Kutno. Pijany Gruzin zabił Polaka. „Od lat sprawiają problemy [nie tylko] w tym mieście”

Kutno. Gruzin zabił Polaka. „Od lat sprawiają problemy w tym mieście”

15.09.2026 nczas/kutno-imigrant-zabil-polaka-od-lat-sprawiaja-problemy-w-tym-miescie

Imigrant ze wschodu, Gruzin zaatakował Polaka w Kutnie. Po kilku dniach Polak zmarł. „Gruzini w Kutnie sprawiają problemy od lat” – skomentował na X Adam Gwiazda.

=============================================

Do ataku doszło w piątek 4 września w centrum Kutna po godz. 22.

– Mogę potwierdzić, że wczoraj po godzinie 22 w Kutnie nietrzeźwy obywatel Gruzji spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu obywatelowi Polski. Sprawca został zatrzymany – poinformowała asp. Daria Olczyk, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kutnie w rozmowie z „Panoramą Kutna”.

– Według świadków sprawca oddalił się z miejsca zdarzenia [co za język.. uciekł md] . Policjanci natychmiast przystąpili do ustalania jego tożsamości. Dzięki dobremu rozpoznaniu, rozpytaniu świadków oraz szybkim działaniom funkcjonariuszy ustalono dane mężczyzny. Okazał się nim 29-letni obywatel Gruzji. Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali go w miejscu zamieszkania – dodała.

Gruzin ma 29 lat. Jego ofiarą padł 41-letni Polak. W ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala w Łodzi.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o trzymiesięczny areszt. – Podejrzany odmówił składania wyjaśnień – przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Paweł Jasiak.

Polaka nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł.

Dotychczas sprawę prowadzono pod kątem art. 156 Kodeksu karnego, czyli spowodowania poważnego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to do 20 lat pozbawienia wolności. W wyniku śmierci klasyfikacja prawna czynu najpewniej zostanie zmieniona na art. 156 § 3 Kodeksu karnego. Wówczas minimalna kara to pięć lat pozbawienia wolności, a najwyższa to dożywocie.

Na X Adam Gwiazda informował zarówno o samej bójce i zatrzymaniu Gruzina jak również o śmierci Polaka. Przy pierwszej informacji zwrócił uwagę, że „kilka dni wcześniej w tym samym mieście 53-letni pijany Gruzin bez prawa jazdy spowodował kolizję”.

„Gruzini w Kutnie sprawiają problemy od lat” – podkreślił w najnowszym wpisie Gwiazda.

Stany Zjednoczone znoszą limity CO2 – liczy się tania energia a nie dekarbonizacja

Stany Zjednoczone znoszą limity CO2 w USA

– liczy się tani prąd a nie dekarbonizacja

Źródło: AI Generated

zmianynaziemi/stany-zjednoczone-znosza-limity-co2-liczy-sie-tani-prad-nie-dekarbonizacja

14 września 2026 roku w Houston Stany Zjednoczone ogłosiły decyzję, którą wielu w Europie uzna za skandal, a wielu w przemyśle za powrót do zdrowego rozsądku.

Podczas spotkania ministrów energii G20 amerykańska Agencja Ochrony Środowiska uchyliła limity emisji dwutlenku węgla dla elektrowni węglowych i gazowych. Waszyngton uznał, że najpierw trzeba zapewnić pewny i tani prąd, a dopiero potem liczyć tony CO2.

Unia Europejska i Wielka Brytania idą w przeciwnym kierunku. Utrzymują politykę, która podraża energię, wypycha fabryki i zubaża własne społeczeństwa. Dziś ten eksperyment prowadzą już prawie tylko one.

Amerykańska decyzja dotyczy konkretnych przepisów z 2024 roku. Administracja Joe Bidena narzuciła elektrowniom tak ostre normy, że w praktyce wymagały one redukcji emisji nawet o 90 procent i stosowania technologii wychwytywania dwutlenku węgla.

EPA uznała, że reguły te wykraczały poza ustawę o czystym powietrzu i zamiast stawiać realne normy, doprowadzały do zamykania źródeł energii podstawowej. Jednocześnie zaproponowano zniesienie pozostałych federalnych standardów gazów cieplarnianych dla sektora elektroenergetycznego. Agencja szacuje oszczędności na 310 miliardów dolarów.

To nie jest kaprys. Sektor energetyczny odpowiada za około jedną czwartą amerykańskich emisji, ale zasila też huty, zakłady chemiczne, cementownie, ogrzewanie domów i rosnące zapotrzebowanie centrów danych. Węgiel i gaz ziemny zapewniają moc dyspozycyjną: działają wtedy, gdy nie wieje wiatr i nie świeci słońce. Waszyngton wyciągnął prosty wniosek: państwo, które samo podcina sobie dostawy energii, traci konkurencyjność.

Reszta świata zna ten wniosek od dawna. Chiny i Indie nadal budują bloki węglowe, nawet jeśli równolegle rozwijają odnawialne źródła energii. Nie zamierzają poświęcać wzrostu gospodarczego na rzecz unijnego kalendarza dekarbonizacji.

Europa wybrała inną drogę. Ceny energii dla unijnego przemysłu są dwu- lub trzykrotnie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i Chinach. Gaz hurtowy bywa wielokrotnie droższy niż amerykański. Przyznała to nawet przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. To nie jest wyłącznie skutek wojny czy kaprysu rynku. To efekt podatku węglowego, opłat sieciowych, subsydiów, zakazów i politycznego wymuszania technologii, które wciąż nie zastępują energii podstawowej.

Skutki widać w halach produkcyjnych, a nie na konferencjach klimatycznych. Niemiecka produkcja energochłonna spadła o ponad 15 procent od 2022 roku. W Wielkiej Brytanii organizacje przemysłowe ostrzegają przed de-industrializacją. Prąd dla firm należy tam do najdroższych w świecie rozwiniętym. Zamykają się huty, rafinerie, zakłady chemiczne i ceramiczne. Część firm przenosi produkcję, a część po prostu znika. Społeczeństwo płaci dwukrotnie: wyższym rachunkiem i słabszą gospodarką.

Ten model ma jeszcze jedną wadę: nie zmniejsza globalnych emisji. Gdy europejska huta staje, stal przyjeżdża z kraju, który pali węglem i nie dźwiga unijnego systemu handlu emisjami. Gdy przemysł chemiczny ucieka do USA albo Azji, Europa kupuje gotowy produkt i traci łańcuch dostaw. Na papierze bilans wygląda lepiej. W rzeczywistości emisje zostają przeniesione, a miejsca pracy utracone. To nie jest polityka klimatyczna, lecz polityka samounicestwienia gospodarczego.

Polska zna ten mechanizm z własnego podwórka. Kraj, który wciąż opiera dużą część miksu na węglu, już teraz dźwiga wysokie koszty energii. Grupa Wyszehradzka zapowiada blokowanie unijnych rozwiązań, które jeszcze bardziej podniosą ceny prądu. I słusznie. Kolejna tura limitów nie jest inwestycją w przyszłość, lecz inwestycją w droższy cement, droższą stal, droższe ciepło i słabszy przemysł.

Decyzja z Houston pokazuje podział świata na dwa obozy. Stany Zjednoczone wracają do zasady, że tania i pewna energia jest warunkiem poziomu życia. Unia Europejska i Wielka Brytania wciąż wdrażają projekt, którego reszta planety nie zamierza kopiować. Klimatyzm stał się tam nie narzędziem polityki, lecz celem samym w sobie. Skutek jest przewidywalny: pauperyzacja społeczeństwa i de-industrializacja.

Amerykanie uznali, że na ten luksus ich nie stać. Europa udaje, że go posiada, nie zważając na ofiary.

Źródła:

https://www.latimes.com/environment/story/2026-09-14/epa-…

https://www.europarl.europa.eu/topics/pl/article/20180305…

https://swiatoze.pl/wzrost-emisji-co%E2%82%82-w-usa-w-202…

https://pl.investing.com/news/stock-market-news/epa-uchyl…

Trump oskarżył Ukrainę za wysokie ceny oleju napędowego na świecie

Donald Trump oskarżył Ukrainę

za wysokie ceny

oleju napędowego na świecie

admin3 wt., 15/09/2026 zmianynaziemi/donald-trump-oskarzyl-ukraine-za-wysokie-ceny-oleju-napedowego-na-swiecie

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował w poniedziałek, 14 września 2026 r., że Ukraina zgodziła się nie atakować rosyjskich celów energetycznych, a Rosja zobowiązała się do analogicznego postępowania. Jednocześnie stwierdził, że wzrost światowych cen oleju napędowego wynika głównie z wojny rosyjsko-ukraińskiej, a nie z konfliktu z Iranem.

Oświadczenie padło dzień po tym, jak Trump podczas wizyty w Irlandii wezwał Wołodymyra Zełenskiego do zaprzestania uderzeń w rosyjskie rafinerie i instalacje produkujące olej napędowy. „Pan Zełenski musi zrobić jedną rzecz. Musi przestać niszczyć olej napędowy w Rosji. Niech atakuje inne cele, ale nie olej napędowy, ponieważ powoduje to niedobory” – powiedział amerykański prezydent dziennikarzom na polu golfowym w Doonbeg. Dodał, że rozmawiał już na ten temat z ukraińskim przywódcą i że „szkodzi to światu”. Podkreślił też, że problem nie wynika z sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Ceny oleju napędowego osiągnęły w ostatnich dniach historyczne maksima. W Stanach Zjednoczonych średnia cena galona diesla przekroczyła 6 dolarów i w niedzielę wynosiła około 6,20 dolara, co oznacza wzrost o niemal 65 proc. od końca lutego, gdy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły działania przeciwko Iranowi. W Polsce olej napędowy kosztuje obecnie średnio około 8,64–8,76 zł za litr, a na niektórych stacjach cena zbliża się do 9 zł. Analitycy przewidują dalsze podwyżki w najbliższych dniach.

Konflikt na Bliskim Wschodzie, trwający od lutego, poważnie ograniczył eksport ropy i produktów naftowych z regionu Zatoki Perskiej, w tym przez cieśninę Ormuz. Jednocześnie Ukraina od miesięcy prowadzi kampanię ataków dronami dalekiego zasięgu na rosyjskie rafinerie. Uderzenia te zmniejszyły produkcję paliw w Rosji, wywołały niedobory na rynku wewnętrznym i skłoniły Moskwę do wprowadzenia zakazu eksportu oleju napędowego. Rosja, jeden z największych światowych producentów i eksporterów diesla, wycofała z rynku znaczące ilości paliwa.

Eksperci wskazują, że oba konflikty nakładają się na siebie i obciążają globalny system rafineryjny. Międzynarodowa Agencja Energetyczna odnotowała, że w sierpniu eksport diesla i oleju gazowego z krajów Zatoki spadł do zaledwie około jednej czwartej poziomu sprzed wojny z Iranem. Ukraińskie ataki na rosyjskie instalacje dodatkowo pogłębiły niedobory produktów rafinowanych.

Ukraina traktuje rosyjską infrastrukturę naftową jako legalny cel wojskowy. Kijów argumentuje, że przemysł energetyczny finansuje rosyjską inwazję i zasila armię. Ataki mają osłabić zdolności wojenne Moskwy i zmniejszyć jej przychody z eksportu. Jeszcze 11 września prezydent Zełenski zaproponował Rosji „rozejm energetyczny” – wzajemne powstrzymanie się od ataków na obiekty energetyczne – oraz odblokowanie żeglugi na Morzu Czarnym. Zaznaczył, że jeśli Rosja będzie uderzać w ukraiński system energetyczny, Ukraina odpowie analogicznie.

Kreml przyjął wezwanie Trumpa pozytywnie. Rzecznik Dmitrij Pieskow oświadczył, że każde wezwanie do zaprzestania ataków na cywilną infrastrukturę gospodarczą zasługuje na poparcie. Jednocześnie Moskwa podkreśliła, że główna przyczyna zaburzeń na światowych rynkach energetycznych leży w eskalacji w regionie Zatoki Perskiej. Nie potwierdzono oficjalnie istnienia nowego, formalnego porozumienia ogłoszonego przez Trumpa. Zełenski zapowiada, że podczas ewentualnego spotkania z Trumpem w Nowym Jorku pod koniec września będzie zabiegał o zawieszenie broni w sferze energetycznej i na Morzu Czarnym.

Wysokie ceny paliw stają się istotnym czynnikiem politycznym przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi w Stanach Zjednoczonych. Diesel napędza transport towarowy, rolnictwo i przemysł, więc jego drożyzna przekłada się na inflację i koszty życia. Administracja Trumpa wielokrotnie wskazywała ataki ukraińskie jako jeden z elementów „szoku energetycznego”, obok wojny z Iranem. Sekretarz skarbu Scott Bessent mówił wcześniej o presji cenowej wynikającej z niszczenia rosyjskich aktywów energetycznych.

Trump nie podał szczegółów dotyczących momentu zawarcia rzekomego porozumienia, jego zakresu ani mechanizmów weryfikacji. Obie strony konfliktu regularnie atakują infrastrukturę energetyczną przeciwnika, a zima zbliża się zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji. Wzajemne uderzenia w rafinerie, elektrownie i sieci przesyłowe stanowią ważny element strategii obu stron.

Ogłoszenie Trumpa wpisuje się w szersze wysiłki amerykańskiej dyplomacji zmierzające do deeskalacji i ewentualnego porozumienia pokojowego. Specjalni wysłannicy prowadzą rozmowy zarówno z Kijowem, jak i Moskwą. Częściowe zawieszenie ataków na cele energetyczne mogłoby stanowić pierwszy krok, ale dotychczasowe doświadczenia pokazują, że takie deklaracje bywają krótkotrwałe.

Dla Polski i Europy Środkowej rosnące ceny oleju napędowego oznaczają wyższe koszty transportu i produkcji. Krajowy rynek paliw jest silnie powiązany z notowaniami ropy Brent, które przekroczyły 100–110 dolarów za baryłkę. Dalszy rozwój sytuacji zależy od tego, czy ogłoszone przez Trumpa zobowiązania zostaną potwierdzone i przestrzegane przez obie strony, a także od przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Źródła:

https://www.rp.pl/konflikty-zbrojne/art45139631-trump-ros…

https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-trump-rosja-i-ukrai…

https://wydarzenia.interia.pl/ukraina-rosja/news-zaskakuj…

https://wiadomosci.wp.pl/trump-oglsza-przelom-ws-wojny-ro…

https://wiadomosci.gazeta.pl/swiat/7,198075,33023572,trum…

Czy cywilizacja globalistów jest naturalnym rozwojem, czy sztucznym piekielnym planem

Czy cywilizacja globalistów jest naturalnym rozwojem, czy sztucznym piekielnym planem

Mirosław Dakowski 2016; przypominam …
    Spektakularnie rośnie potęga władców świata. Rośnie coraz szybciej. Posiadają miliardy miliardów [przy takich kwotach jest zupełnie obojetne, czy to dolary, czy złote]. Już nie muszą to być dziesiątki czy setki ton złota, choć, jeśli można takie ilości metalu wywieźć z Libii po zamordowaniu jej władcy, czy z Ukrainy po wygnaniu jej władcy, to tym też nie pogardzają. Te miliardy miliardów mnożą się, jak króliki Lejzorka Rojtszwanca z powieści Ehrenburga. To nic, że jedynie w świecie wirtualnym i to w najpotężniejszych i najszybszych komputerach banksterów. Przekłada się to przecież na potęgę przemysłową i militarną. I co najważniejsze, poprzez media – na potęgę ideologiczną. Nowe postępowe mikro-paradygmaty potęguje się do mini-paradygmatów, potem do paradygmatów i wreszcie przekształca w nowe, obowiązujące już wszystkich, dogmaty. Wolność, tolerancja, wartości europejskie, humanitaryzm, humanizm, światła, tysiąc światełek tak promowanych przez masonów- prezydentów Stanów Zjednoczonych.

Już blisko, na horyzoncie, są Stany Zjednoczone Świata. Już czekają na Męża Opatrznościowego Świata. Już powstała Nowa Cywilizacja Człowieka, Ona zwycięża, Ona zwycięży.  Nazwijmy ją roboczo GLOB. Ta demonstracja Potęgi oddziałuje na psychikę. Część jej ofiar ugina się uznając, że już wałczyć przeciw – nie da się, nie można. A część przekonuje siebie, że popieranie się opłaci.       Zmiany następują we wszystkich dziedzinach. Wymienię tylko kilka. – Rewolucja etyczna, obalenie Dekalogu (tak to nazywają..) i zastąpienie go regułami nowymi, postępowymi. Dotyczy to każdego z 10-ciu przykazań. Przykładów jest tyle, że każdy może je dopowiedzieć.
– (R-)ewolucja pojęcia prawdy, rozmycie kryteriów jej poznania, a nawet zwątpienie w możliwość i potrzebę jej szukania i opierania się na niej. Przecież mamy post-modernizm! –
Wzrost bogactwa i silne rozwarstwienie dobrobytu. Bogacenie się uznano za główny motor postępu i dowód na wielkość człowieka. – Szybki wzrost rekordów sportowych przy jednoczesnym postępującym cherłactwie zwykłych ludzi, głównie osób siedzących przed komputerem, a szczególnie dzieci i młodych ludzi. – Radykalna zmiana znaczenia pojęć towarzyszy tym przemianom. Np. inwestowanie przestało znaczyć budowanie, tworzenie dóbr trwałych, a stało się spekulacją, wyścigiem w oszukiwaniu innych – i to w dodatku w świecie wirtualnym, ale z konsekwencjami w świecie realnym. Porównajmy pojęcie „rodzina” przed wiekiem – i teraz…
– Szczególnie głębokie są zmiany znaczenia abstraktów. Porównajmy (jeśli jeszcze potrafimy), co znaczyły przed stu laty i obecnie pojęcia takie, jak miłość, człowiek, dobro, wolność, prawo (-a), szybkość, jakość, fundamentalizm. I setki innych. W dziedzinie religijnej znikły z powszechnego użycia np. słowa: grzech, modlitwa, piekło. Niedawno jacyś postępowi chrześcijanie przegłosowali nie-istnienie czyśćca. W katolicyzmie pojawiła się demokracja i głosowanie w sprawach pojęć podstawowych, objawionych, a także wiedzy naturalnej.
         Niedawno Patryk Buchanan w USA napisał: „Odeszli Adam i Ewa, wkroczyło „Krysia ma dwie mamy”. Odeszły obrazy Chrystusa wstępującego do Nieba, w zamian pojawiły się obrazy ukazujące człekokształtnych przechodzących z Homo erectus. Odeszła Wielkanoc, nadszedł Dzień Ziemi. Odeszło biblijne nauczanie o niemoralnej istocie homoseksualizmu, wkroczyli homoseksualiści nauczający o niemoralności tzw. homofobii. Odeszły przykazania, wkroczyły prezerwatywy”.

