Epstein to ideał amerykańskiego liberała i szczytowy wykwit Rewolucji

Filip Obara: Epstein to ideał amerykańskiego liberała i szczytowy wykwit Rewolucji

pch24/filip-obara-epstein-to-ideal-amerykanskiego-liberala-i-dojrzaly-wykwit-rewolucji

Mam przekonanie graniczące z pewnością, że ujawnienie akt Epsteina to tylko listek figowy dla rządzącej elity. Pokazano skalę jej degeneracji, ale prawdziwe źródło choroby toczącej Amerykę wciąż jest tajemnicą poliszynela. A szansa na jej złamanie jest tym mniejsza, że problem dotyczy nie tylko kliki polityczno-biznesowej, ale… większości Amerykanów.

Wielkie poruszenie. W Europie politycy tracą stołki za to, że trzydzieści lat temu odebrali telefon od Epsteina. W Ameryce – dziwnym trafem, poza gadaniem, nic się nie dzieje. I, jak sądzę, nic się nie stanie. Bo żeby wyciągnąć jakiekolwiek realne konsekwencje, trzeba by najpierw odważnie wyznać, skąd wzięło się seksualne imperium zbrodni Jeffreya Epsteina…

Epstein dzieckiem rewolucji seksualnej

Pedofilski kingpin, który skupił wokół siebie całą elitę władzy i wielkiego biznesu w USA i na świecie, nie jest wypaczeniem ani nadużyciem – on jest logiczną konsekwencją porzucenia tradycyjnych zasad moralnych przez społeczeństwo stoczone rewolucją seksualną. Kiedy elity podnoszą lament i zastanawiają się, jak uniknąć w przyszłości takiego okropieństwa, należy z całym naciskiem podkreślić: Epstein musiał się wydarzyć. I wydarzy się znowu, jeżeli świat będzie prześlepiał się na przyczynę tej choroby.

Jeszcze do niedawna politycy ponosili pewną odpowiedzialność za skandale obyczajowe. Bill Clinton za romans ze stażystką prawie stracił urząd (Izba Reprezentantów przegłosowała wotum nieufności, lecz Senat go uniewinnił), za Obamy szef CIA, gen. David Petraeus, podał się do dymisji po tym, jak wyszło, że rozmawiał o poufnych sprawach państwowych ze swoją kochanką (asystentką), a z najnowszych wiadomości – jeden z kluczowych popleczników Trumpa Matt Geatz, który był już nominowany na prokuratora generalnego, zrezygnował z polityki po ogłoszeniu skandalu seksualnego z jego udziałem, choć nigdy tego skandalu nie udowodniono, a on sam był wschodzącą gwiazdą młodej konserwatywnej sceny politycznej.

Natomiast historycznie, istnieją różne wspomnienia – nawet z okresu tuż po rewolucji 1968 roku – wedle których Ameryka była niegdyś bardziej pruderyjna niż Europa. Taki pogląd wyraża nawet Arnold Schwarzenegger w swojej autobiografii (pisząc, że gdy przyjechał w 1968 roku do Stanów, było mu trudniej niż w Europie o seks bez zobowiązań), a w obrazkach z XIX-wiecznej Ameryki napotykamy świadectwo śląskiej rodziny, której córki pracowały w polu w jednym z amerykańskich stanów i były uważane za „wyuzdane”, ponieważ nosiły spódnice odsłaniające kostki.

Problem polega na tym, że powierzchowna moralność protestancka – pozbawiona prawdziwej, rozumnej i wspartej przez łaskę, cnoty – musiała popadać w tego typu zewnętrzną przesadę. Jest to cecha amerykańskich protestantów w ogóle i to o niej pisał Leon XIII piętnując w encyklice Testem benevolentiae zjawisko tak zwanego amerykanizmu. Zresztą, sama rewolucja – jak poświadcza jej znakomity badacz Pitirim Sorokin – przetoczyła się już w latach pięćdziesiątych. Rok 1968 to tylko upowszechnienie tej rewolucji w masowych środkach przekazu (czego cezurą jest zniesienie w Hollywood Kodeksu Haysa, a więc dokumentu, który określał ścisłe ramy moralności publicznej – wykluczały one umieszczanie w filmach treści nieobyczajnych i antyreligijnych).

Wracając zaś do Schwarzeneggera, gdy czytałem jego autobiografię (tak, to mój idol z dzieciństwa), z gorzkim uśmiechem konstatowałem naiwność tego wzoru współczesnego człowieka sukcesu. Otóż, przed ślubem oddawał się on w najlepsze [najgorsze?? md] przygodom erotycznym bez żadnych zahamowań moralnych. Nagle pojawia się u niego wielkie zdziwienie, gdy nie udało mu się dochować wierności małżeńskiej, co było swoistą tragedią rodzinną i skandalem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że oboje z żoną będąc katolikami, po ślubie kościelnym i z czwórką dzieci, rozeszli się z powodu „wpadki” Arnolda z latynoską sprzątaczką. Jest to naiwność typowa dla liberalnego świata, któremu wydaje się, że można sobie folgować, po czym, gdy podejmiemy decyzję o małżeństwie, to w cudowny sposób wszystko się odmieni.

Jakże inny jest wzorzec klasycznej – greckiej, skupionej na cnocie – mądrości i klasycznego wychowania. Jakże inaczej katolik pojmuje zasadę bonum facere, malum vitare! W pierwszym lepszym podręczniku do życia duchowego przeczytamy, że elementem kształtowania charakteru jest ćwiczenie się w powściągliwości i taki właśnie jest sens czystości przedmałżeńskiej. Skoro mamy dochować przysięgi, wychować dzieci, pomagać przy wnukach, słowem – wytrwać w wierności i stworzyć prawdziwą rodzinę – to musimy najpierw wykazać się samozaparciem! Nie ma innej opcji. Naiwnością jest dziwienie się, że potem coś „nie poszło”. Rozumieli to nawet rozumni poganie. Nie rozumie tego współczesna kultura amerykańska.

A skoro o kulturze amerykańskiej mowa, przypomina mi się scena z „Czasu Apokalipsy”, gdzie żołnierze otrzymują w ramach „zaopatrzenia” egzemplarz „Playboya”. W innych filmach pojawia się motyw, w którym największą „nagrodą” dla wojaków stacjonujących na placówce bądź podróżujących okrętem jest wizyta frywolnej i roznegliżowanej „miss miesiąca” tejże gazety. W taki sposób to, co było swoistym Mordorem moralnym żołnierzy niepotrafiących radzić sobie z popędem, stało się wręcz wzorcem kulturowym.

Taka jest kultura Ameryki. Skrajnie i do cna zseksualizowana. Najwięksi bohaterowie są jednocześnie notorycznymi rozwodnikami. Lee Greenwood, który przed pierwszym zaprzysiężeniem Trumpa wykonywał swój superhit God Bless the USA, śpiewa: Gdyby jutro przepadło wszystko, na co pracowałem przez całe życie i miałbym zacząć od nowa, mając przy boku tylko żonę i dzieci, dziękowałbym moim przewodnim gwiazdom, że żyję tu i teraz, bo tu flaga wciąż powiewa dla wolności i tego nikt nie może mi zabrać.

W jakiś dziwny sposób autor tego pięknego hymnu, proszący w nim o Boże błogosławieństwo dla swojej ojczyzny, jest jednocześnie po trzech rozwodach i żyje w kolejnym konkubinacie.

Taka jest moralność Ameryki. Tam (zresztą, już nie tylko tam) można nazywać się prawicowcem czy konserwatystą, będąc zupełnie obojętnym na kodeks moralny w kwestiach związanych z seksem, małżeństwem i rodziną!

Epstein ręka w rękę z feministkami

Kiedy więc wychodzi na jaw afera Epsteina i słyszymy jak elity prześcigają się w „potępieńczych swarach”, nie dziwmy się. Absolutnie się nie dziwmy i powiedzmy więcej: to, że obecnie największym mocarstwem świata rządzi „spisek degeneratów i zboczeńców” (jak to ujął kolega Piotr Relich), jest logiczną konsekwencją rewolucji seksualnej i liberalizmu z jego kłamstwem autonomii jednostki oraz wyabstrahowaniem spod zasad klasycznej etyki.

Można by zadać pytanie: Kto w tym kraju jeszcze nie jest zdegenerowany? Może pewne grupy rednecków z konserwatywnych stanów, dla których wciąż ważna jest rodzinna tradycja, może pewne sekty religijne, które trzymają się zewnętrznych ram moralności, może część katolików, dla których ważna jest nauka o wartości dziewictwa i czystości przedmałżeńskiej, może nieliczne wyjątki wśród elity kulturalnych, potrafiące wytrwać z jedną żoną przez kilkadziesiąt lat.

Poza tym wzorzec zepsucia obyczajów obejmuje wszystkie warstwy społeczeństwa. Spójrzmy na ruch MAGA. Po ilu rozwodach jest sam Trump? Jak wyglądają, jak się ubierają i zachowują niektóre kobiety związane z tym ruchem? Ameryka stworzyła kulturę, którą można by określić jako arcy-szowinistyczną. W jej ramach mężczyzna będący na szczycie patriotycznej drabiny może upajać się spełnieniem „mokrych snów” (przepraszam za wyrażenie) na temat żony, która jest jednocześnie kochanką żywcem wyjętą z kalendarza „Playboya”.

Ostatecznie dochodzimy do szczytu obłudy. Kultura owocująca żywiołem wojującego feminizmu, jest odpowiedzialna za stworzenie takiego monstrum, jakim był Jeffrey Epstein. Walka o rzekome „wyzwolenie” seksualne doprowadziła do erotycznej anarchii. Ta zaś wydała ze swego upadłego łona arcy-zboczeńca, który skorumpował szerokie kręgi tylko i wyłącznie dlatego, że obiecywał zaspokojenie rozkiełznanych fantazji. Straciły one bodziec normalizujący, jakim była tradycyjna – spójna i konsekwentna – moralność.

Epstein jest więc – z gorzką ironią to stwierdzam – idealnym exemplum współczesnego liberalnego Amerykanina. Równie dobrze mógłby być… wyborcą Partii Republikańskiej. Wystarczyłoby, żeby popierał określoną agendę polityczną, a swoje brudne zachcianki realizował na boku i po cichu. W sensie obyczajowym nie ma bowiem wielkiej różnicy pomiędzy przeciętnym Demokratą a przeciętnym Republikaninem. W tym sensie rewolucja seksualna przeżarła duszę Ameryki tak, że prawie zanikła granica pomiędzy konserwatyzmem a liberalizmem.

I nie będzie lepiej – nie unikniemy kolejnych „idealnych Amerykanów” pokroju degenerata Epsteina – jeżeli ktoś tam za wielką wodą nie pójdzie po rozum do głowy i nie powie, że król jest nagi. Że mocarstwo stoi na glinianych nogach, ponieważ przeżera je rak moralnego zepsucia, a każda upadająca cywilizacja – jak zauważa przywołany wcześniej Sorokin – cechuje się anarchią seksualną, podważeniem moralności rodzinnej i falą rozwodów (dziś w Ameryce jest to wręcz „kultura rozwodów”, a ludzie potrafią zamawiać torty z okazji zniszczenia małżeństwa!).

Dlatego, z praktycznego punktu widzenia, tak wielką rolę mają obecnie do odegrania katolicy. Nie wchodzi się bowiem dwa razy do tej samej rzeki, jak konstatował Heraklit z Efezu. Nie ma powrotu do sztywnej (i sztucznej), pruderyjnej moralności protestanckiej. Potrzebna jest prawdziwa odnowa moralna. Odnowa pojęć i odnowa duszy.

a tym polu tradycyjny katolicyzm – niszowy, ale rosnący w siłę – miałby wielkie i ważne pole do działania. nie I nie do protestanckiej nadaktywności, lecz do prawdziwego działania na rzecz amerykańskiego ideału Domu Walecznych i Ziemi Wolnych, który nigdy nie przestał być piękny i wspaniały, nawet jeżeli fundamenty narodu chwieją się przez zarazę rozpasania seksualnego.

Filip Obara

Tak NAPRAWDĘ wyglądała interwencja Brauna. „Przynajmniej nie wbijamy Pani strzykawki w serce” [VIDEO].

Tak NAPRAWDĘ wyglądała interwencja Brauna.

UJAWNIONO nowe nagranie.

„Przynajmniej nie wbijamy Pani strzykawki w serce”

[VIDEO]

17.04.2025 nczas/tak-naprawde-wygladala-interwencja-brauna-ujawniono-nowe-nagranie-przynajmniej-nie-wbijamy-pani-strzykawki-w-serce

Gizela Jagielska oraz Grzegorz Braun, a także oboje w towarzystwie interweniującego policjanta.
Gizela Jagielska oraz Grzegorz Braun, a także oboje w towarzystwie interweniującego policjanta. / foto: screen YouTube (kolaż)

W sieci pojawiło się nowe nagranie pokazujące całość interwencji poselskiej Grzegorza Brauna oraz Romana Fritza w oleśnickim szpitalu. Na materiale wideo widzimy, jak wyglądała próba „obywatelskiego zatrzymania” ginekolog Gizeli Jagielskiej oraz rozmowa z policjantami.

O placówce stało się głośno w ostatnim czasie za sprawą przeprowadzonego zabiegu przerwania ciąży w 37. tygodniu (9. miesiąc). Fundacja Pro-Prawo do Życia określiła to jako „celowe i świadome zabójstwo”.



Na początku nagrania widać, jak Braun oraz Fritz wchodzą do gabinetu, w którym urzęduje dyrektor placówki. Na miejscu znajduje się także ginekolog Gizela Jagielska, która mówi, że nie wyraża zgody, aby ją filmowano. – Jesteśmy w trakcie interwencji poselskiej – mówi Fritz.

Natomiast Jagielska oznajmia, że wychodzi z gabinetu, co faktycznie czyni. Wówczas Braun oraz towarzyszące mu osoby ruszają za nią. – Proszę nie uciekać – zwraca się Braun do ginekolog. Kiedy ta nie reaguje, prosi towarzyszące mu osoby o zastawienie korytarza. Ostatecznie Jagielska dość agresywnie i stanowczo wchodzi w stojącego kamerzystę.

– Weźcie mnie zostawcie ludzie – mówi Jagielska, która później w rozmowie z PAP twierdziła, że „doszło też wobec niej do rękoczynu, ponieważ jak chciała odjeść, to była popychana i szarpana”. Materiał wideo jednak nic takiego nie potwierdza, a jedyne co widzimy – oprócz utworzenia blokady, którą próbowała sforsować ginekolog – to zagrodzenie Jagielskiej drogi ręką przez Brauna.

Następnie widzimy – co już opisywaliśmy – jak zarówno Braun, jak i ginekolog Jagielska składają zawiadomienie.

– Proszę mnie wypuścić. Spotkają Państwa konsekwencje – groziła Jagielska. Następnie ginekolog wykonuje telefon. Jak słyszymy, mówi do kogoś, że nie może oddzwonić, ponieważ „ludzie Brauna ją napadli w szpitalu, nie chcą jej teraz wypuścić”. – Oni mnie atakują, zastraszają i nie mogę wyjść z pracy – twierdziła ginekolog.

– Oni mnie otoczyli kordonem, ja po prostu nie mogę wyjść do pracy – kontynuowała. Spotkało się to z ripostą ze strony Brauna, który stwierdził: „Ale przynajmniej nie wbijamy Pani strzykawki w serce”. – Przynajmniej nikt nie próbuje zatrzymać akcji Pani serca – powiedział Braun.

Następnie widzimy, jak Braun wraca do gabinetu, gdzie razem z Fritzem rozmawiają z dyrektor placówki, która nie jest zbyt chętna do rozmowy, ale obiecuje udzielenie odpowiedzi na pytania zadane przez posła Konfederacji Korony Polskiej.

Kiedy Braun opuszcza gabinet odnajduje ginekolog w jakimś pomieszczeniu, wyglądającą przez okno. Polityk prosi towarzyszące mu osoby, by przeniosły się przed drzwi wejściowe. Zapewne o tej sytuacji mówiła Jagielska, która w rozmowie z PAP stwierdziła, że Braun ją „zamknął w pomieszczeniu administracyjnym, nie pozwalając jej wykonywać obowiązku lekarza przez ponad godzinę”.

Po przybyciu funkcjonariuszy na miejsce Braun powiedział policjantom, że wskazują im osoby, które „wedle wszelkiego prawdopodobieństwa dopuściły się okrutnych przestępstw, polegających na pozbawieniu życia – jak powiedziała pani dyrektor – stu pięćdziesięciorga małych Polaków w okolicznościach, które pozostają do ustalenia”. – Znane są okoliczności przynajmniej jednego przypadku – dodał.

Wywód Brauna przerwała Jagielska, która zaczęła opowiadać policjantowi, że nie może wrócić do pracy. – Panie pośle, jeżeli Pani jest w tej chwili w pracy… – zaczął mówić policjant, ale przerwał mu polski poseł do Parlamentu Europejskiego. – Ja jestem w tej chwili w pracy dla Rzeczypospolitej. Narażaniem życia jest dopuszczanie tej Pani (do pracy – przyp. red.) – powiedział Braun.

– Ja dokonuję zatrzymania obywatelskiego i wzywam Was panowie policjanci, byście nie dopuścili, by ta osoba, pani Gizela Jagielska miała kiedykolwiek kontakt z pacjentami, w tym nieletnimi, w tym nienarodzonymi – dodał polski poseł do Parlamentu Europejskiego.

