RFKennedy Jr. przekazuje poparcie Trumpowi. “Ameryka to kpina z demokracji”

RFK Jr. przekazuje poparcie Trumpowi (całe przemówienie). “Ameryka to kpina z demokracji”

Zamilczana u nas prawie całkowicie sprawa przekazania poparcia Trumpowi przez RFK Jr. Gdy zapoznamy się z treścią tego przemówienia zrozumiemy dlaczego polskie TV-CIA (TVP, TVN i POLSAT) nie powiedziało ani zdania na jego temat. Bo jest to powiedzenie całej prawdy o Ameryce przechwyconej przez neokonów oraz kompleks militarno-przemysłowy i odgrywającej cyrkową rolę”wzorca demokracji” wobec naiwnego świata. Wbrew pozorom bardzo ciekawy jest obszerny wątek tego, jak własny rząd niszczy własny naród za pomocą ŻYWNOŚCI i LEKÓW. W niewiele mniejszej skali mamy to samo już w Polsce. Zachęcam do spokojnej lektury transkrypcji całości przemówienia RFK Juniora. Jako aneks zamieszczam ważny artykuł prof. J. Bartyzela ” Judeochrześcijański koń trojański u bram zachodniej cywilizacji”. Obydwa teksty są obszerne  proponuję więc podzielić sobie lekturę mojej notki na dwa etapy. 

[tekst Bartyzela daję oddzielnie. MD]

==========================

Przepraszam, że kazałem wszystkim czekać. 16 miesięcy temu, w kwietniu 2023 r., rozpocząłem kampanię na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Rozpocząłem tę podróż jako demokrata, z partii mojego ojca, mojego stryja, partii, której przysiągłem wierność na długo przed osiągnięciem wieku, w którym mogłem głosować.

Uczestniczyłem w swojej pierwszej konwencji Demokratów w wieku sześciu lat w 1960 roku. Wtedy Demokraci byli obrońcami Konstytucji i praw obywatelskich. Demokraci sprzeciwiali się autorytaryzmowi, cenzurze, kolonializmowi, imperializmowi i niesprawiedliwym wojnom. Byliśmy partią pracy, klasy robotniczej. Demokraci byli partią przejrzystości rządu i obrońcą środowiska. Nasza partia była bastionem przeciwko interesom wielkich pieniędzy i władzy korporacji. Wierna swojej nazwie, była partią demokracji.

Dlatego opuściłem tę partię w październiku, ponieważ tak dramatycznie odeszła od podstawowych wartości, z którymi dorastałem. Stała się partią wojny, cenzury, korupcji, Big Pharmy, Big Tech, Big Ag i Big Money.

Kiedy porzucono demokrację, odwołując prawybory, aby ukryć upadek funkcji poznawczych urzędującego prezydenta, opuściłem partię, aby kandydować jako kandydat niezależny. Główny nurt amerykańskiej polityki i dziennikarstwa wyśmiał moją decyzję. Konwencjonalna mądrość głosiła, że ​​nawet wejście na listę kandydatów niezależnych będzie niemożliwe, ponieważ każdy stan stwarza nieprzezwyciężalny gąszcz arbitralnych zasad zbierania podpisów. Potrzebowałbym ponad miliona podpisów, czego żaden kandydat na prezydenta w historii nigdy nie osiągnął. A potem potrzebowałbym zespołu prawników i milionów dolarów, aby poradzić sobie ze wszystkimi wyzwaniami prawnymi ze strony DNC. Malkontenci mówili nam, że wspinamy się na szklaną wersję Góry Niemożliwej!

Więc pierwszą rzeczą, którą chcę wam powiedzieć, jest to, że udowodniliśmy im, że się mylą! Zrobiliśmy to, ponieważ pod radarem głównych organów medialnych zainspirowaliśmy ogromny niezależny ruch polityczny. Ponad 100 000 wolontariuszy rzuciło się do akcji, mając nadzieję, że uda im się odwrócić upadek naszego narodu. Wielu pracowało po dziesięć godzin dziennie, czasami w zamieciach i palącym upale. Poświęcali czas dla rodziny, zobowiązania osobiste i sen. Miesiące po miesiącach, naładowani wspólną wizją narodu uzdrowionego z podziałów.

