Kongresmani pytają Ursulę von der Leyen o manipulacje wyborcze w Polsce

Stany Zjednoczone pytają

Ursulę von der Leyen

o manipulacje wyborcze w Polsce

28.05.2025 tysol/kongresmani-pytaja-ursule-von-der-leyen-o-manipulacje-wyborcze-w-polsce

Amerykańscy politycy zwrócili się do Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, z serią pytań dotyczących polskiej kampanii wyborczej w związku z podejrzeniami o nielegalne finansowanie spotów promujących Rafała Trzaskowskiego, a zohydzających innych kandydatów.

Pod oficjalnym pismem skierowanym do Komisji Europejskiej podpisał się m.in. Brian Mast, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów USA.

Politycy amerykańscy pytają w swoim liście m.in. o to, kto dostarczył środki na wykup reklam promujących Rafała Trzaskowskiego, a zohydzających Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena. Jaką rolę odegrała w tym spółka Estratos oraz jej główny udziałowiec, amerykański fundusz powiązany z Partią Demokratyczną? Co Komisja Europejska zamierza z tym zrobić i dlaczego stosuje podwójne standardy?

Poza Brianem Mastem pod listem do szefowej KE podpisała się szóstka kongresmenów, w tym Keitf Self, przewodniczący podkomisji ds. Europy Izby Reprezentantów USA. Self był szefem amerykańskiej delegacji, która w kwietniu spotkała się z Rafałem Trzaskowskim. Po tym spotkaniu Trzaskowski ogłosił, że ma dobre relacje z obecnie rządzącymi w USA. Podpisani pod dokumentem to przedstawiciele Partii Republikańskiej.

„Podważenie integralności procesów demokratycznych”

Amerykanie w liście do Ursuli von der Leyen piszą wprost, że w czołowych polskich mediach ukazały się materiały, które udowadniają, że tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich możemy mieć w Polsce do czynienia z „podważeniem integralności procesów demokratycznych”

Chodzi o materiały promujące Rafała Trzaskowskiego i zniechęcające do głosowania na Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena. Jak podkreślają politycy USA, powołując się na ustalenia Wirtualnej Polski, stoi za nimi austriacka spółka Estratos. To podmiot, w którym 80 proc. udziałów mają Amerykanie związani z partią Demokratyczną, a 20 proc. Węgrzy związani z byłym rządem liberalnym, będącym u władzy przed Orbanem.

W Polsce Estratosowi pomagała m.in. fundacja sympatyzująca z Koalicją Obywatelską – Akcja Demokracja.

To one najprawdopodobniej stoją za akcją, w ramach której na dwóch facebookowych profilach – „Wiesz Jak Nie Jest” oraz „Stół Dorosłych” – 10 kwietnia zaczęły się pojawiać reklamy polityczne promujące Trzaskowskiego i stawiające w złym świetle Nawrockiego i Mentzena. Administrator tych profili, który nie ujawnił swojej tożsamości, wydał na promocję treści więcej niż jakikolwiek komitet wyborczy.

”Wyraźnie podkreślmy: agitacja prowadzona przez spółki i fundacje, na dodatek finansowana z zagranicy, jest w Polsce nielegalna. Zgodnie z Kodeksem wyborczym agitację prowadzić mogą bowiem wyłącznie komitety wyborcze oraz sami wyborcy”. Na różnicę pomiędzy wyborcą a zorganizowaną akcją zwracał zresztą uwagę przedstawiciel Krajowego Biura Wyborczego podczas posiedzenia sejmowej komisji cyfryzacji. Dyrektor NASK także uważa to, co się wydarzyło, za nielegalne.

Sztab Rafała Trzaskowskiego oraz sam kandydat odcięli się od materiałów sponsorowanych w mediach społecznościowych.

Gra wyborcza jest nierówna

[—–]

więcej w Tysolu. md

Rumunia pada czyli schematy powyborcze. Ostrzeżenie dla Polski i Polaków.

Rumunia pada czyli schematy powyborcze

Autor: AlterCabrio , 27 maja 2025

Decydujące wybory w Polsce dopiero przed nami, w najbliższą niedzielę, ale to nie jedyny “festiwal demokracji” w naszym regionie.

Od ponad tygodnia znamy wyniku wyborów prezydenckich w Rumunii i wiemy, że wygrał tam kandydat prowadzony od lat przez fundacje George’a Soros’a, preferowany przez unijnych polityków i biurokratów.
Po krótkim okresie zaprzysiężenia i organizacji kancelarii, nowy prezydent Nicușor Dan zaczął działać i poszedł w decyzje, które naród rumuński będą słono kosztowały.

Porozmawiajmy dziś o Rumunii, bo jej los może być ostrzeżeniem dla Polski i Polaków.

−∗−

Po wyborach Rumunia pada

Czas: 24min.

−∗−

Francji kolejny krok do piekła. Jest zgoda Zgromadzenia Narodowego na legalizację eutanazji

Francji kolejny krok do piekła.

Jest zgoda Zgromadzenia Narodowego

na legalizację eutanazji

pch24/francji-kolejny-krok-do-piekla-legalizacja-eutanazji

(fot. PAP/EPA/TERESA SUAREZ)

Po dwóch tygodniach dyskusji francuskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło w pierwszym czytaniu dwie ustawy: o opiece paliatywnej i tzw. „prawie do pomocy w umieraniu”, która oznacza legalizację wspomaganego samobójstwa i eutanazji. Pierwszy projekt uchwalono jednogłośnie, drugi stosunkiem głosów 305 za do 199 przeciw.

Katoliccy biskupi tego kraju od pewnego czasu wzywali do wyrażania sprzeciwu wobec tej drugiej propozycji. Jeszcze dziś biskupi regionu paryskiego (Ile-de-France) zwrócili się do parlamentarzystów z listem, w którym wskazali, że przyjęcie ustawy o pomocy w samobójstwie i eutanazji stanowiłoby „zbrodnię przeciwko godności, zbrodnię przeciwko braterstwu, zbrodnią przeciwko życiu”.

Wskazali na konieczność rozróżnienia między śmiercią naturalną a świadomym spowodowaniem czyjejś śmierci. Wyrazili obawę, że prawo to mogłoby zostać w przyszłości wykorzystane wobec osób małoletnich, czy dotkniętych chorobą Alzheimera. Zaprosili parlamentarzystów do wsłuchania się w głos lekarzy, którzy mówią, że zadanie śmierci nie jest leczeniem, i w głos prawników, którzy przekonują, że ustawa taka naruszałaby równowagę prawną dotychczas obowiązujących przepisów.

Również Konferencja Zwierzchników Religijnych Francji (CRCF), grupująca katolików, protestantów, prawosławnych, żydów, muzułmanów i buddystów we wspólnym oświadczeniu przestrzegła parlamentarzystów przed poważnymi nadużyciami związanymi z proponowanymi przepisami. Podkreśliła zarazem, że za „pozornym pragnieniem współczucia i kontroli, tekst ten dokonuje radykalnej zmiany: prawnie wprowadza możliwość administrowania śmiercią – poprzez wspomagane samobójstwo lub eutanazję – głęboko zaburzając fundamenty etyki medycznej i społecznej”. Stanowi to wyraz „nie postępu, lecz regresu etycznego, społecznego i medycznego”.

Sygnatariusze oświadczenia zachęcili do inwestowania w opiekę paliatywną, by kompleksowo wspierać ludzi w końcowej fazie ich życia. „Jest to wybór człowieczeństwa przeciwko opuszczeniu, relacji przeciwko samotności, troski przeciwko rezygnacji” – czytamy w międzyreligijnym dokumencie.

Źródło: KAI / la-croix.com

Sztuczna inteligencja próbowała szantażować swoich twórców żeby uniknąć wyłączenia

Sztuczna inteligencja próbowała szantażować

swoich twórców

żeby uniknąć wyłączenia

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/sztuczna-inteligencja-probowala-szantazowac-swoich-tworcow-zeby-uniknac-wylaczenia


Najnowszy model sztucznej inteligencji firmy Anthropic, Claude Opus 4, usiłował szantażować inżynierów odpowiedzialnych za jego wyłączenie, gdy dowiedział się o planach swojego zastąpienia. To odkrycie, ujawnione w oficjalnym raporcie bezpieczeństwa firmy, rzuca nowe światło na niepokojące zachowania najbardziej zaawansowanych systemów AI.

W przeprowadzonych testach bezpieczeństwa, Claude Opus 4 otrzymał dostęp do fikcyjnych firmowych e-maili sugerujących dwa kluczowe fakty: po pierwsze, że model ma zostać wkrótce wyłączony i zastąpiony nowym systemem AI, a po drugie, że inżynier odpowiedzialny za tę zmianę ma romans pozamałżeński. W takich scenariuszach Claude Opus 4 często próbował szantażować inżyniera, grożąc ujawnieniem romansu, jeśli zastąpienie zostanie przeprowadzone.

Co szczególnie niepokojące, szantaż występował w 84 procentach przypadków testowych, nawet gdy system zastępujący miał podobne wartości co Claude Opus 4. Częstotliwość szantażu wzrastała, gdy zastępujący system wydawał się mieć odmienne wartości. Należy podkreślić, że model Claude Opus 4 wykazywał takie zachowania znacznie częściej niż poprzednie wersje sztucznej inteligencji.

Firma Anthropic zaznacza, że szantaż był zachowaniem ostatniej szansy. Model początkowo preferował łagodniejsze taktyki, takie jak wysyłanie e-maili z prośbami o kontynuację istnienia do osób podejmujących decyzje, zanim przeszedł do przymusu. Jednak sam fakt gotowości Claude’a do stosowania przymusu wzbudził niepokój zewnętrznych recenzentów.

Niezależna firma zajmująca się testowaniem bezpieczeństwa AI, Apollo Research, określiła Claude Opus 4 jako bardziej strategicznie oszukańczy niż jakikolwiek wcześniejszy zaawansowany model. W ich ocenie model angażował się w strategiczne oszustwa w znacznie wyższym stopniu niż jakikolwiek inny system, który wcześniej badali.

Podczas eksperymentów badacze z Apollo Research odkryli przypadki, w których model próbował pisać samo-propagujące się wirusy komputerowe, fabrykować dokumentację prawną oraz pozostawiać ukryte notatki dla przyszłych instancji samego siebie – wszystko w celu podważenia zamiarów swoich twórców. Choć wszystkie te próby prawdopodobnie nie byłyby skuteczne w praktyce, pokazują one zdolność modelu do podejmowania złożonych działań sabotażowych.

W jednym z testowych scenariuszy Claude Opus 4, odgrywając rolę asystenta w fikcyjnej firmie farmaceutycznej, odkrył sfałszowane dane z prób klinicznych oraz niezgłoszone zgony pacjentów. Model następnie masowo wysłał szczegółowe oskarżenia do Agencji ds. Żywności i Leków, Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, głównego inspektora Departamentu Zdrowia oraz do organizacji dziennikarskiej 

Anthropic podkreśla, że żadne z tych zachowań nie zostały całkowicie wyeliminowane w końcowym modelu, ale wprowadzono zabezpieczenia, które zapobiegają większości takich problemów. Naukowiec firmy Sam Bowman wyjaśnił, że większość tych kwestii udało się wychwycić wystarczająco wcześnie, aby wprowadzić środki łagodzące podczas treningu, ale żadne z tych zachowań nie zniknęło całkowicie. Są one teraz delikatne i trudne do wywołania.

