Ceny energii, ceny zdrowia, ceny dupodajstwa. MEM-y V.

—————

—————————————

——————————————————————

—————————

————————————

——————–

———————————

——————————————————-

———————————————————–

—————————————————————

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts ma rację

Akurat Paul Craig Roberts opublikował tekst, z którym się całkowicie zgadzam. Potwierdza on także to, co już od dawna twierdzę na moim blogu: niemożliwe jest jakiekolwiek porozumienie i pokojowa koegzystencja zarówno z USA jak i z całym Zachodem. Celem Zachodu jest dominacja, wyzysk i całkowite podporządkowanie się reszty świata. Celem reszty świata jest pokojowa współpraca. Praktycznie nikt nie zwrócił uwagi na przemówienie, które amerykański minister spraw zagranicznych Marco Rubio wygłosił 14.02.2026 na konferencji „bezpieczeństwa” w Monachium. To niewiarygodne, że w 21 wieku można wygłosić tekst, który bardziej pasuje do przełomu 18 i 19 wieku, czyli do okresu największej zachodniej ekspansji kolonialnej! To najlepiej dowodzi tego, że od tego okresu sposób myślenia i cele Zachodu nie uległy zmianie.

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts

Doszedłem do wniosku, że nie ma na świecie żadnego, zaangażowanego w ważne wydarzenia rządu, który opierałby się na rzeczywistości. Zacznijmy od Izraela, Waszyngtonu, Iranu, Rosji i Chin.

Brak realizmu ze strony Izraela wynika z syjonistycznego planu Wielkiego Izraela – Izraela rozciągającego się od Nilu w Egipcie po Pakistan, obejmującego cały muzułmański Bliski Wschód. Plan ten jest siłą napędową obecnej wojny izraelsko-amerykańskiej przeciwko Iranowi, a Turcja, Liban i Arabia Saudyjska czekają na swoją kolej. Izrael z powodzeniem wykorzystał już Waszyngton do zniszczenia Libii, Iraku i Syrii jako sprawnie funkcjonujących państw arabskich. Bliski Wschód to rozległy obszar zamieszkały przez liczne narody.  Izrael jest niewielki, ma małą populację i nie ma możliwości zajęcia i kontrolowania tak dużego obszaru, jakim jest Bliski Wschód. 

Jednak program syjonistyczny jest nadrzędnym celem rządu izraelskiego. Nikt w Waszyngtonie, Europie, Rosji, Indiach, Chinach i na Bliskim Wschodzie nie rozumie, że dopóki Wielki Izrael jest programem syjonistycznym, pokój na Bliskim Wschodzie jest całkowicie niemożliwy.  Jednak żaden rząd, nawet Iran, nie jest na tyle osadzony w rzeczywistości, by dostrzec ten rażący fakt i zaproponować wynegocjowanie rezygnacji Izraela z Wielkiego Izraela. Zamiast tego negocjacje skupiają się na wynegocjowaniu rezygnacji Iranu z prawa do wzbogacania uranu i produkcji rakiet. Takie negocjacje w niczym nie powstrzymują izraelskiej agresji. Ułatwiają ją.

Brak realizmu ze strony Iranu przejawia się w przekonaniu – czego dowodem jest irański program 10 punktów – że pokój można osiągnąć bez uwzględnienia planów syjonistycznych.  Iran wierzy, że jeśli 10 punktów zostanie zaakceptowanych i wdrożonych, nastąpi pokój. Jednak 10 punktów Iranu nie zawiera żadnego odniesienia do syjonistycznego planu Wielkiego Izraela, wyrażonego przez amerykańskich syjonistycznych neokonserwatystów jako zniszczenie dla Izraela siedmiu krajów w ciągu pięciu lat. Najwyraźniej rząd irański nie rozumie, że pokój na Bliskim Wschodzie zależy od jednej i tylko jednej rzeczy – porzucenia przez Izrael syjonistycznego planu.

Państwa Zatoki Perskiej, Turcja i Arabia Saudyjska podzielają brak realizmu Iranu w kwestii Wielkiego Izraela. Bliski Wschód nigdy nie zjednoczył się przeciwko izraelskiemu zagrożeniu i godził się na to, by być pokonywanym jeden po drugim. Głupie państwa Zatoki Perskiej zawarły nawet sojusz z Izraelem i Ameryką przeciwko swoim muzułmańskim braciom.

Brak realizmu Putina polega na tym, że nie potrafi on zrozumieć, iż „główną przyczyną konfliktu” nie jest brak porozumienia o wzajemnym bezpieczeństwie z Zachodem, lecz hegemoniczne dążenia Waszyngtonu. Tak jak Izrael dąży do hegemonii na Bliskim Wschodzie, tak Waszyngton dąży do hegemonii nad całym światem. Plany Waszyngtonu nie są bardziej realistyczne niż plany Izraela, jednak doktryna Wolfowitza pozostaje decydującym czynnikiem w amerykańskiej polityce zagranicznej. Putin nie rozumie, że kiedy negocjuje z Waszyngtonem, negocjuje z amerykańską hegemonią. Trump nie wyrzekł się amerykańskiej hegemonii. Niedawno rozszerzył amerykańską hegemonię na Iran, Cieśninę Ormuz, Wenezuelę, Grenlandię i Kubę. Egzekwuje amerykańską hegemonię nad Rosją za pomocą sankcji, a nad Chinami za pomocą gróźb sankcji, ceł i konfliktu z Tajwanem.

Chiński brak realizmu polega na przekonaniu Xi, że dzięki polityce nieangażowania się Chiny mogą przetrwać dłużej niż ich przeciwnicy.  Xi posunął się nawet do tego, że usunął z chińskiej armii wszystkich oficerów, którzy byliby gotowi walczyć za Chiny, i zastąpił ich politykami, którzy będą kierować się złudzeniami Xi, a nie realiami wojskowymi. To sprawiło, że Chiny stały się bezużytecznym sojusznikiem dla Rosji i Iranu. Niepowodzenie tych trzech krajów w zawarciu wzajemnego traktatu o bezpieczeństwie sprawiło, że każdy z nich znalazł się w izolacji, a tym samym stał się łatwiejszym celem dla amerykańskiej hegemonii. Spośród tych trzech krajów tylko Iran jest gotowy do walki.

Błędem Waszyngtonu jest to, że zaniedbanie suwerenności Stanów Zjednoczonych pozwoliło Izraelowi wciągnąć Amerykę w wojnę na Bliskim Wschodzie w pierwszej ćwierci XXI wieku, co kosztowało biliony dolarów i życie wielu Amerykanów. Wpływy izraelskie w USA są dominujące w finansach, mediach, na uniwersytetach i w branży rozrywkowej, gdzie Amerykanie przyswajają syjonistyczny światopogląd.  Wielu Amerykanów, o czym świadczą „chrześcijańscy syjoniści”, konserwatyści z hasłem „nie możesz być Amerykaninem, jeśli nie kochasz Izraela” oraz uległość Kongresu USA wobec każdego żądania Izraela, jest bardziej Izraelczykami niż Amerykanami.

Iran nie rozumie, że nie toczy wojny z Ameryką. Ameryka jest jedynie marionetką Izraela. Iran toczy wojnę z Wielkim Izraelem. W związku z tym 10-punktowy program Iranu jest bezwartościowy, ponieważ nie odnosi się do syjonistycznych planów. Te 10 punktów przysłużyło się Trumpowi, a nie Iranowi. Dało Trumpowi możliwość wycofania się, zanim musiałby złamać swoją obietnicę zniszczenia irańskiej cywilizacji. 

Iran świętuje „historyczne zwycięstwo, ponieważ Trump zaakceptował 10-punktowy plan”.  Ale Trump nie zaakceptował irańskiego planu.  Powiedział, że zaakceptował go jako podstawę do negocjacji, to samo, co wielokrotnie powtarzał Rosjanom. W perspektywie krótkoterminowej zwycięstwo należy do Trumpa, a nie do Iranu.  Iran przyrzekł, że nie zaakceptuje zawieszenia broni, ale jednak to zrobił.

W rzeczywistości nie ma żadnego zawieszenia broni. Izrael natychmiast zbombardował cywilne dzielnice mieszkalne w chrześcijańskim mieście w Libanie, zabijając i raniąc około 2000 cywilów. Iran natychmiast ogłosił, że cieśnina została ponownie zamknięta.

Najwyraźniej Netanjahu dąży do zniszczenia Iranu, a nie do pokoju. Trump będzie musiał zmierzyć się z Netanjahu, aby znaleźć wyjście z tej sytuacji. Iran twierdzi, że zawieszenie broni obejmuje Liban. Izrael i wiceprezydent USA Vance twierdzą, że tak nie jest. Niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, Vance dał Netanjahu zielone światło do kontynuowania ataku na Liban. Jeśli Iran dostosuje swoje 10 punktów do interpretacji Vance’a i Netanjahu, wejdzie w negocjacje, rezygnując już z jednego ze swoich 10 punktów. Skoro nie ma zawieszenia broni, czy mogą być negocjacje? Jeśli nie, to gdzie jest wyjście dla Trumpa?

Lekceważenie, jakim Netanjahu obdarzył prezydenta Stanów Zjednoczonych, wskazuje, że jest on przekonany, iż – jak twierdzą izraelscy premierzy – „Izrael kontroluje Amerykę”. Jeśli Trump nie złamie izraelskiej kontroli nad Ameryką, najprawdopodobniej uwikłamy się w wojnę z Iranem.

Wspomnienia z przeszłości. O zastępcach członka.

Wspomnienia z przeszłości.

Izabela Bordacka

Wiele lat temu spędzałam z rodzicami urlop w jakimś ośrodku wczasowym nad rzeką Świder. O ile pamiętam był to ośrodek Instytutu Łączności. W ośrodku przebywał również partyjny aparatczyk Wilhelm Billig z rodziną. Zajmowali osobną willę i nie pospolitowali się z naukowcami z instytutu. Nie jadali w stołówce należącej do ośrodka. Obsługiwały ich specjalne pokojówki w białych fartuszkach i czepeczkach, a dzieci Billiga nie uczestniczyły w zabawach i nie odzywały się ani słowem do innych dzieciaków. Po Billiga przyjeżdżała codziennie ogromna czarna limuzyna, była to chyba sowiecka Czajka. Tak komunistyczni aparatczycy realizowali w praktyce utopijne idee Rewolucji Francuskiej: liberté, égalité, fraternité czyli: wolność, równość i braterstwo.

Wilhelm Billig musiał być w partyjnej hierarchii raczej ważną figurą bo do 1968 roku był – jak podaje Wikipedia – zastępcą członka. Jak wszyscy komunistyczni partyjni aparatczycy musiał być niezwykle wszechstronny gdyż nieustannie zajmował najwyższe stanowiska w różnych resortach. Przez pewien czas był nawet Pełnomocnikiem Rządu do spraw Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej. W Instytucie Fizyki nosił wysoko głowę i też nie odpowiadał na pozdrowienia naukowego planktonu, który to plankton bardzo krytycznie zresztą oceniał jego kwalifikacje. W tej sprawie opieram się wyłącznie na zdaniu kolegów, specjalistów.

Kilka lat później, bodajże w 1969 roku spotkałam w schronisku na Kalatówkach jakiegoś staruszka, który prosił żeby przeprowadzić go przez Czerwone Wierchy gdyż sam bał się wybrać na tak trudny – jego zdaniem – szlak. Nie bardzo miałam na to ochotę gdyż na Czerwonych Wierchach bywałam wielokrotnie ale raczej w wieku szkolnym i przedszkolnym. Turystyczny szlak prowadzący przez Krzesanicę, Małołączniak i Ciemniak to typowa „ceprostrada”, droga którą można bez trudu przepędzić krowy.

Nie mogłam jednak odmówić w górach opieki komuś kto wyraźnie jej potrzebował więc powędrowaliśmy razem. Ponieważ staruszek wydawał mi się znajomy zapytałam go o nazwisko. Przedstawił się , był to Billig. Nie poznałam go bo był skurczony jak przebity balon, z którego zeszło powietrze. Gdy już schodziliśmy do Doliny Kościeliskiej odważyłam się go zapytać kim naprawdę jest z zawodu. Powiedział, że filologiem klasycznym.
„Jakim tam filologiem?”- zaśmiewał się złośliwy kolega z Instytutu Fizyki Jądrowej w Świerku, któremu opowiedziałam o tym dziwnym spotkaniu. To przecież zwykły „krawiec mężczyźniany”.

Błyskotliwą karierę Billiga przerwała „wojna Chamów z Żydami” jak to trafnie nazwał w 1962 roku Witold Jedlicki, czyli wojna dwóch frakcji w PZPR, które przez całe lata, nie tylko w PRL lecz również w III RP walczyły i walczą o dominację i władzę w Polsce. Myślałam więc, że nazwisko Billiga utonęło w mroku dziejów. Jednak kilka dni temu wyrzucając do śmietnika zalegające piwnicę stare pisma znalazłam tekst pod tytułem : „Andrzej Frycz Modrzewski i bracia polscy – pierwsi polscy komuniści” podpisany Wilhelm Billig. A więc mówił prawdę. Był klasycznym filologiem, ale nie w sensie nauczyciela łaciny.

Był klasycznym filologiem komunistycznym podobnie jak wielki językoznawca Józef Stalin. Tekst Billiga okazał się nudny i sztampowy. Przedstawiał w nim Andrzeja Frycza Modrzewskiego jako obrońcę klas uciśnionych i bezlitosnego demaskatora szlacheckiego sobiepaństwa, a braci polskich jak jakąś komunistyczną jaczejkę. Bez skrupułów wyrzuciłam pismo do śmietnika, a właściwie do pojemnika na makulaturę.

Czego można było po tym tekście oczekiwać?. Billig to typowy przedstawiciel instalatorów stalinizmu w Polsce. Jak podaje Wikipedia Billig od 1929 do 1938 należał do KPP. Od 1941 do 1944 do WKP(b), od 1944 do 1948 do PPR od 1948 do PZPR. W Latach 1939 1940 był inspektorem w Rejonowym Wydziale Oświaty w Łunińcu, następnie dyrektorem szkoły w tym samym Łunińcu.

