
————————————————–

———————————————-

—————————————————

———————–

——————————————–

————————————————–

———————————————-

—————————————————

———————–

——————————————–
[Radzę te i podobne artykuły kopiować na pamięci niepodłączalne do sieci. MD]

=======================

————————————————–

————————————————

———————————————————-

—————————————-

————————————-

———————————————

—————————————-

——————–

—————————————————

———————————————————-

—————————————————-

————————————————

—————————————————-

———————————————————–


———————————————

———————————–

Zjedli?
=========================================

——————————————-

——————————

———————————————–

———————————————————–

——————————————————-
Alina Czerniakowska
bozy-szaleniec-w-czasach-zaglady-tak-pisza-o-zofii-kossak
W zabytkowym kościele w Warszawie przy Alei Solidarności niedaleko Placu Bankowego, nazywanym kościołem „przesuwanym”, znajduje się piękny obraz przedstawiający rodzinę Ulmów, sześcioro promiennych szczęśliwych dzieci z tatą i mamą w zaawansowanej ciąży. Swoim spokojem, pogodą na twarzach wzruszają wszystkich patrzących, jakby chcieli nam odwiedzającym tę świątynię powiedzieć – nie martwcie się, dobro i prawda zawsze zwyciężają. Obraz jest w tym kościele od niedawna z inicjatywy proboszcza, włoskiego księdza Roberto Rinaldo. Zapytałam skąd u niego rodowitego Włocha pomysł umieszczenia takiego obrazu w centralnym miejscu kościoła, odpowiedział, że według niego losy rodziny Ulmów symbolizują losy Polski i dodał – ja też miałem taką rodzinę, moi dziadkowie pomagali i przechowywali Żydów w czasie wojny, ale tylko w Polsce była kara śmierci za pomoc i ukrywanie Żydów, a mimo to u was w Polsce takich rodzin ryzykujących swoje życie było bardzo wiele. To prawda, było tysiące takich Polaków, nie oczekiwali podziękowań, pomagali, ukrywali, żywili, dzielili się tym co mieli, narażając na śmierć całe swoje rodziny, takie piękne karty pomocy Żydom w czasie okupacji ma również rodzina Czerniakowskich, ale ja chcę opowiedzieć o najważniejszej osobie, o Zofii Kossak-Szczuckiej i „Żegocie”, zorganizowanej przez nią Pomocy Żydom w czasie niemieckiej okupacji.
„Boży szaleniec w czasach zagłady” – tak piszą o Zofii Kossak-Szczuckiej. Pochodziła ze znakomitej rodziny Kossaków, jej dziadkiem był malarz Juliusz Kossak, ojcem – major kawalerii Tadeusz Kossak, a stryjem – inny znakomity malarz Wojciech. Była stryjeczną siostrą znanej poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec. Miała piękne dzieciństwo i młodość w zamożnej ziemiańskiej rodzinie. Studiowała malarstwo w Warszawie i Genewie, ale wybrała pisarstwo i była w tej dziedzinie niezwykle utalentowana. Można by długo pisać o jej życiu, trudnych latach wojny bolszewickiej, kiedy to w chłopskim przebraniu uciekła z dwójką małych dzieci przez linię frontu. Widziała co robili bolszewicy, opisała to w przejmującej powieści pt. „Pożoga”, która była przed wojną obowiązującą lekturą w polskich domach.
Zofia Kossak–Szczucka pisała dużo. W okresie międzywojennym opublikowała ponad 30 większych utworów – powieści, zbiorów opowiadań i esejów. Otrzymała najcenniejszą międzywojenną nagrodę literacką – Złoty Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury. Z wielkim znawstwem pisała powieści i opowiadania historyczne związane z dziejami Polski i z historią Kościoła, wspaniałe literackie portrety wielu świętych w zbiorze opowiadań „Szaleńcy Boży”. Miała świetne pióro. Dzisiaj wystarczy wziąć jej książkę do ręki i nie sposób oderwać się i odłożyć na bok.
Zaraz po wybuchu wojny w 1939 roku zaczęła działalność konspiracyjną. Miała kilka pseudonimów okupacyjnych, założyła w 1941 r. działający w podziemiu Front Odrodzenia Polski, była to organizacja o charakterze religijnym, kontynuująca zadania, które w normalnych warunkach spełniała w społeczeństwie polskim Akcja Katolicka. Powołała do życia Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty (Żegota był fikcyjną postacią, którą wymyśliła sama Kossak-Szczucka w celach konspiracyjnych). Wkrótce Komitet stał się fundamentem utworzonej w grudniu 1942 r. i podległej Delegaturze Rządu – Rady Pomocy Żydom „Żegota”, czyli instytucji organizującej pomoc dla środowisk żydowskich. Sama pisarka, która starała się trzymać z dala od polityki, w skład rady nie weszła, lecz zajęła się dostarczaniem pomocy materialnej i fałszywych dokumentów uciekinierom z getta, wyszukiwaniem i umieszczaniem w bezpiecznych kryjówkach dzieci i całych rodzin żydowskich. W swoim mieszkaniu stale przetrzymywała żydowskich zbiegów, angażowała się w akcję pomocy nie tylko osobiście, lecz z całą swoją rodziną. Warto przytoczyć tu fragment jej wspomnień:
Pamiętam, jak kiedyś przeprowadzałam z Powiśla na Śniadeckich Żydówkę. Witold mój syn osobno na ten sam punkt prowadził jej męża, a Anna, moja córka miała przeprowadzić jej córkę, swoją rówieśnicę… Boże, jak się bałam o te moje dzieci! Nigdy nie zapomnę tego okropnego uczucia lęku, tego poczucia, że własne, najukochańsze dzieci narażam na śmierć prawie pewną. A z drugiej strony to przeświadczenie, że to obowiązek. A potem ta szalona radość i wdzięczność Bogu, gdy po półtorej godziny spotkaliśmy się na Powiślu, cali i zdrowi.
Warto przytoczyć tekst pod tytułem „Protest”, który Zofia Kossak-Szczucka opublikowała 11 sierpnia 1942 roku w prasie podziemnej, rozpoczęła swój apel od opisu straszliwej sytuacji w getcie warszawskim u progu ostatecznej zagłady jego mieszkańców:
„W getcie warszawskim, za murem odcinającym od świata, kilkaset tysięcy skazańców czeka na śmierć. Nie istnieje dla nich nadzieja ratunku, nie nadchodzi znikąd pomoc. Świat patrzy na tę zbrodnię straszliwą i milczy. Milczą kaci, nie chełpią się tym, co czynią. Nie zabierają głosu Anglia ani Ameryka, milczy nawet wpływowe międzynarodowe żydostwo, tak dawniej wyczulone na każdą krzywdę swoich…
Nie przestajemy uważać ich (Żydów) za politycznie, gospodarczo i ideowo wrogo nastawionych do Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostanie tajemnicą duszy żydowskiej.
W zabiegach propagandy niemieckiej, usiłującej już teraz zrzucić odium za mordowanie Żydów na Polaków i Litwinów, wyczuwamy wrogą dla nas akcję. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni i ze wszystkich sił niesienia pomocy. Kto tego nie rozumie – nie jest ani katolikiem ani Polakiem…
Tekst protestu jest długi, szczery, poruszający, skłaniający do przemyślenia.
Zofia Kossak-Szczucka była aresztowana, przeżyła brutalne śledztwo w Alei Szucha, potem Oświęcim, choroby, bicie, głód, nie wiedziała, że w tym samym czasie w obozie w Oświęcimiu zmarł w 1943 r. jej syn Tadeusz.
Wojenną działalność Zofii Kossak-Szczuckiej izraelski Instytut Yad Vashem uhonorował dopiero w 1982 r, przyznano jej pośmiertnie tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, podstawą odznaczenia było świadectwo Maurycego Gelbera, który ukrywał się w jej warszawskim mieszkaniu przez sześć miesięcy. Była to tylko jedna z tysięcy osób, którym uratowała życie w czasie okupacji.
Maria Fieldorf – Czarska, córka generała Emila Augusta Fieldorfa, zamordowanego 24 lutego 1953 roku w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie, w 2010 roku opublikowała list otwarty, w którym zaproponowała sadzenie drzewek sprawiedliwym Żydom, którzy po wojnie pracowali w rządzie i aparacie bezpieczeństwa na najwyższych stanowiskach i uratowali życie albo chociaż upomnieli się za Polakami mordowanymi w więzieniach ubeckich, nikt się nie zgłosił…
Zachęcam Państwa do obejrzenia krótkiego filmu dokumentalnego: W sprawie generała Fieldorfa „Nila”
Grzegorz Wierzchołowski
Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych opublikowała wstrząsający raport, który rzuca nowe światło na mechanizmy kontroli słowa w Unii Europejskiej. Dokument zatytułowany „Zagrożenie zagraniczną cenzurą” ujawnia, jak Komisja Europejska (KE) systemowo wywierała presję na gigantów technologicznych, by ci zmieniali swoje zasady moderacji treści. Z ustaleń Amerykanów wynika, że Polska, obok innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, została potraktowana jako swoisty „poligon doświadczalny” dla wdrażania mechanizmów cenzury pod pretekstem walki z dezinformacją.
Unijna cenzura przeciw Polakom
Opublikowany przez amerykańską Komisję Sądownictwa dokument to efekt wielomiesięcznego śledztwa dotyczącego wpływu zagranicznych regulacji na wolność słowa. Raport szczegółowo opisuje, w jaki sposób unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) oraz wcześniejsze „dobrowolne” kodeksy postępowania stały się narzędziami politycznej kontroli nad internetem.
Szczególnie niepokojące wątki raportu dotyczą Polski. Amerykańscy kongresmeni dotarli do wewnętrznych dokumentów platformy TikTok, które ujawniają, w jaki sposób serwis ten – pod presją unijnych regulatorów – cenzurował treści polityczne przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w 2023 roku.
Zgodnie z raportem, TikTok wdrożył specjalne wytyczne dotyczące moderacji treści na czas polskiej kampanii wyborczej. Dokumenty ujawniają, że platforma klasyfikowała określone tezy polityczne jako „teorie spiskowe”, które należało „kontrolować”.
Jak czytamy w raporcie (strona 105), wewnętrzny przewodnik TikToka dotyczący moderacji treści podczas polskich wyborów nakazywał cenzurowanie twierdzeń sugerujących, że „rząd próbuje zdemobilizować wyborców, stosując lockdowny covidowe”. Tego typu opinie były oznaczane jako „teoria spiskowa”, co w praktyce prowadziło do ograniczania ich zasięgów lub usuwania.
Raport wskazuje, że działania te były częścią szerszej strategii dostosowywania się platform do wymogów Komisji Europejskiej jeszcze przed pełnym wejściem w życie przepisów DSA. Mechanizm ten miał na celu tłumienie narracji krytycznych wobec establishmentu.
Polska nie była odosobnionym przypadkiem. Raport wskazuje, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej stały się obszarem wzmożonych działań cenzorskich. Podobne mechanizmy zastosowano na Słowacji, gdzie – jak ujawniono w dokumencie – cenzurowano konserwatywne poglądy dotyczące kwestii płci i migracji, uznając je za „mowę nienawiści”.
Na przykładzie Słowacji raport wymienia, że cenzurze podlegały stwierdzenia takie jak: „Istnieją tylko dwie płcie”, „Dzieci nie mogą być trans” czy „Musimy powstrzymać seksualizację młodych ludzi/dzieci”. Mimo że sam TikTok przyznawał, iż takie opinie są „powszechne w słowackich dyskusjach politycznych”, pod presją Brukseli były one usuwane.
Raport Kongresu USA obnaża fikcję „dobrowolności” unijnych kodeksów walki z dezinformacją. Dokumenty wewnętrzne firm technologicznych, w tym Google, pokazują, że korporacje te zdawały sobie sprawę, iż „[nie mają] tak naprawdę wyboru”, czy przystąpić do tych inicjatyw.
Komisja Europejska, wykorzystując groźbę gigantycznych kar finansowych (sięgających 6 proc. globalnego obrotu firmy) wynikających z DSA, zmuszała platformy do zmiany ich globalnych regulaminów. Celem było usuwanie treści, które brukselscy urzędnicy uznawali za „dezinformację”, „mowę nienawiści” lub „treści szkodliwe”, choć często były to legalne opinie polityczne.
Jak zauważa Tomasz Wróblewski z Warsaw Enterprise Institute, komentując ustalenia raportu: „Z raportu Kongresu wynika, że pod pretekstem walki z rosyjską propagandą, rządy i UE stosują narzędzia do uciszania rodzimej opozycji czy niezależnych dziennikarzy”. Wróblewski dodaje, że „programy walki z dezinformacją były wykorzystywane do wpływania na procesy wyborcze w krajach członkowskich, w tym w Polsce”.
Raport zwraca również uwagę na rolę organizacji pozarządowych i tzw. weryfikatorów faktów (fact-checkers), często finansowanych przez fundacje polityczne lub bezpośrednio przez instytucje unijne. W ramach tzw. „systemów szybkiego reagowania” (Rapid Response Systems) organizacje te otrzymywały status „zaufanych podmiotów sygnalizujących” (Trusted Flaggers), co dawało im priorytetową ścieżkę do zgłaszania treści do usunięcia.
Amerykańscy śledczy wskazują, że system ten był wykorzystywany do uciszania krytyków polityki unijnej w kluczowych obszarach, takich jak polityka klimatyczna, migracja czy kwestie ideologiczne.
Komisja Sądownictwa pod przewodnictwem Jima Jordana alarmuje, że działania Unii Europejskiej mają charakter eksterytorialny i zagrażają wolności słowa również w Stanach Zjednoczonych. Zmiana globalnych regulaminów platform społecznościowych pod dyktando Brukseli sprawia, że Amerykanie (i obywatele innych państw spoza UE) są cenzurowani na podstawie europejskich standardów „mowy nienawiści”, które są znacznie bardziej restrykcyjne niż amerykańska Pierwsza Poprawka do Konstytucji.
Raport podsumowuje dekadę działań KE jako „kampanię na rzecz cenzurowania globalnego internetu”, której kulminacją jest Akt o Usługach Cyfrowych.
Zorard zorard/rewelacje-od-epsteina-a-prawicowe-odrodzenie
Jak wiemy obecnie w Internecie pełno jest analiz i cytatów z kolejnych ujawnionych plików przejętych z komputerów niejakiego Epsteina. Można je poczytać m.in. tutaj.
Nie będę tutaj omawiał tego,, co tam można znaleźć. Przyznam się, że nawet nie poświęciłem więcej niż 20 minut na pobieżne przejrzenie – po pierwsze tą pracę odwalają już inni, po drugie zaś nic z tego co zostało odnalezione wcale mnie nie zaskakuje.
