Siedem lat chudych

Izabela Brodacka 20 sierpnia

Po siedmiu latach rządów „dobrej zmiany” czeka nas zapewne przynajmniej siedem lat zimna i głodu. Jedną z głównych tego przyczyn jest mit globalnego ocieplenia. Wątpliwe czy ktokolwiek z rządzących uwierzył w globalne ocieplenie. Jednak wprowadzają oni „zielony ład” realizując cudze przestępcze plany zniewolenia ludzkości. Oznacza to przede wszystkim odejście od energetyki węglowej czyli nie tylko zamykanie czy wręcz zatapianie kopalń lecz płacenie przez producentów ogromnych haraczy za emisję CO2 i śledzenie w ich produktach tak zwanego „śladu węglowego”. Nikt, w naszym kraju, nie ośmielił się sprzeciwić zbiorowemu szaleństwu , nabożnie podejmowano kolejne kroki i zobowiązania. Na przykład do 2035 roku wszystkie samochody mają mieć napęd elektryczny. Nikt się nie zastanawia czy to jest w ogóle możliwe i jakie to będzie miało skutki dla ludzi i dla gospodarki. Nikt się nie zastanawia również nad faktem że technologie fotowoltaiczne powodują ogromne szkody ekologiczne. Aby otrzymać tonę litu trzeba przepłukać dwadzieścia ton rudy zużywając 70 ton wody. 

Podejmując jakiekolwiek działania na masową skalę należy robić tak zwany rachunek ciągniony, oceniać opłacalność tych działań w świadomości ich dalekosiężnych konsekwencji. Za czasów Clintona w jednym z okręgów USA dla oszczędności wody określono maksymalną dopuszczalną pojemność spłuczki klozetowej. Ku zdziwieniu autorów tego pomysłu zużycie wody w ubikacjach wzrosło. Przyczyna była prosta, ludzie spłukiwali muszlę klozetową po kilka razy. W Polsce dowcipni jak zawsze internauci zaproponowali żeby dla oszczędności wody spłukiwać muszlę co trzeci raz. 

„Pięć lat temu dotarło do nas, co się na świecie dzieje. I że nie ma od tego odwrotu, a my musimy iść ze światem, a nie przeciwko niemu – mówią górnicy”. Tak  wiernopoddańczo i kłamliwie twierdziła Rzeczpospolita .w artykule pod tytułem  „Pożegnanie z węglem”.  Podaję link żeby każdy mógł sobie przeczytać te pompatyczne brednie. (https://klimat.rp.pl/walka-o-klimat/art19148051-pozegnanie-z-weglem). 

Dziś nasi rządzący obudzili się jak cтрекоза (konik polny, po rosyjsku rodzaju żeńskiego) z bajki Kryłowa, która „oглянуться не успела, kак зима катит в глаза”. (nie zdążyła się obejrzeć a tu zima zajrzała jej w ślepia). Mam nadzieję że Kryłow nie został w Polsce zdelegalizowany.  

Teraz, gdy pozalewano kopalnie, gdy wypłacono górnikom odprawy wysyłając ich na zieloną trawkę premier Morawiecki zarządza w trybie nagłym import 4,5 miliona ton węgla z przeznaczeniem dla gospodarstw domowych. Jak twierdzi natomiast pani Łukaszewska-Trzeciakowska zakontraktowano 7 milionów ton natomiast sprowadzono 3 miliony. To czysty kabaret – Polska położona na węglu sprowadza węgiel z antypodów. Wymuszanie wiary w dogmat globalnego ocieplenia przypomina jak żywo wymuszanie wiary w dogmaty komunistyczne. Wiary w walkę klas, w dialektykę rozwoju społeczeństw czy choćby w osiągniecia Miczurina i Łysenki. Rezultatem tej wiary był miedzy innymi Wielki Głód-  Hołodomor (po ukraińsku Голодомор czyli zamorzenie głodem ) Przyczyną głodu w ZSRR, najbardziej dotkliwego właśnie na Ukrainie, był pięcioletni plan gospodarczy wprowadzony przez Stalina w 1929. Plan zakładał kolektywizację obszarów rolnych. Chłopi radzieccy mieli być pozbawieni własności i pracować w kołchozach.  Za kradzież kłosa zboża groziła kara śmierci. W grudniu 1932 Stalin wprowadził obowiązek meldunkowy dla mieszkańców miast co praktycznie uniemożliwiało ucieczkę z głodujących  wsi. 

Nikt nie ma wątpliwości, że głód z lat 1932–1933 na Ukrainie był sztuczny. Nie wiadomo jednak czy była to zaplanowana antyukraińska akcja Stalina czy też głód był wynikiem bolszewickiej zbrodniczej głupoty każącej wierzyć w sowiecki raj dla przyszłych pokoleń.  Liczba ofiar głodu szacowana jest na 10 milionów.

Odejście od energetyki węglowej wymusili na Polsce Niemcy. To również Niemcy uzależnili swój kraj i zachodnią Europę od rosyjskiego gazu. Teraz żądają żeby Polska dzieliła się z nimi swoimi rezerwami. 

W zideologizowanej trosce o środowisko holenderski rząd postanowił ostatnio ograniczyć wpływ rolnictwa na emisję gazów cieplarnianych poprzez likwidację 30 procent krajowych hodowli zwierząt oraz wprowadzenie przymusowego wykupu ziemi od rolników. Czy władze Holandii chcą wywołać współczesny Голодомор na świecie przez zbrodniczą w swej głupocie ideologię „zielonego ładu”?

Przez wiele lat nakłaniano w Polsce obywateli do zmiany systemu ogrzewania na gazowe. Teraz plakaty zachęcające: „zamień kopciucha na ogrzewanie ekologiczne” jakoś zniknęły. Opalający swoje domy węglem mają natomiast otrzymać dodatek w wysokości 3 tysiące na gospodarstwo domowe. Można to traktować jako premię za zdrowy rozsądek przejawiający się w fakcie, że ogrzewający swe domy węglem nie podporządkowali się ideologii „zielonego ładu”. Gdyby swego czasu szeregowi Polacy uwierzyli w ideologię komunistyczną tak jak podobno  w nią uwierzyli liczni polscy intelektualiści, choćby na przykład Leszek Kołakowski,  dawno bylibyśmy jedną z sowieckich republik albo ku radości Stalina wymarlibyśmy z głodu.

Ideologia komunistyczna jest jak groźny wirus, nieustannie mutuje, a kolejne mutacje są groźniejsze od poprzednich  bo trudniejsze do rozpoznania. „Zielony ład” to jedna z mutacji marksizmu kulturowego. Wszystkie mutacje marksizmu mają wspólną cechę – w imię brzmiącego szlachetnie lecz  nierealnego, dalekiego celu czyni się i akceptuje doraźne zło. Nie do zrealizowania jest na przykład powszechna równość ludzi choćby dlatego, że  ludzie tego nie chcą i  są różnie obdarowani przez naturę. Podobnie nie do zrealizowania jest troska o wszystkie istoty żywe choćby dlatego, że niektóre z nich, na przykład pasożyty , są naszymi naturalnymi wrogami. W imię równości ze szkodą dla wszystkich wymordowano arystokrację i elity Rosji i mordowano elity naszego kraju.  W imię troski o naszą błękitną planetę i  jej ginące gatunki skazuje się nas obecnie na lata chude. 

Bo lata tłuste już były i właśnie się skończyły. 

O trupach i kochankach w szafie.

20.08.2022 Stanisław Michalkiewicz https://prawy.pl/121671-stanislaw-michalkiewicz-o-trupach-w-szafie-felieton/

Od 1990 roku mijają już 32 lata, a my nadal nie wiemy, czego w archiwach MSW, szukała tzw. “komisja Michnika” – czy to znalazła, a jeśli tak, to jaki zrobiła z tego użytek. Bo jakiś użytek chyba zrobiła.

Jak dowiedziałem się kiedyś od mojego Honorable Correspondant, podczas kontroli w archiwum MSW natrafiono na teczkę Bronisława Geremka. To znaczy nie tyle na teczkę, co na jej okładki – bo poza nimi nic w teczce nie było.

Tymczasem, skoro była teczka, to musiała coś zawierać, ot choćby kartkę z zapisanym zdaniem: “Zatrzymany podczas obchodu dworca” – jaką podczas chruszczowowskiej “odwilży” znalazł nieszczęśnik, któremu udało sie przeżyć 25 lat łagru, na jaki został skazany z powodu tego zatrzymania, a co w “Archipelagu GUŁ-ag” opisał Aleksander Sołżenicyn.

Najwyraźniej zawartość teczki Bronisława Gremka została przez kogoś usunięta. Przez kogo – nie wiadomo – ale w tej sytuacji podejrzenia muszą kierować się również w stronę “komisji Michnika”, która nie tylko przez kilka miesięcy buszowała w archiwum MSW, ale w dodatku, wbrew obowiązującym tam procedurom, nie pozostawiła żadnych śladów swojej obecności, ani też nie złożyła sprawozdania.

Warto dodać, że ta “komisja” w skład której wchodził co najmniej jeden tajny współpracownik SB, penetrowała archiwa MSW u progu sławnej transformacji ustrojowej, kiedy to rekrutowano korpus zbawców ojczyzny i kompletowano korpus autorytetów moralnych. Dla pełnego obrazu musimy jeszcze dodać, że o ile Służba Bezpieczeństwa, której szef, generał Mirosław Milewski, został w maju 1985 roku zdymisjonowany ze wszystkich stanowisk partyjnych i państwowych, a sama SB została na przełomie lat 80-tych i 90-tych poddana tzw. “weryfikacji”, w następstwie której wyrzuceni ze służby ubecy stali się najtwardszym jądrem przestępczości zorganizowanej, to wywiad wojskowy, który transformację ustrojową przeprowadzał pod nadzorem Daniela Frieda i Władimira Kriuczkowa, przeszedł ją w szyku zwartym i pod nazwą “Wojskowych Służb Informacyjnych”, przez 16 last działał oficjalnie już w “wolnej Polsce”, werbując korpus nowych konfidentów i plasując ich w kluczowych segmentach nie tylko państwa, ale i życia publicznego.

Żeby postawić kropkę nad “i”, trzeba dodać, że konfidenci SB, którzy zostali przejęci przez Urząd Ochrony Państwa, albo przez Wojskowe Służby Informacyjne, nigdy nie zostali ujawnieni – może z wyjątkiem dwóch przypadków. Jeden miał miejsce 4 czerwca 1992 roku, kiedy to szef Klubu Parlamentarnego KL-D Jan Krzystof Bielecki, zwoławszy posiedzenie klubu, zjawił się z zalakowanymi kopertami i powiedział: nie otwierałem, ale który był – niech wstanie. Wstało trzech – ale jeden – jak się okazało – niepotrzebnie, bo już był konfidentem UOP i w kopercie fiszki z jego nazwiskiem nie było.

Drugim znanym mi przypadkiem jest pewien lubelski profesor, którego pełnych akt o znanych mi sygnaturach nie mogłem dostać w lubelskim IPN z uwagi na ich “wypożyczenie”, ale potem wpadła mi w ręce sporządzona przez SB lista konfidentów z ulicy Narutowicza i przyległych w Lublinie, gdzie przeczytałem nazwisko, adres i pseudonim owego profesora, który – jak się okazało jeszcze później – został przejęty przez “nowe” służby. [Oj, znałem go dobrze… Kł.. MD]

Ale to raczej przypadki wyjątkowe, które potwierdzają regułę, że konfidenci są przez swoich oficerów prowadzących chronieni przed dekonspiracją, dzięki czemu bezpieczniacy mogą ręcznie sterować nie tylko całym państwem, ale również całym życiem publicznym. Konfidenci ci bowiem zostali starannie uplasowani w takich miejscach, gdzie różne pomysły przybierają postać prawa – a więc w konstytucyjnych organach państwa, w miejscach, gdzie kontroluje się kluczowe segmenty gospodarki, z sektorem finansowym na czele, w miejscach, gdzie decyduje się o śledztwach – komu zrywamy paznokcie, a komu nie, w miejscach, gdzie wydaje się wyroki; kogo wtrącamy do lochu, albo puszczamy z torbami, a kogo puszczamy wolno i wreszcie w miejscach, gdzie kształtowane są masowe nastroje, a więc w mediach, przemyśle rozrywkowym i środowiskach opiniotwórczych.

Ci konfidenci też wiedzą, komu zawdzięczają swoje wyniesienie, pozycję materialną i społeczny prestiż, toteż są dyspozycyjni i zdyscyplinowani. Jeśli dodamy to tego, że w początkach transformacji ustrojowej założyciele obecnych ubeckich dynastii, które stanowią trzon tak zwanych “służb”, poprzewerbowywali się do naszych nowych sojuszników, a te zależności reprodukują się w kolejnych owych dynastii pokoleniach, to lepiej rozumiemy przyczyny, dla których na przykład tak wielka część środowiska sędziowskiego wmontowuje się w wojnę hybrydową, jaką od 2016 roku Niemcy prowadzą przeciwko Polsce – tym razem z wykorzystaniem pretekstu praworządności. Tak byłoby nawet wtedy, gdyby ABW nie przeprowadziła w swoim czasie operacji “Temida”, której celem był werbunek konfidentów właśnie w środowisku sędziowskim.

Jeśli chodzi o środowiska opiniotwórcze, to zdumiewająca była zwłaszcza postawa wielu dostojników Kościoła, którzy nie tylko bagatelizowali przypadki tajnej współpracy duchownych z SB i nie wyciągali z tego powodu żadnych konsekwencji, ale w dodatku wyrażali życzenie, by bezpieczniackie archiwa zostały “zabetonowane”.

Przypomina to postawę Pani, Która Zabiła Pana z ballady Mickiewicza “Lilie”: “Ach, pójdę aż do piekła byleby moją zbrodnię wieczysta noc powlekła!” Trudno w tej sytuacji się dziwić, że to milczące przyzwolenie na jedno łajdactwo, zostało przez wielu odczytane, jako przyzwolenie na kolejne łajdactwa, pod pretekstem których wrogowie Kościoła prowadzą dziś przeciwko niemu nieustającą kampanię.

Te wszystkie wspomnienia odżyły po przeczytaniu swego rodzaju odezwy, jaką skierował przewielebny ojciec Ludwik Wiśniewski OP do Naczelnika Państwa. Wskazuje on – zresztą całkowicie słusznie – że kierowana przez Jacka Kurskiego rządowa telewizja zatruwa “Duszę Narodu”. To prawda – ale nie cała. Cała prawda bowiem wygląda tak, że “Duszę Narodu” z jednej strony zatruwa telewizja rządowa, ale z drugiej strony – również telewizja nierządna, żydowska telewizja dla Polaków, czyli TVN.

Tymczasem przewielebny ojciec Wiśniewski sprawia wrażenie, jakby tego nie dostrzegał, niczym mąż, który zastał żonę w sytuacji wskazującej na zdradę małżeńską. Z trzaskiem otwiera kolejne drzwi w poszukiwaniu gacha, za każdym razem komunikując głośno: “tu go nie ma!” Wreszcie otwiera szafę, a tam stoi gach [goły md] z rewolwerem w ręku. “I tu go nie ma!” – krzyczy mąż zatrzaskując drzwi szafy.

Przewielebny Ojciec Ludwik Wiśniewski za pierwszej komuny był znany ze swej opozycyjnej postawy. Byłoby przykro, gdyby miało się okazać, że w swojej szafie ma trupa, który zmusza go do wybiórczej troski o “Duszę Narodu”.

Anulowanie Różańca? Głupota lewaków wodą na nasze młyny.

Filip Obara https://pch24.pl/anulowanie-rozanca-glupota-lewakow-woda-na-nasze-mlyny/

Przykładów na działanie tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni, jest bez liku. Szatan przerasta nas w inteligencji, ale pada ofiarą własnej nienawiści… i głupoty swoich popleczników.

I tak nagonka na Różaniec w wykonaniu znanego liberalnego czasopisma przyniosła jeden jedyny efekt – wypromowanie modlitwy różańcowej, a przynajmniej symbolu Różańca.

Kilka dni temu w „The Atlantic” ukazał się artykuł, którego tytuł brzmiał początkowo Jak różaniec stał się symbolem ekstremistów, a następnie został zmieniony na Jak ekstremistyczna kultura broni próbuje zaadoptować różaniec.

Jak karabin AR-15 stał się sakralnym atrybutem dla chrześcijańskich nacjonalistów w ogóle, tak różaniec nabrał militarnego znaczenia dla radykalno-tradycyjnych (lub „rad trad”) katolików – skonstatował Daniel Panneton.

Armia tradi-katolików solą w oczach liberałów

Dla liberalnego autora nie do pomyślenia jest konwencja kulturowa, zgodnie z którą amerykańscy katolicy na jednym zdjęciu umieszczają karabin i różaniec. Jego liberalne serce tym bardziej truchleje, gdy słyszy, że ci sami mężczyźni nawołują do wsparcia szeregów… Kościoła Wojującego. Święci Pańscy, duchowni w sutannach, różańce i karabiny, a do tego… słowa pełne „agresywnej homofobii” – to zestaw wrażeń, który zdecydowanie przekracza skalę tolerancji pana Pannetona.

Narzekając na „ultrakonserwatywny katolicyzm” Amerykanów i ich „skrajnie prawicową kulturę”, publicysta używa języka zarezerwowanego wyłącznie dla wielkiego uderzenia. Normalnie w „The Atlantic” ukazują się teksty odpowiednio wysmuklone intelektualnie, tak że przeciętny amerykański leming może poczuć, że przynależy do jakiejś wyższej, bardziej wysublimowanej kasty. Ale od czasu do czasu trzeba przywalić tak, by cały kredyt zaufania uzyskany u czytelników spożytkować do ataku na najświętsze wartości. Tym razem działa zostały wymierzone w Różaniec, co w sumie nie dziwi, a nawet… cieszy.

Efekt jest bowiem podobny do tego, który miał miejsce, gdy aborcjoniści wzięli na cel katolickie świątynie po obaleniu przez Sąd Najwyższy rzekomego „prawa” do zabijania dzieci nienarodzonych. Szumne hasła bojowe wznoszone w mediach społecznościowych zaowocowały wprawdzie kilkoma atakami na kościoły, a nawet aktem profanacji, ale ostatecznie więcej szumu było… po drugiej stronie barykady.

Wszystkie protestanckie portale pro-life rozpisywały się na temat antykatolickich zamieszek, a z newsów wyłaniało się wyraźne utożsamienie Kościoła ze sprzeciwem wobec aborcji i poszanowaniem wartości ludzkiego życia. Jeszcze wcześniej te same media – prowadzone przez ludzi niewierzących w realną obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie – bombardowały eter doniesieniami o Joe Bidenie, który nie powinien otrzymywać tegoż Pana Jezusa w Komunii Świętej.

A teraz – śledząc aferę różańcową – włączmy Fox News. Widzimy jak katolicki dziennikarz, który „ma Różaniec na biurku” razem z latynoską komentatorką o przyjemnej aparycji i czarująco zachrypniętym głosie – która ma „różaniec albo i dwa w swojej torebce” – nabijają się w najlepsze z głupoty przeintelektualizowanych lewaków z „The Atlantic”, a w materiał klikają setki tysięcy widzów. W sumie miliony, jeżeli zliczymy wszystkie programy i artykuły na ten temat.

Oto amerykański protestant – którego napędza konserwatywny sprzeciw wobec lewactwa – widzi na ekranie tysiąc różnych ujęć różańca i słyszy, że w tych katolickich paciorkach zawiera się wszystko, czego najbardziej nienawidzą jego neomarksistowscy wrogowie.

Nic, tylko podziękować lewakom!

Ale… Różaniec naprawdę jest bronią!

Lewacy czują, że coś jest na rzeczy i dlatego tak się boją. Dlatego taka kaczka jest wypuszczona na medialne wody. Z odmętów antykatolickiego bełkotu cytowanego wyżej Daniela Pannetona wyłania się istotne spostrzeżenie:Ci uzbrojeni radykalni tradycjonaliści przyjęli duchowe przekonanie, że różaniec może być bronią w walce ze złem i przekształcili go w coś dosłownie niebezpiecznego.

Tak, dosłownie. Różaniec jest bowiem bronią, którą podała nam do rąk sama Pogromicielka szatana, Ta, która zmiażdżyła jego głowę i której dzieci – według niezawodnej obietnicy – mają lub będą miały udział w Jej wiekuistym tryumfie nad siłami zła. Kto odmawia Różaniec, rozważa najświętsze tajemnice wiary i łączy się z duchem katolickiej ortodoksji, w świetle której upadają wszystkie ponętne ideologie głoszone z zapałem godnym lepszej sprawy przez tuby Rewolucji.

Jak mówi wspomniana wyżej latynoska, osobowość telewizyjna Rachel Campos-Duffy: Musimy z tym walczyć, nie możemy tylko śmiać się z tych niedorzeczności, ale musimy zrozumieć, że w naszym kraju i na świecie chrześcijaństwo i wiara w ogóle są atakowane, dlatego musimy bronić naszych praw religijnych i odpierać tego typu bigoterię wymierzoną w chrześcijan. I potwierdza obawy pana Pannetona, zauważając, że wszyscy marksistowscy totalitaryści boją siły katolickiej modlitwy. Na koniec Rachel zachęca do zmawiania Różańca, bo „rodzina, która modli się razem, pozostaje razem”.

Dziwnym trafem jej słowa o antychrześcijańskich nastrojach okazały się nieprzesadzone, gdyż po artykule w „The Atlantic” doszło do serii aktów wandalizmu, którym uległy katolickie pomniki z symboliką różańcową – takie jak figura św. Antoniego Padewskiego przy szkole w Waszyngtonie, której patronuje tenże święty.

Oby wszyscy stali się Różańcowymi Ekstremistami – życzy sobie katolicki pisarz i podcaster dr Taylor Marshall, odpowiadając na artykuł Daniela Pannetona. Jeżeli nową zbrodnią jest wiara w Boga, to bądźmy wszyscy zbrodniarzami sugeruje jedna z użytkowniczek Twittera, cytując abp Fultona Sheena. Jestem dumny z bycia różańcowym ekstremistą. Nasza Pani od Najświętszego Różańca, módl się za nami! – pisze popularny duchowny udzielający się na blogu i w mediach społecznościowych jako Ksiądz V. I dodaje: P.S. dla The Atlantic – Różaniec to sakramentalium, a nie sakrament.

No właśnie – bo pan Panneton nie zadał sobie trudu, by rozróżnić te dwie rzeczy. Podobnie jak nie zadał sobie trudu, by zapoznać się z nauką o Kościele Wojującym na ziemi, Cierpiącym w czyśćcu i Tryumfującym w niebie. A wisienką na torcie serwowanych przez niego głodnych kawałków jest powołanie się na… Franciszka. Dla liberalnego publicysty nawet otwarcie neomarksistowski papież może być chłopcem do bicia, tylko dlatego, że powiedział kiedyś: Nie ma drogi do świętości bez duchowej walki.

Ale nawet gdyby tekst w „The Atlantic” nie był aż tak niemerytoryczny i od cepa napastliwy, to i tak autor wylałby sporo wody na młyny wszystkich katolików i konserwatystów w USA. Tak samo jak aborcjoniści i inni gwałciciele prawa Bożego, którzy ślepną z nienawiści do tego stopnia, iż nie widzą nawet tego, że swoimi wybrykami promują wiarę i wartości – przyczyniając się do coraz wyrazistszej i skuteczniejszej reakcji po stronie Kontrrewolucji.

Yes, the Rosary is a Mighty Weapon Against Evil. It’s the Solution, Not the Problem

August 16, 2022 | John Horvat II  https://www.tfp.org/yes-the-rosary-is-a-mighty-weapon-against-evil-its-the-solution-not-the-problem/?PKG=TFPE22267

Daniel Panneton, a sensationalist writer in The Atlantic, thinks he has just uncovered a vast “rad trad” Christian nationalist conspiracy centered on the Rosary. The hit piece, “How Extremist Gun Culture Is Trying to Co-Opt the Rosary,” tries to turn the august sacramental into an alt-right talisman.

By guilt of association, he claims the Rosary is entangled with an “absolutist gun culture” and “conspiratorial politics.” Any conservative activists praying the Rosary risk being accused of weaponizing it and thus are a danger to society.

Mr. Panneton could have saved himself much time and trouble if he had just researched the Rosary beyond the conspiratorial websites he trolled to put together his dramatic rant.

Catholics have never hidden the fact that the Rosary is a weapon in the fight against the forces of evil. For seven centuries, the Rosary has been a powerful weapon against the world, flesh and the devil. The present era is no exception to the rule. Indeed, it is needed now more than ever.

Saint Dominic first promoted the Rosary as a means of fighting against the Albigensian heresy in the thirteenth century. In 1571, Pope Pius V convoked all of Christendom to pray the Rosary to overcome the Muslim fleet at Lepanto. The date of the Catholic victory on October 7th was later declared the Feast of the Most Holy Rosary.

When the Blessed Mother appeared to three shepherd children in Fatima, Portugal, in 1917, she asked everyone to pray the Rosary daily to end the fighting in Europe. Many credit the retreat of the Soviet Army from Austria in 1955, after the Second World War, to the massive public rosary rallies organized all over the nation by Fr. Petrus Pavlicek.

Wherever there is a fight against Church enemies, the Rosary is at the heart of the struggle. The Church has never hidden the Rosary and the militant imagery associated with being Christian in a hostile world. There is nothing wrong with adapting that imagery to modern times and warfare. It was not without reason that Blessed Pope Pius IX said: “Give me an army saying the Rosary, and I will conquer the world.”

With a proven track record, the Rosary is a real and effective weapon against real enemies of the Church. It strikes terror in the hearts of those who persecute the Church, including those involved in the present culture war.

Thus, Mr. Panneton’s attacks on the Rosary can only be explained because he sees it as a threat to the present godless culture. He cannot fail to notice that the Rosary increasingly appears everywhere on the front lines of the culture war. Its incredible power has closed abortion clinics, canceled Drag Queen Story Hours and angered satanic activists. His attack targets not alt-rightists but faithful Catholics in the public square praying the Rosary in successful obedience to Mary’s Fatima request. And it terrifies him.

Mr. Panneton’s concern about the Rosary has three significant flaws.

He does not understand the nature of the Rosary as a prayer that unites the person to the Blessed Mother. Thus, he creates the blasphemous fiction that the rosary beads as a good luck charm are weaving themselves into an extremist fringe.

The Rosary, by its nature, links the Catholic faithful to Our Lady, who is all pure, all good and incapable of sin. Nothing about Our Lady can be against the common good. Those who say the Rosary will forever strive to do nothing contrary to God’s law. To suggest that devotees to the Rosary are potential alt-right terrorists is an insult to all who love and pray the Rosary.

His second problem is his desire to isolate the Rosary to render it harmless. While he accuses conservatives of weaponizing the Rosary, he wants to ghettoize it. He deems the Rosary acceptable as long as it stays inside the churches and out of the public square. The Rosary must be reduced to a security blanket to bolster weak souls afflicted with anxieties. It must be kept in the hands of those he deems “holy” and therefore ineffective. The mixture of Catholic activism and the Rosary cannot be allowed.

Finally, Mr. Panneton’s vision of the Rosary wants to limit its use to vague and ambiguous evils. Rosary devotees must keep their fights subjective and internal. Target a folkloric “Satan” that exists only in the imaginations of nervous Catholics and not the real world.

The minute the evil is identified with a satanic Black Mass at Harvard University or Oklahoma City Hall, the LGBTQ+ agenda or “reproductive rights,” the writer sounds the alarm. The Rosary then favors dangerous “homophobic” positions. It represents a “militarism [that]also glorifies a warrior mentality and notions of manliness and male strength.”

The wrongheaded Canadian writer shows his true extremist colors by defending all the leftist positions. When the other side says to stop using the Rosary, that is a sure sign that it is having an immense impact on the “principalities and powers” that dominate the modern world (Eph. 6:12). It is time to press the attack.

The Rosary is a most powerful weapon. Catholics need to use it proudly, publicly and fervently.

Liga Przeciwko Zniesławieniu (ADL) a żydowska metodyka inwigilacji Ameryki

2014-01-16 https://www.bibula.com/?p=72680

Poniżej prezentujemy tłumaczenie opracowania, które ukazało się na najnowszym (styczeń 2014) numerze miesięcznika Culture Wars. Pismo to, prowadzone od początku przez dr. E. Michaela Jones’a, stanowi obecnie najbardziej konstruktywne konserwatywne pismo wydawane w świecie angielskojęzycznym. Porusza, najczęściej przemilczane przez inne wydawnictwa, kluczowe zagadnienia dotyczące wydarzeń w USA i na świecie.

————————————-

Liga Przeciwko Zniesławieniu (ADL) a żydowska kultura inwigilacji Ameryki

Wieczorem 30 kwietnia [2013 roku] wiceprezydent Joe Biden wygłosił ważne przemówienie na gali z okazji 100-lecia Ligii Przeciwko Zniesławieniu (Anti-Defamation League – ADL) w Waszyngtonie, DC. Chociaż Biden miał inne plany na ten wieczór, zmienił je i pojawił się tutaj ponieważ (w jego własnych słowach):

„Już dawno dowiedziałem się, że nie ma możliwości odmówienia Abe (Foxmanowi). Wiem, że myślicie, iż żartuję. Nie, nie żartuję”. Później Biden kontynuował: „Będzie to zuchwałe z mojej strony kiedy to powiem, ale ja się tu czuję jak w rodzinie. Byłeś ze mną, ja byłem z tobą, od czasu kiedy jako 30-letni dzieciak zostałem zaprzysiężony w Senacie amerykańskim na początku 1973 roku. Tak więc wpadnięcie tu jest dla mnie zaszczytem”. [1]

W dalszej części przemówienia Biden nadal wyrażał głęboki respekt i podziw dla swoich słuchaczy. Zażartował:

„Wiem, iż ogromna większość Amerykanów myśli, że jestem Żydem, ale naprawdę jestem katolikiem. Jestem prawdziwym katolikiem”. Ale, przyznał Biden: „Wykształciła mnie ADL i wiele osób, które znajdują się na tej sali. Byliście ze mną, i uważam że słuszne jest by powiedzieć: byliście w każdej ważnej sprawie. I w każdej sprawie. Nawet nie pamiętam ani jednej sprawy, w której byśmy się nie zgadzali”. [2]

[…] Przemówienie Bidena skupiało się również na przeszłości i biegu historii. Biden wspominał:

„Kiedy 50 lat temu był tu John Kennedy, oto co powiedział o was wszystkich. Powiedział, cytuję, że 'Wasza niestrudzona pogoń za równością traktowania wszystkich Amerykanów wniosła trwały i znaczący wkład w naszą demokrację’.”

Biden zauważył:

„50 lat później powiem wam, i mówię to szczerze: staliście się sumieniem Ameryki. Staliście się sumieniem tego kraju. Niezależnie od tego jaki jest problem”. [3]

Rozwijając swoje przemówienie, Biden rozwodził się nad wychwalaniem ADL jako „amerykańskiego sumienia”. Przyznał:

„Jak może słyszeliście, wtedy miałem drobny problem z poparciem dla gejowskich małżeństw. Ale spójrzcie na was wszystkich, spójrzcie na walkę w jaką się zaangażowaliście. I znowu nie żartuję: ta społeczność mnie wykształciła”. Później Biden dumnie oświadczył: „Dla mnie praca z Abe i jego poprzednikami przez ostatnich 40 lat, była zaszczytem, i to dzięki wam jesteśmy lepszym, bardziej ludzkim, przyzwoitszym społeczeństwem”. [4]

faktyczne skutki działalności ADL były jednak bardzo destrukcyjne dla społeczeństwa

Pomimo tak żarliwego poparcia prezydenta, faktyczne skutki działalności ADL były jednak bardzo destrukcyjne dla społeczeństwa. Od jej utworzenia w 1913 roku, ADL była siłą napędową za dekryminalizacją sodomii i aborcji, jak również główną siłą za stworzeniem państwa inwigilacyjnego w Ameryce.

Na zakończenie swojego przemówienia, Biden obdarował ADL kolejnymi pochwałami:

„Jesteście najbardziej wpływową, najbardziej słuchaną i najbardziej szanowaną organizacją w tym mieście. Wy jesteście sumieniem naszej większej społeczności. I za to wam dziękuję. I chcę życzyć wam kolejnych 150 lat. Bardzo dziękuję wam wszystkim”. [5]

Biorąc wiceprezydenta za słowo, wydaje się iż 100-letnia rocznica ADL jest odpowiednią okazją do zbadania spuścizny tej organizacji. Wiceprezydent Biden zadeklarował, iż była najbardziej wpływową, najbardziej słuchaną i najbardziej szanowaną organizacją w Ameryce.

Patrząc z drugiej strony, pismo The American Mercury* zaznaczyło także tę okazję, ale doszło do innego wniosku. W artykule „ADL: 100 lat nienawiści” [ADL: 100 Years Of Hate] napisano:

ADL działa jako prywatna agencja wywiadowcza, wysyłając szpiegów, infiltratorów, mącicieli i agentów-prowokatorów do tych obozów – zarówno żydowskich jak i nie-żydowskich – które nie zgadzają się z radykalnie proizraelskim i rasistowskim programem żydowskim. Również, tak jak agencja wywiadu, sporządza ogromną bazę danych zawierającą osobiste informacje o politykach, pisarzach, dysydentach, działaczach, wydawcach, blogerach, a nawet niezrzeszonych obywatelach, żeby, jeśli ci ludzie, zgodnie z opinią ADL, „wyjdą przed szereg”, można było zastraszać, „demaskować”, szantażować, i tym sposobem uciszać z maksymalną skutecznością. [6]

The American Mercury przedstawił także techniki stosowane przez ADL w celu wpływania na organizacje publiczne i rządowe, twierdząc że:

ADL bezczelnie wykorzystuje swoje fundusze na „edukację” funkcjonariuszy służb porządkowych poprzez swoją organizację zwaną ‘Law Enforcement Agency Resource Network’ (LEARN), która wykorzystuje perswadujące techniki do przekonywania organów policji aby uznawały nielubiane przez ADL jednostki i grupy jako kryminalnie niebezpieczne, zarazem uznając ADL i jej sojuszników jako grupy o duchu pro-społecznym i korzystnym. Dlatego nazwa ADL i jej faktyczny cel są sprzeczne: „Jak na ironię, biorąc pod uwagę jej nazwę, jedną z używanych przez nią głównych technik, dla których najbardziej przydatne jest jej ogromne archiwum wywiadowcze, jest publiczne zniesławianie tych, których ADL uznała za wrogów.”[7]

Zwolennicy ADL uważają, że te sprzeczności są konieczne do promowania „demokracji” i „wolności”. W „Słowniku historycznym izraelskiego wywiadu” [Historical Dictionary of Israeli Intelligence], dr Ephraim Kahana z Wydziału Politologii w Western Galilee College w Izraelu, twierdzi:

„Każda demokracja, a demokracja bardziej niż nie-demokracja, wymaga narzędzia tajnego działania. Zwykle uważa się to za „trzecią opcję”, która jednak często nie przynosi skutecznych efektów. Izraelski wywiad działa w sposób tajny. Niektóre z jego akcji były bardzo skuteczne i robiły wrażenie, podczas gdy inne nie udały się i były fiaskiem”. [8]

Pomimo ryzyka, że te szemrane akcje zawsze w końcu zamieniają się w chaos, judaizm popiera je do celów strategicznych. Jan Goldman bada te idee w książce „Etyka szpiegostwa: podręcznik dla zawodowego szpiega” [Ethics of Spying: A Reader for the Intelligence Professional, t. 2] W rodziale 6., Shlomo Shapiro z Wydziału Socjologii Bar-Ilan University w Izraelu twierdzi:

„Państwo Izrael daje bardzo szerokie uprawnienia swoim służbom wywiadowczym do walki z terroryzmem i zabezpieczenia jego ładu demokratycznego. Te uprawnienia obejmują: aresztowania, przesłuchania, przeprowadzanie głębokich nalotów na prywatność, ograniczanie swobód jednostki, a nawet dokonywanie egzekucji”. [9]

Shapiro wyjaśnia również, że te oszukańcze techniki są w judaizmie nie tylko aprobowane, ale także promowane. Nawiązuje on  do „Podstaw etyki – mówienie kłamstw na zewnątrz, prawdy wewnątrz” [Basic Of Ethics – Lying Outside, Telling Truth Inside] i wyjaśnia:

„Najbardziej zasadniczą podstawą etyki wywiadu w Izraelu jest mówienie – wewnątrz organizacji – całkowitej prawdy. Ten element może wydawać się prawie oczywisty, a nawet banalny, ale historia wywiadu uczy inaczej”.

Shapiro zauważa, że:

„Agenci i zajmujący się sprawą oficerowie, pracując przez długi okres pod fałszywą tożsamością, nabierają innych percepcji 'prawdy’, albo 'prawd’. Ale prawda, albo prawdziwe i pełne raporty, stanowią istotę skutecznej pracy wywiadu”. [10]

Shapiro tłumaczy tę zasadę wnioskując:

„Oficerów izraelskiego wywiadu uczy się od samego początku, że to oni mają okłamywać cały świat, jednak nigdy swoich zwierzchników i kolegów”.

