„Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką” – Newsweek o sukcesie Ordo Iuris


„Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką” – Newsweek o sukcesie Ordo Iuris
Ordo Iuris
 


Szanowny Panie,
już w grudniu nowy rząd zapowiedział rewolucyjne zmiany w polskim systemie edukacji i podstawie programowej nauczania. Dzięki współpracy z licznymi ekspertami organizacji zrzeszających polskich nauczycieli, rodziców i pedagogów,  zainterweniowaliśmy, zalewając ministerstwo i autorów reformy krytycznymi uwagami, których łącznie ministerstwo otrzymało… ponad 50 tysięcy.
Dziś mogę z satysfakcją poinformować Pana, że szeroka presja miała sens!

Silny głos społecznego sprzeciwu zmusił minister Barbarę Nowacką do wycofania się z niektórych szkodliwych pomysłów. Do podstawy programowej wróciły utwory Norwida, Sienkiewicza, czy „Reduta Ordona” Adama Mickiewicza. W szkole podstawowej przywrócono pieśni patriotyczne. W liceach wśród lektur uzupełniających pozostały fragmenty „Pamięci i tożsamości” Jana Pawła II.
Wciąż cenzorski zapis obejmuje jednak nauczanie o konfederacji barskiej, wykreślono wzmianki o św. Maksymilianie Marii Kolbe, o zachodniej kolaboracji z niemiecką III Rzeszą, o stalinowskim prześladowaniu Kościoła. Wobec ideologicznego fanatyzmu resortu edukacji nie dziwi także upór w wykreśleniu z podstawy programowej historii „żołnierzy niezłomnych”.
Jak widać, na razie nasz sukces jest tylko częściowy. To już jednak wystarczyło, by przeprowadzono na Ordo Iuris frontalny atak lewicowych mediów. Tygodnik Newsweek pisał, że „Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką”, alarmując, że „uwagi Ordo Iuris zdecydowały o kształcie podstawy programowej z języka polskiego”. 
Z kolei Gazeta Wyborcza ze złością konstatowała, że „Ordo Iuris umeblowało nam szkołę”.
Lewicowe media, zaskoczone masowością protestu rodziców i nauczycieli, przekonywały swoich czytelników, że spór o polską szkołę toczy się pomiędzy rządem a… Ordo Iuris. Ani słowa o powszechności oburzenia wobec skandalicznych zmian, ani słowa o rosnącej w siłę „Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły”, którą wspierają nasi prawnicy. Co więcej, politycy promują (rzekomo oddolną) petycję do samych siebie, w której wzywają do odrzucenia naszych poprawek i radykalizacji zmian programowych.
My natomiast kontynuujemy to, w czym jesteśmy najlepsi. Nasi eksperci przygotowali dodatkowe uwagi dotyczące projektów rozporządzeń w sprawie zmian w podstawach programowych oraz wspierają szeroką Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. To już niemal 70 organizacji oświatowych, nauczycielskich, rodzicielskich, prorodzinnych a nawet kombatanckich i polonijnych!
W ubiegły czwartek uczestniczyliśmy w konferencji prasowej, podczas której Koalicja apelowała do Prezydenta RP Andrzeja Dudy o pilne zaangażowanie głowy państwa w obronę polskiej szkoły. W tym o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie czy przymusowa likwidacja obowiązkowych prac domowych jest zgodna z ustawą zasadniczą. Wcześniej, w analizie opublikowanej na stronie Ordo Iuris, wskazaliśmy argumenty świadczące o naruszeniu konstytucji.

Powstanie Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, zrzeszającej ekspertów doświadczonych w zarządzaniu edukacją oraz rodziców, nauczycieli i prawników ma dzisiaj jeszcze jeden, niezwykle ważny cel. Musimy powstrzymać nadchodzącą falę wulgarnej edukacji seksualnej.
Minister Barbara Nowacka chce bowiem od września 2025 r. podstępem wprowadzić do szkół obowiązkową edukację seksualną w ramach przedmiotu o nazwie “edukacja zdrowotna”. Jej inicjatywa spotkała się z aplauzem lewicowych mediów. Newsweek pisał wprost, że „Nowacka sprytnie połączyła edukację seksualną z tematami, o których trudno powiedzieć, że mogą podlegać jakiejś ideologii (…). Łatwiej będzie Nowackiej odpierać ataki ze strony kościoła i konserwatywnej części społeczeństwa, gdy na swojej tarczy wypisała przede wszystkim walkę o poprawę zdrowia psychicznego oraz kondycję fizyczną dzieci”. 
My oczywiście nie ulegniemy temu szantażowi i będziemy głośno mówić o tym, że wprowadzany przedmiot może wprowadzić do polskich szkół wulgarną edukację seksualną, która od lat przynosi na zachodzie Europy opłakane skutki. Pisaliśmy o tym szerzej w cyklu esejów „O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni”, w którym ujawniliśmy prawdziwe cele i efekty zajęć z edukacji seksualnej.
Cały czas wspieramy rodziców i nauczycieli, którzy bronią dzieci przed demoralizacją, udzielając porad prawnych oraz przeprowadzając szkolenia. To w odpowiedzi na ich prośby opublikowaliśmy niedawno komentarz, w którym radzimy jak zachować się w sytuacji, gdy w publicznych szkołach eksponowane są symbole i treści propagujące agendę ruchu LGBT.Drugim – obok wulgarnej edukacji seksualnej – zagrożeniem dla naszych dzieci jest nieograniczony dostęp do pornografii w internecie. Psychologowie dziecięcy nieustannie przestrzegają, że uzależnienie od pornografii dotyka już… siedmiolatków!
W niektórych szkołach większość przesyłu danych na łączach Wi-Fi to… pornograficzne filmy oglądane na przerwach i pokazywane sobie przez uczniów.
W trosce o bezpieczną przyszłość polskich dzieci stworzyliśmy portal „Narkotyk XXI wieku”, poświęcony informowaniu o skutkach pornografii dla psychiki dzieci i młodzieży. Na zachodzie świadomość związanych z tym zagrożeń jest coraz większa. Kolejne stany USA wprowadzają rozwiązania prawne, które zmuszają strony pornograficzne do wprowadzania skutecznego mechanizmu weryfikacji wieku ich użytkowników. Takie same prace legislacyjne prowadzone są także we Francji. Najwyższy czas, by także w Polsce rozpoczęła się wreszcie poważna debata na temat ograniczenia dostępu do pornografii dla nieletnich. Wkrótce będziemy informować Pana o naszych kolejnych krokach, zmierzających do obrony dzieci przed katastrofalną epidemią pornografii.

Usuwanie z programu szkolnego kanonu literatury patriotycznej i pięknych przykładów heroizmu, przymusowa edukacja seksualna od podstawówki oraz tolerancja dla narastającej fali uzależnienia od pornografii wśród nastolatków ­– to trzy czynniki, z których każdy samodzielnie stanowiłby zagrożenie dla prawidłowego wychowania naszych dzieci. W rzeczywistości 2024 roku musimy stawić czoła im wszystkim. I Musimy zwyciężyć! W przeciwnym razie planowa demoralizacja zagrażać będzie setkom tysięcy młodych Polaków – całemu pokoleniu, od którego zależy przyszłość naszej Ojczyzny.
Tylko wspólna mobilizacja naszych ekspertów, licznych sojuszników oraz naszych Przyjaciół i Darczyńców, może powstrzymać ogromną determinację rządu, który resort edukacji oddał w ręce radykalnej lewicy, promotorów zgorszenia i aborcji.Dlatego proszę o Pana wsparcie w tej walce. Wierzę, że z pomocą ludzi takich jak Pan wygramy tę długą i trudną batalię o dobro naszych dzieci.

Pornografia narkotykiem XXI wieku
Nasi eksperci od lat pomagają rodzicom w walce z seksualizacją ich dzieci w szkołach. Ale ostatnie lata przynoszą też ogrom nowych wyzwań, wykraczających daleko poza walkę z genderowymi aktywistami, którzy chcą wprowadzać wulgarną edukacje seksualną do polskich szkół.W Polsce z każdym rokiem rośnie liczba nastolatków uzależnionych od pornografii. Badania naukowe przeprowadzone w 2022 roku przez Państwowy Instytut Badawczy NASK wskazują, że pierwszy kontakt dziecka z pornografią w Polsce następuje średnio już w wieku 11 lat. Z kolei aż 21,5% dzieci w wieku 12-14 lat deklaruje regularne oglądanie treści pornograficznych.Chcąc aby rodzice zyskali szeroką świadomość zagrożeń związanych z tym, jak szkodliwy wpływ na psychikę ich dzieci mogą mieć wszechobecne treści seksualne oraz twarda pornografia, dostępna dziś na jedno kliknięcie, uruchomiliśmy portal „Narkotyk21wieku” poświęcony tej ważnej tematyce. Na stronie znajdują się zarówno newsy i artykuły, jak i krótkie, treściwe informacje podawane w formie „szybkich faktów”, prezentujących najistotniejsze informacje i badania naukowe na temat zagrożeń związanych z pornografią. Na portalu można znaleźć również nagrania z konferencji naukowych oraz linki do raportów poświęconych skutkom oglądania pornografii wraz z ich krótkimi opisami.Czytelnicy naszego portalu dowiedzą się między innymi, że mechanizm oddziaływania treści nacechowanych seksualnie na mózg młodego człowieka jest bardzo podobny do wpływu środków psychoaktywnych. Z czasem użytkownicy pornografii potrzebują dostarczania coraz silniejszych bodźców, by utrzymać stały dopływ dopaminy do mózgu. W efekcie, u młodych ludzi istnieje spore ryzyko szybkiego uzależnienia się od treści pornograficznych. Oglądanie pornografii ma bardzo negatywny wpływ na życie codzienne i wyniki w nauce nastolatków oraz na ich… dorosłe życie – zwłaszcza na przyszłe relacje ze współmałżonkiem i życie rodzinne. Pornografia wytwarza bowiem fałszywy obraz ludzkiej seksualności i relacji międzyludzkich, co utrudnia młodym mężczyznom i kobietom tworzenie stabilnych związków.Na naszym portalu przywołujemy wyniki badań naukowych przeprowadzonych przez brytyjską Komisarz ds. Dzieci w latach 2021-22, które pokazują, że oglądanie treści pornograficznych w dzieciństwie ma wpływ na agresywne zachowania – w tym agresywne zachowania seksualne – w przyszłości. Biorący w nim udział młodzi ludzie przyznali, że brutalna pornografia, którą oglądali w dzieciństwie, odbiła się na ich niedopuszczalnych postawach i zachowaniach w późniejszym życiu.Więcej informacji, newsów, badań naukowych i konkretnych danych na temat wpływu pornografii na młodych ludzi, można znaleźć na stronie Narkotyk21Wieku, którą będziemy w najbliższym czasie sukcesywnie rozwijać. Już wkrótce będziemy Pana informować o naszych dalszych planach i kolejnych działaniach, które zamierzamy podjąć w ramach szerokiej kampanii walki z nieograniczonym dostępem do treści pornograficznych w internecie.
Promotor wulgarnej edukacji seksualnej skazany za… pedofilię
Prawnicy Ordo Iuris skutecznie interweniują, pomagając rodzicom, którzy sprzeciwiają się wdrażaniu do szkół wulgarnej edukacji seksualnej. Kilka lat temu – wspierając Stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk – przyczyniliśmy się do klęski gdańskiego programu „Zdrovve Love”, w ramach którego udostępniono uczniom genderową broszurę, z której mieli się oni dowiedzieć między innymi czym jest „heteronormatywność”, „płeć społeczno-kulturowa” oraz „prawa seksualne”. 
Jedna z miejskich radnych wprost mówiła o tym, że klęska programu była wynikiem działań Ordo Iuris.Promotorem tego programu był ówczesny wiceprezydent Gdańska, który właśnie został skazany w pierwszej instancji za… molestowanie seksualne małoletniego. Jeśli wyrok się uprawomocni, będzie to potwierdzony, ale niestety nie pierwszy przypadek, w którym promotorzy wulgarnej edukacji seksualnej okazują się być osobami z poważnymi zaburzeniami w sferze seksualności lub… po prostu zwykłymi pedofilami.O podobnych przypadkach pisaliśmy w naszym cyklu esejów „Prawda o edukacji seksualnej. O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni?”, w którym obnażyliśmy zatrute korzenie wulgarnej edukacji seksualnej. Przypomnieliśmy między innymi o „ojcach” współczesnej edukacji seksualnej – Albercie Kinseyu i Helmucie Kentlerze, którzy twierdzili, że człowiek jest istotą seksualną od urodzenia i dlatego nie należy zabraniać dzieciom prowadzić życia seksualnego. Obaj swoje szkodliwe twierdzenia wcielali w czyn.
Kinsey przeprowadził w USA eksperyment, w którym dzieci (w tym niemowlaki!) padały ofiarą seksualnych nadużyć. Z kolei Kentler przez ok. 30 lat (przy wsparciu władz RFN) prowadził „eksperyment naukowy”, w ramach którego dzieci z domów dziecka były oddawane pod opiekę osobom podejrzewanym lub skazanym za przestępstwa pedofilskie.
Po latach ujawniono, że nieletni uczestnicy eksperymentu byli maltretowani i wykorzystywani seksualnie przez swoich opiekunów, a nawet samego Kentlera. T
o właśnie na tego rodzaju „dorobku naukowym” tego typu postaci opierają się zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia z 2010 roku, w myśl których małe dzieci już w wieku 0-4 lat powinny być uczone na temat masturbacji.W naszej publikacji prezentujemy też konkretne przykłady wulgarnej i szkodliwej edukacji seksualnej oraz materiałów – filmów, gier czy podręczników – wykorzystywanych przez edukatorów w swoich kampaniach. Piszemy między innymi o opracowanym dla austriackiego Ministerstwa Edukacji, Sztuki i Kultury filmie instruktażowym dla młodzieży w wieku 12-18 lat, z którego młodzi ludzie mogą usłyszeć między innymi: „od czternastych urodzin życie seksualne prowadzisz na własną odpowiedzialność. Od tej pory uważana jesteś za dojrzałą seksualnie. Rodzicom nic do tego i możesz sypiać z kim chcesz”. Piszemy też o niemieckim poradniku, który zachęca do zabawy, w ramach której małe dzieci poruszają się na czworaka jak psy i wąchają swoje części ciała – w tym miejsca intymne.
W esejach sporo uwagi poświęcamy treściom, które polscy radykalni aktywiści chcą przekazywać dzieciom. Przykładowo na stronie założonej przez modelkę Anję Rubik Fundacji SEXEDPL młodzi ludzie mogą znaleźć materiały informujące o tym, że decydując się na kolczyk w łechtaczce, można „zapewnić sobie dodatkowe bodźce nie tylko w trakcie pieszczot i stosunku, ale także podczas samego chodzenia”.
 Młodzież może tam również natrafić na instrukcje dotyczące tego jak przygotować się do seksu analnego i jak dbać o higienę gadżetów erotycznych.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskCzy prace domowe wrócą do szkół?Występując w obronie wysokiego poziomu nauczania w polskich szkołach, sprzeciwiliśmy się także wydanemu przez minister Nowacką rozporządzeniu ograniczającemu możliwość zadawania prac domowych uczniom szkół podstawowych. Przygotowaliśmy w tej sprawie analizę, którą przedstawiliśmy ministerstwu w ramach konsultacji nad projektem. Niezależnie od tego opracowaliśmy przystępny dokument w formie pytań i odpowiedzi na temat tego co w praktyce będą oznaczać wprowadzane przez ministerstwo zmiany. W publikacjach wskazaliśmy, że prace domowe od wielu lat pełnią ważną funkcję wychowawczą. Wyrabiają bowiem w uczniach nawyki i umiejętność samodzielnej nauki i organizacji pracy oraz kształtują systematyczność i obowiązkowość. Jest to niezwykle ważne nie tylko w edukacji, ale także w ich przyszłym, dorosłym życiu.Ponadto zwróciliśmy uwagę na to, że ograniczenie możliwości zadawania prac domowych uderza w prawo do nauki, prowadząc do pogłębienia różnic w nauce pomiędzy uczniami, którzy sami z siebie mają większą motywację do nauki i tymi, którzy potrzebują dodatkowej motywacji w postaci prac domowych do powtórzenia przerobionego podczas lekcji materiału. Podkreśliliśmy, że efektem zmian będzie także pogłębienie różnic pomiędzy szkołami państwowymi i prywatnymi. Wprowadzone ograniczenia nie dotyczą bowiem szkół niepublicznych, w których nauczyciele będą mogli zadawać uczniom prace domowe na dotychczasowych zasadach. W analizie dowiedliśmy, że forma i zakres zmian wprowadzonych w rozporządzeniu narusza szereg regulacji prawnych – w tym przepisy Konstytucji RP.Niestety rozporządzenie weszło w życie, choć dopuszczono w klasach I-III szkoły podstawowej możliwość zadawania pisemnych ćwiczeń usprawniających motorykę małą, czyli np. umiejętność pisania. Niemniej, w ramach szerokiej Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły skierowaliśmy do Prezydenta RP apel o złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie czy rozporządzenie jest zgodne z Konstytucją RP. Zwróciliśmy przy tym uwagę głowie państwa, że obowiązywanie rozporządzenia minister Nowackiej negatywnie odbija się na poziomie edukacji w naszym kraju.
Pomagamy rodzicom i nauczycielom
Wspierając rodziców, którzy chcą korzystać ze swojego konstytucyjnego prawa do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, prowadzimy szkolenia dla środowisk rodziców i nauczycieli, podczas których nasi eksperci mówią między innymi o tym, jak bronić dzieci przed ideologiczną propagandą lobby LGBT. Na bieżąco udzielamy również zgłaszającym się do nas rodzicom odpowiedzi i porad prawnych, analizując ich konkretne sytuacje i wskazując, co mogą w danej sytuacji zrobić.W odpowiedzi na napływające prośby o pomoc od nauczycieli, którzy są przymuszani – niekiedy również przez dyrekcje szkół – do zwracania się do uczniów, nieakceptujących własnej płci, za pomocą zaimków i imion właściwych dla płci przeciwnej, kończymy prace nad poradnikiem, w którym chcemy przekazać praktyczne informacje i argumenty prawne, pomagające przeciwstawić się tego rodzaju presji.W poradniku wskazujemy na publikacje, z których wynika, że większość przypadków braku akceptacji własnej płci jest przemijająca. Uleganie zaś presji i zwracanie się do uczniów za pomocą zaimków płci przeciwnej, może z jednej strony utrwalać nieprawidłowość w postrzeganiu własnej płci u konkretnej osoby, a drugiej – przyczyniać się do wystąpienia podobnych problemów u innych dzieci, w których głowach mogą pojawić się pytania typu „jeśli Ania nie jest dziewczynką, to może ja też nie jestem?”

