Franciszek mianuje „kardynałami” osobników popierających zboczenia seksualne.

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

Strona internetowa vkpatriarhat.org/pl/, adres email: byzcathpatriarchate@gmail.com


Chancellery Patriarchate <secretariat.patriarchate@gmail.com>

———————————————————————————-

BKP: Nieważne mianowanie 21 kardynałów

7 grudnia 2024 roku Jorge Bergoglio, publiczny heretyk, odstępca od Chrystusa i uzurpator stolicy św. Piotra ma ogłosić na konsystorzu 21 nowych kardynałów. Przypominamy, że zgodnie z nauką katolicką dotyczącą papieża-heretyka, konkretnie głoszoną przez nauczyciela kościoła św. Roberta Bellarmina i wyrażoną w bulli Pawła IV „Cum ex apostolatus officio”, a przede wszystkim zgodnie ze słowami apostoła Pawła (Ga 1,8-9) Bergoglio jest ipso facto ekskomunikowany z Kościoła katolickiego i wszystko, co robi, jest nieważne i nieskuteczne. Najwyższy czas, aby biskupi katoliccy opamiętali się i zaczęli respektować nauczanie ojców i nauczycieli Kościoła, a także bullę dogmatyczną papieża Pawła IV. Nadszedł czas, aby biskupi jako kolegium apostolskie publicznie skazali Bergoglio za herezję i apostazję. Następnie wystarczy jedynie stwierdzić fakt, że Bergoglio jest ipso facto ekskomunikowany z Kościoła.

W normalnych okolicznościach, czyli gdyby zamiast Bergoglio urząd papieski zajmował prawowity i prawowierny papież, mianowanie kardynałów oznaczałoby ogłoszenie nazwisk hierarchów, którzy mają mu aktywnie pomagać w ochronie integralności skarb wiary „depositum fidei” i moralności. Jednak mianowanie do rangi kardynała przez Bergoglio, uzurpatora władzy kościelnej, jest nieważne. Ci wybrańcy mają mu pomóc w dokończeniu diabolicznego dzieła przekształcenia Kościoła katolickiego w antykościół New Age, czyli nierządnicę antychrysta. Wszystko to dzieje się według modelu masońskiej koncepcji Kościoła bez Syna Bożego Jezusa Chrystusa, bez Ducha Świętego, bez łask i bez wiary. To przerażające, że biskupi milczą w tej sprawie.

Wśród 21 nominowanych jest dziewięciu, którzy otwarcie popierają bluźnierczą „Fiducia supplicans”, a zatem ideologię LGBTQ całkowicie sprzeczną z nauczaniem katolickim. Przykładem jest dominikanin Timothy Radcliffe, znany z propagowania ideologii LGBTQ i zaprzeczania nauczaniu katolickiemu.

W 2005 roku, po opublikowaniu dokumentu zabraniającego kandydatom o skłonnościach homoseksualnych wstępu do seminarium, Redcliffe ostro się temu sprzeciwił. Powiedział londyńskiemu „The Times”: „Głęboko zakorzenione uprzedzenia wobec innych, takie jak homofobia czy mizoginia, byłyby podstawą do odrzucenia kandydata do kapłaństwa, ale nie jego orientacja seksualna”.

Dla „The Tablet” napisał: „Nie mam wątpliwości, że Bóg powołuje homoseksualistów do kapłaństwa, a są oni jednymi z najbardziej oddanych i imponujących księży, jakich kiedykolwiek znałem”.

W 2012 roku powiedział „The Tablet”, że chociaż małżeństwa osób tej samej płci są niemożliwe, „nie jest to powód, aby lekceważyć oddaną miłość osób tej samej płci. Jej również należy szanować i wspierać, dlatego urzędnicy kościelni powoli zaczynają wspierać związki partnerskie osób tej samej płci. Bóg miłości może być obecny w każdej prawdziwej miłości”.

Po opublikowaniu „Fiducia supplicans” nie jest wcale zaskakujące, że Bergoglio nielegalnie mianuje hierarchów, którzy bezpośrednio popierają jego dokument i sami są zwolennikami perwersji seksualnych, które Bóg potępił jako obrzydliwość. Bóg karze ten grzech zarówno ogniem doczesnym, jak i wiecznym, więc wspieranie grzechu sodomii i ideologii LGBTQ jest otwartym buntem przeciwko Bogu.

Podsumowując, podkreślamy, że każdy z szeregów księży, biskupów, kardynałów – czy, jak jesteśmy dzisiaj świadkami, nawet uzurpator papiestwa, – który popiera LGBTQ oraz ideologię gender, czyli sodomską antyewangelię, podlega nie tylko ekskomunice latae sententiae, ale wykluczeniu z Mistycznego Ciała Chrystusa – anatemie Bożej według Gal 1,8-9.

Anatema Boża spada nie tylko na dominikanina Radcliffa, ale także na pozostałych 8 wymienionych, którzy aktywnie wspierają legalizację grzechu sodomii, związanego z „Fiducia supplicans”. Ale anatema spada także na pozostałych nominatów, którzy zgadzają się z programem „Fiducia supplicans”, czyli z buntem przeciw Bogu i samozagładą Kościoła. Należy wiedzieć, że ich nominacja jest kanonicznie i dogmatycznie nieważna i nieskuteczna. Wzywamy tych odstępczych hierarchów, aby szczerze pokutowali i wyraźnie nazwali grzech grzechem i herezję herezją. W przeciwnym razie, jeśli będą trwać w uporze aż do śmierci, zostaną potępieni na wieki w piekle, podobnie jak apostoł Judasz.

Nieważne mianowanie 21 kardynałów

https://vkpatriarhat.org/en/?p=24893  /english/

https://vkpatriarhat.org/fr/?p=18115  /français/

Cejrowski: Ukraińcy mieli w Warszawie swój „marsz niepodległości”, Polacy dostali zakaz

Cejrowski: Ukraińcy mieli w Warszawie swój „marsz niepodległości”, Polacy dostali zakaz – PCH24.pl

Roman Motoła https://pch24.pl/cejrowski-ukraincy-mieli-w-warszawie-swoj-marsz-niepodleglosci-polacy-dostali-zakaz

24.08.2022 Warszawa, pl. Zamkowy. Manifestacja z okazji Dnia Niepodleglosci Ukrainy.,Image: 716363631, License: Rights-managed, Restrictions: , Model Release: no, Credit line: Jacek Szydlowski / Forum

W audycji Radia Wnet „Studio Dziki Zachód” pisarz i podróżnik Wojciech Cejrowski spierał się z redaktorem Krzysztofem Skowrońskim o relacje polsko-ukraińskie i dyskryminację, jakiej doznają w jego ocenie polskie środowiska patriotyczne w porównaniu z sytuacją imigrantów zza naszej wschodniej granicy.

Wymiana zdań na temat Ukrainy wywiązała się w związku z wątkiem zakazu wydanego przez prezydenta Warszawy wobec corocznej demonstracji polskiego patriotyzmu.

– Resortowe dziecko Trzaskowski zakazuje Marszu Niepodległości, którego nie lubi – podkreślał Wojciech Cejrowski. – Urzędnik powinien być ślepy na swoje „lubię, nie lubię”, tylko z paragrafu powinien to robić. No a wcześniej zezwolił na organizację banderowskiej wielkiej imprezy w dniu niepodległości Ukrainy. Czyli Ukraińcy w Polsce – którzy przebywają tu, mam nadzieję, czasowo tylko, a potem pojadą sobie gdzieś jak się wojna skończy – dostali [pozwolenie] na swoją, z ich punktu widzenia patriotyczną imprezę, dokładnie taką samą jak Marsz Niepodległości, i Trzaskowski z tym problemu nie miał – przypomniał podróżnik.

Analogia nie spodobała się gospodarzowi programu. – Wolałbym porównanie do Marszu Miliona, zorganizowanego przez Donalda Tuska – odparł Krzysztof Skowroński.

– Marsz Miliona to nie był marsz ściśle patriotyczny, związany z Marszem Niepodległości. Marsz Ukraińców, z ich punktu widzenia, w ich intencji to był marsz niepodległości, związany ze świętem niepodległości, gdzie oni manifestują niezależnie od  swoich partyjnych upodobań. I dlatego to można porównać z Marszem Niepodległości – ripostował Cejrowski.

– Porównać można, ale przeciwstawiać nie – pokazać, że tu banderowcy zorganizowali, a tutaj Polakom

– A dlaczego nie można przeciwstawiać, kto mi zabroni? – oponował gość Radia Wnet.

– To nie jest przeciwstawne – wciąż oponował szef rozgłośni.

– Ale ja jestem wkurzony tym, że w moim kraju Ukraińcy manifestują swoją niepodległość.

– Ale jak jesteś w wolnym kraju to każdy może demonstrować bo jest poprawka do Konstytucji, że każdy ma wolność zgromadzeń, w związku z tym i Ukraińcy, i Haitańczycy…

– Obywatel, wyłącznie obywatel, a nie nielegalny przybysz – nie zgadzał się Wojciech Cejrowski.

Dalej rozmówcy doszli do analogii z paryskimi demonstracjami poparcia dla „Solidarności” albo schronieniem udzielanym naszym przodkom przez Anglię i Francję w czasach zaborów.

W końcu gość programu stwierdził: – Mogę traktować Ukrainę jako wroga Rzeczypospolitej.

– Możesz, wszystko. Wojciech Cejrowski może wszystko, ale dlaczego? – padło pytanie.

– Z powodu grobów, z powodu Wołynia, z powodu tego, że nas wymiksowali z rozmów. Polska podobno najwięcej forsy wyłożyła, najwięcej pomocy udzieliła i została wymiksowana z rozmów, bo jest nieważnym psem, którego można teraz kopnąć, swoje zrobił. A wielcy Francuzi, którzy oponowali przeciwko pomocy dla Ukrainy, Niemcy, którzy wysłali hełmy, oni są zapraszani, bo oni są ważni. A tego psa parszywego Polskę trzeba kopnąć. Czy Zełenski się upomniał? „Ale panowie, ale nieelegacko wypadnę bo udzielono mi tyle pomocy ze strony Polski, i ona była pierwsza” – no, bo mamy wspólną granicę, ale mamy też z innymi wspólne granice. A jednak to Polacy swoją otworzyli i bez kontroli paszportów przepuścili 2 miliony ludzi ciurkiem i bez kontroli covidowej. Pana Cejrowskiego w tym samym czasie na lotnisku kontrolowali na covid….

– Bo się zaczęła wojna i leciały bomby na głowę a panu Cejrowskiemu te bomby na głowę nie leciały. Poza tym Zełenski nie był gospodarzem tego spotkania – przekonywał Krzysztof Skowroński.

Źródło: Radio Wnet

„Demokracja walcząca” prosto z Niemiec. Jako echo „genialnych” haseł Stalina.

https://wpolityce.pl/polityka/710336-demokracja-walczaca-prosto-z-niemiec

Demokracja walcząca prosto z Niemiec

Dariusz Matuszak


Za sprawą orędzia prezydenta Andrzeja Dudy do obiegu publicznego wróciło pojęcie demokracji walczącej. Wprowadził je w Polsce premier Donald Tusk, który de facto zapowiedział, że zaprowadzając swoje porządki będzie łamał prawo i by w Polsce praworządność i demokrację przywrócić musi się posługiwać demokracją walczącą.

A skąd premier Donald Tusk w ogóle tę całą demokrację walczącą wziął? A z Niemiec, bo to Wehrhafte Demokratie jest. Można ten termin tłumaczyć jako demokracja obronna, defensywna, choć potocznie w Niemczech mówi się też o walczącej. Po polsku też to lepiej brzmi i budzi szlachetne skojarzenia – z symbolem Polski Walczącej, czy Solidarnością Walczącą. A że Donald Tusk i jego otoczenie propagandowo sprytni są, to takie miano temu niemieckiemu wynalazkowi nadali.

Koncept demokracji walczącej powstał jeszcze w czasach Republiki Weimarskiej, a potem był rozwijany w latach 40-ych i 50-ych w Niemieckiej Republice Federalnej – tak się wówczas Zachodnie Niemcy nazywały. Potem demokracja walcząca na całe dziesięciolecia zniknęła, by odrodzić się w czasie rządów skrajnie nieudolnej koalicji świateł drogowych, jak od barw partyjnych nazwano sojusz po wodzą kanclerza Olafa Scholza czerwonej SPD, liberalnej FDP i Zielonych.

Jak rządy nie idą, wszystko się sypie, władcy sobie nie radzą, to znajdują sobie wroga, którego można obwinić. Dobrze też rzucić coś na pożarcie niezadowolonym poddanym, by się wyładowali, żądze zaspokoili. Do tego służy demokracja walcząca o demokrację.

Jak sami państwo widzą sprytny to koncept, bo potrójne korzyści daje. Pozwala zrzucać winy za własne porażki nieudolność, niekompetencje na wroga, który knuje i psuje, pułapki jak Zjednoczona Prawica pozastawiał, albo jak prezydent Duda tryb w szprychy kochanemu rządowi kochanego premiera Tuska wkłada.

Po drugie obłaskawia tłum, bo igrzyska daje, żądzę krwi zaspokaja. Ile to radości jest jak się jakiegoś księdza i dwie panie za kraty wrzuci.

Po trzecie pozwala w imię wyższych celów zwalczenia owego wroga zaprowadzać brutalne, agresywne, niedemokratyczne, autorytarne porządki i wciąż nazywać je demokracją, tyle, że walczącą.

W powojennych Niemczech zastanawiano się czy w porządku demokratycznym może być miejsce dla takich partii jak lewicowa NSDAP, którą oczywiście dla oszustwa nazywano skrajną prawicą. Historia tego wielkiego kłamstwa o prawicowym nazizmie przypomina tę o polskich obozach śmierci.

Wątek o skrajnej prawicy jest o tyle ważny, że w niemieckim, ale też w całej Europie lewicowym przekazie prawica ze zbrodniami ma się kojarzyć i tylko z nią za pomocą brutalnych, agresywnych metod – np. demokracji walącej wolno walczyć. Zaś słusznym lewicowym ideologom ludobójstwa jak Marks nawet się uroczystą sesję w Parlamencie Europejskim odprawi, a zbrodniarzom ludobójcom jak Lenin pomnik np. w Gelsenkirchen postawi.

Problem czy nazistom należą się demokratyczne prawa jest rzeczywisty. Niemcy jak wiadomo z nazizmem zmierzyły się tylko publicystycznie i teoretycznie, dlatego większość ich zbrodniarzy bez rozliczenia dożyła w spokoju starczych lat, dostając nawet od państwa niemieckiego comiesięczne wypłaty za mordy i grabieże. Warto pamiętać o nierozliczeniu się z Polską i jednoczesnym wypłacaniu emerytur za służbę w SS.

Tym niemniej w Niemczech dostrzegano problem tego jak zaprojektować ustrój polityczny i porządek konstytucyjny, który gwarantuje demokratyczne prawa i wolności, równość obywateli i jednocześnie mieć instrumenty zapobiegające obaleniu demokracji metodami demokratycznymi. Stąd pomysł, by powstało coś takiego jak Wehrhafte Demokratie – owa demokracja walcząca, która walczy o demokrację. Niemcy chyba do dziś nie uświadomili sobie tego, że owszem Hitler doszedł do władzy w wyniku wyborów, ale już całkiem niedemokratycznie pozwolili mu by został ich fuhrerem.

Jak już ta demokracja o demokrację tak walczy, to może w tej walce posługiwać się metodami demokracji obcymi. Zawieszać sobie demokrację, albo stosować prawo tak jak my je rozumiemy, czyli jak Donald Tusk, albo Bodnar pojmują.

Jak już wspomnieliśmy demokracja walcząca ma zastosowanie tylko wtedy, gdy prawica stanowi owo zagrożenie dla demokracji. Należy jednak rozumieć, że w niemieckim wydaniu termin „prawica” oznacza dowolne ugrupowanie, które nie podoba się licencjonowanym władcom Niemiec i mediom.

…demokracja, która podobnie jak niemiecka postrzega siebie jako „defensywną”, nie może być na tyle naiwna, aby wierzyć, że żądań prawicy należy słuchać tylko dlatego, że istnieją – nie mówiąc już o ich przestrzeganiu — pisze w swej książce „Atak antydemokratów” Samuel Salzborn, komisarz Berlina ds. antysemityzmu, który wzywa do ochrony demokracji przed prawicą.

Czujecie Państwo jak w tych Niemczech kwitnie kultura demokracji i tolerancji skoro nawet takiego komisarza muszą mieć. A naziści to prawica i od walki z nią jest właśnie Wehrhafte Demokratie.

Zagrożenie dla demokracji narasta w Niemczech wraz z przybyciem milionów imigrantów, których Merkel zaprosiła. Ale wedle prawidłowych Niemców, to nie przybysze owo zagrożenie stanowią, tylko ci co się inwazji sprzeciwiają. Trzeba więc demokratycznymi metodami zniszczyć te ruchy, które są niewłaściwe i przeciwko nielegalnej imigracji powstały – jak Pegida czy AfD.

Dziś oficjalnie dyskutuje się o zdelegalizowaniu AfD – partii, która w niektórych landach wygrywa wybory, czyli ma największy mandat obywatelski do sprawowania władzy. No ale przecież Hitler też miał i teraz już wiemy, że nie wolno było Hitlera do władzy dopuszczać, a AfD to taki nowy Hitler.

W Polsce taką nieprawidłową partią, którą być może należałoby zdelegalizować a już na pewno pozbawić środków finansowych a co ważniejszych działaczy do więzienia wrzucić jest oczywiście PiS.

Demokracja w Niemczech walcząca zaprowadza cenzurę, poprzez Urząd Ochrony Konstytucji prowadzi nieustanną inwigilację niektórych środowisk i czasami nieposłusznych za zbyt ostentacyjne wyrażanie myśli do więzienia wsadza. Demokracja walcząca buduje też getta polityczne, czy kordony sanitarne, by trędowate, nie dość europejskie partie izolować. Nie wchodzi się z nimi w żadne relacje, a nawet jak PO sprawdza kto do kogo na urodziny poszedł, albo posłankę wyrzuca z komisji dlatego, że CPK z zadżumionymi chciałaby budować.

Wehrhafte Demokratie jest w Niemczech pełnoprawną odmianą demokracji i taką właśnie chce zaprowadzić w Polsce Donald Tusk. Ma w tym wsparcie Niemców, którzy wprost sformułowali instrukcje, że dla obrony demokracji można łamać demokrację, a dla praworządności dopuszczać się bezprawia.

Demokracja walcząca w Niemczech obudowana jest tyloma instytucjami i przepisami jakby kraj ten garściami czerpał wzorce z komunistycznego NRD. W tym nie ma wielkiej niespodzianki, wszak przez lata jego władczynią była dawna komunistyczna działaczka Angela Merkel a i kanclerz Scholz młodzieńcze uniesienia w NRD przeżywał. Tam na zlotach młodzieży o pokój walczącej polityki się uczył.

