2023-05-16


2023-05-16


wielkopolska24.info/fala-tajemniczych-zgonow-pracownikow-uam
Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu wstrząsa fala zgonów. Uczelnia nie może nadążyć z nekrologami swoich pracowników.
Jak można przeczytać na stronie uczelni kadra wykusza się a lista zgonów zapełnia stronę internetową poznańskiej uczelni.
W samym tylko bieżącym roku 2023 zmarło 17 wykładowców. W roku ubiegłym zmarły 34. Natomiast w 2021 roku zmarło aż 39-ciu nauczycieli uniwersyteckich. W 2020 odeszło 20-stu wykładowców. Wśród kadry są osoby w różnym wieku.
źródło- https://amu.edu.pl/wiadomosci/aktualnosci/nekrologi
==========================================
Zmarł prof. UAM dr hab. Jędrzej StępakUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi11.05.2023
Zmarł prof. UAM dr hab. Ignacy KuźniakUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi5.05.2023
Zmarł prof. dr hab. Józef BaniakUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi5.05.2023
Zmarł prof. dr hab. Wiesław Z. AntkowiakUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi26.04.2023
Zmarła prof. Barbara KasprzakowaUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi12.04.2023
Zmarła dr Iwona DeodatoUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi12.04.2023
Zmarł prof. Aleksander ZandeckiUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi6.04.2023
Zmarła prof. dr hab. Edyta PołczyńskaUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi6.04.2023
Zmarł prof. Jerzy ModrzewskiUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi13.03.2023
Zmarł prof. UAM dr hab. Tomasz HornowskiUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi8.03.2023
Zmarł prof. dr hab. Andrzej Malinowski Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi1.03.2023
Zmarła prof. UAM dr hab. Anna KołodziejczakUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi27.02.2023
Zmarła prof. dr hab. Maria Anna BobowiczUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi23.02.2023
Zmarła dr Agnieszka OrfinUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi27.01.2023
Zmarł mgr Wojciech RosikUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi11.01.2023
Zmarł profesor Kazimierz MadziałaUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi5.01.2023
Zmarł dr Andrzej RajchelUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi4.01.2023
Zmarł ks. prof. Antoni SiemianowskiUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi6.12.2022
Zmarł prof. Jerzy KujawińskiUniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuNekrologi21.11.2022
Zmarł prof. Andrzej Marek WyrwaUniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Nekrologi18.11.2022=======================================
Przerywam. Więcej w oryginale. MD
=================================
maiL:
coś mi się zdaje że kwestia szprycy
Znajomy Fan Szpryc dostał zakrzepicy, na szczęście nóg; ma 35 lat. Lekarze mówią, że może będzie jakoś chodzić. Kiedyś.
Szwagier znajomego zmarł nagle na krążenie – po 3 szprycach . Grzmiał że osoba bez dawki jest niebezpiecznym zabójcą. Jechał autem, źle się poczuł, pod domem już czekała karetka , krótka reanimacja – i do zobaczenia…







====================================





Wszystko za darmo !! Wybory blisko!! ++++
W niedzielę (14.05.2023), podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem „Programowy Ul”, prezes Jarosław Kaczyński ogłosił, że od 1 stycznia 2014 roku 500+ zostanie podniesione do kwoty 800 zł. Kaczyński obiecał też darmowe leki dla seniorów powyżej 65. roku życia oraz dla dzieci i młodzież do 18. roku życia. Obiecał również darmowe przejazdy autostradami i drogami szybkiego ruchu dla samochodów osobowych. Darmowe przejazdy mają obowiązywać na drogach państwowych, a z czasem również na prywatnych.
Sprawa więc jest jasna i oczywista. PiS staje do wyborów z ofertą dopłat i darmówek, czyli po prosty kupuje sobie trzecią kadencję. Warto w tym miejscu przytoczyć wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z 16 października 2022 roku podczas spotkania z wyborcami w Pabianicach. Odpowiadając na pytanie o to, kiedy będzie procedowana ustawa o emeryturach stażowych, Kaczyński powiedział, że kiedyś przyjdzie taki moment, ale nie wiadomo, kiedy
– bo my przecież nie mamy żadnego sezamu, z którego wyciągamy pieniądze na zasadzie „sezamie otwórz się”. Tylko mamy to, co uczciwie mówiąc, zabieramy z kieszeni obywateli. Zatem, żeby to zrobić, musimy zabierać jeszcze więcej.
To jest przecież dokładnie to samo, co od lat powtarza Janusz Korwin-Mikke, czyli że rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy, więc jeśli coś komuś daje, to znaczy, że najpierw musi to komuś zabrać. A im więcej rząd daje, tym więcej zabiera. Oczywiście ci, którym rząd daje, są przekonani, że jest to działanie na zasadzie Janosikowego „odbierania bogatym, żeby dać biednym”. Tak się jednak składa, że w efekcie tych manewrów po kieszeni dostają wszyscy za wyjątkiem najbogatszych, których stać na to, żeby zabezpieczyć się przed „sprawiedliwością społeczną”.
Pamiętacie, skąd miało brać się sfinansowanie programu 500+? Miało brać się z podatku od hipermarketów. PiS próbował wprowadzić ten podatek już w 2016 roku, ale w wyniku ingerencji Komisji Europejskiej, która próbowała go zablokować, został on wprowadzony dopiero w 2021 roku. Co ciekawe, w tym sporze Trybunał Sprawiedliwości UE stanął po stronie rządu RP, a nie KE, i w 2019 roku stwierdził nieważność decyzji Komisji zatrzymującej wprowadzenie tego podatku. Spójrzmy zatem na dochody, jakie z tego tytułu uzyskał budżet państwa w 2021 roku.
Ministerstwo Finansów podało, że była to kwota w wysokości 2 mld 632 mln zł. A ile kosztuje rocznie program 500+? Jest to ok. 40 mld zł. Nie ma zatem mowy o tym, żeby podatek od hipermarketów pokrywał koszt programu 500+. Natomiast oczywistym jest, że koszty związane z zapłatą podatku zostały przerzucone na konsumentów, którzy po prostu muszą zapłacić więcej za kupowane towary. Efekt jest taki, że właściciele hipermarketów i tak wychodzą na swoje, a wzrost cen sprawia, że 500 złotych, wypłacane osobom objętym programem, jest coraz mniej warte.
Co w tej sytuacji robi prezes Kaczyński? Wychodzi do ludu i obiecuje, że teraz będzie 800+. A to oznacza podniesienie kosztów programu z 40 do 65 mld zł rocznie. Oczywiście nikt już nie mówi o tym, że program zostanie sfinansowany z podatku od hipermarketów, który PiS wyrwie złym bogaczom, żeby dać biednym dzieciom. Skąd zatem wezmą się na to pieniądze?
Jest taka scena w filmie „Rejs”, gdy inżynier Mamoń tłumaczy, skąd biorą się pieniądze na nudne, polskie produkcje filmowe: No i panie, kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze, proszę pana. Społeczeństwo.
Nic ująć, nic dodać.
A teraz zobaczmy, co w czerwcu 2022 roku Jarosław Kaczyński mówił na temat ewentualnej waloryzacji 500+ do poziomu 700+. W rozmowie z TVP Bydgoszcz prezes PiS powiedział: 700 plus to właśnie posunięcie proinflacyjne. Nie sądzę, żeby było. Kaczyński dodał też, że „trzeba najpierw zdusić inflację”.
W czerwcu 2022 roku inflacja wynosiła 15,5%. W kwietniu 2023 roku jest to 14,7%. Czy tak wygląda zduszenie inflacji? Bez żartów. To, że inflacja trochę spadła nie oznacza, że została zduszona. A skoro 700+ miało być posunięciem proinflacyjnym, to chyba każdy zdrowy na umyśle człowiek musi przyznać, że 800+ będzie posunięciem jeszcze bardziej proinflacyjnym. Chyba, że prezes Kaczyński uważa, iż do końca 2023 roku inflacja zostanie zduszona i od początku 2024 roku będzie można znowu ją nakręcać, żeby potem znowu ją zduszać. Nie wiem, jak wy, ale ja się w tym pogubiłam. Co tak naprawdę ma zostać zduszone? Inflacja, czy wartość nabywcza pieniędzy?
Kwestia darmowych leków dla młodzieży i seniorów jest na razie obietnicą, którą trudno analizować. Nie wiadomo, czy chodzi o wszystkie leki, czy może o jakieś wybrane grupy leków. Nie wiadomo zatem, jaki byłby koszt tego programu. Wiadomo natomiast, że to NFZ refunduje leki, więc za „darmowe leki” płacimy wszyscy w składkach zdrowotnych. Obecnie składka ta nie może być odliczana od podatku. Czyli wszyscy płacimy więcej niż płaciliśmy, a rząd przekłada te kwoty z kupki na kupkę i ogłasza darmówki dla wybranych.
Co do zniesienia opłat za autostrady dla samochodów osobowych, to znowu mamy do czynienia z sytuacją, w której zapłacimy za tę darmówkę w innej postaci. I to zapłacimy wszyscy. Dlaczego? Dlatego, że rząd planuje rozszerzenie systemu opłat drogowych dla pojazdów powyżej 3,5 tony. Według zapisów w Krajowym Planie Odbudowy do czerwca 2024 roku system obejmie dodatkowe 1400 km autostrad i dróg ekspresowych. A co oznaczają kolejne opłaty nakładane na transport drogowy? To oczywiście wzrost kosztów transportu, za które zapłacimy w cenie towarów transportowanych w ten sposób. Czyli pojedziemy autostradą za darmo, ale ta darmówka wyrówna się przy sklepowej kasie. A jeśli koszty opłat zniesionych dla samochodów prywatnych zostaną przerzucone na firmy transportowe, to darmówka będzie jeszcze bardziej kosztowna.
Nie ma darmowych obiadów! Ale w tym roku są wybory, więc politycy prześcigają się w obiecywaniu, że dadzą nie tylko darmowe obiady, ale też śniadania i kolacje. Najlepiej, żeby wszystko było za darmo. Ale im bardziej coś jest za darmo, tym więcej trzeba za to zapłacić. Tyle tylko, że mało kto chce o tym wiedzieć. Lepiej wierzyć, że darmówki są naprawdę darmowe, a rząd zabiera bogatym, żeby dać biednym. Kończy się to inflacją dla wszystkich i potem chodzą ludziska po sklepach i dziwią się, że wszystko drożeje. Ale i tak głosują na tych, którzy obiecują, że dadzą coś za darmo. A najlepiej jeszcze dopłacą. Czym? Pieniędzmi z drukarki. Najprostsze wyobrażenie o ekonomii jest takie, że im pieniędzy więcej, tym lepiej.
Jak kończy się takie myślenie, można przekonać się na przykładzie Wenezueli. Oby tylko w teorii, bo przed taką praktyką niech nas ręka boska broni.
=======================================
Jeśli podobają się Państwu moje felietony i chcielibyście wesprzeć moją działalność publicystyczną, możecie to zrobić dokonując przelewu na poniższe konto PayPal. Będzie to dla mnie nie tylko wsparcie w wymiarze finansowym, ale również sygnał, że to, co robię, jest dla Państwa ważne i godne uwagi. Z góry dziękuję. Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.paypal.me/katarzynats
Panieny a Intelektualiści. Dylematy przedwyborcze.
| Mirosław Dakowski 5.03.2008. Z archiwum: https://dakowski.pl/archiwum/pliki/index.448_47.php |
| Panieny a Intelektualiści Wyznam tu wreszcie mą przygodę, skrzętnie skrywaną, szczególnie przed kolegami z Ruchu JOW. Przed paru laty przysłuchiwałem się debacie „O ordynacjach do Sejmu” prowadzonej w Naukowym Kole Młodych Socjologów na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, u prof. Jadwigi Staniszkis. Uczenie debatowały znane Autorytety Telewizyjne prof. Andrzej Rychard i (chyba?) dr (prof.?) Raciborski. Któryś z nich przedstawił się jako zwolennik ordynacji JOW – Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Debata przedstawiała się więc interesująco. Po dwóch godzinach rozważania cech i niuansów różnych wariantów d’Hondta i Saint Lague (czy jak tam) i „przybliżeń spełniających zasady sprawiedliwości wobec wszystkich”, wspominali też o JOW – czyli czymś prostym (z podtekstem: prostackim, niegodnym roztrząsania przez intelektualistów). Studenci zadali podstawowe pytanie: Co byłoby najlepsze dla Polski, teraz? Odpowiedzi znów były wielo-aspektowe, uczone. I mętne. Na pytanie: Może walczmy o proste i oczywiste rozwiązania, bo to i skuteczne i tanie? usłyszeli znów rozważania o sprawiedliwości proporcjonalności, o regułach bardziej demokratycznych, o tym, że trzeba sprawę rozważyć wieloaspektowo i tp.. Wreszcie coś we mnie strzeliło (szlag?)– i poprosiłem o głos. Dali… Oto ma wypowiedź: Spotkały się dwie panienki lekkiego prowadzenia. Mariola pyta Violetty: – Co u ciebie? V.: – Wiesz, pracuję teraz wśród intelektualistów.. – No i co, no i jak? pyta rozciekawiona i podniecona M. – No, wygoda. I nie narobię się. Światło przyćmione, gra mocart, potem biorę penisa do ręki.. – A co to penis? No, wiesz, też taki ch…, ale zawsze miękki… Na sali stłumione chichoty niewinnych panienek, a Intelektualiści zamilkli z oburzenia. O ile wiem, dalej rozważają aspekty. |
Społeczność naukowa widzi, że mamy do czynienia z generalnym zagrożeniem wolności nauki – mówi prof. Andrzej Rychard, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii.

