Trzaskowski? Stanowi „realne i bardzo prawdopodobne zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi”

Kinga Małecka-Prybyło <pomagam@stopaborcji.pl>
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski po raz kolejny usiłuje zablokować nasze działania! Wydał nam zakaz organizacji ulicznej akcji informacyjnej, którą zaplanowaliśmy na środę 11 stycznia pod budynkiem sądu, gdzie ma odbyć się kolejna rozprawa jednej z liderek grupy przestępczej, która pośredniczy w handlu nielegalnymi pigułkami poronnymi. 
Wie Pan jak argumentuje swój zakaz Trzaskowski? Jego zdaniem, obecność naszych wolontariuszy w tym miejscu stanowi „realne i bardzo prawdopodobne zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi”! Takiego zagrożenia nie będzie jego zdaniem stanowił natomiast tłum zwolenników aborcji, którzy zapowiedzieli już swoją obecność pod budynkiem sądu. Mają oni wywierać presję na sąd i opinie publiczną, aby uniewinnić aborcyjną aktywistkę, współodpowiedzialną za śmierć kilkudziesięciu tysięcy polskich dzieci.Dlatego Trzaskowski chce usunąć nas z ulicy, ale my się nie poddajemy – zaskarżyliśmy jego decyzję do sądu, który przyznał nam rację i uchylił zakaz prezydenta Warszawy. To jednak dopiero początek walki.
Trzaskowski po raz kolejny chce nas cenzurować
W piśmie, które otrzymaliśmy od Rafała Trzaskowskiego, możemy przeczytać nie tylko o wydanym dla naszych wolontariuszy zakazie, ale również o rzekomo „agresywnej działalności” naszej Fundacji (!), która sprowadza zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób. A to przecież przeciwko nam trwa kampania terroru i nienawiści, która prowadzona jest w dużej mierze na ulicach Warszawy. To właśnie w stolicy aborcyjni bandyci już kilka razy spalili nasze furgonetki. Podkładali ogień pod nasze pojazdy, narażając przy tym na ogromne niebezpieczeństwo postronnych przechodniów oraz parkujące obok samochody.
Niemal każdego dnia aktywiści aborcyjni blokują ruch naszych furgonetek na głównych ulicach Warszawy, tamując przy tym przejazd i stwarzając niebezpieczeństwo dla innych uczestników ruchu. To właśnie w Warszawie doszło do głośnego napadu na naszych kierowców,dokonanego przez bojówkarzy, którzy brali wcześniej udział w szkoleniu z „działań ulicznych” sponsorowanym przez Urząd Miasta Warszawa. Krótko po tym wydarzeniu, gdy policja aresztowała Michała Sz., lidera napaści na naszych działaczy, aktywiści aborcyjni i LGBT wywołali w mieście zamieszki. Nasi wolontariusze wielokrotnie konfrontowali się na ulicach Warszawy z agresywnymi aktywistami, których celem było siłowe zablokowanie naszych akcji i zastraszenie naszych działaczy. Panie MirosĹ‚awie, prezydent Warszawy najwyraźniej nie dostrzega w tych aktach terroru zagrożenia dla mieszkańców swojego miasta. 
Trzaskowski zagrożenia dla życia i zdrowia nie widzi też najwyraźniej w działalności w jego mieście zorganizowanych grup przestępczych, które pośredniczą w nielegalnym handlu pigułkami poronnymi. Tabletki te połykane samodzielnie w domach zabijają tysiące dzieci i mogą powodować okropne komplikacje zdrowotne u kobiet, takie jak np. śmiertelny krwotok. Dla Trzaskowskiego niebezpieczna jest za to nasza Fundacja, która głosi prawdę o skutkach pigułkowej aborcji, ostrzega Polki przed zażywaniem tabletek kupowanych od przestępców oraz dąży do powstrzymania dynamicznie rozwijającej się obecnie przestępczości aborcyjnej. W środę 11 stycznia odbędzie się w Warszawie kolejny proces Justyny W. – liderki największej w Polsce zorganizowanej grupy przestępczej, która pośredniczy w nielegalnym handlu tabletkami śmierci. Wedle szacunków, tylko w ostatnim roku za pomocą pigułek zamordowano w Polsce kilkadziesiąt tysięcy dzieci. W trakcie procesu pod budynkiem sądu zamierzają się zebrać aktywiści aborcyjni, aby wywierać presję na uniewinnienie Justyny W. W tym samym celu na procesie obecni mogą być także przedstawiciele ambasad (m.in. ambasady USA) oraz zagranicznych mediów, instytucji i korporacji. My planujemy pokazywać w tym miejscu prawdę o aborcji, dlatego Trzaskowski używa wszelkich dostępnych sobie środków oraz absurdalnych argumentów, aby usunąć nas z przestrzeni publicznej. Odwołaliśmy się już od decyzji Trzaskowskiego, w związku z czym w czwartek 5 stycznia w godzinach popołudniowych odbył się proces, na którym sąd podzielił nasze zdanie i uchylił decyzję prezydenta Warszawy. To jednak z pewnością nie koniec walki. Rafał Trzaskowski nie zamierza złożyć broni i będzie prawdopodobnie próbował zaskarżyć niekorzystny dla siebie wyrok. Co więcej, jego urzędnicy mogą zlekceważyć nawet prawomocny wyrok sądu, co ostatnio miało już miejsce, gdy za wszelką cenę próbowano zablokować naszą akcję informacyjną pod Urzędem Miasta, gdzie informowaliśmy o powiązaniach Trzaskowskiego z grupą LGBT, w której doszło do gwałtu i przemocy z użyciem narkotyków. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższych dniach. My na pewno użyjemy wszelkich dostępnych środków, aby głosić prawdę o aborcji w przestrzeni publicznej, szczególnie w środę 11 stycznia, gdy proaborcyjne media po raz kolejny będą próbowały wykorzystać proces Justyny W. na potrzeby swojej propagandy i celów politycznych. Użyją oni Justyny W. aby oswajać Polaków z aborcją oraz pomocnictwem w tym makabrycznym procederze. Szczególnie narażone na emocjonalne manipulacje są młode dziewczęta i kobiety w trudnej sytuacji życiowej. Nie damy się wypchnąć i ocenzurować, ale do dalszej walki potrzebujemy Pana pomocy. Lobby aborcyjne dysponuje gigantycznym wsparciem finansowym od zagranicznych korporacji i ambasad obcych państw. Sprzyjają mu także politycy, którzy uciekają się do administracyjnych i prawnych sztuczek, aby zagłuszyć prawdę o aborcji oraz wysyłają na naszych wolontariuszy podległych sobie funkcjonariuszy policji i straży miejskiej. My możemy liczyć tylko na naszych Darczyńców, których stała i regularna pomoc jest kluczowa dla powodzenia naszych akcji, na które w najbliższym czasie potrzebujemy ok. 9 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby wesprzeć organizację niezależnych akcji informacyjnych na temat aborcji oraz umożliwić odpieranie kolejnych sądowych i administracyjnych ataków zwolenników aborcji. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Piekło uciekających przed wojną Ukrainek w Izraelu. „Times of Israel” ujawnia. SZOKUJĄCE !! Brutalny rasizm.

Piekło uciekających przed wojną Ukrainek w Izraelu. „Times of Israel” ujawnia. SZOKUJĄCE !! Brutalny rasizm.

https://nczas.com/2023/01/06/pieklo-uciekajacych-przed-wojna-ukrainek-w-izraelu-ujawniono-szokujace-relacje

Ukrainki szukające schronienia przed rosyjską inwazją w Izraelu są gwałcone, maltretowane, wykorzystywane, a wiele nadużyć umyka uwadze władz, bądź jest celowo ignorowanych, podczas gdy sprawcy mogą dalej popełniać przestępstwa – ocenił dziennik „Times of Israel” w opublikowanym w środę reportażu, w którym zebrano świadectwa skrzywdzonych ukraińskich uchodźczyń.

Do Izraela od początku inwazji Rosji przybyło ponad 47 tys. Ukraińców, głównie kobiet. Spośród nich pozostało tam około 15 tys., reszta zdecydowała się wyjechać.

Ani jeden Ukrainiec uciekający przed wojną nie otrzymał w Izraelu statusu uchodźcy” – podkreślił dziennik.

==============================

Śledztwo „Times of Israel” udokumentowało przypadki gwałtu, molestowania seksualnego, wykorzystywania w miejscu pracy i innych nadużyć, z jakimi spotkały się uciekające przed wojną Ukrainki w Izraelu.

Jednym z przypadków opisanych przez izraelski dziennik jest gwałt na Swietłanie, która uciekła z Ukrainy w marcu wraz ze swoim 6-letnim dzieckiem. Kilka miesięcy później wykorzystał ją mężczyzna, który zaprosił ją wcześniej do Izraela, obiecując pomoc. Olha Udowiczenko, wolontariuszka w centrum pomocy uchodźcom w Hajfie przekazała, że Swietłana cierpiała zarówno z powodu traumy wojennej, jak i gwałtu, jednak w Izraelu nie miała niemal żadnej pomocy ze strony władz. – Zamiast tego napotkała biurokratyczny labirynt – skomentowała Udowiczenko.

– Uchodźcy powiedzieli nam, że nawet jeśli kontaktują się z policją, funkcjonariusze mówią tylko po hebrajsku. To samo dotyczy opieki społecznej – to zamknięte koło – opisała wolontariuszka.

Policja uznała przedstawione przez Swietłanę dowody gwałtu za niewystarczające. Ukrainka uznała, że nie ma siły, aby dalej walczyć. Jej domniemany gwałciciel jest na wolności, a Swietłana opuściła Izrael i udała się do „kraju, który przyjmuje uchodźców”, jak stwierdziła Udowiczenko. Sprawa Swietłany nie jest odosobniona – podkreślił „Times of Israel”.

– Władze w Izraelu pokazują brak zrozumienia dla trudnego położenia ukraińskich kobiet i traktują ich twierdzenia z dużą podejrzliwością. Nawet jeśli istnieją jasne dowody ich deklaracji, rzeczywistość pokazuje, że brakuje chęci, aby obracać kołami sprawiedliwości i „marnować” środki publiczne na cudzoziemki – skomentowała Liora Turlevsky, prawnik, która zajmuje się nieodpłatnie wieloma sprawami dotyczącymi kobiet z zagranicy.

Latem 2022 roku jedna z Ukrainek, które uciekły przed wojną do Izraela popełniła samobójstwo – przekazał „Times of Israel”. Wedle osób zaznajomionych ze sprawą, cierpiała z powodu zespołu stresu pourazowego i niepewności ekonomicznej w Izraelu i dręczyło ją wcześniej istniejące schorzenie. Wiele razy rozmawiała z psychologiem z rządowego numeru zaufania. Izraelskie ministerstwo opieki społecznej przekazało, że nie może komentować tej konkretnej sprawy.

Statystyki dotyczące przestępstw wobec ukraińskich uchodźców są trudne do zdobycia – ocenił dziennik.

Chociaż zjawisko wyzysku nie jest nowe, „prawdziwym problemem jest polityka” – oceniła prawnik Anat Ben-Dor z Uniwersytetu Tel-awiwskiego. Wykorzystywaniu sprzyjają też trudne warunki finansowe i nikłe wsparcie ze strony izraelskiego rządu w zakresie prawa do pracy.

Nie-Żydzi uciekający przed wojną na Ukrainie otrzymują status turysty w Izraelu – wyjaśnił dziennik. Jest to kategoria wizowa, która zwykle nie pozwala na pracę. W maju 2022 roku Izrael dostosował swoją politykę, pozwalając na pracę Ukraińcom, z pewnymi obostrzeniami.

„W lipcu Izrael wprowadził kolejną przeszkodę dla zarabiania na życie dla osób z Ukrainy – ograniczenie geograficzne dotyczące tego, gdzie mogą pracować. Jeśli nie pracują w budownictwie, rolnictwie, pielęgniarstwie lub hotelarstwie, nie mogą pracować w 17 miastach, w tym najważniejszych centrach takich jak Tel Awiw i Jerozolima” – opisał „Times of Israel”. – To poważny problem – skomentowała Ben-Dor.

– Uważam to za bardzo krzywdzące. Przypomina to dwustronną politykę – tak, możesz pracować, ale jednocześnie (rząd) robi, co może, aby cię do tego zniechęcić. Myślę, że wina za narażanie tych ludzi spada przede wszystkim na ministerstwo spraw wewnętrznych – dodała prawnik.

Była minister spraw wewnętrznych Ajelet Szaked ogłosiła we wrześniu 2022 r., że od 1 stycznia 2023 r. Ukraińcy, którzy przybyli do Izraela w październiku 2022 roku i później nie będą mieli w ogóle zagwarantowanego prawa do pracy.

A JEDNAK SIĘ KRĘCI…

A JEDNAK SIĘ KRĘCI…

Z rosnącym niedowierzaniem obserwuję w ostatnim czasie dyskusję w mediach społecznościowych dotyczącą teorii o płaskiej Ziemi.
Nie zwracałbym na to uwagi, gdyby nie to, że i mnie zaczęli pytać Czytelnicy o zdanie w tej sprawie. Z uwagi na fakt, że tego typu pytań otrzymuję coraz więcej, postanowiłem się do nich odnieść w najnowszym nagraniu z serii „Prosto z Mostu”.

Polecam wszystkim zainteresowanym i nie tylko im.

  Sławomir M. Kozak www.oficyna-aurora.pl

https://banbye.com/watch/v_LftS936Qkcts
20 minut

Z honorem lec

Z honorem lec

Sławomir M. Kozak 6.01.2023 https://aurora.info.pl/z-honorem-lec/?nws=1571569856&mws=ZGFrb3d5QG8yLnBs

Mamy nowy, 2023 rok. Przed nami kolejne miesiące, w czasie których będzie się wiele działo. Możemy śmiało, jak nigdy wcześniej stwierdzić, że oto historia dzieje się na naszych oczach. Nie wiemy jeszcze z całą pewnością, co dokładnie zwali się nam na głowy, ale – mając nadzieję na najlepsze, spodziewajmy się najgorszego.

Nie musimy sięgać do przepowiedni proroków sprzed setek lat, bo te większość z nas skrupulatnie przewertowała, tkwiąc w tym, trwającym już kilka lat, pandemonium. Lepiej byłoby posłuchać lub poczytać proroków dzisiejszych, do czego namawiałem wielokrotnie w swoich felietonach, opisujących nie tylko urojenia i plany wszechobecnych, współczesnych demonów, ale też całkiem realne działania, przejawiające się w czasie ich wcale nie skrywanych, międzynarodowych spotkań. W zasadzie przestali się z nimi kryć już na początku wieku, od kiedy rozpoczęli oswajanie nas z nieuchronnymi, ich zdaniem, zmianami, w tym ograniczaniem naszych wolności i konsekwentnym zaganianiu nas do gett, dla zmylenia przeciwnika, czyli nas wszystkich, nazywanych dziś inteligentnymi miastami.

Jak wiele razy powtarzałem, próbą generalną było przedstawienie medialne, prezentowane w telewizjach całego globu, pod nazwą „Atak na Amerykę” z roku 2001, ale to już był akt końcowy przygotowań. Dużo wcześniej otumaniło nas Hollywood, czyniąc z produktów filmowych narkotyk XX wieku, a niezwykły rozwój technologiczny doprowadził do tego, że korzystamy z niego nieprzerwanie sącząc samym sobie tę toksyczną kroplówkę poprzez coraz większe i lepsze telewizory, monitory komputerowe, tablety i smartfony. Podobnie, tą samą drogą wprowadzamy w nasze organizmy kłamliwą narrację tak zwanych newsów, czyli fałszywych doniesień medialnych, które dawno już utraciły prawo do nazywania ich informacjami, czy wiadomościami ze świata. Telewizja publiczna przestała pełnić rolę platformy dla wymiany poglądów, dyskusji o palących problemach, zarówno lokalnych, krajowych, czy ogólnoświatowych. Nie pełni tym bardziej roli oświatowej, czy wychowawczej, a wręcz przeciwnie. Dajemy się oszukiwać i degenerować, za nasze własne pieniądze, i maszerujemy w zgodnym stadzie ku nieuniknionej przepaści.

Pochylałem się nad tym wszystkim całkiem często w minionych latach, o czym pragnę przypomnieć zachęcając do zapoznania się z książką „Rocznik sadystyczny 2020/2022”. Zawarłem w niej część moich tekstów, które powstawały w okresie styczeń 2020 – grudzień 2022, stąd takie ramy czasowe zawarte są w tytule książki, przewrotnie określone mianem rocznika, może głównie z tego powodu, że ten czas tak właśnie pojmuję, jak jeden, dłużej po prostu trwający rok, w którym mimo ogromu niespotykanych wcześniej zdarzeń, wszystko działo się według wspólnego, ponurego schematu.