Ochrona przed faszyzmem, czyli niszczenie prawicy ma nie tylko wymiar propagandowy, publicystyczny, ale przestaje być abstrakcją i nabiera bardzo konkretnego kształtu. Plan ten – „Środki przeciwko prawicowemu ekstremizmowi” opracowali wspólnie minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser, szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Thomas Haldenwang i szef Federalnej Policji Kryminalnej Holger Monch. To także jawna, bezwstydna zapowiedź zaangażowania służb w walkę polityczną. O tym jak RFN powoli zamienia się w NRD pisaliśmy tutaj:

Rząd Niemiec zaczyna budować reżim na wzór NRD. Ekipa Scholza chce wykorzystać protesty rolników do rozprawy z przeciwnikami politycznymi

Te idee demokracji walczącej właśnie zaimportował Donald Tusk, a Niemiec się cieszył jak sprzedawał. Na bieżąco będziemy śledzić postępy demokracji walczącej i porównywać z dokonaniami naszych zachodnich sąsiadów, którzy są tak wielkim wzorem porządku prawnego i demokracji choćby dla Adama Bodnara, że ten się tłumaczy i hołdy składa przed byle ministrem sprawiedliwości jakiegoś landu.

Co w Niemczech to i w Polsce – np. nielegalni imigranci, więc przekonamy się niedługo czy władze zafundują nam jakąś polską odmianę niemieckiej ustawy z 2022 roku o Promocji Demokracji, w której uzasadnieniu czytamy:

Aby skutecznie prowadzić walkę ze skrajną prawicą, państwo potrzebuje u swego boku demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego – w całej jego szerokości i różnorodności.

Jak widać w Niemczech to nie obywatele jako suweren mają swoje państwo, tylko państwo ma swych obywateli, których „potrzebuje”.

Zobaczymy też w jakim tempie zostanie wprowadzona w Polsce instytucjonalna cenzura taka jak jest w Niemczech. Bo na razie mamy samowolę i anarchię i redaktor z telewizora sam musi zgadywać co może się kochanej władzy nie podobać i co jest niezgodne z demokracją walczącą. A tak będzie miał przepis i urząd, który go przypilnuje.

Dla Niemiec polskie doświadczenia w zaprowadzaniu demokracji walczącej też mogą być bardzo przydatne. Nasza ojczyzna może być takim laboratorium gdzie prowadzi się eksperymenty dotyczące np. tego ilu więźniów sumienia i jak długo można bez wyroku za kratami trzymać, albo tego ilu policjantów trzeba by pruć sejfy w prokuraturze, czy jakąś stację telewizyjną opanować. Taka międzynarodowa wymiana doświadczeń w ramach naszego wspólnego europejskiego domu będzie bardzo cenna.

Do demokracji walczącej odnosi się jeszcze też zasada którą towarzysz Soso, czyli Stalin sformułował mówiąc, że wraz z rozwojem komunizmu zaostrza się walka klasowa. Tak więc im więcej czasu od wyborów upłynęło, im więcej ich przeprowadzono – do Sejmu, samorządowe, do Parlamentu Europejskiego, im więcej instytucji publicznych obecna władza przejęła, im więcej jej ludzi państwo obsiadło tym bardziej demokracja walcząca o demokrację walczyć musi.

=============

MD

Toż to parafraza: “W miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się” – Stalin

Amerykańskie wiadomości redagują izraelscy szpiedzy. “Rok po atakach z 7 października Netanjahu jest na fali zwycięstw”.

Amerykańskie wiadomości redagują izraelscy szpiedzy

Data: 22 ottobre 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/izraelscy-szpiedzy

“Rok po atakach z 7 października Netanjahu jest na fali zwycięstw”. Tak brzmi tytuł niedawnego artykułu opublikowanego na portalu Axios opisującego izraelskiego premiera jadącego na niepokonanej fali triumfów. Te oszałamiające „sukcesy” wojskowe, jak zauważa autor artykułu Barak Ravid, obejmują bombardowanie Jemenu, zabójstwa szefa Hamasu Ismaila Haniyeha i przywódcy Hezbollahu Hassana Nasrallaha oraz atak pagerowy na Liban.

Ten sam autor niedawno stał się wirusowy za artykuł, w którym twierdził, że izraelskie ataki na Hezbollah «nie mają na celu doprowadzenia do wojny, ale są próbą osiągnięcia “deeskalacji poprzez eskalację”». Użytkownicy mediów społecznościowych wyśmiali Ravida za to dziwaczne, orwellowskie rozumowanie. Prawie wszyscy przeoczyli jednak fakt, że Barak Ravid jest izraelskim szpiegiem – a przynajmniej był nim do niedawna. Ravid jest byłym analitykiem izraelskiej agencji szpiegowskiej Unit 8200, a jeszcze w zeszłym roku był rezerwistą w grupie Sił Obronnych Izraela. https://en.wikipedia.org/wiki/Barak_Ravid https://www.axios.com/authors/barak_ravid https://www.jta.org/2018/12/15/culture/jta-twitter-50-barak-ravid https://x.com/BarakRavid/status/1640064716797095936

Jednostka 8200 to największa i być może najbardziej kontrowersyjna izraelska organizacja szpiegowska. Była ona odpowiedzialna za wiele głośnych operacji szpiegowskich i terrorystycznych, w tym niedawny atak z użyciem pagerów, w wyniku którego rannych zostało tysiące libańskich cywilów. Jak pokaże niniejsze śledztwo, Ravid nie jest jedynym izraelskim byłym szpiegiem pracującym w czołowych amerykańskich mediach, ciężko pracującym nad wytworzeniem zachodniego poparcia dla działań swojego kraju.

Osoba wtajemniczona w sprawy Białego Domu

Ravid szybko stał się jedną z najbardziej wpływowych osób w korpusie prasowym Kapitolu. W kwietniu zdobył prestiżową nagrodę korespondentów prasowych Białego Domu „za ogólną doskonałość w relacjach z Białego Domu”– jedną z najwyższych nagród w amerykańskim dziennikarstwie. Sędziowie byli pod wrażeniem tego, co opisali jako jego „głęboki, niemal intymny poziom pozyskiwania informacji w USA i za granicą” i wybrali sześć artykułów jako wzorowe kawałki dziennikarstwa.

Większość z tych artykułów polegała po prostu na wydrukowaniu anonimowych źródeł Białego Domu lub izraelskiego rządu, dzięki czemu wyglądały one dobrze i dystansowały prezydenta Bidena od okropności izraelskiego ataku na Palestynę. W związku z tym nie było funkcjonalnej różnicy między nimi a komunikatami prasowymi Białego Domu. Na przykład, jedna z historii, którą wybrali sędziowie, nosiła tytuł „Scoop: Biden mówi Bibiemu, że 3-dniowa przerwa w walkach może pomóc w uwolnieniu niektórych zakładników” i przedstawiała 46° prezydenta Stanów Zjednoczonych jako oddanego humanitarystę, którego celem jest zmniejszenie cierpienia. Inny opisywał, jak „sfrustrowany” stawał się Biden w stosunku do Netanjahu i izraelskiego rządu.

Protestujący wzywali reporterów do opuszczenia imprezy w geście solidarności z ich poległymi kolegami w Strefie Gazy (w chwili pisania tego tekstu liczba ta wynosi co najmniej 128 dziennikarzy). Nie tylko nie doszło do bojkotu wydarzenia, ale organizatorzy przyznali najwyższą nagrodę izraelskiemu urzędnikowi wywiadu, który zyskał reputację być może najbardziej sumiennego stenografa władzy w Waszyngtonie.

Ravidowi nagrodę wręczył osobiście prezydent Biden, który uściskał go jak brata. To, że znany (były) izraelski szpieg mógł uściskać Bidena w taki sposób, mówi wiele nie tylko o intymnych relacjach między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem, ale także o stopniu, w jakim establishmentowe media rozliczają władzę.

«To był wzruszający i wyjątkowy wieczór, którego nie wyobrażałem sobie nawet w najśmielszych snach. Nie byłoby to możliwe bez moich redaktorów w @axios, którzy sprawili, że moje historie były lepsze, bez moich źródeł, które mi zaufały, bez mojej rodziny, która przyjechała ze mną do Waszyngtonu i bez was, czytelników. Dziękuję.»

Ravid zyskał sławę dzięki bezkrytycznemu drukowaniu pochlebnych informacji przekazanych mu przez rząd USA lub Izraela i podawaniu ich jako doniesień. W kwietniu napisał, że „prezydent Biden postawił ultimatum izraelskiemu premierowi Benjaminowi Netanjahu w czwartkowej rozmowie telefonicznej: Jeśli Izrael nie zmieni kursu w Strefie Gazy, ‘nie będziemy w stanie cię wesprzeć’” i że »najsilniej naciskał na zakończenie walk w Strefie Gazy w ciągu sześciu miesięcy wojny i po raz pierwszy ostrzegł, że polityka USA w sprawie wojny będzie zależeć od przestrzegania przez Izrael jego żądań«, które obejmowały »natychmiastowe zawieszenie broni«. W lipcu powtórzył anonimowe źródła, które powiedziały mu, że Netanjahu i Izrael dążą do „dyplomatycznego rozwiązania” – kolejne wysoce wątpliwe twierdzenie.

Inne artykuły Ravida oparte na tym samym schemacie obejmują:

To nieustanne wybielanie administracji Bidena wywołało powszechne kpiny w sieci.

„AXIOS EXCLUSIVE: Po sprzedaży Netanjahu broni wartej miliony dolarów, Biden puścił – głośno – „Bad Blood” Taylor Swift. „Wszyscy mogli to usłyszeć„ – mówi źródło bliskie Bidenowi” – napisał na Twitterze użytkownik X David Grossman. „Nadal przekazuję duże stosy gotówki i broni, ale kręcę głową, aby wszyscy wiedzieli, że się z tym nie zgadzam”zażartował komik Hussein Kesvani w odpowiedzi na najnowszy artykuł Ravida sugerujący, że Biden stał się »coraz bardziej nieufny« wobec izraelskiego rządu.

Podczas tego rzekomego rozłamu między USA a Izraelem, administracja Bidena nadal wyrażała entuzjastyczne poparcie dla izraelskich ofensyw, blokowała rezolucje o zawieszeniu broni i państwowości palestyńskiej na forum ONZ, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy wysłała do Izraela broń o wartości 18 miliardów dolarów.

Tak więc, bez względu na to, jak wątpliwe są te raporty Axios, pełnią one istotną rolę dla Waszyngtonu, pozwalając administracji Bidena zdystansować się od tego, co organy międzynarodowe nazwały ludobójstwem. Zadaniem Ravida było wytworzenie przyzwolenia dla rządu wśród elitarnych liberalnych odbiorców, którzy czytają Axios, pozwalając im nadal wierzyć, że Stany Zjednoczone są uczciwym pośrednikiem na rzecz pokoju w Azji Zachodniej, a nie kluczowym pomocnikiem Izraela.

Ravid nie ukrywa swojej otwartej pogardy dla Palestyńczyków. We wrześniu retweetował post, w którym stwierdził:

To jest sposób PaliNazi… wyłudzają ustępstwa, nie dając nic w zamian, a następnie wykorzystują te ustępstwa jako podstawę do następnej rundy negocjacji. PaliNaziści nie umieją mówić prawdy”.

Niecały tydzień później promował bardzo wątpliwe twierdzenie ministra obrony Izraela Yoava Gallanta, że izraelskie siły obronne znalazły zdjęcie dzieci przywódcy Brygad Al-Kassam Mohammeda Sinwara świętujących przed ogromnym zdjęciem samolotów uderzających w World Trade Center. Gallant stwierdził, że znaleźli to zdjęcie – wyraźnie próbując fałszywie powiązać Palestyńczyków z 9/11 – w tunelu, „gdzie bracia Sinwar ukrywali się jak szczury”.

Niesławna agencja szpiegowska

Założona w 1952 roku Jednostka 8200 jest największym i najbardziej kontrowersyjnym oddziałem izraelskiego wojska.

Odpowiedzialna za tajne operacje, szpiegostwo, inwigilację i cyberwojnę, od 7 października 2023 r. grupa znajduje się w centrum uwagi świata. Jest powszechnie identyfikowana jako organizacja stojąca za niesławnym atakiem pagerowym na Liban, w wyniku którego zginęło co najmniej dziewięć osób, a około 3000 zostało rannych. Podczas gdy wielu w Izraelu (i sam Ravid) okrzyknęło tę operację sukcesem, została ona potępiona na całym świecie jako rażący akt terroryzmu, w tym przez byłego dyrektora CIA Leona Panettę.

Jednostka 8200 stworzyła również opartą na sztucznej inteligencji listę zabójstw dla Strefy Gazy, sugerując dziesiątki tysięcy osób (w tym kobiet i dzieci) do zabicia. Oprogramowanie to było głównym mechanizmem celowania wykorzystywanym przez IDF w pierwszych miesiącach ataku na gęsto zaludniony pas. https://www.mintpressnews.com/peter-thiel-gaza-ai-war-white-house/288372/

Opisywana jako izraelski Harvard, Jednostka 8200 jest jedną z najbardziej prestiżowych instytucji w kraju. Proces selekcji jest wysoce konkurencyjny; rodzice wydają fortuny na zajęcia z nauk ścisłych i matematyki dla swoich dzieci, mając nadzieję, że zostaną tam wybrane do służby, otwierając lukratywną karierę w rozwijającym się izraelskim sektorze hi-tech.

Służy również jako centralny element futurystycznego represyjnego aparatu państwowego Izraela. Wykorzystując gigantyczne ilości danych zebranych na temat Palestyńczyków poprzez śledzenie każdego ich ruchu za pomocą kamer rozpoznających twarze, monitorujących ich połączenia, wiadomości, e-maile i dane osobowe, Jednostka 8200 stworzyła dystopijną sieć, której używa do inwigilacji, nękania i represjonowania Palestyńczyków.

Jednostka 8200 gromadzi akta dotyczące każdego Palestyńczyka, w tym jego historię medyczną, życie seksualne i historię wyszukiwania, aby informacje te mogły być później wykorzystane do wymuszeń lub szantażu. Jeśli, na przykład, dana osoba zdradza swojego małżonka, desperacko potrzebuje operacji medycznej lub jest potajemnie homoseksualistą, może to zostać wykorzystane jako dźwignia do przekształcenia cywilów w informatorów i szpiegów dla Izraela. Jeden z byłych agentów Jednostki 8200 powiedział, że w ramach szkolenia został przydzielony do zapamiętania różnych arabskich słów oznaczających “gej”, aby mógł je usłyszeć w rozmowach. https://www.ft.com/content/69f150da-25b8-11e5-bd83-71cb60e8f08c

Pracownicy Jednostki 8200 stworzyli jedne z najczęściej pobieranych aplikacji na świecie i wiele z najbardziej niesławnych programów szpiegowskich, w tym Pegasus. Pegasus był wykorzystywany do inwigilacji dziesiątek przywódców politycznych na całym świecie, w tym francuskiego Emmanuela Macrona, południowoafrykańskiego Cyrila Ramaphosy i pakistańskiego Imrana Khana.

Izraelski rząd autoryzował sprzedaż Pegasusa Centralnej Agencji Wywiadowczej, a także niektórym z najbardziej autorytarnych rządów na świecie. Należała do nich Arabia Saudyjska, która wykorzystała oprogramowanie do inwigilacji dziennikarza Washington Post, Jamala Khashoggiego, zanim został on zamordowany przez saudyjskich agentów w Turcji.

Niedawne dochodzenie MintPress News wykazało, że duża część światowego rynku VPN jest własnością i jest obsługiwana przez izraelską firmę kierowaną i współzałożoną przez absolwenta Unit 8200.

O tym, jak izraelscy szpiedzy kontrolują twój VPN

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/10/11/o-tym-jak-izraelscy-szpiedzy-kontroluja-twoj-vpn/embed/#?secret=XFwtZLFSd3#?secret=RmdcMZk6HW

W 2014 roku, 43 rezerwistów Jednostki 8200 wystosowało wspólne oświadczenie, w którym zadeklarowali, że nie chcą dłużej służyć w tej jednostce ze względu na jej nieetyczne praktyki, w tym brak rozróżnienia między zwykłymi obywatelami Palestyny a terrorystami. W liście zauważono również, że ich dane wywiadowcze były przekazywane wpływowym lokalnym politykom, którzy wykorzystywali je według własnego uznania. https://www.middleeasteye.net/news/unit-8200-refuseniks-face-sharp-action-army-wave-anger-politicians

Owo publiczne oświadczenie sprawiło, że Ravid zawrzał gniewem na swoich współpracowników. W następstwie skandalu Ravid udał się do izraelskiego radia wojskowego, aby zaatakować demaskatorów. Ravid powiedział, że sprzeciw wobec okupacji Palestyny oznacza sprzeciw wobec samego Izraela, ponieważ okupacja jest fundamentalną “częścią” Izraela. “Jeśli problemem jest naprawdę okupacja”, powiedział, “to twoje podatki są również problemem – finansują żołnierza na punkcie kontrolnym, system edukacji… a 8200 to wielki spin”. https://forward.com/opinion/205716/meet-the-good-kids-who-refuse-to-spy-for-israel/

Pomijając komentarze Ravida, nasuwa się pytanie: czy jest naprawdę akceptowalne, że członkowie grupy zaprojektowanej do infiltracji, inwigilacji i namierzania obcych populacji, która wyprodukowała wiele z najbardziej niebezpiecznych i inwazyjnych technologii szpiegowskich na świecie i powszechnie uważa się, że stoi za wysoce zaawansowanymi międzynarodowymi atakami terrorystycznymi, piszą dla Amerykanów wiadomości o Izraelu i Palestynie? – Jaka byłaby reakcja, gdyby wysokie rangą osobistości w amerykańskich mediach zostały ujawnione jako oficerowie wywiadu Hezbollahu, Hamasu lub rosyjskiego F.S.B.?

Wiadomości na temat Izraela dostarcza wam Izrael

Ravid nie jest jednak jedynym wpływowym dziennikarzem w Ameryce, który ma głębokie powiązania z państwem izraelskim. Shachar Peled spędziła trzy lata jako oficer w Jednostce 8200, kierując zespołem analityków zajmujących się inwigilacją, wywiadem i cyberwojną. Służyła również jako analityk technologiczny w izraelskiej służbie wywiadowczej Szin Bet. W roku 2017 została zatrudniona jako producentka i scenarzystka przez CNN i spędziła trzy lata tworząc segmenty dla programów Fareeda Zakarii i Christiane Amanpour. Później Google zatrudnił ją na stanowisko starszego specjalisty ds. mediów.

