Zwijanie gospodarki, wspieranie Ukrainy i Agenda 2030.Wspierać „zdrowie seksualne i reprodukcyjne”, czyli dostęp do aborcji i tranzycji. Podsumowanie szczytu G7

pch/zwijanie-gospodarki-wspieranie-ukrainy-i-agenda-2030

Wspierać „zdrowie seksualne i reprodukcyjne”, czyli dostęp do aborcji i tranzycji.

(fot. EPA/GIUSEPPE LAMI / PAP)

Na zakończenie szczytu G7 w Apulii przywódcy wydali wspólne oświadczenie, w którym potwierdzili „jedność i determinację” w celu sprostaniu współczesnym wyzwaniom „w kluczowym momencie historii” i „wiarę w zasady demokracji, wolne społeczeństwa, powszechne prawa człowieka, postęp społeczny oraz poszanowanie multilateralizmu i praworządności”.  Jednocześnie zobowiązali się do „zapewnienia możliwości i dążenie do wspólnego dobrobytu”. Nie zrezygnowano z eko-cyfrowej transformacji ani z realizacji celów zrównoważonego rozwoju (Agenda 2030). Za priorytet wciąż liderzy G7 uznają konieczność „wzmacniania pozycji kobiet” i na ten cel zamierzają uruchomić miliardowe fundusze.

Już w preambule zaznaczono dążenie do „wzmocnienia międzynarodowych zasad i norm dla dobra wszystkich”. Liderzy G7 (format niegdyś siedmiu najbogatszych państw świata) przywołali Kartę Narodów Zjednoczonych, zapewniając, że chcą chronić pokój międzynarodowy i „stać na straży wolnego i otwartego porządku międzynarodowego opartego na zasadach”. [diabelskich, oczywiście. md]

Liderzy G7 mają zaangażować się „w bardziej skuteczne, włączające i sprawiedliwe zarządzanie globalne, które odzwierciedla nasz zmieniający się świat”. Chcą także bronić praworządności i godności człowieka we wszystkich częściach świata.

Będą nadal wspierać „walkę Ukrainy o wolność i jej odbudowę” tak długo, jak długo będzie to konieczne, ile zabierze czasu. Podczas szczytu ogłoszono, że Kijów otrzyma kolejne 50 mld dol. pożyczek z zabezpieczeniem z odsetek od zamrożonych aktywów rosyjskiego Banku Centralnego zdeponowanych w europejskich instytucjach finansowych. Obiecano podjąć wysiłki w celu rozbrojenia rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego.

Opowiedziano się za serią porozumień w celu natychmiastowego zawieszenia wojny w Gazie, broniąc rozwiązania dwupaństwowego.

Wreszcie położono nacisk na rozwijanie strategicznego partnerstwa z krajami afrykańskimi, by „zapewnić obywatelom zrównoważony rozwój i wzrost przemysłowy”. Uruchomiono inicjatywę „Energia na rzecz wzrostu w Afryce”.

Podkreślono także znaczenie działań „na rzecz umożliwienia krajom inwestowania w swoją przyszłość i osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju (SDGs)”, zaznaczając, że „ograniczanie ubóstwa i stawianie czoła globalnym wyzwaniom idą w parze”.

Ma wzrosnąć akcja kredytowa Banku Światowego na realizację Agendy 2030 o 70 miliardów dolarów rocznie w ciągu najbliższej dekady.

Zwrócono uwagę na konieczność wypracowania rozwiązania dla problemu zadłużenia, wzmocnienia światowego bezpieczeństwa żywnościowego i zwiększenia odporności na zmiany klimatyczne.

Potwierdzono zaangażowanie na rzecz „równouprawnienia płci”. Na inicjatywy związane ze „wzmacnianiem pozycji kobiet” ma być uruchomionych dodatkowo w ciągu trzech lat co najmniej 20 miliardów dolarów.

Jednocześnie nie zrezygnowano z pchania tzw. zielonej rewolucji, zaznaczając, konieczność „podjęcie konkretnych kroków w celu rozwiązania potrójnego kryzysu związanego ze zmianami klimatycznymi, zanieczyszczeniem i różnorodnością biologiczną”. Przywódcy G7 nie rezygnują z ambitnych planów dekarbonizacji, by nie dopuścić do podniesienia się temperatury powyżej 1,5°C. [w porównaniu z jaką? md]

Potwierdzono także „wspólne zaangażowanie i wzmocnioną współpracę w celu rozwiązania problemu migracji”, kładąc nacisk na zwalczanie „pierwotnych przyczyn nielegalnej migracji” i zamierzając wzmocnić ochronę granic oraz zwalczając szlaki przestępczości zorganizowanej.

Przywódcy pogłębią współpracę w zakresie „wykorzystania korzyści i zarządzania ryzykiem związanym ze sztuczną inteligencją”. W tym celu ustanowią wspólny kodeks postępowania dla organizacji zajmujących się sztuczną inteligencją (AI).

Podkreślono znaczenie dalszego inwestowania w cyfryzację i tzw. czystą energię (odchodzenie od paliw kopalnych). Jednocześnie będą więcej inwestować we wdrożenie nowego systemu podatkowego na miarę XXI wieku.

Będą walczyć z nadwyżką mocy produkcyjnych na świecie, czyli wspierać „zwijanie” gospodarki w niektórych państwach.

Co istotne, przywódcy G7 uznali, że Rosja będzie musiała zapłacić za szkody, które wyrządziła Ukrainie, a które Bank Światowy oszacował obecnie na ponad 486 miliardów dolarów. Ma to wynikać to z prawa międzynarodowego, a sojusznicy G7 mają dopilnować, aby Rosja poniosła konsekwencje za niszczenie infrastruktury i źródeł utrzymania Ukraińców. Na razie będą uruchomione dodatkowe pożyczki dla Kijowa. Ukraina będzie musiała odbudowywać się zgodnie z wizją integracji europejskiej.

Państwa G7 potwierdziły większe zaangażowanie we wzmacnianie obrony powietrznej na Ukrainie i do podniesienia kosztów wojny z Rosją

Kilkakrotnie potwierdzono „niezachwiane zaangażowanie na rzecz realizacji celów zrównoważonego rozwoju i Agendy 2030. Wskazano na potrzebę „przyspieszenia postępu w realizacji celów zrównoważonego rozwoju”, nawiązując do szczytu Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDG) we wrześniu  2023 r., aby „mieć pewność, że nikt nie zostanie pominięty”. Potwierdzono zaangażowanie we wdrażanie standardów raportowania pozafinansowego przez przedsiębiorstwa i organizacje (ESG)

Uruchomiono Inicjatywę na rzecz Systemów Żywnościowych G7 Apulia (AFSI), aby przezwyciężyć bariery strukturalne dla bezpieczeństwa żywnościowego i żywienia oraz budować „odporne” i „zrównoważone” systemy żywnościowe, by wszystkim zapewnić „prawo do odpowiedniego jedzenia”.

Nie zrezygnowano z gruntownej przebudowy systemów żywnościowych na świecie, od których uzależnione jest osiągnięcie celów zapisanych w porozumieniu paryskim z 2015 r.

Zaznaczono, że „porozumienie paryskie można osiągnąć jedynie poprzez transformację systemów żywnościowych”, dlatego będą wspierać „synergiczne i spójne polityki oraz inwestycje mające na celu rozwiązanie powiązania między klimatem a systemami żywnościowymi, szczególnie w krajach o niskich dochodach”. [Czyli : biedni mają jeść robaki, a oni – kawior i szampana md]

Jeszcze w tym roku będzie szczyt w sprawie nawozów i zdrowia gleby, który zajmie się m.in. kwestią uprawy i sprzedaży kawy. W Paryżu w 2025 r. odbędzie się szczyt dot. odżywiania. Trwają prace nad system certyfikacji nasion w Afryce.

Potwierdzono zaangażowanie w dalsze inwestycje G7 PGII, „projekty flagowe i komplementarne inicjatywy mające na celu rozwój transformacyjnych korytarzy gospodarczych dla wysokiej jakości infrastruktury i inwestycji” takich, jak: korytarz Lobito, korytarz Luzon, korytarz środkowy oraz korytarz gospodarczy Indie–Bliski Wschód–Europa, w oparciu o unijny program Global Gateway, Inicjatywę Wielkiego Zielonego Muru i Plan Mattei dla Afryki uruchomiony przez Włochy.

Powtórzono zaangażowanie na rzecz wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku, dążenie do „konstruktywnych i stabilnych stosunków z Chinami”, z którymi państwa G7 chcą współpracować w zakresie utrzymania pokoju na świecie, „zmian klimatu” , zwalczania nielegalnego handlu narkotykami syntetycznymi, zapewnienia stabilności makroekonomicznej, zadłużenia, światowego bezpieczeństwa zdrowotnego i finansowania zrównoważonego rozwoju.

Zganiono Pekin za wspieranie Rosji, asertywne zachowania w  regionie Indo-Pacyfiku, represje w Hongkongu itp.

Przedmiotem troski przywódców G7 jest sytuacja w Iranie, Korei Północnej, w Libii, na Haiti, w regionie Sahelu, Sudanie. Wenezueli, czy Białorusi.

Potwierdzono „niezłomność” w dążeniu do realizacji celu porozumienia paryskiego, by nie dopuścić do wzrostu temperatury o 1,5 stopnia C, zredukować globalne emisje gazów cieplarnianych o około 43 proc w obecnej dekadzie i o 60 procent do 2035 r. w porównaniu z poziomem z 2019 r.

Państwa mają przedstawić ambitne krajowe plany redukcji emisji dostosowane do celu paryskiego, zaznaczając, że ogólnogospodarcze, bezwzględne cele redukcyjne muszą objąć wszystkie gazy cieplarniane, sektory i kategorie.

Dalej zamierzają zwiększać produkcję energii odnawialnej (potrojenie mocy OZE) i podwoić wysiłki na rzecz poprawy tempa efektywności energetycznej do roku 2030.

Dekarbonizacja w tej dekadzie ma przyspieszyć. Potwierdzono wycofanie nieefektywnych dotacji do paliw kopalnych do 2025 r. i szybsze wdrażanie systemów handlu emisjami (inicjatywy Powering Past Coal Alliance i Coal Transition Accelerator).

Duże nadzieje wiąże się z technologią energii termojądrowej. Państwa G7 uruchomią Grupę Roboczą G7 ds. Energii Termojądrowej. Mają także opracować spójne podejście do przepisów dotyczących syntezy jądrowej. W Rzymie odbędzie się konferencja – z inicjatywy Włoch i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej – Światowej Grupy Energii Termojądrowej.

Państwa G7 będą dalej wspierać podejście „Jedno zdrowie”. Jednocześnie zobowiązały się do „przyspieszenia postępu w realizacji celu zrównoważonego rozwoju nr 3, zapewnienia zdrowego życia i promowania dobrostanu dla wszystkich, w każdym wieku” (cel ten obejmuje m.in. zdrowie seksualne i reprodukcyjne, czyli dostęp do aborcji i tranzycji). Potwierdzono cele Deklaracji COP28 w sprawie klimatu i zdrowia, by przekształcić systemy opieki zdrowotnej w taki sposób, aby „były odporne na zmianę klimatu, sprawiedliwe, niskoemisyjne i zrównoważone”. Potwierdzono „potrzebę wzmocnienia Globalnej Architektury Zdrowia (GHA) za pomocą Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w swej istocie”, „wzmocnienie GHA na wypadek pandemii” itp.

Zobowiązano się do „promocji kompleksowego zdrowia i praw seksualnych oraz reprodukcyjnych (SRHR) dla wszystkich oraz osiągnąć postęp w zakresie zdrowia matek, noworodków, dzieci i młodzieży, zwłaszcza osób znajdujących się w trudnej sytuacji”.

Potwierdzono zobowiązanie na rzecz równouprawnienia płci (gender equality) i „wzmocnienia pozycji kobiet oraz dziewcząt w całej ich różnorodności, poprzez pełne, równe i znaczące uczestnictwo we wszystkich sferach społeczeństwa”.

Wyrażono „poważne zaniepokojenie” z powodu wycofywania „praw kobiet, dziewcząt i osób LGBTQIA+” na całym świecie. Potwierdzono zobowiązanie do promocji tych „praw we wszystkich sferach społeczeństwa i konsekwentne uwzględnianie równouprawnienia płci we wszystkich obszarach polityki”. Będą pracować nad zwiększeniem udziału przedstawicieli mniejszości seksualnych i kobiet w forach wielostronnych.

Zobowiązano się także do „zapobiegania nienawiści i dyskryminacji oraz eliminowania ich, a także do eliminowania nienawiści i dyskryminacji na tle seksualnym, przemocy ze względu na płeć”.

Potwierdzono zobowiązanie zawarte w komunikacie przywódców G7 z Hiroszimy dotyczące powszechnego dostępu do odpowiednich, niedrogich i wysokiej jakości usług zdrowotnych dla kobiet, w tym do „kompleksowych usług zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego i praw dla wszystkich”

Przywódcy G7 mają zwiększyć wysiłki, by „zająć się szkodliwymi normami, stereotypami i praktykami dotyczącymi gender, wyeliminować bariery strukturalne i różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, w tym poprzez wzmocnioną współpracę z sektorem prywatnym oraz poprzez wspieranie przyjmowania systemów certyfikacji równouprawnienia płci dla biznesu”.

Postuluje się zwiększenie dostępności do usług opieki nad dziećmi i opieki długoterminowej dla wszystkich, wspieranie ochrony rodzicielstwa, promowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym oraz równy podział obowiązków opieki i promowanie równych praw kobiet, a także przyjęcie podejścia obejmującego całe społeczeństwo, by stawić czoła wyzwaniom demograficznym starzejącego się społeczeństwa”.

Na koniec oświadczenia wskazano na pilną potrzebę działań rozbrojeniowych w dziedzinie broni nuklearnej, walkę z terroryzmem i ekstremizmem, z narkotykami i ochronę demokracji. Do końca tego roku miałyby powstać wspólne ramy reagowania w celu przeciwdziałania zagranicznym zagrożeniom dla demokracji oraz w celu „promowania informacji opartych na faktach, wysokiej jakości i godnych zaufania”.

Obecnie na świecie trwają zabiegi zmierzające do wyeliminowania z przestrzeni publicznej pewnych informacji i przekazów, które są polaryzujące i niesprzyjające dla „demokracji liberalnej” np. krytyka aborcji, polityki klimatycznej są niepożądane. Stąd zabiegi cenzuralne.

Podczas szczytu miało dojść do napięć między prezydentem Francji Emmanuelem Macronem a premier Włoch Giorgią Meloni w sprawie aborcji. Macron przy wsparciu premiera Kanady usilnie zabiegał o zapisanie w komunikacie ze szczytu G7 w Apulii zobowiązania do zapewnienia dostępu do aborcji jako powszechnego „prawa”.

Źródło: g7italy.it AS

Szef NATO grozi: Droga Ukrainy do Sojuszu jest „nieodwracalna”

Szef NATO: droga Ukrainy do Sojuszu jest „nieodwracalna”

pch24.pl/szef-nato-droga-ukrainy-do-sojuszu

(fot. EPA / TING SHEN / POOL / PAP)

Uzgodniliśmy dalsze kroki, by zbliżyć Ukrainę do NATO; będziemy ją wspierać na nieodwracalnej drodze do Sojuszu – powiedział w środę sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Ogłosił też szereg zapowiadanych wcześniej decyzji, w tym wsparcie Ukrainy bronią o wartości co najmniej 40 mld dol.

