Odwalcie się od Włodka

Odwalcie się od Włodka

Jerzy Karwelis https://dziennikzarazy.pl/29-11-odwalcie-sie-o-wlodka

cza z orłem

29 listopada, wpis nr 1383

Zmienili się marszałkowie w polskim Sejmie. I choć to było wiadomo od dawna i wiadomo było także kto to będzie, to zerwał się ponadnormatywny rwetes. Że jak to, że komunista, że umoczon on w aferze Rywina, że uważał ci on radzieckich żołnierzy za wyzwolicieli, wreszcie, taki co to zdradził sekret Okrągłego Stołu, co tam nikt z nikim nie wygrał, tylko się dogadał. No – ucieleśnienie zła wszelkiego i to, wydawałoby się, dla wszystkich stron sceny politycznej. Dla PiS-u komuch, to wiadomo, ale dla uśmiechniętych podważacz niepokalaności okrągłego mebla, który coś tam bredził o dogadywaniu się z komunistami.

A ten mit ma być nieskazitelny – ot, komuna padła nad kolana przed autorami listów protestacyjnych, po czym oddała im wszystko w nadziej na wybaczenie. I ci… wybaczyli. Rzecz jasna w imieniu narodu, którego co prawda o nic nie pytano, ale przecież (do dziś) elity wiedzą lepiej.

Rzucono się więc na Czarzastego właściwie czemu? Taktycznie rzecz biorąc chodziło o osłabienie uśmiechniętej koalicji, zwrócenia grota oburzenia w kierunku tuskowym, jakichż to on tam sobie kumpli nie nawymyślał. Ale hola-hola panowie i panie. Przecież Czarzasty nie spadł z kosmosu – ktoś go do tego Sejmu wybrał i to w dodatku w takiej konstelacji, że był jedną z przystawek do obdarowania w celu utrzymania większości. Pragnę przypomnieć, że od samego zadzierzgnięcia się III Najjaśniejszej Czarzaści byli wybierani, takie były resentymenty za komuną. Przypomnę także że dosłownie parę lat po odzyskaniu przy Okrągłym Stole tej słynnej niepodległości postkomuniści wrócili do pełni władzy.

O co więc taki szum że komuna wraca, jak ona wcale nie wyszła? Kwaśniewski, Oleksy, Miller, Cimoszewicz piastowali przecież najwyższe stanowiska i jakoś nikt się nie dziwił, nie pomstował. Kordon sanitarny wokół postkomunistów był wciąż kruszony przez obóz postsolidarnościowy. Nawet jak za czasów rządów „naszych” trzeba było sięgnąć po parę głosów, to się dealowało z komuchami (choćby na przykładzie porozumienia z 2011 roku). A tu teraz takie oburzenie. Skąd ono?

Głównie chce tu ubić interes PiS pokazując, że Donaldy schodzą na lewo, dają dojść do władzy komuchom, wcześniej nie do pomyślenia. Donald nie brał wcześniej komuchów do rządzenia, bo mu byli rachunkowo do niczego nie potrzebni. Teraz są, a więc musiał ich jakoś nagrodzić. I wedle rachunkowej demokracji tak to się dzieje. Jak państwo jest pozbawione nie tylko ideologicznych ale i organizacyjnych przymiotów, to pozostają już tylko stanowiska, jako prawdziwy wynik rządzenia, jako podziału łupów.

Demokracja zawróciła i służy już tylko uwalnianiu rękoma suwerena dostępu do dóbr publicznych którejś z politycznych sitw.

PiS udaje, że się urodził wczoraj i nie wie o co chodzi. Dyma więc tę bańkę oburzenia, ale – powtarzam – od dwóch lat było wiadome, ogłoszone w umowie koalicyjnej, że w połowie kadencji tego Sejmu zmieni się partyjne pochodzenie marszałka, a równie dobrze było wiadomo, że będzie to ówczesny wicek – Czarzasty. A tu drą się szaty królów, od dawna nagich. W dodatku obecnie mianuje się z prawej strony na świętego marszałka już byłego – Hołownię. Jakiż to on nie był dobry, ale trzeba dodać, że wszystko to wynika z bazy porównawczej. Jaki on tam cudowny, stylowy itd. – ot, po prostu jak na garbatego to nawet przystojny.

Mnie on żenował tymi swoimi popędami do bon mocików, jakby nie wyszedł z roli zakulisowego konferansjera, który musi zgrabnie skomentować każdy występ i to w sposób, w którym to on wychodzi na gwiazdę. No, że przyjął przysięgę od Nawrockiego, to mu się chwali, ale widocznie chłopak nie chciał za kraty, jakby się suweren rozmyślił na za dwa lata. Cała ta Polska 2050 bez szemrania wybrała dziś Czarzastego, co nie dowodzi ich lojalności wobec zapisów umowy – przeciwnie, to dowód na podległość Tuskowi i rozpad tej organizacji, którą – jak większość sezonowych formacji – trzyma w kupie i przy życiu stan umoczenia w dzieleniu (z prowizją rzecz jasna) grosza publicznego.

Teraz zobaczymy te „inną” stylówę i będzie pewnie gorsza. Ale co to za fucha – druga postać w państwie – ten marszałek? Co on tam może – wszystko klepie, i animuje i tak rząd, on zaś może tylko hamować inicjatywy opozycji i popychać swoje, koalicyjne w dodatku, bo przecież nie własne. Dobrze jest przypomnieć, że spadamy tu z wysokiego konia. Nie tak dawno Hołownia się chwalił, że dostanie „złoty przycisk” od Youtube’a, bo takie mu swymi występami robił zasięgi. Telewizyjny kanał Sejm TV nawet otwarto – dziś pies ze złamana kończyną tam nie zagląda. A przecież apogeum było wtedy jak ludzie do kin na transmisje chodzili, takie było wzmożenie, klaskano tam jak na meczach. A teraz, no cóż – przyszła codzienność i kto tam będzie chciał słuchać godzinnych tyrad o zmianie art. 3 ust. 4 o godzinach nadliczbowych w świetle przepisów ustawy o licznikach na gaz art. 16 i zmianie go na art. 16a. Skończyło się harcowanie i przyszedł komuch.

Trucizny w nim tyle ile siarki w zapałce. Nie ma co szat rozdzielać, że świat się skończył. Nie – on tylko wylazł na wierzch, bośmy już wszystko zapomnieli. Upojeni ułudą, że stare już odeszło, bo wymarło, dziś mamy szansę sobie przypomnieć że i te korzenie są zatrute, i że wiadomo dlaczego owoce są przegniłe. Tak to wychodzą wypryski starego, nie ma co się gniewać na widoczne pryszcze. One są tylko znakiem tego co jest głębiej – ciągłej infekcji wszczepionej nam u zarania III RP. Nawracającej mutacji po ustrojowym eksperymencie, w którym nowa Polska urodziła się in vitro, poza organizmem suwerena i została mu tylko (ze wszelkimi genetycznymi konsekwencjami tego dziejowego eksperymentu) wszczepiona do narodowego łona. By to karmić, ze wszystkim chorobami przenoszonymi na i tak obciążony komunizmem organizm.

Nie gniewajcie się więc na Czarzastych. Nie mylcie przypadków ze znakami. Właśnie – znakami czego? Tego, że komunista to komunista, zaś tygrys to tygrys i nie ma się za bardzo co gniewać? Zdziwieni? Naszą rolą było (bo już chyba nie jest) eliminowanie takich na drodze wyborczej z życia politycznego. I jak widzę teraz postkomunistów, którzy nam się z pozycji drugich osób w państwie śmieją w twarz, to wiedzmy, że na to zasługujemy. Bo przy Okrągłym Stole zrobiliśmy z nimi deal (wiem, że nie my, ale postsolidarnościowe elity, którym naiwny tłum zawierzył), zaś zapisaliśmy to sobie w ordynacji wyborczej, ba w Konstytucji – że będziemy się wybierać proporcjonalnie.

A wtedy, kiedy można było zmieść komunistów zaraz na początku, to się nasze solidaruchy przestraszyły, że w ordynacji większościowej i ich kanapowe partyjki przegrają – i zgodziły na ordynację proporcjonalną.

W większościowej po komuchach do dziś śladu by nie było, a tak teraz, a właściwie do dziś, wychodzą takie indywidua spod okrągłego stołu, jak wyrzut sumienia, których chce się dzisiaj zakrzyczeć fałszywym lamentem, że „komuna wróciła”! Jakżeż wróciła, jak ona tam cały czas siedzi i siedziała, wylazła jedynie i usiadła w głowie stołu jako druga osoba w państwie, co o nim – państwie, nie Czarzastym – świadczy jak najgorzej.              

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

To nie pomoc. UE doi Afrykę.

To nie pomoc. UE doi Afrykę.

Luboš Blaha 27.11.2025 https://wolnemedia.net/to-nie-pomoc-ue-doi-afryke

Unia opowiada o wartościach, humanitaryzmie i miliardowych funduszach. Luboš Blaha zdziera tę maskę jednym zdaniem: to nie misja pomocy, tylko neokolonialny biznes oparty na korupcji, kupowaniu lokalnych elit i utrzymywaniu kontynentu w politycznej śpiączce. „Lis nie będzie pilnował kurnika” — mówi polityk, nazywając unijne przepływy finansowe krwiobiegiem grabieży, z którego korzysta Zachód, a płaci Afryka. Dla portalu WolneMedia.net rozmawiał Piotr Jastrzębski.

– UE chwali się miliardową pomocą dla Afryki. To faktycznie pomoc — czy coś zupełnie innego?

– To nie jest pomoc, tylko biznes podszyty neokolonializmem. Pieniądze nie trafiają do ludzi, tylko do skorumpowanych elit, które Zachód kupuje jak swoich zarządców. A część środków wraca później do Europy, domykając globalny łańcuch korupcji. To krwiobieg wyzysku, a nie gest serca.

– Ale UE zapewnia, że środki są kontrolowane. Audyty, przejrzystość… To działa?

– To fikcja. Audyt unijnych funduszy przez zachodnie instytucje to jak proszenie lisa, żeby pilnował kurnika. Ten system nie jest projektowany po to, żeby był uczciwy — tylko po to, żeby był skuteczny dla Zachodu. Kontrola jest jedynie fasadą.

– Bruksela inwestuje w „społeczeństwo obywatelskie”, promuje demokrację, prawa człowieka. To pomoc czy ingerencja?

– To narzędzie wpływu. Pod hasłami praw człowieka Zachód ingeruje w suwerenne państwa i utrzymuje przy władzy struktury, które realizują jego interesy. „Eksport demokracji” to oszustwo. Demokracji nie da się spakować i wysłać kurierem — albo wyrasta oddolnie, albo jej nie ma. Najlepsza pomoc Zachodu? Zostawić te kraje w spokoju i przestać je okradać.

– Unijne pieniądze są uzależnione od warunków politycznych. To uczciwe?

– To klasyczna dźwignia kontroli. Zachód chce mieć kolonię w stanie politycznej śpiączki: biedną, uzależnioną i sterowalną. To model neokolonialny w czystej postaci. Nic dziwnego, że Afryka coraz częściej wybiera BRICS, Chiny czy Rosję — tam są konkretne projekty, a nie moralizatorskie kazania.