Cywilizacje według Konecznego
Wciskają nam to wszystko w sto lat po genialnym sformułowaniu nauki o cywilizacjach Feliksa Koniecznego. Jego definicje są ciągle mało znane, mało cytowane. Przerażają i mierżą one samozwańcze t.zw. Autorytety z grona tajnych związków.
Sprecyzował on: Cywilizacja jest to metoda ustroju życia zbiorowego. Czyli – są to metody i zasady, według których buduje się życie społeczności, życie narodów. Konieczny wyróżnił pięć (i tylko pięć) pojęć charakteryzujących cywilizację (quincunx, czyli piecioksztalt).
Cywilizacje krystalizują się wokół następujących pojęć: Stosunek do prawdy, do dobra (to w dziedzinie duchowej), dobrobytu, zdrowia (sprawy materialne) oraz stosunek do piękna – w obu dziedzinach, ducha i materii. Na podstawie stosunku do tych pojęć cywilizacje odróżniają się od innych. FK wyróżnił w obecnym świecie siedem cywilizacji: turańska (mongolska, obozowa, z wodzem czy carem na czele), arabska (nie Islamu, bo nie jest cywilizacją sakralną), chińska (jest wraz z żydowską najstarsza, ale bez tendencji uniwersalistycznych), bramińska (głównie na terenie Indii, sakralna), żydowska (sakralna, ale o dążeniach globalnych; wg. niej Tora to objawione Prawo), bizantyńska (na bazie imperium wschodnio-rzymskiego), łacińska (powstała na pniu cywilizacji rzymskiej i religii katolickiej). Czytelnika nie znającego tych terminów odsyłam do materiałów zamieszczonych na stronie Dakowski.pl w dziale Koneczny. [dodaję w grudniu 2021: To jest dostępne w Archiwum.]
         Dla nas obecnie najważniejsza jest następująca konstatacja Konecznego:          Wbrew twierdzeniom hegeliańskich niedouków nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Wskazują na to m.inn. wielowiekowe usiłowania, zawsze kończące się klęską. Syntezy różnych cywilizacji są niemożliwe. Różni genialni przywódcy usiłowali tworzyć cywilizacje sztuczne, wydumane; Aleksander zwany wielkim, Hitler i Lenin (z Marksem w tle), by podać pseudonimy czy nazwy największych zbrodniarzy (dodać Napoleona!). Zamiast syntez zawsze powstawały stany a-cywilizacyjne, stany bierności, czy (genialne sformułowanie Feliksa Konecznego) kołobłędu i latrocinium maximum (rabunek totalny i brak moralności, powiedzielibyśmy dziś).
Drugi ważny wniosek.
         Ponieważ wśród ludzi należących do różnych cywilizacji stosunek do każdego z pięciu elementów quincunxa jest różny, niemożliwe jest powstanie cywilizacji planetarnej, która byłaby mieszanką elementów tych cywilizacji. W tym sensie np. uogólniona moralność ludzka jest zbiorem pustym. Jeśli planetę opanuje jedna cywilizacja, będzie to jedna z wymienionych siedmiu cywilizacji, lub inna, nowa. Na pewno nie będzie to cywilizacja – „synteza wybranych najlepszych cech dotychczasowych cywilizacyj”, czyli cywilizacja synkretyczna.  
Porównanie GLOB z cywilizacjami istniejącymi
         Czy powstająca obecnie cywilizacja globalistyczna (nazwijmy ja roboczo GLOB) jest cywilizacją w sensie FK? Jeśli tak, to czy może być kandydatką na cywilizację planetarną? Rozważmy to według kryterium pięciokształtu (quincunx).
         Tworzona cywilizacja jest cywilizacją laicką, ignorującą wolę Boga. Nie nazwiemy jej jednak tym mianem, choćby dlatego, że skrót (CL) mylony może być z cywilizacją łacińską (CŁ). Zostańmy przy roboczej nazwie Cywilizacja GLOB. Struktury budowane w USA i UE są to jedynie odmiany planów globalistów. Porównajmy cechy planowanej i budowanej [dużym kosztem, tak materialnym, jak i duchowym], cywilizacji (GLOB) z dotychczasowymi siedmioma cywilizacjami, szczególnie z cywilizacją łacińską.
1. Stosunek do prawdy. Fundamentem CŁ jest pewność, że prawda jest jedna. Dla katolików, którzy stworzyli CŁ, Prawdą jest Chrystus. Fundamentem filozoficznym CŁ jest nauka św. Tomasza z Akwinu. Wszelkie poszukiwania prawdy w sprawach cząstkowych są uzasadnione, potrzebne i mogą być skuteczne. To przeświadczenie umożliwiło powstanie nauki, szczególnie stało się fundamentem nauk ścisłych. Zastosowano metodę analityczną, czyli oparcie się na doświadczeniu i logicznym wnioskowaniu. Nauki ścisłe rozwinęły się wśród scholastyków średniowiecza, a zapoczątkowały je odkrycia fizyków Buridana i Nicolas d’Oresme. Inne cywilizacje mają może słabiej (i inaczej) ukształtowane pojęcie podstaw i źródeł prawdy. Ale mają. Natomiast GLOB, idąc za post- modernistycznymi prądami, neguje potrzebę precyzyjnego pojmowania prawdy. Każdy ma swoją rację, prawda jest względna, lub zależy od punktu widzenia/siedzenia, od bogactwa zresztą itp. To upraszczające slogany oddające stosunek konstruktorów GLOB do prawdy. To podejście jest więc przeciwieństwem podejścia CŁ.  
2. Dobro.
         Podobnie rozmyte, niejednoznaczne i zróżnicowane jest podejście propagatorów GLOB do dobra. Uzasadniają, że nowoczesny człowiek ma swój własny zespół wartości, że Dekalog był może dobry dla pastuchów dwa tysiące lat temu, ale my, ludzi nowocześni, wykuwający przyszłość (świetlaną, chciałoby się dopowiedzieć) jesteśmy ponad więzy Dekalogu czy ponad marzycielstwo mitycznego źródła ewangelii, Jezusa. Zresztą był on dobrym człowiekiem, może (jak uważa część wielbicieli nowych religii) awatarem Kriszny, czy jednym z wizjonerów ludzkości. Obok innych, oczywiście.. Itp.          Zamiast uniwersalnej kategorii dobra występuje darwinizm społeczny, dobro określane przez każdego dla samego siebie (ew. dla swoich – to już ich szczyty altruizmu).
3. Zdrowie
         W cywilizacji rzymskiej, potem łacińskiej, najprostszą maksymą było i jest w zdrowym ciele zdrowy duch. Zdrowie jest więc środkiem do rozwoju człowieka. W GLOB zaś zdrowie, a również uroda, są Celem Ostatecznym. Stąd inwazja chemicznych panaceum (po zbójeckich cenach, często setki a nawet tysiące razy wyższych od kosztu produkcji). Stąd dyktatura firm kosmetycznych, czy sztucznie generowana moda na chirurgię plastyczną. Miraż stworzenia bożka czy bogini. Dla bogatych – miraż długowieczności czy klonowania. Rynek narządów pobranych z ofiar terroru w Czeczenii, Meksyku, czy ustrzelonych (na zamówienie) w Strefie Gazy, lub z więźniów w konc-łagrach w Chinach, jest już rynkiem pół-legalnym w Europie Zach., czy USA. Doskonała jakość, umiarkowane ceny. W modnych restauracjach we Francji (np.w Marsylii) serwuje się dania z „ludziny”, podobno import z Chin. [Znajomi krzyczą” „Nie uwierzę!” . A to –fakt]          „Prawo” do zabijania ludzi nienarodzonych wprowadziła dopiero władza bolszewicka (Lenin i Zw. Sowiecki, 18 XI 1920r.) i władza nacjonał -socjalistów (Kanclerz Niemiec A. Hitler, 1933r). Teraz staje się ono niezbywalnym prawem kobiety, promowanym w krajach neo-cywilizacji. Widzimy hegeliańską logikę syntezy: zabijać miliony ludzi w imię praw człowieka, czy etyki humanizmu. Ostatnio (czerwiec 2016) juz jawnie uzasadniono otwieranie UE na migrantów z Azji i Afryki celami eugenicznymi; „Nowa krew” dla Europy. [por.: Rasizm eurokratów – zbrodnią przeciw ludzkości. ]
4. Dobrobyt
Zbadajmy stosunek neo-cywilizacji (GLOB) do następnego elementu quincunxa, tj. do dobrobytu. W cywilizacji łacińskiej celem w tej dziedzinie jest dobrobyt większości rodzin (ale nie jest to Cel Najwyższy). Pożądany jest też szeroki rozkład dochodów z jednym maksimum przy dochodach średnich. Realizowanym celem i skutkiem GLOB (przy użyciu darwinizmu społecznego) jest ogromna rozpiętość dochodów osobników (nie rodzin!); rozkład ten ma dwa maksima: przy bardzo niskich dochodach (nędza) oraz przy bardzo wysokich (członkowie grup nieformalnych czy tajnych, członkowie mafii, finansiści-aferzyści).
5. Piękno.
W odróżnieniu od cywilizacji istniejących, a szczególnie od cywilizacji łacińskiej, GLOB promuje brzydotę i ohydę tak w dziedzinie materialnej, a też w dziedzinie duchowej (filmy, plastyka, szczególnie malarstwo, architektura, muzyka). Wszędzie tu dominuje też fascynacja złem (a często jawny satanizm) połączona z fascynacją brzydotą.   W dziedzinie rodziny: CŁ jest cywilizacją monogamii, cywilizacja arabska – głównie poligamii, cywilizacja chińska semi-poligamii. We wszystkich cywilizacjach sprawy rodziny są jednak uregulowane prawnie. W GLOB podmiotem jest osobnik, indywiduum. A normą – podnoszenie jego prawa (raczej jego widzimisię) do statusu decydującego. Trwa więc intensywna propaganda re-definicji rodziny, by włączyć w nią związki zboczeńców, np. pederastów, są też już (formalnie udane!) próby włączenia również pedofilów. We wszystkich istniejących cywilizacjach zboczenia, jeśli nawet są tolerowane, są traktowane jako anomalie, a nie norma. Przyczyną tego jest prawo naturalne, a w łacińskiej i żydowskiej dodatkowo, a ściślej głównie – Objawienie.
         Cywilizacja GLOB jest pierwszą próbą odwrócenia celów Natury czy naturalnych celów człowieka. Jest zdecydowanie inna od wszystkich dotychczasowych.  Czy GLOB jest więc nową cywilizacją?
 Przytoczone wyrywkowo przykłady, jak i wiele innych, tak w dziedzinie quincunxa, jak i prawa spadkowego, rodzinnego, czy nawet podejścia do logiki, wskazują na zupełną wyjątkowość tak mocno promowanej cywilizacji. Nie jest ona wynikiem tendencji i nurtów naturalnych, lecz wynikiem realizacji PLANU. Jest wymyślona. W każdej z najważniejszych dziedzin charakteryzujących cywilizacje stoi przy wartościach przeciwnych do cywilizacji łacińskiej. Stoi przy jej anty-wartościach.
         Sprawy różnic w podejściu do prawdy pokazuje obrazek: W normalnej szkółce początkowej Jaś, nawet najgłupszy, po paru dniach nauki wie (na zawsze), że 2*2=4. W szkole czy parlamencie UE Wysokie Komisje zbierają poglądy na ten temat. Jeśli na przykład grupa scjentologów czy satanistów (to przecież ważne poglądy mniejszości, należy im się szacunek) dojdzie do wniosku, że w obecnych warunkach 2*2 to chyba 7, zaś Światowy Ruch Lesbijek uchwali, że 2*2 to ok. 5, to Wysoka Komisja na IV posiedzeniu wybiera Radę Mędrców, której szefem zostaje dentysta, ale kopulant Pani Komisarz (np. pani Edith Cresson- autentyczne). Rada  debatuje, uchwala, że w czasie przewodniczenia Poronii w UE akceptowalne wartość 2*2 będzie 6. A członkowie Rady każą sobie przelać na konto wysokie honoraria. Z naszych pieniędzy. Co gorsze – do ich decyzji musimy się stosować pod groźbą kar.
         W dziedzinie prawdy: GLOB boi się uznania, że Chrystus i Jego nauka jest fundamentem cywilizacji europejskiej. A nasi, tj. polscy kompromitanci (nowotwór od kompromis; może: „kompromisie”?? ) żebrali, by w dokumencie tworzącym UE choć wspomniano, że w Europie były pewne korzenie chrześcijańskie. I nawet ta prośba budzi furię Władz Unii. Prawo naturalne jest uznawane za przestarzałe, a narzucone prawa GLOB są z nim sprzeczne. Dotyczy to tak własności, jak prawa małżeńskiego czy rodzinnego. Szczególnie zaś wychowania i nauki dzieci. W każdej z dziedzin quincunxa i w istotnych dziedzinach prawa, GLOB jest nie tylko różna od pozostałych siedmiu cywilizacji.
         Nie jest – do czego pretenduje – nową, syntetyczną cywilizacją harmonijnie łączącą osiągnięcia ludzkości, humanizmu i postępu. Taka jest niemożliwa. Rozumie to każdy, kto stosuje kryteria rozumu i reguły logiki. GLOB jest ściśle przeciwna normom CŁ. Jest więc jej anty-cywilizacją.
         Ojciec św. Jan Paweł II mówił o cywilizacji śmierci. Nie znał niestety dorobku Feliksa Konecznego, nie mógł więc przeanalizować tego zjawiska czy procesu krok po kroku, według kryteriów quincunxa. Ani według metod podanych przez św. Tomasza z Akwinu. Ale mówił i ostrzegał właśnie przed tą sztuczną „cywilizacją” t.zw. „humanistów”
        GLOB jest tworem sztucznym, wydumanym. Podobna jest w tym do cywilizacji zadekretowanej przez Aleksandra po podbojach w Azji w IV wieku przed Chrystusem.          Jeśli CŁ jest opartą o Objawienie Jezusa Chrystusa, to GLOB jest, jak widzimy, opartą o anty-zasady. Jest więc konstrukcją Anty-chrysta.
         Z tych dwóch przyczyn: sztuczna i anty-chrystowa, budowana cywilizacja nie ma żadnych logicznych i realnych szans na powstanie i przetrwanie. Zawali się niedługo pod własnym ciężarem. Chcemy, by ta potworna katastrofa nie pogrzebała pod sobą Polski i Polaków. Mamy więc obowiązek aktywnie przeciwstawiać się wprowadzaniu tego nowotworu w życie.  Na którymś za spotkań z uporem zadawano mi pytanie: “Ale co będzie, jeśli jednak GLOB zwycięży?” Wykręcałem się, argumentowałem, jak wyżej. Dopiero noc koszmarów wymusiła na mnie odpowiedź na to pytanie sobie i Czytelnikom. Brzmi ona:

 PIEKŁO.

Oczywiście jest to odpowiedź demagogiczna, sprowadzająca pytanie do absurdu: Wiemy, że piekło można sobie osobiście wybrać, bo mamy wolną wolę. Ale w skali świata mamy zapewnienie o Bożej opiece. Konkretnie też o tym, że [bezwarunkowo !] nastąpi poświęcenie Rosji przez Papieża, która się wtedy nawróci [tj. oczywiście na jedyną prawdziwą wiarę – katolicyzm, nie jest to przewidywanie zwycięstwa synkretyzmu!] i wtedy nastąpi „jakiś czas pokoju”. 


Nasze zadanie więc : – Spowodować Intronizację Jezusa Chrystusa przez władze świeckie i kościelne na Króla Polski – i modlić się, by wreszcie nastał Papież katolik, odważny, który wypełni prośbę – żądanie Matki Bożej o poświęcenie Jej Rosji. Obroni nas Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, jeśli pokornie sięgniemy [choć 10- 15 % Polaków] po broń niezawodną – Różaniec. Przypomnijmy sobie Muret czy Lepanto

Przebudzenie rasowe w Europie? Czemu wybiórcze?

Przebudzenie rasowe w Europie?

Zorard zorard/przebudzenie-rasowe-w-europie

========================

Mirosław Dakowski

Naprawdę przecież to nie jest jakaś walka czy zderzenie ras, ale walka cywilizacji, takich zdefiniowanych przez Feliksa Konecznego.

Rasy jest to pojęcie biologiczne, a cywilizacje jest to pojęcie kulturowe, duchowe. Obecnie na świecie najbardziej brutalnie walczącą cywilizacją jest cywilizacja globalistyczna. Nie jest to jednak rozwój naturalny, jak wykazaliśmy w wielu publikacjach, między innymi w Czy cywilizacja globalistów jest naturalnym rozwojem, czy sztucznym piekielnym planem.

Cywilizacja globalistów jest sztuczna, wymyślona w opozycji do Cywilizacji Łacińskiej. Prawdą jest, że twórcami, przywódcami cywilizacji globalistycznej i jej planistami są ludzie, myśliciele wywodzący się głównie z cywilizacji żydowskiej. Ale budują coś, co jest sztuczne, z gruntu złe. Państwo Szatana.

===============================

Od niedawna – a z pewnością od początku 2026 – obserwujemy w Europie Zachodniej pewnego rodzaju przebudzenie wśród białych, rdzennych mieszkańców. Przejawiło się ono przede wszystkim w antyimigranckich zamieszkach w Belfaście oraz w innych miejscach w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Jest także widoczne w rosnącym poparciu dla partii w rodzaju Restore Britain (pod przywództwem Ruperta Lowe) czy Alternative für Deutschland (AfD).

W tle mamy aktywistów ruchu „Reemigration” takich jak Eva Vlaardingerbroek czy Martin Sellner, ostatnio nagłaśniających inicjatywę „Save Europe Act” (oficjalne tłumaczenie na polski: „Akt dla suwerennej, wolnej i bezpiecznej Europy„), swego rodzaju petycję do władz UE, która zyskała już ponad 650 tys. podpisów.

Ale przede wszystkim jest widoczne w Internecie gdzie na X, Facebook-u i TikTok-u coraz więcej jest treści coraz bardziej wprost mówiących o konieczności pozbycia się obcych (trafnie nazwanych bodajże przez Grzegorza Brauna „nachodźcami”).

