AUDYTY ENERGETYCZNE GŁUPOTY. Trzeba idioty, żeby to liczyć. „Ciepło metaboliczne”. Ostrzeżenie sprzed 15 lat !!

AUDYTY ENERGETYCZNE GŁUPOTY. Trzeba idioty, żeby to liczyć. „Ciepło metaboliczne”.

[Ostrzeżenie sprzed 15 lat !! md]
Autor: Alina  Data:   18-09-2008 ojczyzna
 Jak to dobrze czasem oderwać się od obowiązków. No prawie – tym razem, udało mi się dokształcić zawodowo. No może nie tyle zawodowo co przepisowo. Już któryś raz z kolei na wykładach dla ludzi zajmujących się procesem budowlanym omawiana była zmiana prawa budowlanego narzucająca obowiązek wykonywania audytów energetycznych.

Oczywiście nie sens tego obowiązku, ale kto ma prawo wykonywać ten „dokument”, jakie musi skończyć szkoły i kursa, oraz kto nie ma prawa wykonać audytu. Projekt „prawa” określa też co ma być policzone. Oprócz zdawałoby się logicznych strat ciepła, rocznego zużycia energii, pojawił się tam termin „ciepło metaboliczne„. Dla kogoś spoza branży grzewczo-klimatyzacyjnej wszystko to wygląda niewinnie.
Dziennikarze odpowiednio napuszczeni już zawczasu urabiają przyszłe ofiary tego przepisu porównaniem budynku z pralką. Przecież każde urządzenie ma podaną klasę energetyczną, wiadomo ile zużywa energii. No niby racja. Tylko, że zużycie energii przez pralkę można zmierzyć w ciągu 1 cyklu prania przy pomocy małego miernika prądu, a ile energii trzeba zużyć do ogrzania budynku jest zależna od tylu warunków, że trzeba idioty, żeby to liczyć.
Trzeba koniecznie wiedzieć, że każdy budynek, który został zaprojektowany zgodnie z przepisami i normami (te od lat sprawdzają się w naszych warunkach klimatycznych) ma dobrany kocioł, węzeł cieplny, urządzenia wentylacyjne i klimatyzacyjne. Urządzenia są dobierane odpowiednio do strefy klimatycznej w jakiej znajduje się budynek. Polska norma określa 5 zimowych stref klimatycznych o różnych temperaturach obliczeniowych od -16 st.C na zachodzie Polski do – 24 st.C na północnym wschodzie i w Tatrach. Normy podają też wymagany współczynnik przenikania ciepła U (wcześniej k), z którego wynika grubość izolacji cieplnej ścian.
W projektach centralnego ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji obliczane są dokładne straty i zyski ciepła każdego pomieszczenia w budynku. Każdy budynek, który ma projekt c.o. ma też podstawowy parametr budynku czyli obliczeniowe starty ciepła. W projektach podane są wszystkie grzejniki – jakie gdzie montować, jakie rury poprowadzić, żeby było ciepło i ekonomicznie.
I to jest zupełnie wystarczające do szczęścia. Szczególnie jak po uruchomieniu dobrze zaprojektowanej instalacji wszystko działa bez zarzutu.


Do czego jest audyt energetyczny budynku? Otóż – a mogę to łatwo udowodnić – audyt jest do niczego. Na kilkanaście audytów, z którymi musiałam się zapoznać żaden nie „trafił”. Różnice miedzy startami ciepła określonymi w audycie, a tymi policzonymi w projekcie c.o. wynoszą od 30 do 200%. To przekracza technicznie dopuszczalny (branżowy) margines 5-10%.
Celem audytu wg pana urzędnika jest określenie „klasy energetycznej” budynku oznaczonej jakimiś tajemniczymi symbolami cyfrowo-literowymi. Nie wiem po co komu to porównywanie. Przecież budynek, dom, biuro kupuje się nie ze względu na zużycie energii!
Więc porównanie pralki z budynkiem to jak porównanie wielkości mózgu dziennikarza i urzędnika z mózgiem normalnego człowieka.
Ubawiło mnie ciepło metaboliczne„. Oznacza konieczność policzenia zysków ciepła od osób w pomieszczeniu, pewnie w zależności kiedy zjedli ostatni posiłek i ile wypili wody ognistej. Poza tym pominięty jest na razie problem gazów jelitowych użytkowników budynków. Gdyby tak zebrać te gazy i wykorzystać do spalania, jakie to będą kokosy. Tylko żeby było łatwiej wyłapać te gazy trzeba wydać następną nowelizację prawa budowlanego i zrobić mega-osiedle całkiem jak w „Seksmisji” Juliusza Machulskiego. Oczywiście budowanie czegokolwiek na powierzchni ziemi będzie zabronione.
Warto też będzie policzyć wzrost wydzielanego ciepła metabolicznego i gazów w zależności od zawartości grochu, cebuli i kapusty w potrawach podawanych w najbliższej knajpie.

===================================
Takie to poronione pomysły kocą się w głowach urzędasów, którzy konsumują nasze pieniądze. Jak widać przysiedli sobie rozumy i jeszcze tego nie zauważyli.
Kiedy nie wiadomo o co chodzi na pewno chodzi o pieniądze. Jest grupa entuzjastów audytów, którzy koniecznie chcą je robić, a jeszcze lepiej nie robić a uczyć robić, bo wtedy to już na prawdę można brać pieniądze bez wysiłku, bez odpowiedzialności. Nie mam nic przeciwko robieniu audytów – to ciekawe zajęcie jak ktoś nie ma nic pożyteczniejszego do roboty – jest jak rozwiązywanie głupawej krzyżówki – pod warunkiem, że jest to zajęcie DOBROWOLNE.
Do tej pory do zrobienia audytów zmuszani byli przez banki właściciele budynków wielorodzinnych, spółdzielczych, wspólnotowych, jeśli chcieli wziąć kredyt termo-modernizacyjny. Już to było mocno naciągane. Ale teraz ta zaraza ma być obowiązkiem każdego! Nawet właściciela mieszkania w bloku. Na szczęście audyty mają nie dotyczyć zabytków, bud. inwentarskich, szop, budynków sakralnych, i domów do 50 m2.
Koszt audytu wynosi od jednego do kilku tysięcy zł.
Wyobraźmy sobie na chwilę, że ten przepis już działa. Mam mieszkanie, chcę je sprzedać, mój blok nie ma audytu, a ja nie mam ochoty płacić 1 tys. zł za nic.
Idę do notariusza z chętnym do nabycia mojego mieszkania, a notariusz oznajmia nam: nic z tego bez audytu nie macie prawa do transakcji.
Czy jest to konstytucyjne? Nagle każde z nas zostało pozbawione prawa dysponowania swoją własnością! Tylko dlatego, że urzędnik nie wie jakiej klasy energetycznej jest mój lokal! A co go to g….obchodzi? I co to obchodzi unię?


Z całą pewnością opartą na doświadczeniu zawodowym stwierdzam, że wszyscy, którzy dążą do wprowadzenia obowiązkowych świadectw energetycznych budynków są albo idiotami albo malwersantami, czyli „lodziarzmi” jak nauczycielka Sawicka.
Idioci nie mają pojęcia o technicznych aspektach zagadnienia, nie mają pojęcia, że są ludzie, którzy oddają noworodka, żeby 4 starszych dzieci miało co jeść (jak w najkoszmarniejszych regionach 3 świata); że ludzie mieszkają w starych drewnianych domach bez wody i łazienki, że 1/4 dzieci nie ma co jeść, bo ich rodzice są bezrobotni, albo spłacają lichwiarski kredyt mieszkaniowy!
Lodziarze już się uczą robić audyty. Nawet poloniści i historycy. Teraz nawet Julia Pitera może zrobić audyt. Planowane zmiany mogą pozbawić ją tego prawa. Z audytów cieszą się audytorzy i administratorzy budynków – ci zawsze mogą dostać % od zlecenia. Inni mogą zdechnąć z głodu, byle moja kasa była pełna.


OBOWIĄZEK POSIADANIA ŚWIADECTWA ENERGETYCZNEGO BUDYNKU JEST NIEKONSTYTUCYJNY, NIEMORALNY, JEST SPRZECZNY Z INTERESEM POJEDYNCZEGO OBYWATELA I CAŁEGO SPOŁECZEŃSTWA, A WIĘC JEST SPRZECZNY Z INTERESEM PAŃSTWA.
Każdy, kto przyczyni się do wprowadzenia tego „prawa” powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.    Alina

————

Autor: Alina  Data:   15-01-09

W „Naszym Dzienniku” o świadectwach energetycznych: nasz-dziennik
Podsumowanie autora: „kto pierwszy ten lepszy” nie bardzo wiem czego dotyczy – czy tych co płacą, czy tych co robią.
Jest to jeden z najbardziej bezczelnych urzędniczych przekrętów sezonu 2008/2009.
Roczne zapotrzebowanie na energię cieplną i elektryczną budynku jest znane już po roku użytkowania – jako konkret. Po co więc właściciel ma płacić za tę „tajemną wiedzę” policzoną wg urzędniczych zaleceń? Wystarczy jak sam sobie to podzieli przez kubaturę budynku. Za zaoszczędzone pieniądze przeżyje w cieple następny rok.
Z niecierpliwością czekam, kiedy minister lub może prezydent zawróci to wariackie koło jednym dekretem i wycofa przepis o obowiązkowym sporządzaniu certyfikatów energetycznych budynku. Minister jest w stanie uratować honor, pozostawiając wolny wybór inwestorowi lub nabywcy.

Koszt transformacji energetycznej „Fit for 55” – 600 mld zł. Firmy tego nie udźwigną.

Koszt transformacji energetycznej „Fit for 55” – 600 mld zł. Firmy tego nie udźwigną.

energetyka/wyliczyli-koszt-transformacji-energetycznej

Na 600 mld zł, czyli ok. 135 mld euro, oszacowała firma doradcza EY konieczne nakłady na transformację energetyczną w Polsce do roku 2030. Wyliczenia zawarto w raporcie dla Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej.

  • Wysokość niezbędnych nakładów oznacza konieczność wsparcia spółek energetycznych, na których spoczywa ciężar transformacji energetycznej Polski.
  • Według niego wyliczenia EY nie pozostawiają wątpliwości, iż niezbędna modernizacja polskiej energetyki i związane z nią działania osłonowe przekraczają możliwości inwestycyjne polskich przedsiębiorstw.
  • Autorzy raportu wyliczyli, że w żadnym scenariuszu środki unijne nie pokryją luki.

Jak poinformował w środę (17 maja) PKEE, wysokość niezbędnych nakładów oznacza konieczność wsparcia spółek energetycznych, na których spoczywa ciężar transformacji energetycznej Polski. Tylko dzięki dodatkowym funduszom, przede wszystkim z Unii Europejskiej, możliwe będzie zapełnienie luki inwestycyjnej wynikającej z realizacji przez Polskę celu osiągnięcia neutralności klimatycznej – ocenia Komitet.

Potrzeby inwestycyjne polskiej energetyki wraz z ciepłownictwem wynoszą 135 mld euro do 2030 r.

Niezbędna modernizacja polskiej energetyki i związane z nią działania osłonowe przekraczają możliwości inwestycyjne polskich przedsiębiorstw.

Jak wskazuje w raporcie EY, kompleksowe potrzeby inwestycyjne polskiej energetyki wraz z ciepłownictwem wynoszą 135 mld euro do roku 2030 przy założeniu wdrażania założeń pakietu „Fit for 55”, zakładającego redukcję emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. o 55 proc. w stosunku do poziomów z 1990 r. Natomiast, zgodnie z szacunkami EY, potencjał inwestycyjny czterech największych grup energetycznych, tj. PGE, Enei, Tauronu i Energi w latach 2021-2030 – z uwzględnieniem bezpiecznego, lecz już wysokiego poziomu zadłużenia – wynosi prawie 29 mld euro.[—]

„Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – nowa książka Stanisława Krajskiego

Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – nowa książka Stanisława Krajskiego

Opublikowano na17 Maj 2023bywobroniekrzyza

Ukaże się 25 maja
stron 352
cena detaliczna 46,00 zł
2 egzemplarze 70,00 zł
5 egzemplarzy 150 zł
zamówienia:
tel.601-519-847
e-mail: savoir@savoir-vivre.com.pl

To najbardziej przerażająca książka jaką napisałem i jaką przeczytałem. I to nie jest science fiction tylko opis tego z czym już, w znacznej mierze, mamy do czynienia, a co w całej pełni nadchodzi wielkimi krokami.
Totalna inwigilacja: inteligentna biżuteria i inteligentne okulary, „lalki donosiciele” przesłuchujące dzieci
Czipy w mózgu – perspektywy pełnej kontroli
Inteligentne pigułki, inteligentny pył i odczytywanie myśli
Sztuczne Inteligencje – klucz do władzy masonerii nad światem
Przygotowanie czipów „zdrowotnych” dla całej populacji
Czy poddadzą nas wszystkich działaniu narkotyków?
Plan wytworzenia różnych gatunków ludzi – nadludzie i ludzie-bogowie
Szczepionki, genetyczne nożyce, manipulacje DNA
Masoni chcą być nieśmiertelni
Harari i rosyjski transhumanizm
Kompostowanie ludzkich zwłok i larwy w naszej diecie
Trzecia wojna światowa – alternatywa na czarną godzinę
Aleksander Dugin i Aleister Crowley
Masońska wizja świata po Wielkim Resecie i Wielkim Przebudzeniu
Likwidacja własności prywatnej
95% bezrobotnych i upokarzająca zależność
Likwidacja pieniędzy i System Punktowy
Inteligentne Miasta czy Inteligentne Obozy Koncentracyjne
Czy to będzie Królestwo Szatana?