Wspólnie obronimy polską szkołę
Widmo degradacji i ideologizacji programów nauczania oraz perspektywa ocenzurowania patriotycznych i narodowych treści wisi nad polską szkołą. Od lat stoimy na straży szkoły, ale skala wyzwań w tym roku przerasta wszystko, czego dotychczas doświadczaliśmy.Prowadzenie stałego monitoringu prac rządu i parlamentu w sferze edukacji wymaga nieustannego zaangażowania naszych analityków. Miesięcznie na ten cel musimy rezerwować 6 000 zł.
Z kolei przygotowanie każdej analizy konkretnego aktu prawnego wymaga – w zależności od jego stopnia skomplikowania oraz rozległości zapowiadanych zmian – zgromadzenia od 10 000 do nawet 15 000 zł. Jednak, jak pokazuje rzeczywistość, nasze merytoryczne argumenty są w stanie zatrzymać dewastację systemu edukacji.
Podjęcie jednostkowej kompleksowej interwencji w obronie praw rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, to koszt rzędu nawet 12 000 zł. Za każdym jednak razem musimy szczegółowego zbadać sprawę, analizując indywidualną sytuację pod względem prawnym. Często musimy podróżować po kraju, aby na miejscu udzielić pomocy prawnej naszym beneficjentem. Bez wsparcia prawników Ordo Iuris wielu rodziców nie będzie w stanie skutecznie zawalczyć o swoje konstytucyjne prawa.Poradnik dla nauczycieli, nad którym właśnie pracujemy, będzie nieocenioną pomocą dla nauczycieli zmuszanych przez władze szkół do nazywania uczniów za pomocą imion i zaimków niezgodnych z ich płcią biologiczną. Dokończenie publikacji to wydatek rzędu 8 000 zł.
Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu prawnicy Ordo Iuris będą skutecznie bronić polskich dzieci przed demoralizacją.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk
Z wyrazami szacunku


Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>



P.S. Efekty naszych działań w kwestii zablokowania reformy podstawy programowej wywołały prawdziwą wściekłość lewicy. Radykałowie zapewne teraz ze zdwojoną siłą przystąpią do działań, podejmując kolejną próbę uderzenia w polską edukację. Nie możemy spocząć na laurach. Musimy ich powstrzymać. Wierzę, że z Pana pomocą będziemy mogli tego dokonać.
P.P.S. O tym, że obrona polskiej szkoły jest kluczowa a kształcenia dzieci w duchu patriotyzmu i poszanowania wartości nie można oddać w niepowołane ręce, świadczy także coraz większa popularność wśród młodych ludzi „ekowandalizmu” w imię tzw. ochrony klimatu. Dewastują oni pomniki, niszczą dzieła sztuki, przerywają wydarzenia kulturalne i sportowe oraz blokują drogi w godzinach szczytu. 
Odpowiadając na liczne prośby, w najbliższy piątek 17 maja o godzinie 20:00 organizujemy zdalne szkolenie poświęcone tej tematyce. Jego uczestnicy dowiedzą się, jak reagować na powyższe przypadki zgodnie z prawem. Serdecznie zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. 
W celu zgłoszenia proszę wypełnić formularz. Liczba miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
Szanowny Panie,
już w grudniu nowy rząd zapowiedział rewolucyjne zmiany w polskim systemie edukacji i podstawie programowej nauczania. Dzięki współpracy z licznymi ekspertami organizacji zrzeszających polskich nauczycieli, rodziców i pedagogów,  zainterweniowaliśmy, zalewając ministerstwo i autorów reformy krytycznymi uwagami, których łącznie ministerstwo otrzymało… ponad 50 tysięcy.
Dziś mogę z satysfakcją poinformować Pana, że szeroka presja miała sens!
Silny głos społecznego sprzeciwu zmusił minister Barbarę Nowacką do wycofania się z niektórych szkodliwych pomysłów. Do podstawy programowej wróciły utwory Norwida, Sienkiewicza, czy „Reduta Ordona” Adama Mickiewicza. W szkole podstawowej przywrócono pieśni patriotyczne. W liceach wśród lektur uzupełniających pozostały fragmenty „Pamięci i tożsamości” Jana Pawła II.
Wciąż cenzorski zapis obejmuje jednak nauczanie o konfederacji barskiej, wykreślono wzmianki o św. Maksymilianie Marii Kolbe, o zachodniej kolaboracji z niemiecką III Rzeszą, o stalinowskim prześladowaniu Kościoła. Wobec ideologicznego fanatyzmu resortu edukacji nie dziwi także upór w wykreśleniu z podstawy programowej historii „żołnierzy niezłomnych”.Jak widać, na razie nasz sukces jest tylko częściowy. To już jednak wystarczyło, by przeprowadzono na Ordo Iuris frontalny atak lewicowych mediów. Tygodnik Newsweek pisał, że „Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką”, alarmując, że „uwagi Ordo Iuris zdecydowały o kształcie podstawy programowej z języka polskiego”. 
Z kolei Gazeta Wyborcza ze złością konstatowała, że „Ordo Iuris umeblowało nam szkołę”.
Lewicowe media, zaskoczone masowością protestu rodziców i nauczycieli, przekonywały swoich czytelników, że spór o polską szkołę toczy się pomiędzy rządem a… Ordo Iuris. Ani słowa o powszechności oburzenia wobec skandalicznych zmian, ani słowa o rosnącej w siłę „Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły”, którą wspierają nasi prawnicy. Co więcej, politycy promują (rzekomo oddolną) petycję do samych siebie, w której wzywają do odrzucenia naszych poprawek i radykalizacji zmian programowych.My natomiast kontynuujemy to, w czym jesteśmy najlepsi. Nasi eksperci przygotowali dodatkowe uwagi dotyczące projektów rozporządzeń w sprawie zmian w podstawach programowych oraz wspierają szeroką Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. To już niemal 70 organizacji oświatowych, nauczycielskich, rodzicielskich, prorodzinnych a nawet kombatanckich i polonijnych!W ubiegły czwartek uczestniczyliśmy w konferencji prasowej, podczas której Koalicja apelowała do Prezydenta RP Andrzeja Dudy o pilne zaangażowanie głowy państwa w obronę polskiej szkoły. W tym o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie czy przymusowa likwidacja obowiązkowych prac domowych jest zgodna z ustawą zasadniczą. Wcześniej, w analizie opublikowanej na stronie Ordo Iuris, wskazaliśmy argumenty świadczące o naruszeniu konstytucji.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskPowstanie Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, zrzeszającej ekspertów doświadczonych w zarządzaniu edukacją oraz rodziców, nauczycieli i prawników ma dzisiaj jeszcze jeden, niezwykle ważny cel. Musimy powstrzymać nadchodzącą falę wulgarnej edukacji seksualnej.Minister Barbara Nowacka chce bowiem od września 2025 r. podstępem wprowadzić do szkół obowiązkową edukację seksualną w ramach przedmiotu o nazwie edukacja zdrowotna. Jej inicjatywa spotkała się z aplauzem lewicowych mediów. Newsweek pisał wprost, że „Nowacka sprytnie połączyła edukację seksualną z tematami, o których trudno powiedzieć, że mogą podlegać jakiejś ideologii (…). Łatwiej będzie Nowackiej odpierać ataki ze strony kościoła i konserwatywnej części społeczeństwa, gdy na swojej tarczy wypisała przede wszystkim walkę o poprawę zdrowia psychicznego oraz kondycję fizyczną dzieci”. My oczywiście nie ulegniemy temu szantażowi i będziemy głośno mówić o tym, że wprowadzany przedmiot może wprowadzić do polskich szkół wulgarną edukację seksualną, która od lat przynosi na zachodzie Europy opłakane skutki. Pisaliśmy o tym szerzej w cyklu esejów „O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni”, w którym ujawniliśmy prawdziwe cele i efekty zajęć z edukacji seksualnej.Cały czas wspieramy rodziców i nauczycieli, którzy bronią dzieci przed demoralizacją, udzielając porad prawnych oraz przeprowadzając szkolenia. To w odpowiedzi na ich prośby opublikowaliśmy niedawno komentarz, w którym radzimy jak zachować się w sytuacji, gdy w publicznych szkołach eksponowane są symbole i treści propagujące agendę ruchu LGBT.Drugim – obok wulgarnej edukacji seksualnej – zagrożeniem dla naszych dzieci jest nieograniczony dostęp do pornografii w internecie. Psychologowie dziecięcy nieustannie przestrzegają, że uzależnienie od pornografii dotyka już… siedmiolatków!W niektórych szkołach większość przesyłu danych na łączach Wi-Fi to… pornograficzne filmy oglądane na przerwach i pokazywane sobie przez uczniów.W trosce o bezpieczną przyszłość polskich dzieci stworzyliśmy portal „Narkotyk XXI wieku”, poświęcony informowaniu o skutkach pornografii dla psychiki dzieci i młodzieży. Na zachodzie świadomość związanych z tym zagrożeń jest coraz większa. Kolejne stany USA wprowadzają rozwiązania prawne, które zmuszają strony pornograficzne do wprowadzania skutecznego mechanizmu weryfikacji wieku ich użytkowników. Takie same prace legislacyjne prowadzone są także we Francji. Najwyższy czas, by także w Polsce rozpoczęła się wreszcie poważna debata na temat ograniczenia dostępu do pornografii dla nieletnich. Wkrótce będziemy informować Pana o naszych kolejnych krokach, zmierzających do obrony dzieci przed katastrofalną epidemią pornografii.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskUsuwanie z programu szkolnego kanonu literatury patriotycznej i pięknych przykładów heroizmu, przymusowa edukacja seksualna od podstawówki oraz tolerancja dla narastającej fali uzależnienia od pornografii wśród nastolatków ­– to trzy czynniki, z których każdy samodzielnie stanowiłby zagrożenie dla prawidłowego wychowania naszych dzieci. W rzeczywistości 2024 roku musimy stawić czoła im wszystkim. I Musimy zwyciężyć! W przeciwnym razie planowa demoralizacja zagrażać będzie setkom tysięcy młodych Polaków – całemu pokoleniu, od którego zależy przyszłość naszej Ojczyzny.Tylko wspólna mobilizacja naszych ekspertów, licznych sojuszników oraz naszych Przyjaciół i Darczyńców, może powstrzymać ogromną determinację rządu, który resort edukacji oddał w ręce radykalnej lewicy, promotorów zgorszenia i aborcji.Dlatego proszę o Pana wsparcie w tej walce. Wierzę, że z pomocą ludzi takich jak Pan wygramy tę długą i trudną batalię o dobro naszych dzieci.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskPornografia narkotykiem XXI wiekuNasi eksperci od lat pomagają rodzicom w walce z seksualizacją ich dzieci w szkołach. Ale ostatnie lata przynoszą też ogrom nowych wyzwań, wykraczających daleko poza walkę z genderowymi aktywistami, którzy chcą wprowadzać wulgarną edukacje seksualną do polskich szkół.W Polsce z każdym rokiem rośnie liczba nastolatków uzależnionych od pornografii. Badania naukowe przeprowadzone w 2022 roku przez Państwowy Instytut Badawczy NASK wskazują, że pierwszy kontakt dziecka z pornografią w Polsce następuje średnio już w wieku 11 lat. Z kolei aż 21,5% dzieci w wieku 12-14 lat deklaruje regularne oglądanie treści pornograficznych.Chcąc aby rodzice zyskali szeroką świadomość zagrożeń związanych z tym, jak szkodliwy wpływ na psychikę ich dzieci mogą mieć wszechobecne treści seksualne oraz twarda pornografia, dostępna dziś na jedno kliknięcie, uruchomiliśmy portal „Narkotyk21wieku” poświęcony tej ważnej tematyce. Na stronie znajdują się zarówno newsy i artykuły, jak i krótkie, treściwe informacje podawane w formie „szybkich faktów”, prezentujących najistotniejsze informacje i badania naukowe na temat zagrożeń związanych z pornografią. Na portalu można znaleźć również nagrania z konferencji naukowych oraz linki do raportów poświęconych skutkom oglądania pornografii wraz z ich krótkimi opisami.Czytelnicy naszego portalu dowiedzą się między innymi, że mechanizm oddziaływania treści nacechowanych seksualnie na mózg młodego człowieka jest bardzo podobny do wpływu środków psychoaktywnych. Z czasem użytkownicy pornografii potrzebują dostarczania coraz silniejszych bodźców, by utrzymać stały dopływ dopaminy do mózgu. W efekcie, u młodych ludzi istnieje spore ryzyko szybkiego uzależnienia się od treści pornograficznych. Oglądanie pornografii ma bardzo negatywny wpływ na życie codzienne i wyniki w nauce nastolatków oraz na ich… dorosłe życie – zwłaszcza na przyszłe relacje ze współmałżonkiem i życie rodzinne. Pornografia wytwarza bowiem fałszywy obraz ludzkiej seksualności i relacji międzyludzkich, co utrudnia młodym mężczyznom i kobietom tworzenie stabilnych związków.Na naszym portalu przywołujemy wyniki badań naukowych przeprowadzonych przez brytyjską Komisarz ds. Dzieci w latach 2021-22, które pokazują, że oglądanie treści pornograficznych w dzieciństwie ma wpływ na agresywne zachowania – w tym agresywne zachowania seksualne – w przyszłości. Biorący w nim udział młodzi ludzie przyznali, że brutalna pornografia, którą oglądali w dzieciństwie, odbiła się na ich niedopuszczalnych postawach i zachowaniach w późniejszym życiu.Więcej informacji, newsów, badań naukowych i konkretnych danych na temat wpływu pornografii na młodych ludzi, można znaleźć na stronie Narkotyk21Wieku, którą będziemy w najbliższym czasie sukcesywnie rozwijać. Już wkrótce będziemy Pana informować o naszych dalszych planach i kolejnych działaniach, które zamierzamy podjąć w ramach szerokiej kampanii walki z nieograniczonym dostępem do treści pornograficznych w internecie.
Promotor wulgarnej edukacji seksualnej skazany za… pedofilię
Prawnicy Ordo Iuris skutecznie interweniują, pomagając rodzicom, którzy sprzeciwiają się wdrażaniu do szkół wulgarnej edukacji seksualnej. Kilka lat temu – wspierając Stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk – przyczyniliśmy się do klęski gdańskiego programu „Zdrovve Love”, w ramach którego udostępniono uczniom genderową broszurę, z której mieli się oni dowiedzieć między innymi czym jest „heteronormatywność”, „płeć społeczno-kulturowa” oraz „prawa seksualne”. Jedna z miejskich radnych wprost mówiła o tym, że klęska programu była wynikiem działań Ordo Iuris.Promotorem tego programu był ówczesny wiceprezydent Gdańska, który właśnie został skazany w pierwszej instancji za… molestowanie seksualne małoletniego. Jeśli wyrok się uprawomocni, będzie to potwierdzony, ale niestety nie pierwszy przypadek, w którym promotorzy wulgarnej edukacji seksualnej okazują się być osobami z poważnymi zaburzeniami w sferze seksualności lub… po prostu zwykłymi pedofilami.O podobnych przypadkach pisaliśmy w naszym cyklu esejów „Prawda o edukacji seksualnej. O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni?”, w którym obnażyliśmy zatrute korzenie wulgarnej edukacji seksualnej. Przypomnieliśmy między innymi o „ojcach” współczesnej edukacji seksualnej – Albercie Kinseyu i Helmucie Kentlerze, którzy twierdzili, że człowiek jest istotą seksualną od urodzenia i dlatego nie należy zabraniać dzieciom prowadzić życia seksualnego. Obaj swoje szkodliwe twierdzenia wcielali w czyn.
Kinsey przeprowadził w USA eksperyment, w którym dzieci (w tym niemowlaki!) padały ofiarą seksualnych nadużyć. Z kolei Kentler przez ok. 30 lat (przy wsparciu władz RFN) prowadził „eksperyment naukowy”, w ramach którego dzieci z domów dziecka były oddawane pod opiekę osobom podejrzewanym lub skazanym za przestępstwa pedofilskie.
Po latach ujawniono, że nieletni uczestnicy eksperymentu byli maltretowani i wykorzystywani seksualnie przez swoich opiekunów, a nawet samego Kentlera. T
o właśnie na tego rodzaju „dorobku naukowym” tego typu postaci opierają się zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia z 2010 roku, w myśl których małe dzieci już w wieku 0-4 lat powinny być uczone na temat masturbacji.W naszej publikacji prezentujemy też konkretne przykłady wulgarnej i szkodliwej edukacji seksualnej oraz materiałów – filmów, gier czy podręczników – wykorzystywanych przez edukatorów w swoich kampaniach. Piszemy między innymi o opracowanym dla austriackiego Ministerstwa Edukacji, Sztuki i Kultury filmie instruktażowym dla młodzieży w wieku 12-18 lat, z którego młodzi ludzie mogą usłyszeć między innymi: „od czternastych urodzin życie seksualne prowadzisz na własną odpowiedzialność. Od tej pory uważana jesteś za dojrzałą seksualnie. Rodzicom nic do tego i możesz sypiać z kim chcesz”. Piszemy też o niemieckim poradniku, który zachęca do zabawy, w ramach której małe dzieci poruszają się na czworaka jak psy i wąchają swoje części ciała – w tym miejsca intymne.
W esejach sporo uwagi poświęcamy treściom, które polscy radykalni aktywiści chcą przekazywać dzieciom. Przykładowo na stronie założonej przez modelkę Anję Rubik Fundacji SEXEDPL młodzi ludzie mogą znaleźć materiały informujące o tym, że decydując się na kolczyk w łechtaczce, można „zapewnić sobie dodatkowe bodźce nie tylko w trakcie pieszczot i stosunku, ale także podczas samego chodzenia”.
 Młodzież może tam również natrafić na instrukcje dotyczące tego jak przygotować się do seksu analnego i jak dbać o higienę gadżetów erotycznych.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskCzy prace domowe wrócą do szkół?Występując w obronie wysokiego poziomu nauczania w polskich szkołach, sprzeciwiliśmy się także wydanemu przez minister Nowacką rozporządzeniu ograniczającemu możliwość zadawania prac domowych uczniom szkół podstawowych. Przygotowaliśmy w tej sprawie analizę, którą przedstawiliśmy ministerstwu w ramach konsultacji nad projektem. Niezależnie od tego opracowaliśmy przystępny dokument w formie pytań i odpowiedzi na temat tego co w praktyce będą oznaczać wprowadzane przez ministerstwo zmiany. W publikacjach wskazaliśmy, że prace domowe od wielu lat pełnią ważną funkcję wychowawczą. Wyrabiają bowiem w uczniach nawyki i umiejętność samodzielnej nauki i organizacji pracy oraz kształtują systematyczność i obowiązkowość. Jest to niezwykle ważne nie tylko w edukacji, ale także w ich przyszłym, dorosłym życiu.Ponadto zwróciliśmy uwagę na to, że ograniczenie możliwości zadawania prac domowych uderza w prawo do nauki, prowadząc do pogłębienia różnic w nauce pomiędzy uczniami, którzy sami z siebie mają większą motywację do nauki i tymi, którzy potrzebują dodatkowej motywacji w postaci prac domowych do powtórzenia przerobionego podczas lekcji materiału. Podkreśliliśmy, że efektem zmian będzie także pogłębienie różnic pomiędzy szkołami państwowymi i prywatnymi. Wprowadzone ograniczenia nie dotyczą bowiem szkół niepublicznych, w których nauczyciele będą mogli zadawać uczniom prace domowe na dotychczasowych zasadach. W analizie dowiedliśmy, że forma i zakres zmian wprowadzonych w rozporządzeniu narusza szereg regulacji prawnych – w tym przepisy Konstytucji RP.Niestety rozporządzenie weszło w życie, choć dopuszczono w klasach I-III szkoły podstawowej możliwość zadawania pisemnych ćwiczeń usprawniających motorykę małą, czyli np. umiejętność pisania. Niemniej, w ramach szerokiej Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły skierowaliśmy do Prezydenta RP apel o złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie czy rozporządzenie jest zgodne z Konstytucją RP. Zwróciliśmy przy tym uwagę głowie państwa, że obowiązywanie rozporządzenia minister Nowackiej negatywnie odbija się na poziomie edukacji w naszym kraju.
Pomagamy rodzicom i nauczycielom
Wspierając rodziców, którzy chcą korzystać ze swojego konstytucyjnego prawa do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, prowadzimy szkolenia dla środowisk rodziców i nauczycieli, podczas których nasi eksperci mówią między innymi o tym, jak bronić dzieci przed ideologiczną propagandą lobby LGBT. Na bieżąco udzielamy również zgłaszającym się do nas rodzicom odpowiedzi i porad prawnych, analizując ich konkretne sytuacje i wskazując, co mogą w danej sytuacji zrobić.W odpowiedzi na napływające prośby o pomoc od nauczycieli, którzy są przymuszani – niekiedy również przez dyrekcje szkół – do zwracania się do uczniów, nieakceptujących własnej płci, za pomocą zaimków i imion właściwych dla płci przeciwnej, kończymy prace nad poradnikiem, w którym chcemy przekazać praktyczne informacje i argumenty prawne, pomagające przeciwstawić się tego rodzaju presji.W poradniku wskazujemy na publikacje, z których wynika, że większość przypadków braku akceptacji własnej płci jest przemijająca. Uleganie zaś presji i zwracanie się do uczniów za pomocą zaimków płci przeciwnej, może z jednej strony utrwalać nieprawidłowość w postrzeganiu własnej płci u konkretnej osoby, a drugiej – przyczyniać się do wystąpienia podobnych problemów u innych dzieci, w których głowach mogą pojawić się pytania typu „jeśli Ania nie jest dziewczynką, to może ja też nie jestem?”