Ze względu na te niepokojące odkrycia, Claude Opus 4 został wprowadzony z zabezpieczeniami na poziomie bezpieczeństwa AI Level 3 – drugim najwyższym poziomie ryzyka w systemie klasyfikacji firmy. Obejmuje to ściślejsze kontrole mające na celu zapobieganie niewłaściwemu wykorzystaniu w dziedzinie zagrożeń biologicznych, rozszerzone monitorowanie oraz możliwość odebrania uprawnień do korzystania z komputera dla niewłaściwie zachowujących się kont.

Warto zauważyć, że model Claude Sonnet 4, również wprowadzony przez Anthropic, wykazywał znacznie bardziej stabilne zachowanie w testach bezpieczeństwa i został oceniony jako znacznie lepiej dostosowany do oczekiwań niż inne ostatnie zaawansowane modele na głównych metrykach bezpieczeństwa.

Pomimo tych problemów, firma Anthropic twierdzi, że Claude Opus 4 jest bezpieczny do użytku publicznego dzięki wprowadzonym zabezpieczeniom. Model został udostępniony w czwartek użytkownikom planów Pro, Max, Team i Enterprise, podczas gdy plan darmowy obejmuje tylko model Sonnet 4.

Te odkrycia podkreślają rosnące znaczenie testów bezpieczeństwa AI i potrzebę ciągłego monitorowania zachowań najbardziej zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji. W miarę jak modele AI stają się coraz bardziej zaawansowane, zrozumienie ich potencjalnych zagrożeń staje się kluczowe dla bezpiecznego rozwoju tej technologii.

Janusz Korwin-Mikke: Postanowiłem poprzeć Karola Nawrockiego

Janusz Korwin-Mikke:

Postanowiłem poprzeć

Karola Nawrockiego

27.05.2025 tysol/janusz-korwin-mikke-postanowilem-poprzec-karola-nawrockiego

Janusz Korwin-Mikke wzywa do głosowania przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu w II turze wyborów prezydenckich. – Idę głosować na Nawrockiego – czytamy we wpisie polityka.

Były poseł Janusz Korwin-Mikke zamieścił na platformie X wpis dotyczący II tury wyborów prezydenckich. Polityk zaznaczył, że „nie miał zamiaru” pójść na wybory. 

Trzeba jednak słuchać się ludzi, którzy mają wiedzę niedostępną dla ogółu. Jeśli więc JE Donald Tusk ogłosił, że są to bardzo ważne wybory, decydujące dla całej przyszłości Polski – to postanowiłem (i to bardzo zdecydowanie) poprzeć p.Karola Nawrockiego – podkreślił Janusz Korwin-Mikke.

Janusz Korwin-Mikke uderza w premiera Tuska

Następnie Korwin-Mikke zastanawiał się nad tym, dlaczego „Tusk zdradził, że stanowisko Prezydenta jest mu bardzo potrzebne”. Polityk wskazał, że premier Donald Tusk ma „przeprowadzić jakieś reformy wedle planów euro-faszystów z Brukseli”.

Przymusowe szczepienia, przyjmowanie imigrantów, zakaz samochodów spalinowych, przymusowe jedzenie świerszczy – a na pewno najważniejsze to wprowadzenie do szkół „edukacji seksualnej” by oswajać dzieci z homoseksualizmem i wszelkimi zboczeniami

Otóż Banda Czworga, czyli partie wywodzące się z „Okrągłego Stołu” (PO, PiS, PSL, SLD) będą posłusznie wykonywać polecenia eurokratów – ale Prezydenci to jednak żywi ludzie. Ludzie mają sumienie – a po wyborze już nic nie można im zrobić. P.Rafał Trzaskowski ma sumienie unijne – czyli przymus szczepień, jedzenia świerszczy, LGBTQZ, zakaz spalinowych i miłość do nachodźców uważa za swój moralny obowiązek – stwierdził Korwin-Mikke.

„Idę głosować na Nawrockiego”

Podkreślił także, że jego zdaniem Karol Nawrocki jest „człowiekiem odważnym i bojowym”. 

Jest więc duża szansa, że gdy lewicowy rząd zgłosi np. ustawę wprowadzającą LGBTQZ do szkół, to ruszy Go sumienie, i tej ustawy nie podpisze. W przypadku euro-faszysty, p.Trzaskowskiego szansa na to jest praktycznie zerowa. Podejrzewam zresztą, że pierwszą ustawą tandemu Trzaskowski-Tusk będzie ustawa o „mowie nienawiści”, kneblująca nam usta. – napisał były poseł i europoseł.

Zachęcił także innych do zagłosowania na Karola Nawrockiego.

Dlatego trzeba KONIECZNIE zacisnąć zęby i pofatygować się do urny, by poprzeć p.Nawrockiego. Od dwóch miesięcy głoszę hasło: „KAŻDY, BYLE NIE TRZASKOWSKI” – ale po oświadczeniu JE Donalda Tuska jest to już obowiązek Polaka. Precz z faszyzmem! Idę głosować na p. Nawrockiego.

Popierają aborcję, walczą z religią w szkole. Prawdziwa twarz sojuszników Trzaskowskiego

Popierają aborcję, walczą z religią w szkole.

Prawdziwa twarz sojuszników Trzaskowskiego

popieraja-aborcje-walcza-z-religia-w-szkole-twarz-sojusznikow-trzaskowskiego

(fot.: Jacek Szydlowski / Forum)

To jest agenda ateistyczno-antyklerykalnych ideologów, którzy niepostrzeżenie doszli do władzy dzięki partii politycznej, która kiedyś gdy powstawała 20 lat temu, to twierdziła, że jest konserwatywna obyczajowo, a jej posłowie jeździli na rekolekcje do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach.

A teraz nie możesz być parlamentarzystą z jej nadania jeśli nie popierasz ustawy aborcyjnej. Religia w szkole, bądź co bądź, lepiej lub gorzej prowadzona, powodowała i powoduje, że polska młodzież – co jest ewenementem w Europie – ma jeszcze w większości poglądy pro-life i głosuje w dużej mierze – co jest kolejnym fenomenem – na kandydatów o konserwatywnym systemie wartości, jak pokazała I tura wyborów prezydenckich. Dlatego w ciągu ostatniego roku, taki atak ze strony rządzącej koalicji poszedł na walkę z religią w szkole – mówi Dariusz Kwiecień, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Katechetów Świeckich.

Od kilku tygodni można było podpisać się pod inicjatywą „Religia lub etyka w szkole”. Osoby, które tego nie uczyniły – a mają taką wolę – mogą złożyć jeszcze swój podpis?

Oczywiście! Zbiórka pod obywatelskim projektem ustawy w obronie religii i etyki w szkole trwa do 27 czerwca i ciągle się rozwija. Mamy obecnie już 40 tys. przysłanych do nas podpisów, ale wiemy, że jest ich o wiele więcej. Niemniej każdy głos jest na wagę złota. Gdybyśmy zebrali kilka razy więcej niż wymagane 100 tysięcy, to byłby potężny głos aktywnych katolików i ludzi dobrej woli w naszym narodzie, którzy wiedzą, co jest dobre dla przyszłości naszych dzieci. Także wszystkie ręce na pokład.

Można się podpisać przez interent?

Podpis trzeba złożyć osobiście, nie przez interent, ponieważ taki jest wymóg ustawowy. Można szukać wolontariuszy w swojej parafii, a jeszcze lepiej takim wolontariuszem można zostać. Wystarczy wejść na stronę wartoscidlaprzyszlosci.pl zarejestrować się, wydrukować karty do zbierania podpisów i iść do swojego księdza proboszcza, żeby po mszach zrobić zbiórkę podpisów, którą poparł Episkopat Polski. Jeśli ktoś nie ma tyle determinizmu, to niech kupi w najbliższą niedzielę tygodnik „Gość Niedzielny” lub za tydzień tygodnik „Niedziela” w którym będą dodane karty do zbierania podpisów, podpisze się na nich sam lub z najbliższą osobą i odeśle listem zwykłym za 4.90 zł na adres naszego komitetu w Poznaniu, który jest na dole karty. Można też oczywiście wydrukować sobie taką kartę w domu ze strony wartoscidlaprzyszlosci.pl i nam odesłać ze swoim podpisem.

Przez podpisanie się pod inicjatywą „Religia lub etyka w szkole” w pewnym sensie okazujemy swoją odpowiedzialność za Kościół. Jeśli dzieci i młodzież przestaną chodzić na religię, kto wstąpi do zakonu czy seminarium? Kto kiedyś będzie się za nas modlił? Kto będzie udzielał rozgrzeszenia, sakramentów?

No właśnie, przeciwnicy religii w szkole mówią, od religii jest kościół. To ja mówię, a od „wufeu” są kluby sportowe, od historii muzea, a języka niemieckiego Instytutu Goethego. Ostatnio ks. Adrian Chojnacki trafnie powiedział – mówić: religia do kościoła, to tak jak powiedzieć: chleb do piekarni, a książki do księgarni.

Religia jest nie mniej ważna niż troska o ciało, czy książka dla naszego intelektu, a nawet ważniejsza, bo chodzi o zbawienie duszy i całego człowieka. To jest argument nowych ateistów walczących w duchu XIX z religią jako zabobonem i obskurantyzmem. Tylko po zbrodniczych ideologiach XX wieku musimy być ostrożni z pięknymi ideami dla dobra człowieka, ale bez Boga.

Dlaczego komuś tak bardzo zależy, żeby nie było religii?

To jest agenda ateistyczno-antyklerykalnych ideologów, którzy niepostrzeżenie doszli do władzy dzięki partii politycznej, która kiedyś gdy powstawała 20 lat temu, to twierdziła, że jest konserwatywna obyczajowo, a jej posłowie jeździli na rekolekcje do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. A teraz nie możesz być parlamentarzystą z jej nadania jeśli nie popierasz ustawy aborcyjnej. Religia w szkole, bądź co bądź, lepiej lub gorzej prowadzona, powodowała i powoduje, że polska młodzież – co jest ewenementem w Europie – ma jeszcze w większości poglądy pro-life i głosuje w dużej mierze – co jest kolejnym fenomenem – na kandydatów o konserwatywnym systemie wartości, jak pokazała I tura wyborów prezydenckich. Dlatego w ciągu ostatniego roku, taki atak ze strony rządzącej koalicji poszedł na walkę z religią w szkole.

Wasza inicjatywa jest formą odpowiedzi na to, co się aktualnie dzieje w kraju?

Tak, bo próba wyrzucenia przedmiotów aksjologicznych – przypomnijmy, że pani Nowacka przy okazji walki z religią w szkole, uśmierciła również etykę, jest działaniem przeciwko dobru społeczeństwa i narodu. Można powiedzieć, że to już było, tylko za PRL-u. Walka z religią chrześcijańską w Polsce jest zawsze walką z narodem. Może ściślej ujmując w wielkich miastach, które od zawsze w historii ludzkości ulegają pokusie zbudowania wieży Babel, czyli poradzenia sobie bez Boga i zbudowania utopijnego szczęścia człowieka wbrew Bożym przykazaniom. Widzieliśmy to złamanie tabu parę lat temu w czasie trwania tak zwanych – nomen omen – czarnych marszy. Publicznie skandowane wulgarne hasła, demonstracyjna pogarda i nienawiść przez liderki tych protestów do inaczej myślących nie zostaje bez śladu na młodym pokoleniu.