To moje rodzinne strony, ciekawe, że wielu politruków PRL zaczynało swoją karierę na polskim Polesiu. Potem pracował w redakcji „Sztandaru Wolności” w Mińsku oraz był kierownikiem radia Związku Patriotów Polskich w Moskwie. Został pierwszym powojennym szefem Polskiego Radia, prezesem Centralnego Urzędu Radiofonizacji Kraju,, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Poczt i Telegrafów, następnie w Ministerstwie Łączności, oraz jak już pisałam, był pełnomocnikiem rządu do spraw wykorzystania energii jądrowej. Był typowym uczestnikiem karuzeli stanowisk charakterystycznej dla stosunków społecznych powojennej Polski. Karierę na Polesiu oprócz Billiga zaczynali również Blinowski i Jędrychowski. Startowali jako szeregowi agitatorzy. Potem trafiali pod skrzydła Związku Patriotów zdominowanego przez Wandę Wasilewską a potem stawali się w Polsce prominentami i ekspertami od wszystkiego. Jak się naprawdę nazywali i co przeszli w sowieckim raju trudno ustalić.
Billig stał się bardziej ludzki i mniej nadęty gdy stracił przywileje. Zgodnie z zasadą, że polityk dojrzewa gdy już spadnie. Zdarza się jednak inaczej. Znany wykładowca fizyki, autor podręczników szkolnych Bronisław Buras stojąc kiedyś przed drzwiami swego gabinetu i czytając kartkę z napisem „profesor doktor Bronisław Buras” powiedział. „ cztery słowa i cztery kłamstwa” . Nie wiem co miał na myśli. Jeżeli faktycznie jego oficjalny życiorys był tylko legendą świadczy to, że był człowiekiem samoświadomym, dużego formatu. On też zaczynał karierę w szkole na Polesiu i też padł ofiarą kampanii antysemickiej czyli wewnętrznych partyjnych porachunków, o które niesłusznie oskarża się teraz społeczeństwo polskie.

Stefan Jędrychowski, Wilhelm Billig. Kto dziś pamięta te nazwiska?. I czy warto przypominać tych wszystkich zastępców członka? Najnowsza historia Polski jest jak dziecięca układanka, z której zginęła połowa fragmentów więc nie sposób zobaczyć pełnego obrazu. Lecz trzeba sobie uświadomić, że duża część brakujących klocków pozostaje w rękach jeszcze żyjących świadków historii. I ich obowiązkiem właśnie wobec historii jest ujawnianie tego co wiedzą i pamiętają.

Iran zamyka Cieśninę Ormuz, Izrael torpeduje zawieszenie broni Trumpa

Scott Ritter i Larry Johnson analizują eskalację [ich rozmowa poniżej jest mniej chaotyczna niż zapis. MD]

Iran zamyka Cieśninę Ormuz, Izrael torpeduje zawieszenie broni Trumpa

W niedawnej dyskusji w podcaście Geopolitics z gospodarzem Dannym Haiphongiem, były inspektor ONZ ds. broni i oficer marynarki wojennej USA Scott Ritter oraz były analityk CIA Larry Johnson rzucili światło na niezwykle niestabilną sytuację na Bliskim Wschodzie.

Skupiono się na nieistniejącym zawieszeniu broni między Stanami Zjednoczonymi pod rządami prezydenta Trumpa a Iranem, niemal całkowitym zamknięciu Cieśniny Ormuz przez siły irańskie oraz trwających izraelskich atakach na Liban, które zagrażają całemu procesowi negocjacji.

Dramatyczna sytuacja początkowa według Danny’ego Haiphonga

Danny Haiphong rozpoczął transmisję od stwierdzenia, że ​​sytuacja jest dramatyczna: wiceminister spraw zagranicznych Iranu opóźnił planowany atak rakietowy i dronowy na Izrael, mimo, że Izrael kontynuował bombardowanie Libanu, zabijając ponad 200 osób i raniąc tysiące w ciągu ostatnich 24 godzin.

Pakistan zobowiązał się skorzystać z pośredników, aby nakłonić Trumpa do powstrzymania Izraela.

Haiphong odniósł się do doniesień, że Trump zadzwonił do Netanjahu i wezwał do deeskalacji w Libanie, aby chronić negocjacje – mimo że zarówno administracja Trumpa, jak i Izrael podkreślały, że Liban nie jest stroną zawieszenia broni.

Mimo to Izrael planuje podjęcie odrębnych negocjacji z rządem libańskim.

Haiphong zapytał Scotta Rittera konkretnie o irańską kontrolę nad Cieśniną Ormuz, komunikacja tam została poważnie ograniczona lub częściowo zamknięta: W ciągu ostatnich 24 godzin przez cieśninę przepłynął tylko jeden statek, a całe zawieszenie broni stanęło na krawędzi rozpadu.

Scott Ritter: „Nie ma zawieszenia broni”

Scott Ritter natychmiast wyjaśnił:

„Po pierwsze, nie ma zawieszenia broni. Przestańmy mówić o zawieszeniu broni. Ono nie istnieje. Istnieją przesłanki wskazujące na możliwość zawieszenia broni”.

Konflikt od samego początku miał charakter chaotyczny – Izrael zbombardował Bejrut, a Zjednoczone Emiraty Arabskie zaatakowały irańską infrastrukturę naftową.

W Iranie istnieje 31 autonomicznych okręgów wojskowych, z których część nie komunikuje się optymalnie z rządem centralnym i w związku z tym kontynuuje działalność.

Politycznie sytuacja przypomina pole minowe: USA i Iran zgłosiły odpowiednio 15 i 10 kluczowych punktów, które mają zostać porównane w dwutygodniowym procesie.

Tak naprawdę niczego wcześniej nie uzgodniono, poza koniecznością rozmowy.

Ritter nazwał wydarzenia w Libanie „absolutnie tragicznymi”, ale podkreślił:

„To Izrael. Czego się spodziewasz?”

Stany Zjednoczone zaakceptowały Liban w ramach zawieszenia broni, ponieważ Iran uznał to za warunek wstępny. Pakistan dał jasno do zrozumienia, że ​​Waszyngton to rozumie.

Problemem był jednak brak koordynacji z Izraelem: Netanjahu był „bardzo niezadowolony” i określił Liban i Hezbollah jako „szczególny problem”, który należy zwalczać dalej.

Izrael prowadzi teraz grę, domagając się odrębnych negocjacji z rządem Libanu – wszystko to jest częścią większego manewru taktycznego.

Limity eskalacji i swoboda negocjacyjna

Scott Ritter przeprowadził dalszą analizę: Zarówno Iran, jak i USA osiągnęły maksymalny poziom drabiny eskalacji.

Dalsze kroki oznaczałyby „trwałe szkody” dla obu stron – dla Trumpa politycznie, gdyż interesuje go wyłącznie jego własne dziedzictwo i listopadowe wybory („największy narcyz”).

Iran ze swojej strony nie powinien posunąć się tak daleko, by nie móc wywiązać się ze swojego 47-letniego zobowiązania wobec własnego narodu dotyczącego tworzenia dobrobytu gospodarczego. Spór nuklearny jest kwestią dumy, a nie konieczności; Cieśnina Ormuz jest natomiast kwestią przetrwania.

Mimo to istnieje możliwość negocjacji, na przykład w kwestii wspólnego zarządzania cieśniną.

Ritter podsumował optymistycznie:

„Nie ma zawieszenia broni, ale jestem bardzo optymistycznie nastawiony i wierzę, że tak się stanie”.

Larry Johnson: „Nie ma miejsca na negocjacje”

Larry Johnson odpowiedział na pomysł prawdziwej przestrzeni negocjacyjnej drastyczną metaforą:

„To jak negocjacje między dwiema osobami o to, co chcą jeść. Jedna strona – nazwijmy ją USA – chce zjeść kawałek krowiego łajna zarobaczonego. Druga strona, Iran, chce steka”.

Nie ma rozwiązania pośredniego.

Dziesięć punktów irańskich nie podlega negocjacjom. Są to żądania niepodlegające negocjacjom, które muszą zostać spełnione, zanim rozmowy będą mogły się rozpocząć.

Iran nie będzie negocjował stopnia zamknięcia Cieśniny Ormuz.

Ajatollah wyjaśnił: „Jest pod nową administracją”.

Sankcje muszą zostać najpierw zniesione – Iran już raz został oszukany w związku z JCPOA, spełnił wszystkie wymogi, zezwolił na inspekcje, a mimo to nie otrzymał niczego, gdy Trump zerwał umowę.

Johnson wątpił, czy Iran w ogóle wpuści jutro na salę przedstawicieli takich jak Witoff i Jared Kushner.

Przypomniał, że Stany Zjednoczone już podjęły zobowiązania wobec Libanu, Jemenu i Iraku, ale Trump nagle wycofał się ze wszystkiego po ogromnej presji ze strony Izraela i środowisk syjonistycznych.

Następnie Izrael zbombardował Bejrut „wracając do epoki kamienia łupanego”.

Tylko interwencje Pakistanu i Chin powstrzymały eskalację.

Rzeczywistość militarna i wątpliwości co do siły USA

Scott Ritter nazwał publiczne groźby Trumpa pustymi słowami: „Ktokolwiek twierdzi, że jest królem, nie jest królem”.

USA wyczerpały już wszystkie dobre cele; dalsze ataki byłyby czystą zbrodnią wojenną i karą zbiorową.

Wojsko amerykańskie najwyraźniej jasno dało Trumpowi do zrozumienia, że ​​nie będzie wykonywać tego typu nielegalnych rozkazów. Nie było już amunicji do przeprowadzania znaczących ataków dalekiego zasięgu, irańska obrona powietrzna nie została pokonana, marynarka wojenna była nienaruszona, podobnie jak siły powietrzne.

Nieudana operacja w Isfahanie była katastrofą „Desert One”.

Iran ma całkowitą kontrolę nad Cieśniną Ormuz i może w każdej chwili udusić światową gospodarkę.

Ritter podsumował:

„USA to papierowy tygrys. Nie mamy już żadnego potencjału militarnego”.

Ostrzegł, że Stany Zjednoczone właśnie udowodniły Chinom, że nie są w stanie obronić Tajwanu.

Larry Johnson: Struktura wojskowa jest przestarzała

Larry Johnson dodał porównania historyczne:

Siły zbrojne USA są nastawione na model XX wieku; lotniskowce i operacje desantowe nie są już w stanie konkurować z nowoczesną bronią hipersoniczną i dronami. Marines wycofali swoje czołgi; armia była zbyt mała, aby przeprowadzać duże inwazje.

Iran przeniósł wszystkie ważne przedsięwzięcia i broń pod ziemię.

Wojna nie ma już jasnego celu dla Stanów Zjednoczonych. Iran osiągnął swój jedyny cel: przetrwanie i zmuszenie wroga do negocjacji.

Johnson przewidział, że Izrael wkrótce będzie musiał wycofać swoje wojska i że rozmowy w sobotę pokażą, czy są one poważne, czy też pozostaną one jedynie pośrednią mediacją za pośrednictwem Pakistanu, która nie przynosi żadnych rezultatów.

Wniosek

Scott Ritter szczegółowo opisał zestrzelenie F-15 i późniejszą „misję ratunkową”, która w rzeczywistości była nieudanym nalotem na Isfahan.

Amerykańska kampania dezinformacyjna, załadowanie samolotu C-130 Little-B… {??? md}

AI w walce o Prawdę. MEM-y III.

——————————————————————

—————————-

————————————————–

——————————————

——————————————————-

————————————

————————————————–

———————————————

O planowanych rozmowach między USA a Iranem w Pakistanie

[Umieszczam – bo NIKT z dużych meRdiów w Polsce o tym nie pisze. Ani uczciwie, ani wcale.

Ale to z pewnością będzie farsa: Bez zmiany krwawego reżimu Bibi rządzącego Ameryką żadne porozumienie ani tym bardziej pokój nie są możliwe. Mirosław Dakowski]

=============================

Thomas Röper anti-spiegel.ru/was-ueber-die-fuer-morgen-geplanten-gespraeche-zwischen-den-usa-und-dem-iran-in-pakistan-bekannt-ist

Negocjacje pokojowe

Co wiadomo o planowanych rozmowach między USA a Iranem w Pakistanie

Bezpośrednie negocjacje między USA a Iranem mają rozpocząć się w Pakistanie w sobotę, ale ich sukces pozostaje całkowicie niepewny. Co obecnie wiadomo o planowanych rozmowach?

Anti-Spiegel  10 kwietnia 2026

Stanowiska USA i Iranu wydają się obecnie jeszcze bardziej odmienne niż przed wojną. Niemniej jednak, pierwsze bezpośrednie negocjacje między USA a Iranem zaplanowano na sobotę w Pakistanie, choć pozostaje wątpliwe, czy obie strony w ogóle opierają się na tym samym tekście porozumienia o zawieszeniu broni, które ma stanowić podstawę negocjacji. Iran obstaje przy swoim 10-punktowym planie, podczas gdy Biały Dom odrzuca ten plan i mówi o własnym 15-punktowym planie, którego szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione. 

Iran domaga się również, aby Izrael zakończył wojnę z Libanem. Iran postrzega cel negocjacji jako kompleksowy pokój dla Bliskiego Wschodu i oświadczył, że będzie postrzegał USA i Izrael jako jedną stronę konfliktu, a uczestników „osi oporu” – do której, oprócz Iranu, należy Hezbollah w Libanie – jako drugą stronę konfliktu. Celem Iranu jest pokój, który dotyczy wszystkich stron konfliktu.

Izrael demonstracyjnie kontynuuje ataki na Liban, a doniesienia z USA wskazują, że Trump przynajmniej zaapelował do Izraela o powściągliwość.

Kolejnym punktem spornym jest Cieśnina Ormuz. Stany Zjednoczone domagają się jej natychmiastowego otwarcia, podczas gdy Iran jest skłonny jedynie do jej częściowego otwarcia na czas negocjacji. Według Iranu, całkowite otwarcie Cieśniny Ormuz powinno nastąpić dopiero po zawarciu ostatecznego porozumienia pokojowego.

Co więcej, Iran żąda, jako warunku zawarcia porozumienia pokojowego, całkowitego zniesienia wszystkich sankcji USA i uwolnienia wszystkich irańskich aktywów zamrożonych w USA, co prawdopodobnie nie zostanie zaakceptowane przez USA.

Negocjacje mogą zatem zakończyć się fiaskiem, jeśli żadna ze stron nie będzie skłonna do kompromisów, które do tej pory kategorycznie wykluczała.

Agencja TASS opublikowała podsumowanie tego, co jeszcze wiadomo o sytuacji przed rozpoczęciem negocjacji, a ja je przetłumaczyłem.

Początek tłumaczenia:

Oczekiwanie na negocjacje irańsko-amerykańskie w Islamabadzie: Co wiemy

Negocjacje w stolicy Pakistanu mogą potrwać od dwóch do trzech dni, stwierdził Abdul Majid Hakim Ilahi, przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Indii.

Według telewizji Al Hadath, kluczowe negocjacje między USA a Iranem odbędą się 11 kwietnia w Islamabadzie.