Wspólnie obronimy polską szkołę
Widmo degradacji i ideologizacji programów nauczania oraz perspektywa ocenzurowania patriotycznych i narodowych treści wisi nad polską szkołą. Od lat stoimy na straży szkoły, ale skala wyzwań w tym roku przerasta wszystko, czego dotychczas doświadczaliśmy.Prowadzenie stałego monitoringu prac rządu i parlamentu w sferze edukacji wymaga nieustannego zaangażowania naszych analityków. Miesięcznie na ten cel musimy rezerwować 6 000 zł.
Z kolei przygotowanie każdej analizy konkretnego aktu prawnego wymaga – w zależności od jego stopnia skomplikowania oraz rozległości zapowiadanych zmian – zgromadzenia od 10 000 do nawet 15 000 zł. Jednak, jak pokazuje rzeczywistość, nasze merytoryczne argumenty są w stanie zatrzymać dewastację systemu edukacji.
Podjęcie jednostkowej kompleksowej interwencji w obronie praw rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, to koszt rzędu nawet 12 000 zł. Za każdym jednak razem musimy szczegółowego zbadać sprawę, analizując indywidualną sytuację pod względem prawnym. Często musimy podróżować po kraju, aby na miejscu udzielić pomocy prawnej naszym beneficjentem. Bez wsparcia prawników Ordo Iuris wielu rodziców nie będzie w stanie skutecznie zawalczyć o swoje konstytucyjne prawa.Poradnik dla nauczycieli, nad którym właśnie pracujemy, będzie nieocenioną pomocą dla nauczycieli zmuszanych przez władze szkół do nazywania uczniów za pomocą imion i zaimków niezgodnych z ich płcią biologiczną. Dokończenie publikacji to wydatek rzędu 8 000 zł.
Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu prawnicy Ordo Iuris będą skutecznie bronić polskich dzieci przed demoralizacją.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk
Z wyrazami szacunku

P.S. Efekty naszych działań w kwestii zablokowania reformy podstawy programowej wywołały prawdziwą wściekłość lewicy. Radykałowie zapewne teraz ze zdwojoną siłą przystąpią do działań, podejmując kolejną próbę uderzenia w polską edukację. Nie możemy spocząć na laurach. Musimy ich powstrzymać. Wierzę, że z Pana pomocą będziemy mogli tego dokonać.
P.P.S. O tym, że obrona polskiej szkoły jest kluczowa a kształcenia dzieci w duchu patriotyzmu i poszanowania wartości nie można oddać w niepowołane ręce, świadczy także coraz większa popularność wśród młodych ludzi „ekowandalizmu” w imię tzw. ochrony klimatu. Dewastują oni pomniki, niszczą dzieła sztuki, przerywają wydarzenia kulturalne i sportowe oraz blokują drogi w godzinach szczytu. 

Odpowiadając na liczne prośby, w najbliższy piątek 17 maja o godzinie 20:00 organizujemy zdalne szkolenie poświęcone tej tematyce. Jego uczestnicy dowiedzą się, jak reagować na powyższe przypadki zgodnie z prawem. Serdecznie zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. 
W celu zgłoszenia proszę wypełnić formularz. Liczba miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa +48 793 569 815 www.ordoiuris.pl

Seria wściekłych ataków na Ordo Iuris! Kłamstwa powieliły zaraz OKO․press, Wprost i Wysokie Obcasy.

Ordo Iuris
Szanowny Panie,w ostatnich tygodniach mamy do czynienia ze wzbierającą falą ataków na Ordo Iuris. Już w styczniu Ordo Iuris zamieszczono na „czarnej liście” ministra Sienkiewicza, obok CARITAS czy TV Republika. Następnie, nie mogąc pozbawiać nas finansowania, które pochodzi wyłącznie od naszych Przyjaciół i Darczyńców, przystąpiono do kampanii oszczerstw i pomówień.
Portal Onet udostępnił swoje łamy Klementynie Suchanow, która powtórzyła teorie spiskowe Tomasza Piątka o rzekomych rosyjskich powiązaniach Instytutu. Kłamstwa powieliły zaraz OKO․press, Wprost i Wysokie Obcasy. Przez media społecznościowe przetoczyła się lawina wulgarnego hejtu. Rzesza anonimowych trolli internetowych powielała wyssane z palca zarzuty i wulgarne, personalne ataki, wzywając do delegalizacji Ordo Iuris i wtrącenia naszych ekspertów do więzień…Radykałowie zawsze bali się siły naszych merytorycznych argumentów oraz skuteczności naszych interwencji. Dlatego – nie będąc w stanie podjąć rękawicy w uczciwej debacie z ekspertami Ordo Iuris – od lat starają się za wszelką cenę zniszczyć wiarygodność Instytutu w oczach naszych Przyjaciół i Darczyńców. W kolejnych oszczerczych artykułach próbują doszukiwać się źródeł naszego finansowania na całym świecie, tworząc kolejne (wzajemnie ze sobą sprzeczne) teorie spiskowe… Ale tak naprawdę doskonale wiedzą o tym, że naszą największą siłą jest nasza całkowita niezależność finansowa, którą możemy się cieszyć dzięki tysiącom polski rodzin.

I właśnie to jest przyczyną ich wściekłości!
Bo gdy rząd Donalda Tuska rozpoczął walkę z organizacjami społecznymi, broniącymi życia, rodziny i wolności – wiele z nich utraciło płynność finansową. Ale nas nie udało się zatrzymać, bo niezależność finansowa od polityki zawsze była fundamentem działalności naszego Instytutu.Zdając sobie z tego sprawę, radykałowie postanowili znowu zaatakować Ordo Iuris!Jednego z youtuberów oburzyła szeroko wypromowana akcja „Zadzwoń do posła”, w ramach której wielu naszych sympatyków dzwoniło lub wysyłało e-maile do polskich parlamentarzystów, by obudzić ich sumienia i przekonać do odrzucenia czterech aborcyjnych projektów ustaw. Youtuber postanowił zemścić się na nas i wezwał widzów do masowego dzwonienia na numery telefonów podane na stronie internetowej Instytutu Ordo Iuris.Oprócz tego youtuber zagroził, że wykorzysta posiadane przez siebie rzekomo adresy e-mail naszych sympatyków, by przesłać im oszczercze materiały na temat Ordo Iuris.
Próba nieuprawnionego wykorzystania danych adresowych to przestępstwo, ale to nie zraża naszych wrogów… 
]
Jeśli w najbliższych dniach dotrze do Pana podejrzany e-mail, proszę o kontakt, abyśmy mogli podjąć stosowne kroki prawne.

