Pomóżmy Ukrainie

Pomóżmy Ukrainie: 100%-owa repatriacja uchodźców!

Przemysław Załuska 22 04.20222

Teoretycznie Ukraina 1 stycznia 2022 liczyła 41 milionów mieszkańców. Tyle, że ostatni spis powszechny odbył się w 2001 r. Od tego czasu zaszły zmiany nie ujęte w oficjalnej statystyce:

– miliony Ukraińców wyjechały za praca do Rosji, Polski, Czech, Unii Europejskiej
– setki tysięcy opuściły zniszczony wojną Donbas
– Do 41 milionów oficjalna statystyka wlicza sześć milionów mieszkańców obwodów Ługańskiego i Donieckiego, które co najmniej w połowie są poza kontrolą Ukrainy (około trzech milionów mieszkańców)

Realnie więc, ludność Ukrainy przed wojną mogła liczyć jakieś 34-38 milionów.
Co więcej, bardzo niekorzystne są wskaźniki demograficzne. Ubytek naturalny ludności (różnica urodzeń i zgonów) w 2021 r wyniósł 442 279! W 2020 było to ponad 300 tyś.

Nie zawsze interesy narodowe Polski i Ukrainy są zbieżne.

W tym jednak wypadku, odnośnie przyszłego losu uchodźców, są w całkowitej harmonii. Biorąc pod uwagę wyżej omawiane osłabienie demograficzne, które wojna i ewentualne rozszerzenie terytoriów okupowanych przez Rosję może pogłębić, w najlepszym interesie Ukrainy jest jak najszybsza (kiedy tylko warunki na to pozwolą) 100% repatriacja milionów uchodźców do kraju.

Wszyscy szczerze pragnący pomóc Ukrainie a nie szukający jedynie okazji by wykorzystać jej trudności do załatwienia własnych interesów (łatanie dziury demograficznej, poszukiwanie taniej siły roboczej) oraz ci wszyscy szczerze przekonani, że Ukraina jest dla nas strategicznym buforem, że ważne dla naszego bezpieczeństwa jest jej istnienie: Chcecie pomóc Ukrainie? Wetujcie działania prowadzące do integracji milionów uchodźców (PESEL, 500+, otwarcie rynku pracy). Wspierajcie zaś jak najszybszy powrót wszystkich, co do jednego, uchodźców na Ukrainę.

„Nie skończyli ostrzyć kos na sztorc stawianych!”

Posted by Marucha w dniu 2022-04-21 (Czwartek) https://marucha.wordpress.com/2022/04/21/nie-skonczyli-ostrzyc-kos-na-sztorc-stawianych/#more-100485

„Bądź oryginalny i samodzielny = powtarzaj to samo, co wszyscy!”.

23. lutego 2022 r. interes władz kijowskich nie był interesem polskim.
24. lutego 2022 r. interes władz kijowskich nie stał się interesem polskim.
W kwietniu 2022 r. interes władz kijowskich nadal nie jest interesem polskim.

„Pieczołowitość nasza na nic się nie przyda”

Zagrożenie Polski przez Rosję istnieje tylko wtedy, gdy Polska działa przeciw Rosji w interesie agresywnych państw i struktur zachodnich. Nie ma żadnych sprzecznych interesów między Polską, a Rosją, a nawet przeciwnie – interesem polskim jest pozbycie się zagranicznych wpływów zagrażających obu naszym narodom i krajom.

Oczywiście też jednak nie zrobimy niczego, by o polską rację stanu zadbać. Zamiast tego słuchamy i czytamy jaką to korzyścią miałoby być dla nas osłabienie, a najlepiej zniszczenie Rosji. Czasem poglądowi temu ulegają nawet pogubieni ludzie, poza tym całkiem rozsądni. Błądzą.

Pozycja Polski, a nawet warunki życia Polaków w znacznie mniejszym stopniu zależą od względnego stosunku sił polskich do rosyjskich czy niemieckich – a niemal w całości są pochodną aktualnej kondycji globalnej amerykańskiej hegemonii. Skoro zaś okres anglosaskiej dominacji dobiega końca, w każdym razie w dotychczasowym jej kształcie – racjonalną strategią dla Polski wydaje się po prostu zaczekać i dostosować do nowych warunków… Używając miłej zapewne niektórym analogii – trzeba czekać na śmierć Katarzyny, a nie stawiać kosy na sztorc…

Rzecz jasna, jeszcze lepsze byłoby opracowanie dla Polski jakieś strategii na okres tranzycji i czas po niej tak, by może udało się poprawić naszą pozycję. Skoro jednak rozmawiamy realnie – to wiadomo, że do niczego takiego nie dojdzie i żaden program dla Polski nie powstanie, nie mówiąc już o jakichś aktywniejszych działaniach chętnych do jego realizacji. Tym bardziej więc bierność wydaje się jedynym logicznym rozwiązaniem. Nb. historycznie tak trudnym, że niemal nieosiągalnym dla naszej nacji…

„Gryzące pochwały, pochwalne gryzmoły”

Na pocieszenie jednak – glajszacht ten nie jest wyłącznie polski, u nas po prostu przebiega (jak zwykle) głupiej i nadgorliwie. Faktycznie jednak w całym kręgu zachodnim panuje już niepodzielnie zasada: „Bądź oryginalny i samodzielny = powtarzaj to samo, co wszyscy!”. Coś takiego obserwowaliśmy już przy okazji zmiany klimatycznej. Choć od kilkunastu lat jest ona jednym z głównych elementów geokultury, czołowym tematem medialnym i showbussinesowym, a od jakiegoś czasu także wygodnym uzasadnieniem polityki energetycznej kolejnych rządów, no i źródłem wielkich korporacyjnych zysków – nadal jest przedstawiana jako element nieledwie kontrkulturowy.

I nikt jakoś nie zauważa, że jeśli „Wagary dla Klimatu” organizują same szkoły – to nie są to żadne wagary, tylko obowiązkowe zajęcia pozalekcyjne…

Jeszcze bardziej uderzające było to przy COVIDzie. Jego fani wsparci byli przez niemal wszystkie rządy, to samo stanowisko wyrażały wszystkie głównonurtowe media, a wobec nielicznych sceptyków stosowano przemoc państwową, cenzurę – no i nie tylko werbalne ataki ze strony COVID-ORMO. A mimo to jego członkowie uwielbiali czytać o sobie i opowiadać, jakimi to są biednymi żuczkami prześladowanymi przez wszechobecnych, bezwzględnych foliarzy!

No i mamy obsesję ukraińską. Jest ona zgodną linią wszystkich partii parlamentarnych, telewizji, głównych serwisów internetowych i gazet. Choć demonstracyjnie nap…a miłością – równolegle zieje agresją i nienawiścią do wszystkich nieopętanych.

I cały czas, jak przy poprzednich chorobach – im głośniej oczadziali krzyczą, tym bardziej litują się nad sobą, jacy to nie poddani presji „trolli” i „onuc”, tym mocniej się sami w sobie zakochują jacy to są odważni, bo tak fajnie dowalają „ruskim”.

Gadać jak z telewizora, zgadzać się jednocześnie z Kaczyńskim i z Tuskiem, z TVP i z TVN, czuć się najlepiej w kupie i w kupie rzucać się na myślące jednostki – a przy całym tym konformizmie i oportunizmie nadal uważać się za samotnego bohatera w białym kapeluszu… Zaprawdę – to już niemal zen!

„Ksiąg nie doczytali, nie skończyli pisać”

Oczywiście, niektórzy to jakoś tam usiłują przynajmniej racjonalizować. Jedni – nadal przywiązaniem do symulakrum demoliberalnego. Nie ma ono już żadnego sensu, nie tylko wobec tego, co dzieje się na Zachodzie, ale także w związku z obecnym stanem eksperymentu ukraińskiego. Wszak Wołodymyr Zełenski już zapowiedział przekształcenie powojennej Ukrainy w „Wielki Izrael z własną twarzą” i dodał, że „nie ma już możliwości, by Ukraina pozostała państwem liberalnym i europejskim”.

Zamiast tego dominującą rolę mają odgrywać armia i Gwardia Narodowa, a życie publiczne i codzienność obywateli „podporządkowane zostaną kwestiom bezpieczeństwa”[i]. Cóż, faszyzm – jak faszyzm, na Ukrainie w sumie nic nowego, jednak szczerzy fani libdemokracji naprawdę powinni struchleć przed takim projektem, szczególnie w tamtejszej wersji. Zwłaszcza, że przecież do nas też przyjdzie, bo tak te rozwiązania są sukcesywnie, pod prąd obrotów Ziemi wdrażane.

„Drukując hymny gorące epistoły”

Równie mocno jednak oszukują się wierzący w jakąś nową Unię, Rzeczpospolitą Polsko-Ukraińską czy choćby jakieś konkretne zwroty z naszego w obecną awanturę zaangażowania. Nie. Przy obecnej polityce III RP oznacza ona dla Polaków tylko koszty i straty. „Udział Polski w odbudowie Ukrainy” oraz „Korzyści dla polskiej gospodarki z pracy ukraińskich imigrantów” należą do tego samego zestawu mitów, legend i podań ludowych – co miliardy, które zarobiliśmy na offsecie w Iraku.

Jeśli ktoś jeszcze ma w tym zakresie wątpliwości – to niech dokładnie przeczyta projekt przepisów zwalniających ukraińskich pracowników w Polsce z podatku dochodowego[ii]. Ukraińcy w Polsce są bowiem objęci polskim system zasiłków – ale już nie polskim systemem podatkowym, z którego zasiłki te są wypłacane. Czego jeszcze nie rozumiecie?

„Ktoś powiedział – wiedziałem, że to się tak skończy.
Na żer wyszły obce wojskowe patrole…”

Naprawdę, przy tym wszystkim już naprawdę najmniej groźnie wygląda kosiniakowo-kamyszowo-gowinowy pomysł federacji polsko-ukraińskiej. Oczywiście jest tylko wrzutką demokracji medialno-partyjnej. Gdyby ją jednak potraktować poważnie – okazałby się wizją… najbardziej expresowego POLEXITu i zarazem porzucenia NATO przez Polskę. Inna rzecz, że wyłącznie dla powołania AmerUkroPolin, czyli właśnie rzucenia się z kosami wbrew procesom geopolityki i geoekonomii. I oczywiście przeciw interesom polskim, co jednak będzie chyba zupełnie naturalne i nikogo nie zaskakujące.

Konrad Rękas

[i] https://www.haaretz.com/world-news/europe/.premium.HIGHLIGHT-zelenskyy-says-post-war-ukraine-will-emulate-israel-won-t-be-liberal-european-1.10721395?fbclid=IwAR3-qZH_acJFEHQ-Kc5pyFNlyKBume7Dw-hk41LtCACO7FVaKSVEopo5N5o

[ii] https://www.senat.gov.pl/prace/proces-legislacyjny-w-senacie/inicjatywy-ustawodawcze/inicjatywa,201.html

chart – Konrad Rękas
https://chart.neon24.info

TRZECIA TAJEMNICA – DWA RÓŻNE TEKSTY.

[po prostu -przypominam. MD]

Ostatnia bitwa Szatana (14)

The Devil’s Final Battle
o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
marucha

2013-04-24 Tłumaczenie Ola Gordon

Poprzednie odcinki: 

ROZDZIAŁ 12 – CZY TRZECIA TAJEMNICA SKŁADA SIĘ Z DWU RÓŻNYCH TEKSTÓW?

Pomimo najlepszych wysiłków zamknięcia księgi Fatimy, konferencja prasowa sojuszu Sodano / Ratzinger / Bertone z dnia 26 czerwca 2000 roku nie zakończyła się sukcesem. Zorientowani katolicy na całym świecie po prostu nie uwierzyli w to, by niema i raczej niejasna wizja “biskupa w bieli” mogła stanowić całość tajemnicy, którą Watykan trzymał pod kluczem przez 40 lat.

Najlepszym świadkiem popierającym twierdzenie, że czegoś musiało tam zabraknąć, był, jak na ironię, sam kardynał Ratzinger – w wywiadzie z 1984 roku udzielonym czasopismu Jesus, o czym już pisaliśmy. Co stało się z “proroctwem religijnym” odnośnie “niebezpieczeństw wobec wiary i życia chrześcijanina, a zatem (życia) świata”,  o którym wtedy mówił kardynał? Co z jego oświadczeniem z 1984 roku, że “rzeczy zawarte w  ‘Trzeciej Tajemnicy’ zgadzają się z tym, co napisano w Piśmie Świętym i o czym  wielokrotnie mówiono w wielu innych objawieniach maryjnych, począwszy od samej Fatimy z jej [już] znaną treścią”?

Nic w wizji “biskupa w bieli” nie powtarza tego, co było mówione w wielu innych objawieniach maryjnych – bo w tej wizji Maryja w ogóle nic nie mówi. A jeśli, jak kard. Ratzinger twierdzi teraz, “biskupem w bieli” był papież Jan Paweł II uciekający od śmierci w roku 1981, to, dlaczego kardynał w roku 1984 po prostu tego nie ujawnił i nie ogłosił, że Trzecia Tajemnica została spełniona?

Wielu najbardziej lojalnych katolików doszło do nieuniknionego wniosku, że musiał istnieć jakiś inny dokument na temat tej wizji. Być może zakłopotanie Watykanu dosięgnęło szczytu  16 maja 2001 roku, prawie rok po konferencji prasowej o “końcu Fatimy”. Tego dnia matka Angelica, zagorzała obrończyni watykańskiego aparatu, wyraziła odczucia milionów katolików w swoim programie telewizyjnym na żywo:

Jeśli chodzi o Tajemnicę, cóż, należę do tych osób, które uważają, że nie powiedziano nam wszystkiego. Powiedziałam wam! To znaczy, że masz prawo do własnych opinii, prawda, Ojcze? Taka jest moja opinia. Bo uważam, że jest przerażająca. I nie uważam, żeby Stolica Apostolska miała powiedzieć coś, co nie ma miejsca, a co może się wydarzyć. A co zrobi, jeśli to się nie wydarzy? Stolica Apostolska nie może sobie pozwolić na wygłaszanie proroctw [1].

Zagadnieniem, z którym musimy się zmierzyć w tym rozdziale – zagadnieniem wysuniętym przez takich katolików, jak matka Angelica – jest, czy Trzecia Tajemnica występuje w całości na pojedynczym dokumencie opublikowanym w czerwcu 2000 roku, czy też składa się z dwóch dokumentów: wizji opublikowanej w 2000 roku, oraz osobnego tekstu zawierającego słowa Matki Bożej, wyjaśniające tę wizję – słowa które prawdopodobnie są dalszym ciągiem wyrażenia “W Portugalii dogmat wiary zostanie zawsze zachowany itd.” z Czwartego Dziennika s. Łucji.

Narasta przekonanie, że faktycznie istnieją dwa dokumenty zawierające Trzecią Tajemnicę. Ale jakie są dowody na poparcie istnienia drugiego dokumentu?

Jak napisaliśmy w Rozdz. 4, istnienie dwóch dokumentów:  pierwszy – list napisany na pojedynczej kartce papieru, zapieczętowany w kopercie, drugi – w dzienniku s. Łucji wręczony razem z kopertą, wyraźnie sugerują różni wiarygodni świadkowie, łącznie z s. Łucją. Bardziej szczegółowe omówienie ich zeznań jest w książce o. Michela Cała prawda o Fatimie“, t. III – “Trzecia Tajemnica“. W latach 1985 i 1986 opublikowano 20.000 egzemplarzy francuskiego wydania tomu III (po ponad 4-letnich badaniach), oraz 50.000 egzemplarzy angielskiego w roku 1990. Wiemy, iż nigdy nie zakwestionowano książki, ani w kwestii jej autentyczności, ani staranności badań. Sam tom III zawiera ponad 1.150 przypisów, cytujących liczne dokumenty, świadków i zeznania. Podobnie jest ze źródłami o. Michela i własnymi zeznaniami, nigdy ich nie zakwestionowano, a zatem samego o. Michela także uważa się za przekonywującego i wiarygodnego świadka [2].

Teraz zajmiemy się sprawą udowodnienia, na podstawie dostępnych dokumentów, których część przedstawiliśmy w poprzednich rozdziałach, że faktycznie mamy do czynienia z dwoma oryginalnymi rękopisami s. Łucji odnoszącymi się do Trzeciej Tajemnicy –  i że oba dokumenty dotarły do Watykanu. Przypominamy to, co napisała s. Łucja do bp-a da Silva 9 stycznia 1944 roku:

Napisałam o co mnie prosiłeś; Bóg poddał mnie małej próbie, ale w końcu faktycznie taka była Jego wola: [tekst] jest zapieczętowany w kopercie i ona [zapieczętowana koperta] jest w dziennikach… [3]

Badanie portugalskiego oryginału pokazuje, że s. Łucja chce powiedzieć, iż właściwa Tajemnica jest w kopercie i ta koperta znajduje się w jednym z jej dzienników, który również wręczyła abp-owi Manuelowi Maria Ferreira da Silva (arcybiskup Gurza) dla doręczenia bp-owi da Silva z Fatimy w czerwcu 1944 roku. Jak dalej pisze o. Michel:

Wizjonerka dyskretnie wręczyła bpowi Gurza dziennik, w który włożyła kopertę zawierającą tajemnicę. Tego samego wieczoru, biskup przekazał kopertę do rąk bpa da Silva… [4]

Ale co stało się z dziennikiem? Na pewno zawiera on jakiś tekst związany z Trzecią Tajemnicą. Z jakiego innego powodu s. Łucja powierzyłaby biskupowi Fatimy, oprócz zapieczętowanej koperty, również dziennik?

Poniższa tabela podsumowuje 11 różnych faktów wskazujących na istnienie dwu rękopisów tyczących Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej: jednego w kopercie, zawierającego słowa Matki Bożej, i drugiego w dzienniku, prawdopodobnie zawierający wizję “biskupa w bieli”, ujawnioną 26 czerwca 2000 roku. W kolejnych rozdziałach zbadamy te fakty. Ale musimy od razu podkreślić, że nie można odrzucić możliwości, że tekst w kopercie został zgubiony lub zniszczony, lub że nawet nigdy nie został faktycznie sporządzony.

 Trzecia Tajemnica FatimskaTekst nr 1 sugerowany przez różnych świadków(zob. rozdział 4)Trzecia Tajemnica FatimskaTekst nr 2 opublikowany przez Watykan 26.06.2006
(1)Tekst zawiera słowa wypowiedziane przez Matkę BoskąTekst nie zawiera żadnych słów wypowiedzianych przez Matkę Boską
(2)Tekst przekazany Świętemu Oficjum 16.04.1957.Tekst przekazany Świętemu Oficjum 04.04.1957.
(3)Napisany na jednej kartce papieruNapisany na 4 kartkach papieru
(4)Mniej więcej 25 linijek tekstu62 linijki tekstu
(5)Tekst był gotów 9.01.1944Tekst był gotów 3.01.1944
(6)Papież Jan Paweł II przeczytał tekst w roku 1978Papież Jan Paweł II przeczytał tekst 18.07.1981
(7)Papież Jan Paweł II poświęcił świat 7.06.1981 po przeczytaniu tekstu w roku 1978, ale przed przeczytaniem 4-stronicowego tekstu, co miało miejsce dopiero 18.07.1981Ten tekst nie był czytany przez papieża  przed poświęceniem świata 7.06.1981
(8)Napisany w formie listu (zaadresowany i podpisany)Nie napisany w formie listu, nie zaadresowany ani podpisany, lecz jako wpis z dziennika s. Łucji.
(9)Trzymany przy łóżku papieżaPrzechowywany w budynku Świętego Oficjum
(10)Pojedyncza kartka papieru ma po obu stronach marginesy 3/4 centymetraCztery kartki nie mają marginesów
(11)Wyjaśnia wizjęOpisuje wizję

Fakt 1: 
Dowody potwierdzające fakt 1 – tekst zawiera słowa Matki Bożej.

W Rozdz. 4 napisaliśmy o watykańskim ogłoszeniu w dniu 8.02.1960 komunikatu Portugalskiej Agencji Informacyjnej ANI (w Rzymie), który potwierdza, że tekst Trzeciej Tajemnicy (tzn. Tekst Nr 1 w tabeli) zawiera faktyczne słowa Matki Bożej:

Właśnie oświadczono w bardzo wiarygodnych kręgach Watykanu, przedstawicielom UPI, że najprawdopodobniej nigdy nie zostanie otwarty list, w którym s. Łucja spisała słowa, które Matka Boża przekazała, jako tajemnicę trojgu małym pastuszkom w Cova da Iria [5].

Mamy również własne świadectwo s. Łucji, że Trzecia Tajemnica zawiera faktyczne słowa Matki Bożej, a nie tylko niemą wizję. O. Michel pisze:

… w Trzecim Dzienniku, napisanym w okresie lipiec-sierpień 1941 roku, s. Łucja była zadowolona z tego, że wspomniała o istnieniu trzeciej części Tajemnicy, ale jeszcze nic o niej nie powiedziała. Kilka miesięcy później, w Czwartym Dzienniku, napisanym w okresie październik-grudzień 1941, postanowiła powiedzieć więcej. Przepisała niemal słowo w słowo tekst z Trzeciego Dziennika, ale po ostatnich słowach: ” …  i pewien okres pokoju będzie dany światu” – dodała nowe zdanie: “Em Portugal se conservara sempre o dogma da fe etc.” [6]

To nowe zdanie w przekładzie brzmi: “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.” – bezpośredni cytat słów Matki Bożej Fatimskiej. O. Michel pisze także:

Rzeczywiście w 1943 roku, kiedy bp da Silva poprosił ją o spisanie tekstu [Trzeciej Tajemnicy], a napotykała na nie do pokonania przeszkody w spełnieniu tego nakazu, oświadczyła, że nie było absolutnie konieczne, by to zrobić, ‘ponieważ w pewien sposób [już] to powiedziała’ [7]. Niewątpliwie s. Łucja nawiązywała do 10 słów, które dyskretnie dodała w grudniu 1941 roku do tekstu wielkiej Tajemnicy – ale uczyniła to tak dyskretnie, że prawie nikt ich nie zauważył [8].

