Stanisław Michalkiewicz na kanale TV ASME zwrócił uwagę na polską pomoc dla Ukrainy. Publicysta ujawnił, że już w 2016 roku została podpisana umowa polsko-ukraińska, która zakłada nieodpłatne przekazanie m.in. uzbrojenia czy mienia niebojowego z zasobów sił zbrojnych.
Michalkiewicz zaznaczył, że szef kancelarii ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego „powiedział, że ma bardzo interesujące sygnały z Polski ws. przekazania Ukrainie myśliwców F-16”.
– Amerykanie zareagowali, że o tym nie ma mowy, żeby przekazywać, żeby Polska suwerenną decyzją przekazywała Ukrainie myśliwce F-16. Na otarcie łez proponują, że im przekażą rakiety dalekiego zasięgu, co oczywiście doprowadziłoby do rozszerzenia wojny poza granice Ukrainy. No a w tym momencie tylko krok od tego, żeby ta wojna rozszerzyła się również na inne terytoria. Ale nie uprzedzajmy faktów – stwierdził Stanisław Michalkiewicz.
Wyjaśnił też, „dlaczego szef kancelarii prezydenta Zełeńskiego ma takie pozytywne sygnały z Polski”. – Niedawno tutaj postulowałem, żeby wyjaśnić urzędowo – że tak powiem – w Sejmie, jaki charakter ma pomoc Polski świadczona Ukrainie. Otóż, wszystko się wyjaśniło – powiedział.
– Okazuje się, że 2 grudnia 2016 roku, a więc ładnych kilka lat przed rosyjską inwazją na Ukrainę, rząd polski zawarł z rządem ukraińskim umowę, która została dlaczegoś opublikowana w Monitorze Polskim trzy lata później – dopiero w 2019 roku, pod pozycją 50. – dodał.
Publicysta wskazał na art. 12 tej umowy, który „przesądza sprawę, że nieodpłatnie ta pomoc jest świadczona, i to zarówno w sprzęcie bojowym i niebojowym, wojskowym i cywilnym”.
– Polska się zobowiązała do dostarczenia Ukrainie właściwie wszelkich zasobów, jakimi dysponuje, bo nie ma żadnej górnej granicy tej pomocy – zaznaczył.
„1. W razie stanu wyjątkowego, katastrofy naturalnej lub stanu wojennego ogłoszonego na terytorium jednej lub obu Stron, mogą one wzajemnie proponować sobie niezwłoczne wsparcie. 2. Wsparcie, o którym mowa w ustępie 1 niniejszego artykułu, będzie odbywać się na zasadach określonych w prawie wewnętrznym Strony udzielającej tego wsparcia i będzie obejmować:
1) nieodpłatne przekazania uzbrojenia, produktów podwójnego zastosowania i mienia niebojowego pochodzącego z zasobów sil zbrojnych jednej ze Stron;
2) specjalne doradztwo i wsparcie wraz z czasową wymianą wyszkolonego i kompetentnego personelu wojskowego i cywilnego w celach wykonania uprzednio określonych prac i świadczenia usług.
3. W zakresie przewidzianym prawem wewnętrznym Stron, wyposażenie, zapasy, produkty i materiały czasowo wwiezione na terytorium Strony i wywiezione z niego w związku ze wsparciem, o którym mowa w ustępie 1 niniejszego artykułu, będą zwolnione z podatków, ceł i innych opłat” – czytamy w art. 12 przywołanej ustawy.
– Jak tak dalej pójdzie, to będziemy liczyć tylko, w razie czego, na Matkę Boską, że nas tutaj obroni, bo – jak wiadomo – w Polsce są takie warianty zwyczajne i cudowne. Zwyczajny wariant to jest taki, że Matka Boska nas tam uchroni przed nieszczęściami. No a cudowny – to nie śmiem sobie aż tego wyobrażać – skwitował Michalkiewicz.
Import zbóż do Polski wzrósł w 2022 roku 50-krotnie!
Dewastacja rolnictwa masowym importem z Ukrainy.
Ruch Narodowy –[ nie znalazłem adresu. M. Dakowski].
Polscy rolnicy protestują! Sektor rolno-spożywczy nie wytrzymuje nieuczciwej konkurencji na własnym rynku! Unijni biurokraci i PiSowscy ministrowie stoją murem za wielkimi ukraińskimi korporacjami!
Dnia 30 maja 2022 Unia Europejska jednostronnie otworzyła unijny rynek na nieograniczony import produktów rolnych z Ukrainy. Import zbóż do Polski wzrósł w 2022 roku 50-krotnie! Rządowa narracja, jakoby Polska miała być wyłącznie krajem tranzytowym dla ukraińskich produktów – od samego początku wskazywana przez posłów Konfederacji jako wątpliwa ze względu na realia logistyczne – okazała się być całkowicie fałszywa. Płacą za to dzisiaj polscy rolnicy, a bezpieczeństwo żywnościowe kraju, który wcześniej nazywano „spichlerzem Europy”, staje pod znakiem zapytania.
Dlaczego mówimy o nieuczciwej konkurencji? Produkty zza wschodniej granicy otrzymały swobodny dostęp do unijnego rynku, jednak ukraińscy rolnicy nie zostali przy tym objęci wymogami i normami jakościowymi obowiązującymi w Unii, podczas gdy polscy producenci muszą spełniać wyśrubowane standardy. Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami skandalicznych zaniedbań ze strony polskiego rządu, czego koronnym przykładem jest wpuszczanie bez żadnej kontroli tzw. „zboża technicznego” z Ukrainy, które następnie okazuje się trafiać na polski rynek jako zboże paszowe lub nawet konsumpcyjne. Co więcej, ukraińscy rolnicy i wielkie korporacje mogą korzystać z substancji zakazanych w Unii i mają o wiele mniejsze obciążenia biurokratyczno-podatkowe.
Efektem jest zalew polskiego rynku ukraińskimi produktami rolnymi gorszej jakości i narastający kryzys w polskim sektorze żywnościowym. Organizacje rolnicze zapowiadają kolejną falę protestów, w tym blokadę w dniach 2-3 lutego ruchu towarowego na przejściu granicznym w Dorohusku.
„Widzimy, że Unia Europejska już od wielu lat prowadziła zorganizowaną akcję niszczenia polskiego rolnictwa, a teraz do tej akcji dołączył PiS i Solidarna Polska. Bo, jak powiedział minister rolnictwa Henryk Kowalczyk” – zaznaczył Michał Urbaniak.
Poseł złożył wniosek do Marszałek Sejmu oraz do przewodniczącego komisji rolnictwa o wpisanie w porządek obrad Sejmu informacji premiera i ministrów w sprawie wwozu artykułów rolno-spożywczych z Ukrainy na teren Polski, ze szczególnym uwzględnieniem sprawozdania nt. procedur ochronnych stosowanych na granicy.
Bruksela stworzyła nierówne reguły konkurencji, a rząd Mateusza Morawieckiego z entuzjazmem się im podporządkował, skazując polskich rolników na gorszą pozycję na rodzimym rynku. Dopiero w grudniu 2022 roku premier Kowalczyk zapowiedział, że każde przywiezione do Polski ziarno będzie kontrolowane. Tymczasem import rzepaku od stycznia do października 2022 roku wyniósł ponad 500 tysięcy ton; import kukurydzy w tym samym okresie – 1 milion 430 tysięcy ton; import pszenicy – 1 milion 700 tysięcy ton.
Należy zwrócić uwagę, że rolnictwo nie jest zwykłym sektorem gospodarki. Stanowi dziedzinę strategiczną, decydującą o bezpieczeństwie żywnościowym. Dlatego Ruch Narodowy stawia interes polskiego rolnictwa na pierwszym miejscu, zdecydowanie sprzeciwiając się szkodliwym działaniom obecnego obozu władzy.
Polski interes i bezpieczeństwo żywnościowe domagają się natychmiastowo:
– ograniczenia niekontrolowanego napływu żywności z państw trzecich, w szczególności z Ukrainy. Zjawisko to zagraża utrzymaniu się na rynku polskich producentów zbóż
– swobody produkcji rolnej zarówno dla małych rolników, rodzinnych gospodarstw, jak i dużych gospodarstw przemysłowych. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której o „być albo nie być” tysięcy ciężko pracujących rolników decydują fanaberie urzędników, zaślepionych pseudoekologiczną ideologią.
– wzmocnienia krajowej produkcji rolnej, będącej gwarantem suwerenności. Samowystarczalność w dziedzinie produkcji żywności jest fundamentem niezależności państwa. Jeżeli Polska ma być rzeczywiście niepodległym państwem, musi korzystać ze swoich naturalnych predyspozycji do bycia „spichlerzem Europy”.
– rozwoju i dywersyfikacji eksportu. Ze względu na politykę Unii Europejskiej, która jest nieprzewidywalna i dyktowana lewicowymi ideologiami, Państwo Polskie potrzebuje zbudowania bazy eksportowej również poza granicami Europy.
STOP dewastacji polskiego rolnictwa! STOP niekontrolowanemu importowi żywności!
Wydawać by się mogło, że stacja wyjątkowo uwrażliwiona na totalitarne zapędy środowisk globalistycznych, z odpowiednim dystansem podejdzie do kwestii podskórnych chipów. Nawet jeżeli ich twórca pochodzi z Lublina.
Tymczasem prowadząca audycję najwyraźniej doznała chwilowego ataku amnezji i zapominając wszystkiego co do tej pory słyszała w swoich programach na temat planów Światowego Forum Ekonomicznego, bezrefleksyjnie przyjmowała akwizytorską gadkę twórcy implantu Walletmor, Wojciecha Paproty.
Pozostawiając bez komentarza wynurzenia na temat „całkowitego bezpieczeństwa” technologii, która „niczym nie różni się od karty płatniczej” (z tą różnicą, że nie mogę się rozstać z urządzeniem gdyż mam je POD SKÓRĄ), tak naprawdę wykorzystała czas antenowy do promocji „innowacyjnej technologii”.
Uspokojona stwierdzeniem, że nikt nie może nas śledzić, gdyż moduły GPS są za duże by zmieściły się w urządzeniu, zrezygnowała z zadawania jakichkolwiek trudnych pytań. Tymczasem jak można obojętnie przejść wobec stwierdzenia, że wszczepienie pod skórą TRZECH IMPLANTÓW jest spowodowane wyłącznie „wygodą”?
A co z rozwojem technologii? Co z możliwością wprowadzenia dodatkowych podzespołów, odpowiedzialnych chociażby za połączenie z chmurą, sczytywanie danych biometrycznych (co potrafią już niektóre zegarki) czy połączenie z innymi zewnętrznymi urządzeniami? Zwłaszcza, że dokładnie taką perspektywę zarysowuje twórca technologii w innych wywiadach.
„Podskórne implanty w niedalekiej przyszłości będą służyć do płacenia w sklepie, otwierania zamka w drzwiach, logowania się do komputera lub potwierdzania swojej tożsamości” – mówił ten sam Paprota, który w audycji dla „Wnet” przekonuje wyłącznie o płatniczej roli swojego wynalazku. A jeśli nawet, to co w sytuacji gdy ktoś znienacka zbliży do naszego nadgarstka terminal płatniczy, ściągając z naszego konta pokaźną sumkę? Nie znam odpowiedzi na powyższe pytania, ale mając przed sobą producenta, nie wyobrażałbym sobie ich nie zadać.
Podobnie jak konieczności zarysowania pomysłu w szerszej perspektywie. Wszak, jak czytamy, „Walletmor redefiniuje to co dzisiaj nazywamy byciem człowiekiem”. Czy powyższe zdanie to wyłącznie zgrabny chwyt marketingowy, czy kryje się za nim coś więcej? Czy „bezpośrednie interakcje naszych ciał z technologią” ograniczą się wyłącznie do otwierania zamka w drzwiach, płacenia w Żabce czy logowania na Steamie?
Zwłaszcza, że Paprota już pracuje nad ulepszonym implantem, bez „daty ważności”. Jak sam przekonuje, po włożeniu takiego urządzenia do naszego ciała „będzie z nami do końca życia”.
Słuchając podobnych wywiadów można dojść do wniosku, że Davos chce „połączyć świat biologiczny i cyfrowy” by „hodować ludzi” w „globalnym obozie koncentracyjnym” [cytaty z tytułów audycji Radia Wnet] wyłącznie gdy spotkania organizuje Niemiec, Klaus Schwab.
Natomiast gdy o „nowym finansowym porządku świata” mówi premier Morawiecki, a transhumanistyczną rewolucję napędzają Polacy, wtedy pękamy z dumy.
Mimo usilnych starań kreatorów dzisiejszej rzeczywistości, byśmy żyli w błogim stanie nieświadomości ich istnienia, nie udaje im się jednak czynić tego skutecznie. Paradoksalnie, dzieje się tak dzięki Internetowi, sieci o wojskowych jeszcze korzeniach, „uwolnionej” swego czasu przez DARPA, dla umożliwienia sterowania umysłami ludzi na skalę globalną. Jestem przekonany, że nie osiągnięto by stanu obecnej bezradności i dezorientacji u kilku miliardów osób, kierowanych w jednym czasie i jedną narracją, gdyby nie ta właśnie platforma wymiany informacji na skalę globalną, na żywo.