Innym agentem Jednostki 8200, który pracował dla CNN jest Tal Heinrich. Heinrich spędziła trzy lata jako agentka Jednostki 8200. W latach 2014-2017 była producentem terenowym i informacyjnym w notorycznie proizraelskim biurze CNN w Jerozolimie, gdzie była jednym z głównych dziennikarzy kształtujących amerykańskie zrozumienie operacji Protective Edge, izraelskiego bombardowania Strefy Gazy, w wyniku którego zginęło ponad 2000 osób, a setki tysięcy zostało wysiedlonych. Heinrich później opuściła CNN i obecnie jest oficjalnym rzecznikiem premiera Benjamina Netanjahu. https://en.wikipedia.org/wiki/Tal_Heinrich

Zamiłowanie CNN do zatrudniania izraelskich polityków trwa do dziś. Na przykład Tamar Michaelis pracuje obecnie dla sieci, produkując większość treści dotyczących Izraela i Palestyny. Dzieje się tak pomimo tego, że wcześniej służyła jako oficjalny rzecznik IDF w Siłach Obronnych Izraela. https://theintercept.com/2024/01/04/cnn-israel-gaza-idf-reporting/

Tymczasem New York Times zatrudnił Anat Schwartz, byłą oficer wywiadu izraelskich sił powietrznych z zerowym doświadczeniem dziennikarskim. Schwartz była współautorką niesławnego i obecnie zdyskredytowanego artykułu “Screams Without Words”, który twierdził, że bojownicy Hamasu systematycznie gwałcili seksualnie Izraelczyków 7 października. Sami pracownicy Timesa zbuntowali się z powodu braku dowodów i weryfikacji faktów w artykule. https://en.wikipedia.org/wiki/Anat_Schwartz https://electronicintifada.net/blogs/ali-abunimah/watch-ny-times-investigation-mass-rape-hamas-falls-apart

Wielu pracowników New York Timesa, w tym główny felietonista David Brooks, ma dzieci służące w IDF; nawet gdy relacjonują lub przedstawiają opinie na temat regionu, Times nigdy nie ujawnił czytelnikom tych rażących konfliktów interesów. Nie ujawnił również, że kupił dom w Jerozolimie dla swojego szefa biura, który w roku 1948 został skradziony rodzinie palestyńskiej intelektualistki Ghady Karmi. https://mondoweiss.net/2014/10/another-reporters-israeli/

MintPress News przeprowadził w zeszłym roku wywiad z Karmi na temat jej najnowszej książki i izraelskich prób uciszenia jej https://www.mintpressnews.com/surviving-nakba-one-state-solution-being-cancelled-ghada-karmi/285113/. Były redaktor New York Times Magazine i obecny redaktor naczelny The Atlantic, Jeffrey Goldberg https://en.wikipedia.org/wiki/Jeffrey_Goldberg porzucił studia na University of Pennsylvania, aby zgłosić się na ochotnika jako strażnik więzienny IDF podczas pierwszej palestyńskiej intifady (powstania). W swoich wspomnieniach Goldberg ujawnił, że podczas służby w IDF pomagał ukrywać przypadki znęcania się nad palestyńskimi więźniami. https://jewishcurrents.org/jeffrey-goldberg-doesnt-speak-for-the-jews

Również firmy zajmujące się mediami społecznościowymi są wypełnione byłymi agentami Jednostki 8200. Raport MintPress z 2022 roku wykazał, że w Google pracuje aż 99 byłych agentów Jednostki 8200.

Także Facebook zatrudnia dziesiątki byłych szpiegów z kontrowersyjnej jednostki. Obejmuje to Emi Palmor https://en.wikipedia.org/wiki/Emi_Palmor, która zasiada w radzie nadzorczej Meta.

Ten 21-osobowy panel ostatecznie decyduje o kierunku Facebooka, Instagrama i innych ofert Meta, decydując o tym, jakie treści należy dopuszczać, promować, a jakie tłumić. Meta została formalnie potępiona za systematyczne tłumienie palestyńskich głosów na swoich platformach przez Human Rights Watch, która udokumentowała ponad 1000 przypadków jawnej cenzury antypalestyńskiej tylko w październiku i listopadzie 2023 roku. Miarą tej stronniczości jest fakt, że w pewnym momencie Instagram automatycznie wstawiał słowo “terrorysta” do profili użytkowników, którzy nazywali siebie Palestyńczykami.

Pomimo powszechnych twierdzeń amerykańskich polityków, że jest to siedlisko antyizraelskiego i antysemickiego rasizmu, również TikTok zatrudnia wielu byłych agentów Jednostki 8200 na kluczowych stanowiskach w swojej organizacji. Na przykład w roku 2021 zatrudnił Asafa Hochmana jako globalnego szefa strategii produktowej i operacji. Przed dołączeniem do TikTok, Hochman spędził ponad pięć lat jako izraelski szpieg. Obecnie pracuje dla Meta. https://www.yu.edu/faculty/pages/hochman-asaf

Odgórna pro-izraelska cenzura

Jeśli chodzi o izraelski atak na swoich sąsiadów, korporacyjne media konsekwentnie wykazują proizraelską stronniczość. New York Times, na przykład, regularnie powstrzymuje się od identyfikacji sprawcy przemocy, gdy jest nim izraelskie wojsko i opisuje ludobójstwo około 750 000 Palestyńczyków w 1948 roku jako zwykłą “migrację”. Analiza doniesień gazety wykazała, że słowa takie jak “rzeź”, “masakra” i “przerażające” pojawiają się 22 razy częściej, gdy mowa o śmierci Izraelczyków niż Palestyńczyków, pomimo gigantycznej różnicy w liczbie zabitych po obu stronach.

W artykule o tym, jak izraelscy żołnierze wystrzelili 335 pocisków w samochód, w którym znajdowało się palestyńskie dziecko, a następnie zastrzelili ratowników, którzy przybyli je uratować, CNN wydrukowało nagłówek “Pięcioletnia palestyńska dziewczynka znaleziona martwa po tym, jak została uwięziona w samochodzie z martwymi krewnymi” – tytuł, który można zinterpretować jako tragiczny wypadek.

https://youtube.com/watch?v=YxHKftKOMGM%3Ffeature%3Doembed

Tego rodzaju raporty nie są dziełem przypadku. Wszystko przychodzi z góry. Wyciekła notatka New York Timesa z listopada ujawniła, że kierownictwo firmy wyraźnie poinstruowało swoich reporterów, aby nie używali słów takich jak “ludobójstwo”, “rzeź” i “czystki etniczne” podczas omawiania działań Izraela https://theintercept.com/2024/04/15/nyt-israel-gaza-genocide-palestine-coverage/. Pracownicy Timesa muszą powstrzymywać się od używania słów takich jak “obóz dla uchodźców”, “terytorium okupowane”, a nawet “Palestyna” w swoich raportach, co prawie uniemożliwia przekazanie odbiorcom niektórych z najbardziej podstawowych faktów.

Pod podobną presją znajdują się pracownicy CNN. W październiku ubiegłego roku nowy dyrektor generalny Mark Thompson wysłał notatkę do wszystkich pracowników, instruując ich, aby upewnili się, że Hamas (a nie Izrael) jest przedstawiany jako odpowiedzialny za przemoc; by używali zawsze określenia “kontrolowane przez Hamas” podczas debat o Ministerstwie Zdrowia w Strefie Gazy i liczbach ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej, a także zabraniając im zgłaszania punktu widzenia Hamasu, który zdaniem starszego dyrektora ds. standardów i praktyk informacyjnych “nie jest warty publikacji” i sprowadza się do “podżegającej retoryki i propagandy”. https://www.theguardian.com/media/2024/feb/04/cnn-staff-pro-israel-bias

Zarówno Times, jak i CNN zwolniły wielu dziennikarzy z powodu ich sprzeciwu wobec działań Izraela lub wsparcia dla wyzwolenia Palestyny. W listopadzie Jazmine Hughes z Timesa została zmuszona do odejścia po tym, jak podpisała list otwarty sprzeciwiający się ludobójstwu w Palestynie https://www.wsws.org/en/articles/2023/11/08/tmot-n08.html. W poprzednim roku gazeta rozwiązała kontrakt z Hosamem Salemem po kampanii nacisków ze strony proizraelskiej grupy Honest Reporting https://imemc.org/article/new-york-times-fires-palestinian-journalist/ https://www.mintpressnews.com/honest-reporting-israel-linked-group-getting-palestinian-journalists-fired/282593/. Z kolei prezenter CNN Marc Lamont Hill został nagle zwolniony w roku 2018 za wezwanie do wyzwolenia Palestyny w przemówieniu na forum ONZ.https://www.nbcnews.com/news/us-news/marc-lamont-hill-fired-cnn-after-his-speech-israel-draws-n942151

Duże organizacje, takie jak Axios, CNN i New York Times, oczywiście wiedzą, kogo zatrudniają. Są to jedne z najbardziej poszukiwanych miejsc pracy w dziennikarstwie, a setki kandydatów prawdopodobnie ubiegają się o każde stanowisko. Fakt, że organizacje te wybierają izraelskich szpiegów ponad wszystkich innych, rodzi poważne pytania o ich dziennikarską wiarygodność i cele.

Zatrudnianie agentów z Jednostki 8200 do tworzenia amerykańskich wiadomości powinno być tak samo nie do pomyślenia, jak zatrudnianie bojowników Hamasu lub Hezbollahu jako reporterów. Jednak byłym izraelskim szpiegom powierzono informowanie amerykańskiej opinii publicznej o trwających ofensywach ich kraju przeciwko Palestynie, Libanowi, Jemenowi, Iranowi i Syrii. Jak to świadczy o wiarygodności i tendencyjności naszych mass mediów?

Ponieważ Izrael nie mógłby kontynuować tej wojny bez amerykańskiej pomocy, bitwa o amerykańskie umysły jest równie ważna jak działania w terenie. W miarę trwania wojny propagandowej granice między dziennikarzem a bojownikiem zacierają się.

Fakt, że wielu czołowych dziennikarzy dostarczających nam wiadomości o Izraelu/Palestynie jest w dosłownym tego słowa znaczeniu byłymi agentami izraelskiego wywiadu, tylko to podkreśla.

INFO: https://www.mintpressnews.com/revealed-israel-unit-8200-spies-american-media/288457/

=====================

mail:

Co za szpiedzy.
To sami swoi.

Zastrzyki na odchudzanie, panika mięsna i klapsy czyli tydzień w Nowej Normalności

Zastrzyki na odchudzanie, panika mięsna i klapsy czyli tydzień w Nowej Normalności

Autor: AlterCabrio , 22 października 2024

Dobra wiadomość jest taka, że ​​potencjalnie masowa epidemia listerii nie spowodowała jeszcze ani jednej zachorowania, a CDC nie zamierza wszczynać dochodzenia w tej sprawie.

…nieomal jakby chodziło o zaprogramowanie ludzi tak, by uwierzyli, że mięso = niebezpieczne i warunkowanie ich tak, by zaakceptowali nagłe niedobory niektórych produktów spożywczych.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

W tym tygodniu w Nowej Normalności

„W tym tygodniu w Nowej Normalności” to nasz cotygodniowy [w tym przypadku, po czterech miesiącach przerwy] wykres postępu autokracji, autorytaryzmu i restrukturyzacji gospodarczej na całym świecie.

1. Wszystkie nasze problemy mogłyby zostać rozwiązane, gdybyśmy tylko dali Big Pharmie więcej pieniędzy

Kilka dni temu pisaliśmy o niezwykle dystopijnym planie Partii Pracy, który zakłada przyjmowanie łapówek od wielkich koncernów farmaceutycznych w zamian za wstrzykiwanie bezrobotnym eksperymentalnych środków.

Ale propaganda na rzecz zastrzyków odchudzających na tym się nie kończy. 14 października Sky News opublikowało tekst:

Tysiącom osób odmówiono podania szczepionki odchudzającej z powodu powolnego wdrażania przez NHS – niektórzy muszą czekać dwa lata

I dalej podaje:

Tysiące osób cierpiących na skrajną otyłość nie ma dostępu do skutecznego leczenia, ponieważ wdrażanie w ramach brytyjskiej służby zdrowia (NHS) szczepionki odchudzającej Wegovy przebiega znacznie wolniej niż planowano — wynika z badań Sky News.

Z danych pochodzących z wniosków o udostępnienie informacji wynika, że ​​do końca kwietnia lek ten przepisano zaledwie 800 osobom za pośrednictwem szpitalnych usług dot. odchudzania – mimo szacunków Ministerstwa Zdrowia, że ​​do tego czasu leczenie powinno było rozpocząć 13 500 osób.

Zakończę tę sekcję pytaniem: Dlaczego ten artykuł powstał? Czy jest tak…

a) ponieważ Sky News naprawdę współczuje pacjentom z nadwagą i chce, aby byli zdrowi i szczęśliwi?

CZY

b) ponieważ właściciele Sky News mają udziały w Big Pharmie i chcą zgarnąć te słodziutkie fundusze NHS, jednocześnie sprawiając, że ludzie będą posłusznymi permanentnymi pacjentami zależnymi od leków i zastrzyków, aby funkcjonować?

2. Kolejna panika mięsna

W USA wycofano i zniszczono tony żywności w związku z „podejrzeniem” zakażenia listerią.

Agencja AP podała dwa dni temu:

«Wycofanie z powodu Listerii obejmuje 12 milionów funtów mięsa i drobiu, część z nich trafiła do amerykańskich szkół»

Oto fajna gra, w którą możesz zagrać w domu – przeczytaj artykuł AP i strzel kielicha za każdym razem, gdy padnie w nim słowo „potencjalny”.

Dobra wiadomość jest taka, że ​​potencjalnie masowa epidemia listerii nie spowodowała jeszcze ani jednej zachorowania, a CDC nie zamierza wszczynać dochodzenia w tej sprawie.

…nieomal jakby chodziło o zaprogramowanie ludzi tak, by uwierzyli, że mięso = niebezpieczne i warunkowanie ich tak, by zaakceptowali nagłe niedobory niektórych produktów spożywczych.

Ale może jestem paranoikiem.

3. Morderstwo dziecka i „klapsy” to nie to samo

Po śmierci Sary Sharif i aresztowaniu jej rodziców oraz wujka za morderstwo, felietonistka Guardiana zadała pytanie:

«Ile jeszcze dzieci, takich jak Sara Sharif, musi zostać zabitych, zanim bicie zostanie zakazane?»

Problem z tym pytaniem jest taki, że Sara Sharif nie dostała „klapsa”. Została – rzekomo – przywiązana do kaloryfera, była przypalana papierosami i pobita na śmierć kijem do krykieta.

…co jest już bardzo nielegalne. Stąd proces.

Nic z tego nie jest tym samym, co „klaps”. Naprawdę nie powinno być potrzeby mówienia o tym, ale mimo to wzmiankujemy.

Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem za bezwzględnym fizycznym karaniem dzieci, ale podobnie jak w przypadku wszystkich proponowanych nowych praw, powody, dla których nie powinny one obowiązywać są istotne.

W czasach, gdy rząd próbuje podważyć komórkę rodzinną, a definicje „napaści” i „przemocy” są coraz szersze, prawo, które mogłoby zezwalać na bezpodstawne ściganie zupełnie przyzwoitych rodziców, jest naprawdę złym pomysłem.

BONUS: Moment tygodnia, w którym „Oni sobie z ciebie żartują”

Może to brzmieć jak przewrotny żart z innej epoki, ale Wielka Brytania nadal próbuje zaangażować ludzi w narrację dotyczącą Skripala.

Trwające w tym tygodniu dochodzenie wykazało, że Siergiej Skripal miał wystarczająco dużo szczęścia, aby przeżyć atak z użyciem „najbardziej śmiercionośnego środka paralityczno-drgawkowego, jaki kiedykolwiek istniał” – substancji chemicznej, którą przed atakiem w Salisbury uważano za czysto teoretyczną – ponieważ ratownik medyczny przypadkowo podał mu odtrutkę na środek paralityczno-drgawkowy.

Oni naprawdę mają o nas tak nieszczególną opinię.

Nie wszystko jest takie złe…

Tak, wybory to farsa. Tak, medialne wpadki są prawdopodobnie zaplanowane, by wprawić w zakłopotanie kandydata skazanego na porażkę. Ale i tak jest to po prostu zabawne…

https://youtube.com/watch?v=eT2-ruPhzKc%3Fsi%3DdlTj9FUu-1g7LseD

*

Podsumowując, był to dość intensywny tydzień dla „nowo normalnej” gawiedzi, a nie wspomnieliśmy nawet o „przeciekach” z Iranu ani o najnowszych osiągnięciach w dziedzinie mięsa hodowanego w laboratorium.

____________

This Week in the New Normal #94, Off-Guardian, Oct 21, 2024

−∗−

Idiotka na stanowisku minister klimatu zaklina rzeczywistość. Jej zdaniem spadająca sprzedaż detaliczna „wpłynie dobrze na klimat”

Minister klimatu zaklina rzeczywistość. Jej zdaniem spadająca sprzedaż detaliczna „wpłynie dobrze na klimat” [fe-ministra… md]

minister-klimatu-zaklina-rzeczywistosc-jej-zdaniem-spadajaca-sprzedaz-detaliczna-wplynie-dobrze-na-klimat

(fot. Pixabay)

Spada sprzedaż głównie rzeczy nie pierwszej potrzeby, tylko takich, bez których czasami możemy się obyć – powiedziała we wtorek na antenie Polsat News minister klimatu Paulina Hennig-Kloska. Jej zdaniem fakt, że Polacy kupują i będą kupować coraz mniej tekstyliów wpłynie dobrze na klimat.

Według danych GUS we wrześniu, w ujęciu miesięcznym, odnotowano obniżkę sprzedaży detalicznej aż o siedem procent. Według minister klimatu „spadają głównie nie rzeczy pierwszej potrzeby, tylko raczej takie, bez których czasami możemy się obyć”. –  Tekstylia z punktu widzenia klimatu to nawet dobrze, jak będziemy mniej tego typu rzeczy kupować, bo to jednak powoduje właśnie emisję – podkreśliła.

Minister Hennig-Kloska dodała, że „trendy tego typu trzeba badać w dłuższym okresie”. – To może być krótkie wahnięcie. W poprzednim kwartale odnotowano raczej wzrost niż załamanie i nic nie wskazywało na to, że konsumpcja zacznie spadać – stwierdziła.

Bogdan Rymanowski dopytał również o strefy czystego transportu. – Są obecnie cztery miasta, które mają przekroczone normy dwutlenku azotu: Warszawa, Wrocław, Katowice i Kraków. My, zgodnie z umową Mateusza Morawieckiego z Komisją Europejską mówimy, że te strefy muszą powstać. Ale o tym, w jakim zakresie, zdecydują samorządy – poinformowała minister klimatu.  

Źródło: PolsatNews.pl TG

Kotula. Kim jest aborcjonistyczna „ministra” ds. równości?