Bardzo znamienne jest to, że owe dyskretnie dodane słowa “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.” to właśnie słowa, które TMF próbuje pominąć, zamieszczając je w przypisie, jakby nie miały żadnego znaczenia, opierając się na Trzecim Dzienniku tekstu Wielkiej Tajemnicy, który nie zawiera tych dodanych słów.

Powtarzamy pytanie postawione wcześniej: dlaczego kardynałowie Sodano, Ratzinger i Bertone wybrali Trzeci Dziennik, skoro Czwarty podaje bardziej kompletny tekst Orędzia Fatimskiego?

Odpowiedź najwyraźniej jest taka, że wybrali Trzeci Dziennik, aby uniknąć wszelkiej dyskusji na temat  bardzo istotnego zdania “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.”  Dzięki temu wybiegowi mogli zręcznie omijać oczywistą wskazówkę, że Orędzie Fatimskie zawiera dalsze słowa Maryi ujęte w “itd..” i że te brakujące słowa muszą odnosić się do Trzeciej Tajemnicy. Gdyby tak nie było, to Sodano / Ratzinger / Bertone nie wykazywaliby takiej awersji do tego wyrażenia. Po prostu skorzystaliby z Czwartego Dziennika, zawierającego owo wyrażenie, w dyskusji w TMF o dwóch częściach Wielkiej Tajemnicy Fatimskiej. Można tylko wywnioskować, że wyrażenie do którego czuli taką awersję jest faktycznie furtką do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, i że nie życzyli oni sobie, by wierni na całym świecie skupiali się na tej furtce, gdyż to wywołałoby zbyt wiele pytań o tym co jest za nią.

Pozostała część Tajemnicy wskazywana przez “itd.” nie została odnotowana w Czwartym Dzienniku, lecz w później napisanym tekście, brakującym tekście Trzeciej Tajemnicy, który tłumaczy wizję “biskupa w bieli”.

W zasadzie autorzy TMF nie wspominają o tym, że zaraz po zdaniu “W Portugalii zawsze zostanie zachowany dogmat wiary itd.” napisane jest w Czwartym Dzienniku: “Nie mówcie tego nikomu. Tak, możecie powiedzieć Franciszkowi”. Teraz, gdyby to odnosiło się tylko do wiary zawsze zachowanej w Portugalii, Matka Boża nie nakazałaby ukrywania tego niebiańskiego komplementu przed portugalskim narodem. Dlatego, “to” wyraźnie odnosi się do dogmatu, który nie zawsze będzie zachowany w innych miejscach – wielu innych miejscach. Taki jest wniosek który autorzy TMF próbowali ukryć, poprzez zdegradowanie kluczowego zdania do przypisu.

Jak pokazaliśmy w Rozdz. 4, te 10 wyrazów – “Em Portugal se conservara sempre o dogma da fe etc.” – wprowadzają nową, niekompletną myśl do Tajemnicy Fatimskiej. Wyrażenie to sugeruje, co wywnioskował by każdy szanowany badacz Fatimy, że po tym jest coś więcej i że “itd.” jest tylko symbolem zastępczym dla trzeciej części Tajemnicy. Ale watykański rękopis Trzeciej Tajemnicy (tekst 2 w wyżej zamieszczonej  tabelce) z czerwca 2000 roku, opublikowany w TMF, nie zawiera żadnych słów Matki Bożej, a jedynie opisuje wizję Tajemnicy widzianą przez trójkę fatimskich dzieci. Ten tekst nie wyjaśnia nowego zdania w Czwartym Dzienniku, ani nie podaje słów zawartych w “itd.”

Czy prawdziwe słowa Matki Bożej, wypowiedziane osobiście przez Nią, kończą się na “itd.”? Na pewno nie. Niewątpliwie musi być więcej tekstu po “itd.” Co się z nim stało?

Co można wywnioskować z Faktu 1?

Omawiane szczegóły pokazują, że muszą istnieć dwa dokumenty: jeden zawierający słowa Matki Bożej, drugi zawierający objawienie widziane przez trójkę dzieci, ale w ogóle bez słów, które przypisuje się Matce Bożej.

Fakt 2:Dowody potwierdzające dokumentację faktu 2 – Różne daty jego dostarczenia

O.  François mówi nam, kiedy tekst Trzeciej Tajemnicy został przeniesiony do Świętego Oficjum (teraz znanego jako Kongregacja Doktryny Wiary):

Dostarczona do Watykanu 16 kwietnia 1957 roku, papież Pius XII niewątpliwie Tajemnicę włożył do swojego biurka, w małej drewnianej kasetce z napisem Secretum Sancti Officii (Tajne Świętego Oficjum) [9].

Ważne jest by przypomnieć co napisaliśmy wcześniej: papież był szefem Świętego Oficjum zanim Paweł VI zreorganizował Kurię Rzymską w roku 1967.  W związku z tym było dosyć właściwe, by papież zatrzymał Trzecią tajemnicę u siebie i by kasetka ją zawierająca oznaczona była “Tajne Świętego Oficjum”. Skoro papież był szefem Świętego Oficjum, kasetka stała się częścią archiwum Świętego Oficjum.

Ale watykański komentarz twierdzi, że oryginalny rękopis s. Łucji Trzeciej Tajemnicy został przeniesiony do Świętego Oficjum 4 kwietnia 1957 roku. Ponadto bp Tarcisio Bertone, sekretarz Kongregacji Doktryny Wiary mówi:

Zaklejona koperta początkowo była pod opieką biskupa Leiria. W celu zapewnienia lepszej ochrony “tajemnicy”, kopertę umieszczono w Tajnym Archiwum Świętego Oficjum 4 kwietnia 1957 roku [10].

Co można wywnioskować z Faktu 2?

Ta różnica w datach potwierdza przypuszczenia, że są dwa dokumenty: jeden zawierający obraz przeniesiony do Tajnego Archiwum Świętego Oficjum 4 kwietnia 1957 roku; drugi zawierający słowa Matki Bożej Fatimskiej przeniesiony do apartamentu papieża, co można uważać za część Świętego Oficjum, 16 kwietnia 1957 roku.

Fakt  3: Dokumenty potwierdzające fakt 3 – Tekst 1 jest na jednej kartce papieru

Jak wykazaliśmy w rozdz. 4, kard. Ottaviani, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary w roku 1967, stwierdził, że przeczytał Trzecią Tajemnicę, i że napisana była na pojedynczej kartce papieru. Ten fakt potwierdził 11 lutego 1967 roku na konferencji prasowej podczas spotkania w Papieskiej Akademii Maryjnej w Rzymie:

I wtedy, co ona [Łucja] zrobiła by okazać posłuszeństwo Najświętszej Dziewicy? Napisała na pojedynczej kartce papieru, po portugalsku, to co Matka Boża kazała jej powiedzieć… [11]

Kard. Ottaviani jest świadkiem tego faktu. Na tej samej konferencji prasowej twierdzi:

Ja, który dostałem łaskę i dar przeczytania tekstu Tajemnicy – chociaż również zobowiązany jestem do zachowania tajemnicy, gdyż jestem związany tajemnicą… [12]

Zauważmy: kard. Ottaviani przeczytał Trzecią Tajemnicę. Kard . Ottaviani później powiedział, że napisana była na kartce papieru. Ale tekst objawienia wyprodukowany przez Watykan 26 czerwca 2000 roku jest na kilku kartkach. Gdyby Trzecia Tajemnica zaklejona w kopercie – ta, którą przeczytał kard. Ottaviani – była na wielu kartkach, powiedziałby to.

W formie potwierdzenia, o. Alonso pisze, że i s. Łucja i kard. Ottaviani twierdzą, iż Tajemnicę spisano na pojedynczej kartce papieru:

Łucja mówi, że napisała to na pojedynczej kartce papieru. Kard. Ottaviani, który ją przeczytał, mówi to samo: ‘Ona napisała to na pojedynczej kartce papieru. . .’ [13]

Mamy również świadectwo bpa Venancio, ówczesnego biskupa pomocniczego Leiria-Fatima, że bp da Silva (biskup Leiria-Fatima) w połowie marca 1957 roku nakazał mu przynieść kopie wszystkiego, co napisała s. Łucja – łącznie z oryginałem Trzeciej Tajemnicy – nuncjuszowi apostolskiemu w Lizbonie w celu dostarczenia ich do Rzymu. Zanim zaniósł je do nuncjusza, bp Venancio przyjrzał się kopercie zawierającej Trzecią Tajemnicę, trzymając ją pod światło, i zobaczył, że Tajemnica była “napisana na małej kartce papieru” [14]. O. Michel był naocznym świadkiem tego bardzo prawdopodobnego świadectwa:

Ale dzięki rewelacjom bpa Venancio, ówczesnego biskupa pomocniczego Leiria, głęboko zaangażowanego w te wydarzenia, mamy teraz wiele wiarygodnych faktów, których postaramy się nie zaniedbać. Ja sam poznałem je z ust bpa Venncio 13 lutego 1984 roku w Fatimie. Były biskup Fatimy powtórzył mi niemal słowo w słowo to, co już powiedział wcześniej o. Caillon, który zdał bardzo szczegółową relację o tym na swoich konferencjach [15]./

Poniżej świadectwo bpa Venancio, według o. Michela:

Bp Venancio opowiadał, że kiedy był sam, próbował zobaczyć zawartość koperty z Tajemnicą. W dużej kopercie biskupa zauważył mniejszą, tę od Łucji, a wewnątrz tej koperty zwykłą kartkę papieru z marginesami po obu stronach o szerokości trzech czwartych  centymetra. Zadał sobie trud zanotowania wymiarów wszystkiego. A zatem finałowa Tajemnica Fatimska napisana była na małej kartce papieru [16].

Watykański rękopis Trzeciej Tajemnicy z czerwca 2000 roku napisany jest na czterech kartkach papieru. Coś tu poważnie się nie zgadza.

Co można wywnioskować z Faktu 3?

Jeszcze raz, dowody wskazują na istnienie dwóch dokumentów: jednego składającego się z pojedynczej kartki papieru i drugiego składającego się z czterech kartek.

Fakt 4: Dokumenty popierające fakt 4 – Tekst 1 składa się z 25 linijek ręcznie napisanego tekstu

Poza dowodami zacytowanymi dla poparcia Faktu 3 odnośnie Trzeciej Tajemnicy, napisanej tylko na jednej kartce papieru, ojcowie Michel i François są zgodni w tym, że tekst Trzeciej Tajemnicy składa się tylko z 20-30 linijek:

… jesteśmy tak pewni, że 20 czy 30 linijek trzeciej Tajemnicy… [17]

Ostateczna Tajemnica Fatimska, spisana na małej kartce papieru, nie jest zatem bardzo długa. Prawdopodobnie 20 do 25 linijek… [18]

[Bp Venancio oglądał] kopertę [zawierającą Trzecią Tajemnicę] trzymając ją pod światło. Wewnątrz mógł zobaczyć małą kartkę, której wymiary dokładnie zmierzył. Z tego wiemy, że Trzecia tajemnica nie jest bardzo długa, prawdopodobnie 20 do 25 linijek…[19]

Natomiast watykański rękopis Trzeciej Tajemnicy z czerwca 2000 roku składa się z 62 linijek ręcznie napisanego tekstu. Znowu coś tu poważnie się nie zgadza.

Co można wywnioskować z Faktu 4?

Różnica ta wykazuje, że są dwa dokumenty: jeden z 20-30 linijkami tekstu na jednej kartce papieru, i drugi z 62 linijkami ręcznie napisanego tekstu na czterech kartkach papieru.

Fakt  5: Dokumenty popierające Fakt 5 – Tekst 1 nie był gotowy 3 stycznia  

Jak wykazaliśmy w rozdz. 4, s. Łucja najpierw próbowała spisać tekst Trzeciej Tajemnicy w październiku 1943 roku. Od połowy października do początku stycznia 1944 roku niewypowiedziany lęk uniemożliwiał Łucji spełnienie formalnego nakazu spisania Trzeciej Tajemnicy.

Napisaliśmy również, że nakaz spisania Trzeciej Tajemnicy doszedł do s. Łucji, kiedy chorowała na zapalenie opłucnej w czerwcu 1943 roku, co spowodowało, że kanonik Galamba i bp da Silva obawiali się, że może umrzeć nie ujawniając finałowej części Wielkiej Tajemnicy Fatimskiej. Później kanonik Galamba przekonał bpa da Silva by zaproponował s. Łucji spisanie Tajemnicy. Jednak s. Łucja nie zrobiła tego z powodu braku formalnego nakazu od biskupa, który w końcu wydano w połowie października 1943 roku.

Nawet wtedy s. Łucja nie była w stanie tego zrobić przez kolejne dwa i pół miesiąca, aż do wtedy, gdy Najświętsza Maryja Dziewica pokazała się jej 2 stycznia 1944 roku, potwierdzając, że wolą Boga było spisanie Tajemnicy. Dopiero wtedy s. Łucja mogła pokonać lęk i strach i spisać Tajemnicę [20]. Ale dopiero 9 stycznia 1944 roku s. Łucja napisała następującą notatkę do bpa da Silva, informującą go o tym, że Tajemnicę w końcu spisała:

Napisałam to, o co mnie poprosiłeś; Bóg poddał mnie małej próbie, ale w końcu taka faktycznie była Jego wola: [tekst] jest zaklejony w kopercie i w dziennikach… [21]

Ale watykański rękopis Trzeciej Tajemnicy został zakończony 3 stycznia 1944 roku, o czym świadczy data na końcu rękopisu dokumentu s. Łucji [22]. Ponadto abp Bertone mówi:

Trzecia część “tajemnicy” napisana została “z nakazu Jego Ekscelencji bpa Leiria i Matki Najświętszej… 3 stycznia 1944 roku [23].

Co można wywnioskować z Faktu 5?

Biorąc pod uwagę, że s. Łucja w końcu spisała Tajemnicę po objawieniu Matki Najświętszej, to dlaczego miała by nie poinformować bpa da Silva, kiedy tylko dokument był gotowy, mając zapewnienie Matki Bożej, że wolą Boga było dostarczenie tego dokumentu? Dlaczego s. Łucja, przywykła do posłuszeństwa, czekała kolejne 6 dni po spełnieniu niebiańskiego nakazu spisania Trzeciej Tajemnicy – od 3 stycznia do 9 stycznia – zanim poinformowała biskupa? Z tego można wywnioskować, że tekst Trzeciej Tajemnicy nie był gotowy do 9 stycznia 1944 roku, albo tuż przed tą datą.

Ta różnica w datach jeszcze bardziej potwierdza istnienie dwóch dokumentów: jednego zawierającego objawienie, zakończonego 3 stycznia 1944; i drugiego zawierającego słowa Matki Bożej, które wyjaśniają to  objawienie, zakończonego tuż przed 9 stycznia 1944 roku.

Prawdą jest, że wniosek powyższy opiera się na poszlakach, ale badacze Fatimy muszą opierać się na takich rodzajach dowodów, gdyż fatimski establishment od 1976 roku blokuje publikację prac o. Joaquina Alonso, składających się z ponad 5.000 dokumentów w 24 tomach, rezultatu jego 11 lat badań. Jak powiedzieliśmy, o. Alonso przez 16 lat był oficjalnym archiwistą Fatimy.

Wszystkie inne wnioski w tym artykule, poza, być może, wnioskiem odnoszącym się do Faktu 1, nie opierają się na poszlakach.

Fakt  6: Dokumenty popierające Fakt 6 – Różne daty przeczytania przez papieża Tajemnicy

1 lipca 2000 roku, The Washington Post doniósł, że dygnitarze watykańscy ostatnio podali sprzeczne daty pierwszego przeczytania Trzeciej Tajemnicy przez papieża Jana Pawła II:

13 maja rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls powiedział, że papież przeczytał tajemnicę pierwszy raz po objęciu papiestwa w 1978 roku. W poniedziałek, asystent kard. Josepha Ratzingera, prefekta watykańskiej Kongregacji Doktryny Wiary, powiedział, iż papież pierwszy raz widział ją będąc w szpitalu po zamachu [24].

Artykuł w The New York Times z 26.06.2000 roku zacytował asystenta kard. Ratzingera:

Jan Paweł II po raz pierwszy przeczytał tekst trzeciej tajemnicy fatimskiej po zamachu, powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej przedstawiającej ten dokument asystent Ratzingera, Tarcisio Bertone [25].

Według komentarza Watykanu, Jan Paweł II nie czytał Trzeciej Tajemnicy do 18 lipca 1981 roku. Abp Bertone mówi:

Jan Paweł II, ze swojej strony, poprosił o kopertę zawierającą trzecia część ‘tajemnicy’ po próbie zamachu 13 maja 1981 roku. 18 lipca 1981 roku kard. Franji Seper, prefekt Kongregacji dał abpowi Eduardo Martinezowi Somalo, zastępcy z Sekretariatu Stanu: jedną białą kopertę zawierającą oryginalny tekst s. Łucji po portugalsku; drugą pomarańczową z włoskim tłumaczeniem ‘tajemnicy’. 11 sierpnia następnego roku, abp Martinez zwrócił obie koperty do Archiwum Świętego Oficjum [26].

Co można wywnioskować z Faktu 6?

Wszystkie te świadectwa są prawdziwe i mogą być do pogodzenia, jeśli istnieją dwa dokumenty:  w 1978 roku papież przeczytał 1-stronicowy dokument oryginalnie zaklejony w kopercie, zawierający słowa Matki Bożej; a następnie 18 lipca 1981 roku Jego Świątobliwość przeczytał 4-stronicowy dokument opisujący wizję “biskupa w bieli”.

Fakt  7: Dokumentacja wspierająca Fakt 7 – Tekst 1 zainspirował papieża do dokonania poświęcenia świata  

Tuż po oświadczeniu abpa Bertone cytowanego dla wsparcia Faktu 6, arcybiskup mówi:

Jak powszechnie wiadomo, Jan Paweł II natychmiast pomyślał o poświęceniu świata Niepokalanemu Sercu Maryi i sam ułożył modlitwę, którą nazwał “Aktem Zawierzenia”, jaka miała być wygłoszona w Bazylice Papieskiej Santa Maria Maggiore 7 lipca 1981 roku… [27]

Co można wywnioskować z Faktu 7?

W jaki sposób Trzecia Tajemnica mogła zainspirować Jana Pawła II do poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi 7 czerwca 1981 roku, jeśli, według abpa Bertone, papież nie przeczytał Trzeciej Tajemnicy aż do 18 lipca 1981 – 6 tygodni później?

I znowu, oba oświadczenia mogą być do pogodzenia, jeśli istnieją dwa dokumenty: papież przeczytał 1-stronicowy dokument zawierający słowa Matki Bożej w 1978 roku – i jest to tekst, który zainspirował go do poświęcenia świata 7 czerwca 1981 roku – a później przeczytał 4-stronicowy dokument opisujący wizję 18 lipca 1981. Jak wykazaliśmy w Rozdz. 6, oświadczenia samego papieża Jana Pawła II pokazują, że te akty poświęcenia świata postrzega jako wstępne przygotowania przed czasem, kiedy w końcu poczuje się wolny, by dokonać aktu poświęcenia Rosji.

Fakt  8: Wspierająca dokumentacja Faktu 8 – Tekst 1 jest w formie listu

S. Łucja mówi, że Trzecią Tajemnicę spisała w formie listu. Mamy świadectwo o. Jongena, który 3-4 lutego 1946 przepytywał s. Łucję:

‘Już ogłosiła siostra dwie części Tajemnicy. Kiedy będzie czas na część trzecią?’ ‘Przekazałam już trzecią część w formie listu biskupowi Leiria’ – odpowiedziała…[28]

Jak zeznał kanonik Galamba:

Kiedy biskup odmówił otwarcia listu, Łucja wymusiła na nim obietnicę, że na pewno zostanie otwarty i przeczytany światu albo po jej śmierci, albo w roku 1960, w zależności od tego co wydarzy się wcześniej [29].

W lutym 1960 roku patriarcha Lizbony oświadczył:

Bp da Silva włożył [kopertę zaklejoną przez s. Łucję] do innej koperty, na której poinstruował, iż list miał być otwarty w roku 1960 przez niego, bpa Jose Correia da Silva, jeśli będzie żył, a jeśli nie, przez kardynała patriarchę Lizbony [30].

O. Alonso Mówi:

O roku 1960 jako dacie wskazanej na otwarcie słynnego listu wypowiedzieli się również autorytatywnie inni biskupi. A zatem, kiedy ówczesny tytularny biskup Tiava i biskup pomocniczy Lizbony zapytał Łucję, kiedy należy otworzyć Tajemnicę, zawsze otrzymywał tę samą odpowiedź: w roku 1960 [31].

W 1959 roku bp Venancio, biskup Leiria, oświadczył:

Uważam, że list nie zostanie otwarty przed rokiem 1960. S. Łucja poprosiła by nie otwierano go przed jej śmiercią, albo przed rokiem 1960. Teraz mamy rok 1959 i stan zdrowia s. Łucji jest dobry [32].

W końcu watykańskie ogłoszenie z 8 lutego 1960 roku przez agencję informacyjną ANI także mówi, że tekst Trzeciej Tajemnicy napisany był w formie listu:

…jest bardzo prawdopodobne, że nigdy nie zostanie otwarty list, w którym s. Łucja spisała słowa wypowiedziane przez Matkę Bożą przekazane jako tajemnica…  [33]

Tekst objawienia Trzeciej Tajemnicy zidentyfikował jako mający formę listu także komentarz Watykanu. Ale wyraźnie ten tekst nie jest w formie listu, gdyż:

  • nie jest do nikogo zaadresowany
  • data jest umieszczona na końcu, mimo że, zgodnie z portugalskim zwyczajem od XVIII wieku, żaden list nie ma daty na końcu, lecz na początku
  • nie jest podpisany przez s. Łucję, ani nikogo innego
  • i w związku z tym nie jest listem.

