Dlaczego nas nienawidzicie?!

Dlaczego nas nienawidzicie?!

https://pch24.pl/dlaczego-nas-nienawidzicie

(Oprac. PCh24.pl)

W tym niepewnym i zmiennym świecie jest jedna rzecz niezmienna i pewna: miłość Boga do ludzi i Jego obietnica. Ludzie pewni Bożej obietnicy zbawienia byli w stanie przetrwać kryzysy światowe: upadek – czy raczej metamorfozy – imperium rzymskiego, chaos polityczny wieków ciemnych, konfrontację z imperializmem islamskim, destrukcję reformacji. Kościół i wiara w zbawczą Ofiarę Chrystusa mogłyby być i powinny być również remedium na współczesny kryzys naszej kultury i cywilizacji – mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Tomasz Panfil (KUL, IPN).

Szanowny Panie profesorze, pozwoli Pan, że przedstawię dwa spojrzenia na współczesny świat. Konserwatyści ubolewają, że świat chrześcijański, cywilizacja chrześcijańska jest na skraju upadku. Liberałowie z kolei twierdzą, że Kościół jest wszechpotężny, i to chrześcijanie są dziś najbardziej wpływową grupą na świecie. Która strona ma rację?

Niestety rację ma strona konserwatywna. To co robią bowiem liberałowie to jeden z najbardziej prymitywnych zabiegów. Mam tu na myśli znany od wieków zabieg demonizacji przeciwnika. W wojnie cywilizacyjnej, a z taką mamy obecnie do czynienia, przeciwnika zawsze przedstawia się, jako demona. Demona nie diabła…

Dlaczego?

Ponieważ „największym zwycięstwem diabła, szatana jest to, że udało mu się przekonać ludzi, iż nie istnieje”, jak pisał zmarły pod koniec ubiegłego stulecia szwajcarski intelektualista Denis de Rougemont.

Postępowa Europa, postępowy świat multi-kulti, nie wierzą w diabła, ale wierzą w demony, te z haloweenowych i japońskich horrorów. Liberałowie robią to, co robili im podobni przez stulecia – starają się wzbudzać strach przed tym, kogo obsadzają w roli przeciwnika. Ludzie stygmatyzowanych wrogów zaczynają się bać i/albo nienawidzić i wtedy są skłonni do wielu różnych zachowań, przede wszystkim do aprobowania rozmaitych metod, jakich walczący rzekomo w ich imieniu z wrogiem – w tym wypadku z wszechwładnym Kościołem – będą używać.

Bardzo wyraźnie obserwujemy to w ostatnich miesiącach, że przypomnę chociażby zabiegi władzy i jej propagandy zmierzające do przedstawienia w oczach szerokiej publiczności księdza Olszewskiego i zakonu Sercanów jako gigantycznej, niemalże wszechwładnej mafii, która jak pasożyt żeruje na organizmie państwa. Najgorsze jest to, że ta akcja się udała… Nikt już właściwie nie pamięta, a często nawet nie wie, o co chodzi w sprawie księdza Olszewskiego. Zamiast tego pamiętane są puste, bardzo często niemające pokrycia w rzeczywistości slogany, że ks. Olszewski, jego współbracia tworzą jakąś tajemniczą, potężną strukturę; że nakradli ogromne sumy pieniędzy, że robili biznes na śmiesznych skarpetkach i budowali sobie niemalże pałace.

A co tak naprawdę zrobił ksiądz Olszewski, którego tak się dziś demonizuje? Czy ktoś to jeszcze pamięta?

Raczej mało kto…

No właśnie! Mało kto pamięta, o co naprawdę chodzi… Mało kto wie, jak wyglądają fakty związane z Fundacją Profeto i z wygranym przez nią konkursem grantowym. Wszyscy za to wiedzą, że to jest złowroga struktura, która zapuściła macki w instytucje państwowe, która okradła społeczeństwo na gigantyczne pieniądze.

Nikt się nie zastanawia, że właściwie dowód prawidłowego wydawania tych pieniędzy jest dosyć naoczny. A są nim stojące budynki, które Fundacja Profeto wybudowała dla osób pokrzywdzonych, potrzebujących. Okazuje się, że dla stygmatyzującej propagandy – na której usługi oddano również instytucje związane z wymiarem sprawiedliwości – te budynki żadnym dowodem żadnym nie są….

Główny zarzut polega na tym, że Fundacja Profeto wystartowała w konkursie, mimo że nie spełniała warunków, których zresztą w warunkach tego konkursu nie było. Ale to nie ważne, że ich nie było. Ważne, że Fundacja ich nie spełniała i za to trzeba księdza oraz urzędniczki, które rozpatrywały podania w tym konkursie trzymać pod kluczem.

No i między innymi w taki sposób demonizuje się przeciwnika…

Kościół jest straszny, Kościół jest wszechwładny… Dlaczego? Bo przecież wszyscy już wiedzieli, że ojciec Rydzyk zajmuje się tym, tamtym i owym i na pewno wyłudzał pieniądze na geotermię… Tutaj znowu – może z wyjątkiem tych, którzy mają ciepło w mieszkaniach – niemal nikt nie analizuje dowodów, z których wynika jasno, że Fundacja, której założycielem był ojciec Tadeusz Rydzyk, rzeczywiście do tych wód geotermalnych się dowierciła i znaczna część Torunia jest ogrzewana właśnie tymi wodami. Ale propaganda zdołała przekonać, że złowroga wszechwładna, struktura Lux Veritas, naciągała państwo na pieniądze, a państwo PiS finansowało jej działania…

Tak to wygląda od wieków i tutaj raczej nic się nie zmieni…

Ludzie z współczesnej nam rzeczywistości w znacznej części przestali rozumieć i rozróżniać coś, co kiedyś, jeszcze nie tak dawno było dobrze rozróżniane. Współczesna publiczność, współczesne społeczeństwo żyjące w znacznej części w rzeczywistości wirtualnej przestało odróżniać fakty od faktów wirtualnych. Fakty, czyli zdarzenia, które zaszły naprawdę od tego, co zostało powiedziane, pokazane, skonstruowane w warstwie… Dzisiaj mówimy o warstwie wirtualnej, a kiedyś mówiliśmy o warstwie kulturowej.

Odróżnienie zdarzeń rzeczywistych od zdarzeń wytwarzanych przez kreatorów propagandy – dzisiaj takimi kreatorami rzekomych zdarzeń są przede wszystkim media – to jest klucz do rozumienia świata. Niestety społeczeństwo daje się nabierać, nie odróżnia świata rzeczywistego od wirtualnego…

Kiedyś człowiek, nawet w czasach komuny wiedział na przykład, że na pierwszej stronie choćby wybitnego szmatławca, jakim była „Trybuna Ludu”, podawano informacje, a opinie odredakcyjne znajdowały się na dalszych stronach. Dzisiaj już tej zasady niegdyś przez wszystkie media respektowanej, że rolą mediów jest to, żeby dostarczyć czytelnikowi informacje o faktach (również tych kulturowych), a dopiero na dalszych stronach jest miejsce odredakcyjnych komentarzy, opinii, podsumowań, wniosków.  Dzisiaj jest wszystko ze sobą pomieszane. Odredakcyjne opinie są na pierwszej stronie. Komentarze, których autorzy wcale się nie silą nawet na to, żeby one były obiektywne dominują i są zamieszczone wśród informacji i faktów.

Ludzie przestają odróżniać. Ludzie wychowywani już od dziesięcioleci przez rozmaitego typu mydlane opery nie odróżniają co jest informacją, a co opinią…

Jeden z aktorów grających rolę niedobrego dyrektora Kalarusa ze szpitala Leśnej Górze opowiadał, że mu ekspedientka w sklepie odmówiła sprzedaży towaru, bo on był wrednym dyrektorem i zwalniał z pracy Zosię Burską. Kobiecie się pomieszały światy… To tylko jeden z przykładów osób, którym miesza się rzeczywistość z fikcją, z fabułą, z narracją wykreowaną przez scenarzystów, pisarzy, redaktorów.

Takich ludzi są dziś miliony i to oni są adresatami różnych działań manipulacyjnych.

Wśród nich znajduje się może nieco mniejszy zbiór – ale też całkiem pokaźny – wierzący, że Kościół jest wszechpotężny, i że rację ma Nitras mówiąc, że trzeba opiłować katolików.

W rzeczywistości jednak – i mówię to z bólem serca – Kościół jest tak słaby jak chyba jeszcze nigdy w ciągu dwóch tysięcy lat swojego istnienia.

Nigdy w dziejach Kościoła samo jego centrum, rdzeń, czyli władze w Rzymie nie działały na niekorzyść Kościoła i sformułowanie „niekorzyść” jest wybitnym eufemizmem z mojej strony. Właściwie należałoby powiedzieć, że wśród hierarchów Kościoła, zwłaszcza kurialistów watykańskich, jest bardzo dużo takich, którzy usiłują Kościół katolicki zniszczyć. Oczywiście zniszczyć nie w znaczeniu burzenia murów świątyń. W imię tolerancji, ekumenizmu, sztucznej jedności, ekspiacji za winy wydumane, usiłują Kościół katolicki pozbawić tożsamości tak jasno określonej w Credo, zatomizować, sprotestantyzować, tak żeby przestał być święty, katolicki, apostolski.

Czy sami wierni nie widzą, co się dzieje?

Wiernym – jako się rzekło wyżej – mylą się sfery. Bardzo rzadko w ostatnim czasie chodzę do Kościoła, w którym Msza Święta jest po polsku. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy miało to miejsce może z trzy razy, ale za każdym razem z przerażeniem patrzyłem na to, co się w tym Kościele dzieje.

Przede wszystkim celebrans przestał być celebransem, a stał się celebrytą. Kazanie wygłasza jakiś kapłan, który w trakcie Mszy wyłania się z zakrystii ni stąd, ni zowąd i zaczyna opowiadać przedziwne rzeczy. Historie, które można wyczytać w „Strażnicy” świadków Jehowy albo historie żywcem wzięte z opowieści zielonoświątkowców, czy też innych protestanckich odłamów. Opowieści sprytnie opracowane, bardzo dobre z punktu widzenia propagandy narracji protestanckich. Opowieści, w których często Bóg się nie pojawia. A ludzie tego nie zauważają… ludzie się wzruszają, bo ksiądz daje świadectwo.

Gdybyśmy spojrzeli spod sklepienia tych nowoczesnych kościołów (tak często przypominających skocznie narciarskie) na nawę, to zobaczylibyśmy, że celebrujący Mszę i wierni stoją w takim kręgu, w którego środku jest pustka. Bóg jest na zewnątrz… Tabernakulum jest gdzieś w bocznej nawie.

Powtórzę raz jeszcze, bo to naprawdę ważne! Spójrzmy na nowoczesny kościół z góry, unieśmy się pod sklepienie. Zobaczymy, że stojący przy ołtarzu, zwróceni twarzą do wiernych kapłani i wierni tworzą krąg z pustym centrum, w którym nie ma Boga. Bóg jest w tabernakulum umieszczonym w bocznej nawie, na bocznej ścianie, tak jakby był wyłączony z tego, co się odprawia w Jego świątyni. Wierni patrzą na kapłana, a kapłan patrzy na wiernych. Taki krąg wzajemnej adoracji, w którym nikt nie stoi twarzą do Boga, nikt się nie zwraca do Boga, wszyscy zwracają się wzajemnie do siebie. Kapłan mówi coś do wiernych, wierni odpowiadają kapłanowi, potem biegają po kościele podając sobie ręce etc. W tym czasie toczy się liturgia. Kapłan dzieli hostię, a wierni odwróceni do tyłu, na boki przybijają piątki… Dla mnie jest to takie… dziwne.

Ale przecież od wielu lat papieże, kardynałowie, biskupi wzywają kapłanów i wiernych, aby dawali świadectwo…

Szanowny Panie redaktorze, co ja chwilę temu powiedziałem? Nigdy w historii Kościoła nie był on narażony na tak straszliwie skuteczny atak od środka. Większość zjawisk szkodliwych dla Kościoła w ciągu dwóch tysięcy lat jego istnienia, działo się na peryferiach Kościoła. Rozmaite herezje pojawiały się na peryferiach. Ktoś odpadał, ktoś się kłócił. Protestanci, Katarzy, Pelagianie, Arianie, Nestorianie, monofizyci, monoteleci, gnostycy etc. To wszystko były spory jakby na zewnątrz Kościoła, na zewnątrz tego pnia drzewa, w którym jedna gałąź usychała, inna owocowała, inna się wynaturzała etc. To było normalne, tak się działo przez stulecia.

Jakby liczyć herezje, czy nawet może nie herezje, tylko właśnie jakieś takie myśli odszczepieńcze, trochę kontestujące nauczanie Kościoła, to było tego mnóstwo. Natomiast zawsze to były ruchy peryferyjne, z dala od centrum.

Centrum bywało chore. Papieże, antypapieże, Alessandro Borgia… Różne rzeczy się działy, ale nawet Borgia nie próbował zniszczyć Kościoła. On ustanawiał swoje dzieci kardynałami, niemal gloryfikował swoją kochankę, gromadził majątek, natomiast nie niszczył doktryny. A w tej chwili biskupi, kardynałowie niszczą doktrynę, niszczą liturgię. I to jest coś, z czym Kościół jeszcze się nigdy nie musiał mierzyć. Jest to niebezpieczeństwo absolutnie straszliwe i wcale nie wiem, jak to się skończy.

Biskup Rzymu Franciszek zatwierdził nową liturgię meksykańską i częścią tej liturgii uczyniono tupanie.

Tupanie?

Tak, tupanie. Tupanie jest częścią liturgii. Nie wiem czy kapłani mają tupać, żeby w ten sposób przywołać… No właśnie kogo? Bożków azteckich?

Przez wieki tupanie raczej było kojarzone z wywoływaniem diabła…

Bóstw chtonicznych, generalnie…

Komunikat Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów mówi, że ryt meksykański dotyczy niektórych grup etnicznych z południowego Meksyku, grup wywodzących się z dawnych Majów. Wprowadzony do liturgii katolickiej taniec oznacza, że stopy wiernych (?) „pieszczą twarz Matki Ziemi, wykonując lekkie ruchy. Twarz Boga jest witana przez ruch w czterech kierunkach wszechświata”. Jak wyglądały religie przedchrześcijańskie w Meksyku? Majowie, w porównaniu do swych północnych sąsiadów Azteków, byli stosunkowo łagodni. Ofiary z ludzi, w tym z małych dzieci, składano tylko niektórym bogom. Watykan twierdzi, że w rycie meksykańskim nawiązuje do tych kultów tradycyjnych. Obok cywilizacji Majów rozwijała się cywilizacja Azteków.

Religia aztecka to jedna z najpotworniejszych rzeczy, które w ogóle ludzkość wymyśliła. Trudno znaleźć coś podobnego do tego, co robili Aztekowie składający swym bóstw tysiące ofiar ludzkich w ofierze, wycinający serca żywym. Chyba tylko małoazjatycki kult Baala mógł się równać z obrzędami azteckimi. I teraz co robi Kościół katolicki? Wprowadza do liturgii jakieś obrzędy przedchrześcijańskie, na razie z religii Majów, a za chwilę może Azteków?

W chwili, kiedy rozmawiamy jeszcze nie wiadomo w którym kierunku to pójdzie i jaki przybierze kształt, ale wygląda to źle. Przywoływanie bóstw chtonicznych w liturgii chrześcijańskiej… Brrr…

Wie Pan profesor, co jest w tym najbardziej podłe? To, że ludzie, którzy tego bronią powołują się na Sobór Trydencki, który przecież nie wprowadził nowej Mszy Świętej, tylko skodyfikował wszystko, co było do tej pory, a poza tym zezwolił na stosowanie rytów starszych niż 200 lat. No to skoro tutaj to tupanie ma ponad 500 lat, to czemu tego nie dopuścić?

Przypomnę, że Pius XII uznał archeologizm za poważny błąd.

Moim zdaniem nie ma takiego plugastwa, którego się dziś nie popełni, żeby rewolucja w Kościele poszła naprzód. Zawsze znajdzie się jakiegoś papieża sprzed II Soboru Watykańskiego, zawsze znajdzie się jakiś przedsoborowy dokument, zawsze znajdzie się coś, na co moderniści i liberałowie w Kościele powołają się poprzez zafałszowanie, zmanipulowanie etc., żeby na końcu powiedzieć: zobaczcie, tak było w przeszłości…

Archeologizm, czyli te wszystkie uprawiane dzisiaj tak chętnie „paschy” zamiast Mszy Świętej, nawiązania do obrzędów pierwszych chrześcijan, święty Pius XII nazywał nierozsądnymi i nieroztropnymi.