Katarzyna Kotula. Kim jest aborcjonistyczna „ministra” ds. równości?

Piotr Relich kotula-kim-jest-aborcjonistyczna-ministra-ds-rownosci

(Fot: Marek Lapis / Forum)

Identyfikująca się jako „ministra” ds. równości Katarzyna Kotula, podobnie jak poseł Józefaciuk, mogłaby w Sejmie spokojnie uchodzić za element humorystyczny. Mogłaby, gdyby nie fakt, że stanowi dla rodzin i dzieci w naszym kraju poważne zagrożenie. W przypadku tych nienarodzonych, zagrożenie wręcz śmiertelne.

Historia kabaretowych hitów minister Kotuli jest już całkiem pokaźna. Z wicepremiera Kosiniaka-Kamysza zrobiła dwie różne osoby, „przeciwko przemocy” zatańczyła w sejmowym korytarzu i z pełną powagą przekonywała, że legalizacja tzw. związków partnerskich jest tak samo ważna jak rozwój potencjału militarnego. Walkę o równouprawnienie rozpoczęła zaś od apeli o większą ilość misek ustępowych w damskich toaletach.

Jak na przedstawicielkę ekologicznej-hipokrytycznej lewicy przystało, przyznała, że jeździ 20-letnim dieslem, naliczając co roku maksymalną kilometrówkę (ok. 115 km dziennie). Z kolei za jej 179 połączenia lotnicze polski podatnik zapłacił 113 447, 52 zł. Jej walka o równość nie obejmuje jednak zrównania wieku emerytalnego, ujednolicenia zasad poboru dla kobiet czy równości wobec prawa. Jak przekonywała w kampanii wyborczej, wszędzie tam gdzie samorządy zdobędzie lewica, lekarze będą zmuszani do partycypowania w aborcji bez względu na sprzeciw sumienia.

Byłoby więc smieszno, gdyby nie fakt, że w istocie jest bardzo straszno. Katarzyna Kotula, przez lata polityk pozostający poza światłem jupiterów, wraz z uzyskaniem ministerialnego stanowiska dała się poznać jako jedna z najbardziej radykalnych twarzy rewolucji w naszym kraju.

Chyba nie ma obecnie polityka również zaangażowanego w promocję dzieciobójczej agendy. O lewicowej parlamentarzystce zrobiło się głośno, gdy z mównicy sejmowej zareklamowała aborcję „zrób-to-sam” za pomocą pigułki poronnej. Do dzisiaj na jej koncie na X wisi podpięty post informujący, że „masz prawo przerwać ciążę. To nie przestępstwo” oraz numer, pod którym można zamówić śmiertelne specyfiki. W jednym z postów w mediach społecznościowych zawarła również szczegółową instrukcję „pozbycia się” nienarodzonego dziecka. Swoją niegodziwą działalność prowadzi korzystając z kruczków prawnych, przekonując, że informowanie to nie to samo, co podlegające ściganiu nakłanianie i zachęcanie.

Ale rola tablicy ogłoszeniowej biznesu aborcyjnego nie wyczerpuje zakresu działalności obecnej minister.

Jak przekonywała, głównym celem w obecnej kadencji jest doprowadzenie do legalizacji tzw. związków partnerskich. Do tej pory jej aktywność ograniczała się jednak wyłącznie do pustego pohukiwania i uderzania w koalicjantów, co z coraz większą irytacją zaczął odnotowywać elektorat. Nic więc dziwnego, że w tym tygodniu złożyła rządowy projekt, będący pierwszym krokiem do zrównania prawnego statusu związków osób tej samej płci z małżeństwami.  

„Ministra”, wzorem samobójczej taktyki zachodnich feministek, w pełni popiera również agendę transseksualną. W Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego złożyła życzenia z okazji Dnia Widzialności Osób Transpłciowych (podobną inicjatywą wykazał się prezydent USA Joe Biden), a u władz TVP interweniowała w sprawie „dyskryminacji osób transpłciowych i interpłciowych”. Spotykała się z homoaktywistami, m.in. z grupy Stonewall, domaga się kneblowania ust przeciwnikom agendy LGBT pod płaszczykiem walki z mową nienawiści.

Tak samo jak w innych działaniach obecnej koalicji, w propozycjach Kotuli nietrudno znaleźć przykłady łamania elementarnych zasad poszanowania polskiego prawa. Publikowanie dzieciobójczych instrukcji, minister tłumaczy rekomendacjami WHO, które nakazują „informowanie o aborcji”. Z kolei za zrównywaniem małżeństw z pseudozwiązkami homoseksualnymi mają przemawiać orzeczenia TSUE.

Zbawienie według Mormonów

Katarzyna Kotula przyszła na świat w 1977 roku w Gryfinie. Kiedy miała trzy lata, jej ojciec wyjechał do Niemiec za chlebem. Zza granicy już nigdy nie wrócił. Matka przez jakiś czas próbowała żyć w Berlinie, ale zdecydowała, że będzie wychowywać dzieci w Polsce. Przyszła polityk próbowała swoich sił w sporcie – trenowała tenis w klubie Energetyk Gryfino pod okiem przyszłego prezesa PZT, Mirosława Skrzypczyńskiego. To tam doszło do wydarzenia, które odbiło się traumą na całym jej życiu. Jak stwierdziła w rozmowie z Onetem, jako 13-latka padła ofiarą molestowania seksualnego ze strony trenera. W wywiadzie przyznała, że ukrywała ten fakt nawet przed najbliższą rodziną, która poznała prawdę na krótko przed udzieleniem wywiadu w 2022 r.

Dzięki staraniom ojca, Kotula wyjechała do USA, gdzie uczęszczała do szkoły średniej w stanie Utah. Kilka lat mieszkała u rodziny konserwatywnych Mormonów, którzy zaczęli traktować ją jak swoją córkę. To właśnie wtedy – jak przyznała – nastąpił moment utraty katolickiej wiary. – Pamiętam, jak zrobiło mi się przykro, że jako katoliczka nie dostąpię zbawienia, o którym mówił kościół mormoński. A potem uznałam, że nie ma jednej prawdziwej religii. Już nie wiedziałam, czy to, co mówi religia katolicka jest prawdą i czy przypadkiem mój tato nie ma jednak racji – powiedziała OKO.press.

W tym miejscu należy dodać, że ojciec Katarzyny Kotuli był niewierzący, a o wychowanie w wierze katolickiej troszczyła się głównie matka.

Wraz z utratą wiary, w USA Kotula doznała „oświecenia” w duchu lewicowego liberalizmu. Nie mogła zrozumieć, jak można odmawiać aborcji z przyczyn społecznych (w sytuacji gwałtu i trudnej sytuacji ekonomicznej) – czegoś, co było w Stanach na porządku dziennym. Jak przekonywała, została feministką w wieku 19 lat, po… orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla, ograniczającego dostęp do dzieciobójczego procederu.

Również od 19. roku życia demonstracyjnie żyje z partnerem bez ślubu. Z kolei już w 1997 roku rozpoczęła swoją współpracę z aborcjonistami. Przed pójściem w politykę nauczała języka angielskiego – w szkole publicznej oraz prywatnie, w rodzinnym Gryfinie. Wraz z życiowym partnerem wychowują wspólnie córkę. W tym kontekście należy wspomnieć spięcie z posłem Tadeuszem Cymańskim, który sam posiada piątkę dzieci. Stwierdziła wówczas, że „liczy się jakość, nie ilość”. Za swoje słowa później przeprosiła.

W 2019 roku współtworzyła partię Wiosna Roberta Biedronia, gdzie pełniła rolę rzecznika prasowego. Bezskutecznie starała się o mandat w Parlamencie Europejskim. Tego samego roku dostała się za to do Sejmu, startując z list SLD, w ramach wspólnego startu partii lewicowych. Po likwidacji Wiosny w 2021 r. przeszła do Nowej Lewicy. 12 grudnia 2023 Sejm X kadencji wybrał ją na urząd ministra do spraw równości w trzecim rządzie Donalda Tuska.

Jeszcze wyżej…

Nic dziwnego, że progresywna „ministra” przyciągnęła uwagę graczy naprawdę z pierwszej ligi. W tym roku, jako jedna z 13 polityków z Europy wzięła udział w inicjatywie „FIELD”, której „twarzuje” była premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern. Wychowanka Szkoły Liderów Światowego Forum Ekonomicznego, ustanowiła w pandemii jedne z najcięższych i najdłuższych lockdownów na świecie. Na forum ONZ domagała się bezwzględnej cenzury przestrzeni informacyjnej, a w 2021 r. magazyn „Fortune” umieścił ją na samym szczycie listy największych przywódców świata. Z rządu odchodziła jednak w atmosferze kryzysu, a nieoficjalnie mówiło się o jej problemach z narkotykami.

Teraz Ardern przewodzi sponsorowanej przez amerykańskie pieniądze inicjatywie, obliczonej przede wszystkim na walkę z odradzającym się „autorytaryzmem i skrajną prawicą”, reprezentowanymi chociażby przez ruch MAGA Donalda Trumpa. Jak przekonują inicjatorzy, przyszłość świata wynikać będzie ze starcia skrajności z dwóch stron sceny politycznej.

Takiej polaryzacji jest również świadoma sama Kotula. W jednym z wywiadów przyznała, że los Polski zdecyduje się w starciu pomiędzy Lewicą a Konfederacją. – Chcemy zatrzymać brunatną siłę faszyzujących facetów, którzy na „patriotyczne” koszulki z Marszu Niepodległości nałożyli marynarki i udają grzecznych chłopców – mówiła.

Wszystko wskazuje więc na to, że „ministra” Kotula, jako przedstawiciel skrajności ma za zadanie przeciągać opinię publiczną oraz wywierać ideologiczną presję na koalicję rządzącą. Niedawne doniesienia o poparciu KO dla projektu o związkach partnerskich – poza plecami PSL – zdają się te przypuszczenia potwierdzać.

Piotr Relich

Braun: Szykują dwa zamachy stanu!

Braun: Szykują dwa zamachy stanu!

23.10.2024 Autor:Tomasz Sommer

Grzegorz Braun. Foto: PAP/EPA
Grzegorz Braun. Foto: PAP/EPA

Europoseł Konfederacji Korony Polskiej, Pan Grzegorz Braun przedstawił „Najwyższemu CZASowi!” krótką aktualizację z eurokołchozowych murów. Skomentował również plany obu stron sceny politycznej w przypadku wygranych wyborów prezydenckich, oraz ocenił ostatnie działania Donalda Trumpa. Rozmawia redaktor naczelny Tomasz Sommer.

Tomasz Sommer: Gdzie się obecnie podziewa Grzegorz Braun?

Grzegorz Braun: Kłaniam się. Casting na sobowtóra trwa w naszej partii, ale jeszcze eliminacje niezakończone. Potwierdzam tożsamość i miejsce: Strasburg, wieża Babel, okrąglak. To budynek, który niektórzy tutaj nazywają wiadrem. Jestem na dziedzińcu Bronisława Geremka, a tuż za ścianą dekoracja telewizyjna, którą państwo znacie, czyli Parlament Eurokołchozowy. To jest dekoracja, w której trwają rozmaite procedury, krzątanina, po to, żeby na koniec stanęło i tak na tym, co gdzieś za kulisami w Komisji Europejskiej postanowiono.

A co postanawia Komisja Europejska? To, co gdzieś za kolejnymi kulisami mafie, służby i loże wykoncypowały i podają do wierzenia. W tej chwili trwa debata o tym, jak połączyć ogień z wodą, tzn. jak przeprowadzić pełną i przyspieszoną dekarbonizację, a jednocześnie osiągnąć przyspieszenie rozwoju i rentowności przemysłu motoryzacyjnego, co jak wiemy jest wzajemnie się wykluczające, ale tam, w tej sali składane są strzeliste akty wiary. O globalnym ociepleniu już właściwie nikt nie mówi, bo tego się nie neguje. Zielony ład, handel emisjami i elektryczne auta – tam trwa debata Edisonów. Co drugi eurokołchozowy parlamentarzysta prezentuje się jako genialny wynalazca, który z góry przewiduje trendy rozwoju motoryzacji, a także innych branż. Wie, co się opłaci za lat 5 i 50.

W poprzedniej debacie mieliśmy paradę Napoleonów, którzy przedstawiali koncepcję zwycięskiego marszu na Moskwę, wszystko dla Ukrainy. Z kolei w pierwszej części dzisiejszej debaty były jasne deklaracje, kto bardziej kocha państwo położone w Palestynie, zwane Izraelem, a kto się bardziej solidaryzuje z Hamasem.

Jak prezentuje się ten podział?

Nadspodziewanie dużo jest głosów nieskonformizowanych wobec poprawnej politycznie, judeoidealistycznej narracji, ale to oczywiście nie będzie miało wpływu na decyzje finansowe i nie będzie, jak sądzę nawet żadnej złamanej rezolucji, która by coś potępiała, jak np. żydowskie ludobójstwo na Palestyńczykach w Gazie. Bo to, że są na tej sali głosy nawet bardzo interesujące, w żaden sposób się nie przekłada na decyzje, jakie w łonie Komisji Europejskiej zapadają.

Bądź i Ty Edisonem i zapytaj, czy chcą doprowadzić do powrotu głodu w Afryce, bo wzrost dwutlenku węgla w atmosferze spowodował wzrost plonów, a wręcz zazielenienie się różnych połaci Sahary. Jeżeli teraz mamy takie moce, że odwrócimy ten trend, to znowu wróci głód do Afryki i Sahara będzie pustynniała.

Myślę, że prędzej doczekamy się pustynnienia i głodu w Europie, dlatego, że determinacja jest tutaj duża. Jeden wyjątek od reguły to oczywiście akcja przychodzenia w sukurs niemieckiej branży motoryzacyjnej, tzn. cła na auta chińskie, które są produkowane zbyt tanio i zbyt chętnie byłyby kupowane, gdyby nie to, że Unia Europejska nałoży na to wszystko cła.

Niemcy się sprzeciwiali podwyższeniu, ale Pan Tusk się bardzo za tym opowiadał i wygrał.

Więc nie można mówić, że nie odnosimy sukcesów na arenie europejskiej.

On bardziej kocha niemiecki przemysł motoryzacyjny niż sami Niemcy, to jest zdumiewające.

Co do posłów, którzy reprezentują tutaj naszą nieszczęśliwą Ojczyznę, to jedni na drugich skarżą przed całym Europarlamentem. Pokazują się palcem i oskarżycielsko wypominają sobie, jakie cyniczne działania i zaniechania nastąpiły, czy za rządów PO, czy za rządów PiS-u. Chociaż muszę powiedzieć, że to groteskowe, bo ma walor humorystyczny, to jednak powinno budzić u każdego państwowca refleksyjną zadumę i pochwalać tego nie należy.

Osiąganie jakichkolwiek celów propagandowych na forum międzynarodowym, przez wygadywanie na kolegów, z którymi się przyleciało tym samym PKS-em na posiedzenie do Strasburga, to na pewno nie jest dobra, polska polityka. A oni jedni drugich nominują na niszczycieli demokracji europejskiej. Walka wewnętrzna, toczona na scenie krajowej jest przenoszona tutaj, brudy są prane centralnie i z powołaniem się na standardy eurokołchozowej demokracji. Jest to przyzywanie interwencji zagranicznej, niezależnie od tego, czy robią to posłowie PiS-u, PO, Sol-Polu czy nawet nasze krajowe lewactwo, które tutaj czuje się dowartościowane, jak ryba w wodzie. Z tego powodu ten parlament jest urządzeniem nie do pogodzenia z polskim interesem i polską racją stanu.

Możliwości Unii mają się radykalnie zwiększyć, bo Pani Von der Leyen ma koncepcję, żeby tzw. środki strukturalne wrzucić do wspólnego kotła i potem działkować w zależności od tego, czy konkretny odbiorca zachowuje się godnie.

Redystrybucja naszych pieniędzy jako narzędzie władzy. Władzy coraz bardziej absolutnej, która jest narzędziem autokorupcji i korumpowania elit narodowych. Nie dziwię się, że Pani Von der Leyen chce mieć więcej pieniędzy jako narzędzia do robienia dobrze lub źle. Kto zostanie nominowany na prymusa eurokołchozowej demokracji, ten dostanie, a kogo trzeba będzie posadzić do oślej ławki, ten będzie siedział i żadnych pieniędzy nie zobaczy, chociaż to nasze własne.

I z tego powodu z tej organizacja trzeba po prostu się wypisać. Trzeba się od niej trzymać z daleka, powiedziałem to już nawet niejednokrotnie na tej antenie. To jest organizacja wroga, nie tylko błędna, jak się niektórym zdaje i obarczona jakimiś deficytami, mająca wady. To jest organizacja wroga. Jeżeli ktoś deklaruje, że chce zniesienia narodów, normalnej rodziny i własności prywatnej, to jest komuna. Eurokomuna to też komuna, należy się trzymać od tego z daleka, i porzucić mrzonki o naprawianiu błędów i wypaczeń eurosocjalizmu.

W międzyczasie pojawiły się głosy z jednej strony dyskursu polskiego i ze strony uśmiechniętej, że jak oni będą mieli prezydenta, to przeprowadzą denazyfikację na full, bo jest sytuacja nadzwyczajna i z nazizmem trzeba walczyć. Kiedy przeprowadza się denazyfikację, to pewne prawa muszą być zawieszone, żeby nie blokowały tego procesu. Ale z drugiej strony Jarosław Kaczyński powiedział, że trzeba zrobić nową Konstytucję, jeśli PiS wygra wybory prezydenckie i powołać radę stanu, która będzie typowała członków, a nie będą oni wybierani. Nagle się okazało, że polska demokracja, zdaniem Jarosława Kaczyńskiego jest zbyt rozchwiana.

Planowany zamach stanu.

Z jednej i drugiej strony, dwa zamachy.

Lepiej późno niż wcale. Możemy, jako starzy reakcjoniści, którzy demokratami jesteśmy zaledwie praktykującymi, ale nie wierzącymi, powiedzieć, że lepiej późno, niż wcale. Szkoda, że Jarosław Kaczyński czegoś takiego nie robił, kiedy był superministrem od bezpieki, nadzorcą wszystkich resortów siłowych. Szkoda, że Konstytucji nie zmieniał wtedy, kiedy mógł realistycznie sięgać po większość, wchodząc w jakieś sojusze taktyczne. Pamiętam, że na największego wroga przez zjednoczoną łże-prawicę została nominowana Bogu ducha winna Konfederacja, natomiast całe lewactwo było hołubione i pielęgnowane po telewizorach, za czasów zarządców od sterowania percepcją mas.