Kopie listów napisane przez s. Łucję zamieszczone są w jej opublikowanych dziennikach. Wszystkie te listy mają adresata, datę i podpis.

A zatem można oczekiwać, że 1-stronicowy dokument udostępniony 9 stycznia 1944 roku jest listem do kogoś zaadresowanym (s. Łucja powiedziała o. Jongenowi w lutym 1946 roku, że wysłała go do biskupa Leiria), oraz że jest przez nią podpisany.

Warto zauważyć, że s. Łucji zaproponowano opcję spisania Trzeciej Tajemnicy albo w formie listu, albo w jej dzienniku, oraz że zdecydowała spisać ją w formie listu. Jak mówi o. Alonso, s. Łucja napisała do bpa da Silva 9 stycznia 1944 roku:

Spisałam to o co mnie prosiłeś; Bóg poddał mnie małej próbie, ale w końcu faktycznie taka była Jego wola: jest to zaklejone w kopercie i jest w dziennikach…  [34]

I znowu, jak widać powyżej, o. Michel pisze, że 17 czerwca 1944 roku:

Wizjonerka dyskretnie wręczyła biskupowi Gurza dziennik, w który włożyła kopertę zawierającą Tajemnicę. Tego samego wieczoru, biskup przekazał kopertę do rąk bpa da Silva…  [35]

Co można wywnioskować z Faktu 7?

Dowody popierają ten bardzo prawdopodobny wniosek: istnieją dwa dokumenty – tekst Trzeciej Tajemnicy zawierający słowa Matki Bożej w formie 1-stronicowego listu  i 4 strony tekstu z dziennika.

Ponadto, jak wykazaliśmy, tekst objawienia ma datę 3 stycznia 1944 roku, podczas gdy list s. Łucji do biskupa Fatimy mówiący “Spisałam to, o co mnie prosiłeś; Bóg poddał mnie małej próbie, ale w końcu faktycznie taka była Jego wola: [tekst] jest zaklejony w kopercie i jest w dziennikach” ma datę 9 stycznia 1944 roku.

Jest całkowicie możliwe, że dzienniki s. Łucji zawierają wiele innych rzeczy odnoszących się do Trzeciej Tajemnicy, które napisała w okresie 3 – 9 stycznia 1944 roku. Mogą to być mniej ważne punkty odnoszące się do Tajemnicy, a prowadzące do ostatecznego ujawnienia najbardziej przerażającej części Tajemnicy z 9 stycznia – a mianowicie wyjaśnienie Tajemnicy słowami Dziewicy. Przypominamy tu świadectwo o. Schweigla, że faktycznie są dwie części Tajemnicy: jedna odnosząca się do papieża, i druga przedstawiająca zakończenie słów ”W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.”

W związku z tym ważne jest by pamiętać, że s. Łucji dano wybór spisania Trzeciej Tajemnicy w dziennikach albo na kartce papieru. Najwyraźniej skorzystała z obu opcji. I znowu, z jakiego innego powodu miałaby przekazać oba – zaklejoną kopertę, jak również dziennik biskupowi Gurza, by doręczył je biskupowi Fatimy?

Czy więc nie jest całkowicie prawdopodobne, by niezrozumiałe objawienie – “bezpieczniejsza” część Trzeciej Tajemnicy – napisana została w dzienniku, podczas gdy właściwe wyjaśnienie objawienia słowami samej Dziewicy, których znaczenie było straszne,  musiało być zaklejone w kopercie, którą s. Łucja włożyła do dziennika? Wydaje się, że nie ma żadnego rozsądnego wyjaśnienia, dlaczego s. Łucja, w reakcji na nakaz biskupa Fatimy spisania Trzeciej Tajemnicy, dostarczyła mu zarówno zaklejoną kopertę i dziennik.

Krótko mówiąc, wizja “biskupa w bieli”, której tekst składa się z 4 kartek papieru, była w dzienniku, a wyjaśnienie – na pojedynczej kartce papieru, co potwierdzili liczni świadkowie – było zaklejone w kopercie; w kopercie na pewno nie był zaklejony 1-stronicowy list. To dlatego dziennik towarzyszył zaklejonej kopercie.

A zatem 4 strony tekstu ujawnione przez Watykan 26 czerwca 2000 roku są, być może, częścią wizyjną Trzeciej Tajemnicy zawartej w dzienniku, a na pewno nie 1-stronicowym listem w zaklejonej kopercie.

Fakt  9: Dokumentacja wspierająca Fakt 9 – Tekst 1 przechowywany w apartamencie papieskim

O. Michel przekazuje świadectwo dziennikarza Roberta Serrou, który nakręcając fotoreportaż w Watykanie 14 maja 1957 roku [36], około miesiąca po dostarczeniu Trzeciej Tajemnicy do Rzymu 6 kwietnia 1957 roku, odkrył, że Tajemnicę przechowywano obok łóżka w apartamencie papieskim. O. Michel pisze:

…teraz wiemy, że cennej koperty wysłanej do Rzymu przez prałata Cento nie umieszczono w archiwach Świętego Oficjum, ale Pius XII chciał trzymać ją w swoim apartamencie.

Tę informację o. Caillon otrzymał z ust dziennikarza Roberta Serrou, który sam dostał ją od matki Pasqualiny kiedy ten kręcił fotoreportaż dla Paris-Match w apartamentach Piusa XII. Obecna była matka Pasqualina – kobieta wyróżniająca się zdrowym rozsądkiem, kierująca garstką zakonnic pracujących jako gospodynie papieża, niekiedy była osobą, której papież się zwierzał.

Przed małym drewnianym sejfem na stole z napisem ‘Secretum Sancti Officii’ [Tajemnica Świętego Oficjum], dziennikarz zapytał matkę: ‘Matko, co jest w tym małym sejfie?’ Odpowiedziała: ‘W nim jest Trzecia Tajemnica Fatimska. . .’

Fotografia tego sejfu, opublikowana została 18.10.1958 roku w Paris-Match (Nr. 497, s. 82). Szczegóły świadectwa Serrou zostały później potwierdzone w liście napisanym przez niego do o. Michela 10 stycznia 1985 roku. W liście tym Serrou napisał:

Jest to dokładnie tak jak powiedziała mi matka Pasqualina, pokazując mi mały sejf z napisem ‘Tajemnica Świętego Oficjum’: ‘W nim jest Trzecia Tajemnica Fatimska’ [38].

Ale komentarz watykański mówi, że Trzecią Tajemnicę przechowywano w budynku Świętego Oficjum. Jak mówi abp Bertone:

Początkowo zaklejona koperta znajdowała się pod opieką biskupa Leiria. W celu zapewnienia lepszej ochrony ‘tajemnicy’, kopertę umieszczono w Tajnych Archiwach Świętego Oficjum 4 kwietnia 1957 roku [39].

Ponadto, wykazaliśmy również w Fakcie 6, że papież Jan Paweł II przeczytał tekst Trzeciej Tajemnicy (tzn. 1-stronicowy dokument zawierający słowa matki Bożej) w 1978 roku, a później, 18 lipca 1981 roku przeczytał 4-stronicowy dokument opisujący objawienie. Jak omówiliśmy w Fakcie 6, Święte Oficjum odnotowało, że Jan Paweł II poprosił o Trzecią Tajemnicę w 1981 roku, ale nie ma żadnego zapisu o prośbie papieża w roku 1978, gdyż nie musiał tego robić – znajdowała się bowiem w apartamencie papieskim.

Co można wywnioskować z Faktu 9?

Te świadectwa potwierdzają fakt, że istnieją dwa dokumenty przechowywane w dwóch różnych miejscach i w dwóch różnych archiwach. W 1978 roku Papież Jan Paweł II przeczytał tekst 1-stronicowego listu zawierającego słowa Matki Bożej, przechowywanego w jego apartamencie – dokument, o który nie musiał prosić archiwum Świętego Oficjum. Ale w 1981 roku Jan Paweł II przeczytał 4 strony tekstu zawierającego opis objawienia z dziennika s. Łucji, przechowywanego w budynku Świętego Oficjum. To o ten tekst musiał poprosić Tajne Archiwa Świętego Oficjum.

Fakt  10:Dokumentacja wspierająca Fakt 10 – Tekst 1 ma marginesy ¾ cm po obu stronach 

Mamy tu świadectwo bpa Johna Venancio, drugiego biskupa Fatimy, który zbadał tekst pod mocnym światłem i zanotował dokładnie brzegi strony, na której to było napisane.

Bp Venancio opowiadał (o. Michelowi], że kiedy był sam, wziął do ręki wielką kopertę z Tajemnicą i próbował obejrzeć ją i zobaczyć jej zawartość. W dużej kopercie biskupa zauważył mniejszą kopertę, tę od Łucji, i wewnątrz tej koperty była zwykła kartka papieru z marginesami po każdej stronie o szerokości ¾ cm. Zadał sobie trud zanotowania wymiarów wszystkiego. A zatem finałowa Tajemnica Fatimska spisana była na małej kartce papieru [40].

I znowu, na 4 stronach zawierających Trzecią Tajemnicę nie ma marginesów – mała, lecz bardzo istotna rozbieżność, którą można dodać do wszystkich innych rozbieżności.

Co można wywnioskować z Faktu 10?

Ta rozbieżność również pokazuje, że tekst ujawniony przez kardynałów Ratzingera i Bertone 26 czerwca 2000 roku nie jest tekstem Trzeciej Tajemnicy mieszczącej się w kopercie, a zatem nie ujawniono jeszcze całego tekstu Trzeciej Tajemnicy, nawet, jeśli watykańscy dygnitarze twierdzą odwrotnie.

Fakt  11: Dokumentacja wspierająca Fakt 11 – Tekst 1 wyjaśnia objawienie

W Czwartym Dzienniku s. Łucji czytamy, że podczas objawienia Matki Bożej 13 czerwca 1917 roku, kiedy s. Łucja poprosiła Ją by trójkę wizjonerów zabrała do nieba, Matka Boża odpowiedziała:

Tak, wkrótce zabiorę Hiacyntę i Franciszka. Ale ty masz tu pozostać dłużej. Jezus chce cię wykorzystać do tego, bym stała się bardziej znana i kochana. Chce On ustanowić światowe nabożeństwo do mojego Niepokalanego Serca. Każdemu, kto przyjmie to nabożeństwo, obiecuję zbawienie… [41]

Następnie s. Łucja daje nam opis objawienia, które trójka wizjonerów miała łaskę ujrzeć natychmiast po słowach Matki Bożej – słowach wyjaśniających znaczenie objawienia:

Kiedy Matka Boża wypowiedziała te słowa, otworzyła dłonie i po raz drugi przesłała nam promienie ogromnego światła. Zobaczyliśmy się w tym świetle, jakby zanurzeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się być częścią światła unoszącego się w kierunku niebios, a ja tego, które spływało na ziemię [42].

A zatem widzimy, iż kiedy Matka Boża daje dzieciom wizję, także ją wyjaśnia. Faktycznie, nawet w TMF czytamy opis s. Łucji (z jej Trzeciego Dziennika) pokazania piekła trójce małych pastuszków podczas objawienia Matki Bożej 13 lipca 1917 roku:

Matka Boża pokazała nam wielkie morze ognia, które wydawało się być pod ziemią. W ogień wrzucone były demony i dusze w ludzkiej formie, jak przeźroczyste palące się niedopałki, każdy osmolony czy błyszczący brąz, unoszący się w płomieniach, teraz podniesione w powietrze przez płomienie z nich wychodzące, razem z wielkimi chmurami dymu, teraz opadają na każdą stronę jak iskry w ogromnym ogniu, bez ciężaru czy równowagi, pośród wrzasków i jęków bólu i rozpaczy, które nas przeraziły i trzęśliśmy się ze strachu. Demony można było odróżnić po ich przerażającym i obrzydliwym podobieństwie do strasznych a nieznanych zwierząt, wszystkie czarne i przeźroczyste. Ta wizja trwała tylko przez moment. Jak możemy w ogóle odwdzięczyć się naszej niebiańskiej Matce, która już przygotowała nas obietnicą, podczas pierwszego objawienia, że zabierze nas do nieba? W przeciwnym wypadku umarlibyśmy ze strachu i terroru [43].

Po tym tekście s. Łucja podaje słowa Matki Bożej wyjaśniające co oznacza ta wizja, mimo że było dosyć oczywiste, że była to wizja piekła:

Widzieliście piekło, dokąd idą dusze nieszczęsnych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce ustanowić na całym świecie nabożeństwo do mojego Niepokalanego Serca. Jeśli spełni się to, o czym wam mówię, zostanie uratowanych wiele dusz i zapanuje pokój [44].

A zatem, mimo iż dzieci wiedziały, co zobaczyły, to Matka Boża mówi im: “Widzieliście piekło”. Jeszcze raz widzimy, że kiedy Matka Boża pokazuje dzieciom wizję, również ją wyjaśnia.

W przeciwieństwie do powyższych wizji i odpowiadających im słów Matki Bożej wyjaśniających je, TMF podaje tylko tekst objawienia, które wyraźnie wymaga wyjaśnienia, łącznie z tym:

Po dwóch wyjaśnionych już przeze mnie częściach, na lewo od Matki Bożej i nieco powyżej, zobaczyliśmy anioła z płonącym mieczem w lewej dłoni… Pod obu ramionami krzyża były dwa anioły, każdy miał w dłoni kryształową konewkę, do której zbierały krew męczenników i tnią kropiły dusze podążające do Boga [45].

Ten tekst Trzeciej Tajemnicy nie zawiera żadnych słów Matki Bożej. Dlaczego Matka Boża miałaby wyjaśniać coś tak oczywistego jak wizja piekła, a nie mówić ani słowa o niejasnym fragmencie przedstawionym przez Watykan?

Tu należy zauważyć, że tuż po słowach “W Portugalii zawsze zostanie zachowana doktryna wiary itd. “, Matka Boża powiedziała s. Łucji: “Nie mów o tym nikomu. Tak, możesz o tym powiedzieć Franciszkowi”. “To”,  co może być powiedziane Franciszkowi, odnosi się do ostatniej rzeczy wypowiedzianej podczas tego objawienia. Gdyby była to tylko wizja, bez wyjaśnienia, to Franciszkowie nie trzeba by nic mówić, gdyż on to już sam widział. Ale jeśli “to” odnosi się do dodatkowych słów Dziewicy, słów wyjaśnienia tej wizji, to Franciszkowi trzeba o tym powiedzieć, bo jak wiemy, nie mógł słyszeć Matki Bożej podczas objawień fatimskich. Franciszek widział, ale nie słyszał, a zatem potrzebował informacji o tym, co Matka Boża powiedziała o tej wizji.

Nie można wiarygodnie stwierdzić, że “możesz o tym powiedzieć Franciszkowi” odnosi się tylko do słów Matki Bożej podczas drugiej części Tajemnicy. Wyrażenie “Nie mów o tym nikomu. Tak, możesz o tym powiedzieć Franciszkowi” występuje zaraz po “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” [46] A więc wyraźnie “itd.” wskazuje na słowa, które jeszcze nie zostały zapisane, że s. Łucja mogła przekazać je Franciszkowi słownie. Te słowa wyraźnie należą do Trzeciej Tajemnicy, która w końcu została spisana w 1944 roku z nakazu biskupa Fatimy.

Co można wywnioskować z Faktu 11?

Gdzie są słowa Matki Bożej wyjaśniające tę wizję? Gdyby Matka Boża nic nie powiedziała, by wyjaśnić tę wizję, to Jej zachowanie byłoby niespójne z pozostałymi objawieniami. Biorąc pod uwagę to, że nauka władz Kościoła – czyli formalne papieskie lub soborowe orzeczenie – nie nakłada specyficznej interpretacji na tę wizję, i jeśli nie dano by nam żadnej specjalnej łaski zrozumienia jej przez nas samych, to jest więcej powodów by sądzić, że Matka Boża wyjaśni nam znaczenie wizji Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. I istnieje absolutna potrzeba udzieleni prawdziwego wyjaśnienia przez samą Matkę Bożą.

W rzeczywistości kard. Ratzinger przyznaje w TMF, że jego uwagi stanowią tylko próbę interpretacji objawienia Trzeciej Tajemnicy:

Co za tym idzie, możemy jedynie próbować podania głębszych podstaw dla tej interpretacji, opierając się na kryteriach już wziętych pod uwagę [47].

Kard. Ratzinger potwierdził również, że na tę wizję nie nakłada się specyficznej interpretacji. 1 lipca 2000 roku The Washington Post napisał:

Ratzinger zapytany o komentarz na temat przeczytania przez papieża wizji, powiedział, że nie ma ‘żadnej oficjalnej interpretacji’, oraz że tekst nie jest dogmatem [48].

Czy wydaje się prawdopodobne, żeby Dziewica Fatimska dała trójce dzieci wizję tak niejasną, że nawet szef Kongregacji Doktryny Wiary może tylko “próbować” dokonać jej interpretacji, skoro pozostałe Orędzie Fatimskie jest nie tylko kryształowo jasne, ale w pełni wyjaśnione Jej słowami we wszystkich aspektach wizyjnych – nawet wyraźną wizją piekła?

Co więcej, prawdopodobieństwo tego, że Matka Boża dostarczyła szczegółowe wyjaśnienie wizji Trzeciej Tajemnicy rośnie do poziomu pewności, gdy rozważy się ewidentnie fałszywą “interpretację” pokazaną przez Sodano / Ratzingera / Bertone – jakoby wizja zabicia papieża i wielu innych członków hierarchii przez żołnierzy jest tylko nieudanym zamachem na papieża Jana Pawła II w 1981 roku. Jest też sfałszowana przez kard. Ratzingera – granicząca z bluźnierstwem – “interpretacja” nabożeństwa/poświęcenia  do Niepokalanego Serca, która redukuje do “niepokalanego serca” każdego, kto unika grzechu, a triumf Niepokalanego Serca do fiat [niech się tak stanie] Matki Bożej sprzed 2.000 lat.

To są nie tylko kłamstwa, ale do tego niezdarne kłamstwa. Matka Boża na pewno przewidziała te kłamstwa i przekazała kategoryczne wyjaśnienie wizji, by je zwalczać. Matka Boża nigdy nie pozwoliłaby na zwycięstwo takiej kłamliwej interpretacji Jej Orędzia. Tym pilniejsze jest ujawnienie prawdziwej interpretacji, która, jesteśmy moralnie pewni, jest zawarta w Jej brakujących słowach – najprawdopodobniej wskazanych przez “itd.”

Ogólne wnioski na podstawie dowodów

Podsumowując, dowody przytłaczająco popierają hipotezę istnienie dwóch dokumentów.

Jeden dokument składa się z 4 stron papieru (bez marginesów) zawierających 62 linijki tekstu skopiowanego z dziennika s. Łucji (nie napisanego w formie listu), który opisuje objawienie widziane przez trójkę dzieci w Fatimie, ale nie ma w nim żadnych słów Matki Bożej. Ten tekst spisany był przez s. Łucję 3 stycznia 1944 roku, przeniesiony do Świętego Oficjum 4 kwietnia 1957 roku, przeczytany przez papieża Jana Pawła II 18 lipca 1944 roku (ale to go oczywiście nie poruszyło – nie mogło – na tyle, by poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi  7 czerwca 1981, sześć tygodni wcześniej), przechowywany w Świętym Oficjum, i ujawniony przez Watykan 26 czerwca 2000 roku.

Drugi dokument to 1-stronicowy list (z ¾ cm marginesami) składający się z około 25 linijek własnych słów Matki Bożej i zaklejony w kopercie. Ten tekst był napisany przez s. Łucję w dniu albo tuż przed 9 stycznia 1944 roku, przeniesiony do Świętego Oficjum 16 kwietnia 1957 roku, przeczytany przez Jana Pawła II w 1978 roku (poruszył go na tyle, żeby poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi 7 czerwca 1981), przechowywany w apartamencie papieża przy jego łóżku, do tej pory nieujawniony przez Watykan.

Czy możemy wyrażać te wszystkie wnioski z całkowitą pewnością? Nie, ale możemy je wyrażać  z pewnością moralną, iż są prawdziwe, gdyż świadczy o tym cała sterta dowodów wskazujących na to, że brakuje czegoś w tym, co aparat watykański ujawnił 26 czerwca 2000 roku.

Co więcej, w oparciu o świadectwa całej serii wymienionych powyżej szanowanych świadków, można stwierdzić z całkowitą pewnością, że istnieje dokument składający się z jednej kartki papieru, zawierającej około 25 linijek tekstu, odnoszącego się do Trzeciej Tajemnicy, ale nie został on ujawniony.

A zatem pewne jest, że ktoś nas okłamuje. Albo wszyscy świadkowie, którzy wypowiadali się o odnoszeniu się Trzeciej Tajemnicy do apostazji i rozpadu wiary i dyscypliny w Kościele, kłamią – albo kłamią kardynałowie Sodano i Ratzinger i abp Bertone. Albo kłamie s. Łucja, albo kłamią Sodano / Ratzinger / Bertone. Nie może być prawdą i jedno i drugie. Ale skoro możemy mieć moralną pewność tego, że s. Łucja nie jest kłamcą, to z tego wynika, że możemy mieć pewność moralną, że kłamstwa wychodzą od Sodano, Ratzingera i Bertone.

A kto, mimo wszystko, jest bardziej wiarygodnym świadkiem? Na przykład kard. Ratzinger, który w dramatyczny sposób zmienił swoje świadectwo od 1984 roku, czy  s. Łucja z Fatimy, która została wybrana przez Boga na świadka Orędzia Fatimskiego, i której świadectwo było niezachwiane? [49].

Ponadto, jeśli świadek taki jak kard. Ratzinger zmienia swoje świadectwo bez zadania sobie trudu wyjaśnienia tej zmiany, to czy nie jest oczywiste, że wprowadza nas w błąd? Nawet, jeśli nie jest tak w tym przypadku, to nadal mamy prawo kwestionowania zmiany jego świadectwa  i każdy katolik – a faktycznie cały świat – zasługuje, by mu to wyjaśnić.

