości amerykańskich oczekuje, iż prezydent Biden i NATO podejmą decyzję o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. Dotychczas panowała opinia, że taki krok, podobnie jak udostępnienie polskich lotnisk Ukrainie, oznaczałby włączenie się NATO do wojny, czego Sojusz chce uniknąć. Ale wszystkie te inicjatywy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom prezydenta Zeleńskiego, który chciałby jak najszybciej konflikt rosyjsko-ukraiński umiędzynarodowić. Wydaje się, że autorzy listu do prezydenta Bidena w sprawie zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Ukrainą, jak i zwolennicy przekazania jej samolotów mają nadzieję, że ewentualne działania odwetowe Rosji, która właśnie ogłosiła, że takie kroki uzna za włączenie się do konfliktu, ograniczą się do Europy, a i to pewnie nie całej. Na przykład rząd włoski kategorycznie oświadczył, że o żadnym przekazywaniu samolotów Ukrainie nie może być mowy. Jednak z perspektywy Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza USA, może to wyglądać inaczej. W końcu doktryna elastycznego reagowania zakłada, że mocarstwa wojujące mogą się wprawdzie haratać, ale tylko na przedpolach, taktownie oszczędzając własne terytoria. Ukraina stanowi znakomite przedpole, podobnie jak Polska i inne państwa Europy Środkowej, właśnie kuszone przez kongresmana Mike Rogersa z komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów Kongresu, stałymi bazami NATO na ich terytoriach.

Oczywiście oprócz pomysłów militarnych uruchamiane są też sankcje. Prezydent Biden właśnie ogłosił, że USA zakazują importowania z Rosji węgla, ropy i gazu. Jak na taki zakaz zareaguje Europa Zachodnia, do której z Rosji przez rurociąg biegnący przez Ukrainę, płynie ropa i gaz w ilości ponad 100 mln metrów sześciennych na dobę?

Tymczasem w Polsce ceny paliw płynnych rosną już nawet nie z dnia na dzień, ale niemal z godziny na godzinę i tylko patrzeć, jak dojdą do 10 zł za litr, co jest możliwe tym bardziej, że wartość złotego w stosunku do innych walut też szybko spada i kiedy to piszę, dolar kosztuje już 4,51, a euro – prawie 5 złotych. Tymczasem wśród Naszych Umiłowanych Przywódców, którzy nie chcą pozostać w tyle za mocarstwami, też rozważany jest zakaz importu rosyjskiego węgla. Importują go prywatne spółki, a import ten pokrywa niewiele ponad 16 procent krajowego zużycia, przede wszystkim przez gospodarstwa domowe. Czym te gospodarstwa będą w takiej sytuacji palić – tego nikt nie wie, więc może jednak rozsądek przeważy nad mocarstwowością?

Tymczasem, jeśli wierzyć oficjalnym doniesieniom, opierającym się wyłącznie na komunikatach strony ukraińskiej, zdemoralizowana armia rosyjska ucieka w popłochu, porzucając po drodze bezcenny sprzęt, zresztą wcześniej przez żołnierzy ukraińskich zniszczony, a trup ściele się gęsto, w odróżnieniu od Ukraińców, wśród których giną tylko cywile. Najwyraźniej żołnierzy kule się nie imają, ale nie o to chodzi, bo w takim razie dlaczego w takiej sytuacji tylu ukraińskich cywilów ucieka za granicę? Przypomina to sytuację z roku 1940, kiedy trwała już bitwa o Anglię i brytyjskie samoloty dokonywały rajdów na Niemcy. Do Berlina przyjechał sowiecki minister spraw zagranicznych Mołotow, który prowadził rozmowy z ministrem Ribbentropem. W pewnym momencie zawyły syreny alarmowe i obydwaj rozmówcy zeszli do schronu, gdzie minister Ribbentrop nadal usiłował przekonywać Mołotowa, że Anglia jest już całkowicie rozgromiona. – Dlaczego w takim razie siedzimy w schronie? – miał mu odpowiedzieć Mołotow.