Składanie bochenków chleba na ołtarzu, też jest uzasadnianie, że tak robili pierwsi chrześcijanie. No dobrze, ale wtedy Kościół się dopiero tworzył, nie było jeszcze sprecyzowanej doktryny, nie mówiąc o rycie, czy liturgii. Czy z faktu, że w I wieku po Chrystusie chrześcijanie się spotykali w katakumbach i spożywali posiłek, ma wynikać, że również my mamy przynosić sałatkę cezar do kościoła?

Jest ryt wieczysty. Sobór Trydencki dokonał przeglądu wszystkich rytów i liturgii, i opracował jedną liturgię, mówiąc bardzo wyraźnie na wszystkie warianty: jeżeli ktoś uważa, że… niech będzie wyklęty; jeżeli ktoś się nie zgadza, niech będzie wyklęty etc. I jest to Sobór, który bardzo jasno, precyzyjnie dokonał dzieła, ujął wszystkie swoje postanowienia w księgi soborowe, które później przez władców poszczególnych państw były przyjmowane.

Wymyślanie czegoś, co przez Sobór Trydencki zostało zabronione, podpada pod klątwę po prostu, zgodnie z postanowieniami Soboru Trydenckiego.

Aktualnie klątwa, czy też ekskomunika jest nakładana nie na modernistów, tylko bardziej na wiernych Tradycji, ale to temat na inną dyskusję i mam nadzieję, że kiedyś uda nam się ją przeprowadzić.

Wracając do naszego głównego wątku: może jest tak, że upadek cywilizacji, upadek świata chrześcijańskiego już nastąpił? Imperium Osmańskie przez 100 ostatnich lat swego istnienia było „Imperium w głowach”, a samo mocarstwo już dawno dogorywało. Może z cywilizacją chrześcijańską jest to samo, jest to cywilizacja już „tylko w głowie”.

Zadał mi Pan redaktor strasznie skomplikowało pytanie. Chce Pan, aby moja odpowiedź była szczegółowa, czy ogólna? Szczegółowa powinna mi zająć jedynie pięć, może sześć godzin…

Pozwoli Pan profesor, że spojrzę na zegarek… Mamy 5 minut…

No to odpowiem bardzo ogólnie. Imperium Rzymskie trwało w ludzkich umysłach przez lat kilkaset po jego rzekomym upadku i to we wszystkich aspektach.

Cesarz Otton III w roku 1000 przyjechał do Gniezna, jako cesarz czego?

Świętego Imperium Rzymskiego…

Tak właśnie. W czasach dynastii ottońskiej dodano – choć nieformalnie – do tej nazwy frazę „Narodu Niemieckiego”. Otton przyjechał do Gniezna jako cesarz Świętego Imperium Rzymskiego.

Thietmar jak pisze o Ottonie, to pisze na przykład: „przesunął swoje legiony ze wzgórz w doliny” albo odwrotnie. Nie pisze o oddziałach wojowników niemieckich, pisze o legionach. Pisze o Senacie, pisze o imperatorze, o orłach legionowych… Chrobry używa tytułu Princeps. To jest tytuł rzymski, który trudno w jakikolwiek sposób przetłumaczyć na łacinę średniowieczną, czy na średniowieczną strukturę władzy, bo w średniowiecznej strukturze władzy po prostu czegoś takiego nie było.

Więc to Imperium trwa. Łacina była językiem, którym się wszyscy posługiwali. Wszyscy płacili denarami, wszyscy posługiwali się prawem rzymskim, wszyscy maszerowali rzymskimi drogami. Wszyscy modlili się w kościołach wybudowanych przez Rzymian, na których szczytach zatknięto krzyże.

To Imperium trwało! Ono się zmieniło. Stało się imperium chrześcijańskim, ale to nadal był Rzym.

Więc pytanie, czy Rzym upadł, czy trwał?

I tak samo można sobie zadać pytanie, czy jeżeli ludzie wierzą w Jezusa Chrystusa, Boga i człowieka, który umarł na Krzyżu za człowieka, to czy chrześcijaństwo upada, czy istnieje?

Jeżeli patrzymy na kardynała Fernandeza, możemy powiedzieć, że tak, chrześcijaństwo upadło. Jeśli spojrzymy na tych, którzy wprowadzają tupanie do liturgii również możemy powiedzieć, że chrześcijaństwo upadło. Ale ludzie wciąż wierzą… Niestety są oni zwodzeni na manowce, ponieważ nie są biegli w doktrynie.

Teologia to bardzo trudna nauka, dzieląca się w dodatku jeszcze na całe mnóstwo działów. Wierni nie są teologami. Wierni ufają kapłanom, a to kapłani sprowadzają wiernych na manowce. Niektórzy w dobrej woli, myśląc, że skoro mądrzy hierarchowie tam w Watykanie coś takiego wymyślili, to znaczy, że jest to dobre… Jeżeli Sobór coś postanowił, to chyba to jest dobre, prawda?

A tymczasem bywa różnie…

Ja myślę, że wciąż jeszcze pełne kościoły ludzi świadczą o tym, że tam gdzie powinien być, to tam Chrystus jest: w ludzkich tęsknotach, nadziejach, pobożności czy chociażby wierności obyczajom ojców, dziadów, przodków. To znaczy, że chrześcijaństwo istnieje. Natomiast znacznie poważniejszy problem pojawia się, jeżeli zaczniemy się zastanawiać nad innymi aspektami cywilizacji. Wiara w ludziach jest. Niestety często jest sprowadzana na manowce przez pasterzy. Owieczki błądzą, kiedy pasterze błądzą. Owieczki idą bowiem za pasterzem. Nie bez przyczyny właśnie taką przypowieść Chrystus opowiadał. Zresztą Chrystus powiedział bardzo wyraźnie: uderz w pasterza, a owce się rozproszą.

Więc dlaczego ci, którzy walczą z Kościołem uderzają w księży? Po to, żeby owce się rozproszyły. Po to, żeby wierni byli zdezorientowani. Żeby nie wiedzieli komu wierzyć, w co wierzyć, jak wierzyć. Ale ludzie chcą wierzyć. I to jest wciąż jeszcze wielka szansa i nadzieja, że może się uda. Ale to znowu jest temat na zupełnie inną rozmowę.

Wracając do Pana pytania: nie da się przeprowadzić prostej granicy między „głowami” a „budynkami”. To jest znacznie bardziej skomplikowane. W głowach ludzie często mają miszmasz, bałagan, chaos, dezorientację.

Ludzie chcą, tylko nie wiedzą jak. Albo myślą, że to co robią jest… O właśnie, tu powinno paść te słowa, od których powinniśmy zacząć i wokół których właściwie krążymy… Chodzi o „wartości absolutne”.

Walka z cywilizacją chrześcijańską przede wszystkim jest walką z wartościami i to wartościami absolutnymi. Nie ma ich wiele: prawda, dobro i piękno. To są trzy wartości absolutne. I to z nimi trwa walka.

Właściwie każdemu z tych pojęć powinniśmy poświęcić jakby osobny rozdział, bo są to pojęcia absolutne, tak jak Bóg jest Absolutem. Tak samo te pojęcia się łączą z Bogiem.

Chrystus mówi wyraźnie: „Ja jestem prawdą”. Więc walka z prawdą jest w gruncie rzeczy walką z Bogiem.

A co się ludziom wciska do głów? Całe mnóstwo ludzi powtarza jakieś bzdurne slogany typu, prawda leży po środku. Ja najczęściej słyszałem ten zwrot przy okazji spotkań poświęconych powojennemu podziemiu antykomunistycznemu. Zawsze na takim spotkaniu trafił się ktoś mówiący: Kto miał rację, to nie wiadomo, bo prawda leży pośrodku”. No i wtedy ja pytałem: czy naprawdę sądzi pani, pan, że prawda leży między wylotem lufy pistoletu kata, a karkiem wiernego Polsce żołnierza? Bo tam jest ten środek… między wylotem lufy a potylicą. Czy tam jest prawda? No i wtedy najczęściej była konsternacja.

I możemy równie płynnie tutaj podejść do drugiego pojęcia, czyli do dobra. Jeżeli dziewięćdziesięciu dziewięciu opowie się po stronie zła, a tylko jeden po stronie dobra, czy będzie to znaczyć, że zło stało się dobrem? Nie! I odwrotnie!

Dobro jest po prostu dobrem, niezależnie od tego, co mówią sondaże. Proszę zwrócić uwagę:  bardzo usilnie forsuje się pomysł referendum w sprawie tzw. aborcji. No ale cóż to będzie znaczyć? Że jeśli większość poprze zło, to wówczas to zło stanie się dobrem? To przecież tak nie działa…

I tutaj wracamy, Panie profesorze, to problemu pasterzy i owiec. W roku 2023 kardynał Matteo Zuppi stwierdził w wywiadzie, że ustawy 194 [zezwalającej na tzw. aborcję we Włoszech]” nie można dotykać” i że stanowi ona „ważne świeckie prawo”… 

Kiedyś Kościół stał na stanowisku bardzo mądrym i słusznym, że żadna władza świecka nie może ingerować w prawa przyrodzone, w prawa naturalne, ponieważ one nie podlegają prawu stanowionemu. Dlatego mówimy o prawo naturalnym i prawie stanowionym, to są w znacznej części odrębne sfery. Na tym polega nasz związek z cywilizacją rzymską.

Rzymianie też mieli dwie sfery, IUS i LEX. LEX, czyli prawo stanowione i IUS, czyli to prawo naturalne, wynikające z wartości absolutnych.

W latach 30. na KUL-u pracował jeden z najmłodszych profesorów prawa w historii Polski, czyli profesor Czesław Martyniak. I on sformułował takie stwierdzenie, że nic co moralnie naganne nie powinno być prawnie dozwolone. W przepiękny sposób połączył prawo naturalne z prawem stanowionym, moralność i prawo.

Prawo stanowione nie może być sprzeczne z prawem moralnym, nie może dopuszczać zła, nie może zabraniać dobra. Oczywiście, ta historia ma smutny epilog: kiedy do Polski wkroczyli niemieccy Kulturträgerzy w roku 1939, to profesora Martyniaka rozstrzelali w Wigilię Bożego Narodzenia 1939 roku. Można powiedzieć, że w ten oto obrazowy sposób cywilizacja zła zwyciężyła.

Profesor Martyniak przegrał, leży w grobie, a ci, którzy go zabili, zdaniem niektórych polityków powinni wyznaczać kierunek rozwoju Europy. Ale to on miał rację! Nie ma znaczenia, że on zginął, a ci, którzy go zabili, być może wojnę przeżyli. Prawda nie przeszła na ich stronę! Prawda po prostu jednocześnie i została pogrzebana w tym samym grobie razem z profesorem Martyniakiem, i jest wciąż żywa.

Bo on mówił prawdę.

Nie da się prawdy ustalić w drodze referendum, głosowania, ani tym bardziej w drodze jakiegokolwiek sondażu. To jest sprzeczne z fundamentami naszej cywilizacji.

Jest zbrodnią wobec cywilizacji ludzkiej, naszej, rzymsko-łacińskiej, separowanie prawa od moralności.

Ta rozmowa jest częścią cyklu PCh24 pt. „Miejsca ginącej cywilizacji”. Będziemy rozmawiać m. in. o opactwie Cluny, świątyni Hagia Sophia, opactwie Canterbury i innych miejscach, które na pierwszy rzut oka przegrały z rewolucją, ale nadal „istnieją w głowach” niczym Cesarstwo Rzymskie. Co Pana zdaniem musiałoby się stać, aby wybuchła katolicka kontrrewolucja, aby zatrzymać te wszystkie szaleństwa, o których rozmawialiśmy i pokazać światu Chrystusa na nowo, ale ortodoksyjnie?

Pokazywać Chrystusa na nowo próbował – i niestety wciąż próbuje – Kościół posoborowy. I tak się w tej koncepcji zapędza, że odrywa się od skały, na której powinien stać niewzruszenie. Najważniejszym zadaniem Kościoła jest nieustannie aktualizować Ofiarę Chrystusa, uzmysławiać wiernym, że Zbawiciel jest z nimi w każdej godnie odprawionej Mszy Świętej, która winna kończyć się zapewnieniem, że możemy iść spokojnie, bo Ofiara za nas i za cały świat właśnie została spełniona.

Przeraża mnie coraz częstsze udzielanie Komunii w milczeniu. A przecież powinny padać – jak padały przez tysiąclecia i jak padają w rycie nadzwyczajnym – słowa nadziei Corpus Domini nostri Iesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam – Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niech strzeże duszy twojej na żywot wieczny.

W tym niepewnym i zmiennym świecie jest jedna rzecz niezmienna i pewna: miłość Boga do ludzi i Jego obietnica. Ludzie pewni Bożej obietnicy zbawienia byli w stanie przetrwać kryzysy światowe: upadek – czy raczej metamorfozy – imperium rzymskiego, chaos polityczny wieków ciemnych, konfrontację z imperializmem islamskim, destrukcję reformacji. Kościół i wiara w zbawczą Ofiarę Chrystusa mogłyby być i powinny być również remedium na współczesny kryzys naszej kultury i cywilizacji. Jak mówią słowa hymnu Veni Creator Spiritus:  

Nieprzyjaciela odpędź w dal,
I Twym pokojem obdarz wraz,
Niech w drodze za przewodem Twym
Miniemy zło, co kusi nas.

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

Rosja obwinia W. Brytanię za ataki dronów na swoje lotniska

Rosja obwinia Brytanię za ataki dronów na swoje lotniska

Ambasador Rosji w Brytanii Andriej Kelin oskarżył Wielką Brytanię, twierdząc, że Ukraina musiała otrzymać pomoc w niedawnych atakach dronów.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUN 7

Oskarżając Brytanię o odegranie głównej roli w tajnej operacji poprzez dostarczanie informacji wywiadowczych, Kelin ostrzegł, że ataki Ukrainy grożą eskalacją konfliktu do „III wojny światowej”

W wywiadzie dla Sky News powiedział, że działania Ukrainy „sprowadzają konflikt na inny poziom eskalacji” i ostrzegł, że Kijów „nie powinien próbować wciągać w III wojnę światową”.

Sky News podaje: Ponad sto ukraińskich dronów zostało rozmieszczonych na terenie Rosji w ciągu weekendu, niszcząc ponad 40 samolotów bojowych w ataku, który Wołodymyr Zełenski powiedział, że „bez wątpienia przejdzie do historii” .

Ambasador Kelin oskarżył Brytanię, mówiąc, że Ukraina musiała brać udział w atakach.

„[Tego] rodzaju atak obejmuje oczywiście dostarczanie bardzo zaawansowanej technologii, tak zwanych danych geoprzestrzennych, co może być wykonane tylko przez tych, którzy je posiadają. A to jest Londyn i Waszyngton” – powiedział.

„Nie wierzę, że Ameryka [jest w to zaangażowana], prezydent Trump zdecydowanie temu zaprzeczył, ale Londyn nie zaprzeczył.

„Doskonale wiemy, jak bardzo zaangażowany jest Londyn, jak głęboko zaangażowane są siły brytyjskie we współpracę z Ukrainą”.

W środę Donald Trump powiedział, że Władimir Putin powiedział mu „bardzo stanowczo” , że Rosja „będzie musiała odpowiedzieć na niedawny atak na lotniska”.

O roli Prezydenta-Elekta w obecnej sytuacji

Michalkiewicz o

„nowoczesnej Generalnej Guberni”.

Wskazał na rolę Nawrockiego

7.06.2025 michalkiewicz-o-nowoczesnej-generalnej-guberni-rola-nawrockiego

Stanisław Michalkiewicz ocenił, co może dziać się w najbliższych tygodniach w naszym kraju. Odniósł się do sytuacji rządu po przegranych przez kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego wyborach prezydenckich.

W kolejnym tygodniu w Sejmie ma się odbyć głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska. Koalicja jednak pęka w szwach i daje się słyszeć głosy wzywające do wymiany premiera.

