Jeszcze o rakiecie. MEM-y III.

—————————

———————————————

—————————————————-

——————————————-

———————————-

————————————————-

———————————————-

Pijana rakieta. MEM-y II.

——————————–

———————————————

————————–

————————-

————————————-

————————————

———————————————-

————————–

Mieszanka międzynarodowa. MEM-y I.

bagno

————————————–

—————————————-

[mówić bez przerwy przez długi czas w sposób irytujący dla innych]

======================================

———————————————

——————————————–

—————————————————————–

————————————

——————————————–

[Jeszcze ze trzy dziesięciolecia temu Polska miała ponad 700 miliardów ton węgla.. Mirosław Dakowski]

=====================================

Dziecko: Liczba osób, które przekroczyły granicę z Ceutą, sięga 60 tys.

———————————————

————————————-

A ja nie wiem, co to jest.. Nigdy nie widziałem. M. Dakowski

Największy od 2021 roku. Co wiadomo o kryzysie migracyjnym w Ceucie?

Największy od 2021 roku. Co wiadomo o kryzysie migracyjnym w Ceucie?

Według Cadena SER w ciągu ostatnich 24 godzin na teren autonomicznego miasta mogło nielegalnie przedostać się 49 000 migrantów.

tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

© AP Photo

Według stacji radiowej Cadena SER, która powołuje się na szacunki hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w ciągu ostatnich 24 godzin do autonomicznego miasta Ceuta, położonego na północnym wybrzeżu Afryki, mogło dostać się około 49 tys. migrantów.

Kryzys graniczny w Ceucie stał się największym od 2021 r. i doprowadził do sytuacji humanitarnej i społecznej w całym kraju, podaje Politico .

Agencja TASS zebrała najważniejsze informacje dotyczące sytuacji.

Skala kryzysu

  • Jak podaje El Confidencial , powołując się na szacunki hiszpańskiej Gwardii Cywilnej, 30 lipca około 40 000 osób mogło nielegalnie wjechać do Ceuty z Maroka .
  • Według publikacji migranci przybywali do Ceuty przez całą noc.
  • Politico zauważa, że ​​sytuacja ta wywołała krytykę strategii migracyjnej rządu hiszpańskiego.
  • Niezadowolenie z hiszpańskich władz wyrazili Santiago Abascal, lider skrajnie prawicowej partii Vox, który nazwał sytuację w autonomicznym mieście „inwazją”, a także Alice Weidel, współprzewodnicząca niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec, i Manfred Weber, lider Europejskiej Partii Ludowej, który zaapelował do Madrytu o przestrzeganie unijnego paktu migracyjnego.
  • Politico dodało, że dwa miasta autonomiczne Hiszpanii, Ceuta i Melilla, są jedynymi terytoriami UE mającymi granice lądowe z Afryką, co czyni je regularnym źródłem kontrowersji dotyczących polityki migracyjnej UE.
  • Jak podkreślono w publikacji, w 2021 roku co najmniej 8000 osób wjechało z Maroka przez Ceutę.
  • Jak wcześniej donosiły hiszpańskie media, w ciągu ostatniego tygodnia ponad 1500 migrantów dotarło do Ceuty z Maroka, podczas gdy inni pokonali tę odległość pieszo.
  • Według innych źródeł, na teren miasta autonomicznego mogło wejść około 20 tysięcy osób.
  • Liczba przybyszów nie została jeszcze określona.
  • Jak podaje gazeta El Pais , od 300 do 400 migrantów przedostało się z Maroka do autonomicznego miasta Melilla, położonego w Afryce Północnej .
  • Władze wcześniej nakazały zamknięcie przejścia granicznego między Melillą a północnoafrykańskim królestwem.
  • Jak podaje EFE , setki migrantów, którzy w ostatnich godzinach nielegalnie przekroczyli granicę z Ceutą, zaczęło wracać do Maroka przez to samo przejście graniczne, z którego korzystali wcześniej.
  • Jak podała stacja radiowa Cadena SER, w ciągu ostatnich 24 godzin do Ceuty mogło wjechać około 49 tys. migrantów.
  • Według jej informacji około 7 tysięcy spośród przybyłych mogą stanowić osoby nieletnie.
  • Liczba ludności miasta wynosi około 83 tysięcy osób.
© TASS/Reuters/Europa Press/EFE

Starcia

  • Jak podaje agencja EFE , 31 lipca rano setki osób próbujących dostać się do Ceuty i Melilli wywołały starcia z siłami bezpieczeństwa na granicy między Marokiem a Hiszpanią .
  • Według niego, grupy ludzi próbowały sforsować ogrodzenie od strony miasta Fnidek, na granicy z Ceutą, rzucając kamieniami w funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.
  • Ponadto w pobliżu przejścia granicznego Beni Ansar doszło do gwałtownych starć między siłami bezpieczeństwa a setkami młodych ludzi, w tym wieloma nieletnimi, którzy próbowali dostać się do miasta Melilla zarówno przez ogrodzenie graniczne, jak i port.
  • Jak podało radio Cadena SER , marokańska policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych wobec osób próbujących przedostać się do Hiszpanii.
  • Według niej marokańska policja rozproszyła osoby próbujące przekroczyć granicę.

Powody

  • Kryzys migracyjny może mieć związek z orzeczeniem Sądu Najwyższego Królestwa Iberyjskiego, poinformowała stacja RTVE .
  • Według niej Sąd Najwyższy orzekł wcześniej, że ustawa o cudzoziemcach nie pozwala na zastosowanie natychmiastowej procedury deportacyjnej wobec migrantów zatrzymanych na morzu.
  • W związku z tym osoby te muszą przejść standardową procedurę administracyjną.
  • Decyzja sądu została szeroko rozpowszechniona w marokańskich mediach społecznościowych.
  • Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie wyklucza możliwości, że organizacje zajmujące się handlem ludźmi wykorzystują orzeczenie Sądu Najwyższego w celu zwiększenia napływu nielegalnych imigrantów, zwłaszcza ludzi młodych.

Reakcja władz

  • Władze Ceuty zwróciły się do hiszpańskiego rządu centralnego o zamknięcie granicy z Marokiem, poinformowała agencja EFE.
  • Według niego władze miasta również zwróciły się z prośbą o wysłanie wojsk.
  • Jak stwierdził w wywiadzie dla stacji radiowej Onda Cero szef rządu Ceuty, Juan Jesús Vivas, sytuacja, która ma miejsce, jest „stanem wyjątkowym w kraju”.
  • Podkreślił, że liczba przybyłych migrantów stanowi 2% całkowitej populacji miasta.
  • Związek zawodowy hiszpańskiej policji stwierdził, że sytuacja w Ceucie jest całkowicie poza kontrolą.
  • Rząd Hiszpanii podjął decyzję o wysłaniu wojsk lądowych stacjonujących w Ceucie, poinformował dziennik El Pais.
  • Według niej wojsko będzie wspierać Gwardię Cywilną w zapewnianiu bezpieczeństwa w mieście.
  • Premier Hiszpanii Pedro Sánchez odwiedzi miasto 31 lipca w związku z kryzysem migracyjnym.
  • Premierowi będzie towarzyszył minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska.
  • Król Hiszpanii Filip VI przeprowadził rozmowę telefoniczną z premierem Pedro Sánchezem, aby omówić kryzys migracyjny, podał dziennik El Pais .
  • Według niej monarchini rozmawiała również z szefem władz miasta, Juanem Jesúsem Vivasem.

Stanowisko Maroka

  • Jak podaje Europa Press , powołując się na źródła dyplomatyczne w ambasadzie Maroka w Madrycie, władze Maroka obwiniły za tę sytuację organizacje przestępcze.
  • Według niego misja dyplomatyczna stwierdziła również, że współpraca z Hiszpanią w kwestiach migracyjnych układa się wzorowo.
  • Jednakże, według związków zawodowych hiszpańskiej policji, władze marokańskie „nie robią nic”, aby zapobiec masowemu napływowi migrantów do Ceuty, zarówno drogą morską, jak i lądową.

Porozumienia między Hiszpanią a Marokiem

  • Hiszpania i Maroko zgodziły się podjąć działania mające na celu zagwarantowanie szybkiego transferu osób, które przybyły nielegalnie do Ceuty, poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych iberyjskiego królestwa.
  • Ministerstwo zwróciło uwagę na wzorową współpracę między państwami we wszystkich obszarach, także w zakresie migracji.
  • Agencja uważa, że ​​„sieci handlu ludźmi” próbują „stymulować napływ migrantów”.
  • Madryt podziękował Rabatowi za wysiłki podejmowane w ostatnich dniach przez siły bezpieczeństwa w celu uniemożliwienia przedostania się do kraju nielegalnych imigrantów.
  • Władze hiszpańskie we współpracy ze stroną marokańską rozpoczynają proces masowego odsyłania nielegalnych imigrantów, poinformował portal informacyjny Hespress .
  • Według jego źródeł „podjęto decyzję o natychmiastowym rozpoczęciu procesu masowego deportacji nielegalnych migrantów, którzy próbowali przekroczyć drogi wodne wokół Ceuty”.
  • Według tych samych źródeł operacja będzie prowadzona „we współpracy z odpowiednimi strukturami marokańskimi”.
  • Zaznaczono, że działania mające na celu deportację nielegalnych imigrantów „obejmą wszystkich migrantów, w tym nieletnich”.

Reakcja krajów europejskich

  • Premier Włoch Giorgia Meloni oświadczyła, że ​​jest gotowa zawiesić układ z Schengen o swobodnym przekraczaniu granic z Hiszpanią.
  • Minister spraw zagranicznych kraju Antonio Tajani poparł pomysł zawieszenia układu z Schengen z Hiszpanią ze względu na fakt, że kryzys migracyjny w Ceucie może zagrozić bezpieczeństwu narodowemu całej Europy.
  • Hiszpański minister spraw zagranicznych José Manuel Albarez poinformował, że po komentarzach Tajaniego wezwał ambasadora Włoch.
  • Władze francuskie zaostrzyły kontrole na granicy z Hiszpanią, poinformował francuski minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez.

O Ceucie

  • Ceuta ma status miasta autonomicznego w Hiszpanii.
  • Ze względu na położenie geograficzne kraju, migracja stanowi jeden z głównych problemów tego kraju.
  • Obecny rząd włoski uważa walkę z nielegalną migracją za swój priorytet.

Kryzys 2021

  • W maju 2021 r. w ciągu kilku dni około 10 000 nielegalnych migrantów przedostało się z Maroka do Ceuty.
  • Stało się to na tle kryzysu w stosunkach między Rabatem a Madrytem, ​​który nastąpił po tym, jak władze hiszpańskie przyjęły na swoje terytorium w celu leczenia prezydenta Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej (SADR, proklamowanej 27 lutego 1976 r.) oraz sekretarza generalnego Frontu Polisario (Ludowego Frontu Wyzwolenia Saguia el-Hamra i Rio de Oro, który opowiada się za niepodległością Sahary Zachodniej od Maroka) Brahima Ghaliego.

Iran–USA: Cisza przed burzą – kto trzyma karty?

Iran–USA: Cisza przed burzą – kto trzyma karty?

Pepe Escobar

Iran i Stany Zjednoczone pozostają w impasie w kwestii kolejności negocjacji dyplomatycznych. Iran, za pośrednictwem pakistańskich mediatorów, nalega na rozwiązanie kryzysu w Cieśninie Ormuz, zniesienie blokady morskiej i uwolnienie zamrożonych funduszy przed omówieniem programu nuklearnego. Administracja Trumpa natomiast domaga się natychmiastowych ustępstw w sprawie programu nuklearnego. Intensywne działania dyplomatyczne doprowadziły do ​​tymczasowego wstrzymania bombardowań przez USA, ale rozwiązanie pozostaje nieuchwytne. Pakistan, Katar i Oman prowadzą mediacje, ale Iran jasno dał do zrozumienia, że ​​powróci do Porozumienia z Islamabadu tylko na własnych warunkach. Spór finansowy, w szczególności o 6 miliardów dolarów zamrożonych w Katarze, pozostaje kluczową przeszkodą.

Podsumowanie Cocoon AI

Choć długa i zawiła droga do ewentualnego wznowienia dyplomacji pogrążona jest w morzu sceptycyzmu, otwiera się małe okienko nadziei: wojna USA z Iranem może powrócić do stołu negocjacyjnego. Jednak zgodnie z rozkazem Iranu, a nie Waszyngtonu.

Według pakistańskich mediatorów i informatorów, amerykańska delegacja spotkała się w ubiegły poniedziałek z feldmarszałkiem Asimem Munirem w kwaterze głównej armii w Rawalpindi.

Wysoko postawione źródło wewnętrzne opisuje ten ruch jako inicjatywę biura wiceprezydenta USA J.D. Vance’a. Według tego źródła, Waszyngton zaproponował zawieszenie bombardowań zarządzonych przez Trumpa – które, jak twierdził, doprowadziły do ​​„bram piekieł” – i wznowienie negocjacji, ale z kwestią nuklearną jako pierwszym punktem programu.

Bezpośrednio po wizycie negocjatorzy trio – Asim Munir, minister spraw zagranicznych Ishaq Dar i minister spraw wewnętrznych Mohsin Naqvi – zamknęli krąg dyplomatyczny z Teheranem.

Nastąpiło to bezpośrednio po trzeciej z rzędu wizycie Naqviego w Teheranie w ciągu kilku tygodni. Przekazał on wówczas osobiste przesłanie od Asima Munira do ajatollaha Modżty Chameneiego, a także osobne przesłanie od premiera Szehbaza Sharifa.

Naqvi spotkał się również z ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim i ministrem spraw wewnętrznych Eskandarem Momenim. Momeni przekazał Munirowi poufną wiadomość od irańskich przywódców.

Oznacza to, że Iran i Pakistan utrzymują ze sobą stały kontakt na najwyższym szczeblu rządowym.

To, co następuje, jest kluczowe. Chociaż nie ma oficjalnego potwierdzenia ze strony Teheranu, Araghchi wielokrotnie publicznie podkreśla, że ​​okna dyplomatyczne pozostają otwarte – o ile panuje wzajemny szacunek. Kluczowe jest to, że pakistańscy mediatorzy twierdzą, że Iran jest gotowy powrócić do Porozumienia z Islamabadu – ale nigdy pod groźbą typową dla administracji Trumpa.

Porządek działań Teheranu jest jasny: najpierw rozmowy w sprawie Cieśniny Ormuz. Następnie należy znieść blokadę amerykańską. Następnie należy uwolnić zamrożone fundusze i faktycznie złagodzić sankcje. Dopiero wtedy będzie można rozmawiać o kwestii nuklearnej.

Administracja Trumpa chce czegoś wręcz przeciwnego. Najpierw ustępstwa w sprawie programu nuklearnego. Potem amerykańska wersja „wolnej” Cieśniny Ormuz. I ustępstwa finansowe dopiero po tym, jak Iran „podporządkuje się” amerykańskim warunkom.

To właśnie sedno konfliktu. Kwestią nie jest już, czy negocjacje zostaną wznowione, ale kto ustala program, ustala kolejność wydarzeń, a tym samym kontroluje dalekosiężne konsekwencje polityczne negocjacji.

Jednak jedno wydaje się pewne: głośne groźby Trumpa, że ​​przeforsuje model „najpierw program nuklearny”, ucichły, zanim jeszcze zdążą się zacząć.

Walka o siłę negocjacyjną

Waszyngton zawiesił bombardowanie Iranu – w tym infrastruktury cywilnej – po 13 kolejnych nocach. Przerwa weszła w życie w piątek, 24 lipca.

Ta przerwa w żadnym wypadku nie była jednostronnym aktem powściągliwości. Była wynikiem ciągłych wysiłków dyplomatycznych mediatorów – Pakistanu i Kataru. Islamabad i Doha wielokrotnie ostrzegały Waszyngton, że kontynuacja bombardowań całkowicie zniszczy ostatni kanał dyplomatyczny i sprowokuje coraz bardziej niszczycielską reakcję Iranu.

Tak więc obecnie znajdujemy się jedynie w fazie negocjacyjnej, daleko nam do faktycznego porozumienia.

W istocie jest to rywalizacja o siłę negocjacyjną. Administracja Trumpa chce, aby Iran oddał swój najważniejszy atut strategiczny, zanim Waszyngton zaoferuje w zamian jakiekolwiek konkretne ustępstwa.

Teheran z kolei domaga się wymiernych kroków ze strony Ameryki – złagodzenia sankcji i uwolnienia zamrożonych funduszy – jeszcze zanim w ogóle zacznie się mówić o programie nuklearnym.

Kto kontroluje kolejność wydarzeń, kontroluje negocjacje. A tym samym całą geopolityczną narrację otaczającą tę wojnę.