Tymczasem Rosja 7 marca przedstawiła swoje warunki zaprzestania wojny. Po pierwsze – Ukraina ma zaprzestać działań wojennych. Po drugie – ma uznać przyłączenie Krymu do Rosji, po trzecie – ma uznać niepodległość republik donieckiej i ługańskiej i wreszcie – po czwarte – ma do konstytucji wpisać neutralność, co by oznaczało rezygnację z uczestnictwa w NATO teraz i w przyszłości, a więc – powrót do sytuacji ustalonej 20 listopada 2010 roku na szczycie NATO w Lizbonie. Ukraina stanowczo odmawia uznania przejęcia Krymu i niepodległości wspomnianych republik, natomiast gotowa jest dyskutować nad stosownym wpisem do konstytucji. Niczego nie ryzykuje, bo i tak na razie nikt Ukrainy do NATO nie przyjmie, więc nic dziwnego, że tu gotowa jest ustąpić. Czy jednak ze strony rosyjskiej mamy do czynienia z ultimatum, czy też z próbą wyjścia z twarzą – o tym przekonamy się w najbliższych dniach, bo Rosja zapowiada uderzenia „precyzyjną bronią” w obiekty ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Franciszek: Sprawić, by jedynym punktem odniesienia dla Stolicy Apostolskiej była wola panującego, a nie oficjalne nauczanie.

Strażnicy wiary, strażnicy woli. Dlaczego Franciszek przekształca Kongregację Nauki Wiary

Krok po kroku papież Franciszek przeprowadza strukturalną reformę Kurii Rzymskiej. Jej główną ofiarą pada katolicka doktryna. Od 2013 roku w praktyce nauczanie Kościoła na niektóre tematy nie odgrywa zbyt dużej roli w działaniach Watykanu. Ten stan rzeczy Franciszek utrwalił również formalnie. Cel jest oczywisty: sprawić, by jedynym punktem odniesienia dla Stolicy Apostolskiej była wola panującego, a nie oficjalne nauczanie.

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/straznicy-wiary-straznicy-woli-dlaczego-franciszek-przeksztalca-kongregacje-nauki-wiary/

———————————–

Katolicka doktryna po 2013 roku znalazła się w głębokiej defensywie. W imię prymatu miłosierdzia Stolica Apostolska de facto zawiesiła obowiązywanie własnego nauczania.

Dowodów na to jest całe mnóstwo, dlatego przytoczę tylko główne fakty.

katolicka doktryna nie pozwala na udzielanie Komunii świętej rozwodnikom, ale pomimo tego Franciszek dał taką zgodę w Amoris laetitia, a wielu biskupów zmieniło dyscyplinę;

katolicka doktryna nie pozwala na udzielanie Komunii świętej protestantom, ale pomimo tego Franciszek dał taką zgodę niemieckim biskupom i duża część z nich z tego skorzystała;

katolicka doktryna uznaje karę śmierci za moralnie dopuszczalną, ale pomimo tego Franciszek zmienił zapisy Katechizmu Kościoła Katolickiego sugerując, że jest przeciwnie;

katolicka doktryna głosi jedyność zbawczą Jezusa Chrystusa i Kościoła, ale pomimo tego Franciszek podpisał deklarację z Abu Zabi, w której twierdzi się, iż Bóg w pozytywnym sensie chce istnienia fałszywych religii;

katolicka doktryna zabrania bałwochwalstwa, ale pomimo tego w roku 2019 czczono w Watykanie figury pogańskiego bóstwa, Pachamamy;

katolicka doktryna określa, że katolicy tylko pod określonymi warunkami cieszą się zmysłem wiary, a pomimo tego Watykan w procesie synodalnym rozciąga to pojęcie bezwarunkowo na wszystkich ochrzczonych;

katolicka doktryna wskazuje na zasady wojny sprawiedliwej, ale pomimo tego Franciszek we Fratelli tutti twierdzi, że Kościół nie popiera nauki o wojnie sprawiedliwej;

katolicka doktryna zabrania przymusowego szczepienia ludzi, ale pomimo tego Stolica Apostolska zmusza swoich pracowników do szczepień;

katolicka doktryna zabrania błogosławienia związków homoseksualnych, ale pomimo tego Watykan wspiera organizacje, które promują takie koncepcje;

katolicka doktryna zabrania popierania aborcji, ale pomimo tego Watykan niemal otwarcie wspiera prezydenta USA Josepha Bidena w jego decyzji, by przyjmować Komunię, jednocześnie popierając legalność mordowania nienarodzonych.