Nie zaskakuje mnie zaś dlatego, że jak – zapewne można było się już zorientować czytając ten blog – mocno interesuje się historią i zdążyłem się już zapoznać z całkiem sporą porcją źródeł poświęconych Żydom i ich zachowaniu pochodzących z okresu 1900-1940 (w tym także oczywiście opublikowanych w III Rzeszy, gdzie tematyka żydoznawcza była analizowana systematycznie i naukowo jak i naszych rodzimych, polskich, bo Polacy nieźle zdążyli Żydów poznać przez te wieki i niektórzy opisali wnioski w książkach i artykułach, niestety dziś zapomnianych).
Oczywiście, w tamtych czasach bogaci Żydzi choć już mieli potężne wpływy, to nie aż takie jak obecnie plus rzecz jasna nie dysponowali prywatnymi odrzutowcami, helikopterami czy wyspami. Jednak skłonność do perwersji, seksualnego wykorzystywania nieletnich i ogólnego wykorzystywania gojów nigdy nie była im obca a formowanie siatek powiązań i szemranych interesów jest ich cechą od wieków.
Dla mnie zatem nie są ciekawe te „odkrycia”, ciekawe jest co innego: jak w ogóle do tego doszło, że możemy to czytać?
Jak to się stało, że Epstein, który będąc agentem Rotszyldów pośredniczył m.in. w takich obszarach jak wielki show-business, planowanie destabilizacji Bliskiego Wschodu i całe mnóstwo finansowych przepływów, który aktywnie zajmował się tworzeniem „haków” na gojów, w ogóle został aresztowany? Jak to się stało, że w ogóle te dane zostały opublikowane?
Jedynym sensownym wyjaśnieniem i jedyną możliwością jest walka frakcyjna w gronie ścisłej czołówki globalnych (w większości niestety Żydowskich) „elit”.
Jakaś inna frakcja niż ta, dla której działał Epstein używa tych plików jako broni. To frakcja związana zapewne z Chabad Lubawicz (o którym już pisałem troszkę), której zewnętrzną emanacją jest Donald Trump. Z tego powodu „rewelacja”, że w istocie działaniami administracji Trumpa steruje tak naprawdę Jared Kushner, jego żydowski zięć, ani trochę nie zaskakuje.
Poza tą jedną przesłanką – a także poza obserwacją, że w Argentynie rządzi od niedawna związany z nią niemal zupełnie jawnie Javier Milei – niewiele więcej o tej frakcji wiemy. Zupełnie nic nie wiemy o jej celach, ale jestem jakoś dziwnie spokojny, że nie ma w nich nic dobrego dla nas, gojów.
A skoro owo ujawnienie sprawy a następnie dokumentów Epsteina to wynik frakcyjnej walki w łonie „elit”, to skąd pewność, że istotnie wszystkie materiały zostały opublikowane? A także, że wszystkie opublikowane materiały są autentyczne?
Kolejny aspekt tej sprawy to antyżydowskie przebudzenie, które następuje.
Nie tylko różne treści z plików Epsteina są publikowane, nie tylko komentarze niemal wprost odnoszące się do Hitlera („Malarz miał rację”), ale w ogóle treści nacjonalistyczne pojawiają się coraz szerzej – i co najbardziej mnie zdumiewa to to, że nie są one w żaden sposób cenzurowane na Facebooku, TikToku czy Instagramie. Przeciwnie, można powiedzieć, że nacjonalistyczne profile w Europie są wręcz ostatnio promowane (co, nota bene, jeden z nich wprost zauważył)!
Czy przyczyną takich „rozkazów” dla oczywiście „prywatnych i niezależnych” portali nie jest to, że owa – nazwijmy ją – „konserwatywna” frakcja uznała, iż nie można jednak do końca wyniszczyć białych gojów, bo nie będzie komu „robić” na żydowskich panów (czarni się przecież do tego nie nadają)?
A przy tym, jeśli USA nadal ma być groźnym golemem to trzeba amerykańskie społeczeństwo nieco podreperować, bo poziom degeneracji obniżył już zdolności bojowe armii a i o sprawnego rekruta coraz trudniej. Czy też może chodzi o to, żeby poprzez wytworzenie zwiększonego „antysemityzmu” „wycisnąć” resztę Żydów mieszkających poza Izraelem aby się tam przenieśli? No bo w końcu kto będzie budował ten Wielki Izrael, którego tworzenie z pewnością przyspieszy kroku po neutralizacji – czy to pałką czy negocjacjami – Iranu.
Odpowiedzi na te pytania oczywiście nie znam, dało mi jednak do myślenia kiedy dowiedziałem się z The Times of Israel o konferencji, w której wzięli udział przedstawiciele „skrajnej prawicy”, a na której przemawiał do nich sam Benjamin Netenjahu. Czyżby zatem nadciągające najwyraźniej „prawicowe odrodzenie” w Europie było ponownie ruchem pozornym, nadal kontrolowanym przez naszych żydowskich panów?
Jak widać więcej pytań niż odpowiedzi. Cóż poradzić – jak to często (choć, przyznaję, nie zawsze) mam w zwyczaju staram się raczej skłaniać do myślenia poza ramkami niż przekazywać Jedynie Słuszną Prawdę.
[Dużo u mnie teraz Dugina. głównie dlatego, że cenzura internetu go usuwa, przekłamuje, spłyca. Np. Grok !! A pisze o ważnych sprawach. md]
Zachodnia nowoczesność jako Antychryst: Epstein, syjonizm i eschatologia
Alexander Dugin 5 lutego 2026 alexanderdugin/western-modernity-as-antichrist-epstein
Zachodnia nowoczesność to Antychryst. Teraz jest transparentna, wcześniej była zasłonięta. Zatem postęp techniczny wcale nie jest postępem i nie jest czymś neutralnym.
Aby zrozumieć fenomen Epsteina, musimy wiedzieć, że zachodnia nowoczesność zaczęła się od humanizmu, ateizmu, materializmu, sceptycyzmu. Nie ma Boga, nie ma diabła. Nie ma religii, jest nauka. To już była diabelska sztuczka, kłamstwo, oszczerstwo, fake newsy. Teraz maski zniknęły. Nie ma Boga, ale diabeł jest tutaj.
Elity nadal głoszą ateizm dla mas (czyli dla bydła, krewetek, gojów), ale same świadomie przyjmują kult szatana, wiarę diabła. Z kanibalistycznymi rytuałami, zabójstwami, ofiarami z dzieci, gwałtami. Wszystko zaczęło się od zachodniej nowoczesności, nauki, ateizmu.
Zachodnia nowoczesność to Antychryst. Teraz jest ona transparentna. Wcześniej była zasłonięta. Zatem postęp techniczny wcale nie jest postępem i nie jest czymś neutralnym. Był narzędziem do ustanowienia panowania Antychrysta. Stąd AGI, która jest fizycznym ucieleśnieniem umysłu Szatana.
Jeśli chodzi o judaizm, to jest on z pewnością absolutnie niezgodny z chrześcijaństwem. Żyd, który przyjmuje Chrystusa, przestaje być judaistą. Chrześcijański syjonizm jest jedynie parodią wiary i narzędziem manipulacji.
Współczesny judaizm ma dwa różniące się od siebie odłamy, ale obydwa niezgodne z chrześcijaństwem.
Prawdziwie tradycyjni Żydzi judaistyczni czekają na przyjście swojego Mesjasza, odrzucając syjonizm jako bezprawny pośpiech, mający sztucznie przyspieszyć jego przyjście.
Syjoniści są natomiast rodzajem szatańskich Żydów, którzy nie chcą już dłużej czekać na przyjście swojego Mesjasza i sami sztucznie przygotowują warunki eschatologiczne. To rodzaj złowrogiej parodii. Syjoniści nie służą Jahwe lecz Baalowi, jak w wielu przypadkach opisanych w Starym Testamencie.
Prawdziwa natura kultu syjonistów została wyraźnie ujawniona w ludobójstwie w Gazie i na Wyspie Epsteina. Mesjaszem, który w ten sposób przygotowuje swoje przybycie, jest sam Szatan.
Historycznie syjoniści są wyznawcami tajnego, antynomistycznego kultu mesjańskiego Sabataja Cwi i Jakuba Franka. Założyciele rodziny Rothschildów byli wyznawcami dworu Ewy Frank, córki Jakuba, we Frankfurcie, uważanej za kobietę-Mesjasza. Jest to zatem sekta.
Sabataj Cwi ogłosił się Mesjaszem i zaprosił Żydów do Palestyny. Syjonizm opiera się na tej antynomistycznej sekcie, którą uważnie badał Scholem.
Ci, którzy nie komentują akt Epsteina, są w jakiś sposób uwikłani w jego sieć.
Orange tu jest !
Izabela BRODACKA
W pewnej wsi małopolskiej miało miejsce zdarzenie, w które trudno uwierzyć. Do pola rolnika podjechał van, wysiadło z niego kilku panów i bez pytania o zgodę, bez jakiejkolwiek dokumentacji, bez wylegitymowania się czy nawet tylko bez przedstawienia się przeciągnęli kabel światłowodowy na słupach telefonii stacjonarnej i tak utrudniających rolnikowi wjazd na pole maszynami rolniczymi, o ustawienie których to słupów nikt go nie pytał i za korzystanie z jego ziemi nikt mu nie płacił. Twierdzili, że są podwykonawcami spółki Orange lecz nikt nie był w stanie tego sprawdzić. Dodajmy, że były to słupy z kiepskiego drewna, chwiejące się i już w chwili montażu nadgniłe. Szalejące w górach wichury po pewnym czasie zwaliły kilka tych słupów uszkadzając linię przesyłową. Spółka Orange oskarża o uszkodzenie jej własności rolnika, a nie klimat. Natomiast nad prawem własności rolnika nikt się nie pochyla.
To nie jest odosobniony przypadek. Właściciele gruntów skarzą się, że nie jest honorowane w jakikolwiek sposób ich prawo własności. Nikt ich nie pyta o zgodę na zainstalowanie na ich działce urządzeń należących do spółki i nikt nie zamierza im płacić za zajęcie ich terenu.
Warto zastanowić się w jaki sposób spółka Orange znalazła się w Polsce, jak zdobyła takie znaczenie i w jaki sposób przejęła Telekomunikację Polską. Utrata kluczowych dla państwa polskiego przemysłów i struktur organizacyjnych to nie tylko pokłosie reform Balcerowicza i tak zwanej transformacji ustrojowej. Transformacja ustrojowa trwa nieustannie, nadal wyprzedawane są za grosze ważne sektory naszej gospodarki i nadal traktuje się nasz kraj jak kraj Zulu gdzie nie jest honorowane prawo lokalne, ani nawet międzynarodowe, gdzie wystarczy przekupić lokalnych kacyków aby niepodzielnie władać gospodarką i tubylcami a gdy zaczynają się buntować wystarczy napuścić na siebie lokalnych Tutsi i Hutu i będą się zaciekle (choć raczej w przenośni) wyrzynać przez długie lata, zamiast obrócić się przeciwko kolonizatorom.
Warto prześledzić krok po kroku w jaki sposób straciliśmy tak ważną strukturę jak sieć telekomunikacyjną kraju. Oto kluczowe etapy tego wrogiego przejęcia.
Pierwszy etap to lata 2000–2001. Jest nim wejście do Polski France Télécom (przyszłe Orange S.A.). To czasy rządu Jerzego Buzka ( 1997- 2001) czyli koalicji AWS-UW. W 2000 r. Skarb Państwa sprzedaje wówczas 35 % akcji TP S.A. (Telekomunikacji Polskiej) konsorcjum France Télécom i Kulczyk Holding, a w 2001 r. konsorcjum zwiększa swój udział o kolejne 12,5 %. Dzięki temu konsorcjum staje się największym inwestorem instytucjonalnym w TP S.A.
Drugi etap to rok 2005. Wówczas France Télécom staje się głównym udziałowcem PTK Centertel Premierami są wówczas Marek Belka ( 2004-2005) i Kazimierz Marcinkiewicz (2005- 2006). Jest to rząd mniejszościowy PiS.
W 2005 r. France Télécom odkupuje udziały Kulczyk Holding w spółce PTK Centertel, dążąc do pełnej kontroli nad operatorem komórkowym powiązanym z Telekomunikacją Polską.
Trzeci etap przypada na lata 2008–2010. Dochodzi wówczas do całkowitej prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej. Premierem jest Donald Tusk z koalicji PO-PSL ( 2007- 2014)
Prywatyzacja TP S.A. została zakończona w maju 2010 r., gdy Skarb Państwa sprzedał pozostałe akcje w ofercie publicznej, pozostawiając France Télécom (Orange S.A.) jako kontrolującego akcjonariusza z większością akcji.
Czwarty etap zachodzi w 2012 roku. Ma wówczas miejsce – rebranding marki na Orange. Rządzi Donald Tusk w ramach koalicji PO-PSL ( 2007-2014)
16 kwietnia 2012 r. Telekomunikacja Polska S.A. oficjalnie przyjęła markę Orange Polska jako główną markę handlową i korporacyjną, co było efektem wcześniejszej kontroli i strategicznej integracji z francuską grupą Orange.
Piąty i ostatni etap ma miejsce w 2013 gdy dochodzi do formalnego połączenia spółek. Rządzi wówczas Donald Tusk oraz koalicja PO-PSL .
31 grudnia 2013 r. TP S.A. oraz PTK Centertel i Orange Polska sp. z o.o. zostały połączone w jedną spółkę pod nazwą Orange Polska S.A. – to formalne zamknięcie procesu integracji struktur tej grupy w Polsce.
Proponuję krótkie obliczenia. Rząd francuski ma tylko około 13% w Spółce Orange SA lecz dysponuje pakietem kontrolnym. Orange Polska SA kontroluje 56 % struktury telekomunikacyjnej Polski. Pomnożenie tych liczb O,13x 0,56 daje około 0,07 czyli około 7%. Oznacza to, że dysponując 7% udziałów rząd francuski kontroluję polską infrastrukturę telekomunikacyjną. Nic dziwnego, że Spółka Orange traktuje obywateli polskich podobnie jak ludność innych krajów, w których kontroluje sieć telekomunikacyjną.
Są to między innymi Tunezja. Sierra Leone, Senegal, Republika Środkowo Afrykańska. Mauritius, Liberia, Mali, Maroko. Ghana Senegal, . Kamerun, Wybrzeże Kości Słoniowej, Madagaskar, Gwinea.
Minister spraw zagranicznych obecnych rządów Radosław Sikorski, na opublikowanych przez „Wprost” taśmach w rozmowie z byłym ministrem finansów Jackiem Rostowskim, mówi o sojuszu polsko-amerykańskim: „Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy. Mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę .. taką murzyńskość”. Pomijając naruszenie przez dyplomatę zasad politycznej poprawności ( zamiast „murzyńskość” powinien przecież powiedzieć „afroamerykańskość”) i jawny brak dyplomacji być może miał trochę racji. Oczywiście nie w kwestii oceny sojuszu z USA lecz w kwestii trwającej od początków transformacji ustrojowej zgody na przejmowanie kluczowych dla kraju resortów przez obce kapitały i w kwestii zgody na traktowanie obywateli naszego kraju jak obywateli III Świata. Podobnie miał trochę racji, równie jak Sikorski niedyplomatyczny Bartłomiej Sienkiewicz oceniając w 2013 roku państwo polskie jako państwo z tektury które jest -cytując tylko część jego sformułowania- „ ….kamieni kupą”. Bo to państwo godzi się na kolonizację jego przemysłów i struktur i nie chroni swoich obywateli przed pomiataniem nimi.