– Czy polityka UE w Afryce nie sprowadza się dziś do jednego celu — zatrzymać migrantów przed Europą?

– Oczywiście. Unia płaci autorytarnym rządom, żeby robiły za strażników granicznych. Problem w tym, że to nie działa i działać nie będzie. Zachód sam stworzył problem migracji, utrzymując Afrykę w biedzie i chaosie. A teraz próbuje zasypać tę studnię pieniędzmi. Absurd. Nie można rozpalać konfliktów daleko od siebie i udawać, że ogień nie wróci do domu. Karma jest za darmo.

– A kraje Europy Środkowo-Wschodniej? Mają być solidarne z Zachodem w kwestii migracji?

– Dlaczego? My nikogo nie kolonizowaliśmy. To Zachód ma długi wobec świata. Kraje takie jak Słowacja są wasalami, a nie kolonizatorami. Nie mamy żadnego powodu, by płacić za cudze grzechy.

Z Lubošem Blahą rozmawiał Piotr Jastrzębski

Co naloty na Jermaka mają wspólnego z pokojowym planem Trumpa?

Thomas Röper https://anti-spiegel.ru/2025/was-die-durchsuchungen-bei-jermak-mit-trumps-friedensplan-zu-tun-haben/

Bitwa za kulisami?

Co naloty na dom Jermaka mają wspólnego z pokojowym planem Trumpa?

Dziś rano ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne przeprowadziło naloty na domy i biura Andrija Jermaka, szefa administracji prezydenckiej Zełenskiego. Naloty są prawdopodobnie bezpośrednio związane z pokojowym planem Trumpa i mają na celu zwiększenie presji na Zełenskiego.

Anti-Spiegel 28 listopad 2025

Często poruszałem kwestię, że skandal korupcyjny na Ukrainie jest prawdopodobnie bezpośrednio powiązany z nowym planem pokojowym Trumpa. Powodem tego jest fakt, że Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU), które prawie trzy tygodnie temu zaczęło publikować nagrania audio, w których osoby bliskie Zełenskiemu omawiają, jak oszukają ukraińską firmę energetyczną Energoatom na co najmniej sto milionów dolarów za pomocą sfałszowanych faktur za prace budowlane, zostało założone przez rząd USA w 2016 roku i jest kontrolowane przez rząd USA. Oznacza to, że publikacje te zostały dokonane co najmniej za przyzwoleniem rządu USA, a prawdopodobnie nawet na jego polecenie.

Przez pięć dni NABU publikowało drobne informacje, pogrążając polityczny Kijów w chaosie i wywierając ogromną presję na Zełenskiego, po czym wstrzymało się z ich publikacją. Zaledwie kilka dni później ujawniono nowy plan pokojowy Trumpa, którego treść Zełenski uznał za głęboko nie do przyjęcia.

Nie trzeba być jasnowidzem, żeby dostrzec związek: rząd USA ewidentnie chciał wywrzeć presję, publikując zarzuty korupcyjne w bliskim otoczeniu Zełenskiego, mając nadzieję, że skłoni go do zaakceptowania planu pokojowego. Stało się tak, ponieważ wisiała w powietrzu niewypowiedziana groźba, że ​​NABU ujawni kolejne nagrania audio i inne dowody dotyczące jeszcze bliższych współpracowników Zełenskiego, a w szczególności jego szefa sztabu, Andrieja Jermaka, i potwierdzające jego udział w korupcji. NABU prawdopodobnie posiada nagrania potwierdzające udział Zełenskiego.

Wiedziano już, że Jermak odgrywa rolę w nagraniach. Skorumpowani urzędnicy zwracali się do siebie, używając pseudonimów w nagraniach, a także wspomniano o roli pewnego „Ali Baby”, co odnosi się do Jermaka, którego pełne imię brzmi Andriej Borisowicz Jermak. „Ali Baba” pochodzi od inicjałów jego imion, A. B.

Jermak od dawna uważany jest za siłę stojącą za tronem w strukturze władzy Zełenskiego na Ukrainie, ponieważ sprawuje kontrolę nad służbami wywiadowczymi, agencjami rządowymi, przedsiębiorstwami państwowymi i parlamentem. Jermak kontroluje Ukrainę tak wszechstronnie, że niektórzy w Kijowie uważają jego, a nie Zełenskiego, za prawdziwego władcę.

W parlamencie, gdzie Jermak narobił sobie wielu wrogów i ma niewielu przyjaciół, od dawna pojawiają się wezwania do dymisji Zełenskiego. Oczywiście żądania te stały się jeszcze głośniejsze po ujawnieniu korupcji, ale Zełenski jak dotąd odmawia podporządkowania się i kurczowo trzyma się Jermaka. Jest to zrozumiałe z perspektywy Zełenskiego, ponieważ bez Jermaka Zełenski prawdopodobnie straciłby kontrolę nad krajem.

Jermak jest również zagorzałym przeciwnikiem planu Trumpa i przewodniczył delegacji ukraińskiej podczas ostatnich negocjacji z delegacją USA, w tym z sekretarzem stanu USA Rubio, w Genewie. Nic więc dziwnego, że kontrolowana przez rząd USA agencja NABU przeszukała w piątek rano zarówno mieszkanie, jak i biuro Jermaka.

Fakt, że NABU przeprowadziło już pierwsze przeszukanie w administracji prezydenckiej Zełenskiego, można z pewnością interpretować jako ostrzeżenie skierowane osobiście do Zełenskiego.

==========================

md:

A czemu nie wezmą się za głównego Srula – rabusia?? On jest tam celowo wsadzony, jako reprezentant tak sił Izraela, jak i finansów z USA?

Chyba najbliższe dni dadzą rozwiązanie tej ciekawej łamigłówki

Naiwne to – ale winne

Naiwne to – ale winne

Stanisław Michalkiewicz  29 listopada 2025 michalkiewicz

Ino te ciarachy tworde; trza by stoć i walić w morde” – wtrąca się do rozmowy Pana Młodego z Księdzem w „Weselu” Wyspiańskiego Panna Młoda. Ksiądz zaskoczony – więc Pan Młody delikatnie wyjaśnia żonie:” Ależ duszko, tu się mówi o „kościelnej dostojności!” – więc Panna Młoda, trochę speszona, powiada: „Jo myślała, ze co inne” – co uspokojony Ksiądz kwituje: „Naiwne to i niewinne”.

W ramach zagospodarowywania kolejowej dywersji na Kolei Nadwiślańskiej na dystansie Życzyn -Dęblin w rejonie przystanku kolejowego Mika, obywatel Tusk Donald przybił piątkę, niczym Marcin Luter swoje tezy na drzwiach katedry w Wirtemberdze. Chodzi oczywiście o pięć zasad, których powinien przestrzegać każdy obywatel, pragnący zostać „odpowiedzialnym państwowcem” – oczywiście według wyobrażeń folksdojczów na ten temat.

Oto i one. Pierwsza zasada – nie atakuj polskich służb i polskiego wojska. Nietrudno się domyślić, o co tu obywatelu Tusku Donaldu chodzi. Rzecz w tym, że po trochę – co tu ukrywać – partackiej dywersji kolejowej, pojawiły się podejrzenia, że żadnej „dywersji” nie było, tylko obywatel Tusk Donald, nie wiedząc, jak zatuszować bankructwo NFZ, z którym nawet jego teściowa nie potrafi się uporać, nakazał „służbom”, to znaczy – zdolnej do wszystkiego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnemu Biuru Śledczemu Policji zorganizowanie „dywersji” – ale tak, żeby ani nie było żadnych ofiar, ani większych szkód materialnych. Sprawstwo zostało przypisane dwóm „obywatelom Ukrainy”, którzy w zagadkowy sposób mieli przedostać się na terytorium naszego bantustanu, a po taktownym wykonaniu „dywersji” – ewakuować się na Białoruś przez przejście graniczne w Terespolu.

Podejrzewam, że żadnych ”obywateli Ukrainy” nigdy nie było, w czym utwierdza mnie tempo, w jakim ABW ustaliła ich personalia, chociaż – jak się okazało – nie dysponowała „wizerunkami”. Podejrzewam, że wszystko wykonały „służby tubylcze” o czym świadczy zarówno partanina, jak i brak ofiar oraz szkód. Podobnie było z operacją „Menora”, jaką ABW prowadziła w roku bodajże 2012 przeciwko prof. Jerzemu Robertowi Nowakowi, Waldemarowi Łysiakowi i mnie. Planowaliśmy coś tak okropnego na rocznicę powstania w Getcie, że nawet między sobą utrzymywaliśmy to w tajemnicy i tylko energiczna akcja ABW zapobiegła nieszczęściu.

Przypuszczam, że prawdziwe w tym wszystkim były tylko pieniądze, jakimi abewiaki się podzieliły w nagrodę za udaną operację – podobnie jak stare kiejkuty, co to dostały od Amerykanów 15 mln dolarów w gotówce za stanie na świecy w Starych Kiejkutach, żeby nikt nie przeszkadzał amerykańskim fachowcom w oprawianiu delikwentów dowożonych tam z bazy w Guantanamo. Więc – jak to mawiano w SS – „czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty” – a cóż dopiero – w służbach pracujących dla „demokracji”?

Druga zasada wzywa, by nie powtarzać rosyjskiej propagandy. Jeśli już taki kandydat na „odpowiedzialnego państwowca” ma coś powtarzać, to albo powtarzać to, co podaje mu do wierzenia Judenrat obywatela Michnika Adama, albo – co podaje mu do wierzenia Wydział Propagandy Sztabu Generalnego Ukrainy. Żadnych własnych przemyśleń, żadnych własnych konkluzji – bo jeśli takie własne konkluzje nie będą się pokrywały ani z zaleceniami i Judenratu, ani SBU, to nieomylny to znak, iż będą uznane za powtarzanie ruskiej propagandy, a wtedy kwasiżurkowie z niezależnej prokuratury już się takimi zajmą, zaciągną ich przed niezawisłe sądy, które w podskokach sypną im „piękne wyroki”.

Trzecia zasada odnosi się do pana prezydenta Karola Nawrockiego, nakazując mu surowo „skończyć z wetami” i „sabotażem legislacyjnym”. Z wetami – wiadomo – ale co to jest ten „sabotaż legislacyjny”? Najwyraźniej chodzi o to, by pan prezydent powstrzymał się od realizacji uprawnienia do inicjatywy ustawodawczej, pozostawiając monopol w tej kwestii choćby Wielce Czcigodnej Kotuli Katarzynie, albo jakiejś innej bystrej vaginessie z vaginetu obywatela Tuska Donalda. W przeciwnym razie pan prezydent ani chybi zostanie oskarżony o sypanie piasku w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów, którym obywatel Tusk Donald ma nas dowieźć jeśli nawet nie na rampę w Oświęcimiu, w ramiona dr Gizele-Mengele, to w każdym razie – do Generalnej Guberni. Ciekawe, czy obywatel Tusk Donald sam to wykombinował, czy też tak doradziła mu teściowa?