– Zgłaszam panu przestępstwo naruszenia nietykalności cielesnej posła – powiedział następnie Braun. Następnie widać, jak Jagielska po raz kolejny napiera na Brauna i Fritza, próbując przejść.

W dalszej kolejności Braun rozmawia z policjantami, próbując wezwać ich do czynności wobec Jagielskiej, jednak zarówno przybyły na miejsce funkcjonariusz, jak i komendant stwierdzają jedynie, że postępowanie w tej sprawie prowadzi już prokuratura.

– Czy ja mogę prosić Panów policjantów wreszcie o uwolnienie mnie stąd? – pytała Jagielska, a funkcjonariusz prosi zgromadzonych o umożliwienie jej wykonywania pracy. Pan jest opieszałym policjantem, który nie dokonuje zatrzymania osoby podejrzanej o przestępstwo stwierdził w reakcji na to Braun, a funkcjonariusz oznajmił, że nie ma podstaw.

– Ja Panu dostarczam podstaw. Posłowie na Sejm mówią Panu, że to jest osoba, która się przechwala tym, że potrafi i jest zdolna, skłonna, odbierać życie małym Polakom za pomocą zastrzyku w serce – powiedział Braun. W pewnym momencie policjant stwierdza, że nie musi spisywać pani dyrektor, ponieważ zna ją osobiście.

Podczas interwencji poselskiej zgromadzeni wraz z Braunem i Fritzem odmówili również modlitwę.

Następnie Braun przeszedł korytarzem i trafił na zamaskowanych policjantów w cywilu, których poinformował, że trwa interwencja poselska. Kiedy polski poseł do Parlamentu Europejskiego już wracał, odwrócił się i wróciwszy do funkcjonariuszy powiedział: „Taka prywatna sugestia. Weźcie to sobie jakoś przećwiczcie, bo naprawdę to nie wygląda dobrze, jak się tutaj prezentujecie. Weźcie się jakoś ogarnijcie”.

Kończąc interwencję Braun wygłosił mowę do policjantów: „Jeśli, o czym się dowiemy, w tym szpitalu po godzinie 12.45 dnia 16 kwietnia 2025 roku będą miały miejsce jakiekolwiek działania przestępcze, na przykład o tym charakterze, jak tu na przykładzie opisanym, to państwo policjanci, którzyście zaniechali odizolowania osób o mentalności eugenicznej ze skłonnościami i zdolnościami morderczymi od ich potencjalnych ofiar, będziecie współwinnymi przestępstw. Miejcie tego świadomość”.

Wściekły rabin Schudrich ostentacyjnie opuścił seans „XI. Nie bądź obojętny”. Film – testament Mariana Turskiego, jednego z Żydów polskich ocalałych z Holocaustu.

Wściekły rabin Schudrich ostentacyjnie opuścił seans. Był „wyraźnie wzburzony”, bo na ekranie pokazano prawdę

17.02.2026 nczas/wsciekly-rabin-schudrich-ostentacyjnie-opuscil-seans-byl-wyraznie-wzburzony-bo-na-ekranie-pokazano-prawde

Naczelny rabin Polski Michael Schudrich wstał z fotela i ostentacyjnie wyszedł z sali, gdy na ekranie pojawiły się ujęcia z bombardowanej Gazy – to najbardziej wymowna scena zza kulis filmu o Marianie Turskim. Według relacji świadków rabin opuścił pokaz „wyraźnie wzburzony”. Nie spodobało mu się, że w katalog współczesnych przykładów ludobójstwa wpisano działania Izraela.

Chodzi o dokument „XI. Nie bądź obojętny”, 73‑minutowy film nazywany testamentem Mariana Turskiego, jednego z najsłynniejszych polskich ocalałych z Holocaustu. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, TVP nie wyemituje filmu, bo choć Turski był w obozie tzw. „uśmiechniętych”, to produkcja jest zbyt kontrowersyjna.

Hanna Machińska, niegdyś zastępca RPO, na łamach „Wyborczej” twierdzi, że dokument ma szansę stać się „pierwszym półkownikiem we współczesnej Polsce”, czyli filmem odłożonym na półkę mimo „oczywistej rangi tematu”.

Machińska podkreśla, że po śmierci Turskiego uważała za oczywiste, iż taki film powstanie i „bez problemu znajdzie się dla niego miejsce w mediach publicznych”. Jej zdaniem dokument powinien być pokazywany w szkołach i na uczelniach, ale nawet z tym jest kłopot – władze Uniwersytetu Warszawskiego wycofały się z pokazu dla studentów, zasłaniając się brakiem zgody samorządu studenckiego.

Co takiego w filmie jest kontrowersyjnego z punktu widzenia mainstreamu? Jak się okazuje, chodzi o prawdę. Jako przykład współczesnego ludobójstwa pokazano działania Izraela w Strefie Gazy i mordowanie Palestyńczyków.

„O tym, komu i co się w filmie nie podobało, krążą legendy. Świadkowie potwierdzają, że pokaz opuścił, wyraźnie wzburzony, Michael Schudrich, naczelny rabin Polski. Rabin był oburzony, bo wśród przykładów współczesnego ludobójstwa pokazano między innymi migawki z Gazy” – czytamy.

Turski przestrzegał przed „nowym Auschwitz”, ale najwyraźniej głos ten nie może obecnie wybrzmiewać w pełni. Wszystko dlatego, że „nowe Auschwitz”, zdaniem samych autorów filmu, dotyczy też „starszych i mądrzejszych”, których salon i media głównego nurtu zaciekle bronią.

Wyślij petycję przeciwko tzw. Strefom Czystego Transportu – musimy pilnie zmienić ustawę, a w Sejmie większość jest przeciwna SCT

Drodzy Państwo!
Nie minął tydzień od uruchomienia naszej petycji, o której pisałem Państwu w poprzednim e-mailu, a już teraz dzieją się rzeczy niesamowite!
Ten mój e-mail wklejam poniżej, mogą Państwo przeczytać go dosłownie za moment. ALE JUŻ TERAZ pragnę Państwa poinformować, że nasza petycja oraz dziesiątki innych działań i interwencji w ramach kampanii Nie Oddamy MiastaPRZYNOSI PIERWSZE EFEKTY!
W środę 11 lutego doszło w Sejmie do awantury, w której PiS i KO przerzucały się odpowiedzialnością za szkodzenie mieszkańcom poprzez strefy czystego absurdu!
Mowa o politykach, którzy kilka lat temu aprobowali to bezprawie, a dziś jedni i drudzy uznają SCT za błąd!
Oni widzą tę falę społecznego gniewu, która może doprowadzić nawet do odwołania Prezydenta Krakowa i całej Rady Miasta! Czy wówczas skończy się na jednym mieście? Oczywiście, że nie!
Dlatego musimy docisnąć tych, którzy mają parlamentarną większość i mogą uchylić szkodliwe SCT poprzez zmianę ustawy, w tym szczególnie posłów PiS i PSL, ale także i mniejsze sejmowe kluby. Czy w związku z tym mogę Państwa prosić o pilne podpisanie naszej petycji, która może ostatecznie obalić absurd SCT w polskich miastach?
NIE DLA ABSURDU SCT! WYSYŁAM PETYCJĘ DO LIDERÓW PIS, PSL, KORONY I KONFEDERACJI O ZMIANĘ USTAWY
Proszę też – w miarę Państwa możliwości – o lekturę mojego poprzedniego e-maila, w którym zawarłem ważne informacje o tej kampanii.
Pozdrawiam Państwa serdecznie.
[podpis]
Sławomir Skiba
„Nie Oddamy Miasta”
Fundacja Wolność i Własność
=============================================
From: Sławomir Skiba (Nie Oddamy Miasta – FWW) [kontakt@fww.net.pl]
Sent: Tuesday, February 3, 2026

Subject: Wyślij petycję przeciwko tzw. Strefom Czystego Transportu – musimy pilnie zmienić ustawę, a w Sejmie większość jest przeciwna SCT…
CHCĘ LIKWIDACJI SCT!
WYSYŁAM PETYCJĘ DO POLITYKÓW
Szanowni Państwo!Nie ustajemy w walce z terrorem urzędniczym, odbierającym nam podstawowe prawa. Biurokraci odbierają nam prawo wjazdu do miasta własnym autem, ograniczają korzystanie z pomocy lekarskiej, dojazdu do pracy i prowadzenia działalności gospodarczej. Wszystko przez wykluczające „Strefy Czystego Transportu”. Setki tysięcy Polaków czuje wściekłość, żal i bezsilność. Wśród nich jest wielu naszych Sympatyków, takich jak Państwo, w imieniu których prowadzimy tę prawną i obywatelską wojnę z SCT.Rozumiem Państwa frustrację. Mnie też te „strefy” dają się we znaki. I też jestem po prostu WŚCIEKŁY, gdy widzę to, co wyrabiają urzędnicy.Na szczęście nasi eksperci prawni uświadomili mi główne źródło problemu.Na oburzające odbieranie Państwa i moich praw pozwala samorządom Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych, a konkretnie jej artykuły – 39 i 40.Ta ustawa to bubel prawny.Dlaczego tak twierdzę? Oto argumenty przeciwko obecnie obowiązującej wersji ustawy:Narzuca obowiązek wprowadzenia SCT miastom liczącym ponad 100 tysięcy mieszkańców.
Nakazuje utworzenie SCT, gdy tylko w jednym punkcie pomiaru przekroczona jest norma stężenia dwutlenku azotu.Nie określa krajowych ram dla SCT. Warszawa może ustalać inne zasady, Kraków inne, a my musimy za tym chaosem nadążać lub płacić.Pozwala na utworzenie stref na obszarze prawie całych miast, zamiast ograniczyć je do centrów.
Tymczasem, dzięki naszej wieloletniej pracy, a w szczególności po ostatnich protestach, okazuje się, że ugrupowania sprzeciwiające się strefom czystego absurdu mają w Sejmie większość!Czy to nie absurd, że ustawa w tej formie nadal obowiązuje?Nie do przyjęcia jest sytuacja, w której polityk potępia SCT na Facebooku, w rozmowie z zaprzyjaźnionym dziennikarzem i na protestach, a w działalności parlamentarnej nie robi NIC, by swoje słowa przekuć w czyn, w konkretne zmiany prawne.Dlatego też ruszamy z MASOWĄ akcją petycyjną, w której żądamy od polityków pilnej zmiany ustawy o elektromobilności.
CHCĘ PILNEJ ZMIANY ZAMORDYSTYCZNYCH PRZEPISÓW O SCT – WYSYŁAM PETYCJĘ
Gdy politycy pójdą za naszym głosem i Sejm zmieni ustawę, będziemy mogli w szybki sposób pozbyć się problemu. Proszę sobie wyobrazić:Sejm zmienia ustawę.
SCT zostają ograniczone np. do ścisłych centrów – a nie całych miast.Mieszkańcy podkrakowskich gmin nie płacą za wjazd do pracy.Przedsiębiorcy nie wymieniają pod przymusem swoich flot.Kolejne miasta – takie jak Szczecin, Katowice, Rzeszów – albo odstępują od zamiaru uchwalenia SCT, albo przyjmują ją jedynie dla ścisłego centrum miasta.W ten sposób setki tysięcy ludzi może odzyskać swobodę wjazdu do swoich miast.I do takiej normalności przybliży nas podpisana przez Państwa petycja, o co bardzo proszę.
A ta normalność wciąż jeszcze jest możliwa! Jak już bowiem wspomniałem: PiS, PSL, Konfederacja, Korona – partie przeciwne SCT – mają większość w Sejmie. A przecież niezwykle krytycznie o krakowskiej strefie czystego absurdu wypowiada się również poseł Polski 2050 Rafał Komarewicz. Głosy ich wszystkich wystarczą do zmiany patologicznych zapisów ustawy.Aby tak się stało musimy wywierać na nich stałą presję. Masową, aż do skutku! Oni muszą czuć, że wyborcy SPRAWDZAJĄ, czy za ich słowami idą czyny.Państwa petycja trafi wprost do biur: Jarosława Kaczyńskiego (Prezes PiS), Władysława Kosiniaka-Kamysza (Prezes PSL), Rafała Komarewicza (Poseł P2050), Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka (Liderzy Konfederacji), Grzegorza Brauna (Prezes Korony).To bardzo ważna sprawa. Oczywiście, domyślam się, że mają Państwo sporo spraw na głowie. Rozumiem, że może pojawić się zniechęcenie lub po prostu brak czasu. Tym bardziej że już nie jeden raz mogliśmy liczyć na Państwa pomoc, za co jestem naprawdę głęboko wdzięczny.Znamy się nie od dzisiaj, więc mogę Państwa zapewnić o jednym: my nigdy się nie poddamy w walce z SCT!!! I prosimy Państwa o dalsze wsparcie naszych działań w imię naszych wspólnych praw – tym razem poprzez podpisanie petycji na linkowanej poniżej stronie, co zajmie Państwu dosłownie jedną minutę.Wiem, że walka z biurokratami nie jest łatwa. Jednak nasza armia się powiększa – stale przybywa ciężko pracujących i pragnących normalności ludzi. Jesteśmy realną siłą społeczną, obecną w mediach i świadomości społecznej. I dlatego powinniśmy pokazać politykom, że muszą się z nami liczyć!
WZYWAM POLITYKÓW DO DZIAŁANIA – WYSYŁAM PETYCJĘ
Jeśli nie zareagujemy dostatecznie szybko, to strefy powstaną w kolejnych miastach. Już dziś pracują nad nimi Katowice, Wrocław czy Szczecin. Za chwilę mogą dołączyć do nich następne, może także i Państwa miasto!
Każdy dzień obowiązywania Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych zwiększa ryzyko transportowego chaosu. I pogłębia ryzyko bankructw, zubożenia dla przedsiębiorców i ich rodzin, problemów z dojazdami do lekarza, mordęgi w codziennym życiu.Dlatego NIE możemy już dłużej zwlekać!Z wyrazami wdzięczności i szacunku,
[podpis]Sławomir Skiba
„Nie Oddamy Miasta”
Fundacja Wolność i WłasnośćP.S. Warszawa i Kraków wprowadziły SCT, a Katowice, Szczecin i Wrocław planują to zrobić. Grozi nam chaos, bankructwa i codzienne utrudnienia. Politycy mogą temu zapobiec, zmieniając ustawę o elektromobilności. Dlatego bardzo Państwa proszę o pomoc w wywarciu na nich presji, poprzez podpisanie i wysłanie petycji do liderów partii przeciwnych SCT:


CHCĘ NORMALNOŚCI – PODPISUJĘ PETYCJĘ PRZECIW SCT

Dugin: Trump podzielił Zachód na pięć części.

Trump podzielił Zachód na pięć części.

Polityka światowa charakteryzuje się niezwykle szybkimi i dynamicznymi procesami. Pod wieloma względami jest to związane z polityką Trumpa, który wprowadził do systemu stosunków międzynarodowych wysoki poziom turbulencji, nieprzewidywalności i radykalizmu – a wydarzenia wciąż narastają.

Na naszych oczach idea kolektywnego Zachodu – to znaczy zjednoczonej i względnie przewidywalnej polityki głównych mocarstw zachodnich i tych krajów, które całkowicie podążają za Zachodem – rozpada się. Taki konsensus już nie istnieje. Projekty globalistyczne chwieją się; nawet jedność euroatlantycka, los NATO i ONZ stoją pod znakiem zapytania.

Trump otwarcie oświadczył, że prawo międzynarodowe go nie dotyczy i że działał w oparciu o własne rozumienie tego, co jest moralne, a co nie. Żądanie Trumpa dotyczące aneksji Grenlandii przez Stany Zjednoczone i jego groźby aneksji Kanady, które wyraźnie odbiegają od stanowiska mocarstw europejskich, a także jego rozbieżne stanowiska wobec Ukrainy i Izraela (brak bezwarunkowego poparcia dla reżimu Zełenskiego, a wręcz przeciwnie, pełne poparcie dla Netanjahu i jego polityki bliskowschodniej) dodatkowo pogłębiają rodzący się i niemal całkowity podział.

W takiej sytuacji, gdy zbiorowy Zachód przestaje istnieć jako zjednoczona całość polityczna, ideologiczna i geopolityczna, stopniowo wyłania się nowa mapa, na której w jej miejsce pojawia się kilka odrębnych, a niekiedy konkurujących ze sobą bytów. Nie jest to jeszcze ukończony model, lecz proces – z nieznanym jeszcze wynikiem. Niemniej jednak można już teraz założyć, że w miejsce zjednoczonego Zachodu wyłoni się pięć odrębnych bytów geopolitycznych. Spróbujmy je opisać.

Stany Zjednoczone ery Trumpa 2.0 jako Zachód numer jeden

Poglądy geopolityczne Trumpa różnią się radykalnie od globalistycznej strategii realizowanej przez poprzednie administracje – nie tylko Demokratów, ale także Republikanów (takich jak George W. Bush). Trump otwarcie deklaruje bezpośrednią hegemonię amerykańską, obejmującą kilka etapów. Po pierwsze, dąży do umocnienia dominacji USA w obu Amerykach. Znajduje to odzwierciedlenie w najnowszej wersji Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, w której Trump wyraźnie odwołuje się do doktryny Monroe i uzupełnia ją własną perspektywą.

