Co ukrywa Książę-Małżonek? [I gdzie? ]

Co ukrywa Książę-Małżonek?

Stanisław Michalkiewicz „Magna Polonia”   5 marca 2026 michalkiewicz

Postępowanie naszych Umiłowanych Przywódców nie tylko zaczyna coraz głębiej wkraczać w rejony psychiatryczne, ale coraz częściej wywołuje niezamierzony efekt komiczny. Na przykład 26 lutego Książę-Małżonek Sikorski Radosław wygłosił w Sejmie pogadankę, pretensjonalnie zatytułowaną: „expose”, a poświęconą „polityce zagranicznej” naszego bantustanu.

Już samo to wydarzenia dostarcza niezamierzonego efektu komicznego z tej przyczyny, że wszyscy wiedzą, iż uprawianie jakiejkolwiek polityki, a zwłaszcza – polityki zagranicznej – nasi Umiłowani Przywódcy mają od naszych większych i mniejszych sojuszników surowo zakazane. Na przykład obywatel Tusk Donald żadnej „polityki zagranicznej” nie uprawia, tylko wykonuje zadania zlecone mu jak nie przez Reichsfuhrerin Urszulę Wodęleje, to, przez niemieckiego kanclerza Fryderyka Merza, a w ostateczności – od jakiegoś funkcjonariusza BND, pracującego na kierunku polskim. Tym bardziej żadnej polityki zagranicznej prowadzić nie może Książę-Małżonek – a w tej sytuacji trudno się dziwić, że posłowie PiS opuścili salę. wie I nie zawiedli się, bo Książę-Małżonek w pewnym momencie zaczął przechwalać się medalami, jakie podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich zdobyli zawodnicy występujący w barwach członkowskich bantustanów Unii Europejskiej. W tym miejscu nawet ministrowie z Kancelarii Prezydenta, którzy – podobnie jak i on sam – dotychczas usiłowali hamować narastające rozbawienie, nie wytrzymali i parsknęli zdrowym śmiechem.

Podobną sytuację opisuje Karol Olgierd Borchardt, jak to podczas upalnej pogody szef kuchni transatlantyka zadecydował się podać pasażerom chłodnik litewski. Panie siedzące przy kapitańskim stole ubrały się do obiadu bardzo lekko. Na biodrach miały plażowe fantazje, a biusty przesłoniły jakimiś improwizacjami. I stało się, że kiedy jedna z nich sięgnęła po sól, czy coś takiego, biała pierś uwolniła się z materiału i plusnęła prosto w talerz z chłodnikiem. Nieostrożna pani chwyciła serwetkę i opuściła jadalnię, a pasażerowie, którzy już-już mieli dać upust wesołości, na widok kapitana Mamerta Stankiewicza natychmiast przybrali solenne miny, a tylko sprawiali wrażenie, jakby się dusili. Tymczasem kapitan jadł spokojnie, starając się nie skończyć dania przed innymi biesiadnikami. Wreszcie obiad dobiegł końca, a pasażerowie mogli opuścić jadalnię i dać wyraz swej radości. Padali sobie w objęcia, zaśmiewali się do łez tym skwapliwiej, im dłużej musieli swoje rozbawienie hamować.

Podobnie zareagowali ministrowie z Kancelarii Prezydenta na olimpijskie przechwałki Księcia-Małżonka.

Bo Książę-Małżonek zachowuje się tak, jakby naprawdę myślał, że jest ministrem spraw zagranicznych uprawiającym jakąś politykę. Tymczasem ani wymyślanie Putinowi nie jest żadną polityką, ani pisanie na Twitterze nie jest żadną polityką, ani wreszcie nie jest żadną polityką wysługiwanie się ukraińskim oligarchom. Tymczasem Książę-Małżonek swoją służalczość posuwa do tego stopnia, że z miedzianym czołem powtarza propagandowe wynalazki ukraińskiego Sztabu Generalnego, że Ukraina „broni Europy”, a nawet świata przed rosyjskim imperializmem. Z punktu widzenia ukraińskiego ten wynalazek jest oczywiście całkowicie racjonalny – bo służy jako pozór uzasadnienia ukraińskiej postawy roszczeniowej wobec Europy – ale żeby taki duży chłopczyk, jak Książę-Małżonek wierzył w takie rzeczy i nie wstydził się głośno ich powtarzać – tego już chyba za wiele.

Podobnie z gadaniem o „sprawiedliwym pokoju” na Ukrainie. Co to konkretnie ma znaczyć? Ponieważ prezydent Zełeński nie chce – a chyba instynkt samozachowawczy podpowiada mu – że nie może zgodzić się na ustępstwa terytorialne bez ryzyka, że ukraińskie rezuny uriezają mu głowę, to zrozumiałe, a w tej sytuacji „sprawiedliwy pokój” może oznaczać tylko jedno – że Ukraina liczy na jakąś terytorialną rekompensatę. Tak najwyraźniej myśli wiceminister nauki w vaginecie obywatela Tuska Donalda Andrzej Szeptycki, stojąc na nieubłaganym gruncie „historycznych fracji”. Chodzi o to, że państwo ukraińskie jest wynalazkiem niemieckim. Niemcy w roku 1917 wykroili z części okupowanego przez siebie obszaru teren Ukraińskiej Republiki Ludowej, a Cesarstwo Austro-Węgierskie przekazało temu państwu część obszaru zagarniętego podczas rozbiorów Polski: Galicję Wschodnią, a także obszar dzisiejszego województwa podkarpackiego oraz małopolskiego – mniej więcej do Gorlic a także część województwa lubelskiego – aż do Podlasia.

Ciekawe, co w takim razie ma na myśli Książę-Małżonek, kiedy powtarza slogany o „sprawiedliwym pokoju” dla Ukrainy? Czy służalczość swoją wobec tego państwa gotów jest posunąć tak daleko, by w imieniu naszego bantustanu nie tylko podpisać zgodę na taką cesję terytorium, ale również – by przekonywać nas do tego tak samo arogancko, jak obecnie próbuje przekonywać do programu SAFE? Myślę, że Niemcom taka rekompensata dla Ukrainy kosztem Polski nic by nie przeszkadzała, a w tej sytuacji nie tylko obywatel Tusk Donald, ale i Książę-Małżonek mógłby za tym gardłować bez ryzyka, że narazi się swoim mocodawcom i zleceniodawcom.

Ciekawe, czy pan prezydent Karol Nawrocki mówiąc, że Książę-Małżonek w swoim expose był nie dość „asertywny” wobec Komisji Europejskiej. Jeszcze tego brakowało! Podejrzewam, że na samą myśl o takiej „asertywności” Książę-Małżonek prędzej splamiłby mundur bo obawia się, że razem z obywatelem Tuskiem zostałby zdmuchnięty, jak gromnica.

Tymczasem prezydent Donald Trump, najwyraźniej uskrzydlony wygłoszonym onegdaj orędziem o stanie państwa, odgraża się, że zakończy wojnę na Ukrainie do czerwca, a najpóźniej – do 4 lipca. Pewnie tak nie będzie – ale optymistycznie załóżmy, że amerykański prezydent jakimści sposobem tego dokona. Ponieważ obecnie kością niezgody są terytoria, to czy najprościej nie mógłby przekonać prezydenta Zełeńskiego do skorzystania z terytorialnej rekompensaty. I wilk byłby syty i owca cała – no a Polska ma przecież z Ukrainą umowę z 2 grudnia 2016 roku, więc czy choćby na tej podstawie nie mogłaby nieodpłatnie odstąpić Ukrainie opisaną wyżej część terytorium? Przy okazji można by załatwić dokończenie procesu zjednoczenia Niemiec według granicy z 1937 roku – bo o takiej właśnie wspomina art. 116 niemieckiej konstytucji, no a z reszty terytorium Żydowie mogliby realizować swoje roszczenia majątkowe, zgodnie z amerykańską ustawą nr 447. Ciekawe, jak taką propozycję potraktowałby Książę-Małżonek – no bo nie mam wątpliwości, że obywatel Tusk Donald tylko by temu przyklasnął? Szkoda, że o takiej możliwości nie wspomniał w swoim exposé – by byłby jeszcze weselej.

Stanisław Michalkiewicz

Wojna w Iranie: Mam trzynaście pytań

Wojna w Iranie: Mam kilka pytań

[dla przypomnienia: Ja publikuję artykuły z różnych opcji. Bo meRdia tego nie robią. md]

Autor: Andrea Drescher tkp.at/krieg-im-iran-ich-habe-fragen

Do tych, którzy sympatyzują z Trumpem i USA i poważnie uważają, że sytuacja w Iranie dotyczy ludzi lub praw człowieka, mam kilka pytań. Dokładnie trzynaście pytań i jestem bardzo ciekawa odpowiedzi.

Punkt widzenia Andrei Drescher.

  1. Dlaczego Arabia Saudyjska nie jest bombardowana? Między innymi, homoseksualiści są tam kamienowani. A o prawach kobiet nawet nie wspomnę.
  1. Dlaczego islamista Al-Dżolani, poszukiwany za 10 milionów dolarów, jest teraz, pod innym nazwiskiem, najlepszym przyjacielem Zachodu, szanowanym prezydentem Syrii i może bezkarnie mordować Alawitów, Druzów i innych?
  1. Gdzie i kiedy prawa człowieka odgrywały jakąkolwiek rolę dla USA? Czy istnieje jakiś inny powód ich wojen poza prawami do „górnictwa” – czyli zasobami naturalnymi lub innymi korzyściami?
  1. Od kiedy mordowanie dzieci prowadzi do poprawy sytuacji mieszkańców kraju – w Iraku, według Madeleine Albreight, USA uznały śmierć 500 000 dzieci za „wartą zachodu”?
  1. Od kiedy i gdzie wprowadzenie demokracji w formie zmiany reżimu doprowadziło do powstania czegokolwiek innego niż „państwa upadłe”?
  1. Od kiedy prawa kobiet odegrały jakąkolwiek rolę dla USA – poza uzasadnieniem wojen agresywnych, które naruszają prawo międzynarodowe?
  1. Jak bardzo poprawiła się sytuacja kobiet w Afganistanie podczas okupacji USA? Cóż – z pewnością bardziej skorzystały na masowym wzroście upraw narkotyków, które ograniczono po przejęciu władzy przez talibów.
  1. Od kiedy „naruszenia praw człowieka” są atakiem na USA?
  1. Ile wojen rozpoczął Iran od czasu swojego powstania jako Republika Islamska? Mam na myśli ROZPOCZĘTE, a nie prowadzone, ponieważ musiał się bronić?
  1. Od kiedy to zapobiega się rozwojowi broni jądrowej, zabijając najważniejszego przywódcę religijnego, który publicznie i surowo tego zakazał w fatwie z 2003 roku?
  1. Kto założył lub przynajmniej „przejął” i finansował islamistyczne organizacje terrorystyczne, takie jak „Państwo Islamskie”, „ISIS”, „Al-Kaida” i wszystkie inne?
  1. W którym kraju Bliskiego Wschodu mieszka największa społeczność żydowska, będąca jednocześnie częścią rządu?
  1. Od kiedy Izrael twierdzi, że Iran jest już tuż od użycia broni jądrowej: 1984 – 1995 – 2006 – 2012 – 2015 – 2018 – 2025 lub 2026?

Jak wspomniano na początku: jestem ciekawa odpowiedzi.

Nie żebym w jakikolwiek sposób podziwiała reżim mułłów lub chciała bronić tamtejszej sytuacji. Zrozumiałe jest, że irańscy wygnańcy nie są zachwyceni tym rządem i nie są z niego zadowoleni. Dlatego żyją na wygnaniu. Nie odczuwają jednak bezpośrednio skutków bombardowań – w przeciwieństwie do ponad 150 dzieci w szkole dla dziewcząt, których wolność – eee, przepraszam – przyniosły im dobre amerykańskie lub izraelskie bomby.

Fakt, że wielu z nich pragnie powrotu szacha, który został ustanowiony przez USA w zamachu stanu w 1953 roku i który rządził krwawym reżimem przeciwko własnemu narodowi z pomocą wyszkolonej przez Mosad organizacji SAVAK – świadczy w najlepszym razie o braku wiedzy historycznej.

Wiedza historyczna mogła być zdobyta.

Interesujące informacje na temat sytuacji w Iranie, a także historii kraju, można znaleźć w filmie „Geo-Strategia #1: Iran’s Strategy Matrix” Jiang Xueqina na kanale „Predictive History” z 24 kwietnia 2024 roku.

Jiang Xueqin, według ChatGPT, jest chińskim pedagogiem, reformatorem edukacji i autorem, znanym przede wszystkim z krytyki tradycyjnego chińskiego systemu egzaminacyjnego. Jego ówczesne przewidywania dotyczące wyborów prezydenckich w USA, potencjalnej wojny z Iranem – i jej możliwego wyniku – dowodzą, że „historia predyktywna” – analiza danych historycznych w celu przewidywania przyszłych wydarzeń lub trendów – może być rzeczywiście użyteczna.

Nic dziwnego, że „krytyczne wobec systemu” prawicowe media głównego nurtu, takie jak Achgut, Nius, Apollo News, Junge Freiheit i inne, które wiernie trzymały się racji stanu państwa – słowa klucz: „Izrael może wszystko, a USA prawie wszystko” – głośno świętują śmierć Chameneiego.

Pobieżna lektura większości tych doniesień ujawnia brak wiedzy historycznej.

To, jak dalece niektórzy pozostają „wierni” faktom, przypomina oświadczenia Tagesschau i innych mediów na temat koronawirusa… Młody twórca kanału YouTube „Die zweite Agitation und Agitor live” (Wtórna Agitacja i Agitator na żywo) przedstawił doskonałą analizę wypowiedzi jednego z tych „krytyków systemu” w swoim filmie „Jak bezczelnie Julian Reichelt kłamie! Najgłupsza propaganda wojenna przeciwko Iranowi ujawniona”.

Jak zawsze, dr Michael Lüder w swoim filmie „Angriff aufs Iran: Armageddon im Orient?” (Atak na Iran: Armageddon na Wschodzie?) przedstawia rzetelną i odważną ocenę tej wojny, która narusza prawo międzynarodowe – choć treść prezentuje w sposób znacznie bardziej emocjonalny, niż się do tego przyzwyczaiłem.

Biorąc pod uwagę potencjalne konsekwencje tych ataków na ludzi i ludzkość, jest to więcej niż zrozumiałe.

Ten tekst również powstał w napadzie gniewu z mojej strony, w reakcji na wypowiedzi niektórych tak zwanych krytyków systemu.

Głosy rozsądku

Na Facebooku znalazłem następujące oświadczenie Komunistycznej Partii Austrii (KPÖ):

Nasza solidarność jest z narodem irańskim – nie z mułłami ani zbrodniarzami wojennymi w Waszyngtonie i Tel Awiwie.

Günther Hopfgartner, Przewodniczący KPÖ

Potępiamy wszelkie interwencje wojskowe USA i Izraela w Iranie. Takie ataki nie służą interesom narodu irańskiego, lecz są wyrazem imperialistycznej polityki mocarstwowej, która prowadzi wojnę i destabilizuje kraj pod pretekstem negocjacji w sprawie bezpieczeństwa i programu nuklearnego.

Represje ze strony reżimu mułłów w Iranie nie mogą być instrumentalizowane w celu legitymizacji polityki zagranicznej lub celów imperialistycznych. KPÖ już wcześniej podkreślała kluczową rolę narodu irańskiego. Protesty w Iranie wynikają z ubóstwa ekonomicznego, nierówności społecznych i ucisku politycznego ze strony rządzącego reżimu. Nie są one wynikiem zewnętrznej manipulacji.

Nasza solidarność jest z narodem irańskim, z demokratycznymi, postępowymi ruchami w Iranie – nie z autorytarnymi władcami ani z zewnętrznymi interwencjami wojskowymi.

Rozwiązanie głębokiego kryzysu społecznego, gospodarczego i politycznego w Iranie może pochodzić jedynie z wnętrza kraju i oddolnych inicjatyw. Każda interwencja zagraniczna – czy to ze strony Stanów Zjednoczonych, Izraela, czy innych mocarstw – niszczy życie i źródła utrzymania, zaostrza kryzysy i podsyca napięcia nacjonalistyczne.