Swego rodzaju „wisienką” na torcie było pojawienie się i nagłośnienie filmu „Citizen Vigilante”. Jego treścią jest samotny biały mściciel, który własnoręcznie wymierza sprawiedliwość różnym kolorowym przestępcom bijąc ich lub zabijając. Zabija także zdrajców – białych sędziów wypuszczających imigrantów mimo popełnionych przez nich przestępstw. Film ten spotkał się z rządowym bojkotem w Niemczech – i pełnym entuzjazmu przyjęciem przez ludzi, którzy dali temu wyraz w głosowaniach na różnych portalach filmowych.

Wszystko to oczywiście budzi pewną nadzieję, jednak ja mam pewne wątpliwości co do autentyczności i rzeczywistych możliwości oraz celów tych ruchów.

Najważniejsze cztery są takie.

1. Brak odniesienia do rasy wprost

Najważniejszym problemem Europy jest tzw. „great replacement” czyli wymiana białej (w większości aryjskiej) rdzennej ludności na murzynów, arabów, pasztunów itp. rasy a także promocja mieszania ras (jak wiemy w każdej reklamie promuje się tam pary składające się z białej kobiety i murzyna).

Rasy te – a zwłaszcza rasa czarna – mają przeciętnie niższą inteligencję, wyższy poziom agresji, brak zdolności do tworzenia kultury i cywilizacji. Właśnie dlatego zachowują się tak jak się zachowują: biją, gwałcą, kradną, dewastują, brudzą1.

Tymczasem te wszystkie ruchy i partie nic na ten temat nie mówią. Nadal operują według narzuconej przez sprawnych operatorów kształtowania umysłów zasady, że rasizm jest czymś złym, wstydliwym i godnym napiętnowania. Tak więc albo w ogóle nie odnosząc się do istoty problemu opowiadają o surowym karaniu i deportowaniu przestępców albo też używają jako „kodu” pojęcia „islam” lub „muzułmanin”.

Szczególnie ta druga postawa jest szkodliwa, bo myląc przyczynę ze skutkiem kieruje uwagę znajdujących się pod wpływem tej propagandy Europejczyków w stronę zwalczania religii. Tymczasem Islam jest emanacją cech tych ras, a nie przyczyną ich zachowania. Innymi słowy oni się tak zachowują bo takie mają DNA, a nie dlatego, że wyznają Islam.

Skąd to wiemy?

Po pierwsze stąd, że wszystkie te rasy zachowywały się tak również zanim w ogóle Mohamed wymyślił Islam. Ba! Arabowie zachowywali się jeszcze gorzej – w gruncie rzeczy można powiedzieć (pomijając kwestie teologiczne), że Mohamed w zasadzie starał się choć trochę uregulować ich zachowanie poprzez prawo koraniczne tak, by w ogóle możliwa była jakaś kultura.

Po drugie stąd, że amerykańscy murzyni – wśród których Islam jest zjawiskiem marginalnym a co najmniej do lat 50-tych ubiegłego wieku w ogóle nieobecnym – tak samo przodują w typowych dla ich rasy zachowaniach jak ich wyznający Islam pobratymcy z Afryki.

Właściwym zatem rozwiązaniem nie jest deportowanie tylko tych co już popełnili przestępstwa ani zamknięcie meczetów i wygnanie islamskich „misjonarzy” (choć to też powinno nastąpić), ale po prostu masowe deportacje w/g kryteriów rasowych (o czym pisałem). Ale właśnie o tym się w ogóle nie mówi! Rodzi to podejrzenie, że wcale nie chodzi o realne rozwiązanie problemu a jedynie stworzenie wrażenia dążenia do jego rozwiązania.

2. Wsparcie ze strony mediów społecznościowych

Wszystkie te ruchy – takie jak Restore Britain – i działania osób takich jak Sellner są możliwe w dużym stopniu dzięki Internetowi a przede wszystkim tzw. mediom społecznościowym, czyli platformom takim jak X, Facebook/Instagram (Meta) i TikTok. Wszystkie one są kontrolowane z USA i od pewnego czasu zaczęły wręcz promować treści prawicowe, z nutami nacjonalistycznymi a nawet rasistowskim podtekstem (bo, jak już napisałem, wprost nikt o tym nie mówi).

Jak już pisałem w innym wpisie jeden z działaczy pro-Europejskich Matthias Victorian, sam to zauważył w nagraniu opublikowanym na Instagramie 1 stycznia bieżącego roku.

Wracam do tego, bo wydaje mi się to ważnym potwierdzeniem, że nie tylko ja mam takie wrażenie (które może być spowodowane tym, że te platformy już dopasowują treści do mnie), ale że też publikujący widzą tą zmianę w swoich statystykach, w tym, że są mniej prześladowani na tych platformach. Przy tym sam Victorian mówi w przywołanym nagraniu: nie wie czemu tak się dzieje ale zamierza korzystać póki się da.

A przecież pamiętamy (mam nadzieję) jak skutecznie działała cenzura na wszystkich wymienionych platformach w czasach rzekomej pandemii Covid sześć lat temu. Wtedy wszelkie wpisy podważające sens maseczek, „szczepionek” i innych działań były bardzo skutecznie tępione. Przez te sześć lat technologia cenzury znacznie posunęła się do przodu, a mimo to treści „antyimigranckie” nie są z nich wcale usuwane! Co więcej, w czasie antyimigranckich zamieszek w Belfaście i innych miejscach w Wielkiej Brytanii to właśnie platformy takie jak X czy Facebook służyły do „skrzykiwania się” uczestników. Bez tychże mediów nigdy nie dowiedzielibyśmy się o szczegółach śmierci Henry Nowaka, która wywołała napędzające te zamieszki oburzenie.

Fakt te zostały dostrzeżone przez władze Wielkiej Brytanii, które oskarżają media społecznościowe o szerzenie „mowy nienawiści” i usiłują zaprowadzić ich cenzurę poprzez próbę odcięcia anonimowego dostępu do Internetu (pod płaszczykiem „ochrony dzieci”, co robi też UE).

Mamy zatem te same obserwacje z dwóch stron: zarówno od samych publikujących jak i od władz np. Wielkiej Brytanii. Powstaje zatem pytanie: dlaczego to się dzieje? Dlaczego treści, które bez problemu można podciągnąć pod „rasizm” i „mowę nienawiści” są nie tylko tolerowane ale wręcz promowane skutecznie przebijając zmowę milczenia zaprowadzoną przez zdradzieckie władze i media głównego ścieku?

Istotną poszlaką jest tu fakt, że wszystkie główne media społecznościowe są kontrolowane przez Żydowską oligarchię. W przypadku Meta – Facebook i Instagram – jest to kontrola wprost, właściciel i szef, Zuckerberg, jest po prostu Żydem. Tik-Tok jest natomiast aktualnie kontrolowany przez firmę Oracle, której założyciel i szef Larry Ellison… jest również Żydem.

Jak to się zatem dzieje, że platformy kontrolowane przez Żydów nagle patronują „prawicowemu odrodzeniu” w Europie? Do czego chcą oni w ten sposób doprowadzić?

Przy tym należąca do Muska platforma X jest tu wyjątkiem jedynie pozornie. Jak wiemy kiedy wczesna wersja Groka sama doszła do wniosków, które zostały uznane za antysemickie i opublikowała swoje odkrycia na X Musk się oficjalnie pokajał, odbył rytualną wizytę do Auschwitz jak i do Izraela i został oficjalnie kumplem Netanjahu. Ba, powiedział nawet, że „aspiruje do bycia Żydem” (“I am aspirationally Jewish.”).

Tak więc mimo tego, że Elon Musk osobiście wspiera te treści na swojej platformie często podbijając je z użyciem swojego niezwykle popularnego profilu a także publicznie wspierając postaci takie jak wspomniany szef Restore Britain Rupert Lowe czy niemiecka AfD nie stanowi on bynajmniej wyjątku od reguły.

Robi zatem wrażenie, że odpowiedzią na sformułowane niegdyś przez gen. Jaruzelskiego pytanie („kto za tym stoi i komu to wszystko służy?”) jest „Żydowska oligarchia”.

3. Brak wzmianek o Żydach

I tu dochodzimy do bardzo ważnego aspektu, a mianowicie braku w narracji wspomnianych ruchów i aktywistów jakichkolwiek wzmianek o Żydach.

Jest to podejrzane z trzech powodów.

Po pierwsze dlatego, że to Żydzi – Żydowska oligarchia – prowadzą długoletni proces ogłupiania białej ludności Europy, pozbawiania jej rasowej świadomości, wartości rodzinnych itp. który odbywa się za zasłoną „demokracji” i „wolności słowa”.

Tymczasem owe ruchy jak AfD itp. mówią swoim zwolennikom, że „to my pozwoliliśmy” albo „my przyjmowaliśmy imigrantów” podczas gdy przecież nie było w tym temacie żadnych referendów ani głosowań – ten kierunek został narzucony ludności państw Europejskich przez ich „elity” ściśle kontrolowane przez Żydowską oligarchię. To te same „elity” zapewniają im ochronę poprzez sądy i policje, które białych karzą za każdy przejaw oporu lub choćby mówienia prawdy a kolorowym pobłażają.

Innymi słowy owe ruchy stosują wobec swoich wyborców auto-oskarżenie, mówią im: „to wy sami tego chcieliście, ok, myliliście się, zagłosujcie na nas, to wyprostujemy sytuację”. Jest to być może mobilizujące ale niestety nieprawdziwe.

Po drugie dlatego, że to Żydzi stoją wprost za samym sprowadzaniem obcych ras do Europy (różne finansowane przez Żyda Sorosa i innych organizacje „praw człowieka” wspierające imigrantów) jak i za „osłoną propagandową” tej operacji (te wszystkie ruchy „refugees welcome”, te kampanie reklamowe, o których pisałem wyżej itp.).

Brak wskazania palcem winnych jest zdumiewający! By użyć porównania George-a Lincolna Rockwella: jeżeli po mieście biegają małpy rozrabiając i gryząc to nikt nie wini małp – taką mają naturę – tylko szuka się kto je wypuścił z klatek w ZOO.

To, że czarni i inni kolorowi biją, kradną, gwałcą, demolują i śmiecą to nie jest ich wina – takie mają DNA. Warto się zapytać kto ich sprowadził i objął ochroną?

Po trzecie warto zauważyć, że niechęć wobec kolorowych i Islamu – używanego jako pozorne wyjaśnienie ich zachowania – jest kierowana propagandowo przeciwko wszelkim protestom wobec ludobójstwa na Palestyńczykach uprawianego przez Izrael, zwłaszcza w Strefie Gazy. Wręcz mówi się: „zobaczcie jak oni się zachowują u nas, myślicie, że w Palestynie zachowują się inaczej”? Pomijając już kwestię tego, że w Palestynie oni są po prostu u siebie to jednak nie usprawiedliwia to masowego ludobójstwa.

A tymczasem tak właśnie się dzieje – te „antyimigranckie” ruchy wręcz pokazują Żydów jako sojuszników, podciagając ich (kłamliwie) pod białą rasę. Można zatem powiedzieć, że antyimigranckie ruchawki przykrywają krzyk mordowanych przez Żydów metodycznie i z dużym okrucieństwem Palestyńczyków.

4. „Lewe sanki”

Wszystko to odbywa się w ramach systemu – a więc opiera się na wyborach, demokracji itp. co jak wiemy jest w samej swojej istocie oszustwem. Pisanie petycji do UE czy liczenie na wyborczy sukces partii takich jak AfD to działania w istocie pozorne, nie prowadzące do rozwiązania problemu. Pod tym względem masowe zamieszki, podpalanie ośrodków dla nachodźców itp. byłyby bardziej skuteczne (w tym sensie, by zaczęli się oni bać i w efekcie dobrowolnie opuszczali Europę) o ile byłyby prowadzone systematycznie i przez długi czas. Nic takiego nie ma jednak miejsca na skalę, która mogłaby dać realne zmiany.

Zamiast tego dzieją się punktowe ruchawki jak choćby niedawna akcja w Dover, które tak naprawdę ułatwiają władzom zidentyfikowanie i wyłapanie tych nielicznych białych mężczyzn, którzy zdolni są jeszcze do użycia przemocy w obronie swojej rasy, narodu i cywilizacji.

I tu warto zwrócić uwagę na wspomniany wyżej film „Citizen Vigilante”. Jest to podręcznik nieskutecznego działania – tego rodzaju jednostka nawet gdyby udało się jej zlikwidować paru kolorowych przestępców zostałaby skutecznie zlikwidowana przez aparat państwowy. Gdyby zaś taki „vigilante” odtrzelił jakiegoś lewicowego polityka czy propagatora likwidacji białej rasy, to propaganda uczyniłaby z takowego męczennika a likwidacja białej populacji zostałaby jeszcze bardziej zintensyfikowana.

Co ciekawe, jeśli przyjrzymy się „Citizen Vigilante” to widzimy na nim „żydowskie odciski palców”. Dystrybutorem filmu jest amerykańska firma „Quiver Distribution„, której właścicielami są Berry Meyerowitz i Jeff Sackman, obaj oczywiście Żydzi. Głównego bohatera gra Armie Hammer z bardzo ciekawej rodziny, także o żydowskich korzeniach – jest to prawnuk słynnego Armanda Hammera, Żyda, który w XX wieku zajmował się przez dekady… biznesem na styku ZSRR i USA!

Jak by tego było mało w jednej ze scen Armie Hammer pokazuje swoją „klatę”, na której jest wytatuowana litera א „Aleph”, pierwsza litera hebrajskiego alfabetu (i to napisana tradycyjnie)2.

Tak więc można powiedzieć, że w obliczu widocznego problemu – a skala wymiany białych nie jest już możliwa do ukrycia w większości krajów Zachodniej Europy – podsuwa się białym gojom dwie nieefektywne reakcje:

  • pisanie petycji i głosowanie na partie pokroju AfD (dawno spenetrowane i już kontrolowane),
  • losowe akty przemocy („Citizen Vigilante” i wsparcie sieci społecznościowych dla „skrzykiwania się” do losowej przemocy, w obu przypadkach kończy się to wyłapaniem co aktywniejszych przez policję władz okupacyjnych.

Zakończenie

Jaki może być cel i podłoże tych działań? Może być tak, że jakiś odłam żydowskiej oligarchii uznał, że jednak jakąś część białych gojów można by zostawić, że pełna likwidacja białej rasy nie jest w interesie Żydów i zamierza powstrzymać ten proces rękami takich właśnie ugrupowań jak AfD.

Inna opcja jest taka, że jest to etap operacji, celem której pozostaje likwidacja białej rasy a chodzi o to, by powstrzymać białe społeczeństwa Europy przed jakimiś masowymi odruchami rozpaczy kiedy jeszcze są na tyle liczne, że mogłoby to coś zmienić (zamiast tego czekają na następne wybory albo spalają się w pojedynczych aktach przemocy pozbawionych znaczenia).

Oczywiście nieuchronnie można zapytać co zatem proponuję czy jakie rozwiązanie widzę. Realne rozwiązania wymagałyby przejęcia władzy i użycia siły dla przeprowadzenia konsekwentnego czyszczenia Europy z innych ras. Niestety, nie widzę w jaki sposób mogłoby dojść do czegoś takiego.

Zatem zostaje… modlitwa. Bóg jest panem rzeczywistości, w której żyjemy i jeśli zechce może nas uratować. Pytanie czy zechce.

=========================================

  1. Świetna strona na temat kwestii rasy: https://zerocontradictions.net/faqs/race ↩︎
  2. Jeżeli kogoś interesują głębsze znaczenia tego znaku polecam poczytać co mają na ten temat do powiedzenia nasi „przyjaciele” z Chabadu:
  3. chabad.org/library/article_cdo/aid/137073/jewish/Aleph.htm ↩︎

Walka o władzę na Ukrainie. Prokurator Generalny Krawczenko stawia zarzuty korupcyjne szefowi agencji antykorupcyjnej NABU i ucieka z Ukrainy.

Thomas Röper anti-spiegel.ru/generalstaatsanwalt-erhebt-anklage-wegen-korruption-gegen-den-chef-der-antikorruptionsbehoerde-nabu

Walka o władzę na Ukrainie

Prokurator Generalny stawia zarzuty korupcyjne szefowi agencji antykorupcyjnej NABU

Nowy rozdział w walce o władzę na Ukrainie i wokół niej: W poniedziałek podejrzany o korupcję Prokurator Generalny postawił zarzuty szefowi agencji antykorupcyjnej i uciekł z Ukrainy tej samej nocy.

Anti-Spiegel 14 wrzesień 2026

Walka o władzę na Ukrainie i wokół niej jest moim zdaniem jednym z najważniejszych problemów chwili obecnej, a ponieważ niemieckie media całkowicie ignorują wszystko, co działo się w Kijowie w ostatnich tygodniach, uważam za szczególnie ważne, aby o tym informować. Dlatego też była ona tematem obszernego artykułu, który opublikowałem dziś rano, a także była omawiana w podcaście Anti-Spiegel.

Jeśli nie znasz tego tematu, gorąco polecam lekturę mojego artykułu o „Planie Katschka Kos”, który opublikowałem dziś rano, ponieważ nie mogę tu powtórzyć wszystkiego. Przedstawię jedynie bardzo krótkie podsumowanie.

==============================

Walka o władzę tocząca się między UE a Zełenskim dotyczy niczego innego, jak tylko kontroli nad Ukrainą. Walka o władzę pomiędzy Zełenskim a UE toczy się za pośrednictwem ukraińskich organów antykorupcyjnych: Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP), które z jednej strony podlegają kontroli Zachodu, a z drugiej strony za pośrednictwem Prokuratury Generalnej i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), które bezpośrednio podporządkowane są Zełenskiemu.

Od początku 2025 roku Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) prowadzi śledztwo przeciwko Zełenskiemu i jego najbliższemu otoczeniu w sprawie korupcji. Aby utrudnić te śledztwa, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i Prokuratura Generalna Ukrainy wielokrotnie atakowały NABU i SAP.

Walka o władzę zdominowała ukraińską politykę przez prawie dwa lata, w trakcie których NABU wielokrotnie publikowało nagrania rozmów i inne materiały dowodzące, że osoby z najbliższego otoczenia Zełenskiego przywłaszczyły setki milionów euro w sprawach korupcyjnych.

Ci wieloletni współpracownicy Zełenskiego podejrzani przez NABU, zostali oskarżeni. Niektórzy uniknęli aresztowania, uciekając z Ukrainy i obecnie żyją spokojnie na Zachodzie lub w Izraelu, inni nie mieli tyle szczęścia i zostali aresztowani. Większość z nich została zwolniona za kaucją po postawieniu zarzutów, ale niektórzy nadal przebywają w areszcie tymczasowym.