Doktryna Monroe’a została sformułowana przez prezydenta Jamesa Monroe’a w jego dorocznym orędziu do Kongresu 2 grudnia 1823 roku. Jej główną ideą było osiągnięcie całkowitej niezależności Nowego Świata od Starego (tj. od metropolii europejskich), przy czym Stany Zjednoczone były uważane za główną siłę polityczną i gospodarczą w wyzwalaniu stanów amerykańskich spod wpływów europejskich. Chociaż nie stwierdzono wprost, że jedna forma kolonializmu (europejska) zostanie zastąpiona inną (ze strony Stanów Zjednoczonych), sugerowano pewien stopień hegemonii USA w regionie.

W swojej współczesnej interpretacji, uwzględniającej dodatki Trumpa, doktryna Monroe oznacza:

  • Całkowita i absolutna suwerenność USA i niezależność od wszelkich instytucji transnarodowych, odrzucenie globalizmu;
  • Tłumienie znaczących wpływów geopolitycznych ze strony innych głównych potęg (Chiny, Rosja i państwa europejskie) we wszystkich krajach Ameryki;
  • Ustanowienie bezpośredniej hegemonii militarno-politycznej i gospodarczej Stanów Zjednoczonych nad całym kontynentem amerykańskim i nad przyległymi obszarami oceanicznymi.

Doktryna ta obejmuje wspieranie proamerykańskich reżimów w Ameryce Łacińskiej, usuwanie polityków nielubianych przez Waszyngton oraz ingerencję w sprawy wewnętrzne każdego państwa w regionie – niekiedy pod hasłem walki z handlem narkotykami, nielegalną migracją, a nawet komunizmem (Wenezuela, Kuba, Nikaragua). Ogólnie rzecz biorąc, niewiele różni się to od polityki prowadzonej przez Stany Zjednoczone w XX wieku.

Nowością w doktrynie Trumpa są jednak jego twierdzenia dotyczące aneksji Grenlandii i Kanady, a także pogardliwy stosunek do Europy i partnerów z NATO.

W istocie Stany Zjednoczone są tu proklamowane jako imperium, otoczone państwami peryferyjnymi, rzekomo wasalnie zależnymi od metropolii. Znajduje to odzwierciedlenie w centralnym haśle polityki Trumpa: „Uczyńmy Amerykę Wielką Ponownie” [MAGA] lub „Najpierw Ameryka”.

Podczas swojej drugiej kadencji Trump realizował tę politykę znacznie bardziej rygorystycznie niż w pierwszej, co znacząco zmieniło globalny układ sił.

Ten trumpistowski, amerykańsko-centryczny Zachód można określić mianem Zachodu numer jeden.

Unia Europejska jako drugi Zachód

Drugim Zachodem jest Unia Europejska, która znajduje się w bardzo trudnej sytuacji. Przez dekady państwa członkowskie UE w polityce, bezpieczeństwie, a nawet gospodarce, w ramach partnerstwa atlantyckiego, wielokrotnie wybierały między europejską suwerennością a podporządkowaniem Waszyngtonowi. Poprzednie rządy USA zachowywały się tak, jakby uważały Europejczyków za niemal równoprawnych partnerów i słuchały ich opinii – tworząc iluzję kolektywnego zachodniego konsensusu. Trump zniszczył ten model i brutalnie zmusił UE do uznania jej wasalnego statusu.

W styczniu 2026 roku, na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, belgijski premier Bart De Wever otwarcie mówił o „szczęśliwym wasalu” i „nieszczęśliwym niewolniku” w kontekście zależności Europy od USA. Stwierdził, że europejskie elity były wcześniej „szczęśliwymi wasalami”. Trump spojrzał na sytuację z innej perspektywy i pouczył ich: jak „nieszczęśliwi niewolnicy”. Przedstawił wybór między szacunkiem do samego siebie a utratą godności w obliczu presji ze strony Waszyngtonu w sprawie aneksji Grenlandii – wybór, na który UE jak dotąd najwyraźniej nie była gotowa.

W tej nowej sytuacji UE niechętnie stała się czymś niezależnym. Macron i Merz mówią o konieczności europejskiego systemu bezpieczeństwa w warunkach, w których Stany Zjednoczone postrzegane są mniej jako gwarant bezpieczeństwa, a bardziej jako nowe, poważne zagrożenie. UE nie podjęła jeszcze konkretnych kroków, ale zarysy drugiej potęgi Zachodu stają się coraz wyraźniejsze. Jej stanowisko wobec Ukrainy również znacząco różni się od stanowiska Trumpa: prezydent USA chce zakończyć tę wojnę z Rosją, którą uważa za niepotrzebną (a przynajmniej tak twierdzi), podczas gdy UE chce ją kontynuować do końca i skłania się ku bezpośredniemu zaangażowaniu.

Podobnie, stanowiska w sprawie Netanjahu i ludobójstwa Palestyńczyków w Strefie Gazy są różne: Trump w pełni je popiera, podczas gdy UE skłania się ku jego potępieniu.

Wielka Brytania jako numer trzy na Zachodzie

Na tle tego atlantyckiego podziału, po Brexicie wyłania się kolejny biegun: Wielka Brytania – trzeci Zachód. Z jednej strony lewicowo-liberalny rząd Starmera jest blisko UE w kluczowych kwestiach; z drugiej strony Londyn tradycyjnie utrzymuje bliskie stosunki z USA i pełni rolę strażnika procesów europejskich w interesie Waszyngtonu. Jednocześnie Wielka Brytania nie jest członkiem UE ani nie popiera podejścia Trumpa, które przypisuje jej niepochlebną rolę „niewolniczego wasala”.

Wielka Brytania nie może już pełnić roli międzynarodowego mediatora i sama jest stroną mającą interes w wielu sytuacjach. Dotyczy to w szczególności konfliktu na Ukrainie, gdzie w pełni opowiedziała się po stronie Kijowa, a nawet zainicjowała eskalację konfliktu, prowadzącą do bezpośredniej interwencji wojskowej w celu wsparcia reżimu Zełenskiego. Wizyta brytyjskiego premiera Borisa Johnsona na Ukrainie w 2022 roku doprowadziła do upadku porozumień stambulskich.

Ale trzecie mocarstwo Zachodu również nie może powrócić do swojej dawnej polityki imperialnej. Zasoby dzisiejszej Anglii, jej kryzys gospodarczy i załamanie się polityki migracyjnej – a także jej ograniczona skala – nie pozwalają na odgrywanie prawdziwej roli lidera we Wspólnocie Narodów ani hegemona w Europie.

Globaliści jako Zachód numer cztery

Biorąc pod uwagę ideologię, sieci organizacyjne i instytucje globalistów – takich jak George Soros, Światowe Forum Ekonomiczne i inne organizacje międzynarodowe promujące ideę rządu światowego i zjednoczonego świata – dochodzimy do czwartego Zachodu. Ten Zachód zdominował poprzednią fazę i był siłą jednoczącą, która pozwoliła nam mówić o „kolektywnym Zachodzie”. Środowiska te były reprezentowane w samych Stanach Zjednoczonych przez elitę globalistów – przez tak zwane „głębokie państwo”, z którym Trump chwycił za broń. Dotyczy to przede wszystkim kierownictwa Partii Demokratycznej, a także części republikańskich neokonserwatystów, którzy stoją między Trumpowskim „America First” a klasycznym globalizmem.

Większość przywódców UE, a także Starmer, należy do tego globalistycznego projektu, którego pozycja uległa znacznemu osłabieniu za rządów Trumpa, co przyspieszyło podział Zachodu.

Typowym przykładem czwartego świata zachodniego jest Kanada. Podczas niedawnego Forum w Davos premier Mark Carney oświadczył, że obecny porządek świata ulega rozpadowi, że świat znajduje się w stanie pęknięcia, a nie transformacji. Główne mocarstwa wykorzystują gospodarkę jako broń – cła, łańcuchy dostaw i infrastrukturę jako dźwignię – prowadząc do deglobalizacji. Odrzucił twierdzenia Trumpa o zależności Kanady od Stanów Zjednoczonych i wezwał mocarstwa średniego szczebla do zjednoczenia się przeciwko hegemonii trumpizmu, dywersyfikacji relacji (w tym zbliżenia z Chinami) i przeciwstawienia się populizmowi.

Pokazuje to, jak czwarty Zachód kształtuje się coraz bardziej jako odrębna wspólnota ideologiczna i geopolityczna – zwłaszcza w bezpośredniej opozycji do trumpizmu jako pierwszego Zachodu.

Izrael jako Zachód numer pięć

Wreszcie, w ostatnich latach – a szczególnie wyraźnie od początku drugiej kadencji Trumpa – wyłonił się kolejny Zachód: Zachód numer pięć. To Izrael pod rządami Benjamina Netanjahu. Mały kraj, egzystencjalnie zależny od Stanów Zjednoczonych i Europy, z ograniczonymi zasobami demograficznymi i lokalną gospodarką, coraz częściej twierdzi, że reprezentuje niezależną cywilizację i odgrywa szczególną rolę w losach Zachodu, którego przyczółkiem jest Bliski Wschód.

Do pewnego momentu Izrael mógł być uważany za pełnomocnika USA – kolejnego, aczkolwiek uprzywilejowanego, wasala. Jednak polityka Netanjahu, radykalny prawicowy ruch syjonistyczny, na którym się opiera, oraz skala wpływu izraelskiego lobby na politykę USA doprowadziły do ​​ponownej oceny.

Po pierwsze, skala zniszczeń ludności cywilnej w Strefie Gazy dokonanych przez Netanjahu i pojawienie się radykalnych postaci polityczno-religijnych, otwarcie opowiadających się za Wielkim Izraelem, wywołały sprzeciw również na Zachodzie – zwłaszcza w drugim, trzecim i czwartym mocarstwie zachodnim. Ani UE, ani Wielka Brytania, ani kręgi globalistyczne nie poparły Netanjahu w jego najsurowszych posunięciach, w tym tych dotyczących wojny z Iranem.

Po drugie, bezwarunkowe poparcie Trumpa dla Netanjahu podzieliło nawet jego zwolenników, którzy w mediach społecznościowych rozpoczęli masową kampanię przeciwko wpływom Izraela na politykę USA. Republikanie i urzędnicy państwowi stanęli przed pytaniem: Najpierw Ameryka czy Najpierw Izrael? Co jest ważniejsze – Ameryka czy Izrael? Każda odpowiedź niosła ze sobą ryzyko polityczne.

Ujawnienie akt Epsteina nasiliło obawy tych, którzy uważają, że wpływ Izraela na politykę USA jest nadmierny. Powstało wrażenie, że Tel Awiw i jego sieć stanowią niezależny byt zdolny do narzucania swojej woli nawet największym mocarstwom.

W ten sposób powstał piąty Zachód – z własną agendą, własną ideologią i własną geopolityką.

wniosek

Na koniec porównajmy postawy tych biegunów wobec wojny na Ukrainie.

Piąte co do wielkości mocarstwo zachodnie jest najmniej zainteresowane tym konfliktem. Dla Netanjahu Rosja Putina nie jest głównym przeciwnikiem, a reżim w Kijowie nie cieszy się bezwarunkowym poparciem prawicowych sieci syjonistycznych. O ile Rosja wspiera siły antyizraelskie na Bliskim Wschodzie – zwłaszcza Iran – piąte co do wielkości mocarstwo zachodnie obiektywnie stoi po przeciwnej stronie niż Rosja w konfliktach lokalnych. Nie przekłada się to jednak na bezpośrednie poparcie dla Zełenskiego.

Nawet czołowa postać Zachodu – Trump – nie uważa Rosji za swojego głównego wroga. Choć okazjonalnie wygłasza antyrosyjskie argumenty, wywiera presję i dostarcza broń do Kijowa, jego stanowisko nie jest najbardziej radykalne w porównaniu z innymi siłami na podzielonym Zachodzie.

Drugi, trzeci i czwarty blok zachodni to zupełnie inna historia. UE, Wielka Brytania i sieci globalistyczne zajmują radykalnie antyrosyjskie stanowisko, w pełni popierają Zełenskiego i są gotowe udzielić Ukrainie dalszego wsparcia – w tym bezpośredniej pomocy wojskowej. Dominującym poglądem globalistycznym jest tutaj to, że Rosja Putina, ze swoim tradycjonalizmem i roszczeniami do porządku wielobiegunowego, jest ideologicznie i geopolitycznie przeciwna planom rządu światowego i zjednoczonego świata.

Dla drugiego, a zwłaszcza czwartego mocarstwa zachodniego, nie tylko Putin, ale i sam Trump jest wrogiem. To dało początek politycznemu mitowi, że Trump pracuje dla Rosji. W rzeczywistości Trump podzielił zbiorowość Zachodu i odsunął globalistów od ich dominującej pozycji – nie w interesie Rosji, ale kierując się własnymi przekonaniami.

Gdyby podział między pierwszym a drugim mocarstwem zachodnim się pogłębił, można sobie wyobrazić, że europejscy przywódcy w przyszłości będą rozważać Rosję jako przeciwwagę dla Waszyngtonu. Obecnie jest to mało prawdopodobne, ale dalsza fragmentacja mogłaby sprawić, że ta opcja wydałaby się bardziej realistyczna.

Trzecie państwo Zachodu – Wielka Brytania – pozostaje jednym z głównych biegunów wrogości wobec Rosji, mimo braku realnych szans na odbudowę dawnej hegemonii.

W ten sposób zbiorowość Zachodu rozpadła się na pięć względnie niezależnych ośrodków władzy. Trudno przewidzieć, jak rozwinie się ta mozaika. Jasne jest jednak, że tę konstelację należy brać pod uwagę, analizując sytuację międzynarodową – zwłaszcza w kontekście geopolitycznym i ideologicznym, w którym rozwija się nasza specjalna operacja wojskowa na Ukrainie.

Źródło: Трамп расколол Запад на пять частей

„Sztuczna inteligencja” lawinowo pożera prąd zamiast go oszczędzać

Mózgi sztucznej inteligencji

pożerają prąd szybciej

niż sieci mogą go wyprodukować

16/02/2026 zmianynaziemi/mozgi-sztucznej-inteligencji-pozeraja-prad-szybciej-niz-sieci-moga-go-wyprodukowac

Źródło: AI Generated

Rozwój sztucznej inteligencji to nie tylko postęp w algorytmach, lecz przede wszystkim eksplozja zapotrzebowania na infrastrukturę fizyczną. W sercu tej transformacji znajdują się hiperskalowe centra danych, które pełnią rolę „mózgów” przyszłości. Obiekty te są jednak nie tylko potężne, ale też niezwykle gorące i energochłonne, stawiając przed globalną energetyką wyzwania bez precedensu. Tradycyjne podejście do zasilania serwerowni przestaje wystarczać w obliczu apetytu nowoczesnych technologii, które wymagają mocy w skali, jakiej świat jeszcze nie widział.

Hiperskalowe centra danych to obiekty o masie skali trudnej do wyobrażenia. Jak wyjaśnia IBM, taka instalacja może zajmować ponad 1,3 miliona stóp kwadratowych powierzchni, zatrudniając około 200 operatorów. To w tych gigantycznych halach mieści się moc obliczeniowa niezbędna do trenowania modeli AI. Ilość energii potrzebnej do ich utrzymania jest astronomiczna. Zgodnie z danymi Instytutu Technologicznego w Massachusetts (MIT), pojedyncze hiperskalowe centrum danych może zużywać tyle samo prądu, co 50 000 gospodarstw domowych. To jak zasilanie małego miasta dla jednego budynku, którego jedynym produktem jest informacja.

Dotychczasowe statystyki dotyczące zużycia energii były już wysokie, ale prognozy na najbliższe lata rysują się jeszcze bardziej dramatycznie. W 2022 roku globalne zużycie energii przez centra danych wahało się między 240 a 340 TWh. W samych Stanach Zjednoczonych w 2023 roku wyniosło ono 176 TWh, co stanowiło 4,4% całkowitego zużycia prądu w kraju. 

Jednak szacunki na 2028 rok wskazują, że w USA zapotrzebowanie to wzrośnie do zakresu od 325 do 580 TWh. Oznaczałoby to, że centra danych będą zużywać od 6,7% aż do 12% całej energii elektrycznej w kraju. Głównym motorem tego wzrostu nie są sieci ani systemy chłodzenia, które stają się coraz bardziej wydajne, lecz serwery i procesory GPU, które wykonują ciężką pracę związaną z uczeniem maszynowym.

Tak gwałtowny wzrost popytu generuje poważne napięcia w relacjach między branżą technologiczną a rynkiem energii. Jak zauważają eksperci z Burns & McDonnell, relacje między centrami danych, przemysłem opartym na AI oraz rynkiem energii stanowią serce kształtowania się tego dynamicznego krajobrazu. Ilość dostępnej energii waha się drastycznie w zależności od lokalizacji. 

Choć zainteresowanie rozwojem centrów danych w nowych regionach jest duże, to napotyka ono na te same ograniczenia w pozyskiwaniu i przesyłaniu mocy. Lokalne firmy energetyczne często nie są w stanie dostarczyć wymaganej ilości prądu w odpowiednim czasie. To zjawisko doprowadziło do powstania projektów mikrosieci o szybkim wdrażaniu, które mają umożliwić działanie infrastruktury nawet wtedy, gdy główna sieć jest niedostosowana.