Kategorycznie odrzucamy nową wojnę na Bliskim Wschodzie.

Strategie wojskowe, czy to pod płaszczykiem nierozprzestrzeniania broni jądrowej, walki z terroryzmem, czy „transformacji reżimów autorytarnych”, prowadzą w praktyce do katastrofalnych skutków humanitarnych i politycznych – a nie do pokoju, demokracji czy postępu społecznego.

Z przyjemnością się tym dzielę, mimo że Komunistyczna Partia Austrii (KPÖ) w moich oczach zawiodła podczas pandemii.

Ale, uczciwie mówiąc, istnieją również takie głosy rozsądku w patriotyczno-konserwatywnym obozie krytyków systemu. Oto kilka przykładów.

Stefan Magnet z AUF1 napisał publicznie: „Sprzeciw wobec wojny jest nie do negocjacji. Nie oznacza to »ale tylko kilka pocisków« ani »ale mogę pokonać złych facetów«”. Krytyczne słowa szybko usłyszał i odczytał również Jürgen Elsässer z Compact i Info-Direkt. Każdy, kto mnie zna, dobrze wie, że mam niewiele wspólnego z tymi trzema mediami w kwestiach politycznych.

Tucker Carlson opublikował doniesienia o aresztowaniu agentów Mossadu w Katarze i Arabii Saudyjskiej za rzekome planowanie podłożenia bomb w tych krajach. Oliver Janich zwraca uwagę na powiązania Rothschildów z Iranem.

Nagłówek w Der Status brzmi: „Destabilizacja zagraża również Europie – konflikt z Iranem: grozi pożoga – AfD i FPÖ domagają się deeskalacji” – po tym, jak poszczególni posłowie AfD, tacy jak Robert Teske (AfD Turyngia) i Torben Braga (AfD Turyngia), szybko zajęli jasne stanowisko przeciwko łamaniu prawa międzynarodowego, ale spotkali się z ostrą reakcją ze strony niektórych swoich zwolenników.

Dziś przeczytałem w „Stern”: „Lider AfD Chrupalla krytykuje ataki na Iran – i nazywa Trumpa „prezydentem wojennym”. Lider AfD Tino Chrupalla skrytykował ataki USA i Izraela na Iran. „Nie celebruję ataków rakietowych, niezależnie od tego, w który kraj są wymierzone i kto je przeprowadza. Nie można tego celebrować, ponieważ zawsze giną cywile, a to można tylko potępić” – powiedział Chrupalla w programie RTL/NTV „Frühstart” (Wczesny start).

Lider AfD Chrupalla krytykuje ataki na Iran – i nazywa Trumpa „prezydentem wojennym”. Roger Köppel z „Die Weltwoche” zajmuje jasne stanowisko w swoim nagłówku: Mongolski atak na Zachód: Bibi Netanjahu i Trump bombardują mułłów i po raz kolejny łamią prawo międzynarodowe. Celem jest przejęcie władzy na Bliskim Wschodzie i zapewnienie Waszyngtonowi pieniędzy i ropy. Jego „Weltwoche” Dzisiejszy „Daily” był jasnym oświadczeniem popierającym prawo międzynarodowe.

Dziękuję wszystkim głosom rozsądku, zarówno tym wymienionym z imienia, jak i tym anonimowym.

A teraz?

Nikt nie wie, co wydarzy się dalej w Iranie. Ale jedno jest – moim zdaniem – niezaprzeczalne: jeśli pozwolimy, aby zasada „dobrzy ludzie mogą zrzucać bomby” stała się akceptowaną zasadą w „porządku międzynarodowym opartym na zasadach”, którym NATO i Stany Zjednoczone często uzasadniają swoją politykę zagraniczną i działania militarne, to Nowy Porządek Świata definitywnie zwycięży.

Czy chcemy do tego dopuścić?

+++

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Niniejszy artykuł został opublikowany po raz pierwszy 3 marca 2026 roku na stronie tkp.at.

Wojna Purimowa przeciwko Iranowi

Wojna Purimowa przeciwko Iranowi

Izrael Szamir • 2 marca 2026 unz/ishamir/the-purim-war-against-iran

Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Niemcy czują się zaszczycone, że mogą nazywać siebie „Zachodem”, ale bardziej realistyczne jest nazywanie ich państwem żydowskim w procesie, czyli „ Epsteinią” . Właśnie dowiedzieliśmy się, że prezydent Trump podjął decyzję o wypowiedzeniu wojny Iranowi już kilka tygodni temu, a pozory dyplomacji prowadzonej przez dwóch żydowskich handlarzy nieruchomościami (Witkoffa i Kushnera) w jego imieniu były niczym więcej niż nic nieznaczącym chwytem , ​​mającym na celu zajęcie Iranu do chwili Wybrańca. Jaki więc był cel dyplomatycznej pauzy Trumpa przed rozpoczęciem działań wojennych? Jest ku temu powód; dość haniebny, ale prawdziwy. Trump i jego przełożony, Bibi Netanjahu, kierowali się magią kabały. Zgodzili się przeprowadzić ten historyczny atak w szczególnie pomyślnym dniu w kalendarzu żydowskim, zwanym Szabatem Pamięci , w ostatnią sobotę przed świętem Purim. Fakty są oczywiste: międzynarodowe żydostwo zarządziło atak, a armia amerykańska rzuciła się jak posłuszne psy na żydowski gwizdek.

Wikipedia opisuje Szabat Pamięci następująco:

Szabat Pamięci, czyli Szabat Zachor (hebr. שבת זכור), to szabat bezpośrednio poprzedzający Purim. Przytaczany jest fragment z Księgi Powtórzonego Prawa 25:17-19 (na końcu Paraszy Ki Teitzei), opisujący atak Amalekitów na Żydów. W Talmudzie istnieje tradycja (rozumiana jako implikowana w samej Megillah), że Haman, antagonista w historii Purim, pochodził od Amalekitów. Odczytywany fragment zawiera przykazanie o upamiętnieniu ataku Amalekitów, dlatego podczas tego publicznego czytania zarówno mężczyźni, jak i kobiety starają się wysłuchać czytania.

Wszyscy Żydzi są nie tylko zobowiązani pamiętać tę szczególną datę upamiętniającą tę starożytną opowieść, ale są również zobowiązani do zemsty; tj. popełnienia ludobójstwa na każdym, kogo Sanhedryn nazwał Amalekitem w naszym pokoleniu. Żyd jest zobowiązany i nakazany zabić wszystkich mężczyzn, kobiety, dzieci Amalekitów, wliczając psy i koty. Małe zwierzęta, kocięta i szczenięta są często zabijane dwa tygodnie wcześniej podczas święta Tubiszwat – zwierzęta domowe są wrzucane do płonących ognisk zgodnie z sefardyjskim zwyczajem. Zwyczaje Purim (i poprzedzającego go szabatu) są notorycznie okropne, szczegółowo opisane przez Elliota Horowitza w jego Reckless Rites: Purim and the Legacy of Jewish Violence .

Marcin Luter zauważył, że Żydzi postrzegali wszystkich chrześcijańskich władców (których Żydzi uważali za swoich ciemiężców) jako współczesnych Hamanów, a zatem było to religijnym obowiązkiem, aby ich podważyć i dążyć do ich upadku. [Zauważył również, że Żydzi postrzegali Chrystusa jako podobną postać Króla/Ciążę, być może dlatego, że w Septuagincie Haman zostaje ukrzyżowany. Należy pamiętać, że Septuaginta jest greckim tłumaczeniem niesfałszowanego oryginalnego tekstu Biblii, podczas gdy współczesna Biblia hebrajska była wielokrotnie aktualizowana na przestrzeni lat przez żydowskich uczonych.]

Międzynarodowi Żydzi Netanjahu (w tym ci z izraelskiej koalicji rządowej) od dawna wypełniają swoje obowiązki zawodowe i religijne zgodnie z kabalistyczną magią. Dla nich połączenie pierwszego ciosu w Szabat Pamięci i obchodów Purim kilka dni później jest zbyt kuszące, by je pominąć. Głupcy prawdopodobnie uwierzą, że są prowadzeni z góry i w ten sposób spotka ich koniec.

Purim upamiętnia moment zamordowania 75 000 Persów przez Żydów; i nie jest przypadkiem, że to pierwszy raz, kiedy Żydzi są wyraźnie wspomniani w Biblii. To swego rodzaju historia o „ujawnieniu się” Żydów. Żydowskie opowieści zawsze przedstawiają Żydów jako niewinne ofiary i ta historia nie jest wyjątkiem. Prawdziwi Żydzi z okresu Drugiej Świątyni znali prawdę i wyryli stolicę Persji, Suzę, w „Pięknej Bramie” Świątyni, wyjaśniając, że Żydzi powinni na zawsze pamiętać o swoim czasie spędzonym w Persji. Ale Netanjahu zapomniał o tej radzie swoich legendarnych przodków.

Pierwsze bomby wojny irańskiej zrzucił Mike Huckabee, ulubiony „ambasador USA” Tel Awiwu, w wywiadzie dla Tuckera Carlsona tuż przed rozpoczęciem działań wojennych. Huckabee powiedział Tuckerowi, że Izrael ma prawo przejąć tyle Bliskiego Wschodu, ile USA będą w stanie obronić, i że nie będzie miał nic przeciwko temu.

Potem wszyscy po prostu siedzieli i czekali na magiczną datę w kalendarzu kabalistycznym. Żydzi postanowili, że w żydowski Szabat Pamięci – USA i Izrael odważnie zaatakują z zaskoczenia pokojowy, uśpiony Iran; kraj, który wciąż stara się dostosować do decyzji śledczych ONZ, wciąż prowadzi rozmowy pokojowe z dwoma Żydami, tragicznie nieświadomy historycznego znaczenia tej konkretnej daty dla Żydów. Siły atakujące śmiało zamordowały ajatollaha Alego Chameneiego, muzułmański odpowiednik katolickiego papieża. Izrael postrzega każdego nieżydowskiego przywódcę jako Hamana, a zatem jako uzasadniony cel: nasz Ron Unz wyjaśnił to w tym eseju . Żydzi lubią mordować przywódców, co wyszło z mody w czasie wojny trzydziestoletniej.

Anglia, Francja i Niemcy wykonywały rozkazy z Tel Awiwu. Oznacza to, że Żydom udało się przejąć władzę w tych krajach. Niemcy zostały zmuszone do zaakceptowania żydowskich rządów wraz z okupacją USA w 1945 roku. Teraz Niemcom nie wolno nosić palestyńskiej kefiji ani domagać się wolnej Palestyny. Francja była względnie wolna w 1960 roku, kiedy de Gaulle miał możliwość odrzucenia NATO. Z biegiem lat Żydzi zacieśnili swoją kontrolę nad mediami. Francuskie kino umarło, francuscy politycy klękali przed lordem Rothschildem, a w roku Pańskim 2026 wszystkie francuskie partie uległy całkowitej judaizacji. Marine Le Pen, ulubienica tego, co uchodzi za francuski nacjonalizm, zaaprobowała atak na Iran w Purim i promowała swojego wybranego żydowskiego następcę. Anglia zawsze była ojczyzną chrześcijańskiego syjonizmu , a Starmer jest bardzo odpowiednim szabas-gojem, reprezentującym brytyjskiego „rząd szabasowy”.

Dlaczego Żydzi są gotowi poświęcić tak wielki kapitał polityczny w zamian za wątpliwy sukces w postaci zniszczenia Iranu? Rozumiemy, dlaczego Trump tak chętnie zdradzi MAGA – ponieważ jego przeznaczeniem nie jest rozumowanie; jako dobry szabasista, musi wykonywać rozkazy z Tel Awiwu. Ale dlaczego zazwyczaj ostrożni Żydzi mieliby to zrobić? Chodziło o lśniącą chwałę meczetu Al-Aksa, który musi zostać zniszczony , aby wznieść Trzecią Świątynię, ostateczne pragnienie Żydów. A Iran jest jedynym krajem na świecie, który by na to nie pozwolił. Wszystkie inne państwa muzułmańskie były zastraszone i wykonywają rozkazy USA.

Od momentu podstępnego ataku na Iran, meczet El-Aksa został zamknięty przez armię izraelską, a palestyńscy muzułmanie nie mogą już do niego wchodzić. W trakcie postu ramadanowego jest to szczególnie bolesne dla wierzących. Historia meczetu El-Aksa i żydowskich działań zmierzających do jego zniszczenia jest długa.

Pisałem o tym wcześniej w książce „ The Cornerstone of Violence” .

Żeby streścić, zacytuję:

„Wielu Żydów i ich chrześcijańsko-syjonistycznych sojuszników wierzy, że cenne piękno Haram a-Sharif, meczety jerozolimskie z VII wieku powinny zostać zniszczone, a na ich ruinach powinna zostać wzniesiona żydowska świątynia. Dlaczego tak się dzieje? Ludzie przedstawiają różne wyjaśnienia, historyczne i eschatologiczne. Nie chodzi o jakąś sprawiedliwość historyczną ani o modlitwę, ponieważ tradycyjny judaizm zabraniał jakiejkolwiek interakcji z Górą Pańską. Niektórzy mistycy wierzą, że ten akt uczyni żydowską dominację nad światem całkowitą i nieodwracalną. To przekonanie nie jest wyłączną domeną dziwaków i dziwaków, ani nawet syjonistów, lecz powszechnym przekonaniem.

Główne media Zachodu zazwyczaj przedstawiają konflikt w kategoriach muzułmanów kontra Żydzi. Ale konflikt, widziany przez tych Żydów, to konflikt Żydów kontra pogan. W ich mniemaniu Wzgórze Świątynne to magiczny Pierścień Władzy, który powinni przyjąć, gdy nadejdzie właściwy czas. Jako Pierścień we „Władcy Pierścieni” Tolkiena (brytyjski profesor był bardzo uczonym człowiekiem), powinien on przynieść Mesjasza. Dla żydowskich mistyków ten Mesjasz nie jest chrześcijańskim Mesjaszem. W ich księgach Mesjasz nie jest łagodnym Jezusem z przesłaniem dla całej ludzkości. Ich Mesjasz na zawsze zniewoli narody ziemi i uczyni Naród Wybrany panami wszechświata. Ich Mesjasz, Pan Zniewalający Ludy Ziemi, jest Antychrystem z proroctw.

Arabowie spoza Ziemi Świętej zostali ujarzmieni i nie przejmują się tym zbytnio. Muzułmanie na całym świecie są bezlitośnie atakowani przez globalne firmy medialne kierowane przez Żydów. Palestyńczycy są mordowani za swoją miłość do meczetu Al-Aksa (wojnę w Strefie Gazy Palestyńczycy nazywają „potopem Al-Aksa”). Jedyny prawdziwy opór stawił Iran, na czele z perskimi teologami, którzy doskonale rozumieli kontrowersje związane ze Wzgórzem Świątynnym. Oczywiście Iran musiał zostać zbombardowany w święto Purim.

Oczywiście takiemu aktowi świętowania powinien towarzyszyć kabalistyczny rytualny rytuał krwawej ofiary z młodych dziewcząt, jak opisano w Aktach Epsteina. Ta żydowska praktyka religijna została natychmiastowo osiągnięta, gdy zamordowano ponad sto uczennic i celowo zaatakowano 14-miesięczną wnuczkę zmarłego ajatollaha.

Taki jest los Persji, ginącej pod jarzmem Lwa Judy (izraelski kryptonim Operacji Ryczący Lew ). Ale jak poradzą sobie chrześcijanie, wkraczając na arenę z tak głodnym lwem? Lepiej nie współpracować z takimi bestiami, bo tańcząc z diabłem, zasługujemy na wszystko, co los nam zgotuje. Czy powinniśmy przejrzeć kabalistyczny kalendarz, aby znaleźć magiczną datę, kiedy żydowskie jarzmo zostanie założone na nasze szyje? Widzimy, jak islam może być otwarcie znieważany przez naszych żydowskich władców. Czy naprawdę myślimy, że chrześcijaństwo jest wolne od takiego traktowania? Już teraz otwarcie określają Biblię jako „dokument antysemicki”. Wszyscy wiemy, że konflikt między islamem a chrześcijaństwem jest reżyserowany przez Żydów. Wraz z napływem dobrych, konserwatywnych muzułmanów do krajów zachodnich, szybko uczymy się, że punkty harmonii między wierzącymi islamistami a wierzącymi chrześcijanami znacznie przeważają nad tym, co Mike Huckabee nazywa „naszym judeochrześcijańskim dziedzictwem”.