Ale, ten miecz jest przecież obosieczny. Dlatego też, dostęp do niego nie będzie trwał wiecznie i już niedługo, pod dowolnym, w miarę wiarygodnym pozorem, wytrącą nam go z rąk, a jeśli pozwolą kiedykolwiek podnieść ponownie, będzie już miał ostrą krawędź z jednej tylko strony. Póki co jednak, korzystamy z jego dobrodziejstw i tniemy na odlew, póki jest sposobność.
Wbrew temu, co mówi się coraz częściej, że świat nie może dłużej pozostać jednobiegunowy, bo kończy się hegemonia mocarstwa amerykańskiego i okoliczności wymuszają polityczną dwubiegunowość, wiele wskazuje na to, iż realizowane jest dążenie owych kreatorów do powołania jednego, światowego rządu. Obserwujemy te próby od wielu już lat, choć przez kilka dekad nie traktowaliśmy ich zbyt poważnie. Dla mnie, znaczącą cezurą wyznaczającą ten zwrot, choć wydawać się wówczas mogło, że tylko symboliczną, była decyzja o architektonicznym kształcie odbudowywanego, po atakach 11 września 2001 roku, kompleksu WTC. Niewątpliwie, była ona symboliczna, bo też ci, którzy ją podejmowali, uwielbiają tego typu gesty, ale też całkiem konkretna, jak betonowy fundament, na którym stanęła nowa konstrukcja. Podobnie, przez wieki całe, tzw. wolni mularze budowali katedry, acz dla chwały swojego „Architekta”.
Tą swoistą, masońską sygnaturą, była w tym przypadku wysokość całkowita budynku, nazwanego roboczo „Freedom Tower” (!), wynosząca 1776 stóp, dla upamiętnienia daty, wolnomularskiej przecież, Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Jeśli przyjrzeć mu się stojąc u jego podstawy, widać wzbijającą się ku niebu, gigantyczną piramidę! Za wskazanie kierunku, w jakim rozpoczęto prowadzić ludzkość z początkiem XXI wieku, uważam właśnie decyzję o budowie, w miejscu dwóch „upadłych” latarni dotychczasowej stolicy finansowej świata, dominującego, jednego wieżowca – One World Trade Center. Pozostałe budynki kompleksu są już zdecydowanie niższe.
Tym prostym zabiegiem wymazano z nowojorskiego krajobrazu i przyzwyczajenia wielu ludzi fakt długoletniego istnienia dwóch wież, zredukowano do minimum kompleks wpisany w historię Ameryki, bo oto nadszedł czas jednoczenia.Czas, w którym z tysięcy małych firm całego świata stworzono w ciągu niewielu lat setki międzynarodowych spółek, scalonych wkrótce w dziesiątki koncernów, które wchłonęły pojedyncze, gigantyczne korporacje, będące dziś własnością już tylko kilku najbardziej wpływowych rodzin. Przykład nowojorskich wież nie jest tu niczym szczególnym, ukazuje jednak doskonale to nowe podejście dzisiejszych władców świata do biznesu i ich stosunek, już nie do współobywateli czy pracowników, ale zgodnie z obowiązującą nowomową, zasobów ludzkich. Zastraszonych, podsłuchiwanych, podglądanych, nagrywanych, sprawdzanych, skanowanych we wszystkich możliwych miejscach swojego życia, od czasu do czasu informowanych o nowych zagrożeniach, by wiedzieli, iż „wszystko to czynione jest dla ich dobra i bezpieczeństwa”.
Budynek oficjalnie otwarto w roku 2014, w czasie początków czwartej rewolucji przemysłowej, powszechnie już dziś znanej pod nazwą „Wielkiego Resetu”, czyli prób utworzenia jednego, światowego rządu.
Internet, a za jego pośrednictwem media niezależne, dają nam szansę zorientowania się w tym, jak błyskawicznie przebiega ten konsekwentny proces resetowania świata. Na szczycie dzisiejszych jego „właścicieli”, pozostały w zasadzie cztery fundusze skupiające aktywa większości firm – BlackRock, Vanguard, Fidelity Investments i State Street, choć ten pierwszy ma udziały w pozostałych. Co szczególnie niepokojące, to ich obecność w tegorocznym spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), zresztą w towarzystwie reprezentantów rządów, największych banków, firm ubezpieczeniowych, mediów, FBI, Europolu, Interpolu, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, ONZ, UNICEF, UN-Habitat, UNIDO, UNFPA, WFP, WHO, WTO, producentów szczepionek (nadal na etapie testów) i całej rzeszy wiernopoddańczych wspólników.
Nie mogło zabraknąć głównego prowodyra zamieszania, czyli właściciela stowarzyszenia o nazwie Światowe Forum Ekonomiczne – ze wspólnikami, czyli córką i synem (przedstawiciel WEF w Pekinie) oraz żony, szefowej Schwab Foundation. Tak, państwo Schwab rujnujący lekką ręką większość firm globu, funkcjonują w rodzinnym biznesie, gwarantującym dożywotnio miejsce w zarządzie kolejnym przedstawicielom rodu. Lista uczestników tegorocznego zjazdu liczyła 77 stron, z adnotacją, iż informacje o nich są ściśle tajne, co gwarantuje im zarówno odpowiednie rozporządzenie unijne, jak i prawo szwajcarskie. Tymczasem, to samo towarzystwo planuje już umożliwienie innej prywatnej organizacji, jaką jest WHO, ujawniania naszych danych osobowych dotyczących zdrowia.
Niejaki Al Gore, współtwórca teorii globalnego ocieplenia, które na obecnym etapie przechrzczono na „zmiany klimatyczne”, skarżył się wręcz podczas obrad, że istnieją jeszcze media niezależne, które informują o ich poczynaniach, podejmowanych dla dobra ludzkości. Bardzo musi ich to niepokoić, skoro przyspieszają w swych wysiłkach, w coraz bardziej zwartych szeregach. A wystarczyło, żeby tych 5000 żołnierzy i 2000 policjantów, zagonionych do pilnowania tej imprezy, zrobiło w tył zwrot. I to dosłownie. Bo to przed tą szajką należy chronić resztę świata.
Żyjemy w letargu, czytając, słuchając i oglądając brednie serwowane przez media głównego ścieku. Nie znajdziemy tam informacji o dokumencie podpisanym już w listopadzie 2022 roku przez administrację naszego sojusznika, który ogłosił rozszerzenie Światowego Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Zdrowotnego, którego zresztą pierwsze zdania, niczym wyuczoną formułkę, zacytował na spotkaniu w Davos szef prywatnego stowarzyszenia, mieniącego się światową organizacją zdrowia. Warto pochylić się nad tymi słowami i uwierzyć wreszcie, że nie tylko wpadliśmy w czarną dziurę, ale wygląda, jakbyśmy zaczynali się już w niej urządzać. A czerni wokół nas coraz więcej…
Najpotężniejsi gracze upodobali sobie w tym kolorze szczególnie, tworząc przez lata spółki typu Blackwater, Blackstone, Black Cube, czy właśnie BlackRock, która ma powiązania z tymi wcześniejszymi. To ten gigant finansowy, zarządzający firmami bankowymi, transportowymi, technologicznymi, farmaceutycznymi i zbrojeniowymi został wybrany przez Biały Dom w Waszyngtonie, by „ratować” świat przed zbliżającym się kryzysem, a opracowany przezeń plan ratunkowy, nazwany „Going Direct”, powstał jeszcze w sierpniu roku 2019, a więc na pół roku przed tak zwaną pandemią!
Prezes BlackRock, Laurence Douglas Fink doradza w Białym Domu oraz zasiada we władzach Światowego Forum Ekonomicznego. A my nosimy w sobie przeświadczenie, powtarzane z pokolenia na pokolenie, że „iskra mająca zmienić losy globu wyjdzie z Polski”. Chciałbym bardzo w to wierzyć, że na lepsze. Tymczasem, tak się póki co układa, że babcia szefa BlackRock – Rywka Rebeka Litwak, urodziła się w ukraińskim obecnie Czernihowie, ale już dziadek – Israel Avigdor Fink, przyszedł na świat w polskiej miejscowości Krynki, gdzie mieszkał jego ojciec i matka Dyna Cohen, pochodząca z Białegostoku.
Złodziejstwo popłaca!! Sędzia kradł pendrive’y 6 lat temu. Jest bezkarny, „zarobił” pół miliona i dostał 20 tys. nagrody jubileuszowej ! Gang „niezależnych”.
Ta sprawa „wyjątkowo nie ma szczęścia”, bo ciągle się coś dzieje, co uniemożliwia zakończenie. – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” osoba znająca kulisy historii.
Chodzi o Roberta W., sędziego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, którego sklepowi ochroniarze złapali na gorącym uczynku, gdy kradł sprzęt elektroniczny. Później odkryto, że to samo wcześniej zrobił w innym markecie. Te wydarzenia miały miejsce w lutym 2017 r., czyli minęło już sześć lat, a on nadal jest sędzią, chociaż dowody winy były oczywiste od początku – nie tylko zeznania świadków, lecz także nagranie monitoringu.
To był przykry widok obserwować sędziego chodzącego między półkami, z cążkami, niszczącego zabezpieczenia i kradnącego – wspomina nasz rozmówca.
Robert W. już usłyszał prawomocny wyrok: kara pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywna. Mimo to do dziś pozostaje sędzią, bo zgodnie z prawem nawet delikwent skazany za przestępstwo umyślne nie zostaje „z automatu” wyrzucony z zawodu. Konieczne jest odrębne postępowanie dyscyplinarne.
I takie zostało wszczęte. W pierwszej instancji Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego usunęła W. z grona sędziów. To orzeczenie zostało zaskarżone, a później sprawa utknęła na długie miesiące wskutek awantury o funkcjonowanie ID. Po wprowadzonych zmianach sprawa W. trafiła do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego.
W tym czasie skazany za kradzież sędzia mógł liczyć na regularne przelewy. Nawet po obniżeniu poborów o 50 proc., i tak dostaje pokaźną sumę – ok. 8 tys. zł. Zwłaszcza że W. jest zawieszony w czynnościach służbowych, a więc nie pracuje. Od sześciu lat!
Mało tego, w 2019 r. Robert W. obchodził 35-lecie pracy zawodowej i z tego tytułu otrzymał… jubileuszową nagrodę. Około 20 tys. zł.
W końcu jednak pojawiła się szansa na finał bulwersującej sprawy. Na 17 stycznia wyznaczono bowiem termin rozpoznania zażalenia i mogło zapaść orzeczenie kończące epopeję z sędzią -złodziejem. Ale Robert W. sprawił „niespodziankę”. W piątek 13 stycznia, czyli tuż przed posiedzeniem, trafił do szpitala, a jego pełnomocnik przekazał do sądu zaświadczenie o hospitalizacji.
Mamy do czynienia z usprawiedliwioną nieobecnością. – informuje nas Piotr Falkowski, zastępca rzecznika SN, który o szczegółach stanu zdrowia W. nie mógł mówić z oczywistych względów.
Ale ponieważ wcześniej W. zażądał, aby rozprawa odbyła się z jego udziałem, więc została ona odroczona. I nie wiadomo, kiedy następna. Falkowski przyznał, że wyznaczono „termin z urzędu”, a to oznacza brak konkretnej daty.
Za pierwszej komuny popularność zyskało porzekadło, że jak partia mówi, że zabierze, to zabierze, a jak partia mówi, że da – to mówi. Teraz, za drugiej komuny, też rządzi partia, jak nie jedna, to druga, według harmonogramu ustalonego przez stare kiejkuty, więc i tamto porzekadło wcale nie straciło na aktualności, z tym może, że należałoby je ubogacić o zdobycze językoznawcze, którymi – jak wiadomo – pasjonował się Józef Stalin.
Na przykład w roku 2015 a zwłaszcza później, w roku 2019 partia kierowana przez Naczelnika Państwa obiecywała, że nie wprowadzi nowych podatków. I dotrzymała słowa, z tym, że nowe daniny nie nazywały się już “podatkami”, tylko “opłatami” – a ponieważ nie były to “podatki”, tylko “opłaty”, to partia i rząd sobie nie żałowały i obłożyły nimi obywateli, ile się tylko dało. Dzięki tej semantycznej sztuczce partia i rząd z miedzianym czołem może zapewniać, że dotrzymuje obietnic – co z miedzianym czołem powtarzają potem niezależni dziennikarze z rządowej telewizji oraz futrowanych przez spółki Skarbu Państwa pozostałych niezależnych mediów.
Pokazuje to, że odkrycia Józefa Stalina w dziedzinie językoznawstwa nie zostały zapomniane, a przeciwnie – przeżywają swoją drugą młodość. O ile jednak partia i rząd na odcinku językoznawczym starają się trzymać rewolucyjnej teorii, o tyle zasiadający w Sejmie Wielce Czcigodni posłowie nie zawsze rewolucyjną teorię znają, bo w przeważającej większości przypadków ich zainteresowania kończą się na tym, jakby tu wypić i zakąsić – ewentualnie, w przypadku bardziej ambitnych – jakby tu ukręcić jakieś lody. I takich właśnie nasz naród kocha i takich właśnie robi swoimi przedstawicielami, powierzając im losy państwa i swoje losy. Ma to oczywiście swoje konsekwencje, o których pisał poeta: “A potem Adam i cholera, a potem Juliusz i suchoty, o Filareci, biedne dzieci, kochany kraju złoty”.
Tę prawdę spenetrowali przywódcy państw poważnych no i wykorzystują tę wiedzę, jak tylko mogą. Taki na przykład Winston Churchill twierdził, że Polacy to nawet sympatyczny naród, z tym, że są kierowani przez “najnikczemniejszych z nikczemnych”. Twierdził on też, że jesteśmy narodem lekkomyślnym – i słuszna jego racja, bo najlepszym dowodem naszej lekkomyślności było przecież to, że zaufaliśmy właśnie jemu.