Podkreślę, że to tylko kilka głównych problemów; pełny katalog niespójności między oficjalną doktryną Kościoła a działaniami Stolicy Apostolskiej musiałby być jeszcze dłuższy. W każdym razie, jest jasne, że od roku 2013 doktryna straciła swoje znaczenie.

Prymat woli suwerena

Doktryna jest traktowana jako luźny punkt odniesienia, który można zależnie od okoliczności albo stosować w pełni, albo częściowo, albo ignorować albo w ogóle całkowicie mu zaprzeczać. Tak naprawdę nie wiadomo, gdzie – zgodnie z praktyką Watykanu – należałoby szukać jakichkolwiek twardych i niezmiennych prawd. Wszystko jest płynne, zgodnie z twierdzeniem modernizmu: nawet dogmaty podlegają zmianie – i to nie tylko w swojej formie zewnętrznego wyrazu, ale co do ich treści. Jeżeli tak, nie mamy żadnej twardej podstawy wiary. Ostatecznie o wszystkim musi decydować wola tego, kto ma władzę.

Skoro decydująca jest wola tego, kto ma władzę, podlegający nie mają żadnej możliwości obiektywnego ustalenia, czego się od nich oczekuje i co mają robić. Nie wystarczy zajrzeć do Katechizmu: Katechizm nie ma już znaczenia. Nie wystarczy zajrzeć do Pisma Świętego: nie wiadomo, jak władza chce je interpretować. Nie wystarczy posiłkować się dokumentami Urzędu Nauczycielskiego: nie wiadomo, czy „jeszcze je popieramy”. Jedynym punktem odniesienia jest panujący.

Żeby tego rodzaju system mógł skutecznie funkcjonować, konieczne są odpowiednie kadry. Ludzie zatrudnieni w urzędach realizujących wolę panującego nie mogą poszukiwać żadnego źródła dla swoich działań poza tymi, które mają jego czytelną autoryzację, najlepiej pochodzą wprost od niego. W przeciwnym razie narażą się na w najlepszym wypadku zignorowanie, w najgorszym na odrzucenie.

Trzy historie: Müller, Morandi i Sarah

W 2017 roku taki los spotkał kardynała Gerharda Müllera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary. W sprawie Komunii świętej dla rozwodników kardynał starał się odwoływać do źródeł obiektywnych i potwierdzonych: Urzędu Nauczycielskiego. Błąd, bo zgodnie z modernistycznym paradygmatem dynamicznej interpretacji prawd wiary, powinien był odwoływać się wyłącznie do suwerena. A ten wyraził swoje zdanie w Amoris laetitia, nie bacząc na doktrynę. Postać kardynała Müllera była zbyt ważna, a sprawa zbyt głośna, dlatego suweren nie mógł go zignorować. Musiał go usunąć i kardynał utracił funkcję prefekta.

W 2022 roku podobny los spotkał sekretarza Kongregacji Nauki Wiary, abp. Giacomo Morandiego. W sprawie oceny homoseksualizmu arcybiskup starał się odwoływać do źródeł obiektywnych i potwierdzonych. Kongregacja ogłosiła dokument, który zabraniał błogosławienia związków homoseksualnych, opierając się na Urzędzie Nauczycielskim. Błąd, bo zgodnie z nowym paradygmatem należało odwołać się do suwerena, a ten w tym zakresie preferuje wymowne milczenie. Ze względu na niemożność jawnego ogłoszenia przez panującego, że ma ten temat inne zdanie, niż Urząd Nauczycielski, abp. Morandiego początkowo po prostu zignorowano, a usunięty został niemal po roku, gdy sprawa przycichła i związek między jego usunięciem a kwestią homoseksualizmu stracił na wyrazistości.

Nieco inną dynamikę, choć tę samą wewnętrzną zasadę naczelną, miała sprawa kardynała Roberta Sarah, prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Kardynał nie podzielał zapatrywań suwerena na temat liturgii i starał się kierować Urzędem Nauczycielskim. Suweren chciał dokonać w dziedzinie liturgii poważnych zmian, ale postać kardynała, ze względu na jego głębokie związki z poprzednim i wciąż żyjącym papieżem, miała zbyt dużą wagę kościelno-polityczną. Dlatego panujący odczekał, aż kardynał przejdzie na emeryturę, a dopiero później ogłosił w Traditionis custodes swoją wolę, nie licząc się z Urzędem Nauczycielskim, przy którym trwał kardynał Sarah.

