„Precz z Polską” – wołają – „niech żyje ludzkość !” Paderewski

Uczą nas szacunku do obcych, a pogardy dla swoich. Każą nam miłować wszystkich, choćby ludożercę, a nienawidzić ojców i braci.. Paderewski.

Precz z Polską” – wołają – „niech żyje ludzkość !”

Za: www.nacjonalista.pl:

„Przez lata ci wszyscy liberalni i lewicowi degeneraci uczyli Polaków nienawiści do własnej tożsamości i historii. Wojna amerykańsko-rosyjska na Ukrainie spowodowała, że dołączyli do nich dotknięci ukroszajbą, równie żałośni i pod butem tego samego pana.

Z zawziętością czekisty tropią „ruskie onuce” i odmawiają polskości wszystkim tym, którzy chcą trzymać Polskę z dala od wojny i nie chcą utożsamiać polskiego interesu narodowego z Moskwą, Kijowem, Brukselą czy Waszyngtonem. Tym bardziej więc zachowują aktualność słowa wygłoszone wiele, wiele lat temu przez wybitnych Polaków.

„Przypomnijmy zatem jakże dzisiaj aktualne słowa prawdy wielkiego kompozytora i patrioty, jednego z ojców polskiej niepodległości, Ignacego Jana Paderewskiego, które wygłosił we Lwowie,  w roku 1910, z okazji 100-lecia urodzin Fryderyka Chopina:”

Jan Rybski

============================

„Uczą nas szacunku do obcych, a pogardy dla swoich. Każą nam miłować wszystkich, choćby ludożercę, a nienawidzić ojców i braci, za to, że nie gorzej, lecz inaczej tylko myślą. Chcą nas wyzuć zupełnie z rasowego instynktu, cały pokoleń dorobek i dobytek oddać na pastwę nieokreślonej przyszłości, na łup chaosowi, którego potworne kształty lada godzina ukazać się mogą ponad tonią czasu.

W odwieczną budowę świątyni narodu, której potężne wrogów ramiona zburzyć nie zdołały, biją dziś już młoty bratnią kierowane ręką: dla nowych gmachów pono naszych tylko gruzów potrzeba, jak gdyby owych budowniczych na własną nie stać było cegłę. Nad białoskrzydlnym, niezmazanym, najczcigodniejszym Ojczyzny symbolem kraczą kruki i wrony, chichocą obce a złowrogie puszczyki, urągają mu nawet swojskie, zacietrzewione orlęta. „Precz z Polską” – wołają – „niech żyje ludzkość!”. Jak gdyby życie ludzkości ze śmierci narodów powstać mogło!…”I.J.Paderewski

Histeryczny atak na obronę dzieci przed gender w szkołach.

Stawiamy tamę sześciokolorowemu walcowi, który rozjechał już Europę Zachodnią i rozpędza się w kolejnych krajach.

Mail nieczytelny? Zobacz wersję www

https://www.zycierodzina.pl/pomoc/2022.0906m.html

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Nasza fundacja została zaatakowana za obronę dzieci przed gender w szkołach. Lewicowym działaczom i redakcjom nie podoba się oświadczenie rodzicielskie, które przygotowaliśmy i udostępniliśmy do pobierania na naszej stronie. Miłośnicy zboczeń są niezadowoleni, że pozwalamy zabezpieczyć normalną większość przed uleganiem agresywnej i roszczeniowej mniejszości. Oburzenie wylało się na łamach m.in. „Gazety Wyborczej” oraz na gejowskim portalu „Queer”. Obie redakcje relacjonują sprawę w tonie skandalu. Czy wie Pan, który fragment oświadczenia szczególnie ich zezłościł? Ten, w którym piszemy, że nie wolno zmuszać dzieci do traktowania kobiet jak mężczyzn i odwrotnie. Brzmi on następująco:

Nie wyrażam także zgody, aby moje dziecko było pośrednio lub bezpośrednio nakłaniane lub przymuszane do zwracania się do innych osób w szkole za pomocą zaimków i/lub imion innych niż wynikające z płci biologicznej danej osoby ani do traktowania jakiejkolwiek osoby na terenie szkoły w sposób sprzeczny z jej płcią biologiczną (np. w sytuacji korzystania z toalet, przebieralni i w innych sytuacjach, gdy ma miejsce podział na płci).

POBIERZ OŚWIADCZENIE

Jeszcze kilka lat temu można by wybuchnąć śmiechem słysząc o tym, że ktoś wpadnie na pomysł, że chłopiec może żądać, aby go wpuszczać do toalety dla dziewczynek.

Dziś taki jest plan lobby LGBT: wymusić na otoczeniu traktowanie dziewczynek jak chłopców i odwrotnie. Sterroryzować wszystkich wokół i wprowadzić praktykę, a następnie postawić postulat zmian w prawie. Skoro w szkołach traktuje się ludzi zgodnie z ich subiektywnym odczuciem, a nie ich właściwą biologiczną płcią, to czemu nie rozszerzyć tej praktyki na inne obszary życia? Co więcej, plastyczny umysł dziecka najłatwiej zmanipulować, więc presja na kilku- i kilkunastolatki to świetny sposób, aby zaszczepić chore genderowe postrzeganie świata.

Szanowny Panie!

Nie cofniemy się ani na milimetr. Histeryczna reakcja lewicy na treść oświadczenia pokazuje, że trafiliśmy w czuły punkt. Zabezpieczenie dzieci przed gender w szkołach jest kluczowe, jeśli chcemy, aby nie zostały zdemoralizowane. Bo sztab specjalistów od deprawacji jest gotowy do działania.

WSPIERAM

W Polsce działają liczne grupy nakierowane na to, by zwichnąć u dzieci poczucie przynależności do ich naturalnej wrodzonej płci. Nie mają żadnego problemu z tym, że skrzywdzone przez nich dzieci wpadają w depresję i popełniają samobójstwa. Nawet więcej! Grupy te chcą zabronić terapii dzieci z zaburzeń tożsamości. Im więcej samobójstw tych dzieci, tym lepiej dla ideologów LGBT. Każdej śmierci dziecka mogą potem użyć do swojej propagandy. Za każdym razem mogą forsować tezę, że dziecko zabiło się, bo otoczenie nie chciało zaakceptować jego nowej płci. Krzywda dzieci jest potrzebna, by budować piramidę kłamstw.

Normalność będzie wtedy, kiedy ludzie, którzy „nie wiedzą, jakiej są płci”, będą mogli spokojnie otrzymać pomoc terapeuty bez wysłuchiwania jazgotu lewackich mediów. Lewica nienawidzi dzieci. Zabija je poprzez aborcję, a tym, które przeżyją, proponuje okaleczenie i zadaje cierpienia psychiczne. Zmusza też otoczenie, aby wykazywało niewrażliwość na problemy z tożsamością i nie pomagało cierpiącemu dziecku wrócić do stabilności psychicznej.

Przed 18. rokiem życia nie można pić ani kupować alkoholu – ze względu na dobro dziecka. W myśl lewicowych ideologów można wtedy natomiast zmienić operacyjnie płeć, co jest procesem nieodwracalnym {}oczywiście nie „zmiana płci”, lecz kastracja itp. MD].

Czy to nie okrutne, co oferują dzieciom bezduszni ideolodzy…?

Dziś spotyka nas atak, bo stawiamy tamę sześciokolorowemu walcowi, który rozjechał już Europę Zachodnią i rozpędza się w kolejnych krajach.

WSPIERAM

Obyśmy nie znaleźli się w sytuacji, gdy za naszymi córkami wchodzi do toalety nastoletni chłopak, a jako pretekst podaje, że poczuł się kobietą.

Obyśmy nie zgodzili się na lewacki terror wobec naszych dzieci w miejscu, gdzie powinny być bezpieczne – w przedszkolach i szkołach. Obyśmy nie pozwolili uczyć ich, że muszą uznawać wynaturzenia za normę i być niewrażliwe na to, że człowiek obok nich ma problem i potrzebuje pomocy.

Serdecznie Pana pozdrawiam!


Krzysztof Kasprzak
Inicjatywa #AborcjaToZabójstwo
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

Nigdy nie doprowadzać do jednoczesnego konfliktu z Niemcami i Rosją. – A może w tym szaleństwie jest metoda? –

Nigdy nie doprowadzać do jednoczesnego konfliktu z Niemcami i Rosją.

W tym szaleństwie jest metoda? – Andrzej Szlęzak

https://www.bibula.com/?p=136037

Przysłuchując się dyskusji o reparacjach, jakie Niemcy miałyby zapłacić Polsce za zniszczenia z okresu drugiej wojny światowej, nasunęło mi się pytanie, dlaczego ta sprawa została tak nagłośniona właśnie teraz?

A po tym pytaniu pojawiło się kolejne, czyli jaka najważniejsza przestroga dla polskiej polityki zagranicznej wypływa z ostatnich dwustu lat naszej historii? Zacznę od odpowiedzi na to drugie pytanie. Ta najważniejsza przestroga uczy, żeby nigdy nie doprowadzać do jednoczesnego konfliktu z Niemcami i Rosją. Taki konflikt przypominał dwa młyńskie koła, które zbliżając się do siebie, ścierają na pył wszystko, co się znajdzie między nimi. W tym wypadku ścierana na pył była Polska. Druga przestroga dotyczy traktowania z najwyższą ostrożnością sojuszy z mocarstwami anglosaskimi. Tyle odnośnie tego, co najważniejsze wypływa z polskich tragicznych doświadczeń historycznych.

Tymczasem to, co wyprawia pod tym względem rząd PiS-u można elegancko określić, że historia uczy, że przynajmniej polityków PiS-u niczego nie nauczyła. Obecna forma polskiej państwowości jest już więcej niż jedną nogą na wojnie z Rosją i rokowania na sukces w tej wojnie są raczej marne. Polska jeszcze nie militarnie, ale już na pewno gospodarczo tę wojnę przegrywa. Nie wykluczone, że dojdzie do wręcz gospodarczej katastrofy.

Historyczne doświadczenie podpowiada, żeby w tak trudnym momencie nie szukać konfliktu z Niemcami, ponieważ fakt, że jesteśmy razem w Unii Europejskiej i NATO niczego nie przesądza. Geopolityczne mechanizmy w naszej części świata działają tak, że jednoczesny konflikt Polski z Rosją i Niemcami sprawia, że porozumienie Niemiec z Rosją kosztem Polski staje się niemal naturalną konsekwencją tego konfliktu. Z tego wyłania się odpowiedź na pytanie dlaczego akurat teraz nagłośniono sprawę reparacji od Niemiec?

Jeśli ktoś w PiS poważnie myśli o tym, żeby Niemcy zapłacili choć część z owych ponad sześciu bilionów złotych, to powinien zrobić wszystko, żeby zgłosić żądanie reparacji w momencie, w którym Niemcy albo będą chcieli, albo będą musieli to zrobić. Tymczasem żądanie zapłacenia reparacji w tym momencie nie daje szans, żeby Niemcy czuli się zmuszeni, a tym bardziej, żeby chcieli zapłacić. Jedynym efektem tego posunięcia pisowskiego rządu jest już nie dalsze psucie, ale wręcz dewastacja stosunków z Niemcami.

Zatem mamy już prawie otwartą wojnę z Rosją i stosunki z Niemcami bliskie kryzysu o rozmiarach nie znanych od zjednoczenia Niemiec.

Ciśnie się pytanie, które stale narzuca się przy ocenie polskiej polityki, czyli jak można być tak głupim? Niemcy mają nieporównanie więcej możliwości – nomen omen – odpłacenia Polsce pięknym za nadobne niż Polska uzyskania kiedykolwiek choć drobnej części z sześciu bilionów złotych. Jedną z tych możliwości Niemiec jest dogadywanie się z Rosją. Już tu kiedyś napisałem, że nikt w Berlinie nie będzie marzł za Kijów. Polityka rządu PiS-u jak mało co sprzyja dogadywaniu się Niemiec z Rosją. Uważam, że nie trzeba będzie zbyt długo czekać na jej efekty. Być może pokażą to pierwsze mroźniejsze powiewy zimy. Oczywiście Niemcy będą używali swoich wpływów w Unii Europejskiej, by szkodzić Polsce, co z resztą już i tak robią.

Na tym tle wyskok z reparacjami staje się jakimś gestem rozpaczy, żeby za wszelką cenę pokazać Niemcom, że ma się jeszcze jakieś możliwości sprawienia im kłopotów i osłabienia ich politycznej pozycji. Tylko kto się w Europie tym przejmie?

A może w tym szaleństwie jest metoda? Jeśli już, to ta metoda zasadza się na „bez- alternatywnym sojuszu” z USA. Według polityków PiS-u to Amerykanie za pośrednictwem NATO wezmą za łeb Europę zachodnią z Niemcami na czele i poprowadzą ją na wojnę z Rosją do ostatecznego zwycięstwa, czyli rozpadu Rosji w obecnym kształcie. Słuchając tego, co o tym mówi Jarosław Kaczyński nie mogę wyjść ze zdumienia, że on na prawdę w to wierzy.

To dla mnie na pewno szaleństwo, ale ta metoda wcześniej doprowadzi obecną formę polskiej państwowości do klęski w wielu wymiarach niż w poważnym stopniu zagrozi integralności Rosji. Jednym z wymiarów tej klęski będzie jakaś forma porozumienia Niemiec z Rosją kosztem Polski. Słuchając czołowych polityków PiS-u, wypowiadających się o relacjach z Rosją i Niemcami, jakbym słyszał polityków sanacji, że nie oddamy ani guzika, albo, że Polska od morza odepchnąć się nie da. A potem był pierwszy września i siedemnasty września 1939 roku.