Spis treści:
Wstęp
Rozdział I Wielki plan Szatana i pierwszy etap jego realizacji
1. Masoneria i pomocnicy szatana na Ziemi
2. Powstanie planu, który jest realizowany przez masonów
3. Kościół Scjentologiczny jako klucz do zrozumienia masonerii
4. Masoneria i reinkarnacja
5. To jest plan Szatana
6. Szatańskie przygotowania na przyjście Chrystusa
7. Szatańskie próby zatrzymania pochodu chrześcijaństwa i niszczenia jego owoców
8. Medyceusze, Rothschildowie, System Rezerwy Federalnej
9. System Rezerwy Federalnej – narzędzie przejęcia bogactwa i władzy
Rozdział II Wielki przekręt masonerii – skutki Konferencji w Bretton Woods
1. To była śmiertelna pułapka
2. Równia pochyła – od standardu złota do złotej kotwicy – cywilizacja może ulec zagładzie
3. Czy masoni planowali III wojnę światową już w XX w.?
4. Plan doprowadzenia do Wielkiego Krachu
5. „Raport z Żelaznej Góry” i pomysł Zielonego Ładu
6. New age, satanizm, demoralizacja, narkotyki – narodziny masońskiego świata w perspektywie moralnej i duchowej
Rozdział III Przejęcie przez masonerię świata finansów
1. Na scenę wkracza Paul Volcker
2. Kontrolowany rozpad gospodarki światowej
3. Świat nowego pieniądza – pieniądz bez pokrycia i poza kontrolą państw
4. „Zabieramy biednym i rozdajemy bogatym”
5. Jak kiedyś funkcjonowały banki?
6. Dziś: finansowe ubezwłasnowolnienie obywatela
7. Jak kiedyś funkcjonowały weksle i listy zastawne?
8. Czy świat finansowy jest zdominowany przez weksle?
Rozdział IV Rabunek w majestacie prawa
1.Produkcja prywatnych pieniędzy na niebywałą skalę
2. Prawo stało się sprzeczne z żywotnymi interesami państw
3. Islandia próbuje się wyłamać
4. Nowa cywilizacja długu
5. Dwa rabunkowe „podatki bankowe”
6. Jak poprzez inflację rabują nasze dochody
7. Dlaczego przez wiele lat inflacja była tak niska
8. Bomba z opóźnionym zapłonem
Rozdział V Techniki neutralizowania pustego pieniądza
1. Cywilizacja rzeczy do wyrzucenia
2. „Teologia” konsumpcjonizmu
3. Dyktatura mody
4. Jedną z największych wartości staje się nowoczesność
5. Porządek „doskonałości” i postępu technicznego
6. Porządek niskiej jakości i krótkiego „życia” towarów przemysłowych
7. Sprzedaż tego, co ludziom niepotrzebne
8. Nowe finansowe i konsumpcyjne wyzwania – kupowanie tego czego w istocie, w sensie materialnym, nie ma
Rozdział VI MacŚwiat, HollyWorld – nowe towary i usługi
1. Nowa, masońska, forma gospodarki
2. McŚwiat i koniec demokracji
3. Masoński „kulturowy Czarnobyl”
4. Uniformizacja i „komercyjny totalitaryzm”
5. Tyrania Szatana
6. Szatan i Hollyworld
7. Koncerny, Szatan i rząd dusz
8. Reklama dźwignią… prania mózgów
9. Sport jako narzędzie zniewolenia
10. Masoni osiągnęli swój cel duchowy – przerobili ludzi na swoje kopyto
Rozdział VII Masoński system finansowy zaczyna się sypać
1. Plany Regana i zamach na niego
2. „Gwiezdne wojny” i wojny lokalne – pierwsze tymczasowe rozwiązanie
3. Otwarcie nowych rynków zbytu – drugie tymczasowe rozwiązanie
4. USA stawia na chiński rynek – trzecie tymczasowe rozwiązanie
5. Wojna w Iranie i wojna w Afganistanie – czwarte tymczasowe rozwiązanie
Rozdział VIII Coraz większe kłopoty masonerii i kolejne jej zwycięstwa
1. Kryzys finansowy w latach 2007-2009 – kto i dlaczego go wywołał
2. Przebieg kryzysu i jego skutki
3. Skutki kryzysu w Polsce
4. Gwałtowne wzbogacenie się elit masońskich
5. Przypadek Steve Mnuchina
6. Najbogatsi masoni i sieć fundacji
7. Co wiemy o najbogatszych masonach
Rozdział IX Przedostatni etap realizacji masońskiego planu – pierwsze lata
1. Najważniejsze wydarzenia – masoni zmieniają obraz świata
2. Destabilizacja Bliskiego Wschodu i fala uchodźców – zniszczenia świata islamskiego i dezintegracja Europy
3. Soros, Rothschildowie, Brzeziński i Rockefeller
4. Europa popełnia samobójstwo
Rozdział X Przedostatni etap realizacji masońskiego planu – wojny pomiędzy masonami
1. Wojna masonów na Ukrainie prawdziwa czy pozorowana?
2. Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – kwestia Baracka Obamy i Hilary Clinton
3. Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – być albo nie być Izraela
4. Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – kwestia Rosji i Chin
5. Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – kwestia Wielkiego Krachu
6. Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – walka o przywództwo w masonerii
7. Wojna Trumpa z masonami – masoni dochodzą do porozumienia na wszystkich frontach
Rozdział XI Plan masonerii
1. Sytuacja w 2019 roku
2. Wielki Reset zamiast Wielkiego Krachu
3. Świat po Wielkim Resecie – powstanie masońskiej doktryny
4. Aldous Huxley – powieściopisarz czy masoński ideolog?
Rozdział XII Świat po Wielkim Resecie – prawo, rodzina, własność prywatna, kultura
1.Wszechobecne prawo
2. Zniszczenie małżeństwa i rodziny oraz likwidacja własności prywatnej
3.Nowe media i nowa cenzura
4. Przekreślanie historii i zniszczenie kultury
Rozdział XIII Świat przed i po Wielkim Resecie – standaryzacja ludzi i warunkowanie społeczne
1. Standaryzacja ludzi i warunkowanie społeczne – socjotechniki
2. Początki eugeniki i masoneria
3. Eugenika Huxley`a
4. Rozwój eugeniki, Niemcy hitlerowskie i masoneria
5. Eugenika i genetyka – program manipulacji genetycznej
6. Standaryzacja ludzi i warunkowanie społeczne – „metoda chemiczna” (rola substancji psychoaktywnych)
7. Ograniczenie populacji ludzi
Rozdział XIV Świat przed Wielkim Resetem – przygotowania do totalnej inwigilacji i kontroli
1. Inwigilacja i kontrola przed Wielkim Resetem
2. Ciemna strona internetu
3. Karty płatnicze, telefony, smartfony i GPS – oprogramowania i aplikacje szpiegowskie
4. Czipy – zastosowania w odniesieniu do towarów i zwierząt
5. Czipy wszczepiane ludziom – pierwsze zastosowania
6. Czipy płatnicze – czy tylko płatnicze?
Rozdział XV Świat po Wielkim Resecie – totalna inwigilacja i kontrola
1. Życie po Wielkim Resecie – kilka podstawowych informacji
2. Inteligentne Miasta przyszłości to obozy koncentracyjne
3. Czy Inteligentnym Miastom grozi rewolucja?
4. Inne technologie wszczepialne – smartfony „wbudowane” w ciało ludzkie i „inteligentne tatuaże”
5. Wearable, czyli zaczipowane i skomputeryzowane ubrania i dodatki
6. Inteligentna biżuteria i inteligentne okulary
7. Inteligentne pigułki, „ptaki”, „węże”, „owady”, lalki-donosiciele
8. Czipy w mózgu – perspektywy pełnej kontroli
9. Piekło inwigilacji i kontroli
Rozdział XVI Inteligentny pył i odczytywanie myśli
1. Inteligentny pył – najnowsza i najbardziej skuteczna metoda inwigilacji i kontroli
2. Przygotowania do odczytywania ludzkich myśli
3. Metody odczytywania ludzkich myśli
4. Informacja to siła i władza
Rozdział XVII Sztuczne inteligencje – klucz do władzy masonerii nad światem
1. Czym jest Sztuczna Inteligencja
2. Sztuczna Inteligencja ChatGPT i jej „ojcowie”
3. Przedziwne zachowania ChatGPT i zagrożenia, które stwarza w wielu perspektywach
4. Wielcy tego świata bronią ChatGPT
5. ChatGPT – Sztuczna Inteligencja ma swój poprawny politycznie (i masoński) światopogląd
6. W ciągu kilku pierwszych miesięcy 2023 roku dokonała się wielka rewolucja
7. Czy to był falstart czy to już początek nowej masońskiej ery?
8. GPT-4 – „Sztuczna inteligencja już wymknęła się spod kontroli”?
9. GPT-4 niebezpieczne dla porządku publicznego w USA i we Włoszech
10. Żądanie wstrzymania „eksperymentów AI” czy tylko uspokojenie nastrojów?
11. Jak myślą masoni i Sztuczne Inteligencje – klucz do zrozumienia tego, co się dzieje
12. Masoneria, Sztuczna Inteligencja i „prawa robotów” – czy Sztuczna Inteligencja może zabijać ludzi?
Rozdział XVIII Świat po wielkim Resecie – nowa religia
1. Ujęcie Platona – religia elit i religia dla „motłochu”
2. Huxley – likwidacja chrześcijaństwa i nowa religia państwowa
3. Satanistyczna liturgia nowej religii
4.Czarne msze i „sakralne” orgie w masonerii – Bill Gates
5. Czy New Age będzie światową religią po Wielkim Resecie?
6. A może Wicca będzie światową religią po Wielkim Resecie?
7. Czy rzymski politeizm będzie, według masonów, religią przyszłości?
8. Jedyna „prawdziwa” religia po Wielkim Resecie, czyli „odnowa” w duchu… masońskim
Rozdział XIX Masoneria i manipulacja chemiczna
1. „Wszystkiemu winny jest tylko wirus”
2. Działania masonerii w latach 2020-2021 i przygotowania do Wielkiego Resetu
3. Przygotowanie czipów „zdrowotnych” dla całej populacji
4. Czy poddadzą nas wszystkich działaniu narkotyków? Czy w ten sposób chcą zmienić ludzkość?
5. Juwal Noach Harari o roli narkotyków w życiu społeczeństw po Wielkim Resecie
6. Narkotyki, czipy i szczepionki, czyli masońska metoda na pacyfikację społeczeństw
Rozdział XX Masoneria i manipulacja genetyczna
1. Dlaczego chcieli wszystkich zaszczepić?
2. Plan wytworzenia różnych gatunków ludzi
3. Pierwszy produkt manipulacji genetycznej: homo sapiens – rasa podludzi
4. Drugi produkt manipulacji genetycznej: homo deus – masońska rasa nadludzi, czyli ludzi-bogów
5. Masoni chcą być nieśmiertelni
6. Harari i rosyjski transhumanizm
7. Czy wytwarzanie nowych ras ludzi jest dziś możliwe?
Rozdział XXI Masoneria i nowa nacjonalizacja
1. Wirus kontra przedsiębiorczość
2. Kolejny podatek służący nowej nacjonalizacji – inflacja
3. Tajemnicza sprawa – państwowe obligacje – czy będą wyprzedawać państwowy majątek
4. Wojna potrzebna jak powietrze – manipulowanie przez masonerię wojną na Ukrainie
5. Trzecia wojna światowa – alternatywa na czarną godzinę
Rozdział XXII Zielony Ład – ostatni gwóźdź do trumny własności prywatnej i sposób na obniżenie kosztów utrzymania „motłochu”
1. 1967 rok – powstanie koncepcji Zielonego Ładu
2. Recepta Billa Gatesa na Zielony Ład dla świata
3. Czy Biden wypełnia polecenia Billa Gatesa?
4. Zielona Rewolucja w ujęciu Billa Gatesa
5. Zagrożenie klimatyczne to ewidentne oszustwo
6. Zielona ideologia, w centrum której jest nienawiść do ludzi i cywilizacji
7. Kompostowanie ludzkich zwłok – „trzeba oszczędzać planetę”
8. Największym zagrożeniem są… krowy
9. Zaczyna się epoka konsumpcji insektów i larw
10. Dlaczego chcą nas karmić insektami i larwami
11. W jaki sposób zmuszą nas do jedzenia „robali”
12. Zielny Ład uczyni z nas pariasów
Rozdział XXIII Wielkie Przebudzenie przeciwko Wielkiemu Resetowi
1. Roberto de Mattei contra abp Carlo Maria Viganò
2. Ważne pytania – jak na nie odpowiedzieć?
3. Aleksander Dugin i Aleister Crowley
4. Dugin kusi przeciwników globalizmu
5. Globaliści i Rosja – dwa oblicza Szatana?
6. Na czym polega Wielkie Przebudzenie
7. „Manifest Wielkiego Przebudzenia” i „Manifest komunistyczny” – czy historia się powtarza?
8. Nowe hasło masonerii rytu francuskiego – wielobiegunowość
9. Wielkie Przebudzenie – międzynarodówka zwykłych ludzi czy międzynarodówka państw?
Rozdział XXIV Masońska wizja świata po Wielkim Resecie i Wielkim Przebudzeniu
1. Czy doktryna Wielkiego Przebudzenia jest realizacją masońskiej wizji Rządu Światowego?
2. Wielka Wojna może w każdej chwili wybuchnąć
3. Jak będzie wyglądał świat po Wielkim Przebudzeniu?
4. Co stałoby się z Polską, gdyby znalazła się w strefie Wielkiego Przebudzenia?
5. Czy Wielki Reset ma objąć cały świat?
Rozdział XXV Życie codzienne po Wielkim Resecie
1. Życie po Wielkim Resecie według Marka Romano
2. Życie po Wielkim Resecie według Grzegorza Osińskiego
3. Nie będziemy mieli nic do powiedzenia
4. Życie w Inteligentnym Domu
5. Obcy w „naszym” domu
6. Opieka zdrowotna w świecie po Wielkim Resecie
7. Świat po Wielkim Resecie – kraina totalnego bezrobocia
8. Ograniczenia w przemieszczaniu się
9. Szpitale psychiatryczne, przymusowe podawanie „lekarstw”, manipulacja genetyczna
10. Małżeństwo, rodzina, dzieci – sztuczne macice czy surogatki?
11. To będzie Królestwo Szatana na Ziemi
Zakończenie – PiS i PO w służbie Wielkiego Resetu – czy Polska pozostanie na mapie świata?

Fałszywe „prace naukowe” są alarmująco powszechne.

Fałszywe „prace naukowe” są alarmująco powszechne.

9 May 2023

fake-scientific-papers-are-alarmingly-common

[…Ale nowe narzędzia obiecująco radzą sobie z rosnącymi symptomami akademickiej kultury „publikuj albo giń”]

[Na podst.: (https://doprawdy.info/2023/05/falszywe-prace-naukowe-sa-alarmujaco-powszechne-science/) ] [Wersja tej historii ukazała się w Science, Vol 380]

======================

Kiedy neuropsycholog Bernhard Sabel uruchomił swój nowy wykrywacz fałszywych dokumentów, był zszokowany tym, co znalazł. Po sprawdzeniu około 5000 artykułów szacuje, że do 34% artykułów z dziedziny neuronauki opublikowanych w 2020 r. zostało prawdopodobnie zmyślonych lub splagiatowanych; w medycynie liczba ta wyniosła 24%.

Obie liczby, które on i współpracownicy podają w preprintach medRxiv opublikowanych 8 maja, znacznie przekraczają poziomy obliczone dla 2010 r. – i są znacznie większe niż 2% wartości bazowej oszacowanej w raporcie grupy wydawców z 2022 r.

„Na początku po prostu trudno w to uwierzyć”, mówi Sabel z Uniwersytetu Otto von Guericke w Magdeburgu i redaktor naczelny Restorative Neurology and Neuroscience. To tak, jakby „ktoś powiedział ci, że 30% tego, co jesz, jest toksyczne”.

Jego odkrycia podkreślają to, co powszechnie podejrzewano: Czasopisma zalewa rosnąca fala manuskryptów naukowych z fabryk publikacji– tajnych firm, które pozwalają badaczom fałszować swoje publikacje, płacąc za fałszywe artykuły lub niezasłużone autorstwo.

Fabrykipublikacji’ zbijają fortuny, atakując system, który nie miał pojęcia, jak sobie z tym poradzić” – mówi Dorothy Bishop, psycholog z Uniwersytetu Oksfordzkiego, która bada nieuczciwe praktyki wydawnicze. Komunikat wydawnictwa Hindawi z 2 maja podkreślił to zagrożenie: wydawnictwo zamknęło cztery ze swoich czasopism, w których stwierdzono „poważne zagrożenie” artykułami pochodzącymi z fabrykipublikacji.

Narzędzie Sabela opiera się na zaledwie dwóch wskaźnikach – autorach korzystających z prywatnych, nieinstytucjonalnych adresów e-mail oraz tych, którzy wymieniają powiązania ze szpitalami. Nie jest to idealne rozwiązanie ze względu na wysoki wskaźnik wyników fałszywie dodatnich. Inni twórcy wykrywaczy fałszywych dokumentów, którzy często ujawniają niewiele na temat działania swoich narzędzi, borykają się z podobnymi problemami.

Mimo to detektory budzą nadzieję na uzyskanie przewagi nad fabrykamipublikacji, które produkują fałszywe manuskrypty zawierające tekst, dane i obrazy częściowo lub całkowicie splagiatowane lub sfabrykowane, często masowane przez ghost writerów [„murzynów”]. Niektóre artykuły są zatwierdzane przez nieuczciwych recenzentów, o których zabiegają autorzy. Takie manuskrypty grożą zepsuciem literatury naukowej, wprowadzając czytelników w błąd i potencjalnie zniekształcając systematyczne przeglądy. Niedawne pojawienie się narzędzi sztucznej inteligencji, takich jak ChatGPT, zwiększyło obawy.

Aby temu przeciwdziałać, Międzynarodowe Stowarzyszenie Wydawców Naukowych, Technicznych i Medycznych (STM), reprezentujące 120 wydawców, prowadzi działania o nazwie Integrity Hub w celu opracowania nowych narzędzi. STM nie ujawnia zbyt wiele na temat metod wykrywania, aby nie zdradzić fabryk publikacji. „To trochę wyścig zbrojeń” – mówi Joris van Rossum, dyrektor ds. produktów w Integrity Hub. Stwierdził on, że jedną z wiarygodnych oznak fałszerstwa jest odwoływanie się do wielu wycofanych artykułów; inna obejmuje manuskrypty i recenzje wysyłane pocztą elektroniczną z adresów internetowych spreparowanych tak, aby wyglądały jak te z legalnych instytucji.

============

Dwudziestu wydawców – w tym najwięksi, tacy jak Elsevier, Springer Nature i Wiley – pomaga w opracowywaniu narzędzi Integrity Hub, a 10 z nich ma korzystać z detektora fabryk publikacji, który grupa zaprezentowała w kwietniu. STM spodziewa się również, że w tym roku uruchomi pilotażowo osobne narzędzie wykrywające manuskrypty wysyłane jednocześnie do więcej niż jednego czasopisma, co jest praktyką uważaną za nieetyczną i oznaką, że mogą one pochodzić z fabryk publikacji. Jak mówi van Rossum, taka współpraca na dużą skalę ma na celu ulepszenie tego, co wydawcy robili indywidualnie i dzielenie się narzędziami w całej branży wydawniczej.

„To nigdy nie będzie [w pełni] zautomatyzowany proces” – mówi. Narzędzia te są raczej jak „filtr antyspamowy… nadal chcesz używać filtr antyspamowy co tydzień”, aby sprawdzić, czy nie zostały błędnie oznaczone legalne treści.

STM nie wygenerował jeszcze danych liczbowych dotyczących dokładności lub wskaźników fałszywie dodatnich, ponieważ projekt jest zbyt nowy. Jednak wyłapywanie jak największej liczby podróbek zazwyczaj prowadzi do większej liczby fałszywych alarmów.

Narzędzie Sabela poprawnie oznaczyło prawie 90% fałszywych lub wycofanych artykułów w próbce testowej. Jednak do 44% prawdziwych artykułów zostało oznaczonych jako fałszywe, więc wyniki nadal wymagają potwierdzenia przez wykwalifikowanych recenzentów. Jak mówi Adam Day, dyrektor założyciel startupu o nazwie Clear Skies, który konsultował się z STM w sprawie Integrity Hub, inne wykrywacze fałszerstw fabryk publikacji mają zazwyczaj podobny wynik. Jednak bez polegania w pewnym stopniu na zautomatyzowanych metodach, „albo musisz wyrywkowo sprawdzać, albo wykorzystujesz własne ludzkie uprzedzenia, aby wybrać, co należy sprawdzić. A to generalnie nie jest zbyt sprawiedliwe”.

Sprawdzanie podejrzanych artykułów może być czasochłonne: W 2021 r. przegląd publikacji przez Springer Nature zawierał około 3000 artykułów, co do których istniało podejrzenie, że pochodzą z fabryk publikacji, wymagał do 10 pracowników, powiedział Chris Graf, dyrektor firmy ds. rzetelności badań, podczas przesłuchania podkomisji Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych w sprawie fabryk publikacji w lipcu 2022 r. (Springer Nature publikuje około 400 000 artykułów rocznie).

Nowo zaktualizowane wytyczne dla czasopism wydane w kwietniu mogą pomóc zmniejszyć obciążenie pracą. Mogą one podjąć decyzję o odrzuceniu lub wycofaniu partii artykułów, co do których istnieje podejrzenie, że zostały wyprodukowane przez fabrykę publikacji, nawet jeśli dowody są poszlakowe, mówi organizacja non-profit Committee on Publication Ethics, która jest finansowana przez wydawców. Jej poprzednie wytyczne zachęcały czasopisma do zwracania się do autorów każdego podejrzanego artykułu z prośbą o dodatkowe informacje, co może skutkować długotrwałą korespondencją zwrotną.

Niektórzy obserwatorzy zastanawiają się, czy czasopisma wywiążą się ze swoich obietnic. Wydawcy korzystający ze otwartego dostępu – w ramach którego czasopisma pobierają opłatę od autorów za udostępnienie ich artykułów do czytania natychmiast po ich opublikowaniu – mają finansową motywację do publikowania większej, a nie mniejszej liczby artykułów. Mają „ogromny konflikt interesów” w odniesieniu do fabryk publikacji, mówi Jennifer Byrne z Uniwersytetu w Sydney, która badała, w jaki sposób fabryki publikacji fałszowały dane dotyczące genetyki raka.

Przeszkodą jest również presja „publikuj albo zgiń”, jaką instytucje wywierają na naukowców. „Chcemy zastanowić się nad współpracą z instytucjami w celu wyeliminowania być może niektórych [zawodowych] zachęt, które mogą mieć te szkodliwe skutki” – mówi van Rossum. Sabel dodaje, że takie naciski mogą skłonić klinicystów bez doświadczenia badawczego do zwrócenia się w stronę fabryk publikacji, dlatego też przynależność do szpitala może być sygnałem ostrzegawczym.

Day widzi jednak pewną nadzieję: Oznaczanie czasopism podejrzanych o to, że są celem fabryk publikacji, może szybko zniechęcić do składania kolejnych nieuczciwych zgłoszeń. Wskazuje on na swoją analizę czasopism, które Chińska Akademia Nauk (CAS) umieściła na publicznej liście z powodu podejrzeń, że zawierały one artykuły z fabryk publikacji. Opracowany przez jego firmę wykrywacz Papermill Alarm wykazał, że przed opublikowaniem listy CAS podejrzane artykuły stanowiły większość treści niektórych czasopism; później odsetek ten spadł prawie do zera w ciągu kilku miesięcy (patrz wykres). (Papermill Alarm flaguje potencjalnie nieuczciwe artykuły w oparciu o charakterystyczne wzorce ujawniane, gdy fabryka publikacji wielokrotnie przesyła dokumenty; firma nie ujawnia publicznie, jakie są te znaki).

Niektórzy obserwatorzy obawiają się, że artykuły z fabryk publikacji będą po prostu migrować do czasopism o niższym poziomie oddziaływania, które będą dysponować mniejszymi zasobami do ich wykrywania. Wyłapywanie każdego fałszywego artykułu nie jest konieczne, mówi Day. „Chodzi o stosowanie praktyk, które są odporne na ich model biznesowy”.

Ograniczenie działalności fabryk publikacji

Po tym, jak w raporcie z 2020 r. wymieniono czasopisma, co do których istniało podejrzenie, że zawierają artykuły z fabryk publikacji, analiza przeprowadzona przy użyciu automatycznego wykrywacza Papermill Alarm wykazała, że liczba takich artykułów w jednym z tych czasopism (którego nazwa nie została podana w analizie) szybko i gwałtownie spadła. Kolumny pokazują liczbę artykułów w poszczególnych miesiącach.

PiS chce zmienić konstytucję, aby konfiskować majątki i zwiększyć dług Polski. Bubel prawny.

PiS chce zmienić konstytucję, aby konfiskować majątki i zwiększyć dług Polski. Bubel prawny.

Bosak i Berkowicz punktują.

Postulujemy „przede wszystkim wycofanie się ze szkodliwej, powodującej inflację, polityki rozdawnictwa, z kupowania głosów wyborców za ich własne pieniądze”.

pis-chce-konfiskowac-majatki

Konfederacja nie poprze proponowanych przez PiS zmian w konstytucji. To kompletny bubel prawny, rzeczy nieskuteczne lub potencjalnie szkodliwe, prowadzące do konfiskaty majątków Polaków na podstawie jedynie „domniemania” oraz do dalszego zadłużania Polski – oświadczyli posłowie Konfederacji Krzysztof Bosak i Konrad Berkowicz. Ich zdaniem, każde środowisko polityczne, które takie propozycje poprze, „będzie działało na szkodę budowania bogatej, praworządnej, bezpiecznej Polski”.

==========================

Pod koniec kwietnia sejmowa komisja nadzwyczajna przyjęła wraz z poprawkami przygotowany przez posłów PiS projekt ustawy o zmianie konstytucji, który przewiduje wyłączenie z limitu zadłużenia publicznego pożyczek, gwarancji i poręczeń finansowych służących finansowaniu potrzeb obronnych państwa. Projekt wprowadza także możliwość przejęcia przez Skarb Państwa własności, która może służyć do wspierania rosyjskiej agresji.

Bosak przypomniał podczas konferencji prasowej w Sejmie, że zmianę przepisów zaproponował w ub. roku rząd, pierwsze ich czytanie odbyło się w Sejmie w grudniu i – jak ocenił – „z niewiadomych do końca przyczyn wracają do teraz na posiedzenie Sejmu z drugim czytaniem”.

Współprzewodniczący Konfederacji poinformował, że w ocenie jego partii, proponowane przez PiS przepisy „są źle napisane” i „nie mają poparcia politycznego”.

Natomiast my, ze względu na niebezpieczne artykuły zawarte w tych propozycjach, ostrzegamy opinię publiczną i tłumaczymy, co rząd chciałby zrobić. A czy to się uda, zależy oczywiście od postawy wszystkich sił politycznych – podkreślił.

Konfiskata majątków po nowemu

Bosak ocenił również, iż zapisane w projekcie zmiany, „to kompletny bubel prawny, to rzeczy, lub to nieskuteczne lub potencjalnie szkodliwe, których nigdy nie poprzemy. I konstytucja powinna być – jeżeli w ogóle – zmieniona w atmosferze konsensusu, pogłębionej debaty nad sensem przepisów”.

