Berlin. Setki tysięcy ludzi bez ogrzewania i ciepłej wody. Zalecono, by dogrzewać się dodatkowymi ubraniami i kocami

Wielkie awarie elektrociepłowni po przerwach w dostawie prądu.

Zalecono, by dogrzewać się dodatkowymi ubraniami i kocami

W wyniku przerwy w dostawie prądu w Berlinie awarii uległy dwie elektrociepłownie. Według wstępnych szacunków około 370 tys. gospodarstw domowych jest bez ogrzewania i ciepłej wody. Ludności wydano instrukcje o dogrzewaniu się dodatkowymi ubraniami i kocami.

Przerwy w dostawie prądu spowodowały awarię aż dwóch elektrociepłowni w Berlinie. Około godziny 14 trzeba było wyłączyć operatora sieci ciepłowniczej Vattenfall. Ta elektrociepłownia zaopatrywała w ogrzewanie i ciepłą wodę ok. 90 tys. gospodarstw domowych.

Awarię udało się usunąć po około godzinie. W Vattenfall wszystko działa już jak należy.

Druga awaria elektrociepłowni w Berlinie

Kilka godzin później awarii uległa kolejna elektrociepłownia – Klingenberg.

W niedzielny wieczór z brakiem ogrzewania i ciepłej wody w stolicy Niemiec zmaga większość mieszkańców z dzielnic Friedrichsfelde, Karlshorst, Oberschoeneweide oraz Treptow-Köpenick. Problem ma dotyczyć nawet 370 tys. gospodarstw domowych.

W oficjalnych komunikatach władze zapewniają, że operator pracuje na najwyższych obrotach, by naprawić awarię elektrociepłowni. Jednocześnie zaznaczają, że przerwy w dostawie ogrzewania mogą potrwać jeszcze przez kilka godzin.

Powołano sztaby kryzysowe. Wydano zalecenie, by nie otwierać okien i drzwi w mieszkaniach i wietrzyć je tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę konieczne. Zalecono, by dogrzewać się dodatkowymi ubraniami i kocami oraz szczególnie zainteresować się losem osób starszych i schorowanych.

Kategorycznie odradzono dogrzewanie się kuchenkami gazowymi czy piekarnikami. Uruchomiono specjalne linie alarmowe. Berlińskie służby postawiono w stan gotowości.

https://nczas.com/2022/01/09/berlin-elektrocieplownia-awaria-brak-ogrzewania-cieplej-wody/

Blackout in Berlin: Heating power plant offline. 370,000 households reportedly without electricity and heating. Hot water supply is also interrupted

(Focus)

7:45 PM · 9 sty 2022

——————————

Biden’s Germany

Must need another booster…

Dank geht raus an die linksgrünen Spinner.

klaus schwab nowhere to be found.

[Zdaje się, już włączyli… MD]

https://mobile.twitter.com/disclosetv/status/1480249400622469125

Nie ma chyba głupszego stwierdzenia niż „wierzę w naukę”. Tak jakby nauka była religią.

Królestwo absurdu czyli marksizm pandemizm

Nowi marksiści ze szkoły frankfurckiej szlifując swój warsztat doszli do wniosku, iż idealnym produktem nowej doktryny będzie człowiek gotów dowolny absurd uznać za normę. Kto bowiem absurd uzna za normę, wytłumaczy sobie każde niedorzeczne działania władz godzące w prawa obywatelskie i generalnie wolność człowieka. Polityk w systemie w jakim funkcjonujemy, w jakim funkcjonuje cały zachodni świat, musi umieć kłamać jak z nut by tłumaczyć ludowi prostemu, dlaczego konieczne są bolesne reformy. Musi to zrobić w taki sposób, by lud kłamstwo kupił. W czasach prosperity nie potrzeba się zbytnio wysilać. Podniesienie jednego czy drugiego podatku można sprzedać posługując się pseudo-ekonomiczną nowomową. Ludzi to nie ruszy, o ile bardzo nie ucierpią na takim posunięciu.

Gorzej, kiedy trzeba iść na całość i wprowadzić reżim totalitarny w czymś co nazwano śmiesznie 'liberalną demokracją’. Na ich szczęście w świecie, gdzie absurd kupuje co najmniej połowa każdego społeczeństwa zachodniego, da się to zrobić tak by lud nie tylko się nie buntował, ale i tańczył z zachwytu. 

Internet obiegło wideo na którym tańcząca młoda dziewczyna chwali się niebieską opaską dającą jej prawo do przebywania poza domem 50 minut dziennie. Nagranie pochodzi z Nowej Zelandii, gdzie oczywiście wzorem większego sąsiada Australii ma miejsce zaprowadzanie nowych totalitarnych porządków „pandemicznych”. O absurdach tej „pandemii” można napisać nie notkę, a całą książkę, nie chcę się na tym tutaj skupiać, chciałem jednak zauważyć kto najbardziej łyka tę propagandę. Są to dokładnie ci sami ludzie, którzy wierzą, że istnieje 56 płci, że mężczyzna może miesiączkować, a kobieta posiadać penisa, że w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo, a nawet więcej dzieci co w tradycyjnych, że grozi nam kataklizm klimatyczny jak będziemy dalej jedli mięso i tak dalej w koło Macieju.

Oni absurdy jako normę przyswoili sobie dość dawno temu, ich nie trzeba przekonywać, że mamy do czynienia z najgroźniejszym wirusem w historii. Nie takie absurdy kupili i nie takie jeszcze kupią. Dla reszty trzeba było przygotować bardziej skomplikowaną i chaotyczną retorykę, by się sami pogubili w tym gąszczu sprzecznych ze sobą informacji i „zaufali nauce”. 

Nie ma chyba głupszego stwierdzenia niż rzec „wierzę w naukę”. Tak jakby nauka była religią. Ale proszę spojrzeć na tych ludzi, oni dokładnie tak się zachowują. Zero kwestionowania „pandemicznych” dogmatów, ślepa wiara, wręcz fanatyzm ocierający się momentami o opętanie. I kto tutaj wiedzie prym? Znów ta sama formacja ideologiczna, która wręcz domaga się przymusowego szczepienia, bo ten kult muszą wyznawać wszyscy i nie może być nomen omen odszczepieńców. Totalitarne zacietrzewienie i wiara w słuszność tej drogi, jest bardzo charakterystyczne dla produktu frankfurtczyków. Tak to miało bowiem wyglądać, taki był ideał Herberta Marcusego, ale także Zbigniewa Brzezińskiego piszącego opętańczy omam Between Two Ages. Ta książka stała się wręcz biblią globalistów. Kto absurd nazwie normą, ten niewolę nazwie wolnością. To przecież takie proste. Większość sama zapakuje się do klatek i będzie jeszcze krzyczeć na resztę, że są nieodpowiedzialni. Nie ma żadnego przypadku. Jeśli uważasz siebie za prawicowca, a popierasz „pandemiczną” narrację, zastanów się nad tym co napisałem. To wszystko idzie torem zupełnie innym niż prawicowy, a wręcz modelowo marksistowskim. 

W Piśmie Świętym szatan nazwany jest kilkukrotnie panem tego świata. Wiemy, że tymczasowym, ale jednak jest tak nazwany nie od parady. Szatan jest panem tego świata, ale jest też królem absurdu. W ten sposób bowiem drwi sobie ze stworzenia Boskiego jakim jest człowiek. Tak jakby rzucał Bogu wyzwanie, zobacz w co oni są w stanie uwierzyć. Kobieta z penisem.  

https://www.salon24.pl/u/alexdisease/1195905,kobieta-z-penisem Alex_Disease

Żydowskie Gestapo istniało naprawdę

Działalność żydowskich konfidentów Gestapo z grupy Lonka Skosowskiego, i innych siatek żydowsko – niemieckich agentów, rychło przyciągnęła uwagę AK, zarówno na szczeblu Komendy Głównej jak i lokalnym. Podobnie inne organizacje podziemne zwróciły pilną uwagę na „pracę” żydowskich konfidentów, przykładem może tu być. komunistyczne podziemie (PPR, GL potem AL), które trudno posądzać o wrogość do Żydów.

W dokumentach PPR (GL, czy AL) zachowały się liczne doniesienia o działalności agentów żydowskich i szkodach jakie sprowadziły. Przykładowo: „23 stycznia 1944 r. komuniści meldowali, że ich „organizacja krakowska kompletnie rozbita. Aresztowania są rezultatem kilkumiesięcznej, systematycznej pracy Gestapo”. Prowokację zorganizował żydowski konfident policji niemieckiej Diamant i jego ludzie.” [1]

Działalność żydowskich konfidentów Gestapo kosztowała podziemie, wszystkie organizacje, ale szczególnie AK utratę setek jeśli nie tysięcy, działaczy i bojowników. Żydzi byli niezwykle skutecznymi konfidentami z oczywistego powodu. Każdy Żyd był skazany na śmierć, schwytany od razu był tracony, żył dzięki temu, że ukrywali go Polacy, zatem dla ukrywających się Żydów oddziały podziemia były niejako otwarte. Ufano ukrywającym się Żydom, zakładając, że człowiek w takim położeniu nie może być zdrajcą, czy konfidentem niemieckiej tajnej policji. Niestety, w wielu przypadkach takie założenie było z gruntu fałszywe: „19 lutego 1944 r. żydowska konfidentka Gestapo zadenuncjowała komórkę AK zakamuflowaną w firmie „Auto-Sped” w Warszawie. Żołnierze konspiracji zostali zaaresztowani a następnie rozstrzelani.” 1 . Infiltracja struktur podziemia przez żydowskich konfidentów Gestapo datuje się zapewnie od końca Wielkiej Akcji w getcie warszawskim, kiedy to Niemcy wywieźli 310 000 Żydów do Treblinki. Od jesieni 1942 roku setki agentów żydowskich straciło rację bytu w getcie. Przerzucano ich do miasta, na stronę „aryjską”. Mieli za zadanie ścigać i wydawać ukrywających się współbraci – Żydów, ale Gestapo rychło się zorientowało się w przydatności Żydów – agentów do zwalczania polskiego podziemia, podążając drogą wytyczona wcześniej przez NKWD we wschodniej Polsce latach 1939 – 1941. W okupowanej Polsce, zgodnie z „prawem” niemieckim śmierć groziła za każde wykroczenie przeciwko rządom rasy panów. Dlatego działacze, czy bojownicy podziemnych organizacji nie mieli większych oporów przed ukrywaniem Żydów. I tak groziła im śmierć za to co robili, nie ma się zatem czego bać ukrywania Żydów – rozumowali. Nie przypuszczali jednak, że śmierć przyjdzie do nich, i do ich rodzin, przyniesiona przez tych, którym „ratowali” życie. Gestapo rychło się zorientowało, że ścigając Żydów docierają do ludzi podziemia, a co więcej, że Polacy ufają ukrywającym się Żydom. I wykorzystali to odpowiednio. Straty spowodowane przez żydowskich agentów Gestapo trudne są do przecenienia. Ale w końcu dowództwo AK podjęło kontrakcję przeciwko konfidentom, w tym również konfidentom żydowskiego autoramentu.

Konfidenci byli śmiertelnym zagorzeniem każdej organizacji podziemnej. Byli jak śmiercionośna dżuma, toteż zwalczano ich bezwzględnie na każdym szczeblu. W warunkach podziemia dowody agenturalnej dzielności podejrzanego było trudno zgromadzić; często wystarczało samo podejrzenie, albo splot niesprzyjających okoliczności: wystarczyło że ktoś był w niewłaściwym czasie i w niewłaściwym miejscu, aby padło na niego podejrzenie, które najczęściej kończyło się pośpieszną egzekucją. Nie było litości ani czasu na wahania czy dochodzenia. I zdarzały się pomyłki. Ale przeciwnie niż w normalnych czasach lepiej było zabić niewinnego, niż pozwolić winnemu na dalszą. działalność. O wielu tych doraźnych egzekucjach czy akcjach wyrokowych dokonanych na różnych, często niskich szczeblach AK nie wiedzą nawet najlepsi badacze podziemia, jak np. prof. Tomasz Strzembosz.

Podobnie było z likwidacją części żydowskich konfidentów z siatki Lolka Skosowskiego. Do śledzenia agentów skierowano nastoletnich harcerzy, którzy wykonywali każde zadanie z wielkim poświęceniem. Oto relacja Janusza W. Cywińskiego 1 :

„W końcu 1942 roku nastąpiła reorganizacja harcerstwa podziemnego, Szarych Szeregów. Harcerze w wieku powyżej 17 lat przeszli do dywersji, a mój zastęp jako młodszych harcerzy, zastęp rozpoznawczy, przydzielony został do kontrwywiadu AK Okręg Warszawa jako brygada inwigilacyjna. Dostaliśmy zlecenie pilnowania lub śledzenia podejrzanych osób. Jednym z zadań była obserwacja biura handlowo-transportowego na ulicy Brackiej 22,.

W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady. Ponieważ grupa moja przez okres kilkumiesięcznej inwigilacji poznała dobrze członków bandy, ich adresy i zwyczaje, dostaliśmy rozkaz zlikwidowania całej grupy. 1 listopada 1943 r. w restauracji na rogu Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej zastrzeliliśmy szefa bandy konfidentów Gestapo Lolka Skosowskiego.

Następnie w okresie trzech dni przeprowadziliśmy likwidację 14 osób. W lokalu na ulicy Solec 70 odbywała się „odprawa” 7 członków bandy gdyśmy tam weszli. Po likwidacji zabraliśmy z mieszkania walizkę pełną papierów i dokumentów gdyż uwagę naszą zwróciły czyste blankiety tak zwanych Kennkart czyli okupacyjnych dowodów tożsamości oraz gumowe pieczątki władz niemieckich. Całość została przekazana do Archiwum, czyli referatu badawczego kontrwywiadu AK, który ustalił, że Skosowski pochodził z Łodzi, gdzie został aresztowany jako Żyd. W czasie przesłuchania nawiązał kontakt z Gestapo, podjął zobowiązanie współpracy i został przeniesiony do Warszawy, gdzie otrzymał mieszkanie przy ulicy Nowogrodzkiej 31. Stworzył grupę podległych mu około 20 osób, przeważnie pochodzenia żydowskiego, świadomych swych akcji konfidentów Gestapo, pracujących dla okupanta niemieckiego za prawo do życia. Sam Skosowski szukał sobie zabezpieczenia na okres powojenny i związał się z wywiadem Gwardii Ludowej i Polskiej Partii Robotniczej, czyli dwóch organizacji kontrolowanych wojskowo i politycznie przez Moskwę. Dla nich w lokalu swoim, lokalu agentów Gestapo a za tym zupełnie bezpiecznym prowadził warsztat wystawiania fałszywych dokumentów tożsamości, który zabraliśmy. Wgląd szczegółowy w zabrane dokumenty pozwolił ustalić fakt współpracy grupy konfidentów Gestapo Skosowskiego z podziemnymi organizacjami komunistycznymi. Fakt, który nie był nam znany przed likwidacją.

Nie potrafię dziś podać żadnych dowodów dotyczących rezultatów penetracji jednostek Armii Krajowej i Delegatury Rządu przez grupę Skosowskiego. Przypuszczalnie była bardzo poważna. Trzeba bowiem pamiętać, że w opinii przeciętnego mieszkańca Warszawy już sam fakt, że ktoś był z pochodzenia Żydem, dawał poczucie bezpieczeństwa i pewności, że dana osoba nie mogła być konfidentem Gestapo. Członkom grupy Skosowskiego łatwo było więc penetrować organizacje podziemne. Wiadomo mi tylko, że w lecie 1943 roku Gestapo na skutek spenetrowania jednostek Armii Krajowej Obszaru Warszawskiego aresztowało prawie całą siatkę oficerów informacyjnych i oficerów Oddziału Drugiego w miejscowościach podmiejskich Warszawa. Czy były to rezultaty niezależnej akcji Skosowskiego czy też rezultaty inspiracji idącej ze wschodu, nie umiem powiedzieć.

Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że Skosowski i jego grupa byli odpowiedzialni za śmierć wielkiej ilości Polaków, niezależnie od ich wyznania. Za to, jako zbrodniarze, zostali przez AK straceni. Niestety tożsamości kilku z nich nie zdołaliśmy ustalić, a jeden zastępca Skosowskiego Koenig uciekł do Szwajcarii i być może do dziś tam mieszka.”