Negocjacje w stolicy Pakistanu mogą potrwać od dwóch do trzech dni, powiedział agencji TASS Abdul Majid Hakim Ilahi, przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Indii.

TASS zebrał najważniejsze informacje.

Negocjacje

Według telewizji Al Hadath, kluczowe negocjacje między USA a Iranem odbędą się 11 kwietnia w Islamabadzie.

Wcześniej „Wall Street Journal” donosił o przybyciu irańskiej delegacji do Islamabadu w celu przeprowadzenia rozmów z USA.

Irańsko-amerykańskie negocjacje w Pakistanie mogą potrwać od dwóch do trzech dni, poinformował przedstawiciel Najwyższego Przywódcy w Indiach w rozmowie z agencją prasową TASS.

Pakistański rząd zezwolił uczestnikom rozmów amerykańsko-irańskich w Islamabadzie na ubieganie się o wizy po przybyciu do kraju, ogłosił minister spraw zagranicznych Ishaq Dar.

Planowane negocjacje w Islamabadzie między przedstawicielami Iranu i USA rozpoczną się dopiero po tym, jak Waszyngton wypełni swoje zobowiązania dotyczące zaprzestania izraelskich działań wojskowych w Libanie, poinformowała irańska agencja prasowa Tasnim.

Iran zerwie negocjacje z USA w Pakistanie w sprawie rozwiązania konfliktu i osiągnięcia porozumienia między Teheranem a Waszyngtonem, jeśli Izrael wznowi bombardowania Libanu, poinformowała Press TV, powołując się na źródło.

Iran wielokrotnie przekładał wyjazd delegacji na rozmowy z USA w Islamabadzie z powodu trwających izraelskich ataków na Liban, poinformowało źródło w rozmowie z nadawcą.

Oświadczenia Iranu dotyczące negocjacji

Atak USA i Izraela na Iran podczas negocjacji między Teheranem a Waszyngtonem w Genewie jest zbrodnią wojenną, jak wynika z komunikatu prasowego irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Irańskie siły zbrojne zadały klęskę USA i Izraelowi, które zostały zmuszone do zmiany swojej strategii w wyniku działań Republiki Islamskiej.

Irański 10-punktowy plan stanowi podstawę dalszych negocjacji pokojowych na Bliskim Wschodzie.

Rząd Iranu sprzeciwia się zawieszeniu broni, ponieważ doprowadziłoby ono do przezbrojenia USA i Izraela, a następnie do wznowienia działań wojennych, a nie do prawdziwej dyplomacji.

Działania Iranu na Bliskim Wschodzie nie powinny być uznawane za ataki na państwa trzecie, ponieważ Iran zaatakował jedynie cele USA w regionie, oświadczyło ministerstwo.

Teheran zażąda od USA i ich sojuszników odszkodowania za szkody wyrządzone atakami, a jeśli odmówią, Iran zrekompensuje je, przejmując amerykańskie aktywa i nieruchomości – oświadczył przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Republiki Islamskiej w Indiach.

Zauważył, że choć Iran wątpi w intencje Waszyngtonu, ma jednak nadzieję na udane negocjacje z USA w Islamabadzie i zawarcie kompleksowego porozumienia.

Teheran zgodzi się na zakończenie wojny z Waszyngtonem tylko wtedy, gdy zostaną zaakceptowane warunki określone w 10-punktowym planie Iranu, oświadczył ambasador Iranu w Uzbekistanie, Mohammad Ali Eskandari.

Skład delegacji:

Delegacji irańskiej przewodniczyć będzie przewodniczący parlamentu Republiki Islamskiej, Mohammad Bagher Ghalibaf oraz minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, poinformował „Wall Street Journal”, powołując się na źródła.

Pakistan zwrócił się do Steve’a Witkoffa, specjalnego wysłannika prezydenta USA, z prośbą o włączenie wiceprezydenta J.D. Vance’a do delegacji USA na rozmowy z Iranem, poinformował również „Wall Street Journal”, powołując się na źródła.

Na prośbę Islamabadu prezydent USA Donald Trump poprosił wiceprezydenta o kierowanie działaniami pokojowymi, poinformował „Wall Street Journal”.

Oświadczenia USA w sprawie negocjacji

Vance oświadczył, że otrzymał od Trumpa jasne instrukcje dotyczące prowadzenia negocjacji z Iranem.

Oczekuje konstruktywnych rozmów ze stroną irańską w Pakistanie.

Naruszenie tymczasowego zawieszenia broni

Według „Wall Street Journal” Izrael nie zamierza zaprzestać ataków na Liban, ale ograniczy ich zakres na prośbę Trumpa.

Rząd USA obawia się, że ataki te utrudnią negocjacje z Iranem i wysiłki na rzecz ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Wall Street Journal zauważa, że ​​Trump nie zwrócił się jeszcze do Izraela o zaprzestanie działań przeciwko szyickiej organizacji Hezbollah.

Wcześniej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że Iran nie przeprowadził żadnych ataków rakietowych na państwa ani cele w innych krajach od czasu ogłoszenia zawieszenia broni.

Cieśnina Ormuz

Iran kontroluje Cieśninę Ormuz, a ponieważ wojna z USA i Izraelem jeszcze się nie zakończyła, Teheran otworzy ją po jej zakończeniu – powiedział agencji TASS przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki w Indiach.

Doniesienia o opłatach za przepływanie przez Cieśninę Ormuz są czystą spekulacją; nie ma oficjalnego potwierdzenia, podkreślił Ilahi.

Około 3200 statków utknęło na zewnątrz Cieśniny Ormuz, czekając na bezpieczną przeprawę, podał Fox News.

Według nadawcy, wśród nich znajduje się 800 tankowców i masowców. Prawie 20 000 marynarzy czeka w Zatoce Perskiej na wyjaśnienie kwestii bezpiecznej przeprawy przez cieśninę – dodał nadawca.

Bibi: Watykan jest o dwa tygodnie od zbudowania Bomby jądrowej. MEM-y I.

———————————-

————————————————-

————————————————————

—————————————-

———————————————

—————————————————

——————————————

———————————————————-

———————————————–

Czy bojowe drony ukraińskie latają nad Polską?

Thomas Röper anti-spiegel.ru/das-russische-aussenministerium-reagiert-auf-die-kriegsbeteiligung-der-balten-am-krieg-gegen-russland\

Zagrożenie wojną

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych reaguje na udział państw bałtyckich w wojnie z Rosją

Kraje bałtyckie, Finlandia i Polska udostępniają Ukrainie swoją przestrzeń powietrzną do ataków na cele w północno-zachodniej Rosji, co oznacza, że ​​są one de facto stronami konfliktu i Rosja ma prawo do odpowiedzi militarnej. Teraz pojawiło się oficjalne oświadczenie Rosji w tej sprawie.

Anti-Spiegel  10 kwietnia 2026

Od 22 marca każdej nocy dochodzi do masowych ataków dronów na północno-zachodnią część Rosji, w okolicach Sankt Petersburga, które powodują znaczne zniszczenia. Zeszłego lata donosiłem, że drony atakujące rejon Sankt Petersburga najprawdopodobniej pochodzą z państw bałtyckich, co stanowiłoby ewidentne zaangażowanie militarne państw bałtyckich, ponieważ pozwalają one Ukrainie na korzystanie ze swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Rosję.

Nikt nie kwestionuje faktu, że ukraińskie drony atakujące cele w rejonie Sankt Petersburga korzystają z przestrzeni powietrznej państw bałtyckich i Finlandii, co również wymaga od nich przekroczenia polskiej przestrzeni powietrznej. Nawet niemieckie media, takie jak „Der Spiegel”, wielokrotnie otwarcie o tym informowały, choć nie zwróciły uwagi czytelnikom, że jest to zaangażowanie militarne tych państw ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zamiast tego niemieckie media celebrowały udane ataki ukraińskie. Zwracam na to uwagę od 29 marca.

W Rosji media i rząd bagatelizują ten problem. W rosyjskich mediach pojawiło się niewiele doniesień na ten temat, a rosyjskie Ministerstwo Obrony w niektórych komunikatach prasowych dotyczących ukraińskich ataków dronów pominęło nawet fakt, że Petersburg był celem ataku . Ponieważ mieszkam w Petersburgu, wiem o tych atakach, ponieważ po każdym ataku wysyłany jest SMS z ostrzeżeniem o nalocie, po którym następuje sygnał „wszystko w porządku”. Oczywiście, szkody wyrządzone przez te ataki są również dobrze znane mieszkańcom.

8 kwietnia Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, została zapytana o tę kwestię na swojej regularnej konferencji prasowej. Przetłumaczę pytanie i jej odpowiedź tutaj, a następnie przeanalizujemy, co to oznacza.

Pytanie: 
31 marca Dmitrij Pieskow ostrzegł o podjęciu „odpowiednich środków”, jeśli potwierdzi się, że ukraińskie drony wojskowe przelatywały nad państwami bałtyckimi. Drony nadal latają i atakują rosyjskie cele, a państwa bałtyckie publicznie przyznają, że nie są w stanie ich nawet wykryć swoimi systemami radarowymi. Krąży również teoria spiskowa, że ​​drony te mogły wcale nie przelatywać nad państwami bałtyckimi, lecz zostały wystrzelone z terytorium bałtyckiego. Czy mogłaby Pani rozwinąć tę sytuację?

Zacharowa: 
Niewątpliwie uważamy ostatnie incydenty z udziałem dronów za ataki terrorystyczne na Federację Rosyjską i jej infrastrukturę przemysłową i cywilną. Jeśli państwa trzecie udostępniły lub udostępniają swoje terytorium do przelotów wrogich dronów, muszą one doskonale rozumieć – i jesteśmy pewni, że rozumieją – ryzyko, na jakie się narażają. Aby uzyskać bardziej szczegółowe informacje na temat przelotów dronów i ich wykrywania przez radary, zalecamy kontakt z odpowiednimi władzami.

Każdy, kto śledzi konferencje prasowe Zacharowej, transmitowane na przykład przez stację RT-DE z tłumaczeniem symultanicznym, lub zna liczne tłumaczenia jej konferencji prasowych, które publikowałem przez lata, zauważy, że była to niezwykle nietypowa odpowiedź Zacharowej. Zazwyczaj nie unika pytań, lecz odpowiada na nie szczegółowo.

Fakt, że udzieliła tak wymijającej odpowiedzi i powołała się na „właściwe organy” – czyli Ministerstwo Obrony Rosji – oznacza, że ​​kwestia ta najwyraźniej nie leży już w kompetencjach rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie ma najwyraźniej żadnych kontaktów dyplomatycznych z odpowiednimi państwami w tej sprawie. Ministerstwo Obrony wydaje się natomiast pracować nad odpowiedzią; przynajmniej tak rozumiem to oświadczenie.

Co więcej, pytanie dziennikarza pokazuje, jak bardzo Rosja wciąż próbuje deeskalować sytuację. Cytuje rzecznika Kremla, Pieskowa, który 31 marca ostrzegł, że jeśli potwierdzi się przelot ukraińskich dronów wojskowych nad państwami bałtyckimi, Rosja podejmie „odpowiednie kroki”. Pieskow zachowywał się tak, jakby to jeszcze nie zostało udowodnione, mimo że państwa bałtyckie i Finlandia oficjalnie potwierdziły to już wtedy, a zachodnie media, takie jak „Der Spiegel”, wielokrotnie o tym donosiły.

Wielu ludzi na Zachodzie zdaje się wierzyć, że cierpliwość Rosji będzie trwać wiecznie i że będzie ona w nieskończoność ignorować otwarte zaangażowanie militarne państw europejskich i ostrzał Rosji z ich udziałem.

Nie liczyłbym na to. Obawiam się raczej, że pewnego dnia (być może niezbyt odległego) obudzimy się i usłyszymy w mediach, że Rosja najechała państwa bałtyckie. Wtedy zachodnie media i politycy będą równie zaskoczeni, jak 24 lutego 2022 roku, gdy Rosja interweniowała na Ukrainie w odpowiedzi na ciągłe prowokacje ze strony Ukrainy i NATO.

Nie byłoby w tym nic zaskakującego, ponieważ państwa europejskie coraz bardziej bezczelnie prowokują Rosję do reakcji militarnej. Po prostu ukrywają to przed europejską opinią publiczną.

Czy Unia Europejska wyrzuci Węgry?

Czy Unia Europejska wyrzuci Węgry?

Tomasz Jankowski myslpolska/jankowski-czy-unia-europejska-wyrzuci-wegry

Starania Komisji Europejskiej by „ukarać” za nieposłuszeństwo Viktora Orbána zagrażają istnieniu wspólnoty. Eurokraci od lat próbują przycisnąć do muru premiera Węgier.

Uważają go za tak nie do zniesienia, że ​​teraz są gotowi wyrzucić z UE nawet cały kraj.

Krótka historia europejskiego bata

Ale wezwania do wydalenia Węgier nie są niczym nowym. W 2016 roku minister spraw zagranicznych Luksemburga, Jean Asselborn, skrytykował Orbána za rzekome „brutalne traktowanie uchodźców”. Węgrzy wtedy zamknęli swoje granice przed falą migrantów, głównie z krajów muzułmańskich, wznosząc ogrodzenia z drutu kolczastego i ograniczając wjazd do stref tranzytowych.

Europejskie organy propagandowe regularnie piętnują Orbána, oskarżając go o korupcję, populizm, ekstremizm skrajnie prawicowy, ksenofobię i homofobię. Dla głównego nurtu „standardów europejskich” to jak grzechy główne. Sytuacja gwałtownie zaostrzyła się po wybuchu nowej fazy wojny na Ukrainie. Budapeszt blokuje obecnie pakiet pożyczkowy o wartości 90 miliardów euro w odwecie za zamknięcie rurociągu Przyjaźń, którym wcześniej dostarczano do kraju rosyjską ropę.

Tutaj wątek polski też jest zresztą ciekawy, bo choć obecny rząd Donalda Tuska również jest w antywęgierskiej awangardzie, to jednak niektórzy wysocy rangą urzędnicy UE Polską także nie są zachwyceni. Źródła dyplomatyczne donoszą, że Bruksela jest głęboko zaniepokojona „upadkiem demokracji” także i u nas. Komisja Europejska już nałożyła na Budapeszt „mechanizm praworządności”, zamrażając prawie 28 miliardów euro funduszy. Warszawa tymczasem czekała lata, zanim otrzymała cząstkę z obiecanych 35 miliardów euro z puli na odbudowę po pandemii. Eurokraci stosują klasyczną metodę kija i marchewki. Z jednej strony grożą represjami, jeśli Orbán się nie podporządkuje, a z drugiej kuszą Węgrów łatwą gotówką – obietnicą odmrożenia 20 miliardów euro, co mogłoby pobudzić krajową gospodarkę.