Uzgodniliśmy dziś dalsze kroki, by zbliżyć Ukrainę jeszcze bardziej do NATO. Będziemy wspierać ją na jej nieodwracalnej drodze do NATO – powiedział Stoltenberg podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Północnoatlantyckiej z udziałem przywódców 32 państw NATO.

Ogłosił też decyzję przywódców o utworzeniu NATO-wskiego dowództwa koordynującego szkolenia i wyposażenie ukraińskiej armii, zobowiązanie do wsparcia Ukrainy sprzętem o wartości 40 mld dolarów przez najbliższy rok oraz zobowiązanie do zwiększenia nakładów na produkcję i zakup uzbrojenia.

Dlaczego ksiądz Olszewski jest represjonowany? Chęć złamania księdza i zastraszenie „prawicowych” fundacji.

Dlaczego ksiądz Olszewski jest represjonowany? Odpowiada redaktor Paweł Lisicki

10 lipca 2024

Pieniądze zostały przeznaczone w całości na projekt. O co w takim razie chodzi?

Redaktor Paweł Lisicki uważa, że to co się dzieje polega na obsłudze najniższych emocji części  elektoratu. Innymi motywami są: chęć złamania księdza Olszewskiego i zastraszenie prawicowych fundacji.

Znacząca część elektoratu Platformy to jest już grupa, która radykalnie nienawidzi Kościoła. To są ludzie przekonani, że Kościół to jest jakaś sekta, mafia, podludzie, pedofile… i te najniższe instynkty tej grupy, żeby je obsłużyć to trzeba znaleźć kozła ofiarnego, którego rzuci się temu tłumowi, tej tłuszczy… rzuci się tę ofiarę żeby się mogli nasycić. Klechy siedzą w wiezieniu!

Złapano dosyć przypadkową osobę, księdza Olszewskiego, wsadzono do więzienia… patrzcie jacy jesteśmy mocni, Kościół nam nie podskoczy!

“Fundacja Profeto podjęła misję budowy ośrodka “Archipelag – wyspy wolne od przemocy”. Ośrodek ma na celu wsparcie dla osób, m.in. kobiet z dziećmi, dotkniętych przemocą. Fundacja Profeto, która działa od 2014 r., miała otrzymać ponad 66 mln zł ze środków Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura uważa, że projekt nie spełniał wymogów formalnych i merytorycznych”. /dorzeczy.pl/


1 komentarz

  1. Antex 10 lipca 2024 godz. 23:08
  2. Sądzę że złamanie księdza Olszewskiego się nie uda (to człowiek mocny Bogiem), ale zastraszenie części prawicowych fundacji może się udać. Ale ufam że wahadło wychyli się jeszcze w drugą stronę (ci idioci i zdrajcy, a przede wszystkim idiotki i zdrajczynie politycznie zużywają się bardzo szybko). Po czerwonym terrorze przychodził często biały terror tak jak po jakobinach przyszli thermidorianie, a po Froncie Ludowym przyszedł Franco. Stary już jestem, ale mam nadzieję ze po samobójczym otwarciu przez nich tej furtki dożyję jeszcze Tuska i Bodnara w więzieniu (choć osobiście wolałbym na szubienicy – rozstrzelanie byłoby dla nich zbyt honorowe).

Specjalność UPA: Zaszywanie myszy w rozciętych żywcem brzuchach brzemiennych kobiet. Nie mów o Puźnikach.

10 lipca 2024 pch24.pl/nie-mow-o-puznikach-ofiary-zbrodni-upa-nie-zostana-pochowane

Nie mów o Puźnikach. Ofiary zbrodni UPA nie zostaną pochowane?

(fot. YouTube / GadowskiTV)

W sprawie odkrytej mogiły polskich ofiar straszliwej zbrodni Ukraińskiej Armii Powstańczej w Puźnikach Kijów nabiera wody w usta.

Jak wynika z naszych rozmów, nie wygląda to ani na przypadek, ani niekorzystny zbieg okoliczności. Jeśli w tej sprawie nie dojdzie do przełomu, tysiące pomordowanych Polaków leżących w bezimiennych grobach na Ukrainie zostanie skazanych na zapomnienie.

11 lipca mija kolejna – 81. rocznica – tzw. Krwawej Niedzieli na Wołyniu. To okazja do wspomnienia wszystkich ofiar zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów w trakcie II wojny światowej na terenie Wołynia, Podola czy Galicji Wschodniej. Choć mordy trwały kilka lat i ginęli w nich w większości Polacy (mordowano również Żydów i Ukraińców), to właśnie 11 lipca 1943 roku doszło do wyjątkowo krwawej rzezi. Wówczas to Ukraińcy dokonali skoordynowanych ataków na aż 150 miejscowości na Wołyniu.

Jak wiemy z licznych wspomnień, zbrodni dokonywano w bestialski sposób. I nie był to przypadek. Sprawcy dążyli do tego, by ich ofiary cierpiały kaźnie przed śmiercią. Chodziło o wzbudzenie lęku wśród mieszkańców terenów, na których grasowała UPA. Okrucieństwa doświadczali dosłownie wszyscy, którzy natknęli się na te zbrodnicze sotnie.

Gwałcono kobiety, ale też małoletnich. Dręczeni ludzie nierzadko umierali długo i w bólach, na skutek wymyślnych tortur. Jedną z wyjątkowo okrutnych i chętnie stosowanych było zaszywanie myszy w rozciętych żywcem brzuchach brzemiennych kobiet.

Zbrodnia wołyńska pozostaje do dzisiaj bardzo niewygodnym tematem dla polskich polityków. Konieczność udzielania wsparcia Ukrainie w walce z rosyjskich agresorem z niezrozumiałych powodów kłóci się im z obowiązkiem upominania się o polskie ofiary rzeźników z UPA. Porażkę na tym polu poniósł rząd Zjednoczonej Prawicy i prezydent Andrzej Duda, a ostatnio także premier Donald Tusk, który na spotkaniu z prezydentem Wołodymirem Zełeńskim zaznaczył, iż wszelkie trudne tematy w relacjach pomiędzy Polską a Ukrainą zostaną rozwiązane po wojnie.

Od wielu lat koronnym argumentem przeciwko upominaniu się o ofiary zbrodni wołyńskiej pozostaje całkowicie absurdalne stwierdzenie, że to „nie jest najlepsza pora”. Kiedy zatem nadejdzie właściwy moment?

Nadzieja w Puźnikach?

Nadzieja na to, że wreszcie coś ruszy w sprawie ekshumacji ciał Polaków pomordowanych przez Ukraińców, pojawiła się we wrześniu 2023 roku, kiedy to po 8 latach starań minister w rządzie Mateusza Morawieckiego, Michał Dworczyk ogłosił, że Kijów wydał zgodę na prace poszukiwawcze w Puźnikach, a ściślej: na terenie, na którym kiedyś znajdowała się wieś o takiej nazwie, w rejonie czortkowskim obwodu tarnopolskiego, na południe od wsi Zalesie. To już nie Wołyń, ale Podole. To tam właśnie bojownicy UPA dokonali jednej z ostatnich masowych zbrodni na Polakach.

Do mordu doszło w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku. Oddział ukraińskich prześladowców liczył mniej więcej 200 osób. Celem była oczywiście ludność cywilna. Prawdziwa masakra rozpoczęła się wówczas, gdy Ukraińcy odkryli kryjówkę kobiet i dzieci. Przerażonych i bezbronnych Polaków dźgano bagnetami albo tłuczono kolbami karabinów. Po dokonanym mordzie, ocaleńcy naprędce sporządzili prowizoryczną mogiłę, w której pochowano ciała ofiar.

Po latach starań w Puźnikach wreszcie rozpoczęto prace poszukiwawcze prowadzone przez badaczy z Uniwersytetu Szczecińskiego, z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów pod przewodnictwem prof. Andrzeja Ossowskiego oraz Fundację Wolność i Demokracja, zajmującą się m.in. wspieraniem Polaków zamieszkujących dawne Kresy.

Ukraińska strona udzieliła wówczas zgody na prace poszukiwawcze, choć na szczeblu władz państwowych nie doszło do żadnego przełomu. Pamiętamy jeszcze z ubiegłego roku słynne obrazki premiera Mateusza Morawickiego samotnie stawiającego znicz w szczerym polu, pod ustawionym na szybko drewnianym krzyżem, czy prezydentów Andrzeja Dudę i Wołodymyra Zełeńskiego, którzy spotkali się w katedrze w Łucku, by złożyć dwa znicze, co ukraiński i polski prezydent dość pokrętnie określili „upamiętnieniem ofiar Wołynia”.

Puźniki jednak miały być koronnym dowodem na to, że w sprawie Wołynia nie oddaliśmy pola. Choć strona ukraińska unika nazywania tamtych wydarzeń po imieniu, to – argumentowali politycy poprzedniej ekipy rządzącej – liczą się fakty. A te miały być takie, że polscy i ukraińscy badacze poszukują ofiar zbrodni w podolskiej wsi. Prace trwały i wreszcie 27 października 2023 roku pojawiła się informacja o odkryciu zbiorowego miejsca pochówku pomordowanych. Zgodnie z planem, strona polska skierowała do Kijowa prośbę o zgodę na ekshumację. I od tamtego czasu wokół Puźnik zapadło milczenie. Dlaczego?

Smutny pan z SBU

Wygląda na to, że kwestia ekshumacji polskich ofiar zbrodni w Puźnikach utknęła w martwym punkcie. Co zrobiła strona polska? Wszystko, co należało. Wymagane dokumenty złożono jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Ukraińcy twierdzili przez pewien czas, że dokumentacja nie jest pełna, więc Polacy uzupełniali ją kilkakrotnie. Wreszcie została przyjęta. Zgodnie z dalszą procedurą w następnym kroku powinna zebrać się specjalna komisja międzyresortowa, której zadaniem jest opiniowanie takich wniosków. Dopiero później miała zapaść decyzja w sprawie ekshumacji.

Tyle, że komisja jak dotąd nie zebrała się pomimo zapewnień, że sprawa zostanie załatwiona. Z naszych informacji wynika, że w ostatnich tygodniach temat ewentualnego zebrania komisji skutecznie odwlekano. Miała zebrać się najpierw w marcu, później w kwietniu, aż wreszcie pojawił się niezrozumiały klincz i… nadszedł okres wakacyjny, kiedy to komisja nie spotka się na pewno.

Co może zrobić w tej sprawie strona polska? Maciej Dancewicz, wiceprezes Fundacji Wolność i Demokracja uspokaja i twierdzi, że stara się być dobrej myśli. – Musimy czekać. Złożyliśmy niezbędną dokumentację i wierzę, że w najbliższym czasie, będzie możliwe uzyskanie takiej zgody od strony ukraińskiej. Liczymy też na wsparcie nowego polskiego ambasadora, bo wierzymy, że i on – jak jego poprzednik – będzie z nami współpracował na rzecz upamiętnienia polskich ofiar zbrodni wołyńskiej – mówi.  Zaznacza jednak, że jest bardzo ostrożnym optymistą, bo zgoda na ekshumację w Puźnikach faktycznie byłaby precedensem w polityce Kijowa.

Po polskiej stronie naciskać na decyzję władz ukraińskich mógłby polski rząd, bo choć prace prowadzi fundacja niezależna od władz państwowych (Instytut Pamięci Narodowej nie był dopuszczany do prac poszukiwawczych na terenie Ukrainy), to jednak pochowanie szczątków polskich ofiar należy traktować jako troskę o dobro wspólne a w związku z tym państwo ma obowiązek zająć się tą sprawą i wspierać takie działania. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego jednak zamiast troszczyć się o ponad 100 tysięcy ciał Polaków leżących w bezimiennych grobach, zdaje się skupiać głównie na… trwającej wojnie na Ukrainie.

„Wszelkie prace związane z ekshumacją szczątków ludzkich wymagają ogromnej wrażliwości i uważności. Z uwagi na toczące się działania wojenne na terytorium Ukrainy wszelkie procesy związane z poszukiwaniem szczątków ofiar OUN – UPA są niezwykle utrudnione” – wyjaśnia nam resort kultury, choć trudno zrozumieć, dlaczego mielibyśmy zachowywać ogromną wrażliwość i uważność względem Ukrainy, a nie domagać się od naszych sąsiadów takiej wrażliwości i uważności dla Polaków, chcących pochować swoich krewnych.

Resort dodaje też, że to nie on był stroną wnioskującą o ekshumację, choć nadmienia, że do prac poszukiwawczych delegował obserwatorów.

Tyle wiemy oficjalnie. Nieoficjalnie jednak osoby związane z resortem kultury, które znają sprawę (proszą o zachowanie anonimowości), mówią nam, że sprawa wcale nie musi skończyć się dobrze. Strona ukraińska wysyła bowiem sygnały, że nie jest zainteresowana szybkim udzieleniem zgody na ekshumację. Władze w Kijowie z jednej strony argumentują, że trwa wojna i brakuje im osób, by delegować je do prac ekshumacyjnych, z drugiej: podobne prace trwają przy mogiłach żołnierzy niemieckich, którzy zginęli tam w czasie II wojny światowej.

To zrozumiałe, że Kijów jest dzisiaj zajęty czym innym. Ukraińcy z pewnością nie mają teraz nadmiaru kadr, a przecież muszą brać udział w ekshumacjach. Jednak kiedy słyszę takie tłumaczenie a potem czytam, że trwają prace poszukiwawcze i ekshumacyjne zabitych w czasie II wojny światowej to jestem skołowany – mówi jedna z osób z kręgów rządowych, która zna sprawę.  

Co więcej: Ukraińcy wiedzą, że temat nas interesuje. Jakiś czas temu ekipa z Polski wybrała się do Puźnik, żeby przyjrzeć się mogile, upewnić się, że jest w miarę zabezpieczona. Chwilę kręcili się wokół tego terenu i nagle pojawił się jakiś człowiek, nikt z miejscowych. Zaczął dopytywać co tu się dzieje, czy ekipa ma zgodę, by tutaj pracować. To wskazuje jednoznacznie, że miejsce jest pod obserwacją i strona ukraińska wie, że sprawa ma dla nas znaczenie – relacjonuje ta sama osoba.

Nie ruszać bohatera?

A zatem kwestia ekshumacji w Puźnikach zależy dzisiaj od decyzji politycznej. Niestety, wiele wskazuje na to, że nie zapadnie ona szybko. Polska nie jest dzisiaj wcale kluczowym partnerem strony ukraińskiej z punktu widzenia najważniejszego celu Kijowa, jakim jest zakończenie wojny z Rosją na korzystnych warunkach. Natomiast koszt zgody na ekshumację polskich ofiar mógłby być dla Ukraińców wysoki.

Bojownicy z Ukraińskiej Armii Powstańczej dla niektórych Ukraińców są bohaterami, w czym zresztą niemała zasługa prowadzonej od lat przez Kijów takiej, a nie innej polityki historycznej. Takim bohaterem wydaje się być też jeden z autorów zbrodni w Puźnikach, Petro Chamczuk „Bystry”. To postać ciekawa nie tylko dlatego, że odpowiada za zbrodnie na Polakach. Jest właściwie modelowym przykładem bohatera, jakich wiele lansują dzisiaj władze w Kijowie czy nacjonalistyczne środowiska ukraińskie, honorujące ludzi związanych z OUN i UPA, ale też z Waffen SS-Galizien.