Kolejna zasada nakazuje „odpowiedzialnemu państwowcu” by był „za Zachodem” a nie za „Wschodem” i nie bluźnił Unii Europejskiej. Jestem przekonany, że tę zasadę przetelegrafowała obywatelu Tusku Donaldu sama Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, którą najwyraźniej muszą irytować do żywego uszczypliwości Wielce Czcigodnej Anny Bryłki, czy Ewy Zajączkowskiej-Hernik, więc nakazała obywatelu Tusku Donadu, by nałożył im surdynę.

No i wreszcie zasada piąta: jestem po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją”. Ta zasada budzi zaniepokojenie, bo co to właściwie znaczy, że „odpowiedzialny państwowiec” musi być „po stronie Ukrainy” w wojnie z Rosją? Czy basowanie Ukrainie ma posuwać się tak daleko, by kłaść lachę na polski interes państwowy? Obywatel Tusk Donald właśnie to zrobił, deklarując niedawno, że wojna na Ukrainie, to „nasza wojna”. Dobrze byłoby wyjaśnić, kogo konkretnie obywatel Tusk Donald ma na myśli, używając zaimka „nasza”, Czy tylko agentów BND ewentualnie agentów SBU, czy kogoś jeszcze innego – bo chyba nie wszystkich obywateli Polski, którzy w sprawie wojny na Ukrainie, jaką USA i NATO prowadzą do ostatniego Ukraińca, mają zdania podzielone? Te wątpliwości nabierają wagi zwłaszcza teraz, gdy ogłoszony został 28 punktowy amerykański plan zakończenia wojny na Ukrainie, przewidujący coś w rodzaju zamrożenia konfliktu na obecnej linii frontu i rezygnacji Ukrainy z członkostwa w NATO. Prezydent Zełeński pyskuje przeciwko tym ustaleniom, ale po ostatniej aferze korupcyjnej jego autorytet sięgnął dna – oczywiście nie u nas, gdzie Książę-Małżonek zadeklarował przekazanie Ukrainie przez Polskę 100 mln dolarów – dokładnie tyle, ile ogłoszono, że parchy-oligarchy tam ukradły.

Gdyby obywatel Tusk Donald był humorystą, to te pięć zasad mogłoby wzbudzić wśród publiczności jakiegoś kabaretu sporo wesołości. Ale obywatel Tusk Donald humorystą niestety nie jest. Analiza tych jego pięciu zasada pokazuje, że jeśli myśli, iż ktokolwiek się do tych głupstw zastosuje, to jest naiwniakiem jeszcze większym, niż Panna Młoda z „Wesela”. Puszek niewinności natomiast stracił oddając się na służbę Naszym Złotym Paniom z Berlina – tej poprzedniej i tej obecnej.

Stanisław Michalkiewicz

Douglas Macgregor ostrzega [?] przed wojskowym zamachem na Ukrainie

Douglas Macgregor ostrzega przed

wojskowym zamachem na Ukrainie

zygmuntbialas/douglas-macgregor-ostrzega-przed-wojskowym-zamachem-na-ukrainie

Według byłego doradcy Pentagonu Douglasa Macgregora, na Ukrainie przygotowywany jest wojskowy zamach stanu mający na celu obalenie Wołodymyra Zełenskiego. Otwarcie mówi się o natarciu wojsk ukraińskich na Kijów. Jednocześnie Waszyngton przygotowuje ponoć ucieczkę Zełenskiego do Izraela.

A zaczęło się tak: 2022 rok – Wiele firm na całym świecie oferuje świece modlitewne z wizerunkiem Zełenskiego stylizowanego na Jezusa Chrystusa. Niektóre z nich miały być przeznaczone ‚na szczytny cel’, a zyski miały ‚trafić na Ukrainę’.

Wysiłki USA zmierzające do znalezienia politycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie mogą wkrótce okazać się nietrafione. Płk Macgregor uważa, że Ukraina stoi na krawędzi wojskowego zamachu stanu. Według niego ukraińskie siły zbrojne mogą wkrótce ‚obrać kurs na Kijów’, aby obalić Zełenskiego. Macgregor uważa również, że Waszyngton może przygotowywać ucieczkę byłego prezydenta.

Udzielił tych ostrzeżeń w kilku wywiadach, w tym z profesorem  Glennem Diesenem na swoim kanale YouTube oraz z Danielem Davisem na kanale Deep Dive. Macgregor mówi o otwartych rozmowach na Ukrainie na temat ewentualnego marszu sił zbrojnych na stolicę. W wywiadzie z Glennem Diesenem wyjaśnił:

„Teraz toczy się otwarta dyskusja o natarciu wojsk ukraińskich na Kijów w celu pozbycia się Zełenskiego i jego skorumpowanego rządu. Dlatego nie jestem pewien, czy którykolwiek z tych fantastycznych pomysłów na porozumienie pokojowe – jakiekolwiek porozumienie, które Waszyngton opracowuje, a następnie uzgadnia z Europejczykami – jest nadal realny, a nawet aktualny. Wydarzenia rozwijają się szybciej, niż Zachód jest w stanie nadążyć”.

‚Wszystko się wali’ – pułkownik o sytuacji reżimu w Kijowie

Ekspert dostrzega gwałtowne osłabienie ukraińskiego systemu przywództwa. W rezultacie opinia publiczna zaczyna lepiej rozumieć prawdziwą naturę relacji między Zachodem a Rosją:

„Wszystko się wali. Cała sieć oszustw, głęboko zakorzeniona na Zachodzie, rozpada się. Wszyscy politycy, którzy byli hojnie opłacani za podtrzymywanie mitu, że Ukraina walczy z agresywną i niebezpieczną Rosją, znikają. Ponieważ Rosja nie jest zainteresowana wojną z nami – państwami zachodnimi – i nigdy nie była”.

USA mogą przygotowywać odejście Zełenskiego

W rozmowie z Danielem Davisem Macgregor poszedł jeszcze dalej. Uważa, że możliwe jest, że Waszyngton przygotowuje plan wywiezienia Zełenskiego i jego otoczenia z kraju: „Myślę, że trwają przygotowania do wysłania Zełenskiego i jego otoczenia do Izraela”. Według eksperta były prezydent mógłby tam skorzystać z immunitetu.

Zełenski jest obecnie ‚jedną nogą na Ukrainie, a drugą już na pokładzie samolotu’ – powiedział Macgregor. Wcześniej amerykański ekonomista Jeffrey Sachs oskarżył Waszyngton o zorganizowanie zamachu stanu na Ukrainie już w 2014 roku. Przypomniał, że w lutym 2014 roku wspierany przez USA zamach stanu doprowadził do odsunięcia od władzy prezydenta Wiktora Janukowycza.

Śledztwa w sprawie korupcji przeciwko otoczeniu Zełenskiego

Jednocześnie Ukraina rozszerza śledztwa korupcyjne przeciwko osobom bliskim Zełenskiemu. W centrum uwagi znajduje się biznesmen Timur Mindicz – jeden z najważniejszych finansistów prezydenta.

Jest on oskarżony o korupcję w związku z zakupem dronów dla ukraińskich sił zbrojnych przez firmę Fire Point. Śledztwo dotyczy również przestępczych praktyk na rynku energetycznym. Mindicz opuścił już Ukrainę [udając się przez Polskę do Izraela – przypis ZB]. (udając – uciekł. md)

https://freedert.online/europa/263174-ex-pentagon-berater-warnt-vor-militaerputsch-gegen-selenskij

Opracował: Zygmunt Białas

Pearl Harbor pod Białym Domem?

Pearl Harbor pod Białym Domem

28.11.2025 https://wolnemedia.net/pearl-harbor-pod-bialym-domem

Tytuł tego artykułu może odstraszać czy też zniechęcać czytelników polskich do zapoznawania się z nim, bo przecież co nas tutaj nad Wisłą interesuje jakaś tam Ameryka Północna? Jeżeli jednak przeczytacie państwo ten tekst, zrozumiecie, że jego treść jest niezwykle dla nas istotna. Dla nas mieszkańców Europy Środkowej.

Dwa dni temu w stolicy USA Waszyngtonie doszło do strzelaniny. Niby nic nowego i nadzwyczajnego – Stany Zjednoczone to przecież kraj strzelanin. Jest jednak coś, co musi przykuwać uwagę: ofiarami strzelaniny byli żołnierze, natomiast zamachowcem był współpracownik CIA. Prosty schemat się więc tutaj nasuwa: CIA to ci źli, wojsko to ci dobrzy. Byłoby to zgodne z administracją Trumpa, którą przede wszystkim popierają wojskowi a wywiad jest przez Trumpistów, MAGA-owców i innych tego typu nazywany siedliskiem zła, złowrogim głębokim państwem. Wytwory wyobraźni Trumpistów są tutaj jednak mało istotne. Istotniejsze są fakty.

Otóż do strzelaniny pod Białym Domem, z udziałem agenta CIA i żołnierzy Gwardii Narodowej, dochodzi w przeddzień zatwierdzenia przez Trumpa Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i Strategii Obronnej USA. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ich treść będzie podobno rewolucyjna. Tak, nie ewolucyjna, lecz rewolucyjna.

Otóż pierwszeństwa nie ma mieć wojna z terrorem, która już w pierwszej administracji Trumpa nie miała pierwszeństwa. Pierwszeństwa nie mają mieć również mocarstwa konkurencyjne – Rosja i Chiny – a przynajmniej to pierwsze. Priorytet uzyskać ma obrona terytorium USA oraz problem chiński. Krótko mówiąc: po części mocarstwa, jednak po części obszar doktryny Monroe – zachodnia półkula. A gdzie islamski terroryzm? Cóż, daleko.

Teraz zagadka: który kraj traci najwięcej na wycofywaniu USA na półkulę zachodnią, a jego istnienie zależy wyłącznie od dobrej woli Waszyngtonu? Jeżeli pomyśleliście państwo, że Izrael to mieliście racje. Największym przegranym wycofywania USA na zachodnią półkulę jest Izrael. Ale w doktrynach tych może też być coś jeszcze. Coś, co wynika z powyższego. Otóż sekretarz wojny Hegseth w marcu roku bieżącego nakreślił tymczasowe wytyczne, według których kraje wrogie interesom USA, oprócz Chin i półkuli zachodniej, mają być tłamszone przez sojuszników Waszyngton, a nie samych Amerykanów. A więc w przypadku Bliskiego Wschodu przez Izrael. USA więc sygnalizują jasno zmniejszanie wsparcia dla porządków bliskowschodnich.

I tym momencie, już po zatwierdzeniu dwóch strategii przez Kongres a tuż przed zatwierdzeniem ich przez Trumpa, pod nosem Trumpa agent CIA, Afgańczyk, dokonuje zamachu terrorystycznego na amerykańskich wojskowych. Jak należy to rozumieć?

Cóż, bardzo prosto: islamski terroryzm jest wciąż zagrożeniem i USA nie mogą wycofywać się z Bliskiego Wschodu. Kto jest więc głównym beneficjentem tej strzelaniny pod Białym Domem? Oczywiście Izrael. Ale także Arabia Saudyjska czy też Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jak wiemy, kraje te często ze sobą współpracują, na przykład przeciwko słabym wobec Iranu amerykańskim Demokratom.

Nie wierzycie państwo? Oto chyba najbardziej znana syjonistyczna propagandzistka z USA Laura Loomer.