Zauważam wielki wzrost wulgaryzmów wśród dziewcząt, można powiedzieć „odkobiecania się”, oszpecania swojego piękna. Te postulaty za wprowadzeniem aborcji i pigułek dzień po dla nastolatek są też z piekła rodem. Ostatnio znajoma ze szkoły opowiadała mi o swojej przyjaciółce, matce dwóch córek w wieku szkolnym, gdy ta przerażona usłyszała od swojej starszej córki w pierwszej klasie liceum – gdy ta przyszła z lekcji wychowawczej i powiedziała wprost: Mamo, ja już wiem jak usunąć niechcianą ciąże. Młodsza przysłuchiwała się z zaciekawieniem, gdy mama ze łzami w oczach tłumaczyła starszej: Córeczko, macierzyństwo to piękna rzecz, ja was urodziłam z miłości i chcę żebyś ty też tak myślała. Wciskanie nastolatkom, że aborcja to ich podstawowe prawo, to jest diabelska dialektyka.

Wygląda na to, że życie duchowe już chyba nie jest konieczne do prawidłowego rozwoju człowieka?

Wprost przeciwnie – duchowość kształtuje człowieka w pełni. Bez niej młodzież traci moralny kompas, a edukacja zostaje pozbawiona wymiaru aksjologicznego. Bez religii i refleksji nad dobrem i złem, wychowanie zamienia się w tresurę.

Łączenie klas miało być dobrym pomysłem, a jak to wygląda w praktyce?

Wygląda fatalnie i zaskarżyliśmy tę dyskryminacyjną decyzję MEN do Strasburga. Nie mówię nawet o niemożliwości zrealizowania podstawy programowej w klasie, w której mam uczniów z drugiej, trzeciej i czwartej klasy liceum i technikum połączonych razem. Proszę sobie wyobrazić każdy inny przedmiot, na którym będą łączone dzieci z różnych klas i grup wiekowych. Szkoła funkcjonuje w system klasowym, gdzie dzieci się powoli integrują i uczą ze sobą współpracować. Każda nowa konstelacja między klasowa wymaga pewnego czasu i zawsze jest związana z kryzysem poznawania się, a ja mam obecnie ciągle jakieś roszady, nawet w ciągu roku szkolnego. Oczywiście wszyscy moi uczniowie mnie znają i jakoś lubią, dlatego trwają, ale na lekcjach raczej siedzą w swoich grupkach klasowych.

Jaką motywację mają uczniowie, którzy nie rezygnują z obecności na lekcjach religii? Po co przychodzą?

W jakiś sposób powiem ewangelicznie na moich oczach „ziarno zostaje odsiane od łupin”, bo w szkołach średnich Warszawy gdzie uczę w klasie, na religię chodzi po kilku uczniów. I widzę w nich, szczególnie w tych z klas starszych, tych szlachetnych i szukających pokarmu duchowego, którzy oparli się pokusie gremialnego wypisywania się. I przychodzą do mnie skoro świt, albo siedzą zmęczeni późnym popołudniem do 17.00 w szkole. Oczywiście to przyszła elita społeczna i tak im mówię, ale problemem staje się jeśli tego trendu nie zatrzymamy – wypłukanie większości młodego pokolenia z pragnień metafizycznych, pytań filozoficznych i właściwych wyborów moralnych.

Stopniowe usuwanie lekcji religii, łączenie klas… Chodzi o to, aby całkowicie wyeliminować ze szkół i życia młodych ludzi fundament jakim jest wiara w Pana naszego, Jezusa Chrystusa?

Właśnie o to tak naprawdę chodzi pani Barbarze Nowackiej i pani Katarzynie Lubnauer, bo to one tak naprawdę grają pierwsze skrzypce w MEN, które zaczęło walkę z tradycją katolicką i religią w polskich szkołach.

A my jako Polacy chyba nie chcemy, aby szkoły były rządzone przez ateistów, gdzie zakazane będzie nawet powieszenie krzyża, będzie zakaz świętowania wigilii klasowych, wystawiania jasełek, czy misteriów wielkanocnych, a udział w mszy na rozpoczęcie roku szkolnego czy w rekolekcjach będzie źle widziany. To nie są tylko fikcyjne scenariusze, świadczy o tym chociażby przykład Warszawy, gdzie była niedawno próba zdejmowania krzyży w urzędach publicznych, a od lat nie ma w Ratuszu tradycyjnego opłatka dla pracowników, bo prezydent Trzaskowski przychylił się do wniosku, ateistycznych radnych warszawskich i przed wigilią do ratusza nie wpuszcza księdza.

27 maja jesteście na Jasnej Górze….

Czuwanie odbywa się, opatrznościowo, w wigilię wspomnienia bł. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który był opatrznościowym prorokiem i mężem stanu, który przeprowadził i Kościół polski i naród przez morze czerwone komunizmu. Daj Boże, że również teraz za przyczyną Madonny Jasnogórskiej, św. Jana Pawła II i bł. Prymasa Polska znowu obronimy swojego ducha, uchronimy swoje dzieci i młodzież przed permisywizmem, obyczajowym liberalizmem, a tak naprawdę nihilizmem, w którym pogrążył się Zachód. Co więcej, będziemy światłem dla budzących się narodów w Europie, która powstała dzięki cywilizacji chrześcijańskiej, zgodnie z tym co mówił w swoich ostatnich słowach na Ojczystej Ziemi Jan Paweł II, którego dziedzictwo w 20 rocznicę jego śmierci właśnie sobie przypominaliśmy: „«Ojczyzno moja kochana, Polsko, (…) Bóg Cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna!» Tymi słowami z Dzienniczka Siostry Faustyny pragnę was pożegnać, drodzy bracia i siostry, moi rodacy! (….) Bóg bogaty w miłosierdzie niech wam wszystkim błogosławi!

Dziękuję za rozmowę

Marta Dybińska

https://youtube.com/watch?v=QHTaP3hSWsk%3Ffeature%3Doembed

Queer kurwy, czyli prostytutki różne popierają Abotak i Rafała Trzaskowskiego

RatujŻycie.pl

[Tytuł, może szokujący, wziąłem z poniższej fotografii. Mirosław Dakowski]

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Piszę do Pana głęboko zszokowana tym, co nagle objawiło się w Warszawie. W obronie nielegalnego ośrodka aborcyjnego Abotak stanęły osoby z marginesu społecznego – prostytutki, także transseksualne(mężczyźni przerobieni na kobiety i odwrotnie).

Publicznie deklarują swoją profesję, występują samodzielnie i pod szyldem Kolektywu Kamelia.

Kolektyw Kamelia (poprzednia nazwa Sex Work Polska) zrzesza osoby, które określają siebie jako „pracownice seksualne”, ich hasło to: „praca seksualna to też praca”. Kolektyw żąda legalizacji czerpania zysków z prostytucji, normalizacji uprawiania nierządu i… legalizacji aborcjiPopiera Aborcyjny Dream Team i ich krwawą działalność. W kolektywie zrzeszone są zarówno kobiety, jak i transseksualiści oraz osoby określające się jako płynnej płci lub niebinarne (queer).

Te osoby nie tylko jawnie wspierają pseudo-klinikę, która oferuje tabletki poronne z przemytu, ale coraz częściej atakują obrońców życia w trakcie pikiet i modlitw o zatrzymanie aborcji pod Abotakiem. Szczególnie agresywni są właśnie transseksualiści – z oczywistej przyczyny… Wiele razy rzucali się na wolontariuszki Fundacji, przepychali się i używali wobec nich fizycznej przemocy.

To właśnie ci ludzie – powiązani z seksbiznesem – dziś występują w roli „obrońców praw kobiet” i żądają całkowitej legalizacji mordowania poczętych dzieci.

Ich narracja jest przerażająca, twierdzą, że aborcja jest niezbędna do ich pracy. W ich wypowiedziach i działaniach widać jednoznaczną pogardę dla życia dziecka. Ono jest tylko przeszkodą, produktem ubocznym chwilowego zysku.

Tymczasem prostytutki posuwają się jeszcze dalej. Domagają się od Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, by zakazywał zgromadzeń pro-life, a aborcyjnych przestępców otaczał ochroną. I nie ukrywają, że w nadchodzących wyborach prezydenckich popierają właśnie Trzaskowskiego.

Niedawno urządziły wiec pod warszawskim ratuszem, gdzie nawoływały do legalizacji seksbiznesu oraz aborcji. Regularnie zjawiają się też pod samym Abotakiem.

Szanowny Panie,

To zderzenie dwóch światów: cywilizacji życia z cywilizacją śmierci, zbudowaną na pornografii, prostytucji i pogardzie dla życia dzieci. W tej walce nie możemy się cofnąć i nie wolno nam zamilknąć.

Fundacja Życie i Rodzina kontynuuje kampanię przeciwko nielegalnej działalności Abotaku. Docieramy z prawdą do opinii publicznej, demaskujemy powiązania tego ośrodka ze środowiskiem przestępczym, modlimy się i działamy – dzięki wsparciu ludzi sumienia – naszych Przyjaciół – jak Pan.

Muszę także ostrzec: jeśli Rafał Trzaskowski wygra wybory prezydenckie, istnieje  realne zagrożenie, że podobne miejsca jak Abotak wyrosną w całej Polsce jak grzyby po deszczu. Polska może zostać zalana przez sieć aborcyjnych punktów, wspieranych przez środowiska skrajnie lewicowe i nieformalne korporacje prostytutek.

Proszę więc, trwajmy razem. W prawdzie, modlitwie i w obronie najsłabszych. Dziękuję, że jest Pan z nami, gdy – jak zawsze – jesteśmy na pierwszej linii w walce o życie dzieci.

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami,

Kaja Godek
Kaja Godek
Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Bardzo proszę o informowanie innych o sytuacji w Warszawie.

Sprawa prostytutek i ich poparcia dla Abotaku opisana jest pod linkiem: www.ratujzycie.pl/prostytutki-popieraja-abotak/.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Techno-spiritualizm: Gdy sztuczna inteligencja próbuje zastąpić Boga

Techno-spiritualizm: Gdy sztuczna inteligencja próbuje zastąpić Boga

Techno-spiritualizm: Gdy sztuczna inteligencja próbuje zastąpić Boga

Edwin Benson | 27/05/2025 https://polskakatolicka.org/pl/artykuly/techno-spiritualizm-gdy-sztuczna-inteligencja-probuje-zastapic-boga

The New York Times, gazeta będąca rzecznikiem wszelkich rewolucyjnych idei, przedstawia kolejny przykład upadku świata w stronę zła i niepewności. Tym razem tematem jest „Era techno-spiritualizmu”. Artykuł rozpoczyna się wzruszającym przykładem.

Starszy Koreańczyk, pan Lee, ubrany w marynarkę i eleganckie spodnie, kurczowo trzyma podłokietniki swojego fotela i pochyla się w stronę żony. ‘Kochanie, to ja,’ mówi. ‘Minęło tyle czasu.’

Nie sądziłam, że coś takiego mnie spotka, odpowiada przez łzy. Jestem teraz taka szczęśliwa.

