Fajerwerki z tłumikiem. MEM-y IV.

————————————–

———————————————-

————————————-

————————————————

—————————————————

———————————————-

—————————————————–

——————————————————

Komu szybko znajdą sprawców, a kogo w kajdany, MEM-y III.

——————————————————-

—————————————————

——————————————————

———————————————

————————————————

—————————————————-

—————————————————–

———————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Jak Sowieci w 1945 r. do Polski weszli i (prawie) wyszli

\

Jak Sowieci w 1945 r. do Polski weszli i (prawie) wyszli 

Tadeusz Płużański 24.01.2026 tysol.pl/tadeusz-pluzanski-jak-sowieci-w-1945-r-do-polski-weszli-i-prawie-wyszli

27 stycznia 1945 r. więźniów niemieckiego obozu Auschwitz mieli wyzwolić żołnierze Armii Czerwonej. Tylko czy na pewno było to wyzwolenie? Czy sowieci kogokolwiek kiedykolwiek wyzwolili? Ostatnie apele więźniów w KL Auschwitz odbyły się dziesięć dni wcześniej – 17 stycznia. Następnego dnia załoga SS rozpoczęła ewakuację.

Więźniowie opuszczający Auschwitz

Więźniowie opuszczający Auschwitz / Wikipedia – domena publiczna

Oddajmy głos więźniarce Auschwitz

Oddajmy głos Teresie Kuczyńskiej, więźniarce Auschwitz, a po latach dziennikarce: „18 stycznia 1945 r. Niemcy w pośpiechu wyprowadzili z Auschwitz-Birkenau (Oświęcimia-Brzezinki) ostatnie piesze kolumny ewakuacyjne więźniów, którzy przeżyli. Właściwie więźniarek, bo ich najwięcej pozostało w obozie. Większość mężczyzn ewakuowano do obozów w głębi Niemiec wcześniej, głównie pociągami. Dzień był piękny, słoneczny, ale bardzo mroźny, dochodziło do minus 20 stopni. Głęboki śnieg łagodził obozowy pejzaż. Przed blokami administracji obozowej drugi już dzień płonęły ogniska z dokumentów, list zmarłych, sprawozdań. Dopalało się ostatnie z pięciu krematoriów. Coraz głośniejszy stawał się huk armat nadchodzącej Armii Czerwonej”. 

Nieliczne ludzkie szkielety 

Wieczorem w obozie pozostały już tylko nieliczne ludzkie szkielety. One były wolne. Zanim do Auschwitz wkroczyły pierwsze oddziały Armii Czerwonej, minęło… dziewięć dni. SS-mani nie bronili się, bo po prostu ich już nie było. Sowieci wkroczyli do prawie pustego (z wyjątkiem tych nielicznych więźniów) obozu. Czy było to zatem wyzwolenie? Jeśli tak, to powiedzmy w ten sposób: wyzwolenie w większości pustych baraków. 

A takie powtarzane od lat twierdzenia o „wyzwoleniu” Auschwitz to jedna z wielu trwałych niestety pozostałości po komunistycznej propagandzie. Podobnie jak „wyzwolenie” Warszawy 17 stycznia, również przez Sowietów. Jeśli w ogóle używać tego zafałszowanego terminu – to warto doprecyzować, że wyzwolili ruiny i zgliszcza. 

Oswobodzenie obozu, ale nie jego więźniów 

Oddajmy jeszcze raz głos Teresie Kuczyńskiej: „Po parogodzinnym wyczekiwaniu na mrozie więźniarki Auschwitz-Birkenau otrzymują po bochenku gliniastego chleba i puszce konserwy mięsnej, i pada rozkaz wymarszu. W nieznane. Jestem wśród nich. W grupie kilkudziesięciu dziewczynek z Warszawy, przywiezionych w sierpniu do Auschwitz z Powstania Warszawskiego z rodzicami i rodzeństwem. […] W ciągu całej tej drogi po ziemi górnośląskiej nie napotkaliśmy człowieka ani pojazdu. Wyizolowano nas. Trudno się dziwić, stanowiliśmy pochód szkieletów, powłóczących nogami, odzianych w łachmany […]. Po dwóch dniach jazdy jesteśmy u celu. To Ravensbrück, obóz koncentracyjny za Berlinem”. 

Dalej we wspomnieniu więźniarki czytamy: „Wysiadamy w niepełnym już składzie osobowym, z głodu i zimna. Ten nowy obóz nie był jednak dla nas ostatnim, w marcu wywieziono nas dalej, na północ Niemiec, do kolejnego obozu Rechlin. A stamtąd, kiedy liczyłyśmy na wyzwolenie, tym razem przez Amerykanów, pognali nas Niemcy pieszo jeszcze dalej, i tak wędrowałyśmy po drogach niemieckich, dzieci i kobiety z Auschwitz, dokładnie do ostatniego dnia wojny. I nawet nie wiemy, kto nas w końcu wyzwolił, bo w ostatnim naszym obozie spotkały się wreszcie wojska radzieckie z wojskami amerykańskimi. […] Okrutne przeprowadzenie tej operacji w mroźne dni stycznia 1945 r. sprawiło, że przeszła ona do historii jako »marsze śmierci«. Uczestniczyło w nich 58 tys. więźniów – kobiet, mężczyzn i dzieci, głównie Polaków i Żydów. Żołnierze radzieccy, wkraczający do Auschwitz 27 stycznia, zastali tam już tylko 4 tys. ciężko chorych więźniów i 180 małych dzieci. […] To było tylko oswobodzenie obozu, ale nie jego więźniów”. 

„Kryj się kryj”

45 lat później, 27 stycznia 1990 r. w Sali Kongresowej w Warszawie rozpoczął obrady XI – ostatni – zjazd Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, komunistycznej partii, która była kontynuacją sowieckiej Komunistycznej Partii Polski, a następnie Polskiej Partii Robotniczej, połączonej ze zniszczoną Polską Partią Socjalistyczną. Wszystkie te zewnętrzne twory twierdziły, że Rzeczpospolitą wyzwalają – w zależności od mądrości etapu – od ucisku polskich panów, czy niemieckich okupantów. W rzeczywistości same były okupacyjne, bo podporządkowane Moskwie.

I po Magdalence i Okrągłym Stole wpływy komunistów pozostały – PZPR przepoczwarzyła się w SdRP, potem SLD i obecnie Nową Lewicę. A ostatnie okupacyjne wojska – formalnie już nie sowieckie, ale rosyjskie, wyjechały z Polski 17 września 1993 r. Sowiecko/rosyjskie wpływy jednak pozostały i towarzyszą nam do dziś. 

„Hej dziewczyno hej niebogo 
Jakieś wojsko idzie drogą 
Schowaj pieniądze schowaj zegarek 
… Kryj się kryj 
A ja myślałem że to oni 
Że to banda bandę goni 
A to Czerwoni! Czerwoni 
… Kryj się kryj 
A ten gruby co na przedzie 
Na kradzionym koniu jedzie 
To Rokossowski Marszałek Polski 
… Kryj się kryj 
A ja myślałem że to trzewik 
Że to kryty słomą chlewik 
A to Bolszewik 
Bolszewik 
… Kryj się kryj 
Przyjdą nocą zgwałcą srodze 
Na kradzionej gdzieś podłodze 
Zostawią z dzieckiem 
Dzieckiem radzieckiem 
Kryj się kryj”

Piosenka „Sowieci”  

Ukraina korupcją się sypie

Kolejna odsłona korupcji na Ukrainie. Wysoki urzędnik z Kijowa zamieszany w proceder unikania mobilizacji wojskowej

24.01.2026 nczas/kolejna-odslona-korupcji-na-ukrainie-wysoki-urzednik

SBU. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.
NCZAS.INFO | SBU – zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Wikipedia, President.gov.ua, CC BY 4.0

W Kijowie kwitł proceder omijania mobilizacji wojskowej. Za uniknięcie wysłania na front trzeba było zapłacić od 15 do 20 tys. dolarów. Służby zatrzymały wysokiego rangą urzędnika z administracji dzielnicowych ukraińskiej stolicy.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zlikwidowała w Kijowie kolejną już strukturę, która umożliwiała Ukraińcom unikanie poboru do wojska. W związku ze sprawą zatrzymano pierwszego zastępcę szefa jednej z administracji dzielnicowych ukraińskiej stolicy. Jest on podejrzany o organizowanie procederu wraz z inną osobą.

