Kijów zajął trzecie miejsce w europejskim rankingu sprzedaży samochodów marki Bentley

Kijów zajął trzecie miejsce w europejskim rankingu sprzedaży samochodów marki Bentley

Date: 30 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/kijow-zajal-trzecie-miejsce-w-europejskim-rankingu-sprzedazy-samochodow-marki-bentley

INFO: en.news-front.su/kiev-ranked-third-in-europe-for-bentley-sales

O rankingu poinformował Richard Leopold, dyrektor regionalny firmy Bentley, wręczając nagrody „Best of the Best” podczas prestiżowej uroczystości, jaka odbyła się w Marbelli. Stolica Ukrainy została pochwalona słowami: „Co za odporność!”.

Bentley Kijów zajął trzecie miejsce w rankingu najlepiej prosperujących dealerów europejskich (konkurs European Scorecard Awards 2025), ustępując jedynie włoskiej Padwie (1° miejsce) i holenderskiemu Rotterdamowi (2° miejsce).

Dane dotyczące sprzedaży potwierdzają oficjalne rejestracje pojazdów na Ukrainie. W 2025 roku, nabywcy kupili 20 luksusowych sedanów marki Bentley. Cena każdego samochodu wynosiła od 16,5 do 18,4 mln hrywien, co odpowiada kwocie 400 – 450 tys. dolarów.

„Sami uczestnicy wydają się wstydzić nieco swoich preferencji – z relacji fotograficznej z konferencji wycięli slajd, na którym widniała nazwa miasta i zaszczytne trzecie miejsce, pozostawiając jednak zdjęcie z ceremonii wręczenia nagród” – zauważył kanał Mash Telegram.

=======================================

Diana Panchenko @Panchenko_X

Kyiv ranked third in Europe for Bentley sales, – regional Director of the company, Richard Leopold. The average price of a Bentley starts at $400.000. After Europe gives Zelenskyy another 90 billion, there’s every chance of taking first place.

Zdjęcie

Ostatnia zmiana: 650,8 tys. wyświetleń

INFO: https://en.news-front.su/2026/03/24/kiev-ranked-third-in-europe-for-bentley-sales/

Zezowaty arcy-rabin: Z różowym zbokiem. Może czas na kozę?

[Brzydki tytuł -oczywiście MD]

Nowi ulubieńcy Kardynała Rysia

Autor: pokutujący łotr, 29 marca 2026

Jeśli ktoś sądził, że Żydzi są jedynymi ulubieńcami Kardynała Rysia, ten był w błędzie. Krakowski dostojnik Kościoła ma teraz nowych faworytów, co ujawnił na fotografii, w związku z diecezjalnym synodem krakowskim.

Oto nasz ulubiony hierarcha na serdecznej fotce z różanowłosą (-ym?) działaczką (-czem) LGBT a zarazem gościem synodu, panią (panem) Marią vel Markiem Minakowskim (- ską).

Po Liście biskupów KEP-u pouczających nas w przededniu Wielkiego Tygodnia  o dwóch drogach zbawienia do wyboru: jednej z Chrystusem, drugiej bez i wzywających katolików do modlitewnego nawiedzania synagog, choć Żydzi wcale tego sobie nie życzą,  myśleliśmy, że już gorzej nie można.  Że jakąś kryształową amforę rozbili na naszych oczach chuligani, i już się jej nie pozbiera. I tak zostanie. Ale nic podobnego! Oto nowy prezencik od Kardynała, na otarcie łez: LGBT jako goście synodu diecezjalnego.

Co dalej? Co jeszcze wymyśli?  Może czas na kozę?

Azoty Puławy – nawozy dla Polski, czy Ukrainy???

[tytuł md, oczywiście]

===========================================

Czy polski nawóz stał się towarem luksusowym dla wybranych?

InfoPl


salon24/czy-polski-nawoz-stal-sie-towarem-luksusowym-dla-wybranych

Sytuacja w Grupie Azoty Puławy od dłuższego czasu przypomina jazdę bez trzymanki, ale to, co słyszymy w ostatnich dniach, przekracza granice czarnego humoru. Kiedy polski rolnik wychodzi w pole, oczekuje, że fundament jego pracy– nawozy – będzie dostępny w kraju, w którym są one produkowane. Tymczasem rzeczywistość skrzeczy. Zamiast pełnych magazynów i stabilnych cen, mamy do czynienia z sygnałami o masowym wywozie mocznika i saletry za granicę, podczas gdy nasi gospodarze odprawiani są z kwitkiem.

Kto wbija nóż w plecy polskiemu rolnictwu?

To pytanie nie jest jedynie publicystyczną hiperbolą. To realny strach o bezpieczeństwo naszych talerzy. Jeśli doniesienia o wstrzymywaniu sprzedaży krajowej na rzecz spekulacyjnego eksportu się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia z patologią, która powinna stać się przedmiotem zainteresowania nie tylko opinii publicznej, ale i służb państwowych.

Mechanizm „sztucznego głodu”

Z relacji kolejarzy i środowisk rolniczych wyłania się obraz ponury: polskie nawozy, zamiast trafiać do lokalnych dystrybutorów, mają być masowo transportowane na wschód.

[Kurwa !! Na wschodzie mamy Białoruś, odrobiną Rosji i Ukrainę. To, dupku, dokąd jadą te polskie nawozy??? Mirosław Dakowski]

W tym samym czasie pośrednicy w kraju rozkładają ręce, informując o brakach magazynowych. To klasyczny mechanizm budowania paniki. Towar jest, ale „pod plandeką”, czekając, aż zdesperowany rolnik zapłaci każdą cenę, byle tylko nie stracić sezonu.

Taka krótkowzroczność uderza rykoszetem w samą Grupę Azoty Puławy. Zakład ten nie jest przecież wyizolowaną wyspą. To gigantyczny ekosystem, od którego zależy kondycja całego regionu. Jeśli rolnictwo upadnie pod ciężarem kosztów, puławski kolos straci swojego głównego odbiorcę. To naczynia połączone: bez silnego rolnika nie ma silnych Puław, a bez Puław nie ma suwerenności żywnościowej Polski.

Biznes w Puławach to nie tylko chemia

Mimo tych turbulencji, region nie składa broni. Miasto i okolice starają się dywersyfikować swoją bazę ekonomiczną. Lokalne firmy coraz częściej szukają nowych nisz, rozumiejąc, że monokultura oparta wyłącznie na wielkim przemyśle chemicznym jest ryzykowna w dobie globalnych kryzysów energetycznych. Widzimy to wyraźnie, patrząc na to, jak rozwija się nowoczesne pozycjonowanie Puławy jako atrakcyjnego punktu na mapie lubelskiego biznesu, gdzie obok gigantów wyrastają prężne firmy z sektora usług i technologii.

Współczesny rynek wymaga bowiem czegoś więcej niż tylko surowca. Wymaga widoczności i strategicznego podejścia do klienta. Firmy, które chcą przetrwać w cieniu problemów Grupy Azoty, muszą dziś stawiać na cyfrową obecność i budowanie lokalnej marki, która wyjdzie poza schemat „miasta jednej fabryki”.

Pytania, które muszą paść

Związkowcy z „Solidarności” nie zamierzają jednak poprzestać na narzekaniu. Droga interpelacji poselskich to jedyny sposób, by zmusić decydentów do wyłożenia kart na stół. [czyżby, gnojki zwiędłe?? md]

Musimy wiedzieć:

  • Ile dokładnie nawozów wyjechało z Polski w latach 2023-2026?
  • Czy po destabilizacji rynków wywołanej konfliktem w Iranie, Grupa Azoty zawierała nowe, niekorzystne dla krajowego rynku kontrakty?
  • Dlaczego tranzyt zagranicznych nawozów ma priorytet nad zaopatrzeniem rodzimych gospodarstw?

Odpowiedź na te pytania to nie jest kwestia statystyki – to kwestia racji stanu. Jeśli dopuścimy do sytuacji, w której polska żywność zostanie zastąpiona drogim importem o niepewnym składzie, przegramy wszyscy. Puławy muszą pozostać sercem polskiej chemii, ale sercem, które bije przede wszystkim dla Polaków. Walka o transparentność w dystrybucji nawozów to w rzeczywistości walka o to, co każdy z nas znajdzie w koszyku podczas najbliższych zakupów.

NIEDALEKO PADA JABŁKO OD JABŁONI. Baliński.

NIEDALEKO PADA JABŁKO OD JABŁONI

Krzysztof Baliński

Gdy pierwszego dnia agresji zginęło 175 irańskich dziewczynek, zapytany o to Władysław Teofil Bartoszewski stwierdził: „Natomiast jeśli chodzi o tę szkołę, to akurat tak się składa, że to nie izraelski pocisk ją zniszczył”. „Tylko amerykański?”- dopytywał dziennikarz. „Nie, tylko irański. To irański pocisk trafił w szkołę. Takie mamy informacje”. I nie ważne, że pojawiło się mnóstwo dowodów na to, że to nieprawda. Nieważne, że potwierdził to nawet żydowski „New York Times”.

„W Strefie Gazy Izrael zbombardował 90 procent szpitali. Czy w końcu pan przyzna, że dokonuje zbrodni przeciwko ludzkości?” – takie pytanie od widza przeczytał prowadzący rozmowę. „Nie. Nie dokonuje” – odpowiedział, i po chwili dodał: „Benjamin Netanjahu nie jest zbrodniarzem wojennym”. I w tym przypadku reakcją było oburzenie: Jesteś pan podłym kłamcą. Wstyd i hańba. Izrael dokonał ludobójstwa w Strefie Gazy, terroryzuje Palestyńczyków, napadł na Iran, a ty kłamiesz! Kto mu dostarcza informacje? Nie wiem, ale się domyślam”. I rzeczywiście – ktoś, kto powiela kłamliwe tezy kraju oskarżonego o zbrodnie, przestaje być dyplomatą, staje się urzędnikiem obcego państwa i mamy prawo zapytać: Kogo reprezentuje w polskim MSZ, Państwo Polskie czy Izrael? I jeszcze jedno: Gdy Izrael mordował Palestyńczyków, Teofil raczył nas cymesami: „Żydzi są naszymi braćmi. Musimy się z państwem Izrael identyfikować”.

To nie pierwsza haniebna wypowiedź Żyda pełniącego ważną funkcję w polskim MSZ. To nie pierwszy raz wiceszef polskiej dyplomacji powiela obcą propagandę. Pytany o otwartą w polskim Lwowie „wojskowo-patriotyczną szkołę Banderowiec”, nie tylko usprawiedliwiał Ukraińców, ale  buńczucznie oświadczył: „Z całą pewnością nie będziemy wzywać ambasadora Ukrainy”. I te słowa także doczekały się komentarzy: „To wstyd i hańba. To wybielanie zbrodniczej ideologii (…) A gdyby w Berlinie powstała szkoła ‘Hitlerowiec’, też nie byłoby reakcji MSZ?”.

W polityce nie zawsze  mówi się prawdę. Ale nawet wtedy są granice przyzwoitości. Tu przypomnijmy słowa ojca Teofila: „Warto być przyzwoitym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieprzyzwoitym, ale nie warto”. Teofil uznał jednak, że nieprzyzwoitość się opłaca. Z tym, że jego wypowiedzi nie tylko są nieprzyzwoite, ale szkodzą wiarygodności państwa i rządu.

