USA: Armia „Unii” Lincolna była bardziej zbrodnicza niż Izraelskie Siły Obronne

Armia Unii Lincolna była bardziej zła niż Izraelskie Siły Obronne

[dla młodzieży: Wojna secesyjna w latach 1861–1865 w USA. „Unia” lub „Północ”, to jankesi, demokraci) a Konfederacja lub „Południe” nie chciało z nimi… ]

Paul Craig Roberts

paulcraigroberts.org/lincolns-union-army-was-more-evil-than-the-israeli-defense-force

Niedawno ktoś przysłał mi egzemplarz książki Waltera Briana Cisco War Crimes Against Southern Civilians (Zbrodnie wojenne przeciw cywilom Południa). Dopóki nie zacząłem czytać tej książki, uważałem izraelską „armię obrony” za ostateczny przykład barbarzyństwa. Izraelczycy usprawiedliwiają strzelanie matkom i niemowlętom w głowę tym, że wszyscy Palestyńczycy są terrorystami, a niemowlęta dorosną i staną się terrorystami, a matki będą miały więcej dzieci, które również dorosną i staną się terrorystami, i że lepiej zabić matki i niemowlęta, zanim to nastąpi.

Izraelczycy to przyznają, ale jeśli goje to powtarzają, są zbywani jako antysemici. Pozostaje to więc wiedzą, którą znamy, ale której nie wolno nam powtarzać.

Najwyraźniej historycy stosują tę samą politykę wobec zbrodni wojennych zadanych cywilom Południa przez Armię Unii Lincolna, która była niczym innym jak zorganizowaną bandą szabrowników, morderców i gwałcicieli, sprawiających, że izraelska „Armia Obrony” wygląda jak życzliwi chrześcijanie.

Aż do inwazji Lincolna na Skonfederowane Stany Ameryki wojna w cywilizowanym świecie Zachodu była ograniczona do walczących. Lincoln złamał kodeks cywilizowanej wojny i prowadził wojnę przeciw cywilnej ludności Południa. Amerykanie i Brytyjczycy zastosowali tę praktykę w wojnie przeciw Japonii i Niemcom. Dzisiejsza broń nuklearna oznacza, że wojna jest totalna i prowadzona przeciw całej ludzkości. Dziś mamy sytuację, w której niezgoda między elitami dwóch krajów może doprowadzić do zagłady ludzkości.

Udokumentowane relacje w książce Cisco o wojnie przeciw cywilom Południa są przerażające. W Missouri na przykład ludność całych hrabstw została zmuszona pod karą śmierci do opuszczenia domów, przedsiębiorstw i majątków oraz przesiedlenia do Kansas. Był to precedens dla izraelskiego wypędzenia Palestyńczyków z Palestyny.

W Nowym Orleanie generał Benjamin Butler, jeden z wielu niekompetentnych i przepełnionych nienawiścią politycznych nominatów Lincolna, który nigdy nie dowodził żołnierzami, odpowiedział kobietom skarżącym się na złe traktowanie ojców, mężów, synów i braci, ogłaszając, że kobiety mają być „traktowane jak kobieta ulicy uprawiająca swój zawód”. Zaproszenie Butlera skierowane do jego żołnierzy, by gwałcili kobiety Południa, zdumiało brytyjskiego premiera lorda Palmerstona, który potępił to w przemówieniu przed Parlamentem Brytyjskim.

Tak jak wszyscy Palestyńczycy są terrorystami, tak mężczyźni Południa w miastach pod jurysdykcją Armii Unii byli rozstrzeliwani lub wieszani pod pretekstem, że wszyscy mężczyźni Południa są partyzantami wspierającymi opór Konfederacji.

Kiedy żołnierze Unii pojawiali się w południowym mieście, miasto mogło się spodziewać całkowitego ograbienia i spalenia do fundamentów. Cisco podaje przykład za przykładem.

Kiedy armia Lincolna pojawiała się na plantacji, czarne niewolnice były bezlitośnie gwałcone za to, że niewolnicy nie zbuntowali się przeciw panom, wspierając tym samym wysiłek wojenny Południa.

Wojna Lincolna przeciw Południu była wojną nienawiści. Wielu oficerów i generałów Unii było indoktrynowanymi produktami Chaty wuja Toma, propagandowej publikacji demonizującej Południe jako społeczeństwo właścicieli niewolników źle traktujących niewolników — tak jak faktycznie czynili to żołnierze Unii. Nienawiść wzniecona przez północnych abolicjonistów doprowadziła do najgorszych zbrodni wojennych w historii ludzkości.

Skorumpowani historycy, zajęci upiększaniem oficjalnej narracji, utrzymali w ukryciu prawdziwą historię tak zwanej „wojny secesyjnej”, która nie była wojną domową, lecz inwazją jednego kraju na drugi.

Gdy dorastałem na Południu, wiedzieliśmy, że nasi przodkowie straszliwie cierpieli z rąk Jankesów, ale pozostawiono nam pomniki, takie jak posągi Roberta E. Lee i Stonewalla Jacksona, które mówiły nam, że stawiliśmy opór agresji z Północy napędzanej chciwością. Północ zamierzała zmusić Południe do opłacenia swojej industrializacji poprzez taryfę Morrilla i dlatego nie pozwoliła Południu wystąpić z Unii mimo konstytucyjnego prawa do secesji.

Ale posągi zostały usunięte, wymazując publiczne odniesienia do oporu Południa wobec inwazji.

Kiedy niezwykły zbrodniarz wojenny Abraham Lincoln poszedł na wojnę przeciw Konfederacji, poszedł na wojnę przeciw Konstytucji Stanów Zjednoczonych. To Lincoln zniszczył Stany Zjednoczone stworzone przez ojców założycieli jako unię suwerennych stanów, które w ramach Konstytucji posiadały większość władzy rządzącej.

Jak Lincoln powtarzał raz po raz, jego wojna przeciw Południu była wojną o zmuszenie Południa do płacenia taryfy niezbędnej do sfinansowania industrializacji Północy. Lincoln nigdy nie powiedział, że poszedł na wojnę, aby wyzwolić niewolników — przynajmniej nie podczas wojny. Proklamacja Emancypacji była środkiem wojennym mającym wywołać bunt niewolników, który zmusiłby południowe oddziały do opuszczenia frontu i powrotu do domów, by chronić rodziny. Proklamacja dotyczyła jedynie niewolników na terenach kontrolowanych przez Południe. Jak zauważył sekretarz stanu Lincolna, proklamacja nie obejmowała żadnych obszarów pod kontrolą Unii.

Wojna Lincolna przeciw Południu wyprzedziła o stulecie wojnę Izraelskich Sił Obronnych przeciw Palestyńczykom.

Zawsze sądziłem, że upadek amerykańskiej moralności nastąpił w XX wieku, ale książka Cisco jasno pokazuje, że amerykańska moralność załamała się w latach 1860–1865 oraz w następującej po nich dekadzie Rekonstrukcji, podczas której wszystko, co miało wartość na Południu, zostało skradzione przez Północ.

Południe nie podniosło się po grabieży i bezinteresownym zniszczeniu aż do czasów po II wojnie światowej.

Wobec bezprecedensowej krzywdy wyrządzonej ludności Południa przez Waszyngton, niezwykłe jest to, że armia Stanów Zjednoczonych nie istniałaby, gdyby nie dobrowolne zaciąganie się mężczyzn z Południa. To ludzie, którzy nic nie wiedzą o swojej historii ani o udręce przodków ze strony rządu, któremu oddają życie. Jeśli to nie jest całkowita porażka świadomości historycznej, to co nią jest?

W 1863 roku, gdy generał Robert E. Lee, dowódca Armii Północnej Wirginii, dokonał pierwszej konfederackiej inwazji na terytorium Unii, zwrócił się do swoich żołnierzy:

„Obowiązki narzucone nam przez cywilizację i chrześcijaństwo nie są mniej zobowiązujące w kraju wroga niż w naszym własnym. Dowódca uważa, że nie mogłaby spotkać armii — a przez nią całego naszego narodu — większa hańba niż popełnianie barbarzyńskich okrucieństw wobec nieuzbrojonych i bezbronnych oraz bezmyślne niszczenie prywatnej własności, które naznaczyły działania wroga w naszym kraju. Trzeba pamiętać, że prowadzimy wojnę jedynie przeciw uzbrojonym mężczyznom i że nie możemy mścić się za krzywdy, jakie wycierpiał nasz lud, nie poniżając się w oczach wszystkich, których obrzydzenie wzbudziły okrucieństwa naszych wrogów, i nie obrażając Boga, do którego należy zemsta.”

Kiedy Lee poddał swoją głodującą i bosą armię, której Konfederacja nie była już w stanie zaopatrzyć, generał Unii Philip Sheridan chciał dokonać masakry poddających się żołnierzy i musiał zostać upomniany przez generała Granta. Gdy tylko Konfederacja została pokonana, republikański rząd w Waszyngtonie wysłał zbrodniarzy wojennych Unii Sheridana i Tecumseha Shermana, by zniszczyli Indian Równin. Stada bizonów zostały wybite, by pozbawić Indian pożywienia, a republikanie użyli wojny biologicznej przeciw głodującym Indianom.

Dziwne, prawda, że historycy mogą być tak skrajnie skorumpowani, twierdząc, iż Unia walczyła w imieniu czarnych, a gdy tylko wojna się skończyła, zwróciła się ku zniszczeniu innego narodu kolorowego.

Żołnierz Unii z Illinois napisał do domu, że żołnierze Unii tak znęcali się nad czarnymi z Południa, iż „wielu z nich nauczyło się nienawidzić Jankesów tak samo jak nasi południowi bracia. Armia staje się straszliwie zdeprawowana. Jak ludzie w domu będą mogli z nimi żyć po wojnie, jest — jak sądzę — kwestią otwartą. Jeśli nie zdegenerujemy się w naród złodziei, nie będzie to z braku przykładu danego przez armię Unii.”

Jedyna cywilizacja, jaka istniała w Ameryce Północnej w XIX wieku, była na Południu — i zły zbrodniarz wojenny Abraham Lincoln ją zniszczył.

A pomnik Lincolna nie został usunięty.

Przekonać, przekupić, zabić

Szanowni Państwo! 
Oto szósty w tym roku SOBOTNIK, wraz z DUCHEM CZASU. 
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd www.mtodd.pl


Przekonać, przekupić,  zabić    6/2026(760)

    

     Nasi odwieczni wrogowie zawsze preferują jedną z powyższych opcji wpływania na losy Polaków. Najłatwiej przekonać polskie barany, żeby wybrały sobie wilka na przywódcę  stada. Stąd tyle wysiłku i pieniędzy „sponsorów” włożonych w ogłupianie naszego narodu wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe, od najmłodszych, po najstarszych. 
     Gdy przywódcą kraju jest ktoś nie z nadania Berlina z Moskwą razem wziętych, to zostaje przekupstwo i dożywotni szantaż. W chwili obecnej przekupstwo na najwyższych stanowiskach nie wchodzi w grę, bo prezydent jest nieprzekupny, a „premiera” nie trzeba kupować, bo dawno został kupiony za psi pieniądz.

     Po 10 kwietnia 2010 r., już wiemy, że najskuteczniejszą metodą jest mord, z którym nawet nie trzeba się kryć, bowiem dodatkowo działa odstraszająco. 

   W tej sytuacji, porozumienie między polskim prezydentem, a szwabskim premierem nie wchodzi w grę, gdyż jest ono możliwe tylko tam, gdzie są wspólne cele, a strony mają odmienny pogląd na środki, jakimi te cele można osiągnąć.