Andrzej Szlęzak

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (5-09-2022) | https://myslpolska.info/2022/09/05/szlezak-w-tym-szalenstwie-jest-metoda/

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁA]

Skandal w Instytucie Pileckiego w Warszawie

Instytut Pileckiego
ul. Foksal 17
00-372 Warszawa


Szanowni Państwo,

Dziś, 5 IX 2022 r. w Warszawie, na ulicy Krakowskie Przedmieście 11, zauważyłem ekspozycję Instytutu Pileckiego. Od pracowników obsługujących ją dowiedziałem się, że poświęcona jest ratowaniu Żydów w czasie II wojny światowej. Uwagę moją zwrócił kontrast pomiędzy logiem instytutu w barwach narodowych, postacią patrona oraz tematyką wystawy z jednej strony a eksponowaną na równi z barwami narodowymi Polski, dobrze widoczną od strony ulicy flagą Ukrainy.

Na niestosowność umieszczenia barw narodowych Ukrainy na wystawie poświeconej żydowskim ofiarom w instytucie pod patronatem polskiego patrioty zwróciłem uwagę pracownikom, pytając jednocześnie o motywy umieszczenia obcej flagi, czy o znajomość przez nich konstytucji RP w odniesieniu do barw narodowych (art. 28). Ponieważ rozmowa z nimi oraz wezwanie do usunięcia obcych barw nie przyniosła skutku, niniejszym zwracam się do Państwa poniżej jako Polak, obywatel oraz jako podatnik z którego danin finansowana jest działalność instytutu o niezwłoczne usunięcie obcych barw narodowych z tego oraz innych miejsc podlegających zarządowi instytutu.

Witold Pilecki – którego obraliście sobie za patrona – był Polskim patriotą. To czy akceptowałby dziś takie czy inne koniunkturalne sojusze lub polityczne układy jest sprawą spekulacji. Natomiast kontekst jego życia pokazuje zarówno to o co walczył jak i przeciw komu.

Warto widać przypomnieć (choć władzom Instytutu Pileckiego fakty te powinny być znane), że:

  • W czasie gdy rotmistrz Pilecki walczył o niepodległość Polski w okresie II wojny światowej i zaraz po jej zakończeniu, to pod ukraińskimi symbolami organizowano i prowadzono w Małopolsce wschodniej czy na Wołyniu masowe ludobójstwo naszych rodaków, mordowanych w wyszukanie okrutny sposób tylko za to, że byli Polakami. A przecież i dziś postaci organizatorów ludobójstwa (Szuchewych, Bandera) otaczane są na Ukrainie oficjalnym kultem.
  • Pilecki był żołnierzem podziemia. O stosunku Ukraińców do polskich formacji patriotycznych najlepiej świadczy los bestialsko zamordowanego wysłannika AK do rozmów z Ukraińcami Zygmunta Rumla. Równie dobrze na jego miejscu, mordowany z podobnym okrucieństwem mógłby znaleźć się Pilecki.
  • Na koniec Pilecki był także uczestnikiem Powstania Warszawskiego w trakcie którego Ukraińcy odznaczyli się bezprzykładnym okrucieństwem i podobnie jak SS-mani ze względu na swoje zbrodnie byli przez powstańców likwidowani. Nie mamy powodów wątpić, że podobną odrazę do zbrodniarzy jak reszta powstańców odczuwał także Pilecki.

Dlatego, biorąc pod uwagę kontekst życia i działalności Witolda Pileckiego oraz wartości którym pozostał wierny, ozdabianie ekspozycji instytutu nazwanego jego imieniem, czynione z pobudek czysto koniunkturalnych, doraźnych i politycznych barwami ukraińskimi, barwami jego antagonistów w walce o Polskę i polskość; a pod którymi i dziś kultywuje się pamięć morderców Polaków, jest nie tylko niestosowne. Jest to po prostu plucie na grób i pamięć Witolda Pileckiego.

Należałoby chyba dodać, iż niestosowność tę pogłębia eksponowanie barw ukraińskich na wystawie poświeconej ratowaniu Żydów. Udział kolaboracyjnych formacji ukraińskich w zagładzie Żydów w okresie II wojny światowej jest dobrze udokumentowany. Co więcej kult symboliki związanej z III Rzeszą, SS Galizien i innych formacji kolaboracyjnych jest do dziś żywy i oficjalnie przez władze ukraińskie podtrzymywany. Tragiczne losy zarówno Polaków jak i Żydów na Ukrainie wyznaczyły już prawie dwa wieki temu strofy „największego ukraińskiego poety” Tarasa Szewczenko (poemat genocydalny Hajdamacy) :

Ni Lacha, ni Żyda!” — głos zagrzmi kozaczy —

(…)

Jak szalony, wiesza, pali,
Sieka trupie ciało:
Dajcie Lacha, dajcie Żyda!
Mało mi ich, mało!

Oczekując na niezwłoczne Państwa działanie w tej bulwersującej sprawie.

Z wyrazami szacunku

PZ

Wesoło, jak na weselu. [O bzykaniu i ciągnikach].

Stanisław Michalkiewicz; tygodnik „Goniec” (Toronto)  •  4 września 2022

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5243

Wprawdzie znaleźliśmy się o krok od poważnego kryzysu, ale za to na Ukrainie – jak powiadają gitowcy – „wszystko gra i koliduje.” Nie tylko jest zwycięska ofensywa, w następstwie której wojsko rosyjskie jak zwykle ucieka w popłochu, ale w dodatku – jak powtarzają za Ukraińskim Sztabem Generalnym niezależne media głównego nurtu – armia ukraińska stosuje sprytny trick, który „bandytów Putina” doprowadza do desperacji. Chodzi o to, że Ukraińcy naprodukowali mnóstwo atrap wyrzutni rakietowych HAMARS i wszystkich innych, a naiwni Rosjanie myślą, że to wszystko naprawdę i nie tylko niszczą te atrapy bardzo drogimi rakietami, których poza tym już wcale nie mają, ale w dodatku jeszcze przechwalają się, że zniszczyli prawie całą przysłaną na Ukrainę amerykańską broń.

Myślę, że w sprawie tej strategii nie zostało jeszcze powiedziane ostatnie słowo; skoro tak dobrze idzie z atrapami HAMARS-ów, to czemu nie podstawić ruskim atrapy całej Ukrainy? Oni by ją bombardowali, a tymczasem „prawdziwa” Ukraina przygotowałaby się do ostatecznego zwycięstwa, w które niezachwianie wierzy pan prezydent Andrzej Duda, na cześć którego prezydent Zełeński nawet zmienił koszulę.

Skoro tedy na Ukrainie wszystko „gra i koliduje”, to wróćmy a nos moutons, co się wykłada: do naszych baranów. Otóż w związku z przejściowymi trudnościami wzrostu na odcinku zaopatrzenia w gaz ziemny, należąca do PKN Orlen firma Anwil z Włocławka, podobnie jak Zakłady Azotowe w Kędzierzynie, wstrzymały produkcję nie tylko nawozów azotowych, ale również – zbrodniczego dwutlenku węgla, z którym tak ofiarnie walczą obrońcy „planety”. Chodzi o to, że na skutek sankcji, jakie państwa NATO, na rozkaz Stanów Zjednoczonych, zastosowały przeciwko Rosji, dostawy ruskiego gazu się zmniejszyły, w związku z czym jego cena wzrosła, a wraz z nią – czterokrotnie wzrosła również cena nawozów azotowych.

Rolnicy nie mają za co ich kupować, w związku z czym dalsza ich produkcja „na magazyn” przestaje być opłacalna, no i stąd ta decyzja o jej wstrzymaniu. Początkowo nie zrobiło to na opinii publicznej specjalnego wrażenia, bo większość „młodych, wykształconych, z wielkich miast”, podobnie jak i dziennikarzy niezależnych mediów głównego nurtu, nie widzi związku przyczynowego między nawożeniem gleby, a wysokością zbiorów, a co za tym idzie – cenami żywności, żeby nie padło na nich podejrzenie, że tak naprawdę, to „wiocha” – ale jak wytwórca piwa „Carlsberg” też ogłosił wstrzymanie jego produkcji z powodu braku dwutlenku węgla, sytuacja zrobiła się poważna.

Przy okazji bowiem pojawiły się zdumiewające rewelacje, że zbrodniczy dwutlenek węgla, który – nawiasem mówiąc – jest koniecznym warunkiem funkcjonowania procesu fotosyntezy, będącej fundamentem całego łańcucha pokarmowego na Ziemi, jest również konieczny przy produkcji i obrocie mięsem oraz wyrobami mleczarskimi, którymi tak brzydzi się Wielce Czcigodna Sylwia Spurek, jako że mleko jest ubocznym produktem „gwałcenia” krów. „Gwałcone” krowy przeżywają bowiem straszliwe traumy, z których z najwyższym trudem wyprowadzaliby ich psychologowie, gdyby oczywiście ktoś im za to zapłacił – ale krowy – jak wiadomo – nie śmierdzą groszem, a jeśli już – to metanem, który dla „planety” jest jeszcze bardziej zbrodniczy niż dwutlenek węgla.

Nawiasem mówiąc, Wielce Czcigodna Sylwia Spurek niedawno całkiem serio ogłosiła zamiar kandydowania w wyborach prezydenckich w roku 2025 i kto wie, czy ich nie wygra? Byłoby to w dodatku zgodne z konstytucją, według której „każdy” może zostać prezydentem, więc dlaczego nie ona? Co prawda byłoby wtedy tak, jak w bajce pozbawionego złudzeń księdza biskupa Ignacego Krasickiego „Wół minister”, kiedy to dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła”. Ale po początkowej euforii nastąpił bolesny powrót do rzeczywistości: „śmiał się pan, śmiał minister, płakał lud ubogi…” – ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, więc dlaczego wszystkim miałaby dogodzić Wielce Czcigodna Sylwia Spurek?

Ale mniejsza o nią, bo okazało się, że zapasów zbrodniczego dwutlenku węgla wystarczy zaledwie na sześć dni, a potem? A potem trzeba będzie wstrzymać pracę rzeźni i zakładów mięsnych, zakładów mleczarskich, chłodnictwo i transport towarów spożywczych, a także leków.

W tej sytuacji obrońcy „planety” pochowali się w mysie dziury, podobnie jak w swoim czasie obrońcy zwierząt, kiedy to miliony sztuk bydła były zholokaustowane pod pretekstem „choroby szalonych krów”. Zatem padł rozkaz, by zakłady wznowiły produkcję zarówno nawozów, jak i dwutlenku węgla, bo wiadomo, że dyrdymały o „planecie” to można opowiadać, kiedy wszystko „gra i koliduje”, ale nie – kiedy przestaje. Wtedy – jak pisze ksiądz biskup – „znowu wół był ministrem i wszystko naprawił.

Co prawda ministrowie mają u nas również inne zgryzoty. Otóż wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, pan Norbert Kaczmarczyk, się ożenił i z tej okazji wyprawił wesele na 500 osób. Pan minister Kaczmarczyk pochodzi z Solidarnej Polski, która jest szczególnie znienawidzona przez biurokratyczne gangi, zwłaszcza opozycyjne, które liczyły, że za pośrednictwem samorządów terytorialnych, w których mają swoich agentów, umoczą pyski w melasie, czyli forsie z Funduszu Odbudowy. Tymczasem Komisja Europejska, pod pretekstem niedostatku praworządności, forsę zablokowała.

Toteż Judenrat „Gazety Wyborczej”, jak również żydowska telewizja dla Polaków, czyli TVN, rozkręciły z tego wesela aferę na 14 fajerek, a najważniejszym zarzutem było nie tyle może samo wesele, ale prezent w postaci ciągnika za 1,5 mln złotych, jaki wiceminister Kaczmarek dostał od swego brata. Chociaż ani wesele, ani traktor nie zostały sfinansowane z żadnych publicznych pieniędzy, Wielce Czcigodny poseł Pupka w towarzystwie pulchnej, Wielce Czcigodnej posłanki Lubnauer, domagał się energicznego śledztwa w wykonaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Kto by pomyślał, że Wielce Czcigodny tak mocno przeżywa, że nie został zaproszony! „Stąd nauka jest dla żuka”, żeby na przyszłe wesela zapraszać Wielce Czcigodnego posła Pupkę, bo w przeciwnym razie będzie doznawał traumatycznych przeżyć, niczym gwałcone krowy. Najlepiej od razu go urżnąć, żeby sobie lulał, a wtedy wesele mogłoby rozwijać się dalej bez przeszkód.

Inna sprawa, że z Wielce Czcigodnym posłem Pupką nigdy nic nie wiadomo. Oto bowiem moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus, w towarzystwie towarzyszki Agaty Diduszko-Zyglewskiej, złożyła do niezależnej prokuratury doniesienia aż bodaj na 15 biskupów pod pretekstem, że ukrywali oni przypadku pedofilii. Moja faworyta uczestniczyła w swoim czasie w fundacji „Nie bzykajcie się”, czy jakoś tak, której szef-założyciel wykombinował sobie, że będzie ciągnął szmalec w ramach „przemysłu molestowania”. Mechanizm jest taki; najpierw trzeba wynaleźć osobę, która, niechby i po latach, przypomni sobie, jak była molestowana, albo i „gwałcona”. Potem, przy pomocy Judenratu „Gazety Wyborczej” i jej kolaborantów sprawę nagłośnić, prezentując przed opinią publiczną, jakie to katiusze są udziałem „ofiar” – że w rocznicę moczą się w nocy, chlastają i w ogóle. Potem sprawy w swoje ręce biorą mecenasi do spółki ze zblatowanymi, niezawisłymi sędziami, no a ci solą piękne wyroki. Później forsa dzielona jest według potrzeb i wszyscy są zadowoleni.