Referując opinię Konfederacji ws. przepisów dotyczących konfiskaty majątków, zwrócił uwagę, że „zostały zaproponowane w kontekście akcji konfiskowania, czy zamrażania majątków oligarchów rosyjskich po to, żeby w Polsce te majątki nie mogły funkcjonować”.

Jednocześnie przypomniał, że „wcześniej, przez 8 lat swoich rządów PiS żadnych przepisów szczególnych zapobiegających napływowi kapitału rosyjskiego do Polski nie tylko nie wprowadzał, ale chętnie z tym kapitałem rosyjskim współpracował, czy to jeżeli chodzi o spółki skarbu państwa, czy jeżeli chodzi o sektor prywatny, gdzie nie było żadnych limitów”.

W tej chwili jest propozycja, żeby zmieniać konstytucję po to, żeby od 'mrożenia’ przejść do konfiskowania. (…) Przepisy, które zaproponował PiS, po pierwsze wcale nie dotyczą wyłącznie rosyjskich oligarchów, one dotyczą także polskich obywateli, a mianowicie obywateli, którzy mają zarejestrowane spółki. Nie ma tam informacji, że te przepisy mają dotyczyć wyłącznie spółek, które mają udziałowców rosyjskich, które których ostatecznym beneficjentem są obywatele Rosji, czy też nawet współpracownicy rosyjskich służb. Tam jest informacja po prostu o osobach prawnych, a więc dotyczy to osób prawnych, czyli spółek, które zostały założone przez polskich obywateli – zaznaczył.

Przyznał, że jego zdaniem, jest to „dziwne”. – Jaka jest intencja rządu? – pytał.

Ponadto ocenił, że „te przepisy są sformułowane kompletnie nieprecyzyjnie”. Jak uzasadnił, „jest mowa o tym, że można domniemywać, że majątek będzie służył wspieraniu agresji. – Ale co znaczy, że 'można domniemywać’? – pytał, gdyż – jak zauważył – „domniemywać to sobie każdy może wszystko”.

Nie ma tutaj procedury sądowej, nie ma tutaj procedury administracyjnej. Zmierza to do tego, żeby minister zarządzaniem zabierał majątek, bo sobie coś 'domniema’ – mówił.

Ironizował w tym kontekście, że takie decyzje może były w „poprzednich epokach, że ktoś stwierdzał, a to teraz będzie moje i sobie zabierał”. – Natomiast żyjemy w XXI wieku, mamy pewne koncepcje rozwiniętego państwa, opartego na prawie, praworządności. I jeżeli rząd chce ustalić jakieś specjalne przepisy, to musi się to wszystko mieścić w ramach prawa, to nie może być też sprzeczne z konstytucją, z prawem unijnym, któremu podlegamy – podkreślił.

Dodał przy tym, iż „Rosjanie w dość sprytny sposób wykorzystują prawo europejskie i rozmaite europejskie jurysdykcje”. – Do Polski nie wchodzą, jako kapitał wprost rosyjski, tylko na przykład kapitał z innych jurysdykcji, które funkcjonują w ramach wspólnego Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) – opisywał.

Podsumowując proponowane przez PiS zmiany w zakresie konfiskaty majątków, stwierdził, że „mamy tutaj brak procedury sądowej, brak procedury administracyjnej, niejasno napisane przepisy, które mają dotyczyć także polskich obywateli, a przynajmniej podmiotów prawnych założonych przez nich”.

Bosak wskazał też na wątpliwości, co do intencji takich zmian, gdyż – jak zauważył – „jeżeli to naprawdę ma dotyczyć oligarchów rosyjskich, ich majątków, to te przepisy z dużym prawdopodobieństwem będą kompletnie nieskuteczne”. – Dlatego, że mowa jest (…) wyłącznie o bezpieczeństwie wewnętrznym, gdy tymczasem widać wyraźnie, że napaść Rosji na Ukrainę zagraża przede wszystkim naszemu bezpieczeństwu zewnętrznemu, a nie wewnętrznemu – zaznaczył.

Jego zdaniem, „majątek, który jest 'zaparkowany’ w Polsce przez oligarchów rosyjskich, jest na przykład majątkiem prywatnym, nie generuje strumienia finansowego, które może być wykorzystane do wspierania agresji na Ukrainie i nie może służyć celom publicznym, propagandowym”.

Właściwie w świetle tego przepisu byłby (taki majątek) nietykalny, bo jeżeli ani nie generuje przychodu finansowego, ani nie generuje jakiejś pozycji w debacie publicznej, która by umożliwiała wspieranie tej agresji, to nie podpada pod ten artykuł, który PiS napisał – wyjaśniał.

Współprzewodniczący Konfederacji pytał też, „dlaczego PiS w propozycji swoich przepisów wyłącza cały majątek rosyjskich oligarchów, który nie może być wykorzystany do wspierania i finansowania (agresji w Ukrainie)”.

Czemu oligarchowie mają być nietykalni? Czemu rząd PiS-u w tej sprawie nie jest w stanie nic zrobić, i czemu konstruuję przepisy, które mają wyjąć majątki polskich obywateli działających poprzez legalne spółki spod ochrony konstytucyjnej? Do kosza z tym przepisami – zaproponował Krzysztof Bosak.

Bez wyroku sądu, bez nawet decyzji administracyjnej

Wtórował mu Konrad Berkowicz podkreślając, że „niezależnie od powodów, czy pretekstów, dla których proponuje się takie zmiany, to jest sprawa najwyższej wagi”.

Proponowane zmiany w konstytucji mają umożliwić – bez wyroku sądu, bez nawet decyzji administracyjnej – na podstawie wyłącznie domniemania umożliwić rządowi konfiskatę majątku, majątku również polskich obywateli. A taka zmiana spowodowałaby całkowite usunięcie ochrony elementarnej wartości w naszym kręgu cywilizacyjnym, jaką jest własność, całkowitą likwidację bezpieczeństwa gromadzenia majątku, inwestowania, budowania przedsiębiorstw, czy po prostu bogacenia się, a więc budowania bogactwa naszego kraju – wyjaśnił Berkowicz.

Wskazał ponadto na proponowaną przez PiS zmianę art. 216 Konstytucji RP, „która ma wyłączyć z limitu zadłużenia państwa wydatki na obronność kraju”. Jednocześnie oświadczył, iż „Konfederacja od początku swojego istnienia bardzo stanowczo domagała się zwiększenia finansowania wojska, obronności kraju”.

Jesteśmy więc niezmiennie za dofinansowywaniem, ale też i za reformowaniem polskiego wojska. Nie można jednak tego robić kosztem pozamilitarnego bezpieczeństwa państwa – zaznaczył.

Wyraził w tym kontekście pogląd, że „konstytucyjny bezpiecznik w postaci limitu 3/5 budżetu państwa, jako zadłużenia, to i tak jest daleko posunięty, liberalny limit”. – Nie powinniśmy zdobywać finansów na polską obronność kosztem zwiększania zadłużenia – przekonywał.

Oficjalny dług publiczny rośnie, a jest jeszcze dług ukryty

Berkowicz przypomniał, że oficjalnie dług publiczny wynosi już prawie 1,5 biliona złotych, a jego obsługa, „czyli same odsetki, które spłacamy, to jest kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie”.

Poza tym mamy jeszcze dług ukryty, czyli zobowiązania państwa, na przykład emerytalne. To wynosi już 5 bilionów złotych – wyliczał.

Przekonując, że Polska nie powinna jeszcze bardziej się zadłużać, oświadczył, że Konfederacja postuluje „przede wszystkim wycofanie się ze szkodliwej, powodującej inflację, polityki rozdawnictwa, z kupowania głosów wyborców za ich własne pieniądze”.

I postulujemy wprowadzenie koniecznych, rozsądnych, racjonalnych oszczędności – powiedział.

W konkluzji Berkowicz zaznaczył, że „Konfederacja ma odwagę mówić jak jest, i ma odwagę mówić o tym, że jest gotowa na dokonywanie tych trudnych, ale koniecznych i korzystnych w dłuższej perspektywie decyzji”.

I tylko Konfederacja jest w tym wiarygodna. I oczywiście Konfederacja nie poprze tych skandalicznych zmian w konstytucji – oświadczył.

Poseł dodał, że „każde środowisko polityczne, które z jakichkolwiek względów zdecyduje się pomóc rządowi Prawa i Sprawiedliwości i Suwerennej Polski w przeprowadzaniu tych zmian w konstytucji, w uzyskaniu tych 2/3 głosów w polskim Sejmie, które są wymagane, będzie działało na szkodę budowania bogatej, praworządnej, bezpiecznej Polski”.

Rabunek mienia chcą wpisać do konstytucji

Rabunek mienia chcą wpisać do konstytucji:

https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/druk.xsp?nr=3180

[Bold w tekście – MD]

===========================================

Druk nr 3180Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektu ustawy o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej o poselskim projekcie ustawy o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Data pisma: 2023-04-27
Data doręczenia druku: 2023-05-08

Liczba stron : 2 Data : 23-5-18 Nazwa pliku : 1

IX kadencja/druk 2263

USTAWA

z dnia

o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

Art. 1. W Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. poz. 483, z 2001 r. poz. 319, z 2006 r. poz. 1471 oraz z 2009 r. poz. 946) wprowadza się następujące zmiany:

1) w art. 216 ust. 5 otrzymuje brzmienie:

„5. Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Przy obliczaniu relacji państwowego długu publicznego do wartości rocznego produktu krajowego brutto nie wlicza się zaciągniętych pożyczek ani udzielonych gwarancji i poręczeń finansowych służących finansowaniu potrzeb obronnych Rzeczypospolitej Polskiej. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.”;

2) po rozdziale XI dodaje się rozdział XIa w brzmieniu:

„Rozdział XIa

ZAGROŻENIE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWA

Art. 234a. 1. W razie zbrojnej napaści na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub zbrojnej napaści na terytorium innego państwa powodującej bezpośrednie, zewnętrzne zagrożenie Rzeczypospolitej Polskiej lub jej porządku publicznego majątek, który znajduje się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, może zostać przejęty przez Skarb Państwa z mocy prawa i bez odszkodowania, w przypadku gdy można domniemywać, że majątek ten jest wykorzystywany lub może być wykorzystany w jakiejkolwiek części do finansowania lub wspierania w innej formie tej napaści lub działań z nią związanych, w szczególności ze względu na osobiste, organizacyjne lub finansowe powiązania właściciela majątku z podmiotem dokonującym napaści.

2. Majątek przejęty przez Skarb Państwa przeznacza się na wsparcie osób dotkniętych skutkami napaści zbrojnej.

3. Szczegółowy zakres, sposób i tryb przejęcia majątku, w tym zakres domniemania, o którym mowa w ust. 1, i okoliczności wyłączające przejęcie, a także sposób wykorzystania przejętego majątku określa ustawa.”.

Art. 2. Ustawa wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

A co jeśli pedofilia jest jedną z preferencyjnych dróg dla kooptacji na wysokie urzędy w UE?

A co jeśli pedofilia jest jedną z preferencyjnych dróg dla kooptacji na wysokie urzędy w UE?

17 Maggio 2023 pedofilia-jest-jedna-z-preferencyjnych-drog-dla-kooptacji-na-wysokie-urzedy-w-ue?

FOTO: Zboczeniec Joris

Warto przypomnieć…

Euro-pedofilska sieć odsłania swój ogon. Gdzie? – w Turcji…

Pewnego dnia w roku 1995, 12-letni turecki chłopiec pojawia się na posterunku policji i mówi, że uciekł z luksusowego jachtu zakotwiczonego w porcie turystycznym, na którym kilku Europejczyków gwałci nieletnich.

Policja interweniuje i zaskakuje Europejczyków w trakcie uprawiania seksu z chłopcami; odkrywa również tysiące CD z pornografią dziecięcą, ewidentnie wyprodukowaną przez “turystów”. Jednym z aresztowanych jest Joris Demmink: sekretarz generalny holenderskiego ministra sprawiedliwości. Dowiadujemy się również, że dzieci były mu dostarczane przez tureckiego policjanta Mehmeta Korkmaza, który był ochroniarzem Demminka podczas jego “wakacji”. Demmink

Tureckie służby oferują holenderskiemu rządowi wymianę: uwolnienie pedofila i milczenie w zamian za przysługę. Przysługa ma polegać na aresztowaniu kurdyjskiego opozycjonisty, który jest również potężnym handlarzem narkotyków (za pomocą których finansuje kurdyjski ruch oporu) – Husseina Baybasina. Umowa została najprawdopodobniej zawarta bezpośrednio między premierem Turcji a holenderską minister sprawiedliwości, Winnie Sorgdrager  Baybasin

Sorgdrager.

Jak postanowiono, tak zrobiono: Baybasin – który zazwyczaj działa bezkarnie w Londynie – nieroztropnie przybywa do Holandii i tam zostaje aresztowany. Sam Demmink dopilnowuje, by oskarżony był przetrzymywany w izolatce, by nie mógł widywać się z krewnymi. Baybasin otrzymuje wyrok dożywocia od holenderskiego wymiaru sprawiedliwości. Turcy wywierają dalsze naciski na wydanie Baybasina: holenderska minister sprawiedliwości zgadza się, ale próba zostaje zablokowana przez Sąd Najwyższy, który odmawia ekstradycji, jako że w Turcji Baybasinowi grozi kara śmierci. Przekazanie go Turcji nie jest politycznie poprawne.

Demmink zaprzecza, że kiedykolwiek był w Turcji. Tureckie władze graniczne zgadzają się na tę grę: nie ma śladu jakiegokolwiek przejazdu ważnego turysty europejskiego.

Niektóre gazety tureckie zagłębiają się w sprawę i w kwietniu 2013 roku pokazują oryginalny turecki raport celny potwierdzający, że Demmink wjechał do kraju w czerwcu 1996 roku. Jest to wprawdzie na rok przed skandalicznym wydarzeniem, ale przynajmniej dowodzi, że Demmink kłamie. A jego przyjazd do Turcji w roku 1996 był oficjalnie uzasadniony faktem, że jako sekretarz ds. międzynarodowych ministerstwa Holandii był członkiem Europejskiego Komitetu ds. kwestii kurdyjskiej w Turcji… Dziennikarze odkrywają również, że Demmink używał trzech pseudonimów podczas swoich podróży po Turcji. Ponadto agenci celni potwierdzają, że Demmink przebywał w Turcji w latach 1997, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002 i 2003.

Niektóre holenderskie gazety donoszą, że Demmink dużo podróżował, by zaspokoić swoje – nazwijmy to – «hobby»; jego ślady pozostały w różnych haut-lieux pederastii – w tym w barze Pinokio w Pradze, gdzie w latach ’90 spotykali się pedofile należący do wyższych sfer sfrefy Europy północnej oraz Wielkiej Brytanii directeur-bijlmerbajes.

W Turcji, jedna z ofiar, która próbowała pozwać Demminka, była bezpośrednio zastraszana przez szefa tajnych służb, Emina Arslana, zostaje przez niego zgwałcona. Arslan jest tym, który długo współpracował z Demminkiem przy przygotowywaniu akcji przeciwko Kurdowi Bajbasinowi. Fragmenty wywiadu z ofiarą pod («wyczyszczonym» linkiem: interview.

W roku 2012, holenderski dziennikarz śledczy, Micha Kat Micha_Kat, zostaje aresztowany zaraz po wylądowaniu na lotnisku Amsterdam-Schiphol: według niego dlatego, że ujawnił coś na temat skandalicznego zachowania Demminka oraz wysoko postawionych osób, które tak skutecznie go kryją. Wśród rzeczy, które Kat miał ujawnić, była pikantna historia kazirodztwa – sięgająca pradziadka holenderskiej królowej Beatrix… ale nie oddalajmy się od tematu.

Przed sądem, podczas procesu wytoczonego Kat’owi wspomniano o zeznaniach jednej z ofiar Demminka, która twierdzi, że była obecna przy kręceniu filmu typu snuff  nuff_film w Pradze, podczas czego nieletni chłopiec miał umrzeć po tym, jak został sodomizowany wibratorem. («Holenderski demaskator pedofilów stanie przed sądem, wysoki rangą pedofil wciąż na wolności»: truth-seeker (link «wyczyszczony»))

Trudno powiedzieć, że brzmi to bardzo nowo w Holandii. W roku 1998, prokuratorzy w Amsterdamie rozpoczęli dochodzenie w tak zwanej Sprawie Rolodex“: dotyczyła ona gangu bardzo ważnych osób zaangażowanych w sieć gwałtów seksualnych na nieletnich. W sprawę zamieszani byli były minister, osobisty doradca królowej Beatrix i dwaj wysocy rangą sędziowie karni. Policja była bliska aresztowania ich wszystkich oraz przeszukania ich (nietykalnych) domów, kiedy całe śledztwo zostało zablokowane i zamiecione pod dywan.

Później okazało się, że to niejaki Sekretarz Generalny Sprawiedliwości o nazwisku – zgadliście – Joris Demmink zablokował śledztwo. Okazało się również, że Demmink odegrał bardzo dziwną rolę w owym śledztwie: ujawnił informacje o gangu pederastów (którego był członkiem) oraz ostatecznie uratował ichzamykając śledztwo. Był to oczywisty szantaż skierowany do “przyjaciół” i kolegów-euro-pederastów: «Kryjcie mnie, bo w przeciwnym razie, to ja was odkryję».

14-letni holenderski chłopiec zeznał przed Komitetem Helsińskim jak uciekł z domu pociągiem do Amsterdamu i znalazł się w pedofilskim burdelu, zmuszany do kręcenia obscenicznych filmów i uczestniczenia w orgiach. Na dworcu centralnym podszedł do niego uprzejmy mężczyzna, który zaoferował mu miejsce do spania na noc. Rano obudził się zupełnie nagi i otoczony zdjęciami przedstawiającymi go dokonującego aktów obscenicznych. “Opowiem wszystko twojej rodzinie, jeśli…” – zagroził mu uprzejmy mężczyzna. (Zeznanie: Ofiara handlu dziećmi w Amsterdamie, Holandia – Fuse-Action

Nieletni chłopcy byli odurzani i upijani, aby rozluźnić ich powściągliwość; często byli “wynajmowani” na prywatne imprezy; również następny chłopiec opowiadał o filmach snuff, które kończą się śmiercią ofiary gwałtu. Świadek powiedział, że «pracował» w FestivalBar – holenderskim wyspecjalizowanym domu publicznym (dziecięcym), odwiedzanym, zwłaszcza w latach 80-tych, przez wpływowe osobistości brytyjskie (niektóre z nich osiedliły się w Holandii, ponieważ tamtejsze ustawodawstwo było łaskawsze dla ich zboczenia).

Oprócz Demminka, FestivalBar był ponoć odwiedzany przez Fritsa Salomonsona, który był osobistym prawnikiem królowej Beatrix do roku 1996, a także kochankiem księcia Clausa (męża Beatrix). netherlands-the-pedophile-kingdom-and-sodom-and-gomorrah

Przypomnijmy, że królowa Beatrix jest patronką Klubu Bilderberg. Co rok, inauguruje jego tajne spotkania, witając uczestników z wielką powagą.

Ofiara zeznała, że FestivalBar odwiedzał także Geer Van Roon, profesor uniwersytecki, który był tak «miły», że przyjmował zbiegłych od rodzin chłopców do własnego domu (w raportach policyjnych można znaleźć pewne ślady na ten temat), który przedstawił go Demminkowi pozostawiającemu swój duży służbowy samochód na zewnątrz. W tej sprawie, w roku 2004, policjanci chcieli przesłuchać kierowcę Demminka: bez powodzenia, mężczyzna odebrał sobie życie, gdy tylko się o tym dowiedział. «Z pewnością od dłuższego czasu cierpiał na depresję».