Kluczowym problemem jest czas. Operatorzy hiperskalowi potrzebują energii natychmiast, a procesy planowania i budowy nowych linii przesyłowych trwają lata. Jak podaje portal Data Center Knowledge, hiperskalowa AI wymusza całkowitą zmianę sposobu planowania, zamawiania i dostarczania elektryczności. Firmy technologiczne nie mogą czekać lat na nowe przyłącza, ponieważ tempo rozwoju technologii jest nieubłagane. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie pojawiają się rozwiązania alternatywne, takie jak ogniw paliwowe. Mogą one być wdrożone bardzo szybko i generować moc z gazu ziemnego, co stanowi tymczasowe, ale niezbędne rozwiązanie w sytuacji kryzysowej.

Tom Parker, dyrektor ds. energii w Burns & McDonnell, zwraca uwagę, że trudności w dostarczaniu mocy w terminie przez lokalnych dostawców doprowadziły do narodzin projektów mikrosieci. Partnerstwa między sektorem energetycznym a branżą centrów danych stają się kluczowe dla rozwoju zrównoważonej i niezawodnej infrastruktury cyfrowej. Bez ścisłej współpracy tych dwóch światów cyfrowa rewolucja może zostać zahamowana przez fizyczne ograniczenia sieci elektroenergetycznych. Wspólne działania mają na celu opracowanie rozwiązań, które pozwolą na dalszy rozwój AI bez zagrażania stabilności systemu.

Przyszłość hiperskalowych centrów danych będzie zależała od zdolności do adaptacji inżynieryjnej. Wzrost zużycia energii jest nieunikniony, podobnie jak wzrost generowanego ciepła, które musi być odprowadzane, aby procesory nie stopiły się pod ciężarem obliczeń. Branża stoi przed dylematem, jak zaspokoić niesamowity apetyt „mózgów” AI, jednocześnie dbając o stabilność sieci i cele klimatyczne. Jedno jest pewne – era taniej i nieograniczonej mocy obliczeniowej dobiega końca, wchodząc w fazę wymagającą skomplikowanych inwestycji energetycznych i innowacyjnych podejść do zarządzania zasobami.

Źródła:

https://www.linkedin.com/posts/paolomaresca_ai-hyperscale…

https://info.burnsmcd.com/benchmark/article/hyperscale-da…

https://www.datacenterknowledge.com/energy-power-supply/h…

https://www.devsustainability.com/p/data-center-energy-an…

https://energy.mit.edu/strategic-priorities/data-center-p…

https://www.ibm.com/think/topics/hyperscale-data-center

Ameryka: Archiwum Epsteina a walka wściekłych psów pod brudnymi dywanami

Ameryka: między archiwum Epsteina, a porwaniem Nancy Guthrie…

17.02.2026 Jacek K. Matysiak tysol/ameryka-miedzy-archiwum-epsteina-a-porwaniem

W rezultacie mamy dla wyznawców demokracji bardzo przykrą wiadomość. „Elity” które obwieszczają na głośnych sztandarach równość i demokrację nie będą ukarane za popełnione zbrodnie ponieważ są ponad prawem i tak naprawdę nie obowiązują ich żadne normy moralne. Co gorsze Pam Bandi, prokurator generalny, oświadczyła przed komisją Kongresu, że nie będzie aresztowań, bo musiała by aresztować “wszystkich”.

W centrum zainteresowania Amerykanów pozostaje skandal związany z archiwum Epsteina przykrywany jednak przez ostatnie 2 tygodnie emocjami wokół porwania w   Tucson, Arizona 84 letniej Nancy Guthrie, matki gwiazdy NBC News Savannah Guthrie. Nieco dalej w tle żyje jeszcze afera z morderstwem Charlie Kirk, Minnesota z korupcją, deportacją nielegalnych imigrantów i wiszący konflikt z Iranem.

Do tego dochodzą walki obozu Trumpa w kraju i zagranicą, czyli przepychanki z hamulcową opozycją Demokratów w Kongresie,  ciągle żarzące się zgliszcza wojny na Ukrainie w których globaliści chcą wysmażyć szybką centralizację i sojuz UE. Zaskoczona lewica odpiera  konsekwentną likwidację przez Trumpa globalnych szaleństw, jak wirus klimatyczny. Przypomnijmy, że to nacjonalista Putin uderzając na Ukrainę zlikwidował globalny wirus Covid-19. Teraz krajom UE zagraża wirus centralizmu atakujący ich suwerenność, tożsamości narodową i wolności obywatelskie. Do tej walki globaliści zaprzęgnęli siły imigracji, spory religijne i lokalne wojny (Ukraina).

W rezultacie mamy dla wyznawców demokracji bardzo przykrą wiadomość. Elity które obwieszczają  na głośnych sztandarach równość i demokrację nie będą ukarane za popełnione zbrodnie ponieważ są ponad prawem i tak naprawdę nie obowiązują ich żadne normy moralne. Co gorsze Pam Bandi, prokurator generalny, oświadczyła przed komisją Kongresu, że nie będzie aresztowań, bo musiała by aresztować “wszystkich”

Czyli powtórka  z skandalu ze szczepionkami “C-19”, nie ma winnych. A z uwolnionych informacji wypełzają sugestie okropności: seksualne wykorzystywanie dzieci, transhumanizm, handel ludźmi, orgie, rytualne zboczenia, homoseksualizm i seksualne niewolnictwo, są nawet podejrzenia o kanibalizm! Wychodzące na światło dzienne okropności elit biurokratycznego zła przypomina czasy Republiki Weimarskiej w Niemczech.

Czy Epstein żyje?

Z pewnością Epstein (dziadek Juliusz z Białegostoku, jak obecnego szefa NEF (Larry Fink) z Davos i potężnego BlackRock) wiedział, że ma dużo kart, informacji odnośnie bardzo wpływowych ludzi. Pewnie wielu z nich nie chciało żeby on zeznawał w sądzie. Wiedział, że wielu wpływowych ludzi chciałoby się go pozbyć, aby wszystkie ohydne kompromaty i skandale nie wypłynęły na światło dzienne. Dlatego sugestia, że będąc międzynarodowym operatorem pewnie stworzył system niebezpiecznych dla kumpli zabezpieczeń. Treścią ich byłoby ostrzeżenie, że jeśli zostanie  zamordowany zostaną uwolnione dane i informacje o najcięższych przestępstwach w których światowe “autorytety”  uczestniczyły. Stąd ten scenariusz ostatecznego “zejścia” Epsteina budzi pytania…

Właśnie dlatego wersja śmierci Epsteina (”jestem Polakiem”) wzbudza zapytania  szczególnie z całym tym cyrkiem w więzieniu, kiedy akurat w większości przestał działać system monitoringu, a strażnicy więzienia akurat zasnęli. A już kompletną petardą było medialne ogłoszenie jego śmierci poprzedniego dnia!

Komentatorzy szaleją, niedawno krążyło zdjęcie “zarośniętego” Epsteina w towarzystwie obstawy w Izraelu, jednak okazało się, że to dzieło AI. Pojawia się pytanie czy ciało powieszonego w więziennej celi należało do Epsteina, czy też podrzucono kogoś innego. Znany amerykański patolog dr Michael Baden wyraził opinię, że ofiara mogła być najpierw uduszona na co wskazywały uszkodzenia kości szyi. Internauci komentują, że ofiara na więziennym zdjęciu ma inną krzywiznę nosa itd… 

Skandaliczne archiwum Epsteina…

Trzeba przyznać, że w ostatniej kampanii wyborczej Trump obiecał ujawnienie archiwum Epsteina, jednak po zwycięstwie argumentował, że skrzywdziłoby to zbyt wielu ludzi (pewnie też jego przyjaciół). Z pomocą przyszedł tu jednak Kongres, który na wniosek republikanina z Kentucky Thomasa Massie, demokraty Ro Khanna z Kalifornii w listopadzie 2025 r. przegłosował ustawę HR4405 nakazującą prokuraturze ujawnienie papierów Epsteina. 55-letni Massie jest republikaninem, ale chodzi własnymi drogami. Trump obiecał, że w nadchodzących wyborach będzie popierał jego konkurenta. Massie jest też znany z izolacjonistycznego stanowiska i głosowań za obcięciem finansowania pomocy dla Izraela (i innych krajów) i skupieniu się na własnych problemach. Przypomnijmy, że Demokraci za prezydentury Bidena nie chcieli dotknąć afery Epsteina, a teraz udają “sprawiedliwych”…

Trwa uwalnianie milionów dokumentów i zdjęć, członkowie Kongresu mają dostęp do nie zaczernionych oryginałów (z wyjątkiem nazwisk ofiar) co również  powoduje sensację i liczne nadinterpretacje (coś jak z polską “Listą Wildsteina”, czy ciągle ukrywaną aferą podkarpacką). Prokurator Generalny Pam Bondi i jej zastępca Todd Blanche uwolnili też listę wszystkich ludzi związanych z rządem i światem politycznym, którzy występują w archiwum Epsteina. Sęk w tym, że obejmuje ona ludzi z którymi Epstein był w zażyłych kontaktach jak i tych którzy byli tylko wymieniani w owej korespondencji. Lista obejmuje setki nazwisk polityków, celebrytów, ludzi biznesu, też ludzi już nie żyjących. Sporo jest tam Demokratów  ze świata polityki i z Hollywood ok. 130-150 czołowych Demokratów i 90-110 Republikanów też polityków i darczyńców jak Musk, Adelson, czy Thiel, są tam też nazwiska spoza Ameryki.

Z ujawnianych informacji Epsteina rysuje się obraz wyalienowanych elit bez moralnych zahamowań, bez chęci dzielenia losu, tożsamości i interesów swoich wyborców i odbiorców. Widać wyraźnie, że amerykańskie i zachodnie elity przestały postrzegać siebie jako część Narodu z którego poparcia i pracy wyśmienicie żyją. Zatraciły swoją lokalność, patriotyzm i dbałość o wspólny narodowy interes. Czują się obywatelami świata, wzajemnie powiązanej globalistycznej kasty. Są światowymi turystami ze swoimi prywatnymi odrzutowcami, jachtami i rozpasanymi żądzami znanymi nam ze źródeł o satanistach.  Samo istnienie państw narodowych trąci dla nich prowincjonalizmem, reliktem z pogardzanej przeszłości. W swoich krajach ci liderzy udają, że są blisko problemów swoich wyborców i odbiorców, mówią o odpowiedzialności, poświęceniu i moralności. Jednak kiedy są między sobą jawią się zepsutymi moralnie, odciętymi od własnych narodowych korzeni dekadentami. W sumie im więcej wypłynie informacji z papierów Epsteina tym większa szansa na to, że wyborcy wreszcie się obudzą…

Czy Trump był przyjacielem Epsteina?

W archiwum nazwisko Trumpa widnieje aż 38,000 razy  w 5,300 plikach związanych z Epsteinem. Obaj obracali się wśród elit Nowego Jorku i obydwaj mieli słabość do pięknych młodych kobiet („New York Times”). Problem w tym, że Epstein do realizacji swoich potrzeb polował również na nieletnie dziewczyny. Wszyscy z nowojorskiego światka i z Florydy  o tym wiedzieli, ale to Trump miał na tyle odwagi aby zabronić mu wstępu do jego klubu golfowego i następnie zaraportowania jego pedofilskich wyczynów policji w Palm Beach na Florydzie w lipcu 2006 r. o czym przypomniał w wywiadzie z 2019 r. ówczesny szef policji Michael Reiter. Po wszczęciu postępowania przeciwko Epsteinowi w sprawie wykorzystywania nieletnich dziewcząt Trump zadzwonił do szefa policji z podziękowaniami za akcję policji jednocześnie wskazując na współpracownicę Epsteina, Ghislaine Maxwell określając ją “evil”.

Jednak prokurator Acosta był naciskany, aby ulgowo potraktował Epsteina gdyż związany jest on z wywiadem chodziło o wywiad  Mossad  i CIA. Trump z pewnością “wychylił” się i przez to naraził się na późniejsze działania Epsteina, który przeciwdziałał jego szansom w pierwszych wyborach prezydenckich w 2016 r. wspierając zaprzyjaźnioną Hillary Clinton. Trump przecież dobrze wiedział, że Epstein jest dobrze umocowany w Deep State i może się zemścić.

Przypomnijmy, że jego partnerka (burdel mama) Ghislaine Maxwell, jest córką superszpiega Mossadu, jak również brytyjskiego MI6 i nawet KGB, byłego brytyjskiego parlamentarzysty i magnata prasowego Roberta Maxwella. Maxwell był czeskim Żydem, poniósł śmierć rzekomo skacząc do wody ze swojego jachtu, po czym otrzymał wspaniały pogrzeb w Jerozolimie w obecności najwyższych czynników państwowych Izraela. Ghislaine Maxwell po śmierci Epsteina została skazana w 2021 r. na 20 lat za organizowanie nieletnich dziewcząt do celów seksualnych. Po ogłoszonej „śmierci” Epsteina okazało się, że zostawił on ok. $500 mln, z czego już wypłacono ponad $125 mln jego ponad 100 ofiarom.

Epstein reprezentował banki Rothschildów…

Mimo, że od 2008 r. Epstein był skazanym za przestępstwa pedofilskie stały przed nim otwarte salony bogatych i sławnych. Za grubą forsę negocjował deale dla europejskich bankierów jak np. w 2016 r. dla Ariane de Rothschild szefowej Edmond de Rothschild Group., która od 1999 r. była żoną Benjamin de Rothschild. Jej bank Edmond de Rothschild Europe w Luksemburgu został oskarżony o nadużycia finansowe i osobą negocjującą obniżenie kary był Jeffrey Epstein za swoją pomoc żądający $25 mln! (grudzień 2015 r.). Epstein nie ukrywał swoich koneksji, przeciwnie w 2016 r. pisał do miliardera Peter Thiel: “Jak pewnie wiesz, ja reprezentuję Rothschildów”. Występował też jako rozjemca i doradca w sporach i kłótniach między bankierskim rodzinami Rothschildów w Paryżu i Genewie (2018 r.). Kiedy wymagała tego sytuacja podesłał Rothschildom głównego prawnika Obamy Kathryn Ruemmler aby pomogła im wynegocjować niższą karę. Kathryn utrzymywała z Epsteinem bliski kontakt czego dowodem są ich maile. Ostatnio pracowała dla Goldman Sachs, ale po ujawnieniu maili szybko odeszła z pracy.

Wielkie nazwiska klientów Epsteina…

Z papierów Epsteina powoli wyłania się sposób jakim operują nasze elity, a tych informacji będzie więcej. Wśród potężnych i bogatych Ameryki i świata przejawia się wiele postaci pożądających przygód z nieletnimi, jak były książę Wielkiej Bryhtanii, Andrzej, który podobno nawet przekazywał Epsteinowi tajne informacje rządowe. Dalej człowiek wirus Bill Gates, który podobno od rosyjskich prostytutek zaraził się chorobą weneryczną i prosił Epsteina o antybiotyki dla swojej wtedy żony, Bloomberg News ocenia Gates na $106 mld, co czyni go 17-tym najbogatszym człowiekiem na świecie.  Inni sławni przyjaciele Epsteina to były premier Izraela Ehud Barak, z Dubaju magnat portowy Sultan Ahmed bin Sulayem, miliarder Leslie Wexner (Victoria’s Secret). Też sekretarz handlu w rządzie Trumpa, Howard Lutnick, sąsiad Epsteina w NYC, który wcześniej zarzekał się, że zerwał kontakty z Epsteinem w 2005 r. Jednak wyszło na jaw, że Lutnick odwiedził w 2012 r. z żoną i dziećmi, Epsteina na jego wyspie Little Saint James w celach biznesowych (podpisanie kontraktów). Trump był tą informacją nieco zaskoczony, podkreślając, że on sam tam nigdy nie był. Forbes ocenia majątek Lutnicka na $2,7 mld.

Oczywiście wśród częstych gości Epsteina jest były prezydent Bill Clinton, ale i doradca Trumpa z pierwszej kadencji  prowadzący “War Room” TV Steve Bannon, który przeprowadził z Epsteinem długi interesujący wywiad. Dalej mamy brytyjskiego polityka lorda Peter Mandelson, któremu Epstein wypłacił $75,000, wiadomość ta doprowadziła do skandalu w partii Pracy, którą on kierował w latach 2008-2010. W 2024 roku mianowany ambasadorem do Waszyngtonu, który to urząd właśnie stracił.

Konferencja bezpieczeństwa w Monachium…

Globalistyczna lewica europejska została w swoich zapędach tworzenia nowego sojuza zaskoczona przez niespodziewaną drugą kadencję Trumpa, który przeżył dwa zamachy na swoje życie, aby pomieszać jej szyki. Trumpa nie interesuje ideologia, tym bardziej lewicowa. Interesuje go odbudowa potęgi Ameryki i szybko podejmuje odważne kroki, czy to zamykając granice (“bez granic nie ma państwa”), czy za pomocą zagranicznych inwestycji (do $17 tryl., po polsku bln.). Chce przywrócić ekonomiczną i produkcyjną potęgę Ameryki. Dlatego podejmuje działania aby skończyć z burżuazją zmian klimatycznych odrzucając regulacje klimatyczne wprowadzone za Obamy, w tym te duszące rozwój przemysłu motoryzacyjnego, co ma przynieść $1,3 tryl. (bln.) oszczędności. 