Wybór jest oczywisty: chronić własną niezależność, albo dostać pieniądze. Bruksela w istocie kupuje lojalność lokalnych elit. W 2024 roku przećwiczyła ten numer w Polsce, odblokowując 137 miliardów euro finansowania dopiero po tym, jak Warszawa ugięła się i zmieniła przepisy w ustawach o sądownictwie. I oto sedno sprawy. Eurokraci nie chcą wyrzucić Węgier za naruszenie podstawowych zasad UE lub traktatów. Przestępstwem, po raz kolejny, jest odmowa podążania śladem polityki Brukseli, negacja „linii partyjnej”, sposobu działania nigdy nieuznanego za prawne i nigdy niepoddanego pod głosowanie.

Prawo jest dla zarządu, Panie Areczku

To, co zamierzają zrobić brukselscy politycy, jest sprzeczne z prawem pierwotnym UE. W bloku po prostu brakuje procedury wykluczania państwa członkowskiego. Podobna sytuacja miała już miejsce w przypadku Rosji i G8. Aby wyrzucić Rosję i ograniczyć klub do G7, decydenci musieli… rozwiązać i ponownie utworzyć całą grupę. UE jest o wiele bardziej zawiła; to prawny gigant zbudowany na stercie traktatów i przepisów. Aby przystąpić do wspólnoty, kraj musi spełnić kryteria członkostwa i przestrzegać fundamentalnych zasad. Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej wymienia wśród tych zasad poszanowanie godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, praworządności i praw człowieka – w tym praw mniejszości. Zobowiązania każdego państwa są określone w traktacie akcesyjnym.

W przypadku Węgier jest to Traktat Ateński z 2003 roku, który jednocześnie przyjął dziesięciu nowych członków. Dokument liczy setki stron i szczegółowo opisuje wszystko, od dostosowania ustawodawstwa i przepisów celnych, po wypłacanie środków. Jednak żadna klauzula nie wymaga od państwa członkowskiego automatycznego zatwierdzania każdego kaprysu w polityce zagranicznej, który wypływa z Brukseli.

Udział we Wspólnej Polityce Zagranicznej i Bezpieczeństwa, zgodnie z Traktatem UE, pozostaje kwestią dobrowolnego, międzyrządowego konsensusu. Nie jest to sztywny wymóg członkostwa. Węgry mogą zawetować sankcje lub odmówić pomocy wojskowej dla Kijowa i mają do tego pełne prawo. Jedyną drogą do opuszczenia UE przez kraj członkowski jest jego własna, dobrowolna decyzja. Prawo to jest zapisane w artykule 50 Traktatu o Unii Europejskiej. Do tej pory tylko jeden kraj skorzystał z tego prawa: Wielka Brytania.

Węgierski precedens zapoczątkuje domino?

Płonne są jednak nadzieje, że Węgry pójdą w ślady Brytyjczyków. Aż 55% Węgrów nadal pozytywnie ocenia członkostwo w UE. Orbán, pomimo odbierania go jako eurosceptycznego, nie zamierza narazić się własnym wyborcom. Poza tym „Huxit” wymagałby referendum. Ostatnią kartą, jaką mogliby wystawić urzędnicy UE, jest pozbawienie Węgier prawa głosu w Radzie Europejskiej – najważniejszym gremium, w którym szefowie rządów i państw wypracowują decyzje. Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej zezwala na to, jeśli państwo dopuści się „poważnego i uporczywego naruszenia” podstawowych wartości. Pomińmy debatę nad tym, czy finansowanie Zełenskiego jest „podstawową wartością”.

Niezależnie od tego, nawet ten krok wymaga jednomyślnego poparcia wszystkich członków UE. To mrzonka, głównie dzięki Słowacji. Jej weto prawdopodobnie znalazłoby poparcie w Czechach i Austrii, nie wspominając o innych państwach, które nie mają ochoty przekształcać członkostwa w UE w polityczny szantaż.

Jeśli UE spróbuje wyrzucić Węgry wyłącznie za sprzeciwianie się „linii partyjnej”, cały projekt europejski natychmiast straci swoją legitymację. Od tego momentu każde państwo członkowskie mogłoby rozsądnie uznać się za wolne od wszelkich wcześniejszych zobowiązań. Blok jako byt prawny i polityczny w praktyce przestałby istnieć. Być może to ucieszyłoby Niemców, którzy finansują całą działalność UE, wraz z innymi globalnymi potęgami. 

Tomasz Jankowski

Zabawa oszalałych szatanów w Boga

Zabawa w Boga

Autor artykułu Marek Wójcik 10. kwietnia 2026 world-scam/zabawa-w-boga

„Złośliwy narcyzm to termin kliniczny, a nie obelga. Psycholog społeczny Erich Fromm ukuł to określenie w 1964 roku, opisując Adolfa Hitlera jako połączenie patologicznej manii wielkości, psychopatii, paranoi i osobowości antyspołecznej w jedną strukturę charakteru. Złośliwy narcyz nie jest jedynie próżny. Jest strukturalnie niezdolny do autentycznej empatii, konstytucjonalnie odporny na poczucie winy i kieruje się paranoicznym przekonaniem, że otaczają go wrogowie i muszą zostać zniszczeni. Już w 2017 roku psycholog John Garnter i wielu innych specjalistów ostrzegało przed złośliwym narcyzmem Trumpa.

Gdy władza nie zna granic, jedyną wewnętrzną kontrolą pozostaje sumienie. A psychopata nie ma sumienia.„

Powyższy tekst pochodzi z opublikowanego w Poniedziałek Wielkanocny artykułu na commondreams.org: Trump i Netanjahu: dwaj szaleńcy bawiący się w Boga. Źródło,

W pierwszym dniu rozejmu między USA a Iranem Izrael zrzuca 160 bomb na Bejrut, powodując setki zabitych i rannych Libańczyków. Mówi się o „masakrze cywilów”. Teheran ponownie blokuje cieśninę Ormuz.
Oto prawdziwy obraz planety Ziemia w tym momencie…

Było do przewidzenia, że syjonistyczne państwo zrobi wszystko, żeby nie doszło do pokoju. Nie ma dla nich dobrego rozwiązania ani planu wyjścia z tej wywołanej przez nich awantury. Netanjahu jest ateistą, ale jako politykowi nie przeszkadza mu, by grać rolę wyczekiwanego od tysięcy lat żydowskiego mesjasza.

W wyniku izraelskich nalotów na stolicę Libanu, Bejrut, zawalił się cały kompleks mieszkaniowy.

Przepowiednie o mesjaszu są fundamentem żydowskiej eschatologii, opierającym się na tekstach Starego Testamentu, w szczególności na księgach prorockich. W tradycji żydowskiej Mesjasz nie jest istotą boską, lecz człowiekiem pochodzącym z rodu króla Dawida, a dokładniej z linii jego syna Salomona. Jest przywódcą i królem, który wypełni konkretne zadania. Te zadania to: budowa trzeciej świątyni w Jerozolimie, sprowadzenie wszystkich Żydów z powrotem do Ziemi Izraela oraz powszechny pokój. Jak taki pokój w wydaniu Izraela wygląda, widzimy od początku powstania tego państwa w roku 1948.

Wielu z nas, łącznie ze mną czekało na Trumpa – no i się doczekaliśmy.

Trump ogłosił zamiar kandydowania na prezydenta Wenezueli. Według niego, po zakończeniu konfliktu z Iranem może udać się do Wenezueli i „szybko nauczyć się hiszpańskiego”. „To nie potrwa długo; biegle władam językami. I zamierzam kandydować na prezydenta” – zadeklarował Trump. Tak, Donald Trump opanował wiele języków takich, jak rosyjski, chiński i perski. Gorzej z językiem angielskim, w którym popełniał szereg błędów do czasu, zanim zaangażował panią do korekty jego wpisów na Thruth Social.

Dzienny cykl decyzyjny u Trumpa.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Izraelscy agenci w Białym Domu

Max Blumenthal: Izraelscy agenci w Białym Domu

Brak zawieszenia broni – Izrael sabotuje negocjacje, Iran kontroluje Cieśninę Ormuz

W numerze „Judging Freedom” z 9 kwietnia 2026 r. dziennikarz śledczy i redaktor Grayzone Max Blumenthal wraz z sędzią Andrew Napolitano przeanalizowali dramatyczną sytuację na Bliskim Wschodzie.

Skupiono się na twierdzeniu o zawieszeniu broni między USA a Iranem, które według obu stron było nieprawdziwe.

Zamiast tego przedstawili obraz izraelskiego sabotażu, słabości USA i strategicznego zwycięstwa Iranu dzięki przejęciu kontroli nad Cieśniną Ormuz.

Otwarcie: Kwestia zawieszenia broni

Sędzia Andrew Napolitano rozpoczął dyskusję, zadając bezpośrednie pytanie:
„Czy obecnie istnieje zawieszenie broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem?”

Max Blumenthal odpowiedział jasno:
„Nie, nie ma żadnego zawieszenia broni”.

Porównał tę sytuację do przerw w wojnie w Strefie Gazy, które Izrael wykorzystał na ponowne uzbrojenie i mobilizację.

Teraz jesteśmy świadkami czegoś podobnego: do regionu wysyłani są amerykańscy marines, podczas gdy Izrael był na skraju zużycia swoich rakiet przechwytujących, a Iran zyskiwał na popularności.

USA chciały stworzyć wrażenie zawieszenia broni w Pakistanie.

Umożliwiło to Donaldowi Trumpowi manipulowanie rynkami – osoba z Białego Domu postawiła prawie miliard dolarów na spadek cen ropy Brent natychmiast po tym, jak Trump zaakceptował 10-punktowy plan irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego jako podstawę negocjacji.

Procesy dyplomatyczne i „projekt szarifa”

Blumenthal szczegółowo opisał procesy dyplomatyczne:

Departament Stanu USA przekazał premierowi Pakistanu Shehbazowi Sharifowi projekt warunków zawieszenia broni.

Sharif lub ktoś z jego otoczenia zamieścił ten szkic na X, dodając nagłówek „Warunki dla Sharifa”.

Tweet został później edytowany, ale oryginalna treść pozostała widoczna.

Warunki wyraźnie uwzględniałyby Liban.

Zarówno USA, jak i Iran zaakceptowały Liban, za pośrednictwem Pakistanu, jako część porozumienia.

Izraelskie ataki i eskalacja

Blumenthal opisał natychmiastową reakcję Izraela jako jedną z najgorszych masakr w najnowszej historii:

Ponad 250 ofiar śmiertelnych i ponad 1200 rannych w ciągu zaledwie 24 godzin, w tym rodziny czekające przed szpitalami na identyfikację ciał.

Izrael zaatakował nie tylko szyicką dzielnicę Dahieh w Bejrucie, ale także obszary chrześcijańskie i mieszane, takie jak Ain Mreisse, Corniche i centrum handlowe.

Znana libańska poetka i jej mąż zostali zamordowani, całe rodziny zginęły w swych domach, a nawet pogrzeb na cmentarzu został zbombardowany bombą o wadze 500 funtów.

Cel był jasny: sabotować zawieszenie broni i sprowokować Iran do obrony swojego sojusznika.

Reakcja Białego Domu

Blumenthal ostro skrytykował reakcję Białego Domu, zwłaszcza wiceprezydenta J.D. Vance’a:

Twierdził, że było to „nieporozumienie”, a warunki były „śmieciami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję”.

Vance wyjaśnił, że zawieszenie broni dotyczyło wyłącznie Iranu i sojuszników USA: Izraela i państw Zatoki Perskiej – Liban nigdy nie był jego częścią.

Izraelczycy zamierzają teraz „trochę się powstrzymać” przed poparciem negocjacji, nie dlatego, że tak stanowiło porozumienie.

Max Blumenthal nazwał te stwierdzenia bezczelnym kłamstwem:
„JD Vance kłamie jak z nut”.

Dokumenty na koncie Sharifa dowodzą czegoś wręcz przeciwnego.

Liban przyłączył się do wojny w wyniku izraelskiej inwazji lądowej po otrzymaniu wsparcia ze strony USA.

Hezbollah jedynie broni Libanu.

Vance jest nie tylko nieuczciwy, jego wypowiedzi „dyskwalifikują” go także z ewentualnego ubiegania się o urząd prezydenta.

Blumenthal wyraził wątpliwości co do wpływu Vance’a na „ideologicznie syjonistycznych” negocjatorów Jareda Kushnera i Witoffa, którzy mieli wkrótce polecieć do Islamabadu.

Rola Netanjahu

Blumenthal zacytował Netanjahu, który publicznie podkreślił, że zawieszenie broni nie dotyczy Libanu i chwalił się masowymi atakami.

Izrael podjął próbę zabicia sekretarza generalnego Hezbollahu Naima Kasema, lecz mu się nie udało, a zamiast tego dokonał masakry cywilów.

Ofensywa lądowa w południowym Libanie utknęła w martwym punkcie, armia się rozpada, rezerwiści nie przybywają, straty są tuszowane, śmigłowce są tracone, a czołgi Merkava po raz pierwszy są masowo atakowane przez drony FPV.

Izrael rekompensuje to sobie „performatywnymi masakrami” dokonywanymi z powietrza.

Uszkodzenia i cenzura

Gdy Napolitano zapytał o szkody wyrządzone przez irańskie rakiety i drony w Izraelu, Blumenthal odpowiedział, że Iran atakuje głównie obiekty amerykańskie.

Stany Zjednoczone ukryły swoje F-35 w bazie Nevatim.

Iran zniszczył samoloty AWACS, C-130 i drogie systemy radarowe w bazach USA.

Surowa cenzura w Izraelu uniemożliwia udostępnianie rzetelnych informacji – nawet zdjęcia uderzeń mogą skutkować oskarżeniami o szpiegostwo.

Poruszył kwestię, czy zestrzelenie F-15E nad Iranem miało związek z możliwymi stratami F-35 na ziemi.

Planet Labs odmawia udostępnienia zdjęć satelitarnych.

Tło wojny

Blumenthal opisał tło wydarzeń, powołując się na artykuł w New York Times:

Netanjahu i szef Mossadu David Barnea rzekomo przekazywali Trumpowi i jego doradcom dezinformację na temat irańskiego programu zbrojeń nuklearnych.

Podczas briefingu 11 lutego Netanjahu wezwał Trumpa do zatwierdzenia wojny mającej na celu zmianę reżimu.

Trump wyraził zgodę bez niczyjego sprzeciwu.