66 instytutów naukowych PAN oraz Międzynarodowy Instytutowi Biologii Molekularnej i Komórkowej otrzymają środki na podwyżki wynagrodzeń pracowników naukowych. Tak wynika z niedawnego komunikatu ministra edukacji i nauki .
Wśród jednostek, którym przyznano środki, nie ma jednak Pańskiego Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Czy łączy to Pan z wypowiedziami ministra Przemysława Czarnka?
Trudno tego nie łączyć. Minister Czarnek precyzyjnie powiedział, że nie będzie na większą skalę finansował instytucji, w której są głoszone takie poglądy jak poglądy Prof. Engelking. Tę groźbę zrealizował.
[—]
Zdarzenie nie ma wymiaru partykularnego. Tu nie chodzi o prof. Engelking, nie chodzi o jej zespół, nie chodzi o nasz instytut, ale w przyszłości może chodzić o wszelkie badania, które eksplorują trudne tematy.
A trudnych tematów jest wiele – to Holokaust, migracje, uchodźcy czy gender. Społeczność naukowa widzi, że to generalne zagrożenie wolności nauki. [—]

Kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN Barbara Engelking
[To jakaś wojna gangów, żydzi nie dogadali się, jak kiedyś u nas – „przychodzi Rywin do Michnika”. Żaden łapówkarz nie trzyma „stosów dolarów”.. Ma wszystko w bankach za granicą, jak Zelensky. Ale zabawne. MD]
Ukrainą wstrząsnął skandal korupcyjny. Władze państwowe prowadzą dochodzenie ws. ogromnych łapówek, które miały być przyjmowane w Sądzie Najwyższym.

Sprawą zajmuje się Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i biuro Specjalnego Prokuratora Antykorupcyjnego (SAP). Lokalne media informują, że pod zarzutem przyjęcia łapówki w wysokości 3 mln dolarów zatrzymany został prezes Sądu Najwyższego Wsiewołod Kniaziew.
Pieniądze miały pochodzić ze środowiska ukraińskiego miliardera Kostiantyna Żewago, który w grudniu został zatrzymany we Francji w związku z wysuwanymi przez stronę ukraińską oskarżeniami o defraudację.
Oligarcha przed sądem zarzekał się, że jest niewinny i twierdził, że nie powinien podlegać ekstradycji na Ukrainę.
„NABU i SAP ujawniły korupcję na dużą skalę w Sądzie Najwyższym, a mianowicie plan przyjmowania łapówek przez kierownictwo i sędziów Sądu Najwyższego. [sic !! md]
Trwają nadzwyczajne czynności dochodzeniowe” – informują ukraińskie władze za pośrednictwem mediów społecznościowych.
W sprawie ujawniono zdjęcia, na których widać całe stosy dolarów, które miały pochodzić z łapówek. [napisane na nich, że „z łapówek” hi, hi… md]
Przypomnijmy, że niedawno Unia Europejska wskazała, że korupcja to jeden z głównych problemów, które musi przezwyciężyć Ukraina, jeśli chce zostać członkiem Wspólnoty.
Podczas swojej konwencji programowej Prawo i Sprawiedliwość obiecało „darmowe” leki dla dzieci i młodzieży oraz osób po 65. roku życia. RMF24 dowiedziało się, ile ma kosztować kolejny program socjalny rządu.
Są to gargantuiczne sumy, które oczywiście ze swoich kieszeni będą musieli pokryć podatnicy.
Obecnie za leki w Polsce nie muszą płacić osoby po 75. roku życia. Rozgłośnia RMF24 informuje, że dodatkowe wydatki, która pójdą na finansowanie programu bezpłatnych leków dla seniorów i dzieci, będą ponad dwukrotnie wyższe niż dotychczas.
„Wiceminister Miłkowski, który w polskim rządzie odpowiada za politykę lekową, wylicza, że do 830 milionów planowanych na ten rok trzeba doliczyć jeszcze miliard trzydzieści milionów złotych” . – To już wiemy na pewno, a jeśli będzie poszerzenie listy, to odpowiednio trzeba będzie dopłacić więcej – mówi wiceminister.
RMF24 zauważa, że populacja 65+ jest też w Polsce obecnie bardziej liczna niż populacja dzieci i młodzieży. „Ta pierwsza ma 7,6 miliona osób, a populacja najmłodszych 6,7 miliona” – podaje radio.
Dzieci oraz osoby po 65. roku życia odpowiadają w Polsce za realizację ponad jednej trzeciej recept. Rozgłośnia podaje, że jeśli seniorzy 65+ dostaną dostęp do leków, które obecnie są bezpłatne dla osób 75+, to koszt refundacji wzrośnie o 900 tysięcy złotych.
Jeśli do tej samej listy dostęp będą miały dzieci, a poza tym uzyskają także możliwość bezpłatnego zakupu wybranych antybiotyków, to koszt zostanie powiększony o w sumie 216 milionów złotych rocznie.
Listy bezpłatnych leków miałyby być aktualizowane co dwa miesiące.
Arkadiusz Stelmach woje-samobojstwo-uratuje-planete
Według piewców zrównoważonego rozwoju człowiek jest elementem zasadniczo zbędnym w ekosystemie planety Ziemia – dlatego najlepiej by się stało, gdyby ludzkość z własnej woli zniknęła z jej powierzchni.