Oczywiście globalistyczna lewica nie śpi i broni się jak tylko może.  Na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium wystąpił gubernator Kalifornii i demokratyczny aspirant do prezydentury w 2028 r. Gavin Newsom, którego przeregulowanie kalifornijskiej ekonomii może ten najbogatszy stan doprowadzić do upadku. Newsom zapewnił swoich lewicowych kolegów w Europie, żeby się nie przerażali  bo Trump jest zjawiskiem przejściowym i zostały mu tylko 3 lata. Za 3 lata Newsom obiecał powrót Ameryki do zielonego wariatkowa. Dodajmy, że kariera ”zielonego”  postępowego Newsoma była dotowana przez biznes naftowy rodziny Getty, którego prawnikiem i przyjacielem był ojciec gubernatora…

Na Konferencji głos zabrał szef amerykańskiego MSZ-tu Marco Rubio argumentując, że naiwne życzeniowe myślenie po zakończeniu zimnej wojny o końcu historii, nieskrępowanym wolnym handlu, otwartych granicach, doprowadziło do dzisiejszego kryzysu deindustrializacji, masowej imigracji i niszczenia podstaw zachodniej cywilizacji.

Jacek K. Matysiak                                                                                                               Kalifornia, 2026/02/17

Maryja w Lourdes i Fatimie wzywa do pokuty. Grożą straszliwe konsekwencje…

Maryja w Lourdes i Fatimie

wzywała do pokuty.

Grożą straszliwe konsekwencje…

pch24.pl/maryja-w-lourdes-i-fatimie-wzywala-do-pokuty-groza-straszliwe-konsekwencje

Figura Matki Bożej Fatimskiej płacząca 17 lipca 1972 w Nowym Orleanie na zdjęciu w amerykańskiej gazecie

Kto odrzuca skruchę i pokutę, ściąga na siebie nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość Boga. W Rue du Bac, w Lourdes, w Fatimie przesłanie Nieba się nie zmienia: to pilne wezwanie do powrotu do Boga, zanim doświadczy się strasznych konsekwencji oddalenia od Niego. Kiedy i w jaki sposób ziemia odpowie na miłosierne prośby Nieba? – pisze włoski historyk, profesor Roberto de Mattei.

Lourdes, podobnie jak Fatima, to miejsce jednego z największych objawień maryjnych w historii. W grocie Massabielle w pobliżu tej miejscowości, położonej u stóp Pirenejów, Matka Boża ukazała się osiemnaście razy Bernadetcie Soubirous, czternastoletniej wieśniaczce. Doszło do tego pomiędzy 11 lutego a 16 lipca 1858 roku. Cudowny charakter tych wydarzeń został uznany przez Piusa IX oraz wszystkich jego następców. Niektórzy z nich odwiedzili Lourdes. Bernadetta została kanonizowana przez Kościół, a w miejscu objawień wzniesiono trzy bazyliki, tworzące jedno sanktuarium, trzecie na świecie pod względem liczby pielgrzymów, po bazylice św. Piotra i tej w Guadalupe.

Nazwa Lourdes jest związana przede wszystkim z Niepokalanym Poczęciem, ponieważ Najświętsza Maryja Panna potwierdziła tam dogmat, który Pius IX uroczyście ogłosił cztery lata wcześniej, 8 grudnia 1854 roku. 25 marca 1858 roku Bernadetta zwróciła się do tajemniczej Pani, która od pewnego czasu jej się ukazywała, pytając, czy zechciałaby jej wyjawić swoją tożsamość. Trzykrotnie ponowiła pytanie, aż – jak sama opowiada – Matka Boża rozłożyła ręce ku ziemi, podniosła oczy ku niebu i jednocześnie, unosząc dłonie i składając je na wysokości piersi, powiedziała: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. „Wydaje się – skomentuje sto lat później Pius XII – że sama Najświętsza Maryja Panna chciała w sposób cudowny niejako potwierdzić, pośród aplauzu całego Kościoła, orzeczenie wydane przez Zastępcę jej Boskiego Syna na ziemi” (encyklika Fulgens Corona z 8 września 1953 r.).

Słowa z Lourdes: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie” potwierdzają także modlitwę, którą sama Najświętsza Maryja Panna poleciła wyryć na Cudownym Medaliku, objawionym św. Katarzynie Labouré przy Rue du Bac 27 listopada 1830 roku i która odtąd była powtarzana miliony razy przez pokolenia katolików: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Ludzie są poczęci w grzechu i aby się zbawić, muszą uciekać się do wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny, pełnej łaski i pozbawionej wszelkiego cienia grzechu.

Obok tych słów: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie” jest jednak jeszcze inne wezwanie, które Matka Boża wypowiada z mocą w Lourdes podczas objawienia św. Bernadecie z 24 lutego 1858 roku. Tak przypomniał o tym Pius XII: „Dziewica Niepokalana, nigdy nie tknięta grzechem, objawia się niewinnej dziewczynce. Czyni to w społeczeństwie, które wcale nie uświadamia sobie zła, jakie je pożera, które zakrywa swoją nędzę i niesprawiedliwości pozorami dobrobytu, blasku i beztroski. Z macierzyńskim współczuciem kieruje spojrzenie na ten świat odkupiony krwią Jej Syna, gdzie niestety grzech każdego dnia przynosi tak wiele spustoszeń, i trzykrotnie rzuca swoje poruszające wezwanie: ‘Pokuta, pokuta, pokuta!’. Prosi także o znaczące czyny: ‘Idźcie ucałować ziemię na pokutę za grzeszników’. A do czynów należy dodać modlitwę: ‘Będziecie modlić się do Boga za grzeszników’. Jak za czasów Jana Chrzciciela, jak na początku posługi Jezusa Chrystusa, to samo wezwanie, mocne i stanowcze, wskazuje ludziom drogę powrotu do Boga: ‘Nawracajcie się’ (Mt 3,2; 4,17). Któż ośmieliłby się powiedzieć, że to wezwanie do nawrócenia serca utraciło w naszych czasach cokolwiek ze swej istotności?” (encyklika Le pèlerinage de Lourdes z 2 lipca 1957 roku, w setną rocznicę objawień).

Pokuta, jak wyjaśnia Pius XII, jest przede wszystkim wezwaniem do nawrócenia serca, głębokiej skruchy i pojednania człowieka z Bogiem. Tylko w tej perspektywie można zrozumieć znaczenie cudów, które od samego początku charakteryzują Lourdes, czyniąc je światowym punktem odniesienia dla chorych i cierpiących. Aby uniknąć wszelkiej sensacyjności, Kościół od początku chciał rygorystycznego rozeznania tych uzdrowień. W 1905 roku św. Pius X oficjalnie ustanowił Bureau des constatations médicales, czyli Biuro Stwierdzeń Medycznych, gdzie lekarze o różnym przygotowaniu i przekonaniach religijnych badają zgłaszane uzdrowienia według kryteriów naukowych.

Według Alessandra De Franciscis, przewodniczącego Biura od 2009 roku, w archiwach sanktuarium przechowywana jest dokumentacja około 7500 uzdrowień uznanych z medycznego punktu widzenia za niewytłumaczalne. Spośród nich tylko 72 zostały oficjalnie uznane przez Kościół za cuda, co potwierdza niezwykle ostrożne rozeznanie. 16 kwietnia 2025 roku sanktuarium ogłosiło ostatni oficjalnie uznany cud z Lourdes: uzdrowienie, które dokonało się w 2009 roku, a dotyczące Antonia Raco, cierpiącej na stwardnienie boczne pierwotne.

Jednak sprowadzenie Lourdes do zwykłego „miejsca cudów” byłoby mylące: uzdrowienia fizyczne, choć niezwykłe, wpisują się w szerszy kontekst, w którym prawdziwym centrum jest nawrócenie serca. Gdy Jezus mówi do paralityka: „Odpuszczone są ci twoje grzechy” (Mk 2,5), a następnie uzdrawia jego ciało, ukazuje, że uzdrowienie fizyczne jest znakiem wyższej władzy. „Chrystus – wyjaśnia św. Tomasz z Akwinu – dokonał cudów cielesnych, aby pokazać, że ma moc dokonywania cudów duchowych, które są większe” (Summa Theologiae, III, q.44, a.2). Ten, kto potrafi uzdrowić ciało, może uzdrowić duszę, przywracając do życia to, co wydaje się nieuchronnie skazane na śmierć. Aby jednak zostać uzdrowionym, musimy przyjąć łaski skruchy i nawrócenia, które Jezus nam ofiarowuje.

Wezwanie do pokuty i nawrócenia w Lourdes nie różni się od tego w Fatimie, gdzie według „Trzeciego Sekretu” trzej pastuszkowie ujrzeli „po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta!”. Te słowa, jak w Lourdes, powtórzone zostały trzykrotnie, jednak nie przez Maryję, lecz przez Anioła trzymającego miecz ognisty.

Kto odrzuca skruchę i pokutę, ściąga na siebie nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość Boga. W Rue du Bac, w Lourdes, w Fatimie przesłanie Nieba się nie zmienia: to pilne wezwanie do powrotu do Boga, zanim doświadczy się strasznych konsekwencji oddalenia od Niego. Kiedy i w jaki sposób ziemia odpowie na miłosierne prośby Nieba?

Roberto de Mattei Corrispondenza Romana

Pach

Patriotyzm jest humanizmem

Patriotyzm jest humanizmem

Marek Sikorski


salon24/patriotyzm-jest-humanizmem

Hasło „Patriotyzm jest wyższą formą humanizmu” funkcjonowało w polskiej debacie publicznej na początku XX wieku jako synteza doświadczenia historycznego i refleksji etycznej. Nie było ono jedynie retorycznym uniesieniem, lecz próbą określenia relacji między człowiekiem a wspólnotą polityczną. Dziś termin „patriotyzm” bywa redukowany do anachronicznego sentymentu albo – w dyskursie publicystycznym – utożsamiany z nacjonalizmem rozumianym jako przedsionek totalitaryzmu. Tymczasem takie uproszczenie zaciera zasadniczą różnicę między miłością Ojczyzny a ideologią państwowego absolutyzmu.

W refleksji politologicznej XX wieku często przywoływano przykład nazizm jako rzekomego dowodu, że afirmacja narodu musi prowadzić do przemocy. Jednakże nazizm był systemem totalnym, podporządkowującym jednostkę wszechwładnemu państwu i partii, podobnie jak komunizm w jego sowieckiej odsłonie. Oba te systemy znosiły realną własność prywatną i autonomię osoby. Patriotyzm w klasycznym sensie nie polega na ubóstwieniu państwa, lecz na zakorzenieniu człowieka w konkretnej wspólnocie historycznej, kulturowej i moralnej.

Humanizm zakłada godność osoby ludzkiej, jej podmiotowość oraz prawo do wolności. Patriotyzm – jeśli ma być wyższą formą humanizmu – musi te wartości chronić i rozwijać. Nie jest on abstrakcyjną emocją wobec symboli, lecz relacją odpowiedzialności wobec dobra wspólnego, którego materialnym fundamentem pozostaje własność, ziemia, dziedzictwo i rodzina. Własność nie jest tu kategorią czysto ekonomiczną, lecz ontologiczną: określa przestrzeń sprawstwa człowieka. Kto nic nie posiada, ten nie decyduje; kto nie decyduje, ten nie jest w pełni wolny.

Współczesne państwa opiekuńcze, rozbudowując fiskalizm i redystrybucję, coraz częściej przesuwają punkt ciężkości z prawa do posiadania na obowiązek utrzymywania rozległego aparatu administracyjnego. Mechanizm „masz – więc płać” staje się normą, a nie wyjątkiem. W tej logice własność jawi się jako koncesja udzielona przez państwo, a nie jako naturalne prawo osoby. Patriotyzm rozumiany jako obrona ojcowizny sprzeciwia się takiej redukcji: broni tezy, że wolność polityczna wyrasta z realnej niezależności ekonomicznej obywateli.

Przeciwstawia się on także idei bezosobowego internacjonalizmu, który głosi lojalność wobec „globalnej wspólnoty” pozbawionej konkretu. Nie istnieje patriotyzm wobec abstrakcyjnego globu; istnieje odpowiedzialność ekologiczna i solidarność międzynarodowa, lecz nie zastąpią one więzi z własną Ojczyzną. Człowiek nie kocha ludzkości w próżni – kocha ją poprzez konkret: język, kulturę, historię, krajobraz. Umierający z głodu mieszkaniec Bangladeszu nie doświadcza „posiadania świata”; doświadcza braku elementarnych warunków życia. Patriotyzm nie jest więc luksusem sytego społeczeństwa, lecz wyrazem zakorzenienia w tym, co realnie „moje” i za co ponoszę odpowiedzialność.

W tym sensie patriotyzm odróżnia wolnego od niewolnika. Niewolnik w starożytnym Rzymie otrzymywał strawę i dach nad głową, lecz nie posiadał niczego, nawet siebie. Analogicznie współczesny obywatel, który rezygnuje z własności i autonomii w zamian za transfery socjalne, ryzykuje utratę podmiotowości. Humanizm bez wolności ekonomicznej staje się pustą deklaracją.

Kryzys patriotyzmu wiąże się także z relatywizmem poznawczym. Jeśli nie istnieje prawda obiektywna, to nie istnieje także trwałe dobro wspólne. Wówczas Ojczyzna staje się konstruktem narracyjnym, który można dowolnie redefiniować. Tymczasem klasyczna tradycja europejska – od średniowiecznych rycerzy po nowożytne konstytucje – opierała się na przekonaniu, że prawda i dobro mają charakter realny. Nieprzypadkowo polscy rycerze, w tym husaria, nosili dewizę „Amor Patriae Nostra Lex” – miłość Ojczyzny jest naszym prawem. Nie oznaczało to kultu państwa, lecz uznanie, że wspólnota polityczna stanowi naturalne środowisko rozwoju osoby.

Patriotyzm jako wyższa forma humanizmu nie jest więc ideologią wykluczenia, lecz afirmacją konkretnej odpowiedzialności. Broni wolności poprzez obronę własności, chroni godność poprzez zakorzenienie w tradycji, a solidarność czyni możliwą dzięki realnym więziom. W tym ujęciu miłość Ojczyzny nie stoi w sprzeczności z miłością człowieka – przeciwnie, jest jej najbardziej dojrzałą postacią, bo zaczyna się od tego, co najbliższe i najbardziej zobowiązujące.

Tell the United Nations & Planned Parenthood -„STOP!” Comprehensive Sexuality Education NOW!

Tell the United Nations & Planned Parenthood-„STOP!” Comprehensive Sexuality Education NOW!

americaneedsfatima.org/petitions/stop-comprehensive-sexuality-education-now

Say „No!” to Immoral „Comprehensive Sexuality Education” Programs – Then SHARE!

Vigilant family-watch groups report that the United Nations, national governments, international and national agencies are pushing a deeply destructive program by the name of Comprehensive Sexuality Education (CSEd). Its victims, are children as young as five years old in our schools.

While you and I go about our lives taking care of our daily duties and fighting our spiritual battles, the enemies of God are out there, well positioned in places of Government pushing for the total destruction of the innocence of our children.

“In the name of sexuality education children are seeing obscene materials that have been ruled by Congress and by the Supreme Court impossible to show to children.”
Judith Reisman, Ph.D., Director of Liberty Child Protection Center,
Liberty University School of Law

My Good Friend, for the sake of decency, I have removed all graphicly explicit quotes. These quotes described, in unequivocal language, all sorts of sexual perversions. {The CSEd program is essentially a training-grooming of children into hard core pornography. ~ Ed.]

CAREFUL… one marginally publishable quote reads:

“They are giving them handouts negotiating sexual encounters with other students. For example, there are statements like this:

‘Can I take your shirt off?’ ‘It makes me hot when you touch me here.’
‘Is it OK if I take my pants off?’”
Kristine Swarts, Power2Parent,
(Nevada)

That’s enough. I know it’s disgusting and I apologize for this almost brutal display of information… but believe me, this is hardly the worst. I am omitting the really crude and impure material.

But as you can see, CSEd is a program designed to introduce children to everything sexual and pornographic from a very young age.

Please Send Your “STOP!” Message to The U.N. & Planned Parenthood NOW!

Much of the CSEd material, with explicit images – in kid-friendly, cartoony style – is morally filthy, showing male and female private parts and ways to derive sexual pleasure from sexual self-abuse and other mortally sinful behaviors, both natural and unnatural.

Of course, America is also on the U.N. hit list. One such program is called “It’s All One Curriculum: Guidelines and Activities for a Unified Approach to Sexuality, Gender, HIV, and Human Rights.”

Not surprisingly, International Planned Parenthood Federation was instrumental in its creation.

Here are some of the activities – the ones I’m allowed to print – being pushed in this program:

  • They want the children to work together and come up with a “short skit involving an intimate relationship — married, male–female unmarried, or same-sex couple.”
  • They put together a worksheet on Sexual Desire for the children. It has questions about male and female genitalia in arousal, and “sexual fantasies.”
  • With the objective of having the children “empathizing with them,” case studies, followed by discussions regarding homosexuality, are presented.

Naturally you wonder: why is the United Nations making such a major effort to get CSEd programs into schools and communities around the world?

The answer is as evil as it is simple – Get the children: … control the future.

Please help us STOP THE Sexualization OF OUR CHILDREN

Join the Petitionit’s easy.it’s the right thing to do!

These enemies of modesty, chastity, and purity – enemies of God – have so many programs, agencies, and affiliates in our country and the world that an index listing alone would take many pages.