Uznałem jednak, że pora najwyższa spiąć te wszystkie przypadki jedną klamrą i spisać, nie dla własnej próżności, ale głównie po to, żeby je utrwalić. Dla tych, którzy zechcą po nie kiedyś sięgnąć, by zobaczyć, czy ten absurdalny świat to był jakiś koszmarny sen, czy też przydarzyło się to również innym. We wstępie do zbioru „Moje dzwony trzydziestolecia”, wydanego w Chicago w r. 1977, Stefan Kisielewski mówił o swych felietonach, że chciał, aby wypełniały one pewną lukę, jaką w jego czasach był brak historii i starał się, by były one „świadectwem swych czasów, antologią nastrojów, barw psychicznych, klimatów duchowych, a także… tematów nieobecnych (…)”. Perfekcyjnie to ujął! Poza tym, mamy tę przypadłość, że szybko zapominamy. Zbyt szybko. Odnoszę wrażenie, że staramy się w ten sposób zatrzeć w pamięci traumatyczne przeżycia, wyprzeć je z niej i nigdy do nich nie wracać. Tymczasem, nie wolno nam o nich zapomnieć. Bo, poza wszystkim innym, poza zrujnowanym w owym czasie życiem milionów ludzi na całym świecie, nie wychodzimy z tego zaklętego kręgu, a co najgorsze, widzimy, że wpadają już weń kolejne pokolenia. Ja przynajmniej to widzę, ale podejrzewam, że wiele osób dookoła też to zauważa.

Kolejne rozdziały mojej książki dobierałem w taki sposób, aby wykazać, że po pierwsze, nie zwaliło się to wcale na nasze głowy trzy lata temu, a dużo wcześniej oraz, po wtóre, że jako społeczeństwo nie dostrzegaliśmy symptomów tego trzęsienia ziemi, które nas dopadło. A były one wyraźnie słyszalne i widoczne. Od przynajmniej 20 lat. Nie cofam się zatem do jakichś odległych wieków, a do czasu, który łatwo zawiera się w życiu jednego pokolenia.

Dlaczego wreszcie w tytule znalazło się określenie „sadystyczny”? Sadyzm, w moim rozumieniu, przejawia się w czyimś okazywaniu swej wyższości, chęci dominowania, upokarzania innych i sprawowania nad innymi kontroli. Wyraźnie widzimy, że podejmowane są wobec nas próby przejęcia nad nami kontroli i to coraz silniejsze, zawężające nam zakres swobody, a my, z różną wrażliwością, ale jednak podporządkowujemy się tym działaniom. Przyzwyczailiśmy się bowiem przez lata funkcjonować w systemie określanym, jako demokratyczny i oczekujemy, że demokratyczne zasady działają dla naszego dobra. Tymczasem, w tych relacjach między dotąd pozornie demokratycznymi instytucjami państwa, każdego prawie dzisiaj, i obywatela, zaczął występować układ typowy dla ról agresor – ofiara. Być może jakaś część osób się z tą diagnozą nie zgodzi, jednak spróbujmy sobie racjonalnie wytłumaczyć to nasze uśpienie, by nie rzec otępienie i doprowadzenie nas do sytuacji, w której się znaleźliśmy. To, tzw. syndrom gotowanej żaby sprawił, że leżąc wygodnie, w coraz cieplejszym, usypiającym czujność otoczeniu nie zdołaliśmy na czas wyskoczyć z całkiem realnego już Matrixa. Czasu już nie ma, musimy powiedzieć to sobie szczerze. Ale, być może warto się jeszcze zatrzymać w zwierzęcym pędzie ku samozagładzie i zastanowić przynajmniej, czy pozostało nam już tylko „z honorem lec”?

Czołowy przedstawiciel czczonej dziś przez cynicznych spadkobierców tego typu polityki, 5 maja 1939 r. mówił, że „Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor”. W pierwszych godzinach napaści sowieckiej na Polskę był już w Rumunii, a przypomnę, że obrona Warszawy trwała do ostatniego dnia września, natomiast tzw. „kampania wrześniowa”, czyli wojna obronna Polski z dwoma najeźdźcami, trwała do 6 października 1939 r.. Obawiam się, że podobnej rangi wyzwania mamy przed sobą w nadchodzącym roku. Wszystkim nam życzę, żebym się mylił.

Sławomir M. Kozak

Ciemności kryją Ziemię

Ciemności kryją Ziemię

Izabela BRODACKA

Psychologowie i socjologowie od lat zastanawiają się nad mechanizmem tworzenia tłumu. Nad mechanizmem nakładania polaryzacji na chaotycznie poruszające się ludzkie cząstki tak aby zaczęły podążać w wybranym kierunku i zwrocie. Ten mechanizm jest tajemnicą od stuleci, a przede wszystkim od czasów wielkich totalitaryzmów XX wieku. Trudno naprawdę zrozumieć w jaki sposób Hitler, mały zakompleksiony pokurcz który w trakcie swoich przemówień łapał się w kroku jak pijany wokalista jazzowy mógł pociągnąć za swoimi rojeniami naród, który wydał Kanta.

Pierwsza zasada tworzenia grupy mówi że grupa tworzy się zawsze przeciwko komuś. Jest to więcej niż prawo socjologiczne, to prawo przyrody a nie – wbrew obiegowym poglądom- wynik wychowania czy manipulacji. Każdy kto ma do czynienia z grupą dzieci w przedszkolu czy szkole ma okazję zaobserwować jak tworzy się dziecięca grupa. Zawsze znajdzie się dziecko zbyt grube, zbyt chude, zbyt inteligentne albo rude, z którym nikt nie chce się bawić, a nawet stanąć w jednej  parze. Wysiłki nauczycielki czy przedszkolanki żeby przełamać ten ostracyzm przynoszą wręcz przeciwny rezultat.  Bogu ducha winne dziecko zostaje okrzyknięte kapusiem i jego los jest przesądzony. Pracując w szkole stanowczo odradzałam rodzicom próby przekupywania grupy. Radziłam natychmiastowe przeniesienie dziecka do innej szkoły gdzie ze wszystkich sił powinno się starać żeby ponownie nie stać się ofiarą. Teraz jest jeszcze gorzej. Rozwój Internetu sprawił, że naznaczenie ofiary przez grupę niesie się za nią do kolejnej szkoły. Podobnie jak opinia frajera czy cwela niesie się za skazanym do kolejnego więzienia. Przed stygmatyzacją przez grupę nie ma ucieczki. Gdy grupa rozszerza się tworząc większą społeczność naukowcy nazywają  zjawisko zbiorowych uprzedzeń psychozą tłumu.

Pojęcie to pojawiło się w wywiadzie Joe Rogana z Dr Robertem Malone.  Robert Wallace Malone jest amerykańskim lekarzem i biochemikiem. Jego wczesne prace dotyczyły technologii mRNA. Podczas pandemii COVID-19 Malone wszedł w konflikt ze społecznością naukową promując uznane za błędne informacje na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek na COVID-19. Na przykład twierdząc, że przez celową blokadę wczesnego leczenia w USA doszło do pół miliona nadmiarowych zgonów.

Dr Peter McCullough  (kardiolog z Buffalo) twierdzi, że obecny świat jest właśnie w stadium formowania psychozy tłumu. Z psychozą tłumu mamy do czynienia wtedy, gdy myślenie grupowe jest tak silne, że prowadzi do niezrozumiałych i w konsekwencji przerażających skutków, natomiast ludzie  trzeźwi czują się w tym świecie jak w zakładzie dla obłąkanych.  Dr Mattias Desmet z Uniwersytetu  w Gandawie, w Belgii uważa, że gdyby ludzie trzeźwi, nie poddający się psychozie tłumu porozumieli się, mogliby się przeciwstawić zbiorowemu szaleństwu. Właśnie w tym jest problem, uważam, że od pewnego krytycznego momentu ludzie nie są już w stanie się zorganizować ani porozumiewać.

Termin formowanie tłumu używany był od XIX wieku przez takich autorów jak Gustave Le Bon, Freud, Elias Canetti.

 Formowanie tłumu czyli formowanie psychozy tłumu jest specyficznym rodzajem tworzenia grupy, które ma istotne skutki dla funkcjonowania jednostki. Czyni ludzi niezdolnymi do krytycznego dystansu wobec tego, w co wierzy grupa. I ostatecznie grupa zaczyna wierzyć w najbardziej absurdalne rzeczy. Podczas rewolucji w Iranie w 1979 roku, ludzie szczerze wierzyli, że na powierzchni księżyca pojawia się obraz Ajatollaha i w czasie pełni wpatrywali się jak obłąkani w jego tarczę. To przykład jak absurdalne mogą być wierzenia tłumu i jednocześnie to jedna z typowych cech zjawiska formowania tłumu.

Ludzie sformowani stają się gotowi poświęcić wszystko, co było dla nich ważne, nim rozpoczęło się formowanie. I co najważniejsze mają tendencję do piętnowania ludzi, którzy się z nim nie zgadzają. Zaczynają popełniać wobec nich okrucieństwa, a ostatecznie starają się ich wyeliminować. Co typowe, robią to tak, jakby zniszczenie tych ludzi było ich etycznym obowiązkiem.

Rewolucja francuska, powstawanie Związku Radzieckiego oraz nazistowskich Niemiec to historyczne przykłady formowania tłumu. Jednak aby do tego doszło populacja musi być w określonym stanie psychologicznym.

Większość ludzkości jest podatna na manipulacje. Inaczej mówiąc prawie każdy może stać się nazistą, jeśli znajdzie się w odpowiednich okolicznościach i zostanie odpowiednio ukształtowany. Nie chroni przed tym ani inteligencja ani poziom wykształcenia. Ukierunkowane obecnie edukowanie lekarzy o szczepionkach to trening posłuszeństwa, to rodzaj eksperymentu Miligrama, a maski to symbol poddania się społeczności.

Aby powiodło się formowanie tłumu ludzie muszą czuć się samotni, jak to nazwała Hannah Arendt, zatomizowani.

Przed kryzysem związanym z Covid-19 liczba samotnych ludzi w społeczeństwie zachodnim, a nawet na całym świecie osiągnęła szczyt.  W ogólnoświatowym sondażu Gallupa ponad 30% ludzi podało, że nie ma ani jednego autentycznego związku. W Wielkiej Brytanii Theresa May mianowała ministra ds. samotności, a lekarz naczelny Stanów Zjednoczonych w 2017 roku ogłosił w USA epidemię samotności.

Kolejny warunek wynikający z pierwszego to brak poczucia sensu pracy i sensu życia. Przed kryzysem związanym z Covid -19 ponad 60% ludzi na świecie twierdziło, że ich praca jest bez sensu, a tylko 15% uznało własną pracę za ważną. Trzeci warunek to powszechne poczucie zagrożenia połączone z potrzebą uczestniczenia w strategii rozbrajania tego lęku.

W czasie krucjat obiektem lęku i wrogiem byli muzułmanie, w czasie polowań na czarownice przedmiotem lęku były czarownice, podczas rewolucji francuskiej i w Związku Radzieckim była to arystokracja, a w nazistowskich Niemczech  Żydzi.  W czasie kryzysu związanego z Covid-19 wrogiem jest nie tylko wirus lecz wszyscy ludzie, którzy odmówili udziału w walce z nim.

Cała uwaga ludzi skierowana jest na jeden, bardzo mały aspekt rzeczywistości. A reszta rzeczywistości znika w ciemnościach.

„Dobro powraca”. Kara za ujawnienie afery pedofilskiej ?!? Obrona przez atak?!? Szef państwowej [SIC !!] komisji chce ukarać… dziennikarza !

Dobro powraca”. Kara za ujawnienie afery pedofilskiej ?!? Obrona przez atak?!? Szef państwowej komisji zgłosił… dziennikarza !

Rząd przyjął strategię demograficzną

Krystian Rusiniak https://medianarodowe.com/2023/01/04/szef-komisji-ds-pedofilii-chce-kary-dla-dziennikarza-ktory-ujawnil-afere-pedofilska/

Błażej Kmieciak, szef państwowej komisji ds. pedofilii ogłosił skierowanie do Rady Etyki Mediów wniosku przeciwko Radiu Szczecin i Tomaszowi Duklanowskiemu. Dziennikarz opisał aferę pedofilską w otoczeniu zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej.

  • Dziennikarz Tomasz Duklanowski ujawnił, że skazany za pedofilię Krzysztof F. kandydował z list Platformy Obywatelskiej.
  • Szef komisji ds. pedofilii Błażej Kmieciak oświadczył, że zamierza zgłosić dziennikarza do Rady Etyki Mediów za ujawnienie personaliów ofiar.

Skazany za pedofilię Krzysztof F. był pełnomocnikiem marszałka Geblewicza, mężem zaufania Rafała Trzaskowskiego, aktywistą LGBT i terapeutą. Kandydował z list PO z hasłem „Dobro powraca”. Marszałek Geblewicz wiedział, że został on zatrzymany i postawiono mu zarzuty pedofilskie, jednak w tej sprawie zapanowała zmowa milczenia w zachodniopomorskiej PO. Mimo że jedna z ofiar – 13 letni chłopiec – to syn znanej parlamentarzystki

– napisał dziennikarz Tomasz Duklanowski.

Z kolei szef państwowej komisji ds. pedofilii [sic !!] Błażej Kmieciak na antenie Polsatu News oświadczył, że przeciwko dziennikarzowi skierowano wniosek do Rady Etyki Mediów.

Państwowa Komisja ds. Pedofilii skierowała do Rady Etyki Mediów wniosek o zbadania tej sprawy, czy standardy etyczne pięknego zawodu dziennikarza nie zostały w tym przypadku złamane

– stwierdził szef komisji ds. pedofilii Błażej Kmieciak.

Deklarację szefa Państwowej Komisji ds. Pedofili skomentował w mediach społecznościowych Tomasz Duklanowski, nazywając ją skandalem. Wskazał, że próbuje się obwinić jego, a nie Platformę Obywatelską, która chciała zatuszować aferę.

[—]

‘Człowiek z Davos’ czyli nowy gatunek naczelnego lalkarza

‘Człowiek z Davos’ czyli nowy gatunek naczelnego lalkarza

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Gospodarka, News, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne AlterCabrio

Inną rzeczą jest, gdy organizacja taka jak WEF decyduje, że ​​nadszedł czas, aby zmienić świat od góry do dołu i przerobić planetę na korporacyjny obraz. Ideał, do którego dąży Schwab, sądząc z jego przemówień i pism, to coś w rodzaju zglobalizowanej UE, z jej ponadnarodowymi i zakorzenionymi biurokratycznymi metodami przenoszonymi na poziom międzynarodowy, z dźwigniami władzy spoczywającymi w rękach godnych zaufania mężczyzn i kobiet z Davos.

__________***__________

Nie musisz być teoretykiem spiskowym, aby obawiać się Światowego Forum Ekonomicznego

Samuel Greg, wybitny specjalista w dziedzinie ekonomii politycznej w Amerykańskim Instytucie Badań Ekonomicznych i autor niedawno wydanej książki The Next American Economy: Nation, State, and Markets in an Uncertain World, napisał dobry artykuł dla Spectator o WEF w przededniu Davos 2023.

Przekonuje, że jeśli zależy ci na wolności, demokracji i samostanowieniu narodu, to całkowicie racjonalne jest zaniepokojenie wpływami Klausa Schwaba i jego zwolenników. Nie dlatego, że są lalkarzami kontrolującymi polityków na całym Zachodzie, ale dlatego, że ich idee przenikają wyższe szczeble globalnej elity. W szczególności wiara Schwaba w odgórną, technokratyczną formę rządów, której przykładem jest UE.

Nie dzierży żadnej formalnej władzy politycznej i nie może nikogo do niczego zmusić. Niemniej jednak, od momentu powstania w 1971 roku, WEF stał się organizacją, która ucieleśnia najwyższe zaufanie do imperatywu określonego typu osób rządzących światem odgórnie. W swoim słynnym eseju z 2004r. zatytułowanym „Martwe dusze” [‘Dead Souls’], politolog Samuel P. Huntington nazwał ten pierwowzór „Człowiekiem z Davos”.

Sprytny przydomek, którego ani Schwabowi, ani WEF nigdy nie udało się zrzucić. „Davos Man” był skrótowym opisem Huntingtona dla „naukowców, międzynarodowych urzędników państwowych i dyrektorów w globalnych firmach, a także odnoszących sukcesy przedsiębiorców w dziedzinie zaawansowanych technologii”, którzy myśleli podobnie i mieli tendencję do postrzegania lojalności i granic narodowych jako „pozostałości z przeszłości”. Huntington zasugerował również, że Człowiek z Davos patrzył z nieukrywaną pogardą na tych, którzy nie radzili sobie z programem – niezależnie od tego, jaka była jego treść.

Na tym polega najgłębszy problem z WEF. Gdy ludzie spotykają się w środowiskach międzynarodowych, aby omawiać problemy, dzielić się spostrzeżeniami i nawiązywać kontakty, to jedno. Liderzy biznesowi, politycy i organizacje pozarządowe robią to cały czas.

Ale inną rzeczą jest, gdy organizacja taka jak WEF decyduje, że ​​nadszedł czas, aby zmienić świat od góry do dołu i przerobić planetę na korporacyjny obraz. Ideał, do którego dąży Schwab, sądząc z jego przemówień i pism, to coś w rodzaju zglobalizowanej UE, z jej ponadnarodowymi i zakorzenionymi biurokratycznymi metodami przenoszonymi na poziom międzynarodowy, z dźwigniami władzy spoczywającymi w rękach godnych zaufania mężczyzn i kobiet z Davos.