„Dziennik Gazeta Prawna” w marcu bieżącego roku poinformował o pewnym Belgu, ojcu dwójki małych dzieci, który popełnił samobójstwo po kilkutygodniowych rozmowach z chatbotem „Eliza” firmy Chai (najnowszym interaktywnym programem komputerowym imitującym inteligencję). Mężczyzna ten od dwóch lat bardzo przejmował się losem planety i jej klimatu. Zaczął stopniowo izolować się od rodziny; twierdził, że świat może uratować jedynie technologia wraz ze „sztuczną inteligencją”.
Belgijska gazeta „Le Libre” pisze, iż w pewnym momencie mężczyzna zasugerował poświęcenie się, jeśli +Eliza+ pomoże ocalić ludzkość za pomocą sztucznej inteligencji. Chatbot zdawał się go do tego zachęcać. Finałem było odebranie sobie życia.
Nie od dziś najwięksi gracze globalni – organizacje międzynarodowe z ONZ i Unią Europejską na czele, wielkie korporacje i tak zwane organizacje pozarządowe – straszą nas nadchodzącą katastrofą: ludnościową i klimatyczną, głodem i nieopanowaną migracją.
Przekaz o czekającej ludzkość zagładzie, od kilkudziesięciu już lat sączący się do powszechnej świadomości, ma swoje korzenie w myśli szkockiego ekonomisty Thomasa Malthusa (1766–1834). To od niego pochodzi idea maltuzjanizmu, czyli przekonanie, że ciągły wzrost liczby ludności Ziemi doprowadzi do katastrofy, gdyż krzywa wzrostu populacji przetnie się z krzywą wzrostu zasobów, co przyniesie katastrofę humanitarną i środowiskową.
Maltuzjanizm poważnie przyczynił się do powstania ideologii i praktyk eugenicznych, a także stał się istotnym składnikiem ideologii zrównoważonego rozwoju. To mgliste hasło najnowszej odsłony Rewolucji wprowadza fundamentalną, epokową zmianę paradygmatu – porównywalną do przejścia od średniowiecznej Christianitas do tak zwanego renesansu, kiedy to obowiązujący powszechnie paradygmat teocentryczny (z Bogiem jako centrum wszechświata) zastąpiono paradygmatem antropocentrycznym – humanizmem. Ten zorientowany na człowieka wzorzec trwał praktycznie do końca XX stulecia – czyli do ogłoszenia przez oenzetowski Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro w roku 1995 koncepcji zrównoważonego rozwoju, popartej proklamowaniem w roku 2000 tak zwanej Karty Ziemi i zapowiedzeniem piętnaście lat później wdrożenia w życie Agendy 2030.
Nowy paradygmat – niezwykle drobiazgowo i skrupulatnie dziś wdrażany na wszystkich szczeblach polityki – jest przede wszystkim ekocentryczny. Człowiek w jego narracji nie jest już koroną stworzenia – bytem stojącym najwyżej w hierarchii bytów ziemskich, ponad światem zwierząt, roślin i minerałów. Człowiek jest zaledwie jednym z elementów ekosystemu planety Ziemia pojmowanej jako żywy organizm, jako „Matka Ziemia – Pachamama”. Człowiek liczy się tylko o tyle, o ile nie przeszkadza innym elementom systemu. Czyli praktycznie mogłoby go nie być.
W roku 1972 globalistyczny Klub Rzymski opublikował słynny raport Granice wzrostu (The Limits to Growth). Dokument ów, rozwijając idee maltuzjańskie, niósł uzasadnienie dla postulatów i praktyk zmierzających do drastycznego ograniczenia liczby ludności na świecie. Kolejny raport Klubu Rzymskiego z roku 1974 zatytułowany Ludzkość w punkcie zwrotnym zawierał groźne motto: Świat choruje na raka, a tym rakiem jest człowiek. Wniosek? Im szybciej człowiek zniknie z powierzchni planety, tym lepiej.
Agenci zmiany zarządzający tą gigantyczną operacją dysponują ogromnymi środkami: organizacjami, pieniędzmi, instytutami naukowymi; angażują wybitnych intelektualistów, artystów i celebrytów. A także – co gorsza – ludzi nauki niewahających się głosić niezwykle radykalnych postulatów. Jak choćby Yuan Tseh Lee, laureat Nagrody Nobla, który przemawiając na forum Papieskiej Akademii Nauk, zalecił zmniejszenie liczby ludności, by ułatwić przejście światowej gospodarki na energię odnawialną.
A gdy do powyższego obrazu dodamy jeszcze powszechne na świecie odejście od Kościoła i prawdziwej wiary oraz, co się z tym wiąże, porzucenie prawdy o Bogu i człowieku, to w zasadzie trudno się dziwić, że nowoczesny człowiek, podatny na propagandę i manipulację, słysząc katastroficzne ostrzeżenia o rzekomo grożącej nam już za chwilę zagładzie, może dojść do podobnego wniosku, co ów nieszczęsny Belg – i nawet bez pomocy tak zwanej „sztucznej inteligencji” odebrać sobie życie.
A w skali globalnej – zbiorowe samobójstwo?
wlasciwosci-pokrzywy-Leczy-i-odmladza
Z pozoru ta niepozorna roślina uważana jest za nieprzyjazną. Natrętnie wyrasta na łąkach, piaskach, nawet pośród kamieni. Musi mieć w sobie wielką moc, skoro radzi sobie nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach. I tak właśnie jest.
W naszym klimacie to jedna z najcenniejszych roślin leczniczych. Współcześni naukowcy dokładnie ją przebadali i są zdumieni bogactwem składników odżywczych oraz właściwościami leczniczymi nieporównywalnymi z innymi roślinami!
Oto niektóre właściwości pokrzywy!
Kwas foliowy, żelazo, mnóstwo witaminy C, wapń, krzem – to tylko kilka z jej bezcennych składników, które wzmacniają, oczyszczają i regenerują ludzki organizm.
Duża ilości chlorofilu zawartego w liściach pokrzywy zapobiega niedokrwistości organizmu. Pokrzywa zawiera też w sobie sole mineralne oraz mikroelementy, takie jak: magnez, wapń, potas oraz doskonale przyswajalne żelazo (bezcenne!), szczególnie ważne w leczeniu osłabienia, apatii lub anemii. Wyciąg z liści pokrzywy i sporządzone z niej napary pomagają w pozbyciu się toksyn (zwłaszcza mocznika) z organizmu, a także ułatwiają trawienie i łagodzą dolegliwości związane ze stanem zapalnym przewodu pokarmowego. Ta na pozór zwykła roślina, jest również źródłem cennych witamin: A, B, C oraz K. Doskonale oczyszcza i wzmacnia nerki. A teraz bardziej szczegółowo o tym.
=======================
Pokrzywa może:
• Wzmacnia układ odpornościowy!
Naukowcy stwierdzili, że pokrzywa posiada właściwości immunologiczne oraz immuno-modulujące – czyli zwiększa lub zmniejsza aktywność komórek odpornościowych organizmu, co może być bezcenne w przypadku wielu chorób o podłożu autoimmunologicznym, jak np. reumatoidalne zapalenie stawów. Udowodniono również, że pokrzywa pobudza proces niszczenia chorobotwórczych bakterii, wirusów oraz grzybów. Wspomaga wytwarzanie w organizmie limfocytów typu T – komórek produkujących przeciwciała. Wiadomo również od dawna, że pokrzywa sprzyja tworzeniu naturalnej broni przeciw wirusom zwanej interferonami.
• Oczyszcza, leczy i chroni nerki!
Już słynny medyk Avicenny pisał o niezwykłym działaniu pokrzywy na nerki. Pokrzywa od wieków jest więc wykorzystywana do oczyszczania i leczenia nerek, min. kamicy nerkowej, skąpomoczu, czy też stanów zapalnych nerek, pęcherza moczowego oraz dróg moczowych. Pokrzywa jest zalecana osobom z nadciśnieniem tętniczym krwi, u których istnieje duże ryzyko uszkodzenia nerek – pokrzywa działa na nie ochronnie.
• Idealny lek na anemię!
Od zawsze podawano pokrzywę rekonwalescentom, osobom osłabionym, cierpiącym na anemię czy wyczerpanym. Teraz udowodniono już naukowo, że pokrzywa posiada bezcenne i niesamowite właściwości krwiotwórcze. Zawiera idealną i unikalną mieszankę składników: kwasu foliowego, żelaza, miedzi i witaminy K – a więc składników biorących udział w tworzeniu czerwonych krwinek i hemoglobiny. Dlatego z pewnością pokrzywa jest idealną rośliną, która wzmacnia organizmy naszych dzieci oraz wszystkich osób osłabionych, zestresowanych, przemęczonych, żyjących w pośpiechu, używających leków itd.
• Oczyszcza organizm po antybiotyko–terapii!
Po kuracji antybiotykami organizm wymaga oczyszczenia i regeneracji. Idealnie czyni to pokrzywa, ponieważ pomaga w usuwaniu z organizmu metabolitów (pozostałych po lekach), oczyszcza wątrobę oraz nerki i przywraca równowagę biologiczną organizmu. Regeneruje również osłabiony organizm, ponieważ zawiera mnóstwo cennych składników, w tym wspomniane już żelazo oraz kwas foliowy.
• Oczyszcza organizm – również z chemii, z kwasu moczowego i wszelkich toksyn!
Kwas moczowy osadzając się w stawach powoduje stany zapalne oraz ostry ból i obrzęki. Pokrzywa wspiera usuwanie kwasu moczowego wraz z moczem. Pomaga pozbyć się mocznika czy jonów sodu. Oczyszcza również organizm osób, które długotrwale przyjmują leki czy też jedzą pożywienie zawierające chemiczne dodatki.
• Leczy reumatyzm i artretyzm!
Już w starożytnym Rzymie pokrzywą leczono reumatyzm, artretyzm, gościec i wszelkie bóle stawów. Współcześnie przeprowadzono na szeroką skalę badania obejmujące 10.000 pacjentów cierpiących na przewlekłe bóle reumatyczne. Każda z badanych osób otrzymywała codziennie porcję wyciągu z pokrzywy (wodno – alkoholowego), który odpowiadał 9,64g suszonej pokrzywy. Okazało się, że aż 95% badanych osób stwierdziło wyraźną poprawę stanu zdrowia i samopoczucia. Aby zlikwidować problemy ze stawami zaleca się również znaną od dawna metodę biczowania. Skuteczność tego leczenia również udowodniono naukowo. Osoby, które miały problemy ze stawami kciuka lub palców po tygodniu „biczowania” tych miejsc lub robienia okładów stwierdziły bardzo wyraźną poprawę oraz zwiększoną ruchomość stawów. W ten sposób działa kwas mrówkowy, histamina i inne substancje, które powodują, że pokrzywa parzy. Wywołują one na skórze silne przekrwienie, co daje poczucie gorąca i pieczenia. Działa to bardzo podobnie jak akupunktura, która pobudza receptory. Niesamowite są wyniki badań, które pokazują, że działanie pokrzywy w przypadku przewlekłego reumatoidalnego zapalenia stawów było tak silne, że u niektórych pacjentów wycofano niesteroidowe leki przeciwzapalne, ponieważ okazały się niepotrzebne. Jak wiemy sterydy mają liczne działania uboczne, a pokrzywa nie.
• Oczyszcza i wspomaga regenerację wątroby!
Francuscy eksperci dowodzą, że pokrzywa daje świetne efekty w przypadku uszkodzenia wątroby, np. wszelkimi substancjami chemicznymi. Leczy też zatrucia wątroby.
• Leczy stan zapalny jelita grubego!
Jak dowodzą amerykańscy naukowcy składniki zawarte w pokrzywie leczą stan zapalny jelita grubego.
• Dodaje energii i zapobiega nowotworom!
Pokrzywa zawiera mnóstwo krzemu, który wzmacnia biopole energetyczne człowieka. Zawartość cennych składników odżywczych działa lepiej niż niejeden energydrik! Krzem jest bezcennym pierwiastkiem dla człowieka, który jest niestety słabo przyswajalny. Najlepsza jego forma to świeże rośliny. Podczas sezonu warto więc korzystać z możliwości zbierania pokrzywy, aby uzupełnić organizm w ten cenny pierwiastek. Gdy w naszym organizmie jest zbyt mało krzemu (badania wykazują, że Polacy cierpią na jego znaczny niedobór), stwarzamy w organizmie idealne warunki dla powstawania nowotworów, narażamy się na zawał serca, a nawet udar. Dlatego osoba dbająca o zdrowie powinna w czasie sezonu jak najczęściej jadać potrawy z pokrzywą, pić sok z pokrzywy lub napar ze świeżych pokrzyw.
• Wspomaga leczenie alergii!
Jedno z amerykańskich pism naukowych opublikowało informację, że badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazały, że pokrzywa działa przeciwalergicznie i zdecydowanie łagodzi objawy kataru siennego. Dzieje się tak prawdopodobnie za sprawą flawonoidów, które działają przeciwhistaminowo. Prawdopodobnie duży wpływ ma na to również działanie immunomodulujące pokrzywy.
• Wzmacnia kości, ułatwia ich zrastanie i zapobiega osteoporozie!
Pokrzywa zawiera mnóstwo dobrze przyswajalnego przez ludzki organizm wapnia oraz krzemu. Ta mieszanka czyni pokrzywę remedium na wszelkie problemy z kośćmi, sprawia, że stają się mocniejsze, szybciej się zrastają, a chrząstki stawowe ulegają odnowieniu.
• Przedłuża młodość!
Pokrzywa zawiera mnóstwo antyoksydantów, które unieszkodliwiają wolne rodniki odpowiedzialne za degenerację organizmu (starzenie) oraz mnóstwo chorób, w tym choroby serca i układu krążenia, choroby Parkinson i Alzheimera, choroby oczu, nowotwory, cukrzycę itd. Do tych bezcennych antyoksydantów zaliczana jest witamina C, E, kwas foliowy czy karoten, w które bogata jest pokrzywa.
• Likwiduje obrzęki, usuwa nadmiar wody z organizmu!
Nogi, twarz, powieki, a czasem całe ciało puchną, ponieważ organizm gromadzi i zatrzymuje wodę. Pokrzywa skutecznie pomaga usunąć te złogi, ponieważ działa lekko moczopędnie i usprawnia pracę nerek.
• Wspomaga odchudzanie!
Pokrzywa zawiera sekretynę – co aktywizuje pracę trzustki oraz wpływa na produkcję żółci przez wątrobę. Ułatwia i reguluje trawienie, przez co jest wsparciem dla osób, które pragną zgubić zbędne kilogramy.
W średniowieczu chwaliła jej właściwości Hildegarda z Bingen. Albert Wielki (teolog, filozof – znany z obszernej wiedzy przyrodniczej) opisywał jej zastosowanie przędzalnicze. Hieronim Bock (jeden z ojców niemieckiej botaniki – XVI wieku) wskazywał ją jako jedną z najważniejszych roślin użytkowych o wielostronnych zastosowaniach. W XIX wieku roślina została zapomniana i traktowana tylko jako pokarm dla ubogich. Wracała do łask jednak w czasach kryzysu (np. podczas wojen światowych). W końcu XX wieku wraz z rozwojem wiedzy o jej właściwościach leczniczych, kosmetycznych, żywieniowych oraz wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na naturalne produkty – pokrzywa zyskała ponownie na znaczeniu i popularności i coraz częściej pojawia się w życiu człowieka pod bardzo różnymi postaciami.
1 Badania biochemiczne wykazały obecność związków biologicznie aktywnych w zielu, korzeniach oraz liściach pokrzywy zwyczajnej, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Zawarte w młodej pokrzywie (stare są włókniste i zawierają szkodliwe dla nerek cystolity) składniki stanowią doskonałe źródło brakujących w organizmie substancji niezbędnych do prawidłowej przemiany materii, tj. witamin (A, C, E i K), białek oraz biopierwiastków (głównie wapń, magnez, żelazo oraz krzem). Ponadto w skład pokrzywy wchodzą min. alkaloidy, antocyjany, chlorofil, cholina, histamina, flawonoidy, serotonina, sterole, taniny, kwas: masłowy, kawowy, kumarowy, mrówkowy, bursztynowy, pantotenowy, octowy, szczawiowy, fosforowy, glikolowy, linolowy i linolenowy oraz garbniki. Do celów leczniczych wykorzystywane są liście, zbierane przed kwitnieniem oraz korzenie – wykopywane jesienią lub wczesną wiosną (po raz pierwszy korzenie pokrzywy zostały wykorzystane w leczeniu chorób układu moczowego w 1950 roku). Również często stosowany jest sok uzyskiwany ze świeżych pędów pokrzywy.
2 Pokrzywa zalecana jest jako środek wspomagający leczenie schorzeń dróg moczowych, stanów zapalnych i zakażeń bakteryjnych układu moczowego. Także zwiększająca diurezę (wydalanie dużych ilości hipotonicznego moczu po nadmiernym obciążeniu organizmu wodą) oraz w leczeniu łagodnego przerostu gruczołu krokowego. Systematyczne picie soku z pokrzywy wyraźnie zwiększa wydalanie z moczem chlorków, mocznika i innych szkodliwych produktów przemiany materii. Także w związku z działaniem moczopędnym znalazła zastosowanie w leczeniu obrzęków, kamicy nerkowej i chorób woreczka żółciowego.
3 Badania wykazały przeciwbólowe, przeciwzapalne oraz antybakteryjne działanie pokrzywy. Dlatego zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie, zalecana jest w chorobach reumatoidalnych, w celu redukcji stanów zapalnych i łagodzenia bólu.
4 Pokrzywa zalecana jest w chorobach narządu ruchu, gdzie dochodzi do odkładania złogów moczowych w tkankach okołostawowych i w związku z tym wzrost poziomu kwasu moczowego we krwi. Pokrzywa dzięki właściwościom saluretycznym (to działanie, które powoduje usuwanie przez nerki jonów sodu i potasu, a wraz z nimi wody, zioła o działaniu saluretycznym działają moczopędnie i przeciwobrzękowo) powoduje wydalanie z organizmu złogów moczowych.
5 Ze względu na to, iż pokrzywa zawiera w swym składzie związki czynne działające podobnie do leków przeciwhistaminowych, stosowana jest też często w chorobach alergicznych.
6 Pokrzywa wpływa również na procesy trawienne, można stosować ją pomocniczo w nieżytach żołądka, a także w bólach głowy, chorobach płuc, trądziku oraz w stanach ogólnego osłabienia. Poza tym pozytywnie wpływa na proces leczenia ran.
7 Ekstrakty z liści i korzeni pokrzywy od dawna stosowane są jako środki wzmacniające korzonki włosowe, a także zapobiegające łupieżowi oraz łojotokowi skóry. Kosmetyki z pokrzywy wykorzystywane są do pielęgnacji skóry i włosów skłonnych do przetłuszczania się.
8 Pokrzywa wykorzystywana jest również do pielęgnowania urody. Z liści pokrzywy otrzymuje się chlorofil, który ma szerokie zastosowanie w produkcji kremów, maseczek i toników. Dlatego często pokrzywa jest składnikiem suplementów przeznaczonych do włosów i paznokci.

prezes-sadu-najwyzszego-ukrainy-aresztowany
Funkcjonariusze Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) zatrzymało w poniedziałek prezesa Sądu Najwyższego. Wsiewołod Kniaziew miał przyjąć łapówkę w wysokości 2,7 mln dolarów.

