Próby niszczące

Próby niszczące

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    12 kwietnia 2026 Michalkiewicz

Wiadomo od dawna, że w fabrykach produkujących samochody jest specjalny dział, który nazywa się „Próby niszczące”. Tam z samochodami postępuje się tak, jak postępować się nie powinno. Puszcza się silniki na najwyższych obrotach bez smarowania, urządza się czołowe zderzenia – i tak dalej. Okazuje się jednak, że z takimi praktykami mamy do czynienia nie tylko przy produkcji samochodów, ale, że triumfalnie wkraczają one w całkiem inne, zdawać by się mogło – nawet odległe dziedziny.

Weźmy takiego prezydenta Donalda Trumpa. Jak pamiętamy, od samego początku „Epickiej furii”, jaką za poduszczeniem bezcennego Izraela rozpętał ze złowrogim Iranem, od czego nie tylko arabscy sojusznicy Stanów Zjednoczonych, ale i gospodarka światowa popada w coraz to większe paroksyzmy, twierdził, że wojna, a właściwie jaka tam znowu „wojna”, kiedy USA nie są przecież w stanie wojny z Iranem – już jest wygrana, a jeśli nawet jeszcze nie – to z pewnością będzie wygrana najdalej za tydzień – góra – za dwa tygodnie. Tymczasem minął już z górą miesiąc, a końca „Epickiej furii” jak nie widać, tak nie widać. Skłania to prezydenta Donalda Trumpa do wygłaszania coraz to nowych, sprzecznych ze sobą komunikatów, które podejrzliwców, jakich na tym świecie pełnym złości nie brakuje, skłania do wysuwania podejrzeń, że pod postacią tego pozornego szaleństwa kryje się metoda – że chodzi tu o stworzenie okazji dla zaprzyjaźnionych spekulantów giełdowych, by sobie zarobili, jak nie na hossie, to na bessie. – Jednego dnia powiem, że sprowadzimy złowrogi Iran do epoki kamienia łupanego – więc ceny ropy i gazu na giełdach poszybują w górę, a jak już zgarniecie szmal i dacie mi cynk, to powiem, że „władze Iranu” już „błagają mnie” o zawieszenie broni – od czego ceny powinny spaść, a wy znowu zagarniecie szmalec, tym razem grając na bessę.

Jeszcze bardziej podejrzliwi rozpuszczają fałszywe pogłoski, że prezydent Trump chce w ten sposób zapewnić miliardowe dochody dla swego zięcia – bo w cóż inwestować w tych zepsutych czasach, jak nie w rodzinę? Jeszcze inni dodają, że traktuje to jako rodzaj służby wobec Stwórcy Wszechświata, bo zięć ma pierwszorzędne korzenie, więc jak dorobi się miliardów, to może to przybliżyć nadejście upragnionego końca Historii – bo według „chrześcijańskich syjonistów”, ma on nastąpić nie wcześniej, aż bezcenny Izrael uzyska polityczną władzę nad światem. Wtedy na świecie nastanie trwały pokój.

Rzeczywiście – gdzie jest najspokojniej, jak nie na cmentarzu, zwłaszcza gdy nikt żywy nie zakłóca nieboszczykom spokoju? Wszystko to jednak mogą być próby racjonalizowania postępowania prezydenta Trumpa ex post – bo podejrzliwość – podejrzliwością, ale wygląda na to, że żaden z podejrzliwców nie dopuszcza do siebie myśli, że amerykański prezent po prostu ma objawy. Czy to ze względu na szacunek dla Ameryki i jej ustrojowych urządzeń, czy też z powodu zgrozy, która każdego mogłaby ogarnąć na myśl, że człowiek mający objawy trzyma palec na atomowym cynglu? Przed taką myślą każdy człowiek instynktownie próbuje się bronić, toteż sprzyja to wspomnianym fałszywym pogłoskom i teoriom spiskowym, które – co tu ukrywać – są dla prezydenta Donalda Trumpa nawet pochlebne, bo przydają jego postępowaniu pozorów racjonalności, więc może szkoda, że to nieprawda?

Teraz jednak prezydent Trump zaczął zachowywać się w sposób podobny do bohaterów XIX-wiecznych powieści podróżniczych. Jak pamiętamy, powtarzał się tam motyw, jak to biali podróżnicy, płynąc pirogą po rzece pełnej krokodyli, co pewien czas wyrzucali z pirogi murzyńskiego chłopca w nadziei, że krokodyle zainteresują się nim i przestaną napierać na pirogę, więc może uda im się dotrzeć do celu. Toteż bez zaskoczenia przyjęliśmy wiadomość, że prezydent Trump spuścił z wodą panią Pam Bondi, która przez niespełna rok cieszyła się stanowiskiem Prokuratora Generalnego, a ponadto – kazał szefowi Pentagonu spuścić z wodą szefa sztabu sił lądowych amerykańskiej armii, generała Randy’ego A. George’a i to „ze skutkiem natychmiastowym”.

Czy zwłaszcza ta ostania decyzja nie oznacza początku wyrzucania z rządowej pirogi kolejnych „murzyńskich chłopców” , by dzięki temu kompetencja, niewinność i dobra wola prezydenta Trumpa i jego ministra wojny zabłysła na podobieństwo supernowej? Jak tam było, tak tam było – ale zaczyna to przypominać próby niszczące w przemyśle samochodowym. Do czego jednak doprowadzą one w dziedzinie polityki, a zwłaszcza wojny, którą kierowanie mogą odtąd przejąć albo potakiewicze, albo nawet – głupi cywile? Ładny interes!

Jeszcze lepszym przykładem zastosowania metody prób niszczących, był List Pasterski Episkopatu Polski do Bogu ducha winnych parafian, których Eminencje i Ekscelencje poinformowały, że Kościół przez ostatnie „półtora tysiąca lat” mylił się gruntownie w kwestii żydowskiej i dopiero teraz – za sprawą Jego Eminencji Grzegorza kardynała Rysia, spenetrował prawdę, że Żydowie mają własną, szybką ścieżkę zbawienia, całkiem niezależną od Jezusa Chrystusa, który w tej sytuacji albo nie wiadomo, po co się narodził, albo – ostatecznie – że Niebo powierzyło Mu zbawiać wyłącznie głupich gojów.

Nie da się ukryć, że dla Bogu ducha winnych parafian, którzy dotąd myśleli, że Kościół przekazuje im prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, List stanowi rodzaj poważnej próby niszczącej – bo skoro Kościół w jednej sprawie tak długo się mylił, to któż może zaręczyć, że w innych sprawach – już na pewno nie? Wreszcie – skoro mylił się w przeszłości i to tak długo, to któż może zaręczyć, że nie myli się teraz?

W tej rozterce skontaktowałem się z zaprzyjaźnionym, pracującym za granicą, polskim księdzem, który zapewnił mnie, że gdzie indziej, to znaczy – poza Polską – nikomu nie przyszło do głowy głoszenie takich rewolucyjnych teorii. W tej sytuacji nie ma rady, jak dać upust podejrzeniom, że Jego Eminencja Grzegorz kardynał Ryś z zagadkowych przyczyn cierpi na ostrą postać żydofilii, która skłania go do wygłaszania takich teologicznych teorii, niczym Kukuńka do formułowania „koncepcji”.

Coś może być na rzeczy, bo podczas liturgii Wielkiego Piątku w Kalwarii Zebrzydowskiej, Jego Eminencja skrytykował Poncjusza Piłata, że godząc się na obleczenie Pana Jezusa w purpurę i nałożenie Mu cierniowej korony, dał wyraz pragnieniu, by w ten sposób dokuczyć Żydom. Dotychczas kaznodzieje współczuli raczej Panu Jezusowi, a tymczasem okazało się, że najbardziej godni współczucia są Żydowie, a zwłaszcza – faryzeusze, których Piłat tak pogrążył.

Nasze przypuszczenia co do tej rewolucyjnej teorii pośrednio potwierdza deklaracja władz KUL. Popierają one jego Eminencję w całej rozciągłości – ale charakterystyczne jest, że chwalą go nie za przywiązanie do Prawdy, tylko – za zaangażowanie w sprawę „dialogu”. Najwyraźniej w dzisiejszych czasach ów „dialog” – cokolwiek by to było – staje się ważniejszy od Prawdy, a taka sytuacja niewątpliwie stanowi dla parafian rodzaj ciężkiej próby niszczącej tym bardziej, że Eminencje i Ekscelencje zachęcają ich, by 13 kwietnia udali się gremialnie do najbliższej synagogi. Nie jest jednak jasne, czy Eminencje i Ekscelencje też tam pójdą w ceremonialnej procesji, czy tylko, gwoli podlizania się Żydom – poślą tam Bogu ducha winnych parafian, nie wiedząc nawet, czy rabini ich tam wpuszczą?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Obecny ?? MEM-y II.

—————————————————

——————————-

———————

———————————————–

———————————————–

———————-

Ależ oczywiście, idiotko! BÓG był obecny. I jest… md

===================================

===================================================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Wielka porażka Orbana. I nasza.

Wielka porażka Orbana.

Podliczono już niemal wszystkie głosy

13.04.2026 nczas/wielka-porazka-orbana

NCZAS.INFO | Premier Węgier Viktor Orban. Foto: PAP/EPA
NCZAS.INFO | Premier Węgier Viktor Orban. Foto: PAP/EPA

Opozycyjna partia Petera Magyara, Tisza, może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie – wynika ze wstępnych danych Narodowego Biura Wyborczego (NVI) po podliczeniu niemal 99 proc. głosów oddanych w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech.

Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem premiera Viktora Orbana może liczyć na 55 mandatów w parlamencie. Orban pogratulował już wcześniej Magyarowi zwycięstwa. Swoich przedstawicieli w izbie będzie miała również skrajna prawica – Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank), który może uzyskać 6 miejsc.

Wynik opozycyjnej partii Tisza daje jej większość niezbędną do zmiany konstytucji oraz ustaw przyjętych przez rząd Orbana w ciągu ostatnich 16 lat jego nieprzerwanych rządów. Przywódcy wielu krajów europejskich pogratulowali Magyarowi zwycięstwa.

W niedzielnych wyborach parlamentarnych odnotowano rekordową frekwencję – do godz. 18.30 w wyborach zagłosowało prawie 78 proc. wyborców, czyli ponad 5,85 mln osób.

====================

Lewica MUREM za Mengele. MEM-y I.