Później potwierdza tę ideę stosując żydowską zasadę „Wojnę będziesz wywoływał sprytem”:

„Wykorzystywanie wywiadu i tajnych akcji to legalne narzędzia wojny i polityki obronnej. Żydowska religia uznaje konieczność 'brudnych sztuczek’ i działań, które w innych okolicznościach byłyby nie do przyjęcia, żeby zapewnić bezpieczeństwo społeczeństwu i zachować żydowską ciągłość”. [11]

Stuletnia historia ADL w Ameryce pokazała, że założono ją na tych samych zasadach i jest gotowa i chętna do stosowania „brudnych sztuczek” w celu promowania żydowskich interesów.

Na przestrzeni ostatniego stulecia, ADL wyrosła na międzynarodową organizację z główną siedzibą w Nowym Jorku i 29 biurami w głównych miastach. Kierowana przez krajowego dyrektora Abrahama [Abe] Foxmana, organizacja ma aktywa wartości $171 milionów i wydaje $55 milionów rocznie na promocję żydowskich interesów. [12]

Choć ADL z zasady była odporna na krytykę, doświadczyła jednego wielkiego koszmaru PR-owskiego w 1993, kiedy to agent ADL o nazwisku Roy Bulock – handlarz sztuki z San Francisco i znany tam w społeczności gejowskiej, którego specjalnością była infiltracja patriotycznych, arabsko-amerykańskich organizacji na rzecz Ligi – posiadał nielegalnie zdobyte i bardzo prywatne dane na temat swoich 'celów’, dane które mógł dostać tylko od policji i z innych poufnych teczek rządowych, a które to dane wykryto również w teczkach samej ADL, kiedy policja zrobiła nalot na siedziby ADL w San Francisco i Los Angeles w wyniku zdemaskowania Bullocka. [13]

W rzeczywistości media głównego nurtu nawet wspomniały o tej historii. The Los Angeles Times 9 kwietnia 1993 roku napisał:

„W czwartek policja skorzystała z nakazu przeszukania ADL tutaj [San Francisco] i w Los Angeles, zatrzymując dowody na [istnienienie i działanie] krajowej sieci wywiadu, oskarżonej o przechowywanie teczek o ponad 950 grupach politycznych, gazetach i związkach zawodowych, jak również o aż 12.000 osobach”.

Pomimo tych szkodliwych rewelacji, ADL nigdy nie oskarżono, a tych 48 wysuniętych zarzutów przestępstw – umorzono. [14] Jak pisze The American Mercury:

„W roku 2000 zawarto piękną umowę, zgodnie z którą ADL nie przyznała się do niewłaściwych czynów, w ramach pozasądowej ugody wypłaciła kwotę poniżej $200.000, część opłat sądowych, a resztę przekazała dla 'grup charytatywnych zwalczających nienawiść’ (inaczej mówiąc, grup jakie mogłaby wspierać ADL – jedną z nich była ’Hate Crimes Reward Fund’), wydała słabą apologię za korzystanie z usług 'zdobywców informacji’, którzy naruszali prawo, rzekomo bez wiedzy ADL, a następnie z niewyobrażalną bezczelnością potwierdzenia swoje 'prawa’ do szpiegowania każdej grupy i każdego, co zawsze robiła!” [15]

Oprócz tego skandalu z 1993 roku, ADL w zasadzie udawało się uciec spod publicznej krytyki. Każdy na tyle odważny by wypowiadać się przeciwko ich tajnym działaniom zostaje automatycznie oskarżany o antysemityzm. Dlatego nigdy nie obarczono jej odpowiedzialnością za zbrodnie dokonane przeciwko amerykańskim obywatelom. Ale niedawno ujawnione teczki FBI w ramach Uchwały o Wolności Informacji [Freedom of Information Act – FOIA] pokazują prawdę o ADL i jej tajnych kampaniach w ostatnim stuleciu.

Leo Frank

Sto lat temu ADL wszczęła reakcję na proces Leo Franka w Atlancie w stanie  Georgia. W książce „Żydowski duch rewolucyjny” [The Jewish Revolutionary Spirit], dr E. Michael Jones napisał, że „Uprzedzenia rasowe na południu Ameryki dotyczyły sprawy czarnych i białych”. W tamtych czasach Żydów postrzegano jako „naród z księgi” i na Południu panował bardzo mały antysemityzm. [16]

Jones wyjaśnia:

Proces Franka odbywał się w czasie kiedy uwolnienie się Południa z okresu Rekonstrukcji było faktem dokonanym. Linczowanie, jeśli w ogóle, zanikało w 1913 roku, i obywatele stanu Georgia chętnie pokazywali swoją lojalność wobec prawa. Pod tym względem większość jej mieszkańców proces Franka postrzegała z poczuciem dumy, jako pokazujący jak daleko doszli od niedawnej trudnej przeszłości. Pomimo wybuchowych materiałów u sedna sprawy Leo Franka – gwałt i mord 14-letniej dziewczyny – nikogo nie zlinczowano, nawet murzyńskiego strażnika Jima Conleya, zanim sprawa trafiła przed sąd. Jeśli cokolwiek miał pokazać, to proces Franka właśnie nie wykazał żadnych uprzedzeń, gdy oskarżył Franka zamiast murzyńskiego strażnika fabryki ołówków, Jima Conleya.

W tym kontekście historycznym proces Leo Franka był dosyć niezwykły. Pomimo brutalnej, strasznej zbrodni, mieszkańcy Georgii pozostali stosunkowo spokojni i pozwolili sądowi zdecydować o jego wyniku. Ponadto, zamiast natychmiastowego oskarżenia Jima Conleya, murzyńskiego strażnika fabryki, śledczy badali dowody i doszli do wniosku, że odpowiedzialnym był kierownik fabryki, Leo Frank. Podczas procesu kilku świadków zeznało przeciwko osobie Leo Franka: „Pracownice zeznały, że Frank często wchodził do ich szatni i obdarowywał je niechcianymi uprzejmościami w formie pocałunków i pieszczot’. Świadkowie stwierdzili również, że: „Chłopiec-gazeciarz, który był przyjacielem Mary Phagan, zeznał, że Frank śledził ją i bała się ona przebywać z nim kiedy była sama, tak jak to miało miejsce w ostatnim dniu jej życia gdy weszła do jego biura by odebrać wypłatę”. [18]

Chociaż dowody piętrzyły się przeciwko Leo Frankowi, jego zrozpaczeni adwokaci w końcu zaczęli grać przeciwko Jimowi Conleyowi, podejrzanemu Murzynowi, kartą rasizmu. Jeden z adwokatów Franka, Luther Z. Rosser, powiedział ławie przysięgłych:

„Conley jest prostym, nieludzkim, pijanym, brudnym i kłamliwym Murzynem o szerokim nosie, przez który prawdopodobnie wciągnął tony kokainy”. Dodał: „Oni mają brudnego, czarnego Murzyna, a żeby nadać rozmachu jego zeznaniu, obcięli mu włosy, ogolili go i wykąpali. Ściągnęli szmaty z jego pleców i wszedł tutaj jak gładka cebula. Próbowali by wyglądał jak szanowany Murzyn”. [19]

W końcu prawnicy Franka zrozumieli, że ich strategia poniosła fiasko i tym razem postanowili wyrazić pogląd, że sądem motywowało uprzedzenie wobec Żydów. Ale prokurator stanowy Hugh Dorsey zapytał ławę przysięgłych:

„Panowie, czy według was mną, albo tymi detektywami, kieruje uprzedzenie? Czy my jako zaprzysiężeni funcjonariusze prawa chcieliśmy oskarżyć Leo Franka z powodu jego rasy i religii, a odpuścić Jimowi Conleyowi, Murzynowi? Czy to miałoby być uprzedzenie?” [20]

13 października 1913 roku sąd uznał Franka winnym i skazał go na karę śmierci. Po odczytaniu wyroku, Dorseya „nosili na rękach trzej mężczyźni pośród tłumu liczącego 5.000 ludzi, zebranego by usłyszeć wyrok”. Proces Franka zrobił z prokuratora Dorseya lokalnego bohatera, a później wybrano go na amerykańskiego senatora. Jones wyjaśnia:

„Mieszkańcy Georgii poczuli, że sprawa Franka potwierdziła praworządność organów stanowych. Frank miał swój dzień w sądzie. Nikt nie uciekał się do samosądu. Wymierzono sprawiedliwość”. [21]

Ale wspólnotę żydowską Atlanty oburzył ten werdykt skazujący. Uważali, że skazanie Franka było osobistym atakiem na ich wspólnotę. Rabin David Marx ze sprawy Franka zrobił swoją własną i przekonał pewnych wpływowych Żydów by zebrali się i zrobili wszystko co konieczne żeby unieważnić ten wyrok. I rzeczywiście, rabin Marx wyjechał do Nowego Jorku w celu zdobycia poparcia innych grup żydowskich. [22]

Jones zauważa:

Chodziło o sprawę praworządności i o to czy prawo odnosiło się do wszystkich mieszkańców Georgii, niezależnie od ich rasy, majątku i koneksji. . . Byli dumni z ich powrotu do procesów sądowych, a jednak prasa krajowa okrzyczała ich fanatykami, bo skazali Żyda; w procesie, który przez każdego który w nim uczestniczył, był uznany jako sprawiedliwy i ponad podziałami. Dla przeciętnego mieszkańca Georgii, fakt że stan nie przeforsował skazania Jima Conleya, czy fakt że tłum go nie zlinczował, był oznaką iż system prawny Georgii pokonał uprzedzenia. Teraz jednak prasa krajowa atakowała Georgię za uprzedzenia, które – jak sama wiedziała – nie występowały, a mianowicie antysemityzm i ignorowała wszelkie zebrane w procesie dowody poświadczające o ich zaufaniu w praworządność i sprawiedliwość procedur. [23]          

Jones twierdzi:

„Mieszkańców Georgii faktycznie nazwano antysemickimi fanatykami, bo dali Leo Frankowi sprawiedliwy proces i nie ulegli wstawianiu się północnych dzienników, z których większość należała do Żydów”.

W tamtym czasie grupy żydowskie zyskiwały również siłę polityczną z powodu zwiększającej się imigracji i ich wpływu w wydawnictwach, na Broadwayu i w przemyśle filmowym. [24] Kombinacja tych elementów doprowadziła do ogromnej żydowskiej kampanii o unieważnienie wyroku Franka.

Kiedy rabin Marx spotkał się z Amerykańskim Komitetem Żydowskim (AJC), ten „zgodził się poprzeć sprawę Franka poprzez zakulisowe manipulowanie opinią publiczną”. Źeby zrealizować te cele, AJC zatrudnił Alberta Laskera, członka ich własnej wspólnoty i szefa chicagowskiej firmy PR. W przeszłości Lasker wykorzystywał techniki marketingowe by wykreować słynne marki, takie jak powo Budweiser i Quaker Oats. W tym przypadku Lasker wykorzysta te metody by „podważyć legalność werdyktu Franka i zaangażować opinię publiczną do jego anulowania”. [25]

Lasker zgodził się na prowadzenie kampanii PR, a nawet zainwestował kwotę $1.000 z własnych pieniędzy na wsparcie tej sprawy. Laker wymyślił PR-owy slogan „Prawda maszeruje” [„The Truth is on the March„], który dzienniki w całym kraju powtarzały podczas trwania procesu.

Lasker wynajął również znanego prywatnego detektywa Williama Burnsa, by przyjechał do Georgii i przeprowadził dochodzenie w sprawie tej zbrodni. W rzeczywistości Burns nie prześledził nic, a pieniądze wykorzystał do przekupienia świadków aby wycofali swoje zeznania przeciwko Frankowi. Faktycznie: „Większość pieniędzy z tej kampanii poszła do detektywa Burnsa, który wykorzystywał je na przekupienie świadków by odwołali złożone pod przysięgą zeznania”. [26]

W końcu stan Georgia wezwał Burnsa przed sąd i ujawnił tajną kampanię przekupienia świadków. Kiedy Dorsey przepytywał Burnsa, ten wyznał, że przekupywał, groził i kilku świadków wprowadził w błąd żeby wycofali swoje zeznania przeciwko Frankowi. Ostatecznie Burnsa i jego współtowarzyszy skazano za przekupstwo świadków, a Burnsa wypędzono z miasta. W międzyczasie Sąd Najwyższy Georgii podtrzymał opinię sędziego Benjamina Hilla –  odrzucenia wszczęcia nowego procesu Franka 14 października 1914 roku. Po kolejnej apelacji sprawa Franka została wysłuchana i 25 lutego 1914 roku, głosami 7 do 2, wyrok został podtrzymany przed Sądem Najwyższym USA.[27]

Po decyzji sądu najwyższego, jedynym sposobem unieważnienia wyroku wobec Leo Franka było przekonanie gubernatora Georgii, Johna Slatona, by odwrócił decyzję sądu. Otrzymał on listy i telegramy od amerykańskich senatorów reprezentujących stany Connecticut, Idaho, Illinois, Louisiana, Michigan, Mississippi, Pennsylwania, Teksas i Wirginia z prośbą by unieważnił decyzję sądu. Otrzymał również ponad 100.000 listów i petycji zawierających ponad 2 miliony podpisów. Ponadto sam Slaton miał również konflikt interesów, gdyż był członkiem tej samej kancelarii prawnej co prawnicy Franka. [28]

Niemniej jednak, 21 czerwca 1915 roku Slaton złagodził wyrok Franka, na pięć dni przed wygaśnięciem swojej kadencji gubernatora. Po tej decyzji Slaton opuścił stan i serdecznie przyjęto go w Nowym Jorku. Ale mieszkańcy Georgii byli wściekli: „Kiedy historie o fetowaniu Slatona przez bogatych nowojorczyków dotarły do Georgii, oburzenie jeszcze raz wzrosło. Mieszkańców Georgii, których oburzyło złagodzenie wyroku Franka, a jeszcze bardziej oburzyło przyjęcie ich zdradzieckiego gubernatora w Nowym Jorku, pewna ich liczba postanowiła wziąć prawo w swoje ręce”. [29]

17 sierpnia 1915 roku grupa wpływowych ludzi porwała Franka z więzienia stanowego w Milledgeville, Georgia, i przetransportowała go do Marietta, Georgia, miasta Phagana, gdzie został zlinczowany. Rozwiązany w 1869 Ku Klux Klan, odrodził się w Święto Dziękczynienia tego samego roku. Oczywiście ironia całej tej sytuacji jest taka, że grupy żydowskie twierdziły iż interweniowały by bronić Franka i zwalczać uprzedzenie. W rzeczywistości, do całej sytuacji wprowadzili własne uprzedzenia, które rozlały się na inne grupy.

W reakcji na proces Leo Franka, „Żydowska Loża Masońska” [30], znana także pod nazwą B’nai B’rith, 31 października 1913 roku zorganizowała ADL. Organizacja ta kontynuowała dziedzictwo rozpoczęte przez Leo Franka, rabina Marxa i Alberta Laskera.

ADL była organizacją PR-owską,  utworzoną w celu kreowania i manipulowania opinią publiczną. Ale jej tajne działania często złe sytuacje czyniły jeszcze gorszymi i stwarzały więcej problemów. Tak jak podpalacz w straży pożarnej, ADL spieszy by gasić pożary, które ich uprzedzenie pomogło wzniecić.

Początkowe lata

Kiedy utworzono ADL jej program założycielski deklarował: „Najpilniejszym celem Ligi jest powstrzymanie, poprzez odwoływanie się do rozsądku i sumienia, i jeśli konieczne, do prawa, zniesławiania żydowskiego narodu”. W książce „B’nai B’rith i wyzwanie przywództwa etnicznego” [B’nai B’rith and the Challenge of Ethnic Leadership], Deborah Dash Moore napisała: „Wierząc w zdolność 'ważnych osobistości żydowskich, które taktownie bronią sprawy tolerancji’, ADL uważała iż mogła wpływać na postawy wywołujące powszechne uprzedzenia. Faktycznie zdobyła siłę dzięki indywidualnym przedstawicielom w całym kraju, często należącym do lokalnych lóż B’nai B’rith, którzy działali jako obserwatorzy w swoich społecznościach”. [31]

Ale wkrótce ADL zrozumiała, że odwoływanie się do „rozsądku” i „sumienia” nie było bardzo skuteczne. Ich „obserwatorzy” donosili o incydentach, które uważali za antysemickie, ale to nic nie dawało. Stopniowo przywódzwo ADL postanowiło, że konieczne było „odwoływanie się do prawa”. Jak wyjaśnia Deborah Moore, zgodnie z duchem czasu [Sigmund] Livongston i [Richard] Gutstadt przekształcili ADL pod koniec lat 1930 w ogromny magazyn informacji o nazistach w Ameryce, materiał, którym później podzielono się z Federalnym Biurem Śledczym (FBI), którego ludzie przychodzili by fotografować teczki  ADL”. [32]

Oczywiście, analiza Moore wywołuje więcej pytań niż odpowiedzi. Na przykład, w jaki sposób ADL zdobywała te informacje? Czy szpiegowała obywateli amerykańskich? Ponadto, w jaki sposób ADL definiowała tych ludzi jako nazistów? Czy ci ludzie sami utożsamiali się z nazistami, czy byli tylko przeciwni amerykańskiemu zaangażowaniu w wojnę? A także, w jaki sposób ADL związała się z FBI? Czy te organizacje współpracowały ze sobą, czy działały niezależnie od siebie?

Przez wiele lat te pytania pozostawały bez odpowiedzi, ale ostatnio ujawnione dokumenty FBI pokazują, że ADL szpiegowała amerykańskich obywateli, często swoich wrogów etykietowała jako „nazistów” – albo od niedawna jako „terrorystów” – bez żadnego dowodu, i że działali bardzo blisko z FBI. Odpowiadając na prośby w ramach Uchwały o Wolności Informacji [FOIA], FBI ujawniła tysiące wcześniej tajnych dokumentów wykazujących bliskie relacje między obu tymi organizacjami. Relacje te rozpoczęły się kiedy ADL zaproponowała FBI swoją sieć przedstawicieli i zasobów.

W dniu 8 sierpnia 1940 FBI odniosła się do poufnej listy 1.600 przedstawicieli ADL wysłanej przez ADL. Miles Goldberg z ADL sporządził listę i oczekiwał, że FBI wykorzysta członków ADL jako informatorów i tajnych agentów. Ponadto: „komandor J W Gregory z IX Regionu Marynarki. . . poprosił o kopię [listy]”. [33]

Ale ADL próbowała także pozostać niezależna od FBI i kontynuować własne tajne działania. 22 sierpnia tajny agent ADL powiedział FBI, że „został poinstruowany przez Dave’a Blackera, jednego z liderów lokalnej ADL. . . by nigdy nie ujawniać FBI ani nikomu innemu iż jest w taki sposób zatrudniony”. Według raportu, Blacker „jako powód podał to, że element antyżydowski oskarżył ADL o posiadanie prywatnych śledczych, i ADL nie życzy sobie by stać się powszechnie znaną instytucją, która zatrudnia prywatnych śledczych”. [34] Inne wczesne incydenty także ingerowały w relacje między obu organizacjami.

16 września agent FBI G.B. Norris napisał, że informatora ADL Rice A. Pierce’a agenci tego biura, którzy się z nim kontaktowali, uważali za „niezrównoważonego psychicznie”. Samuel I. Sievers, żydowski adwokat i prezes ADL wynajął Pierce’a w celu składania raportów i sporządzenia listy ludzi „podejrzanych przez niego o działania nie-amerykańskie”. Agent FBI Norris wyjaśnia, że Sievers „oryginalnie skierował [Pierce’a] do tego biura żebyśmy mogli skorzystać z dostarczonych przez niego informacji. Ogromna większość tych informacji, na pierwszy rzut oka, jest ewidentnie niewiarygodna”. [35]

Inaczej mówiąc, FBI nie ufała ADL. Rozumieli, że każda otrzymana od nich informacja była prawdopodobnie nieobiektywna i „niewiarygodna”. Ale FBI musiała widzieć jakąś wartość w tych danych, gdyż pozostawała z kontakcie z ADL. Wiarygodna czy nie, ADL nadal twierdziła, że była dość chętna do usług dla FBI w każdy możliwy sposób. 20 września w raporcie sporządzonym przez agenta FBI W. S. Devereaux: „Ustalono z panem Milesem Goldbergiem, sekretarzem ADL, B’nai B’rith, Chicago, Illinois, żeby udostępniać FBI nazwiska i adresy ich osobistych kontaktów i źródeł informacji w całych Stanach Zjednoczonych”. [36]

W rzeczywistości to ustalenie między FBI i ADL sięgało głębiej niż dostarczanie podstawowych informacji kontaktowych.

Agent FBI Devereaux wyjaśnił: „Pan Goldberg poinformował, że wymienione na listach osoby będą współpracowały i udostępnią każdą posiadaną przez nie teczkę, również jeśli się je poprosi zdobędą informacje o osobach którymi szczególnie interesuje się Biuro”. Później Miles Goldberg rzeczywiście wyjechał do Waszyngtonu, DC w celu złożenia osobistej wizyty w siedzibie FBI. [37]

W liście z 19 listopada 1940 FBI podziękowała Goldbergowi za „przekazywanie im numerów publikowanego 'Biuletynu’, które były przydatne dla FBI”. [38]

List był podziękowaniem dla Goldberga i ADL za „wspaniałego ducha współpracy wykazanego w tej jak i w wielu innych sprawach. Mam nadzieję że odwiedzi nas Pan podczas kolejnej podróży do Waszyngtonu”. Dosyć ciekawe jest to, że biuletyny ADL, które były „przydatne dla FBI”, zawierały stronnicze i pełne uprzedzeń raporty przeciwko „Amerykanom o dwuczłonowych nazwiskach”** i dziennikach publikowanych w językach obcych.

W tygodniowym biuletynie ADL z 11 września 1940, w nagłówku czytamy: „Goebbels wykorzystuje wolność amerykańskiej prasy”:

„Wywrotowe węże” – jak rysownik The New York Telegram 21 lat temu nazwał publikacje niemiecko-języczne – jeszcze raz czołgają się przez propagandowe zarośla. Te samozwańcze 'amerykańskie gazety w języku niemieckim’, przez Theodora Roosevelta nazwane 'Hyphen Press’, znowu ciężko pracują by narzucić sprawę niemieckich rasistów. Większość z nich, oprócz ograniczonej liczby dzienników drukowanych w ojczystych językach, wszystkie swoje zagraniczne informacje polityczne czerpią z tworzonych przez Goebbelsa wiadomości. [39]

Inaczej mówiąc, ADL uważała, że każdy dziennik drukowany po niemiecku był automatycznie propagandą rasistowską. Faktycznie sam język niemiecki uważano za rasistowski z natury. Te ataki trwały w kolejnym biuletynie, wydanym 18 września, których nagłówek brzmiał: „Hyphen Press sprzyja autonomii kulturowej” . W następnym tygodniu, 25 września nagłówek nawet deklarował: „Hail Lindberg! Kampania wspierana przez amerykańskich nazistów” [40] Dlatego dosyć pouczające jest to, że FBI uważała te źródła za tak ważne, iż chciała je otrzymywać do swojego wykorzystania przez Biuro.

15 stycznia 1941 roku FBI doniosła, że ADL przysłała im listę „dotyczącą osób o tendencjach wywrotowych mieszkających w Cincinnati, Ohio”. Dalej podaje: „Informacji o typie organizacji, do których należą te osoby nie można dostarczyć do czasu powrotu do miasta Milesa M. Goldberga, szefa ADL”. Kiedy Goldberg wrócił, raport wyjaśniał: „[Miles Goldberg] poradził mi, że zdobyli oryginalną listę członków Przyjaciół Nowych Niemiec (Friends of New Germany), i że aktualizują adresy tych osób”. [41]

Inaczej mówiąc, osoby określone przez ADL jako posiadające „skłonności wywrotowe” zostały odszukane i śledzone przez ich organizację. Ale nie wspomina się o zastosowanych przez nich kryteriach definiujących co faktycznie znaczy określenie „wywrotowy”. 6 marca FBI doniosła, że George Furth, członek ADL z Cleveland, „zaproponował zasadność skontaktowania się z przedstawicielami w innych  miastach regionu w celu ustanowienia bliższych relacji, żeby informacje można było przekazać FBI w tym mieście”. [42] W tej sytuacji FBI współpracowała z ADL poprzez Ligę Praw Człowieka, którą zorganizował rabin Abba Hillel Silver i reprezentowała wspólnotę żydowską w Cleveland.

26 sierpnia Liga Praw Człowieka wysłała FBI oświadczenie denuncjujące ks. Charlesa Coughlina i jego zwolenników z grupy kobiecej w Cleveland, Unii Amerykańskich Matek [United Mothers Of America]***. W oświadczeniu były również nazwiska i adresy należących do niej kobiet. Liga twierdziła: „Wykorzystują one Pierwszy Komitet Amerykański [First Committee] i Wheelera, Lindbergha i Martina Sweeneya jako rzeczników do swoich pokojowych zamiarów, choć faktycznie pełnią rolę promotorów dyskryminacji rasowej i sabotażystów wszelkich wysiłków obrony demokracji. Świadomie czy nie, są agentami nazistów w tym kraju”. [43]

Zgodnie z tą opinią, każdy kto promuje pokój był oczywiście rasistą i automatycznie nazistą, niezależnie od tego czy wiedział o tym czy nie. Żydowska definicja „nazisty” jest wyjątkowa i pokazuje, że uważali oni, iż ludzie mogli być agentami „nazistów” nie mając o tym nawet świadomości. Ponadto, żydowska definicja „nazisty” nie jest dosłownym określeniem opisującym ludzi z reżimu niemieckiego, ale symboliczną etykietą wykorzystywaną w automatycznym dyskredytowaniu każdego kto nie zgadza się z ADL. Dlatego w tamtych czasach typowo używali tego wyrażenia żeby atakować osoby zaangażowane w ruch America First.

11 listopada FBI wydała „Raport  o ADL i jej potajemnych działaniach” na Zjeździe Komitetu America First [America First Committee Rally], który odbył się w czwartek 30 października w Madison Square Garden. Raport mówił, że agenci ADL zinfiltrowali zjazd posługując się skradzionymi przepustkami prasowymi. Agent FBI zatrzymał Arnolda Forstera i jego fotografa, którzy mieli fałszywą Policyjną Kartę Prasową [Police Press Card]. Kiedy FBI chiała przeprowadzić śledztwo jak do tego doszło, ADL wywarła „ogromną presję na komisarza Seery i Komitet Burmistrza ds. Kart Prasowych [Mayor’s Committee on Press Cards] żeby nie zajmować się incydentem Fostera”. Później agent FBI stwierdził: „Cały incydent jest typowy dla pewnych nagannych metod, jak również wpływu, wykorzystywanych przez ADL. . .” [44]

Ale 7 grudnia 1914 wszystko w końcu się zmieniło i wepchnęło Amerykę w wojnę. Wkrótce potem ADL uznała swoją misję za zakończoną i rabin Paul Richman rzekomo zapytał specjalnego agenta FBI, L. B. Nicholasa, czy „przydatność ADL wygasła i powinna się rozwiązać”. [45]

Ale FBI nie poinstruowała ADL o jej rozwiązaniu. Zamiast tego postrzegała ADL jako cenne źródło, które powinni wykorzystywać do zbierania wojennych danych wywiadowczych o amerykańskich cywilach.

Pierwsze konflikty

16 stycznia 1942 roku agent FBI A. H. Johnson napisał raport o niedawnym przemówieniu wygłoszonym przez członka ADL na temat zacieśniania się relacji między obu organizacjami:

Jerry Friedman poinformował 40 kobiet z różnych lóż [ADL], że FBI uznała ADL za najbardziej skuteczną organizację cywilngo wywiadu. Przy zachowaniu utrzymania ścisłej tajemnicy, przeczytał on kilka linijek listu Wywiadu Wojskowego do 'pewnej agencji rządowej’. Friedman powiedział również tym kobietom, że ADL przekazała FBI 30.000 nazwisk osób ze swoich teczek, które współpracowały z FBI w kwestii informacji o rekrutach do wojska i marynarki. [46]

Ale relacje między obu organizacjami szybko stały się napięte, kiedy FBI zrozumiała, że ADL miała własne cele. Niektórzy agenci FBI narzekali, że agenci ADL mówili coś innego innym osobom, zależnie od tego z kim rozmawiali. Wielu z nich irytowało się kiedy członkowie ADL mówili grupom publicznym, że ich organizacja szkoliła agentów FBI. Ogólnie rzecz biorąc, wielu z ich uważało, że większość agentów ADL była bardzo nieprofesjonalna i niewykwalifikowana do działań śledczych, w które się angażowali.

Było jasne, że FBI otrzymała w wyniku utrzymywania kontaktów z ADL więcej niż się spodziewała. FBI uważała, że ADL istniała po to by dostarczać FBI wojenne dane wywiadowcze o amerykańskich cywilach. Ale ADL chciała aby przepływ informacji działał w obie strony. Agentów FBI szczególnie alarmowały prośby ADL o tajne teczki FBI w celu uniknięcia „dublowania wysiłków”. Zrozumieli, że ADL zawsze próbowała manipulować sytuacjami w celu promowania własnych interesów.

16 marca 1943 roku agent FBI Caroll Doyle sporządził raport na temat rozmowy jaką odbył z Williamem I. Boxermanem z ADL: „Pan Boxerman uczestniczył w dyskusji o nieefektywnym sposobie zajmowania się sprawą i podkreślił, że ADL miała informację, która byłaby dużo przydatniejsza, gdyby Biuro zwróciło na nią większą uwagę.” Boxerman skrytykował także dyrektowa FBI, J.  Edgara Hoovera i jego decyzje. 7 maja Hoover sporządził własny raport w którym zakwestionował te zarzuty i stwierdził, że uwagi Boxermana dotknęły go osobiście. Hoover ostrzegł również o zwiększającym się podziale między FBI i ADL. Później ADL zwolniła Boxermana, ale problemy pozostały. [47]

19 maja wicedyrektor FBI, P. E. Foxworth ostrzegł Hoovera, że informatorzy z ADL i Liga AntyNazistowska (ANL) brali udział  w „szantażowaniu osób, które prawdopodobnie były lojalne i niewinne, jak również dlatego, że takie organizacje uważali dla własnych celów za pro-faszystowskie”. Raport sugerował również, że ADL „bardziej interesowała się własnymi korzyściami materialnymi, a jej praca jest skierowana bardziej na prześladowania i wrabianie jej wrogów, niż ujawnianie nazizmu i faszyzmu i ochronę narodu żydowskiego. . . któremu hołdują”. [48]

Innymi słowy, FBI poszła do łóżka z ADL, a następnego ranka obudziła się pełna żalu. Uważali, że ADL mogła dostarczać im cenne informacje, ale szybko dowiedzieli się, że ADL bardziej interesowały „własne korzyści” i „wrabianie wrogów”. W międzyczasie członkowie żydowskich grup zaczęli mówić, że ADL miała oficjalne koneksje z FBI. Według raportów FBI: „ADL wydała raport pokazujący, że w ciągu roku organizacja przeprowadziła dla FBI 373 śledztwa „. [49]

4 lutego 1942, FBI wyraziła swoją frustrację o tych raportach: „Dyrektor Hoover został zmuszony do zajęcia stanowiska na długo przed okazaniem się, że prywatne agencje śledcze nia miały powodu do istnienia, że jedynie tworzyły histerię i przyczyniały się do organizowania samoobrony i ducha tłumu”. Inaczej mówiąc, FBI zaczęła rozumieć niebezpieczeństwo tajnej działalności i czarnych operacji, a mianowicie, że zawsze wymykały się spod kontroli. Źeby ograniczyć szkody, skontaktowała się z ADL by jasno powiedzieć, że „FBI nigdy nie prosiła ADL o prowadzenie dochodzeń, ale, oczywiście, chętnie zobaczą posiadane przez nią informacje. . .” [50]

FBI wyraźnie powiedziała, że nie chcieli aby publicznie wiązano ich z ADL, ale chciała kontynuować badanie ich materiałów. Innymi słowy, FBI i ADL nie miały oficjalnych „relacji”, ale mieli nadzieję być „przyjaciółmi odnoszącymi korzyści”. Raporty pokazują również, że FBI martwiła się prowadzonym przez Kongres śledztwem, które ujawniłoby relacje między obu grupami. Kiedy FBI skontaktowała się z ADL, rabin Richman zaprzeczył wszelkiej odpowiedzialności i za krążące żenujące raporty publiczne obwinił Amerykański Komitet Żydowski (AJC). Ale raport zauważył również, że „Richman stał się w jakiś sposób podekscytowany. Podczas rozmowy był bardzo niespokojny, najwyraźniej zdenerwowany”. [51]

Konflikt między FBI i ADL nadal się nasilał i wybuchł kiedy Frank Prince, tajny śledczy ADL, publicznie ogłosił, że wkrótce zastąpi J. Edgara Hoovera jako dyrektor FBI. 25 listopada ADL chciała ograniczyć szkody i zorganizowała spotkanie z agentem FBI – L .B. Nicholsem. W spotkaniu uczestniczyli: rabin Paul Richman, waszyngtoński przedstawiciel ADL; Maurice Bisgyer, dyrektor wykonawczy B’nai B’rith, oraz Richard Gudstadt, dyrektor ADL. [52]

Na spotkaniu ADL nadal ogólnie obwiniała AJC, a szczególnie Jacoba Spolansky’ego. Gustadt uważał, że ADL i AJC zaciekle rywalizowały między sobą, mimo że przyszłe dowody wykazały, iż  jego opinia była absolutnie fałszywa i myląca. Późniejszy raport FBI mówi:

Gudstadt stwierdził, że chciał aby było wyraźnie zrozumiałe, że ADL w 100 procentach stała za Biurem, że zrobią wszystko co Biuro zechce, nawet że się rozwiążą. Prawdę mówiąc, to on poruszył wizytę Richmana do Biura wkrótce po wypowiedzeniu wojny, kiedy to Richman zapytał mnie czy ich przydatność się skończyła i powinni się rozwiązać. Oczywiście nie skomentowałem tego. [53]

Inaczej mówiąc, Gudstadt zrozumiał, że ADL przekroczyła granice i desperacko chciał naprawić relacje organizacji z FBI. Faktycznie Gudstadt nawet był gotów przedstawić kolejną propozycję rozwiązania ADL na prośbę FBI. Ale po raz drugi FBI nie poinstruowała ADL by się rozwiązała. [54] Oni nadal postrzegali ADL jako cenne źródło, które mogli wykorzystywać do gromadzenia informacji wywiadu wojennego o amerykańskich cywilach.

Podczas pozostałej części spotkania Gudstadt kontynuował swoją „obietnicę wierności” wobec FBI. Nichols donosi, że Gudstadt powiedział mu: „Jeśli będą konflikty między ich ludźmi i naszymi, albo jeśli ich ludzie nie działali prawidłowo, szybko ich zwolni. W tym momencie powiedziałem wyraźnie, że Biuro nie próbowało kierować ani B’nai B’rith, ani ADL”. [55] Tymczasem FBI dalej naciskała o więcej odpowiedzi, podczas gdy ADL kontynuowała zaprzeczać swoim powiązaniom z Frankiem Princem.

Nichols donosił:

„Powiedziałem Gudstadtowi, że doszło do nas z różnych źródeł w Detroit, że Prince został wysłany do Detroit by śledzić [Geralda L .K.] Smitha i słyszeliśmy, że otrzymywał $1.000 tygodniowo. . .” Kiedy Gudstadt próbował temu zaprzeczać, Nichols otwarcie to odrzucił: „Pozostał fakt, że on, Gudstadt, jako szef ADL, wykazał ich zdecydowane zaufanie do Prince’a, że dobrze wiedział, iż Prince był przeciwny FBI i posunął się tak daleko, że próbował zastąpić jego dyrektora, że spreparował długotrwałą kampanię by usunąć dyrektora z urzędu”. [56]

Nichols dalej wyjaśnił Gudstadtowi, że „Jeśli chodzi o Biuro, gdyby ADL wolała trwać przy Prince’u, to była ich sprawa, ale nie mogli grać na dwa fronty, i będziemy zmuszeni zerwać kontakty z ADL”. W odpowiedzi Gudstadt nieśmiało „wtrącił jeszcze raz i zapytał czy chcemy by się rozwiązali, a jeśli tak, to rozwiążą się w ciągu 24 godzin. Powiedziałem mu, że to nie my kierujemy ADL”. [57]

Zasadniczo Nichols dał Gudstadtowi ultimatum i chciał wiedzieć czy ADL była za czy przeciwko FBI. W odpowiedzi Gustadt nadal zaprzeczał wszelkiej odpowiedzialności i wielokrotnie proponował rozwiązanie ADL. Nichols wielokrotnie twierdził, że nie interesowało go „kierowanie ADL”, ale podzielił się z Gudstadtem kilkoma propozycjami. Nichols uważał, że agent ADL John Metcalfe „był człowiekiem gadatliwym” i Gudstadt „wtedy zapytał czy powinien zwolnić Metcalfe’a. Powiedziałem mu jeszcze raz, że to nie my kierowaliśmy ADL, że to on powinien podjąć decyzję”. [58]

Na zakończenie spotkania, co pokazuje raport Nicholsa, „Gudstadt dalej oświadczył, że chciał by wyraźnie zrozumiano, że jeśli kiedykolwiek będzie coś w ich organizacji co nas będzie niepokoić, powinniśmy mu powiedzieć i zrobią wszystko co w ich mocy by to naprawić”. [59] Dwa dni po spotkaniu John Metcalfe zadzwonił do agenta FBI Nicholsa i powiedział mu, że ADL go zwolniła.