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) poinformowało, że wraz ze Specjalną Prokuraturą Antykorupcyjną (SAP) ujawniło „mechanizmy korupcyjne” funkcjonujące w Sądzie Najwyższym. Chodzi o pobieranie „nienależnych świadczeń pieniężnych” przez sędziów i kierownictwo tej instytucji. Do komunikatu dołączono zdjęcie przedstawiające pliki banknotów przejęte podczas zatrzymania prezesa Sądu Najwyższego. Wsewołod Kniaziew miał przyjmować łapówkę w wysokości 2,7 mln dolarów.
44-letni Kniaziew, profesor nauk prawnych, pełni funkcję prezesa Sądu Najwyższego Ukrainy od 1 grudnia 2021 roku.
– W związku z wydarzeniami „wokół” Prezesa Sądu Najwyższego V.S. Kniazewa, 16 maja 2023 r. odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Plenum Sądu Najwyższego.
Według medialnych źródeł pieniądze pochodziły od sponsorów ukraińskiego miliardera Kostiantyna Żewago, który został aresztowany we Francji w grudniu na wniosek Kijowa w związku z zarzutami defraudacji. Oligarcha powiedział sądowi, że „nie zrobił nic złego i nie powinien podlegać ekstradycji”.
/unian.ua, wprost.pl/
Autor: AlterCabrio
, 15 maja 2023
„Nie możemy ulegać idei wymiany etnicznej. Wymiana etniczna oznacza: Włosi mają mniej dzieci, więc zastępujemy je kimś innym. To nie jest rozwiązanie. W regionach z mniejszą liczbą programów socjalnych odnotowuje się bardziej znaczące załamanie demograficzne niż w innych obszarach”.
−∗−
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
___________***___________
Z każdym dniem coraz trudniej jest zaprzeczyć, że masowe migracje mają na celu erozję, a ostatecznie unicestwienie unikalnych kultur społeczności lokalnych i narodowych.
Włoski minister rolnictwa Francesco Lollobrigida ostrzegł, że niski wskaźnik urodzeń we Włoszech i wzrost nielegalnej imigracji mogą doprowadzić do „wymiany etnicznej”, wywołując tym gniew lewicowej opozycji w tym kraju.
Uwagi szwagra i bliskiego sojusznika politycznego włoskiej premier Giorgii Meloni są odpowiedzią na niedawny raport, z którego wynika, że Włochy mają jeden z najniższych na świecie wskaźników urodzeń z mniej niż 400 000 urodzeń w 2022r.
Wypowiedzi F. Lollobrigidy padły na wtorkowym kongresie krajowym w Cisal, gdzie omawiał kwestię wzrostu demograficznego i znaczenie stworzenia systemu opieki społecznej, który umożliwi ludziom pracę i założenie rodziny. Lollobrigida podkreślił, że zwiększenie wskaźnika urodzeń nie polega na przekonaniu ludzi do dłuższego pozostawania w domu, ale na stworzeniu środowiska, w którym młode pary mogą znaleźć zatrudnienie i zbudować przyszłość dla siebie i swoich rodzin.
Rozwiązaniem jest pomoc młodym parom w znalezieniu zatrudnienia. Odpowiedzią jest umożliwienie wszystkim zapoznania się z danymi, które pokazują, że wzrost demograficzny i lepsza pomoc publiczna działają równolegle, nawet na terytorium naszego kraju.
„Nie możemy ulegać idei wymiany etnicznej. Wymiana etniczna oznacza: Włosi mają mniej dzieci, więc zastępujemy je kimś innym. To nie jest rozwiązanie. W regionach z mniejszą liczbą programów socjalnych odnotowuje się bardziej znaczące załamanie demograficzne niż w innych obszarach”.
Lollobrigida podkreślił, że wymiana etniczna nie jest rozwiązaniem, a imigracja może być szansą na wzrost gospodarczy kraju. Twierdził, że legalna imigracja, zorganizowana z regularnymi przepływami ludzi, jest drogą naprzód, ale nielegalna i potajemna imigracja jest pierwszym wrogiem legalnej imigracji. Stwierdził, że jego ministerstwo pracuje nad powstrzymaniem głównych przepływów migrantów i stworzeniem zorganizowanych przepływów odbywających się co trzy lata, dzięki którym migranci będą mogli łatwo zintegrować się ze społeczeństwem włoskim.https://rumble.com/embed/v2gsvbq/?pub=4
Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Włochy odnotowały w tym roku rekordową liczbę nielegalnych migrantów drogą morską, z ponad 34 715 osobami przybyłymi na dzień 19 kwietnia.
Sam Lollobrigida jest wnukiem imigrantów i podkreślał, że imigracja jest naturalnym, potwierdzonym faktem. Zauważył jednak: „Uważam, by nie wierzyć, że emigracja i imigracja są problemem. Wręcz przeciwnie: mogą stać się szansą dla wzrostu gospodarczego kraju. Jeśli pojawi się zapotrzebowanie na pracowników, kiedy wewnętrzna siła robocza się wyczerpie, będziemy musieli polegać również na sile roboczej pochodzącej z innych krajów”.
Spór
Wielu chwaliło poglądy Lollobrigidy na temat imigracji i wzrostu demograficznego, stwierdzając, że przedstawiają odświeżające spojrzenie na ten temat. Jego zaangażowanie w znajdowanie rozwiązań, które przyniosą korzyści zarówno obywatelom Włoch, jak i imigrantom, jest godne pochwały, zachwycali się centryści. Jednak Elly Schlein, radykalna nowa szefowa włoskiej Partii Demokratycznej, określiła oświadczenie Lollobrigidy jako „obrzydliwe” i „przypominające faszystowski reżim Benito Mussoliniego”.
Oskarżyła Lollobrigidę o powrót do mentalności z lat 30., mówiąc, że jego słowa „mają posmak białej supremacji”. Schlein powiedziała dziennikarzom, że ma nadzieję, że rząd Meloni zdystansuje się od jego wypowiedzi.
Niski wskaźnik urodzeń we Włoszech jest głównym zmartwieniem konserwatywnego rządu Włoch, który doszedł do władzy w październiku 2022r. Meloni prowadziła kampanię m.in. w oparciu o zobowiązanie do pomocy Włochom w posiadaniu dzieci. Powiedziała, że Włochy zbyt długo nie inwestowały w zachęty do zwiększenia wskaźnika urodzeń.
Meloni od lat martwi się wymierającą, kurczącą się populacją Włoch. W 2016 roku powiedziała, że trwa „wymiana etniczna” [znana jako Wielka Wymiana] z powodu przybycia do Włoch 153 000 imigrantów, głównie afrykańskich mężczyzn. Stwierdziła, że rządzący próbują „zniszczyć naszą europejską i chrześcijańską tożsamość poprzez niekontrolowaną masową migrację”, a organizacje pomagające uchodźcom zaniedbują głodujących Wenezuelczyków pochodzenia włoskiego.
Jean Renaud Gabriel Camus, współzałożyciel i przewodniczący Narodowej Rady Europejskiego Ruchu Oporu, jest francuskim pisarzem znanym z ukucia zwrotu „Wielka wymiana” [“Great replacement”] — odnoszącego się do doniesień o kolonizacji Europy Zachodniej przez imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.
Wielka Wymiana
Według raportu Gatestone, Włochy i znaczna część Europy przejdą znaczące zmiany demograficzne w nadchodzących dziesięcioleciach. Ponieważ rodzima populacja europejska starzeje się i nie rozmnaża się na poziomie zastępowalności, a rośnie napływ migrantów z Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji. Ci przybysze wnoszą ze sobą bardzo różne wartości kulturowe związane z seksualnością, nauką, władzą polityczną, ekonomią i rolą religii w społeczeństwie. Rezultatem jest Europa, która może stać się nie do poznania w ciągu jednego pokolenia.
Jak informowaliśmy wcześniej w RAIR, do 2050r. „dwadzieścia procent populacji Europy będzie muzułmanami z powodu dążenia Europy Zachodniej do wielokulturowości i masowej migracji”.
Według raportu ONZ „Replacement Migration: Is It a Solution to Decline and Aging Populations” [Migracja zastępująca: czy jest to rozwiązanie problemu spadku i starzenia się populacji] w 2050r. jedną trzecią populacji Włoch będą stanowić obcokrajowcy.
Włoski think-tank Fondazione Fare Futuro przewiduje, że do końca wieku połowa populacji Włoch może być muzułmanami z powodu masowej migracji i różnych wskaźników urodzeń chrześcijan i muzułmanów. W ciągu zaledwie dziesięciu lat liczba migrantów we Włoszech wzrosła o 419%.
Z każdym dniem coraz trudniej jest zaprzeczyć, że ostatecznym celem masowej migracji jest podważenie, a ostatecznie wymazanie charakterystycznych kultur społeczności lokalnych i narodowych. Dowody z ostatnich kilkudziesięciu lat pokazują, że systemy prawne, normy kulturowe i fundamentalne zasady równości, które od dawna stanowią podstawę społeczeństw Europy i Ameryki Północnej, ulegają erozji w zastraszającym tempie. Oprócz tej i tak niepokojącej rzeczywistości, poprawność polityczna często wypiera rządy prawa i swobody jednostki, pomagając w realizacji „wielkiej wymiany” poprzez karanie wszelkich form krytyki.
______________
−∗−
Film z archiwum Sumienia Narodu
Plan Richarda Coudenhove-Kalergi – ludobójstwo narodów Europy, Zbigniew Modrzejewskihttps://banbye.com/embed/v_K1bEkZtJC_Ke
−∗−
Powiązane tematycznie:
Great Replacement czyli kto jest przyszłością
Coraz trudniej zaprzeczyć, że masowa migracja ma na celu zniszczenie kultur lokalnych i narodowych poprzez ich rozcieńczenie. Mamy wystarczająco dużo danych historycznych z ostatnich kilkudziesięciu lat, aby wiedzieć, że europejskie i północnoamerykańskie systemy prawne, normy kulturowe i równe prawa są zacierane. […]
______________
Afrykanizacja EU czyli jadą goście
Ursula von der Leyen promuje „afrykanizację” Europy, ostrzega niemiecki eurodeputowany Gunnar Beck. W szokującym raporcie ujawnia plany KE dotyczące zastąpienia ludności Europy afrykańskimi azylantami. […]
Doktoraty humoris causa
Józef Wieczorek doktoraty-humoris-causa
Doktorat humoris causa kojarzy się zwykle z nagrodą im. Papcia Chmiela (Henryka Chmielewskiego), twórcy „Tytusa, Romka i A’Tomka”. Ale taki tytuł przysługiwać winien też ludziom, którzy mają poczucie humoru i innych nim zarażają
W domenie akademickiej natomiast popularne są tytuły doktora honoris causa (dr h.c.), przyznawane przez ciała uniwersyteckie osobom niekoniecznie mającym formalne wykształcenie, ale zasłużonym dla nauki i życia społecznego.
Czasem mogą się jednak pojawiać trudności z odróżnieniem ich od doktoratów humoris causa.
Tak się ma sprawa z ogłoszonym ostatnio przyznaniem doktoratu honorowego z… teologii przez Uniwersytet w Helsinkach Grecie Thunberg. Ta 20-letnia znana aktywistka klimatyczna jest istną kapłanką religii klimatyzmu, stąd honorowy, choć raczej humorystyczny doktorat z teologii [ale w jakiejś sekcie protestanckiej w Finlandii md].
Jest znamienne, że w czasach walki z religią rosną w siłę wyznawcy religii klimatyzmu, która zaczyna dominować na uczelniach głoszących rozdział nauki od religii. Pustkę trzeba czymś wypełnić, podobnie jak ankiety personalne dotyczące posiadania stopni naukowych.
Doktorat honoris causa nie jest tytułem naukowym, tylko honorowym, ale tytuły naukowe u nas są pożądane i mile widziane. Dlatego np. Edward Ochab przy wymianie legitymacji partyjnych w 1975 roku w rubryce ankiety „posiadany stopień naukowy” wpisał „dr h.c.”, który to tytuł otrzymał na Uniwersytecie Kairskim w 1965 roku.
Mylne informacje podaje nawet Uniwersytet Warszawski, zasłużony dla nadawania licznych doktoratów honorowych prominentom życia politycznego, tak w czasach PRL, jak i III RP. Na stronach UW można zobaczyć, że Władysław Bartoszewski to doktor nauk historycznych, choć nawet nie był magistrem tej dyscypliny, ale inni idą dalej i obdarzają go tytułem profesorskim.
A Tadeusz Mazowiecki to podobno doktor prawa, choć był jeno początkującym studentem w tej materii. Niemal 40 doktoratów honoris causa ma prosty elektryk Lech Wałęsa, który może przed nazwiskiem podawać „dr h.c. multi”, ale z TW „Bolek” nie korzysta.
Spirala przemocy nakręca się coraz szybciej, także w Palestynie.
75 lat NAKBY – 75 lat wypędzeń i apartheidu | Annette Groth
Oryginalny tekst ukazał się 15 maja 2023 roku na stronie https://apolut.net/75-jahre-nakba-75-jahre-vertreibung-und-apartheid-von-annette-groth/
Spirala przemocy nakręca się coraz szybciej, nie tylko na Ukrainie, ale także w Palestynie. Wiadomość o planowanej izraelskiej reformie sądownictwa i masowych demonstracjach przeciwko niej pojawiła się także w niemieckich mediach głównego nurtu. Zabójstwa, wyburzenia i wysiedlenia Palestyńczyków z ich domów i ziem w większości pozostają niezauważone.
Co najmniej 100 Palestyńczyków, w tym wiele dzieci, zostało zabitych od początku 2023 roku, a liczba ta stale rośnie, a wielu z nich zostało zabitych umyślnie. Ponad 1000 Palestyńczyków przebywa w więzieniach z aresztem administracyjnym, czyli bez procesu. Areszt administracyjny może być wielokrotnie przedłużany i narusza przepisy międzynarodowe. Nawet dzieci w wieku 12 lat mogą być przetrzymywane do sześciu miesięcy, a 12-letnia Palestynka była najmłodszą więźniarką na świecie.
Sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu wraz z nowym „prawicowym” rządem Benjamina Netanjahu wybranym w 2022 r. oraz ministrami skazanymi w przeszłości za podżeganie do przemocy i prawicowego ekstremizmu.
Brutalne ataki i „Gwardia Narodowa”
W ostatnich tygodniach i miesiącach agresywni [żydowscy] osadnicy zdewastowali wiele palestyńskich wiosek, zniszczyli domy, podpalili samochody i dotkliwie pobili ludzi. Dziesiątki Palestyńczyków zginęło, setki zostało rannych, a wielu ciężko rannych.
W lutym 2023 r. doszło do pogromu zgotowanego przez osadników w palestyńskiej wiosce Huwara niedaleko Nablusu na Zachodnim Brzegu. Sekretarz skarbu Bezalel Smotrich opowiadał się nawet za „wymazaniem” wioski Huwara, co rzecznik Departamentu Stanu USA nazwał „nieodpowiedzialnym i odrażającym” i zinterpretował jako „podżeganie do przemocy”. Ta orgia przemocy ze strony osadników i komentarze ministra Smotricha, który publicznie określa się jako faszysta, to z pewnością jeden z powodów, dla których Netanjahu nie otrzymał jeszcze zaproszenia do Waszyngtonu, ale został ciepło przyjęty w Berlinie.
Brutalne ataki z początku kwietnia 2023 r. na modlących się muzułmanów w meczecie Al-Aqsa, jednym z trzech sanktuariów islamu, również były skandaliczne, iż pewnością zostaną zapamiętane na zawsze. Bijący, ciężko uzbrojeni policjanci i żołnierze wrzucili do meczetu granaty z gazem łzawiącym i wypędzili wiernych. Powodem tej bezprecedensowej przymusowej eksmisji było stworzenie swobodnego dostępu dla żydowskich ekstremistów, którzy chcieli modlić się w przeddzień żydowskiej Paschy na promenadzie Meczetu Al-Aqsa.
W rozmowie z Le Monde, szef francuskiego ośrodka badawczego w Jerozolimie, Vincent Lemire, wyjaśnia tło tych skandalicznych wydarzeń: „Pod pretekstem zagwarantowania tam wolności religijnej Izrael promuje dostęp radykalnych Żydów do promenady meczetu Al-Aksa w Jerozolimie. Kilku z nich zostało aresztowanych z barankiem na ręku, który zamierzali złożyć jako ofiarę wielkanocną (korban), jak za czasów Drugiej Świątyni, zniszczonej przez wojska Tytusa w roku 70. Ci radykałowie chcą „wznieść trzecią świątynię” w miejsce świętych miejsc muzułmańskich. (1) > jeśli temat jest dla Ciebie nowy, spróbuj wygooglać: Świątynia Jerozolimska, a czasy ostateczne – tekst Hugona Hajduckiego sprzed 20 lat, przyp. tłumacza<
Podczas gdy piętnaście lat temu na promenadzie modliło się niecałe dwa tysiące Żydów, w tym roku było ich ponad pięćdziesiąt tysięcy. Pod rządami Bena Gvira, sekretarza stanu ds. bezpieczeństwa narodowego, te radykalne grupy czują się bezpiecznie w swoich wcześniej zakazanych ofiarach i mają wsparcie Gvira, który bronił ich, gdy był prawnikiem.
Ponieważ Izrael ma „wyłączne i niekwestionowane prawo do wszystkich części Ziemi Izraela” pod nowym skrajnie prawicowym rządem, w tym do Zachodniego Brzegu i Wschodniej Jerozolimy, promenada meczetu Al-Aksa jest również uważana za część Izraela. Nic więc dziwnego, że minister finansów Smotrich powiedział to na spotkaniu we Francji
Palestyńczycy nie istnieją, „ponieważ nie ma czegoś takiego jak naród palestyński”.
Podczas swojego wykładu Smotrich stanął przy pulpicie z mapą „Wielkiego Izraela”, która oprócz całego historycznego Mandatu Palestyny obejmuje części Jordanii i Syrii, i natychmiast wywołał wielki protest w Jordanii.
Obaj ministrowie, Ben Gvir i Bezalel Smotrich, opowiadają się za „przesiedleniem ludności arabskiej”, co jest nieszkodliwie brzmiącym określeniem na czystki etniczne i przymusową ekspatriację. To ostatnie zostało niedawno włączone do izraelskiego prawa jako możliwość popełnienia tak zwanych przestępstw terrorystycznych – ale tylko w odniesieniu do Palestyńczyków.
Gwardia Narodowa
Izraelski „minister bezpieczeństwa” Ben Gvir, skazany za „prawicowy” terroryzm, może dowodzić gwardią narodową – rodzajem policji prewencyjnej – która podlega tylko jemu i której sprzeciwiają się wyżsi urzędnicy izraelskich władz bezpieczeństwa. Siły będą się składać z 2000 strażników, którzy będą mieli takie same uprawnienia jak funkcjonariusze policji i dysponują budżetem w wysokości około 1 miliarda szekli (260 milionów euro). Jednym z faworytów na stanowisko szefa Gwardii Narodowej jest Avinoam Emunah,
„emerytowany pułkownik znany z zachęcania swoich żołnierzy do czerpania przyjemności z zabijania Palestyńczyków, odmawiający pracy z kobietą i znany ze swoich silnych poglądów religijnych”.
W 2022 roku Emunah opuścił wojsko po 24 latach, ponieważ odrzucono jego awans na dowódcę Dywizji Spadochronowej. Według prawicowej gazety religijnej Arutz Sheva powodem odmowy jest nadmierna gorliwość Emunaha do użycia siły jako dowódcy, a nie gorliwość religijna. (2) Szef Standing Together, palestyńsko-żydowskiej inicjatywy pokojowej, komentuje Gwardię Narodową w następujący sposób:
„Mówimy o funkcjonariuszach policji, którzy wyznają faszystowską ideologię i którzy są wyposażeni jak armia. “ (3)
Rzeczywiście, istnieją duże obawy, że „Ben Gvir, który sam jest znany ze swojego antypalestyńskiego podżegania i wspierania grupy sklasyfikowanej jako terrorystyczna, upolityczni dowodzenie siłami i użyje ich jako własnej prywatnej milicji”. (4)
75 lat afery NAKBA i von der Leyen
W tym roku Izrael obchodzi 75. rocznicę powstania jako państwo, podczas gdy Palestyńczycy obchodzą 75. rocznicę wypędzenia NAKBA (po arabsku katastrofa).
Pozdrowienia przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen z okazji 75. rocznicy powstania państwa Izrael wywołały pod koniec kwietnia 2023 r. skandal dyplomatyczny. Palestyńskie MSZ oskarżyło szefową Komisji Europejskiej o „antypalestyńską retorykę”, którą natychmiast odrzuciła. Von der Leyen powiedziała w swoim przemówieniu gratulacyjnym 26 kwietnia 2023 r.:
Izrael dosłownie sprawił, że pustynia zakwitła.
Dla Palestyńczyków wyrażenie to sugeruje, że region ten nie był ani uprawiany, ani zamieszkany przed założeniem Izraela. Palestyńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oskarżyło von der Leyen o podważanie reputacji UE poprzez przyjęcie „antypalestyńskiej retoryki” i zażądało przeprosin.
Przemówienie von der Leyen „wymazuje naród palestyński i wypacza jego bogatą historię i cywilizację” – napisano. „Jednocześnie użyte narracje utrwaliły„ uporczywe i rasistowskie zaprzeczanie ”ucieczce i wysiedleniu około 700 000 Palestyńczyków w trakcie ustanawiania państwa Izrael i pierwszej wojny na Bliskim Wschodzie w 1948 r.”. (5)
dr Salman Abu Sitta oskarża
W liście otwartym, który warto przeczytać, palestyński naukowiec i jeden z wybitnych intelektualistów dr. Salman Abu Sitta o przemówieniu Ursuli von der Leyen:
„… Dla kogoś na twoim stanowisku zaskakujące jest to, że popełniono tak wiele błędów faktycznych, błędnych ocen, naruszeń prawa międzynarodowego i odstępstw od podstawowych norm prawnych. Pogratulowali Izraelowi 75 lat istnienia na obszarze 20 500 kilometrów kwadratowych, czyli 78% Palestyny. Ani jeden kilometr kwadratowy tego obszaru nie został nabyty legalnie ani sprawiedliwie. Sześć procent zostało zdobytych dzięki zdradzieckiej zmowie brytyjskiej, a 72 % dzięki podbojom militarnym. Jak możesz gratulować reżimowi, który podtrzymał ten kraj przelewając krew niewinnych? …
Główną ofiarą są nasi ludzie w Gazie. Podczas czterech izraelskich wojen przeciwko Strefie Gazy w ciągu ostatnich sześciu lat produkty Elbit nie tylko były używane do zabijania kobiet i dzieci, ale ich operatorzy byli również na miejscu, aby kierować izraelskimi żołnierzami. … Nie uznali prowadzonych przez Izrael obozów koncentracyjnych i obozów pracy przymusowej dla schwytanych palestyńskich cywilów, chociaż MKCK donosił o tych obozach.
Największym błędem w twojej przemowie jest to, że nie widziałaś słonia w pokoju. Nie widzieli ani nie uznali Al Nakby, najgorszej katastrofy w 4000-letniej historii Palestyny. Nie wspomnieli o syjonistycznej inwazji 120 000 europejskich żołnierzy w 9 brygadach prowadzących 31 operacji wojskowych. Podczas tej inwazji 560 miast i wiosek zostało wyludnionych w wyniku masakr, a dwie trzecie ludności palestyńskiej zostało uchodźcami. Jak możesz ignorować to nieszczęście?” (6)
Ten list jest imponującym świadectwem i pokazuje historyczne wypaczenie Izraela i Palestyny. Czytanie powinno być obowiązkowe w szkoleniu dziennikarskim i należy ciągle podkreślać, że Palestyńczykom w Izraelu nie wolno upamiętniać NAKBA pod karą ścigania. Oznacza to, że nie mogą odbywać się żadne uroczystości upamiętniające, czuwania, demonstracje ani nic podobnego, co przypomina o NAKBA i wielu ofiarach.
Zakaz demonstracji w 2022 i 2023 roku – cios w wolność słowa i zgromadzeń
Aż trudno uwierzyć, że w 2022 roku również w Berlinie zakazano upamiętniania NAKBA i organizowania im podobnych wieców i demonstracji. Czy to oznaka narastającej „izraelizacji” Niemiec, przed którą ostrzegają między innymi autorzy Eyal Sivan i Armelle Laborie w swojej książce „Legitimer Protest”? (7)
W kwietniu 2023 r. berliński sąd wydał zakaz demonstracji palestyńskich, wskazując na antysemickie incydenty podczas wcześniejszej demonstracji, które nie zostały jeszcze do końca wyjaśnione. Izraelczycy i niemieccy Żydzi mieszkający w Berlinie wykorzystali ten zakaz z podobnymi żądaniami zakazu, również ze strony Centralnej Rady Żydów, jako okazję do napisania listu otwartego, który 115 podpisało 21 kwietnia 2023 r. W liście zatytułowanym „Zakazy demonstracji nas nie chronią – sprawiedliwość i solidarność!” sygnatariusze domagają się „prawa Palestyńczyków i ich zwolenników do demonstracji przeciwko brutalnej polityce okupacyjnej i przeciwko łamaniu prawa międzynarodowego, także w Berlinie”. ponadto wzywają władze Berlina do „zakończenia dyskryminacyjnej polityki i zezwolenia na przyszłe demonstracje w celu ochrony prawa do swobodnego i zgodnego z prawem wyrażania opinii przez wszystkich berlińczyków – niezależnie od tego, czy pozostają Palestyńczycy, Żydzi, Żydzi czy inni. Solidarność, ochrona podstawowych praw demokratycznych w kraju i za granicą oraz wspólna praca przeciwko wszelkim formom rasizmu, w tym antysemityzmu, to jedyna droga naprzód!” (8)
To prawie przypomina satyrę: podczas gdy setki tysięcy demonstrują w Izraelu przeciwko prawicowemu ekstremistycznemu rządowi, takie demonstracje są zakazane w Niemczech.
Wezwanie do bojkotu
Sieć palestyńskich organizacji pozarządowych (PNGO) i organizacji praw człowieka również zaprotestowała przeciwko oświadczeniom przewodniczącej Komisji Europejskiej von der Leyen i wezwała wszystkie grupy palestyńskie do bojkotu obchodów Dnia Europy w Unii Europejskiej oraz do odwołania spotkań z przedstawicielami Delegacje Unii w maju 2023 r. (9)
W tym kontekście żądanie zawieszenia układu stowarzyszeniowego UE-Izrael byłoby więcej niż właściwe!
Niektóre miasta i miasteczka w Europie zerwały więzi z Izraelem w odpowiedzi na rosnący ucisk Palestyńczyków. W lutym 2023 r. burmistrz Barcelony poinformował premiera Izraela Netanjahu, że stosunki są zawieszone do czasu, gdy państwo Izrael wdroży i będzie przestrzegać praw Palestyny. W kwietniu 2023 r. belgijskie miasto Liège ogłosiło „zerwanie stosunków z państwem Izrael z powodu złego traktowania Palestyńczyków”, a stolica Norwegii, Oslo, również zaprzestało „handlu towarami i usługami z terytoriów okupowanych przez Izrael” oraz zmienił swoją „politykę zamówień publicznych tak, aby wykluczała firmy, które przyczyniają się do rozwoju osadnictwa izraelskiego, co jest zbrodnią wojenną w świetle prawa międzynarodowego”. (10)
Amsterdam już w 2015 roku zdecydował się nie tworzyć partnerstwa z miastem izraelskim ze względu na sytuację w zakresie praw człowieka.
Te przykłady z Barcelony, Liège, Oslo i Amsterdamu są zachęcającymi oznakami polityki zagranicznej opartej na prawach człowieka, do czego wielokrotnie apelowała minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock. Niestety, pozostaje to tylko przy frazach słownych.
Europejska kampania przeciwko umowie stowarzyszeniowej UE-Izrael
W tym kontekście należy przypomnieć postulat społeczeństwa obywatelskiego, które chce zawiesić układ stowarzyszeniowy UE-Izrael do czasu przestrzegania przez Izrael praw człowieka.
W listopadzie 2014 r. 139 organizacji podpisało europejskie wezwanie do zawieszenia układu o stowarzyszeniu UE-Izrael. Powodem wezwania była wojna przeciwko Strefie Gazy w sierpniu 2014 r., w której zginęło ponad 2200 Palestyńczyków, 11 tys. zostało rannych, w tym setki ciężko, a 100 tys. straciło dach nad głową.
Od kilku lat, nie tylko w Niemczech, domagano się zawieszenia umowy. Wielokrotnie odwoływano się do art. 2, który zawiera obowiązek poszanowania praw człowieka przez obu partnerów umowy.
Jako członek Bundestagu i członek Komitetu ds. Migracji Rady Europy często odwoływałam się do tej umowy i wzywałam do jej zawieszenia oraz wykorzystywałam to jako haczyk do politycznej edukacji o Palestynie/Izraelu. Ale klauzula dotycząca praw człowieka, która jest zakotwiczona we wszystkich układach stowarzyszeniowych, jest również ważna z punktu widzenia europejskiej polityki uchodźczej, która lekceważy prawa człowieka.
Sprawiedliwość dla Palestyny teraz – powstrzymaj współudział Europy
W 2017 roku 300 związków zawodowych, organizacji pozarządowych, partii i organizacji politycznych ponowiło apel o zawieszenie porozumienia w celu upamiętnienia potrójnego „roku rocznicowego” 2017 – 100 lat Deklaracji Balfoura, 70 lat rezolucji ONZ o podziale 181, 50 latach okupacji Palestyny. (11)
Sprawiedliwość dla Palestyny natychmiast – koniec współudziału EUROPEJSKIEGO! Justice for Palestine Now – Stop European Complicity to tytuł angielskiego apelu. Na niemieckiej stronie internetowej wezwanie nosi tytuł „Zakaz współpracy z okupacją!” i wyraźnie wzywa do zawieszenia układu stowarzyszeniowego UE-Izrael. (12)
75. rocznica NAKBA byłaby odpowiednią okazją do ponownego wezwania do zawieszenia układu o stowarzyszeniu UE-Izrael.
Ponieważ prawicowy ekstremistyczny rząd jest obecnie krytykowany w Izraelu, ale także w Waszyngtonie i innych miastach i stanach, głośna kampania na rzecz zawieszenia umowy stowarzyszeniowej UE-Izrael z pewnością przyciągnęłaby uwagę. Jeśli europejskie związki zawodowe, organizacje takie jak Amnesty International, Pax Christi i partie postępowe podnoszą to żądanie wszędzie i ciągle, może to wytworzyć polityczną presję na rządy europejskie i UE.
Sama UE wskazuje na możliwość zawieszenia umów stowarzyszeniowych i podkreśla:
„Poszanowanie praw człowieka, zasad demokratycznych i praworządności to istotne elementy umowy. UE może zerwać współpracę z krajami, w których te zasady są uporczywie łamane”. (13)
A kiedyś zawieszono również układ stowarzyszeniowy: przeciwko Sri Lance z powodu trwających naruszeń praw człowieka wobec ludności tamilskiej!
Ponieważ rząd izraelski od dziesięcioleci łamie prawa człowieka, UE powinna być konsekwentna i zdecydować o zawieszeniu umowy do czasu, aż prawa człowieka będą przestrzegane także w Izraelu!
Wniosek: Zawieszenie układu o stowarzyszeniu UE-Izrael jest spóźnione. To właśnie brak woli politycznej ze strony UE i rządów państw członkowskich UE uniemożliwia egzekwowanie praw człowieka.
Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.
Oryginalny tekst ukazał się 15 maja 2023 roku na stronie https://apolut.net/75-jahre-nakba-75-jahre-vertreibung-und-apartheid-von-annette-groth/
Źródła i Przypisy:
(2) Shir Hever, middleeasteye.net, 9. April 2023 https://senderfreiespalaestina.de/pdfs/shir-hever-laecheln-toeten-geniessen.pdf , Palästinako-mitee Stuttgart: infoblatt April 2023
(3) Jessica Buxbaum, „Ben-Gvir’s militia: A private army in the hands of an extremist“, The New Arab, 4. April 2023
(4) Shir Hever, middleeasteye.net, 9. April 2023
(5) www.tagesschau.de/ausland/asien/von-der-leyen-grusswort-palaestinenser-kritik-100.html
(6) https://senderfreiespalaestina.de/pdfs/von-der-Leyen-eklat.pdf , Palästinakomitee Stuttgart: infoblatt April 2023, Abu Sittas Brief ist in englisch und wurde mit einem Übersetzerprogramm ins Deutsche übersetzt, die allerdings einige sprachliche Ungereimtheiten aufwies; diese habe ich selbst korrigiert
(7) Eyal Sivan/Armelle Laborie: „Legitimer Protest – Plädoyer für einen kulturellen und akademischen Boykott Israels“, Promedia Verlag 2018
(8) www.theleftberlin.com/demo-bans-do-not-protect-us-justice-and-solidarity-do/?fbclid=IwAR0KYcCUxaHrL23ATCPRC8B3NKPD0aaglnpQWxbc_PpN0EFj2kBSMNmrrM w, Palästinakomitee Stuttgart: infoblatt April 2023
(9) https://senderfreiespalaestina.de/pdfs/von-der-Leyen-eklat.pdf
(10) middleeasteye.net, https://senderfreiespalaestina.de/pdfs/die-belgische-Stadt-Luettich-kappt-ihre-Beziehungen-zum-Staat-Israel.pdf
(12) http://freepalestine.eu/de/
(13) https://www.eu-info.de/europa/EU-Assoziierungsvertraege/