– Zawsze jest tak, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą – przypomniał w rozmowie z DoRzeczy Michalkiewicz.

– W tej chwili w koalicji trwa, można powiedzieć, próba ustalenia „ojcostwa” porażki Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich. Jednym z głównych kandydatów do tej roli jest Donald Tusk, który niełatwo może się od tej odpowiedzialności uchylić. Tym bardziej że niektórzy koalicjanci, i to nie tylko z PSL-u, wprost domagają się jego dymisji – dodał.

W ocenie publicysty „w szczególnie trudnej sytuacji” jest PSL. Przypomniał, że „Władysław Kosiniak-Kamysz po pierwszej turze wyborów bezwarunkowo poparł Rafała Trzaskowskiego”.

– Tymczasem po drugiej turze okazało się, że aż 80 proc. mieszkańców wsi zagłosowało na Karola Nawrockiego. To rodzi pytanie: kogo właściwie reprezentują obecne władze PSL-u? Skoro nie rolników, ani mieszkańców wsi, to kogo? – zaznaczył.

– Nie wykluczam, że w związku z tym fermentem – nie tylko w PSL-u, ale też po stronie Lewicy – termin głosowania wotum zaufania może zostać ponownie przesunięty. Już raz to się wydarzyło, na wniosek Szymona Hołowni po rozmowie z Donaldem Tuskiem. Może się okazać, że po prostu nie znajdzie się odpowiednia większość, by to wotum przeszło – skwitował.

Michalkiewicz odniósł się także do pytania o możliwe scenariusze współpracy między rządem a nowym prezydentem Karolem Nawrockim. – Jeszcze nie wiadomo, co się wyłoni z tej fermentacji w koalicji rządzącej. Czy pojawi się jakieś „młode wino”, czy raczej stary ocet? Karol Nawrocki nie został jeszcze zaprzysiężony – nadal urzęduje prezydent Andrzej Duda, który, jak sam powiedział po rozmowie z Nawrockim, próbował go „przekabacić” na, że tak powiem, sługę narodu ukraińskiego. Nie wiadomo, z jakim skutkiem. Z pewnością będą podejmowane rozmaite próby wpływu na prezydenta elekta – wskazał.

Jak podkreślił, zarówno Duda jak i Nawrocki są „wynalazkami” Jarosława Kaczyńskiego. Teraz politolodzy zachodzą w głowę, „czy i kiedy Karol Nawrocki «zerwie się ze smyczy?»”.

– Problem w tym, że nie ma on własnego zaplecza politycznego. Gdyby próbował się uniezależnić zbyt szybko, odciąłby się od jedynego źródła politycznego tlenu. Moim zdaniem, Nawrocki może próbować stopniowo luzować tę smycz, ale całkowicie się jej nie pozbędzie. Nie wiążę z nim nadziei na samodzielną, silną prezydenturę – ocenił

– Może natomiast próbować blokować działania rządu, Donalda Tuska lub ewentualnie innego, przy użyciu dostępnych, legalnych środków – dodał.

– Prawda jest taka, że obecnie nie bardzo możemy coś zrobić, by odwrócić ześlizg Polski w kierunku – nazwijmy to nowoczesnej Generalnej Guberni. Jedyne, na co możemy liczyć, to że prezydent elekt Karol Nawrocki uniemożliwi Donaldowi Tuskowi – lub komukolwiek z jego otoczenia – podejmowanie działań nielegalnych. I w tym sensie mam nadzieję, że przynajmniej w tym zakresie odegra on istotną rolę – skwitował Michalkiewicz.

Węgry zakazały wywieszania flag LGBT na urzędach państwowych

Węgry zakazują wywieszania flag LGBT na urzędach

6 June 2025 Damian Drozd

Węgierski rząd wydał dekret zakazujący eksponowania flag LGBT na budynkach instytucji państwowych. Władze uzasadniają decyzję koniecznością ochrony dzieci oraz ograniczeniem propagandy LGBT w przestrzeni publicznej.

5 czerwca 2025 r. węgierski rząd opublikował rozporządzenie zakazujące „umieszczania symboli odnoszących się do orientacji seksualnych i tożsamości płciowych” na budynkach instytucji państwowych. Rozporządzenie weszło w życie z dniem publikacji.

Przepisy obejmują budynki należące do instytucji rządowych, spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa, Narodowego Banku Węgier oraz szkół publicznych.

Wyłączone z regulacji pozostają nieruchomości należące do władz lokalnych i samorządów.

Jak podkreślono w uzasadnieniu rozporządzenia, jego celem jest „zapewnienie ochrony i prawidłowej opieki niezbędnej dla rozwoju fizycznego, psychicznego i moralnego dzieci” oraz powstrzymanie „propagandy LGBT ”.

Ustawa weszła w życie w symbolicznym momencie, w tym czasie rozpoczyna się 30. edycja festiwalu LGBT Budapest Pride. W reakcji na decyzję władz centralnych burmistrz Budapesztu, Gergely Karácsony, opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie ratusza z wywieszoną flagą tęczową. „Węgry to nie to samo co rząd i Budapeszt nie jest tożsamy z rządem. Festiwal Budapest Pride jest świętem wolności nas wszystkich” – napisał.

Węgierski rząd przyznał, że zakaz ma charakter przede wszystkim symboliczny, ponieważ wywieszanie takich flag na budynkach rządowych nie było dotąd powszechną praktyką. Rozporządzenie wpisuje się jednak w szerszy kontekst działań legislacyjnych podejmowanych przez rząd Viktora Orbána.

W 2010 r. węgierski parlament uchwalił ustawę o ochronie dzieci, która zakazuje propagandy seksualnej skierowanej do dzieci poniżej 18 roku życia, promowania i przedstawiania homoseksualizmu lub zmiany płci w mediach, edukacji i reklamie.

W 2020 r. Zgromadzenie Narodowe odrzuciło ratyfikację konwencji stambulskiej. Z kolei w grudniu 2023 r. powołano Urząd Ochrony Suwerenności, którego zadaniem jest przeciwdziałanie zewnętrznym wpływom politycznym.

W połowie marca br. parlament Węgier przyjął nowelizację ustawy o zgromadzeniach,  która w praktyce uniemożliwia organizację parad LGBT. Przepisy przewidują możliwość nakładania grzywien na organizatorów wydarzeń, które „przedstawiają lub promują” homoseksualizm w obecności osób poniżej 18. roku życia. Kilka dni temu węgierska policja odrzuciła wniosek o zgodę na zorganizowanie pod koniec czerwca marszu LGBT w Budapeszcie. Mimo to organizatorzy zapowiedzieli jego przeprowadzenie.

Karol Nawrocki odpowiada na groźby niemieckiego europosła: Polska nie podda się szantażowi

Karol Nawrocki odpowiada na groźby niemieckiego europosła: Polska nie podda się szantażowi

– Polska nie jest państwem, które za szantaż finansowy będzie posłuszna wobec linii jakiegokolwiek innego państwa – oznajmił nowo wybrany prezydent Karol Nawrocki w rozmowie z Telewizją Republika. Odniósł się w ten sposób do gróźb niemieckiego europosła w sprawie środków europejskich.

Autor: Mateusz Święcicki nawrocki-odpowiada-na-grozby-niemieckiego-europosla

Moritz Körner@fdp_nrw – x.com Moritz Körner

Wotum zaufania, które Polska otrzymała po wyborach parlamentarnych, wyczerpało się. Okres karencji w rozwiązywaniu problemów z praworządnością w Polsce dobiegł końca. Rząd polski musi teraz uchwalić wszystkie ustawy, które przywrócą rządy prawa w Polsce. Jeśli nowo wybrany prezydent zbojkotuje niezbędne reformy praworządności swoim wetem, UE będzie musiała ponownie zamrozić fundusze dla Polski – stwierdził po zwycięstwie Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich niemiecki europoseł Moritz Koerner.

W czwartek wieczorem w rozmowie z Telewizją Republika do tych słów odniósł się prezydent-elekt.– Jeśli wydaje się panu europosłowi, że będzie stosował wobec dumnego narodu z ponad tysiącletnią tradycją, wobec prezydenta wybranego przez Polaków szantaż finansowy, czy ekonomiczny to się pomylił – powiedział.

My mamy prawo do tego, aby decydować o przyszłości polskiej, partnerskie relacje budować z Niemcami, w których musi wybrzmiewać, że chcemy rozwiązać sprawę reparacji wojennych, mamy prawo do tego, żeby pomimo dobrych relacji handlowych i finansowych z Niemcami dbać o naszą zachodnią granicę, żeby nie zalewali nas nielegalni imigranci”.

I dodał: „Myślę, że ten polityk – nie wiem ilu jest takich w Niemczech – powinni przyzwyczaić się do tego, że oto Polska jest niepodległym państwem, nie ma w sobie kompleksu i będzie rozwijała się pomimo tego typu słów„.

Odnosząc się do tego, iż w przeszłości UE blokowała środki Polsce, oznajmił, że nie obawia się tego, iż w kampanii wyborczej również stosowano wobec niego szantaż finansowy.

– W wewnętrznym sporze udało się bez pieniędzy, bez środków finansowych, bez subwencji niewypłaconej bezprawnie partii, która mnie popierała Prawu i Sprawiedliwości, wygrać wybory prezydenckie. Tym samym, gdy słyszę szantaż finansowy jednego z europosłów myślę, że ma do przepracowania pewne tematy ze stosunków międzynarodowych – .

Polska nie jest państwem, które za szantaż finansowy będzie posłuszna wobec linii jakiegokolwiek innego państwa. My jesteśmy sąsiadami. Chcemy budować partnerskie relacje i z tego, co wiem, to jest ta sama Unia Europejska, która w zakresie praworządności nie odezwała się ani razu w ciągu sześciu miesięcy nierównej często i niezgodnej momentami z prawem kampanii wyborczej”

– podkreślił.

Rząd Meloni: Bunty migrantów i blokady dróg to poważne przestępstwa

Rząd Meloni robi swoje.

„Dekret o bezpieczeństwie” zatwierdzony.

Bunty migrantów i blokady dróg

to poważne przestępstwa

6.06.2025 rzad-meloni-bunty-migrantow-i-blokada-drog-to-powazne-przestepstwa

Giorgia Meloni. Foto: PAP/EPA
Giorgia Meloni. Foto: PAP/EPA

Włoski Decreto Sicurezza czyli dekret o bezpieczeństwie został zatwierdzony przez Senat. Ustanawia m.in. 14 nowych przestępstw, 9 zaostrzeń kar oraz szereg środków mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa publicznego, ochronę funkcjonariuszy służb oraz walkę z przestępczością zorganizowaną.

Premier Giorgia Meloni napisała z tej okazji, że „Ostateczne zatwierdzenie Dekretu Bezpieczeństwa przez Senat oznacza, że ​​Rząd podejmuje decydujący krok w celu wzmocnienia ochrony obywateli, grup najbardziej narażonych oraz żołnierzy. Z determinacją walczymy z nielegalnymi okupacjami domów, przyspieszamy eksmisje i chronimy rodziny, osoby starsze i uczciwych właścicieli, którzy zbyt często są pozostawieni samym sobie w obliczu nie do zniesienia niesprawiedliwości”. Dodała: „Legalność i bezpieczeństwo są filarami wolności. I będziemy ich bronić z determinacją”.

Opozycja mówi o „łamaniu praw człowieka”. Media lewicowe skrytykowały Dekret Bezpieczeństwa 2025, nazywając go zbyt represyjnym. Zaalarmowano też agendy ONZ i UE, które twierdzą, że dekret „zagraża wolności słowa i prawom człowieka”

Główne punkty dekretu to walka z plagą nielegalnego zajmowania okupacji domów i mieszkań przez „dzikich lokatorów”. Za taką okupację będzie teraz groziło do 7 lat więzienia, a policja będzie mogła eksmitować dzikich lokatorów bez nakazu sądowego.

Jest też wsparcie dla służb mundurowych. Funkcjonariusze mogą nosić prywatną broń bez zezwolenia poza służbą, spowodowanie obrażeń funkcjonariusza podczas służby będzie kwalifikowane jako przestępstwo. Zaostrzono też kary za przemoc, opór lub zniewagi wobec funkcjonariuszy.

Dekret ustanawia, że za bunty w więzieniach i ośrodkach dla migrantów będzie kara od 1 do 5 lat więzienia. Nielegalne blokady dróg to już nie wykroczenie, a przestępstwo zagrożone karą do 2 lat więzienia, jeśli blokada jest przeprowadzona w sposób zorganizowany przez jakąś grupę.

Dekret zaostrza walkę z terroryzmem, lichwiarskimi pożyczkami, wprowadza dodatkowe kary za oszustwa wobec seniorów, i odnosi się także do migracji. Ci będą musieli okazywać np. pozwolenia na pobyt przy zakupie karty SIM do telefonu.

Rosja zaatakowała krytyczną infrastrukturę Ukrainy

Rosja zaatakowała

wczoraj wieczorem

krytyczną infrastrukturę Ukrainy

Wczoraj wieczorem Rosja zaatakowała szereg ważnych obiektów infrastrukturalnych na Ukrainie, poinformował kanał Telegram Mash.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUN 6

„Wstępnie, Kijowska TPP-5 została uszkodzona. To najpotężniejsza elektrownia cieplna w okolicy” – podaje kanał.

Mash cytuje oświadczenie szefa Wojskowej Administracji Miejskiej w Kijowie, który poinformował, że w niektórych dzielnicach na lewym brzegu Kijowa możliwe są przerwy w dostawie prądu.

Ponadto ukraińskie kanały piszą o eksplozjach w Czernihowie, Sumach i Odessie.

Jednocześnie 4 czerwca rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o atakach na koncentracje personelu i sprzętu Sił Zbrojnych Ukrainy w obwodzie sumskim. W raporcie stwierdzono, że jednostki dwóch brygad zmechanizowanych, brygady czołgów, brygady desantowej, brygady Jaeger, brygady obrony wybrzeża, pułku desantowego, dwóch pułków szturmowych, a także jednostki centrum sił specjalnych GUR w rejonach miejscowości Iskrikivschina, Petrushevka, Sadki, Yunakovka, Novaya Sich, Pisarevka, Choteni, Pavlovka i Velykyi Prikol zostały pokonane.

Wcześniej ujawniono, że podczas ostatniej rozmowy telefonicznej prezydentów Rosji i Stanów Zjednoczonych, Władimira Putina i Donalda Trumpa, rosyjski przywódca powiedział, że akty terrorystyczne przeprowadzone przez Ukrainę przeciwko celom cywilnym w Rosji nie pozostaną bez odpowiedzi. Według Trumpa próbował on odwieść Putina od tego, ale prezydent Rosji pozostał stanowczy w swoim zdaniu.

Prezydent Rosji powiedział później również, że nie da się negocjować pokoju z państwem, które obrało ścieżkę terroryzmu. Według wielu rosyjskich ekspertów i dziennikarzy Ukraina przekroczyła czerwoną linię i przeszła teraz do aktywnych działań terrorystycznych, które doprowadzą do rozszerzenia tego konfliktu zbrojnego.

Friday Funnies: Celebrity Boxing: Presidential style

Friday Funnies: Celebrity Boxing:

Presidential style

ROBERT W MALONE MD, MS JUN 6
 
READ IN APP
 











Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid



Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share









As I wrote about California’s reparations efforts a couple of years back and put out a warning – reparations are coming. First, California and then the movement is spreading to other blue states, as they follow suit.

Here is an update:

Funding for Reparations Initiatives in California: The 2024-2025 state budget allocates up to $12 million for reparations-related efforts. Some of this money will be used to establish an agency to oversee future (direct) reparations.

Here is the thing about creating new bureaucracies – once they are set up, they become leviathans. 

Expect big tax increases in Californian’s future.



True Story:

“Turns out I’m really good at killing people. Didn’t know that was gonna be a strong suit of mine.” 

-Barack Obama, reflecting on his Middle East Drone operations



For those living under a rock, who haven’t been following the break-up of Elon and Musk – the summary posts in the two images below pretty much sum up everything…







This whole X thread by Ron Coleman is pretty darn funny!



This is gloriously funny, commonsense advice – for everyone.


Fałszywe kazania Leona XIV. Obejrzały i usłyszały to-to miliony

Fałszywe kazania Leona XIV.