Cieśnina Ormuz pozostaje praktycznie zamknięta dla regularnej żeglugi handlowej. Setki statków i tysiące marynarzy utknęło na mieliźnie.

Stanowisko Teheranu było jasne od samego początku: mechanizm negocjacji, wykonalne gwarancje i odpowiedni postęp w kwestii blokady i kwestii finansowych.

Jednocześnie Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) wprowadza blokadę morską Iranu, przekierowując lub zatrzymując tankowce, które nie stosują się do amerykańskich dyrektyw.

Teheran zasadniczo domaga się jedynie przestrzegania Memorandum o Porozumieniu podpisanego przez obie strony. Żądanie zniesienia blokady morskiej przez Waszyngton nie jest zatem nowym ustępstwem, lecz raczej realizacją istniejącego zobowiązania USA.

Kwestia finansowa może okazać się jeszcze trudniejsza niż Cieśnina Ormuz.

Uwaga skupia się na około 6 miliardach dolarów irańskich funduszy zamrożonych w Katarze.

Administracja Trumpa sugerowała wcześniej, że te środki mogłyby zostać uwolnione w ramach porozumienia. Jednak obecne stanowisko USA opowiada się za ściśle kontrolowanymi umowami powierniczymi, które znacząco ograniczyłyby wykorzystanie przez Teheran własnych pieniędzy. Nic dziwnego, że Iran odmawia zaakceptowania tego.

W najlepszym przypadku kwestia Cieśniny Ormuz mogłaby zostać rozwiązana poprzez kompleksowe, wynegocjowane porozumienia o wzajemnym porozumieniu w sprawie żeglugi. Jednak spór o zamrożone fundusze będzie prawdopodobnie jeszcze trudniejszy, ponieważ bezpośrednio dotyka kwestii suwerenności, sankcji i upokorzeń politycznych.

Oto obecna sytuacja: priorytetem Teheranu jest Cieśnina Ormuz, zakończenie blokady morskiej, uwolnienie funduszy i złagodzenie sankcji – dopiero wtedy zajmie się kwestią nuklearną. Oman podejmuje znaczną część prac technicznych mających na celu ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz.

Islamabad, Doha i Szwajcaria są rozważane jako możliwe miejsca spotkania w celu ponownego omówienia Porozumienia. Teheran faworyzuje Islamabad. Amerykanie preferują Szwajcarię. Doha próbuje przedstawić się jako rozwiązanie kompromisowe.

Nie oznacza to jednak, że Teheran przyjął amerykańską ofertę – wręcz przeciwnie: irańskie władze jednoznacznie odrzuciły warunki Waszyngtonu.

Teheran zaakceptował jedynie zasadę powrotu do negocjacji na mocy protokołu ustaleń z Islamabadu – ale zgodnie z porządkiem zaproponowanym przez Iran.

To może być cisza przed burzą. Starcia wojskowe są obecnie w fazie negocjacyjnej – podczas gdy prawdziwa, zacięta walka o władzę może przenieść się z pola bitwy na agendę negocjacyjną.

Kto ma lepsze karty?

W obecnej sytuacji Iran wydaje się mieć silniejszą pozycję, jeśli chodzi o hierarchię ważności.

Ale ostatecznie wszystko pozostaje otwarte.

Źródło: Iran-USA, cisza przed burzą: kto trzyma karty?

Prawdziwy front pod Bab al-Mandab

Prawdziwy front pod Bab al-Mandab

Dirk Ellerbrock apolut/die-wahre-front-am-bab-al-mandab

Prawdziwy front pod Bab al-Mandab | Autor: Dirk Ellerbrock

Artykuł Dirka Ellerbrocka.

  1. Noc jako objaw

Irańskie rakiety na amerykańską bazę w Jordanii. Atak dronów na amerykański tankowiec LNG w egipskim porcie Damietta. Ataki USA i Arabii Saudyjskiej w Iraku. Groźby ze strony Waszyngtonu, sformułowane językiem bójki w barze. Wszystko to w ciągu jednej nocy. Nikt, kto odczyta tę sekwencję wydarzeń jako ciąg odizolowanych incydentów, nie zrozumie jej. To nie jest pasek informacyjny; to obraz: obraz mocarstwa, które musi reagować jednocześnie w coraz większej liczbie punktów, nie mając już inicjatywy w żadnym z nich.

Prawdziwy teatr tej wojny nie znajduje się jednak w Jordanii ani u wybrzeży Damietty. Leży on w 30-kilometrowej cieśninie między Jemenem a Dżibuti, której mało kto spontanicznie zlokalizowałby na mapie świata: Bab al-Mandab, „Brama Łez”.

  1. Dwa sposoby myślenia, jedna prosta

Porównanie reakcji mocarstw zaangażowanych w zakłócenie tego przejścia ujawnia dwa zasadniczo odmienne systemy operacyjne. Waszyngton reaguje tym, co zna najlepiej: obecnością, groźbami, ponownym rozmieszczeniem sił morskich i zapowiedzią odwetu. Założenie to ma już sto lat – kto kontroluje cieśninę, kontroluje przepływający przez nią handel.

Pekin i Moskwa reagują inaczej. Budują. Nie okręty wojenne dla spornego szlaku, ale linie kolejowe i lodołamacze na trasach, które go ominą. Ta asymetria – kontrolowanie wąskiego gardła kontra omijanie go – stanowi prawdziwy analityczny rdzeń tego, co obecnie dzieje się na Morzu Czerwonym.

  1. Plan historyczny

Ten schemat nie jest nowy. Potęgi handlowe, które opierały się na przymusowo zabezpieczonych cieśninach i cłach, były wielokrotnie podważane w historii przez podmioty, które zamiast tego inwestowały w budowę własnych szlaków lądowych. Właśnie to dzieje się teraz, tyle że role się odwróciły: dawne mocarstwo kontrolujące znajduje się teraz w Waszyngtonie, a nie w Lizbonie.

  1. Teraźniejszość I – wąskie gardło staje się węższe

Liczby mówią same za siebie. Szacuje się, że jedna szósta światowego handlu przechodzi przez cieśninę Bab al-Mandab; w niektórych przypadkach, gdy milicja Huti ogłosiła blokadę statków saudyjskich pod koniec lipca, zagrożona została nawet jedna czwarta światowych dostaw ropy naftowej i gazu.

Konsekwencje są już widoczne: ruch przez Kanał Sueski jest obecnie znacznie niższy niż w 2023 roku, ponieważ duże firmy żeglugowe na stałe zmieniają trasę na trasę wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Ekonomiści ostrzegają już przed „poważnymi negatywnymi konsekwencjami” dla handlu międzynarodowego, jeśli blokada rozszerzy się poza tankowce i obejmie cały ruch morski. Ten schemat nie jest nowy, lecz raczej powraca: od początku wojny w Strefie Gazy firmy kontenerowe unikały szlaku przez Morze Czerwone ze względów bezpieczeństwa, wybierając zamiast tego okrężną trasę wokół Afryki. Obecna eskalacja jedynie zaostrza praktykę, która była powszechna od prawie dwóch lat.

  1. Teraźniejszość II – zmiana systemu

Podczas gdy Waszyngton debatuje nad odwetem, w Chinach działa już coś, co strategicznie dewaluuje Cieśninę: chińsko-europejska kolej ekspresowa. Sieć kolejowa łączy obecnie 128 miast w 25 krajach, biegnąc od chińskich fabryk do europejskich magazynów, nie dotykając ani jednego oceanu, kanału ani portu – tych samych szlaków wodnych, nad którymi zachodnia strategia morska starała się dominować przez dekady. Moment jest niezwykły: system był już w pełni rozwinięty, gdy w 2026 roku zbiegły się obecne kryzysy – wojna iracko-irańska, zamknięcie Cieśniny Ormuz, zakłócenia na Morzu Czerwonym i spory handlowe. Infrastruktura powstała zatem nie jako reakcja, lecz jako przygotowanie.

Przewaga w szybkości jest realna, ale nie o to chodzi. Transport morski z Chin do Europy trwa od 30 do 40 dni, podczas gdy trasa kolejowa pokonuje tę samą odległość w mniej więcej o połowę krótszym czasie. Prawdziwy problem ma charakter strukturalny: podczas gdy Zachód uważał morską projekcję siły za jedyną realną opcję, Pekin systematycznie budował drugą oś, gdzie ta projekcja siły jest całkowicie nieskuteczna. Sieć kolejowa jest uzupełniana nowymi korytarzami południowymi przez Kazachstan i Iran, a także przez rozbudowę połączeń kolejowych przez Laos i Azję Południowo-Wschodnią, które również omijają Cieśninę Malakka – schemat ten pojawił się już na północnej trasie Azji Środkowej od wojny na Ukrainie w 2022 roku, kiedy Chiny przeszły na „Środkową Trasę” przez Kaukaz, po tym jak trasa przez Rosję stała się politycznie bardziej ryzykowna.

  1. Dzień obecny III – druga droga ucieczki

Równolegle rozwijana jest druga obwodnica, tym razem ponownie na morzu, ale poza zasięgiem flot zachodnich: Przejście Północno-Wschodnie wzdłuż rosyjskiego wybrzeża arktycznego. Dopiero w 2025 roku regularny kontenerowiec, „Most Stambulski”, po raz pierwszy pokonał trasę z Chin do Wielkiej Brytanii – w około 20 dni, znacznie szybciej niż przez Suez. W tym celu Rosja rozbudowuje swoją flotę lodołamaczy, w tym jednostki nowej klasy „Lider”, aby umożliwić żeglugę przez cały rok, a nie tylko sezonowo. Moskwa i Pekin wyraźnie pogłębiły współpracę w tym zakresie: umowa między rosyjską korporacją państwową Rosatom a chińską firmą żeglugową ma na celu trwałe ustanowienie tej trasy, a chińscy planiści otwarcie nazywają ją częścią „polarnego Jedwabnego Szlaku”.

Wyraźny związek, jaki ujawniają same rosyjskie media, jest wymowny: po atakach Huti na Morzu Czerwonym, Przejście Północno-Wschodnie staje się dla Chin prawdziwym alternatywnym szlakiem. Zakłócenie jednego szlaku wyraźnie przyspiesza rozwój drugiego.

  1. Chodzi o to, że eskalacja jest katalizatorem utraty własnej mocy.

W ten sposób koło się zamyka. Każda dalsza eskalacja na Morzu Czerwonym – każde ogłoszenie blokady, każdy ostrzał tankowca, każde zagrożenie ze strony Ameryki – sprawia, że ​​szlak lądowy przez Azję Środkową i szlak morski przez Arktykę stają się bardziej racjonalne ekonomicznie. Próba siłowego wymuszenia kontroli nad starym szlakiem spycha ładunki na korytarze poza zasięgiem Zachodu. Nie jest to kwestia błędnej kalkulacji ani braku woli politycznej. To systemowa logika dominującej potęgi, która może reagować na zakłócenia jedynie jednym repertuarem: większą presją w tym samym punkcie – podczas gdy prawdziwy problem już dawno rozprzestrzenił się w kilku nowych kierunkach.

  1. Logistyka góruje nad ideologią

Ostatecznie o tym konflikcie nie zdecyduje to, kto rzuci najgłośniejsze zagrożenie, ale to, kto będzie dysponował bardziej odporną infrastrukturą, gdy stara stanie się zawodna. Podczas gdy w Waszyngtonie nadal dominuje język konfrontacji, materialna baza globalnego handlu już się przesuwa – kolej po kolei, lodołamacz po lodołamaczu – na tory, które mają coraz mniej wspólnego z cieśniną, o którą toczy się obecnie walka.

+++

Źródło obrazu: Aerial Viewer / shutterstock

+++

Źródła:

20 minut: „Bab al-Mandab: blokada Huti zagraża światowemu handlowi”, 22 lipca 2026 r. – https://www.20min.ch/story/bab-al-mandab-huthi-blockade-bedroht-den-welthandel-103607158

t-online: „Houthici blokują Bab al-Mandab: Dlaczego będzie to również kosztowne dla Niemiec”, 24 lipca 2026 r. – https://www.t-online.de/finanzen/aktuelles/wirtschaft/id_101354416/huthis-blockieren-bab-al-mandab-warum-das-auch-fuer-deutschland-teuer-wird.html

t-online: „Walka o władzę w Arktyce zagraża: Putin i Xi dążą do Przejścia Północno-Wschodniego”, 17 stycznia 2026 r. – https://www.t-online.de/nachrichten/ausland/internationale-politik/id_101085656/arktis-machtkampf-droht-putin-und-xi-greifen-nach-der-nordostpassage.html

Pravda DE: „I nagle nic tu już nie działa – co jeśli Bab al-Mandab zostanie zamknięty?”, 22 lipca 2026 r. – https://deutsch.news-pravda.com/world/2026/07/22/767485.html

European Business Magazine: „Chiny zbudowały nową drogę do Europy — teraz zmienią kształt globalnego handlu”, 20 marca 2026 r. — https://europeanbusinessmagazine.com/china-built-a-new-route-to-europe-now-it-will-reshape-global-trade/

RT DE: „Przejście Północno-Wschodnie: Chiny i Rosja korzystają – Europa traci kolejną szansę”, 2 grudnia 2025 r. – https://de.rt.com/international/263487-nordostpassage-china-und-russland-profitieren/

finanzmarktwelt.de: „Chiny i Rosja kontynuują budowę lodowego arktycznego szlaku handlowego”, 13 września 2024 r. – https://finanzmarktwelt.de/china-und-russland-treiben-eisige-arktis-handelsroute-voran-322471/

finanzmarktwelt.de: „Chiny skracają szlaki handlowe do Europy: Nowa trasa arktyczna”, 23 lutego 2026 r. – https://finanzmarktwelt.de/china-verkuerzt-handelswege-nach-europa-neue-arktis-route-361382/

Wikipedia: „Nowy Jedwabny Szlak” (odcinek Trasa Centralna/Trasa Południowa) – https://de.wikipedia.org/wiki/Neue_Seidenstraße

RFE/RL: „Chińska inicjatywa Pasa i Szlaku koncentruje się na nowych euroazjatyckich szlakach handlowych z powodu wojny na Ukrainie”, 18 lipca 2022 r. – https://www.globalsecurity.org/wmd/library/news/china/2022/07/china-220718-rferl01.htm

Wbijanie dziecku igły w serce i wpompowywanie trucizny – to nie jest praktykowanie medycyny

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

To ważne słowa Gizeli Jagielskiej. Jedna z dziennikarek zapytała ją, co jest najtrudniejsze w aborcji. Okazuje się, że dla znanej aborterki najtrudniejsze jest… przekonać zespół do późnych aborcji.

Proszę posłuchać – to nie mieści się w głowie…

Jednak dyrektor szpitala na wrocławskim Brochowie – Magdalena Puziewicz-Karpiak – nie widzi problemu, aby przyjąć Jagielską do placówki i powierzyć jej prowadzenie największego na Dolnym Śląsku oddziału porodowego.

Jeśli plany te dojdą do skutku, zespół „Brochowa” będzie aktywnie „przekonywany”, aby brać udział w zabijaniu dzieci – także do ostatniej chwili przed porodem. Jak może wyglądać takie przekonywanie, nietrudno się domyślić. W praktyce szpitalnej choć lekarz i położna to dwa odrębne zawody, to położne traktuje się nieraz jako podległe lekarzom, niemal jak ich asystentki. A gdy występuje stosunek podległości służbowej – sformalizowanej lub nie – wywarcie presji to żaden problem.

Działamy, aby nie doszło do tej katastrofy, prosimy o wsparcie:

Wspieram



Ja sam nie jestem zaskoczony, że podwładni Gizeli stawiali jej opór – bo na to wskazują słowa aborterki. Wiele słyszałem w czasie pracy nad filmem „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. Jagielska miała przekonywać nie tylko swój zespół, ale i wskazywać aborcję selektywną jako właściwe rozwiązanie, gdy w trakcie ciąży bliźniaczej, którą prowadziła, jedno z dzieci miało w usg niewielkie odchylenia od normy. Ostatecznie zaś matka dziecka pojechała skonsultować się w inne miejsca, gdzie kontynuowała badania, a po kilku miesiącach obie dziewczynki urodziły się zupełnie zdrowe. Oto fragment filmu „Oleśnica”, gdzie świadek przywołuje tę historię.

Szanowny Panie,

Z pewnością zgodzi się Pan ze mną, że wbijanie dziecku igły w serce i wpompowywanie trucizny – to nie jest praktykowanie medycyny.