Najnowszy cios w tej walce o władzę padł 4 września, kiedy NABU przeprowadziło rewizje w Prokuraturze Generalnej, ujawniło nowe taśmy zawierające obciążające nagrania rozmów i aresztowało wysoko postawionego kierownika departamentu w Prokuraturze. Tym razem zarzut dotyczył ochrony przez pracowników Prokuratury Generalnej centrów telefonicznych [call center md] specjalizujących się w oszustwach telefonicznych, działających głównie w Rosji i na Ukrainie, ale także w UE.

Na Ukrainie działają tysiące takich centrów telefonicznych, które stanowią bardzo lukratywne źródło dochodu. Centra telefoniczne, które płaciły prokuratorom haracze, były rzekomo chronione przez Prokuraturę Generalną, a łączna kwota wypłacanych haraczy sięgała podobno 24 milionów dolarów miesięcznie.

Pomimo oskarżeń pod adresem kadry kierowniczej swojej agencji i podejrzeń, że sam był zamieszany w proceder, prokurator generalny Rusłan Krawczenko podtrzymał swoją niewinność i oświadczył, że pozostanie na stanowisku, jeśli Zełenski i Rada będą go nadal wspierać.

Najwyraźniej jednak tego nie robią, ponieważ po spotkaniu z Zełenskim i przewodniczącym frakcji parlamentarnej partii rządzącej, Krawczenko złożył rezygnację, o której musi teraz zadecydować Rada. Do tego czasu pozostanie na stanowisku tymczasowo.

Ukraińskie media od dawna donosiły, że Zełenski planował działania przeciwko NABU i SAP po ujawnieniu korupcji w jego najbliższym otoczeniu. Dziś, w poniedziałek, plan ten został zrealizowany.

Prokurator generalny kontratakuje

Ustępujący prokurator generalny Rusłan Krawczenko ogłosił w poniedziałek na swoim kanale Telegram, że podpisał akt oskarżenia przeciwko Semenowi Krywonosowi, dyrektorowi NABU. Wezwał również do dymisji Krywonosa i Aleksandra Kłymenko, szefa Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP). Oskarżył szefa NABU o „fałszowanie dokumentów urzędowych, przyjmowanie nielegalnych korzyści na szczególnie dużą skalę oraz pozorowaną adopcję w celu sztucznego stworzenia podstaw do uniknięcia oskarżenia”.

Ponadto Krawczenko ogłosił, że wniósł oskarżenie przeciwko „osobie bliskiej prezesowi SAP” o wywieranie wpływu na sędziów Sądu Antykorupcyjnego, oferowanie nielegalnych korzyści oraz pomocnictwo i podżeganie do unikania mobilizacji, choć nie wymienił nazwiska tej osoby. Źródła w Radzie wskazały później, że osobą tą była żona prezesa SAP, Kłymenki.

Krawczenko oświadczył ponadto, że wcześniej był „politycznie powstrzymywany” przed wniesieniem tych zarzutów, w tym przez Władimira Zełenskiego i same organy antykorupcyjne, w zamian za gwarancje immunitetu. Chociaż nie stwierdził tego wprost, biorąc pod uwagę niedawne akty oskarżenia wystawione przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) i fakt, że Zełenski najwyraźniej naciskał na niego, aby zrezygnował, gwarancje te wydają się mało wartościowe, co sugeruje, że teraz rozpoczął kontratak.

Krawczenko twierdzi również, że operacja „Kartagina”, przeprowadzona przez NABU i SAP przeciwko Prokuraturze Generalnej, nie była skierowana wyłącznie przeciwko niemu, lecz że jej prawdziwym celem było uzyskanie dostępu do akt przygotowywanych przeciwko szefom i pracownikom agencji antykorupcyjnych. Oskarżył NABU i SAP o próbę uzurpacji władzy i określił Ukrainę jako „krainę krzywych zwierciadeł”.

Następnie podkreślił, że rezygnuje ze stanowiska, ale wyraził nadzieję, że działania przeciwko strukturom antykorupcyjnym będą kontynuowane.

Oskarżenia Krawczenko

Krawczenko opublikował na swoim kanale Telegram pierwszy klip wideo zawierający oskarżenia pod adresem szefa NABU Siemio Krywonosa. Nagranie jest w stylu, którego NABU zazwyczaj używa do wspierania własnych śledztw.

Nagranie dotyczy postępowania karnego przeciwko Krywonosowi za przekupstwo studentów na rzecz Bloku Julii Tymoszenko w 2009 roku. Krawczenko twierdzi, że Krywonos pozorował wówczas adopcję dziecka, aby skorzystać z amnestii i uniknąć oskarżenia. Sprawa korupcji studentów była już wcześniej opisywana w ukraińskich mediach. Opublikowane nagranie pokazuje przesłuchanie matki dziecka w sprawie okoliczności fikcyjnej adopcji.

Krywonos wypowiadał się na ten temat już przed komisją, która zdecydowała o nominacji go na szefa NABU. Jednak nie jest niczym niezwykłym, że kontrolowana przez Zachód agencja antykorupcyjna NABU jest kierowana przez osoby, przeciwko którym istnieją zarzuty korupcji lub które zostały nawet prawomocnie skazane za korupcję.

Zaczęło się od pierwszego szefa NABU Artema Sytnika, który został mianowany przez ludzi wokół wiceprezydenta USA Joe Bidena po Majdanie i założeniu NABU. Sytnik był – jak to zawsze ironizuję – „człowiekiem z doświadczeniem zawodowym”, bo został skazany za korupcję na Ukrainie pod koniec 2019 roku, czyli w czasie pełnienia funkcji szefa NABU, ale nie kosztowało go to utraty pracy. Funkcję sprawował do 2022 roku.

Ma to oczywiście charakter spekulacyjny, ale fakt, że Zachód zawsze wykorzystuje na szefów Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) osoby, które zostały już przyłapane na korupcji, może być zamierzony, bo na takich ludzi oczywiście łatwiej jest wywrzeć presję, a co za tym idzie, łatwiej ich kontrolować.

Ucieczka Krawczenki

Co ciekawe, Krawczenko opublikował to wszystko na Telegramie dopiero po ucieczce z Ukrainy. Biorąc pod uwagę oskarżenia pod jego adresem, bardziej trafne jest mówienie o ucieczce niż o prostym wyjeździe.

Były doradca ukraińskiego ministra obrony jako pierwszy poinformował na Telegramie o wyjeździe Krawczenki z Ukrainy. Później sam Krawczenko oświadczył na Telegramie, że odbywa podróż służbową za granicę. Nie sprecyzował celu podróży.

Ukraińska gazeta „Ukraińska Prawda”, powołując się na źródła w organach ścigania, poinformowała, że ​​Krawczenko przekroczył granicę w środku nocy samochodem rządowym. Według doniesień, Krawczenko jako powód wyjazdu podał podróż służbową na Litwę. „Ukraińska Prawda” zwraca uwagę, że taki wyjazd jest możliwy tylko za zgodą Zełenskiego ze względu na zakaz podróżowania dla mężczyzn w wieku poborowym. Żona Krawczenki również opuściła Ukrainę, donosi „Ukraińska Prawda”.

Reakcja NABU

NABU oświadczyło, że nie posiada wiedzy o oskarżeniach pod adresem swojego dyrektora, Semena Krywonosa, wysuniętych przez zdymisjonowanego Prokuratora Generalnego Rusłana Krawczenkę, i że NABU uważa wypowiedzi Krawczenki za kontynuację systematycznego ataku na jego pracę. Ponadto NABU odrzuciło twierdzenie Krawczenki, że dokumenty ze spraw karnych, w których podejrzani byli pracownicy agencji antykorupcyjnych, zostały zabezpieczone podczas przeszukań w Prokuraturze Generalnej.

Reakcja Zełenskiego

Zełenski oświadczył na swoim kanale Telegram, że popiera rezygnację Prokuratora Generalnego Rusłana Krawczenki i wezwał deputowanych Rady Najwyższej do jak najszybszego potwierdzenia tej decyzji. Napisał to po tym, jak Krawczenko wniósł oskarżenie przeciwko Semenowi Krywonosowi.

Portal informacyjny „Strana” zauważa jednak, że Zełenski jedynie udaje poparcie dla dymisji Prokuratora Generalnego, który jest wobec niego niezwykle lojalny i który w rzeczywistości zorganizował represje wobec NABU i SAP na polecenie Administracji Prezydenta.

Doradca Zełenskiego ds. komunikacji, Dmytro Łytwyn, powiedział później dziennikarzom, że złożył wniosek do Rady Najwyższej o odwołanie Rusłana Krawczenki ze stanowiska Prokuratora Generalnego Ukrainy. Ukraińskie media opublikowały wcześniej zdjęcie wniosku złożonego przez Zełenskiego.

Wątpliwości nasuwają się jednak w związku ze spotkaniem Krawczenki z Zełenskim i przewodniczącym klubu parlamentarnego, które odbyło się w zeszłym tygodniu. Po spotkaniu Krawczenko podobno podpisał list rezygnacyjny, co rodzi pytanie, dlaczego nie został on natychmiast przekazany Radzie do podjęcia decyzji. List nie został jeszcze opublikowany na stronie internetowej parlamentu, pomimo zapewnień Łytwyna, że ​​wniosek Zełenskiego wpłynął już do Rady.

W międzyczasie Dawid Arachamija, przewodniczący klubu parlamentarnego rządzącej partii Sługa Narodu, ogłosił na Telegramie, że Rada Najwyższa zajmie się kwestią rezygnacji prokuratora generalnego Ukrainy Rusłana Krawczenki 15 września.

Cywilizacja zachodnia to fałszywa gwiazda popu

Caitlin Johnstone

Cywilizacja zachodnia to fałszywa gwiazda popu

Nasze społeczeństwo nie jest tym, za co się podaje.

Caitlin Johnstone caitlinjohnstone-com-au/western-civilization-is-a-phony-pop-star

[uwaga: Caitlin Johnstone to lewaczka, ale chyba szczera, poza „wychyleniami” miewa rację . Tu pisze o „cywilizacji” Zachodu, nie naszej. MD]

===============================

Zachodnie liberalne demokracje są jak narcystyczny żono-bijca, który w mediach społecznościowych udaje wrażliwego feministę. Jak gwiazda popu, która udaje, że walczy z władzą i broni marginalizowanych, jednocześnie wspierając Izrael.

Nasze społeczeństwo nie jest tym, za co się podaje. 

Cała nasza cywilizacja utrzymuje się dzięki niekończącemu się potokowi krwi, potu i łez z globalnego Południa, jednocześnie kręcąc filmy o walce o sprawiedliwość i ratowaniu świata. [Gówno prawda, babo. Nie nasza. Nasza była/jest łacińska. MD]

Nasi eksperci grożą palcem „reżimom tyrańskim” w krajach będących celem imperiów, podczas gdy nasi władcy mordują, głodzą i terroryzują nieposłuszne narody, aby dominować nad planetą.

W szkole uczą nas, że mamy szczęście, że żyjemy w wolnym społeczeństwie, w którym ludzie mają władzę nad rządem poprzez swoje głosy i mają prawo wyrażać swoje poglądy w dowolny wybrany przez nas sposób, podczas gdy w rzeczywistości cały proces wyborczy kontrolują bogaci oligarchowie, a nasze poglądy są agresywnie manipulowane za pomocą skomplikowanego systemu cenzury i propagandy.

Nie mamy żadnej uczciwości.

Bycie integralnym [uczciwym md] człowiekiem oznacza bycie takim samym człowiekiem w domu, jak i w miejscach publicznych. Traktowanie każdego z taką samą życzliwością i szacunkiem, niezależnie od tego, czy jest to szef, dziecko, podwładny, czy przyjaciel. Kiedy wszystkie twoje myśli w pełni pokrywają się ze słowami, a wszystkie słowa w pełni pokrywają się ze wszystkimi twoimi czynami, niezależnie od tego, czy nikt, czy wszyscy patrzą. Kiedy wartości, które deklarujesz, są takie same jak te, które ludzie widzą, że ucieleśniasz w życiu, które naprawdę prowadzisz.

Pielęgnowanie integralności jako jednostki oznacza harmonijne połączenie wszystkich tych czynników i wyeliminowanie wszelkich konfliktów i sprzeczności między nimi w sposobie życia. Pielęgnowanie integralności jako społeczeństwa niczym się od tego nie różni.

A jako mieszkańcy zachodniego imperium mamy przed sobą długą i trudną podróż, jeśli chcemy wyeliminować wszelkie konflikty i sprzeczności między typem społeczeństwa, za jakie się podajemy, a tym, jakie faktycznie mamy. W praktyce jesteśmy tak rozbieżni z naszymi teoretycznymi wartościami, jak tylko może być jakakolwiek cywilizacja. Jesteśmy imperium oszustów.

Walka o zdrowy świat to w dużej mierze walka o to, byśmy odeszli od oszustwa i stali się uczciwi. O stworzenie społeczeństwa, w którym nasze najszlachetniejsze aspiracje i najgłębiej cenione wartości znajdą odzwierciedlenie w sposobie, w jaki zorganizowana jest nasza cywilizacja. To jest cel, do którego wszyscy dążymy, ostatecznie.

Zdobycie integralności jako jednostki oznacza bezkompromisowe i szczere uznanie siebie za osobę, jaką naprawdę jesteśmy. Zdobycie integralności jako społeczeństwo oznacza otwarcie oczu jak największej liczby ludzi Zachodu na fakt, że wszystko, co nam powiedziano o naszej cywilizacji i o naszym świecie, to kompletna bzdura.

Dopiero wtedy możemy zacząć docierać do prawdziwych źródeł naszych problemów i dążyć do zdrowia i harmonii.

Jak zarobić miliardy?

Jak zarobić miliardy?

14. września 2026 Marek Wojcik world-scam/jak-zarobic-miliardy

Niewiele osób pewnie pamięta jedyny, ratujący przed koszmarem ptasiej grypy lek o nazwie Tamiflu. Tydzień temu na brownstone.org pojawił się artykuł: Wielomiliardowe oszustwo Tamiflu. Źródło.

… „podżeganie do chorób” – kunsztowna sztuka poszerzania definicji chorób, by zamienić zdrowe osoby w pacjentów – ma się dobrze. Ta praktyka sprawia, że wielu z nas, „zdrowo zaniepokojonych”, staje się dożywotnimi klientami przemysłu farmaceutycznego, a wszystko to na podstawie leków, które – jak nam często wmawia się – mają „zapobiegać” złym skutkom.

Za każdym razem, gdy ktoś próbuje ci dać receptę na lek, który „zapobiegnie” złemu wynikowi, musisz spojrzeć mu w oczy i zadać najważniejsze pytanie współczesnej medycyny: „Co się stanie, jeśli nic nie zrobię?”. Bo jak pokazuje katastrofa Tamiflu, bezczynność może uratować życie.

Przemysłowi farmaceutycznemu nie można odmówić kreatywności. Szczególnie przy wymyślaniu i propagowaniu nowych chorób. Poszerzanie rynków zbytu produktów końcowych farmacji polega w głównej mierze na stwarzaniu problemów zwanych chorobami i proponowanie szkodliwych rozwiązań zwanych lekarstwami.

Dla przykładu ADHS nierzadko chłopców ocenia się według standardów zachowania typowych dla dziewcząt. Ich energia jest wtedy pochopnie uznawana za niepokojącą – i traktowana jako zaburzenie. Taki chłopiec trafia do neurologa, który ma już gotowe rozwiązanie: recepta z Rytalinem – porównywalnym do kokainy silnym narkotykiem. Źródło.

Innym przykładem jest cukrzyca drugiego typu. Mamy już światową pandemię tego rodzaju „diabetyków”, których większość jest po prostu zdrowa. Wystarczyło przed trzydziestu laty obniżyć normy poziomu glukozy ze 120 mg/dl, na 100 mg/dl dzisiaj. Dzisiejsza norma jest tak ustawiona, że każdy zdrowy człowiek może ją spokojnie osiągnąć. I o to właśnie chodzi. Słyszałem o przypadku, kiedy u znajomego laboratorium wykazało poziom glukozy 102 mg/dl i po tym jednym badaniu lekarz ustalił z pacjentem plan w celu farmakologicznego obniżenia glukozy we krwi. Do statystyk dołączono kolejnego „diabetyka”.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Niemcy wlewają ścieki do Odry. Po której stronie są ekolodzy?

Niemcy wlewają ścieki do Odry. Gdzie są ekolodzy?

magnapolonia/niemcy-wlewaja-scieki-do-odry-gdzie-sa-ekolodzy

W Ognicy w gminie Widuchowa, około 50 kilometrów na południe od Szczecina, zaobserwowano zrzut ciemnej cieczy do Odry z betonowego wylotu znajdującego się po niemieckiej stronie rzeki, gdzie granica polsko-niemiecka przebiega środkiem nurtu. Według relacji miejscowych wędkarzy wypływająca substancja tworzy smugę, która ciągnie się wzdłuż brzegu na odcinku kilkuset metrów, a przy większych zrzutach jej smród ma być wyczuwalny również po polskiej stronie.

=========================================

Niemcy wlewają ścieki do Odry. W Ognicy znajduje się betonowy wylot po niemieckiej stronie rzeki, z którego bez żadnych filtrów wypływa ciemna, niemal czarna ciecz, tworząca smugę o szerokości około pięciu metrów, ciągnącą się wzdłuż brzegu przez prawie kilometr. Miejscowi Polacy twierdzą, że przy większych zrzutach nieprzyjemny zapach dociera również na polskie nabrzeże, znajdujące się ponad 350 metrów od wylotu, a jego intensywność jest na tyle duża, że powoduje szczypanie w oczach. Rura ma prowadzić z papierni LEIPA w Schwedt, a więc dużego niemieckiego zakładu przemysłowego.

Sprawą 11 sierpnia zainteresował się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, którego pracownicy pojawili się na miejscu, jednak napotkali zasadniczą przeszkodę: nie mogli pobrać próbki bezpośrednio z betonowego wylotu, ponieważ znajduje się on na terytorium Niemiec. To właśnie ten szczegół jest w całej sprawie najbardziej bulwersujący, ponieważ nawet jeżeli uznamy, że sama czarna barwa cieczy nie świadczy jeszcze o jej szkodliwości, to bez pobrania próbki w miejscu zrzutu trudno o jednoznaczne ustalenie, co właściwie trafia do Odry.