Czy istnieją dobre powody by im nie wierzyć i domagać się śledztwa? Na pewno tak. Istnieje prawdopodobna przyczyna, by oskarżyć tych, których wymieniliśmy, nie tylko o oszukańczą interpretację Orędzia Fatimskiego, ale także o oszukańcze jego ukrywanie.

Faktycznie, te bardzo niepokojące rozbieżności należą do głównych powodów, które uniemożliwiły Watykanowi zakopanie Orędzia Fatimskiego. Sceptycyzm nawet lojalistów takich jak matka Angelica, to tylko czubek góry lodowej wątpliwości wśród wiernych, które wzrastają z każdym dniem.

Przypisy

[1] Mother Angelica Live, 16.05.2001.

[2] W pewnych dowodach mamy do czynienia z  poszlakami. Są tego dwa powody: (1) ponad 5.000 oryginalnych dokumentów w 24 tomach zebranych przez o. Alonso – wynik 11 lat jego badań, ówczesnego oficjalnego archiwisty Fatimy – od 1976 roku ich publikację uniemożliwiały władze religijne (tzn. biskup Fatimy i prowincjał Claretians w Madrycie, Hiszpania), i (2) stałe nakładanie milczenia na s. Łucję (obowązujące od roku 1960), mimo że teraz nam się mówi, że ona nie ma już nic do ujawnienia.

[3] Cyt. przez o. Alonso, Fatima 50, 13.10.1967, s. 11. Zob. także o. Michel de la Sainte Trinité, “Całaprawda o Fatimie” [The hole Truth About Fatima – WTAF]– t. III: Trzecia Tajemnica (Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, USA, 1990) s. 47.

[4 WTAF – t. III, s. 49.

[5] Cyt. przez o. Martins dos Reis, O Milagre do sol e o Segredo de Fatima [Cud słońca i Tajemnica Fatimska] , s. 127-128, o. Joaquin Alonso, La Verdad sobre el Secreto de Fatima (VSF), Centro Mariano, Madryt, Hiszpania, s. 55-56. Zob. też WTAF – t. III, s. 578.

[6] WTAF – t. III, s. 684.

[7] O.  Alonso, VSF, s. 64. Zob. WTAF – t. III, s. 684.

[8] WTAF – t. III, s. 684.

[9] O. François de Marie des Anges, Fatima: Tragedy and Triumph (FTT), Immaculate Heart Publications, Buffalo, New York, U.S.A., 1994, p. 45.

[10] Abp  Tarcisio Bertone, SDB., “Introduction” [Wstęp] , The Message of Fatima (TMF), 26.06.2000, s. 4.

[11] WTAF – t. III, s. 725.

[12] WTAF – t. III, s. 727.

[13] O. Alonso, VSF, s. 60. Zob. WTAF – t. III, s. 651. Także przypis nr 4 w FTT, s. 289.

[14] FTT, s. 45. Zob. brat Michael of the Holy Trinity, The Secret of Fatima … Revealed (SFR), Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, U.S.A., 1986, s. 7.

[15] WTAF – t. III, s. 480. Zob. wykład o. G Freire, O Segredo de Fatima, a terceira parte e sobre Portugal?, s. 50-51.

[16] WTAF – Vol. III, s. 481.

[17] WTAF – t. III, s. 626.

[18] FTT, s. 45.

[19] SFR, s. 7.

[20] WTAF – t. III, s. 38-46.

[21] Cyt przez o. Alonso, Fatima 50, s. 11. Zob. WTAF – t. III, s. 47.

[22] Oryginalny tekst s. Łucji “Third Part of the ‘Secret’” [Trzecia część Tajemnicy], TMF, s. 20.

[23] Abp Tarcisio Bertone, SDB, “Introduction” , TMF, s. 4.

[24] Bill Broadway i Sarah Delancy, “3rd Secret Spurs More Questions; Fatima Interpretation Departs From Vision” [Trzecia Tajemnica wywołuje więcej pytań: Interpretacja Fatimy odchodzi od Objawienia],The Washington Post, 1.07.2000.

[25] The Associated Press, “Vatican: Fatima Is No Doomsday Prophecy” [Watykan: Fatima nie jest proroctwem Dnia Sądu Ostatecznego] , The New York Times, 26.06.2000.

[26] Abp Tarcisio Bertone, SDB, “Introduction”, TMF, s. 5.

[27] Ibid.

[28] Revue Mediatrice et Reine, październik 1946, s. 110-112. Zob. WTAF – t. III, s. 470.

[29] Cyt przez o. Alonso, VSF, s. 46-47. Zob. WTAF – t. III, s. 470.

[30] Novidades, 24.02.1960, cyt.w La Documentation Catholique, 19.06.1960, col. 751. Zob. WTAF – t.III, s. 472.

[31] VSF, s. 46. Zob. WTAF – t. III, s. 475.

[32] VSF, s. 46. Zob. WTAF – t. III, s. 478.

[33] Cyt przez o. Martins dos Reis, O Milagre do sol e o Segredo de Fatima, s. 127-128. O. Alonso, VSF, s. [55-56] Zob. WTAF – t. III, s. 578.

[34] Cyt. Przez o. Alonso, Fatima 50, s. 11. Zob. WTAF – t. III, s. 47.

[35] WTAF – t. III, s. 49.

[36] Ibid., s. 485-486.

[37] Ibid., s. 484-485.

[38] List do o. Michel de la Sainte Trinité z 10.01.1985. Zob. WTAF – t. III, s. 486.

[39] Abp Tarcisio Bertone, SDB, “Introduction”, TMF, s. 4.

[40] WTAF – t. III, s. 481.

[41] Notatka s. Łucji Lucy do jej spowiednika, o. Aparicio, pod koniec 1927 roku.

[42] S. Łucja “Fourth Memoir” [Czwarty Dziennik], 8.12.1941, s. 65. Zob. o. Michel de la Sainte Trinité,WTAF – t. I: Nauka i fakty, Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, USA, 1989, s. 159.

[43] Ang. przekład tekstu s. Łucji “Trzeci Dziennik” cyt. w  “First and Second Part of the ‘Secret’” [Pierwsza i druga część Tajemnicy], TMF, s. 15-16. Zob. s. Łucja “Czwarty Dziennik”, Fatima in Lucia’s Own Words [Fatima słowami Łucji] (Postulation Centre, Fatima, Portugalia, 1976) s. 162. Zob. s. ŁucjaMemorias e Cartas da Irma Lucia, (Porto, Portugalia, 1973, wyd. o. Antonio Maria Martins) s. 338-341.

[44] S. Łucja cyt. w TMF, s. 16. Zob. s. Łucja “Czwarty Dziennik”, s. 162. Zob. s. Łucja Memorias e Cartas da Irma Lucia, s. 340-341.

[45] Ang. przekład s. Łucji “Trzecia część Tajemnicy”, TMF, s. 21.

[46] O. Fabrice Delestre, Society of St. Pius X, “June 26, 2000: Revelation of the Third Secret of Fatima or a Curtailed Revelation” [26.06.2000: Ujawnienie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej albo ujawnienie w skrócie],SSPX Asia Newsletter , lipiec-sierpień 2000, s. 24.

[47] Joseph kard. Ratzinger, “Komentarz teologiczny”, TMF, s. 39.

[48] Bill Broadway i Sarah Delancy, The Washington Post.

[49] Świadectwo s. Łucji szczegółowo omówione w Rozdz. 14 tej książki, razem z próbą zmiany tego świadectwa w tajnym wywiadzie z 17.11.2001, którego transkrypcji nigdy nie opublikowano.

Thierry Meyssan: Wojna na Ukrainie pretekstem do wprowadzenia Nowego Ładu Światowego.

Konflikt na Ukrainie nie został wszczęty przez Rosję 24 lutego, lecz przez Ukrainę tydzień wcześniej. Świadkiem tego była OBWE. To starcie na peryferiach zaplanowane zostało przez Waszyngton, by narzucić Nowy Ład Światowy, z którego wykluczona zostałaby Rosja, a następnie Chiny. Nie dajmy się oszukać!

Rosyjska operacja wojskowa na Ukrainie trwa od ponad miesiąca, a operacje propagandowe NATO zaczęły się półtora miesiąca temu.

Londyńskie centrum propagandy

Wojna propagandowa Anglosasów jest tradycyjnie koordynowana przez Londyn. Brytyjczycy wypracowali technologie w tej sferze jeszcze podczas I wojny światowej. W 1914 roku udało im się przekonać własną opinię publiczną, że niemieccy żołnierze dokonują masowych gwałtów w Belgii, zatem obowiązkiem moralnym każdego Brytyjczyka jest ratowanie biednych, padających ich ofiarą kobiet. W ten sposób przysłonięto prawdziwy powód, którym było przeciwstawienie się próbie zakwestionowania brytyjskiego imperium kolonialnego przez cesarza Wilhelma II. Pod koniec wojny społeczeństwo brytyjskie zażądało rozliczenia sprawców tych gwałtów. Podliczono ofiary i okazało się, że ich liczba została ewidentnie zawyżona.

Tym razem, w 2022 roku, Brytyjczykom udało się przekonać Europejczyków, że 24 lutego Rosjanie zaatakowali Ukrainę, by ją anektować. Moskwa miałaby dążyć do odbudowy Związku Radzieckiego poprzez inwazję na wszystkie kontrolowane niegdyś przez siebie tereny. Wersja ta wyglądała dla Zachodu bardziej atrakcyjnie od przywoływania „pułapki Tukidydesa”, o której wspomnę nieco później.

W rzeczywistości Kijów zaatakował własną ludność na Donbasie po południu 17 lutego. Chwilę później Ukraina pomachała przed Rosją czerwoną płachtą niczym przed bykiem, gdy prezydent Wołodymyr Zełeński wygłosił przed zgromadzonymi w Monachium politycznymi i wojskowymi dygnitarzami NATO wystąpienie, w którym zapowiedział, że jego kraj zamierza pozyskać broń jądrową, by bronić się przed Rosją.

Donbas

Nie wierzycie? Poczytajcie raporty OBWE z linii rozgraniczenia na Donbasie. Nie było na niej żadnych starć od wielu miesięcy, aż do popołudnia 17 lutego, gdy obserwatorzy tej neutralnej organizacji odnotowali 1400 przypadków ostrzału. W ich wyniku zbuntowane obwody doniecki i ługański, wciąż uznające się za terytorium Ukrainy i deklarujące jedynie autonomię, zdecydowały się na ewakuację ponad 100 tys. ludności cywilnej. Większość z nich trafiła na wschód Donbasu, inni uciekli do Rosji.

W latach 2014-2015, gdy wybuchła wojna domowa Kijowa przeciwko Donieckowi i Ługańskowi, straty materialne i ludzkie w jej wyniku były sprawą wewnętrzną Ukrainy. Jednocześnie, wraz z upływem czasu, niemal wszyscy mieszkańcy Donbasu zaczęli rozważać emigrację i uzyskali dodatkowe, rosyjskie obywatelstwo. Tym samym, atak Kijowa na ludność tego regionu 17 lutego byłby atakiem na obywateli ukraińskich i jednocześnie rosyjskich. Moskwa przyszła im na ratunek, pospiesznie interweniując 24 lutego.

„Narkoman” i „banda neonazistów”

Chronologia zdarzeń jest bezdyskusyjna. To nie Moskwa chciała tej wojny, lecz właśnie Kijów, choć cena za nią trudna była do przewidzenia. Prezydent Zełeński świadomie naraził własnych obywateli na niebezpieczeństwo i ponosi wyłączną odpowiedzialność za ich obecne cierpienia.

Dlaczego to zrobił? Od początku swej kadencji Wołodymyr Zełeński kontynuował politykę swego poprzednika Petra Poroszenki polegającą na rozkradaniu środków od swoich amerykańskich sponsorów oraz wspieraniu we własnym kraju banderowskich ekstremistów. Prezydent Władimir Putin miał wkrótce nazwać tego pierwszego „narkomanem”, a tych drugich – „bandą neonazistów”. Zełeński nie tylko zadeklarował publicznie, że nie zamierza rozwiązać konfliktu na Donbasie poprzez realizację porozumień mińskich, lecz na dodatek zakazał swym obywatelom posługiwania się w szkołach i w urzędach językiem rosyjskim, podpisując 1 lipca 2021 roku rasistowską ustawę, faktycznie wykluczającą z życia Ukraińców pochodzenia rosyjskiego i pozbawiającą ich podstawowych praw człowieka oraz wolności.

Różna wartość krwi

Armia rosyjska dokonała inwazji na Ukrainę początkowo nie z Donbasu, lecz z Białorusi i Krymu. Zniszczyła wszystkie ukraińskie obiekty wojskowe używane od lat przez NATO i rozpoczęła walkę z grupami bandyckimi. Obecnie próbuje rozprawić się z nimi na wschodzie kraju. Propagandyści z Londynu i prawie 150 agencji PR z całego świata przez nich wynajętych przekonują nas, że rosyjskie wojska napotkały heroiczny opór ukraiński i zrezygnowały ze swego pierwotnego celu, jakim miało być zdobycie Kijowa. Tymczasem, Władimir Putin nigdy nie twierdził, że Rosja zamierza brać ukraińską stolicę, obalać Zełeńskiego i okupować jego kraj. Przeciwnie, podkreślał, że celem operacji jest denazyfikacja Ukrainy oraz zniszczenie zagranicznych (NATOwskich) składów broni. I to właśnie robią Rosjanie.

Cierpią z tego powodu mieszkańcy Ukrainy. Przypominamy sobie, że wojna jest zawsze okrutna, że niesie śmierć niewinnych ofiar. Pod wpływem obecnych emocji zapominamy o ukraińskich atakach z 17 lutego i winimy we wszystkim Rosjan, których, wbrew faktom, określamy mianem „agresorów”.

Nie czujemy podobnego współczucia wobec ofiar wojny toczącej się w tym samym czasie w Jemenie, gdzie zginęło już 200 tys. ludzi, w tym 85 tys. dzieci, które zmarły z głodu. Jemeńczycy to jednak przecież w oczach Zachodu po prostu jacyś tam Arabowie.

Trybunał a ludobójstwo

Fakt cierpienia nie może być z góry uznany za dowód, że ktoś stoi po właściwej stronie. Przestępcy cierpią tak samo, jak niewinni.

Ukraińska delegacja w Międzynarodowym Trybunale Karnym nie uzyskała rozstrzygnięcia merytorycznego, lecz nakaz zabezpieczający przeciwko Rosji.

Jak to się stało, że Trybunał uległ manipulacji? Ukraina odniosła się do stwierdzenia Władimira Putina w jego orędziu, w którym ogłosił początek operacji, gdzie powiedział, że ludność Donbasu pada ofiarą „ludobójstwa”. Odrzuciła to oskarżenie, twierdząc, że Rosja nie przedstawiła żadnych dowodów. W prawie międzynarodowym termin „ludobójstwo” odnosi się już nie tylko do likwidacji jakiejś grupy etnicznej, lecz również do zabójstw dokonywanych na polecenie władz. W zależności od tego, czy bierzemy pod uwagę źródła ukraińskie, czy rosyjskie, w ciągu ostatnich ośmiu lat zginęło od 13 tys. do 22 tys. cywilnych mieszkańców Donbasu. W swoim złożonym na piśmie pozwie strona rosyjska argumentuje, że odwołuje się nie do Konwencji ws. karania i zapobiegania zbrodni ludobójstwa, lecz do art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, która dopuszcza wojnę obronną, o której mówił w swoim wystąpieniu prezydent Putin. Trybunał nie podjął się weryfikacji zarzutów. Wystarczyło mu zaprzeczenie ich prawdziwości przez stronę ukraińską. Uznał, że Rosja postąpiła niezgodnie z przepisami konwencji. W związku z tym, że Rosja nie widziała potrzeby fizycznego stawienia się swoich przedstawicieli przed Trybunałem, sędziowie wykorzystali ich nieobecność, by ogłosić absurdalne środki zabezpieczające. Pewna swych racji Moskwa odmówiła zastosowania się do nich i zażądała rozstrzygnięcia merytorycznego, które wydane zostanie nie wcześniej niż pod koniec września.

Pułapka Tukidydesa i Chiny

Wiedząc to wszystko i umieszczając wydarzenia w ich właściwym kontekście, możemy zrozumieć dwulicowość Zachodu. Przez ostatnie dziesięć lat politologowie amerykańscy przekonywali nas, że wzrost potencjału Rosji i Chin doprowadzi do nieuniknionej wojny.

Jeden z nich, Graham Allison, stworzył koncepcję „pułapki Tukidydesa” (zob. Graham Allison, Skazani na wojnę? Czy Ameryka i Chiny unikną pułapki Tukidydesa?, Bielsko-Biała 2018). Nawiązał on do wojen peloponeskich IV w. p.n.e., w których Sparta starła się z Atenami. Strateg i historyk Tukidydes przeanalizował te wydarzenia i doszedł do wniosku, że konflikt stał się nieuchronny, kiedy dominująca w Grecji Sparta zdała sobie sprawę, że Ateny dążą do stworzenia imperium, które mogłoby zakwestionować jej hegemonię. Analogia jest wprawdzie wymowna, lecz myląca: Sparta i Ateny były położonymi blisko od siebie greckimi miastami; tymczasem Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny to odrębne kultury.

Na przykład, Chiny odrzucają koncepcję prezydenta Joe Bidena w sferze konkurencji handlowej. Proponują swoje własne, odmienne podejście, oparte na zasadzie win-win. Robią to odnosząc się nie do wzajemnie korzystnych układów handlowych, lecz do własnej historii. Państwo Środka ma gigantyczną populację. Jego cesarz zmuszony był do maksymalnego poszerzania zakresu swej władzy. Do dziś Chiny są najbardziej zdecentralizowanym państwem świata. Cesarskie dekrety wchodziły w życie w niektórych prowincjach, lecz nie wszędzie. Cesarz musiał więc podjąć próby zagwarantowania, by jego polecenia nie były ignorowane, a jego władza podważana, przez miejscowych gubernatorów. Tym, którzy nie byli obejmowani jego dekretami przyznawał rekompensaty, by wciąż czuli się poddanymi jego władzy.

Od początku kryzysu ukraińskiego Chiny nie tyle wykazywały się niezaangażowaniem, co wręcz broniły swego rosyjskiego sojusznika w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Stany Zjednoczone obawiały się bezzasadnie, że Pekin wesprze Moskwę dostawami broni. Nigdy się tak nie stało, choć pojawiło się ich wsparcie logistyczne, choćby w postaci aprowizacji żywnościowej żołnierzy. Chiny obserwują rozwój wydarzeń i wyciągają z nich wnioski, zastanawiając się w tym kontekście nad przywróceniem kontroli nad swoją zbuntowaną prowincją, Tajwanem. Pekin grzecznie odrzuca kolejne propozycje Waszyngtonu. Myśli długofalowo i wie z doświadczenia, że – jeśli dopuści do zniszczenia Rosji – będzie kolejnym obiektem agresji Zachodu. Jego przetrwanie możliwe jest tylko we współpracy z Moskwą, nawet jeśli w przyszłości ich interesy będą sprzeczne na Syberii.

Napoleon, Hitler i Pentagon

Powróćmy jednak do pułapki Tukidydesa. Rosja zdaje sobie sprawę, że Stany Zjednoczone chcą zmieść ją z powierzchni ziemi. Oczekuje potencjalnej inwazji i zniszczenia. Jej terytorium jest gigantyczne, lecz jej liczba ludności niewystarczająca. Nie jest w stanie bronić swych rozciągniętych granic. Od XIX wieku uznawała, że może bronić się wyłącznie ukrywając się przed przeciwnikiem.

Gdy zaatakował ją najpierw Napoleon, a później Adolf Hitler, decydowała się na przemieszczanie swej ludności coraz dalej na wschód. I paliła własne miasta nim zajął je przeciwnik. Nie mógł on przez to zapewnić zaopatrzenia swym wojskom. Ta taktyka „spalonej ziemi” okazywała się skuteczna wyłącznie dlatego, że ani Napoleon, ani Hitler, nie mieli w pobliżu zaplecza logistycznego. Współczesna Rosja wie, że nie przetrwa, jeśli broń amerykańska rozlokowana będzie w krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

To dlatego u schyłku Związku Radzieckiego zażądała, by NATO nigdy nie rozszerzało się na wschód. Znający jej dzieje prezydent Francji François Mitterand i kanclerz Niemiec Helmut Kohl przekonali Zachód do zgody na takie zobowiązanie. W rozmowach na temat zjednoczenia Niemiec zaproponowali i podpisali układ gwarantujący, że NATO nigdy nie rozszerzy się na wschód od linii Odry-Nysy, granicy niemiecko-polskiej.

Rosja wymogła potwierdzenie tych gwarancji w 1999 i 2010 roku w postaci deklaracji OBWE ze Stambułu i Astany. Stany Zjednoczone złamały je w 1999 roku (przyjęcie do NATO Czech, Węgier i Polski), w 2004 roku (akcesja Bułgarii, Estonii, Łotwy, Litwy, Rumunii, Słowacji i Słowenii), w 2009 roku (akcesja Albanii i Chorwacji), 2017 roku (akcesja Czarnogóry) i w 2020 roku (akcesja Macedonii Północnej). Problemem nie był sojusz tych krajów z Waszyngtonem, lecz to, że zezwoliły na rozmieszczenie jego instalacji wojskowych na swoich terytoriach. Nikt nie krytykował tych państw za dokonany przez nie wybór sojusznika; Moskwa oskarżała je wyłącznie o to, że zgodziły się na pełnienie roli zaplecza Pentagonu przygotowującego atak przeciwko niej.