Jak ustalili śledczy, urzędnik miał wykorzystywać swoje stanowisko i kontakty służbowe, by fałszować dokumentację wojskową. Jego „klienci” byli najpierw – fikcyjnie – wpisywani do jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy, by następnie – na podstawie fałszywych rozpoznań medycznych – doprowadzić do wykreślenia ich z ewidencji wojskowej.

W ten sposób trwale uchylali się od obowiązku służby wojskowej w warunkach stanu wojennego. Za taką „usługę” niedoszli poborowi musieli zapłacić od 15 do 20 tys. dolarów.

Podejrzany urzędnik miał w procederze wykorzystywać kontakty z rejonowym centrum kompletacji i mobilizacji. Wspólnika zaangażował zaś do wystawiania fałszywych dokumentów.

Urzędnik i jego współpracownik zostali zatrzymani po tym, jak SBU udokumentowała przebieg transakcji finansowej. Podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli sfałszowane dokumenty medyczne i wojskowe, pieczęcie jednostek wojskowych oraz telefony komórkowe zawierające dowody działalności przestępczej.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty organizowania i współudziału w procederze uchylania się od służby wojskowej w warunkach stanu wojennego, w ramach porozumienia grupowego. Zgodnie z ukraińskim prawem grozi im za to do 10 lat więzienia. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem wyspecjalizowanej prokuratury ds. obronności przy Prokuraturze Generalnej Ukrainy.

W ostatnim czasie ukraińskie służby zablokowały siedem mechanizmów omijania mobilizacji wojskowej. Korzystający z tamtych procederów musieli zapłacić do 13 tys. dolarów za uniknięcie służby. W związku ze sprawą przeprowadzono zatrzymania na terenie całej Ukrainy.

McDonald’s odstawia dzieci na bok. Happy Doggy.

McDonald’s odstawia dzieci na bok.

Sieć uruchomiła ofertę dla psów

Źródło: oprac. AK 21-01-2026, dlahandlu.pl/mcdonald-s-odstawia-dzieci-na-bok

McDonald’s po raz kolejny pokazuje, że uważnie czyta społeczne sygnały i potrafi przekuć je w produkt.

Tym razem marka sięga po temat, który szczególnie mocno rezonuje z młodszymi konsumentami: relację z pupilem traktowanym jak pełnoprawny członek rodziny. McDonald's odstawia dzieci na bok. Sieć uruchomiła ofertę dla psów

Pet parenting w handlu. McDonald’s uruchamia ofertę dla psów

  • McDonald’s we Francji wprowadził do oferty zestaw Happy Doggy, czyli pierwszą w historii sieci kolekcję zabawek zaprojektowanych specjalnie dla psów.
  • Oferta ma odpowiadać na zmianę kulturową i oczekiwania Gen Z, dla których pupil coraz częściej jest pełnoprawnym członkiem rodziny.
  • W zestawie są cztery gadżety inspirowane kultowymi pozycjami z McDonald’s.

Pies jak dziecko. Nowa oferta w McDonald’s

We Francji już co trzeci mieszkaniec tego kraju ma psa, jednak to pokolenie Gen Z najsilniej redefiniuje pojęcie „rodziny”. Z badań wynika, że niemal co drugi przedstawiciel tej grupy uznaje swojego pupila za najważniejszą istotę w życiu.

Dla McDonald’s to jasny sygnał: skoro marka od dekad buduje emocjonalne doświadczenia wokół rodzin i dzieci, dziś musi uwzględnić także  czworonożnych domowników.

Zestaw Happy Doggy w McDonald's fot. mat. pras.

Zestaw Happy Doggy w McDonald’s fot. mat. pras.

„Happy Doggy”, czyli McDonald’s w wersji pet

W odpowiedzi na ten trend francuski McDonald’s przygotował zestaw Happy Doggy – pierwszą w historii sieci fast food kolekcję zabawek zaprojektowanych specjalnie dla psów.

To cztery produkty inspirowane kultowymi elementami menu: Chauss’Pom, Fly’Bun, Sundae’Ball oraz Fun’Fries. Estetyka, nazewnictwo i forma są natychmiast rozpoznawalne i wprost przenoszą świat McDonald’s do psiego koszyka z zabawkami.

tiktokcdn-eu.com

Jak podkreśla Jean-Guillaume Bertola, CMO McDonald’s France, kluczowe było przeniesienie dobrze znanego rytuału – pierwszej zabawki z McDonald’s – na nowy obszar relacji człowiek–zwierzę. Nie chodzi więc wyłącznie o gadżet, ale o wspólne doświadczenie i emocję, którą można dzielić z pupilem.

To podejście idealnie wpisuje się w strategię marek skierowanych do młodszych pokoleń: mniej „sprzedawania”, a więcej symbolicznych gestów i mikromomentów, które wzmacniają więź z brandem.

Źródło: lbbonline.com

Na WOŚP – długopis. MEM-y II.

————————————————

—————————

———————————————–

—————————————–

———————————–

———————————————

————————–

—————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Ech, te teorie spiskowe.. MEM-y I.

————————————-

————————————————

———————————————————

—————–

—————-

——————————————————————

——————————————

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Słowiańskie niewolnice w Izraelu. Wielomiliardowe zyski mafii żydowsko-rosyjskich

Słowiańskie niewolnice w Izraelu.

Wielomiliardowe zyski

mafii żydowsko-rosyjskich

24.01.2026 Tomasz Szkopek slowianskie-niewolnice-w-izraelu-wielomiliardowe-zyski-mafii

Słowiańskie niewolnice w Izraelu
NCZAS.INFO | Słowiańskie niewolnice w Izraelu. Obrazek ilustracyjny wygenerowany przez AI.

Uprowadzanie Słowianek w niewolę do innych krajów kojarzy się ze średniowiecznym handlem niewolnikami lub nowożytnymi wyprawami Tatarów po jasyr. W końcu lat 90. XX wieku, magazyn „Melting Pot International”, w artykule „Zapomniana historia niewolnictwa Słowian”, streścił jego dzieje jako proces długiego trwania i włączył do niego także najnowsze zjawisko pracy niewolniczej oraz niewolnictwo słowiańskich kobiet ściąganych do innych krajów, zwłaszcza na Bliski Wschód, pod pozorem pracy, małżeństwa lub wycieczki, a także w wyniku porwań.

„Większość ofiar handlu ludźmi w Europie Wschodniej to młode kobiety, a najczęstszą przyczyną handlu Słowiankami jest wykorzystywanie seksualne. Tylko w 1997 roku aż 180 tys. młodych kobiet z Rosji i Europy Wschodniej sprzedano jako towar na rynkach seksu w krajach rozwiniętych w Europie i na Bliskim Wschodzie”. Według autora artykułu do niedawnego wzrostu handlu Słowiankami przyczyniły się też wojny w byłej Jugosławii, które „doprowadziły do handlu tysiącami słowiańskich kobiet i dziewcząt w celach komercyjnego wykorzystywania seksualnego”. Dodał też, że grupy przestępcze na Bałkanach i w byłym Związku Radzieckim odniosły sukces, elastycznie dostosowując trasy i metody do szybko zmieniającego się rynku światowego, konkludując: „Teraz, pomimo postępów prawnych, które poczyniono przez lata, wszystkie formy handlu słowiańskimi niewolnikami są nadal powszechne w regionie”.