20 sierpnia Główny Inspektorat Ochrony Środowiska zwrócił się więc do właściwego urzędu środowiskowego Brandenburgii z pytaniami dotyczącymi kontroli niemieckiego zakładu od 2023 roku, wyników badań odprowadzanych ścieków oraz norm określonych w pozwoleniu na ich zrzut. Standardowo polska strona nie otrzymała żadnej odpowiedzi, a dziennikarzom nie odpowiedziała również sama papiernia. Polakom będą się tłumaczyć? Też coś. Przecież nadal są „rasą panów”!

Co ciekawe, głos w tej sprawie nieoczekiwanie zabrał dyrektor niemieckiego parku narodowego Dirk Treichel, który wprawdzie nie jest specjalistą w tym zakresie, ale przekonywał, że kolor ścieków może zależeć od tego, co w danym momencie produkuje papiernia, oraz że pod względem chemicznym na pewno „nie są one groźne”. W tym miejscu pojawia się jednak pytanie, na jakiej podstawie ten człowiek może zapewniać o nieszkodliwości substancji, skoro chwilę później przyznał, że jego urząd nie prowadzi badań tego zrzutu i nie sprawuje nad nim jakiegokolwiek nadzoru.

Co więcej, według wójta Widuchowej Pawła Wróbla problem był zgłaszany już w 2020 roku przez miejscowych wędkarzy, a gmina zwróciła się wówczas do Wód Polskich i otrzymała odpowiedź, że sprawa dotyczy niemieckiej strony i „obowiązują tam inne regulacje”. Warto przy tym przypomnieć, że w tamtym okresie Wodami Polskimi kierowali ludzie związani z Prawem i Sprawiedliwością, dlatego trudno dziś całą odpowiedzialność za wieloletni brak skutecznego rozwiązania problemu zrzucać wyłącznie na obecne władze. To wspólna odpowiedzialność kliki POPiS, która nie potrafi postawić się Niemcom.

Jest jednak jeszcze jedna kwestia, która szczególnie rzuca się w tej sprawie w oczy, a mianowicie całkowite milczenie środowisk ekologicznych, które po słynnym śnięciu ryb na Odrze w 2022 roku bardzo chętnie alarmowały o każdym potencjalnym zagrożeniu dla rzeki i domagały się zdecydowanych działań polskiego państwa. Gdzie są dziś ci wszyscy zieloni aktywiści? Gdzie są organizacje, które tak stanowczo domagały się ochrony Odry? Czy troska o środowisko kończy się na granicy państwa, a przemysłowy zrzut staje się mniej interesujący tylko dlatego, że znajduje się po niemieckiej stronie? Na to wygląda.

Jeżeli ścieki są całkowicie bezpieczne i zgodne z normami, niech niemieckie instytucje pokażą wyniki badań i zamkną sprawę. Jeżeli natomiast normy są przekraczane, należy oczekiwać zdecydowanej reakcji. W obu przypadkach Polska ma prawo domagać się odpowiedzi, a skoro oficjalne pisma pozostają bez odpowiedzi, sprawą powinno zająć się Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

NASZ KOMENTARZ: Jak zwykle okazuje się, że przestrzeganie unijnych wytycznych ekologicznych jest tylko dla mniejszych i gorszych krajów, a nie Niemców. Ta sprawa po raz kolejny pokazuje też, że organizacje pseudoekologiczne mają charakter czysto polityczny. Ich działalność polega na atakowaniu na niemieckie zamówienie wybranych polskich inwestycji gospodarczych, w celu spowolnienia naszego rozwoju. Gdy środowisko trują bowiem Niemcy, wówczas żadnych działań z ich strony nie ma.

Dlatego też, organizacje te powinny zostać zdelegalizowane lub po prostu oficjalnie wpisane na listę niemieckich lobbystów.

Rosyjski dyplomata o wypowiedziach Sikorskiego: „powinni je komentować ludzie w białych fartuchach”

Radosław Sikorski, fot. MSZ

Rosyjski dyplomata o wypowiedziach Sikorskiego: „powinni je komentować ludzie w białych fartuchach”

15 września 2026 kresy/rosyjski-dyplomata-o-wypowiedziach-sikorskiego-powinni-je-komentowac-ludzie-w-bialych-fartuchach

Wiceminister spraw zagranicznych Rosji, Aleksandr Gruszko odniósł się do niedawnych zdecydowanych wypowiedzi Radosława Sikorskiego na temat zdecydowanego odstraszania Moskwy.

„Szczerze mówiąc, nie chcę komentować wypowiedzi Sikorskiego, ponieważ uważam, że powinni je komentować ludzie w białych fartuchach” – zauważył Gruszko. „To zaskakujące, że minister spraw zagranicznych wygłasza takie oświadczenia, które, po raz kolejny, eskalują napięcia i stwarzają zagrożenia dla samej Polski. Wyglądało na to, że jako minister spraw zagranicznych był opłacany za robienie wszystkiego, co w jego mocy, aby wzmocnić [osłabić?? md] bezpieczeństwo Polski” – dodał rosyjski wiceminister.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wezwał NATO do organizowania bardziej intensywnych ćwiczeń wojskowych w pobliżu rosyjskiego obwodu królewieckiego. Wypowiedź padła podczas dorocznego konferencji Yalta European Strategy w Kijowie organizowanej przez fundację ukraińskiego oligarchy Wiktora Pinczuka.

„Gdyby Rosja nas zaatakowała, a my podjęlibyśmy rękawice, uważam, że pokonalibyśmy Rosję dość szybko. Mamy przytłaczającą przewagę nad Rosją w powietrzu” – powiedział Sikorski.

Szef polskiej dyplomacji oszacował, że państwa NATO dysponują łącznie około 2,5 tys. samolotów. Podkreślił, że przewaga nad rosyjskim lotnictwem pozostałaby znacząca nawet bez uwzględnienia sił Stanów Zjednoczonych. Wspomniał również o myśliwcach F-35, pociskach manewrujących JASSM i innych środkach pozwalających na atakowanie celów na dużych odległościach.

Te wypowiedzi skomentowała również rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, która stwierdziła, że wypowiedź szefa polskiej dyplomacji jest przykładem „rusofobii, która uderzyła do głowy”.

tass.ru/kresy.pl

Wojna zbliża się do granic Polski

Wojna zbliża się do granic Polski

Rosyjskie rakiety uderzyły w kilka celów na Ukrainie niedaleko granicy z Polską. Mówi o tym Tomasz Piekielnik w 56-minutowym podcaście zatytułowanym „Rosja uderza 800 metrów od Polski. Co naprawdę trafiono”:

Pod filmem-wideo znajduje się dość szczegółowy opis przedstawionych problemów:

Rosyjskie drony uderzyły wyjątkowo blisko polskiej granicy. Po ukraińskiej stronie, w rejonie przejścia Dorohusk–Jagodzin, trafiona została stacja paliw. Straż Graniczna informowała początkowo o odległości około 800 metrów od przejścia, a wybuch był słyszalny i odczuwalny po polskiej stronie. Czasowo wstrzymano odprawy, uruchomiono syreny oraz alerty RCB, a wojsko poderwało lotnictwo.

Ale już kilka godzin później pojawiły się bardzo istotne sprostowania.

Media początkowo informowały o uderzeniu w ciężarówkę lub kolumnę ciężarówek oraz o trafieniu lokomotywy pociągu pasażerskiego Kijów–Warszawa. Donald Tusk po odprawie służb powiedział wprost, że Polska tych informacji nie potwierdza. Potwierdzono natomiast uderzenie w stację benzynową lub jej bezpośrednie okolice oraz atak na infrastrukturę kolejową. Nie stwierdzono również żadnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Na naradzie premiera Tuska pojawił się także wątek cystern z paliwem jadących z Polski na Ukrainę. Sam transport paliwa tym korytarzem jest faktem — Dorohusk–Jagodzin jest ważnym szlakiem logistycznym, którym przewozi się także paliwa. 

Jeszcze ciekawszy jest drugi atak na infrastrukturę kolejową. Z rejonu wracała grupa zachodnich polityków i ekspertów po konferencji w Kijowie. Byli wśród nich były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, były premier Szwecji Carl Bildt oraz wysoki rangą doradca kanclerza Niemiec Günter Sautter. Inny skład w regionie przewoził byłego dyrektora CIA Davida Petraeusa.

Donald Tusk zwołał pilną naradę i zapowiedział przejście państwa w ‚tryb bardzo wzmocniony’. Premier mówi, że polskie i zagraniczne służby wcześniej ostrzegały przed możliwymi rosyjskimi próbami dezorganizowania przejść granicznych i że w kolejnych tygodniach należy oczekiwać zwiększonej aktywności Rosji (Tomasz Piekielnik).

** * * * * *

ZB: Warto wysłuchać wypowiedzi Tomasza Piekielnika, bo powyższe streszczenie jest tylko bladym odbiciem przedstawionej treści. Prelegent twierdzii m.in., że jest w opisanych sprawach mnóstwo dziwnych okoliczności i pyta: „Co tam na Ukrainie robili Borys Johnson i inni europejscy notable ewakuowani z pociągu?”

Wczoraj na popołudniowej naradzie rządowego sztabu Donald Tusk sprostował niektóre doniesienia. Nie potwierdził medialnych informacji, jakoby został trafiony pociąg osobowy, natomiast zaatakowany był pociąg towarowy znajdujący się na bocznicy. Premier III RP przewiduje (od dawna zresztą), że eskalacja przeniesie się niebawem na teren Polski.

Co może nas niepokoić? – Otóż politycy, jak i dziennikarze straszą nas rosyjską agresją. Nikt nie poddaje analizie tego, że konfrontacyjna polityka rządu naraża nas na wejście do nie swojej wojny. Nikt nie pyta, jakie korzyści mamy z angażowania się w poparcie kijowskiego reżimu i co uczynili politycy III RP, by odsunąć widmo nieszczęścia.

Pyta prelegent, które z niedzielnych wydarzeń były operacjami fałszywej flagi. Nie udało mu się znaleźć dowodów wykluczających Rosję. Trzeba wziąć pod uwagę ewentualność, że mogły to być rosyjskie ataki. Być może Kreml ma już dość licznych ukraińskich ataków w głąb Rosji i niezliczonych prowokacji ze strony Zachodu i postanowił atakować bardziej zdecydowanie.

Opracował: Zygmunt Białas

11 września [9/11] i 25 lat „niekończących się wojen”… Raczej 250 lat.

11 września 2026 r. © Zdjęcie: Domena publiczna

11 września i 25 lat „niekończących się wojen”… raczej 250 lat.

Od 2001 roku Stany Zjednoczone prowadzą politykę „niekończących się wojen” lub „nieustannych wojen”.

Dwadzieścia pięć lat temu, w tym tygodniu, Stany Zjednoczone i świat zostały wstrząśnięte atakiem terrorystycznym znanym jako 11 września [9/11], w którym cztery cywilne samoloty pasażerskie zostały porwane i rozbite, aby zabić jak najwięcej niewinnych ludzi.

Liczba ofiar śmiertelnych 11 września 2001 roku sięgnęła prawie 3000, co stanowi najwyższą liczbę ofiar na amerykańskiej ziemi w ciągu jednego dnia od czasów wojny secesyjnej (1861–1865). Dla porównania, japoński atak na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku pochłonął 2400 ofiar, głównie wśród żołnierzy amerykańskich.

Niezapomnianym obrazem grozy tamtego poranka było „uderzenie dwóch samolotów pasażerskich w wieże World Trade Center w Nowym Jorku. Trzeci samolot pasażerski uderzył w Pentagon, a czwarty rozbił się na polu w Pensylwanii„.

Wiele pytań dotyczących tego wydarzenia, uważanego za największy atak terrorystyczny w historii Stanów Zjednoczonych, pozostaje bez odpowiedzi. Jak 19 podejrzanych o porywaczy z Al-Kaidy, którzy byli obserwowani przez amerykańskie służby bezpieczeństwa w tygodniach poprzedzających atak, zdołało dokonać takiego przedsięwzięcia? Dlaczego wieże World Trade Center, w tym pobliski WTC 7, nagle runęły, niczym w swobodnym spadku?

Jedno jest jednak jasne: Władze USA wykorzystały szok i konsternację po wydarzeniach z 11 września do prowadzenia wojen za granicą w imię walki z terroryzmem. Paul Wolfowitz, jeden z pierwszych zwolenników post-zimnowojennej „pełnospektralnej dominacji” – czyli nieograniczonej globalnej potęgi militarnej USA – mówił o potrzebie „nowego Pearl Harbor” jako pretekstu do mobilizacji.

Niezliczone osoby ubolewały nad tym, że od 2001 roku Stany Zjednoczone wkroczyły na ścieżkę „niekończących się wojen” lub „wiecznych wojen”.

Jak napisał w tym tygodniu William Astore, wnikliwy amerykański komentator: „Najważniejszym dziedzictwem 11 września jest tragedia permanentnych wojen”.

Dodał: „Jeśli masz 25 lat lub mniej i mieszkasz w Ameryce, nigdy nie zaznałeś czasu, kiedy twój kraj nie był w stanie wojny… Wojna jest postrzegana jako naturalny stan Ameryki”.

Amerykańska stacja informacyjna CNN również skomentowała: „Dwadzieścia pięć lat temu bieg amerykańskiej historii zmienił się w ciągu jednego poranka”.

Ostatnie ćwierćwiecze rzeczywiście naznaczone było niekończącą się serią wojen prowadzonych przez Stany Zjednoczone, niekiedy przy wsparciu sojuszników z NATO. Począwszy od pierwotnych celów zemsty, Afganistanu i Iraku, siły amerykańskie zaatakowały kilka innych państw w imię „wojny z terroryzmem” – wszystkie z wątpliwym mandatem prawnym.

Szacuje się, że wojny po 11 września w wielu krajach – od Afryki, przez Bliski Wschód, po Azję – pochłonęły prawie pięć milionów ofiar śmiertelnych w wyniku bezpośredniej przemocy, chorób lub głodu.

Uważa się, że dodatkowe 38 milionów ludzi zostało przesiedlonych z tych regionów w wyniku wojen prowadzonych przez USA, co stworzyło ogromne problemy humanitarne i polityczne poprzez masową migrację do Ameryki Północnej i Europy.

Rzeczywiście, historia przybrała karygodny obrót od 2001 roku, ponieważ wojny prowadzone przez USA poważnie podważyły ​​prawo międzynarodowe i stworzyły klimat bezprawia i bezkarności.

Należy również podkreślić, że amerykańskie prawo wewnętrzne i prawa demokratyczne zostały śmiertelnie podważone przez eskalację ery bezprawnej wojny. W ciągu kilku tygodni od wydarzeń z 11 września Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił ustawę Patriot Act, która przyznała agencjom bezpieczeństwa bezprecedensowe uprawnienia do inwigilacji obywateli zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie.

Upoważnienia prawne do wszczynania wojen i monitorowania obywateli nigdy nie zostały cofnięte. Stworzyło to w pełni rozwinięte, wojownicze państwo policyjne.

Jednak biorąc to wszystko pod uwagę, istnieje jeszcze jedna kluczowa perspektywa do rozważenia. Ostatnie 25 lat nieprzerwanych działań wojennych prowadzonych przez Stany Zjednoczone nie jest w rzeczywistości nowym wydarzeniem historycznym. Te przesiąknięte krwią ostatnie 25 lat nie jest anomalią, ani przypadkową ofiarą jednego dnia terroru.

W tym roku przypada również 250. rocznica powstania Stanów Zjednoczonych jako nowoczesnego państwa.

W tym ćwierćwieczu (1776–2026) Stany Zjednoczone nieustannie toczyły wojny, o czym świadczą dane Kongresu i prace historyków takich jak David Vine i William Blum. Żaden inny kraj nie dorównuje Stanom Zjednoczonym pod względem liczby konfliktów i częstotliwości aktów przemocy militarnej, w które były zaangażowane na wszystkich kontynentach od momentu powstania republiki w 1776 roku.

Wojny i rzeź innych ludzi stanowią sedno historii podboju Ameryki Północnej przez europejskich kolonizatorów i przekształcenia Stanów Zjednoczonych w mocarstwo imperialistyczne.

To przerażający zapis ludobójstwa i wojen, który trwa do dziś.

Prawda jest taka: niekończące się wojny są nieodłączną częścią Stanów Zjednoczonych nie tylko od 2001 roku, ale od 1776 roku. To nie tylko 25 lat niekończących się wojen, ale 250 lat.

Ta przemoc jest ukrywana pod różnymi pretekstami lub egoistycznymi narracjami propagandowymi, takimi jak „Manifest Destiny”, doktryna Monroe’a, „obrona wolnego świata”, a ostatnio „wojna z terroryzmem”. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka, którą przywołują amerykańscy przywódcy i podległe im media, by usprawiedliwić to, co jest po prostu rażącym barbarzyństwem, bezprawiem i terroryzmem państwowym. Zbytnie
skupianie się na błahych pretekstach wojen i przemocy ze strony USA to jedynie odwracanie uwagi. Najważniejszą kwestią jest nieustanna praktyka wojny i podbojów.

Obecny prezydent USA, Donald Trump, został wybrany, ponieważ obiecał położyć kres „niekończącym się wojnom”. Od czasu swojego drugiego powrotu do Białego Domu w styczniu 2025 roku Trump zbombardował co najmniej siedem krajów: Iran, Irak, Nigerię, Somalię, Syrię, Wenezuelę i Jemen. Ponadto, Stany Zjednoczone działają w sprawach trzech kolejnych państw: Libanu, Palestyny ​​i oczywiście Rosji poprzez zbrojenie Ukrainy przez NATO. To całkiem imponujący rejestr zbrodni jak na kogoś, kto obiecał być „prezydentem pokoju”.

Nie chodzi tu jednak tylko o jedną obłąkaną osobę. Wszyscy 47 prezydentów USA prowadziło wojny pełne przemocy i podbojów. Ta długa, nieodpokutowana historia świadczy o katastrofalnej, egzystencjalnej naturze Stanów Zjednoczonych. Nie są one zdolne do pokojowych, legalnych stosunków z resztą świata, ponieważ ich potęga gospodarcza zależy od nieustannego stosowania siły imperialistycznej. Dotyczy to wszystkich potęg kapitalistycznych, ale jak zauważył Martin Luther King Jr. około 60 lat temu podczas wojny w Wietnamie, Stany Zjednoczone są największym podżegaczem przemocy w historii nowożytnej.

