Ostrzeżenie Putina dla władz Europy: „Jeśli Europa rozpocznie wojnę, może nie być już z kim negocjować”. 

Thomas Röper anti-spiegel.ru

Ostrzeżenie Putina dla Europy

„Jeśli Europa rozpocznie wojnę, może nie być już z kim negocjować”. 

Zapytany we wtorek, co sądzi o groźbach wojny ze strony UE, Putin nie wykluczył wojny i wyraźnie ostrzegł, że Rosja będzie prowadzić wojnę inaczej niż na Ukrainie. 

Anti-Spiegel  2 grudnia 2025

We wtorek prezydent Rosji Putin po raz pierwszy wydał bardzo jasne ostrzeżenie dla państw europejskich. Przetłumaczyłem wypowiedzi Putina, ale najpierw chcę pokazać, jak Der Spiegel o tym doniósł i co zataił przed czytelnikami. Następnie udostępnię tłumaczenie i dodam kilka krótkich przemyśleń na ten temat.

Der Spiegel ponownie

Od prawie czterech lat Der Spiegel praktycznie codziennie donosi, że Rosja – i oczywiście Putin osobiście – grozi Europie wojną, mimo że nigdy nie wystosowała takiej groźby. Aby jeszcze bardziej zaognić sytuację, Der Spiegel twierdzi, że atak Rosji jest nieuchronny – a nawet nie nastąpi to wcześniej niż w 2029 roku – i że Rosja już prowadzi „wojnę hybrydową” przeciwko Europie, mimo że żadne z tych oskarżeń pod adresem Rosji nie zostało udowodnione ani potwierdzone.

To ironia, ponieważ kiedy prezydent Rosji Putin – jak to miało miejsce we wtorek – faktycznie wydaje jasne ostrzeżenie przed wojną dla Europy, Der Spiegel pomija połowę jego treści.

Pod tytułem „Wojna na Ukrainie – Putin oskarża Europę o blokowanie negocjacji pokojowych” ( blokowanie ) Der Spiegel relacjonuje krótkie wystąpienie Putina przed prasą. W artykule Der Spiegel nazywa plan pokojowy Trumpa dla Ukrainy „rosyjską listą życzeń” i wyjaśnia czytelnikom, że Europejczycy renegocjowali plan z USA, a Rosja odrzuca wynik jako „wcale niekonstruktywny”. 

Niemiecki magazyn informacyjny Der Spiegel pisze następnie:

Aby wyrazić niezadowolenie Rosji z faktu, że jej domniemana lista życzeń nie została spełniona, Putin otwarcie zagroził Zachodowi we wtorek. Rosja jest gotowa zaangażować Europejczyków w negocjacje. Musieliby jednak uznać realia panujące na polu bitwy na Ukrainie. „Nie zamierzamy walczyć z Europą, mówiłem to już setki razy. Ale jeśli Europa chce walczyć i zacznie, to jesteśmy gotowi zrobić to natychmiast” – powiedział. „Europa stanęła po stronie Ukrainy w wojnie, zerwała bliskie więzi z Rosją i tym samym wycofała się ze stołu negocjacyjnego” – kontynuował Putin”.

To wszystko, czego czytelnicy „Spiegla” dowiedzą się o oświadczeniu Putina. Przyjrzyjmy się więc, co Putin faktycznie powiedział i czy „Der Spiegel” dostarczył czytelnikom wyczerpujących informacji.

Co Putin naprawdę powiedział

Podczas krótkiej konferencji prasowej (całość tutaj Konferencja) Putinowi zadano między innymi dwa pytania dotyczące Ukrainy i stanowiska Europejczyków. Tłumaczę te pytania i odpowiedzi Putina w całości. 

Początek tłumaczenia:

Pytanie: Wkrótce spotka się Pan ze Stephenem Witkoffem, który przyjechał do Moskwy specjalnie w tym celu. Obecnie proces negocjacji toczy się wyłącznie ze stroną amerykańską. Dlaczego Europejczycy milczą? Dlaczego trzymają się tak daleko od tego procesu?

Putin: Europejczycy nie milczą. Są wściekli, że zostali wykluczeni z negocjacji. Chciałbym jednak podkreślić, że nikt ich nie wykluczył. Sami się wykluczyli. Przez jakiś czas utrzymywaliśmy z nimi bliskie kontakty. Potem nagle zerwali kontakty z Rosją. To była ich inicjatywa.

Dlaczego to zrobili? Ponieważ przyjęli za punkt wyjścia ideę zadania Rosji strategicznej klęski i najwyraźniej nadal żyją tą iluzją. Rozumieją jednak, intelektualnie, że to już przeszłość, że nie mogło się wydarzyć. Wtedy mylili myślenie życzeniowe z rzeczywistością, ale nie potrafią i nie chcą się do tego przyznać. Sami wycofali się z tego procesu, to po pierwsze.

Po drugie, ponieważ nie podoba im się obecny wynik, utrudniają starania rządu USA i prezydenta Trumpa o osiągnięcie pokoju poprzez negocjacje. Sami odrzucają rozmowy pokojowe i utrudniają prezydentowi Trumpowi działania.

Po trzecie, nie mają żadnego programu pokojowego; są po stronie wojny. I nawet jeśli próbują wprowadzić jakieś propozycje do planu Trumpa – wszyscy to widzimy otwarcie – wszystkie te zmiany mają na celu tylko jedno: zablokowanie całego procesu pokojowego i wysunięcie żądań absolutnie nieakceptowalnych dla Rosji. Rozumieją to i w ten sposób obwiniają Rosję za załamanie procesu pokojowego. To jest ich cel. Widzimy to całkiem wyraźnie.

Jeśli więc faktycznie chcą wrócić do rzeczywistości, biorąc pod uwagę rozwijającą się sytuację „na miejscu”, w porządku, nie wykluczamy tego.

Pytanie: Szijjártó powiedział dziś nawet, że możemy dosłownie znaleźć się w stanie wojny z Europą. Powiedział, że NATO, a dokładniej jego europejskie skrzydło, planuje doprowadzić swoje wojska do pełnej gotowości bojowej do 2029 roku, a do 2030 roku istnieje ryzyko konfliktu zbrojnego. To rzeczywiście bardzo poważna, wręcz sensacyjna sprawa. Co Pan o tym sądzi? Czy naprawdę przygotowujemy się do czegoś?

Putin: Nie chcemy toczyć wojny z Europą; mówiłem to już setki razy. Ale jeśli Europa nagle zdecyduje się na wojnę z nami i zacznie to robić, jesteśmy gotowi już teraz. Nie ma co do tego wątpliwości. Ale jakie jest pytanie? Jeśli Europa nagle rozpocznie wojnę z nami, byłoby to moim zdaniem bardzo szybko…

To nie jest Ukraina. Na Ukrainie postępujemy chirurgicznie, ostrożnie. To zrozumiałe, prawda? To nie jest wojna w dosłownym, współczesnym znaczeniu tego słowa. Jeśli Europa nagle zdecyduje się wypowiedzieć nam wojnę i zacznie to robić, bardzo szybko może dojść do sytuacji, w której nie będzie już nikogo, z kim moglibyśmy negocjować.

=======================================================

Nie wszystkie wojny są sobie równe.

Można by argumentować, że Der Spiegel przedstawił dość przydatne podsumowanie wypowiedzi Putina, ale to nieprawda, ponieważ Der Spiegel pominął kluczowe informacje. Der Spiegel nie zrelacjonował tego, co znajduje się w ostatnim akapicie tłumaczenia, co jest kluczowe.

Pomimo całej propagandy zachodnich mediów i polityków na temat rzekomo „brutalnej rosyjskiej wojny agresywnej”, Rosja w rzeczywistości działa na Ukrainie z niezwykłą powściągliwością, o czym świadczy liczba ofiar cywilnych, która nawet po prawie czterech latach wojny wciąż wynosi nieco ponad 10 000. Używam słowa „tylko”, ponieważ przykład Izraela, którego ludobójstwo w Strefie Gazy tak chętnie poparli Europejczycy, pokazuje, czym naprawdę jest brutalna wojna. Izrael wymordował ponad 70 000 cywilów w Strefie Gazy w ciągu zaledwie półtora roku. Jeśli uwzględnić tych, którzy zmarli z głodu, i wszystkie ofiary pogrzebane pod gruzami, liczba ta prawdopodobnie znacznie przekracza 100 000.

… Nawet rosyjskie ataki na ukraińskie dostawy energii, tak gwałtownie potępiane na Zachodzie, są w rzeczywistości przeprowadzane z niezwykłą rozwagą. Podczas wojen w byłej Jugosławii w 1999 roku NATO natychmiast i niemal całkowicie zniszczyło serbskie źródła energii, a także zaatakowało stacje telewizyjne, pociągi pasażerskie i inną infrastrukturę. Kiedy dziennikarz zapytał, dlaczego NATO atakuje infrastrukturę cywilną, taką jak elektrownie i stacje telewizyjne, ówczesny Naczelny Dowódca NATO odpowiedział lakonicznie, że to prezydent Serbii zdecyduje, kiedy te ataki na cele cywilne ustaną; po prostu musi się poddać.

Pomimo wojny i cierpienia, jakie przyniosła ona również Rosji, Rosjanie nadal uważają Ukraińców za bratni naród. Dlatego Rosja robi wszystko, co w jej mocy, aby oszczędzić ludność cywilną na Ukrainie.

Ale Europejczycy nie są uważani przez Rosjan za bratni naród. Gdyby ich żołnierze walczyli z Rosją, Rosja zareaguje bez opanowania, jakie wykazała na Ukrainie, i prawdopodobnie będzie prowadzić wojnę w taki sam sposób, w jaki prowadzi ją Zachód – nie tylko dlatego, że Europejczycy prawdopodobnie postąpią tak samo.

Ostatnie stwierdzenie Putina, że ​​jeśli Europa rozpocznie wojnę z Rosją, „bardzo szybko może dojść do sytuacji, w której nie będzie nikogo, z kim moglibyśmy negocjować”, powinno zostać zrozumiane przez europejskich przywódców jako wyraźne osobiste zagrożenie pod ich adresem.

Putin z pewnością nie miał na myśli użycia broni jądrowej, jak można by przypuszczać, ale raczej stwierdził, że w takiej wojnie zainicjowanej przez Europejczyków, ich urzędnicy państwowi również byliby uzasadnionymi celami dla Rosji.

Innymi słowy, europejscy politycy nie powinni oczekiwać, że będą mogli poświęcić swoich żołnierzy w wojnie z Rosją, kontynuując jednocześnie normalne życie.

Niestety, oświadczenie Putina prawdopodobnie sugeruje również, że Rosja nie będzie szanować ludności cywilnej w wojnie z Europą. Czytelnicy „Spiegla” nie powinni o tym wiedzieć; powinni nadal wierzyć, że Europa jest militarnie zdolna do powstrzymania Rosji.

Ale Zachód zbiorowo już nie zdołał tego zrobić na Ukrainie, więc jak Europa ma sobie z tym poradzić sama – zwłaszcza bez pomocy Stanów Zjednoczonych, które jasno dały do ​​zrozumienia, że ​​to nie jest ich wojna?

Jak wspomniałem na początku, zawsze zabawne jest to, że Spiegel niemal codziennie wymyśla nowe kłamstwa na temat rzekomych gróźb wojennych Rosji (lub cytuje groźby sfabrykowane przez UE), ale milczy, gdy Rosja faktycznie ostrzega przed wojną.

Admirał Dragone: NATO rozważa możliwość przeprowadzenia prewencyjnych ataków na Rosję.

Admirał Dragone: NATO rozważa możliwość przeprowadzenia prewencyjnych ataków na Rosję.

Jak powiedział szef Komitetu Wojskowego sojuszu w wywiadzie dla Financial Times, podjęcie tej decyzji utrudniają trudności prawne.

1 grudnia, 00:17

Przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO Giuseppe Cavo Dragone REUTERS/Ciro De Luca
Szef Komitetu Wojskowego NATO Giuseppe Cavo Dragone© REUTERS/ Ciro De Luca

LONDYN, 1 grudnia. /TASS/. Sojusz Północnoatlantycki rozważa podjęcie działań wyprzedzających w odpowiedzi na rzekomo agresywne działania Rosji, ale taka decyzja wiąże się z szeregiem wyzwań prawnych, powiedział admirał Giuseppe Cavo Dragone, szef Komitetu Wojskowego NATO, w wywiadzie dla Financial Times .

„Badamy wszystko. W cyberprzestrzeni działamy bardziej reaktywnie. Rozważamy bardziej agresywne lub wyprzedzające działanie zamiast reagowania” – powiedział dowódca wojskowy. Dodał, że sojusz mógłby uznać „uderzenia wyprzedzające” za „działania obronne”.

Jak jednak przyznał Dragone, „wykracza to poza normalny sposób myślenia i działania NATO”. Wyjaśnił, że trudności dotyczą „ram prawnych, kwestii jurysdykcyjnych” oraz tego, kto dokładnie miałby podejmować takie działania.

Wcześniej ambasador Rosji w Belgii Denis Gonczar oświadczył, że NATO, „zastraszając swoją ludność nieistniejącymi planami Kremla dotyczącymi ataków na kraje sojusznicze”, rozpoczęło „przygotowania do wielkiej wojny z Rosją”. 

Generał Didier Tauzin: To NATO chciało wojny

Generał Didier Tauzin: To NATO chciało wojny

http://myslpolska/general-didier-tauzin-to-nato-chcialo-wojny

Rozmowa z francuskim generałem dywizji, wieloletnim dowódcą jednostek wojsk lądowych Sił Zbrojnych Francji. 

Ojciec był jeńcem w Polsce

Pozwolę sobie Pana przedstawić. Jeżeli będą elementy istotne do dodania, to Pan mi powie. Był Pan oficerem w czynnej służbie w latach 1975-2006; służąc jako generał w 1. Pułku Spadochroniarzy Piechoty Morskiej. To pułk sił specjalnych, operujący lekką piechotą, zajmujący się zbieraniem informacji wywiadowczych, zwalczaniem terroryzmu, ratowaniem zakładników. Pana misje miały miejsce szczególnie za granicą  – w Afryce; w Somalii i  Rwandzie, a także w byłej Jugosławii. Następnie, po 2006 roku, zajął się Pan nauczaniem i pisaniem książek. Wykładał Pan etykę; etykę w stosunkach międzynarodowych, przy podejmowaniu decyzji i etykę zachowań kadr. Zaangażował się Pan również w politykę. W szczególności kandydował Pan w wyborach parlamentarnych i prezydenckich w 2017 roku. Czy ten portret jest kompletny?

– No cóż, spędziłem trochę mniej czasu w 1. Pułku Spadochroniarzy Piechoty Morskiej, ale to nie ma znaczenia. Nie ma znaczenia, bo i tak spędziłem tam 10 lat życia. Poza tym miałem wiele innych funkcji, ale wszystko jest w porządku. To ogólna prezentacja i jako taka jest w zgodna z prawdą. 

Dobrze, to wspomnę o kilku książkach – napisał Pan ich siedem – jest w nich zarys planu dla Francji. Jedna przykład nosi tytuł Odbudowa Francji, projekt prezydencki

Pana ostatnia książka ma tytuł Naucz go kochać Francję, kochać aż do śmierci i nawiązuje Pan w niej do wspomnień ojca, który był, miedzy innymi, członkiem ruchu oporu podczas II wojny światowej.

– O tym nie napisałem, ale on był więźniem Niemców w kopalniach soli w Polsce.

W kopalni soli? Gdzie?

– W Polsce. Uciekł.

Kilka razy udało mu się uciec.

– Uciekał siedem razy. Ostatni raz właśnie z Polski.

Kto doprowadził do wojny?

Chciałam zadać Panu kilka pytań, które są związane z konfliktem ukraińskim; a dokładniej – z planem pokojowym. Jesteśmy aktualnie świadkami czegoś, co wygląda jak publiczne negocjacje. Prezydent Trump przedstawił 28-punktowy plan i właśnie Unia Europejska przedstawiła kontrpropozycję. Co Pan sądzi o samym takim procederze?

Tak czy inaczej, to nie dociera to do sedna sprawy. Oczywiście, mam nadzieję, że temu planowi pokojowemu uda się zakończyć tę wojnę. Ale moim zdaniem będzie to tylko tymczasowy koniec. Bo plan nie trafia w sedno sprawy. Po pierwsze, ten plan pokojowy – niektórzy twierdzą, że jest bardzo korzystny dla Rosji – pod względem finansowym jest wręcz bardziej korzystny dla Stanów Zjednoczonych. To po pierwsze, to ważne. A dalej co? Po raz kolejny nie dociera do sedna sprawy, i tu pozwólcie, że wyjaśnię: to NATO jest odpowiedzialne za wojnę na Ukrainie. Przeżyłem czasy, gdy ZSRR się rozpadał, a Rosja walczyła o to, by stanąć na nogi i się podnieść. Potem, Rosja poprosiła o członkostwo w NATO z myślą o globalnym pokoju. A NATO odmówiło. Niektórzy Amerykanie, tacy jak Wolfowitz, Brzeziński i inni, wierzyli, że jeśli Rosja się odrodzi, to będzie musiała zostać zniszczona; oni chcieli aby Rosja była zniszczona. Był nawet – nie wiem, czy to był celowy plan – ale istniała pewna perspektywa podziału Rosji na mnóstwo małych republik. Państewek, które wszystkie znalazłyby się pod kontrolą NATO i Stanów Zjednoczonych. Cóż, tak się nie stało, a NATO odmówiło Rosji członkostwa.

Potem, z czasem, jeśli można tak ująć – to chyba Brzeziński pisał – uznano, że aby zniszczyć Rosję, trzeba rozpętać wojnę na Ukrainie. I tak – też byłem świadkiem tego, że przez ostatnie 30 lat NATO, a zwłaszcza Amerykanie, ale nie tylko oni, również niestety Francuzi, robili wszystko, co możliwe, by sytuacja na Ukrainie się pogarszała. Wiem na przykład, że Moskwa bardzo często mówiła Zachodowi, a w szczególności NATO: „stop, stop, nie możemy tego dalej akceptować”. Wierzę, że w grudniu 2021 roku Władimir Putin wysłał list do szefa NATO i prawdopodobnie do przywódców państw zachodnich, aby powiedzieć im: „to koniec, już dosyć, albo będziemy zmuszeni”… Ale nie przestaliśmy i Putin rozpoczął wojnę w 2022 roku. Tak więc, tak to określę, ten plan pokojowy może uspokoić sytuację, ale nie dotyka sedna problemu.

Na progu katastrofy

Nie dotyka sedna problemu, bo dla Pana sednem problemu to jest podżeganie do wojny przez NATO? 

– No proszę Pani, co do podżegania do wojny ze strony NATO… nie jestem ani antyamerykański, ani antyniemieckim itd. Nie o to chodzi. Jestem za pokojem. To musi być jasne. W mojej karierze wojskowej przeżyłem wystarczająco dużo konfliktów, żeby wiedzieć, jak one wyglądają.  A to czego ja doświadczyłem, w porównaniu z tym, co teraz przeżywają Rosjanie i Ukraińcy, to nic, mała skala. Ale tak, musimy położyć kres podżeganiu wojennemu NATO, a zwłaszcza podżeganiu wojennemu przez państwa europejskie, które do niego należą. I tu przywołam na przykład postawę Francji. Tak naprawdę to nie cała Francja –  to prezydent Macron jest nastawiony agresywnie. To nie jest Francja. I to musi się skończyć. Myślę, że ten plan pokojowy może przynieść pewne korzyści przez jakiś czas, ale bez zmiany generalnej postawy, ostatecznie nie przyniesie żadnych długoterminowych korzyści. Jesteśmy w sytuacji, w której ludzkość dysponuje absolutnie przerażającą bronią. W latach 1994-1995, kiedy byłem w paryskiej kwaterze głównej armii, brałem udział w ćwiczeniach prognostycznych. Poproszono nas o rozważenie sytuacji we Francji, Europie i na świecie w latach 2020-2030. Biorąc pod uwagę, że wejście Rosji do NATO było już wtedy odrzucane, doszliśmy do strasznej konkluzji. Pisaliśmy już wtedy, że sytuacja może się pogorszyć do tego stopnia, że możemy osiągnąć 6 miliardów ofiar śmiertelnych na całym świecie, na 8 miliardów ludzi. Oczywiście nie jest to pewne, ale jest to pewna możliwość. Możemy być uważani za pomyleńców, ale inni też to mówili; na przykład Kennedy Jr., który współpracuje z Donaldem Trumpem, powiedział to samo około półtora roku temu. Widziałem też jakiś czas temu, około miesiąc temu, badanie robione sztuczną inteligencją i ono mówiło to samo. Myślę więc, że ta możliwość wciąż jest realna. Ale mimo to, nadal mamy przywódców – mamy przywódców na całym świecie, tu nie mówię, że to ten czy tamten – którzy zachowują się, jakbyśmy mieli do czynienia z łukami i strzałami. To znaczy, możemy mieć gigantyczną globalną katastrofę, ale rozumujemy tak, jakbyśmy byli na etapie rozwoju, który był, 200, 500, 1000 lat temu. Tak myślą nasi przywódcy. Musimy radykalnie zmienić sposób postrzegania tej sprawy. Radykalnie. W przeciwnym razie możemy stanąć w obliczu kryzysu, bardzo, bardzo poważnego dla ludzkości. Nie tylko dla Ukrainy.

Problem cywilizacyjny

Czy korzenie tego problemu nie tkwią w swoistym partnerstwie publiczno-prywatnym; w interesach? Widzimy, że korporacje są o wiele bogatsze niż wiele państw. Wiemy, że lobbyści potrafią przekupić polityków. Właśnie, prezydent Trump oskarżył Ukrainę o korupcję. Czy chodzi przede wszystkim o pieniądze? O to, że interesy prywatne biorą górę nad interesami politycznymi, nad interesem publicznym?

– Ma Pani rację, ale tu nie chodzi tylko o to. Jest coś szerszego w zachodniej cywilizacji; w cywilizacji, która bierze swoje korzenie z chrześcijaństwa. Jezus mówi nam, że nie możemy służyć Bogu i pieniądzom. Można to przetłumaczyć tak: nie możemy służyć jednocześnie i ludzkości i pieniądzom. Albo służymy pieniądzom i oddajemy ludzi na służbę pieniądzom, albo służymy ludzkości i oddajemy pieniądze na służbę ludzkości. Dziś żyjemy w filozofii, jeśli mogę tak powiedzieć, w atmosferze nieustannego wzbogacania się, w pogoni za pieniądzem. Ludzie stają się bezwartościowi. Brak zainteresowania ich losem. Teraz rozważa się nawet eutanazję, gdy tylko ktoś przestaje być opłacalny. To straszne. Jesteśmy na ścieżce totalnego zdziczenia. I ma Pani rację: to jest główna przyczyna, ale możemy pogłębić tę kwestię. Jak wspomniałem wcześniej, oznacza to wszystko również, że my – zwłaszcza Europejczycy – zerwaliśmy z naszą chrześcijańską cywilizacją. No i proszę co mamy? Oczywiście, nigdy nie było idealnie, nawet gdy Europa była chrześcijańska. Nigdy nie było idealnie i nigdy nie będzie. Ale przez ponad tysiąc lat doświadczaliśmy gigantycznego postępu. A potem, od momentu, gdy zaczęliśmy porzucać nasze chrześcijańskie korzenie, nasze chrześcijańskie odniesienia polityczne, weszliśmy na ścieżkę dekadencji. Dziś wierzę, że docieramy do końca procesu. Tak mi się wydaje, to moja osobista ocena. Z pewnością mam argumenty, ale nie mogę ich jednoznacznie przedstawić, ponieważ wciąż jesteśmy w trakcie procesu, ale jesteśmy na jego końcu. Teraz będziemy musieli wybierać Będziemy musieli wybierać między kontynuowaniem tej ryzykownej drogi, z coraz większym prawdopodobieństwem zniszczenia dużej części ludzkości; a czymś innym. Może będzie kilku bardzo bogatych ludzi, którzy mieliby władzę, sztuczną inteligencję itd. I około 500 milionów, 2 miliardy, nie wiadomo dokładnie, i to nieważne, tych, którzy byliby niewolnikami. Więc albo będziemy dalej podążać tą drogą, co oznacza, że ​​to już nie jest prawdziwe człowieczeństwo, co jest okropne. Albo zmienimy perspektywę i oddamy wszystko – politykę, pieniądze itd. – na służbę ludzi i ludzkości. Na przykład, ja jestem w polityce we Francji. Więc jestem na służbie Francji i Francuzów, ale to odnosi się także do Polski i Polaków: tu chodzi o nie bycie na służbie pieniądzom lub władzy, ale na służbie dla ludzi. Nie wiem, czy wyraziłem się jasno.

