Gdzie jest płk. Dariusz Majchrzak? Czemu nie w Polsce? Żyje?

6 June 2022 https://www.veteranstoday.com/2022/06/06/nato-fighting-in-donbass-documents-of-polish-colonel-found-in-severodonetsk/

As Russian-led forces advance through the Ukrainian defense in eastern Ukraine, more and more secrets of the Kiev regime are being revealed.

On May 6, documents of Polish Colonel Dariusz Majchrzak were found in the military positions left by the Ukrainian Armed Forces in the city of Severodonetsk. The documents confirm that NATO officer was deployed in Severodonetsk and now may be hiding in the Azot chemical plant.

Colonel Dariusz Majchrzak

In one of the premises left by the AFU in Severodonetsk, documents for the KIA Sorento car of Dariusz Majchrzak were found by Russian servicemen.

Colonel Dariusz Majchrzak is the Vice-Rector for Military Affairs of the War Studies University , ASzWoj, in Poland. He studied at the Officers’ Academy in Wroclaw, served in the 11th Armored Cavalry Division.

He has repeatedly participated in the organization and conduct of military exercises both at the national and international level. In 2005-2006, he served as a senior specialist of the Divisional Advisory and Training Group as part of the Polish military contingent in the Republic of Iraq.

His scientific researches are dedicated to the issues of national and international security. He studied modern threats, crisis management, mainly in the EU and in Poland.

It is still not clear if Colonel Dariusz Majchrzak was killed or if he is still in Severodonetsk, or if he left the city and Ukraine. The documents may be considered the first evidence of the participation of Polish military personnel in hostilities against Russia.

========================================

8 czerwca , po poł.: Podobno jednak jest [już ?? ]w Polsce:

„W poniedziałek płk Majchrzak uczestniczył w High Level Course w Warszawie, kursie przeznaczonym m.in. dla wyższych rangą pracowników cywilnych i wojskowych ministerstw obrony państw UE. Na zdjęciu z wydarzenia, które opublikowała na Twitterze Akademia, widać płk. Majchrzaka.

https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-rosyjska-propaganda-uderza-w-polskiego-oficera-nic-sie-nie-z,nId,6077246#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Krajowy Plan „Odbudowy”. Pogłębiającą się spirala zadłużenia i zależności.

Grzegorz Braun ALARMUJE: „To jest ściema. To oszustwo” [VIDEO]

https://nczas.com/2022/06/08/grzegorz-braun-alarmuje-to-jest-sciema-to-oszustwo-video/
Rodacy zostaliście oszukani – powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej Konfederacji, poświęconej KPO, Grzegorz Braun. 

Nie po raz pierwszy, obawiamy się, że nie po raz ostatni, póki zjednoczona łże-prawica oraz totalna opozycja zaciągają w Waszym imieniu na konto już nie tylko Wasze, ale Waszych dzieci, wnuków, kolejne długi – powiedział Braun.

Taką formą zaciągania długów rozłożonych na pokolenia jest tzw. Krajowy Plan Odbudowy i relacja, szorstka przyjaźń, rządu warszawskiego z Komisją Europejską. To jest ściema. To oszustwo – ocenił poseł Konfederacji.

Zostaliście szanowni, drodzy rodacy wciągnięci w tę kolejną pogłębiającą się spiralę zadłużenia przez rząd Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, którzy z podniesionym – jak zwykle miedzianym – czołem przedstawiali kolejne fazy negocjacji w tej sprawie jako swoje wielkie sukcesy – wskazał.

Kłamali tu w Warszawie, tam w Brukseli kiwali głowami i przyjmowali do akceptującej wiadomości wszystkie zobowiązania nakładane, nie tylko za zgodą, ale wręcz z woli rządu warszawskiego, na Polaków – ocenił Braun.

Polityk Konfederacji podkreślił, że KPO ma być sfinansowany „nie z jakichś mitycznych europejskich funduszy”, ale przez „Polaków, z których ściągane mają być w kolejnych pokoleniach dodatkowe, nakładane na nas przez eurokołchoz podatki”.

Na początek z pozoru nie groźne, na początek jakieś tam opodatkowanie plastikowych butelek – stwierdził Braun i przypomniał, że Konfederacja przestrzegała, iż „to niestety jest ten oszukańczy nawyk, w który raz wszedłszy rząd wraz z komisją brukselską już nigdy nie będzie chciał zrezygnować z tej polityki, z jednej strony socjalistycznego rozdawnictwa, a z drugiej strony fiskalizmu, ucisku podatkowego”.

Do 2058 roku mamy spłacać to, co teraz skapnie nam w ramach KPO – podkreślił poseł Konfederacji i przypomniał, że jego ugrupowanie było przeciw. – Tylko głos Konfederacji był głosem odrębnym. Głosowaliśmy, i z dumą będziemy to przypominać, przeciwko ratyfikacji tej oszukańczej, na szkodę Polaków zawartej, umowy – podsumował Braun.


Czytaj także: Będziecie w szoku! Oto, do czego zobowiązała się Polska w zamian za brukselskie srebrniki [FOTO]

Lasy Państwowe wprowadzają „limity” [kartki] na „chrust”. [A ja jeszcze przedwczoraj podawałem to jako ponury żart]

W odmętach socjalizmu. Lasy Państwowe wprowadzają „limity” [kartki] na „chrust”.

[A ja jeszcze przedwczoraj podawałem to jako ponury żart:

https://nczas.com/2022/06/08/w-odmetach-socjalizmu-lasy-panstwowe-wprowadzaja-limity-na-chrust/
Ceny gazu i węgla idą w górę, a Polaków nie stać na ich kupno, więc szukają alternatywy. Z tego powodu – zgodnie z zaleceniem resortu środowiska – zwrócili się do Lasów Państwowych, które sprzedają drewno na opał. Jednak, ze względu na ogromną skalę zainteresowania, LP już wprowadzają limity na samodzielnie pozyskiwane gałęzie
.

Z powodu szalejących cen węgla i gazu program „chrust plus” cieszy się ogromną popularnością wśród Polaków. Przypomnijmy, że pod koniec maja w wydanym komunikacie Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że na wniosek szefowej resortu, Anny Moskwy, Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych „przygotowała wytyczne dotyczące wsparcia możliwości nabywania przez odbiorców indywidualnych surowca drzewnego do celów opałowych”.

– W ostatnich latach obserwowaliśmy spadek zainteresowania możliwością samodzielnego pozyskiwania drewna przez ludność lokalną. Na wskazanym przez leśniczego terenie istnieje możliwość zbierania gałęzi na opał. Obecnie wyraźnie widzimy odwrócenie tego trendu – przyznał w maju cytowany w resortowym komunikacie wiceminister klimatu Edward Siarka.

– Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi na opał. W tym roku po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i zawirowaniu na rynku energii wzrosły zapytania do nadleśnictw o wskazanie terenu i zgodę na pozyskiwanie drewna opałowego w lokalnych lasach. Priorytetowo należało zadbać by pierwszeństwo samopozyskiwania drewna miały społeczności lokalne – zaznaczył.

Za zbieranie gałęzi w lesie też trzeba zapłacić, jednak o wiele mniej niż za gaz czy węgiel. Gałęzie mogą być zbierane wyłącznie na wyznaczonym przez leśnika terenie. Ponadto wytyczne obejmują tylko gałęzie o odpowiedniej grubości.

Z doniesień cytowanego przez businessinsider.pl Radia ZET wynika, że zainteresowanie jest ogromne. „Niektóre nadleśnictwa już wprowadzają limity, na przykład do 30 m sześc. drewna” – czytamy.

Lasy Państwowe sprzedają Polakom drewno niższych klas, które ma małe zastosowanie w przemyśle – S2AP oraz S4. W praktyce postanowienia Decyzji Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych oznaczają, że drewno najniżej jakości, w pierwszej kolejności może zostać kupione przez lokalnych mieszkańców.

Klasa S2AP to drewno, którego średnice górna i dolna nie przekraczają odpowiednio 5 cm i 24 cm. Litera „P” oznacza, że drewno to jest „ogólnego przeznaczenia”.

Zastosowanie przemysłowe drewna opałowego, o którym mowa w ww. Decyzji, ze względu na jego niską jakość, jest mocno ograniczone. Należy przy tym podkreślić, że drewno w lasach zarządzanych przez PGL LP, nigdy nie było pozyskiwane w celu spalenia – jako surowiec opałowy wykorzystywane jest drewno najniższej jakości, obarczone wieloma wadami, głównie z wierzchołkowych części drzew.

W cennikach niektórych nadleśnictw figuruje także drewno opałowe, oznaczane często literą „O”. Jednak w ogólnej klasyfikacji za drewno opałowe uchodzi klasa S4. Jej górna średnica nie może przekraczać 5 cm, dla dolnej nie ma limitu.

Pozyskiwane samodzielnie drewno S4 kosztuje – w zależności od nadleśnictwa – od 75 do 154 zł za metr sześc. Koszt S2AP to już od 246 do 253 zł. W niektórych miejscach sprzedawane jest także „drewno małowymiarowe – drobnica opałowa”, czyli tzw. chrust, za 44 zł za metr sześc. Jest to klasa M2, a więc średnica dolnej części nie może przekraczać 5 cm bez kory.

Źródła: bussinesinsider.pl/PAP

========================

mail:

Posprzątać las i jeszcze za to zapłacić.  A potem dodatkowa kara za palenie w piecu, bo dym leci. Szatański plan. 

A mnie się przypomniały stare dobre czasy, kiedy za makulaturę i inne surowce wtórne nam płacono. A teraz nie dość że oddajemy za darmo,  to jeszcze trzeba płacić ciężkie pieniądze. Ja nieraz nie wystawiam nawet kosza z odpadami, bo tam prawie nic nie ma. A znajomi mają pojemnik firmowy za który płacą oddzielnie,  co oczywiście nie zwalnia ich z płacenia „normalnej” stawki do gminy. To jest chore. D.

Baza EudraVigilance: Z powodu „szczepionek” Covid-19: 45 tysięcy zgonów i 4,5 miliona ofiar. Tylko w Europie.

Europejska baza danych gromadząca zgłoszenia o poszczepiennych skutkach ubocznych leków i szczepionek, na dzień 4 czerwca 2022 roku zawiera wykaz ponad 45 tysięcy osób zmarłych w wyniku „szczepioki przeciwko Covid-19” oraz niemal 4 i pół miliona poszkodowanych.

https://www.bibula.com/?p=134488

Baza danych EudraVigilance, weryfikowana przez Europejską Agencję Leków (EMA), wylicza 45 316 przypadków śmiertelnych oraz 4 416 778 obrażeń wynikłych po wstrzyknięciu następujących eksperymentalnych preparatów:

COVID-19 MRNA SZCZEPIONKA MODERNA (CX-024414)
COVID-19 MRNA SZCZEPIONKA PFIZER-BIONTECH
SZCZEPIONKA COVID-19 ASTRAZENECA (CHADOX1 NCOV-19)
SZCZEPIONKA COVID-19 JANSSEN (AD26.COV2.S)
SZCZEPIONKA COVID-19 NOVAVAX (NVX-COV2373)

Zrzut ekranu do bazy danych europejskiego systemu EudraVigilance

Z ogólnej liczby zarejestrowanych urazów, prawie połowa (1 992 940) to urazy poważne, czyli te odpowiadające „zdarzeniu medycznemu, które skutkuje śmiercią, zagraża życiu, wymaga hospitalizacji, powoduje inny stan ważny z medycznego punktu widzenia lub przedłużenie istniejącej hospitalizacji, powoduje trwałe lub znaczne inwalidztwo lub niezdolność do pracy„.

Analiza opublikowanych w bazie EudraVigilance danych pokazuje, że najwięcej ofiar to kobiety (około 70%), a wiekowo to osoby 18-64 lat (około 75%-89% wszystkich ofiar, w zależności od „szczepionki”).

W Stanach Zjednoczonych, podobny system VAERS, prowadzony przez CDC (Centers for Disease Control and Prevention – amerykańska federalna agencja „Centra Kontroli i Prewencji Chorób”), wylicza na dzień 27 maja 2022 roku 28 532 przypadki zgonów, ponad 160 tysięcy hospitalizacji, niemal 130 tysięcy przyjęć na pogotowie, niemal 200 tysięcy wizyt lekarskich, 4690 poronień, niemal 15 tysięcy zawałów serca, ponad 41 tysięcy zapalenia mięśnia sercowego, niemal 14 tysięcy półpaśca, 53 tysiące osób z trwałym kalectwem. Razem, mało precyzyjny system VAERS podaje 1 287 593 przypadki skutków ubocznych.

System VAERS jest systemem całkowicie dobrowolnym i gromadzi zaledwie od 1 do maksimum 10 procent wszystkich przypadków, co udowodniła w swoich własnych badaniach CDC. W Polsce, jak do tej pory Ministerstwa Śmierci ani żadna inna instytucja nie zajmują się na poważnie zbieraniem danych o skutkach posczepiennych, albo jesteśmy wyjątkową wyspą na świecie, gdzie zanotowano w czasie tzw. pandemii ponad 200 tysięcy nadmiarowych zgonów (bez tzw. kowida), a jednocześnie śladową liczbę niepożądanych odczynów poszczepiennych NOP.

Tzw. szczepionki przeciwko Covid-19 od pierwszego dnia swego istnienia, oficjalnie według danych wytwórców „chroniły” w znikomym procencie (około 1 procenta), zamiast deklarowanych przez media i instytucje prorządzowe „95%”.

W późniejszym czasie, te same oficjalne dane, przyznały, że ich „skuteczność” przeszła z pozytywnej na negatywną, co oznacza, że każda zaszczepiona osoba zmniejszyła odporność immunologiczną swego organizmu, co zaowocowało doświadczaną dzisiaj na całym świecie, szczególnie w krajach wysoko wyszczepionych, lawiną wszelakich chorób (w tym tych, które – na podstawie fałszywych testów – określa się mianem „Covid-19”).

O „skuteczności” tych preparatów świadczy dzisiejsza – niestety wzrastająca – fala liczby chorych, natomiast o „bezpieczeństwie” świadczy liczba zabitych i rannych.

Oprac. www.bibula.com 2022-06-07

Wesprzyj naszą działalność [Bibuła. md]

12.06.2022 – Biłgoraj, Warszawa – Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

12.06.2022 – Biłgoraj, Warszawa – Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe. Idziemy z modlitwą różańcową pod Sejm RP

07/06/2022 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie). https://www.youtube.com/embed/zL3tg863fSE?version=3&rel=1&showsearch=0&showinfo=1&iv_load_policy=1&fs=1&hl=pl-PL&autohide=2&wmode=transparent https://www.youtube.com/embed/FA-B8j-Tgbk?version=3&rel=1&showsearch=0&showinfo=1&iv_load_policy=1&fs=1&hl=pl-PL&autohide=2&wmode=transparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Ukraina – gorzkie słowa prawdy. Rok 2015….

[O poziomie „dyskursu politycznego- i jakości cenzury – „nie istnejącej ” przecież w Polsce – świadczy fakt, że ja – natknąłem się na tę ważną, ciekawą analizę – po siedmiu latach – i to przypadkiem. MD]

dr. Michał Siudak: 30/03/2015 https://geopolityka.net/michal-siudak-ukraina-gorzkie-slowa-prawdy/

Gdy ponad rok temu zaczynała się tzw. Rewolucja Godności na Ukrainie polscy optymiści powiadali, że Ukraina już nigdy nie będzie taka sama. Ci, którzy w tej kwestii mieli zdanie przeciwne, byli na początku marginalizowani, a z czasem nazywani wrogami wolności, interesu publicznego, aby koniec – końców, zostać agentami Putina i „ruskimi trolami”.

Każdy wnikliwy obserwator ukraińskiej sceny politycznej i sytuacji społecznej wskazywał, iż największą słabością naszego wschodniego sąsiada jest, oględnie mówiąc, niska jakość klasy politycznej. Gdy na majdanowej scenie pojawiali się Arsenij Jaceniuk w rękawiczkach za 400 dolarów, zajmujący się w czasach studenckich prywatyzacją majątku państwowego, Witalij Kliczko z dobrej resortowej rodziny milicyjnej czy Ołeh Tiahnybok z Patrii „Swoboda”, umieszczonej w 2012 roku na 5. miejscu listy Szymona Wiesenthala, a spośród aktywistów Majdanu dochodziły głosy, że trwające tygodniami protesty są sponsorowane przez oligarchów, tylko ktoś „rzucony na odcinek ukraiński”  mógł się spodziewać, że ten „festiwal godności” zakończy się odtańczeniem wesołego hopaka.

Gdy zwycięzcy Majdanu klękali przed tłumem, a Piękna Julia – kilka dni temu leżąca na łożu boleści – siedziała na wózku inwalidzkim w butach na dziesięciocentymetrowej szpilce, tłumowi aż odebrało mowę.

Optymiści twierdzą, że wszystko oczywiście przed Ukrainą. Ja natomiast jako realista twierdzę, iż Ukraina straciła bezpowrotnie Krym; szanse na uzyskanie kontroli nad Donbasem i Łuhańskiem są równe zeru; dalsza destabilizacja kraju jest tylko kwestią czasu; sytuacja społeczna i ekonomiczna jest tragiczna i nikt nie ma pomysłu jak ją naprawić, a największym beneficjentem Majdanu będzie Federacja Rosyjska.

Geografii, podobnie jak płci, zmienić się nie da. Można oczywiście próbować, ale skutki są zawsze takie same.

Oligarchowie ustalają kolejność dziobania

Nietrudno się było spodziewać, że największe korzyści z „rewolucji” odniosą oligarchowie, którzy stroszą się w patriotyczne piórka. Patriotyzm patriotyzmem, ale kolejność dziobania musi być. W świecie oligarchów, podobnie jak w świecie ptaków, obowiązuje ścisła hierarchia. Ale żeby poszczególny osobnik znał swoje miejsce w szeregu, musi stoczyć zwycięską wojnę – oczywiście nie na śmierć i życie, bo przecież nie od dziś wiadomo, że kruk krukowi oka nie wykole.

Pretendentem numer jeden do pierwszeństwa dziobania jest urzędujący prezydent Petro Poroszenko. Tylko przypadkiem ogłosił swój start w wyborach prezydenckich trzymając w ręku Ikonę Matki Boskiej owiniętej w tradycyjny ukraiński „rusznyk”, bo tylko przypadkiem wyłożył na majdan sumę ok. 100 mln. dolarów, bo tylko przypadkiem konkurencyjna rodzina Don Corleone Janukowycza planowała zlustrować imperium Poroszenki pod kątem płacenia VAT-u.

Przykład swojej głębokiej pobożności dawał wielokrotnie, np. dzwoniąc do dziennikarza telewizji, której jest właścicielem i używając wobec jego osoby gróźb karalnych z częstym użyciem zamiast przecinka słowa na ka (po rosyjsku ba be) oraz usiłując zastraszyć dziennikarzy obserwujących strajk pracowników w kijowskim Aerofłocie.

W życiu urzędującego prezydenta – oligarchy jest więcej takich „życiowych przypadków”. Tylko przypadkiem był ministrem rozwoju ekonomicznego Ukrainy w rządzie Mykoły Azarowa. Gdy P. Poroszenko pracował dla dobra kraju mając za szefa człowieka, którego obalał na Majdanie, jego syn Ołeksij został zastępcą misji gospodarczo – ekonomicznej Konsulatu Generalnego Ukrainy w ChRL. Dzisiaj Ołeksij Petrowycz jest deputowanym Rady Najwyższej Ukrainy z ramienia partii własnego ojca i zasiada w Komitecie ds. CHRL, Kontaktów z Wielką Brytanią i Irlandią Północną, Komitetu Rady Najwyższej Ukrainy ds. Kontaktów z USA.

Żona Poroszenki młodszego pracuje dla amerykańskiej korporacji McKinsy&Company, i tylko przypadkiem w materiałach WikiLeaks Poroszenko starszy jest określany jako „insider”.

Urzędujący prezydent, właściciel koncernu „Roshen”, pomimo wojny w Donbasie robi nadal interesy w Federacji Rosyjskiej. W styczniu 2015 roku doszło w Kijowie do dość nielicznych aktów protestu przeciwko koncernowi za działalność biznesową na terenie Rosji, uważanej za agresora. Protestujący mieli za złe firmie, że drukuje opakowania wyrobów cukierniczych w języku rosyjskim. W „niezależnych” mediach podporządkowanych oligarchom wzmianek o tym wydarzeniu oczywiście nie było.

Forbes Izrael w 2011 roku umieścił P. Poroszenkę na 130 miejscu najbogatszych Żydów świata. W 2013 roku, rzecznik prasowy  P. Poroszenki Iryna Fryz, zwróciła się do izraelskiej gazety z prośbą wniesienia zmian w rankingu, argumentując, że zainteresowany jest Ukraińcem. Prezydent, wręcz demonstracyjnie wyraża swój szacunek dla tradycji OUN – UPA. Cóż mu bowiem innego pozostało… Gdyby był na ten przykład kobietą, zapuściłby sobie ukraińską kosę, podobnie jak Julia Tymoszenko.

Do najbliższych stronników ukraińskiego prezydenta należą oligarchowie z tzw. „sektora agrarnego” Jurij Kosiuk (wg Forbesa w 2015 roku 931 miejsce na liście najbogatszych ludzi świata), Ołeh Bahmatiuk i Andrij Werewśkyj (wg Forbes 1175 miejsce). Sam prezydent gospodaruje niczym ukraiński Boryna na 95. tys. ha ziemi i zajmuje się hodowlą świniny. Toteż tylko przypadkiem na Ukrainie obowiązuje embargo na polskie mięso wieprzowe.

Dzisiaj na Ukrainie ziemię można tylko dzierżawić na okres 25 lub 50 lat, przy czym dzierżawa na 50 lat jest praktycznie niemożliwa. Pod naciskiem MFW Ukraina będzie zmuszona do przeprowadzenia prywatyzacji ziemi. Ile można będzie zyskać na sprzedaży lub kontrolowanej dzierżawie ukraińskiego czarnoziemu Pan Bóg najlepiej wie. A jakie w warunkach bezhołowia będzie można hodować na tych ziemiach hybrydy eksperymentalne…

Wcześniej tyran Janukowycz podpisał z Chińczykami umowę dzierżawy 3 mln. hektarów, które miały zapewnić Państwu Środka, nękanemu klęskami żywiołowymi, stałe i stabilne dostawy żywności. W zamian Chińczycy mieli wybudować strategiczne dla Ukrainy autostradowe połączenie Krymu z resztą kraju oraz most nad Cieśniną Kerczeńską. Po zmianie władzy umowę anulowano, a Chińczycy domagają się podobnież odszkodowania. O autostradzie na Krym i moście władze w Kijowie mogą zapomnieć. Podobnie jak o Krymie. Gdybym był złośliwy napisałby, że za wolność trzeba płacić… Podobnie jak za głupotę. 

Drugi do dziobania

Drugim w kolejności do rozkra…, oj przepraszam, reformowania Ukrainy jest Ihor „Benio” Kołomojski. 

Głosami deputowanych z Bloku Poroszenki, 19. marca bieżącego roku, uchwalono zmiany do ustawy o spółkach akcyjnych. Zmniejszono kworum do przeprowadzenia walnego zgromadzenia akcjonariuszy firm bez względu na formę własności do 50% + 1 akcja. W jej wyniku I. Kołomojski stracił kontrolę nad największym przedsiębiorstwem branży paliwowej „Ukranaftą”(tzw. Ustawa Kołomyjskiego).