Pod tym względem lata po 11 września nie są wyjątkiem. Wiara w coś innego jest złudzeniem. Owszem, lata te nasiliły pewne odrażające tendencje, takie jak bezprawie, brutalna siła, tortury, masowa przemoc i zabójstwa, a także patologiczne oszustwa i propagandowe kłamstwa. Ale całe to zło i zniszczenie są całkowicie i przerażająco normalne w czasach imperium USA.

Źródło: 11 września i 25 lat „niekończących się wojen”… raczej 250 lat

Środa. 16.09.26 – Gdańsk Osowa – Msza Święta i Różaniec święty za Ojczyznę

16.09.26 – Gdańsk Osowa – Msza Święta i Różaniec święty za Ojczyznę
By antyk2013 on 14/09/2026

GDAŃSK – OSOWA: Parafia Św. Polikarpa – Każdego 16-tego dnia miesiąca o godz. 18.00  zapraszamy na Mszę Świętą w intencji Ojczyzny. Po Mszy Świętej odmawiamy Różaniec Święty za Ojczynę. Parafia św. Polikarpa Biskupa Męczennika, Plac św. Jana Apostoła 1

W każdą trzecią środę miesiąca. Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę.

16.09.2026 Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

By antyk2013 on 14/09/2026 W każdą trzecią środę miesiąca

16.09.2026 Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

By antyk2013 on 14/09/2026 W każdą trzecią środę miesiąca
Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita).
Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita).

Kaliber troski o człowieka

Kaliber troski o człowieka

14.09.2026 wolnemedia.net/kaliber-troski-o-czlowieka

Generał dywizji WOT Maciej Urbańczyk wyjaśnia, co oznacza bezpieczeństwo w sytuacji zagrożenia: „Na bezpieczeństwo składają się 4 sektory. Sektor pierwszy to wojsko, odmieniane przez wszystkie przypadki, pokazywane i omawiane w telewizjach, mediach wszelkiego nurtu, internecie i tak dalej. Generalnie skupiamy się tylko na tym, co jest ostrzem działania w warunkach wojny. Nic więcej. Wojsko bez zaplecza przeżyje 7–8 dni, góra. Drugim elementem poza wojskiem jest rezerwa, czyli ci, którzy nie są w czynnej armii, ale powinno ich być co najmniej dwa razy więcej. Mówiąc, że na przykład wojska jest 150 tysięcy, to powinniśmy mieć od razu w zapleczu gotowych około 300 tysięcy rezerwistów. Trzecim elementem jest obrona cywilna, której w ogóle nie ma w Polsce. Nie chodzi o panią czy pana, którzy wskażą: tu może pan wziąć wodę, tam opatrunek, ale mówimy o militarnej obronie cywilnej, w której powinno być milion osób. To milion, który ma broń, jest umundurowany, by w razie »W« był informacją, że to są ludzie, którzy bronią mojej ulicy, dzielnicy, miasta. To są ludzie wyłączeni z powszechnej mobilizacji, bo są przeszkoleni, znają topografię terenu, wiedzą, jak opóźniać ruch wojsk, jak zabezpieczyć swoje rodziny i miasto. Taki milion osób na wzór Finlandii albo Szwajcarii spowoduje, że nie jesteśmy atrakcyjni jako państwo, które można okupować”.

My nie mamy z tego nic.

Generał Polko udziela rad, gdzie uciekać, gdy dojdzie do wojny, minister odpowiedzialny za obronę kraju zapewnił już dawno, że ma przygotowany plecak ucieczkowy. W tempie przyspieszonym przysłano nam „poradniki bezpieczeństwa”, a więc pozostaje liczyć na to, że wojny nie będzie, o co trzeba usilnie starać się, temperując zakusy beznadziejnie panikujących polityków.

W światku dziennikarskim krystalizują się opinie o niecelowości wojen, które są marzeniem garści polityków. Zbierając informacje o nastrojach w Azji, Europie i Ameryce, dziennikarz z Moskwy potrafi rozmawiać sensownie z kolegą w USA.

„Nie ma mowy o demokracji, kiedy ludzie, widząc, jak państwo brnie szkodliwą drogą wiecznej wojny, dostrzegają błędy polityków, by po kolejnych wyborach wszystko znów było robione tak samo. Tak niezmienna jest tylko totalitarna dyktatura, skoro zmiana personalna nie zmienia systemu. Budżet wojskowy, stale usprawiedliwiany zagrożeniem bezpieczeństwa państwa, przez lata z kilku milionów dolarów urósł do 3 trylionów. Idiotycznymi wojnami wywoływane są kolejne fale migracji ludzi do niej zupełnie nieprzygotowanych. Do destabilizacji potrzeba wojny domowej, którą celowo wywołuje się, by zmobilizować fale uciekinierów” – mówi z Moskwy Rick Sanchez – dziennikarz w rozmowie z jego kolegą Tuckerem Carlsonem.

Ten ostatni rozwija wątek: „Jest jeszcze gorzej, bo oparte to jest na kłamstwie i przekrętach, przez co człowiek żyje w iluzji, że ma jakiś wybór. Najwyraźniej widać, że w identyczny sposób jak USA degradowane są cała Europa, Kanada, Australia z Nową Zelandią. Taka sama zapaść demograficzna, zmniejszająca się statystyka urodzin, oficjalnie ateistyczne rządy z problemem masowej migracji, przy bogaceniu się i uprzywilejowaniu niewielkiej grupy osób i równoczesnym ubożeniu reszty społeczeństw. Cały anglojęzyczny Zachód jest zniszczony. Od zakończenia II wojny światowej jej zwycięzcy zostali zniszczeni według tego samego wzorca: cierpienie mas ludzkich i trwoga o pokój”.

Z analizy negatywnych zjawisk Tucker Carlson poddaje krytyce wypowiedzi polityków, którzy: „Mówiąc o bezpieczeństwie, nie dostrzegają liczby 50 milionów migrantów (głównie mężczyzn) przybyłych do USA. Bezpieczeństwo obywateli i granic przestało być istotne, zastąpione zostało kosztowną wojną. Za wojnę najwyższą cenę płacą cywile. Bezpieczeństwo oznaczać powinno obronę kobiet i dzieci. Tymczasem dokonujemy (jako Amerykanie) inwazji na jakiś odległy kraj, by importować wojnę na własny grunt, bo przybysze są niezadowoleni z obiecanego im raju na emigracji”.

Opisując najnowszy przykład zalewu Hiszpanii przez migrantów, Tucker Carlson przytacza oficjalne przyznanie się Izraela do roli sprawcy procederu, gdyż dla Izraela migracja jest rodzajem broni. „Stary Testament” zawiera ideę migracji jako narzędzia wojny. Historycznie zamierzchłym przypadkiem był najazd Mongołów na Rosję.

Bezpośrednie kontakty Ricka Sancheza z mieszkańcami Rosji świadczą, że nigdy nie rozważali oni wojny z Ameryką, dlatego nie rozumieją, dlaczego są obiektem podjudzania i finansowania przez Amerykę wielu państw ościennych do wojny przeciwko Rosji. NATO jako pakt obronny odmówiło członkostwa, gdy z propozycją o nie wystąpił Władimir Putin. Przy aktywnej postawie Condoleezzy Rice wspólnota z Rosją została wykluczona. Było to odkryciem kart, gdyż chodziło o uzyskanie kontroli nad Rosją poprzez stopniowe rozdrobnienie i przejmowanie surowców. Świadomi tego Rosjanie nie mogą zgodzić się na ustępstwa terytorialne.

Przy całej niedoskonałości, jaką jest Rosja, to kraj, gdzie buduje się więcej kościołów niż w Ameryce, pełnej sloganów o chrześcijaństwie i wartościach. Rosyjskie wspólnoty religijne jednoczą ludzi wokół parafii, sprzyjają rodzinom pod patronatem życzliwych zjawisku duchownych.

Tucker Carlson, który bywał w Rosji, przyznaje: „Jako Amerykanin jestem bardzo zaniepokojony, jak popychamy świat w kierunku tej wojny, która zbliża nas do konfliktu światowego. Martwi jeszcze bardziej, jak dalece Amerykanie nie mają o tym wiedzy. Chce mi się krzyczeć, kiedy patrzę i słucham przebiegu wojny na Ukrainie, która jest nielegalna, a dzieje się wbrew interesom Ameryki i jej obywateli. Rząd Ameryki jest największą instytucją, jaką sformowano w historii ludzkości, a został przejęty przez ludzi wykorzystujących siłę i pozycję, dlatego klasa rządząca jest zepsuta. Mamy relacje podobne jak w rodzinie, w której zawiódł ojciec – obrońca i żywiciel. Dzięki silnemu ojcu rodzina rozwija się. W procesie wyborczym, gdy dwie partie czynią to samo, skutkiem czego ludzie nienawidzący się jako elektoraty z pozoru różnych partii są zdradzeni. Winić za to zjawisko należy zgodę wybrańców, jako zwycięzców wyborczych, bo ustawiając wyborców przeciwko sobie pozorowanymi animozjami, postępują identycznie, by zwyciężał interes partyjny, a nie – społeczny czy państwowy”.

Polskie rozważania o wojnie wśród komentatorów polityki nie biorą pod uwagę wykorzystania starań o to, by do wojny nie doszło. Amerykańska grupa przeprowadziła przez ostatni tydzień szereg wartościowych rozmów (w tym 3-godzinną z ministrem Siergiejem Ławrowem), utwierdzając siebie i odbiorców nagranych materiałów, że rozmowy bezpośrednie z Rosjanami dają więcej nadziei na pokój niż ograniczenie się do słuchania krakania kruków wietrzących interesy w wojnie.

Wnioski zamiast tchórzostwa

Republikanie są za wojną z Iranem, gdy Demokraci wcale jej nie oponują. Jeśli państwa BRICS jednoczą się, to zasadniczym motywem jest sposób uniknięcia konsekwencji wynikających z relacji z Ameryką. Rządzący narzucają wojnę, bo nie myślą o przyszłości, w przeciwieństwie do przeciętnego obywatela, któremu potrzebny jest spokój zamiast strachu przed niszczącą wojną czy siłowym wcieleniem i posłaniem na front. W desperacji i przy braku sukcesów konfrontacja nuklearna jest bliska, a podstawą – nihilizm władzy – nie liczy się nikt i nic. Mentalność rządzących, którzy wciąż siebie przekonują, że Rosja nie odpowie na atak nuklearny, jest złudzeniem. Przekonanie, że Rosja jest słaba i przegrywa wojnę na Ukrainie, zgodnie z tą logiką, nie powinno być powodem do mobilizacji społeczeństwa przeciwko słabej Rosji.

Bezwzględny cel realizowany bezwzględnymi środkami miał swój epilog w II wojnie światowej. Sposób siłowej rekrutacji na Ukrainie dowodzi słabości Ukrainy. Ataki amerykańskimi dronami na skupiska ludzkie w supermarketach czy na plaży nie przynoszą chluby armii ukraińskiej. Człowiek wyciągnięty z autobusu, zakuty w kajdanki i wysłany na front wie, że to jego koniec. Członek ukraińskiego parlamentu nazywa proceder „brutalną mobilizacją”, przez którą na ulicach przemoc werbujących rodzi przemoc werbowanych. To już zakrawa na apogeum wojny proxy z domową.

Opracowanie: Jola. Na podstawie: YouTube.com [1] [2] [3]
Źródło: WolneMedia.net

Niewidzialna ręka totalitaryzmu zasłania ci oczy

Niewidzialna ręka totalitaryzmu zasłania ci oczy

Jacek K. Matysiak 14.09.2026 wolnemedia/niewidzialna-reka-totalitaryzmu-zaslania-ci-oczy

Jesteśmy świadkami i zarazem uczestnikami przyśpieszenia wielkich historycznych przemian, to wszystko zachodzi na naszych oczach tylko, że wielu z nas tego nie dostrzega. Wydaje się, że dziś największym problemem jest to, że zapomnieliśmy doświadczenia historyczne naszych ojców i dziadków. Globaliści od zawsze podejmowali działania, aby powiększyć swoją kontrolę nad światem, jego populacją i zasobami. Ich dalekosiężne marzenia miały się spełnić przez ogłupienie mas i użyciu ich do zniszczenia historycznie wyrosłego hierarchicznego społeczeństwa, którego fundamentami były wiara w Boga, własność prywatna, wolność słowa, poszanowanie rodzimych tradycji i wypływająca z nich nadzieja na lepsze życie. W I wojnie światowej ten istniejący kontrakt społeczny miał być brutalnie zmieciony przez rewolucję bolszewicką (historyk Antony C. Sutton, „Rewolucja żydowska w Rosji”).

Przecież socjalizm i jego wyższa forma komunizm tak naprawdę, nie jest atrakcyjną utopią, teorią filozoficzną, ale okrutną tyranią, która w ub. wieku rządziła ⅓ populacją świata usiłując brutalnymi, okrutnymi metodami uszczęśliwić ludzi obiecując im równość, sprawiedliwość społeczną i wolność. Niestety zawsze kończyło się to kumulowaniem wszelkiej władzy w rękach komunistycznych elit, represjami, wyzyskiem ekonomicznym i ludzkim cierpieniem. Jak w każdym totalitaryzmie: jesteś innego zdania, musisz zginąć!

Pamiętasz rewolucję bolszewicką w Rosji?

W szkołach uczą, że komunizm wyrósł historycznie jako odpowiedź na problemy kapitalizmu, jednak na przykładzie analizy rewolucji bolszewickiej będącej bękartem zachodnich bankierów i niemieckiego-kajzerowskiego (salonka Lenina) spisku wiemy, że poród sowieckiego eksperymentu ma inne niż nauczane przyczyny.

Marksistowsko-leninowska rewolucja za pieniądze zachodnich bankierów zniszczyła historyczne Cesarstwo Rosyjskie wyrzynając rosyjską arystokrację i inteligencję z jej tradycjami i wiarą, stając się projektowanym zarzewiem rewolucji światowej i miała to powtórzyć w innych krajach Europy. Zatrzymana przez Polaków pod Warszawą w sierpniu 1920 r. stała się tylko krwawym, nieludzkim eksperymentem w jednym choć rozległym państwie. To nie był dobry interes dla globalistów. Wywołana dwie dekady później II wojna światowa przesunęła kontrolowany przez sowiecką rewolucję obszar, aż do Łaby. Rewolucja bolszewicka udowodniła jednak własną bezsilność w dziedzinie ekonomii jak i postulowaną zdolność zbudowania powszechnej równości, prosperity i wychowania nowego człowieka (homo sovieticus).

Jak działają globaliści?

Dziś możemy jasno zauważyć, że zmiany zachodzące na naszych oczach powodowane są niewidzialną ręką globalistów z City of London. To oni dla osiągnięcia swoich celów wykorzystują tak podwykonawców socjalistów, komunistów jak i islamskich imigrantów w celu zniszczenia fundamentów znienawidzonej przez nich naszej cywilizacji. Do organizowania lokalnych wojen wykorzystują stare historyczne antagonizmy między grupami etnicznymi i państwami, czekając na okazję, aby komuś “pomóc”. Śpieszą się sądząc, że skutecznie zainwestowali też w media, szeroko pojętą kulturę i edukację młodych ludzi, która pozwala im gardzić historią, moralnością, tradycją, wiarą w Boga i ideał rodziny. Więc grunt jest gotowy, aby dorzucając do tego kotła roje islamskich imigrantów (otwarte granice) pojawiły się warunki do destabilizacji i dobicia starej chrześcijańskiej cywilizacji.

Dla globalistów nie jest istotne czy do osiągnięcia swojej wizji sięgną do sponsorowania antagonizmów etnicznych, czy bezsensownych wojen, czy też do terroru wojny farmakologicznej typu Covid. Zawsze najważniejszy jest plan rozbicia cywilizacyjnych więzi międzyludzkich, odmóżdżenia nowego pokolenia w stopniu pozwalającym globalistom na zwiększenie kontroli nad populacją tak, aby wykastrować ją z historycznej narodowej tożsamości i osobistych wolności. Chcąc szybko spacyfikować opór populacji muszą wywołać stan wyjątkowy przez wojny, kryzys ekonomiczny, imigracje, czy kolejną pandemię.

Niestety rządy krajów zachodnich w dużej części przestały reprezentować interesy własnych narodów i otwarcie wbrew tym interesom wdrażają politykę ograniczeń i regulacji (w interesie planety!) zubożającą ekonomię państw, którymi zarządzają. Robią to przeszkoleni i zadaniowani na polecenie swoich globalistycznych mentorów (np. World Economic Forum z Davos), a przeciwko interesom swoich wyborców. Obserwujemy gwałtowny wzrost cenzury zabijającej wolność słowa, w czym przoduje rząd Wielkiej Brytanii, masowo każąc swoich obywateli za nieprzychylne wypowiedzi na forach społecznościowych. Nadchodzi wizja totalitaryzmu…

Wielka Brytania: rząd zdradza własnych obywateli

Inną skrajnie wrogą wobec interesom i przyszłości własnych obywateli inicjatywą zachodnich (nie)rządów jest przyjęcie i wdrażanie planów globalistycznego imperializmu w intensywnej imigracji fal głównie młodych mężczyzn z Afryki i Azji, czego celem jest przyśpieszona dezintegracja europejskich społeczeństw. Dokonują tego ściśle współpracując z NGO-sami. Ostatnio głośno było o sytuacji wsi/osady Piddington w Anglii, gdzie rząd jej 350 mieszkańcom (46 dzieci) bez konsultacji zamierza zafundować obóz dla 1,256 uchodźców (głównie mężczyźni w wieku od 18 do 65 lat) z docelową perspektywą dla 3,510 uchodźców. Kobiety z tej wsi napisały otwarty list otwarty do kobiet zasiadających w brytyjskim parlamencie z protestem i zapytaniem jak to jest możliwe? Podobny protest wystosowały do premiera w Londynie…

Media podają rasę, kolor skóry podejrzanych o przestępstwo białych, ale tylko białych, policja i sądy łagodniej traktują kolorowych rezydentów niż białych. Przeciwko białym używa się pedagogikę wstydu. Twoi przodkowie już nagrzeszyli, ty za to płać i cicho siedź. Chrześcijanom nie wolno głośno się modlić, ani nawet w milczeniu jeśli jest to w okolicach np. aborcyjnych klinik, za to grozi areszt i kara (Kanada). Co innego jak 5 razy dziennie głośno z wież minaretów nawołuje do modlitw imam… Za cytowanie Biblii w Kanadzie możesz iść do kryminału, co innego Koran…

Można się zastanowić dlaczego globaliści z City of London pozwolili na wycofanie Wielkiej Brytanii z UE. Czyżby mieli ambitny plan przyśpieszenia eksperymentu wynarodowienia i zniszczenia zachodniej cywilizacji w tym kraju, a stopień zaawansowania zmian dzięki wzmożonej imigracji i zeświecczenia kraju mógłby gwarantować im sukces? Imigranci przynajmniej w coś wierzą, Europejczycy już nie. Przypomnijmy, że bodajże w 11 największych miastach burmistrzami są wyznawcy islamu i ciągle trwa przerzut dalszych imigrantów z Afryki i Azji, a biali rezydenci Londynu stanowią już tylko 36%… W orwellowskim roku 1984 brytyjski zespół The Kinks wylansował proroczą piosenkę, która sugerowała tragedię Brytyjczyków (Pełny tekst). Anglii już nie ma…

Zachód: upadek czy przebudzenie i odrodzenie?