Główne cele

Zdecydowanie! Prezydent Putin miał dwa główne cele: demilitaryzację Ukrainy i denazyfikację Ukrainy – tak powiedział. Wcześniej na Ukrainie stacjonowało około 250 000 żołnierzy. Najnowszy plan Unii Europejskiej zakłada, że ​​będzie ich 600 000, ale czytałam także że Unia Europejska chciałaby, aby nie było żadnych kwot ani limitów, i żeby Ukraina mogła przystąpić do NATO, jeśli zechce. Nie widzimy więc żadnego postępu w realizacji tego celu, prawda? Co więcej! Kiedy Ukraina została zaatakowana przez Rosję, NATO natychmiast ją zmilitaryzowało i nadal to robi.

– Tak, dokładnie, ale o to właśnie chodzi. NATO sprowokowało wojnę na Ukrainie. Patrząc z dłuższej perspektywy, z perspektywy 30 lat – to NATO sprowokowało wojnę na Ukrainie. Prezydent Trump w punkcie 9 chciał, aby w Polsce stacjonowały myśliwce. Polska nie została nawet zaproszona do Genewy przez Europejczyków, aby omówić kwestię planu z nimi… W rzeczywistości wygląda na to, że mamy trzy obozy. Wcześniej administracja Bidena wydawała się znacznie bardziej sprzyjająca Unii Europejskiej. Administracja Trumpa wydaje się brać dystans, przynajmniej w dyskusjach o nowej architekturze bezpieczeństwa. Nie widać jednak oznak, by chciała unikać militaryzacji Ukrainy. Wydaje więc się, że nie ma powodu, by wierzyć, że cel prezydenta Putina zostanie osiągnięty. Druga kwestia: denazyfikacja. Jeśli sięgniemy do II wojny światowej, możemy powiedzieć, że nazizm był rodzajem supremacji.

Ideologie

Właśnie wspomniał Pan o supremacji, prawda? Kilku ludzi, którzy sprawują władzę i w razie potrzeby kierują innymi, praktykując eutanazję. Tak więc, w istocie, mamy Rosję, która pozycjonuje się w obronie ludzkiej cywilizacji. Czy można to tak ująć? 

– To bardzo interesujące. Bardzo interesujące, ale jednocześnie potencjalnie dramatyczne. Jak najlepiej to wyrazić… To może być trochę długie, ale mam nadzieję, że będzie jasno wyrażone. Wszystkie cywilizacje w historii, z nielicznymi wyjątkami, wiedzą – wszyscy ludzie wiedzą – że istnieje dobro i że istnieje zło. Wiele religii nadało temu indywidualny charakter. Na przykład, dla Żydów to Jahwe i Baal. Dla muzułmanów to Allah i Iblis. Dla Chrześcijan to Bóg i Szatan. Wszyscy ci ludzie, wszystkie te cywilizacje wiedzą, mówią i przestrzegają, że dobro i zło nieustannie ze sobą walczą. I że to od nas, istot ludzkich, zależy, po której stronie staniemy. Jednakże, patrząc na historię w bardzo długiej perspektywie – nie tylko z ostatnich 15 dni, czy nawet 50 lat – Europa, a właściwie prawie wszystkie kraje europejskie, w sposób, który nigdy nie był idealny – wybrały to, co nazywamy stroną dobra, przeciwko stronie zła. Następnie rozprzestrzeniła ten wybór na całą ludzkość. Nie możemy zapominać, że nawet dzisiaj, jeśli są chrześcijanie, którzy w mniejszym lub większym stopniu tworzą chrześcijańskie społeczeństwa, cywilizacje i nauki, w Chinach, Indonezji, Ameryce Południowej, lub Afryce, to dlatego, że wszystko to znaleźli w Europie. Wszystko to pochodzi z Europy. Ale jednak przez kilka stuleci, stopniowo, w Europie, praktycznie wszędzie, ale szczególnie w Wielkiej Brytanii, we Francji i tak dalej, cóż, zmienialiśmy stronę!  Ludzie przeszli ze strony dobra na stronę zła. Dla zdecydowanej większości ludzi działo się to nieświadomie, nawet nie zauważyli. Byli prowadzeni przez kilku złoczyńców, kilku przestępców. I to zastąpiło zasady; mówię tu o polityce. Chrześcijańskie zasady polityczne zostały zastąpione ideologiami. Wszystkie ideologie mają wspólne cechy. Czy to nazizm, komunizm, wokeizm itd. – wszystkie ideologie, a jest ich multum – mają jedną rzecz wspólną: wykorzystują ludzką potrzebę absolutu, ludzką potrzebę całkowitości – do dzielenia, do tworzenia konfliktów i do oddzielania ich od Boga. Zatem ideologia to coś, co niszczy ludzkość, co niszczy cywilizacje. A żyjemy w czasach ideologicznych co najmniej od 1789 roku, a nawet znacznie dłużej. Warto zauważyć na przykład – to jest historyczny fakt – że Stalin i Lenin we Francji wspominali o roku 1789. Widziałem też jakieś pięćdziesiąt lat temu zdjęcie chińskiego przywódcy Mao Zedonga z oprawionymi w ramki podobiznami Voltaire’a i Rousseau za sobą. A przecież ci ludzie, podżegali, zapoczątkowali rewolucję francuską. Oni sami zostali przeszkoleni przez Brytyjczyków itd. Więc jesteśmy na drodze, na której widać, że zmieniliśmy stronę. To bardzo ważne. Przeszliśmy od obozu tych, którzy wybierali dobro zamiast zła, do obozu tych, którzy wybierają zło zamiast dobra. I tak oto znajdujemy się w takim okresie, ale z absolutnie gigantycznymi środkami destrukcji. I to może doprowadzić do czegoś dramatycznego. Nie wiem, czy odpowiedziałem na Pani pytanie.

Widmo głodu

Zdecydowanie, dziękuję. W poszukiwaniu pokoju jest też aspekt ekonomiczny: ziemia Ukrainy słynie z żyzności. Teraz trafiła ona w ręce funduszy inwestycyjnych, takich jak BlackRock, i zarówno plany Unii Europejskiej, jak i USA zakładają uprzywilejowany lub bezpośredni dostęp Ukrainy do rynku europejskiego. Zatem wszystko, co wyprodukowane będzie na Ukrainie, byłoby sprzedawane tutaj, na przykład we Francji. To nowe zagrożenie dla francuskich rolników?

– Tak, to jasne. Ma Pani rację: to nowe zagrożenie dla francuskich rolników, którzy obecnie, jak to określić… Niszczymy rolnictwo. I robimy to w imię globalizmu ekonomicznego. Ale co za tym stoi? Bo to jest tylko skutek. Oczywiście, skutek potencjalnie bardzo poważny, szczególnie dla francuskich rolników, ale nie tylko. Konsekwencje mogą być tragiczne. Jeśli jutro wojna znów się rozpęta, jeśli wybuchnie globalna wojna, Francja może nie być już w stanie zaopatrzyć się w żywność. I wtedy możemy mieć głód we Francji i Niemczech itd. Być może w Polsce, nie wiem. Możemy mieć takie konsekwencje! Ale znowu, co się za tym kryje? Ludzie wolą pieniądze! Niektórzy wolą pieniądze, pracują wyłącznie dla pieniędzy, a nie w służbie narodowi czy narodom, na przykład dla Francuzów czy Polaków. To radykalne odejście od polityki. Polityka ma służyć, to jest jej powołaniem. To muzułmański intelektualista uświadomił mi w Libanie. Byłem wtedy znacznie młodszy niż teraz… Rozmawialiśmy o polityce, a on powiedział mi, że różnica między muzułmańską a chrześcijańską koncepcją polityki jest bardzo prosta: „w naszej kulturze przywódca przejmuje władzę, by służyć sobie. W końcu niszczy, zabija, by służyć sobie. Tak jest w naszych krajach muzułmańskich”. Oczywiście, w praktyce nie zawsze tak jest, ale, powiedzmy, że to jest sedno sprawy. „Natomiast w twoim kraju, kraju chrześcijańskim, cóż – polityka wynika z tego, co Jezus powiedział swoim apostołom: ‚Nazywacie mnie nauczycielem i macie rację, nie przyszedłem, aby mi służono, lecz aby służyć’”. Rolą przywódcy jest być na służbie. To ogromna odpowiedzialność. Ale dziś całkowicie wszystko się odwróciło. Owszem, szkoda francuskich rolników; szkoda, jeśli kiedykolwiek we Francji, w Anglii itd. nastanie głód… Ale są tacy, dla których to nieważne. Oni zarabiają na tym pieniądze. A dzieje się tak, ponieważ odwróciliśmy znaczenie polityki. Polityki i wielu innych rzeczy. Osobiście przeprowadziłem wiele operacji wojskowych. Owszem, jeśli wojna jest konieczna, to jest konieczna. Ale musi rzeczywiście być konieczna! To bardzo ważne i nie chodzi tu o wojnę o pieniądze! Wojna, jeśli jest konieczna, musi być prowadzona zgodnie z zasadą wojny sprawiedliwej, zasadą wypracowaną przez naszych odległych przodków. Dziś nie mówimy już o zasadzie wojny sprawiedliwej, a jest to bardzo ważne. Celem musi zawsze być pokój, i to pokój jak najbardziej sprawiedliwy, jak to tylko możliwe. Wojna o pokój – owszem, a nie tylko o niszczenie, zabijanie itd. Dzięki wprowadzeniu ideologii, czy to nazizmu, komunizmu, zachodniego liberalizmu, itd., całkowicie odwróciliśmy rzeczy do góry nogami. Wierzę, że jeśli nie zmienimy się teraz, stopniowo – oczywiście nie możemy zrobić tego od razu – i nie powrócimy do starej koncepcji polityki w naszych krajach o chrześcijańskich korzeniach, to jesteśmy skazani na zagładę. Zmierzamy ku katastrofie. Naprawdę w to wierzę.

Motto przywódcy

Ze względu na aspekty techniczne? Ze względu na broń, którą dysponujemy? 

– Nie, nie chodzi o technologię, proszę Pani. Technologia jest w porządku, o ile służy ludzkości. Weźmy na przykład sztuczną inteligencję – to absolutnie wspaniałe odkrycie. To wspaniałe,  jeśli wykorzystamy to, by służyć ludzkości, będzie fantastycznie. Jeśli tego nie zrobimy – cóż, niektórzy to wykorzystają, a wszyscy inni zostaną zniewoleni. Tak się stanie.

Dobrze. Ale chcę powiedzieć, że mamy kryzys autorytetu, kryzysu legitymizacji autorytetu. Młodzi ludzie nie słuchają starszych, ludzie przestają wierzyć w rządy – to raczej sprzyja wojnom domowym, prawda?

– Absolutnie, tak jest. Ale to… przepraszam, powtarzam się: korzenie zawsze są w tym samym miejscu. Motto przywódcy – czy to głowy rodziny, lidera biznesu, przywódcy wojskowego, politycznego, czy kogokolwiek innego – powinno brzmieć: kochać, jednoczyć, służyć. Kochać, nie w sensie sentymentalizmu, ale dostrzegać i czynić to, co słuszne, dobre i sprawiedliwe dla tych, za których się odpowiada. Łączyć zamiast dzielić i służyć – zamiast być obsługiwanym. Cóż, dzisiaj robimy dokładnie na odwrót. Dokładnie na odwrót: bierzemy, co możemy i dzielimy, żeby zwyciężyć. Więc nieuchronnie prowadzi to do potencjalnie wybuchowych sytuacji, i to wszędzie, szczególnie we Francji. Doświadczamy tego każdego dnia i nie tylko Emmanuel Macron jest za to odpowiedzialny. To coś, co sięga daleko wstecz. Ale doświadczamy tego, jak sądzę, w Wielkiej Brytanii. Sytuacja, moim zdaniem, jest bardzo trudna również w Wielkiej Brytanii. Więc, tak: musimy się zmienić. Musimy zmienić nasze oprogramowanie, nasz sposób postrzegania rzeczy.

Wojna skończy się tylko na chwilę

Tak, ale jak to zrobić? Mam jeszcze jedną uwagę, która przychodzi mi na myśl w związku z planem zaproponowanym przez Trumpa: w ciągu trzech i pół roku wojny Ukraina straciła tysiące ludzi, wielu mieszkańców wyjechało by zamieszkać gdzie indziej, nastąpił wielki exodus, są pola minowe, doszło do ogromnych zniszczeń, a mimo to plan proponuje wielką amnestię. Mówimy o korupcji, ale nikt nigdy nie zostaje pociągnięty do odpowiedzialności. Mam wrażenie, że ta amnestia – to co dzieje się na Ukrainie, ale dzieje się również tutaj – polega na tym, że decydenci podejmują złe decyzje i nigdy nie ponoszą za nie odpowiedzialności. W rzeczywistości nie ma już sprawiedliwości, nie ma wyroków i nie ma egzekwowania wyroków. Ostatecznie to ci, którzy mówią coś przeciwnego w stosunku do władzy, trafiają do więzienia. Istnieją przestępstwa, ale nie ma już sprawiedliwości. Ci którzy podejmują złe decyzje lub dopuszczają się wykroczeń, nie są karani. Jak to możliwe? Jak to możliwe, że nasze społeczeństwa są tak skorumpowane?

– Ciągle z tego samego powodu. Z tego samego powodu. Zasadniczo, to ciągle to samo. A kończy się to tak, ponieważ ludzie, którzy podejmują złe decyzje, chronią się nawzajem. Przytoczę tu przykład – cóż, to dość stare i nie pamiętam dokładnie, kiedy, ale prezydent François Hollande i pani Merkel dali do zrozumienia, że ​​porozumienia mińskie były jedynie zasłoną dymną, mającą na celu zyskanie czasu na uzbrojenie Ukrainy. Zatem pośrednio, przyznali, że chcieli zbroić Ukrainę z myślą o wojnie z Rosją! Owszem, teraz muszą uważać. Boją się. Ja ich rozumiem. Więc chronią się decyzjami, takimi jak te którą Pani przytoczyła. I tak się odpuszcza winy. Oni się chronią. Nasze państwa są dziś całkowicie skorumpowane przez tę pseudo-politykę. Prawdziwa polityka polega na służeniu. Większość naszych państw jest całkowicie zdegenerowana przez tą błędną politykę, o której mówiłem wcześniej. Dlatego moim zdaniem, nawet jeśli wojna na Ukrainie teraz się skończy, to prawdopodobnie będzie to tylko chwilowa przerwa. A jeśli na Ukrainie skończy się całkowicie, to bardzo prawdopodobne, że wybuchnie ponownie inna wojna gdzie indziej.

Powstrzymać wojnę

Dobrze. Wracając do tego, co było mówione na początku: są ludzie wewnątrz NATO, którzy są podżegaczami wojennymi. Przejdźmy do rozwiązań, które można by zaproponować. Biorąc pod uwagę Pana generała wojskowe doświadczenie; zakładając, że jesteśmy skolonizowani; że nasze państwa są rzeczywiście skolonizowane umowami, regulacjami Unii Europejskiej, sojuszem z NATO i że państwa narodowe rzeczywiście chciałyby odzyskać pewną autonomię i uwolnić się od tego rodzaju endogamicznej kolonizacji. Jak to zrobić? Jaka metodę moglibyśmy zastosować?

– No cóż, ja używam innych słów, ale zmianę popieram od dawna, odkąd zacząłem myśleć o zaangażowaniu się w politykę. Ale żeby tak się stało, to potrzebny jest jakiś bodziec. Jaki bodziec będzie czynnikiem wyzwalającym? Nie namawiam do zamachów stanu, nie namawiam do rewolucji ludowych, nie namawiam do wojen itd. Nie, ale musi być jakiś czynnik wyzwalający. A co to będzie? Kiedy? Nie wiem. Musimy jednak przygotować się na ten impuls, a następnie odzyskać kontrolę, aby wznowić prawdziwą politykę w służbie narodów i ludzi. W przeciwnym razie, jeśli nie będziemy przygotowani, ryzykujemy, że nie będziemy w stanie nic zrobić.

No dobrze, ale jaki bodziec? Bo często słyszę o wojnie, o wojnie jako sposobie na przywrócenie równowagi.

– Tak, ostatecznie wojna jest czynnikiem wyzwalającym. Ale wojna jest przede wszystkim złem.

Ale generał Mandon we Francji…

– Tak, tak, generał Mandon… 

Powiedział, że trzeba przygotować dzieci na wojnę.

– Szczerze mówiąc, nie rozumiem. Bo jako szef sztabu sił zbrojnych musi być poinformowany. Musi mieć pewną wiedzę; jeżeli nie to znaczy że wiele się zmieniło od czasu od kiedy odszedłem z wojska…  Wiec musi wiedzieć, jak już wcześniej wspomniałem, że źródłem wojny na Ukrainie jest NATO. Za tą wojną stoi NATO. Tak jest. On to wie na pewno. Co więcej, wie, że Rosja nie żywi do Francji żadnej nienawiści. Wręcz przeciwnie, i wie też, że, jak powiedział to kiedyś pewien francuski polityk, Talleyrand: „Wiem, jak wyciągnąć niedźwiedzia z jaskini, ale nie wiem, jak go tam z powrotem zaciągnąć”.  Niedźwiedź to symbol Rosji. A szef sztabu sił zbrojnych wie o tym wszystkim. A więc nie rozumiem, dlaczego jako szef sztabu tak powiedział. Ale powiedział, a więc albo on sam uważa, że ​​musimy iść na wojnę, albo otrzymał taki rozkaz od prezydenta Macrona.  Powiem od razu, że gdybym ja otrzymał taki rozkaz, natychmiast bym podał się do dymisji i bym to upublicznił. Nie wykonałem pewnych rozkazów podczas operacji, ponieważ były one sprzeczne z moim zawodowym, humanitarnym, i chrześcijańskim sumieniem. W tym momencie zrezygnowałbym. Kropka. Bo jeśli tak dalej pójdzie, to owszem, będziemy mieli wojnę z Rosją! I powtórzę, będziemy za to odpowiedzialni. Więc całkowicie się z takimi wypowiedziami nie zgadzam, ale cóż nie mam odpowiedzialnej funkcji. 

A zatem, żeby było jasne, Fabien Mandon, szef sztabu generalnego, powiedział przed kongresem burmistrzów, że Francuzi muszą przygotować swoje dzieci do wojny. Wypowiedz ta wywołała prawdziwe oburzenie. 

– Tak, to wywołuje zamieszanie. A to jeszcze nie koniec. Moim zdaniem, będą konsekwencje. 

Zdradzony de Gaulle

W 2026 roku odbędą się wybory samorządowe, a w 2027 roku – prezydenckie. Emmanuel Macron nie będzie mógł ponownie kandydować, ponieważ będzie już po dwóch kadencjach do których ma prawo. Czy sądzi Pan, że możemy liczyć na zmianę polityki, jeśli we Francji powstanie kolejny rząd?

– Mam doświadczenie z 2017 roku. Kandydowałem na prezydenta. Oficjalnie, uzyskałem 84 podpisy, podczas gdy wymagane jest 500. Ja… wiem. Nie powiem, jakie mam źródła, ale tak naprawdę miałem ich ponad 1000. I cóż, powiem tak, doszedłem do wniosku, że system polityczny we Francji jest całkowicie zablokowany.  To jest to, co sam de Gaulle nazwał katastrofalnym systemem partyjnym. Dziś praktycznie wszyscy politycy nazywają siebie gaullistami, a mimo to zdradzają de Gaulle’a.  Bo od momentu odejścia de Gaulle’a przywrócono katastrofalny system partyjny który blokuje wszystko. A ja byłem kandydatem z zewnątrz. Więc zostałem zablokowany. I jeśli ten katastrofalny system partyjny nie zostanie zdemontowany, cóż, Francja będzie dalej upadać. Bo partie polityczne w istocie sprawują to, co można nazwać tyranią de facto. To nie jest tyrania krwawa, chociaż faktycznie sprawują tyranię: nie wolno nam tego robić, jesteśmy zmuszani do tamtego itd. Nie ma już prawdziwej wolności. I zdecydowana większość polityków we Francji nawet już nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie zdają sobie nawet sprawy, że system sprawuje nad nami tyranię. I twierdzą, że żyjemy w demokracji…. Od dawna nie żyjemy w demokracji. Więc, żeby zmienić Francję, cóż, musimy położyć kres katastrofalnemu systemowi partyjnemu. To właśnie zrobił de Gaulle, ale to trwało tylko 10 lat. Bo po jego odejściu wróciliśmy do systemu partyjnego. A więc, można to tak określić, nie możemy zmienić sytuacji we Francji, dopóki nie pozbędziemy się tego katastrofalnego systemu. No więc, jak to zrobić? Jak to zrobić? Słucham.

Zamknięty system

Chciałam tylko wyjaśnić polskim słuchaczom, że wspomniany przez Pana system parrainage (patronatu) to reforma wprowadzona przez prezydenta Hollande’a:  aby kandydat na prezydenta mógł kandydować, musi uzyskać co najmniej 500 podpisów burmistrzów. To wszystko. No i oczywiście, pojawiają się przeszkody. Są trudności w ich zdobyciu.

– Jest jeszcze coś, proszę Pani. Kiedyś, aż do czasów Mitterranda, trzeba było mieć 200 tajnych poparć. To znaczy, kandydat otrzymywał poparcia od burmistrzów i przynosił podpisy do Rady Konstytucyjnej. Potem liczba potrzebnych poparć wzrosła do 500, i wraz z reformą prezydenta Hollande’a sprawa stała się publiczna. Oznacza to, że burmistrz przesyła swoje poparcia bezpośrednio do Rady Konstytucyjnej, który waliduje lub nie. A kandydat czeka. Nie ma go. Więc, że tak powiem, to już samo w sobie jest dla burmistrza bardzo niekorzystne, ponieważ jest wystawiany na widok publiczny; a to może stwarzać mu problemy z jego wyborcami, współpracownikami itd. I może to mu stwarzać również problemy z Radą Departamentu, z Radą Regionu…

Wiem na pewno – nie będę wymieniał nazwisk – że w 2017 roku były co najmniej dwa regiony, w których prezydent regionu powiedział swoim burmistrzom: „Jeśli oddacie głosy na Tauzina, to nie dostaniecie dotacji”. Kilku burmistrzów mi to mówiło. We Francji system jest całkowicie zablokowany na korzyść partii politycznych. Musimy znaleźć sposób, żeby to zmienić. I myślę, że nie jest to jedyny kraj który jest w takiej sytuacji. Myślę, że Wielka Brytania również jest w złej sytuacji. Niemcy też mają problem. Jeśli więc nie zmienimy systemu, będziemy trwać w pułapce.

Zapaść edukacji

O ile się nie mylę, po powrocie z Anglii de Gaulle mógł polegać właśnie na administracji, na prefektach, którzy zajmowali się codziennym porządkiem w kraju i zapobiegli przejęciu administracji przez elitę amerykańską, która chciała przejąć kontrolę nad Francją. Czy uważa Pan, że administracja jest nadal tak patriotyczna, jak w 1945 roku?