W czasie gdy Gizela Jagielska nie ma stawianych żadnych zarzutów, bo organy ścigania ją chronią, uciekamy się do innej ścieżki. Przygotowaliśmy petycję o odebranie aborterce prawa wykonywania zawodu lekarza. Jeśli dla kogoś praca w szpitalu jest okazją do pozbawiania dzieci życia, niech wykonuje inny zawód – z dala od możliwości popełniania aborcji.

Bardzo proszę o złożenie podpisu pod petycją:

Gdy już ją Pan podpisze, proszę też o przesłanie jej dalej – do Rodziny i Znajomych, aby także poparli sprawę.

Zbiórka podpisów pod powyższą petycją jest częścią kompleksowej kampanii protestacyjnej, którą Fundacja Życie i Rodzina podejmuje w sprawie planów stworzenia w szpitalu na Brochowie polskiego centrum aborcji. Kampania obejmuje działania prawne, informacyjne, pikietowe, modlitewne oraz inne – mające na celu uratowanie dzieci, czyli pacjentów szpitala im. Falkiewicza we Wrocławiu. Odbywa się dzięki wsparciu Przyjaciół Fundacji – ludzi takich jak Pan.

Za każde wsparcie z serca dziękuję.

Z wyrazami szacunku,

Krzysztof Kasprzak
Krzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – W ubiegłym tygodniu Fundacja Życie i Rodzina wysłała do szpitala szereg zapytań o sposób zorganizowania przetargu na stanowisko, które ma objąć Gizela Jagielska. Bo przetarg jeszcze się nie odbył, a informacja o przejściu aborterki do placówki została już podana pracownikom jako pewnik. Sam Pan widzi, że coś tu nie pasuje…?

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Biorą Fauciego w krzyżowy ogień pytań: „Wyście się wzbogacili, podczas gdy ludzie umierali”.

YouTube

Josh Hawley przesłuchuje Fauciego: „Oni się wzbogacili, podczas gdy ludzie umierali”

Calvin Freiburger

Republikański senator Josh Hawley z Missouri ostro skrytykował w środę byłego doradcę Białego Domu ds. koronawirusa, dr. Anthony’ego Fauciego, podczas przesłuchania w Kongresie w sprawie pochodzenia wirusa COVID-19. Republikanie kontynuują starania o postawienie kontrowersyjnemu urzędnikowi zarzutów karnych, pomimo jego ułaskawienia.

Fauci został wezwany przed senacką Komisję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych. Tam powołał się na Piątą Poprawkę (która chroni przed samooskarżeniem) ponad 100 razy, gdy odpowiadał na serię pytań dotyczących jego roli w rządowej reakcji na COVID-19, rozbieżności między jego publicznymi oświadczeniami a faktyczną wiedzą oraz pochodzenia wirusa.

Hawley był jednym z tych, którzy zadawali pytania. Zaczął od podkreślenia absurdalności strategii Fauciego, zadając mu serię codziennych pytań, takich jak: „Jaki jest dzień tygodnia?”, „Jaki kolor masz na sobie?” lub „Jakiego koloru jest dywan przed tobą?”. Fauci odpowiadał na każde z tych pytań tą samą formułą:

[filmik w oryginale. md]

„Za radą mojego prawnika, z szacunkiem odmawiam odpowiedzi i powołuję się na prawa przysługujące mi na mocy Piątej Poprawki”.

„Powiedzmy sobie jasno” – powiedział Hawley. „Nie przysługują ci absolutnie żadne prawa wynikające z Piątej Poprawki, ponieważ – jak doskonale wiesz – zostałeś ułaskawiony. Sąd Najwyższy jasno to podkreśla od ponad wieku. W sprawie Brown przeciwko Walker z 1896 roku orzeczono, że osoba ułaskawiona nie może powoływać się na ten przywilej”.

„Nie chodzi o prawo” – kontynuował Hawley. „Chodzi o pogardę – pogardę dla tej instytucji i pogardę dla narodu amerykańskiego”.

„Ale chyba wiem, dlaczego to robisz. Bo nie chcesz odpowiadać na żadne pytania. Bo zrobiłeś mnóstwo okropnych rzeczy. Wzbogaciłeś się podczas pandemii, prawda? Wzbogaciłeś się, gdy ludzie umierali. Setki tysięcy Amerykanów, ostatecznie ponad milion, i ty się wzbogaciłeś. I nie tylko to: wykorzystałeś pracowników federalnych i pieniądze podatników, aby ubiegać się o nagrodę pieniężną dla siebie – nagrodę pieniężną o łącznej wartości ponad miliona dolarów”.

Hawley następnie wypytywał Fauciego o jego byłego szefa sztabu, Grega Folkersa, i jego osobistą asystentkę, Patricię Conrad. Według niedawno opublikowanych e-maili, obaj rzekomo zdobywali i pozyskiwali informacje na potrzeby tych nagród – co, zdaniem Hawleya, stanowi naruszenie prawa federalnego.

„Zmienili swoich pracowników w pełnoetatowe maszyny rekrutacyjne. Pisali do ludzi i pytali: »Czy myślicie, że się kwalifikuję?«. I dostawali za to pieniądze” – powiedział Hawley. „I nie chodziło tylko o jednego czy dwóch pracowników. W rzeczywistości zatrudniali ośmiu różnych pracowników federalnych w godzinach pracy, korzystając z rządowych zasobów, aby zdobyć dla nich nagrody pieniężne”.

Podczas całej wymiany zdań Fauci nieustannie powoływał się na Piątą Poprawkę, na co Hawley w końcu odpowiedział:

„Milczenie jest przyznaniem się.”

„I tu właśnie tkwi sedno sprawy” – kontynuował. „Ostatecznie nie chodziło o pieniądze, prawda? Chodziło o twoją żądzę władzy”.

Przez cały ten czas chciałeś być najsłynniejszym naukowcem na świecie. Byłeś tak zafascynowany każdą nagrodą i każdym dolarem, jaki udało ci się zdobyć – tylko dlatego, że chciałeś być w telewizji. Chciałeś być bogiem słońca nauki. Chciałeś być tym, który rządzi. Chciałeś zaatakować Trumpa. Chciałeś mieć pewność, że nikt nie ukradnie ci blasku fleszy. Chciałeś być mężczyzną. Miałeś czas na wywiad dla magazynu InStyle.

„Ale nie możesz odpowiedzieć na pytania narodu amerykańskiego” – kontynuował.

Oto mój wniosek: przez cały czas wszystko kręciło się wokół ciebie. W pewnym momencie zbłądziłeś. Może kiedyś byłeś dobrym urzędnikiem państwowym. Nie wiem. Ale po przeczytaniu twoich e-maili i zobaczeniu, jak wykorzystywałeś swoich pracowników, mogę powiedzieć jedno: w pewnym momencie wszystko kręciło się wokół ciebie. Stałeś się narcyzem, megalomanem i kłamcą. Okłamałeś Amerykanów. Okłamałeś ten panel. I robiąc to, zhańbiłeś swój zawód. Nazywałeś siebie najsłynniejszym naukowcem na świecie. W całym moim życiu nikt nie wyrządził nauce większej szkody niż ty. Mam nadzieję, że wrócisz do domu i zapiszesz to w swoim pamiętniku.

Fauci, były dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), przez długi czas był w dużej mierze nieznanym urzędnikiem zdrowia publicznego. Jednak podczas wybuchu pandemii COVID-19 w 2020 roku stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci pandemii. Media początkowo go chwaliły, ale z czasem jego wiarygodność znalazła się pod coraz większą presją.

W lutym 2020 roku Fauci stwierdził, że nie ma „absolutnie żadnego powodu” do noszenia maseczki w USA. W lipcu przekonywał, że Amerykanie powinni nosić nie tylko maseczki, ale także okulary ochronne i przyłbice. Późniejsze badania wykazały, że obowiązek noszenia maseczek nie przyniósł żadnych udowodnionych korzyści w walce z COVID-19.

Krytycy oskarżyli również Fauciego o chęć trwałego zniesienia uścisków dłoni, jednocześnie deklarując, że kontakt seksualny z nieznajomymi jest akceptowalny, „jeśli ktoś jest gotów podjąć ryzyko”. Poparł również obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19, choć nie potrafił lub nie chciał udzielić jasnej odpowiedzi, dlaczego osoby z naturalną odpornością potrzebują tych szczepień.

W styczniu 2024 roku Fauci przyznał pod przysięgą, że powszechnie stosowana zasada zachowania dystansu sześciu stóp „prawdopodobnie nie opierała się na żadnych danych” i „po prostu pojawiła się znikąd”.

Najpoważniejszym oskarżeniem wobec Fauciego jest jednak jego zgoda na finansowanie przez rząd badań nad tzw. zyskiem funkcji (GOF). Polegają one na celowej modyfikacji wirusów w celu zbadania ich właściwości. Badania te były finansowane między innymi w kontrowersyjnym Instytucie Wirusologii w Wuhan w Chinach – tym samym laboratorium, z którego, według licznych przesłanek, mógł pochodzić COVID-19.

Wyciekłe później e-maile ujawniły, że Fauci i inni czołowi naukowcy wiedzieli już w lutym 2020 roku, że możliwą przyczyną był wypadek w laboratorium. Niemniej jednak, jak wynika z e-maili, próbowali publicznie zdyskredytować tę teorię, obawiając się, że przyznanie się do tego mogłoby zaszkodzić „nauce i międzynarodowej harmonii”.

Mimo to były prezydent Joe Biden ułaskawił Fauciego za wszystkie możliwe działania podjęte między styczniem 2014 roku a końcem jego prezydentury. Republikanie są zatem podzieleni w kwestii tego, czy i jak Fauci może nadal ponieść odpowiedzialność.

Fauci odmówił odpowiedzi na większość pytań, głównie dlatego, że udowodnione fałszywe oświadczenie złożone pod przysięgą stanowiłoby nowe przestępstwo, które nie byłoby objęte ułaskawieniem.

Źródło: ZOBACZ: Josh Hawley krytykuje Fauciego: „Wzbogaciłeś się, gdy ludzie umierali”

Atak na Irak: „Poważny cios dla osi oporu”?

Atak na Irak: Poważny cios dla osi oporu

Dirk Ellerbrock apolut/angriff-auf-den-irak-der-grosse-schlag-gegen-die-achse-des-widerstands

Atak na Irak: poważny cios dla osi oporu | Autor: Dirk Ellerbrock

Artykuł Dirka Ellerbrocka.

Podczas gdy front negocjacyjny między Waszyngtonem a Teheranem ponownie utknął w tym tygodniu w martwym punkcie, wojna zaostrzyła się już gdzie indziej: wraz ze wspólnym atakiem USA i Arabii Saudyjskiej na Haszd asz-Szaabi w Iraku. Oba wydarzenia – impas w negocjacjach i nowy front – są ze sobą powiązane i nikt, kto rozpatruje je oddzielnie, nie zrozumie żadnego z nich.

Zachodnie oczekiwanie, że Teheran ostatecznie ugnie się pod presją ekonomiczną i militarną, opiera się na błędzie kategorycznym: stosuje logikę negocjacji – presja rodzi ustępstwa – wobec podmiotu, dla którego kwestia sporna nie jest kartą przetargową, lecz materialną podstawą jego suwerenności.

Cieśnina Ormuz nie jest kartą przetargową, którą można wymienić na złagodzenie sankcji, ale raczej konkretną, geograficznie ustaloną kontrolę nad kluczowym punktem globalnego handlu ropą naftową. Ktokolwiek zrzeka się tej kontroli, porzuca swój jedyny strukturalny środek nacisku na stronę, która wielokrotnie dowodziła swojej zdolności do jednostronnego zerwania podpisanych porozumień – Porozumienia o Porozumieniu – gdy tylko wydaje się to celowe.

To właśnie doświadczenie wyjaśnia porządek, którego domaga się Teheran: najpierw wypełnienie już podjętych zobowiązań – wycofanie Izraela z Libanu, zniesienie blokady, uwolnienie aktywów – a dopiero potem gotowość do dyskusji na temat kwestii nuklearnej. Waszyngton domaga się dokładnie odwrotnego porządku: najpierw kwestia nuklearna, reszta później. Ten spór nie jest dyplomatycznym nieporozumieniem, które mogliby rozwiązać bardziej zręczni mediatorzy – to prawdziwa stawka. Jak pokazuje uporczywa odmowa Iranu, głównym problemem nie jest technologia nuklearna, lecz konflikt naftowo-petrodolarowy, kontrola nad korytarzami transportowymi, a w konsekwencji pytanie, czy kraj poza zachodnimi sankcjami i ramami kontroli może pozostać zdolny do przetrwania pod względem gospodarczym i militarnym.

Fakt, że Iran wielokrotnie odrzucał próby przez USA nawiązania kontaktu – za pośrednictwem Kataru, Islamabadu i Bagdadu – zanim te warunki zostały spełnione, dowodzi, że nie jest to taktyczne wahanie, lecz strukturalnie ugruntowane i wielokrotnie potwierdzane stanowisko.

Strona broniąca swojego jedynego skutecznego środka nacisku na mocarstwo, które dowiodło, że łamie kontrakt, nie kapituluje – kalkuluje, że każda alternatywa dla kapitulacji jest korzystniejsza w dłuższej perspektywie niż sama kapitulacja.

Ale właśnie ta nieustępliwość, podsycana złamaniem umowy przez drugą stronę, może być interpretowana przez Waszyngton jedynie jako prowokacja, a nie uzasadniona kalkulacja. Tam, gdzie presja negocjacyjna nie przynosi oczekiwanych ustępstw, nie jest ona rozpatrywana ponownie w amerykańskiej logice, lecz raczej nasilana – na drabinie eskalacji, która nie jest już kontrolowana, lecz dąży do rozszerzenia wojny na coraz więcej teatrów działań i podmiotów pośredniczących. Pytanie „Jak zmusić Iran do kapitulacji?” zostaje skutecznie zastąpione pytaniem: jeśli nie bezpośrednio Iran, to kto? Odpowiedź, która wyłoniła się w ostatnich dniach, to cała oś oporu – a na jej czele aktor, który wydaje się nieodpowiedni do tego zadania: Arabia Saudyjska.

Atak na Siły Mobilizacji Ludowej (PMF) 29 lipca, w którym według PMF zginęło co najmniej 20 bojowników, a 32 zostało rannych, nie może być postrzegany jako incydent odosobniony. Wpisuje się on w schemat zaplanowanej, kompleksowej ofensywy nie tylko przeciwko Iranowi, ale przeciwko całej osi oporu – Ansarallah w Jemenie, Hezbollah w Libanie, PMF w Iraku i samemu Iranowi. PMF nie jest tworem milicji na obrzeżach irackiej państwowości, lecz raczej podporządkowanym Ministerstwu Obrony i wspieranym przez najwyższe władze szyickie w kraju. Atak na nie jest zatem atakiem na terytorium Iraku – poziomem eskalacji, który Waszyngton próbuje retorycznie zatuszować, przedstawiając atak jako rzekomo skoordynowany z Bagdadem. Temu twierdzeniu przeczą same zasady fizyki politycznej: rząd iracki, który zgodziłby się na atak na własne struktury bezpieczeństwa, nie przetrwałby swoich rządów nawet dziesięciu minut – Bagdad rzeczywiście natychmiast ogłosił „kompleksowy plan bezpieczeństwa” mający na celu ochronę własnej suwerenności, zamiast tuszować atak.

Rola Arabii Saudyjskiej w tym kontekście zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ strategicznie trudno ją uzasadnić. W przeciwieństwie do Iraku, który nie ma scentralizowanej, podatnej na ataki infrastruktury, sama Arabia Saudyjska jest niezwykle narażona – nie tylko dlatego, że jej obrona powietrzna zawiodłaby (ostatnie pociski Huti wycelowane w Janbu zostały przechwycone), ale z powodu znacznie bardziej fundamentalnego ryzyka koncentracji: z powodu skutecznej blokady Cieśniny Ormuz przez Iran, od 78 do ponad 90 procent całego saudyjskiego eksportu morskiego przechodzi obecnie przez jedyny pozostały terminal nad Morzem Czerwonym, Janbu.

Kraj, którego cały przemysł naftowy jest zależny od jednego wąskiego gardła, wielokrotnie atakowanego przez Huti, wmanewrował się w sytuację, w której pojedyncze skuteczne uderzenie – niekoniecznie militarne, ale po prostu poprzez ryzyko ubezpieczeniowe i transportowe – mogłoby sparaliżować potencjał eksportowy królestwa. Kraj, który ma około dwudziestu milionów obywateli, z których znaczna część sprzeciwia się dynastii Saudów, dziesięć milionów pracowników migrujących, których wynik tego konfliktu nie dotknął, i otoczony setkami milionów jemeńskich, irackich i irańskich obywateli, otwiera tu trzeci front – niemal bez żadnych zauważalnych korzyści militarnych – obok Jemenu i Iranu. Trudno to interpretować inaczej niż jako chęć podporządkowania własnego przetrwania gospodarczego ogólnej strategii amerykańskiej, w oczekiwaniu na ochronę, którą same Stany Zjednoczone – o czym świadczy ich arbitralne podejście do Memorandum of Understanding z Iranem – wielokrotnie okazywały się zawodne.