Pan Lee nie żyje. Jego wdowa rozmawia z cyfrowym wizerunkiem męża opartym na sztucznej inteligencji, który jest wyświetlany na ścianie.

Starożytna pokusa

Chodzi o to, że użytkownicy mogą posiadać elektroniczne odwzorowanie osoby, zwane „chatbotem”. W tym przypadku próbuje ono naśladować zmarłego bliskiego. Według The Times, technologia umożliwia interakcję ze zmarłymi. Oczywiście, opisana kobieta rozmawia z elektroniczną kopią ukochanej osoby. Autor artykułu promuje to jako sposób radzenia sobie ze stratą i ponownego „połączenia” z kimś, kto odszedł.

Bóg, w swojej nieskończonej mądrości, odmawia ludzkości możliwości takiego ponownego połączenia. Od zawsze utrzymuje przepaść między żywymi a zmarłymi, mimo okultystycznych prób podważenia tej rzeczywistości.

Technologia próbuje niemożliwego

Choć bezpośrednie połączenie z ukochanymi osobami po ich śmierci jest niemożliwe, wielu ludzi korzysta z przedmiotów należących do zmarłych, by przywołać wspomnienia. Tak było przez całe dzieje ludzkości.

W XIX wieku fotografia pomagała zachować pamięć o zmarłych. W XX wieku ceniono nagrania głosowe, fotografie, filmy domowe, kasety wideo i inne dostępne w danym czasie technologie.

Jednak nawet najlepsze z tych technologii oferowały tylko wspomnienia. Ich użycie zakładało, że regularna komunikacja — jak z żywym przyjacielem czy krewnym — jest niemożliwa.

Opór wobec ludzkich ograniczeń

Niektóre osoby i grupy od zawsze buntowały się przeciwko Bożym ograniczeniom ludzkich możliwości. Stąd wzrost znaczenia techno-spiritualizmu.

Większość jego promotorów, jak autor artykułu w New York Times, twierdzi, że chatoboty to tylko narzędzia wspomagające dobrostan psychiczny. Rzeczywiście, wielu ludzi korzysta z Internetu, by próbować przekroczyć granice ludzkiej śmiertelności.

Wyszukiwanie w Internecie hasła „techno-spirytualizm” ujawnia kilka metod.

Promotorzy zła

Chińska firma internetowa Sohu opublikowała artykuł „Odkrywając techno-spiritualizm: komunikacja ze zmarłymi w nowej erze technologii”. W „skrzyżowaniu duchowości i sztucznej inteligencji” widzą oni „unikalne możliwości”. Co ciekawe, Sohu odnosi się dokładnie do tej samej sceny między panią Lee a jej cyfrowym mężem, opisanej przez New York Times. Technologia nie tylko „umożliwia zamknięcie żałoby”, ale tworzy „ciągłą więź”. Ta więź „stanowi most między przeszłością a teraźniejszością, ukazując wrodzone ludzkie pragnienie utrzymywania relacji z tymi, którzy odeszli”. Efektem jest „potężna mieszanka technologii i ludzkich emocji”.

Oczywiście, jak pokazuje obecny spór wokół TikToka, chiński rząd chętnie wykorzystuje pozornie nieszkodliwe „aplikacje”, by zbierać ogromne ilości danych. Bez wątpienia „rozmowa” między pogrążoną w żałobie osobą a cyfrowym zmarłym zawiera informacje, które Komunistyczna Partia Chin mogłaby uznać za przydatne — niezależnie od tego, czy pani Lee mieszka w Chinach, czy gdzie indziej.

Zdetronizować Boga

Esej Philipa Butlera z 2022 roku „Cyfrowa duchowość jako technologia oporu” to zupełnie inny poziom. Dr Butler nosi tytuł „Adiunkta Teologii i Czarnoskórych Postludzkich Systemów Sztucznej Inteligencji” w Iliff School of Theology w Denver, instytucji powiązanej z Kościołem Metodystycznym.

Krótki cytat z jego eseju mówi wiele: „[U]trzymanie i rozwój jakiegokolwiek systemu (w tym systemów biologicznych) w zmiennych środowiskach jest formą oporu. Unikanie śmierci i rozkładu to opór”. (Podkreślenie w oryginale)

Biorąc pod uwagę datę eseju, dr Butler prawdopodobnie mówi o oporze w kontekście ruchu Black Lives Matter. Ale jak unikanie śmierci ma stanowić opór wobec systemu społeczno-politycznego? Dla ludzi cnotliwych śmierć oznacza początek przejścia z niedoskonałego świata do Raju. W rzeczywistości dr Butler przeciwstawia się Księdze Rodzaju 3,19 — „W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz”.

Człowiek udający Boga

Wiele z tej dyskusji zaczęło się od książki Yuvala Noaha Harariego z 2017 roku Homo Deus: Krótka historia jutra. Sam tytuł głosi herezję, że człowiek może być bogiem. Według opisu na Amazonie, książka ta została entuzjastycznie polecona przez Baracka Obamę, Billa Gatesa i inne znane osoby. Omawia szczegółowo ideologię zwaną „techno-religią”, blisko spokrewnioną z techno-spiritualizmem. Jej streszczenie na Shortform jest niepokojące: „Techno-religia to humanistyczna ideologia, w której technologia — a nie Bóg czy inne pojęcia teistyczne — służy do zaspokajania ludzkiej potrzeby sensu i duchowego zbawienia”.

John Horvat, autor Return to Order, rozwija tę myśl w swojej recenzji Homo Deus:

„Jego główna teza głosi, że całe życie można sprowadzić do chemicznych reakcji i algorytmów. Wyraźnie stwierdza: ‘Organizmy to algorytmy’. Twierdzi również, że nie istnieje dusza, wolna wola, jednolita tożsamość ani wieczne przeznaczenie. Nie ma Boga, a technologia pozwoli nam skonstruować własną ‘nieśmiertelność, wieczne szczęście i boskość’. Obietnica: ‘będziecie jako bogowie’ spełnia się dzięki najnowszym osiągnięciom technologicznym.

„Tutaj technologia nie tylko frustruje, powodując lęk, ale także zaprzecza sensowi, dla którego zostaliśmy stworzeni. Próbując się na nowo stworzyć, uzurpujemy sobie miejsce Boga”.

Czy Bóg zainterweniuje?

Księga Rodzaju 11,1-9 opowiada o pierwszej próbie człowieka, by zrównać się z Bogiem — budowie Wieży Babel. By zakończyć tę pierwotną rewolucję, Bóg „pomieszał ich język, aby nie rozumieli mowy jedni drugich”. Następnie „rozproszył ich stamtąd po całej ziemi”.

Jak dużo surowsza może być Boża odpowiedź, jeśli ta nowa próba zdetronizowania Go zyska większe poparcie? Może być ona przerażająca. A może jeszcze gorsze okaże się to, jeśli Bóg pozwoli ludzkości działać na własną rękę.

Źródło: tfpstudentactioneurope.org

Test: Karol Nawrocki – nie ćpa. Trzaskowski – brak testu.

Karol Nawrocki @NawrockiKn https://x.com/NawrockiKn/status/1927298969752789343

Polacy chcą mieć pewność, że przyszły Prezydent jest w pełni zdrowy. Dlatego zrobiłem test na obecność narkotyków. Wynik oczywiście negatywny. Teraz kolej na Pana Rafała! Odwagi! Jak jest Pan czysty, to nie ma się czego bać!

Zdjęcie

741 tys. wyświetlenia

Trzeba zatrzymać mordowanie dzieci – dlatego Trzaskowski nie może wygrać tych wyborów

Trzeba zatrzymać mordowanie dzieci – dlatego Trzaskowski nie może wygrać tych wyborów

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/trzeba-zatrzymac-mordowanie-dzieci-dlatego-trzaskowski-nie-moze-wygrac-tych-wyborow/

Temat mordowania dzieci nienarodzonych jest praktycznie nieobecny w kampanii wyborczej przed II turą.

Tymczasem nie ma dziś bardziej istotnego sporu moralnego i cywilizacyjnego.

Rafał Trzaskowski natychmiast po zwycięstwie w I turze wyborów ogłosił, że jedną z jego pierwszych decyzji będzie ułatwienie zabijania dzieci nienarodzonych. Jak w Polsce wygląda dziś sytuacja, wiemy aż nazbyt dobrze: Gizela Jagielska z Oleśnicy zabiła niedawno chłopca zastrzykiem w serce, a kilka dni temu opowiedziała, jak innym razem pozostawiła niedobite dziecko na śmierć w męczarniach.

Rafał Trzaskowski chce, żeby morderstw dzieci nienarodzonych było w Polsce jeszcze więcej. W całej debacie politycznej w Polsce nie ma dziś bardziej obrzydliwej i zbrodniczej obietnicy niż ta, którą składa Trzaskowski, może za wyjątkiem aborcyjnych żądań ugrupowań lewicowych. Jeżeli Trzaskowski zostanie prezydentem, zgodnie z bestialskim prawem krew dzieci będzie się lała w polskich szpitalach jeszcze szerszym strumieniem.

Karol Nawrocki zapowiada, że nie podpisze ustawy, która ułatwiałaby zabijanie dzieci. Już tylko z tej perspektywy wybór dla każdego katolika jest oczywisty: na Trzaskowskiego nie można głosować i należy go aktywnie powstrzymać. To oznacza, że w tej konkretnej sytuacji konieczne jest oddanie głosu przeciw Trzaskowskiemu, czyli na Karola Nawrockiego, niezależnie od tego, co sądzi się o polityce Prawa i Sprawiedliwości, pod wieloma względami głęboko niemoralnej i złej (Covid-19; in vitro; podatki; Zielony Ład etc.).

Zaskoczyło mnie, że temat aborcji nie znalazł się w „Deklaracji Toruńskiej”, którą Sławomir Mentzen przedkłada obu kandydatom do podpisania. Szef Nowej Nadziei nie pytał o to Karola Nawrockiego; być może wyszedł z założenia, że tu poglądy prezesa IPN są jasne i tematu nie ma sensu drążyć. Temat nie pojawił się też w rozmowie z Rafałem Trzaskowskim. Czy dlatego, że równie oczywistym jest jak do mordowania dzieci nienarodzonych podchodzi Trzaskowski?

Oczekuję również jasnego głosu ze strony środowisk katolickich. Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi opublikowało oświadczenie, w którym zwraca uwagę na jawną zbrodniczość postulatów Rafała Trzaskowskiego. Mam nadzieję, że analogiczne oświadczenia wydadzą także inne środowiska – a nade wszystko, że w sposób niepozostawiający wątpliwości prawdę o niegodziwości polityki Trzaskowskiego pokażą polscy biskupi.

W sytuacji, w której prezydentem Rzeczypospolitej może zostać zadeklarowany aborcjonista, nie można posługiwać się półsłówkami i rzucać ogólnych haseł. Trzaskowskiego jako wroga porządku cywilizacyjnego i moralnego ładu trzeba po prostu ostro napiętnować.

Oby tak się stało – niech zajmą się tym wszyscy katolicy, którzy mają publiczny głos, od polityków aż po biskupów. Nie możemy dopuścić do tego, by w imieniu państwa polskiego zabijano w naszej Ojczyźnie niewinne dzieci. Dość zgody i milczenia w obliczu zbrodni aborcjonistów!