Takie błędy mogą oczywiście przytrafić się każdemu narodowi, ale inne narody ze swoich błędów wyciągają wnioski, podczas gdy Polacy – niekoniecznie – co zauważył jeszcze w XVI wieku Jan Kochanowski, pisząc, że Polak “i przed szkodą i po szkodzie głupi”.
Toteż teraz z kolei zaufaliśmy bez granic Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi, no a ten, korzystając z okazji, kazał partii rządowi, by 2 grudnia 2016 roku zawarły z rządem ukraińskim umowę, która dopiero po 3 latach, w roku 2019, została opublikowana w “Monitorze Polskim” pod pozycją 50. Na podstawie tej umowy, partia i rząd zobowiązały się do udostępnienia Ukrainie wszystkich zasobów Rzeczypospolitej, bojowych i niebojowych, wojskowych i cywilnych.
Toteż ani pan prezydent Duda, ani pan premier Morawiecki, ani Naczelnik Państwa nie potrafią postawić żadnych granic poświęceniu Polski dla Ukrainy, co skłoniło pana Łukasza Jasinę, rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie do stwierdzenia, że “Polska jest sługą narodu ukraińskiego”.
W tej sytuacji trudno się dziwić, że ukraińskie zboże, które pozornie miało być przez polskie terytorium transportowane do bałtyckich portów, by w ten sposób uchronić przed głodem Murzynów w Afryce, do żadnych portów nie jedzie, tylko dumpingowymi cenami zalewa polski rynek, przeciwko czemu protestują rolnicy, którzy swojego opodatkowanego, a więc droższego zboża, sprzedać już nie mogą. Żeby dopełnić tego obrazu, trzeba dodać, że to ukraińskie zboże produkowane jest przez tamtejszych oligarchów, którzy skupili w swoich rękach ogromne (nawet po pół miliona hektarów) latyfundia, o których krążą fałszywe pogłoski, jakoby były kontrolowane przez trzy amerykańskie giganty. Te fałszywe pogłoski dobrze by wyjaśniały, dlaczego partia i rząd nie tylko udostępnia Ukrainie wszystkie zasoby Polski, ale nawet poświęca dla tamtejszych oligarchów interesy ekonomiczne własnych rolników. Najwyraźniej ukraińska korupcja ma charakter zakaźny, więc nic dziwnego, że zainfekowała również naszych Umiłowanych Przywódców, na podobieństwo zbrodniczego koronawirusa.
Wróćmy jednak do spraw podatkowych. Partia i rząd, którym najwyraźniej już brakuje szmalu, nie tylko nadstawia się Komisji Europejskiej, forsując nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym i licząc, że za utratę tego wianuszka Komisja rzuci parę groszy, ale gorączkowo szuka innych źródeł. Najwyraźniej trochę się wstydząc swojego jawnogrzesznictwa, tym razem podpuściły one Wielce Czcigodnych posłów, którzy skierowali do Sejmu i 26 stycznia uchwalili ustawę “O zmianie ustaw w celu zlikwidowania zbędnych barier”. Niech nie zmyli nas ta nazwa, bo tu nie chodzi o likwidowanie jakichś barier przed inicjatywami ludzi próbujących rozpaczliwie utrzymać się na powierzchni, a tylko o likwidację wszelkich barier, które dotychczas jako-tako chroniły obywateli przed rabunkiem ze strony partii i rządu. Art. 5 tej ustawy nakłada podatek na darowizny uzyskane od jednej lub wielu osób, czyli od zbiórek publicznych. Premier Morawiecki, jakby trochę wystraszony własną chciwością pośpieszył z zapewnieniem, że “już pracuje” nad tym, by ta ustawa nie ugodziła w działalność charytatywną, co pokazuje, że dotychczas ani on, ani Wielce Czcigodni posłowie o tym nie pomyśleli. Przewidział to już dawno Alexis de Tocqueville pisząc, że nie ma takiego okrucieństwa, ani takiej niesprawiedliwości, jakiej nie dopuściłby się rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy. A tu nie tylko rządowi zabrakło pieniędzy, ale przede wszystkim – politycznemu gangowi, czyli partii – więc nic dziwnego, że i jedni i drudzy chwytają się każdego łotrostwa, ubierając je w postać ustawy.
Łotrostwo polega bynajmniej nie na tym, że ta ustawa może godzić w działalność charytatywną, ale na tym, że opodatkowane są darowizny, a więc środki pochodzące z dochodów już raz opodatkowanych podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Kierującej drugą komuną partii, która, jak na szyderstwo, nazwała się “Prawem i Sprawiedliwością” i utworzonemu przez nią rządowi nie tylko to podwójne zdzierstwo nie przeszkadza, ale nawet już nie stara się zachować pozorów, korzystając z językoznawczych wynalazków Józefa Stalina, bo to już nie jest “opłata” dajmy na to – cukrowa – tylko zwyczajny podatek. Powiadają, że władza demoralizuje, ale okazuje się, że nie tylko ona. Demoralizujące są nawet pozory władzy – bo prawdziwą władzę sprawują u nas stare kiejkuty, które z Umiłowanych Przywódców robią sobie tylko parawan.
Obserwując polskie życie publiczne, które jednak jest znacznie szerszym pojęciem niż życie polityczne, człowiek musi coraz bardziej kombinować, żeby oddać obraz sytuacji. Hiperbole, porównania i przerzutnie działają coraz słabiej, bo jak się zwykło mawiać rzeczywistość przerosła oczekiwania. Stąd rozpaczliwe próby poszukiwania nowych form i tak się narodzili „bardziej ukraińscy od papieża”. Co autor miał na myśli? Nic szczególnego, pospolitą nadgorliwość, ale jej rozmiary sprawiają, że trzeba balansować na krawędzi grafomanii. Jedno tym wszystkim jest jednak pewne, a mianowicie to, że nigdy nie warto twierdzić, że nic gorszego, czy bardziej absurdalnego się nie wydarzy.
Dokładnie tak sobie w duchu pomyślałem w czasie „pandemii” i teraz muszę się gryźć w uduchowiony język.
Zachowania polityków i Polaków związane z sytuacją na Ukrainie, momentami sięgają absurdów pandemicznych i kto wie, czy nie przeskakują tej wysoko zawieszonej poprzeczki. Oddaliśmy więcej niż sporo, ugościliśmy bardziej niż wypadało i dalej drzemie w narodzie olbrzymi potencjał. „Paliwo może być po 10 złotych”, to hasełko, które bardzo przypomina niesławne „zostań w domu, bo jeśli to uratuje choć jedną osobę, to warto”. Absurdalne wydatki za nic nie robienie, zastąpiono wyprowadzeniem ostatnich cieląt z obory. Nie ma drugiego takiego kraju na świecie, który oddałby w przeliczaniu na możliwości własne, tyle sprzętu i pieniędzy Ukrainie, ile oddała Polska. Jeszcze jakiś czas temu przynajmniej strach paraliżował samobójcze kroki, tak było w przypadku Migów, ale dziś nie ma strachu, by oddać ostatnie poniemieckie i proradzieckie czołgi.
Dobrze, ale co z tą papieskością i ukraińskością? Jak to co, gdyby nie wypowiedź Bidena, że USA nie da Ukrainie F16, to nasze już fruwałby nad Kijowem, Chersoniem i Mariupolem. I na tym nie koniec, bo narodziła się nowa polska tradycja i w tym przypadku barejowskie „muszą nam oddać samolot” jest jak najbardziej na miejscu. Oto najbardziej światli stratedzy i markowi publicyści opowiadają, że Polsce nie jest potrzebny sprzęt wojskowy, jeśli Ukraina się nie obroni. Przyznaję, że w tym momencie staję się całkowicie bezbronny, przy takim ciosie w potylicę i to teoretycznie od swoich, człowiek zapomina jak się nazywa.
Nowa doktryna wojenna Polski polega na demilitaryzacji w dodatku na rzecz państwa, które tylko w mediach i głowach polityków jest naszym przyjacielem. Fakty mówią coś zupełnie innego i nie trzeba sięgać do drażliwych tematów z czasów II Wojny Światowej, wystarczy historia najnowsza Ukrainy. Przez większości czasu po oderwaniu się ZSRR tym krajem rządzili radzieccy namiestnicy na przemian ze skorumpowanymi do imentu karierowiczami. O ile uznać epizod z Juszczenką na coś bliższego normalności, to poza nim nic normalnego na Ukrainie zobaczyć przez ostatnie 30 lat się nie dało. Mamy w Polsce takie przekonanie, skądinąd słuszne, że naszego położenia geopolitycznego nie zmienimy, ale to nie znaczy, że nie możemy sobie skomplikować życia jeszcze bardziej.
Dziś rzeczywiście warto kibicować Ukrainie nie Rosji, na odwiecznej zasadzie mniejszego zła, ale po pierwsze kibicować, a nie bezmyślnie się angażować, po drugie historia zmienia się bardzo szybko.
Co się stanie, za 5, 10 lat, gdy na przykład Ukraina znów wróci pod wpływy Moskwy? Sceptykom i niedowiarkom pragnę uświadomić, że wiele do tego nie potrzeba, wystarczy sobie przypomnieć, po którym majdanie prezydentem został Janukowycz. Gdyby tak się stało, czego nie tylko nie da się wykluczyć, ale każdy rozsądny człowiek powinien taki scenariusz brać pod uwagę, to nasze położenie geopolityczne jednak się zmieni.
Będziemy pomiędzy potrójnymi kleszczami! Z jednej strony Niemcy, z drugiej Rosja, z trzeciej uzbrojona Ukraina, a w środku rozbrojona Polska, czekająca na dostawy obiecanych 10 lat temu Abramsów i F35.
Kto by pomyślał, że na wzorowej Ukrainie coś takiego się zdarzy? Wprawdzie jest wojna, ale na wojnie – jak to na wojnie – dobrzy są po jednej, to znaczy – „naszej” stronie, podczas gdy po drugiej stronie nie ma ani jednego sprawiedliwego – jak w Sodomie i Gomorze. Mówię „po naszej”, bo za sprawą pana premiera Morawieckiego i pana prezydenta Dudy zniknęły wszelkie granice poświęcenia, jakie Polska może ponieść dla świętej sprawy ukraińskiej. Bo wojna – jak to bywa w takich sytuacjach – toczy się o świętą sprawę ukraińską, a konkretnie o to – co właśnie ujawnił Departament Stanu – że USA chciałyby przekształcić Ukrainę w swój nietonący europejski lotniskowiec – taki sam, jakim na Bliskim Wschodzie jest Izrael.
Ukraina jako Izrael Europy? Brzmi całkiem nieźle, zwłaszcza, że prezydent Zełeński ma przecież znakomite korzenie. W takiej sytuacji przed Polską otwierają się raczej przygnębiające perspektywy, w postaci roli ubogiego krewnego Ukrainy. Teraz wprawdzie – jak powiedział rzecznik MSZ, pan Jasina – jesteśmy już „sługą narodu ukraińskiego”, ale jeszcze traktowanym przyzwoicie, oczywiście, jak na garbatego, bo taki np. pan ambasador Melnyk w nagrodę za pochwały Stefana Bandery został awansowany na wiceministra spraw zagranicznych, a pan prezydent Duda mógł się w tej sytuacji tylko oblizać – ale kiedy Departament Stanu zrobi na Ukrainie to, co ma zrobić, to kto wie, czy w razie potrzeby Kijów nie chwyci kija i swoim sługom porządnie nie wygarbuje skóry, żeby nikomu nie przewróciło się we łbie. Jak widzimy, nasi Umiłowani Przywódcy prowadzą nas ku świetlanej przyszłości, a w tej sytuacji możemy sobie życzyć, żeby przynajmniej gorzej nie było, to znaczy – żeby gwoli przypodobania się Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi – nie wmanewrowali nas w wojnę.
Ale plany Departamentu Stanu będą realizowane nie wcześniej, aż po ostatecznym zwycięstwie, o którym wiemy, że jest zatwierdzone aż do odwołania. Tymczasem kiedy my tu na ostateczne zwycięstwo jeszcze niecierpliwie oczekujemy, z Ukrainy nadchodzą wieści o kuracji przeczyszczającej, jaką wobec swoich współpracowników zastosował prezydent Zełeński. Czy zasugerował mu to Departament Stanu, który Ukrainę w charakterze niezatapialnego lotniskowca w Europie widzi dopiero po wyplenieniu tam korupcji, czy złożyły się na tę kurację jakieś inne, zagadkowe przyczyny – mniejsza z tym, bo tak czy owak kuracja się rozpoczęła. Konkretnie chodzi o to, że do prezydenta Zełeńskiego dotarły informacje, że intendentura niezwyciężonej ukraińskiej armii kupowała dla niej żywność po cenach trzykrotnie wyższych od rynkowych.
Nas, wychowanych na „Lalce” Bolesława Prusa, takie rzeczy nie powinny dziwić. Wszak sztandarowa postać naszego literackiego kapitalizmu, pan Stanisław Wokulski, prawdziwy majątek zrobił dopiero na dostawach wojskowych, a nie na sodomii ze starą Minclową. Jak pamiętamy, pan Stanisław sprzedawał wojsku doskonałą mąkę. Jak tylko żołnierze najedli się chleba z tej mąki upieczonego, to ruszali na nieprzyjaciela z nieopisaną furią, a nieprzyjaciel uciekał, gęsto zaścielając pole trupem.