Nichols poinformował, że „wtedy Metcalfe zapytał czy mógłby przygotować memorandum i wysłać je do Biura. Powiedziałem mu, że to byłoby w pełni zadowalające. . .” [60] Podsumowując, FBI „nieoficjalnie” poinstruowała ADL by ta zwolniła Metcalfe’a, gdyż „był człowiekiem gadatliwym”, tylko po to by później wykorzystać go do poznania wewnętrznych mechanizmów ADL. Inaczej mówiąc, FBI wykorzystywała takie same tajne działania i mroczne operacje prowadzone przez ADL, nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwa stosowania takiej taktyki.

2 czerwca 1943 roku, Luigi S. Criscuolo, wydawca nowojorskiego biuletynu „The Rubicon”, poinformował, że został zwabiony przez agentów ADL, którzy mówili iż są „nieoficjalnymi pomocnikami Departamentu Sprawiedliwości i prowadzili dla niego dochodzenie”. Raport FBI pokazuje, że „dwukrotnie do jego biura przyszły dwie różne kobiety i próbowały wymusić na nim jakąś antysemicką wypowiedź, ale nie dał się w to wciągnąć. Jedna z tych kobiet podała swoje nazwisko jako pani K. D’Oxylion. Zadzwonił tam i dowiedział się, że nazywała się Stefani Kaahn albo Kuhn”. [61]   

Criscuolo dowiedział się także o drugiej kobiecie która go odwiedziła. Jeszcze raz raport FBI pokazuje, że druga kobieta, podająca swoje nazwisko jako Maher, udawała iż jest pro-niemiecka i antysemitka. Uważa, że przysłała ją albo ADL, albo Liga Anty-Nazistowska. W mieście szerzyła się pogłoska, że ADL i Liga Anty-Nazistowska były nieoficjalnymi pomocnikami Departamentu Sprawiedliwości i prowadziły dochodzenia w jego imieniu”. [62]

Jeszcze raz FBI zastosowała presję, i jeszcze raz ADL zapewniała o swojej lojalności. 24 sierpnia FBI wydała raport mówiący o tym, że ADL „jawi się być chętna pomagać FBI w każdym prowadzonym przez nich śledztwie. Teczki organizacji mają być udostępnione agentom, i każda informacja mogąca pomóc w śledztwie ma być dostarczona do tego biura. . .” Ale FBI ostrzegła również:

„Oczywiście, nawiązując te kontakty agenci byli ostrożni by uniknąć ujawnienia jakiejkolwiek tajnej informacji. Pan Arnold Foster jest głównym śledczym tej organizacji i w przeszłości dostarczał informacji naszym agentom”. [63]

W tym momencie FBI coraz bardziej irytowały ciągłe wypowiedzi, że od ADL otrzymywała raporty o „incydentach antysemickich”. W raporcie FBI z 30 sierpnia agent FBI Sears stwierdził, że tajne operacje ADL i raporty o antysemityzmie były „nic nie warte”, były to „pogłoski dla celów politycznych”. Później przyznał po przejrzeniu ich, że „nie martwią go pośrednie narzekania, bo w ten sposób dodają sobie znaczenia”. Inaczej mówiąc, Sears przyznał, że ADL miała własne cele. Zrozumiał ich „cel polityczny” i wiedział, że narzekania na temat antysemityzmu były „sposobem dodawania sobie znaczenia”. [64]

Ale dyrektor FBI, J. Edgar Hoover, nadal nalegał by agenci FBI uczestniczyli w spotkaniach ADL. W raporcie z 15 listopada agent FBI Drayton napisał: „Piszę do Biura bo nie mogę zrozumieć powodu nacisków ADL żeby przedstawiciel tego Biura spotykał się z tą grupą. Ale czuję, że na ich presję w tej kwestii wpływa jakiś ukryty powód”. [65] Oczywiście, tym ukrytym powodem było to, że ADL miało nadzieję na wykorzystywanie swoich koneksji z FBI do ataków na swoich krytyków.

Tymczasem ADL rozrastała się jako organizacja. 9 lutego 1944 FBI wydała raport, że w ubiegłym roku ADL otrzymała w darowiznach 3 miliony dolarów ***. Jak mówi raport, Jack Holmes z Warner Brothers Studio stwierdził: „większość [z tych $3 milionów] pochodziła od głównych studio filmowych i prominentnych żydowskich aktorów filmowych, reżyserów i innych wybitnych osób z tego przemysłu. Powiedział, że tylko Warner Brothers Studio wpłaciło na fundusz $60.000. . .” [66]

Dzięki tym dodatkowym funduszom ADL poszerzyła swoją tajną kampanię przeciwko krytykom. Według raportu FBI z 22 marca, agent Nichols twierdził, że ADL podrzucała historie do dzienników. Nichols szczególnie odniósł się do historii w Chicago Sun i St. Louis Dispatch o National Synarchist Union w Meksyku ****. W książce „Meksyk: biografia władzy” [Mexico: Biography of Power], Enrique Krauze napisał, że Ruch Synarchistyczny był pod wpływem „katolicyzmu społecznego zaproponowanego przez papieża Leona XIII w encyklice Rerum Novarum„. [67]

W rzeczywistości amerykańscy katolicy ogólnie zgadzali się z ruchem National Synarchist i jego celami. W książce „Orzeł i Dziewica” [The Eagle and the Virgin], Mary Kay Vaughn napisała: „Większość północno-amerykańskich katolików była konserwatywna i pozytywnie postrzegała program społeczny Sinarquista, zgodny z encyklikami Rerum Novarum (1891) i  Quadragesimo Anno (1931)”. [68]

Ale ADL uważała, że National Synarchist Union zasadniczo ograniczała się do faszyzmu klerykalnego i faktycznie atakowała wolność i demokrację. Dlatego ADL zorganizowała kampanię PR by zdyskredytować meksykański ruch społeczny. W raporcie, agent FBI Nichols przyznał: „Coś mi mówi, że ADL podrzuca ten materiał, bo ostatnio przysłała nam kopię memorandum o Ruchu Sinarquistów” Innymi słowy, ADL zorganizowała kampanię PR żeby manipulować opinią publiczną. [69]

„Żydowskie Gestapo”

4 kwietnia 1944 roku amerykański senator Rufus Holman z Oregonu skontaktował się z agentem FBI C. W. Steinem i poprosił go o spotkanie. Kiedy Stein pokazał się 15 minut później, senator Holman poprosił FBI i Departament Sprawiedliwości o przeprowadzenie dochodzenia o działalności ADL. Uważał, że ADL wykorzystywała swoje fundusze i wpływy do organizowania tajnej kampanii przeciwko jego reelekcji. Jak mówi raport FBI, C. W. Stein wrócił do pracy po spotkaniu i skonsultował się z innym agentem:

Kiedy wróciłem do biura rozmawiałem z agentem specjalnym Davidem A. Silverem, z pochodzenia Żydem, którego dom jest w Portland. Z powodu jego religii i miejsca zamieszkania [Portland], dobrze zna żydowską działalność i politykę stanu Oregon. Poinformował mnie, że David Robinson, prawnik, jest szefem lokalnej ADL. Silver powiedział, że Robinson jest tajnym informatorem #7 na liście Biura i jest / był ważny w dostarczaniu informacji o działalności German American Bund, zanim Department uznał ją za organizację wywrotową. [70]

David Robinson, szef lokalnej ADL, był również znany FBI jako „tajny informator #7” i inwigilował amerykańskich cywilów. W dalszej części raportu Stein pisze:

„Silver powiedział, że wie o tym iż Robinson jest bardzo przeciwny reelekcji sen. Holmana, bo uważa go za antysemitę, i że Robinson określił Holmana potencjalnym amerykańskim faszystą, przeciwnym pracownikom / związkom zawodowym [anti-labor], i że jest głupi. Silver powiedział, że Robinson jest bardzo mocnym zwolennikiem Wayne’a L Morsea’a. . . Powiedział również, że Robinson stara się zdobyć żydowskie głosy dla Morse’a”. [71]

Inaczej mówiąc, podejrzenia sen. Holmana były słuszne. Ale FBI postanowiła nie wszczynać dochodzenia. W raporcie agent FBI C. W. Stein wyjaśnia:

„Zastępca dyrektora D. M. Ladd. . . powiedział, że podjęta przeze mnie akcja była zgodna z polityką Biura, i że powinienem powiedzieć p. Holmanowi, że Biuro nie będzie wszczynać dochodzenia, gdyż nie było dowodów na działalność wywrotową. . .” [72]

W rzeczywistości było mnóstwo dowodów na działalność wywrotową. Ale FBI angażowała się w taką samą działalność wywrotową jak ADL i obawiała się, iż dochodzenie zdemaskuje obie. Ostatecznie FBI miała legalny obowiązek przyjąć apel sen. Holmana i przeprowadzić śledztwo o działaniach wywrotowych ADL. Ale zignorowała prośbę amerykańskiego senatora, wybranego na reprezentanta narodu, by chronić tożsamość „tajnego informatora #7”, Davida Robinsona.

Kiedy sen. Holman dowiedział się iż nie będzie dochodzenia, wściekł się. Zgodnie z raportem:

„[Holman] powiedział, że nie ma żadnej kontroli nad działalnością ADL, i że on 'zamierza informować o tych s—ynach’.” Następnie Holman powiedział, że zwróci się do prokuratora generalnego by odpowiedział na cztery pytania: 1) Czy ADL ma oficjalne uznanie amerykańskiego rządu? 2) W jaki sposób oni określają kto jest antysemitą? 3) Jakiej używają broni? 4) Kto ich finansuje? Kto ich dotuje i jakimi kwotami?” [73]

Pytania sen. Holmana były absolutnie słuszne i prawidłowe śledztwo w tej kwestii zdemaskowałoby ADL. Pokazałoby zacieśniające się relacje między FBI i ADL. Drugi kierunek śledztwa zbadałby etykietę „antysemicką” wykorzystywaną przez ADL w celu dyskredytacji jej krytyków, trzeci ujawniłby ich tajne kampanie inwigilacyjne, i czwarty zwróciłby uwagę na mętnych dawców opłacających całą jej działalność.

Krytycy zawsze stosowali „antysemityzm” żeby piętnować sen. Holmana, głównie opierając się na jego wypowiedzi z 4 marca 1941 roku w amerykańskim Senacie:

Wątpię czy prawo jest całkowicie po jednej stronie obecnych walczących stron. Hitler przynajmniej. . . złamał kontrolę międzynarodowych bankierów i handlowców nad ich [nieadekwatnym] wynagrodzeniem za pracę niemieckiego narodu. Uważam, że korzystne byłoby, gdyby kontrola międzynarodowych bankierów i handlowców nad wynagrodzeniem i standardem życia Anglików została złamana przez naród angielski, i gdyby kontrola międzynarodowych bankierów i handlowców nad zarobkami i oszczędnościami w poziomie życia ludzi w USA została złamana przez amerykański naród. [74]

Oczywiście, w swoim przemówieniu tego dnia sen. Holman nie wspomniał o narodzie żydowskim, ani nie wymienił żadnych żydowskich nazwisk, jednak wypowiedzi te automatycznie określono jako „antysemickie”. Dlatego żydowska idea „antysemityzmu” przekracza dosłowną definicję, a mianowicie rasistowską opinię, że naród żydowski jest genetycznie gorszy. Zgodnie z żydowską ideą „antysemityzmu”, wszelka krytyka narodu żydowskiego z jakiegokolwiek powodu – to oczywiście „antysemityzm”. Żydowską definicję „antysemityzmu” poszerzono o wszelką krytykę Wall Street, Hollywood, czy [później] państwa Izrael.

Pomimo przytłaczających dowodów na to, że podejrzenia sen. Holmana były słuszne, jego prośbę do prokuratora generalnego Francisa Biddle odrzucono. Biddle’a, który był również głównym amerykańskim sędzią w procesach norymberskich, nie interesowało śledztwo w sprawie ADL, czy ujawnienie ich tajnej inwigilacji amerykańskiego narodu. 19 maja 1944 zajmujący urząd sen. Rufus Holman przegrał w republikańskich wyborach wstępnych.

Dziennik The  Spokane Daily Chronicler napisał, że zdenerwowany Holman wrócił do Waszyngtonu, niezadowolony ze swojej klęski i cytował jakoby obwiniał za nią „pieniądze i oszczerczą kampanię przeciwko mnie”. [75] Choć większość mass-mediów szybko odrzuciła opinię Holmana jako paranoidalną „teorię spiskową”, Pittsburgh Post-Gazzette napisała, że zwycięstwo Wayne’a Morse’a nad Holmanem było dość dziwaczne: „Zwykli republikanie go nie lubią. . . a Morse, nie mając prawie funduszy i poparcia organizacji, ku zdziwieniu większości obserwatorów, pokonał Holmana”. [76]

Chociaż ADL uniknęła kontrowersji i pokonała jednego z najpotężniejszych krytyków, coraz bardziej niepokoiła się z powodu wszelkiej publicznej krytyki. W memorandum biurowym FBI, agent Nichols napisał:

Przyszedł [Rabin] Paul Richman z ADL. Powiedział, że zauważył rosnącą reakcję ze strony liderów rządowych przeciwko jego organizacji. Na przykład spotyka osoby, które wydają się być wobec niego przyjazne, a na kolejnych spotkaniach stają się oficjalne. Podobnie słyszał pogłoski, że ADL nie ma dobrej opinii i w niektórych grupach mówi się o niej jako o 'żydowskim Gestapo’. Nie wie w jaki sposób poprawić to uczucie, i zastanawiał się czy mógłbym mu coś poradzić. Powiedziałem mu, iż nie miałem żadnej rady. Następnie zastanawiał się czy czułem iż on był takim złym facetem. Odpowiedziałem, że według mnie był dobrym człowiekiem. . . [77]

Dziecinna i żałosna rozmowa rabina Richmana z agentem Nicholsem ujawniła nieczyste sumienie, jak również pokazała wzrastający niepokój w szeregach ADL. Widocznie  martwiła ich potencjalna reakcja albo konsekwencje jeśli ujawni się opinii publicznej ich „mroczną działalność”. ADL martwiła się konsekwencjami co może się wydarzyć gdyby ich program potajemnej inwigilacji wymknął się spod kontroli. Niemniej jednak, nadal spiskowali nowe przedsięwzięcia w swoich kampaniach PR w celu szpiegowania amerykańskich cywilów i manipulowania opinią publiczną.

24 listopada 1944 roku raport FBI pokazał, że tajny agent ADL Arnold Forster, wcześniej zatrzymany za kradzież przepustki prasowej by dostać się na zjazd America First, planował następną tajną operację inwigilacji obywateli amerykańskich: tym razem planował zemstę za proces Leo Franka. „Do mojego biura przyszedł p. Arnold Forster  z ADL z nowojorskiego biura. . . P. Forster oświadczył, że wybierał się na południe, odwiedzi Atlantę, Georgię, Birmingham, Alabama, Nowy Orlean, Luizjanę i Teksas w celu zdobycia informacji o ostatnich trendach, które mogą interesować ADL”. [78]

Spiskując w ramach misji przeciwko Południu, Forster poprosił o teczki FBI, które pomogą mu wytypować ważne grupy:

Powiedziano p. Forsterowi, że z oczywistych powodów teczki w biurze dotyczące takich spraw były bardzo tajne, i że nie mogłem dostarczyć mu potrzebnych mu danych. Powiedział mi, że p. Paul Richman, waszyngtoński przedstawiciel ADL, był w bardzo bliskim kontakcie z zastępcą dyrektora Biura L. B. Nicholsem, a ja poradziłem p. Forsterowi, że z uwagi na te relacje między p. Richmanem i p. Nicholsem w Waszyngtonie, byłoby bardziej wskazane, z punktu widzenia ADL jak również FBI, by takie dane otrzymał  przez p. Richmana. P. Forster stwierdził, że rozumiał stanowisko Biura w tej kwestii. [79]

Inaczej mówiąc, FBI dała ADL te tajne dokumenty FBI poprzez rabina Richmana, który dostarczył je Forsterowi. On wykorzystał je do przeprowadzenia swojej kampanii inwigilacji przeciwko Południu, które ADL chciała zniszczyć od czasu procesu Leo Franka. Faktycznie ADL zamierzała rozpocząć nowy projekt przypominający olbrzymią kampanię PR zorganizowaną przez rabina Marxa i Alberta Laskera. Ale nowy program miał utylizować nowoczesne techniki medialne i stworzyć podstawę nowoczesnej kultury amerykańskiej.

ADL, PR i media

Na początku 1945 roku, Joint Defense Appeal z Amerykańskiego Komitetu Żydów i ADL rozesłały apel o fundusze by zebrać 4 miliony dolarów i wszczęła nową kampanię PR. Apel stwierdzał, że nowy program ma za zadanie „dotarcie do każdego mężczyzny, kobiety i dziecka każdego dnia w roku; każdego programu w prasie. . . radio. . . reklamach. . . komiksach. . . szkołach. . . przemówieniach. . . informacji. . . lokalnych społecznościach. . . filmach. . . kościołach. . . w związkach zawodowych i grupach specjalnych. . . ” [80]

W liście tym czytamy: „Na każdych 100 Amerykanów, 25 jest skażonych antysemityzmem! 25 jest przeciwnych antysemityzmowi! 50 nie ma zdania i mogą zostać przekonani albo do grupy przeciwnej antysemityzmowi, albo zdecydowanie antysemickiej. . .”

Dlatego nowy program będzie „dynamiczny, zgodny z obecnymi trendami i od razu stał na baczności w celu zwalczania każdej powstającej nowej sytuacji. Jest to program skoordynowanej obrony, uwzględniającej techniki profesjonalne i mass-media gotowe dotrzeć do 136 milionów amerykańskich mężczyzn, kobiet i dzieci”. [81]

Joint Defense League (JDL) zadeklarowała:

Ta wojna na froncie krajowym wymaga osób dobrze wyszkolonych i znających  techniki zwalczania fanatyzmu religjnego i rasowego. . . Ludzi którzy znają antysemitów takimi jakimi naprawdę są. . . Ludzi którzy rozpuszczą siłę słowa drukowanego i mówionego. . .”

Inaczej mówiąc, ADL chciała ludzi rozumiejących techniki marketingowe i potrafiących manipulować opinią publiczną. Ta krajowa kampania będzie kosztować 4 miliony dolarów rocznie, gdyż „potrzebne są duże kwoty do operowania ogromną machiną wykwalifikowanych ludzi. . . 4 miliony dolarów to minimum na podejmowaną teraz działalność krajową. . . na opracowanie rozwijającego się programu. . . na zapewnienie materiału dla nowych kanałów. . . na zapewnienie opinii publicznej i badań naukowych”. [82]

ADL uznała także, że nadszedł kluczowy czas dla tej kampanii i okazję kształtowania i wpływania na powojenną Amerykę:

Podsumowując 4-milionową [$] kampanię JDL można powiedzieć, że nigdy wcześniej tak mała kwota nie mogła kupić tak ogromnego programu działania. . . Ta kampania musi być subskrybowana – więcej niż subskrybowana – byśmy nie stracili tego dogodnego momentu zadania teraz decydującego ciosu naszym wrogom – w czasie kiedy amerykańska chłonność umysłu jest w momencie szczytu. . . Jutro powojenna zmiana postaw będzie centralnym punktem i nasz moment wielkiej okazji już przejdzie. . . Musimy zdobyć fundusze żeby w pełni skorzystać z tej niezwykle sprzyjającej nam sytuacji. [83]

Ta nowa kampania PR opierała się na wykorzystaniu różnych rodzajów mediów by dotrzeć do wielkich grup ludzi. W 1945 roku ADL „miała średnio ponad  65.000 pojedynczych emisji radiowych w tym roku, podczas gdy w ubiegłym roku było ich 60.000, średnio 216 pojedynczych emisji dziennie. . . każdego dnia w roku!” Także poprzez reklamy w dziennikach, „seria 26 pełnostronicowych reklam teraz toczy się w 397 dziennikach, w przeciwieństwie do ubiegłego roku, całkowitej liczbie reklam liczącej 2.000, wobec 1.000 w ubiegłym roku, teraz o całkowitej cyrkulacji 100 milionów czytelników”. [84]

Kampania obejmowała również różne formy literatury propagandowej: „Ponad 330.000 egzemplarzy ważnych książek zawierających nasz przekaz wysyłano do bibliotek i innych instytucji gdzie są dostępne publiczności w tym roku, wobec 50.000 w roku ubiegłym. Ponadto: „Nasz wydział PR dystrybuował ponad 9 milionów ulotek w tym roku, wobec 3 milionów w ubiegłym! Wszystko to przygotowuje się tak by odpowiadała publiczności, do której jest skierowana”. Dystrybuowali także 40 milionów komiksów by dotrzeć do młodszej publiczności. [85]

JDL miała również nadzieję na zdobycie wpływu na młodzież poprzez system szkół publicznych: „Z organizacjami edukacyjnymi dzielimy rozwój podręczników szkolnych i materiałów opracowanych w celu umożliwienia lepszego zrozumienia i docenienia wartości kulturowych różnych grup składających się na amerykański naród. . . wysoko wyszkoleni w fazach edukacji międzykulturowej”. Mieli także nadzieję na wprowadzenie „edukacji wizualnej” i utworzenia filmów edukacyjnych do dystrybucji w szkołach. [86]

Kolejnym aspektem nowego programu było poszerzenie programu tajnej inwigilacji by monitorować amerykańskich obywateli: „Wydział Rozpoznawczy i Dochodzeniowy jest powstającą sekcją programu obronnego. . . Gromadzone przez ten wydział fakty kieruje się do odpowiednich władz w celu podjęcia działań zaradczych i wykorzystania jako przewodnika dla wszystkich operacji programu obronnego”. Ponadto Wydział Badań i pracownicy biblioteki prowadzą bazy danych skatalogowanych faktów. . . ponad 2 miliony istotnych  informacji dla programu obronnego. . . rzadkich oficjalnych dokumentów poszukiwanych przez agencje rządowe. . .” [87] Faktycznie dyrektor Wydziału Rozpoznawczego i Dochodzeniowego, Arnold Forster, nadal zajmował się prowadzeniem misji tajnych inwilgilacji przeciwko stanom południowym.

ADL mierzy i celuje w arabskich Amerykanów

Wydział Rozpoznawczy i Dochodzeniowy JDL publikował miesięczny biuletyn The Facts zawierający dane z inwigilacji zebranej o grupach uważanych przez nich za niebezpieczne. Chociaż wiele z celów inwigilacji to byli „zwykli podejrzani”, w tajną kampanię ADL przeciwko obywatelom  amerykańskim wprowadzono nową grupę. W czerwcowym numerze The Facts z 1946 roku, jego otwierająca sekcja skupiła się na „szerzenie zorganizowanej propagandy arabskiej w USA”. ADL oskarżyła arabskie grupy o „tajną propagandę wrogą dobrostanowi wspólnoty żydowskiej”. [88]

ADL ostrzegła, że arabskie grupy „nie są od razu uznawane przez nas za wrogów, bo unikają inwektyw i bezczelnych kłamstw. Ich ukryte powody nie są skieroowane przeciwko naszej subtelności. A zatem, ich propaganda, pozornie wiarygodna i rozsądna, jest tym skuteczniejsza i w konsekwencji bardziej niebezpieczna”. Uważają również, że nie powinno się ufać żadnej dobroci: „Oczywiście, jest to strategia dobra dla arabskich rzeczników w USA, by niekiedy zapewniać Żydów o ich sympatii i przyjaźni. Ale żeby zrealizować swój cel, podżegacze nie wahają się by wywołać antyżydowskie uczucia wśród amerykańskiego narodu, nawet zaakceptowali i zachęcali do współpracy notorycznych, najgorszego kalibru ludzi „podgryzających” Żydów „. [89]

Inaczej mówiąc, ADL zdecydowała, że ich nowym oponentem w powojennej Ameryce będą grupy arabskie. Dalej wyjaśniali: „Członkowie Instytutu Spraw Arabsko-Amerykańskich, jak również członkowie Komitetu Wykonawczego i jego Rady Doradczej, często wysyłali listy do amerykańskiej prasy, zwłaszcza New York Timesa i The Herald-Tribune, krytykujące żydowski poglądy o Palestynie”. [90] Co ważniejsze, ADL była absolutnie przerażona tym, że te grupy arabskie będą współpracować z innymi istniejącymi organizacjami i utworzą koalicję przeciwko tajnej kampanii „czarnych operacji” jaką zorganizowali. Dlatego Wydział Rozpoznawczy i Dochodzeniowy ADL zaczął działać i w jakiś sposób zdobył poufne dane finansowe z Chase National Bank: „Instytut [ds. Arabsko-Amerykańskich], który ma konto w Chase National Bank, ma widocznie zapewnione istotne fundusze. Źródła bankowe ujawniły, że jego organizacja zabiega tylko o składki członkowskie w wysokości $10 z ich listy około 3.500, z czego oni otrzymują tylko niewielką część opłaconych składek. W ubiegłym tygodniu, ich bilans w banku wynosił 9 tysięcy dolarów. . .” [91]

Oczywiście w związku z powyższym twierdzeniem nasuwają się słuszne pytania. Co dokładnie oznacza termin „źródła bankowe”? Czy była to poufna informacja zdobyta dzięki nielegalnym działaniom? Czy Chase National Bank dostarczył danych, czy agenci ADL ukradli te informacje? Również, od których innych organizacji ADL otrzymała poufne bilanse kont bankowych? Choć na te pytania nigdy nie odpowiedziano, ADL wyraźnie wykorzystywała swoje kontakty i ludzi do szpiegowanoa amerykańskich obywateli. Tymczasem Arnold Forster wrócił z Południa i swoimi informacjami podzielił się w październikowym numerze The Facts. W biuletynie było także ostrzeżenie: „Słowo ostrzeżenia: ten raport jest tajny i nie mamy pozwolenia na przekazanie go poza naszą grupą profesjonalistów. Dlatego prosimy was byście nie pokazywali jego treści żadnej zajmującej się rozpowszechnianiem informacji osobie lub agencji. Jest ona wyłącznie dla waszej osobistej informacji”. [92]

ADL również nadal lobbowała FBI i wykorzystywała swoje kontakty z gubernatorem. Jak mówi raport FBI z 6 maja 1947, Forster wysłał list do sekretarza stanu George’a C. Marshalla z prośbą by Normanowi Jaques, kanadyjskiemu politykowi z Social Credit Party, zakazano przyjazdu do USA. [93] Ale te działania też wywołały krytykę ADL ze strony urzędników rządowych.

6 października 1947 roku w Kongresie odbyło się przesłuchanie w celu zbadania utraty reputacji spowodowanej tajnymi teczkami. Kiedy na przesłuchaniu wspomniano o ADL, Harry B. Mitchell, przewodniczący Komisji Służby Cywilnej skomentował: „Domniemam iż są to organizacje komunistyczne, [ale] naprawdę nie wiem”. Amerykańska senator Clare E. Hoffman z Michigan szybko dodała: „Powiem wam, że są to artyści w sztuce szkalowania”. [94]

Dyrektor FBI J. Edgar Hoover wydawał się zgadzać i ADL coraz bardziej go irytowała. W raporcie FBI z 23 listopada Hoover napisał: „materiał dostarczony przez ADL w przeszłości do tego Biura funkcjonariusze Ligi uważają teraz za absolutnie niewiarygodny. . . organizacja B’nai B’rith została nieuczciwie oszukana przez informatora”. [95]

Innymi słowy, tajne, mroczne działania ADL niebezpiecznie wymykały się spod kontroli, jak zawsze. Niemniej jednak, tajna kampania ADL przeciwko arabskim Amerykanom nadal się rozwijała. W raporcie FBI z 21 grudnia 1951, FBI odpowiedziała na inwigilację o „Pracownikach Ligi Arabskiej w USA”. Raport pokazuje, że agenci FBI rozmawiali z tajnym agentem ADL, któremu płacono za zajmowanie się arabską działalnością w ONZ, kiedy udawał zagranicznego korespondenta. [96]

7 lipca 1961 roku, Benjamin R. Epstein, krajowy dyrektor ADL, wysłał bardzo ważny list do Saula Joftesa, sekretarza wykonawczego B’nai B’rith. Epstein napisał: „Jak panu wiadomo, od wielu lat ADL zajmowała się bardzo ważną, poufną inwigilacją arabskiej działalności i propagandy”. Następnie Epstein dodał:

„Nasze informacje, poza tym iż są istotne dla własnych operacji, były bardzo cenne i służyły zarówno Departamentowi Stanu USA jak i izraelskiemu rządowi. Wszystkie dane udostępniano obu krajom za pełną wiedzą każdego, że pochodzą od nas”. [97]

Następnie Epstein zaproponował program poszerzonej inwigilacji monitorowania arabskich Amerykanów i ich organizacji:

W celu pozyskania kompletnych i dokładnych informacji o tych działaniach, musimy śledzić polityczne wysiłki arabskiego korpusu dyplomatycznego, ich lobby i programy propagandowe wychodzące z ich ambasad, z wyszczególnieniem Ligi Arabskiej, relacje Arabów z organizacjami takimi jak Przyjaciele Ameryki na Bliskim Wschodzie i ich profesjonalne działania promocyjne. Charakter tych działań dostarczył nam istotne, udokumentowane informacje, które stanowiły podstawę działalności antysemickiej, anty-izraelskich programów i posunięć politycznych. W wielu przypadkach nasze informacje demaskowały arabskie plany zanim zostały wdrożone. [98]

Ale Epstein twierdził także, że na rozpoczęcie kampanii ADL potrzebowała dodatkowych funduszy:

Na ostatnim spotkaniu naszej komisji odbyliśmy poważną dyskusję na ten temat. Panowało przekonanie, że ta działalność jest niezmiernie ważna i nie powinno się jej przerywać. Dlatego zwracamy się z prośbą by Pan przedstawił ten problem Radzie Międzynarodowej o wsparcie finansowe. Koszt całego tego wysiłku to 25 tysięcy dolarów. Mamy nadzieję, że Międzynarodowa Rada B’nai B’rith rozważy międzynarodowe aspekty tej usługi jako sprawę właściwej troski o jej poparcie. Oczywiście chętnie dostarczymy wam wszelkich szczegółowych informacji o tej działalności, co może pomóc wam w podjęciu decyzji. [99]

Podsumowując, Epstein otwarcie przyznał iż ADL prowadziła ogromną kampanię inwigilacyjną przeciwko amerykańśkim cywilom, która dostarczała informacje dla amerykańskiego Departamentu Stanu i izraelskiego rządu. Faktycznie program nadal się poszerzał i rósł dzięki funduszom z Międzynarodowej Rady B’nai B’rith. Te misje szpiegowskie obejmowały Krajową Konwencję Studentów Arabskich 22 sierpnia 1969 roku, kiedy agenci ADL, wykorzystując kryptonimy, udawali dziennikarzy i zinfiltrowali konfrencję. Zamierzali rozpoznać grupę i określić jak zdobyć nad nią kontrolę od wewnątrz. [100]

Ale niektórych w FBI faktycznie niepokoiło wymykanie się spod kontroli „czarnych operacji” ADL. 26 sierpnia FBI sporządziła raport, w którym czytamy, że prowadzona przez ADL inwigilacja Krajowej Konwencji Arabskich Studentów „w żaden sposób nie wzbogaca informacji dostarczonych przez tajnych informatorów Biura, którzy uczestniczyli w corocznej Konwencji OAS***** w sierpniu 1969. Ponadto uważa się, że informacje wcześniej przekazane przez Biuro miały większą wartość wywiadowczą dla Biura i może pochodziły z bardziej obiektywnego źródła”. [101]

Ponadto, raport FBI kwestionował legalność ADL i uważał, że można ją uznać za agencję zagraniczną: „Poza stronniczym, widocznym podejściem, uważa się, iż najprawdopodobniej reprezentuje naruszenie zmienionej Uchwały o Rejestracji Zagranicznych Agentów. Ten raport pokazuje dochodzenie prowadzone przez ADL przy wykorzystaniu szyfrowanych źródeł, pretekstów takich jak raporty o lokalnych wiadomościach, itd.”  FBI niepokoił się również proponowanym przez ADL planem obejmującym wykorzystanie „HIAS [Hebrew Immigrant Aide Society = Towarzystwo Pomocy Hebrajskim Imigrantom] do infiltracji OAS w Nowym Jorku”. [102]

Niektórzy członkowie FBI zauważyli również bliski kontakt ADL z izraelskim rządem:

„Nie ma żadnych dowodów wskazujących na to, że te informacje są gromadzone w imieniu zagranicznego kierownictwa, ale za nieprawdopodobne uważa się przypuszczenie, żeby nie przekazywano ich funcjonariuszowi z izraelskiego rządu, w związku z wyjątkowo bliskimi powiązaniami między ADL i izraelską stroną”. Niepokoje te wydają się być dość poważne, gdyż raport sporządzono anonimowo i agent zdecydował „nie oddawać go  do upowszechniania w odpowiedniej. . .” [103]

FBI wchłania ADL

Pomimo tego niepokoju, przywództwo FBI z chęcią nawiązało jeszcze bliższe relacje z ADL.  Raport dyrektora Edgara J. Hoovera z 17 stycznia 1968 praktycznie wchłonął ADL w struktury FBI.  W memorandum, Hoover powiedział swoim agentom: „ADL otrzymuje znaczne informacje interesujące to Biuro i dobrze współpracowała w przeszłości przekazując nam takie informacje. Macie natychmiast zorganizować łączność z szefem regionalnego biura ADL na waszym terenie i wyjaśnić jurysdykcję i zaintresowania tego Biura”. [104] Do raportu załączył nawet listę regionalnych biur ADL.

Dyrektywa Hoovera doprowadziła do odnowionych bliskich relacji FBI z ADL. Jak czytamy w raporcie z 30 maja 1979, biuro ADL w Nowej Anglii [Region Stanów Zjednoczonych, obejmujący 6 stanów: Maine, New Hampshire, Vermont, Massachusetts, Rhode Island i Connecticut – przyp. Tłumacza] skontaktowało się z FBI i zaproponowało spotkanie w celu przedyskutowania „zagrożeń terrorystycznych”. Późniejszy raport z 29 czerwca pokazał, że FBI spotkało się z ADL i przekazało jej kontakty, które ta powinna wysłać swoim informatorom. Dodatkkowy raport z 2 lipca mówi, że dyrektor ADL Leonard Zakim podziękował agentom FBI i miał nadzieję na „pozytywne relacje w przyszłości”. [105]

W innym memorandum z 8 stycznia 1985, dyrektor William H. Webster nakazał, by „każde biuro FBI skontaktowało się z regionalnym biurem w celu ustanowienia łączności i linii komnikacyjnych żeby szybko otrzymywać wszelkie zarzuty w kwestii naruszania praw obywatelskich”. W następnym miesiącu, FBI nawet rozpowszechniła raport ADL z 1984 roku ona temat Ku Klux Klanu i grup neonazistowskich. Dyrektor Webster nakazał swoim agentom przejrzenie raportu i załączonej listy regionalnych biur ADL, do współpracy z którymi ich zachęcał. [106]

Faktycznie ADL rozpoczęła organizowanie ćwiczeń szkolenowych dla agentów FBI. 24 sierpnia 1990 roku akademia FBI wysłała list z podziękowaniami do Irwina J. Sualla z Wydziału Rozpoznawczego i Dochodzeniowego ADL za przeprowadzenie „seminarium szkoleniowego na akademii FBI w Quantico, Wirginia”. [107] W innym liście z 13 października 1993, dyrektor ADL Abe Foxman powiedział dyrektorowi FBI – Louisowi Freeh: „Było dla mnie przyjemnością spędzić czas z panem w ubiegłym miesiącu i jestem zachwycony tym, że był pan przygotowany na wznowienie szkolenia w ramach programu „Inne miejsca pracy” organizowanego przez ADL”. [108]

Foxman tłumaczył:

„W ramach wysiłków zwalczania uprzedzeń i dyskryminacji, ADL zorganizowała Instytut „Świat Różnorodności” (A World of Difference Institute), kompleksowe szkolenie i doradztwo prowadzące programy edukacyjne dla przedsiębiorstw, instytucji akademickich, agencji rządowych i ogólnie, dla całego społeczeństwa. ADL zorganizowała specjalne szkolenie dla pracowników organów ścigania odpowiadające ich szczególnym potrzebom”. [108]

Foxman stwierdził z dumą:

„’Specjalne szkolenie dla pracowników organów ścigania’ odzwierciedla historię Ligi jako uznawanego w kraju lidera w dziedzinie praw obywatelskich i relacji międzyludzkich. Program umożliwia społeczności organów ścigania badanie sposobów świętowania i wdrażania [multietnicznej, multirasowej i multirasowej] różnorodności istniejącej w naszym społeczeństwie.  To Szkolenie, zaprojektowane  jako interaktywne, wykorzystuje ćwiczenia eksperymentalne przeznaczone dla społeczności korporacyjnej i przedsiębiorstw w celu promowania koncepcji różnorodności kulturowej. Nadaje się dla wszystkich szczebli zatrudnienia, jest dostępne jako seminaria pół-dniowe, jedno- lub dwudniowe, i jako tylko prezentacja. [110]

Inaczej mówiąc, ADL teraz zarządzała szkoleniem personelu organów ścigania na temat różnorodności:

Każdą sesję prowadzi 2-osobowy zespół szkoleniowców o innym pochodzeniu rasowym i kulturowym. Jak panu wiadomo, od marca 1992 roku zorganizowaliśmy różne formy szkolenia przy czterech różnych okazjach, w tym sesje 'Szkolimy szkoleniowców’ i dwie sesje dla Instytutu Rozwoju Dyrektorów FBI (FBI Director’s Executive Development Institute). Staramy się wzbogacać zdolność FBI w zapewnianiu szkolenia o różnorodności dla jej personelu poprzez nasz program 'Szkolenie szkoleniowców’. Podobnie jesteśmy gotowi zaproponować ciągłe 1-dniowe sesje dla Instytutu Akcji Afirmatywnej (Affirmative Action Training Institute). [111]

W końcowej części listu Foxman napisał:

„Na zakończenie, jesteśmy gotowi zapewnić usługi doradcze by pomóc wam w rozwoju przyszłego planu działań FBI w kwestii różnorodności. Proszę dzwonić do mnie o sprawie Instytutu i programu „Świat różnorodności” albo do pracowników Instytutu w celu opracowywania lub wyjaśniania. Oczekuję iż wkrótce się spotkamy i wznowimy z FBI nasze programy szkoleniowe w zakresie różnorodności”. [112]

10 listopada dyrektor FBI Freeh napisał krótką odpowiedź do Foxmana:

Drogi Abe. . . Jak wiesz, w FBI kładziemy szczególny nacisk na szkolenie o różnorodności. Mocno zaangażowałem się  w równość i rożnorodność w biurze i publicznie zobowiązałem się do tego by stały się jedną z priorytetów mojej kadencji. Nie ma żadnej innej alternatywy jeśli chcemy zrealizować naszą misję”. [113]

Ale w kwietniu następnego roku ADL stanęła wobec kryzysu krajowego, kiedy ujawniono inwigilację grup i kradzież tajnych teczek przez tajnego śledczego Roya Bullocka i oficera policji z San Francisco. Po przeszukaniach i nalotach na biura ADL, zarzuty jednak umorzono, opracowano ugody sądowe, i FBI nadal pracowała blisko z ADL.