      Prezydenta mamy Polaka, któremu leży na sercu nasze dobro. Odwrotnie jak „premierowi”, bo tę funkcję idioci powierzyli niemieckiemu namiestnikowi. Kaszubskim kundlem gardzą nawet jego mocodawcy. Z tym, że pogarda, to jedno, a policzalne  korzyści generowane nieudolnością zatrudnionych przez niego, matołów na ministerialnych stołkach, to drugie. 

Zapytaj ZUS-u

‒ Co ty na to? – spytała Małgorzata, kiedy odłożył przeczytane pismo.

‒ Jesteś dłużniczką na przeszło jedenaście tysięcy złotych – odparł DUCH CZASU.

‒ Ale jakim cudem? ZUS przecież sam potrąca mi składkę zdrowotną.

‒ ZUS? Zależy jak ten skrót rozumieć.

‒ Jak na przykład?

‒ Chociażby: Związek Uzurpatorskiej Samowoli, albo Zakład Utajnionych Skarbów.

‒ Lepiej poradź mi co robić. Z tego pisma wynika, że nad moimi rzekomymi należnościami tylko za październik 2019 r. urzędnicy pracowali aż przez siedem dni podliczając różne składki, koszty egzekucyjne, odsetki za zwłokę, na przeróżne kwoty, później zsumowane. Nic z tego nie rozumiem.

‒ I o to właśnie chodzi. Komornik też nie będzie musiał wiedzieć, co przeskrobałaś, kiedy wezwie policję, żeby cię wyprowadziła z mieszkania.

‒ Za te zmyślone długi sprzed siedmiu lat?

‒ Tak, między innymi, działa mafia.

‒ A gdybym zaproponowała, że co miesiąc uiszczę 50 zł.?

‒ Przy tym tempie naliczania odsetek za zwłokę, to już po pół roku będziesz miała dwukrotną sumę zadłużenia.

 ‒ I widmo komornika?

‒ Zapytaj ZUS-u.

Wyszarpywanie prawdy. Epstein to przecież kontynuacja.

Aleksander Rybczyński – Wyszarpywanie prawdy

polskacanada.com/aleksander-rybczynski-wyszarpywanie-prawdy

Ujawnione w ostatnich dniach dokumenty z afery Epsteina, odsłaniające sieć wpływów, okultystycznych praktyk i wykorzystywania nieletnich przez elity obiegły świat. Te wstrząsające materiały kwestionują integralność zachodniej cywilizacji, poniżają najbardziej podstawowe wartości humanistyczne. Jak to możliwe, że coś tak potwornego działo się przez dziesięciolecia w samym sercu zachodniego establishmentu?

Mało tego; bulwersujące materiały dowodowe operacji “Lolita Express” były ukrywane przez lata, trzymane w archiwach, stojących na straży zakłamania i deprawacji. Sprawiedliwymi okazują się być jedynie wybitni artyści, ale ich odważne świadectwa prawdy były odrzucane, marginalizowane i ośmieszane.

Film Stanleya Kubricka ‘Eyes Wide Shut’ w artystycznej wizji przedstawił kulturę zbrodniczego rytuału elit, za co być może reżyser zapłacił życiem – zmarł nagle, sześć dni po pokazaniu finalnego cięcia filmu. Jego dzieło zostało początkowo odrzucone przez krytyków jako chora fantazja twórcy (dopiero dziś uznawane jest za arcydzieło). Podobnie oparty na faktach i doświadczeniu usuniętego z pracy śledczego film z 2023 roku ‘Sound of Freedom’ był wyszydzony przez propagandową ‘krytykę’ jako skrajnie prawicowa fantazja i teoria spiskowa. Okazuje się, że prawdę trzeba zawsze wyszarpywać.

Przykładem tego na zaśmieconym, polskim podwórku jest twórczość Andrzeja Juliusza Sarwy, autora wybitnego dzieła, jakim jest Kwadrologia, saga rodu Białeckich.

To historia zła ciągnąca się od XIV wieku po współczesność. Cztery tomy: “Wieszczba krwawej głowy”, “Cmentarz Świętego Medarda”, “Tuman krwawej mgły” i “Syn Cienistej Strony” nigdy nie zostały przez mainstream dostrzeżone. Są ignorowane, przemilczane przez środowisko literackie.

Ale teraz, gdy ujawniono dokumenty z afery Epsteina, brzmią jak komentarz do najświeższych skandali, pokazując mechanizmy władzy i zepsucia elit.

“Zło przychodzi podstępnie, jest modnie ubrane, zna wszystkie języki, ma dobre maniery i budzi zaufanie.” Czytając te słowa trudno nie pomyśleć o tym, jak przez dziesięciolecia działał Epstein, jego towarzystwo, odurzone władzą i pławiące się w luksusach. Wiadomo, że nad wszystkim czuwali mocodawcy, opętani ideą absolutnej kontroli nad światem i zamieszkującym go “motłochem”. Ich ochroną są skorumpowani, szantażowani i bezwolni politycy, przez manipulacje i najgorsze intrygi wyniesieni na najwyższe stanowiska.

Sarwa opisuje arystokratów urządzających dzikie orgie, ofiary z dzieci praktykowane przez możnych, okultystyczne rytuały elit, tajne loże kierujące biegiem dziejów, rozpustnych monarchów i ich haremy. To nie fantazja, każda z tych informacji jest potwierdzona w przypisach, oparta na dokumentach historycznych. I nagle okazuje się, że to wszystko nie zniknęło wraz z XVIII wiekiem, że mechanizmy opisywane przez sandomierskiego pisarza w najlepsze kwitną dzisiaj, będąc potwarzą dla wszystkich, którzy zachowali choć odrobinę przyzwoitości.

Powieści Andrzeja Juliusza Sarwy są ignorowane, ostentacyjnie odsunięte z kanonu lektur, których zadaniem jest hipnotyzowanie wrażliwości, przeprowadzanie zabiegu lobotomii prawdy i eliminacja zdolności do samodzielnego myślenia. Dlaczego? Bo piętnują zło w każdym obszarze życia, opierając się na faktach historycznych, z którymi trudno dyskutować. Jak mówi sam autor: ‘Lepiej moje książki przemilczeć, bo przecież nawet mały kamyk może spowodować lawinę.

Czytając o Ludwiku XV i przepoczwarzającym się hrabim de Saint-Germain, o rewolucji francuskiej i jej bestialstwie, o magach i okultystach przy tronach władzy, o filozofach oświecenia parających się czarną magią, można zrozumieć, w jaki sposób współcześni stoczyli się na samo dno. Andrzej Sarwa demaskuje szatański plan, rozciągnięty na wieki: “Oto nasza robota posuwa się co prawda do przodu, lecz z oporami, a można by wszystko przyspieszyć. Dwa filary ma katolicka Europa – Polskę i Francję. Jeden z nich jest już prawie zrąbany i niezadługo runie, wystarczy tylko lekko dmuchnąć”. To słowa z powieści, ale mechanizm opisany przez autora działa do dziś, jak dobrze naoliwiona gilotyna.

Książki Sarwy są źródłem tajemnej wiedzy, odsłaniają kulisy historii zmierzającej do kresu. W powieściach czas traci swoją monotonną wymierność, wieki mijają jak chwila, a ulotne momenty ciążą jak wieczność. Poznajemy nie tylko prawdę o zakłamywanych, mrocznych dziejach ludzkości, ale możemy nawet dowiedzieć się, od kiedy w Polsce działa przerażająca machina oblężnicza złego, bombardująca nasze serca, rozum i sumienie.

Saga rodu Białeckich to powieść przygodowa, sensacyjny thriller i świadczący o głębokiej erudycji autora esej historyczny.

Najważniejsze jednak, że te historyczne książki są powieściami współczesnymi. Fabuła, sięgając do mało znanych, odległych faktów, opisuje aktualną rzeczywistość cywilizacji na skraju zagłady i ostatecznego upadku. Afera Epsteina to tylko kulminacja długiej historii, kolejny element układający się w mozaikę, której pełnego obrazu wolelibyśmy nie oglądać.

Wydaje się, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, ale autor ma swoją odpowiedź na pytanie o nadzieję: “Ja nie mam nadziei, ja mam pewność, bo nie mam wątpliwości, że nad naszymi losami, od początku do końca czuwa Pan Bóg, który przybędzie i wszystko naprawi. Nadzieję trzeba mieć tylko, że to zwycięstwo jest blisko. Z zastrzeżeniem, że ‘blisko’ jest pojęciem, którego nie jesteśmy w stanie zdefiniować… Patrzmy więc uważnie, by rozpoznawać znaki czasów. Bądźmy czujni i przygotowani”.

Może właśnie teraz, gdy świat ma okazję poznać przerażające fakty o elitach i ich praktykach, nadszedł moment, by sięgnąć po te książki. Wbrew tym, którzy próbują przemilczeć aferę albo wykorzystać ją jako element propagandowego perpetuum mobile, nadszedł moment prawdy. Czas, by miłośnicy literatury przestali się sugerować sztucznie tworzonym rynkiem księgarskim, stronniczymi recenzjami i promocją politycznie poprawnych wartości. Bo kiedy fikcja staje się rzeczywistością, warto ją poznać.

Aleksander Rybczyński

AR jest absolwentem historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikował ponad dziesięć zbiorów wierszy, w tym debiutancki tomik “Jeszcze żyjemy”, za który otrzymał w 1983 Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Zajmuje się także krytyką artystyczną, prozą, publicystyką, dziennikarstwem, fotografią, filmem oraz pracą redakcyjną i wydawniczą. W przygotowaniu do druku sensacyjna powieść emigracyjna “Niewidoczna strona”

=======================================

PAKIET: Saga rodu Białeckich (4 tomy) – Andrzej J. Sarwa

Cena199,99 zł

=================

więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/Saga_rodu_Bialeckich_4_tomy_Andrzej_Sarwa

========================

Jeszcze więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/publikacje-wydawnictwa-armoryka

Stefan Batory ratuje rozbitków

Trzynastego stycznia 1967 roku m/s ‘Batory’ opuścił Gdynię. Pod dowództwem kpt. ż. w. Jerzego Pszennego (1923-2019) udawał się do Kopenhagi i Londynu po duńskich i brytyjskich turystów. Miał ich zabrać w rejs wycieczkowy na wody ‘zachodnich Indii’. W dziesiątym dniu tego rejsu transatlantycki ‘wycieczkowiec’ znajdował się o 150 Mm na zachód od Wysp Kanaryjskich. W tym samym czasie na oceanie, około stu Mm na północny wschód od ‘Batorego’, rozgrywała się tragedia. Jej ofiarą padł motorowiec ‘Jacob Verolme’, spory ropo-rudowiec wielkości porównywalnej z naszymi ówczesnymi ‘Ziemiami’, tj. o nośności dwudziestu paru tysięcy ton, który często zawijał do polskich portów. Jego załoga liczyła czterdzieści parę osób, a kapitanem statku był W. D. Kruyer.