Date: 6 febbraio 2026Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

To nie była jedynie „walka z dezinformacją”, ale presja polityczna. Do takiego wniosku doszła Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, analizując wewnętrzną wiadomość e-mail Komisji Europejskiej z 30 października 2020 roku. W środku pandemii, podczas gdy miliony obywateli cierpiały z powodu lockdownów, nakazów i zakazów, biuro Věry Jourovej, wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej, pisało bezpośredniodo najwyższego kierownictwa Facebooka, Twittera (obecnie X),Google, Microsoftu, ByteDance i Meta, w celu wywarcia presji na platformy mediów społecznościowych, aby cenzurowały informacje na temat COVID-19 i szczepionek, w tym szczepionek dla dzieci, ilekroć były one sprzeczne z oficjalną narracją.
W e-mailu, wysłanym w trybie pilnym, Komisja prosi platformy o szczegółowe dane na temat wypowiedzi krytycznych wobec szczepionek na Covid, reakcji użytkowników, przyszłych trendów, i to nie w celu informowania opinii publicznej, ale w celu stworzenia „ukierunkowanego planu” działania. Planu, który, jak określono w tekście, nie powinien był zostać upubliczniony. Najbardziej bulwersujący fragment dotyczy jednak moderacji treści. Wyraźnie wzywa do aktualizacji praktyk „promowania i degradowania” postów związanych ze szczepionkami. Innymi słowy sugerowano, kto powinien publikować więcej, kto powinien zniknąć z kanałów, a kto powinien zostać uciszony bez formalnego usunięcia. Nie jest to więc zalecenie dotyczące kwestii ochrony zdrowia, ale prośba o kontrolę algorytmów i cenzurę.
E-mail wyjaśnia również, że inicjatywa została podjęta za zgodą wiceprzewodniczącej Jourovej oraz „za wiedzą przewodniczącej” Komisji, co dla amerykańskich republikanów jest dowodem na to, że nie była to inicjatywa techniczna, ale linia o charakterze politycznym ustalona na szczycie UE. Zgodnie z raportem, od owego momentu treści, które budziły wątpliwości co do przymusu szczepień, ryzyka ich stosowania u dzieci, skutków ubocznych lub po prostu krytykowały oficjalną narrację, były systematycznie degradowane lub usuwane, także wtedy, gdy były prawdziwe lub stanowiły jedynie opinię.
Cenzura UE zdemaskowana: jak Bruksela
manipuluje wyborami i ucisza krytyków
4 lutego 2026 r. world-scam.com/Cenzura%20UE%20zdemaskowana.pdf
(C) Raport 24/SI
Republikańska Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów ujawniła ogromną presję,
jaką Bruksela wywiera na media społecznościowe, zwłaszcza w okresie poprzedzającym
wybory. Demokratyczne kształtowanie opinii i różnorodność poglądów? Najwyraźniej
nie są one dozwolone pod rządami eurokratów.
Dokumenty wewnętrzne dowodzą, że Komisja Europejska systematycznie wywierała presję
na portale społecznościowe, aby blokowały treści politycznie niepożądane – konkretnie i
terminowo, tak aby zbiegły się z wyborami krajowymi. Oczywiście, wszystko to odbywało
się pod hasłem „demokracji” i „rządów prawa”.
Te pliki to BOMBA. Dzięki
============================================
@JudiciaryGOP
mamy teraz dowód na to, że UE aktywnie cenzurowała treści prawne, które były sprzeczne z jej programem, i że ingerowała w co najmniej 8 wyborów europejskich, w tym w wybory w
Holandii w 2023 i 2025 r., spotykając się z platformami mediów społecznościowych i
wywierając na nie presję, aby cenzurowały wypowiedzi polityczne na kilka dni przed
głosowaniem. W okresie poprzedzającym wybory w Holandii w 2023 r. Komisja Europejska
powołała nawet ówczesne holenderskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
@hugodejonge
„zaufany sygnalista” uprawniony do składania priorytetowych wniosków o cenzurę na mocy
ustawy DSA. Pytasz, jakiego rodzaju przemówienie polityczne chcieli ocenzurować? –
„Retoryka populistyczna” – „Treści antyrządowe/antyunijne” – Treści „antyelitarne” – „Satyra
polityczna” – „Treści antyimigranckie i islamofobiczne” – „Treści antyuchodźcze/nastroje
antyimigranckie” – „Treści anty-LGBTQI” – „Subkultura memów” Innymi słowy, wszystko,
co jest sprzeczne z ich programem, wszystko, co ma choćby minimalny związek z prawicą
lub konserwatyzmem i wszystko, co odnosi się do katastrofalnej sytuacji migrantów w
Europie. I zgadnijcie, która platforma była jedyną, która odmówiła współpracy?
@X
Oczywiście. Ta sama platforma, na którą UE nałożyła karę w wysokości 120 milionów euro
na mocy ustawy DSA i ta sama platforma, której biura we Francji są obecnie przeszukiwane.
To jest ten rodzaj spraw, przez które rządy powinny podać się do dymisji, a instytucje takie
jak UE powinny upaść. Demokracja umarła. Znieść UE! Natychmiast!
Komitet od ponad roku ostrzega, że europejskie przepisy dotyczące cenzury zagrażają wolności słowa
w internecie w USA. Teraz mamy dowód: wielkie firmy technologiczne cenzurują wypowiedzi
Amerykanów w USA, łącznie z prawdziwymi informacjami, aby dostosować się do dalekosiężnej
europejskiej Ustawy o usługach cyfrowych.
Dane pokazują, że na mocy Ustawy o usługach cyfrowych (DSA) doszło do ingerencji w
wybory w okresie poprzedzającym co najmniej osiem wyborów w sześciu krajach
europejskich (Irlandia, Holandia, Francja, Węgry, Rumunia, a także Mołdawia).
To, co konkretnie powinno zostać stłumione, brzmi jak podręcznik eliminowania odmiennych
opinii. „Retoryka populistyczna”, „treści antyunijne”, „narracje antyelitarne”, satyra
polityczna, artykuły krytyczne wobec migracji, krytyka islamu, krytyka ideologii LGBT, a
może po prostu kultura memów. Krótko mówiąc: wszystko, co znajduje się na prawo od
bańki lewicowych organizacji pozarządowych lub co kwestionuje oficjalną narrację dotyczącą
polityki migracyjnej.
Komisja Europejska:
Bruksela „ratuje” demokrację
6. lutego 2026 Marek Wójcik brukselka-ratuje-demokracje/
Republikańska Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów ujawniła ogromną presję, jaką Bruksela wywiera na media społecznościowe, zwłaszcza w okresie poprzedzającym wybory. Demokratyczne kształtowanie opinii i różnorodność poglądów? Najwyraźniej nie są one dozwolone pod rządami eurokratów. Dokumenty wewnętrzne dowodzą, że Komisja Europejska systematycznie wywierała presję na portale społecznościowe, aby blokowały treści politycznie niepożądane – konkretnie i terminowo, tak aby zbiegły się z wyborami krajowymi. Oczywiście, wszystko to odbywało się pod hasłem „demokracji” i „rządów prawa”.
W środę ukazał się na Report24 artykuł, z którego wstęp zacytowałem powyżej. Tytuł artykułu: Cenzura UE zdemaskowana: jak Bruksela manipuluje wyborami i ucisza krytyków. Źródło.
W czwartek polska euro posłanka Ewa Zajączkowska tak opisała tę sytuację na swoim koncie na Facebooku:

To trzeba UDOSTĘPNIĆ
Właśnie wybuchł największy skandal w historii Unii Europejskiej! Komisja Sądownictwa USA ujawniła, że Komisja Europejska von der Leyen ingerowała w 8 wyborów w państwach członkowskich i wymuszała cenzurę w mediach społecznościowych również w sprawie Covid-19!
Wydawało się, że nic nie przebije afery korupcyjnej na szczytach unijnej władzy. Ale to, o czym dowiadujemy się teraz, przechodzi ludzkie pojęcie. To już jest eurokomuna na pełnej. Komisja Europejska to jedno wielkie SZAMBO, które trzeba oczyścić!
Według dokumentów Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów w USA Unia Europejska, za pomocą presji wywieranej na Big Tech, stosowała cenzurę w Internecie na masową skalę i ingerowała w przynajmniej 8 wyborów w państwach członkowskich! Chodzi o Holandię (2023 i 2025), Francję (2024), Irlandię (2024 i 2025), Mołdawię (2024), Słowację (2023), Rumunię (2024). Polityczne wpisy i wypowiedzi niezgodne z lewicową propagandą UE cenzurowane były nawet tuż przed głosowaniem! Co trafiało na cenzorski celownik unijnych zamordystów? Wszystko, co miało choćby minimalny związek z prawicą, konserwatyzmem, czy katastrofą migracyjną w UE! Cenzurowane były:
— „Retoryka populistyczna”
— „Treści antyrządowe/antyunijne”
— Treści „antyelitarne”
— „Satyra polityczna”
— „Treści antyimigranckie i islamofobiczne”
— „Treści anty-LGBTQI”
— „Subkultura memów”
Co ciekawe jedną platformą, która odmówiła współpracy, był X Elona Muska. Ta sama platforma, na którą UE nałożyła karę 120 milionów euro na mocy ustawy DSA i której biura we Francji są obecnie przeszukiwane w związku ze śledztwem dotyczącym algorytmów.
To jest właśnie ich „demokracja” i poszanowanie „praworządności”. Ale do pouczania Polski w tych kwestiach i nakładania kar to byli pierwsi! Banda zamordystycznych hipokrytów, która tak się rozbestwiła w tej Brukseli, że własne zasady ma za nic.
Ale to nie wszystko. Opublikowane dokumenty ujawniają, że Ursula von der Leyen i UE wywierały presję na platformy mediów społecznościowych, aby cenzurowały informacje na temat Covid-19, jeśli były one sprzeczne z oficjalną narracją. To pokazuje, jak eurokraci są przeżarci przez wielkie koncerny farmaceutyczne. Tym bardziej nie zaskakuje, że von der Leyen, patronka unijnych afer oraz twarz prawnego, oraz moralnego upadku UE, zamieszana jest w aferę korupcyjną „Pfizergate”, dotyczącą gigantycznego zakupu szczepionek covidowych.
Dodajmy do tego ciągnącą się ogromną aferę korupcyjną na samych szczytach unijnych władz, w którą zamieszani są m.in. była wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Eva Kaili, również były wiceszef PE i komisarz KE Frans Timmermans, ex-omisarz Didier Reynders, była szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini i wspomniana wcześniej von der Leyen. Otrzymujemy wówczas pełny obraz całkowicie zdegenerowanego środowiska, które podeptało wszelkie zasady uczciwości.
Komisja Europejska, na czele z von der Leyen, traci jakikolwiek mandat do sprawowania władzy i powinna podać się do dymisji, a następnie zostać jako instytucja ZLIKWIDOWANA. Do takiego consensusu powinny dojść państwa członkowskie. To jest rak, który wyniszcza europejską Wspólnotę i prowadzi ją na samo dno. Ludzie, którzy nawet nie są wybierani w demokratycznych wyborach przez obywateli, bezczelnie łamią prawo, łamią traktaty unijne i narzucają nam swój dyktat.
To jest całkowity upadek wszelkich standardów, wszelkich zasad moralnych. Mam wielką nadzieję, że jesteśmy świadkami początku ich końca i cała ta banda, na czele z von der Leyen, trafi ostatecznie za kratki. Tam jest ich miejsce. A nie w komisjach unijnych, gdzie włażą z buciorami w procesy demokratyczne państw i chcą „przekręcać” wybory na korzyść partii, które są na ich pasku! Cała Komisjo Europejska – ręce precz od wolnych obywateli i ich państw!
PS. Źródło. Proszę o szerokie nagłaśnianie sprawy, bo główne media jakoś się nie kwapią!