Godnym następcą ojca jest także z innego powodu – chorobliwej pazerności. Prof. Andrzej S. Ciechanowiecki założył Fundację Zbiorów im. Ciechanowieckich (wyposażyła Zamek Warszawski w 3 tysiące dzieł sztuki) oraz prywatną fundację o łacińskiej nazwie Non Omnis Moriar, do której przekazał swój majątek. Teofil, którego Ciechanowiecki był ojcem chrzestnymi i sfinansował studia w Cambridge, założył spółkę o żydowskiej nazwie Max and Max Limited, sprzeniewierzył powierzony mu w zarząd majątek, a za przywłaszczone pieniądze kupił kilka apartamentów.

Kiedy jego dobroczyńca odkrył oszustwo i rozczarowany chrześniakiem zażądał zwrotu pieniędzy, Teofil prezesem spółki mianował żonę, przekazał jej wszystkie udziały, spółkę rozwiązał, apartamenty sprzedał i kupił 600-metrowy dworek wraz z 11-hektarową działką. Ale to nie koniec problemów z Teofilem, bo: sąd wycenił przekręt na 17 milionów, sąd rejonowy w Wołominie zablokował księgę wieczystą nieruchomości, prokuratura bada przepisanie majątku na żonę.

Trwa zmowa milczenia wobec wyroku sądu. Milczą przełożeni Teofila – Donald i Radek. Milczy Władek, bo wiedzieć trzeba, że Teofil jest członkiem PSL, do którego przystąpił, gdy z poręki partii dostał się do Sejmu. Zareagował jedynie bloger: „Ja pierdolę?! Naprawdę?! Nikomu to nie przeszkadza?!”. A my pytamy: Czy człowiek o poglądach członka szowinistycznej izraelskiej partii, wyraża oficjalne stanowisko PSL? Nawiasem mówiąc, członkiem PSL był także ojciec Teofila, i pytanie, czy Teofil godnie reprezentuje Kosiniaka-Kamysza, powinny poprzedzić pytania: Czy idiotyzm jest dziedziczny? Czy dyplomacja (i cały rząd) wpadła w ręce idiotów? Nie od rzeczy będzie też przytoczyć żydowskie przysłowie: Jeśli ktoś wygląda jak idiota, mówi jak idiota to na pewno jest idiotą.

W 1980 roku Teofil, ot tak sobie, wyjeżdża do Anglii. Szybko uzyskuje stopień doktora w dziedzinie antropologii kulturowej. Zostaje nauczycielem historii Żydów na Uniwersytecie Londyńskim oraz dyrektorem Instytutu Studiów Polsko-Żydowskich w Oksfordzie. W latach 1991-2006 jest konsultantem (i członkiem zarządu) spółek giełdowych w brytyjskiej firmie Central Europe Trust, gdzie nadzorował projekty w sektorze telekomunikacyjnym i energetycznym. Zostaje dyrektorem na Polskę w banku JP Morgan i dyrektorem Credit Suisse w Polsce, a potem prezesem zarządu Domu Maklerskiego PGE oraz wiceprezesem zarządu Exatel (spółki skarbu państwa, dostawcy technologii telekomunikacyjnych i cyberbezpieczeństwa, właściciela największej sieci telekomunikacyjnej w Polsce). I nikogo nie dziwiło, że wszystkie te fuchy sprawował historyk, antropolog kultury!

I jeszcze jedno – w Sejmie wszedł w skład Komisji do Spraw Energii i Aktywów Państwowych. I gdy Teofil na mównicy sejmowej kiwa się w takt muzyki klezmerskiej, to przypominają się słowa jego ojca (który Teofila wydziedziczył!), inspirowane jakoby mądrością ludową: „Bierz, kiedy dają, tańcz, kiedy grają, uciekaj, kiedy gonią, klękaj, kiedy dzwonią”. I narzuca się pytanie: Czy skłonność do geszeftów jest dziedziczna? Tu pamiętać trzeba, że Niemcy sprawnie zbudowali w Polsce swoje lobby nie poprzez przedstawicieli mniejszości niemieckiej, ale żydowskiej, ludzi o żebraczym usposobieniu, kupionych za niemieckie srebrniki. Jednym ze sposobów jest zapraszanie do wygłaszania prelekcje, które są okazją do korumpowania prelegentów. Jednym z nich był ojciec Teofila. Ile na tym zarobił, nie wiemy. Wiemy natomiast, że UOP przesłał do MSZ trzy raporty nt. zagrażającego bezpieczeństwu państwa zachowania Janusza Reitera, ambasadora RP w Niemczech z poręki Bartoszewskiego, który za „wykłady” zarabiał trzykrotnie więcej, niż wynosiło jego ambasadorskie uposażenie.

Innym sposobem jest przyznawanie nagród i medali, a właściwie związanych z nimi gratyfikacji pieniężnych. Tu modelowym przykładem był „otoczony szczególnym szacunkiem w Niemczech” ojciec Teofila, który przyjął złoty medal Gustawa Stresemanna, kanclerza Niemiec i polakożercy. I w tym miejscu warto przypomnieć słowa Prymasa Tysiąclecia:„Nie ma polskiej polityki za niepolskie pieniądze”. A co do „prelekcji”, to nigdy nie ma w nich krytycznego słowa pod adresem gospodarzy. Mnóstwo natomiast o ksenofobii Polaków i ich współudziale w eksterminacji Żydów. Ojciec Teofila twierdził, że „w czasie okupacji bardziej bał się Polaków niż Niemców” a „Polacy to ochrzczony motłoch”. Teofil uważa, że premier Izraela nie popełnia zbrodni, a „Żydzi są naszymi braćmi i musimy się z państwem Izrael identyfikować”. A my pytamy: Czy Teofil za korzyści osobiste jest gotów, jak ojciec, mówić wszystko? I czy w jego przypadku nie jest trafnym powiedzenie: Niedaleko pada jabłko od jabłoni?

Niemieckie lobby to także aktywa niemieckich służb specjalnych. Okazało się, iż wiele osób wyselekcjonowanych przez ojca Teofila na odcinek niemiecki miało kłopoty lustracyjne. Znawcy archiwów PRL-owskiej bezpieki mówili z pełnym przekonaniem, iż w 1954 r. podjął wobec departamentu I MSW zobowiązanie do zdawania szczegółowych relacji ze swych podróży po RFN, w większości sponsorowanych i opłacanych przez MSW. Po 1989 r. wykazał się dużym zapałem lustracyjnym i dekomunizacyjnym. Ale nie było tego widać podczas urzędowania w MSZ i wcześniej na placówce w Wiedniu, gdzie dbał o przedstawicieli bezpieki, a po powrocie do kraju zatrudnił ich i ich żony w MSZ. Inna sprawa, że ci odwdzięczali mu się pisaniem na niego raportów do UOP.

Był zdecydowanym zwolennikiem, by Sikorski objął tekę szefa resortu dyplomacji. Tusk (mimo iż wiedział o afiliacjach Radka z brytyjskim MI6) chciał mu początkowo dać resort obrony, ale pomogła interwencja Władysław Bartoszewskiego, który zresztą publicznie to przyznał: „To był mój pogląd, że jest to najodpowiedniejszy kandydat, tego poglądu do dzisiejszego dnia nie zmieniłem”. Gdy Bartoszewski został ministrem, zawzięcie bronił ambasadorów mianowanych przez swego poprzednika TW „Buyer” i otwarcie manifestował wrogość do lustracji i dekomunizacji. Odchodząc z MSZ, z rozrzewnieniem wspominał: „Ambasadorami zrobiłem takich PZPR-owców, którym za komuny nawet by się to nie śniło” i szczycił się: „W ciągu 15 miesięcy mianowałem 47 ambasadorów, dzięki dobrej współpracy z A. Kwaśniewskim. Tylko trzech pracowników odwołałem, ale z nowej kadry, w tym jednego z ZChN. Zostawiam MSZ w dobrym stanie”.

Władysław Bartoszewski przez lata był „na utrzymaniu” Marion Dehnhoff, u nas przedstawianej, jako główna postać pojednania niemiecko-polskiego. Tymczasem prasa niemiecka ujawniła, iż hrabina była agentką Urzędu Ochro­ny Kon­sty­tu­cji, czyli niemieckiej bezpieki. Teofil przez lata był na utrzymaniu Żydów, jako dyrektor w Instytucie polsko-żydowskim w Londynie. Radek Sikorski wygadał się, że Instytut „pomagał organizować” jego serdeczny londyński przyjaciel Maciej Jachimczyk, stypendysta organizacji „Church In Need”, powołanej w celu niesienia pomocy prześladowanym po drugiej stronie żelaznej kurtyny chrześcijanom. Radek nie dopowiedział jednak, że Maciej przeszedł na islam, że w latach 90. był szefem Ośrodka Czeczeńskiego w Krakowie i że UOP uznawała go za człowieka związanego z rosyjskimi służbami, zagrażającego bezpieczeństwu Polski (a w tym samym czasie rosyjski „Kommiersant” kpił: „Sikorski włączył do resortu ludzi, którzy kształcili się w radzieckich akademiach wojskowych, więc mogli być związani z rosyjskimi służbami specjalnymi”).

Teofil Bartoszewski nie dostał od ABW poświadczenia bezpieczeństwa (które daje dostęp do tajnych dokumentów), a mimo to został wiceministrem. Ma też (tak, jak Radek) podwójne obywatelstwo. Mamy zatem prawo zapytać: Dla kogo pracuje i czy skłonność do obcych wywiadów jest dziedziczna?

Mamy też prawo znać przeszłość takich ludzi i postawić pytanie: Kim jest Teofil? Ojciec utrzymywał, że był synem urzędnika bankowego. Z kręgów ojca chrzestnego Teofila, potomka kresowej rodziny ziemiańskiej dotarło, że pierwotnie nazywał się Bartosiak i pochodził ze wsi Żaby, gdzie był lokajem na miejscowym dworze. Ursynowsko-natoliński tygodnik „Pasmo” z 18.09.97 r. w rubryce „Wierzcie nie wierzcie” relacjonował, iż na zorganizowanym przez Unię Wolności w parku przy stacji metra Natolin festynie wyborczym „Bartoszewski z werwą opowiadał na estradzie […] w b. ciekawym wątku osobistym o swoim dzieciństwie w biednej rodzinie żydowskiej”.

Sam Bartoszewski przyznał w Knesecie: „Polska to ewenement. Proszę wskazać inny kraj w Europie, w którym trzech szefów dyplomacji było żydowskiego pochodzenia, jeden ma honorowe obywatelstwo Izraela, a obecny ma żonę Żydówkę”. W zakres kompetencji Teofila weszły relacje z diasporą żydowską i nadzór nad urzędem pełnomocnika ds. kontaktów z diasporą żydowską, który powołał jego ojciec. No i pierwszą żoną starego Bartoszewskiego, a matką Teofila była starsza od męża o siedem lat Antonina Mijal, bratanica znanego działacza Komunistycznej Partii Polski ( i później PPR) Kazimierza Mijala. Bądźmy jednak obiektywni – żona Teofila to czysty typ aryjski, bo jej pradziadkiem był pruski generał Helmuth von Moltke.