W brazylijskim porcie Vittoria zbiorniki ‘Jacoba Verolme’ zostały opróżnione z ropy; statek zabrał następnie przeznaczony dla holenderskich hut ładunek rudy żelaza. Był to ładunek niebezpieczny: ciężka ruda nie wypełniała sobą całej przestrzeni ładowni, co groziło przesunięciem się ładunku w czasie sztormu. Nadto niektóre ładownie statku pozostawały puste, jako że ruda jest znacznie cięższa od ropy. W czasie rejsu zaszła konieczność wykonania w jednej z pustych ładowni małej naprawy z użyciem aparatu spawalniczego. Dwudziestego drugiego stycznia, zaraz po śniadaniu, zajęli się tym czwarty mechanik i jeden ze smarowników z załogi ‘holendra’. W pewnym momencie pozostałą załogę statku postawił na nogi potężny wybuch w ładowni, w której pracowali obaj wspomniani ludzie. Statek zatrząsł się i zakołysał; w niebo strzeliły języki ognia. Po chwili ze zrujnowanej wybuchem, płonącej ładowni z trudem wypełzł ciężko ranny człowiek, w którym rozpoznano smarownika. Obawiano się, że nieszczęsny mężczyzna przypłaci pracę z palnikiem w nie do końca odgazowanej ładowni całkowitą utratą wzroku. Drugi członek załogi, czwarty mechanik, zginął na miejscu. Statek doznał poważnego uszkodzenia poszycia dna. Do kadłuba zaczęła wdzierać się woda; masowiec znacznie przechylił się na jedną z burt. Ciężki ładunek zaczął się niebezpiecznie przesuwać. Kapitanowi Kruyerowi nie pozostało nic innego, jak tylko zarządzić opuszczenie pokładu skazanego już na zatonięcie ‘Jacoba Verolme’. Szybko zwodowano cztery szalupy i ewakuowano wszystkich żyjących członków załogi masowca. Tymczasem statek w pewnym momencie przestał się przechylać i pozostał w niecodziennym położeniu.

W niedzielę 22 stycznia 1967 roku radiostacja ‘Batorego’ odebrała nadany przez radiotelegrafistę tonącego ‘Jacoba Verolme’ sygnał SOS. Kapitan Pszenny natychmiast zarządził zmianę kursu. Wycieczka zmieniła się w wyścig z czasem: chodziło przecież o ratowanie życia ludzi. Motorowiec ruszył całą naprzód, a dysponował dwoma wielkimi dieslami o niebagatelnej mocy ponad dwunastu tysięcy KM, mogąc rozwijać w razie potrzeby prędkość do osiemnastu węzłów. Każdy obrót obu śrub zbliżał transatlantyk do oczekujących ratunku Holendrów.

Odebrane wezwanie pomocy i natychmiast podjęte przygotowania do akcji ratunkowej oczywiście zelektryzowały pasażerów statku. Na pokładzie podniesiono bomy nad drugą ładownią; za burtę wywieszono specjalne siatki, mające pomóc rozbitkom wejść z łodzi na pokład liniowca; do zwodowania przygotowano też motorówkę transatlantyka.
Od tej chwili pasażerowie nie schodzili z pokładu. Poszły w ruch wszystkie posiadane przez nich lornetki. Z początku myślano, że to rutynowy alarm ćwiczebny ‘człowiek za burtą!’ i poszukiwano na powierzchni morza bojki, mającej imitować tego ‘człowieka’. Jednak wkrótce oficer rozrywkowy liniowca, w porozumieniu z kierownictwem statku, ogłosił przez okrętową rozgłośnię, że tym razem to nie są ćwiczenia i ‘Batory’ naprawdę idzie na pomoc rozbitkom. Teraz wypatrywano już nie bojki, a szalup z Holendrami. Każdy chciał dostrzec je pierwszy. Tego samego chciała też załoga. Na statku ogłoszono alarm, ze zdwojoną czujnością pracowali obserwatorzy. Szalupy dostrzeżono około czternastej czasu pokładowego. Uwijał się nad nimi samolot – amerykańska wojskowa maszyna z bazy na Azorach. Samolot przeleciał nad ‘pasażerem’, a po chwili wyskoczyli z niego na spadochronach dwaj komandosi w strojach płetwonurków. Wyłowiono ich do jednej z dwóch bliższych statku szalup, na której znajdował się ciężko poszkodowany smarownik z ‘Jacoba Verolme’. Polski liniowiec był już tuż-tuż; przy wspaniałej (na szczęście) pogodzie rozpoczęto wyciąganie rozbitków z szalup. Błyskawicznie zwodowano motorówkę ‘Batorego’. Dowodził nią starszy oficer statku, kpt. ż. w. Krzysztof Meissner (1931-2020), a zadaniem załogi było przyholowanie do burty ‘pasażera’ najbardziej oddalonej łodzi ‘holendra’. Znajdowało się w niej tylko dwóch, skrajnie wyczerpanych rozbitków; pomoc nadeszła w sam czas! Podejmowanych z łodzi rozbitków wciągano na statek przez otwartą furtę garażową ‘Batorego’. Pasażerowie polskiego liniowca, wśród których byli zarówno znający morze od podszewki Brytyjczycy, jak i potomkowie Wikingów Duńczycy, obserwowali działania kapitana Pszennego z uznaniem. Rozbitków z przewróconego ‘holendra’ przyjmowali przy otwartej furcie garażowej dwaj lekarze – etatowy z ‘Batorego’ i jeszcze jeden, podróżujący akurat na liniowcu jako turysta. Pomagały im pielęgniarki i steward szpitalny. Wszyscy rozbitkowie oraz obaj komandosi bezpiecznie znaleźli się na motorowcu. Podniesiono z wody na pokład również wszystkie cztery szalupy ‘Jacoba Verolme’. Na ‘Batorym’ natychmiast fachowo zajęto się rannym smarownikiem. Groziła mu, jak wspomniano, całkowita utrata wzroku, ale Holender miał swój łut szczęścia w nieszczęściu. Rannego należało jak najszybciej przekazać w ręce lekarzy na lądzie, więc statek ‘z kopyta’ ruszył ku najbliższemu lądowi, to jest na Wyspy Kanaryjskie. Agent armatora w Las Palmas poinformował przez radio kapitana Pszennego, że liniowiec może wejść do portu w Santa Cruz de la Palma. Zaalarmowane przez Polaków hiszpańskie władze stanęły na wysokości zadania, robiąc wszystko, co było w ich mocy, by uratować wzrok rannemu. Pędząc co sił w maszynach transatlantyk dotarł do celu; 23 stycznia o wpół do drugiej w nocy czasu miejscowego polski transatlantyk wszedł na redę portu. Rannego Holendra błyskawicznie wyokrętowano na motorówkę portową i bez przeszkód przewieziono do miejscowego szpitala, gdzie poddano go leczeniu. Dzięki wspaniałej pracy wielu ludzi smarownik nie został ociemniałym na resztę życia. Po wyokrętowaniu rannego pokład ‘Batorego’ po kolei opuścili pozostali członkowie załogi holenderskiego masowca. Polscy marynarze przyjęli i ugościli kolegów serdecznie; niejeden z nich na pewno zachował liniowiec i jego załogę we wdzięcznej pamięci. Przed opuszczeniem ‘Batorego’ kapitan ‘Jacoba Verolme’ mocno uścisnął dłoń kapitana Pszennego.

Z redy kanaryjskiego portu nasz liniowiec ruszył do Port of Spain na Trynidadzie. Po drodze radiooficer statku odebrał dwie, prawie jednobrzmiące depesze z serdecznymi podziękowaniami za ratunek. Jedną przysłał kapitan Kruyer, drugą – uratowany smarownik. Na Trynidadzie z pokładu ‘Batorego’ zeszli, serdecznie pożegnani, dwaj amerykańscy komandosi. Tak zakończyła się ta znakomita akcja polskiego transatlantyka. Jego kapitan, wszyscy oficerowie i cała reszta załogi wspaniale zdali niełatwy egzamin.

NIE dla strefy buforowej pod szpitalem na Zaspie! Mordercy dzieci. [Loża ??]

NIE dla strefy buforowej pod szpitalem na Zaspie!

Zarządcy szpitala św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku chcą wprowadzić pod swoją lecznicą tzw. strefę buforową. Chodzi o zakaz modlitwy oraz jakichkolwiek działań w obronie życia dzieci – na terenie placówki oraz w jej bezpośrednim pobliżu.

Strefa buforowa ma zapewnić spokój aborterom, którzy w murach szpitala na Zaspie wykonują liczne aborcje, a w niektórych przypadkach zabijają dzieci zastrzykami z chlorku potasu jeszcze przed samym „przerwaniem ciąży”.

Piszemy do Dariusza Kostrzewy, Prezesa spółki Copernicus, która zarządza szpitalem św. Wojciecha, aby zaprzestał bezprawnych działań wobec obrońców życia.

A zamiast zakazywać modlitw i pikiet prolife – niech spowoduje, że szpital przestanie robić aborcje!

===========================

– Treść petycji

Panie Prezesie!

Stanowczo protestuję przeciw bezprawnym działaniom, jakich dopuszcza się Pan wobec obrońców życia gromadzących się regularnie pod szpitalem św. Wojciecha na Zaspie. Próby ograniczania prawa do wolności słowa, zgromadzeń oraz praktyk religijnych – są niezgodne z polskim porządkiem konstytucyjnym, łamią także zapisy konkretnych ustaw, jak choćby ustawy Prawo o zgromadzeniach.

Nie ma Pan prawa tworzyć wewnętrznych regulaminów spółki, które łamią zapisy polskiej Konstytucji.

Także – nie ma Pan prawa zabraniać ludziom dobrej woli bronić zabijanych dzieci. Tylko w 2025 roku w zarządzanej przez Pana placówce 27 dzieci zginęło na podstawie wadliwej prawnie i nagannej moralnie „przesłanki psychiatrycznej”. Pięcioro maluchów przed samym „przerwaniem ciąży” dostało zastrzyk w serce, aby po aborcji nie urodziły się żywe. W podobny sposób zabijali polskie dzieci Niemcy w obozach zagłady – z tą różnicą, że zamiast chlorku potasu stosowali roztwór fenolu. Czy naprawdę chcecie nawiązywać do najgorszych wzorców z historii XX wieku?

Wbrew temu, co Pan twierdzi, wszystkie te dzieci były pacjentami szpitala św. Wojciecha. Jednak zamiast opieki medycznej – dostały śmierć! Co więcej, ginęły w niewyobrażalnych bólach. Wzruszanie ramionami i mówienie, że nie wie Pan, co czuły te dzieci – nie zmniejsza ich cierpienia!

Jest oczywiste, że wobec tak okrutnych praktyk – ludzie sumienia będą protestować i modlić się o zatrzymanie zbrodni aborcji. Nie ma Pan prawa w jakikolwiek sposób utrudniać im obecności pod miejscem kaźni niewinnych dzieci.

Wzywam Pana do odstąpienia od prób tworzenia wokół szpitala na Zaspie strefy buforowej. Zamiast wyganiać obrońców życia – skończcie robić aborcje!

– Podpisz petycję

PODPISY: 246

Dziękujemy….

Twój podpis został dodany.

← NĘKANY ZA OBRONĘ ŻYCIA! WYRAŹ POPARCIE DLA PRZEŚLADOWANEGO KSIĘDZA!

Chcą, by rzeź na Zaspie była bezkarna! NIE dla strefy buforowej.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Na końcu tego maila znajdzie Pan bardzo pilną petycję do podpisania.

Ale najpierw szokująca wiadomość: W szpitalu na Zaspie w Gdańsku w całym 2025 r. aż pięcioro dzieci zostało zabite zastrzykiem w serce, aby nie urodziły się z aborcji żywe. W sumie aż 27 dzieci straciło życie na „świstek od psychiatry”.

Tymczasem zarząd szpitala zdecydował, że zamiast skończyć z zabijaniem dzieci w podległej mu placówce – wprowadzi strefę buforową wokół szpitala i wygoni stamtąd obrońców życia…

Wspieram

Lekarze nie czują się komfortowo – oto argument przeciw modlitwie prolife pod szpitalem. Ordynator Oddziału Ginekologii i Położnictwa, aborter Maciej Socha mówi, że protest przeciw aborcji nie podoba się jego zespołowi: „utrudnia im to pracę” – to dokładnie jego słowa.