W ciągu trzech dni listopada 1943 roku kontrwywiad okręgu warszawskiego zlikwidował 14 żydowskich agentów Gestapo, w tym siedmiu w jednym tylko mieszkaniu na ulicy Solec 70. A w relacji jest o tym tylko jedno zdanie. Nie znamy dokładnej daty, nie wiemy kto pociągał za spust, nawet nie znamy ich pseudonimów, nie wiemy jak się to odbyło. Żołnierze AK wiedzieli o odprawie agentów – ktoś musiał zdradzić zdrajców – ktoś ich wpuścił do środka, a jak weszli., mieli pewnie rozkaz zabić wszystkich w środku, może poza podwójnym agentem.

Jedna sucha informacja, jak z książki telefonicznej. A tyle treści jakby się nad tym zastanowić. Godna podziwu powściągliwość. Ale jak harcerz – żołnierz AK miał się chwalić likwidacją Żydów, nawet agentów Gestapo? Gdy w komunistycznej propagandzie nadal oskarżano AK o mordowanie (niewinnych) Żydów i współpracę z Gestapo. Siedem osób zabitych w mieszkaniu z broni maszynowej podczas „odprawy”, to musiała być masakra a krew dosłownie bryzgała po ścianach i sufitach. Gorzej niż w amerykańskich filmie, bo na filmie widzimy farbę a to była najprawdziwsza krew. O akcji na Solcu nie znalazłem wzmianki w książce Tomasza Strzembosza pt. „Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939-1944„. A był to człowiek który strawił wiele lat życia na dokumentowanie akcji podziemia. Nawet on nie wiedział o wielu akcjach. Tomasz Strzembosz opisał w swej książce akcję likwidacyjną Leona (Lolka) Skosowskiego. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej (przy Nowogrodzkiej 28) o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy AK uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił pchor. „Janusz” [2] . Przypuszczalnie strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano groźnego agenta. Wcześniej, w lutym 1943, roku zamach na grupę żydowskich agentów wykonała grupa bojowników ŻOB-u w getcie. Leon Skosowski został tylko ranny i kontrwywiad AK wolał dmuchać na zimne.

Na jesieni 1943 roku siatka Lolka Skosowskiego – autorów afery Hotelu Polskiego – złożona z żydowskich agentów rozpierzchła się. Czas żydowskich agentów na „aryjskiej” stronie się skończył. Część, drobną część, zlikwidowała AK, znacznie więcej zabili Niemcy. Dla gestapowców „spaleni” po aryjskiej stronie żydowscy agenci byli nie tylko bezużyteczni, ale wręcz niebezpieczni – zbyt wiele wiedzieli o sprawie hotelu Polskiego. Można śmiało założyć, że jesienią 1943 roku Gestapo zaczęło polować na swoich żydowskich współpracowników i że zlikwidowało ich znacznie więcej niż AK. Wystawili nawet listy gończe za swoimi byłymi konfidentami, dostarczając niechcący wspaniałego dowodu ich „niezłomnej” walki z faszyzmem!

Wielu żydowskich agentów Gestapo szukało schronienia., no gdzie? A jakże! Zostali członkami PPR, wstępowali do GL i AL. Komunistyczne bojówki brały każdego, kto się zgłaszał. W komunistycznym podziemiu szukali schronienia i ocalenia przez Niemcami i AK. Po wojnie, żydowscy agenci Gestapo, którzy przeżyli, uciekli z Polski. Była to grupa która się ukrywała przez resztę wojny. I ci byli konfidenci rozpisywali się szeroko o polskim antysemityzmie. Drugą grupę byłych konfidentów Gestapo stanowili ci, którzy „załapali” się do komunistycznych organizacji (bojówek). Ci z kolei, jako „weterani walki z faszyzmem”, objęli po „wyzwoleniu” często ważne funkcje w partii (PPR, PZPR) i w organach bezpieczeństwa (UB, MBP) bez oporów podejmując współpracę z sowieckim wywiadem cywilnym (NKWD) lub wojskowym (GRU). Na tej współpracy opierała się ich błyskotliwa kariera. Agent zostaje agentem, zmienia tylko mocodawców. NKWD służba Żydów w Gestapo nie przeszkadzała, bowiem dobrze wiedzieli, że przewerbowany agent jest lepszy niż świeży: ma wyszkolenie i doświadczenie, no i jest na niego hak, z którego się nie urwie. Nie jest rzeczą przypadku, że sam Leon Skosowski został członkiem (wywiadu) GL i PPR. Rozsądny postępek w jego sytuacji. Za szefem podążyli jego podwładni. Jako bojownicy Gwardii Ludowej, czy Armii Ludowej i działacze partii komunistycznej (PPR i PZPR) i jej zbrojnego organu – Urzędu Bezpieczeństwa – mogli wziąć odwet na żołnierzach AK, którzy polowali na agentów Gestapo na jesieni 1943 roku. I tak się złożyło, że zdrajcy, perfidni mordercy, agenci Gestapo, którzy setkami wydawali i Żydów i Polaków na śmierć, po wojnie torturowali, oskarżali i mordowali tych, którzy walczyli z Gestapo. Oskarżając ich o zdradę, o współpracę z Gestapo i – uwaga – o ANTYSEMITYZM!!!! Tak to diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwonił. Życie jest pełne paradoksów, a dokładniej życie w Polsce jest pełne paradoksów.

Warto przybliżyć powojenną błyskotliwą karierę wielu żydowskich konfidentów Gestapo. Polscy konfidenci lądowali w więzieniu lub wręcz w dole w lesie, zaś żydowskim powodziło świetnie: w partii, w Urzędzie Bezpieczeństwa, w nauce, w tzw. kulturze.. Niektórzy to porobili po wojnie kariery! Najpierw służyli nowej władzy, a przede wszystkim Sowietom. Gdy w partii zawiały przeciwne wiatry, po 1968 roku, wielu z nich wyemigrowało na Zachód, dołączając do kolegów z wcześniejszej ucieczki. Którzy umościli im miękkie gniazdka. I razem, unisono – byli żydowscy agenci Stalina i Hitlera, szyją nam szatę zwierzęcego antysemityzmu. W tym wrzasku i steku podłych kłamstw szukają ukrycia prawdy o swojej współpracy nie z UB, bo tego się nie wstydzą i nie wypierają, ale z Gestapo i współdziałania w zagładzie własnego narodu. Większość Żydów ukrywała się.

Mowa jest o nielicznej, ale niezwykle hałaśliwej grupie. I niezwykle wpływowej. Ci ludzie – żydowscy agenci Gestapo i NKWD – nie mieli nic di stracenia a wszystko do zyskania. Tak się składa, że ci, co mają najwięcej na sumieniu najgłośniej krzyczą oskarżając innych. Jak ten złodziej, który wskazując Bogu ducha winnego sąsiada krzyczy: łapać złodzieja.!!! By sam nie został złapany, jako złodziej. Stara jak świat zasada.

Łatwo zauważyć, iż nastąpiło całkowite odwrócenie sytuacji. Zdrajcy stali się bohaterami, bohaterowie zdrajcami i zbrodniarzami, konfidenci szlachetnymi, prawi konfidentami, złodzieje uczciwymi, a uczciwych oskarżano o kradzież. I trwa to po dziś dzień, bo i dziś prawda nie może się przebić do świadomości społecznej pozostając wiedzą nielicznych. Zdrajcy, konfidenci i agenci: Gestapo i NKWD, i ich potomkowie, chodzą w glorii, żyją w dobrobycie i szacunku, i dorabiają na rzucaniu oskarżeń na swoje ofiary, zaś bohaterowie walki z totalitaryzmem, i ich potomkowie żyją, w biedzie i wciąż muszą się tłumaczyć, ze nie są tacy źli jak o nich mówią ci pierwsi. I się nie wytłumaczą. Nie mają szans, bowiem na koniec, naturalną rzeczy koleją byli konfidenci uznali się dobrych, bo wybrani byli od urodzenia. A skoro żydowscy konfidenci są dobrzy to ich przeciwnicy muszą być źli. Taka jest dialektyka postępu.

Warto o tym pamiętać czytając książki rozmaitych epigonów żydowskich agentów Gestapo i/lub NKWD którzy nadal rozpisują się o rzekomych zbrodniach AK, czy Polaków, wobec Żydów. Którzy piszą, że harcerze szpiclowali ukrywających się Żydów, a AK ich zabijało. Że Polacy mordowali Żydów… W tych opiniach jest trochę prawdy. Ten wpis jest na to dowodem. Harcerze istotnie śledzili ukrywających się Żydów, a bojownicy AK ich likwidowali. Prawie tak jak w tych książkach. Mała, a raczej wielka, różnica: chodziło tu o żydowskich agentów Gestapo. Zabijano ich nie dlatego, że byli Żydami, ale dlatego, że byli agentami Hitlera lub Stalina. Stare żydowskie powiedzenie mówi: pół prawdy to całe kłamstwo. A w tych opowieściach nie ma nawet pół prawdy.

I warto się zapytać, co oni, albo ich rodzice czy dziadowie robili w czasie wojny? I co zrobili aby przeżyć? Jaką cenę zapłacili inni? Ilu ludzi wydali? Ilu zginęło Polaków i Żydów, aby oni przeżyli.? Ile ludzkich istnień kosztowało ich życie? I pytanie na koniec, lecz nie najmniej ważne: jakie prawo mają agenci i konfidenci hitlerowskiej Służby Bezpieczeństwa (SD – Sicherheitsdienst, Służba Bezpieczeństwa, której częścią było tzw. Gestapo), PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa i stalinowskiego NKDW, którzy wiernie wysługiwali się obu totalitaryzmem, oraz ich potomkowie, do wystawiania certyfikatu moralności swoim ofiarom, którzy nieugięcie walczyli o wolność: naszą i waszą?

Bieliński

rodaknet.com https://www.fronda.pl/a/nieprawdopodobne-zydowskie-gestapo-istnialo-naprawde-1,171996.html

Współczesna cenzura nie uderza na oślep. Jesteśmy w wyjątkowym punkcie historii.

Szanowny Panie, współczesna cenzura nie uderza na oślep. Jej ostrze zwrócone jest przeciwko liderom konserwatywnej opinii publicznej. Prezydent Donald Trump, abp. Marek Jędraszewski, red. Paweł Lisicki, Janusz Korwin-Mikke, Marsz Niepodległości, Radio Maryja, Telewizja wRealu24, Media Narodowe, a nawet Fundacja „SMS z nieba” – wszyscy zostali uznani za szerzycieli „mowy nienawiści” i pozbawieni dostępu do kluczowych dzisiaj instrumentów komunikacji – portali Facebook, Twitter czy YouTube. Jesteśmy w wyjątkowym punkcie historii. Rozwój internetu wymusił powstanie regulacji prawnych. Tylko od nas zależy, czy będą sprzyjały wolności, czy też będą nowym systemem cenzorskiej kontroli prawdy. Dlatego Instytut Ordo Iuris uczestniczy w wykuwaniu nowych rozwiązań prawnych na poziomie krajowym, unijnym i globalnym. Kilka dni temu, niemal w rocznicę usunięcia Donalda Trumpa z przestrzeni internetowej, do grona zablokowanych w mediach społecznościowych dołączyła Konfederacja, która posiadała do tej pory największy profil na Facebooku spośród polskich partii politycznych. Pomimo triumfalnych głosów lewicy i liberalnych mediów, wiele osób wyrażało oburzenie. Mój apel o reakcję rządu dotarł w kilka godzin do ponad 200 000 odbiorców. Przeciwko aktowi cenzury zaprotestowali Premier Mateusz Morawiecki, Minister Cyfryzacji i pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa Janusz Cieszyński i Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.W# Jednak wyrazy oburzenia nie zmienią faktu, że jako państwo pozostajemy bezsilni wobec globalnych monopoli informacyjnych, zdolnych nie tylko do łamania praw indywidualnych użytkowników, ale dążących do wywarcia wpływu na scenę polityczną całych państw. Dlatego od kilku lat prowadzimy praca analityczne, piszemy projekty ustaw, śledzimy działania rządu i Komisji Europejskiej oraz udzielamy nieodpłatnej pomocy prawnej ofiarom cenzury w internecie. Dzięki przygotowanym przez nas materiałom, obecny atak cenzury może stać się katalizatorem zmian. Wystarczy, by rządzący sięgnęli po gotowe rozwiązania.
Eksperci Instytutu Ordo Iuris już ponad trzy lata temu przedstawili założenia do projektu ustawy chroniącej użytkowników portali społecznościowych. Nasza propozycja zakładała wprowadzenie sądowej procedury odwoławczej od kasowania treści i profili oraz możliwość nałożenia wysokiej administracyjnej kary pieniężnej na platformę łamiącą prawa użytkowników. Wyjaśnialiśmy, że egzekwowanie polskiego prawa wobec globalnych korporacji jest możliwe, o czym świadczą doświadczenia państw takich jak Niemcy, Francja, Austria, Włochy czy Łotwa. Uszczegółowione rozwiązania chroniące wolność słowa w mediach społecznościowych znalazły się w projekcie ustawy Ministerstwa Sprawiedliwości. Gdyby projekty te przyjęto, dzisiaj ani Facebook, ani YouTube nie mógłby nadużywać swej dominującej pozycji. Teraz, po blokadzie facebookowego profilu Konfederacji, Minister Sprawiedliwości zapowiedział przyspieszenie prac nad ustawą ograniczającą internetową cenzurę. Wspieram działania Ordo Iuris Zrobimy wszystko, by polskie wysiłki o zatrzymanie cenzury nie okazały się spóźnione. Komisja Europejska kończy niebawem prace nad rozporządzeniem „Digital Services Act”, które reguluje funkcjonowanie mediów społecznościowych. Propozycja unijnych urzędników zmierza jednak w stronę poszerzenia cenzury politycznej pod pozorem walki z dezinformacją oraz w stronę utrudnienia dochodzenia praw użytkowników przed sądami krajowymi. Niestety, sojusznikiem w walce z nadużyciami międzynarodowych koncernów nie chciał zostać polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który dwukrotnie odmawiał wyciągnięcia konsekwencji za eliminowanie profili prywatnych użytkowników lub internetowych mediów z Facebooka i YouTube. Nie zrażając się oporem urzędników, już niebawem – po zakończeniu dodatkowych analiz – damy im szansę na wykazanie pożyteczności urzędu dla przeciętnego polskiego użytkownika internetu. Największe postępy odnotowujemy w prowadzonych postępowaniach sądowych. Ich znaczenie jest ogromne. Jeżeli rząd i parlament będą dalej zwlekać z wprowadzeniem prawa ograniczającego nadużycia koncernów, to tylko dobra linia orzecznicza będzie naszą obroną przez cenzorskimi praktykami. W precedensowym postępowaniu reprezentujemy przed polskim sądem redaktora Pawła Lisickiego, który za prezentowanie nauczania Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu został oskarżony o „szerzenie nienawiści” i zablokowany przez YouTube’a. W sprawie wytoczonej Facebookowi w imieniu właściciela profilu SuperPolska osiągnęliśmy już natomiast pierwszy sukces. Sąd przyznał rację naszym prawnikom, którzy przekonywali, że sprawa powinna toczyć się przed polskim sądem, a nie jak wynikało z regulaminu Facebooka – przed sądem w Kalifornii. W ubiegłym roku odbyły się już pierwsze rozprawy. W walce z cenzurą w internecie wspieramy też między innymi twórców Telewizji wRealu24, która w 2019 roku została odblokowana w efekcie przygotowanego przez naszych prawników pisma przedsądowego. Wolność prasy i słowa ulega cenzorskim ograniczeniom nie tylko w internecie, ale także na rynku mediów tradycyjnych, gdzie własność stacji telewizyjnych, radiowych i tytułów prasowych skoncentrowana jest w rękach kilku dominujących podmiotówskutecznie ograniczających konkurencję. Nadużywając swej pozycji, nie muszą liczyć się z zasadami wolnej konkurencji. Zamiast rzetelnego informowania obywateli, walczą o publiczne dotacje i przychylność polityków przez manipulację i kreowanie fałszywych narracji. Dlatego eksperci Ordo Iuris zaprezentowali właśnie obszerną monografię na temat dekoncentracji mediów, w której przeanalizowaliśmy niemieckie, francuskie, brytyjskie, węgierskie czy czeskie prawo i zaproponowaliśmy rozwiązania skutecznie chroniące polski rynek medialny przed nadmierną koncentracją kapitału, i tym samym chroniące pluralizm w mediach. Podczas debaty towarzyszącej premierze monografii przyglądaliśmy się także rozwiązaniom słynnego „lex TVN” zawetowanego przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Liczę na to, że dzięki Pana wsparciu nie tylko pomożemy kolejnym ofiarom cenzury, ale wreszcie doprowadzimy do systemowej, ustawowej ochrony wolności słowa i prasy oraz wolności polskiej sceny politycznej od manipulacji ze strony lewicowych, międzynarodowych korporacji jak Facebook, Google czy Twitter. Wspieram działania Ordo Iuris