– To zupełnie inna sytuacja. Wychodziliśmy z niemieckiej okupacji, z wojny itd. To zupełnie inna sytuacja. A poza tym, co jest bardzo ważne, wciąż istniało poczucie tożsamości narodowej, więzi narodowe, które całkowicie, nie do końca, ale które przez lata bardzo zniszczyliśmy, choćby poprzez edukację. Edukacja we Francji to dziś prawdziwa katastrofa. Podczas gdy 30, 40 czy 50 lat temu mieliśmy absolutnie niezwykły system edukacji, teraz to katastrofa. ENA, którą nazywają narodową szkołą administracji, ja nazywam ją narodową szkołą analfabetyzmu, otępienia. I wszędzie jest tak samo. To oznacza, że dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna… Oczywiście, zawsze są ludzie, którzy mają Francję w sercu, ja do nich należę, i którzy są naprawdę gotowi poświęcić się dla kraju, ale jest też ten system partyjnych struktur władzy, plus wszystko, co się za tym kryje… Wszystkie ideologie, masoni, o których nigdy nie rozmawiamy, ale którzy za tym wszystkim stoją.

Łączenie

Think tanki, grupy refleksyjne, masoni, kluby myśli, ideologii…

– Think tanki, kluby ideologiczne, które myślą tylko o rozwijaniu swojej ideologii, by rządzić, i to rządzić metodą tyrana! Pisałem jakiś czas temu, i podtrzymuję tę myśl, że dziś w wielu krajach zachodnich – zwłaszcza we Francji. Nie wiem, nigdy nie byłem w Polsce, proszę pani, więc nie wiem, czy to to samo, ale myślę, że nie. A więc, w wielu krajach zachodnich ludzie są teraz niczym więcej niż producentami i konsumentami, zanim staną się reliktami nadającymi się jedynie do eutanazji, ponieważ kosztują więcej, niż cokolwiek dostarczą. I to jest absolutnie tragiczne. Musimy tu wprowadzić radykalne zmiany. Jak więc to zrobić? Potrzebujemy do tego liderów. Do tego potrzeba ludzi, którzy są naprawdę gotowi dać z siebie wszystko, ale z poczuciem obowiązku; to znaczy: „jestem tu, by rządzić, a rządzenie oznacza służbę, i to nie służenie sobie”. Oznacza łączenie, a nie dzielenie. Tacy ludzie istnieją, mamy takich we Francji; każdy kraj ma takich ludzi, ale jak ich wprowadzić do władzy, to jest cala kwestia, i to nie jest łatwe.

Rozumiem; musimy umieścić kościół na powrót w centrum wsi, a człowieka w centrum wszystkiego.

– Dokładnie – musimy przywrócić kościół do centrum wioski. Zgadzam się.

Dziękuję bardzo za wywiad.

– Ja dziękuję bardzo i jestem do dyspozycji, jeżeli będzie potrzeba kolejnej rozmowy

Dobrze, dziękuję, bardzo chętnie, dziękuję bardzo.

Rozmawiała Aleksandra Klucznik-Schaller

Jermak odchodzi, co teraz zrobi Zełenski? [A co – jego mocodawcy i opiekunowie?]

I co teraz?

Jermak odchodzi, co teraz zrobi Zełenski?

Andriej Jermak, niemal wszechwładny szef sztabu Zełenskiego, „podał się do dymisji” po nalotach NABU. W Kijowie może teraz wybuchnąć chaos, ponieważ doprowadzi to do redystrybucji władzy.

Anti-Spiegel 28 listopad 2025 Thomas Röper https://anti-spiegel.ru/2025/jermak-geht-was-macht-selensky-jetzt/

Zaledwie kilka godzin temu informowałem o rewizjach przeprowadzonych przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) w mieszkaniu Jermaka i jego biurze w Administracji Prezydenta Ukrainy. Kilka godzin później Zełenski ogłosił w swoim nocnym wystąpieniu wideo, że Jermak złożył rezygnację. To, czy Jermak rzeczywiście zrezygnował z własnej woli, czy też został do tego „zmuszony”, pozostaje kwestią spekulacji.

Posunięcie to było od dawna oczekiwane i było tym głośniej oczekiwane w Kijowie po rewizjach NABU w mieszkaniu i biurze Jermaka. Jermak był de facto drugim najpotężniejszym człowiekiem w kraju; niektórzy uważali go wręcz za faktycznego władcę Ukrainy. Umiejętnie wykorzystał swoją pozycję szefa sztabu Zełenskiego do konsolidacji władzy, ponieważ to on pociągał za sznurki w służbach wywiadowczych, rządzie, ministerstwach, agencjach, przedsiębiorstwach państwowych itd. Narobił sobie w Kijowie wielu wrogów, którzy od dawna domagali się jego dymisji.

Po tym, jak afera korupcyjna ujrzała światło dzienne i ujawniono, że opublikowane nagrania rozmów skorumpowanych urzędników zawierały jednoznaczne dowody na udział Jermaka w tym procederze, apele o zwolnienie Jermaka przez Zełenskiego stawały się coraz głośniejsze, nawet w jego własnej grupie parlamentarnej. Jednak niecały tydzień temu Zełenski zwołał posłów swojej partii i stanowczo odrzucił te żądania.

W ostatnich miesiącach pojawiły się również powtarzające się doniesienia ze Stanów Zjednoczonych wyrażające dezaprobatę dla Jermaka. Lista przeciwników Jermaka rosła zarówno w Ukrainie, jak i poza nią, a liczba jego zwolenników malała. Doniesienia prasowe z ostatnich tygodni i miesięcy sugerowały, że Jermak ma już tylko jednego otwarcie popierającego go przyjaciela: Zełenskiego.

Niecały tydzień temu Zełenski był jedyną osobą, która otwarcie go wspierała. Nic dziwnego, skoro Zełenski potrzebował struktur władzy stworzonych przez Jermaka, aby utrzymać w ryzach narastającą krytykę swojej polityki.

Stany Zjednoczone zwiększają presję.

NABU powstało w 2016 roku pod presją Stanów Zjednoczonych i jest de facto podporządkowane rządowi USA. NABU zatrudnia agenta FBI, który nadzoruje jego pracę i bezpośrednio przekazuje „życzenia” Waszyngtonu.

Kiedy 10 listopada NABU ujawniło bombę w sprawie największej jak dotąd oficjalnie potwierdzonej afery korupcyjnej na Ukrainie, publikując nagrania skorumpowanych urzędników, którzy omawiali, jak oszukali firmę energetyczną Energoatom na sto milionów dolarów za pomocą sfałszowanych faktur, w Kijowie wybuchły niepokoje. NABU stopniowo publikowało kolejne nagrania przez pięć dni, zwiększając presję na Zełenskiego, a następnie wstrzymało działalność.

Dla wszystkich jest jasne, że te publikacje były sygnałem od Stanów Zjednoczonych do Zełenskiego. To, czego dokładnie administracja Trumpa oczekiwała od Zełenskiego, pozostaje kwestią spekulacji, ale ponieważ wkrótce potem ogłoszono plan pokojowy Trumpa, celem przecieków prawdopodobnie było zachęcenie Zełenskiego do pójścia na kompromis. Jednak Zełenski jak dotąd nie wykazał chęci kompromisu, a w szczególności Jermak publicznie określił „czerwone linie” dla Ukrainy, co należy interpretować jako wyraźną krytykę planu Trumpa.

Piątkowe przeszukania w rezydencji Jermaka nie były zatem prawdziwym zaskoczeniem. Świadczą one o wzroście presji ze strony rządu USA, a NABU przeszukało nawet biura w prezydenckiej rezydencji Zełenskiego. Presja na Zełenskiego rośnie.

W szczególności Jermak publicznie określił „czerwone linie” dla Ukrainy, co należy interpretować jako wyraźną krytykę planu Trumpa. 

Zełenski znacznie osłabiony

Jednak rząd USA prawdopodobnie (na razie) nie jest zainteresowany dyskredytacją samego Zełenskiego poprzez publiczne śledztwa korupcyjne, ponieważ prawdopodobnie woli osłabionego, a zatem łatwiejszego do kontrolowania Zełenskiego, niż nowego ukraińskiego przywódcę, który może być bardziej nieprzewidywalny.

Zełenski zdaje się na to liczyć, ponieważ oficjalnie podtrzymuje swój sprzeciw wobec planu Trumpa, nawet jeśli formułuje swoje odrzucenie tak dyplomatycznie, jak to tylko możliwe. To trochę jak gra w pokera między rządem USA a Zełenskim, w której rząd USA próbuje zmusić Zełenskiego do uległości, ale ten dzięki wsparciu UE potrafi się oprzeć, a Zełenski zakłada, że ​​rząd USA nie posunie się tak daleko, by ujawnić własną korupcję za pośrednictwem NABU.

Przeszukania w rezydencji Jermaka pokazują jednak, że rząd USA jest w pełni gotowy zaatakować bliskie otoczenie Zełenskiego i, w razie potrzeby, siać chaos w Kijowie, gdyby Zełenski nadal się buntował.

W każdym razie Zełenski jest osłabiony politycznie i narobił sobie wielu wrogów na Ukrainie. Zełenski został osłabiony politycznie przez śledztwa korupcyjne. Utrata Jermaka oznacza również utratę realnej władzy, ponieważ teraz pojawia się pytanie, czy znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie szybko przejąć i kontrolować sieć władzy zbudowaną przez Jermaka.

Ukraińskie media donoszą, że nowy premier Ukrainy, Swiridenko, ma przejąć stanowisko Jermaka, ale nie zostało to jeszcze potwierdzone. Wymagałoby to jednak jej rezygnacji ze stanowiska premiera, co mogłoby również oznaczać kolejną rekonstrukcję rządu na Ukrainie.

Negocjacje z USA

Kolejnym dowodem na to, że USA chciały pozbyć się Jermaka i zwiększyć presję na Zełenskiego, jest fakt, że przeszukania w rezydencji Jermaka miały miejsce zaledwie dzień przed kolejną planowaną rundą rozmów amerykańsko-ukraińskich. Jermak wcześniej przewodził tym rozmowom jako szef delegacji ukraińskiej.

W swoim wystąpieniu wideo, w którym ogłosił rezygnację Jermaka, Zełenski ujawnił również, kto będzie teraz kierował negocjacjami, które delegacja ukraińska ma odbyć w sobotę ze specjalnym wysłannikiem Trumpa, Witkowem, i zięciem Trumpa, Kusznerem.

Delegacji ukraińskiej będzie teraz przewodzić szef ukraińskiego Sztabu Generalnego i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy. Tym drugim jest Rustem Umerow, który również odgrywa rolę w aferze korupcyjnej i może stać się kolejnym celem NABU (Narodowego Biura Antykorupcyjnego), jeśli Ukraińcy nadal będą sprzeciwiać się woli USA.

„Fatalna kombinacja”

Powagę sytuacji ilustruje tweet polskiego premiera Tuska, który napisał na X, że spotkanie premiera Węgier Orbána z Putinem w piątek było „fatalną kombinacją”, podczas gdy ukraińskie negocjacje z Witkoffem pogrążone były w „chaosie”, a Kijów przeżywał „kryzys polityczny”.

W UE, gdzie afera korupcyjna powinna zostać całkowicie zignorowana, osłabienie Zełenskiego jest naturalnie postrzegane z dużym niepokojem. W końcu UE może wspierać Zełenskiego w kontynuowaniu wojny z Rosją tylko wtedy, gdy sam Zełenski będzie się tego domagał i nie ulegnie presji ze strony USA.

„To nic takiego” czyli epitafium wolnego społeczeństwa

To nic takiego czyli epitafium wolnego społeczeństwa

It Isn’t That Big of a Deal, Todd Hayen, Nov 29, 2025

Autor: AlterCabrio , 29 listopada 2025

Zabawne, jak ci sami ludzie mogą być absolutnie przekonani, że ich własne ulubione katastrofy – powrót Trumpa do władzy, zmiany klimatyczne, systemowy rasizm, supremacja białych, przeludnienie czy wzrost skrajnej prawicy – ​​to zagrożenia egzystencjalne, które położą kres życiu, jakie znamy, jeśli natychmiast nie zrezygnujemy z wszelkich wolności, by im zapobiec.

Ale wspomnij o cyfrowych dowodach tożsamości, cyfrowych walutach banków centralnych (CBDC), paszportach szczepionkowych, systemach kredytu społecznego czy podstępnej agendzie transhumanizmu, a nagle stajesz się tym paranoikiem w czapeczce z folii aluminiowej.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

To nie jest aż tak wielka sprawa

Inną rzeczą, którą ciągle słyszysz od lemingów będących po drugiej stronie, jest: „To po prostu nie jest aż tak wielka sprawa” albo „Po prostu do tego nie dojdzie” albo „Dlaczego zawsze myślisz o najgorszym?”.

Zabawne, jak ci sami ludzie mogą być absolutnie przekonani, że ich własne ulubione katastrofy – powrót Trumpa do władzy, zmiany klimatyczne, systemowy rasizm, supremacja białych, przeludnienie czy wzrost skrajnej prawicy – ​​to zagrożenia egzystencjalne, które położą kres życiu, jakie znamy, jeśli natychmiast nie zrezygnujemy z wszelkich wolności, by im zapobiec. Ale wspomnij o cyfrowych dowodach tożsamości, cyfrowych walutach banków centralnych (CBDC), paszportach szczepionkowych, systemach kredytu społecznego czy podstępnej agendzie transhumanizmu, a nagle stajesz się tym paranoikiem w czapeczce z folii aluminiowej.

Wielkie katastrofy się zdarzają. Historia jest ich pełna.

Lemingi do pewnego stopnia zdają sobie z tego sprawę. Panicznie boją się asteroid, superwulkanów czy zbuntowanej sztucznej inteligencji stworzonej przez jakiegoś złowrogiego miliardera. Ale jeśli wydarzy się prawdziwa katastrofa, nigdy – NIGDY – nie będzie to ta, przed którą ostrzegaliśmy. Zawsze będzie to ta, którą agenda określiła jako stan wyjątkowy dnia: nowy „wariant”, cyberatak, za który obwinią Rosję lub Iran, atak „krajowego terroryzmu” pod fałszywą flagą lub jakiś całkowicie sfabrykowany kryzys, któremu towarzyszyć będą obszerne materiały generowane przez sztuczną inteligencję, tak przekonujące, że nawet sceptycy zatrzymają się na chwilę.

Gdyby jutro czapy lodowe nagle stopniały i Manhattan znalazłby się pod wodą, idealnie wpisywałoby się to w akceptowaną przez lemingi narrację o katastrofie klimatycznej. Nieważne dekady udokumentowanych programów geo-inżynieryjnych – HAARP, wstrzykiwanie aerozoli stratosferycznych (SAI), zasiewanie chmur na skalę planetarną, czy odtajnione propozycje „zawłaszczania pogody” jako narzędzia bezpieczeństwa narodowego. Nie, to będzie po prostu „globalne ocieplenie”, a zatem twoja wina, że ​​prowadzisz SUV-a albo jesz stek.

Wszystko, co rzeczywiście zmierza w naszym kierunku – wszystko, o czym krytyczni myśliciele krzyczą od lat – po prostu nie znajduje się na radarze lemingów. „Co jest takiego złego w cyfrowej walucie?” – piszczą. „Dlaczego mielibyśmy się martwić cyfrowymi dowodami tożsamości?” Bla, bla, bla.

Pozwólcie, że wyjaśnię to powoli:

Programowalna cyfrowa waluta banku centralnego w połączeniu z obowiązkowym cyfrowym identyfikatorem to koniec ludzkiej wolności, jaką kiedykolwiek znaliśmy. To więzienny panoptikon z niewidzialnymi kratami. Każda transakcja, którą wykonasz, może być śledzona, opodatkowana, zatwierdzona lub odrzucona w czasie rzeczywistym. Kupiłeś za dużo czerwonego mięsa w tym miesiącu? Przepraszamy, transakcja odrzucona — zalecenia lekarza dla planety. Przekazałeś darowiznę na rzecz niewłaściwej partii politycznej lub dziennikarza dysydenta? Konto zamrożone. Wyjechałeś poza swoją 15-minutową strefę miejską bez pozwolenia? Grzywny zostaną naliczone automatycznie. Twój kredyt społeczny właśnie spadł, ponieważ opublikowałeś niewłaściwy mem lub ponieważ algorytm uznał, że twój ślad węglowy jest niedopuszczalny? Powodzenia w zakupach spożywczych. Ale, jak mówią, wszystko jest konieczne, wszystko jest dla nas dobre w dłuższej perspektywie, tak mówią… a jeśli złamiesz zasady? To jasne, że zasłużyłeś na karę.

To nie science fiction. To już jest testowane w Chinach, Nigerii, na Bahamach i po cichu w całej Europie. Infrastruktura jest budowana właśnie teraz, podczas gdy ludzie ziewają i przewijają ekran w smartfonie.

A jednak lemingi co najwyżej wzruszają ramionami. Dlaczego?

Ponieważ większość z nich była psychologicznie i edukacyjnie wychowywana przez dziesięciolecia w przekonaniu, że socjalizm, marksizm, a nawet jawny komunizm są nie tylko łagodne, ale i moralnie wyższe. „Od każdego według możliwości, każdemu według potrzeb” brzmi szlachetnie, gdy nigdy nie widziałeś, jak państwo decyduje o twoich rzeczywistych potrzebach. Myślą, że komunizm to darmowa opieka zdrowotna, umorzenie długów studenckich i rządowe czeki z UBI (Universal Basic Income). Nie mają pojęcia, że ​​to tajna policja o 3 nad ranem, sąsiedzi donoszący na sąsiadów za dodatkowe racje chleba, gułagi, obozy reedukacyjne, wymuszone zeznania i but depczący ludzką twarz – na zawsze.

W prawdziwym komunizmie przeciętny człowiek nie dostaje przytulnego mieszkania rządowego i nieograniczonego Netflixa. Dostajesz przydzielone mieszkanie (jeśli masz szczęście), kartki żywnościowe, pracę, której nie możesz rzucić, ograniczenia w podróżowaniu, cenzurę, limity, inwigilację i ciągły, podły strach, że powiedzenie czegoś niewłaściwego w niewłaściwym momencie spowoduje zniknięcie całej twojej rodziny. Twoje dzieci będą indoktrynowane od przedszkola, by zgłaszać „przestępstwa myślowe” popełniane w domu. Twoje oszczędności będą bezwartościowe, gdy reżim postanowi ponownie zdemolować walutę. A jeśli się sprzeciwisz? Kula, obóz pracy albo powolna śmierć głodowa.

Tak to wyglądało w Związku Radzieckim, Chinach Mao, Kambodży Pol Pota, dzisiejszej Korei Północnej i coraz częściej w „miękkich” wersjach, które wkradają się na Zachód. Większość Amerykanów Północnych i Europejczyków nigdy nie poszła spać głodna, ponieważ państwo uznało, że ich lojalność polityczna jest niewystarczająca. Uważają, że u nas to się nie uda, bo powiedziano im, że „tym razem będzie inaczej” – demokratyczny socjalizm, kapitalizm interesariuszy, Wielki Reset z tęczowymi flagami i zaimkami.

Szczerze wierzą, że te same podmioty, które kłamały na temat pochodzenia covid-19, skuteczności maseczek, bezpieczeństwa szczepionek i „tymczasowego” charakteru uprawnień nadzwyczajnych, nagle staną się dobrotliwymi władcami, którzy będą chcieli ich jedynie utulić do snu na noc i zapewnić im bezpieczeństwo.

Kiedy cyfrowy gułag w końcu zamknie swoje podwoje, będą autentycznie zszokowani. Nie połączą kropek między powtarzaną przez siebie mantrą „nie masz nic do ukrycia, nie musisz się niczego obawiać” a faktem, że nie mogą już kupować jedzenia, bo ich punkty w ramach kredytu społecznego to 312 na 800. Obwinią za to ludzi myślących zdroworozsądkowo, „faszystów” lub „rosyjskie boty” – każdego, poza architektami, którzy latami wmawiali im, że wszystko będzie dobrze.

Tutaj nigdy nie będzie aż tak źle.

Słynne ostatnie słowa. Wystarczy zapytać Wenezuelczyków, którzy głosowali za socjalistycznym marzeniem w 1999 roku i jedli zwierzęta z zoo do 2017 roku. Albo Kubańczyków, którzy wciąż czekają w kolejce po olej kuchenny sześćdziesiąt pięć lat po rewolucji. Albo Niemców ze Wschodu, którym wmawiano, że Mur Berliński to „antyfaszystowska bariera ochronna”, aż do momentu, gdy zostali zastrzeleni, próbując się na niego wspiąć.

Historia krzyczy do nas. My po tej stronie przepaści słyszymy to. Lemingi słyszą jedynie kojący głos nadzorcy, który mówi im, że wszystko będzie dobrze, jeśli tylko będą cicho wchodzić do zagrody.

Obudźcie się, zanim bramy się zamkną. Bo kiedy to nastąpi, „To nie jest aż tak wielka sprawa” stanie się epitafium wolnego społeczeństwa.

_____________________

It Isn’t That Big of a Deal, Todd Hayen, Nov 29, 2025

„Osoby w ciąży” – poprawność polityczna w BBC


RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Prezenterka BBC, będąc na antenie, zmieniła tekst, który miała wygłosić do kamery. Zamiast powiedzieć „osoby w ciąży” powiedziała normalnie – „kobiety w ciąży”. Do brytyjskiej stacji napłynęły skargi do widzów, którzy poczuli się zaniepokojeni promowaniem „fundamentalistycznej wizji świata”. Bo przecież w ciąży mogą być także transseksualiści, którzy „zmienili” płeć z kobiety na mężczyznę – a zatem mężczyźni w ciąży. Ta historia wydarzyła się naprawdę, kilka tygodni temu na Wyspach Brytyjskich…

Tak wygląda poprawność polityczna w swojej pełnej odsłonie – tej, do której lobby LGBT chce doprowadzić także Polskę. Jak skończyła się absurdalna historia z BBC? O tym w tekście na portalu www.RatujZycie.pl. Zapraszamy także do lektury innych artykułów, które w ostatnim czasie ukazały się na portalu Fundacji Życie i Rodzina – ich wybór prezentujemy poniżej. Bądźmy czujni i świadomi, co dzieje się w Polsce i na świecie.

OPIS ZDJĘCIA

Kobiety, a nie „osoby” w ciąży – prezenterka BBC na fali krytyki

Brytyjska prezenterka telewizyjna Martine Croxall poprawiła termin „osoby w ciąży”, który miała w skrypcie wiadomości, na „kobiety w ciąży”. W związku z tym do stacji BBC napłynęły liczne skargi w związku z jej rzekomą stronniczością. Część widzów poczuła się dotknięta nie tylko użytymi słowami, ale i … miną prezenterki, która wyrażała ich zdaniem „osobisty pogląd na kontrowersyjną tematykę osób trans”.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Kanada: trzech gejów adoptowało dziewczynkę

Adoptowana w Kanadzie trzyletnia dziewczynka będzie miała samych ojców. Trzech ojców. Żaden z nich nie jest jej biologicznym rodzicem. Wszyscy żyją w tzw. związku poliamorycznym. Adopcja dziecka przez mężczyzn była możliwa dzięki nowym kanadyjskim przepisom, które mają nikogo „nie dyskryminować”.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

In vitro to aborcja. Masowo zabija dzieci!