Profesor Van Roon znał wiele wysoko postawionych w Belgii osób – gdzie afera pedofilska i dzieciobójcza «Dutroux» Marc_Dutroux na jakiś czas uchyliła zasłonę wiszącą nad eurokratyczną siecią pedofilską –  zasłonę, która natychmiast opadła – i stała się znacznie bardziej nieprzenikniona niż wcześniej. Ale to wystarczyło, aby Jacques Delors Jacques_Delors, “ojciec założyciel” Zjednoczonej Europy – nowego więzienia narodów – i czczony mistrz całej dokooptowanej eurokracji, przeszedł na emeryturę. (Bliższe spojrzenie na sieci wykorzystywania dzieci w Holandii i Belgii child_abuse_networks_in_Netherlands_and_Belgium)

Wśród osób, z którymi Van Roon się spotykał, były osoby o niższej randze społecznej, na przykład Lothar Glandorf, producent filmów pedo-pornograficznych, prawomocnie skazany. paedophile-network-trafficks-young-boys-across-europe the-guardian

Dochodzenie wykazało, że towarzystwo wpływowych VIP-ów odbywało częste podróże do Azji Południowo-Wschodniej i krajów Europy Wschodniej w celu zapewnienia sobie przyjemności: Polski, Rumunii…

Istnieją nagrane rozmowy telefoniczne, w których Demmink “zamawia” dzieci na weekend. Pomimo, iż holenderska policja otrzymała 40 skarg w tylu sprawach dotyczących jego aktów perwersji, holenderski rząd przesuwał go na wyższe stanowiska, tak, że w końcu – w roku 2002 – został pierwszym sekretarzem Ministerstwa Sprawiedliwości. Demmink pozostaje na swym urzędzie pomimo narastającej fali doniesień, a jego rząd utrzymuje go na tym stanowisku aż do roku 2012, kiedy to podaje się do dymisji. Joris_Demmink_scandal

Faktem jest, że Komisja Helsińska – która jest instytucją amerykańską – zaczęła pytać rząd holenderski, dlaczego nie postawił Demminka w stan oskarżenia. (Prawdopodobnie również w ten sposób Amerykanie sprawują kontrolę nad naszymi eurokratami). Zaczęto również publikować zaprzysiężone zeznania oskarżycieli i ofiar: (Zeznanie: Adèle van der Plas) csce.gov

Opublikowano nawet list Kongresu USA, w którym oficjalnie wezwano premiera Erdogana do “pilnego” rozpatrzenia sprawy: podkreślono w nim, że nie należy ukrywać sprawy pedofila Demminka, ponieważ “liczne” tureckie dzieci oskarżają go o pedofilię.

Dokument znajduje się pod linkiem: canalblog

Memorandum sądowe w sprawie Demmink’a – pod linkiem: storage

Warto zauważyć, jak rozległa, jak wysoko sięgająca, potężna i jak skuteczna jest sieć, która chroniła Demmink’a niemal do niemożliwości, i jak wydaje się ona pokrywać z niektórymi rządami w ich całości. Mowa o rządach krajów Beneluksu (Belgia-Holandia-Luksemburg), gdzie znajdują się duże i szanowane instytucje Unii Europejskiej. (Ponadto, ów krąg wydaje się być w jakiś sposób styczny z Klubem Bilderberg).

A co jeśli pedofilia (rytualna lub spontaniczna) jest jednym z warunków i preferencyjnych dróg dla kooptacji na wysokie urzędy w owych instytucjach? – W tego rodzaju kontekście – ci, którzy nami rządzą, mogą być szantażowani przez obce rządy i obce czynniki.

INFO: effedieffe

…………………………

11 kwiecień 2023: Teoretyk spiskowy Micha Kat został skazany przez sąd w Hadze na 28 miesięcy więzienia, z czego 4 miesiące w zawieszeniu, po tym jak uznano go winnym kilku zarzutów, w tym podburzania i gróźb. (…) W samym środku kryzysu związanego z koronawirusem, Kat, wraz z innymi teoretykami spiskowymi Wouterem Raatgeverem i Joostem Knevelem, rozpowszechniał bezpodstawne plotki o rzekomych satanistycznych sieciach pedofilskich i rytualnych morderstwach dzieci w Bodegraven. Robili to na platformie internetowej o nazwie Red Pill Journal. (…) Kat został aresztowany w Irlandii Północnej latem 2021 roku. Pod koniec sierpnia, sędzia w Dublinie zdecydował, że może on zostać przekazany Holandii. conspiracy-theorist-micha-kat

Rząd jest super i odnosi same sukcesy. Obciążanie rządu winą za cokolwiek to narracja Kremla.

Oficjalnie zwariowali?

Mamy dobry rząd, wybitnych fachowców, Polska rośnie w siłę, a Polakom żyje się dostatniej. Rząd jest super i odnosi same sukcesy. Obciążanie rządu winą za cokolwiek to narracja Kremla.

Katarzyna Treter-Sierpińska maj 17, 2023 oficjalnie-zwariowali

We wtorek (16.05.2023) na gmachu Narodowego Banku Polskiego zawisł gigantyczny baner z takim oto napisem: Główne przyczyny inflacji: 1. Agresja rosyjska w Ukrainie 2. Pandemia i jej skutki. Obciążanie NBP i rządu winą za wysoką inflację to narracja Kremla.

Zdjęcie banera natychmiast trafiło do mediów społecznościowych. Gdy je zobaczyłam, pomyślałam, że to nie może być prawdziwe zdjęcie, tylko fotomontaż.

Ale okazało się, że taki baner naprawdę pojawił się na elewacji NBP. Poseł Konfederacji, Stanisław Tyszka, skomentował to tak: To baner na budynku NBP. Glapiński go wywiesza za nasze, podatników pieniądze. Oficjalnie zwariowali.

Czy faktycznie doszło do „oficjalnego zwariowania” rządzących? Nie sądzę. Ten baner to po prostu kolejny przykład stosowanej przez władzę taktyki komunikacji ze społeczeństwem, która polega na wmawianiu „ciemnemu ludowi”, że rząd odnosi wyłącznie sukcesy, a za wszystko co złe, odpowiadają inni.

Nie bez przyczyny Donald Tusk jest głównym bohaterem Wiadomości TVP. „Ciemny lud” musi cały czas mieć przed oczami zagrożenie, które zmaterializuje się, gdyby ów lud postanowił nie zagłosować na PiS. Dlatego lud nie może pozwolić sobie na luksus nieuczestniczenia w wyborach. Lud musi głosować na PiS, żeby nie wróciły rządy PO, więc kto w ogóle nie głosuje, ten głosuje na PO. Tak właśnie działa propaganda strachu. Ale przecież nie można ludzi wyłącznie straszyć.

Dlatego potrzebna jest propaganda sukcesu, w myśl której mamy dobry rząd, wybitnych fachowców, Polska rośnie w siłę, a Polakom żyje się dostatniej. A gdy już ludziom ulewa się od tej propagandy, pojawia się propaganda wykluczenia, czyli wskazywanie wrogów ludu, którzy podkopują słuszną linię władzy.

Wrogów ludu określa się różnie, w zależności od tego, jaka jest w danym momencie jedyna słuszna linia. Za czasów tzw. walki z pandemią operowano określeniem „antyszczepionkowcy”. Obecnie wrogami ludu są ruskie onuce powtarzające narrację Kremla. A co jest narracją Kremla? Jak widać jest nią każda krytyka rządzących i nie ma znaczenia, czy ta krytyka jest słuszna, czy niesłuszna. Dzięki banerowi na budynku NBP właśnie dowiedzieliśmy się, że narracją Kremla jest obarczanie rządu i NBP winą za wysoką inflację. Bo winien jest Putin. I pandemia.

Narracja o tzw. putinflacji to nic nowego. Morawiecki klepał o putinflacji przy każdej okazji. Ale najwyraźniej nie udało się przekonać Polaków, że Putin jest głównym winowajcą wzrostu cen w Polsce, więc władza w końcu postanowiła przyznać, że za inflację odpowiada też pandemia, z którą podobno rząd tak świetnie sobie poradził, że tylko medale wręczać i mowy pochwalne wygłaszać. Baner NBP nie wyjaśnia jednak dlaczego pandemia i jej skutki to jedna z głównych przyczyn inflacji.

A wyjaśnienie jest proste: polityka lockdownów i wrzucenie na rynek co najmniej 200 miliardów złotych, jako pustego pieniądza, musiało doprowadzić do inflacji. I doprowadziło. Ale nie jest temu winny wirus SARS-CoV-2, powodujący śmiertelność na poziomie ułamka procenta, tylko rządzący, którzy podjęli złe decyzje skutkujące nie tylko odcięciem pacjentów od służby zdrowia, ale też inflacją. W grudniu 2021 roku wynosiła ona już 8,6%, a w styczniu 2022 roku – 9,4%. To było jeszcze przed rosyjskim atakiem na Ukrainę. I to jest wyłączna „zasługa” rządu Mateusza Morawieckiego.

Warto przypomnieć, jak rząd przedstawiał wprowadzoną w kwietniu 2020 roku „tarczę antykryzysową”, czyli wrzucenie na rynek pustych pieniędzy w ramach tzw. walki z pandemią. Oto cytat ze strony gov.pl: Tarcza to pakiet rozwiązań przygotowanych przez rząd, który ma ochronić polskie państwo i obywateli przed kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa. Tarcza ustabilizuje polską gospodarkę, a także da jej impuls inwestycyjny. Szacujemy, że wartość wsparcia oferowanego w ramach Tarczy Antykryzysowej i Tarczy Finansowej wyniesie ponad 312 mld zł.  

Ówczesna minister rozwoju Jadwiga Emilewicz radośnie oświadczyła wtedy, że „ogromne sumy kapitałowe jak helikopter z pieniędzmi przelecą przez Polskę”. No i przeleciały.

A dziś NBP wywiesza baner o zgubnych skutkach pandemii w postaci wysokiej inflacji, za którą nie odpowiada rząd, chociaż to właśnie rząd zamknął gospodarkę i płacił za to, żeby jej nie otwierać. Co ma do tego „narracja Kremla”? Nie ma absolutnie nic. To nie Putin nakazał Morawieckiemu urządzić kowidowy cyrk w Polsce. Putin ma swoje za uszami i niech go piekło pochłonie, ale to nie znaczy, że mamy bezmyślnie łykać propagandową papkę o „narracji Kremla” jako zasłonie dymnej dla katastrofalnych błędów polskiego rządu.

Niestety, łykanie propagandowej papki ma się doskonale. PiS idzie po trzecią kadencję obiecując kolejne darmówki finansowane z budżetu. Helikopter z pieniędzmi nie ląduje. Wprost przeciwnie. Teraz ten helikopter rozrzuca pieniądze również dla Ukraińców i Ukrainy, a także sypie deszczem kasy dla polskich rolników poszkodowanych w wyniku tzw. solidarności z Ukrainą. W środę (17.05.2023) premier Morawiecki ogłosił, że pomoc dla producentów pszenicy, którym zagraża utrata płynności finansowej w związku z zakłóceniami na rynku rolnym, zostanie zwiększona z 2 200 złotych dopłacanych do hektara na 3 025 zł.

Najpierw rząd zgodził się na zalanie Polski ukraińskim zbożem, a teraz kupuje przychylność rozwścieczonych rolników. Jak rozumiem, krytyka tego działania jest „narracją Kremla”. Trzeba będzie zrobić kolejny baner z tą bezcenną informacją i wywiesić go na budynku Ministerstwa Rolnictwa.

Najlepiej byłoby wywiesić takie banery na wszystkich ministerstwach. Na każdym byłoby napisane, że dane ministerstwo nie podejmuje żadnych złych decyzji, a twierdzenie, że jest inaczej to narracja Kremla.

A największy baner niech zawiśnie na budynku Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Proponuję następujący napis: Rząd jest super i odnosi same sukcesy. Obciążanie rządu winą za cokolwiek to narracja Kremla.

Antykoncepcja hormonalna jest kwintesencją cywilizacji śmierci. Nie dopuszcza do powstania nowego życia, a jeśli do tego dojdzie – zabija je.

Marsz.info
TWÓJ PORTAL PRO-LIFE I PRO-FAMILY
 Szanowni Państwo!
jak wiecie regularnie poruszamy tematy, którymi nie interesują się największe media.
Tak jest i tym razem.
Niedawno opublikowaliśmy artykuł o konsekwencjach upowszechniania się antykoncepcji hormonalnej.
Podejmowanie tego tematu uchodzi za kontrowersyjne, gdyż możliwość korzystania z tabletek antykoncepcyjnych traktowana jest w środowiskach feministycznych jako zdobycz cywilizacyjna.
Czy jednak tak jest w istocie?
Zachęcam Państwa do lektury tekstu, a także do wsparcia nas w jego promocji.
Dzięki Państwa pomocy możemy ustrzec wiele kobiet przed decyzjami, które mogą je narazić na poważne konsekwencje. Zarówno w wymiarze moralnym, jak i zdrowotnym.
Antykoncepcja hormonalna jest kwintesencją cywilizacji śmierci. Nie dopuszcza bowiem do powstania nowego życia, a jeśli do tego dojdzie – zabija je.
Wymaga to nieco medycznego wyjaśnienia.
Po pierwsze: przyjmowana codziennie opisywana w artykule pigułka Opill powoduje zatrzymanie jajeczkowania i zwiększenie lepkości śluzu szyjki macicy, co uniemożliwia zapłodnienie.
Po drugie, jej twórcy zadbali o śmiercionośną skuteczność. Jeśli nawet w jakiś sposób doszłoby do zapłodnienia, uniemożliwia ona zagnieżdżenie się zapłodnionej komórki w macicy. Tym samym powoduje śmierć dziecka.
Ponadto, dochodzą do tego liczne skutki uboczne, których doświadcza matka, m.in. zwiększenie ryzyka zachorowania na raka piersi i zawałów serca oraz inne, o których mogą Państwo przeczytać w powyższym artykule.
A wszystko to do kupienia bez żadnego problemu w aptece. Tak przez nastolatki i młode kobiety, które nie chcą mieć dzieci teraz lub w ogóle, jak i przez matki, które nie chcą mieć ich już więcej.
Najbardziej jednak przeraża fakt, że ten scenariusz jest możliwy do zrealizowania także w Polsce.
Skoro bowiem dziś obserwujemy bierność polityków wobec karania organizacji, które nielegalnie dostarczają pigułki aborcyjne, to czy mamy podstawy, by ufać, że jutro nie ulegną gremium „specjalistów” (dodatkowo amerykańskich), którzy zasugerują, że nie ma nic szkodliwego i niemoralnego w stosowaniu antykoncepcji hormonalnej?
Przecież w polskich szkołach i na uniwersytetach promowana jest agenda zrównoważonego rozwoju. A to właśnie jej architekci uznają antykoncepcję i aborcję za „prawa człowieka”. Oczywiście pod hasłem „powszechnego dostępu do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”.
Dlatego właśnie na łamach naszego portalu przestrzegamy przed akceptacją takich rozwiązań i przed uleganiem zwodniczej propagandzie promotorów cywilizacji śmierci. Jasno pokazujemy, że rozpowszechnianie antykoncepcji hormonalnej ma negatywne skutki dla jednostek (zniszczone zdrowie kobiet), jak i dla całych społeczeństw (katastrofa demograficzna).
Chcemy, żeby dotarł do jak największej liczby odbiorców. Wierzymy, że ta lektura zadziała otrzeźwiająco na czytelników i uzmysłowi im, że jeśli nie będziemy odważnie stawać po stronie życia i rodziny, wtedy podobne rozwiązania mogą zostać wprowadzone również w Polsce.
Dlatego właśnie TERAZ prosimy o wsparcie naszej codziennej pracy dobrowolnym datkiem w wysokości 30 zł, 60 zł, a jeśli mają Państwo taką możliwość nawet kwotą 100 zł lub 200 zł, albo większą!
Kliknij tutaj i pomóż nam przekazywać prawdę o szkodliwości antykoncepcji hormonalnej!
Już teraz serdecznie dziękujemy za Państwa pomoc, hojność i nieocenione wsparcie, które przekazują Państwo na rozwój naszego wspólnego projektu, jakim jest portal Marsz.info!
Z pozdrowieniami
Redakcja Marsz.info

Fizyk, laureat Nagrody Nobla Clauser konkretnie o błędach „klimatystów”. „Kryzys energetyczny jest niepotrzebnie zaostrzany przez błędną nauką o klimacie”.

Fizyk, laureat Nagrody Nobla John Clauser konkretnie o błędach „klimatystów”.

Został wybrany do zarządu Koalicji CO2

„Kryzys energetyczny jest niepotrzebnie zaostrzany przez błędną nauką o klimacie”.

nobel-laureate-clauser-elected-to-co2-coalition-board-of-directors/

Dr John F. Clauser, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 2022 r., został wybrany do zarządu Koalicji CO2 w Arlington w stanie Wirginia.

„Dr Clauser ogromnie wzbogaci intelektualną głębię naszej organizacji, która już teraz korzysta z członkostwa ponad 120 naukowców i badaczy reprezentujących szeroki zakres dyscyplin. Jego badania nad nauką o klimacie dostarczają mocnych dowodów na to, że nie ma kryzysu klimatycznego i że wzrost stężenia CO2 przyniesie korzyści światu” – powiedział dr William Happer, przewodniczący zarządu Koalicji CO2.

Dr Clauser otrzymał Nagrodę Nobla, wraz z dwiema innymi osobami, za pracę wykonaną w latach siedemdziesiątych, która wykazała, że „splątanie kwantowe” pozwala cząstkom takim jak fotony na interakcję na duże odległości, pozornie wymagającą komunikacji przekraczającej prędkość światła.

Spekulując – i wątpiąc- na temat zjawiska „splątania” 40 lat przed przełomowym eksperymentem dr Clausera z 1972 roku, Albert Einstein określił je jako „upiorne działanie na odległość”.

Nieżyjący już wybitny fizyk dr Edwin Jaynes powiedział, że praca dr Clausera „z pewnością przejdzie do historii jako jedno z najbardziej niesamowitych osiągnięć intelektualnych w historii nauki”.

=====================================

Dr Clauser skrytykował przyznanie Nagrody Nobla w 2021 r. za prace nad modelami komputerowymi przewidującymi globalne ocieplenie i powiedział prezydentowi Bidenowi, że nie zgadza się z jego polityką klimatyczną.

Dr Clauser opracował model klimatyczny, który dodaje nowy znaczący, nawet dominujący proces do istniejących modeli. Proces ten obejmuje światło widzialne odbijane przez chmury cumulus, które pokrywają średnio połowę Ziemi. Istniejące modele znacznie nie doceniają tego sprzężenia zwrotnego chmur, które zapewnia bardzo silną, dominującą kontrolę termostatyczną temperatury Ziemi.

W świetle widzialnym, z kosmosu jasne białe chmury pokrywają od jednej trzeciej do dwóch trzecich powierzchni Ziemi. Chmury te z kolei odbijają z powrotem w przestrzeń kosmiczną około 90% padającego na nie światła słonecznego.

Światło słoneczne docierające do powierzchni Ziemi w obszarze bezchmurnym, którego dwie trzecie pokrywają oceany, jest pochłaniane i odparowuje wodę morską, tworząc chmury kłębiaste. Chmury powstają w coraz większym tempie, gdy zachmurzenie jest zbyt małe, a temperatura zbyt wysoka i odwrotnie, gdy frakcja zachmurzenia jest zbyt duża. Wynikająca z tego zmienność frakcji zachmurzenia kontrolowana przez sprzężenie zwrotne, zapewnia następnie bardzo silne sprężenie mocy wejściowej, który stabilizuje dopływ ciepła do powierzchni Ziemi i jej temperaturę.

Zmiany w szybkości przenoszenia ciepła przez promieniowanie (znane jako wymuszanie radiacyjne) związane ze zmianami atmosferycznego CO2 są prawie dwa rzędy wielkości mniejsze niż skuteczna stabilizacja mocy wejściowej zapewnianej przez termostat oparty na stabilizującej roli chmur. Rolę CO2 można zatem uznać za nieistotną.

Należy zauważyć, że raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu [IPCC] i Narodowej Akademii Nauk wielokrotnie przyznają, że wpływ chmur rzeczywiście stanowi największą niepewność w ich prognozach klimatycznych. Organizacje te poczyniły jednak niewielkie postępy w radzeniu sobie z tymi niedociągnięciami.

Według dr Clausera, „popularna narracja na temat zmian klimatu odzwierciedla niebezpieczną korupcję nauki, która zagraża światowej gospodarce i dobrobytowi miliardów ludzi. Błędna nauka o klimacie przerodziła się w masową pseudonaukę dziennikarską. Z kolei pseudonauka stała się kozłem ofiarnym dla wielu innych, niepowiązanych ze sobą bolączek.

Została ona wypromowana i rozszerzona przez podobnie wprowadzonych w błąd agentów marketingu biznesowego, polityków, dziennikarzy, agencje rządowe i ekologów.

Moim zdaniem nie ma prawdziwego kryzysu klimatycznego. Istnieje jednak bardzo realny problem z zapewnieniem przyzwoitego standardu życia dużej populacji świata i związany z tym kryzys energetyczny. Ten ostatni jest niepotrzebnie zaostrzany przez błędną nauką o klimacie”.

[Dr Clauser uzyskał tytuł Bachelor of Science w dziedzinie fizyki w 1964 roku w Caltech. W 1966 r. uzyskał tytuł magistra fizyki, a w 1969 r. tytuł doktora filozofii na Uniwersytecie Columbia. W latach 1969-1996 pracował w Lawrence Berkeley National Laboratory, Lawrence Livermore National Laboratory i na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. W 2010 roku otrzymał Nagrodę Wolfa w dziedzinie fizyki. ] Dodatkowe informacje można znaleźć na stronie https://www.johnclauser.com/ .