Te nagrania obejrzały miliony

6.06.2025 nczas/falszywe-kazania-leona-xiv-te-nagrania-obejrzaly-miliony

papiez leon xiv
Papież Leon XIV / fot. YT / Vatican News – English

Setki wygenerowanych przez sztuczną inteligencję fałszywych kazań papieża Leona XIV trafiło do internetu; obejrzały je miliony osób – poinformowała agencja Ansa. Jak dodała, platformy, na których pojawiły się takie sfabrykowane nagrania, usunęły już wiele z nich.

Blisko miesiąc po wyborze papieża materiały stworzone przy użyciu AI zalewają, jak zaznaczono, YouTube i TikToka. Trafiły tam setki rzekomych kazań i przemówień Leona XIV po angielsku i hiszpańsku.

Emerytowany profesor Uniwersytetu Waszyngtońskiego Oren Etzioni, założyciel organizacji TrueMedia.org, walczącej ze zjawiskiem tzw. deepfake, wyjaśnił: „Panuje naturalne zainteresowanie tym, co nowy papież ma do powiedzenia, bo ludzie nie znają dotąd jego poglądów i jego stylu. To doskonała okazja do tego, by siać zamęt poprzez dezinformację wygenerowaną przez sztuczną inteligencję”.

Po tym, gdy platforma YouTube została zawiadomiona o 26 kanałach, na których publikowano fałszywe nagrania, zamknęła 16 z nich za naruszenie przepisów i wprowadzanie odbiorców w błąd.

Również TikTok, gdzie krążyły takie wideo, usunął te materiały.

Wcześniej jednak, jak podkreśliła Ansa, zobaczyły je miliony osób.

=======================

Szkoda, że nie podają jakie „poglądy” mu wciskają. Widzielibyśmy autorów M. Dakowski

Ronin, to samuraj, który stracił swojego pana. Wygląda na to, że takim roninem będzie Europa.

Ronin

Marucha w dniu 2025-06-05 https://marucha.wordpress.com/2025/06/05/ronin/

Ronin, to w dawnej Japonii samuraj, który stracił swojego pana. Wygląda na to, że takim roninem będzie Europa.

Thierry Meyssan w swoim kolejnym i jak zwykle szalenie ciekawym artykule przewiduje kolejne posunięcia Donalda Trumpa. Podobnie jak Gilbert Doctorow spodziewa się on pozostawienia Europy samej sobie. A to może się zakończyć rozpadem nie tylko Unii Europejskiej, ale także NATO.

*** Początek tłumaczenia ***

Donald Trump oddziela Stany Zjednoczone od Unii Europejskiej

autor: Thierry Meyssan

W przeciwieństwie do tego, co myśleliśmy w 1991 roku, upadek „amerykańskiego imperium” nie będzie przypominał upadku ZSRR. Zachodnioeuropejscy sojusznicy Waszyngtonu zamierzają je utrwalić, z ich przywódcą lub bez niego. Wynika z tego, że prezydent Donald Trump porzuci ich na polu bitwy.

Po oddzieleniu Stanów Zjednoczonych od „rewizjonistycznych syjonistów” rządzących w Izraelu, prezydent Trump oddziela je od NATO i Unii Europejskiej: nie chce już, aby jego kraj miał cokolwiek wspólnego z „amerykańskim imperium” i jego spadkobiercami, ukraińskimi „integralnymi nacjonalistami”.

Po oddzieleniu Stanów Zjednoczonych od Izraela [1], Donald Trump zaczął oddzielać je od Unii Europejskiej. Podobnie jak w przypadku Izraela, najpierw sprawiał wrażenie, że pozostawia członkom UE i Wielkiej Brytanii carte blanche, a następnie zaczął się izolować.

Przypomnijmy: prezydent Trump przekonał zachodnich przywódców, że mogą samodzielnie walczyć z Rosją na Ukrainie. Na licznych spotkaniach w Paryżu, Londynie i Kijowie przywódcy UE i Wielkiej Brytanii próbowali ogłosić, że wspólnie zapewnią bezpieczeństwo kontynentu w obliczu niebezpieczeństwa „rosyjskiej inwazji”. Przewidywali umieszczenie wszystkich swoich krajów pod brytyjskim i francuskim parasolem nuklearnym, a nie pod parasolem Stanów Zjednoczonych. Przewidywali wojnę kontynentalną przeciwko Rosji i reorganizację sojuszy wokół Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Polski.

A potem: nic. Stany Zjednoczone zawiesiły koordynację z UE [2]. Nie konsultują już ze sobą jednostronnych środków przymusu podejmowanych wobec Rosji. Siedemnasty pakiet unijnych „sankcji” był ostatnim uzgodnionym w Brukseli z Waszyngtonem. Osiemnasty będzie samodzielnym. Ogłoszono, że będzie większy niż kiedykolwiek, ale bez Stanów Zjednoczonych jest już skazany na porażkę.

W ramach Rady Europy Stany Zjednoczone obserwują przygotowania „międzynarodowego trybunału karnego do osądzenia rosyjskich zbrodni na Ukrainie”, ale trzymają się od tego z daleka [3]. Ich zdaniem taki trybunał nie ma sensu. Trybunały karne w Norymberdze i Tokio powstały po zwycięstwie aliantów nad nazizmem, ale ten przewiduje zwycięstwo nad Rosją ukraińskich „integralnych nacjonalistów”, którzy kolaborowali z nazistami. Nie został on zatwierdzony przez Organizację Narodów Zjednoczonych i nie ma na to szans, biorąc pod uwagę rosyjskie prawo weta.

Dziś Wielka Brytania i UE muszą stawić czoła faktom. Nie mają środków militarnych do realizacji swojej polityki. Zamknęły się w swoich sprzecznościach, potępiając ukraińskie ofiary wśród ludności cywilnej, będące skutkiem rosyjskiej specjalnej operacji wojskowej, jednocześnie wyrażając zadowolenie ze znacznie większych palestyńskich ofiar wśród ludności cywilnej spowodowanych izraelską wojną z Hamasem. Zdystansowały się od Stanów Zjednoczonych, które nie są przez nich traktowane poważnie.

Pozostała im jeszcze jedna broń: konfiskata rosyjskich aktywów, które już zamrozili. Umożliwiłoby im to odbudowę Ukrainy bez konieczności płacenia za nią. Ale konfiskata aktywów z powodów politycznych jest naruszeniem praw własności. Taka decyzja byłaby nieodwracalna. Jest to możliwe tylko w czasie wojny. Konfiskata tych aktywów oznacza zatem wypowiedzenie wojny wrogowi kilkakrotnie potężniejszemu niż Wielka Brytania i UE razem wzięte.

Pomijając fakt, że ich armie nie wytrzymałyby dwóch dni w wojnie z Rosją, UE przestraszyłaby wszystkich swoich partnerów na całym świecie: jeśli możliwe jest skonfiskowanie rosyjskich aktywów, dlaczego Bruksela miałaby na tym poprzestać i nie skonfiskować również aktywów państw, które nie potępiły Rosji?

Postawmy sprawę jasno. Prezydent Donald Trump ogłosił, że od teraz będzie wymagał od wszystkich sojuszników przeznaczania 5% ich PKB na wydatki wojskowe. Ponieważ jest to niemożliwe do osiągnięcia – oznacza to podwojenie wydatków – wyjście Stanów Zjednoczonych ze zintegrowanego dowództwa NATO było do przewidzenia.

Jednocześnie prezydent wielokrotnie zapewniał, że Unia Europejska została stworzona, aby zaszkodzić Stanom Zjednoczonym, podczas gdy UE jest cywilnym ramieniem „amerykańskiego imperium”, którego wojskowym ramieniem jest NATO.

Teraz, po ustaleniu, że ani Wielka Brytania, ani UE nie są w stanie rzucić wyzwania „amerykańskiemu imperium”, że ich przywódcy są zależni od „amerykańskiego imperium” ze szkodą dla swoich obywateli i że odmawiają wolności i niezależności, Waszyngton zrywa z nimi wszelkie więzi.

Należy pamiętać, że Donald Trump nie atakuje zachodnich Europejczyków. On po prostu pozwala im dryfować w pogoni za jakąś mrzonką.

Dla tych, którzy tak jak ja przewidywali rozpad NATO i UE od czasu rozpadu Związku Radzieckiego, jest to krok naprzód. Ale dla Brytyjczyków i obywateli Europy jest to katastrofa.

W nadchodzących miesiącach będziemy świadkami pojednania Stanów Zjednoczonych i Rosji. Wszystko, co organizowało nasz sposób myślenia, zostanie wyrzucone na śmietnik historii. Nadszedł czas, aby ludzie Zachodu wymienili swoje elity i przemodelowali swoje społeczeństwa. Są na to zupełnie nieprzygotowani.

Podczas gdy w 1991 roku przewidywaliśmy rozpad „amerykańskiego imperium” na wzór ZSRR, widzimy, że prezydent Donald Trump zamierza zrealizować zupełnie inny scenariusz. Podobnie jak Michaił Gorbaczow, chce przywrócić swój kraj do jego korzeni (Make America Great Again!), ale jego europejscy sojusznicy chcą przedłużyć imperium.

Administracja UE w Brukseli nadal nie zaakceptowała tego kowboja. Mają nadzieję, że zostanie on wkrótce zamordowany lub że przegra wybory w połowie kadencji i zostanie zmuszony do podporządkowania się.

W pewnym sensie stawką jest dziś koniec zimnej wojny, kiedy to służby NATO utrzymywały rządy w Europie Zachodniej. Przywódcy UE, począwszy od Ursuli von der Leyen i Kaji Kallas, są bezpośrednimi potomkami tych tajnych operacji. Są dziećmi „amerykańskiego imperium” i zamierzają je utrzymać.

[1] “Donald Trump Decouples the United States from Israel”, by Thierry Meyssan, Translation Roger Lagassé, Voltaire Network, 13 May 2025.

[2] «Russland-SanktionenEnde der Absprache mit den USA», Florian Flade & Ben Huebl & Joerg Schmitt, Süddeutsche Zeitung, 27. Mai 2025.

[3] Press Release 3526: “The Justice of Victors Who Have Lost”,” Voltaire, International Newsletter – No. 135 – May 30, 2025.

*** Koniec tłumaczenia ***

============================================

W artykule brakuje mi jednego wątku: dlaczego Unii Europejskiej tak potrzebna jest wojna na Ukrainie. Podzielam tu zdanie Państwa Wielomskich, że nie tyle Unii, ile niemieckim elitom ta wojna jest potrzebna do zbudowania europejskiego imperium pod wodzą Niemiec. A brak amerykańskiej kurateli jest im na rękę.

Straszenie „zagrożeniem rosyjską inwazją” jest metodą do budowania wspólnej europejskiej armii, która będzie służyła do ewentualnej pacyfikacji nieposłusznych krajów. Pani Wielomska porównuje dotychczasowe działania Niemiec w ramach Unii do metod, jakimi Prusy doprowadziły do zjednoczenia Niemiec. Podobieństwa są zadziwiające!

https://youtube.com/watch?v=YIbOQJCYol8%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Meyssan ma rację, że czekają nas ciekawe czasy. Ma także rację, że zachodnie kraje będą zmuszone przemodelować swoje społeczeństwa, ale są do tego zupełnie nieprzygotowane. Powiedziałbym raczej: obecnie są nieprzygotowane.

O ile w innych krajach taki proces przemodelowania mogę sobie wyobrazić, to w naszym kraju jest on praktycznie niemożliwy. W naszej 1000-letniej historii jedynie przez krótkie okresy czasu mieliśmy elity, które kierowały się dobrem kraju. Przez większość naszej historii nie mieliśmy silnego państwa. Nie mam tu na myśli siły militarnej, ale siłę i sprawność aparatu państwowego.

Nie mamy tego także w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Nie mamy elit, które potrafiłyby zanalizować położenie naszego kraju i wybrać najkorzystniejszą dla nas strategię, a nieliczne jednostki, które próbują to robić, nie są słuchane. Jesteśmy naiwni jak dzieci w naszym rozumieniu polityki. Nie znamy historii własnego kraju i nie rozumiemy, że przez wiele stuleci byliśmy umiejętnie manipulowani, wpychani w niepotrzebne powstania, wojny i bezsensowne sojusze.

[Ależ NIE ! Elity są – ale na razie nie mają dostępu do Głównego Ścieku. Widać je jednak w internecie. Mirosław Dakowski]

Byliśmy szczuci na Rosję, która przez większość czasu nie była dla nas żadnym zagrożeniem. Podobnie jest dzisiaj. Straszy się nas Rosją, ale prawdziwym zagrożeniem są Niemcy i Ukraina! Ale przeciętnemu obywatelowi nikt tego nie wytłumaczy!! To do nikogo nie dociera!! Fakt, wiem to z własnego doświadczenia, że dojście do takich wniosków wymaga ogromu pracy, zdobycia wiedzy, przełamania uprzedzeń i schematów myślowych. To przejście przez dysonans poznawczy.

Jestem przekonany, że w innych krajach europejskich proces przebudowy będzie trudny, ale w końcu się powiedzie, gdyż kraje te mają elity, które są w stanie poprowadzić społeczeństwa przez ten trudny okres. Dla naszego kraju nie widzę najmniejszych szans. Czeka nas katastrofa, która albo nas otrzeźwi, albo zmaże jako kraj i naród z mapy świata.

robertwaterski https://pecuniaolet.wordpress.com

Trzaskowski finansował kampanię na lewo? Jest zawiadomienie do prokuratury

Trzaskowski finansował kampanię na lewo?

Jest zawiadomienie do prokuratury

5.06.2025 https://nczas.info/2025/06/05/trzaskowski-finansowal-kampanie-na-lewo-jest-zawiadomienie-do-prokuratury/

Rafał Trzaskowski. Foto: PAP
Rafał Trzaskowski. Foto: PAP

„Do prokuratury trafią zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa w postaci nielegalnego finansowania kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego” – poinformował portal dorzeczy.pl. Zawiadamiającym jest przedsiębiorca Radosław Tadajewski, a jego pełnomocnikiem mec. Bartosz Lewandowski.

Tadajewski i mec. Lewandowski poinformowali o zawiadomieniu w mediach społecznościowych.

Składam 4 zawiadomienia do prokuratury w związku z: nielegalnym finansowaniem kampanii Koalicji Obywatelskiej w 2023, nielegalnym finansowaniem kampanii Rafała Trzaskowskiego w 2025, kupowaniem głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego przez Romana Szełemeja (członka Platformy Obywatelskiej, Prezydenta Wałbrzycha), nielegalnym finansowaniem kampanii Rafała Trzaskowskiego przez TVP w Likwidacji” – napisał na X Tadajewski.

W rozmowie z dorzeczy.pl powiedział, że kampania prezydencka wzbudziła w nim gniew.

– Przez lata czytałem w Onecie o sobie jako czarnym charakterze. Te same metody zastosowano przeciwko kandydatom konserwatywnym – powiedział Radosław Tadajewski.

– Nie zgadzam się na to. Użyję wszelkich dostępnych obywatelowi Polski narzędzi, aby wyjaśnić wszystkie nieprawidłowości obecnego rządu i jego popleczników w mediach – przekonywał i dodał, że „raport OBWE i zawiadomienia do prokuratury to dopiero początek”.

Ocenił, że „po bezprecedensowej kampanii oszczerstw motywowanych politycznie skierowanych przeciwko Karolowi Nawrockiemu, Sławomirowi Mentzenowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu i całemu obozowi konserwatywnemu czara goryczy się przelała”.

„Przyszła pora na bardziej stanowcze działania. Przyszła pora na ukaranie winnych” – napisał Tadajewski.

„Miejsce przestępców jest w więzieniu, a nie mediach i polityce” – dodał.

„Użyję wszelkich dopuszczalnych przez prawo krajowe i EU środków, swoich kompetencji i zasobów żeby winni opisanych na wstępie przestępstw ponieśli adekwatną karę. Nie zatrzyma tego ani politycznie sterowana prokuratura, ani brudne działania Onet, TVN24 czy TVP w Likwidacji (jak te opisane w raporcie OBWE)” – czytamy.

Zwrócił się też do Adama Bodnara.

„Pomimo tego, że niektóre z zawiadomień mają po kilkaset stron- podeślę Ci kopię do biura. Pewnie będziesz chciał pokazać swoim mocodawcom” – podkreślił Tadajewski.

=====================

Do sprawy odniósł się też pełnomocnik przedsiębiorcy mec. Bartosz Lewandowski.