Coś podobnego dzieje się na Ukrainie, gdzie „bandyci Putina” ponoszą klęskę za klęską, podczas gdy ukraińscy żołnierze rzadko kiedy giną. Jeśli już w ogóle ktoś ginie, to przeważnie cywile, a zwłaszcza dzieci, na które Putin wydaje się być szczególnie zawzięty. Wprawdzie doradzający prezydentowi Zełeńskiemu pan Mychajło Podolak twierdzi, że od początku ruskiej inwazji zginęło 13 tysięcy Ukraińców, ale to chyba nieprawda, bo skąd by wzięły się tam takie straty? Po stronie rosyjskiej – powiada pan Podolak – zginęło 180 tysięcy – ale ta liczba wydaje się stanowczo za mała. Rosjan musiało, a wręcz powinno zginąć trzy, albo cztery razy więcej, no bo jakże inaczej?
Jak widzimy, jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej, a w tej sytuacji cała ta kuracja przeczyszczająca przypomina szukanie dziury w całym. No bo – powiedzmy sobie otwarcie i szczerze – co z tego, że intendentura kupowała dla wojska żywność trzy razy drożej? Nie w cenie tkwi tajemnica sukcesu, tylko w jakości mąki, czy kaszy – a te musiały być pierwszorzędnej jakości, bo czy w przeciwnym razie niezwyciężona armia ukraińska odnosiłaby takie błyskotliwe sukcesy? Lektura „Lalki” nie pozostawia pod tym względem najmniejszych wątpliwości, więc o co tyle hałasu? To pytanie trzeba postawić tym bardziej, kiedy uświadomimy sobie, że owszem – intendentura kupowała żywność dla armii po cenach trzykrotnie wyższych od rynkowych – ale od kogo kupowała, to znaczy – komu te trzykrotnie wyższe ceny płaciła i kto się z kwatermistrzami tą forsą dzielił?
Na ten trop naprowadziły nas wcześniejsze informacje o tym, jak to przy pomocy ONZ i tureckiego prezydenta Erdogana udało się zmłotować Putina, żeby się zgodził na odblokowanie ukraińskiego eksportu rolnego przez Morze Czarne, bo w przeciwnym razie kraje Bliskiego Wschodu i Czarnej Afryki zaczęłyby cierpieć niewymowne katiusze głodowe. Przy okazji ujawniła się ukraińska struktura rolna. Okazało się, że wprawdzie tamtejsi chłopi mogli otrzymać po 2, a nawet 4 hektary ziemi, ale jak je tylko otrzymali, to zaraz je powydzierżawiali agroholdingom oligarchów, którzy w ten sposób stworzyli sobie ogromne latyfundia, w których po staremu pracują ukraińscy kołchoźnicy. No a oligarchowie – jak to oligarchowie – postarali się o zapewnienie sobie politycznej „kryszy”.
Wskutek tego pojawiły się fałszywe pogłoski, jakoby rolnictwo na Ukrainie kontrolowane było przez trzy amerykańskie giganty. Te fałszywe pogłoski zostały jednak natychmiast energicznie zdementowane. Żadnych amerykańskich gigantów nie ma, a nawet gdyby jakimś cudem były, to nie odważyłyby się kontrolować ukraińskiego rolnictwa, bo na Ukrainie obowiązuje surowe prawo, zakazujące cudzoziemcom nabywania ziemi na własność. Ale dzierżawa, to przecież nie własność, więc gdyby istniały te trzy amerykańskie giganty – których oczywiście „nie ma” i gdyby odważyły się kontrolować ukraińskie rolnictwo, to wszystko mogłoby być w jak najlepszym porządku. Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było, tym bardziej, że intendentura ukraińskiej niezwyciężonej armii żywność po trzykrotnie wyższych cenach kupowała od kogoś, kto mógł ją w niebagatelnych ilościach hurtowych sprzedać, bo miał jej pod dostatkiem, no i jemu płaciła.
A czy ten się potem podzielił, z kim trzeba, czy przeciwnie – nie podzielił, się, tylko wszystko chciał chapnąć sam, to taka chciwość zawsze prowadzić musi do nieporozumień, nawet w klubie gangsterów, a cóż dopiero na wzorowej Ukrainie, gdzie rozmowa w takich sprawach bywa krótka.
120 mln zł przeznaczy w tym roku na usługi reklamowe resort zdrowia – wynika z informacji portalu Wirtualnemedia.pl. Przypomnijmy, że 2023 rok jest rokiem wyborów parlamentarnych
Resort zdrowia upublicznił informacje o tym, z jakich usług reklamowych zamierza w tym roku skorzystać. Budżet, jaki na nie przeznaczy wynosi 120 mln zł netto (bez VAT). Każda z tych usług zostanie objęta przetargiem publicznym.
Wśród działań zaplanowanych na ten rok są m.in. opracowanie i publikacja tekstów do kampanii społecznej „Planuję długie życie”, kampania społeczna na temat korzyści zdrowotnych wynikających ze szczepienia przeciwko HPV, działania edukacyjno-informacyjno-promocyjne na rzecz profilaktyki przeciwnowotworowej i kształtowania postaw prozdrowotnych.
48,7 mln zł ma zostać przeznaczone na usługi Infolinii Centralnej e-Rejestracji. Zaplanowano także 32 imprezy plenerowe pod nazwą „Odbudowa zdrowia Polaków” promujące postawy prozdrowotne, aktywności fizyczne oraz zdrowe odżywianie.
Resort zdrowia zakłada też wydatki na – co by to miało nie znaczyć – „promocję działań i projektów prowadzonych przez Ministra Zdrowia”, co samo w sobie brzmi już bardzo groźnie…
W komentarzu pod tekstem na portalu wirtualnemedia.pl ktoś o nicku JBL napisał tak:
„Ta banda polityków zamiast leczyć ludzi wyda 120 000 000 na reklamę. Będą reklamować straszność covida. Bez reklamy ludzie by się o tym nie dowiedzieli”.
Utarczka duchowa inaczej Walka duchowa, czyli nauka poznania, pokonania samego siebie, i dojścia do prawdziwej doskonałości chrześcijańskiej (7)
Utarczka duchowa czyli nauka poznania, pokonania samego siebie, i dojścia do prawdziwej doskonałości chrześcijańskiej. Przez Księdza Scupoli, Teatyna. Przełożył z francuskiego X. S. U. W. C. (Ks. Stanisław Ulanecki), Warszawa 1858.
ROZDZIAŁ XX. O sposobie pokonania lenistwa
Wypada ci koniecznie synu, wypowiedzieć wojnę lenistwu, ten bowiem występek nie tylko sprowadza z prostej drogi do doskonałości wiodącej, ale jeszcze wydaje nas w ręce wrogów zbawienia. Jeśli zaś pragniesz dokładnie go pokonać, zachowaj następujące przestrogi: unikaj wszelkiego rodzaju ciekawości, i bezpożytecznych niewłaściwych zabaw; nie przywiązuj się z upodobaniem do rzeczy ziemskich, porzuć wszelkie zajęcie z powołaniem twoim niezgodne, staraj się następnie odpowiadać pilnie wszelkim natchnieniom, jakie niebo do serca ci podaje, wykonywaj zlecenia przełożonych twoich i wszystkie sprawy dopełniaj w czasie i sposobie jak tego wymagają. Nie odkładaj ani na chwilę spełnienie tego co ci jest zleconym. Pamiętaj, że jedna chwila spóźnienia pociąga za sobą drugą, ta trzecią i tak dalej coraz bardziej się cofamy, albowiem obawa trudności coraz bardziej wzrasta, a zamiłowanie spoczynku w miarę jak w nim sobie podobamy, coraz więcej się pomnaża. Stąd pochodzi, że do spełnienia spraw naszych z niechęcią, z odkładaniem jak tylko można najpóźniej się bierzemy, a nawet przykrząc w nich sobie zupełnie ich zaniedbujemy.
Tak z wolna krzewi się w nas nałóg lenistwa i bardzo trudno z niego się otrząsnąć, dopóki sam wstyd, iż żyjemy w gnuśności, nie pobudzi nas do czynienia postanowień abyśmy na przyszłość więcej pracowitymi, pilnymi byli. Uważ synu, że to lenistwo jest na kształt trucizny, która jadem swoim wszystkie duszy zaraża władze, ogarnia nie tylko wolę iż pracy leniwiec nienawidzi, ale nawet tak dalece zaciemnia mu rozum, iż dostrzec nie może, że wszelkie postanowienia jego są bezskuteczne, i to co powinien dopełnić natychmiast, albo zaniedbuje wcale, albo odkłada na czas inny. Uważ następnie, że nie tylko wypada wykonać nasze sprawy o ile można bez odwłoki, ule jeszcze wybrać należy czas najstosowniejszy, jakiego sama własność sprawy wymaga, a kiedy już do jej spełnienia przyłożyliśmy rękę, wykonać ją winniśmy z wszelką możliwą dokładnością. Nie jest bowiem oznaką prawdziwej pilności, ale raczej zręcznie wyszukanej i ukrytej gnuśności, kiedy kto z pośpiechem, skwapliwie wypełnia swe dzieło, nie zwracając wcale uwagi, aby było dobrze wykonanym, byle tylko uwolnić się od niego co prędzej, i potem czas spędzać na próżnowaniu. Nie zna ten wcale, jaka ważność jest sprawy, gdy ta w właściwym dokonana jest czasie, i że potrzeba przechodzić przez wiele trudności, jakie stawia lenistwo tym, co jemu wypowiadają wojnę.
Zwracaj przeto synu często uwagę, że jedno westchnienie w uniesieniach do Pana, jeden akt strzelisty, jedno przyklęknienie, jedno skłonienie głowy i najmniejszy okaz czci uszanowania Majestatu Boga, więcej waży niż wszystkie skarby, bogactwa świata; uważ że za każdą razą, ilekroć człowiek poskromi swe chuci, w drobnej nawet rzeczy, aniołowie nieba niosą mu koronę, jako nagrodę za zwycięstwo nad sobą odniesione. Uważ, że Bóg z wolna odejmuje łaskę leniwym i gnuśnym, co z niej korzystać zaniedbują, a coraz więcej onej przydaje gorliwym, wiernie z łaską pracującym, aby gdy dzień nadejdzie: sługa wierny mógł wejść do wesela Pana swego (Mt. XXV, 21.).
Jeżeli w początku nie czujesz dosyć siły i mocy do zniesienia ciężaru pracy i przykrości, na jakie na drodze doskonałości natrafić możesz, niech przynajmniej twa oziębłość nie będzie na zewnątrz wydatną, nie porzucaj przynajmniej tak jak leniwiec ujętego jarzma. Jeżeli zatem do nabycia cnoty potrzeba, abyś czynił wiele aktów, abyś w nich przez wiele dni się ćwiczył, abyś walczył przeciw mnóstwu na ciebie nacierających potężnych wrogów, co ci stają na przeszkodzie do wykonania twych dobrych zamiarów, zacznij od czynienia aktów, tak, jak gdybyś kilka ich tylko miał wykonać, jakby twe ćwiczenie krótko trwać miało, walcz pojedynczo przeciw temu, a później przeciw innemu nieprzyjacielowi, tak jak gdybyś jednego tylko miał do pokonania, a bądź pewnym, że za czasem, przy łasce Boga, będziesz zdolnym oprzeć się wszystkim, tym sposobem przyjdziesz do pozbycia się lenistwa, nabędziesz cnoty onemu przeciwnej. Toż samo czyń pod względem modlitwy, jeśli twa modła ma trwać godzinę, a czas takowy wydaje się tobie nazbyt długi, przystąp do modlitwy z takim usposobieniem, jakbyś tylko półkwadransa miał się modlić, po półkwadransie przydaj jeszcze drugą połowę, i tak dalej z łatwością ci przyjdzie całą zająć godzinę; a jeśli po pierwszym półkwadransie lub następnych, uczujesz wielką trudność w odprawianiu modlitwy, nie posuwaj już onej do zupełnego siebie zniechęcenia, lecz przerwij nieco twe ćwiczenie, ta przerwa nie będzie ci szkodzić wcale, kiedy odetchnąwszy nieco, znowu się wrócisz do modlitwy.
Tegoż samego użyć możesz sposobu, w sprawach zewnętrznych i zatrudnieniach ciała. Jeśli się tobie zdaje, że masz wiele spraw do załatwienia, albo sprawy nader trudne, i stąd z powodu lenistwa zaczynasz się smucić, lub mnogością przerażać, zaczynaj od najpierwszej sprawy nie myśląc o innych; zajmij się takową z całą pilnością; a dokonawszy jej dobrze, dokonasz za czasem i wszystkich innych, bez tylu nawet przykrości jakieś sobie na początek przedstawiał. Tak śmiało naprzeciw wszystkim idź trudnościom, nie unikaj nigdy pracy; lękaj się raczej aby lenistwo nie wzmogło się w tobie do tego stopnia, iżby ci sprawiało nieznośnymi pierwsze trudności, jakie się nastręczą przy ćwiczeniach cnoty, albo gdyby przed zaczęciem ich nawet, powodowały wstręt i odrazę. To się właśnie przydarza duszom trwożliwym i gnuśnym; lękają się one zawsze nieprzyjaciela, choć ten jest słabym i dalekim, ciągle mniemają, że im zlecają rzeczy trudne i przykre, i taka trwożliwość niewczesna miesza ich w samym spokoju. Wiedz zatem synu, że lenistwo nie tylko jest jadem ukrytym, co zatłumia pierwszy zaród cnoty, ale nawet niszczy cnotę już nabytą. Wiedz, że czym jest robak co roztacza drzewo, tym jest lenistwo które rozstraja i niszczy życie duchowe; lenistwo jest sidłem szatana, w które szczególniej chwyta ludzi, a zwłaszcza tych, co zamierzają prowadzić życie duchowe, doskonałe.