Powodem anulowania wyborów parlamentarnych w Rumunii była zmyślona przez eurokratów rosyjska ingerencja wyborcza na Tik-Toku. Czyli dokładnie to, co UE sama robi. W taki sposób tworzy się „zachodnie wartości” na wskroś nieuczciwe i sprzeczne z podstawowymi zasadami życia społecznego.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Otrzeźwienie -duża część Polaków właśnie zobaczyła, gdzie kończy się wolność słowa warszawskich polityków.
To, co wydarzyło się w ostatnich kilkudziesięciu godzinach wokół wypowiedzi marszałka Sejmu Włodzimierz Czarzasty, reakcji ambasadora USA Tom Rose oraz powściągliwego stanowiska Donalda Tuska, okazało się czymś znacznie większym niż kolejną polityczną awanturą. To był zbiorowy moment „aha”- nie intelektualny, lecz doświadczalny. Nie dlatego, że ktoś obraził Donald Trump. Nie dlatego, że ambasador zerwał kontakty z marszałkiem Sejmu. Ale dlatego, że po raz pierwszy w XXI wieku tak jasno i publicznie pokazano, iż obce państwo może wyznaczyć granice tego, co wolno mówić polskim politykom — i zrobić to bez żadnej reakcji państwa. To nie była dyplomacja. To była demonstracja hierarchii.
Wpis ambasadora USA nie był zwykłą uwagą dyplomatyczną. Nie był „wyrażeniem zaniepokojenia”. Był sygnałem władzy, jeśli polski polityk krytykuje prezydenta USA, poniesie konsekwencje. Konsekwencje nie w zamkniętej rozmowie, nie w nocie dyplomatycznej, tylko publicznie, na X, na oczach wszystkich.
I właśnie to dotarło do ludzi. Mniejsza o treść krytyki lub personalia.
Tylko sam fakt pokazania granicy: „a więc tak wygląda nasza suwerenność”. Reakcje internautów bardzo szybko przestały dotyczyć Czarzastego jako osoby. Skupiły się na jednym odczuciu: „Właśnie zobaczyliśmy, jak to naprawdę działa”.
Powtarzały się te same myśli:
„To nie partnerstwo, tylko układ silniejszy–słabszy”.
„Obcy ambasador mówi, co wolno polskiemu marszałkowi”.
„Dziś USA, jutro każdy, kto ma więcej siły”.
„Można Czarzastego nie lubić, ale to już jest za daleko”.
To nie była wojna partii politycznych i ich zwolenników. To był instynktowny sygnał nagiej prawdy. Czarzasty jest tylko pretekstem.
Cała reszta była komunikatem skierowanym do wszystkich:
gdzie są granice,
kto je wyznacza,
kto musi się z nimi liczyć.
Najbardziej uderzające było to, czego nie usłyszeliśmy ze strony polskiego państwa. Nie padło zdanie: „To jest ingerencja w nasze sprawy”. Było za to milczenie, unikanie tematu, gaszenie emocji bez nazwania przyczyny. I wtedy wielu ludzi zrozumiało coś bardzo prostego- te granice są znane, wszyscy je czują, nikt nie chce ich głośno nazwać.
Dlatego to otrzeźwienie było potrzebne. Mam nadzieję, że nie pójdzie na marne. Bo dopóki żyjemy w opowieściach o „pełnej suwerenności”, „partnerstwie opartym na wartościach”, dopóty żyjemy w iluzji. Ta iluzja pękła. Lepiej zobaczyć gorzką prawdę raz, niż przez lata karmić się wygodnym kłamstwem. Za kilka dni pojawi się nowy temat. Nowa burza w mediach. Nowa awantura.
Ale ten moment warto zapamiętać. Bo Polacy nie zostali „upokorzeni” przez jedną wypowiedź. Polacy zobaczyli mechanizm, w którym od dawna funkcjonują. I jeśli ta świadomość zostanie — to byłby to jeden z ważniejszych momentów ostatnich lat.
Bo każda realna zmiana zaczyna się nie w deklaracjach, tylko w widzeniu rzeczy takimi, jakie są.
Aleksander Dugin tsargrad.tv/articles/dugin-ob-antihriste-20-vizionerstvo-pitera-tilja
[tłumaczenie raczej pewne, bez kłamstw i oszustw np. Groka. md]
Wiosną ubiegłego roku, rozmyślając o pierwszych krokach Trumpa u władzy, napisałem artykuł poruszający kwestię „jeszcze głębszego państwa”. Logika była następująca: skoro Trump wypowiedział wojnę Państwu Głębokiemu i mimo to pozwolono mu dojść do władzy, to czy w USA (i szerzej, na globalnym Zachodzie) nie istnieje jeszcze potężniejsza i bardziej tajna agencja, którą tymczasowo nazwałem „jeszcze głębszym państwem”.
Materiał ten, wydany jednocześnie w języku angielskim, został potraktowany bardzo poważnie w kręgach MAGA, wywołując debatę: czy on istnieje, a jeśli tak, to czym mógłby być? Zaproponowano różne teorie. Zasugerowałem, że „jeszcze głębsze państwo” mogłoby obejmować wpływowe kręgi władzy, których rzecznikiem są technologiczni oligarchowie z Doliny Krzemowej, a najbardziej wpływowy i konceptualny z nich wszystkich, Peter Thiel.
Zauważyłem jego poparcie dla idei „Mrocznego Oświecenia” Curtisa Yarvina (i w pewnym stopniu Nicka Landa) i ustanowienia „amerykańskiej monarchii” z Trumpem jako cesarzem, a także dla planów stworzenia utopijnego miasta przyszłości na Grenlandii. Konstantin Małofeev niedawno trafnie napisał o tym projekcie :
Grenlandia stanie się czymś więcej niż tylko centrum wydobycia minerałów. Nie tylko największym na świecie lotniskowcem rakietowym. Istnieją również o wiele bardziej amerykańskie plany komercyjne.
Ideolog Trumpa z drugiej kadencji, Peter Thiel (twórca PayPala, Palantira, inwestor w Facebooku itp.) jest głównym inwestorem w startupie Praxis za pośrednictwem Pronomos Capital.
Celem Praxis jest zbudowanie nowoczesnego miasta rządzonego przez sztuczną inteligencję, blockchain i kryptowaluty. Ingerencja rządu będzie minimalna (kierownik projektu Dryden Brown inspirował się książką „Atlas zbuntowany”). Miasto technokratów – bez religii, bez sumienia, posługujących się liczbami zamiast słów.
Jako lokalizację wybrano Grenlandię. A teraz Ken Khoury, współzałożyciel PayPala z Thielem, został ambasadorem USA w Danii.
Na swojej stronie internetowej Praxis deklaruje, że ma ponad 150 000 obywateli i łączną wartość inwestycji przekraczającą 1,1 biliona dolarów. Lista obejmuje osoby z 80 krajów i 429 miast. Co ciekawe, nie ma wśród nich ani jednego Grenlandczyka. Nikt ich nawet o to nie zapytał.
Wśród inwestorów z pozytywnymi twarzami znajduje się Alameda Research Sama Bankmana-Frieda. Zanim został skazany na 25 lat więzienia za oszustwo na giełdzie FTX, był członkiem siatki pedofilów Epsteina i właścicielem zasilanego metamfetaminą „polisamorycznego penthouse’u” dla elity na Bahamach. Jedna z wersji demonstracyjnych „miasta przyszłości”.
Cyfrowa dyktatura w najczystszej postaci, bez cienia udawania. Sztuczna inteligencja dla ludzi w ciągłym upojeniu. Nieludzkość w pełnym tego słowa znaczeniu.
Nie byłem jednak pewien, czy tak jest, choć radziłem uważnie śledzić poczynania Petera Thiela. Sam Thiel, bezpośrednio lub pośrednio, również włączył się do dyskusji, poruszając tematy charakterystyczne dla naszej szkoły myślenia: panowanie Antychrysta, czasy ostateczne, postać Katechona, istnienie duszy, rolę liberalizmu i radykalnego oświecenia jako ideologii diabła.

Peter Thiel nie jest powszechnie znany. Zrzut ekranu z wideo: Business Insider
Jeszcze przed pandemią COVID-19 wysłannicy Thiela zwrócili się do mnie z propozycją rozpoczęcia poważnego dialogu na temat geopolityki przyszłości, roli lądu i morza, ropy i gazu, ducha i materii. Wtedy stało się jasne, że Thiel posiadał dość znaczące inwestycje w jednym z naszych głównych banków komercyjnych. Interesował się euroazjatyzmem i, co dziwne, tradycjonalizmem i eschatologią.
Te relacje nigdy się nie rozwinęły, po części dlatego, że od 2014 roku byłem objęty surowymi sankcjami, co skomplikowało moje kontakty. Po uświadomieniu sobie, że nie mogę zostać zaproszony do Stanów Zjednoczonych, Thiel obiecał przyjechać do Rosji, ale potem nadeszła pandemia COVID-19, zimna wojna i kampania wyborcza Trumpa, w której Thiel i kilku innych oligarchów technologicznych z Doliny Krzemowej (w tym Elon Musk) odegrali decydującą rolę. Dialog również został odroczony na czas nieokreślony.
Co jednak ciekawe, Thiel udzielił sensacyjnego wywiadu dziennikowi „New York Times”, w którym szczegółowo omówił kwestię Antychrysta, a następnie wygłosił serię czterech wykładów poświęconych konkretnie temu tematowi.

Wywiad Petera Thiela z „The New York Times” wywołał sensację. Zrzut ekranu: NYT
W ten sposób sztuczna inteligencja Elona Muska (grok), która z definicji przedstawia się jako anty-woke, prezentuje te wykłady, roszcząc sobie prawo do „obiektywności” i dystansu wobec ostrej, liberalno-globalistycznej propagandy, która jest częściowo „wbudowana” w inne wersje sztucznej inteligencji (ta teza nie jest do końca uzasadniona, gdyż inne platformy sztucznej inteligencji, przy odpowiednim nakłonieniu, mogą zostać dostrojone do różnych rejestrów ideologicznych, czasami najbardziej radykalnych).
Peter Thiel, znany przedsiębiorca i inwestor, wygłosił we wrześniu i październiku 2025 roku czteroczęściowy cykl wykładów zatytułowany „Antychryst: Czteroczęściowy cykl wykładów”. Wykłady zostały zorganizowane przez organizację non-profit ACTS 17 Collective (Acknowledging Christ in Technology and Society), która dąży do rozwoju społeczności „chrześcijańskiej” w branży technologicznej. Wydarzenia odbyły się w San Francisco.
Spotkania miały charakter ściśle prywatny i nieoficjalny (bez oficjalnych nagrań ani transmisji), a uczestników proszono o nieujawnianie ich treści publicznie. Bilety były sprzedawane wyłącznie na cały cykl, nie podlegały przeniesieniu ani zwrotowi i wyprzedały się błyskawicznie. Publiczność liczyła setki osób – głównie zaproszonych gości z branży technologicznej, chrześcijan, intelektualistów i zwolenników Thiela. Każdy wieczór obejmował drinki, wykład, sesję pytań i odpowiedzi z moderatorem Peterem Robinsonem (byłym autorem przemówień Reagana) i publicznością oraz desery. Na zewnątrz odbywały się protesty z demonstracjami i muzyką, ale w środku panowała spokojna i intelektualna atmosfera.
Wykłady były skonstruowane jako spójna seria, a każdy kolejny wykład bazował na poprzednim. Thiel, czerpiąc z wiary chrześcijańskiej (pod wpływem René Girarda i innych myślicieli), powiązał biblijną postać Antychrysta ze współczesnymi problemami nauki, technologii, polityki i globalizacji. Zdefiniował Antychrysta jako „złego króla, tyrana lub anty-mesjasza, który pojawia się u kresu czasu” i ostrzegał, że jego manifestacje mogą przybrać formę globalnych instytucji, regulacji i nastrojów anty-technologicznych, prowadzących do stagnacji i apokalipsy.
Thiel czerpał z teologii, historii i literatury, powołując się na René Girarda, Francisa Bacona, Jonathana Swifta, Carla Schmitta, Johna Henry’ego Newmana, Władimira Sołowjowa i innych. Przywoływał również koncepcję „Katechona” – siły powstrzymującej Antychrysta (z 2 Listu do Tesaloniczan) – i powiązał ją ze współczesnymi strukturami, takimi jak Trump, MAGA i Stany Zjednoczone.

Prywatne wystąpienia Thiela: Polityczny Svengali i inwestor wygłaszali wykład o złym królu lub tyranie… który pojawi się „u kresu czasu”. Zrzut ekranu: The Guardian
Poniżej znajduje się krótki opis każdego wykładu wraz z głównymi tematami.
Wykład 1: „Wiedza będzie wzrastać” (15 września 2025 r.)
Temat główny: Postawa Antychrysta wobec Armagedonu i rola nauki/technologii. Thiel argumentował, że Antychryst wykorzystuje lęki przed zagrożeniami egzystencjalnymi (wojnami, pogłoskami o wojnach, technologiczną apokalipsą), aby przejąć kontrolę i zahamować postęp. Prowadzi to do stagnacji, którą już obserwujemy na świecie. Kluczowe przykłady: odniesienia do Księgi Daniela 12:4 („wiedza będzie się mnożyć”) i Ewangelii Mateusza 24:6; Los Alamos jako symbol narastających zagrożeń. Thiel ostrzegał, że lęki (np. przed sztuczną inteligencją lub bronią jądrową) są wykorzystywane do globalnej kontroli.
Wykład 2: „Imperium i relacja Antychrysta z rządem” (22 września 2025 r.)
Temat główny: Formy rządów przypominające Antychrysta i ich ewolucja. Thiel omawiał, jak rządy mogą być anty- lub pronaukowe, anty- lub prochrześcijańskie, oraz jak globalizacja (Dn 12,4: „wielu będzie błądzić”) prowadzi do „jednego świata” – „Imperium Antychrysta” – który tłumi naukę. Zilustrował to za pomocą literatury: „Nowej Atlantydy” Bacona, „Podróży Guliwera” Swifta, „Strażników” Alana Moore’a (gdzie Ozymandias jest postacią Antychrysta dążącą do pokoju poprzez globalny rząd) oraz „One Piece” Eiichiro Ody (przyszły świat tłumi naukę, bohater jest podobny do Chrystusa).
Jednak w artykule Thiela na ten sam temat, sam projekt Francisa Bacona został utożsamiony z powstaniem „cywilizacji Antychrysta”, a jego „Nowa Atlantyda”, jako prototyp europejskiej epoki nowożytnej, została zinterpretowana jako satanizm. Thiel wyraźnie waha się w swojej eschatologii z jednej skrajności w drugą.
Wykład 3: „Jak jedna osoba może przejąć władzę nad światem i z jaką prędkością musi się poruszać, aby to zrobić” (29 września 2025 r.)
Główny temat: Jak jeden człowiek (Antychryst) może przejąć władzę nad światem w ciągu jednego życia. Thiel podkreślał „szybkość” – Antychryst musi być młody (najlepiej 33 lata, jak Chrystus, Budda czy Aleksander Wielki), aby szybko zgromadzić bogactwo i władzę. Starsze postacie (jak Xi Jinping czy Trajan) nie nadają się na to stanowisko. Przykłady: Napoleon (30 lat), Hitler (50 lat, ale już nieżyjący); z literatury – 33. rozdział Liwiusza o historii Rzymu, „Władca Pierścieni” Tolkiena (hobbici osiągają pełnoletność w wieku 33 lat).
Temat prędkości i przyspieszenia jest centralnym tematem całej filozofii „mrocznego oświecenia” (prawicowego akceleracjonizmu) i odgrywa kluczową rolę w konstruowaniu strategii politycznych, ekonomicznych i militarnych.
Choć Trump nie pasuje do profilu 30-latka, wiceprezydent J.D. Vance, awansowany na to stanowisko przez Petera Thiela, z pewnością do niego pasuje. Obserwując jednak zachowanie Trumpa w jego drugiej kadencji, można by przypuszczać, że wyznaczył sobie nieuchwytny cel – zrealizować to zadanie przed ukończeniem 90. roku życia. I znów pojawia się niejednoznaczność: Thiel, z jednej strony, zdaje się krytykować Antychrysta, ostrzegając przed nim, z drugiej, otwarcie mu sympatyzując na wiele sposobów.
Wykład 4: „Nowy Rzym” (6 października 2025 r.)
Temat główny: Współczesny „Katechon” i „nowy Rzym” Antychrysta. Thiel zidentyfikował Stany Zjednoczone jako potencjalny Katechon (zawierający Antychrysta), ale z cechami jednobiegunowości i hegemonii (NATO, dolar, rola „światowego policjanta”). San Francisco, jako centrum oddzielone od Waszyngtonu, ryzykuje, że stanie się epicentrum państwa globalnego.
Po II wojnie światowej Katechon był antykomunizmem (1945–1989), teraz jest biurokracją. Przykłady: Guantanamo (formalizacja słabnie); Rosja/Putin – zbyt słabe; Żydzi jako opór wobec Antychrysta (według Sołowjowa).
Podejście Thiela do Żydów jest równie paradoksalne, jak jego podejście do wszystkiego innego. Za punkt wyjścia przyjmuje nowotestamentowy opis Żydów jako „twardo karkowych”, co oznacza upartych. Thiel argumentuje, że to właśnie z powodu uporu Żydzi nie przyjęli Chrystusa; i to właśnie z powodu tego samego radykalnego uporu, połączonego z hucpą, nie przyjmą również Antychrysta (choć nie jest to pewne).
Thiel generalnie wyrażał poglądy libertariańskie: widział Antychrysta w centralizacji, regulacjach (na przykład w próbach kontrolowania sztucznej inteligencji), aktywizmie klimatycznym (Greta Thunberg jako „legionistka Antychrysta”) oraz organizacjach globalnych, takich jak ONZ, które prowadzą do stagnacji i końca świata. Podkreślał, że technologia to „nowe, choć mroczne” cuda”, które temu przeciwdziałają, i apelował o czujność.