Chamczuk początkowo służył w Armii Czerwonej, później dołączył do Schutzmannschaften (ochotnicze oddziały, które na terenach okupowanych przez Niemców dokonywały pacyfikacji), a później związał się z UPA. Ma on swój pomnik w Czortkowie, na terenie tego samego obwodu administracyjnego, na którym kiedyś leżały Puźniki.

A skoro tak się sprawy mają obecnie na Ukrainie, to trudno oczekiwać, by Kijów prędko wyraził zgodę na ekshumację i pochowanie polskich ofiar Chamczuka.

Nawet jeśli już same ekshumacje niekoniecznie są problematyczne, to już związane z identyfikacją ofiar uroczystości pogrzebowe z pewnością nabrałyby rozgłosu. Ze strony polskiej pojawiłaby się oficjalna delegacja, którą należałoby odpowiednio uhonorować. W dodatku – i to kolejna potencjalna kość niezgody – pozostaje kwestia ewentualnego pomnika i tablicy upamiętniającej wydarzenia w Puźnikach. Tu już nie wystarczą pokrętne słowa o „ofiarach Wołynia”.

Badania? Bez zarzutu

Znacznie mniej problemów jest w relacjach pomiędzy badaczami. Zarówno polska ekipa pod kierownictwem wspomnianego prof. Ossowskiego jak i ekipa ukraińska współpracowali bez zarzutu. Dzisiaj kwestia rozbija się o politykę, ale same prace przebiegały bardzo sprawnie, choć – jak w rozmowie z nami podkreśla prof. Ossowski – warunki były ekstremalne. Do przeszkód należy zaliczyć nie tylko wojnę i trudny teren, ale też to, że Puźniki to dzisiaj po prostu teren pozbawiony jakiejkolwiek infrastruktury. Trzeba było rozeznawać z relacji świadków, gdzie mógł znajdować się dawny cmentarz, w pobliżu którego wykopano pospiesznie miejsce pochówku dla zabitych Polaków.

Skąd jednak pewność, że znaleziona mogiła to faktycznie „to miejsce”? – Odsłoniliśmy fragment mogiły. Wiemy ze wstępnych oględzin, że znajdują się tam głównie kobiety, być może także nastoletnie dzieci, które zginęły bardzo gwałtowną śmiercią. Na czaszkach wyraźnie widoczne są obrażenia – mówi prof. Ossowski.

Szef szczecińskiego zespołu badawczego, tego samego, który pracował przy poszukiwaniach i identyfikacji ofiar innych zbrodni na Polakach – między innymi brał udział w pracach na słynnej kwaterze „Ł” tzw. Łączce, gdzie zostały zakopane szczątki ofiar komunistycznego terroru – nie ma wątpliwości, że odnaleziona w Puźnikach mogiła, to właśnie miejsce spoczynku ofiar UPA.

Bez względu na to, czy strona ukraińska ostatecznie wyda zgodę na ekshumację, zespół Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów już przygotowuje się do identyfikacji szczątków. – Apeluję do wszystkich, którzy pochodzą z tamtego rejonu lub są związani z osobami, które tam zginęły o zgłaszanie się do nas, w celu pobrania materiału genetycznego. To procedura, która jest konieczna, byśmy mogli zidentyfikować ciała złożone w mogile. Dzięki temu krewni zabitych tam osób będą mogli ich pochować, jeśli oczywiście zostanie wydana zgoda na ekshumację – mówi prof. Ossowski.

Profesor na pytanie, jakie są szanse na godny pochówek, dostrzega raczej, że szklanka jest do połowy pełna. – Czekamy, aż strona ukraińska wyda zgodę. Zdaję sobie sprawę z trudności, jakie mają. Dla nas najważniejsze jest, by zrobić wszystko, co możliwe, żeby przywrócić tym ludziom człowieczeństwo i godnie ich pochować. Dlatego robimy to, co do nas obecnie należy, czyli przygotowujemy się do sprawnej identyfikacji tych szczątków – mówi szef szczecińskiego zespołu badawczego.

Oby miał rację. Jeżeli bowiem sprawa Puźnik zostanie schowana pod dywan przez władze w Kijowie, niewykluczone, że możemy na wiele lat zapomnieć o kolejnych etapach prac poszukiwawczych i ewentualnych ekshumacjach. Tym bardziej, że polskie władze nie starają się obecnie o kolejne zgody na poszukiwanie polskich ofiar zbrodni wołyńskiej. Na nasze pytanie czy ministerstwo kultury prowadzi obecnie prace związane z poszukiwaniem kolejnych grobów ofiar tamtych straszliwych wydarzeń, pada lakoniczna odpowiedź, że prace takie nie są prowadzone.

Konsekwencje pokpienia tematu ekshumacji w Puźnikach będą tragiczne. Krwawiąca rana pamięci o Wołyniu zostanie kolejny raz niezgrabnie obłożona kawałkami bandażu. I pozostaje tylko kwestią czasu, aż na nowo zacznie piec i doskwierać.

Krzysztof Gędłek

Mel Gibson wspiera arcybiskupa Viganò: Ekskomunika nałożona przez papieża Franciszkę „Odznaką honoru”

Mel Gibson pisze list popierający watykańskiego arcybiskupa Viganò: Ekskomunika nałożona przez papieża Franciszkę „Odznaką honoru”

Ekskomunika nałożona przez Bergoglio „Orderem honoru”

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 10
 
READ IN APP
 

https://www-aldomariavalli-it.translate.goog/2024/07/06/i-vostri-messaggi-sulla-vicenda-vigano-un-distintivo-donore-essere-scomunicati-dalla-falsa-chiesa/?_x_tr_sl=auto&_x_tr_tl=en&_x_tr_pto=wapp&_x_tr_hl=uk#google_vignette

 Aldo Marii Valli przez Mela Gibsona

Drogi Arcybiskupie,

Jestem pewien, że niczego innego nie spodziewałeś się po Jorge Bergoglio.

Wiem, że wiesz, że nie ma on żadnej władzy – więc nie jestem pewien, jak to wpłynie na twoją przyszłość – mam nadzieję, że będziesz nadal odprawiać mszę i samodzielnie przyjmować sakramenty – to naprawdę oznaka honoru, że ktoś cię odrzuci z fałszywego, posoborowego kościoła.

Współczuję Ci, że publicznie cierpisz z powodu tej poważnej niesprawiedliwości. Dla mnie i wielu innych jesteś najodważniejszym Bohaterem.

Jak zawsze trafiłeś w sedno, jeśli chodzi o nielegalność Franciszka. Wyrażasz podstawowe problemy związane z instytucją, która przyćmiła prawdziwy Kościół i podziwiam twoją odwagę w wyrażaniu tego, ale przede wszystkim w utrzymywaniu wierności prawdziwemu Kościołowi!

Jesteś współczesnym Atanazym! Mam pełen szacunek dla sposobu, w jaki bronisz Chrystusa i Jego Kościoła. Zgadzam się z Tobą w 100%, że posoborowy kościół Soboru Watykańskiego II jest kościołem fałszywym. Dlatego zbudowałem kościół katolicki, w którym oddajemy cześć wyłącznie w sposób tradycyjny. Zawsze możesz przyjść i odprawić tam Mszę.

Oczywiście nazwanie schizmatykiem i ekskomunika przez Jorge Bergoglio jest jak odznaka honoru, gdy uważa się go za całkowitego apostatę i on wyrzuca cię z fałszywej instytucji.

Pamiętajcie, że „prawdziwa” schizma wymaga zmian w wierze, czegoś, czego nie zrobiliście, ale czegoś, co Bergoglio robi z każdym oddechem

Jest zatem schizmatykiem! Jednak ipso facto sam siebie ekskomunikował poprzez swoje liczne publiczne herezje (kanon 188 kodeksu z 1917 r.).

Jak już wiesz, nie ma on władzy, aby cię ekskomunikować, ponieważ nie jest nawet katolikiem.

Więc radujcie się! Jestem z wami i mam nadzieję, że Bergoglio również mnie ekskomunikuje ze swojego fałszywego kościoła.

Bergoglio i jego kohorty mają ubrania i budynki, ale ty masz wiarę.

Niech Cię Bóg błogosławi i strzeże. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, po prostu zapytaj, postaram się pomóc.

Z podziwem i dozgonnym szacunkiem.

Mel Gibson

MEN zakaże zwalniania dzieci z lekcji, np. masturbacji czy pedalstwa, jak w Niemczech?

Fundacja Pro-Prawo do życia
 Kolejne niepokojące głosy słychać z Ministerstwa Edukacji. MEN chce, aby rodzicom trudniej było zwalniać dzieci ze szkolnych lekcji. Wiceminister edukacji będzie się przyglądać rozwiązaniom z innych krajów, gdzie jeśli rodzice chcą np. wyjechać z dzieckiem w ciągu roku szkolnego, to służby mogą ich zatrzymać na lotnisku!

Zapowiedzi te zbiegają się z wprowadzeniem do polskich szkół „edukacji seksualnej” według niemieckich standardów od 1 września 2025r. W Niemczech takie zajęcia są przymusowe dla wszystkich uczniów, a rodzice, którzy odmawiają wysłania swoich dzieci na lekcje przemocy seksualnej, są wtrącani do więzień.
Sprawa jednej chrześcijańskiej rodziny z Niemiec znalazła nawet swój finał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, który orzekł, że rodzice nie mogą z powodu swoich przekonań zwalniać dzieci z lekcji. Wedle tych samych niemiecko-europejskich wytycznych „edukacja” ma być w Polsce. Równolegle, prowadzone są prace nad zakazem tzw. „mowy nienawiści”, czyli mówienia prawdy o deprawacji dzieci. Trzeba mobilizować społeczeństwo do reakcji!Totalitarne plany MEN [foto]Ministerstwo Edukacji Narodowej zajmie się kwestią zwolnień z lekcji, które są wypisywane przez rodziców. Jak powiedziała szefowa MEN Barbara Nowacka:

„Zwolnienia odbywają się na zasadzie, że rodzic napisze, że zwalnia dziecko na tydzień i dziecko nie chodzi do szkoły.”

Nowacka zwróciła uwagę na to, że w wielu krajach w ogóle nie ma takiej możliwości zwalniania dzieci z lekcji. W związku z tym, MEN będzie się przyglądać tym zagranicznym rozwiązaniom, aby podobne wdrożyć w Polsce. W podobnym tonie wypowiedziała się wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer mówiąc, że dzieci nie powinny wyjeżdżać na urlop z rodzicami w trakcie trwania roku szkolnego. Dodała również, że jej resort będzie przyglądał się na rozwiązania stosowane w innych krajach, gdzie:  

„mamy taką sytuację, że jeśli rodzic chciałby wyjechać z dzieckiem na wakacje w ciągu roku szkolnego, to mogą go nawet zatrzymać na lotnisku”. 

W ten sposób, krok po kroku, wprowadzane jest w Polsce przymusowe szkolnictwo totalne, które z edukacją i wychowaniem nie będzie miało nic wspólnego. 

Zakaz prac domowych, ograniczanie ilości godzin kolejnych przedmiotów, ciągłe „odchudzanie” listy lektur, zapowiedzi odejścia od systemu ocen liczbowych, nieustanne obniżanie wymagań, wdrażanie „inkluzywności” w edukacji (aby każdy uczeń rzekomo czuł się dobrze, bezstresowo i komfortowo) – to wszystko nie służy przecież podniesieniu jakości kształcenia i wychowania. Celem tych działań jest przekształcenie szkół w obowiązkowe świetlice, w których dzieci i młodzież będą spędzać wiele godzin dziennie przyswajając rozmaite ideologie i oswajając się z rozwiązłością seksualną. 

To wszystko zbiega się w czasie z wprowadzeniem do wszystkich polskich szkół tzw. „edukacji seksualnej” według niemieckich standardów. Ma to nastąpić 1 września 2025 roku.
Trwają właśnie prace nad podstawą programową do nowego przedmiotu, nazwanego dla niepoznaki i uśpienia czujności rodziców „edukacją zdrowotną”. Jak już ostrzegaliśmy, z ramienia rządu Tuska za ten nowy przedmiot odpowiada seksuolog Zbigniew Izdebski, powiązany z niemieckimi instytucjami uwikłanymi niegdyś w przerażające afery pedofilskie. 

Spójrzmy na powyższe wypowiedzi przedstawicieli MEN oraz plany rządu Tuska z perspektywy niemieckiej, gdyż to właśnie według opracowanych i wdrożonych w Niemczech wytycznych ma być prowadzona edukacja w Polsce.

Jak już wielokrotnie informowaliśmy, tzw. „edukacja seksualna” jest od kilku dekad przymusowa i obowiązkowa dla wszystkich uczniów w Niemczech. W trakcie zajęć zachęca się dzieci do masturbacji, oglądania pornografii, homoseksualnego stylu życia i oddawania się rozwiązłości seksualnej. Częścią „edukacji seksualnej” jest również nauka dzieci wyrażania zgody na seks. Według opracowanych w Niemczech Standardów Edukacji Seksualnej w Europie, umiejętność tę mają opanować dzieci już w wieku 6-9 lat. 

Niemieckie prawo nie przewiduje możliwości zwolnienia dzieci z obowiązkowych lekcji „edukacji seksualnej”. Wielu rodziców w Niemczech podejmowało takie próby, ale spotkali się z represjami – grzywnami finansowymi, a nawet karami więzienia. Głośnym echem odbiła się sprawa chrześcijańskiej rodziny z Nadrenii Północnej-Westfalii. Odmówili oni udziału swoich dzieci w zajęciach „edukacji seksualnej”, gdyż uznali je za „pornograficzne” i „niechrześcijańskie”. Rodzice stanęli przed sądem, który zarządził grzywnę. Rodzina odmówiła jej zapłaty, w związku z tym rodzice trafili na 43 dni do więzienia. Sprawa znalazła swój finał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPCz), który orzekł, że rodzice nie mają prawa do tego, aby z powodu swoich przekonań zwalniać dzieci z lekcji „edukacji seksualnej”. 

Taka wykładnia ETPCz będzie obowiązywała również w Polsce. Na poziomie europejskim sprawa jest już przesądzona – „edukacja seksualna” ma być obowiązkowa według opracowanych w Niemczech Standardów Edukacji Seksualnej w Europie. To właśnie w tym kontekście należy odczytywać wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Edukacji, którzy chcą ograniczyć możliwość zwalniania dzieci z lekcji. To jednak nie wszystko. 

Równolegle, w rządzie Tuska trwają intensywne prace nad wprowadzeniem do kodeksu karnego przestępstwa „mowy nienawiści”. W praktyce chodzi o to, aby zakazać ostrzegania przed konsekwencjami praktyk homoseksualnych i wpływu ideologii LGBTQ na rozregulowanie psychiki dzieci i młodzieży. 
Co więcej, jako mowa nienawiści może zostać zakwalifikowana także krytyka rozwiązłości seksualnej, która jest fundamentem „tęczowego” stylu życia lansowanego wśród młodych Polaków. „Mowa nienawiści” to oczywiście także mówienie prawdy o aborcji. Zakaz „mowy nienawiści” ma służyć temu, aby umożliwić swobodę stosowania prawdziwej nienawiści wobec dzieci – deprawowanych seksualnie i mordowanych poprzez aborcję.  