Czuwaj synu, pilno nad sobą; módl się i wykonywaj dobre uczynki, nie ociągaj się z przysposobieniem sobie szaty godowej aż do chwili, kiedy już czas będzie wynijść w ozdobie cnoty, na spotkanie Oblubieńca niebieskiego. Pamiętaj na każdy dzień, że Ten, który cię zachował do poranku, nie dał ci żadnej obietnicy, że doczekasz do wieczora; a jeśli Jego dobroć sprawi, że doczekasz wieczora, nie upewnia cię bynajmniej abyś miał dożyć jutra. Świątobliwie przeto i na przypodobaniu się Bogu, spędzaj każdą dnia godzinę, jakby była ostatnią życia twego, i lękaj się ścisłego rachunku, jaki oddać musisz z każdej życia chwili.
Jeszcze jedno nadmieniam ci synu: chociażbyś przez dzień cały trudził się i pracował wiele, załatwił dobrze twe sprawy, pamiętaj jednak, że ten dzień stracony jest dla ciebie, że twe trudy są daremne, jeśliś nie zdołał odnieść wiele zwycięstwa nad swymi skłonnościami i nad własną wolą; jeśliś zaniedbał składać podzięk Bogu za Jego dary, a szczególniej za łaskę, że Pan raczył umrzeć za ciebie; jeśliś nie przyjął niby w darze jakiego utrapienia, które Ojcu na niebiosach podobało się zesłać tobie, dla oczyszczenia win twoich.
ROZDZIAŁ XXI. Jak używać należy zmysłów zewnętrznych, jak je nakierować do rozważania rzeczy Boskich
Pilnej przykładaj baczności i ciągłego starania, abyś mógł dobrze pokierować zmysły zewnętrzne; chuć bowiem zmysłowa, z której wszystkie wzruszenia powstają, skutkiem swej zepsutej natury, z szalonym zapałem unosi nas ku rozkoszy, a ponieważ sama nie może sobie wystarczyć, używa posługi zmysłów, jakby przyciąga nimi przedmioty ku sobie i przeprowadza ich wyobrażenia aż do umysłu. Stąd powstaje owe upodobanie zmysłowe, które skutkiem styczności jaka zachodzi między duchem a ciałem, rozlewa się naprzód po zmysłach, które do tego są zdolne, zaraża potem władze umysłowe, i tak na koniec swym zabójczym jadem, całego ogarnia człowieka.
Poznajesz synu wielkie zło, poznaj teraz jakie są nań lekarstwa. Trzymaj na wodzy swe zmysły, używaj ich zawsze na cel dobry, na jaką rzecz pożyteczną lub konieczną, a broń Boże byś je miał szpecić i używać do rozkoszy niegodziwej. Jeśliby zatem przypadkowo, niespostrzeżenie wybiegły za daleko zmysły, przekroczyły granicę, jaką im rozum nakreśla, staraj się co prędzej powściągnąć one i w właściwe ująć karby. Tak je pokieruj, aby miasto zdrożnego nawyknienia przywiązania się do rzeczy próżnych i szukania w nich rozkoszy, nabyły wprawy wyprowadzania z tychże samych przedmiotów, wielkich pomocy do zbawienia i udoskonalenia duszy służących, aby dusza skupiając się sama w sobie, przez poznanie stworzonych rzeczy, wznosiła się do rozważania wielkości niestworzonego Boga. Możesz tego dokazać synu, następującym sposobem.
Kiedy przedmiot przyjemny, przedstawi się zmysłom twoim, nie zwracaj uwagi co jest w nim materialnego, ale raczej spoglądaj nań oczyma ducha, a jeśli spostrzeżesz w nim jaką własność, przymiot któryby schlebiał zmysłom twoim, wiedz że takowego nie nadał sam przedmiot sobie, ale go otrzymał od Boga; niewidzialna prawica Jego udziałała ów przedmiot, który cię zachwyca, nadała mu piękno i dobro jakie ty podziwiasz. Wesel się potem w duchu na wspomnienie, że ten wszechmocny, niezawisły od nikogo Bóg jest sam Stwórcą tylu i tak osobliwych przymiotów, które podziwiamy w stworzeniach, że wszelkie piękno i dobro w Nim, w stopniu najdoskonalszym się zawiera, że wszelka najbardziej nawet doskonała rzecz, nie ma żadnego porównania z Jego nieskończoną doskonałością.
Jeśli myśl twoja, zastanowi się nad jakim wdzięcznym tworem Boga, zauważ, że sam w sobie jest niczym; wspomnij zaraz na Stwórcę, który go udziałał, w Zbawcy twoim niech będzie wszelka radość twoja i tak możesz mówić do Pana: O Boże! jedyne pragnienie, jedyne szczęście moje, jakże rozwesela się dusza moja gdy wspomnę, że wszelka doskonałość w stworzeniach nawet słabym cieniem Twojej doskonałości nazwać się nie może, bo Ty jesteś początkiem, źródłem wszech rzeczy.
Gdy piękne drzewa, umajone błonia, zdobne kwiaty, lub inne tym podobne zoczysz przedmioty, pomyśl, że tego życia roślinnego jakim rosną, zielenieją się, nie mają z siebie, ale Duch Wszechmocny, Duch Boży, którego dowidzieć nasze oko nie może, ożywia wszystko; wznieś doń swe serce i mówić możesz: O Boże! żywocie prawdziwy, pociecho żywa serca mojego, z Ciebie, w Tobie, i przez Ciebie wszystko żyje, wszystko się krzewi, rośnie na ziemi.
Gdy spojrzysz na zwierzęta, podnieś także swój umysł i serce ku Temu, który nadał im ruch i czucie, mówiąc: Wielki Boże, który wszystkim w świecie ruch nadajesz rzeczom, a sam jesteś nieodmienny, niewzruszony, o jakże raduje się me serce, że wiecznie w jednymże szczęścia zostajesz stanie, a nic się w Tobie niezmienia.
Kiedy piękno stworzeń cię unosi, oddziel to co widzisz, od tego, co widzieć nie możesz, powściągnij swój pogląd na ciało, a zwróć się do ducha, zważ, że wszystko co się tobie tak piękne wydaje, bierze swój początek od piękności nieskończonej, i myśl wtenczas w głębi duszy: Oto mały wypływ, kropelka nieprzebranego źródła, niezmierzonego oceanu, skąd nieskończone płyną dobra. Jakże rozwesela się duch mój, kiedy wspomnę na to piękno odwieczne, które jest przyczyną wszelkiego stworzonego piękna.
Jeżeli poznasz, ujrzysz osobę udarowaną talentami, mądrością, sprawiedliwością, dobrocią i innymi cnotami, rozróżnij zaraz to, co ta osoba ma sama z siebie od tego, co odebrała z nieba i mów do Pana: O Boże! źródło mądrości i cnót wszystkich, jakże się cieszę, gdy rozważam, że wszelkie dobro i cnota od ciebie pochodzi, że wszelkie stworzeń przymioty, niczym są w porównaniu z Tobą. Po tysiąckroć składam Tobie dzięki Panie, za to i wszelkie inne dobro, jakieś kiedykolwiek bliźniemu i mnie udzielić raczył. Ulituj się Panie nad nędzą i duchowym ubóstwem moim, wspomnij Panie, że tej właśnie (np. pokory, cierpliwości) niedostaje mi cnoty.
Kiedy wykonywasz jakie dobre dzieło, pomyśl, że Bóg jest onego pierwszą przyczyną, a ty jedynie słabym narzędziem jakiego Bóg do działania używa, a podniósłszy swe serce ku Panu, mów: O potężny wszechświata Władco, z pociechą serca wyznaję, że bez Ciebie ja niczym jestem, że Ty jesteś pierwszym i najgłówniejszym wszech rzeczy Twórcą.
Kiedy przypadającą do smaku posilasz się potrawą, lub pragnienie zaspakajasz miłym napojem, rozważ, że Stwórca sam nadał smak tak przyjemny przedmiotom, niech Pan będzie twą jedyną rozkoszą i wszedłszy w siebie tak mówić możesz: Duszo moja wesel się w Panu, ponieważ nigdzie nie masz stałego zadowolenia, prawdziwego szczęścia, tylko w Bogu samym.
Jeśli wdzięczna woń rozwesela umysł twój, nie przywiązuj doń upodobania, wznieś się duszą aż w niebo, pomyśl, że Bóg jest przyczyną wszelkiej wonności, bierz stąd pobudkę weselenia się w Panu, proś w gorących modłach, aby Bóg który jest źródłem wszelkiej słodyczy sprawił, iżby twa dusza otrząśniona z wszelkiej rozkoszy i upodobania w rzeczach zmysłowych, mogła bez przeszkody wznieść się do Pana, na kształt najwonniejszego kadzidła.
Gdy wreszcie śpiew, lub inna strojna dojdzie twych uszów melodia, zwróć swą myśl do Boga i mów: O Boże! jakąż me serce napełnia się radością, kiedy Twe boskie rozważam doskonałości, które w jedno zebrane stanowią najstrojniejszą harmonię, jaka nie tylko w Tobie samym, ale w Aniołach, we wszystkich niebianach, i w całym objawia się stworzeniu.
ROZDZIAŁ XXII. Jak rzeczy zmysłowe mogą nam posłużyć do rozważania tajemnic życia i męki Pana naszego Jezusa Chrystusa
Pokazałem ci synu, jak za pomocą rzeczy pod zmysły podpadających, możesz wznieść umysł swój do rozważania wielkości Boga, pragnę ci teraz wskazać, jak też same zmysłowe przedmioty mogą ci posłużyć do rozmyślania świętych tajemnic życia i męki Pana naszego: wszystko bowiem cokolwiek napotkasz w przyrodzie zdolne jest wzbudzić w nas takowe rozmyślanie.
I tak, pomyśl naprzód, że Bóg, jakeśmy mówili, jest początkiem wszystkich rzeczy; On najzacniejsze nawet twory udarował bytem, pięknem i wszelkimi jakie posiadają przymiotami. Następnie podziwiaj nieskończoną dobroć Boga, iż się raczył uniżyć, stać aż człowiekiem, cierpieć, śmierć haniebną dla twego ponieść zbawienia, że dozwolił aby własne Jego stworzenia sprzysięgły się, zwróciły swą zabójczą przeciw Panu rękę i ukrzyżowały Go.
Jeśli zaś zechcesz wnijść w szczegóły Jego cierpień i boleści, wszystko na cokolwiek spojrzysz, przypomina ci takowe. Jeśli na przykład ujrzysz oręże, bicze, powrozy, ciernie, trzcinę, gwoździe, młoty, słupy, już twa dusza wyobrazi sobie, że to były narzędzia męki i śmierci Pana. Skromna zaś lepianka przedstawi ci stajenkę, żłobek Betleemu, gdzie się Pan narodził; padający deszcz z nieba co zwilgotnia ziemię, rozbudzi w tobie wspomnienie potu krwawego, który na kształt rzęsistych strumieni skrapiał ziemię w ogrodzie oliwnym. Każdy kamień po drodze będzie obrazem opoki, co się rozpadła przy skonie Pana. Spoglądając na słońce, lub ziemię, już masz przedmiot do rozmyślania gotowy, że kiedy słodki Jezus zamierał: ziemia się trzęsła i słonce zaćmiło. Na widok wody wspomnisz sobie, że kiedy setnik uderzył włócznią w serce Jezusa, wtenczas krew i woda pociekła. Toż o tysiącu innych możesz pomyśleć przedmiotach.
Gdy wino lub inny do ust niesiesz napój, wystaw sobie ocet i gorycz żółci, jaką ukochanego napawano Zbawcę. Jeśli wonność ci się przedstawi wyobraź sobie trut trupów jaki Pan znosił na Kalwarii. Ubierając się, pomyśl, że Jezus przyoblekł nasze ziemskie ciało aby ciebie przyodział szatą Bóstwa swego. Rozbierając się, wyobraź sobie, że widzisz obnażonego Pana w ręku oprawców, okropnie u słupa biczowanego, albo przybitego do krzyża z miłości ku tobie. Kiedy wrzask zgiełkliwy, albo inne pomieszane posłyszysz głosy, niech ci się zdaje, że to są dzikie krzyki wściekłego motłochu wołającego: „Ukrzyżuj – ukrzyżuj!”.
Ilekroć zegar godzinę uderzy, wspomnij sobie na gwałtowne bicia serca Jezusowego, jakich doświadczał w ogrodzie, kiedy śmiertelny dreszcz i lęk Go przejmował na widok boleści, jakie dlań gotowano; albo wystaw sobie owe uderzenia młotów, jakie spadały na gwoździe, kiedy okrutni oprawcy przybijali Jezusa do krzyża. Na koniec, wszelkie cierpienie i boleść, jaką sam ponosisz albo widzisz że inni ponoszą, jakkolwiek mogą być przykre, pomyśl sobie że są niczym w porównaniu tych, jakie cierpiał Jezus nie tylko na ciele, ale szczególniej na duszy w czasie męki swojej.