Krótko mówiąc, łatwo jest karykaturować WEF i Schwaba jako coś podobnego do fikcyjnej [organizacji] Spectre Iana Fleminga i jej przestępczego mózgu Ernsta Stavro Blofelda. Jednak program realizowany obecnie w miejscach takich jak Davos jest na tyle alarmujący, że każdy, kto wierzy w zachowanie rzeczy takich jak wolność, suwerenność i decentralizacja władzy, powinien być zaniepokojony.

Warto przeczytać w całości.
_______________

Z ostatniej chwili: Robert Malone prezentuje bardziej pikantne podejście do aktualnego programu WEF na swoim Substack’u, szczególnie nr 4 na liście priorytetów WEF: „Przygotowanie się na następną pandemię wymaga zlikwidowania dysproporcji zdrowotnych”. Nieprzyjemnie przypomina to nową toksyczną ideologię, o której mówiłem wczoraj, która łączy skrajną awersję do ryzyka – pandemii, zmian klimatu, mowy nienawiści itp. – ze „sprawiedliwością”, czyli zaangażowaniem w ochronę grup „wrażliwych”, np. mniejszości etnicznych i społeczności LGBTQ+. Tak więc argument przemawiający za, powiedzmy, utrzymaniem na stałe obowiązku noszenia maseczek brzmiałby mniej więcej tak: choroby wirusowe przenoszone drogą powietrzną mają nieproporcjonalnie negatywny wpływ na ludzi zmarginalizowanych, ponieważ mają oni mniejszy dostęp do opieki zdrowotnej, dlatego rządy mają moralny obowiązek nałożenia nakazu noszenia maseczek.

_______________

You Don’t Have to be a Conspiracy Theorist to be Worried About the World Economic Forum, Toby Young, 1 January, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Schwab’o mi albo kto nam to robi
W menu na dziś tekst o pomysłodawcy szalonego i groźnego projektu, zwanego Wielkim Resetem. Temat tej osoby przewijał się na łamach portalu wielokrotnie, ale zawsze jako temat poboczny. Poniżej artykuł […]

_______________

Great Reset – rok zerowy
Wiedzą, że ich kłamstwa nie mają żadnego sensu. I wiedzą, że ty wiesz, że nie mają one żadnego sensu. Chcą, żebyś to wiedział. O to chodzi. W menu na dziś […]

_______________

Sianie spustoszenia czyli kto ma plany na przyszły rok
Aby poradzić sobie z obecnymi kaskadowymi kryzysami, ale co ważniejsze, aby doprowadzić do namacalnych, pozytywnych dla systemu zmian w perspektywie długoterminowej, Światowe Forum Ekonomiczne organizuje w styczniu swoje 53. Doroczne […]

Tagi: człowiek z Davos, Davos 2023, Dead Souls, Klaus Schwab, Martwe dusze, NWO, politolog Samuel P. Huntington, Robert Malone, Samuel Greg, wef

Eksplozja „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów – konferencja w Niemczech

Eksplozja „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów – konferencja w Niemczech

Eksplozja „nagłych i nieoczekiwanych” – konferencja w Niemczech

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Polecane, Polityka, Polska, Świat, Ważne AlterCabrio https://ekspedyt.org/2023/01/04/eksplozja-naglych-i-nieoczekiwanych-konferencja-w-niemczech/

Na konferencji prasowej, która odbyła się na krótko przed Bożym Narodzeniem, niemiecka konserwatywna Alternatywa dla Niemiec (partia AfD) opublikowała dane, które można uznać za najważniejsze jak do tej pory, i które wskazują na szkody, jakie zastrzyki mRNA przeciw covid wyrządzają populacjom na całym świecie.

___________***___________

Medialna cenzura: niemiecka partia ujawnia koronny dowód, czyli dane dotyczące „szczepionki”, wybuch „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów (wideo)

Niemiecka konserwatywna partia AfD opublikowała dane, które można uznać za najbardziej krytyczne jak dotąd, i które wskazują na szkody, jakie zastrzyki mRNA przeciw covid wyrządzają populacjom na całym świecie.

Na konferencji prasowej, która odbyła się na krótko przed Bożym Narodzeniem, niemiecka konserwatywna Alternatywa dla Niemiec (partia AfD) opublikowała dane, które można uznać za najważniejsze jak do tej pory, i które wskazują na szkody, jakie zastrzyki mRNA przeciw covid wyrządzają populacjom na całym świecie.

Dzięki niemieckiemu systemowi statystycznemu śledzenia urazów poszczepiennych, naukowcy zajmujący się danymi byli w stanie przeprowadzić badania porównawcze dotyczące wielu rodzajów urazów poszczepiennych, porównując dane z 2016r. z pierwszym kwartałem 2022r. I chociaż liczba zgłoszeń dotyczących szczepionek na Covid prawdopodobnie zaniżona jest o około 90 procent, niemieckie dane zebrane przed wprowadzeniem szczepionek mRNA na Covid pozwalają na utworzenie użytecznej grupy porównawczej przed i po rozpoczęciu tej kampanii szczepień.

„W 2021 roku natknęliśmy się na różne wzrosty”, wyjaśnia Martin Sichert, rzecznik ds. polityki zdrowotnej AfD, jedynej niemieckiej partii politycznej, która sprzeciwia się nakazom szczepień. „W przypadku raka, w przypadku chorób jelit i tak dalej. Jednak znaleźliśmy również liczby, które są tak szokujące, że powiedzieliśmy, ja powiedziałem, że to musi być tematem naszej konferencji prasowej”.

Sickert i jego analityk danych, Tom Lausen, odkryli ogromny wzrost nagłych i nieoczekiwanych zgonów. Od prawie roku krążą niepotwierdzone historie z firm ubezpieczeniowych o oszałamiającym wzroście liczby przypadków nadmiernych zgonów. Mimo to publikacja tych danych wydaje się być pierwszą zawierającą skorelowane liczby potwierdzające to, o czym mówią nam krążące opowieści.

„W 2017 roku było 14 zgonów dziennie. W 2018 roku było 14 zgonów dziennie. W 2019 roku było 18 zgonów dziennie. Potem, w 2021 roku, nagle następuje skok do 97 zgonów dziennie. W rzeczywistości od pierwszego kwartału 2021r. mamy w każdym kolejnym kwartale więcej „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów niż we wszystkich poprzednich latach razem wziętych. Więc to więcej niż czterokrotny wzrost „nagłych i nieoczekiwanych”, które tu widzimy” – powiedział Sickert. „To było absolutnie niespodziewane i naprawdę szokujące. A więc tak naprawdę, oznacza to, że każdego dnia dochodziło do 70 lub więcej „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów”.

Brzmi to jak lista urazów poszczepiennych zgłoszonych do amerykańskiego systemu VAERS, gdzie już dawno temu liczba zgłoszonych urazów po szczepionkach na Covid przewyższyła liczby ze wszystkich raportów o urazach dla wszystkich innych szczepionek łącznie od początku zgłoszeń. Nie mówiąc już o zgonach.

Niemieckie dane zostały ujawnione dzięki prośbie AfD o dostęp do informacji skierowanej do KBV, stowarzyszenia reprezentującego wszystkich niemieckich lekarzy, którzy otrzymują ubezpieczenie. To również 72 miliony osób objętych ustawowym ubezpieczeniem zdrowotnym w Niemczech.

Jednak informacje te zostały zakwestionowane przez tradycyjne media oraz ZI, medyczny instytut badawczy w Niemczech, w zakresie interpretacji danych. Każdy, kto śledził historię Covid i późniejszą debatę na temat szczepionek, z pewnością wie, że dane mogą kłamać i były szeroko wykorzystywane w tym celu przez ostatnie trzy lata. Doskonałe opracowanie na temat publikacji tych danych można znaleźć tutaj: ważne jest, aby czytać komentarze tam, gdzie toczy się otwarta dyskusja.

Jak słusznie zauważa autor, A MidWestern Doctor, Big Pharma uzyskała szczególny rodzaj przywileju braku krytycznego myślenia, przez co wykazanie, że szczepionka może kiedykolwiek być winna czemukolwiek, stało się prawie niemożliwe. Ten punkt wyjścia i zmowa mediów głównego nurtu, połączona z cenzurą i zalewem propagandy, praktycznie gwarantuje, że nawet tak wstrząsające dane, jak ta publikacja AfD, nie doczekają się szerokiego, wyważonego nagłośnienia.

Ale poniższy wykres upraszcza wszystkie klucze dostarczone przez KBV i jest łatwy do odczytania dla laików zajmujących się danymi. A eksplozja zgonów od 2021 roku jest wyraźna.

Jednak chociaż korelacja nie dowodzi związku przyczynowego, jest bardzo podejrzana. „Nie możemy powiedzieć, że jest to na pewno spowodowane szczepieniem, ale jest to jeden z czynników, o których wiemy, że pojawił się w pierwszym kwartale 2021r.”, mówi Sickert. „Dopóki nie zostanie udowodnione coś przeciwnego, podejrzenie, że istnieje związek, jest tak silne, że podawanie tych szczepionek powinno zostać zawieszone, tak jak w przypadku wszystkich innych leków”.

Sickert i Lausen wskazywali palcem na Instytut Roberta Kocha i Instytut Paula Ehrlicha za to, że nie wykonały swojej pracy w zakresie oceny danych w celu zapewnienia bezpieczeństwa produktów medycznych. Twierdzą, że w rzeczywistości instytuty te zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby nie oceniać danych w celu ustalenia bezpieczeństwa tych eksperymentalnych szczepionek. Co więcej, Instytut Paula Ehrlicha przyznaje, że ponad 90 procent zgonów i zdarzeń niepożądanych nie jest zgłaszanych przez lekarzy, ale przez krewnych, co prawdopodobnie prowadzi do poważnego niedoszacowania.

Sickert wezwał do wznowienia sekcji zwłok jako jasnego i łatwego sposobu zrozumienia przyczyny śmierci i wykazania możliwych powiązań ze statusem szczepień.

Obejrzyj konferencję prasową Alternative für Deutschland, z tłumaczeniem od RAIR Foundation USA [ang]:

[to można w oryginale. MD]

Część pierwsza:

Część druga: 

Część trzecia:

Część czwarta:

Część piąta:

______________

Media Blackout: German Party Reveals Smoking Gun ‘Vaccine’ Data, Explosion of ‘Sudden and Unexpected’ Deaths (Videos), Miranda Sellick, January 3, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Zgony wśród 30 procent. W Niemczech wzywają do badań
„Mówimy o znaczącej liczbie, która powoduje konieczność systematycznego podejścia do tego problemu” – powiedział Kubicki. Zdaniem polityka FDP władze sanitarne powinny „regularnie” przeprowadzać sekcje zwłok wszystkich osób, które zmarły w […]

______________

‘… nagle’ czyli najnowszy dokument Stew Peters’a
Dokument traktujący o szczepieniach, konsekwencjach przedstawianych przez między innymi balsamistów i lekarzy, informatorów wojskowych i wielu innych ludzi pomagających ludzkości w toczącej się wojnie informacyjnej. […]

______________

Tsunami zgonów czyli trzy krótkie filmy o…
Prokuratura Europejska (EPPO) wszczęła dochodzenie w sprawie zakupów szczepionek przeciwko koronawirusowi przez UE, co prawdopodobnie zwróci uwagę na rolę w tej sprawie przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. […]

______________

„Bezpieczne i skuteczne” czyli instrukcje na czas apogeum
Po tej serii wydarzeń pokazano reportera BBC, który publicznie stwierdził: „Dla wprowadzenia was w kwestie dziennikarskie. Po prostu nie dyskutujemy, w ramach polityki redakcyjnej, nie debatujemy z antyszczepionkowcami, bez względu […]

Tagi: AFD, Alternative für Deutschland, Big Pharma, c19, cenzura w mediach, covid, Instytut Paula Ehrlicha, Instytut Roberta Kocha, KBV, Martin Sichert, mRNA, nagłe zgony, Niemcy, NOP, powikłania poszczepienne, Tom Lausen, zgony poszczepienne

==========================

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

===========================================

pokutujący łotr: Ciekawe, czy znajdzie się odważny, który pokaże te dane takiemu prof. Simonowi, który bez wstydu popisuje się teraz na Pejsbuku poradami “pana doktora” dla “naszych seniorów” cierpiących na choroby wieńcowe i miażdżycę. Co jeść, czego unikać itd. i różne odmóżdżone starowinki stokrotnie dziękują na forum za te “bezcenne rady pana profesora”. Powiedzieć że mdli, gdy to się czyta, to mało. Oczywiście ani słowa o tym, ilu “naszych seniorów ” oddało ducha wskutek słuchania porad “drogiego pana profesora” sprzed dwóch lat, gdy nakazywał im miesiącami siedzieć w domach z dala od swych lekarzy, rodzin czy strawy duchowej w Kościele, strasząc ich i ogłuszając swym “autorytetem” nakazywał odcinać od płuc życiodajny tlen przez zakładanie na usta brudnej ścierki i nie chodzić do parków i lasów, o szczypawkach nie wspominając. Cała nadzieja, że jest kara Boża na takich.

Niesamowite: Wspólnota Świętego Idziego wylewa krokodyle łzy po śmierci Benedykta XVI

Potwierdzenie: Łapa USA za wygnaniem Ratzingera z Watykanu

Date: 4 gennaio 2023Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2023/01/04/potwierdzenie-lapa-usa-za-wygnaniem-ratzingera-z-watykanu/

Niesamowite: Wspólnota Świętego Idziego wylewa krokodyle łzy po śmierci Benedykta XVI

Sant'Egidio Côte d'Ivoire - Home | Facebook

Piero Laporta (generał dywizji Korpusu Inżynierów, od roku 2010 na emeryturze) – 3 stycznia 2023 

Obserwując mętność włoskiego dziennikarstwa – od roku 1994, Piero Laporta zajął się w działalnością publicystyczną, nie ograniczając się do tematów wojskowych, co byłoby naturalne, biorąc pod uwagę wykonywaną wówczas pracę (Biuro Polityki Wojskowej Sztabu Generalnego Obrony – Ufficio Politica Militare dello Stato Maggiore della Difesa). Współpracował z wieloma gazetami i czasopismami, włoskimi i nie tylko (Libero, Il Tempo, Il Giornale, Limes, World Security Network, ItaliaOggi, Corriere delle Comunicazioni, Arbiter, Il Mondo). Dziś współpracuje z gazetą La Verità. Prowadzi bloga http://www.pierolaporta.it o nazwie OltreLaNotizia. https://www.vipiu.it/leggi/author/pierolaportagmail-com/

===============================

Ciarki mnie przechodzą, kiedy obserwuję, jak przed mikrofonem RAI, cerber ze Wspólnoty Świętego Idziego leje krokodyle łzy po śmierci Benedykta XVI.

Wracają wspomnienia, gonią się nawzajem, pędzą – podczas gdy ów miodowy głos usiłuje wyślizgać drogę, która Benedykta XVI prowadzi do nieba.

Tenże głos sprawia, że wracam pamięcią do pewnego licznego kręgu rzymskiego – aktywnego do dnia dzisiejszego; do prominentnego emisariusza rządu USA – trzymającego łapy w finansach (gdzie pozostaje do dziś) oraz w polityce włoskiej – do postaci z najwyższych szczebli National Security Agency, który chełpił się dymisją, do której wkrótce miał być zmuszony Benedykt XVI, podczas gdy mijały pierwsze tygodnie jego pontyfikatu.

Robił to z nonszalancją i arogancją, z których filtrował projekt autorstwa kogoś jeszcze ważniejszego niż jego własna – i tak potężna – organizacja.

Dzisiejszego poranka, telewizja przypomina mi również dni, w których ów – udający prożydowskiego – pewny siebie mason i autentyczny efebofil był udręką podczas ostatnich miesięcy życia św. Jana Pawła II, opowiadając się za oszczerczą tablicą w Yad Vashem, mającą na celu oczernienie JE Czcigodnego Piusa XII, tego samego wielkiego papieża, który w 1947 roku został nominowany przez dziadków kustoszy Yad Vashem do Pokojowej Nagrody Nobla.

Po wyborze Benedykta XVI, w środowisku owej rzymskiej koterii, która lawiruje pod hasłami “Bóg umarł” i “Jezus jest feikniusem”, zapanowała panika – jak na dworze faraona, kiedy Morze Czerwone zamknęło się.

Mafia z St Gallen? – Bez żartów, był to listek figowy dla rzeczonej, rzymskiej koterii – kopuły demonów, która odizolowała Benedykta XVI, zostawiając go samego, podczas gdy siepacze z NSA [National Security Agency] biczowali prawdę, by następnie ją ukrzyżować.

[por.: Kiedy papież Benedykt XVI [Ratzinger] nie mógł „ani kupować ani sprzedawać”… To SWIFT decyduje i wybiera?? Eutanazja kard. Martini. md]

To, co stało się zaraz potem – wojny, zamachy na Syrię, Libię, Tunezję, Egipt, Kaukaz i Rosję, gazy paraliżujące i wirusy – całe to plugastwo, które pochorowało i zubożyło ludzkość, nie byłoby niemożliwe, gdyby Kościół zdołał zachować swój wolny, autorytatywny i czysty głos, wolny od przyjaźni z pułkownikami argentyńskimi, a także od uklęknięć przed brytyjskimi bractwami skupionymi wokół antypapieskiej królowej.