Fakt, że akurat Rijad jest gotów podjąć to ryzyko, wskazuje na głębszy problem: nie wydaje się, aby za tym trzecim frontem kryła się jakaś spójna, całościowa kalkulacja – ani po stronie Arabii Saudyjskiej, ani po stronie amerykańskiej. Tym, co odróżnia ten „poważny atak” od klasycznej, wykalkulowanej eskalacji, jest właśnie brak dostrzegalnej strategicznej opcji awaryjnej w Waszyngtonie. Nie ma już centralnej koordynacji, a raczej kilka teatrów działań wojennych, które coraz bardziej zbiegają się w jeden konflikt – prowadzony przez administrację, która wykorzystuje eskalację jako narzędzie negocjacyjne, nie uwzględniając realiów materialnych (kurczących się zapasów ropy naftowej, ograniczonych rezerw amunicji, wyczerpania gospodarczego).

Ostatecznie zataczamy pełne koło i wracamy do początkowej tezy: właśnie dlatego, że Iran nie skapituluje – ponieważ jego siłą nacisku nie jest pozycja negocjacyjna, lecz sama jego materialna suwerenność – Waszyngtonowi pozostaje jedynie horyzontalne rozszerzenie wojny na coraz to nowe podmioty i teatry działań, zamiast pionowej eskalacji bezpośrednio przeciwko Iranowi, która okazała się nieskuteczna.

Jednak ta ekspansja nie rozwiązuje błędu w kalkulacjach; jedynie go rozprzestrzenia: ci, którzy nie mogą wygrać na jednym teatrze działań, ponieważ przeciwnik nie skapituluje strukturalnie, nie wygrają, przenosząc ten sam błąd kategorii na trzy inne teatry. „Wielki cios zadany osi oporu” jest zatem nie tyle wyrazem siły, co symptomem nieregularnej ekspansji hegemona, któremu brakuje spójnego planu odwrotu.

+++

Źródło obrazu: Irak, milicja Hashd al-Shaabi / AI Shutterstock

+++

Źródła:

Al Jazeera: Irackie grupy zbrojne potępiają „niebezpieczną eskalację” po atakach USA i Arabii Saudyjskiej (29.07.2026) — https://www.aljazeera.com/news/2026/7/29/saudi-arabia-us-carry-out-strikes-on-iran-backed-groups-in-iraq

Arab News: Arabia Saudyjska atakuje wspieraną przez Iran iracką milicję (29.07.2026) — https://www.arabnews.com/node/2652631/saudi-arabia

The Globe Post: USA i Arabia Saudyjska atakują sojusz z Irakiem, rozszerzając wojnę (29.07.2026) — https://theglobepost.com/2026/07/29/us-saudi-strike-iraq/amp/

France 24: Trump zapowiada, że ​​USA uderzą „mocno” w Iran po ataku na bazy w Jordanii — relacja na żywo (29.07.2026) — https://www.france24.com/en/middle-east/20260729-live-us-and-saudi-arabia-launch-strikes-on-iraq-target-iran-allies

Courthouse News Service: 20 ofiar śmiertelnych ataków USA i Arabii Saudyjskiej w Iraku, w tym Irańczycy (29.07.2026) — https://courthousenews.com/us-saudi-strikes-in-iraq-kill-20-inclusive-iranians/

TechTimes: Atak Huti spala rafinerię Jizan Aramco; atak Yanbu zamyka pułapkę naftową Arabii Saudyjskiej (25.07.2026) — https://www.techtimes.com/articles/321583/20260725/houthi-strike-burns-jizan-aramco-refinery-yanbu-attack-seals-saudi-arabias-oil-trap.htm

Türkiye Today: Huti roszczą sobie prawa do ataków na zakłady Aramco w saudyjskich miastach Dżizan i Janbu (25.07.2026) — https://www.turkiyetoday.com/region/aramco-refinery-in-jazan-burns-after-houthi-missile-and-drone-strike-3224596

Daily Sabah: Arabia Saudyjska przechwytuje rakiety Huti wystrzeliwane na rafinerie ropy naftowej (25.07.2026) — https://www.dailysabah.com/world/mid-east/saudi-arabia-intercepts-houthi-missiles-targeting-oil-refineries/amp

CNBC: Saudyjskie wojsko atakuje cele Huti w Jemenie po ataku milicji wspieranej przez Iran na transport morski na Morzu Czerwonym (25.07.2026) — https://www.cnbc.com/2026/07/25/saudi-military-strikes-iran-backed-houthi-targets-yemen.html

Protokół przejściowy (Escobar/Johnson/Magnier), transmisja z 29 lipca 2026 r. — jako źródło niezweryfikowanych informacji poufnych (rola pakistańskiego mediatora, jemeńskie służby wywiadowcze, szczegóły rozmowy w Araghchi)

Pseudonaukowe wydawnictwa medyczne

Pseudonaukowe wydawnictwa medyczne

30. lipca 2026 Marek Wojcik world-scam./pseudonaukowe-wydawnictwa-medyczne

Wyobraźcie sobie, że organy ds. bezpieczeństwa żywności byłyby w 75% finansowane przez Nestlé, Unilever i Monsanto. Wyobraźcie sobie, że inspektorzy budowlani mieliby swoje inspekcje opłacane przez przemysł betoniarski. Wyobraźcie sobie, gdyby agencja bezpieczeństwa ruchu drogowego była zależna od producentów samochodów. Oburzenie? Oczywiście. A jednak ten scenariusz jest smutną rzeczywistością w wydawnictwach medycznych od dziesięcioleci – tyle że prawie nikt nie narzeka, ponieważ powiązania są tak głębokie, tak znormalizowane i tak sprytnie ukryte, że nawet wielu lekarzy już ich nie dostrzega.

Fragment wczorajszego artykułu na tkp.at: Przejmowanie czasopism medycznych przez firmy farmaceutyczne. Źródło.

W jaki sposób można przekonać prawie wszystkich do zmyślonej i nigdy nieudowodnionej teorii? To jest prosta sprawa, pod warunkiem, że dysponujesz wielkimi zasobami finansowymi. Kto jak kto, ale farmaceutyczne koncerny mają środki, żeby zapewnić sobie zdobywanie jeszcze większych dochodów.

  1. Wymyśl korzystną dla twojego biznesu hipotezę. Na przykład, że przyczyną grypy jest twór zwany wirusem. Jest tak mały, że współczesne (wtedy) mikroskopy, nie były w stanie go zobaczyć;
  2. Złóż odpowiednie zamówienie u dyspozycyjnych „naukowców”, aby otrzymać potwierdzenie powyższej hipotezy;
  3. Hipoteza staje się teorią. Ciągle jeszcze nieudowodnioną, ale ma „naukowe” podstawy, by się nią zająć;
  4. Zarzucaj zarówno fachowe wydawnictwa, jak i publiczne media o epokowym odkryciu przyczyny grypy;
  5. Dopasuj programy studiów medycznych, weterynaryjnych i biologicznych tak, aby wpajały przyszłym adeptom teorię tak, jakby była już dawno udowodniona;
  6. Wszelkie objawy krytyki tłum w zarodku. Okrzycz krytyków mianem „zwolennik spisku”, by zdegradować znaczenie ich argumentów, z którymi nie potrafisz polemizować;
  7. Zmień dogmaty naukowe wymagające potwierdzenia w faktach wszelkich tez na takie, które pomijają konfrontacje twojej teorii z rzeczywistością. Na przykład usuń badania kontrolne z praktyki pseudonauki zwanej wirusologią;
  8. Postępuj tak przez długi okres przynajmniej pięć dekad i wykształcisz grono fachowców i pseudofachowców, którzy pójdą w ogień za twoją nigdy nieudowodnioną teorią.

Ta metoda rzeczywiście działa! Była skuteczna przy kłamstwie cholesterolowym, oszustwie szczepionkowym oraz szeregu medycznych mitów zakorzenionych w sposobie myślenia świata, który sam siebie nazywa cywilizowanym.

Nie wierzycie, to zapytajcie lekarza, co jest przyczyną grypy i jak się można nią zarazić? Usłyszycie w odpowiedzi: wirus grypy rozprzestrzeniający się drogą kropelkową. Nic z tego nigdy nie zostało naukowo udowodnione. Owszem można wykazać całą masę zleconych przez farmację badań, które bez skrupułów ignorują dogmaty nauki. Przecież mafia farmaceutyczna właśnie w ten sposób pomnaża swoje zasoby pieniężne, by je dalej tak dobrze inwestować, jak przedstawiłem w powyższych ośmiu punktach.

Czołowe czasopisma medyczne, takie jak „The Lancet” i „BMJ”, otwarcie przyznają, że znaczna część opublikowanych badań nie daje się powtórzyć, a niektóre z nich mogą być sfałszowane. Redaktorzy naczelni mówią o „fabrykach artykułów”, które na zamówienie dostarczają sfałszowane prace, oraz o systemie, w którym takie zachęty jak „Publish or Perish” [publikuj albo zgiń] podważają jakość. Źródło.

Tyle na temat wielkich medycznych autorytetów takich jak New England Journal of Medicine (NEJM), The Lancet, Nature czy British Medical Journal (BMJ).

Autor wiersza: Mikołaj Biernacki (rok 1893)

Idylla maleńka taka:
Wróbel połyka robaka,
Wróbla kot dusi niecnota,
Pies chętnie rozdziera kota,
Psa wilk z lubością pożera,
Wilka zadławia pantera.
Panterę lew rwie na ćwierci,
Lwa — człowiek; a sam, po śmierci
Staje się łupem robaka.
Idylla maleńka taka.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

„Reżim Łukaszenki wsadza ludzi do więzienia za mówienie po białorusku” !

Reżim Łukaszenki wsadza ludzi do więzienia za mówienie po białorusku!

Mirosław Dakowski

Właśnie dowiedziałem się, że pani Cichanouska jest w Polsce i organizowane są dla niej spotkania  z wpływowymi osobistościami. Pewien Międzynarodowy Profesor trochę o nich opowiadał.

Pytałem niewinne dziewczę od której to usłyszałem: „A kto to jest ta pani Cichanouska?” Odpowiedź: „No… prezydent Białorusi”. Na moje zszokowane milczenie dodała wyjaśnienie: „no… na uchodźstwie, na wygnaniu”.

Wyjaśniłem jej, że pani Cichanouska ma dla władz Białorusi znaczenie chyba mniejsze niż kleszcz na drzewie, szczególnie gdy drzewo to nie rośnie na Białorusi.

Jednak Polska nagłaśnia i futruje taką panią, co dla Polski jest szkodliwe. Siarhiej Cichanouski, mąż Swiatłany, który został uwolniony przez białoruski reżim w ubiegłym roku, przebywa z dziećmi w Stanach Zjednoczonych. Mogłaby sobie tam pojechać.

Białorusi od dziesięcioleci zależało i zależy na dobrych kontaktach z Polską. Między innymi z powodu możliwości korzystnych kontaktów handlowych. Nawet w Małaszewiczach zbudowano duży terminal przeładunkowy, mający służyć jako port przeładunkowy towarów z Chin idących budowanym Nowym Jedwabnym Szlakiem. Towary te byłyby, z korzyścią oczywiście również dla Polski, kierowane do całej Europy. Niestety władze warszawskie zachowują się w stosunku do Białorusi wrogo. A tymczasem Łukaszenka również z przyczyn politycznych potrzebuję sojuszników na Zachodzie, by nie zależeć tak bardzo od Rosji Putina.

Międzynarodowy Profesor opowiadał ostatnio, że na takim spotkaniu spotkał rozmawiał z człowiekiem, który opowiadał mu, że siedział w białoruskim w więzieniu za mówienie po białorusku.

Odruchowo krzyknąłem że to brednia, że to wymysł. Popatrzono na mnie z politowaniem.

Po ochłonięciu doszedłem do wniosku że może być w tej opowieści duża część prawdy. Jeśli ten działacz był obywatelem wrogiego Białorusi państwa, a usiłował podać się za Białorusina, to pewnie czujne służby to zauważyły – i za jego działalność go zapuszkowały.

Jakaż tu różnica z obecną Polską, gdy osobniki mówiące w domu po niemiecku lub ukraińsku, czy też w jidisz, może po hebrajsku, są tu nie tylko mile widziane, ale są Sternikami Biznesu, zasiadają w Sejmie, w Senacie czy rządzie tak zwanej „niepodległej” Polski.

Zagrożenia i świadomość Polaków

Zagrożenia i świadomość Polaków

Autor: AlterCabrio , 30 lipca 2026

Ingerencja innych państw lub sił ponadpaństwowych. Lista chętnych do interwencji w Polsce jest długa: Niemcy, Ukraina, Rosja, Wielka Brytania, Francja, USA, Izrael i Żydzi, NATO, Unia Europejska, globalne korporacje finansowe. Jakakolwiek z powyższych sytuacji dałaby pretekst Unii Europejskiej i / lub Niemcom do ingerencji w polskie sprawy i wprowadzenie zarządu komisarycznego nad Polską. Władza na Ukrainie mogłaby wykorzystać te okoliczności do zwiększenia presji na Polskę w kwestii członkostwa w UE lub zdobycia przywilejów w Polsce. Te same siły mogą wprost prowokować powyższe zagrożenia, i wszystko wskazuje na to, że właśnie to robią.

Obraz tytułowy: LINK

Zagrożenia i świadomość Polaków

Robię wszystko, aby zrozumieć prawdziwe zagrożenia dla Polski i uświadomić to moim rodakom. Działania te napotykają na kilka przeszkód: dezinformacja propagandy głównego nurtu, brak dostępu do dużych mediów i opór ze strony Polaków.

Ostatnio zaszedł postęp w tej dziedzinie, media głównego nurtu dostrzegły, doceniły i powtórzyły moją wypowiedź z Marszu Wołyńskiego, jaki odbył się w Warszawie w dniu 12 lipca 2026 r. Takie wypowiedzi wiecowe kierują się swoimi prawami, nie należy więc gadać zbyt długo, bo inni czekają, można więc przedstawić tylko najważniejsze wątki. Tak też zrobiłem, odnosząc się do tego, co nam naprawdę zagraża ze strony Ukrainy, Ukraińców, Rosji, Niemiec, NATO, Żydów, Unii Europejskiej. Wypowiedź tą zamieszczam tutaj:

LINK

Działania Konfederacji Korony Polskiej i środowiska Grzegorza Brauna jak widać są obserwowane przez mainstream, mimo że zwykle pomijane milczeniem. Tym razem jednak prawaccy redaktorzy prowadzący, a kto wie, może i oficerowie nie wytrzymali i uznali za słuszne przerwać milczenie. Oni też mają bowiem misję podobną do mojej: ostrzegać Polaków przed zagrożeniami. Tyle, że dla nich zagrożeniem jest Grzegorz Braun i ludzie z jego otoczenia, poza tym Tusk i Putin. Moją wypowiedź zacytowała więc i TV Republika, i Gazeta Polska, nawet dość wiernie, dodając oczywiście swój komentarz. Cytat z wypowiedzi był objawieniem prawdy w tych popularnych mediach, a komentarz dostarczył wglądu w sposób myślenia ludzi, kształtujących opinię publiczną wśród Polaków o prawicowych sympatiach. Poświęcono mi czas w głównym wydaniu wiadomości, w programie „Kulisy manipulacji” (nomen omen) i główny artykuł w Gazecie Polskiej nr 30 z dnia 27 lipca 2026 r. Oto linki do TV Republika:

Skandal! Człowiek Putina atakuje Czarnka! Ruska propaganda u Brauna! 

Borowski ostro o Marszu Wołyńskim: dziękuję Bogu, że tam nie poszedłem. 

Ta sytuacja pokazała mi w pełni problem w komunikacji społecznej, który rzutuje na stan bezpieczeństwa Polski, mianowicie kompletny brak świadomości Polaków co do zagrożeń rzeczywistych i fałszywą świadomość co do zagrożeń iluzorycznych. Jako że zgłębiam te tematy od pewnego czasu i mam już niejaką wiedzę, postaram się główne zagrożenia wyliczyć w niniejszym artykule.