Wpis oczywiście ma usprawiedliwiać ludobójstwo w Strefie Gazy. Jednak fakt, że szefowa wywiadu narodowego Tulsi Gabbard także podnosi larum o radykalny islamski terroryzm, sugeruje nam, że powiew nowej wojny z terrorem może być wkrótce odczuwalny. Albo chociaż wojenki.

„Z całego serca modlę się za żołnierzy Gwardii Narodowej stanu Wirginia Zachodnia, którzy zostali postrzeleni przez radykalnego islamskiego terrorystę z Afganistanu i nie będą mogli spędzić Święta Dziękczynienia w gronie swoich bliskich” – napisała w serwisie „X”.

Dlaczego jednak tak bardzo istotne jest to, że szefowa wywiadu narodowego USA wspomina islamski terroryzm w kontekście zamachowca? Otóż Jednostka 03, szwadron śmierci CIA, dla którego pracował Afgańczyk, zajmowała się… likwidacją „terrorystów”, czyli wrogów amerykańskiej dominacji nad Afganistanem. Generalnie Talibów. Jednostki Zero, szwadrony śmierci CIA, nazywano także „zespołami ds. zwalczania terroryzmu”.

Pogromca terrorystów radykalnym islamskim terrorystą?

Jest coś jednak jeszcze. Otóż kompromitacja wywiadu.

Jeżeli pamiętacie państwo późną wiosnę 2025 roku i wojnę Iranu z Izraelem to pamiętacie zapewne, że wywiad USA był przeciwko wojnie. Iran nie posiada wojskowego programu nuklearnego — tak mówiła w marcu wspomniana już Tulsi Gabbard. A do budowy bomby potrzebuje jeszcze trzy lata — brzmiały tezy służb szpiegowskich USA. Fanatyczny Syjonista Trump jednak nic sobie z tych doniesień nie robił i wsparł żydowską agresję, a potem sam dokonał agresji na islamską republikę, bombardując jej cywilny program jądrowy. Stwierdził, że Gabbard mówiąca o nieposiadaniu przez Iran wojskowego programu nuklearnego, się myli.

Ale wywiad był nie tylko przeciwko wojnie z Iranem w 2025 roku. Był także przeciwko wojnie z Iranem w 2019 roku, hamując zapędy Trumpa, Wówczas ten miał twierdzić, że CIA nie zna się na rzeczy. A więc on, oligarcha z Nowego Jorku, jest w wywiadzie lepszy. Mniej więcej to samo co w roku bieżącym.

Ten żałosny kabaret był jednak sygnałem, że wywiad będzie przez syjonizm podważany. Przypomnijmy, że w 2003 roku CIA także była przeciwko wojnie z Irakiem, którą napędzali żydowscy neokonserwatyści z Biura Planów Specjalnych w Pentagonie. Amerykański wywiad był więc 3-krotnie przeciwko wojnom Stanów Zjednoczonych w interesie reżimu syjonistycznego.

I teraz, być może w czasie całkowitej redefinicji amerykańskiej obronności i bezpieczeństwa na rzecz Chin i Ameryki Łacińskiej, współpracownik wywiadu amerykańskiego dokonuje ataku na Gwardzistów Narodowych pod samym nosem Trumpa.

Przecież to oczywista kompromitacja amerykańskich służb szpiegowskich. W czyim interesie była ona? Stanów Zjednoczonych? Bynajmniej. Jednak prosyjonistycznych kręgów w USA już tak. Koncernów zbrojeniowych? Zapewne. Lecz przede wszystkim była w interesie Izraela. Izrael jest głównym beneficjentem próby ponownego przekierowania polityki zagranicznej i obronnej USA na Bliski Wschód i szerzej na Afganistan, skąd zamachowiec Rahmanullah Lakanwal pochodził. Ale także uzasadniania tym zamachem ludobójstwa Palestyńczyków.

Oczywiście skompromitowani zostali także Demokraci, którzy tego terrorystę do USA sprowadzili. Ale przyznacie państwo: agent CIA zabija amerykańskich żołnierzy — to nie brzmi korzystnie dla amerykańskiego wywiadu.

Co jednak ma to wspólnego z Polską i Europą Środkową?

Otóż jak wiemy, w słownikach języka angielskiego w USA nie ma słowa pokój. Kiedyś udawali, że takie słowo tam istnieje, jednak od 2025 roku maska została zrzucona i nawet Departament Obrony zmieniono na Departament Wojny. Oznacza to, że USA cały czas muszą gdzieś prowadzić wojny. A więc napadać, mordować i grabić, bo taka jest idea każdej wojny. Przekierowanie uwagi USA na Amerykę Łacińską i Chiny i odciągnięcie jej od Bliskiego Wschodu jest niezwykle korzystne dla Polski. Po pierwsze, bo polscy żołnierze nie pojadą na amerykańskie wojny – niby dlaczego mielibyśmy zabijać jakichś Wenezuelczyków? Po drugie, bo USA nie będą tworzyć kolejnych mas imigrantów do Europy. Po trzecie więc i najważniejsze: im więcej wojen USA w Azji Wschodniej i w Ameryce Łacińskiej, tym mniej w Europie Wschodniej.

Odwrócenie uwagi USA, w ramach nowych strategii obronności i bezpieczeństwa, od Europy i Bliskiego Wschodu, jest więc dla nas korzystne. Tak, są jakieś aspekty rządów Trumpa dla nas korzystne. Przynajmniej teoretycznie. Jednak powrót USA na Bliski i Środkowy Wschód, w ramach np. Afganistanu, jest oczywiście niekorzystny, bo tworzy pretekst dla jakiejś kolejnej koalicji chętnych, w którą amerykańska nadwiślańska agentura może nas czasami chcieć wciągać. A kolejna wojna może otworzyć nowe szlaki migracji, biorąc pod uwagę, że chociażby stolicy Iranu Teheranowi zaczyna brakować wody. Jak wiemy, o wodę Iran prowadzi wojnę właśnie z Afganistanem.

Zamach z Waszyngtonu był więc dla nas niekorzystny. Miejmy nadzieję, że nie zmieni jednak polityki USA i nie spowoduje powrotu do syjonistycznej farsy pod tytułem wojna z terroryzmem, w ramach której, jak pamiętamy, terroryści wspierani przez CIA walczyli z terrorystami wspieranymi przez Pentagon.

W przypadku tego zamachu należy rozpatrzyć jeszcze jedną opcję: obecny szef CIA John Ratcliffe jest znany z miłości do Izraela. Serwis „The Grayzone” nazwał dyrektora CIA „stenografem Mossadu”, czyli osobą prowadzącą izraelską politykę. Informacje te pochodzą od urzędnika Białego Domu Trumpa, który izolował przeciwników wojny z Iranem.

Ratcliffe miał dostarczać administracji sfabrykowane dane wywiadowcze odnośnie Iranu, celem legitymizacji wojny. Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Tulsi Gabbard, koordynująca działania całej wspólnoty wywiadowczej Stanów Zjednoczonych, mniej więcej w tym samym czasie, lecz trochę wcześniej twierdziła, jak już wspomniałem, że Iran nie ma programu wojskowych zbrojeń jądrowych. A więc że nie ma podstaw do wojny.

Czyżby więc ktoś chciał, aby i w CIA terroryzm islamski powrócił na świecznik? Ja nic nie sugeruje. Ja tylko głośno myślę.

Autorstwo tekstu i zrzutów ekranów: Terminator 2019
Źródło: WolneMedia.net

Źródłografia

1. https://thegrayzone.com/2025/06/21/trump-cia-director-ratcliffe-and-centcoms-kurilla-mossad-stenographers-iran/

2. https://www.cfr.org/expert-brief/america-first-meets-national-security-and-defense-strategies

3. https://www.o2.pl/informacje/strzelanina-w-waszyngtonie-zamachowiec-wspolpracowal-z-cia-7226377368541920a

4. https://www.latimes.com/world/middleeast/la-fg-cia-pentagon-isis-20160327-story.html

5. https://wolnemedia.net/w-oczekiwaniu-na-izraelska-falszywa-flage/

6. https://www.tehrantimes.com/news/508560/CIA-director-acknowledges-Iran-s-peaceful-nuclear-stance

7. https://x.com/LauraLoomer

8. https://x.com/DNIGabbard/status/1994032726400278921

9. https://edition.cnn.com/2025/06/17/politics/israel-iran-nuclear-bomb-us-intelligence-years-away

10. https://www.ndtv.com/world-news/us-intelligence-refutes-israel-says-iran-3-years-from-making-nukes-report-8691749

11. https://www.politifact.com/article/2025/jun/23/Tulsi-Gabbard-Iran-nuclear-weapon-Donald-Trump/

12. https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-strzelanina-w-waszyngtonie-nie-zyje-postrzelona-gwardzistka,nId,22461452

13. https://theintercept.com/2022/11/20/taliban-afghanistan-zero-unit-migrants/

Kulawa kultura

Szanowni Państwo! 

Oto poniżej czterdziesty szósty w tym roku SOBOTNIK

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd www.mtodd.pl

Kulawa kultura 46/2025(750)

     Obecnie, w kulturze obowiązuje demonstrowanie jej braku. Nieśmiałe próby okazywania jej mimo wszystko, wymagają odwagi. Niebezpiecznie jest być wolnym wśród zdeklarowanych niewolników, nawet takich zniewolonych modą. Bezpieczniej jest pozować na niechlujnego obdartusa obwieszczając tym pogardę, wszystkimi, którzy na ciebie patrzą. Fajna fajność polega jednak na tym, żeby się wyróżniać.Dobrze jest na przykład być najgrubszą i najszpetniejszą babą, bo to zapewnia oglądalność w mediach. 

     Kultura słowa kieruje się nieco innymi kryteriami. Nie chodzi mi o komunikację „elyt”, bo te wiadomo używają „q” jako przerywnika między wszystkimi innymi wulgaryzmami. Pozostali, żeby zostać zauważeni w internecie muszą swoje wypowiedzi zaczynać słowami kluczowymi, takimi jak: szok, przerwał milczenie, geniusz, trucizna, nie do wiary, rewelacja, premier oniemiał, świat zaniemówił itp.

     Ale czy zajmowanie się kulturą, albo jej brakiem ma jeszcze sens? Może jednak nie czas żałować róż, gdy płoną lasy?

Sejm blokuje ustawy prezydenta. Licznik zamrażarki bije, a kluczowe projekty czekają

Sejm blokuje ustawy prezydenta.

Licznik zamrażarki bije,

a kluczowe projekty czekają

29.11.2025 https://www.tysol.pl/a150282-sejm-blokuje-ustawy-prezydenta-licznik-zamrazarki-bije-a-kluczowe-projekty-czekaja

Od ponad stu dni prezydenckie inicjatywy czekają w Sejmie na jakiekolwiek procedowanie. Projekty dotyczą bezpieczeństwa, rodzin, energii, zdrowia i rozwoju państwa, jednak izba niższa nie kieruje ich nawet do prac komisji.

Na stronie prezydent.pl, uruchomiono również licznik tzw. zamrażarki sejmowej pokazujący, ile dni projekty czekają na rozpoczęcie procedowania.