Niegodziwcy jednak zawsze zapominają o elementarnym i oczywistym fakcie: Morze Czerwone zamknęło się – dobrzy zginęli, źli również; a Sędzia jest tylko jeden. https://www.pierolaporta.it/santegidio-coccodrilla-s-s-benedetto-xvi-incredibile/ https://www.maurizioblondet.it/una-conferma-mano-usa-dietro-la-cacciata-di-ratzinger/

&&&

Wspólnota Świętego Idziego powstała wkrótce po zakończeniu II Soboru Watykańskiego: https://en.wikipedia.org/wiki/Community_of_Sant%27Egidio

WARTO PRZYPOMNIEĆ: Wielki bluff: O katokomuchach od św. Idziego https://web.archive.org/web/20180130124105/http://ram.neon24.pl/post/142151,wielki-bluff-o-katokomuchach-od-sw-idziego

Wielki bluff: O kato-komuchach od św. Idziego. To oni usuwają i wyznaczają papieży?

To oni usuwają i wyznaczają papieży?

Wielki bluff: O katokomuchach od św. Idziego.

[Przepraszam: Poniższy tekst jest wyciągnięty z Archiwów. Widzę w nim powtórki. Nie będę ich usuwał, by nie namącić więcej. Pozatem – te powtórki warte przeczytania – tak tekst jest AKTUALNY. M. Dakowski]

26.01.2018 https://web.archive.org/web/20180130124105/http:/ram.neon24.pl/post/142151,wielki-bluff-o-katokomuchach-od-sw-idziego

RAM        26 styczeń 2018   

Wspólnotę św. Idziego – stworzoną i kierowaną przez włoskiego polityka (był ministrem ds. współpracy międzynarodowej w rządzie Mario Monti’ego – powołanym do życia po eliminacji rządu Berlusconi’ego), historyka i wykładowcę o nazwisku Andrea Riccardi określa się często jako „ONZ z Zatybrza”.  

  Wspólnota św. Idziego https://en.wikipedia.org/wiki/Community_of_Sant%27Egidio

Andrea Riccardihttps://en.wikipedia.org/wiki/Andrea_Riccardihttp://www.andreariccardi.it/biografia/     Stwarzyszenie działa również w Polsce. Organizuje od pewnego czasu tzw. „korytarze humanitarne”, przerzucające migrantów do Europy.   Przeglądając stronę Wspólnoty (publikowaną także w języku polskim) dowiadujemy się, że kilka miesięcy temu Andrea Riccardi przyjechał do Warszawy z okazji nadania mu tytułu „Człowieka Pojednania”. Nagroda została odebrana 28 maja 2017 w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Polska wersja artykułu mówi:

„Wyróżnienie przyznawane jest przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów osobom działającym na rzecz zbliżenia, poznania i pojednania chrześcijan i Żydów w Polsce. W ceremonii wziął udział m.in. kard. Kazimierz Nycz, który wyraził swoją wielką sympatię dla laureata oraz założonej przez niego Wspólnoty Sant’Egidio, a także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Fotografie z uroczystości:   http://laboratorium.wiez.pl/wp-content/uploads/2017/05/z-dyplomem_www-OK.jpgwww.santegidio.org/immagini/news/3/DSC01281.jpg

Laudację na cześć laureata wygłosił prof. Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Nazwał w niej Andreę Riccardiego człowiekiem wizji. Zaznaczył, że tytuł Człowieka Pojednania został przyznany założycielowi Wspólnoty Sant’Egidio ze względu na jego osiągnięcia w pracy społecznej na rzecz potrzebujących, podtrzymywanie „ducha Asyżu”, formację młodzieży w duchu otwartości i wpływ na polski dialog, a zwłaszcza dialog chrześcijańsko-żydowski. – Jego dzieło – Wspólnota Saint’Egidio wciąż się rozwija, przynosi owoce i rozszerza działalność na cały świat – powiedział.  Stanisław Krajewski zaznaczył, że Riccardi razem ze wspólnotą żywo reaguje na problem kryzysu uchodźczego, angażując się w organizację korytarzy humanitarnych”. Andrea Riccardi w Warszawie: wiara, która nie chroni się za muramihttp://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/21272/Andrea-Riccardi-w-Warszawie-wiara-kt%C3%B3ra-nie-chroni-si%C4%99-za-murami.html

Stanisław Krajewskihttps://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Krajewski_(filozof)    

Inne wystąpienia Nycza we Wspólnocie św. Idziego w Polsce:   Kard Nycz: Ewangelia nie stawia warunków wstępnych http://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/18044/Kard-Nycz-Ewangelia-nie-stawia-warunk%C3%B3w-wst%C4%99pnych.html    

Zaś w styczniu 2018, z okazji 104 Światowego Dnia Migranta (czyżbyśmy faktycznie obchodzili już 104 razy takowe święto?) pan Kazimierz Nycz, figurujący w polskim Kościele jako kardynał – podczas celebracji liturgii razem ze Wspólnotą św. Idziego stwierdził:    „Papież Franciszek każdemu z nas przypomina, także w tegorocznym orędziu na Dzień Migranta i Uchodźcy, że spotkanie z migrantem, spotkanie z uchodźcą jest dla każdego chrześcijanina okazją do spotkania z Chrystusem”. „Są tacy uchodźcy, którzy potrzebują radykalnej pomocy m.in. medycznej, której nie mogli uzyskać w swoim kraju z powodu wojny. Dla nich stworzone są korytarze humanitarne we Włoszech i Francji, aby nie zabrakło serca chrześcijańskiego i pomocy”

Kardynał Nycz: Przyjmijmy uchodźców, żeby przyjąć Chrystusa http://www.santegidio.org/pageID/3/itemID/23936/langID/pl/Kardyna%C5%82-Nycz-Przyjmijmy-uchod%C5%BAc%C3%B3w-%C5%BCeby-przyj%C4%85%C4%87-Chrystusa.html

Watykański „Il Sismografo”: Nycz nawołuje do pomocy migrantom Cardinal Urges Support for Migrants on Epiphany http://ilsismografo.blogspot.it/2018/01/polonia-cardinal-urges-support-for.html    

W tymże kontekście informacyjnym interesującą rzeczą jest zapoznanie się z tym, co o Wspólnocie św. Idziego pisał znakomity watykanista włoski Sandro Magister. W swym artykule z roku 1998 – noszącym wiele mówiący tytuł „Sant’Egidio story. Il grande bluff” –  „San’Egidio story. Wielki bluff” – Magister pisze:   „Robią za demiurgów pokoju. Kandyduje się ich do nagrody Nobla. Są w łaskach papieża. Są najbardziej świętowanymi w świecie włoskimi katolikami.Ich twierdza znajduje się na rzymskim Zatybrzu, na placu św. Idziego, w dawnym klasztorze karmelitanek, posiadającym także kościół. Na bramie nie ma jednak żadnej tabliczki. Obok funkcjonuje snobistyczna kawiarnia „Pane, amore e fantasia”, z szyldem imitującym taśmę filmową i fotografią Giny Lollobrigidy, ale i tam nie napisano, że jest własnością Sant’Egidio.Również ich Msza, odprawiana w sobotni wieczór jest potajemna. Odbywa się ona za zamkniętymi drzwiami w pobliskiej bazylice Santa Maria in Trastevere, do której członkowie Wspólnoty docierają poprzez labirynt pomieszczeń i podwórek wewnętrznych, a to dlatego, że tak bazylika jak i prawie że wszystkie przylegające do niej budynki należą do stowarzyszenia, wraz z dwoma antycznymi gmachami usytułowanymi na placu.

Wspólnota św. Idziego jest i nie jest widoczna. Wiadomo, że jej członkowie ofiarują ciepłe posiłki bezdomnym i że pomagają osobom starym nie posiadającym rodziny. (…)

Kiedy amerykański sekretarz stanu – Madeleine Albright przebywała w Rzymie – spędziła więcej czasu z nimi niż u papieża. Wychodząc ze spotkania ze Wspólnotą dokonała jej betatyfikacji  stwierdzając: «Wonderful people». Sant’Egidio posiada znakomicie pracujące biuro PR i wszyscy wyrażają się o niej z zachwytem.Co do reszty – wspólnota jest jak legendarny Opus Dei, tzn. nieprzenikniona. Nawet w Watykanie nie wiedzą czym społeczność ta zajmuje się, kiedy jej członkowie znajdują się wyłącznie we własnym gronie.Również papież nie jest w te sprawy wtajemniczony, pomimo, że jest ich przyjacielem. Gdyby wiedział, że praktycznie rzecz biorąc Wspólnota zniosła sakrament pokuty, zastępując go publicznymi imprezami mea culpa, odbywanymi podczas ich spotkań – zbeształby ich surowo.Gdyby znał ich dziwactwa jak chodzi o materię małżeństwa i prokreacji – nie pozostałby obojętny. Gdyby wiedział, że podczas ich mszy homilię wygłasza zawsze Andrea Riccardi – założyciel stowarzyszenia i jego szef, który nie jest księdzem, więc nie powinien głosić kazań (istnieje niedawno opublikowany kategoryczny tego zakaz) – wezwałby ich do posłuszeństwa.To ci od św. Idziego w roku 1986 zorganizowali międzyreligijny meeting w Asyżu, z udziałem papieża modlącego się razem z Dalaj Lamą, metropolitami prawosławnymi, pastorami protestanckimi, mnichami buddyjskimi, żydowskimi rabinami, muzułmańskimi mufti, oraz guru i szmanami wszelkich możliwych wierzeń. Od tamtego momentu, każdego roku wspólnota powtarza model Asyżu w różnych miastach. (…) Stanowią one crescendo widowiskowych choreografii wraz z uroczystościami transmitowanymi na cały świat i kalejdoskopem sławnych gości zapraszanych z 5 kontynentów – calkowicie opłacanych i rozpieszczanych. Koszt jednego meetingu to pół miliona dolarów które pochodzą z subwencji rządowych i prywatnych”.

Nawiązując do okoliczności powstania i pierwszych lat funkcjonowania wspólnoty – Magister stwierdza:   „Ale pomimo tego rodzaju referencji i sugestywnych obrzędów – profil katolicki Wspólnoty św. Idziego pozostaje efemeryczny a jej ścieżki kręte.Oficjalną datą jej powstania jest 7 luty 1968 rok. Jednakże w owym momencie nie wydarzyło się nic nowego. Przyszli członkowie stowarzyszenia należeli wtedy do jednego z kół GS, tj. Gioventù Studentesca (Młodzieży Studenckiej) –  organizacji założonej przez księdza Luigi Giussani, która po przejściu nawałnicy z roku 1968 przyjęła nazwę Comunione e Liberazione. Riccardi poznał ją w swych latach gimnazjalnych, w Rimini. Po powrocie do Rzymu, przyszły założyciel Sant’Egidio nawiązał kontakty z członkami GS uczącymi się w rzymskich liceach im. Virgilio, Dante i Mamiani”.

Oto jak Sandro Magister opisuje kolejne przekształcenia społeczności:   „Rozpoczyna się faza monastyczna w zyciu wspólnoty. (…) Również z powodu młodego wieku wszyscy są stanu wolnego. Wyobrażają się więc jako 'bezżenni dla Królestwa Niebieskiego’ i 'mnisi na pustyni miasta’. Swych leaderów nazywają przeorem i przeoryszą i mianują także ich zastępców. Mieszkają w małych zespołach, podzieleni wg. płci. (…) Ich dni upływają pod szyldem 'ora et labora’, gdzie 'labora’ oznacza zajmowanie się posiłkami dla ubogich, sprzątanie w domach ludzi starych i opiekę pozaszkolną dla dzieci z peryferii.  

Ale i faza monastyczna przemija szybko. W lecie 1978 roku, podczas rekolekcji członkowie Wspólnoty św. Idziego zwierzają się sobie i wyznają, że prowadzą zdecydowanie zbyt ożywioną wewnątrzwspólnotową aktywność seksualną.Od tego czasu przestaje sie mówić o 'nowym monastycyzmie’ i odbywają się pierwsze uroczystości weselne. Obowiązuje jednak całkowite posłuszeństwo niekwestionowanemu 'opatowi’, którym jest Riccardi i który w międzyczasie ukończył prawo oraz jako samouk zaczął studiować historię ze szczególnym naciskiem na historię Koscioła Katolickiego. Zrobił to zresztą aż do zdobycia stołka nauczyciela akademickiego.Jakby za sprawą magii – historię studiują również inni ważni członkowie (płci męskiej) stowarzyszenia. Wyróżnia ich nie tylko chęć studiowania historii Kościoła, ale fakt, że członkowie Wspólnoty pragną ją tworzyć.Rok 1978 to rok trzech papieży: umiera Paweł VI, a po interregnum papieża Albino Luciani – wstępuje na tron Jan Paweł II. Podczas dwóch ostatnich preconclave, a w szczególności ostatniego – Wspólnotę sw. Idziego odwiedza mnóstwo kardynałów ze wszystkich kontynentów; staje się ona miejscem nieoficjalnych schadzek, podczas których omawia się posunięcia wyborcze.

Aktywiści społeczności organizują kampanię na rzecz kardynała wikariusza Rzymu – Ugo Poletti. Conclave rozczarowuje ich – wygrywa nieznany im Polak – Karol Wojtyła. Wystarczy jednakże zaledwie kilka tygodni by odrobić straty. Członkowie stowarzyszenia analizują dokładnie mapę pierwszej papieskiej wizyty, która ma odbyć się w rzymskiej parafii w dzielnicy Garbatella. Na trasie znajduje się przedszkole z pomieszczeniem, którego okna wychodzą na ulicę. Przez tydzień członkowie wspólnoty uczą dzieci śpiewać po polsku i nakazują im śpiewać także w niedzielę, podczas gdy do budynku zbliża się papież. Wojtyła słyszy śpiew, zatrzymuje się i wchodzi do środka by poznać szczegóły wydarzenia. W ten sposób rodzi sie idylla pomiędzy Janem Pawłem II i Wspólnotą św. Idziego. (…)

Lata osiemdziesiąte są fazą stopniowego podboju Kościoła – aż do jego szczytu. W roku 1986 Wspólnota otrzymuje uznanie kanoniczne. Jednakże jeszcze ważniejsze są bezpośrednie kontakty nawiazane z niektórymi kluczowymi osobistościami watykańskimi. Trzy z nich są do tej pory wielkimi zwolennikami Sant’Egidio. Pierwszą jest sekretarz osobisty Jana Pawła II – Stanisław Dziwisz – wszechmocne factotum; następnie kardynał Roger Etchegaray – latający ambasador papieski, wysyłany na gorące fronty światowe; trzecim zaś jest kardynał Achille Silvestrini, ważny pracownik kurii. (…)Jeszcze innym opiekunem Wspólnoty św. Idziego był jezuita i arcybiskup Mediolanu – Carlo Maria Martini, nazywany członkiem honorowym stowarzyszenia. W roku 1975, Martini – pracujący wówczas w Rzymie jako rektor Papieskiego Instytutu Biblijnego – natknął się na Wspólnotę i został nią zafascynowany do tego stopnia, że był w niej aktywny przez 4 lata. Zajmował się staruszkiem mieszkającym na Zatybrzu i odprawiał Mszę w rzymskim rejonie Alessandrino. Martini’emu towarzyszyła wiernie z ramienia Wspólnoty młoda jej członkini Gina Schilirò, zaś Maura de Bernart kilka lat wcześniej zdobyła dla sprawy ks. Vincenzo Paglia (dzisiejszy biskup, zwolennik Bergoglia)”.

W swym bardzo ciekawym tekście Sandro Magister opisuje dziwaczne obyczaje wewnętrzne, obowiązujące w stowarzyszeniu a także walki pomiędzy jego leaderami. Całkowicie niecodzienne było również „domowe hodowanie” księży związanych ze wspólnotą. Zacytujmy i tym razem watykanistę:

„Sant’Egidio dysponuje około tuzinem księży. Pomijając Vincenza Paglię i Ambrogio Spreafico (Paglia był wieloletnim proboszczem rzymskiej bazyliki Santa Maria in Trastevere) – cała reszta duchownych „urosła w domu” – bez zaliczenia seminariów diecezjalnych. O tym, kto ma zostać księdzem decyduje wspólnota, tj. Andrea Riccardi. A do wyświęcenia takich księży wystarcza zaprzyjaźniony biskup, w oczekiwaniu na chwilę, w której biskupem zostanie jeden z nich. Kandydatem jest Paglia”. (Przypominam, że artykuł pisany jest w roku 1998).   O doradcy duchowym (już od lat ’70) Wspólnoty św. Idziego – biskupie Vincenzo Paglii (odpowiedzialnym za sprofanowanie katedry w Terni), mówi post:   Bergoglio i Paglia otwierają Kościół na eutanazję – I Paglia poszedł do nieba razem z trans i gejami

[A tu arcy-pedał [to ten w czarnej czapeczce] ze swym kochankiem i oczywiście innymi z Sodomy:

Mural znajduje się na ścianie katedry diecezjalnej Terni-Narni-Amelia we Włoszech.