Tedy rozzłoszczon, niczym wódz sprawiedliwy na czele wojska swego, na podobieństwo wodzów prześwietnych Naliwajki i esaułów Wojska Zaporoskiego, wyprawił się był ku pohańskim siłom bisurmańskim i wrażą ingerencyję ukrócił…

Wpadł do siedziby firmy ze swoim prywatnym ZOMO, zrugał dziennikarzy w niewybrednych słowach, używając tradycyjnego przecinka na ka (po rosyjsku na be). Warto zauważyć, że miał poważne problemy z utrzymaniem równowagi.

Może sobie pozwolić na bardzo wiele. Wraz z przyjacielem z młodzieńczych Hennadijem Boholiubowem oraz Ołeksijem Martynowem – jest nieformalnym władcą Ukrainy. Ich największym konkurentem – przede wszystkim biznesowym – jest urzędujący prezydent – oligarcha P. Poroszenko, klan prezydenta L. Kuczmy oraz klan doniecki R. Achmetow – D. Firtasz.

Ludzie Kołomojskiego zaczynali swoją działalność biznesową w połowie lat 80- ch, gdy w Związku Sowieckim, przynajmniej oficjalnie, panował socjalizm. Zajmują się sprzedażą urządzeń AGD z Moskwy do Dniepropietrowska, według innych źródeł z Północno – Wschodniej Azji na Ukrainę. 

Kołomojski dorobił się  poważnych pieniędzy w latach 1990 – 1991. Był to czas ogromnego chaosu politycznego i finansowego na Ukrainie. Handluje paliwami i metalami, których obrót znajdował się w czasach sowieckich pod ścisłym nadzorem służb specjalnych. W 1992 roku zakłada grupę „Prywat”, która staje się początkiem bankowego imperium Kołomojskiego. Do zarządu grupy „Prywat” wchodzi Serhij Tyhipoko – znany powszechnie na Ukrainie działacz polityczny i biznesmen, kojarzony z klanem L. Kuczny, były dyrektor Narodowego Banku Ukrainy, dzisiaj jeden z najbogatszych oligarchów Ukrainy. Grupa znacząco zwiększa swoje aktywa, gdy na Ukrainie walutą oficjalną są tzw. kupony – pieniądze pozbawione jakichkolwiek zabezpieczeń, które można było drukować z wykorzystaniem ogólnodostępnego na Zachodzie sprzętu kserograficznego.

I.Kołomyjski, H. Bogoliubow, O.Martynow, Julia Tymoszenko oraz Pawło Łazaraneko tworzą w latach 90- ch trzon twz. „klanu Dniepropietrowskiego”.

Warto w tym miejscu zrobić pewną dygresję.

J. Tymoszenko, była premier Ukrainy o której uwolnienie z więzienia toczono boje z prezydentem W. Janukowyczem, dzisiaj stoi na czele i jest głównym sponsorem partii „Batkiwszczyna”, Zaczynała wraz z mężem pierwszy biznes od wypożyczalni filmów „dla dorosłych”, aby u szczytu swojej kariery stanąć na czele Zjednoczonych Systemów Energetycznych. Była podejrzewana o kradzież rosyjskiego gazu i niejasne do końca interesy prowadzone z rosyjską generalicją, a w ostatnim czasie o współpracę z FSB. Nieoficjalnym sponsorem „Batkiwszczyny” jest I. Kołomyjski, który podobnie jak J. Tymoszenko „wyszedł spod ręki” P. Łazarenki.  

P. Łazarenko był premierem Ukrainy w latach 1996-97. Został zatrzymany przez władze USA i oskarżony, m. inn.  o wymuszenia rozbójnicze. W czasach jego premierostwa olbrzymiego majątku dorobiła się J. Tymoszenko. W 2006 roku  został przez sad w San – Francisco skazany na 9 lat pozbawienia wolności i karę finansową w wysokości 10 mln. dolarów. Jak na USA był to wyrok graniczący ze śmiesznością. Można się jedynie domyślać, że Łazarenko zdecydował się opowiedzieć amerykańskim władzom o biznesowej i politycznej kuchni ukraińskiej i rosyjskiej.

Po aresztowaniu P. Łazarenki na czele klanu Dniepropietrowskiego staje I. Kołomyjski.

 Dzisiaj jest właścicielem agencji informacyjnej UNIAN, „Gazety Kijowskiej” i „Profilu”, kompanii  telewizyjnej „TET”, kanału „1+1” i posiada znaczne  aktywa w Central European Media.  

Oligarcha, choć jest uważany z głównego ukraińskiego „jastrzębia” i obrońcę Ukrainy przed moskiewską agresją,  prowadzi do chwili obecnej interesy z partnerami rosyjskim. Jest jednym z głównych udziałowców „Moskowprywatbanku”.

Przeciwko Kołomojskiemu Komitet Śledczy FR wszczął śledztwo o zbrodnie wojenne i prowadzenie wojny zabronionymi środkami.

Poprzez „Ukrnaftę” dniepropietrowski oligarcha kontrolował wydobycie ropy naftowej i gazu na Ukrainie. Najprawdopodobniej chciałby eksploatować z udziałem koncernów amerykańskich ukraińskie złoża gazu łupkowego i ropy naftowej na tzw. Szelfie Czarnomorskim oraz w Okręgu Łuhańskim i Donieckim. Warto zauważyć, że największe walki, w tym ciężkie ostrzały artyleryjskie mają miejsce właśnie terenach, gdzie w przyszłości będzie można prowadzić wydobycie surowców mineralnych. (Warto zauważyć na marginesie, że chęć inwestowania w Ukrainę zadeklarował gorący obrońca wolności i swobód obywatelskich G. Soros, hojny sponsor poprzedniej rewolucji pomarańczowej).

I.Kołomojski słynie z ciętego, konkretnego ale i wulgarnego języka. W biznesie jest osobą bezwzględną, posługuje się brudnymi metodami, wpływa na obsadę stanowisk w państwie i korumpuje urzędników państwowych (np. mera Charkowa G. Kernesa, w półświatku ps. ”Giepa”).

Oto zapis rozmowy z deputowanym Rady Najwyższej Ukrainy Ołehem Cariowem, kojarzonym słusznie z Moskwą, zwolennikiem przyłączenia Ukrainy do Unii Celnej.

Kołomojski: Zdarzyła się większa nieprzyjemność.

Cariow: Jaka?

K.: Żyd jeden zginął z dniepropietrowskiej wspólnoty żydowskiej!

C: A co tam się stało?

K.: No Żyd zginął z dniepropietrowskiej wspólnoty żydowskiej. Jestem właśnie w synagodze.

C: A co on tam robił?

K: No nieważne co robił, ważne że teraz za twoją głowę dają kurwa duże pieniądze.

C: Za moją? 

K: Milion dolarów. Za twoją, tak. Przy czym, że szukać, z pewnością, będą wszędzie. Chciałbym ci to właśnie powiedzieć… Lepiej ty siedź, pewnie, w Moskwie i nigdzie nie wyjeżdżaj…  (…) Jutro będą tutaj odławiać twoich ludzi…

Dniepropietrowski baron czuje się osobą zupełnie bezkarną na Ukrainie. Internet jest pełen rozmów nagranych przez rzekomych niezależnych internautów (sieć telefonii komórkowej jest pod kontrolą firm rosyjskich, które podsłuchują wszystko co się da) gdzie pijany Kołomojski komentuje rzeczywistość polityczną , bądź dzwoni do swoich przeciwników politycznych z kryminalnymi pogróżkami. Wydaje się, że jest to człowiek, który ma za nic obowiązujące prawo, np. publicznie przyznał się do posiadania trzech paszportów, co jest niezgodne z ukraińskim prawem zabraniającym podwójnego obywatelstwa. Powiedział przy tym, że prawo owszem zabrania podwójnego obywatelstwa, ale potrójnego już nie.

Został gubernatorem Dniepropietrowska dzięki wstawiennictwu J. Tymoszenko i O. Turczynowa. Mer Dniepropietrowska ma poważne aspiracje do obsadzania stanowisk państwowych z pominięciem procedur demokratycznych. Ihor Pałycia, prawa ręka Kołomyjskiego, po tragicznych i niewyjaśnionych do dzisiaj wydarzeniach w siedzibie związków zawodowych w Odessie, został gubernatorem tego miasta. Człowiekiem Komojoskiego jest również Andrij Iwanczuk stojący na czele Komitetu ds. Polityki Ekonomicznej RN Ukrainy. Sabotował rozpatrzenie projektu ustawy ograniczającej wpływy Oligarchy na „Ukrtnaftę”. Do ludzi oligarchy można także zaliczyć Denysa Antoniuka, szefa Państwowej Służby Lotniczej. Oligarcha jest właścicielem Międzynarodowych Linii Lotniczych Ukrainy. Kolejny zaufany to zastępca gubernatora Kołomyjskiego, Borys Fiłatow, stoi na czele grupy roboczej RN Ukrainy ds. Przeciwdziałania Nielegalnej Prywatyzacji.

I. Kołomojski przedstawia się społeczeństwu jako „dobry oligarcha”. Sponsoruje bataliony najemnicze, broni ładu i porządku w Dniepropietrowsku. Deklaruje, że chce oczyścić państwo z wpływów oligarchicznych. Przybył na posiedzenie Specjalnej Parlamentarnej Komisji Kontrolnej ds. Prywatyzacji, i oświadczył, że chce opowiedzieć o kulisach prywatyzacji największych sektorów gospodarki narodowej za czasów prezydenta Kuczmy i jak płacił łapówki zięciowi ówczesnego zięciowi Wiktorowi Pińczukowi. Oczywiście tylko przypadkiem przed sądem w Londynie odbywa się sprawa przeciwko Kołomojskiemu z powództwa W. Pińczuka o machlojki przy prywatyzacji przemysłu metalurgicznego.

Domagał się również ujawnienia kulis powstania holdingu „Metinwest”, który jest obecnie kontrolowany przez R. Achmatowa i W. Nowyńskiego (oligarchowie o orientacji pro – rosyjskiej).  Uderzył tym samym nie tylko w W. Pinczuka, ale także w klan Achmatowa. Zaproponował anulowanie praktycznie całej prywatyzacji najważniejszych sektorów ukraińskiej gospodarki, co oczywiście zostało bardzo ciepło przyjęte i nagłośnione przez media należące do oligarchy. Był to oczywiście blef i „zagrywka pod publikę”, ale środki masowego przekazu pozostające pod jego kontrolą widzą w „państwotwórczych” propozycjach Kołomojskiego powody odsunięcia go od władzy w „Ukrnafcie” i dymisji ze stanowiska gubernatora jako zemstę zagrożonych oligarchów – przede wszystkim P. Poroszenki. 

Tam, gdzie kończy się politpop

Dysponując czasem oraz cierpliwością można, nie wychodząc z domu, dowiedzieć się bardzo wiele na temat „Benia” Kołojskiego oraz innych ukraińskich oligarchów. Co na ich temat wiedzą służby krajów zainteresowanych konfliktem ukraińskim, Bog jeden raczy wiedzieć.

Dniepropietrowski oligarcha, który przez 12 lat mieszkał poza granicami Ukrainy, jest dzisiaj uważany za największego obrońcę suwerenności Ukrainy. Tworzy doskonale wyposażone oddziały zwane nieprecyzyjnie „ochotniczymi”. W rzeczywistości są to oddziały najemnicze, których członkowie otrzymują wynagrodzenie o wiele wyższe niż wynosi żołd w ukraińskiej armii. Na czele batalionu „Dnipro – 1” stoi Asher Josef Czerkasskyj, szkolony najprawdopodobniej przez izraelską armię. Wcześniej na czele batalionu stał dzisiejszy deputowany z „Prawego Sektora” Borysław Bereza, również najprawdopodobniej szkolony przez armię Izraela. Status prawny tych oddziałów jest bardzo niejasny. Nie wiadomo na jakiej podstawie prawnej „Dnipro -1” oraz „Dnipro – 2” przeszły rejestrację państwową.

Uformowanie powyższych batalionów jest przedstawiane jako dowód patriotycznych uczuć Kołomojskiego i przejaw mobilizacji Ukraińców do walki ze wschodnim agresorem. W rzeczywistości obrazuje cała nędze państwa ukraińskiego. Kraj administrujący na najżyźniejszych ziemiach w Europie, dysponujący znacznymi zasobami surowców mineralnych, nie potrafił przez ponad dwadzieścia lat stworzyć mobilnej armii zdolnej do obrony własnego terytorium.

Do najemniczych batalionów Kołomojskiego wchodzą również osoby o bardzo podejrzanym autoramencie. Jeszcze niedawno byli oni przedstawiani jako bohaterowie Ukrainy, dzisiaj coraz częściej słychać ze strony ukraińskiej głosy, że zajmują się kontrabandą i dopuszczają przemocy wobec cywilów. Szerokim echem odbiło się zabójstwo oficera SBU, który usiłował przeszkodzić przestępczej działalności bojowników „Dnipro – 1”.

Dla oligarchy Ukraina jest tylko terytorium na którym robi interesy. Budując prywatną armię ma na uwadze tylko i wyłącznie własne zyski. Wie doskonale, że armia ukraińska w zetknięciu z wojskiem rosyjskim i separatystami szkolonymi przez GRU i FSB nie ma żadnej możliwości obrony kraju. Prywatna armia jest dla niego polisą sprawowania rzeczywistej władzy w Okręgu Dniepropietrowskim, który nie rządzony żelazną ręką  oligarchy (w stylu Don Corleone) może zacząć przejawiać tendencje separatystyczne.

Ponadto, prywatne oddziały są żelaznym argumentem w polityce wewnętrznej, co najdobitniej uwidoczniło się w czasie nocnego szturmu siedziby „Ukrnafty”.

Kołomojski chciałby, z zapewne z udziałem firm amerykańskich, posiadających odpowiednią technologię, eksploatować złoża gazu łupkowego i ropy naftowej na Wschodniej Ukrainie. Może być zainteresowany trwaniem konfliktu na wschodzie kraju, dalszą depopulacją wschodu, właśnie ze względu na interesy w branży wydobywczej – mocno uciążliwej dla ludzi i środowiska; mniej ludzi i zniszczona infrastruktura oznacza mniejsze koszty zakupu działek, uniknięcie procedury wywłaszczenia, itp.

Warto również zauważyć, że firmy Kołomojskiego zarabiają na wojnie krocie, zajmując się dostawami dla wojska.

Dniepropietrowski baron jest również patronem i sponsorem tzw. „Prawego Sektora”. Ta organizacja jest w Polsce oskarżana o kontynuowanie linii politycznej głównych ideologów ukraińskiego nacjonalizmu – St. Bandery i D. Doncowa oraz posługiwanie się symbolami neonazistowskimi i antypolską retoryką. 

Szczególnie środowiska kresowe i patriotyczne podkreślają antypolski wymiar ukraińskiego nacjonalizmu w wydaniu Prawego Sektora. Gdy przyjrzymy się tej organizacji uważnie, dojdziemy do zaskakujących wniosków.  

„Prawy Sektor” – to tylko ideologiczna wydmuszka, swego rodzaju „koncesjonowany patriotyzm”. Członkowie tej organizacji zostali poumieszczani na różnych listach wyborczych i, jak pokazało życie, głosują w RN Ukrainy zawsze w interesach oligarchy Kołomojskiego.

Trzon polityczny tej organizacji tworzą Ukraińcy z podwójnym ukraińsko – izraelskim obywatelstwem, szkoleni w latach 90 – ch i na początku nowego wieku przez armię Izraela. Są na Ukrainie, w tym również w środowiskach żydowskich, nazywani, podobnież, na przekór rosyjskiej propagandzie –  żydobanderowszczyzną.

„Prawy Sektor” to amorficzne ugrupowanie, które odwołuje się do nacjonalizmu ukraińskiego nie dlatego, że wierzy w jego ideały, ale dlatego, żeby w sposób zorganizowany i kontrolowany skierować patriotyczną energię środowisk narodowych i nacjonalistycznych (antysystemowych, często skrajnych i antysemickich, odwołujących się do ideologii III Rzeszy) na obronę kraju.

Przedstawicieli „Prawego Sektora” można co najwyżej zaliczyć do ugrupowań o charakterze centro- prawicowym. Świadczy o tym wywiad udzielony jednej z gazet przez deputowanego RN Ukrainy Borysława Berezę, byłego dowódcę batalionu „Dnipro – 1”. B. Bereza stwierdził m. inn., że St. Bandera nie był faszystą, powiedział, że respektuje zasady  otwartego społeczeństwa oraz prawa mniejszości seksualnych na Ukrainie, co stoi w całkowitej sprzeczności z poglądami ideologów ukraińskiego nacjonalizmu i tezami współczesnych ruchów narodowo – konserwatywnych i nacjonalistycznych. 

Przywódca „Prawego Sektora” Dmytro Jarosz został wybrany do RN Ukrainy w Okręgu Dniepropietrowskiego, gdzie rządzi I. Kołomyjski. W okręgu jednomandatowym  uzyskał  29, 76% głosów.  Po wyborach został zastępcą przewodniczącego newralgicznego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, gdzie pilnuje interesów Kołomyjskiego. Jarosz to najprawdopodobniej „swój człowiek” rządzącej nad Dnieprem oligarchii. Ten „nacjonalista” w 2013 roku pełnił podobnież funkcję asystenta Wałentyna Naływajczenki z partii UDAR (programowo odpowiednik polskiego Ruchu Palikota). Był podobnież wśród członków – założycieli neobanderowskiej organizacji „Tryzub”, ale z internetowej strony ugrupowania faktu tego ustalić niepodobna. 

W czasie Majdanu, D. Jarosz, jako nikomu nieznana wcześniej osoba, uczestniczy w negocjacjach z ówczesnym prezydentem Ukrainy W. Janukowyczem, o które poprosiła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. Otrzymał podobnież gwarancje bezpieczeństwa. Spotkanie odbyło się w budynku Administracji Prezydenta i trwało ponad godzinę. Janukowycz zaproponował Jaroszowi podpisanie umowy o zakończeniu konfliktu – ten jednak odmówił i powiedział, że „Prawy Sektor” będzie walczył do końca.

Przypadek wyboru Jarosza do RN Ukrainy z Okręgu Dniepropietrowskiego zasługuje na rzetelne badania socjologiczne. Od czasów odzyskania niepodległości partie narodowe były kojarzone jednoznacznie z Zachodnią Ukrainą i za wyjątkiem pojedynczych przypadków nie potrafiły wprowadzić do RN Ukrainy swoich przedstawicieli. W dość amorficznym narodowo, i mocno kosmopolitycznym środowisku dniepropietrowska, zdobył procentowo więcej głosów niż „Prawy Sektor” w bastionie nacjonalistów – Zachodniej Ukrainie.  Do RN Ukrainy weszło więcej przedstawicieli „Prawego Sektora” z Ukrainy Centralnej i Wschodniej niż z antysystemowej i jednoznacznie ukraińsko – narodowej Ukrainy Zachodniej.

Dmytro Jarosz zostanie Ministrem Obrony Ukrainy. Przynajmniej możemy się domyślać dlaczego walka Poroszenki z Kołomojskim zakończyła się pokojem, który oczywiście może oznaczać wojnę. Pierwszy będzie prywatyzował kraj, a drugi będzie go uzbrajał. Zapewne bezinteresownie.

***

Jak informują media, Kołomyjski i Bogoliubow są aktywnymi działaczami społeczności żydowskiej na Ukrainie i w Europie. Są inicjatorami powołania Europejskiego Parlamentu Żydowskiego (22. lutego 2012 r.).

Oligarchowie są związani z utraortodoksyjną organizacją chasydzką „Chabad Lubawicz”, która od kilku lat usiłuje zdominować życie społeczności żydowskiej na Ukrainie, Rosji, Polsce i innych krajach Europy Środkowo – Wschodniej. Mówi się po cichu, że Kołomojski jest jej przedstawicielem na Ukrainę. Obaj oligarchowie ufundowali największą siedzibę tej organizacji na świecie – dniepropietrowskie Centrum Menora.

Tematu tego się nie porusza, zapewne z obawy przed oskarżeniem o antysemityzm. Chabad Lubawicz powstał około 250 lat temu na terenie dzisiejszej Białorusi i do ok. 1994 roku niewiele różniła się od żydowskich ugrupowań chasydzkich na świecie. W tym roku zmarł ostatni rabin tej wspólnoty, wychowany w Dniepropietrowsku, Menachem Mendel Schneerson. Po jego śmierci organizacja zrezygnowała z wyboru kolejnego rabina, a Schneerson został ogłoszony mesjaszem (nie mówi się o tym otwarcie na stronach amerykańskich tej organizacji, inaczej jest na stronach rosyjskich). Odtąd Chabad oczekuje kolejnego przyjścia mesjasza – Schneersona za ziemię, które ma nastąpić w miejscu jego urodzenia lub na ziemi, gdzie spędził swoje młodzieńcze lata. Dlatego największa siedziba tej organizacji na świecie została zbudowana w tym mieście. Terenem największej aktywności Chabadu były dotychczas Stany Zjednoczone, dzisiaj jest nim również Rosja i Ukraina.

W przeciwieństwie do innych ruchów ortodoksyjnych Chabad ma olbrzymie aspiracje polityczne.  Usiłuje wpływać na kolejne rządy USA i władze EU. Organizacja ta, ze względu na ortodoksyjne poglądy, nie znajduje poparcia wśród żydowskiej społeczności Europy Zachodniej. Terenem jej potencjalnego wpływu i działania jest zatem Europa Środkowo – Wschodnia na której mieszka społeczność żydowska, często bardzo biedna, poddawana w latach komunizmu planowej ateizacji.   

Schnersson słynął z bardzo chłodnego stosunku do państwa Izrael – uważał, że jego istnienie nie jest konieczne dla ortodoksyjnych Żydów, stąd być może tak liczne nawrócenia oficerów „Mossadu” na chabadyzm, o których informuje się często na stronach tej o organizacji i zainteresowanie Izraela kwestią ukraińską.

  Zapewne na Ukrainie doszło do sojuszu oligarchów grupy Kołomojskiego i Bogoliubowa z „Chabad Lubawicz”.  Jest bardzo prawdopodobne, że lubawicze chcą zwiększyć swój wpływ polityczne i społeczne na Ukrainie oraz zdominować społeczność żydowską w tym kraju. Potrzebują na ten cel hojnych sponsorów mających umocowanie w wysokich kręgach władzy. Kołomojski, za pomocą lubawiczów, ma nadzieję na nawiązanie kontaktów biznesowych i być może podpisanie poprzez firmy – słupy intratnych kontaktów z firmami dysponującymi dostępem do wysokich technologii – przede wszystkim z USA i UE. Nie może tego zrobić oficjalnie, ponieważ w zachodnich kręgach politycznych jest uważany za szemranego biznesmena o bardzo mglistej przeszłości i jeszcze bardziej mglistych powiązaniach z którym nie wolno robić żadnych interesów.

Do Chabad Lubawicz należą także najbliżsi współpracownicy Kołomojskiego – jego zastępca w Dniepropietrowsku Borys Fiłatow, partner biznesowy Hennadij Korban, mniej znany w Polsce oligarcha i przewodniczący World Chabad International Fund Aleksandr Hranowśkyj (deputowany IV kadencji z ramienia Socjaldemokratycznej Partii Ukrainy), 

Warto zauważyć, że Chabad chciałaby pozyskać do swojego grona także innych ukraińskich oligarchów, m. inn. W. Pińczuka, B. Kauffmana, A. Jarosławskiego, W. Medwedczuka, S.  Tyhipkę, H. Surkisa, H. Kernesa i wielu innych.