„W imieniu p. Radka Tadajewskiego kierujemy pierwsze zawiadomienia o możliwości przestępstwa do Prokuratury w związku ze wsparciem kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego, które stanowiły ingerencję w demokratyczny proces wyborczy” – napisał na X prawnik.

Dodał, że „finansowe wsparcie kampanii, przy wykorzystaniu podmiotów zagranicznych, miało miejsce nawet po ujawnieniu tego faktu przez dziennikarzy śledczych”.

„Okazało się, że nie jest to wyjątek i tego rodzaju praktyki miały także miejsce w roku 2023 r. w trakcie wyborów parlamentarnych” – czytamy.

„onadto w wywiadzie udzielonym 30 maja 2025 r. dla TV Wałbrzych oraz w materiale wideo opublikowanym na YouTube, obecny Prezydent Wałbrzycha p. Roman Szełemej należący do partii Platforma Obywatelska zadeklarował, że w razie zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich, mieszkańcy Wrocławia otrzymają dwa dni darmowego wstępu do Zamku Książ – instytucji zarządzanej przez gminną spółkę miejską, co wskazuje na możliwość popełnienia czynu zabronionego z art. 250a § 2 KK” – twierdził Lewandowski.

„Niedopuszczalne jest bowiem w demokratycznych standardach kampanii wyborczej oferowanie określonych korzyści (np. zwolnień z opłat) w zamian za głosowanie w określony sposób” – podkreślił.

Następnie wskazał, że „zawiadomienie skierowane do Prokuratury będzie również obejmowało wątpliwości dotyczące wsparcia udzielonego przez media publiczne komitetowi wyborczemu Rafała Trzaskowskiego podczas organizacji słynnej debaty w Końskich 11 kwietnia 2025 r.”.

„Wiele wskazuje na to, że koszty tego wydarzenia (w tym koszty np. emisji sygnału) poniosła spółka publiczna, a tym samym działania te można rozpatrywać nie tylko z punktu widzenia przepisów dot. czynów zabronionych z Kodeksu wyborczego, ale także działania na szkodę spółki (art. 296 KK)” – napisał mec. Lewandowski.

Następnie ocenił, że prokuratura powinna „dokładnie i w pełnym zakresie zbadać czy nastąpiła nielegalna ingerencja w proces demokratyczny w Polsce”. Jego zdaniem, „to jest kwestia fundamentalnych zasad funkcjonowania Rzeczypospolitej Polskiej”.

EKSHUMACJI NIE BĘDZIE, bo nie chcą tego Żydzi, Niemcy i Tusk

EKSHUMACJI NIE BĘDZIE, bo nie chcą tego Żydzi, Niemcy i Tusk

Krzysztof Baliński

Zakończone prace ekshumacyjne w dawnej wsi Puźniki to dla nas wszystkich rzecz o niezwykłym ciężarze historycznym. Zrealizowane zostały w bardzo trudnych warunkach, niestabilnej sytuacji w Ukrainie, która od trzech lat broni się przed rosyjską agresją. Ale dla nas wszystkich jest to społeczny, polityczny, dyplomatyczny, ale też psychologiczny przełom, który jest efektem wieloletnich rozmów. Wierzę, że będzie miał kluczowe znaczenie dla dbałości o pamięć historyczną” – ogłosiła Hanna Wróblewska, szefowa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. „Ekshumacje w Puźnikach zakończone. Fundacja ma zamiar wystąpić o zgodę na poszukiwania drugiego dołu” – to słowa Macieja Dancewicza, wiceprezesa Fundacji Wolność i Demokracja, która otrzymała ukraińską zgodę na „ekshumację”.

Nic natomiast o sprawcach mordów i o tym, że wśród ukraińskich żądań warunkujących ekshumację było wyłączenie z identyfikacji niemowląt i małych dzieci, co w sposób oczywisty zmienia znacząco ich liczbę i ukrywa, jak ginęły. Ujawnili za to: „Wielkość wykopu mogiły w Puźnikach, to obwód ok. 13 m. Mogiła ma 4,4 na 1,60 m. Zorientowana na osi północ-południe, a jej głębokość to pół metra”. A co do „drugiego dołu” to Leon Popek z IPN przytoczył kiedyś liczbę miejscowości objętych ukraińskim ludobójstwem kwalifikujących się do ekshumacji: Ponad 4 tysiące miejsc ze szczątkami zamordowanych Polaków wrzuconych do bagien, studni, rowów, rzeczek, dołów śmierci.

Przypomnijmy, że gdy 13 września 2024 r. podczas spotkania szefów polskiego i ukraińskiego MSZ, ogłoszono ukraińską zgodę, media zalała lawina komentarzy: „Wreszcie będziemy mogli godnie upamiętnić ofiary rzezi wołyńskiej” „Doczekaliśmy się przełomu”. „Na ten moment czekały pokolenia Polek i Polaków”; „Tak wygląda skuteczna dyplomacja – rozwiązujemy dziś sprawę, której nie udało się zamknąć wcześniejszym rządom”, a w kilka godzin po spotkaniu szef ukraińskiego IPN stanowczo oświadczył: „Dopóki strona polska nie odnowi obiektu ku czci OUN-UPA na Górze Monastyrz i nie zacznie odnawiać innych zdewastowanych obiektów tego typu w Polsce, nie będzie zgody na poszukiwania i ekshumacje”.

Jeszcze bardziej groteskowo wyglądała reakcja gabinetu Tuska: „Rząd tworzy dokładny spis wszystkich grobów Ukraińców z UPA i ich pomników, które są na polskim terytorium”. Paweł Kowal, szef Rady ds. współpracy z Ukrainą polecił natomiast wojewodom podkarpackiemu i lubelskiemu sporządzenie spisu wszystkich grobów Ukraińców z UPA oraz ich pomników. Tu wyjaśnienie – w Monastyrze stoi nagrobek-pomnik ukraińskich bandytów, którzy zamordowali pasażerów pociągu osobowego w lesie pod wsią Zatyle. Innymi słowy, Ekshumacja w zamian za remont pomników zbrodniarzy UPA i wzniesienie nowych. To był szczyt bezczelności. Kpiny z Polaków. Dowód na kolaborację ze spadkobiercami Bandery i na to, że rząd pokornie godzi się na kłamstwa, w imię dogadzania Ukrainie. To była także precyzyjnie skoordynowana w czasie akcja mająca wpłynąć na wynik wyborów w Polsce.

Intrygę zaplanowali wcześniej. Kiedy za rządów Mateusza Morawieckiego pojawiła się informacja, że Ukraina „zezwoliła na poszukiwania, ekshumację i upamiętnienia polskich ofiar”, szybko okazało się, że zgoda dotyczy tylko wsi Puźniki. W ramach skleconej na chybcika akcji, Morawiecki udał się w okolice wsi, gdzie „uczcił” ofiary stawiając w szczerym polu zbity z dwóch kijów krzyż. Już wtedy zgodę na „ekshumację” otrzymała Fundacja Wolność i Demokracja, która od dawna działa na rzecz odnowienia pomnika na górze Monastyrz. Dlaczego ona? Odpowiedź jest prosta. Chodziło o propagandowy gest dla umocnienia lobby ukraińskiego w rządzie Morawieckiego i o wyeliminowanie z prac ekshumacyjnych Leona Popka oraz Krzysztof Szwagrzyka z IPN, którzy wcześniej się tym zajmowali. I tu wiadomość z ostatniej chwili: Prezes PiS miał zaproponować Karolowi Nawrockiemu, by w swej prezydenckiej kancelarii zatrudnił Marka Kuchcińskiego, wiceprezesa PiS, Ukraińca z Przemyśla, który, gdy był wojewodą podkarpackim, szczególną aktywność wykazał w załatwianiu pochówku dla bandytów z UPA i remontowaniu ich pomników oraz był bohaterem nagrań z podkarpackiego burdelu prowadzonego przez Ukraińców, którym wcześniej pomógł w szybkim uzyskaniu polskiego obywatelstwa.

Fundacja, która w swoim statucie ma: „Troskę o pamięć pomordowanych na Wschodzie i „promowanie wiedzy o antykomunistycznym podziemiu w Polsce”, dała tym samym przyzwolenie na wypromowanie narracji tych, którzy mordowali Polaków na Wschodzie. Stworzyła też ukraińskim mediom okazję do podania, że premier Polski odwiedził „miejsce zbrodni dokonanej przez Sowietów”, bo w dniu wbicia przez Morawieckiego krzyża z patyków, ukraiński portal „Suspilne Nowyny” napisał: „UPA zaatakowała wieś – centrum polsko-bolszewickiej agresji, z powodu żołnierzy AK i współpracujących z sowietami Polaków” i „Według doniesień ukraińskiego podziemia „w Puźnikach działał oddział polskiego podziemia nacjonalistycznego”, a przyczyną zniszczenia wsi była „działalność jednostki zbrojnej AK, która z nadejściem władzy radzieckiej na teren naszego obwodu automatycznie przekształciła się w tak zwany ‘istribitielnyj batalion’, które formowano pod egidą NKWD”.

A był to dokonany z wyjątkowym bestialstwem przez oddział UPA przy wsparciu ukraińskiej czerni, mord na niemal wyłącznie polskich kobietach, dzieciach i starcach. Najtragiczniejszym momentem masakry było zamordowanie bagnetami i kolbami karabinów kilkudziesięciu kobiet i dzieci próbujących schować się w kryjówkach w rowie przebiegającym przez wieś. O tym, jak wyglądały Puźniki po najściu bandy UPA, mówi wnuczka jednej z ofiar: „Znajdowano ludzi z siekierami w plecach, bez oczu, uszu bez rąk, dzieci z przebitym gardłem bagnetem”. Głównym sprawcą był Petro Chamczuk, który najpierw służył w Armii Czerwonej, a potem w niemieckich oddziałach Schutzmannschaft wykorzystywanych do akcji przeciwko ludności cywilnej, w tym masowych egzekucji Żydów. Gdy Niemcy batalion Chamczuka rozformowali, przeszedł do UPA, stając na czele sotni Siry Wowky (Szare Wilki), która dokonała zbrodni. W 2014 r. w Czortkowie, czyli niedaleko Puźnik, Chamczukowi wzniesiono pomnik, bo na Ukrainie uważany jest za bohatera.

Fundację Wolność i Demokracja w stu procentach finansują dziesiątkami milionów Kancelaria Premiera, ministerstwa, Senat i spółki skarbu państwa. Jej kierownictwo i większość pracowników to Ukraińcy. Chociaż ma w statucie: „Pomoc Polakom na Wschodzie”, „Kultywowanie pamięci o polskim dziedzictwie kulturowym i polskiej historii Kresów” oraz „Wspieranie rozwoju oświaty polskiej”, zajmuje się wyłącznie pomocą dla Ukraińców. Na swojej internetowej witrynie szczyci się: wyekspediowaniem na Ukrainę blisko 100 „TIR-ów z pomocą humanitarną dla Ukrainy, ewakuacją 7,2 tys. ukraińskich rodzin z kompleksowym wsparciem rzeczowym i finansowym, pomocą dla kilkunastu ukraińskich szpitali wojskowych oraz opracowaniem i dystrybucją „Biznesowego ABC dla uchodźców z Ukrainy”. Krótko mówiąc, zamiast Polakom na Wschodzie, pomaga ciemiężycielom Polaków, w tym potomkom morderców Polaków na Wschodzie (także tym koczującym w Polsce).

Fundację założył i przez wiele lat kierował Michał Dworczyk, zausznik Morawieckiego, który ma wiele innych „zasług” na tym polu: To on kierował akcją przesiedlenia milionów Ukraińców do Polski i rozdał na ten cel 40 miliardów. To on ambasadorem RP w Kijowie zrobił Jana Piekło, który rzeź wołyńską nazwał: „Epizod bratobójczej walki między Ukraińcami a Polakami”. To z jego poręki dyrektorem Instytutu Kultury Polskiej w Kijowie został były prezes fundacji Robert Czyżewski, który (poza szczyceniem się ukraińskimi korzeniami) głosił: „Jak się Ukraińcy uparli stawiać pomniki Banderze, to może my powinniśmy odpuścić. Może niech przez polskie gardło przejdzie, że ten cel ukraiński jednak był słuszny. Strona polska również nie jest bez winy, bo reakcja polska w latach 1944/45 była brutalna i również naznaczona akcjami o charakterze zbrodni wojennych”. To on wiceprezesem inkryminowanej fundacji zrobił Macieja Dancewicza, wcześniej naczelnika w Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, odpowiedzialnej za zaniechania w upamiętnianiu zbrodni UPA na Polakach.

To nie jestprzełom”. To przekręt. To zasłona dymna. To pozorowane działania uzgodnione z Ukraińcami, które stworzyły Tuskowi okazję do szczycenia się dyplomatycznymi sukcesami oraz spacyfikowania nastrojów antyukraińskich. I nie chodzi tylko o zmowę. Jest gorzej – to Tusk (a wcześniej Morawiecki) podpowiada Zełenskiemu, żeby nie przepraszał, żeby nie pozwalał na prawdziwe ekshumacje, bo to kłóci się z wizją ukrainizacji Polski i burzy misternie utkaną intrygę z powołaniem Ukropolin. I tu pytanie: Jeśli dogadują się za kulisami z obcymi, to czy nie jest to spisek, czyli przestępstwo?

Nie będzie zgody na prawdziwe ekshumacje. Rządzące Ukrainą żydowskie klany nie ustąpią, bo wiedzą, że nie chcą tego nowojorscy Żydzi, którzy nie zgadzają się na polską martyrologię, gdyż monopol na tym polu przysługuje tylko Żydom. Także banderowsko-hajdamackie klany wiedzą, że Żydzi wybaczyli im kolaborację z Hitlerem w unicestwieniu Żydów i żydowskim niedobitkom nie pozwalają powiedzieć na Banderę złego słowa, bo są znakomitym materiałem dla realizacji planów budowy Niebiańskiej Jerozolimy.

Ekshumacji pomordowanych Polaków nie będzie również dlatego, że żydowscy oligarchowie pozwolili ukraińskim nazistom zbudować silną banderowską tożsamość dla ich lepszej kontroli. I z tych powodów przemilczają powszechny na Ukrainie antysemityzm oraz kult odpowiedzialnych za śmierć setek tysięcy Żydów. Ich wcześniejsze krytyczne podejście skończyło się, gdy premierem został Wołodymyr Grojsman. Doszło do unikalnego fenomenu – Ukraiński Kongres Żydów wydał specjalne oświadczenie, że na Ukrainie antysemityzmu nie ma, a żydowskie media i rabini podkreślać zaczęli, że na Ukrainie antysemityzmu nie ma, „bo nikt nie sprzeciwiał się, aby Żyd został premierem”. Wątek „Ukraina to najbardziej przyjazne Żydom miejsce na ziem” zdominował propagandę żydowską po wyborze Zełenskiego, a wszelkie wzmianki o zbrodniach UPA na Żydach kontrowano argumentem, że Ukraina ma żydowskiego prezydenta. Doszło do prawdziwej semantycznej rewolucji – potomkowie morderców Żydów są hołubieni przez Żydów, bo zgadzają się na rządy żydowskiego komika, osadzonego w pałacu prezydenckim przez żydowskiego oligarchę.

Jaki może być jeszcze inny powód? Chodzi o coś całkiem prozaicznego. Z polskiego doświadczenia wiemy, że gdy chodzi o „geszeft” (w tym przypadku o bezlitosny rabunek tego, co jeszcze na Ukrainie do zrabowania pozostało) Żydzi nie mają żadnych skrupułów i gotowi są na najbardziej plugawe postępki, w tym kolaborację ze swoimi katami. A co do Zełenskiego to chodzi o strach przed członkami „nacbatów”, którzy za klęskę w starciu z Rosją i wytrzebienie ukraińskiej populacji będą chcieli skrócić go o głowę. A co do Tuska to nakazali mu to Niemcy, którzy tematem „Rzeź Wołyńska” i tym samym ekshumacjami nie są zainteresowani, bo to oni przymykali oczy na zbrodnie UPA, bo to oni wyszkolili i uzbroili morderców (w tym sotnię Chamiuka), a po wojnie przygarnęli, darowali zbrodnie i pozwolili na aktywność na terenie RFN.

