Rosja prezentuje nową technologię dronów na rozpoczęcie corocznej zimowej akcji de-energetycznej przeciwko Kijowowi

Rosja prezentuje nową technologię dronów na rozpoczęcie corocznej zimowej akcji de-energetycznej przeciwko Kijowowi

Symplicjusz simplicius76/russia-debuts-new-drone-tech

Putin był gospodarzem dorocznego Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego Wałdaj, w trakcie którego wygłosił wiele interesujących oświadczeń w ramach sesji plenarnej z udziałem zagranicznych dziennikarzy.

Najbardziej godne uwagi było wyjaśnienie ataków Rosji na ukraińskie statki towarowe na Morzu Czarnym i hipokryzja tkwiąca w żądaniach Zachodu, aby Rosja je zaprzestała:

——————————

Putin o propozycji wstrzymania strajków na rafinerie ropy naftowej:

Albo mówią nam: „Niech przestaną atakować wasze rafinerie, a wy przestaniecie atakować ich statki. Niech eksportują ładunki cywilne – produkty rolne”. Ale co z naszymi innymi ładunkami cywilnymi? Takimi jak ropa naftowa i produkty ropopochodne. W ten sposób przerywają strajki, a my zostajemy z nadwyżką oleju napędowego – takiego, na który jest tak duże zapotrzebowanie, powiedzmy, w Stanach Zjednoczonych. Mielibyśmy go więcej. Mamy już wystarczająco dużo oleju napędowego. Ale nie trafiłby on na rynki światowe z powodu zakazów i sankcji obowiązujących obecnie wobec naszej ropy naftowej i produktów ropopochodnych. Jak

więc nasz olej napędowy miałby trafić na rynki światowe, skoro sankcje nadal obowiązują? Nie trafiłby. Jednak w zamian oczekiwano by od nas zaprzestania ataków na cele, które są dla nich wrażliwe ekonomicznie. Trzeba przyznać, że to brzmi absurdalnie.

Putin słusznie zauważa hipokryzję tkwiącą w żądaniach Zachodu, by zaprzestać ataków na najbardziej wrażliwe cele gospodarcze Ukrainy, podczas gdy rosyjska gospodarka nadal jest atakowana lub obkładana sankcjami na rynkach światowych. Wnikliwie dekonstruuje iluzję kryjącą się za tą ofertą: wzajemne zawieszenie broni pozwala Ukrainie eksportować swój potencjał gospodarczy za granicę, podczas gdy rosyjskie rafinerie, choć byłyby bezpieczne przed strajkami, nie mogą eksportować oleju napędowego, którego sama Rosja nie potrzebuje, bo ma go pod dostatkiem. W ten sposób Ukraina zyskuje asymetryczną przewagę.

Putin stwierdza rzecz oczywistą: Ukraina jest państwem buforowym, które nie może istnieć pod własnym egidą, przede wszystkim dlatego, że utraciła już swoją państwowość i suwerenność oraz jest kontrolowana przez interesy zewnętrzne, co stanowi zagrożenie dla Rosji.

Na pytanie, czy Rosja powinna rozbić UE, Putin odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ skorumpowany sojusz rozpadnie się sam z siebie w wyniku autodestrukcyjnej polityki.

=============================================

Przyjrzyjmy się teraz najciekawszym wiadomościom dnia na froncie ukraińskim. Dwie rzeczy zasługują na uwagę:

Po pierwsze, Rosja najwyraźniej rozpoczęła swoją coroczną zimową kampanię dezaktywacji Ukrainy, której głównym celem jest Kijów. Pierwsze elektrownie w Kijowie zostały ponownie zaatakowane przez drony i pociski, co spowodowało natychmiastowe przerwy w dostawie prądu i awarię 30% powierzchni miasta, według niektórych doniesień:

Kijów Niezależny@ KyivIndependent

Awaryjne przerwy w dostawie prądu powróciły do ​​Kijowa 30 września po nocnym, potężnym ataku rakietowym i dronami wymierzonym w ukraińską infrastrukturę energetyczną. Szum generatorów ponownie powrócił do stolicy, gdy lokalne władze ogłosiły awaryjne przerwy w dostawie prądu i…

20:52 · 30 września 2026 · 33,4 tys. wyświetleń

————————–

Potwierdzono, że trafiona została fabryka w Trypilskiej na południu Kijowa, a rosyjskie źródła wojskowe twierdzą, że trafione zostały również następujące obiekty:

  • Kijowska Elektrownia Wodna w Wyszogrodzie (na północ od miasta)
  • Kijowska podstacja elektryczna w pobliżu Naływajkiwki
  • Obiekt magazynowania energii w akumulatorach w Horenychi

Fragment skutków nocnego strajku w elektrowni cieplnej Trypolis w obwodzie kijowskim.

Nagranie najwyraźniej zostało nakręcone pod kątem, który nie oddaje pełnego rozmiaru zniszczeń.

Najciekawsze jednak było to, że wkrótce potem nowy typ rosyjskiego drona uzbrojonego w „wąsy” zaczął atakować słupy wysokiego napięcia w regionie, co wcześniej się nie zdarzyło. Jak widać poniżej, wiele takich dronów zniszczyło słup:

Zbliżenie jednego z tych „wąsatych” dronów:

Could not load video.

Strona ukraińska donosi, że Rosja zaczęła używać nowej wersji drona „Geran-4”, z „wąsikami” z przodu kadłuba. Jeden z takich dronów rzekomo pojawił się podczas niedawnych ataków na Kijów.Według strony odbierającej, może to być detonator odpalany przez kontakt.Nie sprecyzowano, czy jest to związane z faktem, że strona odbierająca ma teraz możliwość zbadania niektórych zestrzelonych dronów i w związku z tym muszą one eksplodować po zetknięciu z powierzchnią, czy też istnieje inny powód.

Wiodący ukraiński ekspert w dziedzinie radioelektroniki Serhij Flash pisze:

Złe wieści. Dziś, po raz pierwszy, wróg użył specjalnej głowicy kumulatywnego cięcia (CCWH) na reaktywnym bezzałogowym statku powietrznym.

Ten typ głowicy został zaprojektowany specjalnie do niszczenia słupów wysokiego napięcia i żelaznych konstrukcji mostowych.

CCWH składa się z głównej głowicy o masie 40 kg i czterech modułów.

Sądzę, że wróg planuje zaatakować ważne linie energetyczne wysokiego napięcia.

Analiza ukraińskiego kanału Legitimny pisze, że ataki te zapoczątkowały nową rosyjską strategię eskalacji przeciwko Bankowej:

Nasze źródło donosi, że ataki na linie energetyczne, słupy i most południowy w Kijowie są demonstracją i testem nowej strategii.
Za pomocą tych ataków Kreml wysyła publiczny komunikat do Bankowej (odnosząc się do ukraińskiego rządu), że jeśli nie będą dążyć do pokoju, sytuacja ulegnie dalszej eskalacji, zgodnie z nowym, bardziej katastrofalnym scenariuszem dla Ukrainy.

Kreml może uszkodzić linie energetyczne, powodując wyłączenie wszystkich obiektów energetycznych i pogrążając kraj w całkowitym blackoutcie.
Następnie rozpoczną niszczenie głównych wież telekomunikacyjnych, a następnie mostów o metalowych konstrukcjach.


Według ekspertów, most południowy może zostać wyłączony z eksploatacji na długi czas, jeśli zostanie zniszczone 25% jego podpór kablowych. Jeśli rosyjskie siły zbrojne zniszczą ponad 50%, ryzyko zawalenia się mostu sięgnie 70%. W takim przypadku uderzenie kilku pocisków Iskander całkowicie zniszczy most.

Byłaby to katastrofa logistyczna dla Kijowa i północnej części lewobrzeżnej Ukrainy.

Legitmny

Wspominają o ataku na most w Kijowie, do którego przejdziemy dalej. Oprócz bezprecedensowych ataków na wieże transmisyjne, rosyjskie drony po raz pierwszy zaczęły atakować jeden z ważnych mostów łączących wschodni i zachodni brzeg stolicy Ukrainy.

Na początek wspomnijmy, że około miesiąc temu przekazaliśmy „plotki”, jakoby Rosja planowała zablokować mosty w Kijowie w ramach nowego poziomu eskalacji „bez rękawiczek”:

W tamtym czasie spekulowaliśmy, że mogłoby to być powiązane z plotkami o przyszłych ofensywach na froncie północnym z Czernihowa w kierunku Kijowa. Rosja mogłaby planować atak na wschodni Kijów po odcięciu go od zachodniego brzegu.

Teraz po raz pierwszy Rosja najwyraźniej zaczęła atakować jeden z tych mostów, gdyż Most Południowy został trafiony nie mniej niż trzy razy do chwili pisania tego tekstu przez rzekomo drona Geran-4:

Warto zauważyć, że rosyjski dron zwiadowczy ponownie filmował w czasie rzeczywistym:

Atak drona kamikaze „Geran-4”uderzył dziś rano w podporę kablową Mostu Południowego w Kijowie .

W wyniku ataku uszkodzona została podpora mostu w Kijowie, a ruch uliczny i metro zostały zawieszone.

▪️ Metro i naziemny transport publiczny przez Most Południowy zostały zawieszone” – oświadczył Kliczko.
▪️ Uszkodzone zostały podpora mostu, bariera, nawierzchnia drogi i ochronna betonowa konstrukcja linii metra.

Był to pierwszy atak w ciągu dnia, później w nocy odnotowano dwa kolejne, a później pojawiły się nawet doniesienia o czwartym .

Anton Geraszczenko@ Gerashchenko_enTrzeci atak rosyjskiego drona na most Piwdenny (Południowy) w Kijowie miał miejsce dzisiaj. Z tego mostu codziennie korzystają setki tysięcy ukraińskich cywilów. Ludzie korzystają z niego, aby dostać się do domu i do pracy. Rosja robi wszystko, co w jej mocy, aby życie w Kijowie stało się nie do zniesienia, łamiąc wszelkie normy.

Anton Gerashchenko @ Gerashchenko_en

Dwa rosyjskie drony zaatakowały most Piwdenny (Południowy) w Kijowie. Jeden z dronów podobno uderzył w przejeżdżający przez niego pociąg metra.

21:03 · 1 paź 2026 · 103 tys. wyświetleń

——————–

Mapa Liveuamap@ Liveuamap

Rosja próbuje przeciąć mosty nad Dnieprem w Kijowie Kolejny atak dronów na most Piwdennyj w Kijowie liveuamap.com/en/2026/1-octo…

21:18 · 1 paź 2026 · 29,6 tys. wyświetleń

———————————

Choć trafienia nie wyrządziły większych szkód poza zawieszeniem ruchu i wywołaniem alarmu, mogły być jedynie zapowiedzią lub testem mającym na celu kalibrację systemów naprowadzania, taktyki lub jakiegoś nowego podejścia, podobnego do tego, które zaobserwowano w przypadku nowych „wąsatych” dronów, które najwyraźniej używają jakiegoś rodzaju nowych głowic kumulacyjnych.

W chwili pisania tego tekstu pojawiły się doniesienia, że ​​Rosja przygotowuje dziś wieczorem kolejny duży atak balistyczny na Kijów i że tym razem rakiety mogą wspólnie z dronami uderzyć w mosty:

❗️Rosja planuje zniszczyć Most Południowy: Podczas kolejnego zmasowanego ataku na Kijów Rosjanie mogą użyć w nim rakiet balistycznych, a konkretnie rakiet „Iskander-M” i północnokoreańskich pocisków KN-24, zgodnie z doniesieniami monitoringu.

👆Ukraiński post

Nadal uważam to za mało prawdopodobne, gdyż wydaje się, że drony były swego rodzaju atakiem testowym, ale z pewnością wskazuje to na eskalację i rozszerzenie zakresu celów działań Putina lub dowództwa rosyjskiego.

W poniższym wątku można znaleźć kilka ciekawych teorii:

Podwójny atak Rosji na główny most w Kijowie, przeprowadzony dziś, oznacza znaczącą zmianę rosyjskiej taktyki, podobno wspomaganej przez nową głowicę kumulacyjną drona Geran, którego zadaniem jest uszkadzanie podpór mostu. ⬇️

Dwa rosyjskie drony (podobno Geran-5) zaatakowały dziś most Piwdenny w Kijowie. https://t.co/2AgXEPhe1t

20:54 · 1 paź 2026 ·

—————————————————–

Na przykład zauważono, że nowe drony Whisker mają specjalną łączną „ładunkową amunicję tnącą” przeznaczoną do przecinania kabli i że te testowe uderzenia mogły być wymierzone w duże kable nośne mostu, aby osłabić jego konstrukcję, być może w ramach przygotowań do większego ataku balistycznego w przyszłości:

Rosyjski bloger wojenny Jurij Kotenok opisuje dzisiejsze ataki jako test nowej „ulepszonej amunicji na dronach odrzutowych z czterema dodatkowymi ładunkami tnącymi, detonowanymi przez dodatkowe czujniki kontaktowe zwane „wąsami””.

Źródła ukraińskie opisują nową głowicę jako „specjalny ładunek kumulatywno-tnący” (KRSN), składający się z ładunku głównego o masie około 40 kg i dodatkowych ładunków kumulacyjnych.

Jewgienij Poddubny komentuje: „Jeden z ataków trafił w podporę, ale celem były prawdopodobnie liny podtrzymujące konstrukcję. Kijowski most Piwdennyj jest mostem wantowym (wiszącym), co oznacza, że ​​nasze bezzałogowe statki powietrzne będą priorytetowo traktować stalowe odciągi zapewniające stabilność”.

Rybar sugeruje, że tanie drony Geran ze specjalistyczną głowicą bojową mogłyby zmienić sytuację. Wadym Denysenko, szef think tanku „Diełowoj Stolica”, twierdzi, że nowa głowica może być przełomowa i określa atak jako eksperymentalny.

„Wygląda na to, że podjęto decyzję o sprawdzeniu, czy drony Shahed mogą uszkodzić most do tego stopnia, że ​​przestanie on działać”.

W 2020 roku ówczesny doradca mera Kijowa Maksym Bachmatow stwierdził, że około 90% ruchu tranzytowego między lewobrzeżną a prawobrzeżną Ukrainą odbywa się przez most Piwdenny. Dotyczy to również znacznej części ruchu wojskowego. /koniec

Przypomnijmy, że w zeszłym miesiącu Rosja po raz pierwszy zaatakowała jeden z mostów na Dnieprze rzekomo bombą ślizgową, tym razem w pobliżu Zaporoża:

Podsumowanie wojskowe@ MilitarySummary💥

Rosyjski nalot FAB uderzył w główny most kolejowy na zachód od Zaporoża nad Dnieprem. 📍

17:18 · 16 sierpnia 2026 · 3,53 tys. wyświetleń

Te rozproszone uderzenia zdają się być swego rodzaju testami lub jednorazowymi działaniami, ale zobaczymy, czy obecna kampania w Kijowie doprowadzi do czegoś systematycznego.

Teraz, jak zawsze, zachodnie media coraz bardziej obawiają się nadchodzącej zimy, zwłaszcza w obliczu coraz bardziej „bezrefleksyjnego” podejścia Rosji do Kijowa:

Na koniec warto dodać, że jeden z głównych polskich analityków proukraińskich stwierdził, że Rosja we wrześniu kontynuowała zdobywanie terytorium, pomimo lokalnych ukraińskich kontrataków, które pozwoliły jej odzyskać terytorium. Najbardziej znaczący z nich miał miejsce w sektorze Lyman:

Konrad Muzyka – Rochan Consulting@ konrad_muzyka

Oto krótkie podsumowanie zmian terytorialnych na Ukrainie we wrześniu 2026 r. Nasze dane pokazują, że Rosja ogólnie zyskała terytorium we wrześniu, ale jej struktura jest bardzo nierównomierna: zyski wokół Dobropola, Wielkiego Burłuka, Kramatorska i Komyszuwachy zbiegły się ze znacznymi stratami…

21:28 · 1 paź 2026 ·

——————

W rzeczywistości wrzesień wydaje się przynosić największe zyski na froncie od kwietnia tego roku, choć wciąż pozostają one niewielkie w porównaniu z poprzednimi latami. Jak jednak wspomnieliśmy w niedawnym płatnym artykule , Rosja asymetrycznie nadrabia wolniejsze sukcesy na polu bitwy rozszerzając wojnę na inne obszary, gdzie poniosła rekordowe straty przeciwko Ukrainie, prawdopodobnie w okresie strategicznego względnego uśpienia, mającego na celu przeczekanie obecnej, zdominowanej przez drony „meta”, zanim przyszłe postępy (Rassvet itp.) pozwolą na wznowienie śmielszych manewrów na polu bitwy.


Strzelanie do samolotów bez kontaktu wzrokowego – NATO w stanie wojny???

Strzelanie bez kontaktu wzrokowego – NATO w stanie wojny

30. Wrzesień 2026 Sevim Dağdelen nachdenkseiten.de

Polska pozwala na zestrzelenie podejrzanych obiektów latających bez kontaktu wzrokowego. Wcześniej było to traktowane w sojuszu jako reguła dla stanu wojny – i uderza w rosyjską enklawę Kaliningradu.

Przez Sevim Dagdelen.

W przyszłości Polska zatwierdzi uruchomienie podejrzanych obiektów latających z własnych myśliwców nawet bez kontaktu wzrokowego, zwłaszcza w odniesieniu do rosyjskiej enklawy Kaliningradu, która ma wspólną granicę z Polską. To nigdy wcześniej nie zdarzyło się w NATO. W ramach zachodniego paktu wojskowego było to możliwe wcześniej tylko w stanie wojny. Poza ogromnym zagrożeniem dla lotnictwa cywilnego spowodowanym przez ten układ, staje się coraz bardziej jasne, że NATO najwyraźniej już widzi siebie w wojnie z Rosją. Polska jest tylko pionierem.

Kaliningrad jako czynnik, który gwałtownie zaognia konflikt

W niebezpiecznej iluzji konieczności rzucenia wyzwania Rosji w enklawie Kaliningradu, niemiecki sojusznik NATO włącza śrubę eskalacyjną. Jednocześnie rozgrywane są scenariusze militarnej izolacji Kaliningradu, na co strona rosyjska odpowiedziała NATO groźbą „opcji nuklearnej”.

Czy NATO przechodzi do trzeciej wojny światowej? Trudno, ponieważ trzeba przyjąć ukierunkowaną strategię eskalacji paktu wojskowego, aby wypełnić interesy USA. Polska i kraje bałtyckie zostaną wysłane do przodu, nic więcej.

Właśnie te scenariusze podają w wątpliwość obowiązek pomocy artykułu 5 NATO w badaniach (Allensbach) na rzecz względnej większości ludności niemieckiej: umieranie za politykę eskalacji sojuszników NATO na wschodniej flance. Można więc również wytłumaczyć, że Bundeswehra musi teraz siłą zobowiązać żołnierzy do służby na wschodzie, na Litwie. Tylko nieliczni chcą dobrowolnie narazić się temu szaleństwu.

Kontakt z konwersacją jako polityka symboliczna

Na tym tle należy zaklasyfikować kontakt niemieckiego ministra spraw zagranicznych Wadephula ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Ławrowem jako polityka symboliczna. Wraz z odczytaniem Demarchów symulowana jest gotowość do mówienia, co w ogóle nie jest podbudowane przez drugą politykę. Wręcz przeciwnie, Niemcy pogłębiają swój status wazy próbnej w USA i są protekcjonalnie chwalone przez USA.

=========================

Elbridge Colby, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony i konceptualista strategii wojennej NATO 3.0, chwalił Niemcy jako kraj modelowy NATO z powodu gigantycznego przezbrojenia Berlina. Gotowość Europejczyków, a w szczególności rządu federalnego, do rzucenia się pod autobus dla USA wydaje się niemal nieograniczona.

NATO przygotowuje się do wojny

NATO przygotowuje się do wojny

NATO przygotowuje swoje siły morskie do potencjalnego bezpośredniego konfliktu zbrojnego z Rosją. Podczas zakrojonych na szeroką skalę ćwiczeń ‚Strike Warrior’  u wybrzeży Szkocji około 1300 żołnierzy z kilku państw NATO trenowało scenariusze, które jeszcze kilka lat temu wydawałyby się grą w najgorszym przypadku: ataki rakietowe i powietrzne na okręty NATO, bitwy morskie, zwalczanie okrętów podwodnych oraz przymusowe przejmowanie podejrzanych jednostek. O przygotowaniach do wojny w powietrzu pisze niemiecka publicystka  Sevim Dagdelen:

Polska będzie teraz zezwalać swoim myśliwcom na zestrzeliwanie podejrzanych samolotów nawet bez kontaktu wzrokowego, szczególnie w odniesieniu do rosyjskiej enklawy kaliningradzkiej. Jest to bezprecedensowe w NATO. Do tej pory było to możliwe tylko w ramach zachodniego sojuszu wojskowego w stanie wojny. Pomijając ogromne zagrożenie dla lotnictwa cywilnego, jakie ten rozkaz stwarza, staje się coraz bardziej oczywiste, że NATO najwyraźniej już uważa się za będące w stanie wojny z Rosją. Polska jest zaledwie pierwszą, która podjęła ten krok.

Kaliningrad jako akcelerator

W niebezpiecznej iluzji, że musi rzucić wyzwanie Rosji w sprawie enklawy kaliningradzkiej, sojusznik Niemiec z NATO dokręca śrubę eskalacji. Jednocześnie rozważane są scenariusze militarnej izolacji Kaliningradu, na które Rosja odpowiedziała NATO groźbą ‚opcji nuklearnej’ [„Jeśli NATO próbowałoby odciąć Kaliningrad od Rosji, wówczas Rosja byłaby gotowa użyć broni atomowej – wynika z dokumentu przekazanego dowództwu sojuszu przez Rosję, z którym zapoznała się agencja Reutera. O sprawie pisze też Financial Times” – przypis ZB].

Czy NATO lunatykuje w III wojnę światową? Raczej nie, ponieważ należy założyć, że pakt wojskowy celowo realizuje strategię eskalacji, służącą interesom USA. Polska i państwa bałtyckie są wysyłane do przodu, nic więcej [jak podrzędne szczury, które testują, czy napotkane żarcie nie jest zatrute – przypis ZB].

To właśnie te scenariusze, według sondaży (Allensbach), sprawiają, że względna większość społeczeństwa niemieckiego wątpi w zobowiązanie do wzajemnej obrony zawarte w artykule 5 NATO: umierając za politykę eskalacji sojuszników NATO na wschodniej flance. To również wyjaśnia, dlaczego Bundeswehra jest teraz zmuszona do poboru żołnierzy do służby na wschodzie, na Litwie. Niewielu jest gotowych dobrowolnie poddać się temu szaleństwu.

Dialog jako polityka symboliczna

W tym kontekście rozmowy między niemieckim ministrem spraw zagranicznych Wadephulem a jego rosyjskim odpowiednikiem Ławrowem należy zakwalifikować jako politykę symboliczną. Interpretacja démarche  symuluje gotowość do dialogu, która w żaden sposób nie znajduje poparcia w innych działaniach politycznych. Wręcz przeciwnie, Niemcy pogłębiają swoją pozycję modelowego wasala USA i są za to protekcjonalnie chwalone przez USA.

Elbridge Colby, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony i architekt strategii wojennej NATO 3.0, wychwalał Niemcy jako modelowego członka NATO ze względu na ogromną rozbudowę potencjału militarnego. Gotowość Europejczyków, a zwłaszcza niemieckiego rządu, do poświęcenia się dla USA wydaje się praktycznie nieograniczona.

Napisała: Sevim Dagdelen

Opracował: Zygmunt Białas

Tajny szczyt w Abu Zabi: Co kryje się za błyskawiczną wizytą Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Tajny szczyt w Abu Zabi: Co kryje się za błyskawiczną wizytą Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

1 października 2026 r. przez dr. Petera F. Mayera tkp/der-geheime-gipfel-von-abu-dhabi-was-hinter-netanyahus-blitzbesuch-in-den-vae-steckt


W niedzielę 27 września 2026 roku prywatny samolot z Benjaminem Netanjahu wylądował w Abu Zabi. Bez konferencji prasowej, bez zdjęcia, bez wspólnego oświadczenia.

Premier Izraela spotkał się z szejkiem Mohammedem bin Zayedem na prawie cztery godziny – z przedstawicielami łącznie dziesięciu krajów. To, co oficjalnie przedstawiono jako „stosunki dwustronne i wyzwania regionalne”, było w rzeczywistości operacyjnym briefingiem na temat kontynuacji wojny z Iranem.