To, że Donald Tusk wyciąga logiczny wniosek ze swojej już wcześniej zarysowanej koncepcji uśmiechniętej demokracji walczącej, też nie dziwi. To jest taki uśmiech z mocno zaciętymi ustami. Mówiłem o tym przed laty, że jeżeli sobie nie wymodlimy powrotu króla, to wezmą nas za twarz jakieś zwykłe trepy. A tu okazuje się, że nawet nie trepy, tylko urzędnicy, którym dana jest władza z góry. Jednym z Waszyngtonu, drugim z Berlina a jedni i drudzy przebierają nogami i ubiegają się o nominację starszych i mądrzejszych. Nie wiem, czyś omawiał i pokazywał, szanowny Panie Redaktorze na swojej antenie Hołd Nowojorski złożony przez ex prezydenta Donalda Trumpa w siedzibie Chabad Lubawicz, na mogile rabina Mendla Sznersona.

Widzę, że komentowałeś to na Twitterze.

Bo jest co komentować. Donald Trump czuje się w obowiązku nawiedzić mogiłę notorycznego i ostentacyjnego rasisty, talmudysty, który dzielił ludzi na ludzi i podludzi, a wszystkich nie-żydów nominował na bydło i zwierzęta. Nasuwa się pytanie, po której stronie przepaści cywilizacyjnej Donald Trump się klasuje.

Trzeba przyznać, że robił ansy w kierunku Polaków, których zapewnił, że jest ich przyjacielem i porozmawiał z Panem Rachoniem.

Ale jeśli się puszcza na konwencji wyborczej Ave Maria, żeby wszyscy Polacy i katolicy, a także Latynosi słyszeli, a tydzień później idzie się na grób satanisty, kłaniać się szajce, która, jak widać nieźle sobie radzi i ma na rozkładzie szereg głów państw, a nawet osób drugich i piątych w szeregu, także i w naszym państwie, to takie gesty i apele okazują się być pod publikę, na użytek kampanii wyborczej.

Ja tu będę bronił Trumpa, bo takie gesty rzeczywiście nic nie znaczą, ale on wpadł w różne niestety tory, z uwagi na swoje uwarunkowania rodzinne. Ja go zawsze bronię z powodu bardzo dobrych nominacji do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, które doprowadziły do dużej zmiany i trzeba mu oddać za to sprawiedliwość, bo w świecie zachodnim dawno nikt czegoś takiego nie zrobił.

Teraz się z tego wycofuje, zadeklarował, że odwróci ten trend. A jego żona nagrała specjalne, Tik Tokowe okienko, które jest deklaracją dla legalności dzieciobójstwa. Można sobie mówić, że to nic takiego i tylko taka taktyka, ale obawiałbym się, że to taka druga twarz, przywdziana maska na użytek kampanii wyborczej, może przyrosnąć do twarzy.

Dziękuję za rozmowę.

The Great Reset – czyli „teoria spiskowa” opisana słowami jej twórców.

The Great Reset 

Czyli „teoria spiskowa” opisana słowami jej twórców.

[Pod koniec ich „modlitwa do szatana. md]

OCT 22 mariuszjagora

Niedawno znany z „wiarygodności w weryfikowaniu faktów” Demagog, zarzucił, że były Minister Edukacji Czarnek dał 1,5 mln zł na badanie i promocję teorii spiskowej pod tytułem Wielki Reset, odnosząc się do projektu badawczego prowadzonego na Politechnice Warszawskiej przez prof. Jacka Janowskiego. 

Wynikiem prac badawczych jest wielotomowa publikacja, która analizuje elementy wielkiego resetu, ustala metodologię, opisuje symptomy, korelaty, wymienia obiekty wielkiego resetu, analizuje procesy oraz w ostatnim tomie przedstawia hipotezy i tezy.

Analiza tej wielotomowej publikacji okazała się zbyt dużym wyzwaniem dla zespołu Demagoga, ale czemu nie dokonali prostego sprawdzenia tej „teorii spiskowej” u jej źródeł? Oryginalne strony dedykowane projektowi zostały usunięte, ale część z nich można znaleźć w archiwum Internetu.

Dlaczego potrzebny był Wielski Reset? Bo, jak czytamy na stronie WEF, „istnieje pilna potrzeba współpracy globalnych interesariuszy w wspólnym, skoordynowanym zarządzaniu bezpośrednimi konsekwencjami kryzysu COVID-19. Aby poprawić stan świata, Światowe Forum Ekonomiczne rozpoczyna inicjatywę The Great Reset.” Kim są Ci globalni interesariusze, tak potężni, że są w stanie zarządzać konsekwencjami wynikającymi z kryzysu?

Cytując oryginalną stronę www poświęconą Wielkiemu Resetowi, dowiadujemy się że kontekstem do ogłoszenia jego potrzeby był kryzys „związany z pandemią Covid-19 oraz spowodowane przez nią zakłócenia polityczne, gospodarcze i społeczne zasadniczo zmieniają tradycyjny kontekst podejmowania decyzji. Niespójności, nieadekwatności i sprzeczności wielu systemów – od zdrowia i finansów po energię i edukację – są bardziej niż kiedykolwiek narażone w globalnym kontekście troski o życie, środki do życia i planetę. Liderzy znajdują się na historycznym rozdrożu, zarządzając krótkoterminowymi presjami w obliczu średnio- i długoterminowej niepewności.”

Co ten kontekst umożliwił? „Wraz z nadejściem wyjątkowej okazji do kształtowania procesu odbudowy, inicjatywa ta dostarczy wiedzy, która pomoże wszystkim tym, którzy determinują przyszły stan globalnych stosunków, kierunki rozwoju gospodarek krajowych, priorytety społeczne, charakter modeli biznesowych i zarządzanie globalnymi dobrami wspólnymi. Czerpiąc z wizji i rozległej wiedzy liderów zaangażowanych w społeczności Forum, inicjatywa Great Reset ma szereg wymiarów, aby zbudować nową umowę społeczną, która szanuje godność każdego człowieka.”

Kim są globalni interesariusze, tak wpływowi, że wpływają na stan globalnych stosunków, nadają kierunek rozwoju narodowych gospodarek i roszczą sobie prawo do zarządzania globalnymi dobrami wspólnymi? Na liście partnerów widnieją czołowe globalne korporacje jak BlackRock czy chińska Alibaba Group, banki (Deutsche Bank, Goldman Sachs), media społecznościowe (Facebook), firmy farmaceutyczne (AstraZeneca), firmy technologiczne (Microsoft, Google) czy fundacje (Bill&Melinda Gates Foundation, Wellcome Trust). Ale w centrum Wielkiego Resetu jest ONZ i Agenda 2030 z jej celami zrównoważonego rozwoju.

Żeby plan się powiódł, żeby „osiągnąć lepszy wynik, świat musi działać wspólnie i szybko, aby zreorganizować wszystkie aspekty naszych społeczeństw i gospodarek, od edukacji po umowy społeczne i warunki pracy. Każdy kraj, od Stanów Zjednoczonych po Chiny, musi w tym uczestniczyć, a każda branża, od ropy i gazu po technologię, musi zostać przekształcona. Krótko mówiąc, potrzebujemy Wielkiego Resetu kapitalizmu”. Potrzebujemy przejść na Kapitalizm Interesariuszy.

Światowe Forum Ekonomiczne utrzymuje, że istnieje wiele powodów, aby dążyć do Wielkiego Resetu, ale najpilniejszym z nich jest strach. Strach powoduje, że ludzie akceptują odbieranie im ich podstawowych praw i wolności, w nadziei na wyeliminowanie jego źródła. A – jak przekonuje WEF – jest się czego bać. Pandemia COVID-19 „doprowadziła do śmierci setek tysięcyosób”, stanowiła „jeden z najgorszych kryzysów zdrowia publicznego w najnowszej historii. Przewidywano, że będzie miała poważne długoterminowe konsekwencje dla wzrostu gospodarczego, długu publicznego, zatrudnienia i dobrobytu ludzi. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewidywał, że światowa gospodarka skurczy się.

No i nie zapominajmy o klimacie. Pandemia zaostrzy trwający „kryzys klimatyczny i społeczny. Niektóre kraje już wykorzystały COVID-19 jako pretekst do osłabienia ochrony środowiska i egzekwowania przepisów”. To musi się zmienić. A ponieważ rządzący dowiedzieli się, że „społeczeństwa w przeważającej mierze wykazały gotowość do poświęceń na rzecz opieki zdrowotnej i oraz słabszych grup społecznych, takich jak osoby starsze”, trzeba to wykorzystać. Wiele firm podjęło już działania, w kierunku przejścia na kapitalizm interesariuszy. „Najwyraźniej istnieje wola budowania lepszego społeczeństwa co trzeba wykorzystać, aby zapewnić sukces tak pożądanego Wielkiego Resetu. Oczywiście, to zrozumiałe, że będzie to wymagało silniejszych i skuteczniejszych rządów, i zaangażowania sektora prywatnego na każdym kroku.”

Program Wielkiego Resetu miał się składać się z trzech głównych elementów: stworzenia odpowiednich warunków dla „gospodarki interesariuszy” między innymi przez zmiany w podatkach majątkowych, wycofanie dotacji na paliwa kopalne oraz nowe zasady regulujące własność intelektualną, handel i konkurencję. Drugim elementem programu jest realizacja założeń zrównoważonego rozwoju Agendy 2030. Oznacza to na przykład budowanie „zielonej” infrastruktury miejskiej i tworzenie zachęt dla branż do poprawy ich wyników w zakresie wskaźników środowiskowych, odpowiedzialności społecznej i zarządzania (ESG). Trzecim priorytetem Wielkiego Resetu jest wykorzystanie innowacji czwartej rewolucji przemysłowej do wspierania dobra publicznego, zwłaszcza poprzez podejmowanie wyzwań zdrowotnych i społecznych. „Podczas kryzysu związanego z COVID-19 firmy, uniwersytety i inne podmioty połączyły siły w celu opracowania diagnostyki, środków terapeutycznych i możliwych szczepionek; utworzenia ośrodków testowych; stworzenia mechanizmów śledzenia zakażeń; i zapewnienia telemedycyny. Wyobraźmy sobie, co byłoby możliwe, gdyby podobne wspólne wysiłki zostały podjęte w każdym sektorze.” Strach się bać…

Ale w centrum zainteresowania Wielkiego Resetu jest zrównoważony rozwój. A może Wielki Reset jest narzędziem służącym do przyspieszenia osiągnięcia Celów Zrównoważonego Rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych (SDGs)? Na stronach WEF czytamy, że „Cele Zrównoważonego Rozwoju zapewniają architekturę, która pozwala sprostać niektórym z naszych najpoważniejszych wyzwań. Zmiana sposobu, w jaki pracujemy, produkujemy i konsumujemy ma kluczowe znaczenie. Jeśli rządy naprawdę chcą poprawić jakość życia milionów ludzi, muszą zwiększyć współpracę i skupić się na zrównoważonym rozwoju – co oznacza słuchanie społeczności najbardziej dotkniętych nierównościami i tworzenie przyjaznych dla środowiska polityk, które przygotują nas wszystkich na przyszłe sytuacje kryzysowe.”

Prace nad resetem przyspieszyły. Ostatnio państwa zrzeszone w Organizacji Narodów Zjednoczonych przyjęły Pakt dla Przyszłości, dokument nasączony utopijnymi ideami marksistowskimi, który przypomina wyznanie wiary, a nie propozycję dokumentu prawa międzynarodowego. W tekście padają obietnice zlikwidowania na świecie głodu, biedy, wojen, nierówności, wprowadzenia powszechnego dobrobytu, mieszkań dla każdego, edukacji na najwyższym poziomie, dostępu do taniej energii itp. Pada też obietnica zreformowania Rady Bezpieczeństwa ONZ „uznając pilną potrzebę uczynienia jej bardziej reprezentatywną, inkluzywną, przejrzystą, wydajną, skuteczną, demokratyczną i odpowiedzialną”. 

W centrum dokumentu jest oczywiście “zrównoważony rozwój”, powtarzany w traktacie niczym wyznanie wiary (pojawia się w teście 147 razy) i brzmi jak modlitwa: „Uznajemy, że zrównoważony rozwój we wszystkich jego trzech wymiarach jest głównym celem samym w sobie i że jego osiągnięcie, nie pozostawiając nikogo w tyle, jest i zawsze będzie głównym celem multilateralizmu. Potwierdzamy nasze trwałe zaangażowanie w Agendę na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030 i jej Cele Zrównoważonego Rozwoju. Będziemy pilnie przyspieszać postępy w osiąganiu celów, w tym poprzez konkretne kroki polityczne i mobilizowanie znacznego finansowania dla krajów rozwijających się (…)”. 

Również kwestie klimatyczne przedstawione są w sposób dogmatyczny: zmiany klimatu, utrata różnorodności biologicznej i degradacja środowiska są jednymi z największych wyzwań naszych czasów, a ich negatywne skutki są nieproporcjonalnie odczuwalne przez kraje rozwijające się i osoby znajdujące się w trudnej sytuacji. Zobowiązujemy się do przyspieszenia wypełniania naszych zobowiązań wynikających z Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu i porozumienia paryskiego. Potwierdzamy cel temperaturowy Porozumienia Paryskiego, jakim jest utrzymanie wzrostu średniej globalnej temperatury na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej i dążenie do ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5 stopnia Celsjusza powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej oraz wspieranie krajów rozwijających się w adaptacji i reagowaniu na negatywne skutki zmian klimatu, uznając, że znacznie zmniejszyłoby to ryzyko i skutki zmian klimatu. Podkreślamy pilność i znaczenie redukcji emisji gazów cieplarnianych w tym krytycznym dziesięcioleciu w celu utrzymania globalnego ocieplenia”.

Więcej o Pakcie: 

https://mariuszjagora.substack.com/p/nowy-wspaniay-swiat-swiatowego-rzadu

https://mariuszjagora.substack.com/p/pakt-dla-przyszosci-onz

Dla uczciwych ale niegłupich lekarzy: Korelacje nadmiarowych śmierci na świecie „za czasu kowida”.

correlation-canada.org/covid-excess-mortality-125-countries/

Spatiotemporal variation of excess all-cause mortality in the world (125 countries) during the Covid period 2020-2023 regarding socio economic factors and public-health and medical interventions

CORRELATION has published a new report entitled “Spatiotemporal variation of excess all-cause mortality in the world (125 countries) during the Covid period 2020-2023 regarding socio economic factors and public-health and medical interventions” authored by Denis G. Rancourt, Joseph Hickey and Christian Linard.

The report, which consists of 521 pages including hundreds of figures, contains a detailed examination of excess all-cause mortality during the Covid period in 125 countries comprising approximately 35% of the world’s population.

The authors write:

The spatiotemporal variations in national excess all-cause mortality rates allow us to conclude that the Covid-period (2020-2023) excess all-cause mortality in the world is incompatible with a pandemic viral respiratory disease as a primary cause of death. This hypothesis, although believed to be supported by testing campaigns, should be abandoned.

[…]

We describe plausible mechanisms and argue that the three primary causes of death associated with the excess all-cause mortality during (and after) the Covid period are:

  • Biological (including psychological) stress from mandates such as lockdowns and associated socio-economic structural changes
  • Non-COVID-19-vaccine medical interventions such as mechanical ventilators and drugs (including denial of treatment with antibiotics)
  • COVID-19 vaccine injection rollouts, including repeated rollouts on the same populations

Download a copy of the report below:

2024-07-19 Correlation – ACM World – 125 countries – Rancourt-Hickey-LinardDownload

Niedziela – Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

27.10.24 Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

22/10/2024 antyk2013

Zapraszamy 27 października, niedziela, na 96 Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Siedlec w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o godzinie 14.00, pod Pomnikiem Św. Jana Pawła II. Msza Święta w intencji Ojczyzny zostanie odprawiona w katedrze siedleckiej o godzinie 16.00. Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu. Szczegóły na plakacie.

Z Panem Bogiem,

Andrzej Woroszyło

Nasza akcja w Warszawie przeciw Queer Muzeum – a warszawiacy o tym „projekcie” nie wiedzą!


„Blanka Bąkiewicz, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

W ubiegły czwartek, przeprowadziliśmy akcję na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, w miejscu budowy Queer Muzeum – projektu, o którym wielokrotnie informowałam w poprzednich mailach. 

Dla przypomnienia, jest to ośrodek mający promować ideologię LGBT, wspierany publicznie przez Prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, który udostępnił na ten cel miejski lokal!

Nasze działania rozpoczęły się przed budynkiem, gdzie planowane jest otwarcie Queer Muzeum. Rozdawaliśmy tam ulotki, rozmawialiśmy z przechodniami i informowaliśmy ich o wsparciu finansowym ze strony miasta dla tego projektu. 

Zachęcam do obejrzenia tutaj materiału wideo, który uchwycił najważniejsze momenty naszej akcji.

Ku naszemu zaskoczeniu, nawet na jednej z bardziej liberalnych ulic Warszawy  spotkaliśmy się z wieloma pozytywnymi reakcjami. Mieszkańcy chętnie podejmowali rozmowy, wyrażali poparcie, a nawet wdawali się w dłuższe dyskusje na temat naszej inicjatywy.

Pomimo kilku nieprzyjemnych incydentów, dominowały pozytywne reakcje, a nasza obecność nie przeszła niezauważona. 

Widzieliśmy, jak kobieta z sąsiedniego lokalu próbowała skontaktować się z prezesem organizacji odpowiedzialnej za budowę muzeum, co jasno pokazało, że nasze działania są dla nich niewygodne! 

Nasza determinacja sprawiła, że wielu mieszkańców po raz pierwszy usłyszało o planach otwarcia Queer Muzeum – i właśnie to było jednym z naszych głównych celów.

Następnie udaliśmy się do warszawskiego ratusza, gdzie z sukcesem dostarczyliśmy ponad 27000 podpisów pod petycją skierowaną do Prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, wzywającą go do wycofania wsparcia dla tego skandalicznego projektu. 

To wszystko nie byłoby możliwe bez Twojego wsparcia! Każdy podpis, każde słowo otuchy, każda darowizna mają ogromne znaczenie. To dzięki Tobie i tysiącom obywateli z całego świata, możemy kontynuować naszą walkę o wartości, które są dla nas najcenniejsze.

Planujemy wrócić 6 grudnia, w dniu planowanego otwarcia muzeum, aby pokazać, że nie zgadzamy się z finansowaniem tego typu inicjatyw z publicznych pieniędzy. Widzimy jednak, że prace są dalekie od zakończenia, więc będziemy robić wszystko, aby spowodować dalsze opóźnienia, a może nawet uniemożliwić całkowite otwarcie tego ośrodka.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za Twoje wsparcie. To TY dajesz nam siłę do działania i obrony wartości, które są dla nas wszystkich tak ważne. 

Blanka Bąkiewicz z całym zespołem CitizenGO 

P.S. Jeśli podoba Ci się to co robimy, proszę rozważ stałe wsparcie dla naszej organizacji. Nawet 10 zł miesięcznie daje nam możliwość, by kontynuować dalszą walkę. 