Hasło zrównoważonego rozwoju jest wielkim oszustwem. Jak to zresztą bywało w historii niemal ze wszystkimi pięknie brzmiącymi hasłami, za którymi stała ideologia.
Pojęcie zrównoważonego rozwoju w gruncie rzeczy jest czysto ideologiczne. Oznacza narzucenie ludziom z góry przyjętych reguł, które elita uznała za słuszne, ogłaszając, że są jedynymi możliwymi, jeśli chcemy się uratować przed katastrofą. Jaka to może być katastrofa – to sprawa właściwie drugorzędna. Aktualnie głównym straszakiem jest katastrofa klimatyczna.
Zrównoważony rozwój oznacza, że ludziom trzeba wiele rzeczy narzucić, zakazać lub nakazać, bo sami z siebie tych działań nie podejmą, ponieważ nie czują takiej potrzeby, a w wielu przypadkach chodzi o poczynania sprzeczne z naturalnymi ludzkimi potrzebami i instynktami.
Przytoczmy kilka przykładów, które mogą się wydawać ekstremalne, mało prawdopodobne albo absurdalne. Jeśli jednak wspomnimy, co uznawano za nieprawdopodobne jeszcze dekadę czy dwie temu, sceptycyzm okaże się nie na miejscu. Doświadczenie pokazuje, że nie ma właściwie takiej rzeczy, której nie dałoby się z czasem wprowadzić do głównego nurtu w ramach przesuwania okna Overtona.
Nie jedz tego!
Przykład pierwszy: twój talerz nie jest twoją sprawą. To już nie jest postulat zwariowanych radykałów, ale podejście coraz śmielej wprowadzane do głównego nurtu debaty. Istnieją tu dwa wątki. Pierwszy to kwestia powiązania hodowli zwierząt, przede wszystkim bydła, z histerią klimatystyczną.
Krowy mają emitować potężne ilości metanu, w związku z czym pierwszym radykalnie ograniczonym mięsem miałaby być wołowina. Na tym jednak niemal na pewno się nie skończy, bo tu wchodzi do gry drugi wątek, którym jest nachalna promocja z gruntu fałszywego pojęcia praw zwierząt (czegoś takiego jak „prawa zwierząt” nie ma i być nie może – ale to temat na odrębny tekst).
Przyjęcie koncepcji „praw zwierząt” oznacza odejście od hodowli w ogóle – nie tylko krów, ale też świń czy kur, o zwierzętach futerkowych nawet nie wspominając.
Jakie będą tego konsekwencje, także gospodarcze, nietrudno przewidzieć. Brak mięsa zwierzęcego czy jajek w naszej diecie trzeba będzie czymś przecież zrównoważyć – i tutaj pojawiają się dwie możliwości: mięso syntetyczne (jak wiadomo, w jego produkcję zainwestował poważne pieniądze Bill Gates) oraz niesławne robaki. Jakkolwiek fantastycznie może to dzisiaj brzmieć.
Mięso naturalne pozostanie zbytkiem i luksusem dla najbogatszych, najpewniej importowanym spoza Europy, która ma wielkie ambicje stać w awangardzie postępu. Rolnictwo natomiast zostanie radykalnie ograniczone, a wielu rolników pójdzie z torbami i zostanie zmuszonych do sprzedaży swoich gospodarstw. Ktoś oczywiście te tereny kupi – za niewielkie pieniądze – i w jakiś sposób wykorzysta. Na przykład, aby rozpocząć tam produkcję alternatywnego pożywienia na wielką skalę.
Samochód nie dla ciebie!
Drugą dziedziną, w której zakazy i ograniczenia są nieuchronne, będzie mobilność. Swoboda poruszania się zawsze była solą w oku totalitarystów. Ma to bardzo głęboki fundament kulturowy i cywilizacyjny: ograniczenie wolności przemieszczania się od niemal początków ludzkiej cywilizacji wiąże się z niskim statusem danej osoby. Symbolicznie reprezentowało to przywiązanie chłopa do ziemi czy status niewolnika. Swobodnie przemieszczać się może natomiast człowiek wolny, dla którego jest to element jego podmiotowości. Obywatelem zaś odczuwającym własną podmiotowość – w odróżnieniu od przedmiotowości – o wiele trudniej pomiatać.
Oczywiście nikt nie mówi o przywróceniu niewolnictwa. Rzecz w tym, aby przeciętnemu człowiekowi odebrać (najlepiej poprzez bodźce ekonomiczne) chęć i możliwość swobodnego podróżowania. W tym celu działania idą – widać to już wyraźnie – trzema torami.
Pierwszy polega na spowodowaniu, żeby skończyła się era względnie dostępnej i taniej motoryzacji. W tym wątku mamy próbę zniszczenia silnika spalinowego (częściowo zatrzymaną z powodu sprzeciwu Niemiec, ale to, nie wdając się w detale, w dużej mierze złudne ustępstwo) przy pozorach przejścia na „motoryzację” elektryczną – faktycznie skrajnie niepraktyczną, bardzo drogą i słabo dostępną.
Tor drugi to radykalne podniesienie cen paliw. To stanie się w UE już niedługo, gdy wejdzie w życie ETS II, czyli nowa wersja systemu handlu emisjami, zakładająca opodatkowanie transportu, w tym również lotniczego. Uderzy to nie tylko w zasilających swoje pojazdy paliwami kopalnymi, ale także w chcących korzystać z wciąż względnie jeszcze taniego transportu lotniczego. Era tanich podróży, przynajmniej dla Europejczyków, odejdzie w przeszłość.
Tor trzeci to urządzanie miast. To już widzimy: nasze miasta są organizowane w taki sposób, żeby maksymalnie utrudnić życie kierowcom i zrobić z nich obywateli drugiej kategorii, a przy tym wprowadzić coraz wyższe i coraz bardziej zniechęcające koszty utrzymywania samochodu w mieście. To koszty parkowania i przy okazji brak miejsc parkingowych, ale także instrument w postaci stref czystego transportu, wprowadzony Ustawą o elektromobilności, uchwaloną przez PiS i oddaną do dyspozycji samorządów. Dodatkowo, na podstawie ustawodawstwa unijnego, wprowadzenie SCT będzie obligatoryjne w miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców, gdzie przekroczone są w określonym okresie normy tlenków azotu.
Po co ci mieszkanie?
Brak możliwości posiadania samochodu to odebranie wielu ludziom drugiej najcenniejszej rzeczy, jakiej są właścicielami. Pierwszą jest oczywiście mieszkanie – i na tym polu również toczy się gra. Jej najnowszym etapem jest dyrektywa EPBD, która w ciągu dekady może sprawić, że wiele osób będzie zmuszonych pozbyć się swoich nieruchomości, ponieważ nie będzie ich stać na doprowadzenie ich do wymaganego przez unijne przepisy stanu zeroemisyjności.
Tu ważna uwaga: mówimy o dyrektywie, czyli o przepisie, który nie jest bezpośrednio implementowany do krajowego prawa, ale państwa członkowskie mają wypełnić zakładane cele. Dyrektywa w swojej obecnej postaci stwierdza zatem, że powinno się zapewnić najbardziej potrzebującym wsparcie, ale nie mówi, jak ma ono wyglądać ani jaką ma mieć wysokość. Można zatem założyć, że kraje, których nie będzie na to stać, maksymalnie ograniczą mechanizmy takiej pomocy, pozostawiając mnóstwo osób samym sobie. Zresztą nawet gdyby wsparcie miało się pojawić, będą się musieli na nie złożyć wszyscy. Wszak państwo nie ma własnych pieniędzy – ma tylko pieniądze podatników.
Stul gębę!
Wreszcie kolejna dziedzina (niezwiązana już bezpośrednio z klimatem, ale z samym rozpowszechnieniem zrównoważonego rozwoju i wszystkim, co z tego wynika) to swoboda obiegu informacji. Zachód od lat igra z nowymi formami cenzury. Przybiera ona różne formy: od narzucania poprawności politycznej i wprowadzania opartych na niej ograniczeń do prawa, poprzez działania korporacji będących częściami oligopolu mediów społecznościowych, skończywszy na ograniczeniach mających teoretycznie zapobiegać manipulowaniu opinią publiczną. Tutaj pojawiają się kolejne preteksty – od pandemii po wojnę na Ukrainie.
Najnowszym, a potencjalnie bardzo groźnym rozwiązaniem, jest opracowywane w tym momencie w instytucjach unijnych rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (nr 2021/0381) w sprawie przejrzystości i targetowania reklamy politycznej. Pierwotnie miało ono przeciwdziałać ukrytemu przekazowi politycznemu i teoretycznie zapobiegać wzbudzaniu niepokojów. W praktyce, w swojej aktualnej postaci, uderzyłoby potężnie w niezależnych twórców czy właściwie w każdego, kto chciałby dzielić się w sferze wirtualnej swoimi poglądami, ocenami, spostrzeżeniami czy wiadomościami w jakikolwiek sposób dotyczącymi sytuacji politycznej. A jest to, jak wiadomo, pojęcie maksymalnie pojemne.
Na początku lutego Parlament Europejski uchwalił poprawki do projektu rozporządzenia, które jednak w żaden sposób nie zmniejszyły zagrożenia. Wygląda to tak, jakby parlamentarzyści z pełną świadomością zamierzali utrudnić obywatelom wyrażanie niezależnych opinii.
Wielki Brat patrzy!
Opowieść o rzekomo lepszym życiu, do jakiego ma nas prowadzić idea zrównoważonego rozwoju, jest wielkim kłamstwem. Żeby ją zrealizować, trzeba będzie albo odebrać nam wolność wyboru w bardzo wielu dziedzinach, albo przeprowadzić masowe pranie mózgów, wskutek którego wystarczająco duża liczba ludzi uwierzy, że wojna to pokój, wolność to niewola, ignorancja to siła, a żałosna namiastka normalnego życia to największe szczęście.
Czytajcie Orwella!
Guillaume Pitron 13 maja 2023 wojna-o-metale-rzadkie-mroczne-oblicze