Mądrze; wydaje się, że w przyszłości należy spodziewać się nasilenia tego rodzaju niekonfrontacyjnej polityki w obszarze doktryny. Potrzebne jest jednak przekształcenie instytucji i zmiana kadr, tak, by zminimalizować ryzyko, że komuś przyjdzie do głowy szukać podstawy w doktrynie, a nie w woli suwerena.

Fidem servare, czyli Kongregacja pozbawiona roli strażniczki wiary

Dlatego w lutym doszło do głębokich zmian w Kongregacji Nauki Wiary. Franciszek 11 lutego ogłosił motu proprio Fidem servare. Stworzył w Kongregacji dwa piony: doktrynalny i dyscyplinarny. Będą równoważne. To oznacza, że Kongregacja Nauki Wiary tak naprawdę przestaje być urzędem ds. wiary, a staje się urzędem ds. wiary i nadużyć seksualnych. Jest to formalizacja stanu faktycznego, ale zmienia ciężar zadań Kongregacji już oficjalnie. W tym momencie Kościół katolicki nie ma już żadnego urzędu, który jest dedykowany doktrynie. Żadnego! Prefekt Kongregacji ma oficjalnie dwa zadania.

Już w czerwcu zakończy się kadencja obecnego prefekta Kongregacji, kardynała Luisa Ladarii Ferrera. Nie jest to człowiek kontrrewolucji – ale pozostaje przywiązany do Urzędu Nauczycielskiego. Według watykanistów jest prawdopodobne, że zastąpi go osoba, która nie będzie miała wykształcenia dogmatycznego, na przykład abp Charles Scicluna, specjalizujący się w zagadnieniach przeciwdziałania nadużyciom na nieletnich. Jeżeli tak się stanie, Kongregacja także osobowo straci wymiar strażniczki doktryny.

Co więcej, Fidem servare rezygnuje z niektórych kluczowych sformułowań, które obecne były w poprzednim dokumencie określającym ramy funkcjonowania Kongregacji, Pastor bonus św. Jana Pawła II. Jak pisałem 15 lutego: „Fidem servare kładzie nacisk na prowadzenie przez Kongregację „dialogu” z autorami pism, które są „problematyczne” z perspektywy ortodoksji. Oczywiście, w Kościele czasy surowego piętnowania herezji minęły już dość dawno, ale dopiero teraz znajduje to tak wyraźne odzwierciedlenie. W Fidem servare nie ma też odniesienia między innymi do punktów 50. i 51. z Pastor bonus. Punkt 50. mówił o pomocy, jaką Kongregacja ma nieść poszczególnym biskupom. Punkt 51. mówił o trosce, aby wiara i moralność nie odniosły jakiejkolwiek szkody z powodu szerzonych błędów. Może to oznaczać realizację postulatu „nadania poszczególnym biskupom większych kompetencji doktrynalnych”, o czym Franciszek w kontekście roli Episkopatów pisał już w Evangelii gaudium, a o czym mówili też wielokrotnie jego bliscy współpracownicy (vide kardynał Maradiga z Rady Kardynałów)”.

Torowanie drogi

Podsumowując, papież Franciszek urealnia rzeczywistość kurialną. Skoro przyjęty został paradygmat dynamicznej interpretacji prawd wiary, Kongregacja musi zostać zarówno od strony prawnej, jak i od strony osobowej, pozbawiona potencjału dyskredytowania tego paradygmatu. Jej funkcje doktrynalne muszą zostać ograniczone tak, by z mniejszym prawdopodobieństwem dochodziło do napięć między konsultowaniem doktryny a wsłuchiwaniem się w wolę suwerena, a kadry powinny zostać „rozbrojone” z dogmatyków, którzy nie są zwolennikami nowego paradygmatu.

Taka jest, moim zdaniem, prawdziwa natura reformy Kongregacji realizowanej przez Franciszka. W przyszłości pozwoli na jeszcze prostsze żonglowanie doktryną i prowadzenie bardziej płynnej polityki duszpasterskiej i dyscyplinarnej.