Najwyższa Izba Kontroli: Inżynierowie doktora Kaczyńskiego

Inżynierowie doktora Kaczyńskiego gloria/nik/nachodzcy

„W latach 2018-2023 przyjmowanie i rozpatrywanie wniosków wizowych stanowiło blisko 70% wszystkich czynności konsularnych. W okresie tym złożono 6 570 649 wniosków wizowych, a w wyniku ich rozpatrzenia wydano 6 166 080 wiz, co stanowiło 93,8% liczby złożonych wniosków. Udzielone wizy Schengen w liczbie 1 262 434 stanowiły 20,5% wszystkich udzielonych w latach 2018-2023 wiz, a wizy krajowe w liczbie 4 903 646, stanowiły 79,5%. Ponad połowę wszystkich wiz, tj. 55,5% (3 420 578) uzyskali obywatele Ukrainy, a jedną czwartą, tj. 26,6% (1 641 521) obywatele Białorusi. Na trzecim miejscu znaleźli się obywatele Rosji – 5,8% (357 418 wiz), na czwartym Turcji – 1,7% (104 405), a następnie Indii i Chin – po 1,4% (odpowiednio 87 775 i 83 642 wizy).

Obywatele 76 państw muzułmańskich i Afryki w kontrolowanym okresie uzyskali 366 551 wiz (5,9% wiz ogółem), z czego w 173 568 w okresie od dnia 1 stycznia 2021 r. do dnia 30 czerwca 2023 r. (…)

Wjazd do strefy Schengen był i jest możliwy również na podstawie udzielonych wiz krajowych. MSZ publikując Oświadczenie nie zaprezentowało danych dotyczących wydanych pozwoleń na pierwszy pobyt, które w sposób jednoznaczny wskazywały, że w tej kategorii Polska była państwem członkowskim UE udzielającym najwięcej wiz na pierwszy pobyt ogółem zarówno w 2021 r. (967 345 z 2 952 336, tj. 32,8% wszystkich wiz w EU , jak i w 2022 r. (700 264 z 3 454 684, tj. 20,3% wszystkich wiz w EU).

Szczególnie widoczny był dominujący udział Rzeczypospolitej Polskiej w liczbie udzielonych wiz pracowniczych w całym kontrolowanym okresie, w latach 2018- 202210 odpowiednio:
− 533 646, tj. 48,9% wszystkich wiz pracowniczych i ponad dziewięciokrotnie więcej niż druga w kolejności w 2018 r. Hiszpania (58 433);
− 625 128, tj. 52,0% i ponad dziewięciokrotnie więcej niż drugie w kolejności w 2019 r. Niemcy (65 717);
− 582 342, tj. 59,1% i ponad siedmiokrotnie więcej niż druga w kolejności w 2020 r. Hiszpania (81 158);
− 790 070, tj. 59,7% i ponad dziewięciokrotnie więcej niż druga w kolejności w 2021 r. Hiszpania (88 119);
− 447 225, tj. 36,0% i ponad trzykrotnie więcej niż druga w kolejności w 2022 r. Hiszpania (140 034) (…)

Wpływ nowelizacji UOC z grudnia 2020 r. na obciążenie sprawami wizowymi niektórych placówek potwierdził również w alarmistycznej opinii133 (która w większości, zdaniem NIK, pozostawała aktualna także później w trakcie trwania czynności kontrolnych NIK) Konsul RP w Singapurze: Placówka przyjęła 445 wniosków wizowych. Większość stanowiły wnioski o wizy do pracy, które po nowelizacji ustawy o cudzoziemcach w grudniu 2020 roku mogły być przyjmowane od obywateli wszystkich krajów mieszkających w Singapurze. Po upowszechnieniu się tej wiedzy wśród wnioskodawców i wspierających ich agencji pośrednictwa placówka została przytłoczona liczbą wniosków, do których przetworzenia nie jest przygotowana kadrowo, czasowo ani lokalowo. (…)

Przy stosunkowo interesującym, z punktu widzenia interesu gospodarczego Polski, profilu aplikantów (po kilku latach pracy w Singapurze są to zwykle osoby mające podstawową znajomość języka angielskiego i respekt wobec rygorystycznego systemu miejscowego prawa oraz oczekiwane w Polsce specjalizacje jak np. spawacz) wskazać należy na głęboką patologię całego procesu rekrutacji cudzoziemców do pracy w Polsce. Branża została w dużej części zdominowana przez niewiarygodne firmy zakładane często przez już mieszkających w Polsce cudzoziemców, którzy są w stanie uzyskiwać setki zezwoleń na pracę dla cudzoziemców, co zupełnie nie koresponduje ze skalą ich działalności podstawowej.

Na etapie składania wniosku o wydanie zezwolenia na pracę nie jest weryfikowany potencjał firmy i faktyczne możliwości powierzenia pracy. W tej sytuacji uzyskanie zezwolenia na pracę stało się procedurą w dużej mierze fikcyjną. Proces weryfikacji został w całości przerzucony na konsula, który zamiast sprawdzać cudzoziemca musi zajmować się sprawdzaniem pracodawcy w Polsce. Organ konsultujący podległy MSWiA sugeruje odmowy wizowe w znacznej części przypadków, tym samym zajmując krańcowo różne stanowisko niż wydający pozwolenia na pracę wojewodowie, podlegający temu samemu ministrowi. Taka sytuacja uniemożliwia prowadzenie spójnej polityki wizowej. Dodatkowo należy wskazać, że beneficjentami procesu są w głównej mierze sieci firm pośredniczących, dla aplikanta wizowego koszt uzyskania zezwoleń, opłacenia pośredników sięga nierzadko 30 tys. zł., a firmy w Polsce deklarujące zamiar zatrudnienia wskazują, że osoby, którym wydano wizę nie zawsze stawiają się do pracy. (…) Większość aplikantów to muzułmanie z Bangladeszu i należy liczyć się z konsekwencjami ich dłuższego pozostania w Polsce oraz sprowadzania rodzin”

(z raportu NIK dotyczącego działalności pisowskiego MSZ – całość: Nadzór Ministra Spraw Zagranicznych nad działalnością konsularną – Najwyższa Izba Kontroli)

Leszczyna na czele ignorantów – bandytów medycznych. Nowe szczepienia COVID.

Kiedy rozpoczną się szczepienia przeciwko COVID-19?

16.10.2024 https://www.mp.pl/szczepienia/aktualnosci/363811,kiedy-rozpoczna-sie-szczepienia-przeciwko-covid-19

– Od 21 października apteki i poradnie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) będą mogły zamawiać aktualne szczepionki przeciwko COVID-19 – poinformowała we wtorek minister zdrowia Izabela Leszczyna.

Pierwsze dostawy do Polski szczepionek przeciwko COVID-19, ukierunkowanych na podwariant JN.1 SARS-CoV-2, zaplanowano na połowę października i ich realizacja odbędzie się bez opóźnień – poinformował resort zdrowia. Zamówione szczepionki najpierw trafią do magazynu, a następnie muszą być wprowadzone do systemu.

W połowie września Ministerstwo Zdrowia zapowiadało, że pierwsze dostawy szczepionek przeciwko COVID-19, ukierunkowanych na podwariant JN.1 wirusa, zostały zaplanowane do 15 października. Teraz resort przekazał Polskiej Agencji Prasowej, że realizacja dostaw „odbędzie się bez opóźnień”.

Ministerstwo zdrowia kupiło w tym roku 1 mln 54 tys. dawek. Będą to szczepionki dwóch producentów: Moderny i Novavaxu.

Szczepienia na podstawie skierowania będą wykonywać poradnie POZ i apteki. Skierowania na szczepienia zostaną wystawione wszystkim pacjentom. Za szczepienia zapłaci resort zdrowia – dla pacjentów będą one bezpłatne. Szefowa resortu zdrowia podkreśliła, że jeśli ktoś nie posiada IKP, to takie skierowanie zostanie wygenerowane, kiedy dana osoba zgłosi się do punktu szczepień np. podstawowej opieki zdrowotnej.

Izabela Leszczyna wyjaśniła, że dzisiaj szczepionki zostaną dostarczone i Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych musi sczytać ich kody. Od jutra pewnie będzie można je alokować, dystrybuować do tych punktów, które szczepionki zamówią.

„Protokół terapii daremnej” – Bestialstwo „medycyny” w Polsce.

Protokół terapii daremnej – kilkaset polskich dzieci z wyrokiem śmierci

Autor: AlterCabrio , 21 października 2024

– Poziom bestialstwa jaki dotyka zarówno osoby objęte protokołem, jak i ich najbliższych, to jest bestialstwo, które przekroczyło wielokrotnie granice mojej wyobraźni. Ludzie płacą całe życie podatki, rodzi im się dziecko. I to dziecko, z takich czy innych powodów, jest objęte protokołem terapii daremnej. I nagle okazuje się, że nie może być leczone, nie można mu podać nawet antybiotyków, może być jedynie karmione i podtrzymywane przy życiu?

– Tak stanowi protokół terapii daremnej, że korzysta z tego faktu, że w Polsce nie istnieje instytucja pełnomocnika medycznego. Nawet rodzic w stosunku do dziecka nie ma takich uprawnień jak pełnomocnik medyczny, a powinien mieć, z automatu jako rodzic wobec osoby niedorosłej. Czyli kogoś, kto ma władzę decydowania odnośnie różnych kuracji, odnośnie tego też, czy wolno wycofać jakiś rodzaj leczenia czy nie. U nas w tych dokumentach, które istnieją podkreśla się to, że zdanie rodziny nie ma znaczenia prawnego. I to nawet rodziców w stosunku do dziecka.

(…)

– Jest to pole do nadużyć. Lekarzom wypracowano taką wolność, że to się zamienia wręcz w dowolność ich decyzji, ponieważ twierdzi się tak, że jeśli lekarz widzi, że dana terapia jest daremna, to nie musi się zwracać do sądu o jakąkolwiek decyzję w tej sprawie, ponieważ jeśli jest daremna, to nawet nie wolno mu kierować do sądu tej sprawy. A czy jest daremna, czy nie on decyduje z całą swobodą, niekiedy łącznie z karmieniem i pojeniem…

−∗−

Kilkaset polskich dzieci z wyrokiem śmierci

 

Rozmawiają: Edyta Paradowska, o. dr Jacek Maria Norkowski

−∗−

Warto porównać:

Terapia daremna czyli lekarze panami życia i śmierci
«Najważniejszym elementem, na którym ten cały projekt się koncentruje, to jest kwestia ewentualnej zgody takiego pacjenta. On, oczywiście takiej zgody udzielić nie może, aby zaniechano jakichkolwiek procedur medycznych w stosunku […]

___________

Legalnie mordują ludzi na narządy
Tych dawców jest ciągle za mało, więc postanowiono [zakwalifikować] takich dawców, którzy nie spełniają kryterium śmierci pnia mózgu, a więc nie mają całkowitej utraty przytomności, ale są np. zależni od […]

Mroczna historia statyn

Mroczna historia statyn babylonianempire

Data: 21 ottobre 2024Author: Uczta Baltazara

=============================

„Na prawie 1,7 miliona ataków serca i udarów mózgu w Stanach Zjednoczonych, ponad połowa dotyczy pozornie zdrowych pacjentów z prawidłowym poziomem cholesterolu”.

==============================

W poniższym tekście chciałabym podzielić się z wami treścią wspaniałego wykładu dr Paula Masona na temat historii statyn. Paul Mason jest australijskim lekarzem, który kocha dowody naukowe. Jego sposób wyjaśniania i ustawiczne odwoływanie się do publikacji naukowych w celu poparcia swych poglądów dają poczucie solidności i wiarygodności. Jego filmy można znaleźć na tym oto kanale YouTube: https://www.youtube.com/@DrPaulMason/videos

Oto transkrypcja wykładu dr Masona na temat statyn:

Dzisiaj porozmawiamy o historii statyn i o tym, jak wypaczono naukę.

Obecnie miliony ludzi przyjmują statyny, które przynoszą ogromne zyski. Weźmy pod uwagę, że sam Lipitor w całej swojej historii wygenerował ponad 150 miliardów dolarów!

Pierwsze pytanie brzmi: jak doszło do tego, że statyny stały się tak popularne?

Ich historia rozpoczęła się w roku 1913, kiedy to rosyjski naukowiec Nikolai Anikov odkrył, że karmienie królików czystym cholesterolem może wywołać u nich miażdżycę. W ciągu dziesięcioleci odkrycie to doprowadziło do sformułowania hipotezy lipidowej, zgodnie z którą główną przyczyną chorób sercowo-naczyniowych jest cholesterol.

Pomimo faktu, że króliki są zwierzętami roślinożernymi, a ich miażdżyca bardzo różni się od ludzkiej, w połowie lat pięćdziesiątych laboratoria firm farmaceutycznych na całym świecie poszukiwały leku, który mógłby obniżyć poziom cholesterolu.

Jedną z nich była Merrel, ta sama firma, która wprowadziła talidomid na rynek amerykański, która znalazła lek obniżający poziom cholesterolu: MER29, który szybko stał się sukcesem komercyjnym.

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/11/30/australia-przeprasza-ofiary-thalidomidu-kiedy-zacznie-sie-przepraszanie-ofiar-szczepionek-i-lockdownow/embed/#?secret=7Ybt2XGDMg#?secret=dMIs9sCJBB

Jednak oprócz zysków była to katastrofa: chociaż firma początkowo twierdziła, że lek jest bezpieczny i wolny od skutków ubocznych, w roku 1962 wycofała go z rynku. W tym samym roku FDA wycofała pozwolenie na sprzedaż MER/29, ponieważ Merrel nie dostarczył wszystkich informacji na temat skutków ubocznych leku: zaćmy, łysienia, zapalenia skóry, nasilenia miażdżycy tętnic i innych.

Spółka Merrel wiedziała o wspomnianych skutkach ubocznych, ponieważ podczas testów na zwierzętach pojawiły się liczne problemy związane z lekiem: po dziewięciu tygodniach przyjmowania leku, z grupy 44 myszy przeżyła tylko jedna. Merrel sfałszował wyniki badań, zataił skutki uboczne i zalecił swoim dystrybutorom zrzucanie winy za skutki uboczne na inne leki. Ostatecznie firma musiała zapłacić ponad 50 milionów dolarów odszkodowań. (1)

Ten fakt stworzył próżnię: silne przekonanie, że cholesterol jest niebezpieczny i że nie ma leku, który mógłby go obniżyć. To właśnie w tym kontekście narodziły się statyny.

W roku 1976, japoński naukowiec Akira Endo wyodrębnił mykotoksynę znaną jako ML236B, która stała się pierwszą eksperymentalną statyną. W roku 1979 Sankayo i Merck (dwie firmy farmaceutyczne) pracowały nad tą samą statyną: kto miał ją opatentować pierwszy, ten miał zarobić mnóstwo pieniędzy!

Jednak w roku 1980 Sankayo zaprzestało prac nad wspomnianą statyną: u połowy psów wykorzystanych we wstępnych badaniach nad statyną rozwinął się chłoniak jelit (rak), więc lek uznano za zbyt niebezpieczny. Również firma Merck zaprzestała prac nad ową statyną. Ale po naleganiach naukowców pracujących nad projektem, prace zostały wznowione, ze względu na stwierdzenie, że naukowcy japońscy pomylili się, uznając ją za odpowiedzialną za raka jelit… (2)

Tym sposobem w roku 1987 firma Merck otrzymała zgodę FDA na sprzedaż swojej pierwszej statyny, Lovastatin.

Jednak kilka lat później (w roku 1990) NIH zwołał panel w celu przedyskutowania ewentualności, że obniżanie poziomu cholesterolu może być z założenia niebezpieczne. Jaki był wniosek? – Tak, obniżanie cholesterolu może być niebezpieczne. W roku 2001 firma Bayer wycofała swoją statynę Baycol po tym, jak wiele osób ją przyjmujących zmarło. (3) W wyniku tego wycofania Bayer zapłacił ponad miliard dolarów z tytułu tysięcy pozwów sądowych o odszkodowania za obrażenia spowodowane przez tę statynę.

Lista skutków ubocznych wywoływanych przez statyny jest długa:

Demencja (4)

Zwiększone ryzyko osteoporozy (5)

Obniżony poziom testosteronu, powodujący zaburzenia erekcji i kurczenie się jąder (6)

Zwiększone ryzyko zachorowania na cukrzycę (u kobiet w okresie menopauzy ryzyko wzrasta o 71%) (7)

Wymienione skutki uboczne nie są tajemnicą, wystarczy przeczytać ulotkę dołączoną do opakowania (w tym przypadku do produktu Crestor).

Rak wątroby

Uszkodzenie mięśni

Krew w moczu

Zwiększone ryzyko zachorowania na cukrzycę

Lista skutków ubocznych zaobserwowanych po wprowadzeniu leku Crestor do sprzedaży jest jeszcze bardziej spektakularna:

Bóle stawów

Niewydolność wątroby (ze skutkiem śmiertelnym i bez)

Zapalenie wątroby

Żółtaczka

Trombocytopenia (niski poziom płytek krwi we krwi)

Depresja

Zaburzenia snu

Neuropatia obwodowa (nieprawidłowe funkcjonowanie nerwów obwodowych)

Śródmiąższowa choroba płuc (rozległa deformacja architektury pęcherzyków płucnych i dróg oddechowych)

Ginekomastia (powiększenie tkanki piersi u mężczyzn)

Oczywiście powinniśmy być uspokojeni, że ryzyko wystąpienia skutków ubocznych u osób przyjmujących statyny jest niskie: 1 na 100, a czasem nawet 1 na 200. Zwłaszcza, gdy twierdzenia te wygłasza Sir Rory Collins, ceniony profesor medycyny na Uniwersytecie Oksfordzkim (8). Nie jest jednak sensowne, że ten sam Rory Collins zgłosił patent na test identyfikujący gen, który sprawia, że osoby przyjmujące statyny są bardziej podatne na bóle mięśni, a strona internetowa sprzedająca ten test (StatinSmart) twierdzi, że 29% osób przyjmujących statyny cierpi na bóle mięśni, skurcze lub osłabienie (9). Fakt mówiący, że 29% osób cierpiących z powodu skutków ubocznych stosowania statyn jest prawdopodobnie bliższy prawdy niż 1% deklarowany przez Collinsa (8).

Bardzo często badania nad statynami są projektowane w taki sposób, że skutki uboczne zostają bagatelizowane. Na przykład, przed rozpoczęciem tego oto dużego testu (10) przeprowadzono „okres próbny”, podczas którego kandydatom najpierw podawano placebo, a następnie statynę. Kandydaci, którzy doświadczyli skutków ubocznych przyjmowania statyny w tym okresie, zostali wykluczeni z badania. W tym przypadku (10) usunięto ponad 11 000 osób, czyli jedną trzecią potencjalnych kandydatów. (Tak więc osoby, u których potencjalnie mogą wystąpić skutki uboczne, to nie 1%, jak podano, ale 30%. Ten 1% wynika z faktu, że osoby, u których wystąpiły skutki uboczne w okresie prowadzenia badania, zostały z niego wykluczone. Niestety, tego rodzaju praktyka jest całkowicie legalna).