Więcej: Watykański arcybiskup Vincenzo Paglia postacią erotycznego pedalskiego muralu w katedrze Terni- Narni. MD]

http://ram.neon24.pl/post/141038,bergoglio-i-paglia-otwieraja-kosciol-na-eutanazje

Vincenzo Paglia

https://it.wikipedia.org/wiki/Vincenzo_Pagliahttp://www.santegidio.org/pageID/2386/langID/it/orator/234/Vincenzo-Paglia.html

Ambrogio Spreaficohttps://it.wikipedia.org/wiki/Ambrogio_Spreafico  

Ze Wspólnotą związany jest także arcybiskup Matteo Zuppi, który był zastępcą proboszcza Paglii w bazylice zatybrzańskiej. Po śmierci kardynała Carlo Caffarry (Bolonia), będącego jednym z 4 autorów „dubia” – biskupi włoskiego regionu Emilia Romagna zaproponowali na jego następcę mons. Francesco Cavinę, biskupa diecezji Carpi, ex pracownika watykańskiego Sekretariatu Stanu, który jednakże (w przeszłości) podczas spotkania za zamkniętymi drzwiami w Watykanie otwarcie skrytykował Franciszka w jego obecności. 6 miesięcy po tym zajściu, do Bolonii (jako arcybiskup metropolita) przyjechał mons. Matteo Zuppi, rzymianin, asystent kościelny Wspólnoty św. Idziego.

]    Schizma w Watykanie i krucjata online http://ram.neon24.pl/post/140318,schizma-w-watykanie-i-krucjata-online

Matteo Zuppihttps://it.wikipedia.org/wiki/Matteo_Maria_Zuppi    

Swój artykuł Sandro Magister kończy słowami:   „Wspólnota nie jest liczebna. Ale jej aktywiści określają się jako 'mrówki zdolne do realizacji wielkich spraw przy pomocy małych środków’. Są potężnym lobby. Będą mieli wpływ na przyszłe conclave. Nikt z kościelnych bonzów nie chce mieć w nich wrogów. Riccardi zaś często mówi do swoich: 'Musimy robić wrażenie, że jesteśmy czymś więcej niż to, czym jesteśmy. Naszym cudem jest wielki bluff'”.

Sant’Egidio story. Wielki bluff Sant’Egidio story. Il grande bluff http://espresso.repubblica.it/attualita/cronaca/1998/04/09/news/sant-egidio-story-il-grande-bluff-1.542   Ciekawie scharakteryzował Wspólnotę także dziennikarz Stefano Zurlo, który napisał:  

Pauperyzm i marketing. Poparcie dla Trzeciego Świata, ale bez utraty zażyłości z władzą. Wspólnota posiada znakomite wejścia do instytucji, które się liczą; do biur, z których zarządza się i do najmocniej akredytowanych zakrystii…”

Również papież nie jest w te sprawy wtajemniczony, pomimo, że jest ich przyjacielem. Gdyby wiedział, że praktycznie rzecz biorąc Wspólnota zniosła sakrament pokuty, zastępując go publicznymi imprezami mea culpa, odbywanymi podczas ich spotkań – zbeształby ich surowo.

Gdyby znał ich dziwactwa jak chodzi o materię małżeństwa i prokreacji – nie pozostałby obojętny. Gdyby wiedział, że podczas ich mszy homilię wygłasza zawsze Andrea Riccardi – założyciel stowarzyszenia i jego szef, który nie jest księdzem, więc nie powinien głosić kazań (istnieje niedawno opublikowany kategoryczny tego zakaz) – wezwałby ich do posłuszeństwa.

To ci od św. Idziego w roku 1986 zorganizowali międzyreligijny meeting w Asyżu, z udziałem papieża modlącego się razem z Dalaj Lamą, metropolitami prawosławnymi, pastorami protestanckimi, mnichami buddyjskimi, żydowskimi rabinami, muzułmańskimi mufti, oraz guru i szmanami wszelkich możliwych wierzeń. Od tamtego momentu, każdego roku wspólnota powtarza model Asyżu w różnych miastach. (…) Stanowią one crescendo widowiskowych choreografii wraz z uroczystościami transmitowanymi na cały świat i kalejdoskopem sławnych gości zapraszanych z 5 kontynentów – calkowicie opłacanych i rozpieszczanych. Koszt jednego meetingu to pół miliona dolarów które pochodzą z subwencji rządowych i prywatnych”.

Nawiązując do okoliczności powstania i pierwszych lat funkcjonowania wspólnoty – Magister stwierdza:

„Ale pomimo tego rodzaju referencji i sugestywnych obrzędów – profil katolicki Wspólnoty św. Idziego pozostaje efemeryczny a jej ścieżki kręte.

Oficjalną datą jej powstania jest 7 luty 1968 rok. Jednakże w owym momencie nie wydarzyło się nic nowego. Przyszli członkowie stowarzyszenia należeli wtedy do jednego z kół GS, tj. Gioventù Studentesca (Młodzieży Studenckiej) –  organizacji założonej przez księdza Luigi Giussani, która po przejściu nawałnicy z roku 1968 przyjęła nazwę Comunione e Liberazione. Riccardi poznał ją w swych latach gimnazjalnych, w Rimini. Po powrocie do Rzymu, przyszły założyciel Sant’Egidio nawiązał kontakty z członkami GS uczącymi się w rzymskich liceach im. Virgilio, Dante i Mamiani”.

Oto jak Sandro Magister opisuje kolejne przekształcenia społeczności:  

„Rozpoczyna się faza monastyczna w zyciu wspólnoty. (…) Również z powodu młodego wieku wszyscy są stanu wolnego. Wyobrażają się więc jako 'bezżenni dla Królestwa Niebieskiego’ i 'mnisi na pustyni miasta’. Swych leaderów nazywają przeorem i przeoryszą i mianują także ich zastępców. Mieszkają w małych zespołach, podzieleni wg. płci. (…) Ich dni upływają pod szyldem 'ora et labora’, gdzie 'labora’ oznacza zajmowanie się posiłkami dla ubogich, sprzątanie w domach ludzi starych i opiekę pozaszkolną dla dzieci z peryferii.  

Ale i faza monastyczna przemija szybko. W lecie 1978 roku, podczas rekolekcji członkowie Wspólnoty św. Idziego zwierzają się sobie i wyznają, że prowadzą zdecydowanie zbyt ożywioną wewnątrzwspólnotową aktywność seksualną.

Od tego czasu przestaje sie mówić o 'nowym monastycyzmie’ i odbywają się pierwsze uroczystości weselne. Obowiązuje jednak całkowite posłuszeństwo niekwestionowanemu 'opatowi’, którym jest Riccardi i który w międzyczasie ukończył prawo oraz jako samouk zaczął studiować historię ze szczególnym naciskiem na historię Koscioła Katolickiego. Zrobił to zresztą aż do zdobycia stołka nauczyciela akademickiego.

Jakby za sprawą magii – historię studiują również inni ważni członkowie (płci męskiej) stowarzyszenia. Wyróżnia ich nie tylko chęć studiowania historii Kościoła, ale fakt, że członkowie Wspólnoty pragną ją tworzyć.

Rok 1978 to rok trzech papieży: umiera Paweł VI, a po interregnum papieża Albino Luciani – wstępuje na tron Jan Paweł II.

Podczas dwóch ostatnich preconclave, a w szczególności ostatniego – Wspólnotę sw. Idziego odwiedza mnóstwo kardynałów ze wszystkich kontynentów; staje się ona miejscem nieoficjalnych schadzek, podczas których omawia się posunięcia wyborcze.

Aktywiści społeczności organizują kampanię na rzecz kardynała wikariusza Rzymu – Ugo Poletti. Conclave rozczarowuje ich – wygrywa nieznany im Polak – Karol Wojtyła. Wystarczy jednakże zaledwie kilka tygodni by odrobić straty. Członkowie stowarzyszenia analizują dokładnie mapę pierwszej papieskiej wizyty, która ma odbyć się w rzymskiej parafii w dzielnicy Garbatella. Na trasie znajduje się przedszkole z pomieszczeniem, którego okna wychodzą na ulicę. Przez tydzień członkowie wspólnoty uczą dzieci spiewać po polsku i kazują im śpiewać także w niedzielę, podczas gdy do budynku zbliża się papież. Wojtyła słyszy śpiew, zatrzymuje się i wchodzi do środka by poznać szczegóły wydarzenia. W ten sposób rodzi sie idylla pomiedzy Janem Pawłem II i Wspólnotą św. Idziego. (…)

Lata osiemdziesiąte są fazą stopniowego podboju Kościoła – aż do jego szczytu. W roku 1986 Wspólnota otrzymuje uznanie kanoniczne. Jednakże jeszcze ważniejsze są bezpośrednie kontakty nawiazane z niektórymi kluczowymi osobistościami watykańskimi. Trzy z nich są do tej pory wielkimi zwolennikami Sant’Egidio. Pierwszą jest sekretarz osobisty Jana Pawła II – Stanisław Dziwisz – wszechmocne factotum; następnie kardynał Roger Etchegaray – latający ambasador papieski, wysyłany na gorące fronty światowe; trzecim zaś jest kardynał Achille Silvestrini, ważny pracownik kurii. (…)

Jeszcze innym opiekunem Wspólnoty św. Idziego był jezuita i arcybiskup Mediolanu – Carlo Maria Martini, nazywany członkiem honorowym stowarzyszenia. W roku 1975, Martini – pracujący wówczas w Rzymie jako rektor Papieskiego Instytutu Biblijnego – natknął się na Wspólnotę i został nią zafascynowany do tego stopnia, że był w niej aktywny przez 4 lata. Zajmował się staruszkiem mieszkającym na Zatybrzu i odprawiał Mszę w rzymskim rejonie Alessandrino. Martini’emu towarzyszyła wiernie z ramienia Wspólnoty młoda jej członkini Gina Schilirò, zaś Maura de Bernart kilka lat wcześniej zdobyła dla sprawy ks. Vincenzo Paglia (dzisiejszy biskup, zwolennik Bergoglia)”.

W swym bardzo ciekawym tekście Sandro Magister opisuje dziwaczne obyczaje wewnętrzne, obowiązujące w stowarzyszeniu a także walki pomiędzy jego leaderami. Całkowicie niecodzienne było również „domowe hodowanie” księży związanych ze wspólnotą. Zacytujmy i tym razem watykanistę:

„Sant’Egidio dysponuje około tuzinem księży. Pomijając Vincenza Paglię i Ambrogio Spreafico (Paglia był wieloletnim proboszczem rzymskiej bazyliki Santa Maria in Trastevere) – cała reszta duchownych „urosła w domu” – bez zaliczenia seminariów diecezjalnych. O tym, kto ma zostać księdzem decyduje wspólnota, tj. Andrea Riccardi. A do wyświęcenia takich księży wystarcza zaprzyjaźniony biskup, w oczekiwaniu na chwilę, w której biskupem zostanie jeden z nich. Kandydatem jest Paglia”. (Przypominam, że artykuł pisany jest w roku 1998).   

O doradcy duchowym (już od lat ’70) Wspólnoty św. Idziego – biskupie Vincenzo Paglii (odpowiedzialnym za sprofanowanie katedry w Terni), mówi post:

Bergoglio i Paglia otwierają Kościół na eutanazję – I Paglia poszedł do nieba razem z trans i gejami

http://ram.neon24.pl/post/141038,bergoglio-i-paglia-otwieraja-kosciol-na-eutanazje

Vincenzo Paglia

https://it.wikipedia.org/wiki/Vincenzo_Paglia

http://www.santegidio.org/pageID/2386/langID/it/orator/234/Vincenzo-Paglia.html

Ambrogio Spreafico

https://it.wikipedia.org/wiki/Ambrogio_Spreafico

Ze Wspólnotą związany jest także arcybiskup Matteo Zuppi, który był zastępcą proboszcza Paglii w bazylice zatybrzańskiej. Po śmierci kardynała Carlo Caffarry (Bolonia), będącego jednym z 4 autorów „dubia” – biskupi włoskiego regionu Emilia Romagna zaproponowali na jego następcę mons. Francesco Cavinę, biskupa diecezji Carpi, ex pracownika watykańskiego Sekretariatu Stanu, który jednakże (w przeszłości) podczas spotkania za zamkniętymi drzwiami w Watykanie otwarcie skrytykował Franciszka w jego obecności. 6 miesięcy po tym zajściu, do Bolonii (jako arcybiskup metropolita) przyjechał mons. Matteo Zuppi, rzymianin, asystent kościelny Wspólnoty św. Idziego. 

Schizma w Watykanie i krucjata online

http://ram.neon24.pl/post/140318,schizma-w-watykanie-i-krucjata-online

Matteo Zuppi

https://it.wikipedia.org/wiki/Matteo_Maria_Zuppi

Swój artykuł Sandro Magister kończy słowami:

„Wspólnota nie jest liczebna. Ale jej aktywiści określają się jako 'mrówki zdolne do realizacji wielkich spraw przy pomocy małych środków’. Są potężnym lobby. Będą mieli wpływ na przyszłe conclave. Nikt z kościelnych bonzów nie chce mieć w nich wrogów. Riccardi zaś często mówi do swoich: 'Musimy robić wrażenie, że jesteśmy czymś więcej niż to, czym jesteśmy. Naszym cudem jest wielki bluff'”.

Sant’Egidio story. Wielki bluff

Sant’Egidio story. Il grande bluff

http://espresso.repubblica.it/attualita/cronaca/1998/04/09/news/sant-egidio-story-il-grande-bluff-1.542

Ciekawie scharakteryzował Wspólnotę także dziennikarz Stefano Zurlo, który napisał:

„Pauperyzm i marketing. Poparcie dla Trzeciego Świata, ale bez utraty zażyłości z władzą. Wspólnota posiada znakomite wejścia do instytucji, które sie liczą; do biur, z których się zarządza i do najmocniej akredytowanych zakrystii.

Ich hasłem jest stwierdzenie, że chrześcijaństwo ma na celu wyzwolenie ostatnich. Ubogimi sa dla nich nade wszystko ci, którzy nie są w stanie związać końca z końcem; którym brakuje pieniędzy by dobrnąć do końca miesiąca. Krótko mówiąc – rzeczywistość odczytywana jest przy pomocy lunety katolicyzmu demokratycznego.

Jest to doskonałe menù dla lewicy, chociaż wspólnota umie być wszechpartyjną. Zjawisko to było dobrze widoczne, kiedy Paglia został biskupem diecezji Terni, tj. 2 kwietnia 2000. Jego konsekracja odbyła się w Bazylice św. Jana na Lateranie w Rzymie, w obecności tysięcy osób. Paglia obszedł cały kościół, jakby był papieżem, po to by zebrać gromkie oklaski wiernych, wśród których znajdowali się politycy wszystkich partii. Paglia, a wraz z nim jego przyjaciele i współpracownicy mają taką właśnie naturę: wydają się być bliscy prawicy, centrum i lewicy. Faktycznie, Wspólnota św. Idziego będąca superwyszkolonym lobby – prosi o pieniądze wszystkie kolejne rządy. 

Tyle że jej serce należy do lewicy – w kontekście papuperyzmu, który faworyzuje miotających się na dnie drabiny społecznej, tj. tam, gdzie ubogi nie jest ubogim w duchu, ale tym, który niczego nie posiada.

Natomiast Wspólnocie św. Idziego niczego nie brak. Obfituje w finansowania, w aprobatę i poparcie ze strony ważnych gazet. O ile Comunione i Liberazione oraz Opus Dei znajdowały się nieustannie na celowniku dzienników lewicowych, preparujących oskarżenia graniczące z science fiction, o tyle Sant’Egidio i jej leaderzy byli zawsze hołubieni, a wspólnota dostawała znaczącą pomoc w związku z jej projektami: dla przykładu 600 milionów lirów na walkę z Aids w Mozambiku – wartość czeku od Billa Gates’a, przesłanego przez prezydenta Microsoft Italia – Roberta Paolucci.

Apostołowie powszechnego pokoju świetnie umieją sprzedać się. (…) Riccardi i Paglia czują się jak u siebie w domu nie tylko w stolicach państw afrykańskich, ciemiężonych przez nędzę i walki, ale także na salonach, które liczą się”.

Centrum władzy Monti’ego jest Wspólnota św. Idziego – czerwone lobby fałszywych ubogich

Il centro di potere di Monti è la comunità di Sant’Egidio lobby rossa dei finti poveri

http://www.ilgiornale.it/news/interni/centro-potere-monti-comunit-santegidio-lobby-rossa-dei-finti-869754.html

W roku 2014 (już po Synodzie) Andrea Riccardi, apelował by „zmienić zarząd Kościoła”. Stwierdził wtedy:

„Dykasteriami powinny kierować osoby zsynchronizowane z Franciszkiem. Aktualny rząd jest rządem Benedykta XVI i to właśnie w strukturze rządu Franciszek spotyka się z najsilniejszym oporem w stosunku do projektowanych przez siebie zmian”.