Palestyńsko-syryjski dziennikarz Laith Marouf podkreślił w swoim nagraniu wideo właśnie ten punkt : To, co miało miejsce w Abu Zabi, nie było szczytem suwerennych państw, lecz koordynacją osi wojennej, na której czele stały USA i Izrael, a pewna liczba reżimów arabskich została sprowadzona do roli zwykłych wykonawców rozkazów.

Fakty: Co jest potwierdzone, a co nie

Oficjalne potwierdzenie nastąpiło w dwóch etapach, co jest znaczące:

  • Najpierw państwowa agencja informacyjna WAM podała w poniedziałek, że bin Zayed „przyjął” Netanjahu – jest to pierwsze oficjalne potwierdzenie wizyty Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
  • Niedługo później biuro Netanjahu również potwierdziło wizytę, a na liście delegacji znaleźli się: szef Mossadu Roman Gofman , szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego Shmuel Ben Ezra , sekretarz generalny sił zbrojnych Guy Markizano , doradca ds. polityki zagranicznej Ophir Falk i jego żona Sara.

Zabranie ze sobą szefa Mossadu i dyrektora Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie jest wizytą kurtuazyjną. To delegacja operacyjna.

  • Izraelska stacja telewizyjna Channel 14, powołując się na wysoko postawionego urzędnika z Emiratów Arabskich, poinformowała o dwupoziomowej strukturze: najpierw Netanjahu z bin Zayedem, następnie rozszerzona runda z przedstawicielami USA, Arabii Saudyjskiej, Maroka, Egiptu, Kuwejtu, Bahrajnu, Libii i Omanu – plus Izrael i ZEA, czyli dziesięć krajów.
  • Ynet i i24NEWS wspomniały również o Jordanii i podały, że spotkanie po stronie izraelskiej zorganizował Gofman, a bin Zayed zgodził się je poprowadzić.

Żaden z wyżej wymienionych krajów arabskich nie potwierdził swojego udziału. To typowa podwójna rezerwacja: publiczne zaprzeczanie, a prywatne siadanie przy stole.

Trasy lotów ujawniają więcej, niż jakikolwiek komunikat.

Izraelski raport All Israel News zawiera szczegół, który ma większą wagę niż wszelkie zaprzeczenia:

W czasie wizyty Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wylądowały samoloty: libijski rządowy, marokański samolot wojskowy, katarski samolot wojskowy i rządowy samolot Emiratów Arabskich z Rijadu.Źródło: All Israel News

Gazeta „Tehran Times” podchwyciła dokładnie tę kwestię: Netanjahu poleciał do Abu Zabi przez przestrzeń powietrzną Jordanii i Arabii Saudyjskiej – dwóch państw, które publicznie potępiają Izrael, ale po cichu otworzyły korytarz powietrzny.

Kolejny element układanki pasuje: włoski dziennik Il Foglio doniósł, że Saddam Haftar – syn ​​libijskiego generała Chalify Haftara – również przebywał w Abu Zabi i spotkał się z Netanjahu. Oficjalnie niepotwierdzone, ale pasuje do obrazu Zjednoczonych Emiratów Arabskich jako centrum regionalnej logistyki zastępczej.

Treść rozmów

Kanał 14 przedstawił najbardziej szczegółowy obraz z wnętrza. Według nich, chodziło o:

  1. Pogłębianie współpracy w zakresie bezpieczeństwa i wywiadu między Izraelem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi
  2. Utworzenie regionalnych ram obronnych przeciwko „wspólnym zagrożeniom”
  3. Plan działania przeciwko Iranowi i Huti
  4. Pomoc wywiadowcza i bezpieczeństwa dla Arabii Saudyjskiej
  5. Stopniowe formowanie się nowej koalicji regionalnej
  6. Szlak naftowy omijający Cieśninę Ormuz

Szczególnie wybuchowe: Według Kanału 14, Netanjahu przedstawił, jak sankcje i presja ekonomiczna osłabiły irański reżim, i wezwał uczestników do zapewnienia, że ​​pieniądze nie będą już przepływać przez ich terytorium do Teheranu. Omówiono również przygotowania do ewentualnego ataku na zakłady odsalania wody i infrastrukturę krytyczną w państwach Zatoki Perskiej – z Huti jako tematem przewodnim.

Pojawił się jednak rozdźwięk: Netanjahu chce kontynuować kampanię przeciwko Iranowi, podczas gdy bin Zajid uzależnia to od zapewnienia wystarczającej ochrony państwom Zatoki Perskiej. Według doniesień Arabia Saudyjska zwróciła się o pomoc do Izraela; Netanjahu nie wykluczył tego, ale postawił warunki.

A oto prawdziwy powód tego pośpiechu: w Izraelu 27 października odbędą się wybory . Wizyta miała miejsce dokładnie miesiąc wcześniej.

Kiedy i jak będzie trwała wojna? Dostępne źródła

Kilka niezależnych źródeł wskazuje na przedział czasowy po wyborach uzupełniających w USA, które odbędą się 3 listopada 2026 r.:

🔹 Wątek 1: Axios o możliwym zawieszeniu broni – i jego zakończeniu

„Jerusalem Post”, powołując się na Axios, doniósł , że USA i Iran mogą wznowić walki po wyborach uzupełniających. Katarscy mediatorzy próbowali w tym tygodniu osiągnąć przełom, ale żadna ze stron nie ustąpiła. Niektórzy amerykańscy urzędnicy poinformowali Axios, że Trump może nakazać wznowienie działań bojowych po wyborach uzupełniających.

Przedstawiciel Iranu Rezaei odpowiedział zdaniem, które dobrze podsumowuje sytuację:

„Trump utknął w bagnie, z którego nie może ani negocjować, ani walczyć”.

🔹 Pasmo 2: Polityka zagraniczna – cztery scenariusze eskalacji

30 września „Foreign Policy” przeanalizował opcje po wyborach. Do tego czasu kryzys energetyczny działał jak hamulec – w kwietniu zmusił Trumpa do wycofania się i podpisania Memorandum of Understanding, które później rozpadło się z powodu rozbieżnych interpretacji. Przedstawiono cztery scenariusze:

  • „Więcej epickiej furii”: Nowe, bardziej intensywne ataki na infrastrukturę wojskową, rakietową i energetyczną – prawdopodobnie we współpracy z Izraelem. Iran może ponownie odpowiedzieć na ataki na państwa Zatoki Perskiej.
  • „Finał sezonu”: Operacja sił specjalnych mająca na celu zabezpieczenie podziemnego magazynu wysoko wzbogaconego uranu – lub niespodziewany atak na terminale naftowe na wyspie Kharg.
  • „Gotówka na całość w gospodarce”: Agresywne sankcje wobec chińskich banków, rafinerii i portów, które kontynuują handel z Iranem. Sekretarz Skarbu Scott Bessent przyznał w sierpniu, że nadmierne egzekwowanie tych sankcji może zagrozić globalnemu systemowi finansowemu.
  • „Boots on the ground”: Wojska lądowe – najbardziej ryzykowny scenariusz. Iran jest cztery razy większy od Iraku i ma ponad 90 milionów mieszkańców. Szacunki wahają się od kilkuset tysięcy do miliona żołnierzy. Źródło: Foreign Policy

🔹 Wątek 3: Wojna z Iranem trwa już siedem miesięcy

„ Boston Globe” donosi , że wojna trwa już siedem miesięcy. Iran oficjalnie otrzymał odpowiedź USA na ofertę jej zakończenia. Araghchi zaproponował ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz w ciągu tygodnia, jeśli USA zniosą blokadę irańskich portów, uwolnią zamrożone aktywa i zawieszą sankcje naftowe. Trump publicznie odrzucił tę ofertę, ale mediatorzy kontynuowali pracę za kulisami. Sam Trump powiedział we wtorek, że wojna zakończy się „bardzo, bardzo szybko”, ale nie spodziewał się jej zakończenia przed wyborami uzupełniającymi.

🔹 Pasmo 4: Druga faza – podziemne stanowiska rakietowe

W marcu agencja Reuters, powołując się na źródła, donosiła, że ​​wojna Izraela z Iranem wkracza w drugą fazę: ataki na podziemne wyrzutnie rakiet balistycznych. Szacunki arsenału Iranu przed wojną wahały się od 2500 pocisków (według izraelskiego wojska) do około 6000 (według innych analityków).

🔹 Pasmo 5: Middle East Institute – „nieprzewidywalna nowa faza”

Już w lipcu MEI omawiało „nieprzewidywalną nową fazę” wojny: po 13 nocach intensywnych nalotów USA Trump gwałtownie przerwał bombardowania. Iran również wstrzymał ataki, ale zachował kontrolę nad Ormuzem. Ataki dronów w Arabii Saudyjskiej, Jordanii i Iraku pokazały, że krucha przerwa nie jest trwała. Huti otworzyli nowy front w Bab el-Mandab.

Prawdziwe przesłanie Abu Zabi

Czytając wszystkie te wątki razem, wyłania się spójny obraz:

  • Wojna się nie skończyła, ale została wstrzymana – a wstrzymanie jest spowodowane przede wszystkim polityką wewnętrzną w USA.
  • Najlepszy moment na eskalację nastąpi po 3 listopada.
  • Szczyt w Abu Zabi posłużył zorganizowaniu arabskiej flanki w tym zakresie: egzekwowanie sankcji, współpraca wywiadowcza, obrona powietrzna, szlaki energetyczne poza Ormuz.
  • Państwa Zatoki Perskiej nie są w tej sytuacji suwerennymi partnerami, lecz raczej poszukują ochrony – chcą izraelskiej obrony powietrznej, ponieważ nie ufają już Stanom Zjednoczonym. Kanał 14 cytuje stanowisko Arabów w następujący sposób: „Stany Zjednoczone nie są wiarygodne w dłuższej perspektywie; Izrael jest bardziej wiarygodnym partnerem”.

To właśnie jest kwestia, którą Marouf podkreśla w swoim nagraniu wideo: to, co jest sprzedawane jako „regionalna architektura bezpieczeństwa”, jest w rzeczywistości reorganizacją zależności – odejścia od Waszyngtonu jako jedynego gwaranta w stronę osi kierowanej przez Izrael i arabskich młodszych partnerów.

Czego nie wiemy

  • Żadne państwo arabskie nie potwierdziło swojego udziału. Lista dziesięciu krajów pochodzi z jednego źródła – anonimowego urzędnika z Emiratów Arabskich za pośrednictwem Kanału 14.
  • Agencja AP poinformowała, że ​​Netanjahu poprosił bin Zayeda o zaprzeczenie doniesieniom, jakoby ostrzegał go przed 7 października 2023 roku. W oficjalnym oświadczeniu nie pojawiło się żadne zaprzeczenie. Biuro Netanjahu nazwało doniesienia AP „fake newsami”.
  • Libijskie przywództwo (Haftar) nie zostało potwierdzone.
  • Wcześniejsza wizyta Netanjahu w marcu została początkowo uznana przez Zjednoczone Emiraty Arabskie za „całkowicie bezpodstawną” – ale później to potwierdzono. Kultura zaprzeczania w tym regionie jest powszechnie znana.

Wniosek

Szczyt w Abu Zabi nie był sygnałem pokoju. Był przygotowaniem do kolejnej rundy. Wojna z Iranem trwa od siedmiu miesięcy, negocjacje utknęły w martwym punkcie, a kluczowa data to 3 listopada 2026 roku. Po tym terminie Trump nie będzie już musiał stawiać czoła wewnętrznym przeszkodom politycznym – a państwa Zatoki Perskiej już zasygnalizowały gotowość do współpracy, jeśli środki bezpieczeństwa okażą się wystarczające.

Każdy, kto uważa, że ​​państwa takie jak Arabia Saudyjska, Egipt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie działają suwerennie, nie rozumie tej struktury. Są zapraszane, konsultowane, proszone o pomoc – a potem muszą zapewnić: przestrzeń powietrzną, egzekwowanie sankcji, logistykę. To nie jest partnerstwo; są wasalami USA, z których niektóre to dawne brytyjskie twory kolonialne.

Pytanie nie brzmi, czy nastąpi następna faza, ale kiedy – i czy wówczas same państwa Zatoki Perskiej staną się polem bitwy, ponieważ Iran odpowie tam atakiem, tak jak to już zrobił.

„Ostrzeżenia wojenne” w Europie sięgają zenitu

„Ostrzeżenia wojenne” w Europie sięgają zenitu

Rosja podobno będzie testować NATO za kilka miesięcy

Sekretarz generalny Mark Rutte ma szczególne ‚zasługi’ w tworzeniu atmosfery strachu

W Europie ton wobec Rosji staje się coraz ostrzejszy. Rządy i agencje wywiadowcze ostrzegają przed sabotażem, cyberatakami, dronami i możliwą bezpośrednią konfrontacją z NATO. Holenderski dziennikarz Karel Beckman postrzega to jako prawdziwą kampanię; w swoim niedawnym artykule dla ‚De Andere Krant’  pisze, że europejska propaganda wojenna osiągnęła już punkt wrzenia.

Szczególnie uderzająca jest jednoczesność ostrzeżeń. Z różnych stolic europejskich napływa niemal ten sam komunikat: Rosja już prowadzi ‚wojnę hybrydową’  przeciwko Europie, a społeczeństwo musi przygotować się na dalszą eskalację. Jako dowody przytaczają między innymi drona wyposażonego w ładunki wybuchowe na lotnisku w Lipsku, pożar w firmie elektronicznej w Polsce oraz niezidentyfikowanego drona nad Litwą.

Ale to właśnie jest sednem sprawy: nawet przypisanie takich incydentów Rosji jest czasami trudne lub nie jest jednoznacznie udowodnione. Karel Beckman zwraca uwagę, że nawet holenderskie media przyznają, że rosyjski udział w niektórych incydentach jest trudny do udowodnienia. Pomimo tej niepewności, ostrzeżenia są teraz jeszcze bardziej nasilone.

Według doniesień medialnych, trzech szefów europejskich wywiadów stwierdziło, że Rosja mogłaby przetestować NATO ‚w ciągu kilku miesięcy’  za pomocą mniejszych, być może hybrydowych ataków na terytorium NATO. Jako możliwe scenariusze wymienia się wzmożoną aktywność dronów, sabotaż, a nawet ograniczone działania na wschodniej flance NATO.

To tworzy niezwykły obraz: z jednej strony politycy i służby wywiadowcze wydają coraz pilniejsze ostrzeżenia o zbliżającym się zagrożeniu ze strony Rosji. Z drugiej strony, nadal nie jest jasne, kto faktycznie stoi za poszczególnymi incydentami. Beckman idzie więc o krok dalej. Interpretuje niemal jednoczesne ostrzeżenia jako kampanię polityczną. Jego zdaniem, ich moment nie jest przypadkowy: rządy europejskie znajdują się pod presją polityki wewnętrznej, a jednocześnie stoją w obliczu zbliżających się problemów gospodarczych i energetycznych.

Czy Europa rzeczywiście doświadcza zwiastunów rosyjskiego ataku, czy też społeczeństwo jest już psychologicznie przygotowane na znacznie większą konfrontację militarną? – Jedno jest pewne: język się zmienia. Ostrzeżenia przed Rosją stają się ostrzeżeniami przed potencjalną wojną. Odosobnione ataki dronów i sabotaże coraz częściej tworzą obraz trwającej ‚wojny hybrydowej’. Równocześnie rosną wydatki Europy na obronność, rozbudowywane są jej siły zbrojne, a społeczeństwo jest intensywniej przygotowywane na kryzysy i potencjalne scenariusze militarne.

Kluczowa różnica między ostrzeżeniem a propagandą tkwi jednak w dowodach. Zwłaszcza gdy z niewyjaśnionych incydentów wyciągane są dalekosiężne konsekwencje polityczne i militarne, dowody te muszą być szczególnie solidne.

uncutnews.ch/europas-kriegswarnungen-erreichen-den-siedepunkt-russland-soll-die-nato-schon-in-wenigen-monaten-testen

** * * * * *

ZB: Efektem tych szalbierczych działań jest utrzymywanie narodów w strachu i niepewności. Przyjmują one czasem drastyczne formy – czytamy w dzisiejszej prasie: „Szwecja przygotowuje swoje społeczeństwo do wojny nuklearnej: rząd wyjaśnia obecnie, jak przetrwać atak nuklearny”. I co mamy o tym myśleć? Jaką postawę przyjąć?

Pisze bloger @tsr:„Naiwność rządzących (te ewakuacje, plecaki, zapasy żywności) polega na tym, że oni naprawdę myślą, iż w ciągu 2-3 tygodni uda im się przywrócić funkcjonowanie wszystkiego. Mam złe wieści. Nie uda się. Nawet nie będą mieli możliwości hipnotyzowania tłumów wymachując łapami przed kamerami bo… nie będzie telewizji. W konsekwencji wszystkiego, przestałem się martwić. Raczej mam dobra zabawę obserwując tych klaunów i… ludzi , którzy im wierzą”.

Opracował: Zygmunt Białas

Narzędzie eugeniki

Narzędzie eugeniki

30. września 2026 Marek Wojcik world-scam/narzedzie-eugeniki

Domyślacie się zapewne, że tym narzędziem jest wojna. Istnieje wiele sposobów prowadzenia wojny.

  • Wojna psychologiczna. Poprzez propagandową indoktrynację tworzy z dowolnie wybranego narodu obraz wroga i porównuje się go do robaka niezasługującego na życie;
  • Wojna biologiczna. Najlepszym przykładem była plandemia przemianowanego na kowid wirusa;
  • Wojna chemiczna. Na przykład wprowadzenie iperytu (gaz musztardowy, 1917 r.): Substancja parząca i dusząca;
  • Wojna służb zdrowia, Wykorzystuje zapasy iperytu w mało skutecznej chemioterapii. Od 100 lat rośnie liczba ofiar pandemii raka;
  • Wojna cybernetyczna. Walka prowadzona w przestrzeni cyfrowej w celu paraliżowania infrastruktury krytycznej wroga;
  • Wojna geologiczna. Wykorzystuje technologię HAARP do wywoływania powodzi, wybuchów wulkanu i trzęsienia ziemi:
  • Wojna hybrydowa. Połączenie działań militarnych z dywersją, cyberatakami, presją ekonomiczną i dezinformacją;
  • Wojna konwencjonalna. Prowadzona przy użyciu tradycyjnych sił zbrojnych i broni konwencjonalnej;
  • Wojna atomowa. Będzie ostatnią wojną, gdyż po niej nie będzie już nikogo do prowadzenia żadnej wojny;
  • Wojna XXI wieku. Zawiera wszystkie wymienione rodzaje wojen, jest prowadzona przeciwko całemu światu. Jej wrogiem jest „przeludnienie”.

Pytanie: Co Rosja zrobiła Republice Federalnej Niemiec, co mogłoby uzasadniać sankcje i odmowę dialogu? Odpowiedź: Nic. Rosja nie zachowała się w żaden sposób nieuczciwie ani nawet agresywnie wobec Republiki Federalnej Niemiec.

Władimir Putin pragnie pokoju i współpracy z Niemcami. Friedrich Merz z kolei zainicjował największą w historii kraju inicjatywę mobilizacji wojskowej. Wszyscy wiedzą, że może mieć na myśli tylko jednego domniemanego wroga: Rosję. Dlaczego więc Merz chce tej wojny? Zostawiam wam teraz decyzję, czy Władimir Putin, czy Friedrich Merz cieszy się większą wiarygodnością. Kto jest odpowiedzialny za ten kryzys?

Cytat z niedzielnego artykułu na anderweltonline.com: Wojna jako broń przeciwko własnemu narodowi. Źródło.

Jeszcze ciągle słychać głosy: przecież to Rosja napadła bez powodu na niewinną Ukrainę! Słychać je przede wszystkim od ludzi, których wiedza o świecie dociera jedynie przez ekran telewizora. Oni nie potrafią inaczej i dlatego będą nadal bronić „zachodnich wartości”, czyli obłudy, zakłamania i korupcji.

Zostawmy więc zmanipulowanych swojemu losowi, skoro tak wybrali. Pójdą na beznadziejną wojnę, bo im sam Pan Bóg szepnął z nieba, że za ojczyznę — bić się trzeba (Julian Tuwim „Do prostego człowieka”), nie mając pojęcia, że oddają swoje życie dla oligarchów ukraińskich i skorumpowanych zachodnich polityków.

Przed każdą wojną prowadzona jest operacja psychologiczna mająca na celu przekonanie ludzi do konieczności niechcianej wojny. Zawsze stosowane są fałszywe doniesienia o „okrucieństwie” wymyślonego wroga.

Dla zwolenników wojny istnieje tylko jeden argument: nienawiść do całego narodu, którego wybrali sobie jako wroga. Wszystkie argumenty za wojną są temu podporządkowane. Jest to objaw braku percepcji — braku możliwości obiektywnej oceny sytuacji — opartego na jedynie emocjonalnym z wyłączeniem logiki sposobie traktowania wykreowanego przez taką postawę problemu.

W każdym, bez wyjątku narodzie są zarówno dranie, jak i wspaniali ludzie. Ponieważ te cechy w bardzo małym stopniu są zależne od pochodzenia, czy kultury całego narodu.

Jakiej znowu kultury! – zakrzykną podżegacze wojenni – robactwo nie posiada kultury! A czy człowiek o tak idiotycznych poglądach wie, czym właściwie jest ta kultura?

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Eskalacja między Rosją a NATO. Moskwa straszy atomem, Sojusz krytykuje

Eskalacja między

Rosją a NATO.

Moskwa straszy atomem,

Sojusz krytykuje

29 września 2026 pch/eskalacja-miedzy-rosja-a-nato-moskwa-straszy-atomem-sojusz-krytykuje

atom1.jpg
Fot. Pixabay

Kwatera Główna NATO odpowiedziała Rosji na groźby dotyczące użycia broni nuklearnej. Federacja Rosyjska stworzyła dokument skierowany do członków Sojuszu Północnoatlantyckiego, w którym przekonuje, że może użyć atomu w odpowiedzi na rzekomą izolację obwodu królewieckiego. 

Treść pisma opublikowała na platformie X ambasada Rosji w Brukseli. Rosja wyraziła w nim sprzeciw wobec tego, co uznaje za „prowokacyjne działania” NATO wobec obwodu królewieckiego.

„Rosja jest gotowa użyć całego swojego arsenału w celu obrony swojego terytorium, jeśli państwa NATO podejmą próbę odizolowania regionu kaliningradzkiego (królewieckiego – PAP) od reszty naszego kraju” – napisano w dokumencie, którego treść przytoczyła rosyjska ambasada.

Na ten dokument zareagowała we wtorek rzeczniczka NATO Allison Hart

– Stanowczo potępiamy groźby użycia siły, w tym wszelką nieodpowiedzialną retorykę nuklearną – poinformowała Hart cytowana przez AFP, potwierdzając, że Sojusz otrzymał rosyjski dokument i udzielił na niego odpowiedzi.

Obwód królewiecki, będący rosyjską eksklawą nad Morzem Bałtyckim, graniczy z Polską i Litwą. Terytorium to, przed II wojną światową należące do Niemiec, zostało w 1945 roku przejęte przez Związek Sowiecki.

Państwa NATO od dłuższego czasu sygnalizują wzrost zagrożeń hybrydowych ze strony Rosji i w związku z tym zwiększają obecność wojskową, szczególnie na wschodniej flance Sojuszu.

– Wykorzystywanie przez Rosję taktyk hybrydowych jest oznaką desperacji, ale nie powstrzyma nas przed dalszym wspieraniem Ukrainy – podkreśliła rzeczniczka NATO, cytowana przez AFP.

Źródło: PAP

Larry Johnson ostrzega: Wojna między Europą a Rosją jest „nieunikniona”.

Larry Johnson ostrzega: Wojna między Europą a Rosją jest „nieunikniona”.

Były analityk CIA Larry Johnson bije na alarm: jego zdaniem Europa i Rosja coraz szybciej zmierzają w kierunku bezpośredniej konfrontacji militarnej. „Myślę, że wojna z Europą jest nieunikniona” – powiedział Johnson w wywiadzie, odnosząc się do narastającej eskalacji między Moskwą a europejskimi państwami NATO.

Johnson nie twierdzi, że Rosja planuje atak w celu podboju Niemiec, Polski czy innych państw europejskich. Problemem jest raczej połączenie coraz ostrzejszej retoryki wojennej, zachodnich zbrojeń, dostaw broni i potencjalnych bezpośrednich działań przeciwko rosyjskim interesom. Po rozmowach z kilkoma rosyjskimi wojskowymi odniósł jednoznaczny wniosek: Moskwa coraz bardziej przygotowuje się na ewentualność, że konflikt z NATO ostatecznie rozszerzy się poza Ukrainę.

Dyplomacja nie prowadzi donikąd.