Prof. Alice Shalvi, współzałożycielka i wieloletnia przewodnicząca Sieci Izraelskich Kobiet (IWN), w swej książce z 2018 roku „Never a Native”, poruszyła m.in. temat słowiańskich niewolnic seksualnych w Izraelu, głównie z krajów byłego ZSRR. Sygnalizował ten problem także raport IWN „Handel ludźmi do Izraela i przymusowa prostytucja”. Temat ten szczegółowo omówiła dr Nomi Levenkron, kryminolog z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie i prof. Yossi Dahan w opracowaniu „Kobiety jako towary. Handel kobietami w Izraelu 2003”. Stwierdzono w nim, że ofiary tego handlu pochodziły w szczególności z Rosji i Ukrainy. Przyczyną była z jednej strony sytuacja, w której miliony ludzi zostało pozbawionych środków do życia, a z drugiej strony „handel kobietami kwitnie z powodu ogromnego popytu, szacowanego na milion wizyt w burdelach w Izraelu co miesiąc (na ok. 6,5 mln mieszkańców kraju w 2003 roku) oraz obojętność na to zjawisko, wykazywana zarówno przez organy ścigania, jak i ogół społeczeństwa, gdyż ma ono wysoki poziom legitymizacji w społeczeństwie izraelskim”.

Prof. Asif Efrat ze Szkoły Rządzenia, Dyplomacji i Strategii Laudera w Herclijji, w artykule „Globalne działania przeciwko handlowi ludźmi” i w książce „Międzynarodowa współpraca w walce z nielegalnym handlem”, pisał że ofiary handlu kobietami z państw poradzieckich „lądowały w jednym z 300–400 domów publicznych, gdzie pracowały siedem dni w tygodniu, obsługując do 30 klientów każdego dnia. Handlarze zabierali prawie wszystkie dochody, stosowali przemoc fizyczną i groźby, aby odwieść kobiety od wyjścia, a w niektórych przypadkach więzili kobiety za zamkniętymi drzwiami i zakratowanymi oknami. Przytłaczająca większość klientów to izraelscy Żydzi ze wszystkich grup społecznych, włącznie z biznesmenami, żołnierzami, policjantami i ultraortodoksyjnymi judaistami”.

Sprawę słowiańskich niewolnic w Izraelu, a także we Włoszech i paru innych krajach, nagłośnił „New York Times” w 1998 roku artykułem „Nowy towar w handlu ludźmi. Naiwne słowiańskie kobiety”. W jego rezultacie wkrótce Departament Stanu USA zdegradował Izrael w rankingu państw odnośnie problemu handlu ludźmi do najniższego – trzeciego poziomu, głos w sprawie zabrała sekretarz stanu Madeleine Albright przy okazji spotkania z Binjaminem Netanjahu, odbyło się przesłuchanie w Knesecie, wzbudził on zainteresowanie tematem u Alice Shalvi i IWN, zaś Amnesty International opublikowało dokument pt. „Rząd Izraela musi powstrzymać łamanie praw człowieka wobec ofiar handlu kobietami”.

Autorem artykułu jest Michael Specter, specjalizujący się w problematyce społecznej, głównie Europy Wschodniej oraz zdrowia publicznego i innych nauk. Napisał on: „Ekonomiczna beznadziejność w słowiańskim świecie otworzyła to, co eksperci nazywają najbardziej lukratywnym rynkiem dla gangów przestępczych, które rozkwitły od upadku komunizmu: białych kobiet. Funkcjonariusze organów ścigania, grupy pomocy i sutenerzy zgadzają się, że ukraińskie i rosyjskie kobiety są teraz najcenniejsze w handlu. Centrale sieci handlu kobietami znajdują się w Moskwie i Kijowie, a trasy wywozu są kontrolowane przez rosyjskie gangi. Izrael jest dość typowym celem. Prostytucja jest tu legalna, a burdele są wszechobecne. W Izraelu nie ma nawet konkretnego prawa zakazującego sprzedaży ludzi. Bardzo niewiele kobiet „uwolnionych” przez policję, to znaczy umieszczonych w więzieniu za nielegalny pobyt w Izraelu, składa formalne zeznanie, gdyż te, które to czynią, ryzykują śmierć. Bez takich zeznań sprawcy pozostają bezkarni”.

Marco Buffo, dyrektor organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi w północnych Włoszech, stwierdził, iż w latach 90. XX wieku Ukraina, Rosja i Białoruś zastąpiły Tajlandię i Filipiny jako centrum światowego handlu kobietami: „Najwyższe ceny są teraz za białe kobiety. Kiedyś Nigeryjki i Azjatki były na szczycie rynku. Teraz to Ukrainki”. W Mediolanie w 1997 roku policja zlikwidowała gang przeprowadzający aukcje, na których kobiety porywane z krajów byłego ZSRR były umieszczane na podwyższeniach, częściowo nagie i sprzedawane po średniej cenie nieco poniżej 1000 USD. Prof. Donna M. Hughes z Uniwersytetu Rhode Island, specjalizująca się w tej tematyce, w opracowaniu „Handel »Nataszą«. Międzynarodowy handel ludźmi w celach seksualnych”, poinformowała że w latach 90. sprzedano ok. 100 tysięcy Ukrainek do krajów zachodnich i bliskowschodnich. Wśród tych ostatnich głównymi odbiorcami były: Izrael, Turcja i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ceny za Rosjankę i Ukrainkę wynosiły od kilkuset do kilku tysięcy USD. Według raportu z 2006 roku, który opublikowały Stephanie Hepburn i Rita J. Simon w książce „Handel ludźmi na świecie. Ukryty na widocznym miejscu”, około 35–58 tys. Rosjanek rocznie było ofiarami handlu ludźmi. W Europie znacznym odbiorcą były Niemcy, gdzie rosyjska mafia była szczególnie silna.

Żydowsko-rosyjskie mafie osiągały ze sprzedaży i wykorzystywania słowiańskich niewolnic wielomiliardowe zyski. Tylko w latach 1990–1995 zdeponowały w bankach izraelskich do 4 mld dolarów. Oprócz mafii Żydów rosyjskich, głównymi podejrzanymi o organizację handlu kobietami z Europy Wschodniej byli czołowi gangsterzy z wiodących rodzin mafijnych w Izraelu, uprawiający ten proceder do 2009 roku. Yitzhak Tyler, szef tajnej policji w Hajfie, określił, że jest to „wyrafinowana, globalna operacja”. Wyliczył też zyski izraelskich sutenerów: „Ci mężczyźni płacą od 500 do 1000 USD za kobietę z Ukrainy lub Rosji. W jednym miejscu ma ich 10. Każda ma od 15 do 20 klientów dziennie. […] 30 000 szekli dziennie przychodu z każdego miejsca. Każda dziewczyna pracuje 25 dni w miesiącu. Minimum. Mówimy więc o 750 000 szekli miesięcznie, czyli o około 215 000 USD. Mężczyzna często posiada pięć takich miejsc.

To milion dolarów. Bez podatków, bez prawdziwych kosztów ogólnych. To fabryka z niewolniczą siłą roboczą. I mamy je w całym Izraelu”.