Pora zatem zawołać: Jeśli tak wygląda minister twojego kraju, to już dawno nie jest to twój kraj! Ojciec Teofila jest autorem obowiązującej do dziś dyplomatycznej doktryny: „Polska to panna stara, brzydka i bez posagu”. Tymczasem swoim szkaradnym semickim wyglądem (jednym z jego pseudonimów w MSZ był – „nietoperz”) naruszał powagę urzędu. Brak mu było też najzwyklejszej schludności. Liche garnitury wiszące na nim jak na drucianym wieszaku, kołnierz marynarki odstający od karku na szerokość pięści. Nie tylko nosił byle co, ale pachniał, czym zjadł. Niekorzystny wizerunek pogarszał sposób mówienia – wrzeszczał, ślinił się, a nawet pluł. Trzeba mu jednak oddać sprawiedliwość, w obecności Żydów spisywał się na medal – przywdziewał elegancką, atłasową jarmułkę. No i mamy to, co mamy: na dyplomatycznych salonach bryluje syn „nietoperza” i pupilek Bartoszewskiego, dżentelmen z Chobielina o wyglądzie fryzjerczyka. Bo przełożony Teofila ma nietypową urodę: kałmuckie rysy, zapuchnięte ponure oczy, przetłuszczone włosy, niewyprasowane i poplamione spodnie.

Człowiek zaczyna się przedstawiać zanim otworzy usta. Znalazło to wyraz w powiedzeniu:Jak cię widzą tak cię piszą. U dyplomaty ważne, co mówi, ale nie mniej ważny jest wygląd. To profesja wybitnie reprezentacyjna. Staranność ubioru dyplomaty jest przejawem szacunku, bylejakość oznacza lekceważenie partnerów. Niechlujny wygląd to także sygnał – ten człowiek nie radzi sobie z sobą, więc nie poradzi sobie z zadaniem, które ma wykonać. Dyplomaci i w ogóle ludzie piastujący stanowiska publiczne muszą przy tym pamiętać, że występują nie tylko w swoim imieniu, lecz państwa, nas wszystkich. Tu zacytujmy francuskiego polityka Paula Cambon: W świecie polityki nie wystarczy mieć rację, trzeba się jeszcze podobać i umieć zachować.

Sytuacja geopolityczna Polski jest niezwykle trudna. Ważą się losy kraju. Potrzebni są finezyjni i profesjonalni dyplomaci, a nie notorycznie przegrywające miernoty, przynoszący Polsce same straty. Potrzebny jest MSZ, a nie jego atrapa. Dziś urzędowi temu potrzebne są szczególnie: pełna odnowa, in capite et in membris (w całości i w szczegółach), przywrócenia narodowego charakteru, kompetentni lojalni dyplomaci służący państwu polskiemu, o życiorysach przejrzystych dla opinii publicznej, a nie Mosadu.

Krzysztof Baliński

==========

————————————

—————————–

Pustosłowie i przypowieści: Niebezpieczny bełkot Trumpa

Pustosłowie i przypowieści: bełkot Trumpa

Autor: Palaver and Parable: Trump’s Babble, Edward Curtin, Mar 29, 2026

Wpisał: AlterCabrio, 29 marca 2026

Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grafika: AI

Pustosłowie i przypowieści: bełkot Trumpa

„Same kłamstwa i żarty, a jednak człowiek słyszy to, co chce słyszeć, a resztę ignoruje”
„Bokser”, Paul Simon

Słuchanie Donalda Trumpa jest jak wpatrywanie się w płytę kręcącą się na gramofonie i odkrywanie, że umysł wiruje wraz z oczami. Coś, co tu gra, przyprawia o szaleństwo, nie w sensie Patsy Cline, która śpiewała „Crazy” o utraconej miłości, ale raczej w sensie oryginalnego tytułu piosenki – „Stupid” – według Willy’ego Nelsona, autora.

Trump jest jak gangster Vincent Gigante, który przechadzał się po Greenwich Village w kapciach, piżamie i szlafroku, próbując przekonać prokuratorów federalnych, że jest szalony. Bełkot Trumpa to podobny wybryk. Tylko bardzo głupi człowiek dałby się na to nabrać. Irańczycy nie są głupi i my też nie powinniśmy być.

Jego ostatnia czcza gadanina pojawiła się wczoraj rano, kiedy po kilku dniach gróźb „zniszczenia” irańskiej sieci energetycznej, jeśli ten nie otworzy Cieśniny Ormuz w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, oświadczył, że odkłada takie ataki na pięć dni, ponieważ USA i Iran przeprowadziły „produktywne rozmowy”. Powiedział:

Poleciłem Departamentowi Wojny odroczenie wszelkich ataków militarnych na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni, pod warunkiem powodzenia trwających spotkań i dyskusji.

Niedługo potem Iran zaprzeczył, jakoby takie negocjacje miały miejsce. Materiał irańskiej PRESSTV brzmiał: „Negocjujemy z wrogami za pomocą uderzeń o dużej sile rażenia”, jednocześnie bombardując Izrael falami pocisków.

Trzeba mieć ogromne kłopoty z pamięcią, żeby zapomnieć o tym, że Trump w przeszłości używał „negocjacji” jako pretekstu do ataku na Iran. To podstępny kłamca i to prawdopodobnie kolejna rażąca taktyka opóźniająca, która potrwa dzień, dwa, a może nawet pięć.

Staje się to szczególnie prawdziwe, gdy Simplicius i inni donoszą, że 82. Dywizja Powietrznodesantowa USA „otrzymała instrukcje rozmieszczenia”, a piechota morska kieruje się do Iranu. Istnieje również prawdopodobieństwo, że Pakistan potajemnie wysyła wojska amerykańskie do Iranu od wschodu.

27 lutego, dzień przed atakiem USA i Izraela na Iran, zadałem pytanie: „Czy to tylko zbieg okoliczności, że podczas gdy Trump gromadzi siły uderzeniowe na zachód i południe od Iranu, Pakistan atakuje Afganistan, który to kraj rozciąga się wzdłuż 950-milowej wschodniej granicy Iranu?”

W odpowiedzi na takie ataki Trump stwierdził: „Pakistan [który ma około 170 głowic nuklearnych] radzi sobie znakomicie”.

Kiedy amerykańskie media głównego nurtu donoszą, że Trump rozważa opcje dotyczące wojsk w Iranie, można być niemal pewnym, że już podjął taką decyzję. Właśnie usłyszałem od znajomego, że jego syn, żołnierz, otrzymał wszystkie szczepienia, a jego jednostka jest wysyłana na misję. Dokąd? Nie potrafi powiedzieć.

Ta wojna nieubłaganie zmierza w kierunku niezwykle niebezpiecznej fazy, a ponieważ Amerykanie i rosnąca liczba żołnierzy amerykańskich sprzeciwiają się jej, rośnie ryzyko ataku pod fałszywą flagą w USA, który wywołałby oburzenie Amerykanów wobec Iranu. Były analityk CIA, Ray McGovern, właśnie ostrzegł przed taką możliwością.

Przez lata panował powszechny konsensus wśród mediów głównego nurtu i niezależnych, że dwukrotne objęcie przez Trumpa urzędu prezydenta było zerwaniem z tradycją, ponieważ jest on osobliwą postacią bez żadnego doświadczenia politycznego itd. Tę opinię wyrażali zarówno ci, którzy go kochają, jak i ci, którzy go nienawidzą. Ja od lat argumentuję coś przeciwnego: że od samego początku jest postacią establishmentu, w kostiumie scenicznym, że tak powiem. Niewielu się z tym zgadza. Niedawno napisałem:

Niektórzy twierdzą, że to dlatego, że jest zupełną anomalią i udało mu się dwukrotnie zostać prezydentem dzięki dziwnemu zrządzeniu losu. Jeśli tak jest, byłby to pierwszy i drugi raz w historii nowożytnej, kiedy to się zdarzyło. Człowiek bez politycznego doświadczenia, komiczny żart rodem z reality show, napuszony, gruby imprezowicz z dziwacznie farbowanymi włosami, który mówi jak dziewczyna z Doliny Wschodniego Wybrzeża, kobieciarz, bardzo bogaty nowojorski handlarz nieruchomościami itd. zdobywa głosy przeciętnych Amerykanów, którzy tracą pracę w rolnictwie i fabrykach i są wściekli na rząd. Podawano najróżniejsze wyjaśnienia tej „anomalii”, z tym jednym wyjątkiem, że poza wyglądem anomalią to nie było.

Wygląda na to, że coraz więcej osób podziela tę opinię. W niedawnym artykule „Seeing Trump Clearly” Craig Murray, były brytyjski dyplomata, pisarz i szkocki obrońca praw człowieka, który uczestniczył w procesie ekstradycyjnym Juliana Assange’a i relacjonował jego przebieg, napisał:

Pocieszające jest widzieć Trumpa jako błazna, akceptować prezentowaną powierzchowność pyskatego i niewykształconego ignoranta, który miota się między opcjami politycznymi i nie rozumie świata geopolityki.

Ale to bzdura.

Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Tak, to prawda, że ​​Trump i jego skorumpowana rodzina również dorabiają się na Bliskim Wschodzie, dokonując zabójczych interesów finansowych, ale jego polityka jest częścią długoterminowej strategii USA. Co najważniejsze, Murray pisze [podkreślenie moje]:

Niezbędne jest, aby nie stracić z oczu ponadpartyjnego charakteru długoterminowego planu Stanów Zjednoczonych. W bardzo realnym sensie Trump kontynuuje – choć znacznie przyspieszył – politykę Bidena, który chronił i umożliwiał ludobójstwo w Strefie Gazy. Sukces tej polityki USA jest fenomenalny. Wystarczy pomyśleć, że zaledwie 18 miesięcy temu syjonistyczni „prezydenci” Al-Dżolani z Syrii i Aoun z Libanu nie byli u władzy. Obaj zostali wyniesieni do władzy w wyniku działań militarnych wspieranych przez USA, przez działania Izraela przeciwko Hezbollahowi oraz przez aktywność sił HTS sponsorowanych przez CIA i MI6. Wprowadzeni przez Bidena, są teraz centralnym elementem strategii Trumpa.

To samo można powiedzieć o ponadpartyjnym charakterze strategii USA wobec ukraińskiej wojny zastępczej przeciwko Rosji i agresywnych posunięć wobec Chin, przewidywanych dziesięć lat temu przez nieżyjącego już, wybitnego dziennikarza Johna Pilgera w jego poruszającym filmie dokumentalnym „Nadchodząca wojna z Chinami”.

=======================================================

Pewnego wieczoru mężczyzna wybrał się na spacer po swojej dzielnicy mieszkalnej w małym, bardzo liberalnym (Partia Demokratyczna) miasteczku w Nowej Anglii. Nie spotkał nikogo poza wiewiórką, kilkoma wronami i stadem czarnych sępów krążących nad głową.

Gdy wracał do domu, z bocznych drzwi dużego domu, na którym od lutego 2022 roku wisiała flaga Ukrainy, wyszedł mężczyzna. Rozpoznał w nim mężczyznę, który przekazał lokalnej bibliotece dużą kolekcję książek o CIA, Rosji, Philipie Agee (byłym dysydencie CIA) itp.

Mężczyzna zaczął rozrzucać żelki na trawniku. Spacerowicz zapytał go, co robi, a mężczyzna odpowiedział, że robi to, aby powstrzymać Irańczyków przed inwazją. Spacerowicz powiedział: „Ale Irańczycy nas nie najeżdżają”. Na co mężczyzna odparł: „Widzisz? To działa. Rosjanie boją się żelek”.

______________

Palaver and Parable: Trump’s Babble, Edward Curtin, Mar 29, 2026

◊===========================<>

Warto porównać:

Ray McGovern: główny w Białym Domu to patologiczny narcyz i Neron naszych czasów
Autor poniżej zamieszczonej analizy, której warto posłuchać, to Ray McGovern, amerykański pisarz i analityk polityczny, emerytowany oficer wywiadu, który pracował w CIA za kadencji 7 prezydentów USA (od JFK do […]

***

Koniecznie pamiętać:

Historia czterech operacji psychologicznych: Czy Iran ZAWSZE był członkiem klubu?
Czy to wszystko, o co toczy się ta wojna? Nie, prawdopodobnie nie. Prawdopodobnie istnieje wiele narracji i wiele grup interesu, które dążą do korzyści, ale nawet cynicznie prowadzone wojny mogą […]

Wartości UE. MEM-y VII.