Związki grupy Kołomojskiego z „Chabad Lubawicz” zostały zauważone przez kremlowskich specjalistów od propagandy.  W rosyjskiej telewizji państwowej tak wpływowe osoby jak Aleksander Dugin czy Aleksander Prochanow twierdzą, iż Ukraina padła ofiarą „spisku żydowskiego” (co oczywiście jest nieprawdą). Ukraina jest jedynie wstępem do przejęcia „Swiętej Rusi” – czyli Federacji Rosyjskiej – przez wrogie jej kręgi, związane ze „światowym żydostwem”.

Takie tyrady wspomnianych intelektualistów trafiają w Rosji na bardzo podatny grunt, mający swoje korzenie jeszcze w XIX wieku, gdy rosyjscy intelektualiści najróżniejszych opcji politycznych (np. anarcho – komunista M. Bakunin) twierdzili, że Rosja padała i pada ofiarą Niemców, Żydów, masonów, itd.

Dzisiaj do tej argumentacji skłaniają się w Rosji środowiska związane z ruchami odrodzeniowymi w Cerkwi Moskiewskiej, która podobnie jak Cerkiew Grecka jest zdecydowanie antyżydowska oraz środowiska nacjonalistyczne i narodowo – socjalistyczne, odwołujące się do III Rzeszy. Retoryka rosyjskich mediów, budująca obraz Rosji jako twierdzy oblężonej przez wrogie siły powoduje, że społeczeństwo rosyjskie popiera działania władz na Kremlu, udzielając władzy pozwolenia na włączanie się (w tym militarne) do konfliktu ukraińskiego. Jest tylko oczywiście narracja na użytek organizowania opinii publicznej, ponieważ wpływ osób pochodzenia żydowskiego na rosyjską rzeczywistość polityczną, społeczną, gospodarczą i kulturalną jest z pewnością nie mniejsza niż na Ukrainie, a naczelnym rabinem Rosji jest Berel Lazar, członek Chabad Lubawicz. 

Podobnie separatyści z tzw. republik donbaskiej i łuhańskiej, którzy nazywają siebie obrońcami prawosławia – stąd Prawosławna Armia Donbasu – uważają, że ich kraj padł ofiarą oligarchów związanych ze środowiskami żydowskimi. Separatyści w Donbasie, o czym również się w Polsce mówi, walczą nie tyle z Ukrainą, ile z ukraińskimi oligarchami, których obwiniają o dokonanie przewrotu politycznego w kraju i jego destabilizację oraz wcześniejsze rozgrabienie ich ziemi i niszczenie przemysłu. Bardzo negatywnie na sytuację na Donbasie wpłynęły bardzo źle dowodzone oddziały armii ukraińskiej, które z ciężkiej artylerii i za pomocą lotnictwa bombardowały osiedla mieszkaniowe, wywołując tym samym ogromną wrogość ludności do państwa ukraińskiego.     

Ukraińska oligarchia i jej związki ze środowiskami żydowskimi spotykają się również z bardzo ostrą krytyką ze strony ukraińskich środowisk narodowych, nacjonalistycznych i narodowo – socjalistycznych, chociaż ukraińskie środowiska żydowskie ogłosiły w zeszłym roku, że Ukraina jest wolna od antysemityzmu. Jest to oczywiście jedynie deklaracja polityczna, ponieważ o tym, że na Ukrainie istnieją różne formy antysemityzmu, może przekonać się każdy użytkownik ukraińskiej sieci internetowej. Jednym z przejawów takich tarć ukraińsko – żydowskich było umieszczenie w 2012 roku przez Centrum Szymona Wiesenthala partii „Swoboda” na liście największych antysemitów świata za to, iż jej przywódca Ołeh Tiahnybok nawoływał do oczyszczenia Ukrainy z „żydowskiej mafii Moskali”, a jeden z deputowanych do RN Ukrainy z ramienia tej partii nazwał w pożałowania godnym tonie urodzoną na Ukrainie amerykańską aktorkę „brudną Żydówką”.

A co będzie, gdy na Ukrainie zacznie dochodzić do aktów antysemickich i państwa zachodnie cofną poparcie dla kraju nad Dnieprem?

Piąta kolumna Putina

Oligarchą, który stracił najwięcej wpływów politycznych na Majdanie jest Rinat Achmetow – związany z klanem donieckim i byłym prezydentem W. Janukowyczem. Członek Partii Regionów, dzisiaj kojarzony jest z „Blokiem Opozycyjnym” , czyli tą samą partią, tyle że pod innym szyldem. Na Ukrainie uważa się, że brak jednoznacznej postawy Achmatowa w Doniecku i Łuhańsku doprowadził do wojny i powstania separatystycznych republik. Jest prawdopodobne, że oligarcha uznał, że Kijów nie zdoła odzyskać kontroli nad zbuntowanymi prowincjami, a jego zaangażowanie w konflikt mogłoby spowodować, że władze DRL I ŁRL znacjonalizują jego majątek i pozbawią ważnego źródła dochodu. Postawa może mieć także związek z aneksją Krymu, gdzie Achmetow prowadził rozliczne interesy, a także związany jest ze społecznością tatarską. Być może stwierdził, że nie warto narażać się Kremlowi i angażować po stronie Kijowa – w zamian za nieokreśloną postawę być może po rozwiązaniu konfliktu będzie mógł nadal prowadzić swoje interesy. Jest także prawdopodobnie, że oczekuje na otwartą wojnę Kołomojskiego i Poroszenki, a wtedy z milionami dolarów  wróci do gry jako swego rodzaju mąż opatrznościowy.

Z „Blokiem Opozycyjnym” zawiązany jest wpływowy oligarcha Serhij Lowoczkin (ur. 1972). Jego ojciec był generałem – półkownikiem milicji w czasach Sowieckiej Ukrainy i stał na czele Departamentu Wykonywania Wyroków Sadowych oraz dysponował wiedzą dotyczącą przeszłości wielu wpływowych osób na Ukrainie, m.inn. Wiktora Janukowycza. S. Lowoczkin jest założycielem „Partii Rozwoju Ukrainy” (11 czerwca 2014 r.). Członkami organizacji są byli członkowie Partii Regionów. Powołanie PRU to klasyczny zabieg zmiany szyldu politycznego, który ma umożliwić oligarsze samodzielną działalność polityczną i wyjście z cienia W. Janukowycza. Wraz z siostrą Julią zasiada w Radzie Najwyższej z ramienia „Bloku Opozycyjnego” tz. „Partii Rozwoju Ukrainy”, partii „Centum” Wadyma Rabinowycza, „Nowej Polityki”, „Państwowej Neutralności”, „Ukraina – Naprzód!” oraz „Robotniczej Ukrainy”, a także członków Partii Regionów. Blok uzyskał największe poparcie we wschodnich i południowych regionach kraju.

S. Lowoczkin jest związany z innym ukraińskim oligarchą, Rosjaninem z ukraińskim obywatelstwem Wadimem Nowyńśkym oraz Dmytro Firtaszem, kojarzonym z byłym prezydentem W. Janukowyczem. Ten ostatni został aresztowany na wniosek FBI i przebywa w areszcie domowym w Wiedniu po zapłaceniu 125 mln. euro kaucji, która wpłynęła na konto tamtejszego sądu z Rosji. 

Związki D. Firtasza w władzami na Kremlu są bardzo niejasne.  Najprawdopodobniej finansuje Partię Radykalną Oleha Liaszki, która łączy w sobie elementy nacjonalizmu, socjalizmu z pewną dozą pokazowej antysystemowości,  UDAR W. Kliczki – partię zdecydowanie lewicową, szczególnie w sferze obyczajowości (Kliczkę można nazwać reprezentantem interesu Niemiec na Ukrainie) oraz Blok Petra Poroszenka, który jest typowym ugrupowaniem władzy.   

Niejako na uboczu głównej rozgrywki Poroszenki i Kołomojskiego pozostają aktywni niegdyś polityczne Wiktor Pinczuk (zięć byłego prezydenta Kuczny), mieszkający zresztą od jakiegoś czasu poza Ukrainą i Serhij Tyhipko, kiedyś człowiek Kuczmy i Janukowycza, były prezes NBU. Wiktor Pinczuk może być potencjalnym sojusznikiem Poroszenki, gdyż z jest skonfliktowany z Kołomojskim, któremu w 2013 roku wytoczył sprawę przed londyńskim sądem o prawo do Krzyworoskiego Kombinatu Rudy Żelaza. Kołomojski miał podobnież zlecić zabójstwo adwokata W. Pinczuka – Serhija Karpenki.  

Wnioski

Nie ma dzisiaj ani jednego ośrodka analitycznego i specjalisty, który mógłby choćby cząstkowo przewidzieć co wydarzy się w najbliższym czasie na Ukrainie.

Wydaje się, że rozpoczyna się właśnie zacięta walka oligarchów o podział wpływów na Ukrainie. Powiedzmy sobie szczerze – oligarchia istnieje w tak rozwiniętych krajach świata jak USA, Wielka Brytania, Niemcy czy Francja. I są to kraje bogate, mające olbrzymi wpływ na sytuację polityczną i gospodarczą świata. Istnieje bowiem olbrzymia różnica pomiędzy oligarchą amerykańskim i ukraińskim – amerykański musi uwzględniać interesy USA, ukraiński uwzględnia tylko swoje. Stąd Kołomojski, Poroszenko czy Achmetow nie są żadnymi równorzędnymi partnerami dla zachodnich rządów – ktoś, kto świadomie doprowadza do ruiny własny kraj, nie będzie traktowany poważnie ani w Waszyngtonie, ani w Paryżu czy Berlinie.

Wojna oligarchów i bardzo niestabilna sytuacja na Ukrainie oznaczać będzie pogorszenie i tak dramatycznie niskiej stopy życiowej na Ukrainie. Kraj czeka emigracja najbardziej aktywnej części społeczeństwa – ludzi młodych, którzy znajdując lepsze warunki życia na Zachodzie nie wrócą na Ukrainę. Niski poziom życia może spowodować katastrofę humanitarną, łącznie z możliwością wybuchu epidemii chorób zakaźnych w bezpośrednim sąsiedztwie Polski.

Ponadto na Ukrainie swoją partię szachów rozgrywa Rosja, USA, Niemcy, Izrael i Chiny. Najmocniejsza w tej partii jest Rosja, która na Ukrainie posiada jeszcze sowieckiej prominencji wpływy, najprawdopodobniej dysponuje agenturą oraz podsłuchuje rozmowy ukraińskich polityków z prezydentem włącznie.

Włączenie Ukrainy do struktur europejskich i NATO jest w (nawet w dalekiej perspektywie czasowej) niemożliwe. Finlandyzację Ukrainy proponuje prof. Zbigniew Brzeziński, który jeszcze w czasie trwania Majdanu zagrzewał Ukraińców do walki z Putinem, a w latach 90 –ch i na początku wieku postulował jej wstąpienie do Paktu.

To może lepiej było zostawić Ukrainę w spokoju – przecież Janukowycz grał jednocześnie na wielu fortepianach?

A tak, Ukraina zaczyna przypominać państwo rodem z Afryki Środkowej, gdzie skorumpowani kacykowie walczą o wpływy, a koncerny międzynarodowe eksploatują miejscowych tubylców.

Tyle, że Europa Środkowo – Wschodnia to nie Afryka i wcześniej czy później, ktoś będzie musiał z tym bałaganem zrobić porządek. 

============================

Wykorzystane materiały

I. Audio – video

  1. Tat’yana Montyan: V etoy situatsii dna net 24.02.15 (russkiy), https://www.youtube.com/watch?v=hYiJWOU0uXQ 
  2. Tat’yana Montyan. Ukrainy bol’she net. 11.03.2015 [Rassvet.TV, https://www.youtube.com/watch?v=nPxSAZE812M
  3. Tat’yana Montyan: o prestupleniyakh Kolomoyskogo i Poroshenko… https://www.youtube.com/watch?v=sje-T_CmkMA
  4. Tat’yana Montyan: V etoy situatsii dna net 24.02.15 (russkiy), https://www.youtube.com/watch?v=hYiJWOU0uXQ
  5. Tat’yana Montyan o Poroshenko i Kolomoi?skom https://www.youtube.com/watch?v=xKxOJN-9XD8
  6. TAT’YANA MONTYAN, vsya pravda o novoy vlasti i liderakh Yevromaydana!!!! https://www.youtube.com/watch?v=axDik6VenyU
  7. # PRANKER LEXUS, LYASHKO…..I SOLONYY CHLEN BORISA!!!….. #LNR# #DNR# #ATO# #NOVOROSSIYA# #UKRAINA#,https://www.youtube.com/watch?v=qOPJh2Zxxr4
  8. Pravda o Poroshenko… PROSLUSHKA!!! https://www.youtube.com/watch?v=dzK9y_wUDmI
  9. P’yanyy Kolomoyskiy «Gubarevu»: v fashistskoy Germanii nas by rasstrelyali, https://www.youtube.com/watch?v=5rj67zI58OQ
  10. Simvolu zhidobanderovshchiny pozhelali dozhit’ do 120! , https://www.youtube.com/watch?v=pkczH6iluxA
  11. Glavnyy ravvin Ukrainy Yakov Dov Blaykh o situatsii v Ukraine, https://www.youtube.com/watch?v=utLs_1VJ2Jk
  12. Ukrajina: Pravý Sektor jsou Židé https://www.youtube.com/watch?v=doKQBUXZ51g&feature=youtu.be 
  13. Ukrajinská kríza očami Eduarda Chmelára, https://www.youtube.com/watch?v=nACGIQ4bydo
  14. UKRAJINA – Ako to celé začalo, https://www.youtube.com/watch?v=fRJvUFChHKc
  15. Píd „Ukrnaftoyu” Kolomoys’kiy í Nayyem z`yasovuyut’ khto reyder, https://www.youtube.com/watch?v=QhrtSYCpOHw
  16. Kolomoys’kiy obmatyukav zhurnalísta Radío Svoboda bílya ofísu «Ukrtransnafti» https://www.youtube.com/watch?v=LqL4rvxB3xQ
  17. Ígor Kolomoys’kiy dav rozgornute ínterv’yu shchodo Ukrtransnafti , https://www.youtube.com/watch?v=0DvHI4gv3Ps
  18. Proslushka telefona. razgovora Timoshenko i Saakashvili, https://www.youtube.com/watch?v=kuDjBxWEnBU
  19. Kolomoyskiy brosil vyzov Poroshenko.Boytsy batal’ona „Dnepr 1” barrikadiruyutsya v zdanii «Ukrnafty https://www.youtube.com/watch?v=NAIPG3OAnZ8
  20. Obmanutyye soldaty VSU obrashchayutsya k Poroshenko skoro na Kiyev, https://www.youtube.com/watch?v=TsaXv8lNQb0
  21. Pozner i Dugin Voyna mezhdu SSHA i Rossiyey uzhe idet(24.03.2015) https://www.youtube.com/watch?v=RghTSoCUPsw
  22. Pozner i Zhirinovskiy, chast’ 1(24.03.2015) https://www.youtube.com/watch?v=B3TIj21yjSg
  23. Kolomoyskiy i Kurchenko o Yanukoviche i Putine 4.03.2014 PROSLUSHKA OLIGARKHOV, https://www.youtube.com/watch?v=kJGqtsfDRB4
  24. Pravda o Poroshenko… PROSLUSHKA!!! https://www.youtube.com/watch?v=dzK9y_wUDmI
  25. Amerika ukraintsam podpisala smertnyy prigovor, https://www.youtube.com/watch?v=JAaiutQ5TPw
  26. Podvypivshiy Poroshenko podaril beznogomu invalidu ATO futbol’nyy myach https://www.youtube.com/watch?v=Fcdmq6Qv_Cc
  27. TAT’YANA MONTYAN, vsya pravda o novoy vlasti i liderakh Yevromaydana!!!! https://www.youtube.com/watch?v=axDik6VenyU 
  28. Prem’êr-mínístr Arseníy Yatsenyuk dav ínterv’yu vseukraí?ns’kim telekanalam, https://www.youtube.com/watch?v=BwM02JkljpE 
  29. Yatsenyuk o SSHA Rossii Putine NATO i YES Yatsenyuk zaputalsya, https://www.youtube.com/watch?v=l0F-cQU_Zvo
  30. Ínterv’yu Prem’êr-mínístra Ukraí?ni Arseníya Yatsenyuka (27.02.2015) https://www.youtube.com/watch?v=9FKO6xl4Q5
  31. Arseníy Yatsenyuk u programí «Shuster Live» na Pershomu natsíonal’nomu. P’yatnitsya, 3 zhovtnya., https://www.youtube.com/watch?v=KgObFwWUsoE
  32. Ischadiye ada Polnoye dos’ye na Timoshenko Chast’ 1 Vybory prezidenta Ukrainy 2014 2015, https://www.youtube.com/watch?v=mgC4IVWAq28
  33. Yevreyskaya okupatsiya Ukrainy https://www.youtube.com/watch?v=mWqnZDlePrE&feature=related
  34. Ukraina i geopolityka (Parys, Marciniak, Lewicki, Pyffel – Klub Ronina 2.04.2013) https://www.youtube.com/watch?v=2rQBJsoxh4Y
  35. dr Targalski – analiza konfliktu Rosja-Ukraina https://www.youtube.com/watch?v=-_GjyRYYpgY
  36. Waszczykowski, Osica, Bartosiak – „Ukraina. Dlaczego jest taka ważna?” https://www.youtube.com/watch?v=pm5HLxA4Xc4
  37. Chodakiewicz – Sytuacja geopolityczna Polski https://www.youtube.com/watch?v=_jC1W4an_aw
  38. Aleksandr Dugin – Ukraintsy eto narod predateley, https://www.youtube.com/watch?v=toPU3a4ZL68
  39. Eksklyuzivnoye interv’yu Dmitriya Yarosha, https://www.youtube.com/watch?v=xxGRbphNJGM
  40. Nikolay Starikov v Krymu Otvety ob Ukraine, chast’ 1(24.03.2015) https://www.youtube.com/watch?v=yDeZc-NXoKs
  41. Nikolay Starikov otchot ob Ukraniye 2014, https://www.youtube.com/watch?v=5OHxm1twNgc
  42. Kak razvodyat Ukrainu (Poznavatel’noye TV, Nikolay Starikov), https://www.youtube.com/watch?v=v5nGGsAf1AI 
  43. Izrail’skiy razvedchik Yakov Kedmi: Putin voz’met vsyu Ukrainu! https://www.youtube.com/watch?v=lShxKVxSSOc
  44. Tyagnibok pro Klichko i Yatsenyuka. skrytaya kamera, https://www.youtube.com/watch?v=QInDTROlFPk
  45. Pravda pro Yatsenyuka ot Lyashko Yatsenyuk, Timoshenko, Shuster, https://www.youtube.com/watch?v=xDIDsd57iUU
  46. Yatsenyuku dostalos’ ot Lyashka. Pravda matushka, https://www.youtube.com/watch?v=F_poPHVwXvM
  47. Aleksandr Prokhanov. Oleg Tsarev. Vernotsya li Ukraina v russkiy mir?, https://www.youtube.com/watch?v=e0A-h32btm8 
  48. Prokhanov prisoyedineniye Kryma na RSN.fm 20 03 2015, https://www.youtube.com/watch?v=jRMj1Rbj8Ds 
  49. Simvolu zhidobanderovshchiny pozhelali dozhit’ do 120! https://www.youtube.com/watch?v=pkczH6iluxA
  50. Glavnyy ravvin Ukrainy Yakov Dov Blaykh o situatsii v Ukraine, https://www.youtube.com/watch?v=utLs_1VJ2Jk

II. Artykuły

  1. Ígor Valeríyovich Kolomoys’kiy http://bp.ubr.ua/uk/profile/kolomoiskii-igor-valeriiovich 
  2. O. Garan’, Spravzhní bíytsí ”Dnípra-1” voyuyut’ u Pískakh í píd Maríupolem http://blogs.pravda.com.ua/authors/haran/550f07685a5ee/
  3. S. Andrushko, Víter proti Kolomoys’kogo http://blogs.pravda.com.ua/authors/andrushko/550f648c04aa2/
  4. W. Biszczuk, Wielki biznes w czasie wojny. Część 3. Wojna Kołomojskiego Wiktor Biszczuk http://www.polukr.net/blog/2015/03/wielki-biznes-w-czasie-wojny-czesc-3-wojna-kolomojskiego/
  5. U svítí olígarkhív, Polítolog Yuríy Palíychuk prokomentuvav, u shcho mozhe pererosti díyal’níst’ Ígorya Kolomoys’kogo. http://kmisto.info/articles/9477.html
  6. G. Omel’chenko: „Timoshenko bula zaverbovana FSB u lipní 1995 roku”. http://ua.korrespondent.net/ukraine/politics/1397078-omelchenko-timoshenko-bula-zaverbovana-fsb-u-lipni-1995-roku
  7. Geshefti nedotorkanikh Akhmetova í Poroshenka chomus’ pribrali zí spisku naybagatshikh „êvreí?v” svítu. http://www.pravda.com.ua/news/2013/05/11/6989632/
  8. Aktsíya Chesnogo Slova u Kiêví http://kmisto.info/articles/9513.html
  9. Sin Avakova v 2014 rotsí kupiv kvartiru v yelítnomu zhitlovomu kompleksí vartístyu ponad 1 mln dolarív www.epravda.com.ua/news/2015/03/16/533886/
  10. Ukraí?na – dev’yata v svítí z yeksportu zbroí?, Rosíya – druga http://newsru.ua/ukraine/16mar2015/ukrainadeviataya.html
  11. Right-Wing Ukrainian Leader Is (Surprise) Jewish, and (Real Surprise) Proud of It By Vladislav Davidzon|December 1, 2014 12:00 AM|Comments 
  12. http://tabletmag.com/jewish-news-and-politics/187217/borislav-bereza
  13. Akhmetov vimagaê viplatiti yomu z byudzhetu 200 mln za yelektroyenergíyu dlya boyovikív http://zaxid.net/news/showNews.do?ahmetov_vimagaye_viplatiti_yomu_z_byudzhetu_200_mln_za_elektroenergiyu_dlya_boyovikiv&objectId=1344543
  14. Yevromaydan v Tel’-Avive, https://isrageo.wordpress.com/2013/12/02/ta_ua/
  15. A. Koziński, Brzeziński: Należy wzmocnić Zachód. Trzeba do niego dołączyć Rosję, Ukrainę czy Turcję, http://www.polskatimes.pl/artykul/794278,brzezinski-nalezy-wzmocnic-zachod-trzeba-do-niego-dolaczyc-rosje-ukraine-czy-turcje,id,t.html?cookie=1 
  16. Matír ta starshiy brat Petra Poroshenka – bílí plyami bíografíí? maybutn’ogo Prezidenta, http://vinbazar.com/news/nshe/mati-ta-starshii-brat-petra-porosa-trokhi-sa-na-nevidomi-storinki-biografiyi
  17. A. Dugin, Ukraińska wojna jako punkt zwrotny w światowej polityce, www.konserwatyzm.pl/…/ukrainska-wojna-jako-punkt-zwrotny-w-swiatowej-polityce 
  18. A. Pokhova, Kolomoys’kiy vityagnuv «tseglinu» znizu http://www.day.kiev.ua/uk/article/tema-dnya-ekonomika/kolomoyskyy-vytiagnuv-ceglynu-znyzu

Portale internetowe i agencje informacyjne

www.ua.korrespondent.net

www.bp.ubr.ua

www.skoty.info

www.evreiskiy.kiev.ua/

www.pravda.com.ua

www.day.kiev.ua

www.zaxid.net

www.isrageo.com

www.moshiach.ru

www.wikiLeaks.org

W Woroneżu spotkanie z uchodźcami z Donbasu, w tym z Mariupola.