Technologie, które lubimy określać jako „zielone”, mogą wcale takie nie być. Ich oddziaływanie na środowisko może być nawet znaczące. Uświadomiłem sobie to w Toronto, dokąd udałem się w 2016 roku.
W sercu Financial District wszyscy liczący się gracze północnoamerykańskiego przemysły wydobywczego, przedsiębiorstwa poszukiwawcze, eksperci, władze państwowe, inwestorzy kapitałów podwyższonego ryzyka, firmy konsultingowe i wykładowcy uniwersyteccy zebrali się w przytulnej atmosferze wielkiego hotelu na konferencji poświęconej gorączce metali rzadkich. Mówi się tam o inwestycjach, płynności finansowej, marży brutto, zdobywaniu funduszy, strukturze kosztów, kapitalizacji giełdowej, średniej rocznej produkcji… Perspektywy rozwoju zielonych technologii są nadzwyczajne. W horyzoncie roku 2040, prorokuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, udział energii ze źródeł odnawialnych w światowej produkcji elektryczności wzrośnie do 45 procent wobec 26 procent w roku 2018.
Ale na tej wielkiej górniczej scenie, zdecydowanie męskiej i dobrze zorganizowanej, znajdują się dwie postacie, które nie pozwalają temu światkowi być piany na próżno.
GREEN TECH – PRZYGNĘBIAJĄCY BILANS EKOLOGICZNY
Pierwsza postać to Kanadyjczyk Bernard Tourillon. Kieruje Uragoldem, przedsiębiorstwem produkującym materiały niezbędne dla sektora energetyki słonecznej. I skrupulatnie wyliczył wpływ paneli fotowoltaicznych na środowisko. Samo wyprodukowanie jednego panelu, zwłaszcza ze względu na krzem, który zawiera, a powoduje emisję, ponad 70 kilogramów CO2. Otóż przy roczny wzroście liczby paneli fotowoltaicznych rzędu 2 % w nadchodzących latach oznacza to, że co roku produkcja instalacji słonecznych będzie potrzebowała 10 gigawatów energii. Daje to 2,7 miliarda ton węgla wyrzuconych do atmosfery, czyli równoważność zanieczyszczenia emitowanego przez rok wskutek ruchu blisko 600 tysięcy samochodów.
Jeszcze większy wpływ na środowisko mają panele słoneczne produkujące prąd z energii cieplnej: niektóre z tych technologii zużywają do 3500 litrów wody na megawatogodzinę. To 50% więcej wody, niż potrzebuje elektrownia węglowa. Co więcej, problem tkwi również w tym, że farmy słoneczne mieszczą się najczęściej w strefach suchych, gdzie zasoby wodne są niedostateczne.
Drugą postacią zakłócającą spokój uczestnikom konferencji był John Petersen, teksański adwokat, który długo pracował w sektorze baterii elektrycznych. Z każdej strony rozważył dane liczbowe, skonsultował wyniki licznych badań naukowych i przeprowadził własne wyliczenia, po czym doszedł do szczególnego wniosku. Wróćmy do roku 2012: badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles przystępują do porównania emisji węgla przez samochód klasyczny na paliwo płynne i przez samochód elektryczny.
Odkrycie pierwsze: wyprodukowanie samochodu elektrycznego, w założeniu mające zużywać mniej energii, wymaga jej dużo więcej niż wyprodukowanie samochodu klasycznego. Powodem jest bateria, na ogół litowo-jonowa, która jest ciężka, bardzo ciężka… Wyobraźcie sobie, że waga baterii montowanej w modelu S samochodu elektrycznego marki Tesla jest równa jednej czwartek całkowitej wagi samochodu: wynosi 544 kilogramy – to połowa wagi renault clio.
Otóż baterie litowo-jonowe składają się w 80 procentach z niklu, w 15 procentach z kobaltu, w 5 procentach z aluminium, ale także z litu, miedzi, manganu, stali i grafitu na dokładkę.
Wiemy już, w jakich warunkach te minerały są wydobywane w Chinach, Kazachstanie czy w Demokratycznej Republice Konga, do tego trzeba dodać rafinację i całą logistykę niezbędną do ich transportu i łączenia. Wniosek naukowców z UCLA: Produkcja samochodu elektrycznego pochłania trzy lub cztery razy więcej energii niż konwencjonalnego.
Natomiast na poziomie pełnego cyklu eksploatacyjnego korzyści z używania samochodu elektrycznego są realne. Ponieważ nie wymaga on paliwa ciekłego, emisja gazów cieplarnianych do atmosfery jest wyraźnie mniejsza: 32 tony węgla od wyjazdu z fabryki do zezłomowania, co stanowi połowę emisji w trakcie eksploatacji samochodu konwencjonalnego. Ale uwaga: badanie naukowców odnosiło się do baterii elektrycznej samochodu średniej wielkości, dysponującego zasięgiem do 120 kilometrów. Tymczasem postęp na rynku samochodów elektrycznych jest tak szybki, że auta sprzedawane dzisiaj mają zasięg nie mniejszy niż 300 kilometrów. Bateria na tyle silna, by wystarczyć samochodowi na przejechanie 300 kilometrów, według Johna Petersena odpowiada za podwojenie emisji dwutlenku węgla w okresie użytkowania pojazdu. A w przypadku baterii pozwalającej na przejechanie 500 kilometrów bez ładowania trzeba by nawet skalę emisji potroić!
Efekt: podczas całego cyklu eksploatacji samochód elektryczny może emitować gazy cieplarniane nawet na poziomie trzech czwartych tego, co emituje samochód na paliwo ciekłe. A im bardziej będą rosły osiągi samochodów elektrycznych, tym bardziej może wzrastać ilość energii koniecznej do ich wyprodukowania i powstających podczas tego procesu gazów cieplarnianych. Grupa Tesla niedawno zapowiedziała, że jej modele S będą odtąd wyposażone w baterie o zasięgu powyżej 600 kilometrów. A Elon Musk, jej szef, obiecuje wkrótce baterie o zasięgu 800 kilometrów.
Wniosek Johna Petersena: „Z technicznego punktu widzenia pojazdy elektryczne mogą być konstruowane, ale z ekologicznego ich produkcja nigdy nie da się obronić”. Liczne badania poświęcone temu zagadnieniu doprowadziły zresztą do dość zbliżonych wniosków: z raportu ADEME (francuskiej Agencji Ochrony Środowiska i Zarządzania Energią) opublikowanego w 2016 roku wynika, że „w całości cyklu eksploatacyjnego energochłonność samochodu elektrycznego jest w sumie bliska energochłonności samochodu z silnikiem Diesla”. Jeśli chodzi o jego wpływ na środowisko, badanie wskazuje, że „jest on tego samego rzędu wielkości dla samochodu napędzanego elektrycznością, co dla pojazdu z silnikiem na paliwo ciekłe”. Samochód elektryczny może nawet emitować więcej CO2, jeśli elektryczność, którą zużywa, pochodzi w większości z elektrowni węglowych, jak jest w przypadku państw takich, jak RPA, Australia, Indie, Tajwan, Chiny czy Polska.
Identyczne wnioski z badania opublikowanego w 2018 roku w przeglądzie „Nature Energy”: autorzy piszą, że jeśli każdy Chińczyk rzuci się do terminala szybkiego ładowania w chwili szczytu zużycia energii – to znaczy gdy tylko elektrownie cieplne są w stanie zaspokoić zwiększony popyt – poruszający się w Chinach samochód elektryczny może podczas całego cyklu eksploatacji emitować więcej CO2 niż samochód konwencjonalny.
Wiele kwestii pozostaje wciąż w zawieszeniu: czy wkalkulowana wymianę baterii samochodowej, która często szybko się zużywa? Czy znamy dokładnie koszty ekologiczne całej elektroniki i innych podłączonych urządzeń, którymi te samochody są nafaszerowane? A co z oddziaływaniem na środowisko przyszłego recyklingu tych aut, w większości jeszcze nowych? Wreszcie ile będzie trzeba energii, by zbudować sieci punktów ładowania i elektrownie niezbędne do zabezpieczenia nowego zapotrzebowania? W sumie, jak przyznaje pytany w Toronto amerykański ekspert w zakresie metali rzadkich, „wypowiadanie się w tych sprawach nie leży w interesie żadnego profesjonalisty z branży zielonej energii… Wszyscy chcą wierzyć, że coś poprawimy, a nie że się cofamy, prawda?”.
Guillaume Pitron
Powyższy tekst stanowi fragment książki „Wojna o metale rzadkie. Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Kogut.