Na ogół wszystkie kobiety sprowadzane z Europy Wschodniej w latach 90. były w Izraelu nazywane „Rosjankami”. Ponadto w Izraelu i Turcji niewolnice rosyjskie i ukraińskie nazywane były też „Nataszami”, a mianem tym określano także niewolnice z Czech i innych krajów Europy Środkowej. Według New York Times, w 1998 roku prawie wszystkie prostytutki w Izraelu były „Rosjankami”, czyli zasadniczo Słowiankami. Na pytanie Michaela Spectera o przyczyny skali obecnego procederu, odpowiedział izraelski sutener, właściciel trzech „klubów” w biznesowej dzielnicy Tel Awiwu, mówiąc: „Są blondynkami, ładnie wyglądają i różnią się od nas. Izraelczycy kochają rosyjskie dziewczęta”.

„Raport na temat handlu ludźmi w świecie” sporządzony przez Departament Stanu USA w 2008 roku potwierdził, że „Izrael jest krajem docelowym dla mężczyzn i kobiet będących ofiarami handlu ludźmi w celu pracy przymusowej i komercyjnego wykorzystywania seksualnego. […] Pracownicy są bardzo narażeni na handel ludźmi w Izraelu, a w niektórych przypadkach znajdują się w niewoli długu. Izrael jest także krajem docelowym dla kobiet będących ofiarami handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego”. Jako państwa pochodzenia ofiar, raport wskazał m.in. Rosję i Ukrainę. Stwierdził też, że „Rząd Izraela nie przestrzega w pełni minimalnych standardów w zakresie eliminacji handlu ludźmi; podejmuje jednak znaczne wysiłki, aby to zrobić”, podkreślając, iż w 2006 roku weszła wreszcie w życie ustawa o przeciwdziałaniu handlowi ludźmi, która przewiduje kary więzienia za handel ludźmi, za niewolnictwo i za pracę przymusową, „jednak jej realizacja nie jest wystarczająca, a wyroków niewiele”.

Rząd USA domagał się, by Izrael wzmógł działania organów ścigania. Wkrótce potem, w marcu 2009 roku, przeprowadzono w Izraelu większe aresztowania wśród członków syndykatu z Tel Awiwu sprzedającego tysiące niewolnic z Europy Wschodniej. Fachowa literatura przedmiotu, w tym cytowane książki z 2018 roku, omawiają stan rzeczy do 2010 roku. Z późniejszych raportów Departamentu Stanu można wywnioskować, że w następnych latach sytuacja w Izraelu pod tym względem znacząco się poprawiła.

Artykuł jest przeredagowanym fragmentem hasła „Niewolnictwo Słowian” na portalu Wikipedia.

Ukraińskie i meksykańskie kartele. Narkobiznes w Polsce rośnie

Ukraińcy i meksykańskie kartele.

Narkobiznes w Polsce rośnie

przez imigrantów

23.01.2026 nczas/ukraincy-i-meksykanskie-kartele-narkobiznes-w-polsce-rosnie-przez-imigrantow/

Rekordową ilość 29 ton narkotyków przejęło w ubiegłym roku CBŚP, z tego większość pochodziła z nielegalnych fabryk w kraju. „Ale narkobiznes zmienia oblicze – do gry wchodzą cudzoziemskie grupy przestępcze, w tym z Meksyku” – pisze piątkowa „Rzeczpospolita”.

„Rodzimy czarny rynek na dobre zawojowały 'kryształy’, zwane 'kokainą dla ubogich’ – w ubiegłym roku policjanci CBŚP przechwycili ich dwukrotnie więcej niż rok wcześniej” – wskazują dane, które poznała „Rz”.

– Zdecydowana większość, ponad 20 ton narkotyków zabezpieczonych przez policję w ubiegłym roku, została wyprodukowana w Polsce, w nielegalnych laboratoriach należących do zorganizowanych grup przestępczych – powiedział gazecie podinsp. Michał Aleksandrowicz, naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.

CBŚP odebrało gangom w minionym roku łącznie 29 ton narkotyków – to więcej o 7,3 tony niż w 2024 r. i o drugie tyle niż dwa lata temu, gdy było to 14 ton. Spadł popyt na marihuanę i haszysz, a kokainy przejęto 3,8 tony, czyli o blisko pół tony mniej.

Boom dotyczył narkotyków syntetycznych – to tzw. kryształy, do których zalicza się klefedron, klofedron czy Alfa PVP (narkotyki z grupy katynonów). Działają podobnie jak kokaina, są niebezpieczne, ale nieporównanie tańsze.

„Przejęto ich aż 18 ton, rok wcześniej – 9,7 tony. Z kolei ilość mefedronu z rodzimych fabryk wzrosła pięciokrotnie – ze 111 kg do 560 kg” – informuje „Rzeczpospolita”.

„Kryształy” powstają w krajowych laboratoriach – w ubiegłym roku CBŚP rozbiło 58 z nich, rok wcześniej – 60. Tyle że obecne są większe, bardziej profesjonalne, działające z rozmachem.

– Często z jednego rozbitego laboratorium zabezpieczamy narkotyki o czarnorynkowej wartości od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych – powiedział gazecie Aleksandrowicz.

Zmienia się profil narko-przestępców – w proceder wchodzą cudzoziemcy. Echem odbiło się pierwsze w historii CBŚP rozbite laboratorium metadonu w Polsce, które założyli Ukraińcy.

Produkcja czy przemyt narkotyków są zdominowane przez rodzime grupy przestępcze, jednak są również grupy rosyjskojęzyczne, a w ostatnim czasie pojawili się Meksykanie powiązani z jednym z największych karteli w Ameryce Północnej.

– Na wczesnym etapie ich laboratoria zostały rozbite, a oni zatrzymani – powiedział „Rz” Aleksandrowicz.

Brytyjski rząd przymyka oczy na handel dziećmi, szczególnie dla satanistów

Brytyjski rząd przymyka oczy na handel dziećmi

22.01.2026

W obszernym wywiadzie były brytyjski parlamentarzysta Andrew Bridgen wysunął poważne oskarżenia dotyczące zorganizowanego wykorzystywania dzieci, handlu dziećmi i „nieudolności” rządu. W rozmowie z dziennikarzem Flavio Pasquino z LightHouseTV, Bridgen omówił problemy systemowe, które jego zdaniem są ignorowane lub aktywnie tuszowane przez polityków, wymiar sprawiedliwości i służby bezpieczeństwa.

Bridgen skrytykował brak odrębnego systemu prawa karnego w Wielkiej Brytanii dla tzw. „satanistycznego wykorzystywania dzieci”. Argumentował, że nie wynika to z braku dowodów, ale z faktu, że temat ten jest społecznie i politycznie tabu. Stwierdził, że podobne mechanizmy zaprzeczania istnieją także w innych krajach europejskich, w tym w Holandii.

Centralnym punktem rozmowy były twierdzenia Bridgena dotyczące zorganizowanego na skalę międzynarodową gangu zajmującego się handlem dziećmi. Według niego dzieci z krajów Europy Wschodniej, takich jak Ukraina i Mołdawia, były sprowadzane do Wielkiej Brytanii w celu wykorzystywania seksualnego oraz nielegalnego pozyskiwania organów.

Bridgen oświadczył, że widział odpowiednie dowody i przekazał je policji, służbom wywiadowczym i krajowej policji kryminalnej. Nie podjęto jednak żadnych działań ani śledztwa, nawet gdy informacje pochodziły z ukraińskich źródeł wywiadowczych.

Według Bridgena, sygnaliści, którzy próbowali ujawnić te struktury, byli celem zamachów. Zarzuty sugerują, że władze państwowe, przynajmniej poprzez bezczynność, przyczyniły się do kontynuacji tych przestępstw.