——————————

—————————-

————————————————————-

—————————————————————

——————————————

———————————————–

——————————————–

—————————————-

————————————————-

——————————————————————–

———————————————

—————————————-

Zniszczenie amerykańskiego AWACS-a w Arabii Saudyjskiej

[ AWACS – samolot wczesnego ostrzegania md]

Zniszczenie amerykańskiego AWACS-a w Arabii Saudyjskiej: nowa eskalacja w konflikcie z Iranem


Amerykański E-3 Sentry, znany jako AWACS, to kluczowy element wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej. Jego utrata stanowi poważne osłabienie dla sił USA, które
od dekad opierają swoje operacje w regionie na możliwościach tego typu
maszyn. AWACS-y, dzięki zaawansowanym systemom radarowym, dostarczają
danych o ruchach powietrznych i morskich, co jest nieocenione w trudnym
środowisku bliskowschodnim.

Atak na bazę Prince Sultan był niezwykle precyzyjny. Według dostępnych informacji, Iran użył zaawansowanych technologicznie rakiet i dronów, co pozwoliło na jednoczesne uderzenie w kilka celów. Obok E-3 Sentry, zniszczone lub uszkodzone zostały także
inne amerykańskie maszyny, w tym tankowce powietrzne KC-135R. To
pokazuje, że Iran posiada zdolność do przeprowadzenia złożonych operacji
wojskowych, które mogą skutecznie zakłócić działania jednego z
najpotężniejszych militarnie państw na świecie.



Konsekwencje tego incydentu są wielowymiarowe. Po pierwsze, zniszczenie AWACS-a to nie tylko cios w amerykańską obecność militarną w regionie, ale także poważny sygnał dla
innych krajów zaangażowanych w konflikty na Bliskim Wschodzie. To
również ważny test dla amerykańskiej strategii obronnej, która musi
teraz uwzględnić możliwość dalszych ataków tego typu.



 



Po drugie, incydent ten może mieć
długotrwałe skutki dla sytuacji geopolitycznej w regionie. Zatoka
Perska, będąca kluczowym szlakiem transportu ropy naftowej, staje się
coraz bardziej niestabilna. Ataki na amerykańskie instalacje wojskowe
mogą skłonić inne kraje do przemyślenia swojej obecności i zaangażowania
w regionie. Dodatkowo, nie można wykluczyć wzrostu napięć między Iranem
a sąsiednimi państwami arabskimi, które obawiają się rosnącej potęgi
militarnej Teheranu.



 



Dla Stanów Zjednoczonych, które od lat
starają się utrzymać przewagę technologiczną i militarną nad Iranem,
incydent ten jest poważnym wyzwaniem. Władze w Waszyngtonie będą musiały
podjąć decyzję, jak zareagować na tak bezpośrednie naruszenie ich
interesów. Możliwości są rozmaite – od dyplomatycznych protestów po
potencjalne działania odwetowe. Każda z opcji niesie jednak ze sobą
ryzyko dalszej eskalacji konfliktu.
Iran, z kolei, zademonstrował swoją zdolność do strategicznego myślenia i wykorzystania nowoczesnych technologii wojskowych. Atak na bazę w Arabii Saudyjskiej to jasny
sygnał, że Teheran nie zamierza ustępować w swoim dążeniu do zwiększenia
wpływów w regionie. W obliczu międzynarodowych sankcji i presji ze
strony Zachodu, Iran pokazuje, że jest gotów na bezpośrednią
konfrontację wojskową, jeśli uzna to za konieczne.Podsumowując, zniszczenie amerykańskiego AWACS-a w bazie Prince Sultan to wydarzenie, które może mieć
dalekosiężne skutki dla bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej i całym Bliskim
Wschodzie. W obliczu narastających napięć, społeczność międzynarodowa
będzie musiała znaleźć sposób na złagodzenie sytuacji i zapobieżenie
dalszej eskalacji konfliktu. Jedno jest pewne – 27 marca 2026 roku
zapisze się na kartach historii jako dzień, który zmienił układ sił w
regionie.
Źródła:



defencesecurityasia.com/en/iran-strike-destroyed-… 
foxnews.com/live-news/us-israel-iran-war-stra… 



theaviationist.com/iranian-attack-on-p… 



airandspaceforces.com/us-forces-saudi-arabia-… 



militarywatchmagazine.com/article/most-valuable-u… 



/defence-blog.com/iranian-missile-hits-u-s-e-3-awa… 

5.19 za pół litra. MEMy VI.

———————————————

—————————————

—————————————————–

———————————————-

———————————————————

————————

—————————————————————–

——————————————————

[a ja, stary, nie znam tych kuzynów.. ; to wy macie przechlapane. md]

——————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Iran rozpętuje piekło rakietowe na Izrael i Zatokę Perską – inwazja Trumpa kończy się fiaskiem?

Pepe Escobar: Iran rozpętuje piekło rakietowe na Izrael i Zatokę Perską – inwazja Trumpa kończy się fiaskiem

W obliczu eskalacji konfliktu, który ogarnął cały świat, znany analityk geopolityczny i niezależny dziennikarz Pepe Escobar analizuje dramatyczne wydarzenia na Bliskim Wschodzie w niedawnym wywiadzie. Podczas gdy Iran bombarduje Izrael i państwa Zatoki Perskiej precyzyjnymi pociskami i redefiniuje Cieśninę Ormuz, zapowiedziana operacja militarna Trumpa grozi pogrążeniem się w chaosie, błędnych kalkulacjach i załamaniu gospodarczym. Escobar opisuje „teatr absurdu”, w którym irański opór wstrząsa fundamentami hegemonii USA, nie tylko militarnie, ale także geoekonomicznie.

[Film w oryginale md]

Nowa rzeczywistość w Cieśninie Ormuz: Irańska bramka poboru opłat „Petro-Juan”

Pepe Escobar szczegółowo wyjaśnia, jak sytuacja w Cieśninie Ormuz radykalnie zmieniła się od wczoraj. Do niedawna tankowce z Chin, Indii, Pakistanu, Iraku, Bangladeszu, a nawet krajów takich jak Sri Lanka i Tajlandia mogły korzystać z przeprawy – pod warunkiem spełnienia trzech jasnych warunków: musiały przekazać wszystkie dane brokerowi powiązanemu z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), który je weryfikował. Jakiekolwiek powiązanie z interesami USA, Izraela lub wrogimi stronami natychmiast wstrzymywało przeprawę.

Po drugie, należało uiścić opłatę w wysokości dwóch milionów dolarów amerykańskich za każdy tankowiec – gotówką (najlepiej w juanach) lub kryptowalutą za pośrednictwem niezwykle szybkiego blockchaina Tron (rozliczenie w zaledwie trzy sekundy). Po zapłaceniu i otrzymaniu płatności następował trzeci krok: Statki musiały skorzystać z precyzyjnie określonego kanału żeglugowego o szerokości zaledwie ośmiu kilometrów, znajdującego się na północ od wyspy Keszm, między Keszm a małą wyspą Larak.

Zasady te, które Escobar określa mianem „prywatyzacji lub nacjonalizacji” Cieśniny Ormuz, zostały obecnie wpisane do prawa irańskiego przez parlament. Są one wzorowane na Kanale Sueskim: koniec z swobodnym przepływem. Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej kontroluje nie tylko wody terytorialne, ale także rozległy obszar – od południowego Keszm, przez zachodnią część Zatoki Perskiej do wyspy Qaruh, a dalej obejmując Zatokę Perską, Cieśninę Ormuz i Zatokę Omańską, aż do granicy irańsko-pakistańskiej.

Jednak na dzień dzisiejszy cały ruch został wstrzymany: żadne statki nie przepływają, ponieważ wszyscy spodziewają się rychłej operacji USA. Escobar podkreśla, że ​​zasady pozostają w mocy i będą ściśle egzekwowane. Osoby, które nie są uznawane za „państwa wrogie”, mogą przepłynąć – ale tylko za opłatą i wyznaczoną trasą.

Ten środek to prawdziwy przełom. W ciągu zaledwie kilku dni Iran ustanowił alternatywny system płatności, który skutecznie funkcjonuje jako „petrojuan” – czego nie udało się osiągnąć przez lata szczytów BRICS. Rosja i Chiny, podobnie jak Globalne Południe, obserwują to z wielkim zainteresowaniem. IRGC czerpie bezpośrednie dochody z opłat, a system jest już w pełni operacyjny.

Możliwa inwazja USA i spekulacje na temat „lądowania w Normandii”

Escobar przedstawia scenariusze, które obecnie dręczą świat. Krążą pogłoski o „desantowaniu w stylu normandzkim” – prawdopodobnie na wyspie Larak, do której najpierw należałoby zabezpieczyć Keszm. Inne możliwe cele to region Sistan-Beludżystan w pobliżu portu Czabahar, wyspa Abu Musa (irańska, ale roszczona przez Zjednoczone Emiraty Arabskie) lub inne odcinki wybrzeża. Rząd USA wysyła tysiące marines i do 10 000 żołnierzy, ale nawet amerykańscy urzędnicy ostrzegają Trumpa w swoich negocjacjach: żadna z opcji lądowych nie wygląda obiecująco. Niemniej jednak Waszyngton nadal eskaluje – pomimo niedawnego oświadczenia Trumpa, że ​​jest „znudzony wojną” i chce „iść dalej”. Escobar nazywa to „zdumiewającym”: po tym, jak Trump nazwał konflikt „wycieczką”, teraz jest nim znudzony.

Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej jest w stanie najwyższej gotowości. Escobar ostrzega: Cokolwiek wydarzy się w ten weekend lub w nadchodzących dniach, będzie katastrofalne w skutkach. Niezależnie od tego, czy będzie to mini-inwazja, czy potężny atak bombowy, konsekwencje są nieprzewidywalne.

Ofensywa rakietowa Iranu i niszczenie potęgi USA i Izraela

Pomimo twierdzeń USA, że jedna trzecia irańskiego systemu rakietowego została zniszczona (wbrew narracji Trumpa o „wszystkim zniszczeniu”), Iran codziennie ostrzeliwuje Tel Awiw, cele izraelskie i porty Zatoki Perskiej precyzyjnymi pociskami. Escobar mówi o „zdecentralizowanej strategii mozaikowej”, która jest codziennie udoskonalana. Irańska armia publikuje selfie z wystrzeliwania pocisków – to wyraźne zwycięstwo w tej narracyjnej bitwie. Izrael informuje o zniszczeniu ich prawie 100 czołgów przez sam Hezbollah, a armia jest na skraju upadku. Bazy USA w Azji Zachodniej są zniszczone w ponad 90% i nie zostaną odbudowane.

Iran nie wykorzystał jeszcze w pełni swojego potencjału: niewidzialne podziemne miasta rakietowe na południowym wschodzie i wschodzie kraju (w pobliżu granicy z Afganistanem) są nieznane Amerykanom. Cele pozostają jasne: maksymalne zniszczenie Izraela (być może nieodwracalne), całkowite wyparcie USA z Zatoki Perskiej i utworzenie nieodwracalnego mechanizmu odstraszającego.