ROZDZIAŁ XXIII. O innych jeszcze sposobach dobrego użycia zmysłów
Widziałeś synu, jak łatwo możemy wznosić nasz umysł od rzeczy widzialnych nas otaczających, do rzeczy niewidzialnych, do Boga, do rozmyślania tajemnic życia i śmierci Jezusa Chrystusa; pragnę ci jeszcze podać inne środki i sposoby za pomocą których łatwo ci będzie wyprowadzać coraz nowy przedmiot do rozmyślania: różne są bowiem usposobienia ludzi, każdy zatem odpowiednie sobie może tu znaleźć nabożeństwo, uwagi zaś poniżej do tego podane, nie tylko są pożyteczne maluczkim i rozpoczynającym drogę doskonałości, ale nawet i tym, którzy już wiele w duchowym postąpili życiu; nie wszyscy bowiem jednaką iść mogą drogą, nie wszyscy jednych chwytać się mogą sposobów, nie wszyscy wreszcie zarówno są uzdolnieni do wzniosłych badań i rozbioru rzeczy. Jednakże niech cię wcale nie zatrważa, ani miesza wielość przedstawianych ci do wykonania ćwiczeń, owszem wybieraj z nich, które uznasz za najstosowniejsze; zasięgaj rady roztropnego Ojca twej duszy, poświęć się mu z pokorą i ufnością, nie tylko w tym co mam mówić, ale i we wszystkim cokolwiek w następstwie wyczytasz. Kiedy spojrzysz na przedmioty, co się tobie podobać będą, za którymi świat tak bardzo się ugania, powiedz sercu swemu, że one same w sobie są nikczemne, są śmieciami i błotem; są niczym w porównaniu dóbr niebiańskich, do których ty gardząc wszystkim, jedynie wzdychać i pragnąć winieneś.
Spojrzawszy na słońce, wspomnij, że dusza twoja ozdobiona łaską, piękniejszą, świetniejszą jest nad wszystkie gwiazdy razem; a ogołocona z łaski, daleko jest czarniejsza, szpetniejsza nad piekło samo. Podniósłszy oczy ku niebu, wznieś się w duchu aż do Aniołów, niebian krainy, i pamiętaj że tam zostawać, tam królować będziesz na wieki, jeżeli świątobliwie w niewinności żyć będziesz na ziemi.
Gdy miły śpiew ptasząt obije się o twe ucho, pomyśl zaraz o wdzięcznej raju krainie, gdzie chóry Aniołów nieustannie nucą pochwalne pienia Panu: proś Boga abyś stał się godnym w orszaku niebian, na wieki także wychwalać z nimi Stwórcę swego.
Jeśli cię piękność stworzona uwodzi, pamiętaj dobrze, że wąż piekielny ukrywa się pod tym błyskotnym pięknem, i czyha aby cię ukąsił, pozbawił życia łaski. Rzeknij mu wtenczas z świętą pogardą: Ustąp precz szatanie, próżno tu ukrywasz swe żądło. Zwracając się potem do Boga, powiedz w pokorze: Bądź błogosławion Boże, żeś mi raczył wskazać wroga mego i wybawił z sideł jego. Uciekaj się potem do ran Zbawiciela, a zwłaszcza do rany otwartego serca Jego, tam bowiem twoja najbezpieczniejsza warownia; i rozmyślaj boleści niewymowne, które Pan w ciele wycierpiał, aby cię od grzechu wybawił, aby wstręt wzbudził do uciech zmysłowych.
Inny ci jeszcze synu podaję środek unikania przynęt piękności stworzonych, to jest zastanawiaj się dobrze, jak się wydawać tobie będą w chwili skonu i po śmierci te przedmioty, co cię teraz pięknem swoim zachwycają.
Kiedy idziesz, pamiętaj, że każdy krok co czynisz, zbliża cię do grobu, do wieczności. Lot ptaka, gwałtowny prąd wody, szybki przebieg parowca, ostrzega cię, że dni twoje jeszcze prędzej przeminą. Burzliwe wichry, lub trąba powietrzna, co wywraca, unosi wszystko, grom i trzask piorunu co wstrząsa wszystko, przypomina ci straszny dzień sądu, i jakby mówi: ugnij kolano przed swym Sędzią, oddaj Mu cześć i hołdy, proś w pokorze aby ci dał łaskę dobrego na śmierć się przygotowania, abyś przed Nim stanąwszy, miłosierdzia sąd znalazł.
Jeśli pragniesz synu, odnieść korzyść duchową z tysiącznych zdarzeń, jakie napotkać możesz codziennie w tym życiu doczesnym, tak ci radzę postępować; jeśli na przykład, przydarzy się tobie dolegliwość z powodu zimna, lub zbytniego gorąca, lub inna przygoda; kiedy boleść lub smutek cię dociskać będzie, wystaw sobie niezmienny porządek Opatrzności Boskiej, która przewidziała, zamierzyła, abyś ponosił obecnie tę przykrość i która zastosowała onę do sił twoich. Uznaj z wdzięcznością i weselem troskliwą i ojcowską miłość jaką Pan rozciąga nad tobą, złóż dzięki Bogu, że ci podaje z miłości swojej nową sposobność abyś okazał, że zawsze chcesz Mu służyć w sposobie, który byłby najprzyjemniejszy Bogu. I w takim położeniu mając sposobność, szczególniej podobania się Bogu, możesz mówić: Oto teraz spełnia się nade mną wola Pana, który od wieków w swoim miłosierdziu zapragnął, abym ponosił obecną dolegliwość, niechże Imię Pańskie po wszystkie będzie uwielbione wieki.
Kiedy jaka myśl dobra, natchnienie zbawienne wnijdzie do duszy, wierz mocno, że ono od Boga pochodzi, i składaj za to najgłębsze dzięki temu Ojcu wszelkiego światła.
Kiedy czytasz pobożną książkę, wystaw sobie, że Duch Święty przemawia do ciebie, że On podaje tobie dobre myśli w niej zawarte.
Kiedy spojrzysz na krzyż, uważaj w tym znaku chorągiew Chrystusa, Wodza twego, pamiętaj, że skoro opuścisz ten sztandar, wpadniesz w ręce najzaciętszych wrogów; przeciwnie, jeśli krzyża się trzymać i za Wodzem Jezusem iść będziesz, staniesz się godnym z palmą zwycięstwa w ręku, z wawrzynem tryumfu na skroniach wnijść do Królestwa niebiańskiego.
Spojrzawszy na obraz Niepokalanej Dziewicy Maryi, złóż w ofierze tej Matce miłosierdzia serce twoje, podziękuj z największym uszanowaniem i wiernością, że z postanowienia wyroków Boga, Ona nam wydała Zbawcę, wykarmiła Go swym mlekiem, podziękuj Jej wreszcie za pomoc i ratunek, z jakim Ona pospiesza dla tych, którzy Jej z ufnością w walce z szatanem wzywają. Obrazy świętych, niech ci przypominają tych walecznych rycerzy Chrystusa, którzy mężnie się potykając aż do śmierci, utorowali ci swym przykładem drogę, która prowadzi do chwały.
Kiedy usłyszysz głos dzwonu, wzywający wiernych do odmówienia trzech Pozdrowień Anielskich, możesz uczynić pewny rodzaj rozmyślania nad wyrazami, które mówisz przed każdym pozdrowieniem. Na pierwszy znak podziękuj Bogu za osobliwsze poselstwo, jakie wysłał do Maryi, które było początkiem naszego odkupienia. Na drugie uderzenie dzwonu wesel się wraz z świętą Dziewicą, że Ją Bóg na tak wysokie wynieść raczył dostojeństwo, a to w nagrodę Jej nieopisanej pokory. Na trzeci znak, złóż pokłon i cześć Wcielonemu Słowu, oddaj również powinny hołd Najświętszej Dziewicy i Archaniołowi Gabrielowi. Na każde z tych trzech uderzeń dzwonu, a zwłaszcza na trzecie, dobrze jest nachylić swą głowę, na znak uwielbienia tajemnicy Wcielenia. Rozmyślania dopiero wymienione, mogą być dokonane przy każdym odmawianiu Anioł Pański; w wieczór jednak, rano i w południe, można dodać inne jeszcze odnoszące się do tajemnic Męki Pańskiej i Najświętszej Panny, uwagi. Zwracać bowiem często mamy myśl na boleści, jakie Dziewica Najświętsza poniosła, i byłoby wielką niewdzięcznością, gdybyśmy tego zaniedbać mieli. W wieczór, wystaw sobie boleść i smutek jaki czuła święta Dziewica, z powodu krwawego potu, pojmania Jezusa w Ogrójcu i innych udręczeń, jakich słodki Jezus doznał owej nocy. Na zaraniu, współubolewaj z Niepokalaną Matką, nad Jej ciężkim utrapieniem, kiedy widziała jak jedynego Jej Syna pokrywają hańbą, wiodą jako złoczyńcę od Piłata do Heroda, na śmierć wydają, ciężki krzyż na Jego święte składają barki, pod którego brzemieniem upada. W południe, wyobraź sobie ów straszny miecz boleści, który duszę tej strapionej przeszywa Matki, kiedy w Jej oczach krzyżują Syna, kiedy na krzyżu zamiera, kiedy nawet po oddaniu ducha, jeszcze włócznią bok srodze Mu otwierają i serce ranią.
Wskazane dopiero pobożne rozmyślania boleści świętej Dziewicy, możesz szczególniej dopełniać od wieczoru we czwartek, aż do południa w sobotę; inne zaś uwagi możesz czynić w resztę dni tygodnia. Możesz jednak zająć myśl swoją jakim innym jeszcze rozważaniem i nabożeństwem, stosownie jak przez przedmioty zewnętrzne, do tego wzruszonym się uczujesz.
Abym w kilku zawarł słowach, jak masz synu, kierować swe zmysły, powiadam ci, abyś zawsze trzymał je na wodzy, nie dopuszczał nigdy przystępu do serca twego, ani zbytniemu przywiązaniu, ani wrodzonej nienawiści ku rzeczom, lecz abyś skłonność swoją na woli uzasadniał Boskiej, to jest: rzeczy dobre, dlatego przyjmuj, iż Bóg tak chce, abyś je miał i na dobre używał; a złe odrzucaj z pogardą, bo Bóg je nienawidzi, chce zatem abyś je także nienawidził.
Zresztą, zwracam twoją uwagę synu, że jakkolwiek rozliczne podaję ci tu ćwiczenia do dobrego urządzenia twych zmysłów, nie jest jednak zamiarem moim, aby one wyłącznym twoim były zajęciem. Albowiem prawie zawsze obowiązany jesteś być skupionym w sobie, i mieć myśl skierowaną ku Bogu, winieneś w głębi swej duszy pokonywać swe złe skłonności, i wzbudzać w sobie akty cnót tymże skłonnościom przeciwnych. Moim raczej jest zamiarem, abyś przy sposobności i w potrzebie podanych nie zaniedbał używać ćwiczeń. Pamiętając na to, że środkiem do postąpienia w drodze duchowego życia, nie jest ślepe przywiązanie się do pewnych ćwiczeń powierzchownych, które same w sobie są dobre, ale źle użyte mieszają umysł, podniecają miłość własną, podtrzymują niestałość i otwierają przystęp pokusom szatańskim.
ROZDZIAŁ XXIV. O poskromieniu języka
Język swój szczególniej poskramiaj synu, albowiem wrodzona skłonność nasza, podoba sobie mówić o rzeczach schlebiających zmysłom. Wielomówstwo pochodzi zwykle z pychy, która wznieca w nas mniemanie, że jesteśmy rozumniejszymi niż jest rzeczywiście, że zachwycając się w naszych pomysłach, one na zewnątrz innym z upodobaniem przedstawiamy, że panujemy w towarzystwach i rozmowach, i sądzimy, że wszyscy nas słuchają, albo słuchać winni.
Niepodobna jest w krótkości wykazać, jak wiele zła powstaje z wielomówstwa: w ogólności jednak powiedzieć można, że ono jest matką próżnowania, jest oznaką niewiadomości i nierozsądku, pociąga za sobą obmowy i kłamstwo, rozwalnia ducha pobożności; wzmacnia chuci nieporządne, nazwyczaja do mów próżnych i nieprzystojnych.
Dla uniknienia tyle zła wynikającego z nieposkromienia języka, zachowaj synu, następujące przestrogi: Nie mów wiele ani przed tymi, co radzi nadstawiają ucha, abyś w swej mowie nie wyszedł z granic przystojności i prawdy. Nie podnoś zbyt głosu, ni przybieraj rozkazującego tonu mówienia, bo tym sposobem zrazisz słuchających i okażesz wiele próżności, zarozumiałości o sobie.
Nie mów nigdy o sobie, o twych krewnych, o twych talentach i sprawach, a jeśli konieczność mówić cię o tym znagli, zamknij rzecz w niewielu wyrazach i z największym umiarkowaniem. Jeśli natrafisz na człowieka, co wiele mówi o sobie, nie gardź nim, ani gorsz się stąd, lecz tylko strzeż się pilnie go naśladować, choćby nawet mowa jego zdała się ściągać do własnego upokorzenia i oskarżenia samego siebie.
O bliźnim i sprawach jego, rozmawiaj, o ile można, najmniej, chyba że się nastręcza okoliczność mówienia o nim dobrze.