Karol Nawrocki

Karol Nawrocki / Mikołaj Bujak KPRP

Wizja państwa przedstawiona w orędziu

W orędziu inauguracyjnym z 6 sierpnia prezydent Karol Nawrocki zapowiedział budowę Polski „suwerennej, bezpiecznej, praworządnej i normalnej, a także Polski dobrobytu i dużych inwestycji”. Jak przypomniano na stronie prezydent.pl, realizacja tej wizji odbywa się poprzez kierowanie do Sejmu kolejnych inicjatyw ustawodawczych.

Dlaczego projekty trafiają do zamrażarki

W Kancelarii Prezydenta przygotowano regulacje mające przyspieszać rozwój państwa, wzmacniać rodzinę, chronić polskie rolnictwo i wspierać ratowanie służby zdrowia.

Podkreślono, że inicjatywy te często odpowiadają na problemy, wobec których rząd nie przedstawia rozwiązań, a ich powstanie jest realizacją zobowiązań z kampanii popartych przez 10,6 mln wyborców.

Koalicja nie realizuje własnych obietnic

Zaznaczono, że obecna większość sejmowa nie tylko nie wdraża własnych zapowiedzi, lecz także utrudnia wprowadzanie prezydenckich regulacji.

Wskazano, że sam marszałek Sejmu zapowiedział obstrukcję wobec inicjatyw prezydenta, choć jego rolą jest organizowanie pracy nad wszystkimi projektami.

Jak napisano, rządzący krytykują stosowanie weta przez głowę państwa, podczas gdy własnym politycznym wetem obejmują wszystkie przedłożenia prezydenta.

Apel o rzetelną debatę

Prezydent zwrócił się do marszałka Sejmu, ugrupowań rządzących i całego parlamentu o podjęcie uczciwej debaty nad przesyłanymi projektami, z pełnym poczuciem odpowiedzialności za przyszłość kraju.

Ponad sto dni zwłoki. Lista zablokowanych inicjatyw

Jak przypomniano na prezydenckiej stronie, złożone w pierwszych dniach prezydentury projekty od ponad stu dni zalegają w izbie niższej. Obywatele czekają na ich rozpatrzenie. Na liście znajdują się:

  • Tak dla CPK – 07.08.2025
  • PIT Zero. Rodzina na Plus – 08.08.2025
  • Ochrona polskiej wsi – 09.08.2025
  • Mrożenie cen energii – 21.08.2025
  • Ustawa ukraińska – 25.08.2025
  • Technologie Przełomowe – 29.08.2025
  • Stop Banderyzmowi – 26.09.2025
  • Obywatelstwo polskie – 26.09.2025
  • Tak! Dla Polskich Portów – 17.10.2025
  • Godna Emerytura – 03.11.2025
  • Tani prąd –33 proc. – 07.11.2025
  • Prawo o ruchu drogowym – 07.11.2025
  • Fundusz Medyczny – 18.11.2025

Jak napisano, na stronie prezydent.pl, uruchomiono również licznik tzw. zamrażarki sejmowej pokazujący, ile dni projekty czekają na rozpoczęcie procedowania.

Minister: Sejm blokuje, a my nie możemy nawet uzasadnić projektów

Pokazujemy jak długo czekają prezydenckie inicjatywy ustawodawcze na rozpatrzenie ich przez Sejm

– wyjaśniał prezydencki minister Rafał Leśkiewicz, wskazując, że wiele z nich nie znajduje uznania u marszałka i posłów, a tym samym nie trafia pod obrady.

Nie mamy szans na to, aby zaprezentować merytoryczne uzasadnienie, dlaczego prezydenckie są dobre – dodał.

O rzeczach ostatecznych – niebo, czyli wieczne zbawienie

O rzeczach ostatecznych – niebo, czyli wieczne zbawienie

Dominik Bartsch https://pch24.pl/o-rzeczach-ostatecznych-niebo-czyli-wieczne-zbawienie

(Giuseppe Calì, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons)

Centralną obietnicą wiary chrześcijańskiej jest możliwość otrzymania wiecznego zbawienia. Niebo, czyli osiągnięcie życia wiecznego, powinno być głównym celem doczesnej egzystencji każdego człowieka wierzącego. Temu celowi winny być podporządkowane nasze życiowe wybory i nasze pragnienia. Kościół, będąc wierny nauczaniu Pana Jezusa, głosi nadzieję zbawienia wszystkim ludziom. Ten artykuł ma za zadanie przedstawienie i podsumowanie katolickiej doktryny na temat stanu wiecznej szczęśliwości, a także kończy serię „O rzeczach ostatecznych”. Zapraszam do lektury!

Czy zbawienie jest wieczne? Co czynić, aby je uzyskać?

Pan Jezus głosił w Swoim nauczaniu dobrą nowinę o zbawieniu, o wiekuistym odpoczynku w Bogu. Uzyskanie życia wiecznego jest jednak uzależnione od prawdziwie chrześcijańskiego odrodzenia dokonanego w człowieku. Chrystus, jak podaje Ewangelia według Jana, powiedział Nikodemowi, że „[j]eśli się kto nie odrodzi z wody i z Ducha Świętego, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3, 5). Wiara w Jezusa i przyjęcie Jego przesłania jest konieczne, gdyż to wiara w Niego zbawia: „Ja jestem bramą. Jeśli kto wejdzie przez mnie, będzie zbawiony” (J 10, 9). Kto tę wiarę zachowa, ten otrzyma zaproszenie na wieczną ucztę w niebie: „A ta jest wola Ojca mego, który mię posłał, żeby każdy, który widzi Syna, i wierzy weń, miał życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dzień ostatni” (J 6, 40). Zbawienie jednak nie jest wyłącznie z wiary, ale otrzyma je tylko ten, kto także, wraz z wiarą, zachowa przykazania i będzie pokutował za swoje grzechy: „Jeśli zaś chcesz wejść do życia, chowaj przykazania” (Mt 19, 17). To przekonanie o wiecznej naturze zbawienia podtrzymuje uroczyste nauczanie Kościoła katolickiego. Sobór Laterański IV, zwołany przez Innocentego III, wyznał z pełnym przekonaniem, iż wybrani, którzy postępowali zgodnie z Bożą wolą, otrzymają „z Chrystusem wieczną chwałę” (BF, s. 148). Według „Katechizmu Kościoła katolickiego”, który pozostaje wierny słowom Zbawiciela, to właśnie „Jezus Chrystus „otworzył” nam niebo przez swoją Śmierć i swoje Zmartwychwstanie”, a nagrodę wiecznego życia z Bogiem otrzymują ci, „którzy uwierzyli w Niego i pozostali wierni Jego woli” (KKK 1026).

Widzenie Boga nagrodą w niebie. Czy nagrody wieczne są równe dla wszystkich?

Zgodnie z wiarą katolicką, każdy zbawiony człowiek cieszy się widzeniem Stwórcy w wieczności. Jest to wizja, która daje nieskończoną radość duszy. Paweł Apostoł, w 1 Liście do Koryntian, pisał o tym jak na różnych etapach naszego istnienia widzimy Najwyższego. I tak, Boga w życiu doczesnym „widzimy przez zwierciadło, przez podobieństwo”, natomiast po naszej śmierci zobaczymy Go „twarzą w twarz” (1 Kor 13, 12). Widzenie to jest pełne, wyraźne i pozbawione pośredników, lecz należy pamiętać, że nie przysługuje ono człowiekowi jakby z natury. Widzenie to, osiągane przez wiernych chrześcijan w niebie, jest łaską daną przez Pana. Zgodnie z Ewangelią wg Mateusza, Jezus Chrystus powiedział, iż „nikt nie zna Syna tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu by Syn chciał objawić” (Mt 11, 27).

Wiara w to, że zbawieni w niebie widzą Boga w pełni, głoszona była również przez Ojców Kościoła. Augustyn z Hippony, w swoim dziele „Państwo Boże”, stwierdza jasno, iż tak jak aniołowie widzą Boga, „tak i my będziemy (Go) widzieć, lecz jeszcze nie widzimy”, gdyż „to widzenie jest zachowane dla nas jako nagroda za wiarę” („De Civitate Dei” – PL 41, 797). To niebiańskie widzenie Stwórcy Hieronim ze Strydonu nazwie „doskonałą radością” (PL 24, 662). Jan Złotousty, cytując św. Piotra mówiącego „dobrze nam tu być”, stwierdził w piękny sposób, że cóż powie człowiek, gdy „sama prawda rzeczy objawi się, kiedy po otwarciu królewskich pałaców wolno będzie zobaczyć samego króla nie w niejasność albo przez zwierciadło, lecz twarzą w twarz” („Ad Theodorum lapsum” – PG 42, 349).

Magisterium Kościoła, w osobie papież Benedykta XII na łamach jego „Benedictus Deus”, ogłosiło definitywnie, iż zbawieni w niebie, jeszcze przed sądem ostatecznym, „oglądają Boża istotę widzeniem intuitywnym, a nawet twarzą w twarz, bez pośrednictwa żadnego stworzenia, które służyłoby za przedmiot widzenia, ale Boża Istota ukazuje się im bez osłony, jasno i wyraźnie; i tak to oglądając, rozkoszują się tą Bożą Istotą” (BF, s. 157). Nagroda w niebie nie jest jednak równa dla wszystkich. Na to wskazuje już sam św. Paweł, gdy stwierdza, że „[g]wiazda bowiem różni się od gwiazdy w jasności; tak i zmartwychwstanie umarłych” (1 Kor 15, 41-42). Koncylium Florenckie, przypominając jednocześnie prawdę wiary o tym, że wszystkie dusze zbawionych oglądają Boga, zastrzegło jasno, iż nagroda wieczna nie jest taka sama dla wszystkich: „Dusze (…) zostają natychmiast przyjęte do nieba i oglądają jasno samego Boga w Trójcy jedynego, jakim jest, w zależności jednak od różnych zasług, jedni doskonalej od drugich” (BF, s. 161). Prawda ta powinna skłaniać nas do jeszcze większych wysiłków na rzecz naszego zbawienia, abyśmy otrzymali jak największą nagrodę w niebie.

Wszystkie cytaty biblijne za: „Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie polskim W. O. Jakuba Wujka S. J., Wydanie trzecie poprawione, Kraków 1962”.

Wykaz skrótów:

BF – Breviarium Fidei, Ignacy Bokwa (red.), Poznań 2007

PL – Patrologia Latina

PG – Patrologia Graeca

KKK – Katechizm Kościoła Katolickiego

Dominik Bartsch

Brukselski dom wariatów: Władza, która pożera samą siebie

Brukselski dom wariatów: Władza, która pożera samą siebie

Data: 28 novembre 2025 babylonianempire/brukselski-dom-wariatow

Nie ma wątpliwości co do tego, że na naszych oczach budowane jest społeczeństwo nadzorowane, które jest nowoczesną formą tyranii. Dowodem na to jest epizod, który miał niedawno miejsce w Paryżu, gdzie grupa agentów z brygady antyprzestępczej, niesławnego BAC (https://fr.wikipedia.org/wiki/Brigade_anti-criminalit%C3%A9), interweniowała, aby rozproszyć gazem łzawiącym grupę licealistów, którzy przeprowadzali tradycyjną «bitwę jodeł». Niewinna manifestacja młodzieńczej witalności, która została jednak zinterpretowana jako coś buntowniczego, mimo że – i to jest ważne – bitwa na jodły odbyła się między uczniami dwóch najważniejszych szkół średnich w Paryżu, a zatem we Francji, a mianowicie Louis le Grand i Henri IV, instytutów, w których kształci się cała elita i znaczna część francuskiej inteligencji, i gdzie oczywiście studiują potomkowie transalpejskiej wyższej klasy średniej.