Anglosasi przeciwko Europie

W październiku 2021 roku, numer 2 w amerykańskim Departamencie Stanu, Victoria Nuland, przybyła z wizytą do Moskwy, by przekonywać Rosję do wyrażenia zgody na rozmieszczenie broni amerykańskiej w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Deklarowała, że w zamian za to Waszyngton dokona inwestycji w rosyjską gospodarkę. Następnie przeszła do gróźb wobec Rosji i jej prezydenta, strasząc go międzynarodowym trybunałem. W odpowiedzi Moskwa zaproponowała traktat gwarantujący utrzymanie pokoju na bazie Karty Narodów Zjednoczonych, którego projekt przedstawiła 17 grudnia. I tu tkwi przyczyna obecnego konfliktu. Przestrzeganie zapisów Karty powołujących się na zasady równości i suwerenności państw, wiązałoby się z przekształceniem NATO, którego działanie polega na hierarchii państw członkowskich. Złapane w „pułapkę Tukidydesa” Stany Zjednoczone zdecydowały się wówczas doprowadzić do wybuchu wojny.

Działania Anglosasów podejmowane w obliczu kryzysu ukraińskiego stają się czytelne, jeśli przyznamy, że ich celem jest usunięcie Rosji ze sceny międzynarodowej. Usiłują oni nie tyle odeprzeć rosyjskie wojska, czy uderzyć w rosyjskie władze, co zlikwidować wszelkie ślady kultury rosyjskiej na Zachodzie. Ponadto, próbują też osłabić Unię Europejską.

Wolfowitz i Nuland o Unii Europejskiej

Zaczęli od zamrożenia aktywów rosyjskich oligarchów na Zachodzie, czyli środka, który spotkał się z aprobatą samych Rosjan, uznających ich za bezprawnych beneficjentów zdewastowania ZSRR. Następnie zmusili firmy zachodnie do zaprzestania działalności w Rosji. Potem odcięli banki rosyjskie od zachodnich, odłączając Rosję od systemu SWIFT. Tymczasem, te ograniczenia finansowe okazały się wprawdzie katastrofalne dla rosyjskich banków, ale już nie dla rosyjskich władz. I są korzystne dla Rosji, która dokonuje inwestycji wewnętrznych. Co więcej, zamknięta od 25 lutego do 24 marca moskiewska giełda papierów wartościowych odnotowała wzrosty zaraz po tym, jak wznowiła działalność. Wprawdzie dotyczący głównie rynków spekulacyjnych indeks RTS spadł pierwszego dnia o 4,26%, ale już indeks IMOEX, odzwierciedlający krajową aktywność gospodarczą, wzrósł o 4,43%. Jedynymi przegranymi zachodniej fali sankcji okazały się bezmyślnie je przyjmujące kraje Unii Europejskiej.

Jeszcze w 1991 roku straussista Paul Wolfowitz napisał raport, w którym twierdził, że Stany Zjednoczone powinny zapobiegać powstaniu ośrodków potencjalnie wobec nich konkurencyjnych. Związek Radziecki był już wtedy w gruzach. Stwierdził zatem, że takim potencjalnym rywalem, do którego zniszczenia należy dążyć jest Unia Europejska (zob. Patrick E. Tyler, US Strategy Plan Calls For Insuring No Rivals Develop, „New York Times”, 8.3.1992; Barton Gellman, Keeping the US First, Pentagon Would Preclude a Rival Superpower, „The Washington Post”, 11.3.1992). Sam realizował tą strategię, gdy jako nr 2 w Pentagonie, w 2003 roku zabronił Niemcom i Francji partycypowania w odbudowie Iraku. Wyraziła ją też w 2014 roku w Kijowie Victoria Nuland, która zwracała się do amerykańskiego ambasadora słowami „pieprzyć Unię Europejską!”.

Tym razem Unii Europejskiej zabroniono importu rosyjskich surowców energetycznych. Jeśli rzeczywiście do tego dojdzie, nastąpi zrujnowanie gospodarki niemieckiej, a w ślad za nią całej Unii. I nie będzie to uderzenie rykoszetem, lecz rezultat świadomych planów, jednoznacznie wypowiadanych przez ostatnie trzydzieści lat.

Globalne wykluczenie

Najważniejsze dla Waszyngtonu jest wykluczenie Rosji ze wszystkich organizacji międzynarodowych. Do tej pory udało im się wyrzucić ją z G8 w 2014 roku. Pretekstem było wówczas włączenie w skład Federacji Rosyjskiej Krymu, który domagał się niepodległości od rozpadu ZSRR, jeszcze przed tym, gdy o niepodległości myślała Ukraina. Rzekoma agresja na Ukrainę ma stanowić argument na rzecz wykluczenia Rosji z G20. Chiny zauważyły natychmiast, że nie można nikogo wykluczyć z organizacji mającej charakter nieformalnego forum, nie mającego żadnego statutu. Mimo to, prezydent Joe Biden znów poruszył ten temat 24 i 25 marca w Europie.

Waszyngton intensyfikuje wysiłki na rzecz wykluczenia Rosji ze Światowej Organizacji Handlu (WTO). Tymczasem zasady WTO i tak zostały całkowicie unieważnione przez jednostronne „sankcje” wprowadzane przez Zachód. Podjęcie takiej decyzji byłoby niekorzystne dla wszystkich. Zastosowano tu rekomendacje Paula Wolfowitza. W 1991 roku pisał on, że Waszyngton nie powinien starać się być najlepszym w tym, co robi, lecz pokonać w tym innych. Oznacza to, że – aby zachować hegemonię – Stany Zjednoczone powinny bez wahania zgodzić się na straty własne, pod warunkiem, że straty innych będą jeszcze większe. Za takie podejście zapłacimy wszyscy.

Najważniejszym celem straussistów jest usunięcie Rosji z ONZ. Zgodnie z Kartą NZ nie jest to możliwe, jednak Waszyngton, podobnie jak w innych przypadkach, nie będzie się tym przejmował. Skontaktował się już w tej sprawie z prawie wszystkimi członkami ONZ. Propaganda anglosaska skutecznie przekonała ich, że państwo członkowskie Rady Bezpieczeństwa wywołało wojnę mającą na celu zajęcie terytorium jednego ze swych sąsiadów. Jeśli Waszyngtonowi uda się zwołanie specjalnego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego ONZ i zmiana statutu organizacji, wszystko może się zdarzyć.

Program wymazania ze świadomości

Na Zachodzie zapanowała histeria. Poluje się na wszystko, co rosyjskie, bez zastanowienia, czy ma to związek z kryzysem ukraińskim. Zakazuje się występów nawet tym rosyjskim artystom, którzy znani są ze swej opozycyjności wobec Putina.

Niektóre uniwersytety wykreślają z programów antyradzieckie dzieła Aleksandra Sołżenicyna, inne zakazują rozważającego problemy wolnej ludzkiej woli Fiodora Dostojewskiego (1821-1881), który był przeciwnikiem reżimu carskiego. Usuwa się z programów występy dyrygentów mających obywatelstwo rosyjskie, z repertuaru wykreślany jest Piotr Czajkowski (1840-1893). Wszystko, co rosyjskie, ma zniknąć z naszej świadomości, podobnie jak Imperium Rzymskie metodycznie usuwało wszelkie ślady istnienia Kartaginy do tego stopnia, że dziś niewiele wiemy o jej cywilizacji.

Prezydent Biden nie ukrywał tego w wystąpieniu z 21 marca. Występując przed przedsiębiorcami, mówił „To chwila, gdy wszystko się zmienia. Kształtuje się Nowy Ład Światowy i musimy stanąć na jego czele. I musimy zjednoczyć wokół tego cały wolny świat”. Ten nowy porządek ma podzielić świat na dwa hermetycznie zamknięte bloki, wprowadzić podział niespotykany dotąd w historii, nieporównywalny nawet z żelazną kurtyną okresu zimnej wojny. Niektóre kraje, jak Polska, uważają, że wprawdzie wiele stracą, lecz mogą też coś zyskać. To dlatego gen. Waldemar Skrzypczak zażądał przyłączenia do Polski rosyjskiej enklawy kaliningradzkiej. Skoro świat ma być podzielony, rzeczywiście pojawia się pytanie, jak ten region połączony będzie z resztą terytorium Rosji.

Uś, to piękny biznes, te dostawy broni dla miłujących pokój.[po ros.]

Оружейная паника рядом с «черной дырой»

https://topwar.ru/195293-oruzhejnaja-panika-rjadom-s-chernoj-dyroj.html


Несмотря на то, что оружие идет на Украину, все действительно не так роскошно, как хотелось бы украинским властям.

В статье Без паники: ничего серьезного в поставках вооружений на Украину нет я высказался в том плане, что ничего серьезного в поставках старья украинской армии нет. И Запад, несмотря на все заверения, не станет бесконечно снабжать Украину ни старым, ни тем более новым оружием. Простите, но это бизнес, не более того.

Поставки оружия


Да, США очень хорошо вложились в войну до последнего украинца:
– 1400 ПЗРК «Стингер»;
– 5000 ПЗРК «Старстрайк»;
– 100 барражирующих боеприпасов;
– 4 комплекса контрбатарейной борьбы.

Великобритания:
– 1000 ПЗРК «Старстрайк»;
– 800 ПТРК «Джавелин»;
– 2000 ПТРК NLAW.

Чехия:
– 4000 минометов;
– 7000 единиц стрелкового вооружения;
– 3000 пулеметов;
– 5 танков Т-72
– 5 БМП-1.

Бельгия:
– 2000 ПТРК NLAW;
– 3000 винтовок;
– 2000 пулеметов.

Германия:
– 1000 ПТРК «Милан»;
– 500 ПЗРК «Стингер»;
– 1500 ракет к ПЗРК.


Не отставали Дания, Нидерланды, Канада, Прибалтика, Греция и многие другие.

Но самые крутые, наверное, все-таки словаки. Словакия передала Украине три дивизиона С-300, выпущенных еще в СССР в обмен на поставку из США новых «Патриотов». Умеют в Братиславе делать хороший гешефт, умеют. Аплодисменты стоя.

Учитывая, что один дивизион наши накрыли на подходе и отправили в утиль – совсем хорошо.

Мало того, что игрушки оседают на складах, мало того, что бойцов ВСУ не успевают готовить пользоваться новыми для них видами оружия, так еще и возникает новая угроза, причем, для щедрых дарителей.

Где оружие – никто не знает


В самих США начинается небольшой скандал, который грозит перерасти в серьезный скандалище. Сложно сказать, кто подкинул журналистам идею спросить у военных как насчет контроля за поставляемыми в Украину вооружениями, но получилось очень содержательно.

Журналистов очень заинтересовал вопрос, а не получит ли американский танк или БМП американским же «Джавелином» по башне, скажем, в Косово? И не будет ли американский самолет с авиабазы в Сото-Кано, что в Гондурасе, уворачиваться от американского же «Стингера»?

Какие гарантии американскому обществу могут предоставить американские военные? Контролирует кто-то распределение и применение вооружения в Украине и не уйдет ли это оружие из Украины тем странам, которых США вооружать никак не планирует? В Ирак, например?

Ответ, надо сказать, был очень специфичным.

У американских военных есть уверенность в краткосрочной перспективе, но когда ситуация заходит в туман войны, они ни в чем не уверены. Поставки оружия «падают в большую черную дыру, и через короткий промежуток времени мы уже почти ничего не видим».

Перевожу: пока оружие едет до Украины, все прозрачно. Как только оно попадает туда, все, взятки гладки. Война, знаете, она и не такое позволяла списать. А тут не просто война, а с Мировым Злом…


И возникает вопрос: если (как утверждают украинские СМИ и официальные лица Минобороны) все цифры, которые приводит МО РФ – это ложь, тогда зачем Украине еще один комплект ВСУ в плане техники и вооружений?

Запросы


Господа защитники мировой демократии определились, и выкатили список, от которого можно просто обалдеть. 11 марта МИД выкатил требования Украины относительно вооружений, которые необходимы для продолжения военных действий по защите страны от российской агрессии. Тут же нашлись люди, которые перехватили и опубликовали эти документы.


Источник: mash.ru


Свои старания по защите мира украинцы оценивают в 100 миллиардов долларов. Неплохой аппетит, но дьявол кроется в деталях. А детали таковы:
– 51 истребитель МиГ-29;
– 72 истребителя Су-27;
– 36 штурмовиков Су-25;
– 24 истребителя F-16.

Список интересен тем, что если советские самолеты в нем понятны, то вот насчет американских стоит и подумать, насколько хорошо (уверен – никак) ими владеют летчики ВСУ?

– 363 комплекса ПВО «в ассортименте» – от С-300 до «Патриота»;
– 195 РСЗО «Град» и 435 000 ракет к ним;
– 200 БМП «Бредли»;
– 200 танков Т-72;
– 200 танков «Леопард»;
– 400 ракетных комплексов «Точка У»;
– 228 ракетных комплексов ATACMS;
– 64 ракетных комплекса «Лора» от Израиля.

Согласитесь, список более чем интересный. Там еще присутствует куча других пунктов, миллионы снарядов и патронов, САУ, беспилотники и далее по списку.

В общем, запросто можно вооружить армию, равную той, которую сейчас успешно перемалывают жернова спецоперации на Украине.

Возникает вопрос: панове, а зачем вам столько всего? Ведь все данные Минобороны России – это неправда, и в распоряжении ВСУ все еще достаточное или значительное количество танков, САУ, самолетов и вертолетов, не так ли?

Ответ очень прост: продать.

Бизнес, ничего личного


Есть в законодательстве Украины весьма забавная поправка №1919, согласно которой «излишки» оружия могут быть проданы другим странам даже во время войны.

То есть, пока пленные украинские солдаты рассказывают о том, как они бились до последнего патрона, а потом сдались, потому что у них закончилось все, украинское Минобороны спокойно так продает оружие в ту же Африку.

Почему в Африку? А потому, что назначенная заниматься этим не очень благородным, но очень прибыльным делом, фирма «Техимпекс», уже имеет большой опыт по переправке оружия в страны черного континента.

Украинские депутаты были весьма озадачены складывающимся положением дел и даже направили запрос в Минобороны. Приведенный документ есть ответ за подписью министра обороны Украины Резникова, в котором министр говорит, что все законно, ссылаясь именно на тот самый документ:

Оружейная паника рядом с «черной дырой»


В стране идет война, а Минобороны продает «излишки»… Нормальной голове представить такое весьма и весьма непросто. Само по себе наличие «избыточного» вооружения есть абсурд, его во время войны никогда не бывает хотя бы достаточно. А уж если почитать сводки с мест боевых действий и украинские соцсети… Простите, но это украинские военные постоянно жалуются на отсутствие или категорической нехватке военной техники.

И это при том, сколько помощи уже зашло в Украину в адрес ВСУ. Да, конечно, далеко не все в том состоянии, как хотелось бы украинцам, особенно это касается польских подачек, но, как говорится, чем богаты…

Оружие не бесконечно


Между тем, костер, в котором горит синим пламенем вся техника Украины, настолько ярок, что у Европы уже не хватает сил подбрасывать туда дрова.


Первой заныла Канада, затем исчерпала свои ресурсы Великобритания, далее пришла очередь Греции. 19 апреля в стан исчерпавших запасы слетела Германия после заявления своего премьера Шольца.

И в США дела обстоят ничуть не лучше. CNN раскопало информацию, что Украина уже сожгла пятую часть запасов «Джавелинов» Минобороны США

Первой об этом заявила Канада, за ней неофициально подтвердила проблемы с дефицитом Британия. Немецкий Бундесвер признался, что больше не может помогать Украине, иначе у него не останется оружия для защиты своей страны. Не избежал проблем и американский ВПК.

Кстати, хуже всего приходится нормальным американским партнерам. Сильно пострадал Тайвань, у которого рисуются проблемы. В 2019 году Тайвань заказал у США оружия на 17 миллиардов долларов, а получил только на 3. А там были «Пэтриоты», «Абрамсы», «Джавелины», «Стингеры», истребители F-18 и ПКР «Гарпун». Достойный набор в связи с тем, что устраивает КНР неподалеку.

Увы, но сперва пандемия и кризис вызвали перебои с производством и поставками, а теперь вот Украина. Оружие пошло туда.


Американцы немного подсластили пилюлю Тайваню тем, что выделили еще 7 миллиардов долларов на оснащение армии Тайваня, но толку с этого немного, воюют не цифры, а солдаты и оружие. Но если Тайвань с 2019 года недополучил оружия на 14 миллиардов долларов, то добавить к ним еще 7 миллиардов… Не смотрится, правда?

И вот у нас ситуация, когда начинает заканчиваться даже старое барахло типа бронемашин М113. Украина если и получит еще что-то, это все равно будет немного по количеству и очень старое по качеству. Типа «раздетых» польских Т-72.

Здесь дело не только в том, что российская армия перелопатит все это старье. Дело в том, что американский ВПК не в состоянии сегодня производить новые виды вооружений в достаточных количествах и с достаточной скоростью. Европейские страны не просто так начали останавливать поставки в Украину, здесь все просто: смысл отдавать другому (причем, бесплатно, когда это Украина платила за оружие?) то, что тебе может понадобиться завтра?

Оружейный голод – это не самое приятное дело


А украинские власти, получая оружие, которое исправно поставляют русофобы из Европы, неплохо так на всем зарабатывают. Понятно, что это оружие даже не пересекает границ Украины. Остается, например, в Румынии, откуда сейчас работают оставшиеся у ВСУ самолеты. Там же могут размещаться и базы хранения оружия, вне зоны доступа российских ракет.

А то, что Румыния с середины прошлого века была европейской барахолкой по продаже бывшего и сильно бывшего в употреблении вооружения производства СССР, ни для кого не секрет. К тому же румыны очень неплохо барыжили своими АК, сделанными почти даже по лицензии, а уж самолетами и запчастями к ним – тут они вообще были вне конкуренции.


Так что вполне возможно, что с нейтральной территории типа Румынии в Африку или на Восток идет поток того самого оружия, по которому так страдают солдаты ВСУ.

Понятно, отчего в Европе начинается «тихий ужас». «Черная дыра» Украины, в которую проваливаются все поставки европейцев, ничего другого не может вызвать. Ведь с одной стороны, оружие поставлять надо, потому что надо остановить любой ценой (счет оплачивает Украина) «агрессию» России на Запад.

С другой – а что делать, если всего этого не хватит? Куда бежать, если Украина поглотит все старое оружие и захочет (извините, уже захотела) нового?

И самый страшный вопрос: а что дальше?

В том «дальше», в котором Украина проиграет войну? И Европа останется лицом к лицу с Россией и… безоружной?

На США надежды нет. Это уже понятно, американцам надо разгрести свои проблемы в своем же ВПК. Европа завтра вряд ли сможет помочь Украине чем-то еще, кроме совсем уж откровенного старья.

Так что действительно, если украинские дельцы реально сплавляют технику, которую им бесплатно отдают европейцы, зарабатывая на этом миллионы, в ту же Африку, то дело не очень хорошо. Для Украины. Автор: Роман Скоморохов

Jak rosyjscy generałowie ukazują dalsze cele. [po ros.]

[To ciekawsze, niż pienia chórów różnych propagandystów.

Chcą odciąć Ukrainę od morza i otoczyć ramionami przyjaźni…. Naddniestrze gra w tym wielką rolę. MD]

В Минобороны раскрыли задачи второго этапа военной спецоперации российских войск на Украине

https://topwar.ru/195334-v-minoborony-raskryli-zadachi-vtorogo-jetapa-voennoj-specoperacii-rossijskih-vojsk-na-ukraine.html


В российской прессе, да и в соцсетях, возникло много вопросов по второму этапу специальной военной операции на Украине, который должен начаться уже в ближайшее время. Все дело в том, что основной задачей следующей фазы было названо полное освобождение Донбасса и на этом, вроде бы, все. По крайней мере так звучали заявления российских политиков, которые говорят много, но непонятно.
Теперь о задачах второго этапа заговорили военные, они, в отличие от политиков, говорят мало и по существу. Ясность в этот вопрос внес замкомандующего войсками Центрального военного округа генерал-майор Рустам Миннекаев, который пояснил, какие задачи стоят перед российскими войсками на Украине.

По словам генерала, основными задачами второй фазы спецоперации является не только освобождение территории Донбасса, но и установление полного контроля над всей южной Украиной. Контроль над Донбассом позволит установить сухопутный путь в Крым, а над югом Украины – проложить сухопутный коридор в Приднестровье. Кроме того, это позволит отрезать Киев от Черного моря, полностью лишив киевский режим морских портов.

Таким образом подтвердилась ранее озвученная информация, что вслед за наступлением на Донбассе или даже параллельно начнется наступление на южном фронте на Николаев и Одессу с выходом на Приднестровье.

Миннекаев подчеркнул, что спецоперация должна быть „доведена до логического завершения” и все задачи, поставленные перед российской армией, будут выполнены.

Не мы начинали эту войну, но мы её закончим
– добавил он.

=======================

Poniżej pokazuję kilka szkiców, mapek, dla orientacji. MD

„Azow” to realny problem. Neonazistowski pułk opłaca ukraińskie wojsko, policję i ministerstwa.

Zbigniew Parafianowicz https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/1439737,pul-azow-ukraina-strefa-wplywow.html

===========================

[Umieszczam tekst sprzed tej groteskowej, medialnej „wojny”. Ale opublikowany już pół roku po objęciu prezydentury Ukrainy przez fallusowego pianistę. Zelensky z partnerem grają FORTE MD]

=====================

Po tym jak amerykański polityk zaproponował, by pułk Azow dopisać do listy organizacji terrorystycznych, na Ukrainie wybuchła burza. Od kilku tygodni protestują skrajnie prawicowi aktywiści i mainstreamowi politycy. Przy okazji ujawniono też skalę wpływów tej organizacji we władzach w Kijowie.

Trzeba naprawdę dużo dobrej woli i wyrozumiałości, by nie widzieć problemu, jakim jest istnienie Azowa w obecnym kształcie. Zarówno samego pułku, jak i konfederacji struktur politycznych, które wokół niego wyrosły. Działająca na południowym wschodzie Ukrainy i walcząca przeciw separatystom oraz Rosjanom jednostka, z punktu widzenia sztuki wojennej, jest elitą elit. Jej zdolności można porównać do grup rozpoznania w Navy Seal czy Force Recon w Korpusie Marines. Gorzej z tradycją, do której się odwołuje. I nie chodzi jedynie o oklepane przez media eksponowanie na sztandarze wilczego haka – wolfsangel, który był symbolem niektórych jednostek Waffen SS, a dziś inspiruje międzynarodówkę neonazistów.