Rola państw Zatoki Perskiej: ZEA jako podpalacz, Arabia Saudyjska jako obrońca

Pozycja Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) jest szczególnie napięta. Escobar cytuje „przerażający felieton” ambasadora ZEA w USA w „Wall Street Journal”: Emiraty otwarcie przystępują do wojny po stronie USA. Powód: 1,4 biliona dolarów zainwestowanych w amerykańską gospodarkę (sztuczna inteligencja, półprzewodniki itp.). Ich model biznesowy – Dubaj jako centrum „błyskotek”, Dżabal Ali jako kluczowy port – leży w gruzach. Inne porty w Tartusie (Syria), Akabie (Jordania) i Hajfie są sparaliżowane. Iran opublikował już listę pięciu megacelów: elektrowni, zakładów odsalania wody i innych. Jeśli ZEA przystąpią do wojny, ich gospodarka – w tym centra sztucznej inteligencji i lotniska – będzie zagrożona całkowitym zniszczeniem.

Arabia Saudyjska działa ostrożniej, ale pozostaje zaangażowana. Rozumownia Escobara przywołują historyczne ambicje: Kuwejt należał kiedyś do prowincji Basra, Bahrajn do Iranu (do 1971 roku), a Emiraty do Omanu. Iraccy analitycy otwarcie mówią o zwrocie tych terytoriów. Katar i Oman natomiast pozycjonują się sprytnie: potępiają wojnę i nie oferują swojego terytorium do ataków na Iran – widzą, „w którą stronę wieje wiatr”.

Farsa negocjacyjna i „Teatr Absurdu”

Escobar opisuje nieudane negocjacje jako szczyt absurdu. Omańscy dyplomaci przetłumaczyli irańskie propozycje (hojne oferty wzbogacania uranu) na pidgin angielski – ekipa Trumpa („Heckle and Jackal”) ich nie zrozumiała. Później J.D. Vance miał polecieć do Islamabadu, ale Pakistan zdradził Iran: osiem tankowców z irańską ropą, pływających pod pakistańską banderą, zostało zajętych przez Stany Zjednoczone. Trójstronny sojusz Turcji, Egiptu i Pakistanu, pełniących rolę mediatorów, rozpadł się. Iran powtórzył swoje główne żądania: wycofanie wszystkich baz amerykańskich, reparacje, zniesienie sankcji, swobodny cywilny program nuklearny oraz brak ograniczeń dotyczących pocisków rakietowych i sojuszy z Hezbollahem i Ansar Allah.

Trump ogłasza wygraną wojnę i „nudzi się”. Ale rzeczywistość jest taka: obecność USA w Zatoce Perskiej została niemal całkowicie zniszczona, Izrael stoi na krawędzi upadku, a rynki ropy naftowej i obligacji spadają.

Apokalipsa gospodarcza: cena ropy 150 dolarów i globalna recesja

Rynki obligacji zmuszają Trumpa do wycofania się: rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji zbliżyła się do 5%, zanim odroczenie ultimatum na krótko ją uspokoiło. Larry Fink z BlackRock otwarcie ostrzega przed dwoma scenariuszami: ropa naftowa po 40 lub 150 dolarów – ten drugi oznacza globalną recesję. Przy cenie 120 dolarów (która jest już w zasięgu ręki) recesja już się zaczyna. Europa, bez rosyjskiego lub katarskiego gazu, zapłaci najwyższą cenę. Kaskadowe skutki już wpływają na globalne Południe, Azję Południowo-Wschodnią i Indie.

Rosja i Chiny: sztuka milczenia

Rosja i Chiny zachowują strategiczne milczenie – „Nigdy nie przerywaj wrogowi, gdy popełnia poważny błąd”. Udzielają Iranowi wsparcia technicznego (Beidou zamiast GPS, Intel dla planów USA, ulepszone drony), nie przyznając się do tego publicznie. Putin jest przekonany, że wojna zakończy się maksymalnie w ciągu czterech tygodni. Dla Chin petrojuan to dar: alternatywny system płatności w najistotniejszym punkcie zapalnym świata – osiągnięto w trzy tygodnie to, czego nie udało się osiągnąć przez 20–30 lat dyplomacji. Iran walczy samotnie z nuklearnym supermocarstwem i regionalnym mocarstwem atomowym – i wygrywa.

Suwerenny opór Iranu: 2500 lat historii kontratakuje

Pomimo 47 lat brutalnych sankcji – rozpadającej się infrastruktury, podupadłych hoteli, rozpadających się systemów kanalizacyjnych – Iran dysponuje wybitnym kapitałem ludzkim: światowej klasy uniwersytetami, inżynierami, fizykami i matematykami. Zbudowali ukryty kompleks militarno-przemysłowy, który przeraża supermocarstwo. Escobar jest pod wrażeniem: średniej wielkości mocarstwo regionalne w pojedynkę odwraca sytuację. Globalne Południe podziwia Iran jako obrońcę większości ludzkości.

Ten konflikt oznacza prawdziwy punkt zwrotny XXI wieku – nie 11 września. Hegemonia USA chyli się ku upadkowi, wyłania się wielobiegunowy świat. W ciągu zaledwie kilku tygodni Iran zniweczył wszystkie rzekome zdobycze z października 2023 roku (Liban, Syria). To, co nastąpi, zapisze się w historii: suwerenny opór Persji przeciwko imperiom, które nie odrobiły lekcji. Świat patrzy z zapartym tchem – i wyciąga wnioski.

Pedofilia Obywatelska, cd. MEM-y V.

—————————————–

———————————————–

—————————-

—————————————————————

————————————————————————-

—————————————-

{oczywiście to „polityk”; polityczka jest po drugiej stronie md}

———————————

———————————————————–

——————————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Osie Trzeciej Wojny Światowej rysują się coraz wyraźniej…

Osie Trzeciej Wojny Światowej rysują się coraz wyraźniej…

Date: 28 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara na podst.: ws/@Proc

Aleksandr Dugin

Oś Netanjahu–Trump skupia się przede wszystkim na Iranie. Gdyby Iran upadł, prawdopodobnie – a nawet najprawdopodobniej – zwróciliby uwagę na wsparcie Ukrainy i na Rosję. Jednak zdesperowany opór Iranu odwraca ich główną uwagę. Obecnie nie mają czasu na Rosję – priorytetem jest Iran.

Oczywiście Trumpa już zupełnie nie interesuje „budowanie pokoju”, dlatego też uregulowanie stosunków z Rosją, jeśli ma w ogóle jakiś sens, to jest on bardzo pragmatyczny. Jego wojna to wojna z Iranem. Izrael uczynił tę wojnę wojną Trumpa. A Trump nie rezygnuje z tego. W ten sposób powstała jedna oś: USA/Izrael przeciwko Iranowi.

Pozostałym siłom regionalnym proponuje się dokonanie wyboru: i to trudnego — albo przyłączyć się do koalicji amerykańsko-izraelskiej, albo do Iranu (Ruchu Oporu). Nie ma mowy o stanowisku pośrednim, a jeśli ktoś spróbuje nalegać na neutralność, będzie bombardowany i atakowany z obu stron. Nie ma tu miejsca na neutralność. Pociąg już odjechał.

Druga oś: UE/Wielka Brytania/globalistyczni politycy w USA (przede wszystkim Partia Demokratyczna) przeciwko Rosji i na rzecz wsparcia reżimu kijowskiego. To prawdziwa i zaciekła wojna, do bezpośredniego udziału w której przygotowuje się większość krajów europejskich (z wyjątkiem Węgier i Słowacji). Partia Demokratyczna w USA promuje właśnie tę wojnę, dlatego Ukraina jest dla niej priorytetem.

Głównym celem obu stron jest wbicie klina między Iran a Rosję, aby nie zorientowały się, że toczą wojnę z tym samym przeciwnikiem. A głównym zarzutem USA i Izraela wobec UE i globalistów, a także głównym zarzutem UE i globalistów wobec USA i Izraela jest właśnie to, że prowadzą one dwie wojny przeciwko dwóm wrogom „cywilizacji Epsteina” jednocześnie, a nie po kolei. Ponieważ wojna z Iranem się przedłuża, Izrael stopniowo zamienia się w Gazę, a światowa gospodarka z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz wkrótce się załamie (w niektórych krajach wprowadzono już blokadę energetyczną), globalistom nie podoba się Trump, który z ich punktu widzenia „wystawia Ukrainę” i odwraca uwagę od głównego wroga – Rosji.

Tę linię podtrzymują sieci Sorosa, które ogólnie nienawidzą Trumpa i Netanjahu. Należy jednak pamiętać o jednym: właśnie ci, którzy najbardziej atakują Trumpa i Izrael za wojnę z Iranem, nie są przeciwni wojnie, ale opowiadają się za wojną z Rosją. Praktycznie wszystkie europejskie siły i całe kraje, które rzuciły się na Netanjahu, domagają się po prostu przesunięcia akcentów na korzyść reżimu Zełenskiego. W Stanach Zjednoczonych głośno o tym krzyczą demokraci.

Iran i Rosja doskonale rozumieją, że nie chodzi o to, kto na Zachodzie jest za wojną, a kto przeciw, ale o to, na kim Zachód chce się skupić w pierwszej kolejności. Oznacza to po prostu, że na pozostałych skupią się w drugiej kolejności. Nikt nie ma żadnych złudzeń. I oczywiście Rosja i Iran walczą po tej samej stronie i przeciwko temu samemu przeciwnikowi. Jakiekolwiek działania na powierzchni niczego nie zmieniają w istocie III wojny światowej. Mgła wojny. Negocjacje. Odwracanie uwagi. Rzucanie piasku w oczy.

Najważniejsze jest teraz, aby nie pozwolić wrogowi – zbiorowemu Zachodowi, cywilizacji Epsteina – pokonywać nas jednego po drugim. Do wojny należy przystąpić jak najszybciej i jak najbardziej radykalnie. Należy wspierać przyjaciół i sojuszników, przekonywać wahających się, wprowadzać społeczeństwo w stan wyjątkowy.

Bardzo wyraźnym przykładem jest wojna informacyjna prowadzona przez Iran, którą ten kraj znakomicie wygrywa. To tylko taka uwaga. Nie jest to krytyka. To spostrzeżenie.

Wiele zależy od Chin. Na razie kraj ten przyjmuje postawę wyczekującą, ale już wypuścił swoją najnowszą broń psychologiczną w postaci profesora Jiang Xueqina. Atakuje on świadomość światowych analityków swoimi przepowiedniami. To już całkiem nieźle.

Po raz pierwszy chińscy intelektualiści zaczęli mówić o spisku syjonistycznym, eschatologii, Sabbatai Zevi, Jakobie Franku, iluminatach, wielkiej geopolityce, światowych elitach kapitalistycznych.

Strategiczne myślenie Chin wysuwa się na pierwszy plan. Koniec z podejściem „win-win” i strategiami typu „panda”. Rzeczy zaczęto nazywać po imieniu.

babylonianempire/koniec-swiata-wedlug-jianga-pax-judaica-i-znamie-bestii

Pekin uderzy na Tajwan, ale nie wiadomo kiedy. Jeśli będzie czekał, aż inne siły wielobiegunowości osłabną lub, broń Boże, upadną, Chiny same nie przetrwają. Dlatego lepiej uderzyć właśnie teraz, otwierając trzeci front. Przeciwko temu samemu wrogowi. Ściśle i bezpośrednio temu samemu.