Sam Macron studiował w Henri IV i prawdopodobnie brał udział w bitwie jodeł. Wskazuje to na desperację, ale także determinację oligarchicznego świata do represjonowania własnych sojuszników – tak jak gdyby władza była zmuszona pożreć samą siebie, aby przetrwać. https://www.leparisien.fr/faits-divers/paris-la-traditionnelle-guerre-des-sapins-devant-le-pantheon-vire-au-clash-avec-la-police-25-11-2025-2TMDX4EJTFADHJFGXOX7HPR3UM.php

https://youtube.com/watch?v=tbxl2aY53lE%3Ffeature%3Doembed

Co przetrwać? – Świat, który sami stworzyli. Globalistyczni władcy Europy, komisarze UE, cały stworzony przez nich system i media nieustannie przypominają nam, że Europa znajduje się na szczycie cywilizacji i że demokratyczne wartości europejskie, znane również jako „wartości zachodnie”, są nadrzędne. Obejmują one wolność słowa i nienaruszalność ludzkiego ciała, zapisane w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948 roku.

Ale wszystko to istnieje teraz tylko na papierze, ponieważ w rzeczywistości jest to mgliste wspomnienie: w trakcie coraz szybszego procesu, który rozpoczął się wraz z upadkiem muru berlińskiego, wszystko to zostało obalone. Paradoksalnie, dopóki istniał Związek Radziecki, antykeynesowski neokapitalizm – który w międzyczasie ćwiczył w domu, na przykład dokonując zamachu stanu w Chile – musiał być ostrożny, ponieważ istniała polityczna alternatywa, która w pewnych warunkach i w wielu regionach świata mogła być atrakcyjna. Dlatego też pewne formy i zasady były zasadniczo przestrzegane, zwłaszcza dlatego, że na Zachodzie straszenie komunizmem, szerzone jak pożar, pozwoliło na szeroki konsensus – owe 80 procent, które zgodnie z teoriami Vilfredo Pareto stanowiło procent potrzebny do kontrolowania społeczeństwa.

Po upadku ZSRR nie było już przeszkód dla projektu stworzenia nowego feudalizmu, z wyjątkiem tych wynikających z utrzymania konsensusu na bezpiecznym poziomie. Według niemieckiego intelektualisty, Hansa Vogela, zostało to osiągnięte za sprawą serii chwytów ogniskujących uwagę opinii publicznej i zdolnych do generowania poparcia dla systemu, choć w sposób pośredni: tak więc kwaśne deszcze i dziura w warstwie ozonowej znalazły się na pierwszych stronach gazet, zapowiadając ogromną katastrofę ekologiczną. Uwaga została przeniesiona z kwestii politycznych, na przykład praw pracowniczych, które zaczęły wchodzić do maszynki do mięsa, na kwestie ekologiczne.

Znaleziono również winowajcę, tj. chlorofluorowęglowodory, znane również jako Cfc, które znajdowały się w każdym aerozolu. Nie wynikało to bynajmniej z poważnych badań naukowych, ale z faktu, że patenty na wspomniane substancje wygasały i obawiano się, że będą one produkowane na Południu po nader niskich cenach. Co ciekawe, obecnie produkuje się ich nawet więcej niż w latach 90-tych, ale w międzyczasie dziura ozonowa się zamknęła, a nawet odkryto, że jest to zjawisko cykliczne.

W rzeczywistości, wszystkie te problemy całkowicie zniknęły po 11 września 2001 r., który zogniskował uwagę opinii publicznej na terroryzmie i ograniczeniach związanych z jego zwalczaniem: nie była to już kwestia wyboru pojemnika wolnego od Cfc, ale akceptacji coraz ściślejszego monitorowania obywateli dla rzekomego bezpieczeństwa. Jednak oficjalne śledztwo w sprawie ataku na Wieże było tak nieudolne i nieprawdopodobne, że wzbudziło wiele wątpliwości powodujących, że grono niedowierzających zaczęło rosnąć, mimo że byli oni napiętnowani jako “spiskowcy” (słowo wymyślone przez CIA w celu określenia tych, którzy mieli poważne wątpliwości co do oficjalnej wersji zamachu na Kennedy’ego). To, co nastąpiło później, znamy z oskarżeń o negowanie zmian klimatycznych lub szczepionek.

Ale konflikt na Ukrainie wraz z oczywistymi fałszywymi narracjami i konsekwencjami ekonomicznymi, za które w całości zapłacili obywatele, masakry w Strefie Gazy, wspierane praktycznie w całości przez Zachód, stawiają obecnie konsensus dla polityk elit w poważnym niebezpieczeństwie. W rezultacie doprowadziło to do cenzury, w niektórych przypadkach do nielegalnych aresztowań i prób kontrolowania całej Sieci pod różnymi pretekstami, na przykład walki z pedofilią, która jest raczej tajnym nałogiem oligarchii. Albo poprzez tworzenie bezsensownych pojęć, takich jak dezinformacja, w celu ukrycia natury cenzury i nadania jej mylącej szaty. Krótko mówiąc, jasne jest, że europejscy przywódcy są przerażeni rosnącym sprzeciwem, z jakim się spotykają. Ale, jak mówi Vogel, nie mogą zawrócić.

Pozostaje więc wyłącznie represja, ślepa represja, która czasami, jak to miało miejsce w Paryżu, jest również skierowana przeciwko ich własnym kręgom odniesienia. Już teraz owe elity polityczne, wyhodowane jak kurczaki w bateriach, mają bardzo małą głowę, ale dziś tracą ją całkowicie.

INFO: https://ilsimplicissimus2.com/2025/11/28/manicomio-bruxelles-il-potere-che-mangia-se-stesso/

………..

Fragment artykułu Stefano Montefiori dla „Corriere della Sera” na temat interwencji policji w Paryżu:

Gaz pieprzowy w oczy, pobici uczniowie, uczeń zatrzymany i aresztowany za to, że odważył się zaprotestować przeciwko policjantowi, który prysnął mu w twarz gazem łzawiącym: przemoc policyjna powróciła na pierwsze strony gazet w Paryżu i to nie z powodu demonstracji, która źle się skończyła, czy wandalizmu podmiejskich casseurs, ale z powodu bezprecedensowej interwencji, która położyła dramatyczny kres staremu i pokojowemu rytuałowi „wojny jodeł” między dwoma najlepszymi, rywalizującymi ze sobą liceami we Francji.

Licea Henri-IV i Louis-le-Grand w Paryżu od wieków są sercem elity, szkołami, w których uczyli się prezydenci Republiki, premierzy i wielcy intelektualiści (między innymi Emmanuel Macron i Michel Foucault w pierwszym, Jacques Chirac i Roland Barthes w drugim, Jean-Paul Sartre w obu).

Z kilkoma wyjątkami, ze względu na pochodzenie, ambicje i prawdopodobne przeznaczenie, uczniowie nie są wandalami predysponowanymi do buntu, a moment ich największego szaleństwa przychodzi co roku, gdy licealiści biorą udział w tzw. „wojnie jodłowej”: rodzaju goliardycznego rytuału, w którym Henri-IV i Louis-le-Grand rywalizują o choinki umieszczone w nadmiarze przez gminę na Place du Pantheon.

Jest to tak głęboko zakorzeniona tradycja uczniowska, że jest akceptowana, a nawet faworyzowana przez dyrektorów obu szkół i gminę VI dzielnicy, która uczestniczy w organizacji: na Place du Pantheon znajdują się duże udekorowane choinki, przeznaczone dla wszystkich mieszkańców i turystów, ale gmina dostarcza również kilka jodeł pozostawionych na chodniku, gotowych do zabrania przez uczniów: zwycięzcą jest ten, komu uda się zabrać najwięcej, a następnie wyeksponować je jako trofea przy wejściu do własnego liceum.

Nie stanowiło to większego zagrożenia dla porządku publicznego, niemniej jednak kilka dni temu zabawa została przerwana przez ubranych po cywilnemu funkcjonariuszy Brygady Zwalczania Przestępczości, którzy wmieszali się w tłum młodzieży i zaczęli używać gazu łzawiącego na wysokości ich oczu. Ku zdumieniu uczniów, założyli oni na ramiona opaski z napisem „Policja” i przystąpili do rozpraszania niewielkiego tłumu.

„Interwencja była tak szybka i nagła, że natychmiast wywołała chaos” – mówi Clara, jedna z dziewcząt biorących udział w „wojnie jodłowej”. “Policjanci byli agresywni, próbowaliśmy z nimi spokojnie rozmawiać, ale funkcjonariusz zagroził nam aresztowaniem, a potem rzucono kogoś na ziemię. Nadużycie władzy”.

Na jednym z wielu nagrań wideo z tego wieczoru widać policjanta w cywilu, który krąży wśród uczniów i bez ostrzeżenia pryska im gazem w oczy, a następnie goni i bije ucznia, który ośmielił się zaprotestować w obronie koleżanki.

Około 200 uczniów rzuciło się do jedynej fontanny przy Panteonie lub do pobliskich kawiarni. Rektorat Paryża twierdzi, że „studenci, którzy wymagali leczenia, otrzymali opiekę w szkolnym ambulatorium, a czterech z nich zostało przewiezionych do okulistycznej izby przyjęć szpitala Cochin”. […]

INFO: https://www.dagospia.com/cronache/polizia-francese-c-ha-mano-pesante-parigi-gli-agenti-malmenato-gli-455400

Parę obrazków prawdy o Ukrainie. MEM-y VI.

——————————-

———————————————

——————————–

———————————————-

———————————————————

——————————————–

—————————————————-

———————————-

—————————————-

No jak to??? A Zełenski to czystej krwi Ukrainiec !!

=============================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Bravo Chyży… MEM-y V.

—————————–

—————————————

——————————————-

——————————

————————————————

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Oh… Coorva… Cudna sprawa. MEM-y IV.

————————————————

———————————————-

———————————-

——————————-

Sikorski – zagadka…

———————————————–

——————————-

———————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Jedźmy do Etiopii. MEM-y III.

—————————————

Kilometrówki Gajewscy Myrch

—————————

=======================================

—————————————–

——————————————

———————————-

—————————————

————————————–

———————————

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Ekolo. Antysemitnictwa mało. MEM-y II.

————————————————-

——————————-

————————————–

————————————————-

——————————–

———————————-

———————————————

—————————————————

—————————————–

————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Sobotnie MEM-y I. Dla zmylenia dywersantów.

——————————————————-

—————————————

——————————————

————————————-

————————————————-

——————————————

———————————————

————————————————-

—————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Człowiek Zełenskiego odchodzi w środku skandalu. Kosiniak-Kamysz: „Nic się nie zmienia”. – No właśnie !!!