Ale szef-założyciel fundacji „Nie bzykajcie się”, czy jakoś tak, wziął i naciągnął również ofiarę „gwałtów”. Co prawda nie on jeden, ale mniejsza z tym. Mleko się rozlało i moja faworyta, w odruchu słusznego oburzenia, zerwała z tym przedsiębiorstwem. Widocznie jednak pokusy były zbyt silne, bo teraz, razem z panią Diduszko-Zyglewską spróbowały bzyknąć za jednym zamachem sporą część Episkopatu. Ileż to forsy biedni parafianie będą musieli, zgodnie z przyjętą przez niezawisłych sędziów zasadą odpowiedzialności zbiorowej, wybulić i na niezależnych prokuratorów i na operatywnych mecenasów i na niezawisłych sędziów, nie mówiąc już o ofiarach” i „aktywistach”? Ileż ciągników można by za to kupić, ileż hucznych wesel wyprawić?!

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Oficjalne ceny energii elektrycznej. Zmiany od IX.2021: 276%. Od I. 2022: 208%

Oficjalne ceny energii elektrycznej. Zmiany od IX.2021: 276%.Od I. 2022: 208%

8 minut 30 sek.

=================================

Mail:

Dane publikowane przez bank centralny.

Latem tego roku cena ropy naftowej była ponad dwukrotnie wyższa niż przed pandemią, cena węgla na rynkach światowych blisko siedmiokrotnie wyższa, a cena gazu ziemnego – ośmiokrotnie wyższa.

Hojny gest. Polska zrzeka się poboru podatków od Ukraińców, którzy pracują zdalnie.

Katarzyna Bartman https://www.money.pl/gospodarka/hojny-gest-polska-zrzeka-sie-poboru-podatkow-od-uchodzcow

Od 24 lutego do ubiegłego piątku granicę z Polską Ukraińcy przekroczyli 5,96 mln razy. Część już wróciła do siebie.

========================

Uchodźcy z Ukrainy, którzy przekroczyli granicę z Polską 24 lutego i od tego czasu pracują tu zdalnie dla swoich ukraińskich pracodawców, powinni do 20 września złożyć zeznanie podatkowe w Polsce i zapłacić podatek dochodowy. Jednak rząd polski odstępuje od poboru tych podatków. Pozwala tym osobom wybrać, gdzie chcą się rozliczać.

—————–

Gąszcz przepisów, można się zgubić

W myśl polskich przepisów: Olga, Iryna i Swieta pracują dla ukraińskich pracodawców nielegalnie. Ustawa z 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa – zwana specustawą – nic o statusie takich osób nie mówi. Obowiązuje je więc ustawa o promocji zatrudnienia. A ta nakłada na takie osoby – o ile wykonują one pracę w Polsce dłużej niż przez 30 dni – obowiązek posiadania zezwolenia na pracę typu E.

Tymczasem żadna z opisanych wyżej kobiet takiego pozwolenia nie ma. Żadna też nie jest w delegacji służbowej, bo to nie pracodawca je tu przysłał, ale rosyjska armia.

Na tym nie koniec. Zgodnie z przepisami krajowymi i międzynarodowymi, uchodźczynie, które przekroczyły 24 lutego polsko-ukraińską granicę i od tamtego czasu nie wyjeżdżały z Polski, a pracowały cały czas zdalnie dla swojego ukraińskiego pracodawcy, od 25 sierpnia (czyli po 183 dniach pobytu w Polsce) stają się polskimi rezydentkami podatkowymi i tutaj podlegają obowiązkowi podatkowemu.

Z tym faktem wiąże się obowiązek rozliczenia się z podatku dochodowego i to uwzględniając wszystkie dochody z okresu całego pobytu w Polsce wstecz. Osoby, które wjechały do Polski 24 lutego powinny rozliczyć się najpóźniej do 20 września.

Rosja i Ukraina doszły do porozumienia w kwietniu 2022… i wtedy interweniowała Wielka Brytania.

https://www.bibula.com/?p=135957

Naczelną dewizą imperiów i państw poważnych jest prowadzenie polityki zgodnej z obranym kierunkiem interesów państwowych. Nie inaczej zachowywała się w swej historii Wielka Brytania, która wszelkimi sposobami – włącznie z manipulacją, kłamstwem, propagandą czy szantażem, czyli dostępnymi narzędziami polityki – dążyła do realizacji swych celów.

Klasycznym już niemal przykładem dla każdego kto kojarzy podstawowe wydarzenia prowadzące do wybuchu II wojny światowej, są „gwarancje” udzielone II RP przez Wielką Brytanię, które odsunęly widmo hitlerowskiego ataku na Wyspy i skierowały najostrzejsze pierwsze fazy wojny przeciwko Polsce. Te pozbawione jakichkolwiek podstaw gwarancje i papierowe zapewnienia bez pokrycia, zostały naiwnie i romantycznie kupione przez władze polskie.

Trudno jest winić Wielką Brytanię, jej polityków i sprawny aparat administracyjny, za to że nie kierowała się i nie kieruje moralnymi pryncypiami i że konsekwentnie realizuje egoistyczne założenia. W polityce dominuje siła pozbawiona moralności, i tylko strony słabe, niewyrobione, łatwo ulegające iluzji, a może po prostu kierowane przez głupie jednostki, nie są w stanie tego zrozumieć i ulegają złudzeniom „trwałych sojuszy”.

Niemiecki plakat propagandowy z czasów II wojny światowej. Jakże celny, gdy spojrzy się na tamte czasy jako globalną rozgrywkę mocarstw, z Polską w roli całopalnej ofiary. I jakże symboliczny w czasach dzisiejszych…

===========================

Tak jak sytuacja sprzed II wojny światowej oddaliła od Wielkiej Brytanii pierwszą konfrontację wojenną, dając czas na dozbrojenie, na sterowanie innymi, na ocenę sytuacji jako obserwator, tak i w czasach dzisiejszych Wielka Brytania podobnie dba o swoje interesy. Interesy, które są definiowane w salonach i publicznie realizowane przez quasi-wybieralnych polityków, niekoniecznie od razu jednak rozpoznajemy, czy w pełni rozumiemy.

Taka też sytuacja ma miejsce w obecnie prowadzonej wojnie amerykańsko-rosyjskiej na Ukrainie.

Toczący się od wielu lat marsz rozszerzający granice NATO i okrążający Rosję, zastopowany został poprzez rozpoczęcie operacji specjalnej, która nabrała charakteru wojny lokalnej.

W tym starciu, wojska ukraińskie poniosły klęskę, która w magiczny sposób przemieniana jest przez zachodnie media w zwycięstwo ukraińskich herojów. Jednak obiektywnie oceniając sytuację, Zełensky gotowy był zawrzeć z Rosją rozejm i przyjąć warunki pokojowe.

Miało to miejsce w kwietniu 2022 r., kiedy negocjatorzy obydwu stron wstępnie zgodzili się na przyjęcie następujących warunków:

  1. Rosja wycofuje swe wojska na pozycje sprzed 23 lutego, czyli opuszcza terytorium Ukrainy (poza kontrolowanym Donbasem i Krymem);
  2. Ukraina wycofuje się z dążenia do członkostwa w NATO.

Jak widać, pokój był w zasięgu ręki i obydwie strony kierowały się w stronę pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu.

Warto również dodać, że dokładnie w tym właśnie czasie (25 marca br), watykański Franciszek wraz z wieloma biskupami na świecie, dokonał tzw. konsekracji Rosji i Ukrainy, i jakkolwiek w żaden sposób nie wypełnia to próśb Matki Bożej Fatimskiej, to przecież trudno jest zaprzeczyć, aby publiczna modlitwa tego rodzaju nie mogła nie wpłynąć pozytywnie na duchową sferę ludzkości.

Niestety, właśnie w tym momencie kiedy istniała możliwość zawarcia pokoju, interweniowała Wielka Brytania.

Dowiadujemy się o tym nieco przypadkowo i pokątnie, choć z najlepszych źródeł.

Oto nijaka Fiona Hill (l. 57) – urodzona w Wielkiej Brytanii, lecz naturalizowana w USA; b. dyrektor amerykańskiej rządowej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czyli odpowiedzialna za bezpieczeństwo USA; specjalistka od spraw europejskich i rosyjskich – napisała na łamach wpływowego pisma Foreign Affairs (wrzesień/październik 2022), artykuł pt „Świat, którego pragnie Putin”, w którym to tekście przekazuje tę kluczową informację.

Jak pisze Hill (artykuł napisany wspólnie z Angelą Stent (l.75), profesor Georgetown University, która jest również specjalistką od spraw rosyjskich, członkinią Narodowej Rady ds Wywiadu – National Intelligence Council):

„Według wielu byłych wysokich urzędników amerykańskich, z którymi rozmawiałyśmy, w kwietniu 2022 roku rosyjscy i ukraińscy negocjatorzy wydawali się wstępnie uzgodnić zarys wynegocjowanej tymczasowej ugody: Rosja wycofałaby się do swojej pozycji z 23 lutego, kiedy to kontrolowała część regionu Donbasu i cały Krym, a w zamian Ukraina obiecałaby nie starać się o członkostwo w NATO i zamiast tego otrzymać gwarancje bezpieczeństwa od szeregu krajów.”

According to multiple former senior U.S. officials we spoke with, in April 2022, Russian and Ukrainian negotiators appeared to have tentatively agreed on the outlines of a negotiated interim settlement: Russia would withdraw to its position on February 23, when it controlled part of the Donbas region and all of Crimea, and in exchange, Ukraine would promise not to seek NATO membership and instead receive security guarantees from a number of countries.

Screenshot source: Foreign Affairs

Co prawda artykuł napisany jest w typowym antyputinowskim i antyrosyjskim stylu, a Autorki celowo niedopowiadają wiele faktów i zaciemniają obraz, ale nie ulega wątpliwości, że mają wystarczające koneksje i wiedzę o zakulisowych wydarzeniach.

Zatem, gdy pokój był w zasięgu ręki i kompromisowego podpisu, na scenę wkroczył nie kto inny jak Boris Johnson (wpychany w wiele pułapek przez swoją kolejną żonę Carrie Symonds – złego duch Jonhsona i Wielkiej Brytanii), który 9 kwietnia oznajmił, że obiecuje Ukrainie pomoc militarną o wartości 100 milionów funtów oraz ekonomiczną pomoc w wysokości pół miliarda funtów, plus gwarancje na kolejne miliard funtów pożyczki. Gwarancje te zostały kupione przez Zełenskiego, jego otoczenie i poparte amerykańską militarną filantropią.

Bowiem celem skonsolidowanych działań amerykańsko-brytyjskich, wraz z serwilistycznymi „państwami sojuszniczymi” – na czele z Polską – nie jest zawarcie pokoju, nie jest międzynarodowa zgoda, nie jest stabilność i rozwój gospodarczy społeczeństw. Celem jest rozognianie sytuacji, kreowanie konfliktów i dalsze rozszerzanie strefy militarnych wpływów. Rosja stoi temu na przeszkodzie, Rosja nie ulega (przynajmniej nie w pełni) globalistycznym, masońskim siłom, Rosja jest duchową kością niezgody dla rewolucjonistów amerykańskich pragnących podpalić świat.

LM

Oprac. www.bibula.com
2022-09-03

Kaczyński: „Polska musi być ogrzana”. Trzeba tej zimy palić wszystkim, poza oponami.

PAP https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/kaczynski-trzeba-w-tej-chwili-palic-wszystkim-poza-oponami/pck3w1r

„Polska musi być ogrzana” — mówił podczas spotkania w Nowym Targu prezes PiS Jarosław Kaczyński i grzmiał, że „trzeba w tej chwili palić wszystkim, poza oponami i podobnymi szkodliwymi rzeczami”.Prezes PiS odpowiadał tak na pytanie o drogi węgiel i gaz oraz rygorystyczne przepisy antysmogowe.

Odnosząc się do pytania, czy rząd zamierza coś zrobić z ustawą antysmogową, Kaczyński wspomniał, że wie o działaniach podjętych w tym kierunku przez samorząd wojewódzki, „żeby tę sprawę ustawić tak, jak powinna być (ustawiona)”.

Zapowiedział też planowaną „bardzo niedługo” konferencję o inicjatywie przyjęcia przez Sejm apelu do Unii Europejskiej w tej sprawie.

Kaczyński wspominał także o „tradycji palenia drewnem”. Zapewniał, że „spokojnie można w ten sposób palić”.

==========================

mail: To już można palić drewnem???  Cóż za łaska! A jeszcze w zeszłym roku to było takie szkodliwe i były mandaty. 

MD: Ja dostałem mandat, bo Straż Miejska, Ekologiczna, przy kotle na drewno znalazła … gałązki świerka z igłami [to trujące !! – pouczył mnie oficer] i… stare gwoździe.

Credo quia absurdum. Wojna przeciw logice narasta.

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  3 września 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5242

Podczas kolejnej swoje pielgrzymki do Kijowa pan prezydent Andrzej Duda demonstruje Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi, że dla niego gotów jest na wszystko – oczywiście w nadziei, że dzięki jego Wysokiemu Protektoratowi dostanie jakąś prestiżową synekurę, czy to w ONZ, czy to w NATO – kiedy już skończy mu się okres dobrego fartu na stanowisku tubylczego prezydenta.