Rozmawiaj chętnie o Bogu, a nade wszystko o Jego dla ludzi miłości; z obawy jednak abyś w tak ważnym przedmiocie, nie mówił niedokładnie, dozwól raczej niech inni mówią, słuchaj ich chętnie i to co dobrego mówią, staraj się zachować w głębi duszy. Co się tyczy rozmów ziemskich, gdy te uszu twoich dochodzą, nie dopuszczaj im przystępu do serca, bo to całkowicie winno być dla Boga. Lecz jeśli będziesz w konieczności słuchać tego kto mówi, i dać mu odpowiedź, zwracaj często swe spojrzenia ku górze, ku Niebu, gdzie twój Bóg panuje, i skąd On na twą niskość spozierać nie wzgardza. Wszystko, co masz mówić, rozbierz wprzód w duszy nim językiem wyrazisz, użyj wszelkiej możliwej oględności, bo jeszcze znajduje się wiele rzeczy, które by wypadało zamilczeć, a kiedyś nad tym zastanowił się, co uważasz za konieczność do wyrażenia, jeszcze jaką cząstkę odetnij, bo zawsze w końcu przekonasz się, żeś za wiele mówił.
Milczenie jest osobliwszą pomocą w walce duchowej, i ci którzy zachowują ono, mogą być pewni zwycięstwa: albowiem ono zwykle pochodzi z nieufności w sobie, a zaufania w Bogu, mieści w sobie wiele pociągu do modlitwy, i ułatwia wszelkie ćwiczenie cnoty.
Abyś wreszcie zachęcił się synu, do zachowania milczenia, rozważ dobrze, porównaj i wielkie dobra jakie płyną z milczenia i znowu rozliczne zło jakiego powodem jest wielomówstwo. Co więcej powiem, jeśli chcesz nawyknąć mówić mało, chowaj milczenie nawet wtenczas, kiedy masz powód do mówienia, byle tylko to milczenie nie szkodziło ani tobie, ani bliźniemu. Unikaj towarzystw, a nade wszystko wielomównych, niech obcowanie twoje nie tak z ludźmi, ale raczej będzie z Aniołami, z świętymi, z Bogiem samym. Zwróć wreszcie uwagę na walkę jaką wieść winieneś, a zaledwie zbędzie ci nieco czasu do odetchnienia, a do zabaw, rozmów bezpożytecznych, zupełnie ci go braknie.
To najprawdopodobniej fałszerstwo, mające na celu odwrócenie uwagi od poważnych oskarżeń o prace Mateusza dla Stasi. „No widzicie, jakie to głupie oskarżenia…” MD
Pojawiło się sporo komentarzy związanych z wypowiedzią nijakiego Hartmana – „Krzyż nadal zabija! Usunąć z Giewontu!” – w kontekście śmiertelnego porażenia piorunem kilku turystów podczas burzy.
Jak wygląda scena na której występuje nijaki Hartman? Wymienię tylko obsadę aktorską:
prof. dr hab. Jan Hartman – Kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki WNZ Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego
prof. dr hab. Tomasz Grodzicki – Prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum
prof. dr hab. med. Wojciech Nowak – Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego
prof. Piotr Gliński – wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego
dr Jarosław Gowin – wiceprezes Rady Ministrów, minister nauki i szkolnictwa wyższego.
Parę zdań na temat głównego aktora a potem sugestia co z tym fantem zrobić.
Hartman oprócz funkcji jaką pełni na UJ jest etatowym polakożercą. Od 2012 do 2014 był wiceprzewodniczącym loży B’nai B’rith – Loża Polin. Jest to organizacja żydowska, nacjonalistyczna, syjonistyczna i masońska, a ze swej natury i celów całkowicie antychrześcijańska. Celem organizacji jest jednoczenie środowiska żydowskiego i tworzenie warunków do politycznej, gospodarczej i religijnej dominacji nad światem w ramach budowania tzw. Nowego Światowego Porządku.
W 1938 roku prezydent Mościcki zdelegalizował wszystkie loże masońskie a w 2007 za sprawą prezydenta Lecha Kaczyńskiego B’nai B’rith reaktywowała swoją działalność. Po uroczystościach związanych z otwarciem loży, ambasador USA omawiał z szefami B&B sprawę ustawodawstwa dotyczącego zwrotu mienia oraz kwestie związane z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Przypominam, że jest to rok 2007.
Wyobraźmy sobie per analogiam, że administracja US promuje powołanie Kółek Różańcowych z Polski na terenie US, a tymczasem szefowie tych Kółek spotykają się z ambasadorem Rosji i dyskutują na temat kwestii związanych z np. działalnością CNN i sprawy ustawodawstwa dotyczącego zwrotu Indianom ich terenów.
Kilka cytatów z Hartmana które definiują postać:
„Jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku. Być może piękna miłość brata i siostry jest czymś wyższym niż najwznioślejszy romans niespokrewnionych ze sobą ludzi?“
„Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię. Tak pomszczę swojego psa.“
“(Ruch LGBT w Polsce) powinien w obliczu Podłej Zmiany podwoić swoje wysiłki i być może zmienić swą retorykę. Dziś stawia na radosne manifestowanie swojej tożsamości, na radość, muzykę i zabawę. Może ta formuła już się wyczerpała? Może czas na to poważniejszy. Pozwalam sobie poddać tę myśl pod rozwagę działaczy.”
Można by cytować dalej. Jak ktoś ma smakowite kąski to proszę umieścić w komentarzu.
Podczas ciamajdanu, który miał miejsce 16 grudnia 2016 w końcówce swego blogowego wpisu wyraża nadzieję, że:
“Ta rewolucja nie pójdzie do domu! Nie zagłuszą jej świąteczne dzwoneczki i kolędy. Społeczeństwo się obudziło i nie pozwoli na dyktaturę”.
Co zrobić z Hartmanem?
1. Obić mu ryj żeby nie mógł publicznie zaistnieć. Pomysł sam się narzuca, jest fajny, ale nie jest dobry. Ten fiut i środowiska, które za nim stoją ogłosiłyby, że stał się ofiarą polskiego antysemityzmu, faszyzmu, katolicyzmu i kaczystowskiej dyktatury. Wydaje się, że temu prowokatorowi właśnie o to chodzi – patrz sprawa psa.
2. “Obić twarz” pozostałym wymienionym na początku aktorom. Kanalii pokroju Hartmana jest bez liku i tego się nie zmieni, tak jak praw natury (“jak jest zima to musi być zimno, pani kierowniczko”). Natomiast jeżeli jawne kurestwo jest tolerowane przez funkcjonariuszy publicznych to właśnie tym funkcjonariuszom należałoby w pierwszej kolejności “obić mordy“.
Jak to zrobić?
Niestety mamy bardzo ułomne narzędzie do “obijania mordy” – kartę wyborczą. Jednak z braku laku trzeba próbować tej metody.
Martwica toksyczno-rozpływna naskórka objawiająca się nadżerkami obejmującymi twarz, przekrwieniem spojówek, obrzękiem i strupami na wargach oraz zajęciem tułowia z odwarstwieniem przypominającym płachtę skóry.
Here are similar cases afterOto podobne przypadki po c-19 INJECTIONc-19 INJECTION ::
Nie powinniśmy bagatelizować ani próbować normalizować objawów neuropsychiatrycznych po zastrzykach przeciw COVID-19. Każdą sprawę należy traktować poważnie. Samobójstwa po 10 grudnia 2020r. powinny zostać zbadane, a producent, dawki i daty szczepienia powinny zostać zarejestrowane przez personel medyczny i odnotowane przez członków rodziny.
−∗−
Tłumaczenie wpisu dr Petera McCullough w serwisie Substack o pojawiających się opracowaniach na temat nowych powikłań po preparatach przeciw covid-19. /AlterCabrio – ekspedyt.org/
____________***____________
Ostra psychoza po szczepieniu na COVID-19
Alarmujące niepublikowane opracowania mówią o ostrych objawach neuropsychiatrycznych
Niezaszczepieni pacjenci wspominali pół żartem, że przyjęcie szczepienia przeciw COVID-19 doprowadza niektórych z ich przyjaciół i członków rodziny do „szaleństw”. Chociaż zawsze odrzucałem to jako napędzaną strachem ideologię szczepionkową, która zastępuje zdrowy rozsądek u niektórych fanatyków, to rosnąca literatura na temat objawów neuropsychiatrycznych jest alarmująca. Obecnie istnieje około 10 prac opisujących ból głowy, gorączkę i szereg ostrych objawów neuropsychiatrycznych po szczepieniu zarówno mRNA, jak i adenowirusem COVID-19. Silne uprzedzenia wśród redaktorów i wydawców sprawiły, że niezliczone artykuły nie trafiły do głównych mediów medycznych, dlatego trzeba szukać daleko, aby znaleźć informacje na temat bezpieczeństwa szczepionek. Borovina i in. z Chorwacji opisali trzy przypadki ostrego bólu głowy, po którym nastąpiła psychoza.
Borovina T, Popović J, Mastelić T, Sučević Ercegovac M, Kustura L, Uglešić B, Glavina T. First Episode of Psychosis Following the COVID-19 Vaccination – A Case Series. Psychiatr Danub. 2022 Summer;34(2):377-380. doi: 10.24869/psyd.2022.377. PMID: 35772162.
Wszyscy trzej pacjenci wymagali hospitalizacji z gruntownymi badaniami diagnostycznymi i leczeniem. Jeden z przypadków zakończył się próbą samobójstwa z nożem w brzuchu, co wymagało pilnej operacji jamy brzusznej.
Jako lekarz jestem zaniepokojony dowodami medycznymi wskazującymi na kodowane genetycznie białko kolczaste SARS-CoV-2 z Wuhan Institute of Virology w ludzkim mózgu po szczepieniu. Zastanawiam się, ile subtelnych zmian pozostaje nierozpoznanych klinicznie. Nawet jeśli dotyczy to niewielkiej grupy, to ogromna liczba zgłaszających się sprawia, że wszelkie „rzadkie” powikłania stają się powszechnym problemem w praktyce klinicznej.
Podsumowując, nie powinniśmy bagatelizować ani próbować normalizować objawów neuropsychiatrycznych po zastrzykach przeciw COVID-19. Każdą sprawę należy traktować poważnie. Samobójstwa po 10 grudnia 2020r. powinny zostać zbadane, a producent, dawki i daty szczepienia powinny zostać zarejestrowane przez personel medyczny i odnotowane przez członków rodziny.
Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego wydała pozytywną opinię nt. zmian traktatów, które przeniosłyby kwestię leśnictwa z kompetencji krajowych do wspólnych UE.
To kolejna próba przejęcia przez Unię Europejską kontroli nad polskimi lasami, jednym z naszych największych bogactw naturalnych.
Dość powiedzieć, że lasy zajmują aż 30 procent powierzchni Polski. UE chce położyć swoją ciężką łapę na naszym polskim, narodowym, zielonym skarbcu. Bowiem lasy dostarczają, dziś coraz droższego surowca dla przemysłu drzewnego, który obejmuje sieć tartaków, fabryki mebli, fabryki papieru, różnego rodzaju płyt drewnianych itp. Zagrożenie to doskonale widzą specjaliści w dziedzinie lasu.
– Jest to kontynuacja niebezpiecznych pomysłów Komisji Europejskiej, która wcześniej przeforsowała szkodliwą „Strategię na rzecz bioróżnorodności”. Celem jest osiągnięcie bezpośredniego wpływu na politykę leśną państw członkowskich. Jedna dla wszystkich państw polityka leśna, to pomysł zupełnie chybiony ze względu na totalnie różne warunki przyrodnicze państw UE oraz adekwatne do tych warunków różne sposoby prowadzenia gospodarki leśnej – powiedział PCh24.pl Adam Kwiatkowski, Naczelnik Wydziału Ochrony Zasobów Przyrodniczych w Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.
Trzeba pamiętać, że polskie lasy, a szczególnie puszcze, to część naszej tożsamości narodowej. To właśnie lasy były zawsze dla Polaków miejscem schronienia i walk z zaborcami oraz okupantami. W całym kraju odbywały się właśnie choćby uroczystości związane z obchodami 160. rocznicy Powstania Styczniowego. Przeważnie mają one miejsce przy krzyżach – pomnikach – często mogiłach, stojących w lasach, puszczach, gdzie miały miejsca powstańcze bitwy, czy egzekucje wykonane przez Moskali na powstańcach. Te pomniki – krzyże to ważna część naszej historii. Przeważnie odnawiają je i dbają o nie leśnicy z Lasów Państwowych.
Polscy leśnicy zawsze byli i są szczerymi patriotami. Dlatego m.in. Sowieci wywlekali ich i ich rodziny z gajówek, leśniczówek i wieźli bydlęcymi wagonami na Sybir. Tych co nie wywieźli – zamordowali w leśnych ostępach, gdzie dziś są mogiły ozdobione pięknymi krzyżami. Bo lasy i puszcze są świadkami męczeństwa wielu obrońców ojczyzny, a jednocześnie wspaniałych chrześcijan. Wystarczy wspomnieć dowódców i szeregowych żołnierzy leśnych oddziałów podziemia niepodległościowego oraz powojennych Niezłomnych. Ile ich krwi wsiąkło w leśną ściółkę? Niektóre leśne ostępy to prawdziwe cmentarze.
Czy możemy więc oddać nasze lasy, a w nich pomniki naszych bohaterów, pod zarząd brukselskich urzędników, których wiedza o polskiej historii jest na poziomie fałszywej zbitki – „polskie obozy koncentracyjne”? Zresztą – podobnie żenująco niską i nieprawdziwą wiedzę mają oni o polskich lasach.