Coraz niższa konkurencyjność, wysoka inflacja, podcinająca skrzydła polityka sieci handlowych, a na domiar złego – nowa opłata szykowana przez rząd. Kryzys branży mleczarskiej w Polsce pogłębia się w zawrotnym tempie. Działalność producentów balansuje na granicy opłacalności.
– Sytuacja jest dramatyczna. Od wielu producentów słyszę, że są o krok od działalności poniżej kosztów produkcji – mówi money.pl lider Agrounii Michał Kołodziejczak, który wraz z przedstawicielami ruchu odwiedził w minioną środę jedno z gospodarstw we Władysławowie Popowskim w województwie łódzkim. Podczas spotkania z miejscowymi rolnikami działacze zwracali uwagę na drastycznie niskie ceny mleka, wynoszące nawet 1,5 zł w skupie, przy jednocześnie wysokich, sięgających 5 zł cenach towaru w sklepach. Taka sytuacja – zdaniem Agrounii – prowadzi produkcję mleka w Polsce na skraj opłacalności i w konsekwencji może pozbawić przedsiębiorców środków na spłaty kredytów.
– Cykl hodowania krowy jest długi i wymaga pracy każdego dnia. Tu nie da się niczego odstawić, nawet na chwilę. Skala problemu jest duża, jako kraj jesteśmy przecież potentatem mleczarskim – podkreśla Kołodziejczak. Jego zdaniem branży grozi kryzys porównywalny z tym, z którym mierzą się producenci zboża.
W odpowiedzi na pytanie o możliwości rozwiązania problemu, lider Agrounii mówi o powiązaniu za pomocą ustawy początkowej ceny mleka z ceną końcową. – Jeżeli mleko kosztuje dzisiaj 4,50-5 zł, to powinniśmy wiedzieć, że przynajmniej połowa tej ceny trafia do polskiego rolnika.
Wtedy, przy spadkach cen u rolnika, spadłaby cena w sklepie. U rolnika jest coraz taniej, a w sklepie cena utrzymuje się na wysokim poziomie. To handel dobija dzisiaj nas wszystkich – mówił Kołodziejczak 10 maja we Władysławowie Popowskim.
Markety wymuszają niskie ceny na dostawcach, którzy później też są zmuszeni mało płacić producentom, czyli spółdzielniom mleczarskim. One padają ofiarą polityki grabieżczej marketów.
================================
Sprawdzam: , tu przykłady:
MleMleko łaciate 3,2% 1l 4,95zł
Mleko łaciate UHT 3,2% 1 litr 5,03zł
Mleko UHT ŁACIATE 3,2% 1L 5,54zł
Mleko UHT 1l 3.2% Łaciate. 6,19zł
Mleko Łaciate 3,2% 1 litr 5, 25
Mleko UHT 1l 3.2% Łaciate. 6,19zł
Mleko Łaciate 3,2% 1 litr 4,95zł
17 maja 2022 https://www.zus.pl/-/500-dla-obywateli-ukrainy
Obywatelom Ukrainy, którzy wjechali legalnie z Ukrainy do Polski po 23 lutym 2022 r. w związku z działaniami wojennymi i chcą pozostać w Polsce, Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) przyznaje i wypłaca świadczenie wychowawcze z programu Rodzina 500+ (tzw. 500+).
Specjalny wniosek o 500+ w języku ukraińskim (formularz SW-U) można składać elektronicznie przez Platformę Usług Elektronicznych (PUE) ZUS, portal Emp@tia lub bank.
Wniosek możesz złożyć, jeśli:
Jest to świadczenie dla rodzica, opiekuna tymczasowego albo osoby sprawującej pieczę zastępczą nad dzieckiem.
Ważne!
Pobyt w Polsce jest legalny przez 18 miesięcy, licząc od 24 lutego 2022 r. , czyli do 24 sierpnia 2023 r., dla obywateli Ukrainy, którzy wjechali legalnie z Ukrainy do Polski po 23 lutego 2022 r. w związku z działaniami wojennymi i chcą pozostać w Polsce.
Opiekuna tymczasowego albo pieczę zastępczą dla dziecka, które przybyło z Ukrainy w związku z działaniami wojennymi i przebywa w Polsce bez opieki, ustanawia polski sąd.
500+ przysługuje Ci na dziecko do ukończenia przez nie 18 lat, gdy jesteś:
15.05.2023, afera-smieciowa-w-warszawie-wladze-od-ieszkancow-zbyt-duze-oplaty-za-odpady
Miasto stołeczne pobrało w ubiegłym roku od mieszkańców ponad 180 mln zł za dużo za gospodarkę odpadami, dlatego w tym roku musi obniżyć stawki za odbiór śmieci – uznała Regionalna Izba Obrachunkowa. Warszawscy radni PiS żądają, aby władze stolicy, której prezydentem jest Rafał Trzaskowski, jak najszybciej wprowadziły niższe opłaty za odbiór śmieci.
Przewodniczący Klubu Radnych PiS Dariusz Figura wyjaśnił na konferencji prasowej, że pod koniec zeszłego tygodnia do stołecznego ratusza wpłynęła opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej ws. wykonania przez zarząd Warszawy budżetu za ubiegły rok.
Miasto „zarabiało” na śmieciach. Ogromne kwoty
RIO odniosła się w nim m.in. do faktu, że zrealizowane dochody miasta w ramach gospodarowania odpadami komunalnymi opiewały na kwotę 1,08 mld zł, a łączne wydatki związane z odbiorem i zagospodarowaniem śmieci wyniosły 895,7 mln zł. – Zatem nadwyżka dochodów z opłat od mieszkańców wyniosła ponad 180 mln zł – wyliczył.
– RIO wskazała, że tego typu „oszczędności” nie mogą być przeznaczone na inne cele. Muszą być one wykorzystane w ramach systemu gospodarki odpadami komunalnymi – podkreślił Figura.
Zwrócił uwagę, iż RIO podkreśliła w opinii skierowanej do ratusza, że zgodnie w przepisami „środki pochodzące z opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi, które nie zostały wykorzystane w poprzednim roku budżetowym, gmina wykorzystuje [tj. powinna !! md ] na pokrycie kosztów funkcjonowania systemu”.
W opinii RIO wskazano na potrzebę weryfikacji kalkulacji kosztów systemu gospodarki odpadami komunalnymi oraz wysokości pobieranych stawek.
– Znaczy to, że urząd bez zbędnej zwłoki powinien przedstawić projekt uchwały, która będzie stanowiła niższe ceny dla mieszkańców. Bo skoro są oszczędności w systemie, to te pieniądze powinny trafić do kieszeni mieszkańców – ocenił radny.
– Te fakty są znane od dwóch, trzech miesięcy i nic w tej sprawie się nie dzieje. Mamy nieobecnego prezydenta, który nie podejmuje niezbędnych decyzji, także tych korzystnych dla warszawiaków – powiedział Figura.
Przypomniał, żeza „kadencji Rafała Trzaskowskiego nastąpił gwałtowny wzrost opłat za zagospodarowanie odpadów komunalnych”. – Dla jednoosobowych gospodarstw wynosił on nawet ponad 800 proc..
Czytaj więcej: Śmieciowy szwindel w warszawskim ratuszu na 628 mln zł. NIK zawiadamia prokuraturę [RAPORT]
W USA stabilnie – nie schodzą z kursu i ścieżki zbrodni.
Dyrektor[ka?? md] szpitala dziecięcego mówi, że 'rewolucyjna’ metoda zmiany płci dla dzieci jest równie potrzebna, jak leczenie cukrzycy.
’Istnieje wiele możliwości płci. Nie ma tylko on i ona, są oni, są inne opcje’ – powiedziała dr Angela Goepferd