Niewinny początek

– Osobiście jestem nazistą. Mamy jedno zadanie: wyzwolić kraj od terrorystów – mówił na spotkaniu z reporterem brytyjskiego „Telegrapha”, Tomem Parffitem, Fantom – jeden z żołnierzy pułku Azow. Jego były dowódca – Andrij Biłecki – w tej samej rozmowie poszedł w technikalia. Opowiadał o charakterze jednostki, którą przedstawiał jako „lekką piechotę do wyzwalania takich miast jak Donieck”. Znany jest też jednak z bardziej filozoficznego wymiaru rozważań, które spowodowały, że jego żołnierze obdarzyli go przydomkiem Biały Wódz. „W tym krytycznym momencie naszą historyczną misją jest przewodzić białej rasie na świecie w jej ostatecznej krucjacie. Krucjacie, której celem jest przetrwanie. Krucjacie przeciwko semickim podludziom” – pisał w jednym ze swoich programowych komentarzy.

Fantom pochodzi ze wschodu Ukrainy i jest rosyjskojęzyczny. Trudno go zakwalifikować jako typowego „przedstawiciela junty” kreowanego w rosyjskiej propagandzie. Podobnie zresztą jak urodzonego w 1979 r. w Charkowie Biłeckiego. Parffit odwiedził ich bazę w nadmorskiej miejscowości Urzuf w 2014 r. na samym początku wojny na Donbasie. I tuż po tym jak prorosyjscy separatyści pod patronatem Kremla stworzyli swoje republiki ludowe.

Po pięciu latach konfliktu Azow w żaden sposób nie stępił swojej orientacji światopoglądowej. Wręcz przeciwnie. Stał się punktem odniesienia dla sieci paramilitarnych, skrajnie prawicowych ugrupowań na całej Ukrainie. Sympatyzuje z nim charkowski Freicorp, neonazistowska, stołeczna S14 (C14) czy Karpacka Sicz działająca w graniczącym ze Słowacją Użhorodzie. Ludzie związani z pułkiem trzon struktury oparli na trzech filarach – wojskowym (pułk), politycznym (partia Korpus Narodowy) i ulicznej bojówce (Drużyny Narodowe, swego rodzaju miejskiej milicji). Mają kontakty z podobnymi grupami na Zachodzie. Takimi jak włoska faszyzująca Casa Pound, węgierski Jobbik, niemiecka AfD czy amerykańscy biali supremacjoniści. Organizują koncerty i walki MMA. Dorobili się swojego radia – AzovFM, w którym można wysłuchać podcastów o kryzysie NATO czy szerzej upadku świata Zachodu.

Choć w wyborach ich poparcie stale oscyluje wokół błędu statystycznego, udaje im się oplatać instytucje państwowe, które z wyborów nie pochodzą: ministerstwa, policję i wojsko.

List do Pompeo

Jesienią, dzięki zasiadającemu po raz pierwszy w amerykańskiej Izbie Reprezentantów 33-letniemu Maxowi Rose’owi, o Azowie zrobiło się naprawdę głośno. Pochodzący z Nowego Jorku Amerykanin przekonał 39 demokratycznych deputowanych, by podpisali się pod listem do szefa Departamentu Stanu Mike’a Pompeo. Zażądali w nim, by organizacja – razem ze szwedzkim neonazistowskim Nordyckim Ruchem Oporu i zdelegalizowaną w Wielkiej Brytanii Akcją Narodową – została dopisana do listy zagranicznych grup terrorystycznych. W ten sposób znalazłaby się obok takich tuzów jak Hezbollah, Islamski Dżihad, Boko Haram czy Państwo Islamskie.

„Jak pan wie, kryteria Departamentu Stanu przy wpisywaniu na Listę Zagranicznych Organizacji Terrorystycznych (FTO) są proste: udział w zagranicznej organizacji utrzymującej zdolność i intencję, by zaangażować się w terroryzm oraz zagrozić bezpieczeństwu obywateli USA, bezpieczeństwu narodowemu, stosunkom zagranicznym i interesom ekonomicznym (USA – red.). Jest wiele przykładów zagranicznych grup białych nacjonalistów, które wypełniają te kryteria. Amerykańscy obywatele zasługują na wyjaśnienie, dlaczego te grupy nie są na FTO (…) Batalion (poprawnie pułk – red.) Azow to doskonale znana ultranacjonalistyczna milicja” – pisał do Pompeo Rose.

List, choć zawierał kilka istotnych błędów merytorycznych, otarł się o Komisję Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów, a sam deputowany w komunikacie prasowym zapowiedział, że będzie dążył do tego, by z mediów społecznościowych – głównego kanału komunikacji skrajnej prawicy – usuwane były treści, które propagują działalność organizacji takich jak Azow. Jak twierdzi, żołnierze pułku od lat „rekrutują, radykalizują i szkolą obywateli amerykańskich”, sugerując równocześnie z grubą przesadą, że inspirowali oni zabójców, którzy zaatakowali meczety w nowozelandzkim Christchurch czy synagogę w niemieckim Halle.

Kampania antydefamacyjna

Jednak to nie sam list do Pompeo był najciekawszym punktem w krucjacie przeciw ukraińskiej skrajnej prawicy. Raczej reakcja na ten dokument. I to, co w trakcie zamieszania ujrzało światło dzienne. Od kilku tygodni na Ukrainie trwa kampania w obronie dobrego imienia Azowa. Spina ją hasło „Obrona ojczyzny to nie terroryzm”, a biorą w niej udział zarówno aktywiści skrajnie prawicowych, neonazistowskich organizacji, jak i mainstreamowi politycy i wysocy rangą urzędnicy. Choćby tacy jak szef MSW Arsen Awakow, który nazwał inicjatywę Rose’a „żenującą kampanią informacyjną”, czy wiceszef MSZ Wasyl Bodnar. Kilkudziesięciu deputowanych z proprezydenckiej partii Sługa Narodu wysłało do Izby Reprezentantów list, w którym przypominają, że pułk Azow oficjalnie działa w strukturach ukraińskiej Gwardii Narodowej, która jest szkolona przez armię amerykańską. Z kolei weterani i sympatycy jednostki wysłali do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego petycję z żądaniem potępienia tez, które zawarł w swoim liście Rose. Efekt działań Amerykanina jest odwrotny od zamierzonego. Przesada, do której odwołał się polityk, pozwoliła Azowowi zająć wygodną pozycję ofiary. I zaciemnić realny problem.

Tymczasem, jak napisał w poniedziałek serwis śledczy Bellingcat, również urzędujący do 13 listopada szef Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA Kevin McAleenan przyznał niedawno, że podległe mu służby od dłuższego czasu śledziły związki między amerykańskimi supremacjonistami a przedstawicielami Azowa. Wcześniej Departament Stanu rekomendował wyłączenie związanego z nim Korpusu Narodowego i neonazistowskiej organizacji S14 (C14) z listy podmiotów, które mogą otrzymywać od USA pomoc, a wiosną ubiegłego roku Kongres podjął decyzję o zakazie dostarczania broni dla pułku Azow. Negatywne opinie na temat tego środowiska wydał również amerykański Freedom House, który od lat działa na rzecz transformacji ustrojowej na Ukrainie.

Jak wynika z informacji DGP, dyplomaci kilku krajów zachodniej Europy przekonują władze w Kijowie do ograniczenia rosnących wpływów środowiska Azowa w ministerstwie ds. weteranów, MSW, ministerstwie obrony i w Ruchu Weteranów Ukrainy. Jak twierdzi nasz rozmówca, samo MSW to przypadek szczególny. Azow, Korpus Narodowy i Drużyny Narodowe cieszą się w nim pełnym poparciem ministra Awakowa. I ze wzajemnością. Awakow jako jedyny polityk ukraiński piastuje stanowisko ministerialne nieprzerwanie od 2014 r. Co wynika przede wszystkim z konsekwentnego patronatu nad zmilitaryzowanym środowiskiem skrajnej prawicy, które może zamienić się w istotną siłę w razie wybuchu niepokojów społecznych na Ukrainie (Patriot Ukrajiny – organizacja, z której powstały pułk Azow i Korpus Narodowy – odegrał również ważną rolę na Majdanie w 2014 r.). Zdaniem naszych rozmówców poprzez nieusuwalnego Awakowa, ministerstwo ds. weteranów i przychylność resortu obrony Azow, Korpus i Drużyny legitymizują się w mainstreamie politycznym i wokół premiera Ołeksija Honczaruka, po którym spodziewano się, że ograniczy wpływy tych organizacji.

Dyplomaci przekonują również, że niepokojąca jest też aktywność międzynarodowa skrajnej prawicy ukraińskiej i jej źródła finansowania. Pełniąca funkcję sekretarza ds. zagranicznych w Korpusie Narodowym Ołena Semeniaka regularnie wyjeżdża na konferencje organizowane przez włoskich faszystów z Casa Pound, którzy są oskarżani o związki finansowe z Kremlem. W przeszłości gościła na Marszach Niepodległości w Warszawie i na konferencjach organizowanych w polskim Sejmie promujących idee międzymorza. Jej nazwisko figuruje w ujawnionym przez Bellingcat fragmencie raportu FBI poświęconym związkom między ukraińską a amerykańską skrajną prawicą. To ona miała zaprosić na Ukrainę członków kalifornijskiej ultraprawicowej organizacji Rise Above Movement na spotkania i szkolenia z przedstawicielami pułku Azow. Ta sama Semeniaka wspiera również norweskiego neonazistę Joachima Furholma, który wielokrotnie zapowiadał organizację zamachów przeciw władzom w Oslo.

Ukraińscy wyborcy nie darzą nadmiernym poparciem ugrupowań spod znaku Azowa, czego dowodem są wyniki kilku elekcji z ostatnich lat. Ukrainie nie da się też przykleić łatki państwa, które jest bezpieczną przystanią dla takich formacji. Społeczeństwo racjonalnie ocenia aktywistów takich jak Fantom czy Semeniaka. Problem w tym, że ukraińskie struktury państwowe są słabe, zaś sama organizacja zrozumiała, że nie będzie partycypowała we władzy za pośrednictwem karty do głosowania, lecz poprzez „skolonizowanie” tych struktur. W tym sensie jej próba wchodzenia do polityki tylnymi drzwiami wydaje się bardziej niebezpieczna.

Jeśli spojrzeć na mapę wpływów konfederacji Azow (nie samego pułku) w państwie, od 2014 r. wyraźnie widać trend rosnący. Inicjatywa amerykańskiego deputowanego była przesadzona. Zapewniła co najwyżej wzrost poparcia dla skrajnej prawicy i stała się użyteczna dla kremlowskiej propagandy, która nie ma zahamowań w porównywaniu Azowa do al-Kaidy czy Państwa Islamskiego. Mimo to nie da się dłużej bronić tezy, że „syndrom Azowa” jest na Ukrainie marginalny, a ci, którzy o niego pytają, są jedynie rosyjskimi trollami albo pracują na rzecz FSB. Co spotkało niedawno dziennikarzy Bellingcat, którzy ten temat próbują zgłębić.

[zob. w oryg. md]

Licznik długu Skarbu Państwa bije intensywnie [NAS].

W miesiąc przybyły kolejne miliardy złotych.

https://www.money.pl/gospodarka/bije-licznik-dlugu-skarbu-panstwa-w-miesiac-przybyly-kolejne-miliardy-zlotych-6760615971195712a.html?utm_source=Facebook&utm_medium=social&utm_campaign=fbmoney&utm_term=post&utm_content=money

Rząd na finansowanie wydatków pożycza pieniądze, a łączna suma wszystkich zobowiązań do spłaty rośnie praktycznie z każdą sekundą. W marcu zadłużenie Skarbu Państwa urosło o około 3,3 mld zł.

W sumie sięga prawie 1,15 bln [1150 miliardów… md] zł. Żeby spłacić długi, każdy obywatel musiałby oddać kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Systematycznie rośnie zadłużenie Polski. Najnowsze szacunki Ministerstwa Finansów pokazały, że zadłużenie samego Skarbu Państwa tylko w marcu zwiększyło się o 3,3 mld zł.

W sumie dług SP wynosi już około 1 bln 148,2 mld zł – wylicza resort finansów, któremu tymczasowo przewodzi premier Mateusz Morawiecki.

Jak poinformowało ministerstwo, dług krajowy na koniec marca był na poziomie około 895,7 mld zł, a dług w walutach obcych to blisko 252,5 mld zł. Zagraniczne zadłużenie stanowi więc 22 proc. całości zobowiązań Skarbu Państwa.

Dług publiczny jeszcze większy

Zadłużenie Skarbu Państwa jest częścią długu publicznego. Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) szacuje, że aktualnie przekracza ono 1 bln 464 mld zł. To oznaczałoby, że na jednego mieszkańca Polski przypada około 38703 zł. Teoretycznie każdy obywatel musiałby tyle pieniędzy przekazać do kasy państwa, żeby spłacić wszystkie zobowiązania.

A do tego jeszcze dochodzi dług poza kontrolą parlamentu. FOR ocenia go na ponad 320 mld zł. To dodatkowe blisko 8,5 tys. zł na głowę.

„Dług poza kontrolą parlamentu to zobowiązania zaciągnięte przez instytucje będące pod nadzorem państwa (takie jak m.in. Bank Gospodarstwa Krajowego czy Polski Fundusz Rozwoju) na sfinansowanie zadań publicznych realizowanych poza reżimem ustawy budżetowej” – wskazuje FOR.

O wysokości tych wydatków oraz o ich przeznaczeniu i sposobie podziału decyduje jednoosobowo dysponent danego funduszu. Wydatki tych funduszy w przeciwieństwie do budżetu nie muszą być opiniowane i zatwierdzane przez komisję budżetu w parlamencie.

„To tak jakby firma miała „tajny” rachunek bankowy i prowadziła przez niego różne operacje finansowe i nie wykazywała ich w sprawozdaniu finansowym przedstawianym radzie nadzorczej i akcjonariuszom. Parlament jest naszą radą nadzorczą” – tłumaczą eksperci FOR.

Koszty długu coraz większe

Dziś koszt obsługi naszego zadłużenia wynosi już około 1,3 proc. PKB, czyli blisko 30 mld zł rocznie. Jak ocenia prof. Gomułka, za 3-4 lata, kiedy będziemy wymieniać portfel naszego zadłużenia, będzie to już 3 proc. PKB, czyli nieco ponad dwa razy więcej niż obecnie.

Powodem takiej sytuacji jest bardzo dynamiczny wzrost rentowności (jest to stopa zwrotu z kapitału zainwestowanego w obligację) naszych obligacji skarbowych. Jak podkreśla prof. Gomułka, tylko w ciągu ostatniego roku rentowność naszych papierów dłużnych wzrosła z 1,5 proc. do 6 proc.

Według ekonomisty, nabywcy naszych papierów dłużnych każą sobie teraz słono płacić za wysokie ryzyko związane z niepewnością inwestycyjną (chodzi tu głównie o sytuację geopolityczną Polski i ryzyko przedłużenia się wojny na Ukrainie), a także za utratę zaufania do polityki makroekonomicznej państwa (tu z kolei kluczowa jest chwiejna polityka fiskalna państwa, brak zaufania do naszego upolitycznionego wymiaru sprawiedliwości, zamrożenie nam funduszy unijnych oraz poziom stóp procentowych).

oprac. Damian Słomski, dziennikarz money.pl

Gdybym został wynajęty…

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5165 22 kwietnia 2022

Gdybym został wynajęty przez jakieś niezależne medium głównego nurtu, na przykład – telewizję rządową, albo choćby i nierządną, albo przez pana red. Tomasza Sakiewicza do któregoś z jego niezależnych mediów i gdybym z tego tytułu partycypował w subwencjach, jakie od spółek Skarbu Państwa, albo i bezpośrednio od rządu niezależne media dostają z jednej, albo z drugiej kasy (za pierwszej komuny „komunistyczny parobek Hamilton” pisał w warszawskiej urzędówce „Kulturze”, że w Polsce są dwa światopoglądy, bo są dwie kasy), to o wojnie jaką NATO prowadzi z Rosją na Ukrainie mógłbym mówić, albo pisać tak:

Krwawy i zbrodniczy wariat, zimny ruski czekista i bezbożny komunista Putin, dokonał bestialskiej napaści na miłującą pokój Ukrainę, gdzie jego soldateska, przy pomocy poprzebieranych w mundury bandytów i zbrodniarzy, dopuszcza się zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości – co autorytatywnie potwierdził Senat Stanów Zjednoczonych i osobiście prezydent Joe (bo za żadne skarby nie przetłumaczyłbym wtedy tego imienia na polski, jako Józio) Biden, za którym te pryncypialne oskarżenia chórem powtarza cały postępowy i miłujący pokój świat. Niestety nawet w tym chórze pobrzmiewają fałszywe tony.

W genialnym przebłysku klasowej świadomości ukraiński prezydent Wołodymir Zełeński przejrzał na wylot brudną i cyniczną grę niemieckiego kanclerza – wspólnika Putina w rozboju – i nie tylko odprosił go z wycieczki do Kijowa, dokąd chciał go zabrać wraz z innymi miłującymi pokój uczestnikami bohaterskiej wyprawy pan prezydent Andrzej Duda, ale w dodatku nie obdarzył go własnoręcznym uściskiem, wskutek czego ukazał całemu wstrząśniętemu z oburzenia światu jego odrażający wizerunek, wskutek czego niemiecki kanclerz Olaf Scholz nie tylko nie przejdzie do historii, jak to już uczynił pan prezydent Andrzej Duda, ale razem z Putinem dostanie się do piekła, gdzie cały czas będzie bolało, a w dodatku wszyscy będą musieli na okrągło słuchać kompozycji „Nergala”, co – jak wiadomo – gorsze jest od śmierci.

Będzie tam miał za kompana węgierskiego premiera Wiktora Orbana, który nie tylko wyłamał się z postępowego fołksfrontu, ale w dodatku zlekceważył zbawienne napomnienia prezydenta Zełeńskiego, który gorąco pragnął zawrócić go ze złej drogi. Na domiar złego papież Franciszek, zamiast potępić i zwyzywać zbrodniarza wojennego Putina, jak to z coraz większą wprawą robi pani red. Danuta Holecka, Edyta Lewandowska, a nawet Anita Werner – bo w jedynie słusznej sprawie wszyscy ludzie dobrej woli akomodują się do linii partii – kręci, wygłaszając kontrowersyjne opinie, jakoby „wszyscy” mieliśmy być „winni” tego, co się na Ukrainie wyprawia.

Jest to ohydna potwarz, bo czy na przykład wojnie na Ukrainie winny jest prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, czy nawet Donald Tusk, który wprawdzie utkwił w sprośnych błędach Niebu obrzydłych, ale w sprawie Ukrainy kurczowo trzyma sie zatwierdzonej linii i nie popada w najdrobniejsze odchylenia? Nic więc dziwnego, że pan red. Tomasz Terlikowski, podobnie jak przewielebny ojciec Paweł Gużynski, nie ukrywa swego rozczarowania kunktatorską i dwulicową postawą papieża Franciszka tym bardziej, że chociaż Jego Ekscelencja abp Stanisław Gądecki pospieszył doń z braterskim upomnieniem, to głuche milczenie było mu odpowiedzią.

To oczywiście bardzo smutny objaw, ale są w tym też plusy dodatnie, bo dzięki temu lepiej rozumiemy, dlaczego z „piekielnej mocy” musiał „ojców świętych” wyswobadzać sam Pan Jezus. Takich występków nie może zrównoważyć nawet postępujący dialog z judaizmem, więc nie ma rady; trzeba będzie wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość.

Na szczęście zdrowe siły postępowej ludzkości, pod światłym przewodnictwem Umiłowanego Przywódcy, Ojca Narodów i Chorążego Pokoju, genialnego prezydenta bratnich Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, nie tylko nie dają posłuchu tym haniebnym przykładom, ale je z pogardą odrzucają, przyjmując powszechnie i bez zastrzeżeń wszystko, co wychodzi z ust prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego „w Ukrainie”. Dzięki temu nieugięcie wiedzą, że zbrodnicza napaść Rosji na miłującą pokój Ukrainę, zakończy się haniebną klęską agresora.

Ta klęska jest zresztą widoczna już od samego początku, kiedy to na naszych oczach zdemoralizowane hordy rosyjskich bandytów cały czas w popłochu uciekają przed mężnym wojskiem zaporoskim, porzucając po drodze swój zabytkowy sprzęt, uprzednio zresztą zniszczony dzięki cudownej broni, jakiej Ukrainie dostarczają miłujące pokój państwa NATO – niestety za wyjątkiem putinowskich pachołków: Niemiec i Węgier. Nietrudno w tej sytuacji przewidzieć zbliżający się koniec. Obawiając się sądu zagniewanego ludu zbrodniczy ruski czekista wymierzy sobie sprawiedliwość własną ręką, jak to stało się udziałem jego prekursora i preceptora, przywódcy nazistów Adolfa Hitlera.

Niestety w dniach ostatnich cała postępowa ludzkość została wtrącona w dysonans poznawczy za sprawą pana Konstantego Geberta, który przez ponad 30 lat kolaborował z „Gazetą Wyborczą” pod redakcją pana redaktora Adama Michnika. Pan Konstanty Gebert, podobnie jak inni prominentni członkowie środowiska, wytyczał jedynie słuszną linię partii, do której masy posłusznie się stosowały. Tymczasem okazało się, że zaraza zawitała również do Grenady. Pan Konstanty Gebert w publikacji, którą zamierzał podstępnie wydrukować w „Gazecie Wyborczej” napisał, że sławny w całym mężnym wojsku zaporoskim pułk „Azow” to „naziści”. To jeszcze gorsza potwarz, niż „polskie obozy zagłady”, bo – po pierwsze – ten pułk, jeszcze jako batalion, został utworzony z inicjatywy Igora Kołomojskiego, który z całego narodu ukraińskiego wyznaczył na prezydenta całej Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego. Czyż Igor Kolomojski może mieć cokolwiek wspólnego z nazizmem? Nie może – może prócz słusznej, żeby nie powiedzieć – świętej rasowej nienawiści.