W tym kontekście Bridgen wspomniał również o firmie Chemonics, którą powiązał z praniem pieniędzy w związku z handlem dziećmi. Podczas przesłuchania nie przedstawiono publicznie żadnych dowodów. Bridgen stwierdził jednak, że po swoich oświadczeniach doświadczył ogromnej presji osobistej, w tym fałszywych oskarżeń i izolacji politycznej w parlamencie.

Oprócz aspektów międzynarodowych, Bridgen poruszył również kwestię zorganizowanej przemocy seksualnej w Wielkiej Brytanii. Wspomniał o gwałtach zbiorowych na nieletnich dziewczętach z ubogich środowisk, dokonywanych przez siatki przestępcze.

Również w tym przypadku oskarżył policję i wymiar sprawiedliwości o systematyczne przymykanie oczu, a w niektórych przypadkach o aktywny udział w tych aktach przemocy. Według niego, ofiary były niekiedy szantażowane lub wykorzystywane przez samych funkcjonariuszy policji.

Bridgen interpretował te wydarzenia jako przejaw głęboko zakorzenionej korupcji instytucjonalnej, obejmującej policję, politykę, wymiar sprawiedliwości i podmioty gospodarcze. W takim systemie, argumentował, tylko ci, którzy są gotowi chronić istniejące struktury, mogą dojść do władzy.

Były poseł opisuje ten problem jako zjawisko globalne, o którym rzadko mówi się w mediach głównego nurtu, mimo że dotyczy milionów dzieci. Bridgen tłumaczy, że zdecydował się na upublicznienie sprawy, pomimo osobistych konsekwencji, z chęci ochrony dzieci przed najpoważniejszymi przestępstwami.

Nawiązał również do końca swojej kariery politycznej, wyjaśniając, że rozpoczął się on po tym, jak sprzeciwił się zatwierdzeniu eksperymentalnych szczepionek przeciwko COVID-19 dla niemowląt.

Wywiad ukazuje obraz wysoce kontrowersyjnego, ale dalekosiężnego zarzutu: że zorganizowane wykorzystywanie dzieci nie tylko istnieje, ale jest wspierane przez zaniedbania państwa — lub jego zaangażowanie. Dowody na wiele z tych twierdzeń nie są jeszcze publicznie weryfikowalne. Niemniej jednak rozmowa rodzi pytania o transparentność, gotowość do zbadania sprawy i odpowiedzialność instytucjonalną.

Źródło zagraniczne: UncutNews.ch Źródło polskie: WolneMedia.net

Davos 2026 – koniec ery jednej narracji rządzącej światem

Davos 2026 – koniec ery jednej narracji rządzącej światem

23.01.2026 Zbigniew Jacniacki wolnemedia/davos-2026

Przez dekady Davos było miejscem, gdzie nie tylko mówiono o świecie – ale decydowano, jak świat ma wyglądać. Globalizacja, zielona transformacja, otwarte granice, słabnące państwa narodowe – wszystko to przedstawiano jako jedyną sensowną drogę. W 2026 roku ten monopol pękł.

Forum nie upadło, ale przestało być centrum, z którego narzuca się jedną prawdę. Stało się sceną, na której stare elity usłyszały wyrok – zarówno od przyjezdnych, jak i od samych siebie.

Sekretarz handlu USA Howard Lutnick powiedział wprost to, co jeszcze kilka lat temu w Davos byłoby herezją: „Administracja Trumpa i ja jesteśmy tu, żeby przekazać bardzo jasny komunikat: globalizm poniósł porażkę”.

Dodał: „Po co wam energia słoneczna i wiatraki? Dlaczego Europa miałaby dobrowolnie zejść do zera emisji, skoro nawet nie produkujecie własnych baterii?”. I – być może najważniejsze: „Macie pełne prawo mieć granice”. „Globalizm zostawił zwykłych ludzi z tyłu. America First to inny model – i zachęcamy inne kraje, żeby go wybrały”. To nie była prowokacja. To był publiczny akt zerwania z dotychczasowym dogmatem.

Forum zdominował Donald Trump. Podpisał „Kartę Rady Pokoju” („Board of Peace”) – nowej struktury, która ma konkurować z ONZ. Do inicjatywy dołączyły dziesiątki państw, w tym Argentyna rządzona przez Mileia. Trump powiedział Europie wprost: „Chcemy silnych sojuszników – nie bardzo osłabionych krajów”. Groził Francji 25-procentowymi cłami na wszystko oraz 100-procentowymi na wino i szampana. Emmanuel Macron ustąpił w kilka minut. O Grenlandii mówił: „Nie chcę i nie użyję siły”. Przekaz był jasny: era miękkiej dyplomacji dobiega końca, a reguły gry zmieniają się w czasie rzeczywistym.

Prezydent Argentyny Javier Milei mówił w Davos z jeszcze większą siłą: „Socjalizm zawsze kończy się bardzo źle”. „Feminizm, ideologia gender, masowa imigracja, radykalny ekologizm – to wszystko głowy tej samej bestii, która chce powiększać państwo kosztem wolności”. Tegoroczne forum nie był projektem nowego światowego ładu, lecz rozbijaniem starej iluzji zarządzania człowiekiem.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał publicznie: „Europa nie przegrała z Chinami ani z Ameryką. Przegrała z formularzami i pozwoleniami”. „Sami pogrzebaliśmy swoją konkurencyjność pod stertą papierów i regulacji”.

To było jedno z najszczerszych wyznań w historii Davos – przyznanie się do autoblokady, a nie szukanie zewnętrznych winnych.

Chiny – spokojne, ale twarde i jednoznaczne stanowisko. Wicepremier He Lifeng nie bronił globalizmu jako idei. Bronił stabilności i reguł: „Cła i wojny handlowe nie mają zwycięzców”. „Świat nie może wrócić do prawa dżungli, gdzie silniejszy zjada słabszego”. „Współpraca wygrywa, konfrontacja przegrywa”. Chiny wystąpiły jako obrońca formalnego porządku – nie z przekonania, lecz z kalkulacji. W świecie bez reguł zostaje czysta gra siły, a ta sprzyja krótkoterminowym przewagom. Dla państwa myślącego długofalowo stabilność ram jest wartością samą w sobie. Paradoks Davos 2026 polegał na tym, że to Chiny broniły reguł, podczas gdy Zachód coraz częściej jest gotów je porzucić.

Co to oznacza – również dla nas, Polaków interesujących się polityka. Davos 2026 pokazało kilka prostych prawd:

suwerenność nie zniknęła – była przez lata wypierana językowo;

zielona transformacja bez własnej bazy przemysłowej kończy się uzależnieniem;

gdy stare reguły się sypią, liczy się zdolność samostanowienia.

Forum nie jest już miejscem, w którym jedna wizja świata uchodzi za oczywistą. Oznacza to wejście w okres głębokiej rekonfiguracji – jeszcze bez nowego ładu, ale już bez dawnego monopolu.

Davos 2026 nie było końcem świata. Było końcem złudzenia, że jeden model może rządzić wszystkimi. A to zmiana znacznie większa, niż mass media chciałby przyznać na głos.

Autorstwo: Zbigniew Jacniacki
Źródło: WolneMedia.net

Kasa dla Jurasa czyli mojsza lepszość

Kasa dla Jurasa czyli mojsza lepszość

Eksperyment filadelfijski


jeziorna3/kasa-dla-jurasa-czyli-mojsza-lepszosc

Powód, dla którego ludzie dają pieniądze Jerzemu Owsiakowi podczas imprezy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, jeszcze dziesięć lat temu, mógł by wiązać się z prawdziwym przekonaniem, że dając na jurkową tacę, wspiera się polską służbę zdrowia, a co najważniejsze, pomaga się wracać do zdrowia chorym ludziom, najczęściej dzieciom, bo to właśnie na nich pan Juras głównie budował swój medialny wizerunek.