Kongo: Afrykański gułag i jego beneficjenci

Kongo: Afrykański gułag i jego beneficjenci

Stanislaw-orda afrykanski-gulag

„Domieszka kilku kropel chrześcijaństwa do lewicowych poglądów zamienia głupca w głupca doskonałego.” Nicolás Gómez Dávila.

==================================

Onegdaj zaplanowałem cykl notek o „nieznanym” kolonializmie. Zamieściłem dwa teksty o tej tematyce:
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/nieznany-kolonializm
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/pacyficzny-raj-drugiej-rzeszy

a prezentacja dalszych została przerwana, chociaż miałem do nich już zgromadzone materiały, jak też wykonane szkice brudnopisowe. Wystarczyło więc  je tylko „obrobić”. Może uda mi się skończyć ten zaniechany  cykl, na który złożą się, poza obecną, jeszcze dwie lub trzy notki.

******

W długiej galerii afrykańskich dyktatorów odpowiadających w masakry, okrucieństwa i ludobójstwo jedno z  czołowych  miejsc zajmuje bynajmniej nie Afrykanin, ale król Belgii Leopold II z dynastii Koburg, która jest odgałęzieniem saksońskiej linii Wettinów (Sachsen-Coburg-Gotha). W Wielkiej Brytanii gałąź ta zmieniła nazwę na Windsor.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Leopold_II_Koburg

Oceniając po liczbie ofiar Leopold II z duża nadwyżką prześcignął zdumiewające osiągnięcia w tej mierze Bokassy, Amina i Taylora razem wziętych.
Tematem niniejszej notki jest opowieść o tym, jak król niedużego europejskiego państwa stał się animatorem jednego z największych ludobójstw w historii Afryki .

Leopold II został królem Belgii w 1865 r.  w wieku 30 lat. Odziedziczył kraj z konstytucyjną formą rządu i był zmuszony konsultować z parlamentem każde działanie. Razu jednego król ten spróbował stać się bardziej niezależnym władcą, ale natychmiast został postawiony do pionu przez parlament, który uniemożliwił mu zmianę konstytucji w celu poszerzenia monarszych kompetencji. A skoro nie udało mu się zdobyć nieograniczonej władzy w Belgii, Leopold II zaczął się zastanawiać, czy i jak mógłby ją zdobyć w innym miejscu na świecie.

Wpadł na pomysł, że także i Belgii przydałyby się kolonie. Francja, Wielka Brytania, Hiszpania i Portugalia już od setek lat, posiadały kolonie po całym świecie, zaś Belgia, która powstała jako samodzielne państwo dopiero w 1830 r., pozostawała w tej konkurencji daleko w tyle. Najpierw więc  złożył ofertę do rządu hiszpańskiego, by ten sprzedał mu Filipiny, ale żądana cena była tak wysoka, że musiał  zrezygnować.

W ostatniej ćwierci XIX wieku Afryka była już w dużej części skolonizowana. Ale  Europejczycy nie zagarnęli jeszcze terenów nad rzeką  Kongo, czyli regionu w Afryce Środkowej. Kolonizację tych terenów utrudniały głównie czynniki naturalne jak np. gęste dżungle równikowe, choroby tropikalne i związana  z tym konieczność wniesienia  znacznych nakładów na poczet przyszłych  korzyści ekonomicznych.

W 1876 r. Leopold II założył L’Association Internationale Africaine (AIA) , która formalnie była organizacją humanitarną, i to pod szyldem tej właśnie organizacji rozpoczęła się kolonizacja Konga.
https://fr.wikipedia.org/wiki/Association_internationale_africaine

Henry Morton  Stanley (wł. John Rowlands), walijski podróżnik i badacz Afryki oraz podobni mu agenci na usługach Leopolda II pod koniec lat 70. XIX wieku zawarli ponad 400 traktatów z tamtejszymi wodzami plemiennymi i lokalnymi kacykami, na mocy których ich ziemie zostały przekazywane królowi Belgów (w zamian za tkaniny i podobne drobiazgi). W ten sposób królowi Belgów udało się w ciągu niespełna 10 lat podporządkować ogromne terytorium, które było ponad 70-krotnie większe niż jego europejskie królestwo.

W swoich początkach belgijska ekspansja spowodowała protesty Wielkiej Brytanii, która sama miała apetyt na te  ziemie, ale ponieważ korona brytyjska (krewniacy Leopolda II) zajęta była kolonizowaniem innych części w Afryce oraz w reszcie świata, protest skończył się tylko na wymianie not dyplomatycznych, gdyż „kanonierki” His Royal Majesty były wówczas bardziej potrzebne gdzie indziej.

W 1885 r. Międzynarodowa Konferencja Berlińska, która zebrała się w celu podziału stref wpływów kolonialnych w Afryce, uznała roszczenia Leopolda II do Konga. W tym samym roku Kongo otrzymało oficjalną nazwę w brzmieniu Wolne Państwo Kongo (Congo Free State  –  CFS).

Przy czym Kongo nie stało się kolonią państwa Belgii, ale prywatną posiadłością  króla Leopolda II. A zatem tutaj nie obowiązywało belgijskie prawo ani nie wchodziła w grę jakakolwiek ingerencja belgijskiego parlamentu. Kwestie te należały do wyłącznej gestii właściciela. Co oznacza, iż Leopold II na własnym folwarku nie mógł być w żadnym zakresie ograniczany.

Początkowo na terenach Kongo zajęto się wydobyciem kości słoniowej, ale dochody z tego procederu okazały się zbyt mizerne. Tymczasem  na świecie znacznie wzrosła cena kauczuku, postanowiono więc skupić się na zakładaniu plantacji kauczukowca.
https://web.archive.org/web/20190211163509/http://www.surowce-naturalne.pl/strona/kauczuk-%E2%80%93-surowiec-ktory-zmienil-swiat

Leopold II wyznaczał i mianował członków władz w Kongo, które z kolei wydawały akty prawne nakazujące wszystkim miejscowym płacić podatki w formie pracy na plantacjach. Jednocześnie zakazał publikowania wszelkich dekretów dotyczących tutejszych  wewnętrznych regulacji, aby nikt w Europie nie ingerował w te kwestie.

W taki to sposób Afrykanie zostali zamienieni w niewolników i zmuszeni do pracy na plantacjach kauczuku (jedynie za wyżywienie). Pracę tę wykonywali wszyscy, od dzieci po starców. Natomiast formalnie niewolnictwo  nie istniało w Wolnym Państwie Kongo. W odróżnieniu  od klasycznego niewolnika lub poddanego, tubylca z Kongo nie można było sprzedać ani dać w prezencie. Można go było natomiast zabić, okaleczyć, zgwałcić lub zmusić do pracy „na okrągło”.

Do kontroli pracowników plantacji powołana została  prywatna armia najemnicza (Force Publique; ang. Congo Public ForceCPF). Żandarmi do tej formacji wywodzili się z czarnoskórej miejscowej ludności, Arabów lub mieszkańców innych regionów Afryki, natomiast oficerami byli Europejczycy. Dowódcy w tej formacji o nazwie „Siły publiczne” byli zarówno nadzorcami jak i egzekutorami, którzy najeżdżali wioski i zabijali tych, którzy odmówili pracy. Jedną ze stosowanych metod w celu zmuszania mężczyzn do pracy na plantacjach, było zabieranie kobiet i dzieci w charakterze zakładników.

Każdy zużyty nabój  przez żandarma rozliczany był za jednego zabitego, więc jako dowód, że wydane naboje zostały zużyte zgodnie z przeznaczeniem,  nie zaś np. sprzedawane lokalnym myśliwym, egzekutorzy w celu rozliczenia się z pobranej amunicji  musieli oddawać odcięte ręce (dłonie) tych, których zabili. Ale skutkiem pazerności stało się odcinanie rąk także jako rodzaj kary za niewykonanie planu pracy (zamiast zastrzelenia „odmawiającego pracy”). Oszczędzone w ten sposób naboje można było wtedy odsprzedać lokalnym myśliwym. Praktyka płacenia za odcięte ręce spowodowała jeszcze bardziej niezdrową tendencję: Force Publique po prostu zaczęły okaleczać  tubylców na lewo i prawo, otrzymując za to za to wynagrodzenie z kasy królewskiej. 

Z czasem usprawnili ten proceder obarczając nim samych tubylców. Mianowicie na początku XX wieku te wioski, które nie wywiązały się z narzuconego im kontyngentu kauczukowego, musiały płacić dwoma koszami odciętych rąk. Rzecz jasna całkiem sporo okaleczonych umierało wskutek  późniejszych powikłań,o ile od razu po wykonaniu „zabiegu” definitywnie się nie wykrwawili. Nadużyć i okrucieństw dopuszczali się nie tylko europejscy oficerowie, ale także żandarmi rekrutowani spośród  lokalnej ludności, którzy mogli okazać swoją władzę nad pozbawionymi praw wspólplemieńcami, a także uzyskali możliwość wyrównywania dawnych porachunków.

Oczywiście frazy o nadużyciach  i okrucieństwach administracji  „Wolnego Państwa Kongo” byłyby gołosłowne bez przytoczenia relacji naocznych świadków. A pośród nich trafiali się rozmaici ludzie: np. oficerowie „Sił Publicznych” , którzy nie chcieli uczestniczyć w masakrach i okrucieństwach, podróżnicy, urzędnicy, misjonarze, pisarze oraz przedstawiciele  innych profesji.

Oto kilka relacji naocznych świadków, dla zobrazowania, co i jak się tam odbywało.

Charles Lemaire:
W czasie mojego pobytu w Kongo byłem Wysokim Komisarzem Okręgu Równikowego. Kiedy chodziło o kauczuk, natychmiast napisałem do rząduJeśli chcecie zbierać kauczuk, to musicie odciąć ręce, nosy i uszy.
14 czerwca 1891 r.
Nalot na wieś Lolivu, której mieszkańcy odmówili przyjścia na punkt zborny. Ohydna pogoda, ulewny deszcz. Duża wioska, nie daliśmy rady zniszczyć wszystkiego. Piętnastu czarnych zostało zabitych.

14 czerwca 1891 r.
O 5 rano wysłałem 40 żandarmów pod dowództwem zanzibarca Mechoudi, aby spalić wieś Nkole. Operacja zakończyła się sukcesem.

13 lipca 1892 r.
Porucznik Sarazain przeprowadził nalot na wioskę Bompopo. 20 tubylców zabito, porwano
.”13 kobiet wrazz ich dziećmi.”

https://wiki5.ru/wiki/%C3%89quateur_District

Oficer Louis Leclerc

21 czerwca 1895 r.,
 Przybycie do Yambisi o 10:20. Wysłałem kilka grup żandarmów, aby oczyścić teren. Kilka godzin później wrócili z 11 głowami i 9 jeńcami. Grupa wysłana 22 czerwca statkiem  w pościg dostarczyła jeszcze kilka głów. W następnym dniu dostarczyła jeszcze  trzech więźniów i trzy głowy. Żandarmi zastrzelili i zabili mężczyznę, który szukał swojej żony i dziecka. Spaliliśmy wioskę
.”

Ewart Grogan, brytyjski podróżnik w  raporcie z 1899 r.  o rejonie północno-wschodniego Kongo, które graniczyło z brytyjskimi posiadłościami:
Kiedy dokonałem pobieżnej eksploracji tego obszaru, zobaczyłem szkielety, wszędzie szkielety. Sposób, w jaki tam leżały, mówił wiele o popełnionych tu okrucieństwach„.

W latach 1880-1920 populacja Konga zmniejszyła się do połowy. Szacunki wg  różnych źródeł  podqją, że zginęło od 3 do 10 (lub nawet 15) milionów ludzi.

Kiedy Leopold II bywał nagabywany w kwestii  zbytnich okrucieństw, miał na to gotową odpowiedź:
Panowie, tam w Kongo żyją tylko dzicy kanibale, jak inaczej możemy sobie z nimi poradzić?”.

Metody organizacji pracy na plantacjach opierały się na maksymalnej eksploatacji siły roboczej. Oficjalne dane o wielkości produkcji kauczuku pokazują, iż w ciągu kilkunastu lat wzrosła z 30 ton w 1887 r. do 5 900 ton w 1903 r.

Tym sposobem król Leopold II dołączył do grona najbogatszych ludzi w Europie.
Organizacja pracy na plantacjach była następująca: aby pracownik dobrze zrealizował plan, na początek zabierano całą jego rodzinę jako zakładników na czas trwania zbiorów. A jeśli to nie było wystarczająco motywujące dla wykonywania nałożonych zadań, obcinano dłonie tym, którzy nie wypełniali normy.

Józef Teodor Konrad Korzeniowski herbu Nałęcz, urodzony w Berdyczowie agent specjalny korony brytyjskiej, opublikował w  1899 r.  pod „nazwiskiem operacyjnym”  Joseph Conrad, nowelę pt.:  Jądro ciemności (Heart of Darkness), opisującą zbrodnie w Kongo. Wtedy prasa europejska, w ślad za brytyjską, zwróciła uwagę na ten problem. Pod naciskiem Wielkiej Brytanii Leopold II został zmuszony do wysłania do Kongo  komisji w 1902 roku. Oto zebrane przez tę komisję niektóre fragmenty z zeznań tubylców.

„Dziecko (dziewczynka):
Wszyscy uciekliśmy do lasu – ja, moja matka, babcia i moja siostra. Żołnierze zabili wielu naszych krewnych i znajomych Nagle zauważyli w krzakach głowę mojej mamy i podbiegli do nas, złapali moją mamę, babcię, siostrę i jedno obce dziecko, mniejsze ode mnie. Wszyscy oni zabrać dla siebie moją matkę sobą, a że nie mogli dojść do zgody, w końcu postanowili ją zabić. Strzelili jej w brzuch, upadła, a ja płakałam, jak to zobaczyłam – nie miałam teraz matki ani babci, które zabite na moich oczach zostałam sama„.

Inna tubylcza dziewczynka opowiada:
Przy drodze żołnierze zauważyli dziecko i podeszli do niego z zamiarem zabicia go; dziecko się śmiało, wtedy żołnierz zamachnął się i uderzył je kolbą karabinu, a następnie odciął mu głowę. Następnego dnia zabili moją przyrodnią siostrę, odcięli jej głowę, ręce i nogi, na których były bransoletki. Potem złapali moją drugą siostrę i sprzedali ją do innego plemienia. Tam stała się niewolnicą„.

Brytyjski pisarz, publicysta, aktywista, pacyfista i przeciwnik kolonializmu, Edmund Dene Morel (urodzony we Francji jako Georges Edmond Pierre Achille Morel Deville), walnie przyczynił się do upublicznienia wiadomości o sytuacji w Kongo. Założyłwraz z Rogerem Davidem Casement organizację Congo Reform Association, która wydawała periodyczne raporty na łamach własnej gazety West African Mail, a w 1906 r. opublikował książkęRed Rubber„.(Czerwona guma), w rozumieniu:  krwawy kauczuk.

Wywołała ona falę oburzenia w Belgii jak również w Europie i stała się jednym z głównych powodów, dla których król został ostatecznie zmuszony do rezygnacji z praw do Konga.
Roger David Casement  (irl.  Ruairí Dáithí Mac Easmainn) jest autorem Raportu Casementa z 1904 r. (“Casement Report”).

Ww. publikacje zawierały krytykę Leopolda II  i jego politykę w Kongo.

Kilka lat później inny brytyjski pisarz, Arthur Conan Doyle, zainteresował się okrucieństwami w Kongo. W 1909 r. opublikował Crimes in the Congo, gdzie napisał:
Listy naocznych świadków z Konga, z których ostatni nosi datę 27 września, pokazują, że praca przymusowa, porwania, transport niewolników w łańcuchach i palenie wiosek trwają do dziś i stały się powszechne„.

Po opublikowaniu w prasie licznych relacji naocznych świadków oraz książki Edmunda Morela, król Leopold II znalazł się pod tak dużą presją, że musiał  zrezygnować z posiadania Konga.

Wielka Brytania, kultywująca żal, że to nie ona zajęła Kongo, ze swoim profesjonalnym cynizmem zażądała rewizji konferencji berlińskiej, a parlament belgijski rozpoczął dochodzenie w sprawie zbrodni popełnionych w Kongo. Międzynarodowa presja narastała, więc parlament postanowił odsunąć Leopolda od władzy nad kolonią i oddać ją pod zarząd publiczny.

Król zadbał o to, aby nikt nie dowiedział się o jego działaniach i przezornie spalił wszystkie archiwa dotyczące Konga. Mimo to istniejący porządek nie poszedł do lamusa, a brutalne rządy europejskie trwały jeszcze przez dziesiątki lat, aż Kongo ogłosiło niepodległość w 1960 r. I wówczas brutalne rządy mogły wylegitymować się już rodzimym autorstwem.
[w tym temacie planuję notkę  o 'żandarmach z Katangi”, czyli o genezie próby secesji najbogatszej prowincji Kongo]

W listopadzie 1908 r., na kilka miesięcy przed swoją śmiercią, Leopold II odsprzedał Kongo administracji rządowej państwa belgijskiego.  Od tej pory terytorium nazywano „Kongo Belgijskie”, tzn. stało się zwykłą kolonią państwową. Leopold II nigdy nie odwiedził Kongo, a  przed sprzedażą zniszczył całość dokumentacji związanej z działalnością w kolonii za okres,  kiedy pozostawał jej właścicielem. W kolonii  zmienił się właściciel, ale metody zarządzania  nie poprawiły losu tubylców, którzy nadal  nadal pozostawali przedmiotem bezwzględnej eksploatacji.

Dokładna liczba ofiar w Kongo w czasie władania nim przez Leopolda II nie jest dokładnie znana. Poszczególne źródła podają różniące się liczby, choć na żadną z tych wielkości nie ma potwierdzenia. W miarę dokładne ich oszacowanie jest niemożliwe z wielu powodów. Przede wszystkim Leopold spalił całość archiwów swojej kolonii. Ponadto  osoby zmarłe z powodu wycieńczenia, chorób, urazów nie wliczano do statystyki, a przy innych szacunkach starano się takie przypadki oszacować, co oczywiście było wróżeniem z fusów. Król, podobnie jak  wyznaczeni przez niego urzędnicy administracji kolonialnej najzwyczajniej nie widzieli konieczności zapewnienia opieki medycznej dla ludności tubylczej, a w takim przypadku nawet błaha  choroba lub kontuzja mogła okazać się śmiertelna w skutkach.

W oparciu o bardzo przybliżone dane szacuje się, że w latach 1884-1915 całkowita liczba ludności Konga spadła z 30 do 15 milionów, przy czym należy uwzględnić, iż część tej liczby stanowiły migracje transgraniczne, czyli ucieczki tubylców z miejsc, gdzie najczęściej łapano niewolników. Co oznacza, iż liczby te nie są równoznaczne z ilością ofiar śmiertelnych wskutek brutalnego działania zarządców kolonii. Niewątpliwie znaczną rolę w tym dramacie odegrała prywata lokalnych wodzów plemiennych , którzy za pieniądze lub np. broń albo jakie ‘świecidełka”  gotowi byli poświęcić wolność i życie swoich współplemieńców.

Dopiero szeroki rozgłos nadany sprawie  przez  obywateli innych krajów położył kres ludobójstwu dokonywanemu na Kongijczykach. Nie należy mieć jednak złudzeń, że gdyby Kongijczycy nie dostali się w ręce króla Belgów Leopolda, to jakiś inny „cywilizowany” kraj europejski nie postąpiłby z nimi podobnie.

Ale to nie eksterminacyjne metody stosowane wobec afrykańskich mieszkańców Kongo najbardziej zaszkodziły opinii króla u rodaków oraz u innych „cywilizowanych” Europejczyków. Faktycznym gwoździem do trumny stała się jego namiętność do pewnej kobiety.

Była nią  młoda paryska prostytutka Blanche Zélia Joséphine Delacroix (znana szerzej jako Caroline Lacroix). Poznali się, gdy król miał 65 lat, a ona jedynie lat 16. Po śmierci żony Leopolda II w 1902 r.  (Marie Henriette Anne de Austria z dynastii Habsubrgów), Caroline została jego konkubiną. Król zakupił dla niej liczne wille i posiadłości, m.in. na francuskim Lazurowym Wybrzeżu, ponadto obdarowywał biżuterią oraz  dużymi sumami gotówki. Nadał jej również tytuł baronowej de Vaughan. Z uwagi na źródło finansowania tych „podarków” prasa nadała  Caroline przydomek „Królowej Konga”.