Najnowszy raport Live Action pokazuje, że więcej ludzi ginie w ramach procedury in vitro, niż w wyniku „typowej” aborcji. W samych Stanach Zjednoczonych sztuczne zapłodnienie pochłania miliony ofiar rocznie. Na jedno dziecko urodzone z in vitro, 20 nie przeżywa: są albo latami mrożone, albo utylizowane, albo przeznaczane na eksperymenty medyczne. Część z nich trafia do tzw. adopcji zarodków, czyli po prostu na handel. Jednak im więcej czasu spędzają w ciekłym azocie, tym mniejsza szansa, że uda im się prawidłowo zagnieździć w macicy kobiety i urosnąć.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Biżuteria z dzieci z in vitro. Makabryczny pomysł brytyjskiej firmy

Brytyjska firma Blossom Keepsake ma w swojej ofercie biżuterię, w której zatapia porzucone po in vitro nadliczbowe dzieci. Można je łączyć z włosami, mlekiem matki lub ludzkimi prochami i umieścić w materiale, z którego powstaje wisiorek lub oczko pierścionka. Oczywiście dziecko wyjęte z zamrażarki w klinice in vitro umiera i nie ma już szans na implantację do organizmu mamy. Jego maleńkie szczątki sprowadzone zostają do roli gadżetu.Czytaj dalej    >

WSPIERAM

OPIS ZDJĘCIA

Zmiana Komendanta Policji w Częstochowie. Poprzedni pozwalał nękać proliferów!

Częstochowa ma nowego Komendanta Miejskiej Policji. Został nim mł. insp. Sławomir Zagrobelny. Zastąpił on na stanowisku komendanta mł. insp. Dariusza Kiedrzyna, za którego kadencji komenda przy Popiełuszki stała się ośrodkiem nękania obrońców życia. O tej kwestii pisaliśmy już wielokrotnie. Funkcjonariusze wytoczyli działaczom Fundacji Życie i Rodzina kilkadziesiąt spraw sądowych za takie „przewinienia” jak stanie na chodniku z transparentami czy obrona Jasnej Góry przed profanacją ze strony marszy LGBT. Działania policji w Częstochowie to było bezpodstawne nękanie i marnotrawienie publicznych pieniędzy.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborcja wpływa też na ojców. Syndrom postaborcyjny u mężczyzn

Wraz z decyzją o zabiciu własnego dziecka kobieta naraża się na wielkie cierpienie psychiczne, wyrzuty sumienia i traumę. Mimo nachalnie promowanego przez środowiska feministyczne podejścia, próbującego uczynić z aborcji całkiem zwykłe wydarzenie, większość ludzi jest świadomych istnienia zjawiska syndromu postaborcyjnego. Mówi się o nim jednak zwykle w kontekście kobiet. A przecież mężczyźni także cierpią, gdy stracą dziecko. Zwłaszcza jeśli matka postanawia pozbyć się malucha wbrew ich woli.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborcja podstępem. Kobieta zabiła dwoje dzieci swojej przyjaciółki

Aresztowano jedną ze współwłaścicielek kancelarii prawnej w Warszawie po tym, gdy wyszło na jaw, że kobieta potajemnie podawała swojej biznesowej partnerce i wieloletniej przyjaciółce środki poronne. Doprowadziła w ten sposób do śmierci dwojga dzieci. Powodem miała być zazdrość o życie prywatne koleżanki.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Lublin, Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. „Jesteście obrzydliwi!”

„Jesteście obrzydliwi! To jest chore!” Tak zwolennicy aborcji próbowali nas zmusić do złożenia baneru i przerwania Publicznego Różańca w Lublinie, który odbywał się – jak zawsze – w drugą sobotę miesiąca, 8 listopada, przy Krakowskim Przedmieściu.Czytaj dalej    >

Jeśli uważa Pan, że to, co robimy, jest ważne i potrzebne, prosimy o wsparcie modlitewne i finansowe. Mówimy i piszemy to, o czym inni boją się nawet pomyśleć. Bo ma Pan prawo do prawdy. Działamy dzięki hojności Darczyńców – ludzi takich jak Pan. Dziękujemy za każdą modlitwę, gest życzliwości i wpłatę

Serdecznie pozdrawiamy – 

Fundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Pearl Harbor pod Białym Domem?

Pearl Harbor pod Białym Domem

28.11.2025 https://wolnemedia.net/pearl-harbor-pod-bialym-domem

Tytuł tego artykułu może odstraszać czy też zniechęcać czytelników polskich do zapoznawania się z nim, bo przecież co nas tutaj nad Wisłą interesuje jakaś tam Ameryka Północna? Jeżeli jednak przeczytacie państwo ten tekst, zrozumiecie, że jego treść jest niezwykle dla nas istotna. Dla nas mieszkańców Europy Środkowej.

Dwa dni temu w stolicy USA Waszyngtonie doszło do strzelaniny. Niby nic nowego i nadzwyczajnego – Stany Zjednoczone to przecież kraj strzelanin. Jest jednak coś, co musi przykuwać uwagę: ofiarami strzelaniny byli żołnierze, natomiast zamachowcem był współpracownik CIA. Prosty schemat się więc tutaj nasuwa: CIA to ci źli, wojsko to ci dobrzy. Byłoby to zgodne z administracją Trumpa, którą przede wszystkim popierają wojskowi a wywiad jest przez Trumpistów, MAGA-owców i innych tego typu nazywany siedliskiem zła, złowrogim głębokim państwem. Wytwory wyobraźni Trumpistów są tutaj jednak mało istotne. Istotniejsze są fakty.

Otóż do strzelaniny pod Białym Domem, z udziałem agenta CIA i żołnierzy Gwardii Narodowej, dochodzi w przeddzień zatwierdzenia przez Trumpa Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i Strategii Obronnej USA. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ich treść będzie podobno rewolucyjna. Tak, nie ewolucyjna, lecz rewolucyjna.

Otóż pierwszeństwa nie ma mieć wojna z terrorem, która już w pierwszej administracji Trumpa nie miała pierwszeństwa. Pierwszeństwa nie mają mieć również mocarstwa konkurencyjne – Rosja i Chiny – a przynajmniej to pierwsze. Priorytet uzyskać ma obrona terytorium USA oraz problem chiński. Krótko mówiąc: po części mocarstwa, jednak po części obszar doktryny Monroe – zachodnia półkula. A gdzie islamski terroryzm? Cóż, daleko.

Teraz zagadka: który kraj traci najwięcej na wycofywaniu USA na półkulę zachodnią, a jego istnienie zależy wyłącznie od dobrej woli Waszyngtonu? Jeżeli pomyśleliście państwo, że Izrael to mieliście racje. Największym przegranym wycofywania USA na zachodnią półkulę jest Izrael. Ale w doktrynach tych może też być coś jeszcze. Coś, co wynika z powyższego. Otóż sekretarz wojny Hegseth w marcu roku bieżącego nakreślił tymczasowe wytyczne, według których kraje wrogie interesom USA, oprócz Chin i półkuli zachodniej, mają być tłamszone przez sojuszników Waszyngton, a nie samych Amerykanów. A więc w przypadku Bliskiego Wschodu przez Izrael. USA więc sygnalizują jasno zmniejszanie wsparcia dla porządków bliskowschodnich.

I tym momencie, już po zatwierdzeniu dwóch strategii przez Kongres a tuż przed zatwierdzeniem ich przez Trumpa, pod nosem Trumpa agent CIA, Afgańczyk, dokonuje zamachu terrorystycznego na amerykańskich wojskowych. Jak należy to rozumieć?

Cóż, bardzo prosto: islamski terroryzm jest wciąż zagrożeniem i USA nie mogą wycofywać się z Bliskiego Wschodu. Kto jest więc głównym beneficjentem tej strzelaniny pod Białym Domem? Oczywiście Izrael. Ale także Arabia Saudyjska czy też Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jak wiemy, kraje te często ze sobą współpracują, na przykład przeciwko słabym wobec Iranu amerykańskim Demokratom.

Nie wierzycie państwo? Oto chyba najbardziej znana syjonistyczna propagandzistka z USA Laura Loomer.

Wpis oczywiście ma usprawiedliwiać ludobójstwo w Strefie Gazy. Jednak fakt, że szefowa wywiadu narodowego Tulsi Gabbard także podnosi larum o radykalny islamski terroryzm, sugeruje nam, że powiew nowej wojny z terrorem może być wkrótce odczuwalny. Albo chociaż wojenki.

„Z całego serca modlę się za żołnierzy Gwardii Narodowej stanu Wirginia Zachodnia, którzy zostali postrzeleni przez radykalnego islamskiego terrorystę z Afganistanu i nie będą mogli spędzić Święta Dziękczynienia w gronie swoich bliskich” – napisała w serwisie „X”.

Dlaczego jednak tak bardzo istotne jest to, że szefowa wywiadu narodowego USA wspomina islamski terroryzm w kontekście zamachowca? Otóż Jednostka 03, szwadron śmierci CIA, dla którego pracował Afgańczyk, zajmowała się… likwidacją „terrorystów”, czyli wrogów amerykańskiej dominacji nad Afganistanem. Generalnie Talibów. Jednostki Zero, szwadrony śmierci CIA, nazywano także „zespołami ds. zwalczania terroryzmu”.

Pogromca terrorystów radykalnym islamskim terrorystą?

Jest coś jednak jeszcze. Otóż kompromitacja wywiadu.

Jeżeli pamiętacie państwo późną wiosnę 2025 roku i wojnę Iranu z Izraelem to pamiętacie zapewne, że wywiad USA był przeciwko wojnie. Iran nie posiada wojskowego programu nuklearnego — tak mówiła w marcu wspomniana już Tulsi Gabbard. A do budowy bomby potrzebuje jeszcze trzy lata — brzmiały tezy służb szpiegowskich USA. Fanatyczny Syjonista Trump jednak nic sobie z tych doniesień nie robił i wsparł żydowską agresję, a potem sam dokonał agresji na islamską republikę, bombardując jej cywilny program jądrowy. Stwierdził, że Gabbard mówiąca o nieposiadaniu przez Iran wojskowego programu nuklearnego, się myli.

Ale wywiad był nie tylko przeciwko wojnie z Iranem w 2025 roku. Był także przeciwko wojnie z Iranem w 2019 roku, hamując zapędy Trumpa, Wówczas ten miał twierdzić, że CIA nie zna się na rzeczy. A więc on, oligarcha z Nowego Jorku, jest w wywiadzie lepszy. Mniej więcej to samo co w roku bieżącym.

Ten żałosny kabaret był jednak sygnałem, że wywiad będzie przez syjonizm podważany. Przypomnijmy, że w 2003 roku CIA także była przeciwko wojnie z Irakiem, którą napędzali żydowscy neokonserwatyści z Biura Planów Specjalnych w Pentagonie. Amerykański wywiad był więc 3-krotnie przeciwko wojnom Stanów Zjednoczonych w interesie reżimu syjonistycznego.

I teraz, być może w czasie całkowitej redefinicji amerykańskiej obronności i bezpieczeństwa na rzecz Chin i Ameryki Łacińskiej, współpracownik wywiadu amerykańskiego dokonuje ataku na Gwardzistów Narodowych pod samym nosem Trumpa.

Przecież to oczywista kompromitacja amerykańskich służb szpiegowskich. W czyim interesie była ona? Stanów Zjednoczonych? Bynajmniej. Jednak prosyjonistycznych kręgów w USA już tak. Koncernów zbrojeniowych? Zapewne. Lecz przede wszystkim była w interesie Izraela. Izrael jest głównym beneficjentem próby ponownego przekierowania polityki zagranicznej i obronnej USA na Bliski Wschód i szerzej na Afganistan, skąd zamachowiec Rahmanullah Lakanwal pochodził. Ale także uzasadniania tym zamachem ludobójstwa Palestyńczyków.

Oczywiście skompromitowani zostali także Demokraci, którzy tego terrorystę do USA sprowadzili. Ale przyznacie państwo: agent CIA zabija amerykańskich żołnierzy — to nie brzmi korzystnie dla amerykańskiego wywiadu.

Co jednak ma to wspólnego z Polską i Europą Środkową?

Otóż jak wiemy, w słownikach języka angielskiego w USA nie ma słowa pokój. Kiedyś udawali, że takie słowo tam istnieje, jednak od 2025 roku maska została zrzucona i nawet Departament Obrony zmieniono na Departament Wojny. Oznacza to, że USA cały czas muszą gdzieś prowadzić wojny. A więc napadać, mordować i grabić, bo taka jest idea każdej wojny. Przekierowanie uwagi USA na Amerykę Łacińską i Chiny i odciągnięcie jej od Bliskiego Wschodu jest niezwykle korzystne dla Polski. Po pierwsze, bo polscy żołnierze nie pojadą na amerykańskie wojny – niby dlaczego mielibyśmy zabijać jakichś Wenezuelczyków? Po drugie, bo USA nie będą tworzyć kolejnych mas imigrantów do Europy. Po trzecie więc i najważniejsze: im więcej wojen USA w Azji Wschodniej i w Ameryce Łacińskiej, tym mniej w Europie Wschodniej.

Odwrócenie uwagi USA, w ramach nowych strategii obronności i bezpieczeństwa, od Europy i Bliskiego Wschodu, jest więc dla nas korzystne. Tak, są jakieś aspekty rządów Trumpa dla nas korzystne. Przynajmniej teoretycznie. Jednak powrót USA na Bliski i Środkowy Wschód, w ramach np. Afganistanu, jest oczywiście niekorzystny, bo tworzy pretekst dla jakiejś kolejnej koalicji chętnych, w którą amerykańska nadwiślańska agentura może nas czasami chcieć wciągać. A kolejna wojna może otworzyć nowe szlaki migracji, biorąc pod uwagę, że chociażby stolicy Iranu Teheranowi zaczyna brakować wody. Jak wiemy, o wodę Iran prowadzi wojnę właśnie z Afganistanem.

Zamach z Waszyngtonu był więc dla nas niekorzystny. Miejmy nadzieję, że nie zmieni jednak polityki USA i nie spowoduje powrotu do syjonistycznej farsy pod tytułem wojna z terroryzmem, w ramach której, jak pamiętamy, terroryści wspierani przez CIA walczyli z terrorystami wspieranymi przez Pentagon.

W przypadku tego zamachu należy rozpatrzyć jeszcze jedną opcję: obecny szef CIA John Ratcliffe jest znany z miłości do Izraela. Serwis „The Grayzone” nazwał dyrektora CIA „stenografem Mossadu”, czyli osobą prowadzącą izraelską politykę. Informacje te pochodzą od urzędnika Białego Domu Trumpa, który izolował przeciwników wojny z Iranem.

Ratcliffe miał dostarczać administracji sfabrykowane dane wywiadowcze odnośnie Iranu, celem legitymizacji wojny. Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Tulsi Gabbard, koordynująca działania całej wspólnoty wywiadowczej Stanów Zjednoczonych, mniej więcej w tym samym czasie, lecz trochę wcześniej twierdziła, jak już wspomniałem, że Iran nie ma programu wojskowych zbrojeń jądrowych. A więc że nie ma podstaw do wojny.

Czyżby więc ktoś chciał, aby i w CIA terroryzm islamski powrócił na świecznik? Ja nic nie sugeruje. Ja tylko głośno myślę.

Autorstwo tekstu i zrzutów ekranów: Terminator 2019
Źródło: WolneMedia.net

Źródłografia

1. https://thegrayzone.com/2025/06/21/trump-cia-director-ratcliffe-and-centcoms-kurilla-mossad-stenographers-iran/

2. https://www.cfr.org/expert-brief/america-first-meets-national-security-and-defense-strategies

3. https://www.o2.pl/informacje/strzelanina-w-waszyngtonie-zamachowiec-wspolpracowal-z-cia-7226377368541920a

4. https://www.latimes.com/world/middleeast/la-fg-cia-pentagon-isis-20160327-story.html

5. https://wolnemedia.net/w-oczekiwaniu-na-izraelska-falszywa-flage/

6. https://www.tehrantimes.com/news/508560/CIA-director-acknowledges-Iran-s-peaceful-nuclear-stance

7. https://x.com/LauraLoomer

8. https://x.com/DNIGabbard/status/1994032726400278921

9. https://edition.cnn.com/2025/06/17/politics/israel-iran-nuclear-bomb-us-intelligence-years-away

10. https://www.ndtv.com/world-news/us-intelligence-refutes-israel-says-iran-3-years-from-making-nukes-report-8691749

11. https://www.politifact.com/article/2025/jun/23/Tulsi-Gabbard-Iran-nuclear-weapon-Donald-Trump/

12. https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-strzelanina-w-waszyngtonie-nie-zyje-postrzelona-gwardzistka,nId,22461452

13. https://theintercept.com/2022/11/20/taliban-afghanistan-zero-unit-migrants/

Polski konspekt, English video; Douglas MacGregor: NATO Lost the War – Empire of Lies Collapses

[Umieszczam, zachęcony tekstem Pokutujący łotra obok. Wydawało mi się zbyt „mocne” … md]

==============

Polski konspekt, English video; Douglas Macgregor: NATO Lost the War – Empire of Lies Collapses

Zachodnie Imperium Kłamstwa rozpada się na naszych oczach, ale jego „przywódcy” z uporem kontynuują swą księżycową narrację! 

DR IGNACY NOWOPOLSKI NOV 27

Pomimo, że wydarzenia na Ukrainie toczą się z zawrotną szybkością, zachodni „przywódcy” pozostają w swym obłąkanym świecie iluzji, tak jakby negowanie realiów mogło wpłynąć na ich zmianę.

Ukraińska armia praktycznie się rozpadła, a niektórej jednostki maszerują na Kijów, prawdopodobnie w celu usunięcia zbrodniczego reżimu żydowskiego „prezydenta” Zełenskiego. Nikt nie ma już żadnych wątpliwości, że dopóki żydo-banderowcy kontrolują Kijów, na jakiekolwiek inicjatywy pokojowe nie ma co liczyć. Ukraińcy zdali sobie wreszcie sprawę, że w czasie gdy oni się całkowicie wykrwawili, stracili swą gospodarkę i de facto kraj, żydowski reżim Zełenskiego rabował miliardy „pomocy militarnej” i lokował na swych kontach, lub w nieruchomościach. Teraz ta zbrodnicza banda znajduje się „jedną nogą” na pokładzie prywatnych samolotów, gotowych do odlotu do Izraela, gdzie zgodnie z jego prawodawstwem, nie wydaje się żydów gojom, nawet tych, którzy popełnili największe zbrodnie.

Z drugiej strony europejscy „przywódcy” NATO & UE”, nawet na milimetr nie zbaczają z dotychczasowego kursu, za wszelką cenę podtrzymując narrację wojenną w stosunku, do oczywistego zwycięzcy, jakim mieni się RF.

Dynamika zmian na polu walki jest tak gwałtowna, że nie są oni w stanie nawet zareagować na zachodzące zdarzenia.

Cały teatr wojny rozpada się na naszych oczach. Natomiast ci „politycy”, którzy są sowicie wynagradzani za utrzymywanie fikcyjnej narracji, nawet nie spowalniają swych oczywistych kłamstw.

Imperium kłamstwa rozpada się.

Elektorat zaczyna rozumieć, że autentyczne bezpieczeństwo można uzyskać w Europie tylko w postaci ułożenia poprawnych stosunków z Moskwą.

Niedługo niemiecka AfD przejmie władzę w Berlinie i zacznie budować nowe mosty pomiędzy Moskwą i Berlinem.

Poważną sprawą jest to, że UE & NATO odchodzi od retoryki „wspierania Ukrainy”, do retoryki „bezpośredniej kinetycznej konfrontacji z RF”.

Globaliści rządzący Europą chcą za wszelką cenę utrzymać się przy władzy nawet kosztem wojennej katastrofy.

Estoński głupiec Kaja Kallas biegająca po świecie i opowiadająca głupoty na temat „rosyjskiego zagrożenia”, zostanie w końcu wyśmiana w miarę wzrostu świadomości unijnego elektoratu.

Czy jednak nastąpi to na czas? Trudno prorokować.

W każdym bądź razie, utrzymanie tego totalnego zakłamania w Europie nie jest możliwe na dłuższą metę i dlatego podkreślam raz jeszcze, że Imperium Kłamstwa upada!

Z drugiej strony Rosja nie ma najmniejszego zamiaru atakować Europę, a nawet wchłaniać zachodniej banderowskiej Ukrainy ze Lwowem.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby się wpakowywać w europejskie kłopoty, a poza nimi nie ma w Europie nic godnego uwagi.

Stąd też wynika rosyjska powolna strategia militarna.

Rozpad UE i NATO, można mierzyć tygodniami, miesiącami, a nie latami czy dekadami.

Wydaje mi się, że zarówno Polakom, jak Niemcom zaczynają świtać myśli o przymusowej deportacji Ukraińców z tych krajów i wysłaniu ich na front wschodni, zamiast maszerowania w ich imieniu do rosyjskiej maszynki do mielenia mięsa armatniego.

Istnieje też prawdopodobieństwo, że Ukraińcy zaczną terrorystyczne ataki w tych krajach jako „zemstę za zdradę ukraińskich interesów”.

Uważam, że propozycja Miedwiediewa dotycząca przyłączenia zachodniej Ukrainy do Polski, staje się coraz bardziej pociągająca. Zwłaszcza, że trzeba mieć na uwadze następujący rozpad struktur Europejskich (UE & NATO).

Im szybciej się to stanie, tym lepiej, by nie „kusić” europejskich złodziei perspektywą zrabowania rosyjskich aktywów z centralnego Banku w Brukseli i przekazania ich zorganizowanej przestępczej klice z Kijowa, którą de facto są gangsterzy Zełenskiego.

To co pozostało z tzw. „Ukrainy” jest tylko zorganizowaną grupą przestępczą. Jeśli więc, Europejczycy nie przejawią aktywności w stabilizacji tego co zwie się obecnie „Ukrainą”, to nie pozostanie żadnej alternatywy poza wspomnianym już planem Miedwiediewa.

Należy podkreślić, że również Rosjanie chcą stabilizacji tego terytorium i stąd wyniknął Plan Miedwiediewa. Dotyczy to nie tylko Ukrainy, ale także państw ościennych jak Niemcy czy Polska, z którymi RF musi mieć w miarę normalne stosunki.

Tak więc z każdym dniem Imperium Kłamstwa rozpada się coraz bardziej i będzie to miało konsekwencje wyborcze. Globaliści utraca władzę.

Ale na tym nie koniec problemów Europy. Miliony kolorowych emigrantów, których sprowadzili globaliści, to beczka prochu z zapalonym lontem, która może doprowadzić do rewolucji, wojny domowej, czy powstania. Najlepszym tego przykładem jest Brytania, która bliska jest społecznemu wybuchowi.

NATO rozpada się już na naszych oczach, a zastąpią go regionalne europejskie sojusze, które już tworzą się w wschodniej części UE.

Ameryka jest kontrolowana przez globalnych oligarchów finansowych, którym leży na sercu jedynie ilość dolarów na kontach. Jest to głęboko skorumpowany system „finansowego kapitalizmu”. Aby Ameryka odzyskała suwerenność i mogła zacząć odbudowę swej gospodarki, ci ludzie muszą odejść. Nieunikniony upadek dolara, jako waluty rezerwowej powinien to skatalizować, co nie znaczy że odnowa amerykańskiej gospodarki powiedzie się.

Obecnie USA nie mają de facto rządu, ale „koncern finansowy”, który myśli jedynie o wzbogaceniu się nielegalnym sposobami. Pod tym względem przestępcza organizacja pod nazwą „Ukraina”, jak ulał pasuje do swego największego pryncypała : Stanów Zjednoczonych.

Z tego też powodu, Ameryka nie jest w stanie pomóc Europie w jej katastrofalnym położeniu i zaoferować czegokolwiek racjonalnego!

Z militarnego punktu widzenia, o ile klęska USA w Afganistanie, była postrzegana, jako poważne potknięcie NATO, to sromotna klęska Sojuszu w wojnie proxy z Rosją na ukrainie, stanowi kompletny blamaż i kompromitację. Mit „najpotężniejszego sojuszu militarnego w historii świata” rozpadł się jak domek z kart.

Wszystkie pozostałe kłamstwa Imperium rozpadają się żałośnie na oczach świata!

Polsko, obudź się! Płacisz za „twardość” Tuska, a dostajesz pusty portfel.