Jednocześnie słabnie zaufanie do negocjacji po stronie rosyjskiej. Johnson dostrzega wyraźne zaostrzenie stanowiska prezydenta Władimira Putina i ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa. Po Mińsku II i innych nieudanych próbach dyplomatycznych Moskwa jest coraz bardziej przekonana, że ​​porozumienia z Zachodem nie są trwałe.

Johnson przytacza jako przykład niedawną rozmowę Ławrowa z niemieckim ministrem spraw zagranicznych. Zamiast poważnie omówić wzajemne interesy bezpieczeństwa, strona niemiecka, jego zdaniem, w zasadzie powtórzyła znane żądania Rosji. Wniosek Johnsona: Rosyjskie kierownictwo jest coraz mniej przekonane o swojej zdolności do rozwiązania konfliktu drogą dyplomatyczną.

Niebezpieczna słabość Europy: przemysł

Johnson szczególnie stanowczo odrzuca pogląd, że Europa mogłaby mieć przewagę militarną nad Rosją wyłącznie dzięki większej produkcji gospodarczej. Jego zdaniem, decydujące znaczenie dla przedłużającej się wojny ma nie wartość giełdowa ani nominalny PKB, lecz fabryki, energia, surowce, żołnierze, pociski rakietowe, a przede wszystkim amunicja.

Rosja znacząco zwiększyła produkcję broni od 2022 roku. Z drugiej strony, Europa i Stany Zjednoczone przez dekady likwidowały lub przenosiły znaczną część swojej bazy przemysłowej na rynki zagraniczne. Gospodarki wojennej nie da się uruchomić po prostu dekretem rządowym.

Johnson uważa to za niebezpieczny błąd w ocenie sytuacji: Zachód od lat przedstawiał Rosję jako kraj gospodarczo zacofany i słaby militarnie – a teraz grozi, że uwierzy we własną propagandę.

Rosyjskie statki mogą być przyczyną

Johnson dostrzega potencjalną drogę do wojny na morzu. W Europie coraz głośniej mówi się o środkach przeciwko tzw. rosyjskiej „flotcie cieni”. Gdyby państwa europejskie zaczęły siłą przejmować rosyjskie okręty, Moskwa mogłaby, zdaniem Johnsona, uznać to za akt wojny.

Rosja mogłaby wówczas podjąć próbę odzyskania okrętów lub podjąć działania militarne przeciwko jednostkom zaangażowanym w takie działania. Sankcja mogłaby zatem w bardzo krótkim czasie przerodzić się w bezpośrednią konfrontację militarną.

Nikt nie wyjaśnia, jak ta wojna ma się zakończyć.

Dla Johnsona to właśnie sedno problemu europejskiej strategii. Politycy coraz częściej mówią o gotowości militarnej, zbrojeniach i ewentualnej konfrontacji militarnej z Rosją. Ale prawie nikt nie wyjaśnia, jak taka wojna miałaby się faktycznie odbyć – i przede wszystkim, jak by się zakończyła.

Czy europejscy żołnierze powinni okupować terytorium Rosji? Czy rakiety zostaną wystrzelone w kierunku rosyjskich miast? Jak zareaguje Moskwa? I co się stanie, jeśli jedna ze stron będzie bliska przegranej?

Johnson uważa, że ​​te pytania nie są do końca przemyślane i logicznie uzasadnione. Rosja posiada jeden z największych arsenałów nuklearnych na świecie. Bezpośrednia wojna NATO z Rosją nigdy nie byłaby zatem zwykłym konfliktem konwencjonalnym.

Kaliningrad jako niebezpieczny punkt zapalny

Johnson uważa rosyjską eksklawę Kaliningrad, położoną między Polską a Litwą, za obszar szczególnie narażony na konflikt. Na Zachodzie jest ona niekiedy postrzegana jako punkt wrażliwy Rosji, cel nacisków politycznych i militarnych.

Johnson uważa to za niezwykle niebezpieczne. Jeśli Moskwa odniesie wrażenie, że Kaliningrad może zostać militarnie odcięty lub zaatakowany, należy spodziewać się zmasowanej reakcji Rosji. W skrajnym przypadku rozważa nawet użycie taktycznej broni jądrowej. Taka jest ocena Johnsona – rozmowa nie dostarcza żadnych dowodów na to, że Rosja celowo planuje taki atak.

Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi w błędnych obliczeniach.

Cała analiza Johnsona sprowadza się zatem do jednego: największym niebezpieczeństwem nie jest koniecznie świadoma decyzja o wywołaniu wielkiej wojny, lecz raczej wzajemne błędne kalkulacje.

Europa może sądzić, że Rosja będzie tolerować dalszą eskalację. Moskwa z kolei może dojść do wniosku, że dalsza bezczynność jedynie daje Europie czas na modernizację sił zbrojnych i przygotowanie się do przyszłej konfrontacji.

Johnson podtrzymuje więc ostatecznie swoją ponurą prognozę: coraz bardziej prawdopodobna staje się wojna na większą skalę – a jego zdaniem najniebezpieczniejszy front nie znajduje się w Zatoce Perskiej, lecz w Europie.

Ta wojna jeszcze nie jest rzeczywistością. Ale im dłużej dyplomacja będzie zastępowana przez zbrojenia, groźby i wzajemną nieufność, tym większe ryzyko, że pojedynczy incydent wystarczy, by przekształcić obecną wojnę zastępczą w bezpośrednią konfrontację między Rosją a europejskimi państwami NATO.

Okno najwyższego ryzyka: Od 30 września do 3 listopada. Azja Zachodnia stoi na krawędzi pożaru.

Pod koniec września ma rozpętać się piekło.

Pepe Escobar

Okno najwyższego ryzyka: od 30 września do 3 listopada. Azja Zachodnia stoi na krawędzi pożaru.

Socjopatyczny prezydent Stanów Zjednoczonych całkowicie zignorował chińskie rozwiązanie mające na celu zakończenie dramatu z Iranem, które prezydent Xi Jinping osobiście przedstawił mu w Białym Domu w zeszły czwartek.

W istocie Xi powiedział Trumpowi, że wyjście jest tuż przed nim: powrót do często odrzucanego Memorandum of Understanding (MoU), które Trump podpisał, a następnie odrzucił. Chiny, jak powiedział Xi, są gotowe w pełni poprzeć taki powrót do dyplomacji.

Można było przewidzieć, że socjopata odrzucił nie tylko ofertę Xi, ale również irańską siedmiodniową propozycję stopniowego powrotu do negocjacji, którą minister spraw zagranicznych Araghchi przedstawił w Nowym Jorku.

Całą sprawę należy postrzegać jako chińsko-irańską propozycję: zestaw ostatecznych warunków starannie uzgodnionych przez Araghchiego i Wang Yi na dwóch kolejnych spotkaniach – najpierw w siedzibie BRICS w Nowym Delhi, a następnie w Pekinie.

Trump nie tylko odrzucił ofertę pokojową, ale także chwalił się – ku powszechnemu śmiechowi – że Stany Zjednoczone mają „całkowitą kontrolę” nad „Trump Street”.

Afront Trumpa poważnie rozgniewał zarówno Wang Yi, jak i prezydenta Xi. W kulturze azjatyckiej jest to równoznaczne z najgorszą formą utraty twarzy: odrzuceniem rekomendacji wydanej oficjalnie na najwyższym szczeblu rządowym.

Można się zatem spodziewać, że reakcja Chin będzie równie brutalna, jak kawałek jedwabiu nasączony trucizną. Pekin będzie teraz wspierał Teheran jeszcze bardziej zdecydowanie – i na więcej niż jeden sposób.

IRGC odpowiedziało dalszym zaostrzeniem blokady Cieśniny Ormuz. W ciągu 48 godzin Iran podpalił co najmniej 19 tankowców, które próbowały przepłynąć przez cieśninę bez przestrzegania procedur Marynarki Wojennej IRGC/PGSA – w tym opłat.

To doprowadziło do powstania w całej Azji Zachodniej popularnego żartu: Ktoś powinien powiedzieć Trumpowi, kto jest ojcem w cieśninie.

Teheran rozegrał swoje dyplomatyczne karty w Nowym Jorku z niezwykłą finezją. Nie tylko zmusił neo-Krezusa/neo-Kaligulę/Goldfingera do publicznego odrzucenia oferty pokojowej, ale także doprowadził do ogłoszenia ponownego ataku na Iran po wyborach parlamentarnych. To już zostało ustalone dla całej planety: socjopata jest całkowicie obojętny na lawinę nakładających się na siebie globalnych kryzysów gospodarczych, paliwowych i żywnościowych. W rzeczywistości jest ich przyczyną.

Do tego doszła nienaganna postawa prezydenta Pezeshkiana – nie tylko na podium ONZ, ale także podczas spotkania z czołowymi osobistościami amerykańskiego świata think tanków i redaktorami największych gazet w nowojorskim hotelu. Pezeshkian wygrał wojnę medialną w samym obozie wroga: to osiągnięcie, które przejdzie do historii.

Trump zamyka drzwi otwarte przez Teheran – ale zegar wciąż tyka.

Blokada Ormuz jest pełna dziur. Duża część ropy przepływa tankowcami saudyjskimi i irackimi – z tonami petrodolarów przechodzącymi z rąk do rąk. Nawet w korytarzu omańskim, teoretycznie kontrolowanym przez USA, kwitnie przemyt – irańska ropa trafia zarówno na nielicencjonowane, jak i oficjalne tankowce należące do petroszejków.

Nikt nie jest w stanie pokonać Persów w kwestii przemytu i strategii przetrwania po 47 latach sankcji. Wszystko to sprawia, że ​​odbiorcy energii w Chinach, Azji Południowo-Wschodniej, a nawet Korei Południowej, pozostają na pokładzie.

W tę środę mija 45-dniowy termin wyznaczony przez Teheran 16 sierpnia na zakończenie blokady morskiej Trumpa. W przeciwnym razie poniesiemy konsekwencje. Co ciekawe, 30 września to również termin wyznaczony przez Irakijczyków na ostateczne wycofanie wojsk amerykańskich z Iraku.

Wszystko to zbiega się z niedawnym cztero- lub pięciodniowym terminem, który Mohsen Rezaee, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC) i de facto numer dwa w Iranie, wyznaczył Amerykanom na zakończenie blokady. Termin ten upływa w poniedziałek, czyli dzisiaj.

Krótko mówiąc: Podczas gdy Waszyngton zamknął drzwi otwarte przez Teheran, zegar Teheranu tykał. Nasz kanał, Transition Protocol, potwierdził, że kierownictwo polityczne i dowództwo Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) już zdecydowało, co będzie dalej.

Utrzymają swój kurs do środy. A jeśli nie uda się znaleźć rozwiązania opartego na warunkach, jakie prezydent Xi przedstawił Trumpowi w Gabinecie Owalnym, Teheran jest gotowy podjąć pięć zdecydowanych kroków:

  1. rozszerzyć pole bitwy poza Ormuz na Ocean Indyjski.
  2. Zastrzegać sobie prawo do ataku na każdy amerykański okręt wojenny, który będzie przestrzegał blokady.
  3. Współpracując z Ansarallah, rozszerzyliśmy blokadę Bab al-Mandab.
  4. Podjąć działania zapobiegawcze przeciwko rozbudowie sił militarnych, którą Iran uważa za zagrożenie.
  5. Ograniczyć ruch lotniczy w każdym kraju, który przyłączy się do blokady lotniczej.

Bez żadnych zahamowań. W najprawdziwszym tego słowa znaczeniu.

W tej chwili mamy więc złowieszcze ostrzeżenie dotyczące Oceanu Indyjskiego, potwierdzone zagrożenie dla wszystkich amerykańskich baz w przypadku ataku ze strony Waszyngtonu oraz ogłoszoną doktrynę ataku wyprzedzającego.

Czego jeszcze nie mamy, to rozkazu bezpośredniego ataku na amerykańskie statki.

W kwestii lotnictwa Iran będzie polegał na wzajemności, a nie na pociskach rakietowych.

Stanowisko władz Iranu w sprawie wtórnych sankcji USA wobec praktycznie każdego lotniska na świecie, które obsługuje irańskie loty, jest jasne:

„Jeśli nasze samoloty nie mogą wzbić się w powietrze, to wasze samoloty również nie będą w stanie tego zrobić”.

Oświadczył to Mohammad Mokhber, doradca Najwyższego Przywódcy. W sobotę Mohsen Rezaee powiedział, że Iran nie odpowie militarnie na zakaz, prowadzi negocjacje z zainteresowanymi krajami i ma „kilka opcji pozamilitarnych” dla niektórych lotnisk.

Oprócz głównych mocarstw, Chin i Rosji, inne państwa, m.in. Turcja, Malezja, Wietnam, Uzbekistan, Tadżykistan i Kazachstan, całkowicie ignorują imperialne oblężenie Persji przez siły powietrzne.

Następnie mamy wyjątkowy przypadek Iraku.

Iracki ruch oporu początkowo zadeklarował, że zaatakuje lotniska w państwach Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Następnie kilku wysoko postawionych duchownych protestowało jednocześnie w Nadżafie i Karbali, podważając tym samym legitymację marionetkowego rządu w Bagdadzie.

Basra – stolica irackiego bogactwa naftowego – również została ogarnięta masowymi protestami z udziałem silnie uzbrojonych plemion szyickich Beduinów (z rozrzewnieniem wspominam je z początku XXI wieku). Jeden z ich szejków dał Bagdadowi 48 godzin na wycofanie się z amerykańskiej blokady Iranu. W rezultacie może ostatecznie zostać wprowadzony wyjątek dla lotów między Iranem a Nadżafem – głównie w celu transportu pielgrzymów.

Zegar irański i zegar amerykański: okno najwyższego ryzyka

Teraz przejdźmy do frontu Morza Czerwonego.

Ta żałosna „koalicja chętnych” – szefowie sztabów Arabii Saudyjskiej, Turcji i Pakistanu, którzy spotkali się w Rijadzie w zeszły piątek jako członkowie Sojuszu Obronnego Mekki – mogła przejść od pustych słów do próby zawarcia porozumień operacyjnych, nawet jeśli nie zapowiedzieli żadnych wspólnych ataków na Jemen.

Ansarallah nie drży w posadach. Wystrzelili drony w kierunku Rijadu i rakiety w kierunku Chamis Muszajt, opisując swoje działania jako „próbę” przed eskalacją na pełną skalę.

Poczekajcie na nadchodzącą burzę w Jemenie.

Jemen kipi gniewem po tym, jak Saudyjczycy zbombardowali zatłoczony targ w Taiz, zabijając lub raniąc co najmniej 50 osób, w tym kobiety i dzieci, według wstępnych szacunków. Atak musiał być wspierany przez bezpośrednie wsparcie wywiadowcze i nadzór wywiadowczy prowadzony przez CENTCOM i Kult Śmierci.

Według jemeńskich źródeł w Sanie, Ansarallah może być o krok od nałożenia embarga lotniczego na Arabię ​​Saudyjską. Rijad już pogrąża się w czarnej dziurze – wliczając w to przymusową cenzurę Google i zachodnich dostawców satelitarnych, a także dowody zniszczenia infrastruktury i obiektów naftowych w Rijadzie/Dżizanie/Abha/Nadżranie.

Oznacza to, że do końca tygodnia istnieje poważne prawdopodobieństwo poważnych działań Iranu i/lub grupy Ansarallah przeciwko jednostkom marynarki wojennej USA, szerszym szlakom żeglugowym lub saudyjskiej trasie omijającej Janbu.

Jednak najbardziej prawdopodobnym wynikiem pozostaje impas, w którym Teheran wyśle ​​sygnały 30 września, zamiast uderzyć.

Potwierdzony fakt: Okno czasowe między zegarem Iranu a zegarem Waszyngtonu – od 30 września do 3 listopada – jest obecnie oknem najwyższego ryzyka .

Prawdziwe arabskie centra cywilizacji kontra głupi poganiacze wielbłądów

I to prowadzi nas do kluczowego odkrycia od źródła, które było obecne podczas chińsko-pakistańsko-irańskiego spotkania na wysokim szczeblu. Źródło potwierdziło, że Wang Yi i pakistański minister spraw zagranicznych Ishaq Dar odbyli bezpośrednią, ściśle tajną rozmowę po wizycie Xi w USA.

Pekin porzucił Waszyngton i ponownie rozgrywa karty w Islamabadzie, otwarcie zlecając najwyższym szczeblom władzy powstrzymanie kryzysu. Pakistańczycy otrzymali polecenie interwencji zarówno u Trumpa, jak i MbS w imieniu Pekinu i Teheranu, zanim drabina eskalacji osiągnie punkt krytyczny w tym tygodniu.

Oznacza to, że przynajmniej Pakistan (w przypadku Turcji nikt tego nie wie) nie wesprze Arabii Saudyjskiej w rzekomo planowanej masowej ofensywie na Jemen.

Potwierdziło to inne wysoko postawione źródło w Islamabadzie. Rząd pakistański niewątpliwie obliczył, że próba ratowania nieuleczalnej dynastii Saudów pogrzebałaby rolę Pakistanu jako mediatora między Iranem a USA: byłaby ona równie martwa, jak nieistniejące Porozumienie z Islamabadu.

Nie sposób przecenić faktu, że Bagdad, Damaszek, Kair i Sana były przez wieki prawdziwymi centrami cywilizacji dla kosmopolitycznych Arabów sufickich. Nie ma to nic wspólnego z głupimi poganiaczami wielbłądów, którzy tworzą odrażający Dom Saudów.

Prowadzi nas to do dwóch najważniejszych imperatywów kategorycznych syndykatu Epsteina.

Chcą zniszczenia Persji – nuklearnego ludobójstwa, które socjopatyczny prezydent USA ogłosił na mównicy ONZ. Ma temu towarzyszyć zniszczenie arabskiej osi oporu – w Libanie, Iraku i Jemenie. A następnie zniszczenie głupich szejków naftowych z państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej, ponieważ nawet po wyeliminowaniu osi oporu nadal byliby zbyt bogaci, wpływowi i potencjalnie nieprzewidywalni.

Przywódca kultu śmierci w Azji Zachodniej pojawił się, potajemnie lecąc w niedzielę prywatnym samolotem do Abu Zabi, aby spotkać się z MbZ. Spędził cały dzień w Emiratach. Żadne informacje o spotkaniu nie zostały ujawnione. Miało to miejsce tuż po tym, jak przywódca kultu śmierci po raz kolejny demonizował Iran w ONZ.

Teraz jest już jasne, że Jemen i Persję należy postrzegać jako całość – dwa preferowane fronty zachodnioazjatyckiego teatru wojny. Zwróćcie uwagę na konsekwencje tego „tajnego” spotkania między Kultem Śmierci a arabskimi syjonistami.

Azja Zachodnia stoi na krawędzi całkowitego spalenia. [Zaraz zapłonie aż do nieba].,

Źródło: Do ​​końca września ma się rozpętać piekło

Na babski rozum

Joanna Zinkiewicz: Na babski rozum

Na mój babski rozum wychodzi, że jesteśmy oszukiwani. Nie daję wiary w to, że rządzący mówią nam prawdę, że chcą naszego dobra. Sposób w jaki jesteśmy straszeni rzekomo nadchodzącą rosyjską agresją, która spowoduje nieuniknione uczestnictwo Polski w wojnie, wywołuje we mnie szereg wątpliwości. 

Zapowiedź konieczności ucieczki z miejsca zamieszkania w siną dal, donikąd, z plecakiem ucieczkowym, promowanym przez ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, budzi negatywne wspomnienia z mojego dzieciństwa. 

Wspomnienia z wojny

Przypominają mi opowieść mojej śp. Mamy, Haliny Wójcikiewicz, która po zdaniu matury w 1939 roku, zamiast na studia medyczne, została wysiedlona z Gdyni przez Niemców. Kazano opuścić mieszkanie. Wyznaczono bardzo krótki termin do jego opuszczenia. Zakazano wywiezienia czegokolwiek z opuszczanego zagospodarowanego w pełni mieszkania. Jedynie wolno było wziąć ze sobą bagaż podręczny, mieszczący się w jednej niewielkiej walizce na całą rodzinę! Okupant żądał też pozostawienia klucza w drzwiach opuszczanego mieszkania. Za niezastosowanie się do tego niemieckiego żądania groziły poważne konsekwencje. 

Zapasy mirabelek i szczawiu 

W tym miejscu chciałabym zapytać pana ministra, czy mamy też zostawić klucz w drzwiach opuszczanego mieszkania? Czy przed jego opuszczeniem mamy zgromadzić w nim zapasy żywności, wody itd.? Śmieszą mnie przechwałki innego ministra, którego śmiech przypomina rżenie kopulującego osła, mówiącego, iż zgromadził już stosowne zapasy ryżu, soli, domowych przetworów sporządzonych z owoców, z posiadanego sadu i przydomowej grządki (zapewne zaprawy z mirabelek i szczawiu). Dopingował w ten sposób Polaków do podobnych przygotowań, gromadzenia żywności. 

Inwestorzy nie panikują 

Całe moje życie przemieszkałam początkowo w Gdyni, a z początkiem XXI wieku zamieszkałam w Gdańsku. Od wejścia Polski do Unii Europejskiej zauważam w Trójmieście dynamiczny rozwój budownictwa. Budowane są całe osiedla apartamentowców, nowoczesne hotele i biurowce. Tajemnicą poliszynela jest to, że inwestorami są zachodnie firmy posiadające znaczący kapitał. Zadaję sobie pytanie, czy ci inwestorzy też wierzą w nadciągającą wojnę, skoro tu inwestują? Czy oni są jakimiś ryzykantami, których stać na budowanie w strefie potencjalnego konfliktu?

Myślę, że zachodni inwestorzy są ludźmi trzeźwo myślącymi, posiadającymi rozlegle kontakty. W tym kontakty z Mossadem i nie tylko z Mossadem. Inwestują na podstawie pewnych ustaleń z których wynika, że inwestycje w Trójmieście nie są inwestycjami w strefie ryzyka. Więc nie obawiają się, że z obwodu kaliningradzkiego nadlecą rakiety typu Iskander i zmiotą z powierzchni ziemi ich luksusowe hotele, apartamentowce itd., w których część z nich po przylocie z Bliskiego Wschodu zamieszka na stałe w Trójmieście. Do miejsca oddalonego od państwa okładanego irańskimi rakietami.

Troska o wybory

Skoro już jestem w bliskowschodnich klimatach, na babski rozum przekładam troskę o nas, Polaków, wyrażaną w obawach o wynik nadchodzących wyborów parlamentarnych w zbliżającym się 2027 roku. Troskę polegającą na ostrzeganiu nas Polaków przed Grzegorzem Braunem i jego Szerokim Frontem Gaśnicowym. Pierwszą osobą zatroskaną okazał się ambasador USA w Warszawie Thomas A. Rose. Drugą jest naczelny rabin RP, trzecią – Radosław Sikorski, no i oczywiście „Gazeta Wyborcza”! Ponadto komuniści ze Strajku.eu.

Procesy polityczne 

Polityka nie jest moją pasją, w TV co dzień oglądam prognozę pogody. Lubię program „Taniec z Gwiazdami”, wszystkie wersje popularnego formatu telewizyjnego „The Voice”, które skupiają się na uczestnikach w różnym wieku: The Voice of Poland, The Voice Senior i The Voice Kids.

Lecz na mój babski rozum, kobiety nie interesującej się przesadnie polityką, wywodzę, że skoro starsi bracia w wierze i komuniści przed kimś, przed czymś ostrzegają Polaków, to akurat należy zrobić odwrotnie, niż by sobie oni tego życzyli…

Tym bardziej, że w sukurs nam „życzliwych” przyszły tak zwane polskie sądy, w których odbywa się pokazowy proces polityczny Grzegorza Brauna, groteskowy kafkowski proces polityczny Mateusza Piskorskiego, a ostatnio „rękę sprawiedliwości” wyciągnięto po wybitnego polskiego intelektualistę Konrada Rękasa, przybyłego z emigracji do Polski, gdyż odważył się dołączyć do Szerokiego Frontu Gaśnicowego Grzegorza Brauna i wspiera go błyskotliwymi, porywającymi przemówieniami. 

Joanna Zinkiewicz

Transport ropy z Zatoki Perskiej drogi jak nigdy

Transport ropy z Zatoki Perskiej drogi jak nigdy

Tomasz Elżbieciak 28.09.2026 wysokienapiecie/transport-ropy-z-zatoki-perskiej-drogi-jak-nigdy

Tankowiec Fot. Depositphotos
Fot. Depositphotos

Bez nowych tankowców transport ropy nie potanieje

Koszt wynajmu dużych tankowców do przewozu ropy naftowej z Zatoki Perskiej na rynki azjatyckie osiąga rekordowe wartości. Spadek cen może nastąpić dopiero za 2-3 lata, gdy zostaną zwodowane nowe tankowce – analizuje Javier Blas, publicysta Bloomberga.