Punkt 1. Zagrożenia ze strony imigracji, funkcjonującej w Polsce według stanu na lipiec 2026 r. Ta imigracja składa się z kilku grup. Po pierwsze Ukraińcy, jacy znaleźli się w Polsce przed lutym 2022 r. w charakterze zarobkowym. Ci są najlepiej wtopieni w społeczeństwo polskie i w większości nie powodują problemów, choć ich wtopienie z pewnością jest wykorzystywane przez obce służby, głównie ukraińskie, ale nie tylko. Po drugie, Ukraińcy, jacy wjechali w liczbie kilku milionów od lutego 2024 r., przy czym nie wiadomo, ilu i kogo mamy dziś na naszym terytorium. Po trzecie, imigranci sprowadzani w czasach rządów PiS, głównie z Azji i Ameryki Południowej. Zagrożenia te są następujące:

  • penetracja wywiadowcza przez agentów, ukrywających się w masie obcokrajowców;
  • potencjalne akty sabotażu, np. podpalenia, ataki na infrastrukturę krytyczną, obiekty strategiczne;
  • zorganizowana przestępczość, bardzo brutalna;
  • spontaniczne ataki na ludność cywilną;
  • konkurencja na rynku pracy;
  • koszta socjalne dla państwa;
  • prowokacje przeciw Polakom i państwu polskiemu;
  • zagrożenie konfliktami etnicznymi i politycznymi;
  • zagrożenie destabilizacją kraju;
  • zagrożenie interwencją obcych sił w wewnętrzne sprawy polskie.

Wymienione wyżej okoliczności z pewnością zostaną wykorzystane przez każdą siłę, której przeszkadza państwo polskie lub / i naród polski, lub która będzie chciała załatwić swoje sprawy za pomocą i na koszt Polski. Dzięki tej imigracji jako system staliśmy się mniej odporni na zagrożenia, bardziej podatni na ingerencję z zewnątrz, mniej zdolni do przeciwdziałania zagrożeniom. Na potwierdzenie warto odnotować policyjne statystyki przestępczości, liczne pożary dużych obiektów, akty sabotażu na liniach komunikacyjnych, incydenty z udziałem obcokrajowców, głównie Ukraińców. Te ostatnie natychmiast wykorzystywane są przez ukraińską dyplomację do ataków na Polskę, zarówno wewnątrz Polski, jak i za granicą.

Punkt 2. Zagrożenia ze strony imigracji, jaka może pojawić się w Polsce w przyszłości. Tu czekają w kolejce dwie grupy. Po pierwsze, kolejne masy Ukraińców, szczególnie z jednostek frontowych po przegranej wojnie, przyzwyczajonych do agresji i bezwzględności, wściekłych na świat i oskarżających Polskę o przyczyny swoich frustracji. Po drugie, młodzi mężczyźni z globalnego Południa, sprowadzani do Europy w ramach Paktu Migracyjnego. Dwa strumienie młodych mężczyzn, obcych lub wrogich, bezwzględnych, nie mających niczego do stracenia, wygłodniałych dóbr i kobiet, gotowych do agresji i przemocy. Warto odnotować niedawny atak islamisty na Paradę Równości w Berlinie, gdzie jedna Polka zginęła, a druga znalazła się wśród 29 poszkodowanych. Niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, czyli służba kontrwywiadu cywilnego opublikowała niedawno statystyki, że w Niemczech mieszka ponad 28000 radykalnych islamistów, z czego około 9000 jest skłonnych do używania przemocy. To dzieje się u naszego sąsiada, który chce nam przysyłać tym imigrantów, których nie chce u siebie. Zagrożenia te, w połączeniu z imigracją wcześniejszą mogą być następujące:

  • radykalizacja obcokrajowców, przebywających w Polsce;
  • wzrost przemocy i brutalizacja życia;
  • zamachy terrorystyczne;
  • napaści na służby polskie i ludność cywilną;
  • konflikty zbrojne o charakterze zamieszek lub wojny domowej.

Punkt 3. Ingerencja innych państw lub sił ponadpaństwowych. Lista chętnych do interwencji w Polsce jest długa: Niemcy, Ukraina, Rosja, Wielka Brytania, Francja, USA, Izrael i Żydzi, NATO, Unia Europejska, globalne korporacje finansowe. Jakakolwiek z powyższych sytuacji dałaby pretekst Unii Europejskiej i / lub Niemcom do ingerencji w polskie sprawy i wprowadzenie zarządu komisarycznego nad Polską. Władza na Ukrainie mogłaby wykorzystać te okoliczności do zwiększenia presji na Polskę w kwestii członkostwa w UE lub zdobycia przywilejów w Polsce. Te same siły mogą wprost prowokować powyższe zagrożenia, i wszystko wskazuje na to, że właśnie to robią. Mogą one zostać wykorzystane do dowolnych zamiarów, jakie w/w wymienione siły będą miały w tym regionie świata, do celów biznesowych, politycznych, militarnych, geopolitycznych. Każde takie wykorzystanie zawsze będzie odbywać się kosztem Polaków i państwa polskiego. Wcześniej jako pretekst do ataków na Polskę i ingerencji w polskie sprawy były już wykorzystywane mniejszości seksualne, pseudo-obrońcy praw zwierząt, pseudoekolodzy, ruchy feministyczne. Przykłady: oskarżenia na forum UE o nietolerancję w Polsce, co powodowało blokadę funduszy z UE; tzw. strajk kobiet; blokady dużych inwestycji i uderzanie w działające przedsiębiorstwa pod pretekstami ekologii i ochrony klimatu. Ataki te utraciły już swą skuteczność, gdyż Polacy zorientowali się co do ich natury, mimo że żadne władze nad Polską nie robiły niczego, aby ochronić przed nimi Polskę. Imigracja służy więc głównie jako dźwignia nacisków na Polskę i narzędzie destabilizacji naszego kraju.

Punkt 4. Groźba wciągnięcia Polski do wojny. Obecnie toczą się dwie, które nas dotyczą: Ukrainy przeciw Rosji i Usraela przeciw Iranowi. Obie są powiązane i spowodowane przez te same siły, panujące na Zachodzie. Od 2022 r. nasi zachodni sojusznicy, reżim kijowski i siły w Polsce dążą do wciągnięcia Polski do wojny ukraińskiej, co mogłoby pociągnąć za sobą NATO. Taka eskalacja pozwoliłaby trwale zablokować ekspansję Chin na świat i zrealizować dalekosiężne cele Usraela i Żydów. Jak dotąd, nie udało się popędzić Polaków do samobójczego ataku na Rosję, ani Rosji sprowokować do ataku na jakieś państwo NATO. Ukraina to bowiem za mało, aby spowodować konflikt globalny, potrzeba wciągnąć do bezpośredniego konfliktu dwa mocarstwa atomowe, np. USA i Rosję, a drogą do tego jest wciągnięcie do wojny dużego sojuszu wojskowego, jakim jest NATO. Można to zrobić prowokując wejście do działań Polski lub któregoś z państw bałtyckich. Oficjalne władze Polski, Litwy, Łotwy, Estonii bardzo są chętne do wprowadzenia swoich państw do wojny wbrew interesom swoich narodów. Jest tak dlatego, że reprezentują interesy tych samych sił, które chcą wywołać globalny konflikt, aby poukładać świat po swojemu. Jednym z celów tej układanki polega na usunięciu Słowian z terenu Polski i Ukrainy, aby ich zastąpić innymi ludźmi. W szerszym kontekście dążenie wymiany ludności dotyczy całej chrześcijańskiej Europy, jest bowiem kontynuacją wojny Synagogi z Eklezją.

Warto odnotować, że armia ukraińska atakuje cele na terenie Federacji Rosyjskiej, które nie mają niczego wspólnego z sytuacją na froncie ukraińskim. Rodzi to podejrzenie graniczące z pewnością, że są to ataki na zamówienie, wykonywane przez państwo najemnicze, a cała romantyczna otoczka o walce o niepodległość tylko przykrywa fakt, że Ukraina jest narzędziem w ręku globalnych koszernych podżegaczy. Państwo ukraińskie wyczerpuje jednak swoje zasoby materiałowe i ludzkie, reżim kijowski jest więc zdeterminowany, aby wciągnąć NATO do wojny. Może więc prowokować atak Rosji na Polskę lub kraje bałtyckie, wykonując atak pozorowany tzw. fałszywej flagi. Tym łatwiej, że Polska jest penetrowana przez ukraińską imigrację i agenturę. Należy też odnotować, że niedawno główni politycy w Polsce ostrzegali, że nastąpią ataki pod fałszywą flagą, z tym, że ono powiedzieli, że to Rosja użyje sprzętu ukraińskiego. Trudno się spodziewać, że mają informacje ze sztabu wojsk rosyjskich, ale można założyć, że takie dostali polecania. Ukraina więc nie będzie nawet musiała się starać, by pozyskać sprzęt rosyjski, może użyć swojego, a propaganda w każdym przypadku powie, że to Rosja, nawet, gdy zaatakuje nas Ukraina. Fałszywa flaga może mieć następującą postać:

  • atak Ukraińców na Rosję lub Białoruś z terytorium Polski, udający atak państwa polskiego, aby sprowokować Rosję do ataku odwetowego na kraj NATO;
  • taki sam atak z terytorium któregoś z państw bałtyckich;
  • atak sabotażowy na terytorium Polski na jakiś ważny obiekt, lub powodujący ofiary cywilne, widowiskowy i budzący potężne emocje, który propaganda Ukrainy i podżegaczy od razu przypisze Rosji, aby sprowokować atak odwetowy NATO na Rosję;

Wojna Usraela z Iranem pozornie tylko jest daleko on nas. Już wpływa na nas w cenach paliw, odciśnie się na całej gospodarce i wyższych kosztach wszystkiego. Może również spowodować wejście NATO do wojny przeciw Iranowi. Jak dotąd, poza USA i Wielką Brytanią pozostałe kraje NATO okazały powściągliwość w sprawie irańskiej. Jest ona jednak kluczowa nie tylko dla Trumpa, ale też dla Izraela i Żydów, więc naciski na NATO będą się ponawiać. Warto odnotować, że kilka miesięcy Temu rząd Hiszpanii odmówił udostępnienia swoich baz, zaś w lipcu wybuchły tam ogromne pożary lasów. Wejście NATO do wojny przeciw Iranowi może nastąpić na trzy sposoby. Sposób pierwszy, naciski dyplomatyczne, przez które rządy państw NATO zgodzą się wysłać swoje wojska. Istnieje ryzyko, że rząd w Warszawie zrobi to również, jako posłuszny wykonawca poleceń.

Sposób drugi, to atak odwetowy Iranu na bazę USA w którymś z państw NATO w Europie. Warto odnotować, że Iran atakowany jest z baz USA, rozmieszczonych w różnych krajach Zatoki Perskiej, a Iran skutecznie odpowiada na te ataki, atakując te bazy. Iran nie traktuje tego jako ataku na te państwa, ale na siły USA. Ostatnio rząd Bułgarii wyraził zgodę na wykorzystanie baz lotniczych NATO w Bułgarii do tankowania samolotów, wykonujących loty przeciw Iranowi. Rząd Iranu oficjalnie ostrzegł rząd Bułgarii, że będzie te bazy traktował jako uzasadnione cele. Armia irańska ma takie środki, aby sięgać do Europy. Istnieje ryzyko, że rząd w Warszawie jako posłuszny wykonawca udostępni bazy w Polsce do działań przeciw Iranowi, albo Amerykanie wykorzystają jedną ze swoich baz w Polsce bez pytania Polaków o zgodę, a Iran odpowie na to atakiem na te bazy. Zostanie to przez media i polityków w Polsce potężnie nagłośnione i wykorzystane do wciągnięcia Polski do wojny z Iranem.

Sposób trzeci to użycie Ukrainy jako narzędzia i państwa najemniczego. Armia ukraińska, tak, jak atakuje cele na Bałtyku, Uralu i Dalekim Wschodzie, tak może zaatakować każdy cel, na jaki dostanie zamówienie. Mogą to być cele irańskie, co zostanie medialnie sprzedane jako atak na sojusznika Rosji. Ponieważ cały Zachód wspiera Ukrainę, w tym NATO, USA i Koalicja Chętnych, do której należy Polska, mogą te siły rozszerzyć swoje wsparcie. I tak, jak Ukraina jest wspierana w wojnie z Rosją, tak będzie wspierana w wojnie z Iranem.

Punkt 5. Celowe bankructwo. Państwo polskie jest systematycznie zadłużane, szczególnie od czasów plandemii. Najpierw sztuczne zamknięcie gospodarki przez rząd Morawieckiego i wzrost zadłużenia pod pretekstem walki z plandemią. Potem jeszcze większe zadłużenia dla finansowania Ukrainy, co nieprzerwanie jest robione przez obie sylaby popisu od 2022 r. Do tego należy dołożyć celową fatalną politykę gospodarczą i finansową rządu. Teraz doszły kolejne preteksty do zadłużenia, mianowicie konieczność zbrojeń przeciw Rosji, które mają zbankrutować całą Europę. Symbolem jest pożyczka SAFE, ale jest tych narzędzi więcej. Stworzono sztuczne zagrożenie ze strony Rosji, przekonując Polaków i Europejczyków, że Rosja szykuje się do ataku na całą Europę. Wywołano panikę i psychozę, działając na emocje, używając polityków i tzw. ekspertów, w tym wojskowych. Tak zbudowano przyzwolenie na wielkie wydatki wojenne i zaciąganie pożyczek bankrutacyjnych. Nie zwiększają one bezpieczeństwa tych krajów ani trochę, wręcz przeciwnie. Kraje te są rozbrajane na rzecz Ukrainy i zmuszane do ponoszenia zawyżonych wydatków na wojskowość, co rujnuje ich gospodarki i zwiększa zadłużenie. W ten sposób całe państwa przechodzą na własność bankierów, głównie koszernych. Dla ludności będzie to oznaczało podporządkowanie całego życia potrzebom wojennym i nałożenie reżimów wojskowych na całą ludność, czyli biedę i niewolę. Należy również spodziewać się odpływu inwestorów z krajów, zagrożonych wojną, czyli również z Polski. Cały czas podkreślam, że zagrożenie to zostało wywołane i jest podtrzymywane sztucznie.

Punkt 6. W dalszym horyzoncie czasowym biologiczna likwidacja narodu. Wciągnięcie Polski do wojny oznaczać będzie przymusową mobilizację mężczyzn na mięso armatnie i przymusową ewakuację ludności cywilnej. Mężczyźni mogą zostać zlikwidowani, a kobiety i dzieci mogą być uprowadzone w jasyr do innych krajów, zaś terytorium gotowe do zasiedlenia przez nową ludność. Jeśli do tego nie dojdzie, bieda, ucisk i imigracja do Polski będą wypychać Polaków za granicę. Dalsze pogorszenie warunków życia spowoduje dalsze pogorszenie i tak fatalnej demografii. Każdy z tych scenariuszów przewiduje Polskę bez Polaków, otwarta pozostaje tylko kwestia, ile czasu to zajmie.

Punkt 7. Jako potężne zagrożenie należy wyróżnić współudział władzy nad Polską w powyższych planach. Władza ta realizuje masoński wzorzec dla całego Zachodu: władza chce zabić lud, aby go zastąpić nową ludnością, plastyczną i łatwą do rządzenia. Jest to konsekwencja walki Synagogi z Eklezją. W tym wzorcu władza niszczy swój kraj na dwa sposoby: czynny i bierny. Sposób czynny to prowadzenie aktywnej polityki antynarodowej. Używane są tu preteksty, które działają na emocje i powodują akceptację tej polityki przez społeczeństwo. Te preteksty to: praworządność, klimat, prawa zwierząt, prawa kobiet, prawa mniejszości seksualnych, prawa imigrantów wielokulturowych, wsparcie Ukrainy przeciw Rosji, walka z reżimem w Iranie, walka z antysemityzmem, walka z przemocą. Wszystkie posunięcia rządu w imię tych pretekstów służyły do niszczenia narodów państw europejskich. Sposób bierny to brak reakcji władzy w państwie na działalność, skierowaną w rdzenną ludność tego państwa. Jest to przykrywane potężną propagandą mediów, polityków i tzw. ekspertów, które używają w/w pretekstów, aby ukryć prawdziwe problemy. Ci ludzie, którzy o nich informują, zostają przez tą propagandę okrzyknięci następującymi epitetami: szur, oszołom, antyszczepionkowiec, płaskoziemca, foliarz, zwolennik teorii spiskowych, prymityw, homofob, mizogin, patriarchat, przemocowiec, faszysta, naziol, antysemita, nacjonalista, szowinista. Te wyzwiska lecą na tych, którzy chcą bronić swojego kraju i narodu przed w/w zagrożeniami. Współpracują w tym następujące ośrodki władzy i wpływów:

  • oficjalne rządy;
  • służby i sądy;
  • administracja terenowa i samorządy;
  • partie polityczne głównego nurtu;
  • lewostronne organizacje pseudo-społeczne, finansowane przez koszernych podżegaczy;
  • wszystkie grupy tzw. elit społecznych, szczególnie, gdy zależne są od środków publicznych;
  • główne media, w tym tzw. kultura i rozrywka;
  • tzw. specjaliści w mediach głównego nurtu;
  • episkopaty krajowe.