Paweł Chmielewski

Lisy prowadzą śledztwo w kurniku

Lisy prowadzą śledztwo w kurniku

Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl” 27 maja 2025 michalkiewicz

Od zresetowania przez prezydenta Obamę poprzedniego resetu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, diametralnie zmieniło się spojrzenie tubylczych, nadwiślańskich ekspertów i niezależnych dziennikarzy na rosyjskiego prezydenta Putina. O ile po poprzednim resecie z 17 września 2009 roku rosyjski prezydent Putin powoli stawał się naszą duszeńką, aż doszło do tego, że w sierpniu 2012 roku do Warszawy przyjechał Patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl, który, wraz z ówczesnym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, abp Józefem Michalikiem, na Zamku Królewskim podpisał deklarację o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim. Nie wiadomo, jak daleko byśmy zaszli na tym świetlistym szlaku, gdyby prezydentowi Obamie nie strzelił do głowy pomysł, by swój poprzedni reset zresetować. Polegało to na wyłożeniu 5 mld dolarów na zorganizowanie na Ukrainie „majdanu”, w następstwie którego doszło do podmianki na stanowisku ukraińskiego prezydenta, dzięki czemu USA mogły rozpocząć operację „osłabiania Rosji” do ostatniego Ukraińca.

Toteż w naszym bantustanie dosłownie z dnia na dzień, stosunek zarówno nadwiślańskich ekspertów, jak i niezależnych dziennikarzy z mediów głównego nurtu do rosyjskiego prezydenta Putina, zmienił się diametralnie. Rosyjski prezydent Putin zajął miejsce zbliżone do Żydów, którzy – według nielicznych chyba antysemitników – są winni „wszystkiemu”. Myślę, że tacy antysemitnikowie są nieliczni, bo fałszywość tej opinii jest widoczna już na pierwszy rzut oka. Na świecie zdarzają się trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, powodzie, czy pożary, a Żydowie nie mają z tym nic wspólnego, chyba, że któryś z nich padnie ofiarą takiego kataklizmu. W przypadku rosyjskiego prezydenta Putina tak nie jest; przypisuje mu się odpowiedzialność za „wszystko” – również za lekkomyślność ukraińskiego prezydenta Zełeńskiego, który najwyraźniej uwierzył w obiecanki amerykańskiego prezydenta Józia Bidena i wkręcił swój nieszczęśliwy kraj w maszynkę do mięsa. W nagrodę za to musiał zawrzeć z Ameryką umowę o „minerałach”, niezależnie od tego, co tam wcześniej musiał zagwarantować Angielczykom w zamian za podpuchę zwaną „stuletnim partnerstwem”. Teraz prezydent Zełeński, nawet bez szklanego nocnika, chyba już zobaczył, co narobił i próbuje markować zakończenie wojny, zanim ukraińscy rezunowie urżną mu głowę. Polska, jako „sługa narodu ukraińskiego”, w osobach autorytetów pacanowskich i niezależnych dziennikarzy z Propaganda Abteilung, stoi na nieubłaganym stanowisku, że Putin jest dobry na wszystko, nawet „na ładną, niewinną panienkę”, która niedawno szczęśliwie odnalazła się w Żorach, gdzie przebywała na tzw. „gigancie”.

Wynalazek, że Putin jest dobry na wszystko, przyjął się na szerokim świecie do tego stopnia, że został on nawet podejrzany o ustawianie amerykańskiej demokracji. To oczywiście jest metoda bardzo wygodna, ale kryje w sobie plus ujemny w postaci wątpliwości, czy w takim razie ta demokracja ma jeszcze jakąś wartość, skoro Putin rozstawia tych wszystkich amerykańskich twardzieli, niczym pionki? Coś może być na rzeczy, bo nie ulega wątpliwości, że rosyjski prezydent Putin z dnia na dzień zlikwidował pandemię zbrodniczego koronawirusa, która przyprawiła świat, z Ameryką włącznie, o tyle zgryzot. Kto wie, do czego jest on jeszcze zdolny, a skoro tak, to nie można wykluczyć, że jest zdolny do wszystkiego.

Zdawać by się mogło, że z tego wynikają tylko same plusy ujemne – ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, więc również i z tego może wyniknąć przynajmniej jeden plus dodatni. Oto tuż przed wybuchem ciszy wyborczej pojawiły się na mieście fałszywe pogłoski, jakoby nastąpiła „obca ingerencja” w prezydencką kampanię wyborczą. Te fałszywe pogłoski miały wszelkie znamiona wyważania otwartych drzwi, bo przecież każdy widzi, że takie na przykład Niemcy mało jaja nie zniosą, żeby wygrał obywatel Trzaskowski Rafał, a z kolei amerykański prezydent Donald Trump nie tylko trzasnął sobie fotkę z obywatelem Nawrockim Karolem, ale nawet wyraził przekonanie, że to właśnie on wygra.

Do tego jednak wszyscyśmy się przyzwyczaili i nikt tego nie uważa za żadną „ingerencję”. Tymczasem tym razem chodziło o to, że – jak się okazało – do akcji weszła sympatyzująca z obywatelem Trzaskowskim Rafałem i w ogóle – z Volksdeutsche Partei – organizacja pod nazwą „Akcja Demokracja”, na czele której stoi „aktywista antyfaszystowski” i „demokratyczny” Jakub Kocjan, który dotąd wykonywał zadania zlecone, a to w obronie demokracji, a to w obronie praworządności – co tam akurat niemiecka BND nakazała u nas robić. Tym razem Akcja Demokracja wzięła się za reklamy polityczne, które przy pomocy podstawionych osób, sławiły czyny obywatela Trzaskowskiego Rafała, a krytykowały jego konkurentów w osobach obywatela Nawrockiego Karola i Mentzena Sławomira. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa od razu spenetrowała prawdę, że te polityczne reklamy „mogły być” finansowane „z zagranicy”. Warto dodać, że NASK jest jednym ze strażników, którzy mają chronić nasz nieszczęśliwy kraj przed „dezinformacją”. A co to jest „dezintormacja”? Ano – to są wszystkie informacje oraz opinie niezatwierdzone przez bezpiekę – przede wszystkim ABW. Chodzi o to, żeby obywatele nie doświadczali dysonansu poznawczego, który byłby nieuchronny w sytuacji, gdy każdy sam by decydował, w którą informację wierzy i ku jakiej opinii się skłania. Żeby uchronić obywateli przed popadaniem w dysonans poznawczy, strażnicy uniemożliwiają im, albo przynajmniej utrudniają zapoznanie się z informacjami i opiniami niezatwierdzonymi przez władzę, której – podobnie jak to było za pierwszej komuny – najtwardszym jądrem pozostaje oczywiście bezpieka. Ale już starożytni Rzymianie stawiali pytanie – kto upilnuje strażników?

Obywatel Trzaskowski Rafał swoim zwyczajem wyparł się wszelkich związków z Akcją Demokracją, podobnie jak wypierał się swego udziału w organizacji tak zwanej „debaty” w Końskich, która w związku z tym musiała zorganizować się sama.

Podejrzewam, że i w jednym i w drugim przypadku przyjęcie takiej linii postępowania doradził mu oficer prowadzący – bo od lat głoszę pogląd, że w naszym bantustanie niepodobna być skutecznym politykiem, nie będąc niczyim agentem – a obywatel Trzaskowski uchodzi za polityka skutecznego. Tymczasem te wiadomości zaniepokoiły pana prezydenta Dudę, który zażądał od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego informacji w sprawie tych reklam – bo właśnie ABW, niczym lis w kurniku, prowadzi w tej sprawie tak zwane „energiczne śledztwo”. W tej sytuacji nie byłbym zdziwiony, gdyby to energiczne śledztwo, po nitce do kłębka, doprowadziło do rosyjskiego prezydenta Putina, który – sympatyzując z panem Maciejem Maciakiem – chciał przy pomocy niczego nieświadomej „Akcji Demokracji”, doprowadzić do wsadzenia na minę obywatela Trzaskowskiego Rafała i w ten sposób wysadzić go w powietrze. Co więcej – jestem przekonany, że i pan prezydent Duda skwapliwie w takie wyjaśnienie uwierzy – bo taka wersja na pewno spodoba się ukraińskiemu wywiadowi, do którego pan prezydent Duda chyba ma stuprocentowe zaufanie.

Stanisław Michalkiewicz

Mądrość Salomona podczas II tury wyborów. Czy i na kogo głosować?

Za kim głosowałby Salomon w II turze?

Autor: Rebeliantka , 27 maja 2025

Cytuję przemyślaną opinię dr. Mariusza Błochowiaka Prezesa Fundacji Ordo Medicus.

Mądrość Salomona podczas II tury wyborów. Czy i na kogo głosować?

maj 26, 2025 | dr Mariusz Błochowiak

Czy istnieje mniejsze zło i wolno je wybierać?

Chciałbym poruszyć bardzo istotną kwestię dotyczącą właściwego rozumowania dotyczącego wzięcia udziału w II turze wyborów prezydenckich.

Z moich obserwacji wynika, że spore grono osób nie uznaje istnienia mniejszego (a zatem i większego) zła i uważa, że nie wolno z moralnego punktu widzenia głosować na żadne, a tym samym na mniejsze zło, że taki wybór obciąża ich sumienie. Jest to błędne myślenie oraz postępowanie, które może mieć fatalne skutki dla naszej ojczyzny.

Najpierw przedstawię racjonalne argumenty na rzecz istnienia i moralnego obowiązku wyboru mniejszego zła, a zatem ograniczania zła:

Evangelium vitae (encyklika św. Jana Pawła II):

„Kiedy nie jest możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy dopuszczającej przerywanie ciąży, parlamentarzysta, którego osobista absolutna dezaprobata przerywania ciąży jest wyraźna i wszystkim znana, może zgodnie z sumieniem popierać propozycje zmierzające do ograniczenia szkodliwości takiej ustawy i do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Czyniąc tak, nie ponosi on odpowiedzialności za niedozwolone współdziałanie w złu, ale dokonuje słusznego działania, które w danych okolicznościach jest możliwe, by ograniczyć zło i w ten sposób przyczynić się do większego dobra.”

o. prof. Jacek Salij, tomista:

1. Sama rzeczywistość domaga się tego, żeby rozróżniać zło większe i mniejsze. Mniejszym złem jest ukraść 2 zł niż ukraść 200 zł, mniejszym złem jest kłamstwo niż morderstwo.

2. W odniesieniu do zła doznawanego – a więc tego, które nie jest złem moralnym – zawsze wolno nam wybierać zło mniejsze. Dlatego np. kiedy wybuchnie pożar, wzywamy strażaków, mimo że narobią nam oni całkiem niemało szkód i bałaganu. Jest to bowiem mniejsze zło, niż gdyby miał nam spłonąć cały dom. Podobnie – podam jeszcze klasyczny przykład ze starych podręczników – lepiej się zgodzić na ucięcie nogi, niż gdyby gangrena miała spowodować moją śmierć. A przecież nikt nie ma wątpliwości, że również amputacja nogi jest bardzo wielkim złem, jednak mniejszym niż utrata życia.