W tej chwili wróg się przygotowuje, ale nie jest jeszcze gotowy do prowadzenia aż trzech wojen jednocześnie. A jeśli ktoś jeszcze z grona wielobiegunowego otworzy dodatkowy front, siły wroga rozproszą się po całej planecie. Najwyższy czas rozpocząć powszechne, globalne powstanie przeciwko dyktaturze Baala. On wystarczająco się zdradził.

Nieprzypadkowo Peter Thiel, który doprowadził Trumpa do władzy, jeździ po świecie z wykładami o Antychryście. Wszyscy zobaczyli prawdziwe oblicze Zachodu – to Epstein. To zamordowane irańskie uczennice, to dziesiątki tysięcy niemowląt w Gazie. Nikt nie może powiedzieć: nie wiedziałem, nie widziałem, nie byłem w to wtajemniczony. To już nie przejdzie. Wszyscy widzieli i wszyscy wiedzą, a jeśli jeszcze nie walczą po naszej stronie frontu, to w istocie stają po stronie wroga. I stają się uzasadnionymi celami.

babylonianempire/peter-thiel-w-rzymie

Ameryka Łacińska wygląda na razie na wyraźnie słabe ogniwo, a haniebna kapitulacja przed ideami rewolucji i dziedzictwem Chaveza przez żałosnych tchórzy w rządzie Wenezueli przygnębia. Imieniem „Delsi” już nigdy więcej nikt nie będzie nazywał nikogo. Również nazwisko „Rodriguez” mocno ucierpiało. Lula i Brazylia, a także Meksyk i Kolumbia robią coś, aby pomóc Kubie, ale nie decydują się na bezpośrednie rzucenie wyzwania Stanom Zjednoczonym. Boją się. A nie ma się czego bać, jest już za późno.

W Afryce mamy wspaniałych bohaterów w postaci krajów Stowarzyszenia Sahelu (Burkina Faso, Niger, Mali), dumnej Etiopii oraz kilku innych reżimów, które nie ugięły się przed cywilizacją Baala (Republika Środkowoafrykańska, częściowo RPA). Budzi to ostrożny optymizm.

Sunnicki świat islamski jest podzielony, elita jest skorumpowana i zintegrowana z archipelagiem Epsteina, a masy są zdeprawowane przez idiotyczny salafizm i wahhabizm, które zmuszają muzułmanów do wyładowywania gniewu na niewinnych i do obrony interesów USA i Izraela. Osobną pozycję zajmuje dość suwerenny Pakistan (ale ma on swoją własną wojnę z talibami-Pasztunami) oraz Indonezja. Erdogan jest następny do likwidacji w planie syjonistów, ale będzie się wahał (jak zwykle).

Indie, będące filarem wielobiegunowości i państwem-cywilizacją, znalazły się w trudnej sytuacji. New Delhi postrzega Chiny jako głównego regionalnego rywala, a Modi i otaczająca go hindutva z wielką obawą podchodzą do islamu. To skłania Indie do sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, choć raczej nie należy się spodziewać bardziej aktywnej polityki z tej strony frontu.

[wiki: Hindutva to ideologia polityczna i forma nacjonalizmu hinduskiego, dążąca do ustanowienia kultury hinduskiej jako fundamentu tożsamości narodowej Indii (Hindu Rashtra). md]

Najbardziej adekwatnym krajem wydaje się Korea Północna, a najmniej adekwatnym – Japonia.

Trzecia wojna światowa toczy się między tymi, którzy chcą za wszelką cenę zachować i wzmocnić hegemonię zbiorowego Zachodu (zarówno w wersji dzikiej, trumpowskiej i syjonistycznej, jak i w globalistycznym modelu europejskim), a wielobiegunową ludzkością, czyli nami. Już trwa. Na pełnych obrotach.

Można oczywiście nadal udawać, że nic takiego się nie dzieje. Ale po co?

INFO: https://cont.ws/@Proc

729 – made in Israel. MEM-y IV.

————————————-

—————————————————–

——————————

——————————-

—————————-

————————–

————————————————-

—————————————————————-

————————————————–

Czemu nie wydają ani szekla na jedzenie… MEM-y III.

————————————–

————————————————

————————————————–

——————————

——————————————————–

—————————————————————-

—————————————————————–

————————————————————————–

—————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Kłamstwa na temat pożaru na lotniskowcu „Ford”

Kłamstwa na temat pożaru na lotniskowcu „Ford”

Slavik Jabłoński Z Bani nie ma wyjścia, absolutnie, tak!

ws./@slavikapple/

=======================================================

Trump przyznał, że Iran zaatakował lotniskowiec USS Ford: 

„Biegliśmy, by ratować życie”

Trump przyznał, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak z wielu kierunków na lotniskowiec USS Gerald R. Ford, zmuszając amerykański lotniskowiec do odwrotu pod presją.

Prezydent USA Donald Trump poinformował, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak na USS Gerald R. Ford, zauważając, że ten największy na świecie lotniskowiec stał się celem wielotorowego ataku na Morzu Czerwonym, w ramach eskalacji odwetu Teheranu za agresję USA i Izraela, która rozpoczęła się 28 lutego.

Przemawiając w piątek na forum inwestycyjnym w Miami, Trump nazwał rozwijającą się sytuację „poważną” dla Marynarki Wojennej USA, stwierdzając, że skala i intensywność operacji szybko przekroczyły oczekiwania.

Była godzina pierwsza w nocy.„” – powiedział Trump, wspominając moment, w którym statek został zaatakowany „z 17 różnych stron”.

„Dowiedzieliśmy się, że mamy problem ” – dodał.

„Byli tu, byli tam. Uciekliśmy, by ratować życie, i wszystko się skończyło”.„Powiedział Trump, przytaczając historię dowódcy marynarki wojennej, który w tym czasie znajdował się na pokładzie.

Lotniskowiec USS Gerald R. Ford, stanowiący centralny element amerykańskiej projekcji siły morskiej, został wysłany do Azji Zachodniej w ramach agresji Waszyngtonu na Iran. Natychmiast po zgłoszeniu kolizji lotniskowiec został zmuszony do opuszczenia teatru działań wojennych w wyniku pożaru, który wybuchł na pokładzie 12 marca . W wyniku pożaru rannych zostało wielu członków załogi, około 200 marynarzy zostało rannych wskutek zatrucia dymem, a znaczne części okrętu uległy uszkodzeniu.

Po prawie dziewięciu miesiącach nieprzerwanego działania, naznaczonego narastającymi problemami technicznymi, w tym ciągłymi awariami systemów, które już wcześniej budziły obawy o niezawodność operacyjną okrętu w warunkach długotrwałego obciążenia, okręt wojenny początkowo wycofał się na grecką wyspę Kretę.

Pomimo przebiegu wydarzeń Pentagon upierał się, że szkody zostały wyrządzone przez „niezwiązanyz operacjami bojowymi” pożar w pralni , próbując przedstawić wycofanie wojsk jako normalny problem techniczny, a nie wynik działań wojskowych.

****

Irańscy urzędnicy kategorycznie odrzucili tę wersję, twierdząc, że jest to wyraźna próba ukrycia skutków irańskich działań odwetowych, które coraz bardziej obnażają słabości nawet najnowocześniejszych amerykańskich zasobów militarnych.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wyśmiał amerykańską wersję wydarzeń, mówiąc: „Jaki gigant militarny, w obliczu kryzysu, jest zmuszony opuścić pole bitwy z powodu pożaru pralni?”

Teheran wielokrotnie ostrzegał, że amerykańskie lotniskowce operujące na wodach regionalnych będą traktowane jako uzasadnione cele , podkreślając, że ich obecność stanowi bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności Iranu.

W tym kontekście irańscy urzędnicy i analitycy uważają nagłe wycofanie lotniskowca za wyraźny dowód, że ciągłe operacje rakietowe i dronów nakładają realne ograniczenia na siły amerykańskie, osłabiając zdolność Waszyngtonu do utrzymania kontroli pomimo jego miażdżącej przewagi technologicznej.

Irańskie wojsko poinformowało również o udanych atakach dronów i rakiet na inny amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln, co potwierdziło deklarowaną przez Teheran rozszerzającą się i skuteczną strategię odstraszania, która może zmienić równowagę militarną w regionie.

Wielkanoc w Polsce przedwojennej. MEM-y II.

—————————————————

——————————-

——————————————-

—————————————-

—————————————-

—————————————————

———————————————-

———————————————-

———————–

——————————————————–

Wielkanoc w przedwojennej Polsce. MEM-y I.

——————————-

——————————————————-

————————————-

———————————–

—————————————————-

——————————————————-

———————————————————————————-

—————————————–

————————————————–

———————————————-

———————————————

EINSTEIN, A GANG EPSTEINA

EINSTEIN, A GANG EPSTEINA

Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/aktualnosci/einstein-a-gang-epsteina

Na nikim nie robi już wrażenia określenie sił prowadzących wojnę napastniczą na Bliskim Wschodzie mianem koalicji czy też gangu Epsteina. Jako, że w aktach tego agenta globalistycznej kliki co najmniej kilkadziesiąt razy pojawiło się nazwisko obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, mało kto kwestionuje powody, dla których Donald Trump dokonuje marszu na Iran wspólnie i w porozumieniu z Benjaminem Netanjahu. Opowiadam o tym, politycznie samobójczym moim zdaniem posunięciu w pogadance „Epickie fiasko”. Prawdopodobnie, przyszłe opracowania, kiedy Trump zniknie już ze sceny politycznej, wykażą zasadność kierowanych wobec niego podejrzeń. Niemniej jednak, chciałbym wskazać na wątek zupełnie pomijany, a godny tego, by się nad nim pochylić.

Jak pisałem w książce „TerraMar utopia elit”, wspólniczka, a w moim przekonaniu prowadząca Epsteina Ghislaine Maxwell uruchomiła w latach 90. sieć lokali o nazwie Kit Kat Club, które prasa opisywała, jako „salony gromadzące kobiety ze świata sztuki, polityki i socjety”, pomagające paniom w biznesie i handlu. Nie oznacza to, że panie widywały tam tylko inne kobiety, kluby z ogromną przyjemnością odwiedzali mężczyźni, zwłaszcza ci „dobrze urodzeni”. U Ghislaine Maxwell bywał choćby Jeffrey Archer, torysowski poseł, który zdążył też być pisarzem, ale i obiektem różnego rodzaju oskarżeń o oszustwa podatkowe, aż trafił za kraty za krzywoprzysięstwo. Był również bliskim współpracownikiem konserwatywnego członka Parlamentu Harveya Proctora, któremu pomagał, finansując jego odbudowywanie wizerunku po tym, kiedy ten ostatni skazany został za akty „rażącej nieprzyzwoitości” wobec dwóch nastoletnich chłopców.

Nie ma tu miejsca na opisywanie dość poważnej intrygi, której autorem był jeszcze ojciec Ghislaine, a która sugerować miała, że padła ona ofiarą zbyt usilnych karesów Proctora i została przez niego w efekcie zgwałcona. Była to chyba pierwsza akcja Ghislaine w branży wywiadowczej, ona sama była wówczas bardzo młoda, rzecz nagłośniły zależne od Roberta media, ale sprawa spaliła na panewce, bo ktoś chyba zorientował się, że Proctor ma zupełnie inne skłonności i próba uwikłania go w gwałt na Ghislaine nikogo nie przekona, a dodatkowo może „spalić” dobrze zapowiadającą się agentkę. (…) 

Najsłynniejszymi jednak gośćmi Kit Kat Club, a dokładniej jego filii w Nowym Jorku, byli niewątpliwie Donald Trump i Melania Knauss,  którzy tam się ponoć poznali. To właśnie Ghislaine i Epsteinowi przypisywano doprowadzenie do spotkania tej, najsłynniejszej pary Ameryki. Z przyszłym prezydentem, który zaprzyjaźnił się z Ghislaine dużo wcześniej, wspólnie pojawili się po raz pierwszy na przyjęciu, w klubie Trumpa – Mar-a-Lago. Melania była od 16 roku życia modelką, w byłej jeszcze Jugosławii, gdzie się urodziła. Od wczesnych lat 90. robiła zawrotną karierę, początkowo w Mediolanie, a później w Paryżu.