————————-

——————————————————————-

———————————————-

==============================================

———————————————-

———————————————-

————————————

Szczegóły farsy w Islamabadzie

Thomas Röper anti-spiegel.ru/die-gespraeche-endeten-ergebnislos-die-wichtigsten-differenzen-zwischen-dem-iran-und-den-usa/

Rozmowy zakończyły się bez rezultatu: Główne różnice między Iranem a USA

Anti-Spiegel 12 kwietnia 2026

Rozmowy w Islamabadzie trwały 21 godzin.

Iran i USA nie osiągnęły porozumienia podczas rozmów w Islamabadzie, po czym delegacje obu krajów opuściły kraj.

Rzecznik irańskiego MSZ oświadczył, że strony osiągnęły porozumienie w niektórych kwestiach, ale nie zgodziły się co do dwóch lub trzech kluczowych kwestii.

TASS podsumowuje główne punkty zakończonych rozmów.

Przebieg rozmów

Rozmowy w Islamabadzie trwały 21 godzin, z czego delegacje spędziły 14 godzin na dialogu. Następnie kontynuowano kontakty na szczeblu grupy technicznej.

Strony wymieniły liczne wiadomości i SMS-y, poinformował rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei na portalu X.

Rozmowy dotyczyły różnych aspektów kluczowych tematów negocjacyjnych, w tym Cieśniny Ormuz, kwestii nuklearnej, reparacji wojennych, zniesienia sankcji oraz całkowitego zakończenia wojny z Iranem i w regionie.

Zakończenie i wyjazd delegacji

Rozmowy między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Islamabadzie zakończyły się bez porozumienia, jak poinformowała irańska agencja prasowa Tasnim rano 12 kwietnia.

Szczegóły dotyczące ewentualnej nowej rundy rozmów pozostają niejasne, poinformowała agencja.

Delegacja USA wraca do USA po bezowocnych rozmowach z przedstawicielami Iranu w Islamabadzie, poinformował wiceprezydent USA J.D. Vance.

Delegacja irańska również opuściła Islamabad po rozmowach z USA, poinformowała Tasnim.

Islamabad będzie nadal pośredniczyć w dialogu między USA a Iranem i oczekuje, że obie strony będą nadal przestrzegać zobowiązań zawieszenia broni, oświadczyło pakistańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

„Niezwykle ważne jest, aby wszystkie strony wypełniły swoje zobowiązania dotyczące zawieszenia broni” – oświadczyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Nieporozumienia i nieprzekraczalne granice

Iran i Stany Zjednoczone osiągnęły porozumienie w kilku kwestiach. „Jednak opinie różniły się w dwóch lub trzech kluczowych kwestiach i ostatecznie negocjacje nie doprowadziły do ​​porozumienia” – powiedział Baghaei.

Według niego sytuacja w Cieśninie Ormuz zmieni się dopiero wtedy, gdy Stany Zjednoczone osiągną rozsądne porozumienie z Iranem.

Iran przedstawił Pakistanowi wszystkie swoje żądania dotyczące rozpoczęcia negocjacji z USA, w oparciu o wcześniej zaproponowany 10-punktowy plan – powiedział Baghaei.

Rząd irański przedstawił rozsądne propozycje podczas konsultacji z USA w Islamabadzie i jest gotowy nie spieszyć się z negocjacjami, ponieważ piłka jest teraz po stronie Waszyngtonu, poinformowała agencja prasowa Tasnim, powołując się na źródło.

Vance ze swojej strony podkreślił, że przedstawiciele USA wykazali się elastycznością i gotowością do kompromisu podczas rozmów z Iranem prowadzonych za pośrednictwem Pakistanu, „ale niestety nie udało nam się osiągnąć żadnego postępu”.

„Bardzo jasno określiliśmy nasze granice i powiedzieliśmy, gdzie jesteśmy gotowi na ustępstwa, a gdzie nie. Wyraziliśmy się tak jasno, jak to tylko możliwe. Ale oni postanowili nie pójść nam na rękę” – powiedział wiceprezydent.

Stany Zjednoczone przedstawiły Iranowi swoje ostateczne propozycje pokojowe, a decyzja teraz należała do Teheranu: „Wyjeżdżamy stąd i pozostawiliśmy bardzo prostą propozycję. Chodzi o zrozumienie, jaka jest nasza ostateczna i najkorzystniejsza oferta [dla Teheranu]”.

Waszyngton nie widzi jeszcze ze strony Teheranu żadnej woli do porzucenia programu zbrojeń jądrowych: „Pytanie brzmi: czy widzimy po ich stronie gotowość nie tylko teraz lub za dwa lata do nierozwijania broni jądrowej, ale w perspektywie długoterminowej? Jeszcze tego nie widzieliśmy i wciąż mamy nadzieję, że zobaczymy”.

Carlson o pokojowym mordowaniu

drugα ɐuoɹʇs mєdαlu

3 753 wyświetlenia

Dziś ! Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę

13.04.26 Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę

13. dnia każdego miesiąca

Hallelujah! Chrystus zmartwychwstał!

Jak zawsze 13. dnia  miesiąca – w wałbrzyskiej kolegiacie Św. Aniołów Stróżów będzie sprawowana Msza św. w intencji Ojczyzny, poprzedzona czuwaniem Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę od godz. 15.

Nasze kwietniowe czuwanie tradycyjnie wiązać się będzie z rocznicą katastrofy smoleńskiej, z przypadającym nazajutrz świętem Chrztu Polski, a nade wszystko z okresem radości paschalnej. Modlić się będziemy – jak zawsze – z Maryją Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu, jak również w intencji wynagrodzenia za wszystkie grzechy, którymi naród nasz obraża Boga i Matkę Najświętszą.  

Będziemy też modlić się o to, by przypadająca w tym roku LXX rocznica zwycięstwa Prymasa Tysiąclecia nad komunistycznym systemem zniewolenia mocą Jasnogórskich Ślubów Narodu stała się dla naszych Pasterzy okazją do ogłoszenia wielkiego narodowego zrywu modlitewnego o ich wypełnienie.

Prosić też będziemy o przemianę boleści w radość pojednania dzięki powszechnemu uznaniu udowodnionej naukowo prawdy o katastrofie smoleńskiej (także na forum międzynarodowym), aby ta prawda nas wyzwoliła z niewoli ojca kłamstwa i zburzyła mury wrogości, które są jego królestwem, aby świat nauki uznał za swą powinność, by zaangażować się w wyzwolenie nas z kłamstwa smoleńskiego, i aby ta prawda przyczyniła się także do nawrócenia Rosji.

Nie zabraknie też modlitwy o wypełnienie pentekostalnego profetyzmu św. Jana Pawła II, czego uwieńczeniem był List do artystów, wydany w Niedzielę Wielkanocną Zmartwychwstania Pańskiego roku 1999, który obchodziliśmy jako Rok Fryderyka Chopina, a w Polsce także jako Rok Juliusza Słowackiego. Jest to jedyny Papieski dokument wydany w największe święto Chrześcijaństwa niebędący orędziem wielkanocnym.

Niech Bóg nam błogosławi i niech udzieli swemu ludowi mocy płynącej z Krzyża i Zmartwychwstania Pana!

MP

Hołd Pruski i herezja – zdradliwy pokłon, którego skutki odczuwamy do dziś

10 kwietnia 2026 pch24.pl/hold-pruski-i-herezja-zdradliwy-poklon-ktorego-skutki-odczuwamy-do-dzis

Hołd Pruski i herezja – zdradliwy pokłon, którego skutki odczuwamy do dziś

(Jan Matejko, Public domain, via Wikimedia Commons)

Decyzja króla spowodowała negatywne konsekwencje w polityce międzynarodowej. Doszło do pogorszenia stosunków Krakowa z Cesarstwem (które deklarowało obronę wiary katolickiej) i przede wszystkim z papiestwem. Głowa Kościoła, w przeciwieństwie do Zygmunta I, dostrzegała jakim zagrożeniem dla Europy jest stworzenie państwa z protestantem na czele – mówi Radosław Patlewicz, autor książek m. in. „Historia Polski. Nowe spojrzenie”. Rozmawia Piotr Relich.

Przypominamy rozmowę PCh24.pl opublikowaną w 2025 roku na 500. rocznicę Hołdu Pruskiego

W refleksji na temat roli Zygmunta Starego w położeniu podwalin pod  przyszłe rozbiory, niezwykle rzadko zwraca się uwagę na kwestie  religijne. Tymczasem walec rewolucji protestanckiej w pierwszej połowie  XVI w. szczególnie mocno przetacza się przez Państwo Krzyżackie i  Gdańsk. Jakie były następstwa coraz większej popularności luteranizmu w  krajach niemieckojęzycznych?

W propagandzie protestanckiej, wystąpienie Marcina Lutra przedstawiane jest jako sprzeciw wobec rzekomych błędów doktrynalnych Kościoła katolickiego i rozpasaniu kleru, z kluczowym miejscem dla sprawy sprzedaży odpustów. Ta uproszczona narracja jest bardzo wygodna, gdyż z jednej strony stawia Kościół w roli jednoznacznego, czarnego charakteru. Z drugiej – pomaga zataić główną przyczynę tego, w jaki sposób protestanci osiągnęli sukces i nie podzielili losu poprzednich herezji. Chodzi o postawienie na gwałtowną zmianę struktury własnościowej, czyli kradzież. Szlachta i poszczególni książęta niemieccy poparli Lutra i jego uczniów, widząc w tym okazję do zarobku, polegającego na „prywatyzacji” wyposażenia kościołów i klasztorów, oraz przyłączaniu ich pól uprawnych do własnych domen. Co więcej, zradykalizowane interpretacje tez Lutra, głoszone przez Thomasa Müntzera doprowadziły w Niemczech do powstania chłopskiego (1525). Müntzer, którego Karol Marks nazwał „pierwszym ideologiem komunistycznym”, głosił hasła rewolucji antyfeudalnej i antykościelnej. Ideałem, do którego dążył, była likwidacja Kościoła jako instytucji rzekomo zbędnej na drodze do zbawienia. W czasie wojny masowo okradano i niszczono świątynie, mordowano księży i zakonników. Niemieckie praktyki rozlały się na inne kraje europejskie. Władcy, tacy jak np. król angielski Henryk IV, przechodzili na pozycje heretyckie (pod różnymi, oficjalnymi pretekstami), gdyż widzieli w tym -oprócz korzyści materialnych wynikających z rabunku dóbr kościelnych- uwolnienie się od uciążliwej kurateli papiestwa, które mimo swych różnych przywar, stanowiło zaporę dla powszechnej degeneracji moralnej oraz nieskrępowanej tyranii władz centralnych.