Żydom kończy się czas. Nigdy nie istniało królestwo żydowskie, które przetrwałoby dłużej niż 80 lat, a rok 2028 zbliża się wielkimi krokami. Od lokalnego stowarzyszenia rodziców i nauczycieli po organizacje międzynarodowe, chrześcijanie i muzułmanie poznają się nawzajem, omijając swoich żydowskich opiekunów.

Wojna Purimowa przeciwko Iranowi

jest wyraźnym znakiem żydowskiej desperacji. Stracili już moralną wyższość, gdy zaczęli podpalać getta w Gazie. Ta najnowsza wojna żydowska to przysłowiowy krok za daleko, a kiedy Izrael upadnie, można się założyć, że spróbuje pociągnąć za sobą wszystkich innych. Pierwszym krokiem do zakończenia wojny z Iranem jest rozwiązanie ludobójstwa w Gazie. Gdy Izrael zostanie rozbrojony, cała światowa beczka prochu runie.

Wyobraźcie to sobie! Chrześcijanie i muzułmanie współpracują w imię Chrystusa, aby oczyścić szkolne biblioteki z kabalistycznych podręczników o seksie! Ukraina deportuje wszystkich żydowskich awanturników i znów stanie się spichlerzem Europy! Jerozolima stanie się protektoratem ONZ, zapewniając wszystkim religiom miejsce przy stole Ziemi Świętej! Trump może wrócić do roli zwolennika MAGA, armia USA może zostać bezpiecznie zredukowana, a fundusze zainwestowane w amerykański przemysł! Kongres może wrócić do reprezentowania narodu amerykańskiego! Zachodnie firmy będą prosperować dzięki taniej ropie naftowej dostarczanej przez naszych nowych muzułmańskich przyjaciół z Bliskiego Wschodu!

Ile innych pozytywnych scenariuszy można sobie wyobrazić, gdybyśmy tylko pozbyli się tych zgubnych Epsteinów? Ameryka dźwiga na plecach wiedźmę, a jej imię to Izrael.

Redakcja: Paul Bennet z Minnesoty.

Iran grozi atakami na Europę w przypadku zaangażowania się w konflikt.

Iran grozi atakami na Europę w przypadku zaangażowania się w konflikt.

Uważny:

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Iranu stwierdził, że Teheran uzna wszelkie „działania obronne” krajów europejskich w ramach potencjalnej operacji USA i Izraela za akt wojny.

Według doniesień medialnych, irańskie pociski są w stanie uderzyć w cele w Bułgarii i Rumunii, gdzie znajdują się amerykańskie bazy. Gdyby Iran zniszczył bazę w Rumunii, przyniosłoby to bezpośrednie korzyści Rosji, ponieważ rumuńska baza jest miejscem, w którym znajduje się logistyka NATO, która uzbraja Ukrainę.

Jeśli zadeklarowany zasięg pocisku Khorramshahr osiągnie 3000 km, znaczna część Europy – w tym Polska, Niemcy i Włochy – mogą znaleźć się w jego potencjalnej strefie uderzenia.

Koniec balu panno Lalu … ??


Koniec balu panno Lalu …

Pilny Obserwator:

Prawdziwe kłopoty szykują się w IZRAELU: „Niepokoje cywilne” ataki na policję i wojsko!

Według doniesień pochodzących z Izraela – szczególnie z Tel Awiwu i Hajfy – sytuacja wskazuje na zorganizowane nieposłuszeństwo obywatelskie i załamanie dyscypliny wojskowej.

Z ponad 200 budynkami zredukowanymi do gruzu, a system obrony żelaznej kopuły postrzegany jako całkowicie nieudany, naturalne jest, że społeczeństwo traci zaufanie do Państwa. W oparciu o obecną sytuację, wewnętrzne niepokoje wydają się mieć kilka kluczowych aspektów:

1. Starcia w wojsku i policji

Zapach buntu: doniesienia izraelskich mediów i mediów społecznościowych sugerują, że kilku rezerwistów odmówiło zgłoszenia się do służby. Ich stanowisko jest takie, że jeśli przywództwo (Netanjahu i prezydent) jest nieobecne, dlaczego mieliby ryzykować życie?

Przemoc policyjna: doszło do starć między cywilami a policją na ulicach Tel Awiwu. Ludzie protestują przeciwko brakowi udogodnień w bunkrach i rządowej „ciszy.”

2. Kryzys Przesiedleń Wewnętrznych

Z północy do centrum: z powodu ataków Hezbollahu setki tysięcy Izraelczyków przeniosło się już z obszarów północnych. Po zniszczeniu 200 budynków w Tel Awiwie, nawet wcześniej uważane za „bezpieczne” regiony Centralne są świadkami fali wewnętrznych przesiedleń, przytłaczających lokalne systemy administracyjne.

3. „Wojna psychologiczna” w bunkrach

„Kryzys psychologiczny” wspomniany w oświadczeniu nr 8 Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej podobno staje się widoczny w terenie. Podziemne bunkry w Izraelu są przepełnione, z doniesieniami o poważnych niedoborach żywności i lekarstw. Napięcia rosną, ludzie atakują się nawzajem, a wojsko stoi przed poważnymi wyzwaniami w kontrolowaniu sytuacji.

4. Próżnia polityczna i powstanie „milicji”

Pod nieobecność Netanjahu – opuścił Izrael i udał się do Niemiec, gdy rozpoczął się ostatni konflikt, grupy ekstremistyczne w Izraelu podobno zaczęły się zbroić. Grupy te podejmują decyzje niezależnie od rządu, potencjalnie popychając kraj do wewnętrznej wojny domowej.

Podsumowanie:

Izrael walczy obecnie na dwóch frontach – zewnętrznie przeciwko Iranowi i jego sojusznikom oraz wewnętrznie przeciwko upadającej strukturze krajowej. Wycofanie się lub zdystansowanie Francji i innych sojuszników podobno zadało ostateczny cios Izraelskiemu zaufaniu publicznemu.

Zaszufladkowano do kategorii Wojna | Otagowano

O tym, w jaki sposób Iran może pokonać Donalda Trumpa

O tym, w jaki sposób Iran może pokonać Donalda Trumpa

Date: 4 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/o-tym-w-jaki-sposob-iran-moze-pokonac-donalda-trumpa

INFO: sonar21.com/how-iran-can-defeat-donald-trump

FOTO: Trump zszokowany odkryciem, że Hegseth jest idiotą

Larry C. Johnson

Donald Trump i jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego nadal forsują narrację, że Stany Zjednoczone dominują nad Iranem i że to tylko kwestia czasu, zanim Iran padnie pod naporem potęgi amerykańskiej armii. Iran najwyraźniej nie otrzymał tej wiadomości i realizuje własną strategię. Wchodzimy właśnie w czwarty dzień tej nie sprowokowanej napaści Izraela i USA, a Iran nie wykazuje żadnych oznak słabnięcia.

Iran dokonał serii bardzo skutecznych uderzeń odwetowych. Siły amerykańskie zostały wyparte z baz w Iraku, Kuwejcie, Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ataki dronami i rakietami zmusiły wojska USA i NATO do ucieczki.

W związku z eskalacją wojny rozpoczętej przez Stany Zjednoczone i Izrael (po wspólnych atakach USA i Izraela na Iran, w tym zabójstwie najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego 28 lutego 2026 r.), irańska Islamska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) przeprowadziła odwetowe ataki rakietami balistycznymi i dronami na amerykańskie systemy radarowe w Katarze i Bahrajnie.

W bazie lotniczej Al Udeid w Katarze Iran zniszczył radar AN/FPS-132 (znany również jako FPS-132 lub AN/FPS-132 Block 5 Upgraded Early Warning Radar/UEWR). Jest to radar wczesnego ostrzegania dalekiego zasięgu obsługiwany przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, przeznaczony do wykrywania i śledzenia pocisków balistycznych. Zapewnia on nadzór nad rozległym obszarem, a jego zasięg wykrywania pocisków wynosi według doniesień do 5000 km (około 3100 mil). Został on wykorzystany podczas 12-dniowej wojny w czerwcu 2025 r. do wykrywania i śledzenia irańskich pocisków zmierzających w kierunku Izraela.

Iran zniszczył również dużą kopułę radaru powietrznego w Bahrajnie, znajdującą się w bazie Naval Support Activity Bahrain / US Navy Fifth Fleet HQ. Tego rodzaju radar służy do szeroko zakrojonego nadzoru powietrznego i powierzchniowego oraz do przekazywania obrazu sytuacji powietrznej do systemów Patriot/THAAD i operacji floty. Zniszczenie tej jednostki znacznie ogranicza zdolność rozmieszczonych systemów obrony powietrznej do wykrywania i śledzenia zbliżających się zagrożeń. Zniszczenie tych dwóch systemów radarowych poprawi zdolność Iranu do rażenia celów w Izraelu.

Wydaje się, że Iran zestrzelił również trzy samoloty bojowe F-15. Centralne Dowództwo USA twierdzi, że samoloty zostały zestrzelone przez własne siły, ale to bzdura. Oficjalny raport amerykańskiego wojska przyznaje, że irańskie samoloty zaatakowały je w momencie, gdy rzekomo od dawna utrzymywano „przewagę w powietrzu”. Samoloty te były wyposażone w system IFF (Identification Friend or Foe), czyli system radiowy oparty na zaszyfrowanych „pytaniach i odpowiedziach”, który pozwala radarom i innym samolotom rozpoznać je jako przyjazne. Przed lotem, personel naziemny lub załoga samolotu wprowadzają klucze szyfrujące (dla trybów bezpiecznych, takich jak tryb 4/5) do systemu IFF za pomocą urządzenia do wypełniania i ustawiają wymagane kody misji. Podczas lotu, gdy myśliwiec pojawia się na czyimś radarze, radar lub pokładowy interrogator wysyła zakodowane wyzwanie.

Transponder samolotu:

• Rozpoznaje tryb i kod przesłuchania.

• Wykorzystuje załadowany algorytm szyfrujący do wygenerowania prawidłowej zaszyfrowanej odpowiedzi, jeśli wyzwanie jest poprawne.

• Przesyła odpowiedź na częstotliwości odpowiedzi, która zawiera identyfikator, a w niektórych trybach również wysokość lub inne dane.

Innymi słowy, CENTCOM chce, abyśmy uwierzyli, że system IFF w trzech samolotach zawiódł lub że załogi obsługujące baterie rakiet Patriot nie rozpoznały sygnałów IFF. Gdyby chodziło tylko o jeden samolot, byłbym skłonny uwierzyć w wyjaśnienia CENTCOM-u… Ale trzy? Przykro mi, ale to bzdura.

Iran nie tracił czasu po sobotnim porannym ataku, w którym zginął ajatollah Chomeini oraz wysocy rangą przywódcy irańskich sił zbrojnych i służb bezpieczeństwa, i natychmiast zamknął ruch morski przez Cieśninę Ormuz. Podczas gdy rakiety amerykańskie i izraelskie nadal bombardują Iran, IRGC i irańska marynarka wojenna wydają się być w stanie uniemożliwić opuszczenie Zatoki Perskiej wszystkim statkom przewożącym ropę lub płynny gaz ziemny. Jeśli blokada ta będzie utrzymywana, Iran wyrządzi poważne szkody krajom zależnym od eksportu ropy z Zatoki Perskiej i zyska przewagę w negocjacjach mających na celu zakończenie konfliktu.

Czego Iran może zażądać od Zachodu w zamian za zniesienie blokady? – Myślę, że zniesienie zachodnich sankcji będzie najważniejszym punktem na liście żądań. Iran może również zażądać wycofania sił izraelskich ze Strefy Gazy oraz zapewnienia Palestyńczykom swobodnego i nieograniczonego dostępu do Egiptu w celu uzyskania pomocy medycznej oraz nieprzerwanych dostaw żywności i wody.

Dopóki Iran będzie blokował dostęp do Zatoki Perskiej, będzie kontynuował wystrzeliwanie rakiet w kierunku Izraela i pozostałych baz/instalacji amerykańskich, które nadal wspierają operacje bojowe. Uważam, że Iran dysponuje wystarczającymi zapasami rakiet balistycznych i manewrujących, a także tysiącami dronów, które pozwolą mu przez co najmniej dwa miesiące prowadzić intensywny ostrzał celów w Izraelu i pozostałych bazach amerykańskich.

Stworzy to poważny, nierozwiązywalny problem dla Izraela i Stanów Zjednoczonych – obydwa kraje prawdopodobnie wyczerpią swoje zapasy pocisków przeciwlotniczych Iron Dome, Patriot i THAAD w ciągu trzech tygodni, jeśli Iran będzie w stanie wystrzelić 100 pocisków/dronów dziennie. Uważam, że Iran jest przygotowany do wojny na wyniszczenie… Stany Zjednoczone i Izrael nie są! – Jeśli wojna ta potrwa dłużej niż cztery tygodnie, koszt utrzymania dwóch grup uderzeniowych lotniskowców, siedmiu eskadr F-35A i 108 tankowców KC-135 wyniesie prawie dwa miliardy dolarów, nie licząc kosztów pocisków manewrujących Tomahawk wystrzelonych w kierunku Iranu

Koszt jednego pocisku wynosi 2,5 miliona dolarów. Wygląda na to, że w ciągu pierwszych trzech dni wojny wystrzeliliśmy 200 pocisków Tomahawk, co oznacza, że Stany Zjednoczone wydały około pół miliarda dolarów.

Donald Trump złamał obietnicę złożoną Amerykanom, angażując Stany Zjednoczone w kolejną kosztowną i niepotrzebną wojnę. A jeśli chodzi o kalkulację kosztów, jaką wartość przypisujemy żołnierzom, którzy zginęli (i zginą) lub zostali ciężko ranni w akcji?

– Spójrzcie na zdjęcie Donalda Trumpa krzyczącego na Pete’a Hegsetha, zamieszczone na początku tego artykułu…

Czy wygląda on na człowieka, który wierzy, że wojna przebiega zgodnie z jego planem? – Nie sądzę.

INFO: sonar21.com/how-iran-can-defeat-donald-trump

Warto przeczytać: simplicius76p/us-suffers-worst-day-of-air-losses

Pogaduszki dyrektora żydowskiego muzeum z antykatolickim modernistą

Pogaduszki dyrektora żydowskiego muzeum z antykatolickim modernistą

Autor: CzarnaLimuzyna, 5 marca 2026

… o prawicowym i chrześcijańskim antysemityzmie

Dwa dni temu w radiu RMF doszło do rozmowy pomiędzy redaktorem Tomaszem Terlikowskim a dyrektorem „Muzeum Polin”, Dariuszem Stolą. W trakcie pogawędki pojawiły się słowa użyte w niepełnym lub nieprawdziwym znaczeniu, ale najgorszym jest fakt ich połączenia z fałszywym desygnatem.

Pojęcia i sformułowania o niepełnym lub fałszywym znaczeniu (użyte w rozmowie)

  • Żydzi polscy
  • Żydzi
  • Antysemityzm
  • Prawicowy antysemityzm jest silniejszy od lewicowego
  • Prawicowy (antysemityzm) jest zakorzeniony w setkach lat nauczania kościołów chrześcijańskich
  • Antysemityzm Grzegorza Brauna. To jest antysemityzm tradycyjny, umiejętnie wykorzystujący nowoczesność. Na przykład takie środki komunikacji, których generał Moczar jeszcze nie dysponował, ani Roman Dmowski.

Wielu ludzi staje się antysemitami, dlatego że poparło Grzegorza Brauna, z innego powodu być może.