Koroną polskich lasów i puszcz jest wciąż majestatyczna Puszcza Białowieska, a w niej m.in. „Szlak dębów królewskich”, które pamiętają nawet najdawniejszych władców Królestwa Polskiego. Te stare dęby, jak olbrzymy, strzegą wszystkiego, co zwie się Polską. Dlatego wara wam eurokraci od naszych lasów.
– Puszcza Białowieska to puszcza królewska – to nasza historia. To część naszej polskiej tożsamości. Nasi przodkowie się w grobach przewracają, kiedy słyszą o planach położenia unijnej łapy na naszych lasach. To zamach na polską tożsamość – powiedział PCh24.pl Andrzej Józef Nowak, Dyrektor Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.
Odbieranie kompetencji przy zarządzie polskimi lasami miało już w naszej historii miejsce kilka razy i zawsze kończyło się katastrofą. Jeżeli jesteśmy już przy temacie Puszczy Białowieskiej, to znana jest z naszej przedwojennej historii, sytuacja kiedy sanacyjny rząd pozwolił angielskiej firmie „Century” gospodarować w najcenniejszym lesie Europy. Dewastacja puszczy prowadzona przez Anglików trwała 10 lat, do czasu ogromnych strajków polskich robotników leśnych, którzy nie mogli dłużej znieść dewastacji puszczy, i „wygonieniu” przez rząd zagranicznej firmy. W czasie jej gospodarowania w Puszczy Białowieskiej pod siekierę poszło około 17 mln m3 drzew. Czyli wycięto praktycznie połowę puszczy – i to drzewa o najlepszej jakości. Jedynie w roku 1925 wywieziono z puszczy do Anglii 800 tys. m3 drewna. Do tego na zrębach nie prowadzono zalesień. Po prostu katastrofa!
Dewastacja Puszczy Białowieskiej, z dużym udziałem UE, trwa również dziś. Co najmniej kilkanaście lat temu na masową skalę zaczęły schnąć świerki, stając się łatwym łupem korników. Przez to w puszczy doszło do plagi tego owada. Kiedy Lasy Państwowe chciały zaradzić temu nieszczęściu, dokonując cięć sanitarnych, na drodze tych dobrych działań stanęła międzynarodowa organizacja Greenpeace, którą z całą mocą popierają komisarze UE. „Zieloni”, za pozwoleniem ówczesnego polskiego rządu, przejęli stery gospodarki leśnej w Puszczy Białowieskiej, co w praktyce oznacza, że ją całkiem zablokowali, twierdząc iż „Puszcza obroni się sama”. Na efekt tej utopijnej polityki nie trzeba było długo czekać, wyschły potężne połacie puszczy, a kornik zdetronizował żubra i sam teraz niszczycielsko „króluje”. Kiedy obecny rząd zaczął ratować puszczę pozwalając na sanitarne cięcia, zaraz zareagował kto – oczywiście Trybunał Sprawiedliwości UE, który nakazał wstrzymać wycinkę chorych drzew, mateczników kornika. Rząd pod naciskiem eurokratów, którzy tak jak dziś, zaszantażowali go „wstrzymaniem środków”, ugiął się, efektem czego Puszczę Białowieską nadal w szybkim tempie dewastuje kornik.
Las to nie tylko drzewa, to ogromnie bogata różnorodność innych roślin i leśne zwierzęta. To skarby lasu takie jak owoce leśnego runa, jagody, maliny, grzyby, powietrze przepełnione zdrowotnymi fito-areozolami i długo by jeszcze wymieniać. Wystarczy pójść do jednego z kilku sklepów „Dobre bo z lasu”, które funkcjonują przy w obiektach Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych, a wtedy przekonamy się jakich przysmaków dostarczają nam lasy – konfitury z owoców leśnych, pachnące zioła i uczynione z nich herbatki, miody, syropy, soki, no i przepyszne oraz jakże zdrowe i smakowite wyroby z dziczyzny.
– Dziczyzna jest najzdrowszym mięsem. Jasno pokazują to badania naukowe. Dzika zwierzyna jest „wybiegana”. Żeruje w lesie, spożywa znajdujące się tam rośliny, zioła, które nie są skażone żadną tzw. chemią. Zwierzęta leśne jedzą to, co w danym okresie jest dla ich organizmów potrzebne. To również ma wpływ na wysoką jakość dziczyzny – powiedział PCh24.pl Andrzej Łukasiewicz myśliwy i leśnik, od stuleci bogatej w zwierza, Puszczy Białowieskiej.
Ano właśnie – co stanie się z polskim myślistwem, jeśli urzędnicy UE, którzy nawet nie kryją się ze swoją zieloną ideologią, przejmą kontrolę nad polskimi lasami. Nie łudźmy się – polskim myśliwym zostanie tylko powiesić strzelbę na kołku, a wtedy lasy i całą przyrodę dotknie katastrofa przerostu populacji gatunków dzikich zwierząt.
Przekazanie kompetencji nadzorczych nad polskimi lasami miałoby katastrofalne dla Polski następstwa. Jakie? Posłuchajmy fachowców.
– Będzie tak, że te kraje które w UE dominują będą narzucały innym krajom swoją politykę leśną, oczywiście korzystną tylko dla siebie. Chodzi przede wszystkim o kontrolę nad polskim przemysłem drzewnym. Jest to dla nas bardzo niebezpieczne, bo Polska jest krajem, w którym przemysł drzewny jest bardzo ważną gałęzią całej gospodarki. Pomysł UE idzie w kierunku tym samym co jej „Strategia na rzecz bioróżnorodności” czyli wyłączenia ogromnych połaci lasów z użytkowania. To doprowadziłoby do bankructwa wielu Polaków i zniszczenia ponad stuletniej instytucji Lasów Państwowych, która od początku swego istnienia do dziś, bardzo dobrze gospodaruje lasami. Pozostała zaś część lasów, która nie zostałby wyłączona z użytkowania, byłaby sprywatyzowana i poddana bardzo intensywnemu użytkowaniu, co najpewniej by zniszczyło walory przyrodnicze tych lasów, bo zmieniono by je na zwykłe plantacje – mówi Adam Kwiatkowski, Naczelnik Wydziału Ochrony Zasobów Przyrodniczych w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.
Natomiast szef regionalnej dyrekcji LP w Białymstoku, na której terenie znajduje się aż siedem ogromnych, polskich puszcz, w tym Puszcza Białowieska, tak oto ocenia zamiary UE wobec polskich lasów: Są to grabieżcze plany UE dążące do zniszczenia bardzo dobrego polskiego modelu leśnictwa. Brukselscy urzędnicy chcą to wszystko rozwalić. To byłby ogromny krach dla polskiej gospodarki. Nasz wielki skarb narodowy jakim są polskie lasy jest zagrożony działaniami UE i dlatego musimy go bronić. To jest naszym obowiązkiem. Lasy są wielkim darem Stwórcy dla Polaków. Nie możemy pozwolić, aby nam Polakom ten dar odebrano – wzywa do obrony skarbu i majątku narodowego Andrzej Józef Nowak, Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.
Moskwa przedstawiła kolejne dowody na istnienie amerykańskich laboratoriów biologicznych na Ukrainie
https://www.bibula.com/?p=138557
Ministerstwo obrony Rosji przedstawiło w poniedziałek [31 stycznia] kolejne dowody na to, że na Ukrainie działały laboratoria biologiczne finansowane przez USA. Dokumenty i materiały odzyskane przez rosyjskie wojska pokazały, że zachodnie firmy farmaceutyczne działające na terytorium pod kontrolą Kijowa prowadziły badania nad HIV/AIDS na ukraińskim personelu wojskowym. – podaje rosyjska agencja informacyjna RT oraz irańska PressTV.
Dowódca rosyjskich Sił Obrony Nuklearnej, Biologicznej i Chemicznej, generał porucznik Igor Kiriłow, przedstawił dokumenty w języku ukraińskim, odnoszące się do badań nad zakażeniem HIV, które rozpoczęły się w 2019 roku. Lista grup docelowych pokazuje członków służb obok więźniów, narkomanów i innych „pacjentów o wysokim ryzyku zakażenia”.
Według Kiriłowa, rosyjskie wojsko odzyskało ponad 20 000 dokumentów i innych materiałów związanych z programami biologicznymi na Ukrainie, jednocześnie przeprowadzając wywiady z naocznymi świadkami i uczestnikami. Dowody „potwierdzają koncentrację Pentagonu na tworzeniu komponentów broni biologicznej i testowaniu ich na ludności Ukrainy i innych państw wzdłuż granic [Rosji]”, powiedział generał dziennikarzom.
Jednym z przedstawionych dowodów pokazujących zagrożenie, jakie stwarzają badania biologiczne Pentagonu prowadzone poza granicami Ameryki, Kiriłow przywołał zaangażowanie USA w badania nad koronawirusem, w tym poprzez finansowanie organizacji nonprofit EcoHealth Alliance, która zawarła kontrakt z laboratorium w Wuhan w Chinach.
Kirillov przywołał również wybuch epidemii gorączki doliny Rift w 1977 roku w Egipcie, w pobliżu laboratorium biologicznego prowadzonego przez US Navy. Choroba znana wcześniej tylko na południe od Sahary pojawiła się niespodziewanie w Kairze kilka miesięcy po tym, jak pracownicy laboratorium zostali przeciwko niej zaszczepieni, powiedział generał. Co więcej, szczep kairski był „wysoce patogenny” w porównaniu z normalnymi objawami grypopodobnymi choroby, co sugeruje zaangażowanie eksperymentów typu gain-of-function.
Należałoby również dodać, że Stany Zjednoczone prowadzą co najmniej 336 laboratoriów biologicznych poza swoimi granicami, w 30 krajach świata, w tym prowadziły (a w niektórych przypadkach dalej prowadzą) co najmniej 46 bio-laboratoriów ulokowanych na terytorium Ukrainy.
Stany Zjednoczone jako współczesne Imperium Zła, kreują od kilkudziesięciu lat militarne kryzysy na całym świecie, finansują i przeprowadzają przewroty polityczne, zabijają niewygodnych polityków, przewodzą globalną kampanią dezinformacyjną oraz prowadzą niezwykle niebezpieczne badania na tworzeniem nowych patogenów jako broni biologicznej.
Nowy raport firmy Pfizer ujawnia, że dziewięć miesięcy po wprowadzeniu „szczepionek” Covid nastąpił dramatyczny spadek liczby urodzeń w Europie i wielu innych krajach. 80% zaszczepionych kobiet w ciąży doznało poronień – o czym ostrzegała między innymi ginekolog dr Rebekka Leist już w listopadzie 2021 roku. „Oni zabijają Europę Zachodnią” – autorka dr Naomi Wolf komentuje raport Pfizera.
W Szwajcarii nastąpił więc najsilniejszy spadek urodzeń od 150 lat – przewyższa to obie wojny światowe, światowy kryzys gospodarczy i wprowadzenie antykoncepcji.
W Niemczech wskaźnik urodzeń spadł o 8,3% w trzech kwartałach 2022 r.
Anglia i Walia odnotowały 12% spadek do czerwca 2022 r. – kiedy to rząd przestał publikować te dane! Tajwan odnotował alarmujący spadek, ale znowu dane są niepełne.
63% mniej urodzeń w Australii!
Szczególnie szokujące dane odnotowano w Australii, gdzie wskaźnik urodzeń spadł o 21% między październikiem a listopadem 2021 r. – i o katastrofalne 63% (!) między listopadem a grudniem 2021 r.
Pfizer i FDA wiedzieli, że „szczepionka” „niszczy” płodność zarówno kobiet, jak i mężczyzn, donosi dr. Naomi Wolf (tutaj wideo z niemieckimi napisami). 80% przebadanych dzieci zmarło – a i tak wprowadzono terapię genową. Zaraz po 9 miesiącach od rozpoczęcia „szczepień” nastąpił dwucyfrowy spadek liczby urodzeń w Europie Zachodniej i innych „rozwiniętych” krajach.
80% poronień: „Brak ryzyka” dla kobiet w ciąży?
W lipcu 2022 r. AUF1 poinformował o publikacji w New England Journal of Medicine (zobacz wideo). W kwietniu tego samego roku twierdzono tam, że kobiety w ciąży nie mają zwiększonego ryzyka poronienia po wstrzyknięciu genu Covid.
Jednak badanie miało istotne niedociągnięcia, ponieważ wiele uczestniczek zostało „zaszczepionych” tylko w ostatnich 3 miesiącach ciąży. Jeśli wykluczymy je z analizy, wskaźnik poronień wynosi 82%, jak twierdzi ginekolog dr. wyjaśniła Elżbieta Mumper. Dokumenty firmy Pfizer wykazały również 80-82% poronień w pierwszym trymestrze ciąży. Mimo to badanie można było znaleźć w tzw. „czasopismie specjalistycznym” przez ponad rok – a szczepienie genowe nadal było zalecane kobietom w ciąży.
„Oni zabijają Europę Zachodnią”
Teraz zupełnie nowa analiza dr. Chandlera o smutnym wskaźniku poronień wynoszącym 80% u „zaszczepionych” kobiet. Fakt, że kobiety w ciąży nadal były „szczepione” pomimo tej wczesnej wiedzy, jest tym, co dr. Naomi Wolf, mówiąc: „Oni zabijają Europę Zachodnią”.