Wobec tej fali kłamstw i ataków kluczowe znaczenie ma jednak systematyczne i rzetelne demaskowanie manipulacji na temat Ordo Iuris – tak, by każdy mógł samodzielnie przekonać się o tym, że nie mają one żadnych podstaw w faktach. Najpierw odpowiadamy na szczególnie bezczelne próby powiązania nas z rosyjskimi wpływami, międzynarodowymi sektami, kalifornijskimi winiarzami i niemiecką arystokracją (tak, Tomasz Piątek doszukiwał się naszego finansowania w każdej z tych grup!).Już niedługo każdy będzie mógł przeczytać na stronie Ordo Iuris systematyczne odpowiedzi na każdą bzdurę wypisywaną na nasz temat. Z radością podkreślimy przy tym, że od lat publikujemy wszystkie sprawozdania finansowe i merytoryczne, a nasze newslettery transparentnie pokazują całą naszą działalność. Wobec naszych Przyjaciół i Darczyńców nie mamy żadnych tajemnic.
Na naszej stronie internetowej opublikowaliśmy też analityczny tekst publicystyczny redaktora Dominika Zdorta, który w przeszłości publikował w Rzeczpospolitej, Newsweeku czy Tygodniku TVP. Artykuł ujawnia mechanizmy manipulacji, służące przyklejaniu łatek rosyjskich powiązań wszystkim prawicowym i konserwatywnym instytucjom, politykom, dziennikarzom i ekspertom. Ofiarą takich manipulacji pada nie tylko Instytut Ordo Iuris, ale wiele innych osób i organizacji, które nie boją się sprzeciwić potężnym lobbystom ideologii gender, aborcji i globalistom, atakującym suwerenność państw narodowych.Autorom kłamstw na temat Ordo Iuris odpowiadamy także na drodze sądowej. Obecnie przed polskimi sądami toczą się między innymi procesy, które wytoczyliśmy liderkom proaborcyjnych protestów – Marcie Lempart i Klementynie Suchanow, które powtarzały kłamstwa o związkach Ordo Iuris z Rosją  oraz  urzędującemu Ministrowi Spraw Zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu, który zarzucił nam, że jesteśmy „fundamentalistyczną sektą”, która wspiera gminy ustanawiające „strefy wolne od LGBT”. Proces wytoczyliśmy także brukselskiemu aktywiście Neilowi Datta, który kłamstwa o Ordo Iuris rozpowszechniał na forum Parlamentu Europejskiego.Wszystkie te działania – zarówno procesowe, jak i analityczne – zabierają nam czas, który wolelibyśmy przeznaczyć na pomoc polskim rodzinom i konkretną pracę w obronie życia, rodziny, wolności i suwerenności naszej Ojczyzny. Nie możemy jednak pozostawać bierni wobec ataków na wiarygodność Instytutu. Kłamstwa na nasz temat doprowadziły w przeszłości do kilku prób blokowania działalności Ordo Iuris na forum unijnym, gdzie coraz częściej zapadają decyzje kluczowe dla przyszłości naszego Narodu i naszych dzieci. Ponadto uderzają one w wiarygodność i renomę naszego Instytutu w oczach wielu osób, które mogłyby wspierać naszą działalność – całkowicie uzależnioną od wspólnoty Darczyńców i Przyjaciół Instytutu Ordo Iuris.
Świadomi bezprecedensowego zagrożenia, nie możemy ulec. Musimy odeprzeć zalew kłamstw i manipulacji uderzających w nasze dobre imię, aby móc nadal stanowić tamę, która broni polskich rodzin przed antycywilizacyjnymi projektami ideologów lewicy.Zazwyczaj proszę Pana o wsparcie naszych działań na rzecz ofiar bezprawia, czy w obronie wolności, życia i suwerenności. Dzisiaj ośmielam się jednak prosić o wsparcie finansowe, które przeznaczymy na walkę o dobre imię naszego wspólnego działa, którym jest Ordo Iuris. Bardzo dziękuję za każdy gest wsparcia!
Ordo Iuris na czarnej liście rządu TuskaSygnał do ostatnich ataków na Instytut Ordo Iuris dał… rząd.Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bartłomiej Sienkiewicz umieścił Ordo Iuris na swojej czarnej liście organizacji chrześcijańskich, konserwatywnych oraz patriotycznych, z którymi instytucjom państwowym nie wolno współpracować. Obok nas znalazły się na niej tak zasłużone instytucje jak Caritas Polska, Centrum Ochrony Praw Chrześcijan, Diakonia Ruchu Światło-Życie, Fundacja św. Benedykta, Ruch Odnowy w Duchu Świętym, Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich, Towarzystwo Salezjańskie czy Tygodnik DoRzeczy.
Wszystkie te organizacje obecna władza uznała za niegodne wsparcia czy jakiejkolwiek współpracy ze stroną rządową.
Jednak umieszczenie na tej liście Instytutu Ordo Iuris miało także inny cel i efekt – była to sugestia, że Ordo Iuris otrzymywało w ostatnich latach jakiekolwiek pieniądze z budżetu państwa. W efekcie, padliśmy ofiarą ataków, podważających naszą niezależność finansową.Aby nie pozostawiać żadnych wątpliwości czy niedomówień, opublikowaliśmy oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczyliśmy wszelkim doniesieniom o rzekomym finansowym publicznym Ordo Iuris oraz podkreśliliśmy, że tworzenie takich „czarnych list” przypomina „praktyki stosowane przez najgorsze totalitarne reżimy, które swoje rządy rozpoczynały od eliminacji ludzi i organizacji ocenianych jako zagrożenie”.
Gdy w Wielkim Tygodniu prokuratura i służby państwowe podjęły czynności w związku z rzekomymi nieprawidłowościami mającymi zachodzić w Funduszu Sprawiedliwości – aktywista LGBT – Bart Staszewski we wpisie opublikowanym w serwisie X twierdził, że służby przeszukują… biuro Ordo Iuris. W ten sposób nie tylko wbrew faktom zarzucił nam łamanie prawa, ale również sięganie po środki publiczne.
Natychmiast wezwaliśmy aktywistę do usunięcia oszczerczego wpisu i opublikowania przeprosin. Staszewski na nasze żądanie usunął wpis, ale do tej pory nie opublikował przeprosin. Dlatego wkrótce aktywista LGBT będzie musiał wytłumaczyć się ze swojego wpisu przed sądem.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Skąd się wzięły kłamstwa o Ordo Iuris?Większość oszczerstw i fake newsów godzących w dobre imię naszego Instytutu jest powielaniem fałszywych tez przedstawionych w publikacjach Tomasza Piątka i Klementyny Suchanow. Artykuły Piątka, w których bezpodstawnie oskarżał Ordo Iuris o powiązania z Władimirem Putinem, zostały usunięte ze strony internetowej „Gazety Wyborczej”. Ich miejsce zajęły oświadczenia informujące o tym, że publikacje usunięto, ponieważ w opinii Instytutu Ordo Iuris naruszały jego dobra osobiste.Z kolei w przypadku liderki proaborcyjnych „czarnych marszów” Klementyny Suchanow, kłamliwe ataki na Ordo Iuris stały się już dawno głównym tematem całej jej działalności społecznej, publicystycznej i pisarskiej. Suchanow wiele uwagi poświęciła Ordo Iuris w swojej książce pt. „To jest wojna: kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze”. Wśród wielu niestworzonych historii na nasz temat, aktywistka oskarżyła nas o to, że chcemy „obalić prawa człowieka”. Każdy, kto odwiedzi naszą stronę internetową, może z łatwością znaleźć informacje wskazujące na to, że jest zupełnie odwrotnie. Ordo Iuris od samego początku bezkompromisowo broni prawdziwych praw człowieka, zwracając uwagę, że ich fundamentem jest prawo do życia. Nic więc dziwnego w tym, że Suchanow w książce nie przedstawia żadnych argumentów na poparcie swojej oszczerczej tezy.Jeszcze bardziej absurdalnie wypadają zarzuty o rzekome powiązania Ordo Iuris z organizacjami odpowiedzialnymi za… nieudaną próbę zamachu na św. Jana Pawła II, które aktywistka przeplata z oskarżeniami o bycie sektą, zmierzającą do budowy państwa religijnego w naszym kraju. W swojej chęci zdyskredytowania naszego Instytutu Suchanow posuwa się nawet do sugerowania swoim czytelnikom, że Ordo Iuris popiera stosowanie przemocy, terroru i tortur.Odpowiedzieliśmy radykalnej aktywistce pozwem. Żądamy od niej usunięcia kłamliwych treści z przestrzeni publicznej, złożenia pisemnych przeprosin oraz zapłaty stosownego zadośćuczynienia. Niestety sąd wyznaczył terminy dwóch najbliższych rozpraw dopiero na rok 2025.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskNaszą jedyną winą jest… skutecznośćDowodów na poparcie swoich oszczerczych wobec Ordo Iuris wypowiedzi nie potrafił też przytoczyć Radosław Sikorski, którego pozwaliśmy za twierdzenie, że wspieramy gminy ustanawiające „strefy wolne od LGBT”. Obecny Minister Spraw Zagranicznych oskarżył nas o bycie „fundamentalistyczną sektą”. Zeznając w sprawie, polityk przyznał, że w naszym kraju nie istnieją żadne strefy, na tereny których nie mogłyby wchodzić osoby o skłonnościach homoseksualnych. Co więcej, podkreślił, że sprawa stref została rozdmuchana przez aktywistów LGBT, którzy „zrobili z tego happening (…), żeby wygrać spór”.Pytany przez sąd o nasz rzekomy „fundamentalizm” Sikorski odpowiedział, że „Ordo Iuris jest ewidentnie inspirowane fundamentalizmem chrześcijańskim i uważa, że ta teza nie wymaga żadnego uzasadnienia”. Jego zdaniem, na naszą niekorzyść mają przemawiać nasze sukcesy. Polityk zarzucił nam, że jesteśmy „bardzo wpływowym lobby politycznym, które według swoich kategorii osiągnęło spore sukcesy”, czego przykładem jest „wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie drastycznego zaostrzenia okoliczności, w których może dojść do przerwania ciąży”. Pomimo tego, że minister Sikorski nie przedstawił dowodów na poparcie swoich tez, sąd pierwszej instancji oddalił nasze powództwo. Sąd uchylił się przy tym od rozstrzygania o tym, czy polityk mówił prawdę czy kłamał, uznając jego słowa za „prywatną opinię”. Złożyliśmy w tej sprawie apelację.Sukces odnieśliśmy za to w sprawie przeciwko innemu radykalnemu politykowi – Pawłowi Rabiejowi, który oskarżył nas na Twitterze o bycie „sektą”, która „działa na granicy prawa” i stanowi „zagrożenie” dla Polaków. Sąd pierwszej instancji nakazał byłemu wiceprezydentowi Warszawy przeproszenie Ordo Iuris i zapłacenie zadośćuczynienia. Paweł Rabiej, który przez trzy lata nie odbierał pozwu (musiał doręczyć mu go komornik) i nie stawiał się na wezwanie sądu, po otrzymaniu wyroku zaocznego złożył od niego sprzeciw, co spowodowało, że proces musiał ruszyć na nowo.Toczymy także dwa postępowania przeciwko liderce czarnych marszów, Marcie Lempart, która w wywiadzie dla Onetu nazwała Ordo Iuris „sadystami”, którym „zawdzięczamy projekt zamykania kobiet w więzieniach za poronienia”. Druga sprawa dotyczy wpisu aktywistki w mediach społecznościowych, w którym Lempart napisała, że Ordo Iuris to „opłacani przez Kreml fundamentaliści”.

Brukselski aktywista staje przed polskim sądem

Niestety rozpowszechniane przez radykałów kłamstwa na temat Ordo Iuris przekroczyły granice naszej Ojczyzny i dotarły na forum Unii Europejskiej. Znany z ataków na Polskę radykalny “aktywista” Neil Datta powtórzył oszczerstwa polskich radykałów w Parlamencie Europejskim podczas publicznego wysłuchania Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) oraz Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM). W swoim wystąpieniu Datta przedstawił szereg kłamstw i manipulacji na temat Ordo Iuris. Zarzucił nam posiadanie agendy, w której znajduje się między innymi „legalizacja przemocy domowej” i tworzenie „stref wolnych od LGBT”.Aby wzmocnić swój przekaz, przygotował prezentację ze slajdami, które bezpośrednio obrazowały zarzuty wobec Instytutu. Wystąpienie Datty było transmitowane na żywo na stronach Parlamentu Europejskiego i tłumaczone na wszystkie języki urzędowe UE. Oszczerstwa pod naszym adresem aktywista wcześniej opublikował w dwóch artykułach w internecie.
Odpowiadając na kłamstwa Datty, złożyliśmy przeciwko niemu pozew do polskiego sądu, żądając publikacji pisemnych przeprosin na stronach, gdzie aktywista rozpowszechniał swoje fake newsy, na stronie internetowej jego organizacji oraz na portalach Facebook i X. Domagamy się także zadośćuczynienia za naruszenie naszego dobrego imienia i renomy w wysokości 100 000 zł.
Niedawno odbyła się rozprawa, podczas której osobiście odpowiadałem na szereg pytań i odkłamałem mnóstwo mitów na temat Instytutu Ordo Iuris. Szczegółowo ustosunkowałem się do zarzutów Neila Datty, informując sąd o tym, że Ordo Iuris nigdy nie zgłaszało ani nie popierało postulatu legalizacji przemocy domowej, a krytyka Konwencji Stambulskiej, upatrującej źródeł przemocy domowej w tradycyjnym modelu rodziny, nie ma nic wspólnego ze wsparciem przemocy. Miałem też okazję, by… opowiedzieć o początkach Instytutu i o różnych działaniach analitycznych i procesowych, które podejmujemy.Sam Neil Datta, który osobiście pojawił się w warszawskim sądzie, nie potrafił ani w pismach procesowych, ani w czasie swojego przesłuchania wykazać, dlaczego postawił takie zarzuty. Jego pełnomocnik w mowie końcowej twierdziła, że miał on do tego prawo, bo Instytut Ordo Iuris próbuje kolonizować prawa człowieka, a tak naprawdę to chce je odbierać. Wyrok ma zostać ogłoszony w połowie maja.
Razem zrealizujmy misję Ordo Iuris
Wypracowany przez lata pozytywny wizerunek Instytutu Ordo Iuris to nieoceniony kapitał, dzięki któremu prawnicy Instytutu wraz z naszymi Darczyńcami i Przyjaciółmi mogą skutecznie realizować misję Ordo Iuris polegającą na obronie życia, małżeństwa, rodziny, wiary i wolności przed rewolucyjnymi zakusami genderowych ideologów.
Aby uderzyć w wiarygodność naszego wspólnego dzieła, radykałowie rozpowszechniają fake newsy na nasz temat. Konieczność walki z nimi to konkretne koszty, który możemy ponosić tylko i wyłącznie dzięki ludziom takim jak Pan.Doceniając wartość każdej przekazanej Ordo Iuris złotówki, bronimy dobrego imienia Instytutu jedynie wówczas, gdy autorem oszczerstw jest osoba lub instytucja, której społeczne znaczenie dodaje wiarygodności wylewanym na nas kalumniom. Jednak nawet te starannie wyselekcjonowane sprawy generują znaczące koszty. Wszczęcie każdego takiego postępowania wymaga zabezpieczenia co najmniej 8 000 zł.Wygrywając każdą taką sprawę, możemy odzyskać część poniesionych w związku z nią kosztów. W ten sposób nie tylko dowiedziemy prawdy i ukarzemy radykałów, licząc że to zniechęci potencjalnych naśladowców pragnących zaistnieć oczerniając nasz Instytut, ale także obronimy wiarygodność, co wprost przekłada się na skuteczność i skalę naszych działań.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu prawnicy Ordo Iuris będą mogli odeprzeć oszczercze ataki na nasz Instytut i wciąż skutecznie realizować naszą wspólną misję obrony cywilizacji łacińskiej.

Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Jeśli kampania pomówień i fake newsów pod naszym adresem odniesie sukces, społeczne zaufanie do Ordo Iuris zostanie podważone, w rezultacie czego nie będziemy mogli bronić naturalnego ładu prawnego tak skutecznie jak dotychczas.
Dlatego z całą stanowczością podejmujemy się obrony dobrego imienia Instytutu przed sądami. Liczę, że z Pana pomocą pokonamy oszczerców, uderzających w misję Ordo Iuris. Dlatego jeszcze raz bardzo Pana proszę o wsparcie tych działań.P.P.S. Chciałbym także zaprosić Pana na Mszę św. w intencji Darczyńców Instytutu Ordo Iuris, która zostanie odprawiona w środę 1 maja o godz. 17:00 w kościele pw. Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim 3/5 w Warszawie.Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris

Eutanazja to nie miłosierdzie, to morderstwo. Postępy w Polsce. Śmiszek…

Eutanazja to nie miłosierdzie, to morderstwo.

Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl > 26 listopad 2022

Na początku października Europejski Trybunał Praw Człowieka odrzucił skargę Belga, którego matka została poddana eutanazji z powodu depresji. O zabiciu matki przez lekarzy mężczyznę powiadomiono… dzień po jej śmierci. Nie mógł się z nią nawet pożegnać…

Nie możemy pozwolić, by ten wyrok wykorzystali promotorzy eutanazji w Polsce, którzy od roku coraz intensywniej przekonują Polaków o „normalności” zabijania w imię „miłosierdzia”. Mamy się czego obawiać, bo dotąd żaden kraj nie powstrzymał eutanatycznego lobby.

W 20 lat liczba dokonywanych w Belgii eutanazji wzrosła niemal tysiąckrotnie. W Holandii liczba eutanazji pomiędzy rokiem 2003 a 2020 wzrosła z 1815 do 6938 przypadków. Eutanazji poddawane są głównie starsze osoby, ale rośnie skala zabijania ludzi w sile wieku, cierpiących na depresję lub samotność, a nawet dzieci. Flandria – największy region Belgii – podał, że w latach 2016/2017 aż 10% śmierci noworodkowych spowodowanych było decyzją o ich eutanazji. Mówiąc dosłownie – dzieciobójstwem narodzonych chłopców i dziewcząt.

W Belgii i Holandii społeczne kampanie promujące zabijanie starszych i słabszych zakończono sukcesem już dawno temu. Angażowano do tego teatr, kino, przywódców duchowych, celebrytów i polityków. Teraz wspierający eutanazję wyrok Trybunału Praw Człowieka jest zaproszeniem do radykalnego obniżenia standardu ochrony życia ludzkiego w całej Europie. Także w Polsce, gdzie obserwujemy aktywne działania zmierzające do legalizacji eutanazji.

Wiceszef sejmowego klubu Lewicy Krzysztof Śmiszek mówił, że eutanazja jest „podstawowym prawem człowieka”. W poznańskim „Tetrze Nowym” wystawiono promującą eutanazję sztukę „Prawo wyboru”. Promotorzy cywilizacji śmierci z zadowoleniem opowiadali o „kapsule śmierci” – małej komorze gazowej wystawionej w holu teatru. Na łamach „Gazety Wyborczej” ubolewano nad losem osób, które muszą wyjechać z Polski, by poddać się eutanazji. Przy okazji 1 listopada portal „Interia” opublikował felieton, w którym brak legalnej eutanazji nazwano „okrucieństwem”.

Mierząc się z fałszywą narracją zwolenników eutanazji, eksperci Ordo Iuris przygotowali raport, w którym szczegółowo omówiliśmy, czym w rzeczywistości jest eutanazja i jak doszło do jej legalizacji. Analizujemy prawodawstwo krajów takich jak Holandia i Belgia, gdzie w majestacie prawa lekarze na życzenie rodziców mogą eutanatycznie zabijać noworodki. Wystarczy tylko, że uznają, iż przewidywana jakość ich życia jest… „zbyt niska”.

W raporcie opisujemy przykład Szwajcarii, która jest celem „turystyki śmierci” obywateli innych państw. Fundacja Dignitas, która od lat zarabia na prowadzeniu eutanazyjnego biznesu, w taki stopniu rozwinęła swoją „działalność”, że udostępniała swoim klientom środki do wykonania samobójstwa nawet w hotelach i na parkingach. Pacjenci zażywali śmiertelne dawki leków w samochodach. Prochy tych, którzy często płacili ogromne pieniądze za zapewnienie „godnej” śmierci i pogrzebu, wyrzucano do jeziora.

Liczymy, że szeroka promocja naszej publikacji uświadomi Polakom, co tak naprawdę oznaczałaby legalizacja zabójstw eutanatycznych w naszym kraju.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Aby z przestrogą i prawdą o eutanazji dotrzeć do mediów, opublikowaliśmy już krótsze i przystępne teksty, w których wyjaśniamy, czym różni się opieka paliatywna od uporczywej terapii. Propagatorzy eutanazji celowo manipulują tymi pojęciami, aby wykształcić u odbiorców mylne wrażenie, że decyzja o skróceniu życia jest jedynym sposobem na ucieczkę przed cierpieniem oraz że współczesna medycyna paliatywna nie oferuje żadnych rozwiązań pozwalających na skuteczne łagodzenie bólu i innych dolegliwości towarzyszących nieuleczalnym chorobom. Tymczasem to właśnie opieka paliatywna i hospicyjna daje pacjentom szanse na prawdziwie godną śmierć – bez bólu, bez głodu i pragnienia oraz w otoczeniu najbliższych.

Aby ukazać ogromny potencjał w rozwoju opieki paliatywnej w Polsce, a także trudności z jakimi mierzą się placówki oferujące tę formę wsparcia, pracujemy nad publikacją, która w sposób wyczerpujący omówi najistotniejsze zagadnienia dotyczące opieki paliatywnej.

Jednocześnie wiemy, że dyskusja o godnym umieraniu to szereg poważnych dylematów bioetycznych, z którymi będziemy mieć coraz częściej do czynienia. Konieczne jest więckształcenie młodych prawników czy medyków, którzy będą gotowi do podjęcia debaty na ten temat. Dlatego w ramach Akademii Ordo Iuris zorganizowaliśmy na Uniwersytecie Opolskim szkolenie poświęcone eutanazji. Podczas wydarzenia, w którym uczestniczyło kilkudziesięciu studentów, nasi eksperci wraz z wybitnymi specjalistami z zakresu prawa i prawa kanonicznego omawiali prawne i moralne aspekty eutanazji. Wskazywaliśmy między innymi, że przyzwolenie na eutanazję w sposób nieunikniony prowadzi do wzrostu zabójstw eutanatycznych motywowanych już nie chorobami w stanach terminalnych, ale np. depresją, którą można i należy leczyć.

O zagrożeniach związanych z legalizacją eutanazji mówiliśmy również podczas Akademii Ordo Iuris Extra. Nasi eksperci analizowali wówczas proeutanazyjny zwrot w holenderskim prawodawstwie oraz kampanię promującą zabójstwa eutanatyczne, z którą mierzy się obecnie włoskie społeczeństwo. Na przyszły rok zaplanowaliśmy też organizację konferencji poświęconej prawnym i medycznym aspektom eutanazji.

Bez konsekwentnego wsparcia Darczyńców i Przyjaciół Ordo Iuris, nasi eksperci nie mogliby prowadzić tak szerokiej działalności, broniąc Polski i Polaków przed tragicznymi skutkami, jakie niesie za sobą realizacja postulatów zwolenników cywilizacji śmierci. Wierzę, że z Pana pomocą oprzemy się naciskom, aby zalegalizować eutanazję w naszym kraju.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Prawo do życia nie wyklucza… zabójstwa

Propagatorzy eutanazji próbują wmówić Polakom, że eutanazja to oznaka miłosierdzia i pomoc w godnym umieraniu pacjentom, których stan zdrowia wiąże się z fizycznym bólem i cierpieniem.

Prawda jest jednak zupełnie inna. Pokazuje to choćby sprawa 64-letniej Godelievy de Troyer z Belgii, od której rozpocząłem tę wiadomość. W jej przypadku przyczyną przeprowadzenia eutanazji była depresja, którą przecież można i należy leczyć!

Ponieważ Belgia jest jednym z nielicznych krajów na świecie, w których prawo dopuszcza eutanazję osób cierpiących na depresję, nawet jeśli są całkowicie zdrowe fizycznie, kobieta złożyła wniosek o podanie jej śmiertelnego zastrzyku w związku z „nieznośnym cierpieniem psychicznym”.

Zamiast zapewnić pacjentce niezbędną opiekę psychologiczną, lekarze pozytywnie zaopiniowali jej wniosek, uznając, że zmagająca się z depresją kobieta działa „świadomie i racjonalnie”. Przed śmiercią kobieta wpłaciła 2 500 euro darowizny na stowarzyszenie promujące eutanazję. Prezesem organizacji był lekarz, który po raz ostatni przebadał pacjentkę, uznając, że kobieta jest „gotowa” do eutanazji. Ostatecznie to on podał jej też śmiertelny zastrzyk z trucizną.

Syn pacjentki o śmierci własnej matki dowiedział się dopiero dzień później – gdy było już za późno nie tylko na jakiekolwiek pożegnanie, ale też na pojednanie. Kobieta w momencie śmierci była bowiem skonfliktowana z dziećmi, co powinno być przecież dodatkowym argumentem za tym, by dać im szansę na uratowanie relacji. Być może takie pojednanie mogłoby nawet doprowadzić do zmiany decyzji kobiety o samobójstwie.Takiej szansy jednak rodzina nie dostała, a syn zmarłej pacjentki do końca życia będzie się zapewne mierzył z bólem lub poczuciem winy za śmierć matki…

Dlatego mężczyzna złożył do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez lekarzy, którzy dokonali eutanatycznego zabójstwa. Po ponad trzech latach śledztwa postępowanie zostało umorzone. Wtedy Belg złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zarzucając pogwałcenie prawa jego matki do życia oraz jego prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, z uwagi na pozbawienie go możliwości pożegnania się z matką przed śmiercią.

Przystąpiliśmy do sprawy, przedkładając sędziom Trybunału opinię prawną w trybie przyjaciela sądu. Wskazaliśmy w niej, że eutanazja jest nie do pogodzenia z prawem każdego człowieka do życia – niezależnie od stanu zdrowia. Podkreśliliśmy jednocześnie, że decyzja o samobójstwie nie dotyczy tylko samobójcy, ale także jego rodziny, gdyż śmierć osoby bliskiej ma ogromny wpływ na członków rodziny pacjenta, którzy powinni mieć przynajmniej możliwość pożegnania się z bliską osobą. Przypomnieliśmy też, że art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka stanowi jednoznacznie, że „nikt nie może być umyślnie pozbawiony życia” (za wyjątkiem obrony koniecznej, zatrzymania osoby podejrzanej lub tłumienia nielegalnych zamieszek).

Z naszymi argumentami zgodziło się jednak tylko dwoje spośród siedmiorga orzekających sędziów. Sędzia Georgios Serghides wskazał, że „jakakolwiek forma eutanazji byłaby sprzeczna z fundamentalnym prawem do życia”. Z kolei sędzia María Elósegui wprost zacytowała naszą opinię, zwracając uwagę na destruktywny wpływ eutanazji na rodzinę uśmierconej pacjentki.

Te dwa zdania odrębne nie zmieniły jednak wyroku, który jest niestety radykalnym ciosem w ochronę życia w systemie prawa międzynarodowego.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Odkłamujemy manipulacje radykałów

Wyrok Trybunały Strasburskiego dodaje wiatru w żagle zwolennikom eutanazji, którzy usiłują za wszelką cenę skłonić społeczeństwa do zgody na jej pełną legalizację. W trosce o życie Polaków, którzy mogliby paść ofiarą eutanatycznych zabójstw, regularnie odkłamujemyich manipulacje, przedstawiając prawdę o eutanazji.

Ukazując Polakom, jakiej opieki mogą i powinni oczekiwać u schyłku życia, przygotowaliśmy już pierwsze opracowania na temat opieki paliatywnej, która jest często mylona z uporczywą terapią. Podkreślamy, że opieka paliatywna jest ukierunkowana na poprawę jakości życia, łagodzenie cierpień fizycznych i psychicznych osób chorujących na nieuleczalne choroby. Jej celem nie jest leczenie pacjenta za wszelką cenę (gdy jest to już niemożliwe), ale poszanowanie jego niezbywalnej godności poprzez zapewnienie mu warunków godnej śmierci.Pracujemy także nad pogłębioną publikacją, w której przyjrzymy się polskiemu systemowi opieki paliatywnej.

Opublikowaliśmy również komentarz, w którym precyzyjnie wskazaliśmy różnice pomiędzy zaprzestaniem uporczywej terapii a eutanazją. Podkreśliliśmy, że eutanatyczne zabójstwo to działanie polegające na przyczynieniu się do skrócenia życia pacjenta, którego sprawcy zgodnie z polskim prawem podlegają odpowiedzialności karnej. Z kolei przerywając uporczywą terapię, lekarz nie przyczynia się do śmierci pacjenta, która następuje naturalnie – w wyniku postępu nieuleczalnej choroby. Co więcej, łącząc zaprzestanie daremnego leczenia z podjęciem terapii paliatywnej, personel medyczny umożliwia realizację prawa pacjenta do umierania w spokoju i godności.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Przerażające skutki legalizacji eutanazji

W debacie na temat eutanazji absolutnie kluczowe jest udowodnienie polskiemu społeczeństwu, że – wbrew propagandzie zwolenników eutanazji – legalizacja tej praktyki nie rozwiązuje problemów pacjentów i ich rodzin, ale je mnoży. Pokazują to jednoznacznie przykłady licznych państw Europy Zachodniej, gdzie pod pretekstem współczucia i niesienia ulgi najbardziej cierpiącym chorym dopuszczono eutanazję, która dziś stosowana bywa również wobec osób, które wcale nie wyraziły na nią zgody.

[całość i podobne pod: https://ordoiuris.pl/aktualnosci MD]

=====================

mail:

Może ten Śmiszek na sobie wypróbuje, zanim mu cały odbyt wygnije? [miesak Kaposiego…]

Francja objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Superpaństwo, aborcja i cenzura zamiast Europy narodów.

Programem jest ideologiczna radykalizacja, wojna z obrońcami życia i cenzura politycznych przeciwników.