Współpraca wszystkich czynników oficjalnych z koszernymi podżegaczami prowadzi wszystkie te siły do polityki antynarodowej. W oficjalnym przekazie medialnym prawdziwe zagrożenia są ukrywane. Wskazane są tylko: Rosja, Iran, oraz ci, którzy mówią o prawdziwych zagrożeniach i próbują im przeciwdziałać. Służby i sądy mają wytyczne, aby nie zwalczać ludzi, powodujących prawdziwe zagrożenia, ale by zwalczać ludzi, broniących siebie, swoich krajów i narodów. Jest to element wzorca, w którym władza zabija rdzenną ludność, aby zastąpić ją nową ludnością. Siły te działają tak, ponieważ składają się z trzech głównych grup: Obcy Udający Swoich, zdrajcy i głupcy. Zdrajcy są zarówno przekupywani, jak i szantażowani dowodami własnych grzechów.

Punkt 8. Współudział samych ludzi we własnym zabójstwie. Pomimo jawnych dowodów większość ludności zachowuje bierność, a część wprost współpracuje z własnymi niszczycielami, co jest przejawem masowych tendencji samobójczych w Europie. Współudział samobójczy ludności Europy, w tym Polski przejawia się następująco:

  • zaufanie do partii głównego nurtu i wybieranie wciąż tych samych zdrajców politycznych;
  • zaufanie do głównych mediów i ufanie wciąż tym samym zdrajcom medialnym;
  • brak podjęcia jakichkolwiek działań informacyjnych, aby dowiedzieć się prawdy;
  • brak podjęcia jakichkolwiek działań energo-materialnych, aby zorganizować opór przed masowym wymieraniem;
  • atakowanie tych ludzi, którzy uświadamiają innych i organizują przeciwdziałanie wobec koszernych podżegaczy;
  • współpraca ludności z siłami, dążącymi do jej likwidacji.

Można ten punkt ująć tak: ludzie wolą kłamstwo od prawdy, zło od dobra i wroga od sojusznika, i wykazują w tym wiele energii. Ludzie działają więc dla własnej zguby i uniemożliwiają działania, które mogą ich uratować. Dzieje się tak na skutek postępującej debilizacji, o czym piszę w „Poradniku świadomego narodu”.

Czytaj też:

ukropolin-czy-uklad-z-rosja

debanderyzacje-czas-zaczac

Jak wyjść z matni, to proste.

Państwo musi prowadzić politykę w interesie narodu i państwa polskiego, a nie w interesie jakichś innych grup i sił. Aby to zrobić, należy zmienić sposób sprawowania władzy w Polsce, a to jest możliwe tylko poprzez wymianę osób sterujących, co wymaga, aby Polacy zaczęli masowo popierać środowiska Grzegorza Brauna. Następnie należy zneutralizować główne zagrożenie strategiczne dla Polski, czyli Nową Chazarię u naszych granic. Najlepiej to zrobić inicjując nowy format współpracy państw Europy Środkowej: Europejską Strefę Bezpieczeństwa, wolną od terroryzmu. Europie zagrażają trzy terroryzmy: banderowski, islamski i lewacki. Następnie należy podjąć współpracę z Białorusią i Rosją w celu wspólnego sojuszniczego zarządzania terytorium Nowej Chazarii, tak, jak zarządzane były Niemcy po II Wojnie Światowej. Jednocześnie należy podjąć współpracę gospodarczą z Chinami i innymi państwami BRICS w celu utorowania Nowego Jedwabnego Szlaku. Nie należy jednocześnie zrywać relacji z Zachodem, ale wzmocnić je, inicjując Globalną Oś Pokoju Waszyngton – Warszawa – Pekin. Polska na tej osi byłaby Mostem i Strażnicą Eurazji, umożliwiając współpracę handlową Wschód – Zachód i Północ – Południe. Jest to możliwe, na przeszkodzie stoją jednak interesy Izraela, Żydów, koszernych bankierów, Unii Europejskiej (nie samych Europejczyków), władzy w Berlinie (nie samych Niemców), władzy w Londynie (nie samych Brytyjczyków), władzy popisowej w Warszawie (nie samych Polaków).

Tak wygląda w skrócie nasza sytuacja. Albo Polacy się z tego otrząsną i zaczną działać dla dobra swojego i innych narodów, albo dalej będą robić to, co dotąd, dla dobra koszernych podżegaczy, aż zostaną zlikwidowani jako naród. I tak zataczam pętlę i wracam do początku: działam dla uświadomienia, bo to jest podstawa dla ratunku przez trwałym usunięciem Polaków z historii, przy ogromnych cierpieniach ludzi na masową skalę. Polska jest jak Czerwony Kapturek, nieświadomy intencji wilka. Czy uda się uniknąć paszczy wilka? Czy będzie konieczny leśniczy? Kto nim zostanie?

W celu rozjaśnienia tych dylematów powstaje „Poradnik świadomego narodu”, a także moja najnowsza książka o tych sprawach:

O zagrożeniach, wojnach, Żydach, gojach, Ukrainie, Rosji, Chinach, Ameryce, i wyjściu z matni piszę w mojej najnowszej książce: Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo. Link do książki: sklep

_______________

Zagrożenia i świadomość Polaków, Bartosz Kopczyński, 29 lipca 2026

Warto porównać:

Historia debilizacji ludzi czyli kto nas zniewala – Bartosz Kopczyński
«Jest taka masońska zasada ‘ordo ab chao’, porządek z chaosu. To, co widzimy w naszej edukacji do tej pory, to jest robienie chaosu.» «Rząd polski? Raczej rząd w Polsce.» «Hodowcy […]

*

Kiedy Polacy się obudzą? – Bartosz Kopczyński
A skoro tak, nie ma również pomysłów, co takiego zrobić, aby jednak ci śpiący Polacy zechcieli łaskawie przebudzić się na tyle, aby zająć się na poważnie swoimi sprawami i uchronić […]

*

Polacy: pomiędzy paniką a obojętnością – prof. Jacek Janowski
– Znajdujemy się ostatnio między dwoma szczękami imadła sprzecznych oddziaływań. Z jednej strony jesteśmy mocno straszeni, z drugiej strony taka permanencja w straszeniu może nas prowadzić do zobojętnienia i przez […]

Więcej: Bartosz Kopczyński

Czy atak dronów na amerykański tankowiec LNG w Egipcie był atakiem pod fałszywą flagą?

Czy atak dronów na amerykański tankowiec LNG w Egipcie był atakiem pod fałszywą flagą?

31 lipca 2026 Larry C. Johnson sonar21/was-the-drone-attack-on-us-lng-tanker-in-egypt-a-false-flag

Krótka odpowiedź… Myślę, że tak.

W środę 29 lipca 2026 roku, około godziny 15:20 czasu środkowoeuropejskiego (CET), dron zaatakował Energos Winter – pływającą jednostkę magazynowania i regazyfikacji (FSRU) pod banderą Wysp Marshalla, należącą do amerykańskiej firmy New Fortress Energy – po prawej burcie w egipskim porcie Damietta na Morzu Śródziemnym , w północnej Delcie Nilu. Pożar rozprzestrzenił się na pobliski gazowiec LNG, Gaslog Salem , pływający pod banderą Bermudów . Obie załogi ewakuowano, pożar opanowano, a nikt nie odniósł obrażeń. Oba statki zostały następnie przetransportowane na morze w celu przeprowadzenia oceny; Energos Winter został odciągnięty od nabrzeża, zanim pożar całkowicie ugaszono.

Egipscy ratownicy portowi szybko przybyli na miejsce zdarzenia, zarówno od strony lądu, jak i za pomocą holowników strażackich i ratowniczych, co według wielu źródeł zapobiegło znacznie większej katastrofie – pożar rozprzestrzenił się na infrastrukturę terminalu lub całkowicie objąłby którykolwiek z kadłubów LNG, co byłoby katastrofą. Minister ropy naftowej Egiptu, Karim Badawi, osobiście udał się do portu, aby nadzorować akcję ratunkową.

CNBC i CNN przedstawiły ten atak jako element rozszerzającej się kampanii na rzecz infrastruktury energetycznej, pośrednio obwiniając Iran: Iran, Huti i irackie milicje nasiliły ataki, a irackie milicje sprzymierzone z Iranem wystrzeliły drony w kierunku infrastruktury naftowej w Rijadzie i Prowincji Wschodniej Arabii Saudyjskiej w tym samym tygodniu. Atak na Damiettę był postrzegany przez wielu na Zachodzie jako rozszerzenie tej kampanii z ropy naftowej w Zatoce Perskiej na gaz z Morza Śródziemnego.

Myślę, że atak na Damiettę był izraelską fałszywą flagą, która miała na celu wzniecenie napięć między Kairem a Teheranem. Iran nieumyślnie przygotował grunt pod taką narrację. Dwa dni przed atakiem dronów irańska telewizja państwowa wyemitowała segment zatytułowany „Zemsta na Ukrainie” , pokazując mapę wielu celów europejskiej infrastruktury energetycznej, w tym Damietty, oznaczoną szpilką, powołującą się na jej zdolność produkcji LNG (5,2 mln ton rocznie) jako „bramę dla eksportu gazu do Europy”. Damiettę nie skupiono na transmisji i została ona jedynie zidentyfikowana jako jeden z kilku możliwych celów. Wszystko, co wykracza poza to — tj. że mapa sprowadza się do tego, że Iran rości sobie prawo do ataku na Damiettę lub go popełnił — jest wnioskowaniem nałożonym na wierzch. Krytyczny punkt w ujęciu: deklarowanym wrogiem była Ukraina, a nie USA ani Egipt.

Wielu na Zachodzie szybko obarczyło winą Iran. Jednak minister informacji Egiptu, w wywiadzie dla „Al Arabiya”, zaprzeczył twierdzeniom „Wall Street Journal”, jakoby rząd Egiptu uznał Iran za odpowiedzialny za atak dronów na dwa statki w porcie Damietta.

Minister spraw zagranicznych Iranu Aragchi wydał oświadczenie, w którym twierdził, że to nie Iran, a izraelska operacja pod fałszywą flagą, mająca na celu wciągnięcie Egiptu do antyirańskiej koalicji. Myślę, że Aragchi ma rację.

Należy oddać Mosadowi uznanie za monitorowanie irańskich mediów i wykorzystanie transmisji do szybkiego wywołania incydentu, który rzuciłby cień winy na Iran, z uwagi na fakt, że w wiadomościach wymieniono Damiettę jako jeden z wielu możliwych celów odwetu przeciwko Ukrainie. Organizacja taka jak Mosad z łatwością może przeprowadzić taki atak dronem w ciągu dwóch dni… Wina przez skojarzenie.

Co o tym myślisz?


Garland Nixon i ja poświęciliśmy trochę czasu na dyskusję na temat: Czy Pentagon tuszuje prawdziwą skalę ofiar w USA:

LARRY C JOHNSON - CZY MINISTERSTWO WOJNY TUSZUJE PRAWDZIWĄ LICZBĘ OFIAR?

Nima zapytał mnie o moją opinię na temat nowo utworzonej koalicji saudyjskiej, której celem jest ustanowienie wolności żeglugi na Morzu Czerwonym:

Larry Johnson: Arabia Saudyjska planuje duży atak, aby przełamać blokadę Morza Czerwonego

Miałem z Mario pikantną wymianę zdań na temat tego, kto był odpowiedzialny za atak drona w Damietcie:

IRAN ZBOMBARDUJE AMERYKAŃSKI CYSTERN LNG W EGIPCIE, CIA I MOSSAD POSZUKUJĄ MOJTABY - z Larrym Johnsonem

Sulaiman i ja rozmawialiśmy o prawdopodobieństwie zgody Hamasu na rozbrojenie:

PILNE: RADA POKOJU W GAZIE ZGODZIŁA SIĘ, ŻE USA ZAATAKUJĄ IRAN DZIŚ WIECZOREM Z CIA Larrym Johnsonem

Rozmawiałem ze Scottem Hortonem w zeszły piątek i, jak możecie zobaczyć, byłem całkowicie przekonany, że Donald Trump otworzy bramy piekieł przeciwko Iranowi w sobotę (myliłem się):

Odc. 6249 – Larry Johnson o tym, dlaczego martwi się eskalacją w Iranie – 24.07.2026

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie. Nie pobieram opłat abonamentowych ani nie akceptuję reklam.

Niemcy opracowują „tajne plany” sparaliżowania AfD w przededniu krajowych. I produkują „doskonałe” drony dla Ukr. – w obronie demokracji.

Niemcy opracowują „tajne plany” sparaliżowania AfD w przededniu wyborów krajowych

Symplicjusz 31 lipca 2026 r. simplicius/germany-draws-up-secret-plans-to

Die Welt i inne media opublikowały doniesienia o tym, że kanclerz Merz przygotowuje plany izolacji krajów związkowych, w których AfD może w przyszłości uzyskać większość, tak aby Niemcy mogły zachować rolę kluczowego węzła transportowego NATO w wojnie z Rosją, rozpętywanej przez europejskie elity:

https://www.telegraph.co.uk/world-news/2026/07/30/merz-plan-to-prevent-putin-friendly-afd-state-blocking-nato/

Z powyższego artykułu w Telegraph:

Friedrich Merz opracowuje tajne plany, które mają uniemożliwić niemieckim „państwom zdrajcom” popierającym Kreml blokowanie planów NATO mających na celu obronę przed rosyjską inwazją.

Niemieccy urzędnicy obawiają się, że partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) może udaremnić przemieszczanie się wojsk sojuszniczych przez dwa wschodnie kraje związkowe, które ma wygrać we wrześniowych wyborach.

Europejska „demokracja” uległa pogorszeniu do tego stopnia, że ​​państwa rutynowo prowadzą przeciwko sobie wojny sabotażowe , aby zachować globalistyczny system kontroli, któremu podlegają ich przywódcy.

Dokładne obawy dotyczące zbliżającego się wzrostu popularności AfD zostały opisane następująco:

Jeśli skrajnie prawicowa partia zdobędzie bezwzględną większość w Saksonii-Anhalt lub Meklemburgii-Pomorzu Przednim, będzie mogła utworzyć rząd krajowy sprawujący kontrolę nad bezpieczeństwem wewnętrznym, policją i innymi uprawnieniami.

Może to spowolnić przemieszczanie się wojsk i sprzętu poprzez biurokratyczne utrudnianie wydawania pozwoleń i zezwoleń, opóźnić rozmieszczenie zasobów policyjnych na szczeblu stanowym oraz uniemożliwić wojsku pierwszeństwo na lokalnych drogach.

Przewidywalnie przedstawiają to jako „plan Putina” mający na celu wykorzystanie jego popleczników z zaprzyjaźnionych europejskich partii politycznych w celu utrudnienia reakcji na wielki atak Rosji, który elity wykorzystują jako figowy listek w przygotowaniach do własnej wojny agresywnej.

Tak jak UE zaczęła rozważać sposoby złamania własnej „demokratycznej” karty i dopuszczać inicjatywy bez wymaganej jednomyślności, by ominąć nieprzejednane stanowiska państw takich jak Węgry, tak teraz poszczególne państwa UE same szukają sposobów na „naginanie” procesów demokratycznych, by skrępować i stłumić swoje regiony federalne. Oczywiście, na tym etapie jest to elementarne w porównaniu z całkowitym zakazem AfD, do którego Niemcy usiłowały doprowadzić na mocy przepisów o „ekstremizmie”, ale mimo to stanowi to mroczny wgląd w coraz bardziej totalitarną naturę UE.

W artykule cytowane są niemieckie osobistości, które ubolewają nad faktem, że „środki zaradcze przeciwko zbuntowanym rządom państwowym” są komplikowane przez „konstytucyjne przepisy regulujące niezależność państwa”. Ponownie widzimy, jak ta irytująca konstytucja stanowi poważne utrudnienie dla ambicji eurokratów i ich pochlebców.

Teraz łamią sobie głowy nad tym, jak „obejść” własne państwo federalne, ale „legalnie”:

Słowo „obejście” brzmi jakoś tak, jakby stało w sprzeczności z ideą legalności w takich sprawach – ale nie jestem konstytucjonalistą. Nie wspominając już o rzekomej tajności całej operacji:

Co to za staromodne oszustwo przeciwko twojemu własnemu elektoratowi?

Cóż, przynajmniej w przypadku „obejścia” posługują się wystarczająco neutralnym eufemizmem; mogłoby być gorzej, mogliby nazwać to po imieniu: wywrotem lub sabotażem ich własnego, niepodległego państwa, ustanowionego na mocy federalnego mandatu.