Rozstawiali stoły w kościołach i na targach rolniczych. Chodzili od drzwi do drzwi. W Utah i New Hampshire wolontariusze zbierali podpisy podczas śnieżyc, przekonując każdego zwolennika, by zatrzymał się w mroźnym zimnie, zdjął rękawiczki i podpisał się czytelnie. Podczas fali upałów w Nevadzie spotkałem wysokiego, wysportowanego wolontariusza, który radośnie powiedział mi, że schudł 25 funtów, zbierając podpisy w nienośnym upale.

Aby sfinansować ten wysiłek, młodzi Amerykanie przekazali pieniądze na lunch, a seniorzy zrezygnowali ze swojej pomocy społecznej, swoich czeków Social Security. Nasza organizacja 50 stanów zebrała te miliony podpisów i więcej. Żadna kampania prezydencka w historii amerykańskiej polityki nigdy tego nie zrobiła.

Chcę więc podziękować wszystkim tym oddanym wolontariuszom i pogratulować personelowi kampanii, który koordynował to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Wasze osiągnięcia uznano za niemożliwe! Wnieśliście mnie na tę szklaną górę. Dokonaliście cudu. Dokonaliście tego, co wszyscy eksperci twierdzili, że nigdy nie będzie możliwe. Jestes wam najgłębiej wdzięczny! I nigdy tego nie zapomnę. Nie tylko za to, co zrobiliście dla mojej kampanii, ale za poświęcenia, których dokonaliście, ponieważ kochacie nasz kraj.

Pokazaliście wszystkim, że demokracja jest tu nadal możliwa. Nadal przetrwała w prasie i w idealistycznych działaniach ludzkich, które wciąż kwitną pod płótnem zaniedbania i oficjalnej i instytucjonalnej korupcji.

Dzisiaj jestem tutaj, aby powiedzieć wam, że nie pozwolę, aby wasze wysiłki poszły na marne. Jestem tutaj, aby powiedzieć wam, że wykorzystam wasze ogromne osiągnięcia, aby służyć ideałom, które dzielimy, ideałom pokoju, dobrobytu, wolności, zdrowia. Wszystkim ideałom, które motywowały moją kampanię.

Jestem tu dzisiaj, aby opisać drogę, którą otwarliście dzięki swojemu zaangażowaniu i ciężkiej pracy.

Teraz, w uczciwym systemie, wierzę, że wygrałbym wybory. W systemie, w którym mój ojciec i mój stryj dobrze się czuli, jest to system z otwartymi debatami, uczciwymi prawyborami, regularnie zaplanowanymi debatami, uczciwymi prawyborami i prawdziwie niezależnymi mediami, nieskażonymi rządową propagandą i cenzurą, w systemie bezpartyjnych sądów i komisji wyborczych wszystko byłoby inaczej.

W końcu sondaże stale pokazywały, że pokonuję wszystkich pozostałych kandydatów, zarówno w rankingu popularności, jak i w bezpośrednich pojedynkach.

Niestety, muszę powiedzieć, że choć demokracja wciąż żyje u podstaw, stała się już niewiele więcej niż sloganem naszych instytucji politycznych, naszych mediów, naszego rządu i, co najsmutniejsze, dla mnie, Partii Demokratycznej.

W imię ratowania demokracji Partia Demokratyczna przystąpiła do jej demontażu. Nie mając pewności co do swojego kandydata, że ​​mógłby wygrać w uczciwych wyborach w lokalu wyborczym, DNC prowadziła nieustanną wojnę prawną zarówno z prezydentem Trumpem, jak i ze mną.

Za każdym razem, gdy nasi wolontariusze oddawali te ogromne pudła podpisów potrzebnych do umieszczenia na karcie do głosowania, DNC wciągało nas do sądu, stan po stanie, próbując wymazać ich pracę i podważyć wolę wyborców, którzy złożyli podpisy. Wysyłało sędziów popierających DNC, aby wyrzucić mnie i innych kandydatów z karty do głosowania i wsadzić prezydenta Trumpa do więzienia.

Przeprowadzili pozorowane prawybory, które zostały ustawione, aby zapobiec poważnemu wyzwaniu dla prezydenta Bidena. Następnie, gdy przewidywalnie nieudolny występ w debacie przyspieszył zamach stanu przeciwko prezydentowi Bidenowi, ci sami tajemniczy agenci DNC wyznaczyli jego następcę, również bez wyborów. Zainstalowali kandydatkę, która była tak niepopularna wśród wyborców, że wycofała się w 2020 r., nie zdobywając ani jednego delegata.