Jestem pewien, że pan prezydent nie potrafi już ustanowić żadnych granic swojemu oddaniu sprawie Wielkiej Ukrainy i jak tak dalej pójdzie, to zwyczajnie przyłączy do niej Polskę, nawet bez urządzania żadnego referendum. Precedens już jest; pan prezydent Lech Kaczyński, którego proces beatyfikacyjny z pewnością wkrótce się rozpocznie, ratyfikował traktat lizboński bez pytania suwerena o zdanie, chociaż, zgodnie z art. 4 konstytucji, władza zwierzchnia należy u nas do „narodu”, podczas gdy pan prezydent Kaczyński, podobnie jak pan prezydent Duda, był tylko jegomościem wynajętym przez „naród” do zarządzania sektorem publicznym – ale bynajmniej nie do frymarczenia suwerennością suwerena. Już mniejsza o to, jaki „naród” miał na myśli pan Tadeusz Mazowiecki i pan Aleksander Kwaśniewski, sprawcy tej konstytucji. O rozterkach, jakie ich trawiły świadczy preambuła, bardzo podobna do modlitwy francuskiego żołnierza z epoki Rewolucji: Panie Boże, jeśli jesteś, zbaw duszę moją jeśli ją mam!

Ale wiadomo, że „daj kurze grzędę”… – i tak dalej, więc nic dziwnego, że i pan prezydent Duda uwija się wokół swojej przyszłej posady. Co będzie z Polską – o to już mniejsza. Tak samo, według przedwojennej jeszcze anegdoty, uważał cesarz Hajle Selasje, kiedy Mussolini okupował Etiopię. W Hyde Parku w Londynie jakiś Anglik go rozpoznał i zapytał: jak to, to nie zajmuje się Pan już Abisynią? – A po co – odparł z godnością cesarz. – Przecież zostawiłem tam włoskiego wicekróla!

Tedy i prezydent Zełeński jakoś tam zagospodaruje i nasz mniej wartościowy naród tubylczy i nasz nieszczęśliwy kraj, jako że pan prezydent Duda dał wyraz niezachwianej wierze w ostateczne zwycięstwo szlachetnego narodu ukraińskiego.

Powątpiewanie w to ostateczne zwycięstwo urasta w związku z tym do rangi myślozbrodni o podobnym ciężarze gatunkowym, jaki za komuny przypisywano „kontrrewolucji” – ale dopóki ostatecznie nie pogrążyliśmy się w etapie surowości, co nam szkodzi zwrócić uwagę na niektóre aspekty rozwijającej się sytuacji? Credo quia absurdum – powiedział w dyspucie z greckimi filozofami, żyjący na przełomie II I III wieku po Chrystusie chrześcijański teolog Tertulian, co się wykłada: wierzę, bo to niedorzeczne. Coś w tym jest, bo i w pobożnej pieśni eucharystycznej śpiewamy, że „wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój” – ale tu chodzi o możliwości Stwórcy Wszechświata, który najwyraźniej musi panować nad naturą, zgodnie z pełną mądrości sentencją starożytnych Rzymian, że cuius est condere, eius est tolere, co się wykłada, że kto ustanowił, ten może znieść. To się – jak powiadają – nawet trzyma kupy i pewnie dlatego nasi sojusznicy: Amerykanie i Anglicy („niech żyje nam towarzysz Stalin, co usta słodsze ma od malin, niech żyją nasi sojusznicy, Amerykanie i Anglicy…” – i tak dalej) wykombinowali sobie, że naszemu łatwowiernemu narodowi tubylczemu można będzie wcisnąć jeszcze jedną niedorzeczność.

Oto uciekające w popłochu wojsko rosyjskie, to znaczy – jak z upodobaniem nazywa je w rządowej telewizji pani red. Danuta Holecka – „bandyci Putina”, okupowali elektrownię atomową w Zaporożu. I jak tylko ją okupowali, to co zrobili? Natychmiast zaczęli ją ostrzeliwać z armat. Tak twierdzi Sztab Generalny Ukrainy i tak toczka w toczkę powtarzają za nim niezależne media w naszym nieszczęśliwym kraju. Dlaczego Rosjanie mieliby w ten sposób niszczyć swoją zdobycz? Trudno to pojąć, ale skoro jest rozkaz, żeby w to wierzyć, to nie ma rady – credo quia absurdum. Ukraińskie wojsko tej elektrowni nie ostrzeliwuje, a skoro ono nie – to nie ma innego wyjścia, jak tylko przypisać to działanie Putinowi, który przecież zdolny jest do wszystkiego.

Wydawało się, że ten zabieg jest rodzajem rozpoznania walką, jakie Nasi Sojusznicy przeprowadzają wobec naszego mniej wartościowego narodu tubylczego – co jeszcze można mu wcisnąć, żeby oduraczyć go do tego stopnia, że znowu rzuci się w przepaść – jak to było w roku 1939 i 1944.

Okazało się jednak, że takie wyjaśnienie byłoby jeszcze poczciwe, że w tym szaleństwie jest metoda. Wprawdzie Nasi Sojusznicy lubią posługiwać się mniej wartościowymi narodami tubylczymi, takimi Irokezami, za jakich Żydzi uważają w ogóle wszystkich „gojów”, bez względu na to, czy są „gojami-gejami”, czy tylko „gojami” zwyczajnymi, czyli – jak bełkoczą postępowi mikrocefale – „nieheteronormatywnymi”. Oto szef Brytyjskiego Komitetu Obrony Tobiasz Ellwood i amerykański kongresman Adam Kinzinger, właśnie zgodnie oświadczyli, że „celowe i umyślne” uszkodzenie „przez Rosję” elektrowni atomowej w Zaporożu, które mogłoby doprowadzić do wycieku promieniowania, zostałoby uznane za „atak Rosji na NATO” i za pretekst do zastosowania art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Nasi sojusznicy taktownie wstrzymali się od wyjaśnienia, co by było, gdyby „umyślne i celowe” uszkodzenie elektrowni atomowej w Zaporożu zostało dokonane przez Ukrainę. Czy gdyby wtedy nastąpił „wyciek promieniowania”, NATO również uznałoby to za „atak Ukrainy na NATO” i pretekst do zastosowania art. 5 traktatu waszyngtońskiego, czy może – podobnie jak generał Wojciech Jaruzelski, który nałożył ścisłą cenzurę na informacje o wycieku promieniowania z elektrowni w Czarnobylu – zalepiłoby wszystkim niezależnym dziennikarzom usta gipsem, żeby nie mogli pisnąć na ten temat ani słowa, podobnie jak spacyfikowałoby wszystkich Umiłowanych Przywódców, którzy mogliby za każdą niedyskrecję byliby uciszeni przez seryjnego samobójcę?

To oczywiście pytanie retoryczne, bo ważniejsze jest co innego. Oto te niedorzeczne oskarżenia, że Rosja ostrzeliwuje okupowaną przez własne wojsko elektrownię, mają przygotować grunt do wciągnięcia środkowoeuropejskich państw NATO do bezpośredniej konfrontacji militarnej z Rosją. Tego od początku oczekiwał prezydent Zełeński, a w sytuacji, gdy wojna do ostatniego Ukraińca powoli zmierza do śmierci naturalnej, Nasi Sojusznicy nie mają innej rady, jak wkręcenie w maszynkę do mięsa kolejnych mniej wartościowych narodów tubylczych, za co ich Umiłowani Przywódcy zostaną wynagrodzeni prestiżowymi synekurami, albo przynajmniej dostaną trafikę, w której będą sprzedawali swoim wyznawcom – o ile jacyś jeszcze zostaną – anglosaskie paciorki i lusterka.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Pierwszy EUROPEJCZYK o holokauście Polaków. Rozkaz. Czemu ukryty.

Rozkaz do Holokaustu Polaków. Czemu ukryty.

AH: Nic mnie nie obchodzi, czy świat mi uwierzy, czy nie. Świat wierzy tylko w zwycięstwa.

https://niepoprawni.pl/blog/rafal-brzeski/rozkaz-do-holokaustu-polakow

Rafał Brzeski – 2 Września, 2022

Latem 1939 roku, kiedy wojska niemieckie zmierzały już ku polskiej granicy, Adolf Hitler zwołał na 22 sierpnia do Obersaltzberg na odprawę najwyższych stopniem dowódców sił zbrojnych Rzeszy.

Spotkanie w letniej kwaterze Fuehrera było super-tajne. Nikt nie miał prawa robić notatek, a jednak dwa dni później Louis P. Lochner,  szef biura amerykańskiej agencji prasowej Associated Press w Berlinie, otrzymał od swego zaufanego źródła trzy strony maszynopisu zatytułowane: “Zawartość wystąpienia do naczelnych dowódców i operacyjnych generałów, Obersalzberg, 22 sierpnia 1939.” Był to kondensat kilkugodzinnej argumentacji i wyjaśnień Hitlera dlaczego zdecydował się rozpocząć wojnę.

– “Decyzję zaatakowania Polski podjąłem minionej wiosny.”

– “Od jesieni 1938 roku zdałem sobie sprawę, że Japonia nie dołączy do nas bezwarunkowo, a Mussoliniego szachuje ten przygłup król wraz z tym nieuczciwym łajdakiem następcą tronu. Postanowiłem więc pójść ze Stalinem.”

– “Obecna analiza wykazuje, że jest tylko trzech wielkich mężów stanu na świecie. Stalin, ja i Mussolini. Mussolini jest najsłabszy, gdyż nie potrafi skruszyć wpływów korony i kościoła. Tylko Stalin i ja potrafimy patrzeć w przyszłość i tylko w przyszłość. Tak więc za kilka tygodni wyciągnę rękę do Stalina nad wspólną niemiecko-rosyjską granicą i podejmę z nim wysiłek przebudowy świata.”

– “Naszą siłą jest szybkość i brutalność. Dżyngis-chan z premedytacją i radością w sercu poprowadził na rzeź miliony kobiet i dzieci, a historia widzi w nim tylko założyciela państwa. Nie obchodzi mnie co powie o mnie słaba cywilizacja zachodnio-europejska.”

– “Wydałem rozkaz – i każę rozstrzelać każdego, kto wypowie choć słowo sprzeciwu – że naszym wojennym zadaniem nie jest osiągnąć jakąś rubież, jakąś linię. Naszym celem jest fizyczne zniszczenie przeciwnika. Zgodnie z tym, postawiłem w stan gotowości moje oddziały SS-Totenkopf  – na razie tylko na wschodzie – z rozkazem uśmiercania bez litości i współczucia mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i języka. Tylko w ten sposób osiągniemy potrzebną nam przestrzeń życiową. W końcu, któż dzisiaj wspomina o anihilacji Ormian?” 

Rysując perspektywy Niemiec Hitler podkreślił: “nie jesteśmy zdolni prowadzić długiej wojny”, ale generał pułkownik Walther von Brauchitsch, “obiecał mi, że zakończy wojnę w Polsce w ciągu kilku tygodni.” Ponieważ te “nędzne robaki” Daladier i Chamberlain “są zbyt tchórzliwi”, to Francja i Anglia ograniczą się do blokady, ale “my mamy autarkię (samowystarczalność gospodarczą) zaś Rosja ma surowce”. Później “Polska poddana zostanie depopulacji i zostanie zasiedlona przez Niemców” zaś “po śmierci Stalina, który jest ciężko chory, zburzymy Rosję i zaświta jutrzenka niemieckiej dominacji nad światem.”

Atak na Polskę i jej “zniszczenie” rozpoczną “dwie kompanie przebrane w polskie mundury, które dokonają napadu na Górnym Śląsku lub w Protektoracie. Nic mnie nie obchodzi, czy świat mi uwierzy, czy nie. Świat wierzy tylko w zwycięstwa.”

“Dla was panowie rozpoczyna się czas chwały i honorów jakie nie czekały nikogo od stuleci. Bądźcie twardzi! Pozbawieni współczucia! Działajcie szybciej i brutalniej od innych! Mieszkańcy zachodniej Europy muszą zadrżeć z trwogi…A teraz na wroga! Spotkamy się w Warszawie i będziemy świętować!

Po słowach Hitlera dowódca Luftwaffe Hermann Goering wskoczył podobno na stół i tańcząc pełen entuzjazmu obiecywał wypełnić nawet najbardziej krwiożercze rozkazy.

Po przeczytaniu maszynopisu Lochner uznał, że jest on niebezpieczny i poszedł zdeponować go w ambasadzie USA. Pełniący rolę ambasadora charge d’affaires Alexander Comstock Kirk, któremu przeczytał kilka pierwszych akapitów wykrzyknął: “panie to dynamit. Zabieraj pan to natychmiast. Nie będę tego trzymał w ambasadzie nawet przez godzinę.” Ponieważ Kirk odmówił przesłania do Waszyngtonu nawet wiadomości o istnieniu notatki, Lochner zwrócił się do radcy ambasady brytyjskiej George’a Ogilvie-Forbes, który mimo, że miał zakaz samodzielnego przesyłania raportów do centrali, to w ciągu kilku godzin przetelegrafował tekst do Londynu. Jednak w gorączce zmieniającej się sytuacji urzędnicy Foreign Office odłożyli depeszę na półkę. O niemieckiej decyzji wymordowania narodu polskiego nie powiadomiono ani ambasady RP w Londynie ani brytyjskiego ambasadora w Warszawie, ani opinii publicznej.  Zlekceważono wydany pod rygorem kary śmierci rozkaz Adolfa Hitlera do zagłady Polaków.

Louis Lochner kierował berlińskim biurem agencji Associated Press aż do  wypowiedzenia przez Niemcy wojny USA w grudniu 1941 roku. Wrócił do Nowego Jorku dopiero po pół roku w ramach wymiany internowanego personelu dyplomatycznego i natychmiast zasiadł do pisania książki, która pod tytułem “What About Germany?” ukazała się w listopadzie 1942 roku. W pierwszym rozdziale opublikował treść otrzymanej potajemnie notatki.

Przestrzegając obowiązującej dziennikarza normy ochrony źródła informacji, Louis Lochner ani w czasie wojny, ani po wojnie nie ujawnił, kto przyniósł mu 3 strony maszynopisu z notatkami o przebiegu tajnej odprawy w Obersalzberg.