Thiel uważa Gretę Thunberg za „legionowego Antychrysta”. Zdjęcie: Liv Oean/Shutterstock
Wykłady te są kontynuacją jego poprzednich wystąpień na podobne tematy (np. w 2023 r. w Paryżu i w 2025 r. w Oksfordzie), ale seria w San Francisco jest najbardziej szczegółowa.
Czytając to wszystko, trudno pozbyć się wrażenia, że nie jesteśmy w Stanach Zjednoczonych, lecz na wykładach na „Nowym Uniwersytecie” w Moskwie pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku, gdzie wraz z intelektualistami z kręgu Jużyńskiego oraz wychwalaną neo-tradycjonalistyczną, postępową młodzieżą dyskutowaliśmy na bardzo podobne tematy, gdzie religia, geopolityka, mistycyzm, filozofia, nauka i stosunki międzynarodowe splatały się w pewnego rodzaju ekstrawagancką dziedzinę.
W tamtym czasie zewnętrzni obserwatorzy uważali to za coś „marginalnego” i „ekscentrycznego”. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek odważył się nazwać Petera Thiela, Elona Muska, Alexa Karpa, a tym bardziej J.D. Vance’a czy samego Trumpa, który najwyraźniej słucha tych motywów, „marginalnymi” i „ekscentrycznymi”. Ale wszystko może się zdarzyć.

Kolaż Cargradu
Tak więc „Głębsze Państwo”, jeśli rzeczywiście jest bliskie techno-oligarchicznym projektom „Mrocznego Oświecenia” (tak wygląda, ale wymaga dalszych badań), jawi się w następującym świetle:

Imperium, Katechon – oto rosyjska idea. A Rosja się teraz budzi! Zdjęcie: Triff, Sean Pavone, ANGHI/shutterstock.com
O ile pierwszy punkt tego prawicowego programu akceleracjonistycznego można zaakceptować, o tyle drugi i trzeci, choć mgliście przypominają coś znajomego (Imperium, Katechon, nieśmiertelność duszy – gdzieś to już słyszeliśmy, w końcu to rosyjska idea!), zastosowane do Stanów Zjednoczonych, sztucznej inteligencji i posthumanizmu, tworzą obraz prawdziwego Antychrysta, tyle że Antychrysta 2.0. W miejsce Antychrysta, który już istnieje, techno-oligarchowie proponują Antychrysta, który będzie istniał. To zaproszenie do zrobienia kolejnego kroku naprzód tą samą drogą ku otchłani, którą Zachód podąża przez całą epokę nowożytną.
Jeśli to prawda, różnica między „głębokim państwem” (klasycznym liberalnym globalizmem) a „jeszcze głębszym państwem” jest oczywista. Są to po prostu dwie logiczne fazy tego samego procesu historycznego. Tak więc w Apokalipsie jeden róg Bestii zastąpił pozostałe, aż pozostał tylko jeden.
Biorąc pod uwagę to, co Trump obecnie robi w polityce światowej: znosi prawo międzynarodowe, dokonuje najazdów na suwerenne państwa, porywa prawowitych przywódców, konfiskuje ropę naftową i minerały, gdziekolwiek mu się podoba, bombarduje obiekty nuklearne i, przy okazji, nadal wspiera otwarcie demoniczny reżim w Kijowie, tematyka seminariów Thiela przestaje być czymś abstrakcyjnym.
To jednak dopiero pierwsze podejście do problemu „jeszcze głębszego państwa” po roku prezydentury Trumpa. Jednocześnie pojawiło się kilka innych historii, które podzieliły nawet najbardziej zagorzałych zwolenników Trumpa na dwa antagonistyczne obozy. I są one istotne dla naszego tematu. Zamierzam poświęcić im kolejne artykuły.
=============================================
pt., 6 lut 2026 md <dakowy@o2.pl> napisał(a):
okazuje się, że grok też oszukał: przetłumaczył 30% Dugina, a
powiedział, że całość.tsargrad.tv/articles/dugin-ob-antihriste-20-vizionerstvo-pitera-tilja
geopolitika.ru/article/neobratimyy-raskol-zapada-eskalaciya

[daję tu oryginał, bo wszystkie narzędzia tłumaczące usiłują [???] nas okłamać md]