„Żydzi polscy” – sformułowanie użyte na samym początku rozmowy w nazwie „Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN”. Określenie polscy oznacza Żydów mieszkających na terenach Rzeczpospolitej, ale to nie jedyny aspekt związany z tą nazwą. Z literatury historycznej m.in. z książki dr Ewy Kurek „Poza granicą Solidarności” opartej na żydowskich i polskich źródłach wynika, że w Polsce byli nie tylko polscy, ale również antypolscy Żydzi, żyjąc w izolacji od polskiego społeczeństwa i nie identyfikując się z Polską jako ojczyzną – kolaborując z zaborcą, a potem z sowieckim okupantem.

Kolejnym aspektem jest pogląd, usilnie wmawiany Polakom, że współcześni Żydzi, nie mający żadnych związków z Polską mają jakieś nadzwyczajne prawo do osiedlania się w Polsce. Nie mają. O prawie do osiedlenia się w Polsce powinien każdorazowo decydować Gospodarz czyli Polacy, a nie sprzedajne polityczne opcje realizujące obce racje stanu, czyniąc z Polski kolonię.

„Żydzi”. Żydzi? Żydzi aszkenazyjscy? Potomkowie Żydów z Palestyny wśród których są dzisiejsi Palestyńczycy czy może potomkowie Chazarskich plemion nieżydowskich – dominujących w Izraelu? A może żydzi religijni o antysyjonistycznych poglądach, twierdzący, że Izrael jest satanistycznym tworem?

„Antysemityzm”. Antysemityzm czyli co? Niechęć i krytyka żydowskiego rasizmu? A może antysemityzm pojmowany jako nienawiść do semitów –  mieszkańców Palestyny? Piszę tak, bo inne – oderwane od realiów definicje, prócz antysemityzmu niemieckiego z czasów II Wojny Światowej, są wyraźnie rozdęte aż do granic absurdu.

Prawicowy (antysemityzm) jest zakorzeniony w setkach lat nauczania kościołów chrześcijańskich

Myślę, że powyższa brednia powinna zmobilizować katolicki Episkopat, a także, być może, katolickich polityków, do zdecydowanej reprymendy.

Ogólnie, panowie Stola i Terlikowski spijali sobie z dzióbków podobne „mądrości” wśród których nieoczekiwanie znalazła się prawdziwa wzmianka o żydowskich faszystach – we współczesnym Izraelu oraz w faszystowskich Włoszech.

Pokojowe ataki na szpitale. MEM-y

———————————————–

[to optymizm… md]

———————————-

—————————————-

————————

—————————————————-

————————————————-

——————————————

————————————————-

——————————————-

———————————————–

————————

Rusofrenia

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska/zinkiewicz-rusofrenia

Rusofrenia

===============================

…dla ludzi nie znających żargonu politykantów:

Rusofrenia – niedawno odkryta jednostka chorobowa. Jest to zaburzenie umysłowe objawiające się tym, że chory jednocześnie uważa, że Rosja wkrótce upadnie oraz że podbije całą Europę.

Zdjęcie

Rusofreniczne wystąpienie w Sejmie RP ministra i wicepremiera Sikorskiego w dniu 26 lutego dowodzi, że nie potrzeba działań rosyjskich pranksterów Leksusa i Wowana, aby dowiedzieć się co dzieje się w głowie polskiego taliba.

Na występującą z odczytanych kartek ambiwalencję, charakterystyczną dla rusofrenii, zwrócił uwagę poseł Krzysztof Bosak. Świadczy o tym uchwycona w kadrze reakcja Radosława Sikorskiego w trakcie wystąpienia posła Bosaka.

Urojenia Sikorskiego

Szerzej z charakterystyczną dla siebie swadą na temat przeciwstawności w sejmowym wystąpieniu Sikorskiego wypowiada się Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” w audycji Szantaż Sikorskiego: albo UE, albo Putin. Bałamutne argumenty ministra. Redaktor Lisicki trafnie zwraca uwagę na urojeniową treść wystąpienia Sikorskiego dotyczącą pozytywnego znaczenia dla Polski i Polaków wojny za naszą wschodnią granicą. Sugeruje też ministrowi lekcję z podstaw polskiej geografii. Przypomina, że nad polską granicą z Rosją i Białorusią stacjonują już od dawna wojska obu tych państw. Mówi też o tym, iż dla ministra Sikorskiego każdy, kto uważa, że wojna na Ukrainie to nie nasza wojna, jest użytecznym idiotą itd.

Przypomnę, że ponad kilkanaście milionów Ukraińców „głosujących nogami” wyjechało z Ukrainy, pokazując w ten sposób, że to nie ich – Ukraińców – wojna. Warto przypomnieć Polakom, jak zachowali się polscy patrioci we wrześniu 1939 roku. Wielu Polaków zamieszkałych poza Polską przyjechało do kraju bronić Ojczyzny, natomiast przedstawiciele najwyższej rangi ówczesnej administracji państwowej obrali kierunek Zaleszczyk. Łącznie z ministrem Józefem Beckiem, specjalistą od honoru.

Owacje dla Panczenki i Rysia

Dla mnie elementem szczególnie komicznym było ostentacyjnie witane przez Sikorskiego z polskiej trybuny sejmowej Natalii Panczenko oraz podziękowanie skierowane do niej i arcybiskupa Grzegorza Rysia [od pewnego czasu pełni funkcję „kardynała” md], polskiego duchownego rzymskokatolickiego, za zbiórkę pieniędzy dla Ukrainy. Minister i wicepremier występujący jako oficjalny przedstawiciel polskiego rządu powinien wiedzieć, że Ukraińcy nieufnie odnoszą się do wszelkiego rodzaju inicjatyw płynących od wysokich rangą przedstawicieli Kościoła katolickiego, ponieważ kojarzą te inicjatywy z chęcią ich reewangelizacji w duchu katolickim, co miało miejsce w przeszłości, w okresie międzywojennym XX wieku.

Nawrocki z Sikorskim

Wisienką na „torcie” panującej obecnie nad Wisłą rusofrenii jest ocena wystąpienia ministra Sikorskiego przez prezydenta RP Karola Nawrockiego: „Było to dla mnie ciekawe i ważne wystąpienie. To dobra informacja dla Polski, że w kwestiach strategicznych polityka prezydenta i MSZ jest po jednej stronie. Odnosi się to do zagrożenia ze strony Rosji. To największe egzystencjalne zagrożenie dla Polski. To wybrzmiało ze słów ministra Radosława Sikorskiego. Bardzo się cieszę, że pan minister skorzystał ze słów, które powtarzam regularnie na arenie międzynarodowej, że Rosja jest do pokonania” – powiedział prezydent Nawrocki w Sejmie podczas konferencji prasowej. 

Powtórka gorzkiej lekcji

Przypominam, że w 1939 roku, przed wybuchem wojny, polska propaganda wmawiała Polakom, że „nakryjemy czapkami niemieckie wojska”. Odnosiło się to do posiadanej wówczas zdolności mobilizacyjnej. Wyszło tak, że lud walczył i umierał za Polskę, a panowie uciekali z Polski przez Zaleszczyki. Przypominam, że obecnie z Rosją na terenie Ukrainy wojuje kilkadziesiąt państw pod egidą USA i jakoś nie mogą pokonać Rosji! W rusofrenicznych gorących głowach rodzą się chore ambicje jej pokonania. Trzeba być bardzo „odważnym”, aby tak myśleć i mówić w stosunku do państwa będącego potęgą nuklearną, jaką jest niezaprzeczalnie Rosja. W 1939 roku sanacyjna Polska wyjmowała już kasztany z ognia na życzenie Anglosasów z wiadomym skutkiem.

Do czego nam jest potrzebna powtórka tej gorzkiej lekcji historii obecnie?

Eugeniusz Zinkiewicz

Prof. Mearsheimer: To Żydzi kierują tym pociągiem. Trump tylko wykonuje rozkazy

Prof. Mearsheimer:

To Żydzi kierują tym pociągiem.

Trump tylko wykonuje rozkazy

pch24/prof-mearsheimer-to-zydzi-kieruja-tym-pociagiem-trump-tylko-wykonuje-rozkazy

Czy Stany Zjednoczone i Izrael mogą wygrać wojnę z Iranem? John Mearsheimer, profesor z Uniwersytetu w Chicago, uważa, że nie.

Problemem są skrajnie nierealistyczne cele, który postawiły sobie władze obu napastniczych krajów.

Znany politolog i teoretyk realizmu ofensywnego, prof. John Mearsheimer, stwierdził, że cele, jakie postawiło sobie państwo amerykańskie, są po prostu nie do zrealizowania. – Nie ma sposobu na to, byśmy wygrali tę wojnę w jakiś znaczący sposób. Jedyne, co muszą zrobić Irańczycy, to przetrwać. Wówczas wygrają – i sądzę, że to im się uda. Moim zdaniem wpakowaliśmy się w poważne kłopoty – powiedział w rozmowie z Judge’m Napolitano na youtube.

Ekspert podkreślił, że prezydent Donald Trump nie jest w stanie przedstawić Amerykanom żadnej spójnej strategii wojny w Iranie. Bardzo szybko wskazuje zupełnie odmienne cele całej operacji.

Szczerze mówiąc uważam, że to jest jednak bez znaczenia. Pytanie o cel zakłada, że to my kierujemy tym pociągiem. […] Prawda jest taka, że to Izraelczycy siedzą na miejscu maszynisty i kierpwcy. Tucker Carlson spotkał się z prezydentem Trumpem, a ten powiedział mu, że nie miał innego wyjścia, jak tylko iść na wojnę. […] Tuckerowi powiedziano, że to Izraelczycy kierują pociągiem, a Trump po prostu wykonuje rozkazy. Dlatego pytanie o nasze cele nie ma znaczenia. Ważne jest pytanie o cele Izraelczyków, a te są zupełnie jasne – stwierdził. 

Zdaniem Mearsheimera Żydzi próbowali wciągnąć USA w wojnę z Iranem już dwukrotnie w 2024 roku, ale administracja Bidena na to nie pozwoliła. Amerykanie bronili Izraela, kiedy dochodziło do irańskich ataków, ale nie chwycili przynęty rzucanej przez Netanjahu, by wdać się w regularny konflikt. Administracja Trumpa działa inaczej. Jak przypomniał Mearsheimer, już w 2025 roku USA zaatakowały Iran, wychodząc poza wcześniejszą strategię ograniczania się do obrony Izraela.

Profesor podkreślił, że atak na Iran jest nie do uzasadnienia na gruncie prawa międzynarodowego, ale dla Trumpa nie ma to znaczenia.

Prezydent Trump nie przejmuje się ani prawem międzynarodowym, ani prawem krajowym w Stanach Zjednoczonych. Jest unilateralistą. Robi po prostu to, co chce. Uważa, że prawo to coś, co można zignorować, jeżeli jest to akurat wygodne – wskazał.

Żydzi jasno zakomunikowali, że ich celem jest zmiana władzy w Iranie. Taki jest też zatem cel, który realizują Amerykanie. – Mówi się o wyeliminowaniu pocisków balistycznych Iranu, o tym, żeby zniszczyć irańskie możliwości wzbogacania uranu, a ostatecznie żeby zlikwidować zdolność Iranu do wspierania Hamasu, Hezbollahu i Huti. Nie da się jednak osiągnąć tych rzeczy bez wcześniejszej zmiany rządu. Musi powstać nowy rząd, który zdecyduje, że nie będzie tworzyć pocisków balistycznych, wspierać Huti i Hamasu i tak dalej, nie będzie już pracować nad bronią nuklearną – powiedział.

Według Mearsheimera na tym właśnie polega problem: bo w jego ocenie zmiana władzy w Iranie jest po prostu kompletnie nierealistyczna.

Mearsheimer wskazał, że zmiana władzy wymagałaby osadzenia w Iranie kogoś, kto byłby w stanie rządzić krajem zgodnie z interesami Izraela – ale nikogo takiego nie ma. Jedyną propozycją jest przekazanie władzy w ręce szacha, ale to skrajnie trudny scenariusz, jako że szach nie ma poparcia w kraju. Byłby znienawidzony.

Profesor uważa też, że USA zaangażowały się w wojnę z Iranem pod wpływem nacisków Izraela oraz syjonistycznego lobby. – Trump jest pod ogromną presją ze strony lobby. Jeżeli spojrzymy na jego zespół negocjacyjny, to zobaczymy tam jego zięcia Jareda Kushnera oraz Steva Witkoffa jako dwóch głównych negocjatorów – to właśnie oni reprezentują USA w rozmowach z Iranem. To arcy-syjoniści. Obaj są głęboko oddani Izraelowi, to prawnicy Izraela. To pokazuje, że to nie tylko Izrael wywiera presję na Stany Zjednoczone, […], to Izrael plus lobby.

Gdyby nie to niesamowicie wpływowe lobby w USA, które wywiera nacisk na prezydenta Trumpa i jego poprzedników, mielibyśmy zarówno dziś jak i w przeszłości fundamentalnie odmienne podejście do Izraela. Traktowalibyśmy go jak normalny kraj, ale tak nie robimy – podkreślił.

Źródło: youtube

Pach

Lekarski sąd kapturowy ponownie atakuje

Lekarski sąd kapturowy ponownie atakuje

W czwartek 5 marca o godzinie 11:30 i 12:15 odbędą się dwie rozprawy apelacyjne w Naczelnym Sądzie Lekarskim w Warszawie na ul. Jana Sobieskiego 110 przeciwko Katarzynie Ratkowskiej.

Jutro (czwartek, 5 marca) rozprawy odwoławcze dr Ratkowskiej w Naczelnym Sądzie Lekarskim. Warszawa, ul. Jana Sobieskiego 110 lok. 1AU (klatka I, domofon 110). Obecność licznej publiczności wysoce wskazana.

===================================================

Mariusz Jagóra Mar 3, 2026 mariuszjagora/lekarski-sad-kapturowy-ponownie-atakuje

Lekarskie sądy „kapturowe” nadal prowadzą zmasowany atak na medyków, którzy w czasie pandemii Covid-19 odważyli się krytykować patologiczne mechanizmy podejmowania decyzji, które nie miały nic wspólnego z medycyną opartą na dowodach naukowych i przeczyły podstawowej zasadzie etycznej lekarzy primum non nocere.

Głośnym przykładem takiego „polskiego polowania na czarownice” była sprawa dr Zbigniewa Martyki. Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Krakowie wniósł o ukaranie dr n. med. Zbigniewa Martyki obwiniając go o to, że: „publicznie propagował postawy antyzdrowotne poprzez publikację własnych poglądów i wypowiedzi niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną”. 19 grudnia 2022 r odbyła się tajna rozprawa, podczas której zapadł wyrok pozbawiający Dr Martykę prawa do wykonywania zawodu przez jeden rok. Dr Martyka opublikował w całości uzasadnienie wyroku – lektura tego dokumentu przeraża, ale też pomaga zrozumieć „logikę” śmietanki eksperckiej lekarzy i naukowców, dla których wprowadzenia zakazu chodzenia do lasów i parków oraz nakazu noszenia masek na powietrzu w czasie pandemii to rzetelna, uzasadniona, „aktualnie obowiązująca nauka”, choć nie oparta na dowodach. Sąd ubolewał, iż wypowiedzi Dr Martyki „były i nadal są szeroko komentowane i cytowane zachęcając do postaw antyzdrowotnych pomimo ewidentnej sprzeczności z podstawową, aktualną wiedzą medyczną”. Co prawda trudno powiedzieć, o jaką wiedzę sądowi chodzi – dr Martyka złożył wnioski dowodowe w postaci 700 badań naukowych (w tym tych najwyższej jakości, czyli randomizowanych oraz metaanalizy), które potwierdzają prawdziwość każdego z jego słów. Jednak skład orzekający nie ustosunkował się do tego ani jednym zdaniem, nie przywołał ani jednego materiału dowodowego, wyłączył nawet z rozprawy opinię przygotowaną przez „biegłego” Grzesiowskiego, aktualnego szefa GIS.

Innym głośnym przykładem był „proces” dr Sienkiewicz prowadzony przez tych samych wyznawców “nałóki” bawiących się w sędziów. Jednym z większych skandali tej kapturowej rozprawy było fakt, że ani biegli ani skład orzekający NSL nie odnieśli się nawet jednym zdaniem do przedstawionych przez dr Sienkiewicz 567 stron publikacji naukowych, które wcześniej NSL nakazał w trybie ekspresowym przetłumaczyć przez tłumacza przysięgłego za kwotę 40 000 zł. W tym samym czasie NSL przyjmował publikacje naukowe w języku angielskim od wyznaczonych przez siebie biegłych.