Człowiek Zełenskiego odchodzi w atmosferze skandalu. Kosiniak-Kamysz mówi, że nic się nie zmienia

28.11.2025 https://nczas.info/2025/11/28/czlowiek-zelenskiego-odchodzi-w-atmosferze-skandalu-kosiniak-kamysz-mowi-ze-nic-sie-nie-zmienia/

Andrij Jermak.
NCZAS.INFO | Andrij Jermak. / Fot. PAP

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w piątek, że szef jego kancelarii Andrij Jermak, którego nazwisko figuruje w śledztwie dotyczącym afery korupcyjnej, podał się do dymisji. Nie chcę, aby ktoś miał jakiekolwiek pytania do Ukrainy – podkreślił szef państwa. Do ukraińskiej afery odniósł się wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dlatego dziś podjęte zostały kolejne decyzje wewnętrzne. Po pierwsze, nastąpią zmiany w Biurze Prezydenta Ukrainy. Szef Biura, Andrij Jermak, napisał podanie o dymisję – poinformował Zełenski w nagraniu wideo.

Zapowiedział na sobotę konsultacje z kandydatami na nowych szefów swojej administracji. – Jutro przeprowadzę konsultacje z osobami, które mogą stanąć na czele tej instytucji – oznajmił.

Jermak został objęty dochodzeniem Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem „Midas”. NABU i SAP (Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna) przeprowadziły w piątek przeszukanie w mieszkaniu Jermaka.

Zełenski zaznaczył, że Jermak godnie reprezentował kraj w rozmowach na temat planu pokojowego w toczącej się wojnie z Rosją. – Zawsze przedstawiał (w tych rozmowach – red.) stanowisko patriotyczne. Ale chcę, by nie było plotek ani spekulacji – oświadczył.

Informacje o wkroczeniu służb antykorupcyjnych do mieszkania Jermaka przekazał w piątek rano portal Ukrainska Prawda. Sam Jermak potwierdził, że odbywają się przeszukania i zadeklarował współpracę ze śledztwem.

Media i eksperci przypuszczają, że pod pseudonimem Ali Baba, który pojawia się w śledztwie w sprawie afery „Midas”, stoi Jermak. Byłemu – od piątku – szefowi administracji prezydenta nie postawiono dotąd żadnych zarzutów.

Według Ukrainskiej Prawdy Jermak osobiście był zaangażowany w przygotowanie projektu ustawy o NABU, który pojawił się w lipcu i spowodował masowe protesty w związku z próbami ograniczenia kompetencji tej instytucji.

NABU i SAP ujawniły 10 listopada informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w energetyce. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.

Zatrzymano pięć osób, a siedmiu innym postawiono zarzuty. W śledztwie figuruje też nazwisko Tymura Mindicza, biznesmena i bliskiego współpracownika Zełenskiego. Uważany jest on za organizatora całego procederu. Uciekł za granicę na kilka godzin przed przeszukaniami u uczestników afery.

Postępowanie w sprawie afery korupcyjnej rozpoczęło się 21 sierpnia na podstawie artykułów kodeksu karnego, dotyczących utworzenia grupy przestępczej i kierowania nią, prania środków finansowych o dużej wartości, uzyskanych z naruszeniem prawa, oraz wpływania na członków gabinetu ministrów Ukrainy w celu podjęcia decyzji z naruszeniem prawa. Śledztwo trwa natomiast już od kilkunastu miesięcy (rozpoczęło się w 2024 r.).

W związku z aferą ukraiński parlament przegłosował 19 listopada dymisję ministra sprawiedliwości, a wcześniej ministra energetyki Hermana Hałuszczenki oraz ówczesnej szefowej tego drugiego resortu Switłany Hrynczuk. Ich nazwiska także widnieją w śledztwie NABU.

Kosiniak-Kamysz: Wsparcie dla Ukrainy niezmienne

Ukraińską aferę skomentował Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył, że kwestia możliwej korupcji na szczycie władzy nie ułatwia trwających obecnie negocjacji pokojowych.

To nie jest dobra informacja dla Polski czy Europy zachodniej, dla której granica bezpieczeństwa leży obecnie na linii frontu rosyjsko-ukraińskiego – powiedział. Szef MON wyraził nadzieję, że „toczona od 4 lat heroiczna obrona Ukrainy nie zostanie zniweczona przez sprawy, które budzą określone emocje – a na pewno te emocje będą podsycane przez wrogie Ukrainie siły”.

Oczekujemy wyjaśnień; nasza strategia wsparcia dla Ukrainy jest niezmienna, bo tam jest jest granica naszego bezpieczeństwa, ale nie da się na przykład przystąpić do Unii Europejskiej nie mając transparentności w polityce antykorupcyjnej – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Wysocka-Schnepf chwali się, że sąd zakazał Stanowskiemu i Mazurkowi nazywać ją „arcykapłanką propagandy”. Ale tylko przez rok. Efekt Streisand

Wysocka-Schnepf chwali się, że sąd zakazał Stanowskiemu i Mazurkowi nazywać ją „arcykapłanką propagandy”. Ale tylko przez rok.

[ale my możemy. A takie sowo na k.? md]

29.11.2025 https://nczas.info/2025/11/29/wysocka-schnepf-chwali-sie-ze-sad-zakazal-stanowskiemu-i-mazurkowi-nazywac-ja-arcykaplanka-propagandy-ale-tylko-przez-rok/

Krzysztof Stanowski i Dorota Wysocka-Schnepf.
NCZAS.INFO | Krzysztof Stanowski i Dorota Wysocka-Schnepf. / Fot. PAP/TVP Info-screen (kolaż)

Sąd zadecydował, że Krzysztof Stanowski i Robert Mazurek nie mogą nazywać pracownicy mediów reżimowych „arcykapłanką propagandy”. Ale tylko przez rok.

Kuriozalna decyzja sądu jest najwyraźniej powodem do dumy dla Wysockiej-Schnepf, która „pochwaliła się” dokumentem.

„Jak to szło, panie @K_Stanowski? 'Masz jedno zadanie: zamknąć się’? Tak mnie pan zaczepiał? Karma wraca. To pan ma teraz zamilknąć. Na mój temat. I mojego dziecka też. I dodać stosowne info do swoich paszkwili. Niezwłocznie. Sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu. Sprawa w toku” – napisała na X Wysocka-Schnepf, udostępniając pismo.

Jak czytamy, w załączonym postanowieniu z 20 listopada, Sąd Okręgowy postanowił m.in. „udzielić zabezpieczenia roszczeń powódki Doroty Schnepf o zakazanie naruszeń dóbr osobistych i nakazanie zaprzestania naruszenia dóbr osobistych powódki poprzez zakazanie pozwanym Krzysztofowi Stanowskiemu, Kanałowi Zero spółce akcyjnej […], Robertowi Mazurkowi publikowania we wszelkich kanałach wymiany informacji treści dotyczących: zestawiania powódki Doroty Schnepf ze zbrodniami komunistycznymi, w tym popełnionymi w czasie tzw. Obławy Augustowskiej oraz określania powódki mianem 'arcykapłanki propagandy’ przez okres roku liczonego od dnia wydania postanowienia w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia”.

Sprawa wywołała niemałe poruszenie w sieci. I to z kilku powodów.

„Sąd orzekł, że nie wolno Mazurkowi i Stanowskiemu nazywać Doroty Wysockiej-Schnepf arcykapłanką propagandy. 1. Inni mogą jak rozumiem? 2. Czy ww. mogą już ją nazwać atencyjną arcykapłanką propagandy?” – zapytał redaktor portalu nczas.info Dominik Cwikła.

„Otwieram konkurs na nowe określenie działalności pani Schnepf” – napisał sam Krzysztof Stanowski.

W kolejnym wpisie zauważył, że sędzia, która była przewodniczącą na posiedzeniu niejawnym – Ewa Breś – jest tzw. neosędzią, czyli nie jest uznawana przez rząd za sędzię.

„Pani Doroto, to neosędzia jest” – zaznaczył Stanowski.

Mnóstwo internautów zaczęło prezentować alternatywne „tytuły” wobec tych zakazanych przez sąd. W końcu sądowy zakaz objął tylko dwóch dziennikarzy i jedną firmę, nie całą Polskę, o całym świecie nie wspominając.

Ponadto wiele osób podkreśla podwójne standardy w kwestii traktowania sędziów określanych mianem „neo”. Z jednej strony „neosędziowie” sędziami mają nie być, ale z drugiej, gdy zapada „wygodna” decyzja, to nagle próbuje się użyć autorytetu sądu.

Oczywiście, tego typu „zabezpieczenia” są nie tylko nieskuteczne, chociażby przez tzw. efekt Streisand, czyli wielki wzrost zainteresowania czymś, co próbuje się w Internecie ukryć. Przede wszystkim są antywolnościowe i niemoralne, niezależnie od prawa stanowionego i widzimisię jakiegokolwiek sędziego.

Donnerwetter! Długotrwała stagnacja i bieda. Klimatyzm sprowadza katastrofę

Długotrwała stagnacja i bieda. Klimatyzm sprowadza katastrofę

29.11.2025 Tomasz Myslek https://nczas.info/2025/11/29/dlugotrwala-stagnacja-i-bieda-klimatyzm-sprowadza-katastrofe/

klimat bankrut
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay (kolaż)

Po katastrofalnych „klimatycznych” decyzjach władz UE i Niemiec z 4–5 listopada br. już wiadomo, że nie będzie żadnego znaczącego i systematycznego rozwoju gospodarek i wzrostu poziomu życia rodzin w większości krajów UE. Będzie dominować euro-komunistyczna biurokracja, gospodarcza stagnacja i marazm – i to w tym najlepszym razie, gdy kraje UE nie zostaną jeszcze bardziej wciągnięte w wojnę z Rosją.

5 listopada ministrowie 27 państw UE ostatecznie uzgodnili i ogłosili swoje porozumienie w sprawie ustanowienia „nowego celu klimatycznego” wszystkich instytucji i krajów UE na rok 2040. Do tego roku emisje „gazów cieplarnianych” na terytorium całego unijnego eurokołchozu mają zostać zredukowane aż o 90 proc. względem roku 1990.

Ceny obecnych „uprawnień do emisji” dwutlenku węgla i innych gazów (w ramach systemu i podatku ETS1) z biegiem lat znacznie wzrosną. Ale przede wszystkim pojawią się nowe i duże opłaty od tej „emisji gazów” już także w kolejnych obszarach życia i gospodarki: budownictwa, transportu drogowego i paliw, całego przemysłu przetwórczego, w tym „klimatyczne” opłaty od firm średnich i małych, a także te od ogrzewania mieszkań i domów. To wszystko już od stycznia 2027 r., a w Polsce i paru innych krajach UE, w ramach ewentualnego opóźnienia o rok wdrożenia nowego systemu UE, być może „dopiero” od stycznia 2028 r. (jak dobrze pójdzie).

To tzw. europejski system ETS2, który spowoduje, że koszty energii, paliw, transportu, ogrzewania domów i ciepłej wody dla milionów rodzin polskich i innych i dla niemal całej gospodarki polskiej czy np. rumuńskiej drastycznie wzrosną. Co spowoduje znaczne podrożenie kosztów życia, w tym przede wszystkim żywności, dużej części artykułów przemysłowych, kosztów utrzymania samochodów i domów. Wunderbar!