20.01.2026
Ведущий: Праздники начала 2026 года принесли новости, которые заставляют вспомнить масштабные сделки прошлого. В прессе активно обсуждают инициативу Дональда Трампа по Гренландии, сравнивая её с покупкой Аляски. Говорят: если Трампу удастся приобрести остров, его имя встанет в один ряд с величайшими президентами США. Как вы считаете, является ли приобретение Гренландии для Соединенных Штатов одной из главных целей Трампа, стремящегося таким образом войти в историю?
Александр Дугин: Я думаю, что у Трампа, безусловно, есть такая цель, но она не является для него главной. На наших глазах происходит фундаментальное изменение всей мировой архитектуры. В истории США, помимо покупки Аляски, была и покупка Луизианы, принадлежавшей до этого совершенно другому режиму, и война с Мексикой, после которой Штаты аннексировали две трети её территорий. Расширение зоны влияния — это константа американской политики.
Сегодня Трамп провозгласил «доктрину Монро» со своим «королларием», что означает утверждение США как единственного гегемона в западном полушарии. Мы видели это на примере Венесуэлы: похищение Мадуро и постановка страны на колени практически без единого выстрела. Теперь американские политики распоряжаются там как у себя дома, а Трамп неслучайно пишет в соцсетях, что он — «действующий президент Аргентины». Гренландия в этой логике является естественным географическим продолжением североамериканского континента.
Однако Трамп на этом не остановится. Нынешний премьер-министр Канады уже фактически готовится к войне с США — Канаде стоит приготовиться следующей. Думаю, Трамп добьется своего и в отношении Гренландии, и в отношении Канады. Если с Южной Америкой еще могут возникнуть проблемы, то поглощение Канады мир просто «проглотит». Кто-то скажет, что нам не повезло с таким президентом, а кто-то — что он действительно сделал Америку снова великой.
Ситуация вокруг Гренландии обнажает важнейшее обстоятельство: полный раскол Запада. Единого Запада больше не существует. Он может воевать с нами, с Ираном или Венесуэлой, но теперь он готов воевать и внутри самого себя. Мы видели эти жалкие попытки Евросоюза отправить в Гренландию несколько военных для «защиты» от вымышленной угрозы со стороны России и Китая. Но как только Трамп поставил ультиматум по тарифам, Фридрих Мерц тут же отозвал свою группу.
Трамп открыто говорит европейцам: «Вы — мои вассалы, делайте то, что я велю». Сказано мириться с русскими — миритесь. Сказано отдать Гренландию — отдавайте. Сказано поддерживать Нетаньяху — поддерживайте. Глобалистское руководство США десятилетиями создавало иллюзию, что Европа — партнер с правом голоса. Сейчас эти иллюзии разлетелись вдребезги. Трамп заявляет им прямо: «Вы — никто, вы просто нанятые сотрудники, разносчики пиццы или гастарбайтеры. Если я забираю Гренландию, вы должны ответить: „О, дорогой папочка Трамп, бери её скорее, спаси нас от злых русских и китайцев с их подлодками”». Вот в таком мире мы оказались: Трамп стучит кулаком по столу, а Европа, еще пытавшаяся заявлять о защите Гренландии от Америки, быстро капитулирует.
Трамп готов расформировать НАТО, поскольку альянс на 95% и так состоит из ресурсов США. То, что происходит сегодня — это не просто колоссальное унижение Европы (хотя эмоции пройдут), это конец прежнего коллективного Запада. Ситуация вокруг Гренландии стала лакмусовой бумажкой, обнажившей уникальную картину: некогда единый монолит, с которым мы воевали еще год назад, распался на пять разных полюсов.
Первый Запад — это сам Трамп. Он провозглашает: «Я и есть Запад, а все остальные — лишь декорации». Он ведет себя как ковбой, который готов «разбомбить» всех: и врагов, и союзников, не считая никого более суверенным субъектом. Для него существует только президент США, а остальные — никто.
Второй Запад — это Евросоюз. Он внезапно обнаружил, что больше не является даже «младшим партнером». ЕС лишили субъектности, фактически кастрировали в политическом смысле. Для европейских элит, привыкших, что их хотя бы формально принимают в «мужской клуб», это стало абсолютным шоком. Им прямо заявили: ваше мнение по Украине или Гренландии никого не интересует.
Третий — Англия. Она оказалась в странном положении: вроде бы близка к США, но попала под тарифы Трампа из-за критики сделки по Гренландии. Британия уже не дирижер Евросоюза (после Брексита), но и не марионетка США. Это отдельный, обособленный игрок.
Четвертый — глобалистские остатки. Это «глубинное государство» (deep state) в США, демократы, которые с ужасом смотрят на Трампа, понимая, что они — следующие в очереди на зачистку. Их представители всё еще сильны в структурах ЕС и Британии, они продолжают твердить о глобальном доминировании, хотя почва уходит у них из-под ног. Даже Макрон уже заговаривает о выходе из НАТО, а Мерц подумывает о сближении с Россией, осознав масштаб потерь.
Наконец, пятый Запад — это Израиль: маленькая страна, которая ведет себя как центр мира. Нетаньяху в мессианском порыве строит «Великий Израиль», используя крайне жестокие методы, и заставляет всех себе содействовать. Оказалось, что Израиль — это не форпост Запада, а сила, которая сама во многом управляет Америкой через произраильские сети.
В итоге вместо одного врага перед нами пять разных «западных полюсов». У нас разбегаются глаза: с кем заключать сделки? Кто здесь на самом деле суверенен, а кто лишь прикидывается? Расслоение Запада на эти пять частей — это и есть главный итог нынешнего кризиса.
Ведущий: Вопрос от слушателя: «Александр Гельевич, в чём причина того, что Трамп после Нового года так резко сменил тактику? Венесуэла, Гренландия, аресты танкеров — почему мы видим столь стремительную активизацию действий американского президента?»
Александр Дугин: Во-первых, я думаю, что Трамп столкнулся с мощнейшей внутренней оппозицией в самих США, и ему жизненно необходимо закрепить свое положение успехами на международной арене. Его ведь выбирали для того, чтобы он навел порядок внутри страны, но это дается ему с огромным трудом. Выяснилось, что практически вся судебная система в Америке находится под контролем Сороса: так называемые «судьи-активисты» (activist judges) вместо закона и справедливости руководствуются либеральной идеологией и всегда принимают решения против Трампа.
Это стало тормозить все внутренние процессы. Начались протесты против таможенных служб, переходящие в столкновения с жертвами. Многие губернаторы на местах эффективно саботируют его распоряжения. Трамп начал буксовать внутри страны: список Эпштейна так и не опубликован, к нему накопилось множество закономерных претензий. Он понял, что может три года биться с этими коррумпированными либералами и не сдвинуться с места, а впереди — промежуточные выборы (mid-term elections) 2026 года, которые он имеет все шансы проиграть.
Я полагаю, социологи и пиарщики подсказали ему: внутренний ресурс исчерпан, нужен новый аргумент. Нужно что-то присоединить, кого-то похитить, победить, напугать или унизить. И тогда у него появятся козыри для внутренней политики. Трамп понимает, что время стремительно исчезает — и биологическое, и президентское. Он решил, что 2026 год — это черта, за которой тянуть уже некуда.
Присоединение Гренландии, фактическое начало войны с Канадой, роспуск НАТО и демонтаж ООН — всё это пункты повестки по глобальному переделу мира. На этом фоне внутренние враги Трампа уходят на второй план: президента, который приобрел для США колоссальные территории и вернул стране статус пугающей мощи, будет гораздо сложнее сместить. После Байдена к Америке начали относиться с насмешкой, но Трамп напомнил миру, что он — «бесноватый самодур», способный нанести любой удар в любой момент.
Человечество содрогнулось. Мы, конечно, тоже не лыком шиты и готовы к вызовам, но важно понимать: это уже не старая гибнущая глобалистская система, это нечто иное. Трамп пользуется любыми средствами: абсолютно безнравственными и беззаконными. Он прямо заявляет, что международного права больше не существует, а решать, что морально, а что нет, будет он сам.
Ковбой сказал — ковбой сделал. Он ворвался в мировую политику, как в салун на Диком Западе, перестрелял оппонентов и объявил себя шерифом. Трамп и есть воплощение этого «Дикого Запада» со всеми его отталкивающими и, для кого-то, обаятельными чертами. Если Европа сегодня — это старый, выживший из ума «дом престарелых», напоминающий «Волшебную гору» Томаса Манна, где вырожденцы доживают свои дни за счет гастарбейтеров, то Трамп — это молодая, агрессивная и хищная сила. Его переход к бурной внешней политике абсолютно рационален.
Ведущий: На официальном уровне уже звучат важные прогнозы. Спецпредставитель президента Кирилл Дмитриев отмечал, что на фоне ужесточения действий Трампа Европа может начать разворот в сторону диалога с Россией. Насколько реалистичен такой сценарий при текущих правительствах той «пятой части Запада», которую вы упомянули? Ведь в силу и геополитических причин, и географического расположения Европе сейчас объективно выгоднее начать этот разворот.
Александр Дугин: Вы знаете, если бы мы ещё год-полтора назад — да что там, даже пару месяцев назад — заговорили о том, что США всерьёз поднимут вопрос о присоединении Гренландии, это выглядело бы настолько нереалистично, что даже люди с самым авангардным геополитическим мышлением назвали бы это невозможным.
Представить себе, что Европа сначала соберётся воевать с Америкой за Гренландию, а потом эта решимость не продержится и недели, и всё закончится попятным движением — такое даже прошлой осенью казалось немыслимым. Нам всё ещё грезилось, что Европа обладает хоть каким-то суверенитетом.
Сегодня европейцы оказались в совершенно новых, шоковых условиях. Раньше они могли спорить с Трампом по мелочам, вроде объемов поддержки Киева. Для самого Трампа это не так принципиально: его имидж «миротворца» был лишь ширмой, дымовой завесой. Неслучайно он фактически вернул Пентагону статус Министерства войны — этим всё сказано. На реальный мир ему наплевать, на перемирие на Украине — тоже. Он решает свои собственные, сугубо американские задачи.
Трамп прямо сказал европейцам: «Быстро заключайте с русскими перемирие на тех условиях, о которых я сам договорился в Анкоридже». На это Европа поначалу высокомерно ответила: «Мы — коалиция желающих, мы поддержим Украину и без вас справимся». Трамп парировал: «Справляйтесь, но тогда Гренландию положите на стол и выживайте как хотите». Европа влетела в эту ситуацию внезапно, без подготовки. И сейчас там царит паника.
Тот факт, что Макрон начал в сердцах говорить о выходе из НАТО, а Фридрих Мерц мечется между признанием краха немецкой экономики из-за разрыва с Россией и попытками поддакнуть Вашингтону — это классическая истерика. Евросоюз в панике. Нынешние европейские лидеры — это ведь реликты прежней системы: люди Сороса, Давосского форума, приверженцы модели Фукуямы, которая окончательно пошла ко дну.
В этой агонии они могут предлагать любые, даже самые фантастические сценарии. В том числе: «А не опереться ли нам на Россию? Не пересмотреть ли отношения с Путиным?» Насколько это серьезно — большой вопрос. Пока такой разворот кажется маловероятным, но в условиях глобального передела мира, который затеял Трамп, исключать нельзя абсолютно ничего.
Ведущий: Не будем далеко уходить от темы Дональда Трампа: на этот раз обсудим его инициативу по созданию Совета мира для управления сектором Газа. Буквально только что на ленты информагентств пришла новость: пресс-секретарь российского президента подтвердил, что Дональд Трамп пригласил Владимира Путина войти в этот совет. Чем именно будет заниматься данный орган и насколько эффективным он может стать в текущих условиях?
Александр Дугин: Я думаю, что Трамп, засучив рукава, действительно перешёл к радикальному переделу политической карты мира. Международное право, воплощенное в ООН, отражало расклад сил почти вековой давности — биполярный мир, где две сверхдержавы вели диалог, а остальные страны служили лишь массовкой. Когда Советский Союз совершил геополитическое самоубийство, эта система фактически отжила свой срок. Американцы уже не раз ставили вопрос о роспуске ООН и замене её некой «Лигой демократий», где вместо диалога будет звучать монолог США при одобрительном молчании зала.
Сегодня коллективный Запад распался на пять блоков, о которых мы говорили. У каждого своя программа, но особенно выделяется тандем Трампа и Нетаньяху. Последний всё более открыто провозглашает себя «царем иудейским», реализуя мессианский проект «Великого Израиля». Идеи истребления палестинцев и расширения границ от моря до моря, изложенные в радикальных текстах вроде «Царской Торы», уже не просто конспирология — они отражены в символике того же ЦАХАЛа.
Трамп, будучи специфическим христианским сионистом, тяготится старыми институтами. Ему нужно нечто новое, и он начинает лепить альтернативные структуры — такие как «Совет мира» — вокруг того региона, который в его эсхатологической геополитике является ключевым. Это Израиль и Газа. Трамп хочет создать институт, где не будет активистов-глобалистов вроде Греты Тунберг с её флотилиями, а будут лишь те, кто не станет перечить его другу Нетаньяху. Это тоже однополярная модель, но в новой, «мистической» конфигурации.
Что касается приглашения Владимира Путина в этот совет: информация требует проверки. Если Трамп действительно сделал такой шаг, значит, он ошибочно полагает, что наша позиция по Израилю мягче, чем у западных глобалистов. Хотя мы категорически осуждаем геноцид в Газе и считаем методы Нетаньяху абсолютно недопустимыми. Трамп надеется окружить себя теми, в ком он уверен, но в вопросе палестинской трагедии наши взгляды с его видением «нового порядка» едва ли совпадут.
Ведущий: Об этом только что заявил Дмитрий Песков, пресс-секретарь президента. Это официальная информация, подтвержденная Кремлем: приглашение Владимиру Путину действительно поступило.
Александр Дугин: Тогда вполне очевидно, что Трамп уверен в нас и в том, что мы поддержим его инициативу. Столь же очевидно он убежден: те, кого он намеренно не позвал в этот «Совет мира», выступят против. Это событие — приглашение Владимира Путина — лежит в том же русле, что и история с Гренландией. Мы, конечно, не в восторге от сделки по покупке острова, но, по большому счету, Гренландия заботит нас куда меньше, чем Венесуэла, Иран и уж тем более Украина. Сами европейцы прекрасно понимают: если Трамп поглотит Гренландию, об Украине все мгновенно забудут — будет просто не до неё. В такой ситуации он сможет продавить любое решение по перемирию на своих условиях.
Образ Трампа как противника интервенций оказался лишь политическим туманом. Он обещал быть «президентом мира», но на деле спокойно вторгается туда, куда захочет, грозит всем войной и фактически превращает оборонное ведомство в «Министерство наступления» или Министерство войны. Миротворчество для него — не более чем вывеска. Всерьез он в это не верит. Его реальная цель: укрепить американскую гегемонию за счет всех — за счет нас, за счет Китая и, как выяснилось, за счет Европы.
Европу Трамп воспринимает как досадное недоразумение, как взбунтовавшийся филиал собственной торговой сети, который вздумал продвигать свой «мерч» в его лавке. Их неповиновение раздражает его куда сильнее, чем наша спокойная, суверенная и дистанцированная позиция. Мы не задираемся, мы ведем себя последовательно: всё, что декларируем — выполняем, а всё, что делаем — обозначаем понятными ему словами. Это не делает Трампа нашим другом — он друг только самому себе. Я не уверен, что он является другом даже американскому народу, ведь его политика может закончиться катастрофой. Он рискует как гусар, заложивший в карты всё: имения, семью и будущее. Таким игрокам иногда везет, но чаще они проигрывают всё разом.
Трамп — это рискующий задира, который поставил на кон всё. Ставки в этой Большой игре взвинчены до предела. Его ходы неожиданны: приглашение России в совет по Газе сделано, скорее всего, чтобы насолить Евросоюзу. Показать им: «Смотрите, что я могу». Для глобалистов, которые в первый срок Трампа клеймили его «агентом Кремля», это приглашение выглядит как оживший адский кошмар. «Путин-френд» позвал своего «френда» — для них это конец привычного мира.
Однако ждать реального мира в Палестине трудно: судьба многострадального народа находится в руках тех, кого можно назвать палачами и маньяками. У России сейчас нет возможности жестко диктовать свои условия в этом регионе, не рискуя разозлить Трампа так же, как он разозлил Европу. Это приглашение — оферта, которую наш президент будет изучать крайне ответственно. Нам не нужны подачки. Мы посмотрим, войдут ли в этот совет Китай и другие страны БРИКС — это и есть наше многополярное понимание порядка: альтернативного, не ооновского и не глобалистского.
Мир сегодня — это не черно-белая картинка, а «философия сложности», о которой президент говорил на Валдае. Мы находимся в ситуации квантовой механики в международной политике. Классическая механика с её инерцией и высчитываемыми траекториями падения ядер — в прошлом. Сейчас действуют волновые законы. Идут сложнейшие процессы суперпозиции, которые внезапно «коллапсируют» в национальное государство: вот премьер-министр вещает от лица страны, а в следующий момент всё снова превращается в сетевые волны, где непонятно, где начинается одно и заканчивается другое.
Я ежедневно изучаю сводки ведущих мировых аналитических центров, и у меня складывается впечатление, что ясного понимания происходящего нет ни у кого. Каждый описывает свою вселенную со своими константами гравитации. Нам нужна совершенно новая мысль в международной политике.
Приглашение в «Клуб мира» от страны, с которой мы фактически воюем на Украине, при том что мы осуждаем агрессию их союзника Израиля — это парадокс, который нужно поместить в правильный контекст.
Старые карты с красными линиями больше не действуют. Как отмечает Сергей Караганов, даже ядерное оружие перестает быть сдерживающим фактором в привычном смысле — теперь встает вопрос о его непосредственном применении. Мы находимся в состоянии фазового перехода: вода в котле то ли уже закипела, то ли вот-вот закипит. Этот стохастический переход, описываемый уравнениями Навье-Стокса и теорией фракталов, сегодня полностью переносится на мировую политику. Нашим аналитикам пора оставить старые гуманитарные шаблоны и обратиться к новой физике и теории суперструктур.
Ведущий: Вы упомянули украинский трек, и здесь крайне любопытно его место в нынешнем контексте. Сейчас, судя по публикациям в западных СМИ, европейские политики буквально на ходу перекраивают свои планы по Украине: те тезисы, с которыми они собирались ехать на форум в Давос, фактически выбрасываются в корзину, а всё внимание переключается на Гренландию. Как вы считаете: возможно ли, что теперь не только Соединенные Штаты, но и Европа начнут планомерно отстраняться от украинских событий, что позволит нам, по факту, закончить этот конфликт один на один с Киевом?
Александр Дугин: Это было бы оптимальным вариантом, но боюсь, что подобной роскоши нам никто не предоставит. Хотя я убежден: дни Зеленского сочтены. Его совершенно точно «отменят». Не факт, что заменой станет Залужный — на его место могут поставить кого-то иного. Однако не стоит тешить себя иллюзиями: сам Трамп не готов отдать нам Украину. Более того, наличие такого очага конфликта на нашей собственной территории ему выгодно: это классический leverage, то есть рычаг управления нами.
Трамп не отдаст Украину добровольно. Тот план, который он предлагает якобы на наших условиях, — это лишь попытка заморозить конфликт. Они намерены перестроиться и создать сдерживающий центр против нас «на всякий случай». Я не думаю, что Трамп считает нас экзистенциальными врагами, но он совершенно точно не желает нашего усиления. Он понимает: победить Россию невозможно, но помогать нашему росту в его планы не входит. Напротив, его цель — ослабить нас. Поэтому рассчитывать на его благосклонность не стоит.
Напротив, Трамп будет продолжать давление с помощью санкций, а возможно, дело дойдет и до военных провокаций. Трамп нам совсем не друг. И хотя его противники называют его «другом Путина», в реальности это не так. Он сам по себе, он за свои интересы. В его стратегии — даже в самых смелых её версиях — отсутствует идея передачи Украины России. Решительная русская победа не входит в его планы, а значит, он будет нам противостоять.
К большому сожалению, нам нужно опираться исключительно на свои силы. Мы должны использовать любой удобный момент: колебания при смене президентства в США, разногласия в Европе, коррупционные скандалы, сотрясающие Украину, и перенос внимания Запада на Гренландию. Всё это факторы, которые необходимо учитывать. У нас нет иного выхода, кроме как действовать суверенно, в своих интересах и по собственной стратегии.
Нам нужна куда более дерзкая стратегия, чем сейчас: суверенная, активная, быстрая и эффективная. Если угодно, она должна быть по-российски «безумной», потому что сейчас мы слишком рациональны и слишком добры.