Trzeba ratować Polskę. Konieczne jest do tego kształtowanie świadomości społecznej i mobilizowanie naszego narodu do oporu.

Los polskich dzieci zależy przede wszystkim od stopnia świadomości ich rodziców oraz od decyzji podejmowanych w rodzinach. Politycy, aktywiści i urzędnicy w Warszawie, Berlinie i Brukseli próbują siłowo narzucić nam systemową deprawację i zgorszenie. Pomimo niesprzyjających warunków, można się przed tym skutecznie bronić. Aby było to możliwe, Polacy muszą być świadomi zagrożenia oraz wspierać się nawzajem podejmując konkretne, osobiste działania.Uliczna akcja informacyjna [foto]Nasza Fundacja w całej Polsce organizuje niezależne kampanie informacyjne, za pomocą których docieramy do społeczeństwa z ostrzeżeniem. Akcje uliczne, akcje billboardowe, przejazdy furgonetek, wystawy, aktywność w internecie – każdego dnia trafiamy do tysięcy osób. Wspieramy także rodziców w decyzjach dotyczących wychowania i edukacji – problemach ze smartfonami i elektroniką, wyborze właściwej szkoły lub przejściu na edukację domową swoich dzieci (prosimy w tych sprawach o kontakt e-mailowy).
Wszystkie te działania są możliwe dzięki zaangażowaniu naszych wolontariuszy oraz stałemu i regularnemu wsparciu Darczyńców. W najbliższym czasie potrzebujemy ok. 16 000 zł, aby prowadzić dalsze działania. Bez przerwy spotykamy się z represjami i prześladowaniami. Rząd Tuska jeszcze nie wprowadził zakazu „mowy nienawiści”, a ja już zostałem za „mowę nienawiści” skazany – kilka miesięcy temu usłyszałem wyrok roku ograniczenia wolności poprzez prace społeczne i 15 000 zł kary.
Podobny los spotkał kierowcę naszej furgonetki Jana, który został zmuszony przez sąd do zapłaty 30 000 zł kary za „mowę nienawiści”.
W obu przypadkach chodzi oczywiście o organizację naszych akcji informacyjnych, za pomocą których uświadamiamy Polaków o zagrożeniach związanych z „edukacją seksualną” i ideologią LGBT. Prześladowania będą się nasilać. 
potrzebujemy Pana pomocy.

Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dalsze działania i organizację kolejnych niezależnych kampanii społecznych ostrzegających przed przemocą seksualną wobec dzieci, którą systemowo próbują nam narzucić politycy i aktywiści. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Przymusowa deprawacja seksualna i indoktrynacja – to cel rewolucyjnych zmian podejmowanych w oświacie. 
Edukacja w Polsce ma naśladować model niemiecki, gdzie opór wobec przemocy seksualnej wymierzonej w dzieci oznacza dla rodziców więzienie. Polska może wciąż pójść inną drogą. Aby tak się stało, konieczne jest zaangażowanie i działanie wszystkich ludzi świadomych zagrożenia. Proszę Pana o wsparcie akcji, które tę świadomość kształtują.
 Z wyrazami szacunku
Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Dlaczego „deputowani unijni” to w większości sprzedawczyki?! 60 000 euro to malutko…

Dlaczego „deputowani unijni” to w większości sprzedawczyki?! (wideo)

video – w oryginale md

Najnowsze doniesienia blogera YouTube i posła do Parlamentu Europejskiego Phidiasa Panayiotou rzucają jasne światło na ogromną przepaść między politykami w Brukseli a obywatelami, których reprezentują

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 10
 
READ IN APP
 

Najnowsze doniesienia blogera YouTube i posła do Parlamentu Europejskiego Phidiasa Panayiotou rzucają jasne światło na ogromną przepaść między politykami w Brukseli a obywatelami, których mają reprezentować. Choć Panayiotou szczegółowo opisuje, w jaki sposób posłowie do Parlamentu Europejskiego zbierają około 60 000 euro miesięcznie z pensji i dodatków, wielu Europejczyków z trudem wiąże koniec z końcem.

Zwolennik Panayiotou dodaje wyjaśniając, że na południu Włoch zarabia przeciętnie zaledwie 600 euro miesięcznie. Ta rozbieżność pokazuje, jak oderwana jest “elita polityczna” w UE od codziennych realiów swoich obywateli.

24-letni bloger YouTube Phidias Panayiotou, niezależny poseł do Parlamentu Europejskiego (MEP) z Cypru, ujawnił, ile pieniędzy otrzymują co miesiąc posłowie do Parlamentu Europejskiego. Nakręcił film w sali posiedzeń Parlamentu Europejskiego i opublikował go na TikToku.

Panayiotou wyjaśnił, że jako poseł do Parlamentu Europejskiego zarabia „netto” miesięcznie 8 tys. Oprócz wynagrodzenia otrzymuje dodatkowe 350 euro za każdy dzień spędzony w parlamencie i wpisuje się do specjalnego rejestru.

Ponadto poseł otrzymuje 30 000 euro miesięcznie na pensje swoich pracowników i kolejne 5 000 euro miesięcznie na biuro w swoim kraju. Otrzymuje 4 tysiące euro na kampanię PR dotyczącą jego pracy w Parlamencie Europejskim.

Kolejne 10 000 euro miesięcznie jest dostępne na zapraszanie obywateli do Parlamentu Europejskiego i wyjaśnianie im, czym zajmują się parlamentarzyści.

„Mam też kierowcę tutaj w Brukseli i bilety w klasie biznes, z którymi mogę lecieć z powrotem do mojego kraju” – powiedział Panayiotou.

Poseł zapytał swoich słuchaczy: „Czy otrzymuje za mało, czy za dużo?

Komentatorzy odpowiedzieli: „To się nazywa korupcja”, „Zarabiacie rażąco za dużo”, „Więc dostajecie 60 000 euro miesięcznie za robienie ze świata piekła? Dobrze”, „To dużo i niesprawiedliwie w porównaniu z ludźmi, którzy ciężko pracują”, „Szkoda, to po prostu śmieszne”, „Politycy powinni dostawać wysokie pensje, żeby nie brać łapówek”, „Wystarczająco, żeby nie przekupywać, żeby zostać ”, „Za dużo, biorąc pod uwagę, że po prostu siedzą i nic pozytywnego nie robią”. Inny słuchacz Panayiotou napisał, że na południu Włoch żyje za 600 euro miesięcznie.

The Rockefellers Created 990 “Climate Change” Institutions, Foundations, and Activist Groups

The Rockefellers Created 990 “Climate Change” Institutions, Foundations, And Activist Groups

July 9, 2024 rockefellers-created-990-climate-change-institutions-foundations-and-activist-groups

Canadian Journalist Elizabeth Nikson digs deeply into Jacob Nordangard’s epic book, Rockefeller: Controlling the Game.  Every scurrilous, freedom-sapping organization in America has been founded or funded by Rockefeller money. In 1973, with the founding of the Trilateral Commission, their plan kicked into high gear to capture all the resources of the world.

The Rockefeller legacy was started with “Devil Bill”. As I wrote in Technocracy: The Hard Road to World Order,

Dr. William Levingston was actually an itinerant salesman with a phony name who created a concoction of oil and laxative and branded it as a cure for cancer. Since cancer was a dreaded and usually fatal disease, people would buy and try literally anything for a cure.

He would explain that if his miracle cure was strong enough to beat cancer, then it would most certainly take care of a whole lot of other diseases as well! When William came to a new town, he would mesmerize and trick people into buying his “miracle cure.” As soon as anyone questioned the his phony operation, he would ride out much faster than he had originally arrived. William was indeed a fraud and a con artist, but he somehow always managed to escape arrest or lynching. He died in 1906 at the ripe old age of 95. Earlier in life, he reportedly bragged “I cheat my boys every chance I get. I want to make ‘em sharp.” 

However, Levingston’s name was indeed a fraud. His real name was William Avery Rockefeller, Sr. and one of those ‘sharp’ sons was John D. Rockefeller, who was soon to become the richest man in America and grandfather of David A. Rockefeller, founder of the Trilateral Commission in 1973.

The entire fraud being perpetrated by the United Nations, with its deep roots into the Rockefeller family and with its modern genesis in the Trilateral Commission and Technocracy, smacks of the Rockefeller snake-oil legacy dating all the way up the family tree into the 1800s.

The structure of today’s con is the same even if the scale of it is far greater: Utopia is yours if you simply give up control over all your production and consumption, i.e., the entire economy of the world! Unfortunately, people are just as gullible today as they were back then. – Technocracy News & Trends Editor Patrick Wood


Posted By: Elizabeth Nickson via Substack

In the climate change arena, the Rockefellers call the shots. The whole thing was their idea, they took a silly but interesting theory and amped it up with hundreds and hundreds of million of dollars. They founded institutions and linked the survival of those institutions to promoting climate change and population reduction. They adopted one likely politician after another.

The Rockefellers have created 990 Climate Change activist organizations. They give them directions, financing, and launch them on the world. The Green Movement was started, financed, organized, and militarized by the Rockefellers. By the late ’40s the family was all in, on the same page. In the ’50s they began to stand up countless institutions, committees, university departments, university institutes, foundations, and policy shops gathered around this one idea, as below:

Let’s just pause here and recognize that the United States and Canada are 5% developed. If it were 50%, then maybe we would have reason to worry about the effects of trace gas that takes up .04% of the atmosphere, of which 3% is currently contributed to by humans. But were we to have that level of development, our science would have long ago solved the problem. Our sense of proportion, size and consequence has been twisted, propagandized via hundreds of billions of purposed dollars. And all of it is exaggerated science done by scientists compromised by Rockefeller money.

By 1998, the Rockefeller family had swept the table clean of any opposition to this one idea. Any scientist not on board with the agenda was imperiled. Any university department not working towards this one artificial goal, was in danger of being marginalized. Infiltration had begun into every media organization, every entertainment division of every major corporation. This, as stated below, would be a generational goal. For everyone. Or get off the bus.

The Rockefellers have created 990 Climate Change institutions, foundations, and activist groups. And they fund them.

What is evidentiary, what can be proved in a court of law, rather than opinion, however, is that the Fabians started the idea of this whole one-world, no nation state. It is clear too that after the First World War, the Fabians roped in the second generation of Rockefellers. It was a major catch. It meant they had America. And it was spiritual. It was meant to change mankind, to kill off Homo Sapiens and turn us to Homo Universalis.

The New Man would be not-Christian, quietist, and self-obsessed. The economy would trend towards zero-growth if not de-growth. There is a preponderance of data, many many publications that laid out their plans. They twisted education away from practical science, engineering and building things towards social movements, the humanities, the arts, and pleasure. And via Laurance Rockefeller’s money and organizational skill, they devised and invented the discipline of cybernetics from which the internet flows.

The first Rockefeller, as almost everyone knows, was John D., by all accounts a deeply unpleasant individual who, after his private army killed protestors, was advised to go into charity in a big way to rescue his reputation. Which he did, and managed to dodge the trustbusters and Teddy Roosevelt, and build his empire over the corpses of his competitors. And then, as advised, he began to buy the media. The Luce empire of Time-Life fell into step. From the ’60s on Time-Life stood astride the media world, attracting the best, the authority on every subject. I was trained there, and trained well, but all the writing was done back in New York, in the Time Life building in Rockefeller Center. It was massaged to fit the message. I wanted to write and left.

By the second generation, the family had found its purpose, the meaning for all the wealth, the path forward. John D., according to Sir Stephen Wilkinson, who has studied him all his life, believed to his core that God had favored him with so much wealth because he was good; his Baptist faith coupled with titanic wealth made him a modern priest. His family, his heirs, would be a Royal Priesthood leading mankind to a new paradise. How the family must have fallen upon the Fabians, with their starry titled members, Bertrand Russell, all the Huxleys, H.G. Wells, Emmeline Pankhurst. How seductive socialism is to the intellectual class. It gives them the right, being so smart, to order humanity. To choose for the rest of us. Few of them could run a corner store.

The seduction of great wealth is pretty much irresistible. Everyone falls. The last time I was “in society” was at a wedding hosted by the Bostonian Cabots – so ancient they arrived in the New World in 1498. Famously, “The Lodges only talk to the Cabots and the Cabots only talk to God.” That’s how grand they are. Their wealth spread out that weekend was like entering heaven, everything so beautiful, so absolutely perfect in every detail. It was a lush sinking feeling, utterly seductive to the ego. Any Clinton, Gore, Obama, Kerry, Bush, any impoverished scientist, any ambitious university administrator, every fundraiser, every marginalized military man, would just fall over like an ambitious 20 year old faced with her first billionaire. Take me I’m yours.

The Cabots in full regalia

And that’s what happened. That’s how they did it, by inviting likely servants to their houses and hunting lodges, donating buildings, buying the land for the U.N., funding organizations, appealing to vanity and greed and above all, the human’s desperate need for significance. They created a super-class unmoored to reality and entirely 100% destructive of human life. It was systematic, a fierce, unstoppable, detailed two-hundred-year plan. Each generation would make their contribution.

It started with the felt need to reduce population and turn man into something other. To stress, environmentalism, neo-Malthusianism; the ‘saving of the planet’ was the motivator for each of the following actions. If you accepted Rockefeller funding, you toed the line. There were too many people, the carrying capacity of the earth was breached, the planet was dying, we need a new form of human. These ideas all came out of the Fabian stable and metastasized through the culture like the most delicious poison. Every intellectual, all the universities started to promote this idea. It was heady, exciting. It celebrated Man, not some faceless distant Deity. Fabians hated Christianity and wanted, above everything, to replace it. But first, they had to command every institution of civil society.

The following is a partial list of the institutions by which the Rockefeller family built the modern world, in every aspect of the culture. It was masterful. Ancient Kings and Emperors would have marveled.

In 1920, John D. co-founded the League of Nations. He was the major donor. It failed because the U.S. refused to sign on. The family began to run for office, in order to manipulate levers of power behind the scenes. Today, there is pretty much always a Rockefeller in power at each level of government.

In 1921, they founded the Council of Foreign Relations, (CFR). David built and donated CFRs headquarters. CFR is closely allied to the Royal Institute of International Affairs (RIIA) in London, Chatham House, itself closely allied with the British Round Table and the Fabians. When people talk about the 13 Families theory, the Round Table and RIIA feature big-time.

In 1944, they co-founded the World Bank, its ideals and purpose devised by the Council of Foreign Relations’ War and Peace Studies Committee.

In 1945, they co-founded the United Nations, with the CFR and RIIA. David Rockefeller wrote the preamble to the U.N. Charter. John D. Jr bought the 17 acres for the U.N building. Nelson chose the architect, Philip Johnson, thereby introducing the International Style. The family funded the U.N. building.

In 1948, came their statement of purpose:

If the world government cause is to triumph it will need more than sympathetic endorsement by the majority. People must be made to feel that their own security, freedom, and prosperity, yes, their own survival, depend on the creation in our time, of a world rule of law. They must be made to believe that the establishment of a World Government is more urgent than the maintenance of a high domestic standard and as, if not more, practical than the pursuity of a deceptive security by full military preparedness.Atomic physicist, Edwin Rabinowitch, a Rockefeller client/servant, 1948

In 1948, in league with Julian Huxley, Mr. Population, a leading member of the British Eugenics Society and the British Humanist Society, they formed the International Union for the Conservation of Nature, (IUCN). Stated goal: better distribution of the world’s population (which is behind the migrant crisis) and fertility control. The IUCN has systematically cleared tens of millions of traditional and indigenous peoples from their lands in Africa and the East.