Jak podaje Wikipedia, obecna pierwsza dama Ameryki „w 1996 przyjechała do Nowego Jorku z wizą turystyczną niepozwalającą na legalną pracę. Niedługo po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych wzięła udział w kolejnej rozbieranej sesji zdjęciowej; akty autorstwa Alexandre Alé de Basseville’a zostały opublikowane w 1997 w jednym z francuskich magazynów. (…) W roku 2000 wzięła udział w rozbieranej sesji zdjęciowej dla brytyjskiej edycji magazynu „GQ”, która odbyła się na pokładzie prywatnego odrzutowca należącego do Donalda Trumpa”. Nie wiemy, w jakiej mierze ta podniebna sesja pomogła jej w karierze modelki, faktem jest, że posiadała wówczas, według Wikipedii „wizę pracowniczą typu H1B, którą musiała odnawiać do 2001, kiedy to stała się posiadaczką zielonej karty, pozwalającej na stały pobyt w USA”. Niewątpliwie więc pomogła jej w zmianie statusu, bo już pięć lat później otrzymała obywatelstwo amerykańskie. Nie wiemy oczywiście, czy w karierze przed przybyciem do Stanów ktokolwiek ją wspierał, ale warto przyjrzeć się francuskiej scenie modowej tamtych lat. 

Jak pisałem w tej samej książce, w słynnym czarnym notesie Epsteina znalazło się między innymi nazwisko Jean-Luc Brunel, które stało się powszechnie znane w grudniu 2020 roku, kiedy ten 74-letni wówczas mężczyzna został zatrzymany przez policję na lotnisku Charlesa de Gaulle’a przed wejściem na pokład samolotu mającego lecieć do Senegalu. Paryscy prokuratorzy powiedzieli wówczas dziennikarzom, że Brunel został przesłuchany w ramach wszczętego rok wcześniej śledztwa w sprawie domniemanego gwałtu i napaści na tle seksualnym na nieletnich, molestowania seksualnego oraz handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego nieletnich dziewcząt. Początkowo prowadził w Paryżu agencję Karin Models, to dzięki niemu sławę zyskały takie modelki, jak Christy Turlington, czy Sharon Stone. Później założył agencję modelek MC2, która zdaniem prokuratorów służyła, jako przykrywka dla kręgu handlarzy seksualnych Epsteina. Nawiasem mówiąc, jako że nauki ścisłe były mu bliskie, całkiem prawdopodobne jest, iż odwołał się, tworząc tę nazwę, do słynnego równania Einsteina  o równoważności energii i masy, nieprzypadkowo.

„E”, czyli energia, to przecież on sam – Epstein. MC2 może natomiast oznaczać dziewczęta, czyli masę naenergetyzowaną przez niego, zgodnie z założeniem, że masa bezwładna obiektu lub układu, jest miarą zawartej w nim energii.

Kiedy Epstein przebywał w więzieniu po raz pierwszy, w roku 2008, Brunel odwiedził go 70 razy. Służby zajęły się Brunelem, kiedy okazało się, że z księciem Andrzejem łączyła go, poza zwykłą znajomością, wspólna kochanka. Nie oznacza to, że był wymiarowi sprawiedliwości wcześniej nieznany. Jego postać przewijała się podczas pierwszej sprawy Epsteina, w kontekście gwałtów dokonywanych w latach 70, 80 i 90 ubiegłego wieku, ale we Francji okres przedawnienia za tego typu przestępstwa mija po 20 latach, a świadków tych zdarzeń nie było. Tym razem, po fali oskarżeń wobec Epsteina i księcia Andrzeja, przeciwko Brunelowi wystąpiły imiennie cztery kobiety. Pętla wokół niego zaczęła się zaciskać. Został oskarżony o gwałty na modelkach i handel nimi. Jesienią tamtego roku w jednej z gazet pojawiło się nieznane wcześniej zdjęcie Brunela, na tle dziewięciu dziewcząt, zrobione na należącej do Epsteina wyspie Little St. James. Podobno, w ciągu długoletniej współpracy z Epsteinem, dostarczył mu ponad 1000 młodych kobiet! Drobnym wydaje się w świetle tej informacji postawiony mu zarzut o przetransportowanie trzech 12-letnich sióstr, wprost z paryskiego osiedla do Stanów w formie „prezentu urodzinowego” dla Epsteina.

Zresztą, ten ostatni miał w Paryżu własne mieszkanie, które Brunel miał wykorzystywać do swych przestępstw. Wiadomo jednak, że nie ograniczał się do szaleństw w jednym miejscu, ponieważ w manifestach lotniczych wykazano co najmniej 25 jego podróży samolotami należącymi do Epsteina. Brunel taktownie odczekał ponad rok, a 19 lutego 2022 roku, wkrótce po tym, kiedy książę Andrzej zawarł ugodę z oskarżającą go kobietą, poszedł za przykładem Epsteina i w celi więzienia o podwyższonym rygorze bezpieczeństwa La Sante, po prostu się powiesił. La Sante słynie z tego, że umieszcza się w nim szczególnie niebezpiecznych przestępców, to właśnie tam odsiaduje dożywotni wyrok niejaki Carlos, pseudonim „Szakal”, czyli super terrorysta Ramirez Sanchez. Jak podały władze, chociaż telewizja przemysłowa jest powszechnie stosowana na korytarzach i w bramach francuskich zakładów karnych, zdecydowana większość cel nie jest objęta monitoringiem wizyjnym. Ma to na celu zapewnienie pewnego stopnia prywatności oraz zagwarantowanie, że nie zostaną naruszone europejskie przepisy dotyczące praw człowieka. No, to mu zagwarantowali.

MC2 rozwiązano zaraz po śmierci Epsteina, we wrześniu 2019 roku, ale czynny pozostał oddział agencji w Tel Awiwie.

Naturalnie, nie wiemy, czy ścieżki Brunela i obecnej pierwszej damy USA kiedykolwiek się przecięły. Wydaje się jednak, że byłoby to nieprawdopodobne, gdyby modelka tej klasy i zarządca głównych europejskich wybiegów nie mieli okazji się nie tylko spotkać, ale wręcz współpracować. Warto też zwrócić uwagę na to, że Brunel zmuszony był ewakuować się z Europy na początku roku 2000 przenosząc swoje interesy do Stanów Zjednoczonych. W tym samym, jakże przełomowym dla Melanii roku. Wskazuję na to, jako na zupełnie inny, możliwy aspekt uzależnienia Trumpa od dokonań Epsteina i jego wspólników w ostatniej dekadzie ubiegłego jeszcze wieku. Nie uwalnia to prezydenta od związków z samym Epsteinem i nie usprawiedliwia jego niezrozumiałych dla świata posunięć politycznych oraz militarnych, ale być może rację miał Einstein mówiąc, że czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie.

Sławomir M. Kozak

jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się – 

postaw mi kawę

Zapraszam też do zaglądania na portal Reduta.tv

 Piekło zawyło z radości. Lekarze zamordowali poprzez eutanazję 25-latkę Noelię Castillo Ramos.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

W miniony czwartek piekło zawyło z radości. W ośrodku Sant Pere de Ribes pod Barceloną lekarze zamordowali poprzez eutanazję 25-latkę Noelię Castillo Ramos.

Przyczyna? Depresja i brak sensu życia. To wystarczyło, aby młoda, śliczna dziewczyna dostała śmiertelny zastrzyk.

Kilka lat temu państwowe służby siłą odebrały Noelię rodzicom i umieściły w ośrodku dla młodzieży – pretekstem była dysfunkcja w rodzinie, a ośrodek miał stanowić miejsce, gdzie dziewczyna dostanie lepszą opiekę niż w domu. Tymczasem właśnie tam – w państwowej instytucji – Noelia padła ofiara zbiorowego gwałtu – najprawdopodobniej ze strony imigrantów z krajów muzułmańskich i Afryki Północnej.

Wspieram obronę życia – działam TERAZ

Zapadła na depresję. Próbowała odebrać sobie życie, jednak przeżyła próby samobójcze. Po skoku z piątego piętra została odratowana, ale stała się trwale niepełnosprawna – cierpiała na paraliż dolnych partii ciała i poruszała się na wózku inwalidzkim. Nie radziła też sobie z coraz głębszymi problemami psychicznymi. Dowiedziała się, że może się starać o eutanazję. Choć była w takim stanie psychicznym, w którym nikt nie powinien podejmować żadnych poważnych decyzji, hiszpańskie sądy przychyliły się do jej wniosku i wydały zgodę na wspomagane samobójstwo. Część rodziny Noelii walczyła, aby powstrzymać procedurę, ale nie udało im się.

W ostatnim czasie Noelia była odizolowana od rodziny i znajomych, na godzinę przed egzekucją nie wpuszczono do niej jej bliskiej przyjaciółki, która chciała wejść na oddział i z nią porozmawiać.

Jednym z ostatnich życzeń Noelii było, aby rodzice nie byli obecni podczas jej śmierci. Chciała też mieć na sobie najładniejszą sukienkę i makijaż, aby „umrzeć piękną”.

Pojawiają się doniesienia, że w ostatnich dniach miała przebłyski wątpliwości, czy poddawać się eutanazji, jednak otoczenie przekonało ją, że to właściwa droga. W tle może być sprawa pozyskania organów do przeszczepów – ciało młodej, fizycznie zdrowej dziewczyny, jeśli będzie poddane odpowiedniej premedykacji, stanowi rezerwuar wielu organów i tkanek, które przekazane do transplantacji stanowią źródło wysokiego zysku.

Wspieram obronę życia

Podano jej serię zastrzyków, po których zadusiła się we śnie na śmierć.

To było zaplanowane i dokonane z zimną krwią morderstwo pod pretekstem problemów psychicznych.

Hiszpańscy lekarze zabili ofiarę gwałtu, sprawcy gwałtu chodzą bezkarni.

Wspieram obronę życia

Szanowny Panie,

Morderstwo dokonane na Noelii to kolejny krok naprzód dla cywilizacji śmierci. Po raz pierwszy w Hiszpanii zabito pacjentkę ze względu na jej stan psychiczny. Tu nie ma mowy o ulżeniu w cierpieniu, jest po prostu pozbycie się osoby, która była ciężarem dla systemu opieki zdrowotnej. To państwo odebrało tę dziewczynę rodzicom i to ono odpowiada za jej tragiczne losy w ośrodku dla młodzieży. Nie osądziło i nie ukarało sprawców gwałtu ani osób odpowiedzialnych za to, co działo się w ośrodku, zabiło za to ofiarę gwałtu – jak likwiduje się wyrzut sumienia.

Ta mroczna rzeczywistość puka także do naszych drzwi – u nas, w Polsce. Diagnozy i opinie psychiatrów już są podstawą do zabijania – dzieje się to w trakcie aborcji z przesłanki psychiatrycznej. Depresja? Zabij dziecko. Reakcja organizmu na stres? Zabij. To uniwersalna rada na każdy problem z psychiką – o ile tylko kobieta jest w ciąży.