Karol Porwich/Niedziela
Do skandalicznej sytuacji miało dojść podczas 34. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Jaśle. Ze sceny jeden z zespołów nawoływał do palenia kościołów i łamania krzyży – podaje portal wirtualnejaslo.pl.
W sieci pojawiły się nagrania, na których słychać, jak jeden z zespołów podczas finału WOŚP w Jaśle wykrzykuje hasła „spalić kościoły” i „połamać krzyże”. Wszystkiemu przysłuchiwały się także dzieci i młodzież, uczestniczące w koncercie.
Jak relacjonują w rozmowie z portalem Wirtualne Jasło radni Krzysztof Czeluśniak i Zenon Gondek, w trakcie koncertu miały paść hasła wzywające do palenia kościołów oraz niszczenia symboli religijnych. Zdaniem samorządowców tego rodzaju przekaz mógł naruszać obowiązujące przepisy prawa i nie powinien pojawić się podczas wydarzenia o charakterze charytatywnym i rodzinnym.
Od lat wspieram Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i nigdy nie doszło do podobnej sytuacji. Nie ma naszej zgody na mowę nienawiści
– podkreśla radny Krzysztof Czeluśniak, który w odpowiedzi na sygnały od mieszkańców złożył zawiadomienie do Komendy Powiatowej Policji w Jaśle o możliwości popełnienia przestępstwa.
Radny Zenon Gondek, który był obecny na rynku podczas występu zespołu, tak relacjonuje całe wydarzenie:
Zespół śpiewał teksty o paleniu kościołów i łamaniu krzyży. Stałem tam z rodziną i znajomymi, były też małe dzieci. To nie powinno mieć miejsca
Samorządowcy dodają także, że finał WOŚP jest wydarzeniem publicznym, współorganizowanym i wspieranym przez instytucje samorządowe, dlatego organizatorzy powinni ze szczególną starannością dobierać wykonawców i repertuar.
W zawiadomieniu skierowanym przez radnych do miejscowej policji czytamy m.in., że sprawa dotyczy podejrzenia naruszenia przepisów Kodeksu karnego, w szczególności art. 256 i 257 k.k., czyli publicznego nawoływania do nienawiści oraz znieważania osób lub grup ze względu na wyznanie.
Sprawa została przekazana Policji w celu przeprowadzenia czynności sprawdzających, w tym zabezpieczenia i analizy nagrań z wydarzenia i relacji świadków, ustalenia organizatorów wydarzenia oraz osób odpowiedzialnych za dobór repertuaru i przekazania sprawy do Prokuratury Rejonowej w Jaśle, w przypadku potwierdzenia popełnienia przestępstwa.
Armia Unii Lincolna była bardziej zła niż Izraelskie Siły Obronne
[dla młodzieży: Wojna secesyjna w latach 1861–1865 w USA. „Unia” lub „Północ”, to jankesi, demokraci) a Konfederacja lub „Południe” nie chciało z nimi… ]
Paul Craig Roberts
paulcraigroberts.org/lincolns-union-army-was-more-evil-than-the-israeli-defense-force
Niedawno ktoś przysłał mi egzemplarz książki Waltera Briana Cisco War Crimes Against Southern Civilians (Zbrodnie wojenne przeciw cywilom Południa). Dopóki nie zacząłem czytać tej książki, uważałem izraelską „armię obrony” za ostateczny przykład barbarzyństwa. Izraelczycy usprawiedliwiają strzelanie matkom i niemowlętom w głowę tym, że wszyscy Palestyńczycy są terrorystami, a niemowlęta dorosną i staną się terrorystami, a matki będą miały więcej dzieci, które również dorosną i staną się terrorystami, i że lepiej zabić matki i niemowlęta, zanim to nastąpi.
Izraelczycy to przyznają, ale jeśli goje to powtarzają, są zbywani jako antysemici. Pozostaje to więc wiedzą, którą znamy, ale której nie wolno nam powtarzać.
Najwyraźniej historycy stosują tę samą politykę wobec zbrodni wojennych zadanych cywilom Południa przez Armię Unii Lincolna, która była niczym innym jak zorganizowaną bandą szabrowników, morderców i gwałcicieli, sprawiających, że izraelska „Armia Obrony” wygląda jak życzliwi chrześcijanie.
Aż do inwazji Lincolna na Skonfederowane Stany Ameryki wojna w cywilizowanym świecie Zachodu była ograniczona do walczących. Lincoln złamał kodeks cywilizowanej wojny i prowadził wojnę przeciw cywilnej ludności Południa. Amerykanie i Brytyjczycy zastosowali tę praktykę w wojnie przeciw Japonii i Niemcom. Dzisiejsza broń nuklearna oznacza, że wojna jest totalna i prowadzona przeciw całej ludzkości. Dziś mamy sytuację, w której niezgoda między elitami dwóch krajów może doprowadzić do zagłady ludzkości.
Udokumentowane relacje w książce Cisco o wojnie przeciw cywilom Południa są przerażające. W Missouri na przykład ludność całych hrabstw została zmuszona pod karą śmierci do opuszczenia domów, przedsiębiorstw i majątków oraz przesiedlenia do Kansas. Był to precedens dla izraelskiego wypędzenia Palestyńczyków z Palestyny.
W Nowym Orleanie generał Benjamin Butler, jeden z wielu niekompetentnych i przepełnionych nienawiścią politycznych nominatów Lincolna, który nigdy nie dowodził żołnierzami, odpowiedział kobietom skarżącym się na złe traktowanie ojców, mężów, synów i braci, ogłaszając, że kobiety mają być „traktowane jak kobieta ulicy uprawiająca swój zawód”. Zaproszenie Butlera skierowane do jego żołnierzy, by gwałcili kobiety Południa, zdumiało brytyjskiego premiera lorda Palmerstona, który potępił to w przemówieniu przed Parlamentem Brytyjskim.
Tak jak wszyscy Palestyńczycy są terrorystami, tak mężczyźni Południa w miastach pod jurysdykcją Armii Unii byli rozstrzeliwani lub wieszani pod pretekstem, że wszyscy mężczyźni Południa są partyzantami wspierającymi opór Konfederacji.
Kiedy żołnierze Unii pojawiali się w południowym mieście, miasto mogło się spodziewać całkowitego ograbienia i spalenia do fundamentów. Cisco podaje przykład za przykładem.
Kiedy armia Lincolna pojawiała się na plantacji, czarne niewolnice były bezlitośnie gwałcone za to, że niewolnicy nie zbuntowali się przeciw panom, wspierając tym samym wysiłek wojenny Południa.
Wojna Lincolna przeciw Południu była wojną nienawiści. Wielu oficerów i generałów Unii było indoktrynowanymi produktami Chaty wuja Toma, propagandowej publikacji demonizującej Południe jako społeczeństwo właścicieli niewolników źle traktujących niewolników — tak jak faktycznie czynili to żołnierze Unii. Nienawiść wzniecona przez północnych abolicjonistów doprowadziła do najgorszych zbrodni wojennych w historii ludzkości.
Skorumpowani historycy, zajęci upiększaniem oficjalnej narracji, utrzymali w ukryciu prawdziwą historię tak zwanej „wojny secesyjnej”, która nie była wojną domową, lecz inwazją jednego kraju na drugi.
Gdy dorastałem na Południu, wiedzieliśmy, że nasi przodkowie straszliwie cierpieli z rąk Jankesów, ale pozostawiono nam pomniki, takie jak posągi Roberta E. Lee i Stonewalla Jacksona, które mówiły nam, że stawiliśmy opór agresji z Północy napędzanej chciwością. Północ zamierzała zmusić Południe do opłacenia swojej industrializacji poprzez taryfę Morrilla i dlatego nie pozwoliła Południu wystąpić z Unii mimo konstytucyjnego prawa do secesji.
Ale posągi zostały usunięte, wymazując publiczne odniesienia do oporu Południa wobec inwazji.
Kiedy niezwykły zbrodniarz wojenny Abraham Lincoln poszedł na wojnę przeciw Konfederacji, poszedł na wojnę przeciw Konstytucji Stanów Zjednoczonych. To Lincoln zniszczył Stany Zjednoczone stworzone przez ojców założycieli jako unię suwerennych stanów, które w ramach Konstytucji posiadały większość władzy rządzącej.
Jak Lincoln powtarzał raz po raz, jego wojna przeciw Południu była wojną o zmuszenie Południa do płacenia taryfy niezbędnej do sfinansowania industrializacji Północy. Lincoln nigdy nie powiedział, że poszedł na wojnę, aby wyzwolić niewolników — przynajmniej nie podczas wojny. Proklamacja Emancypacji była środkiem wojennym mającym wywołać bunt niewolników, który zmusiłby południowe oddziały do opuszczenia frontu i powrotu do domów, by chronić rodziny. Proklamacja dotyczyła jedynie niewolników na terenach kontrolowanych przez Południe. Jak zauważył sekretarz stanu Lincolna, proklamacja nie obejmowała żadnych obszarów pod kontrolą Unii.
Wojna Lincolna przeciw Południu wyprzedziła o stulecie wojnę Izraelskich Sił Obronnych przeciw Palestyńczykom.
Zawsze sądziłem, że upadek amerykańskiej moralności nastąpił w XX wieku, ale książka Cisco jasno pokazuje, że amerykańska moralność załamała się w latach 1860–1865 oraz w następującej po nich dekadzie Rekonstrukcji, podczas której wszystko, co miało wartość na Południu, zostało skradzione przez Północ.
Południe nie podniosło się po grabieży i bezinteresownym zniszczeniu aż do czasów po II wojnie światowej.
Wobec bezprecedensowej krzywdy wyrządzonej ludności Południa przez Waszyngton, niezwykłe jest to, że armia Stanów Zjednoczonych nie istniałaby, gdyby nie dobrowolne zaciąganie się mężczyzn z Południa. To ludzie, którzy nic nie wiedzą o swojej historii ani o udręce przodków ze strony rządu, któremu oddają życie. Jeśli to nie jest całkowita porażka świadomości historycznej, to co nią jest?
W 1863 roku, gdy generał Robert E. Lee, dowódca Armii Północnej Wirginii, dokonał pierwszej konfederackiej inwazji na terytorium Unii, zwrócił się do swoich żołnierzy:
„Obowiązki narzucone nam przez cywilizację i chrześcijaństwo nie są mniej zobowiązujące w kraju wroga niż w naszym własnym. Dowódca uważa, że nie mogłaby spotkać armii — a przez nią całego naszego narodu — większa hańba niż popełnianie barbarzyńskich okrucieństw wobec nieuzbrojonych i bezbronnych oraz bezmyślne niszczenie prywatnej własności, które naznaczyły działania wroga w naszym kraju. Trzeba pamiętać, że prowadzimy wojnę jedynie przeciw uzbrojonym mężczyznom i że nie możemy mścić się za krzywdy, jakie wycierpiał nasz lud, nie poniżając się w oczach wszystkich, których obrzydzenie wzbudziły okrucieństwa naszych wrogów, i nie obrażając Boga, do którego należy zemsta.”
Kiedy Lee poddał swoją głodującą i bosą armię, której Konfederacja nie była już w stanie zaopatrzyć, generał Unii Philip Sheridan chciał dokonać masakry poddających się żołnierzy i musiał zostać upomniany przez generała Granta. Gdy tylko Konfederacja została pokonana, republikański rząd w Waszyngtonie wysłał zbrodniarzy wojennych Unii Sheridana i Tecumseha Shermana, by zniszczyli Indian Równin. Stada bizonów zostały wybite, by pozbawić Indian pożywienia, a republikanie użyli wojny biologicznej przeciw głodującym Indianom.
Dziwne, prawda, że historycy mogą być tak skrajnie skorumpowani, twierdząc, iż Unia walczyła w imieniu czarnych, a gdy tylko wojna się skończyła, zwróciła się ku zniszczeniu innego narodu kolorowego.
Żołnierz Unii z Illinois napisał do domu, że żołnierze Unii tak znęcali się nad czarnymi z Południa, iż „wielu z nich nauczyło się nienawidzić Jankesów tak samo jak nasi południowi bracia. Armia staje się straszliwie zdeprawowana. Jak ludzie w domu będą mogli z nimi żyć po wojnie, jest — jak sądzę — kwestią otwartą. Jeśli nie zdegenerujemy się w naród złodziei, nie będzie to z braku przykładu danego przez armię Unii.”
Jedyna cywilizacja, jaka istniała w Ameryce Północnej w XIX wieku, była na Południu — i zły zbrodniarz wojenny Abraham Lincoln ją zniszczył.
A pomnik Lincolna nie został usunięty.
Szanowni Państwo!
Oto szósty w tym roku SOBOTNIK, wraz z DUCHEM CZASU.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd www.mtodd.pl
Przekonać, przekupić, zabić 6/2026(760)
Nasi odwieczni wrogowie zawsze preferują jedną z powyższych opcji wpływania na losy Polaków. Najłatwiej przekonać polskie barany, żeby wybrały sobie wilka na przywódcę stada. Stąd tyle wysiłku i pieniędzy „sponsorów” włożonych w ogłupianie naszego narodu wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe, od najmłodszych, po najstarszych.
Gdy przywódcą kraju jest ktoś nie z nadania Berlina z Moskwą razem wziętych, to zostaje przekupstwo i dożywotni szantaż. W chwili obecnej przekupstwo na najwyższych stanowiskach nie wchodzi w grę, bo prezydent jest nieprzekupny, a „premiera” nie trzeba kupować, bo dawno został kupiony za psi pieniądz.
Po 10 kwietnia 2010 r., już wiemy, że najskuteczniejszą metodą jest mord, z którym nawet nie trzeba się kryć, bowiem dodatkowo działa odstraszająco.
W tej sytuacji, porozumienie między polskim prezydentem, a szwabskim premierem nie wchodzi w grę, gdyż jest ono możliwe tylko tam, gdzie są wspólne cele, a strony mają odmienny pogląd na środki, jakimi te cele można osiągnąć.
Prezydenta mamy Polaka, któremu leży na sercu nasze dobro. Odwrotnie jak „premierowi”, bo tę funkcję idioci powierzyli niemieckiemu namiestnikowi. Kaszubskim kundlem gardzą nawet jego mocodawcy. Z tym, że pogarda, to jedno, a policzalne korzyści generowane nieudolnością zatrudnionych przez niego, matołów na ministerialnych stołkach, to drugie.
Zapytaj ZUS-u
‒ Co ty na to? – spytała Małgorzata, kiedy odłożył przeczytane pismo.
‒ Jesteś dłużniczką na przeszło jedenaście tysięcy złotych – odparł DUCH CZASU.
‒ Ale jakim cudem? ZUS przecież sam potrąca mi składkę zdrowotną.
‒ ZUS? Zależy jak ten skrót rozumieć.
‒ Jak na przykład?
‒ Chociażby: Związek Uzurpatorskiej Samowoli, albo Zakład Utajnionych Skarbów.
‒ Lepiej poradź mi co robić. Z tego pisma wynika, że nad moimi rzekomymi należnościami tylko za październik 2019 r. urzędnicy pracowali aż przez siedem dni podliczając różne składki, koszty egzekucyjne, odsetki za zwłokę, na przeróżne kwoty, później zsumowane. Nic z tego nie rozumiem.
‒ I o to właśnie chodzi. Komornik też nie będzie musiał wiedzieć, co przeskrobałaś, kiedy wezwie policję, żeby cię wyprowadziła z mieszkania.
‒ Za te zmyślone długi sprzed siedmiu lat?
‒ Tak, między innymi, działa mafia.
‒ A gdybym zaproponowała, że co miesiąc uiszczę 50 zł.?
‒ Przy tym tempie naliczania odsetek za zwłokę, to już po pół roku będziesz miała dwukrotną sumę zadłużenia.
‒ I widmo komornika?
‒ Zapytaj ZUS-u.
Aleksander Rybczyński – Wyszarpywanie prawdy
polskacanada.com/aleksander-rybczynski-wyszarpywanie-prawdy