In 1948, they founded the Conservation Foundation. In 1953, they funded it with $53 million, the equivalent of $650 million today.

In 1954, they founded, with Bernhard of the Netherlands (thought to be the apex child predator) the Bilderberg group.

In 1955, they co-founded the International Meterological Institute (IMI)

In 1959, the first publication of the Rockefeller Institute Press included a section on “Changes in the Carbon Dioxide Content of the Atmosphere and Sea due to Fossil Fuel Combustion”.

Laurance Rockefeller was purposed with the spiritual arm of the operation. Starting in the late ’40s. Laurance founded fifty environmental organizations including the World Wildlife Federation, the World Resource Foundation, the IUCN, and UNESCO. Laurence is behind Esalen and Lindesfarne Association, and is responsible for coining the term “New Age”. He founded and funded the Fund for the Advancement of the Human Spirit, the Foundation for Conscious Evolution, the Conservation Foundation. He was a board member of the National Resources Defense Council, the National Geographic Society, Woods Hole Geographic Society, Resources for the Future, and the Sloan foundation. He was a board member of the Environmental Defence Fund and the WWF. He co-founded the Rockefeller Brothers Fund and served as its chairman from 1958-1979. Laurance Rockefeller founded Cybernetics as a discipline by funding its study.

He stood up and funded most of the New Age gurus followed today by tens of millions, if not hundreds of millions. The New Age says “Stay out of the battleground, don’t worry about your neighbor, your family, your town, your country. Worry about your personal spiritual advancement, your tolerance and forgiveness. Work on yourself. Do your “shadow work”, you are everything, everything is a reflection of you.”

He funded the Disclosure Movement, which claims that aliens walk among us, and that their technology, liberated from the Naval Research Labs (another Rockefeller genesis) will save humanity. He was a ferocious, destructive nut.

Next, the family founded, financed and organized the European Commission, OPEC, and the UN Development Program.

In 1973, they founded the Trilateral Commission.

The plans for Princeton’s Institute for Advanced Study had been drawn up by Tom Jones from the British Round Table, intended as an American version of All Souls at Oxford which is primarily an academic research institution with particular strengths in the humanities and social and theoretical sciences. The Rockefellers were closely involved via funding the Institute and funding all of its heads and especially, significant scientists, providing grants for their work.

Here the science of climate forecasting was developed using climate modelling during the 1950’s Initially it was thought that geoengineering would be the principal method used, rather than reducing emissions. They were math freaks, one of whom made the following convenient prophecy.

The climate scare well entrained, the family turned their attention to art and architecture. The breaking of architectural tradition was deliberate. Modern architecture, the International Style was created in order to disrupt and make uneasy Homo Sapiens.

“The International Style suited the Rockefeller brothers’ internationalist aspirations like a glove. It also inspired radically new zoning laws and urban planning models, leading not only to a boxy skyline of rectangular high-rise slivers, but to extensive sprawl and automobile dependency— which also happened to be highly profitable for the oil and auto industries.” (Nordangard)

In New York alone, they commissioned the following buildings, all built to be intentionally unsettling, deliberately destructive. Modernism deliberately erased the the past. It was purposed to make the human walking by and through these buildings, a sense of himself as base, insignificant, submissive and subject.

Some of the Rockefeller-financed buildings:

Rockefeller University

The U.N. Headquarters

Memorial Sloan Kettering Cancer Center

Riverside Church

The Cloisters

Lincoln Center of the Performing Arts

Empire State Plaza in Albany

One Chase Manhattan Plaza

The World Trade Center

Kissinger, then a professor at Harvard, was one of the family’s most treasured assets. He believed “a new political architecture would be required, better able to offer long-term governance.” He became part of Nelson’s “portable brains trust”, the Rockefeller Brother’s fund, the Special Studies Project. The SSP worked from 1956-1961 to build that new political architecture:

They co-founded Woods Hole Oceanographic Institute

They co-founded the Scripps Institute of Oceanography.

They co-founded the Atomic Energy Commission, the Office of Naval Research, and the National Science Foundation while Nelson Rockefeller was in power.

This is only a partial list. Every single one of these institutions are neo-Malthusian, bent on fewer humans, and taking us off the land into giant pens, controlled, measured and monetized.

In 1989, illustrating the family’s reach abroad, the Hague Declaration (with 24 signatories) called for a new international institutional authority that could preserve the Earth’s atmosphere and fight global warming.

Thereafter, in that same year, 1989, the Rockefeller Brothers Fund under the leadership of David Rockefeller and Henry Kissinger founded the United Nations Panel on Climate Change (IPCC). and funded it with near unlimited resources going forward.

In the appendices of Norgangard’s book, he lists all the institutions founded by the family. Skimming them, I found myself jumping out of my desk chair and shouting into the void. The dog vanished, the cat hid. It is infuriating – they used their power to corrupt every institution that would serve their end game. Here is one page.

In 2012, the U.N. Climate Fund announced the establishment of the model for the cities of the future, outside Seoul, Korea called Songdo. Songdo is failing. No one wants to live there. Those who visit describe the place as soulless, with no people, no vivid life. Billions were spent creating it.

Nordangard describes:

“Traffic flow and citizen behaviour is monitored in real-time via five hundred surveillance cameras. Household waste is automatically transported via the pneumatic system under the city and converted into energy. All apartments have smart locks, with smart cards which can also be used for loaner bikes, parking, subway, and movie tickets. All apartments have smart meters (enabling residents to compare their energy consumption with that of their neighbors) and built-in cameras everywhere. Floor sensors detect pressure changes and automatically alert an alarm service of a suspected fall. Systems are tested where residents via the TV screen can receive language lessons or communicate with their physician as well as neighbors and relatives, and bracelets for locating children via GPS.7 In other words, a futuristic dream straight out of the World Future Society’s 1970s vision—or Orwell’s 1984. And this is South Korea. How successful, environmentally friendly, and inclusive Songdo really turned out to be has been questioned. It was built primarily for an affluent middle class expected to be able to afford the higher standard and the new technology. The electricity comes from coal-fired power plants and the buildings are completely glazed with windows that cannot be opened, which requires air conditioning all year round.8 Also, the pneumatic waste disposal system does not always work properly. As of March 2018 there was still no cultural life, no street vendors or old people, public transport, transport systems were empty and three-quarters of the homes were empty.

Evil has a human face, but despite the billions thrown at the people of the earth, fewer and fewer of us are falling for it. This latest Facebook-hysteria-the-sky-is-falling post from NASA’s Climate Change Center, received 5,600 reactions. 5,300, including mine were laughing emojis. And the top comment cited Torecelli, with one man’s work refuting every single flatulent government propaganda machine theory. Facebook, remember, is controlled speech and still, the people win.

NIE dla mordowania niewiniątek! Podpisz petycję przeciwko aborcji! Czemu nie chcesz bronić? 4 razy mniej otworzyło, niż sąsiednie

polskakatolicka/nie-dla-mordowania-niewiniatek-podpisz

Sejmowa komisja nadzwyczajna rozpoczęła prace nad trzema projektami ustaw, które mają na celu liberalizację prawa do aborcji pod pretekstem „depenalizacji i dekryminalizacji aborcji”. Projekty Lewicy i Koalicji Obywatelskiej zakładają legalizację aborcji do końca 12. tygodnia ciąży, natomiast Trzecia Droga proponuje przywrócenie przesłanki aborcyjnej ze względu na wady płodu. Już w czwartek, 11 lipca, posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska przedstawi Sejmowi sprawozdanie Komisji, po czym projekt będzie poddany głosowaniu.
Nasza petycja, skierowana do Marszałka Sejmu oraz liderów partii politycznych, została już podpisana przez 7000 osób. 
Domagamy się odrzucenia wszelkich prac nad legalizacją aborcji. Niestety, istnieje realne zagrożenie, że projekt zostanie przyjęty, ponieważ media przedstawiają go w sposób zmanipulowany. Dlatego potrzebujemy Twojej pomocy w dalszej mobilizacji. Prosimy o udostępnienie naszej petycji rodzinie i znajomym.
Aborcja to sprzeciw wobec Bożego planu stworzenia oraz natury. To zbrodnia. Czy możemy pozostać obojętni wobec zabijania niewinnych? Umyślne zabicie niewinnej i bezbronnej istoty ludzkiej jest grzechem wołającym o pomstę do nieba. Wierzę, że dołączysz do mnie w walce o obnażenie kłamstw związanych z aborcją i ochronę życia poczętego.Kampania Polska Katolicka, nie laicka, broni prawa do życia nienarodzonych dzieci i sprzeciwia się legalizacji ich zabijania. Podpisując petycję, przypominamy rządzącym, że Konstytucja RP art. 38 stanowi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Musimy powstrzymać dalsze prace nad legalizacją aborcji.Wspólne działania mogą przynieść sukces. W wielu miejscach na świecie, prawo do aborcji jest coraz bardziej ograniczane. W Stanach Zjednoczonych dzięki protestom zmniejsza się liczba klinik aborcyjnych, a coraz więcej stanów wprowadza zakazy aborcji. To dowód, że intensywne działania społeczeństwa przynoszą efekty!Musimy działać zdecydowanie i natychmiast. Bardzo prosimy o udostępnienie naszej petycji swoim bliskim.
Z pozdrowieniami,
Pobierz obrazki
P.S.  – Każdy podpis ma znaczenie. Udostępniając petycję, przyczyniasz się do ochrony życia poczętego.

Bezczelna, auto-wypromowana „elita” żydów: Holland, Engelking, Gross &co bronią decyzji o usunięciu polskich bohaterów z muzeum II wojny

2 lipca 2024 pch24/skandaliczny-list-holland-engelking-i-gross-bronia-decyzji-o-usunieciu-polskich-bohaterow-z-muzeum

Skandaliczny list poparcia! Holland, Engelking i Gross bronią decyzji o usunięciu polskich bohaterów z muzeum

(fot. Lukasz Dejnarowicz / Forum)

Skandaliczny list poparcia dla władz Muzeum II wojny światowej w Gdańsku wysłało grono nauczycieli akademickich, dziennikarzy i postaci życia publicznego. Wśród nazwisk broniących usunięcia z ekspozycji błogosławionej rodziny Ulmów, św. Maksymiliana Marii Kolbego i rtm. Witolda Pileckiego znaleźli się prof. Barbara Engelking, Michał Boni czy Agnieszka Holland. Nie brakuje nazwisk związanych z żydowskimi instytucjami kulturalnymi w Polsce.

Grupa 163 naukowców, historyków i działaczy opublikowała list otwarty, wyrażający poparcie dla działań prof. Wnuka i dr. Janusza Marszalca, mających na celu „przywrócenie wystawie jej pierwotnej formy”, zaprojektowanej przez prof. Pawła Machcewicza. List podkreśla, że zmiany nie mają na celu wymazywania kogokolwiek z historii, lecz przywrócenie „spójności narracji o polskim doświadczeniu II wojny światowej”.

Jak tłumaczyły władze instytucji, „wprowadzenie gabloty poświęconej wyłącznie duchownym rzymskokatolickim oraz zawieszenie w centralnych punktach tej przestrzeni portretów o. Kolbego i rtm. Pileckiego zaburzyło antropologiczny charakter narracji”. Ze względu na rzekomo uniwersalny charakter, celowo nie wyróżniono kategorii zawodowych, narodowych, społecznych czy…seksualnych.

„Nie zostali wyróżnieni np. więźniowie polityczni czy homoseksualiści [sic!!! md] – napisano w oświadczeniu. W lekceważący sposób o polskich bohaterach wypowiadał się również sam dyrektor muzeum, prof. Wnuk. W jednym z wywiadów radiowych porównał swoje decyzje z usuwaniem „myszki miki” czy innych fikcyjnych postaci z przestrzeni, do których nie należą.

Decyzja władz muzeum spotkała się z krytyką środowisk patriotycznych i kościelnych. O przywrócenie bohaterom należnego miejsca zaapelował m.in. szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, szef IPN dr Karol Nawrocki czy biskup polowy Wiesław Lechowicz. W wyniku protestów, na ekspozycję wróciły usunięte postaci.

Sygnatariusze listu wyrazili „sprzeciw wobec nagonki na twórców muzeum i jego obecne kierownictwo, która prowadzi do otrzymywania przez nich gróźb i spotykania się z przejawami agresji”. Wezwali liderów rządzącej koalicji do wycofania się z poparcia dla tych ataków i „poszanowania autonomii historii, kultury i nauki”. Treść listu zamieścił portal Więź.

Wśród sygnatariuszy znaleźli się m.in. były polityk PO i współpracownik Służby Bezpieczeństwa Michał Boni [TW Znak md] , znani z powielania kłamstw o Polakach mordujących Żydów prof. Jan Tomasz Gross i prof. Barbara Engelking a także reżyser Agnieszka Holland. 

Pod listem podpisali się również „opozycjonista” Seweryn Blumsztajn, przedstawiciele Żydowskiego Instytutu Historycznego, dr Tomasz Frydel (United States Holocaust Memorial Museum), Jerzy Halbersztadt – b. dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich, Monika Koszyńska – Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, Tomasz Kuncewicz – dyrektor Muzeum Żydowskiego w Oświęcimiu Oszpicin czy Irena Wóycicka i Paula Sawicka ze Stowarzyszenia przeciw antysemityzmowi i ksenofobii.

Źródło: wiez.pl / wbijamszpile.pl / własne PCh24.pl PR

Relacje polsko – ukraińskie najpierw powinny być normalne, a dopiero potem dobre. Pomnik w Domostawie

Pomnik w Domostawie

konserwatyzm/pomnik-w-domostawie

Byłem w Domostawie, żeby zobaczyć w naturze pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego, poświęcony ofiarom ukraińskiego ludobójstwa – tak, właśnie ludobójstwa, a nie rzezi! – na Polakach w czasie II wojny światowej i lata po niej. Dotychczas uważałem, że to najmniej udane dzieło Mistrza Pityńskiego. Niestety tej oceny generalnie nie zmieniam, choć muszę ją złagodzić. Rzeźba robi ogromne wrażenie i przykuwa uwagę. Jeśli miała obrazować męczeństwo Polaków, mordowanych przez Ukraińców, to w pełni spełnia tę rolę.

Wokół powstania i lokalizacji pomnika nawarstwiło się wiele kontrowersji. W efekcie nad artystyczną jakością rzeźby zdecydowanie górę wziął polityczny kontekst jej miejsca w życiu publicznym. Dochodzą do mnie informacje, że przed jej oficjalnym odsłonięciem piętrzą się problemy organizatorów, czyli Społecznego Komitetu Pomnika „Rzeź Wołyńska”. Skąd ja to znam?.