Mój stryj i mój ojciec obaj uwielbiali debaty. Byli dumni ze swojej zdolności do stawienia czoła każdemu przeciwnikowi w walce o idee. Byliby zdumieni, gdyby dowiedzieli się o kandydacie Partii Demokratycznej na prezydenta, który, podobnie jak wiceprezydent Harris, nie pojawił się w ani jednym wywiadzie ani nie wziął udziału w spotkaniu z wyborcami przez 35 dni. To jest głęboko niedemokratyczne! Jak ludzie mają wybierać, skoro nie wiedzą, kogo wybierają? I jak to może wyglądać w oczach reszty świata?

Mój ojciec i mój stryj zawsze byli świadomi wizerunku Ameryki za granicą ze względu na rolę naszego narodu jako szablonu demokracji, wzoru do naśladowania dla procesów demokratycznych i przywódcy wolnego świata. Zamiast pokazać nam jej istotę i charakter, DNC i jego medialne organy wykreowały wzrost popularności wiceprezydent Harris na podstawie niczego! Żadnego programu, żadnych wywiadów, żadnych debat. Tylko dym, lustra i balony w  chicagowskim cyrku. Tam, w Chicago, szereg demokratycznych mówców wspomniało Donalda Trumpa 147 razy tylko pierwszego dnia. Kto potrzebuje polityki, kiedy masz Trumpa do znienawidzenia?

Natomiast na konwencji RNC prezydent Biden został wymieniony tylko dwa razy w ciągu czterech dni. Przeprowadzam wywiady każdego dnia. Wielu z was przeprowadziło ze mną wywiad. Każdy, kto poprosi, może przeprowadzić ze mną wywiad. Są dni, kiedy udzielam nawet dziesięciu wywiadów.

Prezydent Trump, który faktycznie został nominowany i wygrał wybory, również udziela wywiadów codziennie. Jak Partia Demokratyczna wybrała kandydata, który nigdy nie udzielił wywiadu ani nie debatował przez cały cykl wyborczy? Znamy odpowiedzi. Zrobili to, wykorzystując agencje rządowe jako broń. Zrobili to, porzucając demokrację. Zrobili to, pozywając opozycję i pozbawiając praw wyborczych amerykańskich wyborców.

Najbardziej niepokoi mnie nie to, jak Partia Demokratyczna prowadzi swoje sprawy wewnętrzne lub jak prowadzi swoich kandydatów. Niepokoi mnie uciekanie się do cenzury i kontroli mediów oraz uzbrajanie agencji federalnych. Kiedy prezydent USA współpracuje lub wręcz zmusza firmy medialne do cenzurowania wypowiedzi politycznych, jest to atak na nasze najświętsze prawo do wolności słowa. I to jest właśnie prawo, na którym opierają się wszystkie nasze prawa konstytucyjne.

Prezydent Biden wyśmiał 88-procentowe zwycięstwo Władimira Putina w wyborach w Rosji, zauważając, że Putin i jego partia kontrolują rosyjską prasę i że Putin uniemożliwia poważnym przeciwnikom pojawienie się na kartach do głosowania.

Ale tutaj w Ameryce, DNC również uniemożliwiło przeciwnikom pojawienie się na karcie do głosowania. A nasze sieci telewizyjne ujawniły się jako organy Partii Demokratycznej w ciągu ponad roku kampanii, w której moje wyniki w sondażach sięgały czasami wysokich dwudziestek, a główne sieci medialne sprzymierzone z DNC utrzymują niemal idealne embargo na wywiady ze mną.

Podczas swojej dziesięciomiesięcznej kampanii prezydenckiej w 1992 r. Ross Perot udzielił 34 wywiadów w głównych sieciach. Natomiast w ciągu 16 miesięcy od czasu, gdy oświadczyłem, że ABC, NBC, CBS, MSNBC i CNN razem wzięte przeprowadziły tylko dwa wywiadów na żywo ze mną, te sieci zamiast tego wyemitowały nieprzerwany potop materiałów z niedokładnymi, często obrzydliwymi, pejoratywnymi i zniesławiającymi oszczerstwami. Niektóre z tych samych sieci zmówiły się z DNC, aby trzymać mnie z dala od sceny debaty.

Przedstawiciele tych sieci są teraz w tym pokoju, więc chciałbym poświęcić chwilę, by poprosić was o zastanowienie się nad licznymi sposobami, w jakie wasze instytucje zrzekły się tej naprawdę świętej odpowiedzialności, obowiązku wolnej prasy, jakim jest ochrona demokracji i nieustanne kwestionowanie partii sprawującej władzę.