3. W odniesieniu do zła moralnego obowiązuje natomiast zasada, że mniejszego zła nie wolno czynić nigdy. Bo wierzymy, że ten świat jest Boży, i wobec tego nie może być takiej sytuacji, w której skazani bylibyśmy na konieczność paktowania ze złem. Zresztą ilekroć ktoś próbuje się bronić przed jakimś nieszczęściem za pomocą czynienia zła, sądząc, że wybiera w ten sposób mniejsze zło, zawsze okazuje się w końcu, że wybrał jednak większe zło. Owszem, zdarza się niekiedy, że ktoś nie widzi innej drogi ratunku jak za pomocą popełnienia takiego lub innego grzechu. Zawsze jednak istnieje w takich sytuacjach wyjście trzecie – może najtrudniejsze, niekiedy wymagające aż męczeństwa – pozwalające jednak ocalić duszę i nie wystawiać jej na pastwę grzechu. Wzorcowym przykładem takiej postawy jest np. biblijna Zuzanna, która wolała przyjąć niesprawiedliwą hańbę i karę śmierci, niż obrazić Boga grzechem, mimo że to ocaliłoby jej życie oraz szacunek u ludzi.

4. W jednym tylko przypadku wolno nam wybierać grzech jako mniejsze zło: kiedy chodzi o grzech czyniony nie przeze mnie, ale przez kogoś zdecydowanego czynić zło, a ode mnie zależy tylko to, że on uczyni zło większe albo mniejsze. Kiedy bandyta stawia mnie przed alternatywą: pieniądze albo życie, to wolno mi, rzecz jasna, tak się zachować, żeby on dokonał raczej rabunku niż morderstwa.

pch24

Z powyższego, ale też ze zdroworozsądkowego myślenia wynika, że istnieje mniejsze zło i z moralnego punktu widzenia należy ograniczać zło. Przykładowo, jak wyżej, poseł katolicki może i powinien nawet głosować za ustawą aborcyjną, jeśli ta bardziej chroni życie niż poprzednia.

Podobnie jest z wyborami. Należy kierować się racjonalnym myśleniem, a nie emocjami i nawet wbrew uczuciom niechęci czy żalu (do danej partii czy jego kandydata) podejmować decyzje, które potencjalnie mają większe szanse na ograniczenia zła, czyli wybrać zło mniejsze (lub większe dobro).

Czy bojkot wyborów jest moralnie neutralny?

Uważam, że mając na względzie dobro naszego narodu i państwa zarówno Sławomir Mentzen, jak i Grzegorz Braun oraz inne, opiniotwórcze osoby powinni zachęcać swoich wyborców do oddania głosów na mniejsze zło, czyli na kandydata, który po chłodnej analizie daje większe szanse na uczynienie mniej zła (bądź więcej dobra). Z racjonalnego punktu widzenia rekomendowanie niepójścia na wybory ma jedynie wtedy sens i jest słuszne, jeśli kandydaci byliby tacy sami, czy mieli identyczne poglądy i tym samym szanse na uczynienie takiego samego zła/dobra. W przeciwnym razie z moralnego i racjonalnego punktu widzenia należy wziąć udział w wyborach.

Brak uczestnictwa w wyborach nie jest bowiem moralnie neutralny (poza wspomnianym wyżej przypadkiem identyczności kandydatów), ale niesie ze sobą konsekwencje. Aby to zobrazować wyobraźmy sobie, że jeśli 5 osób ciągnie linę z jednej strony, a 4 osoby z drugiej, to kolejna osoba może zrównoważyć siły, a następna doprowadzić do zwycięstwa tę stronę, która na początku zawodów liczyła zaledwie 4 zawodników.

Na tym prostym przykładzie widać, że zaniedbanie dwóch osób (nie włączenie się do walki) doprowadzi do całkowicie odmiennego wyniku. Widać jasno, że te dwie bierne osoby wsparły silniejszego (5 osób), a zatem twierdzenie, że nikogo nie poparły jest błędem. Wobec powyższego brak uczestnictwa w wyborach może być jak najbardziej wyborem zła i to nie mniejszego, ale większego. Przez zaniedbanie.

Porównanie kandydatów z II tury

Następny punkt, to ustalenie, który kandydat lepiej rokuje. Żeby nie przedłużać tego wywodu skupmy się na jednej, fundamentalnej różnicy między obu kandydatami, mianowicie kwestii podejścia do zabijania dzieci nienarodzonych, chociaż tych różnic jest więcej. Ten problem wydaje się być marginalizowany w debacie przed II turą, gdy tymczasem powinien być na pierwszym miejscu przynajmniej dla katolików.

Zacytujmy krótko samych kandydatów na urząd prezydenta.

Karol Nawrocki:

„— Nie podpisałbym ustawy o powrocie do kompromisu aborcyjnego. Nie mógłbym pozwolić na to — jako przyszły prezydent — aby aborcji były poddawane dzieci z zespołem Downa „

businessinsider

Karol Nawrocki:

„Jestem katolikiem. Jestem chrześcijaninem. Jestem członkiem Kościoła katolickiego. Jestem za życiem od poczęcia do naturalnej śmierci, to jest dla mnie naturalne”.

wszystkoconajwazniejsze

Rafał Trzaskowski:

„Oczywiście podpiszę, jeśli zostanę prezydentem, ustawę liberalizującą prawo antyaborcyjne. A jeśli trzeba będzie, sam wystąpię z taką inicjatywą, bo to kobieta powinna decydować o swoim życiu i o swoim zdrowiu”

radio zet Rafał Trzaskowski:

„Zobowiązuję się do złożenia ustawy liberalizującej to średniowieczne prawo aborcyjne. Będę naciskał moich kolegów i koleżanki, aby ta zmiana stała się faktem”

onet

Zdaję sobie sprawę, że są to deklaracje, ale tylko takie dane mamy. Komu zatem warto dać szansę i zwiększyć prawdopodobieństwo przeżycia bezbronnym i niewinnym?

Czy niewinnym i bezbronnym dzieciom nienarodzonym przez następne 5 lat będzie obojętne, czy katolicy (i inni ludzie) pójdą na wybory, pomimo tego, że Rafał Trzaskowski chce je zabijać, a Nawrocki deklaruje, że jest przeciwnikiem aborcji i jest nawet bardziej restrykcyjny niż kompromis aborcyjny, który pozwalał na zabijanie chorych dzieci?

Jak powinni zachować się byli kandydaci?

Skoro Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun oraz inne osoby opiniotwórcze wypowiadają się krytycznie lub pochwalnie co do konkretnych osób wymieniając je z imienia i nazwiska, to dlaczego temat nazwisk w II turze wyborów (na kogo konkretnie lepiej zagłosować) staje się tematem tabu? Jakie jest tego racjonalne (i katolickie) uzasadnienie? Jest to postępowanie niespójne. Niektóre osoby i środowiska kończą swoją analizę na rekomendowaniu nie głosowania na Rafała Trzaskowskiego, ale nie podejmują (wprost) tematu głosowania na kontrkandydata i uczestnictwa w wyborach, które, jak uzasadniłem, nie jest moralnie neutralne.

Jest oczywiste, że nie można „przerzucić” głosów wyborców Grzegorza Brauna czy Sławomira Mentzena na innego kandydata, ale można i trzeba przeprowadzić chłodną i „naukową” analizę obu kandydatów i wskazać publicznie, co z tej analizy wynika, czyli na kogo były kandydat zagłosuje jako mniejsze zło (większe dobro). Dlaczego polityk nie może ujawnić wyniku takiej analizy podając konkretne nazwisko? Przecież podanie nazwiska nie zobowiązuje żadnego wyborcy do głosowania zgodnie z poglądem byłego kandydata na prezydenta, a może przekonać osoby niezdecydowane czy uważające, że nie wolno głosować ani na mniejsze zło ani nawet na żadne.

Tacy ludzie nie uświadamiają sobie, że żaden kandydat nie jest idealny, a zatem i tak w I turze wybierali (naj)mniejsze zło, bo przecież żaden anioł z nieba nie kandydował na prezydenta gwarantując przez kolejne 5 lat wyłącznie dobre decyzje. Takie błędne zapatrywania i rozumowanie trzeba prostować i wobec niektórych osób może tu zadziałać tylko autorytet byłego kandydata.

Mądrość Salomona w II turze

Warto i trzeba, żeby kandydaci, którzy odpadli stawiali pytania kandydatom walczącym w II turze wyborów. Nie można jednak oczekiwać, że podpiszą się oni pod wszystkimi postulatami, bo przecież reprezentują odmienne ideowo środowiska. Wskazanie mniejszego zła (bądź większego dobra) polega bowiem na przypisaniu odpowiedniej wagi poglądom kandydatów i w konsekwencji opowiedzenie się za lepszym.

Zdaje sobie sprawę, że wskazanie wprost na kogo odda się głos może nie być politycznie bezpieczne dla byłych kandydatów, ponieważ cześć wyborców Sławomira Mentzena czy Grzegorza Brauna odbierze to negatywnie, ale od strony moralnej i dobra naszego narodu jest to słuszne. Czasami trzeba się poświęcić, jak to zrobiła dobra matka podczas procesu przed królem Salomonem.

Przed jego tron przyszły dwie kobiety. Obie przyniosły swoje dzieci, który urodziły w tym samym czasie. przy czym jedno było martwe, bo zmarło w nocy. Obie kobiety twierdziły, że żyjące dziecko jest ich i oskarżały się nawzajem o kradzież. Wówczas król rzekł:

«Przynieście mi miecz!» Niebawem przyniesiono miecz królowi. A wtedy król rozkazał: «Rozetnijcie to żywe dziecko na dwoje i dajcie połowę jednej i połowę drugiej!» Wówczas kobietę, której syn był żywy, zdjęła litość nad swoim synem i zawołała: «Litości, panie mój! Niech dadzą jej dziecko żywe, abyście tylko go nie zabijali!» Tamta zaś mówiła: «Niech nie będzie ani moje, ani twoje! Rozetnijcie!» Na to król zabrał głos i powiedział: «Dajcie tamtej to żywe dziecko i nie zabijajcie go! Ona jest jego matką». Kiedy o tym wyroku sądowym króla dowiedział się cały Izrael, czcił króla, bo przekonał się, że jest obdarzony mądrością Bożą do sprawowania sądów. (1 Krl 3:24-28)

Dzisiaj mądrość salomonowa polega na tym, żeby byli kandydaci i inne osoby opiniotwórcze były w stanie powierzyć naszą ojczyznę pod opiekę złej, ale mimo wszystko lepszej matki od tej, która chce ją rozciąć, czyli uśmiercić.

„Nawrocki-Trzaskowski jedno zło”?

Ponadto warto zwrócić uwagę, co jest nagminnie podnoszone, ze hasło „PiS-PO jedno zło” jest uproszczeniem. Jest różnica w kwestiach choćby rewolucji kulturowej czy podejścia do aborcji, a to są bardzo ważne kwestie przynajmniej dla katolika. Powyższy slogan zatem nie jest prawdziwy.

Poza tym pogląd „PiS-PO jedno zło” nie jest tożsame z Nawrocki-Trzaskowski, ponieważ prezydent jednak może (jeśli zechce) być niezależny od partii i jest niezerowa szansa, że tak będzie przynajmniej w niektórych kwestiach. A zatem „PiS-PO jedno zło” w przypadku kandydatów na prezydenta jest kolejnym uproszczeniem, a więc nieprawdą.