Dyskomfort aborterów ma być dziś pretekstem do ograniczania konstytucyjnych wolności – do praktyk religijnych, do zgromadzeń i wolności słowa. Zamiast przestać zabijać dzieci, szpital chce wygnać spod okien ich obrońców.

Dziś widmo proaborcyjnej cenzury to już nie tylko media społecznościowe, platformy w Internecie czy aroganckie dyrektywy płynące z Brukseli. W Gdańsku chcą zdusić prawdę nawet na ulicy.

Wspieram

Szanowny Panie,

Jesteśmy w krytycznym momencie. Właśnie teraz władze szpitala na Zaspie sprawdzają, czy wobec ich bezprawnych działań będzie jakikolwiek opór. Bo może nie będzie i mogą sobie robić, co chcą…?

Dlatego z całego serca proszę Pana o podpisanie petycji do Dariusza Kostrzewy – Prezesa spółki Copernicus, która prowadzi lecznicę na Zaspie – aby zaprzestał bezprawnych działań na rzecz utworzenia tam strefy buforowej.

Petycja jest do podpisania w linku: https://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-strefy-buforowej-pod-szpitalem-na-zaspie.

Prezes Dariusz Kostrzewa to ten sam, który twierdził, że poczęte dzieci nie są pacjentami szpitala, bo do niego „nie przychodzą”.

I ten sam, który mówił, że nie wie, co czuje dziecko zabijane chlorkiem, bo nikt mu nigdy nic nie wstrzyknął do serca.

Niech usłyszy, że zamiast tworzyć strefę buforową i nękać proliferów, powinien natychmiast spowodować, że szpital przestanie zabijać dzieci.

Gdy już podpisze Pan petycję, proszę koniecznie przesłać link do niej dalej.

Każdy głos się liczy, gdy chcą nas wszystkich uciszyć.

Nie pozwólmy im.

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja Godek
Kaja GodekFundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Najbliższy Publiczny Różaniec na Zaspie 15 lutego o 12-tej – jak w każdą III niedzielę miesiąca. Do tego czasu potrzeba jak najwięcej podpisów pod petycją:

 https://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-strefy-buforowej-pod-szpitalem-na-zaspie

Bardzo proszę o podpis i podanie linku także innym osobom.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Friday Funnies: Hissy Fits [nie bój się ! to MEM-y]

Friday Funnies: Hissy Fits

and other emu stories

DR. ROBERT W. MALONE FEB 6






Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support our work, consider becoming a paid subscriber.

Upgrade to paid













Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share









AMAZON REVIEWS – They never lie…



“You be nice chicken”

Luckily for us, we don’t own this kind of emu…


It turns out the Charleston, WV, is way colder than Virginia!

Glad to be driving home today!


USA tną pomoc dla zboków. Koniec finansowania aborcji i ideologii gender

USA tną pomoc zagraniczną.

Od lutego koniec finansowania

aborcji i ideologii gender

6.02.2026 .tysol/usa-tna-pomoc-zagraniczna-koniec-finansowania-aborcji-i-ideologii-gender

Stany Zjednoczone obejmą niemal całość niemilitarnej pomocy zagranicznej nowymi ograniczeniami. Z programów finansowanych przez USA zniknie wsparcie dla aborcji, ideologii gender oraz polityk DEI. Nowe regulacje mają wejść w życie 26 lutego 2026 roku

USA

USA / fot. FreePik

Stany Zjednoczone wprowadzają daleko idące ograniczenia w niemilitarnej pomocy zagranicznej. Nowe regulacje wykluczają finansowanie aborcji, ideologii gender oraz programów różnorodności, równości i włączenia (DEI). Zmiany ogłosił Departament Stanu, publikując trzy akty obejmujące niemal całość tego rodzaju wsparcia.

Zapowiedź podczas Marszu dla Życia

Decyzję poprzedziła zapowiedź wiceprezydenta JD Vance’a wygłoszona podczas Marszu dla Życia w Waszyngtonie. Polityk mówił wówczas o „historycznym rozszerzeniu” Mexico City Policy – zasad wprowadzonych po raz pierwszy za prezydentury Ronalda Reagana, zakazujących finansowania organizacji promujących aborcję poza granicami USA.

Cztery dni później Departament Stanu przedstawił szczegóły regulacji. Ograniczenia obejmą wszystkie niemilitarne programy pomocy zagranicznej o łącznej wartości około 30 mld dolarów.

Aborcja, gender i DEI bez wsparcia

Nowe przepisy eliminują także finansowanie działań związanych z ideologią gender oraz politykami różnorodności, równości i włączenia. W dokumencie wskazano, że ideologia gender „zastępuje biologiczną kategorię płci koncepcją zmiennej, subiektywnej tożsamości”.

Regulacje zakazują wspierania m.in. warsztatów, wydarzeń czy produkcji filmowych promujących tę ideologię. Ograniczenia obejmą również pomoc bilateralną oraz agendy ONZ, które – aby otrzymać środki z USA – będą musiały wykluczyć z programów promocję aborcji, ideologii gender oraz DEI.

Poparcie amerykańskich biskupów

Zmiany pozytywnie oceniła Konferencja Episkopatu Stanów Zjednoczonych. W opublikowanym oświadczeniu biskupi podkreślili:

Popieramy solidne finansowanie autentycznej pomocy zagranicznej, która ratuje ludzkie życie i afirmuje życie, oraz z uznaniem przyjmujemy nowe polityki, które zapobiegają kierowaniu pieniędzy podatników do organizacji zajmujących się kolonizacją ideologiczną oraz promujących aborcję lub ideologię gender za granicą.

Wejście w życie i wcześniejsze cięcia

Nowe regulacje mają wejść w życie 26 lutego 2026 roku, o ile nie zostaną zablokowane na drodze prawnej. Ogłoszone zmiany nie obejmują obowiązujących grantów, które już wcześniej zostały znacząco ograniczone.

W 2025 roku anulowano 87 proc. dotacji nadzorowanych przez USAID – agencję rozwojową USA, która została następnie włączona do Departamentu Stanu.

Pacjent opłacalny, to pacjent chorujący do końca życia

Pacjent opłacalny, to pacjent chorujący do końca życia

6 lutego 2026

“My jesteśmy populacją, cywilizacją, zatrutą. Korzyść z chorób przewlekłych, czyli dożywotniego leczenia, jest tak ogromna, że im się to opłaca.

Nie opłaca im się przekierować nauki w tę stronę, żeby znaleźć przyczynę choroby i czynniki ryzyka, wyeliminować je i wyleczyć pacjenta tak, żeby był zdrowy do końca życia.

Toksyny w żywności, toksyny w powietrzu, toksyny, które są wiązane z technologiami medycznymi (…) toksyny pochodzenia niejatrogennego, czyli pochodzące z zaleceń współczesnej medycyny”.

_________________________________________________

TAJEMNICE GRENLANDII

TAJEMNICE GRENLANDII

TAJEMNICE GRENLANDII

Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/aktualnosci/tajemnice-grenlandii

Jak pisałem w książce „Przewodnik po piekle”, wydanej w roku 2025, „nie milkną echa niedawnej wypowiedzi Donalda Trumpa o planach ‘zaopiekowania się’ Kanałem Panamskim i chęci zakupu Grenlandii, traktowanych z początku przez wielu z przymrużeniem oka, a chciałbym przypomnieć, że już w połowie ubiegłego roku pochylałem się nad tym zagadnieniem w jednym z felietonów.

Wyrażałem wówczas swoje spostrzeżenia na temat dokonującego się na naszych oczach przebiegunowania świata w odniesieniu do postępującej zmiany kierunków przepływu węglowodorów i transportu dóbr wszelkich w ogóle. Oczywiście, wszystko to ma ścisły związek z konfliktami zbrojnymi, a w dużej mierze wręcz wojnami, toczonymi w kilku regionach naszego globu. W ciągu półrocza nie tylko nie ustały, ale rozlewają się na coraz większe obszary.

W związku z tymi roszadami na geopolitycznej mapie świata, południowe trasy stają się coraz mniej opłacalne dla takich państw, jak Rosja czy Chiny. Z tego powodu, od dłuższego już czasu Rosja inwestuje w tzw. Północną Drogę Morską, wzdłuż rosyjskiego wybrzeża Arktyki. Rosjanie zapowiedzieli, że już w roku 2030 droga ta, która obecnie dostępna jest tylko dziewięć miesięcy w roku, będzie czynna dla ruchu między Atlantykiem i Pacyfikiem przez cały rok. Bardzo poważnie rozbudowują flotę lodołamaczy o napędzie atomowym, budują porty przeładunkowe i magazyny gazu.

Taki szlak skróciłby transport między Azją i Europą o 30%, a liczba korzystających z niego statków byłaby wielokrotnie wyższa od pływających dziś przez Kanał Sueski. Projekt ten ma też ogromne znaczenie militarno-strategiczne. Arktyka, to obszar wokół Bieguna Północnego, który obejmuje zarówno Ocean Arktyczny, jak i najdalej na północ wysunięte tereny tzw. „Arktycznej Piątki”, czyli Rosji, Kanady, USA, Danii i Norwegii. Jak wskazuje analiza waszyngtońskiego Instytutu Arktyki ‘podczas, gdy Arktyka tradycyjnie charakteryzowała się dobrą współpracą i niewielkimi napięciami, sytuacja ta ulega zmianie. Raport amerykańskiego Congressional Research Service (CRS) na temat Arktyki dowodzi, że Arktyka jest coraz częściej postrzegana, jako obszar geopolitycznej rywalizacji między USA, Chinami i Rosją’.

W ostatnich dniach grudnia 2023 roku amerykański Departament Stanu poinformował, że Stany Zjednoczone zamierzają rozszerzyć zewnętrzne granice swojego szelfu kontynentalnego. Według Wikipedii, „szelf stanowi podwodne przedłużenie kontynentów i wyznacza granicę ich powierzchni, jak również przybliżoną granicę wpływu morza na kontynent”.

Do sporu w tej sprawie doszło podczas sesji Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego – agendy ONZ zajmującej się zasobami w rejonie oceanów będących poza jurysdykcją państwową, która odbyła się w marcu 2024 roku, w Kingstone, na Jamajce. Rosyjski minister Spraw Zagranicznych wydał wtedy oświadczenie, według którego Rosja nie będzie uznawała powiększonych jednostronnie przez USA granic szelfu kontynentalnego, wbrew zasadom i procedurom ustalonym w 1982 r. przez Konwencję ONZ o prawie morza.

Zmiany te nie tylko redukują znaczenie i wpływ Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego, ale też zwiększają obszar amerykańskiego stanu posiadania o milion kilometrów kwadratowych. Co zrozumiałe, decyzja taka nie pozostaje bez związku z północnym szlakiem oceanicznym. Powstało tym samym kolejne, bardzo niebezpieczne zarzewie konfliktu i to w zupełnie nie zauważanej przez media Arktyce.

Należy też dodać, że od pewnego czasu Rosja i Chiny prowadzą zaawansowane rozmowy dotyczące perspektyw współpracy z krajami niearktycznymi z rozszerzonego składu BRICS dla określenia wspólnych interesów państw tego układu w zakresie logistyki w tym regionie, a co dla wielu osób może wydać się zaskakujące, programy polarne mają w swoim portfolio Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska i Iran.