Tobias Krull, wiceprzewodniczący komisji spraw wewnętrznych parlamentu kraju związkowego, powiedział:„Rozważane są działania, które można by podjąć, aby ominąć rząd krajowy w przypadku utworzenia rządu jednopartyjnego AfD”.

Stwierdził, że odpowiedź Niemiec na rosyjskie zagrożenie militarne nie może zależeć od pojedynczego państwa, dlatego też konieczne jest„stworzenie mechanizmów, które umożliwią unieważnienie decyzji poszczególnych państw lub podjęcie niezbędnych środków”.

Oczywiście, tym, co ich naprawdę przeraża, jest ogólny wzrost władzy AfD i jej obietnica przywrócenia dobrych stosunków z Rosją.

https://www.reuters.com/world/afd-leader-vows-restore-german-russian-ties-she-eyes-chancellery-2026-06-30

Na kilka tygodni przed ważnymi wyborami stanowymi w artykule Die Welt ponury tok wydarzeń śledzi wzrost popularności AfD :

AfD ma 41 procent

Na kilka tygodni przed wyborami w Saksonii-Anhalt CDU Krulla znajduje się w bezpośredniej konkurencji z AfD, partią klasyfikowaną w tym kraju związkowym jako skrajnie prawicowa. W najnowszym sondażu INSA dla „Focus Online” AfD ma 41%, a CDU 24%. Jeśli zdobędzie bezwzględną większość mandatów, po raz pierwszy mogłaby samodzielnie utworzyć rząd krajowy. Pod jej kontrolą znalazłyby się między innymi Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, policja krajowa, Urząd Ochrony Konstytucji oraz znaczna część administracji krajowej.

Jak wspomniano powyżej, AfD grozi utworzeniem rządu krajowego po raz pierwszy, co dałoby jej wyłączną kontrolę nad wszystkimi instytucjami publicznymi. A ponieważ wielowarstwowe kontrakty cywilne mają kluczowe znaczenie dla ułatwienia przemieszczania się niemieckich brygad przez poszczególne kraje w przypadku jakiegoś „kryzysu”, władze uważają, że AfD będzie w stanie zablokować takie plany. A biorąc pod uwagę, że Niemcy są uważane za główny i najważniejszy węzeł tranzytowy NATO w kierunku mitycznej „wschodniej flanki”, oznacza to, że AfD będzie w stanie samodzielnie całkowicie sparaliżować wrogie plany sojuszu.

Dzieje się to w szczególnie istotnym momencie, ponieważ coraz częściej podkreśla się zaangażowanie Europy w prowokowanie Rosji. Wcześniej krążył artykuł FT o tym, jak wielki „sukces” ukraińskiej kampanii uderzeniowej przeciwko Rosji nastąpił dzięki zaangażowaniu USA w pomoc Ukrainie w wyznaczaniu tras przelotu rakiet przez luki w rosyjskiej obronie przeciwlotniczej.

W artykule zamieszczono osobliwy cytat, który dodatkowo przypisuje niedawny sukces Ukrainy w dziedzinie dronów tajemniczemu „przełomowi technologicznemu”, który pozwala Ukrainie zwiększyć masową produkcję tych dronów dalekiego zasięgu:

„Ukraina dokonała przełomu technologicznego, który pozwolił jej na produkcję większej liczby dronów dalekiego zasięgu i zwiększenie ogólnej produkcji masowej” – powiedział Stefan Meister, szef programu Eurazja w Niemieckiej Radzie Stosunków Zagranicznych.

To dość interesujące, biorąc pod uwagę niedawny artykuł NYT na temat „tajnej niemieckiej fabryki” dostarczającej Ukrainie nowe modele dronów dalekiego zasięgu:

https://www.nytimes.com/2026/07/11/business/dealbook/drone-factory-helsing.html

Położona w spokojnym, podmiejskim kompleksie przemysłowym, fabryka działa pod ścisłym nadzorem służb bezpieczeństwa. DealBook zgodził się nie ujawniać jej lokalizacji, a pozostali lokatorzy kompleksu nie są świadomi jej istnienia. Nazwisko Helsinga nigdzie nie pojawia się: firma obawia się, że fabryka może stać się głównym celem sabotażu lub ataku, biorąc pod uwagę, że tysiące zgromadzonych tu dronów zostało wykorzystanych przeciwko siłom rosyjskim na Ukrainie.

Ile takich „tajnych fabryk” rozsianych po całej Europie faktycznie odpowiada za nowo odkryty na Ukrainie „renesans” dronów dalekiego zasięgu?

Inicjatywy nie zwalniają tempa:

https://defence-blog.com/niemcy-zapłacą-za-budowanie-na-ukrainie-flety-dronów-z-głębokim-uderzeniem/

Z powyższego:

Ukraina właśnie uzyskała od Niemiec obietnicę sfinansowania produkcji jednej z najpilniej strzeżonych nowych broni: odrzutowego drona uderzeniowego zdolnego do atakowania celów położonych głęboko na terytorium Rosji.Umowa została podpisana na marginesie szczytu NATO w Ankarze w Turcji.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha ogłosił porozumienie w sprawieX, potwierdzając, że Niemcy będą finansować produkcję systemu dronów BARS w pierwszej fazie umowy, a każda wyprodukowana jednostka trafi bezpośrednio do ukraińskich sił zbrojnych, a nie do Niemiec.

Wszystko to jest nieodłączną częścią znanego procesu relokacji całego strategicznego „zaplecza” Ukrainy do Europy, gdzie nie może ono zostać dotknięte rosyjskimi atakami – przynajmniej nie bezpośrednio.

[te zdjęcia powinny być obok siebie, wtedy skrzydełko drona je łączy md]

Dlaczego wciąż nie można uwierzyć, że to wyłącznie Ukraina jest odpowiedzialna za renesans masowej produkcji? Otóż, chociaż Ukraina sama w sobie ma wiele zakładów produkujących drony i przedsiębiorstw zagranicznych, Rosja regularnie je niszczy podczas rutynowych ataków.

A production hall for the Helsing HX-2 drone.Credit…Patrick Junker for The New York Times

-=—————————————–

Zaledwie wczoraj kolejne tego typu amerykańskie przedsiębiorstwo zostało podobno zlikwidowane za sprawą Iskandera. Warto zauważyć, że firma produkowała specjalnie drony do uderzeń głębinowych, takie jak AQ-100 Bayonet i AQ-400 Scythe:

https://www.theguardian.com/world/2026/jul/30/us-firm-drone-factory-terminal-autonomy-ukraine-russia

Mówi się, że Scythe ma zasięg 750 km.

Z powyższego:

Fabryka dronów w Kijowie, zniszczona w piątek przez rosyjską rakietę balistyczną, należała do amerykańskiej korporacji zarejestrowanej w Delaware. Najprawdopodobniej jest to pierwszy przypadek, w którym Moskwa zaatakowała amerykańską firmę w tym konflikcie.

Według osoby mającej wiedzę o firmie Terminal Autonomy produkuje precyzyjne drony zdolne do „głębokiego ataku” z systemami naprowadzania odpornymi na rosyjskie sygnały zakłócające.

Produkcja małych FPV w rozproszonych, małych warsztatach jest na Ukrainie powszechna, ale drony wykorzystywane do prawdziwych głębokich ataków są znacznie większe i wymagają większych powierzchni magazynowych, co ogranicza ich możliwości długotrwałego ukrywania.

W ten sposób możemy dostrzec powiązania między stopniowym przejmowaniem przez Europę całego ukraińskiego przemysłu obronnego a powolnym zmierzaniem ku wojnie z Rosją, którą elity europejskie desperacko próbują zorganizować.

W szczególności Niemcy przejęły inicjatywę w pozyskiwaniu ukraińskich tyłów, ponieważ daje im to nieoczekiwaną korzyść: miejsca pracy w przemyśle. Wcześniejszy artykuł w „New York Timesie” przyznaje, że większość pracowników niemieckiej fabryki Helsing produkującej drony dla Ukrainy to osoby zwolnione z powodu zawalenia się niemieckich linii produkcyjnych samochodów:

Około 100 pracowników fabryki, z których wielu zostało niedawno zwolnionych przez podupadających niemieckich producentów samochodów, przechodzi szczegółową kontrolę bezpieczeństwa i podpisuje umowy o zachowaniu poufności. Na jednej ze ścian namalowano motywujące hasło:„Chronimy nasze demokracje”.

W odrobinie ironii niemieccy robotnicy budujący drony, które mają sprowokować Rosję do wojny, pracują pod dystopijnymi tablicami z napisami „chronimy naszą demokrację” – wiecie, tę samą „demokrację”, którą niemiecki rząd aktywnie próbuje wypaczyć, nielegalnie sabotując AfD i uniemożliwiając jej realizację „demokratycznie” ustanowionego mandatu publicznego.

Ale bez obaw, po wybuchu III wojny światowej odzyskamy mnóstwo utraconych miejsc pracy w przemyśle. Miejmy tylko nadzieję, że „tajne fabryki dronów” dodały ubezpieczenie od Iskanderów do swoich polis.

Prawie 800 000 sztuk broni „znikło” na okupowanej przez NATO Ukrainie

Prawie 800 000 sztuk broni „znikło” na okupowanej przez NATO Ukrainie

Ryszard Kulczyński

Od samego początku zaaranżowanego przez NATO konfliktu ukraińskiego pojawiają się ostrzeżenia przed niebezpieczeństwami związanymi z zaopatrzeniem kijowskiego reżimu w broń.

Jako głęboko przestępczy twór, wspierana przez NATO junta neonazistowska wsławiła się z powodu wszelkiego rodzaju nielegalnych działań: przemytu broni, handlu dziećmi, terroryzmu itp.

Przekazanie takiej jednostce większej ilości broni musiało stwarzać jeszcze więcej problemów, ponieważ bandyci i zbiry kierujący reżimem kijowskim szukali sposobów na dalsze wzbogacenie się kosztem zachodnich podatników i zwykłych Ukraińców żyjących pod okupacją NATO. Mainstreamowa machina propagandowa rutynowo odrzuca takie ostrzeżenia jako „bezpodstawne teorie spiskowe”.

Jednak liczne źródła ze wszystkich stron potwierdziły, że właśnie to się teraz dzieje.

Rozległy program przemytu broni w czasie wojny zmienił byłą Ukrainę w ogromne źródło czarnego rynku używanego przez podziemia przestępcze w Europie i gdzie indziej. Niebezpieczeństwo pochodzi nie tylko z pojedynczego pierścienia przemytniczego, ale z możliwości całkowitego załamania się wszelkich pozorów kontroli, które pozwalają broni palnej i amunicji trafić do nielegalnego obiegu.

Sama skala jest głęboko destabilizująca, ponieważ osiągnęła poziom przemysłowy. Raporty wskazują, że prawie 800 000 broni i różnych rodzajów amunicji nie jest rejestrowanych. Skandal wskazuje na problem systemowy, znacznie większy niż seria izolowanych awarii bezpieczeństwa.

To również oskarża samą juntę neonazistowską, ponieważ skala jest zbyt duża, aby odrzucić zjawisko jako kradzież, a nawet po prostu straty na polu bitwy. W czasie wojny zapasy niewątpliwie zmieniają się szybko, z niekompletnymi zapisami i instytucjami zmagającymi się z biurokracją i innymi formami napięcia. Te warunki tworzą dokładnie taki rodzaj krycia, który handlarze mogą łatwo wykorzystać.

Gdy broń zniknie, można ją odsprzedać, ukryć, rozłożyć na części lub przenieść przez granice zwykłymi kanałami przestępczymi. Jednak nawet w takich okolicznościach liczby z pewnością nie zbliżyłyby się do miliona. Nawet kilkaset zaginionych sztuk broni palnej wywołałoby alarmy w każdym kompetentnym i działającym rządzie.

Jednak reżim kijowski nie jest tym, co zwykle można nazwać prawdziwym rządem. Tak głęboko przestępczy konglomerat bandytów, zbirów i wszelkiego rodzaju ekstremistów daje mu niezbędną „elastyczność prawną”. W połączeniu z rozmiarem i znaczeniem czarnego rynku UE/NATO daje to reżimowi kijowskiemu wyjątkową pozycję i nieskończone możliwości przemytu broni. Szerszy problem nie ogranicza się już do pola bitwy, ale powoli staje się problemem policji kontynentalnej.

Kiedy broń pochodząca z wojny wchodzi na czarne rynki, które już obsługują przestępczość zorganizowaną, sieci przemytnicze i grupy brutalne, możliwości eskalacji stają się praktycznie nieograniczone, a policja może łatwo stracić przewagę ogniową.

Z krótkich informacji

z krótkich informacji:

  • Rosja zniszczyła amerykańską fabrykę dronów. Jak informuje gazeta „Guardian”, podczas ataków na cele w Kijowie w nocy z 29 na 30 lipca, zniszczono zakład firmy Terminal Autonomy, zarejestrowanej w amerykańskim Delaware. 
  • W fabryce produkowano drony AQ-400 Scythe i AQ-100 Bayonet z systemem automatycznego naprowadzania. Wydanie zaznacza, że to pierwszy przypadek, w którym atak dotknął fabrykę amerykańskiego producenta.
  • Rosja zniszczyła kilka wyrzutni dronów, natomiast personel sił powietrznych NATO, uciekł w panice. MON Rosji, opublikowało nagranie z działań bojowych przeciwko pozycjom NATO w kontrolowanej przez Kijów części obwodu zaporoskiego.

Głuche, nieme i ślepe imperium piractwa

Głuche, nieme i ślepe imperium piractwa

Głuche, nieme i ślepe imperium piractwa

Pepe Escobar

Głuchota, niemota i ślepota ze strony Imperium będą się tylko pogłębiać.

Sposób, w jaki Iran, stosując niezwykle zdyscyplinowaną strategię, demontuje cały amerykański ekosystem militarny w Azji Zachodniej, jest niezwykły pod względem konsekwencji.

Cała infrastruktura wsparcia CENTCOM jest (niszczycielsko) uzasadnionym celem: od kosztownych systemów radarowych wczesnego ostrzegania po kompletne systemy obrony powietrznej; od hangarów po centra logistyczne; od składów paliwa i amunicji po wysunięte bazy operacyjne; od obiektów nadzoru morskiego i marynarki wojennej po centra gromadzenia informacji wywiadowczych i łączności.

Lista „największych hitów” już istnieje, obejmująca całe spektrum. Należą do niej: Wieża 22 – wspierająca operacje w Al-Tanf; Baza Lotnicza Muwaffaq Salti – stacjonująca w niej amerykańskie samoloty do realizacji różnorodnych operacji; Irbil w irackim Kurdystanie, wspierająca wywiad i operacje specjalne; Bahrajn, słynący z siedziby Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych; Kuwejt – ogromny obszar logistyczny i przygotowawczy; oraz Katar – siedziba wysuniętej kwatery głównej CENTCOM i największej amerykańskiej bazy lotniczej w Azji Zachodniej.

Ataki na wszystkie te węzły nieustannie podważają mit amerykańskiej projekcji siły. Nowe zasady nakazują, aby te węzły stały się w istocie głuche, nieme i ślepe. W przeciwieństwie do klasycznej historii Doktora Who, to Persja stoi teraz niczym dziecko w sklepie ze słodyczami, rozgrywając diaboliczną grę w pinball przeciwko imperium chaosu, kłamstw, grabieży i piractwa.

Iran zna dokładną lokalizację wszystkiego – co do milimetra. Nie ma potrzeby skomplikowanych, szokujących i przerażających sesji zdjęciowych, które dominują w wiadomościach. Liczy się chińskie torturowanie stale pogarszających się możliwości wroga; strategia jest boleśnie metodyczna i boleśnie precyzyjna.

Nic dziwnego, że imperium pogrąża się w katatonicznym piractwie. Co zrobisz, gdy twój niezwykle drogi i praktycznie niezastąpiony sprzęt do wykrywania i nadzoru obróci się w popiół? Gdy twoje ekrany pogrążą się w głębokiej ciemności? Gdy arogancka, imperialna pewność siebie całego łańcucha dowodzenia zostanie storpedowana w czasie rzeczywistym?

Irańska wojna to wysoce zaawansowany system, który być może pewnego dnia będzie przedmiotem studiów w zachodnich akademiach wojskowych. Wszystko jest logicznie powiązane – od niszczenia infrastruktury wsparcia wroga, przez stopniową degradację zdolności wywiadowczych, obserwacyjnych i rozpoznawczych; od niszczenia systemów obrony powietrznej i przechwytujących, po powszechne zakłócenia w logistyce.