W 2008 roku ADL sponsorowała podróż  grupy 15 agentów FBI do Izraela, „gdzie na własne oczy widzieli strategie i taktyki  antyterrorystyczne”. [114] ([zob. np.] „Amerykańscy funkcjonariusze organów ścigania uczą się strategii antyterrorystycznych od izraelskich odpowiedników.” – U.S. Law Enforcement Officials Learn Counterterrorism Strategies from Israeli Counterparts, 19 grudnia 2008 – [informacja na stronie ADL – przyp. Tłumacza])

W styczniu 2009 roku ADL otrzymała Nagrodę dla Liderów Społecznych (Community Leadership Award), „która nagradza jednostki i organizacje za wysiłki w zwalczaniu przestępczości, terroryzmu, narkotyków i przemocy w Ameryce”. Jak mówi zastępca dyrektora FBI, John Miller, „ADL była nieocenionym partnerem w naszych wysiłkach dotarcia do społeczeństwa. Wykonana przez nią praca w pomocy społeczeństwu i wspólnocie w organach ścigania w kwestii zrozumienia pochodzenia i konsekwencji przestępstw na tle uprzedzeń, grup nienawiści i terrorystów, była wzorowa”. [115] W ciągu kolejnych lat ADL często koordynowała sesje szkoleniowe dla FBI i wysłała wielu agentów FBI do Izraela by zdobyli wiedzę o „antyterroryzmie”.

Nowoczesna żydowska epoka inwigilacji

Wieczorem 21 maja, dokładnie 3 tygodnie po swoim porywającym przemówieniu w ADL, wiceprezydent Joe Biden wygłosił kolejne oświecające przemówienie honorujące amerykańskich Żydów. Dla upamiętnienia Miesiąca Dziedzictwa Amerykańsko-Żydowskiego, Biden zadeklarował:

„Prawdą jest, że żydowskie dziedzictwo, żydowska kultura, żydowskie wartości, są tak istotną częścią tego kim jesteśmy, że słuszne jest powiedzenie, iż żydowskie dziedzictwo jest amerykańskim dziedzictwem. Naród żydowski ma ogromny wkład w Amerykę. Źadna inna grupa nie miała takiego ogromnego wpływu per capita niż wy wszyscy tutaj obecni wraz z waszymi poprzednikami”[116]

Biden dalej chwalił:

„Zajmujecie 11% miejsc w amerykańskim Senacie. Stanowicie 1/3 laureatów Nagrody Nobla. Tak wiele myśli występujących w tym narodzie, szczególnie emanuje z ponad 5.000-letniej żydowskiej historii, tradycji i kultury”. Następnie dodał: „Nie możecie mówić o ruchu praw obywatelskich w tym kraju nie mówiąc o żydowskich jeźdźcach wolności  i Jacku Greenbergu. Nie możecie mówić o zaangażowaniu kobiet nie mówiąc o Betty Friedan, albo amerykańskim postępie w nauce i technologii nie wspominając Einstena i Carla Sagana, albo muzyki Gershwina, Boba Dylana i tak wielu, wielu innych ludzi”. [117]

Biden zauważył również przekształcający cel nowoczesnej kultury amerykańskiej:

Uważam, że kultura i sztuka wpływa na ruchy w Ameryce, wpływa na nasze postawy w Ameryce, w takim samym stopniu jak wszystko inne. . . Nie moglibyśmy tego zrobić polegając tylko na części legislacyjnej. To było dokonane poprzez „Will and Grace” ****** i poprzez media społecznościowe. Dosłownie. To zmieniło postawy ludzi. I dlatego jestem pewien, że ogromna większość zaakceptuje i szybko zaakceptuje [gejowskie małżeństwo]. Myśląc o tym co za tym stało, założę się że 85% tych zmian, czy w Hollywood czy w mediach społecznościowych, są rezultatem żydowskich liderów w przemyśle. Ten wpływ jest ogromny, wpływ jest ogromny. I dodam, że to wszystko przynosi dobro. [118]

Na zakończenie Biden oświadczył, że „żydowskie wartości” są „tak głębokie i tak zakorzenione w amerykańskiej kulturze”.

Wyjaśnił, że „żydowskie dziedzictwo ukształtowało nas takimi jakimi jesteśmy – nas wszystkich, nas, mnie – tak bardzo, albo bardziej iż jakikolwiek inny czynnik w ostatnich 223 latach. I taki jest fakt”. Zadeklarował: „Uważam, że jak zwykle, nie doceniacie wpływu żydowskiego dziedzictwa. Naprawdę tak myślę. Jesteśmy wam wdzięczni, jesteśmy wdzięczni waszym wcześniejszym pokoleniom”. [119]

Dlatego, jak mówią Biden i Slezkine, wartości żydowskie zakorzenione w amerykańskiej kulturze odpowiadają za kulturę tajnych inwigilacji, która charakteryzuje nowoczesną epokę żydowską. Faktycznie, Międzynarodowe Muzeum Szpiegowskie w Waszyngtonie, DC [International Spy Museum], założone by gloryfikować historię szpiegostwa, utworzył Milton Maltz, członek zarządu ADL. Maltz, który nadal służy jako założyciel i prezes zarządu Międzynarodowego Muzeum Szpiegowskiego, „rozwinął w sobie zainteresowanie wywiadem i sprawami bezpieczeństwa narodowego kiedy pracował dla Agencji Bezpieczeństwa Narodowego [NSA] w Waszyngtonie, DC”. [121]

Ale nasila się także reakcja przeciwko tym programom tajnej inwigilacji i wielu krytyków, których irytuje nowoczesna żydowska epoka szpiegowania. W tej grupie jest 35 światowych liderów, których rozmowy telefoniczne ostatnio podsłuchiwała NSA. Najbardziej znany cel, niemiecki kanclerz Angela Merkel, stwierdziła, że zmniejszyło się jej zaufanie do USA. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich powiedział: „Jeśli Amerykanie podsłuchiwali telefony komórkowe w Niemczech, to złamali niemieckie prawo na niemieckiej ziemi”. [122]

Eugene Robinson z Washington Post także ukazał oburzenie w artykule „NSA poza kontrolą” [The Out-of-Control NSA]: „Powiedzmy to wyraźnie: NSA wścibiała nos w rozmowy przez telefony komórkowe niemieckiej kanclerz Angeli Merkel? Może aż przez dekadę? A prezydent Obama nic o tym nie wiedział? Albo ktoś tu kłamie, albo Obama musi uznać, że NSA, w dążeniu do wszechwiedzy poza wszystko co mógł wymyślić Orwell, wymknęła się spod kontroli”. [123]

Ponadto, Robinson zapytał o cel takiego programu inwigilacji: „Co agencja zrobiła ze zdobytymi  tajemnicami? Czy te informacje są jeszcze przetrzymywane? Czy wymienieni zagraniczni przywódcy – a nie wiemy kim są – mają wierzyć, że nie ma żadnego problemu w tym, że NSA wie wszystko o ich osobistych rozmowach, tak jak Amerykanie mają wierzyć, że można zaakceptować fakt, że agencja przetrzymuje zapisy wszystkich naszych rozmów telefonicznych?” [124]

W obronie naszej wolności

Pomimo tych ważnych problemów, neokonserwatywni patrioci szybko zaczęli bronić NSA 'w obronie naszej wolności”. Sen. Marco Rubio z Florydy mimowolnie wyjaśniał: „Każdy szpieguje każdego. I taki jest fakt. A czy chcą to przyznać publicznie, czy nie, to inna sprawa. Każdy kraj ma inne możliwości. Ale w końcu, jeśli jesteś urzędnikiem amerykańskiego rządu, podróżującym zagranicę, wiesz że wszystko co masz na swojej komórce, na iPadzie, może być monitorowane przez zagraniczne agencje wywiadowcze, łącznie z należącymi do twoich własnych sojuszników”. [125]

Uzasadnienie Rubio, że „każdy to robi” jest zarówno niedojrzałe jak i niemoralne. On i jego neokoserwatywni kumple odrzucają tradycyjne reguły prawa i suwerenność państwa. Zamiast tego bronią tych nieudanych programów tajnej inwigilacji, które wymknęły się spod kontroli, i wywołali więcej problemów niż rozwiązali. Nadal promują oszustwo usiłujące wmówić, że szpiegostwo w jakiś sposób promuje wolność.

Dr E. Michael Jones bada tę dychotomię w swojej e-książce „Kultura dżihadu w Teheranie” [Culture Jihad in Tehran]:

„Tak jak Mossad, tak i masońska republika Ameryki realizuje swoje cele metodą oszustwa. W każdej organizacji masońskiej są dwie prawdy – ezoteryczna prawda dla mistrzów wszechświata, którzy stanowią personel tajnych stowarzyszeń rządzących krajem – i egzoteryczna prawda dla zwykłych idiotów oglądających Super Bowl w TV i chodzących na wyścigi NASCAR”. [126]

Podobnie, film z 2012 roku „Argo” symbolizuje nowoczeą epokę żydowską i gloryfikuje amerykańską kulturę tajnej inwigilacji:

Argo to perwersyjny hołd oddany i pokazujący jak zaniepokojone amerykańskie elity widzą udane peryferyjne powstanie przeciwko ich powszechnej hegemonii kulturowej. Przesłaniem Argo jest to, czego można oczekiwać od masońskiej republiki Ameryki. Amerykanie są oszustami. Ben Affleck porusza się beztrosko z jednego oszustwa do drugiego, fałszuje wizy, jest zaangażowany w produkcję fałszywego filmu, który jest produkowany przez Hollywood – amerykańskie ministerstwo propagandy. Uczy zakładników jak oszukać porywaczy. Każdego szkoli w oszustwach, i dlatego mamy uznawać go za amerykańskiego bohatera”. [127]

Michael Timmons

Artykuł jest tłumaczeniem opracowania pt „The Anti-Defamation League and America’s Jewish Culture of Surveillance„, które wydrukowane zostało w miesięczniku Culture Wars, styczeń 2014, vol. 33, no. 2

Przypisy w klamrach dostępne są w Redakcji Culture Wars.

Tłumaczenie: Ola Gordon i LM

PRZYPISY TŁUMACZA [LM]:

* The Mercury Magazine – jedno z najbardziej wpływowych intelektualnych pism wydawanych w Stanach Zjednoczonych, ukazujące się w latach 1924-1981. W połowie lat 1950 przyjęło bardzo wyrazistą postawę ukazując zgubny dla Ameryki wpływ środowisk żydowskich, co przyczyniło się do izolacji pisma i jego upadku. W w/w tekście mowa jest o piśmie (i stronie internetowej http://theamericanmercury.org/), które wznowiło swoją działalność w 2010 roku.

** Ang. Hyphenated Americans – pejoratywny termin stosowany na początku XX wieku w odniesieniu do osób mających, w uproszczeniu, podwójne, łączone myślnikiem nazwiska. Określenie było jednak szersze i obejmowało głównie osoby, nie tyle o dwuczłonowych nazwiskach, ile osoby z korzeniami w innych państwach, najczęściej urodzonych w krajach katolickich, jak Irlandia oraz pochodzących z Niemiec. Uważano, że osoby te, bądź określane mianem Hyphen Press media, są w pierwszej kolejności wierne krajowi swego pochodzenia, a dopiero później nowemu miejscu osiedlenia. W rzeczywistości, nieufność wobec tych osób wynikała nie tyle z ich związków z państwami pochodzenia, lecz z ich sprzeciwu wobec planów wciągania Stanów Zjednoczonych w wojnę światową, czy też ogólniej, katolickiemu światopoglądowi. Wpływowe środowiska żydowskie, które parły do światowych konfliktów – tak I, jak i później II wojny światowej – cechowały się wrogim nastawieniem wobec tych osób i rozpowszechniło ten termin i wrogość wobec tych antywojennie nastawionych osób i grup. Takie samo wrogie nastawienie było widoczne i wielokrotnie afiszowane przez prezydentów – Teodora Roosevelta i Woodrowa Wilsona. Prezydent T.Roosvelt wprost oskarżył szanowaną organizację katolicką Rycerze Kolumba o „dwuczłonowość”. W rzeczywistości, najbardziej nielojalną, antyamerykańską grupą w Stanach Zjednoczonych, do której termin jest niemal szyty na miarę, są wpływowe grupy amerykańskich Żydów. Szczególnie jest to widoczne współcześnie, kiedy to osoby o podwójnych obywatelstwach – amerykańskim i izraelskim – zajmują kluczowe pozycje w najważniejszych instytucjach życia politycznego, finansowego, tzw. wymiaru sprawiedliwości, mediów czy przemysłu rozrywkowego. „Dwuczłonowymi” są też ci żydowscy amerykańscy obywatele, z duchem skierowanym ku syjonistycznej ideologii i – wrogiemu interesom Ameryki – Izraelowi.

*** Ks. Charles Couglin (1891-1979) był jedną z najbardziej szanowanych osób w całych Stanach Zjednoczonych, i jedną z najbardziej znanych, głównie w latach 1926-1945. Swoją fenomenalną popularność zawdzięczał jasnemu przekazowi opartemu na solidnej doktrynie Kościoła katolickiego, klarownym i prostym przekazie ujawniającym zgubne skutki i knowania masonerii oraz wpływowych grup żydowskich. Medialny rozgłos uzyskał poprzez wykorzystanie swego wielkiego talentu oratorskiego i organizatorskiego, co zaowocowało m.in. stworzeniem audycji radiowych, przez wiele lat najpopularniejszych w całej Ameryce (nawet najwięksi oponenci szacują, że ich słuchalność przekraczała 30 milionów słuchaczy tygodniowo); poprzez wydawanie, a następnie rozdawanie i przesyłanie za darmo na życzenie, doskonałych książek i broszur o tematyce społecznej, itp. Ks. Couglin pisał w nich wprost np. o żydowskich korzeniach przywódców rewolucji bolszewickiej, podając wiele szczegółów biograficznych; pisał o manipulacjach bankierów żydowskich wyzyskujących amerykańskich obywateli (m.in. wskazywał na prawdziwe cele utworzenia prywatnej instytucji o zwodniczej nazwie „Federalny Bank”); o wciąganiu Ameryki do światowych konfliktów zbrojnych przez żydowskich graczy, itp. Był wielkim wrogiem antykatolickich ideologii, tak nazizmu jak i komunizmu.

Jego audycja została we wrześniu 1940 roku zdjęta z anten radiowych, za sprawą zarówno bezpośrednich nacisków prezydenta F.D. Roosevelta (którego wysłannikiem był Joseph P. Kennedy, ojciec przyszłego prezydenta Johna F.Kennedy’ego), jak i knowań – układających się z rządem wprowadzającym program New Deal – grupy biskupów amerykańskich. Od strony prawnej, jako pretekst wykorzystano nowe przepisy przyznające i limitujące koncesje na programy radiowe. Postać ks. Couglina jest celowo, jeśli nie zapominana (np. w polskojęzycznej Wikipedii nie ma nawet hasła o nim), to zniekształcana, właśnie przez żydowskie i antykatolickie grupy wpływu, oskarżające go bezpodstawnie o antysemityzm, fanatyzm religijny, a nawet faszyzm czy nazizm.

Nota bene, postać ks. Ch.Couglina domaga się wręcz solidnego opracowania biograficznego. Powinno się w niej znaleźć zestawienie tej postaci i jego dzieł, z innym fenomenem, działającym tym razem pół wieku później i na drugiej półkuli, czyli z o. Tadeuszem Rydzykiem. Oczywiście porównanie wskazuje na zbieżności w talentach organizacyjnych i ich efektach, jakkolwiek każdy obserwator zauważy diametralnie odmienne ukształtowanie i przekaz sfery teologiczno-liturgicznej: ks. Couglin operował pojęciami tomistycznymi i solidnymi podstawami tradycji Kościoła, zaś o. Rydzyk jest typowym przykładem posoborowego modernizmu.

Natomiast jedną ze zbieżności obu postaci i ich dzieł, jest ukryty wróg ich działalności, czyli masoneria żydowska, której naciski doprowadziły do zamknięcia audycji radiowych ks. Couglina, a w przypadku ks. Rydzyka, od lat usiłuje tego dokonać. (zob. np. tutaj)

*** Stosując oficjalny kalkulator inflacyjny, i bez uwzględniania innych czynników, stanowi to kwotę 40 milionów dolarów w 2013 roku.

**** National Synarchist Union (hiszp. Unión Nacional Sinarquista) – Narodowy Związek Synarchistyczny, założona w 1937 roku w Meksyku organizacja, opierająca się na katolickiej doktrynie społecznej wyłożonej m.in. w encyklice Rerum Novarum Leona XIII. Pokojowo zwalczająca komunizm i wrogów Kościoła katolickiego. Znienawidzona przez masońskie i żydowskie wpływowe grupy i bezpodstawnie oskarżana o antysemityzm, nazizm i faszyzm.

***** OAS – (ang. Organization of American States) – Organizacja Państw Amerykańskich, utworzona w 1948 r. panamerykańska organizacja skupiająca 35 państw, w tym wszystkie państwa Ameryki Łacińskiej (bez Kuby) oraz USA i Kanadę.

****** „Will & Grace” – nadawany w latach 1998-2006 przez kanał NBC serial (sitcom) opowiadający o losach dwóch bohaterów mieszkających razem ze sobą w Nowym Jorku: Will jest prawnikiem i gejem, a Grace dekoratorką wnętrz. Serial upowszechnił tematykę gejowską. Twórcami i producentami serialu jest dwóch Żydów, z których jeden jest zadeklarowanym homoseksualistą. Serial był forsowany wśród odbiorców (poprzez reklamę, dobór najlepszych pór nadawania, powtórki, prasowe komentarze, itp) i stał się najbardziej oglądanym serialem w telewizji w latach 2001-2005.

410. rocznica narodzin „Kniazia Jaremy”. Uroczystości na Świętym Krzyżu.

https://pch24.pl/410-rocznica-narodzin-kniazia-jaremy-uroczystosci-odbeda-sie-na-swietym-krzyzu/

21 sierpnia minie 410 lat od dnia przyjścia na świat księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, bohatera walk z rebelią Bohdana Chmielnickiego i polskiego męża stanu. Rocznicowe obchody odbędą się na Świętym Krzyżu, gdzie leżą zmumifikowane szczątki „Kniazia Jaremy”.

Uroczystość rocznicową rozpocznie o godz. 11.30 Msza św. w świętokrzyskiej bazylice. Po jej zakończeniu na błoniach rekonstruktorzy z Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej i miłośnicy militariów i kultury polskiej XVII wieku zaprezentują widowisko „Żywot Jeremiego Wiśniowieckiego” oraz przybliżą historię polskiej husarii.

Jak informuje Karol Bury z Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej, w trakcie imprezy będzie można zobaczyć dziesięć koni husarskich. W pierwszej odsłonie będzie prezentowana lekka husaria polska z jej początków, czyli z czasów bitwy pod Orszą w 1514 roku. W drugiej zaś pokazana będzie formacja w takiej formie, w jakiej jaka walczyła w bitwie pod Beresteczkiem.

W programie obchodów zaplanowano husarski turniej konny, pokaz musztry paradnej i bojowej halabardników, a także gonitwy. Będzie też prezentacja mody dworskiej, tańców z epoki i muzyki barokowej.

O godz. 14 wykład pt. „Święty Krzyż skarbnica historii. Od Bolesława Krzywoustego do Księcia Jeremiego” wygłosi wybitny znawca tematu prof. Krzysztof Bracha z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.

Wstęp na wydarzenie jest wolny. Na czas jego trwania wokół Świętego Krzyża wprowadzone zostaną udogodnienia dla przyjeżdżających. Wyznaczone będą parkingi i drogi dojazdowe.

Organizatorami obchodów 410. rocznicy urodzin księcia Jeremiego Wiśniowieckiego są m.in.: Starostwo Powiatowe w Kielcach, świętokrzyskie Zgromadzenie Zakonne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, Chorągiew Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, Urząd Gminy w Bielinach, Urząd Miasto – Gminy w Nowej Słupi.

Patronat honorowy nad widowiskiem objął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

Książę Jeremi Michał Wiśniowiecki herbu Korybut (zwany Jaremą) urodził się 17 sierpnia 1612 w Łubniach. Wsławił się jako niezłomny obrońca Rzeczpospolitej przed powstaniem Chmielnickiego, równie głośna była jego konwersja na katolicyzm z prawosławia, w którym był wychowywany. Zmarł nagle 20 sierpnia 1651 r. w obozie wojsk koronnych pod Pawołoczą na Ukrainie. Był księciem na Wiśniowcu, dowódcą wojsk koronnych, wojewodą ruskim, starostą przemyskim, starostą nowotarskim, ojcem króla polskiego Michała Korybuta Wiśniowieckiego.

Żona, księżna Gryzelda Konstancja z Zamoyskich Wiśniowiecka, obawiając się sprofanowania zwłok męża przewiozła trumnę z jego doczesnymi szczątkami na Święty Krzyż i złożyła w grobowcu rodziny Oleśnickich.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Przechowywane są w nim relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Opactwo benedyktyńskie założone zostało z inicjatywy Bolesława Chrobrego w 1006 r. Obecnie opiekę nad nim sprawuje Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

Zwornik świata – AZJOPA – ??

Zwornik świata – AZJOPAPepe Escobar

https://www.bibula.com/?p=135823

Wyjaśnienie od tłumacza. W tekście pojawia się pojęcie Zwornik świata, tłumaczenie angielskiego Heartland, dosłownie centrum świata. Jest to pojęcie geopolityczne ukute przez Halforda Mackindera na początku XX wieku. W skrócie [wielkim. MD] opiera się na założeniu, że kto kontroluje Azję Centralną, ten kontroluje świat. Więcej:(https://en.wikipedia.org/wiki/The_Geographical_Pivot_of_History)

[Wyjaśnienie MD: AZJOPA – duchowa i materialna dominacja Ducha Azji nad „Europą” to marzenie ludzi Wielkiego Stepu, ale ślepych na Objawienie Jezusa Chrystusa. Mam wśród nich rozmówców. Mirosław Dakowski]

Przytłaczający zbiorowy debilizm Zachodu można porównać do struktury, opadającej szybciej niż wymagają tego od niej prawa grawitacji. Zachód pogrąża się w czarnej dziurze zupełnego rozkładu społeczno-politycznego.

Koniec (ich) historii okazuje się być przyspieszonym procesem historycznym o oszałamiających konsekwencjach. Konsekwencje są o wiele głębsze niż te spowodowane przez samozwańcze „elity”, za pomocą swoich chłopców/dziewczynek na posyłki – dyktujących dystopię wywołaną przez zaciskanie pasa i finansjalizację. Jednym słowem, przez to, co zdecydowali nazwać Wielkim Resetem, a następnie, po poważnym niepowodzeniu, Wielką Narracją.

Finansjalizacja wszystkiego, oznacza całkowite urynkowienie samego Życia. W swojej najnowszej książce „No-Cosas: Quiebras del Mundo de Hoy” (po hiszpańsku, brak jeszcze tłumaczenia na angielski), czołowy niemiecki filozof współczesny (Byung-Chul Han, który tak się składa, że jest Koreańczykiem), analizuje, w jaki sposób kapitalizm informacyjny, w przeciwieństwie do kapitalizmu przemysłowego, przekształca w towar to, co niematerialne: „Samo życie nabiera formy towaru (…) znika różnica między kulturą a komercją. Instytucje kultury są traktowane jako dochodowe marki.

Najbardziej toksyczną konsekwencją jest to, że „całkowita komercjalizacja i merkantylizacja kultury miała wpływ na zniszczenie wspólnoty (…) Wspólnota jako towar jest końcem wspólnoty.”

Polityka zagraniczna Chin pod rządami Xi Jinpinga proponuje ideę wspólnoty opartej na wspólnej przyszłości dla ludzkości, zasadniczo jest to projekt geopolityczny i geo-ekonomiczny. Jednak Chiny wciąż nie zgromadziły wystarczającej ilości „miękkiej siły”, by przełożyć to na kulturę i przekonać do niej większość świata. Dotyczy to zwłaszcza Zachodu, dla którego chińska kultura, historia i filozofia są praktycznie niezrozumiałe.

W Azji Środkowej, gdzie teraz jestem, odrodzona chwalebna przeszłość może oferować inne przykłady „wspólnoty partycypacyjnej”. Błyskotliwym przykładem jest nekropolia Shaki Zinda w Samarkandzie.

Afrasiab – starożytna osada, poprzedzająca Samarkandę – została zniszczona przez hordy Czyngis-chana w 1221 roku. Jedynym zachowanym budynkiem była główna świątynia miasta: Shaki Zinda.

Znacznie później, w połowie XV wieku, gwiazda astronomii Ulugh Beg, sam będąc wnukiem turko-mongolskiego „zdobywcy świata” Timura, wywołał nie mniej ni więcej, a renesans kulturalny. Wezwał architektów i rzemieślników ze wszystkich zakątków imperium Timurydów i świata islamu, do pracy nad czymś, co stało się de facto kreatywnym laboratorium artystycznym.

Aleja 44 grobowców w Shaki Zinda reprezentuje prace mistrzów różnych szkół, harmonijnie tworząc unikalną syntezę stylów architektury islamskiej.

Najbardziej niezwykłą dekoracją w Shaki Zinda są stalaktyty, zawieszone w grupach w górnych częściach nisz portalowych. Podróżnik z początku XVIII wieku opisał je jako „wspaniałe stalaktyty, wiszące jak gwiazdy nad mauzoleum, uzmysławiając wieczność nieba i naszą kruchość.” Stalaktyty były  w XV wieku nazywane „muqarnas”: czyli w przenośni „gwieździste niebo”.

Niebo chroniące (Wspólnotę)

Kompleks Shaki Zinda jest obecnie w centrum zainteresowania  rządu Uzbekistanu, polegającym na przywróceniu Samarkandzie jej dawnej świetności. Centralnymi, ponadhistorycznymi pojęciami są tutaj „harmonia” i „wspólnota” – a te sięgają daleko poza islam.

Jako ostry kontrast wobec powyższego, nieoceniony Alastair Crooke zilustrował śmierć eurocentryzmu, nawiązując przy tym do Lewisa Carrolla i Yeatsa. Jak przez szkło powiększające możemy zobaczyć pełne kontury tandetnego spektaklu narcystycznej obsesji na własnym punkcie i usprawiedliwienia oferowanego przez „najgorszych” z ludzi, a jednak wciąż „pełnych namiętnej intensywności”, jak przedstawił to Yeats.

A jednak, w przeciwieństwie do Yeatsa, „najlepszym” też nie brakuje „przekonania”. Być może są nieliczni, ostracyzowani przez kulturę, ale widzą, że „szorstka bestia, której godzina nadeszła w końcu, chyli się ku…”. Brukseli (nie Jerozolimie) „by się narodzić”.

Ta niewybieralna gromada nieznośnych miernot – od von der Leyen i Borrella do tego kawałka norweskiego drewna Stoltenberga – może sobie marzyć, że żyje w czasach sprzed 1914 roku, kiedy Europa była politycznym centrum. Jednak teraz nie tylko to „centrum nie może się utrzymać” (Yeats), ale przesiąknięta eurokratami Europa została definitywnie pochłonięta przez zamęt, stała się nieistotnym politycznym zaściankiem, nieodwracalnie flirtującym z powrotem do statusu sprzed XII wieku.

Fizyczne aspekty Upadku – zaciskanie pasa, inflacja, brak gorącej wody, zamarzanie na śmierć tylko po to aby wspierać neonazistów w Kijowie – zostały poprzedzone, i żadne chrześcijańskie figury nie są tutaj potrzebne, przez ogień siarki i  Upadek Duchowy.

Transatlantyccy panowie tych papug pozujących na „elity”, nigdy nie byli w stanie wymyślić żadnego pomysłu skupionego na harmonii, a jeszcze bardziej na „wspólnocie”, który mogliby sprzedać Globalnemu Południu.

To, co sprzedają, poprzez swoją Jednomyślną Narrację, a właściwie swoją wersję „We Are the World”, to warianty „nie będziesz posiadał niczego i będziesz szczęśliwy”. Gorzej: będziesz musiał za to zapłacić – drogo zapłacić. I nie masz prawa marzyć o żadnej transcendencji – niezależnie od tego, czy jesteś wyznawcą Rumiego, Tao, szamanizmu czy proroka Mahometa.

Najbardziej widocznymi oddziałami uderzeniowymi tego redukcjonistycznego zachodniego neo-nihilizmu – przesłoniętego mgłą „równości”, „praw człowieka” i „demokracji” – są wymazani tatuażami i pentagramami bandyci, poddawani szybkiej denazyfikacji na Ukrainie.

Świt nowego oświecenia

Zbiorowy pokaz zachodniego samo-usprawiedliwiania się, zainscenizowany w celu zatarcia jego rytualnego samobójstwa, nie zawiera śladów poświęcenia, jakie niesie ze sobą ceremonialne seppuku. Wszystko, co robią, to ciągłe pogrążanie się w nieugiętej odmowie przyznania, że mogli się poważnie pomylić.

Jak to możliwe, że ktokolwiek śmie drwić z zestawu „wartości” wywodzących się z Oświecenia!!! Jeśli nie złożysz pokłonu przed tym błyszczącym kulturowym ołtarzem, jesteś po prostu barbarzyńcą, którego można oczernić, sponiewierać, odwołać, prześladować, sankcjonować, a na końcu zbombardować HIMARS-em.

Wciąż nie mamy post-Tik Tok-owej wersji Tintoretta, który przedstawiałby zbiorowe zachodnie wielopłaszczyznowe pogrążanie się w dantejskich komnatach pop-kulturowego piekła. To, co mamy, i co musimy znosić, dzień po dniu, to kinetyczna bitwa pomiędzy ich „Wielką Narracją” lub narracjami, a czystą i jasną rzeczywistością. Ich obsesja na punkcie tego, że wirtualna rzeczywistość musi zawsze „wygrywać” jest patologiczna. W końcu jedynym zajęciem, w którym są doskonali, to produkcja fałszywej rzeczywistości. Szkoda, że nie ma już wśród nas Baudrillarda i Umberto Eco, którzy zdemaskowaliby ich haniebne szaleństwa.

Czy zmienia to coś na ogromnych połaciach Eurazji? Oczywiście, że nie. Wystarczy śledzić zawrotny ciąg spotkań dwustronnych, umów i postępującej interakcji BRI, SCO, EAEU, BRICS+ i innych organizacji wielostronnych, aby uzyskać wgląd w to, jak konfigurowany jest nowy system światowy.

W Samarkandzie, w otoczeniu hipnotyzujących przykładów sztuki Timurydów, w połączeniu z boomem gospodarczym, który przywodzi na myśl wschodnioazjatycki cud z początku lat 90. ubiegłego wieku, wyraźnie widać, że Zwornik świata powraca ze zdwojoną siłą – i z pewnością odeśle dotknięty pleonazmem Zachód na margines świata.

Zostawiam was w momencie psychodelicznego zachodu słońca zwróconego w stronę Registanu, na skraju nowego oświecenia, które prowadzi Zwornik świata w kierunku opartej na rzeczywistości wersji Shangri-La, uprzywilejowującej harmonię, tolerancję, a przede wszystkim poczucie wspólnoty.

Pepe Escobar

Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Saker (August 14, 2022) – „The Second Coming of the Heartland”

Procesje Różańcowe za Polskę już w najbliższą niedzielę!

Centrum Życia i Rodziny
Szanowni Państwo,
Sierpień to miesiąc, w którym wspominamy wiele szczególnych wydarzeń w historii naszej Ojczyzny i Kościoła. To okazja do refleksji i dziękczynienia – Bogu i ludziom – naszym przodkom, których ofiarność i determinacja, posunięta tak często do oddania życia, wysłużyła nam życie w kraju wolnym od obcego okupanta.
Dlatego już w najbliższą niedzielę 21 sierpnia w Warszawie i w innych miastach odbędą się dziękczynne Procesje Różańcowe za Polskę. Centrum Życia i Rodziny jako współorganizator tego wydarzenia bardzo zachęca do wzięcia udziału w tym wydarzeniu!
Data nie jest przypadkowa. Jest to wigilia święta Matki Bożej Królowej, a ponieważ wciąż trwamy w Oktawie Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wspominamy także największe polskie zwycięstwo, jakim był Cud nad Wisłą. Podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku polscy żołnierze wsparci orędownictwem Królowej Polski powstrzymali najazd bolszewickiej hordy i ogień rewolucji, który miał objąć nasz kraj i całą Europę zachodnią.
Dlatego podczas stołecznej procesji, modląc się na Różańcu Świętym, będziemy dziękować Matce Bożej Łaskawej, Patronce Warszawy, za zwycięstwo pod Radzyminem oraz prosić o dar wolności dla Kościoła katolickiego w Polsce i na świecie. Odnowimy także Akt Zawierzenia Polski Niepokalanemu Sercu Maryi, prosząc także „by rodziny polskie były szkołą wiary, nadziei i miłości, oraz by wzrastały w nich święte powołania do kapłaństwa, do życia konsekrowanego i do służby dobru wspólnemu”.
Proszę tylko zobaczyć, jak liczna była procesja, która przeszła przez stolicę w maju.Informacje o pozostałych miastach znajdą Państwo na stronie RozaniecZaZyciem.pl
Organizatorami tego wydarzenia są osoby przewodzące wielu lokalnym i ogólnopolskim wspólnotom, organizacjom, inicjatywom, stowarzyszeniom i fundacjom działającym w łączności z Kościołem Katolickim, zrzeszone w grupie „Zjednoczeni 2022”. Wśród nich jest również Centrum Życia i Rodziny.
Dlatego bardzo serdecznie zapraszam wszystkich z Państwa z okolic Warszawy do wspólnej modlitwy podczas Mszy Świętej pod przewodnictwem bp. Romualda Kamińskiego, która rozpocznie się o 13.00 w Bazylice Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej 53 a następnie do udziału w procesji modlitewnej, która wyruszy o godz. 14.00.
Zachęcam, aby każdy kto z ważnych względów nie będzie mógł wziąć udziału w procesji, zjednoczył się duchowo z uczestnikami wydarzenia. Warto połączyć się we wspólnym dziele, trwając w modlitwie różańcowej przed Najświętszym Sakramentem.
Równocześnie, jeśli uznają Państwo, że nasze zaangażowanie w organizację takich wydarzeń jest ważne i potrzebne, to bardzo proszę o wsparcie. Z promocją i rozpowszechnianiem informacji o procesjach łączy się dużo pracy kreacyjnej i technicznej, a także doraźne wydatki: tylko na tę niedzielę wydrukowaliśmy ponad 200 plakatów.Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!Dla Polski jest to szczególny czas. Wciąż za naszą wschodnią granicą trwa wojna, wciąż słyszymy, że pokój w Europie i na świecie jest zagrożony… Dlatego uciekamy do pomocy Pana Boga i zawierzamy Niepokalanemu Sercu Maryi prosząc, by „zapanował błogosławiony pokój w całej rodzinie ludzkiej”.
Zapraszam zatem do uczestnictwa i wspólnej modlitwy!
  Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!
Dane do przelewu:
Centrum Życia i Rodziny
ul. Nowogrodzka 42/501, 00-695 Warszawa
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SAZ dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPWIBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056

Medjugorie – historia kłamstw, manipulacji, nieposłuszeństwa. Oświadczenie ks. bp Pavao Žanicia – biskupa Mostar-Duvno

Oświadczenie ks. bp Pavao Žanicia – biskupa Mostar-Duvno, opublikowane w maju 1990 r.
Całość tłumaczenia.
Trudno mi to było czytać, jak można w usta Matki Niepokalanej, nieskalanej żadnym grzechem, wkładać takie kłamstwa i manipulacje? Prawda zdeptana! Krótkie streszczenie tych łgarstw, ale wprost poraża! Postawa duchownych, ukryć prawdę, bronić fałszu!

„Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.” (2 Tm 4,4).

Medjugorie – historia kłamstw, manipulacji, nieposłuszeństwa.

Poniżej oświadczenie ks. bp Pavao Žanicia – biskupa Mostar-Duvno, opublikowane w maju 1990 r.


W latach 1987 – 1990 była trzecia Komisja. W styczniu 1987 w wyniku sugestii Kongregacji ds. Doktryny Wiary, kardynał Franjo Kuharić przewodniczący Konferencji Biskupów i biskup Żanić wydali wspólny komunikat w który ogłosili utworzenie trzeciej Komisji i w którym poprosili wiernych aby nie organizowali pielgrzymek motywowanych „z góry” które byłyby przypisywane wydarzeniom w Medjugorie. Komisja składała się z 11 księży ( 6 zakonnych, 5 diecezjalnych), 4 lekarzy i psychologów, i jednej siostry zakonnej jako sekretarki. Komisja miała 23 spotkania w Zagrzebiu w Sekretariacie Konferencji Biskupów. Pierwsze spotkanie było w kwietniu 1987 a ostatnie 23 sierpnia 1990. Oświadczenie zostało opublikowane w maju 1990 roku.

PRAWDA O MEDZIUGORJU

(…)
google.com/file/d/1B6gjWeTBjY-rtyXAggUi7fzPHVLMsca5/view

https://drive.google.com/file/d/1B6gjWeTBjY-rtyXAggUi7fzPHVLMsca5/view

Medjugorie – historia kłamstw, manipulacji, nieposłuszeństwa.

Poniżej zamieszczam oświadczenie ks. bp Pavao Žanicia – biskupa Mostar-Duvno, opublikowane w maju 1990 r.

W latach 1987 – 1990 była trzecia Komisja. W styczniu 1987 w wyniku sugestii Kongregacji ds. Doktryny Wiary, kardynał Franjo Kuharić przewodniczący Konferencji Biskupów i biskup Żanić wydali wspólny komunikat w którym ogłosili utworzenie trzeciej Komisji i w którym poprosili wiernych aby nie organizowali pielgrzymek motywowanych „z góry” które byłyby przypisywane wydarzeniom w Medjugorie. Komisja składała się z 11 księży ( 6 zakonnych, 5 diecezjalnych), 4 lekarzy i psychologów, i jednej siostry zakonnej jako sekretarki. Komisja miała 23 spotkania w Zagrzebiu w Sekretariacie Konferencji Biskupów. Pierwsze spotkanie było w kwietniu 1987 a ostatnie 23 sierpnia 1990. Oświadczenie zostało opublikowane w maju 1990 roku.

PRAWDA O MEDZIUGORJE

1. Prawda o wydarzeniach w Medjugorie jest przedmiotem badań przeprowadzanych przez komisję Konferencji Episkopatu Jugosławii (BKJ). Ich praca przebiega powoli. Dlatego w tym oświadczeniu chciałbym pomóc Komisji w jak najszybszym podjęciu decyzji. Powstaje propaganda na rzecz Medjugorie, aby postawić Kościół i świat przed faktem dokonanym. Taki był zamiar obrońców Medjugorie od samego początku. Musimy przyznać, że im się udało, ponieważ z drugiej strony pracujemy zbyt wolno lub milczymy. Z tych powodów i dla tych motywacji, które dały mi wiele, którzy z całego świata zdają sobie sprawę, że prawda jest zdeptana, postanowiłem opublikować kolejne oświadczenie, zgodnie z moim zadaniem i sumieniem, aby pomóc Komisji. Tym oświadczeniem pragnę obudzić sumienie tych, którzy bronią Medjugorie.

Ich ścieżka jest prosta, szeroka i wszystko z górki, podczas gdy moja jest trudna, ciernista i pod górę. Kościół i Madonna nie potrzebują kłamstw. Jezus mówi: „Prawda was wyzwoli” (J 8, 32); „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14,6); „Z tego powodu się urodziłem i po to przyszedłem na świat: aby dać świadectwo prawdzie. Ktokolwiek jest z prawdy, słucha mego głosu ”(J 18, 37).

Krótki opis kłamstw na temat Medjugorie zajęłyby 200 stron, ale na razie pragnę jedynie przedstawić to krótkie streszczenie bez użycia naukowego podejścia. Jestem trochę zaniepokojony faktem, że w niektórych sprawozdaniach moje imię jest obecne w tytułach, i rzeczywiście od początku „objawień” byłem w centrum wydarzeń z powodu mojej pozycji biskupa i moich obowiązków. Przykro mi również wspomnieć o niektórych „nieprzyjemnych rzeczach”, ale bez nich argumenty straciłyby na sile. W każdym razie najbardziej nieprzyjemne rzeczy nie zostaną wymienione.

2. Charakterystyczne podejście: Marina B., przewodnik turystyczny Atlas Travel, przywiozła księdza z Panamy do mojego biura w sierpniu 1989 r .: jego imię: Rodriguez Teofilo, ksiądz Matki Bożej z Lourdes. Wraz z nim przybył Carmen Capriles – dziennikarz, dyrektor generalny agencji IATA, Avenida Alberto Navarro, Apartado 1344 Zone 7, Panama. Marina przedstawiła się jako przewodnik, tłumacz języka angielskiego i nawróciła się w Medjugorie.

Kapłan zapytał mnie, z jakich powodów nie wierzyłem w „objawienia”. Powiedziałem mu, że mam co najmniej 20 powodów, by nie wierzyć, z których nawet jeden jest konieczny i dostateczny, dla tych, którzy są trzeźwi i dobrze wykształceni w wierze – aby dojść do wniosku, że objawienia nie są nadprzyrodzone.

Powiedziałem mu o sprawie byłego ojca franciszkanina Ivicy Vego. Za jego nieposłuszeństwo, z polecenia naszego Ojca Świętego, Papieża,[2] został wydalony z zakonu franciszkańskiego OFM [3] przez swojego generała, zwolniony ze ślubów i zawieszony a divinis. Nie przestrzegał tego rozkazu i nadal odprawiał Mszę św., Udzielał sakramentów i żył ze swoją kochanką.

Nieszczęśliwie jest pisać o tym wszystkim, jednak trzeba zrozumieć, o kim mówi Madonna. Według pamiętnika Vicki i twierdzeń „widzących” Matka Boża powiedziała 13 razy, że jest niewinny i że biskup się myli. Kiedy jego kochanka, siostra Leopolda, zakonnica, zaszła w ciążę, oboje opuścili Medjugorie i życie zakonne i zamieszkali razem w pobliżu Medjugorie, gdzie urodził się ich syn.

Teraz mają dwoje dzieci. Jego modlitewnik jest nadal sprzedawany w Medjugorie i poza nim w setkach tysięcy egzemplarzy.

Poprosiłem Marine o przetłumaczenie tego na angielski. Nie można winić Mariny za to, że wpadli w społeczność, która ukrywa prawdę. Spontanicznie odpowiedziała zgodnie z praktyką Medjugorie: „Czy musimy mu powiedzieć te złe rzeczy?” Odpowiedziałem, mówiąc, że gdyby te „złe wydarzenia” nie zostały zachowane i ukryte, ci ludzie z Panamy odkryliby to wcześniej i nie powinni byli podróżować do Medjugorie na darmo. Ukrywanie tej prawdy jest niesprawiedliwością i grzechem: chociaż może być nieprzyjemne, trzeba to powiedzieć.

3. Maryjny teolog René Laurentin zachowuje się w ten sam sposób.

Przyszedł odwiedzić mnie w Boże Narodzenie 1983 roku i zaproponowałem mu obiad. Zapytał mnie, dlaczego nie wierzę w objawienia. Powiedziałem mu, że zgodnie z pamiętnikiem Vicki i słowami innych „widzących” ta „dama”przemówiła do biskupa. On Laurentin szybko odpowiedział: „Nie publikuj, bo istnieje/jest wiele pielgrzymów i nawracają się.” Byłem wstrząśnięty tym oświadczeniem znanego mariologa! Niestety stanowisko Laurentina pozostało takie: ukryć prawdę i bronić fałszu. Napisał w dziesięciu książkach na temat Medjugorja, a prawie we wszystkich z nich, że objawienia to prawda, a biskup Žanić pod ostrzałem. On wie, co ludzie lubią słuchać. Więc było mu stosunkowo łatwo znaleźć tych, którzy mu uwierzyli. „To veritate quidem auditum avertent, aby Fabulas autem convertentur Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.(2 Tm 4,4).

„Jasnowidze” i obrońcy Medziugorja prowadzeni przez Laurentina, od początku rozumieli, że współczesny wierzący w komunistycznym kraju bardzo szybko wierzy, we wszystko „cudowne”, w pozorne cudowne uzdrowienia i najwyraźniej w komunikaty „Madonny”.[chodzi o Gospę. MD]

Głównymi bohaterami, na których spoczywa opinia o pozytywna o Medjugorje, jest emerytowany biskup F. Franić, [4] ojciec René Laurentin, ojciec L. Rupčić OFM, ojciec Amorth, ojciec Rastrelli S J. oraz niektórzy franciszkanie i charyzmatycy z całego świata. Szybko opublikowano wiele książek, a także artykuły, broszury, filmy i pamiątki. W grę wchodzą agencje turystyczne, pielgrzymki, modlitewniki napisane przez dwóch franciszkanów Vego i Prusinę, którzy zostali wydaleni z zakonu franciszkańskiego [5] opublikowane w kilku językach w 600 000 egzemplarzy, fanatyczne grupy modlitewne inspirowane rzekomymi orędziami Matki Bożej i największym motywatorem wszystkiego – pieniądze.

Nikt nigdy nie wspomina o czymkolwiek, co mogłoby podważyć wątpliwości dotyczące „objawień”. Biskup ostrzegł wszystkich, ale „maszyneria” poszła naprzód swoją drogą. Wspomniano o 50 cudownych uzdrowieniach, a następnie 150, 200, 300 i tak dalej. Laurentin wybrał 56 dossier i wysłał je do „Bureau Medical de Lourdes”. Dr Mangiapan odpowiedział w Biuletynie z kwietnia 1986 r., że akta te nie mają żadnej praktycznej wartości i nie można ich wykorzystywać ani traktować jako poważnych dowodów objawień w Medjugorie.

Wiele napisano o wyzdrowieniu Diany Basile. Wysłałem dokumentację do dr. Mangiapan, który zbadał sprawę i zajął stanowisko: „Opinia bardziej niż zastrzeżona”. Jest to przypadek stwardnienia rozsianego. Więcej zostanie o tym napisane później w książce.

4. Wiarygodność widzących – Mirjana Dragićević. Miesiąc po rozpoczęciu „objawień” pojechałem do Medjugorie, aby przesłuchać „widzących”. Poprosiłem każdego z nich o złożenie przysięgi na krzyżu i zażądałem, aby mówili prawdę (ta rozmowa i przysięga zostały zapisane na taśmie). Pierwszą była Mirjana:

„Poszliśmy opiekować się owcami, kiedy nagle…”. (Ksiądz parafialny przerwał i powiedział mi, że faktycznie poszli palić, co ukryli przed rodzicami). „Chwileczkę, Mirjana, jesteś pod przysięgą. Czy poszłaś opiekować się owcami? Położyła dłoń na ustach: „Wybacz mi, poszliśmy palić”. Następnie pokazała mi zegarek, na którym nastąpił „cud”, ponieważ wskazówki zegarka zwariowały. Zaniosłem zegarek do zegarmistrza, który powiedział, że z pewnością upadł i został zniszczony. Po zwróceniu zegarka powiedziałem jej, żeby nie wspominała, że zdarzył się cud. Jednak w nagranych później taśmach powiedziała, o tym, jaki cud nastąpił w zegarku i początkowo wyszli szukać owiec. Później twierdziła, że Matka Boża powiedziała, że ​​wszystkie wyznania są równe. W jakim stopniu możemy uwierzyć Mirjanie?

6. Vicka Ivanković jest od początku główną „widzącą” i za jej pośrednictwem twórczynią Medjugorie, ksiądz Tomislav Vlašić OFM, rozpowszechnił główną część kłamstw o Medjugorie. Przedstawił się Papieżowi w liście z 13 maja 1984 r., jak następuje: „Jestem ojciec Tomislav Vlašić, ten, który według Boskiej Opatrzności kieruje wizjonerami z Medjugorie”.

Byłoby dla niego lepiej, gdyby wycofał się na pustynię i milczał, ponieważ jego przeszłość mówi o nim wystarczająco dużo. Vicka dużo mówiła i pisała, przez co popadła w wiele sprzeczności. Profesor Nikola Bulat, członkini pierwszej komisji, przesłuchała ją i napisała o niej 60-stronicowe studium.

Policzyła wszystkie nielogiczności i kłamstwa jej pamiętnika. Wspomnę tylko o zakrwawionej chusteczce. Krążyły pogłoski, że pewien taksówkarz wpadł na zakrwawionego mężczyznę. Dał taksówkarzowi zakrwawioną chusteczkę i powiedział: „Rzuć to w rzekę”. Kierowca spotkał kobietę ubraną na czarno. Zatrzymała go i poprosiła, by dał jej chusteczkę. Dał jej swoją, ale ona powiedziała:

„Nie ta, tylko zakrwawioną chusteczkę”. Dał jej chusteczkę, której chciała, a ona powiedziała: „Gdybyś rzucił ją w rzekę, to byłby koniec świata. „Vicka Ivanković napisała w swoim dzienniku, że zapytała Matkę Bożą, czy to wydarzenie jest prawdą, a ona odpowiedziała, że ​​to prawda, a także: „Ten człowiek pokryty krwią był moim synem Jezusem, a ja (Matka Boża) byłam kobietą ubraną na czarno ”. Co to za teologia? Z tego wynika, że ​​Jezus chce zniszczyć świat, jeśli chusteczka zostanie wrzucona do rzeki i że to Matka Boża ratuje świat!

7. 14 stycznia 1982 r. Vicka, Marija i mały Jakov przyszli mnie odwiedzić.

Vicka zaczęła mówić dość nerwowo, ponieważ kłamała. Powiedziała: „Matka Boża posłała nas, aby powiedzieć wam, że jesteście zbyt surowi wobec franciszkanów …” – „W jaki sposób?” – „Nie wiemy!”. Dwaj księża franciszkańscy z Mostaru, Ivica Vego i Ivan Prusina, których biskup próbował usunąć z Mostaru z powodu nieporządku i nieposłuszeństwa wobec wiernych nowo utworzonej parafii katedralnej w Mostarze, bronili się przed przełożonymi, mówiąc, że nie opuszczą Mostaru, ponieważ Matka Boża przez Vickę powiedziała im, żeby nie wyjeżdżali.

O tym poinformował mnie członek rady prowincji franciszkańskiej. Na naszym spotkaniu zapytałem Vickę: „Czy Matka Boża powiedziała coś o księżach Mostaru, Vego i Prusiny?” – „Nie, nie znamy ich”, wszyscy trzej odpowiedzieli. Nasza rozmowa trwała 30 minut i wszystko nagrałem na taśmie. Kilkakrotnie poruszałem kwestię księży Mostaru i zawsze odpowiadali: „Nie znamy ich”. Później w dzienniku Vicki odkryłem, że bardzo dobrze znają tych księży. Było jasne, że kłamią, jednak nie chciałem z nimi o tym rozmawiać, aby zachować pewność siebie podczas naszych rozmów.

8. 4 kwietnia 1982 r. Vicka i Jakov przyszli mnie odwiedzić „… wysłani przez Madonnę”. Księża Mostaru, ks. Vego i ks. Prusina zostali wydaleni z Zakonu Franciszkańskiego OFM w styczniu tego roku przez przełożonych swojego Zakonu. Wielu wyznawców „Madonny” broniło wydalonych księży.

Podczas naszej rozmowy Vicka bardzo podekscytowana zaczęła: „Ostatnim razem, gdy tu byliśmy, nie powiedzieliśmy wam wszystkiego i dlatego Matka Boża nas skarciła. Rozmawialiśmy o wielu sprawach i dlatego zapomnieliśmy … „- O czym zapomnieliście?” – „Matka Boża powiedziała nam, abyśmy wam powiedzieli, że ci księża, Vego i Prusina, są kapłanami i dlatego mogą odprawiać Mszę św. Tak jak inni kapłani . ”Poczekaj chwilę. Czy Matka Boża powiedziała ci to przed naszym ostatnim spotkaniem? ”- Tak i dlatego wysłała nas do ciebie. Ostatnim razem mówiłam o wielu innych sprawach i zapomniałam o tym wspomnieć”. Podczas naszego poprzedniego spotkania kilkakrotnie zapytałem ją, czy Matka Boża powiedziała coś o tych dwóch kapłanach. Było dla mnie jasne, że Vicka kłamała, a to był wystarczający dowód, że nie mogłem uwierzyć w jej twierdzenia. Marija i Jakov również wzięli udział w tym kłamstwie.

9. Pod koniec stycznia 1983 r. przyszedł do mnie Ojciec Grafenauer, słoweński ksiądz jezuicki, z zamiarem zbadania fenomenu Medjugorie. Wysłuchał 20 taśm i po ich wysłuchaniu powiedział, że nie pojedzie do Medjugorie, ponieważ doszedł do wniosku, że Madonny tam nie ma. Po moim naleganiu pojechał do Medjugorie i po kilku dniach powrócił jako „nawrócony” o. Vlašića. Przyniósł trochę dokumentów, rzucił je na stół i powiedział: „Oto, co Matka Boża chce, abym powiedział!” Zrozumiałem to jako spisek obalenia biskupa z pomocą Matki Bożej. Dokumenty, które przyniósł, były kompilacją pamiętnika Vicki, kroniki parafialnej i dokumentów pisanych ręcznie. Z tego powodu trudno jest ustalić, gdzie zostały napisane po raz pierwszy. Vicka i ci, którzy bronili Medjugorja, ukrywali to przed biskupem przez ponad rok.

10. Vicka nigdy nie zaprzeczyła, że Matka Boża powiedziała te rzeczy lub że zapisała je w dzienniku. Zapewnienie i autentyczność tego można najlepiej potwierdzić na kasecie nagranej przez ojca Grafenauera podczas rozmów z Vicką i Marija. Kopie kasety pozostawił w parafii Medjugorie biskupowi, a także Konferencji Episkopatu w Zagrzebiu. Powinieneś posłuchać tej kasety!

Rozmowa z Vicką Graf.: Biskup ma za zadanie ocenić, czy jest to Matka Boża.

Vicka: Może oceniać jak chce, ale wiem, że to Matka Boża.

Graf: Kościół mówi o tych, którzy ufają sobie, że jest to znak, że Madonna tutaj nie jest kwestionowana.

Vicka: Niech ci, którzy mają wątpliwości, mają je, ja ich nie mam.

Graf: To nie jest dobra rzecz … powiedziałaś kiedyś biskupowi, że powinien bardziej zwracać uwagę na Matkę Bożą niż na papieża.

Vicka: Tak.

Graf: Oznacza to, że biskup powinien cię słuchać bardziej niż papieża.

Vicka: Nie, nie ja.

Graf: Ale biskup nie wie, jakie to jest zjawisko i być może nie jest to Matka Boża.

Vicka: Tak, to Madonna.

Graf.: Powiedziałaś biskupowi, że należy mu zarzucić, że ci dwaj (Vego i Prusina) są niewinni i że mogą wykonywać swoje obowiązki kapłańskie.

Vicka: Tak.

Graf.: Czy słuchają spowiedzi? Czy Matka Boża mówiła o tym?

Vicka: Tak.

Graf.: Matka Boża tak mówi, a Papież mówi, że nie mogą …

Vicka: Papież może powiedzieć, co chce, mówię wam, jak się mają sprawy!

Graf.: Zobacz, wg. tego dochodzimy do wniosku, że to nie jest Matka Boża … Papież mówi nie, że nie mogą odprawiać Mszy św. I nie mogą słuchać spowiedzi; a z drugiej strony Matka Boża mówi, że oboje mogą. To nie może być.

Vicka: Wiem, co jest słuszne (co powiedziała Matka Boża).

Graf.: To nie może być prawda. Położyłbym rękę na ogniu, aby zaświadczyć, że tak nie jest, aby zaświadczyć, że to nie Madonna mówi. Kiedy dana osoba ma większy dar, istnieje również większe niebezpieczeństwo, że diabeł może nad nią pracować.

Cóż za poniżające upokorzenie Matki Bożej! Na podstawie tych oświadczeń niszczyłaby posłuszeństwo w Kościele, posłuszeństwo wobec biskupa, przełożonych Zakonu OFM i Ojca Świętego. Broniłaby Vego!

11. Objawienie w Cerno. Cerno to wioska niedaleko Medjugorie. Ósmego dnia od początku objawień w Medjugorie miało miejsce „objawienie” w pobliżu Cerno. „Widzący” poinformowali o tym wydarzeniu tego samego wieczoru księdza Jozo Zovko, ówczesnego proboszcza Medjugorie. Powiedzieli, że Matka Boża powiedziała cztery lub pięć razy, że pojawi się jeszcze tylko przez trzy dni, to znaczy 1, 2 i 3 lipca. Zostało to nagrane na kasecie wydanej przez ojca Ivo Sivrić OFM. Taśma została odtworzona. Kilka lat później ksiądz Janko Bubalo napisał książkę zatytułowaną: Tysiąc spotkań z Madonną. Jest to książka rozmów z Vicką. Vicka nie wspomina o tym wydarzeniu, dlatego ojciec Bubalo zapytał, czy Matka Boża powiedziała „jeszcze tylko trzy dni”, czy nie.

Vicka odpowiedziała, że ​​tego nie pamięta!

Oczywiste jest, że Vicka mówi kłamstwo i że Matka Boża nie może powiedzieć tego, co mówi Vicka. Vicka buduje takie oświadczenia. Czy powinno to pozostać nieznane reszcie świata? Nie wolno czynić zła (jak wmawianie kłamstwa Matce Bożej), aby uzyskać dobro (takie jak pielgrzymki, modlitwy itp.).

12. „Widząca” Marija Pavlović. Oto pisemne sprawozdanie z rozmowy nagranej między Ojcem Grafenauerem a Marija:

Graf: Czy Matka Boża powiedziała, że ​​winny jest biskup?

Marija: Tak.

Graf: Czy powiedziała, że Vego i Prusina nie są winni?

Marija: Tak.

Graf: Kiedy Matka Boża mówi, że winny jest biskup, natychmiast budzi to podejrzenia i możemy dojść do wniosku, że … to nie Matka Boża mówi. Wizjonerzy … głoszą plotki, że winny jest biskup.

Marija: Matka Boża powiedziała nam.

Graf: To wywołuje bunt w Hercegowinie i nie są to dobre wyniki. Ludzie będą źli na biskupa i obrażać jego reputację. Jak Matka Boża może robić takie rzeczy? Kościół wie … że Matka Boża jest dobra i nigdy nie zrobiłaby takich rzeczy.

Marija: Matka Boża powiedziała nam.

Biskup F. Franić, ojciec Laurentin i wielu innych wie o tym wszystkim, jednak nic nie mówią. Jakiego rodzaju teologia może zaakceptować te oświadczenia Matki Bożej poprzez deklaracje „widzących”, dla których ich nauczyciel, ksiądz i liturgista – biskup, który zgodnie z prawem przyjął swoje zadanie od Chrystusa przez Kościół – że w sercu nie ma miłości Boga, który został ogłoszony grzesznikiem na całym świecie, który powinien się nawrócić, a aby odmawiano modlitwy w tym celu w Medjugorie? Stwierdzono również, że sam Jezus modli się za wydarzenia w Medjugorie. Twierdzenie, że biskup musi słuchać wyroku Matki Bożej [tj Gospy md] , jest absurdem. To obraza Madonny, Matki Kościoła. Bóg wie, że nie jestem bezgrzeszny i że Matka Boża może mnie krytykować, jednak tylko Bóg jest sędzią. Nigdy nie otrzymałem nagany ani ostrzeżenia ze strony Stolicy Apostolskiej za moją posługę biskupią.

13. Twórca Medjugorie, ojciec Tomislav Vlašić , między innymi opublikował i rozprowadził w wielu językach 17-stronicową broszurę zatytułowaną: „Wezwanie w roku maryjnym” Mediolan, 25 marca 1988 r. Książka dotyczy założenia grupy modlitewnej dla młodych mężczyzn i kobiet (z Medjugorie), którzy mieszkaliby razem w Parmie we Włoszech, co jest niespotykane w historii Kościoła. To oni uratowaliby świat. Najwyraźniej Matka Boża dała Ojcu Vlašićowi i Agnes Heupel (Niemka rzekomo uzdrowiona w Medjugorie) inspirację do ustanowienia i prowadzenia tej wspólnoty w sposób podobny do świętego Franciszka i świętej Klary, jak opisał Vlašić. Aby ta akcja się powiodła, ojciec Vlašić poprosił Marija Pavlović o dodanie „swojego świadectwa” na trzech stronach. Jest członkiem społeczności i 21 kwietnia 1988 roku napisała: „Czuję potrzebę …”

Podsumowując, Matka Boża przekazała dokładny program tej wspólnocie „Królowej Pokoju” i prowadzi wspólnotę przez Ojca Vlašicia i Agnes, którzy przekazują orędzia społeczności. „Jestem w społeczności od półtora miesiąca. Mam objawienia i Matka Boża prowadzi mnie w tajemnicy cierpienia, która jest fundamentem tej wspólnoty. Muszę wszystko zapisać i opublikować, kiedy Matka Boża mi powie. Zrozumiałem Boży plan, który rozpoczął przez Maryję w parafii Medjugorie.”

Cytat pochodzi ze stron 15 i 16 tekstu księdza Vlašicia. Obrońcy Medjugorie szybko zrozumieli, że ta społeczność młodych mężczyzn i kobiet, którzy mieszkają, śpią, pracują i modlą się razem w tym samym domu, prędzej czy później zniszczą siebie i Medjugorie. Dlatego wysłali swojego inspektora, ojca Jozo Vasilja do Parmy. Poszedł z biskupem Parmy, prałatem B. Cocchi i ojcem T. Vlašićem do Zgromadzenia w Rzymie. Powiedziano im, że Kościół nie może pozwolić na istnienie takiej wspólnoty, a ks. Vlašić otrzymał rozkaz jej rozwiązania i powrotu do Hercegowiny. Vlašić nie posłuchał natychmiast, jednak wrócił później. Oto, co Ojciec Jozo Vasilj wyjaśnił mi o społeczności.

14. Sama Marija Pavlović złożyła kolejne publiczne oświadczenie w dniu 11 lipca 1988 r. Oświadczenie wydrukowano na kartce papieru i rozprowadzono w taki sam sposób, jak oświadczenie z 21 kwietnia 1988 r. (O którym mowa w pkt 13). W tym oświadczeniu wycofała twierdzenie, że Matka Boża wyraziła zgodę na wspólnotę Vlašić / Heupel w Parmie. Wyjaśniła, że ​​ojciec Vlašić wywarł na nią presję, by powiedziała to stwierdzenie, które nie było zgodne z prawdą. (Pełny tekst tego oświadczenia pochodzi z maja 1990 r.).

15. Marija nie zaprzecza, że ​​złożyła pierwszą deklarację . Ojciec Vlašić kilkakrotnie wymagał od niej oświadczeń, co oczywiście oznacza manipulację jednym z „widzących”. Możemy więc dojść do wniosku, że Marija świadomie wypowiedziała kłamstwa przy pierwszej lub drugiej okazji. Skłamała, a to przypisuje Matce Bożej. Jest dla mnie jasne, że ona (Marija) jest zabawką w rękach Ojca Vlašicia. Było to dla mnie jasne już wcześniej, jednak jak dotąd nie miałem konkretnych dowodów na poparcie tego. Ojciec Vlašić tak samo manipulował wszystkimi wizjonerami. [6] –>( [6] Niemiecki fotograf Walter Fürhoff zeznał, że widział Mariję Pavlović, w towarzystwie o. Vlašića, który kopiował wiadomości, które dla niej napisał.) Pod wpływem tego rodzaju manipulacji Marija powiedziała, że ​​Matka Boża płacze, gdy ktoś wspomniał o biskupie na spotkaniu modlitewnym: „Z Madonny spłynęła duża łza. Łza spłynęła jej po twarzy i zniknęła w chmurze pod jej stopami. Matka Boża zaczęła płakać i wstąpiła do nieba płacząca. ”(22 sierpnia 1984 r.) – oczywisty wynalazek księdza Vlašicia, który zamierzał przestraszyć biskupa.

Dlaczego obrońcy Medjugorie nie wspominają o oświadczeniach Marii? Czy te „złe” rzeczy muszą być ukryte przed światem, skoro w Medjugorie jest wiele „konwersji”? Ojciec Laurentin pisze w swojej książce Dernières Nouvelles 3 , na stronie 27, że pewien prałat poprosił Marija o modlitwę za przesłanie od Matki Bożej dla jego kapłana (prałata). Marija odpowiedziała: „Matka Boża powiedziała, że ​​powinni przeczytać książkę Laurentina i ją rozpowszechniać!”

Okropnym grzechem jest przypisywanie własnych kłamstw Matce Bożej.

Kiedy świat się o tym dowie, kto już im uwierzy? Zostały zdyskredytowane. Nikt nie może zniszczyć tego konkretnego dowodu. Będzie reprodukowany i rozpowszechniany ustnie. Wiem dobrze, że jest wielu, którzy ignorują ten materiał. Przyjmują wydarzenia Medjugorie w sposób irracjonalny, z wielkimi emocjami i osobistymi zainteresowaniami. Są ślepi, ale dokumenty te pozostaną częścią historii Kościoła i Mariologii.

16. „Widzący” Ivan Dragicević. Jeśli chodzi o „wielki znak”, Vicka wspomina go 13 razy w pamiętnikach i 14 razy wspominała w gazecie parafialnej, 52 razy na kasetach i przy wielu okazjach w rozmowach z biskupem. Wiosną 1982 r. poprosiłem „wizjonerów” o napisanie wszystkiego, co wiedzieli o znaku, „tajne”bez upublicznienia. Zasugerowałem im, żeby napisali informacje na papierze w dwóch egzemplarzach. Wtedy zostałoby to zapieczętowane w kopercie, a kopia pozostałaby z nimi, a jedna z biskupem. Kiedy więc pojawi się „znak”, otwieramy koperty i sprawdzamy, czy „znak” został przewidziany, czy nie.

Ojciec Tomislav Vlašić, ówczesny proboszcz Medjugorie, powiedział „wizjonerom”, aby powiedzieli, że Matka Boża powiedziała im, aby niczego nie zapisywali, więc nie zrobili tego. Ivan Dragićević był wtedy w seminarium franciszkańskim w Visoko w Bośni i nie został o tym poinformowany. Dwóch członków pierwszej komisji, dr. M. Zovkić i dr. Ž. Puljić (obecnie biskup Dubrownika) odwiedził Iwana w Visoko. Dali mu kartkę papieru koloru zielonkawego z napisanymi pytaniami na maszynie. Ivan napisał treść „znaku”, podając dokument i podpisał go w ich obecności bez słowa ani śladu strachu.

Kilka lat później ojciec Laurentin napisał, że Ivan osobiście powiedział mu, że nie napisał absolutnie nic na tej kartce papieru i że oszukał dwóch członków Komisji. 7 marca 1985 r. trzech członków Komisji poszło zapytać Ivana, czy to, co napisał Laurentin, było prawdą. Ivan powiedział, że to prawda i że mogą iść dalej i otworzyć kopertę w biurze kancelarii, ponieważ znajdą tylko kartkę białego papieru. Wrócili do Mostaru, gdzie spotykała się Komisja, i otworzyli kopertę przed wszystkimi członkami. W kopercie, na zielonkawej kartce papieru, znaleźli napisaną treść „znaku”:

Matka Boża powiedziała, że ​​zostawi znak. Treść tego znaku zdradzam tobie. Znak jest taki, że w Medjugorie będzie duża świątynia na cześć moich objawień, świątynia na mój obraz. Kiedy to się stanie? Znak pojawi się w czerwcu.

Data: 9 maja 1982.

Widzący: Ivan Dragicevic.

==========

Po usłyszeniu tego kłamstwa członkowie pierwszej komisji chcieli zakończyć wszystko bez dalszej pracy, jednak pozostali. Kilka dni po tym wydarzeniu ojciec Slavko Barbarić OFM zabrał gdzieś „widzących” i poinstruował ich wszystkich, w tym Ivana, aby napisali w oświadczeniu, że Ivan nie ujawnił znaku!

Ivan wysłał wiadomości od Matki Bożej do biskupa. 24 kwietnia 1984 r.

Matka Boża powiedziała o biskupie:

„Mój syn Jezus modli się za niego, aby on (biskup) uwierzył i podjął lepsze działania na rzecz Medjugoria”. Dodała: „Jak zareagowałby, gdyby mój Syn pojawił się na ziemi? Czy wtedy uwierzyłby?”

Odnośnie Komisji, Matka Boża mówi tylko: „Módlcie się, módlcie się, módlcie się! Medytujcie i żyjcie orędziami, które wam przekazałem, a zobaczycie, dlaczego przybyłam”.

Ivan Dragicevic, Medjugorje.

17. Ivan Dragicevic: „Powiedz biskupowi, że czekam jego szybkiego nawrócenia na wydarzenia w Medjugorie, zanim będzie za późno. Niech przyjmuje te wydarzenia z obfitością miłości, zrozumienia i wielkiej odpowiedzialności. Chcę, abyście unikali konfliktów między kapłanami i przestali ujawniać ich negatywne zachowania. Ojciec Święty powierzył wszystkim biskupom zadanie pełnienia niektórych funkcji w swoich diecezjach. Wśród nich parafie w Hercegowinie. Z tego powodu czekam jego nawrócenia na te wydarzenia. To jest moje drugie i ostatnie ostrzeżenie. Jeśli to, na co czekam, nie nastąpi, mój sąd i sąd mego Syna czekają na biskupa. Oznacza to, że nie znalazł drogi do mojego Syna Jezusa”. Matka Boża powiedziała mi, żebym wam przekazał tę wiadomość.

Z poważaniem

Bijakovići, 21 czerwca 1983 r

Ojciec Tomislav Vlašić przyniósł mi ten dokument, który bardziej niż prawdopodobne sam napisał w chwili uniesienia.

18. Ivan prowadził własny dziennik objawień przez kilka lat. Ten dziennik nie został upubliczniony, podobnie jak dziennik Vicki, ani pisma obu. Dzienniki są oryginalnymi źródłami wydarzeń, jednak pełne są naiwnych roszczeń, oczywistych kłamstw i absurdów. Są dobrym dowodem na to, że „widzący” nie widzą Madonny ani nie otrzymują od niej wiadomości. Te wiadomości zostały napisane przez kogoś innego i przekazane Iwanowi do podpisania, jakby były jego własnymi.

Kiedy ojciec Grafenauer przyniósł mi fragmenty z pamiętnika Vicki, później poprosiłem Vickę, aby przyniosła mi pamiętnik. Napisała do mnie 7 maja 1983 r .: „Odkryłam, że rozprowadzają fragmenty z mojego pamiętnika …”. Był to bardzo ważny punkt, który Komisja uznała za dobry argument, że dziennik został napisany przez samą Vickę lub że uważa go za własny. Później także ojciec T. Vlašić doszedł do tego wniosku i w 1984 r. oświadczył Komisji i mnie, że Vicka nie napisała do mnie tego listu, a raczej, że franciszkanin (prawdopodobnie sam Vlašić) to zrobił i że przekazał jej do podpisu! Istnieje wiele podobnych przykładów manipulacji, ale żaden z nich nie ma tak jednoznacznych dowodów njak ten.