Agnieszka Piwar: Byłam w Rosji

6 maja A.D. 2022 wyruszyłam w podróż do Federacji Rosyjskiej. To była dość ryzykowna wyprawa, o powrocie do Polski nie wspominając. Unia Europejska zerwała połączenia, więc poleciałam okrężną drogą przez Turcję. Na lotnisku w Antalyi dowiedziałam się o rosyjskim zakazie wjazdu dla Polaków.

Przedstawiciele tureckich linii lotniczych podeszli do zakazu z pełną powagą. Mimo długoterminowej wizy w paszporcie, za pierwszym podejściem nie wpuszczono mnie na pokład samolotu. Ostatecznie sprawa została odkręcona, a mnie przytrafiły się krótkie tureckie wakacje (na zdjęciu).

Nieco oszołomiona faktem, iż zakaz wjazdu mnie akurat nie objął, dotarłam do Moskwy 9 maja. Tego dnia Rosjanie obchodzą wielkie narodowe święto. Dzień Zwycięstwa upamiętnia pokonanie hitlerowskich Niemiec i zakończenie II wojny światowej. Ważnym punktem obchodów jest udział w akcji społecznej Nieśmiertelny Pułk. Uczestnicy zbierają się na marszu i niosą zdjęcia członków ich rodzin, którzy walczyli w wielkiej wojnie ojczyźnianej. Tym razem niesiono też portrety żołnierzy poległych w 2022 roku na Ukrainie.

Dołączyłam do tłumu Rosjan spacerujących po moskiewskich ulicach, by z bliska przyjrzeć się ich nastrojom. Zauważyłam, że mimo konfliktu zbrojnego z Ukrainą, nie było okrzyków przeciwko Ukraińcom, z rąk których giną też przecież rosyjscy żołnierze. Właściwie to nie zauważyłam nienawistnych haseł przeciwko komukolwiek. Nawet przeciwko tym, którzy z zewnątrz odpalili wojnę, napuszczając na siebie Rosjan i Ukraińców.

Kolejnym punktem wyprawy była podróż pociągiem do Woroneża. Towarzyszyła mi paczka znajomych, w tym grupa zagranicznych dziennikarzy. Poznałam młodego Rosjanina z Krymu. Zadałam mu serię pytań, dzięki czemu dowiedziałam się kilku interesujących kwestii. Mój rozmówca porównał poziom życia na krymskim półwyspie pod rządami Ukrainy i Rosji. Po aneksji zbudowano tam nowoczesną infrastrukturę, w tym porządne drogi i kanalizację. By zobrazować sytuację, Siergiej opowiedział mi o swojej babci, która mieszka na wsi. Okazało się, że za czasów ukraińskich nie miała ona dostępu do bieżącej wody. Dostarczano tam wtedy wodę jedynie dwa razy w tygodniu.

Teraz to się zmieniło i starsza kobieta może korzystać z wody we własnym domu o dowolnej porze. Lecz nie wszystko jest obecnie pozytywne. Dla przykładu, za czasów rosyjskich na Krymie zdecydowanie wzrosły ceny za podstawowe produkty. Mój rozmówca przyznał jednak, że cieszy się z przyłączenia Krymu do Rosji, które odbyło się bez rozlewu krwi. Tego entuzjazmu nie podzielił już w kwestii ostatnich wydarzeń na Ukrainie. Powiedział, że ma teraz sporo obaw, ponieważ giną niewinni ludzie.

Pierwszego dnia pobytu w Woroneżu spotkałam się z uchodźcami z Donbasu, w tym z Mariupola. Obalili niemal wszystko, czym karmią Polaków medialni specjaliści od dezinformacji. Uchodźcy jakoś się nie uskarżali na rosyjskich żołnierzy, ani „kadyrowców”. Gorzkie słowa padły natomiast pod adresem ukraińskich żołnierzy. Według relacji świadków mieli oni blokować ewakuację, celowo narażać ludność cywilną i dopuszczać się zbrodni. Poznani przeze mnie uchodźcy wyraźnie bardzo bali się Ukraińców. Jedna z kobiet powiedziała, że jeśli jej miasto miałoby pozostać w granicach Ukrainy, to ona nie chce już do niego wracać.

Nazajutrz, wraz z polsko-czesko-niemiecką grupą towarzyszących mi dziennikarzy, zostaliśmy zaproszeni na debatę w Państwowym Uniwersytecie w Woroneżu. Był to dla mnie najważniejszy punkt ostatniej wyprawy do Rosji z dwóch powodów. Po pierwsze, mimo tych strasznych czasów i fatalnych relacji między naszymi państwami, znalazła się przestrzeń do dialogu. To pokazuje, że wystarczy odrobina dobrej woli, aby zadziało się coś dobrego i być może rokującego na przyszłość. Po drugie, wsłuchując się w głos młodego pokolenia Rosjan, a konkretniej przyszłej elity tego państwa, utwierdziłam się w przekonaniu, że ten bliski mi słowiański naród utknął w tragicznym – dla siebie i sąsiadów – punkcie.

W ramach rozważań na ten temat nawiążę do wystąpienia studentki wydziału filologicznego. Antonina Smorodinowa wygłosiła płomienne przemówienie otwierające nasze spotkanie. Sympatyczna Rosjanka za swoją przemowę zebrała gromkie brawa od pozostałych studentów i kadry profesorskiej. Świadczy to o tym, że słowa tej młodej kobiety są odzwierciedleniem rosyjskich nastrojów. Tymczasem nie potrafię podzielać ich entuzjazmu. Nie tylko z tego względu, że jestem Polką. Przede wszystkim dlatego, że ciężko mi spokojnie patrzeć jak Rosjanie tkwią w kulcie czegoś, co sprowadziło ogrom cierpienia i upokorzenia także na ich własny naród.

Zanim przejdę do meritum, nawiążę do tego, co bardzo zabolało Rosjan w ostatnim czasie. W tej konkretnej sprawie doskonale rozumiem i podzielam ich obawy. Chodzi o likwidację ich dziedzictwa historycznego i kulturowego, z czym mamy do czynienia także w Polsce.

Smorodinowa skwitowała ten absurd słowami: «Widzimy politykę pseudo-tolerancji na przykładzie naszej własnej kultury. „Anulując” dziedzictwo rosyjskie, które obejmuje nie tylko oryginalne dziedzictwo rosyjskie, ale także ukraińskie, białoruskie, kozackie i innych narodów, Zachód próbuje zapomnieć i usunąć dzieła A. Czechowa, F. Dostojewskiego, Ł. Tołstoja – pisarzy humanistycznych, którzy poruszają kwestie miłosierdzia, filantropii, wartości chrześcijańskich. Czy to nie wygląda absurdalnie? Wszystko jest anulowane: od największych kompozytorów po „rosyjskie dęby”.»

Młoda Rosjanka zapewniła jednak, że «polityka wykluczenia» i «izolacja kulturowa» jeszcze bardziej zjednoczyła naród rosyjski. W połączeniu z dalszą częścią wypowiedzi odebrałam to jako komunikat, że mają przed sobą konkretny cel. Jaki? Prelegentka wyjaśniła to następująco: «(…) Widząc takie podniesienie na duchu, mam pytanie – czy możemy dzisiaj zjednoczyć się tak, jak nasi przodkowie podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej? Czy my też będziemy w stanie zjednoczyć się i przeciwstawić nazizmowi i rusofobii, które ponownie podniosły głowy? Ogólnie rzecz biorąc, czy jesteśmy godni pamięci naszych przodków, którzy 77 lat temu wyzwolili nas z ucisku faszyzmu?»

I dalej Smorodinowa zauważa: «Dzisiejsze wydarzenia są wynikiem zapomnienia własnej historii, historii naszego narodu. Wszystkich nas bardzo boli, jak na Ukrainie panuje masowe, nie boję się tego słowa, ludobójstwo ludności rosyjskojęzycznej, propaganda ideologii nacjonalistycznej na szczeblu państwowym, wychwalanie popleczników faszyzmu, którzy popełnili okrucieństwa z własnymi ludźmi podczas II wojny światowej. Rosyjskojęzyczni Ukraińcy, którzy nie chcą zapomnieć o swojej przeszłości, swoim pochodzeniu, są teraz eksterminowani tylko dlatego, że należą do rosyjskiego świata, rosyjskiej kultury.»

W czym tkwi absurd, obok którego nie mogę przejść obojętnie? Nie przeczę, że rosyjskojęzyczna ludność Ukrainy doznała strasznych krzywd od ukraińskich nacjonalistów. Nie przeczę, że rosyjskojęzyczni Ukraińcy mają prawo do pamiętania o swojej historii i pochodzeniu. Nie przeczę, że na Ukrainie wychwala się popleczników faszyzmu. Jeśli jednak Rosjanie chcą pamiętać o historii własnego narodu, jeśli nie chcą zapomnieć o strasznych zbrodniach, to trzeba być konsekwentnym. Niestety tej konsekwencji zabrakło nie tylko na Uniwersytecie w Woroneżu, ale w całej Rosji.

Oto bowiem pamięta się w Rosji o zbrodniach faszyzmu, jednocześnie zapomina (i niejako usprawiedliwia) o strasznych zbrodniach komunizmu. A przecież system ten zgładził niezliczone istnienia ludzkie, zaś rosyjski naród był jego pierwszą i najliczniejszą ofiarą. Przecież komuniści także eksterminowali ludzi tylko dlatego, że należeli do rosyjskiego świata, rosyjskiej kultury. I robili to wcześniej od faszystów.

Przedstawicielka młodego pokolenia Rosjan denerwuje się dzisiaj, że nie pamięta się o cierpieniach sowieckiego narodu; że nie pamięta się o sowieckiej historii. I pyta w murach uniwersytetu: – jak tak można?

Oczywiście, że można zapomnieć o „sowieckich bohaterach”, skoro Rosjanie zapomnieli o ofierze Cara Mikołaja Męczennika i jego Rodziny. Zapomnieli o tysiącach pomordowanych w najbardziej okrutny sposób Męczenników, na których kościach zbudowano Związek Radziecki. Taka jest prawdziwa historia Rosjan. Jeśli nie będą pamiętać o tamtych Ofiarach ich własnego narodu, jeśli nie pokajają się za ich zgładzenie, to jaka czeka ich przyszłość?

Nie pytam o to z pozycji osoby wrogiej Rosjanom. Wręcz przeciwnie. Zawsze uważałam, że Rosjanie są bliżsi Polakom, niż „sojusznicy” z Zachodu. Co więcej, przez lata pokładałam w Rosji pewne nadzieje, dostrzegając tam przebłyski normalności, której na Zachodzie już nie ma. Wystarczy wspomnieć antyludzką ideologię LGBT. Dla tego typu szaleństw nie ma w Rosji miejsca, podczas gdy w zachodnim świecie zboczone mniejszości terroryzują normalną większość. Przede wszystkim jest mi bliska rosyjska (nie sowiecka!) dusza.

Uważam, że Rosja wciąż ma szansę odegrać wspaniałą rolę w historii świata. Zresztą, taka jest właściwość Rosjan, że mają potrzebę niesienia pewnej misji innym narodom. Nie da się jednak zrealizować tego z powodzeniem w dalszej perspektywie, opierając swoje działania na sprzecznościach. Nie można łączyć Prawosławia z Sowiecją, co próbuje się w obecnej Rosji realizować. Fiodor Dostojewski został największym z pisarzy, bo wyznając chrześcijańskie wartości jednocześnie był przeciwnikiem socjalizmu i rewolucji. I to właśnie jego ponadczasowe wielkie dzieła literackie pozostaną nieśmiertelne, czego nie zmienią nawet zachodnie sankcje.

A co pozostało po twórcy rewolucji, oprócz wysuszonych szczątek na Placu Czerwonym? Przecież sam prezydent Rosji Władimir Putin powiedział przed laty, że przywódca bolszewików Włodzimierz Lenin «podłożył bombę atomową pod gmach, który nazywa się Rosja». Jak dodał, w ostatecznym rozrachunku idee Lenina doprowadziły do rozpadu Związku Radziecki. Od siebie dodam, że rewolucja była dziełem Szatana wymierzonym przeciwko Bogu i człowiekowi stworzonemu na Jego obraz i podobieństwo. Niewątpliwym triumfem diabelskiego bolszewizmu jest to, że dzisiaj Rosjanie cierpią, bo bratobójcza wojna na Ukrainie – bez względu na jej ostateczny wynik – jest ich porażką. I Rosjanie nie rozumieją do końca dlaczego tak się stało.

Od lat rozmawiam z Rosjanami, dzięki czemu poznałam ich bolączki. Jeden z nich powiedział mi kiedyś wprost: «Zachodnia polityka zmierza do osłabienia i zniszczenia naszej wspólnej historii i wzajemnego szacunku». Nie przeczę, że zachodni intryganci prowadzą obrzydliwe gierki geopolityczne. I to co dzieje się obecnie za naszą wschodnią granicą, to nie jest wojna Rosjan i Ukraińców. Jest to de facto wojna przy użyciu Rosjan i Ukraińców, odpalona przez podżegaczy z zewnątrz (USA i sojusznicy) i wewnątrz (korzenni oligarchowie).

Jednak wsłuchując się w głos Rosjan zabrakło mi ważnej refleksji i oczywistych pytań. Dlaczego Ukraińcy tak łatwo pozwolili przerobić się pod dyktando zachodniej modły? Dlaczego Zachodowi tak łatwo udało się odpalić Euromajdan? Z jakiegoś powodu Ukraińcy dali się namówić na to samobójstwo. Przypuszczam, że stało się tak, ponieważ wcześniej zabrakło tego wzajemnego szacunku, o którym mówił mój rosyjski kolega.

Wierzę, że Rosja ma jeszcze szansę wypełnić wspaniałą misję w dziejach historii. Jednak Rosjanie powinni najpierw odrobić gorzką lekcję, jaką właśnie otrzymali. Jeśli chcą odnieść zwycięstwo, powinni wyrzec się pychy i wyniosłości ducha, albowiem kroczą one przed upadkiem i ruiną. Przeciwieństwem pychy jest pokora. Czy Rosjan stać dziś ta to, by zacząć swoje katharsis od przyznania w pokorze, że niesłusznie zabili namaszczonego przez Boga Cara Męczennika? Pytam jako Polka, wszak Mikołaj II Romanow był także ostatnim królem Polski, o czym mało kto u nas dziś pamięta.

Agnieszka Piwar Myśl Polska, nr 23-24 (5-12.06.2022)

Ukrainę ostatnio nazywano „bogatym krajem biednych ludzi”.

Xxxx… czerwiec 2022 [autorem jest Kuba Kamiński.]

Materiał filmowy zatytułowany „Ukraina leży na surowcach wartych biliony. Szansa na odbudowę?” przedstawiony na kanale YT „Good Times, Bad Times” zawiera szczegółowy opis gospodarki Ukrainy i sytuacji geopolitycznej tego państwa do wybuchu konfliktu z Rosją 24 lutego 2022 roku oraz zmian, jakie zaszły w ciągu pierwszego miesiąca po wybuchu wojny. Autorzy przedstawili także swoją opinię na temat możliwego rozwoju wydarzeń po zakończeniu działań wojennych.

Moim zdaniem film ten zawiera wiele istotnych informacji, pomija jednak inne sprawy o istotnym znaczeniu dla przyszłości Ukrainy i dalszego rozwoju wydarzeń.

Ukraina została słusznie przedstawiona jako kraj o ogromnym potencjale gospodarczym. Pod względem wielkości terytorium Ukraina jest największym państwem w Europie, niezwykle bogatym w surowce mineralne i posiadającym najżyźniejsze ziemie rolne na kontynencie. Ukraina posiada największe w Europie złoża rud uranu, manganu i żelaza i zajmuje drugie miejsce pod względem złóż tytanu i rtęci. Bogate złoża uranu umożliwiły rozwój energetyki jądrowej – Ukraina posiada cztery elektrownie jądrowe, w tym największą elektrownię tego typu w Europie w Zaporożu.

Ukraina posiada też duże zasoby surowców energetycznych i zajmuje pierwsze miejsce w Europie (obok Polski) pod względem zasobów węgla i drugie po Norwegii złoża gazu ziemnego. Mimo spadku znaczenia węgla jako surowca energetycznego, technologia gazyfikacji węgla może istotnie przyczynić się do rozwoju energetyki zarówno w Polsce, jak Ukrainie.

Ukraina jest też potęgą w dziedzinie rolnictwa. Ukraińskie czarnoziemy są w stanie wyżywić aż 600 milionów ludzi, starczyłyby więc z nawiązką do wykarmienia całej Unii Europejskiej. Ukraina zajmuje trzecie miejsce w świecie pod względem eksportu pszenicy i należy do grupy pięciu największych światowych producentów jęczmienia, oleju słonecznikowego, kukurydzy i rzepaku.

Wydawałoby się więc, że państwo tak hojnie obdarowane przez naturę powinno rozwijać się szybko i bez przeszkód, a ludność powinna opływać w dostatki. Okazuje się jednak, że duże terytorium i ogromne bogactwa naturalne nie gwarantują sukcesu w sytuacji, gdy brakuje stabilizacji ekonomicznej i politycznej.

Ukrainę ostatnio nazywano „bogatym krajem biednych ludzi”. Podczas gdy poziom życia mieszkańców dawnych państw bloku wschodniego stale się podnosił, poziom życia Ukraińców spadł poniżej poziomu sprzed rozpadu Związku Radzieckiego. Przed konfliktem z Rosją Ukraina miała już najniższy dochód netto na mieszkańca w Europie. O tym, że ludziom nie żyło się dobrze na Ukrainie świadczył ujemny wskaźnik przyrostu naturalnego, któremu towarzyszyła masowa emigracja młodych Ukraińców za chlebem. Obecnie nie wiadomo, ilu spośród 41 milionów Ukraińców wyjechało za granicę. Sytuacja drastycznie pogorszyła się po agresji Rosji na Ukrainę, która spowodowała dalszy spadek dochodu narodowego Ukrainy o co najmniej połowę i ucieczkę blisko 4 milionów uchodźców wojennych, w tym głównie kobiet i dzieci.

Powszechna korupcja i nieudolne rządy powodowały, że Ukraina nie wykorzystywała w pełni swoich bogactw naturalnych. Wydobycie rud uranu pokrywało zapotrzebowanie krajowych elektrowni atomowych jedynie w 30%, pozostałe paliwo Ukraina musiała kupować za granicą. Krajowa energetyka wykorzystywała jedynie 2% złóż gazu ziemnego. Złoża te, podobnie jak złoża węgla, znajdują się we wschodniej części Ukrainy i w szelfie morza Czarnego, czyli na terenach obecnie objętych działaniami wojennymi, gdzie zniszczenia są największe.

Stosunkowo najlepiej Ukraina wykorzystywała swój potencjał rolny. Ze względu na silną konkurencję ze strony Rosji, która zaopatruje Europę w 41% pszenicy (Ukraina tylko 5%), ukraińskie zboże było eksportowane do Afryki Północnej i na Bliski Wschód dogodną drogą morską przez Morze Czarne i Bosfor. Największym rynkiem zbytu dla Ukrainy są [może: były… ] jednak Chiny, dokąd od 2021 r. Ukraina wysyła swoje zboże i rudę żelaza. Drugim największym rynkiem zbytu dla Ukrainy jest Polska.

Niewątpliwie główną przyczyną agresji ze strony Rosji były obawy przed wstąpieniem Ukrainy do NATO, utratą jedynego niezamarzającego zimą portu wojennego w Sewastopolu na Krymie oraz obawy spowodowane ogłoszeniem przez Ukrainę w 2022 r. programu osiągnięcia samowystarczalności energetycznej przez rozwój energetyki jądrowej, co groziło, że w ciągu kilku lat Ukraina będzie miała własną broń jądrową. Spośród dwóch państw buforowych, zabezpieczających granice Rosji – Białoruś i Ukraina – Rosja nagle straciła jedno, o ogromnym potencjale gospodarczym i demograficznym.

Agresja ta nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie słaba kondycja ekonomiczna Ukrainy i brak stabilizacji wewnętrznej. Ukraina jest państwem trapionym głębokimi podziałami kulturowymi i etnicznymi, o niestabilnych granicach.

Ukraina istnieje jako niepodległe państwo dopiero od 1991 roku, czyli od 31 lat, i składa się z trzech bardzo różniących się od siebie części. Ukraina zachodnia przez setki lat stanowiła część Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a potem przez ponad 100 lat pod władzą Austro-Węgier i do wybuchu II wojny światowej w 1939 r. znajdowała się i rozwijała w kręgu kultury zachodniej. Część środkową zamieszkują ludzie, którzy się określają jako „prawdziwi Ukraińcy” i nie są zbyt przyjaźnie nastawieni do mieszkańców dawnej polskiej Galicji, których określają mianem „zapadniki”. Wschodnia część Ukrainy składa się z terytoriów zdobytych przez Katarzynę Wielką, zamieszkałych obecnie głównie przez ludność pochodzenia rosyjskiego. Obie te części – centralna i wschodnia – od setek lat należały do wschodniego kręgu kulturowego, zdominowanego przez Rosję. Wewnętrzne konflikty zostały wykorzystane przez Rosję do osłabienia Ukrainy przez kolejne secesje Krymu, republik Ługańskiej i Donieckiej i potencjalnie Naddniestrza.

W świetle powyższych faktów sytuacja nie jest dla Ukrainy korzystna, także ze względu na stosowanie przez Rosję szantażu energetycznego wobec państw Unii Europejskiej. Ukraina otrzymuje międzynarodową pomoc wojskową, ale mimo silnego wzrostu potencjału wojskowego, katastrofa gospodarcza Ukrainy powoduje, że nawet w wypadku wygranej Ukraina wyjdzie z wojny zniszczona, zrujnowana gospodarczo i pozbawiona dużej części ludności. W wypadku przegranej Ukraina zapewne utraci sporą część terytoriów i już nigdy nie zajmie należnego jej miejsca wśród narodów Europy. Przy wyraźnej determinacji Rosji, gotowej użyć broń atomową by osiągnąć swoje cele, los Ukrainy wydaje się przesądzony. Zawsze jednak pozostaje nadzieja, że instytucje międzynarodowe i rządy mocarstw zmuszą walczące strony do negocjacji i uchronią je przed skutkami długotrwałej, niszczącej wojny.


mail:

Nie napisano, dlaczego Niemcy tak wzbraniają się wysłać Ukrainie pomoc – bo po prostu nie mogą wspomagać wojsk, które otwarcie legitymują się swastyką, nawiązują do tradycji SS Galizien i heilują w miejscach publicznych. A Niemcy unikają jak ognia wszelkich wspomnień i odniesień do II w.św. i Hitlera i chcą o tym zapomnieć.Poniżej jakiś wpis w necie – :

„Sytuacja Ukrainy jest tragiczna. Wojna toczy się na jej terytorium, a nie w Rosji i powoduje ogromne zniszczenia. W rękach Rosjan znalazła się główna elektrowni jądrowa, do której już wcześniej brakowało paliwa, mimo największych w Europie zasobów rudy uranu rodzima produkcja pokrywała jedynie 30% zapotrzebowania. Wydobycie węgla stoi z powodu wojny. W kraju brakuje wody pitnej, zablokowano dostawy ropy i gazu. Zajęcie wybrzeży umożliwia założenie pełnej blokady. Ukraina jest w kleszczach i wojna musi zakończyć się latem, inaczej Ukraińców czeka mordercza zima. Ludność jest zdziesiątkowana – z 41 milionów teraz wyjechało blisko 4 miliony i nie wiadomo ile wcześniej. Nawet jeżeli wojna skończy się wkrótce, Ukraina wychodzi z niej zniszczona i zrujnowana. Mimo to rząd Zelenskiego pcha kraj w kierunku totalnej katastrofy, jak gdyby obecna nie była wystarczająca.” 