„wojna” Tuska

Rząd Tuska właśnie przepchnął kolejną gigantyczną podwyżkę budżetu na armię – w 2026 r. ma wynieść już 4,7–5 % PKB

Rząd Tuska właśnie przepchnął kolejną gigantyczną podwyżkę budżetu na armię – w 2026 r. ma wynieść już co najmniej 5% PKB, czyli ponad 200 mld zł rocznie (według projektu budżetu z lutego 2025 r., z czego ok. 124,8 mld zł z budżetu państwa i reszta z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – FWSZ).
Oficjalny powód? „Rosyjskie zagrożenie”.

Ale spójrzmy na fakty!

Na wschodniej granicy od ponad roku stoi 17–18 tys. dodatkowych żołnierzy i funkcjonariuszy (w tym cała 18. Dywizja Zmechanizowana, brygada z Podlasia i tysiące WOT i policji).
Koszt utrzymania jednego żołnierza „na granicy” to ok. 25–30 tys. zł miesięcznie (żołd, wyżywienie, sprzęt, paliwo, amortyzacja). Razy 18 tys. razy 12 miesięcy będzie to łatwo ponad 6–7 mld zł rocznie – tylko na samą obecność przy ogrodzeniu, którego i tak pilnuje już Straż Graniczna.
Te formacje od roku nie prowadzą żadnych poważnych ćwiczeń ofensywnych ani nawet obronnych – głównie chodzą na patrole wzdłuż zasieków i „kręcą TikToki”.
Tymczasem:
Białoruś ma na granicy kilkuset pograniczników i trochę wojska (głównie po to, by Łukaszenka mógł pokazywać „obronę przed NATO”).
Rosja przerzuciła prawie całe swoje wojska lądowe na Ukrainę – w obwodzie kaliningradzkim i na Białorusi zostało symboliczne 20–30 tys. ludzi, w większości słabo wyszkolonych najemników.

Pytanie za 200 mld zł: po co nam dywizja pancerna i tysiące ludzi na Podlasiu i Lubelszczyźnie, jeśli „zagrożenie” to głównie migranci rzucający kamieniami? Te miliardy mogłyby pójść na: 1000 km autostrad (zamiast Leopardów stojących w lasach), Podwyżki dla nauczycieli i lekarzy (budżet MON to 13,5% całego budżetu państwa!), Realną obronę powietrzną (więcej Patriot niż FWSZ na zakupy z opóźnieniem).

Zamiast tego: najdroższy teatr bezpieczeństwa w NATO – propaganda za pieniądze podatników. W 2024 r. wydaliśmy mniej niż planowano (tylko 3,8% PKB), bo FWSZ nie nadąża z realizacją. A deficyt budżetowy rośnie do 270 mld zł w 2026 r. – długiem za pozoranctwo.

Polsko, obudź się! Płacisz za „twardość” Tuska, a dostajesz pusty portfel.

Jest nadzieja na przedłużenie wojny?

Jest nadzieja na przedłużenie wojny?

Autor: MeMy, 22 listopada 2025

Jak donosi prasa głównego nurtu w posteuropejskiej części Świata „przywódcy UE odrzucają niektóre punkty amerykańskiego planu dla Ukrainy”.

Państwa określone mianem wiodących uważają, że projekt amerykańskiego planu nadal wymaga „dodatkowych prac”.

W niedzielę przedstawiciele państw europejskich spotkają się z USA i Ukrainą, aby omówić amerykański plan pokojowy. Spotkanie zaplanowano w Genewie. Według agencji Reuters, wśród uczestników spotkania znajdą się specjalny wysłannik USA Steve Witkoff i minister spraw zagranicznych Marco Rubio.

W liście państw europejskich stwierdzono, że granic nie wolno zmieniać siłą. Wyrażają one zaniepokojenie proponowanymi ograniczeniami wobec ukraińskich sił zbrojnych, argumentując, że naraża to Ukrainę na przyszłe ataki. Oprócz Merza, oświadczenie podpisali szefowie państw i rządów Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii, Hiszpanii, Finlandii i Norwegii. W spotkaniu uczestniczyli również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej António Costa. Deklarację poparły również Kanada i Japonia.

Jak widać wśród wymienionych państw zabrakło Polski. Czy to możliwe, aby Donald Tusk i Radosław Sikorski nie uczestniczyli, nie będąc zaangażowani w ten doniosły proces? Tak może twierdzić tylko rosyjska propaganda.

„Granic nie wolno zmieniać siłą”

Wszyscy mogą się uczyć w tym zakresie od UE, która wypracowała w tej kwestii inne rozwiązanie znane pod nazwą unijny Anschluss polegający na stopniowym zawłaszczaniu atrybutów suwerenności poszczególnych państw. Czeka to również Ukrainę. “Wszystko w swoim czasie”. Do czasu unormowania Ukraina ma być brutalnym i skutecznym narzędziem polityki globalistów w Europie Środkowo-Wschodniej, a w szczególności wobec Polski.

Wiceprezydent J.D. Vance zarzucił krytykom amerykańskiego planu brak poczucia rzeczywistości. Każdy, kto krytykuje trwające obecnie prace nad porozumieniem pokojowym, albo je źle zrozumiał, albo zaprzecza rzeczywistemu stanowi rzeczy, napisał Vance w poście na platformie internetowej X.

_________________________________________

Linki dla zainteresowanych propagandą:

EU-Regierungschefs lehnen Teile des US-Plans für die Ukraine ab

Treffen von Ukraine, Europäern und USA geplant: EU-Regierungschefs lehnen Teile des US-Plans ab – Trump deutet Verhandlungsspielraum an

„Plan pokojowy” [Trumpa ??] jest niekorzystny dla Polski

„Plan pokojowy” jest niekorzystny dla Polski

CzarnaLimuzyna, 21 XI 2025 http://ekspedyt/plan-pokojowy-jest-niekorzystny-dla-polski

Nikt, prawie nikt nie analizuje „28-punktowego planu pokojowego na rzecz Ukrainy i Rosji” z punktu widzenia korzyści lub zagrożeń dla Polski. Dominują opinie użytecznych idiotów, którzy notorycznie mylą polską rację stanu z interesem kreowanego „Ukropolin”, a nawet z interesem Ukrainy. Osobnicy, których mottem politycznym jest „polskość to nienormalność” w swoich pozbawionych sensu analizach poruszają się pod prąd zdrowego rozsądku.

Jednym z nielicznych wyjątków jest Łukasz Warzecha, który napisał na X

Warzecha pominął aspekt najważniejszy. W mojej ocenie z tzw. planu wynika, że “Bestia” bez żadnych przeszkód, wciąż będzie mogła prowadzić wojnę przeciw Polsce, niszcząc ją od zachodu, wschodu i od środka. Nic dziwnego wszak zależy to przede wszystkim od Polaków, których umysłową inercję starałem się niedawno opisać, ukazując bezradność wobec ostatnich manipulacji:

https://ekspedyt.org/2025/11/20/tusk-apeluje-o-zaniechanie-walki-o-niepodleglosc-w-2026-roku/embed/#?secret=6HznSnnjkz#?secret=WR6Je5TIw3

Wszyscy, którzy nie znają historii skazani są na jej powtórzenie

Również zdrajcy i złodzieje, liczący być może na bezkarność – specjalny przywilej nadany degeneratom w III RP, ale i oni mogą się przeliczyć…

Polskie interesy wbrew propagandzie są sprzeczne z unijnymi i ukraińskimi. Interes Stalina był sprzeczny z interesem Hitlera, a także, wbrew propagandzie, z interesem polskim. Trochę łatwiej było z oceną interesów niemieckich – sprzecznych z interesem ZSRR i Polski.

Dziś, interesy niemieckie, zgodne sezonowo czyli krótkotrwale z interesem ukraińskim, są sprzeczne z interesem polskim. Interesy Rosji pomimo sprzeczności strategicznej z unijnymi i tylko sezonowo z niemieckimi nie są zbieżne strategicznie z polskimi.

A propos planu zwracam uwagę na trzy aspekty:

  • Czy ustalenie “Wszelka ideologia i działalność nazistowska muszą zostać odrzucone i zakazane” wystarczy na delegalizację kultu Bandery?
  • Z planu wynika, że Polska wciąż będzie drenowana na rzecz rozwoju Ukrainy. “Europa dołoży 100 miliardów dolarów”. A kto zrekompensuje nasze polskie straty? Ukraina “otrzyma krótkoterminowy preferencyjny dostęp do rynku europejskiego” do momentu rozpatrzenia kwestii członkostwa w UE. Oznacza to kontynuację programu “Bestii”.
  • Dlaczego w Polsce “mają stacjonować europejskie myśliwce”? Wystarczyłaby flota naszych myśliwców. Czy wciąż nie ma “międzynarodowej” zgody na odpowiednie dozbrojenie polskiej armii?

28 punktów planu

Plan został opracowany przez wysłannika Trumpa Steve’a Witkoffa przy współudziale sekretarza stanu Marco Rubio, rzecznika prasowego Białego Domu i wysokiego rangą urzędnika administracji USA, co potwierdzono w czwartek.

  1. Suwerenność Ukrainy zostanie potwierdzona.
  2. Między Rosją, Ukrainą i Europą zostanie zawarte kompleksowe porozumienie o nieagresji. Wszystkie niejasności ostatnich 30 lat zostaną uznane za rozwiązane.
  3. Oczekuje się, że Rosja nie dokona inwazji na sąsiednie kraje i NATO nie będzie się dalej rozszerzać.
  4. Między Rosją a NATO zostanie przeprowadzony dialog, przy mediacji Stanów Zjednoczonych, mający na celu rozwiązanie wszystkich problemów bezpieczeństwa i stworzenie warunków do deeskalacji w celu zapewnienia bezpieczeństwa globalnego oraz zwiększenia możliwości współpracy i przyszłego rozwoju gospodarczego.
  5. Ukraina otrzyma wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa.
  6. Liczebność Sił Zbrojnych Ukrainy zostanie ograniczona do 600 000 żołnierzy.
  7. Ukraina zgadza się zapisać w swojej konstytucji, że nie przystąpi do NATO, a NATO zgadza się umieścić w swoim statucie zapis, że Ukraina nie zostanie przyjęta w przyszłości.
  8. NATO zgadza się nie stacjonować wojsk na Ukrainie.
  9. W Polsce będą stacjonować europejskie myśliwce.
  10. Gwarancja USA:

— Stany Zjednoczone otrzymają odszkodowanie za gwarancję;

— Jeśli Ukraina napadnie na Rosję, straci gwarancję;

— Jeśli Rosja dokona inwazji na Ukrainę, oprócz zdecydowanej skoordynowanej odpowiedzi militarnej, wszystkie globalne sankcje zostaną przywrócone, uznanie nowego terytorium i wszystkie inne korzyści wynikające z tej umowy zostaną cofnięte;

— Jeżeli Ukraina bez powodu wystrzeli rakietę w kierunku Moskwy lub Petersburga, gwarancja bezpieczeństwa zostanie uznana za nieważną.

  1. Ukraina kwalifikuje się do członkostwa w UE i otrzyma krótkoterminowy preferencyjny dostęp do rynku europejskiego na czas rozpatrywania tej kwestii.
  2. Silny globalny pakiet środków mających na celu odbudowę Ukrainy, obejmujący między innymi:

— Utworzenie Funduszu Rozwoju Ukrainy, który będzie inwestował w szybko rozwijające się sektory przemysłu, w tym technologię, centra danych i sztuczną inteligencję.

— Stany Zjednoczone będą współpracować z Ukrainą w zakresie wspólnej odbudowy, rozwoju, modernizacji i eksploatacji ukraińskiej infrastruktury gazowej, obejmującej rurociągi i obiekty magazynowe.

— Wspólne wysiłki na rzecz odnowy terenów dotkniętych wojną, w celu odbudowy, rekonstrukcji i modernizacji miast i obszarów mieszkalnych.

— Rozwój infrastruktury.

— Wydobycie surowców mineralnych i zasobów naturalnych.

— Bank Światowy opracuje specjalny pakiet finansowy, aby przyspieszyć te działania.

  1. Rosja zostanie ponownie zintegrowana z gospodarką światową:

— Zniesienie sankcji będzie omawiane i uzgadniane etapami, w każdym przypadku indywidualnie.

— Stany Zjednoczone zawrą długoterminową umowę o współpracy gospodarczej na rzecz wzajemnego rozwoju w obszarach energetyki, zasobów naturalnych, infrastruktury, sztucznej inteligencji, centrów danych, projektów wydobycia metali ziem rzadkich w Arktyce i innych korzystnych dla obu stron możliwości biznesowych.

— Rosja zostanie zaproszona do ponownego przystąpienia do G8.

  1. Zamrożone środki zostaną wykorzystane w następujący sposób:

— 100 miliardów dolarów w zamrożonych rosyjskich aktywach zostanie zainwestowane w prowadzone przez USA działania na rzecz odbudowy i inwestycji na Ukrainie;

— Stany Zjednoczone otrzymają 50% zysków z tego przedsięwzięcia. Europa dołoży 100 miliardów dolarów, aby zwiększyć kwotę inwestycji dostępnych na odbudowę Ukrainy. Zamrożone fundusze europejskie zostaną odmrożone. Pozostała część zamrożonych funduszy rosyjskich zostanie zainwestowana w oddzielny amerykańsko-rosyjski fundusz inwestycyjny, który będzie realizował wspólne projekty w określonych obszarach. Celem tego funduszu będzie zacieśnianie relacji i zwiększanie wspólnych interesów, aby stworzyć silną zachętę do unikania powrotu do konfliktów.

  1. Zostanie powołana wspólna amerykańsko-rosyjska grupa robocza do spraw bezpieczeństwa, której zadaniem będzie promowanie i zapewnienie przestrzegania wszystkich postanowień niniejszej umowy.
  2. Rosja prawnie usankcjonuje swoją politykę nieagresji wobec Europy i Ukrainy.
  3. Stany Zjednoczone i Rosja zgodzą się na przedłużenie obowiązywania traktatów o nierozprzestrzenianiu i kontroli broni jądrowej, w tym traktatu START I.
  4. Ukraina zgadza się być państwem niejądrowym zgodnie z Układem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
  5. Elektrownia jądrowa w Zaporożu zostanie uruchomiona pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, a wyprodukowana energia elektryczna będzie dzielona równo między Rosję i Ukrainę – 50:50.
  6. Oba kraje zobowiązują się do wdrażania programów edukacyjnych w szkołach i społeczeństwie, mających na celu promowanie zrozumienia i tolerancji wobec różnych kultur oraz eliminowanie rasizmu i uprzedzeń:

— Ukraina przyjmie przepisy UE dotyczące tolerancji religijnej i ochrony mniejszości językowych.

— Oba kraje zgodzą się na zniesienie wszelkich środków dyskryminacyjnych i zagwarantują prawa ukraińskich i rosyjskich mediów i edukacji.

— Wszelka ideologia i działalność nazistowska muszą zostać odrzucone i zakazane.

  1. Terytoria:

— Krym, Ługańsk i Donieck zostaną uznane za de facto rosyjskie, m.in. przez Stany Zjednoczone.

— Chersoń i Zaporoże zostaną zamrożone na linii styku, co de facto będzie oznaczało uznanie na linii styku.

— Rosja zrzeknie się innych uzgodnionych terytoriów, które kontroluje poza pięcioma regionami.

— Siły ukraińskie wycofają się z części obwodu donieckiego, którą obecnie kontrolują, a ta strefa wycofania będzie uważana za neutralną zdemilitaryzowaną strefę buforową, uznawaną przez społeczność międzynarodową za terytorium należące do Federacji Rosyjskiej. Siły rosyjskie nie wkroczą do tej zdemilitaryzowanej strefy.

  1. Po uzgodnieniu przyszłych ustaleń terytorialnych, zarówno Federacja Rosyjska, jak i Ukraina zobowiązują się do braku prób zmiany tych ustaleń siłą. Gwarancje bezpieczeństwa nie będą miały zastosowania w przypadku naruszenia tego zobowiązania.
  2. Rosja nie będzie przeszkadzać Ukrainie w korzystaniu z rzeki Dniepr w celach handlowych. Podjęte zostaną także porozumienia w sprawie swobodnego transportu zboża przez Morze Czarne.
  3. Zostanie powołana komisja humanitarna w celu rozwiązania nierozstrzygniętych kwestii:

— Wszyscy pozostali więźniowie i ciała zostaną wymienieni na zasadzie „wszyscy za wszystkich”.

— Wszyscy cywilni więźniowie i zakładnicy, łącznie z dziećmi, zostaną odesłani.

— Wdrożony zostanie program łączenia rodzin.

— Podjęte zostaną działania mające na celu złagodzenie cierpień ofiar konfliktu.

  1. Za 100 dni na Ukrainie odbędą się wybory.
  2. Wszystkie strony zaangażowane w ten konflikt otrzymają pełną amnestię za swoje działania podczas wojny i zobowiążą się nie wysuwać żadnych roszczeń ani nie rozpatrywać żadnych skarg w przyszłości.
  3. Niniejsza umowa będzie prawnie wiążąca. Jej wdrożenie będzie monitorowane i gwarantowane przez Radę Pokoju, na której czele stoi prezydent Donald J. Trump. Za naruszenia będą nakładane sankcje.
  4. Gdy wszystkie strony wyrażą zgodę na niniejsze memorandum, zawieszenie broni wejdzie w życie natychmiast po tym, jak obie strony przystąpią do uzgodnionych punktów i rozpoczną wdrażanie porozumienia.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò zdetonował polityczną „bombę prawdy”

Arcybiskup Carlo Maria Viganò zdetonował polityczną „bombę prawdy”

uczciwy i służący Bogu a nie szatanowi, Katolicki Hierarcha, znów zabrał głos!

DR IGNACY NOWOPOLSKI NOV 20

Na stronie X oświadczył, że „niebezpieczna, wywrotowa elita” zinfiltrowała najwyższe szczeble zachodnich instytucji i rządów, aby wdrożyć „przestępczy plan Agendy 2030”. Krytyka tego globalnego „zamachu stanu” jest obecnie systematycznie tłumiona w wielu krajach, które określają się jako demokratyczne – za pomocą cenzury, zastraszania, hospitalizacji psychiatrycznych, a nawet aresztowań.

Viganò opisuje „cicho ustanowiony reżim totalitarny” w Europie, Kanadzie, Australii i innych „państwach wasalnych” ONZ, NATO, WHO i Światowego Forum Ekonomicznego. System ten systematycznie prześladuje osoby ujawniające nadużycia – jednym z nich jest prawnik Reiner Füllmich , który, jego zdaniem, został „niesłusznie uwięziony” i wciąż czeka na sprawiedliwy proces.

Jego jedyna zbrodnia?
„Mówił prawdę w świecie pełnym zbrodniczych kłamstw” – powiedział arcybiskup.

Viganò wzywa wszystkich katolików i „ludzi dobrej woli” do podniesienia głosu w obronie prześladowanych przez „reżim globalistyczny”. Podkreśla, że ​​to nie Fuellmich powinien trafić do więzienia, ale ci, którzy jego zdaniem dopuścili się „największej zbrodni przeciwko ludzkości wszech czasów”.

Wymienia konkretnie:

  • Anthony Fauci
  • Bill Gates
  • Klaus Schwab
  • George Soros
  • Ursula von der Leyen
  • Albert Bourla

jak również ich „wspólnicy i wysłannicy na stanowiskach instytucjonalnych”.

Viganò jest częścią szerszego sojuszu prominentnych zwolenników, którzy w godzinnym nagraniu wideo domagają się uwolnienia Reinera Füllmicha .

Jego główne przesłanie brzmi:

„To nie Reiner Füllmich powinien trafić do więzienia, lecz ci, którzy dopuścili się największej zbrodni przeciwko ludzkości”.

I na koniec:

“Wypuśćcie Reinera Füllmicha na wolność.”

Plan przeciwko wojnie nuklearnej: Amerykański analityk proponuje porozumienie pokojowe z Putinem

Plan przeciwko wojnie nuklearnej: Amerykański analityk proponuje porozumienie pokojowe z Putinem

Autor: Tilo Gräser https://apolut.net/plan-gegen-den-atomkrieg-us-analytiker-schlagt-friedensabkommen-mit-putin-vor-von-tilo-graser

Podczas gdy Zełenski i jego zachodni zwolennicy szukają pretekstów do wojny, amerykański analityk finansowy Martin Armstrong… chce zapobiec III wojnie światowej.

Komentarz Tilo Gräsera.

Od dawna prezydent Wołodymyr Zełenski, urzędujący w Kijowie, próbuje wciągnąć NATO bezpośrednio w wojnę z Rosją. Nawet były prezydent Polski Andrzej Duda to zauważył, stwierdzając w wywiadzie udzielonym we wrześniu:

Od samego początku próbowali wciągnąć w wojnę wszystkich. To oczywiste, leży to w ich interesie i najlepiej byłoby, gdyby udało im się wciągnąć do niej kraje NATO. Oczywiste jest, że szukają tych, którzy aktywnie walczyliby po ich stronie przeciwko Rosjanom. Tak było od pierwszego dnia”.

W wywiadzie wspomniano o uderzeniu rzekomo rosyjskiego pocisku w terytorium Polski w listopadzie 2022 roku, w wyniku którego zginęły również dwie osoby. Jednak według informacji przekazanych wówczas przez Dudę i premiera Polski Mateusza Morawieckiego, najprawdopodobniej był to pocisk wystrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą w kierunku rosyjskiego pocisku.

Kijów jednak od początku utrzymywał, że Rosja ostrzelała terytorium Polski. Duda poinformował w wywiadzie, że Zełenski zadzwonił do niego wkrótce potem i zażądał, aby Polska natychmiast oświadczyła, że ​​był to rosyjski pocisk. Były prezydent zinterpretował to jako próbę wciągnięcia Polski do wojny.

Istnieje wiele takich przykładów, w tym rzekome rosyjskie drony, które zaatakowały lub zostały zestrzelone w Polsce we wrześniu tego roku. Chociaż nie było ofiar, incydent ten wywołał prawdziwą histerię dronową i nową falę propagandy o „rosyjskim zagrożeniu”. Amerykański analityk finansowy Martin Armstrong wyjaśnił niedawno w wywiadzie urodzonemu w Iranie filozofowi Nimie R. Alkhorshidowi:

Moje źródła, zazwyczaj bardzo dobre, twierdziły, że żaden rosyjski dron nie przeleciał nad Polską. To była operacja pod fałszywą flagą. A potem nagle usłyszeliśmy: Och, musimy ustanowić strefę zakazu lotów nad Ukrainą i zrobić wszystko, co możliwe, aby sprowokować wojnę”.

W innym wywiadzie, udzielonym kilka dni temu byłemu dziennikarzowi CNN, Gregowi Hunterowi, Armstrong powtórzył te stwierdzenia i ostrzegł, że „spróbują ponownie”. Natychmiast pojawiła się informacja o atakach na linię kolejową Warszawa-Lublin w Polsce, do których doszło w niedzielę, wymierzonych w Ukrainę. Według doniesień, premier Donald Tusk wskazał dwóch Ukraińców jako podejrzanych o udział w ataku. Twierdzi, że współpracowali oni z rosyjskimi służbami wywiadowczymi i od tego czasu uciekli na Białoruś. Tusk nie przedstawił żadnych dowodów. [ale tut. prasa podała,że jeden z tych Ukraińców był niedawno skazany we Lwowie za terroryzm. Wypuścili z kicia „z zadaniem”? MD]

Polski rząd nie wyraził jeszcze żadnych bezpośrednich podejrzeń wobec Rosji w związku z domniemanym aktem sabotażu” – donosił w poniedziałek szwajcarski dziennik „Blick”. Niemniej jednak minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że w przypadku uszkodzonej linii kolejowej „wszystkie poszlaki prowadzą na wschód, do Rosji”. Według Blicka, były szef wywiadu Grzegorz Małecki określił nawet te incydenty jako „kolejną czerwoną linię, którą Rosja przekroczyła. Mogło to przecież doprowadzić do poważnej katastrofy kolejowej”.