Jaki był stosunek panującego wówczas w Polsce Zygmunta I wobec herezji Marcina Lutra? Czy nad Wisłą zdawano sobie sprawę ze społecznego i politycznego oblicza luteranizmu?

Do Polski tzw. „reformacja” zawitała dość szybko i jej zwolennikami stali się -podobnie jak na Zachodzie- głównie szlachta i bogaci kupcy. W przeciwieństwie do Niemiec, Snandynawii czy Anglii, miała tu raczej pokojowy przebieg, głównie z powodu większej tolerancji Polaków dla odmiennych praktyk religijnych oraz względnie nielicznej grupy wyznawców nowych ruchów. Niestety, także tutaj dało się odczuć zatrute owoce „reformacji” czyli stojące za nią motywy finansowe. Szlachta, która przechodziła na kalwinizm i luteranizm, wypędzała księży i przyorywała grunty plebańskie do swoich. Także większość zborów powstało nie przez budowę, lecz bezprawne przejęcie wcześniejszych kościołów katolickich. Zygmunt Stary, którego zwykłem nazywać „Leniem”, podchodził do tych kwestii z typowym dla siebie indyferentyzmem, który w kwestiach religijnych umacniali w nim przyjaciele Krzysztof Szydłowiecki oraz Georg Hohenzollern. Mimo to, nawet on musiał zareagować, gdy w 1525 roku, luteranie wywołali zamieszki w Gdańsku, bezczeszcząc tamtejsze kościoły i klasztory. Dwór krakowski, nie bez wpływu królowej Bony, uznał to za atak na ład społeczny i stabilność państwa. Dlatego też, oprócz surowego potraktowania przywódców buntu, których skazano na śmierć, Zygmunt wydał edykt potępiający nauki Lutra, właśnie za wprowadzanie niepokojów.

W latach 1519-21 Rzeczpospolita zwyciężyła w kolejnej wojnie z  Zakonem Krzyżackim. Czy wówczas zakon można było uznać za ostatecznie  pokonany – mówiąc kolokwialnie – „rozłożony na łopatki”?

Gdyby chodziło tylko o starcie jeden na jednego, wojna Polski z Zakonem Krzyżackim zakończyłaby się pogromem tego ostatniego. Niestety konflikt dotyczył znacznie większej liczby państw europejskich, w tym tzw. Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz Moskwy. Dość wspomnieć, że w trakcie walk, do Wielkopolski i na Pomorze wkroczyła zaciężna armia z Niemiec w sile ok. 27 tys. żołnierzy. Oficjalnie opłacał ją Wielki Mistrz Albrecht Hohenzollern, ale patronatu politycznego udzielał ofensywie cesarz Karol V. To także on, widząc nadchodzącą klęskę sojusznika, wezwał walczące strony do rozejmu, który podpisano 5 kwietnia 1521 roku na cztery lata. Po tym okresie miało dojść do wznowienia walk lub rozwiązań dyplomatycznych, przy czym dla wszystkich było jasne, że nie będzie już możliwości powrotu do sytuacji sprzed 1519 roku, czyli postanowień II Pokoju Toruńskiego. W toku walk, Zakon nie został zatem całkowicie pokonany, ale znacznie osłabiony.

Zanim doszło do podpisania samego Traktatu Krakowskiego, znanego w  kulturze jako „Hołd Pruski”, trwała zażarta debata dotycząca dalszego  losu państwa zakonnego. Jaką rolę odegrali w niej magnaci znani z sympatii dla Albrechta Hohenzollerna; Krzysztof Szydłowiecki i bp Piotr Tomicki?

Królowa Bona, prymas Jan Łaski oraz szlachta zebrana na sejmie w Piotrkowie, domagali się, by po upływie rozejmu, doszło do całkowitego zniszczenia Zakonu i wcielenia jego terytorium w granice Polski. Ciężko powiedzieć, czy takie rozwiązanie wywołałoby jakieś większe perturbacje na arenie międzynarodowej. Można postawić tezę, że Cesarstwo nie interweniowałoby, mając własne, poważne problemy (m.in. „wojna chłopska” oraz wzrost zagrożenia tureckiego, w związku z sytuacją na Węgrzech). Jeśli chodzi o wpływ na ostateczną decyzję króla wymienionych w pytaniu możnowładców, był on niestety spory, choć wydaje się, że biskup Tomicki miał pozycję drugorzędną. Główne role w intrydze mającej na celu sekularyzację i protestantyzację Zakonu Krzyżackiego, odegrali kanclerz królestwa Krzysztof Szydłowiecki oraz dwaj Hohenzollernowie – Georg i Albrecht. Szydłowiecki był osobistym przyjacielem Albrechta i wiernym sojusznikiem jego planów politycznych. Owocem ich wspólnych wysiłków był wstępny projekt sekularyzacji Zakonu oraz hołdu lennego. Równolegle o to samo zabiegał w Krakowie Georg Hohenzollern, z tym, że on duży nacisk kładł na protestantyzację Prus. Liczył też na przejęcie lenna po Albrechcie, w ręce swoje, lub swoich potomków. Intryga  zakończyła się pełnym sukcesem czyli wystąpieniem Zygmunta Starego przeciwko woli szlachty oraz duchowieństwa polskiego i podpisaniem Traktatu Krakowskiego. Jego sygnatariuszem był oczywiście także kanclerz Szydłowiecki. Sukces stronnictwa pruskiego z 1525 roku nie oznaczał zakończenia współpracy Szydłowieckiego z byłym Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego. Rok później obaj zawarli akt braterstwa, w ramach którego Krzysztof zobowiązał się dbać o interesy księcia na dworze krakowskim. Rzeczywiście, aż do swojej śmierci skrupulatnie informował Albrechta o poczynaniach króla. Przekazywał mu też kopie listów dyplomatycznych oraz treść poufnych rozmów prowadzonych z obcymi poselstwami. Ponadto obsadzał stanowiska w administracji osobami przychylnymi Niemcom. Trzeba to stwierdzić jasno – Szydłowiecki był zdrajcą sprawy polskiej; agentem obcych interesów.

Historia Polski obfituje w liczne spiski, tudzież – używając mniej  szokującego języka – wydarzenia zakulisowe. Nie inaczej było w przypadku Hołdu Pruskiego. Jak odczytywać w tym kontekście misję Achnacego von  Zehmen, który zapewnił Albrechta o tajnych planach polskich  możnowładców, sprzyjających sekularyzacji Zakonu?

Achnacy von Zehmen był dyplomatą i pożyczkodawcą Zygmunta I „Lenia”, zamieszanym w zakulisowe rozmowy pomiędzy Hohenzollernami i Szydłowieckim. Dziś już nikt nie jest w stanie odtworzyć dokładnego przebiegu intrygi, miejsc spotkań i treści rozmów które jej towarzyszyły. Pewne jest jedynie, że von Zehmen pozyskiwał na dworze krakowskim poufne informacje, które następnie przekazywał Albrechtowi Hohenzollernowi, ułatwiając mu ogrywanie strony polskiej. Wykorzystywał w tym swoją oficjalną pozycję posła królewskiego, dzięki czemu nikt nie podejrzewał go o antypolskie knowania. Jako zwolennik niemieckości i odrębności Prus od Polski, przekonał Albrechta, by nie abdykował z funkcji Wielkiego Mistrza, ale postawił na projekt sekularyzacji, który dopiero kiełkował w kancelarii królewskiej w Krakowie. Był też wielkim zwolennikiem protestantyzacji Prus i sam przeszedł na luteranizm.

Traktat Krakowski to pierwsza w historii umowa międzynarodowa pomiędzy władcą katolickim, a świeckim. Jak wówczas odbierano taką umowę  z „państwem heretyków”?

Szlachta i duchowieństwo były oburzone działaniami króla Zygmunta. Podobnie niekorzystnie oceniała je królowa Bona. Co ciekawe, w wewnętrznej krytyce Traktatu Krakowskiego, mniejszy nacisk kładziono na kwestię religii w Prusach, niż na wątek ustanowienia lenna, zamiast wchłonięcia terytorium Zakonu do Korony, jako jednego lub dwóch nowych województw. Wówczas nie było jeszcze pewne, w jakim kierunku potoczą się sprawy protestantyzmu. Wielu uważało herezję za przejściową modę i co najważniejsze – nie było wówczas rozwiązań prawnych, znanych pod hasłem cuius regio, eius religio, które pozwalały władcy siłą wprowadzać w kraju własne wyznanie. Te pojawiły się dopiero w 1555 roku, w ramach pokoju augsburskiego.

Decyzja króla spowodowała negatywne konsekwencje w polityce międzynarodowej. Doszło do pogorszenia stosunków Krakowa z Cesarstwem (które deklarowało obronę wiary katolickiej) i przede wszystkim z papiestwem. Głowa Kościoła, w przeciwieństwie do Zygmunta I, dostrzegała jakim zagrożeniem dla Europy jest stworzenie państwa z protestantem na czele.

Krytyczne głosy wobec Traktatu uciszono, organizując pokazowy hołd lenny na rynku w Krakowie. Nazwano go wielkim sukcesem Korony Polskiej, co niestety ciągnie się w naszej historiografii do dzisiaj. Podobnie sam Zygmunt, zupełnie bezpodstawnie nazywany jest jednym z lepszych, polskich królów.

Choć w okresie świetności Rzeczpospolitej dochodzi do aż sześciu „hołdów pruskich”, państwo Hohenzollernów dość szybko uniezależnia się i zaczyna stanowić dla Rzeczpospolitej śmiertelne zagrożenie. Czy z  perspektywy polityki pierwszej połowy XVI można było przewidzieć  przyszły stosunek Prus do Korony?

Traktat Krakowski nie tylko nie włączył terytorium byłego państwa krzyżackiego do Polski ale de facto uniezależnił je od cesarstwa i papiestwa. To katastrofalne rozwiązanie okazało się bombą z opóźnionym zapłonem. Przede wszystkim Książę w Prusach uzyskał prawa do swobodnego kreowania polityki wewnętrznej, których nigdy nie mieliby ewentualni polscy wojewodowie tych ziem. Co więcej, zasiadł w naszym Senacie, czyli zyskał wpływ na kreowanie polskiej polityki. Początkowo, te błędy nie dawały o sobie znać, zwłaszcza, że liczono się z bezpotomną śmiercią Albrechta Hohenzollerna. Wówczas jego lenno zostałoby -po czasie, ale jednak – wchłonięte do Korony.