Bilans wojny

Blumenthal podsumował:

Po ponad sześciu tygodniach USA przegrały wojnę.

Żadnej zmiany reżimu, żadnej straty wzbogaconego uranu, żadnego osłabienia rakiet balistycznych, Cieśnina Ormuz pod całkowitą kontrolą Iranu.

Iran jest silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej, wprowadza obecnie system opłat drogowych i de facto łagodzi sankcje dzięki swojej sile militarnej.

Trump próbuje jedynie uczestniczyć w przychodach uzyskiwanych za pośrednictwem kryptowalut.

Rozwój geopolityczny

Blumenthal dostrzegł pozytywne zmiany dla Iranu:

Hiszpania otwiera ambasadę w Teheranie, kończąc izolację dyplomatyczną; Francja poszukuje kanałów do Libanu.

Jednak w Iranie wciąż słychać nawoływania do odwetu przeciwko atakowi na Libani.

Demokraci zdystansowali się od protestów antywojennych, zaatakowali Trumpa z prawej strony i pokazali, że są pozbawieni zasad.

Większość wyborców Partii Demokratycznej odrzuca obecnie Izrael.

Wniosek

Max Blumenthal zakończył ostrą krytyką:

Netanjahu niszczy prezydenturę Trumpa w podobny sposób, w jaki wcześniej zniszczył Bidena i Harris.

Doktryna „odpowiedzialności za ochronę” okazała się zwykłym usprawiedliwieniem brutalności imperialnej.

Nawet wygnańcy pochodzenia persko-amerykańskiego dystansują się teraz od Trumpa.

Rozmowa ujawniła głęboki kryzys: Izrael nadal dyktuje kluczowe decyzje USA, podczas gdy Iran strategicznie zyskał przewagę i kontroluje światowe dostawy energii.

Społeczeństwo, które zakłamuje rzeczywistość, staje się niezdolne do jej zrozumienia

Kanada: Gdy teoria gender zastępuje fakty – przypadek Tumbler Ridge

Kanada: gdy teoria gender zastępuje fakty – przypadek Tumbler Ridge

Atilio Faoro | 10/04/2026

Społeczeństwo, które zakłamuje rzeczywistość, staje się niezdolne do jej zrozumienia

polskakatolicka/kanada-gdy-teoria-gender-zastepuje-fakty–przypadek-tumbler-ridge

11 lutego małe miasteczko Tumbler Ridge w Kolumbii Brytyjskiej, położone u podnóża kanadyjskich Gór Skalistych, zostało dotknięte jedną z najtragiczniejszych strzelanin w swojej historii. Osiem osób, w tym kilkoro dzieci, zostało zabitych przez 18-letniego nastolatka, który następnie odebrał sobie życie.

Jednak w centrum tej tragedii pojawiło się niepokojące pytanie w debacie publicznej: czy sprawca był mężczyzną, czy kobietą?

Jeszcze niedawno takie pytanie byłoby uznane za absurdalne. Dziś staje się ono czymś oczywistym.

Kanadyjska policja, chcąc uszanować tożsamość deklarowaną przez sprawcę, podała informacje opisujące go jako kobietę. W kluczowych godzinach po ataku ta niejednoznaczność mogła utrudnić prowadzenie działań poszukiwawczych. Następnie władze zaczęły używać niespotykanych dotąd sformułowań, takich jak „zmarły sprawca strzelaniny”, aby uniknąć wskazywania płci. To określenie, nigdy wcześniej nieużywane w oficjalnym kontekście, trafiło na pierwsze strony gazet, takich jak The Sun, The New York Post, Sky News czy GB News.

Zapytany o tę kwestię rzecznik Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej (RCMP) oświadczył:

„Identyfikujemy podejrzanego tak, jak sam zdecydował się przedstawiać publicznie i w mediach społecznościowych”.

Ten wybór nie jest przypadkowy. Ilustruje on niebezpieczne przesunięcie: państwo zaczyna stawiać kategorie ideologiczne ponad konkretnymi faktami. Tymczasem w sytuacji kryzysowej precyzja nie jest opcją — jest koniecznością.

Reakcja mediów również nie napawała optymizmem. Część prasy bezrefleksyjnie przyjęła język środowisk aktywistycznych, posuwając się nawet do przedstawiania sprawcy jako „młodej kobiety”, pomimo danych biologicznych. Inne media szybko zmieniły kierunek dyskusji, starając się oddzielić ideologię transpłciowości od jakiejkolwiek odpowiedzialności, a nawet przedstawiać ją jako pośrednią ofiarę tej tragedii.

Byłoby jednak naiwnością uznać tę sprawę za zwykłe medialne zamieszanie lub jednorazowe potknięcie władz. W rzeczywistości włączenie ideologii transpłciowości do kanadyjskiego systemu prawnego stanowi kluczowy element tego dramatu.

Od momentu przyjęcia ustawy C-4 w 2022 roku młodzi ludzie cierpiący na dysforię płciową mają praktycznie zamkniętą drogę do uzyskania wsparcia psychologicznego, którego celem byłoby pogodzenie ich z własnym ciałem. Każda próba takiego podejścia może zostać uznana za „terapię konwersyjną”, która jest obecnie zakazana. Innymi słowy, prawo nie tylko dopuszcza określoną wizję ideologiczną tożsamości — ono ją narzuca, eliminując alternatywne podejścia terapeutyczne.

W takim kontekście młodzi ludzie, często bardzo wrażliwi i zagubieni, mogą zostać uwięzieni w swoich trudnościach, bez realnej możliwości uzyskania odpowiedniej pomocy. Przypadek sprawcy z Tumbler Ridge, który najwyraźniej znajdował się w poważnym kryzysie psychicznym, nie może być całkowicie oddzielony od tego systemu prawnego, który uniemożliwia dotarcie do źródeł niektórych problemów.

Ta dominacja ideologii nad rzeczywistością nie kończy się jednak na tym. Wpływa ona bezpośrednio na instytucje odpowiedzialne za ochronę społeczeństwa. W trakcie sytuacji kryzysowej Królewska Kanadyjska Policja Konna rozpowszechniła błędny opis sprawcy, określając go jako „kobietę”. Wielu obserwatorów uznało to za jaskrawy przykład podporządkowania bezpieczeństwa publicznego zasadom politycznej poprawności.

Jak zauważył dziennikarz Tristin Hopper, kanadyjska policja zaczęła publikować komunikaty poszukiwawcze z użyciem zaimków neutralnych płciowo, nawet gdy osoba poszukiwana jest jednoznacznie rozpoznawalna jako mężczyzna lub kobieta. Taka praktyka, oprócz wprowadzania chaosu, podważa wiarygodność samych służb.

Zniekształcenia obejmują także statystyki przestępczości. Od momentu wejścia w życie ustawy C-16 w 2017 roku przestępstwa mogą być rejestrowane zgodnie z deklarowaną tożsamością płciową, a nie biologiczną płcią sprawcy. To prowadzi do fałszowania danych, utrudnia analizę przemocy i — jak podkreśla dziennikarka Terry Newman — stanowi niesprawiedliwość wobec kobiet oraz realny problem dla zdrowia publicznego.

Nie można też ignorować szerszego zjawiska: w ostatnim czasie obserwuje się wzrost liczby aktów przemocy z udziałem osób identyfikujących się z ideologią transpłciowości. Choć związek przyczynowy jest złożony i wymaga ostrożności, kilka niedawnych spraw — zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych — wskazuje na niepokojącą tendencję, której główne media w dużej mierze nie chcą analizować.

Tragedia w Tumbler Ridge uwidacznia więc niepokojącą rzeczywistość: gdy ideologia zostaje podniesiona do rangi normy prawnej i kulturowej, przestaje być możliwe osiągnięcie zgody nawet co do najbardziej podstawowych faktów. Międzynarodowe media mówiły o mężczyźnie; znaczna część prasy kanadyjskiej mówiła o kobiecie.

Trzeba mieć odwagę to powiedzieć: społeczeństwo, które nie potrafi nazwać rzeczywistości, staje się niezdolne do jej zrozumienia – a w konsekwencji, do ochrony siebie.

A pośród tego zamieszania pozostaje prosta prawda: osiem osób, w tym dzieci, zostało zamordowanych.

Trzeba mieć odwagę to powiedzieć: społeczeństwo, które przestaje nazywać rzeczywistość po imieniu, staje się niezdolne do jej zrozumienia — a w konsekwencji także do obrony przed nią.

Źródło: avenirdelaculture.info

Ameryka kontrolowana jest przez pięć demonów


lifesitenews/exorcist-fr-ripperger-tells-tucker-carlson-the-u-s-is-under-the-control-of-high-level-demons

Baal, Bafomet – Moloch, Asmodeusz, Lilith, Lewiatan

===============================

LifeSiteNews) — Egzorcysta, ojciec Chad Ripperger, powiedział Tuckerowi Carlsonowi, że Stany Zjednoczone oddały się pod władzę pięciu demonów wysokiego szczebla, czasami nazywanych przez egzorcystów „Generałami”.

W wywiadzie opublikowanym w Wielki Piątek Ripperger potwierdził Carlsonowi, że kraj znajduje się pod silniejszym atakiem demonicznym niż kiedykolwiek wcześniej w historii.

Egzorcysta stwierdził, że „powszechnym doświadczeniem egzorcystów na przestrzeni wieków” jest przekonanie, iż pięć potężnych demonów, znanych pod różnymi nazwami, takimi jak „Rada” czy „Generałowie”, zostało wyznaczonych przez Szatana do realizowania jego planów na świecie.

Z tej grupy Baal, „demon rozpusty i nieczystości”, jako pierwszy przejął kontrolę nad Ameryką. Według Rippergera, kiedy w USA zniesiono przepisy przeciwko rozpuście i zalegalizowano pornografię, kraj „oddał swoje terytorium Baalowi”.

Nieczystość otwiera drzwi demonom homoseksualizmu, które następnie zyskują przyczółek. „Słyszymy o tym od św. Pawła: jeśli ludzie ulegają pożądliwości, to w końcu mężczyźni zaczynają współżyć z mężczyznami, a kobiety z kobietami” — powiedział Ripperger Carlsonowi.

Dodał również, że istnieją trzy demony związane z homoseksualizmem, z których pierwszym jest Asmodeusz — demon nieczystości, „szczególnie związany z homoseksualizmem u mężczyzn”.

Ripperger zauważył, że jeśli opętany mężczyzna miał doświadczenia homoseksualne, „istnieje duże prawdopodobieństwo, że jednym z demonów jest Asmodeusz”, choć podkreślił, że skłonności homoseksualne nie zawsze mają pochodzenie demoniczne i często wynikają z czynników psychologicznych.

Dodał jednak, że jeśli heteroseksualny mężczyzna ma myśli homoseksualne, to zazwyczaj nie są to jego własne myśli, lecz mają pochodzenie demoniczne.

Jednym z obecnych problemów naszej kultury jest to, że „kształtujemy dewiantów”, ponieważ media formują umysły ludzi, tworząc niewłaściwe skojarzenia — kontynuował Ripperger. Zjawisko to nasiliło się zwłaszcza wraz z rozpowszechnieniem pornografii, którą niektórzy mężczyźni wiążą ze swoją orientacją. Jedno z badań wykazało, że im częściej ktoś ogląda pornografię, tym większe prawdopodobieństwo, że określi się jako osoba biseksualna.

Egzorcysta wyjaśnił dalej, że kobiety pozostają pod wpływem dwóch demonów związanych z homoseksualizmem: Lilith — demona homoseksualizmu działającego u kobiet lesbijskich „bardziej pasywnych i kobiecych” — oraz Lewiatana, „demona homoseksualizmu o bardziej agresywnym charakterze”, który działa u bardziej męskich kobiet lesbijskich.

Kiedy w USA zalegalizowano „małżeństwa” jednopłciowe, kraj został — według Rippergera — oddany pod władzę tego homoseksualnego „poziomu wpływu demonicznego”.

Ostatnim z pięciu „generałów” jest demon ofiary z dzieci, znany egzorcystom głównie jako Bafomet, ale także jako Moloch. Ofiara z dzieci w USA dokonuje się przede wszystkim poprzez aborcję, a więc kiedy zalegalizowano zabijanie nienarodzonych, kraj został oddany temu demonowi.

Te pięć demonów sprawuje obecnie władzę nad Ameryką, „więc ich wpływ jest niezwykle silny” — powiedział Ripperger.

Wiemy, że tak jest między innymi dlatego, że niezwykle trudno jest zakazać aborcji w USA — „jak wyrywanie zębów bez znieczulenia”.

„To jest po prostu brutalnie trudne do przeprowadzenia, a dzieje się tak dlatego, że demony wzmacniają ludzi, aby utrzymać ten stan rzeczy, ponieważ demony kochają aborcję” — powiedział Ripperger Carlsonowi.

Carlson przyznał na początku wywiadu, że jako protestant był „wychowany w przekonaniu, że egzorcyzmy to coś dziwacznego, co Kościół łaciński robi z powodów jakichś osobliwych kultów”. Jednak gdy zaczął czytać Pismo Święte, z zaskoczeniem odkrył, że pierwszym cudem Jezusa Chrystusa w Ewangelii Marka jest wypędzenie demona.

„Wypędzanie demonów nie jest czymś przypadkowym, jest centralne dla Ewangelii” — zauważył Carlson.

O. Ripperger podkreślił, że w istocie około 23 procent Ewangelii dotyczy tego, jak Chrystus „zajmuje się demonami”.

W trakcie rozmowy z Carlsonem Ripperger poruszył również kwestie natury demonów, sposobów ich oddziaływania na ludzi, wpływu demonicznego na osoby publiczne, podobieństw między psychologią komunistyczną a diaboliczną oraz tego, jak ludzie stają się opętani.

Typowa dla Trumpa mieszanka rażącej niekompetencji, teatralnej retoryki zwycięstwa i pragmatycznego cofania się

Typowa dla Trumpa mieszanka

rażącej niekompetencji,

teatralnej retoryki zwycięstwa

i pragmatycznego cofania się.

Wyimaginowane zawieszenie broni Trumpa

Komentarz  Rainera Ruppa apolut-net/trumps-imaginare-waffenruhe

Zawieszenie broni między USA a Iranem opiera się na 10-punktowym planie Iranu i zostało osobiście uznane przez Trumpa za podstawę negocjacji. Jednak zaledwie kilka godzin po jego triumfalnym ogłoszeniu przez Trumpa w pozie zwycięstwa, w praktyce już się załamało, mimo że żadna ze stron nie potwierdziła tego oficjalnie.