We are truly a David against this evil Goliath. But with God all things are possible.

LET ME REPEAT: The innocent victims are children as young as FIVE YEARS OLD in our schools.

Just remember, purity is the answer. And we have Mary Most Pure as our Advocate!

Please help us spread this petition.

Sincerely yours, in Jesus and Mary,
Robert Ritchie; Executive Director

Please Sign and forward this URL and SHARE it on Social Media!

===========================

Podpisz tu:

americaneedsfatima.org/petitions/stop-comprehensive-sexuality-education-now

Judaizm, prawda, chrześcijaństwo.

Judaizm, prawda, chrześcijaństwo.

Kolejny głos w dyskusji

[JAKUB WASZKOWIAK OFM]

pch24.pl/judaizm-prawda-chrzescijanstwo-kolejny-glos-w-dyskusji

(Oprac. PCh24.pl)

Lektura ostatniego artykułu ks. prof. Andrzeja Perzyńskiego na portalu KAI z 9.02.2026, w którym autor zarzuca ks. prof. Waldemarowi Chrostowskiemu próbę budowania „alternatywnego magisterium” w sprawie dialogu judeochrześcijańskiego, zawiera szereg uproszczeń. W konsekwencji prowadzą one do bezpodstawnej, krzywdzącej krytyki pod adresem ks. prof. Chrostowskiego, wybitnego biblisty i znakomitego znawcy relacji chrześcijańsko-żydowskich. Twierdzenia ks. Perzyńskiego nie mogą pozostać bez reakcji, zwłaszcza, że brak im naukowej rzetelności – stwierdza o. dr Jakub Waszkowiak OFM.

Dla uporządkowania zasadniczych kwestii warto przywołać kilka faktów historycznych, pozwalających ukazać, dlaczego judaizm współczesny w istotny sposób różni się od judaizmu epoki Jezusa Chrystusa.

Po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej w 70 r. po Chr. judaizm stanął wobec konieczności głębokiej reorganizacji, gdyż unicestwione zostało jedyne miejsce sprawowania kultu ofiarniczego, który do dnia dzisiejszego nie został wznowiony. W tej sytuacji, począwszy od II wieku, rozwija się tzw. judaizm rabiniczny, wywodzący się przede wszystkim z tradycji faryzejskiej.

Około VI wieku zakończono redakcję Talmudu Babilońskiego, stanowiącego rozwinięcie wcześniejszych tradycji ustnych judaizmu rabinicznego. W wielu jego partiach odnaleźć można krytyczne wypowiedzi na temat chrześcijaństwa oraz samego Jezusa, o czym szerzej pisze ks. prof. M.S. Wróbel w publikacji „Jezus i Jego wyznawcy w Talmudzie” (Wydawnictwo KUL, Lublin 2013). W tym kontekście należy wspomnieć także późniejsze pisma żydowskie, takie jak Toledot Jeszu, przedstawiające postać Jezusa w sposób skrajnie negatywny i zniekształcony.

W tym świetle teza ks. prof. Chrostowskiego, że współczesny judaizm różni się zasadniczo od judaizmu czasów Jezusa oraz że jego późniejsza postać zawierała treści o charakterze antychrześcijańskim, znajduje mocne uzasadnienie historyczne. Odrzucenie tej tezy bez uwzględnienia podstawowych danych biblijno-historycznych świadczy o powierzchownej znajomości tematu.

Ks. prof. Chrostowski stwierdza: „Nie otrzymaliśmy Starego Testamentu od Żydów. Otrzymaliśmy go od Jezusa Chrystusa i od Kościoła apostolskiego”. Ksiądz Perzyński kontestuje tę wypowiedź słowami: „Z punktu widzenia egzegezy katolickiej i historii zbawienia twierdzenie to balansuje na granicy anachronizmu. Jezus, św. Piotr czy św. Paweł nie posługiwali się ‘Starym Testamentem’ jako zbiorem odrębnym od Pism Żydowskich – oni czytali Tanach jako swoją jedyną, świętą księgę”.

Stanowisko ks. Perzyńskiego wydaje się w tym miejscu nie uwzględniać istotnych ustaleń historycznych dotyczących procesu kształtowania się kanonu biblijnego. Przede wszystkim trzeba podkreślić, że w czasach Jezusa wewnątrz judaizmu nie istniał jeszcze zamknięty kanon ksiąg świętych. Ostateczne ukształtowanie kanonu Pisma Świętego (Tanach) dokonało się w środowisku rabinicznym dopiero w II wieku po Chr., kiedy chrześcijaństwo już istniało. W czasach Jezusa nie istniał bowiem jednolity, powszechnie uznany kanon poza Torą, której autorytet był bezsporny. Istniały natomiast znaczące rozbieżności co do statusu pozostałych ksiąg. Przykładowo trójdzielny układ Pism – Tora, Newiim i Ketuwim (Tora, Prorocy i Pisma), czyli późniejszy Tanach – był charakterystyczny dla nurtu faryzejskiego. Saduceusze uznawali wyłącznie Torę (Pięcioksiąg). Z kolei esseńczycy, oprócz ksiąg znanych później z Tanachu, posługiwali się również innymi pismami, które dziś określamy mianem apokryficznych, jak np. Księga Henocha czy Księga Jubileuszów. W związku z tym twierdzenie, że Jezus i Jego uczniowie korzystali z Tanachu jako ustalonego, zamkniętego zbioru tekstów, jest historycznie nieścisłe.

Ponadto, w odniesieniu do pism, które dziś składają się na Stary Testament, chrześcijaństwo w swych początkach nie koncentrowało się na tekście hebrajskim, lecz korzystało przede wszystkim z Septuaginty – greckiego przekładu powstałego w Aleksandrii. Nie oznaczało to jednak bezrefleksyjnego przyjęcia całego zbioru ksiąg funkcjonujących w tradycji Septuaginty. Pierwotny Kościół dokonał własnego rozeznania kanonicznego, przyjmując zbiór 46 ksiąg Starego Testamentu, a odrzucając niektóre pisma obecne w tradycji greckiej (Psalm 151, 3 i 4 Księgę Machabejską, 1 Księgę Ezdrasza, Modlitwę Manassesa). W odpowiedzi na przejęcie Septuaginty przez chrześcijan judaizm rabiniczny stopniowo odszedł od jej używania i podjął nowe przekłady greckie (m.in. Teodocjona, Symmacha i Akwili). Nie mniej istotna pozostaje kwestia interpretacji. Chrześcijaństwo odczytuje Stary Testament w świetle Nowego Testamentu, co prowadzi do odmiennego rozumienia tych samych tekstów. Różnica dotyczy zatem nie tylko zakresu kanonu, lecz przede wszystkim hermeneutyki.

Przywoływane przez ks. Perzyńskiego słowa z Listu do Rzymian: „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,29) wymagają pogłębionej refleksji. Boże powołanie nie eliminuje ludzkiej wolności; człowiek może na nie odpowiedzieć pozytywnie, ale może je również zaniedbać, a nawet odrzucić. Jak powszechnie wiadomo, większość przedstawicieli judaizmu I wieku nie uznała Jezusa za Mesjasza. W konsekwencji tego wyboru św. Paweł stwierdza, że Izrael dostąpi zbawienia i rozpozna w Jezusie Mesjasza, jednak dopiero wówczas, gdy „pełnia pogan wejdzie do Kościoła” (Rz 11,25–26). Oznacza to, że wybranie Izraela zachowuje swoją trwałość, ponieważ Bóg nie cofa danego słowa, jednak odrzucenie Chrystusa sprawia, że to powołanie nie znajduje swojej pełnej realizacji. W konsekwencji głoszenie prawdy o zmartwychwstaniu zostało powierzone Kościołowi, choć w pierwotnym zamyśle to Izrael — naród, z którego wyszedł Mesjasz — miał stać się pierwszym i zasadniczym świadkiem tego wydarzenia.

Oskarżenie, jakoby ks. prof. Chrostowski „unieważniał dorobek dialogu ostatnich dekad”, domaga się najpierw jasnego określenia, na czym ów dorobek miałby polegać w sensie ściśle teologicznym. Dialog chrześcijańsko-żydowski niewątpliwie przyniósł istotne owoce na płaszczyźnie kulturowej i społecznej, przyczyniając się do przezwyciężania uprzedzeń oraz do budowania wzajemnego szacunku. Należy jednak postawić pytanie: jakie konkretne rezultaty osiągnięto na poziomie dogmatycznym? Czy w ramach dialogu judeochrześcijańskiego udało się doprowadzić choćby do zasadniczej rewizji teologicznego spojrzenia na osobę Jezusa Chrystusa? W środowiskach żydowskich Jezus jest nadal określany pejoratywnym akronimem „Jeszu”, interpretowanym jako skrót od formuły jimmaḥ šəmô wəzikrô („niech jego imię i pamięć zaginą”), podczas gdy Jego historyczne imię w języku hebrajskim brzmiało Jeszua.

Fakt ten pokazuje, że zasadnicze różnice chrystologiczne pozostają nadal nierozwiązane, a dialog — choć owocny w wielu wymiarach — nie doprowadził do przezwyciężenia fundamentalnych rozbieżności teologicznych. Wśród wyznawców judaizmu trudno znaleźć osoby, które uznawałyby chrześcijaństwo za religię prawdziwą. Przy bliższym przyjrzeniu się temu „dorobkowi” okazuje się on stosunkowo skromny nawet w kwestiach najbardziej fundamentalnych.

Ponadto, mimo ogromnego zaangażowania strony katolickiej, judaizm rzadko podejmuje analogiczne inicjatywy. Oczywiście każde spotkanie ma swoją wartość i należy je kontynuować, ale raczej na płaszczyźnie ogólnoludzkiej niż ściśle religijnej. Jeśli natomiast kontynuowane mają być inicjatywy Kościoła poświęcone np. Dniom Judaizmu, to jak to słusznie zasugerował ks. Chrostowski, powinny mieć przede wszystkim charakter edukacyjny. Ich głównym celem powinno być wyjaśnienie tradycji żydowskich w taki sposób, aby umożliwić Kościołowi głębsze zrozumienie własnej tożsamości i korzeni chrześcijaństwa. Powinno to odbywać się przy jednoczesnym zachowaniu pełnej troski o własną tożsamość religijną.

Każdy, kto zna ks. prof. Chrostowskiego, wie, że nie jest on antysemitą. Kieruje się zdrowym rozsądkiem i głęboką miłością do Kościoła. Jeżeli zajmuje krytyczne stanowisko wobec niektórych działań na polu dialogu judeochrześcijańskiego, to nie jest to krytykanctwo, lecz krytyczne spojrzenie głęboko uzasadnione historycznie i biblijnie, czemu dał wielokrotnie wyraz w swoich wystąpieniach oraz licznych publikacjach naukowych. Przyznaję, że ks. prof. Chrostowski posługuje się niekiedy skrótami myślowymi, które mogą być błędnie interpretowane. Być może wynika to z tego, iż zakłada on u czytelnika określony poziom wiedzy i przygotowania merytorycznego. Wydaje się jednak, że jego wysoka kultura osobista i zaufanie do rozmówców sprawiają, iż niekiedy przecenia on kompetencje swoich odbiorców.

O. dr Jakub Waszkowiak OFM (ur. 1974) jest franciszkaninem pracującym w Kustodii Ziemi Świętej w Izraelu. Jako adiunkt jerozolimskiego Studium Biblicum Franciscanum od lat prowadzi wykłady z Pisma Świętego dla studentów międzynarodowych seminariów (m.in. Studium Theologicum Jerosolymitanum oraz Ratisbonne). Jest członkiem Stowarzyszenia Biblistów Polskich.

Źródło: KAI Pach
==========================

mail:

Dawno temu świetnie to podsumował znakomity Lech Jęczmyk  w swym zbiorze felietonów „Nowe  średniowiecze”- felietony  zebrane z 2013 str 519

„Chrześcijanie  i Żydzi mogą z powodzeniem  prowadzić  dialog na temat metod nawadniania pustyni, ale miedzy ich religiami dialog jest niemożliwy.

Albo Syn Boży odwiedził Ziemię – i wówczas bycie dziś starotestamentowym Żydem  jest bez sensu.

Albo Jezus nie był Synem Bożym i nie wstał z martwych, a wtedy bez sensu jest chrześcijaństwo. Takiej sprzeczności nie ma miedzy żadnymi  innymi religiami, tylko tu jest albo-albo (…)

Rozmawiajmy więc o nawadnianiu pustyni.  I bądźmy otwarci na wszystkich którzy chcą uznać Chrystusa.

Poznaj nasz nowy portal Obrona Nienarodzonych!

Wszystkie inicjatywy w obronie dzieci poczętych od teraz w jednym miejscu!
Przechodzę na stronę portalu!
Szanowni Państwo,
Każda inicjatywa ma swój początek. Nasza rozpoczęła się w 2024 roku, w chwili, gdy obecna władza po raz pierwszy podjęła próbę wprowadzenia ustaw liberalizujących „prawo” do zabijania dzieci nienarodzonych. W odpowiedzi na te działania powstała petycja „Obrona Nienarodzonych” — jasny i stanowczy apel o zatrzymanie zmian, które godziły w podstawową zasadę ochrony życia. To był moment mobilizacji, w którym tysiące osób zdecydowały, że nie pozostaną bierne wobec legislacyjnej ofensywy.
Dziś pod tą petycją widnieje już ponad 49 000 podpisów. To nie jest jedynie liczba w statystyce. To konkretne osoby, konkretne środowisko, które wyraziły sprzeciw wobec liberalizacji mordowania dzieci poczętych. To wspólnota ludzi, którzy uznali, że głos w obronie najsłabszych musi wybrzmiewać wyraźnie i konsekwentnie.
Gdy w Warszawie rozpoczęła działalność „przychodnia” aborcyjna AboTak, również nie pozostaliśmy obojętni. Przygotowaliśmy apel „Stop klinice śmierci” skierowany do Rzecznik Praw Dziecka, Moniki Hornej-Cieślak, domagając się podjęcia pilnej interwencji w tej sprawie i zamknięcia kliniki. W krótkim czasie apel ten podpisało ponad 30 000 osób.
Chociaż efektem naszych działań był sukces odrzucenia jednego z czterech projektów aborcyjnych przez Sejm, to nie możemy traktować tego jako ostateczne zwycięstwo. Ustawy koalicji rządzącej nadal znajdują się w parlamentarnej komisji, czekając na swój czas. Zeszłoroczne zapowiedzi premiera Donalda Tuska oraz marszałka Włodzimierza Czarzastego jednoznacznie wskazują, że temat ten powróci do Sejmu. 
To nie kwestia „czy”, lecz „kiedy”.
Dlatego właśnie teraz wchodzimy w nowy etap naszej działalności. Aby działać jeszcze skuteczniej, potrzebujemy stałego miejsca, w którym będziemy mogli gromadzić informacje, publikować analizy, dokumentować działania legislacyjne oraz koordynować nasze inicjatywy społeczne. Z tą myślą uruchomiliśmy portal Obrona Nienarodzonych.
Chcę poznać portal!
To przestrzeń, w której znajdują się wszystkie nasze akcje, petycje i apele. To również miejsce aktualnych wiadomości dotyczących obrony życia oraz rzetelnych informacji o działaniach środowisk cywilizacji śmierci. Chcemy, aby każdy, kto poszukuje sprawdzonych danych i spokojnej, merytorycznej analizy, mógł znaleźć je w jednym, wiarygodnym źródle.Rozwój portalu to nie tylko kwestia komunikacji. To element przygotowania na kolejną fazę sporu o ochronę życia w Polsce. Jeśli zapowiadane projekty ustaw ponownie trafią pod obrady, musimy być gotowi do natychmiastowej reakcji — organizacyjnej, informacyjnej i społecznej. Chcemy zorganizować jeszcze silniejszy i bardziej zdecydowany opór wobec ofensywy śmierci niż w poprzednich latach.
Możemy jednak istnieć i rozwijać się wyłącznie dzięki wsparciu naszych Darczyńców. Nie dysponujemy publicznymi dotacjami ani zapleczem wielkich instytucji. Naszą siłą jest wspólnota ludzi, którzy rozumieją, że obrona życia wymaga konsekwentnego działania i realnych środków. Każda darowizna pozwala nam utrzymywać i rozwijać portal, przygotowywać kolejne akcje społeczne, prowadzić monitoring legislacyjny oraz docierać z informacją do nowych osób.
Jeżeli mogą Państwo wesprzeć naszą działalność finansowo, będzie to realny wkład w budowanie silnego i dobrze zorganizowanego zaplecza obrony życia w Polsce.Dzięki temu, gdy projekty ustaw ponownie pojawią się w harmonogramie prac Sejmu, nie będziemy reagować improwizacją, lecz przygotowaną i skoordynowaną strategią działania. 
Gorąco zachęcamy — proszę zostać jednym z pierwszych Darczyńców naszego portalu!
Wspieram działalność portalu Obrona Nienarodzonych!
Dziękujemy, że są Państwo z nami i że wspierają Państwo działania na rzecz ochrony życia. Dziękujemy za zaangażowanie oraz za wierność wartościom, które przypominają, że każde życie ludzkie ma niezbywalną godność. Wierzymy, że wspólnie możemy sprostać wszystkim wyzwaniom.
Pozdrawiamy,
ObronaNienarodzonych.pl

Uczelnia „Sciences Po” Lyon. Morderstwo dokonane przez Antifę. Podejrzany to asystent posła lewicowej partii.