Ważną okolicznością w początkowych relacjach Krakowa z Królewcem był fakt, że tron polski był wówczas wciąż dziedziczny, a co za tym idzie, liczono się z władzą monarszą i szanowano majestat królewski. Sprawy zaczęły się komplikować po wprowadzeniu wolnej elekcji, czyli systemu dożywotniej prezydencji z demokratycznych wyborów. Już z zasady ciężko wymagać od lennika szacunku dla suwerena, jeśli samemu pochodzi się Dei Gratia, czyli z Woli Bożej, a suweren z woli ludu.

Niestety, o tym jak wysoko ceniono w Polsce Traktat Krakowski, najlepiej świadczy fakt, że  następca Zygmunta Starego Lenia – Zygmunt August, wykonał podobny manewr w stosunku do Zakonu Kawalerów Mieczowych. Zsekularyzował i sprotestantyzował część tego państwa, jako Księstwo Kurlandzkie. Także ono zdradziło Polskę, choć trzeba też uczciwie przyznać, że zachowało wierność znacznie dłużej.

Czy można powiedzieć, że skutki decyzji Zygmunta Starego sprzed 500 lat odczuwamy na wielu poziomach również do dziś?

Dzięki Traktatowi Krakowskiemu wykopano nowy rów podziału pomiędzy ludnością Polski i Prus Książęcych. Od tej pory dwie nacje różniły się już nie tylko kulturą, językiem oraz przynależnością państwową, ale też religią. W przyszłości, ziemie te stały się matecznikiem dla Królestwa Prus, którego jednym z pryncypiów w polityce zagranicznej, było szkodzenie Polsce i dążenie do jej zniszczenia. Tradycje tzw. pruskich junkrów były skrajnie antypolskie, a to przecież one nadawały ton działaniom Berlina w XVIII, XIX  i pierwszej połowie XX wieku. Dziś nie ma już Prus Książęcych, zabory zostały przekreślone, a niemczyzna na tych terenach wypleniona. Połowę dawnej domeny Albrechta Hohenzollerna kontroluje niestety, wroga nam Rosja. Nie jest wykluczone, że z tego terenu znów wypełzną na nas jakieś kłopoty. W ten sposób fatalne konsekwencje działań króla Zygmunta „Lenia”, wciąż nad nami wiszą.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Relich

Piękny widok. MEM-y III.

————————————————

————————————–

——————————–

———————————————–

——————————————

————————————

Stał się cud: Święty Ogień ponownie zstąpił na Ziemię

tsargrad.tv//chudo-svershilos-blagodatnyj-ogon-vnov-soshjol-na-zemlju

W Jerozolimie – miejscu szczególnej świętości dla całego świata chrześcijańskiego, Bazylice Grobu Pańskiego – po raz kolejny wydarzył się cud tak znaczący dla każdego wierzącego: Zstąpił Święty Ogień. Dostaliśmy kolejną szansę. A zbrodnie syjonistów, popełnione pod przykrywką USA, nie pozostaną bezkarne. Teraz jesteśmy tego jeszcze bardziej pewni…

Wróćmy jednak do głównego wydarzenia tego dnia – cudu, który został nam dany. Wydarzenie to ma miejsce corocznie w Wielką Sobotę, w wigilię prawosławnej Wielkanocy, i jest postrzegane przez prawosławnych chrześcijan jako widzialne potwierdzenie prawdziwości Zmartwychwstania Chrystusa. Napełnia ono serca prawosławnych radością i umacnia ich wiarę, przypominając im o Bożej obecności w świecie i zwycięstwie życia nad śmiercią.

Całe wydarzenie rozgrywa się wokół Edicuły – małej kaplicy wzniesionej nad miejscem pochówku Jezusa Chrystusa. Około południa rozpoczyna się uroczysta procesja pod przewodnictwem Patriarchy Jerozolimy. Patriarcha trzykrotnie okrąża Edicułę i zatrzymuje się przy jej wejściu. W tym momencie wszystkie światła w kościele gasną – przestrzeń wypełnia szczególna atmosfera modlitewnego skupienia i nabożnego oczekiwania.

Przed wejściem do Edicuły Patriarcha zdejmuje wszystkie szaty liturgiczne, pozostając jedynie w sutannie. Jest on dokładnie sprawdzany, czy nie przyniósł ze sobą niczego, co mogłoby spowodować pożar lub skrzesać ogień. Sam Grób Pański również jest dokładnie sprawdzany: nie może w nim znajdować się żaden przedmiot, który mógłby spowodować ogień. Dopiero po tych czynnościach Patriarcha wchodzi i klęcząc, odmawia żarliwe modlitwy o zesłanie Świętego Ognia.

Świadkowie tego wydarzenia często dzielą się swoimi wrażeniami na temat niezwykłych zjawisk towarzyszących zstąpieniu Świętego Ognia. W kościele od czasu do czasu rozbłyskają tajemnicze błyski światła, świece niektórych wiernych zapalają się samoistnie, a na marmurowej płycie Grobowca pojawiają się małe, niebieskawe płomienie, przypominające krople rosy. Patriarcha dotyka ich wacikiem, który natychmiast się zapala. Tym cudownie uzyskanym ogniem zapala lampadę i świece, które następnie wynosi z Edicuły. Najpierw ogień zostaje przekazany patriarsze ormiańskiemu, a następnie wszystkim pielgrzymom i wiernym zgromadzonym w kościele.

W tym roku cud Świętego Ognia był zagrożony. Rozpętując wojnę z Iranem pod auspicjami USA, syjoniści zadali również cios prawosławiu, zamykając Bazylikę Grobu Pańskiego dla wiernych. Co więcej, krążyły pogłoski, że sama modlitwa zostanie zakazana. Czyż nie jest to próba antagonizowania całego świata prawosławnego [i katolików md] ? Po co syjonistom to potrzebne? Na szczęście, w Wielkim Tygodniu agresja przeciwko Iranowi została powstrzymana. Tak, próby Persów dopiero się zaczynają. W istocie, próby, męczrnie wszystkich na Ziemi dopiero się zaczynają. W końcu walka ze Złem jest nieunikniona. Ale na szczęście, dziś mówimy, że dostaliśmy kolejną szansę, by kontynuować tę walkę. Chwała Bogu!

Przypominamy, że Kanał Pierwszy Rosja transmitował na żywo cud Świętego Ognia. Jeśli przegapiłeś, możesz obejrzeć nagranie:

USA odrzuca rozsądne wyjście z sytuacji

uncutnews-ch/trump-lehnt-ausweg-ab-krieg-mit-dem-iran-wird-weitergehen

Trump odrzuca wyjście z sytuacji; wojna z Iranem będzie kontynuowana (wideo)

Jak się spodziewałem, negocjacje między USA a Iranem zakończyły się fiaskiem. Chociaż JD Vance przewodził zespołowi USA, nigdy nie miał nad nim kontroli…

Słyszałem od osoby bezpośrednio zaangażowanej w ten cyrk w Islamabadzie, że izraelscy agenci – Steve Witkoff i Jared Kushner – zadbali o to, by J.D. Vance nie posłuchał rozsądku i nie przyjął oferty złożonej przez Iran. Rola Izraela w sabotowaniu delegacji USA stała się oczywista w wyjaśnieniach Vance’a dotyczących fiaska negocjacji, kiedy fałszywie oskarżył Iran o odmowę zaniechania rzekomego dążenia do posiadania broni jądrowej. To tylko odgrzewana syjonistyczna propaganda.

Stany Zjednoczone nie zaakceptowały trzech irańskich warunków: kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz, zakończenia izraelskich ataków na Liban i Hezbollah, zniesienia zamrożenia aktywów irańskich oraz utrzymania suwerenności nad dostawami wzbogaconego uranu.

W ciągu ostatniego tygodnia wielokrotnie powtarzałem w wywiadach na ten temat, że stanowisko Iranu w tych kwestiach nie podlega negocjacjom.

Oto oświadczenie niedawno wydane przez irański rząd:

„Amerykański wróg – który jest podły, złośliwy i nieuczciwy – próbował osiągnąć przy stole negocjacyjnym to, czego nie udało mu się osiągnąć wojną”.

Żądania te obejmują przekazanie wzbogaconego uranu i otwarcie Cieśniny Ormuz bez potwierdzonej irańskiej suwerenności nad nią.

Iran postanowił odrzucić te warunki i kontynuować świętą obronę swojej ojczyzny wszelkimi niezbędnymi środkami, zarówno militarnymi, jak i dyplomatycznymi.

Co dalej? Przede wszystkim mam nadzieję, że irańska delegacja w Islamabadzie dostanie lot powrotny samolotem pod rosyjską lub chińską flagą. Nie wykluczam możliwości, że Izrael i Stany Zjednoczone spróbują zniszczyć irański samolot pasażerski w drodze powrotnej do Teheranu.

Iran nie podejmie żadnych nowych działań militarnych przeciwko Izraelowi ani Stanom Zjednoczonym… Zaczeka z zadaniem pierwszego ciosu, a następnie przeprowadzi zmasowany odwet. Uważam, że Iran zdał sobie już sprawę, że Stany Zjednoczone są zbyt silnie kontrolowane przez lobby syjonistyczne, by działać w interesie narodu amerykańskiego.

Żądanie Iranu, by Stany Zjednoczone wycofały swoje bazy w Zatoce Perskiej, zostanie zrealizowane siłą… Iran zaatakuje pozostałe bazy i w przyszłości uniemożliwi ich obsadzenie załogą przez armię USA. Saudyjczycy i ZEA będą musieli podjąć decyzję w tym tygodniu… Albo będą dążyć do pojednania z Iranem i przetrwać, albo staną po stronie USA i Izraela i staną w obliczu katastrofy gospodarczej.

Prawdziwy rozwój sytuacji, ten, który wywrze największą presję na Trumpa, rozpocznie się w poniedziałek rano, kiedy amerykańska giełda ponownie się załamie… a cena ropy naftowej ponownie wzrośnie do poziomu trzycyfrowego.

J.D. Vance faktycznie wyświadczył Iranowi przysługę, jako pierwszy zerwał kontakt i wycofał się. To stawia Iran w bardzo korzystnym świetle w oczach Globalnego Południa; to znaczy, Iran był skłonny do negocjacji, ale Stany Zjednoczone odmówiły negocjacji w dobrej wierze i wycofały się.

Źródło: Trump odmawia zjazdu z autostrady, wojna z Iranem będzie kontynuowana

Prezydent Trump kolejny raz pokonał Iran. MEM-y I.

—————————–

—————————————————

{ale każdy stara się co najmniej z setką innych.. I tyż to samo…}

——————————–

———————————————————

——————————————————————-

———————————

„Nasze wojny” Trzeciej RP

„Nasze wojny” Trzeciej RP

prof. Witold Modzelewski myslpolska/nasze-wojny-trzeciej-rp

Nasi żołnierze prawdopodobnie znów pójdą na wojnę, bo chcemy w ten sposób uratować NATO przed nieuchronną likwidacją przez… USA. Nie zawiedziemy naszego strategicznego sojusznika.