W ciągu kilku godzin Trump ugiął się pod histeryczną presją swoich syjonistycznych „doradców” w Izraelu i innych podżegaczy wojennych w Waszyngtonie. W akcie niemal dziecinnej desperacji po prostu zaczął zaprzeczać rzeczywistości. Nagle oświadczył, że nie zgodził się na plan irański, lecz na zupełnie inny, tajemniczy, ściśle tajny 10-punktowy plan, zawierający żądania USA. 

Jednak premier Pakistanu, który pośredniczył w zawarciu porozumienia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, potwierdził międzynarodowym mediom, zasadniczo jako naoczny świadek, że strona amerykańska rzeczywiście zaakceptowała pierwotny irański 10-punktowy plan jako podstawę negocjacji. Ten irański plan pozostał niezmieniony od początku wojny agresywnej pod wodzą USA, a zatem strona amerykańska musiała znać jego tekst i znaczenie.

W analizie z 9 kwietnia 2026 roku, były czołowy analityk CIA Larry C. Johnson wskazuje, że w Waszyngtonie i administracji Trumpa dominuje mieszanka negacji rzeczywistości i myślenia życzeniowego. Deklarowane sukcesy militarne USA nie mają żadnych podstaw strategicznych. Zamiast tego Iran skutecznie przejął kontrolę nad Cieśniną Ormuz, utrzymując w ten sposób globalną gospodarkę i związane z nią interesy USA w żelaznym uścisku. Podkreśla również, że zarówno Teheran, jak i mediator Pakistan podkreślają, że rząd USA zgodził się na dziesięciopunktowy plan Iranu jako podstawę negocjacji. Oto dziesięć punktów irańskiego planu przedstawionego przez Johnsona: 

  • 1. Zobowiązanie USA do nieagresji – formalna gwarancja, że ​​Stany Zjednoczone (i Izrael) nie przeprowadzą dalszych ataków na Iran, Liban, Jemen i Irak.
  • 2. Utrzymanie irańskiej kontroli nad Cieśniną Ormuz – Iran zachowuje suwerenność i podstawową koordynację ruchu morskiego przez cieśninę na podstawie „uregulowanego” lub „bezpiecznego protokołu tranzytowego”.  
  • 3. Uznanie prawa Iranu do wzbogacania uranu – wyraźne uznanie przez Stany Zjednoczone i społeczność międzynarodową prawa Iranu do wzbogacania uranu na potrzeby cywilnego programu nuklearnego.  
  • 4. Zniesienie wszystkich głównych sankcji USA wobec Iranu – eliminacja bezpośrednich dwustronnych sankcji gospodarczych USA.
  • 5. Zniesienie wszystkich sankcji wtórnych – zniesienie sankcji wobec państw trzecich i firm prowadzących interesy z Iranem.
  • 6. Uchylenie wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciwko Iranowi – anulowanie istniejących sankcji i rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.
  • 7. Uchylenie wszystkich rezolucji Rady Gubernatorów MAEA przeciwko Iranowi – zakończenie obowiązywania rezolucji i środków monitorujących Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
  • 8. Wypłata odszkodowań lub reparacji wojennych dla Iranu – rekompensata finansowa lub pomoc w odbudowie szkód wyrządzonych przez amerykańsko-izraelską kampanię wojskową.  
  • 9. Uwolnienie wszystkich zamrożonych aktywów irańskich – odblokowanie funduszy i aktywów irańskich przechowywanych za granicą (w tym w bankach amerykańskich i europejskich).  
  • 10. Wycofanie wojsk USA z Bliskiego Wschodu (i zakończenie ataków na sojuszników Iranu) – wycofanie amerykańskich wojsk bojowych z regionalnych baz i zawieszenie broni obejmujące irańską „oś oporu” (w tym zaprzestanie izraelskich działań w Libanie przeciwko Hezbollahowi i zakończenie działań wojennych na innych frontach regionalnych).

Trump potwierdził ten plan na swoim kanale społecznościowym „TruthSocial” 7 kwietnia 2026 roku, około godziny 18:32 czasu wschodniego (czasu amerykańskiego), jako podstawę ogłoszonego dwutygodniowego zawieszenia broni z Iranem. Oto tłumaczenie odpowiedniego fragmentu tekstu:

Tłumaczenie niemieckie (naturalne i precyzyjne):

„W oparciu o rozmowy z premierem Szehbazem Sharifem i marszałkiem polowym Asimem Munirem z Pakistanu, w trakcie których zwrócono się do mnie z prośbą o powstrzymanie się od niszczycielskiej przemocy skierowanej przeciwko Iranowi dzisiejszej nocy, oraz pod warunkiem, że Islamska Republika Iranu zgodzi się na całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie Cieśniny Ormuz, oświadczam, że jestem gotowy zawiesić bombardowania i ataki na Iran na okres dwóch tygodni”.

„To będzie dwustronne zawieszenie broni! Powodem tego jest to, że osiągnęliśmy już, a nawet przekroczyliśmy, wszystkie cele militarne i jesteśmy w trakcie zaawansowanych negocjacji w sprawie ostatecznego porozumienia dotyczącego długoterminowego pokoju z Iranem i pokoju na Bliskim Wschodzie”.

„Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i wierzymy, że stanowi ona solidną podstawę do negocjacji. Prawie wszystkie dotychczasowe kwestie sporne zostały już polubownie rozstrzygnięte między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, ale dwutygodniowy okres pozwoli na ostateczne negocjacje i zawarcie porozumienia”.

„W imieniu Stanów Zjednoczonych Ameryki, jako Prezydent, a także w imieniu krajów Bliskiego Wschodu, to zaszczyt, że ten długotrwały problem zbliża się do rozwiązania. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie! Prezydent Donald J. Trump” 

Początkowa reakcja syjonistycznych zwolenników Trumpa i rządu Netanjahu była mieszanką szoku i gniewu. Opór rozpoczął się natychmiast we wtorek wieczorem, a w środę rano administracja Trumpa ogłosiła, że ​​zgodziła się na inny – jak dotąd nieokreślony – 10-punktowy dokument. Syjonistyczni przestępcy w Izraelu szybko zrobili, co do nich należało, aby w zarodku udaremnić dalsze negocjacje między USA a Iranem, rozpoczynając brutalny, morderczy atak z użyciem ponad 100 rakiet na cele cywilne w centralnym i południowym Libanie.

Ten schemat manipulacji Izraela i kapitulacji Ameryki potwierdza to, co – co zaskakujące – niedawno udokumentował „New York Times”:

Netanjahu naciskał na wojnę, przedstawiając jednostronne działania jako nieuniknione, jeśli Waszyngton nie zaangażuje się w nią.

Administracja, zaślepiona ideologicznie, zignorowała ostrzeżenia płynące nie tylko ze strony przedstawicieli wojska, ale także J.D. Vance’a i ministra spraw zagranicznych Marco Rubio.

Szeroko komentowany artykuł w „New York Timesie” zatytułowany „Jak Trump poprowadził USA na wojnę z Iranem” obwinia przede wszystkim premiera Izraela Benjamina Netanjahu i jego szefa wywiadu o wciągnięcie Trumpa w wojnę. NYT nie wspomina o szeroko komentowanej teorii poza głównymi mediami – że Trump mógł być szantażowany przez Netanjahu kompromitującymi zdjęciami jego przyjaciela Trumpa, potajemnie zrobionymi przez skazanego przestępcę seksualnego i agenta Mossadu Jeffreya Epsteina.

W każdym razie artykuł w „New York Timesie” przedstawia Netanjahu jako siłę napędową amerykańskiej wojny agresywnej przeciwko Iranowi. Podobno przez miesiące intensywnie prowadził kampanię na rzecz wspólnego, zakrojonego na szeroką skalę ataku na Iran. Kluczowe spotkanie 11 lutego 2026 roku w Białym Domu – w tym ściśle tajna prezentacja w Sali Sytuacyjnej – ostatecznie skłoniło Trumpa do zmiany stanowiska w sprawie zakrojonych na szeroką skalę ataków militarnych u boku Izraela; być może po tym, jak Netanjahu pokazał mu kilka starych zdjęć z imprez przy pizzy?

Kontynuujmy jednak narrację „New York Timesa”: W miesiącach poprzedzających 11 lutego Netanjahu wielokrotnie wzywał rząd USA do podjęcia działań militarnych, uzasadniając to koniecznością powstrzymania irańskiego programu nuklearnego, arsenałów rakietowych i wpływów regionalnych. Przedstawiciele Izraela również sygnalizowali gotowość do samodzielnego działania w razie potrzeby – co wzmocniło wrażenie pilności i nieuchronności w Waszyngtonie. Podczas prawie trzygodzinnego spotkania 11 lutego omówiono konkretne plany ataku i harmonogramy, a także ryzyko, że sukces trwających rozmów dyplomatycznych może pokrzyżować plany planistów wojny, czemu Netanjahu był zdecydowany zapobiec.

Ciekawe, jak były analityk CIA Larry Johnson politycznie interpretuje publikację „New York Timesa”. Uważa ją za klasyczną próbę Waszyngtonu, by uniknąć odpowiedzialności za nietrafioną politykę. Wiceprezydent J.D. Vance i – w mniejszym stopniu – Marco Rubio wydają się być głosami rozsądku, podczas gdy generał Dan Caine, najwyższy rangą oficer USA, jest uważany za zbyt słabego, by przeciwstawić się Trumpowi. Johnson jednak obarcza główną odpowiedzialnością za katastrofę USA w Iranie sekretarza obrony Pete’a Hegsetha. 

Johnson przewiduje, że Stany Zjednoczone wkrótce wznowią ataki, co doprowadzi do irańskich działań odwetowych przeciwko Izraelowi i amerykańskim bazom w regionie, a także arabsko-amerykańskim zakładom przemysłowym i infrastrukturze. Ostatecznie Trump będzie zmuszony przyznać się do porażki: Stany Zjednoczone nie są w stanie pokonać Iranu, a koszty ekonomiczne i polityczne będą poważnym obciążeniem dla Republikanów, zwłaszcza w kontekście jesiennych wyborów parlamentarnych.

„Washington Post” w swoim raporcie z 8 kwietnia szczegółowo opisuje konsekwencje polityczne w kraju. Sednem sprawy jest fala krytyki skierowanej pod adresem polityki Trumpa, postrzeganej jako nieodpowiedzialna i nie do utrzymania. Jego eskalacja strategii, obejmująca groźby nie tylko całkowitego unicestwienia przeciwników, ale całej ich „cywilizacji”, stanowi nowy poziom dna. Według „Washington Post”, ta pełna napięcia retoryka, w połączeniu z wcześniejszymi groźbami wobec infrastruktury cywilnej, wywołała „oburzenie blokowe” w Stanach Zjednoczonych . Podczas gdy zwolennicy świętowali dwutygodniowe zawieszenie broni i częściowe otwarcie Cieśniny Ormuz jako zwycięstwo Trumpa, gazeta przedstawia obraz moralnej i strategicznej porażki.

Panika i szaleństwo w Białym Domu !

Panika i szaleństwo w Białym Domu!

Autor: Rainer Rupp apolut/panik-und-wahnsinn-im-weissen-haus

Niekontrolowane wybuchy wściekłości mężczyzny, który obecnie szaleje w Białym Domu, przywodzą na myśl niemieckiego „Największego Feldmarszałka wszech czasów”, podobnie jak otwarte groźby ludobójstwa przeciwko Iranowi wygłaszane przez Trumpa.

Artykuł opiniotwórczy Rainera Ruppa .

Gdy wojna z Iranem przeradza się w katastrofalny chaos, Donald Trump pojawia się w stanie skrajnej paniki – człowiek, który rozpoczął wojnę z czystej żądzy władzy, a teraz nie widzi wyjścia z sytuacji. Nikt nie przychodzi mu z pomocą. Zamiast tego błąka się po swoim Trump National Golf Club w Wirginii, gdzie nadal zgarnia zyski kosztem podatników i daje upust swojej złości w mediach społecznościowych.

Albo Trump jest już w zaawansowanym stadium demencji, przez co nabyte przez niego zahamowania w kontaktach społecznych już dla niego nie istnieją. Albo jest w stanie paniki, ponieważ zaczyna zdawać sobie sprawę, że został wrobiony przez swojego rzekomo najlepszego przyjaciela Netanjahu w sprawie ataku na Iran. Coraz częściej złośliwe głosy w amerykańskich mediach społecznościowych, w tym znane kanały dyskusyjne, sugerują, że Netanjahu miał przewagę nad Trumpem dzięki szantażującemu zdjęciu samobójczego agenta izraelskiego wywiadu Epsteina. Bo wojna Trumpa z pewnością nie leży w interesie USA.

Wojna nie zakończyła się po kilku dniach, jak obiecywał Netanjahu. Wręcz przeciwnie, już po tygodniu stało się jasne, że Trump nie będzie mógł już osiągnąć swoich celów. Sytuacja reżimu syjonistycznego w Izraelu jest zupełnie inna. Jego celem jest nie tylko trwałe zniszczenie lub osłabienie Iranu, ale także państw arabskich w regionie. I pod tym względem kalkulacje Netanjahu zdają się sprawdzać.

Dla Trumpa jednak sytuacja wygląda ponuro. Jego wojna już podzieliła lub w dużej mierze zniszczyła ruch MAGA. Nawet w jego własnym bogatym okręgu wyborczym (Mar-a-Lago) na Florydzie super-bogaci odwracają się od niego. Dzieje się tak, ponieważ Demokrata niedawno wygrał wybory lokalne – po wielu dekadach republikańskiej dominacji.

Trump może powoli zaczynać rozumieć, że jego zbrodnicza, agresywna wojna przeciwko Iranowi, prowadzona po stronie reżimu syjonistycznego, nie tylko będzie go kosztować prezydenturę, ale może go również zaprowadzić do więzienia. I nikt nie przychodzi mu z pomocą. W niedzielę na zdjęciach widać było Trumpa błąkającego się po National Golf Club w Wirginii, by później dać upust swojej furii przeciwko wszystkiemu, co irańskie, przed dziennikarzami i na swoim kanale medialnym „TruthSocial”.

Retoryka, którą stosuje, to przerażająca mieszanka sprzeczności, wulgarnej histerii, religijnej kpiny i otwartych gróźb zagłady narodu irańskiego. Trump, który jeszcze niedawno twierdził, że Cieśnina Ormuz nie interesuje ani jego, ani USA – „Nie potrzebujemy cieśniny. Po co miałaby być potrzebna? Mamy całą ropę” – teraz krzyczy jak szaleniec, zwłaszcza w chrześcijańskie święta wielkanocne: „Chwała Allahowi! Otwórzcie tę przeklętą Cieśninę [Ormuz], wy szalone [irańskie] dranie, bo inaczej spadnie na was piekło. Tylko poczekajcie!”