Riccardi: „Należy zmienić zarząd Kościoła”

Riccardi: Va cambiato il governo della Chiesa

http://www.lastampa.it/2014/10/22/vaticaninsider/ita/inchieste-e-interviste/riccardi-va-cambiato-il-governo-della-chiesa-vr2YR2kVu22CGCDhQDbPxI/pagina.html

Wspólnotę św. Idziego odwiedzili George W. Bush i Ivanka Trump:

Bush do Wspólnoty: Jesteście armią współczujących

Bush a Sant’Egidio: siete l’esercito dei compassionevoli

http://www.santegidio.org/news/rassegna/2007/0610_004805_IT.htm

In occasione della sua visita in Italia, il presidente degli Stati Uniti George W. Bush incontra una delegazione internazionale della Comunità di Sant’Egidio

http://www.santegidio.org/news/attualita/2007/0609_bush_IT.htm

Ivanka Trump in visita a Sant’Egidio

http://www.santegidio.org/pageID/64/langID/it/itemID/27724/Ivanka-Trump-in-visita-a-Sant-Egidio.html

Wnioski na temat katokomunistów z Sant’Egidio nasuwają się same.

Wielki bluff: O katokomuchach od św. Idziego

RAM        26 styczeń 2018 

Wspólnotę św. Idziego – stworzoną i kierowaną przez włoskiego polityka (był ministrem ds. współpracy międzynarodowej w rządzie Mario Monti’ego – powołanym do życia po eliminacji rządu Berlusconi’ego), historyka i wykładowcę o nazwisku Andrea Riccardi określa się często jako „ONZ z Zatybrza”.

Wspólnota św. Idziego

https://en.wikipedia.org/wiki/Community_of_Sant%27Egidio

Andrea Riccardi

https://en.wikipedia.org/wiki/Andrea_Riccardi

http://www.andreariccardi.it/biografia/

Stwarzyszenie działa również w Polsce. Organizuje od pewnego czasu tzw. „korytarze humanitarne”, przerzucające migrantów do Europy.

Przeglądając stronę Wspólnoty (publikowaną także w języku polskim) dowiadujemy się, że kilka miesięcy temu Andrea Riccardi przyjechał do Warszawy z okazji nadania mu tytułu „Człowieka Pojednania”. Nagroda została odebrana 28 maja 2017 w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Polska wersja artykułu mówi:

„Wyróżnienie przyznawane jest przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów osobom działającym na rzecz zbliżenia, poznania i pojednania chrześcijan i Żydów w Polsce. W ceremonii wziął udział m.in. kard. Kazimierz Nycz, który wyraził swoją wielką sympatię dla laureata oraz założonej przez niego Wspólnoty Sant’Egidio, a także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Fotografie z uroczystości:

http://laboratorium.wiez.pl/wp-content/uploads/2017/05/z-dyplomem_www-OK.jpg

www.santegidio.org/immagini/news/3/DSC01281.jpg

Laudację na cześć laureata wygłosił prof. Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Nazwał w niej Andreę Riccardiego człowiekiem wizji. Zaznaczył, że tytuł Człowieka Pojednania został przyznany założycielowi Wspólnoty Sant’Egidio ze względu na jego osiągnięcia w pracy społecznej na rzecz potrzebujących, podtrzymywanie „ducha Asyżu”, formację młodzieży w duchu otwartości i wpływ na polski dialog, a zwłaszcza dialog chrześcijańsko-żydowski.– Jego dzieło – Wspólnota Saint’Egidio wciąż się rozwija, przynosi owoce i rozszerza działalność na cały świat – powiedział.  Stanisław Krajewski zaznaczył, że Riccardi razem ze wspólnotą żywo reaguje na problem kryzysu uchodźczego, angażując się w organizację korytarzy humanitarnych”. 

Andrea Riccardi w Warszawie: wiara, która nie chroni się za murami

http://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/21272/Andrea-Riccardi-w-Warszawie-wiara-kt%C3%B3ra-nie-chroni-si%C4%99-za-murami.html

Stanisław Krajewski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Krajewski_(filozof)

Inne wystąpienia Nycza we Wspólnocie św. Idziego w Polsce:

Kard Nycz: Ewangelia nie stawia warunków wstępnych

http://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/18044/Kard-Nycz-Ewangelia-nie-stawia-warunk%C3%B3w-wst%C4%99pnych.html

Zaś w styczniu 2018, z okazji 104 Światowego Dnia Migranta (czyżbyśmy faktycznie obchodzili już 104 razy takowe święto?) pan Kazimierz Nycz, figurujący w polskim Kościele jako kardynał – podczas celebracji liturgii razem ze Wspólnotą św. Idziego stwierdził: 

Papież Franciszek każdemu z nas przypomina, także w tegorocznym orędziu na Dzień Migranta i Uchodźcy, że spotkanie z migrantem, spotkanie z uchodźcą jest dla każdego chrześcijanina okazją do spotkania z Chrystusem”.

Są tacy uchodźcy, którzy potrzebują radykalnej pomocy m.in. medycznej, której nie mogli uzyskać w swoim kraju z powodu wojny. Dla nich stworzone są korytarze humanitarne we Włoszech i Francji, aby nie zabrakło serca chrześcijańskiego i pomocy”

Kardynał Nycz: Przyjmijmy uchodźców, żeby przyjąć Chrystusa

http://www.santegidio.org/pageID/3/itemID/23936/langID/pl/Kardyna%C5%82-Nycz-Przyjmijmy-uchod%C5%BAc%C3%B3w-%C5%BCeby-przyj%C4%85%C4%87-Chrystusa.html

Watykański „Il Sismografo”: Nycz nawołuje do pomocy migrantom

Cardinal Urges Support for Migrants on Epiphany

http://ilsismografo.blogspot.it/2018/01/polonia-cardinal-urges-support-for.html

W tymże kontekście informacyjnym interesującą rzeczą jest zapoznanie się z tym, co o Wspólnocie św. Idziego pisał znakomity watykanista włoski Sandro Magister. W swym artykule z roku 1998 – noszącym wiele mówiący tytuł „Sant’Egidio story. Il grande bluff” –  „San’Egidio story. Wielki bluff” – Magister pisze:

„Robią za demiurgów pokoju. Kandyduje się ich do nagrody Nobla. Są w łaskach papieża. Są najbardziej świętowanymi w świecie włoskimi katolikami.

Ich twierdza znajduje się na rzymskim Zatybrzu, na placu św. Idziego, w dawnym klasztorze karmelitanek, posiadającym także kościół. Na bramie nie ma jednak żadnej tabliczki. Obok funkcjonuje snobistyczna kawiarnia „Pane, amore e fantasia”, z szyldem imitującym taśmę filmową i fotografią Giny Lollobrigidy, ale i tam nie napisano, że jest własnością Sant’Egidio.

Również ich Msza, odprawiana w sobotni wieczór jest potajemna. Odbywa się ona za zamkniętymi drzwiami w pobliskiej bazylice Santa Maria in Trastevere, do której członkowie Wspólnoty docierają poprzez labirynt pomieszczeń i podwórek wewnętrznych, a to dlatego, że tak bazylika jak i prawie że wszystkie przylegające do niej budynki należą do stowarzyszenia, wraz z dwoma antycznymi gmachami usytułowanymi na placu.

Wspólnota św. Idziego jest i nie jest widoczna. Wiadomo, że jej członkowie ofiarują ciepłe posiłki bezdomnym i że pomagają osobom starym nie posiadającym rodziny. (…)

Kiedy amerykański sekretarz stanu – Madeleine Albright przebywała w Rzymie – spędziła więcej czasu z nimi niż u papieża. Wychodząc ze spotkania ze Wspólnotą dokonała jej beatyfikacji  stwierdzając: «Wonderful people».

Sant’Egidio posiada znakomicie pracujące biuro PR i wszyscy wyrażają się o niej z zachwytem.

Co do reszty – wspólnota jest jak legendarny Opus Dei, tzn. nieprzenikniona. Nawet w Watykanie nie wiedzą czym społeczność ta zajmuje się, kiedy jej członkowie znajdują się wyłącznie we własnym gronie.

Don Ferulci – I warto było? WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (33)

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (33)

Don Ferulci – I warto było?

Jean-Baptiste Lefevre, mając pieniądze, wynajął niezgorszą kwaterę, na dodatek przyzwoicie umeblowaną i z góry za trzy miesiące opłacił i locum i wikt i opierunek, czym wprawił w niekłamany zachwyt gospodarzy.

Siedział teraz na łóżku, przy zawartych na wewnętrzną zasuwę drzwiach i napawał się widokiem stosu złotych, nowiuśkich i lśniących, jakby dopiero co wyszły spod sztancy mincerza, monet.

Naraz posłyszał delikatne pukanie do drzwi. Przyrzucił złoto rogiem wypłowiałej kapy, powstał, podszedł do wejścia, odsunął zasuwę i zerknął przez szparę. W progu stała młodziuchna córka gospodarzy, tak na oko może ze czternaście-piętnaście lat licząca, ale nadzwyczaj powabna i wspaniale rozwinięta.

– Czegoż to chcesz, moja piękna?

– Matka pyta, czy byście czegoś nie przekąsili. Nie zeszliście na śniadanie na dół, to mnie tu przysłała.

– Zaspałem, ciężki dzień miałem i minioną noc ciężką. Ale dziękuje za pamięć. Powiedz matce, że owszem, że chętnie bym coś zjadł. A jak ci na imię, moja ty cudna?

– To akurat nie tajemnica – uśmiechnęła się zalotnie – Florine. Ależ się pan umiesz przypodchlebić dziewczynie! No, no!

– Pięknie!

– Co pięknie?

– Pięknie masz na imię.

Florine zrobiła niewinną minkę.

– A dasz mi buziaka na rozbudzenie apetytu?

Florine się zaczerwieniła po samo czoło.

– Panie… jakby to ojciec posłyszał, to by was chyba zarąbał siekierą…

– A zarąbał już kogoś?

– A czy ja wiem?! – Florine odzyskawszy rezon, roześmiała się perliście.

– To się dowiedz, bo jeśli nie zarąbał, to pozwolisz mi się pocałować w te słodkie usteczka. Dobrze?

Dziewczyna, chociaż prawie dziecko jeszcze, nie wyglądała na pierwszą naiwną.

– A cóż bym z tego miała?

– O! Widzę, że mówisz do rzeczy! Miałaś już jakichś chłopców?

– Jak dotąd, to jeszcze nie.

– Prawda li to?

– Najszczersza!

– Zatem jesteś najzwyczajniej w świecie łasa na pieniądze.

– Może tak… może nie… może i wy mi się, panie, podobacie – tyłek macie zgrabny – co nie wyklucza, że pieniądze również – znów się roześmiała. – Parę monet, na jakiś uroczy prezencik?…

– Przecie nie chcę ci wianka zabierać, a tylko o całusa proszę.

– To i cóż z tego? I całus ma swoją cenę. Nie stać was, panie, na mnie. Ot co!

– Przecie ci się podobam. Samaś tak rzekła.

– Ba! – wzruszyła ramionami.

Student przez jakiś czas patrzył jej w oczy, a ona nie odwracała wzroku. W końcu to on oczy spuścił i jakby odpowiadając na wcześniejsze wątpliwości dziewczyny, zawołał:

– Mnie?! Mnie nie stać?? Na dziesięć, na sto takich jak ty stać mnie! I to nie tylko na pocałunek!

Podniecony do granic możliwości, bo Florine, drocząc się z nim, niby to przypadkiem, uniosła nieco suknię, odsłaniając zgrabną kostkę i odrobinę cudnie toczonej łydki, nie bacząc, co robi, gwałtownie odrzucił na bok róg kapy, odsłaniając przed dziewczęciem cały ów stos złotych monet.

Florine aż zaniemówiła z wrażenia.

– No? I co teraz? Mogę cię pocałować?

Córka gospodarzy odzyskawszy spokój, nie odpowiedziała mu na owo pytanie.

– Zaraz przyniosę śniadanie.

Obróciła się na pięcie i wybiegła na korytarz.

Wtedy dopiero student uświadomił sobie, że głupio zrobił, ujawniając swoje bogactwo, ale co się stało, to się nie odstanie. Pomyślał, że najlepiej będzie, jeśli zmieni stancję. Postanowił zająć się tym zaraz po obiedzie. Chociaż żal mu było tracić tego, co już tutaj z góry opłacił.

Florine wróciła ze śniadaniem. Była bardzo miła. Niedwuznacznie dawała chłopakowi do zrozumienia, że odwiedzi go, gdy ciemności zapadną…

Jean-Baptiste ostatecznie więc uznał, iż niepotrzebnie się wyląkł. Przecie lepiej pielęgnować takiego lokatora jak on, niż się go pozbywać. Spodziewał się kradzieży, i owszem, ale nie tego, że zaraz ktoś zechce go zamordować. I to w centrum Paryża, gdzie raczej trudno byłoby pozbyć się trupa.

Florine tymczasem zaś wciąż się do niego umizgiwała, co już rozwiało jego ostatnie wątpliwości i rozterki.

– A niech tam, zostaję… chociaż wygląda, że młódka chce mnie troszkę oskubać… ale dla jej urody, warto na to pozwolić, absolutnie warto… – rozmarzył się.

– Co, panie, powiedzieliście? – panna nie dosłyszała.

– Że śniadanie smaczne. No, chodźże teraz do mnie, kruszyno – odrzekł.

Wytarł gębę rękawem, objął dziewczynę w talii i przyciągnąwszy do siebie, namiętnie pocałował w usta.

Nie broniła się, a i jeszcze odwzajemniła pocałunek.

Jean-Baptiste już nie mógł doczekać się nocy…

* * *

Merde!1 – zaklął pod nosem Ambroise, ojciec Florine, potykając się o wyszczerbiony zębem czasu stopień schodów prowadzących na pięterko.

– Cicho, stary… – towarzysząca mu żona, Amália, szturchnęła męża w bok.

Ciemno było, choć oko wykol. Para szła po omacku. Wreszcie dotarli do właściwych drzwi. Stary poskrobał w nie delikatnie raz i drugi. Nie było reakcji.

– Chyba śpi.

– Cicho, stary!

Pocisnął klamkę. Drzwi uchyliły się bezszelestnie. Za dnia, pod nieobecność studenta, który wyszedł powałęsać się po mieście, Amália zadbała o to, żeby nie skrzypiały. Chociaż niebo było mroczne, noc bezksiężycowa, to w pomieszczeniu było odrobinę jaśniej niż na schodach.

Żona zatrzymała się przy wejściu, mąż zaś na palcach skierował się w stronę posłania, na którym spoczywał Jean-Baptiste. Jeszcze krok… jeszcze krok… dotarł na miejsce. A potem, zza pasa u spodni wyciągnął siekierę, odchylił się nieco do tyłu i jednocześnie odrobinę w bok, żeby wziąć lepszy zamach, po czym na oślep zadał leżącemu potężny cios. Najwyraźniej przypadek to sprawił, bo morderca nie był w stanie ocenić, w którą część ciała celuje, ale akurat trafił prosto w głowę, a ta rozpękła się na pół niczym dojrzała dynia. Rzygnęły dokoła rozbryzgi krwi i mózgu.

Amália drżąc z emocji, skrzesała ogień i zapaliła knotek łojowej świeczki. Uniosła ją do góry i nieomal zemdlała na widok, tego, co ujrzała na posłaniu. Zrobiło się jej niedobrze i zwymiotowała w kącie.

– Nie rozczulaj się stara! Już dobrze po północy, a przed nami wiele pracy. Ciężkiej!

Zawinęli trupa w prześcieradło i pled, omotawszy mu pierwej głowę szmatą, żeby zatamować krwawienie, i zaczęli go zwlekać po schodach, do piwnicy. Nielekki był, choć niezapasiony i młody. Po śmierci jakby ważyło się więcej, chociaż to subiektywne odczucie.

W loszku czekała już na zwłoki dość płytka grobowa jama wykopana nieopodal jednej ze ścian. Wtłoczyli w nią nieboszczyka i przysypali ziemią, którą na końcu bardzo starannie udeptali, a na koniec posypali po wierzchu warstwą kurzu, w który się jeszcze za dnia zaopatrzyli, zbierając go po kątach i zakamarkach.

Na pomysł bowiem, iżby zamordować lokatora i nielicho się przez to obłowić, wpadli natychmiast po tym, jak córka im powiedziała, że student pochwalił się przed nią wielką stertą złota.

Kobieta poświeciła – było idealnie, ziemia w piwnicy wyglądała na nieruszaną.

– Wracamy, stary, wracamy na górę. Trzeba posprzątać.

Pospołu, chociaż to mężczyźnie niezbyt wypadało, szorowali podłogę, zeskrobywali krew i odpryski mózgu ze ścian. Robili to szybko, ale zarazem starannie i solidnie. Kiedy zaczęło świtać, uporali się z robotą.

Zakrwawioną pościel zwinęli w tobół i upchnęli do przepaścistego kuchennego pieca. Mieli zamiar, roznieciwszy ognień spalić ją, tak by żaden ślad się nie ostał, a przy okazji wykorzystać też jakoś, żeby całkiem nie poszła na zmarnowanie, więc przynajmniej ugotować na niej śniadanie.