Stało się to podstawą do podważania jej wiarygodności. Na przykład archiwiści biblioteki Lillian Goldman Uniwersytetu Yale stwierdzili, że nie można jej uznać za niepodważalne świadectwo, bowiem “brak dowodu przekazania doręczycielowi zapisków przez osobę, która je sporządziła.” Ponadto archiwiści zaklasyfikowali maszynopis otrzymany przez Lochnera jako “rzekomo oryginalny protokół” z przemówienia Hitlera podczas odprawy w Obersalzberg, chociaż Lochner nie wspominał o protokole, a tylko o trzech stronach maszynopisu zawierających fragmenty wystąpienia Fuehrera. Bibliotekarze z Yale podnoszą, że w archiwach Oberkommando der Wehrmacht, znalezionych w 1945 roku we Flensburgu przez wojska alianckie były dokumenty stwierdzające, że podczas odprawy w Obersalzberg Hitler przemawiał dwukrotnie: rano i po południu. Treści z obu przemówień pokrywają się wprawdzie z notatkami opublikowanymi przez Lochnera, ale  według archiwistów są one “nieco zniekształconym połączeniem obu wystąpień i dlatego nie można było oprzeć się na nich” i użyć ich w procesie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Niewykluczone, że właśnie dlatego światowa opinia publiczna nie jest świadoma, że fizyczna likwidacja narodu polskiego została zadekretowana przez Niemcy w sierpniu 1939 roku, zatem wcześniej niż w styczniu 1942 roku zwołano konferencję w Wannsee, na której 15 urzędników niemieckich zadecydowało o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”.

Premiera: www.tysol.pl(link is external)

Komentarze

Himmler – “Można ich zastrzelić bez żalu czy współczucia”

Andy-aandy 2 Września, 2022

Na początku 1941 roku Heinrich Himmler zwołał w zbudowanym przez więźniów obozu koncentracyjnego zamku SS w Wewelsburgu spotkanie z grupą 12 SS-Gruppenführerów, w tym z Erichem von dem Bach-Zelewskim, który o tym później zeznawał. Na tym spotkaniu Himmler zapowiedział, że celem kampanii rosyjskiej jest zredukowanie lokalnej populacji o około 30 milionów osób w celu zapewnienia terenów dla osadników niemieckich.

“Można ich zastrzelić bez żalu czy współczucia”

W czasie innego przemówienia do żołnierzy jednostek Waffen-SS w lipcu 1941 Himmler powiedział: “Po drugiej stronie stoi populacja licząca 180 milionów, mieszanka ras, których nazwy są nie do wymówienia — a których twarze wyglądają tak, że można ich zastrzelić bez żalu czy współczucia”.

Tauron sponsoruje wakacje „dzieci obrońców elektrowni jądrowych, BOHATERÓW” [SIC!!] , a my płacimy wielokrotnie wyższe rachunki.

https://energetyka24.com/atom/wiadomosci/tauron-wsparl-dzieci-bohaterow?

Tauron wsparł organizację wypoczynku dla dzieci pracowników ukraińskich elektrowni jądrowych. Udział w wypoczynku bierze 89 dzieci, których rodzice, służąc w Gwardii Narodowej Ukrainy, „bronią elektrowni jądrowych”. [SIC!!] .

Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę Grupa Tauron prowadzi szeroko zakrojone działania wspierające uchodźców wojennych. Energetyczny lider przygotował między innymi specjalne kanały obsługowe w języku ukraińskim, to dedykowana, uproszczona strona internetowa, pozwalająca na załatwienie najczęstszych spraw.

W działania pomocowe zaangażowała się także Fundacja TAURON.  Środki przekazywane są organizacjom udzielającym wsparcia w Ukrainie. Pomoc finansowa dla Ukrainy wyniosła już ok. 1 mln zł.

W marcu i kwietniu Tauron zawarł również dwie umowy darowizny z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych (RARS), na rzecz wsparcia odbudowy infrastruktury energetycznej Ukrainy. Dzięki temu na Ukrainę trafiło 25 transformatorów,  6 ton przewodów energetycznych, 13 bębnów kablowych, 168 słupów, uchwyty odciągowe i przelotowe oraz dodatkowe elementy służące do budowy linii energetycznych.

Natomiast w Tauron Arenie Kraków w pierwszej połowie marca uruchomiona została Dziecięca Przystań, w której organizowane były zajęcia sportowe, animacje, zabawy dla najmłodszych. Na miejscu ukraińskie dzieci oraz ich opiekunowie mogą liczyć…

[—-]

Kolejni Irokezi przed maszynką do mięsa

Stanisław Michalkiewicz 1 września 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5241

Jak zauważył Franciszek ks. de La Rochefoucauld, tylko dlatego Pan Bóg nie zsyła na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o całkowitej bezskuteczności pierwszego. Nieubłaganie zbliża się 83 rocznica wybuchu II wojny światowej, która rozpoczęła się od napaści Niemiec na Polskę. Ta napaść została poprzedzona zawartym 23 sierpnia 1939 roku paktem „Ribbentrop-Mołotow”, a podstawie którego Armia Czerwona 17 września „wkroczyła” na wschodnią część Polski. Z zagadkowych przyczyn Naczelny Wódz, marszałek Edward Rydz-Śmigły, zanim uciekł za granicę, wydał rozkaz, by „z Sowietami nie walczyć”.

Dlaczego Polsce wolno było walczyć z Niemcami, a z Sowietami – już nie – tajemnica to wielka, na którą pewne światło rzucają dwa wydarzenia. Pierwsze – to wizyta delegacji brytyjskiego sztabu imperialnego („były czasy, przed wojną, panietego!”) w Moskwie, podczas której marszałek Edmund Ironside próbował namówić Stalina do udziału w antyniemieckiej koalicji. Jak bowiem twierdzi Stanisław Cat-Mackiewicz, Wielka Brytania nie prowadziła wojen inaczej, jak w koalicji, której jest politycznym kierownikiem. Jeśli takiej koalicji stworzyć się nie uda, to Wielka Brytania wojny nie zaczyna, chyba, że już musi, bo ktoś ją zaatakował, jak to było np. na Falklandach – ale i wtedy starała się przynajmniej o nihil obstat ze strony amerykańskiego sekretarza obrony Aleksandra Haiga. Ojciec Narodów propozycji marszałka Ironside nie odrzucił, a tylko zwrócił uwagę, że ZSRR nie ma wspólnej granicy z Niemcami, więc jakże w tych warunkach Armia Czerwona miałaby wejść w kontakt bojowy z Wehrmachtem? Gdyby jednak Armia Czerwona obsadziła zachodnią granicę Polski – aaa, to co innego! Ponieważ Wielka Brytania zaledwie w kwietniu 1939 roku udzieliła Polsce enigmatycznych „gwarancji”, to marszałek Ironside taktownie tej propozycji do Warszawy podobno nie przekazał, dzięki temu wszyscy sanacyjni dygnitarze myśleli, że z tymi gwarancjami, to wszystko naprawdę.

Że tak właśnie było, przyznał to 5 lat później ówczesny Naczelny Wódz, gen. Kazimierz Sosnkowski w rozkazie do żołnierzy, którego pierwsze zdanie brzmiało: „Żołnierze! Mija pięć lat odkąd Polska, wysłuchawszy zachęty rządu brytyjskiego, stanęła do samotnej walki z Niemcami.Ponieważ nic tak nie gorszy, jak prawda, toteż generał Sosnkowski za ujawnienie tej wielkiej tajemnicy, został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska Naczelnego Wodza, w jego miejsce zajął generał Tadeusz Bór-Komorowski, który żadnych pretensji pod adresem Wielkiej Brytanii już nie ośmielił się wysunąć, chociaż po tragicznym doświadczeniu Powstania Warszawskiego pewnie zdawał sobie sprawę, że było ono drugim etapem wkręcania Polski przez Wielką Brytanię w maszynkę do mięsa. Bo dzięki owej „zachęcie” – jak napisał generał Sosnkowski – pierwszy raz Polska została w tę maszynkę wkręcona właśnie we wrześniu 1939 roku. To, że maszynką kręcili Niemcy i Sowieci, niczego nie zmienia, bo samo wkręcenie zawdzięczamy naszej ówczesnej brytyjskiej „Sojuszniczce”. Najlepiej jest bowiem wojować ze swoim wrogiem rękoma jakichś Irokezów, którzy nie tylko myślą, że to wszystko naprawdę, więc kiedy zostaną pomyślnie wkręceni, to nawet się biją.

Od tamtej pory minęły lata, zmieniło się – jak pisze poeta – „oblicze świata”, ale mechanizm wkręcania mniej wartościowych Irokezów w maszynki do mięsa się nie zmienił. Kiedy w końcu 2013 roku prezydent Obama postanowił, czy też starsi i mądrzejsi postanowili za niego, zresetować swój poprzedni „reset” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich z 17 września 2009 roku, USA przekazały Irokezom w Kijowie ponad 5 miliardów dolarów na przeprowadzenie „Majdanu”. Ujawniła to niechcący pani Victoria Nuland, która nie tylko maczała w tym palce, ale o której piszą, że tak naprawdę nazywa się Nudelman, a zamężna jest z trockistą nazwiskiem Robert Kagan.

To właśnie był początek wkręcania przez USA w maszynkę do mięsa ukraińskich Irokezów – bo poprzednia, „pomarańczowa rewolucja”, była tylko przygotowaniem na Ukrainie żerowiska dla starego żydowskiego grandziarza finansowego Jerzego Sorosa, który – jak ujawnił brytyjski „Guardian” – sypnął na ten cel 20 mln dolarów, za które zwolennicy Wiktora Juszczenki i pięknej Julii mieli i pieczone i smażone, dzięki czemu mogli nie tylko porzucić na kilka tygodni zajęcia zarobkowe, ale i wypić i zakąsić. W ten sposób ukraińscy Irokezi dostali się pod okupację tak zarwanych „oligarchów”, z których jeden, z pierwszorzędnymi korzeniami, nazwiskiem Igor Kołomojski, nawet wynalazł im charyzmatycznego przywódcę w osobie również pierwszorzędnie ukorzenionego Włodzimierza Zełeńskiego.

I dopiero wtedy Amerykanie zaczęli wkręcać ukraińskich Irokezów w maszynkę do mięsa.

Bo „Majdan” oznaczał, iż USA wysadziły w powietrze ustanowiony na szczycie NATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku, a wynegocjowany uprzednio z Moskalikami porządek polityczny, którego najważniejszym postanowieniem było proklamowanie strategicznego partnerstwa NATO -Rosja, którego najtwardszym jądrem było strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, a jego kamieniem węgielnym – podział Europy na strefę rosyjską i strefę niemiecką. Moskalikowie skorzystali z tej okazji i oskubali Ukrainę z Krymu oraz otworzyli w organizmie tego państwa krwawiącą ranę w postaci zbuntowanych obwodów: donieckiego i ługańskiego.

Ale w czerwcu ub. roku do Europy przyleciał amerykański prezydent Józio Biden, do tego stopnia szczelnie obstawiony przez Żydów, że bez ich pomocy chyba nie wie, czy na świecie jest noc, czy dzień. Ten spotkał się dwukrotnie z zimnym ruskim czekistą Putinem i coś mu musiał powiedzieć, bo od tego momentu rozpoczęły się rosyjskie przygotowania do inwazji Ukrainy. Czy przypadkiem Józio nie powiedział Putinowi, że USA przeforsują przyjęcie Ukrainy do NATO i pod ruskim nosem zainstalują rakiety, podobnie jak to w 1962 roku zrobił Chruszczow na Kubie, 90 mil do USA? Na taką możliwość wskazuje ogłoszony przez Putina cel inwazji na Ukrainę w postaci „demilitaryzacji” tego państwa, to znaczy – wyeliminowania możliwości, by kiedykolwiek stało się ono członkiem NATO.

Krótko mówiąc, Moskaliki wolałyby przywrócić porządek lizboński, jeśli nawet nie towarzyszyłoby temu przywrócenie strategicznego partnerstwa NATO-Rosja.

Jaki był z kolei polityczny cel Ameryki? Wyjaśnił to sekretarz stanu z pierwszorzędnymi białostockimi korzeniami, pan Antoni Blinken, że tak naprawdę chodzi o osłabienie Rosji. Jeśli można tego dokonać poprzez wkręcenie w ruską maszynkę do mięsa ukraińskich Irokezów, no to czegóż chcieć więcej? Amerykanie nie tylko sami podsyłają Irokezom coraz to więcej broni, ale każą to robić też swoim wasalom, wśród których przodownikiem socjalistycznego współzawodnictwa jest oczywiście Polska. Na szczęście tym razem to nie my, tylko Irokezi ukraińscy, zostali wkręceni w maszynkę do mięsa, co nawet budzi moje współczucie tym bardziej, że Amerykanie wojują tam z Rosją do ostatniego Ukraińca – ale niepokój wzbudza to, że kiedy – co nie daj Boże – Ukraińców by zabrakło, albo stracili chęć do walki, to Nasi Sojusznicy już kombinują, jakby tu wkręcić w maszynkę do mięsa kolejnych Irokezów.

Oto szef Brytyjskiego Komitetu Obrony, pan Tobiasz Ellwood oraz amerykański kongresman, Adam Kinzinger oświadczyli niedawno, że „celowe i umyślne” uszkodzenie przez Rosję elektrowni atomowej w Zaporożu, zostałoby uznane za „atak Rosji na NATO” i pretekst do zastosowania art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Dopiero teraz możemy zrozumieć, dlaczego od marca br. kiedy to Rosja okupowała tę elektrownię, tak intensywnie nam wmawiano, że natychmiast zaczęła ostrzeliwać ją z armat – bo Ukraińcy tam przecież nie strzelają. Czyżby w sytuacji, kiedy zabraknie ostatniego Ukraińca, Nasi Sojusznicy już zaplanowali, którego następnego Irokeza zaczną wkręcać w maszynkę do mięsa? Nie jest wykluczone, że nasz sanacyjny rząd, inclus z prezydentem Dudą, którego prezydent Zełeński udelektował ostatnio zmianą koszuli, będzie takim dowodem zaufania połechtany w samą łechtaczkę.