Jesteśmy wierni i dyspozycyjni: staliśmy u jego boku w Iraku i Afganistanie, pojedziemy do Iranu, albo gdzieś w jego okolice. „Zaliczymy” kolejną przegraną wojnę. Ile potrwa? Długo, bo jej szybkie zakończenie będzie zinterpretowane (słusznie) jako porażka agresorów oraz zwycięstwo polityczne i militarne Iranu. USA od dziesiątek lat realizuje w swoich wojnach podobny scenariusz (zaczęło się od Wietnamu i agresji na inne państwa Półwyspu Indochińskiego): po zaatakowaniu danego państwa rozpoczyna się długotrwałe niszczenie jego substancji materialnej oraz mordowanie „terrorystów”, co tylko wzmaga opór i rodzi kolejne pokolenia obrońców. Po trochu wciąga się w tę wojnę swoich sojuszników i wasali. Każda z tych wojen kończyła się klęską agresorów; sromotną ucieczką i porzuceniem przywiezionego do okupowanego kraju sprzętu oraz uzbrojenia.

A wracając do próby podsumowania wojennej historii Trzeciej RP, to wygląda ono dość ponuro: najpierw była wojna z Jugosławią („humanitarne bombardowania NATO”), potem przeciwko Irakowi i Afganistanowi. Tam ginęli nasi żołnierze, walcząc po przegranej stronie.

Od ponad czterech lat trwa kolejna „nasza wojna” przeciwko Rosji, również bez jakichkolwiek perspektyw na zwycięstwo strony, którą wspieramy. Być może włączymy się po „słusznej”, czyli amerykańsko-izraelskiej stronie przeciwko Iranowi.

Ukraińcy okazali się niewdzięczni za okazaną im pomoc. Również „strategiczny sojusznik” i protektor nisko sobie ceni nasz udział w wojnach przeciwko Afganistanowi i Irakowi. Ponoć zdaniem przeciwnika USA „kryliśmy się za plecami wojsk amerykańskich”. Można traktować to jako pochwałę, bo jaki jest sens ginąć w cudzym interesie w dodatku w przegranych wojnach? Czy, jeśli pojedziemy na odsiecz do Iranu, to przestaniemy się kryć za plecami agresorów, bo to też nie będzie „nasza wojna”?

Straszy się nas, że już niedługo zaatakuje nas Rosja; było już kilka przepowiedni na temat dat tego ataku. W nietrafnych prognozach na ten temat specjalizuje się zwłaszcza klan nawiedzonych rusofobów, który jeszcze niedawno wieszczył, że ów nieuchronny agresor zostanie pokonany przez Ukraińców notabene przy udziale… Wojska Polskiego. Rosyjska agresja na „państwa wschodniej flanki NATO” ma być definitywnym i spektakularnym podsumowaniem ponad trzydziestoparoletniej historii Trzeciej RP a zarazem zwieńczeniem jej polityki wschodniej. Po trzech dziesiątkach lat „odstraszania”, nienawiści, pogardy i strachu wreszcie się spełni przepowiednia geostrategów a my – również zgodnie z tą przepowiednią – wyginiemy w tym starciu. Ale ostatecznie NATO wygra, bo przyjdą nam z odsieczą waleczne oddziały Hiszpanów, Portugalczyków, Włochów i Greków. W nich całą nadzieja.

Mimo że niniejszy tekst jest sarkastyczną ironią z oficjalnej propagandy, to tak naprawdę nie ma tu nic do śmiechu. W tych przegranych wojnach ginęli ludzie po naszej i po ich stronie. Dla niepoznaki obecność polskich żołnierzy na tych wojnach nazywano „misjami pokojowymi”. Zupełnie inaczej nazwał to prezydent Trump, bo jego zdaniem walczyliśmy (niezbyt dzielnie) na amerykańskich wojnach.

Ciekawe ile kosztowały „nieważnych ludzi” „nasze wojny” minionego trzydziestolecia?

prof. Witold Modzelewski

Myśl Polska, nr 15-16 (12-19.04.2026)

Kto jeszcze ufa USA?

Kto jeszcze ufa USA?

Autor artykułu Marek Wójcik 11. kwietnia 2026 world-scam/to-jeszcze-ufa-usa

Panie Trump, wiarygodność to nie produkt PR. Nie można jej sobie przypisać ani wymusić. Można ją tylko roztrwonić. I właśnie to dzieje się w USA. Kłamstwo nie zostało powtórzone raz, nie dwa, ale wielokrotnie, w ten sam sposób, z różną treścią w Wietnamie, Iraku I, Iraku II, a teraz w Iranie. I każdy, kto wciąż powtarza tę samą zmyśloną historię, nie powinien być zaskoczony, gdy w końcu nikt już w nią nie uwierzy.

A ja myślałem, że pan jest prezydentem pokoju, panie Trump. Wybaczcie moją naiwność.

==================

Tymi słowami zwraca się do prezydenta USA Uwe Froschauer – niemiecki specjalista od psychologii ekonomicznej – w opublikowanym w środę artykule: Kto jeszcze uwierzy w to, co pan lub USA mówi, panie Trump? Źródło.

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że wypowiedzi Donalda Trumpa są znacznie poniżej poziomu przekupki na targu – nie ubliżając tej jak najbardziej godnej szacunku grupie społecznej. Jeżeli on naprawdę wierzy w to, co mówi, to trzeba jednak przyznać rację tym, którzy chcą go odwołać na podstawie 25. poprawki do konstytucji (sekcja 4) ze stanowiska prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nawet zaprzedani izraelskiemu AIPAC kongresmeni, nie chcieliby, żeby ich kraj nazywano Stany Zjednoczonej Głupoty.

Król Donald Trump, ostatni.

Nie będę tu cytował jego idiotycznych konfabulacji, wystarczy, że mainstream się tym skrzętnie zajmuje. W końcu Trump nigdy nie był ich faworytem. Mój blog przedstawia głównie te fakty, które media chcą przed nami ukryć. Na przykład oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Iranu także ogłoszone w środę. Źródło. Nie, nie znam języka farsi używanego w Iranie. Nie potrafię nawet przeczytać tego tekstu. Używam po prostu narzędzi opartych na wyjątkowo sztucznej inteligencji.

Zwycięstwo!
Źródło.

Wszystkie strony konfliktu ogłosiły porażające przeciwnika zwycięstwo. Podobnie jak na Ukrainie, gdzie Kijów jest o krok od przejęcia władzy na Kremlu. Tak samo tutaj. Wielkie zwycięstwo Trumpa. Iran ugiął się i otworzył Cieśninę Ormuz, która została zamknięta z powodu działań wojennych koalicji Epsteina. Czyli napraw szkody, które sam spowodowałeś, a poddani będą przed tobą chylić czoła. Królu Ameryki, jesteś Wielki! Jak wielki? To się okaże w listopadzie po ogłoszeniu wyników wyborów połówkowych.

Bardzo przyda się Trumpowi manipulacja wyborcza z roku 2020. Tym razem nikt nie musi ponosić tak wielkiego ryzyka – to społeczeństwo samo oceni, komu warto oddać głos. Sytuacja polityczna w USA jest bardzo podobna do tej w wielu krajach Europy. Żadna z większych partii nie zamierza po wygranych wyborach spełniać obietnic. Przynajmniej nie tych oświadczonych publicznie. Zakupione przez AIPAC wsparcie to już zupełnie inna kwestia. Podobnie wpływy Deep State, pozostaną nienaruszone, niezależnie od wyników wyborów.

Wiesz, jestem naprawdę świetny. Powstrzymałem wiele wojen. Powstrzymałem zniszczenie Iranu; dziewiąta wojna została powstrzymana. Biden nie był taki. Lubię Iran, a oni lubią mnie. Kocham ich, a oni kochają mnie. Wszystko idzie dobrze. Iran jest bardzo miły, kiedy mnie słucha.

On jest rzeczywiście świetny: powstrzymał wojnę, którą sam wywołał. Więcej takich polityków, a zabraknie na świecie krajów, które można bezkarnie bombardować.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Rozmowy pokojowe przez ścianę

Rozmowy pokojowe przez ścianę

Autor artykułu Marek Wójcik 12. kwietnia 2026 world-scam/rozmowy-pokojowe-przez-sciane/

Zdecydowali się na pokojowe rozmowy. Nie są one bezpośrednie, ponieważ USA ma taki niemiły zwyczaj, że do tej pory po prostu mordowali irańskich mediatorów. Wiceprezydentowi ze Stanów nic nie grozi. Iran jest cywilizowanym krajem. To Stany Zjednoczone zerwały z długą tradycją trwającą od tysięcy lat, według której wysłannicy, także wroga, są nietykalni. Mediatorzy obu pertraktujących krajów nie siedzą twarzą w twarz przy jednym stole.

Dzieci ze szkoły podstawowej w Minab, które poniosły śmierć męczeńską, w towarzystwie Mohammada Baghera Ghalibafa – przewodniczącego irańskiego parlamentu – podczas lotu do Islamabadu.

Iran nie ma żadnych kart – twierdzi egocentryczny prezydent USA. A ja mogę pokazać kilka kart, które działają na korzyść Iranu.

  1. Przełamanie tarczy obronnej Izraela i wspomagających go amerykańskich okrętów wojennych. Źródła izraelskie podają, że 80% irańskich rakiet przebija się przez żelazną kopułę;
  2. Zniszczenie praktycznie wszystkich amerykańskich baz wojskowych rejonu Zatoki Perskiej;
  3. Zniszczenie systemów radarowych USA;
  4. Pełna kontrola nad przepływem statków przez Cieśninę Ormuz;
  5. Trzymanie na dystans od Zatoki Perskiej trzech lotniskowców USA;
  6. Nieistniejąca ponoć obrona przeciwpowietrzna Iranu jest w stanie zestrzelić nowoczesne, „niewidzialne” dla radaru myśliwce USA i Izraela;
  7. Największą kartą Iranu jest czas. Nawet gdyby w najbliższym czasie odbywały się wybory (planowany termin to luty 2028 r.), władze Iranu nie muszą się martwić brakiem poparcia.
Mieszkańcy miejscowości w prowincji Malaga w Hiszpanii spalili kukłę izraelskiego premiera Netanjahu.
Źródło: Telegram 11.04.2026 r. 07:14.