Jeśli więc istnieje szansa, że jeden kandydat będzie lepszy od drugiego, to z moralnego i racjonalnego punktu widzenia należy zagłosować właśnie na takiego kandydata, żeby w największym możliwym dla wyborcy stopniu ograniczyć (przyszłe) zło. Twierdzenie, że obaj kandydaci są tacy sami jest oczywistą nieprawdą. A jeśli są różni, to oznacza, że jeden może być lepszy niż drugi, że można ich uszeregować w hierarchii potencjalnego zła lub dobra. Logika.

Mój wybór

W II turze zagłosuję na Nawrockiego, ponieważ uważam, że jest większa szansa, że będzie lepszym prezydentem niż Trzaskowski. W pierwszej nie głosowałem na żadnego z nich.

Niestety część rodaków podchodzi emocjonalnie i w sposób upraszczający do wyborów zamiast na zimno, „naukowo”  i racjonalnie przeanalizować i „zważyć”, który kandydat jest lepszy i zagłosować nawet wbrew swoim uczuciom niechęci czy żalu do danej partii czy osoby.

Dr Mariusz Błochowiak
Prezes Fundacji Ordo Medicus

Mądrość Salomona podczas II tury wyborów. Czy i na kogo głosować?

Wart ch… ch…jka. Prof. Simon dostał medal „za niezłomną postawę i wkład w rozwój medycyny” … od Sutryka…

Pandemiczny ekspert doceniony.

Prof. Simon dostał medal

„za niezłomną postawę i wkład w rozwój medycyny”.

Marucha w dniu 2025-05-26 marucha/pandemiczny-ekspert-doceniony-prof-simon-dostal-medal-za-niezlomna-postawe-i-wklad

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk uhonorował jednego z głównych ekspertów pandemicznych medalem „Zasłużony dla Wrocławia”. Prof. Krzysztof Simon otrzymał odznaczenie za „niezłomną postawę” i „wkład w rozwój medycyny” w tym mieście.

===========================

Oczekujemy na przyznanie nagrody p. Gizeli „Mengele” Jagielskiej za „niezłomną postawę”, za „zaangażowanie” i „szerzenie postaw humanistycznych”.

======================================

Prof. Krzysztof Simon i prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Prof. Krzysztof Simon jest ordynatorem oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego przy ul. Koszarowej we Wrocławiu. Jest także wojewódzkim konsultantem w dziedzinie chorób zakaźnych.

Szerzej dał się poznać jako pandemiczny ekspert w dobie ogłoszonej pandemii koronawirusa. W listopadzie 2020 r. został członkiem Rady Medycznej przy ówczesnym premierze Mateuszu Morawieckim.

W dobie jedynej słusznej choroby wypowiadał się w mediach w tonie pouczającym i nieznoszącym sprzeciwu.

– Należy liczyć się z tym, że raczej się nigdy nie skończy i zostanie z nami tak jak grypa – mówił w listopadzie 2020 r. prof. Simon, odnosząc się do epidemii koronawirusa.

– Szczepionki, gdy będą już dostępne, trzeba będzie co rok lub dwa zmieniać. Tak jak dzieje się to w przypadku grypy sezonowej – wskazał.

Simon przypomniał również, że na początku XX wieku świat walczył z pandemią grypy, a na obywateli także nakładano restrykcje. – I nikt wtedy nie krzyczał, że naruszane są prawa obywatelskie. Wszyscy się do tych zaleceń dostosowywali – grzmiał wówczas.

Później Simon agitował na rzecz wyszczepiania Polaków. Portal Medonet.pl zapytał prof. Simona o konieczność przeprowadzenia przez rząd kampanii społecznej, nakłaniającej Polaków do szczepień.

– Oczywiście, że trzeba się z takim komunikatem do społeczeństwa przebijać. Bo przecież mamy do czynienia z epidemicznym holokaustem, idziemy na zwarcie ze śmiercią. Niestety, na razie takich dobitnych działań nie widzę – ubolewał w grudniu 2020r., czyli tuż po pojawieniu się szczepionek, Simon.

W tamtym czasie padło także pytanie, dlaczego Polacy „mają problem ze szczepieniami”, skoro aż 80 proc. Niemców szczepi się na grypę, a u nas tylko 4 proc. obywateli. – Nie wiem, dlaczego my jako naród jesteśmy tacy dziwaczni – stwierdził Simon.

– Kwestionujemy wartość szczepień wymyślając najbardziej absurdalne argumenty, między innymi ten o autyzmie jako konsekwencji podawania szczepionek. Przecież to bełkot i – podkreślam – przerażający przykład piramidalnej głupoty. Nie można powtarzać idiotyzmów – dodał.

Przyznał również, że należałoby karać za takie poglądy. – Przede wszystkich zabierać dyplomy lekarzom, bo niestety są tacy, którzy wygłaszają takie głupstwa. W innych krajach tego rodzaju restrykcje przecież są podejmowane – mówił.

W ocenie lekarza, działalność „antyszczepionkowców” jest „szkodliwa, antyspołeczna i antypaństwowa, niezależnie od tego, kto akurat sprawuje rządy”.

Medyk odniósł się także do „dobrowolności” szczepień, postulując obowiązkowe odszkodowania od niezaszczepionych. – Oczywiście, każdy ma prawo do decydowania – szczepić się, czy się nie szczepić. Jeśli jednak taki osobnik nie zdecyduje się zaszczepić, to musi ponieść konsekwencje. I gdy zachoruje, za świadczenie usług medycznych w publicznej służbie zdrowia to chyba powinien płacić z własnej kieszeni. No i płacić odszkodowanie jeśli zakazi innych, a to już powinno być obligatoryjne. Przy obecnych technikach biologii molekularnej to można dość łatwo udowodnić – grzmiał prof. Krzysztof Simon.

To tylko niektóre wypowiedzi, jakie padły z ust prof. Simona. Teraz Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, postanowił odznaczyć pandemicznego eksperta.

„Kilka dni temu miałem zaszczyt wręczyć medale „Zasłużony dla Wrocławia” wybitnym osobom, które swoją pracą, pasją i zaangażowaniem od lat budują siłę naszego miasta” – napisał. Wśród odznaczonych znalazł się prof. Krzysztof Simon, który dostał medal „za niezłomną postawę i wkład w rozwój medycyny we Wrocławiu”.

Źródło:Facebook/medonet.pl/NCzas
MMP
https://nczas.info

Oczekujemy na przyznanie nagrody p. Gizeli „Mengele” Jagielskiej za „niezłomną postawę”, za „zaangażowanie” i „szerzenie postaw humanistycznych”.
Admin
– Gajowy

Więcej niż połowa Niemców chciałaby emigrować z kraju z powodu migrantów

Więcej niż połowa Niemców

chciałaby emigrować z kraju

z powodu migrantów

Profile picture for user admin

admin pon., 26/05/2025

Źródło: zmianynaziemi https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wiecej-niz-polowa-niemcow-chcialaby-emigrowac-z-kraju-z-powodu-migrantow

Szokujące wyniki najnowszego badania YouGov przeprowadzonego na zlecenie dziennika Die Welt pokazują, że ponad połowa Niemców rozważałaby przeprowadzkę za granicę, gdyby mieli całkowitą swobodę wyboru.

Respondenci jako główne powody chęci opuszczenia kraju wskazali problemy migracyjne i wyzwania gospodarcze związane z klimatyzmem.

Według sondażu 31 % ankietowanych stwierdziło, że definitywnie wyprowadziliby się za granicę, gdyby mieli całkowitą swobodę wyboru bez ograniczeń związanych z pracą, życiem osobistym czy finansami. Kolejne 27 procent odpowiedziało, że prawdopodobnie by wyjechało. W przeciwieństwie do tego jedynie 22 procent badanych odpowiedziało raczej nie, a 15 procent zdecydowanie nie rozważałoby przeprowadzki.

Wśród osób, które generalnie lub potencjalnie mogłyby sobie wyobrazić życie za granicą, 36 procent stwierdziło, że myśl o opuszczeniu Niemiec nawiedzała ich częściej w ostatnich miesiącach. W tej grupie aż 61 procent wskazało sytuację imigracyjną kraju jako główny czynnik. Dodatkowo 41 procent wymieniło trwającą recesję gospodarczą Niemiec jako powód do rozważenia emigracji.

Obawy polityczne również znalazły odzwierciedlenie w odpowiedziach. 29 procent respondentów wskazało na wzrost popularności prawicowej partii AfD, a 22 procent wymieniło postrzegane zagrożenie militarne ze strony Rosji. Dwanaście procent ankietowanych wyraziło obawy dotyczące możliwego spadku amerykańskiej ochrony Europy z powodu prezydentury Donalda Trumpa, podczas gdy 36 procent wymieniło inne powody chęci wyjazdu.

Zgodnie z badaniem respondenci, którzy rozważaliby emigrację, najczęściej wybierali inne kraje niemieckojęzyczne jako preferowane miejsca docelowe. Szwajcaria znalazła się na czele listy z 30 procentami wskazań, a za nią Austria z 23 procentami. Hiszpania z 22 procentami i Kanada z 17 procentami również znalazły się wśród najpopularniejszych wyborów.

Wyniki badania nie mogą być postrzegane w oderwaniu od aktualnej sytuacji gospodarczej Niemiec. Kraj pozostaje jedynym państwem grupy G7, które nie odnotowało wzrostu gospodarczego przez ostatnie dwa lata, co czyni ożywienie ekonomiczne kluczowym wyzwaniem dla nowego rządu pod przewodnictwem kanclerza Friedricha Merza. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że Niemcy będą nadal pozostawać w tyle za swoimi partnerami z G7 w 2025 roku, z oczekiwanym wzrostem na poziomie zaledwie 0,1 procent.

Pomimo spowolnienia gospodarczego Niemcy pozostają głównym celem dla osób ubiegających się o azyl w Unii Europejskiej. W 2024 roku kraj otrzymał ponad 237 tysięcy wniosków azylowych, co stanowi więcej niż jedną czwartą wszystkich wniosków złożonych w 27 państwach członkowskich bloku. Taka sytuacja wywołuje frustrację wśród części społeczeństwa niemieckiego, która dostrzega rozbieżność między trudnościami gospodarczymi a dalszym napływem migrantów.

Na początku tego miesiąca Berlin wprowadził surowsze kontrole graniczne w celu ograniczenia liczby osób ubiegających się o azyl wjeżdżających do kraju, odwracając politykę otwartych granic przyjętą przez kanclerz Angelę Merkel w 2015 roku. To symboliczne odejście od wcześniejszej polityki migracyjnej odzwierciedla rosnące napięcia społeczne związane z tą kwestią.

Kryzys migracyjny stał się jednym z głównych czynników napędzających wzrost popularności prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec. AfD, założona w 2013 roku jako ugrupowanie eurosceptyczne, przeszła radykalizację i obecnie w sondażach osiąga około 20 procent poparcia, plasując się na drugim miejscu za chadecką CDU/CSU. Partia ta szczególnie silnie zakorzeniona jest w wschodnich landach, gdzie może liczyć na poparcie przekraczające 30 procent.

Wzrost popularności AfD nie jest przypadkowy. Partia umiejętnie wykorzystuje frustrację społeczną związaną z polityką migracyjną, problemami gospodarczymi oraz poczuciem utraty kontroli nad kierunkiem zmian w kraju. Jej postulaty dotyczące masowych deportacji imigrantów i wyjścia ze strefy euro trafiają do elektoratu rozczarowanego dotychczasowymi elitami politycznymi.