Zamiast utrzymywać postawę zaciekłego sceptycyzmu wobec władzy, wasze instytucje stały się tubami rządowymi i stenografami organów władzy. Nie tylko wy spowodowaliście decentralizację amerykańskiej demokracji, ale mogliście jej zapobiec. Cenzura mediów społecznościowych przez Partię Demokratyczną była jeszcze bardziej nagim wykonywaniem władzy wykonawczej.

W tym tygodniu sędzia federalny Terry Doughty podtrzymał mój nakaz sądowy przeciwko prezydentowi Bidenowi, nazywając projekt cenzury Białego Domu cytatem:

„Najbardziej rażące naruszenie Pierwszej Poprawki w historii Stanów Zjednoczonych Ameryki!”

Poprzednia 155-stronicowa decyzja Doughty’ego szczegółowo opisuje, jak zaledwie 37 godzin po złożeniu przysięgi urzędowej, w której przysięgał przestrzegać Konstytucji, prezydent Biden i Biały Dom otworzyli portal i zaprosili CIA, FBI, FISA, która jest agencją cenzury – jest w centrum przemysłowego kompleksu cenzury – DHS, IRS i inne agencje do cenzurowania mnie i innych dysydentów politycznych w mediach społecznościowych.

Nawet dziś użytkownicy, którzy próbują publikować moje filmy kampanijne na Facebooku lub YouTube, otrzymują wiadomości, że ta treść narusza standardy społeczności. Dwa dni po tym, jak sędzia Doughty wydał decyzję w tym tygodniu, Facebook nadal dołączał etykiety ostrzegawcze do petycji online wzywającej ABC do uwzględnienia mnie w nadchodzącej debacie. Powiedzieli, że narusza to standardy społeczności.

Media głównego nurtu były kiedyś strażnikiem Pierwszej Poprawki i zasad demokratycznych i dołączyły do ​​tego systemowego ataku na demokrację. Media również uzasadniają swoją cenzurę walką z dezinformacją. Ale rządy i ciemiężyciele nie cenzurują kłamstw. Oni się nie boją kłamstw. Oni boją się prawdy! I to właśnie cenzurują.

I nie chcę, żeby cokolwiek z tego zabrzmiało jak osobista skarga, ponieważ dla mnie nią nie jest, to wszystko jest częścią podróży, a to podróż, na którą się zapisałem. Ale muszę poczynić te obserwacje, ponieważ myślę, że są one kluczowe dla nas, aby robić to, co musimy zrobić jako obywatele demokracji, aby ocenić, gdzie jesteśmy w tym kraju i jak nadal wygląda nasza demokracja, a także założenia dotyczące naszego przywództwa na całym świecie. I czy żyjemy, czy naprawdę nadal jesteśmy w kraju będącym wzorem demokracji? Czy też uczyniliśmy z demokracji rodzaj żartu?

[15:58]

Oto dobra wiadomość. Podczas gdy główne media odmówiły mi krytycznej platformy, nie zamknęły moich pomysłów, które szczególnie rozkwitły wśród młodych wyborców i wyborców niezależnych, dzięki alternatywnym mediom. Wiele miesięcy temu obiecałem Amerykanom, że wycofam się z wyścigu, jeśli stanę się „spoilerem ”. Spoiler to ktoś, kto zmieni wynik wyborów, ale nie ma szans na wygraną. W głębi serca nie wierzę już, że mam realne szanse na zwycięstwo wyborcze w obliczu tej nieustępliwej, systematycznej cenzury i kontroli mediów.

Dlatego nie mogę w dobrej wierze prosić moich pracowników i wolontariuszy, aby nadal pracowali po godzinach, ani prosić moich darczyńców, aby nadal przekazywali darowizny, skoro nie mogę im szczerze powiedzieć, że mam realną drogę do Białego Domu.

Co więcej, nasze sondaże konsekwentnie wykazywały, że gdybym pozostał na liście kandydatów w stanach kluczowych, prawdopodobnie oddałbym wybory Demokratom, z którymi nie zgadzam się w najbardziej egzystencjalnych kwestiach: cenzurze, wojnie i przewlekłych chorobach.

Chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że nie kończę swojej kampanii. Po prostu ją zawieszam. A nie kończę. Moje nazwisko pozostanie na karcie do głosowania w większości stanów. Jeśli mieszkasz w stanie niebieskim, możesz na mnie głosować, nie szkodząc ani nie pomagając prezydentowi Trumpowi lub wiceprezydent Harris. W stanach czerwonych będzie to samo. Zachęcam was do głosowania na mnie. A jeśli wystarczająco dużo z was na mnie zagłosuje, to żaden z głównych kandydatów partii nie zdobędzie 270 głosów, co jest całkiem możliwe. W rzeczywistości nasze dzisiejsze sondaże pokazują remis 269 do 269. I prawdopodobnie nadal mógłbym trafić do Białego Domu w wyborach warunkowych.

Ale w około dziesięciu stanach, w których moja obecność byłaby spoilerem, zamierzam usunąć swoje nazwisko i już rozpocząłem ten proces i namawiałem wyborców, aby na mnie nie głosowali. Z poczuciem zwycięstwa, a nie porażki, zawieszam swoją działalność kampanijną. Nie tylko dokonaliśmy niemożliwego, zbierając milion podpisów, ale zmieniliśmy na zawsze krajową dyskusję polityczną.

Przewlekła choroba, zniszczenie wolnośi słowa, korupcja rządowa, zerwanie z naszym uzależnieniem od wojny znalazły się w centrum polityki, w centrum uwagi. Mogę powiedzieć wszystkim, którzy tak ciężko pracowali przez ostatnie półtora roku, dziękuję za dobrze wykonaną pracę! Trzy wielkie sprawy skłoniły mnie do wzięcia udziału w tym wyścigu przede wszystkim, i to są główne przyczyny, które przekonały mnie do opuszczenia Partii Demokratycznej i kandydowania jako kandydat niezależny. A teraz, do wyrazżenia swego poparcia prezydentowi Trumpowi.

Przyczynami były wolność słowa, wojna na Ukrainie i wojna z naszymi dziećmi.

Opisałem już niektóre moje osobiste doświadczenia i zmagania z kompleksem przemysłowym i cenzurą rządową.

Chcę powiedzieć słowo o wojnie na Ukrainie.

Kompleks militarno-przemysłowy dostarczył nam znanego komiksowego uzasadnienia, jak to robią w przypadku każdej wojny, że ta jest szlachetnym wysiłkiem, aby powstrzymać superzłoczyńcę,

Władimira Putina, przed inwazją na Ukrainę, a następnie udaremnić jego marsz w stylu Hitlera przez Europę.

W rzeczywistości maleńka Ukraina jest pełnomocnikiem w geopolitycznej walce zainicjowanej przez ambicje USA (((neocons))), lub amerykańskiej globalnej hegemonii. Nie usprawiedliwiam Putina za inwazję na Ukrainę. Miał inne opcje. Wojna jest przewidywalną odpowiedzią Rosji na lekkomyślny (((neocon))) projekt rozszerzenia NATO w celu otoczenia Rosji. Wrogi akt!

Łatwowierne media rzadko tłumaczyły Amerykanom, że jednostronnie odstąpiliśmy od dwóch traktatów o broni jądrowej z Rosją, a następnie umieściliśmy systemy rakietowe Aegis w Rumunii i Polsce. To wrogi akt! I że Biały Dom Bidena wielokrotnie odrzucał ofertę Rosji, aby pokojowo zakończyć tę wojnę. Wojna na Ukrainie rozpoczęła się w 2014 r., kiedy amerykańskie agencje obaliły demokratycznie wybrany rząd Ukrainy i zainstalowały starannie wybrany prozachodni rząd, który rozpoczął śmiertelną wojnę domową przeciwko etnicznym Rosjanom na Ukrainie.

W 2019 roku Ameryka wycofała się z traktatu pokojowego, Porozumienia Mińskiego, wynegocjowanego między Rosją a Ukrainą przez państwa europejskie.

A potem w kwietniu 2022 roku chcieliśmy wojny. W kwietniu 2022 roku prezydent Biden wysłał Borisa Johnsona na Ukrainę, aby zmusić prezydenta Zełenskiego do zerwania porozumienia pokojowego, które on i Rosjanie już podpisali, a Rosjanie wycofywali wojska z Donbasu i Ługańska. A to porozumienie pokojowe przyniosłoby pokój w regionie i pozwoliłoby Donbasowi i Ługańskowi pozostać częścią Ukrainy. Prezydent Biden oświadczył w tym miesiącu, że:

„Jego celem w wojnie była zmiana reżimu w Rosji”.