Jednak po wielu aferach dotyczących dysponowania zebranymi funduszami ich zarządzaniem oraz lukratywnym biznesem jaki z orkiestry zrobi  Jerzy Owsiak. A także wobec kontrowersji związanych samą działalnością, jak choćby nie zabezpieczeniem imprezy na której zginął prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, czy też wydrukowania za zebrane pieniądze gigantycznych banerów, na których porównuje się przeciwników obecnie rządzących do sepsy, aprobata wobec działań Owsiaka znacznie osłabła.

Także zblatowanie się szefa Orkiestry z rządem Tuska i wspieranie go z pełną siłą i zaangażowaniem, mimo deklaracji o apolityczności, oraz ściganie przez organ władzy ludzi, którzy wyrażają na temat Jerzego Owsiaka inne zdanie niż to pozytywne, jednoznacznie ukazało obraz człowieka nie tylko cynicznie wykorzystującego finansowe poparcie części społeczeństwa do osobistego wzbogacenia się, ale także używającego  owych środków do politycznego wspierania obecnie rządzącego układu politycznego, nazwanego przez jednego z sędziów krypto dyktaturą.

Jeśli więc mimo tego  ktoś nadal wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, to albo jest człowiekiem wierzącym w swojej naiwności, że dycha wciśniętą do puszki trzymanej przez zmarzniętego dzieciaka, faktycznie w całości przeznaczona jest na szczytny cel (zapewne parę procent Polaków nadal w to wierzy); albo wciśnięcie do oklejonego serduszkami pudła, biletu Narodowego Banku Polskiego, jest niczym innym jak deklaracją polityczną?!

Co nam chcą zakomunikować owi ideowi dawcy luksusu i zbytku dla Jurasa? Otóż to, że wybierają nierząd zamiast rządu, kulturę upadającego zachodu niż  tą judeo chrześcijańską, wreszcie, że polskość to nienormalność przegrywająca z upragnioną przez nich europejskością.

Jest to wreszcie dla nich krótkotrwały zastrzyk owej tytułowej „lepszości” pozwalający poczuć, że należą do tych wygranych, do owych liberalno lewackich elit z milionami ukradzionych euro (oni też chcieli by tak kraść).

Owi ideowi wyciskacze banknotów pragną, żeby choć na chwilę, spłynął na nich ów splendor bycia elitą, który jest „mojszy”, a nie „twojszy”, na pohybel pisiorom i prawicy bajdurzącym  o Bogu, Honorze i Ojczyźnie i niech tuczy się Owsiak, a poczucie przyzwoitości i godność wolnego człowieka niech sczezną na wieki!

Pomysł dojrzałego idioty. Realizacja: butelkomaty z kartonu w Biedronce.

Tego jeszcze nie było:

butelkomaty z kartonu w Biedronce.

Tymczasowo

Ewelina Oleksy 23 stycznia 2026, godz. 07:00 trojmiasto/Tego-jeszcze-nie-bylo-butelkomaty-z-kartonu-w-Biedronce

Wielkie kartonowe pudło z otworem na butelki i puszki, a na nim dumnie brzmiące hasło „mój recyklobox”. To nie żart, a nietypowy butelkomat – z kartonu, który pojawił się w niektórych sklepach sieci Biedronka. Tych, w których jeszcze nie zamontowano maszyn obsługujących system kaucyjny. – To rozwiązanie tymczasowe – zapewniają przedstawiciele sieci.

Kartonowy butelkomat to:

dobre rozwiązanie do czasu, gdy sklep nie zainstaluje maszyny kpina z pracowników i klientów oraz parodia systemu kaucyjnego – Weszłam do Biedronki w centrum Gdańska i oczom nie wierzyłam. W sklepie stało wielkie kartonowe pudło, które udawało butelkomat. Z odręcznie napisaną karteczką, żeby nie wrzucać tam butelek i puszek bez wiedzy pracownika i każdorazowo chcąc z tego korzystać, wezwać kierownictwo. To system kaucyjny czy jego parodia i prowizorka? – pyta pani Kaja, nasza czytelniczka.

Tak wygląda kartonowy butelkomat w jednej z gdańskich Biedronek.

fot. Trojmiasto.pl

Butelkomaty z kartonu w Biedronkach

Rzeczywiście, w części Biedronek – nie tylko w Trójmieście, a w całej Polsce – pojawiły się kartonowe, prowizoryczne butelkomaty.

By z nich skorzystać, trzeba znaleźć i wezwać pracownika, który zeskanuje opakowania – tylko te ze znakiem systemu kaucyjnego – i zatwierdzi ich zwrot. A następnie przyzna voucher – w aplikacji lub papierowy, z którym należy udać się do kasy.

Amerykańska Akademia Pediatrii została pozwana. Domino.

Amerykańska Akademia Pediatrii została pozwana

22. stycznia 2026 world-scam/amerykanska-akademia-pediatrii-zostala-pozwana

Marek Wójcik

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

Niedawno pisałem w artykule Model biznesowy pediatrii na temat roli AAP w propagowaniu ludobójstwa szczepionkowego. Wczoraj Defender – platforma Children’s Health Defense (Obrony Zdrowia Dzieci) – opublikowała artykuł: Obrona Zdrowia Dzieci wnosi pozew przeciwko AAP w ramach ustawy RICO za fałszywe twierdzenia dotyczące bezpieczeństwa szczepionek. Źródło.

Według pozwu, twierdzenia AAP dotyczące bezpieczeństwa szczepionek opierają się na „oszustwie fundamentalnym” – a mianowicie na artykule pediatry dr. Paula Offita z 2002 roku, opublikowanym w czasopiśmie „Pediatrics”. W artykule twierdzi się, że niemowlęta mogą „teoretycznie” otrzymać do 10 000 szczepionek jednocześnie, nie stwarzając zagrożenia dla zdrowia.

Źródło.

Znajdą się na pewno i tacy, którzy stwierdzą: przecież taki pozew i tak niczego nie zmieni. Albo sąd go odrzuci, albo że proces utknie w nieskończonych się formalnościach proceduralnych.

Z reguły te same osoby narzekają jednocześnie: dlaczego nikt nic nie robi? Oczywiście, że mamy do czynienia z postępującą degradacją systemu sądownictwa, że wpływ polityków na jurysdykcję doprowadza do bezkarności zbrodniarzy. Jeszcze nikt nigdy nie dokonał czegoś pożytecznego, narzekając. Kto wybiera tych polityków? W przeciągu trzech ostatnich dekad zajęli się tym globaliści ze szkoły Klausa Schwaba.

Myślisz, że wiara w teorie spiskowe to szaleństwo? Wiara, że ​​ludzie u władzy mają na sercu twoje dobro, jest jeszcze bardziej szalona.

Niedawno zadano mi pytanie – po co ja to wszystko piszę? Dlaczego już szósty rok szukam interesujących materiałów i publikuje je bez żadnej finansowej korzyści? Ja na to patrzę z większego dystansu. Nie szukam szybkich pieniędzy, bo to, co mam wystarcza na moje potrzeby. Widzę korzyść także i dla mnie, kiedy wygramy tę wojnę z propagandą, manipulacją i cenzurą o świadomość coraz większych kręgów ludzi. Nie o to chodzi, by ktoś przyznał mi rację w moich poglądach na świat. Moim celem jest umożliwienie czytelnikom szerszego spojrzenia na prawdziwe życie tętniące wielobarwnym, skrzętnie skrywanym przez media pulsem bijącego serca prawdy.