Szanowny Panie, z początkiem 2022 roku Francja objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Po kilku tygodniach jedno jest już pewne – programem Francji jest ideologiczna radykalizacja, wojna z obrońcami życia i cenzura politycznych przeciwników.
Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris kontakt@ordoiuris.pl
—————————–
Rozpoczynając prezydencję, Prezydent Francji Emmanuel Macron wygłosił przemówienie na forum Parlamentu Europejskiego. W wystąpieniu zapowiedział wpisanie do Karty Praw Podstawowych UE „prawa do aborcji” oraz walkę z „mową nienawiści”, co będzie oznaczać nową epokę prawnej cenzury w Europie. Euforia lewicowej prasy i polityków spotkała się jak dotąd jedynie ze słabym głosem sprzeciwu Komisji Wspólnej Episkopatów UE. To na Ordo Iuris, naszych europejskich sojusznikach i odważnych rządach państw narodowych spocznie ciężar obrony narodów Europy przed ideologiczną wojną zapowiedzianą przez francuskiego prezydenta. Z Pana wsparciem jesteśmy na to gotowi. Nieostrość pojęcia „mowa nienawiści” już od lat jest pretekstem do cenzurowania użytkowników portali społecznościowych. Komisja Europejska przyjęła w grudniu inicjatywę wpisania tego ideologicznego terminu do jednego z najważniejszych unijnych traktatów jako „przestępstwa europejskiego”, obok takich przestępstw jak handel ludźmi, seksualne wykorzystywanie kobiet i dzieci czy nielegalny handel bronią. Decyzja o dalszych pracach musi być jednak podjęta jednomyślnie przez Radę. Dlatego prawnicy Ordo Iuris już przygotowują memorandum wzywające rządy państw UE do zawetowania tego projektu. Szczególnie liczymy na aktywność i odwagę rządów Europy Środkowej. Nasze działania mogą zatem wywrzeć realny wpływ na ochronę wolności słowa w całej Europie. Widząc, że narodowe państwa blokują radykalnie ideologiczne projekty, Emmanuel Macron chce przyznać prawo inicjatywy ustawodawczej Parlamentowi Europejskiemu. Europosłowie w swoich rezolucjach wielokrotnie dowiedli już, że wolą zajmować się ideologią i sztucznymi problemami teorii gender, a nie rzeczywistymi potrzebami państw Unii. 
Parlament Europejski w ostatnich miesiącach wzywał do łamania prawa, powoływał się na nieistniejące przepisy, powtarzał fake newsy i łamał traktaty, ingerując w kompetencje państw członkowskich, a nawet usiłując narzucać swoją wolę… amerykańskiemu stanowi Teksas.
Propozycja wpisania do Karty Praw Podstawowych UE „prawa do aborcji” to jeden z najgroźniejszych pomysłów ostatnich lat. Traktatowe uznanie aborcji za prawo byłoby precedensem. Jak dotąd żaden wiążący akt prawa międzynarodowego nie zmusza państw do legalizacji aborcyjnego zabijania dzieci. Radykalna lewica od lat postuluje jednak, by Unia Europejska była pionierem aborcyjnego przymusu. To Parlament Europejski przyjął w czerwcu 2021 skrajnie proaborcyjny Raport Maticia, w którym europosłowie bezprawnie stwierdzili, że aborcja jest „prawem człowieka”, postulując nieograniczony dostęp do „aborcji na życzenie”, ograniczenie wolności sumienia oraz finansowanie zabiegów „zmiany płci” ze środków publicznych we wszystkich państwach UE. Tak jak powstrzymaliśmy podobne próby odgórnego narzucenia aborcyjnych regulacji na szczycie ONZ w Nairobi, tak i teraz budujemy koalicję organizacji pozarządowych, polityków i rządów, gotową powstrzymać ideologiczne szaleństwo podważające fundamenty europejskiej cywilizacji, zbudowanej na szacunku dla każdego życia. Propozycje Prezydenta Francji rysują przed nami wizję Europy, w której Parlament Europejski może stanowić prawo nadrzędne wobec prawa państw członkowskich, zapewnienie darmowej aborcji na życzenie jest obowiązkiem każdego rządu, a sprzeciw wobec ideologii gender czy postulatów ruchu LGBT karany będzie więzieniem jako „mowa nienawiści”. Taka Europa nie będzie już unią suwerennych państw narodowych, ale europejskim superpaństwem.



Musimy wykorzystać całe nasze doświadczenie, odnotowane już wielokrotnie przez unijnych urzędników, aby zablokować ten projekt. Już dwukrotnie rezolucje Parlamentu Europejskiego z niechęcią odnosiły się do Ordo Iuris jako kluczowego rzecznika suwerenności narodowej i prawa do życia. Nie bez powodu dostrzeżono nasze działania, wymieniając mnie na liście 28 najbardziej wpływowych ludzi Europy Politico. Ale wobec nowych zagrożeń musimy podjąć jeszcze intensywniejsze działania.
Przed każdym ważnym głosowaniem eurodeputowani dostają przygotowywane przez ekspertów Ordo Iuris analizy kluczowych zagadnień, w których dostarczamy im argumentów na rzecz suwerenności, prawa do życia czy ochrony rodziny. Wielokrotnie możemy usłyszeć nasze tezy wprost artykułowane na forum PE. Tak było między innymi przed styczniową debatą na temat tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz grudniową sesją Parlamentu Europejskiego, w trakcie której debatowano na temat „cyberprzemocy ze względu na gender”. Od dzisiaj tych analiz musi powstawać jeszcze więcej. A do tego kluczowe argumenty musimy prezentować wprost w Parlamencie Europejskim, korzystając z obniżanego poziomu sanitarnych restrykcji. W ten sposób możemy obudzić do działania nie tylko grupę polityków UE, ale za pośrednictwem mediów dotrzeć do obywateli wielu państw członkowskich. Dlatego już wkrótce, wspólnie z organizacjami i politykami oraz naukowcami i badaczami z całej Europy, zaprezentujemy raport o zagrożonej suwerenności i naruszeniach, jakich wobec państw członkowskich dopuszcza się Unia Europejska. A to tylko początek niezbędnej ofensywy analitycznej, komunikacyjnej i organizacyjnej w obronie suwerenności Polski i innych państw członkowskich UE.
Jeżeli my nie zbudujemy koalicji i pakietu racjonalnych argumentów przeciwko totalnym tendencjom w Unii Europejskiej – nie zrobi tego nikt. Europejskie superpaństwo stanie się rzeczywistością, wraz z ideologicznym ubóstwieniem aborcji, radykalnych instrumentów polityki gender i wszechobecną cenzurą politycznych przeciwników pomówionych o „mowę nienawiści”. Ze wsparciem naszych Darczyńców – z Pana wsparciem – stawimy czoła tym zagrożeniom. Inaugurując francuską prezydencję Emmanuel Macron ogłosił wiele inicjatyw, których głównym celem jest wzmocnienie jego pozycji we francuskiej kampanii prezydenckiej. Jednak poza racjonalnymi pomysłami takimi jak przegląd polityki migracyjnej UE, mogliśmy usłyszeć hasła na wskroś populistyczne i groźne. Prezydent Francji kilkukrotnie krytykował państwa łamiące praworządność, o co od dłuższego czasu są oskarżane Polska i Węgry. Macron zachęcał do porzucenia „narodowych egoizmów” i stwierdził, że w niektórych państwach członkowskich „można zaobserwować rewolucję, która próbuje zniszczyć fundamenty naszej cywilizacji”. O tym, kto naprawdę atakuje fundamenty cywilizacji europejskiej świadczyć może zapowiedź, która padła w trakcie tego samego wystąpienia. Wspominając o Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, francuski prezydent stwierdził, że należy ją “odnowić” w taki sposób, by „uznawała prawo do aborcji”. To właśnie zrealizowanie tej zapowiedzi byłoby rewolucją niszczącą fundamenty naszej cywilizacji, zbudowanej na chrześcijańskiej etyce. Polska ma zapewnić dostęp do darmowej aborcji na życzenie! Zapowiedź proaborcyjnej inicjatywy Francji w Unii Europejskiej wpisuje się w serię wcześniejszych działań unijnych polityków i urzędników.
W ubiegłym roku eurodeputowani przyjęli skrajnie proaborcyjny Raport Maticia, w którym nie tylko domagano się nieograniczonego dostępu do „aborcji na życzenie” w całej Europie, ale też wezwano do ograniczenia wolności sumienia pracowników medycznych, wprowadzenia we wszystkich krajach Unii Europejskiej wulgarnej edukacji seksualnej, cenzurowania krytyki radykalnie ideologicznych postulatów i… finansowania zabiegów „zmiany płci” ze środków publicznych. W tym samym dniu odbyło się także głosowanie nad poprawką do innej rezolucji, w ramach której europosłowie mieli wyrazić „zaniepokojenie” faktem, że w rejestrze przejrzystości Komisji Europejskiej znalazły się organizacje broniące życia i rodziny, wśród których na pierwszym miejscu wymieniono Instytut Ordo Iuris. Nie jest to przypadkiem, bo właśnie nasze analizy rozsyłane do eurodeputowanych, miesiąc po miesiącu, mają wpływ na coraz mniejsze poparcie dla radykalnych rezolucji PE. Nawet, jeżeli wielu polityków nie chce wyrażać wsparcia dla obrony życia, to podzielają naszą opinię, że w świetle traktatów Parlament Europejski nie może zajmować się tą sprawą.
Członkowie Parlamentu Europejskiego nie uznają zresztą żadnych granic dla swych rezolucji. Chcą bezprawnie ingerować nie tylko w prawo krajowe państw członkowskich, ale nawet… w ustawodawstwo Teksasu w USA. W jednej z uchwalonych przez PE rezolucji potępiono stan Teksas za zakaz aborcji po wykryciu bicia serca dziecka. W odpowiedzi na lokalne prawo amerykańskiego stanu, europosłowie nie tylko wyrazili swoje oburzenie, ale zażądali od władz amerykańskich zablokowania nowego prawa. Parlament Europejski powoływał się przy tym na Kartę Prawa Podstawowych Unii Europejskiej, zapominając, że Stany Zjednoczone nie są związane postanowieniami Karty, a sama Karta nie przewiduje „prawa do aborcji”. Dotychczas ideologiczne rezolucje Parlamentu Europejskiego nie miały mocy sprawczej. Jednak przedstawiona przez Emanuela Macrona zapowiedź realizacji najradykalniejszych postulatów aborcyjnych, a więc wpisania „prawa do aborcji” do wiążącego Polskę prawa Unii Europejskiej, postawiła naszych analityków i specjalistów od Unii Europejskiej w stan gotowości. A był to tylko początek postulatów nowego przywództwa w UE. Nie pozwolimy na ideologiczną cenzurę Macron ogłosił również walkę z wszelkimi formami nienawiści i dyskryminacji, zapowiadając poparcie dla inicjatywy Komisji Europejskiej, która chce poszerzyć zawarty w traktatach katalog przestępstw ściganych w całej Unii Europejskiej o tzw. „mowę nienawiści”. Praktyka znana choćby z funkcjonowania mediów społecznościowych pokazuje, że nieostry i niezdefiniowany termin „mowa nienawiści” jest dziś często narzędziem ideologicznej cenzury. To właśnie mityczna „mowa nienawiści” jest zazwyczaj pretekstem do usuwania postów i całych profili na portalach społecznościowych takich jak Youtube czy Facebook,który w niesławnych „Standardach społeczności” za „mowę nienawiści” uznaje między innymi „wyrażenia mówiące o byciu mniej niż odpowiednim”, „wyrażenia mówiące o odstępstwie od normy”, „przyznanie się do nietolerancji na podstawie cech chronionych, w tym między innymi: homofobii, islamofobii” czy „treści wyrażające odrzucenie, w tym między innymi: nie uznaję, nie lubię, nie zależy mi”. W efekcie jako „mowę nienawiści” traktuje się zarówno wypowiedzi wprost nawołujące do przemocy czy groźby karalne, jak i zwykłe opinie, przekonania i poglądy. 
Co istotne, Komisja Europejska pisząc w swoim projekcie o skali zjawiska „mowy nienawiści” powołuje się właśnie na liczbę naruszeń „Standardów społeczności” Facebooka, co jasno pokazuje jak może wyglądać praktyka stosowania nowych przepisów. Dlatego nasi eksperci już w kwietniu ubiegłego roku, w ramach konsultacji społecznych projektu, przekazali Komisji Europejskiej wyczerpujące stanowisko Ordo Iuris. Zwracaliśmy w nim uwagę, że w porządku prawnym większości państw europejskich istnieje już przepis zakazujący dyskryminacji „z jakiejkolwiek przyczyny”.W dokumencie przywołaliśmy analizę polskiego Biura Analiz Sejmowych, której autorzy, odnosząc się do jednego z projektów ustawy mającej wprowadzić w Polsce kryminalizację „mowy nienawiści”, pytali o to „dlaczego tylko takie okoliczności jak płeć, tożsamość płciowa, wiek, niepełnosprawność oraz orientacja seksualna zostały wymienione [w projekcie], a nie np. bycie osobą chorą psychicznie, chorą na AIDS, uzależnioną od alkoholu lub środków odurzających, otyłą, nadmiernie wysoką, czy niską, czy też bycie bezdomnym, itd. Wszakże i te okoliczności mogą mieć charakter dyskryminacjogenny”. Nasze argumenty były ignorowane przez urzędników Komisji Europejskiej, ale budziły coraz większe zainteresowanie ze strony zagranicznych partnerów oraz opinii publicznej. Nadal nie jest jeszcze za późno, by zatrzymać niebezpieczną inicjatywę. Wpisanie „mowy nienawiści” do unijnych traktatów będzie bowiem wymagało zgody wszystkich państw członkowskich. Dlatego nasi eksperci już pracują nad memorandum przekonującym do zawetowania projektu, które trafi do polskiego rządu i rządów innych państw naszego regionu, by stworzyć skuteczną koalicję blokującą ten projekt. W tej sprawie mamy poważne szanse na sukces. Więcej władzy w ręce ideologów z Parlamentu Europejskiego W wystąpieniu francuskiego prezydenta pojawił się także wątek, niemal całkowicie przemilczany przez relacjonujące wydarzenie media. Choć wydaje się, że przyznanie europosłom inicjatywy ustawodawczej jest nieistotną zmianą formalną, to w rzeczywistości byłby to znaczący krok w stronę radykalizacji i federalizacji Unii Europejskiej.
Przyjmowane w ostatnich latach uchwały PE są świadectwem skrajnej ideologizacji zasiadających w Europarlamencie polityków, którzy reprezentują dziś coraz niższy poziom wiedzy, zaangażowania i świadomości prawnej, bezrefleksyjnie powielając kłamstwa, przekazywane im przez genderowych ideologów i aborcyjnych lobbystów.Wielokrotnie przekonywaliśmy się o tym w ostatnich miesiącach, gdy Parlament Europejski kilkukrotnie atakował w swoich uchwałach Polskę. Pod koniec listopada 2020 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Europosłowie bezpodstawnie stwierdzili, że „dostęp do aborcji” jest prawem człowieka oraz oskarżali Polskę o „nadużywanie wartości religijnych i kulturowych” i zbyt częste powoływanie się przez lekarzy na wolność sumienia. W rezolucji bezpośrednio nawoływano polski rząd do łamania prawa, poprzez niepublikowanie wyroku TK – całkowicie wbrew przeciwnym opiniom Komisji Europejskiej jeszcze z 2016 roku. Z kolei w 2021 roku, w dniu polskiego Święta Niepodległości, eurodeputowani przyjęli rezolucję w sprawie „pierwszej rocznicy faktycznego zakazu aborcji w Polsce”, w którym europosłowie nie tylko powielili kłamstwa i manipulacje radykalnej lewicy z poprzedniej rezolucji, ale wręcz poszli o krok dalej. Eurodeputowani domagając się wprowadzenia w Polsce powszechnego dostępu do aborcji, stwierdzili bowiem, że ochrona życia w Polsce jest „atakiem na praworządność”, a nawet „zabójstwem motywowanym genderowo”. W obu dokumentach pojawił się też bezpośredni atak na Instytut Ordo Iuris. W uchwałach PE nazwano nas organizacją fundamentalistyczną, wzywającą do utworzenia „stref wolnych od LGBT” oraz „siłą napędową kampanii mających na celu podważenie praw człowieka i równości płci w Polsce”. W związku z naruszeniem przez Parlament Europejski naszych dóbr osobistych, zdecydowaliśmy się zaskarżyć obie rezolucje do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, żądając usunięcia ich z obrotu prawnego. To wreszcie Parlament Europejski wzywał Komisję Europejską, by wstrzymano należne Polsce środki w ramach unijnego Planu Odbudowy z powołaniem na rzekome naruszenia praworządności w naszej Ojczyźnie. Nie bez znaczenia dla takiego stanowiska eurodeputowanych była ich wiara w nieprawdziwe mapy nienawiści, wskazujące na samorządy rzekomo wprowadzające dyskryminacyjną politykę „stref wolnych od LGBT”. Skala przekłamań, złej woli i przesycenia ideologią polityków Parlamentu Europejskiego to zapowiedź szkód, jakich byliby sprawcami, gdyby dać im do ręki możliwość inicjowania wiążącego prawa Unii Europejskiej. Przez ostatnie dwa lata każda kluczowa rezolucja poprzedzona była wysyłką naszego memorandum. 
Z miesiąca na miesiąc docieramy z naszymi racjonalnymi argumentami do kolejnych polityków i organizacji społecznych, budując coraz mocniejszą koalicję na rzecz racjonalnej polityki UE. Dzisiaj, wobec bezprecedensowego zagrożenia, musimy pilnie wzmocnić te działania. Wspólnie zatrzymajmy ideologizację UE Przed nami konieczność uruchomienia zbudowanych sojuszy i wypracowanych kontaktów oraz zaangażowania najlepszych europejskich naukowców – a to wszystko po to, by powstrzymać plan budowy europejskiego superpaństwa na fundamencie radykalnych ideologii, cenzury i przekreślenia suwerenności państw członkowskich UE. Nasze zadanie wygląda na starcie Dawida z Goliatem. Jednak gdy uświadomimy sobie, że wystarczy stanowcze weto jednego państwa zdolnego wytrzymać ideologiczną presję, sukces staje się realny. Dlatego skupiamy swoje wysiłki przede wszystkim na państwach Europy Środkowej, których społeczeństwa i rządy podzielają wiele z naszych wartości. Już za kilka tygodni odbędzie się pierwsza z naszych konferencji w Brukseli. Z udziałem naukowców, polityków i organizacji społecznych – zabierzmy stanowczy głos w obronie Europy narodów. Eksperci Instytutu Ordo Iuris będą reagować na wszelkie inicjatywy zgłaszane przez francuską prezydencję, biorąc udział w konsultacjach społecznych, przekazując stosowne analizy przedstawicielom polskiego rządu i organizując międzynarodowe koalicje społecznego sprzeciwu. Monitoring unijnych organów to miesięczny koszt rzędu 6 000 zł. Każda analiza unijnego raportu lub rezolucji, zawierająca rekomendacje i precyzyjne argumenty kluczowe dla zablokowania groźnych ideologicznych inicjatyw to nawet 8 000 zł. Tylko najbliższe tygodnie to kilka zaplanowanych analiz, od sprzeciwu wobec wprowadzenia „prawa do aborcji” do Karty Praw Podstawowych, przez wykazanie wadliwości pomysłu na inicjatywę ustawodawczą Parlamentu Europejskiego, po szczegółowe argumenty przeciwko kodyfikacji „mowy nienawiści” jako przestępstwa w całej Unii. Poważnym przedsięwzięciem jest organizowana przez nas w Brukseli międzynarodowa konferencja, poświęcona suwerenności państw członkowskich i prawdziwej treści pojęcia „praworządność”, na której głos zabiorą członkowie Parlamentu Europejskiego, naukowcy i akademicy z całej Europy. 
Na ten cel będziemy musieli przeznaczyć co najmniej 35 000 zł. Ok. 15 000 zł. kosztować będzie przygotowanie i promocja publikacji, będącej zbiorem wszystkich analiz Instytutu Ordo Iuris dotyczących praworządności, którą chcemy zaprezentować w ramach konferencji. Wszystkie te działania będą dla nas dużym wyzwaniem finansowym, ale wierzę, że z Pana pomocą będziemy mogli udźwignąć ten ciężar, skutecznie stając na drodze do federalizacji i ideologizacji UE. Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, dzięki której będziemy mogli kontynuować całą naszą szeroką działalność na arenie międzynarodowej. Z wyrazami szacunku P.S. Postępująca federalizacja Unii Europejskiej jest dziś jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla polskiej suwerenności. Proces odbierania kompetencji państwom członkowskim odbywa się stopniowo i jest niedostrzegalny w świecie zdominowanym przez natłok bieżących doniesień medialnych, tworzących swoisty „szum informacyjny”. Dopiero z perspektywy czasu widać, jak z każdym kolejnym rokiem, krok po kroku, tracimy swoją suwerenność, godząc się na jej ograniczenia, na które na pewno nie zgodzilibyśmy się w 2004 roku, przystępując do Unii. Dzięki takim ludziom jak Pan możemy budować racjonalne i wiarygodne argumenty na rzecz polskiej suwerenności, przypominając ideę Europy narodów, która przyświecała współtwórcy wspólnoty – Robertowi Schumanowi. Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.


Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa (22) 404 38 50 www.ordoiuris.pl

Współczesna cenzura nie uderza na oślep. Jesteśmy w wyjątkowym punkcie historii.

Szanowny Panie, współczesna cenzura nie uderza na oślep. Jej ostrze zwrócone jest przeciwko liderom konserwatywnej opinii publicznej. Prezydent Donald Trump, abp. Marek Jędraszewski, red. Paweł Lisicki, Janusz Korwin-Mikke, Marsz Niepodległości, Radio Maryja, Telewizja wRealu24, Media Narodowe, a nawet Fundacja „SMS z nieba” – wszyscy zostali uznani za szerzycieli „mowy nienawiści” i pozbawieni dostępu do kluczowych dzisiaj instrumentów komunikacji – portali Facebook, Twitter czy YouTube. Jesteśmy w wyjątkowym punkcie historii. Rozwój internetu wymusił powstanie regulacji prawnych. Tylko od nas zależy, czy będą sprzyjały wolności, czy też będą nowym systemem cenzorskiej kontroli prawdy. Dlatego Instytut Ordo Iuris uczestniczy w wykuwaniu nowych rozwiązań prawnych na poziomie krajowym, unijnym i globalnym. Kilka dni temu, niemal w rocznicę usunięcia Donalda Trumpa z przestrzeni internetowej, do grona zablokowanych w mediach społecznościowych dołączyła Konfederacja, która posiadała do tej pory największy profil na Facebooku spośród polskich partii politycznych. Pomimo triumfalnych głosów lewicy i liberalnych mediów, wiele osób wyrażało oburzenie. Mój apel o reakcję rządu dotarł w kilka godzin do ponad 200 000 odbiorców. Przeciwko aktowi cenzury zaprotestowali Premier Mateusz Morawiecki, Minister Cyfryzacji i pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa Janusz Cieszyński i Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.W# Jednak wyrazy oburzenia nie zmienią faktu, że jako państwo pozostajemy bezsilni wobec globalnych monopoli informacyjnych, zdolnych nie tylko do łamania praw indywidualnych użytkowników, ale dążących do wywarcia wpływu na scenę polityczną całych państw. Dlatego od kilku lat prowadzimy praca analityczne, piszemy projekty ustaw, śledzimy działania rządu i Komisji Europejskiej oraz udzielamy nieodpłatnej pomocy prawnej ofiarom cenzury w internecie. Dzięki przygotowanym przez nas materiałom, obecny atak cenzury może stać się katalizatorem zmian. Wystarczy, by rządzący sięgnęli po gotowe rozwiązania.
Eksperci Instytutu Ordo Iuris już ponad trzy lata temu przedstawili założenia do projektu ustawy chroniącej użytkowników portali społecznościowych. Nasza propozycja zakładała wprowadzenie sądowej procedury odwoławczej od kasowania treści i profili oraz możliwość nałożenia wysokiej administracyjnej kary pieniężnej na platformę łamiącą prawa użytkowników. Wyjaśnialiśmy, że egzekwowanie polskiego prawa wobec globalnych korporacji jest możliwe, o czym świadczą doświadczenia państw takich jak Niemcy, Francja, Austria, Włochy czy Łotwa. Uszczegółowione rozwiązania chroniące wolność słowa w mediach społecznościowych znalazły się w projekcie ustawy Ministerstwa Sprawiedliwości. Gdyby projekty te przyjęto, dzisiaj ani Facebook, ani YouTube nie mógłby nadużywać swej dominującej pozycji. Teraz, po blokadzie facebookowego profilu Konfederacji, Minister Sprawiedliwości zapowiedział przyspieszenie prac nad ustawą ograniczającą internetową cenzurę. Wspieram działania Ordo Iuris Zrobimy wszystko, by polskie wysiłki o zatrzymanie cenzury nie okazały się spóźnione. Komisja Europejska kończy niebawem prace nad rozporządzeniem „Digital Services Act”, które reguluje funkcjonowanie mediów społecznościowych. Propozycja unijnych urzędników zmierza jednak w stronę poszerzenia cenzury politycznej pod pozorem walki z dezinformacją oraz w stronę utrudnienia dochodzenia praw użytkowników przed sądami krajowymi. Niestety, sojusznikiem w walce z nadużyciami międzynarodowych koncernów nie chciał zostać polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który dwukrotnie odmawiał wyciągnięcia konsekwencji za eliminowanie profili prywatnych użytkowników lub internetowych mediów z Facebooka i YouTube. Nie zrażając się oporem urzędników, już niebawem – po zakończeniu dodatkowych analiz – damy im szansę na wykazanie pożyteczności urzędu dla przeciętnego polskiego użytkownika internetu. Największe postępy odnotowujemy w prowadzonych postępowaniach sądowych. Ich znaczenie jest ogromne. Jeżeli rząd i parlament będą dalej zwlekać z wprowadzeniem prawa ograniczającego nadużycia koncernów, to tylko dobra linia orzecznicza będzie naszą obroną przez cenzorskimi praktykami. W precedensowym postępowaniu reprezentujemy przed polskim sądem redaktora Pawła Lisickiego, który za prezentowanie nauczania Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu został oskarżony o „szerzenie nienawiści” i zablokowany przez YouTube’a. W sprawie wytoczonej Facebookowi w imieniu właściciela profilu SuperPolska osiągnęliśmy już natomiast pierwszy sukces. Sąd przyznał rację naszym prawnikom, którzy przekonywali, że sprawa powinna toczyć się przed polskim sądem, a nie jak wynikało z regulaminu Facebooka – przed sądem w Kalifornii. W ubiegłym roku odbyły się już pierwsze rozprawy. W walce z cenzurą w internecie wspieramy też między innymi twórców Telewizji wRealu24, która w 2019 roku została odblokowana w efekcie przygotowanego przez naszych prawników pisma przedsądowego. Wolność prasy i słowa ulega cenzorskim ograniczeniom nie tylko w internecie, ale także na rynku mediów tradycyjnych, gdzie własność stacji telewizyjnych, radiowych i tytułów prasowych skoncentrowana jest w rękach kilku dominujących podmiotówskutecznie ograniczających konkurencję. Nadużywając swej pozycji, nie muszą liczyć się z zasadami wolnej konkurencji. Zamiast rzetelnego informowania obywateli, walczą o publiczne dotacje i przychylność polityków przez manipulację i kreowanie fałszywych narracji. Dlatego eksperci Ordo Iuris zaprezentowali właśnie obszerną monografię na temat dekoncentracji mediów, w której przeanalizowaliśmy niemieckie, francuskie, brytyjskie, węgierskie czy czeskie prawo i zaproponowaliśmy rozwiązania skutecznie chroniące polski rynek medialny przed nadmierną koncentracją kapitału, i tym samym chroniące pluralizm w mediach. Podczas debaty towarzyszącej premierze monografii przyglądaliśmy się także rozwiązaniom słynnego „lex TVN” zawetowanego przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Liczę na to, że dzięki Pana wsparciu nie tylko pomożemy kolejnym ofiarom cenzury, ale wreszcie doprowadzimy do systemowej, ustawowej ochrony wolności słowa i prasy oraz wolności polskiej sceny politycznej od manipulacji ze strony lewicowych, międzynarodowych korporacji jak Facebook, Google czy Twitter. Wspieram działania Ordo Iuris