=======================

autorem jest Kuba Kamiński. 

Koszmarne fantazje UE „Zielonego Ładu” i „wojny” na Ukrainie – a ceny paliw oraz inflacja.

Wszystkiemu winne biokomponenty. Tak wysokie ceny paliw tłumaczy branża

https://pch24.pl/wszystkiemu-winne-biokomponenty-tak-wysokie-ceny-paliw-tlumaczy-branza/

Ceny biokomponentów przekraczają nawet dwukrotnie ceny paliw, do których są dodawane i powodują wzrost cen na stacjach benzynowych. To efekt wojny na Ukrainie. Koncerny paliwowe stawiają więc na biokomponenty wytwarzane z surowców innych niż spożywcze – poinformowali PAP przedstawiciele branży paliwowej.

Zdaniem Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) biokomponenty produkowane z surowców spożywczych: bioetanol, estry metylowe mają istotny wpływ na ceny paliw. POPiHN zaznaczyła, że firmy paliwowe w kraju, realizując obowiązek spełnienia Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW) muszą dodawać do benzyn silnikowych ok. 5 proc. biokomponentu (według wartości opałowej w postaci alkoholu etanolowego), a do oleju napędowego ok. 7 proc. biokomponentów w postaci estrów metylowych.

„Obecne ceny biokomponentów paliwowych przekraczają znacznie ceny paliw produkowanych z ropy naftowej, a więc konieczność ich stosowania podnosi ceny ostateczne paliw. Co więcej, ceny biokomponentów rosną szybciej niż paliw, a to musi skutkować wzrostem ceny dla końcowego odbiorcy. Wojna na Ukrainie na pewno tej sytuacji nie poprawia, ciągnąc ceny surowców do produkcji biokomponentów w górę. Będzie się to musiało odbić na cenach producentów paliw i następnie na kierowcach” – zwrócił uwagę dyrektor ds. analiz rynku paliw POPiHN Krzysztof Romaniuk w odpowiedzi na pytania PAP.

Dodał, że obecnie trudno ocenić, jaki wpływ będzie miała wojna na ceny biokomponentów, gdyż dużo zależy od tego, jak długo będzie trwała, na ile ograniczone będą ukraińskie zbiory, a także na ile uda się jej przesłać nadwyżki surowców rolnych na zagraniczne rynki.

„Biopaliwa, czy też dodawanie biokomponentów do paliw naftowych może poprawić bilans zaopatrzenia rynku krajowego w kontekście ograniczenia dostaw paliw z Rosji. Jednocześnie, widmo możliwego zagrożenia dostaw produktów żywnościowych na rynki światowe – głównie z Ukrainy, będzie wpływało na podwyżki cen dodatków bio do paliw na rynkach światowych i tym samym paliw gotowych” – stwierdził Krzysztof Romaniuk.

Ocenił, że perspektywy podwyżek cen paliw, ale też dla dodatków do nich są niemal pewne, a to zapewne wymusi zmniejszenie konsumpcji i może skierować większą uwagę kierowców w kierunku pojazdów niskoemisyjnych zasilanych paliwami innymi niż produkowane z ropy naftowej – zaznaczył Romaniuk .

Największy producent paliw i biopaliw w Polsce PKN Orlen przyznał, że od listopada 2021 r. obserwuje wzrost cen biokomponentów w efekcie zaburzenia łańcucha dostaw, problemów z dostępnością katalizatorów do produkcji estrów oraz zwiększonego zapotrzebowaniem na surowce olejowe i zboża na rynkach azjatyckich.

„W grudniu 2021 r. i styczniu 2022 r. zauważalny był spadek cen i stabilizacja, ale działania wojenne na Ukrainie spowodowały ponowny wzrost przez co obecne notowania utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. W porównaniu do lat przednich obserwowany jest ponad dwukrotny wzrost notowań podstawowych biokomponentów tj. bioetanolu i estrów” – stwierdził Orlen w odpowiedzi dla PAP.

PKN Orlen zaznaczył, że w perspektywie średnioterminowej stawia głównie na biokomponenty produkowane z surowców nieżywnościowych. (PAP)

105 lat temu powstała armia Hallera. Rdzeń polskiej armii.

105 lat temu powstała armia Hallera. Rdzeń polskiej armii. Pomysłodawcą był Roman Dmowski

Jan Bodakowski https://medianarodowe.com/2022/06/06/105-lat-temu-powstala-armia-hallera-podporzadkowana-dmowskiemu-armia-polska-we-francji/

Armia Hallera Wikipedia

105 lat temu 4 czerwca 1917 roku, w czasie I wojny światowej, prezydent walczącej z Niemcami Francji Raymond Poincare wydał dekret o utworzeniu Armii Polskiej w republice francuskiej. Armia od kolorów mundurów była zwana Błękitną lub od nazwiska dowódcy Armią Hallera (Haller dowodził od października 1918). Inicjatorem jej powstania był Roman Dmowski stojącego na czele Komitetu Narodowego Polskiego (w skład którego wchodził też Ignacy Paderewski). Składała się ona z polskich ochotników z USA, Kanady, Bazyli i Francji.

Roman Dmowski doprowadził do powstania Armii Polskiej we Francji, by wymusić na zachodzie uznanie za jeden z celów wojny z Niemcami powstanie niepodległego i suwerennego państwa polskiego. Pierwsze jednostki polskie we Francji powstawały już w 1914 – Bajończycy od miasta Bayonne, Ruelczycy od miasta Rueil. Bajończycy walczyli w szeregach pierwszej Dywizji Marokańskiej, a Ruelczycy w ramach Legii Cudzoziemskiej. Do 1917 roku barierą w tworzeniu armii polskiej na zachodzie było negatywne stanowisko Rosji carskiej, która odmawiała Polakom prawa do niepodległości – dopiero upadek caratu i wycofanie się Rosji z wojny umożliwił powstanie armii polskiej na zachodzie.

Armia Dmowskiego

Komitetu Narodowego Polski (podlegający Romanowi Dmowskiemu), który był traktowany jako rząd polski przez zachód, sprawował polityczne zwierzchnictwo nad zorganizowaną armią i mógł wyznaczyć naczelnego dowódcę armii, którym został (po roku dowodzenia przez Francuza) przybyły z Rosji generał Haller. Armia Polska we Francji podlegała dowództwu francuskiemu i była szkolona i wyposażona przez władze francuskie. Do Armii Polskiej we Francji werbowano w republice francuskiej, Stanach Zjednoczonych, Brazylii i wśród jeńców z armii austriackiej i niemieckiej, do których to Polacy byli przymusowo wcielani przez zaborców.

Podstawa Wojska Polskiego

W 1919 roku 70.000 doskonale wyszkolonych i wyekwipowany żołnierzy (jednostek piechoty, artylerii, kawalerii, służb inżynieryjnych, łączności, kolejowych, oraz liczący 120 czołgów Renault M-117 pułk czołgów i siedem eskadr lotniczych liczących 98 samolotów) armii Hallera wróciło do Polski i weszło w skład Wojska Polskiego. W skład armii Hallera wchodziły też prócz wojsk na zachodzie też dwie dywizje polskie działające w Rosji – 4. Dywizja gen. Lucjana Żeligowskiego i 5. Dywizja Syberyjska mjr. Waleriana Czumy. O sile armii Hallera niech świadczy to, że dzięki artylerii i czołgom Armia Polska we Francji była czwartą armią na świecie. Broń Armia Hallera zyskiwała po zdemobilizowanych oddziałowych francuskich.

Po przybyciu do Polski oddziały armii Hallera stały się podstawą siły militarnej nowo powstałego Wojska Polskiego i zapewniły Polsce zwycięstwo w walce z Rosjanami w 1919 roku. Po przybyciu do Polski hallerczycy walczyli nie tylko z Rosjanami, ale i z Ukraińcami.

Nadciąga katastrofa finansowa. [ale PLANOWANA…].

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  7 czerwca 2022. http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5192

Nasi Umiłowani Przywódcy do tego stopnia odurzają się własną propagandą, że sprawiają wrażenie, jakby tracili kontakt z rzeczywistością. To chyba nieprawda, bo jeśli chodzi o sprawy prywatne, to dają dowody niezwykłej przytomności i zaradności, natomiast w sprawach państwowych idzie im zdecydowanie gorzej. To znaczy – w rządowej telewizji idzie im znakomicie i aktualne wcielenia pani red. Ireny Falskiej, co to w latach stanu wojennego informowała obywateli, co myślą, w osobach pań redaktorek Danuty Holeckiej i Edyty Lewandowskiej nie mogą się ich nachwalić – ale propaganda to jedna sprawa, a rzeczywistość, to sprawa druga. Jak wiadomo, podstawą polityki rządu „dobrej zmiany”, o ile takie postępowanie zasługuje na szlachetną nazwę „polityki”, jest pozbawiona wszelkich hamulców rozrzutność. Jest w tym racjonalne jądro, a nawet dwa; po pierwsze – Umiłowani Przywódcy są świadomi, iż większość obywateli nie zdaje sobie sprawy, że są przekupywani ich własnymi pieniędzmi i że będą w przyszłym roku na nich głosowali, zapewniając im w ten sposób nie tylko bezkarność, ale również kolejne cztery lata dobrego fartu, dzięki czemu wielu z nich będzie mogło pozakładać stare rodziny. Po drugie – skoro Nasz Najważniejszy Sojusznik nakazał nie stawiać żadnych granic rozrzutności w sprawie Ukrainy i Ukraińców, to przezorność nakazuje ukryć to w morzu rozrzutności ogólnej.

Ta taktyka jednak nie może być i nie jest do końca skuteczna, bo niezależnie od propagandy i ukrywania trwonienia pieniędzy obywateli za zasłoną patetycznych frazesów, skutki tego postępowania niestety objawiają się w straszliwej postaci inflacji, która – jak wiadomo – dodatkowo zżera zasoby obywateli sprawniej od kieszonkowca. Na to wyzwanie rząd „dobrej zmiany” odpowiada ustanowieniem „tarczy inflacyjnej”, która jest zarazem „antyputinowska”, co ma sugerować, że winowajcą zbliżającej się katastrofy finansowej jest „zbrodniarz wojenny” Putin. Wielu ludzi w to wierzy, bo chcą w coś wierzyć, a – jak to poczciwcom – nie mieści im się w głowach, że można być aż tak bezczelnym, z czego Umiłowani Przywódcy skwapliwie korzystają.

Tymczasem tak naprawdę, to przyczyną inflacji są – według kolejności chronologicznej – programy rozdawnicze, zapoczątkowane przez szlagier w postaci „500 plus”. Następnym czynnikiem była epidemia, a właściwie nie tyle ona sama, co prowadzona przez rząd „walka” ze zbrodniczym koronawirusem. Jak pamiętamy, polegała ona z jednej strony na zamykaniu całych gałęzi gospodarki, a z drugiej – na „wspieraniu” ofiar postępowania rządu.

To znakomity przykład trafności spostrzeżenia prezydenta Ronalda Reagana, że rząd nie rozwiązuje żadnego problemu, a tylko stwarza coraz to nowe.

Po epidemii nadeszła wojna na Ukrainie, która stworzyła naszym Umiłowanym Przywódcom nie tylko okazję do kolejnej rozrzutności, częściowo wymuszonej rozkazami Naszego Najważniejszego Sojusznika, który pod tym pretekstem chwycił za twarz całą Europę, a częściowo spowodowanej pragnieniem zaprezentowania się wobec niego jako wzorowego ormowca Europy. Niezależnie tedy od futrowania Ukrainy bronią i amunicją, rząd „dobrej zmiany” obciążył obywateli kosztami utrzymywania 3,5 mln obywateli Ukrainy, którym zapewnił pełny socjal.

W rezultacie inflacja powoli podpełza do 20 procent, a nie jest to przecież ostatnie słowo, bo słychać, że we wrześniu epidemia powróci, a wojna na Ukrainie – chociaż oczywiście musi zakończyć się ostatecznym zwycięstwem, bo taki jest rozkaz – to pewnie jeszcze nie teraz, bo ostatnio nawet pan red. Wyrwał napisał w „Onecie”, że Ukraina wojnę „przegrywa”, a 99-letni Henry Kissinger, który o polityce międzynarodowej coś tam musi wiedzieć, radzi Ukrainie, by wróciła do granic sprzed 24 lutego, to znaczy – pogodziła się z utratą Krymu i zbuntowanych obwodów. Prezydent Zełeński zawrzał na to gniewem i nawet nieubłaganym palcem wytknął Kissingerowi, że uciekał przed holokaustem, ale to świadczy tylko, że gotów jest firmować wojnę Stanów Zjednoczonych wraz z Sojuszem Atlantyckim z Rosją do ostatniego Ukraińca.

Identyczne pragnienie demonstrują Stany Zjednoczone, które właśnie odrzuciły ruską ofertę odblokowania czarnomorskich portów Ukrainy, a konkretnie Odessy, w zamian za złagodzenie sankcji, więc będą trzymali prezydenta Zełeńskiego tak długo, jak długo się da. Wygląda zatem na to, że wojna jeszcze potrwa, a ostateczne zwycięstwo, chociaż oczywiście gwarantowane, na razie oddala się w mglistość. To zaś oznacza, że Ukrainę trzeba będzie nadal futrować, zgodnie z dyspozycjami sekretarza Obrony USA pana Lloyda Austina, który każdemu z 40 państw uczestniczących w konferencji w Ramstein, wyznaczył w tym zakresie zadania.

Skoro my to wiemy, to trudno, żeby tego nie wiedział pan premier Morawiecki. Pewnie wie znacznie więcej, na przykład również to, że koszty obsługi długu publicznego znowu wyniosą w tym roku 50 mld złotych. Skąd tedy wziąć szmalec? To pytanie wielu ludzi doprowadziło nawet do zbrodni. Pan premier absolutnie nie wygląda na zbrodniarza, ale i na niego musi to jakoś działać. Najlepszym tego dowodem jest niedawna propozycja, z jaką zwrócił się pod adresem Norwegii – żeby ta podzieliła się z Polską zyskami z eksportu gazu i ropy. Rząd norweski wprawdzie odmówił, ale bardzo łagodnie, jakby miał świadomość, że zwraca się do człowieka o zachwianej równowadze psychicznej. Najgorsze jest jednak to, że propozycję pana premiera poparła pani minister finansów, co może zapowiadać pojawienie się epidemii jeszcze gorszej w skutkach od epidemii koronawirusa, a w dodatku skłania do podejrzeń, że jej ogniskiem może być rząd „dobrej zmiany”.

Drugą poszlaką wskazującą na zbliżającą się katastrofę finansową, jest wywieszenie przez rząd „dobrej zmiany” białej flagi, to znaczy – kapitulacja na całej linii wobec niemieckiego szantażu finansowego, prowadzonego pod pretekstem „walki o praworządność”. Zjednoczona Prawica przeszła do porządku nad dotychczasowymi wątpliwościami zarówno co do samego ulegania szantażowi, jak i likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, a nawet – tak zwanego „testowania sędziów”, czyli wprowadzenia możliwości wznawiania postępowania, jeśli tylko w dotychczasowym postępowaniu uczestniczył sędzia rekomendowany prezydentowi do nominacji przez „nową” Krajową Radę Sądownictwa, której za sprawą donosów składanych przez Volksdeutsche Partei na forum Parlamentu Europejskiego, nie uznaje Komisja Europejska, a także sędziowie z partii antyrządowej, rekomendowani jeszcze przez „starą” Krajową Radę Sądownictwa, w której zasiadały wyłącznie osoby z certyfikatem koszerności.

To „testowanie” musi doprowadzić do totalnego zdemolowania tubylczego wymiaru sprawiedliwości, o ile to, co się wyprawia w niezawisłych sądach, ma ze sprawiedliwością cokolwiek wspólnego. Najwyraźniej minister Ziobro i jego ekipa, zostali zmłotowani, bo Wielce Czcigodny poseł Kaleta dał do zrozumienia, że Solidarna Polska działa w warunkach „siły wyższej”. Nieomylny to znak, że pan premier Morawiecki w przepychance ze Zbigniewem Ziobrą odniósł chwilowe zwycięstwo, chociaż – po pierwsze – to on właśnie lekkomyślnie, czy może nawet bezmyślnie – co jest przypuszczeniem uprzejmym – wyraził zgodę na „mechanizm warunkujący”, który niemieckiemu szantażowi finansowemu wobec Polski i Węgier nadał pozory legalności, a po drugie – może okazać się pyrrusowe, bo Niemcy gwoli pacyfikowania obydwu tych państw, natychmiast znajdą jakiś nowy pretekst i przekażą stosowne instrukcje zarówno Volksdeutsche Partei, jak i niezawisłym sędziom. Może się tedy okazać, że biała flaga była wywieszona całkowicie niepotrzebnie – no ale takie są konsekwencje zaniedbań pana prezydenta Andrzeja Dudy, który nie wykorzystał wizyty prezydenta Bidena w Warszawie ani dla sfinansowania przez USA uzbrojenia dodatkowych 200 tys. żołnierzy, o których ma być powiększona nasza niezwyciężona armia, ani dla zmuszenia Niemiec do przerwania wojny hybrydowej, jaką prowadzą one przeciwko Polsce od 2016 roku i dla odblokowania pieniędzy. Niestety pan prezydent Duda bardziej zabiega o interesy ukraińskie, niż polskie, najwyraźniej uważając, że to przecież wszystko jedno, skoro Polska ma zostać do Ukrainy przyłączona.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

….By następne konklawe wybrało papieżem Klausa Schwaba….

Lisicki w „Ja, Katolik. Ekstra”: proponuję, by następne konklawe wybrało papieżem Klausa Schwaba

#czwarta rewolucja przemysłowa #davos #Klaus Schwab #Kosciół #panreligia #papiestwo #papież #światowe forum ekonomiczne #wef #wielki reset #zrównoważony rozwój

– Forum w Davos tworzą ludzie niewybierani, lecz zapraszani i urabiani. Postrzegam jego rozwój jako jedno z głównych niebezpieczeństw współczesnej wolności. Grupa pozornych ekspertów zabiera się za kształtowanie od nowa ludzkości i próbuje wygenerować nam całkowicie nowy świat polityki, świat społeczny, świat moralności, wprowadzając w życie różnego rodzaju formy utopizmu. Nie dziwi mnie, że Watykan próbuje do tego projektu dołączyć, ponieważ chce być „departamentem ds. etyki ludzkości” w tym „panludzkim kościele” zorganizowanym wokół Davos – powiedział Paweł Lisicki w programie „Ja, Katolik. Extra”.

Uczestnicy rozmowy z red. Krystianem Kratiukiem rozmawiali między innymi o zbieżności pewnych aspektów programu globalistów z sygnałami wysyłanymi przez Watykan.

Proponuję żeby następne konklawe wybrało Klausa Schwaba na papieża. Myślę, że to jest doskonałe rozwiązanie, które pogodziłoby ze sobą wszystkie frakcje. Mielibyśmy pełną łączność „Kościoła przyszłości” i świata przyszłości; Klausa Schwaba, który reprezentuje wiedzę ekonomiczną i globalną, i mógłby ją również zasilić w Kościele. W ten sposób rozwiązalibyśmy wszystkie problemy – ironizował Paweł Lisicki.

Co więcej, nie wydaje mi się, że to jest całkowicie absurdalne. Może jeszcze nie w tej epoce, ale biorąc pod uwagę tempo zmian nie wykluczam, że być może następne konklawe za kilkanaście lat kogoś podobnego, następnego szefa Davos mogłoby wybrać. To byłoby doskonałe połączenie personalne – mówił redaktor naczelny „Do Rzeczy”.

Rozumiem oczywiście, że Klaus Schwab nie ma święceń kapłańskich, ale przypomnę, że w okresie renesansu czasem wybierano papieży w ten sposób, że kandydat najpierw został wybrany, a potem przyjmował wszystkie święcenia. Wprawdzie Kościół przeciwko temu protestował, ale papież Franciszek powiedział nam, że kwestie prawne nie są najistotniejsze, ważniejsze są znaki ducha –  żartował pisarz i publicysta.

Paweł Lisicki przypomniał, że Forum z Davos słusznie kojarzy się z projektem globalistycznym.  – To oznacza dążenie wręcz do stworzenia jednolitego centrum władzy, można powiedzieć, rządu światowego. W czasie tak zwanej pandemii doskonale było widać, że łączy się to z takim przekonaniem, że potrzebny jest jeden ośrodek przywódczy, ważniejszy niż poszczególne państwa narodowe. Przez globalizm można rozumieć, że jest jeden rząd światowy, państwa narodowe są przeżytkiem, który musi zostać przezwyciężony, zaś suwerenność, jeśli w ogóle ma jakakolwiek zostać zachowana, to tylko w bardzo wąskim zakresie – wyjaśniał. 

W rozmowie przewijał się wątek tzw. zrównoważonego rozwoju, który jest nieodłącznym elementem programu globalistów. – Wolność osobista, jednostkowa i obywatelska jest w myśl tej koncepcji „wartością poślednią” , marginalną, ponieważ tak naprawdę liczą się wielkie plany „stworzenia” ludzkości od nowa. Klaus Schwab zresztą nawet tego nie ukrywa. W Davos jednoosobową „kongregacją wiary” jest pan Yuval Noah Harari, który przedstawia te wizje w sposób podlany sosem filozoficznym (…). Mamy tam do czynienia z projektem transhumanizmu, w myśl którego ludzkość zostanie przekształcona, wszyscy będą żyli dłużej, będą szczęśliwi – opisywał tę koncepcje Paweł Lisicki.

Redaktor „Do Rzeczy” przywołał wypowiedź Klausa Schwaba, który zastanawiał się jak pogodzić z etyką i moralnością sytuację, w której „zachipowany” i nieustannie monitorowany człowiek będzie podlegał nieustannej zmianie, oraz czy kontrola nad jednostką nie będzie zbyt wielka, i kto będzie ją sprawował. – No i odpowiedź jest prosta: robić to będzie Forum z Davos. Ono będzie miało instrumenty, które będą tym zarządzały, i to wszystko będzie „tak jak trzeba” – uważa szef Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), cytowany przez red. Lisickiego.