* * *

Florine obudziła się, jak na nią, bardzo późno, kiedy słonce jęło już zaglądać przez okno do jej izdebki. Zdziwiła się, że nikt jej nie budził, żeby zapędzić do pomocy w kuchni, albo posłać na targ.

Była też zła, bo z wieczora zaplanowała sobie, że po północy odwiedzi studenta i pobaraszkuje z nim trochę. Ale zaraz po zmroku usnęła tak mocno i spała tak twardo, że cały plan wziął w łeb.

W końcu podniosła się z posłania, twarz, szyję i uszy obmyła w glinianej misce o chabrowobłękitnej szklistej polewie, a potem pomaszerowała do kuchni.

W piecu buzował ogień, a śniadanie miało być lada chwila gotowe.

– Córko, a idźże obudzić młodzieńca. Powiedz, żeby zszedł, bo posiłek czeka.

– Dobrze, matko – odpowiedziała Florine. Posłusznie skinęła głową, wyszła z kuchni i pomaszerowała schodami do góry.

Nie minęło dłużej niż chwil parę i do uszu starych doleciał głos dziewczęcia:

– Chodźcie tu czym prędzej.

– I po cóż to? – odkrzyknął ojciec.

– Jego tu nie ma!

– Jak to nie ma?

– Zwyczajnie! Ulotnił się. I nawet pościel ukradł! A tyle przecie miał złota!

Starzy nie śpiesząc się, weszli na pięterko.

– A to ci łajdak! – zapiszczała skrzekliwie matka. – A to łotr! Na pościel, mówisz, się złakomił?

– Ano tak.

– Przebolejemy, w końcu zapłacił za trzy miesiące z góry.

– Ale ja miałam… – zaczęła Florine.

– Coś miała? Nadzieje, że się będziesz z nim gziła? I parę sou2 ci wpadnie do kieszeni fartuszka?

Dziewczyna nic już nie powiedziała, tylko zawstydzona spuściła głowę.

– Gdy nam o jego bogactwie powiedziałaś, matce się zamarzyło, żeby mu czynsz podnieść. Ale się ulotnił. Widzisz? Nic z twoich planów stara – rzekł Ambroise i porozumiewawczo mrugnął do żony…

* * *

Ambroise i Amália odczekali aż Florine wybierze się na targ. Kiedy już drzwi się za nią zamknęły, drżącymi rękami rozsupłali worek z pieniędzmi, wysypali je na stół i napawali ich widokiem. Teraz już mogli być spokojni o przyszłość nie tylko własną, ale i córki.

Naraz, skądś z ulicy, do ich uszu doleciał odgłos ciężkich kroków kogoś, kto najwyraźniej zmierzał w stronę drzwi ich domu.

Czym prędzej zatem zgarnęli złoto do worka, ten mocno związali rzemieniem i wsunęli za kredens.

Ktoś zastukał w futrynę.

Gospodarz podniósł się więc zza stołu i otwarł pukającemu. W wejściu stał mężczyzna, cały ubrany na czarno, według najnowszej kastylijskiej mody, z jednym tylko barwnym akcentem bogatego stroju, karmazynowym piórem egzotycznego ptaka u kapelusza, wskazującym na to, iż pewnie musiał odwiedzić Nową Hiszpanię, Nowy Świat odkryty za Oceanem i wpatrywał się zimnym wzrokiem w twarz pana Ambroise’a.

– Jestem diuk don Ferulci de Atanas de Piserente y Diofio.

– Witam, witam niziuchno, w naszych skromnych progach, książę miłościwy – gospodarz aż zgiął się w pałąk.

Don Ferulci spojrzał na niego jakimś dziwnym wzrokiem, po czym zapytał:

– Czy nie zawitał do was młody człowiek, student?

– Nie, panie! – razem wykrzyknęli mąż i żona.

– A to… to jakiś wasz znajomy, panie?… – wybąkał Ambroise.

– Poniekąd.

– I cóż to znaczy?

Posiadał coś, co do niego nie należało.

– A do kogo, jeśli wolno zapytać? – Ambroise jeszcze bardziej się zgiął, tak że zdawało się, iż wkrótce dotknie nosem podłogi.

– Nie wasza to rzecz – ozwał się groźnie i opryskliwie zarazem przybysz.

– Ale jego nie ma, panie – z lękiem wyszeptała żona gospodarza.

– Taak?

– Tak… właśnie… uciekł dzisiejszej nocy…

– O?! – zdziwił się szlachcic. – A miał jakiś powód po temu? Jak domniemywacie? Ale, ale! A cóż to skrywacie za kredensem? – don Ferulci wypatrzył skrawek rzemienia wystający ze skrytki.

– Eee, nic takiego.

– Czyżby? – zapytał szlachcic, ironicznie się uśmiechając. – Jeśli to rzeczywiście nic takiego, to wyciągnijcie to na wierzch.

Ambroise miał zamiar się postawić, sprzeciwić, czy chociażby zaprotestować, ale kiedy spostrzegł, że dłoń przybysza spoczęła na rękojeści szpady, w milczeniu podszedł we wskazane miejsce i wywlókł worek na środek izby. Z przerażenia strumyk potu spływał mu wzdłuż kręgosłupa, zęby dzwoniły, a włosy na przedramionach zjeżyły się i uniosły.

– A teraz go otwórz i pozwól, że zajrzę do środka.

– Proszę.

Don Ferulci rozchylił brzegi tobołka.

– Nie, to nie moje. Możesz zachować zawartość.

Gospodarz odetchnął z ulgą. Wraz ze szlachcicem zerknął do wnętrza worka i osłupiał ze zdumienia. Worek był aż po wręby napełniony nie złotem, lecz wyszlifowanymi przez wodę rzecznymi kamieniami…

– I warto było? – zapytał don Ferulci, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł z domu, głośno trzasnąwszy drzwiami…

Tuż za progiem minął wracającą z targu Florine. Leciuchno się do niej uśmiechnął i zlustrował od stóp do głów.

– Idealna – przemknęło mu przez myśl…

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

1Merde – gówno, przekleństwo francuskie.

2Drobna moneta francuska.

Co wolno powiedzieć – a co zrobić – w sprawie znanego, wysoko umocowanego pedofila?

Co wolno powiedzieć – a co zrobić – w sprawie znanego pedofila?

Pisemne wezwanie do Terlikowskiego. Chodzi o oskarżenia pod adresem ministra Czarnka

jmk, kas 4.01.2023, https://www.tvp.info/65480903/minister-edukacji-i-nauki-przemyslaw-czarnek-wezwal-pisemnie-tomasza-terlikowskiego-do-przeprosin-za-slowa-o-powtornym-gwalcie-na-ofierze-pedofila

Minister poprosił, by Tomasz Terlikowski „znalazł w sobie pokłady honoru” (fot. PAP/Tomasz Waszczuk)

Dzisiaj wystosowałem pisemne wezwanie do Tomasza Terlikowskiego, aby mnie przeprosił – w ten sposób szef MEiN Przemysław Czarnek odniósł się w środę w Telewizji Republika do słów Tomasza Terlikowskiego, że „uczestniczy w ponownym gwałcie” na nieletniej ofierze pedofila.

Fałszywe kazanie Terlikowskiego

Gdy ujawniono przypadek pedofilii w szeregach Platformy Obywatelskiej, jej obrońcy, z Tomaszem Terlikowskim na czele, zastosowali dokładnie tę…

zobacz więcej

W ubiegłym tygodniu Radio Szczecin ujawniło, że pełnomocnik marszałka Olgierda Geblewicza do spraw uzależnień Krzysztofa F. został skazany za pedofilię i nakłanianie dzieci do zażywania narkotyków. Jak podało Radio Szczecin, Krzysztof F. był kandydatem Platformy Obywatelskiej w wyborach do Sejmiku i mężem zaufania Rafała Trzaskowskiego.

Ofiarami była dwójka nastoletnich dzieci znanej parlamentarzystki, a do przestępstwa doszło w 2020 roku. Sprawca został skazany na 4 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Mimo że wyrok zapadł w 2021 roku, Platforma Obywatelska i jej politycy ukrywali ten fakt.

Więcej na ten temat:

Marszałek z PO o pedofilu Krzysztofie F.: Ta sprawa nie powinna być przedmiotem debaty publicznej

Zamieść sprawę pod dywan? Sprawa pedofila z Urzędu Marszałkowskiego [WIDEO]

Jeszcze w poniedziałek Radio Szczecin alarmowało, że informacje na temat pedofila i biogram wciąż można znaleźć na stronie internetowej urzędu marszałka Geblewicza.

 „We współpracy z organizacjami pozarządowymi dał się poznać jako rzetelny, pełen zrozumienia partner, nastawiony na wspólną realizację celów związanych z przeciwdziałaniem patologii społecznych w zakresie problemów wynikających z uzależnień oraz związanych ze stosowaniem przemocy” – zachwalano w nim przestępcę.

Przeczytaj też: SP wzywa marszałka Geblewicza do „honorowego złożenia dymisji”

 Część internautów skrytykowała też matkę ofiar, która ich zdaniem nie zareagowała na krzywdę wyrządzaną własnym dzieciom.

Sprawę skazania Krzysztofa F. skomentował w programie „Jedziemy” w TVP Info minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Minister został zapytany o stanowisko Olgierda Geblewicza, według którego „sprawa dotyczy pedofilii, a więc nie powinna być przedmiotem debaty publicznej ze względu na dobro ofiary”.

Zdaniem Czarnka, „środowisko lewicowo-liberalne w Polsce, które jawnie opowiada się za demoralizacją, dzisiaj wstydzi się tego, że prawomocnie skazywane są osoby, które są wprost z tego środowiska i są blisko związane z liderami tego środowiska, z szefami partii bądź kandydatami na prezydenta tej partii”.

Lista pedofilów związanych z PO coraz dłuższa

Pełnomocnik marszałka ds. uzależnień Krzysztof F. został skazany na 4 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności za doprowadzenie małoletniego w wieku…[—-]

– To jest wstyd, który oni mają. Ale szkoda, którą ma społeczeństwo, polega na tym, że przez tak długi okres nikt o tym nie wiedział, było to ściśle ukrywane. To, że sąd w sposób niejawny rozpatrywał tę sprawę po to, żeby nie naruszać dóbr ofiary – to jest zupełnie jasne. My o ofierze też nie rozmawiamy. Mówimy nie o ofierze, ale o sprawcy – o pedofilu, który został uznany za pedofila prawomocnym orzeczeniem sądu – i jako taki powinien być pokazany, żeby wszyscy się wystrzegali kontaktu z nim, ponieważ jest niebezpieczny dla społeczeństwa – ocenił.

Dodał, iż „ukrywanie faktu, że jest to pedofil skazany prawomocnym wyrokiem sądu jest działaniem na szkodę społeczeństwa”.

Sprawdź także: Zdemaskował pedofila w PO, zarzucono mu złamanie etyki. Duklanowski odpowiada prof. Kmieciakowi

Tomasz Terlikowski na Twitterze oskarżył ministra o „uczestnictwo w nagonce na rodziców dziecka” a nawet „w ponownym gwałcie na dziecku”. W odpowiedzi Czarnek wezwał Terlikowskiego do przeprosin.

 W środę w Telewizji Republika minister Przemysław Czarnek pytany było o tę sprawę. Szef MEiN powiedział, że obdarza Terlikowskiego „chrześcijańską miłością bliźniego” i że mu wybacza. – Natomiast proszę, aby stanął na wysokości zadania, znalazł te ogromne zapewne pokłady honoru, które ma, i przeprosił – podkreślił. Czarnek powiedział, że nie mówił ani o rodzicach, ani o dziecku.

Rok Kłyma Sawura w Tarnopolu: „Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu”.

Rok Kłyma Sawura w Tarnopolu: „Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu”.

4 stycznia 2023 http://kresywekrwi.blogspot.com/2023/01/2011-rok-kyma-sawura-w-tarnopolu.html?m=0

2011 – Rok Kłyma Sawura w Tarnopolu, partnerskim mieście Elbląga

Dziś przypomnimy wam o inicjatorze Rzezi Wołyńskiej, mordercy…
Pułkownik Ukraińskiej Powstańczej Armii, Dmytro Klaczkiwski…
Był to także dowódca UPA-Północ, członek Prowydu OUN, czyli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów… zbrodniarz wojenny.

Co ciekawe w latach 1939–1940 pełnił funkcję przewodniczącego Junactwa OUN, które zostało reaktywowane na Ukrainie po 1989 roku. (Tzw. Junacy UPA, to byli młodzi zwyrodniali zbrodniarze w wieku od 8 do 18 lat z tzw. Samoobronnych Kuszczowych Widdiłów, którzy będąc częścią ukraińskiej czerni, wchodzili do polskich miejscowości, które wcześniej spacyfikowały bandy UPA, a Junacy UPA, kończyli akt zbrodni, dobijając swoje polskie ofiary w sposób czasem wielokrotnie przewyższający zwyrodnialstwo starych, zaprawionych w rzeziach rezunów UPA, a następnie ograbiając do cna wymordowane przez siebie polskie ofiary banderowskiego ludobójstwa.)

Podczas III Konferencji OUN, która miała miejsce w dniach 17–23 lutego 1943, należał do działaczy wskazujących, jako największych wrogów Polaków. 

W czerwcu 1943 roku wydał tajną dyrektywę dowództwa UPA-„Piwnicz” w sprawie przeprowadzenia wielkiej akcji wymordowania polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat.

„(…) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat (…) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi. „

Tak więc słowa rozkazu o wymordowaniu Polaków od 16 do 60 roku życia, które kilka lat temu prezydent Czech Milos Zeman przypisał Stepanowi Banderze, w rzeczywistości wypowiedział inny zwyrodnialec, a mianowicie Dmytro Kłaczkiwskij – Kłym Sawur

 

A tak dodatkowo… to ma on swój pomnik w mieście Równe… którego miastem partnerskim jest Piotrków Trybunalski, Radomski i Zabrze… natomiast drugi pomnik znajduje się w Zbarażu, który współpracuje z miastami takimi jak Bolesławiec, Głubczyce czy Miedźna. Wstyd…

 

 

 

Pomnik zwyrodniałego, ukraińskiego ludobójcy Dmytro Kłaczkiwskiego, pierwszego dowódcy UPA, w Zbarażu


 Zapomniałbym! Tarnopolska Rada Obwodowa poświęciła rok 2011 Dmytrowi Klaczkiwskiemu! 

15 Kwietnia 2011 r. Już wtedy partnerskie miasto Elbląga, Tarnopol ogłosił Rok 2011, rokiem Jewhena Konowalca, pierwszego szefa OUN i Dmytro Klaczkiwskiego, dowódcy UPA Północ, który wraz z Romanem Szuchewyczem wydał rozkaz rzezi polskiej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej. 

Rok 2011 był rokiem Jewhena Konowalca, pułkownika armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, szefa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Ponadto przez cały rok odbywać się będą liczne imprezy ku czci pierwszego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii Kłyma Sawura. Takie decyzje podjęli deputowani Tarnopolskiej Rady Obwodowej 14 kwietnia.
Właściwie rok Jewhena Konowalca został ogłoszony z okazji 120 rocznicy jego urodzin.
 – Rada regionalna zaleca administracji regionalnej opracowanie i przedstawienie do zatwierdzenia listy działań mających na celu uczczenie roku bohatera i zapewnienie ich finansowania w ciągu dwóch tygodni – powiedział szef rady regionalnej Ołeksij Kajda.

Za tą decyzją opowiedziało się 66 posłów na 68 obecnych. Poparli go także regionaliści. Witalij Szafranski z frakcji Ukraińskiej Partii Ludowej podkreślił znaczenie upamiętnienia w regionie 100 rocznicy urodzin rodowitego Zbarażanina Dmytra Klaczkiwskiego, lepiej znanego pod pseudonimem Klym Sawur.
– Był pierwszym dowódcą UPA – mówi zastępca. – Po nim dowództwo nad ukraińskimi rebeliantami objął Roman Szuchewycz.

Decyzję tę poparło również 66 posłów. Zamiast tego lokalni wybrani przedstawiciele nie poparli inicjatywy libertarian, by zakazać umieszczania sowieckich symboli na instytucjach państwowych regionu.

Pomniki Klaczkiwskiego to wstyd i hańba!
Wołyń pamiętamy! i przypominamy że oprócz Polaków ginęli także Ukraińcy, Rosjanie, Ormianie, czy Żydzi, albo nawet Czesi z rąk szowinistów z pod znaku UPA!

Taką samą hańbą było również ogłoszenie przez władze Tarnopola roku pamięci tego zwyrodniałego rzeźnika naszych rodaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. A jeszcze większą hańbą, a nawet zdradą stanu jest utrzymywanie jakichkolwiek relacji z banderowskimi władzami Tarnopola i niesienie im jakiejkolwiek pomocy, w momencie, gdy raz po raz rzucają pod naszym adresem kolejne zniewagi w postaci, kolejnych uchwał, gloryfikujących i wynoszonych przez nie na piedestał chwały, największych morderców naszych rodaków, takich jak Dmytro Kłaczkiwśkij, Konowalec, Bandera, Szuchewycz i wielu innych bez żadnej refleksji, zastanowienia i choćby minimalnego poczucia zażenowania wobec nas, którego nie mają wcale.