No a potem? A potem Adam i cholera, a potem Juliusz i suchoty, o Filareci, biedne dzieci, kochany kraju zloty!

Nadchodzi katastrofa energetyczna „Zachodu”.

https://www.bibula.com/?p=135917

Społeczeństwa zachodnie prowadzone przez szalonych polityków stały się największą ofiarą przyjętego pod dyktando Stanów Zjednoczonych kierunku antyrosyjskiego.

W czasie gdy państwa zachodnie obłąkańczo rozpoczęły sankcje przeciwko Rosji, ograniczając bądź rezygnując z rosyjskich nośników energii, Rosja zmuszona jest do spalania wydobywanego gazu. Rosja bezużytecznie spala gaz ziemny o wartości ponad 10 milionów dolarów – dziennie.

W tym czasie, państwa zachodnie, szykując się do kontynuowania, prowadzonego na terytorium Ukrainy konfliktu zbrojnego Stanów Zjednoczonych z Rosją, zapowiadają długi okres gospodarczego kryzysu, spadku poziomu życia, gwałtownego wzrostu cen, niedoborów materiałowych, braku żywności, mroźnych nadchodzących zim przy braku nośników energii, oraz zamieszek społecznych.

We Włoszech tysiącym biznesów grozi kompletne bankructwo, w wyniku szybujących w górę cen gazu i prądu, które przekroczyły już 320 euro za 1 megawatogodzinę, co stanowi wzrost o 900% w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku.

We Francji ceny energii elektrycznej przekroczyła 1000 euro, a to dopiero początek, gdyż rosyjski dostawca gazu naturalnego, Gazprom PJSC właśnie ogłosił, że 1 września zatrzymuje dostawy do francuskiego odbiorcy Engie SA, gdyż ten nie jest w stanie dokonać zapłaty. Premier Macron ostrzegł, że ten „koniec ery obfitości” może doprowadzić do rozruchów społecznych.

W Wielkiej Brytanii rachunki za prąd elektryczny rosną w tempie przewyższającym zapowiedziane przez rząd zapomogi dla emerytów. Ile biznesów zbankrutuje nie mogąc pozwolić sobie na podwyżkę prądu o dodatkowe 2,5 tysiące funtów rocznie? – pyta DailyMail. Na przełomie roku można spodziewać się, że rachunki przekroczą 5,4 tysiąca funtów (w rocznym rozrachunku), a na wiosnę przyszłego roku 6,6 tysiąca.

W okresie tzw. pandemii, kiedy to bezpodstawnie zamknięto biznesy i zatrzymano ludzi w domach, oficjalny poziom ubóstwa dotknął 4,5 miliona Brytyjczyków (dane z października 2021 r). Szacuje się, że w październiku tego roku liczba ta niemal podwoi się, osiągając 8,9 miliona. Doprowadzi to do sytuacji, gdy trzy czwarte przeciętnej emerytury brytyjskiej pochłonie rachunek za energię.

Belgijski premier Alexander De Croo ostrzegł otwarcie obywateli, aby spodziewali się ostrej zimy – gdyż pozbawionej możliwości ogrzewania się – i to nie tylko tej nadchodzącej, ale „w ciągu kolejnych 5 do 10 lat”.

W ramach „oszczędzania”, w Niemczech wprowadzono odgórne zarządzenia nakazujące w okresie zbliżającej się zimy obniżenie temperatury w budynkach rządowych, szkołach, szpitalach, domach starców, do maksimum 19 stopni Celsjusza. Natomiast w Hiszpanii, w środku obecnego upalnego lata nie wolno schładzać pomieszczeń poniżej 27 stopni. Tak jak i w innych krajach europejskich, również i w Czechach wprowadzono nakazujące obniżenie temperatury zimą, do maksimum 20 stopni.

Czeski prezydent Miloš Zeman wyraził zdroworozsądkowy sprzeciw, wskazując na to, że za przyczynę braku energii odpowiada nie tyle wojna na Ukrainie, lecz „zielony fanatyzm”, które pozbawił Europę możliwości produkcji energii elektrycznej konwencjonalnymi nośnikami. Zeman ostrzegł również, że brnięcie w zielone utopie np. pozbycia się samochodów napędzanych silnikami spalinowymi, pogłębi ten kryzys.

W tym czasie, gdy Europa pogrąża się w energetycznym chaosie, odrzucając handel z Rosją, Rosja szuka rynków zbytu na swoje produkty. Jak podaje izraelska agencja prasowa, afgańscy Talibowie wkrótce podpiszą umowę z Rosją na dostawę gazu, ropy oraz zboża.

Również Chiny zwiększyły import rosyjskiego gazu i Rosja stała się jednym z największych dostawców tego nośnika, stając się czwartym dostawcą gazu LNG i wyprzedzając tym samym takich eksporterów jak Stany Zjednoczone czy Indonezja.

Czy społeczeństwa zachodnie – jak i społeczeństwo polskie – karmione kłamstwami i półprawdami przez media, zrozumieją, że są oszukiwane przez polityków i przywódców światowych i wspólnie odrzucą obrany destrukcyjny kierunek? Niestety, można w to wątpić, szczególnie w Polsce ze względu na masywną indoktrynację (wg najnowszych danych rządowych: od 27 grudnia 2020 roku, podano 56 mln 91 tys. 709 „szczepionek na koronawirusa”…), choć w desperacji próby zapewne będą podejmowane.

Można też spodziewać się, że ci odważni podzielą los wcześniejszych powstańców, których w obozach reedukacyjnych oraz na cmentarzach, „demokratyczna waadza” oznaczy jako buntowników, ekstremistów, sabotażystów i spiskowców.

Oprac. www.bibula.com 2022-08-30

Prezydent Katowic Marcin Krupa zakazał organizacji publicznej modlitwy różańcowej na ulicach miasta! A przechodzić będzie tzw. „parada równości” LGBT. 

Szanowny Panie , prezydent Katowic Marcin Krupa zakazał nam organizacji publicznej modlitwy różańcowej na ulicach miasta! W najbliższą sobotę chcieliśmy zorganizować pokojowy różaniec, połączony z akcją informacyjną, gdyż w tym czasie przez Katowice przechodzić będzie tzw. „parada równości” LGBT. Gdy nam zabrania się modlić i ujawniać prawdę, pełnym wsparciem władz i podległych im służb cieszy się „parada równości”, którą publicznie określono jako wielkie „święto”!Każą nam milczeć, aby nie przeszkadzać w celebracji tego „święta”. Wie Pan na czym będzie ono polegać? Znamy szczegóły i będziemy walczyć, gdyż nie pozwolimy się uciszyć.
Zakazano nam różańca w Katowicach
W sobotę 3 września ulicami Katowic ma przejść tzw. „parada równości”, celem której jest oswajanie naszego społeczeństwa z rozwiązłością seksualną i zachęcanie do homoseksualnego stylu życia, który jest niezwykle niebezpieczny dla zdrowia i duszy człowieka. Nasza Fundacja zaplanowała na ten dzień organizację publicznego różańca wynagradzającego za promocję tego typu praktyk, połączonego z uliczną akcją informacyjną na temat „edukacji seksualnej” dzieci forsowanej przez aktywistów LGBT. Dostaliśmy właśnie pismo od prezydenta Katowic, w którym informuje on nas, że zakazał nam organizacji modlitwy w sobotę. Najwyraźniej nasza obecność na ulicach Katowic komuś przeszkadza. Komu? Kilka dni temu organizatorzy „parady” napisali na swojej stronie: „Odliczania nadszedł czas do celebracji naszego święta jakim jest Marsz Równości w Katowicach.” Sam marsz ma odbyć się w sobotę, ale poprzedzające go wydarzenia już trwają od 27 sierpnia pod nazwą „Tydzień Równości Katowice”. Wigilią „święta”, które wkrótce będzie celebrowane na ulicach Katowic, był… pokaz homoseksualnego tańca erotycznego, który odbył się kilka dni temu w jednym z klubów. „Striptease party” prowadził mężczyzna, który, wedle relacji medialnych, oprócz organizacji pokazów erotycznego tańca zajmuje się też transmitowaniem homoseksualnego seksu na żywo w internecie. Jak mówił w jednym z wywiadów: „Ludzie płacą, żeby taki seks na żywo obejrzeć. W trakcie można też dawać napiwki, zostawiać komentarze, fani mogą też pisać wiadomości prywatne. To ostatnie rzadko się zdarza. Czasami uczestniczę też w seksie grupowym.” Cześć dochodu z wejściówek na to wydarzenie została przeznaczona na organizację „parady równości” w Katowicach, która już w sobotę 3 września przez kilka godzin będzie przemieszczać się po ulicach w centrum miasta. Dodatkowo, przed i po „paradzie”, w centrum Katowic przez cały dzień organizowane ma być „miasteczko równości”, w trakcie którego mieszkańcy będą oswajani z homoseksualnym stylem życia. Z kolei po zakończeniu „parady” planowana jest impreza, którą prowadzić ma znany aktywista LGBT, który kilka lat temu symulował brutalne morderstwo arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. W trakcie scenicznego show przebierający się za kobietę mężczyzna w zakrwawionej koszulce podrzynał gardło kukły z wizerunkiem abp Jędraszewskiego. Panie MirosĹ‚awie, tak właśnie będzie wyglądać „święto”, w którego celebracji przeszkadza nasza publiczna modlitwa różańcowa. „Święto” organizowane przez środowiska, których celem jest objęcie polskich dzieci „edukacją seksualną” oraz przeprowadzenie rewolucji (anty)moralnej w naszym społeczeństwie, aby zniszczyć cywilizacyjne fundamenty naszego narodu. Celem tej operacji jest stworzenie „nowego człowieka” – niewolnika własnych żądz i namiętności, niezdolnego do podejmowania odpowiedzialności i uzależnionego od popędów, którym łatwo manipulować. Rewolucja ta poskutkuje tym, że Polacy nie będą w stanie wchodzić w jakiekolwiek trwałe relacje oparte na miłości i odpowiedzialności. Tak „wyedukowane” społeczeństwo nie będzie mogło tworzyć stabilnych i kochających się rodzin, a jedynie samotne jednostki oddane sprzecznej z naturą rozwiązłości seksualnej. W praktyce oznacza to zagładę narodu poddanego takiej deprawacji. Skutki tej rewolucji obserwujemy już od dawna na zachodzie: miliony aborcji, setki tysięcy rozwodów, rosnąca liczba samobójstw i problemów duchowych wśród dzieci, epidemia HIV, ogromna liczba ludzi (głównie młodych) uzależnionych od pornografii, plaga narkomanii – to wszystko rezultat zniszczenia zasad moralnych. Musimy walczyć, aby Polska nie poszła tą samą drogą. Kluczowa jest modlitwa oraz budowa świadomości społeczeństwa, która skutkuje mobilizacją Polaków do obrony swoich dzieci i odzyskiwania przestrzeni publicznej na rzecz prawdy, dobra i piękna. Natychmiast odwołaliśmy się od decyzji prezydenta Katowic i czekamy teraz na decyzję sądu, który zdecyduje, czy podtrzymać decyzję Marcina Krupy. Nasza Fundacja podejmie wszelkie możliwe i dostępne prawnie działania, aby w najbliższą sobotę modlić się na ulicach Katowic i ostrzegać mieszkańców miasta przed czekającym ich zagrożeniem. Musimy być także obecni w wielu innych miastach Polski. Potrzebna nam jest do tego Pańska pomoc. Jeden ze znanych aktywistów LGBT przyznał ostatnio, że organizacja „parad równości” w Polsce nie byłaby możliwa, gdyby nie pomoc sponsorów z zagranicy – wielkich firm i korporacji. My na takie wsparcie nie możemy liczyć, a na niezbędne działania potrzebujemy w najbliższym czasie ok. 11 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby wesprzeć organizację publicznych modlitw różańcowych oraz niezależnych akcji informacyjnych, w ramach których ostrzegamy Polaków przed zagrożeniem i mobilizujemy nasze społeczeństwo do działania. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Zakazuje się modlitwy i mówienia prawdy, aby umożliwić swobodne oswajanie Polaków z rozwiązłością seksualną, połączone z pornograficznymi pokazami. Cenzura nasila się, ale nie zamierzamy się jej poddać. Nasi wolontariusze są już gotowi do organizacji akcji w sobotę w Katowicach oraz w innych miastach Polski. Prosimy teraz o Pana pomoc, aby umożliwić im to działanie. Będziemy informować Pana o dalszym rozwoju wydarzeń w tej sprawie.
Serdecznie Pana pozdrawiam,
Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszkówstronazycia.pl

Rząd stworzył budżet-widmo z mnóstwem dziur. Szok energetyczny pokrzyżuje plany.

Rząd stworzył budżet-widmo z mnóstwem dziur. Czeka nas wielki dług. Rząd zaniżył wydatki.

Szok energetyczny pokrzyżuje plany rządu

https://www.money.pl/gospodarka/czeka-nas-wielki-dlug-rzad-stworzyl-budzet-widmo.html

W momencie, w którym premier Morawiecki pokazał projekt budżetu na 2023 r., już należałoby go zaktualizować. Rząd nie wpisał bowiem po stronie wydatków ani na 14. emerytury, ani przedłużenia tarczy antyinflacyjnej, ani pomocy dla Polaków w dobie kryzysu energetycznego. A przed wyborami politycy na pewno z tych programów nie zrezygnują. Słowem, deficyt finansów publicznych na poziomie 4,4 proc. już teraz można wsadzić między bajki.