Wspieram obronę życia

Psychiatria jest dziedziną medycyny, obecnie zaś staje się zaprzeczeniem medycyny, bo zamiast pomagać ludziom dojść do zdrowia, służy coraz częściej do wysyłania ludzi na śmierć.

W Fundacji Życie i Rodzina jesteśmy świadomi tego trendu, dlatego działamy z coraz większym rozmachem, aby powstrzymać marsz cywilizacji śmierci.

  • Dziś w Lubaniu dolnośląski oddział Fundacji przeprowadził kolejną akcję pod nowym abortorium Gizeli Jagielskiej – na Publiczny Różaniec i akcję informacyjną przyszło kilkadziesiąt osób z Lubania i okolic. Presja na szpital jest coraz większa – i będzie narastać.
  • W najbliższych dniach intensyfikujemy akcję prolife na Zaspie w Gdańsku, gdzie zarząd szpitala oraz urzędnicy współpracują z lewackimi bojówkami, aby usunąć obronę życia i po cichu móc zabijać poczęte dzieci zastrzykami w serce. Będziemy teraz pod szpitalem częściej niż co miesiąc, bo sytuacja tego wymaga.
  • Tylko w minionym tygodniu 3 razy pikietowaliśmy pod ośrodkiem Abotak pod Sejmem w Warszawie – aby odstraszać stamtąd kobiety, które Aborcyjny Dream Team zaprasza tam na radosne zabicie własnego dziecka. Gdy jesteśmy pod rzeźnią, ludzie w ogóle boją się koło niej przechodzić i trudniej dotrzeć na aborcję.
  • Lokalne oddziały Fundacji odbyły kolejne kilkadziesiąt Publicznych Różańców na terenie całej Polski.
  • Przygotowujemy się intensywnie do nowego sezonu parad LGBT – w druku są nowe plakaty, na których pokażemy skutki ulegania lobby LGBT – w pobliżu parad, aby przestrzec uczestników.

Wspieram te działania

Nie przekonujemy przekonanych, choć byłoby to dla nas działanie komfortowe i całkiem przyjemne. Wychodzimy na pierwszą linię frontu w wojnie o życie. Spotykamy się z atakami, bo zło nie lubi być demaskowane i nie lubi, gdy napotyka opór.

Dziękuję Panu za wsparcie modlitewne i finansowe – bo stajemy naprzeciw ośrodków ZŁA, które mają budżety wielokrotnie większe niż myPolegamy na Pańskiej pomocy, proszę być z nami i wspierać nas w tej walce.

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja Godek

Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Psychologia mówi, że samobójstwo się popełnia… albo się je zapowiada – a takie zapowiedzi rzadko oznaczają faktyczne pragnienie śmierci, są raczej desperackim poszukiwaniem pomocy. Noelia mogła żyć, gdyby nie popychano jej celowo do eutanazji.

 Musimy zrobić wszystko, aby podobne sytuacje nie stały się normą także w Polsce.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Żydzi wcale nie chcą katolików w swoich synagogach – kompromitacja autorów Listu KEP. Zwalające rozmowy telefoniczne.

Żydzi wcale nie chcą katolików

w swoich synagogach –

kompromitacja autorów Listu KEP

Autor: pokutujący łotr, 28 marca 2026

===============================

Koniecznie proszę wysłuchać poniższe rozmowy. To fascynujące. Mirosław Dakowski

====================================================

Świetna akcja Młodzieży Wszechpolskiej!

Pan Piotr Walczak dzwonił kolejno do Biura Prasowego KEP i do Sekretariatu Archidiecezji Poznańskiej, dokąd go grzecznie acz natarczywie odesłano z Biura Konferencji, wykręcając się, że to jest przecież tylko taki list “do dowolnego wykorzystania przez księży diecezjalnych”.

W Poznaniu, sekretarz (chyba) Archidiecezji mówiący zaczepnym tonem, wdał się w scysję z dzwoniącym gdy sekretarzowi nie spodobał się termin “wiarołomni żydzi”. Zakrzykując rozmówcę, jak nie przymierzając “redaktorki” TVN, oznajmił, że wobec takiego określenia żydów, jego i dzwoniącego drogi “się rozchodzą”.

Po czym okazało się, że nie ma pojęcia o zatwierdzonych nawet przez papieża Franciszka tekstach modlitw Wielkopiątkowych, na które się powoływał.

Jednak ostateczna kompromitacja autorów Listu czekała przy trzecim telefonie, do Gminy Żydowskiej w Krakowie.

Konformiści, czyli Follow Me (“Idź za mną”)

———————————

W stolicy diecezjalnej Kardynała Rysia, sekretarka Gminy, po krótkiej  konsultacji ze swym z szefem oznajmiła, że nic takiego jak jakieś modlitwy katolików z żydami w synagogach nie jest mile widziane.

====================================

Oto totalna osobista kompromitacja Kardynała Rysia i całej Konferencji Episkopatu Polski. Można powątpiewać, czy wiedzą,  co mówią i co podpisują, skoro na koniec okazuje się, że żydzi wcale nie chcą nas widzieć w swoich synagogach.

Po czymś takim, kardynał Ryś powinien dobrowolnie zrzec się zarządzania jakąkolwiek diecezją, bo okazuje się że jest niekompetentny, niedoinformowany i kompromituje swój Urząd oraz cały Kościół.  Tylko kto mu to powie?

Pokutujący Łotr

PS. Tropicielom “antysemityzmu polskiego” wyjaśniam, że piszę o “żydach” z małej litery jako wyznawcach religii, a nie narodzie (ten pisze się z dużej).

Klęska postępowego kościoła neo-katolickiego w Holandii

„Chcieliśmy zadowolić społeczeństwo i straciliśmy naszą tożsamość”. Bp Mutsaerts o holenderskiej drodze upadku

pch24.pl/holenderska-droga-upadku-kosciola-chcielismy-zadowolic-spoleczenstwo-i-stracilismy-nasza-tozsamosc

Próba dostosowania wiary do trendów kulturowych doprowadziła do ogołocenia praktyki religijnej i osłabienia tożsamości katolickiej. Taką diagnozę Kościołowi w Holandii wystawił bp Robertus Mutsaerts. Wskazał, że upadek tamtejszego Kościoła związany jest z wypaczeniem reform proponowanych przez Sobór Watykański II i forsowaniem przez biskupów własnej wizji Kościoła.

Obecnie zaledwie 2 proc. holenderskich katolików uczestnicy w niedzielnej Mszy świętej, podczas gdy w niektórych częściach tego kraju odsetek ten wynosił niegdyś 96 proc.

Bp Mutsaerts przypomina, że Kościół holenderski znajdował się początkowo w wyjątkowo silnej pozycji. W czasach jego młodości, obecnie ma 68 lat, w diecezjach takich jak jego rodzinna ‘s-Hertogenbosch, niemal cała ludność identyfikowała się jako katolicka, a praktyka religijna stanowiła ważną część codziennego życia. Jednak po Soborze Watykańskim II kraj ten przeszedł radykalną przemianę. Bp Mutsaerts zauważa, że z „najposłuszniejszego ucznia” Kościół w Holandii stał się jednym z najbardziej buntowniczych, zdecydowanym na głęboką reformę Kościoła. Rezultatem nie była odnowa, lecz gwałtowny upadek: praktyka sakramentalna drastycznie spadła w ciągu zaledwie kilku lat.

Według bp. Mutsaertsa problem nie był wyłącznie duszpasterski, ale także kulturowy. Wielu członków Kościoła zachłysnęło się „ideałami lat sześćdziesiątych”, takimi jak tzw. wyzwolenie seksualne, charakteryzującymi się silnym sprzeciwem wobec autorytetu i zasad, próbując dostosować przesłanie chrześcijańskie do ówczesnego klimatu. W tym kontekście pojawiły się inicjatywy takie jak „Katechizm holenderski”, zawierający niejednoznaczne sformułowania w kluczowych kwestiach wiary i osoby Jezusa, a wpływ teologów postępowych się ugruntował. Jednocześnie liturgia była przedmiotem ciągłych zmian, które sam biskup określa jako „katastrofalne” ze względu na ich wpływ na postrzeganie sacrum.

Dla bp. Mutsaertsa punktem zwrotnym stały się kwestie doktrynalne. „Zaczęto relatywizować obiektywną prawdę i to był główny problem” – wyjaśnia. Od tego momentu kryzys stał się nieunikniony. Hierarcha przywołał postać kard. Bernardusa Alfrinka, ówczesnego arcybiskupa Utrechtu, który otwarcie wzywał do zniesienia obowiązkowego celibatu kapłańskiego oraz do wprowadzenia innych nieortodoksyjnych reform, które – jak twierdził – wynikały z postanowień Soboru Watykańskiego II. Papież Paweł VI doprowadził do jego rezygnacji, jednak szkoda została już wyrządzona, a postępowy „projekt reform” w Holandii doprowadził do całkowitego załamania praktykowania wiary. „Wskaźnik spowiedzi spadł wówczas z 90 proc. do mniej niż 10 proc. w ciągu dwóch lat” – wspomina bp Mutsaerts. Podkreśla, że próba uczynienia Kościoła bardziej akceptowalnym przez społeczeństwo przyniosła ostatecznie odwrotny skutek. „Chcieliśmy zadowolić społeczeństwo i straciliśmy naszą tożsamość” – stwierdza holenderski biskup. Zauważa, że wraz z zanikiem różnicy między wiarą katolicką a dominującym sposobem myślenia Kościół przestał oferować coś własnego i utracił zdolność do zachowania wiernych.

Holenderski biskup wskazuje na bezpośrednie podobieństwo do obecnej sytuacji w Niemczech. Jego zdaniem tak zwana „niemiecka droga synodalna” powiela „te same tematy i te same idee”, które już kilkadziesiąt lat temu wypróbowano w jego kraju, odchodząc od doktryny i wypaczając nauczanie Kościoła poprzez dostosowanie jej do współczesnych trendów kulturowych. Dlatego ostrzega, że upieranie się przy tej drodze doprowadzi do „katastrofalnych” skutków. Doświadczenie holenderskie, zauważa bp Mutsaerts, nie jest hipotezą, lecz konkretnym precedensem tego, co dzieje się, gdy doktryna ulega rozmyciu w imię dostosowania.

Bp Mutsaerts nie wyklucza możliwości ponownego ożywienia Kościoła w Holandii. Zwraca uwagę, że po dziesięcioleciach kryzysu nastąpiła pewna zmiana kursu, częściowo dzięki interwencji Watykanu w mianowaniu biskupów o bardziej konserwatywnych poglądach doktrynalnych. Jest wśród nich m.in. kardynał Willem Eijk, który publicznie broni tradycyjnego nauczania katolickiego w kwestiach takich jak małżeństwo i seksualność. Bp Mutsaerts wskazuje, że zaczynają pojawiać się pewne oznaki odnowy. „Młodzi ludzie, co jest niesamowite, pojawiają się w naszych kościołach wszędzie. Liczby są niewielkie, ale coś się dzieje” – zauważa. Dodaje, że jeszcze kilka lat temu nie spodziewał się tej zmiany: „Wielu z przychodzących to licealiści i z jakiegoś powodu zdecydowana większość z nich to chłopcy, młodzi mężczyźni”. Według biskupa, po osiągnięciu dna, Kościół w Holandii może powoli rozpocząć nowy etap.

Źródło infovaticana.com, lifesitenews.com / KAI