Wspominałem też, że „pomysł zakupu terenów Grenlandii Trump formułował już podczas swojej poprzedniej kadencji, co nie trafiło wówczas na podatny, nomen omen, grunt. Obecnie sytuacja się zmienia, ponieważ grunt z wolna mięknie. Oczywiście, w znaczeniu ściśle politycznym, bo w sensie geologicznym ponad 80% jego powierzchni nadal pokrywa lód, a pod nim kryją się niezliczone bogactwa naturalne. Amerykańskie media sugerują, co prawda, że właśnie o te pokłady mineralne toczy się gra, choć jest to przecież w tym wszystkim, by użyć adekwatnego określenia, zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Grenlandia, do roku 1953 była duńską kolonią, jednak od tego czasu wiele się tam zmieniło. W roku 1979 duński parlament przyznał jej autonomię, a trzy lata później mieszkańcy tej największej na świecie wyspy opowiedzieli się w referendum za wystąpieniem z Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, co stało się w roku 1985.

I tak, Grenlandia, w przeciwieństwie do Danii, nie jest dziś członkiem Unii Europejskiej, a choć historycznie i politycznie związana jest z Europą, to geograficznie znajduje się w Ameryce Północnej. W roku 2008, w wyniku kolejnego referendum, jej autonomia została poszerzona. Rządowi Grenlandii przekazano ponad 30 obszarów, w tym kwestie polityki morskiej, czy zasobów naturalnych. Zgodnie z projektem konstytucji, który opublikowano w kwietniu 2023 roku, Grenlandia zyskuje możliwość zawierania korzystnych dla siebie umów, na przykład o wolnym stowarzyszeniu, a jej elity mając świadomość rosnącego znaczenia na arenie międzynarodowej, pomimo braku spektakularnych sukcesów gospodarczych, próbują zwiększać swe wpływy polityczne w dyskusjach z Kopenhagą.

Dodać warto, że rdzenna ludność, czyli Inuici, stanowiący blisko 90% populacji, mają ścisłe więzi ze swymi pobratymcami z Kanady, co dodatkowo ogranicza potencjalne aspiracje strategiczne Unii Europejskiej wobec Grenlandii. Ponadto, Stany Zjednoczone od dawna mają już tam swoją bazę wojsk powietrznych z systemem wczesnego ostrzegania przed pociskami balistycznymi, z której korzysta również dowództwo amerykańskich sił kosmicznych. 

W pierwszym tygodniu stycznia, w tej właśnie bazie w Thule, wizytę złożył najstarszy syn Donalda Trumpa i choć oficjalnie poleciał w ten rejon świata turystycznie, by nagrać przy okazji materiał filmowy do swego podcastu, to przecież moment, w którym to się stało, nie był dziełem przypadku. Donald Trump Jr jest już od dłuższego czasu prominentnym graczem w ruchu politycznym swego ojca. Prezydent -elekt nie krył zresztą tego umieszczając na swoim koncie społecznościowym nagranie samolotu z napisem TRUMP, lądującego w stolicy kraju – Nuuk, pośród ośnieżonych gór, z podpisem: ‘Don Jr. i moi przedstawiciele lądują na Grenlandii’. A później dodając, że ‘przyjęcie było świetne. Oni i Wolny Świat potrzebują bezpieczeństwa, ochrony, siły i POKOJU! To umowa, która musi dojść do skutku. MAGA. SPRAW, BY GRENLANDIA ZNÓW BYŁA WIELKA!’. Dla wzmocnienia efektu, Trump przeprowadził jeszcze rozmowę telefoniczną z mieszkańcami wyspy.

Najistotniejszym, w mojej opinii, jest aspekt militarny tej rozgrywki. I nie jest to nagły ‘wyskok’ Trumpa, jak chcieliby to postrzegać niektórzy, a konsekwentna realizacja amerykańskiej strategii, którą prezydent-elekt wykorzystuje umiejętnie dla celów politycznych. Już 1 października 2023 roku, zarządzanie wojskową bazą Thule, obecnie przemianowaną na Pituffik, przejęła grenlandzka firma Inuksuk.  Jej nazwa, w języku Inuitów, to rodzaj znaku lub rzeźby zbudowanej z kamieni, która nie tylko ma znaczenie duchowe i jest wpisane w inuicką mitologię, ale służy przede wszystkim, jako punkt orientacyjny, czy drogowskaz kierujący do terenu łowieckiego. W największym skrócie oznacza ‘tu byłem’. A, zatem, firma zaznaczyła wyraźnie ten obszar jako inuicki, choć działający dla inwestora amerykańskiego. Waszyngton przeznaczył na potrzeby Grenlandii, w ramach kontraktu określonego na razie do roku 2035, blisko 28 miliardów koron duńskich (około 16 mld złotych).

Duński rząd ocknął się dopiero po ostatniej wypowiedzi Trumpa, w której po raz kolejny odwoływał się on do kwestii bezpieczeństwa i zaledwie w kilka godzin po niej duński minister obrony Troels Lund Poulsen ogłosił, że ‘Kopenhaga zainwestuje miliardy duńskich koron w poprawę obronności kraju’, jednak trudno zakładać, żeby Dania była zdolna konkurować na tym polu ze Stanami Zjednoczonymi.

Baza, która ma być rozbudowywana, służy Dowództwu Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej do wykrywania i przechwytywania pocisków rosyjskich w potencjalnym konflikcie z tym państwem. Będzie wkrótce największą siedzibą bombowców strategicznych i samolotów patrolowych P-8A Poseidon monitorującym ruchy rosyjskich okrętów podwodnych. Najprawdopodobniej, w związku z obecną sytuacją międzynarodową, Pentagon powróci też do koncepcji z lat 60. XX wieku, kiedy zakładano, w ramach projektu „Iceworm”, umieszczenie w lodowych tunelach Grenlandii 600 pocisków średniego zasięgu Minuteman, w wersji Iceman. Niewykluczone jest także rozlokowanie na wschodnich wybrzeżach Grenlandii hipersonicznych systemów rakietowych dalekiego zasięgu „Dark Eagle”, zdolnych do rażenia celów w rosyjskich regionach arktycznych, w Archangielsku, Krasnojarsku, czy Omsku. I o to toczy się gra”.

W świetle tych manewrów wokół Grenlandii lepiej można dziś zrozumieć chęć porzucenia przez Trumpa niektórych agend ONZ, jak choćby tych, które dotąd wiązały USA prawem morza. Ale, czy Amerykę stać będzie na odtworzenie na Grenlandii projektu „Iceworm”?

Polecam obejrzenie i wysłuchanie tego, co o tym mówi mieszkający w USA znany polski komentator i twórca internetowy Andy Choinski w nagraniu „Tajemnice Grenlandii. Camp Century – tajne miasto pod lodem”

Sławomir M. Kozak

jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się – https://buycoffee.to/s.m.kozak   

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

08.02.2026 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

04/02/2026 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18-tej Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

===================================

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata.

To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie: 

 Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich.

Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców.

Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Maski zdjęte: Akta Epsteina odsłaniają izraelską kontrolę i sieć szatańskich elit.

Dugin: Maski zdjęte: Akta Epsteina odsłaniają izraelską kontrolę i sieć szatańskich elit.

„Obudziliśmy się w innym świecie.”

5 lutego 2026 arktosjournal.com/p/masks-off-epstein-files-expose-israeli

[Ludzie się skarżą, że programy tłumaczące odmawiają tłumaczenia. Że takie anty-semitnictwo. Ależ – poproś GROK’a, on w paręnaście sekund daje wynik. Nie sprawdzam z oryginałem – „wierzę Grokowi” MD]

============================================================

Poniższy transkrypt pochodzi z najnowszego wykładu prof. Aleksandra Dugina w programie Radio Sputnik Escalation Show:

Prowadzący Radio Sputnik, Escalation Show:

Departament Sprawiedliwości USA w końcu opublikował listy Epsteina: 3 miliony plików, które dziennikarze teraz aktywnie przeszukują. Niektóre rzeczy wyglądają strasznie, inne komicznie – zwłaszcza gdy pojedyncze nazwiska wyrywa się z kontekstu. Znaleźli tam Żyrinowskiego, Lenina, a nawet postacie z filmów i kreskówek.

  • Aleksandrze, w zeszłym roku wspominałeś, że Twoje imię pojawiło się w jednej z korespondencji. Jak podsumować całą tę historię i jak ją interpretować, skoro informacja rozchodzi się błyskawicznie zarówno w rosyjskich, jak i zagranicznych mediach?

Aleksander Dugin: Moim zdaniem nie należy bagatelizować tego, co się dzieje. Globalna sieć pedofilska zaangażowana w tortury, gwałty, morderstwa, a nawet kanibalizm i „czarne msze” właśnie została zdemaskowana.

Ta sieć obejmowała elity obu amerykańskich partii – od George’a Busha seniora po Baracka Obamę, Clintonów i Billa Gatesa. Ich własny udział, a także udział wielu europejskich liderów w tej strukturze został potwierdzony.

Wielu z nich teraz ustępuje, bo przynależność do wewnętrznego kręgu Epsteina i wizyty na jego wyspie to w zasadzie całkowita kompromitacja dla każdego polityka, postaci publicznej, naukowca, myśliciela, filozofa, ekonomisty czy biznesmena. W istocie – znajomość z Epsteinem, Ghislaine Maxwell i ich otoczeniem w jakiejkolwiek formie równa się przyznaniu do działalności przestępczej.To jest ekstremalnie poważne. Po pierwsze: najważniejsze jest to, że współczesna zachodnia elita jest tak zdegenerowana moralnie, że nikt na Zachodzie nie ma już prawa pouczać własnego społeczeństwa ani dyktować czegokolwiek innym narodom. Ci degeneraci – pedofilska, liberalna, globalistyczna elita – po prostu nie mają prawa otwierać ust. Uważam, że jest niemoralne prowadzić z nimi jakiekolwiek negocjacje albo siedzieć przy jednym stole z ludźmi splamionymi „listą Epsteina”. Ludzie, którzy szanują własną godność, nie mogą znajdować się w tej samej przestrzeni co ci, którzy tę godność jawnie depczą. To kwestia honoru: osoby z listy Epsteina całkowicie utraciły prawo do szacunku i możliwość kontaktów z przyzwoitymi ludźmi. W rosyjskim slangu kryminalnym jest na to określenie – byt’ zakontachennymбыть законтаченным „być skończonym”, „być całkowicie zdyskredytowanym”. Ludzie, którzy brali udział w wykorzystywaniu dzieci, są zdyskredytowani pod każdym względem. To pierwsze kolosalne wnioski. Teraz próbują trochę wyciszyć ten skandal, ale będzie on miał naprawdę tektoniczne konsekwencje.

Prowadzący: Czy zachodni politycy i urzędnicy naprawdę wyjdą z tego bezkarnie? Czy skończy się tylko na głośnych dymisjach, jak Peter Mandelson w Wielkiej Brytanii czy Miroslav Lajčák na Słowacji?

Aleksander Dugin: Nie mogę powiedzieć na pewno, ale pytanie brzmi: kto ich osądzi? Aby osądzić ludzi zaangażowanych w tak monstrualne zbrodnie przeciwko dzieciom, kobietom i niewinnym ludziom – w tym groźby pogrzebania pod polami Trumpa nieletnich dziewcząt, które próbowały protestować – musi dojść do rewolucji. Muszą pojawić się ludzie całkowicie wolni od jakichkolwiek kontaktów z tym środowiskiem. Okazuje się, że Musk i Bannon – nie wspominając o samym Trumpie – też są w to uwikłani. Trump jest całkowicie splamiony tym kręgiem, łącznie z pierwszą damą. Kto może ich naprawdę osądzić? Osądzenie ich to osądzenie całego współczesnego Zachodu i elit, które teraz rządzą światem.