Prawda jest taka, że 1 na 5 (11) pacjentów nie toleruje dobrze standardowej dawki statyn i pojawiają się u niego uciążliwe skutki uboczne.

Nasuwa się więc pytanie: jeśli statyny mają opisane skutki uboczne, to na ile mogą one przedłużyć życie? – A dokładniej: o ile wydłuży się życie przeciętnej osoby przyjmującej statyny? – Na to pytanie odpowiada to znakomite studium (12), w którym zebrano dane z każdego kwalifikującego się badania: 11 badań, w których łącznie wzięło udział 90 000 osób:

Osoby, które miały już zawał serca, zyskały 4,1 dnia życia.

Osoby, które nie miały zawału serca, zyskały 3,2 dnia życia

Po zażywaniu statyn przez lata (red.) i być może doświadczaniu poważnych skutków ubocznych, które obniżają jakość życia) ludzie żyją od 3 do 4 dni dłużej.

Wartości te są prawdopodobnie zawyżone, ponieważ wielu badań nie można było wziąć pod uwagę, gdyż firmy farmaceutyczne nie upubliczniły surowych danych z badań, a jedynie wyniki ekstrapolowane na ich podstawie. (Uwaga redaktora: Jeśli nie macie nic do ukrycia, dlaczego nie udostępnicie surowych danych do przeprowadzenia niezależnej analizy?)

Na przykład ta metaanaliza (13) analizująca wyniki ośmiu badań stwierdza, że u osób w wieku od 50 do 75 lat przyjmowanie statyn nie wydłuża życia.

Tylko jedno z ośmiu analizowanych badań wykazało pozytywny efekt: Jupiter Trial (14). (Uwaga edytora: Wcześniej statyny były testowane tylko na osobach z wysokim poziomem cholesterolu, podczas gdy w tym badaniu chciano sprawdzić ich skuteczność jako profilaktyki pierwotnej, tj. na osobach z niskim poziomem cholesterolu, ale wysokim poziomem białka C-reaktywnego. Białko C-reaktywne jest wskaźnikiem stanu zapalnego związanego z chorobą sercowo-naczyniową).

Wyniki badania Jupiter Trial zostały ogłoszone z wielką pompą, całkowicie ignorując wyniki pozostałych 7 badań. Teraz chciałbym pokazać, jak to zrobiono, aby wyniki wydawały się znacznie bardziej imponujące niż są w rzeczywistości. Na przykład ten oto artykuł w New York Times (15) stwierdza, że uczestnicy badania Jupiter, którzy przyjmowali statyny, byli o prawie 50% mniej narażeni na zawał serca, konieczność wszczepienia stentu lub bajpasów. Imponujące, prawda?

……………………………………

Uwaga autorki artykułu (włoskiej transkrypcji video):

To trochę skomplikowane, ale postaram się to wyjaśnić: Jupiter Trial (14) to badanie RCT (randomizowane badanie kontrolowane), w którym dwie grupy podobnych osób otrzymują dwie różne rzeczy. Jedna grupa przyjmowała lek Crestor (który jest statyną produkowaną przez firmę Astra Zeneca), a druga grupa placebo. Aby ocenić skuteczność przyjmowania leku Crestor, naukowcy postanowili zmierzyć częstotliwość występowania jednego z następujących zdarzeń:

Ataki serca niezakończone zgonem

Zawały serca niezakończone zgonem

Hospitalizacje z powodu dławicy piersiowej

Rewaskularyzacja tętnic

Zgon z przyczyn sercowych

Wynik:

1,5% w grupie przyjmującej Crestor

2,7% w grupie przyjmującej placebo

Zatem u osób przyjmujących Crestor wystąpił WZGLĘDNY spadek ryzyka o 44%. Względny oznacza w stosunku do innych grup w badaniu. Jednak „z klinicznego punktu widzenia ważniejsze jest ABSOLUTNE zmniejszenie ryzyka. Ponieważ bezwzględne zmniejszenie ryzyka musi być wystarczająco duże, aby uzasadnić ryzyko i koszty związane z przepisywaniem leku zdrowym ludziom” (16). Należy pamiętać, że badanie Jupiter Trail miało na celu sprawdzenie skuteczności leku Crestor w profilaktyce pierwotnej. Profilaktyka pierwotna oznacza stosowanie leku u osób zdrowych.

Jakie więc było ABSOLUTNE zmniejszenie ryzyka w badaniu Jupiter Trial?0.59%. DUŻA różnica w porównaniu z 44% względnym zmniejszeniem ryzyka, prawda? – Dr Paul Mason stworzył wykres, który jest łatwiejszy:

Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko najbardziej niebezpieczne zdarzenia (takie jak zawały serca), ABSOLUTNA redukcja ryzyka wynosi 0,20 procent, podczas gdy RELATYWNA redukcja wynosi 54 procent…

Czy dostrzegacie, jak manipulują liczbami, abyśmy myśleli, że mamy do czynienia z czymś nadzwyczajnym, podczas gdy w rzeczywistości efekt jest mniej niż mierny? – Wyjaśnijmy: redukcja bezwzględna o 0,59% w przypadku 5 zdarzeń oznacza, że 169 osób musiałoby przyjmować statynę przez rok, aby zapobiec wystąpieniu jednego zdarzenia. Jeśli spojrzymy wyłącznie na poważne zdarzenia (takie jak zawały serca), 500 osób musiałoby być leczonych przez rok, aby zapobiec jednemu zdarzeniu. (17) Czy ryzyko pojawienia się skutków ubocznych u 500 osób warte jest korzyści odniesionych tylko przez jedną osobę?

Liczba ta nazywana jest liczbą NNT (Number Needed to Treat): liczbą osób, które muszą być leczone, aby uzyskać pozytywny wynik. Im niższa liczba, tym skuteczniejszy jest lek. Jeśli NNT wynosi ponad 50, jest to jak kupowanie losu na loterię…

Po tym wyjaśnieniu zacytuję dokładne słowa na początku artykułu New York Timesa (15) na temat wyników Jupiter Trial, w nadziei, że mogą one być pomocne w zrozumieniu poziomu manipulacji informacjami, której jesteśmy poddawani na co dzień, i która NIESTETY doprowadziła mnie do tego, że przestałam wierzyć w to, co mówią mi media.

„Nowe ważne badanie sugeruje, że miliony osób z niskim poziomem cholesterolu mogłyby nadal odnosić korzyści z przyjmowania statyn, ponieważ lek ten może znacznie obniżyć ryzyko zawału serca, udaru mózgu i śmierci.

Badanie wykazało, że ryzyko zawału serca w grupie przyjmującej statyny zmniejszyło się o ponad połowę.

Statyny zostały uznane za tak korzystne, że niezależna komisja przerwała badanie, które miało trwać pięć lat, po niecałych dwóch latach”.

Przykro mi to powtórzyć, ale ABSOLUTNY spadek ryzyka wyniósł jedynie 0,59%, a nie ponad 50%, jak twierdzi New York Times…

Istnieją dalsze problemy związane z badaniem Jupiter Trial: po pierwsze, badanie mogło przecenić działanie statyn, a co ważniejsze, nie wykryło ryzyka związanego z długotrwałym podawaniem statyn zdrowej populacji.

Na przykład w grupie przyjmującej statyny odnotowano wyższy poziom hemoglobiny glikowanej i częstsze występowanie cukrzycy. Ponadto, jakie mogą być długoterminowe skutki poziomów LDL poniżej 60 mg/dl? (16,17)

A teraz dochodzimy do złotej zasady „podążaj za pieniędzmi”. Chociaż wielu z nas chciałoby, aby było inaczej, smutna prawda jest taka, że w naszym społeczeństwie są ludzie, którzy zrobią wszystko dla pieniędzy.

W rozdziale „Metody”, paragraf „Projekt badania” badania Jupiter Trial (14) czytamy następujące słowa

„Badanie było wspierane finansowo przez firmę AstraZeneca”.

Badanie było wspierane finansowo przez AstraZeneca, tj. firmę farmaceutyczną produkującą Crestor, statynę użytą w badaniu Jupiter Trial.

To, że firmy farmaceutyczne finansują badania wykazujące skuteczność ich własnych leków w celu zwiększenia potencjalnej bazy klientów, jest dziś powszechną praktyką. Uważam jednak za niedopuszczalne, że 9 z 14 badaczy biorących udział w badaniu miało powiązania finansowe z firmą AstraZeneca.

Co więcej, główny badacz Ridker miał ogromny osobisty konflikt interesów, ponieważ jest właścicielem patentu na test wykrywający wartości białka C-reaktywnego, które badanie proponuje jako nową metodę wykrywania osób potencjalnie zagrożonych chorobą sercowo-naczyniową. (18).

Kończę, odchodząc od tematu, interesującym cytatem samego Ridkera: „Na prawie 1,7 miliona ataków serca i udarów mózgu w Stanach Zjednoczonych, ponad połowa dotyczy pozornie zdrowych pacjentów z prawidłowym poziomem cholesterolu”. (19) Jak to możliwe? – Od ponad pięćdziesięciu lat mówi się nam, że wysoki poziom cholesterolu jest przyczyną chorób sercowo-naczyniowych, a tymczasem ponad 50% osób, które mają zawały serca i udary mózgu, posiada cholesterol mieszczący się w średnim zakresie? – Czy zdajecie sobie sprawę w jakim społeczeństwie żyjemy?

……………………………..

Ale wróćmy do video dr Paula Masona.

Teraz pokażę wam, jak wykorzystują tę manipulację liczbami w sposób odwrotny: w tym artykule w New York Times stwierdzono, że badanie wykazało, że statyny nie mają negatywnego wpływu na pamięć (20). W tym oto studium (21) dotyczącym 480 000 pacjentów, 376 w grupie przyjmującej statyny miało poważną utratę pamięci, podczas gdy w grupie nie przyjmującej statyn jedynie 114 pacjentów miało poważną utratę pamięci. Stanowi to 320% wzrost ryzyka względnego, a po uwzględnieniu pewnych czynników zakłócających, ryzyko wzrasta do 440%.

Jak to się stało, że w tym przypadku, New York Times nie wspomniał o ryzyku względnym, tak jak to zrobił w artykule na temat Jupiter Trial? – Gdyby tak zrobił, nagłówek powinien brzmieć: „Statyny zwiększają ryzyko problemów z pamięcią o 400%”… ( Rozumiecie? – Decydują się pokazać nam dane zgodnie z tym, w co chcą, abyśmy uwierzyli…)

Morał jest taki: nie należy czerpać informacji na temat zdrowia z gazet. Niestety, jak zobaczymy w moim następnym wykładzie, często również lekarze nie są godni zaufania, ponieważ często czują się zobowiązani do robienia takich rzeczy, jak przepisywanie statyn – także wbrew ich osobistemu osądowi. Pamiętajcie więc, że macie prawo kwestionować swoich lekarzy, prosząc ich o dowody, na których opierają swoje porady.

Odnośniki:

  1. The MER/29 Story. An Instance of Successful Mass Disaster Litigation
  2. The Pathogenesis of Atherosclerosis. An interpretive history of the cholesterol controversy: part I
  3. Bayer is forced to release documents over withdrawal of cerivastatin
  4. The effect of HMG-CoA reductase inhibitors on cognition in patients with Alzheimer’s dementia: a prospective withdrawal and rechallenge pilot study
  5. Diagnosis of osteoporosis in statin-treated patients is dose-dependent
  6. The effect of statins on testosterone in men and women, a systematic review and meta-analysis of randomized controlled trials
  7. Statin use and risk of diabetes mellitus in postmenopausal women in the Women’s Health Initiative
  8. Interpretation of the evidence for the efficacy and safety of statin therapy
  9. More clarity needed on the true benefits and risks of statins
  10. MRC/BHF Heart Protection Study of cholesterol lowering with simvastatin in 20,536 high-risk individuals: a randomised placebo-controlled trial
  11. Cardiovascular event reduction with PCSK9 inhibition among 1578 patients with familial hypercholesterolemia: Results from the SPIRE randomized trials of bococizumab
  12. The effect of statins on average survival in randomised trials, an analysis of end point postponement
  13. Evaluation of Time to Benefit of Statins for the Primary Prevention of Cardiovascular Events in Adults Aged 50 to 75 Years
  14. Rosuvastatin to prevent vascular events in men and women with elevated C-reactive protein
  15. NY Times Article: Statins May Not Affect Memory, Study Suggests
  16. Expanding the Orbit of Primary Prevention — Moving beyond JUPITER
  17. JUPITER: a Few Words of Caution
  18. Cholesterol Lowering, Cardiovascular Diseases, and the Rosuvastatin-JUPITER Controversy A Critical Reappraisal
  19. The JUPITER Trial Results, Controversies, and Implications for Prevention
  20. Statins May Not Affect Memory, Study Suggests
  21. Statin Therapy and Risk of Acute Memory Impairment
https://youtube.com/watch?v=KRmAEx5CWIM%3Ffeature%3Doembed

INFO: https://www.livebetter.eu/loscura-storia-delle-statine/

Co więcej:

Statyny mogą ułatwiać rozwój choroby Parkinsona: Wgląd uzyskany z dużej, krajowej bazy danych roszczeń: https://movementdisorders.onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1002/mds.27006

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/09/08/leki-na-zgage-i-refluks-powodujace-raka-zoladka-i-niewydolnosc-nerek-staja-sie-przyczyna-dochodzenia-w-sprawie-pozwu-zbiorowego/embed/#?secret=806AAXG7EF#?secret=Ev9a0luB4o

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/08/25/matki-walczace-ze-skandalem-wiekszym-niz-ten-z-thalidomidem-powiedziano-nam-ze-lek-jest-bezpieczny/embed/#?secret=nbhM1Gmmsh#?secret=YG4YXbmEEA

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/03/21/pregabalin-lyrica-farmaceutyk-ktory-zabija-uzaleznia-i-powoduje-niepelnosprawnosc/embed/#?secret=J6RLjBG59y#?secret=FrLV9dea98

Pycha kroczy przed upadkiem. Kompromitacja bodnarowców.

Kompromitacja bodnarowców

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    22 października 2024 michalkiewicz

Lepsze jest wrogiem dobrego. Niby to oczywista oczywistość, ale mikrocefale uwiedzeni lewackim doktrynerstwem właśnie takich oczywistych rzeczy nie są w stanie zrozumieć. Może dlatego, że popychani przez żydowskich promotorów rewolucji komunistycznej, pogardzają chrześcijaństwem, które – niezależnie od rozmaitych metafizycznych stwierdzeń – dostarcza też bardzo praktycznych, użytecznych wskazówek. Na przykład w ewangelicznej przypowieści o pszenicy i kąkolu. Jak pamiętamy, właściciel pola porażonego złośliwie kąkolem, zabronił gorliwym sługom interwencji, żeby wyrywając kąkol, z rozpędu nie powyrywali również pszenicy.

Jaki z tego praktyczny wniosek? Ano taki, żeby nawet dążąc do dobrego, wystrzegać się przesadnej perfekcji. Żeby umieć zgodzić się i nawet tolerować pewne niedoskonałości, ponieważ pragnienie doskonałości może doprowadzić do wielkich nieszczęść. Tak właśnie było w przypadku rewolucji, zarówno tej francuskiej, jak i tej bolszewickiej. Pod pretekstem dążenia do doskonałości wymordowano tysiące, a nawet miliony ludzi za rozmaite „odchylenia” od jedynie słusznej linii, którą wykoncypowali sobie francuscy, semiccy i rozmaici inni cadykowie.

Albo na przykład taka rada św. Pawła, którą kiedyś księża czytali nupturientom podczas ceremonii ślubu kościelnego. Teraz, zdaje się, tego zaniechano w imię forsowanego przez mikrocefali „partnerstwa”, podczas gdy jest to nie tylko rada bardzo praktyczna, ale w dodatku wychodząca naprzeciw rzeczywistym potrzebom obojga małżonków. Św. Paweł zaleca mężom, żeby swoje żony kochali, natomiast żonom przypomina, że powinny swoich mężów szanować.

Ponieważ Żydowie, którzy na podobieństwo owsików roją się w awangardzie postępactwa, prowadzą, np. przy pomocy Judenratu „Gazety Wyborczej” kampanię przeciwko nauce religii, to młodzi ludzie, którzy myślą, że z tym postępem to wszystko naprawdę, basują kobiecinie z vaginetu Donalda Tuska, pani Barbarze Nowackiej i tym samym pozbawiają się szansy poznania myślenia rozsądkowego, skazując się na kierowanie się już tylko instynktem stadnym. Dlatego rozśmieszyła mnie pretensjonalna pogróżka pani filozofowej, czyli Magdaleny Środziny, że „inteligencja”, w odwecie za „zawieszenie” azylu, nie będzie głosowała na Volksdeutsche Partei Donalda Tuska. Abstrahując już od tego, że pani filozofowa najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że to tylko takie pogróżki przedwyborcze obywatela Tuska Donalda, żeby przelicytować byłego Naczelnika Państwa, to trzeba z naciskiem podkreślić, że na Volksdeutsche Partei nie głosowała żadna „inteligencja”. Na tę partię, podobnie, jak na większość pozostałych, głosowali pół, albo nawet ćwierćinteligenci, podczas gdy nieliczna inteligencja – około 12 procent dorosłej populacji – popierała Konfederację. Po czym bowiem można odróżnić inteligenta, od pół, albo ćwierćinteligenta? Po tym, że inteligent myśli samodzielnie, podczas gdy ci pozostali kierują się instynktem stadnym. Żadne tytuły naukowe nie mają tu znaczenia, bo – jak mogliśmy przekonać się na przykładzie pana dra Myrchy – często są one następstwem tego, że „uczył Marcin Marcina”.

Ale dość tych dygresji, bo przecież chciałem pokazać, jak bodnarowcy, razem ze swoim wodzem, czyli ministrem sprawiedliwości w vaginecie Donalda Tuska, panem Adamem Bodnarem, zapominając, że lepsze jest wrogiem dobrego, właśnie się zakiwali. Dopóki bowiem, bodnarowskim obyczajem, realizowali operację „przywracania praworządności” metodą na rympał, dopóty ani były Naczelnik Państwa, ani nikt inny, nie mógł znaleźć skutecznego remedium na te poczynania. Do tej, nazwijmy to, rewolucyjnej praktyki, rewolucyjne teorie dorabiały panu ministru Bodnaru rozmaite autorytety pacanowskie, między innymi – „babunia demokracji walczącej”, czyli pani prof. Ewa Łętowska. Pan Bodnar jednak sam też jest profesorem, toteż wie, że to towarzycho, to w zdecydowanej większości Scheiss. Zapragnął tedy oprzeć operację „przywracania demokracji” w naszym bantustanie nie tylko na rewolucyjnych teoriach autorytetów pacanowskich, tylko na jakiejś bardziej prestiżowej podstawie i w tym celu zwrócił się do Komisji Weneckiej w nadziei, że przytłoczy ona wszystkich krytyków vaginetu obywatela Tuska Donalda swoim autorytetem.