19. Tajemnice i tajemnice. Od początku „objawień”, aby zapobiec odkryciu niespójności na ich kontach, „jasnowidzom” wyraźnie polecono potwierdzić, że „Madonna” mówi inaczej do każdego z nich. Kiedy przy stole powstawały „tajemnice”, wszyscy musieli mieć swoje (w sumie 60) i nikt nie musiał nikomu ich ujawniać. Mirjana i Ivanka otrzymały list od Matki Bożej, którego nikt nie powinien czytać. Na początku nie było żadnych chwil ekstazy, a społeczności nie unikano. Przyznali, że skonsultowali to, poprosili „Madonnę”, aby mogły przepisać treść „wielkiego znaku” na papierze i zakleić go w kopercie. „Madonna” odpowiedziała: „Nie!” Jednak Ivan napisał znak, a następnie powiedział (to też zostało zapisane na taśmie), że „Madonna” nie skarciła go za to. Sekrety miały zostać przekazane kapłanowi (franciszkaninowi). Dlaczego nie zostały przekazane Komisji, biskupowi ani papieżowi? W pierwszych miesiącach często mówili, że nadejdzie „wielki znak”: bardzo szybko, szybko i tak dalej … Pod koniec pierwszego roku zmienili ton. Przez półtora roku Vicka pisała „Życie Madonny” jest to wielki sekret, który zostanie opublikowany „kiedy Madonna na to pozwoli”. Komisja poprosiła o ten pamiętnik na temat Madonny, jednak „Madonna” nie wyraziła zgody na ich prośbę. Czy Komisja może zobaczyć dziennik, nie biorąc go ani nie otwierając? Nie, nie może! Okazuje się, że jest to plan wyśmiewania tych, którzy są wystarczająco naiwni, aby czekać na ten znak do końca świata. Wcześniej powiedziałem, a teraz powtarzam to oświadczenie.

20. Oszczerstwa przeciwko biskupowi. „Biskup także wierzył na początku”.

To nie jest prawda. Podczas gdy komuniści prześladowali franciszkanów, „widzących” i pielgrzymów, broniłem ich wszystkich i dlatego nie zmieniłem zdania „z powodu gróźb ze strony republiki lub dlatego, że księża diecezjalni chcieli tego ode mnie”. Przez wielu jest to po prostu wymyślone oszczerstwo.

Podczas gdy publicznie broniłem uwięzionych franciszkanów, ojciec Jozo Zovko powiedział podczas dochodzenia, że ​​biskup jest „wilkiem” i „hipokrytą”. Są to dokładnie zapisane słowa z jego wypowiedzi. Adwokat Zovko NN zapytał przez kolegę, co ja zrobiłem Zovko, aby zasłużyć na tak poważne zarzuty. Ojciec T. Vlašić często umieszczał słowa „Madonny” w ustach „widzących”, jak twierdzenie „Madonny”, że Szatan (w tym przypadku biskup) chce zniszczyć swój plan. Wszystko to napisał jaśniej w liście do przyjaciół Watykanu. Skarżyłem się na to oskarżenie – na fakt, że nazwał biskupa szatanem – przed Vlašićiem i jego prowincjałem. Nie zaprzeczył mojemu sprzeciwowi, ale uzasadnił swoje słowa, mówiąc, że napisał je pod wpływem intensywnych emocji.

Osoba może powiedzieć coś w momencie silnej emocji, ale nie można tego zapisać i przetłumaczyć na języki obce.

21. Z ich owoców. Najczęstszym argumentem obrońców Medziugorja jest to, że owoce wydarzeń w Medjugorie dowodzą, że tam pojawia się Matka Boża.

Ci, którzy wiedzą trochę więcej o pielgrzymach przybywających do Medziugorja, mówią: owoce najbardziej zagorzałych obrońców Medziugorja pokazują, że sami nie wierzą w objawienia. Gdyby wszystkie „złe rzeczy” mogły zostać upublicznione, to z pewnością odpowiedź byłaby zdecydowanie negatywna dla wszystkich. Jednak ojcowie Laurentin, Rupčić, Vlašić, Barbarić i inni skrupulatnie ukrywają prawdę. Jeśli obrońcy Medziugorja spotykają kogoś sceptycznie nastawionego do objawień, szybko izolują tę osobę, oskarżają go o coś i ogłaszają, że jest szalony (Jean-Louis Martin [7]). Większość pobożnej publiczności naiwnie padła ofiarą wielkiej propagandy, opowieści o objawieniach i uzdrowieniach.

Ci ludzie sami stali się największą propagandą wydarzeń. Nie przestają nawet myśleć, że prawda została ukryta przez umyślne kłamstwa. Nie zdają sobie sprawy z faktu, że nawet cudowny powrót do zdrowia nie został potwierdzony przez kompetentnych ekspertów i instytucje, takie jak Bureau Medical de Lourdes. Nikt nie wie, że mały Daniel, stary Jozo Vasilj, Venka Brajčić i inni wspomniani w pierwszych książkach o Medziugorju nie zostali uzdrowieni.

22. Obietnice uzdrowienia są charakterystyczne dla wydarzeń. Jeśli nie występują zgodnie z obietnicą, odmawia się ich istnienia, ponieważ nigdy nie zostały nagrane na taśmie ani spisane na papierze. Wiele obietnic zakończyło się tragicznie. Interesuje nas to, czy „Madonna” daje te obietnice, czy też są one wymyślone przez „widzących”. Tragiczny koniec Marko Blaževicia, opisany przez arcybiskupa Emeryta z Belgradu, arcybiskupa Turka, wiele mówi o „obietnicach” uzdrowienia. Arcybiskup napisał 22 maja 1984 r., że był hospitalizowany na oddziale kardiologii klinicznej szpitala w Belgradzie. Dostał łóżko, które wcześniej zajmował Marko Blažević z Buna, niedaleko Mostaru, który miał przejść operację. Blažević powiedział arcybiskupowi i wielu innym pacjentom, lekarzom i pracownikom szpitala, że ​​Matka Boża obiecała przez „widzących”, że operacja się powiedzie. Zakonnica, która asystowała w sali operacyjnej, napisała mi później, że żona i córka Blaževicia rozmawiały z nią z fanatyczną wiarą w „obietnicę Matki Bożej”. Nawet lekarz był przekonany o tej obietnicy. Pacjent nie obudził się po operacji. Podczas operacji grupa pacjentów żarliwie modliła się za drzwiami sali operacyjnej. Wielu mówiło o tym incydencie, który pozostawił wielu bardzo rozczarowanych i zawstydzonych przed ludźmi innych wyznań i ateistów. Ojcu Vlašićowi, w typowy sposób ukrywania prawdy, udało się przekonać córkę zmarłego Blaževicia do biskupa, aby powiedziała mu, że Matka Boża kazała im tylko się modlić, a nie obiecała, że operacja się powiedzie.

23. Franciszkanie i duchowieństwo diecezjalne. Stosunki między duchowieństwem franciszkańskim i diecezjalnym dotyczące obowiązków duszpasterskich w parafiach w Hercegowinie zostały ustanowione decyzją Stolicy Apostolskiej w 1899 r. Na wniosek samych franciszkanów i ówczesnego biskupa Paškala Buconjić OFM. Zgodnie z tą decyzją parafie miały zostać równo podzielone na dwie grupy po 50% wiernych (między franciszkanami i duchowieństwem diecezjalnym). Ponieważ w tym czasie nie było duchowieństwa diecezjalnego, w 1923 r. parafie legalnie należące do nich pozostawiono franciszkanom ad nutum S. Sedes, („na prośbę Stolicy Apostolskiej”) Biskup Čule, pierwszy biskup diecezjalny w Mostarze, został skazany w 1948 r. na 11 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności (reżim komunistyczny). Odsiedział osiem i pół roku tego wyroku, zanim został zwolniony. Pod koniec jego uwięzienia liczba księży diecezjalnych zaczęła rosnąć. W 1968 r. Stolica Apostolska nakazała franciszkanom scedować pięć parafii na diecezję. Ledwo dali dwie parafie. W 1975 roku, po wielu latach rozmów i konsultacji, wydano dekret Stolicy Apostolskiej dotyczący podziału na parafie Hercegowiny ( Romanis Pontificibus) 6 czerwca 1975 r.). Franciszkanie publicznie i zbiorowo potępili ten dekret, chociaż zarządzali ponad 80% wiernych w diecezji Mostar.

W 1976 r. z powodu nieposłuszeństwa hierarchia prowincji franciszkańskiej wraz z prowincją Šilić utraciła władzę i od tego czasu prowincja utraciła niezależność, a generał Zakonu bezpośrednio kieruje prowincją ad instar– ( honorowi, promowani przez papieża)

Kolejną karą było to, że w 1979 r. Franciszkanie z Hercegowiny nie mogli uczestniczyć w wyborach generała. Pierwszym punktem, o którym nowy generał wspomniał swoim braciom w Hercegowinie, było: „Rozwój i stworzenie posłuszeństwa i współpracy z biskupem Hercegowiny”. Nieposłuszeństwo panuje dziś tak jak wcześniej, a „Matka Boża” od samego początku broni nieposłusznych franciszkanów. Vicka pisze w swoim dzienniku o objawieniach, że biskup ponosi winę za cały bałagan w Hercegowinie. To się powtarza wiele razy. Sami franciszkanie są podzieleni. Opozycji franciszkańskiej broniącej Medjugorie udało się obalić swoich zwierzchników ad-instar, który rozwinął dobre stosunki z biskupem i założył grupę, która broni Medjugorja. Nowy prowincjał ad instar, ojciec Jozo Vasilj, nie udało mu się stworzyć pokoju i porządku wśród braci, więc uciekł z misji do Zairu i nie wróci! (Owoce?). Został zastąpiony przez wice-prowincjała i Generał wezwał do posłuszeństwa wszystkich innych, w przeciwnym razie prowincja zostanie zniesiona. „A teraz, kiedy wszyscy ponoszą odpowiedzialność przed nałożeniem sankcji sądowych lub zniesieniem prowincji” ( Acta Ordinis Fratrum Minorum, str. 1/89) prowincja nie będzie miała własnej hierarchii, dopóki dekret (Romanis Pontificibus) nie wejdzie w życie. Trzej wizytatorzy OFM, którzy odwiedzili prowincję w 1988 r., powiedzieli, że w prowincji nie ma ani jednego franciszkanina, który byłby za wprowadzeniem dekretu. Ta opinia jest przesadzona, ale wciąż ważna.

24. To tylko część „dobrych owoców” wydarzeń. Jednak pielgrzymi wiedzą tylko, że biskup „nienawidzi franciszkanów”. Duża liczba franciszkanów w prowincji dobrze współpracuje z biskupem, a ci franciszkanie nawet nie wierzą w objawienia. Niektórzy z nich nigdy nie postawili stopy w Medjugorie.

Wielu dobrych franciszkanów poprosiło mnie o napisanie czegoś, abyśmy mogli wspólnie rozpocząć bitwę przeciwko kłamstwom z Medjugorie, ponieważ wierzą, że „Bóg surowo ukarze nas franciszkanów, ponieważ rozpowszechniliśmy kłamstwa i kłamstwa na świecie i uzyskaliśmy pieniądze."

Ze 100 kapłanów diecezjalnych diecezji Hercegowiny nikt nie wierzy w objawienia. Spośród 42 biskupów Jugosławii (zwykłych, pomocniczych i emerytowanych) tylko jeden był jasny, głosząc swoje idee i broniąc wydarzeń. Z 15 członków pierwszej komisji, utworzonej przez biskupa Mostaru z pomocą biskupów i prowincji Jugosławii, 11 stwierdziło, że w wydarzeniach w Medziugorju nie ma nic nadprzyrodzonego, dwóch (franciszkanów) powiedziało, że objawienia są autentyczne, jeden członek powiedział, że coś jest w rdzeniu (na początku), a drugi wstrzymał się od głosu. W przeciwieństwie do tego, co rozpowszechniali obrońcy Medziugorja, Stolica Apostolska nigdy nie wnioskowała, że nie widziała ani nie omijała wyroku w sprawie trzyletniej pracy Komisji. Stolica Apostolska nigdy też nie odrzuciła biskupa.

25. Od początku wydarzeń ostrzegałem franciszkanów, że muszą poczekać na osąd Kościoła, aby wspólnie szukać prawdy. Jednak przywódcy wydarzeń, których celem było jak najszybsze sprowadzenie mas do Medjugorie, zarobili dużo pieniędzy na propagandę i wykorzystali Madonnę w walce z biskupem.

Zrobili cuda o słońcu. Wielu pielgrzymów uszkodziło oczy, patrząc na słońce.

Przytaczali 50, 150, 200 i 300 uzdrowień i mówili różne rzeczy, widząc, że wierni uwierzyli we wszystko, co powiedzieli, zwłaszcza gdy biskup F. Franić i ojciec Laurentin byli tam, aby ich popierać. Wierni z Medjugorie patrzą na wydarzenia zgodnie z ich instrukcjami, tak jak dzieje się to we wszystkich innych miejscach objawień, czy są prawdziwe, czy fałszywe.

26. Włosi bardzo dobrze znają „historię” Giglioli Ebe Giorgini, założycielkę fałszywego stowarzyszenia „Zakon Jezusa Miłosiernego”. Rozwiedziona i ponownie wyszła za mąż cywilnie, spędziła trochę czasu na znachorstwie. Zebrała młode kobiety do siebie , otrzymała i zarobiła duże sumy pieniędzy. Miała dwóch kapłanów i wiele domów. Prowadziła podwójne życie i sama stworzyła fałszywe stygmaty. Jej „siostry” podążały za nią fanatycznie i nazwały ją Mamma Ebe. Miała także męskie powołania, ale ktoś, kto ją opuścił, oświadczył, że prowadzi niemoralne życie. Miała wiele klejnotów i złota, dwa jachty, trzydzieści dwa futra itp.

Wielu w Kościele sprzeciwiało się jej stylowi życia, podczas gdy inni fanatycznie bronili jej, powołując się na dobre wyniki. Pochwaliło ją nawet dwóch biskupów. Dwukrotnie w nocy policja dokonała nalotu na jej pokój w domu matki i znaleźli ją w łóżku z jednym z jej seminarzystów. Wybuchł skandal i została dwukrotnie skazana na kilka lat więzienia wraz z franciszkaninem, który był jej spowiednikiem. Prasa mówi o tym skandalu od lat. Nakręcono także nielegalny film, ale jego zwolennicy fanatycznie i na ślepo bronili go, nawet gdy to stowarzyszenie rozpadło się. Według nich była świętą, która przyciągnęła wiele powołań, co dla wielu było wystarczającym argumentem, że z „owoców” była oczywiście inspirowana przez Boga! Ślepota religijna jest niezwykle trudna do wyleczenia. Fanatyzm przyniósł początek herezji w Kościele, dziś prowadzi do powstania sekt.

Protestancki pastor Jim Jones rozwinął dużą organizację charytatywną w południowym Chicago i zebrał duże sumy pieniędzy oraz wielu wyznawców swojej sekty. Aby uzyskać większą swobodę w pracy, około tysiąca osób wyjechało do Gujany w Ameryce Południowej, gdzie założyli „Jonestown” jako swoją ojczyznę. Ustanowili dyktaturę z fanatycznym posłuszeństwem wobec swojego „Mesjasza”. Wiele napisano o strasznych wydarzeniach, o niemoralności Jonesa i o tym, jak schwytano i zabito niektórych, którzy próbowali uciec ze społeczności. Potem zabrakło im pieniędzy. Krążyły pogłoski, że wojsko USA zainterweniuje, więc Jones kazał im wycofać się do dżungli. Nie widząc wyjścia, poprosił wszystkich, aby odebrali sobie życie i udali się w podróż do wieczności.

Ponad dziewięćset z nich poszło z filiżankami do dużego garnka, aby wypić truciznę, a potem padli martwi. Co dało im siłę do popełnienia samobójstwa?

Fanatyzm!

Jednak kiedy wierni chrześcijanie słyszą o objawieniach i cudach, z łatwością akceptują te wydarzenia jako fakty, nie krytykując ich wcale. Pogrąża ich ślepota i fanatyzm. Cokolwiek się mówi, wierzy się automatycznie, na przykład, że zwykłe różańce w Medjugorie zamieniają się w złoto! I ludzie naprawdę w to wierzą! Bez minimalnego krytycznego stosunku do wydarzeń.

27. Ta ślepota na wydarzenia w Medjugorie dotknęła także niektórych księży i biskupów. Wielu włoskich kapłanów (takich jak Amorth, Restrelli i inni) mogli łatwo wiedzieć, że biskup, Komisja, biskupi Jugosławii, część franciszkanów i wszyscy księża diecezjalni nie wierzą w te wydarzenia. Niemniej jednak unikali prawdy, pomimo, że przyjąłem wszystkich, którzy pytali o te wydarzenia i poświęciłem im swój czas. Jestem szczególnie zaskoczony brakiem kolegialności niektórych biskupów. Nikt nie ma obowiązku zaakceptować mojego osądu, ale sumienie zmusza wszystkich do dokładnego przestudiowania wydarzeń w Medjugorie przed zajęciem stanowiska, szczególnie jeśli osoba ta ma władzę w Kościele, tak jak biskupi.

Co oni ci zrobili, Madonna! Przez dziewięć lat nosili cię jako atrakcję turystyczną. Rozmawiali z Tobą, gdziekolwiek chcieli, jakbyś była wróżbitą.

Przekazali wiadomości i mówią, że przybywasz i pojawiasz się, ale poza ich argumentami nie mają nic, by udowodnić, że to, co mówią, jest prawdą. Cały świat czeka na „wielki znak”, a naiwni czekają i wierzą ponownie. Niestety ci, którzy prowadzą te wydarzenia, nie zmieniają swojego nastawienia, chociaż wisi nad nimi groźba generała zniesienia prowincji.

To tylko mała lista tego, o czym chciałbym pisać. Mam nadzieję, że będę miał okazję pisać obszerniej, z dokładną dokumentacją i opublikować książkę o tych wydarzeniach.

28. W Medjugorie jest wiele modlitw i pobożnych czynności. Niektórzy twierdzą, że były również konwersje. Rzeczywiście otrzymałem wiele naprawdę poruszających listów i współczuję tym, którzy wcześniej czy później się rozczarują. Ale był też fanatyzm, przesąd i złe informacje o wydarzeniach Medjugorie. Otrzymałem także wiele wulgarnych oskarżeń, o których nie mogę wspomnieć, a wszystkie w imię „Królowej pokoju”. To, co jest pozytywne w tych wydarzeniach, nie może usprawiedliwić kłamstw i kłamstw, które zostały rozpowszechnione, aby zdobyć świat dla Boga.

Jezus powiedział:

„Przyszedłem na świat, aby świadczyć o prawdzie” (J 18, 37), Kościół mógłby łatwo przyciągnąć masy, jeśli zniósłby szóste przykazanie, zezwolił na rozwód, pozwolił wszystkim wierzyć i robić, co chcą. Ale Jezus umarł na krzyżu za prawdę, a męczennicy oddali życie za prawdę. Święty Paweł napisał do swoich wiernych:

„Jeśli ktoś głosi wam inną ewangelię niż tę, którą otrzymaliście, niech będzie przeklęty” (Ga 1,9).

Dzisiaj wiele grup modlitewnych z całego świata modli się z modlitewnikiem ks. Ivica Vego i rozmyślają nad rzekomymi orędziami Matki Bożej, jakby były one ważniejsze niż Biblia i nauczanie Kościoła. Mimo tych wydarzeń wierzę, że Matka Boża poprosi o łaski niezbędne Kościołowi, aby mógł żyć prawdą Chrystusa.

Wiem, że prawdopodobnie będzie wiele szczerze oddanych dusz, które mnie źle zrozumieją i uznają za wroga Matki Bożej. Byłem wiele razy w Lourdes i innych sanktuariach objawień, które Kościół uznał. To, co robię, to bronię prawdy, bronię Kościoła i modlę się do Boga, abym mógł za to poświęcić swoje życie.

29. Ci, którzy pisali o Medjugorie, dobrze sprzedali swoje książki i osiągnęli wielkie zyski. Niestety ci, którzy pisali krytycznie, nie poszło im tak dobrze, ponieważ natknęli się na zorganizowany bojkot. Z drugiej strony historii ludzie powinni przeczytać:

Sivrić, Dr. Ivo, OFM. (Franciszkanin urodzony w Medjugorje i obecnie mieszkający w St. Louis, MO, USA), The Hidden Side of Medjugorje (The hidden side of Medjugorje, Psilog Editions, 1989, CP 300, Saint-François-du-Lac, Quebec, Kanada, JOC 1M0 Tel. (514) 568-3036.

Gramaglia, Pensylwania, nieporozumienie z Medziugorja, objawienia maryjne czy zjawiska średniego wieku? Claudiana, Turyn, 1987, ss. 172.

Jones, E. Michael, Medjugorje: The Untold Story (Medjugorje, Untold Story, Fidelity Press, 206 Marquette Avenue, South Bend, IN, 1994, ss. 144.)

Pavao Zanic,

Biskup Mostaru

===========================

Jest też nagrany krótki film (bo tylko 35 minut) poświęcony historii „objawień w Medjugorie.

https://www.youtube.com/watch?v=iVWXTfc-vXo HYPERLINK

"https://www.youtube.com/watch?v=iVWXTfc-vXo&t=1514s"& HYPERLINK

"https://www.youtube.com/watch?v=iVWXTfc-vXo&t=1514s"t=1514s

Czemu Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk i Mariusz Kamiński minister MSWiA nękają obrońców życia a nie ścigają aborcjonistek handlujących pigułkami poronnymi…?

https://www.zycierodzina.pl/pomoc/2022.0819m.html

Kazali przynieść pudło po butach, by odebrać ciało dziecka po aborcji

================

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Niedawno pisałam do Pana o tym, że Policja nęka wolontariuszkę Fundacji za pokazywanie prawdy o aborcji i o związku biznesu aborcyjnego ze szczepieniami na Covid. Sprawa rozwija się. Małgosia przesłała na komisariat pisemne stanowisko w sprawie pikiety, od której wszystko się zaczęło, a teraz czeka na rozstrzygnięcie – najprawdopodobniej wyrok nakazowy z sądu, od którego będziemy się odwoływać. Szykujemy się do batalii o prawdę.

Przypomnijmy, że Policja działa w sposób zadziwiający: zamiast wystawić wezwanie do stawienia się na przesłuchanie, przyjechała po Małgosię prosto do jej domu, a funkcjonariusze chcieli dokonać przesłuchania w mieszkaniu w obecności innych domowników, w tym niepełnosprawnej córeczki Małgosi. Policja wykazuje się niezwykłym zaangażowaniem.

Dlaczego z równą pasją nie ściga np. aborcjonistek handlujących w sieci pigułkami poronnymi…?

Dlaczego traktuje obronę życia jako przestępstwo, podczas gdy aborcjonistki bez przeszkód organizują zabijanie dzieci i jeszcze publicznie się tym chwalą?

O co chodzi w sprawie Małgosi? O pikietę połączoną z publicznym Różańcem, która miała miejsce 6 listopada ubiegłego roku – przeszło 9 miesięcy temu! Akurat teraz, gdy Fundacja prowadzi działania, by powstrzymać kolejny lockdown i akcję szczepień niemoralnymi preparatami – ktoś przypomniał sobie, że w blisko rok temu Małgosia pokazywała na ulicy zdjęcie abortowanego dziecka! Co za zbieg okoliczności!

Szanowny Panie!

Trzymam rękę na pulsie i będę dawała Panu znać o kolejnych krokach w tej bulwersującej sprawie. Ściganie ludzi za to, że sprzeciwiają się zabijaniu dzieci, to istne kuriozum! Jest skandaliczne, że nie ściga się morderców, ale ludzi, którzy powstrzymują mordowanie. Z pewnością, gdyby wolontariusze Fundacji nie psuli szyków wielkiemu biznesowi, wszyscy mielibyśmy spokój. Aborcja to bardzo dobry zarobek, a wielkie koncerny odnoszą z niej korzyści finansowe.

Chcę, by wiedział Pan jeszcze to: Małgosia jest jedną z kobiet, które działają w Fundacji, bo same kiedyś dokonały aborcji. W ostatnim czasie udzieliła wywiadu, w którym opowiada, jak 23 lata temu pozwoliła lekarzom zabić swojego synka. Opisuje, jakie były i są konsekwencje tego, co się stało. Mówi rzeczy wstrząsające. Proszę przeczytać choćby ten fragment:

nie zdawałam sobie sprawy z tego, co się dzieje, nie rozumiałam. (…) Więc podpisałam zgodę na przerwanie ciąży…

Mój syn urodził się żywy na łóżku ginekologicznym. W momencie, w którym go wyjęto i położono mi między nogami, okazało się, że jego serce nadal bije, więc lekarze musieli poczekać aż przestanie bić. Wcześniej, gdy jeszcze był w moim łonie, codziennie podawali mu truciznę, by spowodować jego zgon. Po tym sprawdzali, czy nadal jego serce bije, ale on miał bardzo silne serce i żył jeszcze chwilę po wyjęciu na zewnątrz.

Po tym wszystkim wpadłam w amok, dotarło do mnie, że to nie było przerwanie czegoś, do czego można za chwilę wrócić, ale że moje dziecko autentycznie umarło. Chciałam go jeszcze zobaczyć, ale lekarz nie chciał mi go pokazać, więc zadarłam głowę, by móc to zrobić. Tego widoku nie zapomnę do końca życia… Mój syn leżał na prawym boku, miał podkurczone nóżki, zgięte rączki… to nie był zlepek komórek, to był mały człowiek, któremu przestało bić serce. Ponieważ nie mogłam zapanować nad sobą, zawołano anestezjologa, który mnie uśpił.

Lekarze nie chcieli wyrzucić dziecka do odpadów medycznych, bo był trochę za duży, leżał na sali zabiegowej, w blaszanej misce przykryty ligniną, gdzie każdy przechodził, były badane inne pacjentki. W końcu do mojej mamy, która była wtedy przy mnie, przyszła salowa i poprosiła ją, by przyniosła pudełko po butach i zabrała ciało

Całą rozmowę może Pan przeczytać pod tym linkiem:

https://www.zycierodzina.pl/kazali-przyniesc-pudelko-po-butach-by-zabrac-dziecko/.

Zachęcam także, aby przesłać link innym osobom, aby dowiedziały się z pierwszej ręki, jak naprawdę wygląda aborcja, jak jest okrutna i jak tragiczne konsekwencje z sobą niesie.

Matkom, które pozwoliły zabić swoje dzieci, nikt i nic nie jest w stanie wrócić ich synów i córek. Wiele z nich angażuje się jednak w obronę życia, aby ratować inne maluchy. Bardzo się cieszę, że po tak strasznych doświadczeniach dziewczyny znajdują siłę, by działać przeciw aborcji. Feministki twierdzą, że „aborcja jest OK”. Świadectwo kobiet takich jak Małgosia pozwala zobaczyć, że proaborcyjne slogany to gigantyczne kłamstwo.

Oby ta historia pomogła uratować kolejne dzieci zagrożone zabiciem w łonach matek.

Serdecznie Pana pozdrawiam!


Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – wciąż zbieramy fundusze na pomoc prawną dla Małgosi. To niezwykle ważne, by w tej sytuacji czuła się bezpieczna i była otoczona fachowym wsparciem. Jeśli uważa Pan, że należy pomóc, proszę o dokonanie wpłaty na dane widoczne w stopce niniejszego maila. W tytule przelewu bardzo proszę wpisać „pomoc prawna”.

ZŁOTA LILIA I CZARNY ORZEŁ


https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/zlota-lilia-i-czarny-orzel,p2032190737

  Sławomir M. Kozak www.oficyna-aurora.pl 2022-08-19

7 lipca 1937 roku Cesarstwo Japonii rozpoczęło inwazję na Chiny. Japońscy żołnierze sprowokowali tzw. incydent na moście Marco Polo, co rozpoczęło drugą wojnę japońsko-chińską. Po bitwie Japończycy zajęli Szanghaj i Nankin. Przeprowadzili systematyczną i brutalną

masakrę w Nankinie. Podobno nawet dzieci, starcy i zakonnice ucierpieli z rąk Cesarskiej Armii Japońskiej. Całkowita liczba ofiar śmiertelnych, włączając w to szacunki dokonane przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu i Trybunał do spraw Zbrodni Wojennych w Nankinie po bombardowaniach atomowych, wynosiła od 300 000 do 350 000. 

Do Nankinu trafił wówczas, z rozkazu cesarza Hirohito, jego młodszy brat, książę Chichibu, powołany na szefa tajnej jednostki, nazwanej Złota Lilia, której zadaniem było grabienie Chin z ich bogactw, nie tylko państwowych, ale też prywatnych. Wkrótce, książę wyruszył w głąb kontynentu. Skarby Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej były niewyobrażalne.

Gromadzone w zamkniętym dla reszty świata regionie przez 6000 lat skarby, Japonia postanowiła zawłaszczyć dla siebie. W ciągu następnych siedmiu lat Orient został ograbiony z metali szlachetnych, złotych artefaktów religijnych i niewiarygodnej ilości kamieni szlachetnych. Większość łupów wysyłano na Filipiny, gdzie zorganizowano punkt zbiorczy dla skarbu, z myślą o przerzucaniu go w kolejnych etapach do Tokio.

Nadszedł jednak rok 1941 i Japonia znalazła się w konflikcie zbrojnym z USA.  Podjęto decyzję o ukryciu tych dóbr i podobno jakaś ich część trafiła do podbitej Korei i Indonezji. Jednak większość pozostała na terenie Filipin, które do roku 1943 zostały odcięte od reszty świata przez amerykańskie okręty podwodne.

Japończycy, licząc na rychłe wynegocjowanie rozejmu, postanowili cały ten sezam skryć w grotach i jaskiniach Wysp Filipińskich. Do zadania tego wykorzystywano przymusową siłę roboczą, czyli jeńców wojennych. Kryjówki zaminowywano, budowano wymyślne pułapki, często ci, którzy skarby zakopywali, byli zasypywani wraz z nimi, w wyniku celowych zawałów powodowanych ładunkami wybuchowymi. Miejsca te starannie pieczętowano i maskowano. Japończycy wykonali ich precyzyjną inwentaryzację i oznaczyli położenie na tajnych mapach. Trzycyfrowe oznakowanie odnosiło się do wartości ukrytego łupu, liczonego w jenach. I tak, miejsce opisane liczbą „777” mieściło skarby o wartości 777 miliardów jenów. Taka kwota, w roku 1945, równała się 200 miliardom dolarów. Tak opisane kryjówki nie były rzadkością, zdarzały się także miejsca opisane „999”.

Między 3 lutego i 3 marca 1945 roku, Japończycy stoczyli zacięte walki z Amerykanami o stolicę kraju – Manilę. Przy tej okazji mordowano ludność stolicy. Kobiety gwałcono, okaleczano i mordowano. Na porządku dziennym były masowe gwałty na małoletnich dziewczynkach. Zginęło około 100 000 cywilów. Była to jedna z największych bitew miejskich w czasie II Wojny Światowej. Nie jestem pewien, czy gdyby na tych terenach nie znajdowały się te ogromne zasoby złota, diamentów i innych precjozów, ta masakra byłaby tak wielka i długotrwała.

Jak wszyscy doskonale wiemy, w roku 1945 Japonia skapitulowała, ale alianci rozpoczęli poszukiwania skarbów natychmiast po zdobyciu Manili, co znaczy, że wywiad amerykański musiał już wcześniej zdawać sobie sprawę z materialnej wartości, jaką przedstawiało to miejsce. Wydobycie wszystkiego zajęło kilka lat. Według ówczesnych oficjalnych danych, znane i spisane zapasy złota na świecie, wynosiły około 142 000 ton. Tymczasem, w jednej tylko kryjówce o symbolu „777” było go ponad 90 000 ton. Całkowitą ilość złota zakopanego na Filipinach ocenia się na około 1 milion ton.

Oczywiście, „odzyskiwanie” precjozów odbywało się w ramach operacji wojskowej i było ściśle tajne. Tajne pozostaje do dnia dzisiejszego, bo takie ilości tego kruszcu nie figurują w żadnych statystykach. Początkowo wydobycie prowadziło Biuro Służb Strategicznych (OSS), które w roku 1947 przerodziło się w twór, znany dziś pod nazwą Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). I, jak to w takich przypadkach bywa, złoto zaczęło się „utleniać”.

Wydobyte skarby zdeponowano na ponad 170 kontach bankowych w 40 krajach świata. Wszystkie te państwa były sygnatariuszami tzw. porozumienia z Bretton Woods, z roku 1944. Łup nazwano Black Eagle Trust, z czasem określając go w skrócie „funduszem”. Jego dalsze losy są niezwykle interesujące i mogłyby stanowić kanwę dla sensacyjnego scenariusza filmowego, jednak nie sposób zawrzeć wszystkiego w kilku tysiącach znaków druku, wobec czego dopowiem jeszcze, że część skarbu udało się odzyskać prezydentowi Filipin.

Rządzący twardą ręką Ferdinand Marcos, pełnił swą funkcję od 1965 do 1986 roku, kiedy to o złocie przypomniały sobie amerykańskie jastrzębie,  szykujące się do dziejowych przemian, które miały nadejść wraz z nowym wiekiem. Poprosili Ferdinanda o odstąpienie im 63 000 ton kruszcu. Marcos nie wykazał zrozumienia dla tej inicjatywy, w związku z czym uruchomiono mu w kraju zarówno opozycję, jak i komunistyczną konkurencję i w wyniku niespodziewanych wyborów na scenę, przy współudziale rebeliantów wkroczyła w charakterze prezydenta pani 

Corazon Aquino. Opiniotwórczy magazyn 

Time, na który zawsze można liczyć przy tego typu zwrotach akcji, ogłosił ją natychmiast Człowiekiem Roku. Była to pierwsza kobieta prezydent tego kraju i już w roku kolejnym wprowadziła na Filipinach demokratyczną konstytucję. Zrządzeniem losu raczej, bo nie Opatrzności Bożej, na miejscu pojawił się kardynał 

Jaime Sin, który nie dopuścił, by Marcosa zabili żądni krwi komuniści i przekonał prezydenta Reagana do udzielenia byłemu prezydentowi azylu. Oczywiście, wraz z bagażami. O dalszych losach złota spod znaku czarnego orła można będzie przeczytać w mojej najnowszej książce zatytułowanej „Requiem dla Amelii Earhart”. Książka będzie dostępna w Polskiej Księgarni Narodowej pod koniec sierpnia.

Sławomir M. Kozak, Warszawska Gazeta nr 32/2022

Judasz dostał gotówkę. PiS i PO biorą srebrniki – na kredyt.

CzarnaLimuzyna https://www.ekspedyt.org/2022/08/18/judasz-dostal-gotowke-pis-i-po-biora-srebrniki-na-kredyt/

Dorabianie „filozofii”, „legendy” do antypolskiej działalności PiS trwa w najlepsze. Bardzo dobrze w tym względzie współpracują  ze sobą TVP i TVN nazywając antynarodowych socjalistów „prawicą”, dzieląc użytecznych idiotów na przeciwników i zwolenników, pozycjonując przy okazji dwa główne produkty zgodnie z profilem psychologicznym ich wirtualnych konsumentów.

Postanowiłem dokonać kolejnej nieznacznej trawestacji jednej z wypowiedzi lewicującego europosła PiS:

Rząd mówi, że pełzamy. Trzymam kciuki za te starania, żeby zakończyły się sukcesem, ale od samego początku jestem sceptyczny, jeśli chodzi o ten program …

A tu kolejny cytat, tym razem dosłowny:

Czas przeciąć negocjacje i powiedzieć, że rezygnujemy ze środków na KPO. “Gość Wydarzeń”/Polsat/

Judasz dostał gotówkę. PiS i PO biorą srebrniki na kredyt obciążając jego spłatą ofiarę

Polityk PiS nie nazywa rzeczy po imieniu. Trudno nazwać ten żenujący spektakl negocjacjami w jakiejkolwiek dobrej sprawie. Rozmowy z neokomunistycznymi szantażystami są od samego początku, w swojej istocie, pozbawione sensu. Nie negocjuje się z politycznymi terrorystami.

“Polska nie prowadzi kampanii antyzachodniej”

Pan Zdzisław, zwolennik legalizacji pewnej niemoralnej rzeczy nazywa atakujących Polskę „zachodem”. Jest to prawda tylko w jednym aspekcie, a mianowicie geograficznej lokalizacji aktualnie działających ośrodków neomarksistowskich.

Jak widać o komunizmie i Niemcach ani słowa, bo “ciemny lud” może mieć niemiłe skojarzenia. Podobnie jest z realnym faszyzmem pod unijnym szyldem lub auspicjami NWO. Stąd politykowi PiS wyszedł następujący „kalambur”: „Polska nie prowadzi kampanii antyzachodniej”.

Polska nie prowadzi antykomunistycznej kampanii ?

Dlaczego?

Odpowiedź jest bardzo prosta. To nie “Polska”, bo Polska w swojej istocie jest antykomunistyczna. Nie Polska, lecz zwolennicy socjalizmu i różnych mutacji komunizmu, a wśród nich także piewcy unijnego faszyzmu, nie prowadzą takiej kampanii.

=====================

Suplement. Gwoli sprawiedliwości dodam jeszcze jedną wypowiedź pana Krasnodębskiego, rzadko spotykaną w głównym ścieku.

Uważam, że zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu jest większe niż ze strony Wschodu. To jest paradoksalne.

Na Rosję trzeba mieć Abramsy, wiadomo jakich środków użyć. Natomiast, żeby sobie poradzić z UE, to wymaga większego wysiłku organizacyjnego, intelektualnego – i w tym sensie to jest większe niebezpieczeństwo.

Wypowiedź znalazłem w “Zależnej”.

Rządy „tutejsze” wobec tragedii Polaków i zbrodni OUN-UPA.