Aktualna cena najmu tanków klasy VLCC (ang. Very Large Crude Carrier) sięga około 1,1 mln dolarów dziennie. Jeszcze w styczniu tego roku było to około 100 tys. dolarów dziennie.

Astronomiczny wzrost cen jest oczywiście skutkiem wojny na Bliskim Wschodzie, a także sytuacji w Cieśninie Ormuz. W efekcie grono armatorów gotowych do żeglugi w tym niebezpiecznym rejonie jest wąskie, a wycena ryzyka przekłada się na rekordowe ceny.

Globalna flota VLCC, jak tłumaczy Javier Blas, jest stosunkowo niewielka i składa się z około 925 tankowców, kontrolowanych w przeważającej większości przez kilku potentatów. Wśród nich znajdują się takie grupy Sinokor, Frontline czy MSC.

Istotny wpływ na wielkość floty miała pandemia COVID-19, której skutkiem był spadek zapotrzebowania na ropę, co przełożyło się również na kilkuletni spadek zamówień na nowe statki. W samym 2022 roku zwodowano najmniej supertankowców od 30 lat.

Natomiast aktualnie popyt na rynku jest tak duży, że zakup używanego VLCC, gotowego do żeglugi, jest znacząco droższy niż zamówienie nowej jednostki i dwuletnie oczekiwanie na jej zwodowanie.

Publicysta Bloomberga wskazuje, że w opinii przedstawicieli branży wysokie koszty najmu statków mogą się utrzymać jeszcze przez 2-3 lata – nim nie zakończy się budowa nowych VLCC.

Według Affinity Shipping, brokera okrętowego, przemysł stoczniowy jest „na dobrej drodze do uzyskania największej liczby zamówień na VLCC od ponad 50 lat”. Nowe jednostki powinny wypłynąć ze stoczni w 2028-2029 roku.

Sporo będzie zależało również od tego, ile starych tankowców zostanie do tego czasu wycofanych z eksploatacji. W ostatnich latach część przestarzałych statków była utrzymywana przez Iran i Rosję w ramach tzw. floty cieni, aby omijać sankcje dotyczące handlu ropą.

– Na razie właściciele tankowców płyną ku niesamowitej hossie. Nawet jeśli potrwa ona krótko, to dzienne stawki przekraczające milion dolarów generują nowe fortuny, uzupełniając te, które zgromadzono podczas wcześniejszych kryzysów. Natomiast koszty poniesie światowa gospodarka – konkluduje Javier Blas.

UE planuje gigantyczną ofensywę zbrojeniową

https://tube4.apolut.net/videos/embed/2ykJy1EpCSQFPkYGkghr7f

UE planuje gigantyczną ofensywę zbrojeniową

Michael Hollister

apolut/eu-plant-gigantische-rustungs-offensive

Ściana dronów znika – i staje się czymś o wiele większym.

28 września 2026 roku Rada UE formalnie zatwierdziła pięć wspólnych projektów zbrojeniowych – ale termin „mur dronów”, od którego wszystko się zaczęło, zniknął. W ciągu roku idea linii obrony przed rosyjskimi dronami przekształciła się w architekturę obronną obejmującą pięć obszarów, z ambicjami finansowymi wynoszącymi około 190 miliardów euro do 2036 roku. Przyjrzyjmy się temu, co tak naprawdę kryje się za chwytliwą nazwą – i zastanówmy się nad tym, gdzie przesuwa się odpowiedzialność za obronę Europy.

Co Rada UE faktycznie zdecydowała 28 września 2026 r.

Komentarz  Michaela Hollistera .

Termin, który zapoczątkował to wszystko rok temu, jest praktycznie nieobecny w tym kluczowym dokumencie. Kiedy Rada Unii Europejskiej formalnie przyjęła pięć wspólnych projektów zbrojeniowych w Brukseli 28 września 2026 roku, słowo „ mur dronów” nie pojawiło się w oficjalnym ogłoszeniu. To, co narodziło się w państwach bałtyckich jako pomysł na linię obrony przed rosyjskimi dronami, a co Ursula von der Leyen uczyniła z europejskich nagłówków we wrześniu 2025 roku, jest teraz czymś zupełnie innym: rdzeniem architektury obronnej, której wspólne ambicje finansowe Komisja Europejska szacuje na około 190 miliardów euro do 2036 roku. Chwytliwa nazwa pozostała. Podstawowa koncepcja zniknęła. I to właśnie w tej zmianie tkwi prawdziwa nowość dnia – a nie w pytaniu, czy mur ochroni Europę przed dronami.

Co tak naprawdę zostało ustalone

28 września Rada zatwierdziła pięć tzw. Europejskich Projektów Obronnych Wspólnego Zainteresowania, w skrócie EDPCI. Projekty te noszą akronimy DECODER (drony i obrona przed dronami), IMSD (obrona morska i podwodna), SPACE (satelity, wczesne ostrzeganie, rozpoznanie), EU-FIAMD (zintegrowana obrona powietrzna i przeciwrakietowa) oraz Eastern Flank Watch (obrona wschodniej flanki w obszarze lądowym, powietrznym, morskim, cybernetycznym i innych). Dzięki temu projekty te kwalifikują się do finansowania z Europejskiego Programu Przemysłu Obronnego, w skrócie EDIP.

Ważne dla kontekstu: Decyzja nie przyznaje żadnych kontraktów. Wymienia projekty, ich cele, państwa uczestniczące oraz przewidywane ramy inwestycyjne – co kwalifikuje je do ubiegania się o dofinansowanie. Co więcej, sama decyzja nie była zaskoczeniem: ambasadorzy państw członkowskich zatwierdzili listę już 16 września 2026 r., a propozycja Komisji datowana jest na 3 lipca 2026 r. 28 września to formalne zakończenie, a nie sygnał do rozpoczęcia. Dlatego każdy, kto chce zrozumieć skalę projektu, powinien przyjrzeć się nie dzisiejszemu nagłówkowi, ale liczbom i jego strukturze.

Od linii obronnej do ewolucji obrony powietrznej

Nazwa „mur dronów” sugeruje mur – solidną linię systemów obronnych wzdłuż granicy z Rosją. To mylące, a sama UE opisuje teraz coś innego. To, co powstaje, to nie tyle mur, co ewolucja obrony powietrznej.

Podstawowym problemem jest problem kosztów, ujawniony przez wojnę na Ukrainie. Komisarz Obrony Andrius Kubilius otwarcie odniósł się do tej nierównowagi: decyzję o rozmieszczeniu pocisku przechwytującego wartego milion dolarów w celu zestrzelenia drona wartego 10 000 dolarów należy podjąć „na ziemi ”. Tradycyjne systemy obrony powietrznej budowano z myślą o samolotach i dużych pociskach rakietowych. W porównaniu z tanimi, masowo produkowanymi małymi dronami, są one znacznie mniej ekonomiczne. Istniejące systemy nadal nadają się do zwalczania poważnych zagrożeń – w przypadku wszystkich innych zagrożeń potrzebne jest rozwiązanie tańsze, skalowalne i sieciowe.

To właśnie opisują dokumenty UE: wielowarstwowa architektura obejmująca czujniki, wspólny obraz świadomości sytuacyjnej i różne systemy uzbrojenia, połączone warstwą dowodzenia i kontroli ze sztuczną inteligencją, szyfrowaniem i obliczeniami o wysokiej wydajności. Komisja wyraźnie mówi o elastycznym, zwinnym systemie i podejściu 360 stopni. Czy doprowadzi to do powstania stacjonarnego muru, czy mobilnego, rozstawialnego i skalowalnego systemu opartego na logice Żelaznej Kopuły, pozostaje nierozstrzygnięte. Dobór słów sugeruje to drugie. Nie jest to błaha sprawa: stała struktura z trwale zainstalowanymi systemami uzbrojenia stałaby się technicznie przestarzała w ciągu kilku lat i nie mogłaby zostać rozmieszczona w miejscu wystąpienia zagrożenia. Pytanie o to, jak Europa zbuduje ten system, determinuje jego skuteczność i koszt co najmniej w takim samym stopniu, jak pytanie o to, czy w ogóle go zbuduje.

Wymiary, które skrywa nazwa

Liczby pokazują, jak bardzo projekt odbiegł od pierwotnej koncepcji granicy bałtyckiej. DECODER, czyli projekt dronowy, obejmuje 26 państw członkowskich UE, a także Norwegię i Ukrainę – praktycznie całą Unię. Uczestnicy szacują inwestycje na około 3,5–5 mld euro do 2033 roku. Według Komisji Europejskiej, projekt Eastern Flank Watch, w którym uczestniczy 13 państw członkowskich UE, Norwegia i Ukraina, ma kosztować od 60 do 100 mld euro do 2036 roku. Zintegrowany projekt obrony powietrznej EU-FIAMD jest szacowany na 55–80 mld euro do 2040 roku.

Te wymiary ostro kontrastują z bardzo małą kwotą początkową. Z EDIP, którego całkowity budżet przekracza 1,5 mld euro, początkowo dostępne jest 325 mln euro na wszystkie pięć projektów, a pierwsza transza wynosi około 60 mln euro na projekt. Nie jest to finansowanie projektu, lecz raczej finansowanie zalążkowe. Sama Komisja wyraźnie określa kwotę 190 mld euro jako ambicję finansową, a nie ostateczny budżet – większość musiałaby pochodzić z budżetów krajowych i przemysłu. Właśnie dlatego ocena jest zarówno otrzeźwiająca, jak i rzetelna: finansowanie publiczne jest niewielkie, ale przewidywana skala przemysłowa już nie.

Ukraina jako wzór

Jeden aspekt projektu jest rzadko omawiany, mimo że najdobitniej ilustruje charakter transformacji. UE nie chce jedynie nabywać systemów, ale chce przejąć sposób, w jaki Ukraina je rozwija i produkuje. W tym celu Komisja powołała Sojusz na rzecz Dronów UE-Ukraina, którego pierwsze posiedzenie Rady odbyło się 11 września 2026 r. Jego celem jest integracja europejskich i ukraińskich przedsiębiorstw zbrojeniowych, zwiększenie produkcji dronów do poziomu przemysłowego oraz wykorzystanie krótkich cykli rozwoju, sprawdzonych w działaniach wojennych, w europejskich zamówieniach publicznych.

To wskazuje na strukturalny konflikt interesów, który nie wymaga dalszych założeń. Dla rozwijającego się przemysłu zbrojeniowego przedłużający się konflikt służy jednocześnie dwóm celom: zapewnia wiarygodny rynek i poligon doświadczalny. Ci, którzy mogą przetestować system uzbrojenia w warunkach polowych, uzyskują dane rozwojowe, których nie może zapewnić żaden poligon – a produkty są jednocześnie akceptowane. Z perspektywy przemysłu zbrojeniowego jest to zaleta, a nie krytyka. Zmienia to jednak pogląd na retorykę polityczną o rychłym pokoju, gdy własna strategia innowacyjna wyraźnie opiera się na wyciąganiu wniosków z trwającej wojny. Coraz częstsze wykorzystywanie wpływów z zamrożonych aktywów rosyjskich do finansowania zbrojeń Ukrainy to schemat, którego prawna wątpliwość została już zbadana przez niniejszy zespół redakcyjny .

Kto decyduje i gdzie przesuwa się władza.

Kilka poziomów jest ze sobą powiązanych instytucjonalnie. Komisja zapewnia politykę przemysłową, instrumenty finansowania i koordynację, centralnie za pośrednictwem Kubiliusa. Wysoka Przedstawiciel Kaja Kallas koordynuje aspekty polityki bezpieczeństwa, Europejska Agencja Obrony zarządza rozwojem zdolności i wspólnymi zamówieniami, a NATO pozostaje odpowiedzialne za planowanie wojskowe i interoperacyjność. Same siły zbrojne nadal są zapewniane przez państwa członkowskie. Prowadzi to do najbardziej drażliwego politycznie pytania całego projektu: gdzie kończy się europejska koordynacja przemysłowa – a gdzie tak naprawdę zaczyna się europejskie planowanie obronne?

To pytanie nie jest nowe i nie pochodzi z marginesu. W briefingu Parlamentu Europejskiego zauważono, że inicjatywa podzieliła stolice: państwa frontowe, takie jak Polska, kraje bałtyckie i Finlandia, uważają ją za pilnie konieczną, podczas gdy Francja, Niemcy, Włochy i Grecja kwestionują koszty, wykonalność techniczną i ryzyko ingerencji Brukseli w suwerenność obronną kraju. Prezydent Francji Emmanuel Macron publicznie wątpił w możliwość budowy takiego muru wzdłuż około 3000-kilometrowej granicy z Rosją. Przywódcy Włoch i Grecji skrytykowali wschodnie ukierunkowanie projektu. Krytyka ta wykracza zatem poza ramy samego establishmentu – a w swej istocie dotyczy nie samego zagrożenia, ale przerzucania odpowiedzialności.

Równolegle NATO opracowuje własną odpowiedź. W lipcu 2026 roku sojusz ogłosił plany zainwestowania ponad 40 miliardów dolarów w ciągu pięciu lat w zdolności obronne dronów, utworzenia własnego rynku zwalczania dronów oraz pięciokrotnego zwiększenia liczby przeszkolonych operatorów dronów do końca 2027 roku. UE kładzie nacisk na komplementarność w tym przedsięwzięciu; jej plan działania wyraźnie zakłada interoperacyjność ze strukturami dowodzenia i kontroli NATO. Niemniej jednak, obok siebie pojawiają się dwa strumienie zamówień i finansowania, ukierunkowane na te same zdolności – UE poprzez przemysł i subsydia, a NATO poprzez planowanie wojskowe i własne programy. Jednym z otwartych pytań, jakie rodzi to rozszerzenie, jest to, czy stanowi to podział pracy, czy też podwójną strukturę, w której dwie biurokracje konkurują o to samo zadanie.

Cui bono – i rzucający się w oczy horyzont czasowy Pistoriusa

Łatwiej jest wskazać, kto korzysta z tej architektury niż z typowych przesady. Nie ma publicznie udokumentowanych dowodów na konkretny kontrakt od DECODER lub Eastern Flank Watch przyznany prominentnym europejskim firmom zbrojeniowym, takim jak Helsing – wyceniony na 18 miliardów dolarów w lipcu 2026 r. – lub Quantum Systems, wyceniony na około 8 miliardów dolarów. Jak wspomniano, decyzja nie przyznaje kontraktów. Bardziej wiarygodne ustalenie leży na głębszym poziomie i dlatego jest bardziej przekonujące: sama UE stwierdza, że ​​DECODER ma promować wspólne zamówienia, zwiększać zdolności produkcyjne i skalować europejski rynek dronów i obrony dronów. Stworzenie rynku uzbrojenia nie jest krytyką skierowaną do analizy, ale raczej deklarowanym celem projektu. To, że ten rynek przynosi zwycięzców, jest konsekwencją jego projektu, a nie przeczucia. Transformacja cywilnego potencjału przemysłowego w kierunku produkcji wojskowej, którą już przedstawiłem na przykładzie EDIP , jest kontynuowana tutaj.

Drugim uderzającym elementem jest harmonogram. Mapa drogowa gotowości obronnej określa wstępne zdolności do końca 2026 roku, pełną zdolność operacyjną europejskiej inicjatywy obrony dronów do końca 2027 roku oraz zdolność operacyjną Eastern Flank Watch do końca 2028 roku. Jest to zgodne z oświadczeniem ministra obrony Borisa Pistoriusa złożonym w Bundestagu 5 czerwca 2024 roku: „Musimy być gotowi do wojny do 2029 roku”. UE z kolei ustala swój cel gotowości na 2030 rok.

Rodzi to pytanie, które jest nie tylko dopuszczalne, ale wręcz niezbędne z dziennikarskiego punktu widzenia: dlaczego w ogóle rozbudowa obronności ma tak konkretny horyzont czasowy? To, czy system zostanie ukończony w ciągu pięciu, sześciu czy ośmiu lat, nie ma znaczenia dla czystego odstraszania. Sztywny termin wymaga uzasadnienia – a oficjalne dokumenty, z 2029 i 2030 rokiem, przynajmniej podają zadziwiająco spójne ramy czasowe.

Ściana, która nie jest już ścianą

Ostatecznie pytanie nie brzmi, czy Europa ma prawo do obrony przed dronami – nikt tego prawa nie kwestionuje. Rzeczywisty rozwój sytuacji to coś zupełnie innego: w ciągu roku chwytliwy wizerunek polityczny przekształcił się w europejską architekturę obronną obejmującą pięć obszarów, z własną logiką finansowania, strukturą instytucjonalną i harmonogramem sięgającym 2030 roku. Nazwa „Mur Dronów” przesłania ten wymiar, zamiast go ujawniać. Czy europejska polityka obronna stopniowo przechodzi od zamówień publicznych na rzecz wspólnej architektury obronnej koordynowanej przez Brukselę – i czy kiedykolwiek podjęto decyzję w tej sprawie z taką jasnością, jakiej wymagałaby zmiana na tak dużą skalę? Rada dołożyła ostatni element układanki 28 września. Pozostawiła otwartą kwestię, co ostatecznie reprezentuje ta struktura.

Źródła i notatki

Michael Hollister służył sześć lat w niemieckich siłach zbrojnych (SFOR, KFOR) i posiada wiedzę na temat wewnętrznych mechanizmów strategii wojskowych. Po 14 latach pracy w dziedzinie bezpieczeństwa IT analizuje militaryzację Europy, politykę interwencjonizmu Zachodu oraz geopolityczne zmiany sił, korzystając ze źródeł pierwotnych. Jego praca koncentruje się na Azji, a zwłaszcza na Azji Południowo-Wschodniej, gdzie bada zależności strategiczne, strefy wpływów i architekturę bezpieczeństwa. Hollister łączy wiedzę operacyjną z bezkompromisową krytyką systemową – daleką od dziennikarstwa opiniotwórczego. Jego prace są publikowane dwujęzycznie na stronie www.michael-hollister.com oraz w krytycznych mediach w krajach niemiecko- i anglojęzycznych.

+++

Źródła pierwotne (instytucje UE, Parlament, Bundestag)

Sprawozdanie w sprawie decyzji Rady (28 września 2026 r.)

Tło, rysunki i klasyfikacja

Dalsze analizy wewnętrzne

Nadal coś buczy

Nadal coś buczy

Autor: stan orda, 28 września 2026

Z  datą 17.09.2026 r. został opublikowany w jęz. rosyjskim i angielskim w formie plików PDF raport Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej zatytułowany:„Naśladowcy Goebbelsa: sfabrykowanie wydarzeń w Buczy i ich krwawa inscenizacja przez kijowski reżim.”(Доклад „Наследники Геббельса: фальсификация событий в Буче и кровавые инсценировки киевского режима”).
Adresy plików:
https://mid.ru/ru/foreign_policy/international_safety/2142212/
https://mid.ru/ru/foreign_policy/international_safety/2142212/?lang=en

****************

W niniejszej notce znajduje się moje tłumaczenie fragmentów  ww. raportu z jego rosyjskiej wersji językowej. Dodałem także przypisy, które umieściłem w nawiasach kwadratowych […].

Na początek podaję wyjaśnienie, co to jest owa osławiona Bucza i gdzie należy jej szukać.
Bucza jest miastem położonym w odl. ok. 25 km na płn. zachód od Kijowa (od centrum) o liczbie mieszkańców nieco przekraczającej 30 tys. (dane za 2024 r.). W Buczy znajduje się zaplecze gospodarczo-techniczno-magazynowe kijowskiego lotniska w Hostomelu, odległym o 4 -5 km (port lotniczy „Antonow”). Przez Buczę prowadzi magistrala kolejowa Kijów – Korosteń – Kowel. Następna kolejowa stacja towarowa znajduje się w miejscowości Irpień, oddalonej o ok. 3,5 km  na południe (Irpień – miasto o ok. dwukrotnie wyższej liczbie mieszkańców niż Bucza). Wszystkie wymienione  miejscowości, czyli Hostomel, Bucza i Irpień oraz osiedle Worzel (ok. 5 tys. mieszk.) znajdują się w rejonie buczańskim (obwód kijowski), tworząc jeden rozległy zespół infrastrukturalny.

*********************

(…)
Międzynarodowy Trybunał Społeczny ds. zbrodni ukraińskich neonazistów (utworzony podczas międzynarodowej konferencji z inicjatywy rosyjskich i zagranicznych obrońców praw człowieka, prawników i dziennikarzy). Głównym zadaniem Międzynarodowego Trybunału Społecznego jest gromadzenie dowodów dotyczących zbrodni kijowskiego reżimu neonazistowskiego, przekazywanie ich krajowym organom ścigania oraz przedstawianie informacji na forum rosyjskim i międzynarodowym. Obecnie w jego skład wchodzą przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego z 35 krajów świata (USA, Kanada, Niemcy, Francja, Hiszpania, Polska, Indie, Argentyna, Włochy, Australia, Izrael i inne).
Fakty przedstawione w niniejszym raporcie stanowią jednoznaczne i niepodlegające wątpliwości dowody na to, że Ukraina, przy wsparciu krajów zachodnich, sfabrykowała wydarzenia w miejscowości Bucza w 2022 r.

(…)

Międzynarodowy Trybunał Społeczny ds. Zbrodni Ukraińskich Neonazistów, na podstawie zeznań naocznych świadków oraz analizy dostępnych faktów, odnotował praktykę reżimu kijowskiego,  (…) polegającą na inscenizowaniu wydarzeń, w tym masowym przedstawianiu własnych żołnierzy poległych w trakcie działań wojennych jako „cywilów”, kwalifikowanie osób poległych w wyniku własnych ukraińskich ostrzałów jako zabitych przez wojska rosyjskie, przedstawianie osób starszych zmarłych z powodu chorób jako zabitych przez wojsko rosyjskie, a także celowe zabijanie własnych obywateli w celu zademonstrowania ich przez ukraińskich i zagranicznych dziennikarzy jako „ofiar agresji rosyjskiej”.

Inscenizacja wydarzeń w mieście Bucza stanowi jaskrawy przykład wykorzystania szerokiego spektrum różnorodnych metod fałszerstwa.

W licznych wystąpieniach dyktatora Ukrainy W. Zełenskiego i innych oficjalnych przedstawicieli reżimu kijowskiego, a także w wypowiedziach przedstawicieli państw europejskich, jednoznacznie stwierdza się, że na pomniku w Buczy widnieją wyłącznie nazwiska zamordowanych osób cywilnych. W komunikacie opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej W. Zełenskiego z dnia 31 marca 2024 r. podano:
„Ściana pamięci składa się z kilku steli, na każdej z nich znajdują się tabliczki z wygrawerowanymi nazwiskami ofiar. Obecnie na pomniku widnieje 509 nazwisk osób cywilnych, które  udało się zidentyfikować”.
Podobnie brzmiące  jednoznaczne oświadczenia wydają również lokalne władze ukraińskie. Np. Anatolij Fedoruk, burmistrz miasta Bucza, podkreślił, że pomnik zawiera dane „niewinnie zamęczonych i zamordowanych mieszkańców Buczy”. Tę samą linię narracji powtarza Unia Europejska i kraje europejskie. Wg oficjalnego komunikatu UE, w nabożeństwie żałobnym 31 marca 2026 r. ku czci „cywilów” w Buczy wzięli udział:
– wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa –  Kaja Kallas;
– komisarz UE ds. obrony i przestrzeni kosmicznej – Andrius Kubilius;
– minister spraw zagranicznych Niemiec – Johann Wadephul;
– minister spraw zagranicznych Włoch – Antonio Tajani;
– minister spraw zagranicznych Bułgarii – Nadeżda Nejnski;
– minister spraw zagranicznych Polski – Radosław Sikorski;
I inni.

Wersję tę powiela np. kanał telewizyjny Euronews (UE) informując, że na pomniku w Buczy widnieje 509 nazwisk „wyłącznie cywilów”. W rzeczywistości znaczna część wymienionych tam osób to ukraińscy żołnierze i kombatanci, którzy zginęli w trakcie działań wojennych w różnym czasie i różnych miejscach. Część osób, które Ukraina i Unia Europejska przedstawiły jako osoby cywilne, była aktywnymi żołnierzami, w tym także jednostki specjalnego przeznaczenia „Azow”.
[„Azow” –  oddział rozwijany od poziomu batalionu do  pułku, a od 2025 r. do stopnia  brygady. Odpowiednik formacji specnaz].