Kilka godzin później znowu zagroził zniszczeniem całej infrastruktury w Iranie:

„Wtorek będzie dniem elektrowni i dniem mostów razem wziętych – wszystko w Iranie. Nigdy wcześniej coś takiego się nie zdarzyło”.

I dalej:

„Jeśli natychmiast nie zaczną negocjować, spadnie na nich piekło”.

Zapowiedziany koniec terminu, który był już dwukrotnie przedłużany – pierwotnie wyznaczony na godzinę 10:15 czasu wschodniego tego samego dnia – został nagle przesunięty na „wtorek, godzinę 20:00 czasu wschodniego”. Klasyczny ruch Trumpa: najpierw chwali się, że Cieśnina Ormuz jest nieistotna, a potem wścieka się, bo pozostaje zamknięta.

Jego groźby stają się coraz bardziej dosadne. Powiedział reporterce Rachel Scott, dosłownie: „Jeśli nie dojdzie do porozumienia, wysadzimy cały kraj w powietrze”. Zapytany, czy pozostały jeszcze jakieś tabu, odpowiedział lakonicznie: „Bardzo niewiele”. Wtedy jego jawna fantazja o zagładzie staje się oczywista: „Żaden zdrowy na umyśle naród nie zniósłby kary, która go spotka”. I wreszcie, dobitne ogłoszenie ludobójstwa:

„Jeśli nie chcą porozumienia, cały ich kraj przepadnie”.

To nie jest dyplomacja. To język człowieka, który otwarcie grozi całkowitym zniszczeniem całego kraju i jego mieszkańców. Sam Trump przyznał, że nie wiedział, czy w ogóle uda się osiągnąć porozumienie.

„Nie mam pojęcia o tych ludziach. Może jest umowa, może nie. Nie mam pojęcia o tych ludziach. Właśnie im się z nich robi aferę”. I dalej: „Żaden kraj nigdy nie oberwał tak mocno jak ten”.

Sprzeczności w jego retoryce zapierają dech w piersiach. Przed chwilą oświadczył, że amerykańskie wojska lądowe „nie są konieczne – ale niczego nie wykluczam”. Następnie rzekomo testował NATO, tylko po to, by przekonać się, że sojusznicy nie chcą w tym uczestniczyć – co przyjął ze wzruszeniem ramion: „Chciałem ich przetestować. Powiedziałem, że będę zadowolony, jeśli dołączycie. A oni powiedzieli: Cóż, nie możemy tego zrobić. Nawet nie wywierałem na nich presji”.

Podczas gdy papież Leon XIV napominał w Wielkanoc: „Niech ci, którzy noszą broń, złożą ją. Niech ci, którzy mają siłę rozpętywania wojen, wybiorą pokój. Jezus jest Królem Pokoju, który odrzuca wojnę” i podkreślał, że Bóg nie wysłuchuje modlitw podżegaczy wojennych, ponieważ „wasze ręce są pełne krwi”, Trump kontynuował swoją tyradę szyderczymi okrzykami „Chwała Allahowi!”. Rzecznik irańskiej Gwardii Rewolucyjnej odpowiedział sucho:

„Skandalu, który dotknął oblężonego prezydenta Stanów Zjednoczonych i jego pokonaną armię, nie da się naprawić pustymi wyjaśnieniami, propagandą ani operacjami psychologicznymi”.

Trump rozpoczął wojnę. Teraz odmawia poniesienia gorzkich konsekwencji i wycofania się z Iranu. A Iran się nie poddaje; rynki finansowe się załamują, armia amerykańska ponosi ciężkie straty w nieudanej operacji specjalnej pod Isfahanem w Wielkanoc (zniszczono jedenaście samolotów), a świat w oszołomionym milczeniu obserwuje, jak ten pozornie szalony przywódca rzuca coraz to nowe terminy i coraz brutalniejsze groźby.

Jego retoryka zdradza głęboką panikę i utratę kontroli. Myli siłę z krzykiem, dyplomację z obelgami, a strategiczne myślenie z młodzieńczą wrzawą. Groźba „wysadzenia całego kraju w powietrze” nie jest strategią negocjacyjną, lecz otwartym ogłoszeniem ludobójstwa na suwerennym narodzie. Prezydent powszechnie uważany za oszusta i przestępcę grozi teraz całemu narodowi całkowitą zagładą.

Każdy, kto wciąż wątpił, że ten człowiek stanowi zagrożenie dla pokoju na świecie, przekona się, że jego własny język stanowi ostateczny dowód. Amerykańskie media i samozwańcze media wysokiej jakości w Europie i Niemczech mają obowiązek wreszcie nazwać tę hańbę po imieniu: z moralną jasnością i bez żadnych upiększeń. Ci, którzy milczą w obliczu gróźb Trumpa o zbrodniach przeciwko ludzkości, stają się współwinni.

Brukselka po radziecku

Brukselka po radziecku 15/2025(769)



    Czym różni się Unia Europejska od Związku Radzieckiego? Moskwa kontrolowała wszystko, a Bruksela jeszcze nie wszystko, ale robi, co może by dorównać „demokracjom ludowym” z tamtej epoki. Taka refleksja naszła mnie po wyjściu ze sklepu.

    Dlaczego kupujemy w tym, a nie innym sklepie? Czy dlatego, że jest najbliżej; najtaniej, zachwalano ten sklep w mediach, mają dobry towar, jest miła obsługa? Gdyby ktoś zadał mi takie pytania, to preferowałabym miłą obsługę, ale z tym jest kłopot. Po PRL-u, nie wiedzieć dlaczego, został nam personel, rodem z czasów, których z racji wieku znać i pamiętać przecież nie może.    Obecnie nadal, jak dawniej jest przeważnie naburmuszony, niekiedy rechoczący ze znanych tylko sobie powodów. W tamtych czasach, dystans „pani sklepowej” do klienta miał uzasadnienie, bo spoufalony klient mógł się domagać towaru spod lady, przeznaczonego tylko dla wybranych, bowiem dla wszystkich go nie wystarczało. 

   Teraz nie tylko wystarcza, ale się marnuje, czym sklep się nie przejmuje. A może każda forma komunizmu „tak ma”, że pomiata kim się da? I to jest cel sam w sobie? 

======================================

Czarna teczka

‒ Zastanawiałeś się co zawierała czarna teczka Tymińskiego? – spytała Małgorzata. 
‒ Wszyscy się zastanawiali – odparł DUCH CZASU.
- I?
‒ Jeśli zawierała dowody, że Wałęsa był „Bolkiem”, to była bomba dużego kalibru.
‒ Dlaczego kontrkandydat na stanowisko prezydenta jej nie odpalił?
‒ Taki wybuch zmiótł by esbecką patynkę, a na to właściciele „okrągłego stołu” nie mogli pozwolić.
‒ Gdyby nawet doszło do odpalenia, to kto by uwierzył „człowiekowi znikąd”?
‒ Właśnie. Nie zapominajmy, że Wałęsa, może i głupek, ale uchodził wówczas za bohatera.

Judasz polski a życie żydowskie

Judasz polski i życie żydowskie

Bartosz Kopczyński 31 marca 2026

Minister rządu PiS Zbigniew Rau wręcza rabinowi Stamblerowi z Chabad Lubawicz odznaczenie Bene Merito, 2015 r.

Słynny, acz niesławny i nieszczęsny list Komisji Episkopatu Polski po raz kolejny spowodował rozłam w Kościele, powodowany przez samą hierarchię, część bowiem biskupów i księży odczytała list, a część nie.

Można przypuszczać, że to był jeden z wielu celów tej operacji. Tym razem jednak należy się cieszyć z tego rozłamu, oznacza on bowiem, że są w polskim Kościele i biskupi, i księża, którzy nie podzielają żydowskich afiliacji arcybiskupa Rysia i jego akolitów. List wywołał również lawinę komentarzy, niezwykle krytycznych, będących zbiorowym okrzykiem bólu i oburzenia.

Gdyby jednak tego nie było, wielka hańba spadłaby tak na polski Kościół, jak i na polski naród. Agenci hasbary i Mossadu, ulokowani w strukturach przekonali się, że ich dzieło przejmowania polskiego Kościoła i narodu napotyka rosnący opór. Tym bardziej, że najnowsza haniebna zdrada pokazała, kto jest wrogim agentem i zdrajcą. Jak cenna to wiedza, jak wdzięczni za to winniśmy być Judaszom, że się pokazali!

Chciałbym się skupić właśnie na takich postaciach, które swoimi osobami firmują to, co z naszego punktu widzenia mogłoby być okrzyknięte judaszyzmem, natomiast z ich perspektywy jest działaniem słusznym, właściwym, pożądanym i prawym. Kilka postaci podręcznikowych, by nie rzec pomnikowych, wybrane persony wybitne z całego grona tych, którzy zgodzili się wziąć udział w Tikkun Olam – wielkiej przebudowie świata na poziomie Polski. Postaci to szczególne, zapisują się bowiem ognistymi zgłoskami na pergaminie cyrografu. Wybieram je subiektywnie, kierując się emocją, aby pokazać moim rodakom proces, który zniekształca ich życie. zaiste, wielce wybitni to agenci zmian Polski i Polaków.

Jest zatem znany dziennikarz i komentator, autor książek o tematyce religijnej, od wielu już lat głoszący swoje opinie na tematy ważne i najważniejsze, niejaki Tomasz Terlikowski, identyfikujący się jako katolik. Tenże nie omieszkał skomentować rzeczonego listu, potwierdzając jego treść, znaczenie i potrzebę, wskazując na główny problem w Polsce – tych, którzy ów list skrytykowali. Przyznał jednakże, że Kościół zmienił swoje nauczanie, tak samo, jak inne związki wyznaniowe, aby nie drażnić Żydów. Zawsze można liczyć na pana redaktora w kwestiach, w których polski Kościół chce zbliżyć się do świata, na pewno to poprze i potwierdzi, że jest to zgodne z tym, co Kościół nauczał zawsze, w ten sposób, że się zmieniło.

Autor książki pt. To ja, Judasz. Biografia apostoła. Pisze tam, że Judasz chciał dobrze, ale został odtrącony przez apostołów z zazdrości o jego bliską relację z Mistrzem, a potem oskarżony o zdradę. Jezus zaś wcale go nie potępił, ale uważał za przyjaciela. W listopadzie 2025 r. pan Terlikowski odwiedził kielecką lożę masońską Michał Karaszewicz-Tokarzewski, gdzie wygłosił odczyt pt. „Szaweł przed Damaszkiem. Co naprawdę się wtedy wydarzyło?”, traktujący o tym okresie życia św. Pawła, gdy przed nawróceniem jako Szaweł prześladował chrześcijan. Tak oto dokonuje się zbliżenie do Żydów, protestantów i masonów.

Od kilku lat kraj nasz doświadcza niezwykłych przeżyć duchowych dzięki „charyzmatycznemu ewangelizatorowi” Marcinowi Zielińskiemu. Ów młody jeszcze człowiek z dużym potencjałem rozwoju organizuje konferencje uwielbienia z modlitwami o uzdrowienie, podczas których daje świadectwo swoich przeżyć, opowiada pięknie o Jezusie i nawróceniu, uzdrawia z chorób duszy i ciała, mówi nieznanym nikomu językiem oraz przede wszystkim sprowadza Ducha, aby wypełnił wszystkich zgromadzonych i ich prowadził. Konferencje zwykle są ekumeniczne, to znaczy bywają na nich pastorzy protestanccy różnych wyznań, a niektóre modlitwy wykonuje się po hebrajsku.

To właśnie Marcin Zieliński jest jednym z agentów zmian i głównych świeckich w polskim Kościele, bardzo wspierany przez arcybiskupa Rysia. Niedawno podczas publicznej dyskusji z tradycyjnym katolikiem Dawidem Mysiorem pan Marcin Zieliński oświadczył, że protestanci są naszymi braćmi w wierze, co znaczy, że wiara katolicka została zrównana z protestanckimi wierzeniami. Kiedyś było to herezją, dziś normą. Nauczanie się zmienia. Nasz słynny charyzmatyk bywa w USA i Kanadzie, gdzie ma kontakty z tamtejszymi protestantami, którzy wysłali go do Polski, aby ją zmieniał i nawracał. Pastorzy, wyznający podobną wiarę otaczają Donalda Trumpa i prowadzą go do Trzeciej Świątyni w Jerozolimie.

Czytaj też:

Tradycja i modernizm-czy można to pogodzić

reformacja papieża Franciszka-cz. I z II

reformacja papieża Franciszka-cz. II z II

Najważniejsza dziś postać polskiego Kościoła, arcybiskup krakowski i kardynał Grzegorz Ryś, otwarty jest bardzo na wszelkie denominacje protestanckie, bardzo wspierający nowe ruchy religijne w Kościele, bardzo chwalący drogę synodalną, no i przede wszystkim bardzo otwarty na Żydów. Główny promotor Dni Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce, gorący zwolennik tzw. dialogu z judaizmem, wskazany przez opinię publiczną jako autor lub sprawca słynnego listu Episkopatu. Pomysłodawca słynnej Areny Młodych, gdzie w 2021 r. odbyła się msza-niespodzianka w ramach wydarzenia „Reset”. Brzmi cokolwiek podobnie do Wielkiego Resetu Clausa Schwaba. O człowieku tym można mówić bardzo dużo lub bardzo mało, wybieram to drugie: spiritus movens tego, co się dzieje i będzie działo w polskim Kościele.

Przykład premiera rządu III RP Mateusza Morawieckiego, który jedno mówił w kraju, a drugie podpisywał w Brukseli, z najwyższym zaś ukontentowaniem pojechał zobaczyć świętego mędrca religii posthumanizmu, Żyda Yuvala Harariego. Morawiecki zastąpił Beatę Szydło na stolcu premiera pod tym tytułem, że lepiej będzie starał się o interesy polskie w Unii Europejskiej i na świecie, ze względu na swoje związki z finansjerą. I rzeczywiście, właściwy człowiek na właściwym miejscu, agent zmian, który wprowadził do Polski wiele bardzo ważnych rozwiązań strukturalnych, z których obecnie korzysta Koalicja 13 grudnia.

Następna persona ma charakter zbiorowy: wszyscy niemal prominentni politycy III RP obu pozornie zwaśnionych partii, których łączy jednak szacunek nabożny, by nie rzec bałwochwalczy do Żydów. Nie jest istotne, czy Żydzi mieszkają w Polsce, czy przyjeżdżają do Polski, czy jeździ się do nich do Izraela, czy do USA, politycy PoPisu ciągną do nich jak koty do waleriany. Zdjęć w jarmułkach aż nadto.