Przypominają mi się problemy, jakie mieli organizatorzy rekonstrukcji w Radymnie w 2013 roku. To miało być wyjątkowe wydarzenie, pokazujące epizody z ludobójstwa Ukraińców z UPA na Polakach. Brakowało im wszystkiego oprócz zapału i wiary w sens doprowadzenia całego przedsięwzięcia do końca. Byli szykanowani, grożono im między innymi utratą pracy. Byli dezawuowani przez większość mediów z „Gazetą Wyborczą” na czele. Udało się posiać strach wśród potencjalnych sponsorów czy to samorządów, czy przedsiębiorców. O pomocy instytucji państwowych nie było mowy. Te dokładały starań, żeby przedsięwzięcie utrudnić. Nie mając znikąd pomocy zwrócili się do mnie. Byłem wówczas prezydentem Stalowej Woli. Ja się nie bałem. Miasto Stalowa Wola dało znaczącą pomoc finansową i organizacyjną. Rekonstrukcja odbyła się 20 lipca 2013 roku. Okazała się ogromnym sukcesem. Oglądało ją w Radymnie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. „Wyborcza” i inne media zniechęcające do rekonstrukcji okazały się pożytecznymi idiotami, którzy tylko napędzili zainteresowanie tym wydarzeniem. Sukces odnieśliśmy również w wymiarze politycznym. Rekonstrukcja w Radymnie przełamała oficjalną zmowę milczenia nad zbrodnią UPA. Od tego wydarzenia ukraińskie ludobójstwo stało się oficjalnie obecnie w przedstawianiu stosunków polsko – ukraińskich. Symbolicznym tego faktem było stwierdzenie panów Jana Piekły (były ambasador w Kijowie) i Piotra Tymy (ówczesny prezes Związku Ukraińców w Polsce), którzy w „Polsacie” komentowali na żywo rekonstrukcję, że o to zawalił się ich kilkudziesięcioletni wysiłek w celu wymazania tego ludobójstwa z historii stosunków polsko – ukraińskich.

Zastanawiam się jakie skutki polityczne wywoła odsłonięcie pomnika w Domostawie. W odróżnieniu od rekonstrukcji w Radymnie, która była wydarzeniem jednorazowym, pomnik Andrzeja Pityńskiego będzie stał – miejmy nadzieję – przez stulecia. Przez swoją drastyczną formę nie pozostawi nikogo obojętnym. Czy będzie jakimś przełomem również w wymiarze politycznym? Sądzę, że spolaryzuje odnoszenie się Polaków do ukraińskiego ludobójstwa. Już wiadomo, że podobnie, jak w Radymnie, różne „oficjalne czynniki” boją się wspomóc finansowo i organizacyjnie prace związane z instalacją pomnika i zagospodarowaniem terenu wokół niego. Organizatorzy uroczystości nie mają co liczyć na prezydenta Stalowej Woli i chyba nie jest w tym momencie najważniejsze, że Stalowa Wola jest już faktycznie bankrutem. Wyczuwa się, że te „oficjalne czynniki” liczą na to, że w czasie odsłonięcia pomnika będzie panował organizacyjny bałagan, a najlepiej dla nich gdyby doszło do jakichś incydentów kompromitujących uroczystość. Z ich punktu widzenia byłoby jeszcze lepiej, gdyby udało się wmówić opinii publicznej, że za całym wydarzeniem stoi Rosja i Włodzimierz Putin osobiście. Jeśli organizatorzy odsłonięcia pomnika będą czytać mój tekst, to apeluję do nich, żeby się tymi zarzutami nie przejmowali i konsekwentnie zmierzali do zwieńczenia tego dzieła. Wbrew temu co można z wielu ośrodków usłyszeć, odsłonięcie pomnika w Domostawie leży w polskim interesie narodowym.

Nie należy się przejmować utyskiwaniami, że ten pomnik uderza w relacje polsko – ukraińskie. Że teraz nie czas na rozliczanie Ukraińców, bo prowadzą wojnę. Że ten pomnik podsyca nienawiść. Relacje polsko – ukraińskie najpierw powinny być normalne, a dopiero potem dobre. Dopóty Ukraińcy nie przyznają się do tego ludobójstwa i go nie potwierdzą, dopóki nie ma mowy o normalnych relacjach. A na przeprosiny powinniśmy machnąć ręką. Nie było ich do tej pory, więc nie żebrajmy, bo to tylko nas upokarza.

Wojnę Ukraińcy będą jeszcze prowadzić długo. W czasie tej wojny rośnie na Ukrainie kult ludobójców z UPA, więc tym bardziej po wojnie nie będzie na Ukrainie atmosfery rozliczenia się z ludobójstwa na Polakach. I na koniec jeśli pomnik w Domostawie symbolizujący wydarzenia historyczne, ma podsycać nienawiść, to co powiedzieć o gloryfikowaniu i stawianiu pomników na Ukrainie autorom koncepcji ludobójstwa i jej bestialskim wykonawcom?

A Państwo co myślicie o tym pomniku i czy wybieracie się do Domostawy?

Andrzej Szlęzak

„Lancet”: Liczba ofiar śmiertelnych żydowskiej agresji w Strefie Gazy sięga 186 tysięcy

9 lipca 2024 pch24.pl/lancet-liczba-ofiar-smiertelnych-zydowskiej-agresji-186-tysiecy

„Lancet”: liczba ofiar śmiertelnych żydowskiej agresji w Strefie Gazy sięga 186 tysięcy

Liczba ofiar śmiertelnych operacji wojskowej Izraela w Strefie Gazy może przekroczyć 186 tysięcy – podało brytyjskie czasopismo naukowe „Lancet”. Badanie wykazało, że czynniki takie jak choroby, spowodowane m.in. głodem, pośrednio doprowadzą w dłuższej perspektywie do większej liczby zgonów, nawet jeśli wojna się zakończy.

Z tekstu zatytułowanego Counting the dead in Gaza: difficult but essential wynika, że narastające skutki wojny Izraela z palestyńską organizacją terrorystyczną Hamas mogą oznaczać, że prawdziwa liczba ofiar śmiertelnych może sięgnąć nawet ponad 186 tysięcy osób.

Artykuł został opublikowany w części korespondencyjnej czasopisma, a zatem nie był recenzowany naukowo. Jego autorami są: Rasha Khatib z Uniwersytetu w Bir Zajt na Zachodnim Brzegu Jordanu, Martin McKee z Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej oraz Salim Yusuf z organizacji Population Health Research Institute.

W pierwszych miesiącach wojny siły izraelskie zablokowały dostawy żywności i wody na terytorium Strefy. Równocześnie w ramach bombardowań i ofensywy lądowo-powietrznej zniszczeniu uległa cała infrastruktura cywilna, na co autorzy analizy zwrócili szczególną uwagę. Obecnie jakakolwiek pomoc dociera do mieszkańców pół-enklawy wyłącznie konwojami humanitarnymi.

Według ministerstwa zdrowia Strefy Gazy, kontrolowanego przez Hamas, od października 2023 roku, czyli rozpoczęcia przez izraelskie siły zbrojne działań odwetowych po ataku Hamasu na Izrael, zginęło już ponad 38 tys. Palestyńczyków. Jednak te zgony są zgłaszane dobrowolnie przez rodziny i bliskich ofiar, a w przypadku kostnic i szpitali – również przez personel medyczny.

W artykule na łamach pisma „Lancet” podkreślono, że liczba ofiar śmiertelnych jest wyższa, ponieważ oficjalne statystyki nie uwzględniają tysięcy osób pogrzebanych pod gruzami oraz zgonów pośrednich w wyniku zniszczenia obiektów służby zdrowia, systemów dystrybucji żywności oraz innej infrastruktury publicznej.

W raporcie przypomniano, że konflikty zbrojne mają pośrednie skutki zdrowotne, wykraczające poza bezpośrednie szkody spowodowane przemocą. Dlatego nawet jeśli wojna w Gazie zakończy się natychmiast, w nadchodzących miesiącach i latach będzie ona nadal – pośrednio – powodować wiele zgonów z powodu np. chorób.

„W niedawnych konfliktach liczba takich zgonów, będących konsekwencją wojny, jest od trzech do 15 razy większa niż liczba zgonów bezpośrednich. Stosując ostrożne szacunki, dotyczące czterech zgonów (przypadających) na jedną śmierć w ramach działań kinetycznych (bombardowania, ostrzału), w przypadku 37 396 zgłoszonych ofiar śmiertelnych nie jest wykluczone, że obecnemu konfliktowi w Gazie można przypisać aż do 186 tysięcy lub nawet więcej zgonów” – powiadomili autorzy badania.

Opublikowane dane prowadzą do konkluzji, że liczba ofiar śmiertelnych będzie znacznie większa – biorąc pod uwagę fakt, że znaczna część infrastruktury Strefy Gazy została zniszczona, przez co brakuje tam żywności, wody i schronienia dla cywilów. Ponadto Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy i Pracy dla Uchodźców Palestyńskich (UNRWA) utraciła część międzynarodowego finansowania wskutek oskarżeń ze strony Izraela o współpracę z Hamasem.

W tekście zauważono, że ONZ i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zgadzają się, że twierdzenia o sfabrykowaniu danych, kierowane pod adresem władz palestyńskich w Gazie w związku z liczbą ofiar śmiertelnych są „nieprawdopodobne”.

Autorzy raportu przypomnieli, że Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) stwierdził w styczniowych orzeczeniach tymczasowych w postępowaniu w sprawie zbrodni ludobójstwa, wszczętym przeciwko Izraelowi, że ten kraj musi „podjąć skuteczne środki, aby zapobiec zniszczeniom i zapewnić zachowanie dowodów” na podstawie Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 roku.

Wojska izraelskie wkroczyły do Strefy Gazy po ataku terrorystycznym Hamasu z 7 października 2023 roku, w wyniku którego zginęło niemal 1200 osób, a 251 porwano jako zakładników. Podczas wojny śmierć poniosło ponad 38 tys. Palestyńczyków, z czego co najmniej 40 w ciągu ostatniej doby – poinformowały w poniedziałek władze medyczne kontrolowane przez Hamas, które w tym zestawieniu nie odróżniają cywilów od zabitych bojowników. Według izraelskiej armii około jednej trzeciej ofiar po stronie palestyńskiej to przedstawiciele Hamasu i innych ugrupowań terrorystycznych.

W efekcie wojny Strefa Gazy pogrążona jest w kryzysie humanitarnym na wielką skalę, a większość jej mieszkańców stała się wewnętrznymi uchodźcami. 

Źródło: PAP

NIK: Wiarygodność informacji w czasie epidemii COVID-19?

Wiarygodność informacji w czasie epidemii COVID-19 pod znakiem zapytania

9 lipca 2024 nik.gov.pl/epidemia-covid

Kluczowe organy państwa odpowiedzialne za zdrowie publiczne oceniając przebieg epidemii COVID-19 opierały się głównie na pozytywnych wynikach testów, bowiem dane o zachorowaniach (objawach klinicznych) nie były gromadzone od 2 maja 2020 r.

Jednocześnie nadzór Ministra Zdrowia nad zapewnieniem kompletnych i rzetelnych danych istotnych dla takiej oceny był nieskuteczny. Minister nie przedstawiał Radzie Ministrów konkretnych danych, które uzasadniałyby wprowadzanie różnych obostrzeń, nakazów i zakazów, np. dotyczących korzystania z lasów, plaż itp.

Na budowę i utrzymanie nowych systemów teleinformatycznych resort zdrowia wydał prawie 54 mln zł, tymczasem część z nich zawierała nieprawidłowe zapisy dotyczące testów, hospitalizacji, szczepień i zgonów.

Ponadto od listopada 2020 r. do zakończenia kontroli w lipcu 2023 r. Minister Zdrowia nie przeprowadził naboru na stanowisko Głównego Inspektora Sanitarnego, które było kluczowe dla zarządzania zdrowiem publicznym w okresie epidemii COVID-19.

W marcu 2020 r. odnotowano w Polsce pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. W miarę rozwoju epidemii państwo polskie podejmowało szereg działań o charakterze dotychczas niespotykanym i na bezprecedensową skalę. Wymagały one koordynacji wielu jednostek i służb, do czego niezbędne było prawidłowe zarządzanie informacją, w tym przede wszystkim sprawna wymiana informacji oraz dostęp do rzetelnych i aktualnych danych. W związku z powyższym NIK postanowiła przyjrzeć się działaniom podejmowanym w epidemii COVID-19 przez kluczowe instytucje państwowe odpowiedzialne za zdrowie publiczne, w tym: Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego. Izba z własnej inicjatywy podjęła następujące kontrole:

  1. Funkcjonowanie Krajowego Rejestru Pacjentów z COVID-19 (I/22/001/KZD),
  2. Wykorzystanie zasobów informacyjnych przez Głównego Inspektora Sanitarnego do oceny ryzyka sanitarnego w związku z epidemią COVID-19 (I/22/006/KZD),
  3. Zapewnienie i wykorzystanie przez Ministra Zdrowia zasobów informacyjnych do oceny przebiegu epidemii COVID-19 (I/23/001/KZD).
  4. =======================================
  5. Tylko sygnalizuję, dalej dłuuugi raport. md]

Zarejestrowany jako TW „Michał” szef banku z afery FOZZ został… prezesem Banku Pekao. Bardzo Stare Kiejkuty…

Zarejestrowany jako TW szef banku z afery FOZZ został… prezesem Banku Pekao TW/Michał niezalezna/zarejestrowany-jako-tw-prezes-banku-z-afery-fozz

Rada Nadzorcza Banku Pekao powołała Cezarego Stypułkowskiego na prezesa. Stanowisko obejmie od 5 października br – podał bank w komunikacie. W 1991 r., w wieku 35 lat, Stypułkowski został prezesem Banku Handlowego, który w okresie transformacji ustrojowej odegrał kluczową rolę w aferze FOZZ. Z dokumentów IPN wynika że Stypułkowski w 1988 r. został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa pseudonim „Michał”. Do niedawna Stypułkowski był prezesem mBanku – tego samego, który przed wyborami parlamentarnymi udzielił Platformie Obywatelskiej ogromnego kredytu.

7 czerwca 2017 roku zarząd nad Bankiem Pekao SA przejęły spółki Powszechny Zakład Ubezpieczeń i Polski Fundusz Rozwoju, których kontrolne pakiety akcji posiada Skarb Państwa. Dlatego bank ten – przed rządami PiS należący do międzynarodowego banku Unicredit – jest tak istotny dla polskiego państwa. I dlatego zapewne nowym prezesem, za rządów PO, został Cezary Stypułkowski.

Dzisiaj rada nadzorcza Banku Pekao S.A. powołała Cezarego Stypułkowskiego na prezesa zarządu banku oraz włączyła w skład zarządu – poinformowano w komunikacie giełdowym. Dodano, że Stypułkowski obejmie stanowisko z dniem 5 października br., pod warunkiem uzyskania zgody Komisji Nadzoru Finansowego, a do tego czasu pracami zarządu będzie kierował Robert Sochacki.

Przekazano również, że powołano w skład zarządu i na stanowisko wiceprezesa banku Roberta Sochackiego oraz Dagmarę Wojnar. Sochacki obejmie funkcję 10 lipca br., a Wojnar 18 lipca br. Dodano, że Sochacki złożył rezygnację z członkostwa w radzie nadzorczej banku z dniem 9 lipca 2024 roku w związku z powołaniem w skład zarządu.

Kim jest nowy prezes Pekao? 

To były członek PZPR, który w stanie wojennym, od 1981 r., był doradcą Ministra ds. Reform Gospodarczych w Urzędzie Rady Ministrów. [A miał wtedy 21 lat… taki geniusz. md]

W latach 1987–1988 Stypułkowski pełnił funkcję doradcy premiera oraz sekretarza Komitetu Rady Ministrów ds. Reformy Gospodarczej. W 1991 r., w wieku 35 lat, został prezesem Banku Handlowego, który w okresie transformacji ustrojowej odegrał kluczową rolę w aferze FOZZ. Z dokumentów IPN wynika że Stypułkowski w 1988 r. został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa pseudonim „Michał”.