Jego sekretarz obrony, Lloyd Austin, jednocześnie wyjaśnił:

„Celem Ameryki w wojnie było wyczerpanie armii rosyjskiej i osłabienie jej zdolności do walki w każdym innym miejscu na świecie”.

Te cele, oczywiście, nie mają nic wspólnego z tym, co mówili Amerykanom o ochronie suwerenności Ukrainy. Ukraina jest ofiarą w tej wojnie i jest ofiarą Zachodu.

Od tego czasu rozrywamy tę umowę, zmuszając Zełenskiego do zerwania umowy. Zmarnowaliśmy kwiat ukraińskiej młodzieży. Aż 600 000 ukraińskich dzieci i ponad 100 000 rosyjskich zginęło. A infrastruktura Ukrainy jest zniszczona.

Wojna była katastrofą również dla naszego kraju. Roztrwoniliśmy już prawie 200 miliardów dolarów, a są to bardzo potrzebne dolary w naszych społecznościach, cierpiących społecznościach w całym kraju.

Sabotaż gazociągu Nord Stream i sankcje zniszczyły europejską bazę przemysłową, która stanowiła bastion bezpieczeństwa narodowego USA. Silne Niemcy z silnym przemysłem są o wiele, wiele silniejszym środkiem odstraszającym Rosję niż Niemcy zdeindustrializowane i przekształcone w przedłużenie amerykańskiej bazy wojskowej.

[23:41]

Wpychamy Rosję w katastrofalny sojusz z Chinami i Iranem. Jesteśmy bliżej krawędzi wymiany nuklearnej niż kiedykolwiek od 1962 r. A (((neocons))) i Biały Dom wcale się tym nie przejmuje!

Nasz autorytet moralny i gospodarka są w rozsypce. A wojna dała początek BRICS, które teraz zagrażają zastąpieniem dolara jako globalnej waluty rezerwowej. To katastrofa pierwszej klasy dla naszego kraju!

Sądząc po jej wojowniczym, agresywnym przemówieniu wygłoszonym wczoraj wieczorem w Chicago, możemy założyć, że prezydent Harris będzie entuzjastyczną zwolenniczką tej i innych (((neokonserwatywnych))) awantur militarnych.

A prezydent Trump mówi, że wznowi negocjacje z prezydentem Putinem i zakończy wojnę z dnia na dzień, jak tylko zostanie prezydentem. Już samo to uzasadniałoby moje poparcie dla jego kampanii.

Latem ubiegłego roku wyglądało na to, że żaden z kandydatów nie będzie skłonny do negocjacji mających na celu szybkie zakończenie wojny na Ukrainie, opanowanie epidemii chorób przewlekłych, ochronę wolności słowa i naszych swobód konstytucyjnych, oczyszczenie naszego rządu z wpływów korporacji ani do przeciwstawienia się (((neokonserwatystom))) i ich planom niekończących się awantur militarnych.

Ale teraz jeden z dwóch kandydatów przyjął te kwestie jako swoje własne, do tego stopnia, że ​​poprosił o włączenie mnie do swojej administracji. Mówię oczywiście o Donaldzie Trumpie. Mniej niż 2 godziny po tym, jak prezydent Trump cudem uniknął zamachu, Calley Means zadzwonił do mnie na komórkę. Byłem wtedy w Las Vegas. Calley jest prawdopodobnie głównym orędownikiem bezpieczeństwa żywności, regeneracji gleby i zakończenia epidemii chorób przewlekłych, która niszczy zdrowie Ameryki i rujnuje naszą gospodarkę.

Calley ujawnił podstępną korupcję w FDA, NIH, HHS i USDA, która spowodowała epidemię korupcji. Calley pracował w mojej kampanii, doradzając mi w tych kwestiach od samego początku, a te kwestie były moim głównym celem przez ostatnie 20 lat. Byłem zachwycony, gdy Calley powiedział mi tego dnia, że ​​doradzał również prezydentowi Trumpowi.

Powiedział mi, że prezydent Trump chętnie porozmawia ze mną o przewlekłych chorobach i innych tematach, a także zbada możliwości współpracy. Zapytał, czy odbiorę telefon od prezydenta. Prezydent Trump zadzwonił do mnie kilka minut później i spotkałem się z nim następnego dnia.