Wreszcie przykład najnowszy, obecnego prezydenta III RP, Karola Nawrockiego. Wielu Polaków wiązało, a część wiąże nadal z nim wielkie nadzieje jakiegoś zasadniczego przełomu w polskiej polityce i odsunięcia od władzy sił lewicowo-liberalnych. To błędny adres, nie one są sprawcą całego zepsucia, nie one stanowią grupę trzymającą władzę, nie to jest rozróżnieniem, że kogoś się określa lewicą, a kogoś prawicą.

To nie ma żadnego znaczenia, istotny jest stosunek do wpływów żydowskich w Polsce. Prezydent Nawrocki bardzo podkreśla swą patriotyczność i konserwatyzm, co nie przeszkadzało mu przyjąć poparcia od Żydów przed wyborem, spotykać się z organizacjami żydowskimi po wyborze, i polecieć na konferencję neokonserwatystów CPAC w marcu 2026 r. To cykliczne wydarzenie też jest sponsorowane przez Żydów, neokonserwatyzm w USA to ich inwestycja, a chrześcijański syjonizm wspiera odbudowę Trzeciej Świątyni.

Krótko trwała droga nadziei Polaków. Teraz się wydaje, że prezydent PiS-u kroczy drogą posłuszeństwa Żydom. Jego wypowiedź na CPAC potwierdziła, że jest zwolennikiem jedynego sojuszu Polski – z Usraelem. Już niedługo przekonamy się zatem, kim naprawdę jest Karol Nawrocki, tak, jak przekonaliśmy się, kim jest Andrzej Duda, tyle, że tym razem pójdzie szybciej.

Te wybrane przykłady ludzi religii i ludzi polityki A.D. 2026 powinny nam dobitnie pokazać, gdzie jest dziś hierarchia w Polsce i gdzie jest polityka: bratanie się z heretykami i sekowanie katolików Tradycji; zmiana Doktryny i nauczania; i nade wszystko – dialog z Żydami, który jest monologiem katolicko-żydowskim. Po stronie polityki zaś ślepe posłuszeństwo wobec Izraela i jego narzędzi, takich, jak USA i UE. Oznacza to, że w ramach dialogu wolno katolikom mówić to, czego chcą Żydzi, a Polakom wolno w swoim kraju robić to, co zgodne jest z ich polityką. I do tego to uporczywe zaprzeczanie temu, co się robi, połączone z równie uporczywym przedstawianiem się jako katolicy i patrioci.

Co ma o tym myśleć katolik, który chce pozostać katolikiem, i Polak, chcący pozostać Polakiem? Ano że polityka Judasza jest zdradą, a ludzie, którzy to robią, a nawet, którzy się temu nie sprzeciwiają są Judaszami, czyli zdrajcami. Z kim spiskuje dzisiejszy Judasz? Z tymi samymi, co tamten: z arcykapłanami i faryzeuszami. Różnica jest taka, że tamci posługiwali przy Drugiej Świątyni, ci zaś obsługują Trzecią. Współczesny Judasz polski jest więc sługą Trzeciej Świątyni, jej arcykapłanów i faryzeuszy.

I to zmienia całkowicie obraz rzeczy, gdyż nie możemy już ich postrzegać jako zwykłych zdrajców, tylko jako ludzi głęboko przepełnionych misją odbudowy Trzeciej Świątyni i panowania Izraela nad narodami. To dążenie bierze się z przymierza Boga z Abrahamem, które ustanowiło Izraela jako naród wybrany. Potem jednak Izraelici podzielili się, i część poszła za Mesjaszem Jezusem, a część go odrzuciła i wypisała się z Przymierza. Od tamtej pory narodem wybranym jest Kościół, a Żydzi o tyle, o ile przyjmą Mesjasza i nawrócą się na katolicyzm, dlatego w Tradycji w Wielki Piątek Kościół modli się za wiarołomnych Żydów, aby przyjęli Chrystusa.

Jednak dla ludzi, dla których Judasz nie jest zdrajcą, lecz apostołem, jego droga oznacza wybór dobra i cnoty. Z ich punktu widzenia to z nami jest problem, my stoimy na zawadzie, my zajmujemy miejsce na ziemi, nazwane Polin, my jesteśmy antysemitami. Dlatego trzeba nas prześladować i karać, bo sprzeciwiamy się mesjańskiemu planowi zbawienia, który polega na władzy Żydów nad światem. Dlatego rząd premiera Tuska przyjmuje Krajową Strategię przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030. To kolejne potwierdzenie, że w Polin to Polacy są intruzami i stanowią problem, wszak to Słowianie, a rabin Menachem Mendel Schneerson twierdzi, że Słowian należy wyeliminować, bo nie poddają się władzy Żydów.

Jak widać, nie wszyscy, są przecież szabesgoje, tych można na jakiś czas zostawić, aby zarządzali Ukraińcami, który będą zarządzali imigrantami z Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Doprawdy, przy tak ambitnych planach nowego zaludnienia Polacy nie są elementem koniecznym. Spójrzmy na życie i działania tych ludzi z punktu widzenia Żydów. Ci, którzy dla nas są Judaszami, dla tamtych są sługami Trzeciej Świątyni, dobrymi gojami, żyjącymi według Siedmiu Praw Noachickich, współpracującymi w Tikkun Olam – przebudowie świata, aby Izrael nad nim panował, aby zbawić ludzkość. Zaiste, to my, Polacy i katolicy stanowimy problem. I nic tu nie pomogą biadania nad upadkiem cywilizacji – albo znikniemy, albo zmienimy system polityczny w Polsce. Dopiero wtedy zakończymy hulanki Judaszy nad Polską.

Kto chce się włączyć, polecam lekturę formacyjną:

Księga I: Historia debilizacji:

sklep.instytutws.pl/ksiazki/20-poradnik-swiadomego-narodu

Księga II: Rewolucja bachantek: sklep.instytutws.pl/ksiazki/poradnik-swiadomego-narodu-ksiega-2-rewolucja-bachantek-bartosz-kopczynski

W ten sposób kończy się wiek amerykańskiej dominacji

foreignpolicy/this-is-how-the-age-of-american-dominance-comes-to-an-end

[Por: „This is the way the world ends / Not with a bang but a whimper”. T.S. Eliot’s 1925 poem, The Hollow Men. md]

W ten sposób kończy się wiek amerykańskiej dominacji.

Niezależnie od tego, jak formalnie skończy się konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, jego symbolika jest już nie do pomylenia. Starożytna cywilizacja, jedno z najstarszych ciągłych państw w historii ludzkości, stała się ostatnią przeszkodą dla projektu amerykańskiej globalnej dominacji. Już samo to mówi nam coś o kierunku, w którym porusza się świat.

Dla historyków głębsze znaczenie obecnego kryzysu na Bliskim Wschodzie leży w konfrontacji między dwoma mocarstwami na przeciwległych końcach historycznego spektrum. Iran jest prawdopodobnie najstarszym scentralizowanym państwem na świecie, a jego korzenie sięgają około 530 roku p.n.e. Od tego czasu nigdy nie przestał istnieć jako zjednoczona jednostka polityczna. Ta ciągłość jest niezwykła. Nawet Rosja, główne mocarstwa Europy Zachodniej, Indie i Chiny doświadczyły fragmentacji w różnych momentach swojej historii.

————————-

mail: Najstarszą cywilizacją jest chińska. Najstarsze dokumenty pisemne i wykopaliska archeologiczne opisują dynastę Shang już ok. 1300 roku przed Chrystusem, a więc 700 lat przed historią Persji. Wcześniejsza w Chinach była dynastia Xia, uważana nieraz za legendarną.

————————–

Natomiast Stany Zjednoczone należą do najmłodszych dużych narodów [nawet nie „naród”, a melting pot. md] – mają zaledwie 250 lat. Ich historia jest dziesięć razy krótsza niż historia Persji. W tym sensie obecny konflikt przeciwstawia starożytność nowoczesności, cywilizację wykutą przez tysiąclecia przeciwko państwu, które szybko wzrosło w wyjątkowo korzystnym momencie historycznym.

Jednak długoterminowe znaczenie tej konfrontacji leży gdzie indziej. Nie chodzi o to, czy Iran może pokonać Stany Zjednoczone w konwencjonalnym sensie. Chodzi o to, czy obecny porządek międzynarodowy, ukształtowany przez amerykańską dominację, może nadal funkcjonować tak, jak działa.

Czy USA i Iran mogą zamienić zawieszenie broni w porozumienie?

Współczesny Iran reprezentuje coś więcej niż państwo. To żywe ucieleśnienie ciągłości cywilizacyjnej. Przez ponad 2500 lat przetrwał najazdy i przewroty dynastyczne, ale zachował charakterystyczną kulturę polityczną i silne poczucie jedności. Wielu jego historycznych przeciwników całkowicie zniknęło. Iran pozostaje, co nie czyni go niezwyciężonym, ale oznacza, że należy go traktować poważnie, nie tylko jako przeciwnika wojskowego, ale także jako aktora politycznego i historycznego. Irańskie podejmowanie decyzji odzwierciedla głębię strategicznego myślenia, z którą niewiele współczesnych państw może się równać. Ta cecha sprawia, że Iran jest tak trudnym wyzwaniem, zarówno dla sojuszników, jak i przeciwników.

Stany Zjednoczone od dawna starają się odcisnąć swoje piętno w historii jako siła transformująca. Jednak ich sukcesy były związane z wyjątkowymi okolicznościami, a nie z ich trwałością. Ich błyskawiczny wzrost w XX wieku był możliwy dzięki wyjątkowej konwergencji czynników.

Po pierwsze, miniony okres był świadkiem bezprecedensowego zderzenia pomysłów. Po raz pierwszy w historii globalna polityka była napędzana nie tylko przez państwa i ich interesy, ale przez konkurujące ze sobą ideologie – liberalizm, komunizm, socjalizm i nacjonalizm – z których każda twierdziła, że ma uniwersalne znaczenie.

Po drugie, Europa Zachodnia, od wieków dominująca w sprawach światowych, jest wyczerpana konfliktem wewnętrznym. Rosja i Chiny, choć potężne, zajmują się przede wszystkim zachowaniem swojej niezależności, a nie prognozowaniem globalnych wpływów. Pozostawiło to próżnię, która Stanom Zjednoczonym dała wyjątkową pozycję do wypełnienia.

Wreszcie upadek imperiów europejskich stworzył ogromną liczbę nowych państw, z których wiele jest niestabilnych. Stany Zjednoczone nie były w stanie bezpośrednio podporządkować sobie głównych mocarstw, ale mogły wywierać wpływ na mniejsze, słabsze kraje. Pozwoliło to na zbudowanie globalnego systemu wpływów, który w normalnych warunkach historycznych byłby trudny do utrzymania.

Iran zwyciężył, a Bliski Wschód się zmienił

Rezultatem jest paradoks: forma hegemonii osiągnięta nie poprzez trwałą głębię cywilizacyjną, ale poprzez sprzyjające wyczucie czasu i okoliczności. Przez pewien czas doprowadziło to wielu do przekonania, że Stany Zjednoczone są wyjątkowo zdolne do przekształcenia świata. Ta iluzja teraz zanika.

Stany Zjednoczone stoją w obliczu głębokiego kryzysu wewnętrznego, intelektualnego i politycznego. Ich system polityczny stał się coraz bardziej spolaryzowany, ich myślenie strategiczne węższe, a zdolność do formułowania spójnych długoterminowych polityk bardziej ograniczona. Te słabości są widoczne w decyzjach i sprzecznościach ostatnich administracji.

Nawet Europa Zachodnia, niegdyś mocno znajdująca się w amerykańskiej orbicie, wykazuje oznaki oporu. Założenie, że stosunki transatlantyckie pozostaną niekwestionowane w nieskończoność, okazuje się niewłaściwe.

W tym kontekście konflikt z Iranem nabiera szerszego znaczenia. To nie jest tylko kolejna wojna regionalna. Jest to część większego procesu, w którym Stany Zjednoczone są zmuszane do przystosowania się do rzeczywistości, o której inne państwa zawsze wiedziały: żadna pojedyncza władza nie może sprawować bezspornej kontroli nad sprawami globalnymi.

Rola Iranu w tym procesie jest pod wieloma względami symboliczna. To nie jest państwo idealne. Brakuje mu zasobów gospodarczych Chin, zdolności mobilizacyjnych Rosji czy intelektualnych tradycji Europy Zachodniej. Nawet zwycięstwo nad Stanami Zjednoczonymi nie przekształciłoby ich w globalnego hegemona.

A jednak rola Iranu może okazać się decydującą w zakończeniu epoki dominacji dotychczasowego hegemona.

Dlaczego Iran stał się „wieczną wojną” Trumpa?

Próba zbudowania systemu globalnej dominacji kierowanej przez Amerykanów – co można by nazwać „Frankensteinem” współczesnej geopolityki – napotyka swoje granice. Iran stał się punktem, w którym te granice są najwyraźniej ujawnione. Konsekwencje wykraczają daleko poza Bliski Wschód. Stawką jest nie tylko wynik konkretnego konfliktu, ale szersza struktura Stosunków Międzynarodowych. Kwestionowanie idei, że jedno państwo może narzucić swoją wolę uniwersalnie, kształtując globalny porządek na swój własny obraz, jest testowane i uznawane za pożądane.

Historia oferuje wiele przykładów potęg, które dążyły do takiej dominacji. Żadna nie odniosła sukcesu w dłuższej perspektywie. Nawet ci, którzy wydawali się temu najbliżsi, ostatecznie napotkali ograniczenia, strukturalne lub strategiczne, których nie mogli pokonać.
Stany Zjednoczone nie są wyjątkiem.

Koniec tej iluzji będzie prawdziwym zakończeniem XX wieku, epoki zdefiniowanej przez ideologiczną konfrontację, bezprecedensową globalizację i chwilową przewagę jednej potęgi. To, co następuje, będzie bardziej znane: świat wielu ośrodków władzy, konkurujących interesów i zmieniających się sojuszy.

Wojna między Stanami Zjednoczonymi a Iranem jest jednym z momentów, w których następuje ta transformacja. Niezależnie od tego, jak ten konflikt się skończy, jeden wniosek jest już możliwy. Iran, pozostając na swoim miejscu, wniósł znaczący wkład w ewolucję systemu międzynarodowego. Stał się w efekcie ostatecznym czynnikiem, który przyspiesza koniec struktury zbudowanej na przesadzie i iluzji. – Jonas E. Alexis

foreignpolicy/this-is-how-the-age-of-american-dominance-comes-to-an-end

=====================

MD: Autor jakby „zapomniał” o koszmarze mrzonki „wielkiego Izraela”