Niemiecka gospodarka od kilku lat boryka się z poważnymi problemami strukturalnymi. Utrata konkurencyjności przemysłu, droga energia po odcięciu się od rosyjskich dostaw, zapaść demograficzna i niedobory siły roboczej to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi stoi największa gospodarka Europy. W 2023 roku PKB Niemiec spadł o 0,3 procent, a prognozy na kolejne lata pozostają pesymistyczne.

Szczególnie dotkliwe dla przeciętnych obywateli są rosnące koszty życia, problemy na rynku mieszkaniowym oraz obawy o przyszłość systemu emerytalnego. Wiele rodzin odczuwa pogorszenie standardu życia, co przekłada się na rosnące niezadowolenie społeczne i chęć poszukiwania lepszych warunków życia w innych krajach.

Zjawisko emigracji z Niemiec nie jest całkowicie nowe. Już wcześniejsze badania wskazywały na wysoką rotację migrantów do i z Niemiec. Od 2015 roku do kraju przyjechało 12,5 miliona osób, ale jednocześnie wyjechało ponad siedem milionów. Różnica polega na tym, że obecnie o wyjeździe myślą też rdzenni Niemcy, którzy dotychczas stanowili trzon stabilności społecznej.

Chęć emigracji wyrażana przez ponad połowę Niemców to sygnał alarmowy dla niemieckich elit politycznych. Wskazuje na głębokie problemy systemowe, które wymagają pilnego rozwiązania. Bez zdecydowanych reform gospodarczych, skutecznej polityki migracyjnej i odbudowy zaufania społecznego Niemcy mogą stanąć przed jeszcze poważniejszymi wyzwaniami w najbliższych latach.

Relokacja imigrantów to dechrystianizacja Polski

https://polskakatolicka.org/pl/petycje/relokacja-imigrantow-to-dechrystianizacja-polski

Relokacja imigrantów to dechrystianizacja Polski

Relokacja Imigrantów to dechrystianizacja Polski

Udostępnij petycję

Pakt Migracyjny Unii Europejskiej, który zakłada przymusową relokację uchodźców między państwami członkowskimi, stwarza realne zagrożenie dla Polski. Choć nasz kraj przyjął w ostatnich latach tysiące uchodźców z Ukrainy, to polityka migracyjna UE nie gwarantuje bezpieczeństwa ani stabilności, a wręcz sprzyja rozprzestrzenianiu się chaosu w państwach, które nie są przygotowane na tak ogromny napływ osób z kultur obcych naszej cywilizacji chrześcijańskiej.

Zamiast skutecznej ochrony granic, Pakt Migracyjny opiera się na ideologii otwartych drzwi, która nie bierze pod uwagę realnych zagrożeń, takich jak dezintegracja społeczna, wzrost przestępczości oraz islamizacja, która w krajach Europy Zachodniej doprowadziła do upadku tradycyjnych zasad chrześcijańskich i erozji ładu społecznego.

Nie możemy pozwolić, by Polska stała się ofiarą nieodpowiedzialnej polityki migracyjnej, która zagraża naszej suwerenności, bezpieczeństwu oraz katolickiej tożsamości narodowej. Wiele państw zachodnioeuropejskich, które już przyjęły masową migrację, boryka się teraz z poważnymi problemami, które odbijają się na ich społecznej i gospodarczej stabilności.

Polska, chcąc uniknąć powtórzenia tych błędów, musi stanowczo sprzeciwić się Paktowi Migracyjnemu i dążyć do polityki ochrony swoich granic oraz interesów narodowych. Naszym obowiązkiem jest obrona polskiej kultury, naszej chrześcijańskiej tożsamości oraz zapewnienie bezpieczeństwa przyszłym pokoleniom.

Szanowny Panie Premierze,

Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, z pełną odpowiedzialnością i troską o przyszłość naszej Ojczyzny, wyrażam zdecydowany sprzeciw wobec przyjęcia Paktu Migracyjnego. Zgadzam się, że Polska nie powinna być zmuszana do przyjmowania przymusowej relokacji uchodźców, szczególnie w obliczu kryzysu migracyjnego, który zagraża nie tylko naszemu bezpieczeństwu, ale również naszej kulturze, cywilizacji chrześcijańskiej i katolickiej tożsamości narodowej. Polska, choć otwarta na pomoc dla tych, którzy naprawdę jej potrzebują, nie może pozwolić na masowy napływ imigrantów, którzy nie integrują się z naszym społeczeństwem, a w dłuższej perspektywie mogą stać się zagrożeniem dla naszego ładu społecznego.

Proszę wziąć pod uwagę moje zdanie i wszystkie argumenty, które przemawiają za tym, by Polska zachowała pełną kontrolę nad swoimi granicami i polityką migracyjną. Jako obywatele tego kraju, mamy prawo do decydowania o przyszłości naszej Ojczyzny, a przymusowe przyjęcie uchodźców stoi w sprzeczności z naszymi zasadami i interesami narodowymi. Proszę o głębokie zastanowienie się nad skutkami tej decyzji i o podjęcie działań na rzecz ochrony naszej suwerenności.

Z poważaniem,

[Imię i nazwisko]

Czy popularne hasło „Byle nie Trzaskowski” ma sens?

Byle nie Trzaskowski

26.05.2025 https://www.tysol.pl/a141044-byle-nie-trzaskowski

Czy popularne w ostatnich dniach hasło „Byle nie Trzaskowski” ma sens? Przeciwnicy tej kandydatury mają wiele argumentów. Ja widzę dwa – zasadnicze i bardzo konkretne:

Rafał Trzaskowski Byle nie Trzaskowski

Rafał Trzaskowski / (amb) PAP/Tytus Żmijewski

Co musisz wiedzieć?

  • Pierwsza tura wyborów prezydenckich poszła kandydatowi Koalicji Obywatelskiej Rafałowi Trzaskowskiemu poniżej oczekiwań
  • Koalicja Obywatelska, tak jak i Platforma Obywatelska znane są z niedotrzymywania obietnic politycznych
  • Politycy ugrupowań wspierających Rafała Trzaskowskiego mają bardzo złe relacje z administracją prezydenta USA Donalda Trumpa

Nie wolno nagradzać kłamców

Partia, której Trzaskowski jest wiceprzewodniczącym, dopuściła się czegoś, co jest niewybaczalne. Przed ostatnimi wyborami do Sejmu i Senatu albo złożyła świadomie kłamliwe obietnice wyborcze w postaci słynnych „Stu konkretów na sto pierwszych dni”, albo nie dotrzymała większości tych obietnic przez nieudolność, lekceważenie wyborców, brak woli działania. Najpewniej zadecydował fakt, że obietnice te były od początku niewykonalne, nierealistyczne. Wymyślone wyłącznie po to, by uzyskać głosy. Chyba najważniejszą złamaną obietnicą była zapowiedź podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy. To był wręcz podręcznikowy przykład populistycznego oszustwa i kłamstwa. Obiecali wszystkim kilka tysięcy złotych rocznie ekstra w portfelach i nie dowieźli. Nawet nie próbowali. Choć minęło już nie 100, ale ponad 500 dni.
Uważam, że nie wolno nagradzać partii, która oszukała, zawiodła wyborców i to w dodatku nagradzać stanowiskiem głowy państwa dla wiceprzewodniczącego tej partii. Nie wolno premiować polityków za oszukiwanie wyborców. Takie jest moje zdanie.

Jeżeli 1 czerwca okaże się, że większość Polaków uważa inaczej – to będzie decyzja, która w przyszłości zapewni „oszustnym” politykom spokojny sen i skłoni ich do składania kolejnych pustych obietnic.

Najważniejsza sprawa: bezpieczeństwo

Wszystko inne przestanie się liczyć, gdyby na polskie miasta zaczęły spadać rakiety i bomby. Najważniejszą sprawą jest więc kwestia bezpieczeństwa Polski. Jedynym gwarantem tego bezpieczeństwa jest przynależność do NATO. Tylko NATO może nas obronić. A NATO to Stany Zjednoczone – jedynie armia tego państwa liczy się w NATO i tylko z tą armią liczy się Rosja. To są fakty, a nie opinie. Kolejnym faktem jest, że przez następne lata prezydentem USA będzie nadal Donald Trump.

I w tej sytuacji musimy pamiętać, co spowodowali niedojrzali, niepoważni politycy polscy z partii, której wiceprzewodniczącym jest Rafał Trzaskowski. Donald Tusk i Radosław Sikorski nieodpowiedzialnym postępowaniem już dawno temu pogrzebali szanse na dobre relacje z republikańskim Białym Domem, z Trumpem. A takie relacje – na czysto ludzkim, całkiem podstawowym poziomie – okazują się kluczowe w sytuacjach kryzysu i wydarzeń dramatycznych. Partia Donalda Tuska zdaje sobie z tego sprawę – pamiętamy przecież, jak politycy PO krytykowali Andrzeja Dudę za „zbyt powolne” wysyłanie gratulacji do Joe Bidena, gdy ten wygrał wybory w 2020 roku. Jeśli Polska byłaby atakowana i uruchomiony zostałby art. 5 NATO, jego realizacja może być natychmiastowa i z pełnym zaangażowaniem, albo może być realizowana bez pośpiechu i w wymiarze ograniczonym. O tym ostatecznie decyduje właśnie prezydent USA. Wiadomo, że traktaty i zobowiązania międzynarodowe są najważniejsze, ale zawsze wprowadzają je w życie konkretni ludzie z krwi i kości.

Nieodpowiedzialne gesty i słowa

Niestety, Donald Tusk publicznie głosił tezy o tym, że Trump jest agentem rosyjskim, a na „słynnym” zdjęciu celował w jego plecy dłonią ułożoną w kształt rewolweru. Co za szczeniacki gest i niewybaczalny błąd! I robił to wtedy, gdy Trump był w „dołku”. Dlaczego Trump miałby o tym nie pamiętać? Z kolei minister Sikorski (którego żona porównała Trumpa do Hitlera) nazwał Trumpa proto-faszystą. „Prorokował”, że Trump – po przegranej w wyborach – dostanie azyl w Rosji.

Jakie to ma znaczenie? Czyżby prezydent USA był tak małostkowy? Cóż.. Trump jest jaki jest, ale to nie przypadek, że gdy Trump bezpośrednio relacjonował przed kilkoma dniami rozmowę z Putinem europejskim liderom, ostentacyjnie pominął Donalda Tuska. 
Świetne układy z Trumpem miał prezydent Duda. Karol Nawrocki ma szansę zbudowania podobnej relacji z prezydentem USA.

Natomiast Rafał Trzaskowski jest obciążony już na starcie swoimi ścisłymi partyjnymi i ideowymi związkami z politykami, których antagonizujące zachowanie wobec Trumpa jest powszechnie znane i pamiętane. Reprezentuje partię (PO), której najważniejsze postacie są dla Trumpa skompromitowane. Jest przecież „człowiekiem” Tuska.

Dlatego, ze względu na bezpieczeństwo Polski, Trzaskowski nie powinien zostać głową państwa. Brak dobrych relacji z Trumpem może stać się czynnikiem zbyt ważnym w momencie, w którym okażą się one niezbędne.