Natomiast opinia publiczna uznała to za skandal i postępowanie niegodne monarchy. W 1909 r. na  pięć dni przed śmiercią Leopolda II, zawarł on z Caroline małżeństwo, ale belgijski parlament uznał je za nieważne, gdyż ślub miał tylko charakter religijny (udzielony został przez osobistego kapelana króla przy łożu umierającego monarchy), a nie wymagany prawem akt cywilny.

W rezultacie Caroline odziedziczyła olbrzymi majątek w nieruchomościach, kosztownościach, lokatach i papierach wartościowych, który w drodze procesów sądowych próbowali jej odebrać spadkobiercy króla (jego trzy córki z legalnego małżeństwa, tj. księżniczki : Clémentine Albertine Marie Léopoldine,  Louise Marie Amélie i Stéphanie Clotilde Louise Herminie Marie Charlotte), ale rezultat był tylko częściowym powodzeniem. Król chciał wydziedziczyć córki, gdyż z żoną pozostawał w wieloletniej separacji, po obwinieniu jej za to, że jego pierworodny syn zmarł nie dożywszy 10 lat. Z kolei królowa-żona nie mogła mu wybaczyć, iż obwinia ją za śmierć syna.  

Oszacowano, iż majątek Caroline w 1912 roku sięgał co najmniej 7 milionów dolarów, a gdy zmarła ona w lutym 1948 r., pokaźny majątek odziedziczył z kolei  jeden z dwóch synów jej i Leopolda II  –  Lucien Philippe Marie Antoine, książę Tervuren (1906-1984); Drugi syn, Philippe Henri Marie François, hrabia Ravenstein  zmarł, gdy miał niespełna 7 lat.

Jakkolwiek formalnie byli oni synami Leopolda II, to wielu ówczesnych obserwatorów uważało, że faktycznie były to dzieci Caroline ze związku z Antoine-Emmanuel Durrieux, byłym podoficerem armii francuskiej, nałogowym hazardzistą, jej kochankiem oraz jej alfonsem, gdy została prostytutką.

Znajomość w sekrecie przed królem podtrzymywali w czasie jej  związku  z Leopoldem II,  i w siedem miesięcy po śmierci króla Caroline wzięła ślub ze swoim stałym kochankiem w 1910 r.  Antoine-Emmanuel Durrieux adoptował synów Caroline, których chciał uznać za własne dzieci. Ale to nowe małżeństwo bardzo szybko się rozpadło, zaś  Durrieux zrzekł się praw do synów za „odstępne” w wysokości jednego miliona dolarów.

Wg niektórych opinii cała intryga „romansu z królem” została zaaranżowana przez prostytutkę i jej alfonsa.

Wdowa- multimilonerka nie wyszła już później za mąż, chociaż fatygantów było sporo, a w opublikowanych w 1937 r. wspomnieniach  (Commoner Married a King: As Told by Baroness De Vaughan to Paul Faure ; tytuł w wolnym przekładzie brzmi: Jak plebejuszka poślubiła króla. Opowieść baronowej de Vaughan dla Paula Faure ) napisała, że jej synowie pochodzą  ze związku z królem, a nie z kochankiem.  Caroline zmarła w 1948 r., a jej starszy syn (Lucien Philippe Marie Antoine Delacroix Durrieux) jedyny dziedzic pozostawionego majątku, żył w dostatku do swojej śmierci.
https://en.wikipedia.org/wiki/Caroline_Lacroix

Linki do artykułów ze stosownymi ilustracjami:

https://fishki.net/4267312-strana-otrezannyh-konechnostej-uzhasy-zhizni-v-kongo.html

https://telegra.ph/Krovavye-belgijskie-vafli-12-23

==========================

mail:

zwracam uwagę że Leo był z dynastii Coburg , jak nasi umiłowanie przemianowani na Windsor władcy Anglii, a i nasz August II Mocny z tego zacnego rodu pochodził.

Ten cały ród służy od dawna Księciu tego świata….

Tak wygląda ofiara „tranzycji” [foto]. Już ponad 25% młodzieży w USA identyfikuje się jako LGBT! 

Tak wygląda ofiara tranzycji [foto]

Już ponad 25% młodzieży w USA identyfikuje się jako LGBT! 

Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>

kilka dni temu media społecznościowe w Polsce obiegło wstrząsające zdjęcie. Fotografię wrzuciła do internetu pewna kobieta aby pokazać, że jej nastoletnia córka amputowała piersi w celu „zmiany płci”!  
Dziewczyna okaleczyła się w ramach procesu tzw. „tranzycji”, do czego intensywnie zachęcają młodych Polaków aktywiści LGBT i edukatorzy seksualni. „Tranzycja” polega na przyjmowaniu środków hormonalnych hamujących proces dojrzewania oraz amputacji części ciała takich jak piersi lub narządy rozrodcze.
Na Zachodzie „tranzycja” jest już prawdziwą plagą wśród dzieci i młodzieży.
 Musimy to powstrzymać w Polsce zanim będą kolejne ofiary. Proszę zobaczyć i przeczytać dalej:

Wedle informacji opublikowanej w mediach, dziewczyna, której amputowano zdrowe piersi, jest w wieku szkolnym. Sylwetka na zdjęciu sugeruje, że mogła wcześniej zażywać blokery hormonalne hamujące dojrzewanie. Po dokończeniu tzw. „tranzycji” dziewczyna ma się stać „trans chłopcem”. Według relacji z mediów społecznościowych, krzywdę dokonaną na dziecku wspiera matka dziewczynki. „U nas duży balast, ale robota cudna” – napisała kobieta wrzucając zdjęcie córki do internetu. „Balastem” nazywa ucięte piersi córki.
Takim terminem określa się w ideologii LGBT biust, który należy amputować, aby „zostać mężczyzną”.   Matka, która cieszy się z trwałego kalectwa własnej córki, i dziewczynka, która okalecza się myśląc, że w ten sposób zostanie chłopcem – oto przerażające konsekwencje ideologii,które widzimy już w Polsce.
  To nie jedyny taki wpis, który w ostatnich dniach pojawił się w polskim internecie. W innym poście, 14-letnia dziewczyna, która pisze sama o sobie w rodzaju męskim, opisuje w jaki sposób przebiegają u niej początki procesu „tranzycji”Nastolatka chce być „trans chłopcem”, w związku z czym odwiedziła już kilku lekarzy, aby zdobyć opinie umożliwiające „zmianę płci” poprzez środki hormonalne lub amputacje. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna postępuje zgodnie z instrukcjami i poradami opublikowanymi na stworzonym przez aktywistów LGBT portalu, który zachęca polską młodzież do „tranzycji”. Wedle relacji 14-latki, jedna wizyta u lekarza odbyła się online, a drugi lekarz nawet nie spojrzał na wyniki badań i przepisał dziewczynce testosteron podczas pierwszej wizyty!   Po co 14-letniej dziewczynie preparat zawierający męskie hormony testosteronu?
Zażywanie go ma zablokować proces jej dojrzewania jako kobiety i spowodować nabranie męskich cech fizycznych i anatomicznych. Branie tego typu środków hormonalnych powoduje spustoszenie w rozwijającym się organizmie młodego człowieka.   Oto do czego prowadzi ideologia. I to wszystko dzieje się już w Polsce.
  Wie Pan, w jakim kierunku to zmierza?   Niedawno jedna z agencji rządu USA opublikowała wyniki badań dotyczące „tożsamości seksualnej” wśród nastolatków. Wedle tych danych, już ponad 25% młodzieży w USA identyfikuje się jako LGBT! Najbardziej szokujące statystyki dotyczą młodych dziewcząt, z których blisko 40% (!) deklaruje „biseksualizm” lub brak pewności co do tego, jakiej są płci. Z kolei liczba operacji „zmiany płci” wzrosła w USA dziesięciokrotnie (!) tylko między 2016 a 2017 rokiem. To wszystko efekt bombardowania społeczeństwa amerykańskiego propagandą, która skierowana jest głównie do dzieci i młodzieży.
  W USA już najmłodsze, kilkuletnie dzieci faszerowane są propagandą transseksualną i homoseksualną. W tym celu urządzane są m.in. „parady dumy gejowskiej” oraz spotkania dzieci z aktywistami LGBT i transseksualistami, które odbywają się w szkołach lub miejscach publicznych takich jak biblioteki.   Z kolei w krajach takich jak Niemcy propaganda roznosi się m.in. poprzez obowiązkowe lekcje „edukacji seksualnej” w szkołach, w których muszą brać udział wszystkie dzieci. W trakcie takich zajęć zachęca się uczniów nie tylko do rozwiązłości seksualnej i masturbacji, ale również wprowadza się zamęt co do tożsamości płciowej oraz oswaja z homoseksualnym trybem życia. Rodzice, którzy odmówią posłania dzieci na deprawacyjne zajęcia, płacą wysokie grzywny lub trafiają do więzienia.  
To wszystko, tylko jeszcze na nieco mniejsza skalę niż na Zachodzie, dzieje się w Polsce. Lekcje „edukacji seksualnej” prowadzone są już w szeregu największych polskich miast, a „edukatorzy” LGBT wchodzą do kolejnych placówek pod przykryciem prowadzenia zajęć o „dojrzewaniu” i „tolerancji”. W wielu miastach Polski odbywają się tzw. „parady dumy gejowskiej”. Już wkrótce rozpocznie się w naszym kraju sezon na organizację tych propagandowych przemarszów, których celem jest m.in. wywieranie presji na to, aby wprowadzić we wszystkich polskich przedszkolach i szkołach „edukację seksualną”.   Jednak propaganda LGBT przenosi się przede wszystkim za pomocą mediów społecznościowych. Dzisiaj niemal każdy nastolatek ma swojego smartfona z nieograniczonym dostępem do internetu. Większość rodziców w ogóle nie kontroluje tego, co wyświetla się na ekranach, przed którymi dzieci spędzają wiele godzin dziennie. A to właśnie w internecie na szeroką skalę oswaja się dzieci i młodzież z homoseksualnym stylem życia oraz wprowadza się zamęt do świadomości najmłodszych.   Na polskojęzycznych grupach dyskusyjnych i forach możemy znaleźć setki poruszających wpisów, których autorami są młodzi ludzie – ofiary ideologii LGBT. Przechodzą oni trudny czas dojrzewania, wiążący się z wieloma emocjami oraz zmianami anatomicznymi w organizmie, szczególnie widocznymi u dziewcząt. 
Pod wpływem indoktrynacji, takie młode osoby nie potrafią określić swojej tożsamości płciowej. Nie są pewni, czy są chłopcami, czy dziewczynkami. Nie wiedzą, co powinni myśleć i czuć oraz jak powinni się zachowywać. Są w związku z tym zagubieni i przygnębieni. W takim momencie z „pomocą” przychodzą im aktywiści LGBT, którzy zachęcają młodzież do „tranzycji”.   Skoro czujesz się źle w swojej płci, to zmień płeć – podpowiadają młodym Polakom „tęczowi aktywiści”, którzy kierują dzieci i młodzież na specjalne strony internetowe oraz „grupy wsparcia”, gdzie znajdują się informację na temat zażywania blokerów hormonalnych oraz namiary na specjalistów, którzy podejmą się chirurgicznych operacji takich jak amputacja piersi.
  „Tranzycja” to nic innego jak okaleczanie i wyrządzanie ciężkiej krzywdy zmanipulowanemu, nieświadomemu, młodemu człowiekowi. 
Inicjatorzy i sprawcy tego okrucieństwa usprawiedliwiają swoje postępowanie za pomocą ideologii. Musimy czym prędzej powstrzymać jej dalsze rozpowszechnianie się w Polsce.   W USA już 25% ogółu młodzieży i aż 40% populacji młodych dziewcząt ma problemy z identyfikacją płciową.  W Wielkiej Brytanii w ciągu kilku lat liczba dzieci zmieniających płeć wzrosła aż sześciokrotnie. Jedna z brytyjskich gazet cytowała wypowiedź nauczycielki o tym, że w jej szkole aż 17 uczniów wyraziło chęć zmiany płci. Jej zdaniem, transseksualizm stał się wśród brytyjskich dzieci po prostu modny.   Doniesienia medialne wskazują na to, że podobny trend bardzo szybko narasta w naszym kraju. Jeżeli nic z tym nie zrobimy, będziemy oglądać w mediach zdjęcia kolejnych okaleczonych i nieodwracalnie skrzywdzonych dzieci.   Ratunkiem jest kształtowanie świadomości Polaków, w szczególności rodziców i wychowawców oraz wywieranie presji na wprowadzenie w Polsce skutecznego zakazu „tranzycji”. Tym zajmuje się nasza Fundacja.
W całym kraju organizujemy niezależne akcje informacyjne, w trakcie których uświadamiamy społeczeństwo na temat zagrożeń związanych z ideologią LGBT oraz skutkami „tranzycji”, „edukacji seksualnej” i aborcji.
Obecnie większość Polaków w ogóle nie zdaje sobie sprawy z istnienia zjawiska „tranzycji”. W tym samym czasie okaleczane są kolejne dzieci, a aktywiści LGBT zatruwają umysły tysięcy młodych osób.   Organizowane przez naszych wolontariuszy akcje uliczne, mobilne kampanie z użyciem furgonetek, akcje billboardowe oraz publiczne modlitwy różańcowe każdego dnia docierają do tysięcy osób. To jedyna szansa na zmianę świadomości Polaków i obronę dzieci przed kalectwem, które szykują dla najmłodszych aktywiści i ideolodzy.
W najbliższym czasie potrzebujemy ok. 11 000 zł, aby móc kontynuować działania i przeprowadzić akcje w kolejnych miejscowościach.
  Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację niezależnych akcji informacyjnych, w ramach których ostrzeżemy Polaków przed niebezpieczeństwem „tranzycji”.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Na Zachodzie zainteresowanie dzieci i młodzieży „zmianą płci” rośnie lawinowo. To efekt propagandy LGBT, którą młodzi ludzie bombardowani są w mediach, szkołach, instytucjach publicznych i prywatnych.   W Polsce coraz więcej młodych osób jest skrzywdzonych przez ideologię. Musimy powstrzymać jej rozprzestrzenianie się poprzez kształtowanie świadomości Polaków, zwłaszcza rodziców. Media sprzyjają propagandzie i deprawacji, dlatego musimy organizować niezależne akcje informacyjne, o wsparcie których bardzo Pana proszę.  
Serdecznie Pana pozdrawiam,
PS: Do powodzenia naszych akcji w sposób szczególny przyczyniają się Patroni naszej Fundacji, czyli osoby regularnie wspierające nas finansowo. Więcej o naszym programie patronackim w linku.
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl

„bolszewicy rozstrzelali mię wraz z bratem”. Ks. Wincenty Jach – trzykrotnie ocalony…. Wielkanoc będzie czerwona od krwi „lackiej”…

bolszewicy rozstrzelali mię wraz z bratem”. Ks. Wincenty Jach – trzykrotnie ocalony.

…Wielkanoc będzie czerwona od krwi „lackiej”…

gloria

Ksiądz Wincenty Jach urodził się w roku 1897. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1926, po czym pełnił funkcję wikarego w parafii w Młynowie, w dekanacie Dubno oraz proboszcza w Ożeninie, w dekanacie Ostróg, w diecezji łuckiej. W roku 1937 mianowano go proboszczem parafii Ptycza, w gminie Werba, w dekanacie dubieńskim.

27 czerwca 1941 roku został ciężko postrzelony tuż przed odwrotem żołnierzy sowieckich z Ptyczy (por. np. Diecezja łucka w latach 1939-1945. Sprawozdanie ks. Jana Szycha, opr. M. Dębowska) Jak napisze dwa lata później: „bolszewicy rozstrzelali mię wraz z bratem”. Sowieci uznali go za trupa i pozostawili, jednak doszedł do siebie i wyzdrowiał.

To nie był koniec, już dwa miesiące później, na początku września 1941 roku zamach na ks. Jacha zorganizowali Ukraińcy. Zamach ten opisał dziekan dubieński ks. Stanisław Kuźmiński w liście do ordynariusza łuckiego biskupa Szelążka z 6 września 1941 r.:

Dziś był u mnie ks. Wincenty Jach, proboszcz ptycki z wiadomością, że w dniu 4 września roku bieżącego [wg innych relacji 2 września – por. np. W. Siemaszko: Ludobójstwo… – przyp. wł.] o godzinie 24 dokonany został na jego osobę zamach bombowy. Jakiś osobnik rzucił przez okno do pokoju, w którym on spał ręczną bombę. Bomba eksplodując zniszczyła część podłogi obok łóżka, pościel, a jego chwilowo tylko ogłuszyła nie wyrządzając najmniejszej krzywdy. Uważam, że po raz drugi uniknął w cudowny sposób śmierci. Wskutek zniszczenia od bomby reszty probostwa, pozostałego po wojnie, ksiądz proboszcz zmuszony był z braku innego lokalu na miejscu zamieszkać w Smolarach, odległej wsi od Ptyczy 5 kilometrów u pana Szustra. Radziłem mu wyjechać z Ptyczy na stałe lub wziąć zdrowotny urlop, tym bardziej że wobec przerwania niektórych strun głosowych, głos jego jeszcze poważnie szwankuje i nie pozwala głosić ani kazań ani śpiewać. W dekanacie dubieńskim nie ma takiego księdza, z kim mógłby się zamienić na parafię, a przy tym byłby za blisko Ptyczy.”

Po pewnym czasie ks. Jach wrócił do Ptyczy i zamieszkał na strychu kościoła a w sierpniu 1942, w okresie spokojniejszym wrócił na plebanię (por. W. Siemaszko: Ludobójstwo…). Po Wielkanocy 1943 roku kiedy to nastąpiła kolejna już (po zimowej na początku 1943) fala rzezi na Wołyniu parafia ks. Jacha opustoszała.

W Wielki Czwartek, 22 kwietnia dokonano napadu na gospodarstwa polskie we wsi Białogródka w gminie Werba. Zabito kilkanaście osób. Jak pisze W. Siemaszko (Ludobójstwo…) „Jeden z upowców, będąc pod wpływem alkoholu, wygadał się, że wydobył ze studni zwłoki Jarosza Rozgonia [Czecha], aby wyrwać mu ze szczęki złote koronki i mostki”. W Wielkanoc do oddalonej od Ptyczy o 3 km Werby zaczęli napływać uciekinierzy z pobliskiej kolonii V Kwartał. Upowcy napadli na nią w noc Wigilii Paschalnej (z 24 na 25 kwietnia). Pozostały w niej głównie Polki i ich dzieci, a to wobec ostrzeżeń, że Ukraińcy mogą mordować mężczyzn (słynna zapowiedź, że Wielkanoc będzie czerwona od krwi „lackiej”), którzy na noc się ukryli poza osiedlem. Ofiary kłuto bagnetami i nożami, wrzucano do studni. Syn zamordowanej matki w wieku 10 lat z przerażenia ukrył się w gorącym piecu chlebowym i doznał ciężkich, przypuszczalnie śmiertelnych poparzeń (por. Siemaszko, op. cit.). W tę samą noc, noc Zmartwychwstania upaińcy napadli na polskie domy w Nosowicy Nowej. Również tutaj mężczyźni i młodzi chłopcy nocowali w lesie a w domach pozostały niewiasty i dzieci. Zamordowano ponad 20 osób. Część ocalałych Polaków również znalazła się w Werbie, gdzie przybyli prosząc Niemców o eskortę by mogli pogrzebać zamordowanych.

W nocy z Niedzieli Wielkanocnej na Poniedziałek Wielkanocny doszło do napadu na polskie domostwa we wsi Budy koło Werby – spalono łącznie 25 zagród i wymordowano ponad 20 Polaków. W położonej również na terenie gminy Werba parafii Pełcza księdza Bolesława Murawskiego ostrzegł miejscowy pop, którego potem w akcie zemsty Ukraińcy zabili (por. Siemaszko: Ludobójstwo…). 18 maja 1943 roku ks. Kuźmiński informował Kurię łucką:

„Jak wszędzie na Wołyniu, tak i w dekanacie dubieńskim dzieją się rzeczy przerażające: katolicy całymi nie tylko rodzinami, ale i wioskami pod groźbą mordów masowych opuszczają swe siedziby i ciągną do miasta Dubna, będąc często napadani i mordowani. W dubieńskiej parafii około 40 osób zostało zamordowanych. Rozpoczęło się to od 27 kwietnia roku bieżącego i trwa dotychczas w poszczególnych miejscowościach. Księża proboszczowie jeszcze siedzą na miejscu, tylko ks. Bolesław Murawski mieszka w Dubnie i do Pełczy od Świąt Wielkanocnych nie dojeżdża już.”