Zachodnie społeczeństwa rozleniwione względnym dobrobytem, uśpione długim okresem pokoju i rozwoju, zdemoralizowane masową propagandą “róbta co chceta”, powoli przecierają oczy na ufundowaną im rzeczywistość, w której coraz trudniej jest im się odnaleźć. Inspirowane przez globalistów rządy narodowe wdrażają systemy nowoczesnej inwigilacji społeczeństw na wzór komunistycznych Chin. Systemy te monitorują twoje wpisy w mediach społecznościowych, rejestrują twoje zakupy. Tworzą system zaufania społecznego (“social credit scores”, który daje ci punkty za pożądane zachowanie i odejmuje za “niewłaściwe” wypowiedzi, czy czyny. Liderzy zachodnich państw idąc w stronę totalitaryzmu bezwstydnie kopiują chińskie systemy kontrolowania społeczeństwa.

Jednak na zachodzie tli się bunt, inwigilujące kamery bywają niszczone przez miłośników wolności. City of London administruje i koordynuje tą represyjną politykę w Anglii, UE, Australii, Kanadzie i Nowej Zelandii. Jak widać po przeniesieniu stolicy komunizmu z Moskwy do Brukseli dystyngowani podwykonawcy globalistycznego totalitaryzmu chcieliby zbudować swoistą Żelazną Kurtynę izolującą swoje owieczki od wolnościowych myśli i idei, czyli “dezinformacji” szkodzącej totalitaryzmom.

Zachodowi istotnie grozi upadek, wzrasta gwałtownie zadłużenie (USA $40 bilionów). Polityka globalizmu w pogoni za zyskiem i uprzemysłowieniem krajów III świata wyprowadziła produkcję z USA, skazując miliony amerykańskich robotników na bezrobocie i beznadzieję. Wylansowanie modelu zniechęcającego do małżeństwa, popularyzacja aborcji, seksualizacji mają służyć upragnionej przez globalistów depopulacji. Rezultatem zaktywizowania imigracji dzięki globalistycznym sowicie finansowanym agenturom NGO w kiedyś spokojnych krajach dziś dochodzi do bijatyk, palenia dzielnic, gwałtów i rozbojów, oraz walki afrykańskich i azjatyckich gangów o kontrolowanie terytoriów. Przecież to nie jest w interesie istniejących państw, ale to jest przepis na zagładę dotychczasowych państw narodowych.

Dzięki Bogu jednak posiadamy rozsądek, umiejętność kalkulacji i zdolność logicznego przewidywania konsekwencji czynów i Zachód zaczyna się budzić i stawiać opór. Widać to na ulicach Hiszpanii, Anglii, Niemiec, Polski i innych zagrożonych utratą tożsamości i wolności obywateli państw narodowych. Narastający opór odzwierciedlają wyniki wyborów w Europie. Jest nadzieja!

Upadek cywilizacji nadchodzi wtedy kiedy ludzie odmawiają walki z siłami które powodują destabilizację. Jest jednak wybór walki o własne wartości, albo rezygnacji z niej kiedy myślisz, że te wartości nie są warte obrony. Wtedy oddajesz swoją przyszłość i przyszłość swoich dzieci w ręce tych, którzy wierzą w swoje wartości i gardzą twoimi. Tak właśnie upadają cywilizacje…

Autorstwo: Jacek K. Matysiak z Kalifornii
Źródło: Goniec.net

Produkcja i eksport ropy z Arabii Saudyjskiej spada do zera

Produkcja i eksport ropy z Arabii Saudyjskiej spada do zera

Dotarliśmy do końca. Po siedmiu miesiącach niesprowokowanych działań wojennych sytuacja na Bliskim Wschodzie przerodziła się w pełnowymiarowy kryzys. Z dnia na dzień eksport saudyjskiej ropy spadł do zera. ZERO! Zastanówcie się nad tym przez chwilę. „Największy producent ropy naftowej na świecie” obecnie NIE eksportuje ropy. Terminale w Zatoce Perskiej są praktycznie zamknięte z powodu wojny z Iranem, a rurociąg Wschód-Zachód – główne połączenie lądowe, transportujące od 4 do 5 milionów baryłek dziennie do terminalu nad Morzem Czerwonym w Janbu – został wysadzony w powietrze w dziewięciu różnych miejscach (przez irackie drony) w czwartek i nie działa już.

Oznacza to, że po raz pierwszy w historii saudyjska ropa nie trafia na rynek. Czy to brzmi dla was jak katastrofa? Czy to coś, co wymaga natychmiastowej reakcji ze strony Trumpa i jemu podobnych?

Jak dotąd jedyną reakcją Trumpa było obszerne oświadczenie, które wygłosił na konferencji prasowej w piątek. Oto, co powiedział:

„Zadzwonili do nas Huti. Nie chcą z nami walczyć. Powiedzieli nam, że nie chcą z nami walczyć. Nie chcą, żebyśmy ich ścigali. Byliby bardzo wdzięczni, gdybyśmy się nie wtrącali i pozwolili większości statków przepłynąć. Jest tylko jeden kraj, z którego nie są szczególnie zadowoleni.” (Link)

To bzdura. Trump nie rozmawiał z Hutimi ani nie wie, czego chcą. Oświadczenia prezydenta pokazują jedynie, że doradcy Trumpa zostali zaskoczeni i nie uzgodnili jeszcze żadnej odpowiedzi. Ale dla każdego, kto śledzi tę farsę, jasne jest, że cała sprawa jest organizowana przez Iran. To sojusznicy Iranu w Iraku zaatakowali rurociąg Wschód-Zachód, tak jak to „wspierani przez Iran” Huti zajęli Mochę i wyspę Perim. Oto podsumowanie:

Niespodziewany atak piorunowy na nadmorskie miasto Mocha wzmocnił kontrolę Hutich nad jednym z najważniejszych szlaków żeglugowych świata. Niespodziewana ofensywa, która zmusiła siły Arabii Saudyjskiej do chaotycznego odwrotu, zaledwie kilka godzin później doprowadziła do zdobycia strategicznie ważnej wyspy u południowego ujścia Morza Czerwonego (Perim).

W niecałe 48 godzin jemeńska partia Ansar Allah umocniła kontrolę nad kluczowym szlakiem żeglugowym, powodując gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i jednocześnie otwierając drugi front w wojnie przeciwko Stanom Zjednoczonym i Izraelowi . Nie ma wątpliwości, że osiągnęliśmy punkt zwrotny w trwającym siedem miesięcy konflikcie, w trakcie którego amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej zostały obrócone w gruzy, podczas gdy irańskie wojsko utrzymuje silną kontrolę nad Cieśniną Ormuz. Strategiczny manewr okrążający Hutich zwiększa prawdopodobieństwo wyparcia Stanów Zjednoczonych z Bliskiego Wschodu i wyłonienia się Iranu jako gwaranta bezpieczeństwa regionalnego. Jesteśmy świadkami zmian w krajobrazie geopolitycznym, które zdarzają się raz na stulecie.

Wyspa Perim leży w sercu Bab al-Mandab, wąskiej cieśniny u południowego wejścia do Morza Czerwonego. To położenie wzmacnia kontrolę Huti nad szlakami żeglugowymi, którymi codziennie transportuje się 10 procent światowej ropy naftowej. Aby ominąć Cieśninę Ormuz, zablokowaną przez siły irańskie, Saudyjczycy transportują większość swojej ropy 1200-kilometrowym rurociągiem ze wschodu na zachód do portu w Janbu nad Morzem Czerwonym. Rurociąg – który dostarcza na rynek od 4 do 5 milionów baryłek dziennie – ma kluczowe znaczenie dla borykającej się z problemami gospodarki Arabii Saudyjskiej. W czwartek rurociąg został zaatakowany w dziewięciu różnych punktach przez irackie drony, co natychmiast wstrzymało przepływ ropy i wywołało panikę w Rijadzie i Waszyngtonie.

Krótko mówiąc, „mapa ropy naftowej jest zwężana z obu stron: na wschodzie przez Cieśninę Ormuz, a na zachodzie przez dostęp do Morza Czerwonego”.

W piątek saudyjski następca tronu, książę Mohammed bin Salman, zwrócił się z rozpaczliwą prośbą do Donalda Trumpa o pomoc wojskową, która została natychmiast odrzucona. Ta odmowa była szeroko komentowana w mediach, ale nie odzwierciedla rzeczywistego zakresu współpracy ze strony USA. Obecnie Stany Zjednoczone mają „ponad 100 amerykańskich doradców wojskowych w Arabii Saudyjskiej, którzy pomagają Rijadowi w gromadzeniu informacji wywiadowczych i wyborze celów dla wznowionej wojny w Jemenie”. (CNN) … Anonimowy urzędnik USA oszacował liczbę żołnierzy USA wspierających te działania na 200, dodając, że byli oni częścią nowej wspólnej grupy zadaniowej utworzonej w ostatnich tygodniach, gdy wojna w Jemenie zaczęła się eskalować.

Należy jednak zauważyć, że „wojna została ponownie rozpalona przez saudyjskie naloty na międzynarodowe lotnisko w Sanie 13 lipca – atak, który według doniesień Axios został autoryzowany przez prezydenta Trumpa. Ataki przeprowadzono w celu uniemożliwienia lądowania w Sanie samolotu odlatującego z Iranu, na pokładzie którego znajdowała się jemeńska delegacja, obecna na pogrzebie ajatollaha Alego Chameneiego…”.

Amerykańska społeczność wywiadowcza i inni sponsorzy wspierali również brutalną wojnę w Jemenie, prowadzoną przez Arabię ​​Saudyjską, w latach 2015–2022. (Wojna ta kosztowała życie dziesiątek tysięcy cywilów i pozostawiła kraj w ruinie). Antiwar.com

Stany Zjednoczone ponoszą zatem znaczną część odpowiedzialności za obecny kryzys; to jest oczywiste.


W piątek, 11 września, saudyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało następujące oświadczenie:

Premier Iraku Ali al-Zaidi poprosił Saudyjczyków o wstrzymanie się z interwencją militarną, dopóki nie ustali tożsamości osób odpowiedzialnych. Choć sprawa pozostaje nierozwiązana, przesłanie jest jasne: Iran i jego regionalni sojusznicy są teraz zdeterminowani, by odciąć dopływ ropy naftowej z Bliskiego Wschodu, aby wywrzeć presję na USA, by zakończyły wojnę. Krótko mówiąc, trzymają globalną gospodarkę za gardło i stopniowo zaciskają pętlę, aby zmusić Trumpa do wywiązania się z zobowiązań wynikających z Porozumienia o Porozumieniu – porozumienia mającego na celu zakończenie działań wojennych i przywrócenie pokoju w regionie.

Wydarzenia rozwijają się tak szybko, że nie możemy być nawet pewni, czy Trump w pełni rozumie, co się dzieje. Sytuacja wymyka się spod kontroli. Czerwone światła ostrzegawcze migają. Stoimy w obliczu mnóstwa nowych ewentualności i mnóstwa różnych scenariuszy. Jedyne, co jest pewne, to to, że Ameryka nie ma przyszłości na Bliskim Wschodzie. Kiedy kurz w końcu opadnie, bazy zostaną zabite deskami, flota zniknie, a „Old Glory” zostanie zapakowana w skrzynię transportową w drodze powrotnej do USA. [popularny przydomek i określenie flangi narodowej Stanów Zjednoczonych (The Stars and Stripes)].

Huti okupują obecnie całe zachodnie wybrzeże Jemenu, a ich siły służą Iranowi jako narzędzie do utrzymania kontroli nad 30 procentami światowych zasobów ropy naftowej. To ewidentnie skoordynowane działania wysoce zmotywowanych, zaprawionych w bojach bojowników, realizujących dalekosiężną strategię mającą na celu wymuszenie wycofania się Amerykanów z regionu, a następnie narzucenie nowej, wielostronnej architektury bezpieczeństwa.

Nie wierzymy, że obsesja Trumpa na punkcie bombardowania z powietrza nieuporządkowanych celów ma jakiekolwiek szanse na powodzenie. Od samego początku Trump odruchowo wybierał destrukcyjną siłę, zamiast celowo wykorzystywać siłę militarną do osiągnięcia politycznego celu. Jego niezdolność do strategicznego myślenia prowadzi kraj ku najbardziej upokarzającej porażce militarnej, po której następują lata kryzysu gospodarczego.

Źródło: Produkcja w Arabii Saudyjskiej spada do zera

Rozwścieczeni Amerykanie domagają się wyzwolenia spod izraelskiego jarzma

W pierwszym rzędzie rewolucji

Rozwścieczeni Amerykanie domagają się wyzwolenia spod izraelskiego jarzma.

W zeszły weekend uczestniczyłem w dorocznej konferencji Instytutu Rona Paula, która odbyła się w regionie Waszyngtonu w północnej Wirginii. Tegorocznym tematem przewodnim był „Pierwszy rząd na rewolucji”, a około 500 uczestników, którzy wypełnili salę balową hotelu Hilton, z pewnością otrzymało dokładnie to, co obiecywał temat. Wśród znakomitych prelegentów znaleźli się kongresmen Thomas Massie, Dennis Kucinich, Jim Webb, Josh Paul, Michael Vlahos, Max Blumenthal i Joe Kent. Tucker Carlson również przemawiał do zgromadzonych za pośrednictwem wideokonferencji.

Biorąc pod uwagę katastrofalny stan naszej byłej republiki w ten weekend Święta Pracy, prelegenci byli zmotywowani do bezpośredniej konfrontacji z wrogiem – co też uczynili – w nadziei na nadanie rozpędu prawdziwej rewolucji, której centrum stanowiły wybory parlamentarne w listopadzie. Osobiście nigdy nie byłem świadkiem takiego entuzjazmu na wydarzeniu, które można by określić mianem wiecu politycznego: publiczność wstała z miejsc, bijąc brawo i głośno wiwatując na każde słowo wypowiedziane z podium.

Nagrania wideo przemówień, każde trwające około pół godziny, będą dostępne na stronie internetowej Instytutu Rona Paula za kilka dni. Gorąco zachęcam czytelników Unz do odwiedzenia strony Paula i obejrzenia nagrań osobiście. Prelegenci byli i są niezwykle dobrze poinformowani o tym, co szkodzi naszemu krajowi, i nie przebierali w słowach, prezentując swoje uzasadnione analizy. Mówiąc wprost: widzicie rząd i naród, które zostały podporządkowane i okupowane przez obce mocarstwo – w tym wyraźnie widoczne środki, które zaostrzyły tę kontrolę i grożą dalszym pogorszeniem statusu drugiej kategorii faktycznych obywateli naszej niegdyś konstytucyjnej republiki. Po podporządkowaniu, nasz kraj toczył serię wojen, w których nie było bezpośredniego zagrożenia ze strony kogokolwiek, omal nie zbankrutował i pozbawił swoich obywateli podstawowych wolności.

Tą siłą agresora, która rozszerzyła swoje możliwości dyktowania amerykańskiej polityki zagranicznej, jednocześnie ograniczając wolność słowa obywateli, którzy próbują sprzeciwić się temu, co zostało zrobione, jest oczywiście Izrael, który – zgodnie ze swoim potężnym lobby wewnętrznym – zinfiltrował i skorumpował amerykańskie instytucje w niewyobrażalnym stopniu. Idea niemal niewyobrażalnej, stopniowej dominacji małego Izraela nad supermocarstwem USA, szczególnie w ciągu ostatnich 25 lat, zyskała nawet przydomek: „Ogon merda psem!”.

W rezultacie Konferencja Rona Paula była próbą narodu amerykańskiego przywrócenia Konstytucji i republiki, ze szczególnym uwzględnieniem Karty Praw, która została zdeptana przez prezydenta Donalda Trumpa i Kongres w bezprecedensowy sposób. Kilku mówców cytowało mądrość pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych, George’a Washingtona, który w swoim przemówieniu pożegnalnym do narodu w 1796 roku ostrzegał przed uwikłaniem się w sprawy zagraniczne. To, co wówczas powiedział i sposób, w jaki to powiedział, jest równie aktualne dzisiaj w odniesieniu do państw obcych i ich grup lobbingowych, jak 230 lat temu.

Powiedział: „Traktujcie wszystkie narody w dobrej wierze i sprawiedliwie. Utrzymujcie pokój i harmonię ze wszystkimi. … Realizując taki plan, nic nie jest ważniejsze niż to, by wykluczyć uporczywe, głęboko zakorzenione animozje wobec niektórych narodów i namiętne uczucia wobec innych, a w ich miejsce pielęgnować sprawiedliwe i przyjazne uczucia wobec wszystkich. Naród, który ulega innemu w nawykowej nienawiści lub nawykowym uczuciu, jest w pewnym stopniu niewolnikiem. Jest niewolnikiem swojej wrogości lub uczucia, z których każde wystarcza, by odwrócić jego uwagę od obowiązku i interesu. Wrogość jednego narodu wobec drugiego z większym prawdopodobieństwem skłoni oba narody do rzucania obelg i zniewag, do kurczowego trzymania się drobnych okazji do obrazy oraz do wyniosłości i nieugiętości, gdy pojawią się przypadkowe lub nieistotne powody do sporów”.