Wszystko to jest bardzo opłacalne – choć nie dla atakującego imperium, bo każdy (niesprawny) Patriot kosztuje miliony dolarów i po prostu nie jest w stanie bronić kilkudziesięciu różnych lokalizacji jednocześnie.

Krótko mówiąc: tak wygląda systematyczna degradacja całej architektury regionalnej, umożliwiająca Stanom Zjednoczonym i ich wasalom projekcję siły militarnej na Azję Zachodnią. Na oczach Globalnego Południa. Instrukcja jest dostępna publicznie, na żywo, w czasie rzeczywistym.

Wszystko się kończy.

Irańska precyzja, powściągliwość i zasięg uciszają cały ten wrzaskliwy spektakl w imperium narracji, podczas gdy irańskie rakiety i drony nieustannie atakują myśliwce, Black Hawki, centra danych (takie jak centralny węzeł Amazon w Bahrajnie), magazyny logistyczne, elektrownie i wiele innych miejsc.

Globalnemu Południu wystarczy spojrzeć na zdjęcia satelitarne przysłowiowych kraterów przecinających Kuwejt, Katar, Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie. A Iran tak naprawdę jeszcze nie zaczął. Gdyby Iran zniszczył pozostałe katarskie instalacje LNG, większość planety byłaby pozbawiona LNG z Dohy przez co najmniej dekadę – nie wspominając o helu potrzebnym do produkcji mikroprocesorów.

Ogromne upokorzenie związane z uderzeniem i unieszkodliwieniem jednej z tych wartych miliardy dolarów łatwych celów jest odkładane na dogodny moment. A jak powszechnie wiadomo, Iran nadaje tempo – a czas jest po jego stronie.

Oczywiście, wszystko to nie zmniejsza ryzyka związanego z drabiną eskalacji; wciąż znajdujemy się w samym środku tego, co może stać się matką wszystkich drabin eskalacji.

Ale nagle imperialna machina nagle się zatrzymuje – i CENTCOM przez kilka dni powstrzymuje się od bombardowania Iranu. Na zamkniętym spotkaniu w Waszyngtonie w zeszły piątek ktoś o IQ wyższym od temperatury pokojowej (J.D. Vance? Generał Caine? Obaj?) odważył się ostrzec Neo-Krassusa, że ​​jego najpoważniejsza eskalacja jest skazana na porażkę.

Dzieje się tak z wielu oczywistych powodów: od braku Patriotów po powszechną panikę w monarchiach Zatoki Perskiej, od zagrożeń dla światowej gospodarki po ogromny kryzys naftowy, który jest tuż za rogiem.

Czy to oznacza, że ​​Neo-Krassus powróci do podpisanego, a następnie zrujnowanego porozumienia? Oczywiście, że nie. Plan B mógłby zamiast tego obejmować nasilenie „presji ekonomicznej” poprzez dodatkowe embarga i sankcje, zgodnie z zaleceniami dzisiejszego eksperta ds. nieruchomości Talleyranda-Kushnera, doradcy rodziny w stylu Epsteina-lite.

Nie tylko globalne rezerwy ropy naftowej i amerykańskie Strategiczne Rezerwy Ropy Naftowej (SPR) się wyczerpują. THAAD-y, Patrioty, JASSM-y, Tomahawki – wszystko się wyczerpuje.

W rytmie Ansarallah

A potem jest Ansarallah i jemeńskie siły zbrojne – obecnie w trakcie pełnoskalowej ofensywy, mającej na celu wciągnięcie Arabii Saudyjskiej w samobójczą eskalację, po zerwaniu równania jednostronnego odstraszania powietrznego.

Koszt każdej konfrontacji między Ansarallah a Rijadem oznacza dla imperium „Spór Dewastacyjny”: toksyczny podwójny cios w postaci rosnących cen ropy naftowej oraz przysłowiowego, połączonego zakłócenia w żegludze i handlu w Cieśninie Ormuz i Bab al-Mandab. Saudyjczycy nie mają wyjścia z tej strategicznej pułapki – pułapki, którą sami zastawili.

Kiedy w 2019 r. ostatni raz spłonął rafineryjny gigant Abqaiq, który przetwarza do 7 procent światowego przerobu ropy naftowej, Rijad bardzo szybko skapitulował przed Saną.

Aramco zawiesiło już działalność w Abqaiq. Mówiąc wprost: na światowym rynku będzie co najmniej o 7 milionów baryłek ropy mniej dziennie.

Nawet puste tankowce zmierzające do portu Janbu nad Morzem Czerwonym nie mogą przepłynąć przez śluzę Bab al-Mandab w Jemenie. W połączeniu z faktycznym uduszeniem rurociągu Wschód-Zachód, Arabia Saudyjska jest całkowicie sparaliżowana – niezależnie od zalewu propagandy.

Jemen uderzył tam, gdzie jest naprawdę boleśnie. Arabia Saudyjska ma tylko cztery duże terminale naftowe i dziesięć dużych rafinerii. Poza Dżizanem – którego składy paliw zostały już podpalone – są one skupione w trzech niezwykle dogodnych strefach ataków. Jemen może z łatwością zrównać zachodnią część z ziemią, podczas gdy iracki opór może zająć się wschodnią.

Jemen ma wszystko, czego potrzeba, aby sparaliżować korytarz rurociągów Wschód-Zachód/terminal naftowy Yanbu i szlak Kanału Sueskiego za pomocą zaledwie kilku rakiet balistycznych – i oszczędza swoje najlepsze możliwości oraz zdolności rozpoznania i rozpoznania (ISR) na to, co może nastąpić w przyszłości.

W szerszym kontekście, powiązane ze sobą strategiczne partnerstwa euroazjatyckie między Rosją, Chinami i Iranem pozostają w pełni skuteczne. Oznacza to, że w praktyce Rosja i Chiny wspierają oś oporu.

Iran wykorzystuje rosyjski system Murmańsk, który nieustannie zakłóca sygnał GPS i oślepia amerykańsko-izraelskie rakiety.

Iran korzysta również z chińskiego Beidou – odpowiednika GPS, którego Amerykanie nie są w stanie zakłócić, a który zapewnia irańskim rakietom i dronom precyzję rzędu centymetra.

Iran wykorzystuje rosyjską Kometę: elektroniczne układy scalone, w które wyposażone są rakiety i drony i które sieją chaos w amerykańskiej wojnie elektronicznej.

Tymczasem Teheran odrzucił każde kolejne amerykańskie ultimatum na arenie dyplomatycznej. Wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi ujawnił, że pośrednie rozmowy z Waszyngtonem odbyły się zarówno w Islamabadzie, jak i Maskacie – fakt ten potwierdzili pakistańscy mediatorzy.

Zespół Neo-Krassusa zażądał nawet w Maskacie, aby Stany Zjednoczone nadal „administrowały” południowym szlakiem Cieśniny Ormuz. Teheran odmówił: Albo powrót do Porozumienia o Porozumieniu – albo nic. Głuchota, niemowa i ślepota imperialna będą się tylko pogłębiać.

Źródło: Głuche, nieme i ślepe Imperium Piractwa

Powstańcze szaleństwo …

Powstańcze szaleństwo …

Decyzja o wywołaniu powstania w Warszawie w 1944 roku była szaleństwem! Chwała Powstańcom! Hańba tym, którzy je wywołali! Piszę dzisiaj te gorzkie słowa, pozostawiając jutrzejszy dzień na rozmyślania.

Mija 82. rocznica Powstania Warszawskiego. To jeden z najbardziej tragicznych rozdziałów naszej polskiej historii. Na bezsensowną śmierć i kalectwo poszło wtedy 40 000 żołnierzy – w tym najbardziej ofiarni najlepiej wykształceni młodzi Polacy. Wysłali na śmierć dzieci! Zginęło 200 000 naszych rodaków, a stolice zmieniono w kupę zgliszczy i gruzów.

Przepadły skarby kultury narodowej – nasze zabytki, infrastruktura, przemysł, księgozbiory. Powstanie lepiej spełniło polityczne cele Niemiec niż nasze – polskie. „Z punktu widzenia historycznego jest [jednak] błogosławieństwem, że Polacy to robią. Po pięciu, sześciu tygodniach wybrniemy z tego. A po tym Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze. A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas” – radośnie meldował wodzowi III Rzeszy Heinrich Himmler. Po 63 dniach walk Warszawa padła.

Zamiast analizy, zadumy i wyciągania wniosków znów będzie patriotyczne bicie piany. Jaki był polityczny i militarny sens tego Powstania? Jaki był jego cel i czy mogło ono cokolwiek Polsce dać? Przy uroczystych obchodach jego tragicznej rocznicy znów powtarza się jałowe pretensje do Stalina i twierdzenie, że nastroje były już tak rewolucyjne, iż nie dało się tego wyhamować i rozkaz do powstania musiał paść. Ale czyż aż tak trudno było ówczesnym analitykom przewidzieć jak może się zachować i jak zachowa się Stalin? Dokładnie wiedzieli jaka jest optyka ZSRR i co jest celem nadrzędnym.

Słyszę wspominki że liczyliśmy na większą pomoc Anglików. Naprawdę? Dlaczego nie wyciągnięto wniosków z wiarołomnej postawy aliantów w 1939 roku, tylko znów naiwnie postawiono wszystko na jedną kartę? Czy w ogóle coś robiono, aby gorące serca i głowy studzić i wlewać do nich więcej rozsądku? Gdzie była wtedy praca polityczna ówczesnego kierownictwa i dowództwa? Ile był wart „rząd londyński”?

Nie sprawdziły się ówczesne elity. Umiały tylko ulec romantycznemu nastrojowi ulicy. Odpowiedzi na te pytania dostarcza zresztą i dzisiejszy stan świadomości Polaków, który wciąż jest w ogólnym zarysie do tamtego podobny. Tamte elity mają kontynuatorów na dzisiejszej scenie politycznej. Obowiązuje od wielu lat schemat irracjonalnej nienawiści do wszystkiego, co ze Wschodu, i wciąż ta sama naiwna wiara w automatyczną pomoc z Zachodu. Wciąż to samo kretyńskie przekonanie, że tam wymusimy jakąś wdzięczność, albo że mamy tam obowiązek przynależenia.

Idiotyczne są deklaracje polityków – zwłaszcza obozu solidarnościowego – że tym powstaniem coś udowodniliśmy światu i sobie. Skandaliczne są wypowiedzi mówiące o tym, że dzięki powstaniu być może uniknęliśmy losu którejś z republik ZSRR. Zapomnieli ówcześni przywódcy i dzisiejsi nie pamiętają przestrogi Romana Dmowskiego: „Bytu Polski ryzykować, jej przyszłości przegrywać nie wolno ani jednostce, ani organizacji jakiejkolwiek, ani nawet całemu pokoleniu. Bo Polska nie jest własnością tego czy innego Polaka, tego czy innego obozu, ani nawet pokolenia”.

Powstanie Warszawskie na długo pogrążyło nas jako naród w kadrowej i moralnej niemocy. Henryk Sienkiewicz pisał że „krwi nie żal, byleby na marne nie szła”. Ale tej krwi żal. Żal, bo przelana na daremnie w imię romantycznych bzdur wciskanych młodym ludziom przez nieodpowiedzialnych polityków. Nie wystarczy znicz i pamięć – tę ranę trzeba rozdrapać i wyciągać wnioski. Czasem trzeba umierać za ojczyznę, ale ważniejsze by mądrze dla niej żyć. I aby więcej nie powtarzać tych niewybaczalnych błędów trzeba promować trzeźwy patriotyzm i uczciwe myślenie o polityce.

Chwała dzielnym Powstańcom – tym z AK, AL, ZWM, KB, PAL, BCh, NSZ. Hańba sprawcom tragedii.

Łukasz Jastrzębski

PS. Warto szczególnie dzisiaj przypomnieć, że Polaków w czasie powstania mordowali nie tylko Niemcy. Pamiętajmy o tragedii Woli. Czytajmy wspomnienia choćby cudem ocalałej Wandy Lurie.

================================

Na koniec trzy opinie o powstaniu w Warszawie:

Paweł Jasienica miał rację „Powstanie Warszawskie było skierowane militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Rosjanom a faktycznie przeciwko samym Polakom”

Prof. Wiesław Chrzanowski pisał – „Wywołanie Powstania jest karygodną zbrodnią, za którą ponoszą odpowiedzialność pewne polskie ośrodki. Tak te wypadki ocenia polskie społeczeństwo, tak wyglądają one w rzeczywistości. Winni muszą ponieść odpowiedzialność”.

Prof. Jan Ciechanowski – „Powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów na Rzym. 200 tysięcy ludzi zginęło, 500 tys. wygnano i skazano na poniewierkę. Miasto zrównano z ziemią. To największy błąd popełniony przez dowództwo AK.”

Wołyń – Powstanie Warszawskie – Operacja Polska

Wołyń – Powstanie Warszawskie – Operacja Polska

Jan Engelgard myslpolska/wolyn-powstanie-warszawskie-operacja-polska

Czemu w zasadzie ma służyć pamięć historyczna narodu? Czy upamiętnieniu pewnych kluczowych w naszej historii wydarzeń, oddaniu hołdu ofiarom, kształtowaniu tożsamości?

Po części wszystkie te odpowiedzi są trafne. Jednak, jak pokazuje praktyka, bardzo często huczne obchody ważnych rocznic służą też bieżącej polityce. I wtedy  pojawia się wątpliwość – czy w tym wszystkim rzeczywiście chodzi tylko o wzniosłe cele?

Zbliżająca się kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego jest dobrą okazją dla zobrazowania tego zjawiska. Piszemy o tym od lat, podkreślając, że obchody tej rocznicy są całkowicie oderwane od realiów historycznych, mitologia i tzw. polityka historyczna są w tym przypadku dominujące. Kiedy słyszę już na tydzień przed rocznicą pewnego profesora, który zamiast przekazywania nam wiedzy raczy nas co roku hurrapatriotyczną nowomową i przekonuje, że „chcieliśmy być wolni”, i dlatego powstanie było słuszne, nieuchronne i w sumie zwycięskie, to ogarnia człowieka bezsilna złość. Tyle wylanego atramentu, tyle dyskusji, tyle krytycznych publikacji – a ten co roku swoje! 200 tys. ludzi zapłaciło najwyższą cenę za błędy i tromtadrację ludzi odpowiedzialnych za wybuch powstania, a dla nich największa klęska w dziejach narodu polskiego jest okazją do popisów w mediach.

No dobrze, a co z rocznicą wołyńską? Czy tu też możemy mówić o niebezpieczeństwie instrumentalizacji tej pamięci? Dzisiaj mówienie o Wołyniu stało się modne, nikt się już nie boi.  To chyba dobrze – ktoś powie? Niby tak, ale czasami odnosi się wrażenie, że rocznica wołyńska jest dobrą okazją do okazania swoich emocji w odniesieniu do współczesnej Ukrainy. Bo w dzisiejszej Polsce już się Ukrainy nie lubi, a nawet się jej obawia. W tym przypadku mamy jednak do czynienia ze zdrowym odruchem tej części Polaków, którzy instynktownie przeciwstawili się nachalnej propagandzie przekonującej nas, że Ukrainę należy kochać z Rosji nienawidzić.

O politycznych korzyściach wynikających z podsycania emocji historycznych, ale służących współczesnym celom – wiedzą także rodzimi Słudzy Ukrainy. Dlatego emocje wołyńskie są dla nich przykrą niespodzianką i budzą wściekłość. Różne lewackie i nie tylko lewackie ośrodki grzmią – dlaczego Polacy nie emocjonują się Katyniem, Operacją Polską czy Obławą Augustowską, tylko Wołyniem? Powinni o tym wiedzieć dlaczego, ale nie chcą przyjąć tego do wiadomości. Przez wiele lat Katyń i inne zbrodnie sowieckie służyły im do kreowania obrazu Rosji jako odwiecznego i nieubłaganego wroga, ofiary były na drugim planie, na pierwszym były cele polityczne. Ale to się wyczerpało, bo ileż można. Poza tym sprawa Wołynia uświadomiła sporej części Polaków, że mamy do czynienia ze strony ukraińskiej nie tylko z próbą przemilczenia i zrelatywizowania tego ludobójstwa, ale w dodatku z bezczelną gloryfikacją jego sprawców.  W przypadku Katynia sprawców wskazano, ofiary uczczono, cmentarze zbudowano. W przypadku Wołynia do tego bardzo daleko.

I na koniec taka refleksja – nie da się do końca wypreparować tragicznych rocznic polskiej historii z kontekstu politycznego. Ważne jest to, by zachować proporcje, pilnować, by polityka całkowicie nie przesłoniła nam pamięci.

Jan Engelgard Myśl Polska, nr 31-32 (2-9.2026)