Facebook chce wpływać na krajową politykę Niemal równo rok temu technologiczni giganci dominujący na rynku mediów społecznościowych solidarnie zablokowali konta urzędującego wówczas prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, uniemożliwiając mu kontakt nie tylko ze swoimi wyborcami, ale z całym narodem. Co gorsza, w tym samym czasie cyfrowi monopoliści skutecznie zablokowali rosnącą wówczas konkurencję. Google i Apple solidarnie usunęły ze swoich sklepów aplikacje Parler i Gab, które powstały jako odpowiedź na rosnącą na głównych portalach społecznościowych cenzurę. Dodatkowo Amazon wyłączył portalowi Parler serwery. Portal Gab został natomiast zablokowany przez PayPal a jego właściciel trafił wraz z rodziną na „czarną listę” VISA, tracąc dostęp do kart płatniczych. W rocznicę tamtych wydarzeń, w Polsce po raz kolejny powróciła dyskusja na temat ograniczania wolności słowa w mediach społecznościowych. Facebook arbitralnie usunął profil Konfederacji – partii politycznej, która nie tylko ma swoich przedstawicieli w polskim parlamencie, ale była też do tej pory najpopularniejszą polską partią polityczną na tym portalu. Profil ugrupowania śledziło ponad 670 tys. osób. Przedstawiciele Konfederacji do dziś nie uzyskali od portalu żadnego uzasadnienia usunięcia strony, a na odwołanie od decyzji otrzymali jedynie automatyczną odpowiedź, że odwołanie być może nie zostanie w żaden sposób rozpatrzone w związku z pandemią koronawirusa… Efektów nie przyniosła nawet reakcja ministra Janusza Cieszyńskiego – pełnomocnika rządu ds. cyberbezpieczeństwa, i premiera Mateusza Morawieckiego, który podkreślał, że decyzja Facebooka „uderza w podstawowe wartości demokratyczne”, a „cyfrowa cenzura jest dziś potężnym zagrożeniem dla demokracji”.
Od razu zaoferowaliśmy krajowym politykom wsparcie w dopracowaniu rozwiązań ustawy zaprezentowanej przez Krzysztofa Bosaka, zgodnie z którą Państwowa Komisja Wyborcza mogłaby nakładać kary finansowe na właścicieli dominujących portali społecznościowych. Bez takiego rozwiązania łatwo możemy wyobrazić sobie scenariusz, w którym wszystkie partie konserwatywnego elektoratu tracą swoje kanały komunikacji w kluczowym momencie kampanii wyborczej. Wspieramy ofiary internetowej cenzury Instytut Ordo Iuris jest oczywiście gotowy wesprzeć prawników Konfederacji i innych partii oraz organizacji społecznych w sporach z właścicielami portali społecznościowych, tak samo jak wspieramy inne ofiary internetowej cenzury. Nasi prawnicy osiągnęli już pierwsze sukcesy w precedensowych postępowaniach przeciwko gigantom technologicznym. W sprawie wytoczonej właścicielowi Facebooka, w imieniu redaktora naczelnego portalu SuperPolska, Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał rację naszym prawnikom i uznał swoje prawo do rozstrzygania sporu z zarejestrowanymi w USA korporacjami, które przez lata odsyłały swoich użytkowników do sądów w Kalifornii. W ubiegłym roku odbyły się w tej sprawie pierwsze rozprawy.Wcześniej czekaliśmy dwa lata na odpowiedź na nasz pozew, w której prawnicy Facebooka przekonywali, że czasowe zablokowanie dostępu do portalu „nie uniemożliwia, ani nie utrudnia prowadzenia działalności gospodarczej, publikowania treści w swojej Gazecie Internetowej, rozpowszechniania opinii czy też wpływania na opinię publiczną jako dziennikarz”, twierdząc, że tę samą działalność można prowadzić na portalach takich jak Fotka․com, Myspace, Tumblr czy Reddit, pomimo tego, że w przeciwieństwie do wymienionych podmiotów z Facebooka korzysta dziś, według raportu IRCenter, aż 90% polskich internautów.
W precedensowym postępowaniu wytoczonym właścicielom portalu Youtube reprezentujemy redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego, który za zaprezentowanie nauczania Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu został oskarżony o „szerzenie nienawiści”. To zresztą nie pierwsza sprawa, w której prawnicy Ordo Iuris bronią ofiar cenzury ze strony Youtube’a. W 2019 roku po przygotowanym przez nas wezwaniu przedsądowym portal odblokował kanał telewizji wRealu24. W związku z naruszaniem przez właścicieli mediów społecznościowych przepisów polskiego prawa – z gwarantowaną konstytucyjnie wolnością słowa na czele – skierowaliśmy zawiadomienie do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w związku z nadużywaniem pozycji dominującej i stosowaniem praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów zarówno przez Facebooka jak i przez platformę Google, która jest właścicielem YouTube’a. Jak już wspomniałem, UOKiK z uporem godnym lepszej sprawy nie chce jednak podjąć się uporządkowania specyficznego rynku medialnego zagrożonego dominacją międzynarodowych koncernów. Kolejne nasze analizy mogą pomóc urzędnikom w podjęciu bardziej odpowiedzialnych decyzji. Nadal jednak głównym problemem w walce z internetową cenzurą jest brak odpowiednich regulacji prawnych, które nakładałyby na właścicieli mediów społecznościowych obowiązek przestrzegania polskiego prawa. Wspieram działania Ordo Iuris Jak zapewnić prawdziwą wolność dla użytkowników mediów społecznościowych? Już ponad trzy lata temu przedstawiliśmy projekt ustawy regulującej funkcjonowanie sieci społecznościowych na terenie Polski i uruchomiliśmy petycję o jego przyjęcie do Premiera RP i Ministra Cyfryzacji. Postulowaliśmy wprowadzenie ogólnego zakazu ograniczania dostępu do portali społecznościowych, za wyjątkiem sytuacji, w których dochodziłoby do popełnienia przestępstwa lub naruszenia dóbr osobistych. Ustawa wprowadzałaby też sądową procedurę odwoławczą wobec decyzji portali społecznościowych oraz możliwość nałożenia administracyjnej kary pieniężnej na platformę niestosującą się do przepisów lub orzeczeń sądu. O naszych propozycjach przypomnieliśmy w opublikowanym w ubiegłym roku raporcie na temat wolności słowa w internecie, w którym wymieniliśmy przykłady internetowej cenzury i omówiliśmy przepisy regulujące działalność mediów społecznościowych w Niemczech, we Francji, w Austrii, we Włoszech i na Łotwie. Tamtejsze ustawy zmierzają bardziej w stronę poszerzania cenzury niż jej ograniczania, ale pokazują, że uregulowanie działalności zagranicznych gigantów technologicznych jest możliwe. Postulowane przez nas rozwiązania znalazły się w zaprezentowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekcie ustawy o ochronie wolności słowa w internecie, która zakłada między innymi, że powstała w ramach ustawy Rada Wolności Słowa mogłaby nałożyć na właściciela serwisu społecznościowego karę administracyjną w wysokości od 50 tysięcy do nawet 50 milionów złotych. W ramach publicznych konsultacji projektu ustawy przekazaliśmy opinię prawną, w której wyraziliśmy swoje poparcie dla jej głównych założeń i wskazaliśmy rekomendacje drobnych zmian realnie zwiększających poziom ochrony wolności słowa i ograniczających możliwość omijania projektowanych przepisów. UE w imię wolności postuluje… cenzurę Konieczność uregulowania działań cyfrowych monopolistów dostrzega też Komisja Europejska, która zaprezentowała „Prawo o usługach cyfrowych” („Digital Services Act”), czyli rozporządzenie regulujące funkcjonowanie platform i usług internetowych. Jednak, zamiast zmierzać ku realnym gwarancjom wolności użytkowników internetu, wiele z proponowanych rozwiązań Komisji Europejskiej w imię walki z dezinformacją poszerzy instrumenty cyfrowej cenzury. Unijni urzędnicy chcą bowiem wymóc na moderatorach portali społecznościowych skuteczniejsze usuwanie treści uznanych za „mowę nienawiści” i „materiałów manipulacyjnych, dyskryminacyjnych oraz szkodliwych”. Wejście w życie unijnego rozporządzenia byłoby więc kolejnym batem na niepoprawnych politycznie polityków, dziennikarzy i zwykłych użytkowników portali społecznościowych, którym jeszcze częściej zarzucanoby zapewne niezdefiniowaną nigdzie „mowę nienawiści” stanowiącą dziś pretekst do cenzury debaty publicznej. Dlatego nasi prawnicy na bieżąco monitorują proces powstawania rozporządzenia, analizując jego treść i broniąc wolności słowa na forum unijnym w ramach społecznych konsultacji projektu. Przy odpowiedniej mobilizacji państw członkowskich i opinii publicznej niebezpieczne elementy propozycji Komisji można jeszcze ograniczyć, zachowując jednocześnie cenne gwarancje wolności. W tym celu opublikowaliśmy analizę krajowych i unijnych projektów regulujących funkcjonowanie platform społecznościowych, w której porównaliśmy projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej z projektem ustawy o wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych przygotowanym przez polskie Ministerstwo Sprawiedliwości. W analizie wskazaliśmy przepisy, które powinny ulec zmianie, aby planowane polskie regulacje nie były sprzeczne z projektem unijnego rozporządzenia, a jednocześnie służyły wolności słowa. O obu proponowanych projektach mówiłem też w trakcie wykładu na brazylijskim Universidade Federal Fluminense (UFF), w ramach którego szczegółowo omówiłem przed uczelnianym Centrum Prawa i Technologii unijne i polskie propozycje dotyczące regulacji funkcjonowania platform społecznościowych. Potrzeba wzmocnienia gwarancji wolności słowa i wolności politycznej w internecie wykracza bowiem poza Polskę i Unię Europejską. Pracując nad dobrymi rozwiązaniami prawnymi, uczestniczymy w wykuwaniu rozwiązań, które niedługo mogą mieć charakter globalny.Od naszych ekspertów i Darczyńców zależy, czy w tym trudnym procesie zwyciężą lewicowi cenzorzy i internet radykalnej lewicy, czy wizja wolności i wolnej debaty politycznej. Wspieram działania Ordo Iuris Jak skutecznie zapewnić pluralizm mediów? Główną przyczyną szalejącej w internecie cenzury jest oligopol na rynku mediów społecznościowych, z których korzystają dziś na całym świecie prawie 4 mld ludzi, czyli ponad połowa świata – z tego sam Facebook to ok. 2,7 mld aktywnych użytkowników. W Polsce z usług tego portalu korzysta 90 proc. internautów. Nie ma więc wątpliwości, że mamy do czynienia z pozycją dominującą na rynku, a biorąc dodatkowo pod uwagę liczbę użytkowników portali takich Twitter, Instagram czy YouTube widać wyraźnie, że rynek mediów społecznościowych przybiera kształt oligopolu, którego kluczowym elementem jest ograniczona liczba podmiotów posiadających niemalże całościowy udział w rynku. W efekcie globalni potentaci internetowi mogą skutecznie blokować wszelką rodzącą się konkurencję, tak jak miało to miejsce w przypadku wspomnianych portali Parler i Gab i stosować wspólnie nieograniczoną cenzurę – tak jak miało to miejsce choćby z blokadą Donalda Trumpa. Obowiązkiem organów państwowych powinna być ochrona konkurencji przed zbytnią koncentracją kapitału. Dlatego eksperci Instytutu Ordo Iuris przygotowali obszerną monografię, w której przeanalizowali niemieckie, francuskie, brytyjskie, węgierskie, czeskie, chorwackie i polskie regulacje przeciwdziałające zbytniej koncentracji kapitału w mediach oraz rynek mediów w tych państwach i zaproponowali konkretne zmiany prawne, które mogłyby rozwiązać istniejące problemy. W przygotowanej przez ekspertów Ordo Iuris monografii przypomnieliśmy o przepisach polskiego prawa regulujących funkcjonowanie systemu medialnego. Przywołaliśmy w tym kontekście między innymi art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji, który formułuje szereg wymogów związanych z treścią materiałów publikowanych w mediach. Znajduje się tu między innymi zakaz propagowania „działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym”. W ustawie zapisano też, że treści zawarte w mediach „powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości.” Omówiliśmy również kształt polskiego rynku medialnego, który nadal boryka się z problemem zbyt dużej koncentracji kapitału. Z klasycznym oligopolem mamy do czynienia na polskim rynku telewizyjnym zdominowanym przez trzech nadawców: Telewizję Polską, Grupę Polsat oraz Grupę TVN Discovery Polska. Te trzy podmioty skupiają dziś w swoich rękach ponad 75% ogółu audytorium telewizyjnego. Podobnie jest na polskim rynku radiowym i prasowym, gdzie ponad 70% audytorium zdominowane zostało przez odpowiednio 4 i 3 podmioty. Do tego na ogólnopolskim rynku prasowym pozycję dominującą osiągnął podmiot zagraniczny, czyli niemiecko-szwajcarski Ringier Axel Springer. W analizie poszczególnych rynków medialnych zwróciliśmy także uwagę na to, że w większości omawianych państw znaczącą pozycję posiadają koncerny medialne z rodzimym kapitałem. Taka sytuacja ma miejsce choćby w Niemczech, Wielkiej Brytanii, we Francji, na Węgrzech czy w Czechach, gdzie w 2018 roku grupa medialna Mafra przejęła tytuły prasowe należące do niemieckiej grupy Bauer Media, a grupa Czech Media Invest nabyła stacje radiowe kontrolowane do tej pory przez francuską grupę Lagardere, w wyniku czego czescy przedsiębiorcy wyparli z czeskiego rynku dwóch wpływowych graczy medialnych zza granicy. Z omawianych państw tylko rynek polski i chorwacki charakteryzuje się znaczącym udziałem kapitału zagranicznego w mediach. Nasi eksperci postulują więc w pierwszej kolejności, by w polskich regulacjach prawnych wprost uznać sektor medialny za sektor strategiczny dla funkcjonowania państwa – tak jak uczyniono to na przykład w Wielkiej Brytanii. Wówczas w ramach ochrony polskiego interesu narodowego, można wprowadzić funkcjonującą już w Niemczech zasadę, że nabycie co najmniej 10% udziałów w podmiocie medialnym przez podmiot spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego będzie uzależnione od zgody właściwych władz państwowych. Oprócz tego proponujemy, by przy ustalaniu, czy mamy do czynienia z pozycją dominującą na rynku medialnym, traktować rynek medialny jednolicie, a więc sumować audytorium danego podmiotu ze wszystkich zarządzanych przez niego mediów. Udział jednego podmiotu w tak określonym jednolitym rynku nie powinien przekraczać 30%. Po przekroczeniu tego limitu korporacja medialna, podobnie jak ma to miejsce w Niemczech, byłaby zmuszona do sprzedania części tytułów, ograniczenia nakładu, sprzedaży stacji radiowej czy telewizyjnej lub podjęcia jakichkolwiek innych działań skutkujących zmniejszeniem udziału w rynku. Brak podjęcia takich działań skutkowałby odebraniem koncesji, tak by osiągnąć dopuszczalny udział w rynku.