Teraz przyszedł czas na Katarzynę Ratkowską, lekarkę, która miała odwagę ostrzegać pacjentów o istnieniu niebezpieczeństwa poważnych powikłań po tzw. szczepionkach przeciw COVID-19, które wtedy wchodziły do użytku oraz leczyć pacjentów amantadyną, lekiem przeciwwirusowym, stosowany od 30 lat w leczeniu m.in. grypy, który ma również właściwości cenne dla układu nerwowego i jest stosowana w leczeniu choroby Parkinsona. Pani Ratkowska jest lekarzem psychiatrą i stosowała amantadynę w ramach swojej specjalizacji, w tzw. polekowych zespołach parkinsonowskich, miała więc doświadczenie w jej stosowaniu.

Sąd lekarski chce pozbawić doktor Katarzynę Ratkowską prawa do wykonywania zawodu lekarza na dwa lata. Podobnie jak w przypadku dr Sienkiewicz, sąd odmówił przyjęcia jako materiał dowodowy badań publikowanych w czasopismach naukowych nakazując Pani Ratkowskiej dokonanie tłumaczenia przysięgłego tych dokumentów. Nie ma to żadnego procesowego uzasadnienia poza chęcią dokuczenia lekarce. W procedurze sądowej należy odróżnić dokumenty w znaczeniu ścisłym (np. zaświadczenia lekarskie, akty stanu cywilnego, decyzje administracyjne) od materiałów dowodowych o charakterze naukowym (artykuł w „The Lancet”, „Nature”). Publikacja naukowa nie jest dokumentem urzędowym w rozumieniu art. 244 KPC czy odpowiednich przepisów KPK, wymagającym uwierzytelnienia przez tłumacz. Jest to źródło wiedzy specjalistycznej. W przypadku lekarzy – którymi są członkowie izby – język angielski jest standardem w nauce i medycynie (EBM – Evidence Based Medicine). Skład orzekający (lekarze!) posiada kompetencje do zrozumienia tekstu specjalistycznego w stopniu wyższym niż tłumacz przysięgły (filolog), który nie posiada wykształcenia medycznego i może błędnie przetłumaczyć specjalistyczne terminy medyczne.

Zgodnie z zasadą prawdy obiektywnej (art. 2 § 2 KPK w zw. z art. 112 ustawy), sąd ma obowiązek dążyć do ustalenia stanu faktycznego zgodnego z rzeczywistością. Odrzucenie kluczowego dowodu z badania naukowego tylko z powodu braku pieczęci tłumacza przysięgłego (przy jednoczesnym przedłożeniu tłumaczenia zwykłego lub posiadanej znajomości języka przez skład orzekający) może zostać uznane za naruszenie prawa do obrony oraz obowiązku wszechstronnego wyjaśnienia sprawy. Sąd, jeśli zależałoby mu na dojściu do prawdy, może na podstawie art. 193 § 1 KPK powołać biegłego lekarza danej specjalizacji, który w ramach swojej opinii dokona merytorycznej analizy zagranicznego piśmiennictwa.

Ale nie o prawdę w tym procesie chodzi. I nie chodzi tu o naukę, lecz o dyscyplinowanie i o uciszanie niepokornych lekarzy, którzy burzyli „konsensus naukowy”. Jak ujawnił w tweecie dr Basiukiewicz, kolejny z listy niepokornych lekarzy, który był oskarżony o postępowanie niezgodnie z etyką lekarską (rozumiane jako głoszenie niepoprawnych politycznie poglądów na temat pandemii koronawirusa), przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego Jacek Miarka wysłał 18 marca 2022 roku „instrukcję” do wszystkich sądów lekarskich jawnie sugerującą stosowanie jednolitej linii orzecznictwa dla spraw dotyczących wypowiedzi lekarzy „antyszczepionkowców”. W piśmie przewodniczący NIL zaleca zapoznanie się z opinią sporządzoną na potrzeby Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej oraz Naczelnego Sadu Lekarskiego przez „zespól znakomitych prawników, a dotyczącą granic prawa lekarzy i lekarzy dentystów do korzystania z wolności słowa.

Opinia ta została sporządzoną po to, żeby można było ją wykorzystywać w postępowaniach przeciwko lekarzom „wygłaszającym publicznie wielce szkodliwe dla środowiska lekarskiego i społeczeństwa, nieoparte na żadnych faktach poglądy antyszczepionkowe.” Jej celem jest opracowanie jednolitej linii orzeczniczej dla wszystkich sądów lekarskich. Portal patrzymy.pl napisał: „Wyraźnie zaznaczoną intencją w piśmie Przewodniczącego NSL, jest uciszenie każdego lekarza, który według tej opinii przekracza granice wolności słowa. Nie ma to nic wspólnego z niezawisłością i niezależnością sędziowską, nie ma to nic wspólnego z jednolitą linią orzeczniczą, to jest po prostu presja na składy orzekające i to rozesłana „hurtowo” do wszystkich sądów. Co więcej przy takiej „instrukcji” w zasadzie nie ma potrzeby dochodzić do prawdy materialnej i ustalenia stanu faktycznego, wszystko da się załatwić opinią „wybitnych prawników” i tym wszystkim jest oczywiście wyrok skazujący dla ‘lekarzy antyszczepionkowców’.”

Ostatecznie dr Basiukiewicz został uniewinniony w całości przez Sąd Lekarski przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie z „zarzutów prezentowania w ostatnich 2 latach poglądów niezgodnych z zasadami Etyki Lekarza”.

Jak będzie w przypadku Pani Ratkowskiej? Trudno powiedzieć – jej „niepokorność” była dubeltowa, bo nie tylko nie bała się mówić prawdę, ale brała udział w interwencji poselskiej Grzegorza Brauna w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH, która pokazała, że urzędnicy, z pełniącym obowiązki dyrektora na czele, wykazali się szokującym brakiem wiedzy. Po tej wizycie powstał dokument, zatytułowany “Interwencja w NIZP-PZH” (z maja 2023 r.) przygotowany przez zespół polskich lekarzy i badaczy, skierowany do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Dokument (naukabezcenzury.pl/interwencja-w-NIZP-PZH), który jest aneksem do wspomnianej interwencji poselskiej Grzegorza Brauna z września 2022 r., argumentuje, że szczepionki (określane jako eksperymentalne preparaty genetyczne) są niebezpieczne, powodują masowe zgony i ciężkie powikłania zdrowotne, i powinny być natychmiast wycofane. Opiera się na danych z oficjalnych źródeł, takich jak raporty Pfizer, FDA, EMA, VAERS, EudraVigilance, EuroMomo, ONS (UK) oraz badania niezależne.

Autorzy oskarżają instytucje zdrowotne o ignorowanie dowodów na szkodliwość szczepionek, mimo ich warunkowego dopuszczenia w UE i USA. Twierdzą, że preparaty te spowodowały setki tysięcy zgonów na świecie (potencjalnie zaniżone 100-krotnie z powodu niepełnego raportowania), wzrost ogólnej śmiertelności w krajach o wysokim wyszczepieniu (np. 5162% wzrost w Australii w 2022 r. vs. 2020) oraz że ponad 90% zgonów z COVID-19 dotyczy osób zaszczepionych. Podkreślają istnienie bezpieczniejszych alternatyw, takich jak iwermektyna, amantadyna, hydroksychlorochina i witamina D. Dokument wymienia liczne powikłania, w tym udary, zawały serca, zatorowość płucną, zapalenia autoimmunologiczne serca i mózgu, choroby neurologiczne, nowotwory, uszkodzenia układu odpornościowego, niepłodność, poronienia i martwe urodzenia. Dokument cytuje badania producenta szczepionek, w tym raport firmy Pfizer z lutego 2021 r. (ujawniony na mocy nakazu sądowego), dotyczący zgłoszeń o zdarzeniach niepożądanych po dopuszczeniu do obrotu, z którego wynika, że w ciągu kilku tygodni od podania szczepionki, Pfizer musiał zwiększyć zatrudnienie o 600 pełnoetatowych pracowników, aby sprostać rosnącej liczbie zgłaszanych zdarzeń niepożądanych. W ciągu 2 miesięcy firma oddała do dystrybucji nieco ponad 126 mln dawek, co skutkowało ponad 42 tysiącami zgłoszeń o zdarzeniach niepożądanych – w tym 1223 zgonami – to są dane za okres od grudnia 2020 do 28 lutego 2021! Skuteczne i bezpieczne.

Jak te represje ze strony lekarzy wobec innych lekarzy pogodzić z Kodeksem Etyki Lekarskiej? Lekarz przyrzeka w nim uroczyście „służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu, według najlepszej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek, nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego, strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych, stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.

Pani Katarzyno – modlimy się za Panią [md]


Co chce ukryć szpital w Lubaniu?

Logo Fundacji Pro-Prawo do Życia
Dzień dobry Panie Mirosławie. 
Piszę do Pana, ponieważ szpital w Lubaniu zatrudnił do pracy Gizelę Jagielską. Zarząd Szpitala motywuje tę decyzję chęcią ochrony zdrowia i życia pacjentów. A co z życiem dzieci poddawanych aborcji…?

Decyzja szpitala w Lubaniu od razu wywołała reakcję w mediach i opór społeczny. W związku z tym, spółka zarządzająca szpitalem wydała specjalne oświadczenie. Jak napisała prezes Anna Płotnicka-Mieloch:

„Szpital nie może być miejscem presji ani polem sporów. Jest miejscem leczenia i ratowania życia.”

Skoro szpital ma być miejscem „leczenia i ratowania życia”, to po co zatrudniono w nim Gizelę Jagielską, która specjalizuje się w aborcjach? Jeżeli szpital nie chce „sporów”, to po co przyjął do pracy najbardziej znaną w kraju aborcjonistkę, która w Oleśnicy dokonywała czynów, które wstrząsnęły całą Polską?

Absurdalna logika zarządu szpitala w Lubaniu idzie jednak dalej. W swoim oświadczeniu zarząd szpitala sugeruje, że to odbywające się pod wejściem akcje informacyjne i modlitwy różańcowe:

„budzą poważne obawy co do bezpieczeństwa pacjentów i personelu” szpitala.

Proszę zobaczyć – aborcja nie budzi obaw o bezpieczeństwo, niebezpieczna jest prawda o aborcji i modlitwa. To stała, wyrachowana taktyka aborcyjnych propagandystów – odwrócenie pojęć. Zło nazywa się dobrem, a dobro złem.

Dyrekcja szpitala w Lubaniu myśli, że w ten sposób uciszy protesty i ukryje to, co dzieje się za murami. Zwolennicy aborcji najbardziej boją się jednego – ujawnienia prawdy o tym, co robią.
Aborcja może trwać tylko w ukryciu, zasłonięta sloganami o „opiece medycznej”, „prawach kobiet” czy „zdrowiu reprodukcyjnym”.

W odpowiedzi na sprowadzenie do Lubania aborterki Gizeli Jagielskiej, nasza Fundacja uruchamia działania informacyjne i modlitewne.Zdjęcie z akcji informacyjnej pod szpitalem Nasze akcje pod szpitalem w Oleśnicy trwały ponad 9 lat w czasie, gdy Jagielska wraz ze swoim mężem zarządzali tamtejszym oddziałem ginekologicznym. Stałe, regularne i konsekwentne działania doprowadziły do zwolnienia Jagielskiej z Oleśnicy, a cała Polska dowiedziała się prawdy o dokonujących się tam aborcjach. Podobnie może stać się teraz w Lubaniu.

Żeby tak się stało, nasi wolontariusze potrzebują Pana zaangażowania.

Szpitale wycofują się z aborcji oraz zwalniają aborterów, gdy prawda o ich działaniach dociera do opinii społecznej. Oświadczenie zarządu lubańskiej placówki to dowód na to, że mówienie prawdy już teraz jest dla nich problemem. Oświadczenie Płotnickiej-Mieloch to nic innego, jak reakcja na zdemaskowanie działań aborcyjnego układu.

Dlatego przechodzimy do regularnych działań stacjonarnych.

Aby ta presja była trwała i skuteczna, musimy dysponować zapleczem logistycznym. Nasi wolontariusze są gotowi do działania, ale potrzebują konkretnych narzędzi. Pana wsparcie pozwoli im w najbliższym czasie zabezpieczyć najważniejsze kwestie:

– druk ulotek i broszur informacyjnych (np. 50-100 zł),
– nowe, wielkoformatowe bannery informacyjne (ok. 200 zł),
– sprzęt nagłaśniający taki jak megafony i tuby (ok. 300 zł),
– koszty logistyki, transport wolontariuszy i paliwo (kilkaset zł).

Jest jeszcze jedna, kluczowa kwestia: ochrona prawna naszych działaczy.
Aborcyjny układ z Lubania, wzorem Oleśnicy i innych miast, będzie próbował nas uciszyć – rozwiązywać nasze legalne zgromadzenia oraz pozywać wolontariuszy do sądów. 

Nasi działacze są gotowi brać na siebie te prześladowania, ale nie możemy zostawić ich bez ochrony. Dlatego Pana wsparcie zostanie przeznaczona również na zabezpieczenie obsługi prawnej, by żaden wolontariusz nie został sam w obliczu represji.

My dostarczamy ludzi gotowych stać pod szpitalem i znosić ataki. Pan może dostarczyć im sprzęt, paliwo i prawników. W ten sposób wspólnie uniemożliwiamy lubańskiemu szpitalowi abortowanie dzieci:
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Z wyrazami szacunku, 
Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

350 tysięcy za bilet ucieczki? Dubaj pokazał prawdziwą cenę bezpieczeństwa

350 tysięcy za bilet ucieczki?

Dubaj pokazał prawdziwą

cenę bezpieczeństwa

śr., 04/03/2026

zmianynaziemi/350-tysiecy-za-bilet-ucieczki-dubaj-prawdziwa-cene-bezpieczenstwa

W sobotnie popołudnie Iran wystrzelił w kierunku Zatoki Perskiej ponad 130 rakiet i ponad 200 dronów. Celami były lotniska, dzielnice biznesowe i turystyczne ikony takich miast jak Dubaj, Abu Dhabi, Doha i Manama. Świat patrzył na płonący Burj al-Arab i dym unoszący się nad Palm Jumeirah – dwoma symbolami, które przez dekady służyły jako wizytówki emirackiego luksusu i stabilności. Ta stabilność rozpadła się w ciągu kilku godzin.

Irańskie uderzenia były odpowiedzią na wcześniejsze ataki lotnicze USA i Izraela na terytorium Iranu. Teheran zapowiedział, że uderzy w amerykańskie bazy wojskowe w regionie, jednak rakiety i drony trafiły również w obszary cywilne i komercyjne. Lotnisko w Dubaju – jedno z najbardziej ruchliwych na świecie – zostało uszkodzone i zamknięte dla ruchu pasażerskiego. Podobna sytuacja nastąpiła w Katarze, gdzie irańskie siły wystrzeliły 65 rakiet i 12 dronów. Większość z nich została przechwycona, ale 8 osób odniosło obrażenia, w tym jedna w stanie krytycznym. W sumie, według danych nowojorskiego dziennika, w całym regionie zginęły co najmniej 4 osoby, a ponad 100 zostało rannych.

Dla tysięcy turystów i expatów przebywających w Zatoce w momencie ataku pytanie o bezpieczeństwo błyskawicznie zamieniło się w pytanie o to, jak stąd w ogóle wyjechać. Odpowiedź okazała się bolesna finansowo. [Ekspata (od ang. expatriate) to osoba mieszkająca i pracująca czasowo lub na stałe poza krajem swojego pochodzenia. md]

Lotniska w Dubaju, Abu Dhabi i Dosze zostały zamknięte lub poważnie ograniczyły operacje. Przestrzeń powietrzna nad Zatoką stała się strefą wysokiego ryzyka. W tej sytuacji jedyną realną opcją wydostania się z regionu dla osób dysponujących odpowiednimi środkami była droga lądowa – kilkugodzinna podróż SUV-em przez pustynię do Arabii Saudyjskiej, a konkretnie do Rijadu. Stamtąd prywatnym odrzutowcem można było dolecieć do Europy. Koszt takiego czarteru wynosił nawet 350 tysięcy dolarów.