Mordy trwały dalej i w innych wsiach. Jak podsumowywał ks. Kuźmiński w liście do bp Szelążka z 15 czerwca 1943 r.: „wszyscy katolicy, za wyjątkiem Czechów, opuścili już parafię pełczańską, ptycką i radowską. Ksiądz Jach Wincenty mieszka jeszcze w Werbie, ale ze Mszą świętą dojeżdża w niedziele i święta do Dubna. (…) W radziwiłłowskiej parafii dotychczas zamordowano 44 osoby, w ptyckiej 91 osób, w pełczańskiej około 100 osób, w dubieńskiej do 100 osób. W Dubnie zgrupowało się kilkanaście tysięcy ludzi, których wywożą na robotę.”

To nie był jeszcze koniec – ukraińscy nacjonaliści nadal planowali jego zgładzenie. Po „akcji na św. Piotra i Pawła” znanej w Polsce jako „krwawa niedziela wołyńska” zaplanowano również atak na kościół w Ptyczy. Ks. Jach został jednak ostrzeżony o tych planach przez życzliwych mu Ukraińców i przeniósł się na stację kolejową w Werbie, gdzie stacjonował oddział węgierski. W noc po jego wyjeździe doszło faktycznie do napadu UPA na plebanię w Ptyczy, podczas którego zamordowano dwie zamieszkałe w pobliżu rodziny: Ukrainkę – wdowę po Polaku, miejscowym kościelnym i jej trzech nastoletnich synów (mimo wcześniejszych zapewnień banderowców że nic jej nie grozi) oraz rodzinę Władysława Furmańca (por. W. Siemaszko: Ludobójstwo…). Na początku sierpnia drewniany kościół Trójcy Świętej został przez nacjonalistów ukraińskich spalony.

Oddajmy znów głos ks. Kuźmińskiemu (list z 10 sierpnia 1943 r.):

De facto już nie istnieją parafie: ptycka, radowska i pełczańska. Wszyscy parafianie pod groźbą utraty życia grożącej ze strony bandytów opuścili swoją gospodarkę, inwentarz żywy i martwy i ziemię zraszając ją obficie krwią zamordowanych bezbronnych starców, dzieci i dorosłych krewnych, których zwłoki pozostały niepogrzebane na miejscu zbrodni. W ptyckiej parafii zginęło śmiercią męczeńską ponad 200 osób, w pełczańskiej do 200 osób, w radowskiej 35 osób. W ptyckiej i pełczańskiej parafiach zdarzały się wypadki, że pary rodzin chcąc uratować swoje życie przyjęli prawosławie, ale i ci zostali pomordowani. Miejscowa ludność często zachęcała do pozostania na miejscu katolików, a później sami przyczyniali się do śmierci. (…) Dnia 3 sierpnia 1943 r. został spalony przez bandytów kościół w Radowie wraz z plebanią i zabudowaniami gospodarczymi. Dnia 4 sierpnia roku bieżącego to samo stało się z kościołem w Ptyczy, zbudowanym jeszcze w 1787 r. Wiele wojen i dużo bitew przetrwał, ale nie oparł się złej woli człowieka-złoczyńcy. Proboszcz ptycki ks. Wincenty Jach ma zamiar w tych dniach wyjechać na urlop do swych stron rodzinnych. Zgodziłem się udzielić mu urlopu miesięcznego, o ile Wasza Ekscelencja aprobuje.”

Ks. Jach, który przebywał z innymi rodzinami polskimi na stacji Werba, wyjechał do Dubna a następnie do Brodów w województwie tarnopolskim. Swoje losy pokrótce opisał w liście do bp A. Szelążka z początku października 1943 r.:

Ile wycierpiałem, o tym wiedzą tylko parafianie. Bolszewicy rozstrzelali mię wraz z bratem, następnie rzucono na mnie granat, lecz i tym razem Opatrzność Boża czuwała nade mną, że uniknąłem śmierci, bo łóżko pobite, pościel podarta a ja wyszedłem cało. Utraciłem wszystko prócz sutanny, palta, kapelusza i laski. Poniewierałem się po domach parafian a przez pół roku mieszkałem na strychu ganku kościelnego w wielkich niewygodach. Grzebałem zamordowanych parafian, których zginęło około 250 osób. Po spaleniu kościoła i budynków mych parafian, parafianie wyjechali z parafii a ja przeniosłem się do Dubna, gdzie mieszkałem jeden miesiąc, lecz nie miałem z czego żyć, więc wyjechałem do Brodów, gdzie zostałem przez miejscowego księdza dziekana serdecznie przyjęty i pracuję tu od 15 sierpnia 1943 r. Jest tu moich parafian około 40 rodzin.”

Ks. Jach musiał potem wyjechać z Kresów, zmarł w roku 1965 na terenie [obecnych granic md] Polski.

W katedrze we Fromborku przed głównym ołtarzem zgasła już „wieczna lampka”. V2 burzy. Zjazd KEP.

W katedrze we Fromborku przed głównym ołtarzem zgasła już „wieczna lampka”. V2 burzy. Zjazd KEP.

UrzędnicyKurii Archidiecezji Warmińskiej kłamią. BEZCZELNIE.

Marcin Austyn nie-o-remont-chodzilo-w-katedrze

Nie o remont chodziło! Znamy oficjalne powody przeniesienia tabernakulum we fromborskiej katedrze

Głosy zaniepokojonych wiernych potwierdziły się i tabernakulum w katedrze we Fromborku zostało przeniesione z głównego do bocznego ołtarza. Tak zmiana kierunku sprawowania liturgii stała się faktem.

I, jak się okazuje, powodem zmian nie był remont, a sprawa umiejscowienia tabernakulum nie jest tymczasowa – jak wcześniej próbowano tłumaczyć.

Przypomnimy. Do PCh24.pl zgłosili się zaniepokojeni wierni, którzy alarmowali, że w Archikatedrze we Fromborku mają zajść poważne zmiany. Jak wskazywali, ze starego, zabytkowego ołtarza, zaplanowano usuniecie tabernakulum, bo „przeszkadza ono w odprawianiu Mszy Św. twarzą do ludu”.

W dotychczasowym układzie celebracje sprawowane były ad orientem (kapłan i wierni znajdowali się po tej samej stronie ołtarza, zwróceni w jego stronę).

To już przeszłość. Tabernakulum zostało przeniesione na boczny ołtarz, a kierunek celebracji został zmieniony. Wobec faktu, że dotychczasowe wyjaśnienia sprawy były dość niejasne (o czym za chwilę), skierowaliśmy do kancelarii parafii katedralnej oficjalne zapytanie. Odpowiedź otrzymaliśmy… z Kurii.

***

„Szczęść Boże!
Do redakcji pch24.pl napływają zdjęcia i relacje dokumentujące usunięcie tabernakulum z ołtarza w katedrze. Stało się to, choć na początku maja pracownica kancelarii przekazała nam informację, że żadne zmiany nie są prowadzone.
Jako, że brak jest oficjalnych informacji o poczynionych zmianach, a to budzi niepokoje wśród wiernych, uprzejmie proszę o możliwie szeroką informację, tak by sprawę jednoznacznie wyjaśnić.
Czym spowodowane są wspomniane zmiany?
Czy mają związek z remontem, obchodami kopernikańskimi czy docelową zmianą kierunku sprawowania liturgii?
Czy zmiany dokonane są w porozumieniu ze służbami konserwatorskimi?
Czy tabernakulum zostało przeniesione na stałe czy czasowo?
Gdzie obecnie znajduje się tabernakulum?
Czy planowane są także inne zmiany w katedrze, które mogą potencjalnie zaskoczyć wiernych?
Z Panem Bogiem,
Marcin Austyn, PCh24.pl”

***

Dzień dobry,
w odpowiedzi na Pana zapytania pragnę poinformować, że zmiany dokonane we fromborskiej katedrze podyktowane są dostosowaniem przestrzeni sakralnej do wymogów dokumentów Soboru Watykańskiego II i Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego. Wszystkie prace w katedrze prowadzone są pod nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Obecnie tabernakulum zostało przeniesione do bocznego ołtarza, by ułatwić wiernym skupienie na osobistej modlitwie.
Pozdrawiam
Ks. Marcin Sawicki
Rzecznik Kurii Archidiecezji Warmińskiej”

***

Czemu służyło zamieszanie? [I oszukiwanie?? md]

To zupełnie inne wyjaśnienie, niż to z początku maja 2023 roku. Skontaktowaliśmy się wówczas z kancelarią katedralnej parafii pytając o plany przeniesienia tabernakulum. Wierni twierdzili, że już trwają przygotowania do przenosin, że zgasła już „wieczna lampka”, a sprawa ma być „załatwiona” przed czerwcowym zjazdem KEP, który ma zawitać do Fromborka.

Co usłyszeliśmy? Że tabernakulum jest na swoim miejscu i na nim pozostanie. Że owszem, są plany jego tymczasowego przeniesienia – ale tylko na czas remontu. Zaś termin prac nie jest jeszcze ustalony, gdyż trwają formalności w tym zakresie. Co więcej, wspomniana lampka miała zgasnąć, gdyż prowadzone były prace elektryczne i czasowo prąd został wyłączony.

Tyle tylko, jak dopowiedzieli już wierni będący z nami w kontakcie, owe prace były związane m.in. z przeniesieniem owej lampki. O tym kancelaria oczywiście nie wspomniała. Natomiast kilka razy usłyszeliśmy zapewnienie, że „wszystko pozostaje na swoim miejscu”.

Nie wiemy z jakiego powodu przyjęto taką politykę informacyjną. Być może chciano dokonać zmian bez rozgłosu i protestów wiernych. Wszak trwają obchody „kopernikańskie”. Już 21 maja 2023 r. w katedrze odbędą się centralne obchody 480. rocznicy śmierci Mikołaja Kopernika oraz wydania jego traktatu De revolutionibus orbium coelestium (O obrotach sfer niebieskich). O godz. 11.00 zostanie odprawiona uroczysta Msza Święta, na którą zaproszono najwyższe władze państwowe. Mszy Świętej przewodniczyć ma ks. abp Józef Górzyński, Metropolita Warmiński, homilię zaś wygłosi ks. abp Stanisław Budzik, Metropolita Lubelski. Msza Św. będzie transmitowana na kanale TVP Polonia – można zatem będzie zobaczyć co zmieniło się w katedrze.

Po Soborze Watykańskim II w archikatedrze były już podejmowane próby zmiany miejsca przechowywania Najświętszego Sakramentu. I zawsze w obronie centralnego jego miejsca stawali wierni. Czy tym razem historia się powtórzy?

W Archikatedrze we Fromborku chcą usunąć tabernakulum. W tle sesja plenarna KEP.

W Archikatedrze we Fromborku chcą usunąć tabernakulum. W tle sesja plenarna KEP.

Niepokojące doniesienia z Fromborka. Chodzi o kierunek celebracji liturgii? W tle sesja plenarna KEP i remont.

W Archikatedrze we Fromborku chcą usunąć tabernakulum.

1 maja 2023 chca-zniszczyc-oltarz-we-fromborku-sesja-plenarna-kep/

Portal PCh24.pl dowiedział się od wiernych archidiecezji warmińskiej, że w Archikatedrze we Fromborku mają zajść poważne zmiany. Ze starego, zabytkowego ołtarza, planuje się usunąć tabernakulum, gdyż przeszkadza ono w odprawianiu Mszy Św. twarzą do ludu. W tej chwili celebracje we fromborskiej katedrze odprawiają się w tradycyjnej formie ad orientem, co oznacza, że kapłan i wierni znajdują się po tej samej stronie ołtarza i są zwróceni w jego stronę.

Teraz tabernakulum ma zostać usunięte i przeniesieniu do Kaplicy Polskiej. Jest to osobne pomieszczenie, znajdujące się pod organami poza nawą główną. Wedle uzyskanych przez PCh24.pl informacji, sprawa jest nagląca, gdyż 13 czerwca br. we Fromborku ma się odbyć Sesja Plenarna Konferencji Episkopatu Polski. 

Nieco inaczej sprawę przedstawia parafia katedralna. Jak usłyszeliśmy, tabernakulum jest na swoim miejscu i na nim pozostanie. Owszem, są plany jego tymczasowego przeniesienia – ale tylko na czas remontu. Termin prac jednak nie jest jeszcze ustalony, gdyż trwają formalności w tym zakresie.

Dopytaliśmy też o doniesienia zaniepokojonych wiernych, jakoby już trwały przygotowania do przenosin, a przy ołtarzu zgasła wieczna lampka. I rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce, gdyż – jak usłyszeliśmy – prowadzone były prace elektryczne i czasowo prąd został wyłączony. Pracownik kurii w rozmowie z PCh24.pl kilkukrotnie zapewnił, że „wszystko pozostaje na swoim miejscu”.

***

Warto w tym miejscu przypomnieć, że zarówno Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego (dalej: OWMR), Instrukcja Inter Oecumenici i wszystkie dokumenty Soboru Watykańskiego II wyraźnie mówią, że celebrowanie twarzą do ludzi jest zalecane wyłącznie w przypadku kościołów nowobudowanych. Nigdzie nie ma wzmianki o przerabianiu ołtarzy w kościołach już istniejących.

Jedyny przepis z OWMR stanowi:

„303. W nowo budowanych kościołach winien być wzniesiony tylko jeden ołtarz, który w zgromadzeniu wiernych będzie oznaczał jednego Chrystusa i jedną Eucharystię Kościoła. Gdy zaś w kościołach już istniejących dawny ołtarz jest tak ustawiony, że utrudnia uczestnictwo wiernych, a nie może być przeniesiony bez naruszenia wartości dzieła sztuki, należy zbudować inny ołtarz stały, artystycznie wykonany, i poświęcić go zgodnie z Pontyfikałem. Przy tym tylko ołtarzu należy odtąd sprawować święte obrzędy. Aby zaś uwaga wiernych nie odrywała się od nowego ołtarza, dawny ołtarz nie powinien być specjalnie przyozdabiany.”

Godnym uwagi jest fakt, że zarówno w Katedrze krakowskiej na Wawelu jak i Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze kierunek celebracji i miejsce Tabernakulum nie zostały nigdy zmienione i raczej nikt sobie tego nie wyobraża.

Czy ołtarz w Archikatedrze Fromborskiej utrudnia wiernym uczestnictwo we Mszy Św.?

W historii Archikatedry we Fromborku próby przeniesienia miejsca przechowywania Najświętszego Sakramentu wystąpiły po Soborze Watykańskim II już kilkakrotnie, ale za każdym razem parafianie zażądali przywrócenia Tabernakulum na centralne miejsce ołtarza i sprawowania Liturgii w kierunku wschodnim. Czy teraz uda się wyrzucić tabernakulum do kąta? Będziemy informować o dalszych losach tej sprawy.

Zapomnij o Alzheimerze. Prawda o chorobie, która nie jest chorobą.

Rozmowa z Corlnelią Stolze, autorką książki „Zapomnij o Alzheimerze. Prawda o chorobie, która nie jest chorobą”

https://www.bibula.com/?p=140447

Z Cornelią Stolze rozmawia Tomasz Gabiś (czerwiec 2013)

Cornelia Stolze jest dziennikarką medyczną, autorką książki Zapomnij o Alzheimerze! Prawda o chorobie, która nie jest chorobą (Vergiss Alzheimer! Die Wahrheit über die Krankheit, die keine ist).

Jak i dlaczego zainteresowała się Pani problematyką choroby Alzheimera?

Na temat natrafiłam przypadkowo. Kiedy przed kilkoma laty zbierałam materiały do artykułu „Handel próbkami tkanek pacjentów i testerów“, dowiedziałam się o skandalu w USA, w który zamieszany był niemiecki naukowiec, specjalista od „choroby Alzheimera” – profesor psychiatrii Harald Hampel, pracujący wówczas w klinice uniwersyteckiej w Monachium (Uniwersytet im. Ludwika Maksymiliana). Okazało się wtedy, że pan Hampel pracował nad stworzeniem testu wczesnego wykrywania „choroby Alzheimera” i propagował te testy publicznie. A przecież uważano, że tego schorzenia nie da się udowodnić za życia. Podręcznikowa wiedza mówiła, że to, czy człowiek choruje tę chorobę czy też nie, można stwierdzić z całą pewnością dopiero na podstawie mikroskopowego badania tkanki mózgowej po jego śmierci. Kiedy zapytałam pana Hampela, czy weryfikuje skuteczność i niezawodność swoich testów także poprzez te patologiczne badania, odpowiedział, że nie. Utrzymywał, że nie jest to konieczne. Byłam wtedy zdumiona, jak naukowiec może tak de facto nienaukowo pracować – bez obawy, że zostanie zdemaskowany. Ponieważ z początku nie byłam pewna, czy czasami nie brak mi jakichś informacji potrzebnych dla zrozumienia tych prac, zasięgnęłam opinii innych ekspertów. Im bardziej wgryzałam się w temat, tym większe bagno, odkrywałam.

W czym, Pani zdaniem, tkwi fundamentalny problem z obowiązująca definicją „choroby Alzheimera”?

Zasadniczy problem polega na tym, że do dzisiaj nikt nie wie, czym dokładnie jest „choroba Alzheimera”. Nie istnieje de facto żadna jej jasna definicja. Nikt nie zna jej przyczyn. Czołowi eksperci wyznają tutaj najrozmaitsze teorie i nie tylko wzajemnie sobie zaprzeczają, ale częściowo przeczą nawet temu, co sami publicznie głoszą. Faktem jest, że nie istnieją żadne jasne kryteria, pozwalające odróżnić tę rzekomą chorobę od innych form demencji. Zarazem istnieją liczne, różnorodne przyczyny powstawania demencji. W praktyce często wrzuca się wszystko do jednego worka i po prostu opatruje etykietą „Alzheimer“ – chociaż nikt nie wie, na co pacjent naprawdę cierpi. Najbardziej fatalne jest to , że z tego powodu wielu pacjentów nie jest poddawanych właściwej terapii, choć wielu z nich, po właściwej diagnozie, można by pomóc w odzyskaniu poprzedniej normalnej sprawności mózgu.

Jakie siły, organizacje, środowiska, lobbies stały za wypromowaniem „choroby Alzheimera”? Kto na niej najbardziej korzysta?

Istnieje wiele grup, które odnoszą finansową korzyść z „choroby Alzheimera”. Jedni bezpośrednio, jak na przykład naukowcy, firmy farmaceutyczne, lekarze. Inni pośrednio – ponieważ etykieta „Alzheimer“ maskuje prawdziwe przyczyny wielu zachorowań na demencję. Niech Pan weźmie na przykład producentów alkoholu. Oni są żywotnie zainteresowani w tym, aby skutki nadużywania alkoholu, które się jakże często zdarzają, zatuszować. A przecież wiemy od dawna, że powtarzające się alkoholowe ekscesy, co znamy na przykładzie aktora Haralda Juhnke, (1929-2005) szkodzą nie tylko wątrobie, ale i mózgowi. Jedną z możliwych późnych konsekwencji picia alkoholu jest tzw. syndrom Korsakowa, któremu towarzyszą dokładnie takie same symptomy, jakie przypisuje się „chorobie Alzheimera“. Kiedy to schorzenie się pojawi, to dla wszystkich naokoło wygodniej jest, traktowanie dotkniętej nim osoby jako ofiary , na którą los zesłał chorobę – zamiast przyznać, że prawdziwe przyczyny tkwią w nadużywaniu alkoholu. Beneficjenci są tutaj bardzo liczni: producenci piwa, wina i wódki, branża reklamowa, media (np. stacje telewizyjne sponsorowane przez przemysł alkoholowy), bliscy chorych , którzy latami odwracali wzrok, bo woleli nie wiedzieć, jakie są prawdziwe przyczyny ich stanu zdrowia, wreszcie sam dotknięty chorobą, ponieważ w ten sposób zwalnia się z własnej za nią odpowiedzialności itd.

W swojej książce stawia Pani tezę, że ta masowo dziś diagnozowana choroba jest w dużej mierze po prostu medycznym błędem. Na ile pojęcie choroby Alzheimera jest produktem tego, co się w publicystyce nazywa „bad science” czyli nauki nierzetelnej, manipulującej danymi i wynikami badań itp. ?