Wspólnie zapewnimy wolność słowa i pluralizm mediów Jesteśm

y w tym wyjątkowym momencie historii, gdy wykuwa się nowy międzynarodowy system prawnych gwarancji wolności słowa i wolności politycznej w internecie. Tylko od nas zależy, czy będzie to realna wolność, czy dyktat lewicowych koncernów i radyklanych ideologów, wyposażonych w instrumenty legalnej cenzury i wykluczenia. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by zagwarantować użytkownikom i odbiorcom mediów poszanowanie ich praw, ale nasza aktywność na tym polu będzie oznaczała konkretne wydatki i będzie możliwa tylko przy wsparciu Przyjaciół i Darczyńców Ordo Iuris. Z koniecznością poniesienia konkretnych kosztów wiążą się precedensowe postępowania, w których prawnicy Ordo Iuris reprezentują przed polskimi sądami ofiary internetowej cenzury. Walka z właścicielami Facebooka czy YouTube’a to znacznie większe koszty procesowe niż w przypadku krajowych postępowań o naruszenie dóbr osobistych. W jednej z takich spraw za samo tłumaczenie pozwu i załączników przez tłumacza wyznaczonego przez sąd musieliśmy zapłacić 16 tysięcy złotych. Precedensowa wartość wyroków będzie jednak ogromna, a ich beneficjentami będzie każdy użytkownik portalu społecznościowego. Koncentrujemy się na precedensowych i strategicznych procesach przeciwko Facebookowi i Google, starannie wybierając sprawy spośród licznych zgłoszeń wpływających do Ordo Iuris. Każda taka sprawa to przeciętny koszt sięgający 8 000 zł.Nawet przyjmując jedną lub dwie w miesiącu czujemy poważną presję kosztów. Bez postępowań nie uzyskamy jednak decydujących rozstrzygnięć. Nasi eksperci monitorują także tworzenie prawa przez Ministerstwo Sprawiedliwości, Komisję Europejską i inne międzynarodowe gremia. Zawsze uczestniczymy w konsultacjach i przedstawiamy poprawki, zmierzające do ochrony poddanej szczególnej cenzurze konserwatywnej większości. Monitoring i analizy to stały koszt ok. 5 000 zł miesięcznie.  Realizacja wszystkich naszych planów jest więc ściśle związana ze wsparciem naszych Przyjaciół i Darczyńców, którzy są jedynym źródłem finansowania Ordo Iuris. Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, która pozwoli nam kontynuować walkę z cenzurą w internecie.

Z wyrazami szacunku
Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris

P.S. Uregulowanie działalności technologicznych gigantów zza granicy wydaję się dziś być potężnym wyzwaniem. Jeżeli odniesiemy sukces, wyznaczymy jednak kierunek regulacyjny na wiele lat i na skalę globalną. Musimy podjąć tę próbę! Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.
Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>



Głosując za ustawą 1846 zabezpieczacie interesy najbardziej krwawego biznesu w dziejach ludzkości.

Kaja Godek na Komisji Zdrowia: Ustawa 1846 do odrzucenia w całości! Zabezpiecza interesy biznesu aborcyjnego

5 stycznia 2022 

Szanowny Panie Przewodniczący, Państwo Posłowie, Wszyscy obecni i Słuchacze!

Od początku, od kiedy rząd ogłosił, że zakupi preparaty określane jako szczepionki na Covid-19, opinia publiczna była karmiona bajkami, że wzięcie tych preparatów nigdy nie będzie obowiązkowe. Było to kłamstwo. Podejmowane są nieustanne próby wprowadzenia takich środków, które są w istocie szantażem, aby te preparaty przyjąć. Ustawa z druku 1846 jest także metodą takiego szantażu. Oto bowiem pracownicy mają przyjąć szczepionkę, aby ich zakład pracy mógł funkcjonować, a jeśli szczepionki nie przyjmą, mają być nieustannie testowani testami PCR – o których już nawet oficjalnie amerykańskie Center for Disease Control and Prevention mówi, że nie nadają się do diagnostyki i zafałszowują rzeczywistość. Testami wyjątkowo nieprzyjemnymi, będącymi w tym kontekście wymuszoną interwencją medyczną, co jest łamaniem praw pacjenta i praw człowieka w ogóle. Alternatywa? Zamknięcie lub ograniczenie działalności gospodarczej podmiotu. Przemoc władzy wobec przedsiębiorców i ich klientów.

Sam tytuł tej ustawy to kpina: „szczególne rozwiązania umożliwiające prowadzenie działalności gospodarczej w okresie epidemii Covid”. 

Tymczasem to wy zamknęliście ludziom firmy, a nie Covid. Klienci chcieli do nich przychodzić, a przedsiębiorcy chcieli je prowadzić. To Państwo jesteście problemem, a nie choroba. Ludzie mniej boją się tej choroby niż kolejnych Waszych pomysłów.

Teraz bohatersko rozwiązujecie problem, który sami stworzyliście. Po prostu przestańcie go stwarzać.

Chcę zwrócić uwagę na aspekt pro-life oraz gwałtu na sumieniach, jaki przeprowadza władza. Wszystkie szczepionki na Covid – Pfizer, Moderna, Johnson&Johnson, Astra Zeneca, jak i mająca się pojawić w Polsce Novavax – na którymś etapie produkcji lub testów korzystały ze zbrodni aborcji. Ten temat próbuje się zdezawuować mówiąc, że preparaty nie zawierają komórek z abortowanych dzieci. Owszem – nie zawierają samych komórek, ale zawierają substancje, które nie zostałyby opracowane i wyprodukowane bez użycia linii płodowych. Do wypuszczenia na rynek każdej ze szczepionek na Covid potrzeba było materiału biologicznego wyprowadzonego wprost od zamordowanego człowieka. 

Jak powstały linie do szczepionek? Z aborcji 40 i 50 lat temu, jednak wszystkie linie w naturalny sposób starzeją się. Akceptacja szczepionek skażonych aborcją powoduje, że biznes aborcyjny stale pracuje nad stworzeniem nowych linii do wykorzystania w przyszłości i aborcje dalej się odbywają. Ostatnia linia płodowa, o której powszechnie wiadomo, powstała w 2015 roku w Chinach z płuca dziewczynki w 3. miesiącu jej życia płodowego. Trwają eksperymenty, by tworzyć kolejne linie.

Zanim z sukcesem wyprodukuje się linię, potrzeba wielu dziesiątek, setek, a czasem tysięcy aborcji. Liczba przy nazwie linii (w przypadku szczepionek na Covid – HEK293 i PER.C6) to liczba eksperymentów, a każdy z nich to wg ekspertów – co najmniej kilkoro zabitych dzieci. Nie jest więc prawdą, że kwestia szczepionek na Covid to kwestia jedynie dwóch aborcji, które zresztą były tak dawno, że nie warto się nimi w ogóle zajmować. Popyt napędza podaż. Kupowanie i zbywanie przez polski rząd preparatów produkowanych na liniach płodowych – napędza wielki międzynarodowy biznes aborcyjny, który traktuje bezbronne dzieci wyłącznie jak tkankę, która może być użyteczna, o ile zostanie pobrana w odpowiedni sposób. 

Jak pobiera się tkanki? Wszystkie dostępne źródła mówią, że do wyprowadzenia linii płodowej potrzebna jest świeża, dobrze ukrwiona tkanka. Tkanki wycina się więc w trakcie aborcji, ale zanim jeszcze serce dziecka przestanie bić. Żyjącemu dziecku rozcina się powłoki brzuszne, aby wyjąć np. wątrobę lub nerkę lub fragment płuca i nie podaje się żadnego znieczulenia, bo wpłynęłoby ono negatywnie na jakość tkanki.

Kiedy w 2015 roku wybuchła afera związana ze sprzedażą narządów z abortowanych dzieci przez amerykańskiego giganta aborcyjnego Planned Parenthood, na filmach nagranych ukrytą kamerą aborterzy wprost przyznawali, że istnieje cennik narządów dzieci i że wiedząc, jaki narząd mają pobrać, od razu przeprowadzają aborcję szczególnie starannie – tak, aby wyjąć dziecko z łona matki w całości, a dopiero potem pobrać narząd i spowodować śmierć dziecka. 

Szanowni Państwo!

Ten właśnie krwawy biznes zapewnia materiał biologiczny firmom opracowującym szczepionki. Tak powstały linie płodowe do produkcji preparatów, które zamierzacie wmuszać Polakom. Tak powstają kolejne linie, bo zaakceptowaliście zbrodnię i za nasze pieniądze (i bez naszej zgody!) kupiliście miliony dawek szczepionek, a teraz zmuszacie Polaków, aby je przyjmowali, bo z własnej woli nie chcą tego robić. Ci, którzy się szczepią najczęściej mówią, że robią to, bo potrzebują zaświadczenie, prawie nikt nie mówi, że robi to dla własnego zdrowia.

Głosując za ustawą 1846 zabezpieczacie interesy najbardziej krwawego biznesu w dziejach ludzkości. 

Jako obrońcy życia – i przede wszystkim jako ludzie – żądamy zaprzestania tego szantażu, a także niewydawania naszych pieniędzy na preparaty korzystające ze zbrodni, ich namolną promocję. Skończcie ten gwałt na ludzkich sumieniach, szczególnie, że Covid można skutecznie leczyć, więc nikt – zaszczepiony czy nie – nie zostanie bez pomocy, chyba, że tę pomoc zablokujecie, tak jak blokujecie stosowanie amantadyny, zamykacie przychodnie, zostawiacie ludzi bez pomocy zamykając ich siłą w domach i pozwalacie nękać lekarzy, którzy realnie pomagają pacjentom.

Ustawa jest do odrzucenia w całości!

Kaja Godek

PETYCJA:

„Ustawa 1846 jest do odrzucenia w całości! Głosując za ustawą 1846 zabezpieczacie interesy najbardziej krwawego biznesu w dziejach ludzkości.” – mówi Godek
„Wszystkie szczepionki na Covid – Pfizer, Moderna, Johnson&Johnson, Astra Zeneca, jak i mająca się pojawić w Polsce Novavax – na którymś etapie produkcji lub testów korzystały ze zbrodni aborcji. Zawierają one substancje, które nie zostałyby opracowane i wyprodukowane bez użycia linii płodowych. (…) do wypuszczenia na rynek każdej ze szczepionek na Covid potrzeba było materiału biologicznego wyprowadzonego wprost od zamordowanego człowieka. „

Podpisz się pod petycją powstrzymującą ustawę 1846 – Stop zmuszeniu do szczepień!

Rzecz o spalonych mostach. To jest wojna – na śmierć i życie.

The Dead Game – co nas czeka – a na co nie powinniśmy liczyć.


…. Sposób w jaki strona rządowa zareagowała na zupełnie trzeźwą, rozsądną i z punktu widzenia po równi prawnego, co medycznego – oczywistą uwagę małopolskiej kurator Barbary Nowak – że w wypadku mniemanych szczepionek mamy do czynienia z eksperymentem medycznym – a zareagowała zmasowanym oburzonym jazgotem połączonym z wezwaniem do ukarania świętokradczyni – i doprowadziła już do publicznego, przywołującego niemal obrazki z Chin, gdzie podobni odszczepieńcy są przepędzani ulicami w marszu potępienia przypominającym czasu Mao – pokajania się pani kurator….

…. sposób w jaki rządy wielu krajów reagują na coraz powszechniejsze doniesienia, dokumenty, dowody naukowe, wyniki badań – jasno dowodzące, że wszelkie działania: testy PCR, mniemane szczepionki, kwarantanny, maseczki, reżimy szpitalne, aż do ogłoszenia samej pandemii włącznie – są działaniami opartymi o fikcję manipulację, kłamstwa, propagandę na granicy hipnozy, przeinaczanie statystyk, podważanie wiedzy medycznej, nadużycia i wręcz łamanie praw człowieka, nadużycia władzy – aż do zarzutów ludobójstwa na skalę jeszcze nie do końca znaną, ale już ogromną – a zmierzającą w wypadku potwierdzenia się podejrzeń co do działania pseudoszczepionek – do skali nieznanej w dziejach ludzkości….

…. sposób w jaki traktowane są na całym świecie próby podjęcia jakiejkolwiek dyskusji na temat zjawiska sanitarnego i jego szczegółów – wykluczające możliwość prowadzenia tego rodzaju dyskursu, a sięgające do tajemniczych śmierci osób podnoszących głos odrębny, lub, w wypadku polityków – uniemożliwianie im dotarcia z informacjami do odbiorców, czy nawet – pozbawiania mandatu parlamentarnego…

 ….pojawiająca się coraz częściej gotowość użycia wobec osób sceptycznych globalnej polityce – ostracyzmu, siły fizycznej, opresji policyjnej, czy wręcz wojskowej…

 ….nasilająca się presja na wprowadzanie globalnych rozwiązań zmierzających wprost, lub w sposób zawoalowany do wprowadzenia i egzekwowania obowiązku a następnie przymusu szczepień nieznanymi preparatami o nieznanych skutkach długoterminowych, ale już znanych skutkach krótkoterminowych – fala NOPów, zgonów, kalectw…

…całkowita obojętność kręgów rządowych na rozstrzygnięcia sądowe – czy to – jak ostatnio – zmuszające Pfizera do publikacji wszelkich dokumentów związanych z promowaną szczepionką – czy to wcześniej, jak w wypadku Roberta F. Kennedy’ego J. – tu nieco szerszy fragment :

Sąd Najwyższy odwołał powszechne szczepienie W Stanach Zjednoczonych Sąd Najwyższy odwołał powszechne szczepienie. Bill Gates, amerykański główny specjalista ds. chorób zakaźnych Fauci i Big Pharma przegrali proces w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych, nie mogąc udowodnić, że wszystkie ich szczepionki w ciągu ostatnich 32 lat były bezpieczne dla zdrowia obywateli! Pozew złożyła grupa naukowców kierowana przez senatora Kennedy’ego

Robert F. Kennedy Jr.: „Nowej szczepionki przeciw COVID należy unikać za wszelką cenę.Czym zawsze była szczepionka? Zawsze był to sam patogen – drobnoustrój lub wirus, który został zabity lub osłabiony, czyli osłabiony – i został wprowadzony do organizmu w celu wytworzenia przeciwciał. Nawet szczepionka na koronawirusa! Wcale tak nie jest! Jest częścią najnowszej grupy mRNA (mRNA) rzekomo „szczepionek”. Wewnątrz ludzkiej komórki mRNA przeprogramowuje normalne RNA/DNA, które zaczyna wytwarzać inne białko. To znaczy nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi szczepionkami!

Wewnątrz ludzkiej komórki mRNA przeprogramowuje normalne RNA/DNA, które zaczyna wytwarzać inne białko. To znaczy nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi szczepionkami! Robert F. Kennedy Jr.: „Nowej szczepionki przeciw COVID należy unikać za wszelką cenę.Wewnątrz ludzkiej komórki mRNA przeprogramowuje normalne RNA/DNA, które zaczyna wytwarzać inne białko. To znaczy nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi szczepionkami!
Pilnie zwracam uwagę na ważne kwestie związane z kolejnym szczepieniem przeciwko Covid-19.
Po raz pierwszy w historii szczepień tzw. szczepionki mRNA najnowszej generacji bezpośrednio ingerują w materiał genetyczny pacjenta i tym samym zmieniają indywidualny materiał genetyczny, czyli manipulację genetyczną, która była już zabroniona i była wcześniej uważana za przestępstwo .
SZCZEPIONKA NA koronawirusa NIE JEST SZCZEPIONKĄ! Po bezprecedensowej szczepionce mRNA, zaszczepieni nie będą już w stanie w dodatkowy sposób leczyć objawów szczepionki.Zaszczepione osoby będą musiały pogodzić się z konsekwencjami, ponieważ nie da się ich już wyleczyć po prostu usuwając toksyny z organizmu człowieka, jak u osoby z defektem genetycznym, takim jak zespół Downa, zespół Klinefeltera, zespół Turnera, genetyczna niewydolność serca , hemofilia, mukowiscydoza, zespół Retta itp. ), bo wada genetyczna jest wieczna!

To wyraźnie oznacza:

jeśli po szczepieniu mRNA pojawi się objaw szczepienia, ani ja, ani żaden inny terapeuta nie może Ci pomóc, ponieważ  USZKODZENIA SPOWODOWANE SZCZEPIENIAMI BĘDĄ GENETYCZNIE NIEodwracalne.