Ta cała Komisja Wenecka nie ma co prawda żadnych kompetencji stanowiących, bo jest tylko organem doradczym Rady Europy, ale pan minister Bodnar, w przekonaniu, że wesprze jego rympały swoim autorytetem, nadymał ją jak mógł, również przy pomocy rządowej telewizji i TVN, która na tym etapie słucha się Judenratu. „A tymczasem na mieście inne były już treście” – przestrzegał poeta. Oto Komisja Wenecka całkowicie zawiodła nadzieje bodnarowców, którzy z tej konfuzji musieli przez cały tydzień ukrywać jej opinię przed polską publicznością. Wreszcie 14 października o godzinie 18,30 opinia Komisji Weneckiej została opublikowana. I cóż z niej wynika? Ano, obala ona punkt po punkcie nie tylko rewolucyjną praktykę bodnarowców, ale i rewolucyjne teorie wspierających pana ministra Bodnara autorytetów pacanowskich. Stwierdza ona, że sędziowie, bez względu na to, czy Judenrat „Gazety Wyborczej” nazywa ich „neosędziami”, odmawiając im autentyczności, są sędziami. Co gorsza, orzeczenia wydane przez nich, czy choćby tylko z ich udziałem, są wyrokami, z którymi władza wykonawcza musi się liczyć.

Słowem – katastrofa na całej linii. Co teraz zrobią bodnarowcy, co teraz powiedzą autorytety pacanowskie? Oczywiście, bodnarowcy mogą powiedzieć, że również tej opinii „nie uznają” – ale nie będzie to brzmiało przekonująco, choćby ze względu na wcześniejsze, lekkomyślne nadymanie Komisji Weneckiej. Autorytety pacanowskie pewnie najpierw zamilkną roztropnie, ale jak już dotrą do nich kolejne zamówienia na rewolucyjne teorie, to zaczną na Komisję Wenecką kręcić mięsistymi nosami, że „kwaśne winogrona”. Mleko się jednak rozlało i ktoś będzie musiał z tej zarzyganej posadzki je pozlizywać. Ktoś – ale nie byle kto, tylko osoby utytułowane. Ano, mówi się trudno; nie ma rzeczy doskonałych, a Nemezis dziejowa prędzej czy później wystawi rachunek za wszystkie czeki bez pokrycia i inne bęcwalstwa.

I pomyśleć, że można było tego wszystkiego uniknąć, pamiętając o zasadzie, że lepsze jest wrogiem dobrego i nie ściągać sobie na głupi łeb Komisji Weneckiej. Stało się jednak inaczej, co jest jeszcze jedną ilustracją, że pycha kroczy przed upadkiem – chociaż do tego upadku tak daleko, że na razie go nie widać. Chodzi bowiem o to, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Ewolucja wygody

Ewolucja wygody

Autor: AlterCabrio , 20 października 2024

Wydaje się, że przez ostatnie 2000 lat (lub dłużej) skupialiśmy się na tym, aby stawać się coraz bardziej leniwymi. Jesteśmy zmuszeni przyjąć pozycję wygody — wygody przede wszystkim dzięki technologii. Życie staje się coraz łatwiejsze, a nawet nasze ciała stają się coraz mniej zdolne do radzenia sobie z wyzwaniami fizycznymi, są grubsze, mniej umięśnione, rozprzestrzenia się cukrzyca i choroby serca. Fizycznie funkcjonujemy coraz mniej wydajnie.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Ewolucja wygody

Czy ludzie zmierzają ku wyginięciu? Kiedy przestaniemy ewoluować fizycznie i psychicznie, to gdzie się znajdziemy? Zawsze zakłada się, że ewolucja jest czymś dobrym. Procesem, który ma na celu stworzenie najlepszych z najlepszych.

Selekcja naturalna i tak dalej.

Nawet jeśli nie wierzymy w całą teorię Darwina, większość ludzi jest skłonna uwierzyć, że poszczególne gatunki w jakiś sposób ewoluowały — zięby na wolności rozwijają lepsze dzioby do zjadania owadów, które zmieniały się na przestrzeni tysiącleci, lub też jakieś stworzenia rozwijają się w zwierzęta, które lepiej dostosowują się i funkcjonują w zmieniającym się środowisku.

A co z nami? Dokąd zmierzamy?

Wydaje się, że przez ostatnie 2000 lat (lub dłużej) skupialiśmy się na tym, aby stawać się coraz bardziej leniwymi. Jesteśmy zmuszeni przyjąć pozycję wygody — wygody przede wszystkim dzięki technologii. Życie staje się coraz łatwiejsze, a nawet nasze ciała stają się coraz mniej zdolne do radzenia sobie z wyzwaniami fizycznymi, są grubsze, mniej umięśnione, rozprzestrzenia się cukrzyca i choroby serca. Fizycznie funkcjonujemy coraz mniej wydajnie.

Pod względem emocjonalnym i psychologicznym widzimy to samo. Jesteśmy coraz mniej zdolni do znoszenia stresorów w naszym życiu, coraz więcej z nas jest przygnębionych, prawie każdy jest niespokojny, ADHD jest normą wśród dzieci w dzisiejszych czasach, a autyzm jest na najwyższym poziomie. Autyzm jest produktem ewolucji?

Cóż, jeśli zauważysz, że nasza intelektualna ewolucja doprowadziła do powstania technologii szczepień, której efektem jest astronomiczny wzrost zachorowań na autyzm, to faktycznie dostrzeżesz tę korelację.

Zanim przyjrzymy się powodom tego wszystkiego, wszystko, co musimy zrobić w tym momencie, to uznać, że to się dzieje. A gdzie to się kończy? Z pewnością nie zmierza w kierunku lepszego stworzenia ludzkiego — stworzenia lepiej uposażonego do radzenia sobie z wyzwaniami życia. Zmierza w kierunku wręcz przeciwnym. Ku stworzeniu, które nie będzie w stanie przetrwać najprostszych i najbardziej nieszkodliwych ataków. Wkrótce będziemy żyć w plastikowych bańkach, a wtedy nawet to nie będzie wystarczająco bezpieczne, nasz układ odpornościowy całkowicie się załamie i po prostu umrzemy — prawdopodobnie w ciągu kilku minut od narodzin. Jednak rodzenie nowych ludzkich dzieci ustanie na długo, zanim po prostu umrzemy z powodu naszych fizycznych niedostatków. Będzie to postępować stosunkowo powoli, ale na tyle szybko, że nie będziemy w stanie nic z tym zrobić, gdy osiągnie już masę krytyczną.

Oczywiście, nie mówię tutaj o „normalnej” ewolucji. „Normalna” ewolucja zachodzi bardzo powoli i jest regulowana przez środowisko naturalne. Źródła i dostępność pożywienia zmieniają się w czasie, środowisko się zmienia, zmieniają się wzorce pogodowe (naturalne), a w świecie przyrody pojawiają się nowe wyzwania. Wszystko jest naturalne i jest świadectwem dynamicznego świata, do którego zawsze trzeba się dostosować. Stworzenia rozwijają dłuższe lub krótsze kończyny, różne ciała, kolor włosów, ulepszony aparat do spożywania itp.

Dla waszej wiadomości, nie wierzę w dogmatyczną ewolucję darwinowską. Bardziej przemawiają do mnie teorie inteligentnego projektu. Ale myślę, że istnieje oczywista prawda w tym, że stworzenia danego gatunku przystosowują się do nowego środowiska. A jeśli chodzi o ludzi, to duża część środowiska, do którego się przystosowują, jest stworzona przez człowieka. Musimy również wziąć pod uwagę stosowną agendę i jej orientacje, w celu rzucenia ludzkości na kolana lub doprowadzenia do jej końca.

Ludzie nie mogą już ewoluować w klasycznym sensie. Dobór naturalny i tak dalej. Nie pozwalamy ludziom umierać naturalnie, jeśli nie potrafią przystosować się do swojego środowiska. Ta empatyczna reakcja to jedna z rzeczy, która czyni nas ludźmi. Ale ponieważ technologia staje się coraz bardziej zaawansowana, odbierając ludziom coraz więcej odpowiedzialności, nadal możemy ewoluować, a dokładniej „dewoluować”, w coś zupełnie innego niż to, do czego zostaliśmy pierwotnie stworzeni.

Więc proszę, pogrążamy się w nicości. A większość ludzi się tym nie przejmuje. Choć ruch transhumanistyczny chełpi się, że jego celem jest przedłużenie naszego życia i uczynienie nas „lepszymi wersjami” niż oryginał, to dokładnie odwrotna sytuacja jest najprawdopodobniej konsekwencją tego ruchu. Pisałem o tym już wystarczająco dużo wcześniej i z pewnością jest wiele informacji na temat transhumanizmu, w które każdy z was może się zagłębić, jeśli tylko ma na to ochotę.

Farmaceutyczny koszmar, z którym się mierzymy, jest ogromnym graczem w wyniszczaniu nas wszystkich — po raz kolejny w wyniku postępu technologii medycznej. Wymiana części ciała, wszczepianie chipów, wypełnianie naszych ciał „nieżywnością”, nielegalne substancje, brak ćwiczeń itd. Część z tego ma oczywiście wyglądać na pierwszy rzut oka atrakcyjnie. Ale, nie trzeba dodawać, konsekwencje są druzgocące.

I to są tylko kwestie fizyczne. Psychologicznie jesteśmy prawdopodobnie jeszcze większym bałaganem niż fizycznie. Każdy „problem psychiczny” jest obecnie leczony pigułką, a każdy postęp ku przyszłości jest przyczyną załamania emocjonalnego — utraty sensu i celu w życiu z powodu utraty świadomości duszy, usiłowania zabójstwa Boga, rozpadu męskiej i żeńskiej fizyczności, co skutkuje śmiercią rodziny i wartości rodzinnych (chociaż w dużej mierze jest to problem fizyczny, to bodziec stojący za „identyfikacją płciową” jest psychiczny), szerzącego się ADHD, depresji, lęków, zaburzenia osobowości typu borderline, narcyzmu, choroby afektywnej dwubiegunowej, czy muszę dalej wymieniać? Nazwanie tego bałaganem to mało powiedziane.

Co tu robić, co tu robić. Cóż, jeszcze nie wyginęliśmy. Moglibyśmy dokonać wielkiego wysiłku, aby to wszystko odwrócić. Ale jak zatrzymać technologię? Może nie musimy jej zatrzymywać, ale po prostu odzyskać świadomość, że w życiu jest coś więcej niż tylko cholernie usilne staranie się, aby wszystko było jak najwygodniejsze. Myślę, że możemy mieć szansę, jeśli tylko trochę zmienimy nasze nastawienie.

Chociaż Bóg obiecał, że nie będzie ponownie próbował pozbyć się nas za pomocą klęski żywiołowej (która również jest powodowana teraz przez człowieka), nie jestem pewien, czy zamierza uratować nas przed nami samymi. Chociaż jest to kwestia dyskusyjna — to mimo wszystko ludzie byli wielkim eksperymentem, więc nie wiem, czy Bóg jest gotowy z tego zrezygnować. Jednak większość z nas mogłaby się pozabijać przez cały ten nonsens, pozostawiając zaledwie garstkę, którzy podejmą eksperyment. W końcu wszystko zaczęło się od zaledwie dwojga z nas. To wszystko, czego trzeba — pod warunkiem, że nie będą trans.

______________

The Evolution of Convenience, Todd Hayen, Oct 19, 2024

−∗−

Warto porównać:

Transhumanizm chrześcijański czyli co się nie uda Klausowi
Transhumanizm stał się fenomenem. Społeczeństwo zachodnie staje się coraz bardziej zsekularyzowane, z wykładniczym wzrostem liczby młodych „bezreligijnych”. Taka zmiana społeczna ma swoje konsekwencje. Usunięcie Boga z ludzkiej tożsamości przynosi bezsensowność […]

____________

Antyhumanizm antropocenu czyli bunt przeciwko ludzkości
Od sal konferencyjnych Doliny Krzemowej, przez wiejskie gminy, po akademickie wydziały filozofii, poważnie dyskutuje się nad pozornie niewyobrażalną ideą: że koniec panowania ludzkości na Ziemi jest bliski i że powinniśmy […]

____________

Jak chcą zniszczyć polską cywilizację? – prof. Zbigniew Stawrowski
Kim będziemy za parę lat? Czy w ogóle jeszcze będziemy? Nasza rzeczywistość przypomina sytuację znaną nam z opisów i filmów o katastrofie „Titanica”. Statek zderzył się z górą lodową i […]

____________

Koniec ludzkości – zgodnie z planami światowych przywódców
Transhumanizm, czyli połączenie człowieka i maszyny, jest propagowany w najjaśniejszych barwach przez globalne agencje, takie jak WEF i ONZ, jako niezbędny dalszy rozwój ludzkości. Ale co grozi każdemu, kto ugryzie […]

Hiszpania. Nachodźcy 11 razy częściej mordują i rabują niż tubylcy.

Brutalna rzeczywistość. Imigranci odpowiadają za co trzeci rozbój. Stanowią niewielką część społeczeństwa

22.10.2024 nczas/migranci-odpowiadaja-za-co-trzeci-rozboj

Imigranci w Hiszpanii.
Imigranci w Hiszpanii – zdj. ilustracyjne. / Fot. PAP/EPA

Lewica lubi powtarzać, że nie ma związku między imigracją a przestępczością. Dane pokazują coś innego. Tym razem za przykład posłuży Hiszpania.

Imigranci pochodzący z Maghrebu (Mauretania, Maroko, Algieria, Tunezja i Libia) oraz południa Afryki już popełniają prawie 30% rozbojów z użyciem przemocy w Hiszpanii, mimo że stanowią zaledwie 2,6% populacji.

W 2022 roku odnotowano 8 010 rozbojów z użyciem przemocy, z czego 2 362 (29,4%) zostało popełnionych przez imigrantów z Afryki.

Biorąc pod uwagę, że według danych Narodowego Instytutu Statystycznego (INE), w Hiszpanii mieszka 5 579 547 cudzoziemców, w tym 1 217 706 Afrykańczyków, z populacji wynoszącej 47 615 034 osób, wynika, że imigranci afrykańscy popełniają te przestępstwa 11,5 razy częściej niż Hiszpanie.

Podobne tendencje występują również w innych kategoriach przestępstw, takich jak przestępstwa przeciwko mieniu (o 7,83% więcej niż Hiszpanie) czy rozboje z użyciem siły (o 5,62% więcej). W przypadku morderstwa i gwałtu różnice są nieco mniejsze, jednak nadal istotne (odpowiednio 4,52% i 3,28% więcej niż Hiszpanie).

Pomimo tych niepokojących statystyk, hiszpański rząd Pedra Sáncheza oraz Partia Ludowa nadal dążą do legalizacji pobytu 700 000 nielegalnych imigrantów. Jednocześnie trwają prace nad utworzeniem nowego ośrodka dla imigrantów, który ma powstać na jednym z hiszpańskich lotnisk.

Estos dias se ha intentado colar la mentira de que no existe relación entre inmigración y delincuencia Así que me he molestado en recoger los datos del instituto nacional de estadística para demostrar que SÍ EXISTE, y es BESTIAL HILO Y DATOS SOBRE INMIGRACIÓN Y DELINCUENCIA

Zdjęcie

Tusk kłamie sam sobie.

Afera po słowach Tuska. „Powinien podać się do dymisji” [VIDEO]

21.10.2024 nczas/tusk-do-dymisji

Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk. / foto: PAP

Publicysta „Najwyższego Czas-u!” Radosław Piwowarczyk odniósł się do słów premiera Donalda Tuska, którymi ten zaprzeczył słowom premiera Donalda Tuska. Zapowiedź szefa rządu warszawskiego spotkała się z ostrymi ocenami i ciągle jest żywo komentowana.

Publicysta stwierdził, że trzeba „zacząć od samego premiera rządu warszawskiego, który – jak się okazało – nie zgadza się z premierem rządu warszawskiego”.

Jak to dokładnie między nimi było to nie wiadomo, czy to pamięć zawiodła, czy pojawiły się problemy z prawdomównością – zakpił Piwowarczyk, a następnie przedstawił słowa, jakie padły z ust Tusk, a także znalazły się w strategii migracyjnej.

Był dzień 12 października, kiedy odbywała się konwencja Platformy Obywatelskiej, a premier Donald Tusk wymieniał kolejne sukcesy. Kroczymy od jednego do drugiego, jakby ktoś nie pamiętał, to to wszystko powtórzył raz dwa (…) może nie raz dwa, bo tych sukcesów było tyle, że to sporo czasu zajęło, ale w końcu przeszedł do opowiadania o strategii rządowej, która miała stać się niebawem dokumentem rządowym – powiedział Piwowarczyk.

Zobacz także: Jak premier zajmie się kwestią „inżynierów”? Piwowarczyk: Wypowiedź Tuska trzeba czytać między wierszami [VIDEO]

Przypomnijmy, że 12 października, podczas konwencji Platformy Obywatelskiej, Tusk zapowiedział, że „jednym z elementów strategii migracyjnej będzie czasowe terytorialne zawieszenie prawa do azylu”.

To wywołało spory niepokój, szczególnie wśród lewicowej części sympatyków, posypała się krytyka. Nie do końca także strona prawicowa wiedziała o co chodzi z zawieszeniem prawa do azylu, bo problem migracji, który mamy, to jest problem imigracji masowej, natomiast prawo do azylu jest prawem wyraźnie indywidualnym – skomentował redaktor „Najwyższego Czasu!”.

Kilka dni później, 16 października, ogłosił w Sejmie, że „nikt nie mówi tu o zawieszeniu praw człowieka, nikt nie mówi tu o zawieszeniu prawa do azylu”.

Tymczasem w strategii migracyjnej, której dokładny tekst poznaliśmy 17 października zapisano, iż „możliwe powinno być czasowe i terytorialne zawieszanie prawa do przyjmowania wniosków o azyl”.

Tyle, że ta rządowa strategia była przyjęta 15 października, a więc dzień przed tym, jak premier Tusk występował w Sejmie. Albo premier Donald Tusk nie wiedział, co się znajduje w tym dokumencie, nie pamiętał, zapomniał, co dzień wcześniej przyjęli albo perfidnie skłamał. Niezależnie od tego, jak tam było w obu przypadkach szef rządu warszawskiego powinien podać się do dymisji – podsumował Piwowarczyk.