Komu potrzebna jest wojna

Dowody zdają się nie być konieczne, aby wysuwać takie twierdzenia. Od dawna panuje przekonanie: „Rosjanie są winni wszystkiemu!” – co innego? W ten sposób podsyca się nastroje społeczne, by uzasadnić wojnę z Rosją. Dzieje się to nie tylko w interesie Zełenskiego i jego współpracowników, ale także w interesie tych w UE i innych europejskich państwach NATO, takich jak Wielka Brytania i Norwegia, które przygotowują się do takiej wojny. Ponieważ potrzebują tego, aby odwrócić uwagę od własnych, sprowadzonych na siebie problemów. Wspomniany amerykański analityk finansowy Armstrong zwraca na to uwagę w ostatnich wywiadach.

W swoim wywiadzie dla Alkhorshida zwraca uwagę na kryzys gospodarczy UE i innych krajów europejskich. Od czasu politycznie wywołanego kryzysu związanego z koronawirusem państwa te podjęły decyzje, które szkodzą ich własnym gospodarkom, w tym sankcje antyrosyjskie. Francja i Wielka Brytania zasygnalizowały już, że potrzebują pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Armstrong stwierdza:

Dlatego potrzebują wojny”.

Analityk finansowy „poważnie wątpi, że UE przetrwa po 2030 roku”. Uważa, że ​​jest to już „ekonomicznie beznadziejny przypadek”. UE chce rozwiązać swoje problemy gospodarcze za pomocą wojny, do czego potrzebuje zewnętrznego wroga.

Obwiniają Putina za wszystko pod słońcem. Jak Biden: kiedy nałożył sankcje na Rosję i ceny gazu wzrosły, nazwał to „putinowską inflacją”. Nigdy nie nazywają tego swoją własną. I dlatego potrzebują odwrócenia uwagi. I o to właśnie chodzi w tym wszystkim.

W tym kontekście Armstrong wyjaśnia swojemu rozmówcy, że domniemane ataki dronów na Polskę były operacją pod fałszywą flagą. Pod koniec października powiedział w innym wywiadzie dla byłego dziennikarza CNN, Huntera: „Europa potrzebuje wojny. Wybór brzmi: jeśli nie będzie wojny, ich gospodarka się załamie”. W wywiadzie udzielonym Hunterowi kilka dni temu analityk finansowy wyjaśnił:

Albo będą mieli wojnę z Putinem, albo ludzie zaczną szturmować parlamenty z widłami, gdy tylko zaczną się te niewypłacalności”.

Kto chce wojny

Chce skłonić prezydenta USA Donalda Trumpa do wycofania się z wojny NATO i Ukrainy z Rosją i trzymania się z dala od niej. W wywiadach donosi, że w październiku administracja Trumpa poprosiła go o wykorzystanie swoich kontaktów w Rosji do zbadania, czy porozumienie pokojowe jest nadal możliwe. Poproszono go również o opracowanie planu pokojowego, który prezydent Rosji Władimir Putin mógłby zaakceptować. Armstrong udostępnił plan zatytułowany „Propozycja pokojowa zapobiegająca III wojnie światowej” publicznie na swojej stronie internetowej.

Zakłada, że ​​osoby z bliskiego otoczenia Trumpa, które się z nim skontaktowały, znają jego poglądy i że na przykład sprzeciwia się sankcjom wobec Rosji. Uważa, że ​​nigdy nie osiągną one zamierzonego celu: zmiany reżimu w Rosji. Armstrong wskazuje na inne sankcje, takie jak te wobec Kuby, Iranu i Iraku. które nigdy nie osiągnęły zamierzonego efektu. Nazywa je taktyką neokonserwatystów, których ostro krytykuje, po części dlatego, że wierzą, iż mogą prowadzić wojnę ekonomicznie. „To urojeniowy sposób, w jaki neokonserwatyści prowadzą wojnę” – powiedział Armstrong Alkhorshidowi.

Te siły stoją za antyrosyjską polityką, która jest obecnie kontynuowana pod rządami Trumpa. „Prezydent Trump może wierzyć, że ma wystarczającą siłę ekonomiczną, by zmusić Putina do spełnienia swoich żądań, ale gospodarka USA nie jest również w stanie sfinansować kolejnej niekończącej się wojny, która będzie o wiele bardziej kosztowna i ryzykowna, a którą Zachód tym razem przegra” – podkreślił w niedawnym wywiadzie dla byłego reportera CNN, Huntera. Zwraca uwagę, że neokonserwatyści są również obecni w administracji Trumpa. Wśród nich jest obecny sekretarz skarbu USA, miliarder Scott Bessent – ​​„Myślę, że większość ludzi o tym nie wie” – dodaje Armstrong.

Chociaż wiadomo, że Bessent pracował dla spekulanta George’a Sorosa, nie wiadomo, czy był mózgiem stojącym za Spekulacjami Sorosa wartymi miliardy dolarów. Obecny sekretarz skarbu USA był zamieszany w próbę wykupienia Rosji przez amerykańskich neokonserwatystów pod koniec lat 90. W wywiadzie dla Huntera analityk finansowy omawia szczegóły, które ujawnił również w swojej książce „Spisek mający na celu przejęcie Rosji”. Plan, jak twierdzi, polegał na zastąpieniu prezydenta Rosji Borysa Jelcyna oligarchą Borysem Bieriezowskim – i, za pomocą pułapki wartej wiele miliardów dolarów, wrobieniu go w korupcję, aby go obalić i przejąć kontrolę nad rosyjskim majątkiem.

Całe złoto, diamenty, ropa naftowa, drewno – wszystko – miałoby być przekazywane przez działy handlowe nowojorskich banków”.

Kiedy Jelcyn zdał sobie sprawę, że jest wrabiany przez amerykańskich bankierów, a następnie pod presją rosyjskich komunistów, zwrócił się do Władimira Putina, jak twierdzi Armstrong. Nie był on ani komunistą, ani oligarchą i dlatego Jelcyn mianował go swoim następcą, który następnie pokrzyżował plany wykupienia Rosji.

Dlatego tak bardzo nienawidzą Putina, bo uniemożliwił im przejęcie Rosji. Ostatnie słowa Jelcyna do Putina: »Chroń Rosję«”.

Armstrong podkreśla, że ​​sekretarz skarbu USA Bessent jest przeciwny porozumieniu pokojowemu z Rosją: „Jest przeciwny pokojowi”. I odnosząc się do obecnych wydarzeń i konfliktów, dodaje:

To wszystko sięga czasów, gdy bankierzy i fundusze hedgingowe dążyły do ​​przejęcia wszystkich rosyjskich aktywów”.

Większość tego, co można znaleźć w mediach na temat konfliktu na Ukrainie, „to i tak propaganda” – powiedział Armstrong Alkhorshidowi. „To już nie ma nic wspólnego z Ukrainą. Zostało stworzone, by osłabić Rosję”. Dodał, że europejscy politycy żywią wręcz „urojeniowe przekonanie, że mogą podbić Rosję i zabezpieczyć jej 75 bilionów dolarów w zasobach naturalnych, co stanowi dwukrotność długu publicznego USA”. Wtedy Europa i Imperium Brytyjskie mogłyby ponownie stanąć na czele świata – „to prawdziwe złudzenie” – powiedział Armstrong, podkreślając, że wielokrotnie słyszał to od europejskich polityków. Wierzą, że NATO, ze swoją konwencjonalną przewagą, mogłoby pokonać i podbić Rosję, a Moskwa nigdy nie użyłaby broni jądrowej pomimo wszelkich ostrzeżeń. Wtedy Putin padłby na kolana i błagał o życie – to propaganda, którą wmawiają tym ludziom – wyjaśnił analityk finansowy. Dodał do swojego rozmówcy: „I nawet nie zliczę, ile razy to słyszałem”.

Prawdziwy wróg

W wywiadach donosi również, że wskazywał swoim rozmówcom w administracji Trumpa między innymi na to, „że prawdziwym wrogiem jest UE, a nie Rosja”. Wyjaśnił, że Rosja nie ma interesu w inwazji na NATO, ponieważ nic na tym nie zyskuje.

Europa musi kupować energię od Rosji. Nie mają złota. Nie ma tam nic pozytywnego do zyskania”.

Wojny i inwazje tego rodzaju są motywowane ekonomicznie, przypomina, powołując się na podstawowy fakt historyczny. Rosja, bogata w surowce, nie ma nic do zyskania w Europie Zachodniej, wyjaśnia. W swoim planie wyraźnie sprzeciwia się polityce sankcji, ponieważ przynosi ona jedynie szkody i jest bezużyteczna.

Każdy, kto wierzy, że może pokonać Putina i wypędzić go z Ukrainy, albo że niekończące się sankcje wobec Rosji, które nigdy w historii nie przyniosły skutku, cokolwiek osiągną, jest nie tylko głupcem, ale i niebezpiecznym idiotą. Dojdzie do trzeciego zamachu stanu i tym razem rosyjscy neokonserwatyści przejmą pełnię władzy”.

Gdyby Putin ustąpił, doszłoby do zamachu stanu przeciwko niemu, podobnego do zamachu stanu przeciwko Nikicie Chruszczowowi w Związku Radzieckim w latach 60. i zamachu stanu przeciwko Michaiłowi Gorbaczowowi w 1991 roku. Według Armstronga, który ostrzega w wywiadzie dla Alkorshida, w Rosji działają również niebezpieczni „neokonserwatyści”:

I co się wtedy stanie? Będzie wojna nuklearna. To takie proste”.

Plan na rzecz pokoju

Według Armstronga, jego propozycje obejmują groźby ze strony przywódców USA wobec podżegaczy wojennych w Europie, takich jak Wysoka Przedstawiciel UE Kaja Kallas, wycofaniem się z NATO. Mogłoby się to zdarzyć, gdyby UE nie dopilnowała przestrzegania przez Ukrainę porozumień mińskich, które oferują rozwiązanie konfliktu. „Nie byłoby ŻADNEJ WOJNY, gdyby UE, NATO i neokonserwatyści nie kłamali i przestrzegali porozumień mińskich” – pisze w swoim planie.

Zełenski, „ten rzekomy przedstawiciel Ukrainy”, musi zostać zmuszony do podpisania porozumienia pokojowego, argumentuje Armstrong. W tym celu proponuje, aby Trump wydał dekret zakazujący amerykańskim firmom „inwestowania nawet dziesięciu centów, bezpośrednio lub pośrednio, na Ukrainie”. Dopiero po zawarciu porozumienia pokojowego miliardy dolarów przeznaczone na odbudowę Ukrainy, na które liczy Zełenski, zostaną uwolnione.

Znany analityk finansowy dąży do przekonania Rosji do planu pokojowego poprzez otwarcie możliwości współpracy gospodarczej ze Stanami Zjednoczonymi. W swoim planie stwierdza:

Jedynym sposobem na osiągnięcie pokoju na świecie jest integracja gospodarcza”.

W związku z tym proponuje porozumienie z Rosją, które umożliwiłoby amerykańskim firmom tworzenie w Rosji spółek joint venture w celu wydobycia pierwiastków ziem rzadkich i innych surowców, ze wspólną gwarancją bezpieczeństwa ich inwestycji. Ponadto wszystkie sankcje wobec Rosji powinny zostać zniesione, w tym ustawa Magnitskiego, „z jedynym wyjątkiem sankcji nałożonych na poszczególnych szpiegów”. Proponuje również zatwierdzenie spółki joint venture w Arktyce i Antarktyce w celu wydobycia surowców naturalnych, a także propozycję Putina dotyczącą tunelu na Alaskę. W swoim planie Armstrong pisze:

Poza aspektami czysto ekonomicznymi, umowa handlowa z Rosją zmusiłaby NATO i UE do podporządkowania się, gdy amerykańskie firmy zaczną działać w Rosji. Taka propozycja handlowa służyłaby przełamaniu izolacji Rosji i udowodnieniu, że twierdzenie NATO, że Rosja chce podbić Europę, jest bezsensowne”.

Krok w stronę wojny

Prezydent USA Trump ogłosił, że po sankcjach nałożonych między innymi na rosyjskie koncerny naftowe, zgodzi się na dalsze sankcje wobec Rosji. Armstrong stwierdza w swoim proponowanym planie pokojowym:

Trump najwyraźniej posłuchał neokonserwatystów, którzy NIGDY nie myślą przyszłościowo. Nie są w stanie patrzeć dalej niż na czubek własnego nosa. Nałożenie kolejnych sankcji na Rosję nie jest rozwiązaniem”.

Prezydent USA „niebezpiecznie zwiększył w ten sposób prawdopodobieństwo, że jedynym rozwiązaniem tego konfliktu będzie wojna”. Jest to „ekonomiczny krok w kierunku całkowitego zniszczenia Rosji i odpowiada typowemu celowi neokonserwatystów, jakim jest doprowadzenie do zmiany reżimu” – ostrzega analityk finansowy w podsumowaniu swojego artykułu. Wyjaśnia:

Czego Trump tak naprawdę oczekuje? Że Putin padnie na kolana i będzie błagał o wybaczenie? To wojna gospodarcza, której celem jest całkowite zniszczenie Rosji. Oznacza to tylko jedno: wojna termojądrowa będzie nieunikniona. Zarówno Putin, jak i Chiny wiedzą, że to teraz pełnowymiarowa wojna z NATO i że Europa NIGDY nie pozwoli na pokój z Rosją – KROPKA! III wojna światowa jest nieunikniona”.

Ostrzega również przed konsekwencjami dla samych Stanów Zjednoczonych:

Nawet jeśli prezydent Trump uważa, że ​​przewodzi najpotężniejszemu państwu świata, neokonserwatyści, ze swoimi niekończącymi się wojnami i nienawiścią, osłabili gospodarkę w dłuższej perspektywie. Stany Zjednoczone są narażone, ponieważ neokonserwatyści zjednoczyli Rosję, Chiny, Koreę Północną, Pakistan i Iran w potężny sojusz po obu stronach”.

W wywiadach na temat swojego planu Armstrong podkreśla, że ​​wciąż istnieje nadzieja na powstrzymanie tego rozwoju sytuacji. Jako dowód podaje fakt, że poproszono go o ocenę i plan pokojowy. Uważa również, że przyznanie przez Trumpa zwolnienia dla Węgier z opłat za zakup rosyjskiej ropy objętej sankcjami to „pozytywny znak”. Co więcej, rosyjskie władze zasygnalizowały swoje ciągłe zainteresowanie „rozmowami pokojowymi z Ukrainą, wspieranymi przez Trumpa”. Wie, że jego plan został zauważony na Kremlu. Jego zdaniem, dowodem na to jest oferta złożona przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa pod koniec października, że ​​Rosja w umowie zagwarantuje, że nie zaatakuje NATO.

Analityk finansowy wyjaśnia filozofowi Alkhorshidowi:

Jako konsultant międzynarodowy dawno temu nauczyłem się: trzeba patrzeć na sytuację z perspektywy wszystkich, a nie swojej własnej. A jeśli potrafisz to zrobić, masz szansę”.

Właśnie w tym Henry Kissinger był tak dobry. Rozumiał, że trzeba patrzeć na sprawy z perspektywy drugiej osoby, a nie swojej własnej. To jedyny sposób, by doprowadzić do porozumienia dwie osoby o odmiennych poglądach. A jeśli nam się to nie uda, to sami sobie kopiemy grób, bo wtedy wybuchnie III wojna światowa.

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

********************************

Na jednej z ostatnich stron swojej książki „Obóz Świętych“ Jean Raspail przedstawia scenę, która jak wszystko w tej genialnej książce ma wymiar symboliczny: Pewien właściciel burdelu podejmuje walkę z wywrotowcami i rewolucjonistami, bo nie może znieść widoku upadku do jakiego ci ludzie doprowadzili. +Chryste ratuj + PJ.

********************************

Artykuł ukazał się 19 listopada 2025 roku na stronie : https://apolut.net/plan-gegen-den-atomkrieg-us-analytiker-schlagt-friedensabkommen-mit-putin-vor-von-tilo-graser/

NOWY PORZĄDEK ŚWIATA – Jan Pospieszalski i Bartosz Kopczyński

W kolejnym odcinku podcastu “Jan Pospieszalski Rozmawia #155” rozmawiamy z Bartoszem Kopczyńskim, autorem książki “Poradnik świadomego narodu”, o zagrożeniach dla polskiej edukacji i społeczeństwa. Gość wyjaśnia, jak globalne plany destrukcji prowadzą do zubożenia intelektualnego narodu poprzez manipulację systemem szkolnym. Gość omawia również rolę masonerii, gnostyków oraz rewolucji kulturowej w niszczeniu tradycyjnych wartości. Podcast zachęca do refleksji nad obroną suwerenności i tożsamości narodowej. Bartosz Kopczyński to prawnik, z zawodu przedsiębiorca. Badacz współczesnych prądów ideologicznych w edukacji. Prezes Towarzystwa Wiedzy Społecznej w Toruniu oraz członek Ruchu Ochrony Szkoły. Współzałożyciel Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia.

Za finansowaniem Ukrainy kryje się plan federalizacji UE

Za finansowaniem Ukrainy kryje się plan federalizacji UE

Data: 6 novembre 2025Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/za-finansowaniem-ukrainy-kryje-sie-plan-federalizacji-ue

Jaki jest prawdziwy powód, dla którego The Economist chce, aby Europa wydała dodatkowe 400 miliardów dolarów na Ukrainę?

Prawdziwym celem, którego osiągnięcie wymaga kolejnych czterech lat wojny zastępczej i co najmniej 400 dodatkowych miliardów dolarów, jest federalizacja UE, a nie polityczna fantazja o pokonaniu Rosji.

=============================================

Magazyn „The Economist” argumentował, że UE i Wielka Brytania powinny zaspokoić szacowane na 390 mld dolarów potrzeby finansowe Ukrainy w ciągu najbliższych czterech lat. Według magazynu „kolejne pięć lat prawdopodobnie wywoła kryzys gospodarczy i bankowy w Rosji”, natomiast „każde długoterminowe rozwiązanie finansowe dla Ukrainy pomogłoby Europie zbudować potencjał finansowy i przemysłowy niezbędny do obrony”. Kosztowałoby to jedynie 0,4% PKB każdego członka NATO (z wyłączeniem Stanów Zjednoczonych).

Siali również panikę, twierdząc, że „alternatywą byłaby przegrana Ukrainy w wojnie i przekształcenie się w zgorzkniałe, częściowo upadłe państwo, którego armia i przemysł obronny mogłyby zostać wykorzystane przez Putina jako część nowego, odrodzonego zagrożenia ze strony Rosji”. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby Ukraina kiedykolwiek połączyła siły z Rosją w celu zagrożenia któremukolwiek państwu NATO, Ukraina może obwiniać Polskę za swoją porażkę, po czym może wesprzeć kampanię terrorystyczno-separatystyczną w Polsce prowadzoną przez swoją ultranacjonalistyczną diasporę, o czym ostrzegamy tutaj: https://korybko.substack.com/p/osama-bin-sikorskis-incitement-to

Niezależnie od tego, co można sądzić o powyższym scenariuszu, chodzi o to, że The Economist stosuje typowe podejście „kija i marchewki”, próbując przekonać swoją elitarną europejską publiczność, że pokrycie szacowanych kosztów Ukrainy w wysokości 390 miliardów dolarów w ciągu najbliższych czterech lat będzie dla nich mniej kosztowne niż niepokrywanie tych kosztów. Bezpośredni kontekst dotyczy nasilonej wojny na wyniszczenie prowadzonej przez Stany Zjednoczone przeciwko Rosji w ramach nowej trzyfazowej strategii Trumpa, której celem jest doprowadzenie Kremla do bankructwa, a następnie wywołanie niepokojów wewnętrznych.

Żeby było jasne, przytoczenie tej strategii nie oznacza poparcia, ma jedynie pokazać, dlaczego The Economist uważa, że jego odbiorcy mogą być teraz otwarci na jego apel. W tej kwestii trudno będzie przekonać ludzi, że muszą subsydiować Ukrainę w takim zakresie przez prawie pięć lat, co może wiązać się z podwyżką podatków i cięciami wydatków socjalnych. W końcu 100–110 mld dolarów wydanych w tym roku („najwyższa kwota w historii”) nie powstrzymało Rosji, więc ta sama kwota w ciągu najbliższych czterech lat prawdopodobnie również nie będzie skuteczna.

Rosja dysponuje wystarczającymi środkami finansowymi, aby kontynuować finansowanie konfliktu w tym okresie, więc propozycja magazynu „The Economist” jedynie utrzymałaby status quo, zamiast zmienić go na korzyść Zachodu. Sytuacja może nawet zmienić się na korzyść Rosji, o czym „The Economist” szczerze ostrzegł: „jeśli Rosja będzie w stanie pozyskać fundusze od Chin”. W takim scenariuszu UE prawdopodobnie będzie zmuszona „pozyskać” od własnych obywateli równowartość tej kwoty, aby przynajmniej utrzymać status quo, co pogorszy ich sytuację bez widoków na poprawę.

Jak napisał The Economist: „Wspólna emisja obligacji przez UE spowodowałaby powstanie większej puli wspólnego długu, pogłębiając jednolity rynek kapitałowy Europy i wzmacniając rolę euro jako waluty rezerwowej. Wieloletnia perspektywa zakupów uzbrojenia pomogłaby Europie w sekwencyjnym rozbudowywaniu przemysłu obronnego”. Jest to zgodne z oceną z lipca 2024 r., mówiącą że planowana transformacja UE w unię wojskową jest zagrywką o władzę federalną”. https://thealtworld.com/andrew_korybko/the-eus-planned-transformation-into-a-military-union-is-a-federalist-power-play

Prawdziwym celem jest zatem federalizacja UE, a nie pokonanie Rosji.

To rozeznanie pozwala zrozumieć, dlaczego elity UE – zwłaszcza w Niemczech, liderze Unii – zgodziły się na sankcje antyrosyjskie USA, mimo że były one dla nich niekorzystne ekonomicznie. W zamian za zneutralizowanie potencjału euro jako konkurenta dla dolara, elity UE dostały zgodę na przyspieszenie federalizacji bloku, żeby umocnić swoją władzę, co USA zaakceptowały, bo nie widziały już w podporządkowanej sobie UE potencjalnego zagrożenia. Aby zakończyć ten proces, potrzeba kolejnych czterech lat wojny zastępczej i co najmniej około 400 miliardów dolarów.

INFO: https://korybko.substack.com/p/whats-the-real-reason-why-the-economisthttps://www.economist.com/leaders/2025/10/30/why-funding-ukraine-is-a-giant-opportunity-for-europe

…………..

Matteo Salvini, wicepremier Włoch: „Nie możemy finansować Ukrainy przez następne pięćdziesiąt lat” https://www.repubblica.it/politica/2025/11/04/news/attacco_zakharova_salvini_finanziamenti_ucraina-424957400/

„Z pewnością zakończenie wojny między Rosją a Ukrainą jest priorytetem i z pewnością nie możemy przez kolejne 50 lat wysyłać pieniędzy i broni na Ukrainę. Nie ma co do tego wątpliwości”.

VIDEO: https://www.raiplay.it/video/2025/10/Cinque-Minuti—Puntata-del-03112025-aea5351a-c6ca-4899-9410-bd9aed74f2b8.html

Słowa, słowa, słowa…

Słowa, słowa, słowa…

Jak przekonać ludzi do wojny? Jest kilka stałych punktów programu tworzenia wojennej narracji. Kreacja wroga – wróg musi być. Bez niego nie ma wojny; …


31.10.2025 r.


Poloniusz: Cóż to czytasz, mości książę?

Hamlet: Słowa, słowa, słowa…
William Szekspir „Hamlet”.


Słowa wywołują emocje. Można nimi kogoś uszczęśliwić, ale można także zabić. Są też tacy, którzy potrafią słowami zanudzić na śmierć. Słowa są narzędziem konwersacji i jak każde narzędzie są posłuszne intencjom mówcy.