W 2002 Stypułkowski brał udział w wypadku samochodowym, w którym zginęli trzej młodzi chłopcy. W 2006 r. „Gazeta Polska” pisała:

Prezes [Stypułkowski] nawet nie próbował zwolnić. Dotarliśmy do dokumentu, w którym biegły sądowy ocenia, że winnym śmierci trzech osób jest były prezes PZU. Wymknął się jednak odpowiedzialności sądowej, a w pierwszą rocznicę śmierci trzech nastolatków wysłał ich rodzinom listy. Podkreślał w nich, że w sumieniu czuje się niewinny oraz… przekazywał wyrazy współczucia.

Do niedawna Stypułkowski był prezesem mBanku, który tuż przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi udzielił PO kredytu na kwotę 25 mln zł. Większościowym akcjonariuszem mBanku jest niemiecki Commerzbank AG, którego największym udziałowcem jest z kolei… niemiecki rząd. Szefem rady nadzorczej Commerzbanku jest były doradca Angeli Merkel, a prezesem zarządu – Manfred Knor, który otwarcie dawał do zrozumienia, że czeka na zmianę rządu w Polsce.

Straszliwa wiedza

Straszliwa wiedza

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    9 lipca 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5640

Powstała wnet straszliwa wiedza, że Byt się zgęszcza i rozrzedza” – pisał Janusz Szpotański o twórczości filozofa Levy-Stossa w nieśmiertelnym poemacie „Bania w Paryżu”. Ten filozof, „łysek zezowaty” – jak go nazwała Bonja podczas swojej pierwszej wizyty w salonie księżnej de Guise, co to miała ideę-fixe, „żeby Książę także zachodzić musiał w ciążę”, był tego salonu ozdobą . Zbierały się tam również inne oryginały, m. in. Bendith-Cohn, co to „kapitalizmu wieścił zgon”, no i „Simona”, która dopomogła Bonji, zabłysnąć wytworną ecriturą, która przybrała postać filozoficznej rozprawy pod tytułem „Migrena Bytu”. Akcja utworu osnuta jest śmiałym planie attache kulturalnego sowieckiej ambasady w Paryżu Gułagowa, który zamierzał urządzić we Francji festiwal „Cichego Donu”, połączony z wkroczeniem Bonji, jako symbolu Thermosa i Hydrosa, na czele orszaku wspomnianych oryginałów do katedry Notre Dame, która zostanie przerobiona na postępową „banię”, Jednocześnie z wojskowego lotniska we wschodnim Berlinie wystartuje ogromny sowiecki transportowiec, wioząc 2 tysiące komandosów „Specnazu” poprzebieranych za artystów chóru Aleksandrowa, którzy zajmą się dalszymi technicznymi szczegółami festiwalu „Cichego Donu”.

Ten nieśmiertelny poemat, niestety nie wykończony, powstał w latach 70-tych, ale autora musiały wspierać proroctwa. Te proroctwa – jak to proroctwa – nie były zbyt dokładne, chociaż w latach ostatnich katedra Notre Dame w Paryżu nie tylko nie wiedzieć czemu spłonęła, ale w dodatku pojawiły się plany przerobienia jej na coś innego – może nie na postępową „banię”, chociaż do końca tego nie wiemy, bo diabli wiedzą, co może jeszcze strzelić do głowy panu prezydentowi Macronowi?

Od tamtej pory minęły lata, zmieniło się oblicze świata i oto mamy znakomitą ilustrację trafności intuicji Włodzimierza Lenina, który przewidział, ze kapitaliści sprzedadzą bolszewikom sznur, na którym zostaną powieszeni. Muszę powiedzieć, że za Lenina również kapitaliści byli trochę inni, niż teraz, bo wtedy duraczenie nie było jeszcze aż tak zaawansowane, jak dziś, kiedy to szwedzka niestabilna emocjonalnie panienka, wodzi za łby najmądrzejszych, a jeśli niekoniecznie najmądrzejszych, bo nie ma najmniejszego powodu, by dajmy na to, sekretarza generalnego ONZ uważać za najmądrzejszego, podobnie jak rozmaitych, utytułowanych łgarzy – więc przynajmniej najbardziej utytułowanych. Wprawdzie Boy-Żeleński pisał: „ty, co głupoty powagą najmądrzejszych wodzisz za łby”, ale to było dawno, natomiast dzisiaj – skąd wziąć, nawet niekoniecznie najmądrzejszych, tylko przynajmniej – niegłupich? Więc zamiast najmądrzejszych, a przynajmniej – niegłupich – którzy dzisiaj stanowią wielki rarytas, mamy jegomościów utytułowanych, którzy za pieniądze gotowi są zrobić dosłownie wszystko.

Przypuszczam, że jednym z nich jest pan Maciej Makselon – prezentujący się jako „polonista, redaktor literacki, wykładowca akademicki i ambasador kampanii #ZmieniamyNarracje”. Ta kampania została przygotowana przez firmę IKEA, która ma oddziały w wielu krajach świata, między innymi – również w naszym nieszczęśliwym kraju. Wszystkie spółki tworzące firmę IKEA należą do holenderskiego koncernu INGKA Holding, którego właścicielem jest Fundacja Stichting INGKA, utworzona przez Teodora Ingwara Kamprada, miliardera, założyciela i wieloletniego prezesa IKEI. Wspominam o nim, bo idzie on znacznie dalej, niż kapitaliści z czasów Lenina. Nawet Lenin bowiem nie przypuszczał, że ówcześni kapitaliści dostarczą bolszewikom sznur za darmo, tylko, że jednak go sprzedadzą.

Pan Kamprad sznur, na którym zostanie kiedyś powieszony, oferuje komunistom za darmo.

Ten sznur za sprawą pana Macieja Makselona przybrał postać „Leksykonu dobrego języka”, czyli swego rodzaju wokabularza politycznej poprawności, ze stosownymi pouczeniami, które w sumie tworzą straszliwą wiedzę, podobno do tej, stworzonej przez filozofa Lewy’ego Stossa, że „Byt się zgęszcza i rozrzedza”. Można by nad tym przejść do porządku, jako nad jeszcze jednym dziwactwem w rodzaju „Nowych Aten, albo akademii wszelkiey scyencyi pełnej”, gdyby nie okoliczność, iż wspomniany „Leksykon” jest ważnym elementem masowego duraczenia, które zgodnie z obecną strategią, przyjętą przez promotorów komunistycznej rewolucji, jest najważniejszym jej narzędziem.

Rzecz w tym, że już w latach 60-tych pojawiły się w ruchu komunistycznym wątpliwości, czy należy kontynuować przerażającą, ponurą bolszewicką strategię rewolucyjną. Te wątpliwości przybrały postać „eurokomunizmu”, zwanego „komunizmem z ludzką twarzą”, a ponieważ ani świat, ani ruch komunistyczny się od tego nie zawalił, w roku 1968 uruchomiony został pilotażowy program nowej rewolucyjnej strategii w postaci młodzieżowej rewolty, pod hasłem „zabrania się zabraniać”.

Ta nowa strategia została zaproponowana jeszcze w latach 20-tych XX wieku przez włoskiego komunistę Antoniego Gramsciego, który doszedł do wniosku, że najważniejszym czynnikiem alienującym nie są wcale niewłaściwe stosunki własnościowe – jak wydawało się Marksowi i Leninowi – tylko „kultura burżuazyjna”. Dostarcza ona bowiem człowiekowi kategorii, przy pomocy których on poznaje, porównuje, ocenia, wybiera, słowem – funkcjonuje intelektualnie. I jeśli chce się przeciwko ten kulturze zbuntować, to buntuje się przy pomocy kategorii, których ona mu dostarcza – bo innych nie ma. Wskutek tego jego bunt jest nieskuteczny, groteskowy, a rewolucyjny zapał idzie w gwizdek. W tej sytuacji Gramsci wykombinował sobie, by do „kultury burżuazyjnej” wprowadzić „ducha rozłamu”, to znaczy – tradycyjnym kategoriom kulturowym nadać zupełnie nową, komunistyczną treść. W związku z tym głównym polem bitwy rewolucyjnej nie będą wcale stosunki własnościowe, tylko sfera ludzkiej świadomości, czyli sfera kultury.

W tej sytuacji na plan pierwszy wysuwa się masowe duraczenie, prowadzone przy wykorzystaniu piekielnej triady: państwowego monopolu edukacyjnego, mediów i przemysłu rozrywkowego. Pierwszym krokiem na drodze do zwycięstwa rewolucji ma być zdobycie panowania nad językiem mówionym, to znaczy – narzucenie miliardom ludzi „poprawnego języka”. A jaki język jest poprawny? Taki, z którego wyeliminowane są całkowicie wszelkie określenia i wszelkie sądy wartościujące. I właśnie wspomniany „Leksykon” zawiera dokładnie to. Domyślam się, że jest to vademecum dla mikrocefali, podane w humanitarnym sosie – że to niby chodzi o to, by nikogo nie urażać, nie „wykluczać”, ani nie „stygmatyzować” – ale tak naprawdę, poprzez cierpliwe i metodyczne eliminowanie z języka mówionego określeń i sądów wartościujących, chodzi o uwieńczenie procesu duraczenia.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Polskie paradoksy

Polskie paradoksy

xftuf 9 July 2024

Polska nie bierze udziału w wojnie A JUŻ PRZEZ NIĄ JEST RUJNOWANA.

Nie wspiera faszyzmu – wręcz jest to prawnie zakazane, a DOTUJE FASZYSTOWSKI KRAJ.

Dzięki zdrajcom -politykom jest zagrożona na swoje życzenie, A JEST ROZBROJONA.

Nie kupuje surowców od Rosji … A KUPUJE TE SAME ROSYJSKIE OD NIEMIEC PŁACĄC PROWIZJĘ ZA FRAJERSTWO (kto do tego doprowadził ?!?).

Nie ma zatargów z Rosją o terytorium A LIŻE TYŁKI KRAJOM Z KTÓRYMI ZATARG MA (i Niemcy i UPAina).

Robiła biznes z Rosją, A WYPIĘŁA SIĘ I ZOSTAŁA ZRUJNOWANA PRZEZ ZACHÓD – od zniszczenia przedsiębiorczości po demografię !

Miała być bezpieczna wstępując do NATO, a STAŁA SIĘ CELEM DLA ROSYJSKICH RAKIET (które jeszcze nie poleciały ale już za chwilę) BO ZACHÓD CHCE WOJOWAĆ RĘKAMI UKRAIŃCÓW, POLAKÓW i DĄŻY DO WOJNY NIE SWOIM KOSZTEM.

Powiem Wam co będzie na końcu – na końcu będą TRUPY, MOGIŁY, RUINY i BILIONY DŁUGÓW za pożyczki na broń której może nawet NIE ZOBACZMY (versus 1939 i „polskie” Hurricane’y !) oraz „dotacje” z zachodu na sprzętu który nam … tak …. SPRZEDADZĄ byśmy ich bronili …

JAK PATRIOTY które zamiast Polaków, ochraniały amerykańskich żołnierzy a na końcu TUSK pozwoli wysłać je na Ukrainę.

Jeśli chcesz Polaku/Polko zobaczyć wzór frajera … spójrz w lustro, bo większość narodu to … niestety ciemna masa i bardziej naiwna niż dzieci w przedszkolu.

Ale dorosłość przyjdzie wraz LECĄCYMI NA ŁEB BOMBAMI I RAKIETAMI … za późno. No cóż, historia lubi się powtarzać.

W barze siedzi czterech policjantów… ;)

W barze siedzi czterech policjantów… 😉

stare…

W barze siedzi czterech policjantów: Niemiec, Francuz, Anglik i Polak. Pierwszy przechwałki zaczyna Anglik:
– My w królestwie po ostatnich zamachach usprawniliśmy system monitoringu.

Teraz mamy kamery na każdym budynku, na każdym rogu. Jak terrorysta zacznie strzelać – policja natychmiast zareaguje. Natychmiast!
Na to Francuz:

greend

– My powołujemy już pod broń dodatkowe 50 tysięcy żołnierzy i policjantów i postawimy ich na każdym rogu w pobliżu wolnych miejsc. Nie będą musieli dojeżdżać, będą na miejscu i od razu tamtych zastrzelą!

Na to Niemiec:
– Ech, biedaki… Nas stać na to, żeby kupić całą armię dronów z kamerami monitoringu i jeszcze powołać 100 tysięcy mundurowych.

Po chwili ciszy wszyscy patrzą z wyczekiwaniem na Polaka. Ten dopił piwo, otarł wąsy i ze spokojem mówi:
– A my nie mamy terrorystów.

To nie człowiek wywołuje zmiany klimatu oraz poziomu mórz i oceanów, rządzi tym Słońce i procesy naturalne.

Co wywołuje zmiany klimatu oraz poziomu mórz i oceanów, co nimi rządzi?

Bliska jest zależność między zanikiem człowieczeństwa a samozagładą ludzkości.

Krystyna Zawidzka , geolog

Żyjemy w czasach, kiedy organizacja ludzkich społeczności mimo pozorów demokracji staje się coraz bardziej hierarchiczna; istnieje wyraźne uszeregowanie hierarchiczne osobników, które doprowadza do powstania „kliki” okrutnie uciskającej słabszych” /Konrad Lorenz /. Wielka część energii i środków instytucji finansowych i przemysłowych a w końcu i politycznych skupiona jest na objęciu jak najskuteczniejszą indoktrynacją jak największej grupy Ziemian.

Niestety, są one bliskie sukcesu: oddanie się bez reszty doktrynie wzbudza w indoktrynowanym poczucie pełnej …i uszczęśliwiającej wolności osobistej a zniewolony człowiek nie czuje ucisku kaftana bezpieczeństwa i tego, że utracił wolność myślenia.

Dzisiaj taką doktryną jest globalne ocieplenie, które przypisuje się działalności człowieka i związane z tym podwyższenie poziomu mórz i oceanów zalewających ludzkie siedliska – najczęściej zdarza się, że poziom dyskusji na ten temat sięga albo najczystszego banału albo doskonałą próżnią przygnębia.

Jest to doktryna całkowicie fałszywa, gdyż przyczyn zmian poziomu oceanów i mórz jest co najmniej kilkanaście a niektóre z nich lokują się poza naszym systemem słonecznym, gdy tymczasem eksponuje się jedną: antropogeniczny dwutlenek węgla.

Wprowadzanie w błąd społeczeństw globu ma jeden cel: drenaż zasobów finansowych ubogich, rozwijających się krajów.

Handel uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla prowadzony w biurach maklerskich i bankach inwestycyjnych na całym świecie… przez pięć lat zwiększył obroty od 0 do 125 mld dolarów a w roku 2020 osiągnie wartość 3 bilionów [czyli tysięcy miliardów md] dolarów.

Miał rację Vaclav Klaus pisząc, „próba walki z podwyższoną aktywnością słońca lub przemieszczaniem się prądów oceanicznych jest ewidentnym marnotrawieniem zasobów społeczności ludzkiej. Żadna interwencja rządów nie może powstrzymać zmian świata i przyrody.

Należy zatem zasadniczo zmienić tok myślenia, otrząsnąć się z indoktrynacji i wrócić do urzekających prostotą prawd o rozwoju Ziemi; niektóre z nich starsze pokolenie otrzymywało w ławie szkolnej; dzisiaj nawet szefowie znanych, organizacji „ekologicznych” nie wiedzą dlaczego są pory roku na Ziemi a ponoć i nie mają świadomości, że obraca się ona dookoła Słońca.