Prezenty ministra Dworczyka – prof. Bogusław Paź https://www.bibula.com/?p=135817

Ukraińscy „heroje” siekierami, widłami etc. zgładzili 200 tys. Kresowian (nie licząc Żydów), dziś mają pomniki i nazwy ulic w każdym mieście Ukrainy, a rząd Ukrainy neguje fakt tego ludobójstwa i zabrania ekshumacji 5,5 tys. bezimiennych mogił ofiar band OUN-UPA.

Nie wypłacił też jednej złotówki za ludobójstwo na Polakach, za wypędzenie milionów z nich i za zajęte polskie majątki, ziemię, kamienice, pałace, uniwersytety, kościoły etc.

Tymczasem rząd PiS planuje wydanie z naszych kieszeni po 10 tys. zł. odszkodowania dla… Ukrainek z traumą (sic)! Do dziś dnia, od 80 lat żadna ekipa rządząca Polską nie wypłaciła odszkodowania nikomu z mojej rodziny za traumy z Kresów, z którymi żyli przez całe życie. 

Moja teściowa – rodowita Wołynianka do teraz, jak mówi: nie ma miesiąca, by nie śniło się jak jako dziecko nocą z rodzicami ucieka w zbożu podpalanym przez zdziczałe bandy OUN-UPA. Żaden rząd – tak za komuny, jak i AWS, SLD PO, PSL i PiS nie zaoferował pomocy psychologicznej ofiarom i świadkom ukraińskiego ludobójstwa!

Znałem dziesiątki osób – z rodziny, sąsiadów etc, którzy całe życie zmagali się z traumami – nocami wracały wspomnienia, o poranku budzili się przerażeni i mokrzy od potu. Miałem sąsiadkę – żyła całe życie w stanie obłędu i prawie nigdy nie wychodziła z domu na powietrze. Jak się niedawno dowiedziałem: na jej oczach dzicz z OUN-UPA dosłownie zarżnęła jej rodziców i rodzeństwo…. . Znałem śp. pana F. Trusiewicza – banderowcy na jego oczach zarżnęli mu całą rodzinę, on cudem ocalał, dożył sędziwego wieku. Do ostatnich jego dni (zmarł niedawno) żaden łajdak rozdający dziś miliardy na Ukrainę się do niego nie zgłosił z pomocą… http://cejsh.icm.edu.pl/…/bwmeta1.element.ojs-doi-10…

Nieudacznicy z PiS – odszkodowania obywatelom obcych państw płaćcie ze swoich kieszeni. Zajmijcie się losem 2,5 miliona Polaków żyjących w Polsce poniżej granicy ubóstwa, zajmijcie się pacjentami w szpitalach, których dzienna suma na całodobowe wyżywienie wynosi dużo mniej niż 10 zł. Zajmijcie się milionami emerytów, których emerytury już teraz, latem, nie starczają na zakup węgla i opłaty za ogrzewanie.

Tak, oczywiście, jestem za pomocą uchodźcom! – Ale: uchodźcom, nie obywatelom obcych państw za granicą, wszystkim uchodźcom – nie tylko białym zza wschodniej granicy, ale także tym z Syrii, Libanu, Afganistanu etc., i za ta taką pomocą, jaka się wg prawa międzynarodowego należy: dach nad głową + jedzenie i nic ponadto. Czyli taką, jakiej udzielają kraje o wiele bogatsze od nas.: Niemcy, Hiszpania, Francja, Włochy etc.

Ukraina, kraj dwukrotnie większy od Polski w 80% wolny od działań wojennych i największy eksporter broni do Rosji, niech sama zajmie się swoimi obywatelami, którzy żyją na jej terytorium, bo to jej a nie Polski obowiązek zajmować się swoimi obywatelami, a pomoc poszkodowanym przez rosyjskiego agresora niech weźmie z tego eksportu broni – Tym bardziej, że do niedawna zajmowała 8. miejsce na świecie w eksporcie broni na świecie. https://www.rp.pl/…/art2905441-najwiecej-broni-ukraina…

Warto poczytać, jak Polacy reagują na pisowskich nieudaczników https://twitter.com/michaldwor…/status/1559993894774906880

Prof. Bogusław Paź

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (18-08-2022) | https://myslpolska.info/2022/08/18/prof-boguslaw-paz-prezenty-ministra-dworczyka/

Katolicy milczą, papieże szkodzą, a walka duchowa przybiera na sile.

Świat szuka odpowiedzi

Robert Morrison https://www.bibula.com/?p=135801

Jak podkreślił Michael Matt w ostatnim wydaniu Remnant Underground, niektórzy z najbardziej przekonujących myślicieli w świecie świeckim (przede wszystkim Tucker Carlson – [Tucker Carlson prowadzi najbardziej popularny w amerykańskiej telewizji, codzienny program stacji FoxNews – przyp. Red.) zaczęli opisywać dzisiejszy narastający kryzys światowy w kategoriach walki duchowej. Takie uświadomienia, same w sobie niekoniecznie prowadzą dusze do prawdy, ale stwarzają katolikom możliwość pomocy większej liczbie ludzi w dostrzeżeniu, że jedyną drogą wyjścia z tego kryzysu jest przyjęcie niezmiennej wiary katolickiej.

Wszelkie takie wysiłki mające na celu doprowadzenie dusz do Kościoła katolickiego muszą przezwyciężyć fakt, że większość ludzi postrzega katolicyzm jako religię reprezentowaną przez papieża Franciszka, która prawdopodobnie przyczynia się bardziej do Wielkiego Resetu i zepsucia moralności niż jakakolwiek inna religia w dzisiejszym świecie. Bóg z pewnością może czynić cuda z nawróceniami, jeśli tak zdecyduje, ale ogólnie rzecz biorąc, żadna rozsądna osoba nie uzna, że Kościół rzekomo prowadzony przez Bergoglio jest strażnikiem prawdziwej religii, jeśli nie uzyska jakiegoś rozsądnego wyjaśnienia. 

Na szczęście istnieje takie wyjaśnienie i jest nie tylko przekonujące samo w sobie, ale także pomaga nam zrozumieć, jak i dlaczego świat osiągnął ten rozpaczliwy stan, który widzimy. Możemy krótko przedstawić to wyjaśnienie w następujący sposób:

Po rewolucji francuskiej liczni papieże ostrzegali przed poważnymi niebezpieczeństwami związanymi z przyjęciem do Kościoła katolickiego idei liberalnych i masońskich. Pius X ogłosił w 1910 r. przysięgę  anty-modernistyczną, którą mieli złożyć wszyscy duchowni, a która zawierała antidotum na wiele zła, które od tamtej pory nęka Kościół:

 „Szczerze przyjmuję naukę wiary przekazaną nam od Apostołów przez prawowiernych Ojców, w tym samym zawsze rozumieniu i pojęciu. Przeto całkowicie odrzucam jako herezję zmyśloną teorię ewolucji dogmatów, które z jednego znaczenia przechodziłyby w drugie, różne od tego, jakiego Kościół trzymał się poprzednio.”

Pomimo tych ostrzeżeń kilku papieży, Sobór Watykański II (1962-1965) pozwolił ludziom, którzy wcześniej byli podejrzewani o herezję z powodu swoich liberalnych poglądów, odegrać istotną rolę w redagowaniu dokumentów soborowych. Innowatorzy wykorzystali następnie dwuznaczności, które celowo umieścili w dokumentach soborowych, w swoich ciągłych próbach fundamentalnego przekształcenia Kościoła.

Chociaż najbardziej widoczne zmiany w Kościele od czasu SW II pochodzą z zastąpienia Mszy trydenckiej Mszą Novus Ordo, to jednak inne kluczowe innowacje SW II odegrały znaczącą rolę zarówno w szkodzeniu Kościołowi katolickiemu, jak i w rozwoju Nowego Porządku Świata: fałszywy ekumenizm i powszechne zbawienie, przekonują dusze, że nie potrzebują już wiary katolickiej; skupienie się na humanizmie i godności człowieka wyniosło prawa i pragnienia ludzi ponad przykazania Boże; a mieszanie prawdy i błędu sparaliżowało intelekt i wolę tak wielu katolickich pasterzy, tak że nie mogą oni wypowiadać się przeciwko złu w Kościele i świecie.

Gdyby Kościół był jedynie ludzką instytucją,  nie  obawialibyśmy się, że te odstępstwa od prawdziwej wiary spowodują poważne konsekwencje. Ale jako instytucja ustanowiona przez Jezusa w celu rozpowszechniania Jego niezmiennej prawdy i łask, które zdobył na krzyżu, Kościół jest jedynym podmiotem, który może powstrzymać dominację szatana nad światem.

Dlatego dywersanci wiedzieli, że podkopywanie Kościoła było (i pozostaje) niezbędnym krokiem do ustanowienia Nowego Porządku Świata.

Tak zwani tradycyjni katolicy, którzy trzymali się tego, czego Kościół zawsze nauczał, stanowili grupę kontrolną podczas eksperymentów z wiarą po Soborze Watykańskim II. Tradycyjny katolicyzm rozkwitał, podczas gdy  inne części Kościoła cierpiały proporcjonalnie do stopnia, w jakim przyjmowały nowości. Podobnie jak  marionetki Wielkiego Resetu (Schwab, Fauci, Biden, Trudeau, itd.), którzy podwajają swoje kłamliwe zabiegi, kiedy stają w obliczu ich złych owoców, dywersanci wewnątrz Kościoła spędzili ostatnie sześćdziesiąt lat przynosząc Kościołowi  jedną katastrofę po drugiej, zawsze prześladując tych, którzy próbują temu zapobiegać.

Chociaż wiedzieliśmy, że żyjemy w najgorszym okresie w historii Kościoła, wielu z nas nie zdawało sobie sprawy z pełnej skali problemu. Zasłona niepewności opadła,  gdy Bergoglio bluźnierczo  powitał demonicznego bożka Pachamamę w Watykanie w październiku 2019 roku.

Krótko potem pandemia Covid rozprzestrzeniła się na całym świecie, inicjując Wielki Reset. Ponieważ Bergoglio współpracował z architektami Wielkiego Resetu, aby szerzyć antykatolickie idee, stało się boleśnie jasne, że taki był cel od początku: dywersanci w Kościele katolickim (prowadzeni przez szatana) potrzebowali podkopać Kościół, aby zniewolić świat.

Krótko mówiąc, infiltracja Kościoła wyjaśnia, dlaczego świat osiągnął ten kulminacyjny moment w ponadczasowej walce duchowej. Fakt, że tradycyjni katolicy przetrwali pomimo prześladowań, wskazuje drogę naszej jedynej nadziei w tym momencie. Musimy powrócić do prawdziwej katolickiej wiary.

Mamy więc stosunkowo proste wyjaśnienie stanu Kościoła i świata w 2022 roku. Teraz rozpoznajemy to wszystko wyraźniej, ale jak widać z listu arcybiskupa Marcela Lefebvre’a do ośmiu kardynałów przed międzyreligijnym spotkaniem Jana Pawła II w Asyżu, kluczowe elementy były jasne już w 1986 roku:

W obliczu wydarzeń mających miejsce w Kościele, których sprawcą jest Jan Paweł II, i w obliczu tych wydarzeń, które zamierza przeprowadzić w październiku w Taize i Asyżu, nie mogę powstrzymać się od zwrócenia się do Was i błagania Was w imieniu licznych kapłanów i wiernych, o uratowanie honoru Kościoła, jeszcze nigdy nie upokorzonego do tego stopnia w ciągu jego historii. Przemówienia i działania Jana Pawła II w Togo, Maroku i Indiach powodują, że w naszym sercu wzbiera słuszne oburzenie. Co na to święci Starego i Nowego Testamentu? 

Co zrobiłaby Święta Inkwizycja, gdyby nadal istniała? . . . Następuje niezmierzone zgorszenie dusz katolickich. Kościół jest wstrząsany do samych fundamentów. Jeśli znika wiara w Kościół, jedyną arkę zbawienia, to znika sam Kościół. . . . To nie do pomyślenia, że w Kościele nie podniósł się żaden zdecydowany głos, by potępić te publiczne grzechy? Gdzie są Machabeusze? . . Eminencje, dla czci jedynego prawdziwego Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa, złóżcie publiczny protest, przyjdźcie z pomocą  ciągle wiernym biskupom, kapłanom i katolikom.”

Jak wiemy, Jan Paweł II,  na drodze do stania się świętym Janem Pawłem II (Wielkim) odbył swoje bluźniercze spotkanie modlitewne w Asyżu. Podczas swojego długiego pontyfikatu nadzorował niewyobrażalne niszczenie Wiary Katolickiej, ekskomunikował arcybiskupa Lefebvre, i utorował drogę do okupacji papiestwa przez Bergoglio, mianując jednych z najgorszych złoczyńców w historii Kościoła na najwyższe stanowiska.

Chociaż każdy biskup może mieć uzasadniony powód, by milczeć w niektórych sprawach, nieobliczalne szkody spowodowane przez skumulowane milczenie katolickich przywódców świadczą o głupocie takiego milczenia w obliczu narastających skandali. Jak widać z poniższej, niepełnej listy zła, milczenie dobrych katolików może być nawet gorsze niż niegodziwość jawnych wrogów Kościoła:

– Obraza Boska. Nie biorąc pod uwagę nawet praktycznych konsekwencji dopuszczenia do rozprzestrzeniania się błędów w Kościele, wiemy, że obraża to Boga, gdy rzekomi przywódcy Jego Kościoła nauczają fałszu. Jak powiedział Pan Jezus w Kazaniu na Górze, musimy strzec się fałszywych proroków: „Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków, którzy do was przychodzą w odzieniu owczym, a wewnątrz są wilcy drapieżni. Z owoców ich poznacie je. Izali zbierają z ciernia jagody winne abo z ostu figi?” (Mt 7:15-16). Nie powiedziałby nam tych rzeczy, gdyby chciał, abyśmy poszli za fałszywymi pasterzami i wybrali złe owoce zamiast dobrych. Dlatego pasterze muszą ostrzegać swoje stada!

– Zasłanianie prawdy. Przez całą historię Kościoła, papieże i biskupi chronili wiarę, potępiając błędy, które zagrażały zdrowej nauce katolickiej. Potrzeba odważnego obalania błędów wzrasta proporcjonalnie do ich powszechności i potencjalnych szkód – a od Soboru Watykańskiego II najbardziej podstępne błędy rozprzestrzeniły się w Kościele. Ci, którzy sprawują pieczę nad duszami, mają przynajmniej obowiązek chronić swoje stada poprzez miłosierne i jednoznaczne wyjaśnianie, dlaczego błędy atakujące wiarę są złe i dlaczego należy się im przeciwstawić.

– Oddanie pola bitwy szatanowi. Skoro już wiemy, że znajdujemy się w duchowej walce, wiemy też, że szatan wykorzysta nasze słabości, aby osiągnąć swoje cele. Szatan rozkoszuje się, gdy dobrzy katolicy odmawiają potępienia jego intryg, ponieważ w ten sposób oddaje istotne obszary pola walki swoim pachołkom. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy jest jasne, że gdy Kościół katolicki zwalczał wcześniej te same błędy w całej swojej historii , obecnie odmawia zwalczania błędów płynących z Rzymu. Sugeruje to, że błędy te nie są już wystarczająco złe, by je zwalczać, podczas gdy w rzeczywistości są one bardziej szkodliwe niż kiedykolwiek wcześniej.

– Zaniedbywanie duchowych dzieł miłosierdzia. Bóg dopuszcza pewne zło i powiedział nam, że w odpowiedzi na nie powinniśmy spełniać duchowe i cielesne dzieła miłosierdzia. Możemy łatwo zauważyć, że posoborowa wrogość wobec katolicyzmu wymaga od nas (a w szczególności od pasterzy) upominania grzeszników, pouczania nieświadomych i doradzania wątpiącym. Czyniąc to, oddajemy cześć Bogu, pomagamy naszym bliźnim i zdobywamy zasługi dla nieba. Kiedy zaniedbujemy te uczynki miłosierdzia, zazwyczaj wzmacniamy zło, zamiast je zwalczać powodowani miłością do Boga.

– Wygaszenie ślepoty duchowej i intelektualnej. Jeśli mamy „oceniać drzewo po jego owocach”, jak powiedział nam nasz Pan, musimy być w stanie rozróżnić dobre i złe owoce. Ale kiedy ci, którzy mają za zadanie wychowywać owczarnię, nie potrafią zidentyfikować złych owoców i ostrzec przed nimi, w końcu i my tracimy naszą zdolność do właściwego osądzania drzewa po jego owocach. Wynikająca z tego duchowa i intelektualna ślepota rozprzestrzenia się od biskupów, poprzez księży, do świeckich, a w końcu do wszystkich tych niekatolików, którzy w przeciwnym razie mogliby skorzystać z jasnego przewodnictwa tych, którym Bóg przekazał prawdziwą katolicką wiarę.

– Dzielenie wiernych katolików. Pasterze, kierując się w swoim mniemaniu dobrymi intencjami,  odmawiają potępienia złych owoców SW II i często przenoszą swoje oburzenie z właściwego celu (błędów) na tych, którzy te błędy potępiają (takich jak abp Lefebvre). Możemy i powinniśmy panować nad zakresem i sposobem naszej pracy w walce z błędami przez dyktat roztropności i miłości, ale milczenie wobec opisanego powyżej zła nie jest ani roztropne, ani miłosierne. Odmowa właściwej oceny zgubnej rzeczywistości zagrażającej duszom, nie może stanowić podstawy prawdziwej jedności katolickiej wśród wiernych katolików.

– Uniemożliwianie niezbędnego procesu powrotu do Boga. Bóg pozwolił nam wyraźnie  dostrzec, że błędy promowane przez nowinkarzy na SW II spowodowały poważne szkody w Kościele i świecie. Wydaje się, że pozwala On, by sprawy uległy jeszcze większemu pogorszeniu, ponieważ  wielu katolików pozwoliło tym błędom rozprzestrzeniać się bez zdecydowanego sprzeciwu. Modlimy się do Boga o interwencję, aby nas zbawił, i On z pewnością może to zrobić, nawet jeśli uparcie odmawiamy obrony religii, którą nam dał. Jednak wierni katolicy na ogół rozumieją, że nie możemy skutecznie prosić o Boże miłosierdzie, gdy uparcie odmawiamy wypełniania Jego woli.

Przeciw temu złu milczenia możemy użyć list bł. Piusa IX z grudnia 1876 r. do redaktorów katolickiej gazety z Rodez, którzy stanęli w obronie Syllabusa:

Z pewnością znajdzie się wielu, którzy zarzucą wam nierozważność i to, że wasza praca jest przedwczesna. Ponieważ jednak prawda nie podoba się wielu i jest przyczyną rozdrażnienia tych, którzy uparcie pozostają w błędzie, nie może być nigdy oceniana jako nierozważna lub przedwczesna. Wręcz przeciwnie, im większe i bardziej powszechne jest zło, które ma być zwalczane, tym bardziej będzie to działanie na czasie i roztropne.

W przeciwnym razie musielibyśmy stwierdzić, że sama ewangelia była głoszona w sposób najbardziej nierozważny i przedwczesny, ponieważ czyniono to w czasie, gdy religia, prawa i moralność wszystkich narodów były jej bezpośrednio przeciwne. Ta walka rzeczywiście spowoduje, że będziecie obwiniani i spotka was pogarda i nienawistne oskarżenia, ale Ten, który przyniósł światu prawdę, przepowiedział swoim uczniom, że będą znienawidzeni ze względu na Jego Imię.” (z książki „Liberalizm i katolicyzm” o. A. Roussela)

 ================

Z tego punktu widzenia, pasterze powinni odczuwać wstyd, jeśli nie są obiektem ataków i szyderstw ze strony niegodziwców próbujących zniszczyć Kościół.

Jednym z powodów, dla których wielu z nas szanuje ludzi takich jak Tucker Carlson – który jest obwiniany i wyszydzany przez niegodziwców próbujących zniszczyć świat – jest to, że nie było zbyt wielu obrońców prawdy, gdy byliśmy świadkami postępującego zła w świecie świeckim.  Jesteśmy wdzięczni, gdy podnosi on głos rozsądku i potępia szaleństwo Bidena, Fauci, Pelosi i architektów Wielkiego Resetu.

Ale chociaż przenikliwe spostrzeżenia Tuckera Carlsona mogą pomóc duszom w poszukiwaniu rozwiązania, same w sobie nie wskazują one prawdziwego lekarstwa na zło, przed którym stoi dzisiejszy świat. W tym celu potrzebujemy tradycyjnych katolików, którzy będą bez wahania mówić prawdę. Nasz Pan, Jezus Chrystus, ustanowił swój Kościół, aby chronił i rozdzielał łaskę i prawdę, których potrzebujemy, a dziś tylko stosunkowo niewielka resztka tradycyjnych katolików wciąż zdaje sobie z tego sprawę. Jest rzeczą niewybaczalną, by ci, którzy powinni mówić, milczeli, gdy szatan i jego sługi próbują zniewolić świat.

W swojej książce z 1974 roku „Atanazy i Kościół naszych czasów”, biskup Rudolf Graber zacytował list św. Atanazego „rozesłany do wszystkich biskupów w roku 340”. W liście tym Św. Atanazy porównał niegodziwość popełnioną na żonie lewity w Starym Testamencie (Sdz 19) ze niegodziwością popełnioną na Kościele przez herezję ariańską:

„To, co wycierpieliśmy, jest straszne i całkiem nie do zniesienia; nie da się tego dostatecznie opisać. . . . Nieszczęście Lewity jest małe w porównaniu z tym, czego dopuszczono się przeciwko Kościołowi dzisiaj. Nie słyszano na świecie o niczym gorszym, nikt nie doznał większej krzywdy. Wtedy była to tylko jedna kobieta, której wyrządzono niesprawiedliwość, jeden Lewita, który stał się ofiarą przemocy.

 Dziś jednak cały Kościół cierpi niesprawiedliwość, kapłaństwo zostało bezczelnie nadużyte i – co gorsza – bogobojni prześladowani są przez bezbożnych. . . . Każdy z was powinien ofiarować swoją pomoc tak, jakby sam był ofiarą [niesprawiedliwości]. W przeciwnym razie porządek i wiara Kościoła mogą wkrótce legnąć w gruzach. Obie bowiem są zagrożone, jeśli Bóg nie naprawi zbrodni za waszym pośrednictwem i nie wynagrodzi krzywdy wyrządzonej Kościołowi.”

Co powiedziałby nam Św. Atanazy dzisiaj, gdy Kościół przeżywa o wiele gorszy kryzys niż w jego czasach? Co by pomyślał o katolikach, którzy próbują zachować pokój z tymi, którzy dążą do zniszczenia Kościoła i zniewolenia świata?

Niechaj Najświętsza Maryja Panna, pogromczyni wszystkich herezji, wstawia się za nami, abyśmy mieli miłość, roztropność i męstwo do obrony i szerzenia Bożej prawdy, gdy coraz więcej dusz szuka odpowiedzi. Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

Robert Morrison

Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Remnant (August 17, 2022) – „The Costs of Catholic Silence as the World Looks for Answers”

Putin morduje ryby. A może te ryby nie zostały zaszczepione przeciwko odrze no i teraz mają za swoje –

A może te ryby nie zostały zaszczepione przeciwko odrze no i teraz mają za swoje –

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5233 18 sierpnia 2022

Połowa sierpnia. Kto nie zdążył wypocząć w lipcu, ten korzysta z okazji teraz, bo już od września, wiadomo – bolesny powrót do rzeczywistości, a zwłaszcza – konfrontacja z rachunkami za czynsz, gaz, prąd i w ogóle – z inflacją – która powinna wygasać, ale jucha jakoś nie wygasa i na koniec lipca osiągnęła prawie 16 procent. To znaczy – oficjalnie – bo tak naprawdę to pewnie więcej, ale konkretnie ile – nikt tego nie wie, oczywiście z wyjątkiem tych, którzy wiedzą. [Nad jeziorami, gdzie byłem – w ostatnich 5 latach pobyt w „gospodarstwie turystycznym”zdrożał z 50 na 150 zł, a utrzymanie na biwaku – u nas zdrożało z 5 na 15 zł, tj. też trzy razy. M. Dakowski]

Ale i wypoczynek to niełatwa sprawa. Odpowiadając na pytanie dziennikarza, czy praca go nie męczy, 94-letni prof. Władysław Tatarkiewicz powiedział: „proszę pana, w moim wieku to już tylko praca człowieka nie męczy!

Toteż po wypoczynku trzeba jeszcze jakoś przyjść do siebie, żeby wykrzesać z siebie energię potrzebną do bolesnej konfrontacji z rzeczywistością, która – jak to zauważył ktoś jeszcze za komuny – otacza nas coraz ciaśniej. Ale nie wszystkim dano wypoczywać, bo niezależne media głównego nurtu, których zadaniem jest informowanie obywateli, co myślą, pracują na okrągło, bo nie można nikogo pozbawić tak zwanej „strawy duchowej”. Ale z czego przyrządzić tę strawę, skoro większość albo jeszcze wypoczywa, albo odpoczywa po wypoczynku? To jest okres chudości tematycznej, z którą niezależne media radzą sobie, jak potrafią. Już było o tajemnicach łechtaczki, już było o siostrze Łucji z Fatimy, która została podstawiona przez jakąś przebierankę, już wszystkim przejadły się zdjęcia celebrytek w bikini, pokazujących w ten sposób swoje zalety intelektualne – i tak dalej.

Chudości tematycznej nie rozprasza nawet wojna na Ukrainie, bo gdyby przynajmniej można było o niej pisać, jak jest naprawdę, to jeszcze-jeszcze. Tymczasem nic z tych rzeczy; jest rozkaz, żeby pisać o zbliżającym się nieuchronnie ostatecznym zwycięstwie, ewentualnie o bestialstwie rosyjskich żołnierzy, którzy z zagadkowych powodów uwzięli się na cywilów. Akurat Amnesty International wyłamała się z konwencji i napisała, że niezwyciężona armia ukraińska używa tamtejszych cywilów, jako żywych tarcz. Oburzeniu nie było końca, a tu jeszcze na dodatek ukraińscy dziennikarze, pewnie też z pragnienia dodania na własną rękę dramatyzmu do budujących relacji, zaczęli snuć rozważani na temat taktyki, za co skarcił ich prezydent Zełeński, przypominając, że oni mają informować, że jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej, bo jak zaczną się bisurmanić taktycznie, to zaraz SBU zrobi z nimi porządek.

Okazuje się jednak, że porządki robi nie tylko SBU. Oto do domu byłego prezydenta USA Donalda Trumpa wtargnęło FBI. Czego szukali – nie wiadomo – podobnie, jak nie wiadomo, czy coś znaleźli, ale chyba nie o to chodziło, by złowić tam jakiegoś króliczka, ale raczej – by gonić go. Z powodu panującej w Stanach Zjednoczonych hipokryzji, jeśli jakimś osobnikiem interesuje się FBI („wiecie, rozumiecie obywatelu; z wami jest brzydka sprawa”), to – w odróżnieniu od wszystkich innych obywateli – podobno nie może on kandydować na prezydenta.

Tymczasem kiedy u nas albo CBA, albo ABW, albo jeszcze jakaś inna bezpieczniacka wataha do kogoś wtargnie, to nie musi pociągać to za sobą żadnych konsekwencji, co pokazuje przykład pana mecenasa Romana Giertycha. Nie tylko nic mu się nie stało, ale jest na najlepszej drodze do powiększenia grona autorytetów moralnych. Tymczasem w USA – patrzcie Państwo! Wygląda na to, że w obliczu niesłabnącej popularności Donalda Trumpa, Partia Demokratyczna postanowiła użyć tamtejszej bezpieki, żeby w ten sposób zneutralizować byłemu prezydentowi marzenia o ponownej prezydenturze.

Jest to znakomita ilustracja trafności teorii konwergencji, sformułowanej jeszcze w latach 60-tych przez prof. Zbigniewa Brzezińskiego. Chodziło o to, że trwające w permanentnym, zimnowojennym klinczu zantagonizowane mocarstwa: ZSRR i USA, z biegiem czasu coraz bardziej się do siebie upodabniają. I rzeczywiście! U nas, u zarania transformacji ustrojowej, pan red. Adam Michnik na czele „komisji”, która jakimści sposobem zyskała pozwolenie na buszowanie w archiwach MSW bez konieczności pozostawiania jakichkolwiek śladów, ani bez konieczności złożenia sprawozdania, czego szukali, czy to znaleźli i jaki zrobili z tego użytek, wszedł w posiadanie największych tajemnic. Dzięki temu pan red. Michnik do dzisiejszego dnia zażywa reputacji autorytetu moralnego, którego w dodatku wszyscy się boją, bo nie wiedzą, co on tam wtedy znalazł. Donalda Trumpa najwyraźniej nikt się nie bał, nawet gdy jeszcze był prezydentem, bo zuckerbergi bez ceregieli go ocenzurowały, a on nie mógł nawet jęknąć, no a teraz FBI mu „wtargnęło” i też mu nie wolno nawet jęknąć.

Co ci przypomina widok znajomy ten? Tak jest, PRL, kiedy to – jak pisał Janusz Szpotański – „Berman oraz Minc Hilary, ludowej władzy dwa filary, leżą strzaskane Gnoma ręką i nawet im nie wolno jęknąć”. Co tu dużo gadać; konwergencja, aż miło!

Tymczasem albo widocznie ktoś się zlitował nad niezależnymi mediami głównego nurtu, albo zwyczajnie – „z władzą radziecką nie będziesz się nudził” – i Odrą zaczęły spływać ku morzu tysiące zdechłych ryb. Od razu pojawiły się fałszywe pogłoski, że te ryby nie zostały zaszczepione przeciwko odrze no i teraz mają za swoje – ale pojawiły się również fałszywe pogłoski, że ktoś wpuścił do Odry jakąści truciznę. Kto wpuścił? – Tajemnica to wielka i wszyscy zainteresowani, łącznie z kilkoma biurokratycznymi strukturami, odpowiedzialnymi za ochronę środowiska, przerzucają się między sobą tą „katastrofą ekologiczną”, niczym gorącym kartoflem. Na domiar złego, po kilku dniach Niemcy odkryli w Odrze rtęć i wszczynają energiczne śledztwo. Podejrzliwcy powiadają, że celem tego śledztwa jest przykrycie podejrzeń, jakoby w Odrze pojawiła się nie żadna tam rtęć, tylko stary, poczciwy Cyklon B – ale kto by tam wierzył tym wyssanym z podejrzliwego palca opowieściom?

Coś jednak musi być na rzeczy, bo dotychczas nikt nie wpadł na najprostsze rozwiązanie zagadki, że mordercą odrzańskich ryb jest Putin. Skoro Putin może prokurować w naszym nieszczęśliwym kraju inflację i inne paroksyzmy, to dlaczego do długiej listy swoich zbrodni nie mógłby dorzucić rybiego holokaustu? Możliwe, że to wyjaśnienie nasi Umiłowani Przywódcy zostawiają sobie na koniec, na wypadek, gdyby się okazało, że nie da się przerzucić odpowiedzialności na Tuska, a przynajmniej – na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, albo Dulczessę Wolnego Miasta Gdańska. Oni też prześladowali ryby, tylko – jak wyjaśnił szef „Polskich Wód” – błagali go o przebaczenie, a on wielkodusznie puścił im rybobójstwo w niepamięć.

Tymczasem okazja raz stracona, jest stracona na zawsze, więc chyba nie będzie rady, jak zwalić wszystko na Putina, bo – jak oskarżać, to oskarżać!

ZERA ABSOLUTNE

ZERA ABSOLUTNE

2022-08-12https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/zera-absolutne,p1380212275

Do napisania poniższych słów zmobilizował mnie występujący w ostatnich tygodniach, niespotykany dotąd, chaos na światowych lotniskach. Ogólnie, związany jest z zabójczymi dla lotnictwa decyzjami, które podejmowano sukcesywnie na przestrzeni ostatnich 2 lat, przy milczącym współudziale wszystkich chyba rządów. Te fatalne decyzje, to zarówno naciski wywierane na pracownikach w celu uczestnictwa w eksperymentach medycznych, jak i równoczesne zwolnienia, które objęły w Europie blisko 25% pracowników lotnisk. Jak podawała jeszcze w styczniu 2021 r. Europejska Federacja Pracowników Transportu, już wtedy prawie 60% pracowników obsługi naziemnej pozostawało bez zatrudnienia. Większość z nich już nigdy do swych zajęć nie powróci. Ruch lotniczy natomiast, zgodnie z tym, co pisałem na łamach Warszawskiej Gazety kilka miesięcy temu, zaczął po okresie wymuszonego przestoju przyrastać, ale nie ma go już kim „obrobić”. W wielu książkach pisałem o zagrażających nam „agendach” liderów resetowanego właśnie świata, ale oczywiście, niewiele osób pochylało się nad nimi. Rozumiem naturalny wstręt do lejącej się z nich nowo-mowy i ich objętości. Niemniej, szkoda, że zainteresowanie tymi opracowaniami jest niewielkie. O Agendzie 21 pisałem już w roku 2008, o Agendzie 2030, której realizacja właśnie nas osacza, w roku 2020. Może to najlepszy jednak moment, by pochylić się nad Agendą 2050, której nazwa nie powinna nas zmylić, jako że daty w tych dokumentach są granicznymi dla celów, które określają. Dzisiaj przedstawię więc to, co nas czeka już wkrótce, a właściwie, czego już zaczynamy doświadczać  na co dzień. Choćby właśnie, na europejskich lotniskach. Jest to jeden z dokumentów stworzonych w ramach koncepcji walki z klimatem, będącej głównym celem Agendy 2050. Opublikowano go po raz pierwszy 29 listopada 2019 roku, kiedy nie atakował nas żaden wirus, a za wschodnią granicą było w miarę spokojnie.

To opracowanie, które ma 58 zapisanych stron, kosztowało zapewne tyle, ile wynosi mój kilkuletni dochód. Z przyjemnością pochylę się nad nim za promil tej wartości. Ma trzy zalety: pokazuje totalne dyletanctwo autorów i całkowite nieprzygotowanie do działań, które już realizują, bez względu zresztą na rozwój sytuacji. Zaleta trzecia jest taka, że tym razem nie muszę zastanawiać się nad tytułem mojego felietonu.

Z powodów wyjaśnionych na wstępie, odnoszę się tylko i wyłącznie do poruszonych tu zagadnień dotyczących przyszłości lotnictwa, kreślonych starannie na najbliższych 28 lat. Aby zapoznać się w pełni z tym, co nam szykują globalni, młodzi liderzy, poklepywani zapewne czule przez swych promotorów, zachęcam do sięgnięcia do źródła, do którego link podaję poniżej. Jeśli przyjąć, że pochodzą oni wszyscy z tej samej stajni, a to już wiemy, poniższe zalecenia i uwagi, należy traktować, jako coś, co będą wdrażali wszędzie tam, gdzie ich umieszczono dla realizacji, tak zwanej Agendy 2050. Niech nas nie zwiedzie fakt, że Wielka Brytania taktownie (taktycznie) wyszła z Unii. Jaj cele strategiczne pozostają niezmienne.

Całość zatytułowana jest: 

ZERO ABSOLUTNE

Realizacja zobowiązań Wielkiej Brytanii w zakresie zmian klimatycznych poprzez stopniowe zmiany w dzisiejszych technologiach

Zaczynamy od strony numer 1.

„Dwa wielkie wyzwania, przed którymi staniemy w całkowicie elektrycznej przyszłości, to latanie i transport. Chociaż istnieje wiele nowych pomysłów dotyczących samolotów elektrycznych, nie będą one funkcjonować na skalę komercyjną w ciągu 30 lat, więc zerowa emisja oznacza, że przez pewien czas wszyscy przestaniemy używać samolotów. Żegluga stanowi większe wyzwanie: choć istnieje kilka okrętów wojskowych napędzanych reaktorami jądrowymi, nie mamy obecnie żadnych dużych elektrycznych statków handlowych, a przecież w przypadku importowanej żywności i towarów jesteśmy w dużym stopniu uzależnieni od żeglugi.”

Przechodzimy gładko do strony numer 2.

Kluczowe przesłanie dla sektorów przemysłowych

Zero bezwzględne stanowi siłę napędową dla ogromnego wzrostu w branżach związanych z elektryfikacją, od zaopatrzenia w materiały, poprzez wytwarzanie i przechowywanie, aż po końcowe wykorzystanie. Przemysł paliw kopalnych, cementowy, żeglugowy i lotniczy czeka gwałtowny spadek, podczas gdy budownictwo i wiele sektorów produkcyjnych może kontynuować działalność na dzisiejszą skalę, po dokonaniu odpowiednich przekształceń.”

Fracht międzynarodowy: Obecnie nie mamy żadnych nieemitujących zanieczyszczeń statków towarowych, dlatego istnieje pilna potrzeba zbadania sposobów elektryfikacji napędu statków oraz możliwości przeniesienia go na kolej elektryczną. Wymagałoby to ogromnej rozbudowy międzynarodowych zdolności przewozowych kolei.”