Rząd przedstawił założenia do budżetu na 2023 r. Założył w nim dochody na poziomie 604,4 mld zł i wydatki w kwocie 669,4 mld zł. Deficyt budżetu państwa tym samym na koniec 2023 r. ma wynieść nie więcej niż 65 mld zł. Z kolei deficyt finansów publicznych, który obejmuje nie tylko sam budżet, ale również samorządy czy ZUS, ma wynieść zdaniem rządu 4,4 proc.

Ekonomiści podkreślają jednak, że będzie on zapewne wyższy, bo politycy do budżetu nie wpisali wielu ważnych wydatków.

Budżet na 2023 r. już do aktualizacji? Rząd zaniżył wydatki

Dla przykładu specjaliści Santander Bank Polska uważają, że rząd przedobrzył z szacunkami dochodów z VAT-u. W budżecie czytamy, że wzrosną one w przyszłym roku do 286,3 mld zł wobec 233 mld zakładanych w tym roku. Naturalnie pompować je będzie wysoka inflacja, którą rząd szacuje na 9,8 proc. Jednak wzrost o ponad 53 mld zł jest zdaniem ekonomistów Santandera przesadzony z jednego prostego powodu.

Według nich taki wzrost da się osiągnąć tylko, jeśli tarcza antyinflacyjna nie zostanie przedłużona. – Uważamy, że taki scenariusz jest wysoce nieprawdopodobny w roku wyborczym. W związku z tym dochody z VAT są zawyżone o ok. 30 mld zł (0,8-0,9 proc. PKB). W związku z tym uważamy, że deficyt może przekroczyć 5 proc. PKB w 2023 r. – przekonują.

Ale to nie koniec zaskoczeń. „Z naszej perspektywy najciekawsze jest spojrzenie na budżet pod kątem tego, co z zapowiadanych lub prawdopodobnych wydatków się w nim znajduje, a czego nie uwzględniono” – piszą z kolei eksperci mBanku.

W ich opinii oprócz braku przedłużenia tarczy w budżecie jest kilka dziur takich jak niewpisanie wydatków na 14. emeryturę, brak przelewu z NBP (pisaliśmy o tym TUTAJ), czy największego wydatku związanego z kryzysem energetycznym w Europie i samej Polsce.

„Nie znaleźliśmy nigdzie wydatków związanych z ewentualną 14. emeryturą (co nie dziwi, co rok nie jest ona wpisywana do budżetu). Nie założono też wpłat z tytułu zysku NBP (to też nie dziwi, praktyka ta przyjmowana jest co roku). Został jeszcze jeden słoń w pokoju – rekompensaty cen gazu i prądu w związku z planami ewentualnego zamrożenia ich cen. Tych wydatków również nie znaleźliśmy w przyszłorocznym budżecie. Należy mieć też na uwadze, że przyszły rok to rok wyborczy – ewentualne dodatkowe programy i działania ze strony rządu są więc prawdopodobne” – wyjaśniają.

Szok energetyczny pokrzyżuje plany rządu

A same dopłaty dla gospodarstw domowych pochłoną miliardy złotych wydatków. Na początku sierpnia ekonomiści Citi szacowali, że mogą wynieść one nawet 70 mld zł.

Przypomnijmy, że według zaprezentowanych założeń projektu ustawy rząd zaproponuje ciepłowniom dopłaty z budżetu w zamian za ograniczenie podwyżek taryf dla gospodarstw domowych do 40 proc. Jednocześnie minister klimatu zapowiedziała dopłaty dla gospodarstw domowych używających do ogrzewania: węgla, pelletu, drewna, oleju opałowego lub LPG (więcej pisaliśmy o tym TUTAJ).

„Gdyby proponowane rozwiązania objęły także małe i średnie firmy to koszt wzrósłby do 2,7 proc. PKB, a uwzględniając wspomniane wyżej ograniczenia cen ciepła i dopłaty do paliw łączny koszt dla budżetu wyniósłby ok. 3 proc. PKB” – wyliczali analitycy Citi.

„Kluczowym wyzwaniem dla polityki fiskalnej w Polsce w nadchodzącym roku, podobnie jak we wszystkich innych krajach UE, są ceny energii. Ich skokowy wzrost sprawia, że dotychczasowe mechanizmy ustalania cen najprawdopodobniej zostaną istotnie zmodyfikowane. Stanowi to najpoważniejszy czynnik ryzyka dla realizacji przyszłorocznego budżetu” – podsumowują z kolei ekonomiści PKO BP.

Znacznie więcej optymizmu przejawiają ich koledzy z Banku Pekao. – Sądzimy, że wartość ta została założona z zapasem i faktyczny deficyt ukształtuje się na poziomie ok. 3,5 proc. PKB, mniej więcej tyle samo ile w 2022. Ryzykiem dla tego scenariusza jest brak przekazania środków na KPO przez Komisję Europejską przy jednoczesnym prefinansowaniu wydatków związanych z programem przez PFR. Może to podbić deficyt o ok. 0,5 proc. PKB – tłumaczą.

Potrzeby pożyczkowe i wyższe koszty obsługi długu

Co więcej, w 2023 roku wzrosną również potrzeby pożyczkowe brutto budżetu: do 269,5 mld zł wobec 222 mld początkowo przewidywanych na 2022 rok. To mnóstwo pieniędzy do pożyczenia na rynku.

A rząd już założył astronomiczny wzrost kosztów obsługi długu, które wzrosną z 26 mld zł w 2022 r. do 66 mld zł w 2023 r., co oznacza większe koszty o 154 proc., czyli 40 mld zł.  

„Ważniejsze od tego 154 proc., że to początek trendu. Warunki do prowadzenia polityki fiskalnej zmieniają się, im szybciej to sobie uświadomimy, tym lepiej” – konstatuje Wojciech Stępień, ekonomista BNP Paribas.

Inflacja ostro przyspiesza: 16,1% r/r. Prąd, gaz i węgiel 40,3%

GUS podał dane

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/inflacja-mocno-zaskoczyla-miala-spasc-a-przyspiesza

Inflacja konsumencka w sierpniu wyniosła 16,1 proc. w skali roku — podał w środę GUS we wstępnym odczycie. Oznacza to, że inflacja w Polsce nie tylko nie spadła, jak prognozowali ekonomiści, ale bardzo mocno przyspieszyła.

  • Inflacja w sierpniu przyspieszyła do 16,1 proc. w skali roku z 15,6 proc. w lipcu
  • Najnowsze dane o inflacji są kluczowe dla wrześniowej decyzji RPP w sprawie stóp procentowych
  • Żywność zdrożała w sierpniu aż o 17,4 proc. w skali roku

Inflacja w sierpniu przyspieszyła do 16,1 proc. w skali roku z 15,6 proc. w lipcu – podał w piątek GUS w swoich tzw. szybkich wyliczeniach, które jednak zwykle niewiele się różnią od wyliczeń ostatecznych. Średnia prognoz ekonomistów wskazywała na spadek do 15,4 proc.

Przypomnijmy, że po spadku w lutym do 8,5 proc. z 9,2 proc., w kolejnych miesiącach wzrost cen w Polsce zaczął nabierać tempa. W marcu inflacja wyniosła 11 proc., w kwietniu 12,4 proc., w maju 13,9 proc., w czerwcu przyspieszyła do 15,5 proc., a w lipcu do 15,6 proc. w skali roku. Najnowszy odczyt pokazuje, że wzrost cen w sierpniu dalej przyspiesza.

Z kolei licząc miesiąc do miesiąca, uśredniony wzrost cen w sierpniu wyniósł 0,8 proc., wobec 0,5 w lipcu. Ekonomiści spodziewali się wzrostu zaledwie o 0,2 proc.

Inflacja w sierpniu. GUS podał, jak rosły ceny

Wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych o 16,1 proc. w skali roku jest wartością średnią. Ceny niektórych produktów rosną bowiem szybciej, a innych wolniej. Co i o ile zdrożało, dowiemy się za dwa tygodnie, kiedy poznamy finalne dane za lipiec.

W środowym raporcie GUS podał jedynie wzrost cen w trzech głównych kategoriach. Najszybciej drożały w ciągu roku nośniki energii, czyli prąd, gaz i węgiel (o 40,3 proc.) i paliwa samochodowe (o 23,3 proc.). Ceny żywności szły w górę szybciej od ogólnego wskaźnika inflacji, bo o 17,4 proc. rok do roku.

Inflacja w sierpniu. Co zrobi RPP?

Dane o wzroście cen są uważnie śledzone przez bank centralny. Aby walczyć z inflacją, Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła w październiku 2021 r. cykl podwyżek stóp procentowych. Od tego czasu stopa referencyjna NBP wzrosła z 0,1 proc. do 6,5%.

Dla wrześniowej decyzji RPP kluczowy jest środowy odczyt inflacji, a równie prawdopodobna jest niewielka podwyżka lub utrzymanie stóp — powiedział w środę rano, jeszcze przed publikacją danych GUS, w TVP Białystok członek RPP Henryk Wnorowski.

Prezes NBP Adam Glapiński powiedział [bla-bla md

Wojna, fakty, mity. Ukrainizacja czy – RU-SY-FI-KA-CJA.

Wojna, fakty, mity. Ukrainizacja czy – RU-SY-FI-KA-CJA.

Ewaryst Fedorowicz http://ewaryst-fedorowicz.szkolanawigatorow.pl/wojna-fakty-mity

Wojny dzielą się na nieuniknione – i pozostałe.

Te nieuniknione, to wojny o panowanie nad światem.
I taką, nieuniknioną wojną, której zdecydowana większość z nas dożyje (nie napisałem – przeżyje, bo to coś zupełnie innego), jest wojna pomiędzy USA a Chinami.
Wojna ta została już dawno zdecydowana, a jej kolejne fazy  zaplanowane w szczegółach.

Teraz jesteśmy w fazie czyszczenia przedpola, czego widocznym w telewizjach dowodem jest przepychanka pomiędzy USA i Rosją, tocząca się na Ukrainie, a której stawką jest neutralność nie tyle Rosji, co jej potencjału nuklearnego w przyszłej wojnie nieuniknionej.
Parafrazując klasyka Donalda: policzmy głowice!

Chiny – głowic ok 400, a USA – ok 5500.
Z tego rachunku wynika, że USA są w stanie zniszczyć Chiny kosztem (stosunkowo) niewielkich strat.

A ile głowic ma Rosja?
A tu niespodzianka, bo ma ich prawie 6000, z czego wynika, że bez spacyfikowania Rosji, USA w nieuniknionej wojnie z Chinami grałyby pokerowo, co w sytuacji, gdy gra się kartami znaczonymi i do tego nuklearnymi, brzmi nierozsądnie (eufemizm).

Tak tak, wiem: te ruskie głowice są gówno warte, ale jak już na tym portalu tłumaczyłem, na gównie wyrosły gigantyczne fortuny, a nawet toczyły się o gówno zajadłe wojny, więc w tych głowicach grzebać nie proponuję.

***

Przegniła (OK, niech będzie, że przekompostowana – tak lepiej?) Europa, która ma potencjał ekonomiczny i ludnościowy większy od USA, już została przez golfistów waszyngtońskich spacyfikowana, poprzez nasłanie milionów nachodźców z Afryki i Bliskiego oraz Środkowego Wschodu, w wyniku rozpętanych tam wcześniej przez USA wojen i rozwalenia tamtejszych państw, więc liczyć się już nie będzie.

***

Wydaje się, że waszyngtońscy golfiści, wykiwali też moskiewskich szachistów, sugerując im, że przepychanka na Ukrainie będzie wewnętrzną sprawą Rosji.

Z taką deklaracją wystąpił DementOne nazwiskiem Biden, który 20 stycznia b.r. obiecał publicznie Putinowi, ni mniej ni więcej, że jeśli ten się zbyt daleko na tej Ukrainie nie zapędzi, to on, DementOne, wielkiej afery z tego robił nie będzie.

Putin wziął ten żeton za monetę i to dobrą, posłał czołgi do Kijowa „kak na parad” i… już ich nie ma.

***

Ukraina, jak jeszcze niedawno było wiadomo, jest krajem skorumpowanym do cna, i rządzonym przez konkurujące ze sobą gangi, nazywane klanami oligarchicznymi.

Dlatego USA, na Ukrainie zastosowały sprawdzony w bananowych republikach patent pt „może to jest sukinsyn, ale to jest nasz sukinsyn” (© Franklin Delano Roosevelt, prezydent USA, który Polskę Stalinowi w Teheranie sprzedał)) i postawiły na sukinsyna Igora Kołomojskiego z klanu dniepropietrowskiego, który wystrugał ze wspomnianego banana Wołodię, któren jest z zawodu aktor i potrafi zagrać każdą rolę.
Nawet bohatera.

To i gra.

Polsce w tej wojence przypadła rola bezpośredniego zaplecza, ze wszelkimi tego konsekwencjami:
i tymi, które już widzimy gołym, a osłupiałym okiem – i kolejnymi, które dopiero zobaczymy.

Generalnie – bezpośrednie zaplecze ma wysyłać, przyjmować, płacić i nie pyskować.

Co też ma miejsce.

***

Jak wiadomo (a wiadomym być powinno), pierwszą ofiarą wojny jest prawda.

I to jest fakt.

Ale jest równie wiadomym, że życie nie znosi próżni. I to jest również fakt. Fizyczny.

I dlatego w trakcie wojny fakty wypierane są przez mity.

Ponieważ, jak napisałem powyżej, życie nie znosi próżni, logicznym jest pytanie następujące:

skąd się biorą mity?