– Forum w Davos to ludzie niewybierani, lecz zapraszani i urabiani. Postrzegam jego rozwój jako jedno z głównych niebezpieczeństw współczesnej wolności. Grupa pozornych ekspertów (będących ekspertami w swoich wąskich dziedzinach) zabiera się za kształtowanie od nowa świata i próbuje wygenerować nam całkowicie nowy świat polityki, świat społeczny, świat moralności, wprowadzając w życie różnego rodzaju formy utopizmu. to strasznie niebezpieczne. Nie dziwi mnie, oczywiście, ze Watykan próbuje do tego dołączyć, ponieważ chce być „departamentem ds. etyki ludzkości” w tym „panludzkim kościele” zorganizowanym w Davos – komentował publicysta.

Z kolei, jak przypomniał Grzegorz Górny, „każda ideologia ma jakąś swoją wizję, którą próbuje zrealizować”. – Ta dzisiejsza utopia globalistyczno-liberalna ma wizję zaklętą w postaci programu zrównoważonego rozwoju, który ma przynieść ludzkości doczesną szczęśliwość. Często było tak, że te ideologie z jednej strony otwarcie występowały przeciwko Kościołowi, zaś z drugiej usiłowały prowadzić z nim dialog i próbując go kaptować, przeciągnąć go na swoją stronę – wskazał.

Było tak m.in. w czasach komunistycznych. Z jednej strony prowadzone były wobec wierzących represje, a z drugiej prowadzono tzw. dialog katolicko-marksistowski. Najczęściej jednak kończył się on nie tym, że komuniści nawracali się. To oni przeciągali na swoją stronę reprezentantów Kościoła. W naszych czasach takie przypadki nasiliły się w czasach pontyfikatu Pawła VI. Dotyczyły duchownych czy świeckich naiwnie postrzegających komunizm, marksizm, komentował Górny. – Dzisiaj też bardzo mocno zaznacza się, zwłaszcza w Rzymie, takie podejście pełne złudzeń. Widać to choćby w odniesieniu do Rosji, Chin, ale też w odniesieniu do tych globalistycznych wizji, m.in. zrównoważonego rozwoju. Przykładem tego były liczne międzynarodowe konferencje, sympozja organizowane choćby przez Papieską Akademię Nauk Społecznych. Byli na nie zapraszani ideolodzy zrównoważonego rozwoju, zwolennicy programów depopulacyjnych, proaborcyjnych, np. Paul Ehrlich – mówił publicysta.

Jak zauważył, wizja zrównoważonego rozwoju wiąże się z ideą depopulacji, propagując aborcję, antykoncepcję i sterylizację. Nie sposób więc pogodzić jej z katolicyzmem. Jednak takie próby są wciąż podejmowane, podkreślał redaktor Górny. 

Źródło: PCh24TV Not. RoM

https://youtube.com/watch?v=ntw_yy37V0s%3Ffeature%3Doembed

Franciszek nagrodzony przez lożę B’nai B’rith

https://www.bibula.com/?p=134446

Na zdjęciau poniżej widzimy dyrektora generalnego B’nai B’rith International Daniela S. Mariaschina, który wręcza papieżowi Bergoglio złoty kielich ozdobiony żydowskimi napisami i symbolami. Jest to symboliczna nagroda przyznana Franciszkowi za jego stałe wsparcie dla tej żydowskiej organizacji masońskiej.

Wydarzenie miało miejsce 30 maja 2022 r. w Bibliotece Papieskiej podczas spotkania na którym, Franciszek przyjął delegację 27 członków tej organizacji.

Komentując spotkanie, Mariachin powiedział dziennikowi „Jerusalem Post”: „Od lat, kiedy był jeszcze kardynałem w Buenos Aires, aż do dzisiaj, papież Franciszek wyraża szczególne zainteresowanie pogłębianiem stosunków żydowsko-katolickich”. „Nasza audiencja u niego dała nam okazję do okazania naszego uznania dla tego wsparcia, potwierdzenia naszych wspólnych dążeń do pokoju i wzajemnego szacunku.”, dodał Mariachin.

W oficjalnym wystąpieniu, przewodniczący organizacji żydowskiej Seth Riklin poprosił  papieża o poparcie dla Porozumień Abrahamowych, czyli żydowskiej inicjatywy mającej na celu skłonienie Arabów do uznania państwa Izrael. Była to ukryta prośba do Stolicy Apostolskiej o wywarcie wpływu na kraje arabskie na Bliskim Wschodzie, aby zaakceptowały Izrael. To właśnie B’nai B’rith nazywa pracą na rzecz braterstwa i pokoju.

W swoim przemówieniu Franciszek pochwalił B’nai B’rith za jej „niestrudzone zaangażowanie w inicjatywy humanitarne”. Dodał: „Jeśli obowiązek troski o innych spoczywa na każdym członku naszej ludzkiej rodziny, to w jeszcze większym stopniu dotyczy on tych z nas, którzy są Żydami i chrześcijanami.”

Widzimy, że po Soborze Watykańskim II i jego Deklaracji Nostra aetate papieże soborowi odłożyli na bok wszelkie dyskusje doktrynalne z Żydami na temat boskości Pana Naszego Jezusa Chrystusa i prowadzą politykę opartą na rzekomej miłości i współpracy w celu rozwiązywania problemów społecznych. Z drugiej strony, Żydzi nie zmienili ani jednego przecinka w swoich fałszywych przekonaniach.

Czy ostatecznym celem  tej polityki jest  judaizacja całego Kościoła?

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: Tradition i Action (June 6, 2022)

Francis awarded by B'nai B'rith 2

Photos from the Vatican & B’nai B’rith website

Wesprzyj naszą działalność [Bibuły. md]

EVs vs. Gas Vehicles: What Are Cars Made Out Of?

on May 30, 2022 https://elements.visualcapitalist.com/evs-vs-gas-vehicles-what-are-cars-made-out-of/

ByBruno Venditti

What are Cars Made Out of? Electric Vehicles vs Gas Cars

EVs vs. Gas Vehicles: What Are Cars Made Out Of?

Electric vehicles (EVs) require a wider range of minerals for their motors and batteries compared to conventional cars.

In fact, an EV can have up to six times more minerals than a combustion vehicle, making them on average 340 kg (750 lbs) heavier.

This infographic, based on data from the International Energy Agency (IEA), compares the minerals used in a typical electric car with a conventional gas car.

Editor’s note: Steel and aluminum are not shown in analysis. Mineral values are for the entire vehicle including batteries and motors.

Batteries Are Heavy

Sales of electric cars are booming and the rising demand for minerals used in EVs is already posing a challenge for the mining industry to keep up. That’s because, unlike gas cars that run on internal combustion engines, EVs rely on huge, mineral-intensive batteries to power the car.

For example, the average 60 kilowatt-hour (kWh) battery pack—the same size that’s used in a Chevy Bolt—alone contains roughly 185 kilograms of minerals, or about 10 times as much as in a typical car battery (18 kg).

Lithium, nickel, cobalt, manganese, and graphite are all crucial to battery performance, longevity, and energy density. Furthermore, EVs can contain more than a mile of copper wiring inside the stator to convert electric energy into mechanical energy.

Out of the eight minerals in our list, five are not used in conventional cars: graphite, nickel, cobalt, lithium, and rare earths.

MineralContent in electric vehicles (kg)Content in conventional cars (kg)
Graphite (natural and synthetic)66.30
Copper53.222.3
Nickel39.90
Manganese24.511.2
Cobalt13.30
Lithium8.90
Rare earths0.50
Zinc0.10.1
Others0.30.3

Minerals listed for the electric car are based on the IEA’s analysis using a 75 kWh battery pack with a NMC 622 cathode and graphite-based anode.

Since graphite is the primary anode material for EV batteries, it’s also the largest component by weight. Although materials like nickel, manganese, cobalt, and lithium are smaller components individually, together they make up the cathode, which plays a critical role in determining EV performance.

Although the engine in conventional cars is heavier compared to EVs, it requires fewer minerals. Engine components are usually made up of iron alloys, such as structural steels, stainless steels, iron base sintered metals, as well as cast iron or aluminum alloyed parts.

EV motors, however, often rely on permanent magnets made of rare earths and can contain up to a mile of copper wiring that converts electric energy into mechanical energy.

The EV Impact on Metals Markets

The growth of the EV market is not only beginning to have a noticeable impact on the automobile industry but the metals market as well.

EVs and battery storage have already displaced consumer electronics to become the largest consumer of lithium and are set to take over from the stainless steel industry as the largest end-user of nickel by 2040.

In 2021 H2, 84,600 tonnes of nickel were deployed onto roads globally in the batteries of all newly sold passenger EVs combined, 59% more than in 2020 H2. Moreover, another 107,200 tonnes of lithium carbonate equivalent (LCE) were deployed globally in new EV batteries, an 88% increase year-on-year.

With rising government support and consumers embracing electric vehicles, securing the supply of the materials necessary for the EV revolution will remain a top priority.

Najlepszy dowód oszustwa pLandemii: Profesor biochemik, medycy, gwiazdy i biznesmeni przyjmowali sól fizjologiczną zamiast tzw. szczepionki przeciw COVID-19.

Skandal w Hiszpanii. O fałszywych szczepieniach z użyciem soli fizjologicznej donoszą media także we Włoszech, Niemczech, Hongkongu itd.

https://pch24.pl/skandal-w-hiszpanii-gwiazdy-medycy-i-biznesmeni-przyjmowali-sol-fizjologiczna-zamiast-tzw-szczepionki-przeciw-covid-19/

[mail: Czyż może być lepszy dowód na szczepionkowo-covidowe oszustwo niż to, że profesor biochemik kazał się zaszczepić solą fizjologiczną?.md]

Hiszpańskie media od kilku dni donoszą o aferze związanej z wydawaniem fałszywych certyfikatów szczepionkowych przeciwko COVID-19. „Operacja Jenner” – pod tym kryptonimem hiszpańska policja prowadzi śledztwo – pozwoliła na razie zidentyfikować ponad 2200 osób, pośród których są: gwiazdy, celebryci, sportowcy, biznesmeni, a nawet szef koncernu farmaceutycznego PharmaMar, którzy zamiast wakcyny przeciwko COVID-19 przyjęli sól fizjologiczną.

Hiszpańskie media podkreślają, że doniesienia o prowadzonym śledztwie, wskazującym, że ponad 2200 prominentnych Hiszpanów, w tym szef jednej z największych firm farmaceutycznych w kraju, nie zaszczepiło się przeciw COVID-19, przyjęto z niedowierzaniem.

O sprawie zrobiło się głośno 24 maja, chociaż starano się ją dość szybko wyciszyć. Policja prowadzi śledztwo. Identyfikowane są kolejne osoby z fałszywymi certyfikatami i zbierane są dowody.

Ludzi oburzyło, że nawet prezes firmy zaangażowany w badanie szczepionek przeciwko COVID-19 nie uznał za stosowne, konieczne lub ważne zaszczepienie się oferowanymi wakcynami, co podsyciło obawy odnośnie konieczności i bezpieczeństwa szczepień przeciw COVID-19.

Co ciekawe, policja wykryła oszustwo przypadkowo, poszukując kontaktu z ekstremistycznymi organizacjami islamskimi za pośrednictwem internetu. Jeden z policjantów nawiązał kontakt z taką organizacją i miał się spotkać z jej przedstawicielami osobiście. Konieczny jednak był wyjazd do Francji. Miał napisać: „Nie jestem zaszczepiony. Allah nie pozwala mi umieścić niczego nieczystego w moim ciele”. Wyjaśnił,  że z tego powodu nie może się udać do Francji. Wówczas islamiści odpisali mu, że mogą mu wyrobić paszport, a nawet zarejestrować go w Krajowym Rejestrze Szczepień. Polecili mu skontaktować się z dwojgiem mieszkańców Madrytu: „Álexem” i „Irene”. Pierwsza z osób to mężczyzna karany za kradzieże i napaści na tle seksualnym, znany w świecie przestępczym w Madrycie. Z kolei „Irene” okazała się atrakcyjną kobietą, która miała być wiele lat temu skazana za handel narkotykami, a następnie ułaskawiona.

Policja obserwowała obie wskazane osoby. Zauważono, że ​​„Irene” spotykała się z  młodym mężczyzną dwa razy w tygodniu. Był to „Mario”, asystent pielęgniarski w szpitalu La Paz. Początkowo sądzono, że to on odpowiada za wystawianie fałszywych certyfikatów covidowych, ale później okazało się, że nie miał dostępu do bazy danych.

Policjanci, udając potencjalnych klientów, odkryli, że „paszporty szczepionkowe: wydawała inna pielęgniarka, a za fałszywe dokumenty płacono kryptowalutami. Do tej pory policji udało się zidentyfikować ponad 2200 fałszywych certyfikatów. Na razie służby zatrzymały 15 osób.

O sprawie poinformowały główne media w kraju, w tym „El Mundo”, ale kwestia ta nie odbiła się szerszym echem w innych państwach. Wraz z prowadzonym śledztwem mają być ujawniane kolejne znane nazwiska. Na liście są czołowi piosenkarze, muzycy, gwiazdy futbolu, ludzie biznesu, politycy i najlepsi medycy.

Powszechnie podaje się nazwisko prezesa jednej z największych firm farmaceutycznych w Hiszpanii – PharmaMar, José María Fernández Sousa-Faro. 76-letni biznesmen nie został jeszcze wezwany do złożenia zeznań. Figuruje w krajowym rejestrze, jakoby wybrał trzy dawki szczepionki.

Proceder związany z fałszywymi szczepieniami i wydawaniem fałszywych certyfikatów obejmuje sieć szpitali, przy czym prym ma wieść Szpital Uniwersytecki La Paz, który miał pobrać ponad 200 tys. euro za zarejestrowanie 2200 osób jako zaszczepionych w Krajowym Rejestrze Szczepień przeciwko Covid-19.

Wśród oskarżonych jest Bruno González Cabrera, obrońca, który grał w Betis, Getafe, Levante i Valladolid; Fabio Díez Steinaker (wicemistrz Europy w siatkówce plażowej); były bokser i zapaśnik z Walencji, José Luis Zapater; raperzy Kidd Keo, Anier, Jarfaiter; aktorka Veronica Echegui; aktor Bruno Gonzalez Cabrera; piłkarz Fabio Díez Steinaker, szanowany lekarz Camilo Esquivel.

Według policji, która bada 2200 fałszywych świadectw szczepień przeciwko COVID-19, opłata zależała od pozycji społecznej. Założyciel PharmaMar miał zapłacić około 2 tys. euro. José María Fernández Sousa-Faro jest profesorem biochemii na uniwersytetach Complutense i Santiago de Compostela oraz posiada dyplom z zarządzania biznesem na IESE w Madrycie. Ma na swoim koncie około 100 publikacji i patentów z zakresu biochemii, antybiotyków i biologii molekularnej. Posiada ponad 35 lat doświadczenia w branży farmaceutycznej.

O fałszywych szczepieniach z użyciem soli fizjologicznej donoszą media także we Włoszech, Niemczech, Hongkongu itd.

Źródło; telereport.com, euroweeklynews.com

============

Przy okazji: To tylko w USA…, dane Covid znacznie zaniżone.

Нефть, газ, зерно. Россия получила экономическое супероружие

https://tsargrad.tv/articles/neft-i-gaz-ne-glavnoe-rossija-poluchila-jekonomicheskoe-superoruzhie_549035

Нефть и газ не главное. Россия получила экономическое супероружие

Западные эксперты утверждают, что продовольствие становится постепенно ещё одним геополитическим оружием России на мировой арене. Конфликт на Украине обострил ситуацию на продовольственном рынке, значительно усугубили ситуацию антирусские санкции. Это неминуемо привело к взрывному росту цен на зерновые следом за увеличением стоимости энергоносителей. Ничего плохого в том, что зерно становится нашим оружием, нет. Сельское хозяйство может стать реальным драйвером нашего развития и потрясающим по эффективности рычагом влияния на тех, кто возомнил себя „гегемоном”.

Политическая история человечества, конечно, не сводится к обыкновенной войне за ресурсы. Утверждать подобное — значит упрощать реальную картину мира. Однако нельзя отрицать, что война за ресурсы — один из ключевых факторов, двигающих ход исторического процесса. У каждой эпохи были свои стратегические ресурсы. На протяжении тысячелетий такую роль выполняло зерно (именно поэтому „хлеб — всему голова”). Во второй половине XX столетия на первый план вышла нефть — кровь промышленности и транспорта, важнейшее сырьё, без которого встал бы весь мир. Казалось, в XXI веке с ускорением жизни и развитием высоких технологий нефть сменит ещё какой-нибудь важный ресурс, непременно с красивым и необычным названием. Но…

Триумфальное возвращение зерна

Ведущие средства массовой информации Запада и спикеры крупнейших глобалистских организаций обсуждают в 2022 году реальную угрозу голода и бьют тревогу насчёт нехватки продовольствия в мире. Зерно вновь выступает как ось исторического процесса, и в плюсе оказывается тот, кто обладает солидными запасами зерновых. К счастью, наша страна относится именно к таким счастливчикам. В ходе совещания по экономическим вопросам президент России Владимир Путин анонсировал рекордный урожай в текущем году.

В этом году ожидается хороший урожай. По оценкам специалистов, — конечно, это предварительные оценки, но всё-таки — сбор зерна может составить 130 миллионов тонн, в том числе 87 миллионов тонн пшеницы. Если так произойдёт, а мы будем рассчитывать именно на это, то это станет рекордом за всю историю России. Это позволит не только с запасом обеспечить внутренние потребности, но и нарастить поставки на глобальный рынок для наших партнёров, что очень важно для мировых продовольственных рынков, — заявил глава государства.

Ситуация на международном продовольственном рынке существенно обострилась после начала боевых действий на Украине, особенно после введения незаконных антирусских санкций. Русские и украинские аграрии обеспечивают потребности десятков стран в зерне: на совокупную долю нашего АПК приходится около трети всего экспорта зерновых на планете и примерно 50% подсолнечного масла. Россия занимает первое место в мире по вывозу пшеницы, Украина — пятое. Ограничение экспорта продовольствия из нашей страны в целях стабилизации цен на внутреннем рынке и боевые действия на Украине уже сказываются на биржевых котировках. Стоимость пшеницы побила абсолютный рекорд на рынке Старого Света после введённых Индией рестрикций на вывоз зерновых и достигла 438,25 евро за тонну.

Это абсолютный рекорд на бирже Euronext. Предыдущий рекорд датируется 7 марта 2022 года, когда торги пшеницей закрылись на уровне €422,50 за тонну, — отметил Дамьен Веркамбр, брокер французской компании Inter-Courtage.

Американские и европейские эксперты в один голос говорят о том, что продовольствие становится новым геополитическим оружием России. И в этом нет ничего плохого, почему бы не пользоваться преимуществами, которыми нас наделил Всевышний. В этом отношении борьба за Украину — это борьба за будущее. Отдельные некомпетентные либеральные „аналитики” любят порассуждать о том, что Украина, „даже если отбросить моральный аспект спецоперации”, никаких плюсов в экономическом плане не несёт, является балластом для России. Это не так от слова совсем.

Украина, а вернее, исторические русские[sic!! MD] территории Малороссии, Новороссии, Карпатороссии, занимает первую строчку на планете по производству и экспорту подсолнуха, подсолнечного масла (их вывоз превышает доходы от транзита природного газа или IT-отрасли), четвёртую строчку — по кукурузе, седьмую — по пшенице, девятую — по молоку, десятую — по сыру. Все эти товары архивостребованы мировым рынком, причём не только развивающимися странами, но и развитыми. Достаточно упомянуть, что за 2021 год экспорт зерновых принёс Украине 12,18 миллиардов долларов. На данный момент наши войска освободили территории, на которых приходилось 23% всего украинского сельскохозяйственного производства, в том числе районы, где особо ценные грунты составляют 45-50% (север Херсонской области, восток Николаевской и центр Запорожской). Впереди — освобождение стратегически важных Харьковской и Днепропетровской областей, которые вносят весомый вклад в АПК „нэзалэжной”.

Не зря европейские политики так вытанцовывают, стараясь обеспечить продовольствием граждан ЕС. Глава европейской дипломатии Жозеп Боррель заявил, что Евросоюз „поможет” Украине вывезти зерно из хранилищ, которые попросту забиты. Как именно, дипломат не уточнил, но судорожные действия Брюсселя говорят только об одном: положение в Старом Свете не радужное. Первый русский телеканал Царьград ранее писал о том, как в отдельных странах уже рассуждают по поводу выбора между оплатой услуг ЖКХ и покупкой еды. Это не страшилки, а горькая реальность.

Что с того?

Санкции 2014 года оказались реальным драйвером возрождения русского сельского хозяйства. Несмотря на то, что, казалось бы, ограничения должны привести к деградации отрасли, она, напротив, пошла в рост. Нынешняя ситуация должна привести к тому, что Россия станет, как раньше, кормилицей человечества. Наша армия продолжает специальную военную операцию по денацификации и демилитаризации Украины.

По завершению нет никаких сомнений в том, что украинские земли будут тесно интегрированы в общий экономический комплекс нашего государства. А значит, под русским контролем окажутся самые плодородные регионы Земли (вместе с Краснодарским краем и другими благодатными территориями России мы будем обладать более 1/3 чернозёмов планеты). Площадь запасов украинского чернозёма равна площади такой европейской страны как Великобритания (а один только Донбасс собирал в довоенные годы такой же урожай, как вся Сербия).

Есть тут и место для интенсификации промышленного производства, ведь развитие агропромышленного комплекса – это ещё и повышенный спрос на сельскохозяйственную технику (комбайны, трактора и прочее). Как показывает опыт, она очень востребована в мире. Не стоит забывать, что даже в советское время отечественные машины работали на полях Канады, Аргентины, США (и это невзирая на холодную войну, которая всегда рисковала перетечь в горячую).

WARSZAWIANKA nad Wkrą 14 sierpnia 1920. Przy borkowskim moście.

WARSZAWIANKA nad Wkrą 14 sierpnia 1920

przy borkowskim moście.

Leć nasz orle w górnym pędzie,

sławie, Polsce, światu służ.

Kto przeżyje wolnym będzie,

kto umiera wolnym już.

Hej, kto Polak, na bagnety…

========================================

Sławomir N. Goworzycki, „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków” str. 393 i nn.

Gdy po kościołach w niezajętej przez wroga części kraju lecz i w tych miejscach, w których bolszewicy nie ośmielali się zakazywać nabożeństw, zbierano się tłumnie, zanosząc w niebo błagalną litanię, tu przemożnym odgłosem był szmer tysięcy stóp po niezoranym rżysku, szelest żołnierskich butów o wiechcie polnego ziela na niespasanej od wielu dni łące oraz łomot coraz bliższych wybuchów. Artyleria sowiecka też się odezwała. Nacierający w pierwszych szeregach już widzieli z łagodnie opadających ku dolinie pól, jak masy wojsk na przyczółku mostowym w Borkowie rozwijają się szybko w bojową linię. Ci zaś, którym wypadło atakować nieco ku północy, na kierunku nadrzecznej, ocienionej wysoką zielenią wsi Wola, ku zarośniętej dolince potoku Naruszewka i dalej na Zawady – Popielżyn, nie od razu ujrzeć mogli swego przeciwnika. Na całej jednak linii zanosiło się na ciężki i gwałtowny bój spotkaniowy, bowiem oba wojska jednocześnie ruszały do natarcia i żadne nie zamierzało stąd ustępować.