Jakimi kartami dysponuje prezydent Trump? Doprowadził do katastrofalnej sytuacji, gdzie ma wybór, aby przyznać się do porażki wojny z Iranem i stracić i tak już mocno zagrożoną popularność, lub kontynuować wojnę, która musi zakończyć się jeszcze większą porażką.

Nie żal mi go, ponieważ tym razem to on podjął najgłupszą decyzję swojego życia, kiedy wsparł agresję Izraela wobec Iranu. Wyznawcy teorii wielowymiarowych szachów, w które gra Trump pomijają jeden decydujący element jego polityki: nie słucha, wręcz oskarża mądrych doradców, jeśli ich rady nie pasują do chorej i nierealnej koncepcji zwycięskiej wojny z Iranem.

Niezgoda.

======================================================

Jak wyjść z twarzą z takiej sytuacji opisuje poniższa wschodniofryzyjska opowieść:

Fryzowie wschodni piszą do Chińczyków:
„Niniejszym wypowiadamy wam wojnę. Mamy 5000 żołnierzy i 500 czołgów”.
Niedługo potem Chińczycy odpowiedzieli:
„Drodzy mieszkańcy Fryzji Wschodniej, akceptujemy wojnę. Mamy pięć milionów żołnierzy i 500 000 czołgów”.
Po krótkich konsultacjach Fryzowie Wschodni odpisali:
„Drodzy Chińczycy, niestety musimy odwołać wojnę, ponieważ nie mamy wystarczającej liczby łóżek dla wszystkich więźniów”.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

<

Burdel na pięciu kółkach w Pakistanie

uncutnews-ch./die-usa-beginnen-mit-der-minenraeumung-in-der-meerenge-als-gefaelligkeit-gegenueber-der-uebrigen-welt-waehrend-der-hormus-kanal-weiterhin-ein-zentraler-streitpunkt-in-den-verhandlun

Stany Zjednoczone rozpoczynają rozminowywanie Cieśniny Ormuz jako „przysługę” dla reszty świata, podczas gdy Cieśnina Ormuz pozostaje centralnym punktem spornym w negocjacjach. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, Stany Zjednoczone się wycofują, a dalsze informacje wkrótce.

Autorstwa Tylera Durdena

Streszczenie:

  • CENTCOM potwierdza, że ​​dwa trałowce oczyszczają cieśninę ; Iran twierdzi, że odesłał okręty wojenne.
  • Prezydent Trump ogłasza rozpoczęcie „oczyszczania cieśniny” jako przysługę dla reszty świata .
  • Rozmowy pokojowe w Pakistanie rozpoczynają się pośrednio pod przewodnictwem Vance’a, a po stronie irańskiej – Ghalibaf, Arachchi – mają być kontynuowane jutro.
  • W sobotę odbędą się kolejne izraelskie ataki na Liban. Hezbollah poprze rozmowy w Pakistanie, ale odrzuci „odrębne porozumienie” zawarte bezpośrednio z Izraelem .
  • Trump o rozmowach i możliwych większych przyszłych atakach na Iran: „Nie ma potrzeby planu B”, ponieważ irańskie „wojsko zostało pokonane” .

* * *

Rozmowy trwają, Ormuz pozostaje centralnym punktem spornym.

Irańskie media wyrażają ostrożny optymizm co do postępów rozmów.

Informują o postępach we wdrażaniu zawieszenia broni w Libanie, o negocjacjach technicznych wykraczających poza ogólne oświadczenia, a obecnie o wymianie projektów tekstów mających na celu odnotowanie postępów w formie pisemnej.

Trzeba przyznać, że strona amerykańska była dotychczas znacznie bardziej powściągliwa, a gdy tylko porozumienia zostaną sfinalizowane, kwestie sporne mogą stać się bardziej widoczne.

Jak podała półoficjalna irańska agencja informacyjna Tasnim, po około godzinie do głównych negocjatorów dołączyły zespoły ekspertów .

Jak podaje półoficjalna irańska agencja informacyjna Tasnim, powołując się na swojego reportera na miejscu, rozmowy techniczne w Islamabadzie koncentrowały się na Cieśninie Ormuz , możliwym przedłużeniu zawieszenia broni i stopniowym łagodzeniu sankcji.

„Kwestia Cieśniny Ormuz jest jednym z punktów, co do których istnieją znaczne różnice zdań” – dodał, wyjaśniając, że delegacja amerykańska „utrudniała postęp” podczas pisemnej fazy wymiany zdań, „swoimi zwykłymi wygórowanymi żądaniami”.

Jak twierdzą przedstawiciele władz USA i Pakistanu zaznajomieni ze sprawą , w rozmowach w dużej mierze zignorowano zasadnicze kwestie, które zdaniem administracji Trumpa były przyczyną wojny .

Do kwestii tych należy zaliczyć wsparcie, jakiego Iran udziela zbrojnym sojusznikom, oraz irańskie programy nuklearne i rakietowe, które stanowiły podstawę podanych przez Trumpa powodów ataku na Iran, który miał rozpocząć się 28 lutego.

„Mamy dobrą wolę, ale nie mamy zaufania” – powiedział Ghalibaf reporterom po przybyciu do Islamabadu, jak podaje półoficjalna irańska agencja informacyjna Fars.

„Jeśli strona amerykańska będzie gotowa na rzeczywiste porozumienie w nadchodzących negocjacjach i będzie gotowa uznać prawa narodu irańskiego, to dostrzeże również chęć osiągnięcia porozumienia z naszej strony”.

Agencja Tasnim poinformowała, że ​​w skład 71-osobowej delegacji z Teheranu wchodził również prezes Banku Centralnego Republiki Islamskiej, Abdolnaser Hemmati.

W programie znalazły się również los irańskich zapasów uranu i produkcji rakiet, a także sankcje USA wobec Republiki Islamskiej i ogólna obecność wojskowa na Bliskim Wschodzie. Wiele z tych kwestii to te same, których obie strony nie były w stanie rozwiązać w negocjacjach w lutym, przed wybuchem wojny.

Irański wiceminister spraw zagranicznych Kazem Gharibabadi stwierdził, że Teheran przystąpił do negocjacji z pozycji siły , argumentując, że wojna z Iranem nie przyniosła Stanom Zjednoczonym żadnych decydujących korzyści strategicznych.

Trump – jak wyjaśnimy szczegółowo poniżej – jasno dał do zrozumienia, że ​​uważa, iż Iran „nie ma żadnych atutów”.

Stany Zjednoczone rozpoczynają rozminowywanie Cieśniny Ormuz

Wydawałoby się, że potwierdzając wcześniejsze oświadczenia prezydenta Trumpa o „oczyszczeniu cieśniny”, Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) potwierdziło, że dwa amerykańskie niszczyciele rakietowe rozpoczęły 11 kwietnia operację rozminowywania Cieśniny Ormuz , w związku z rozpoczęciem rozmów pokojowych między Waszyngtonem a reżimem irańskim.

Dziś rozpoczęliśmy budowę nowego przejścia i wkrótce udostępnimy ten bezpieczny szlak morski branży żeglugowej, aby promować wolny handel” – powiedział w sobotę w oświadczeniu dowódca CENTCOM admirał Brad Cooper.

Nie jest jasne, czy miało to związek z misją usuwania min przez CENTCOM.

Trump ogłasza rozpoczęcie „oczyszczania” cieśniny jako „przysługę” dla reszty świata.

Wcześniejsze doniesienia zdają się potwierdzać, gdyż trzech przedstawicieli władz USA poinformowało dziennikarzy „Wall Street Journal”, że w sobotę dwa amerykańskie niszczyciele rakietowe przepłynęły przez Cieśninę Ormuz, co oznaczało pierwsze przejście amerykańskich okrętów wojennych przez ten szlak wodny od początku wojny, która miała miejsce sześć tygodni temu .

Prezydent Trump wykorzystał media społecznościowe, aby wyjaśnić, co się dzieje. Najpierw jednak wyjaśnił kilka kwestii „mediom fake news”…

Fałszywe media straciły wszelką wiarygodność – choć tak naprawdę nigdy jej nie miały. Z powodu swojego ogromnego „syndromu Trumpa” (czasami zwanego TDS!)lubią twierdzić, że Iran „wygrywa”, mimo że wszyscy wiedzą, że przegrywa, i to mocno!

Ich marynarka wojenna nie istnieje, ich siły powietrzne nie istnieją, ich obrona przeciwlotnicza nie istnieje, ich radary nie działają, ich fabryki rakiet i dronów zostały w dużej mierze zniszczone, podobnie jak same rakiety i drony, a co najważniejsze, ich wieloletni „przywódcy” nie żyją już wśród nas, chwała Allahowi!

Jedyne, co im pozostało, to groźba, że ​​statek może „osiąść” na jednej z ich min morskich, chociaż wszystkie 28 stawiaczy min również leży na dnie morza.

Kiedy już wszystko z siebie wyrzucił, potwierdził operację otwarcia cieśniny:

Zaczynamy właśnie oczyszczać Cieśninę Ormuz – jako przysługę dla krajów na całym świecie, w tym Chin, Japonii, Korei Południowej, Francji, Niemiec i wielu innych.

Niesamowite, ale brakuje im odwagi i woli, żeby wykonać tę pracę samemu.

Jednakże bardzo interesującym faktem jest, że puste tankowce z wielu krajów zmierzają w stronę Stanów Zjednoczonych, aby zostać załadowane ropą.

Dziękuję za uwagę! Prezydent Donald J. Trump

Ale jeszcze nie skończył. Kilka minut później opowiedział krótszą, bardziej zwięzłą wersję tej samej historii:

Media podające fałszywe informacje są SZALONE albo po prostu SKORUMPOWANE!

Stany Zjednoczone całkowicie zniszczyły irańską armię, w tym całą marynarkę wojenną i siły powietrzne, a także wszystkie inne siły zbrojne. Irańskie kierownictwo jest NIEŻYWE!

Cieśnina Ormuz wkrótce zostanie ponownie otwarta, a puste statki popłyną do Stanów Zjednoczonych, aby zostać „w pełni załadowane”.

Ale jeśli wierzyć fake newsom, przegrywamy!

Podczas rozmów Iran wyraźnie poinformował pakistańskiego mediatora, że ​​jeśli statek będzie kontynuował podróż, zostanie zaatakowany w ciągu 30 minut, co zagrozi negocjacjom między Iranem a USA.

Nie odnotowano jednak żadnych incydentów podczas przepływu statków przez cieśninę, a całą akcję opisano jako misję mającą na celu ochronę wolności żeglugi .