Ujawnione w ostatnich dniach dokumenty z afery Epsteina, odsłaniające sieć wpływów, okultystycznych praktyk i wykorzystywania nieletnich przez elity obiegły świat. Te wstrząsające materiały kwestionują integralność zachodniej cywilizacji, poniżają najbardziej podstawowe wartości humanistyczne. Jak to możliwe, że coś tak potwornego działo się przez dziesięciolecia w samym sercu zachodniego establishmentu?
Mało tego; bulwersujące materiały dowodowe operacji “Lolita Express” były ukrywane przez lata, trzymane w archiwach, stojących na straży zakłamania i deprawacji. Sprawiedliwymi okazują się być jedynie wybitni artyści, ale ich odważne świadectwa prawdy były odrzucane, marginalizowane i ośmieszane.
Film Stanleya Kubricka ‘Eyes Wide Shut’ w artystycznej wizji przedstawił kulturę zbrodniczego rytuału elit, za co być może reżyser zapłacił życiem – zmarł nagle, sześć dni po pokazaniu finalnego cięcia filmu. Jego dzieło zostało początkowo odrzucone przez krytyków jako chora fantazja twórcy (dopiero dziś uznawane jest za arcydzieło). Podobnie oparty na faktach i doświadczeniu usuniętego z pracy śledczego film z 2023 roku ‘Sound of Freedom’ był wyszydzony przez propagandową ‘krytykę’ jako skrajnie prawicowa fantazja i teoria spiskowa. Okazuje się, że prawdę trzeba zawsze wyszarpywać.
Przykładem tego na zaśmieconym, polskim podwórku jest twórczość Andrzeja Juliusza Sarwy, autora wybitnego dzieła, jakim jest Kwadrologia, saga rodu Białeckich.
To historia zła ciągnąca się od XIV wieku po współczesność. Cztery tomy: “Wieszczba krwawej głowy”, “Cmentarz Świętego Medarda”, “Tuman krwawej mgły” i “Syn Cienistej Strony” nigdy nie zostały przez mainstream dostrzeżone. Są ignorowane, przemilczane przez środowisko literackie.
Ale teraz, gdy ujawniono dokumenty z afery Epsteina, brzmią jak komentarz do najświeższych skandali, pokazując mechanizmy władzy i zepsucia elit.
“Zło przychodzi podstępnie, jest modnie ubrane, zna wszystkie języki, ma dobre maniery i budzi zaufanie.” Czytając te słowa trudno nie pomyśleć o tym, jak przez dziesięciolecia działał Epstein, jego towarzystwo, odurzone władzą i pławiące się w luksusach. Wiadomo, że nad wszystkim czuwali mocodawcy, opętani ideą absolutnej kontroli nad światem i zamieszkującym go “motłochem”. Ich ochroną są skorumpowani, szantażowani i bezwolni politycy, przez manipulacje i najgorsze intrygi wyniesieni na najwyższe stanowiska.
Sarwa opisuje arystokratów urządzających dzikie orgie, ofiary z dzieci praktykowane przez możnych, okultystyczne rytuały elit, tajne loże kierujące biegiem dziejów, rozpustnych monarchów i ich haremy. To nie fantazja, każda z tych informacji jest potwierdzona w przypisach, oparta na dokumentach historycznych. I nagle okazuje się, że to wszystko nie zniknęło wraz z XVIII wiekiem, że mechanizmy opisywane przez sandomierskiego pisarza w najlepsze kwitną dzisiaj, będąc potwarzą dla wszystkich, którzy zachowali choć odrobinę przyzwoitości.
Powieści Andrzeja Juliusza Sarwy są ignorowane, ostentacyjnie odsunięte z kanonu lektur, których zadaniem jest hipnotyzowanie wrażliwości, przeprowadzanie zabiegu lobotomii prawdy i eliminacja zdolności do samodzielnego myślenia. Dlaczego? Bo piętnują zło w każdym obszarze życia, opierając się na faktach historycznych, z którymi trudno dyskutować. Jak mówi sam autor: ‘Lepiej moje książki przemilczeć, bo przecież nawet mały kamyk może spowodować lawinę.
Czytając o Ludwiku XV i przepoczwarzającym się hrabim de Saint-Germain, o rewolucji francuskiej i jej bestialstwie, o magach i okultystach przy tronach władzy, o filozofach oświecenia parających się czarną magią, można zrozumieć, w jaki sposób współcześni stoczyli się na samo dno. Andrzej Sarwa demaskuje szatański plan, rozciągnięty na wieki: “Oto nasza robota posuwa się co prawda do przodu, lecz z oporami, a można by wszystko przyspieszyć. Dwa filary ma katolicka Europa – Polskę i Francję. Jeden z nich jest już prawie zrąbany i niezadługo runie, wystarczy tylko lekko dmuchnąć”. To słowa z powieści, ale mechanizm opisany przez autora działa do dziś, jak dobrze naoliwiona gilotyna.
Książki Sarwy są źródłem tajemnej wiedzy, odsłaniają kulisy historii zmierzającej do kresu. W powieściach czas traci swoją monotonną wymierność, wieki mijają jak chwila, a ulotne momenty ciążą jak wieczność. Poznajemy nie tylko prawdę o zakłamywanych, mrocznych dziejach ludzkości, ale możemy nawet dowiedzieć się, od kiedy w Polsce działa przerażająca machina oblężnicza złego, bombardująca nasze serca, rozum i sumienie.
Saga rodu Białeckich to powieść przygodowa, sensacyjny thriller i świadczący o głębokiej erudycji autora esej historyczny.
Najważniejsze jednak, że te historyczne książki są powieściami współczesnymi. Fabuła, sięgając do mało znanych, odległych faktów, opisuje aktualną rzeczywistość cywilizacji na skraju zagłady i ostatecznego upadku. Afera Epsteina to tylko kulminacja długiej historii, kolejny element układający się w mozaikę, której pełnego obrazu wolelibyśmy nie oglądać.
Wydaje się, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, ale autor ma swoją odpowiedź na pytanie o nadzieję: “Ja nie mam nadziei, ja mam pewność, bo nie mam wątpliwości, że nad naszymi losami, od początku do końca czuwa Pan Bóg, który przybędzie i wszystko naprawi. Nadzieję trzeba mieć tylko, że to zwycięstwo jest blisko. Z zastrzeżeniem, że ‘blisko’ jest pojęciem, którego nie jesteśmy w stanie zdefiniować… Patrzmy więc uważnie, by rozpoznawać znaki czasów. Bądźmy czujni i przygotowani”.
Może właśnie teraz, gdy świat ma okazję poznać przerażające fakty o elitach i ich praktykach, nadszedł moment, by sięgnąć po te książki. Wbrew tym, którzy próbują przemilczeć aferę albo wykorzystać ją jako element propagandowego perpetuum mobile, nadszedł moment prawdy. Czas, by miłośnicy literatury przestali się sugerować sztucznie tworzonym rynkiem księgarskim, stronniczymi recenzjami i promocją politycznie poprawnych wartości. Bo kiedy fikcja staje się rzeczywistością, warto ją poznać.
Aleksander Rybczyński
AR jest absolwentem historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikował ponad dziesięć zbiorów wierszy, w tym debiutancki tomik “Jeszcze żyjemy”, za który otrzymał w 1983 Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Zajmuje się także krytyką artystyczną, prozą, publicystyką, dziennikarstwem, fotografią, filmem oraz pracą redakcyjną i wydawniczą. W przygotowaniu do druku sensacyjna powieść emigracyjna “Niewidoczna strona”
=======================================

Cena199,99 zł
=================
więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/Saga_rodu_Bialeckich_4_tomy_Andrzej_Sarwa
========================
Jeszcze więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/publikacje-wydawnictwa-armoryka
W brazylijskim porcie Vittoria zbiorniki ‘Jacoba Verolme’ zostały opróżnione z ropy; statek zabrał następnie przeznaczony dla holenderskich hut ładunek rudy żelaza. Był to ładunek niebezpieczny: ciężka ruda nie wypełniała sobą całej przestrzeni ładowni, co groziło przesunięciem się ładunku w czasie sztormu. Nadto niektóre ładownie statku pozostawały puste, jako że ruda jest znacznie cięższa od ropy. W czasie rejsu zaszła konieczność wykonania w jednej z pustych ładowni małej naprawy z użyciem aparatu spawalniczego. Dwudziestego drugiego stycznia, zaraz po śniadaniu, zajęli się tym czwarty mechanik i jeden ze smarowników z załogi ‘holendra’. W pewnym momencie pozostałą załogę statku postawił na nogi potężny wybuch w ładowni, w której pracowali obaj wspomniani ludzie. Statek zatrząsł się i zakołysał; w niebo strzeliły języki ognia. Po chwili ze zrujnowanej wybuchem, płonącej ładowni z trudem wypełzł ciężko ranny człowiek, w którym rozpoznano smarownika. Obawiano się, że nieszczęsny mężczyzna przypłaci pracę z palnikiem w nie do końca odgazowanej ładowni całkowitą utratą wzroku. Drugi członek załogi, czwarty mechanik, zginął na miejscu. Statek doznał poważnego uszkodzenia poszycia dna. Do kadłuba zaczęła wdzierać się woda; masowiec znacznie przechylił się na jedną z burt. Ciężki ładunek zaczął się niebezpiecznie przesuwać. Kapitanowi Kruyerowi nie pozostało nic innego, jak tylko zarządzić opuszczenie pokładu skazanego już na zatonięcie ‘Jacoba Verolme’. Szybko zwodowano cztery szalupy i ewakuowano wszystkich żyjących członków załogi masowca. Tymczasem statek w pewnym momencie przestał się przechylać i pozostał w niecodziennym położeniu.
W niedzielę 22 stycznia 1967 roku radiostacja ‘Batorego’ odebrała nadany przez radiotelegrafistę tonącego ‘Jacoba Verolme’ sygnał SOS. Kapitan Pszenny natychmiast zarządził zmianę kursu. Wycieczka zmieniła się w wyścig z czasem: chodziło przecież o ratowanie życia ludzi. Motorowiec ruszył całą naprzód, a dysponował dwoma wielkimi dieslami o niebagatelnej mocy ponad dwunastu tysięcy KM, mogąc rozwijać w razie potrzeby prędkość do osiemnastu węzłów. Każdy obrót obu śrub zbliżał transatlantyk do oczekujących ratunku Holendrów.
Odebrane wezwanie pomocy i natychmiast podjęte przygotowania do akcji ratunkowej oczywiście zelektryzowały pasażerów statku. Na pokładzie podniesiono bomy nad drugą ładownią; za burtę wywieszono specjalne siatki, mające pomóc rozbitkom wejść z łodzi na pokład liniowca; do zwodowania przygotowano też motorówkę transatlantyka.
Od tej chwili pasażerowie nie schodzili z pokładu. Poszły w ruch wszystkie posiadane przez nich lornetki. Z początku myślano, że to rutynowy alarm ćwiczebny ‘człowiek za burtą!’ i poszukiwano na powierzchni morza bojki, mającej imitować tego ‘człowieka’. Jednak wkrótce oficer rozrywkowy liniowca, w porozumieniu z kierownictwem statku, ogłosił przez okrętową rozgłośnię, że tym razem to nie są ćwiczenia i ‘Batory’ naprawdę idzie na pomoc rozbitkom. Teraz wypatrywano już nie bojki, a szalup z Holendrami. Każdy chciał dostrzec je pierwszy.
Tego samego chciała też załoga. Na statku ogłoszono alarm, ze zdwojoną czujnością pracowali obserwatorzy. Szalupy dostrzeżono około czternastej czasu pokładowego. Uwijał się nad nimi samolot – amerykańska wojskowa maszyna z bazy na Azorach. Samolot przeleciał nad ‘pasażerem’, a po chwili wyskoczyli z niego na spadochronach dwaj komandosi w strojach płetwonurków. Wyłowiono ich do jednej z dwóch bliższych statku szalup, na której znajdował się ciężko poszkodowany smarownik z ‘Jacoba Verolme’.
Polski liniowiec był już tuż-tuż; przy wspaniałej (na szczęście) pogodzie rozpoczęto wyciąganie rozbitków z szalup. Błyskawicznie zwodowano motorówkę ‘Batorego’. Dowodził nią starszy oficer statku, kpt. ż. w. Krzysztof Meissner (1931-2020), a zadaniem załogi było przyholowanie do burty ‘pasażera’ najbardziej oddalonej łodzi ‘holendra’. Znajdowało się w niej tylko dwóch, skrajnie wyczerpanych rozbitków; pomoc nadeszła w sam czas!
Podejmowanych z łodzi rozbitków wciągano na statek przez otwartą furtę garażową ‘Batorego’.
Pasażerowie polskiego liniowca, wśród których byli zarówno znający morze od podszewki Brytyjczycy, jak i potomkowie Wikingów Duńczycy, obserwowali działania kapitana Pszennego z uznaniem.
Rozbitków z przewróconego ‘holendra’ przyjmowali przy otwartej furcie garażowej dwaj lekarze – etatowy z ‘Batorego’ i jeszcze jeden, podróżujący akurat na liniowcu jako turysta. Pomagały im pielęgniarki i steward szpitalny. Wszyscy rozbitkowie oraz obaj komandosi bezpiecznie znaleźli się na motorowcu. Podniesiono z wody na pokład również wszystkie cztery szalupy ‘Jacoba Verolme’. Na ‘Batorym’ natychmiast fachowo zajęto się rannym smarownikiem. Groziła mu, jak wspomniano, całkowita utrata wzroku, ale Holender miał swój łut szczęścia w nieszczęściu. Rannego należało jak najszybciej przekazać w ręce lekarzy na lądzie, więc statek ‘z kopyta’ ruszył ku najbliższemu lądowi, to jest na Wyspy Kanaryjskie. Agent armatora w Las Palmas poinformował przez radio kapitana Pszennego, że liniowiec może wejść do portu w Santa Cruz de la Palma. Zaalarmowane przez Polaków hiszpańskie władze stanęły na wysokości zadania, robiąc wszystko, co było w ich mocy, by uratować wzrok rannemu.
Pędząc co sił w maszynach transatlantyk dotarł do celu; 23 stycznia o wpół do drugiej w nocy czasu miejscowego polski transatlantyk wszedł na redę portu. Rannego Holendra błyskawicznie wyokrętowano na motorówkę portową i bez przeszkód przewieziono do miejscowego szpitala, gdzie poddano go leczeniu. Dzięki wspaniałej pracy wielu ludzi smarownik nie został ociemniałym na resztę życia.
Po wyokrętowaniu rannego pokład ‘Batorego’ po kolei opuścili pozostali członkowie załogi holenderskiego masowca. Polscy marynarze przyjęli i ugościli kolegów serdecznie; niejeden z nich na pewno zachował liniowiec i jego załogę we wdzięcznej pamięci. Przed opuszczeniem ‘Batorego’ kapitan ‘Jacoba Verolme’ mocno uścisnął dłoń kapitana Pszennego.
Z redy kanaryjskiego portu nasz liniowiec ruszył do Port of Spain na Trynidadzie. Po drodze radiooficer statku odebrał dwie, prawie jednobrzmiące depesze z serdecznymi podziękowaniami za ratunek. Jedną przysłał kapitan Kruyer, drugą – uratowany smarownik. Na Trynidadzie z pokładu ‘Batorego’ zeszli, serdecznie pożegnani, dwaj amerykańscy komandosi. Tak zakończyła się ta znakomita akcja polskiego transatlantyka. Jego kapitan, wszyscy oficerowie i cała reszta załogi wspaniale zdali niełatwy egzamin.