Robert F. Kennedy Jr 

==========================

mając te fakty na uwadze, chciałbym zwrócić Państwa spojrzenie na pewien ogólniejszy, narzucający się wniosek – wniosek, który powinien uświadomić tym, którzy jeszcze tego nie zrozumieli, lub zrozumieli, ale wypierają tę myśl z lęku, lub poczucia własnej wygody…

jest taka technika wojskowa, element taktyki, zarazem wojny psychologicznej – polega on z grubsza na – paleniu mostów, zostawianiu spalonej ziemi.

Może ona służyć – w wypadku konieczności odwrotu – spowalnianiu pościgu przeciwnika, osłabianiu jego impetu, tworzeniu mu przeszkód dla uzyskania dla siebie czasu do wykonania różnego rodzaju przegrupowań, otrzymania posiłków, zaopatrzenia itd.

Drugie zastosowanie tego manewru ma przeznaczenie ofensywne – jego swoistym przejawem były w czasie II wojny światowej działania oddziałów sowieckich Smiersz – którzy postępowali za własnymi żołnierzami – zabijając tych ze swoich, którzy ich zdaniem nie dość odważnie atakowali wroga. Skład etniczny tych oddziałów smiersz zostawmy w tym wypadku na boku.

Przenieśmy tę taktykę palenia mostów i zostawiania spalonej ziemi na grunt obecnej pandemii. Otóż – sposób, w jaki globalne rządy i ich lokalni plenipotenci realizują szczegóły operacji „Covid” – w tym sposób w jaki – nie – reagują na wszystkie opisane wyżej i podobna a pominięte głosy sprzeciwu – powinien uświadomić wszystkim, do których ta wiedza jeszcze nie dotarła –

– że palą oni mosty za sobą idąc do ataku – a to znaczy, że nie biorą pod uwagę możliwości wycofania się. Są całkowicie zdeterminowani w swym działaniu – wiedząc, że dla nich drogi odwrotu ma nie być – gdyż w razie niepowodzenia, czeka ich jedynie los w którym zbiorowe procesy i dożywotnie więzienia są opcją najłaskawszą – gdyż wcześniej może ich spotkać gniew ludu i sprawiedliwość wymierzona równie spontanicznie, co – błyskawicznie.

Myślę, jestem pewien, że oni o tym wiedzą, zatem zrobią wszystko – by do takiej sytuacji nie dopuścić. Będą więc na przemian grozić, straszyć, uspokajać, zachęcać, naciskać – a dopiero gdy uznają, że ich przewaga – na przykład z uwagi na procent zaszprycowanych nie wiadomo czym: ludzi, policjantów, żołnierzy, służb tajnych i jawnych, urzędników, lekarzy, nauczycieli – będzie gwarantowała im bezpieczeństwo – przejdą do – ostatecznego rozwiązania w postaci fizycznego przymusu, czipowania, powszechnej kontroli umysłów itd…

Musimy – chcąc ocalić ludzkość, bo o taką stawkę idzie gra – postępować tak, by stale mieć na uwadze ich determinację, ale przede wszystkim pamiętać o celu dalekosiężnym, jaki sobie postawili. Tylko wtedy nie damy się – jak to się mówi – zajść od tyłu, pozwolić się uśpić – by obudzić się w kajdanach, lub wcale.

Bez tej wiedzy, bez tej nieustającej czujnej świadomości, bez pełnego rozpoznania zamiarów i technik przeciwnika – nie mamy żadnej szansy na ocalenie.

Kto tego nie zrozumie – już przegrał wszystko, choć być może o tym jeszcze nie wie.

Suplement:

gdybyście Państwo, lub ktoś z Waszego otoczenia postanowił skusić się – po odmowie szczepienia – na pigułkę przeciw mniemanej pandemii – nie róbcie tego i odradzajcie innym.

Nie ma takiej rzeczy jaką już znaleziono w szczepionkach – której nie można byłoby umieścić w pigułce.

To jest wojna – na śmierć i życie.

Andrzej Tokarski https://att.neon24.pl/post/166090,the-dead-game-rzecz-o-spalonych-mostach

Will the Federal Reserve Crash Global Financial Markets as a Means to Implementing Their “Great Reset”?

It’s looking increasingly likely that the US Federal Reserve and the globalist powers that be will use the dramatic rising of inflation as their excuse to bring down the US financial markets and with it, crash the greatest financial bubble in history.

The enormous inflation rise since the malicious political lockdowns and the trillions of dollars in emergency spending by both Trump and Biden, coupled with the continuation of the Fed’s unprecedented near-zero interest rate policies and asset purchases of billions in bonds to keep the bubble inflated a bit longer– have set the stage for an imminent market collapse. Unlike what we are told, it is deliberate and managed.

Supply chain disruptions from Asia to normal truck transport across North America are feeding the worst inflation in four decades in the USA. The stage is set for the central banks to bring down the debt-bloated system and prepare their Great Reset of the world financial system. However this is not an issue of inflation as some mysterious or “temporary” process.

The context is key. The decision to crash the financial system is being prepared amid the far-reaching global pandemic measures that have devastated the world economy since early 2020. It is coming as the NATO powers, led by the Biden Administration, are tipping the world into a potential World War by miscalculation. They are pouring arms and advisers into Ukraine provoking a response by Russia.

They are escalating pressures on China over Taiwan, and waging proxy wars against China in Ethiopia and Horn of Africa and countless other locations.

The looming collapse of the dollar system, which will bring down most of the world with it owing to debt ties, will come as the major industrial nations go fully into economic self-destruction via their so-called Green New Deal in the EU, and USA and beyond.

The ludicrous Zero Carbon policies to phase out coal, oil, gas and even nuclear have already brought the EU electric grid to the brink of major power blackouts this winter as dependency on unreliable wind and solar make up a major part of the grid. On December 31, the “green” new German government oversees the forced closing of three nuclear power plants that generate the electricity equivalent of the entire country of Denmark. Wind and solar can in no way fill the gaps. In the USA Biden’s misnamed Build Back Better policies have driven fuel coats to record highs. To raise interest rates in this conjuncture will devastate the entire world, which seems to be precisely the plan.

The Fake US Inflation Data

Ever since the early 1970s when President Nixon asked his pal, Arthur Burns, then head of the Federal Reserve, to find a way to get rid of politically damaging consumer inflation monthly data that reflected soaring oil prices along with grain, the Fed has used what they called “core inflation” which means consumer price rises MINUS energy and food. At the time energy made up a significant 11% of inflation data. Food had a weight of 25%. Presto by 1975 a 400% OPEC rise in oil prices and a 300% global grain price rise owing to harvest failures in the Soviet region, “core inflation” fell significantly. This, despite the fact that American consumers had to pay far more for gasoline and bread. Very few real people can live without energy or food. Core inflation is a scam.

By 1975 the Burns Fed had eliminated major costs of housing and other factors leaving a Consumer Price Index that was a mere 35% of the original basket of commodities measured. By then real everyday inflation was out of control. In the real world, USA gasoline today is 58 percent more expensive than in 2020 and over the last 12 months, food prices have gone up by more than 6 percent on average. Today the US Consumer Price Index does not include the cost buying and financing houses, and also not of property taxes or home maintenance and improvement. These factors have been soaring across America in the past year. Now all that is lacking is a statement by the Fed that inflation is more alarming than they thought and required aggressive rate hikes to “squeeze inflation out of the system,” a common central bank myth made dogma under Paul Volcker in the 1970s.

The Bloated US Stock Market

Wall Street markets, today with stocks at historic bloated highs, aided by near zero Fed rates and $120 billion of monthly purchases by the Fed of bonds as well, are at a point where a policy reverse by the Fed, expected now in early 2022, could begin a panic exit from stocks to “get out while the getting is good.” That in turn will likely trigger panic selling and a snowballing market collapse that will make the recent China Evergrande real estate and stock collapse look like nothing at all.

Since the global financial crisis of September 2008, the Federal Reserve and other major central banks such as the ECB in the EU and Bank of Japan have pursued unprecedented zero interest rates and often “quantitative easing” purchases of bonds to bail out the major financial institutions and Wall Street and EU banks. It had little to do with the health of the real economy. It was about the largest bailout in history of brain dead banks and financial funds. The predictable result of the Fed and other central banks’ unprecedented policies has been the artificial inflation of the greatest speculative bubble in stocks in history.

As President, Donald Trump constantly pointed to new record rises in the S&P 500 stocks as proof of the booming economy, even though as a savvy businessman he knew it was a lie. It was rising because of the Fed zero interest rate policy. Companies were borrowing at low rates not to expand plant and equipment investment so much as to buy back their own stocks from the market. That had the effect of boosting stocks in companies from Microsoft to Dell to Amazon, Pfizer, Tesla and hundreds of others. It was a manipulation that corporate executives, owning millions of their own company shares as options, loved. They made billions in some cases, while creating no real value in the economy or the economy.

How big is today’s US stock market bubble? In October 2008 just after the Lehman crisis, US stocks were listed at a total of $13 trillion capitalization. Today it is over $50 trillion, an increase of almost 400% and more than double the total US GDP. Apple Corp. alone is $3 trillion.

Yet with massive labor shortages, lockdowns across America and huge disruptions to trade supply chains especially from China, the economy is sinking and Biden’s phony “infrastructure” bill will do little to rebuild the vital economic infrastructure of highways, rains, water treatment plants and electric grids. For millions of Americans after the 2008 housing collapse, buying stocks has been their best hope for retirement income. A stock crash in 2022 is being prepared by the Fed, only this time it will be used to usher in a real Great Depression worse than the 1930’s as tens of millions or ordinary Americans see their life savings wiped out.

Stock Buyback Game

Over the past four quarters, S&P 500 companies bought back $742 billion of their own shares. Q4 of 2021 will likely see a record increase in that number as companies rush to pump their shares ahead of a reported Biden tax on corporate stock buybacks. Since the beginning of 2012, the S&P 500 companies have bought back nearly $5.68 trillion of their own shares. This is no small beer. The dynamic is so insane that amid a Microsoft decision last month to buy back ever more shares, Microsoft CEO Satya Nadella dumped over 50% of his Microsoft stock in one day. But the stock barely budged because Microsoft itself was busy buying back shares. That indicates the level of unreality in today’s US market. The insiders know it’s about to crash. Tesla’s Elon Musk just sold $10 billion of his stock, allegedly to pay taxes.

Making the stock market even more vulnerable to a panic selloff once it is clear the Fed will raise interest rates, there is nearly $1 trillion in margin debt as of data from October, debt for those buying stocks on borrowed money from their brokers. Once a major market selloff begins, likely early in 2022, brokers will demand repayment of their margin debt, so-called margin calls. That in turn will accelerate the forced selling to raise the cash calls.

Taper?

There is much discussion about when the Fed will reduce its buying of US Treasury securities as well as government-linked home mortgage bonds. That buying has been huge. Since the start of the covid pandemic hysteria in February 2020, total Federal Reserve holdings of such securities have more than doubled from $3.8 trillion to $8 trillion as of end of October 2021. That has kept home mortgage rates artificially low and fueled panic home buying as citizens realize the low rates are about to end. That the Fed calls “taper”, reducing the monthly buying of bonds to zero at the same time it raises key interest rates, a double whammy. This is huge, and blood will flow from Wall Street beginning 2022 when the Fed taper picks up momentum early in 2022 combined with raising rates.

Already in November the Fed began reducing its monthly market supporting buying. “In light of the substantial further progress the economy has made toward the Committee’s goals of maximum employment and price stability,” the FOMC declared in its recent minutes. It announced that it is decreasing the amount of Treasury and Mortgage backed securities purchases in November and December.

Since the Vietnam War era under President Lyndon Johnson, the US Government has manipulated employment data as well as inflation numbers to give a far better picture than exists. Private economist John Williams of Shadow Government Statistics, estimates that actual USA unemployment far from the reported 4.2% for November, is actually over 24.8%. As Williams further notes, “The Inflation Surge Reflects Extreme Money Supply Creation, Extreme Federal Deficit Spending and Federal Debt Expansion, Pandemic Disruptions and Supply Shortages; It Does Not Reflect an Overheating Economy.” Federal Budget Deficits are running a record $3 trillion a year with no end in sight.

Raising rates at this precarious juncture will bring down the fragile US and global financial system, paving the way for a crisis where citizens might beg for emergency relief in the form of digital money and a Great Reset. It is worth noting that every major US stock market crash since October 1929 including 2007-8, has been a result of deliberate Fed actions, disguised under the claims of “containing inflation.”

This time the damage could be epochal. In September the Washington-based Institute of International Finance estimated that global debt levels, which include government, household and corporate and bank debt, rose $4.8 trillion to $296 trillion at the end of June, $36 trillion above pre-pandemic levels. Fully $92 trillion of that is owed by emerging markets such as Turkey, China, India and Pakistan.

Rising interest rates will trigger default crises across the globe as borrowers are unable to repay. This has been deliberately created by central banks, led by the Fed, since their 2008 crisis by pushing interest rates to zero or even negative.

F. William Engdahl is strategic risk consultant and lecturer, he holds a degree in politics from Princeton University and is a best-selling author on oil and geopolitics.

He is a Research Associate of the Centre for Research on Globalization (CRG)

=======================

By F. William Engdahl Global Research, December 28, 2021 https://www.globalresearch.ca/will-the-federal-reserve-crash-global-financial-markets-as-a-means-to-implementing-their-great-reset/5764816

International Finance Leaders Hold ‘War Game’ Exercise Simulating Global Financial Collapse.

Should We be Worried?

High-level international banking officials and organizations last month gathered in Israel for a global “war game” exercise simulating the collapse of the global financial system.

High-level international banking officials and organizations gathered last month for a global “war game” exercise simulating the collapse of the global financial system. The tabletop exercise was reminiscent of “Event 201,” the pandemic simulation exercise that took place just before COVID-19 entered the global scene.

High-level international banking officials and organizations last month gathered in Israel for a global “war game” exercise simulating the collapse of the global financial system.

The tabletop exercise was reminiscent of “Event 201” — the pandemic simulation exercise that took place in October 2019, shortly before COVID-19 entered the global scene.

The “Collective Strength” initiative was held for 10 days, beginning Dec. 9, 2021, at the Israeli Finance Ministry in Jerusalem. It was relocated to Jerusalem from the Dubai World Expo over concerns about the Omicron variant.

Israel led a 10-country contingent that also included treasury officials from the U.S., Austria, Germany, Italy, the Netherlands, Switzerland, Thailand and the United Arab Emirates.

Representatives from supranational organizations, such as the International Monetary Fund (IMF), World Bank and Bank of International Settlements (BIS), also participated.

Described as a simulated “war game,” the exercise sought to model the response to various hypothetical large-scale cyberattacks on the global financial system, including the leaking of sensitive financial data on the “Dark Web,” hacks targeting the global foreign exchange system, and subsequent bank runs and market chaos fueled by “fake news.”

However, the main theme of “Collective Strength” appears not so much the simulation of such cyberattacks but, as the name of the initiative implies, the strengthening of global cooperation in cybersecurity and the financial sector.

As reported by Reuters, participants in the simulation discussed multilateral responses to a hypothetical global financial crisis.

Proposed policy solutions included debt repayment grace periods, SWAP/REPO agreements, coordinated bank holidays and coordinated delinking from major currencies.

The idea of simulated delinking from major currencies raised some eyebrows because of its timing — on the same day participants gathered to launch “Collective Strength,” reports circulated that the Biden administration was considering removing Russia from the global electronic-payment-messaging system known as SWIFT, short for Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication.

This measure would be part of a package of economic sanctions the U.S. would levy against Russia should it attack Ukraine.

However, what may raise even more eyebrows is the list of participants in the “Collective Strength” simulation, which includes: the IMF and World Bank, and indirectly, the World Economic Forum (WEF).

It was the WEF, along with the Bill & Melinda Gates Foundation and the Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health, which ran the simulated “Event 201” in October 2019.

As previously reported by The Defender, the WEF also supported the development of financial instruments, such as credit and debit cards, that would track “personal carbon allowances” on an individualized basis.