[W dalszej treści dla wszystkich wymienianych przykładowo osób pominąłem dane personalne oraz inne bardziej szczegółowe dane. Kto ciekaw może je znaleźć pod adresami podanymi we wstępie]

Pośród nich byli np:
–  starszy szeregowy jednostki „Azow”o pseudonimie „Eugene”. Pochowany na cmentarzu Łukjanowskim w Kijowie (wojskowym);
– operator walki radioelektronicznej specjalnej jednostki „Azow”. Wcześniej, pod pseudonimem „Mumu-Choryw”, w składzie samodzielnego batalionu strzeleckiego „Karpacka Sicz” brał udział w operacjach karnych w Donbasie. Został pochowany w Użhorodzie;
[Mumu-Choryw należy odczytać jako  Bezszelestny/Bezgłośny Choryw. Choryw jest imieniem jednego z legendarnych założycieli Kijowa. Wg XI-wiecznej Kroniki Nestora  (Powieść minionych lat) bracia Kij, Szczek, Choryw oraz ich siostra Łybedź byli założycielami oraz obrońcami Kijowa].

– dowódca kompanii specnazu  jednostki „Azow” o pseudonimie „Strzelec”. Pochowany we wsi    Kowganowka w 2022 r. [rejon żytomirski];
– żołnierz  kompanii obrony terytorialnej  w jednostce „Azow”;
– starszy strzelec  batalionu szturmowego jednostki „Azow”;
– starszy strzelec karabinu maszynowego  ochotniczej formacji ; weteran jednostki sił operacji  specjalnych;
– ochotnik obrony terytorialnej o pseudonimie „Gap” biorący udział w walkach. Prasa ukraińska opisała    jego losy:
„Od pierwszych dni brał udział w obronie Buczy: śledził ruchy wroga w terenie, przekazywał współrzędne do  namierzania celów… Wraz z innymi żołnierzami ochotniczej formacji obrony terytorialnej miasta próbował w walce utrzymać linię obrony… Później, w Irpieniu wykonywał zadania bojowe związane z obroną miasta. Tam został śmiertelnie  ranny”;

– pilot wojskowy odznaczony orderem im. Bogdana Chmielnickiego, z-ca dowódcy eskadry lotniczej w brygadzie lotnictwa taktycznego. Jego samolot został zestrzelony w czasie walk w pobliżu wsi Berezowka i analogicznie  drugi członek załogi zestrzelonego samolotu;
– snajper z  oddzielnej brygady desantowo-szturmowej;
– kombatant „ochotnik”, były d-ca oddziału sił obrony terytorialnej o pseud. „Mamut”( SZ Ukrainy);
– dwóch wojskowych z jednostki  obrony terytorialnej (Bucza i Hostomel);
– zwiadowca – koordynator;
– kombatant;  wg słów jego żony, był żołnierzem, który zginął w walkach na ulicy w Buczy;
– sierżant z 30. brygady Sił Zbrojnych (SZ) Ukrainy, były uczestnik operacji karnej w Donbasie o pseudonimie „Dziadek”;
– ochotnik brygady obrony terytorialnej, pełnił on służbę na posterunku kontrolnym i zginął podczas
wykonywania zadań bojowych w okolicy pobliskiej wsi Zabucze.
– żołnierz 80. oddzielnej brygady desantowo-szturmowej;
–  pułkownik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy;
–  major Urzędu Ochrony Państwowej Ukrainy;
– d-ca kompanii ochrony urzędu rekrutacyjnego w Buczy.

Kolejnym sposobem fałszowania wydarzeń w Buczy było uznanie żołnierzy ukraińskich, którzy zginęli w innych miejscowościach, za zabitych w mieście cywilów. I tak:
– starszy sierżant,  p.o.  d-cy grupy desantowo-szturmowej z samodzielnej brygady desantowo-szturmowej, który poniósł śmierć w osadzie Worzel;
– starszy sierżant samodzielnej brygady zmechanizowanej im. Czarnych Zaporożców, który
zginął w wyniku działań wojennych w pobliżu wsi Moszczun [bezpośrednio na płn. od Hostomela], a został pochowany we wsi Łuteż [odl. ok. 25-30 km od m.Bucza];
– żołnierz  samodzielnej brygady zmechanizowanej, mieszkaniec obwodu sumskiego, zginął podczas działań bojowych w pobliżu wsi Moszczun;
– st. sierżant Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, Jako miejsce jego śmierci podano Kopyłow [ok. 20 km na zachód od  m. Bucza];
– st. sierżant o pseudonimie „Budowlaniec”, z baterii moździerzowej batalionu zmechanizowanego zginął
w okolicach wsi Zdwiżewki, odległej od Buczy o 20 km, pochowany w m. Zareczje;
– starszy żołnierz samodzielnej bryg. Zmech. im. Czarnych Zaporożców .Jako datę i miejsce jego śmierci podano
„13 marca 2022 r. w pobliżu wsi Huta-Meżyhorska” [ok. 10 km na płn. od Hostomela];
– ochotnik poległy podczas obrony posterunku kontrolnego w okolicach miasta Irpień, mieszkający i pochowany w tym mieście.

W art. 51 „Ochrona ludności cywilnej” Protokołu dodatkowego do konwencji genewskich z dnia 12 sierpnia 1949 r. dotyczących ochrony ofiar międzynarodowych konfliktów zbrojnych, z dnia 8 czerwca 1977 r. (Protokół I) (z późn. zmianami i uzupełnieniami) stwierdza się:
„Osoby cywilne korzystają z ochrony przewidzianej w niniejszym rozdziale, z wyjątkiem przypadków i na okres, w którym biorą bezpośredni udział w działaniach wojennych”.

W oficjalnych materiałach ukraińskich oraz w relacjach mediów można znaleźć wiele przykładów, w których dana osoba jest przedstawiana jako cywil z Buczy, a jednocześnie szczegółowo opisuje się, w jaki sposób brała ona udział w działaniach wojennych. Np. w ukraińskich mediach szczegółowo opisano zamiary i działania  (…), który zgodnie
z międzynarodowym prawem humanitarnym nie mógł korzystać z ochrony podczas swoich ataków na rosyjskie oddziały:
„43-letni mieszkaniec Buczy zginął 27 lutego 2022 r.,  … przygotował „koktajle Mołotowa”  i zaplanował atak na kolumnę wroga… Rankiem 27 lutego wyszedł z domu z „koktajlami”, kierując się w stronę kościoła… według relacji jego matki chrzestnej  (…) odniósł rany postrzałowe w serce i brzuch i zginął”.

Z kolei inny był uczestnikiem obrony terytorialnej w Buczy, czyli brał bezpośredni udział w działaniach bojowych, a także przekazywał Siłom Zbrojnym Ukrainy informacje o przemieszczaniu się rosyjskich żołnierzy. W akcie zgonu zaznaczono, że 7 marca odniósł rany odłamkowe głowy”. Wówczas Bucza znajdowała się pod kontrolą rosyjskich sił zbrojnych, a „ostrzał odłamkowy”, w wyniku którego odniósł śmiertelne rany, pochodził ze strony ukraińskiej.

W odniesieniu do takich przypadków w wyjaśnieniach zamieszczonych na stronach Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża jednoznacznie stwierdzono:
„Ogólnie rzecz biorąc, immunitet przyznawany osobom cywilnym podlega bardzo surowemu warunkowi: nie mogą one brać bezpośredniego udziału w działaniach wojennych, to znaczy nie mogą stać się kombatantami, pod groźbą utraty swojej ochrony. Zatem „bezpośredni” udział oznacza takie działania wojenne, które ze względu na swój charakter lub cel mogą wyrządzić rzeczywistą szkodę personelowi i sprzętowi sił zbrojnych przeciwnika. Tylko na czas takiego udziału osoba cywilna traci swój immunitet i staje się legalnym celem… Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby władze, które zatrzymały go na miejscu przestępstwa lub aresztowały w późniejszym terminie, zastosowały wobec niego represyjne lub karne środki bezpieczeństwa”.

Kolejną metodą fałszowania wydarzeń w mieście Bucza jest umieszczenie w wykazie ofiar, jako zabitych przez rosyjskie siły zbrojne, osób starszych, które zmarły z powodu chorób.

Metoda planowego zabijania własnych obywateli przez Siły Zbrojne Ukrainy stosowana w celu dezinformacji przed przybyciem dziennikarzy i ekip filmowych pozwala na uzasadniony wniosek, że tego rodzaju sytuacja miała miejsce również w mieście Bucza.

Liczne zeznania naocznych świadków, zebrane przez Międzynarodowy Trybunał Społeczny ds. Zbrodni Ukraińskich Neonazistów, jednoznacznie pozwalają stwierdzić, że zabójstwa ludności cywilnej w ww. celu posiadają charakter systemowy i celowy.

[W dalszej  treści notki są wskazane nazwy miast: Toreck/Dzierżyńsk, Gorłowka, Ugledar, Dymitrow/Mirnograd, Lisyczańsk, Konstantynowka, Awdiejewka, Kurachowo, Jasynuwata.
Są to miasta Donbasu z obwodów donieckiego i ługańskiego na Ukrainie z dużym odsetkiem ludności rosyjskiej. Aktualnie znajdują się na terenie separatystycznych republik Donieckiej  i Ługańskiej]

1.(…) naoczny świadek inscenizacji (miasto Dzierżyńsk/Toreck):
„Pracowałem wtedy w zajezdni przy kopalni Północnej. Tam jest ogromny hałda, najwyższy punkt w mieście. którą jako pierwszą zajęły oddziały ukraińskich SZ.  Słyszałem, jak z tej hałdy ostrzeliwali Gorłowkę.  (…). Z innych miejsc strzelano w kierunku Dzierżyńska. Ktoś powiedział, że Ukraińcy bardzo szybko nas „przekształcają”, bo pocisk uderzył w Dom Kultury i było oczywiste, że nadleciał ze strony ukraińskiej. (…). Przyjechała policja, SBU, prasa. Zapytali świadka-kobietę: „A skąd leciał pocisk?”. Odpowiedziała szczerze: „Oto z tamtej strony”. „Naprawdę? Jest pani pewna?”. Odpowiedziała: „Tak, jestem pewna”. Zabrali ją, poddali ją sugestii i później powiedziała, że pocisk przyleciał z Gorłowki. Wyjaśniono jej, że lepiej nie mówić prawdy. Znam tę kobietę, którą zabrano na policję. Miejscowi pisali na czacie: „Ostrożnie, w mieście jest prasa”. A to oznacza, że miasto będzie ostrzeliwane. I co charakterystyczne – zaraz po przylocie na miejscu pojawiał się burmistrz miasta, policja, prasa i zagraniczni dziennikarze. Moim zdaniem to morderstwo. Tam giną ludzie. Ukraina zabiła wiele osób dlatego, że potrzebowała takiego obrazu. U nas wszyscy nienawidzili prasy”.

2.(…), naoczny świadek inscenizacji (miasto Wugledar/Ugledar):
„W 2022 r.  mieszkaliśmy w szkolnej piwnicy. Jednego razu, gdy wracałem do mieszkania,  przed szkołą  stała zagraniczna dziennikarka, (…) a z nią ukraiński żołnierz. Zbliżyłem się na odległość  gdzieś 10 metrów, gdy ona odwraca się z kamerą i kręci .  A na ulicy panowała cisza, całkowita cisza, żadnego strzału, nic się nie działo. Ukraiński żołnierz powiedział przez krótkofalówkę: „Jakoś tu cicho, naróbcie tu trochę hałasu”. I zaczęło się: zaraz niedaleko rozerwał się  pocisk, po nim kolejny. Dziennikarka wrzasnęła: „O, Mein Gott! O, Mein Gott”. I uciekła, jakby ją gonili”.

3. (…), naoczny świadek inscenizacji (miasto Dymitrow/Mirnograd):
„Przy kościele Betel kiedy ludzie czerpali wodę ze studni, przyleciał ukraiński dron od strony cmentarza Ozierki. Siedem osób zostało rannych, a później dwie z nich zmarły. Miało to miejsce w 2024 r., w połowie jesieni. Bardzo szybko przybyła ukraińska prasa. A gdy tylko przybyła, natychmiast wydano sygnał SZ Ukrainy, by zaprzestały wysyłania dronów. Dziennikarze  zaczęli filmować i mówić, że to rosyjska artyleria ostrzeliwuje cywilów, a kiedy ci krzyczeli do nich, że „nie”, wtedy wyłączyli kamery. Ludzie  krzyczeli do dziennikarzy: „Zabierzcie rannych!”,
a oni gdy tylko nakręcili swój materiał, od razu odjechali. A potem w radio usłyszałem, że rosyjska artyleria ostrzelała ten kościół w Dymitrowie, (…)w  pobliżu cmentarza. Kościół spłonął, bo został ostrzelany z systemów „Grad”, gdy  żołnierze polecili pastorowi, by „opróżnił kościół”, a ten odmówił, z powodu że było tam wielu wiernych, którzy przychodzili po prostu pomodlić się, posiedzieć, posłuchać muzyki, pośpiewać, albo po prostu oderwać się od tej wojny. Zagrozili pastorowi, że spalą zarówno jego dom, jak i kościół. W rezultacie, po tym jak odmówił, spadły trzy ukraińskie rakiety  wleciał tam uzbrojony dron od strony cmentarza. Ukraińcy zorganizowali prowokację
”.
[Betel w Dymitrowie to był Dom modlitwy baptystów;  hebr. Beit-El  –  Dom Boga]

4.(…) , naoczny świadek ukraińskich inscenizacji (miasto Lisyczańsk):
„Władze ukraińskie ogłosiły, że będzie dostawa wody pitnej. Ludzie przyszli, ustawiła się kolejka. Podjechała cysterna, za niecałe pięć minut uderzył w to miejsce dron. Na miejscu trzy trupy. Potem zaczęli umierać ranni.. Ogłosili, że zginęło 12 osób. Ale niedługo przedtem byli tam  ukraińscy żołnierze, i gdy ludzie zaczęli się zbierać, czerpać wodę, oni odjechali. Po kilku minutach po wybuchu przyjechała prasa i karetka. Ludzie zaczęli do nich krzyczeć: „Odjeżdżajcie, widzicie, co robicie. To wszystko jest ustawione”. Ukraińcy zabijają, żeby pokazać to w Europie. Propaganda. To wszystko jest celowe. A zachodni dziennikarze uczestniczą w uwiarygodnianiu tej fałszywki”.

5. (…) naoczny świadek inscenizacji (miasto Dzierżyńsk):
„Pewnego razu do naszego domu kultury przyjechali ukraińscy dziennikarze. Oddalili się specjalnie, a w tym czasie SZ Ukrainy zaczęły ostrzał. Było wielu rannych. Wkrótce dziennikarze znów przybiegli, zaczęli filmować i mówić: „widzicie, to Rosjanie ostrzeliwują was”. Chociaż doskonale wiedzieliśmy, że to nie Rosjanie nas ostrzeliwują, ale robią to Ukraińcy ze strony Konstantynówki. Pamiętam, że latem 2021 r. SZ Ukrainy ostrzelały dom. A wcześniej byli tam ukraińscy dziennikarze. A gdy ostrzelano dom, przybiegli żołnierze, otoczyli teren i zaczęli szybko usuwać odłamki, zacierać ślady. (…). Z sowchozu „Nikitowski” ukraińscy i polscy żołnierze ostrzelali podstację, aby pozbawić ludzi w mieście prądu. Robotnica z tego gospodarstwa, która w Dzierżyńsku handlowała na targu, przyjechała pewnego razu nie swoim samochodem. Opowiedziała, że na jej samochód zrzucił granat ukraiński dron. Ukraińcy polowali na ludzi i na samochody”.

6. (…), świadek inscenizacji (miasto Awdiejewka):
„Gdy tylko zaczęły się ostrzały miasta, pomyślałam: jakiś ukraiński lub zachodni dziennikarz znowu przyjechał do naszego miasta, żeby pokazać, że rzekomo separatyści do nas strzelają. Kiedyś nawet przyjechali dziennikarze i mówili do ukraińskich żołnierzy: „No, postrzelcie gdzieś tutaj, a my sfotografujemy, jak Rosjanie was tu ostrzeliwują”. Mój mąż miał wracać z pracy i tylko  cudem ocalał . Autobus jadący tuz za nim za nim został trafiony. To właśnie Zełenski miał przyjechać z dziennikarzami. W przeddzień przyjazdu Zełenskiego Ukraińcy, jak to się mówi, systematycznie ostrzeliwali miasto. W tym  autobusie zginęła kobieta. Mamy mieszkanie narożne, z okna wszystko widać. Wychodziłam z dzieckiem na klatkę schodową, żeby nie oberwać jakims odłamkiem, który wpadnie przez okno. I świetnie wiem, że nie można zadzwonić do męża, kiedy pracuje jako kierowca”.

7. (…), świadek inscenizacji (miasto Ugledar)
„W każdym domu mieszkały dwie lub trzy osoby; ludzie nie chcieli wyjeżdżać, chcieli zostać. A żołnierze ukraińscy ciągle nam powtarzali: „Wyjeżdżajcie, przeszkadzacie nam, wyjeżdżajcie”. A w jaki sposób wam przeszkadzamy? Jesteśmy na własnej ziemi To wy do nas przyszliście, zniszczyliście wszystko, okradliście, zbombardowaliście, spaliliście domy, zrobiliście z nas bezdomnych. Władze ukraińskie powiedziały nam: „Idźcie po wodę do remizy strażackiej”. Wszyscy, którzy potrzebowali wody, pojechali tam: były tam babcie, wszyscy emeryci i młodzież. Zgromadziła się bardzo duża liczba ludzi. Wtedy SZ Ukrainy zaczęły strzelać. Ludziom odrywało ręce i nogi. Wielu było rannych. I od razu przyjechali reporterzy. Pewnego razu kapelan przywiózł chleb. Przywoził go właśnie tutaj, na plac przed szkołą na który piwnicy czekało prawie 30 osób. A kiedy przelatywał ukraiński dron,  to widząc  skupisko ludzi zaczynał bombardować. Dlatego kiedy przyjeżdżają ci dziennikarze wraz z kapelanem, mówimy: „Szybko, dajcie nam chleb, wodę, weźmiemy to i uciekniemy”. Oni zaś chcą żebyśmy  opowiedzieli przed kamerą, że to Rosja strzelała do wszystkich. Mówimy: „Nie”. Ale też nie możemy powiedzieć,
że to Ukraina, bo nas rozstrzelają. Tym nam zagrozil
i. (…)”.

8. (…), naoczny świadek inscenizacji (miasto Awdiejewka)”:
„Regularne ostrzały ze strony Ukrainy rozpoczęły się w 2022 r. Pewnego razu wystrzelili
z „Gradów”  ok. czterdziestu pocisków na miasto. Byli zarówno zabici, jak i ranni. Płonęły domy. Wybiegliśmy, żeby się rozejrzeć. Powiedziałem: „Chłopaki, zaraz Ukraińcy to powtórzą, chowajcie się”. I dosłownie po 15 minutach ich „Grad” ponownie ostrzelał miasto. Potem poszedłem to sprawdzić –ślady od pocisków pochodziły właśnie ze strony Ukrainy. Najpierw z jednej strony – tam jeszcze stali Ukraińcy – wystrzelili pod skosem, potem z drugiej strony. Zabici i ranni, pożary. Dziennikarze z ukraińskiej stacji mówią: „No właśnie, tak nas nie lubią”. Na moich oczach odjeżdża czołg w stronę ulicy  (…),  ja mieszkam tak, że widzę tę drogę. Ukraińcy ostrzeliwują miasto, wystrzeliwują 8–9 pocisków, a potem odjeżdżają – dla wszystkich jest jasne, że to koniec, nie będzie już ostrzałów. Za niedługo przyjeżdżały na zmianę po trzy ukraińskie czołgi i ostrzeliwały nas. Zazwyczaj wystrzeliwali dziewięć pocisków, dlaczego dziewięć, tego nie zrozumiałem. Potem zawracali. Ukraińscy dziennikarze od razu krzyczeli:
„To separatyści. Ale przecież wszystko widzieliśmy
”.

9. (…), naoczny świadek ukraińskich inscenizacji (miasto Awdiejewka):
„Kiedy jeszcze nie było rosyjskich wojsk, miały miejsce takie ukraińskie prowokacje: gdzieś w okolicy Semafora czołg SZ Ukrainy zatrzymywał się i strzelał w naszą stronę. Tylko jeden strzał, a zaraz potem wybuch. A wszystko to było nagrywane na wideo.. I od razu, w ciągu 3 minut, pojawiali się ukraińscy dziennikarze. To przecież niemożliwe, żeby przyjechali z takiego miasta jak Dymitrow czy Krasnoarmiejsk tak szybko. Nie da się dojechać do Awdiejewki w trzy minuty”.
[Semafor – potoczna nazwa handlowej dzielnicy przylegającej do dworca kolejowego w  mieście Awdiejewka]

10.(…), naoczny świadek inscenizacji (miasto Ugledar):
„Wszyscy w mieście uważali, że ukraińscy dziennikarze już wcześniej wiedzieli, gdzie mają podjechać. W 2022 r. szłam po wodę przez podwórka. Nagle rozległ się  ogłuszający huk. Wyszłam prosto na centrum „Wektor”. Widzę tam jakieś „kawałki”. Myślę sobie: może karmią psy. Patrzę, a tam są szczątki ludzi – bez rąk, bez nóg, gdzieś czyjaś głowa. Straszne. A ukraińscy reporterzy pojawili się szybko, nie minęło nawet pięć minut. Widziałam jeszcze ich samochód, taki biały, duży. Zdziwiło mnie, że wysiadają, kręcą i mają uśmiech od ucha do ucha. Pomyślałam sobie: „Boże, dlaczego się uśmiechacie? Ludzie zginęli, takie rzeczy dzieją się tylko w horrorach. To bardzo makabryczne. Bardzo przerażające”.

11. (…), świadek inscenizacji (miasto Ugledar):
„To Ukraina do nas strzelała. Potem przyjeżdżają zagraniczni dziennikarze i mówią:  „To przecież Rosja strzelała?”. My odpowiadamy: „Spójrzcie, z której strony strzelają. Strzelają z tamtej strony”. „Naprawdę? Ale tam przecież jest Ukraina”. Cóż, wyciągnijcie wnioski. Nie, nie interesuje ich to. „I tak nie piszecie prawdy.. Wmawiacie to, co wygodne dla was… Opowiedzcie jak było, żeby ludzie poznali prawdę. Dlaczego kłamiecie? I po co zajmujecie się kłamstwami?”

12. (…) naoczny świadek inscenizacji (miasto Kurachowo):
„To było 3 marca 2024 r. Siedziałyśmy z córką w pracy, w sklepie „Mandaryn”. I nagle wszystko sie zawaliło, na nas się posypało. Nic nie rozumiałyśmy, nie wiadomo było, skąd wziął się wybuch. Oto dziura w mojej twarzy, a tutaj blizna. Noga też została przebita. Zostałam ranna, źle się czułam, córka wyprowadziła mnie na ulicę. Rozumiecie, ludzie jeszcze nie doszli do siebie, a tam już byli korespondenci, prasa, mieli tabliczki z napisem „Presse”. Skąd oni się tu pojawili ledwo po dwóch minutach? Zabrano mnie do karetki, w szpitalu opatrzyli rany. A pewnego razu, kiedy pracowałyśmy w sklepie, przebiegł obok ukraiński żołnierz: „Dziewczyny, schowajcie się”. Mówi: „Schowajcie się, proszę, będzie ostrzał”. On o tym wcześniej wiedział. Ostrzegł nas, żebyśmy się schowały. Jak tylko nasi zobaczyli,
że burmistrz wyszedł i wsiadł do samochodu, powiedzieli: „Dziewczyny, możecie już wyjść. Już po wszystkim, już nie ma ostrzału. Skoro w mieście jest prasa, to znaczy, że czekamy na ostrzał. Wszystko było jasne dla wszystkich mieszkańców, wszystko to było oczywiste
”.

13. (…) świadek inscenizacji (miasto Awdiejewka):
„Oddziały SZ Ukrainy stacjonowały na obrzeżach dzielnicy Chemik, w pobliżu Domu Kultury, i ostrzeliwały tę dzielnice oraz starą część miasta. A przy lesie jest ulica, stamtąd również strzelano. Wyszła nasza sąsiadka, zapytała „Co wy robicie?” Odpowiedzieli jej: „Chcesz żyć, babciu, to stąd znikaj”. I obrzucili ją przekleństwami. Gdy tylko przyjeżdżali dziennikarze – jakikolwiek – ukraińscy, zagraniczni, wszyscy, już wiedzieliśmy na sto procent, że dzielnica zostanie ostrzelana,. Na pewno pociski spadną na dzielnicę Chemik albo na starą część miasta. Dziennikarze od początku to filmowali. A kiedy ich nie było panowała cisza, wtedy nikt nie strzelał,. Strzelano, gdy tylko przyjeżdżali dziennikarze i mieli to sfilmować. Na pewno na zlecenie Ukrainy ostrzeliwano nas”.