Odpowiedź brzmi: moim (i rzecz jasna niesłusznym) zdaniem,
mity są produkowane.
Przez Grupę Produkującą Mity (GPM)  – i w tym momencie, uprzedzam odmową odpowiedzi, pytania o adres producenta.

***

Każdy, kto przeczytał dostępne w PRL książki o mitologiach greckich i rzymskich, rozumie potęgę mitu.

W czasach odległych bardzo, odległych mniej czy nawet dziś.
A że czasy mamy spsiałe (lubię siebie cytować)  to i mity też zeszły na psy.

Przykładem takiego, spsiałego mitu jest mit o zorganizowanej przez ferajnę z Nowogrodzkiej  ukrainizacji Polski, poprzez miliony przybyszów z Donbasu i kolejne – z wybrzeża Morza Czarnego.

Oba mity są łatwe do zdemaskowania, ale w dzisiejszych czasach, w zalewie codziennego bulszitu, nie chodzi już nawet o to, że coś jest mitem, a nawet ordynarną ściemą,
ale o fenomen, że nikt już nie zwraca uwagi na szycie tych mitów nawet nie grubymi nićmi, a snopowiązałkowym sznurkiem, czy wręcz ordynarnym postronkiem.

Ukrainizację już dawno podrzucił, w ramach kolejnej kombinacji operacyjnej/operacji kombinacyjnej jakiś fachura z Rakowieckiej, by mieć wygodny temat do grzania i odwracania uwagi od faktu:

że w rzeczywistości mamy rusyfikację.

Dokładnie tak: RU-SY-FI-KA-CJĘ.

Skąd wiem?
A dlatego, że doskonale znam rosyjski i nikt mnie nie weźmie na plewy, że przybysze z Ukrainy mówią po ukraińsku (bo nie mówią.
To znaczy, w ponad 90% przypadków – nie mówią).

Co zresztą oddaje rozkład demograficzny pomiędzy Małopolską Wschodnią i Wołyniem – a zakordonową (po Traktacie Ryskim) częścią USRR.

To rosyjski, nie ukraiński, jest codziennym językiem warszawskiej (i każdej innej, polskiej do niedawna) ulicy, transportu publicznego, sklepów, campusu na SGGW, Dworca Centralnego, wiślanych bulwarów itd. itp.

I galerii handlowych.

Przed Arkadią, w czasie największych upałów, pluskające się w fontannach dzieci, ich mamy nawoływały po… rosyjsku.

A wg oficjalnych danych, obywateli Ukrainy jest dziś w Rzeszowie 37%, we Wrocławiu 27%, a w Warszawie –  nieco poniżej 20%

***

Do obrony mitu o ukrainizacji Polski, stosowne organy zaangażowały odpowiednią liczbę propagandystów, którzy pociskają  narrację:

to są Ukraińcy mówiący po rosyjsku.

Tyle, że w przypadku przestrzeni postsowieckiej (a ona liczy sobie raptem lat 30) język stanowi zdecydowanie mocniejszy identyfikator narodowościowy, niż w krajach normalnych.

Dlatego też faktem niezbitym jest, że do Polski, w ciągu ostatnich 6 miesięcy, przybyły miliony obywateli Ukrainy w ogromnej większości posługujących się językiem rosyjskim,

Z przyjemnością obserwuję narracyjne wygibasy pt. po rosyjsku mówią tylko starzy, którzy pamiętają czasy Sojuza, a urodzeni po 1991 – nie.

Bo to jest prawda Tischnera i to ta ostatnia, czyli numer 3 (guglować młodzi, guglować).

Zapraszam do dowolnego polskiego miasta (nawet małego) by usłyszeć, jak 2 pokolenie Samostijnej Ukrainy (matka) mówi do pokolenia 3 (dziecko) po rosyjsku.

Jeśli dwudziestoparoletnia matka mówi do swego, kilkuletniego dziecka po rosyjsku, to znaczy, że to ten język identyfikuje narodowościowo ją i jej dziecko, a nie ukraiński.

A że paszport ukraiński ma?

No taki dostała w spadku po Stalinie i Gorbaczowie razem wziętych.

Bo skoro Sowiety się rozpadły, a granice (Polski też) Stalin rysował jak chciał, to ludzie, którzy byli obywatelami ZSRR („moj adries nie dom i nie ulica – moj adries Sawietskij Sajuz…”) , w sposób mechaniczny stali się obywatelami Ukrainy, a 8 lat temu, niektórzy z nich, obywatelami bytów zwanych Krym i Sewastopol, a wreszcie, po ostatecznym wcieleniu – Rosji.

Taka i dola ludzi (i terenów), którzy teraz staną się obywatelami republik Donieckiej, Ługańskiej i zaraz potem Rosji.

A skoro paszport ukraiński daje wolny wjazd do UE wraz z socjalem, o jakim na Ukrainie nawet marzyć by ci ludzie nie mogli, to i go używają, bo mają w tym osobisty interes i byliby idiotami, gdyby z tej, jedynej w życiu okazji, nie skorzystali.

Na wypadek grepsu, że w Donbasie walczą po obu stronach żołnierze mówiący po rosyjsku, wypada odpowiedzieć, że  najokrutniejsze są wojny domowe, w których skala potworności jest niewyobrażalna.
Reasumując:

do nas, w ciągu ostatnich 6 miesięcy, milionami przybyli obywatele Ukrainy mówiący po rosyjsku i to tym językiem rusyfikują polską przestrzeń publiczną i w latach najbliższych – strukturę społeczną.

 
https://www.rp.pl/polityka/art19074921-ile-glowi-atomowych-beda-miec-chiny-pentagon-gwaltownie-zmienia-szacunki

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1056888%2Cbrytyjskie-media-biden-jest-niepokojaco-naiwny-w-roli-glownodowodzacego

http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/lancet-pan-szczepionka-i-rodzina-na-200-bankach

http://ewaryst-fedorowicz.szkolanawigatorow.pl/mowa-nienawisci-vs-mowa-taknawisci#95891

https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8497929,ukraincy-polska-wojna-uchodzcy-miasta-raport.html

=============================

Mapka prezentująca wielkość pomocy dla Ukrainy w stosunku do PKB (po angielsku GDP)

Matka-Scypiona

Jakoś klasy rosyjskojezyczne w polskich szkołach nie powstają. Wszyscy Ukraińcy, których spotkałam mówili bardzo dobrze po rosyjsku, ale między sobą po ukraińsku. 

Dalsza dyskusja – w oryginale. MD

Piekarnie na skraju bankructwa. Gigantyczny [5-krotny] wzrost rachunków za gaz! Chleb będzie bardzo drogi

https://nczas.com/2022/08/30/piekarnie-na-skraju-bankructwa-gigantyczny-wzrost-rachunkow-za-gaz-chleb-bedzie-bardzo-drogi/

30 sierpnia 2022

Już na przełomie 2021 i 2022 roku w Polsce zaobserwowaliśmy dużą podwyżkę cen energii. To był jednak dopiero początek. Szalejące ceny… Piekarnie płacą za gaz nawet pięć razy więcej miesięcznie niż jeszcze rok temu.

Produkcja pieczywa w Polsce staje się coraz mniej opłacalna. Rekordowe ceny doprowadzają lokalne piekarnie na skraj bankructwa.

Wojciech Jaros, prezes Spółdzielni Produkcyjno-Handlowej „Samopomoc Chłopska” w Kolbudach na Pomorzu, w rozmowie z portalem money.pl zdradza, że rachunek za gaz rok do roku wzrósł mu aż pięciokrotnie.

Rachunek za gaz. Było 20 tys. zł, jest 100 tys. zł

Kupuję gaz spotowo. Ostatni rachunek, jaki dostałem, opiewa na około 100 tys. zł za miesięczne zużycie, a rok temu wynosił on 20 tys. zł. Udział energii w kosztach rośnie w niesamowitym tempie, a końca nie widać – wskazuje.

Piekarnie bazują na gazie, więc horrendalne ceny tego surowca odbijają się szczególnie na tej branży.

Każdemu z nas wydawało się, że są granice absurdu. Jak była podwyżka pod koniec 2021 r., to myśleliśmy, że gorzej być nie może. Okazuje się, że może być i to znacznie gorzej. Coraz trudniej prowadzić firmę według jakiegoś planu. Dziś to bardziej „radosna twórczość” – uważa Jaros.

Piekarnie czy cukiernie nie mają wyjścia i muszą podnosić ceny, by pokryć koszty. Problem w tym, że nie mogą tego robić w nieskończoność. A koszty wciąż rosną.

Ludzie kupują coraz więcej mrożonego pieczywa

Branża już zauważa zmianę nawyków konsumentów. Rzemiosło zaczyna przegrywać z przemysłem. Ludzie coraz częściej kupują mrożone pieczywo z hipermarketów, bo jest tańsze.

Stowarzyszenie Producentów Pieczywa zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny problem.

Miesiąc przed wojną otrzymaliśmy pismo, w którym dystrybutor gazu – Polska Spółka Gazownictwa – poinformował nas, że w przypadku niedoborów, my tego gazu nie otrzymamy w wymaganych ilościach. Jeśli nie dostaniemy gazu i prądu, to nie wypieczmy pieczywa. Nawet mrożone pieczywo jest podpiekane – mówi Jacek Górecki, prezes SPP, które odpowiada za 30 proc. krajowej produkcji pieczywa.

Dodaje, że jeszcze kilka miesięcy temu koszt gazu stanowił 1-2 proc. finalnej ceny produktu. Dziś to już ok. 7 proc. A podrożały także inne składniki (mąka, drożdże, cukier – itd.), podrożał transport. Stąd coraz więcej płacimy za sam chleb czy bułki.

Górecki wskazuje, że od kilku miesięcy trwają rozmowy z rządem, by branżę uznać za odbiorców chronionych. Urzędnicy wykazywali niby zrozumienie, ale finalnej odpowiedzi nadal nie ma.

Ceny gazu szaleją. Zagrożenie dla 2 mln polskich rodzin. Rachunki mogą wzrosnąć o 400 proc.

https://www.money.pl/gospodarka/zagrozenie-dla-2-mln-polskich-rodzin-rachunki-moga-wzrosnac-o-400-proc-6807017316662176a.html

Ceny gazu szaleją. Jeśli rząd nie zainterweniuje, w przyszłym roku koszt ogrzewania domu tym surowcem wzrośnie nawet od 25 tys. zł – podaje portal WysokieNapiecie.pl. Z drugiej strony próba zamrożenia cen byłaby silnym ciosem dla budżetu państwa, uszczuplając go o blisko 10 proc.

WysokieNapiecie.pl wskazuje, że rodzinom ogrzewających domy gazem rząd nie zaproponował wsparcia. Wprowadzenie dodatków do pozostałych źródeł ogrzewania będzie kosztować państwo w sumie 20 mld zł. „Koszty zamrożenia cen gazu dla 2 mln gospodarstw domowych (i zrównanych z nimi od stycznia odbiorców wrażliwych, takich jak szpitale), sięgnęłyby w przyszłym roku 46 mld zł. Dodatkowe 14 mld zł budżet utraciłby na podatku VAT, gdyby rząd przedłużył tarczę antyinflacyjną” – podaje portal.

Rachunki za gaz wyższe o 400 proc.

Obecna taryfa na gaz ziemny, zamrożona na poziomie 20 gr za 1 kWh, będzie utrzymana do końca tego roku. „Natomiast środowe notowania gazu z dostawą w ostatnim kwartale tego roku zamknęły się ceną 1,4 zł/kWh, a z dostawą w całym przyszłym roku przekroczyły 1,33 zł/kWh.

To 5-6 razy więcej od cen, jakie do końca roku będą płacić polskie rodziny„.

Rząd zakłada, że już w tym roku strata PGNiG na zamrożonych taryfach dla gospodarstw domowych sięgnie maksymalnie 10 mld zł. Według szacunków WysokieNapieice.pl ostatecznie będzie to blisko 12,7 mld zł. Początkowo koszty miały być zrolowane w formie taryf na kolejne trzy lata, ale rząd zdecydował o pokryciu niemal całego deficytu PGNiG OD z budżetu państwa.

W stosunku do wzrostów kosztów LPG (o 50 proc.), ciepła sieciowego (o 100-200 proc.), węgla (o 200 proc.), czy biomasy (200-300 proc.), wzrost kosztów ogrzewania domu gazem o 400 proc. byłby najbardziej dotkliwy i politykom Zjednoczonej Prawicy trudno byłoby uzasadnić brak działań wobec tej grupy Polaków – pisze WysokieNapieice.pl.

– Jeżeli od nas by to zależało, to proponowalibyśmy utrzymanie obecnych taryf także i w przyszłym roku. Boimy się, że w przypadku znacznych wzrostów cen zaczną narastać długi gospodarstw domowych – mówi w rozmowie z portalem jeden z gazowników.

Co może zrobić rząd?

Całkowite zamrożenie cen na obecnym poziomie nie mogłoby nie być sprawiedliwe wobec innych gospodarstw. Ceny energii zimą dotkną bowiem wszystkich. Całkowite zamrożenie byłoby też wyjątkowo kosztowne. Można się więc spodziewać pułapu wzrostu rachunków na poziomie 40 proc., jak w przypadku ciepła sieciowego.

Niewykluczone jest także rolowanie części podwyżki taryf na kolejne lata, jak miało to działać w tym roku. Ograniczeniem w tym wypadku może być jednak zdolność kredytowa PGNiG. Na koniec drugiego kwartału koncern miał 15,7 mld zł długów, z czego tylko w ostatnim kwartale przybyło 6,5 mld zł.

=========================================

Mail:

Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl : W stabilnych czasach gaz na rynku kosztował 20-30 euro za MWh, a teraz – ponad 260 euro i zmierza ku 300 euro.