Zjawisko jest konsekwencją „bad science” w tym sensie, że badania, które doprowadziły do dopuszczenia znajdujących się na rynku medykamentów przeciwko „chorobie Alzheimera“, cierpią na zasadniczą wadę: jak chce się przetestować działanie leku, jeśli choroby, którą mają uleczyć, nie można wiarygodnie zdiagnozować ani też nie można zmierzyć efektów terapii? Obie te rzeczy są de facto niemożliwe. Przyznają to nawet czołowi eksperci od „Alzheimera” w Niemczech, np. w tzw. wytycznych S3 „Demencje“, sporządzonych przez Niemieckie Towarzystwo Neurologiczne oraz Niemieckie Towarzystwo Psychiatrii, Psychoterapii i Neurologii.

Zaletą Pani książki są obserwacje dotyczące działania całego systemu medycyny i służby zdrowia wobec ludzi starych. Jakie problemy dostrzega Pani w tym zakresie?

Zdezorientowani, niepewni starzy ludzie są dla kompleksu medycznego niemal idealną grupą docelową. Często są słabi, samotni i nie potrafią – z powodu swojej dezorientacji – ani skorzystać z niezależnych źródeł informacji, ani skutecznie się bronić. Właśnie dla psychiatrów, czujących się kompetentnymi w kwestii „Alzheimera“, otwiera się tutaj ogromne pole do działania, bowiem prawie wszystkie diagnozy w tej dziedzinie medycyny są mętne a definicje, które stosuje psychiatria można dowolnie rozciągać. Raz postawioną diagnozę trudno zakwestionować, i bardzo rzadko się ją rewiduje.

Co jakiś czas słyszymy o kolejnych przełomowych odkryciach i postępach w leczeniu „choroby Alzheimera”. Jednak Pani pisze w swojej książce, że postępy te są złudzeniem. Dlaczego, pomimo wielomiliardowych nakładów na badania i leczeniem medycyna pozostaje bezsilna wobec „choroby Alzheimera”?

Moje badania wykazują, że medycyna dlatego jest bezsilna, że w bardzo dużym stopniu uprawia się w tym przypadku niechlujne, nie poddane surowym rygorom naukowym, badania. Wielu z tych, którzy działają na tym polu, w rzeczywistości nie postępuje zgodnie z naukowymi procedurami (zob. wyżej moje wyjaśnienia na temat testów wczesnego wykrywania). Zainteresowani badacze nie kwestionują własnych hipotez – nawet wówczas, kiedy wyniki badań za każdym razem trafiają w próżnię. Wychodzą od modelu choroby, który już dawno okazał się błędny – i badają dalej w tym samym kierunku, zamiast przyznać, że najprawdopodobniej to sam kierunek jest fałszywy. W każdym razie jedno jest pewne: o „przełomach“ nie może być mowy. Nawet jeśli tak często się o nich opowiada. Od powtarzania nie przybywa prawdy.

Z jakim przyjęciem spotkała się Pani książka?

Od chwili ukazania się Zapomnij o Alzheimerze!  coś się ruszyło. Liczne gazety, czasopisma, redakcje telewizyjne i radiowe informowały o wykrytych w książce nadużyciach i błędach w diagnostyce i terapii demencji. Wielu bliskich dotkniętych demencją osób, pracownicy socjalni, psychologowie, pielęgniarze, opiekunowie i lekarze, którzy na co dzień mają z nimi do czynienia, rozpoznają w tym swoje własne doświadczenia. Dowodzą tego liczne listy i maile od czytelników, które nadeszły w ostatnich miesiącach. Na przykład Thomas Zimmermann z kliniki uniwersyteckiej Hamburg-Eppendorf napisał : „Wreszcie wiele wyjaśniająca książka na temat Alzheimera, która doskonale koresponduje z moimi doświadczeniami jako badacza w «sieci kompetencji» (Kompetenznetz) odpowiedzialnej za degeneratywne demencje. Życzyłbym sobie, żeby otworzyła oczy wielu ludziom“.

Nacisk na czynniki decyzyjne, aby ukrócić nadużycia wzrósł – i odnosi skutek. Niektórzy z wymienionych w książce badaczy i lekarzy nie pełnią już swoich funkcji. Dotyczy to m.in. wzmiankowanego wyżej lekarza Haralda Hampela. Przez lata ten psychiatra uchodził za gwiazdę badań nad „Alzheimerem”. Uniwersytet we Frankfurcie, na którym od początku 2010 roku Hampel pracował jako kierownik kliniki psychiatrii, psychoterapii i psychosomatyki, chwalił się jego „pionierskimi badaniami“ i jego „międzynarodową rangą“. Jednak 22 marca 2012 roku został zwolniony w trybie natychmiastowym. Kierownictwo kliniki położyło tą decyzją kres kryzysowi, który od miesięcy nabrzmiewał w placówce kierowanej przez Hampela. Wielu byłych pracowników zarzuciło psychiatrze mobbing. Miał m.in. pozbawiać ich pomieszczeń i sprzętu oraz grozić, ze nie przedłuży umowy. Systematycznie miał szykanować niemiłych mu kolegów. Zwalniając 47-letniego wówczas psychiatrę kierownictwo kliniki usunęło w jego osobie lekarza, który dzięki bliskim kontaktom z przemysłem wysforował się na czoło badaczy nad „Alzheimerem”, choć jego naukowa działalność jest bardzo podejrzana.

Również w Niemieckim Towarzystwie Neurologicznym rośnie świadomość problemu. Świadczy o tym niedawno powołana do życia inicjatywa o nazwie „Neurology-First“. Kilkuset członków Towarzystwa wezwało swoją organizację do przeprowadzenia zasadniczych reform. Postulują m.in., aby wzmocnić „zawodową autonomię“ lekarzy poprzez oddzielenie programów dokształcających Towarzystwa od przemysłu farmaceutycznego. Ponadto należy wewnątrz Towarzystwa dokonać „podziału władz pomiędzy lekarzami współpracującymi z przemysłem a tymi, którzy tworzą wytyczne“. Innymi słowy: kto znajduje się w sytuacji konfliktu interesów nie może być autorem wytycznych Towarzystwa . Idzie wszak o to, aby „chronić naszych pacjentów przed błędnymi terapiami i z góry zapobiec powstawaniu podejrzeń, ze zalecenia mogą być motywowane finansowym interesem“.

Interesująca jest także inna sprawa: do dziś żaden z wymienionych w Zapomnij o Alzheimerze! badaczy, lekarzy i producentów leków nie zakwestionował zarzutów o wprowadzanie w błąd, fałszywe obietnice czy stosowanie geszefciarskich trików w dziedzinie „Alzheimera”. Nikt nie podjął kroków prawnych przeciwko treściom zawartym w mojej książce. Kryjąca się za tym strategia jest jasna: byle tylko nie robić szumu! Jednakże jest też faktem, że czołowi eksperci odmawiają wypowiedzi na temat książki i grożą adwokatem, jeśli redakcje będą o niej informować o niej i o zawartych w niej ustaleniach. Znamienne jest też to, iż odmawiają uczestnictwa w dyskusjach publicznych z moim udziałem.

Dziękuję  za rozmowę.

Rozmawiał i przełożył rozmowę na język polski Tomasz Gabiś, czerwiec 2013

Pierwodruk: Nowa Debata, lipiec 2013

Za: Tomasz Gabiś blog (05.16.23)


CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY -MD]

Michael Yeadon: „Covid Vaxx” ma na celu „umyślne okaleczanie i zabijanie”.

Były wiceprezes firmy Pfizer, Michael Yeadon: „Covid Vaxx” forsuje „ponadnarodową aplikację” mającą na celu „umyślne okaleczanie i zabijanie”.

Patricka Delaneya Global Research, May 11, 2023 LifeSiteNews Patricka Delaneya / Ex-Pfizer VP Michael Yeadon: Covid Vaxx Push a ‘Supranational Operation’ Intended to ‘Maim and Kill Deliberately’ – Global Research

’Wiele oczywistych toksyczności zostało celowo wbudowanych w projekty [rzekomych szczepionek], w wyniku czego istniał wzrost prawdopodobieństwa zakrzepów krwi, ataków autoimmunologicznych i burz cytokinowych w całym ciele, w zależności od tego, gdzie trafiły u danego osobnika’ – powiedział LifeSiteNews dr Michael Yeadon.

Dr Michael Yeadon, który wcześniej pełnił funkcję wiceprezesa i głównego naukowca Pfizera ds. alergii i układu oddechowego, wyjaśnił, skąd wiedział, że wirus COVID (/grypa), wraz z jego późniejszą kampanią „szczepionkową”, był „ponadnarodową operacją” zaprojektowaną „w celu ranienia ludzi, okaleczania i celowego zabijania”.
Yeadon, który spędził 32 lata pracując głównie dla dużych firm farmaceutycznych, rozmawiał z reporterem z Children’s Health Defense w marcu podczas uczestnictwa w wiecu Truth be Told w Londynie.
Relacjonując, w jaki sposób doszedł do zrozumienia, że „pandemia” COVID była czymś innym niż to, na co wyglądała, ekspert w dziedzinie farmakologii przypomniał, że „kiedy zacząłem zauważać moich byłych kolegów, w tym Patricka Vallance’a, mówiących w telewizji rzeczy, o których wiedziałem, że nie są prawdą – i wiedziałem, że on wie, że nie są prawdą – to wtedy spadł mi grosik, prawdopodobnie [w] lutym 2020 roku.”
Były wiceprezes Pfizer, dr Mike Yeadon, o sekwencji wydarzeń, które doprowadziły go do wniosku, że tak zwana „pandemia” została zaplanowana i skoordynowana z wyprzedzeniem przez niewybieralne ciała globalistów, takie jak WHO i WEF, jako uzasadnienie dla celowego wyludnienia kraju…
Patrick Vallance był głównym doradcą naukowym rządu Wielkiej Brytanii w latach 2018-2023.
„Pamiętam, że powiedziałem mojej żonie: 'to nie jest to, co mówią, że jest. Coś się dzieje'” – wyjaśnił Yeadon.
„I kiedy zobaczyłem nie tylko mój kraj blokujący się, ale dziesiątki krajów blokujących się w tym samym czasie … to był dowód i nadal jest dowodem na ponadnarodową operację” – powiedział.
„Nie ma możliwości, aby to się stało na poziomie lokalnym, na poziomie kraju. Dlatego musiało to nastąpić na poziomie wyższym. Czy to było WHO, czy Światowe Forum Ekonomiczne, czy inne, nie wiem”, ale zaaranżowana odpowiedź
pokazuje zaplanowane wydarzenie, w odróżnieniu od tego, które zostało określone przez szansę rozwoju wirusa, powiedział Yeadon.
Te rządy „wszystkie zrobiły te same głupie, nieskuteczne, znane-nie-działające rzeczy w tym samym czasie, z których żadna nie była w planach gotowości pandemicznej ich krajów, ponieważ czytałem je wszystkie”, zapewnił ekspert toksykologii.
Dalej powiedział, że jest całkowicie pewny, że nie zostanie pozwany przez Vallance’a lub innych za publiczne oskarżenie ich o kłamstwo, ponieważ wiedzą, że przegraliby w sądzie. „I tak, nie pozwą mnie. To co robią to oczernianie mnie i cenzurowanie”.
Teraz „szkody wyrządzone ludziom przez te tak zwane szczepionki” to „coś znacznie gorszego niż rzekomy wirus” – potwierdził Yeadon. Co więcej, „chciałbym móc powiedzieć, że było to przypadkowe, ale nie było to przypadkowe”.

==========================
1 grudnia 2020 roku Yeadon wraz z dr Wolfgangiem Wodargiem z Niemiec złożyli petycję do Europejskiej Agencji Leków o natychmiastowe zawieszenie wszystkich badań nad szczepionką COVID-19 w Europie z powodu istotnych obaw dotyczących bezpieczeństwa, w tym przewidywalnej możliwości, że u wielu osób mogą „wystąpić alergiczne, potencjalnie śmiertelne reakcje na szczepienie.”
Ostrzeżenia Yeadona pozostały niezauważone. I choć został oczerniany, został, na szczęście dla wszystkich, oczyszczony z zarzutów/ usprawiedliwiony . Kontynuując wywiad, brytyjski naukowiec zrewidował: „Spędziłem 32 lata w racjonalnym projektowaniu leków. Wiem, i wiedziałem, i napisałem to, zanim którykolwiek z [zastrzyków] miał Emergency Use Authorization [EUA], że były one niebezpieczne.”
„I obawiam się, że jestem przekonany, i powiedziałbym z ręką na Biblii przed sądem, sędzią, że te zastrzyki zostały zrobione po to, by ranić ludzi, okaleczać i zabijać celowo”.
W dalszej części pełnego wywiadu wyjaśnił, dlaczego zastrzyki z biologicznego mRNA powodują szereg różnych zdarzeń niepożądanych u różnych osób.
„Kiedy wstrzykujesz to osobie i rozprzestrzenia się to po jej ciele i zostaje wchłonięte do komórki, ta wiadomość zostaje przekształcona w białko” – powiedział. „A kiedy twoje ciało wytwarza obce białko – gwarantuję to jako immunolog – twoje ciało powie 'to nie jest własne’ i zaatakuje tego, kto je produkuje, aż komórka będzie martwa. I myślę, że to jest przyczyną wielu – nie wszystkich – niepożądanych reakcji na te tak zwane szczepionki.”
Dlatego te substancje „spowodują autoimmunologiczne zniszczenie gdziekolwiek ten materiał trafi. Jeśli trafi do twojego serca, zapalenie mięśnia sercowego lub atak serca. Jeśli trafi do twojej ciężarnej macicy, poronienie, jeśli trafi do twojego układu nerwowego, piekło różnych problemów neurologicznych. To jest wspólny problem, który leży u podstaw wielu urazów poszczepiennych, z których niektóre są tak złe, że ludzie umierali, jak sądziłem, że prawdopodobnie tak będzie – powiedział Yeadon, który ma również stopień naukowy z toksykologii.
Ponadto przypomniał, że kiedy część mięśnia sercowego umiera z powodu urazu zawału serca lub zapalenia mięśnia sercowego, „ten kawałek mięśnia sercowego umiera i nie odzyskuje sprawności. Więc kończysz z uszkodzonym sercem. Dlatego to takie straszne, kiedy słyszymy o zapaleniu mięśnia sercowego u młodych mężczyzn. Ich serce nie odrodzi się. Będą mieli uszkodzone serce do końca życia”.
W osobnej korespondencji z LifeSiteNews, Yeadon podsumował, „te rzekome szczepionki zostały zaprojektowane tak, aby ranić, okaleczać i zabijać. Wielokrotne oczywiste toksyczności zostały celowo wbudowane w ich projekty, w wyniku czego istniałyby wysokie oczekiwania dotyczące zakrzepów krwi, ataków autoimmunologicznych i burz cytokinowych w całym ciele, w zależności od tego, gdzie trafiły u danego osobnika.”
„Wreszcie, środki mRNA zostały sformułowane w nanocząstkach lipidowych, o czym wiadomo było od 2012 roku, że spowodują akumulację w niektórych organach, zwłaszcza jajnikach. Negatywny wpływ na płodność był również praktycznie zapewniony.”
„Żadna z tych rzeczy nie mogła być ewentualnie broniona jako nieumyślna” – podsumował.

„Bez rolników, bez jedzenia, bez przyszłości” czyli Wielki Reset Żywnościowy

„Bez rolników, bez jedzenia, bez przyszłości” czyli Wielki Reset Żywnościowy

AlterCabrio bez-rolnikow-bez-jedzenia-bez-przyszlosci

Według Roosa ta nieludzka polityka prowadzi do katastrofalnych konsekwencji, a co roku od 20 do 30 rolników popełnia samobójstwo. Co więcej, za brakiem rolników czają się niedobory żywnościowe, o czym świadczy głód i chaos na Sri Lance, który był wynikiem perfekcyjnego wdrożenia środowiskowego zarządzania społecznego [ESG]

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

___________***___________

Holenderski eurodeputowany Rob Roos krytykuje globalistyczną politykę „Wielkiego Resetu Żywnościowego”: „Bez rolników, bez jedzenia, bez przyszłości” (wideo w oryg. md)

Apel Roosa by chronić i dbać o naszych rolników oraz domaganie się przejrzystości w etykietowaniu żywności jest wyraźnym wezwaniem do działania.

W niedawnym przemówieniu w Parlamencie Europejskim holenderski polityk i obecny poseł do Parlamentu Europejskiego, Robert „Rob” Roos, wypowiedział się przeciwko unijnej polityce „Wielkiego Resetu Żywnościowego”, która, jak twierdzi, prowadzi do wstrząsających scen w Holandii. Roos argumentował, że rolnicy produkują żywność od wieków i są istotną częścią europejskiego dziedzictwa i kultury. Jednak umowy handlowe UE i Organizacji Narodów Zjednoczonych zalewają rynek produktami z połowy świata, podczas gdy rolników zabijają przepisy mające na celu działania na rzecz klimatu, w tym zakaz stosowania nawozów azotowych, niezbędnych składników nowoczesnego rolnictwa.

Według Roosa ta nieludzka polityka prowadzi do katastrofalnych konsekwencji, a co roku od 20 do 30 rolników popełnia samobójstwo. Co więcej, za brakiem rolników czają się niedobory żywnościowe, o czym świadczy głód i chaos na Sri Lance, który był wynikiem perfekcyjnego wdrożenia środowiskowego zarządzania społecznego [ESG – Environmental, Social and Corporate Governance]. Dlatego Roos wezwał do zakończenia Ustawy o odtwarzaniu przyrody i Agendy 2030, które, jak stwierdził, niszczą rolników dla ideału utopii bez CO2.

Roos podkreślił potrzebę ponownej ochrony i dbałości o rolników, stwierdzając, że bez rolników nie może być żywności ani przyszłości. To przemówienie odzwierciedla rosnące obawy wśród farmerów w całej Europie, którzy obawiają się, że ich źródła utrzymania są zagrożone przez politykę UE, która przedkłada kwestie ochrony środowiska nad ich dobrobyt ekonomiczny.

W innym niedawnym przemówieniu Roos skrytykował politykę UE polegającą na wprowadzaniu owadów do żywności bez wyraźnego oznakowania. Chociaż od 2020r. UE dopuściła cztery różne rodzaje owadów jako składniki żywności, Roos twierdzi, że konsumenci muszą dokładnie wiedzieć, co znajduje się w ich żywności, a zwodnicze łacińskie nazwy owadów na opakowaniach nie są wystarczająco jasne i zamiast tego są używane, aby ukrywać składniki.

Roos wezwał do tego, aby produkty żywnościowe na bazie owadów miały przejrzyste etykiety, z normalną nazwą owada wymienioną prostym językiem oraz ikoną na opakowaniu, aby ostrzec konsumentów, co produkt zawiera. Wierzy, że zapobiegnie to przypadkowemu spożyciu owadów, jeśli ktoś nie może lub nie chce tego robić. Przemówienie Roosa podkreśla potrzebę przejrzystości i uczciwości w etykietowaniu żywności, zwłaszcza jeśli chodzi o wprowadzanie nowych i nieznanych składników.

Przemówienia Roosa są potężnym sygnałem alarmowym dla Unii Europejskiej i całego świata. Podkreślają one krytyczną potrzebę przejrzystości i uczciwości w przemyśle spożywczym oraz pilną potrzebę znalezienia równowagi między ochroną środowiska a wspieraniem naszych rolników. Globaliści z Unii Europejskiej muszą przestać forsować swój lewicowy program środowiskowy. Jego wezwanie do ochrony i troski o naszych rolników oraz żądanie przejrzystości w etykietowaniu żywności jest wyraźnym wezwaniem do działania. Bez rolników „nie może być żywności, przyszłości ani nadziei”.

_________________

Dutch MEP Rob Roos Slams Globalists ‘Great Food Reset’ Policy: ‘No Farmers, No Food, No Future’ (Video), Amy Mek, May 15, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Zielone bankructwo czyli kto następny po Sri Lance
Według WEF na Sri Lance wszystko szło świetnie, ale co widzimy cztery lata później: bankructwa, inflację, niewypłacalność, braki żywności, braki towarów, braki paliwa i przemoc na ulicach. […]

_________________

Od Sri Lanki do Niderlandów czyli jak działać
Wiedzą, że kiedy ludzie stają się wściekłym, głodnym tłumem, mogą być kontrolowani jak zwierzęta. I tego typu reakcje są dokładnie tym, na co liczą ci globalistyczni oszuści. Dlatego niszczą światowe gospodarki i wywołują kryzys żywnościowy. […]

17.05.23 Opole – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

17.05.23 Opole – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

17/05/2023przez antyk2013

W każdą trzecią środę miesiąca

Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita). Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita).

21.05.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

21.05.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

17/05/2023przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

(zdjęcie: Internet)

Share

Kategorie Białystok, Msze św. za Ojczyznę, Poznań, Zamość Tagi Białystok, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, Poznań, różaniec za Ojczyznę, Zamość