An executive summary issued in November 2020 by the Carnegie Endowment for International Peace, in collaboration with the WEF, provided a rundown of just the type of scenario that was simulated as part of “Collective Strength.”

The report’s authors, Tim Maurer and Arthur Nelson, described a world whose financial system is undergoing “an unprecedented digital transformation … accelerated by the coronavirus pandemic.”

In such a world, the authors argued, “cybersecurity is more important than ever.”

Describing protection of the global financial system as an “organizational challenge,” the report pointed out there is no clear global actor in charge of protecting the global financial system or its digital infrastructure.

The executive summary went so far as to describe a “disconnect between the finance, the national security and the diplomatic communities.”

The solutions identified by Maurer and Nelson included:

  • The need for “greater clarity” regarding roles and responsibilities
  • Bolstering international cooperation
  • Reducing fragmentation and increasing “internationalization” among “siloed” financial institutions
  • Developing a model that can then be used in unspecified “other” sectors.

But which “other” sectors?

This set of recommendations was classified by the authors in their report under “Digital Transformation: Safeguard Financial Inclusion.”

One such recommendation reads as follows:

“The G20 should highlight that cybersecurity must be designed into technologies used to advance financial inclusion from the start rather than included as an afterthought.”

BUY TODAY: Robert F. Kennedy, Jr.’s New Book — 'The Real Anthony Fauci’

Technology that is “used to advance financial inclusion from the start” would appear to include digital “health passports” and accompanying “digital wallets.”

It also seems to be aligned with the United Nations’ Sustainable Development Goals — in particular, Goal 16.9, which calls for the provision of a digital legal identity for all, including newborns, by 2030.

Goal 16.9 also brings to mind the European Union’s insistence that its vaccine passport, the so-called “Green Pass,” which is used in numerous European countries to bar the unvaccinated and those with natural immunity from all sorts of public and private spaces, protects individuals’ privacy.

In a further connection between two distinct issues — security of the global financial system and public health — the GAVI Vaccine Alliance called for “innovations that leverage new technologies to modernize the process of identifying and registering the children who are most in need of life-saving vaccines.”

However, the use of these technologies would not stop with registering childhood vaccinations. GAVI described potential uses of these “new technologies” as encompassing “access to other services,” including the broadly defined “financial services.”

The authors of the Carnegie Endowment executive summary mirrored their proposals in a spring 2021 article that appears on the IMF’s website, although issues of “financial inclusion” are left out.

While the two authors of the Carnegie report, and the participants in the “Collective Strength” initiative, emphasize the need for the financial system and its digital data to be better protected, it remains unclear how a continued transformation toward a fully digital, cloud-based environment can indeed be considered “secure.”

Consider, for instance, the following remark by Micha Weis, financial cyber manager at the Israeli finance ministry, in reference to “Collective Strength”: “[a]ttackers are 10 steps ahead of the defender.”

Such words don’t offer much comfort to those who are already wary of “FinTech,” or the increasing proximity between “Big Tech” and “Big Finance.”

Similarly, yet another “simulation” of a large-scale and destructive global catastrophe will, for some, bring back recollections of “Event 201” and what followed thereafter — infamously described on March 20, 2020, by then-U.S. Secretary of State Mike Pompeo as a “live exercise.”

By Michael Nevradakis, Ph.D.

Prof. Kuna apeluje: Znieść kwarantannę i izolację, a od lekarzy wymagać leczenia pacjentów

Pozytywny wynik testu plus obraz kliniczny pacjenta powinny decydować w tym, czy uznajemy kogoś za chorego na COVID-19 – mówi jasno i klarownie prof. Piotr Kuna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Podkreślił, że konieczne jest zniesienie powszechnego obowiązku kwarantanny i izolacji tylko na podstawie testu.

„Cały czas uczymy się tego wirusa i myślę, że dojrzeliśmy do zmiany podejścia w postępowaniu z wirusem SARS-Cov-2” – wyraził nadzieję w rozmowie z PAP prof. Kuna.

Prof. Kuna jest kierownikiem II Katedry Chorób Wewnętrznych UM w Łodzi, ekspertem od wielu miesięcy apelującym o zmianę sposoby walki z epidemią COVID-19 m.in. w zakresie postawienia na opiekę domową nad pacjentami przez lekarzy POZ.

Diagnostyka i obraz kliniczny

Nie mamy sił i środków, aby ogarnąć wszystkie osoby, które uzyskają pozytywny wynik testu w kierunku SARS-CoV-2. Należy się skupić na grupach szczególnie wrażliwych, czyli osobach po 65. roku życia, a także z chorobami nowotworowymi i niedoborami odporności. Te osoby powinny nadal podlegać obowiązkom kwarantanny i izolacji – dla ich dobra. Natomiast całą resztę – w obliczu tego, że każdy z nas będzie zakażał się tym wirusem wielokrotnie, należy z tego obowiązku zwolnić. Trzeba wprowadzić kategorię nosicielstwa jak np. w przypadku gronkowca. Powinniśmy wrócić do standardu znanego w medycynie od lat, czyli diagnostyki plus obrazu klinicznego. Dopiero wówczas można mówić o chorobie – podkreślił prof. Kuna w rozmowie z PAP.

Przypomniał, że klasyczna definicja choroby mówi o objawach, a nie jedynie wyniku badania.

Jeżeli w przypadku ekspansji wariantu omikron mielibyśmy umieszczać na kwarantannach i w izolacji miliony ludzi, to sami siebie, jako społeczeństwo zabijemy. Przecież to nonsensowne, nierealne i bardzo szkodliwe dla zdrowia całej populacji. Bardzo rzadko się mówi o kwestii – obecnie wdrażanej m.in. w Wielkiej Brytanii – eksponowania osób na niewielkie ilości wirusa. Wówczas taka osoba nabywa szybko odporności – bez choroby. To się nazywa wariolizacja. (…) To dotyczy wszystkich wirusów i bakterii. My musimy być na nie eksponowani, aby nasz układ odpornościowy pracował. W innym razie jest jak w Australii, której władzom wydawało się, że da się na wirusa zamknąć w nieskończoność. Gdy jednak trzeba ludzi wypuścić już z domów – wirus szaleje w skali do tego momentu nieobserwowanej. To normalne, dlatego polityka lockdownów, co widzimy już wyraźnie, jest zła i przeciwskuteczna – wskazał prof. Kuna.

Trzeba wymagać od lekarzy leczenia pacjentów

Przyznał, że bardzo ucieszył się z przekazu ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i konsultant krajowej w dziedzinie medycyny rodzinnej prof. Agnieszki Mastalerz-Migas, która odbyła się w środę.

Na tej konferencji w końcu mówiono to, o czym ja mówię od wielu miesięcy. Trzeba wymagać od lekarzy POZ, aby leczyli pacjentów, aby przyjeżdżali do nich do domów i badali ich. Miałem w ostatnim czasie możliwość wymiany zdań z panią prof. Mastalerz-Migas i bardzo się cieszę, że przyjęła większość moich argumentów. Taka opieka powinna być podstawą walki z epidemią. Badając pacjentów od samego początku choroby możemy zmniejszyć śmiertelność na COVID-19 pięciokrotnie. To nie jest przesada, to fakty – powiedział prof. Kuna.

Także poruszany na konferencji wątek skuteczności sterydów wziewnych uznał za bardzo istotny. – Mówię o tych tanich i skutecznych lekach także od wielu tygodni. Tak jak i o lekach przeciwzakrzepowych – wskazał.

Dodał, że przy jego klinice w Łodzi również działa POZ i pracujący w nim lekarze od początku epidemii badają stacjonarnie pacjentów z pozytywnymi wynikami testów.

Tak można ograniczyć hospitalizację?

I ci ludzie nie umierają na COVID-19. Nie rozumiem, czemu inni lekarze z POZ mieliby tego nie robić. Część robi i chwała im za to, a na resztę musi wpłynąć NFZ. To konieczność. Tak jak i wytłumaczenie lekarzom rodzinnym, że nie powinno się podawać – co do zasady, bo są wyjątki – antybiotyków od początku terapii na COVID-19. To błąd w sztuce – ocenił prof. Kuna.

Jego zdaniem sprawna opieka domowa zdecydowanie ograniczyłaby nie tylko zgony na COVID-19, ale i liczbę hospitalizacji.

Skończyć z kwarantanną i izolacją tylko po pozytywnym teście

Nie fetyszyzujmy liczby wykonywanych testów. Te miliony badań dziennie robione w wielu państwach to masochizm. One niczego nie mówią, bo zdecydowania większość tych osób nie jest chora. To nosiciele wirusa. Nie poradzimy sobie z tą epidemią, jeżeli nie podejdziemy do niej pragmatycznie. Nie da się przy takich liczbach utrzymać powszechnego obowiązku izolacji i kwarantanny. Winno się izolować osoby realnie chore, z objawami oraz po badaniu określającym dany stan kliniczny. Czyli chorych, a nie zakażonych – wyjaśnił.

Dodał, że albo odpowiedzialne za to osoby podejmą pragmatyczne decyzje, co dzieje się już w niektórych państwach świata, albo wirus za nie podejmie te decyzji. Nie jest, jego zdaniem, możliwe utrzymywanie w zamknięciu milionów osób, które mają katar albo chrypkę bądź nawet nie mają ani tego, ani tego.

Do tego trzeba dbać szczególnie o grupy ryzyka. Osobom z obniżoną odporność już podawałbym czwartą dawkę szczepionki przeciw COVID-19. Wierzmy nauce, wierzmy szczepieniom, wierzmy w sprawdzone definicje choroby i protokoły leczenia. Wróćmy do normalności w systemie ochrony zdrowia, a skutki zdrowotne dla obywateli będą zdecydowanie mniej dotkliwe – zaapelował.

Źródło: PAP/NCzas

https://nczas.com/2022/01/08/prof-kuna-apeluje-trzeba-zniesc-kwarantanne-i-izolacje-a-od-lekarzy-wymagac-leczenia-pacjentow/

Najdroższy nasz PiS -ie! To nie kryzys, to rezultat

Drożyzna i nadciągająca dwucyfrowa inflacja to nie kryzys, ale rezultat rządów Prawa i Sprawiedliwości.

„To nie kryzys, to rezultat” – tak Stefan Kisielewski, uważany za jednego z najlepszych felietonistów w Polsce w XX wieku, komentował kolejne problemy socjalistycznej gospodarki w PRL.

Tak samo możemy skomentować galopującą inflację (w przyszłym roku zapewne już dwucyfrową) i podwyżki cen. Trzeba przyznać, że niektórych nie oszacowaliśmy. Przewidywaliśmy, że ceny gazu wzrosną pięciokrotnie, a okazuje się, że w Warszawie proponowane podwyżki są nawet 9-10-krotne (sic!).

W starym dowcipie baca na drzewie piłuje gałąź, na której siedzi. Przechodzący turysta ostrzega go, że jak dalej będzie piłował, to spadnie. Baca jednak piłuje. Gdy przepiłował w końcu gałąź, to połamany leżąc na drodze, wzdycha: ten co ostrzegał, musiał być prorokiem!

Kryzys, który mamy w Polsce z drożyzną, jest w znacznej mierze wynikiem nieudolnych (zakładam wciąż brak kompetencji, a nie celowe działanie) rządów PiS. Z drożyzną (inflacją) jest w Polsce jak z koronawirusem. Niby jedno i drugie jest na całym świecie, ale inflacja i liczba zgonów w Polsce należy do najwyższych. Ronald Regan kpił z komunistów, że wypowiedzieli wojnę biedzie i bieda wygrała. Identycznie historia może wspominać rządy Jarosława Kaczyńskiego. Prawie 6 lat po uruchomieniu programu 500 plus, przed kościelnymi punktami z darami świątecznymi dla biednych tworzyły się kilkusetosobowe kolejki. A to dopiero początek kryzysu.

Nasza droga ekologia

Wzrost cen energii władza tłumaczy wymaganiami Unii Europejskiej odnośnie ograniczenia emisji dwutlenku węgla (CO2). I tak w cenie energii ten koszt stanowi już 59 proc. Ostatni skok jest większy niż zakładano, ponieważ Rosja stymuluje braki gazu w Europie ograniczeniem dostaw. Poszło bowiem o uruchomienie zakończonych właśnie rur Nord Stream 2.0. Prawa do emisji CO2 kosztują już ok. 90 euro za tonę. W zeszłym roku było to 30 euro. Ponieważ gaz drożeje, rośnie zapotrzebowanie na tradycyjną energetykę węglową, a to powoduje wzrost ceny praw do emisji. Koszty ograniczenia emisji CO2, to jednak tylko pół prawdy. Bo tylko w tym roku na sprzedaży praw do emisji gazu polski budżet zarobi znacznie ponad 20 mld złotych (taki wpływ był szacowany, gdy prawa te kosztowały 45 euro za tonę). Połowa tych środków ma być przeznaczona na „ochronę klimatu”.

„Proponowany limit wydatków z budżetu państwa na dodatki osłonowe w 2022 r. wynosi 4,1 mld zł. Środki przeznaczone na wypłatę dodatków osłonowych pochodzić będą z budżetu państwa oraz ze sprzedaży (w drodze aukcji) uprawnień do emisji” – napisał rząd w projekcie słynnej „tarczy antyinflacyjnej”. Czyli rząd PiS bierze ciężkie pieniądze za windowanie cen energii, a następnie mniej niż jedną czwartą zwraca ludziom w postaci „tarczy” i ogłasza jaki jest troskliwy. Trudno o większą paranoję. Chyba śmieszniejszy był tylko komentarz Narodowego Banku Polskiego, który informował, że stworzył warunki, dzięki którym wprowadzenie „tarczy antyinflacyjnej” jest możliwe. To oczywiście prawda, bo to NBP odpowiada wspólnie z rządem PiS za wywołanie inflacji.

Kłamstwo inflacyjne

Inflacja bardzo podobała się rządowi PiS, zresztą jak każdemu rządowi. Propaganda TVP ekscytuje się, że w Niemczech też jest najwyższa inflacja od lat. Tylko, że wynosi ona 5 proc., czyli prawie dwa razy mniej niż w Polsce. A w wypadku bogatych Niemców, taka inflacja może oznaczać, iż Niemiec kupi sobie wymarzone auto 2-3 miesiące później, niż zamierzał. W Polsce inflacja na poziomie 8 proc. (z moich informacji wynika, że inflacja w grudniu będzie wynosić około 9,5 proc.) sprawia, iż przestają spinać się domowe budżety.

Jesteśmy na przednówku kryzysu. NBP ogłosił szybsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej na początku stycznia. Spodziewana jest kolejna podwyżka stóp procentowych. W skrócie oznacza to droższy pieniądz. Coraz droższe będą raty kredytów. Przedsiębiorcy będą mniej pożyczać, podobnie jak ludzie. To z kolei będzie skutkować spadkiem wzrostu PKB. Grozi nam scenariusz stagflacji. Czyli wysokiej inflacji w warunkach spadku PKB. To z kolei będzie oznaczało skokowy wzrost bezrobocia.

Rządy PiS wprowadziły Polskę właśnie w stan takiego niezamierzonego, lotniczego korkociągu. Jedynym sensownym wyjściem z takiego kryzysu jest cięcie wydatków i obniżka podatków. Tego rząd PiS nie zrobi. Więc kryzys będzie powoli narastał. Kiedy uda się zahamować wzrost inflacji (na poziomie 12-13 proc.), to zaczną się problemy ze wzrostem PKB i bezrobociem. Krótko mówiąc, Kaczyńskiemu po prawie 30 latach wzrostu PKB w Polsce udało się wywołać kryzys. I nie jest tak, jak przekonują pisowcy, że to wina kryzysu na świecie i koronawirusa. To tylko przyśpieszyło upadek socjalistycznych rządów PiS. Bynajmniej nie było powodem.

Inflacja była od początku narzędziem polityki PiS. Dlaczego rządy lubią inflację? W uproszczeniu: pożyczają 1000 zł. Aby oddać ten dług, drukują pieniądze i spłacają go. Jest więcej pieniędzy w obiegu, a więc rosną ceny. Rząd nie ma jednak długu i ogłasza, że jest super, bo rozdaje pieniądze.