Po drugie – czy w mężnym wojsku zaporoskim jest miejsce dla jakichś „nazistów”? Nie ma go nie tylko w wojsku, ale i w całym ukraińskim narodzie, na co zwrócił uwagę prezydent Wołodymir Zełeński w swoim przemówieniu w izraelskim Knesecie przypominając, jak to w czasie rozpętanej przez nazistów wojny, Ukraińcy pomagali Żydom. Czyż jakikolwiek nazista mógłby pomagać Żydom? O tym nie ma mowy, więc to jest kolejny powód, dla którego Konstanty Gebert nie może mieć racji.

Wreszcie – po trzecie – zarzut, jakoby mężny pułk „Azow” składał się z „nazistów”, koresponduje z ohydnymi kłamstwami zimnego ruskiego czekisty, zbrodniarza wojennego i zbrodniarza przeciwko ludzkości, Władimira Putina. Okazuje się, ze Putin zapuścił swoje macki nawet w środowisku, które dotychczas wydawało się pozostawać poza wszelkim podejrzeniem. W tej sytuacji wypada przypomnieć o obowiązku wzmożonej czujności, by każdy obywatel, kiedy tylko poweźmie jakieś podejrzenie, natychmiast nieubłaganym palcem demaskował putinowskich agentów, a wtedy rząd „dobrej zmiany” będzie mógł „zamrozić” ich mienie i przekazać je któremuś z ponad 3,5 miliona ukraińskich uchodźców, który dotychczas postanowili skorzystać z naszej, polskiej gościnności.

==================================

Niestety jest inaczej; moimi pracodawcami są Czytelnicy, Słuchacze i Widzowie, w związku z czym poczuwam się do lojalności względem nich, za co płomienni dzierżawcy monopolu na patriotyzm życzą mi, by zainteresował się mną pułk „Azow” i złożył mi wizytę. Jestem pewien, że takiego eksperymentu bym nie przeżył – ale – jak mówił swemu królowi kanclerz Otto Bismarck – umrzeć i tak kiedyś musimy, Najjaśniejszy Panie – ale to nie powód, żeby robić głupstwa.

Za ludobójstwo na Wołyniu odpowiedzialni ROSJANIE, a nie Ukraińcy? Co stało się z „Redutą”? „Jesteśmy na tropie”

21.04.2022 https://prawy.pl/119600-megaskandal-za-ludobojstwo-na-wolyniu-odpowiedzialni-rosjanie-a-nie-ukraincy-jestesmy-na-tropie/

Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia i przewodniczący Rady Nadzorczej PAP twierdzi, że za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej odpowiedzialni mogą być sowieci. Naturalną konsekwencją takiej tezy byłoby zniesienie albo przynajmniej umniejszenie odpowiedzialności Ukraińców za wybitnie bestialskie zbrodnie nawet jak na warunki II wojny światowej.

===================

W Polsce panują dwie szkodliwe doktryny w kwestii zagranicy. Pierwsza to wasalność wobec sojusznika. Zamiast traktować sojusznika jak partnera, kogoś równego sobie i tylko w kwestii, której sojusz dotyczy, zgodnie z PRL-owską mentalnością homo sovieticus tworzy się odgórnie atmosferę rzekomej przyjaźni polsko-radzie… tzn. polsko-sojuszniczej.

Drugą szkodliwą zasadą jest założenie, iż sojusznik sojusznika jest naszym sojusznikiem.

Po połączeniu tych dwóch, wychodzi nam najpierw jakaś pseudomoralna próba zakazu mówienia o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, a teraz jeszcze doszło relatywizowanie odpowiedzialności Ukraińców za tę zbrodnię.

Są poszlaki o inspiracji NKWD. Jesteśmy na tropie tego, ale za wcześnie mówić o szczegółach– twierdzi na Twitterze Maciej Świrski. Była to odpowiedź na już skasowany wpis pracownika medialnego Artura Stelmasiaka.

Maciej Świrski jest założycielem i prezesem Reduty Dobrego Imienia (RDI) oraz przewodniczącym Rady Nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej.

Co warte odnotowania, był również wiceprezesem Zarządu Polskiej Agencji Prasowej S.A. oraz wiceprezesem Polskiej Fundacji Narodowej, tej od jachtu promującego Polskę poprzez stanie w porcie.

Jeśli chodzi o działalność dotyczącą RDI, ciężko cokolwiek tutaj zarzucić. Organizacja sprawnie działała przeciwko oszczerstwom wobec Polski ze strony Niemiec czy nawet środowisk żydowskich. Co ciekawe, organizacja zajmowała się także tematyką wołyńską. Chociażby TUTAJ znajduje się jeden z tekstów na stronie tej organizacji. Także i na facebookowym profilu organizacji wspominało się o ludobójstwie.

Mail: Świr czy zdrajca? Bo na pewno nie głupek…

Oсновная масса оружия идет на Украину через Польшу

МИД РФ: ВС России вправе считать законной целью транспорты США и НАТО с оружием, следующие по территории Украины

https://topwar.ru/195300-mid-rf-vs-rossii-vprave-schitat-zakonnoj-celju-transporty-ssha-i-nato-s-oruzhiem-sledujuschie-po-territorii-ukrainy.html
Российские войска вправе считать законной целью транспорт США или НАТО, перевозящий вооружения по украинской территории. Об этом заявил заместитель директора департамента Северной Америки МИД РФ Сергей Кошелев.

США и НАТО в открытую заявляют о поставках различных вооружений киевскому режиму с целью затянуть проведение специальной военной операции России с одновременным нанесением как можно большего ущерба российской армии. После того как российская авиация и ПВО закрыли воздушное пространство на Украиной, у Запада остался только наземный способ доставки оружия через границу. Правда была одна попытка прорваться по воздуху, но прекрасно сработала ПВО, сбив украинский военно-транспортный самолет в районе Одессы.
Сейчас основная масса оружия идет на Украину через Польшу, которая стала логистическим хабом НАТО. Доставляемое в Польшу самолетами оружие перегружается на наземный транспорт и далее следует на Украину, в основном автомобилями. Пока шли поставки легкого вооружения, такие колонны маскировались под гражданские, но с началом поставок тяжелого вооружения гаубицы или танки в рефрижератор не засунешь, поэтому будет применяться специальная техника.
Как заявили в российском МИД, все транспорты США и НАТО с оружием, следующие по украинской территории, будут считаться законной целью российской армии. Вашингтон и Брюссель предупреждение уже получили.

Прямо говорим представителям США, что американо-натовские транспорты с оружием, следующие по украинской территории, вооруженные силы России вправе рассматривать в качестве законных военных целей – заявил Кошелев.
Отметим, что до настоящего времени российская армия наносила удары по местам скопления или складирования западного вооружения, а также по железнодорожным станциям, на которых располагались эшелоны с техникой ВСУ.

Najgłupsze pokolenie pogrąża się w przeciętności i użalaniu się nad sobą

Głupi i Dumni – recenzja nieprzeczytanej książki

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, książki, Kultura, Polecane, Polityka, Polska, Świat, WażneAutor: AlterCabrio, 19 kwietnia 2022 https://www.ekspedyt.org/2022/04/19/glupi-i-dumni-recenzja-nieprzeczytanej-ksiazki/

W tym cudownym czasie niewiele osób odważyło się sugerować, że wszystkie te nowe, zaawansowane technologicznie udogodnienia i ciągłe folgowanie sobie zepsują milenialsów. Przeciwnie, wielu ludzi naprawdę wierzyło, że będą najbardziej utytułowanym pokoleniem w historii.

−∗−

W menu na dziś danie analityczne. Recenzja książki „The Dumbest Generation Grows Up” Marka Bauerleina. Chociaż pewnie sama publikacja jest mało u nas znana, jednak samo omówienie tego wydawnictwa może dać asumpt do zastanowienia jakie pokolenia weszły lub niedługo wejdą w dorosłość, czym się wyróżniają i jakie to może przynieść skutki, czyli rzecz o milenialsach.

Zapraszam do lektury.

____________***____________

Najgłupsze pokolenie pogrąża się w przeciętności i użalaniu się nad sobą

W „The Dumbest Generation Grows Up” Marka Bauerleina, ten wybitny angielski profesor proponuje ponurą, ale dokładną diagnozę problemów pokolenia milenialsów.

Na początku XXI wieku, kiedy milenialsi osiągali pełnoletność, wielu ludzi optymistycznie patrzyło na swoje perspektywy. Dorastali z internetem, wkraczając w nowy, wspaniały świat, w którym wszyscy byli połączeni, zaangażowani i zamożniejsi niż kiedykolwiek. Cała ta niesamowitość została spotęgowana, gdy niecałą dekadę później pojawiły się smartfony.

W tym cudownym czasie niewiele osób odważyło się sugerować, że wszystkie te nowe, zaawansowane technologicznie udogodnienia i ciągłe folgowanie sobie zepsują milenialsów. Przeciwnie, wielu ludzi naprawdę wierzyło, że będą najbardziej utytułowanym pokoleniem w historii.

Jednak pojawiło kilka głosów na pustkowiu wzywających do zdrowego rozsądku i trzeźwej analizy tych innowacji. Jednym z takich głosów był angielski profesor Mark Bauerlein, który widział, co dzieje się z młodymi ludźmi. W 2008 roku napisał The Dumbest Generation [Najgłupsze pokolenie], argumentując, że milenialsi będą stawać się coraz większymi ignorantami, próżnymi i niedojrzałymi z powodu chronicznego korzystania z technologii cyfrowej.

Trzynaście lat później przewidywania Bauerleina w dużej mierze się sprawdziły. Jak wyjaśnia w The Dumbest Generation Grows Up [Najgłupsze pokolenie dorasta], kontynuacji ‘The Dumbest Generation’, wielu dzisiejszych milenialsów nie rozwija się zgodnie z przewidywaniami, ale zamiast tego „kończy za ladą Starbucksa lub wykonuje pracę kontraktową, mieszka z rodzicami lub w domu z czterema przyjaciółmi, mimo wszystko samotnymi i nieufnymi, bez myśli o małżeństwie i dzieciach, bez cotygodniowego uczęszczania do kościoła lub zaangażowania społecznego [civic memberships], ponad połowa z nich jest przekonana, że ​​ich kraj jest rasistowski i seksistowski”.

I tak, wciąż są najgłupszym pokoleniem, czytają mniej niż jakiekolwiek poprzednie i nie wiedzą prawie nic o świecie, w którym żyją.

Najbardziej niepiśmienne pokolenie

Z oczywistą chęcią powiedzenia światu: „A nie mówiłem?”, Bauerlein zaczyna swoją książkę od przywołania fałszywych przepowiedni o sukcesie milenialsów. Mimo że istniały wszelkie powody, by obawiać się ogromnej ilości idiotycznych treści internetowych, które młodzi ludzie konsumują, postrzegano to raczej jako coś dobrego: „Wyluzujcie się, powiedziano nam, zamiast bać się tych dzieciaków, które następują po was. Najbardziej postępowi wielbiciele tej nowej przepaści międzypokoleniowej mieli lepszą opcję: „Czego starzy ludzie mogą nauczyć się od milenialsów”.

Realiści, tacy jak Bauerlein, byli krytykowani jako złośliwe zrzędy, które nie doceniają wielu zalet Internetu. Co ciekawe, to nie inżynierowie oprogramowania czy programiści wysuwali ten argument (wielu z nich ogranicza kontakt swoich dzieci z ekranem), ale instruktorzy nauk humanistycznych, którzy postrzegali nową technologię jako swoisty skrót do rozwijania umiejętności krytycznego myślenia i posiadania wiedzy.

Poza zmaganiem się z podstawami dorosłości, Bauerlein twierdzi również, że milenialsi są niebezpieczni dla cywilizowanego społeczeństwa. Są zachwyceni wyidealizowanymi utopiami i „nie mogą zrozumieć, dlaczego ten błogosławiony stan nie powinien zmaterializować się tu i teraz”. Doprowadziło to do zauważalnej radykalizacji wśród młodych ludzi, którzy gwałtownie protestują przeciwko poglądom odbiegającym od ich własnych. Chociaż większość z tych samozwańczych wojowników sprawiedliwości społecznej usprawiedliwia swoje działania jako szlachetny opór wobec prawdziwego zła, to wiele z tych działań sprowadza się do zbiorowych napadów złości.

Zdumiony tymi wybuchami ze strony skądinąd uprzywilejowanych młodych dorosłych, Bauerlein stara się zrozumieć ukryty motyw – zakładając, że taki istnieje. Po kilku badaniach i obserwacji milenialsów w ich naturalnym środowisku, Bauerlein definiuje dwie banalne, ale jednak poważne zasady: „Każdy zasługuje na szczęście” i „Nie ma znaczenia, kogo kochasz”.

Nawet pobieżna znajomość literatury rozwiewa te pojęcia. Jakby szczęście było czymś, czego brak można oprotestować. Jakby wszystkie formy miłości zawsze się sprawdzały u wszystkich zaangażowanych.

Ta uproszczona logika często przejawia się w wielu hasłach, deklaracjach misji i mottach, które charakteryzują tzw. ‘kulturę przebudzonych’. Bauerlein zwraca uwagę na „skrótowy język i wyluzowane myślenie” i przyznaje, że „zła retoryka wzmacnia argumenty protestujących milenialsów”.

W końcu ‘przebudzeni’ wojownicy [woke warriors] w większości dostali to, czego chcą. Nie są kwestionowani, są stale afirmowani, i nadal utrzymują poczucie wyższości moralnej, pomimo niszczenia cywilizacji. Z drugiej strony, ten niezasłużony rezultat często sprawia, że ​​czują się „zgorzkniali, podejrzliwie rozczarowani, świadomi odrzucenia, nieprzebaczający i mściwi”.

Agata Padol, Nieprzeczytana książka, akryl

Dla Bauerleina wiele z tej porażki pokoleniowej można przypisać upadkowi czytelnictwa. W związku z tym poświęca prawie jedną czwartą swojej książki, pokazując związek między czytaniem a osobistym dobrostanem.

Nie jest tajemnicą, że milenialsi porzucili czytanie na rzecz ekranów i mediów społecznościowych. Mniej wiadomo o tym, jak wpłynęło to na pokolenie ludzi, które nie jest w stanie poradzić sobie z egzystencją w pełni: „Pozbawiło to młodzież wiedzy i przenikliwości, które słusznie posiadają mężczyźni i kobiety, wystawienia na ludzką naturę w pełnej skali ludzkiego zła, na wszystko co piękne i wulgarne, mądre i głupie, na dziwne czasy i odległe miejsca, akty heroizmu i zdrady, najwymowniejsze słowa i wzniosłe dźwięki oraz sugestywne obrazy”.

Rzeczywiście, być może najlepszą częścią książki Bauerleina jest jego obrona czytania literackiego. Chociaż można ubolewać nad spadkiem wyników SAT [Scholastic Assessment Test] lub eliminacją różnych programów nauk humanistycznych (a Bauerlein ma w tym więcej niż sprawiedliwy udział), istnieje również coś takiego jak trening psychologiczny, który towarzyszy czytaniu powieści. Prawdziwe zrozumienie, prawdziwa analiza i prawdziwa introspekcja to cechy dobrej powieści. Jak zwięźle ujmuje to przyjaciel Bauerleina, „dobra powieść to bardzo dobra psychologia”.

Wynika z tego, że gdy komuś brakuje tego doświadczenia, postrzega innych jako płaskie postacie, którym brakuje własnych umysłów. Będą spieszyć się z osądem, błędnie interpretować słowa i zachowanie, i nigdy tak naprawdę nie osiągną zrozumienia kogokolwiek, w tym samych siebie. Wywołuje to ogromną frustrację wśród milenialsów: „Są jeszcze bardziej nieszczęśliwi, zamiast mniej, a kłopoty, jakie mają z ludźmi o różnych przekonaniach i wartościach, ich rosnąca nietolerancja i gotowość do wykluczania, wskazują, że ta powierzchowna koncepcja natury ludzkiej nie jest takim nieistotnym czynnikiem w ich nieszczęśliwym życiu”. Ta frustracja często czyni ich barbarzyńcami, niedojrzałymi i głęboko samotnymi.

Brak rozwiązań?

W swoim ostatnim rozdziale Bauerlein rozszerza zakres analizy na kulturę popularną. Z tęsknotą zauważa, jak poeta Robert Frost zapełnił trybuny stadionu sportowego w 1962 roku, co byłoby teraz nie do pomyślenia, ponieważ większość milenialsów nie znałaby Roberta Frosta, nie mówiąc już o chodzeniu i słuchaniu go.

Następnie przechodzi do historii cyklu wykładów o cywilizacji zachodniej [Western Civilization course] na uniwersytecie Stanforda, który to cykl znalazł się pod ostrzałem w latach 80tych, przeszedł różne przemiany w ciągu ostatnich kilku dekad i ostatecznie został rozwodniony nie do poznania. Pod koniec usunięcie kursu ‘Western Civ’ „było sporem emocjonalnym, a nie intelektualnym”. Nikt nie skorzystał na jego usunięciu, ale z pewnością wiele stracili.

Jak na ironię, wszystko to miało pomóc sprawie marginalizowanych i uciśnionych, ale zdołało jedynie pozbawić ich narzędzi do upominania się o swoje prawa i kompetencji intelektualnych. W ten sposób Bauerlein omawia rozwój ikony praw obywatelskich Malcolma X, który pochodził znikąd, ale stał się wykształcony poprzez ciągłe czytanie w więzieniu.

Dzisiejszy, nasycony technologią świat pozbawiłby człowieka takiego jak Malcolm X tego typu wiedzy: „Dusza tak wykorzeniona i zdemoralizowana nie potrzebuje ‘sprawiedliwości, różnorodności i integracji’. Potrzebuje historii, literatury, filozofii, religii, kompletnej i zwartej tradycji, o znaczących i sensownych ramach”. To stwierdzenie powinno być oczywiste dla każdego, ale tego rodzaju zdrowy rozsądek gubi się w dzisiejszym środowisku akademickim.

Być może największa słabość tej książki objawia się na samym końcu. Po tak dogłębnym zilustrowaniu problemu, Bauerlein nie oferuje żadnych rozwiązań. Jest raczej jawnym pesymistą: „Pokolenie milenialsów na zawsze pozbawiło się młodej dorosłości. Ich nawyki intelektualne ukształtowały się na całe życie. Pogubili się, jest po nich, to dla nich koniec”. To zaskakujący i rozczarowujący wniosek pisarza tak oczytanego i błyskotliwego jak Bauerlein, a to sugeruje, że cud czytania, nauczania i życia intelektualnego niewiele się liczą.

Co więcej, jako że sam jestem milenialsem, trudno nie odbierać tego trochę osobiście. Kiedy Bauerlein pisał ‘Najgłupsze pokolenie’, rozpocząłem karierę jako nauczyciel angielskiego. Toczyłem te same bitwy ze smartfonami, kulturą internetową i sztuczkami edukacyjnymi, które i on toczył. Zawsze starałem się czytać klasykę i bronić humanistyki przed głupcami, którzy twierdzą, że jest przestarzała, bigoteryjna i nudna. To prawda, że ​​nie robiłem tego w oderwanym od rzeczywistości kampusie uniwersyteckim, ale w skromnych klasach szkół publicznych.

Dlatego twierdzę, że Bauerlein myli się, całkowicie wątpiąc w moje pokolenie. Nawet jeśli jesteśmy mniejszością, to są tacy wśród nas, którzy się z nim zgadzają i robią swoje, aby jednak zmienić kulturę. I, jak przyznaje sam Bauerlein, to nie jest wina milenialsów, że jesteśmy „najgłupszym pokoleniem”. To wina jego pokolenia, tzw. Baby Boomers.

Ale poza ponurym zakończeniem, ‘The Dumbest Generation Grows Up’ jest doskonałą analizą milenialsów, a także mocnym argumentem za nauką klasyki i kultywowaniem nawyku wnikliwego czytania. Nawet jeśli jego osądy są czasami surowe, zazwyczaj są trafne.

Na szczęście milenialsi są wciąż stosunkowo młodzi (najstarsi są po czterdziestce) i wciąż mogą zmienić swoje zachowania. Siadanie do książek i konfrontacja z własnymi niedociągnięciami intelektualnymi i moralnymi może być niewygodnym i upokarzającym doświadczeniem, ale ostatecznie jest satysfakcjonujące i konieczne.

_____________

The Dumbest Generation Wallows In Mediocrity And Self-Pity, Auguste Meyrat, April 18, 2022

Uzupełnienia:

Świadomy kult ignorancji
A jeśli okaże się, że tworzenie ignorancji jest tak samo podstawową i stałą częścią życia, jak wytwarzanie wiedzy, a ponadto procesy, które ją generują, mają łatwe do zidentyfikowania struktury i […]

_____________

Idiokracja – Wyuczona głupota
Wyuczona głupota wyjaśnia, jak i dlaczego wysoce inteligentni ludzie, stojąc przed wyborem, raz po raz wybierają głupią, jeśli nie najgłupszą opcję. −∗− W menu na dziś danie psychologiczne. O zjawisku […]

_____________

Witamy w przyszłości czyli twój przewodnik po Nowomowie
Nowomowę w pełni zobaczyć możemy jedynie w systemach totalitarnych, jednak jej elementy widać nawet w dojrzałych demokracjach, szczególnie tam, gdzie władza przemawia z pozycji siły i dąży do przewodzenia swym […]

_____________

Kto nam zbudował plac zabaw czyli czytajcie Suttona
Sutton nie zajmował się jakimiś nierealnymi spekulacjami. Był wybitnym badaczem akademickim, który w kilku pracach nienagannie udokumentował swoje wnioski. Nie będąc w stanie przeciwstawić się jego badaniom, establishment […]

_____________

Podstawiona rzeczywistość czyli rozrywanie umysłów na strzępy
Aby zagwarantować sobie kontrolę, musisz sprawić, by ludzie widzieli rzeczy, których nie ma, sprawić, by ludzie żyli w rzeczywistości, którą budujesz wokół nich, i zmuszać ich do przestrzegania arbitralnych, wzajemnie […]

Mieszkaniec Pucka który zamienił flagi ukraińskie na polskie sądzony na podstawie kodeksu karnego… Ukrainy!