Dla porównania: za taką kwotę jeszcze kilka tygodni temu można było kupić przyzwoite mieszkanie w Dubaju. Miasto od lat promowało się jako bezpieczna przystań dla kapitału – miejsce, gdzie zamożni Rosjanie, Europejczycy, Azjaci i Amerykanie mogą parkować swoje pieniądze, otwierać firmy i żyć w komforcie z dala od politycznych zawirowań. Sobotni atak brutalnie zweryfikował tę narrację.

Rijad stał się improwizowanym centrum ewakuacyjnym. Firmy ochroniarskie działające w regionie uruchomiły procedury kryzysowe dla swoich klientów korporacyjnych – przede wszystkim kadry zarządzającej globalnych funduszy inwestycyjnych, banków i korporacji, które od lat budowały swoje regionalne siedziby właśnie w Dubaju i Abu Dhabi. Samochody terenowe były rezerwowane masowo, ceny wynajmu kierowców z ochroną poszybowały w górę. Czartery lotnicze wyprzedały się błyskawicznie.

Część turystów, którzy nie dysponowali takimi środkami ani kontaktami, pozostała w hotelach, czekając na rozwój sytuacji. Ambasady kilku państw wydały komunikaty wzywające swoich obywateli do pozostania w miejscach zakwaterowania i śledzenia oficjalnych komunikatów. Ewakuacje komercyjne nie były możliwe przy zamkniętych lotniskach.

Dubaj przez lata budował swoją markę na kilku filarach: zerowych podatkach, nowoczesnej infrastrukturze, tolerancji wobec zagranicznego kapitału i właśnie bezpieczeństwie. To ostatnie było może najważniejszym argumentem sprzedażowym. Emiraty pozycjonowały się jako oaza spokoju w burzliwym geopolitycznie regionie – neutralne, pragmatyczne, skupione na biznesie. Przez długi czas ta narracja była wiarygodna. Konflikty w Jemenie, Syrii czy Iraku wydawały się odległe. Ryzyko geopolityczne było czymś, o czym pisało się w raportach ryzyka, ale rzadko przekładało się na realne doświadczenie mieszkańców i gości emiratu.

To się zmieniło. Płonący Burj al-Arab to obraz, który trudno będzie wymazać z globalnej świadomości inwestorów i zamożnych rezydentów. Pytanie o to, czy Dubaj zdoła odbudować swoją reputację bezpiecznej przystani, jest teraz jednym z kluczowych pytań dla całego rynku nieruchomości i finansów w regionie.

Na razie jednak liczy się logistyka. Ci, którzy mają [na zbyciu.. md] 350 tysięcy dolarów i odpowiednie kontakty, już są w drodze do Europy. Pozostali czekają.

Źródła:

express.co.uk/news/world/dubai-explos…

cnn.com/2026/02/28/middleeast/dubai-airpo…

aljazeera.com/news/2026/3/1/more-blasts-rock-…

hindustantimes.com/world-news/dubai-abu-dhabi…

https://www.nytimes.com/2026/03/01/world/middleeast/iran-…

https://www.reuters.com/world/middle-east/four-injured-af…

Zaszufladkowano do kategorii Wojna | Otagowano

Morderstwo konduktora w pociągu. „Ja też mam swoje potrzeby!” Jak rozpadają się Niemcy.

Śmierć w pociągu. Jak rozpadają się Niemcy?

4.03.2026 Autor:Waldemar Krysiak nczas/smierc-w-pociagu-jak-rozpadaja-sie-niemcy

pociąg Deutsche Bahn
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Wikimedia, Sebastian Terfloth, CC BY-SA 3.0

==========================================

„Ja też mam swoje potrzeby!”

—————————————–

W ostatnich tygodniach opinią publiczną w Niemczech wstrząsnęła seria ataków na pracowników transportu publicznego. Jej finałem była tragedia, która zmusiła media i władze do rozmowy na temat malejącego bezpieczeństwa w pociągach i autobusach. Ludzie za Odrą boją się powoli podróży zbiorkomem, a pracownicy transportu zastanawiają się, czy warto ryzykować życie w metrze i busie.

W tle jest oczywiście masowa migracja.

Żyjemy w ciekawych czasach! Zachodni influencerzy na TikToku zachwycają się Polską! Codziennie do sieci trafiają tysiące nagrań demonstrujących, jak czysta i bezpieczna jest nasza ojczyzna, a zadowoleni turyści powtarzają z lekkim zdumieniem, że warto do nas przyjechać. Z ich perspektywy Polska stała się tym, czym dawniej były Niemcy: jesteśmy high trust society. Przynajmniej na TikToku.

Wysokie zaufanie, niskie zaufanie

Niemcy przeżywają natomiast ciężkie czasy – ich metropolie stały się niebezpieczne dla obywateli. Jednym z najniebezpieczniejszych miejsc jest niestety Berlin. Według oficjalnych danych berlińskiej policji w 2024 roku w stolicy Niemiec zarejestrowano dokładnie 539 049 przestępstw. To obejmuje wszystko – od kradzieży i aktów wandalizmu po ciężkie przestępstwa z użyciem przemocy, takie jak pobicia, napaści seksualne czy ataki nożem. Dla porównania, polska policja podała, że w tym samym okresie w całym kraju stwierdzono 439 796 przestępstw, co oznacza ich spadek o ponad 34 tysiące w porównaniu z rokiem poprzednim. Inne źródła precyzują dane dla Polski na 440 269 postępowań przygotowawczych, co wciąż pozostaje poniżej berlińskiego rekordu.

Różnica jest porażająca, zwłaszcza gdy spojrzymy na wskaźniki per capita. W Berlinie przypada około 145 przestępstw na tysiąc mieszkańców – to dwanaście razy więcej (!) niż w Polsce, gdzie wskaźnik wynosi zaledwie 11,5.

Nie w każdym miejscu jednak jest tak samo groźnie – za Odrą śmierć i przemoc czekają teraz częściej nie tylko w Berlinie, ale też w… pociągach.

Pociąg donikąd

Śmiertelny atak na 36-letniego konduktora Serkana Çalara w pociągu w Renanii-Palatynacie wywołał ogólnokrajową debatę na temat przemocy, migrantów i reakcji władz w obliczu podobnych sytuacji. Do zabójstwa doszło 2 lutego 2026 r. w pociągu interregio na trasie między Landstuhl a Kaiserslautern. Çalar, doświadczony pracownik Deutsche Bahn, przeprowadzał rutynową kontrolę biletów. Według relacji świadków i wstępnego śledztwa prokuratury, 26-letni sprawca – obywatel Grecji przebywający w Niemczech – nie posiadał ważnego biletu. Gdy konduktor poprosił o okazanie dokumentu, Grek zareagował agresją.

Atak był brutalny: napastnik zadał ofierze wielokrotne ciosy pięścią w głowę, powodując ciężkie obrażenia, w tym krwotok mózgu. Çalar został przetransportowany do szpitala w Kaiserslautern, gdzie mimo wysiłków lekarzy zmarł dwa dni później. Sprawca został aresztowany na miejscu. Atak miał miejsce w wagonie bez kamer monitoringu – coś, co też pokazuje znaczne braki w DB. Świadkowie próbowali natomiast interweniować, ale sprawca był zbyt groźny.

Ten incydent nie był jedyną tego typu napaścią w lutym. Zaledwie kilka dni później w pociągu na trasie Stuttgart–Crailsheim 21-letni Pakistańczyk zaatakował konduktorkę butelką i opluł ją podczas kontroli biletów. Kobieta – na szczęście – uniknęła poważniejszych obrażeń.

Atak na Çalara natychmiast trafił na czołówki gazet i do programów telewizyjnych, stając się katalizatorem narodowej dyskusji. Media głównego nurtu, takie jak „Der Spiegel”, zaczęły podkreślać rosnące poczucie braku bezpieczeństwa w miastach i transporcie publicznym, cytując lidera CDU Friedricha Merza, który mówił niedawno o „nowej jakości agresji” w społeczeństwie. Presja medialna była na tyle silna, że niemiecka minister sprawiedliwości Stefanie Hubig (SPD) zapowiedziała dyskusję o surowszych karach, a podczas konferencji prasowej 4 lutego rząd podkreślił konieczność lepszej ochrony pracowników transportu.

Deutsche Bahn zorganizowała swoją własną konferencję 13 lutego, decydując o wprowadzeniu osobistych kamer dla personelu, zwiększeniu ochrony i dodatkowym patrolach w pociągach. Warto to sobie dokładnie uzmysłowić: pracownicy zbiorkomu mają teraz w Niemczech nosić zamontowane na uniformach kamery, by zwiększyć swoje własne bezpieczeństwo. Tzw. bodycams to, rzecz jasna, popularny element wyposażenia policji, która nosi je, ponieważ konfrontuje się stale z przestępcami. Czy można więc teraz przyznać, że codzienność w Niemczech stała się tak niebezpieczna jak praca funkcjonariuszy?

Winny… Trump?!

Związki zawodowe wykorzystały tragedię w negocjacjach – słusznie lub nie – domagając się nie tylko podwyżek, ale też realnych środków bezpieczeństwa. Bundespolizei podała natomiast, że w 2025 r. odnotowano ponad 5600 aktów przemocy w pociągach i na dworcach, w tym 980 z użyciem noża. Mainstreamowe media zaczęły więc prześcigać się w negowaniu oczywistego problemu, skupiając się kilku fałszywych informacjach, które pojawiły się online po morderczej napaści. Na początku, mówiąc dokładniej, wielu komentujących sprawę w sieci była przekonana, iż napastnik był z Syrii. To nie było jednak prawdą, a dziennikarze głównego nurtu skupili się na korygowaniu fake newsa.

Najbardziej absurdalnej reakcji na tragedię dostarczył jeden z finansowanych publicznie programów (na WDR; telewizja landowa Nadrenii): winę za tragedię zwalono na… Trumpa. Oraz „kulturę macho” i prawicę. To bowiem rosnąca (rzekomo) w siłę światowa prawica ma motywować ludzi do przemocy i ataków na innych w miejscach publicznych. Próba odwrócenia uwagi od rzeczywistości była tak śmieszna, jak i żałosna!

Porażające statystyki

Statystyki z Niemiec malują ponury obraz rzeczywistości – i ten ma raczej niewiele wspólnego z Trumpem i prawicą. Według Deutsche Bahn i Bundespolizei w 2025 r. odnotowano ponad 3000 fizycznych ataków na pracowników kolei – średnio 8–9 dziennie. Takie „wyniki” oznaczają wzrost agresji o 37 proc. w ciągu dekady. W szerszym kontekście Niemcy naliczyli 5600 aktów przemocy w transporcie publicznym, w tym 2200 przestępstw seksualnych i 980 z nożem. Największe problemy mają wielkie miasta: w Hamburgu, na przykład, kolej zgłosiła 119 ataków na kierowców autobusów w 2025 r., co oznaczało wzrost z 96 napaści rok wcześniej.

Szczególnie alarmujący jest aspekt migracji. Raporty BKA, niemieckiej policji federalnej, wskazują na znacznie wyższy udział osób z tłem migracyjnym w przestępstwach z użyciem przemocy, zwłaszcza w miejscach publicznych, jak dworce. Wzrost o 20–30 proc. ataków na urzędników publicznych w latach 2024–2025 (dane tejże policji) łączy się z falą migracji po 2015 r., choć władze unikają takich wniosków, co potęguje frustrację.

Konsekwencją jest też powszechny strach. 32 proc. personelu niemieckich boi się każdego dnia w pracy.

Niebezpiecznie robi się też w Niemczech w innych miejscach publicznych: w parkach i na ulicach. W 2024 roku sama kategoria „przemocy ulicznej” sięgnęła ponad miliona przypadków, o 5,5 proc. więcej niż rok wcześniej i prawie 10 proc. w porównaniu z przedpandemicznym 2019. Ciężkie pobicia w takich miejscach, jak place czy zielone oazy skoczyły o blisko 13 proc., do około 75 tysięcy. Molestowania i inne ataki seksualne wzrosły o ponad 10 proc. w 2023 i kolejne 8 w 2025, a nożownicy szaleją z rekordowymi 29 tysiącami incydentów, co daje ponad 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Raporty federalnej policji złudzeń: migranci stoją za nieproporcjonalnie dużą częścią tego brutalnego chaosu. W zeszłym roku podejrzani byli oni o pięć razy więcej aktów przemocy, sześć razy więcej pchnięć nożem i osiem razy więcej napaści seksualnych w miejscach publicznych.

Każdy ma swoje potrzeby

Niektórzy napastnicy są też zwyczajnie bezczelni nawet w obliczu kamer czy przyłapani na gorącym uczynku. Dobrze widać to na przykładzie nagrania z 2025, które dopiero niedawno trafiło do sieci i było szeroko komentowane w niemieckim Internecie w minionych tygodniach. Na nagraniu widać zajście z Eschenheimer Anlage (park) we Frankfurcie, podczas którego 22-letni imigrant o ciemnej karnacji molestował kilka kobiet, domagając się intymnych kontaktów i śledząc je. Zdarzenie nagrane przez jedną z poszkodowanych stało się wiralem na YouTube, również dlatego że napastnik próbował przedstawić siebie samego jako ofiarę.

Ja tylko chciałem miłości i czułości. Ja walczę o swoje przetrwanie” – słyszymy więc w nagraniu. Imigrant uznał bowiem, że ma prawo do przechodzących obok kobiet i że te muszą dać mu się molestować. Ostatecznie nikt z nas nie może żyć bez miłości! „Ja też mam swoje potrzeby!” – argumentuje więc napastnik filmowany we frankfurckim parku.

Chrześcijański syjonizm zabija

Krystian Kratiuk “Chrześcijański syjonizm zabija

4 marca 2026

Amerykański lewicowy „The New Republic” donosi, jakoby niektórzy dowódcy w armii USA przedstawiali wojnę z Iranem w religijnych kategoriach, sugerując żołnierzom, że konflikt jest częścią „planu Boga” i ma doprowadzić do wydarzeń apokaliptycznych opisanych w Biblii.

Organizacja Military Religious Freedom Foundation (MRFF) miała otrzymać ponad 110 skarg od żołnierzy z ponad 40 jednostek i co najmniej 30 baz wojskowych. Według tych skarg niektórzy dowódcy mówili, że: wojna z Iranem jest częścią „Bożego planu”, prezydent Donald Trump został „namaszczony przez Jezusa”, konflikt ma zapoczątkować Armagedon i powrót Jezusa.

„TNR” sugeruje też, że brak jasnego wyjaśnienia celu wojny ze strony Białego Domu sprzyja pojawianiu się takich religijnych interpretacji wśród części dowódców.

Tak objawia się chrześcijański syjonizm, nurt religijno-polityczny w chrześcijaństwie, silny szczególnie w USA, który popiera powrót Żydów do Ziemi Świętej i istnienie państwa Izrael, ponieważ uznaje to za wypełnienie proroctw biblijnych. W skrócie – “jeśli będziesz błogosławić Izraelowi, Bóg pobłogosławi Tobie”. Przekonanie to jest często powiązane z eschatologią, czyli wiarą w wydarzenia końca czasów. Część chrześcijańskich syjonistów uważa, że powrót Żydów do Izraela oraz rozwój państwa izraelskiego mają doprowadzić do wydarzeń poprzedzających Ponowne Przyjście Jezusa Chrystusa [raczej „mesjasza” z talmudu.. md] . No i Izrael trzeba chronić i bardzo mu pomagać – stąd m. in. wojna z Iranem.