Morderstwo dokonane przez Antifę.

Podejrzany to asystent posła lewicowej partii

16.02.2026 Autor:BD nczas/morderstwo-dokonane-przez-antife-podejrzany-asystent-posla-lewicowej-partii/

23-letni student o poglądach prawicowych pobity na śmierć.
NCZAS.INFO | 23-letni student o poglądach prawicowych pobity na śmierć. / Fot. TF1/screen

Śmierć Quentina, zaatakowanego przez lewacką bojówkę, wstrząsnęła Francją, chociaż lewica usiłuje lewicową przemoc bagatelizować i rozmywać. Podejrzany o udział w linczu asystent posła lewicowej partii Zbuntowana Francja (LFI) Raphaëla Arnaulta, został na razie zawieszony w czynnościach. Chodzi o Jacquesa-Élie Favrota.

Do odwołania nie będzie miał wstępu do Palais Bourbon, bo jest podejrzany o udział w linczu Quentina Deranque’a. Jacques-Élie Favrot to asystent parlamentarny posła LFI Raphaëla Arnault, także bojówkarza i aktywisty tzw. „Młodej Gwardii”.

Do linczu doszło w czwartek w Lyonie (na marginesie konferencji Rimy Hassan). Jacques-Élie Favrot to „prominentna” postać „ruchu antyfaszystowskiego” w Lyonie i współzałożyciel, wraz z Raphaëlem Arnault, organizacji „Jeune Garde” (Młoda Gwardia), organizacji rozwiązanej przez rząd w 2025 roku. Jednak to nie policja ustaliła tożsamość uczestnika linczu na studencie, a prawicowa organizacja feministyczna Némésis (do której ochrony należał Quentin), która zidentyfikowała jednego z napastników jako asystenta posła.

Tymczasem w mediach francuskich trwa rozwadnianie aktu przemocy i radykalizmu Antify. W publicznej stacji France Info, lewicowy historyk Sylvain Boulouque mówił o „przywróceniu równowagi przemocy”, która ma być immanentną cechą prawicy.

Podobnie szef partii LFI, Jean-Luc Mélenchon, któy bezczelnie oświadczył – „to my jesteśmy atakowani”. Ten przekazał jednak „współczucie dla rodziny i bliskich”. Większość polityków wzywała po prostu do zachowania spokoju po śmierci Quentina, ale niektórzy wskazywali wprost na LFI jako partię wspomagającą lewackie bojówki.

Lewicowa eurodeputowana Rima Hassan, która przed tym linczem miała konferencję na uczelni Sciences Po Lyon, a przeciwko której protestował ruch Nemesis, wyjaśniała, że ​​jej „służby bezpieczeństwa nigdy nie uciekają się do przemocy” i że „ wydarzenia, o których donosiła prasa, miały miejsce w innym czasie i nie w pobliżu miejsca konferencji”, co nie jest do końca prawdą.

Quentin brał udział w manifestacji przeciw występowi radykalnej polityki Hassan na uczelni i po jej zakończeniu został dopadnięty przez około trzydziestu uzbrojonych bojówkarzy Antify. 23-letni Quentin pozostawał w śpiączce. Do ataku doszło w Lyonie w czwartek wieczorem, 12 lutego. Zmarł w wyniku odniesionych obrażeń dwa dni później. Pod hasłem „Sprawiedliwość dla Quentina” zdewastowano biura partii LFI w Metz i Lille.

Nemesis to prawicowy ruch feministyczny, który protestował przeciw Hassan z transparentem o treści „Islamolewica precz z naszych uniwersytetów”. Kilka kobiet zostało otoczonych i było wyzywanych przez zwolenników eurodeputowanej LFI. Doszło wówczas do pierwszych rękoczynów.

Po konferencji grupa została brutalnie zaatakowana przez aktywistów „antify”, którzy opuszczali salę. Prym wiedli bojówkarze „Młodej Gwardii”. Ofiara opuściła miejsce zdarzenia w towarzystwie przyjaciela, ale byli śledzeni, a następnie pobici na ulicy w 2. dzielnicy, poza zasięgiem wzroku przechodniów. Quentin stracił przytomność, doznał uszkodzenia mózgu i trafił do szpitala w stanie krytycznym.

Zmarły to konwertyta katolicki, który nawrócił też swoich rodziców. Był studentem matematyki, graczem tenisa i studiował także filozofię. Angażował się w działalność patriotyczną i sprawy swojej parafii.

Świadkowie twierdzili, że rozpoznali wśród atakujących członków „Jeune Garde” (Młodej Gwardii) i założonej po ich rozwiązaniu, organizacji „Etteons la flamme” (Zgaśmy Płomień). Némésis wśród napastników rozpoznał m.in. Jacques’a Eliego Favrota, asystenta parlamentarnego Raphaëla Arnaulta (LFI).

https://twitter.com/i/status/2022765012431855791

Wyszarpywanie prawdy. Epstein to przecież kontynuacja.

Aleksander Rybczyński – Wyszarpywanie prawdy

polskacanada.com/aleksander-rybczynski-wyszarpywanie-prawdy

Ujawnione w ostatnich dniach dokumenty z afery Epsteina, odsłaniające sieć wpływów, okultystycznych praktyk i wykorzystywania nieletnich przez elity obiegły świat. Te wstrząsające materiały kwestionują integralność zachodniej cywilizacji, poniżają najbardziej podstawowe wartości humanistyczne. Jak to możliwe, że coś tak potwornego działo się przez dziesięciolecia w samym sercu zachodniego establishmentu?

Mało tego; bulwersujące materiały dowodowe operacji “Lolita Express” były ukrywane przez lata, trzymane w archiwach, stojących na straży zakłamania i deprawacji. Sprawiedliwymi okazują się być jedynie wybitni artyści, ale ich odważne świadectwa prawdy były odrzucane, marginalizowane i ośmieszane.

Film Stanleya Kubricka ‘Eyes Wide Shut’ w artystycznej wizji przedstawił kulturę zbrodniczego rytuału elit, za co być może reżyser zapłacił życiem – zmarł nagle, sześć dni po pokazaniu finalnego cięcia filmu. Jego dzieło zostało początkowo odrzucone przez krytyków jako chora fantazja twórcy (dopiero dziś uznawane jest za arcydzieło). Podobnie oparty na faktach i doświadczeniu usuniętego z pracy śledczego film z 2023 roku ‘Sound of Freedom’ był wyszydzony przez propagandową ‘krytykę’ jako skrajnie prawicowa fantazja i teoria spiskowa. Okazuje się, że prawdę trzeba zawsze wyszarpywać.

Przykładem tego na zaśmieconym, polskim podwórku jest twórczość Andrzeja Juliusza Sarwy, autora wybitnego dzieła, jakim jest Kwadrologia, saga rodu Białeckich.

To historia zła ciągnąca się od XIV wieku po współczesność. Cztery tomy: “Wieszczba krwawej głowy”, “Cmentarz Świętego Medarda”, “Tuman krwawej mgły” i “Syn Cienistej Strony” nigdy nie zostały przez mainstream dostrzeżone. Są ignorowane, przemilczane przez środowisko literackie.

Ale teraz, gdy ujawniono dokumenty z afery Epsteina, brzmią jak komentarz do najświeższych skandali, pokazując mechanizmy władzy i zepsucia elit.

“Zło przychodzi podstępnie, jest modnie ubrane, zna wszystkie języki, ma dobre maniery i budzi zaufanie.” Czytając te słowa trudno nie pomyśleć o tym, jak przez dziesięciolecia działał Epstein, jego towarzystwo, odurzone władzą i pławiące się w luksusach. Wiadomo, że nad wszystkim czuwali mocodawcy, opętani ideą absolutnej kontroli nad światem i zamieszkującym go “motłochem”. Ich ochroną są skorumpowani, szantażowani i bezwolni politycy, przez manipulacje i najgorsze intrygi wyniesieni na najwyższe stanowiska.

Sarwa opisuje arystokratów urządzających dzikie orgie, ofiary z dzieci praktykowane przez możnych, okultystyczne rytuały elit, tajne loże kierujące biegiem dziejów, rozpustnych monarchów i ich haremy.

To nie fantazja, każda z tych informacji jest potwierdzona w przypisach, oparta na dokumentach historycznych. I nagle okazuje się, że to wszystko nie zniknęło wraz z XVIII wiekiem, że mechanizmy opisywane przez sandomierskiego pisarza w najlepsze kwitną dzisiaj, będąc potwarzą dla wszystkich, którzy zachowali choć odrobinę przyzwoitości.

Powieści Andrzeja Juliusza Sarwy są ignorowane, ostentacyjnie odsunięte z kanonu lektur, których zadaniem jest hipnotyzowanie wrażliwości, przeprowadzanie zabiegu lobotomii prawdy i eliminacja zdolności do samodzielnego myślenia. Dlaczego? Bo piętnują zło w każdym obszarze życia, opierając się na faktach historycznych, z którymi trudno dyskutować. Jak mówi sam autor: ‘Lepiej moje książki przemilczeć, bo przecież nawet mały kamyk może spowodować lawinę.

Czytając o Ludwiku XV i przepoczwarzającym się hrabim de Saint-Germain, o rewolucji francuskiej i jej bestialstwie, o magach i okultystach przy tronach władzy, o filozofach oświecenia parających się czarną magią, można zrozumieć, w jaki sposób współcześni stoczyli się na samo dno.

Andrzej Sarwa demaskuje szatański plan, rozciągnięty na wieki: “Oto nasza robota posuwa się co prawda do przodu, lecz z oporami, a można by wszystko przyspieszyć. Dwa filary ma katolicka Europa – Polskę i Francję. Jeden z nich jest już prawie zrąbany i niezadługo runie, wystarczy tylko lekko dmuchnąć”. To słowa z powieści, ale mechanizm opisany przez autora działa do dziś, jak dobrze naoliwiona gilotyna.

Książki Sarwy są źródłem tajemnej wiedzy, odsłaniają kulisy historii zmierzającej do kresu. W powieściach czas traci swoją monotonną wymierność, wieki mijają jak chwila, a ulotne momenty ciążą jak wieczność. Poznajemy nie tylko prawdę o zakłamywanych, mrocznych dziejach ludzkości, ale możemy nawet dowiedzieć się, od kiedy w Polsce działa przerażająca machina oblężnicza złego, bombardująca nasze serca, rozum i sumienie.

Saga rodu Białeckich to powieść przygodowa, sensacyjny thriller i świadczący o głębokiej erudycji autora esej historyczny.

Najważniejsze jednak, że te historyczne książki są powieściami współczesnymi. Fabuła, sięgając do mało znanych, odległych faktów, opisuje aktualną rzeczywistość cywilizacji na skraju zagłady i ostatecznego upadku. Afera Epsteina to tylko kulminacja długiej historii, kolejny element układający się w mozaikę, której pełnego obrazu wolelibyśmy nie oglądać.

Wydaje się, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, ale autor ma swoją odpowiedź na pytanie o nadzieję: “Ja nie mam nadziei, ja mam pewność, bo nie mam wątpliwości, że nad naszymi losami, od początku do końca czuwa Pan Bóg, który przybędzie i wszystko naprawi. Nadzieję trzeba mieć tylko, że to zwycięstwo jest blisko. Z zastrzeżeniem, że ‘blisko’ jest pojęciem, którego nie jesteśmy w stanie zdefiniować… Patrzmy więc uważnie, by rozpoznawać znaki czasów. Bądźmy czujni i przygotowani”.

Może właśnie teraz, gdy świat ma okazję poznać przerażające fakty o elitach i ich praktykach, nadszedł moment, by sięgnąć po te książki.

Wbrew tym, którzy próbują przemilczeć aferę albo wykorzystać ją jako element propagandowego perpetuum mobile, nadszedł moment prawdy. Czas, by miłośnicy literatury przestali się sugerować sztucznie tworzonym rynkiem księgarskim, stronniczymi recenzjami i promocją politycznie poprawnych wartości. Bo kiedy fikcja staje się rzeczywistością, warto ją poznać.

Aleksander Rybczyński

AR jest absolwentem historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikował ponad dziesięć zbiorów wierszy, w tym debiutancki tomik “Jeszcze żyjemy”, za który otrzymał w 1983 Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Zajmuje się także krytyką artystyczną, prozą, publicystyką, dziennikarstwem, fotografią, filmem oraz pracą redakcyjną i wydawniczą. W przygotowaniu do druku sensacyjna powieść emigracyjna “Niewidoczna strona”

=======================================

PAKIET: Saga rodu Białeckich (4 tomy) – Andrzej J. Sarwa

Cena199,99 zł

=================

więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/Saga_rodu_Bialeckich_4_tomy_Andrzej_Sarwa

========================

Jeszcze więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/publikacje-wydawnictwa-armoryka

POMNIK PIOTRA WIELKIEGO

POMNIK PIOTRA WIELKIEGO

Adam Mickiewicz

Z wieczora na dżdżu stali dwaj młodzieńce

Pod jednym płaszczem, wziąwszy się za ręce:

Jeden – ów pielgrzym, przybylec z zachodu,

Nieznana carskiej ofiara przemocy;

Drugi był wieszczem ruskiego narodu,

Sławny pieśniami na całej północy.

Znali się z sobą niedługo, lecz wiele –

I od dni kilku już są przyjaciele.

Ich dusze wyższe nad ziemne przeszkody,

Jako dwie Alpów spokrewnione skały:

Choć je na wieki rozerwał nurt wody,

Ledwo szum słyszą swej nieprzyjaciółki,

Chyląc ku sobie podniebne wierzchołki.

Pielgrzym coś dumał nad Piotra kolosem,

A wieszcz rosyjski tak rzekł cichym głosem:

„Pierwszemu z carów, co te zrobił cuda,

Druga carowa pamiętnik stawiała *.

Już car odlany w kształcie wielkoluda

Siadł na brązowym grzbiecie bucefała

I miejsca czekał, gdzie by wjechał konno.

Lecz Piotr na własnej ziemi stać nie może,

W ojczyźnie jemu nie dosyć przestronne,

Po grunt dla niego posłano za morze.

Posłano wyrwać z finlandzkich nadbrzeży

Wzgórek granitu; ten na Pani słowo

Płynie po morzu i po lądzie bieży,

I w mieście pada na wznak przed carową *.

Już wzgórek gotów; leci car miedziany,

Car knutowładny w todze Rzymianina,

Wskakuje rumak na granitu ściany,

Staje na brzegu i w górę się wspina.

Nie w tej postawie świeci w starym Rzymie

Kochanek ludów, ów Marek Aureli,

Który tym naprzód rozsławił swe imię,

Że wygnał szpiegów i donosicieli;

A kiedy zdzierców domowych poskromił,

Gdy nad brzegami Renu i Paktolu

Hordy najeźdźców barbarzyńskich zgromił,

Do spokojnego wraca Kapitolu.

Piękne, szlachetne, łagodne ma czoło,

Na czole błyszczy myśl o szczęściu państwa;

Rękę poważnie wzniósł, jak gdyby wkoło

Miał błogosławić tłum swego poddaństwa,

A drugą rękę opuścił na wodze,

Rumaka swego zapędy ukraca.

Zgadniesz, że mnogi lud tam stał na drodze

I krzyczał: „Cesarz, ojciec nasz powraca!”

Cesarz chciał z wolna jechać między tłokiem,

Wszystkich ojcowskiém udarować okiem.

Koń wzdyma grzywę, żarem z oczu świeci,

Lecz zna, że wiezie najmilszego z gości,

Że wiezie ojca milijonom dzieci,

I sam hamuje ogień swej żywości;

Dzieci przyjść blisko, ojca widzieć mogą,

Kori równym krokiem, równą stąpa drogą.

Zgadniesz, że dojdzie do nieśmiertelności *!

Car Piotr wypuścił rumakowi wodze,

Widać, że leciał tratując po drodze,

Od razu wskoczył aż na sam brzeg skały.

Już koń szalony wzniósł w górę kopyta,

Car go nie trzyma, koń wędzidłem zgrzyta,

Zgadniesz, że spadnie i pryśnie w kawały.

Od wieku stoi, skacze, lecz nie spada,

Jako lecąca z granitów kaskada,

Gdy ścięta mrozem nad przepaścią zwiśnie –

Lecz skoro słońce swobody zabłyśnie

I wiatr zachodni ogrzeje te państwa,

I cóż się stanie z kaskadą tyraństwa?”

„O czym nie mówimy, kiedy mówimy o Epsteinie” czyli w tym tygodniu w Nowej Normalności

„O czym nie mówimy, kiedy mówimy o Epsteinie”

czyli w tym tygodniu w Nowej Normalności

This Week in the New Normal #112: “What we’re not talking about when we talk about Epstein”, Off-Guardian, Feb 15, 2026

Podał: AlterCabrio, 16 lutego 2026

Do końca roku na ogromnych obszarach Francji zostanie wprowadzony całkowity zakaz używania pieców opalanych drewnem, kominków lub obu tych urządzeń. Karą za zignorowanie zakazu jest grzywna, która różni się w zależności od regionu, ale w przypadku kolejnych wykroczeń jest ona podwajana.