Co więcej, to dwaj prominentni politycy – republikanin Thomas Massie i demokratka Ro Khanna – którzy nie mieli z tym nic wspólnego, zdołali przepchnąć decyzję o publikacji mimo oporu elit.

Trump kiedyś twierdził, że te dokumenty nie istnieją, a teraz okazuje się, że istnieją i stanowią wyrok na zachodnie elity. Jak ich osądzić, skoro oni sami są władzą? W takich sytuacjach ludzie zwykle szturmują Bastylię, dokonują zamachów stanu i wychodzą na ulice w gniewie. Jeszcze tego nie widać, ale to wystarczający powód do antyelitarnej rewolucji w USA i innych krajach. Nie znam precedensu w historii, żeby coś takiego uszło na sucho.

Druga obserwacja: wielu ludzi nie szło na wyspę Epsteina tylko po zaspokojenie perwersji. Szli tam jak na „dział kadr” światowego rządu – po to, by popełnić przestępstwo nagrane na kamerę i stać się obiektem szantażu. Bez tego „dossier” z wyspy nie da się wejść do elity.

To systematyczne zdyskredytowanie zachodnich polityków – konieczny „bilet” do władzy.Trzecia sprawa: centrum tej operacji. W plikach Epsteina duża część dokumentów nie dotyczy wcale gwałtów, tylko światowego rządu. Jest tam korespondencja o zamachach stanu w Rosji i na Ukrainie. Na Ukrainie plan się udał, Epstein był z tego zadowolony. W Rosji w 2012 roku planowano usunięcie Putina i zastąpienie go opozycją – wymieniani są m.in. Ilja Ponomariew i Aleksiej Nawalny. Pojawia się też moje nazwisko w kontekście konserwatywnych, tradycyjnych kręgów w Rosji, które popierają wielobiegunowość i odrzucają zachodnią hegemonię.

I tu wychodzi najstraszniejsza rzecz, która wywołała ogromny skandal w USA: za tym wszystkim stoi Izrael. Izraelskie służby specjalne kierowały i koordynowały całą tę działalność. Ojciec Ghislaine Maxwell był oficjalnym rezydentem Mossadu w USA. Wyłania się jasny obraz: Izrael używał kompromitujących materiałów do kontrolowania amerykańskiej, a być może światowej polityki. Ameryka uważała się za suwerenną, a Izrael za sojusznika – nagle okazuje się, że jest dokładnie na odwrót. To Izrael sterował polityką amerykańską poprzez szantaż.

W plikach Epstein i jego otoczenie otwarcie używają syjonistycznego, rasistowskiego języka: „Czy na imprezie będziemy tylko my, czy będą też ci cholerni goje?” Epstein odpowiada: „Niestety, goje też będą”. To jawny udział w syjonistycznym planie kontrolowania Zachodu. Wcześniej mówili o tym tylko marginalni teoretycy spiskowi – teraz Ameryka zobaczyła na własne oczy, że może być narzędziem w rękach małego państwa.To, co opublikowano, to dopiero połowa materiałów. Pojawiły się też (choć na krótko) dokumenty dotyczące samego Trumpa, Melanii, burmistrza Nowego Jorku, europejskich elit, rodziny królewskiej (w tym księcia Andrew) i ludzi z otoczenia Macrona. Elon Musk też tam był.

Prowadzący: Trump właśnie napisał na Truth Social, że nigdy nie był na wyspie Epsteina i nawet się do niej nie zbliżył – w odpowiedzi na żart Trevora Noah na gali Grammy. Czy ma sens teraz machać pięściami, skoro internet wszystko pamięta?Aleksander Dugin: Trump albo oszalał, albo jest całkowicie nieodpowiedzialny. W tej kadencji zmienił zdanie już tyle razy: najpierw obiecywał publikację akt, potem twierdził, że ich nie ma, a teraz – gdy je zmuszono do publikacji – mówi, że istnieją, ale on nie ma z nimi nic wspólnego. Czy można traktować poważnie taką osobę? Starszy mężczyzna uwikłany w takie sprawy ciągle kłamie i prowadzi nieprowokowaną agresję przeciwko suwerennym państwom. Jego słowa straciły wszelki sens. Jest częścią tej sieci i naturalnie będzie się wypierać oczywistości. Ale dokumenty zostały opublikowane na stronie Departamentu Sprawiedliwości i każdy może je sprawdzić.To bez wątpienia gigantyczny skandal, który prowadzi do logicznego wniosku: skoro wiemy już na pewno, że Ameryka jest kontrolowana przez Mossad i agresywny syjonizm, to właśnie teraz ma sens publikacja tych materiałów.(Tłumaczenie oddaje treść oryginalnego tekstu zamieszczonego na Arktos Journal – jest to głównie transkrypcja wypowiedzi Dugina z komentarzem redakcyjnym.)

Prawdziwe oblicze wojny. Na przykładzie Ukrainy

Piskorski: Prawdziwe oblicze wojny

Konflikt zbrojny na Ukrainie, wbrew medialnym doniesieniom i politycznym egzaltacjom polskiego establishmentu, nie jest pasmem zbrodni wojennych, a tym bardziej zbrodni ludobójstwa.

Według kolejnych wyliczeń ONZ, jest on wręcz przeciwnie – jedną z tych współczesnych wojen, w których straty wśród ludności cywilnej są relatywnie bardzo niskie. Nie zmienia to oczywiście faktu, że po jednej z jego stron giną tysiące ludzi przymusowo wcielonych do armii, często poziomem swego przeszkolenia i wiedzy wojskowej wciąż bardziej przypominający cywilów, albo po prostu – znane od tysiącleci mięso armatnie.

Zimowe tygodnie w Kijowie i kilku innych ukraińskich miastach przynoszą nam jednak obrazki pozwalające sobie wyobrazić jak w istocie wygląda współczesna wojna, szczególnie z punktu widzenia ludności cywilnej. Na początku przerwy w dostawach energii elektrycznej były tylko nieco denerwującym elementem codziennej rzeczywistości. Dostawcy prądu starali się informować z wyprzedzeniem o tym, że w określonych godzinach nastąpią wyłączenia. Można było dostosować swoją aktywność czy działalność gospodarczą i zawodową do owych grafików. Kolejnym krokiem w kierunku katastrofy były coraz częstsze odstępstwa od wspomnianych grafików, czyli tzw. nieplanowane przerwy w dostawach energii elektrycznej. Z czasem chaos się pogłębiał, a wiarygodność ogłaszanych grafików nie była większa od długoterminowych prognoz pogody.

Aż nastąpił blackout, czyli długotrwałe, niezapowiedziane wyłączenia zasilania. System w końcu musiał odmówić posłuszeństwa, bo ataki dronowe i rakietowe na infrastrukturę energetyczną były regularne i systematyczne, zaś spora część środków przeznaczanych na ochronę i remonty uszkodzonych obiektów trafiała do przepastnych kieszeni skorumpowanych urzędników z bezpośredniego otoczenia Władimira Zełenskiego. To że ów blackout wydarzył się w mroźne, zimowe dni nikogo nie powinno dziwić – wszak system właśnie w takich okresach jest najbardziej przeciążony. Dziwić można się chyba jedynie, że katastrofa nastąpiła tak późno.

Jak wygląda życie w aglomeracji miejskiej pozbawionej prądu? Może trudno nam było sobie to wyobrazić, ale mamy teraz obrazki ilustracyjne z Kijowa i innych ukraińskich miast. Najpierw zamykane są kafejki, restauracje, bary i inne punkty usługowe. Pierwsi ofiarą upadku systemu energetycznego padają najubożsi – ci, których nie było stać na kupno drogich w eksploatacji agregatów prądotwórczych. Zamykane są zatem po kolei wszystkie małe biznesy, a w kolejce do upadłości stają również te średnie. Dotyczy to też w pewnym momencie punktów świadczących najbardziej niezbędne usługi. Nie mogą funkcjonować dłużej apteki, więc nie kupimy najbardziej potrzebnych lekarstw. Przestają docierać tak popularne przesyłki kurierskie – wszak nie mamy łączności internetowej i nie bardzo jest jak cokolwiek zamówić, a później to dostarczyć.

W końcu pozostajemy też często bez łączności telefonicznej, bo punkty, w których naładować możemy baterie telefonu są zbyt nieliczne, a w samochodzie nie mamy już paliwa i podczas kolejnych mroźnych nocy rozładował się nam akumulator. Zamykane są po kolei wszystkie okoliczne sklepy, w których robiliśmy zakupy. Zresztą już wcześniej nie mogliśmy w nich zapłacić kartą, a nie mamy gotówki, bo przecież okoliczne bankomaty od dawna nie są już czynne. Tymczasem w bloku, w którym mieszkamy, wyłączono ogrzewanie, bo przestała funkcjonować miejscowa elektrociepłownia. Przez siarczysty mróz popękały rury, w których wciąż była woda. Nie wiadomo jak długo potrwać może remont po tak poważnych uszkodzeniach.

W końcu władze miejskie ogłaszają, że powinniśmy wyjechać. Nie każdy ma jednak jak i dokąd się ewakuować. Ceny wynajmu mieszkań w regionach nieco mniej narażonych na skutki konfliktu są już wyśrubowane do maksimum. Zresztą, wielu ludzi boi się pozostawienia swych mieszkań i dobytku na pastwę szabrowników, którzy niechybnie pojawią się w wyludnionym mieście. Udajemy się zatem po gorącą herbatę i by naładować telefon do punktów interwencyjnych uruchomionych przez miasto. Niestety, tych jest zbyt mało, a wkrótce i one przestaną funkcjonować.

To nie hipotetyczny scenariusz, lecz wydarzenia ostatnich tygodni w ukraińskiej stolicy. Jeśli rzeczywiście Polska znalazłaby się w sytuacji konfliktu, to w XXI wieku nie będą przez nasze granice wkraczać wrogie armie i nie nadjadą czołgi nieprzyjaciela, na które rzucimy się z koktajlami Mołotowa. Nadlecą rakiety i drony, dla których bariery tworzone z taką pompą na naszych granicach za grube miliardy nie stanowią żadnej przeszkody.

Rozbudowane oddziały piechoty, obrony terytorialnej i nawet najlepiej wyposażone jednostki wojska nie będą w stanie zrobić kompletnie nic przeciwko hipersonicznym pociskom nadlatującym w najmniej oczekiwanych momentach. Wszyscy fani wojaczki z „odwiecznym wrogiem” powinni sobie w tych dniach bacznie śledzić obrazki z Kijowa i zapomnieć, że ich „bohaterskie” pohukiwania cokolwiek nam dadzą w chwili realnego ataku.

Mateusz Piskorski

Myśl Polska, nr 5-6 (1-8.02.2026)

Aleksander Dugin o wiodącej roli izraelskich służb w systemie Epsteina

6.02.2026. – zygmuntbialas/aleksander-dugin-o-wiodacej-roli-izraelskich-sluzb-w-systemie-epsteina/

Aleksander Dugin o wiodącej roli izraelskich służb w systemie Epsteina

Materiały pokazują, że Epstein był przedstawicielem syjonistycznego rasizmu, który arogancko wyśmiewał ‚gojów’  (nie-Żydów uważanych za ‚podludzi’) uczestniczących w jego orgiach. W świetle obecnych wydarzeń w Strefie Gazy, syjonizm również definitywnie utracił wszelkie prawo do jakiejkolwiek legitymacji moralnej.