Facebook chce wpływać na krajową politykę Niemal równo rok temu technologiczni giganci dominujący na rynku mediów społecznościowych solidarnie zablokowali konta urzędującego wówczas prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, uniemożliwiając mu kontakt nie tylko ze swoimi wyborcami, ale z całym narodem. Co gorsza, w tym samym czasie cyfrowi monopoliści skutecznie zablokowali rosnącą wówczas konkurencję. Google i Apple solidarnie usunęły ze swoich sklepów aplikacje Parler i Gab, które powstały jako odpowiedź na rosnącą na głównych portalach społecznościowych cenzurę. Dodatkowo Amazon wyłączył portalowi Parler serwery. Portal Gab został natomiast zablokowany przez PayPal a jego właściciel trafił wraz z rodziną na „czarną listę” VISA, tracąc dostęp do kart płatniczych. W rocznicę tamtych wydarzeń, w Polsce po raz kolejny powróciła dyskusja na temat ograniczania wolności słowa w mediach społecznościowych. Facebook arbitralnie usunął profil Konfederacji – partii politycznej, która nie tylko ma swoich przedstawicieli w polskim parlamencie, ale była też do tej pory najpopularniejszą polską partią polityczną na tym portalu. Profil ugrupowania śledziło ponad 670 tys. osób. Przedstawiciele Konfederacji do dziś nie uzyskali od portalu żadnego uzasadnienia usunięcia strony, a na odwołanie od decyzji otrzymali jedynie automatyczną odpowiedź, że odwołanie być może nie zostanie w żaden sposób rozpatrzone w związku z pandemią koronawirusa… Efektów nie przyniosła nawet reakcja ministra Janusza Cieszyńskiego – pełnomocnika rządu ds. cyberbezpieczeństwa, i premiera Mateusza Morawieckiego, który podkreślał, że decyzja Facebooka „uderza w podstawowe wartości demokratyczne”, a „cyfrowa cenzura jest dziś potężnym zagrożeniem dla demokracji”.
Od razu zaoferowaliśmy krajowym politykom wsparcie w dopracowaniu rozwiązań ustawy zaprezentowanej przez Krzysztofa Bosaka, zgodnie z którą Państwowa Komisja Wyborcza mogłaby nakładać kary finansowe na właścicieli dominujących portali społecznościowych. Bez takiego rozwiązania łatwo możemy wyobrazić sobie scenariusz, w którym wszystkie partie konserwatywnego elektoratu tracą swoje kanały komunikacji w kluczowym momencie kampanii wyborczej. Wspieramy ofiary internetowej cenzury Instytut Ordo Iuris jest oczywiście gotowy wesprzeć prawników Konfederacji i innych partii oraz organizacji społecznych w sporach z właścicielami portali społecznościowych, tak samo jak wspieramy inne ofiary internetowej cenzury. Nasi prawnicy osiągnęli już pierwsze sukcesy w precedensowych postępowaniach przeciwko gigantom technologicznym. W sprawie wytoczonej właścicielowi Facebooka, w imieniu redaktora naczelnego portalu SuperPolska, Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał rację naszym prawnikom i uznał swoje prawo do rozstrzygania sporu z zarejestrowanymi w USA korporacjami, które przez lata odsyłały swoich użytkowników do sądów w Kalifornii. W ubiegłym roku odbyły się w tej sprawie pierwsze rozprawy.Wcześniej czekaliśmy dwa lata na odpowiedź na nasz pozew, w której prawnicy Facebooka przekonywali, że czasowe zablokowanie dostępu do portalu „nie uniemożliwia, ani nie utrudnia prowadzenia działalności gospodarczej, publikowania treści w swojej Gazecie Internetowej, rozpowszechniania opinii czy też wpływania na opinię publiczną jako dziennikarz”, twierdząc, że tę samą działalność można prowadzić na portalach takich jak Fotka․com, Myspace, Tumblr czy Reddit, pomimo tego, że w przeciwieństwie do wymienionych podmiotów z Facebooka korzysta dziś, według raportu IRCenter, aż 90% polskich internautów.
W precedensowym postępowaniu wytoczonym właścicielom portalu Youtube reprezentujemy redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego, który za zaprezentowanie nauczania Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu został oskarżony o „szerzenie nienawiści”. To zresztą nie pierwsza sprawa, w której prawnicy Ordo Iuris bronią ofiar cenzury ze strony Youtube’a. W 2019 roku po przygotowanym przez nas wezwaniu przedsądowym portal odblokował kanał telewizji wRealu24. W związku z naruszaniem przez właścicieli mediów społecznościowych przepisów polskiego prawa – z gwarantowaną konstytucyjnie wolnością słowa na czele – skierowaliśmy zawiadomienie do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w związku z nadużywaniem pozycji dominującej i stosowaniem praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów zarówno przez Facebooka jak i przez platformę Google, która jest właścicielem YouTube’a. Jak już wspomniałem, UOKiK z uporem godnym lepszej sprawy nie chce jednak podjąć się uporządkowania specyficznego rynku medialnego zagrożonego dominacją międzynarodowych koncernów. Kolejne nasze analizy mogą pomóc urzędnikom w podjęciu bardziej odpowiedzialnych decyzji. Nadal jednak głównym problemem w walce z internetową cenzurą jest brak odpowiednich regulacji prawnych, które nakładałyby na właścicieli mediów społecznościowych obowiązek przestrzegania polskiego prawa. Wspieram działania Ordo Iuris Jak zapewnić prawdziwą wolność dla użytkowników mediów społecznościowych? Już ponad trzy lata temu przedstawiliśmy projekt ustawy regulującej funkcjonowanie sieci społecznościowych na terenie Polski i uruchomiliśmy petycję o jego przyjęcie do Premiera RP i Ministra Cyfryzacji. Postulowaliśmy wprowadzenie ogólnego zakazu ograniczania dostępu do portali społecznościowych, za wyjątkiem sytuacji, w których dochodziłoby do popełnienia przestępstwa lub naruszenia dóbr osobistych. Ustawa wprowadzałaby też sądową procedurę odwoławczą wobec decyzji portali społecznościowych oraz możliwość nałożenia administracyjnej kary pieniężnej na platformę niestosującą się do przepisów lub orzeczeń sądu. O naszych propozycjach przypomnieliśmy w opublikowanym w ubiegłym roku raporcie na temat wolności słowa w internecie, w którym wymieniliśmy przykłady internetowej cenzury i omówiliśmy przepisy regulujące działalność mediów społecznościowych w Niemczech, we Francji, w Austrii, we Włoszech i na Łotwie. Tamtejsze ustawy zmierzają bardziej w stronę poszerzania cenzury niż jej ograniczania, ale pokazują, że uregulowanie działalności zagranicznych gigantów technologicznych jest możliwe. Postulowane przez nas rozwiązania znalazły się w zaprezentowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekcie ustawy o ochronie wolności słowa w internecie, która zakłada między innymi, że powstała w ramach ustawy Rada Wolności Słowa mogłaby nałożyć na właściciela serwisu społecznościowego karę administracyjną w wysokości od 50 tysięcy do nawet 50 milionów złotych. W ramach publicznych konsultacji projektu ustawy przekazaliśmy opinię prawną, w której wyraziliśmy swoje poparcie dla jej głównych założeń i wskazaliśmy rekomendacje drobnych zmian realnie zwiększających poziom ochrony wolności słowa i ograniczających możliwość omijania projektowanych przepisów. UE w imię wolności postuluje… cenzurę Konieczność uregulowania działań cyfrowych monopolistów dostrzega też Komisja Europejska, która zaprezentowała „Prawo o usługach cyfrowych” („Digital Services Act”), czyli rozporządzenie regulujące funkcjonowanie platform i usług internetowych. Jednak, zamiast zmierzać ku realnym gwarancjom wolności użytkowników internetu, wiele z proponowanych rozwiązań Komisji Europejskiej w imię walki z dezinformacją poszerzy instrumenty cyfrowej cenzury. Unijni urzędnicy chcą bowiem wymóc na moderatorach portali społecznościowych skuteczniejsze usuwanie treści uznanych za „mowę nienawiści” i „materiałów manipulacyjnych, dyskryminacyjnych oraz szkodliwych”. Wejście w życie unijnego rozporządzenia byłoby więc kolejnym batem na niepoprawnych politycznie polityków, dziennikarzy i zwykłych użytkowników portali społecznościowych, którym jeszcze częściej zarzucanoby zapewne niezdefiniowaną nigdzie „mowę nienawiści” stanowiącą dziś pretekst do cenzury debaty publicznej. Dlatego nasi prawnicy na bieżąco monitorują proces powstawania rozporządzenia, analizując jego treść i broniąc wolności słowa na forum unijnym w ramach społecznych konsultacji projektu. Przy odpowiedniej mobilizacji państw członkowskich i opinii publicznej niebezpieczne elementy propozycji Komisji można jeszcze ograniczyć, zachowując jednocześnie cenne gwarancje wolności. W tym celu opublikowaliśmy analizę krajowych i unijnych projektów regulujących funkcjonowanie platform społecznościowych, w której porównaliśmy projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej z projektem ustawy o wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych przygotowanym przez polskie Ministerstwo Sprawiedliwości. W analizie wskazaliśmy przepisy, które powinny ulec zmianie, aby planowane polskie regulacje nie były sprzeczne z projektem unijnego rozporządzenia, a jednocześnie służyły wolności słowa. O obu proponowanych projektach mówiłem też w trakcie wykładu na brazylijskim Universidade Federal Fluminense (UFF), w ramach którego szczegółowo omówiłem przed uczelnianym Centrum Prawa i Technologii unijne i polskie propozycje dotyczące regulacji funkcjonowania platform społecznościowych. Potrzeba wzmocnienia gwarancji wolności słowa i wolności politycznej w internecie wykracza bowiem poza Polskę i Unię Europejską. Pracując nad dobrymi rozwiązaniami prawnymi, uczestniczymy w wykuwaniu rozwiązań, które niedługo mogą mieć charakter globalny.Od naszych ekspertów i Darczyńców zależy, czy w tym trudnym procesie zwyciężą lewicowi cenzorzy i internet radykalnej lewicy, czy wizja wolności i wolnej debaty politycznej. Wspieram działania Ordo Iuris Jak skutecznie zapewnić pluralizm mediów? Główną przyczyną szalejącej w internecie cenzury jest oligopol na rynku mediów społecznościowych, z których korzystają dziś na całym świecie prawie 4 mld ludzi, czyli ponad połowa świata – z tego sam Facebook to ok. 2,7 mld aktywnych użytkowników. W Polsce z usług tego portalu korzysta 90 proc. internautów. Nie ma więc wątpliwości, że mamy do czynienia z pozycją dominującą na rynku, a biorąc dodatkowo pod uwagę liczbę użytkowników portali takich Twitter, Instagram czy YouTube widać wyraźnie, że rynek mediów społecznościowych przybiera kształt oligopolu, którego kluczowym elementem jest ograniczona liczba podmiotów posiadających niemalże całościowy udział w rynku. W efekcie globalni potentaci internetowi mogą skutecznie blokować wszelką rodzącą się konkurencję, tak jak miało to miejsce w przypadku wspomnianych portali Parler i Gab i stosować wspólnie nieograniczoną cenzurę – tak jak miało to miejsce choćby z blokadą Donalda Trumpa. Obowiązkiem organów państwowych powinna być ochrona konkurencji przed zbytnią koncentracją kapitału. Dlatego eksperci Instytutu Ordo Iuris przygotowali obszerną monografię, w której przeanalizowali niemieckie, francuskie, brytyjskie, węgierskie, czeskie, chorwackie i polskie regulacje przeciwdziałające zbytniej koncentracji kapitału w mediach oraz rynek mediów w tych państwach i zaproponowali konkretne zmiany prawne, które mogłyby rozwiązać istniejące problemy. W przygotowanej przez ekspertów Ordo Iuris monografii przypomnieliśmy o przepisach polskiego prawa regulujących funkcjonowanie systemu medialnego. Przywołaliśmy w tym kontekście między innymi art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji, który formułuje szereg wymogów związanych z treścią materiałów publikowanych w mediach. Znajduje się tu między innymi zakaz propagowania „działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym”. W ustawie zapisano też, że treści zawarte w mediach „powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości.” Omówiliśmy również kształt polskiego rynku medialnego, który nadal boryka się z problemem zbyt dużej koncentracji kapitału. Z klasycznym oligopolem mamy do czynienia na polskim rynku telewizyjnym zdominowanym przez trzech nadawców: Telewizję Polską, Grupę Polsat oraz Grupę TVN Discovery Polska. Te trzy podmioty skupiają dziś w swoich rękach ponad 75% ogółu audytorium telewizyjnego. Podobnie jest na polskim rynku radiowym i prasowym, gdzie ponad 70% audytorium zdominowane zostało przez odpowiednio 4 i 3 podmioty. Do tego na ogólnopolskim rynku prasowym pozycję dominującą osiągnął podmiot zagraniczny, czyli niemiecko-szwajcarski Ringier Axel Springer. W analizie poszczególnych rynków medialnych zwróciliśmy także uwagę na to, że w większości omawianych państw znaczącą pozycję posiadają koncerny medialne z rodzimym kapitałem. Taka sytuacja ma miejsce choćby w Niemczech, Wielkiej Brytanii, we Francji, na Węgrzech czy w Czechach, gdzie w 2018 roku grupa medialna Mafra przejęła tytuły prasowe należące do niemieckiej grupy Bauer Media, a grupa Czech Media Invest nabyła stacje radiowe kontrolowane do tej pory przez francuską grupę Lagardere, w wyniku czego czescy przedsiębiorcy wyparli z czeskiego rynku dwóch wpływowych graczy medialnych zza granicy. Z omawianych państw tylko rynek polski i chorwacki charakteryzuje się znaczącym udziałem kapitału zagranicznego w mediach. Nasi eksperci postulują więc w pierwszej kolejności, by w polskich regulacjach prawnych wprost uznać sektor medialny za sektor strategiczny dla funkcjonowania państwa – tak jak uczyniono to na przykład w Wielkiej Brytanii. Wówczas w ramach ochrony polskiego interesu narodowego, można wprowadzić funkcjonującą już w Niemczech zasadę, że nabycie co najmniej 10% udziałów w podmiocie medialnym przez podmiot spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego będzie uzależnione od zgody właściwych władz państwowych. Oprócz tego proponujemy, by przy ustalaniu, czy mamy do czynienia z pozycją dominującą na rynku medialnym, traktować rynek medialny jednolicie, a więc sumować audytorium danego podmiotu ze wszystkich zarządzanych przez niego mediów. Udział jednego podmiotu w tak określonym jednolitym rynku nie powinien przekraczać 30%. Po przekroczeniu tego limitu korporacja medialna, podobnie jak ma to miejsce w Niemczech, byłaby zmuszona do sprzedania części tytułów, ograniczenia nakładu, sprzedaży stacji radiowej czy telewizyjnej lub podjęcia jakichkolwiek innych działań skutkujących zmniejszeniem udziału w rynku. Brak podjęcia takich działań skutkowałby odebraniem koncesji, tak by osiągnąć dopuszczalny udział w rynku.

Wspólnie zapewnimy wolność słowa i pluralizm mediów Jesteśm

y w tym wyjątkowym momencie historii, gdy wykuwa się nowy międzynarodowy system prawnych gwarancji wolności słowa i wolności politycznej w internecie. Tylko od nas zależy, czy będzie to realna wolność, czy dyktat lewicowych koncernów i radyklanych ideologów, wyposażonych w instrumenty legalnej cenzury i wykluczenia. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by zagwarantować użytkownikom i odbiorcom mediów poszanowanie ich praw, ale nasza aktywność na tym polu będzie oznaczała konkretne wydatki i będzie możliwa tylko przy wsparciu Przyjaciół i Darczyńców Ordo Iuris. Z koniecznością poniesienia konkretnych kosztów wiążą się precedensowe postępowania, w których prawnicy Ordo Iuris reprezentują przed polskimi sądami ofiary internetowej cenzury. Walka z właścicielami Facebooka czy YouTube’a to znacznie większe koszty procesowe niż w przypadku krajowych postępowań o naruszenie dóbr osobistych. W jednej z takich spraw za samo tłumaczenie pozwu i załączników przez tłumacza wyznaczonego przez sąd musieliśmy zapłacić 16 tysięcy złotych. Precedensowa wartość wyroków będzie jednak ogromna, a ich beneficjentami będzie każdy użytkownik portalu społecznościowego. Koncentrujemy się na precedensowych i strategicznych procesach przeciwko Facebookowi i Google, starannie wybierając sprawy spośród licznych zgłoszeń wpływających do Ordo Iuris. Każda taka sprawa to przeciętny koszt sięgający 8 000 zł.Nawet przyjmując jedną lub dwie w miesiącu czujemy poważną presję kosztów. Bez postępowań nie uzyskamy jednak decydujących rozstrzygnięć. Nasi eksperci monitorują także tworzenie prawa przez Ministerstwo Sprawiedliwości, Komisję Europejską i inne międzynarodowe gremia. Zawsze uczestniczymy w konsultacjach i przedstawiamy poprawki, zmierzające do ochrony poddanej szczególnej cenzurze konserwatywnej większości. Monitoring i analizy to stały koszt ok. 5 000 zł miesięcznie.  Realizacja wszystkich naszych planów jest więc ściśle związana ze wsparciem naszych Przyjaciół i Darczyńców, którzy są jedynym źródłem finansowania Ordo Iuris. Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, która pozwoli nam kontynuować walkę z cenzurą w internecie.

Z wyrazami szacunku
Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris

P.S. Uregulowanie działalności technologicznych gigantów zza granicy wydaję się dziś być potężnym wyzwaniem. Jeżeli odniesiemy sukces, wyznaczymy jednak kierunek regulacyjny na wiele lat i na skalę globalną. Musimy podjąć tę próbę! Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.
Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>