14. (…), świadek inscenizacji (miasto Kurachowo)
„Ukraińcy ostrzeliwali z dronów. Od 2022 r. zasypywali miasto pociskami z moździerzy. Wtedy słychać odgłos wystrzału, świst i od razu wybuch. Nawet głupiec rozumie, skąd strzelają. Siedzieliśmy w sklepie, kiedy zaczęła się kolejna strzelanina. Ostrzeliwali miasto. Weszliśmy do środka i schroniliśmy się między ścianami. Potem do nas zadzwonili: „To wszystko, przyjechała prasa, można wychodzić”. Najwyraźniej dla efektu wizualnego Siły Zbrojne Ukrainy ostrzeliwały miasto, a potem prasa filmowała wszystkie te zniszczenia”.

15. (…), świadek inscenizacji (miasto Ugledar):
„Ciągle nam powtarzano, że Rosjanie do nas strzelają. Pewnego razu przyjechali dziennikarze z  Estonii. Rozmawiali w czystym języku rosyjskim. Mówili do nas: „Opowiedzcie o okrucieństwie Rosjan”. Co miałam im powiedzieć? Co mogłam powiedzieć? Że Ukraińcom nie można wybaczyć wszystkiego tego, co zrobili, a przecież nie można o tym powiedzieć. Nie można było nawet spojrzeć na nich krzywo, nie mówiąc już o tym, żeby coś powiedzieć. A ci dziennikarze zadawali różne podchwytliwe pytania. Gdy tylko zaczynało się odpowiadać coś, co im się nie podobało,
od razu wyłączali nagrywanie. Nie tego chcieli. Czasami zdarzało się, że oglądaliśmy nagrania różnych dziennikarzy, którzy filmowali nas już w Internecie. Oto rozmawiam z nimi, a oni mnie filmują. Pytanie jest takie samo, ale w Internecie odpowiedź zupełnie inna. Przecież wiem, że nie tak mówiłam. Jak oni to zmanipulowali?”

16. (…)naoczny świadek inscenizowanego pożaru (miasto Awdiejewka):
„Z mojej daczy widziałem, jak podjechał ukraiński czołg, ostrzelał fabrykę, zawrócił, ostrzelał Jasynuwatą – a raczej najpierw ostrzelał Jasynuwatą, potem fabrykę, i potem elektrociepłownię. Widziałem nawet, jak trafił. Zawrócił i odjechał. Ukraińskie SZ otwarcie powiedziały nam: „Jeśli odejdziemy, zmieciemy Awdiejewkę z powierzchni ziemi”. Pamiętam, też wiosną 2022 r. Gasiliśmy pożary na wszystkich ulicach, pomagaliśmy. Spójrzcie na te bomby fosforowe. Nadlatywały z zachodu. Eksplodowały nad głowami – jak deszcz. Zapaliły się, spadły, rozproszyły się. Wiem, że fosforu nie da się ugasić wodą. A potem dziennikarze przejechali przez miasto. Zaczął się ostrzał i natychmiast, dosłownie w ciągu pięciu minut, pojawili się reporterzy i zaczęli filmować ostrzał; rosyjscy bojownicy znowu ostrzelali osiedle Chemik. Kiedy pojawili się ukraińscy reporterzy, był ostrzał. Kiedy ukraińscy dziennikarze przyjeżdżali do miasta, wkrótce zaczynał się ostrzał. Jeśli mówili, że przyjechali dziennikarze z Kijowa, to koniec; ludzie zaczynali się przygotowywać na silny ostrzał. Gdy tylko ostrzał się skończył, pojawili się ukraińscy dziennikarze. Każdy ostrzał, oni wszystko dokumentują. Ale my widzimy wszystko; wiemy, skąd i z jakiego kierunku nadchodzi ostrzał. Każda starsza kobieta tutaj już wiedziała, że ​​ostrzał idzie z zachodu, z Ukrainy.”

Przykłady faktów przedstawione w niniejszym raporcie stanowią jedynie niewielką część obszernego zbioru danych zebranych przez Międzynarodowy Trybunał Publiczny ds. Zbrodni Ukraińskich Neo-Nazistów, które jednoznacznie wskazują na sfałszowania wydarzeń w Buczy przez reżim w Kijowie przy propagandowym współdziałaniu państw zachodnich, a także systematycznej, krwawej praktyki Ukrainy polegającej na zabijaniu własnych obywateli  w celu zrzucenia winy na Rosję.

***********

Pożary na froncie wewnętrznym – co incydenty w europejskich fabrykach broni mogą oznaczać dla wojny na Ukrainie

Pożar w fabryce amunicji KNDS we Włoszech

Były analityk CIA: Pożary na froncie wewnętrznym – co incydenty w europejskich fabrykach broni mogą oznaczać dla wojny na Ukrainie

Larry C. Johnson

Od marca 2026 roku seria pożarów i eksplozji wymierzona jest w europejskie firmy zaopatrujące Ukrainę w broń. Niektóre relacje, w tym szeroko rozpowszechniony film Borzzikmana, wyolbrzymiają to zdarzenie, przeobrażając je w serię bombardowań, które rzekomo zniszczyły fabryki amunicji na całym kontynencie, w tym w Rumunii, Francji i Wielkiej Brytanii. Udokumentowane straty są mniejsze, ale mimo to znaczące: osiem incydentów w siedmiu firmach w pięciu krajach w ciągu sześciu miesięcy. Trzy z nich władze uznały za celowe. W kontekście działań wojennych pytanie nie brzmi, czy każdy pożar był sabotażem, ale jaki wpływ utrata tych zakładów może mieć na zdolność Europy do zaopatrywania Ukrainy.

Co się właściwie wydarzyło

Udokumentowane incydenty można podzielić na trzy grupy.

Amunicja artyleryjska. 13 sierpnia wybuchł pożar w hali pras prochowych fabryki KNDS Ammo Italy w Colleferro, na południowy wschód od Rzymu, po którym nastąpiła potężna eksplozja. Wszyscy 24 pracownicy zostali uwięzieni; nikt nie został ranny. Zakład produkuje amunicję średniego i dużego kalibru, w tym pociski kalibru 155 mm, a Włochy nie oskarżyły Rosji.

W Bułgarii producent broni EMCO stracił 10 sierpnia skład amunicji niedaleko Belicy, a drugi skład niedaleko Carowej Liwadii padł ofiarą pożaru i eksplozji 11-12 września. Bułgarski minister początkowo zasugerował wewnętrzną przyczynę pierwszego incydentu. EMCO określiło drugi jako sabotaż, a władze nie wykluczyły ingerencji z zewnątrz. Właściciel EMCO Emilian Gebrev padł ofiarą zatrucia związanego z GRU w 2015 roku, a Bułgaria wydała za nim rosyjskie nakazy aresztowania w związku z poprzednimi eksplozjami w składach w latach 2011-2020.

16 września wybuchł pożar na dachu budynku produkcyjnego w zakładzie ZVS Holding w Sninie na Słowacji, produkującym łuski do granatów kalibru 155 mm. Część zakładu została zamknięta. Nie ujawniono żadnych dowodów łączących incydent z sabotażem.

Drony, robotyka i elektronika: to właśnie w tych sektorach odnotowano najpoważniejsze przypadki potwierdzonych podpaleń. 20 marca podpalacze zaatakowali LPP Holding w Pardubicach w Czechach, firmę dostarczającą Ukrainie sprzęt optyczny, drony i technologię termowizyjną. Podejrzani zostali aresztowani, a możliwe zaangażowanie Rosji jest badane.

W dniach 14-15 sierpnia spłonął budynek należący do Milrem Robotics w Tallinie. Milrem produkuje bezzałogowy pojazd naziemny THeMIS, który jest używany na Ukrainie. Estońska prokuratura określiła pożar jako podpalenie, a trzech podejrzanych zostało aresztowanych na Łotwie.

W dniach 30-31 sierpnia w fabryce komponentów do dronów WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej wybuchł pożar. WB jest wiodącym polskim producentem dronów, produkującym drony Warmate kamikaze i FlyEye. Premier Tusk określił incydent jako celowy sabotaż i stwierdził, że oczywistym wnioskiem jest powiązanie z Rosją.

Lotnictwo. 30 sierpnia pożar zniszczył zakład materiałów kompozytowych o powierzchni 2000 metrów kwadratowych należący do JFG Composites w Lublinie, który produkuje części dla producenta śmigłowców PZL-Świdnik. Straty oszacowano na około 21 milionów złotych. Przyczyna nie została ustalona.

Dlaczego te obiekty są ważne

Rozpatrując je pojedynczo, żaden z tych incydentów nie sparaliżował znacznej części europejskiej produkcji. Nie było ofiar śmiertelnych, szkody ograniczyły się głównie do pojedynczych budynków, a firmy takie jak KNDS i WB prowadzą wiele lokalizacji. Uderzające jest jednak to, które części łańcucha dostaw zostały dotknięte.

Materiały energetyczne i korpusy pocisków. Produkcja pocisków artyleryjskich w Europie była ograniczona nie tyle przez linie montażowe, co przez materiały miotające, materiały wybuchowe i kute korpusy pocisków. Prasa prochowa w Colleferro i zakład produkcji korpusów pocisków w Sninie znajdują się właśnie w tych wąskich gardłach.

Odbudowa uszkodzonej linii prochowej lub kuźniczej może zająć miesiące, ponieważ sprzęt jest specjalistyczny i wymaga ponownej certyfikacji. Każdy miesiąc przestoju w produkcji przypada dokładnie na okres, w którym Europa dąży do osiągnięcia celu dwóch milionów pocisków rocznie i nadrobienia zaległości w stosunku do rosyjskiej produkcji.

Drony. Incydenty z udziałem dronów i robotyki mają poważniejsze konsekwencje, niż sugeruje ich skala. Drony są obecnie przyczyną większości ofiar na polu bitwy – według rosyjskich badań medycznych wojskowych, około trzech czwartych rannych Rosjan – mimo że artyleria i bomby szybujące na pozycje ufortyfikowane pozostają kluczowe.

Przewaga Ukrainy w dziedzinie dronów zależy od ciągłego rozwoju projektów we współpracy z zachodnimi dostawcami komponentów. Uszkodzenia firm takich jak WB, Milrem czy LPP nie tylko zakłócają dostawy, ale także paraliżują zespoły inżynieryjne i ośrodki testowe, które zapewniają, że ukraińskie projekty wyprzedzają rosyjskie możliwości w zakresie walki elektronicznej. Są one trudniejsze do zastąpienia niż magazyn.

Zapasy w tranzycie. Bułgaria była jednym z głównych źródeł amunicji kalibru radzieckiego na Ukrainie, której znaczną część transportują firmy takie jak EMCO. Utrata dwóch magazynów w ciągu pięciu tygodni doprowadziła do zniszczenia gotowych zapasów, które były już gotowe do wysyłki – najszybciej rotującego elementu łańcucha dostaw.

Dalekosiężne konsekwencje

Mniej widoczne skutki mogą mieć większe znaczenie niż bezpośrednie straty.

Koszty i opóźnienia. Każda fabryka broni w Europie musi teraz wdrożyć dodatkowe środki bezpieczeństwa obwodowego, zapobiegania pożarom i weryfikacji pracowników. Wzrosną składki ubezpieczeniowe dla produkcji broni. Firmy rozważające budowę nowych zakładów na Ukrainie muszą uwzględnić ryzyko, że dany zakład stanie się celem ataku. Koszty te będą pokrywane z tych samych budżetów, które pierwotnie przeznaczono na rozszerzenie produkcji.

Polityka. Incydenty mają miejsce w krajach, w których poparcie dla Ukrainy jest już kontrowersyjne. Rząd słowacki otwarcie sceptycznie odnosi się do pomocy wojskowej, a bułgarska polityka jest głęboko podzielona w kwestii rosyjskiej. Pożar w słowackiej lub bułgarskiej fabryce zaopatrującej Ukrainę dostarcza przeciwnikom pomocy argument: wojna wraca do domu. Ta presja może być najskuteczniejszym elementem potencjalnej kampanii sabotażowej.

Kalibracja. Uderzający jest fakt, że w żadnym z przypadków nie było ofiar śmiertelnych. Jeśli jest to skoordynowana kampania, wydaje się, że jej celem jest generowanie kosztów i niepewności, a jednocześnie utrzymanie się poniżej progu, który wywołałby jednolitą reakcję NATO. Odpowiada to schematowi opisanemu przez europejskie służby wywiadowcze od 2024 roku: ładunki zapalające w paczkach, podpalacze rekrutowani za pośrednictwem Telegramu oraz rekonesans zakładów produkujących broń, jak w przypadku sprawy, która trafiła do sądu w Swindon we wrześniu tego roku.

Granice

Autorstwo zostało udowodnione jedynie w kilku przypadkach. Większość fabryk zbrojeniowych pracuje z materiałami wybuchowymi i łatwopalnymi, a pożary przemysłowe zdarzają się. W przypadku Colleferro i Sniny nie ma żadnych publicznie znanych dowodów sabotażu, a nawet tam, gdzie stwierdzono podpalenie, powiązanie z rosyjskimi służbami wywiadowczymi nie zostało jeszcze udowodnione w sądzie. Żaden z wymienionych incydentów nie stanowi ataku strategicznego.

Produkcja broni w Europie nadal rośnie, choć wolniej niż wynikałoby to z zamówień – i jednocześnie bazuje na kurczącej się bazie przemysłowej. Europejskie zdolności produkcyjne amunicji artyleryjskiej wzrosły z około 300 000 sztuk rocznie w 2022 roku do około dwóch milionów, a przychody Rheinmetall wzrosły o prawie 70% w drugim kwartale 2026 roku.

Jednak certyfikacja nowej linii produkcyjnej trwa od czterech do pięciu lat, brakuje wykwalifikowanych pracowników, a Rheinmetall już obniżył prognozę sprzedaży na 2026 rok. Jednocześnie niemiecki przemysł się kurczy: Volkswagen zamyka zakłady, BASF przenosi produkcję do Chin, a te same wysokie koszty energii, które napędzają ten spadek, wpływają również na energochłonną produkcję materiałów pędnych i wybuchowych. Dlatego pożary w tych wąskich gardłach są poważniejsze, niż sugerowałaby ich skala.

W porównaniu z Rosją różnica jest rażąca. Jeśli chodzi o artylerię, będącą sednem wojny na wyniszczenie, estoński wywiad szacuje, że rosyjskie fabryki będą produkować około siedmiu milionów pocisków artyleryjskich, moździerzowych, czołgowych i rakietowych do 2025 roku, podczas gdy europejskie moce produkcyjne wynoszą około dwóch milionów pocisków kal. 155 mm rocznie.

Nawet uwzględniając produkcję amerykańską, która do 2026 r. ma osiągnąć 100 tys. nabojów miesięcznie, Zachód nie osiągnie poziomu produkcji rosyjskiej.

Według CSIS, w marcu 2026 roku Rosja produkowała miesięcznie około 5500 dronów dalekiego zasięgu, a według ukraińskiego wywiadu, sama fabryka w Ałabudze produkuje obecnie około 3000 dronów Geran-4 i Geran-5 z napędem odrzutowym. Europa nie produkuje niczego porównywalnego w takich ilościach; jej odpowiedzią na drona kosztującego dziesiątki tysięcy euro jest system przechwytujący kosztujący od dwóch do pięciu milionów euro.

Według ukraińskiego wywiadu Rosja produkuje również ponad 200 pocisków manewrujących i balistycznych miesięcznie. Jeśli chodzi o pojazdy opancerzone, Bruegel oszacował, że Rosja zwiększyła produkcję czołgów z 40 sztuk miesięcznie pod koniec 2022 roku do ponad 130 do połowy 2024 roku, przy czym znaczna część pochodziła ze zmodernizowanych zapasów radzieckich. Bruegel zatytułował swoje porównanie z Niemcami: „Powolne niemieckie zbrojenia kontra szybko rosnąca rosyjska produkcja uzbrojenia”.

Siła Europy tkwi w jej lotnictwie i siłach morskich, a nie w amunicji i dronach, które pochłania ta wojna. Każdy atak na europejskie wąskie gardło poszerza lukę, którą Europa już teraz z trudem załata.

Te incydenty nie rozstrzygną wojny. Mogą jednak spowolnić wzrost produkcji w Europie w jej najsłabszych punktach: materiałach pędnych, amunicji, dronach i zapasach gotowych do wysyłki. Co więcej, zwiększają koszty i ryzyko polityczne każdej nowej fabryki.

W wojnie na wyniszczenie, w której Rosja już wyprzedza Europę w produkcji amunicji artyleryjskiej, wszystko, co spowalnia proces nadrabiania zaległości przez Europę, przynosi korzyści Moskwie. Jak dotąd szkody były ograniczone. Jeśli jednak tempo incydentów z sierpnia i września się utrzyma, skumulowany wpływ na zaopatrzenie Ukrainy przez Europę może być znaczący.

Źródło: Pożary na froncie wewnętrznym: jaki wpływ na wojnę na Ukrainie mogą mieć incydenty z europejskimi zakładami obronnymi

Wzrost entropii. Im większy bajzel, tym wyższa entropia.

Wzrost entropii

Pecuniaolet

Wspominałem już, że bardzo cenię portal Forum Geopolitica. Artykuły są na przyzwoitym poziomie intelektualnym, co dzisiaj jest niestety rzadkością. Akurat znów ukazał się bardzo ciekawy artykuł, który doskonale podsumowuje sytuację na świecie. Jedyne, co mnie w nim denerwuje, to niezrozumienie przez autora terminu entropia. Najwyraźniej słyszał, że gdzieś dzwonią, ale nie wie w jakim kościele. Prawidłowo pisze, że entropia jest terminem wziętym z termodynamiki, który przeniesiono do życia codziennego jako miarę bałaganu. Krótko mówiąc: im większy bajzel, tym wyższa entropia. Nie mogłem się powstrzymać i naniosłem poprawki w odpowiednich miejscach.

Ze względu na długość artykułu, zdecydowałem się na komentarze wewnątrz tekstu. Zaznaczone są inną trzcionką i kolorem.

====================================

Globalne punkty zwrotne prowadzą świat w stan [wzrostu] entropii.

Doświadczamy nie jednego, ale wielu punktów zwrotnych w historii świata jednocześnie. Świat znajduje się w stanie [wzrostu] entropii. Analiza sytuacji, w której przewidywania nie są już możliwe.

Peter Hänseler Sobota 26 września 2026

Punkty zwrotne w historii

Historia miała wiele punktów zwrotnych. Aby wymienić tylko kilka przykładów:

Pokój westfalski z 1648 r.

Rewolucja francuska 1789 roku

Kongres Wiedeński 1815

I wojna światowa 1918

II wojna światowa 1945

Wiele z tych punktów zwrotnych doprowadziło do zmian władzy w Europie. Były to po prostu zmiany przywództwa w świecie, który dziś nazywamy „zbiorowym” Zachodem. Przykładami są upadek Cesarstwa Niemieckiego, Austro-Węgier, Imperium Osmańskiego i Imperium Rosyjskiego pod koniec I wojny światowej.

Te zmiany władzy były znaczące; niemniej jednak to, co dzieje się obecnie, jest nieporównywalne z poprzednimi punktami zwrotnymi, ponieważ obejmuje cały glob. Ster władzy nie jest przekazywany w obrębie Zachodu, lecz raczej nastąpi przesunięcie władzy na wschód, w stronę „globalnego Południa”.

Od punktów zwrotnych do [wzrostu] entropii

Skala, liczba zaangażowanych państw, zasięg geograficzny i szybkość, z jaką rozwijają się obecne kryzysy geopolityczne, są zdumiewające.

Ukraina jako platforma wojenna dla USA, NATO, UE i Rosji

Rosja odniesie zwycięstwo militarne.

Patrząc na raporty wojskowe z frontu, dla każdego obserwatora staje się jasne, że Rosja osiągnie swoje cele militarne. O ile pomyślne zawarcie porozumienia pokojowego wiosną 2022 roku mogłoby oznaczać zrzeczenie się przez Rosję kontroli nad Donbasem, Chersoniem i Zaporożem, o tyle w obecnych okolicznościach takie porozumienie jest nierealne, ponieważ Donieck, Ługańsk, Zaporoże i Cherson są częścią Federacji Rosyjskiej od września 2022 roku. Obecnie nie da się przewidzieć skali rosyjskich postępów militarnych. Poruszyłem ten temat w artykule „Letni pokój umarł”, do którego odsyłam. Aby uzyskać informacje o sytuacji na froncie, ponownie odsyłam do Military Summary; śledzę ten kanał od prawie pięciu lat i relacjonuje on wydarzenia obiektywnie.

Katastrofalna sytuacja mobilizacyjna na Ukrainie

Tysiące filmów pokazują, jak młodzi mężczyźni są ścigani jak zwierzęta na ulicach całej Ukrainy, przymusowo rekrutowani. Ostatnio jednak pojawiły się również filmy pokazujące, jak tych poborowych transportowano na linię frontu, czasami bez mundurów, a nawet w kajdankach, niczym przestępców – aby uniemożliwić im ucieczkę. Pozostawiam czytelnikom refleksję nad skutecznością bojową tych mężczyzn w starciu z zaprawionymi w boju i zmotywowanymi żołnierzami rosyjskimi.

Najnowszym posunięciem ukraińskiego dowództwa wojskowego jest przymusowa rekrutacja kobiet. Biorąc pod uwagę tę sytuację, nic dziwnego, że Scott Ritter twierdzi, że Ukraińcy tracą 30 razy więcej żołnierzy niż Rosja. To nieludzkie traktowanie własnych żołnierzy na Ukrainie nie zostało odnotowane na Zachodzie.

Ukraińscy ochotnicy, którzy później zniknęli bez śladu, podobno użyli dronów i sztucznej inteligencji do zliczenia grobów żołnierzy na Ukrainie. Naliczyli 2 000 054 groby. Dodając do tego zmarłych pochowanych przez własnych obywateli w mogiłach zbiorowych i rannych – straty ukraińskie wydają się naprawdę astronomiczne. A jednak Zełenski twierdzi, że zginęło tylko 50 000 ukraińskich żołnierzy. Kilka tygodni temu byłem na pogrzebie w Rosji. Groby żołnierzy łatwo rozpoznać po fladze rosyjskiej i fladze poległego oddziału. Były groby żołnierzy, ale nie było morza flag jak na Ukrainie.

Zwycięstwo militarne nie rozwiąże geopolitycznego problemu Rosji.

Niezależnie od tego, jakie działania militarne będą konieczne, Rosja osiągnie je, ale nie rozwiąże to geopolitycznego problemu Rosji na jej zachodniej granicy, ponieważ celem nie są nowe terytoria, lecz pokój na Zachodzie. To cel, do którego Rosja dążyła od wieków i nigdy nie udało jej się go zrealizować. Rosja wielokrotnie była atakowana z Zachodu i regularnie płaciła wysoką cenę krwią, pieniędzmi i mocami przemysłowymi, które są wykorzystywane na zbrojenia zamiast na cele cywilne. To wielokrotnie hamowało rozwój społeczny Rosji.

Jeśli Rosja chce utrzymać konkurencyjność w gospodarce cywilnej w porównaniu z głównymi państwami, niezawodne zabezpieczenie jej zachodniej granicy jest warunkiem koniecznym. Chociaż Rosja jest jedynym krajem uprzemysłowionym na świecie, który jest samowystarczalny, a zatem zdolny do prowadzenia wojny trwającej dziesięciolecia, taka konfrontacja poważnie utrudniłaby jej osiągnięcie rzeczywistych celów rozwojowych.

[Mój komentarz: autor ma rację! Dlatego Rosja mówi, że w razie wojny nie będzie walczyć z Europą, tylko ją zniszczy i raz na zawsze rozwiąże problem zagrożenia z jej strony. Musimy wreszcie uświadomić sobie w co jesteśmy pakowani!!!]

Brak wiarygodności USA w negocjacjach z Rosją

Brak wiarygodności USA wobec Rosji ma wiele aspektów. 15 września minister spraw zagranicznych Ławrow powiedział dosłownie:

„Gdyby Amerykanie nie wycofali się z Porozumień z Anchorage, gdyby Europa nie wycofała ich z tych porozumień, żylibyśmy już od roku bez wojny”.