Kilka tygodni później spotkałem się ponownie z prezydentem Trumpem, członkami jego rodziny i bliskimi doradcami na Florydzie. Podczas serii długich, intensywnych dyskusji byłem zaskoczony, odkrywając, że jesteśmy zgodni w wielu kluczowych kwestiach. Podczas tych spotkań zasugerował, abyśmy połączyli siły jako partia jedności. Rozmawialiśmy o zespole rywali Abrahama Lincolna. Taki układ pozwoliłby nam nie zgadzać się publicznie i prywatnie, a jeśli zajdzie taka potrzeba, zaciekle w kwestiach, w których się różnimy, jednocześnie pracując razem nad kwestiami egzystencjalnymi, co do których jesteśmy zgodni.

Byłem zaciekłym krytykiem wielu polityk jego pierwszej administracji i nadal istnieją kwestie i podejścia, co do których nadal mamy bardzo poważne różnice zdań.

Ale jesteśmy zgodni w innych kluczowych kwestiach, takich jak zakończenie niekończących się wojen, położenie kresu epidemii chorób dziecięcych, zabezpieczenie granic, ochrona wolności słowa, ujawnienie korporacyjnego przejęcia naszych agencji regulacyjnych, odsunięcie amerykańskich agencji wywiadowczych od propagandy, cenzurowania i inwigilowania Amerykanów, a także ingerowania w nasze wybory.

Po mojej pierwszej rozmowie z prezydentem Trumpem bezskutecznie próbowałem rozpocząć podobne dyskusje z wiceprezydent Harris. Wiceprezydent Harris odmówiła spotkania się ze mną, a nawet rozmowy ze mną.

Zawieszenie mojej kandydatury jest dla mnie decyzją rozdzierającą serce i jestem przekonany, że jest to najlepsza nadzieja na zakończenie wojny na Ukrainie i zakończenie epidemii chorób przewlekłych, które niszczą witalność naszego narodu od środka. I wreszcie na ochronę wolności słowa.

Czuję moralny obowiązek wykorzystania tej okazji, aby uratować miliony amerykańskich dzieci ponad wszystko. W przypadku, gdyby niektórzy z was nie zdawali sobie sprawy, jak poważny jest stan zdrowia naszych dzieci i przewlekłych chorób w ogóle, chciałbym was zachęcić do obejrzenia niedawnego wywiadu doktora Carlsona z Calley Means i jego siostrą, doktor Casey Means, która jest najlepszą absolwentką swojej klasy w Stanford Medical School. Jest to problem, który dotyczy nas wszystkich o wiele bardziej bezpośrednio i pilnie niż jakikolwiek problem wojny kulturowej i wszystkie inne problemy, którymi się przejmujemy i które rozdzierają nasz kraj. To jest najważniejszy problem!

Dlatego ma potencjał, żeby nas zjednoczyć.

Więc pozwólcie, że podzielę się z wami kilkoma informacjami, dlaczego uważam, że jest to tak pilne. Dzisiaj wydajemy na opiekę zdrowotną więcej niż jakikolwiek inny kraj na świecie, dwa razy więcej niż w Europie.

A jednak mamy najgorsze wyniki zdrowotne ze wszystkich narodów na świecie. Jesteśmy na 79. miejscu pod względem wyników zdrowotnych za Kostaryką, Nikaraguą, Mongolią i innymi krajami. Nikt nie ma takiego obciążenia chorobami przewlekłymi jak my.

A podczas epidemii Covid mieliśmy najwyższą liczbę zgonów ze wszystkich krajów na świecie. Mieliśmy 16% zgonów z powodu Covid. I mamy tylko 4,2% światowej populacji. A CDC mówi, że to dlatego, że jesteśmy najbardziej chorymi ludźmi na Ziemi. Mamy najwyższy wskaźnik chorób przewlekłych na Ziemi. A przeciętny Amerykanin, który zmarł z powodu Covid, miał 3,8 chorób przewlekłych.

Więc to byli ludzie, którzy mieli załamanie układu odpornościowego, którzy mieli dysfunkcję mitochondriów. I żaden inny kraj nie ma czegoś takiego.W Ameryce 74% Amerykanów ma

Dwie trzecie dorosłych i dzieci w Ameryce cierpi na przewlekłe problemy zdrowotne. 50 lat temu liczba ta wynosiła mniej niż 1%. Przeszliśmy z 1% do 66%. W Ameryce 74% Amerykanów ma teraz nadwagę lub jest otyłych i 50% naszych dzieci. 120 lat temu, gdy ktoś był otyły, wysyłano go do cyrku. Dosłownie, sporządzano raporty przypadków na jego temat. Otyłość była prawie nieznana.