Ale nie tylko Żydzi ukraińscy. Także w Polsce czynny udział w promowaniu takiej narracji bierze udział środowisko skupione  wokół „Gazety Wyborczej”, które tropiąc wszelkie przejawy nacjonalizmu w Polsce, przeszło do porządku dziennego nad ideologią pogrobowców OUN-UPA. Dowodem jest choćby Anne Applebaum, która ukraińskiemu nacjonalizmowi udzieliła dyspensę i zrównał zbrodnie banderowców z akcją „Wisła”: „W końcu czerwca 1947 siłom interwencyjnym udało się wreszcie, część z liczącej sobie 140 tys. społeczności ukraińskiej wypędzić z jej siedzib, wepchnąć do brudnych bydlęcych wagonów i przesiedlić na północ i zachód Polski. To był krwawy i bezwzględny proces, tak samo krwawy i bezwzględny jak wymordowanie mieszkańców Wołynia trzy lata wcześniej”. Do takiej machinacji wciągnęła Radka, który w Sejmie grzmiał: „Nie upokarzajmy Ukraińców. Słowa o ludobójstwie mogą utrudnić zabiegi Ukrainy o przyjęcie do UE, co ma epokowe znaczenie, także dla Polski” i który „za działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej” uhonorował prezesa ukraińskiego IPN, gdy placówka ta właśnie zablokowała ekshumacje. Innymi słowy, dla Żydówki i dla jej męża każda ofiara jest godna upamiętnienia, byle nie polska.

Żydzi nie dopuszczają do zrównywania innych ofiar z Holokaustem, bo status największej ofiary w dziejach ludzkości wiąże się z namacalnymi korzyściami. My robimy dokładnie odwrotnie. Nie tylko godzimy się na wykorzystywanie polskiej martyrologii przez innych, ale sami podsuwamy pomysły. Przykładem jest porównanie ukraińskich ofiar wojennych do Katynia. Tymczasem przypominanie zbrodni na Polakach powinno być naszym orężem w zwalczaniu obowiązującego na świecie paradygmatu: Ofiarami byli wyłącznie Żydzi, a współsprawcami Polacy. Przypomnijmy, że już wcześniej pozwoliliśmy, aby Powstanie Warszawskie zostało wyparte przez „powstanie” w getcie.

Ukraińcy naśladują w tym Żydów. Podobnie jak Żydzi, arogancko zachowują się wobec „naszych” polityków i traktują jak chłopców na posyłki. Ich chucpa polega także na tym, że grillują polskich pachołków (tak, jak Żydzi szabesgojów), w tym Dudę, mimo iż ten śmieszny człowieczek trajkocze na okrągło o interesach Ukrainy. Polaków nie tylko nie szanują, ale nimi gardzą. Nie tylko wymuszają na nich własną narrację historyczną, ale każą (tak, jak Żydzi) rozpowszechniać ją po świecie za polskie pieniądze. Spektakularnym przykładem jest podejście do ekshumacji. Z tym, że ekshumacji na Wołyniu nie chcą kaci, a ekshumacji w Jedwabnem nie chcą ofiary. A pozwalają sobie na to wszystko, bo widzą, jacy jesteśmy słabi wobec Żydów, którzy nas poniżają, a my, dla ich udobruchania, zwracamy pożydowskie majątki.

A wszystko to możliwe dlatego, że relacje polsko-ukraińskie są modelowane przez mniejszość ukraińską (tak, jak polsko-żydowskie przez mniejszość żydowską). Gdy weźmiemy do ręki listę uczestników rozmów polsko-ukraińskich w kwestiach „ekshumacyjnych”, to nie sposób doszukać się tam strony polskiej. I tu pytanie: Czy partnerem Drohobycza powinni być Ukraińcy z Fundacji Wolność i Demokracja, a partnerem Zełenskiego wnuk bandyty z UPA, w dodatku ożeniony z Żydówką? Stosowanie przez Kijów schematów żydowskich w polityce historyczne jest tym bardziej skuteczne, że „Nasi” ustępstwami Ukrainy nie są zainteresowani. Wręcz przeciwnie – wyręczają ambasadora Ukrainy w wyciszaniu wszelkich głosów domagających się ekshumacji, a nawet podpowiadają, jak to robić! Gdy doradca prezydenta Ukrainy ujawnił, że Polska „zgodziła się zapomnieć o tak zwanej rzezi Wołyńskiej”, nie było dementi polskiego MSZ. Gdy Duda, podpierając się słowami Zełenskiego „Wobec tego, co zrobili Polacy cała historia jest nieważna”, ogłosił: „Trudna historia obu narodów straciła znaczenie w obliczu konieczności zjednoczenia”, nikt nie protestował.

Co robić? Wstrzymać ekshumacje. Nie godzić się na pomniki morderców. Przełomem może być tylko zburzenie na Ukrainie wszystkich pomników Bandery i Szuchewycza i potępienie odpowiedzialnych za rzeź oraz Muzeum Kresów w miejsce Muzeum Polin, a w nim ekspozycja o ludobójstwie na Wołyniu. No i wzięcie spraw w polskie ręce, ustalenie, kto ponosi odpowiedzialność za bezeceństwa i wymiecenie żelazną miotłą z Polski banderowskich jaczejek.

Krzysztof Baliński

Mordercy Ks. Popiełuszki ciągle „składają wyjaśnienia”. BEZKARNI !!

Oskarżony Grzegorz P. składał wyjaśnienia w sprawie prowokacji SB wobec księdza Popiełuszki

[Księże Jerzy! Pomóż nam w walce! Defende nos in proelio]

================================

pch24.pl/oskarzony-grzegorz-p-skladal-wyjasnienia-w-sprawie-ksiedza-popieluszki

(Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko)

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie jeden z oskarżonych – Grzegorz P. – złożył wyjaśnienia dotyczące prowokacji wobec ks. Jerzego Popiełuszki. Chodzi o podrzucenie w 1983 roku przez SB do mieszkania duchownego materiałów mających go skompromitować.

Kolejny termin procesu, który rozpoczął się w październiku 2024 roku, sąd wyznaczył na 26 czerwca.

W tej sprawie IPN oskarżył trzech byłych funkcjonariuszy SB o sfabrykowanie w 1983 roku dowodów przeciwko ks. Popiełuszce – tak zwani nieznani sprawcy podrzucili ulotki, naboje i materiały wybuchowe do jego mieszkania, co następnie w pokazowy sposób „ujawniono” podczas przeszukania 12 grudnia tego roku. Równocześnie w mediach prowadzona była pod dyktando rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana oszczercza, nienawistna kampania wymierzona w duszpasterza m.in. warszawskich robotników i pracowników służby zdrowia.

Zarzuty IPN objęły Grzegorza P., Pawła N. i zmarłego Waldemara O. (dwóch z nich zmieniło swoje dane personalne), późniejszych sprawców porwania księdza, skazanych też za jego bestialskie zabójstwo.

Na czwartkowej rozprawie stawił się Grzegorz P. i podważał wcześniejsze słowa historyka prof. Jana Żaryna, którego sąd przesłuchał w tym, jak i w ubiegłym roku.

– Funkcjonariusze SB mieli poczucie bezkarności, lecz nie mieli sumienia (…). To dla mnie zadziwiające, jak mogli doprowadzić się do takiego stanu, że mordowali ludzi – mówił w listopadzie ub. roku prof. Żaryn. Przypomniał też, że Grzegorz P. na przełomie lat 1982-1983 był szefem Samodzielnej Grupy D Departamentu IV MSW, który zajmował się zwalczaniem głównie Kościoła katolickiego.

Komórka D od słów „dezinformacja” i „dezintegracja” – dokonując bezprawnych aktów represyjnych – służyła do popełniania różnego rodzaju czynów, znanych nam jako przejawy szczególnej brutalności działań funkcjonariuszy SB – mówił prof. Żaryn, wskazując, że te działania miały zakres od podrzucania duchownym np. pornografii, poprzez dokonywanie ciężkich pobić, aż po zabójstwa.

W czwartkowej rozprawie wzięli udział także obrońcy oskarżonego Grzegorza P., jak i prokurator IPN. Według Instytutu, przestępcze działania oskarżonych polegały na nielegalnym wejściu do mieszkania księdza Popiełuszki i pozostawienia w nim rzeczy, których posiadanie było wówczas zabronione. Esbecy następnie doprowadzili do ich ujawnienia, co spowodowało wdrożenie przeciwko kapelanowi „Solidarności” postępowania karnego.

Postępowanie karne przeciwko ks. Popiełuszce dotyczyło czynu z art. 194 Kodeksu karnego z 1969 r. Głosił on, że „Kto przy wykonywaniu obrzędów lub innych funkcji religijnych nadużywa wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL podlega karze wolności od roku do lat 10”. Przepis ten był wykorzystywany przez władze PRL w sprawach dotyczących rzekomych przestępstw politycznych duchowieństwa.

Kapłan był obserwowany przez SB już dwa lata przed śmiercią, zadaną przez oprawców w bestialski sposób jesienią 1984 roku. W zachowanych dokumentach bezpieki te działania nazywano „aktywnym zainteresowaniem”. Założono księdzu podsłuch, próbowano też doprowadzić do wypadku samochodowego. W mieszkaniu przy ul. Chłodnej funkcjonariusze komunistycznych służb dokonali prowokacji, podrzucając kilkanaście tysięcy ulotek, farbę drukarską, granaty z gazem łzawiącym, naboje i materiał wybuchowy. Miały to być dowody do przygotowywanego procesu sądowego. Starano się za wszelką cenę księdza skompromitować.

W grudniu 1983 r. ksiądz Jerzy został aresztowany, wszczęto przeciwko niemu śledztwo. Prokuratura zarzuciła mu „nadużywanie w okresie od 1982 r. wolności sumienia i wyznania na szkodę PRL przy sprawowaniu obrzędów religijnych”. W lipcu 1984 roku, po interwencji sekretarza generalnego Episkopatu Polski abp. Bronisława Dąbrowskiego, postępowanie zostało umorzone i duszpasterz został zwolniony.

Do porwania księdza Popiełuszki przez funkcjonariuszy SB doszło 41 lat temu w nocy z 19 na 20 października 1984 r. Zwłoki duchownego wyłowiono 30 października z zalewu przy tamie na Wiśle we Włocławku. Pogrzeb odbył się 3 listopada 1984 roku. W procesie jego zabójców (tzw. procesie toruńskim) w lutym 1985 r. zapadły wobec czterech funkcjonariuszy wyroki od 14 do 25 lat więzienia. Później po amnestiach kary łagodzono, ostatni ze skazanych wyszedł na wolność w 2001 r.

pap logo

=====================================

Jeszcze teraz, cztery dekady po zbrodni i morderstwie, ukrywają nazwiska zbrodniarzy, choć każdy może je sobie łatwo przypomnieć; poniższe z IPN

7 lutego 1985 r. zakończył się trwający 26 dni tzw. proces toruński – bezpośrednich zabójców ks. Jerzego Popiełuszki. Ogłoszono wyroki: 25 lat więzienia dla Grzegorza Piotrowskiego, 15 lat dla Leszka Pękali oraz 14 lat dla Waldemara Chmielewskiego. Wyrok 25 lat usłyszał również zastępca dyrektora departamentu IV MSW płk Adam Pietruszka – za podżeganie do zabójstwa.

Żaden ze skazanych nie odbył kary w całości.

================================

A w początku lat 90-tych widziałem na ul. Hożej w Warszawie, jak Piotrowski, oficjalnie odbywający karę w więzieniu na Rakowieckiej, wysiadał z wielkiego samochodu. Krzyknąłem do przyjaciela: „patrz, Piotrowski, morderca Popiełuszki”. Ten ostatni spojrzał na mnie ..brr. z piekielną nienawiścią – i jednak odszedł. A mógł przecież.. Mirosław Dakowski

Człowiek czy mówiące zwierzę?

Człowiek czy mówiące zwierzę?

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/czlowiek-czy-mowiace-zwierze/

(Oprac. PCh24.pl)

Jeżeli uważamy się za zwierzęta, jak zwierzęta jesteśmy traktowani. W nadchodzących dekadach nie będzie ważniejszego pola bitwy niż to, na którym zdecyduje się ludzka tożsamość.

Kardynał Gerhard Müller, watykański strażnik wiary w latach 2012–2017, został niedawno zapytany o największe wyzwanie stojące przed Kościołem w XXI wieku. Wojna? Sekularyzacja? Nie. Wybitny teolog wskazał na antropologię. Kim jest człowiek i jaka jest jego relacja do świata i Boga.

Problem polega na tym, że dziś coraz większa liczba ludzi nie akceptuje odpowiedzi, jakie na te pytania wypracowała nasza cywilizacja. Więcej: nie interesuje ich odpowiedź żadnej z cywilizacji w historii świata. Na skutek błyskawicznego rozwoju nowoczesnych technologii wydaje się, jakoby człowiek nie miał żadnej stałej natury – jakby dopiero się stawał, dążąc ku nieznanej przyszłości i nowemu rodzajowi człowieczeństwa.

Niestety z tej dążności wynika póki co tylko śmierć i zniszczenie. Od XVIII stulecia człowiek próbuje zdefiniować się na nowo – bez odniesienia do Boga. W zachodniej filozofii zakorzenił się materializm i ateizm. Co to oznacza? Jeżeli człowiek nie został stworzony przez Boga, to nie jest przeznaczony do wieczności. Jak w pięknych, ale smutnych poematach Homera jest efemerydą – istotą krótkotrwałą i kruchą, jak liście na wietrze. Bez przeznaczenia do wieczności, które wynika z Bożego stworzenia, człowiekowi brakuje trwałej podstawy dla godności.

Dlaczego mielibyśmy traktować samych siebie lepiej niż traktujemy zwierzęta albo byty nieożywione? To przecież z nauki Kościoła katolickiego wynika, że człowiek ma nienaruszalną godność, bo jest umiłowanym dzieckiem Boga. Niektórzy tę godność sami odrzucają, wybierając grzech. Jednak aż do momentu śmierci istnieje dla nich możliwość powrotu, co wybitnie podkreśla wartość ludzkiej egzystencji. Póki żyjemy, póty możemy dążyć do zbawienia. Jeżeli jednak Boga nie ma – jak głoszą współcześni, to również nasze życie nie ma żadnej bezwzględnej wartości. Musi być mierzone w doczesnych kategoriach: władzy, użyteczności, przyjemności.

Wartość hodowlana

Pod koniec XIX wieku austriacki psycholog Adolf Jost ogłosił broszurę pod tytułem Prawo do śmierci. Próbował dowieść, że każdy człowiek powinien mieć możliwość popełnienia samobójstwa, jeżeli jego życie utraci wartość. Jak ją wyliczyć? Jost proponował proste obliczenie. Śmierć, twierdził, ma wartość zera. Dobre życie, w którym dominuje radość, przynosi wartość dodatnią. Życie pogrążone w cierpieniu – ujemną. Jeżeli jesteśmy „na minusie”, lepiej umrzeć. Jost był daleki od indywidualizmu. Zalecał wykonanie analogicznej kalkulacji w perspektywie społecznej. Czy nasze życie przynosi bliźnim korzyść? A może raczej jest dla nich ciężarem? Jeżeli jest ciężarem, lepiej się zabić – twierdził. Oto człowiek sprowadzony do poziomu zwierzęcia gospodarskiego. Świnia rośnie, świnia żyje. Już urosła i teraz tylko żre, trzeba ją ubić.

Myślenie Josta nie wyrosło w przestrzeni niemieckiej, lecz angielskiej. Jego podstawę stanowiła cyniczna etyka utylitarystyczna opracowana przez Jeremy’ego Benthama i Johna Stuarta Milla. Jednak to w Niemczech wyciągnięto z niej pierwsze konsekwencje na masową skalę.

W 1940 roku III Rzesza rozpoczęła akcję T4. W jej ramach zamordowano ponad siedemdziesiąt tysięcy psychicznie chorych. Jak wskazywała nazistowska propaganda, ich życie jest wyłącznie cierpieniem, a poza tym jedzą ziemniaki, które inaczej mogłyby zostać zjedzone przez zdrowych obywateli. Dlatego lepiej ich zabić. To samo zastosowano wkrótce do Żydów. Uznani przez nazistów za szkodników, zostali przeznaczeni do likwidacji. Niemieccy naziści nie wahali się zabijać ludzi, bo nie uważali, by człowiek miał jakąkolwiek przyrodzoną godność. Każdy był wart tyle, ile mógł dać III Rzeszy, choćby to był tylko tłuszcz potrzebny do produkcji mydła.