Raz jeszcze przypominam – herezja „chrześcijańskiego syjonizmu” jest niezwykle groźna, jak widać giną przez nią ludzie, również Amerykanie. Czym dokładnie jest ten ruch religijno-polityczny? Jak powstał? Jak się rozwija? W jaki sposób podchodzą do niego ludzie Kościoła? Przeczytajcie w naszym kwartalniku

Krystian Kratiuk/X

Rymanowski, Lisicki: Chrześcijańscy syjoniści w obronie Izraela

Minister Smotricz , obecny chyba minister finansów, jeśli się nie mylę, w pewnym momencie w zeszłym roku mówił o tym, że doprowadzenie do zagłodzenia dwóch milionów Palestyńczyków byłoby rzeczą moralną.No, przepraszam, dwa miliony ludzi i ich zagłodzenie jest rzeczą moralną, to mówi minister rządu i nic się nie dzieje.

Minister Izrael Katz, to jest minister obrony Izraela, trzy, no może cztery tygodnie temu, urządza konferencję prasową, na której opowiada o tym, że trzeba wszystkich Palestyńczyków z Gazy zebrać, on użył określenia skoncentrować w jednym miejscu, w jednym obozie. Przepraszam, jak ja słyszę o koncentracji dwóch milionów ludzi w jednym obozie, to z czym nam się to kojarzy?

Ta rozmowa jest o tyle ciekawa, że Schneerson w pewien sposób namaszcza Netanyahu i mówi o nim, że on będzie tym, który przygotuje drogę dla Mesjasza. I że to jest ten człowiek, ten polityk, który wreszcie spełni ten sen żydowskich mesjanistów.

Otóż chrześcijańscy syjoniści traktują te słowa dosłownie, czyli uważają, że to błogosławienie potomkom Abrahama ma odnosić się wprost do obecnie żyjących Żydów i obecnie działającego Izraela. Czyli błogosławić, będę błogosławił tym, którzy błogosławią twojemu potomstwu oznacza, że chrześcijanie mają za obowiązkiem chrześcijan jest wspieranie Izraela w jego polityce, żeby zdobyć błogosławieństwo Boże.

Paweł Lisicki

chrześcijański syjonizm

Trump, Netanjahu i moce piekielne

Trump, Netanjahu i moce piekielne

Date: 3 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/trump-netanjahu-i-moce-piekielne/

INFO: aldomariavalli.it/mora-trump-netanyahu-e-le-forze-infere

Z charakterystycznym dla siebie talmudycznym okrucieństwem, izraelska armia wysłała do Stwórcy co najmniej sto pięćdziesiąt dziewcząt uczęszczających do szkoły podstawowej w Minab, w jednej z irańskich prowincji. [Tak „świętowali” Purim.. md]

Po wydarzeniach w Gazie i sprawie Epsteina nie sposób nie dostrzec tego, gdzie i w kim tkwi mroczne i antychrześcijańskie serce Zachodu.

Z kolei zbrodniczy bizon z blond grzywką zabił Chameneiego, po tym, jak porwał inną głowę państwa, tj. Maduro, i zagroził śmiercią pół tuzinowi innych przywódców.

Sądzę, że nikt, nawet okrutny Bush junior czy zdeprawowany Bill Clinton, nie zachowywali się tak, jak postępuje Trump, nędzny gangster na miarę Ala Capone.

Zauważmy, że o ile odrażająca nikczemność gangstera-biznesmena i zboczeńca z blond grzywką (byłego wieloletniego przyjaciela Epsteina) jest prawdopodobnie bezkonkurencyjna, to amerykańska plutokracja pozostaje niezmienna, czyli ta sama, która po eksterminacji Indian rzuciła dwie bomby atomowe na Japonię i wypowiedziała wojnę połowie świata. Pod pretekstem ratowania go przed komunizmem zepsuła go bardziej niż jakikolwiek reżim totalitarny, czy to czerwony, czy czarny.

Owa plutokracja w czasie pokoju inwazyjnie opanowuje cały świat, aby go ujednolicić i zepsuć, zalewając go swoją nikczemną, orgiastyczno-handlową tandetą. Od dawna – jak uczy nas Epstein – została ona zdominowana od wewnątrz przez moce talmudyczne.

Tacy, jak Anglosasi, którzy materializm pieniądza i konsumpcji uczynili jedynym prawdziwym bogiem, nieuchronnie stają się niewolnikami owej antychrześcijańskiej mniejszości, która zawsze wykorzystywała pieniądze i perwersję, aby rządzić innymi narodami. Dobrze wiemy, o kim mowa.

„Zachód utracił Chrystusa; to jest powód, dla którego Zachód umiera; umiera wyłącznie z tego powodu” – pisał wielki Fiodor Dostojewski w odległym 1871 roku.

Ale zanim umrze, najwyraźniej musi służyć największym wrogom Chrystusa, którego się wyrzekł.

Tymczasem widzimy, że zarówno szalony Trump, jak i jego zwierzchnik Netanjahu, który trzyma go na smyczy, są dwiema postaciami „prawicowymi”. W dzisiejszych czasach pojęcia „prawica”  i „lewica” nie mają już żadnego znaczenia.

Jedyna prawdziwa różnica istnieje między tymi, którzy sprzeciwiają się mocom piekielnym rozsadzającym społeczeństwa, a tymi, którzy je popierają.

INFO: aldomariavalli.it/mora-trump-netanyahu-e-le-forze-infere

Dzieciaczek Samuel ssał kciuk, podczas gdy umierał po nieudanej aborcji

Baby Samuel ssał kciuk, podczas gdy umierał po nieudanej aborcji

Date: 3 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/baby-samuel-ssal-kciuk-podczas-gdy-umieral-po-nieudanej-aborcji/

INFO: stirezo.nl/baby-samuel-zuigt-op-duimpje-terwijl-hij-sterft-na-mislukte-abortus

W Queensland (Australia), mały Samuel walczył o życie przez trzydzieści minut po nieudanej aborcji – pozostawiony sam sobie, szukał pocieszenia, ssąc kciuk.

[autentyczne zdjęcie. md]

Malutki Samuel: urodzony żywy po nieudanej aborcji w Queensland

W Queensland w Australii rozegrał się przerażający dramat, który ukazuje prawdziwą twarz przemysłu aborcyjnego. Baby Samuel – imię, które nadały mu działacze pro-life – przyszedł na świat żywy po nieudanej aborcji w 16. tygodniu ciąży. Zamiast otrzymać pomoc medyczną w szpitalu, to maleńkie dziecko zostało pozostawione, by umrzeć samo, szukało pocieszenia przez ssanie kciuka. Odważny whistleblower ze szpitala zrobił zdjęcie tej sceny i naraził swoją karierę, by ujawnić prawdę.

Brak jakichkolwiek ograniczeń od 2018 roku – aborcja dozwolona aż do porodu

To nie jest odosobniony przypadek. To gorzka rzeczywistość prawa aborcyjnego, które w Queensland (i w innych częściach Australii) zezwala na aborcję aż do momentu porodu, bez realnych ograniczeń. Od dekryminalizacji w 2018 roku Queensland stało się jednym z regionów o najbardziej ekstremalnych przepisach aborcyjnych na świecie: nienarodzone dziecko można zabić aż do chwili narodzin, z dowolnego powodu – fizycznego, psychologicznego czy społecznego.

A jeśli dziecko przeżyje? Wtedy wolno mu po prostu umrzeć – bez opieki, bez uśmierzenia bólu, bez ciepłego kocyka czy czyichś ramion.

Ssanie kciuka w „Butterfly Room” – dzieciobójstwo przez opuszczenie (UB: in primis poprzez aborcję)

Zdjęcie Samuela porusza do głębi. Maleńki człowieczek, wyraźnie rozpoznawalny jako niemowlę, leży na zimnej metalowej tacy lub stole w tzw. „Butterfly Room” – pomieszczeniu przeznaczonym dla rodziców opłakujących perinatalną stratę, np. martwy poród lub późne poronienie. Motyl jest symbolem pięknego, lecz krótkiego życia. Na zdjęciu Samuel ssie kciuk – instynktowny odruch pocieszenia, który wykazują nawet wcześniaki. Walczył o życie przez trzydzieści minut, ale nikt go nie podniósł, nikt nie zapewnił opieki, nikt nie uznał jego człowieczeństwa.

Dr Joanna Howe ujawnia wstrząsające dane

Dr Joanna Howe, profesor prawa na Uniwersytecie w Adelaide i prominentna głos pro-life, udostępniła zdjęcia i świadectwa. Według niej oraz innych źródeł z sektora opieki zdrowotnej to nie wyjątek. Tylko w 2022 roku w Queensland miało miejsce około 50 żywych urodzeń po aborcjach, po których dzieci umierały bez żadnej pomocy. Inne dziecko, Amira (25 tydzień), najpierw otrzymało toksyczny zastrzyk, a potem urodziło się martwe. Dane się kumulują, poparte zeznaniami położnych i pielęgniarek, które nie mogą już dłużej milczeć.

Cenzura ze strony rządu i Big Tech: zdjęcie jest aktywnie usuwane

Mimo to rząd i wielkie firmy technologiczne próbują stłumić tę prawdę. Wywierana jest presja, by usuwać zdjęcie Samuela z mediów społecznościowych. Queensland Health i władze nie chcą, aby ludzie to widzieli. Nie chcą, by wyborcy zorientowali się, co dzieje się w ich imieniu, za ich podatki. Politycy z LNP i inni nakładają nawet „kaganiec” na dyskusję o aborcji w parlamencie, by głosy takie jak Robbie Katter (Katter’s Australian Party) zostały uciszone. Tylko nieliczni odważają się bronić wolności słowa i ochrony nienarodzonych dzieci.

Dlaczego jedno dziecko dostaje opiekę, a drugie nie?

To wszystko pokazuje hipokryzję lobby aborcyjnego. Nazywają to „prawami reprodukcyjnymi”, „wyborem”, „opieką zdrowotną”. Ale jaki to wybór – pozwolić żywemu dziecku umierać w męczarniach? Jaka to opieka zdrowotna, która pozwala niemowlęciu umrzeć bez opieki paliatywnej, podczas gdy w tych samych szpitalach robi się wszystko dla wcześniaków w tym samym wieku, które są chciane? To czysta arbitralność: jedno dziecko dostaje inkubator, tlen i miłość; drugie traktowane jest jak odpad.

Zespół poaborcyjny i kłamstwo o braku bólu u nienarodzonych dzieci

Kobiety poddające się aborcji często są okłamywane. Mówi im się, że dziecko „jeszcze nie czuje bólu”, „nie jest jeszcze prawdziwym człowiekiem”, „to tylko kępka komórek”. Ale ssący kciuk Samuel dowodzi czegoś przeciwnego. Od chwili poczęcia jest człowiekiem – z prawem do życia, do opieki, do współczucia. A matki, które później odczuwają żal? Często zostają porzucone przez te same kliniki, które wcześniej inkasowały pieniądze. Zespół poaborcyjny istnieje naprawdę – depresja, żałoba, myśli samobójcze to jego skutki.

Baby Samuel woła o sprawiedliwość – Stop masowemu mordowi nienarodzonych dzieci

Nadszedł czas, by chrześcijanie i wszyscy ludzie dobrej woli powstali. Baby Samuel woła o sprawiedliwość. Jego kciuk w buzi to cichy protest przeciwko kulturze śmierci. Módlmy się za jego duszę, za jego matkę, za whistleblowera, który okazał odwagę. Udostępniajmy, co naprawdę dzieje się w centrach aborcyjnych. Domagajmy się odpowiedzi od polityków, którzy milczą lub współuczestniczą. Nie traktujmy aborcji jak „praw kobiet”. To masowy mord na najbardziej bezbronnych spośród nas. Mały Samuel zasługiwał na coś lepszego. Każde dziecko zasługuje na coś lepszego. Walczmy, aż aborcja zostanie zakazana wszędzie, a każde życie będzie chronione od momentu poczęcia.

INFO: stirezo.nl/baby-samuel-zuigt-op-duimpje-terwijl-hij-sterft-na-mislukte-abortus

Cudzy wrogowie

Cudzy wrogowie

Date: 3 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/cudzy-wrogowie

INFO: ariannaeditrice.it/articoli/i-nemici-degli-altri

Marco Travaglio it.wikipediaMarco_Travaglio

 Oczywiście nikt nie wie, jak długo potrwa i czym zakończy się wojna rozpoczęta przez Trumpa – na polecenie Netanjahu – przeciwko Iranowi, która doprowadziła do wybuchu konfliktu na całym Bliskim Wschodzie. Jedyną rzeczą pewną jest to, kto będzie jego główną ofiarą – oczywiście oprócz ludności cywilnej „wyzwolonej” za pomocą bomb i masakr: będzie nią Europa.

Po raz kolejny zapłacimy bardzo wysoką cenę za wojnę, która nas nie dotyczy, przeciwko wrogowi, który nie jest naszym wrogiem. My, mieszkańcy środkowo-zachodniej Europy, nie mamy wrogów, ale regularnie narzucają nam ich rzekomi „przyjaciele”: tj. Stany Zjednoczone, a obecnie również Izrael.

W przypadku Iranu, podobnie jak Rosji i Chin, w naszym interesie leżałoby utrzymywanie przyzwoitych z nimi stosunków, ale nie możemy tego zrobić, ponieważ „przyjaciele” zmuszają nas do udziału w ich wojnach lub ponoszenia ich konsekwencji. Powinniśmy zdecydować się – pisze Gianandrea Gaiani w Analisi Difesana „wyzwolenie się od wyzwolicieli”, ale aby to zrobić, potrzebna jest klasa rządząca godna tej nazwy, zamiast bezkręgowców, którzy nami rządzą, niezdolnych do działania w naszym interesie, od dziesięcioleci odmiennym od interesów Waszyngtonu.

https://babylonianempire.wordpress.com/2026/03/03/nadszedl-czas-by-uwolnic-sie-od-wyzwolicieli/embed/#?secret=fy8jflLKfw#?secret=IUCfywG1xW

W roku 1999, Clinton wciągnął nas w wojnę z Serbią Miloszewicza, destabilizując Bałkany kosztem naszym i Rosji, a z korzyścią dla Stanów Zjednoczonych. W latach 2001-2003, Bush junior wciągnął nas w wojnę z Afganistanem i Irakiem, powodując fale uchodźców i terroryzmu oraz wzrost cen ropy naftowej, które zaszkodziły Europie. W latach 2010-2011, Obama nakręcił tzw. arabskie wiosny, podpalając Afrykę Północną i Bliski Wschód – od Libii, przez Irak, po Syrię, podkopując nasze bezpieczeństwo energetyczne, a także polityczne za sprawą kolejnych fal migrantów.

Ostateczny cios nastąpił w roku 2024, wraz ze zmianą reżimu na Ukrainie (bynajmniej nie na filoputinowski, ale jak oświadczyła przed Kongresem wiceminister stanu Victoria Nuland, Stany Zjednoczone „zainwestowały 5 miliardów” w „rewoltę” na Majdanie pod hasłem „Europa, pierdol się!”), wojną domową, inwazją rosyjską, zniszczeniem gazociągów Nord Stream przez trio Kijów-Warszawa-CIA, auto-sankcjami nałożonymi na Moskwę, pieniędzmi wyrzuconymi w błoto na przegraną z góry wojnę: co przekłada się na ostateczne samobójstwo Europy.

Zawsze ten sam scenariusz: Stany Zjednoczone narzucają nam ich wojny, my płacimy rachunki i ponosimy konsekwencje.

Obecnie, bomby na Iran, wraz z zamknięciem Cieśniny Ormuz i wielkim powrotem piratów Houthi przeciwko naszym statkom, powodują gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i – zgadnijcie, kto na tym traci?My. A kto na tym zyskuje?Stany Zjednoczone, które będą coraz bardziej zwiększać eksport swojego gazu i ropy naftowej, niezwykle drogich i zanieczyszczających środowisko ze względu na technikę szczelinowania hydraulicznego, ale obecnie nawet opłacalnych dzięki boomowi na ropę naftową i samobójczej rezygnacji Europy z zaopatrzenia się w Rosji za jedną piątą ceny. Później, jak zawsze, przybędą uchodźcy i terroryści.