(Udany) moment podjęcia tej akcji – tuż na początku rozmów w Islamabadzie – jest bez wątpienia pokazem siły w obliczu delikatnych negocjacji.

Kilka amerykańskich okrętów wojennych przepływa przez Cieśninę Ormuz: Axios

W momencie rozpoczęcia pośrednich rozmów w Islamabadzie Barak Ravid z Axios informuje o szokującym i zaskakującym rozwoju wydarzeń, który jednak nie został jeszcze potwierdzony:

Tłumaczenie „X” : Kilka amerykańskich okrętów wojennych przepłynęło w sobotę przez Cieśninę Ormuz, poinformował amerykański urzędnik. Działanie to nie było skoordynowane z Iranem. To pierwszy taki przypadek od początku wojny.

Jeśli to prawda, czy jesteśmy świadkami nagłego, jeszcze większego nacisku Trumpa, zanim jeszcze negocjacje się rozpoczęły? Wygląda na to, że Irańczycy zauważyli przepływ kilku amerykańskich okrętów wojennych. Albo powstrzymali się od ataku w interesie pokoju, albo rzeczywiście zrobili to „potajemnie”, a irańskie możliwości są tak osłabione, że mogli „to przegapić”. A może to próba skomplikowania negocjacji? Sabotaż? W końcu Ravid od dawna jest oskarżany o realizację izraelskich celów w swoich reportażach.

Rozmowy rozpoczną się pośrednio, przy mediacji Pakistanu.

W sobotę po południu (czasu lokalnego) w Islamabadzie rozpoczęły się rozmowy na najwyższym szczeblu między USA a Iranem od rewolucji islamskiej w 1979 roku. Wiceprezydent J.D. Vance spotkał się z Shehbazem Sharifem na krótko przed negocjacjami, a Sharif i inni pakistańscy przywódcy przyjęli również wysokich rangą urzędników irańskich. Delegacji irańskiej przewodniczą przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf i minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi . Rozmowy między obiema stronami rozpoczęły się pośrednio .

Pakistan jasno dał do zrozumienia, że ​​dąży do ułatwienia bezpośrednich negocjacji między USA a Iranem, aby całkowicie zakończyć sześciotygodniową wojnę na Bliskim Wschodzie. Sharif pochwalił zaangażowanie obu stron w konstruktywny dialog i „wyraził nadzieję, że rozmowy te staną się trampoliną do trwałego pokoju w regionie” – poinformowało jego biuro w komunikacie prasowym.

„Oprócz Vance’a, w spotkaniu dwustronnym uczestniczyli również specjalny wysłannik Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa Jared Kushner” – donosi CNN. „Według komunikatu prasowego biura premiera Pakistanu, Sharifowi towarzyszyli wicepremier i minister spraw zagranicznych senator Mohammad Ishaq Dar oraz minister spraw wewnętrznych senator Syed Mohsin Raza Naqvi. Spotkanie nie zostało upublicznione”.

CNN podaje również interesujący szczegół dotyczący liczby przedstawicieli Iranu, którzy udali się na spotkanie: „Irańska delegacja w Islamabadzie składa się z 71 osób, w tym negocjatorów, ekspertów, przedstawicieli mediów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, jak podaje Tasnim”. Według najnowszych informacji:

Teheran postawił podobno dwa główne warunki. Kwestia zamrożenia funduszy została już zaakceptowana przez Waszyngton. Chociaż nie doszło do nalotów na Bejrut, ataki w południowym Libanie trwają i są obecnie przedmiotem negocjacji.

Poniżej: Ghalibaf (przewodniczący parlamentu) – Araghchi (minister spraw zagranicznych) – Ahmadian (sekretarz Rady Obrony) – Hemmati (prezes Banku Centralnego)

Walki w Libanie trwają, lecz kontakty dyplomatyczne są rzadkie.

Walki w Libanie nie ustały jeszcze całkowicie, co budzi obawy, że rozmowy w Pakistanie mogą się załamać po tym, jak Teheran zagroził wycofaniem się na początku tego tygodnia, jeśli Izrael będzie kontynuował ataki. W sobotę libańskie Ministerstwo Zdrowia podniosło liczbę ofiar śmiertelnych niespodziewanych izraelskich ataków w środę do 357, sugerując, że liczba ta może wzrosnąć, ponieważ akcja poszukiwawczo-ratunkowa trwa już kilka dni.

Pojawiła się jednak rzadka iskierka nadziei w kwestii kontaktów dyplomatycznych: według międzynarodowych doniesień ambasadorowie Libanu i Izraela w Stanach Zjednoczonych przeprowadzili rozmowę telefoniczną – był to pierwszy bezpośredni kontakt między tymi dwoma krajami – przed rozmowami o zawieszeniu broni, które miały się odbyć w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie.

Tymczasem Iran potwierdził, że koordynuje działania z Libanem, aby zapewnić przestrzeganie zobowiązań zawieszenia broni na wszystkich frontach, powiedział rzecznik MSZ w państwowej telewizji z Islamabadu, gdzie wysocy rangą urzędnicy amerykańscy i irańscy prowadzą rozmowy w celu zakończenia sześciotygodniowej wojny. Jednocześnie libańscy urzędnicy bliscy Hezbollahu poinformowali agencję Reuters, że grupa popiera dialog w Pakistanie i uważa go za właściwą drogę naprzód, odrzucając jednocześnie odrębną rundę rozmów zaplanowaną na przyszły tydzień w Waszyngtonie .

Tłumaczenie „X” : Powiedziałem @nytimes, że liczebność i skład irańskiej delegacji wskazują, „że nie przybyli, aby blokować postęp”, lecz są tam z pełnym upoważnieniem i powagą, aby osiągnąć porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. Tak liczna delegacja ekspertów zostałaby wysłana tylko wtedy, gdyby negocjacje znajdowały się w końcowej fazie porozumienia, a nie po to, aby ostrożnie przetestować grunt. Teheran i Waszyngton mogły poczynić większe postępy w rozmowach, niż jest to publicznie znane, podczas nieoficjalnych mediacji Pakistanu w ostatnich tygodniach.

Izraelskie naloty trwają sporadycznie: „Libańska agencja informacyjna NNA donosi, że izraelski nalot na miasto Kfar Sir w dystrykcie Nabatieh zabił cztery osoby, w tym ratownika medycznego, i ranił cztery inne” – napisała w sobotę Al Jazeera. „W kolejnym izraelskim ataku na miasto Zefta, również w dystrykcie Nabatieh, zginęły trzy osoby, w tym członek libańskiej obrony cywilnej, a dwie zostały ranne”. Doszło do trzeciego ataku na Toul i Nabatieh, w którym zginęły trzy osoby, a kilka innych zostało rannych.

Trump: „Nie potrzeba żadnego planu awaryjnego”, ponieważ irańska armia została „pokonana”

„Nie potrzeba planu awaryjnego” – powiedział Trump reporterom w piątek, pytany o możliwe dalsze kroki, jeśli rozmowy z Pakistanem zakończą się fiaskiem, jak donosił The Hill , opuszczając Waszyngton i udając się na Florydę. „Wojsko zostało pokonane”.

„Ich wojsko zniknęło. Praktycznie wszystko zamknęliśmy” – dodał Trump. Te słowa sugerują, że postrzega proces pokojowy z Pakistanem jako realną opcję. Jednak, jak donosiliśmy my i inni, Pentagon obecnie zwiększa obecność wojsk w regionie. Wywołało to spekulacje, że poważny atak USA może być nieuchronny, a szczyt w Islamabadzie służy jako przykrywka dla trwających przygotowań wojskowych.

Tłumaczenie „X” : NOWE: Amerykańscy urzędnicy poinformowali WSJ, że samoloty niedawno dotarły na Bliski Wschód, a w najbliższych dniach może tam przybyć od 1500 do 2000 żołnierzy z elitarnej 82. Dywizji Powietrznodesantowej Armii USA, wraz z tysiącami marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej. Grupa uderzeniowa lotniskowca USS George H.W. Bush i 11. Jednostka Ekspedycyjna Piechoty Morskiej wciąż są w drodze do tego regionu i prawdopodobnie dotarcie tam zajmie ponad tydzień.

A jednak rzeczywistość jest taka, że ​​Iran zachowuje kontrolę nad Cieśniną Ormuz, przez którą przepływa jedynie niewielki strumień „sprawdzonych i zatwierdzonych” statków, rzekomo płacących Teheranowi wysokie opłaty tranzytowe – przed czym ostrzegał Trump. Iran domaga się zniesienia sankcji wobec Pakistanu. Gdyby Stany Zjednoczone się do tego zastosowały, Iran znalazłby się w lepszej sytuacji niż na początku wojny, co byłoby równoznaczne ze zwycięstwem odniesionym w konflikcie.

***

Źródło: USA rozpoczynają rozminowywanie cieśniny jako „przysługę” dla RoW, ponieważ Ormuz pozostaje kluczowym punktem spornym w rozmowach

„Fiasko misji Sisco”. Powtórka.

[Żartobliwy tytuł – bo tak to brzmiało z pół wieku temu. md]

Fiasko rozmów z Iranem. Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił Islamabad

12.04.2026 nczas/fiasko-rozmow-z-iranem-wiceprezydent-usa-j-d-vance-opuscil-islamabad/

Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił w niedzielę Islamabad po fiasku rozmów z Iranem na temat pokoju na Bliskim Wschodzie – poinformowała agencja AFP.

Wcześniej na konferencji prasowej Vance mówił, że „wraca do Stanów Zjednoczonych bez osiągnięcia porozumienia” po 21 godzinach rozmów z Iranem, w których pośredniczył Pakistan.

– Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych – powiedział Vance.

– Jasno określiliśmy nasze czerwone linie, w jakich kwestiach jesteśmy gotowi im się przychylić, a w jakich nie, i wyjaśniliśmy to tak jasno, jak to tylko możliwe, a oni postanowili nie zaakceptować naszych warunków – dodał.

– Prostym faktem jest, że musimy zobaczyć stanowcze zobowiązanie, że nie będą dążyć do broni jądrowej i nie będą szukać narzędzi, które umożliwiłyby im szybkie jej uzyskanie. To jest główny cel Stanów Zjednoczonych i to właśnie staraliśmy się osiągnąć poprzez te negocjacje – mówił wiceprezydent USA. Zaznaczył, że dotąd nie widział po stronie Iranu woli całkowitego wyrzeczenia się ambicji nuklearnych.

Irańska prasa potwierdziła, że w Islamabadzie nie osiągnięto porozumienia. Według agencji Tasnim nadmierne żądania strony amerykańskiej utrudniły wypracowanie ram ugody. Z kolei irańska Prees TV podała, że różne kwestie, w tym cieśnina Ormuz i sprawa irańskiego programu nuklearnego, były punktami spornymi w rozmowach USA z Iranem.