To nie osoba

Dziś na całym świecie, dokładnie w ramach tego samego paradygmatu ideowego, zabija się dzieci nienarodzone. Z perspektywy biologicznej nikt nie ma wątpliwości, że byt rozwijający się w łonie matki jest człowiekiem od pierwszych chwil swojego zaistnienia. A jednak przyjęto za dopuszczalne odbierać tym ludziom życie, w niektórych miejscach świata nawet tuż przed samym urodzeniem. Dlaczego?

Twierdzi się, że człowiek nie posiada wcale ludzkiej godności już z tej racji, że jest biologicznie człowiekiem. Żeby uzyskać godność, musiałby mieć świadomość, pamięć i zdolność używania rozumu. Innymi słowy, musiałby być „osobą”. W związku z tym dziecko nienarodzone, choć jest człowiekiem, może być traktowane jak zwierzę, ponieważ nie zasługuje na miano osoby ani na przysługującą osobom ochronę.

Taką bioetykę prezentuje wielu myślicieli ateistycznych w różnych krajach świata, od Australii, przez Włochy aż po USA. Oczywiście, w konsekwencji nie ma zasadniczych przeszkód, by powstrzymywać się też przed uśmiercaniem noworodków. Zabijanie chorych niemowląt od wielu lat praktykuje się w dwóch europejskich krajach: Belgii i Holandii. Jeżeli rodzice i lekarze dojdą do wniosku, że cierpienie takiego dziecka jest nieznośne, podaje mu się truciznę.

Paradygmat materialistyczny w odniesieniu do życia ludzkiego stanowi ponadto jedno ze źródeł bezprecedensowego kryzysu demograficznego na świecie. Od lat sześćdziesiątych wiele wpływowych ośrodków w Stanach Zjednoczonych i Europie straszy przeludnieniem. Sugeruje się, że dla dobra całej ludzkiej wspólnoty trzeba ograniczać liczbę potomstwa, stosując antykoncepcję i aborcję. W krajach zachodnich te groźby trafiają na podatny grunt, przygotowany między innymi przez feminizm. Efektem jest drastyczny spadek dzietności.

Dobitnego przykładu skuteczności działań antynatalistycznych dostarczają Chiny, gdzie powyższą propagandę wsparto brutalnymi metodami policyjnymi. W roku 1963 w Państwie Środka dzietność stała na poziomie 7,51; dzisiaj jest na poziomie 1,18.

W Polsce wskaźnik dzietności w roku 2024 wyniósł 1,12. Utrzymując ten poziom, nasz naród szybko zaniknie.

Inicjatorzy tej wielkiej operacji zatrzymania przyrostu ludności ponownie potraktowali człowieka jak hodowlane zwierzę. Nazywa się to „biopolityką”: państwo ingeruje w biologiczność jednostki, starając się doprowadzić ją do wyborów, które pozwolą zrealizować odgórnie założone cele.

Skuteczna tresura

Jak będzie wyglądać bioetyka i biopolityka w pozostałej części XXI wieku? W minionym stuleciu ateistyczni autorzy zbrodniczych polityk nie mogli jeszcze posługiwać się takimi technologiami, jakimi dziś dysponuje ludzkość. Teraz do mózgów wszczepia się czipy; póki co mają one ograniczone zastosowanie, ale prace nad zwiększeniem ich możliwości wpływania na ciało człowieka są bardzo zaawansowane.

Niemal wszyscy, uruchamiając co dzień internet w komputerze lub smartfonie, zanurzamy się w wielką, globalną infosferę. Coraz częściej czytamy tylko te informacje, które zaproponuje nam algorytm serwisu społecznościowego. Na jakich działa zasadach? Czyje interesy realizuje?

Dzięki opracowaniu tak zwanej sztucznej inteligencji algorytmy mogą bardzo łatwo obudowywać nas tylko wiadomościami i sugestiami koniecznymi do ukształtowania naszych wyborów w kierunku pożądanym przez twórców tych algorytmów. Nawet bez propagandy w telewizji staniemy się nieświadomymi wykonawcami polityki kreowanej ponad naszymi głowami. Owoce tego mogą być wyjątkowo gorzkie…

Trzeba się zgodzić z kardynałem Müllerem: nie ma dziś ważniejszego pytania niż o to, kim jest człowiek w relacji do Boga. Odpowiedź na to pytanie ma Kościół katolicki. Byłoby dobrze, gdyby zajął się on jej głoszeniem z nowym zapałem, rezygnując ze starań o uzyskanie akceptacji współczesnych liberalnych materialistów.

Paweł Chmielewski

Czy wiedziałeś o tym wszystkim…?

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Serdecznie zapraszamy do lektury wybranych artykułów opublikowanych w ostatnim czasie na portalu www.RatujZycie.pl

==========================

Zastrzyk z chlorku potasu to jedna z najokrutniejszych metod aborcji. Działanie preparatu jest na tyle niehumanitarne i drastyczne, że nawet jego producenci, np. Pfizer, sprzeciwiają się wykorzystywaniu go do wykonywania wyroków śmierci na skazańcach.

==================================================

To najważniejsze wiadomości z frontu walki o życie dzieci.

OPIS ZDJĘCIA

Gizela Jagielska: życie zaczyna się od porodu

W trakcie interwencji poselskiej w Oleśnicy Gizela Jagielska została zablokowana w swoim gabinecie. Aborterka chwaląca się zabijaniem dzieci zastrzykiem dosercowym z chlorku potasu otrzymała pytania od proliferów. Jej odpowiedzi przerażają. Ginekolog uważa, że ludzkie życie zaczyna się od porodu. Co więcej, nie wstydzi się tego, co robi. Zobacz cały wywiad z osobą, która zrobiła śmiertelny zastrzyk małemu Felkowi, aby nie urodził się żywy.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Powiedz NIE aborcji! List otwarty do Gizeli Jagielskiej

Sytuacje, gdy ze szpitala wychodzi mama bez dziecka, są zawsze dla położnika i dla rodziców najsmutniejszymi chwilami. Jeśli do śmierci dziecka dochodzi wskutek nieodpowiednich działań personelu, to jest to ogromna porażka.

A co można powiedzieć o śmierci niewinnego maluszka, do której dochodzi celowo, na skutek działań lekarza? – pisze dr Kamila Majcher, ginekolog-położnik z wieloletnim stażem, w poruszającym liście otwartym do Gizeli Jagielskiej. Przywołuje też historię Bernarda Nathansona, abortera, który porzucił aborcję i zaczął bronić życia. Poniżej całość listu.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborcja chlorkiem potasu. Co czuje dziecko?

Zastrzyk z chlorku potasu to jedna z najokrutniejszych metod aborcji. Działanie preparatu jest na tyle niehumanitarne i drastyczne, że nawet jego producenci, np. Pfizer, sprzeciwiają się wykorzystywaniu go do wykonywania wyroków śmierci na skazańcach. Tymczasem w Oleśnicy wstrzykuje się go do serc nienarodzonych dzieci, by wywołać zawał. Co zatem czuje dziecko zabijane chlorkiem potasu?Czytaj dalej    >

WSPIERAMWSPIERAM

OPIS ZDJĘCIA

Prokuratura chroni aborterów, odmawia śledztwa wobec Abotaku

W lokalu Abotak w centrum Warszawy dochodzi do procederu, który w normalnym, funkcjonującym państwie powinien zostać natychmiast przerwany przez organy ścigania. Środki poronne są tam szmuglowane i podawane matkom – nielegalnie, bez nadzoru i bez pomocy medycznej w razie komplikacji.

Jednak prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, mimo oczywistego łamania prawa przez tę pseudoprzychodnię.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Natalia Broniarczyk wspomina swoje abortowane dziecko

Nawet najbardziej zaciekłe aborcjonistki doświadczają skutków aborcji w ich własnej psychice. Natalia Broniarczyk wspomina swoje dziecko, które zabiła tabletkami poronnymi wiele lat temu. Sama zachęca inne kobiety do aborcji i przekonuje, że to “zabieg jak każdy inny”, a jednak w chwili szczerości przyznała, że wspomnienia o dziecku wracają do niej.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Nazistowska klinika aborcyjna – obóz położniczy w Waltrop-Holthausen

Zmuszanie do aborcji, segregacja rasowa, oddawanie dzieci wartościowych rasowo niemieckim rodzicom. Pierwowzór klinik aborcyjnych, w których dziecko jest zabijane nawet nie dla rzekomej ochrony życia matki, ale tak po prostu, przez czyjś kaprys. To były realia nazistowskiego obozu położniczego w Waltrop-Holthausen.

Czytaj dalej    >

WSPIERAM WSPIERAM

OPIS ZDJĘCIA

„Małżeństwa” homoseksualne w Polsce? Już jest precedens

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wymusza na Polsce zmianę przepisów, która umożliwi homoseksualistom zalegalizowanie swoich związków jako „małżeństw” homoseksualnych.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Zakaz flag LGBT w stanie Utah w USA

Walka z zalewem dewiacji seksualnych w Ameryce trwa. Od 7 maja w stanie Utah w USA wchodzi prawo, które zakazuje wywieszania flag w kolorach LGBT na budynkach administracyjnych. Zakaz flag LGBT pojawia się tuż przed nadejściem czerwca – dla zboczeńców miesiąca ich „dumy”.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Stop LGBT na Marszu Trans Pride w Poznaniu

10 maja 2025 w Poznaniu odbył się Marsz Trans Pride, reklamowany jako „Dzień Widoczności Osób Transpłciowych”. Wydarzenie pod hasłem „Tranzycja prawem, nie towarem” było promocją ideologii LGBT w jej najbardziej radykalnej odsłonie. W marszu uczestniczyło nie więcej niż 50 osób – liczba, którą mógłby pomieścić jeden autobus. Wydarzenie budzi poważne pytania o skutki ideologicznego forsowania tranzycji, zwłaszcza wśród nieletnich, wbrew zdrowemu rozsądkowi i dobru młodych ludzi. W odpowiedzi na genderowe szaleństwo Fundacja Życie i Rodzina zorganizowała kontrę Stop LGBT. W morzu propagandy pokazaliśmy prawdę o groźnej ideologii.Czytaj dalej    >

Jeśli uważa Pan, że to, co robimy, jest ważne i potrzebne, prosimy o wsparcie modlitewne i finansowe. Fundacja Życie i Rodzina podejmuje wszystkie działania za życiem, wolnością i normalnością dzięki hojności Darczyńców. Dziękujemy za każdą modlitwę, gest życzliwości i wpłatę

Serdecznie pozdrawiamy – 

Fundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Pułkownik Douglas Macgregor: USA, Trump, Putin a geopolityka i wojna

Pułkownik Douglas Macgregor: Czy Rosja jest w tarapatach?

Wideo-wywiad po angielsku z transkrypcją w języku polskim.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUN 5

Sędzia Andrew Napolitano:
Pułkowniku Macgregor, witam. Dziękuję z góry za poświęcony czas. Czy Stany Zjednoczone i NATO, za pośrednictwem swojego pełnomocnika Ukrainy, zaatakowały Rosję dronami w weekend?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Tak, niewątpliwie.

Sędzia Andrew Napolitano:
A jak znaczący był ten atak z wojskowego punktu widzenia, pułkowniku? Słyszymy opowieści, że zniszczono 40 do 50 samolotów, ale także, że zniszczono tylko cztery do siedmiu samolotów.

Pułkownik Douglas Macgregor:
Myślę, że to był w dużej mierze chwyt PR-owy, mający na celu stworzenie wrażenia, że ​​Ukraina jest w stanie kontynuować wojnę, ma jeszcze mnóstwo ducha walki i może ostatecznie zaszkodzić Rosji. Nie sądzę, aby szkody były bardzo duże. Myślę, że na Zachodzie jest to mocno przesadzone. Wszystko, co słyszysz z zachodnich mediów, takich jak BBC lub główne media w USA, jest prawdopodobnie nieprawdą lub przynajmniej mocno przesadzone. Myślę, że prawdą jest to, że zaszkodziliśmy sobie i naszym relacjom z Moskwą, o ile nadal istnieją, atakując te bombowce na płycie lotniska lub pasie startowym — w konsekwencji porozumień o ograniczeniu zbrojeń strategicznych. Myślę, że Rosjanie osiągnęli teraz zbiorowo punkt, w którym mówią, że nie można nam ufać. To, co mówimy, jest nieistotne, ponieważ prawdopodobnie nie jest prawdą. To jest prawdziwa konsekwencja tego: straciliśmy wszelką resztkową wiarygodność, jaką mieliśmy u nich w przewidywalnej przyszłości.

Sędzia Andrew Napolitano:
Odniósł się pan do tego, o co chciałem zapytać. Są skargi, że prezydent Zełenski nie poinformował prezydenta Trumpa. Ale z pewnością wysocy rangą urzędnicy CIA lub DIA, niezależnie od tego, która grupa wywiadowcza była zaangażowana w planowanie i wykonanie, musieli o tym wiedzieć. Czy to prawda, że ​​planowanie i przygotowanie zajęło 18 miesięcy — pierwszy rok pod rządami administracji Bidena i ostatnie sześć miesięcy pod rządami Trumpa?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Tego nie mogę ocenić; nie wiem. Może tak być. Pamiętajmy, że Rosja to ogromny kraj z tysiącami kilometrów granicy. Nie jest trudno ją przeniknąć, a to była ciekawa i innowacyjna metoda ataku, polegająca na użyciu ciężarówek z otwieranymi dachami do wystrzeliwania dronów. Ale widzieliśmy już takie rzeczy. Rosjanie faktycznie używali kontenerów na statkach handlowych do przewożenia pocisków, które można wystrzelić. Myślę, że doszło do strategicznej porażki wywiadu Rosji. Nie wiem, jak to jest obsługiwane, ale jestem pewien, że ktoś lub kilka osób zostanie pociągniętych do odpowiedzialności.

Sędzia Andrew Napolitano:
Generał Keane, który najwyraźniej pracuje dla think tanku bliskiego Departamentowi Obrony lub Langley, nazywa to ogromnym zwycięstwem Ukraińców i katastrofalną porażką Rosjan. Twierdzi, że Ukraińcy zatrudnili rosyjskich kierowców i inżynierów, a wszystko zostało zorganizowane w Rosji — katastrofalna porażka rosyjskiego wywiadu. Czy uważasz, że jest w tym trochę przesady CIA?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Tak, myślę, że tak. Większym pytaniem nie są tego typu dziwaczne, bezsensowne twierdzenia. Generał Keane jest inteligentnym człowiekiem, zna prawdę, ale jest na liście płac i hojnie wynagradzany w Nowym Jorku, a także w Waszyngtonie i przez przemysł zbrojeniowy za pchanie konfliktu do przodu. Lubimy mówić, że tak zwani Demokraci są za uchodźcami i otwartymi granicami, a tak zwani Republikanie są za niekończącą się wojną. W rzeczywistości wszyscy należą do jednej partii, a generał Keane służy temu interesowi. Większym pytaniem jest: jaki wpływ to wszystko będzie miało na Rosję? Jak Rosjanie będą postępować dalej? W Rosji jest wielu naprawdę wściekłych ludzi, sędziów, nie tylko urzędników, ale także ludności. Zawsze byli niezadowoleni z powolnego, celowego postępu sił rosyjskich we wschodniej Ukrainie. To również wzmacnia iluzję w Waszyngtonie, że Rosjanie nie mogą stanowić dla nas żadnego realnego zagrożenia — spójrz, ile czasu zajęło im natarcie we wschodniej Ukrainie. Brak zrozumienia szerszych celów, brak zrozumienia szerszych intencji, z których jedną jest uniknięcie wojny z nami i NATO. Problemem prezydenta Putina i jego generałów jest to, że nie mogą już tego tolerować. Muszą doprowadzić to do końca, albo ryzykują, że cała sprawa wymknie się spod kontroli, ponieważ nie wiedzą, z kim mają do czynienia. Prezydent Trump publikuje rzeczy na X i myśli, że ponieważ je mówi, są prawdziwe: „To nie jest moja wojna, ja jej nie zacząłem, nie chcę jej”. To ciekawe, ale nieistotne. Prezydencie Trump, to jest twoja wojna, jesteś naczelnym dowódcą, to twoja odpowiedzialność i tak widzą to Rosjanie i wszyscy inni. Zaczyna wyglądać albo na słabego, albo wręcz lekkomyślnego.