Podobnie, namiętne uczucie jednego narodu do drugiego niesie ze sobą mnóstwo zła. Współczucie dla uprzywilejowanego narodu, które w przypadkach braku prawdziwego wspólnego interesu podsyca iluzję wyimaginowanego wspólnego interesu i przenosi wrogość jednego narodu na drugi, kusi ten pierwszy do uczestniczenia, bez należytego uzasadnienia, w sporach i wojnach tego drugiego. Prowadzi to również do przyznania uprzywilejowanemu narodowi przywilejów, których odmawiają inni, co może podwójnie zaszkodzić narodowi czyniącemu te ustępstwa: po pierwsze, ponieważ niepotrzebnie rezygnuje z czegoś, co powinien był zachować; po drugie, ponieważ wzbudza zazdrość, wrogość i skłonność do zemsty wśród stron pozbawionych równych przywilejów; i daje ambitnym, skorumpowanym lub oszukanym obywatelom (którzy ślubują wierność uprzywilejowanemu narodowi) możliwość zdrady lub poświęcenia interesów własnego kraju bez narażania się na pogardę z tego powodu. Stają się one, a czasem nawet popularne, dzięki ukrywaniu niskich i głupich ustępstw wynikających z ambicji, korupcji lub złudzeń, pod pozorem cnotliwego poczucia obowiązku, godnego pochwały szacunku dla opinii publicznej lub chwalebnego zapału dla dobra wspólnego.

„Wobec podstępnych machinacji obcych wpływów (błagam was, współobywatele, wierzcie mi), czujność wolnego narodu powinna być zawsze czujna, ponieważ historia i doświadczenie dowodzą, że obce wpływy są jednym z najbardziej zabójczych wrogów rządu republikańskiego. Ale ta czujność, aby była w jakikolwiek sposób użyteczna, musi być bezstronna; w przeciwnym razie staje się narzędziem tego właśnie wpływu, którego należy unikać, a nie obroną przed nim. Nadmierna stronniczość wobec jednego obcego narodu i nadmierna antypatia wobec innego sprawiają, że ci, którymi się kierują, widzą zagrożenie tylko z jednej strony i przyczyniają się do zaciemniania, a nawet wspierania machinacji wpływów z drugiej. Prawdziwi patrioci, którzy sprzeciwiają się intrygom faworyta, ryzykują podejrzenia i nienawiść, podczas gdy jego narzędzia i marionetki przejmują poklask i zaufanie ludu, aby zdradzić swoje interesy”.

Prelegenci na spotkaniu z Ronem Paulem mieli nadzieję rozpalić ogień, który zainspiruje Amerykanów do skorzystania z jednego z niewielu praw, które im nadal przysługują – mimo że i ono jest kwestionowane przez dwie główne partie w celu uzyskania sfałszowanych wyników – mianowicie prawa do głosowania.

Listopad daje szansę na odsunięcie od władzy wielu zdrajców, którzy sprzedali nasz kraj Izraelowi. Jeśli kandydat nie będzie szczerze dążył do tego, co naprawdę oznacza hasło „America First”, musi ponieść odpowiedzialność i zostać pokonany w tej kwestii. Jeśli tak bardzo podziwiają Izrael, być może nadszedł czas, aby zrzekli się obywatelstwa Stanów Zjednoczonych i przenieśli się do kraju, który najwyraźniej tak bardzo kochają. Ponieważ Izrael jest państwem żydowskim na mocy rezolucji Knesetu, niektórzy z nich, tacy jak Mike Johnson i Ted Cruz, którzy są „chrześcijańskimi syjonistami”, mogą poczuć się tam niemile widziani, mimo że wykonali znakomitą pracę dla swoich panów, udając jednocześnie lojalnych Amerykanów w Kongresie.

Jeśli w listopadzie do Kongresu zostanie wybrana wystarczająca liczba dysydentów – ludzi, którzy szczerze kochają swój kraj i chcą chronić jego wolności – możliwe będzie pozbycie się Donalda Trumpa, który jest niewątpliwie kontrolowany przez premiera Benjamina Netanjahu i lobby izraelskie.

Trump jest niewątpliwie głęboko nieświadomy i przepełniony nienawiścią, człowiekiem, który szuka zemsty na każdym, kto stanie mu na drodze, i bezmyślnie mówi o unicestwieniu całych narodów, jednocześnie finansując i uzbrajając Izrael, który dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. Co więcej, jest człowiekiem, który trzyma palec na spuście nuklearnym i podobno kilkakrotnie poruszał ze swoim sztabem kwestię „opcji” użycia takiej broni, prawdopodobnie w celu zniszczenia Iranu i innych narodów dla „Wielkiego Izraela”. To szaleniec, którego sprawowanie władzy musi zostać poważnie ograniczone lub całkowicie wyeliminowane.

Pozbycie się Trumpa i jego kolesi byłoby z pewnością pierwszym krokiem, ale reszta robactwa w administracji, które wykonuje rozkazy Izraela, również musi odejść. Demokraci są niemal tak samo uzależnieni od miłości do Izraela jak Republikanie. Weźmy tylko jeden przykład: w niedawnym wystąpieniu publicznym Hillary Clinton oświadczyła, że ​​„największą” szkodą, jaką wyrządził Benjamin Netanjahu, było „…jak bardzo skrzywdził Izrael, po pierwsze. A po drugie, postrzeganie Izraela przez ludzi nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie, i to należy odbudować”.

Zarówno dla Hillary, jak i wielu liberalnych Demokratów, problem nie polega na tym, że Izrael „wpływa” na życie Palestyńczyków, ale na tym, że Netanjahu szkodzi wizerunkowi publicznemu Izraela – nie na tym, że celowo okrada i zabija setki tysięcy niewinnych Palestyńczyków. Ludzkie cierpienie ani prawa człowieka nie interesują jej, jeśli istnieje narracja, która czeka, by zostać przejęta przez jej najlepszych przyjaciół, Żydów. Zwróćcie uwagę na jej słowa, gdy była sekretarzem stanu za Baracka Obamy i właśnie przeczytała raport o brutalnym zabójstwie Muhammara al-Kaddafiego w zamachu stanu zorganizowanym przez Waszyngton: „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, on umarł!” powiedziała z uśmiechem, a potem się roześmiała.

Niedawno Antony Blinken, żydowski sekretarz stanu w administracji Joe Bidena, znanego jako „Jestem syjonistą”, skarżył się, że internetowe relacje z izraelskich okrucieństw „zdominowały narrację” i miały „bardzo, bardzo trudny wpływ na tę narrację”. Problemem nie jest dlań rzeź ani erozja amerykańskich swobód obywatelskich, ale raczej to, jak zapewnić prasie możliwość relacjonowania tego bez żadnych oskarżeń, gdy w grę wchodzi Izrael.

Te poglądy wyjaśniają, dlaczego żydowscy miliarderzy od półtora roku szaleją z zakupami akcji spółek medialnych. Miejmy nadzieję, że oni i wszyscy ich zwolennicy będą mieli niemiłą niespodziankę w listopadzie, kiedy odbędą się antyizraelskie wybory, które rozstrzygną, kto zostanie wybrany, a kto nie. Niech rozpocznie się rewolucja!

Źródło: Pierwszy rząd rewolucji

Stać nas !! ZUS będzie dopłacał do emerytur Brazylijczyków

ZUS będzie dopłacał do emerytur Brazylijczyków

magnapolonia/zus-bedzie-doplacal-do-emerytur-brazylijczykow

Rząd warszawski zakończył negocjacje z Brazylią w sprawie umowy o zabezpieczeniu społecznym. Porozumienie ma umożliwić m.in. sumowanie okresów ubezpieczenia oraz transfer świadczeń pomiędzy obydwoma państwami. Pomysł już teraz budzi sprzeciw polityków prawicy, gdyż oznaczać będzie kolejne obciążenia dla polskiego podatnika.

ZUS będzie dopłacał do emerytur Brazylijczyków. Opanowane przez aktywistów skrajnej lewicy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej potwierdziło, że negocjacje zostały zakończone, a Polska i Brazylia prowadzą obecnie procedury wewnętrzne poprzedzające podpisanie porozumienia. Rząd tłumaczy, że umowa ma ułatwić funkcjonowanie osobom, które pracowały w obu państwach, a także polskim przedsiębiorcom prowadzącym działalność w Brazylii.

Problem polega jednak na tym, że podobne rozwiązania mają poważny wagomiar finansowy. I właśnie o ten aspekt pytają krytycy rządu. Największe kontrowersje dotyczą możliwości wykorzystania zagranicznego stażu pracy przy ustalaniu prawa do świadczeń w Polsce. Krzysztof Bosak wskazuje, że w przypadku przyszłej umowy z Brazylią osoba posiadająca odpowiednio długi staż ubezpieczeniowy w Brazylii może – przy spełnieniu warunków określonych w porozumieniu – uzyskać prawo do polskiej emerytury minimalnej po bardzo krótkim okresie opłacania składek w Polsce. Jako przykład podaje nawet jedną składkę.

Istnieją już przykłady działania podobnych mechanizmów. Z danych przywoływanych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że dopłaty do minimalnych emerytur cudzoziemców wzrosły z 27,7 mln zł w 2020 roku do 123,5 mln zł w 2025 roku. Liczba osób objętych takimi dopłatami zwiększyła się w tym czasie z około 4,2 tys. do 11,4 tys. To oznacza wzrost kosztów ponad czterokrotny w ciągu zaledwie pięciu lat.

Polska ma już dwustronne umowy o zabezpieczeniu społecznym m.in. z Ukrainą, Białorusią, USA, Kanadą, Australią, Turcją, Izraelem, Indiami i Koreą Południową. ZUS wyjaśnia, że tego rodzaju porozumienia opierają się m.in. na zasadzie sumowania okresów ubezpieczenia oraz zachowania praw do świadczeń.

Samo istnienie takich umów nie musi być problemem. Kontrowersje zaczynają się wtedy, gdy polski system gwarantuje świadczenie minimalne osobie, która zdecydowaną większość swojej kariery zawodowej przepracowała poza Polską, a różnicę pomiędzy wypracowanym świadczeniem a polską emeryturą minimalną są znaczne i musi je pokryć polski budżet.

Rząd warszawski powinien przed podpisaniem umowy przedstawić opinii publicznej szczegółowe wyliczenia: ilu osób może ona dotyczyć, ile świadczeń może zostać wypłaconych z Polski oraz ile będzie wynosiła potencjalna dopłata z pieniędzy polskich podatników. Tymczasem takich danych nadal nie przedstawiono. Ekspertka cytowana przez „Rzeczpospolitą” zwraca uwagę, że bez informacji o liczbie potencjalnych beneficjentów, skali zatrudnienia transgranicznego i przewidywanej liczbie świadczeń nie sposób rzetelnie ocenić, czy korzyści gospodarcze z umowy przewyższą jej koszty.

Według danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców w 2025 roku w Polsce mieszkało 1716 obywateli Brazylii. Rząd argumentuje, że Brazylia jest największym partnerem handlowym Polski w Ameryce Łacińskiej, a umowa ma ułatwić współpracę gospodarczą i sytuację pracowników delegowanych. Trudno jednak nie zadać pytania, czy interes gospodarczy rzeczywiście wymaga tworzenia potencjalnych zobowiązań emerytalnych wobec kolejnej grupy cudzoziemców.

Polska ma przecież własny, narastający problem z finansowaniem systemu emerytalnego. ZUS nie wypłaca przecież emerytur każdemu ze zgromadzonego przez niego prywatnego subkonta. Bieżące składki pracujących finansują w dużej mierze bieżące świadczenia innych osób. Jeżeli więc państwo rozszerza krąg osób uprawnionych do świadczeń finansowanych z polskiego budżetu, powinno jednocześnie wskazać, skąd będą pochodziły pieniądze na te zobowiązania.

Niestety, lewicowi politycy POPiS najpierw tworzą nowe uprawnienia, a dopiero później zastanawiają się nad ich długoterminowym finansowaniem. Dziś kwota 123,5 mln zł może wydawać się niewielka w porównaniu z całym budżetem państwa. Problem polega jednak na dynamice. Jeżeli liczba cudzoziemców korzystających z dopłat rośnie z kilku tysięcy do kilkunastu tysięcy, a następnie system jest rozszerzany na kolejne państwa, koszty mogą systematycznie rosnąć.

Nie oznacza to, że umowa z Brazylią sama w sobie doprowadzi ZUS do bankructwa. Tego na podstawie obecnie dostępnych danych nie można uczciwie stwierdzić. Można natomiast wskazać realne ryzyko: każde dodatkowe zobowiązanie emerytalne państwa zwiększa presję na system, który już w przyszłości będzie wymagał znacznego finansowania z budżetu.

W tym kontekście krytyka ze strony Konfederacji zasługuje przynajmniej na poważną debatę. Krzysztof Bosak określił planowaną umowę mianem kolejnego elementu programu wsparcia imigrantów na emeryturze. Konfederacja domaga się odejścia od mechanizmu, w którym bardzo krótki okres pracy w Polsce może – przy spełnieniu określonych warunków dotyczących zagranicznego stażu – prowadzić do prawa do polskiego świadczenia minimalnego finansowanego z budżetu. To fundamentalne pytanie o sprawiedliwość systemu.

Polak przez kilkadziesiąt lat płaci składki, podatki i finansuje funkcjonowanie państwa. Tymczasem państwo nie powinno tworzyć sytuacji, w której osoba, która znaczną część swojej kariery zawodowej spędziła poza Polską, może uzyskać świadczenie wyższe od tego, które wynikałoby wyłącznie z jej składek zapłaconych w Polsce – a różnicę pokrywa polski podatnik.

NASZ KOMENTARZ: System emerytalny, który zamiast ograniczać przyszłe zobowiązania otwiera kolejne kanały ich powstawania, może w długim okresie stać się jeszcze większym ciężarem dla następnych pokoleń. Zanim więc Brazylia zostanie objęta kolejnymi przywilejami emerytalnymi, władze powinny odpowiedzieć ile będzie to kosztowało polskich podatników – dziś, za 10 lat i za 30 lat?

Niestety, nikt z POPiS o tym nie myśli. Warszawkę interesuje tylko perspektywa najbliższych wyborów i dorwania się do koryta.

ZUS potwierdza mechanizm dotyczący BOGATYCH emerytur dla obywateli Ukrainy

ZUS potwierdza mechanizm

dotyczący emerytur obywateli Ukrainy.

Wystarczy jedna składka?

Przedstawiciel Zakładu Ubezpieczeń Społecznych potwierdził Sławomirowi Mentzenowi, że obywatel Ukrainy, który posiada wymagany staż ubezpieczeniowy wypracowany na Ukrainie, może po opłaceniu w Polsce składki nabyć prawo do polskiego świadczenia emerytalnego. W określonych przypadkach, po spełnieniu dodatkowych warunków, łączna wysokość świadczeń może zostać podniesiona do poziomu obowiązującej w Polsce emerytury minimalnej.

Podczas spotkania z przedstawicielami ZUS Sławomir Mentzen przedstawił hipotetyczny przykład dotyczący obywatela Ukrainy. Założył, że mężczyzna przez 35 lat pracuje na Ukrainie, a następnie przyjeżdża do Polski na miesiąc, podejmuje zatrudnienie za minimalne wynagrodzenie i opłaca jedną składkę na ubezpieczenie społeczne.

Po osiągnięciu wieku emerytalnego miałby ponownie przyjechać do Polski i ubiegać się o świadczenie. Polska część emerytury, wyliczona na podstawie krótkiego okresu ubezpieczenia w Polsce, byłaby bardzo niska. Przy ustalaniu prawa do świadczenia uwzględniane mogą być jednak również okresy ubezpieczenia przebyte na Ukrainie, zgodnie z zasadami wynikającymi z obowiązujących przepisów i umów międzynarodowych.

„Do końca życia będzie dostawał dopłaty do minimalnej polskiej emerytury. To znaczy to, o czym mówimy, to tak?” – pytał Mentzen przedstawiciela ZUS.

Ten potwierdził, że przedstawiony mechanizm wynika z obowiązujących regulacji dotyczących koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.

„Czyli potwierdza pan, że tak jest?” – dopytywał polityk.

Mentzen podsumował następnie, że w przedstawionym przez niego scenariuszu „ta jedna składka daje prawo do polskiej emerytury”. Przedstawiciel ZUS odpowiedział: „No właśnie”.

Polityk zaznaczył przy tym, że odpowiedzialność za obowiązujące rozwiązania nie spoczywa na ZUS, ponieważ Zakład jedynie stosuje przepisy przyjęte przez ustawodawcę.

„Mamy zgodę, że ten mechanizm istnieje. Wynika głównie z polskiej ustawy. W połączeniu z naszą umową sprawia, że dochodzi do takiej sytuacji” – stwierdził Mentzen.

Polityk ocenił jednocześnie, że przepisy powinny zostać zmienione, aby ograniczyć możliwość korzystania z takiego rozwiązania w sposób, który jego zdaniem może być nieproporcjonalny do rzeczywistego okresu opłacania składek w Polsce. Przedstawiciel ZUS podkreślił natomiast, że Zakład jest wykonawcą regulacji ustanowionych przez ustawodawcę.

Jak działa ten mechanizm?

Samo opłacenie jednej składki w Polsce nie oznacza, że cudzoziemiec otrzyma wysoką emeryturę. Polska część świadczenia jest ustalana na podstawie okresów ubezpieczenia w polskim systemie, dlatego przy bardzo krótkim okresie pracy w Polsce będzie odpowiednio niska.

W przypadku państw, z którymi Polska ma odpowiednie umowy o zabezpieczeniu społecznym, przy ustalaniu prawa do świadczenia możliwe jest jednak uwzględnienie również okresów ubezpieczenia przebytych za granicą. Dotyczy to także Ukrainy.

Aby spełnić wymóg stażowy, można więc uwzględnić okresy ubezpieczenia przebyte w obu państwach. Łącznie wymagane jest co najmniej 20 lat stażu w przypadku kobiet oraz 25 lat w przypadku mężczyzn.

Nie oznacza to jednak, że każdemu cudzoziemcowi posiadającemu polskie świadczenie automatycznie przysługuje dopłata do poziomu minimalnej emerytury w Polsce. Aby otrzymać takie wyrównanie, trzeba spełnić określone warunki, w tym dotyczące miejsca zamieszkania.

Jeżeli osoba uprawniona do świadczenia mieszka w Polsce, a suma polskiej emerytury oraz świadczenia wypłacanego przez zagraniczną instytucję emerytalną jest niższa od obowiązującej w Polsce emerytury minimalnej, w określonych przypadkach polski system może pokryć powstałą różnicę.

Mechanizm, na który zwrócił uwagę Sławomir Mentzen, polega więc na możliwości wykorzystania okresów ubezpieczenia przepracowanych na Ukrainie do spełnienia wymogu stażowego w Polsce, przy jednoczesnym uwzględnieniu polskiej części świadczenia oraz świadczenia zagranicznego przy ustalaniu ewentualnego wyrównania do minimalnej emerytury.

Komentarz: Przykro o tym pisać, ale takie doniesienia jasno wskazują na to, że stajemy się „fundatorami dobrobytu” innego, a na dodatek wrogiego nam narodu.