Tracą ci, którzy oszczędzają pieniądze. Już dziś ktoś, kto miał w banku 100 tys. zł rok temu, tak naprawdę ma tylko nieco ponad 90 tys. To stąd wziął się gigantyczny wzrost popytu na nieruchomości w Polsce. Ludzie widząc, że są okradani przy pomocy inflacji, zaczęli inwestować pieniądze w mieszkania i domy. Bo ich wartość jest znacznie realniejsza niż pieniędzy. Zaczęli też kupować obce waluty i cenne kruszce. W odpowiedzi politycy PiS kombinują, żeby opodatkować tych, co mają większą liczbę mieszkań. Czyli dopaść podatkiem tych, którzy unikają płacenia podatku inflacyjnego.

Zbliżamy się do momentu, w którym podobnie, jak pod koniec lat 80., kryzys wymusi racjonalne działania. Tak naprawdę za sukces polskiej transformacji odpowiada słynna ustawa Mieczysława Wilczka z 23 grudnia 1988 r. To dzięki niej ludzie mogli zacząć zarabiać i tworzyć firmy. Przez kolejne ponad trzy dekady zabierano, kawałek po kawałku, przyznaną wówczas wolność działania.

Problemem Polski jest nie tylko dziś rosnąca inflacja i drożyzna, ale także strukturalna nieopłacalność systemu ubezpieczeń społecznych, znanych pod złowieszczą nazwą ZUS. Każda kolejna władza pozwala temu systemowi gnić. Paradoksalnie kiepskie zarządzanie PiS walką z koronawirusem doprowadziło do poprawy sytuacji finansowej ZUS. Po prostu zmarło sporo beneficjentów wypłat. Ta piramida finansowa wcześniej czy później się zawali. Kolejne rządy po sprawdzeniu, że do kryzysu nie dojdzie – prawdopodobnie za ich rządów – postanawiają nic w tej sprawie nie robić.

Wygląda na to, że drożyzna w połączeniu z aferą podsłuchową, może skutkować w przyszłym roku wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi. Osobiście obstawiam czerwiec.

Jan Piński https://nczas.com/2022/01/08/najdrozszy-pis-to-nie-kryzys-to-rezultat/

Niemcy: Najwięcej zakażeń koronawirusem w najlepiej wyszczepionym landzie, Brema.

Brema, najmniejszy kraj związkowy (land) Niemiec, który jak dotąd ma najwyższy odsetek zaszczepionych na COVID-19 mieszkańców ze wszystkich landów w Niemczech, notuje obecnie największy wskaźnik zakażeń koronawirusem – co zdaniem ekspertów jest zapowiedzią tego, co czeka wkrótce całe Niemcy w związku z szybką transmisją wariantu Omikron.

W Bremie liczba zakażeń koronawirusem z siedmiu dni wynosi 800 przypadków na 100 tys. mieszkańców – ponad dwa razy więcej niż wynosi średnia dla całego kraju (303) – wynika z danych Instytutu Roberta Kocha.

– Zakładam, że Brema tylko nieco wyprzedza inne landy – twierdzi Hajo Zeeb, z Instytutu Leibniza w Bremie zajmującego się badaniem nad profilaktyką i epidemiologią. 

Jego zdaniem wiele niemieckich landów będzie wkrótce notować wskaźniki zakażeń takie, jaki notuje obecnie Brema.

W piątek przywódcy niemieckich landów spotkają się z kanclerzem Olafem Scholzem ws. działań związanych z rozwojem sytuacji epidemicznej – obejmujących m.in. skrócenie okresu samoizolacji w związku z COVID-19, aby nie doprowadzić do paraliżu w świadczeniu różnych usług publicznych ze względu na brak rąk do pracy.

Zdaniem Zeeba duża liczba zakażeń w Bremie może być efektem tego, że land ten znajduje się blisko Danii i Holandii – w obu tych krajach szybko rozprzestrzeniający się wariant Omikron jest już wariantem dominującym.

W Bremie Omikron ma odpowiadać już za 85 proc. wszystkich nowych zakażeń, podczas gdy w całych Niemczech wskaźnik ten wynosi ok. 44 proc. – wynika z danych Instytutu Roberta Kocha.

84 proc.

Tylu mieszkańców Bremy jest w pełni zaszczepionych na COVID-19

W Bremie w pełni zaszczepionych jest 84 proc. z ok. 700 tysięcy mieszkańców landu, 44 proc. otrzymało dawkę przypominającą szczepionki. Dla całych Niemiec liczby te wynoszą – odpowiednio – 72 i 42 proc.

W czwartek w Bremie wprowadzono nowe obostrzenia, mające na celu spowolnienie transmisji koronawirusa – w landzie wymagane jest m.in. wykazanie się negatywnym wynikiem antygenowegu testu na COVID-19 lub zaświadczeniem o przyjęciu trzeciej dawki szczepionki przez osoby chcące wejść do restauracji lub uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych. Dotychczas wystarczyło wykazać, że przyjęło się dwie dawki szczepionki. 

https://www.rp.pl/ochrona-zdrowia/art19262931-niemcy-najwiecej-zakazen-koronawirusem-w-najlepiej-wyszczepionym-landzie

Mentzen komentuje szokujące zapowiedzi o cenach regulowanych. „Ekonomiczni wklęsłoziemcy z PiS”

Gdy kilka lat temu pisałem, że rządy PiS skończą się biedą, inflacją, zadłużeniem i kolejkami do sklepów po jedzenie na kartki, miałem nadzieję, że przesadzam. Ale nie, my naprawdę w tym kierunku coraz szybciej zmierzamy. Socjalizm, etatyzm i interwencjonizm po raz kolejny, co za zaskoczenie, nie zadziałały – tak Sławomir Mentzen komentuje zapowiedzi PiS o wprowadzeniu regulowanych cen artykułów spożywczych w sklepach.

Poseł PiS Kazimierz Smoliński na antenie Polsat News złożył szokującą deklarację. Oświadczył, że władza może wprowadzić ceny regulowane w sklepach

– Chcemy wprowadzić ceny regulowane na artykuły żywnościowe – chleb, cukier, mąkę. Jeżeli inflacja będzie wzrastała, to nawet takie rozwiązanie może zostać wprowadzone – zapowiedział Smoliński. Więcej na ten temat przeczytasz w tym miejscu.

Doktor Sławomir Mentzen wobec najnowszych zapowiedzi PiS nie mógł przejść obojętnie. W obszernym wpisie wyraził swoją opinię jasno i dosadnie.

„Ekonomiczni płaskoziemcy z PiS wyciągnęli ze swojemu arsenału metod gaszenia ognia benzyną nową broń: ceny regulowane na podstawowe artykuły żywnościowe: chleb, cukier, mąka. Pomysłem pochwalił się poseł Kazimierz Smoliński. Gdy kilka lat temu pisałem, że rządy PiS skończą się biedą, inflacją, zadłużeniem i kolejkami do sklepów po jedzenie na kartki, miałem nadzieję, że przesadzam. Ale nie, my naprawdę w tym kierunku coraz szybciej zmierzamy. Socjalizm, etatyzm i interwencjonizm po raz kolejny, co za zaskoczenie, nie zadziałały” – komentuje.

Ekonomista wyjaśnia, co się stanie, jeśli zapowiedzi posła PiS Smolińskiego ziściłyby się.

„Sprawa jest zupełnie oczywista. Załóżmy, że jakiś durny rząd wprowadzi ceny maksymalne na chleb, niższe od cen rynkowych. Co się wtedy wydarzy? Producenci chleba, którzy osiągali do tej pory najmniejsze zyski, przestaną produkować chleb! Bo im to się po prostu nie będzie opłacać. Przecież oni podnieśli ceny nie z chciwości czy żądzy zysku, tylko dlatego, że musieli. Jeżeli piekarzom rosną ceny mąki, gazu, prądu, jeżeli rosną im podatki i koszty wynagrodzeń, to po prostu muszą podnieść ceny. Przy rosnących cenach produkcji narzucenie cen maksymalnych zmniejszy dostępność produktów. Piekarze zaczną piec ciastka czy cokolwiek innego, co nie jest objęte cenami regulowanymi. Ewentualnie rzucą to wszystko w cholerę, wyjadą w Bieszczady lub pójdą do pracy do Biedronki. Pojawią się niedobory chleba, puste półki, a w konsekwencji kartki. Tak było, jest i tak będzie. Inaczej się nie da” – tłumaczy Mentzen.

„Co rząd może z tym zrobić? Ma trzy wyjścia. Może po prostu przyznać się do błędu, wycofać się z cen regulowanych i zwiększyć tym dostępność chleba. Może też obłożyć ciastka cenami maksymalnymi lub wprowadzić ceny maksymalne na środki produkcji wykorzystywane przez piekarza – na przykład na mąkę. Co się wtedy stanie? Młynarzowi przestanie opłacać się produkcja mąki. Dokładnie z tych samych powodów, dla których wcześniej piekarzowi przestało się opłacać pieczenie chleba. Wtedy rząd musi spojrzeć na koszty młynarza i narzucić na nie ceny maksymalne. Proces musi trwać, aż obejmie wszystkie ceny w gospodarce. Oczywiście w praktyce jest dużo trudniej, bo spora część cen jest kształtowana za granicą i jeżeli Polska narzuci maksymalne ceny na ropę i gaz, to po prostu nie będzie miała ropy i gazu. A więc i chleba mieć nie będzie” – pisze dalej.

Cały wpis do przeczytania poniżej.

Sławomir Mentzen

Ekonomiczni płaskoziemcy z PiS wyciągnęli ze swojemu arsenału metod gaszenia ognia benzyną nową broń: ceny regulowane na podstawowe artykuły żywnościowe: chleb, cukier, mąka. Pomysłem pochwalił się poseł Kazimierz Smoliński. Gdy kilka lat temu pisałem, że rządy PiS skończą się biedą, inflacją, zadłużeniem i kolejkami do sklepów po jedzenie na kartki, miałem nadzieję, że przesadzam. Ale nie, my naprawdę w tym kierunku coraz szybciej zmierzamy. Socjalizm, etatyzm i interwencjon…

Zobacz więcej

https://nczas.com/2022/01/08/mentzen-komentuje-szokujace-zapowiedzi-o-cenach-regulowanych-ekonomiczni-plaskoziemcy-z-pis/

Trzykrotnie zaszczepiona szwajcarska olimpijka: zapalenie mięśnia sercowego, muszę odłożyć swoją karierę…

Fabienne Schlumpf, szwajcarska lekkoatletka, specjalizująca się w biegach długich, umieściła wczoraj na Instagramie wpis o treści:

ZŁA WIADOMOŚĆ. Niestety, zapalenie mięśnia sercowego [myocarditis] powstrzymuje mnie. Zdecydowanie nie jest to łatwe dla mnie, ale nie rezygnuję. Mam nadzieję powrócić wkrótce, gonić moje marzenia… i konkurentów”.

Trzykrotnie zaszczepiona genetycznymi preparatami, zwodniczo reklamowanymi jako „szczepionki przeciwko Covid-19”, 31-letnia biegaczka (12 miejsce w maratonie na Olimpiadzie w Tokio) oznajmiła, że czuje się zmęczona [fatigued] w codziennym życiu, a jej tętno znacznie podskoczyło.

Nikt nie wie na jak długo będę musiała odłożyć swoją karierę” – napisała zrozpaczona olimpijka.

Życząc szybkiego powrotu do zdrowia, obawiamy się, że przypadek myocarditis nie jest przejściowy. Jak mówią wszyscy poważni kardiolodzy, nie istnieje coś takiego jak „lekkie” zapalenie mięśnia sercowego. Oczywiście w czasach „bezpiecznych i skutecznych” szczepionek – które właśnie specjalizują się w wywoływaniu zapalenia mięśnia sercowego – pojawiły się na różnych stronach tzw. fakt-checkerów zaprzeczenia „udowadniające” że zapalenie mięśnia sercowego to taka błahostka, sprawa przejściowa, że „serce samo regeneruje się”, że poważne komplikacje poszczepienne to „niezwykle rzadkie” przypadki, i że w ogóle mówienie o jakimś niekorzystnym wpływie „szczepionek” na zdrowie to „teorie konspiracji”.

Niestety, zaklinanie rzeczywistości nie zmienia faktów. A te są brutalne dla zaszczepionych: szczególnie narażone na poszczepienne zapalenie mięśnia sercowego są osoby młode, najczęściej młodzi mężczyźni i nastolatkowie. Jednak dla „ekspertów” medialnych fakty nie mają żadnego znaczenia, bo liczy się jedynie „konieczność zaszczepienia”. Groźnymi preparatami. Przeciwko „chorobie” o śmiertelności poniżej sezonowej grypy i niemal zerowej śmiertelności wśród ludzi młodych, wysportowanych. Preparatami nie zabezpieczającymi przed niczym poza katarem i lekką gorączką chorobową (wg producenta, bo tylko takie objawy „badano”). Preparatami nie zabezpieczającymi przed ciężkim przebiegiem choroby (nigdy producent nie badał pod tym kątem). Preparatami niszczącymi organizm. Preparatami, których skutków nigdy i w żaden sposób nie można już naprawić. Preparatami o nieznanym do dnia dzisiejszego pełnym składzie. Preparatami nie chroniącymi przed transmisją „wirusa”. Preparatami bezużytecznymi – poza bardzo znaczącymi skutkami ubocznymi, które same w sobie mogą być użyteczne dla twórców programu aplikowania preparatów.

Oprac. www.bibula.com 2022-01-07 na podstawie Instagram


CZYTAJ RÓWNIEŻ:

=======================

https://www.bibula.com/?p=130519

Logika konstancińska.

W znanej anegdocie Jaś zepsuł powietrze w klasie i został za to wyrzucony na korytarz. Stoi więc pod drzwiami powtarzając: „gdzie tu sens gdzie tu logika?”. Nie miałby tego problemu gdyby wiedział, że obok logiki dwuwartościowej, wielowartościowej, rozmytej czy boolowskiej istnieje specyficzna i niepowtarzalna logika konstancińska.

Niedawno burmistrz Konstancina pan Kazimierz Jańczuk wysłał w kosmos 5 milionów złotych polskich z budżetu gminy. Jeżeli wierzyć burmistrzowi -do urzędu zadzwonił ktoś i ten ktoś zaproponował rozmówcy korzystnie oprocentowaną lokatę. Podał również numer konta na które należało wpłacić przeznaczone na lokatę środki. Pan burmistrz wydał odpowiednie polecenie skarbnikowi gminy, podpisał decyzję i pieniądze wypłynęły z kasy gminy. Zaginęły gdyż  natychmiast zostały przelane na inne konto i podjęte. 

Powiem szczerze – uwierzyłabym gdyby zrobiła coś takiego 90- letnia staruszka z kompletną demencją. Nie sposób uwierzyć, że zrobił to człowiek w sile wieku pełniący publiczne funkcje. W dodatku jak powszechnie wiadomo pan Jańczuk był w poprzednim wcieleniu inspektorem MO ( karta ewidencyjna funkcjonariusza MO nr 292833)  więc zapewne miał również do czynienia z różnymi tego typu przestępstwami.

 Pracę stracił skarbnik gminy gdyż burmistrz Jańczuk stracił do niego zaufanie. Stracił je dopiero w lipcu. Przelew burmistrz polecił skarbnikowi wysłać w marcu. Na utratę zaufania potrzebował więc kilku miesięcy w czasie których prokuratura prowadziła zupełnie nieefektywne śledztwo. Skarbnik pan Dariusz Lipiec nie został zwolniony dyscyplinarnie, wręcz przeciwnie został uhonorowany wysoką odprawą. Co ciekawe na tej samej sesji rada zatwierdziła zwolnienie skarbnika, przyznanie mu odprawy oraz zatrudnienie nowego skarbnika w osobie eleganckiej damy, byłej pracownicy księcia Radziwiłła, o przepraszam wojewody mazowieckiego. Czy gdyby rada nie zaakceptowała zwolnienia poprzedniego skarbnika, natomiast przyjęła nową panią skarbnik ze świetnymi referencjami, gmina Konstancin miałaby dwóch skarbników? Burmistrz Jańczuk musiał mieć dziwną pewność, że jego projekt uchwały zostanie przez radnych przyjęty. Podobnie zresztą jak są przyjmowane wszystkie inne jego projekty.