Żołnierze nasi nawoływali się dość podobnie jak ich przodkowie w dawnych bitwach: „Hej, Radomiaki, równo!…”, „Piotrków… Łowicz, naprzód!…, „Kujawy! Do ataku !…”, „Kaliskie, Lubelskie, Tarnów, Rzeszówl”… i na sto jeszcze sposobów Uczniowie, gdy z jednego miejsca przybyła ich większa gromada, zwłaszcza ci z Warszawy i większych miast, gdzie zakładów oświatowych jest wiele, wykrzykiwali zwyczajowe nazwy swych szkół: „Zamoyski!” „Staszic! ”, „Jagiellonka !”, „Konopczyński!” „Handlówka!”, „Górski!”..

I szły te „wesołe gimnazjony”. Chłopcy padali rażeni nieprzyjacielskimi pociskami… jeden, drugi, następny, jakże wielu… Jakże wielu z tych, którzy dorósłszy i wykształciwszy się odpowiednio, mogliby naszą Ojczyznę ubogacić i wznieść na wyżyny w tylu dziedzinach życia ludzkich zbiorowości… Tak zaś już oni nie powstaną z tego sławnego pola, by żyć nadal na padole ziemskim; już nie ucieszą swym wesołym głosem rodziców, rodzeństwa, bliskich i domowych. Ich młode, czyste dusze idą stąd na Sąd Wielki, przed oblicze dobrego Boga, który wie wszystko.

Lecz przecież padali pod ciosami i ci starsi, ci z pewnym już dorobkiem, ci z pokolenia, jakie właśnie sięgało po kierownictwo sprawami narodu ojcowie rodzin, którzy także, dawnym rycerskim obyczajem, stawili się na zew Ojczyzny, jak niegdyś owi konfederaci czy kresowi wolentarze.

Jednakże teraz, na tamtych błoniach, nie czas budowy się dopełnia, nie czas pokojowego wznoszenia gmachów, a właśnie czas walki i śmierci. O wolność, o przetrwanie biją się zaś wszyscy od księcia krwi do niepiśmiennego parobka, na obszarach od dalekich gór aż po północne pojezierza.

Był wśród nich niejeden, co swój dom opuszczał w rozterce, bo niedostatek, bo jedyny żywiciel rodziny, bo choroba najbliższych. Był taki, któremu słabnąca żona sama powiedziała z łoża choroby: „Idź”.. i poszedł. Był taki, któremu „idź” powiedziała małżonka będąca przy nadziei, otoczona nadto gromadką dziatek. Był i taki, co na odchodnem żegnał się z umierającym sędziwym rodzicem. Byli i inni… i rozmaite okoliczności rodzinne czy domowe. Lecz oni z własnej woli poszli na służbę dla Ojczyzny, a zarazem zostali na nią wysłani przez swoich… bo tak było trzeba.

Już grają sowieckie cekaemy, zaraz odpowiedzą im nasze. Jeszcze czterysta, jeszcze trzysta, dwieście kroków dla pierwszych szeregów nie marszu już, lecz morderczego biegu pośród gejzerów ziemi wzbudzanych wybuchami nieprzyjacielskich pocisków.

Padnij!”, „Szybki ogień!”, „Powstań!”, „Naprzód biegiem!”

W nasze tyraliery uderzające na prawym skrzydle rażą nieubłaganie wrogowie ukryci za mostowym nasypem. Niedługo przecież, bowiem atakujący wzdłuż szosy biorą im niebawem tyły. Nasyp nie stanowi już zasłony, nasi za chwilę nań wbiegną, by spychać nieprzyjaciół w dół, na nadrzeczne błonie.

Wtedy to, pod błękitnym, lecz rozjaśnionym już przedpołudniowym upałem sierpniowym niebem, pod wysoko skłębionymi białymi chmurami, gdzieś tam z szeregu zabrzmiał dźwięczny młodzieńczy głos:

Oto dziś dzień krwi i chwały, oby dniem wskrzeszenia był…

I już kilka dalszych, tu i tam, podchwytuje:

W gwiazdę Polski orzeł biały patrzac lot swój w niebo wzbił…

Tam, w pułkach ochotniczych, ale i winnych, pieśń tę znał chyba każdy:

A nadzieja podniecany woła do nas z górnych stron…

Fala zgodnych głosów wionęła po błoniu. Krok nacierającej piechoty wyrównuje się, przecież bez rozkazu dowódców.

Zza Wkry huczy swoje moskiewska kapela, a tu przestrzeń już cała grzmi setkami gardeł jak jeden grom:

Powstań Polsko, skrusz kajdany, dziś twój tryumf albo zgon…

Armaty, karabiny, odłamki szrapneli biją już gęsto. Padają ranni i zabici. „Jezu Chryste!…” słychać wezwania konających „Sanitariusz!” wołają z szeregu.

Hej, kto Polak, na bagnety, żyj swoboda, Polsko żyj!

Napierające szeregi nie śpiewają już, lecz krzyczą. Wreszcie wszystkie te odgłosy, cała ta wrzawa przechodzi w jedno wielkie „hurrraaa !!!

Obie fale wojsk biegną już ku sobie w bitewnym zapamiętaniu. Zwarcie! Huk, trzask, zwielokrotnione uderzenia, ciosy, rozdzierający wrzask…

Tak po prawdzie, nie wiadomo skąd pieśń ta spłynęła na owo pole chwały i cierpienia. Gdy po bitwie, w okresie owego pamiętnego pościgu za bolszewikami przez pół tej części Europy, na dłuższych już postojach, kiedy to był czas ogarnąć myślą minione co dopiero wydarzenia, poczęto rozpamiętywać koleje boju nad Wkrą, nie było pomiędzy żołnierzami zgody co do tego, kto rozpoczął śpiew. Wielu z tych, co by dopomogli rozwikłać ową zagadkę, już nie żyło.

Czy był to więc pewien, nie pierwszej bynajmniej młodości przysadzisty nieco jegomość o powierzchowności majstra cechowego, z kompanii pierwszego rzutu, jeszcze na początku bitwy zmasakrowanej ogniem bolszewickiej artylerii? Zginął, lecz pieśń ze wzmożoną siłą popłynęła ku dalszym szeregom.

Czy może w młodzieńczym porywie zaintonował Warszawiankę któryś z tych nadrabiających miną „skauciaków”, z tych, jacy przeżyli cało, niedawne w czasie rzeczywistym, lecz jakże już odległe w wyobraźni, bitwy odwrotowe pod Łomżą, Ostrołęką czy Surażem? „Skauciaki” nacierały również w kierunku mostu kolejowego w Zawadach. Gdzie oni teraz?

A byli tam przecież i ow1 „adwokaci”, w średnim wieku ochotnicy ze stołecznych wyższych sfer. Może to oni dali, jak już nieraz bywało, dobry przykład całemu wojsku? Może to oni zagrzali je pieśnią w tej rozstrzygającej bitwie?

Czy jednak śpiewać nie zaczęły owe łepki z klas maturalnych i przedmaturalnych, ledwie co przysłane na front, te, co to gwizdały zrazu i hukały na dowódcę, że ich jeszcze nie puszcza do walki, że młodszą klasę już wysłano, a starszej kazano czekać?

Jeśli nie oni, to szturmowa pieśń popłynąć mogła od po raz kolejny bijących się o tę rzeczną przeprawę syberyjskich weteranów. Choć po pojawieniu się owego przypuszczenia od razu zaczęto nieelegancko żartować, że raczej nie, bo i w oddziałach tych, jako pochodzących z bardzo daleka, żadnego Warszawiaka zapewne nie uświadczysz, to i Warszawianki też pewnie nie. Już prędzej „Sybirankę”… Żartownisiów szybko zganiono, argumentując, iż pochopnie wykluczają oni spod owych dociekań całe bataliony, pułki, ba, nawet dywizje. No bo taka Dywizja Gnieźnieńska, Batalion Wileński, czy Kompania Górnośląska i rozmaite inne „regionalne„ oddziały…

Ktokolwiek by to był, przecież bojowa pieśń niosła się szeroko poprzez nasze zwycięskie szyki, od krańca do krańca. Zatem, prawem przeciwieństwa jak ktoś zauważył pierwszymi pieśniarzami musiały być, ani chybi, właśnie te warszawskie cwaniaki, te od dawnego „Gerlacha”, od „Norblina” czy może z elektrowni, które forsowały Wkrę powyżej mostu w Borkowie.

A może pieśń przyleciała od południowej strony, od Warszawy jakby, lecz właściwie od Modlina, od przybywających na bitwę pułków Podlaskiej Dywizji?

Ktoś upierał się, że to wcale nie mężczyźni ani nie chłopcy lecz dziewczyna z czołówki sanitarnej, tej właśnie, która najwcześniej przybyła na pole bitwy, poddała właściwy ton, poruszona w swym czystym panieńskim sercu doniosłością chwili oraz widokiem rozległych błoni, po których wśród huku dział i terkotu karabinów maszynowych płynęły, jedna za drugą, ciągnące się daleko tyraliery naszej piechoty. To pewnie ona, młoda Polka, która porzuciła była bezpieczny dom rodzinny, by nieść ulgę i ofiarna posługę walczącym i cierpiącym braciom – rodakom, na skraju śródpolnego zagajnika, czy może obok jakiejś szopy na obrzeżach spalonej wioski, podniosła się znad dopiero co opatrzonego rannego, uniosła swą jasną głowę ku błękitnemu ojczystemu niebu, potoczyła wzrokiem po polu, hen szeroko… i zaśpiewała. Iskra padła na prochy.

Tak… tak chyba było. Lecz kto widział, kto pamięta tę dziewczynę? W którym służyła ona pułku? Ktokolwiek ze spierających się nie miałby racji, przecież zagrzmiała tam i wtedy pieśń dumna, gniewna, nie znosząca sprzeciwu, wzbudzona blisko już przed wiekiem, dla zwycięstwa. Lecz wtedy nie zwycięstwo było dane naszym prapradziadom lecz straszna klęska. To owa „stara pieśń”, jak i inne ożywiająca domowe wnętrza miarowym szmerem fortepianu, gdy zmierzch rozpływa się po tajemniczych wtedy zakamarkach salonu, a ludzie wtapiają się w wygodne siedziska, by wspominać przy kominku minione dzieje.

Grzmijcie bębny, ryczcie działa, dalej dzieci w gęsty szyk…

Ledwie pod wysokim sierpniowym niebem, na tym polu szerokim, zabrzmiały owe znane takty, a już wiała pieśń od krańca do krańca. Gdy pierwsze szeregi zwarły się z wrogiem w śmiertelnym uścisku, dalsze odpowiadały im echem:

Wiedzie hufce wolność, chwała, tryumf błyska W ostrza pik…

Artyleria obu stron biła teraz niemiłosiernie ze wszystkich luf, wypełniając rozkazy przygotowania do natarcia, wydane przez obu walczących ze sobą dowódców.

W oddali, nad prącymi naprzód masami bolszewickich wojsk można było odróżnić czerwone plamy sztandarów. Potężniała wrzawa tysięcznych ludzkich głosów, wzmagała się uparta kanonada. Lecz nawet pośród bitewnego zgiełku, uparcie jak fala o brzeg morski, bił w niebo zgodny śpiew:

Leć nasz orle w górnym pędzie,

sławie, Polsce, światu służ.

Kto przeżyje wolnym będzie,

kto umiera wolnym już.

Hej, kto Polak, na bagnety…

Pieśń ta, jakże dawno temu skomponowana, chociaż w czasie innej wojny z Rosją, lecz przecież w jakże odmiennych okolicznościach, wyrażała wszakże stan obecny, wyrażała nastroje i pragnienia idących na wroga naszych żołnierzy. Dlatego właśnie zerwała się z tych pól, przez nikogo nieordynowana ani niezapowiadana owa „stara pieśń”, bojowy śpiew pradziadów.

Ach, kogóż tam nie było? Kto tam wtedy nie maszerował spiesznie, dzierżąc w garści swój wyniesiony z poprzednich bitew długi karabin z takimże bagnetem? Wskażcie dowolny spośród jakże wielu, typ polskiego chłopca, młodzieńca, mężczyzny, od czupurnego pomocnika rzeźnickiego z warszawskiego Powiśla, po kandydata na profesora w sławnym uniwersytecie na pewno był tam reprezentowany! Wielu atakowało w przemoczonych wciąż jeszcze mundurach, ponownie zbliżając się do rzeki, zza której bolszewicy zdołali ich wcześniej wyprzeć. Wtedy sztuka ta udała się wrogom, lecz teraz, o nie, teraz ani kroku w tył…

Setki par stóp mięsiły orną ziemię, pośród nieustających wybuchów szurały po mazowieckich zagonach, po łąkach, z których już ustąpiła poranna rosa.

Podążali tam, ramię w ramię, warszawscy czy krakowscy mistrzowie sportu oraz prawdziwe lebiegi, które nie wiedzieć jak przeniknęły do wojska i uchowały się w szeregu, a nie padły po drodze, niekoniecznie od bolszewickiej kuli czy szabli, lecz z własnej fizycznej słabości, potęgowanej trudami wojennymi. Byli tam oto ludzie najróżniejsi, w owych karnych, jednostajnych szeregach tyralierskich.

Ot, na przykład taki, co przed komisją zeznał, że ma wzrok jak inni i nie musi nosić okularów. Dostał więc frontowy przydział. Gdy w marszu na pierwszą bitwę sierżant spostrzegł w swej kompanii żołnierza w grubych okularach (jak się okazało, wcale niejednego), trochę się zdziwił efektami prac komisji lekarskich, po czym machnął na to ręką. Cóż poradzić jak powstanie to powstanie, zwyczajnie pospolite ruszenie. Zaś ów chłopak swoje szkła zakładał zwłaszcza do walki ogniowej, a strzelał dość celnie, lepiej nawet niż niektórzy z tych, co okularów w ogóle nosić nie musieli.

– Co ci jest? woła znowuż inny do kolegi. Jakim sposobem ty masz zgładzić bolszewika, skoro ciebie samego trzeba podtrzymywać, abyś nie upadł? – Dziękuję. Nic nie szkodzi odpowiada tamten. Czasami miewam takie jakieś duszności; może jaka astma czy co? Ale… ruch na świeżym powietrzu, od tylu już dni… Ha, ha, ha!… Zaraz mi przejdzie. Dotąd zawsze przechodziło dość szybko. To co im mówiłeś na komisji lekarskiej? Nic. Ot, krótko, że jestem zdrowy. A oni się nazbyt nie przyglądali. Spieszyli się przecież… No, sam wiesz. Jasne.

Tyraliery co pewien czas przypadały na komendę do ziemi, by za byle zasłoną skryć się przed wrogim ogniem i zarazem ostrzelać nadciągającego przeciwnika. Jednak co poniektórzy ochotnicy w bitewnyrn uniesieniu nie pamiętali ani o smutnych doświadczeniach z poprzednich bojów, ani o tyle razy powtarzanych przestrogach dowódców i strzelali z pozycji klęczącej albo i na stojąco. Szrapnele rozrywały się nad ich głowami.

Ty durniu! wrzeszczał więc jakiś chłopak do ledwie co ranionego kolegi. Nie trzeba było tak idiotycznie, jak jaki nadęty gówniarz wystawiać się na kule… Straciliśmy dobrego żołnierza… czyli ciebie… I to nie z winy tego wrednego bolszewika co to cię postrzelił, ale wyłącznie z twojej, z twojej winy!

Tyle gadania – stęknął tamten, ale Moskalom się nie pokłoniłem ani przed nimi nie padłem, jak wy. Wy, „królewiacy”, może przyzwyczajeni… a ja nie!

Dobra dobra… Te, „galileusz”, nie bądź taki chojrak, bo cię znowu trafią!

Parli do ataku tyleż chłopcy zdrowi, co i kulejący, tacy, którym buty z okrwawionych nóg zeszły, chłopcy ukrywający rozmaite swoje niesprawności, lżejsze zranienia, możliwe do opanowania kontuzje, a wszyscy niepomni na owo bezmierne zmęczenie owoc nadludzkich trudów, niedojadania, niekończących się przemarszów… Jeszcze przed kwadransem potykali się z wyczerpania i z niedostatku snu. Lecz wobec wroga, na kilka minut, na minutę przed skrzyżowaniem oręża stawali się kimś innym; nie wymizerowanymi chudziakami chłopaczynami, ale wręcz jakimiś olbrzymami z dawnych podań, i uderzali jak olbrzymy, bez pardonu.

Tak, tak… To już nie sprawa broni, sprawności, sił, zdrowia, zaopatrzenia, wyszkolenia ani liczby. Tarn i wtedy walczyły ze sobą nie tyle dwie armie, co czysta i bezgraniczna młodzieńcza miłość przeciwko zapiekłej, zaplanowanej i zorganizowanej nienawiści, nieuznającej niczego poza sobą samą, a pragnącej zawładnąć światem całym. Nadto… ten szczególny dzień. Bo przecież tego a nie innego dnia rozegrały się owe zdarzenia. Tam i wtedy starli się z jednej strony, chociaż nie bezgrzeszni, wszakże czciciele Najświętszej Maryi Panny, z drugiej zaś… No właśnie…

I nie wiedzieć czy to tylko wybuchy szrapneli zagrały jakby staccato, czy gdzieś tam, od tych połogich wzgórz na obrzeżach doliny, rzeczywiście zawarczały werble, ścichły jakby znów zahuczały do wtóru wojskom idącym na bolszewika z pieśnią na ustach?… Jakby ów legendarny „mały dobosz” podawał takt, bijąc wytrwale pałeczkami…

A może to się tak tylko zdawało niektórym żołnierzom? Może to po prostu walą od wzniesień kulomioty zdrożonego i wykrwawionego suwalskiego pułku, zamykające najeźdźcom najkrótszą stąd drogę do mostów modlińskich?… Zaś naprzeciw już Widać wyraźnie zbliżające się postacie, już widać twarze, niezliczone twarze nadbiegających wrogów. Biją werble! Równaj krok! Hurraaa! Naprzód ! Jezus Maria Józef !

Od strony bolszewickiej podniósł się w niebo ten znany, ogłuszający, przeciągły ryk, obliczony na sparaliżowanie siły i woli przeciwnika, od krańca do krańca „uuurrraaa!”. Nic z tego. Strachy na Lachy. Teraz to my jesteśmy szybsi i mocniejsi i tak już pozostanie.

Kolejne dnia tego ruchome, zmierzające ku sobie linie piechoty zwarły się wreszcie z ogromnym łoskotem. Cóż to się wtedy działo…

Nie nam, chudopachołkom, rozprawiać o wielkich czynach naszych pradziadów. Jesteśmy na to za mali. Oni wszak nie znali owego upodlenia, w jakim nam przyszło grzęznąć i z jakiego nie potrafimy się tak do końca wydostać… A może nie chcemy już…

Rozpędzona nie mniej od polskiej ława wojsk bolszewickich wytrzymuje pierwsze uderzenie, lecz po dłuższej chwili zaczyna się chwiać. Raz to grupa atakujących Polaków wedrze się w głąb nieprzyjacielskiego szyku, to znów bolszewickie sołdaty z największą furią natrą na rozpędzonych naszych. Lecz ci, jakby w jakimś nadludzkim szale, rozdają zabójcze ciosy i prą naprzód, ku widocznej spoza nadbrzeżnej zieleni rzece, ku mostowi. Wojownicy nasi, w pełni swego gniewu, owe „straszne dzieci”, jak się ktoś o nich później wyraził, wymierzają oto słuszną zapłatę najeźdźcom. Na ziemię padają porażeni wrogowie, padają i oni. Któryś z naszych, stwierdziwszy iż nie może poruszać nogą, leżąc walił ze swego karabinu w kierunku z jakiego nadchodził wróg, dopóki biegnący koledzy nie znaleźli się w jego polu rażenia; a i wtedy unosił ponad głowę zbrojną prawicę i krzyczał: „Naprzód, chłopaki, naprzód!”. Inny, otrzymawszy postrzał skulony z bólu także repetował swój karabin i, wsparty na łokciu, strzelał w majaczącą przed nim ciemną masę nieprzyjaciół.

Jeszcze inny, gdy już zwarły się nacierające na się wzajem rzesze ludzkie i gdy mocnym uderzeniem wytrącono mu karabin z dłoni, a on w jednym mgnieniu pojął, iż schylać się po swoją broń oznacza śmierć, z gołymi rękami rzucił się na nacierającego nań bolszewika.

Wiele by o nich mówić… Nawet i ten cherlawy pokurcz, z jakiego podśmiewano się w szkole na zajęciach z gimnastyki, istna oferma batalionowa która wszak z pogodą znosiła nie tak znowuż dokuczliwe docinki kolegów, niezgrabiasz prawdziwy, teraz jakby dostał skrzydeł. Naciera w pierwszym szeregu, wyrywa się z dziwnym jakimś charkotem do przodu, a jego broń jak owo wiejadło, jeno furkoce w skwarnym powietrzu sierpnia.

Już masa bolszewicka ustępuje na całej prawie linii. Na nic ryki idących z tyłu komisarzy i czekistów. Na nic strzelanie do uciekających już w popłochu co poniektórych własnych sołdatów Na nic najgrubsze przekleństwa, na nic serie karabinów maszynowych coraz to posyłane w plecy swoim wojskom, w sam środek grup cofających się przed naszymi chłopcami.

Na borkowskim moście dudnią końskie kopyta. To gońcy gnają do sztabu sowieckiego, aby powiadomić o niebezpieczeństwie. Nim tam dojadą, światowa rewolucja poniesie kolejne wielkie straty. Oto bowiem, na niezważające już na nic gromady bolszewików, prące w panice przez niegłęboką wodę, by tylko dostać się na wolny jeszcze od Polaków lewy brzeg Wkry, zwalają się masy ich własnych towarzyszy, bezpośrednio gnanych i bitych przez naszą młodą ochotniczą piechotę. Wielki tłum pośród nieopisanej wrzawy tratuje i wyrywa z grząskiej ziemi nadwodne krze. Tocząca się na setek i tysięcy metrów bitwa powraca w nurty spokojnej, leniwie płynącej rzeki. Setki ludzi, w zmoczonym odzieniu, napieraj ą na siebie, biją, topią. Powolny prąd poczyna unosić coraz to liczniejsze trupy, przeważnie bolszewików. Niektórzy z bojców daremnie próbują udawać martwych, spływając w ślad za ciałami swych poległych towarzyszy. Jednak wszystko jest dobre, aby tylko ujść cało z tego przerażającego pogromu.

Niesłabnąca w swym naporze ława srogiej naszej piechoty już wypycha przeciwnika na drugi brzeg. Czerwoni bojcy, tu i owdzie, próbują się jeszcze opierać zza nadbrzeżnych chaszczy brodzącym w ślad za nimi Polakom. Ci zaś, mocząc do cna mundury, a nawet i broń, jak mogą, tak łapią ten upragniony przyczółek, byle szybciej. Jedni, w ślad za uciekającymi, brną przez jakieś przyrzeczne błotka, gęsto się ostrzeliwując. Inni chwytają się wszelakich ocalałych po przejściu bolszewików gałęzi, gnąc je i łamiąc do reszty, a zarazem nieustannie opędzając się od niedających za wygraną krasnoarmiejców.

Którzy stanęli już na brzegu, podają ręce, łamane gałęzie czy kolby karabinów wydobywającym się dopiero z wody kolegom. Płuca dyszą ciężko, rany krwawią, ciąży mokre ubranie. Niewielu już z sołdatów ma na ramionach plecak czy zrolowany płaszcz. Jeszcze czerwone komandiry ryczą na cały głos ostatnie rozkazy. Jeszcze wycofane uprzednio na lewy brzeg Wkry grupy czekistów sieką z karabinów po swoich i po naszych. Lecz polska nawała już ku nim zmierza, tratując próbujących się opierać, pędząc przed sobą gromady przerażonych wrogów. Spomiędzy nadrzecznych wierzb i topoli wybiegają coraz to liczniejsze postacie z orłem i z dwubarwną kokardą na czapce.