Jacek Boki http://kresywekrwi.blogspot.com/2022/04/chcesz-dokonac-zamiany-ukrainskiej.html?m=0

Mieszkaniec Pucka Pan Mariusz Lesner, który na jednym z rond w tym mieście zdjął znajdujące się na nim flagi ukraińskie, a w ich miejsce ustawił flagi polskie, jest ścigany przez lokalną prokuraturę rejonową za przestępstwo, którego w ogóle się nie dopuścił. Zaznaczam, że Pan Mariusz Lesner nie zniszczył flag ukraińskich, tylko dokonał ich zamiany na polskie.

——————————————

I za ten czyn jest ścigany z art137 & 2 kk, ale sadzony będzie, choć nie dokonał żadnej dewastacji, czy zniszczenia flag państwowych Ukrainy mimo to, ale już nie na podstawie jakiegokolwiek artykułu Polskiego kodeksu karnego, którego nie złamał w żadnym punkcie, tylko na podstawie kodeksu karnego… Ukrainy!

Art. 137. [Publiczne znieważenie znaku lub symbolu państwowego]
§ 1.
Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2.
Tej samej karze podlega, kto na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwa obcego, wystawione publicznie przez przedstawicielstwo tego państwa lub na zarządzenie polskiego organu władzy.

Tak więc w myśl wypowiedzianych kilka dni temu słów klauna z Kijowa, że nie ma między Polską, a Ukrainą już żadnych granic, sąd rejonowy w Pucku postanowił potraktować to poważnie i będzie sądził Polaka na terytorium Polski na podstawie… ukraińskiego prawa, choć ten nie popełnił żadnego przestępstwa, nawet w myśl obowiązującej litery polskiego prawa. Oznacza to jednoznacznie, że Polski jako suwerennego i niepodległego państwa już nie ma. 

Czyli Polaków można od tej pory sądzić i skazywać w Polsce na podstawie prawa wrogiego nam kraju, ale Ukraińców za znieważanie Polski i Polaków, uniewinnia się za najbardziej obelżywe znieważanie nas wszystkich, vide niedawny przypadek Ihora Isajewa, czy też zniszczenie przez ukraińskich szowinistów w Elblągu, kolejnych dwunastu polskich flag na rondzie Obrońców Birczy i tzw. polskie władze i organy tzw. sprawiedliwości, nie tylko nie podejmują w tych wszystkich przypadkach żadnych działań, mających na celu wykrycie sprawców tych przestępstw, ale nawet nie są zainteresowane ich zgłaszaniem. 

Gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę fakt, przegłosowania w 2014 roku przez radę wierchowną samostijnej ustawy ścigającej każdego, kto znieważy na terytorium Ukrainy ich narodowego bohatera, zwyrodniałego mordercę Stepana Banderę i jego kompanów z UPA, takich jak Szuchewycz, Kłaczkiwśki, Burłaka, Eney, Mychajło Duda, Stepan Stebelski, Jewhen Sztandera i całej pozostałej reszty bandytów spod znaku tryzuba, za co grozi tam do pięciu lat pudła, a dziś wychodzi na to, że ustawa ta jest również obowiązującym prawem na terytorium Ukro – Polin, to Pan Mariusz i zresztą każdy z nas za podobną działalność, polegającą na ukazywaniu Polakom prawdy o ukraińskim ludobójstwie naszych rodaków na Kresach II RP, ma w myśl tego precedensu od dziś, po prostu przerąbane.

A najbliższą, 79 rocznicę Rzezi Wołyńskiej będziemy obchodzić w konspiracji, w katakumbach.

Jacek Boki – 20 Kwiecień 2022 r.

Johnson i miłosierdzie. Джонсон надеется на милосердие России по отношению к пленным британским наёмникам.

https://topwar.ru/195241-dzhonson-nadeetsja-na-miloserdie-rossii-po-otnosheniju-k-plennym-britanskim-naemnikam.html

Глава правительства Великобритании Борис Джонсон надеется на милосердие России по отношению к пленным британским наемникам. Речь идет об Эйдене Эслине и Шоне Пиннере, воевавших на стороне украинских военных.

Обращение премьер-министра прозвучало во время его выступления в Палате общин британского парламента.

Джонсон особо отметил, что захваченные в плен британцы являются не наемниками, а военнослужащими Вооруженных сил Украины (ВСУ). Он надеется на снисхождение к своим соотечественникам, хотя официальный Лондон не одобряет участие граждан страны в военных действиях на украинской территории. Джонсон рассчитывает на человеческое отношение к Эслину и Пиннеру людей, которые их удерживают.

Речь британского премьера стала ответом на публичное заявление Эслина, что верховный главнокомандующий ВСУ Владимир Зеленский и киевские власти бросили свою армию на произвол судьбы.

Двое граждан Великобритании были захвачены в плен в ходе операции по освобождению Мариуполя. В записанном ими видеоролике они обратились к своему премьер-министру с просьбой организовать их обмен на украинского оппозиционного политика Виктора Медведчука. Они сказали, что соскучились по родным и хотят к ним вернуться.

Ранее американская газета New York Times сообщила об имеющихся у нее доказательствах расправ боевиков украинских вооруженных формирований над пленными российскими военнослужащими.

UK Gov. report admits 19.2 million people in England have not had a single dose of a Covid-19 Vaccine, and another 12 million have refused a 2nd or 3rd Dose

By The Exposé on • https://dailyexpose.uk/2022/04/18/19milllion-unvaccinated-31million-not-boosted-england/

For months the British public have been deceived with tales that there are just 5 million people in the United Kingdom who have refused to take up the offer of a Covid-19 vaccine. But this is a complete fabrication that has no doubt been used to make those who have refused the jab feel as if they are part of a minority.

Because an official UK Government report proves that in England alone there are at least 19.2 million people who have not had a single dose of a Covid-19 vaccine, 21.8 million people who have not had two doses of a Covid-19 vaccine, and 31 million who have not had 3 doses of a Covid-19 Vaccine, meaning nearly half of England’s population has become wise to the propaganda and lies spouted by the Government and mainstream media over the past two years.


The Exposé is now heavily censored by Google, Facebook, Twitter and PayPal. Let’s not lose touch, subscribe today to receive the latest news from The Exposé in your inbox…

Email Address


It was back in September that the British public were told there were 5 million Brits who had so far refused the experimental jabs. Sir Patrick Vallance, the UK’s Chief Scientific Advisor and former president of GlaxoSmithKline, announced in a televised Covid-19 briefing that “There are five million or so people who are eligible for vaccines now who haven’t been vaccinated,”.

Well it turns out the “or so” make up approximately another 14.2 million people in England alone as of 10th April 22 , bringing the grand total of people who have refused the Covid-19 jab to 19.184,986.

The UK Health Security Agency replaced Public Health England in the second half of 2021, and is sponsored by the Department for Health and Social Care and headed by Dr Jenny Harries.

Source

Hidden deep within their monotonous weekly Flu & Covid-19 Surveillance Report, they publish a section on ‘Covid-19 vaccine uptake in England’, and it interestingly states that ’10th April 2022, the overall vaccine uptake in England for dose 1 was only 43,945,696 from a possible 63,130,683 people. Therefore, 19.2 million people in England are not-vaccinated against Covid-19 vaccine whatsoever.

Source – Page 78

We’ve created the following chart based on the figures provided by UKHSA above, showing the total vaccination uptake vs the total vaccination refusal in England per dose –

As we can see from the above according to the UK Health Security Agency report, 43,945,696 million people have had a single dose, 41,365,808 million people have had a second dose, and 32,281,561 million people have had a third dose as of April 10th 2022.

This means on top of the 19.2 million unvaccinated, a further 2.6 million people who had the first dose refused the second dose, and a further 9.1 million people who had the second dose refused the third dose. Bringing the possible number of people who have now woken up to the lies and propaganda spouted by the Government and mainstream media over the past two years to 30.1 million; almost half the entire population of England.

Approximately 30.1 million people are now refusing to partake in the largest real-world experiment ever conducted, not just 5 million that has been claimed for months and used to write discrimatory articles such as this one from journalist Andrew Neil –

Source

“There are still 5 million unvaccinated British adults, who through fear, ignorance, irresponsibility or sheer stupidity refuse to be jabbed. In doing so they endanger not just themselves but the rest of us.” wrote Andrew Neil for the Daily Mail.

“If they contract Covid, it is they who will put the biggest strain on the NHS, denying the rest of us with serious non-Covid ailments the treatment that is our right. We are all paying a heavy price for this hard core of the unvaccinated”.

Not only is Andrew Neil peddling the lie that there are just 5 million unvaccinated Brits, he’s also peddling the lie that they are putting the biggest strain on the NHS.

Because official data found within the Week 13 – UKHSA Vaccine Surveillance report shows that it is the vaccinated population who accounted for the majority of cases, hospitalisations and deaths throughout the whole of March.

Source

Between 28th Feb and 27th March, the unvaccinated population accounted for 17% of cases, 20% of hospitalisations and just 8% of deaths. Meaning the vaccinated population, accounted for 83% of cases, 80% of hospitalisations and a shocking 92% of deaths.

The triple vaccinated population alone accounted for 8% of cases, 65% of hospitalisations, and 75% of all Covid-19 deaths.

Source

In all, there were 4,057 Covid-19 deaths between 28th Feb and 27th March 22, and the triple vaccinated population accounted for 3,054 of them. Whilst the not-vaccinated population accounted for just 321.

The public are being fed lie, after lie, after lie.

Miliony osób z całego świata skorzystało z amantadyny w trakcie pandemii COVID-19 – podsumowanie 2 lat

20 kwietnia 2022Przychodnia Optima https://przychodnia-przemysl.pl/miliony-osob-z-calego-swiata-skorzystalo-z-amantadyny-w-trakcie-pandemii-covid-19-podsumowanie-2-lat

Minęły już dwa lata od czasu, kiedy po raz pierwszy podjąłem się walki z wirusem SARS-CoV-2 i leczenia choroby COVID-19. Uważam, że to właściwy okres na podsumowanie pandemii z perspektywy lekarza specjalisty, pulmonologa i pediatry. A także z perspektywy przychodni lekarskiej, która stawiała czoła wyzwaniu pandemii. Pozostająca otwartą na pacjentów w czasie jej trwania.

Według dostępnych danych, naszą stronę internetową Przychodni Optima w ostatnich 18 miesiącach odwiedzono ponad 5 milionów razy, praktycznie z całego świata.

Nasza strona posiada 7 wersji językowych schematu leczenia, a kolejne są stale dodawane. 

Według dostępnych danych w mediach (niestety tylko Ministerstwo Zdrowia posiada kompletne, ale jednocześnie nie chce ich udostępnić), tylko w Polsce sprzedano ponad 500 000 opakowań leku (chlorowodorku amantadyny) w przeciągu 10 miesięcy, co przekłada się na milion dawek. I to mimo ogromnych ograniczeń, restrykcji, reglamentacji i nagonki medialnej. Ta liczba nie zawiera także innych leków zawierających amantadynę i jej pochodnych, czy tych importowanych z zagranicy. Mówimy więc z pewnością o milionach pacjentów, którzy skorzystali z amantadyny tylko w Polsce.

Czy przełożyło się to na sukces?

Na początku pandemii trudno byłoby uwierzyć, że ‘jakaś’ przychodnia z Przemyśla jest w stanie przebić z jakąkolwiek informacją zarówno w Polsce, jak i na świecie. Jak się później okazało, temat amantadyny w czasie pandemii nie schodził z głównych nagłówków, zarówno tych lokalnych jak i ogólnopolskich. Mieliśmy okazję wystąpić we właściwie każdym medium. Nasza informacja dotarła do polityków, szczebli władzy, a także do instytucji Unii Europejskiej. Szczegóły można obejrzeć w dedykowanej zakładce Media o Nas: https://przychodnia-przemysl.pl/o-nas/media-o-nas/

Tyle zdołała zrobić jedna przychodnia z Podkarpacia.

Na świecie amantadyna również zyskała uznanie naukowe w COVID-19 w postaci dziesiątek publikacji i dzięki zespołom naukowym, w takich krajach jak Niemcy, Dania, Hiszpania, USA, Turcja, Katar, czy Chiny. Jej potencjał leczniczy był publikowany nawet na łamach czasopism z grupy Nature. Jednak w żadnym kraju na świecie jak w Polsce na taką skalę nie stosowano leku w COVID-19 jak właśnie amantadynę w Polsce.

Trudno ocenić, ile osób uratowało się dzięki zastosowaniu amantadyny. Jednocześnie jedno jest pewne – lansowana w mediach jedyna słuszna narracja z postępowaniem wobec COVID-19 zebrała w Polsce śmiertelne żniwo. Polacy, jako jeden z niewielu narodów miał możliwość wyboru ‘sprawdzonego schematu leczenia’ – czyli zamykanie pacjentów w domach, brak przyczynowego leczenia. A jedynym ratunkiem była karetka, po którą można było dzwonić w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia np.: gdy zacznie się duszność. Wtedy na pomoc często było już za późno. Spowodowało to niespotykaną od czasu drugiej wojny światowej falę nadmiarowych zgonów, wynoszącą ponad 200 000 zgonów. Lub zastosowanie amantadyny. Dla wielu wybór był oczywisty wobec braku alternatywy. Nasza przychodnia była otwarta na pacjentów, zarówno dla tych z Przemyśla, jak i tych z całej Polski. 

Nasza infolinia była jedną z najbardziej obleganych infolinii POZ w Polsce. W trakcie pandemii próbowano dodzwonić się do nas ponad 100 000 razy. Niestety, nie zawsze byliśmy odebrać telefon od wszystkich potrzebującym z całej Polski. Ja sam, jako jeden lekarz zbadałem w tym okresie osobiście blisko 10 000 pacjentów, a jako przychodnia rocznie obsługujemy ponad 60 000 pacjentów. Jako personel wykonaliśmy tytaniczną pracę, pracując nieraz od godziny 8:00 do 24:00. Dzień w dzień, nawet 7 dni w tygodniu. Bo pacjenci nigdzie indziej nie byli w stanie uzyskać pomocy. Nie byliśmy w stanie pomóc wszystkim – zwłaszcza, gdy trafiali do nas po wielu dniach choroby z zaawansowanym zapaleniem płuc.

Mimo wszystko, porównując dane naszej przychodni do danych światowych, nasze sposoby leczenia:

  • zmniejszają śmiertelność przy zapaleniu płuc o 90%
  • zmniejszają ryzyko powikłań poCOVIDowych o 95%
  • leczymy z powodzeniem zespoły poCOVIDowe ze skutecznością do 80%

Warto nadmienić, że przebadaliśmy blisko 3000 osób z zapaleniem płuc, często w zaawansowanym stopniu z dużą dusznością. Nasze obserwacje staramy się publikować także w czasopismach naukowych. Publikacja pierwszej zajęła blisko rok. Być może pamiętają jeszcze Państwo słowa prof. Horbana w TVP z grudnia 2020, jakoby publikacja przypadków to nic prostszego. Jest to kłamstwo. Jesteśmy w trakcie publikacji kolejnych, w tym o zespołach poCOVIDowych, jednak to również trwa już kilka miesięcy i końca nie widać. Nie ma woli zainteresowania po stronie czasopism. Widocznie mało kogo interesuje skuteczne leczenie następstw po-covidowych, choć cały świat podobno intensywnie szuka nowych metod.

Co czeka nas dalej?

Obecnie jednakowo w polityce, czy w mediach COVID-19 odszedł w zapomnienie. Nagle pacjenci chorzy na COVID nie muszą być izolowani, czy odbywać kwarantannę. Mogą być badani w przychodni. Czyli to, co my robimy w naszej przychodni od dwóch lat.

Jednak sam COVID się nie skończył. Mimo wdrożenia nowych leków o zapewnianej wysokiej skuteczności w styczniu 2022, nie przełożyło się to na niską ilość zgonów w Polsce i to mimo obecnej mniej zjadliwej mutacji, która zdominowała zakażenia.

Zresztą trudno było się tego spodziewać, bo założenia badań klinicznych są bardzo restrykcyjne, nieoddające rzeczywistości. Mało kto poddaje się testowi od razu, bo objawy są na tyle niecharakterystyczne, by podejrzewać od razu COVID. A skuteczność spada z każdym dniem zwłoki. Daleko nam jest od straszenia, zdecydowanie preferujemy obecne podejście do chorych pacjentów, bo sami je stosujemy od początku pandemii. Szkoda jedynie, że te wnioski zostały wdrożone dopiero po 2 latach. Można pokusić się o stwierdzenie, że może lepiej, gdyby COVID-19 zszedł z nagłówków stał się chorobą jak każda inna. Zostawmy to lekarzom, by leczyli tak jak uważają za słuszne? Ale czy na pewno tak będzie? 

Jednak po wiośnie i lecie przyjdzie znowu jesień. Pewnie z powodu sezonowości będziemy mieli powtórkę wzrostu zachorowalności jak z dwóch poprzednich lat? Nadal nie mamy skutecznego leczenia (obecne leki mają warunkowe dopuszczenie dla wybranych grup chorych i okresowym stadium choroby). Ale w kolejnej jesieni może nie być już amantadyny. Skończy się wolność w leczeniu. Polacy nie będą już mieć wyboru, będą musieli się podporządkować jedynym słusznym schematom o wątpliwej skuteczności, co pokazały ostatnie dwa lata. Czy potrafimy wyciągnąć wnioski? Niestety nie zapowiada się na to. Od połowy lutego 2022 roku Przychodnia Lekarska Optima otrzymała zakaz stosowania amantadyny wydany przez Rzecznika Praw Pacjenta, na podstawie niepoprawnie przeprowadzonych badań klinicznych, które już skomentowaliśmy publicznie w poprzednim komunikacie. Czy miliony pacjentów, którzy skorzystali z amantadyny, może się mylić? Jednocześnie drugie badanie kliniczne w leczeniu ambulatoryjnym wskazuje na potencjalną skuteczność. Odwołaliśmy się od decyzji i czekamy na rozstrzygnięcie sądu. Jednak data rozprawy nie jest znana. Może trwać to miesiące a może lata.

Ścigani są kolejni lekarze, którzy stosowali amantadynę w leczeniu. Bartłomiej Chmielowiec (Rzecznik Praw Pacjenta) widocznie postawił sobie za priorytet, aby do jesieni całkowicie wyeliminować amantadynę z leczenia? Bardzo mu się spieszy (pytanie, czy tak samo ściga odpowiedzialnych za ponad 200 000 nadmiarowych zgonów?). Dlaczego mu tak na tym zależy? Co czeka nas na jesień? Polacy za jedną z najwyższych wartości wskazują na zdrowie. Twierdzą, że nie ma nic cenniejszego. Czy zapomną o tym co działo się przez ostatnie dwa lata? Że setki tysięcy rodzin utraciło swoich bliskich lub walczy z inwalidztwem? Czy Polacy pozwolą na powtórkę? Czy Polacy oddadzą wolność w leczeniu? Wszystko na to wskazuje … 

Włodzimierz Bodnar
pediatra, pulmonolog, Przychodnia Lekarska Optima

Publikacje naukowe na temat amantadyny w COVID-19:

  1. https://link.springer.com/article/10.1007/s40268-021-00351-6
  2. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33344913/
  3. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7737314/
  4. https://link.springer.com/article/10.1007/s43440-021-00231-5
  5. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8063946/
  6. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S092485792030162X?via%3Dihub
  7. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8953669/
  8. https://www.nature.com/articles/s41594-020-00536-8
  9. https://www.nature.com/articles/s42003-021-02866-9
  10. https://www.nature.com/articles/s41392-021-00558-8
  11. https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fneur.2021.704186/full
  12. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1748013222000202
  13. https://www.eurekaselect.com/article/108144
  14. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34919079/

В Мариуполе начинаются работы по масштабной уборке и восстановлению города

Сегодня, 16:02 14 https://topwar.ru/195236-v-mariupole-nachinajutsja-raboty-po-masshtabnoj-uborke-i-vosstanovleniju-goroda.html

Пока в южной части Мариуполя продолжается операция по ликвидации боевиков «Азова» (*экстремистская группировка, запрещённая в России) и иностранных наёмников, засевших на «Азовстали», в городские кварталы понемногу возвращается мирная жизнь. Это может показаться невероятным, однако в Мариуполе начинает появляться уличная торговля, ведётся уборка придомовых территорий. Мало того, коммунальными службами ведётся масштабная уборка магистральных улиц и проспектов, ведётся восстановление в центре города.

На улицах Мариуполя вместо тяжёлой военной техники появляется тяжёлая коммунальная и строительная техника. Это тракторы, экскаваторы, бульдозеры, самосвалы.

Там, где ещё неделю-две назад нельзя было даже помыслить том, чтобы просто выйти на улицу, сегодня идёт колоссальный по своему размаху «субботник». Участие в нём принимают коммунальщики и сами местные жители. Обломки стекла и бетона вывозятся с улиц и из дворов Мариуполя.

Одновременно с этим начинаются работы по описи и учёту разрушенных и повреждённых зданий, сооружений, инженерных коммуникаций. Составляются планы по восстановлению электроснабжения в десятках кварталов города, освобождённого от киевского режима.

https://youtube.com/watch?v=Z-UGE2hrcQ4%3Ffeature%3Doembed

https://youtu.be/Z-UGE2hrcQ4