I można by to wszystko skwitować uśmiechem politowania, gdyby półgłówki z elbląskiego ratusza, wodzone za nos, jak dzieci w ciemnym lesie, przez zimnych, cynicznych nazistów z Tarnopola, robiły to co robią na własny koszt i we własnym imieniu. Wiemy jednak dobrze, że tak nie jest, albowiem wszystko co czynią w swoich kundlich stosunkach z banderowskimi władzami Tarnopola, robią wyłącznie na Nasz koszt i w naszym imieniu, nie pytając nas ani o zdanie w tej kwestii, ani też nie posiadając na to żadnych plenipotencji od kogokolwiek, wierząc naiwnie, że prowadzenie takiej polityki, przyniesie im i nam wszystkim na dłuższą metę coś dobrego. Mylą się, bo tak nie będzie nigdy. Śmiertelną iluzję, w jakiej żyją, biorąc za rzeczywistość, z którą nie ma ona nic wspólnego.

Za przestrogę tym politycznym naiwniakom bez żadnej wyobraźni, niech posłużą słowa mera Lwowa, ulubieńca bezrozumnych polskojęzycznych yelit Andrija Sadowego, wypowiedziane 1 stycznia tego roku w czasie uroczystości ku czci ukraińskiego zbrodniarza wojennego Stepana Bandery, który stwierdził, iż całe obecne pokolenie Ukraińców wyrosło na kulcie tego bohatera samostijnej.

Mer Sadowy – niestety dla nas – się nie mylił. Na kulcie ukraińskich ludobójców wyrosło bowiem całe nowe pokolenie neobanderowców, gotowych iść w ślady rezunów ćwiartujących kobiety w ciąży, czy nabijających na widły niemowlęta. Cywilizowany świat ogniem i mieczem powinien wyplenić ideologię morderców z Ukrainy, na co czekają ,,polskie” władze? Na kolejny Wołyń? Ostatnie czerwone lampki alarmu palą się już ognistą barwą ostatniego ostrzeżenia! Ani grosza wsparcia dla banderowskiej Ukrainy. Jeśli ma być banderowska, niech jej nie będzie wcale, gdyż jeśli banderowska Ukraina się ostoi, nie będzie nas Polaków, jak stwierdził to jasno i bez ogródek we wrześniu 1939 roku sam prowydnyk Stepan Bandera, mówiąc:

 

 
Polacy nie chcą samostijności

Ukrainy, bo wiedzą, że tylko

Ukraina może im zadać

śmiertelny cios i rozwalić Polskę. 

 

Ale polskojęzyczne pseudo elity zarządzające nad Wisłą krajem przemarszu z woli amerykańskiego hegemona, nienawykłe do samodzielnego myślenia, jak widać nie potrafią do dziś pojąć swoimi ptasimi móżdżkami, tych jakże prawdziwych słów przywódcy OUN – UPA, które jak widać przerastają ich wyobrażenia i zdolności pojmowania, które mają bardzo, ale to bardzo ograniczone. I kolejne nie tyle już nawet zniewagi, czy splunięcia im przez banderowców w twarz, co jawne już kolejne defekacje robione prosto na ich głowy, biorą dalej za gesty przyjaźni i dobrej woli ze strony pogrobowców UPA, oblizując się przy tym z uśmiechem na twarzach, jak po degustacji czekoladek Lindta. Biedny jest naród i kraj, skazany na zagładę, mający takich sterników. Polska A.D. 2023, idąca na dno jak Titanic, którego ,,pasażerowie” robią sobie jeszcze pamiątkowe selfie, ginąc wraz z nim.

Jacek Boki – 4 Styczeń 2023 r.

Źródła:

 Facebook

На Тернопіллі проголосили Рік Коновальця і Савура 

https://te.20minut.ua/Podii/na-ternopilli-progolosili-rik-konovaltsya-i-savura-10196234.html

Prowadzenie tego bloga to moja pasja ale także wielogodzinna praca. Jeśli uważasz, że to co robię ma sens to możesz wesprzeć mnie w tym co robię, za co serca już teraz dziękuję.

PKO BP SA Numer konta: 44 1020 1752 0000 0402 0095 7431

Organizacje LGBT w Polsce działalność, finansowanie, sieć powiązań

Organizacje LGBT w Polsce działalność, finansowanie, sieć powiązań

Warszawa, październik 2019

Całość szukać tu: Fundacja Mamy i Taty

Spis treści

Wstęp

Ogólna charakterystyka organizacji

1. Podstawowe informacje 10

2. Źródła finansowania 11

3. Grantodawcy 17

4. Współpraca z samorządami 18

5. Współpraca z biznesem 19

6. Przepływy finansowe między organizacjami 20

7. Powiązania polityczne organizacji LGBT 21

8. Inne powiązania organizacji LGBT 24

9. Znaczenie kluczowych organizacji dla środowiska LGBT 25

10. Relacje osobowe i organizacyjne w środowisku LGBT 25

11. Media zainteresowane tematem LGBT 26

12. Organizacje LGBT w mediach społecznościowych 27

Kluczowe organizacje o zasięgu ogólnopolskim

I. Fundacja im. Stefana Batorego 28

II. Kampania Przeciw Homofobii 36

III. Miłość Nie Wyklucza 47

IV. Lambda Warszawa 53

V. Fundacja Replika 60

VI. Fundacja Trans-fuzja 63

Organizacje regionalne

VII. Fundacja Wolontariat Równości 70

VIII. Stowarzyszenie Grupa Stonewall 79

IX. Stowarzyszenie na rzecz osób LGBT „Tolerado” 84

X. Lambda Szczecin 91

XI. Kultura Równości 96

XII. Stowarzyszenie Stan Równości 100

XIII. Fundacja Akceptacja 103

XIV. Stowarzyszenie Queerowy Maj 107

XV. Fundacja Równość.org.pl 110

XVI. Stowarzyszenie Fabryka Równości 113

XVII. Fundacja na Rzecz Różnorodności Polistrefa 116

2XVIII. Stowarzyszenie Tęczówka 119

XIX. Prowincja Równości 123

XX. Stowarzyszenie Marsz Równości w Lublinie 126

XXI. Płocki Marsz Równości 129

XXII. Marsz Równości w Rzeszowie 132

XXIII. Stowarzyszenie Tęczowe Opole 134

XXIV. Stowarzyszenie Instytut Równości 136

XXV. Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności 138

XXVI. Stowarzyszenie Tęczowy Białystok 141

XXVII. Stowarzyszenie Równość na Fali 144

Organizacje „tematyczne”

XXVIII. Fundacja Wiara i Tęcza 148

XXIX. Stowarzyszenie My Rodzice 150

XXX. Akceptacja Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i

Transpłciowych

XXXI. Fundacja Tęczowe Rodziny 156

XXXII. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA) 159

XXXIII. Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej 163

XXXIV. Stowarzyszenie Bears of Poland 168

XXXV. Fundacja REFFORM 170

XXXVI. Fundacja Cicha Tęcza 174

XXXVII. Stowarzyszenie Sistrum Przestrzeń Kultury Lesbijskiej 176

XXXVIII. Stowarzyszenie „Klub Sportowy Chilli” 179

XXXIX. Stowarzyszenie Voces Gaudii 180

IL. Stowarzyszenie Profilaktyki Zdrowotnej „Jeden Świat” 182

Wsparcie Fundacji Mamy i Taty

3Wstęp

W 2010 roku Fundacja Mamy i Taty przygotowała raport: „Przeciw wolności i demokracji. Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie: cele, narzędzia, konsekwencje.”

W raporcie tym Fundacja przewidywała, iż strategia lobby politycznego LGBT będzie rozwijać się w następujących kierunkach:

1.dążenie do penalizacji tzw. mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną,

2.wprowadzenie do szkół tzw. edukacji seksualnej uwzględniającej poglądy ideologów LGBT na kwestię orientacji seksualnej,

3.zrównanie związków partnerskich z małżeństwem,

4.przyznanie parom homoseksualnym prawa do nieograniczonej adopcji dzieci.

5.zaostrzenie walki z ludźmi, środowiskami i instytucjami nie zgadzającymi się z poglądami środowiska LGBT i wyrażającymi publicznie swój sąd w tej sprawie.

Punkty te stały się otwartymi postulatami środowiska LGBT i stanowią istotną oś sporu światopoglądowego w Polsce.

Obecnie prezentujemy dokument opisujący finansowanie i powiązania polityczne organizacji LGBT.

Dobro powraca!! Wywiad z Krzysztofem Falińskim

Dobro powraca!!

Wywiad z Krzysztofem Falińskim – kandydatem do Sejmiku Województwa.

http://www.ebarlinek.pl/nowosci,artykuly,6,1,wywiad_z_krzysztofem_falinskim_k,695.html

Przedstawiamy wywiad z Krzysztofem Falińskim – kandydatem do Sejmiku Województwa.

Krzysztof Faliński, syn Józefa Jerzego Falińskiego? Czy to Pana motyw do kandydowania?

W pewnym sensie tak, nie można nie być synem własnego ojca. Ale przede wszystkim jestem Krzysztofem Falińskim, który uważa, że w dzisiejszych czasach nie można stać z boku. Nie można bezczynnie godzić się z ograniczaniem czy hamowaniem swobód i oddolnych inicjatyw.

Przez wiele lat w samorządzie współpracowałem z osobami dyskryminowanymi i wykluczonymi oraz ze wspierającymi te osoby organizacjami. Utwierdziło mnie to z jednej strony w przekonaniu o potrzebie otwartości, zrozumienia, pomagania, a z drugiej w ogromnym szacunku do pracy społecznej.

Bycie radnym daje mi szansę na wsłuchiwanie się i realne wspieranie ruchów społecznych i obywatelskich. Według mnie to właśnie w oddolnych inicjatywach, prócz najlepszej wiedzy i kompetencji społeczników, znajduje się dobro. To z niego płynie chęć niesienia pomocy i działania na rzecz potrzebujących lub na rzecz własnej społeczności.

A dobro, bezinteresowność, szacunek do pracy to wartości bardzo mi bliskie, wyniesione z domu, zaszczepione właśnie przez ojca i przez mamę, przez rodzinę. Pojedynczy dobry człowiek może wiele, ale wielu dobrych ludzi może jeszcze więcej. Chciałbym mieć szansę tych ludzi słuchać i wspierać.

Uważa Pan, że nadchodząca kadencja samorządowa to Pana czas i miejsce?

Uważam, że przeszedłem długą drogę zawodową, która pozwoliła mi nabyć wiedzę i kompetencje w obszarach bliskich mi jako człowiekowi. Chciałbym móc to wykorzystać i przydać się w miejscu, w którym ustala się ważne kierunki pracy samorządu regionalnego.

Moje doświadczenia zawodowe to w dużym stopniu praca z potrzebującymi wsparcia oraz w obszarach związanych z profilaktyką zdrowia w różnych jego aspektach. Początki mojej zawodowej drogi to Ośrodek Pomocy Społecznej w Barlinku, Środowiskowy Dom Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi, specjalistyczne usługi opiekuńcze w miejscu zamieszkania.

Później pracowałem jako inspektor ds. jakości usług medycznych w Regionalnym Szpitalu Onkologicznym w Szczecinie oraz jako specjalista ds. promocji zdrowia w Zachodniopomorskim Centrum Organizacji i Promocji Zdrowia w Szczecinie.

Od 2004 roku jestem związany zawodowo z Urzędem Marszałkowskim Województwa Zachodniopomorskiego w Szczecinie, gdzie zajmowałem stanowiska od inspektora po dyrektora, cały czas w obszarze profilaktyki oraz spraw społecznych. Obecnie jestem Pełnomocnikiem Marszałka ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Praca urzędnika wyższego szczebla dała mi możliwość diagnozowania problemów i potrzeb społecznych oraz kreowania zintegrowanej polityki wsparcia zarówno osób potrzebujących, jak i działających na ich rzecz organizacji pozarządowych.

Ale pełną świadomość problemów, dysfunkcji, zagrożeń dała mi praca terapeuty. Jestem psychoterapeutą, specjalistą terapii uzależnień, trenerem interpersonalnym, trenerem procesów grupowych. Wiedzę i doświadczenie zdobywałem m.in. w Instytucie Psychologii Zdrowia w Warszawie, Dolnośląskim Centrum Psychoterapii we Wrocławiu, Centrum Podejścia Skoncentrowanego na Rozwiązaniach w Warszawie, Krajowym Centrum ds. AIDS, Stowarzyszeniu Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”, Polskim Towarzystwie Psychologicznym. Jako terapeuta pracowałem w Zachodniopomorskim Towarzystwie Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych „Powrót z U” w Szczecinie, a obecnie w Centrum Terapeutycznym Symetria w Szczecinie.

Moja praca zawodowa i terapeutyczna to obszary bardzo trudne, często związane z ludzką krzywdą i cierpieniem. Uzależnienie, przemoc, dyskryminacja, wykluczenie społeczne. To obliguje mnie do stałej pracy nad sobą. Uczy empatii, wrażliwości, równowagi.

[—]

Prawie 25 lat pracy w różnych obszarach, to bogaty dorobek. Co uznaje Pan za swój największy sukces? Ma Pan na swoim koncie nagrody, wyróżnienia?

Nigdy nie przywiązywałem wagi do nagród, nie jestem typem kolekcjonera. Nie było czasu aby się o nie starać, zgłaszać czy aplikować. Jak na tyle lat pracy nie ma ich wiele. Ale jest taka, która cieszy mnie szczególnie. Jest to złota „Czerwona Kokardka”. To wyróżnienie przyznawane za działania na rzecz poprawy jakości życia osób żyjących z HIV, chorych na AIDS oraz za działania profilaktyczne w dziedzinie HIV i AIDS w Polsce. „Czerwona kokardka” jest symbolem solidarności z osobami żyjącymi z HIV i AIDS, ich rodzinami i bliskimi. Złote odznaczenie przyznawane jest przez grono nosicieli i osób chorych. Z dumą znalazłem się w gronie innych odznaczonych, wśród których są na przykład pani Jolanta Kwaśniewska czy ksiądz Arkadiusz Nowak. To odznaczenie jest dla mnie naprawdę ważne. Myślę, że podobnie ucieszyłby mnie jedynie Order Uśmiechu.

To chyba dość daleko idąca skromność. Są przecież sukcesy związane z Pana realnym wpływem na rozwiązania prawne, np. zmiany dotyczące sprawców przemocy w ustawie o przemocy w rodzinie. Jest zaszczepienie na teren naszego województwa idei terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach. Są ciekawe wojewódzkie kampanie społeczne dotyczące jazdy pod wpływem alkoholu, niekontrolowanego zażywania leków bezreceptowych czy używania substancji psychoaktywnych. Są wykłady dla słuchaczy uniwersytetu trzeciego wieku. Jest praca biegłego sądowego. Nie ma zatem powodu do takiej skromności. Może mniej skryty będzie Pan w opowiedzeniu, co Pana fascynuje prywatnie?

Mam to szczęście, że moje prywatne zainteresowania łączę w dużym stopniu z działalnością zawodową. Interesują mnie obszary związane z psychologią, psychoterapią, profilaktyką uzależnień. Pracuję społecznie, prowadząc stowarzyszenie „Równość na Fali”, nastawione na przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji. Mam szczęście współpracować ze świetnymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Bardzo lubię ludzi, bardzo lubię też zwierzęta. Z racji licznych obowiązków mogę zapewnić opiekę jedynie mało wymagającemu kotu, ale bardzo kocham psy. Ostatnio organizowałem warsztaty dla właścicieli agresywnych psów. Z zainteresowaniem śledzę działania na rzecz dzikich zwierząt, np. ochrony wilków. Moją pasją w czasie wolnym są od zawsze podróże. Lubię odwiedzać inne kraje, poznawać inne kultury, smakować nowych kuchni. Z tego smakowania zrodziła się moja kolejna pasja – gotowanie. Od ponad roku prowadzę w Szczecinie własną restaurację – Marshal food. [—]

Jak zachęci Pan wyborców do oddania na siebie głosu?

Staram się być dobrym i uczciwym człowiekiem, wierzę w dobro w innych ludziach, wierzę w bezinteresowność, w czyste intencje. Chcę słuchać, widzieć, wiedzieć i pomagać. Liczę na głosy tych wyborców, którzy zgadzają się ze mną, że dobro powraca.

[Artykuł sponsorowany] 15-10-2018 Redakcja

8.01.2023 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

08.01.2023 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

02/01/2023 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

7.01.23 KIELCE – Pierwsza Sobota Różaniec święty wynagradzający i modlitwa za Ojczyznę

7.01.23 KIELCE – Pierwsza Sobota Różaniec święty wynagradzający i modlitwa za Ojczyznę

03/01/2023 przez antyk2013

W kościele pod wezwaniem Trójcy Świętej w Kielcach, ul. Jana Pawła II 7 o godz. 17.30 Różaniec Święty przed Najświętszym Sakramentem, Msza święta o godz. 18.00