Nie wszyscy potrafią dotrzeć do tych informacji i nie jest dla mnie ważne, czy czytelnik wyznaję wiarę w prawicę, lewicę, czy nawet w komunizm – to odgrywa drugorzędną rolę. Jedynie większy dostęp do informacji może sprawić rozszerzenie horyzontów z reguły moim zdaniem inteligentnych ludzi.

Dlatego właśnie wykonuję tę wcale niełatwą pracę. Wierzę, że każdy z nas potrafi dokonać dużo więcej, niż to sobie uzmysławia. Pokazuje to film poniżej:

Jeśli kiedykolwiek wątpisz w moc małych decyzji, popatrz jak mikroskopijny klocek wysoki na 5 mm, grubości 1 mm, przewraca 13 innych klocków, których największy ma metr wysokości i waży około 50 kg.
Źródło:
Telegram 19.01.2026 r. 07:45.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Marching for an America Where God’s Law and Human Life Are Respected and Loved

Marching for an America

Where God’s Law and Human Life

Are Respected and Loved

by TFP.org January 23, 2026 tfp.org/marching-for-an-america

Marching for an America Where God's Law and Human Life Are Respected and Loved
Marching for an America Where God’s Law and Human Life Are Respected and Loved

As the nation celebrates the 250th anniversary of its founding, Americans can give no better gift than standing up for God’s law and human life. On January 23, hundreds of thousands of pro-lifers took to the streets for the 53rd March for Life in Washington, D.C., to boldly proclaim their vision for America’s future.

The American Society for the Defense of Tradition, Family and Property (TFP) joined the March for Life with a large contingent gathered around a beautiful statue of Our Lady of Fatima, its trademark 18-foot red standards, and the Holy Choir of Angels brass, drum, and bagpipe band.

Marching for an America Where God’s Law and Human Life Are Respected and Loved
The beautiful statue of Our Lady of Fatima

With better weather than last year, an immense crowd filled the streets, including large numbers of young people, full of enthusiasm for the cause of the unborn and the future of the family. A veritable sea of banners and signs from groups around the nation blanketed the National Mall as the opening rally began.

Another Crossroads

This year’s March for Life finds the movement at yet another crossroads. The overturning of Roe v. Wade represented a major victory that broke the momentum of the pro-abortionist movement. However, the battle is far from over. There is great pressure upon the movement to be more “flexible” on the issue.

 On the left and the right, there are those who claim other issues are just as important, if not more so, than procured abortion. They insist that immigration, inflation, climate change or caring for poor children must now be given priority.

Marching for an America Where God’s Law and Human Life Are Respected and Loved
One of many banners. This one expresses the message TFP had in its flier this year

“We must never give up or even reduce the pace of our march until we have achieved complete victory of an abortion-free America in our times,” commented TFP Student Action director John Ritchie.

Like last year, Vice President J.D. Vance spoke to the crowd and reaffirmed the Administration’s support for the cause. He said many heartening things, such as “We are trying to persuade our fellow citizens that we must build up that culture of life,” and, “under this administration, again, from the president of the United States to the vice president, you have an ally in the White House.” Many, however, have been disappointed with the government’s approval for an abortion pill that is a key component in the post-Roe abortion fight. They still yearn to see Planned Parenthood totally defunded.

Broadening the Perspective of the Fight

This year, the American TFP distributed a flyer titled “We Must Resist the Pressure to Abandon the Unborn and Embrace Other Causes.”

The statement says that the best reply to those who want to embrace other causes is to view the fight in a broader context. Pro-lifers must see their fight not just as defending a “single issue,” but as part of a larger battle over what remains of Christian civilization.

This broad historical perspective can be found in the book Revolution and Counter-Revolution, by the learned Catholic intellectual and man of action, Prof. Plinio Corrêa de Oliveira.

The author claims modern history can be seen as a struggle between two forces: the enemies of the Church and Christendom (the Revolution) and those who defend Christian civilization (the Counter-Revolution).

Get Your Free Copy of “Revolution and Counter-Revolution”
(Limited Time Offered)

This Revolution (with a capital R) is the unifying force of a vast attack upon Christianity that spans centuries. The fight for procured abortion is only one of its many facets.

The Counter-revolution finds unity in the Catholic Church’s efforts to uphold Christian civilization and stem the tide of revolutionary aggression.

Inside the context of the Counter-revolution, the abortion battle can more effectively work to save the unborn.

If the debate is framed in this way, it broadens the scope of all action. When activists fight against abortion, they fight against the Revolution that aims to destroy Christianity. Fighting against any aspect of the Revolution advances the pro-life cause.

The TFP statement expands perspectives yet further by calling upon the supernatural power of God and Our Lady to make this fight proportionate to the “principalities and powers, the dominators of this world of darkness” that are involved in promoting abortion’s culture of death.

Young People Abound

“I am encouraged to see so many people of my generation and younger here,” commented TFP volunteer Jon Paul Fabrizio. “America will only be great in the future when it defends God’s law.”

Marching for an America Where God’s Law and Human Life Are Respected and Loved
Marching for an America Where God’s Law and Human Life Are Respected and Loved

Indeed, young people are attracted to the prolife cause because they see more than just saving babies’ lives, but saving the country. Those who say that this is a “single issue” battle are wrong. It is a vibrant and necessary part of a larger battle over what remains of Christian civilization.

The American TFP will be joining prolife protests all over the country. It will hold 1000 Public Square Rosary Rallies in January as a means to storm heaven with prayers for an America where God’s Law and human life are respected and loved.

„Źródło zgorszenia”. Studenci KUL protestują przeciwko wspólnym obchodom Chanuki i adwentu.

„Źródło zgorszenia”. Studenci KUL protestowali przeciwko wspólnym obchodom Chanuki i adwentu

Paweł Ozdoba


pch24.pl/zrodlo-zgorszenia-studenci-kul-protestowali-przeciwko-wspolnym-obchodom-chanuki-i-adwentu

Studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zaprotestowali przeciwko wspólnym obchodom Chanuki oraz adwentu, które miały miejsce na uczelni w grudniu minionego roku. W uroczystościach organizowanych na KUL wzięli udział m.in. kantor Szymcha Keller oraz bp Mieczysław Cisło.

Sprzeciw studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego został wyrażony poprzez wystosowanie oficjalnego listu protestacyjnego, który został wystosowany do Rektora oraz Kanclerza uczelni. Oprócz studentów podpisali go również absolwenci oraz pracownicy naukowi wykładający na KUL. W liście protestacyjnym wskazano, że wspólne obchody Chanuki i katolickiego adwentu są „źródłem zgorszenia”.

O sprawie poinformował portal magazynu „Najwyższy Czas”, który opublikował fragmenty apelu skierowanego do Rektora oraz Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

„My studenci, czyniąc to również w trosce o zbawienie wieczne wszystkich naszych kolegów i koleżanek studentów i chcąc zapobiec kolejnemu zgorszeniu, wyrażamy oburzenie i uważamy za niedopuszczalne, aby na katolickim uniwersytecie te dwie celebracje były ze sobą zrównywane, używając ku temu niebezpiecznej narracji, sprzecznej z prawdami wiary i synkretycznej, tworząc tym samym atmosferę indyferentyzmu religijnego na naszej uczelni” – napisano w liście, który podpisali studenci, ale poparli go również absolwenci oraz pracownicy naukowi KUL.