Lotnictwo: W czasie dostępnym na podjęcie działań nie ma opcji lotów bezemisyjnych, więc branża stoi w obliczu szybkiego skurczenia się. Rozwój lotów elektrycznych może mieć znaczenie po roku 2050. (…)

Podróże i turystyka: Bez latania nastąpi wzrost turystyki i rekreacji krajowej i kolejowo-drogowej.

I już jesteśmy na stronie 3.

„Kluczowe przesłanie dla jednostek

(…) pokonywanie mniejszych odległości pociągiem, albo w części (lub w pełni) elektrycznymi samochodami i zaprzestanie latania”. (…)

„Podróżowanie

Wpływ naszych podróży zależy od tego, jak daleko podróżujemy i jak to robimy. (…) wszyscy możemy zmniejszyć nasz całkowity roczny przebieg. 

1. Przestać używać samolotów

2. Korzystać z pociągu, a nie samochodu, kiedy to możliwe.

3. Wykorzystać wszystkie miejsca w samochodzie lub kupić mniejszy samochód.

4. Wybrać samochód elektryczny, jeśli to możliwe, co stanie się łatwiejsze wraz ze spadkiem cen i rozbudową infrastruktury ładowania.

5. Lobbować za większą ilością pociągów, brakiem nowych dróg, zamknięciem lotnisk i większą ilością odnawialnej energii elektrycznej.”

Strona 4.

„Dlaczego napisaliśmy ten raport teraz

Autorzy tego raportu są finansowani przez rząd brytyjski w celu wspierania przedsiębiorstw i rządów (krajowych i regionalnych) w opracowaniu przyszłej strategii przemysłowej, która będzie zgodna z ideą zerowej emisji. Aby to zrobić, musimy przewidzieć, w jaki sposób będziemy wytwarzać przyszłe towary i budynki, a także zastanowić się, jakiej wydajności od nich oczekujemy.

Cała obecna działalność lotnicza zostanie wycofana w ciągu 30 lat, co stwarza niezwykłe możliwości dla innych form komunikacji międzynarodowej (…) dla przemysłu turystycznego i rekreacyjnego w celu rozszerzenia oferty wakacyjnej o charakterze bardziej lokalnym oraz dla rozwoju nieemitującego zanieczyszczeń transportu średniego zasięgu, takiego jak pociągi i autobusy elektryczne.”

Na stronie 6 mamy kolorową tabelę, w której odnajdujemy interesujące nas zagadnienia. Jest ona podzielona na dwie części i tak, w latach 2020 – 2029 przewiduje:

„Latanie 

Wszelkie lotniska, oprócz Heathrow, Glasgow i Belfast zamknięte, a transfer między nimi kolejowy.

W latach 2030 – 2049 wszystkie pozostałe lotniska zamknięte.”

Skoro mówią, że dobrowolnie zamkną wszystkie swoje mniejsze lotniska, to nikt o zdrowych zmysłach nie podejrzewa chyba, że wyjątek będą stanowiły porty lotnicze w Zielonej Górze, Radomiu, czy Szczecinie. Mało tego, izraelski przewoźnik ElAl, w czerwcu ogłosił, że z braku pilotów, od października zrywa połączenia z Brukselą, Toronto i Warszawą! A, skoro do 2049 Brytyjczycy zamierzają również zamknąć największe lotniska w Irlandii Północnej, Szkocji i Anglii, czyli w narodowych częściach składowych całej Wielkiej Brytanii, ze stolicą włącznie, to niech ktokolwiek przytoczy powód, dla którego należałoby (można było) w tym czasie budować od podstaw mega-lotnisko w Polsce? Logicznie rzecz biorąc, istnieją tylko dwa. Albo, ma się wiedzę i przekonanie, że Agenda 2050 nie zostanie zrealizowana (a co to mogłoby oznaczać, to już nawet nie chcę myśleć), albo – po nas choćby Potop.

Na stronie 8 mamy już nagłówek:

„1. Zero emisji w 2050 z dzisiejszą technologią

Kluczowa wiadomość: poza lataniem i żeglugą, wszystkie nasze obecne zastosowania energii mogłyby zostać zelektryfikowane. Przy ogromnym zaangażowaniu Wielka Brytania mogłaby wytwarzać wystarczającą ilość bezemisyjnej energii elektrycznej, aby zaspokoić około 60% naszego obecnego zapotrzebowania na energię końcową, ale moglibyśmy lepiej ją wykorzystać poprzez stopniowe zmiany w technologiach, które przetwarzają energię na transport, ogrzewanie i produkty”.

Na stronie 14 kolejna rewelacja w punkcie

„1.3 Zero emisji w Wielkiej Brytanii w 2050

Kluczowa wiadomość: Oprócz zmniejszenia naszego zapotrzebowania na energię, osiągnięcie zerowych emisji przy użyciu dzisiejszych technologii wymaga wycofania się z latania, żeglugi, jagnięciny i wołowiny, stali wielkopiecowej i cementu.

Spośród nich żegluga ma obecnie kluczowe znaczenie dla naszego dobrobytu – importujemy 50% naszej żywności – a bez cementu nie wiemy, jak budować nowe budynki czy instalować odnawialne źródła energii. Potrzeba tego ograniczenia zostanie złagodzona w miarę wdrażania innowacji, ale wiele z naszych najbardziej cenionych działań może być kontynuowanych i rozszerzanych, a Zero Bezwzględne stwarza możliwości rozwoju w wielu dziedzinach.”

Nie wiedzą zatem, jak budować, ale już rujnują, ponieważ idea zerowej emisji stwarza im „możliwości rozwoju w wielu dziedzinach”. Opisując rysunek globalnej emisji, przedstawiony na tej stronie, którego Państwu oszczędzę,  geniusze piszą:

„Trzy górne ćwiartki tej liczby pokazują konsekwencje naszego zużycia energii w zakresie emisji. Dwie krytyczne formy urządzeń, których nie da się zelektryfikować za pomocą znanych technologii, to samoloty i statki. Mimo że Solar-Impulse 2, jednomiejscowy samolot elektryczny zasilany energią słoneczną, okrążył Ziemię w 2016 r., trudno jest zwiększyć skalę samolotów zasilanych energią słoneczną ze względu na powolne tempo poprawy wydajności ogniw słonecznych na jednostkę powierzchni pokazane na rys. (…). Tymczasem lot napędzany bateriami jest hamowany przez dużą masę baterii, biopaliwowe substytuty nafty napotykają na taką samą konkurencję o ziemię z żywnością, jak opisano w rozdziale 1.2, a nie ma innych gotowych i odpowiednich technologii magazynowania energii. W rezultacie, w ramach ograniczeń dla planów zerowej emisji, przy znanych nam technologiach,  wszystko, co lata musi być wycofane do 2050 roku, dopóki nie powstaną nowe formy magazynowania energii. Obecnie nie mamy też elektrycznych statków handlowych. Nie ma miejsca na umieszczenie na statku wystarczającej liczby ogniw słonecznych, aby wygenerować wystarczającą ilość energii do jego napędzania, a jak dotąd nie podjęto próby zbudowania kontenerowca zasilanego bateriami.”

Strona 18 wita nas następującym, odkrywczym stwierdzeniem:

„Wykorzystanie energii w transporcie

Rysunek (…) pokazuje, że prawie cały dzisiejszy transport polega na bezpośrednim spalaniu paliw kopalnych w pojeździe, a tylko 1% transportu jest zasilany energią elektryczną, w pociągach elektrycznych. Bez opcji technologicznych pozwalających na zastąpienie samolotów i statków ich elektrycznymi odpowiednikami, w drugiej kolumnie rysunku przyjęto, że te środki transportu zostały wycofane w ciągu trzydziestu lat, więc energia elektryczna dostępna dla transportu może być podzielona pomiędzy pojazdy kolejowe i drogowe. (…)

Rysunek pokazuje zarówno konsekwencje energetyczne, jak i emisyjne wynikające z pokonania jednego kilometra przez osobę korzystającą z różnych środków transportu: te dwie liczby są ze sobą ściśle skorelowane, z wyjątkiem lotu, gdzie emisje na dużej wysokości powodują dodatkowy efekt ocieplenia. Rysunek ten podkreśla, jak ważne jest zaprzestanie latania – jest to najbardziej emisyjna forma transportu, a samolotami podróżujemy na najdłuższe dystanse. Typowy samolot międzynarodowy porusza się z prędkością około 900km/h, więc lot w klasie ekonomicznej równa się 180kgCO2e na osobę na godzinę (podwójnie w klasie biznes, poczwórnie w klasie pierwszej, ze względu na zajmowaną powierzchnię). Latanie przez ~30 godzin rocznie jest więc równe rocznej emisji typowego mieszkańca Wielkiej Brytanii. 

Kluczowe strategie redukcji zużycia energii w transporcie zależą od formy podróży. Podróżowanie na krótkich dystansach wiąże się z częstym zatrzymywaniem się i ponownym rozpoczynaniem podróży, więc znaczna część energii zużywana jest na rozpędzenie pojazdu i jego zawartości. W związku z tym zmniejszenie masy pojazdu i mniejsza ilość podróży stają się kluczowymi strategiami zmniejszania zapotrzebowania na energię. (…) W przypadku podróży długodystansowych najwięcej energii zużywa się na pokonanie oporu powietrza, dlatego kluczem do zmniejszenia zapotrzebowania na energię jest ograniczenie prędkości maksymalnej (siły aerodynamiczne rosną z kwadratem prędkości) oraz oporu powietrza poprzez zastosowanie długich i cienkich pojazdów – pociągów. Transport kolejowy jest zatem najbardziej wydajnym środkiem transportu w przypadku podróży długodystansowych, a jeśli większa część podróży odbywa się pociągiem niż samochodem, można osiągnąć znaczne oszczędności energii bez utraty przebiegu. W pełni elektryczny pociąg może przewozić ludzi zużywając 40 razy mniej energii na jednego pasażera niż samochód osobowy. Inne środki transportu mogą również zmniejszyć zapotrzebowanie na energię w transporcie. Na przykład w Holandii około 20% wszystkich pokonywanych odległości odbywa się na rowerze, w porównaniu do zaledwie 1% w Wielkiej Brytanii.”

Stąd zapewne szczególny nacisk w projekcie rodzimego CPK położono, póki co, tylko na tak zwany komponent kolejowy i budowanie/modernizowanie sieci tego typu połączeń (słynne szprychy). A, skoro szprychy i koła, to szykujmy rowery. Jednak, słysząc o podejmowanych właśnie próbach połączenia spółki CPK z państwowym przedsiębiorstwem PPL, odpowiedzialnym za porty lotnicze w Polsce, obawiam się całkiem poważnie o to, że pozostanie nam niedługo tylko koło i szprychy, do tego bez piasty.

A to już: 

„Lot i transport

Samoloty elektryczne są w fazie rozwoju, ale jest to trudne: ograniczone tempo poprawy sprawności ogniw słonecznych pokazane na rys. (…) sugeruje, że energia słoneczna nigdy nie będzie wystarczająca dla wielopasażerskich lotów komercyjnych. W międzyczasie musimy jeszcze znaleźć wystarczający przełom w rozwoju baterii, aby przewidzieć wystarczającą ilość lekkich akumulatorów. Najbardziej obiecującą drogą wydaje się być syntetyczne paliwo lotnicze, które będzie miało znaczenie dopiero po znacznym zwiększeniu produkcji energii elektrycznej bez emisji.

Dekarbonizacja żeglugi jest trudna przy zastosowaniu obecnych technologii. Chociaż żeglugę na krótkich dystansach można zelektryfikować za pomocą silników zasilanych bateriami, to żegluga na długich dystansach wymaga procesu spalania. Napęd jądrowy statków stanowi realną alternatywę dla obecnej żeglugi długodystansowej i jest już stosowany, choć prawie wyłącznie w statkach wojskowych. Niektórzy operatorzy komercyjni badają obecnie możliwość dodania żagli do statków konwencjonalnych w celu zmniejszenia ich zapotrzebowania na olej napędowy.”

Proponowany przez planistów powrót do wykorzystania żagli, jako napędu w statkach, jest moim zdaniem wisienką na torcie, ale przed jej położeniem, nastąpiła zapewne wyrafinowana burza mózgów, w wyniku której, pod wisienką postawili kremowego kleksa, w którym czytamy, na stronie 40:

„Praca i lokalizacja

Istnieją dwie kluczowe implikacje dla naszego życia: po pierwsze, budynki staną się znacznie droższe, ponieważ ograniczenia dotyczące budownictwa generują znaczne niedobory; po drugie, transport stanie się znacznie droższy, ponieważ ograniczenia dotyczące podróży lotniczych wygenerują nadmierny popyt na inne formy transportu. Przez kosztowny rozumiemy bezpośrednie koszty dla jednostki lub firmy, ale także koszty pośrednie w postaci obniżonej jakości. Spodziewamy się, że te dwie istotne zmiany doprowadzą do presji na ilość przestrzeni, którą wykorzystuje jedna osoba, a także na miejsce zamieszkania i pracy. Wskazuje to na zwiększoną centralizację, z rozwojem miast.”

Czyli wszystko na nic, znowu kamieni kupa, bo te budynki droższe będą, wbrew oczekiwaniom młodych inżynierów (po szkołach zarządzania), a i transport stanie się droższy, zarówno dla jednostek, jak i dla firm, a mało tego, dojdą koszty w postaci obniżonej jakości! Ale, wszystko rozwiąże się znaną nam już przecież doskonale centralizacją i rozwojem miast. Problem w tym, że ogólny, obecny trend jest dokładnie przeciwny. Ale, kto by się przejmował przejściowymi trudnościami. Dobrze będzie. 

A, jeśli idzie o zero absolutne, to przypominam, że temperatura zera bezwzględnego jest tylko teoretyczną granicą, do jakiej można ochłodzić układ termodynamiczny. Zero symbolizuje także nicość i brak.

Łącząc tok myślenia historycznego z matematycznym, podpowiem, że podobnie, jak wszystkie wcześniejsze dyktatury, ta również kiedyś się skończy. To jest zdarzenie, które musi zajść, czyli tak zwane zdarzenie pewne. Formalnie, jest ono zdarzeniem przeciwnym do zdarzenia niemożliwego, czyli wybudowania czegoś z niczego, dla nikogo, przez dyletantów, czyli zera absolutne. Równolegle – bezwzględne.

(wytłuszczenia w cytowanych dokumentach, poczynione kursywą – moje – smk)

Sławomir M. Kozak, Gazeta Finansowa, 12-25 sierpnia 2022 r.

BKP: I. Pseudopapież Franciszek w Kanadzie uczestniczy w pogańskim rytuale. II. Co robić?

Szanowni Redaktorzy! 

Wysyłamy nasze listy, w których reagujemy na wizytę pseudopapieża Franciszka Bergoglia w Kanadzie, gdzie on również brał udział w pogańskim rytuale fumigacji (tzw. smudging). Te rytuały z  gestami czarodziejstwa są całkowicie niezgodne z chrześcijaństwem.

Wideo: https://bcp-video.org/pl/franciszek-w-kanadzie/

Chcielibyśmy poprosić o publikację. 

Z góry dziękujemy. 

Z poważaniem, 

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu 

byzcathpatriarchate@gmail.com

—————————————————————

 

BKP: Pseudopapież Franciszek w Kanadzie uczestniczy w pogańskim rytuale 

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=19643  https://jeroboam.wistia.com/medias/i0obeb5gew

https://rumble.com/v1elm5j-franciszek-w-kanadzie.html  cos.tv/videos/play/38006752274584576

bitchute.com/video/meseZCHyoRXN/

Cytat z mediów: „Podczas wizyty w Kanadzie papież Franciszek uczynił częścią swojego programu udział w pogańskich rytuałach z tubylcami”.

Komentarz: Bergoglio ściągnął klątwę intronizacją demona Pachamamy, i przygotował tak grunt pod pierwszą pandemię związaną z eksperymentalną transgenetyczną szczepionką. Teraz, w obliczu kolejnej nadciągające [wg. NWO md] j pandemii, całkiem otwarcie wykonuje kolejny apostatyczny gest i akceptuje bezpośredni udział w pogańskim rytuale. Znowu ściąga klątwę, świadomie odwracając Bożą ochronę od ludzkości!

Cytat: „Papież uczestniczył w pogańskim rytuale ‘ puryfikacji dymem’ oraz modlitw w cztery strony świata zgodnie z rdzennymi tradycjami”.

Komentarz: W tym artykule, reklamującym wizytę Bergoglia w Kanadzie, następujące wyjaśnienie: „Rdzenna tradycja nie polega na modlitwie twarzą we wszystkich czterech kierunkach, ale raczej na modlitwie do czterech  stron świata, a tym samym na oddawaniu czci bóstwom lub bogom w nich samych”. To wyjaśnia, w czym naprawdę Bergoglio uczestniczy.

Cytat: „Podczas wizyty papieża starszy plemienny (szaman) wejdzie do kościoła z miską dymiącego cedrowego drzewa, szałwii, słodkiej trawy i tytoniu, aby kościół oczyścić”.

Komentarz: Katolicki kościół jest poświęcony przez biskupa. Jest namaszczony świętym olejem i poświęcony przez składanie bezkrwawej Ofiary i udzielanie sakramentów. Kościół jest zbezczeszczony, jeśli ma w nim miejsce samobójstwo lub morderstwo, deprawacja, pogański rytuał lub sataniczna ceremonia. Kościół następnie musi zostać ponownie, po pewnym okresie pokuty i modlitw, poświęcony, aby służył Bogu, a nie szatanowi i jego demonom.

Jednakże Bergogliowe zamówienie tak zwanego oczyszczenia kościoła jest wręcz przeciwnie, jego publicznym zbezczeszczeniem poprzez pogański rytuał, który wzywa diabła i demony aby to święte terytorium zajęli! Po wizycie Bergoglia musiałby być w kościele, zgodnie z katolicką tradycją, odprawiony egzorcyzm, a kościół musi zostać ponownie poświęcony.

Cytat: „Ta puryfikacja, według informacji, ma dwojaki cel: pokazać uznanie tego rytuału publiczności i oczyścić samo wnętrze, co jest gestem stworzenia 'bardziej gościnnej przestrzeni’ na powitanie Ojca Świętego”.

Komentarz: Okazanie uznania tego rytuału publiczności jest praktycznie zalegalizowaniem bałwochwalstwa przez papieski autorytet! Bergoglio oficjalnie „unieważnia” pierwsze przykazanie i ustanawia precedens aby i inne  katolickie świątynie były zbezczeszczone przez szamanów i satanistów.

Drugim celem pogańskiego rytuału, który wzywa demony, podobno jest stworzenie „bardziej gościnnej przestrzeni” na powitanie Ojca Świętego. Jeśli sobie Bergoglio zapewnił, ażeby dla jego powitania zostały zwołane demony, tak udowodnił tym, kim naprawdę jest. Publicznym z jednoczeniem się z demonami, przebija Najświętsze Serce Jezusa, któremu kościół jest poświęcony.

Cytat: „Ksiądz Bouvette przyznał, że ’ puryfikacja dymem’ nie jest katolicką tradycją, ale stwierdził, że zachowywanie jej 'na pewno jej nie zaprzecza’”.

Komentarz: Pogańskie rytuały nie tylko, że nie są katolicką tradycją, ale też mocno jej zaprzeczają! Nie można służyć Chrystusowi i Belialowi (2 Kor 6:15).

Cytat: „Ksiądz kontynuuje: 'Pewne pogańskie praktyki byłyby świętokradztwem, ponieważ wyśmiewają się z wiary lub niebezpiecznie otwierają na system duchowy, w którym nie mamy kontroli nad tym, kto w nas wchodzi lub bierze nas w posiadanie’”.

Komentarz: Sam propagator synkretyzmu przyznaje, że praktyki pogańskie otwierają demonicznemu systemowi. Więc są z jednej strony świętokradcami, kpią z wiary, a z drugiej strony niebezpiecznie otwierają dusze na demony. Ci przez nie wchodzą i opętują człowieka w celu duchowego związania go i zapobieganiu jego zbawienia. Bergoglio w tych rytuałach celowo uczestniczy i ustanawia zgubny precedens,dlatego ,że on sam ma w sobie ducha antychrysta.

Cytat: „Osoba dokonująca oczyszczenia używa pióra lub gałązki, aby skierować dym na uczestników ceremonii, którzy wyciągają ręce, aby powitać go na znak pragnienia oczyszczenia swoich umysłów i serc”.

Komentarz: Jeśli katolicy wyciągają ręce w pragnieniu oczyszczenia swoich umysłów i serc za pomocą demonów, które przechodzą przez rytuał, to ta apostazja i satanizacja prędzej czy później boleśnie się na nich ukaże. Bergoglio nie otwiera drzwi poprzez pokutę i głoszenie Ewangelii Zbawicielowi, ale poprzez pogańskie rytuały otwiera drzwi demonicznym siłom.

Cytat: „Ksiądz Bouvette przyznał, że 'oprócz tej tradycji, rytuał puryfikacji jest praktykowany również w czarach i obrządku Wicca’”.

Komentarz: Tutaj ksiądz już otwarcie przyznaje, że jest to praktykowanie czarów i satanizmu bezpośrednio w świątyni na cześć pseudopapieża Bergoglio.

Cytat: „Papież Franciszek określił swoją wizytę w Kanadzie jako 'pielgrzymkę pokutną '”.

Komentarz: To nie jest pielgrzymka pokutna! To jest kpina z prawdziwej pokuty. Jest to odwrócenie się plecami do Chrystusa i do prawd Ewangelii, które zapewniają nam zbawienie.

Boże Słowo nas i dzisiaj pilnie ostrzega: „To, co poganie ofiarują, nie składają w ofierze Bogu ale demonom. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami” (1 Kor 10:20). Apostołowi Pawłowi Jezus powiedział: „Wysłałem cię do pogan, abyś otworzył im oczy i odwrócił od ciemności do światła, od władzy szatana do Boga. Aby przez wiarę we Mnie otrzymali odpuszczenie grzechów i dziedzictwo ze świętymi” (Dz 26:18).

Kto ale wysyła Franciszka Bergoglia, który czyni dokładnie odwrotnie? Z pewnością nie wysyła jego ten Jezus, który wysłał Pawła do pogan, aby się nawrócili i zostali zbawieni.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr               + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

26.07.2022

Pseudopapież Franciszek w Kanadzie uczestniczy w pogańskim rytuale

vkpatriarhat.org/en/?p=22071  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=8981  /italiano/

vkpatriarhat.org/es/?p=12213  /español/

—————————————————————————

BKP: Franciszek Bergoglio za pomocą pogańskiego rytuału w Kanadzie wprowadza Kościół 

pod panowanie demonów. Co robić? 

Bergogliowa kilkudniowa podróż po Kanadzie miała jeden główny cel: przełamać opinię publiczną w Kościele katolickim, że czczenie i przywoływanie demonów, otwarcie się na nie i poświęcenie się im, jest na tym samym lub nawet wyższym poziomie niż czczenie prawdziwego i jedynego Boga. Bergoglio stara się usunąć Pierwsze Przykazanie Dekalogu, które brzmi: „Ja jestem Pan, twój Bóg… Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko (tj. ptaków), ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył” (Wj 20 :1-5). Apostoł narodów ostrzega przed pogaństwem: „Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów… Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy (Rz 1:22-23.25).

Bergoglio dąży do szokującego i absurdalnego celu: wymazać ze świadomości katolików niezgodność, jaka istnieje między Bogiem a diabłem! Zatrzeć różnicę między światłem a ciemnością, między zbawieniem a potępieniem! To nie tylko odstępstwo i bunt przeciwko Bogu, ale także grzech przeciwko Duchowi Świętemu.

Podczas pogańskiego rytuału w Kanadzie szaman wyzwał Bergoglia, obecnych biskupów i ludzi, aby położyli ręce na swoich sercach. Szaman następnie wezwał demony, aby przyszły i przejęły władze nad ich umysłami i sercami. Szaman przy tym rytualnie gwizdał na kości dzikiego indyka.

Wielu pogańskim rytuałom, w których uczestniczył Bergoglio, towarzyszyło głośne bębnienie i wykrzykiwanie. Uczestnicy nosili nakrycia głowy z ptasich piór i przedstawiali różne ptaki. Szaman odprawił tzw.„świętą” ceremonię nad nakryciem głowy z piór, które następnie włożył na głowę Bergoglio na znak jego poddania się szatanowi i demonom, czczonym przez pogan (por. 1 Kor 10,20).

Pogańska duchowość, ukryta za tańcami i rytuałami, nie jest niewinną rzeczą. Przypomnijmy tylko tzw kulturę i tradycję Azteków. Każdego ranka o świcie szaman wyrywał serce z piersi wciąż żyjącej osoby i ofiarowywał je pogańskim bóstwom. W ten sposób tym bóstwom było ofiarowanych rocznie około 20 000 ludzkich istnień. Gdyby nie przyszło chrześcijaństwo z kulturą miłości do Boga i do człowieka oraz z zasadami sprawiedliwości, to te pogańskie rządy terroru zniszczyłyby całą ludzkość. Tragedią jest to, że obecni słudzy demonów mają ,, głębinową władze’’ na świecie i starają się zredukować ludzkość. Bergoglio przez swoją zdradę Boga i zjednoczenie z demonami, sprowadzając klątwę, stwarza im warunki. Doświadczenie już mamy po jego intronizacji demona Pachamamy. Następnie przeprowadzono eksperymentalne mRNA szczepienie na całej planecie. Czego możemy się spodziewać po tym odstępczym geście w Kanadzie?

Chrześcijanie z duchem II Watykańskiego Soboru już zapomnieli, że wszyscy męczennicy, zwłaszcza w pierwszych trzech wiekach, woleliby cierpieć tortury i śmierć niż jednym ziarnkiem kadzidła oddać szacunek pogańskim bóstwom, czyli demonom. Przykładem jest św. Ignacy, biskup Antiochii. Był uczniem apostołów Piotra i Jana. Gdy cesarz Trajan (98-117) dowiedział się o biskupie Ignacym, kazał go do siebie przyprowadzić i zmuszał do oddania czci pogańskim bóstwom. Święty odpowiedział: „Nawet jeśli rzucisz mnie bestiom, ukrzyżujesz lub spalisz ogniem, nigdy nie złożę ofiary biesom  demonom!”. Św.Ignacy został skazany i wysłany do Rzymu, aby go rzucili głodnym lwom. W drodze statkiem do Rzymu ostrzegł Efezjan: „Jeśli ktoś przez złą naukę niszczy Kościół Boży, za który Jezus Chrystus został ukrzyżowany, taki, jako zbesczeszczony, pójdzie w ogień nieugaszony, podobnie jak ten, kto go słucha”.

Ten wyrok w pełni odnosi się do pseudopapieża Franciszka. On złą nauką niszczy Boży Kościół, dlatego pójdzie, jak ostrzega św. Ignacy, w ogień nieugaszony. Razem z nim tam pójdzie i ten, kto go słucha. Bergoglio ciągnie cały Kościół do szatańskiego bałwochwalstwa i ściąga Bożą klątwę na Kościół i świat!

Św.Ignacy powiedział do cesarza: „Nawet jeśli rzucisz mnie bestiom, nigdy nie złożę ofiary demonom.” Ta postawa św. Ignacego opiera się na nauczaniu Pisma Świętego oraz apostolskiego i całej Tradycji Kościoła.

Podobnie jak św. Ignacy, zachował się i biskup Eleuteriusz za panowania cesarza Hadriana (117-138). Święty Eleuteriusz pochodził z Rzymu i był zmuszany do oddania hołdu pogańskim bóstwom. On odmówił, mówiąc: „Trzeba opłakiwać waszą głupotę. Macie od Boga rozum, … ale porzuciliście prawdziwego Boga, który wszystko stworzył, i toczycie z Nim wojnę. Wasi bogowie  to w rzeczywistości demony, którzy chcą zniszczyć wasze dusze w piekle. Uważać ich za bogów i składać im ofiary i czcić  to największe szaleństwo! Ja będę czcił jedynego Boga, którym jest Jezus Chrystus!”. Biskup przeszedł szereg okrutnych tortur, pozostał wierny Chrystusowi, aż w końcu cesarz Hadrian nakazał odciąć mu głowę mieczem.

Pseudopapież w 2019 roku intronizował demona Pachamamę w Watykanie. W Kanadzie Bergoglio podczas pogańskiego rytuału podporzątkował się czarownikowi (szamanowi), a wraz z nim wszyscy obecni biskupi. Dzięki inicjacyjnemu obrzędowi poświęcenia się demonom, który przeszedł Bergoglio, ustanawia zgubny precedens dla wszystkich katolików. Św. biskup Eleuteriusz powiedziałby do niego i obecnych biskupów: „Trzeba opłakiwać waszą głupotę! Macie od Boga rozum, … ale porzuciliście Boga! Uważacie stworzenia za bogów i czcicie demona, którego nazywacie „Matka ziemia”. Co więcej, męczennik pokarałby Bergoglia i tych biskupów: „Porzuciliście prawdziwego Boga, który wszystko stworzył i toczycie z Nim wojnę”. Za gest apostazji, który popełnili, spadła na nich Boża anatema zgodnie z Ga 1:8-9, czyli klątwa i wykluczenie z Tajemniczego Ciała Chrystusa – Kościoła. Jeśli ci biskupi odmówią pokuty, skończą w piekle.

Za cesarza Aureliana (270-275) św. Chariton został postawiony przed prefektem miasta i on zmuszał go do oddania szacunku pogańskim bóstwom. Chariton odpowiedział: „Wszyscy bogowie pogańscy  to demony. Bez pozwolenia od Boga nie mają władzy nawet nad świniami”. Chariton za swoją wierność Chrystusowi został poddany najokrutniejszym torturom.

Deifikacja tak zwanej „Matki ziemi” jest bałwochwalstwem. Poganie czczą stworzenie zamiast Stwórcę. Apostoł Paweł woła: „Podając się za mądrych stali się głupimi… Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, zamiast służyć Stwórcy” (Rz 1:22-23.25).

Bergoglio w Kanadzie ukrywał swój szacunek dla demonów, okazując uznanie dla tzw. rdzennej kultury i ich duchowości. To wina II Watykańskiego Soboru i katolickiej hierarchii, że ci poganie, chociaż ochrzczeni, praktykują nawet w katolickich świątyniach bałwochwalcze rytuały i magię. W ten sposób czczą demony, a nie Boga. Tak wypełniają odstępczy program Nostra aetate Soboru Watykańskiego II. Już Jan Paweł II także w Kanadzie i innych miejscach uczestniczył w pogańskich rytuałach. Dlatego II Watykański Sobór należy w prawdzie nazwać tym, czym jest, czyli heretyckim. Posoborowi papieże za promowanie programowej apostazji muszą być publicznie i pośmiertnie ekskomunikowani z Kościoła, ponieważ z Mistycznego Ciała Chrystusa już sami się ekskomunikowali przez notoryczną promocję pogaństwa. Bez tego radykalnego kroku nie może nastąpić duchowe przebudzenie i odnowa Kościoła! W przeciwnym razie będzie kontynuowany proces autodestrukcji, który teraz przyśpiesza pseudopapież Bergoglio poprzez swój bezpośredni udział w satanistycznych rytuałach, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz Kościoła.

Oby Bergogliowa do nieba wołająca prowokacja zaalarmowała sparaliżowanych katolików!

Drodzy katolicy, uświadomcie sobie najistotniejsze prawdy wiary i zacznijcie rozróżniać, kto kroczy pod sztandarem Chrystusa, a kto pod sztandarem antychrysta! Rzeczywistość jest taka, że nieważny papież Franciszek znajduje się pod wielokrotną Bożą anatemą, wykluczeniem z Kościoła i klątwą! Ta  przechodzi n a wszystkich, którzy mu się poddają i są mu posłuszni.

Drodzy biskupi, księża i wierni, waszym obowiązkiem przed Bogiem jest radykalne oddzielenie się od nieważnego papieża!

Prorok Eliasz na Karmelu wzywał lud: „ Jak długo będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Pan jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!” (1 Krl 18:21). Prorok również modlił się: Wysłuchaj mnie, o Panie! Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie, jesteś Bogiem i Ty sam nawróć ich serce (w. 37).

Aktualne odnowienie ślubów chrzcielnych po skandalu w Kanadzie:

Niech dwóch świadków będzie obecnych. Niech każdy katolik położy rękę na sercu i powie:

„Wyrzekam się szatana i jego demonów.

Wyrzekam się wszelkich zabobonnych i pogańskich praktyk, związanych z wróżbiarstwem i magią.

Wyrzekam się sługi szatana Francisa Bergoglio.

Wierzę w Boga Stwórcę i w Jego Syna Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela.

Teraz przyjmuję Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Boga. Amen.

W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Amen”.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                 + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

30.07.2022

Franciszek Bergoglio za pomocą pogańskiego rytuału w Kanadzie wprowadza Kościół pod panowanie demonów. Co robić?

vkpatriarhat.org/en/?p=22067  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=8964  /italiano/

vkpatriarhat.org/es/?p=12228  /español/

Prezes Kaczyński zmniejsza elastyczność podczas pełzania

Prezes Kaczyński zmniejsza elastyczność podczas pełzania

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, WażneAutor: CzarnaLimuzyna, 8 sierpnia 2022

Pełzać będziemy. Pełzaliśmy i pełzamy

My do koryta, a wy do jamy

Donald Tusk, wybitny przedstawiciel opcji niemieckiej straszy swój elektorat, że PiS może przestać pełzać przed Brukselą. Z najnowszej historii wiemy, że ludzi, którzy oglądają telewizję bardzo łatwo przestraszyć. Lemingi boja się najbardziej rzeczy dobrych dla Polski. W tym przypadku jednak prawda nie jest przyjemna. PiS ma zamiar zmienić tylko… elastyczność. Obiecywał to już w 2015 roku.

Inna strategia

Nową strategię PiS wyjaśnia w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” prof. Arkadiusz Jabłoński

Jarosław Kaczyński zapowiada pewien rodzaj strategii, w której będziemy wykazywać się większą skutecznością, a mniejszą elastycznością. Był czas, w którym tę elastyczność, próbę wypełniania warunków KE traktowano jako coś, co będzie sprzyjało korzystnym rozwiązaniom dla Polski. Okazało się to naiwnością. Teraz mamy nową zapowiedź prezesa PiS.

Będzie próba podejmowania gry z KE na innych warunkach wbrew narzekaniu opozycji.

Nie wiem co kieruje profesorem Arkadiuszem Jabłońskim. Czy może chce, w ten sposób, zasugerować, że PiS naprawdę wierzyło w końcowy pozytywny efekt wdrażania marksistowskiej nomokracji zwanej praworządnością? 

Czy wśród osób normalnych naprawdę byli ludzie, którzy uwierzyli, że zgoda Morawieckiego na unijny dyktat, to “coś, co będzie sprzyjało korzystnym rozwiązaniom dla Polski”? Czy wierzył w to Morawiecki? Jeżeli w to wierzycie, to chyba nie doceniacie pana Morawieckiego.

 „Narzekanie opozycji”

To prawda. Targowica z Nowogrodzkiej jest bez przerwy krytykowana przez targowicę totalną za pełzanie zygzakiem, a więc za sposób niezbyt szybkiego podążania w kierunku najgłębszej przepaści. Trzeba jednak przyznać gwoli sprawiedliwości, że nikt do tej pory nie zrobił tyle złego dla Polski, co PiS. Konkurencyjna targowica (PO et consortes) próbuje przekonać polskiego głupca, że zrobią „to lepiej”. Mamy więc klasyczną tragifarsę – połączenie tragedii z farsą, w której naiwni bohaterowie przeżywają kolejne “niespodziewane” lockdowny (medyczny, energetyczny, żywnościowy, finansowy). PiS oczywiście przekonuje, że nie ma najmniejszego zamiaru wychodzić z unijnego (globalnego) lockdownu, a na domiar tego, w kulminacyjnej scenie: chce osiąść głębiej, bo pełzać od pewnego momentu nie będzie już można.

“Szef komitetu wykonawczego PiS”, nazwiska specjalnie nie wymienię, bo liczy się funkcja, powiedział, że celem partii jest zmiana struktury bagna z „bagna UE” na ”bagno narodów UE”. Zmiana słuszna i pożądana. W oryginale cytat brzmi:

My z UE nigdzie się nie wybieramy i to podkreślaliśmy wielokrotnie. Nie wszystko działa tak, jak powinno w UE. Naszym celem jest także zmiana struktury UE, na Unię Europejską narodów.

Będziemy stosować taktykę “ząb za ząb”

Już widzę oczami wyobraźni jak targowica z Nowogrodzkiej wybija zęby unijnym faszystom, zmuszając Niemców do rezygnacji z wydobycia węgla i rezygnacji z dotychczasowego wolumenu produkcji rolnej i przemysłowej na rzecz polskiej gospodarki. Ponadto: wymusza pod groźbą sankcji przywileje dla polskiej mniejszości w Niemczech łącznie z prawem do antyniemieckich parad na ulicach Berlina. A na koniec Niemcy dokonują wpłaty “pod choinkę, w grudniu 2022.” pierwszej raty reperacji wojennych.

Nihil novi sub sole

Targowica z Nowogrodzkiej versus targowica totalna. Oto poziom percepcji i zaangażowania Polaków. Zawracam uwagę na fakt, że obydwie zwaśnione targowice są za likwidacją polskiego górnictwa. Co na to idioci-zwolennicy jednej i drugiej – takiej samej opcji?