Aleksander Dugin

Przez dziesięciolecia po horrorze nazistowskiego holokaustu świat okazywał współczucie narodowi żydowskiemu. Teraz jednak ludzkość jest zszokowana tym, jak ten kult czci i pamięci o cierpieniach narodu żydowskiego został wykorzystany przez państwo Izrael i ogólnoświatową sieć syjonistyczną do zbudowania systemu globalnego szantażu i kontroli. Syjoniści odpowiedzieli na rasizm nazistów tą samą ideologią wyższości rasowej całej ludzkości (jest to najbardziej widoczne w Palestynie). I to jest prawdziwa eksplozja, szok dla amerykańskiego społeczeństwa.

Teraz różne siły polityczne zaczną manipulować tymi danymi. Demokraci, ci, którzy nie są uwikłani w dossier Epsteina, spróbują wykorzystać je przeciwko Trumpowi. Możliwe nawet, że niektórzy republikańscy aktywiści MAGA spróbują obalić Trumpa, rozumiejąc, że stary pedofil nie może poprowadzić Ameryki do wielkości i nie może być żadnym autorytetem moralnym. Demokraci mogliby poświęcić Billa Gatesa, Baracka Obamę, kilku perwersyjnych Clintonów i wielu innych przedstawicieli zamieszanych w orgie Epsteina, by obalić Trumpa.

Fakt, że materiały kompromitujące Trumpa pojawiły się na stronie internetowej jego własnej agencji, jest przez wielu uważany za dzieło Mossadu, próbującego wywrzeć na Trumpa presję, by ten przeprowadził bezpośredni atak na Iran, czego jak dotąd nie zrobił. Ale to szczegóły. W skali globalnej jest to całkowity upadek Zachodu, który przekształcił się w ramię lobby pedofilskiego.

W tym kontekście bardzo dziwne jest milczenie naszych mediów, mimo że w tych publikacjach nie ma żadnego ‚powiązania z Rosją’  (poza kilkoma mało znaczącymi postaciami, w tym prostytutkami, i rusofobicznymi uwagami osób w dossier). Wygląda na to, że ktoś wydał rozkaz, by nie robić zamieszania.

Jednak to wszystko wydaje się zupełnie nieistotne w porównaniu ze skalą otchłani, która pod względem ujawnionych zbrodni jest porównywalna z procesami norymberskimi przeciwko hitlerowskim nazistom.

Jedyna różnica polega na tym, że aby skazać dzisiejszych zbrodniarzy, ludzkość musiałaby w rzeczywistości podbić ten zbiorowy Zachód. Sami zboczeńcy nigdy nie okażą skruchy – uciekną się do globalnej prowokacji, wojny nuklearnej, a przynajmniej do wysadzenia Kapitolu, operacji pod fałszywą flagą, aby zatrzeć ślady.

W rzeczywistości to koniec Zachodu. Wraz z ujawnieniem akt Epsteina, ta cywilizacja przypieczętowała swój los. Ale jeśli my, cała ludzkość, nie pokonamy teraz tej szatańskiej elity, będzie ona nadal nami rządzić.

uncutnews.ch/der-zweite-grundlegende-und-nicht-weniger-schockierende-punkt-ist-die-fuehrende-rolle-der-israelischen-geheimdienste-in-diesem-epstein-system

Napisał: Aleksander Dugin

** * * * * *

Tekst A. Dugina nie jest zbyt długi, więc dopiszę parę zdań dotyczących naszego podwórka. Otóż Tusk z Żurkiem będą badać aferę Epsteina. O co chodzi w tej operacji? – pyta i próbuje odpowiedzieć na to pytanie redaktor naczelny tygodnika ‚Do Rzeczy’ Paweł Lisicki w 31-minutowym filmie-wideo:

Na stronie rządowej czytamy: „Rząd powołuje zespół analityczny w sprawie skandalu pedofilskiego w USA”. – Tusk nie dysponuje żadnymi nowymi materiałami w tej sprawie, ale będzie badał. Czytamy dalej na wskazanej stronie: „Istnieją również podejrzenia, że rosyjskie służby mogły współorganizować ten proceder. Sprawa ma więc istotne znaczenie dla bezpieczeństwa państwa”.

Wygląda to na PR-owe, nie pierwsze szczeniackie zagranie premiera III RP. Ale jest odzew w zachodniej prasie, np. BBC pisze: „Polska zbada potencjalne powiązania KGB ze sprawą Epsteina”  (dodajmy, że nie istnieje dziś w Rosji KGB, lecz FSB). O co chodzi Tuskowi? 

Chodzi o przesunięcie uwagi społeczeństw zachodnich z kompromitującej i niewygodnej prawdy o zachodnich elitach: 1) afera ukazuje gigantyczną degenerację tychże elit; 2) politycy i ogólnie ludzie sprawujący władzę są kontrolowani i inwigilowani przez Izrael, przedstawiany w mediach jako wzór i ostoja demokracji i przyczółek wolności na Bliskim Wschodzie. W sytuacji wieloletniej totalnej antyrosyjskiej propagandy w państwach zachodnich nadaje się Rosja idealnie do zrzucenia na nią winy.

Opracował: Zygmunt Białas

JEFFREY EPSTEIN TO NIE TYLKO AFERA, TO TEŻ SIŁA TRADYCJI, w tym brytyjskiej 

JEFFREY EPSTEIN TO NIE AFERA, TO TYLKO SIŁA TRADYCJI 

====================================================

Tradycji, o której nie tylko rzadko się mówi, ale i mało wie. Propaganda wymierzona w kontynentalną Europę, a zwłaszcza w jej środkową i wschodnią część, powoduje, że świadomość tego, że  Anglia jest enklawą piekła na Ziemi, jest mała.

Gorzej, ta sama propaganda sprawia, że ciemne masy, zwłaszcza polskie, są skłonne wierzyć, że podczas gdy cały świat nurza się w upadku, Anglia jest wyspą spokoju i porządku. Nie wiem, co jest powodem tego stanu, ale podejrzewam, że korzenie zła sięgają głęboko w angielską historię, dlatego zainteresowanych odsyłam do moich wcześniejszych tekstów ‚Żydowski kapitalizm’ (link 1, 2).

Jeffrey Epstein oraz Bill Gates

Karol Marks, aby badać kapitalizm w jego wszystkich aspektach, udał się do Anglii i chyba tak jak nigdy, nie dowiemy się, co było pierwsze; jajko czy kura, tak nie rozstrzygniemy, czy kapitalizm uczynił z Anglii przedsionek piekła, czy suma angielskich patologii i  degeneracji stworzyła kapitalizm. Dość na tym, że elektryzujący dziś wszystkich skandal akt Epsteina  jest tylko jednym ogniwem w długim łańcuchu seks afer angielskich elit. Seks skandale to czystko angielska, czy szerzej-anglosaska, specjalność.

W XIX wieku dziecięca prostytucja była zjawiskiem powszechnym i jeżeli budziło jakiekolwiek kontrowersje, to tylko w kwestii tzw. ‚wieku zgody’, czyli wieku, w którym zgoda dziecka na seks uwalnia od zarzutu gwałtu. W Anglii seks z 12-letnim dzieckiem był legalny. Dopiero po prasowych bataliach grupy dziennikarzy ‚wiek zgody’  podniesiono o jeden rok. „The Maiden Tribute of Modern Babylon” was a series of newspaper articles on child prostitution that appeared in The Pall Mall Gazette in July 1885 (link 3). 

Przedstawiciele angielskich elit mogli całkiem legalnie kupować dzieci od ich prawnych opiekunów, głównie właścicieli dziecięcych przytułków i  do woli ich używać. Dzisiejsza poprawność polityczna nie pozwala już nawet na eksponowanie postaci Fagina. Że niby manifestacja antysemityzmu Karola Dickensa. Fagin to literacka postać niecnego właściciela chłopięcego przytułku z powieści Oliwer Twist’ (link 4).

Większości XIX-wieczny handel niewolnikami kojarzy się  wyłącznie z mieszkańcami Afryki. To błąd. W XIX wieku handlowano też białymi, głównie biednymi irlandzkimi i angielskimi dziećmi, przeznaczonymi do seksualnego niewolnictwa (link 5). 

W wiktoriańskiej Anglii  organizowano homoseksualne burdele dla homoseksualnej elity (formalnie homoseksualizm był karany). Opinię publiczną co jakiś czas wstrząsały szczegóły skandali związanych z istnieniem tych przybytków.

Jednym z głośniejszych był Cleveland Street scandal, czyli burdel, w których młodzi mężczyźni, a często po prostu chłopcy, obsługiwali kwiat angielskiej arystokracji. W tym arystokracji związanej z dworem (link 6). 

Znana przedwojenna skandalistka Irena Krzywicka opowiadała, że w latach 20-tych i  30-tych XX wieku, słowo ‚majtki’  było nie do wypowiedzenia w publicznej przestrzeni, dlatego jeśli już zachodziła taka potrzeba używano słowa ‚niewymowne’. Widać cywilizacyjne różnice między nowoczesnym Zachodem a zacofanym Wschodem? Widać.

W poczciwej wiktoriańskiej Anglii zrodziła się tradycja klubów gejowskich. Nie mylić z burdelem, bo to nie to samo. Chodziło o miejsca, w których mogliby się spotykać i prowadzić życie towarzyskie z dala od prostackiej gawiedzi, pochodzący z elit homoseksualiści.Tacy jak na przykład para homoseksualnych transwestytów  Thomas Ernest Boulton i Frederick William Park czyli Fanny i Stella  (link 7).

Skandale seksualne nieustannie towarzyszyły i towarzyszą angielskiej rodziny panującej. Od Edwarda VI (link 8) po dzisiejszego księcia Andrzeja ze skandalami księcia Filipa pośrodku (link 9). Książę małżonek do tego stopnia nienawidził ludzi że  marzył o tym, aby powrócić na Ziemię w formie wirusa zabijającego ludzi: In the event I am reincarnated, I would like to return as a deadly virus, to contribute something to solving overpopulation (link 10).

Jego syn, dzisiejszy król Karol III miał marzenia skromniejsze. Marzył o tym, aby być tamponem Kamili (link 11). Angielska elita zdegenerowana jest w stopniu niewyobrażalnym i nieważne, czy dotyczy to kopulującego ze świńską głową premiera Camerona (link 12), czy nowożytnej Messaliny księżnej ArgyllEthel Margaret Campbell, rozwód której ujawnił takie szczegóły, od których sędziowie czerwienieli jak buraki podczas wysłuchiwania zeznań świadków (link 13 14). Wcale się nie dziwię, że widząc ów stopień wyrodzenia, angielskie teorie spiskowe idą w kierunku przypisania tamtejszym elitom nieludzkie, a gadzie czyli reptiliańskie, pochodzenie.

1  zygmuntbialas/zydowski-kapitalizm-czesc-i/

2  https://zygmuntbialas.wordpress.com/2024/09/29/zydowski-kapitalizm-czesc-ii/

3  en.wikipedia/The_Maiden_Tribute_of_Modern_Babylon

4  aish.com/the-jewish-woman-who-changed-charles-dickens-mind-about-hating-jews/

White slave trade affair – Wikipedia(otworzy się w nowej karcie)

5  en.wikipedia.org/wiki/White_slave_trade_affair

6  en.wikipedia/Cleveland_Street_scandal

7  en.wikipedia/Boulton_and_Park

8  vancouversun.com/royals/this-week-in-history-1870-90-sex-scandal-involving-a-future-king-rivets-the-masses

9  /coverthistory.ie/prince-philip/

10  thenewamerican

11  https://www.pudelek.pl/tym-skandalem-z-krolem-karolem-i-camilla-parker-bowles-zyl-26-lat-temu-caly-swiat-pamietacie-tampongate-6894513707809536a

12  newsweek/piggate-czyli-seksskandal-w-wielkiej-brytanii-z-udzialem-davida-camerona

13  wikipedia.org/wiki/Margaret_Campbell,_Duchess_of_Argyll

14  irishtimes/fairbanks-named-as-headless-man-in-1960s-scandal-over-duchess-of-argyll-divorce

Celebrytki za zabijaniem dzieci, a gęba pełna frazesów o obronie zwierząt

Polska|Publicystyka

Celebrytki za zabijaniem dzieci, a gęba pełna frazesów o obronie zwierząt

2026-02-04 Agnieszka Piwar piwar/celebrytki-za-zabijaniem-dzieci-a-geba-pelna-frazesow-o-obronie-zwierzat/

Zdemoralizowane i siejące publiczne zgorszenie celebrytki, takie jak Doda czy Małgorzata Rozenek-Majdan, to przede wszystkim zwolenniczki „prawa” do mordowania nienarodzonych dzieci. Przyznały się do tego m.in. podczas wywiadu u Żurnalisty, odpowiadając twierdząco na pytanie, czy aborcja powinna być legalna.