Tasnim powołała się na anonimowe źródło, które stwierdziło, że „dopóki USA nie zgodzą się na rozsądne porozumienie, sytuacja w cieśninie Ormuz nie zmieni się”. Źródło agencji podkreśliło, że „Iran nie spieszy się z negocjacjami”.

Irańska telewizja państwowa IRIB w komunikatorze Telegram napisała o „nierozsądnych żądaniach” USA. „Delegacja irańska prowadziła niestrudzone i intensywne negocjacje przez 21 godzin, broniąc interesów narodu irańskiego. Pomimo licznych inicjatyw z jej strony, nierozsądne żądania strony amerykańskiej uniemożliwiły postęp w negocjacjach. W związku z tym rozmowy zostały zakończone” – poinformowała IRIB.

Rozmowy pokojowe USA i Iranu w Islamabadzie rozpoczęły się w sobotę po południu. Władze Pakistanu były mediatorem w negocjacjach, które zaczęły się od osobnych spotkań premiera tego kraju Shehbaza Sharifa z delegacjami Iranu i USA.

Na czele irańskiej delegacji stał przewodniczący parlamentu Mohammad Bager Ghalibaf, a w jej skład wchodzili także m.in. minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Z kolei amerykańską delegację tworzyli wiceprezydent J.D. Vance, specjalny wysłannik Donalda Trumpa, Steve Witkoff i zięć prezydenta USA Jared Kushner.

W sobotę upłynęło sześć tygodni od chwili, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi. Dwa dni później rozpoczęła się izraelska operacja zbrojna w południowym Libanie, która – jak deklaruje rząd premiera Benjamina Netanjahu – ma doprowadzić do rozbicia finansowanego przez Iran terrorystycznego ugrupowania Hezbollah.

Z wtorku na środę Iran i USA zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni, czego efektem było rozpoczęcie rozmów pokojowych.

W najweselszym baraku

Stanisław Michalkiewicz: W najweselszym baraku michalkiewicz

   Nawet za pierwszej komuny Polska była nazywana “najweselszym barakiem w całym obozie” – bo za komuny polska stanowiła część wspólnoty socjalistycznej, ze Związkiem Radzieckim na czele, nie bez powodu nazywanej “naszym obozem”. Przyczyna leżała w pewnej właściwości naszego narodu w postaci safandulstwa, elegancko zwanego indyferentyzmem.

To safandulstwo sprawiało, że w Polsce nawet większość partyjnych w żadne komunizmy nie wierzyła, a wypracowania Karola Marksa znali przede wszystkim księża – naturalnie nie wszyscy, ale ci, którzy z tak zwanymi “marksistami”, to znaczy – partyjnymi mełamedami – polemizowali.

Na przykład Bolesław Drobner dyskutował kiedyś o Marksie z ks. Janem Piwowarczykiem.

Drobner zarzucił swemu partnerowi, że posługuje się wymyślonym cytatem, którego Marks nie napisał. – Bo pan zna tylko lipskie wydanie, a cytat pochodzi z wydania wcześniejszego – wyjaśnił dobrotliwie ks. Piwowarczyk. Generalnie jednak większość Marksem się nie przejmowała, uważając – podobnie jak w czasach saskich – że ważniejsze jest, by wypić i zakąsić.

   To zresztą może się dla nas wszystkich źle skończyć, zwłaszcza po Liście Pasterskim Episkopatu Polski, zainspirowanym podobno przez Jego Eminencję Grzegorza kardynała Rysia. Poza licznymi herezjami i głupstwami, w jakie ten list obfituje, było tam wezwanie, by 13 kwietnia wszyscy parafianie udali się do najbliższej synagogi. Ciekawe, kto na to wezwanie odpowie, czy to zostało uzgodnione z rabinami, którzy będą sprzedawali głupim gojom bilety wstępu, no i czy synagogi wypełnią się tego dnia tłumami?

Ale jest w tym racjonalne jądro. Oto vaginet obywatela Tuska Donalda, niewątpliwie i jak zwykle inspirowany z zagranicy, pod koniec ubiegłego roku przyjął uchwałę o zwalczaniu antysemityzmu i wspieraniu życia żydowskiego w naszym i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwym kraju. Jak można się domyślić, vaginet będzie podejmował rozmaite przedsięwzięcia i działania, ale na odcinku – nazwijmy to – doczesnym.

Na przykład za każdą wypowiedź uznaną za “antysemicką”, czy to przez Judenrat “Gazety Wyborczej”, czy  „Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych”, czy formację “Nigdy Więcej” pana Rafała Pankowskiego, co to na tropieniu antysemitników zbudował swoją życiową karierę, obywatel Żurek Waldemar, czy w jego imieniu obywatel Korneluk Dariusz, co to myśli, iż jest prokuratorem krajowym, będą antysemitnika za pośrednictwem nienawistnych sądów pakowali do więzienia.

Chyba nikt nie ma bowiem wątpliwości, że zdecydowana większość nienawistnych sędziów w podskokach podejmie się tego zadania, podobnie jak to było w latach stalinowskich? Ale odcinek, nazwijmy go – doczesny – jest tylko częścią rzeczywistości, więc żeby system został domknięty całościowo, potrzebna była interwencja na odcinku eschatologicznym. Tę lukę wypełnił właśnie wspomniany “List Pasterski”, wobec czego nie ma potrzeby roztrząsania go pod kątem teologicznym, czy w ogóle – racjonalnym – bo nie o to tutaj chodzi.

Chodzi bowiem o to, by niezależnie od oddziaływania na odcinku świeckim, oddziaływać na psychikę obywateli również na odcinku eschatologicznym.  Osiągnięciu takiego  efektu służą opowieści, jak to Żydowie nadal są oczkiem w głowie Stwórcy Wszechświata, jak to mają własną, szybką ścieżkę zbawienia, a w Królestwie Niebieskim – co logicznie wynika ze wspomnianej “szybkiej ścieżki – mają luksusowo urządzone getto, do którego głupie goje nie będą miały wstępu i tak dalej.

W związku z czym antisemitismus jest straszliwą myślozbrodnią, rodzajem grzechu śmiertelnego, który nie będzie odpuszczony ani na tym świecie. O to zadba vaginet obywatela Tuska Donalda – a na tamtym – zadbają o to delegaci Stwórcy Wszechświata na Polskę.

No dobrze – ale po co właściwie system musi być tak szczelnie domknięty? A po to, by – kiedy już Żydowie, na podstawie amerykańskiej  ustawy nr 447 przystąpią do realizowania tak zwanych “roszczeń”, odnoszących się do “własności bezdziedzicznej”-  nie podniósł się żaden głos protestu ze strony głupich tubylczych gojów. Czyż nie dlatego Jego Eminencję Grzegorza kardynała Rysia, co to uwija się wedle wytresowania mniej wartościowego narodu tubylczego w poczuciu właściwej hierarchii, wsparł rabin  Abraham Skórka? Żeby tylko ta skórka opłaciła się Eminencji za wyprawkę.

   No dobrze – ale co w tym wszystkim ma być wesołego? Ano – zgodnie z przewidywaniami poety, którego z pewnością musiały wspierać proroctwa – a który pisze, że “Gdy już znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek i radość w sercu twym zagości, żeś do Królestwa wszedł Wolności.” Jak bowiem skądinąd wiadomo, wolność występuje w dwu odmianach, w postaci tzw. wolności zwyczajnej i Wolności Prawdziwej.

Jak zauważył Sławomir Mrożek, Wolność Prawdziwa  jest tam, gdzie nie ma wolności zwyczajnej. Wszystko zatem – jak powiadają gitowcy – “gra i koliduje”, bo jeśli będziemy w rezultacie tych wszystkich przedsięwzięć skazani na zażywanie Prawdziwej Wolności – to czegóż chcieć więcej?

   A jakby tego było mało, to właśnie – jak to w najweselszym baraku w naszym obozie – znakomite przedstawienie przygotowali kandydaci na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wobec sprowadzonego na miejsce notariusza oraz wobec obywatela Czarzastego Włodzimierza i jego zastępców, złożyli “ślubowanie”, które mieli złożyć “wobec prezydenta” ale pan prezydent Nawrocki nie wystosował dla nich zaproszenia. Ciekawe, że w przedstawieniu wzięła udział też dwójka kandydatów na sędziów TK, od których pan prezydent ślubowanie odebrał.

Najwyraźniej musieli uznać, że pierwsze ślubowanie im się nie przyjęło, podobnie, jak  literatowi Andrzejowi Szczypiorskiemu nie przyjął się pierwszy chrzest, jakiemu poddał się w 1982 czy 1983 roku na fali ówczesnej dewocji – i trzeba było ceremonię powtarzać. Dla utytułowanych krętaczy taka sytuacja to prawdziwy dar Niebios.  Stwarza ona bowiem wyjątkową okazję  dla ambicjonerów, którzy pragnęliby ozdobić łysiny wawrzynami naukowymi. Oczyma duszy już widzę, jak  – niczym grzyby po deszczu – mnożą się na uniwersystetach rozprawy doktorskie i habilitacyjne.

W jednych autorzy będą rozkładali na czynniki pierwsze słowo “wobec” – dowodząc ponad wszelką wątpliwość, że “wobec” nie oznacza “ w obecności”, tylko  coś zupełnie innego – a z kolei inni, będą dowodzili czegoś wręcz odwrotnego – ale zarówno jedni, jak i drudzy porobią naukowe kariery, zasypując biblioteki nowymi stosami makulatury.  Czyż to nie jest radosna wiadomość, że nastąpi u nas taki gwałtowny wysyp karier naukowych?

   Co innego – na Węgrzech. Tam w najbliższych dniach szykowane są wybory, które na podstawie rozkazu Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, ma wygrać przeciwnik Wiktora Orbana, Peter Magyar. W związku z tym Wiktor Orban oskarżony został o straszliwe myślozbrodnie, wśród których na plan pierwszy wybijają się przyjazne stosunki z Putinem.

Tymczasem wiadomo, że rozkaz jest inny; przyjazne stosunki, a nawet stosunki podległe, to można, a nawet trzeba uprawiać z Wołodymirem Zełeńskim, podczas gdy Putina mamy “nienawidzić”. Skądinąd co prawda wiadomo, że nienawiść powinna być znienawidzona, ale – jak wspomniałem – z powodu naszego safandulstwa nic u nas nie dzieje się naprawdę – chyba, że zaplanują to Żydowie.