Siergiej Ławrow, 15 września 2026 r

Rosja poszłaby na poważne kompromisy w ramach tego porozumienia. Rosja zachowałaby Donbas, zamroziłaby konflikt w Zaporożu i Chersoniu oraz zrzekła się dalszych roszczeń terytorialnych. Obiektywnie rzecz biorąc, byłby to niekorzystny układ dla Rosji, ale świadczący o bardzo wysokiej gotowości Rosjan do kompromisu. Rosjanie uznali, że to ustne porozumienie ma moc dżentelmeńską. Jednakże dżentelmeńskie porozumienia powinny być zawierane tylko z dżentelmenami. Amerykanie dali Rosjanom nauczkę. Rosjanie są nie tylko zirytowani tym incydentem i musieli przyznać, że żadne porozumienie z rządem amerykańskim nie jest możliwe. Jestem osobiście zaskoczony tym spostrzeżeniem, biorąc pod uwagę, jak późno ono nastąpiło. Nawet pisemne porozumienia z rządem amerykańskim są bezwartościowe. Świadczy o tym złamanie Memorandum of Understanding, które Amerykanie zawarli z Iranem w czerwcu. Należy zatem stwierdzić, że ten konflikt, podobnie jak każdy inny konflikt, w którym USA są bezpośrednio lub pośrednio zaangażowane, musi być prowadzony do końca. Gorzka lekcja dla każdego partnera USA w traktatach.

Ryzyko eskalacji jest znaczne.

Ukraina desperacko próbuje oficjalnie wciągnąć NATO w ten konflikt zbrojny. Zdumiewające jest, że kraje europejskie – przede wszystkim Niemcy i Wielka Brytania – nie tylko sygnalizują gotowość, ale wręcz robią wszystko, co w ich mocy, aby przygotować swoje społeczeństwa do wojny z Rosją.

Jako przykład podajemy tu sir Jacoba Reesa-Mogga, byłego ministra i członka parlamentu z północno-wschodniego Somerset, który w tym fragmencie porównuje sytuację w Rosji – nie wymieniając jej z nazwy – do sytuacji z czasów I i II wojny światowej.

„Możliwe, że w ciągu najbliższych kilku lat staniemy w obliczu wojny i jeśli do niej dojdzie, będziemy potrzebować ludzi, którzy wstąpią do sił zbrojnych i wyruszą, by wypełnić swój obowiązek. Może się nawet zdarzyć, że ludzie będą musieli zginąć, by ratować swój kraj, jak to miało miejsce podczas I i II wojny światowej oraz wielu innych wojen przed i po niej. To właśnie podtrzymuje kraj przy życiu.

Jeśli ludzie nie będą chcieli wypełnić swojego obowiązku, kraj zostanie przejęty przez inne państwo. Ostatecznie, w taki czy inny sposób, jest to jeden z powodów upadku starożytnego Rzymu. Ludzie nie chcieli już walczyć o to, w co wierzyli, o system, który mieli. Płacili innym, żeby to zrobili. Mieli najemników, którzy walczyli za nich, i ostatecznie najemnicy postanowili, że sami mogą przejąć stery”.

Sir Jacob Rees-Mogg, 21 września 2026 r.

Młodzi ludzie są więc wzywani do wojska, aby przygotować się do wojny z Rosją. W Niemczech takie próby zakończyły się żałosną porażką. Z ponad 300 000 ankietowanych młodych Niemców, tylko 0,17% zgłosiło się na ochotnika do służby w Bundeswehrze (niemieckich siłach zbrojnych). Co więcej, kilka dni temu wyszło na jaw, że sama Bundeswehra nie była w stanie znaleźć nawet 5000 ochotników do jednego batalionu na Łotwie.

Niezrozumiałe jest, co te europejskie kraje robią poza propagandą. Wspólnie nie dysponują siłami zbrojnymi, które dałyby im choćby najmniejszą szansę w starciu z rosyjskimi siłami zbrojnymi. Rosjanie nie są w żaden sposób pod wrażeniem tego marionetkowego przedstawienia w Europie; wręcz przeciwnie, są nim zniesmaczeni. Zakładam, że ta wojenna propaganda w Europie służy jedynie utrwalaniu antyrosyjskiej narracji.

Zarówno prezydent Putin, jak i minister spraw zagranicznych Ławrow wielokrotnie podkreślali, że nie mają żadnego interesu w atakowaniu celów NATO poza Ukrainą. Jeśli jednak państwa europejskie okażą się na tyle nierozsądne, by wysłać na Ukrainę nawet niewielkie kontyngenty wojsk europejskich, sytuacja może się diametralnie zmienić.

Największe obecne ryzyko eskalacji leży w możliwości, że Europejczycy, wspólnie z Amerykanami, planują tzw. atak pod fałszywą flagą w Europie, aby w jakiś sposób powołać się na artykuł 5 Karty NATO. Według analityka geopolitycznego Warrena Thorntona, przygotowania do ataków pod fałszywą flagą idą pełną parą.

Pisze on na X:

„Oto cele: lotnisko na Majorce w Hiszpanii. Hotel Sorrento Continental we Włoszech. Promenada Anglików w Nicei. Obszar na zachód od Sardynii, z którego ma zostać przeprowadzony atak. W atak zaangażowane są CIA, francuski wywiad marynarki wojennej i ukraińska Służba Bezpieczeństwa (SBU). Zastosowana metoda to trzy drony „Gerbera” odzyskane po rosyjskich atakach. Celem jest zabicie cywilów i doprowadzenie do przystąpienia Europy do wojny. Więcej szczegółów podamy w naszym serwisie informacyjnym. Mamy pięć niezależnych źródeł: dwóch pracowników francuskiego wywiadu marynarki wojennej, dwóch pracowników ambasady hiszpańskiej i jednego funkcjonariusza ukraińskiej SBU. Podtrzymujemy nasze doniesienia w 100%.”

Warren Thornton, 24 września 2026

Nie mogę ocenić, czy teoria ta jest słuszna, ale pomysł, że Europejczycy podejmą się czegoś tak perwersyjnego, nie jest wcale nieprawdopodobny.

[Mój komentarz: europejscy podżegacze wojenni są już tak zdesperowani, że wszystko jest możliwe. Gdy klęska Ukrainy stanie się wyraźnie widoczna, to sytuacja może wymknąć się z pod kontroli]

Amerykańskie kampanie wojskowe na Bliskim Wschodzie od 2001 r.

Patrząc wstecz na ostatnie 25 lat, Stany Zjednoczone, począwszy od 2001 roku, próbowały przekształcić Bliski Wschód zgodnie z doktryną Wolfowitza. Żadna z wojen wszczętych przez USA w tym okresie (w Afganistanie, Iraku, Libii, Syrii, Jemenie, Somalii itd.) nie zakończyła się sukcesem. Stało się wręcz jasne, że hegemonowi brakowało zasobów, strategii militarnej, siły i wiarygodności, by działać skutecznie. Jeśli jednak wierzyć, że prawdziwym celem była destabilizacja i chaos, to wojny te były niezwykle skuteczne. Niemniej jednak Stany Zjednoczone powróciły na scenę, wraz z Izraelem, najwyraźniej po tym, jak Izraelowi udało się całkowicie przejąć kontrolę nad amerykańską polityką.

Izrael: Ludobójstwo i Wielki Izrael

Bezpośrednim punktem wyjścia dla ludobójstwa i projektów Wielkiego Izraela był 7 października 2023 roku, kiedy to akcja militarna Hamasu została zorganizowana jako atak pod fałszywą flagą, aby usprawiedliwić ludobójstwo kobiet, dzieci i innych cywilów w Strefie Gazy, a później na Zachodnim Brzegu i w Libanie. To z kolei zapoczątkowało kontynuację projektu Wielkiego Izraela; początkowo zaatakowano Syrię i Liban. Chociaż prasa zachodnia nie tylko bagatelizuje ludobójcze i imperialistyczne działania Izraela, ale wręcz je popiera i podsyca – w tym media „neutralnej” Szwajcarii – Izrael jest postrzegany z coraz większym sceptycyzmem przez społeczeństwa świata zachodniego. Według Pew Research , 60% Amerykanów ma negatywny pogląd na Izrael. Zachodnie media przekazują zatem obraz, który nie znajduje poparcia wśród ogółu społeczeństwa.

Gdy w czwartek premier Izraela Benjamin Netanjahu stanął na podium, aby przemówić na sesji plenarnej, delegaci Zgromadzenia Ogólnego ONZ masowo opuścili salę obrad.

Netanjahu nazwał te delegacje „moralnymi tchórzami” – innymi słowy, ludobójstwo wymaga odwagi – brak mi słów.

[Mój komentarz: delegacja Polin pozostała na Sali i biła brawo! Nic dziwnego, że nasz (czy faktycznie jeszcze nasz?) kraj jest znów celem imigracji narodu wybranego. Zachodnie media informują o tym

https://youtube.com/watch?v=i816ukjcCoQ%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

„nasze” jakoś milczą…]

Ciekawe zdjęcie przedstawia salę plenarną w trakcie przemówień Netanjahu i Perseszkiana.

https://platform.twitter.com/embed/Tweet.html?dnt=true&embedId=twitter-widget-4&features=eyJ0ZndfdGltZWxpbmVfbGlzdCI6eyJidWNrZXQiOltdLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X2ZvbGxvd2VyX2NvdW50X3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9iYWNrZW5kIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19yZWZzcmNfc2Vzc2lvbiI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZm9zbnJfc29mdF9pbnRlcnZlbnRpb25zX2VuYWJsZWQiOnsiYnVja2V0Ijoib24iLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X21peGVkX21lZGlhXzE1ODk3Ijp7ImJ1Y2tldCI6InRyZWF0bWVudCIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZXhwZXJpbWVudHNfY29va2llX2V4cGlyYXRpb24iOnsiYnVja2V0IjoxMjA5NjAwLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X3Nob3dfYmlyZHdhdGNoX3Bpdm90c19lbmFibGVkIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19kdXBsaWNhdGVfc2NyaWJlc190b19zZXR0aW5ncyI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdXNlX3Byb2ZpbGVfaW1hZ2Vfc2hhcGVfZW5hYmxlZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdmlkZW9faGxzX2R5bmFtaWNfbWFuaWZlc3RzXzE1MDgyIjp7ImJ1Y2tldCI6InRydWVfYml0cmF0ZSIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfbGVnYWN5X3RpbWVsaW5lX3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9mcm9udGVuZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9fQ%3D%3D&frame=false&hideCard=false&hideThread=false&id=2103484673053839577&lang=pl&origin=https%3A%2F%2Fpecuniaolet.wordpress.com%2F2026%2F09%2F28%2Fwzrost-entropii%2F&sessionId=920b02a0ff1173349325989d48788d5986ec0890&theme=light&widgetsVersion=6a3ad42b224df%3A1778106238597&width=550px

Dla mnie ważne jest ciągłe przypominanie moim zachodnim czytelnikom, co naprawdę dzieje się w Strefie Gazy na naszych oczach – których wielu woli nie dostrzegać.

Duża eskalacja na Bliskim Wschodzie – utrata kontroli

Świat doświadczył dalszego przyspieszenia wydarzeń, począwszy od lutego 2026 roku. Od tego czasu na Bliskim Wschodzie wszystko poszło nie tak zarówno dla Zachodu, jak i Izraela. Globalne Południe już odebrało inicjatywę Zachodowi. Podczas gdy Iran początkowo ograniczył się do reagowania na agresję amerykańsko-izraelską, to teraz tempo nadają Irańczycy i jemeński ruch Ansar Allah.

Ansar Allah zdołał w bardzo krótkim czasie przejąć kontrolę nad całym zachodnim wybrzeżem Jemenu, kontrolując nie tylko cieśninę Bab al-Mandab, ale także wyspę Perim Mayyun, położoną tuż przy wybrzeżu. Zachodnie media nie informują o postępach, a Aden wkrótce zostanie zdobyty.

Co więcej, rurociąg saudyjski Wschód-Zachód został sparaliżowany, a cele w pobliżu Rijadu zostały zaatakowane. Jak dotąd Saudyjczycy wydają się niezdolni do przeprowadzenia poważnego kontrataku militarnego przeciwko tej poważnej ofensywie, ponieważ sami wydają się niezdolni do tego, a wielokrotne apele o pomoc kierowane do Trumpa i innych okazały się bezowocne. Sojusz Mekka, jednoczący Pakistan, Arabię ​​Saudyjską i Turcję w koalicji wojskowej, również wydaje się być nieistniejący, ponieważ ci „przyjaciele” również odmówili pomocy.

Wielkie oświadczenie prezydenta Macrona o wysłaniu wojsk do Arabii Saudyjskiej niczego nie zmieni. Arabia nazywana jest Arabią Saudyjską, ponieważ krajem tym rządzi jedna rodzina – jedno plemię – Saudowie. Plemię chronione przez Amerykanów. Jednak na terytorium Arabii Saudyjskiej żyje około 100 innych plemion. Jest całkiem możliwe, że połączą one siły z Ansar Allah i obalą dynastię Saudów. Rodzina Saudów nie ma już żadnych dochodów i wydaje się, że nie jest w stanie dalej uciszać tych, którzy mogą stanowić zagrożenie, płacąc im pensje, tak jak robili to w przeszłości. Możliwe, że domek z kart Saudów zawali się, a wtedy nie przejmowałbym się losem pozostałych państw Zatoki Perskiej.

Alastair Crooke wielokrotnie podkreślał, że ta dynamika może rozprzestrzenić się na Irak, inną starożytną cywilizację obok Iranu. Jeśli tak się stanie, Kuwejt prawdopodobnie również upadnie. Kolejny tlący się konflikt jest również widoczny w Jordanii. Jest zatem całkiem możliwe, że cała architektura wzniesiona przez Brytyjczyków na Bliskim Wschodzie ponad 100 lat temu może się zawalić w ciągu kilku miesięcy, bez możliwości powstrzymania tego tsunami przez Amerykanów. Arabia dla Arabów, Persja dla Persów, a Amerykanie won. Jeśli tak się stanie, Izrael ze sprawcy stanie się celem; z pewnością nie można mówić w tym kontekście o ofiarach. To, jak rodzące się mocarstwa Bliskiego Wschodu poradzą sobie z ludobójczymi syjonistami, powinno zostać pozostawione tym, którzy ponieśli największe ofiary, ponieważ Palestyńczycy są Arabami.

[Mój komentarz: pytałem kilku Palestyńczyków, czy są Arabami, odpowiedzieli, że są wśród nich różne opinie na ten temat]

Europa

Europa pogrążona jest w odmętach ponownego chaosu. Niemcy są pierwszym krajem – niegdyś największym eksporterem na świecie i największą potęgą UE – któremu grozi utrata politycznej rządzenia. Alternatywa dla Niemiec (AfD), którą dotychczas dominujące partie określały mianem skrajnie prawicowej i nazistowskiej oraz wykluczały z udziału w rządzie tzw. ścianą ogniową, nie tylko odniosła miażdżące zwycięstwo w dwóch wyborach do landów Niemiec Wschodnich, ale także wyraźnie prowadzi w sondażach krajowych z CDU (30% do 20%). Wskaźnik poparcia dla kanclerza Merza wynosi 10%, co świadczy o niezadowoleniu opinii publicznej i skłoniłoby każdego prawdziwie demokratycznego kanclerza do rezygnacji. Nie jest pewne, czy niemieckie społeczeństwo, jak to już miało miejsce w przeszłości, pozostanie bierne w obliczu tej sytuacji politycznej. Upadek kanclerza byłby korzystny dla Niemiec. AfD jest jedyną dużą partią dążącą do dialogu i pokoju z Rosją, co jest nie tylko rozpaczliwie potrzebne temu niegdyś prosperującemu krajowi uprzemysłowionemu, ale także warunkiem jego przetrwania gospodarczego. Alternatywą dla rzeczywistych i fundamentalnych zmian politycznych w Niemczech jest wojna z Rosją, prowadzona przez kanclerza Merza i rządzące elity polityczne. Ostatnim razem, gdy w 1941 roku Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, Adolf Hitler wysłał 3,7 miliona żołnierzy na wschód i poniósł porażkę pomimo ludobójczych działań Niemców, które pochłonęły życie około 17 milionów cywilów. Jak wspomniano powyżej, Republika Federalna Niemiec nie jest obecnie w stanie zmobilizować 5000 ochotników do służby w krajach bałtyckich. Wydaje się, że kanclerzowi to nie przeszkadza, co jest wyraźnym dowodem na szaleństwo, które go ogarnęło. To mocny dowód na to, że działa w interesie mocarstwa spoza Niemiec. Cynik mógłby pomyśleć, że ma to coś wspólnego z jego przeszłością w BlackRock. Ci, którym udało się go mianować kanclerzem, mogą poklepać się po plecach, że zgarnęli marionetkę za symboliczną kwotę kilku milionów.

[Mój komentarz: nie przeceniałbym AfD! Moim zdaniem po dojściu do władzy nie będzie się wiele różnić od obecnych partii. No, może za wyjątkiem poniższego przykładu!]

Poniższy klip przedstawia prezentację nowego kierownictwa w Berlinie – Partia Lewicy przejęła władzę. Komentarz zbędny:

https://platform.twitter.com/embed/Tweet.html?dnt=true&embedId=twitter-widget-5&features=eyJ0ZndfdGltZWxpbmVfbGlzdCI6eyJidWNrZXQiOltdLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X2ZvbGxvd2VyX2NvdW50X3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9iYWNrZW5kIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19yZWZzcmNfc2Vzc2lvbiI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZm9zbnJfc29mdF9pbnRlcnZlbnRpb25zX2VuYWJsZWQiOnsiYnVja2V0Ijoib24iLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X21peGVkX21lZGlhXzE1ODk3Ijp7ImJ1Y2tldCI6InRyZWF0bWVudCIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZXhwZXJpbWVudHNfY29va2llX2V4cGlyYXRpb24iOnsiYnVja2V0IjoxMjA5NjAwLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X3Nob3dfYmlyZHdhdGNoX3Bpdm90c19lbmFibGVkIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19kdXBsaWNhdGVfc2NyaWJlc190b19zZXR0aW5ncyI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdXNlX3Byb2ZpbGVfaW1hZ2Vfc2hhcGVfZW5hYmxlZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdmlkZW9faGxzX2R5bmFtaWNfbWFuaWZlc3RzXzE1MDgyIjp7ImJ1Y2tldCI6InRydWVfYml0cmF0ZSIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfbGVnYWN5X3RpbWVsaW5lX3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9mcm9udGVuZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9fQ%3D%3D&frame=false&hideCard=false&hideThread=false&id=2102057255772315769&lang=pl&origin=https%3A%2F%2Fpecuniaolet.wordpress.com%2F2026%2F09%2F28%2Fwzrost-entropii%2F&sessionId=920b02a0ff1173349325989d48788d5986ec0890&theme=light&widgetsVersion=6a3ad42b224df%3A1778106238597&width=550px

Sytuacja w pozostałej części Europy nie napawa optymizmem. Wybory prezydenckie we Francji odbędą się w kwietniu 2027 roku. Macron nie ma już prawa kandydować, a Marine Le Pen ma znaczną przewagę nad pozostałymi kandydatami. Sytuacja jest zatem podobna do tej w Niemczech: partii, którą obecnie rządzące partie określają mianem skrajnie prawicowej, a która cieszy się największą popularnością wśród obywateli. Stanowisko Le Pen w sprawie pokoju z Rosją jest niejasne – zdaje się mówić dwuznacznym językiem: z jednej strony chce pokoju w drodze negocjacji, ale jednocześnie popiera szkolenie ukraińskich żołnierzy. Jako polityk wytrawny, pozycjonuje się, by zdobyć jak najwięcej głosów. Sytuacja finansowa Francji jest fatalna, ale daleka od przyjemnej. Wzrost oprocentowania 10-letnich obligacji francuskich w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy był jeszcze większy niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim.

Trump

Polityka prezydenta Trumpa tylko na pierwszy rzut oka wydaje się trudna do zrozumienia. Jego ciągłe wahania dotyczące Ukrainy, Iranu i Izraela są kontraproduktywne i szkodzą reputacji USA na arenie międzynarodowej. Powodem obecnych działań Trumpa są listopadowe wybory parlamentarne. Trump walczy z wysokimi cenami ropy, które sam stworzył, a które może jednak uchronić przed całkowitym załamaniem, manipulując rynkami kontraktów terminowych. Rzeczywiste ceny rynkowe są jednak od 30% do 50% wyższe niż zmanipulowane, fikcyjne ceny kontraktów terminowych. O tym, że ceny kontraktów terminowych są rzeczywiście manipulowane, świadczą na przykład ceny oleju napędowego na stacjach benzynowych, które podążają tylko w jednym kierunku i na całym świecie osiągnęły bezprecedensowy poziom. Olej napędowy jest siłą napędową amerykańskiej gospodarki, a wysokie ceny są jednym z głównych czynników napędzających inflację, ponieważ praktycznie wszystkie towary są transportowane ciężarówkami, rolnictwo jest od niego uzależnione, a znaczna część przemysłu opiera się na oleju napędowym. Najnowszy slapstick Trumpa: obwinia Zełenskiego za wysokie ceny oleju napędowego, ponieważ Ukraina atakuje rosyjskie rafinerie. Robi to wyłącznie po to, by odwrócić uwagę od największych czynników wpływających na ceny, czyli blokady wybrzeży Ormuz i Bab-al-Mandab.

Trump wciąż próbuje odwrócić sytuację, ale wygląda na to, że przegra wybory uzupełniające za około sześć tygodni. Według Polymarket, amerykańskiego internetowego rynku prognoz, gdzie użytkownicy obstawiają wyniki przyszłych wydarzeń, a ceny rynkowe odzwierciedlają zbiorcze szacunki prawdopodobieństwa, istnieje 66% prawdopodobieństwo, że Republikanie stracą większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie . Jeśli tak się stanie, Trump prawdopodobnie stanie przed procedurą impeachmentu. Ryzykuje wtedy, że z „kulawej kaczki” stanie się „ dead duck” i zostanie zastąpiony przez swojego oportunistycznego wiceprezydenta, Vance’a – co nie jest dobrą perspektywą dla Stanów Zjednoczonych.

Ostatnie wystąpienie Trumpa w tym tygodniu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ było dowodem jego psychopatycznego charakteru: ogłosił – notabene po wyborach – że albo uczyni Iran bogatym krajem, albo całkowicie go zniszczy.

https://youtube.com/watch?v=_vKUO7A8UoU%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Trump niczym nie różni się od Adolfa Hitlera. W swoim przemówieniu w berlińskim Sportpalast 4 września 1940 roku, Hitler powiedział: „Zniszczymy ich miasta”. Trump chce unicestwić 5000-letnią cywilizację, oczywiście bez żadnych podstaw prawnych, zachowując się jak bóg. W ten sposób Trump publicznie wzywa do ludobójstwa całej cywilizacji. Można się zastanawiać, czy jego miejsce jest w więzieniu, czy w szpitalu psychiatrycznym, ale fakt, że może bezkarnie wygłaszać takie oświadczenia światu, pokazuje, jak nisko upadła zachodnia cywilizacja. Mam na myśli przemówienie, które wygłosiłem w Szwajcarii 3 września.

Rynki finansowe

Wielokrotnie pisałem o niestabilności rynków finansowych. Teraz moje pesymistyczne przewidywania zdają się spełniać. Oprócz przewartościowań na rynkach akcji, wielokrotnie wskazywałem na niezrównoważoną sytuację na rynkach obligacji. Wśród bardziej spostrzegawczych uczestników rynku zaczyna pojawiać się strach. Pan Bessent stracił kontrolę nad stopami procentowymi. 28 sierpnia 2026 roku sprawdziłem średnie oprocentowanie długu, jakie Stany Zjednoczone muszą płacić; wówczas wynosiło ono 3,35% (maj), co skutkowało obciążeniem odsetkowym w wysokości 1,34 biliona dolarów rocznie. Obecnie to średnie oprocentowanie wynosi 3,49% (sierpień); góra długu wynosi obecnie 40,07 biliona dolarów, a wzrosła już o 70 miliardów dolarów. Roczne płatności odsetkowe wzrosły zatem o 56 miliardów dolarów w tym krótkim okresie, osiągając 1,396 biliona dolarów rocznie.

W ciągu ostatnich 28 dni rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych wzrosła z 4,722% do 5,185%, co stanowi wzrost o 0,46%. Ten trend nie wykazuje oznak wyhamowania. Jeśli to tempo się utrzyma, nie tylko rynek obligacji rządowych ulegnie załamaniu, ale także góry długu zgromadzone w sektorze sztucznej inteligencji. Ten sam obraz wyłania się w Europie i Japonii. Pytanie nie brzmi, czy załamanie nastąpi, ale kiedy i komu Stany Zjednoczone dadzą pierwszeństwo – Japończykom czy Europejczykom. To moja osobista opinia. Regularnie mylę się co do czasu, co nauczyło mnie trzymać się z dala od tych rynków. Mam wielki zaszczyt regularnie spotykać się z jednym z najbardziej utytułowanych inwestorów na świecie. Na naszym ostatnim spotkaniu zasadniczo się ze mną zgodził, ale stwierdził, że nie wyobrażam sobie, jakimi sztuczkami i środkami dysponują jeszcze Amerykanie, aby odwlec nieuniknione.