hospital-director-claims-sex-changes-kids-no-diferent-treating-diabetes-asthma
Dyrektor programu genderowego w Children’s Minnesota stwierdził [-a?] , że leczenie astmy i cukrzycy nie różni się od oferowania zmian płci dla dzieci.
Ta instytucja medyczna odnosi się do zmiany płci jako „opieki potwierdzającej płeć”, która obejmuje doradztwo w zakresie zdrowia psychicznego, transformację społeczną, hormony i potencjalne operacje płci.
Dr Angela Goepferd, pediatra, kieruje kliniką zmiany płci, która jest przeznaczona dla dzieci w Children’s Minnesota. W Children’s Minnesota dzieci „zmagające się z dysforią płciową” są leczone już od 6 roku życia i tworzone są dla nich plany, jak twierdzi Goepferd. Oferują hormony dzieciom w wieku 14 lat.
Według przykładowego planu wsparcia płci uzyskanego przez Fox News Digital, szpital będzie oferował blokery dojrzewania przy pierwszych oznakach rozwoju seksualnego zwanych Tanner Stage 2.
LEKARZ PENTAGONu TWIERDZI, ŻE PRZEPISYWANIE LEKÓW TRANSSEKSUALNYCH NIELETNIM MOŻE SPOWODOWAĆ „ROZPŁYNIĘCIE SIĘ” CHOROBY PSYCHICZNEJ
Niedawno naukowcy z czołowej szwedzkiej szkoły medycznej stwierdzili, że jego stosowanie u dzieci z dysforią należy uznać za medycynę „eksperymentalną” ze względu na możliwość trwałego spowodowania utraty minerałów kostnych u dzieci.
Ponieważ dojrzewanie dotyczy całego ciała – w tym rozwoju mózgu – [no i głównie duszy ale o tym „genderowcy” nie chcą wiedzieć MD] długoterminowe skutki dla innych wielu układów ciała u dzieci z dysforią płciową są obecnie nieznane. „Lek” [raczej – trucizna md] tłumi rozwój dojrzewania poprzez ciągłą stymulację przysadki mózgowej, powodując zatrzymanie produkcji hormonów płciowych.
W ubiegłym roku FDA zidentyfikowała sześć przypadków dzieci przyjmujących „agonistów GnRH”, które przedstawiły „wiarygodne skojarzenie” z powodowaniem zwiększonego ciśnienia wokół mózgu, co może ostatecznie doprowadzić do obrzęku tego organu.
Dr Goepferd mówił[-a] w grudniu jadowicie przeciwko instytucjom dostarczającym dzieciom leki zmieniające płeć – takie jak blokery dojrzewania i hormony.

DYREKTOR SZPITALA DZIECIĘCEGO W BOSTONIE WZYWA DO DRASTYCZNEGO ZWIĘKSZENIA MOŻLIWOŚCI PRZEPROWADZANIA OPERACJI ZMIANY PŁCI U NIELETNICH
„Z pewnością operacje i inne procedury medyczne mogą być usługami, które osoby transgenderowe mają jako część swojej opieki. Ale nie tak zaczynamy tę opiekę z dziećmi” – powiedział Goepferd.
„A jeśli moje dziecko miało cukrzycę lub raka lub astmę, zasługuję na to, aby móc pójść do specjalisty od astmy, aby dowiedzieć się, jakie rzeczy możemy zrobić, aby poprawić, jakie rzeczy mogą pogorszyć”, powiedziała.
„I jeśli masz dziecko, które jest transgenderowe, zasługujesz na to samo. Na naprawdę podstawowym poziomie, dzieci zasługują na opiekę zdrowotną, która jest wyspecjalizowana i dostosowana do ich potrzeb zdrowotnych.”

Dr Goepferd powiedziała w szkoleniu dla placówki pediatrycznej z 2020 roku, przejrzanym przez Fox News, że używa osoby o tożsamości płciowej, aby zilustrować pojęcia płci i seksualności dzieciom, a także personelowi szpitala.
„Jest mnóstwo możliwości związanych z płcią. Nie ma tylko on i ona, są oni, są inne opcje. To jest coś, z czym dzieci dorastają teraz, co zasadniczo zmieni sposób, w jaki o tym mówimy. I myślę, że zmienia go już teraz”.
Wychowana przez nią osoba z genderbread pokazała płeć biologiczną na spektrum:

„Więc w odniesieniu do płci biologicznej, może być stosunkowo ustalone na jednym z nich, chyba że jesteś poddawany zabiegom chirurgicznym, aby zmienić niektóre z tych cech,” wyjaśniła.
„Więc co to znaczy być transgenderowym? Więc być transgender oznacza, że płeć, którą przypisano ci przy urodzeniu, przypisanie, które ktoś inny dał ci – jest inne niż sposób, w jaki widzisz siebie.”
Goepferd mówił[a] o „Rewolucyjnej prawdzie o dzieciach i tożsamości płciowej” w Ted Talk w 2020 roku

.
„Jest to moje fundamentalne przekonanie, że wszyscy wiemy, kim jesteśmy od bardzo młodego wieku, w tym najprawdziwsze wyrażenie naszej tożsamości płciowej. I tak naprawdę spędzamy większość naszego życia szukając słów, narzędzi, bezpieczeństwa i agencji, aby podzielić się sobą ze światem” – powiedział[a] dr Goepferd.
Fox News Digital zwrócił się do Children’s Minnesota i Goepferd o komentarz, ale nie otrzymał odpowiedzi.