=================================

por: Kardynalne błędy judaizantów. Dalszy ciąg sprawy chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

========================================================

Autorzy listu protestacyjnego wskazali również, że działalność na rzecz pokoju między ludźmi, nie może być uznawana za wyższą wartość niż „świętość naszej wiary i jej nadprzyrodzony charakter”.

Zwrócono również uwagę, że to wiara w Jezusa Chrystusa ma wymiar nadprzyrodzony. Wskazano na konieczność świadomości, że chrześcijaństwo ma uniwersalną i wyłączną zdolność zbawczą dla każdego człowieka.

„W uzasadnianiu tego typu przedsięwzięć, za szczególnie perfidne uważamy powoływanie się apologetów Chanuki na rzekomy udział w celebracjach chanukowych osoby naszego Najświętszego Zbawiciela, gdyż w ogóle nie ma źródła, które pozwalałoby dowieść takiego faktu. Co więcej ofiara Chrystusa unieważniła kult świątynny, ustanawiając kult chrześcijański, a zarazem zobowiązała wszystkich – także Żydów – do przyjęcia chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha św. na odpuszczenie grzechów” – napisano w apelu.

Źródło: dorzeczy.pl, Najwyższy Czas

Friday Funnies: CPR Alert. Democrats using faux-racism to stay relevant.

CPR w USA to Cardiopulmonary Resuscitation, co po polsku oznacza resuscytację krążeniowo-oddechową

============================

Friday Funnies: CPR Alert

Democrats using faux-racism to stay relevant

DR. ROBERT W. MALONE JAN 23


Never forget – the real slavery these days is debt.






Between Gov. Spanberger’s executive actions on day one of her term this week and the bills being presented by the completely blue-dominated legislators in both the state House of Representatives and Senate, Californication is coming at Virginia fast!


As we all watch Virginia descend into an evil maelstrom of Marxist pro-criminality, please allow me to explain what happened and what the remedy is.

Think back to 2024. One of the major reasons the American people elected Donald Trump was so he would fulfill his campaign promise of reducing the size, scope and power of the evil Leviathan housed in the federal administrative state that controls our daily lives in a grotesquely unconstitutional manner.

This necessarily meant greatly reducing the number of federal civilian employees.

As someone who has spent many years in military uniform supervising civilian federal employees, I can assure you that 95% of those civil service employees completely and utterly disregard the fact that their boss is the American electorate.

So when the American electorate says “We think your job equals tyranny and we don’t want you employed in that job anymore,” instead of recognizing that the only people entitled to make this decision are the American voters, they resist, thinking that they are somehow more important than the Constitution and the electorate.

It just so happens that the great majority of these unrepentant federal workers reside in Northern Virginia. So when Trump did what the American people wanted him to do and he fired so many of these unneeded leeches, those unionized leeches decided to vote Democrat at all costs, as a matter of preserving their wholly unnecessary jobs and cushy livelihoods.

Another key fact is that the suburban areas of Northern Virginia like Fairfax and Loudon Counties control state-wide elections, and federal workers control those counties. So the inevitable happened and those unneeded, rent-seeking federal workers swung control of Virginia to Democrats.

And guess what? Those elected Democrats took opposition to reducing the size of the federal government as a mandate to rapidly enact an Orwellian set of laws that would make Karl Marx and Che Guevara blush: outrageous taxation; elimination of basic human rights like those embodied in the Second Amendment; pro-illegal alien policies; refusal to enforce federal immigration laws; draconian rules mandating that confused children can destroy their genitals without parental consent; laws supporting criminality; and a host of other insane laws and policies designed to turn Virginia into a modern version of Ingsoc.

Who is to blame for this evil? Federal workers. Their refusal to acknowledge the will of their boss (i.e., YOU, the American voter) has tossed an entire state into Marxist despair. The ability of federal civil “servants” to cling to their cushy, unneeded jobs is why Virginia has become an un-American hellscape overnight. They simply DO NOT CARE that their fellow Americans are condemned to live in crime and tyranny, because that preserves their cushy sinecures. They are not civil “servants.” They are civil MASTERS, and they don’t care what you think.

Place the blame where it belongs. Federal workers did this to you, Virginia. THEY are to blame.

But there are two ways Trump can remedy this dire state of affairs:

1. Keep on cutting the bloated federal Leviathan.

2. Move federal agencies out of DC and spread them across the rest of the country, depriving this unionized cabal of unelected bureaucratic tyrants of the nefarious power of concentration.

I have a message for Virginia (less Fairfax and Loudon Counties): the rest of America is here to save you. Hold fast, don’t give up, and we WILL eventually save you from this tyranny.

MAGA. MVGA.








Immigration and Customs Enforcement (Urząd Imigracyjny i Celny), zajmującą się egzekwowaniem prawa imigracyjnego i celnego, oraz międzynarodowy skrót In Case of Emergency

===============================================================




TRUE STORY»>














I went to the grocery store yesterday morning… Seriously? The shelves were already emptied of staples. 

The storm coming our way is bad, but the ice storm following is going to knock out lots of power. Then what is worse is the temps falling to 1 degree at night and not going above freezing during the day for as long as they can forecast out. With nighttime temps ranging from one to ten degrees night after night. Stock tanks soon become blocks of ice.

In Virginia, our waterlines and back-up systems aren’t built to withstand these temperatures. 

So stay tuned – lots of whining is forecast for the coming weeks.

Antysemityzm wymuszony

Antysemityzm wymuszony 4/2026(758)

Z pozdrowieniami Małgorzata Todd


W dobie kłamstwa powszechnego „oskarżenie” kogoś, że jest Żydem nic nie kosztuje. To bez znaczenia, czy delikwent zaprzeczy, czy nie. Kto będzie chciał i tak uwierzy, mimo zaprzeczeń, albo właśnie dzięki nim. Polska, słynąca z tolerancji, przez wieki była azylem dla „wierzących inaczej”, na przykład w mamonę, która bywa bóstwem.

Teraz Żydzi robią największy geszeft pt. holokaust. W tym celu rozsyła się po internecie ulotki „demaskujące” Żydów. A przecież człowiek ukrywający swoje żydowskie pochodzenie nikomu nie zagraża.

Dopiero przynależność do jakiejś tajnej organizacji bywa naganna i niebezpieczna dla współobywateli. Najgroźniejsi jednak są Żydzi domagający się głośno specjalnych przywilejów od „podludzi”. Reparacje od Niemców, jak oni uważają, Polakom za II Wojnę Światową się podobno nie należą.

Żydom owszem i to nie tylko od Niemców, ale wszelakich „nazistów” i antysemitów. Stąd konieczność przyprawienia Polakowi gęby nazisty – antysemity, żeby ograbić go z tego co jeszcze ma.

Koniec tajemnic

Jeszcze jedna nieodkryta tajemnica – powiedziała Małgorzata, wskazując na ekran komputera.
‒ Ciekawe jak długo ludzie będą się dawali nabierać na tę samą sztuczkę? – przyznał DUCH CZASU. – Pokolenie wychowane na klasykach kryminałów, takich jakie pisywała np. Agata Christie, czy Conan Doyle, podąża za detektywem i szuka rozwiązania zagadki kryminalnej.
– Tyle, że ujawniona tajemnica przestaje być tajemnicą.
– Ale napędza zainteresowanie celebrytom wszelkiej maści.
– Myślisz, że o to właśnie tu chodzi?
– Jasne, prócz kliknięć i „polubień”, oczywiście.
– To może powinniśmy pozakładać konta, gdzie się da, zatrudnić sztuczną inteligencję i niech plecie, co popadnie?
– Jest to jakiś sposób na zarabianie pieniędzy.
– Tylko dość nudny – skwitowała Małgorzata.