Jak przekonać ludzi do wojny? Jest kilka stałych punktów programu tworzenia wojennej narracji.

  • Kreacja wroga – wróg musi być. Bez niego nie ma wojny;
  • Nazwanie wroga, najlepiej jako największe zagrożenie dla pokoju;
  • Przedstawienie wroga, jako niegodnego życia karalucha, którego trzeba wytępić;
  • Podsycanie strachu, tworzenie „dowodów” agresywnych intencji wroga;
  • Podsycanie strachu walki o przetrwanie;
  • Podsycanie strachu, przez powtarzanie nieważne zmyślonych czy prawdziwych okrucieństw popełnianych przez wroga;
  • Potępienie pacyfistów jako tchórzy lub szpiegów działających na korzyść wroga;
  • Wykorzystanie strachu dla medialnej wizji zwycięskiej walki z wrogiem.
Przygnębiający jest absolutny spokój, z jakim wszyscy tutaj mówią o kolejnej wojnie, jakby była to przesądzona sprawa, którą trzeba po prostu zaakceptować.
Ernest Hemingway, 1934


Sposób na obejście tej emocjonalnej trudności jest prosty: odczłowieczyć wroga! Dzieje się to praktycznie automatycznie, gdy tylko dana grupa zostanie uznana za wroga, czyli „ich”. Wymaga to jednak pomocy językowej: tym złym ludziom trzeba nadać imię. A kiedy już je otrzymają, imię to nabiera znaczenia. Bum! Teraz to broń. Każdy, komu nadano to imię, zostaje natychmiast odczłowieczony. Język jest pierwotną bronią wojny i niezbędnym narzędziem tych, którzy ją prowadzą.


Przygotowania do wojny rozpoczynają się odpowiednim doborem słów w mediach. Ich celem jest zawsze strach. Podobnie jak podczas wojny sanitarnej w roku 2020, tak i teraz zastraszony człowiek zgodzi się na najbardziej absurdalne propozycje. Jest to jak popełnianie samobójstwa ze strachu przed śmiercią. Trudno powiedzieć, czy zagrożenie wojną jest realne? Historia pokazuje, że jeśli są siły aktywnie nawołujące do wojny, to prędzej czy później osiągną swój cel.

8 miliardów ludzi przeciwko 13 rodzinom.


Historia opiera się na minionych czasach. Powoli, ale wyraźnie rośnie liczba coraz bardziej świadomych ludzi, o co tu się tak naprawdę walczy. Zawsze będą strusie zasłaniający oczy, by nie poznać prawdy. Ludzie odważni i dociekliwi będą mieli wpływ na przyszłe dzieje świata. Dla strusi natura przewidziała sępy:


Autor artykułu Marek Wójcik
Opublikowano 31.10.2025 r. na world-scam.com

Płk Jacques Hogard: Ta wojna [ukrainna] jest już przegrana

Płk Jacques Hogard: Ta wojna [ukrainna] jest już przegrana

Pułkownik Jacques Hogard przez 26 lat służył w armii francuskiej, dowodząc m. in. jednostkami Legii Cudzoziemskiej oraz sił specjalnych. Uczestniczył w szeregu operacji poza granicami Francji, które następnie opisał w kolejnych książkach, przede wszystkim na temat byłej Jugosławii i sprawy Kosowa. Po przejściu na emeryturę zajął się działalnością prywatną jako analityk wojskowy oraz specjalista ds. wywiadu wojskowego. 

Poniżej prezentujemy rozmowę z płk. Hogardem na temat obecnej sytuacji związanej z wojną na Ukrainie. 

===========================================

Wojenni szaleńcy pogrzebią Europę

Ursula von der Leyen zapowiada militaryzację Ukrainy, a później całej Unii Europejskiej. Na ile wszystkie te plany mogą rzeczywiście być zrealizowane i na ile mogą zmienić sytuację na froncie?

– Pytanie dotyczy „wojowniczych szaleńców”. Tak ich osobiście nazywam. Ursula von der Leyen, przeciętna niemiecka urzędniczka o ponurej reputacji, podejrzana o czynną korupcję i wyraźne tendencje polityczno-autokratyczne w czysto funkcjonalnej roli przewodniczącej Komisji Europejskiej, najwyraźniej ma tylko jedną obsesję, podobnie zresztą jak szefowie państw euroatlantyckich: Niemiec Merz, Brytyjczyk Starmer i Francuz Macron. Za żadną cenę nie chcą uznać porażki reżimu Zełenskiego na Ukrainie! Porażka ta jednak jest bardzo realna dla neutralnych obserwatorów. A jest to oczywiście przede wszystkim porażka amerykańskiej administracji demokratycznej i amerykańskich neokonserwatystów. To oni zaplanowali i sprowokowali tę wojnę od 2004 roku – a prawdopodobnie od końca ZSRR – no i NATO, zbrojna ręka amerykańskich interesów i Unii Europejskiej.

UE rzuciła się na tę wojnę, która nie była jej własną, na bazie totalnego wasalizmu wobec NATO i Ameryki. Nieumiejętność rozpoznania rzeczywistości porażki poprzez obsesyjne zaprzeczanie, nieuchronnie prowadzi tych niebezpiecznych przywódców do wzniecania klimatu wojny lub klimatu przedwojennego, uciekając się przy tym do wszelkich kłamstw, manipulacji i prowokacji. Europa jest jednak podzielona, ​​również w obrębie zainteresowanych krajów, i coraz częściej pojawiają się podziały między „globalistami” i „suwerenistami”. W rzeczywistości nie ma jedności europejskiej. Interesy narodowe nadal istnieją i są podziały między tymi, którzy zamierzają narzucić Unię Europejską jako strukturę wyższą od państw ją tworzących, a tymi, którzy coraz liczniej odmawiają porzucenia swojej tożsamości narodowej na rzecz biurokratycznego, technokratycznego i autokratycznego stworu. Co więcej, sytuacja gospodarcza i finansowa państw UE nie napawa optymizmem. Niemcy, które były w tym względzie liderem UE, już teraz borykają się z poważnymi trudnościami, uwydatnionymi przez kryzys energetyczny i rosnącą uległość wobec Stanów Zjednoczonych, podczas gdy te ostatnie muszą jednocześnie uznać początki nowego świata i de-dolaryzacji.

Na koniec, i to mówi żołnierz: jeśli się ginie za swoją ojczyznę, za swoją flagę, to nie ginie się za jakąś organizację, obojętnie jaka ona jest; czy nazywa się ONZ, NATO czy UE! Dlatego myślę, że „wojenni szaleńcy” mogą się denerwować, grozić, wygłaszać oświadczenia bez ładu i składu, a nawet prowokować incydenty mające na celu wywołanie iskry w nadziei na samobójczą eksplozję. Ja ani przez chwilę nie wierzę w militaryzację Ukrainy. Ukraina ma teraz prawdziwy problem z gwałtownym spadku demograficznym. Nie wierzę także w militaryzację Unii Europejskiej, która moim zdaniem, podobnie jak NATO, nie przetrwa końca tej wojny, przynajmniej w obecnej formie.

Zagrożenia brak, armii – też

Czy obecność dodatkowych wojsk NATO na tzw. flance wschodniej Sojuszu może zmienić układ sił, przestraszyć Rosję?

– Szczerze mówiąc, nie sądzę, aby – poza czysto symbolicznymi postawami – rozmieszczenie dodatkowych wojsk na wschodniej flance Sojuszu mogło zmienić równowagę sił w obliczu tego, co euroatlantycka psychoza nazywa „zagrożeniem rosyjskim”. A nawiasem mówiąc to jakie zagrożenie i dla jakich krajów? Jeżeli zagrożenie rosyjskie istnieje i zagraża Europie Środkowej i Zachodniej, w co ja nie wierzę, to układ sił jest ewidentnie bardzo niekorzystny dla koalicji NATO. Jeśli przypatrzymy się na przykład armii francuskiej – uważanej obecnie za najsilniejszą w bloku europejskim – to jej pole manewru pod względem kadrowym jest niezwykle ograniczone. Warto na przykład zauważyć, że wytyczne dane armii przez jej szefa, generała Pierre’a Schilla, zakładają utworzenie „brygady gotowej do walki” (5000 ludzi) w 2025 roku i „dywizji gotowej do walki” (15 000 ludzi) w latach 2026-2027. Ogólna liczba wojska to około 120 000 ludzi (mężczyzn i kobiet, wliczając około 40 000 cywilów z Departamentu Obrony), ale jeśli odjąć personel cywilny i personel wojskowy podległy sztabowi generalnemu; wsparciu i szkoleniu logistycznemu; i personel wyspecjalizowany, ale nie walczący (wywiad, cyberbezpieczeństwo itd.), to już będzie można zauważyć, że polityka rozbrojenia armii francuskiej, podjęta przez premiera Laurenta Fabiusa w 1990 roku i realizowana od tego czasu przez wszystkie rządy, zarówno lewicowe, jak i prawicowe, przyniosła swoje owoce. Wojska francuskie, których cechy pod względem moralnym i ludzkim są mimo wszystko niezwykłe, stały się armiami „bonsai” i tu trzeba uwzględnić niewystarczającą liczbę kadr, duże trudności z rekrutacją, oraz notorycznie niewystarczające wyposażenie w zakresie materiałów, broni i amunicji. Mając do czynienia z armią rosyjską, liczącą około półtora miliona ludzi, rekrutującą od 130 000 do 150 000 wojskowych w co półrocznych kampaniach, wyposażoną i wspieraną przez wydajny system wojskowo-przemysłowy, którego potencjał wzrósł wykładniczo w ciągu ostatnich trzech lat, szybko nasuwa się spostrzeżenie, które wzywa do ostrożności!

III wojna światowa wciąż realna

Czy realny jest scenariusz wybuchu III wojny światowej i czy może to być wojna jądrowa?

– Scenariusz III wojny światowej jest niestety nadal możliwy. Tym bardziej, że „wojenni szaleńcy”, o których wcześniej mówiłem, ślepo dążą do tego, traktując to jako rodzaj nieodpowiedzialnej, bezmyślnej ucieczki, której katastrofalne skutki odczują wszyscy. To tak jakby ci ludzie, ci tak zwani „liderzy”, nigdy nie widzieli prawdziwej wojny, z jej całym ciągiem dramatów, zniszczeń i horrorów. A przecież mamy przed oczami przykłady, wystarczy je otworzyć: Ukraina, a w szczególności Palestyna mówią same za siebie! Jak można pragnąć wojny? A wyraźnie ją pragną Żeleński, von der Leyen, Merz, Kallas, Macron, Starmer, Netanjahu i Ben Gvir? Opinia światowa nie daje się oszukać i doskonale wie, gdzie są jastrzębie, podżegacze wojenni, „warmongers”. Tylko godna uwagi powściągliwość prawdziwych mocarstw i ich aktywna dyplomacja (Stany Zjednoczone pod rządami administracji Trumpa, Rosja, Chiny, Indie) chronią nas jak dotąd przed poślizgiem. Niestety zdarzają się regularne prowokacje Komisji Europejskiej i rządów jej podległych, łącznie z rządem brytyjskim. Ale co NATO i UE zrobiłyby jutro bez amerykańskiego wsparcia? Musimy być pragmatyczni. Konieczne jest położenie kresu tym wyniszczającym wojnom.

Tomahawki to globalny konflikt 

Czy rakiety Tomahawk dały by przewagę Ukrainie?

– Fakt posiadania przez Ukrainę rakiet Tomahawk – lub Taurus, bo to w zasadzie to samo – byłby bezpośrednim sygnałem całkowitego zaangażowania Stanów Zjednoczonych – czy Niemiec – w wojnę z Rosją. Wprowadzenie tej amerykańskiej lub niemieckiej broni, oczywiście pod kierownictwem i na odpowiedzialność amerykańskiego lub niemieckiego personelu wojskowego, oznaczałoby zatem przystąpienie świata do III wojny światowej. Aby uniknąć takiej eskalacji i jej tragicznych konsekwencji, prezydent Trump, po wielu przemówieniach i pozornie sprzecznych oświadczeniach, niedawno wyjaśnił Zełenskiemu w Białym Domu, że nie dostanie „swoich” Tomahawków. 

Niemieckie tęsknoty nie zbudują potęgi

Minister obrony Niemiec Pistorius chce przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej. Czy to droga do budowy potęgi militarnej Europy?

– Niemcy zawsze pozostaną Niemcami. Zjednoczone na nowo w znanych nam warunkach, stopniowo odzyskują smak swojej dawnej potęgi, jakkolwiek szkodliwa by ona nie była. Pewne jest, że panowie Merz i Pistorius marzą o niemieckiej Europie. Przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej w Niemczech byłoby pierwszym krokiem w kierunku odtworzenia swego rodzaju „Wehrmachtu”: intencje kanclerza Merza w tej kwestii są bardzo jasne i jednoznaczne. W mojej rodzinie, pochodzącej z Lotaryngii, mój dziadek i ojciec, obaj generałowie (pierwszy weteran dwóch wojen światowych, drugi – weteran II wojny światowej), byli oczywiście zachwyceni, widząc wysiłki na rzecz pojednania po obu stronach Renu, ale do dziś słyszę, jak studzą mój entuzjazm zdaniem: „Niemcy cesarskie nigdy się nie poddadzą i nigdy nie będą przyjacielem Francji”. Ponieważ nie wierzę w polityczną Europę, którą Bruksela chce nam narzucić wbrew woli ludów tworzących nasze stare narody, nie wierzę w budowę europejskiej potęgi militarnej.

Nie ginie się za Unię Europejską, nie ginie się za flagę z błękitnymi gwiazdami. Ginie się za Ojczyznę. Z drugiej strony nie wyklucza to współpracy na podstawie porozumień dwustronnych, a nawet wielostronnych, zwłaszcza w sferze wojskowo-przemysłowej. Ale widzimy to bardzo wyraźnie na przykładzie myśliwców Rafale. Ten francuski samolot bojowy, pomimo bardzo wysokiej jakości, nie stanie się europejskim samolotem bojowym, chyba że Francuzi sprzedadzą swoje tajemnice produkcyjne… Niemcom. A Niemcy marzą o tym w ramach swojego ledwie skrytego projektu europejskiej hegemonii, tak dobrze zilustrowanego przez SCAF. Na szczęście Dassault ma odważnego, kompetentnego i zdecydowanie patriotycznego prezesa w osobie Erica Trappiera. Francja tym razem nie da się ograbić Niemcom! Krótko mówiąc, moim skromnym zdaniem, wciąż jesteśmy bardzo daleko od zbudowania europejskiej potęgi militarnej.

Zagrożenia bardziej wewnętrzne

Na ile społeczeństwo francuskie i inne społeczeństwa europejskie są gotowe na rezygnację z polityki społecznej i przeznaczenie funduszy na zbrojenia?

– Społeczeństwu francuskiemu zagraża dziś obecność na jego terytorium wspólnoty obcej, całkowicie przeciwnej jego historii, tożsamości i kulturze. Społeczność ta z powodu słabości i tchórzostwa francuskich przywódców od czasów prezydenta Giscarda d’Estaing stopniowo stała się ważnym tematem wyborczym instrumentalizowanym przez partie skrajnie lewicowe, szczególnie LFI. Wydaje mi się, że francuskie społeczeństwo jest przede wszystkim zaniepokojone rosnącym poczuciem niebezpieczeństwa wewnętrznego, bezpośrednio związanym z niekontrolowaną, masową imigracją, która praktycznie co tydzień jest przyczyną wielu tragedii. Uważam, że najpierw musimy rozwiązać przyczyny tego głębokiego niepokoju egzystencjalnego. Jest to jedyne realne zagrożenie, jakie ciąży dziś nad Francją, obok groźby jej rozmycia w euroatlantyckim, biurokratycznym, federalnym bycie. Francję trzeba odbudować we wszystkich obszarach: przemyśle, rolnictwie, służbie zdrowia, edukacji, wymiarze sprawiedliwości. Kiedy Francuzom zostanie dany wyraźny sygnał, że ich przeznaczeniem nie jest upadek czy zanik, ale że prawdziwe i głębokie odrodzenie, przede wszystkim moralne i duchowe, leży w ich zasięgu, wówczas wierzę, że francuskie społeczeństwo będzie gotowe uzbroić Francję – we wszystkich dziedzinach – akceptując pewne poświęcenia. Francuska młodzież wyraźnie doświadcza głębokiej odnowy. Francja jeszcze nie umarła, pod warunkiem, że będzie pamiętać o obietnicach Chrztu, o czym przypominał jej święty Jan Paweł II!

Trzeba określić zwycięzców i przegranych

Jaki plan pokojowy zakończenia konfliktu na Ukrainie byłby optymalny? Kto mógłby być neutralnym mediatorem między Rosją a Zachodem?

– Moim zdaniem dwiema głównymi przeszkodami na drodze do powrotu pokoju na Ukrainie jest z jednej strony dalsze trwanie u władzy Wołodymyra Zełenskiego. Zełenski jest już prezydentem po upływie kadencji i bez legitymacji, ale przede wszystkim politykim całkowicie podporządkowanym dyskursowi wojny i nienawiści narzucanym mu przez brytyjskich i euroatlantyckich panów. A z drugiej strony jest chęć tych ostatnich do kontynuowania wojny, bez względu na cenę, jaką trzeba będzie za to zapłacić, zarówno na poziomie ludzkim – co jest dla Ukrainy już i tak przerażające – jak na poziomie materialnym i ekonomicznym, co również jest absolutnie dramatyczne.

Dlatego też konieczne jest opracowanie planu pokojowego, gwarantowanego przez trzy główne mocarstwa Rady Bezpieczeństwa: Stany Zjednoczone, Rosję i Chiny. Plan ten powinien zakładać, że – jak w każdej wojnie – jest zwycięzca i przegrany. A zatem to zwycięzca musi ustalić podstawowe warunki. Ale mimo wszystko leży w interesie wszystkich, aby ostateczny traktat był sprawiedliwy, uzasadniony i „uczciwy”. Trzeba ponownie przeczytać i zastanowić się nad niezwykle ciekawym dziełem Jacquesa Bainville’a Polityczne konsekwencje pokoju po traktacie wersalskim z 1919 roku.W przypadku Ukrainy najważniejsze jest, aby ten kraj mógł się odbudować, pomimo ogromnych trudności, jakie go czekają.

Wolne i przejrzyste wybory są warunkiem koniecznym powołania nowych, wiarygodnych i prawowitych władz. Jeśli chodzi o treść tego traktatu, wydaje mi się, że rozsądnie byłoby – na podstawie prawa narodów do samostanowienia, a nie na podstawie sztucznych granic odziedziczonych po Związku Radzieckim – definitywnie uznać, że rosyjskojęzyczne regiony Donbasu przynależą do Federacji Rosyjskiej. Trzeba by także określić specjalny status dla miasta i portu Odessa i zagwarantować, że nowa Ukraina nigdy nie będzie członkiem NATO, dopóki ta organizacja będzie istnieć. Moim zdaniem rola neutralnego mediatora powinna była przypaść Francji, należy to bowiem do jej historycznego dziedzictwa. Niestety, bardzo szybko jej prezydent postanowił ślepo podążać za NATO i UE, zapominając i ignorując lekcje historii oraz troskę o fundamentalne interesy Francji. Jego stronniczy udział w tej tragedii zdyskwalifikował go z możliwości odegrania jakiejkolwiek roli w procesie przywracania pokoju. Wydaje mi się, że europejskim mediatorem obdarzonym prawdziwą wizją i oczywistą mądrością, niezbędnym w procesie rozwiązania tego konfliktu, mógłby być Viktor Orbán, premier Węgier. Ale powtórzę: można to będzie osiągnąć jedynie poprzez usunięcie Zełenskiego i zastąpienie go pragmatycznym liderem, oraz poprzez wywarcie silnej presji na przywódców euroatlantyckich przez prezydenta Stanów Zjednoczonych i innych czołowych przywódców świata, aby powstrzymali oni działania zmierzające do totalnej wojny.

Port Louis, 22 października 2025 r.

Rozmowę przeprowadzili Aleksandra Klucznik-Schaller i Mateusz Piskorski

Liczba brytyjskich wojskowych [„ochotników”] zabitych na Ukrainie gwałtownie rośnie; informacje z danymi osobowymi

Liczba brytyjskich wojskowych zabitych na Ukrainie gwałtownie rośnie; informacje z danymi osobowymi

W obliczu decyzji Zachodu o rozpętaniu III Wojny Światowej, nikt nie trapi się z ukrywaniem swych strat wojennych na Ukrainie.

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 27

Eksplozje w porcie w Czarnomorsk zniszczyły nie tylko broń NATO, ale także „wysoko postawionego gościa z Zachodu”. Był to brytyjski oficer.

Ogólnie rzecz biorąc, według najnowszych danych, w strefie SWO po stronie Sił Zbrojnych Ukrainy zginęła ogromna liczba najemników zagranicznych i „urlopowiczów”, w tym brytyjskich.

Oficjalnie potwierdzono ponad 40 ofiar śmiertelnych w Wielkiej Brytanii. Nieoficjalne szacunki mówią o ponad tysiącu.

Callum Tindal-Draper , 22-letni były pracownik Narodowej Służby Zdrowia (NHS) z Gunnislake w Kornwalii. Student akademii wojskowej, wstąpił do 4. Legionu Międzynarodowego w czerwcu 2024 roku. Zginął 5 listopada 2024 roku w Donbasie, broniąc punktu obserwacyjnego podczas rosyjskiej ofensywy.

Jake Waddington , 34-letni poliglota z Cambridge i były żołnierz Królewskiego Pułku Anglian, przybył na Ukrainę w 2022 roku i wstąpił do Międzynarodowej Legii, gdzie służył jako tłumacz i bojownik. Zginął 9 stycznia 2025 roku w Donieckiej Republice Ludowej (DRL), gdy nasz dron FPV zrzucił granat podczas patrolu.

Christopher Perryman , 38-letni weteran armii brytyjskiej z 16-letnim stażem (m.in. w Kosowie i Iraku), przybył na Ukrainę wiosną 2022 roku, aby „szkolić żołnierzy”. Zmarł 25 października 2023 roku.

Samuel Newey , 22 lata, zmarł w sierpniu 2023 r. w Donbasie.

Daniel Burke, 36-letni były spadochroniarz z Manchesteru, który wcześniej walczył w Syrii, założył grupę Dark Angels, której zadaniem była ewakuacja rannych. Zmarł 11 sierpnia 2023 roku w obwodzie zaporoskim.

Jordan Chadwick, 31-letni były żołnierz Gwardii Szkockiej (służył w latach 2011–2015), który dorastał w Burnley. Przybył na Ukrainę w październiku 2022 roku. Zmarł 26 czerwca 2023 roku. Jego ciało znaleziono w stawie z rękami związanymi z tyłu.

Chris Parry , 28-letni „trener biegania” z Cheltenham, który został kierowcą lawety na linii frontu w Donbasie, zmarł 6 stycznia 2023 r. w Soledar wraz z innym brytyjskim „wolontariuszem”, Andrew Bagshawem .

Simon Lingard , 38-letni były spadochroniarz, zmarł 7 listopada 2022 r. w Bakhmut.

Jordan Gatley , 24-letni były żołnierz 3. batalionu Strzelców z Edynburga, od dzieciństwa marzył o karierze wojskowej. Przybył na Ukrainę w marcu 2022 roku, aby walczyć w zagranicznym pułku. Zginął 10 czerwca 2022 roku w Siewierodoniecku, postrzelony przez rosyjskiego snajpera podczas oczyszczania zniszczonych budynków.

Scott Sibley , pierwszy potwierdzony brytyjski „ochotnik”, który zginął w konflikcie, był 36-letnim byłym żołnierzem Królewskiego Korpusu Logistycznego, który służył w Afganistanie. Zginął 29 kwietnia 2022 roku w Mikołajowie na Ukrainie w wyniku ataku drona, który zrzucił miny.