Sędzia Andrew Napolitano:
Jaką presję, Twoim zdaniem, wywiera się na prezydenta Putina, aby zareagował dramatycznie? Ma broń nuklearną — nie daj Boże, żeby jej użył. Rozumiem, że Rosjanie są źli — ludzie, elity, społeczność wywiadowcza, wyżsi rangą wojskowi i doradcy, którzy otaczają go codziennie.

Pułkownik Douglas Macgregor:
Prezydent Putin, jeśli w ogóle, nie jest emocjonalny. Nie znaczy to, że nic nie czuje, ale jest człowiekiem, który wcześnie nauczył się kontrolować swoje emocje. Bez wątpienia podziela gniew swojego ludu, absolutnie. Ale nie jest jak Trump, który bije się w pierś publicznie i chętnie ogłasza swoje natychmiastowe zamiary. To, co się teraz dzieje, to fakt, że mają ponad 700 000 żołnierzy na Ukrainie, dodatkowe siły na Białorusi i w granicach Rosji. Patrzy na mapę, słucha swoich dowódców i dochodzi do wniosku, że muszą posuwać się na zachód — do Dniepru nad Dnieprem, do Chersonia i ostatecznie do Odessy. Te wydarzenia, te chwyty PR z materiałami wybuchowymi na lotniskach na Syberii lub z mostem na Krym, który wbrew powszechnemu przekonaniu nie jest już tak ważny, jak kiedyś, ale nadal pozostaje symboliczny — myślę, że zrozumiał, że muszą posuwać się w tamte rejony. Taka będzie jego odpowiedź. Nie będzie składał żadnych ważnych oświadczeń, ale w ciągu najbliższego tygodnia lub dwóch będziecie świadkami znaczących ruchów wojsk, a Ukraińcy nie mogą z tym nic zrobić.

Sędzia Andrew Napolitano:
Czy natura tego ataku, z udziałem dronów przemycanych do Rosji i stamtąd uruchamianych, nosi znamiona Mossadu? Czy przypomina ci wybuchające pagery?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Pamiętajcie, że na Ukrainie jest wielu agentów Mossadu. Są zaangażowani od jakiegoś czasu. Były wczesne raporty o oficerach Mossadu, którzy mówili perfekcyjnie po ukraińsku, prowadzili operacje w ukraińskich mundurach, prowadzili operacje zastępcze itd. Byli zaangażowani od samego początku. I pamiętajcie, CIA, MI6 w Wielkiej Brytanii i Mossad są ściśle powiązane. Ich współpraca umożliwiła odsunięcie Asada od władzy. Oczywiście prezydent Turcji Erdogan odegrał kluczową rolę, ponieważ miał największą władzę w Syrii, ale mimo to byli znacząco zaangażowani. Teraz są znacząco zaangażowani w integrację byłych elementów ISIS i Al-Kaidy z tą nową stałą armią syryjską. Są zaangażowani wszędzie. Jeśli zapytasz, jak bardzo byli zaangażowani, wpadamy w spekulacje. Nie mam pojęcia, ale są zaangażowani.

Sędzia Andrew Napolitano:
Czy z Pana punktu widzenia CIA, MI6, Mossad i — zapomniałem inicjałów, przepraszam — ukraińskie służby wywiadowcze współpracują ze sobą?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Tak, SBU, to są inicjały, o których pan mówi. Są nie tylko zintegrowane z nią, ale także silnie od niej zależne. Kto zapewnia im rozpoznanie, nadzór i wynikające z tego możliwości wywiadowcze? Jesteśmy głównym źródłem. To jest problem, gdy prezydent Trump staje i mówi: „Nie chcę tego, próbowałem to zakończyć, nie chcę mieć z tym nic wspólnego”. W porządku, panie prezydencie, ale ostatecznie jest pan odpowiedzialny za wszystko i nikt panu nie uwierzy, jeśli nie podejmie pan zdecydowanych działań, aby się z tego wycofać. Jak dotąd było jasne, że prezydent Trump nie chce zmienić niczego fundamentalnego, co zrobili Biden i jego administracja.

Sędzia Andrew Napolitano:
Zastanawiam się, czy zaangażowanie CIA było integralne. Czy nie powinni być prawnie zobowiązani do uzyskania zgody prezydenta przed zrobieniem tego? Innymi słowy, czy Donald Trump wiedział o tym wcześniej?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Teoretycznie ma pan rację i może istnieć upoważnienie od poprzedniego prezydenta, do którego się odnoszą. Jeśli chodzi o prezydenta Trumpa, nie jest on kimś, kto zagłębia się w szczegóły, studiuje raporty ani nie siedzi na długich odprawach z trudnymi pytaniami. Niedawno mieliśmy incydent, w którym szczątki czterech amerykańskich żołnierzy zostały przywiezione z Litwy. Litwini niemal zorganizowali dla nich państwowy pogrzeb. Przybyli do bazy sił powietrznych w Dover, a nie było tam prezydenta Stanów Zjednoczonych, który mógłby ich powitać. Technicznie rzecz biorąc, nie musiał tam być i wysłał obecnego sekretarza obrony, Hegsetha, ale ludzie żywo pamiętają, jak Ronald Reagan przyjmował ciała po zamachu bombowym w Bejrucie. To wryło się w amerykańską pamięć i oczekiwano, że prezydent publicznie przyzna o stracie tych ludzi w dramatyczny sposób. Tak się nie stało. Zamiast tego pojechał na sponsorowany przez Arabię ​​Saudyjską turniej golfowy. Nie sądzę, aby prezydent Trump miał dużą samoświadomość. Nie sądzę, żeby rozumiał zagrożenia, a wszystko, co mogę ci powiedzieć, to że może nie wiedział i może po prostu wzruszył ramionami, mówiąc: „Tak, w porządku”, a potem poszedł dalej. To brzmi bezdusznie, ale myślę, że nie jest nierealne.

Sędzia Andrew Napolitano:
Co się stanie, gdy on i prezydent Putin znów porozmawiają? „Hej, Vlad, hej, Donald, twoi ludzie próbowali zniszczyć dużą część mojego wojska, a ty nic o tym nie wiedziałeś, no dalej”.

Pułkownik Douglas Macgregor:
Myślę, że prezydent Putin będzie uprzejmy, jak zawsze, ale nie będzie zwracał absolutnie żadnej uwagi na to, co mówi prezydent Trump. Pamiętajcie, prezydent Putin powiedział, że miał do czynienia z kilkoma prezydentami i stwierdził, że nie robiło to dużej różnicy, co mówili lub jakie wyrażali intencje. Ostatecznie, w Waszyngtonie była inna siła podejmująca decyzje, a sami prezydenci nie mieli zbyt dużego wpływu na Rosję. W Rosji prezydent ma ogromną władzę i autorytet, a jeśli coś powie, to się dzieje. Jeśli powie, że się nie dzieje, to się nie dzieje. Cała ta sprawa jest trudna do zrozumienia dla Rosjan i pozostaną uprzejmi, ponieważ taka jest ich natura, ale pójdą dalej i zrobią to, co uważają za konieczne, aby zabezpieczyć swoje granice i swój kraj.

Sędzia Andrew Napolitano:
Pozwól mi zmienić kierunek. Wspomniałeś o sekretarzu obrony Hegsethu. Myślę, że ostatnio potrząsa szabelką w sprawie Chin. Czy tam coś się dzieje, czy to tylko odwracanie uwagi?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Po pierwsze, armia USA nie jest w stanie stawić czoła dużej potędze w dużej wojnie. Całe to pojęcie, że możemy zmusić Chińczyków, Rosjan lub kogokolwiek innego do posłuszeństwa, jest bzdurą. To duży problem, ponieważ prezydent Trump i pan Hegseth uważają, że zastraszanie działa. Może zadziałać w przypadku Panamczyków lub w Afryce Środkowej, ale nie zadziała już w Azji, Europie ani na Bliskim Wschodzie. To część problemu. Po drugie, to absurd, gdy się nad tym pomyśli. Tymi taryfami nie próbowaliśmy zaszkodzić tylko Chinom, Rosji, Iranowi i innym państwom, ale także naszym sojusznikom i przyjaciołom. Wpędzaliśmy świat w chaos. Na całym świecie odbywały się spotkania, o których nie informowały media — w Singapurze i innych stolicach. Pytają: „Co zrobić z Pacjentem Zero?” Widzicie, Pacjent Zero to człowiek z pierwotną chorobą, która może zarazić i zabić każdego. Tak obecnie postrzegany jest prezydent Trump. Celem jest powstrzymanie Amerykanów. To państwo zbójeckie, które wciąż ma wystarczająco dużo siły militarnej, aby wyrządzić wiele szkód. Więc co musimy zrobić globalnie? O to chodzi w BRICS — nie tylko militarnie, ale także finansowo i ekonomicznie. Jak możemy się przed tym chronić? Jak oswoić tego wirusa? Tak jesteśmy teraz postrzegani. Myślę, że prezydent Trump jest oderwany od rzeczywistości. Nie sądzę, żeby mówiono mu prawdę i kto wie, może to nie zrobi żadnej różnicy. Bez względu na to, jak wiele szkód wyrządzają te rzeczy — cła lub groźba ich drastycznego zwiększenia — teraz chce opodatkować kapitał zagraniczny. Najniebezpieczniejszą rzeczą, jaką może zrobić, jest wyrzucenie kapitału zagranicznego ze Stanów Zjednoczonych. Potrzebujemy kapitału zagranicznego; nie powinniśmy go opodatkowywać, ale być dla niego schronieniem. Ludzie w Emiratach, Singapurze, Chinach, Japonii, Korei i gdzie indziej mówią: „Musimy wycofać nasze pieniądze”. Głupota, którą słyszysz od wszystkich w Waszyngtonie, brzmi: „Nie mają dokąd pójść, jesteśmy największym rynkiem na świecie, są szaleni”. To po prostu bzdura. Nie można oddzielić tego, co dzieje się militarnie — co jest głupie i kontrproduktywne — od tego, co dzieje się po stronie finansowej i gospodarczej. Wszystko jest ze sobą powiązane i wszystko jest złe.

Sędzia Andrew Napolitano:
Pozwólcie, że przejdę do innej problematycznej kwestii. Jak rozumiecie ruchy oporu przeciwko ludobójstwu w Gazie i ciągłą odmowę rządu Izraela, aby zezwolić na dopływ wystarczającej ilości żywności i środków medycznych do Gazy?

Pułkownik Douglas Macgregor:
Najważniejszą rzeczą dla pana Netanjahu i państwa Izrael jest nasze bezwarunkowe poparcie dla wszystkiego, co chce zrobić. To jest fundament, którego nie możemy stracić z oczu. Dopóki będziemy go w 100% wspierać, dopóki będziemy dostarczać Izraelowi wszystkiego, czego potrzebuje, aby zniszczyć ludność Gazy i Zachodniego Brzegu, zmiażdżyć południowy Liban, miejsca w Syrii, a może nawet Egipt lub gdzie indziej w regionie, nie obchodzi ich, co myślą inni. Mamy media, które są zgodne nie tylko z narracją o Ukrainie, która jest całkowicie fałszywa, ale także z narracją o Gazie i Zachodnim Brzegu, że ten projekt Wielkiego Izraela jest uzasadniony wszystkim, od tekstów biblijnych po współczesny antysemityzm. To jest nie do utrzymania z perspektywy większości świata. Nawet Brytyjczycy, którzy byli bardzo blisko Izraela, powiedzieli teraz, że jest to niedopuszczalne. Francuzi, nawet Niemcy, którzy przepraszali i dotowali Izrael przez 80 lat, mówią: „Nie, nie możemy tego kontynuować”. Świat w przytłaczającej większości zwrócił się przeciwko Izraelowi, a to nie ma znaczenia, sędzio. Czy ma znaczenie, że kraje arabskie mogą coś zrobić? Czy w Egipcie są ruchy, które rzucają wyzwanie Netanjahu? Jest ten marsz na Gazę, który ludzie w Egipcie chcą zorganizować, mając nadzieję, że sprowadzi setki tysięcy ludzi przez Synaj do granicy Rafa, aby zażądać jej otwarcia i opieki nad tamtejszymi ludźmi. Z izraelskiej perspektywy, z ich mentalnością i potęgą militarną, którą obecnie mają do dyspozycji i mogą używać bezkarnie, to jest śmieszne. Nie obchodzi ich to. Idźcie i przemaszerujcie przez Synaj. Jeśli chcecie mieć do czynienia z Izraelem, świat zdał sobie sprawę, że jest tylko jedna droga, i tak właśnie traktują wszystkich. Problemem w tej chwili jesteśmy my. Wszyscy są gotowi wystąpić przeciwko Izraelowi — nie mylmy się. Izraelczycy stali się tak popularni jak zaraza, ale dopóki będziemy stać po ich stronie, ludzie będą się od tego trzymać z daleka. Jak długo to potrwa? Nie wiemy, ale wiemy, że Izraelczycy rządzą, a świat wie, że nie mamy ani strategii, ani planu, ani osiągalnych celów, które byłyby zgodne z amerykańskimi interesami strategicznymi. Wszystko jest impulsywne u prezydenta Trumpa z dnia na dzień, ale jego impulsy nie są nawet tak ważne. Ważne jest to, że kiedy ty, jako prezydent Stanów Zjednoczonych, zdajesz sobie sprawę, że premier Netanjahu kontroluje więcej senatorów i kongresmenów niż ty, to to wszystko podsumowuje. Taka jest teraz rzeczywistość.

Sędzia Andrew Napolitano:
Czy marsz setek tysięcy Egipcjan przez Synaj wywrze presję na generała Al-Sisiego, aby zapewnił wystarczającą ilość wody, transportu i pomocy medycznej, by zapobiec śmierci dużej liczby osób?

Pułkownik Douglas Macgregor:
W bezpośrednim sensie powiedziałbym, że nie. Armia jest już gotowa do walki, naród egipski jest gotowy do walki. Generał Sisi nie chce walki, w której uczestniczymy. Jego koszmarem jest to, że jeśli zaatakuje Izraelczyków za to, co robią w Gazie, w Egipcie mogą wydarzyć się różne straszne rzeczy, a oni nie mają żadnych środków, aby obronić się przed amerykańską ofensywą militarną. Rozmawiał z Erdoganem, odbył długie i szczegółowe rozmowy z następcą tronu i z MBS w Arabii Saudyjskiej. Przygotowuje się na najgorszy scenariusz. Uważa, że ​​wojna nadejdzie w pewnym momencie i będzie musiał się z nią zmierzyć. Nie będzie działał pochopnie, aby ją sprowokować. Po raz kolejny, jak powiedzieli ambasador Freeman i inni, brakuje nam kompetencji wykonawczych. Ludzie wybrani do tego rządu nie są doświadczonymi, myślącymi ludźmi wspieranymi przez wielu starych wyjadaczy, którzy wiedzą, co robią. Nie twierdzę, że poprzednia administracja była lepsza — nadała ton i scenę wszystkiemu, co dzieje się teraz. Wielką tragedią jest to, że niewiele się zmieniło od czasu, gdy Trump objął urząd. Prezydent Trump skupia się na optyce. Wysyła oświadczenie na temat X i mówi: „To nie moja wojna, nie podoba mi się”. Myśli, że z tego wyniknie coś konkretnego. Nie sądzę, żeby rozumiał, że istnieje różnica między takimi oświadczeniami a faktycznym podjęciem działań w celu skierowania czegoś w innym kierunku. W tej administracji nie ma kompetencji wykonawczych i dlatego coraz częściej jesteśmy traktowani jak pacjent zero. Wszyscy są równie zaniepokojeni, ale także zdezorientowani.

Sędzia Andrew Napolitano:
Dziękuję za wszystko, pułkowniku. Dziękuję za analizę wszystkich tych kwestii, jakkolwiek niewygodna by ona nie była. Jesteś powiewem świeżego powietrza, ponieważ potrafisz przebić się przez mgłę PR. Dziękuję, mój drogi przyjacielu. Czekam na spotkanie z tobą w przyszłym tygodniu.

Pułkownik Douglas Macgregor:
Jasne, do zobaczenia w przyszłym tygodniu. Dziękuję, sędzio.