Chcesz palić drewnem w kominku we własnym domu w Lille? To będzie kosztować 1500 euro. Merci.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

„O czym nie mówimy, kiedy mówimy o Epsteinie” czyli w tym tygodniu w Nowej Normalności

„W tym tygodniu w Nowej Normalności” to nasz cotygodniowy wykres postępu autokracji, autorytaryzmu i restrukturyzacji gospodarczej na całym świecie.

1. Wdrożenie systemu rozpoznawania twarzy w Londynie

Brytyjska Policja Transportowa [BTP] rozpoczyna testy technologii rozpoznawania twarzy w czasie rzeczywistym na stacjach metra w Londynie:

https://platform.twitter.com/embed/Tweet.html?creatorScreenName=CzarnaLimuzyna&dnt=false&embedId=twitter-widget-0&features=eyJ0ZndfdGltZWxpbmVfbGlzdCI6eyJidWNrZXQiOltdLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X2ZvbGxvd2VyX2NvdW50X3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9iYWNrZW5kIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19yZWZzcmNfc2Vzc2lvbiI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZm9zbnJfc29mdF9pbnRlcnZlbnRpb25zX2VuYWJsZWQiOnsiYnVja2V0Ijoib24iLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X21peGVkX21lZGlhXzE1ODk3Ijp7ImJ1Y2tldCI6InRyZWF0bWVudCIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZXhwZXJpbWVudHNfY29va2llX2V4cGlyYXRpb24iOnsiYnVja2V0IjoxMjA5NjAwLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X3Nob3dfYmlyZHdhdGNoX3Bpdm90c19lbmFibGVkIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19kdXBsaWNhdGVfc2NyaWJlc190b19zZXR0aW5ncyI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdXNlX3Byb2ZpbGVfaW1hZ2Vfc2hhcGVfZW5hYmxlZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdmlkZW9faGxzX2R5bmFtaWNfbWFuaWZlc3RzXzE1MDgyIjp7ImJ1Y2tldCI6InRydWVfYml0cmF0ZSIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfbGVnYWN5X3RpbWVsaW5lX3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9mcm9udGVuZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9fQ%3D%3D&frame=false&hideCard=false&hideThread=false&id=2021581742902043045&lang=pl&origin=https%3A%2F%2Fekspedyt.org%2F2026%2F02%2F16%2Fo-czym-nie-mowimy-kiedy-mowimy-o-epsteinie-czyli-w-tym-tygodniu-w-nowej-normalnosci%2F&sessionId=f68c46d68cb0fdf36a035727730688116d06a785&siteScreenName=CzarnaLimuzyna&theme=light&widgetsVersion=2615f7e52b7e0%3A1702314776716&width=550px

Czyż nie jest to wspaniałe i wygodne? Oznacza to, że ​​mogą śledzić wszystkich przestępców, oszustów i oczywiście wszystkich innych – gdziekolwiek się znajdują.

I nie przejmuj się. Jest bardzo prawdopodobne, że nie znajdziesz się w gronie osób błędnie zidentyfikowanych.

2. Czy powszechny dochód podstawowy [UBI] jest już na horyzoncie?

W tym tygodniu Irlandia ogłosiła nowy program, w ramach którego państwo będzie wypłacać artystom wynagrodzenie. Ten plan „podstawowego dochodu na rzecz sztuki” to tylko najnowszy element narracji o dochodzie podstawowym.

Nastąpiło to tuż po stwierdzeniu ministra brytyjskiego rządu, że UBI będzie konieczne po tym, jak sztuczna inteligencja wyeliminuje tysiące miejsc pracy.

A wielki obrońca wolności słowa, sam Elon Musk, mówił o przyszłości „pracy opcjonalnej”, a laureaci Nagrody Nobla podzielają jego zdanie.

Śledźcie to uważnie.

3. Francja wprowadza zakaz używania otwartego ognia

Do końca roku na ogromnych obszarach Francji zostanie wprowadzony całkowity zakaz używania pieców opalanych drewnem, kominków lub obu tych urządzeń. Karą za zignorowanie zakazu jest grzywna, która różni się w zależności od regionu, ale w przypadku kolejnych wykroczeń jest ona podwajana.

Chcesz palić drewnem w kominku we własnym domu w Lille? To będzie kosztować 1500 euro. Merci.

A dlaczego? To przecież oczywiste – to przez zanieczyszczenie, zmiany klimatyczne i całą resztę.

Szczególnie jeśli chodzi o problem „rosnącego zaniepokojenia” zanieczyszczeniem powietrza w pomieszczeniach, które było tematem rozmów w Davos w zeszłym miesiącu, a co od ponad dwóch lat pozostaje pomniejszą kwestią.

Jest to bardzo poważnym problemem i nie wzbudzającym ani trochę politowania pretekstem do gromadzenia kolejnych danych osobowych. Dlatego miejsca takie jak Abu Zabi [Abu Dhabi], słynące przecież z humanitarnych osiągnięć w zakresie dobrostanu i praw człowieka, wdrażają czujniki monitorujące zanieczyszczenia. Aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo.

…zwykłe, codzienne rzeczy zanieczyszczają powietrze w twoim domu, a czy wiesz, że wiele chorób może utrzymywać się w powietrzu przez WIEKI?

Przejrzysta sprawa.

4. Karty lojalnościowe mogą uratować ci życie

Monitorowanie może wykryć raka na wczesnym etapie. To jest właśnie to.

Duzi sprzedawcy detaliczni wykorzystujący karty lojalnościowe użytkowników do monitorowania ich nawyków zakupowych i udostępniający te dane brytyjskiej służbie zdrowia (NHS) mogą przyczynić się do wykrywania wczesnych oznak raka.

Trwają szeroko zakrojone badania z udziałem 3000 ochotników, wykorzystujące dane z Boots i Tesco oraz we współpracy z „ekspertami” z Imperial College (zawsze chodzi o Imperial).

Za Daily Mail:

Teraz eksperci z Imperial College London współpracują z firmami Tesco i Boots, aby sprawdzić, czy dane z programów Clubcard i Advantage mogą ratować ludzkie życie.

Uważają, że każda postać choroby będzie miała swój własny wzorzec zakupów, taki jak częstotliwość, z jaką ludzie kupują środki przeciwbólowe i leki na niestrawność, a także ograniczają – lub zaczynają kupować – niektóre produkty spożywcze.

Złamanie tego kodu może umożliwić brytyjskiej służbie zdrowia (NHS) wykrywanie większej liczby nowotworów na wcześniejszym etapie, podczas gdy leczenie stanie się tańsze i znacznie skuteczniejsze, a szanse przeżycia większe.

Poprzednie badanie przeprowadzone przez ten sam zespół wykazało, że można skutecznie wykorzystać historię zakupów do wykrycia raka jajnika na osiem miesięcy przed postawieniem pełnej diagnozy.

Ich rozszerzone badanie jest efektem opublikowania w środę przez rząd Narodowego Planu Walki z Rakiem, w którym przedstawiono, w jaki sposób ministrowie mają nadzieję ograniczyć liczbę zachorowań i poprawić jakość leczenia.

Oonagh Turnbull, szefowa kampanii na rzecz zdrowia i zrównoważonej diety w Tesco, powiedziała w oświadczeniu:

Mamy nadzieję, że dzięki zaangażowaniu naszych klientów z całej Wielkiej Brytanii i ich chęci udostępnienia danych z kart Tesco Clubcard, uda się uratować więcej istnień ludzkich poprzez wczesne wykrycie niektórych nowotworów, bazując na sukcesie pierwszego badania Cancer Loyalty Card.

Czy uważacie, że nowe badanie wykaże, że powinniśmy monitorować zwyczaje zakupowe ludzi?

Bo myślę, że to całkiem możliwe.

*

Ogólnie rzecz biorąc, był to dość intensywny tydzień dla nowo normalnej gawiedzi, a nie wspomnieliśmy nawet o rosyjskich „gołębiach szpiegowskich” ani o ponownym przystąpieniu Wielkiej Brytanii do UE.

______________

This Week in the New Normal #112: “What we’re not talking about when we talk about Epstein”, Off-Guardian, Feb 15, 2026

Co wykończy nas pierwsze? Dekadencja, demografia, klimat?

Klub Stańczyka

ul. Piękna 28/34, lok. uż. 4 00-547 Warszawa.

Szanowni Państwo,
Serdecznie zapraszam na spotkanie w Klubie Stańczyka pt. „Co wykończy nas pierwsze? Dekadencja, demografia, klimat?”. Spotkanie odbędzie się we wtorek – 17 lutego – o godz. 18:00.
Naszym gościem będzie dr hab. inż. Paweł Wawrzyński, informatyk i ekonomista. Naukowiec prowadzi badania w obszarze sztucznej inteligencji w Instytucie Badawczym IDEAS. Dr hab. Inż. Paweł Wawrzyński jest również pracownikiem akademickim na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej.Podczas spotkania nasz prelegent zwróci uwagę na główne wg niego zagrożenia dla naszej cywilizacji. Przedstawi je porównując do kontekstów historycznych i przykładów z przeszłości. Ważnym elementem dyskusji będzie kwestia zapaści demograficznej, która niedalekiej perspektywie może doprowadzić Polskę do potężnego kryzysu. 
Podczas spotkania dostępne egzemplarze najnowszej książki naszego gościa.
Uprzejmie proszę o potwierdzenie swojej obecności poprzez wypełnienie formularza: https://klubstanczyka.pl/wydarzenie/2717/

Z wyrazami szacunku
Paweł Ozdoba
Dyrektor Klubu Stańczyka

ul. Piękna 28/34, lok. uż. 4 00-547 Warszawa.

ROBIMY KULE – NIE GADAMY! – to aktualne hasło junty Donalda

ROBIMY KULE – NIE GADAMY!

Husky1994


.salon24.pl/u/siberiandog/robimy-kule-nie-gadamy

Namiestnik na Polskę, który niedawno poinformował ludność tego kraju, że „ruszamy z kopyta” z budową elektrowni atomowej – tym razem nie musi ponaglać byłego posła Platformy Obywatelskiej.

image

Przeforsowany w ekspresowym tempie przez juntę Tuska program SAFE, w ramach którego Polska podżyruje kredyt w wysokości 185 mld złotych na zakupy uzbrojenia przez Unię Europejską jest dlatego pilny, że nie ma czasu by dłużej czekać na produkcję amunicji. Dotyczy to m.in. znanego producenta amunicji, czyli spółki kierowanej przez byłego posła Koalicji Obywatelskiej Pawła Poncyljusza, która wprawdzie nic nie wyprodukowała, ale jak się Poncyliusza dofinansuje, to Poncyliusz kule niechybnie wyprodukuje!

Wirtualna Polska odkryła, że ”Jednym z beneficjentów programu ma być spółka Polska Amunicja i to do niej ma trafić najwięcej pieniędzy z SAFE przeznaczonych na ten cel. Tyle że dziś to spółka prywatna, na czele której stoi Paweł Poncyljusz…”

Z dalszych informacji WP wynika, że spółka Pawła Poncyliusza „Amunicja Polska” nie posiada żadnej fabryki lub choćby warsztatu a jej przychód za ubiegły rok to 19 tysięcy złotych. Jest zatem prawdopodobne, że spółka „Amunicja Polska” działa w podziemiu, aby wróg się nie dowiedział. Jest więc zrozumiałe, dlaczego Poncyliusz ma „po cichu” otrzymać z programu SAFE aż 2,3 miliarda złotych!

Tej spółki byłego członka Platformy Obywatelskiej PIS się przyczepił, jak rzep psiego ogona. Bo czy w takiej Ameryce – której państwo Tuska nie jest wasalem – broni nie produkują firmy prywatne, że wspomnę choćby Elona Muska? Musk przecież buduje nawet rakiety na Marsa, więc dlaczego taki Poncyliusz nie mógłby wyprodukować zwykłych kul do kałaszy? Oczywiście – o ile się Poncyliusza dokapitalizuje z programu SAFE…

Bo cóż to znaczy 2,3 miliarda złotych, skoro państwo Tuska dokapitalizowało „Techno na balkonie” kwotą 200 tys. zł i hotel, w którym wiceprezesem jest małżonka towarzysza Czarzastego kwotą 400 tysięcy złotych. Co znaczy 2,3 mld zł na kule od Poncyliusza, skoro firma należąca do żony posła Łąckiego Wioletty – która prowadzi ośrodek wypoczynkowy w Pobierowie – otrzymała ponad milion złotych dofinansowania z Krajowego Planu Odbudowy (KPO)! Przecież w przypadku b. posła Poncyliusza chodzi o bezpieczeństwo Polski, które poseł Poncyliusz może zapewnić za 2,3 mld złotych!

Jednak bezpieczeństwu Polski sprzeciwiła się opozycja, która głosowała przeciwko podżyrowaniu przez Polskę kredytu Unii Europejskiej w kwocie 44 mld euro, co spotkało się z odporem śledczego Zembaczyńskiego z komisji Sroki: „Zdradzieckie mordy to mało. Targowica. Zdrajcy, wstydźcie się, osądzimy was” – wykrzykiwał b. producent naleśników. Tak więc ci, co głosowali przeciwko SAFE niechybnie zostaną osądzeni przez Kastę Niezwykłych Ludzi i pójdą do więzienia!

Namiestnik na Polskę, który niedawno poinformował ludność tego kraju, że „ruszamy z kopyta” z budową elektrowni atomowej – tym razem nie musi ponaglać byłego posła Platformy Obywatelskiej. Jak się bowiem okazuje – produkcja kul już ruszyła z kopyta – choć na razie bez fabryki, ale za to z Poncyliuszem…

Przypominam, że ROBIMY KULE – NIE GADAMY! – to aktualne hasło junty Donalda Tuska…

https://niepoprawni.pl/blog/kapitan-nemo/robimy-kule-nie-gadamy

Sunday Strip: Eat Real Food. And other true stories.

Sunday Strip: Eat Real Food

and other true stories

DR. ROBERT W. MALONE FEB 15
 
READ IN APP
 

In my younger days, that would be me – and it certainly was my mother!

Not so much now – we avoid all things sugar as much as possible.

The benefit? No more pre-diabetes and other chronic diseases.

For the past four years, we have kept off the 40-50 pounds we each lost. How we do it isn’t rocket science…














With this harsh winter, farmers need all the support they can get. Which is why Celine Dion is doing her bit by:

EIEIO













Zoom. Zoom.


Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid

Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share

Midas. Kolejna płotka w planowym rabowaniu Ukrainy – minister energetyki, potem sprawiedliwości – w kajdanach. Nie zdążył do Izrael.

Skandal w ukraińskiej energetyce. Polityk zatrzymany przez NABU za korupcję

15.02.2026 tysol/skandal-w-ukrainskiej-energetyce-polityk-zatrzymany-przez-nabu-za-korupcje

Były minister energetyki Ukrainy został zatrzymany podczas próby opuszczenia kraju. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy potwierdziło, że chodzi o Hermana Hałuszczenkę, który figuruje w śledztwie dotyczącym wielomilionowej afery korupcyjnej w sektorze energetycznym.

NABU potwierdza zatrzymanie byłego ministra

Były minister energetyki Ukrainy Herman Hałuszczenko został zatrzymany przy próbie opuszczenia kraju. Informację potwierdziło Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU).

Dziś, podczas przekraczania granicy, detektywi NABU zatrzymali byłego ministra energetyki w związku ze sprawą „Midas”. Trwają wstępne działania śledcze (…)

– oświadczyło NABU w komunikatorze Telegram. 

Wcześniej o zatrzymaniu informowały portale Ukrainska Prawda oraz RBK-Ukraina, powołując się na własne źródła.

W nocy (z 14 na) 15 lutego przy próbie przekroczenia granicy zatrzymany został były minister energetyki Herman Hałuszczenko. Doprecyzowano, że został wysadzony z pociągu – pisała wcześniej Ukrainska Prawda

Afera „Midas” i system łapówek

Śledztwo prowadzone przez NABU oraz Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną (SAP) dotyczy rozbudowanego mechanizmu korupcyjnego w ukraińskiej energetyce. Według ustaleń śledczych od kontrahentów państwowego operatora elektrowni jądrowych Enerhoatom pobierano łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów.

Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa. Jak ustalono, przez ten mechanizm przeszło około 100 mln dolarów.

Dotychczas zatrzymano pięć osób, a siedmiu kolejnym postawiono zarzuty.

Nazwiska w śledztwie

W sprawie figuruje także nazwisko Tymura Mindicza – biznesmena i współpracownika prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Według ustaleń śledczych uchodzi za organizatora procederu. Obecnie przebywa za granicą.

[dupku żołędny biedny… to boisz się napisać, że uciekł przez Polskę, z pomocą jej „władców” – do rodzinnego Izraela? gdzie wszyscy rabusie, pedofile itp – byle właściwie obrzezani, tj. nie muzułmanie, mają bezpieczną przystań. MD]

NABU poinformowało również, że udokumentowano przekazywanie pieniędzy byłemu wicepremierowi Ołeksijowi Czernyszowowi.

Prokuratorzy SAP wskazywali, że Mindicz nawiązał kontakty z ówczesnym ministrem energetyki, a późniejszym ministrem sprawiedliwości – Hermanem Hałuszczenką.

Za jego pośrednictwem miał sprawować kontrolę nad przepływami finansowymi w sektorze gazowym i energetycznym Ukrainy.

Według śledczych Hałuszczenko korzystał z usług Mindicza w celu prania pieniędzy za pośrednictwem pełnomocnika doradcy ministra energetyki Ihora Myroniuka.