Jeden z radnych zaproponował karne obniżenie pensji burmistrzowi. Inni zaprotestowali –przecież nie zapadł jeszcze wyrok sądowy wiec w świetle prawa burmistrz jest niewinny chociaż to on wydał polecenie przelewu i jego podpis figuruje na dokumencie.

Skarbnik został zwolniony chociaż to nie on polecił wysłanie pieniędzy w kosmos i wykonał tylko polecenie burmistrza. W sprawie skarbnika też nie zapadł jeszcze wyrok sądowy. Logika konstancińska jest zatem następująca: burmistrz polecił wysłać pieniądze i jest niewinien, skarbnik tylko wykonał polecenie i jest winien. Kowal zawinił a Cygana powiesili.

Są inne dowody na to, że Konstancin rządzi się własną logiką. Pewien radny pan Cieślawski na rzeczonej sesji oświadczył, że propozycja obniżenia pensji burmistrza Jańczuka  jest dla  burmistrza uwłaczająca i zarzucił radnym całkowity brak sumienia. To zabawne bo w 2010 roku to właśnie pan Jańczuk, wówczas radny wystąpił o obniżenie pensji ówczesnemu burmistrzowi Skowrońskiemu i nikt z radnych najwyraźniej nie uznał tego za uwłaczające, bo za tym wnioskiem gorliwie głosowali i wniosek przeszedł. 

Burmistrz Skowroński, rządząc się też chyba konstancińską logiką, usiłował swego czasu nie dopuścić aby łąki oborskie kupiła od SGGW gmina Konstancin. Nie wiadomo dlaczego wolał aby kupiła je za grosze wskazana przez Ministerstwo Skarbu grupa  „inwestorów”. Inwestorzy ci potem zaproponowali gminie odkupienie kilku hektarów potrzebnych pod obwodnicę za kwotę równą tej którą gotowi byli zapłacić za całość Łąk Oborskich (bo ostatecznie gmina skorzystała -choć niechętnie i z perypetiami- z prawa pierwokupu), na których mieli zamiar urządzić pole golfowe i przy okazji zbudować kilka rezydencji. W ten sposób otrzymaliby Łąki Oborskie praktycznie za darmo.

W czasie audycji, którą miałam na ten temat w Radiu Maryja prowadzący ksiądz zadał retoryczne pytanie: „dlaczego rektor SGGW sprzedaje Łąki Oborskie po tak niekorzystnej dla jego uczelni cenie?”.  Odpowiedziałam:  „Nie wiem. Może dostał kwiatki”. „A może czekoladki” – dorzucił ksiądz i na tej hipotezie woleliśmy, niesłusznie poprzestać. Należało przyjąć że istnieje coś takiego jak logika konstancińska i że jest ona zaraźliwa.  Wszystko stałoby się wówczas jasne.

Nie byłoby warto o tym wszystkim pisać gdyby nie fakt, że logika konstancińska rządzi większością małych miejscowości. Nie jest tu  istotna przynależność partyjna, nikogo nie dziwią transfery z partii do partii. Nie jest istotny a może nawet zgoła nie istnieje światopogląd. Istotna jest grupa ludzi trzymających władzę. Jest ona jak najbardziej pluralistyczna światopoglądowo czy moralnie, można powiedzieć, że małe miejscowości w pełni realizują ideały Unii Europejskiej. 

Na przykład w znanej mi od lat podkarpackiej miejscowości jedyne miejsca pracy związane są ze stadniną hucułów. Nikogo więc, podobnie  jak w Konstancinie, zupełnie nie obchodzą wybryki  kolejnych dyrektorów stadniny i innych lokalnych notabli.  Przedostatni dyrektor stadniny odszedł na zasłużoną emeryturę w atmosferze skandalu nazwijmy to „ rozporkowego”. Stadnina urządza imprezy takie jak „ powrót stada hucułów” na które zapraszani są i doskonale się bawią ponad podziałami prominenci wszelakich barw i odcieni politycznych. Przy  podobnych okazjach ubija się jak wiadomo interesy- nie tylko polityczne.

Jak zwykł mawiać pewien pracownik trójmiejskiej spółdzielni robót wysokościowych „Świetlik” przemianowanej później na „Gdańsk”, która stała się kuźnią gdańskich liberałów i wychowała miedzy innymi Tuska: „aby ubić dobry interes trzeba się wybrać na ryby, na grzyby albo na baby”.

Dodajmy, choć brzmi to jak parodia – lub na Hubertusa na hucułach. Lub na golfa do Konstancina choć pola golfowego jeszcze nie ma. Ale zgodnie z logiką konstancińską to zupełnie nieistotne.

Izabela Brodacka

„Wyciągnąć” z ekonoma Niedzielskiego konsekwencje: Wykazał brak rozumu i niefachowość. I jak zawsze – chamską bezczelność.

Kurator oświaty przeciwna przymuszaniu nauczycieli do szczepień. Minister Niedzielski zarzuca jej brak rozumu i domaga się wyciągnięcia konsekwencji.

W piątek (7.01.2022) małopolska kurator oświaty Barbara Nowak wypowiedziała się na antenie Radia Zet przeciwko przymuszaniu nauczyciel do szczepień na Covid-19. Nie zgadzam się z pomysłem, aby kogokolwiek do czegokolwiek przymuszać, szczególnie jeśli mówimy o szczepionkach. Jak wszyscy wiedzą, konsekwencje tego eksperymentu nie zostały jeszcze do końca stwierdzone. Nie wyobrażam sobie, żeby można było kogokolwiek zmuszać. To jest wolna decyzja każdego wolnego człowieka powiedziała kurator. Odmówiła również odpowiedzi na pytanie, czy jest zaszczepiona.

Nie trzeba było długo czekać na reakcję ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który w piątek przyjął trzecią dawkę szczepionki urządzając w związku z tym pokazówkę w aptece, w której podano mu preparat. Podczas konferencji prasowej Niedzielski zarzucił kurator Nowak brak rozumu i zaapelował o wyciągniecie konsekwencji w związku z jej wypowiedzią.

– O takich wybrykach słyszymy od czasu do czasu, że znajduje się osoba, jeśli można powiedzieć „oświecona”, która uważa, że potrafi przeciwstawić się swoim nikłym autorytetem całemu światu nauki. Niestety to są oczywiście kolejne wpadki, niefortunne wypowiedzi – powiedział Niedzielski.

– Potępiam wszystkie takie oznaki braku rozumu. Jeżeli ktoś chce zaistnieć medialnie, to powinien zdawać sobie sprawę, że bierze na siebie ogromną odpowiedzialność, bo każda osoba, która po takiej wypowiedzi zwątpi, zrezygnuje ze szczepienia, to jest osoba, której życie i zdrowie obciąża odpowiedzialność tych autorytetów – podkreślił minister.  – Oczywiście, że [Barbara Nowak] powinna ponieść konsekwencje – dodał. Powiedział też, że takie osoby nie powinny brać odpowiedzialności za edukację.

Minister edukacji Przemysław Czarnek oświadczył, że uważa wypowiedź kurator Nowak za szkodliwą i absolutnie z nią się nie zgadza. – Niezmiennie zachęcam wszystkich do szczepień – powiedział Czarnek.

Kurator Nowak zamieściła na Twitterze następujący wpis: Przyznaję, że mając wykształcenie historyczne, a nie medyczne, nie powinnam się wypowiadać na temat szczepionki. Zapewniam, że w Małopolsce uczniowie i  nauczyciele są bezpieczni, bo realizowane są cele polityki państwa polskiego.

==========

Mój [wprawo] komentarz: Po pierwsze – kurator Nowak powiedziała prawdę. Szczepionki na Covid-19 to eksperyment, do którego nikogo nie należy przymuszać. Tym bardziej, że długofalowe konsekwencje ich przyjęcia nie są znane, co potwierdzają producenci, a krótkotrwałe konsekwencje to zakrzepica i zapalenie mięśnia sercowego, co przyznaje Europejska Agencja Leków.

Po drugie – niedawno minister Czarnek oświadczył, że jest przeciwny obowiązkowi szczepień dla nauczycieli, więc jego atak na kurator Nowak jest absurdem. Niech minister Czarnek zajmie się ukróceniem praktyk segregacyjnych w szkołach i nie pcha nosa tam, gdzie nie należy.

Po trzecie – jeśli kurator Nowak nie powinna wypowiadać się na temat szczepień ze względu na brak wykształcenia medycznego, to minister Niedzielski również nie powinien wypowiadać się w tej sprawie. Ma przecież wykształcenie ekonomiczne, a nie medyczne.

Po czwarte – chamskie wycieczki ministra Niedzielskiego pod adresem kurator Nowak po raz kolejny pokazują, że nie jest on właściwą osobą do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji, jaką na nieszczęście Polaków mu powierzono.

Po piąte – minister Niedzielski nie poniósł żadnych konsekwencji za to, że osoby, które przyjęły eksperymentalne preparaty po jego namowach, poniosły uszczerbek na zdrowiu. A za każdy taki przypadek Niedzielski powinien być osądzony i ukarany.

Źródło informacji i cytatów: Twitter, Interia.pl

https://wprawo.pl/kurator-oswiaty-przeciwna-przymuszaniu-nauczycieli-do-szczepien-minister-niedzielski-zarzuca-jej-brak-rozumu-i-domaga-sie-wyciagniecia-konsekwencji/

styczeń 7, 2022

Protesty i zamieszki w Kazachstanie sparaliżowały jedną z głównych arterii Nowego Jedwabnego Szlaku.

Trwające od kilku dni masowe protesty w Kazachstanie skupiają uwagę opinii publicznej na całym świecie. Obrazki podpalonych budynków rządowych, spalonych aut, demonstrantów uzbrojonych w karabiny automatyczne obiegają cały świat.

Kiedy jednak propagandowe media starają się pokazywać nam urywki filmów ze scen które najbardziej przyciągają uwagę przeciętnego człowieka, poza strefą głównych wydarzeń rozgrywają się rzeczy, które być może rzucają światło na istotę protestów w tym środkowoazjatyckim państwie.

Kazachstan jest kluczowym łącznikiem Chińskiej Republiki Ludowej z państwami Europy Wschodniej. Bez przesyłu towarów przez tamtejsze linie kolejowe i ich przeładunku w tamtejszych terminalach trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie chińskiego projektu geo-ekonomicznego jakim jest Nowy Jedwabny Szlak. Z resztą wystarczy spojrzeć na mapę przedstawiającą korytarze kolejowe NJS na obszarze Azji Środkowej.

Ale Kazachstan to nie tylko tory kolejowe i terminale przeładunkowe. To także jeden z ważnych eksporterów metali oraz surowców energetycznych do Chin. A także istotny importer chińskich towarów konsumpcyjnych.

Destabilizacja takiego kraju uderzy więc z całą pewnością w interesy chińskie. I to uderzenie będzie miało bardzo negatywne dla Państwa Środka konsekwencje długoterminowe.

Kiedy spojrzymy na zorganizowanie ludzi, którzy uczestniczą w tych rozruchach, dostrzec możemy ich świetną koordynację. Fakt że protesty nie ustały pomimo spełnienia przez kazachskie władze żądań ludzi pokazuje nam, że podwyżki cen gazu były tylko pretekstem, iskrą zapalną, która spowodowała, że przeszkoleni naganiacze tłumów mogli ruszyć do boju, w pędzie ku destabilizacji Azji Środkowej.

National Endowment for Democracy, założona w czasach Ronalda Reagana organizacja typu regime change będąca substytutem Centralnej Agencji Wywiadu Stanów Zjednoczonych, która już prawie od 40 lat przeprowadza na całym świecie masowe protesty, kolorowe rewolucje i zamachy stanu, jest zapewne istotnym wsparciem dla kazachskich zadymiarzy.

Jak można się przekonać czytając oficjalną stronę tej wywrotowej jaczejki amerykańskiego rządu, wspiera ona finansowo projekty związane z organizowaniem w tym kraju pokojowych demonstracji, prowadząc m.in. programy szkoleniowe dla grup społeczeństwa obywatelskiego, zarówno w języku rosyjskim jak i kazachskim.

Jeżeli możemy się dopatrywać zagranicznej ingerencji w owe protesty to NED powinien być najważniejszą organizacją, którą możemy o tak ową podejrzewać.

Jak podają zarówno tureckie jak i rosyjskie media oraz niezależni aktywiści prodemokratyczni (a więc reprezentujący zachodni punkt widzenia), tacy jak Thomas van Linge, w kazachskim mieście Aralsk tłum ludzi zablokował linię kolejową prowadzącą przez miasto.

Niby nic nie znaczący incydent. Ot kolejny element masowych protestów. Problem polega na tym, że linia kolejowa prowadząca przez Aralsk jest kluczową magistralą Nowego Jedwabnego Szlaku, prowadzącego od wybrzeży Chin aż po Europę Zachodnią. Oprócz linii kolejowej protestujący zablokowali w tym mieście także autostradę.

Według prorządowych mediów tureckich identyczne przedsięwzięcia zastosowano w mieście Ałmaty. Ałmaty podobnie jak Aralsk znajduje się na kolejowym korytarzu Nowego Jedwabnego Szlaku, przechodzącym przez Kazachstan.

Co ciekawe przeczesując dostępne mi źródła informacji jak do tej pory nie udało mi się znaleźć wzmianki o blokadzie ruchu kolejowego na trasach nie będących częścią tego wielkiego chińskiego projektu geoekonomicznego. A Kazachstan ma naprawdę bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę kolejową. No ale to zapewne tylko zwykły przypadek – czyż może być inaczej?

Na podstawie:

https://www.rynek-kolejowy.pl/mobile/jak-przeprowadzic-transport-koleja-do-kazachstanu-842…
https://www.ned.org/region/eurasia/kazakhstan-2020/
https://oec.world/en/profile/country/kaz
https://globalvoices.org/2022/01/05/the-myth-of-a-stable-kazakhstan-is-shattered-within-a-…
https://www.globaltimes.cn/page/202201/1245329.shtml
https://en.wikipedia.org/wiki/2022_Kazakh_protests
https://life.ru/p/1461842

http://pakistanhouse.net/test/kazakhstan-pushes-for-us-deals-helped-by-chinas-investments/

https://www.vedomosti.ru/politics/news/2022/01/05/903724-zakonkz-protestuyuschie-zahvatili…
https://www.dpa-international.com/topic/fresh-fuel-protests-hit-kazakhstan-roads-blocked-w…
https://www.thehindu.com/news/international/group-of-protestors-storm-mayors-office-in-kaz…
https://www.dailysabah.com/world/asia-pacific/protesters-in-kazakhstan-set-fire-to-govt-bu…
https://www.aljazeera.com/news/2022/1/6/protesters-police-killed-in-kazakhstan-unrest-live…

—————

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/protesty-w-kazachstanie-sparalizowaly-jedna-z-glownych-arterii-nowego-jedwabnego-szlaku

Porównaj: Wojny między mocarstwami, USA, Chinami, Rosją – czy zmagania między Anonimowymi Gangami Złego.

Nowy bez-ład, nowy bezwład. „Polski”??

Możesz skorzystać z ulgi, ale wcale nie musisz, bo możesz przecież przekroczyć próg. Wtedy musisz się oddać w przyszłym roku ale niekoniecznie, bo możesz nie przekroczyć progu i wtedy z niej skorzystasz. No chyba że złożyłeś wniosek o jej nie uwzględnienie. Jak złożysz wniosek, to z niej nie skorzystasz. A jak nie skorzystasz i przekroczysz próg to dostaniesz zwrot. A jak jesteś poniżej progu to ulga cię nie obowiązuje. No chyba że zdarzy się miesiąc, gdy przekroczysz próg, to wtedy cię obowiązuje. Wówczas ulga będzie zaliczona, ale jak na koniec roku nie przekroczysz niższego progu, to ją później oddasz. Polski Ład…

Nowy bez-ład, nowy bezwład.

A mnie się przypomniała taka socjalistyczna pieśń: „Zbudujemy nową Polskę”…

Rok po wprowadzeniu ‘Polskiego Ładu” i realizacji wszelkich unijnych wytycznych w kwestii emisji CO2.