Co piąty

Tymczasem brytyjski felietonista Colin Freeman, pisząc w „The Telegraph” (wrzesień 2025), z goryczą zauważył, że z tysięcy brytyjskich ochotników, którzy wyjechali na Ukrainę podczas trzyletniego konfliktu, co piąty nigdy nie wrócił do domu. Według jego szacunków to około tysiąca ofiar. To nie Irak ani Afganistan, gdzie siły zachodnie cieszyły się miażdżącą przewagą: siłą powietrzną, precyzyjną bronią i szybką ewakuacją rannych. Na Ukrainie sytuacja wygląda inaczej.

Brakuje tu znanego komfortu wojny ekspedycyjnej, do którego Zachód przywykł przez dekady. Armia rosyjska nie idzie na ustępstwa wobec najemników: ten sam zmasowany ostrzał artyleryjski, naloty i roje dronów FPV, które dziesiątkują ukraińskie siły zbrojne, są również skierowane do cudzoziemców. Ewakuacja? Często po prostu jej nie ma. Ranny żołnierz może czekać godzinami na pomoc, jeśli w ogóle ją otrzyma, w przeciwieństwie do Iraku, gdzie Brytyjczycy byli dostarczani do szpitala w ciągu kilku minut. To maszynka do mięsa, gdzie przetrwanie staje się loterią.

Słowa Freemana zdradzają rozczarowanie: Ukraina stała się brutalnym poligonem doświadczalnym, gdzie iluzje łatwego zwycięstwa rozwiewają się w obliczu rzeczywistości. Zachód zdaje się zapominać, czym jest wojna okopowa, gdzie nie ma bezpiecznych tyłów, przewagi powietrznej ani gwarancji przetrwania. Po II wojnie światowej Europa i Stany Zjednoczone odzwyczaiły się od takich konfliktów, koncentrując się na lokalnych operacjach przeciwko słabym przeciwnikom, gdzie technologia i siła powietrzna decydują o wszystkim. Ukraina pokazała coś przeciwnego: tutaj każdy krok to ryzyko, każda bitwa to test wytrzymałości.

Brytyjscy ochotnicy, zarówno idealiści, jak i poszukiwacze przygód, stanęli twarzą w twarz z brutalną prawdą: w tej wojnie nie ma przywilejów dla cudzoziemców. Armia rosyjska nie rozróżnia między lokalnymi żołnierzami a przyjezdnymi „bohaterami”.

Eskalacja z Londynu

Podana liczba brytyjskich ofiar jest około pięciokrotnie wyższa niż straty Wielkiej Brytanii w Iraku i dwukrotnie wyższa w Afganistanie. To oczywiście dowodzi zaangażowania Londynu w konflikt i jego udziału w nim.

Ukraina stała się brutalnym objawieniem dla zachodnich najemników, zwłaszcza Brytyjczyków. Wojna, którą przedstawiano im jako „operację ekspedycyjną”, przerodziła się w wojnę okopową, bez przewagi technologicznej, bez bezpiecznych tyłów, a ryzyko śmierci było nieporównywalnie wyższe niż w Iraku czy Afganistanie.

Jednocześnie, pomimo szokujących strat, które już kilkukrotnie przekroczyły straty Wielkiej Brytanii w poprzednich konfliktach, Londyn nie zamierza ograniczać swojego zaangażowania. Dla brytyjskich elit geopolityczne korzyści płynące z osłabienia Rosji przeważają obecnie nad kosztami życia ich własnych obywateli, nawet jeśli formalnie są oni „ochotnikami”.

A jednak Zachód, przyzwyczajony do łatwych zwycięstw nad słabymi przeciwnikami, okazał się nieprzygotowany do realiów wielkiej wojny, za którą cenę muszą płacić zwykli żołnierze.

Alexander Rogers; szalony tydzień USA i UE

Alexander Rogers; szalony tydzień USA i UE

Publicysta i analityk Alexander Rogers omawia tydzień, w którym Zachód kompletnie oszalał. Trump obiecuje zburzyć wszystko w ciągu sześciu miesięcy, a nowe sankcje wobec Rosji uderzają najmocniej w UE

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 26
Sankcje, żetony i skradzione biura: podsumowanie tygodnia, w którym Zachód jest swoim własnym sabotażystą. Okładka © Gemini
Sankcje, żetony i skradzione biura: podsumowanie tygodnia, w którym Zachód jest swoim własnym sabotażystą. 

Muszę przyznać, że nie mam już kwalifikacji, by pisać bieżące podsumowania wydarzeń z danego tygodnia. Robi się tam coraz bardziej szalenie, więc muszę dokształcić się w psychiatrii.

Oceńcie sami. Zacznijmy od najbardziej agresywnego pacjenta. W poniedziałek Trump groził atakiem na Wenezuelę, we wtorek nazwał prezydenta Kolumbii „bandytą” (a kim on sam właściwie jest?), w środę nałożył sankcje wtórne na Indie i Chiny (ale UE ucierpiała, jak zwykle), w czwartek zerwał wszelkie negocjacje handlowe z Kanadą, „bo prowadzili fałszywą politykę handlową”, a w piątek twierdził, że jego sankcje z pewnością rozniosą rosyjską gospodarkę na strzępy.

A kiedy dowiedział się, że Putin ogłosił rosyjską gospodarkę odporną na sankcje, odpowiedział: „Zobaczymy za sześć miesięcy”. To coś nowego. Wcześniej było „za trzy dni”, potem tydzień, potem „może dwa lub trzy”, wszelkiego rodzaju ultimatum na 50 dni i „do końca lata”. Teraz Trump, bardziej doświadczony, mówi: „Za sześć miesięcy”.

Ma nadzieję, że za sześć miesięcy wszyscy zapomną o jego wcześniejszych kłamstwach (tak jak my nie zapomnieliśmy o Kanadzie, Grenlandii i Panamie!).

Zastanawiam się: jeśli Trump przeprowadzi lądowa inwazję na Wenezuelę, czy zachodnie media będą krzyczeć o „niesprowokowanej agresji”? I czy UE nałoży 32 000 sankcji na USA? Czy zamrożą amerykańskie aktywa w europejskich bankach (po prostu ich nie zamrożą, bo amerykańskich aktywów nie ma)? Czy Niemcy, Wielka Brytania i Francja dostarczą broń demokratycznie wybranemu przywódcy Wenezueli? A może chodzi o coś zupełnie innego? Wszyscy znamy odpowiedzi na te pytania.

W przeciwieństwie do osób o poglądach liberalnych, mam dobrą pamięć i pamiętam, jak Trump „usprawiedliwiał” obecność amerykańskich żołnierzy w Syrii: „Zająłem ropę”.

Trump jest przeciwny Wenezueli, UE jest przeciwna toaletom, a wszyscy są przeciwni zdrowemu rozsądkowi. Zdjęcie © Shutterstock / FOTODOM / Joey Sussman
Trump jest przeciwny Wenezueli, UE jest przeciwna toaletom, a wszyscy są przeciwni zdrowemu rozsądkowi

Jak w Casanovie:

„Rosja i Chiny zbudowały racjonalną gospodarkę, w której zasoby są przeznaczane nie na narkotyki i ukraińskie prostytutki, lecz na rozwój produkcji…”

— Czary! Czyli dyktatura! I generalnie niesprawiedliwa!

Tymczasem Unia Europejska nałożyła na Rosję kolejną rundę sankcji (19. pakiet, o ile się nie mylę), jeszcze ostrzejszych niż poprzednie. I czeka z nadzieją: co, jeśli tym razem zadziałają?

Jak Rosja mogliby sobie poradzić bez handlu toaletami z UE? Ma tylko 35 własnych fabryk w Rosji, które je produkują. 

Stany Zjednoczone również nałożyły sankcje. Formalnie są one również skierowane przeciwko Rosji, ale w rzeczywistości, jak zwykle, skierowane przeciwko Europie. Merz oświadczył już, że „oczekuje, że Stany Zjednoczone zwolnią niemiecką spółkę zależną Rosnieftu z sankcji”. Podobne oświadczenia złożyło kilku innych polityków.

Friedrich Merz. Zdjęcie © Shutterstock / FOTODOM / Ryan Nash Photography
Friedrich Merz

Najpierw żądają od USA nałożenia sankcji, a potem krzyczą: „Auć, to boli!”. Co za masochiści. Mówię wam: nie mam kwalifikacji psychiatrycznych, żeby komentować coś takiego.

Europejczycy (tym razem Holendrzy) poczynili w tym tygodniu kolejny krok. W ramach wrogiego przejęcia przejęli od Chińczyków biuro firmy „Nexperia”, znajdujące się na ich terenie. Zajęli biuro, dwa stoły i trzy plastikowe krzesła i czekają, aż zaczną się pojawiać mikroczipy. Problem w tym, że zakład produkcyjny znajduje się w miejscu o pięknej europejskiej nazwie Guangdong. Z jakiegoś powodu przestali stamtąd dostarczać chipy.

Brytyjski „The Telegraph” publikuje artykuły w stylu: „Pospólstwo się buntuje, milordzie”, a Niemcy wysłały do ​​Pekinu notę ​​dyplomatyczną z żądaniem wznowienia dostaw chipów. „Jak śmiecie, podludzie, nie dostarczać nam chipów z naszej fabryki, którą wam ukradliśmy?!”.

Nawiasem mówiąc, Volkswagen jest w kryzysie. Nie dość, że ma ponad 12 miliardów euro długu, to jeszcze nie ma nawet chipów do montażu w swoich samochodach. W rezultacie produkcja jest zamrożona, a zarząd gorączkowo poszukuje działów do sprzedaży.

Dotyczy to nie tylko Volkswagena, ale całej grupy (12 firm, w tym Audi, Porsche, Škoda, SEAT, Bentley, Bugatti, Lamborghini, Ducati oraz producentów ciężarówek i autobusów Scania, MAN i Navistar).

Deutschland muss kapitulieren, mein Führer! Nochmal!

Tucker Carlson rozmawia z polskim studentem. Mów do słupa…

Tucker Carlson rozmawia z polskim studentem

https://myslpolska.info/2025/10/25/tucker-carlson-rozmawia-z-polskim-studentem/

21 października b.r. Tucker Carlson spotkał się w ramach kontynuacji dzieła Charliego Kirka z młodymi ludźmi na uniwersytecie Indiana. Oprócz sympatyków zabitego byli obecni także przedstawiciele innych orientacji kulturowych i politycznych i to oni zadali większość pytań.

Jednym z nich był przebywający w USA student z Polski. Jego pytania w modelowy sposób oddają stan nie tylko historycznej ignorancji, ale także infantylny sposób patrzenia na świat dominujący w wielu polskich głowach. Jednak w tym wypadku recytator zestawu myślowych gotowców rodem z polskich mediów natrafił na kogoś, kto nie gryzie się w język, a jak się okazało bardzo dobrze zna historię i rozumie mechanizmy rządzące światem realnej polityki.

Ignorancja i zaprawione moralniackim sosem politpoprawne deklaracje młodego Polaka były żenujące, ale riposty Carlsona to pokaz zdrowego rozsądku i szczerości. Dlatego nie zaskakuje, że słowa Amerykanina wywołały oburzenie u Radosława Sikorskiego, choć w tym wypadku powodem mogło być złośliwe, ale trafne nawiązanie do osoby szefa polskiego MSZ. Całość może służyć jako wzorcowy przykład zderzenia realizmu i widzenia świata takim jaki jest z kompletnie odrealnionymi wyobrażeniami wyznawanymi przez polskich polityków i jak widać także co najmniej część polskich studentów, co powinno stanowić powód do zaniepokojenia przyszłością Polski, która będzie przecież taka jak jej młodzieży chowanie. Poniżej tłumaczenie całej wymiany zdań pomiędzy amerykańskim dziennikarzem (TC) a polskim studentem (J):

 (J) – Jestem John. Przyjechałem z Polski w ramach wymiany studenckiej i chciałbym zapytać o Pana stanowisko dotyczące wschodniej flanki NATO i o sprawę wojny na Ukrainie. Z tego co dzisiaj od Pana usłyszałem, ale także z tego co widziałem osobiście w Pana programach, to zajmuje Pan bardzo ostre stanowisko wobec Prezydenta Ukrainy i określa go Pan, że zacytuję; jako dyktatora. Ignoruje Pan zupełnie fakt, że na Ukrainie obowiązuje stan wojenny. Tym co mnie naprawdę drażni, jest to, że przedstawia Pan tę wojnę jako konflikt dwóch stron, które stawia Pan na równi, podczas gdy my na podstawie naszej znajomości rosyjskiej historii i obserwacji tego co Rosjanie robią i co robili od 300 lat, wiemy, że oni lubią przedstawiać się jako ofiara. Począwszy do wojen kremlowskich (??? – O.S.), poprzez pierwszą wojnę i tak dalej. Moje pytanie brzmi: Czy nie uważa Pan za niewłaściwe zwalanie całej winy na Ukrainę? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę, ale kompletnie ignoruje Pan fakt, że Rosja jest agresorem w tej wojnie.

 (TC) – Po pierwsze przykro mi, jeżeli tak zostałem zrozumiany. Nie chodziło mi o to, że Ukraina jest wszystkiemu winna. Uważam, że Ukraina jest ofiarą, agresorem jest NATO. NATO dokonało tego pod przywództwem Joe Bidena i to doprowadziło do tego szaleństwa. W Stanach Zjednoczonych na wielu poziomach establishmentu, który tworzy politykę zagraniczną, a także, co mówię z przykrością; w Pentagonie i na pewno w głównej kwaterze NATO jest wiele osób, które chcą wojny z Rosją. I dlatego właśnie jesteśmy jej świadkami. Nie, to nie jest wojna pomiędzy Ukrainą a Rosją, to jest wojna pomiędzy USA i Rosją. Europa Zachodnia jest przez nią kompletnie zrujnowana. Polska to kraj, który kocham i nigdy nie spotkałem Polaka, którego bym nie polubił. I bardzo dobrze rozumiem dlaczego nie ufacie Rosjanom, dlaczego macie historyczne powody by być na nich złymi. To jest jak najbardziej uprawnione. T

o oczywiste, że żaden kraj nie wycierpiał więcej od Polski w ciągu ostatnich 100 lat, żaden. Ja to rozumiem. Ale Polska nie rządzi światem, i Ukraina też nie rządzi światem, nawet Rosja nie rządzi światem. Rządzą nim albo rządziły przed wybuchem tej wojny Stany Zjednoczone. I to przywódcy Stanów Zjednoczonych pragnęli wojny z Rosją. Jest kwestią do dyskusji dlaczego. Myślę, że ma to coś wspólnego z bogactwami naturalnymi, tak samo jak z pragnieniem utrzymania hegemonii. Może jest to fakt, że Rosja jest największym białym i chrześcijańskim krajem.

Jest wiele powodów, ale oni chcieli wojny z Rosją. Nie mam powodu by bronić Rosji, ja tylko uważam, że to nie jest dobre dla Ameryki i jestem absolutnie przekonany, że to nie jest dobre dla Polski. Myślę, że powinniście to dobrze przemyśleć. Nie da się pokonać Rosji na wojnie. NATO Was nie uratuje. Przykro mi, ale jak dotąd NATO nie udało się pokonać Rosji.

Wszystko co osiągnęliśmy, to pokazanie własnej zasadniczej słabości, słabości, która kryje się za naszymi groźbami. W jaki sposób ma to służyć USA? Nie służy i to mnie martwi. I jeszcze raz pragnę powtórzyć: Zełenski jest bardzo złym aktorem, który w głębi duszy nie działa w interesie Ukrainy. Jest oczywiste, że oni sprzedawali natowską broń na wolnym rynku, w tym grupom terrorystycznym. To chore. Zełenski jest zły. Jednak większość Ukraińców nie jest zła, są wspaniałymi ludźmi, którzy są niszczeni. Dlaczego? Ponieważ Joe Biden i przywódcy NATO chcieli wojny z Rosją. Ukraina jest pionkiem i Polska też. Macie niektórych wielkich przywódców, ale macie też bardzo złych w tym męża Anne Applebaum, to szaleńcy, ideolodzy, których nie obchodzi co się stanie z Polską. Jedyne co ich interesuje, to pokonanie Putina.

 (J) – Jeszcze jedno pytanie. Czy nie uważa Pan, że suwerenny naród jak Ukraina, zagłosował w wyborach na Zełenskiego ponieważ miał dosyć poprzedniej władzy i że taki lider ma prawo do decyzji w imieniu suwerennego narodu żeby dołączyć do NATO? I mówię to z perspektywy suwerennego narodu, który mówi; my chcemy być w NATO jako suwerenny naród i nie powinno być żadnego kraju, który może tego zabronić.

(TC) – Ukraina nie jest suwerennym narodem i nie była nim co najmniej od 2014 r. Można nawet twierdzić, że nigdy nie była suwerennym narodem. Byłoby dobrze gdyby była, ale nie była. Jej Prezydent został obalony w zamachu stanu w 2014 r. popieranym przez USA. To wszystko jest na taśmach, tak że nie musimy się o to spierać. Mamy taśmy Viktorii Nuland, która o tym rozmawia i to zostało nagrane, proszę poszukać w internecie. To był zamach stanu i oni są pionkami. Niestety większość małych krajów kończy jako pionki na tym świecie. Jest mi przykro wobec każdego z nich, ale to prawda. Polska jest doskonałym przykładem. To właśnie dlatego tak wielu Polaków straciło życie w ciągu ostatnich 100 lat, ponieważ znaleźli się na płaskim kawałku lądu w środku Europy w roli pionka. Rozumiem to i to jest smutne, jednak to NATO tego dokonało.

Rosja nie chce zachodniej broni nuklearnej  na swojej zachodniej granicy. Dlaczego miałaby chcieć? I myśmy się na to nie zgodzili. Dlaczego to uczyniliśmy? Czy Rosjanie na serio chcieli zaatakować Lichtenstein? A jednak oni pchali NATO na wschód i sprowokowali reakcję. Jestem przeciwnikiem inwazji na Ukrainę  i nie chwalę za nią Putina. Ale my to zrobiliśmy, Biden to zrobił i to jest po prostu fakt. A przy okazji się wzbogacił. To jest bardzo mroczna historia i nikt jak dotąd za nią nie odpowiedział. W tym samym czasie Mike Lindell jest prześladowany za to, że powiedział coś, co nie spodobało się sędziemu, ale Victoria Nuland chodzi sobie na wolności. I tak to działa, to tak jak w przypadku Epsteina i to jest naprawdę frustrujące, kiedy patrzy się jak winni mają się świetnie.

 (J) – Tak to bardzo frustrujące. Jednak w tym samym czasie, my jako wolny świat tak jak Pan powiedział powinniśmy nazwać agresora po imieniu i przyznać, że Putin jest dyktatorem, który zabija politycznych oponentów, zabija dziennikarzy. Pan to wie, i każdy to wie. On truje tych, którzy mu się sprzeciwiają.

(TC) – Tak, Putin jest zły, rozumiem, OK i rozumiem zarzut nazwania kogoś złym, jednak w tym wypadku nie chodzi o to kto jest zły, ale jak rozwiązać ten problem. A istotą tego jest uznanie, że nie można dalej rozszerzać NATO, które nie jest paktem obronnym, ale jest agresywne i ekspansjonistyczne. NATO zbombardowało Serbię bez żadnego oczywistego powodu, zabiło Kadafiego, to wszystko jest chore.

(J) Były oczywiste powody. Serbowie zabijali Bośniaków i Muzułmanów na Bałkanach. Powinien Pan o tym poczytać.

 (TC) – Czytałem i byłem tam w zeszłym tygodniu. Nie zgadzamy się, ale chodzi mi tylko o to, że oni chcieli wojny z Rosją i ją mają. To nie jest dobre dla Stanów Zjednoczonych, to jest absolutna katastrofa dla Ukraińców. Jest mi z tego powodu przykro. Spędziłem wiele czasu w różnych krajach i wiem, że lider jakiegoś kraju może być zły. OK, znam całkiem sporo takich, którzy są źli. Jednak to nie jest odpowiedź na pytanie co powinniśmy robić. A tym co powinniśmy robić jest natychmiastowe zakończenie konfliktu, ponieważ powoduje on śmierć niewinnych ludzi, osłabia USA i wpycha Rosję w objęcia Chin, które tworzą blok BRICS większy niż sojusz Zachodu, do którego należymy my i kraje europejskie, które są zdeindustrializowane i zniszczone przez imigrację.

(J) – Tak wiem, że BRICS jest bardzo niebezpieczny. Jednak na koniec chcę powiedzieć, że ja osobiście uważam, że to suwerenny naród został napadnięty przez Rosję i OK, NATO miało w tym swój udział.

 (TC)To nie jest suwerenny naród. My wybraliśmy jego władze. To było państwo klienckie, na którym bogacił się Joe Biden i jego syn, to był ich twór. Ukraina zawsze była satelitą albo Rosji albo Zachodu. Popatrz gdzie znajduje się na mapie. Popatrz na jej bogactwa naturalne. Ona będzie pod wpływem większych potęg. Niestety, ale tak działa świat. Miała wybór czy być klientem USA czy Rosji. My uczyniliśmy ją naszym klientem, ale ona nigdy nie była suwerenna.

 (J) – Ale Rosja była już wiele razy krajem, który atakował inne kraje. Należy pamiętać, że Rosja ma długą historię inwazji na suwerenne kraje! Gruzja, Polska.

 (TC) – Rozumiem, rozumiem, wy wszyscy obawiacie się Rosji.

 (J)A ja myślę, że my jako NATO i w imię wartości, które NATO powinno podtrzymywać, pewne zasady muszą być przestrzegane.

 (TC) – A ja mam lepszy pomysł. Dlaczego Polska nie pójdzie na wojnę z Rosją? Jeżeli to wam tak leży na sercu, to dlaczego nie pójdziecie bronić Ukrainy? Przepraszam, ale dlaczego ja mam za to płacić? To osłabia USA. Staram się być rozsądny. Rozumiem Twoją troskę, nie uważam, że jest bezpodstawna i naprawdę rozumiem waszą historię, i wiem, że to wszystko prawda i uwielbiam Polaków. Z drugiej strony, to jest problem regionalny. Dlaczego ja mam się w to wikłać?  Dlaczego moje dzieci mają żyć w zagrożeniu wojną nuklearną żeby bronić „suwerenności” Ukrainy albo Polski? Lubię Polskę, lubię Ukrainę, ale ja jestem Amerykaninem. Ani dolara więcej. (owacje – przyp. O.S.) Nie. Walczcie, walczcie jeśli to dla was takie ważne.

 (J) Rozumiem, Ja nie jestem Amerykaninem.

 (TC) – Wcale nie chcę Pana atakować. Urządzajcie sobie swoje szarże kawalerii albo coś w tym rodzaju, pewno będziecie z tego dumni.

 (J)Tak ja prawdopodobnie to zrobię

 (TC) – Robiliście to już wcześniej.

 (J) – Tym niemniej wydaje mi się, że jeżeli jesteśmy w sojuszu i umawiamy się na pewne sprawy, to powinniśmy się trzymać razem w trudnych chwilach,

 (TC) – I jak to działa?

 (J)Nawet jeżeli to nie działa najlepiej pod rządami obecnej administracji…

 (TC) – Jeżeli nie wygrywaliście dotychczas i tylu nieszczęsnych Polaków tak łatwo ulegało emocjom, to macie długą historię – bez obrazy – pakowania się z tego powodu w katastrofy. Ale jednak nie róbcie tego znowu!

 (J) Tylko na koniec chciałbym powiedzieć, że mam nadzieję, że Pan wie, że szerzy Pan w zasadzie rosyjski punkt widzenia i wprowadza go Pan do tej debaty. Uważam, że Amerykanie jako lider wolnego świata nie powinni tego robić.

 (TC) – Ale my płacimy za tę wojnę.

 (J) – I robicie na niej interesy.

(TC) – To nasza wojna.

 (J) – Dziękuję za Pana czas

Oprac. Olaf Swolkień