Skala tego kryzysu przyćmi wszystko, co ludzkość kiedykolwiek widziała. W porównaniu z dzisiejszym kryzysem, kryzys z 2008 roku był niczym spacer po słonecznym parku z pysznym piknikiem. Takie załamanie na Zachodzie wpłynie również na geopolityczną swobodę działania zaangażowanych krajów; nagle będą one bardzo zajęte sobą. Czy doprowadzi to do eskalacji na arenie geopolitycznej, nikt nie wie. Jednak „eksperci”, którzy wciąż napędzają rynki swoimi okrzykami radości, z pewnością wyjaśnią z powagą, że tego po prostu nie dało się przewidzieć – jak zawsze.

Entropia

Wszystkie te pojedyncze ruchy tektoniczne prowadzą do prawdziwej entropii [prawdziwego wzrostu entropii], terminu z termodynamiki. Przekładając to na geopolitykę, opisuję tę sytuację jako ogromny, nieodwracalny chaos i niepewność w obrębie różnych systemów międzynarodowych. Istniejące struktury władzy, zasady, instytucje i hierarchie tracą swoją moc wiążącą, a nowego porządku, który obiecywałby stabilność, nie da się przewidzieć.

Ponieważ Zachód, który do niedawna mocno trzymał stery w swoich rękach, nie jest skłonny do pójścia na kompromis, aby nie narazić swojej pozycji hegemona.

Zaskoczone szybkością wydarzeń, Globalne Południe wciąż nie wypracowało spójnej, wspólnej i skutecznej polityki, która pozwoliłaby odebrać kontrolę Zachodowi.

Wygląda na to, że Globalne Południe, pod militarną dominacją Rosji, Chin i – obecnie czwartej potęgi militarnej – Iranu, jest w trakcie dostosowywania się i koordynowania nowej sytuacji, co ostatecznie doprowadzi do jego zwycięstwa.

Jak długo to potrwa i czy Zachód użyje broni jądrowej, aby utrzymać swoją hegemonię, pozostaje kwestią otwartą, a ja mam co do tego wątpliwości. Do tej pory tylko Adolf Hitler wierzył, że Niemcy powinny zginąć razem z nim. Miejmy nadzieję, że teraz bardziej rozsądni ludzie będą podejmować apokaliptyczne decyzje.

Nie traćmy całkowicie wiary w ludzkość.

[Mój komentarz: nadzieja umiera jako ostatnia…]

Władza reaguje ! MEM-y II.

Podwójne Standardy

—————–

—————————-


—————————–

——————-

———————————-

———————————

————————————-

———————————————

Broń, która sama tworzy popyt

Broń, która sama tworzy popyt

Dirk Ellerbrock apolut/die-waffe-die-sich-ihre-eigene-nachfrage-schreibt

Broń, która sama tworzy popyt | Autor: Dirk Ellerbrock

Artykuł Dirka Ellerbrocka.

Były szef sztabu Departamentu Stanu USA, pułkownik Lawrence Wilkerson, niedawno stwierdził w publicznej dyskusji, że amerykańscy producenci broni bezpośrednio finansują kampanie społeczeństwa obywatelskiego w kilku krajach postsowieckich i północnoeuropejskich – od Norwegii, Gruzji i Mołdawii po Armenię i Azerbejdżan – w celu promowania orientacji pronatowskiej. Tego konkretnego twierdzenia nie można potwierdzić w publicznie dostępnej literaturze.

Można jednak łatwo wykazać ściśle powiązany, udokumentowany mechanizm, który wzmacnia to samo podejrzenie za pośrednictwem innego, weryfikowalnego kanału – nie poprzez bezpośrednie wpłaty na rzecz lokalnych inicjatyw obywatelskich, ale poprzez finansowanie tych instytucji w Waszyngtonie, które przedstawiają rekomendacje polityczne ostatecznie prowadzące do takich powiązań.

Kiedy Atlantic Council w Waszyngtonie w 2015 roku przedstawiła swoją propozycję wyposażenia Ukrainy w przeciwpancerne pociski rakietowe Javelin, początkowo brzmiała ona jak trzeźwa rekomendacja polityki bezpieczeństwa jednego z najbardziej szanowanych amerykańskich think tanków zajmujących się polityką zagraniczną. Należy pamiętać, że think tank nie jest agencją rządową, lecz prywatnie finansowaną organizacją badawczą, która opracowuje badania i rekomendacje polityczne, a następnie przekazuje je członkom Kongresu, departamentom rządowym i dziennikarzom – jego rekomendacje są często postrzegane w Waszyngtonie jako pozornie neutralne ekspertyzy, ponieważ nie pochodzą bezpośrednio od rządu ani firmy.

Właśnie to czyni poniższe odkrycie tak odkrywczym. W ówczesnych doniesieniach na temat propozycji Javelin ledwie wspomniano, że ten przeciwpancerny pocisk rakietowy jest produkowany przez dokładnie dwie firmy, Raytheon i Lockheed Martin, a obie należą do firm, które same zapewniają Atlantic Council znaczne finansowanie.

Według badań przeprowadzonych przez specjalistyczną agencję Responsible Statecraft, Rada otrzymuje co najmniej 2,69 miliona dolarów rocznie od samych 22 wykonawców sektora obronnego, w tym Raytheon, Lockheed Martin, Boeing i General Dynamics. Rada nie jest zatem neutralnym obserwatorem, który przypadkiem formułuje rekomendację korzystną dla swoich fundatorów. To miejsce, w którym rekomendacja i korzyść nie mogą być już wyraźnie oddzielone, ponieważ oba są finansowane przez te same podmioty.

To coś więcej niż typowy konflikt interesów, taki jak ten, z którym spotyka się ekspert pracujący dla ocenianej firmy. Warto dokładnie przeanalizować ten mechanizm, ponieważ całkowicie odwraca on ogólnie przyjętą sekwencję. Zwykle zakłada się, że najpierw pojawia się zagrożenie – na przykład zbrojenie sąsiedniego kraju – następnie następuje debata publiczna, w której eksperci niezależnie dokonują ocen, a dopiero na końcu, jako logiczna konsekwencja tej debaty, zostaje przyznany kontrakt przemysłowi. Zagrożenie, debata, kontrakt – w tej kolejności.

Atlantic Council pokazuje jednak odwróconą, zamkniętą pętlę: przemysł finansuje instytucję, która następnie dostarcza analizę zagrożenia, ta analiza z kolei wpływa na decyzję polityczną, a ta decyzja ostatecznie prowadzi do przyznania kontraktu właśnie temu przemysłowi, który współfinansował cały proces od samego początku. Legalność i zysk nie są już tutaj dwoma oddzielnymi poziomami, z których jeden retrospektywnie uzasadnia drugi, co jest częste w klasycznej krytyce lobby zbrojeniowego. To jeden i ten sam proces, rozpatrywany tylko w różnych punktach jego przebiegu.

Jak sprawnie ten cykl może funkcjonować nawet bez pomocy think tanku, pokazuje drugi, jeszcze bardziej bezpośredni przykład: Norwegia. Kraj ten niedawno zamówił całą flotę 52 myśliwców F-35, wyprodukowanych przez tę samą korporację, Lockheed Martin, która również posiada udziały w Atlantic Council. Przez lata norweski rząd uzasadniał to wielomiliardowe zamówienie powtarzającą się formułką: rosnącą rosyjską aktywnością militarną w Arktyce, zwiększoną potrzebą odstraszania na tzw. Dalekiej Północy, tym północnym regionie strategicznie ważnym dla NATO ze względu na bliskość rosyjskiej Floty Północnej. Norweski budżet obronny był kilkakrotnie zwiększany właśnie w związku z tym programem zamówień, ostatnio z prognozą z 7,6 miliarda dolarów do 9,2 miliarda dolarów do 2028 roku. W tym przypadku nie ma nawet instytucji pośredniczącej, takiej jak think tank, stojącej między narracją o zagrożeniu a listą zamówień. Narracja o rosyjskim zagrożeniu Arktyki i lista dostaw producenta stały się praktycznie identyczne – można by wręcz powiedzieć, że jedna jest jedynie politycznym odpowiednikiem drugiej.

Mechanizm ten staje się jeszcze bardziej wymowny, gdy nie dotyczy członka NATO, takiego jak Norwegia, istniejącego od dziesięcioleci, lecz kraju dopiero wyłaniającego się z innej strefy wpływów, co pozwala nam obserwować, niemal w czasie rzeczywistym, kształtowanie się nowych relacji. Po militarnej porażce z Azerbejdżanem w 2023 roku Armenia zerwała ze swoim tradycyjnym patronem, Rosją, ponieważ gwarancje bezpieczeństwa udzielone przez Moskwę nie zmaterializowały się w kluczowym momencie – nadużycie zaufania, które pozostawiło kraj praktycznie w politycznym dryfie.

Już w styczniu 2025 roku, a więc stosunkowo niedługo potem, USA i Armenia podpisały tzw. Komisję Partnerstwa Strategicznego, wspólną komisję ds. pogłębiania współpracy gospodarczej i wojskowej. Umowa ta przewidywała konkretną kwotę: około 18 milionów dolarów z amerykańskiego programu finansowania zagranicznych sił zbrojnych, przeznaczonych między innymi na opancerzone karetki pogotowia i nowe centrum cyberobrony. Moment, w którym kraj wyrywa się ze starej strefy wpływów, nie jest zatem momentem, w którym jest pozostawiony sam sobie i może swobodnie decydować o dalszych losach. Raczej jest to właśnie moment, w którym otwierana jest nowa linia finansowania, która następnie zabezpiecza, pogłębia i ukierunkowuje to wyrwanie się w określonym kierunku.

Ostatecznie najbardziej odkrywcze pytanie nie brzmi nawet, kto kogo finansuje, jakkolwiek ważne by ono samo w sobie nie było. Bardziej odkrywcze jest to, co dzieje się z samą narracją, gdy ujrzała światło dzienne i została oderwana od pierwotnego kontekstu.

W Gruzji toczy się obecnie proces ośmiu polityków opozycji, w tym byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego, oskarżonych o przekazywanie informacji istotnych dla bezpieczeństwa rządom innych państw, a tym samym szkodzenie gruzińskim interesom narodowym. W lipcu 2026 roku świadkowie bliscy rządowi zeznali przed sądem, że protesty przeciwko gruzińskiemu rządowi w listopadzie i grudniu 2024 roku były finansowane przez amerykańską agencję wywiadu zagranicznego CIA i amerykańską agencję rozwoju USAID i stanowiły próbę zamachu stanu. Oskarżeni stanowczo temu zaprzeczają, podobnie jak międzynarodowi obserwatorzy, tacy jak Transparency International, która krytykuje proces jako motywowane politycznie ściganie i obecnie mówi o dziewięćdziesięciu więźniach politycznych w Gruzji.

To, co się tu dzieje, zasługuje na szczególną uwagę właśnie dlatego, że wywraca do góry nogami prostą wersję tej tezy. To nie Zachód rozpowszechnia narrację o złowrogim finansowaniu CIA, aby odwrócić uwagę od własnej ingerencji lub ją usprawiedliwić – jak można by się spodziewać po poprzednich przykładach. Wręcz przeciwnie, to rząd, uważany za sympatyzującego z Rosją i tradycyjnie opisywany jako przeciwnik Zachodu, wykorzystuje tę narrację o amerykańskiej ingerencji do ścigania i uciszania własnej opozycji w kraju.

To zamyka krąg, który wykracza daleko poza przykłady z poszczególnych krajów. Twierdzenie, że amerykańskie instytucje finansują protesty i przewroty polityczne za granicą, samo w sobie stało się powszechnie dostępną walutą legitymizacji – rodzajem uniwersalnej waluty, którą może posługiwać się praktycznie każda strona potrzebująca uzasadnienia dla swoich działań. Służy zachodnim think tankom, które opowiadają się za zbrojeniami, a także promoskiewskiemu rządowi prowadzącemu kampanię prawną przeciwko własnej opozycji.

To, co zaczyna się w Waszyngtonie jako pętla finansowania między producentami broni a konsultantami politycznymi, kończy się w Tbilisi jako sprawa sądowa, w której ta sama formuła zostaje wywrócona do góry nogami. Materialne pytanie o to, kto faktycznie czerpie zyski z zbrojeń, można jasno i weryfikowalnie prześledzić w każdym z czterech przedstawionych tu przypadków – propozycji Javelina, norweskiej floty F-35, reorganizacji Armenii i gruzińskiej sprawy sądowej. Narracja moralna służąca uzasadnieniu tej rozbudowy zbrojeń stała się jednak tak oderwana od jej materialnych źródeł, że stała się bronią dla praktycznie każdego, kto się na nią zdecyduje – niezależnie od tego, po której stronie się opowiada.

+++

Źródło obrazu: Atlantic Council

+++

Źródła

  • Danny Haiphong (transmisja na żywo, 26 września 2026 r.), rozmowa z pułkownikiem Lawrence’em Wilkersonem i Patrickiem Henningsonem – Geneza niepotwierdzonego twierdzenia o bezpośrednim finansowaniu kampanii społeczeństwa obywatelskiego przez firmy zbrojeniowe w Norwegii, Gruzji, Mołdawii, Armenii i Azerbejdżanie
  • Odpowiedzialne zarządzanie państwem, „Pracownik think tanku zaskoczony pytaniem o finansowanie przemysłu zbrojeniowego” – Atlantic Council otrzymuje co najmniej 2,69 mln dolarów rocznie od 22 firm zbrojeniowych, w tym RTX, General Atomics i SAAB
  • World Beyond War / MintPress News (Alan Macleod), „Selling War: How Raytheon and Boeing Fund the Push for NATO’s Nuclear Expansion” – Ranking think tanków otrzymujących największe dofinansowanie od przemysłu zbrojeniowego; dowody na poparcie propozycji Javelin Rady Atlantyckiej z 2015 r.
  • Conservapedia, wpis „RTX Corporation” – potwierdzenie, że propozycja Javelina z 2015 r. obejmowała systemy uzbrojenia wyprodukowane przez Raytheon i Lockheed Martin
  • Gamereactor / Army Technology, Raporty o norweskiej flocie F-35 – Zakończenie budowy 52 samolotów F-35 (Lockheed Martin), Uzasadnienie rosyjskiej aktywności w Arktyce
  • Rząd Norwegii (regjeringen.no) i Army Technology, „Rynek obronny Norwegii 2023–2028” – wielokrotne zwiększenie norweskiego budżetu obronnego w związku z programem F-35, prognozowane z 7,6 mld USD do 9,2 mld USD do 2028 r.
  • Kyiv Post, „USA i Armenia podpisują umowę o strategicznym partnerstwie” – Podpisanie przez Komisję ds. Partnerstwa Strategicznego w styczniu 2025 r. około 18 mln dolarów zagranicznego finansowania wojskowego dla Armenii
  • Jam-News, „Proces w sprawie «sabotażu» w Gruzji: USA, USAID i CIA uznane za «wrogie siły»” – zeznania świadków w gruzińskim procesie przeciwko ośmiu politykom opozycji, w tym Micheilowi ​​Saakaszwilemu; Transparency International klasyfikuje postępowanie jako motywowane politycznie

+++

Rosyjska kampania uderzeniowa ponownie skupia się na ukraińskich operatorach telekomunikacyjnych i centrach danych

Rosyjska kampania uderzeniowa ponownie skupia się na ukraińskich operatorach telekomunikacyjnych i centrach danych

Symplicjusz simplicius/russian-strike-campaign-again-shifts

Rosyjski sztab generalny ponownie w interesujący sposób zmodyfikował swoją taktykę w zeszłym tygodniu. Wydaje się, że w ostatnich miesiącach Rosja cyklicznie przechodziła przez szereg różnych typów celów, co stanowiło swoisty „motyw miesiąca”. Najpierw była to ukraińska infrastruktura energetyczna, następnie mosty i magazyny, w tym poczta Nowa Poczta, a ostatnio lokomotywy. Teraz jednak celem dnia stały się ukraińska telekomunikacja, centra danych i infrastruktura internetowa.

W otwartym kodzie źródłowym krążącym na X podano następujące liczby dla miasta Kijowa i obwodu kijowskiego:

▫️styczeń 2026: 109 strajków
▫️luty 2026: 51 strajków
▫️marzec 2026: 21 strajków
▫️kwiecień 2026: 32 strajki
▫️maj 2026: 90 strajków
▫️czerwiec 2026: 83 strajki
▫️lipiec 2026: 111 strajków
▫️sierpień 2026: 113 strajków
▫️wrzesień 2026: 155 strajków

[głupi tłumacz: straJKI to uderZenia. md]

==============================

Wszystko zaczęło się w zeszłym tygodniu, kiedy Rosja zaatakowała największego ukraińskiego operatora telefonii komórkowej i internetu, KyivStar, którego, nawiasem mówiąc, zaatakowała ponownie wczoraj wieczorem.

Przypomnijmy, że były szef CIA Mike Pompeo otrzymał stanowisko dyrektora w KyivStar z nieznanych powodów, prawdopodobnie dlatego, że daje to CIA bezpośrednią kontrolę nad ukraińskim internetem i danymi mobilnymi, umożliwiając kontrolę, szantaż i inwigilację każdego w kraju.

KyivStar ma też kanał, którym chwali się firma, na którym przez całą dobę transmitowany jest na żywo obraz „płonącego Kremla”. Transmisja ta ma być swego rodzaju kojącym ukraińskim ASMR:

Wygląda na to, że w końcu zaznali smaku własnej „medytacyjnej” praktyki.

Lista ataków infrastrukturalnych w nowej kampanii :

Połączyć

Media głównego nurtu zaczęły dostrzegać tę nową zmianę w Rosji, zauważając, że ponad sto tysięcy użytkowników internetu doświadczyło już przerw w dostawie prądu:

https://www.theguardian.com/world/2026/sep/26/rosja-atakuje-ukrainę-gospodarkę-cyfrową-ataki-na-dostawców-danych-centra-danych

Rosja otworzyła nowy front w swojej kampanii przeciwko Ukrainie, atakując w tym tygodniu kilka centrów danych i dostawców usług internetowych w Kijowie. Jest to wyraźna próba osłabienia cyfrowego kręgosłupa gospodarki.

Według ukraińskiego Ministerstwa Transformacji Cyfrowej około 100 000 gospodarstw domowych w Kijowie i okolicach zostało odciętych od dostępu do Internetu na skutek strajków, które miały miejsce w środę i czwartek.

W piątek w centrum Kijowa doszło do kolejnego ataku dronów na biura Datagroup, jednej z największych ukraińskich firm telekomunikacyjnych. W wyniku ataku zginęły cztery osoby.

„Rosja wzięła na celownik duże ukraińskie centra danych, próbując zakłócić przepływ informacji” – napisał na portalu X minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha.

W ostatniej rundzie Rosja wzięła na celownik nawet ukraińskie ośrodki naukowo-techniczne, co wywołało natychmiastowe oburzenie ze strony czepiających się perły euro-faryzeuszy:

Jednym z prawdopodobnie przypadkowych celów był podobno legendarny ukraiński naukowiec, odpowiedzialny za znaczną część ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego:

Były sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, Gorbulin, został ranny. Jego asystent zginął w wyniku uderzenia w budynek Narodowej Akademii Nauk.

Biuro Gorbulina znajdowało się piętro poniżej epicentrum uderzenia.

RWA oferuje kontekst :

Połączyć

Trudno jednoznacznie stwierdzić, jaka jest strategia Rosji w przypadku tych ataków, ale istnieją cztery możliwości:

[ —-]

Nienawiść odbierająca rozum

Nienawiść odbierająca rozum

Eugeniusz Zinkiewicz

Wystąpienie prezydenta RP podczas debaty generalnej 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ odebrałem jak kazanie wsiowego wikarego niosące nowatorski, odkrywczy przekaz historyczny. Oratora, który przypadkowo znalazł się na mównicy ONZ w Nowym Jorku. 

Motywem przewodnim tego wystąpienia był banał mówiący o tym, że moglibyśmy w tym pięknym domu żyć tak, jak Pan Bóg przykazał. W tym jednak przeszkadza, odwieczny wróg i ciemiężyciel Polski – imperialna Rosja.

Zaprzeczenie dyplomacji

Dowiedziałem się, że nie kto inny jak Rosja ponosi odpowiedzialność za sztuczne wywołanie kryzysu migracyjnego (od 8 minuty 39 sekundy)! Dowiedziałem się też, że imperialna pycha Rosji w przeszłości prowadziła do niewyobrażalnych cierpień oraz tragedii dwóch wojen światowych (od 4 minuty 55 sekundy)! Karol Nawrocki posiada doktorat z nauk humanistycznych w zakresie historii. Jest człowiekiem bystrym i inteligentnym. Pełnym władz umysłowych. Skoro trywialnie wygłasza poglądy sprzeczne ze stanem faktycznym, mimo posiadanej wiedzy i inteligencji, to te jego wypowiedzi dowodzą stanu jego emocji: absurdalnej, skrajnej nienawiści do Rosji!

Ubolewam nad tym, że prezydent mojego kraju i mojej ojczyzny, Polski, nie potrafi zapanować nad emocjami. Albowiem kiedy nienawiść przejmuje kontrolę, systemy emocjonalne dominują nad systemami analitycznymi, co prowadzi do zachowań, które z boku wyglądają na całkowicie pozbawione sensu. Ponadto mówienie „z obfitości serca” na forum międzynarodowym, jest zaprzeczeniem podstawowych zasad dyplomacji (sic!). 

Szkoła dyplomacji

Twórca nowoczesnej dyplomacji Charles-Maurice de Talleyrand słynął z przekonania, że mowa służy człowiekowi do ukrywania, a nie do wyrażania myśli. „Człowiek obdarowany został mową po to, aby ukryć swoje myśli” (fr. „Le langage a été donné à l’homme pour dissimuler sa pensée lub La parole a été donnée à l’homme pour déguiser sa pensée”) – mawiał. Jako wybitny i przebiegły dyplomata, Talleyrand traktował język i słowa nie jako narzędzie szczerej komunikacji, lecz jako zasłonę dymną. W polityce międzynarodowej otwartość bywa błędem, a kontrolowane, zawoalowane słowa pozwalają chronić prawdziwe intencje i manewrować między wrogimi siłami. W przeszłości de Talleyrand stwierdził: „Bardzo trudno zrobić coś dla Polski, gdyż jest ona stale owładnięta manią samobójczą”. 

Przestrogi Studnickiego aktualne

Władysław Studnicki (autor książki Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej) przytaczał ten cytat jako komentarz do fatalnych błędów, jakie polskie władze popełniły podczas II wojny światowej:

1) wpakowanie się w 1939 roku w konflikt na dwa fronty z Niemcami i Sowietami;

2) sabotażowe akcje podziemia, które prowokowały krwawe niemieckie masakry odwetowe na polskiej ludności cywilnej;

3) pomaganie bolszewikom w ramach akcji „Burza”;

4) krwawa łaźnia Powstania Warszawskiego.

Studnicki przeciwko temu protestował, ale – nikt go nie słuchał

Skutki nienawiści dla rozumu

Ad rem: silne emocje, takie jak nienawiść, mogą dosłownie „odebrać rozum”, drastycznie upośledzając zdolność logicznego myślenia i podejmowania racjonalnych decyzji. Z perspektywy neurologii i psychologii zjawisko to wiąże się z konkretnymi mechanizmami w ludzkim mózgu, takimi jak:

  • porwanie emocjonalne (tzw. amygdala hijack): gdy odczuwasz intensywną nienawiść, do głosu dochodzi ciało migdałowate – pierwotna struktura odpowiedzialna za emocje i przetrwanie. Potrafi ona „odciąć” sygnały idące do kory przedczołowej, czyli ewolucyjnie najmłodszej części mózgu odpowiedzialnej za logikę, planowanie i hamowanie impulsów;
  • tunelowe widzenie: silna nienawiść zawęża pole widzenia rzeczywistości. Człowiek przestaje dostrzegać niuanse, ignoruje fakty przeczące jego teorii i dzieli świat wyłącznie na czarno-biały;
  • zniekształcenie oceny ryzyka: pod wpływem nienawiści ludzie często podejmują działania autodestrukcyjne – są w stanie zaszkodzić samemu sobie, byle tylko uderzyć w obiekt swojej niechęci.

Eugeniusz Zinkiewicz

Ależ zęby mają tupet… MEM-y III.

——————————————-

———————————————–

————————————

z lewej: odrzucić dół. Z prawej: odrzucić górę

———————–

——————————————————-

—————

Uśśś … Dobrze, że nie wszystkie wymienił…

————————–

—————————————–

—————————

Screenshot

—————————-