Próba odpowiedzi na pytanie sformułowane w pod-tytule

Ziemia obywała się bez człowieka przez wiele miliardów lat i jego pojawienie się nie zmieniło uniwersalnych praw przyrody działających we Wszechświecie i sterujących jej ewolucją; będą one funkcjonować równie wydajnie, gdy człowiek zniknie, albo opuści rodzinny glob.

Wszystkie istniejące dzisiaj sfery Ziemi, a więc jądro, płaszcz, skorupa, hydrosfera, biosfera, atmosfera i magnetosfera ukształtowały się we wczesnym etapie istnienia naszej planety, parę miliardów lat temu; od paru miliardów lat funkcjonuje też system ewolucyjny Ziemi zwany tektoniką płyt. Granicząca z atmosferą bądź z hydrosferą twarda skorupa Ziemi tworzy wraz z górną częścią płaszcza płyty litosfery, które są poddane gigantycznym polom naprężeń i nieustannej mobilności, przesuwają się, rotują, wynurzają się z płaszcza bądź się w nim pogrążają zmieniając w zasadniczy sposób topografię Ziemi, tworząc kontynenty, góry, zamykając morza, likwidując bądź rodząc oceany.

I to jest najbardziej spektakularna przyczyna notowanych przez człowieka zmian poziomu mórz i oceanów – z natury rzeczy nigdy nie realizują się one jednocześnie na całej Ziemi.

Przypisywanie odpowiedzialności za transgresje i regresje mórz i oceanów Ziemi, jak się to dzisiaj czyni, tylko zmianom stanów i interakcji hydrosfery i atmosfery jest sprowadzeniem problemu do absurdu.

Perła Morza Śródziemnego, Cypr, ma masyw górski, zbudowany ze skał dna oceanicznego, których „normalnym” miejscem są dna oceanów. To tektonika wynosi dna mórz i oceanów i oceanów na wyżyny Ziemi, przecież szczyt Everestu jest zbudowany z morskich wapieni, (podobnie jak wiele innych masywów górskich).

Długotrwałe zdarzenia tektoniczne wymagają naprężeń rzędu kilobarów ale w codzienności tektonicznej Ziemi częste są zmiany naprężeń przy granicach płyt (kilkaset barów) wywołujące zmiany poziomu mórz i oceanów.

Dlaczego te proste prawdy nigdy nie pojawiają się w dyskusjach o globalnym ociepleniu, nie było ich na żadnym szczycie klimatycznym i zapewne nie będzie na rychłym warszawskim?

Dlaczego nawet tak wytrawni światowi intelektualiści jak Robert D. Kaplan zatruci dwutlenkową indoktrynacją odwołują się do opinii „naukowców”, według których Bangladesz zaleje woda z topniejących lodowców Grenlandii, gdy tymczasem średnio rozgarnięty student geologii wie, że dno zatoki bengalskiej ulega subsydencji (obniża się, a wraz z nim Bangladesz) by „zrobić miejsce” dla gigantycznych mas osadów niesionych przez rzeki z niszczonych Himalajów, które dźwigają się z wielką prędkością a Ziemia musi przecież równoważyć te przeciwstawne tendencje!

Inny przykład: Przywódcy państw wyspiarskich na Pacyfiku zatrwożeni o los swoich ziem domagają się rozpaczliwie zmniejszenia emisji dwutlenku węgla, a przecież zalewa ich dlatego, że wyspy się pogrążają w otchłań oceanu a nie dlatego, że jego poziom podnosi się.

Położone w strefach tektonicznych, na ciężkich płytach litosfery poddanych silnemu stresowi nie mają szans, o ile nie zmienią się kierunki i wartości pól naprężeń tektonicznych w tym rejonie!

Dalej: wszystkim znane jest holoceńskie ocieplenie klimatu (około 10 000 lat temu). W tym samym czasie czapa lodowa na Antarktydzie powiększyła się znacznie.

A zatem sporządźmy i uporządkujmy rejestr głównych przyczyn zmian poziomu mórz i oceanów i zmian klimatu.

Przyczyny tektoniczne

1.Relacje między systemem solarnym i Galaktyką (interakcje między kosmiczną radiacją i polem magnetycznym Ziemi).

2.Oddziaływanie między polem magnetycznym i płaszczem.

3.Wzajemne oddziaływanie Słońca ( w tym pływowe) na układ Ziemia – Księżyc (przypomnijmy, iż Ziemia ma pole magnetyczne dzięki obecności dużego satelity).

4.Zmiany topografii granicy jądro-płaszcz; prowadzi to reorganizacji rozkładu masy i gęstości w płaszczu, zmienia się kształt geoidy a tym samym poziomy mórz i oceanów.

5. Stan oceanu ziemskiego i biosfery: ocean „głodny”, zimny i ruchliwy, obniżenie poziomu, ocean „syty”, gorący, podwyższenie poziomu mórz i oceanów.

6. Najmniej pewną jest hipoteza powiększenia objętości wody pochodzącej z roztopienia lodów i rejestrującą się jako symultaniczne podniesienie poziomu mórz i oceanów na całym globie. Jednakże poziom mórz i oceanów nigdy nie może podlegać jednoczesnym podwyższeniom i obniżeniom na całej Ziemi.

Jeżeli w historii Ziemi zdarzają się okresy, kiedy duża część jej powierzchni jest pokryta hydrosferą, np., okres kredowy, to odpowiedzialna jest za to głównie tektonika (dominacja reżimu tensyjnego: rozciąganie i rozdzielanie się kontynentów na mniejsze płyty na ogół bez wydatnych deniwelacji). Przeciwstawna tendencja – kolizje kontynentów w warunkach kompresji, w rezultacie których powstają góry, skracają się kontynenty, zwiększają objętości basenów oceanicznych powodując obniżenie powierzchni mórz i oceanów i wycofywanie się wody z obszaru kontynentów.

Przyczyny orbitalne i rotacyjne

W układzie Słońce-Ziemia-Księżyc istnieją i zmieniają się: precesja, nutacje, ekscentryczność orbity, zmienia się też kąt nachylenia osi do płaszczyzny ekliptyki, promień i prędkość rotacji, długość dnia, położenie biegunów. Zmiany te w mniej lub bardziej bezpośredni sposób wpływają na zmiany poziomu mórz i oceanów oraz klimatu Ziemi.

Ponadto wymiana krętu miedzy „twardą” Ziemią a jej hydrosferą i atmosferą wpływa na system oceanicznej cyrkulacji i rozmieszczenie wód. Konfiguracja kontynentów i oceanów jest ważnym czynnikiem kształtującym wielkość nabrzmienia pływowego – jest ono większe, gdy lądy są uszeregowane wzdłuż równika i mniejsze, kiedy grupują się południkowo, co z kolei ma znaczenie dla tempa i wielkości zmian parametrów rotacyjnych.

Inne przyczyny

Inne przyczyny zmian poziomu mórz i oceanów to dynamika hydrosfery i atmosfery, ich interakcje meteorologiczne, hydrologiczne i oceanograficzne, zmiany w temperaturze i zasoleniu wód prowadzące do zmniejszania lub zwiększania kolumny wody.

Klimat

Orbitalne cykle Ziemi

Zmiany ziemskiej orbity i rotacje osi są wywołane, generalnie rzecz ujmując, przez grawitacyjne interakcje między Ziemią, Słońcem, Księżycem i innymi planetami. Zmiany te mają charakter cykliczny a cykle określony czas trwania.

Ekscentryczność orbity Ziemi. Jest ona stopniem eliptyczności orbity Ziemi i waha się od prawie zera (orbita kolista) do 0,06 (nieco eliptyczna). Czas trwania cykli orbitalnych to 100 000 i 400 000 lat.

Precesja osi Ziemi. Oś wykonuje kolisty ruch opisując pobocznicę stożka. Pełny obrót trwa 26 000 lat.

Precesja punktów równonocy , zwykle zwana klimatyczną precesją, realizuje się przeciętnie w ciągu 21 700 lat.

Wszystkie te cykliczne zmiany wpływają na globalne, sezonalne i zależne od szerokości geograficznej nasłonecznienie a wiec rządzą systemem klimatu Ziemi.

Całkowita energia słoneczna docierająca do Ziemi w ciągu roku zależy tylko od ekscentryczności orbity i bardzo się zmienia w czasie geologicznym, różnice mogą wynosić 0,2 %. Pochylenie osi z kolei steruje zmianami w nasłonecznieniu dziennym. Wahania wartości ukośności dają taki sam efekt nasłonecznienia na obu półkulach. Wzrost pochylenia powoduje powiększenie wartości lokalnej letniej insolacji i spadek wartości lokalnej zimowej insolacji, a więc powiększa sezonalne kontrasty obu półkul. Sezonalny wpływ pochylenia osi jest największy w wysokich szerokościach geograficznych.

Efektami klimatycznej precesji rządzi ekscentryczność orbity. Nieco ekscentryczna orbita zwiększa dzienną insolację podczas jednej połowy roku, kiedy Ziemia jest bliższa Słońcu i zmniejsza w drugiej. Obecnie klimatyczna precesja zbliża się do maksimum i Ziemia jest w punkcie najbardziej oddalonym od Słońca (aphelium) 22 czerwca, co powoduje, iż lata są nieco chłodniejsze na północnej półkuli a zimniejsze zimy na południowej. W grudniu Ziemia jest w punkcie najbliższym Słońcu (perihelium) dając w rezultacie łagodniejsze zimy na północnej półkuli i gorętsze lata na południowej. To powoduje wzrost sezonalnego kontrastu na półkuli południowej i jego spadek na północnej. Zgodnie z drugim prawem Keplera obszar zakreślany przez promień orbitalny w jednostce czasu jest taki sam i dlatego długości sezonów zmieniają się. Z kolei, ponieważ Ziemia w czasie letniego przesilenia na północnej półkuli jest bliska aphelium, lato jest tam dłuższe a zima nieco krótsza niż na półkuli południowej. Precesja osi Ziemi spowoduje, że przesilenie letnie na północnej półkuli będzie blisko perihelium w ciągu 11 000 lat od teraz; wtedy sezonalne kontrasty między hemisferami będą odwrotne niż obecne.

Ukośność (pochylenie) osi Ziemi w stosunku do płaszczyzny orbity Ziemi.

Jej wartość wynosi od 22 do 24,6 stopni (Fig. 2).

Dla ilustracji zmian klimatu na Ziemi rozpatrzmy szczegółowiej, jak się on zmieni w strefie pozatropikalnej na półkuli północnej, kiedy kąt nachylenia osi Ziemi w stosunku do ekliptyki będzie większy, niż obecnie i mniejszy niż teraz .

Większy: śródkontynentalne lata będą do 8 stopni C gorętsze, niż obecnie.

W średnich szerokościach geograficznych zimy będą od 2 do 4 stopni zimniejsze, ale w Arktyce, podczas letniego ocieplenia zmniejszą się powierzchnie i grubości lodów oceanicznych, a więc, w konsekwencji zimy będą tam zimniejsze o 2 do 8 stopni niż obecnie.

Tundra i tajga przesuną się ku biegunowi, podczas gdy nagrzewane latem stepy sięgną średnich szerokości geograficznych w związku z suszami.

Mniejszy: lata będą do 5 stopni zimniejsze, niż obecnie, szczególnie w średnich szerokościach geograficznych.

Oceaniczne lody i pokrywa śnieżna będą grube i długotrwałe.

Pustynia polarna, tundra i tajga przesuną się ku równikowi, a oziębiane latem stepy i półpustynie powiększą się w związku ze spadkiem temperatury.

Niewielkie zimowe ocieplenie w średnich szerokościach geograficznych spowoduje jednakże, iż ciepłolubne, wiecznie zielone lasy i krzewy podążą ku biegunowi.

Zaprezentowany wyżej przegląd powinien pomóc Czytelnikowi ocenić, co naprawdę kształtuje klimat Ziemi i powierzchnię jej hydrosfery.

Jeszcze co do dwutlenku węgla: w długiej historii Ziemi powtarzało się wielokrotnie wzmożenie działalności wulkanicznej Ziemi (wiązanej z aktywizacją Słońca) ale bezpośredni związek z ociepleniem nie został jasno wykazany. Inny gaz, metan wydostaje się z endogenicznych zasobów Ziemi wspomagając powstawanie węglanowych budowli, w tym też raf. Część tego gazu przedostaje się też do atmosfery.

Przesłanie jest jasne: Ziemia zrobi ze sobą i z nami co zechce.

Ludzkość natomiast zabrnęła przez wyczyny własnego umysłu w rozpaczliwe położenie.

Większość ludzi głoduje a oszalała konsumpcja cierpiącej na przekarmienie mniejszości, zużywa ponad 70% energii, z której powinna korzystać cała ludzkość.

Zabieg z dwutlenkiem węgla to nic innego, jak stwarzanie sytuacji, w której bogata mniejszość zagrabi jeszcze więcej energii pozbawiając mniejszość środków do życia.

Bliska jest zależność między zanikiem człowieczeństwa a samozagładą ludzkości.

Krystyna Zawidzka Warszawa, październik, 2013

==============================

Subject: obrona Helu przed „zabraniem przez morze”. Program Rozmowy o końcu świata, godz.18, 7 lipca TVN21

Do pana Piotra Szynkiewicza,

Szanowny Panie, poziom informacji i dyskusji prowadzony w tym programie, że powtórzę powiedzenie Wojciecha Natansona, DOSKONAŁĄ PRÓŻNIĄ PRZYGNĘBIA.

        O tym, że swego czasu uwolniona od obciążającego ją lodu Skandynawia i niektóre fragmenty Finlandii podnoszą się, a  nasze wybrzeża , Wyspy Fryzyjskie, Holandia obniżają się, uczą się od wielu lat dzieci w wyższych klasach szkół podstawowych. 

   Bolesne, aż do odruchu wymiotnego, było słuchanie tego programu, którego uczestnicy NIE MAJĄ NAJMNIEJSZEGO POJĘCIA O DYNAMICE ZIEMI, O PRZYCZYNACH ZMIAN W NIEJ  I NA NIEJ, JAKIE ZACHODZĄ  w czasie wędrówki heliosfery dookoła jądra naszej galaktyki, a przecież ten cykl trwa ca 200 mln lat i działają wszystkie znane oddziaływania , grawitacyjne, elektromagnetyczne i jądrowe, słabe i silne,

    I przecież nie jesteśmy i długo nie będziemy mogli ocenić które z tych przyczyn i z jaką energią działały na Ziemię np, o godz, 18, 7 lipca 2024r.Jest nadzieja w badaniach satelitarnych, astrofizycznych, które są teraz prowadzone. 

               Panie Piotrze to nie poziom wody się podnosi na naszym i innych wybrzeżach, tylko skorupa ziemska obniża się!Pozwolę sobie przesłać panu mój krótki artykulik pomyślany jako popularnonaukowy i wydrukowany  w Kurierze Wnet w 2014r i drugi w Przeglądzie Geologicznym, wydrukowany w 1993 r. 

       I, albo „eksperci”  uczestniczący w programie, kłaniają się w pas mamonie, albo, co tragiczniejsze, kłaniają się, a na dodatek są jeszcze po prostu głupi – przykro mi tak pisać, ale tertio non datur. 

    Łączę ukłony                                                                                                                    dr Krystyna Zawidzka, geolog, Sybirak