Polska artyleria przestała bić, by nie razić swoich. Pilnie potrzebne są namiary na nowe cele, bo tych nie brak. Na owym etapie zmagań nie śpiewa nikt już, ani nie zagrzewa do walki. Wśród strzałów, jęków i krzyków wybija się człapanie setek par mokrych buciorów i utrudzony oddech setek trzewi. Stojące dalej polskie baterie szykują się do zajęcia pozycji bliżej rzeki, aby lepiej wspierać to niezwykłe natarcie. Na niezniszczony most w Borkowie wpada obserwator artyleryjski na rączym wierzchowcu, rozpytując się na prawo i lewo o dowódców piechoty. Spodziewa się, że ci właśnie pomogą mu w ustaleniu nowych celów, lecz te zmieniają się z każdym kwadransem, bowiem oddalają się ku wschodowi. A tu już gromady słaniających się na nogach bolszewików rzucają broń, unoszą w górę ręce. Trzeba je ogarnąć, uformować w kolumny, pognać czym prędzej za rzekę, na nasze tyły. „Naprzód!” krzyczą oficerowie idący z najpierwszymi oddziałami.

Aby tylko jak najdalej od Wkry, aby „urobić” jak najwięcej terenu, wyrwać go ze szponów wszechświatowej rewolucji ocalić od zniszczenia, od zniewolenia, aby zagrozić siłom bolszewickim opierającym się o nieodległy Nasielsk miasto i stację kolejową. Przed naszymi czołowymi oddziałami znowu zaczynają się rozrywać pociski. Lecz nie, tym razem to nie wróg strzela… To własna uważna artyleria zaczęła już oczyszczać przedpole dla wciąż nacierającej, niezłomnej piechoty.

Dyptyk żywnościowy czyli apokalipsa, robaki i GMO

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/06/05/dyptyk-zywnosciowy-czyli-apokalipsa-robaki-i-gmo/

Byliśmy świadkami jak lockdowny roznoszą gospodarkę na kawałki, podczas gdy klasa miliarderów osiąga rekordowe zyski, a korporacyjne molochy rozszerzają swoje monopole, tak też każda proponowana polityka bezpieczeństwa żywnościowego przyniesie korzyści już i tak mega-bogatym lub zainstalowanie infrastruktury do kontroli korporacyjnej.

−∗−

W menu na dziś danie… żywnościowe z dokładką. Felieton o kreowanym kryzysie żywnościowym, jakie kroki poczynił tzw. establishment i czego możemy jeszcze oczekiwać. Ponadto rozmowa [ang.] z autorem tekstu w Global Research News Hour na temat powiązań tegoż kryzysu z tzw. Wielkim Resetem.

Zapraszam do lektury i słuchania.

_____________***_____________

PRAWDZIWE plany stojące za tworzonym kryzysem żywnościowym

Wykreowany kryzys żywnościowy, czy to prawdziwy, czy jako psy-op, polega na zburzeniu globalnego systemu żywnościowego i „lepszym odbudowaniu” [“building back better”] – to nowy dystopijny system żywnościowy stworzony przez korporacyjne molochy i ściśle kontrolowany w imię większego dobra.

Jesteśmy we wczesnych stadiach takiego kryzysu żywnościowego.

Prasa przepowiadała to od lat, ale do tej pory zawsze wydawało się, że jest to nic więcej niż sianie strachu, mające na celu zamartwianie ludzi lub odwrócenie ich uwagi, ale istnieją oznaki, że tym razem, cytując Joe Bidena, „będzie to realne”.

Nikt nie wie, jak zły obrót może to przybrać, z wyjątkiem ludzi, którzy to tworzą.

Z racji tego, że dowody są dość oczywiste, widać, że jest to tworzone celowo i z zimną krwią. Dokumentujemy to od miesięcy.

Mamy rosyjską „operację specjalną” na Ukrainie, która podnosi ceny podstawowych artykułów spożywczych, pszenicy i oleju słonecznikowego, a także nawozów.

Mamy nagłą „ptasią grypę”, która podnosi ceny drobiu i jajek.

Rosnące ceny ropy podnoszą koszty dystrybucji żywności.

Inflacja spowodowana ogromnym napływem waluty fiducjarnej oznacza, że ​​rodziny wydają więcej pieniędzy na mniej żywności.

A kiedy to wszystko się dzieje, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania (a może i inni, o których nie wiemy) dosłownie płacą rolnikom, aby nie uprawiali ziemi.

Jest całkiem jasne, że to właśnie Wielki Reset: Edycja Żywnościowa. Melodia lockdownu z nieco innymi tekstami. Proces rozbijania już istniejących struktur, abyśmy mogli „lepiej odbudować” dzięki bardziej kontrolowanemu i zarządzanemu przez korporacje systemowi żywności.

Tak jak mówiono, że „pandemia” Covida uwydatniła „słabości systemu wielostronnego”, tak ten kryzys żywnościowy pokaże, że nasze „niestabilne systemy żywnościowe wymagają reformy” i musimy zapewnić „bezpieczeństwo żywnościowe”… lub tysiące wariacji na ten temat.

To nie jest przypuszczenie. Oni już zaczęli, ponad rok temu.

Journal of Agriculture, Food Systems & Community Developments opublikował w lutym 2021 opracowanie zatytułowane: „Demontaż i odbudowa systemu żywnościowego po COVID-19: Dziesięć zasad redystrybucji i regeneracji”

W wywiadzie udzielonym w lipcu ubiegłego roku Ruth Richardson, dyrektor wykonawcza organizacji pozarządowej Global Alliance for the Future of Food, dosłownie powiedziała: „Nasz dominujący system żywnościowy musi zostać zdemontowany i odbudowany”

Następnie, we wrześniu 2021r., ONZ zwołała pierwszy w historii „Szczyt n/t systemów żywnościowych”, którego myśl przewodnia zawierała następujące sformułowanie: „Odbudowa systemów żywnościowych na świecie pozwoli nam również odpowiedzieć na wezwanie Sekretarza Generalnego ONZ, aby „lepiej odbudować” [build back better] po COVID-19.”

Pisząc w Guardianie dwa tygodnie temu, George Monbiot, znawca operacji głębokiego państwa, stwierdza ze swoim charakterystycznym brakiem subtelności: „Banki upadły w 2008 roku – i nasz system żywnościowy zrobi to samo… System musi się zmienić.”

Ale co właściwie oznacza „zmiana” i „odbudowa” w tym kontekście?

Cóż, to żadna tajemnica, mówili o tym od lat.

  • Będzie to oznaczało, że prasa i politycy będą promować „planetarną zdrową dietę” WEF
  • Będzie to oznaczało przyzwyczajanie dzieci do jedzenia robaków i wodorostów.
  • Będzie to oznaczało zwiększone narzucanie „genetycznie edytowanej” lub genetycznie zmodyfikowanej żywności.
  • Będzie to oznaczało stygmatyzację konsumentów mięsa, a jednocześnie nieustanny debilny weganizm.
  • Będzie to oznaczało promowanie hodowanego w laboratorium „mięsa” i śluzu bakteryjnego zmieszanego w gigantycznych kadziach zamiast naturalnej żywności.
  • Będzie to oznaczało „podatki węglowe” od czerwonego mięsa i wszelkiego rodzaju importowanej żywności.
  • Będzie to oznaczało podatki od „otyłości” na żywność o wysokiej zawartości cukru lub tłuszczu.
  • Będzie to oznaczało wysiłki propagandowe mające na celu zmianę nazwy podstawowych produktów spożywczych na „luksusy”.
  • [hiperłącza do powyższych twierdzeń – w oryginale. Wyłączam, bo brzydko wyglądają. MD]

Prawie wszystko to historie z ostatniego miesiąca, a o wielu z nich mówiło się podczas konferencji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Jak to prawie zawsze bywa, problem, na który obecnie „reagują”, ma już szereg z góry ustalonych rozwiązań.

Byliśmy świadkami jak lockdowny roznoszą gospodarkę na kawałki, podczas gdy klasa miliarderów osiąga rekordowe zyski, a korporacyjne molochy rozszerzają swoje monopole, tak też każda proponowana polityka bezpieczeństwa żywnościowego przyniesie korzyści już i tak megabogatym lub zainstalowanie infrastruktury do kontroli korporacyjnej.

Właśnie ogłosili budowę największej „fabryki mięsa hodowlanego” na świecie. Podrabiane [fake] mięso oczywiście nie może być hodowane w domu i podlega opatentowanym procesom tworzenia. Genetycznie edytowane lub modyfikowane rośliny i zwierzęta również podlegają patentom.

Ponadnarodowe firmy, których zyski przekraczają budżet niektórych krajów, opracowują aplikacje do śledzenia śladu węglowego, które nagradzają ludzi za podejmowanie „właściwych decyzji”. Można to łatwo zastosować do źywności.

Bill Gates po cichu stał się największym właścicielem gruntów rolnych w Stanach Zjednoczonych. Ziemia, na której może uprawiać nowe Frankencrops [rośliny modyfikowane genetycznie -tłum.] lub za niewykorzystywanie której rząd USA mu zapłaci.

Gra jest jasna: w tej chwili przygotowują się do zburzenia wszystkich naszych starych systemów żywnościowych, z deklarowanym celem lepszego ich odbudowania.

Ale lepszym dla nich, nie dla nas.

__________

The REAL agenda behind the created food crisis, Kit Knightly, Jun 1, 2022

◊ ◊ ◊ 

Nadchodząca Apokalipsa Żywnościowa: Kit Knightly w Global Research News Hour

„Ceny są o około 78% wyższe niż średnia w 2021r., a to rozbija produkcję w rolnictwie. W wielu regionach rolników po prostu nie stać na sprowadzanie nawozów do gospodarstwa, a nawet gdyby mogli, nawozy nie są dla nich dostępne… I to nie tylko nawozy, ale także środki chemiczne i paliwo. To jest globalny kryzys i wymaga globalnej odpowiedzi”. — Theo de Jager, prezes Światowej Organizacji Rolników

Jeśli kontrolujesz ropę, kontrolujesz narody. Jeśli kontrolujesz jedzenie, kontrolujesz ludzi”. — Henry Kissinger

Zbliża się poważny globalny niedobór żywności. Qu Donyu, Dyrektor Generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), podczas spotkania ministrów rolnictwa grupy G7 przedstawił „Zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego w czasach kryzysu”.

Wskaźnik Cen Żywności FAO w marcu osiągnął 160 punktów – najwyższy od jego powstania w 1990 roku!

Raport zauważa, że ​​Rosja i Ukraina są „ważnymi graczami na światowych rynkach towarowych”, w szczególności jeśli chodzi o pszenicę, kukurydzę i nasiona oleiste. A ta niepewność pojawia się na szczycie „już wysokich cen napędzanych silnym popytem i wysokimi kosztami nakładów w wyniku wychodzenia z COVID-19”.

Wiele krajów, w tym Turcja i Egipt, kraje Afryki Subsaharyjskiej, takie jak Erytrea, Somalia, Madagaskar, Tanzania, Kongo i Namibia, odczują duży wpływ niedoborów pszenicy z Ukrainy i Federacji Rosyjskiej. Kryzys żywnościowy w Jemenie i Etiopii w szczególności również byłby dla tych państw ciosem.

Według niedawnego artykułu CNBC, niedobór nawozów pogarsza sytuację. Rosja wraz z Białorusią odpowiadają za 40 proc. eksportu potażu. Według Morgana Stanleya Rosja eksportuje także 11 proc. mocznika, 48 proc. saletry amonowej, a razem z Ukrainą eksportują łącznie 28 proc. nawozów wyprodukowanych z azotu i fosforu oraz potasu. Tak więc rolnicy za granicą będą musieli zadowolić się mniejszymi lub droższymi uprawami.

Pojawiają się jednak plotki, że świat nie tyle reaguje na kryzys, ile go projektuje!

Weźmy na przykład przedsiębiorstwo kolejowe Union Pacific w Stanach Zjednoczonych, które nakazuje niektórym spedytorom natychmiastowe zmniejszenie ilości prywatnych wagonów. Union Pacific jest jedną z czterech największych firm kolejowych, które przewożą 80 procent towarów rolnych. Po wprowadzeniu tego nakazu na wiosnę rolnicy byliby opóźnieni w dostarczaniu nawozów, co skutkowałoby produkcją jeszcze mniejszej ilości plonów.

Do tego są pogłoski o innym wirusie – tym atakującym kurczaki! Aby powstrzymać migrację choroby na ludzi, rolnicy już ubili miliony kurczaków, podczas gdy władze twierdzą, że miliony zdechły z powodu tego ptasiego odpowiednika COVID. Tak więc wyższe koszty i niedobory żywności dokuczają również producentom drobiu i jaj!

W tym tygodniu Global Research News Hour podąża tropem malejących zapasów żywności i dochodzi do zaskakującego punktu końcowego, który może doprowadzić do kolejnego wielkiego maltuzjańskiego dramatu, który czeka nasz gatunek!

Przez pierwsze pół godziny rozmawiamy z Moniką Tothovą z FAO o niektórych konkretnych wydarzeniach związanych z nowym kryzysem żywnościowym oraz o tym, co świat będzie musiał wkrótce zrobić, aby złagodzić możliwy najgorszy scenariusz. Po niej pojawia się Kit Knightly, dziennikarz, który sam bada hipotezę o planowanym kryzysie żywnościowym i powiązaniach z szeroko omawianym Wielkim Resetem.
__________

The Coming Food Apocalypse: Kit Knightly on the Global Research News Hour, Jun 4, 2022

Uzupełnienia:

‘Build Back Better’ czyli ‘Ordo ex Chao’ na nowo?
Ta „fundamentalna transformacja gospodarcza” zostanie dokonana bez zgody suwerennych państw narodowych, dziejąc się „nawet poza rządami światowych przywódców”. (…) ta transformacja będzie kosztować „biliony, a nie miliardy dolarów” i będzie […]

__________

Piątka z bonusem czyli jak wykreować głód
Utrzymywanie wysokiej ceny ropy naftowej jest świadomą decyzją polityczną, która pokazuje, że koszty życia w kryzysie – i wszelkie wynikające z niego niedobory żywności – są projektowane celowo. (…)Po latach […]

__________

Wojna i lockdown – szersze spojrzenie
Globalne ludobójstwo to doskonały sposób na zmniejszenie światowej populacji bez zwracania uwagi. Obywatele w Wielkiej Brytanii i USA martwią się obywatelami Ukrainy, ale wydaje się, że nie obchodzą ich wielcy […]

__________

Wojna na Ukrainie i „huragan głodu”Wszystko wskazuje na to, że potrzebne są regionalne i lokalne systemy żywnościowe oparte na krótkich (lub przynajmniej krótszych) łańcuchach dostaw żywności, które będą w stanie poradzić sobie z przyszłymi wstrząsami. […]

Ostateczne zwycięstwo Ukrainy i Tuska

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  5 czerwca 2022

Wojna na Ukrainie trwa już ponad 3 miesiące i ostateczne zwycięstwo musi być już w zasięgu ręki. Jak bowiem donoszą źródła ukraińskie, Rosjan, to znaczy – zbrodniarzy wojennych Putina – ogarnia „panika”. Najwyraźniej obawiają się sądu zagniewanego ludu, którym kiedyś Józef Stalin groził Adolfowi Hitlerowi. Nasze papugi oczywiście to wszystko słowo w słowo powtarzają, bohatersko wspierając w ten sposób Ukrainę, w której – tylko patrzeć – jak zakocha się cały świat. No, może nie od razu, bo gdyby tak wszyscy na raz się zakochali, to mogłoby to wzbudzić wątpliwości, co do autentyczności takiego masowego uczucia – w związku z czym świat zakochuje sie w Ukrainie po kolei.

Naszemu nieszczęśliwemu krajowi przypadł ten zaszczyt, że – jak przystało na wzorowego ormowca – zakochał się pierwszy, w związku z czym pan prezydent Duda już nie wie, jakby tu się Ukrainie przypodobać. Odbył pielgrzymkę do Kijowa, podczas której zadeklarował, że „nic” nie oddzieli Polski od Ukrainy. Natychmiast podchwycił to Wielce Czcigodny Paweł Kowal stręcząc mniej wartościowemu narodowi polskiemu „nierozerwalny sojusz” z Ukrainą. Wszystko to być może, bo jeśli wojna jeszcze trochę potrwa, to ci, którzy doczekają ostatecznego zwycięstwa, wcześniej przeniosą się do Polski i w ten sposób unia stanie się faktem.

Ponieważ jest rozkaz, by się z tego radować, to wszyscy posłusznie się radują, bo jak ktoś w okazywaniu radości wykazuje opieszałość, to zainteresuje się nim Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która najpierw zdemaskuje go, jako ruskiego agenta, a potem odda w surowe ręce sprawiedliwości ludowej.

Toteż przykład idzie z góry, bo jak wiadomo, ryba psuje się od głowy. Nasi Umiłowani Przywódcy właśnie odnieśli wielki sukces na forum Unii Europejskiej. Nie, nie chodzi o odblokowanie pieniędzy dla Polski, aż tak dobrze to nie jest tym bardziej, że żmudny proces likwidowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego napotyka rozmaite trudności. Chodzi o to, że PiS chciałby sędziów tej likwidowanej Izby przenieść w stan spoczynku, nie wiecznego, tylko zwyczajnego, czyli zapewnić im miękkie lądowanie, ale wpływowa w Senacie Volksdeutsche Partei chce ich stamtąd zwyczajnie powyrzucać na tak zwany zbity łeb.

Jak tam będzie, tak tam będzie, ale tak czy owak wydaje się to bez znaczenia, bo właśnie niezawiśli sędziowie, których Nasza Złociutka Pani w 2017 roku rzuciła na pierwszą linię frontu walki o praworządność w naszym bantustanie, donoszą do UE, żeby nie dała się nabrać na te filuterie pana prezydenta Dudy, co to by chciał, żeby i wilk był syty, ale i owca cała. Do odblokowania forsy jest chyba jeszcze daleko, natomiast sukces Naszych Umiłowanych Przywódców, a w szczególności – pana premiera Morawieckiego, co to dałby sobie uciąć nogi, ręce a może i jeszcze coś, byleby tylko dokuczyć złemu Putinowi – otóż ten sukces polega na tym, iż UE przyjęła szósty pakiet sankcji przeciwko Rosji. Polega on na nałożeniu embarga na ruską ropę, ale w taki sposób, że embargo dotyczy tylko ropy transportowanej tankowcami, natomiast nie obejmuje ropy tłoczonej rurociągami. Korzystają z tego państwa śródlądowe; przede wszystkim Węgry, co jest niewątpliwą zasługą premiera Wiktora Orbana, ale również Czechy i Słowacja, a nawet Bułgaria. Polska jak zwykle zostanie z fiutem w garści, bo skończy się to na tym, że będzie musiała kupować ruską ropę, przetworzoną, albo nie, od Węgier, a może nawet od mężnych Czechów lub Słowaków.

Najwyraźniej Pan Bóg już nie słucha suplik Matki Boskiej Królowej Polski, bo wprawdzie głupota ludzka może być porównywana z Boską cierpliwością, ale bez przesady. Jakże inaczej wyjaśnić sytuację, w której Polska dała Ukrainie ileś tam czołgów i samobieżnych haubic „Krab”, ale z Niemiec jak dotąd żadnego czołgu nie dostała. Nasi Umiłowani Przywódcy twierdzą, że mieli to obiecane, ale chyba nie na piśmie, tylko tak, jak w swoim czasie Wielce Czcigodnej „Pulardzie” – ktoś coś obiecał między schodami a toaletą w gmachu Parlamentu Europejskiego, a może nawet gdzieś indziej. Rząd niemiecki bowiem na lamenty pana premiera Morawieckiego robi wielkie oczy i łagodnie tłumaczy że „musiało zajść jakieś nieporozumienie”. Słowem – jak tak dalej pójdzie, to będziemy skazani wyłącznie na tak zwane „zwycięstwa moralne” w których nasz nieszczęśliwy kraj ma nawet sporą eksperiencję. Jak powiada pobożny poseł Grzegorz Braun – „Szczęść Boże, ratuj się, kto może!

Tymczasem ludowa sprawiedliwość wreszcie, to znaczy – po raz kolejny zatriumfowała. Oto definitywnie (?) zakończył się proces dwojga małżonków P., którzy przez niezawisłe sądy, a nawet sejmową komisję śledczą, zostali uznani za głównych winowajców słynnej w swoim czasie afery „Amber Gold”. Jak pamiętamy, naiwniacy, którzy uwierzyli, że kartki papieru to jest złoto, zostali wydymani na 850 mln złotych. Kto wziął szmalec i gdzie schował – tego do dzisiaj nie wiadomo, ale nawet gdyby małżonkowie P. dostali z tego 1 procent, to i tak wystarczyłoby im to na 50-60 lat. Pewnie dlatego milczą jak zaklęci, a niezawisłe sądy ze znanego na całym świecie z niezawisłości gdańskiego okręgu sądowego, skwapliwie wierzą, że poza małżonkami P. w aferze „Amber Gold” żadni inni szatani nie byli czynni. Podobnie sejmowa komisja śledcza, która po przewodnictwem pięknej i Wielce Czcigodnej Małgorzaty Wassermann stwierdziła, że „organy państwowe” zachowały się w tej sprawie „niewłaściwie” – ale nie odważyła się już odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało, to znaczy – kto kazał organom państwowym zachowywać się „niewłaściwie”. [Bo przypuszczenie, że był to Igor Kolomojski jest niemożliwe: Byłby to anty -semityzm splątany z anty-ukrainizmem!!. MD]

Toteż wcale bym się nie zdziwił, gdyby ci sami, którzy wcześniej organom państwowym kazali zachowywać się niewłaściwie w sprawie „Amber Gold”, zasugerowali to samo pięknej pani Małgorzacie, której pewnie takich rzeczy nie trzeba by dwa razy powtarzać. Wyobrażam sobie jak z ostatecznego wyroku, w którym Marcin P. został skazany na 15 lat, więc wyjdzie już po pięciu, podczas gdy jego małżonka – na 11, 5 roku, więc wyjdzie już po trzech, musiał ucieszyć się Donald Tusk, który w tę sprawę był zamieszany nie tylko przez syna, ale również przez działaczy Volksdeutsche Partei, którzy, na podobieństwo ruskich burłaków na Wołdze, na lotnisku imienia Kukuńka, ciągnęli ręcznie samolot OLT Ekspres, która to firma powstała na skutek wykupienia niemieckiej Lufttransport i YES Airways przez „Amber Gold”. Kiedy wybuchła afera, firma zawiesiła działalność, a w roku 2013 w ogóle się rozwiązała, cztery samoloty zostały sprzedane, a niezależna prokuratura wszczęła tak zwane energicznie kroki dopiero, jak wszelka forsa rozwiała się w nocy i mgle. W tej sytuacji lepiej rozumiemy, dlaczego Donald Tusk i Volksdeutsche Partei tak się poświęca walce o praworządność, no a i niezawiśli sędziowie też nie dają się w tym nikomu wyprzedzić.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).