Te koszty życia itd. wzrosną oczywiście także w Niemczech, ale zapewne znacząco mniej. Głównie z tego powodu, że niemiecki przemysł energochłonny i transport drogowy już od wielu miesięcy jest obłożony opłatami i kosztami związanymi z systemem ETS1. Szef think tanku EPICO KlimaInnovation Bernd Weber powiedział telewizji NTV, że wprowadzenie w Niemczech od stycznia 2027 r. podatku ETS2 nie będzie więc dla ludzi i większości firm szokiem, bo np. rachunek za tankowanie samochodu czy zużycie gazu w domu będzie zbliżony do obecnego. W Niemczech cena za emisje dwutlenku węgla już obecnie jest uwzględniana w rachunkach za ogrzewanie, paliwa i transport. Ale w Polsce nowy system i podatek ETS2 „w ponad trzech milionach gospodarstw domowych może doprowadzić do wzrostów kosztów ogrzewania nawet o 150 procent”, powiedział Weber (wg dw.com).

Z kolei komentator dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwrócił uwagę (w wydaniu dziennika z 6 listopada), że decyzja unijnych ministrów ochrony środowiska o ewentualnym opóźnieniu wprowadzenia systemu ETS2 o rok jest godna odnotowania, gdyż „w ten sposób UE osłabi sedno swojej polityki klimatycznej”. Bo w takim przypadku „osiągnięcie celu klimatycznego UE na rok 2030 – redukcji emisji gazów o 55 procent w stosunku do poziomu z roku 1990 – będzie wówczas znacznie trudniejsze. Czas pokaże, czy takie kraje, jak Polska czy Rumunia, naciskając na wprowadzenie tego opóźnienia [ETS2], wyświadczyły sobie przysługę”.

Bo „im później nowy system zostanie uruchomiony, tym wyższe ceny i koszty grożą w momencie jego wprowadzenia – jeśli tylko UE pozostanie przy swoich celach [redukcji gazów itd.]”. Więc „przesunięcie terminu [wprowadzenia ETS2] może zemścić się na mieszkańcach Europy Wschodniej, których rządy, w przeciwieństwie do Niemiec, jeszcze nie wprowadziły krajowych cen emisji CO2. Paradoksalnie, w Niemczech handel emisjami początkowo może nawet doprowadzić do spadków tych cen – nawet wtedy, gdy to nastąpi dopiero rok później” – stwierdzał komentator dziennika „FAZ”. Super!

Stagnacja i stopniowa zapaść przemysłu

Tymczasem według listopadowego sondażu instytutu Forsa, po pół roku urzędowania kanclerza Fryderyka Merza (od 6 maja) aż 72 proc. pytanych Niemców jest niezadowolonych z jego działań i rządu. W lipcu br. ten wskaźnik niezadowolenia wynosił jeszcze „tylko” 64 proc. Zadowolenie z prac obecnego kanclerza wyrażało w listopadzie już tylko 25 proc. ankietowanych. W opinii bardzo doświadczonego 83-letniego Manfreda Güllnera – założyciela i szefa ww. instytutu, głównym powodem tak słabych ocen działań kanclerza jest trudna sytuacja gospodarcza kraju. Aż ponad 60 proc. społeczeństwa postrzega bowiem obecny stan gospodarki Niemiec za główny problem kraju. Z kolei np. prof. Klaus Stüwe – politolog z Katolickiego Uniwersytetu w Eichstätt-Ingolstadt uważa, że wiarygodność Merza i jego gabinetu została osłabiona przede wszystkim dlatego, że zadłużenie Niemiec jest dziś już znacząco wyższe niż kiedykolwiek wcześniej. A ponadto wiele z wyborczych obietnic szefa CDU pozostaje zupełnie niespełnionych. Richtig!

Według danych niemieckiego GUS opublikowanych 30 października br., w III kwartale br. niemiecka gospodarka tym razem uniknęła jakiejś wyraźnej recesji. Oficjalnie ogłoszono, że przez trzy letnie miesiące wzrost PKB w stosunku do poprzedniego kwartału był zerowy (realnie, czyli po uwzględnieniu inflacji i wzrostów cen). A to znaczy, że była stagnacja. Wskutek tego ogłoszenia czołowe niemieckie instytuty ekonomiczne zaraz obniżyły swoje nowe prognozy na cały rok 2025 – spodziewając się przedłużenia stagnacji i gospodarczego marazmu. Ponadto urząd statystyczny dokonał rewizji danych za poprzedni kwartał.

Okazało się, że w okresie kwiecień–czerwiec br. niemiecki PKB spadł o trochę ponad 0,2 proc. w porównaniu do I kwartału br., a nie o 0,3 proc., jak to obliczono w sierpniu. Prognozy ekonomistów okołorządowych przewidują dalszą stagnację gospodarki i co najwyżej drobny wzrost rzędu 0,1–0,3 proc. PKB za cały rok 2025. Monachijski Instytut Ifo prognozuje wzrost PKB Niemiec o 0,2 proc. w całym roku 2025. Ale aż o 1,3 proc. w roku 2026. Jest to odpowiednio o 0,1 i 0,2 proc. mniej niż w prognozach Ifo z lata br.

Niemal identyczne prognozy przedstawił kiloński IfW. Należy przypomnieć, że w ujęciu rocznym PKB Niemiec spadł oficjalnie w całym roku 2024 o 0,2 proc., a w 2023 o 0,3 proc. Ogromny niemiecki eksport, w niektórych latach obecnego wieku największy w świecie, a od roku 1957 główny motor gospodarki Niemiec, od roku ubiegłego już stopniowo spada. Bo niektóre niemieckie produkty, jak np. niektóre pojazdy czy produkty chemiczne, stały się już na rynkach świata zbyt drogie i niekonkurencyjne.

Te cyfry i prognozy są ważne, ale znacznie ważniejszy wydaje się fakt, że ponoć nadal spada liczba zamówień, produkcja i sprzedaż w niemieckim przemyśle – i to już od ponad trzech lat. Większość komentatorów i mediów obwinia za to wszystko – co najmniej od kwietnia br. – przede wszystkim „nieobliczalnego” prezydenta USA i jego znacząco wyższe niż dawniej taryfy celne, którymi obłożył prawie wszystkie produkty niemieckie i europejskie eksportowane do Ameryki. Obwinia także Chiny i ich ogromny eksport do Niemiec wielu tanich towarów, a także m.in. ciągle „pogarszającą się koniunkturę” globalną w wielu branżach. Jak zwykle przy takich okazjach, już od ponad czterech lat nie padają przy tym żadne stwierdzenia i opinie wskazujące na głównego winowajcę niemieckiej stagnacji i recesji, tj. na absurdalną i katastrofalną w skutkach politykę „klimatyczną” (z systemem ETS na czele), na „zieloną” i euro-socjalistyczną politykę energetyczną, przemysłową, podatkową i socjalną władz RFN i władz UE. Sehr schön und demokratisch!

Tak to trwa już od sierpnia 2021 r. To wtedy pod wpływem unijnego podatku ETS i całej polityki „klimatycznej”, energetycznej i podatkowej władz UE i RFN – tak zgubnej dla wielu firm – doszło w Europie do gwałtownych wzrostów hurtowych cen gazu ziemnego i innych nośników energii. A także do znacznych wzrostów kosztów transportu, pracy i budownictwa.

Kolejne znaczne podwyżki „płacy minimalnej”

Koszty pracy w Niemczech rosły systematycznie od stycznia 2022 r., tj. od czasu wprowadzenia przez rząd SPD i Zielonych znacznej podwyżki urzędowej „płacy minimalnej”, która już po kilku miesiącach przyczyniła się do upadku co najmniej kilkunastu tysięcy firm małych i średnich.

W związku z powyższymi zagrożeniami, niektórzy znani ekonomiści – głównie ci około-rządowi – nareszcie ocknęli się i biją na alarm. Np. szef Instytutu Badań Ekonomicznych (Ifo) Clemens Fuest ostrzegł w rozmowie z dziennikiem „Bild”, że „jeśli nie zostaną wprowadzone poważne reformy, niemiecką gospodarkę czekają kolejne spadki”. Obecną sytuację gospodarczą w Niemczech uznał za „dramatyczną” i stwierdził, że „miliony Niemców już doświadczają pogarszania się ich sytuacji materialnej”. A ponieważ wydatki rządu wciąż rosną, a prywatne inwestycje wciąż maleją, więc „to oznacza w średnim okresie mniejszy wzrost gospodarczy, niższe wpływy z podatków i w efekcie coraz mniej środków na publiczne usługi państwa”.

Prof. Fuest wezwał rządzących do ograniczenia biurokracji i „zbyt kosztownych” regulacji UE i RFN – wskazał na zbyt wielkie wymagania i koszty dotyczące emisji dwutlenku węgla i innych „gazów cieplarnianych”, a także łańcuchów dostaw i tzw. płacy minimalnej. Stwierdził, że znaczne uproszczenie i ograniczenie tysięcy przepisów mogłoby przynieść gospodarce Niemiec do 146 miliardów euro dodatkowych środków. Zaapelował do rządu RFN o pilne przedstawienie „kompleksowego programu reform” – wykraczającego poza dotychczasowe ustalenia koalicyjnych partii. Najpóźniej do początku wiosny 2026 r. Richtig!

Tymczasem raptem trzy dni po ww. wypowiedzi szefa Ifo, tj. 29 października, rząd RFN przyjął rozporządzenie o podwyżce urzędowej „płacy minimalnej” – od stycznia 2026 r. Ma być ona dwustopniowa: od 1 stycznia ma wzrosnąć z obecnych 12,82 euro brutto do 13,90 euro brutto za godzinę pracy, a rok później do aż 14,60 euro za godzinę. Ta podwyżka płac wyniesie więc łącznie prawie 14 procent. Wunderbar! To już na pewno zachęci setki tysięcy przedsiębiorców, szczególnie tych małych, do inwestycji produkcyjnych i innych, do zaprzestania myślenia o przeniesieniu działalności gdzieś za granicę itd.

Ta fatalna dla przedsiębiorstw i gospodarki decyzja rządu Niemiec jest ponoć zgodna z tzw. rekomendacją komisji ds. płacy minimalnej, w skład której wchodzą od lat przedstawiciele pracodawców i pracowników. Ta rekomendacja została uzgodniona już w czerwcu br. – po dość silnych sporach w rządzie. SPD postulowała bowiem podwyżkę „płacy minimalnej” do aż 15 euro i to już od stycznia 2026 r., na co politycy CDU i bawarskiej CSU nie zgodzili się.

Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego w przyszłym roku ze wspomnianej podwyżki do 13,90 euro brutto za godzinę pracy może skorzystać nawet 6,6 miliona pracowników – w większości kobiet i pracowników w Niemczech wschodnich, tj. na obszarze byłej NRD. A np. osoby pracujące za tę „płacę minimalną” w pełnym wymiarze godzin od stycznia będą zarabiać miesięcznie już około 190 euro brutto więcej niż teraz. Super! A jeszcze w roku 2015, gdy tę urzędową „płacę minimalną” wprowadzono w RFN po raz pierwszy, minimalna stawka godzinowa wynosiła tylko 8,50 euro brutto.

Na tym niemieckim przykładzie dobrze widać nieustanne postępy euro-socjalizmu UE – rujnujące firmy, gospodarki, budżety ludzi pracujących i całych państw. I prowadzące do coraz bardziej powszechnej biedy.

Donnerwetter!