Jakże cwani jesteśmy…

INFO: ariannaeditrice.it/articoli/i-nemici-degli-altri

Nadszedł czas, by wyzwolić się od wyzwolicieli

Nadszedł czas, by wyzwolić się od wyzwolicieli

Date: 3 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/nadszedl-czas-by-uwolnic-sie-od-wyzwolicieli

INFO: analisidifesa.it/e-tempo-di-liberarci-dei-liberatori

1 marca 2026autor: Gianandrea Gaiani interno.gov.it/gaiani_curriculum_vitae

analisidifesa.it/author/ggaiani/

Atak na Iran, przeprowadzony w trakcie trwających negocjacji i wymierzony w kluczowe postaci irańskiego rządu, nie zawiera żadnych szczególnych nowości w porównaniu z tym, co już wiedzieliśmy o podejściu Stanów Zjednoczonych i Izraela wobec Teheranu.

Nie powinno dziwić, że Stany Zjednoczone i Izrael arbitralnie decydują się użyć siły przeciwko każdemu, kogo uznają za swojego wroga na całym świecie – i robią to, kłamiąc na temat irańskiego programu nuklearnego, który przez nikogo nie był uważany za bliski realizacji broni atomowej.

W końcu zawsze tak postępowali: celowane naloty, „prewencyjne” ataki, a nawet porwania głów państw, jak w przypadku Wenezueli – działania, które gdyby dokonał ich ktokolwiek inny, bez wahania określilibyśmy mianem terrorystycznych.

Robią to, destabilizując całe obszary świata – zazwyczaj te o kluczowym znaczeniu energetycznym – nie informując wcześniej sojuszników ani nie konsultując się z nimi. Wicepremier Matteo Salvini ujawnił wczoraj, że włoski rząd został powiadomiony o rozpoczęciu operacji wojskowych… dopiero po ich rozpoczęciu. Rzym dowiedział się o wszystkim z telewizyjnych breaking news i depesz agencyjnych.

Historia ministra obrony Guido Crosetto, który – jak się wydaje – utknął z rodziną w Dubaju (co stało się obiektem licznych żartów), pokazuje w rzeczywistości, że Pentagon nie poinformował nawet sojuszników z NATO o nadchodzącym ataku. To kolejne potwierdzenie, że Stany Zjednoczone i Izrael od zawsze stosują zasadę wyższości wobec reszty świata opartą na ich „wyjątkowości”. Mówiąc językiem Markiza del Grillo: „Ja jestem ja, a wy nie jesteście warci funta kłaków”.

Nic zaskakującego, jeśli weźmiemy pod uwagę arogancję, jaką administracja Trumpa rezerwuje dla Europejczyków – i to, że nasi „sojusznicy” zza oceanu od wielu lat zachowują się jak najwięksi wrogowie Europy.

Wywołali arabskie wiosny, które podpaliły Afrykę Północną i Bliski Wschód, rozpętując wojny w Libii, Iraku i Syrii – co podważyło bezpieczeństwo energetyczne i „podwórko” Europy. Dokonali zmiany rządu w Kijowie w 2014 roku, inwestując w operację Majdan 5 miliardów dolarów (jak przyznała w Kongresie podsekretarz Victoria Nuland), otwierając drogę do militarnej konfrontacji z Rosją – po czym wysadzili gazociąg Nord Stream… po tym, jak wcześniej Biden i Nuland otwarcie zapowiadali jego zniszczenie.

W obliczu tego wszystkiego dziecinadą byłoby dziwić się, że Amerykanie nie okazują szacunku europejskim sojusznikom. Nie trzeba być szczególnie przewrotnym, by zauważyć, że atak na Iran – niezależnie od jego rezultatów – spowoduje wzrost cen ropy, także z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz, które wczoraj zapowiedzieli Strażnicy Rewolucji Islamskiej.

Nie trzeba być wybitnym analitykiem, by zrozumieć, że blokada Zatoki Perskiej sprzyja amerykańskiemu eksportowi energii, a wyższe ceny ropy czynią bardziej opłacalnym wydobycie w USA – gdzie kosztowna technologia frackingu nie jest rentowna poniżej 62–65 dolarów za baryłkę.

I nie trzeba być geniuszem, by pojąć, że Europa – już teraz najbardziej uprzemysłowiony region świata, który po rezygnacji z taniego i nieograniczonego rosyjskiego gazu i ropy płaci najwyższe ceny za energię – poniesie z tego ataku dodatkowe, bardzo poważne szkody gospodarcze i bezpieczeństwa.

To, co naprawdę powinno nas wszystkich dziwić, to fakt, że rządy europejskich państw (o Unii Europejskiej, która stała się już jedynie nomenklaturą lobbystów w dużej mierze służących interesom amerykańskim, lepiej nie wspominać) nadal pozostają uległe wobec samowystarczalnej arogancji Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Dla nas, Włochów, którzy od dawna uważają tzw. „rozszerzone Morze Śródziemne” (sięgające aż po Morze Czerwone, Ocean Indyjski i Zatokę Perską) za obszar o pierwszorzędnym znaczeniu strategicznym i narodowym, obecne operacje wojskowe powinny być nie do zaakceptowania – właśnie dlatego, że prowadzą wyłącznie do dalszej destabilizacji regionu.

Również jemeńskie milicje Huti ogłosiły wznowienie ataków na statki handlowe w Cieśninie Bab al-Mandab i Zatoce Adeńskiej – w solidarności z zaatakowanym Iranem. Dzięki USA i Izraelowi ruch morski do/z Morza Śródziemnego znów zostanie poważnie utrudniony – ucierpią nasze porty, nasz eksport i import. A kilka okrętów z garstką pocisków w ramach unijnej operacji Aspides na pewno nie wystarczy do ochrony żeglugi – zwłaszcza że nawet Amerykanie musieli w końcu pertraktować z Hutimi po wyczerpaniu zapasów pocisków przeciwlotniczych na niektórych jednostkach US Navy.

Nie ma najmniejszego sensu, by narody europejskie dziś powtarzały, że są sojusznikami USA i Izraela – bo między sojusznikami się rozmawia, podejmuje decyzje wspólnie lub uzgodnione, a przede wszystkim unika się działań jednostronnych, które szkodzą partnerom. Tymczasem Europejczycy są traktowani jak „użyteczni idioci” – mają wspierać kampanie wojskowe i inicjatywy idące wprost przeciwko ich własnym interesom, a potem mają potulnie milczeć.

„Kto sobie sam jest winien, niech sam płacze” – to prawda. Ale europejskie narody muszą się obudzić, zanim będzie za późno. Interesy Stanów Zjednoczonych i Izraela od dawna opierają się na destabilizacji całych obszarów geopolitycznych i energetycznych – to cel dokładnie odwrotny do tego, co powinno przyświecać Europejczykom.

Dlatego jak najszybciej trzeba się wyzwolić z sojuszu, który staje się coraz bardziej jednostronny, uciążliwy i niebezpieczny dla naszego bezpieczeństwa. Tak jak Imperium Rzymskie w fazie schyłkowej, także amerykańskie imperium staje się nieprzewidywalne, groźne i kierowane przez liderów mało wiarygodnych, nieprzygotowanych, a czasem jawnie niestabilnych.

Czy ma sens powierzać naszą obronę, bezpieczeństwo i bazy wojskowe potędze, która z każdym dniem coraz wyraźniej okazuje się naszym wrogiem?

Bo propaganda – z jej śmiesznymi nowomową i obłąkańczymi deklaracjami Trumpa o „nieuchronnym zagrożeniu ze strony Iranu” – nie wystarczy, by usprawiedliwić tę nową wojnę, która sieje chaos tuż u bram Europy. Po 80 latach Europa powinna znaleźć w sobie odwagę, by „uwolnić się od wybawicieli” – z pragmatyzmem, odrzucając sekciarskie dogmaty i nie dając się dłużej wciągać w cudze wojny.

Filo-ajatollah?

Nie trzeba być fanem zmarłego ajatollaha Chameneiego (który był chory i miał 87 lat, ale był wybitną postacią nie tylko Iranu, lecz całego szyickiego islamu), by zauważyć: jeśli nazywamy irański system „reżimem”, to samo powinniśmy powiedzieć o absolutystycznych, dziedzicznych monarchiach Zatoki Perskiej – petro-państwach, w których praw obywatelskich i politycznych jest bardzo mało, a które są naszymi „żelaznymi sojusznikami”, przed którymi Europa często biła pokłony w zamian za miliardowe inwestycje.

Śmieszne jest określanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (pasdaran) mianem „ruchu terrorystycznego” – jak zrobił Parlament Europejski, także głosami Włoch – bez przypomnienia, że islamski terroryzm to sunnici (ISIS, Al-Kaida itd.), a nie szyici.

Wręcz przeciwnie: szyici – zarówno arabscy, jak i perscy – są głównym celem sunnickiego ekstremizmu terrorystycznego (wystarczy przeczytać manifesty bin Ladena, al-Zarkawiego czy al-Baghdadiego). Warto też przypomnieć, że to nie Amerykanie ani tym bardziej Włosi powstrzymali ISIS przed zajęciem Bagdadu w sierpniu 2014 roku – lecz trzy pułki irańskich pasdaran, ponosząc przy tym ciężkie straty.

Podobnie wyzwolenie północnego Iraku i wschodniej Syrii spod Państwa Islamskiego w dużej mierze zawdzięczamy szyickim milicjom ludowym wspieranym przez pasdaran.

To niewygodne wspomnienia – zwłaszcza dziś, gdy cały świat uznał za przywódcę Syrii byłego terrorystę Abu Mohammada al-Dżulaniego (Ahmeda asz-Szara), na którego głowę Waszyngton jeszcze niedawno wyznaczył 10 milionów dolarów nagrody. Nikt go nie wybierał – doszedł do władzy jako przywódca sunnickiej milicji islamistycznej sprzymierzonej z Turcją; dawny zastępca Zarkawiego, członek ISIS, założyciel Dżabhat an-Nusra, lider Tahrir asz-Szam. Dziś wszyscy podają mu rękę – także ci, którzy pasdaran nazywają terrorystami.

Pragmatyzm polityki czyni hipokryzją każdy apel o „wartości wolności i demokracji”. Rezygnujemy z energii autokraty Putina, by kupować ją od reżimu Ilhama Alijewa – prezydenta Azerbejdżanu od 2003 roku, następcy ojca Hejdara. Reżim wielokrotnie krytykowany za represje wobec opozycji i brak praw człowieka – jedyna republika na świecie (obok Korei Północnej), w której władza przechodzi z ojca na syna wraz z kultem jednostki.

Tak samo dziś izraelska i amerykańska propaganda (z typową medialną fanfarą posłusznych mediów) serwuje nam kontrast: irańskie dziewczyny za czasów szacha Rezy Pahlawiego kontra kobiety w hidżabach (notabene nieobowiązkowych) w Iranie ajatollahów.

Ten sam chwyt stosowano z burkami afgańskimi, gdy USA i sojusznicy „eksportowali demokrację” do Kabulu – by potem zostawić kraj talibom i burkom.

Wystarczy znać historię lub mieć odpowiedni wiek, by pamiętać fakty: przywrócenie monarchii Pahlawich w Teheranie nie byłoby żadną gwarancją wolności ani demokracji. Szach rządził żelazną pięścią, posługując się niesławną SAVAK, ogłosił się „cesarzem” (jedyny obok Bokassy w tamtych czasach). Nieprzypadkowo jego imperium – sojusznik USA i Izraela – runęło w wyniku wielkich powstań ludowych.

Niejasne perspektywy

Biorąc pod uwagę wszystko to, co zostało powiedziane, staje się oczywiste, że irański program nuklearny i balistyczny stanowią jedynie pretekst, by pogrążyć Iran – sojusznika Rosji i Chin – w całkowitym chaosie, wraz z jego produkcją energii, która dzisiaj jest eksportowana do Azji, a którą Waszyngton chciałby wyłączyć z gry lub – alternatywnie – przejąć pod swoją kontrolę.

Ponadto, Iran podpisał w 2015 roku międzynarodowe porozumienie z administracją Obamy, które następnie Donald Trump unieważnił, kierując się dyktatem Benjamina Netanjahu – co już wówczas rodziło pytanie, kto tak naprawdę trzyma stery w sojuszu izraelsko-amerykańskim. Dziś żądanie nowego porozumienia nuklearnego brzmi groteskowo, zwłaszcza po tym, jak w wojnie trwającej 12 dni, wywołanej w czerwcu zeszłego roku przez Izrael, właśnie Trump ogłosił, że program atomowy Iranu został zniszczony po nalotach bombowców B-2 na irańskie obiekty nuklearne.

W rzeczywistości był to jedynie interwencja, która pozwoliła tymczasowo zatrzymać wojnę i uratować twarz Izraelowi, który wyczerpał zapasy pocisków antyrakietowych, podczas gdy Teheran wciąż dysponował dużą liczbą pocisków balistycznych gotowych do wystrzelenia. Także w obecnej kampanii to prawdopodobnie amunicja zdecyduje o sukcesie lub porażce stron konfliktu – jak podkreślił również Scott Ritter. Co skończy się pierwsze: irańskie nośniki balistyczne czy izraelskie i amerykańskie systemy antyrakietowe?

Siły zbrojne Izraela (IDF) szacują, że Iran posiada obecnie około 2500 pocisków balistycznych. Przed wojną z czerwca 2025 roku te same źródła twierdziły, że Iran zamierza znacząco przyspieszyć tempo produkcji pocisków balistycznych – z 3000 do 8000 sztuk w ciągu dwóch lat. W trakcie konfliktu czerwcowego Iran wystrzelił ponad 500 pocisków w kierunku Izraela, a IDF uważa, że zniszczyła setki pocisków w atakach oraz uniemożliwiła produkcję kolejnych 1500, uderzając w fabryki.

W ostatnich miesiącach, izraelscy wojskowi uważają, że Teheran zainwestował w odbudowę zdolności produkcyjnych, wytwarzając co miesiąc kilkadziesiąt pocisków, aż osiągnął ponownie poziom 2500 sztuk. To bardzo duża liczba, która wymagałaby co najmniej trzykrotnie większej liczby pocisków obrony przeciw balistycznej. Iran zresztą atakuje amerykańskie bazy w arabskich monarchiach Zatoki nie tylko dlatego, że są to ewidentne, uzasadnione cele wojskowe, ale być może także po to, by wzniecić arabskie społeczeństwa, które nienawidzą polityki USA i Izraela – i które mogłyby zmusić emirów do wyrzucenia amerykańskich baz, postrzeganych coraz bardziej jako (bogatsze i lepiej uzbrojone) ramię Izraela.

Także spór, który wybuchł między Cyprem a Wielką Brytanią w sprawie dwóch irańskich pocisków balistycznych określanych jako „błądzących” i potencjalnie skierowanych na brytyjskie bazy na wyspie będącej częścią UE (a obecnie sprawującej półroczną prezydencję), powinien skłonić do refleksji, jak bardzo wojna wywołana przez Izrael i Stany Zjednoczone może bezpośrednio zagrozić Europie i Unii Europejskiej.

W tej wojnie to nie tylko rząd irański stawia wszystko na jedną kartę: USA i Izrael ryzykują nie tylko nieosiągnięcie założonych celów, ale także utratę wiarygodności politycznej i militarnej (zwłaszcza jeśli Iran zdoła zadać swoim wrogom bolesne straty), narażając się na nienawiść większości świata. Z politycznego punktu widzenia należy bowiem zapytać, na jakiej podstawie największa potęga nuklearna świata (obok Rosji) oraz de facto potęga nuklearna, jaką jest Izrael – który nigdy nie poddał się inspekcjom agencji ONZ ds. energii atomowej (MAEA) – mogą sobie rościć prawo do odmawiania Iranowi wzbogacania uranu, a nawet rozwoju pocisków balistycznych i broni jądrowej.

Na zasadzie prawa silniejszego? – Żegnajcie więc szeroko propagowane prawo międzynarodowe, „sprawiedliwy pokój” i przeciwstawienie agresora ofierze, tak drogie naszym politykom i komentatorom.

Wreszcie, po zaledwie 36 godzinach wojny już widać, że najważniejszą lekcją płynącą z tego konfliktu jest ta płynąca z Korei Północnej: gdyby Teheran posiadał broń jądrową, tak jak Pjongjang, nikt nie odważyłby się go zaatakować.

INFO: analisidifesa.it/e-tempo-di-liberarci-dei-liberatori