Te same celebrytki są dziś lansowane niemal we wszystkich mediach jako „szlachetne obrończynie zwierząt”. Czyżby nikt z osób publicznych nie dostrzegał w tym hipokryzji? Wprost przeciwnie – wiele osób zwęszyło w tym okazję do własnej promocji.

W ostatnim czasie rozmaici politycy, dziennikarze, inni celebryci oraz wszelkiej maści użytkownicy mediów społecznościowych, korzystając ze sztucznie nagłośnionego tematu, uprawiają tani lans na Dodzie, broniącej psów ze schroniska, w którym panowały kiepskie warunki.

Dorota Rabczewska, ps. Doda, została nawet wpuszczona do Sejmu, gdzie zaprezentowała ckliwą opowieść o zaniedbanych zwierzętach. Ta sama Doda, która wcześniej publicznie stwierdziła, że „aborcja powinna być dozwolona” oraz że rząd nie powinien decydować o prywatnym życiu kobiet w takich kwestiach.

W tej pokrętnej „logice” naczelnej pato-celebrytki znad Wisły chodzi o to, że rząd ma zajmować się psami ze schronisk, natomiast w kwestii mordowania niewinnych dzieci politycy nie mają już prawa się wtrącać.

Do Sejmu polazła też lansować się Małgorzata Rozenek-Majdan, która przy tej okazji napisała na Instagramie: „Zwierzęta nie mają głosu. My go mamy. To zobowiązuje”. Szkoda, że obecna żona byłego męża Dody nie czuje się zobowiązana zabierać głosu w imieniu nienarodzonych dzieci zagrożonych aborcją. One także nie mają głosu, a są ludźmi, więc są znacznie ważniejsze niż czworonogi.

Do grona lansujących się na Dodzie i psach ze schroniska dołączył także prezydent Karol Nawrocki, zapraszając naczelną skandalistkę III RP do Pałacu Prezydenckiego na rozmowę. Uważam, że z taką elytą na stanowiskach państwowych oraz przy braku stanowczej reakcji narodu Polska nie ma przyszłości.

Przypomnę, że na swoim koncie Doda ma takie zachowania jak włożenie sztucznego penisa do ust na oczach nieletnich fanów, publiczne rozbieranie się, szydzenie z Biblii, wulgarne i gorszące zachowania na scenie, agresywne wyzywanie innych osób czy wdawanie się w bijatyki.

Dla jasności: sama uwielbiam zwierzęta. Miałam wiele kotów, psy, rozmaite gryzonie, papugi, a nawet żółwia. Jako dziecko i nastolatka opiekowałam się też zwierzętami porzuconymi przez innych. Sporo osób z mojego otoczenia wręcz sądziło, że po maturze pójdę na studia weterynaryjne.

Tymczasem zrobiłam psikusa – wybrałam filozofię, a potem zostałam dziennikarką, między innymi po to, by piętnować hipokryzję osób publicznych w moim kraju. Po prostu nie godzi się, by życie zwierząt stawiać wyżej w hierarchii niż życie człowieka, zwłaszcza tego najbardziej niewinnego i bezbronnego.

Agnieszka Piwar
Fot. kolaż ze zdjęć za: prezydent.pl, stronazycia.pl/stop-aborcji, Instagram

OBŁĄKANE ELITY ZACHODU, A DZIECI

OBŁĄKANE ELITY ZACHODU, A DZIECI

OBŁĄKANE ELITY ZACHODU, A DZIECI

Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/oblakane-elity-zachodu-a-dzieci

Nie chciałem już wracać do akt Epsteina, bo wystarczająco dużo czasu poświęciłem tej kwestii pisząc książkę „TerraMar utopia elit”, a zainteresowanie nią uważam za wciąż niskie wobec wagi podejmowanych tam zagadnień. Chyba nadal zbyt mało pojmujemy zagrożenia, które dotyczą w dzisiejszym świecie również naszych dzieci. I to jest przerażające.

Ale, właśnie przeczytałem artykuł, który Drago Bosnic, niezależny analityk geopolityki i wojskowości, umieścił na kanadyjskim portalu Global Research. Nie będę go tu cytował, zainteresowani mogą go sobie przeczytać osobiście. Przywołam tylko jego tytuł, który powala na kolana. „Akta Epsteina: Narkoterroryści z Kosowa pomogli przetransportować ponad milion dzieci dla obłąkanych elit Zachodu”.

To jest prawdziwa istota akt Epsteina. Z tego właśnie powodu są one ważne. Dowiadujemy się z nich rzeczy niewyobrażalnych i dotąd niezauważalnych, a jednak obecnych w naszym życiu. Po raz kolejny przywołam zatem urywek mojej książki:

Dla dzisiejszych przywódców świata, tych wyzutych z uczuć, cynicznych globalnych liderów, my już przestajemy się liczyć. Wymieramy. Zarówno naturalnie, jak i z innych powodów, o których napisano w ostatnich dwóch latach miliony słów. To, jak zawsze, jest wojna o aktywa, ale świat ludzi starszych nie stanowi w tej nowej rzeczywistości, żadnej wartości. Ludzie w wieku poprodukcyjnym stali się niepotrzebni. Nie tylko dlatego, że są ekonomicznym ciężarem, któremu trzeba zapewniać środki na trwanie przy życiu, nie mają też w ogromnej większości chęci lub zdolności rozrodczych, by dać życie nowemu pokoleniu. Ci odrobinę młodsi będą, wraz z szaleńczym przyspieszeniem wdrażania tak zwanej sztucznej inteligencji, wypierani z rynku pracy, paradoksalnie są więc jeszcze bardziej uciążliwi, bo w teorii dłużej będą obciążali całkiem nieskuteczny, zdegenerowany i rozkradziony system ubezpieczeń socjalnych i służby zdrowia. Ich czas nadejdzie już wkrótce, w roku 2030, zgodnie ze znaną nam Agendą. Ta bardziej dalekowzroczna, widzi ich jeszcze przy życiu w roku 2050.

A Polska jest pod względem demograficznym, jednym z „najstarszych” państw w Europie. To są, dla szumowin pokroju Schwaba, ludzie już skazani. Szansę będą miały tylko dzieci, ponieważ można je ukształtować według własnych oczekiwań. Ideałem byłoby, aby trafiały od wczesnych lat młodzieńczych w okowy systemu, wyzbyci dziadków, a z czasem zapewne również rodziców. Oni nie marzą o depopulacji wszystkich, część będzie musiała przecież pracować, brać jakieś kredyty i je spłacać, wreszcie pracować za przysłowiową miskę ryżu. To nowe pokolenie musi zostać ograniczone liczbowo i zniewolone. Ale, przede wszystkim, aby to się udało, musi być uczone od samego początku zupełnie nowego pojmowania świata. Tego, czego starsi nie będą już im w stanie przekazać, zaszczepić w nich groźnego wirusa (!) religii, tradycji, wiedzy i poczucia wolności.

Aby tak się stało, należy pod byle pozorem, a czająca się ciągle wokół nas pandemia, taki pozór daje, przechwycić te dzieci, wyrwać je ledwie wiążącym koniec z końcem rodzicom, stającym oko w oko z bezrobociem, próbującym pracy na kilku etatach, a z czasem z bezdomnością. Uniemożliwią, naturalne przez wieki związki wielopokoleniowych rodzin, tym samym nie będzie sposobności, by dziećmi zaopiekowali się dziadkowie, bo ich już po prostu nie będzie. W ciągu ostatnich miesięcy, rozrywano te naturalne więzy rodzinne ze stoickim spokojem, eliminując starców w domach opieki społecznej, już umierających bez bliskiej osoby obok. Te szwabskie sługusy, wbrew pozorom, nie koncentrowały się w czasie tych dwóch lat na pilnowaniu, byśmy nosili maski i robili testy. Oczywiście, analizowały zapewne stopień zniewolenia społeczeństw, ale przede wszystkim, prowadziły ogólnoświatowy eksperyment w zakresie pracy i, co ważniejsze, nauki zdalnej. I chyba wynik końcowy wyszedł im korzystnie.

Zapewne, dla wielu z czytających te słowa, będzie to brzmiało niedorzecznie, wręcz obrazoburczo, ale czyż nie przerabialiśmy przez ostatnie dwa lata właśnie takich, nienormalnych dotąd zachowań? Powtarzam, ich sukces, oczywiście długofalowy, zależy od dzieci. Ta wojna bardziej fizyczna, jak każda tego typu, pozostawi efekt w postaci sierot. Już wkrótce w kolejce po nie ustawią się te same organizacje, które „ratują” dzieci z rejonów wszelkich konfliktów bądź kataklizmów. Część z nich może trafić w naprawdę niewłaściwe miejsca, stać się ofiarami najbardziej dramatycznych praktyk, o ile przeżyją. Handel ludźmi, to najbardziej lukratywny interes na świecie. Tym bardziej opłacalny, im ludzie ci są zdrowsi i młodsi.

Ale, pomówmy też o tych, którym uda się przeżyć. Wszystko wskazuje na to, że będą one poddawane indoktrynacji, zwyczajnemu praniu mózgu, już od najmłodszych lat. Nieprzypadkowo, w ostatnich miesiącach tak agresywnie zbliżano się do coraz młodszych dzieci z bandyckimi szczepionkami, chcąc je segregować, klasyfikować, znakować i zaganiać do globalnej szkoły nowych czasów. Dziwi, nawiasem mówiąc, wyjątkowy zanik dbałości o własne dzieci u rodziców, którzy bezmyślnie, bez żadnych dowodów skuteczności tych preparatów, a często przy głośnym krzyku sprzeciwu innych, pozwalali je podawać swoim najmłodszym. Ale, to się już stało i na to wpływu nie mamy. Ta nowa (jak wszystko odtąd dookoła) szkoła, będzie szkołą nauczającą nie tylko zdalnie, ale według jednej sztancy. I, nie jest to przedsięwzięcie ograniczające się do danego miasta, powiatu, województwa, czy nawet kraju. O, nie. To będzie naprawdę komuna w sensie ścisłym.

W dalszej części tekstu piszę o programie pilotażowym, wprowadzanym już w państwach anglosaskich, którego główne założenie sprowadza się do tego, by „zniwelować przepaść cyfrową, która przyczynia się do nierówności w edukacji i ogranicza przyszłe możliwości wielu dzieci (…) Dzięki temu następne pokolenie będzie mogło stać się częścią globalnej gospodarki”.

Nie wiem, jak trzeba byłoby to napisać wyraźniej, żeby zrozumieć, że bez zaakceptowania tego systemu następne pokolenie NIE będzie mogło stać się częścią globalnej gospodarki. A to oznacza całkowite z niej wykluczenie.

Sławomir M. Kozak