[31:06]

W Japonii wskaźnik otyłości wśród dzieci wynosi 3% w porównaniu do 50% rocznie. Połowa Amerykanów ma stan przedcukrzycowy lub cukrzycę typu 2. Kiedy mój stryj był prezydentem, byłem chłopcem. Cukrzyca młodzieńcza praktycznie nie istniała. Typowy pediatra widziałby jeden przypadek cukrzycy w ciągu całej swojej kariery, 40- lub 50-letniej kariery. Obecnie jedno na troje dzieci, które przekracza próg jego gabinetu, jest cukrzykiem lub ma stan przedcukrzycowy. A zaburzenia mitochondrialne spowodowały cukrzycę, powodując również chorobę Alzheimera, która jest obecnie klasyfikowana jako cukrzyca. I kosztuje to ten kraj więcej niż nasz budżet wojskowy każdego roku.

Nastąpiła eksplozja chorób neurologicznych, których nigdy nie widziałem jako dziecko. ADD, ADHD, opóźnienie mowy, opóźnienie języka, zespół Tourette’a, narkolepsja, ASD, zespół Aspergera, autyzm.

W roku 2000 wskaźnik autyzmu wynosił jeden na 1500. Obecnie wskaźniki autyzmu u dzieci wynoszą jeden na 36, ​​według CDC, w skali kraju. Nikt o tym nie mówi. Jedno na 22 dzieci w Kalifornii ma autyzm. I to jest kryzys, że 77% naszych dzieci jest zbyt niepełnosprawnych, aby służyć w armii Stanów Zjednoczonych.

Co dzieje się z naszym krajem? I dlaczego nie jest to na pierwszych stronach gazet każdego dnia? Nikt inny na świecie tego nie doświadcza. To dzieje się tylko w Ameryce!Co dzieje się z naszym krajem? I dlaczego nie jest to na

Około 18%, a swoją drogą, wiesz, nie było żadnej zmiany w diagnozie, co branża czasami lubi mówić. Nie było żadnej zmiany w badaniach przesiewowych. To jest zmiana w zapadalności. W moim pokoleniu, 70-letnich mężczyznach, szanse i wskaźniki wynoszą około jeden na 10 000. A w pokoleniu moich dzieci, jeden na 34. Powtórzę w Kalifornii, jeden na 22!

Dlaczego pozwalamy, aby to się działo? Dlaczego pozwalamy, aby to przytrafiało się naszym dzieciom? To są najcenniejsze aktywa, jakie mamy w tym kraju. Jak możemy pozwolić, aby to się im przytrafiło?

Około 18% amerykańskich nastolatków ma teraz stłuszczenie wątroby. To około jeden na pięciu. Ta choroba, gdy byłem dzieckiem, dotykała tylko alkoholików w późnym stadium, którzy byli starsi.

Zachorowalność na raka gwałtownie rośnie wśród młodych i starych. Zachorowalność na raka wśród młodych dorosłych wzrosła o 79%. Jedna na cztery Amerykanki przyjmuje leki przeciwdepresyjne. 40% nastolatków ma zdiagnozowane problemy ze zdrowiem psychicznym. A 15% uczniów szkół średnich przyjmuje Adderall. A pół miliona dzieci przyjmuje SSRI.

Co więc powoduje to cierpienie? Wymienię dwóch winowajców.

Pierwszym i najgorszym jest żywność ultra-przetworzona. Około 70% diety amerykańskich dzieci jest ultra-przetworzona. Oznacza to, że jest produkowana przemysłowo, w fabryce. Ta żywność składa się głównie z przetworzonego cukru, ultra-przetworzonych ziaren i olejów z nasion.

Naukowcy laboratoryjni, z których wielu pracowało wcześniej dla przemysłu tytoniowego, który w latach 70. i 80. wykupił wszystkie duże firmy spożywcze, wysłali tysiące naukowców, aby odkryli substancje chemiczne, nowe substancje chemiczne, które uczynią żywność bardziej uzależniającą. A te składniki nie istniały 100 lat temu.

Hej, ludzie nie są biologicznie przystosowani do tego, co jedzą. Setki tych chemikaliów są teraz zakazane w Europie, ale wszechobecne w amerykańskiej przetworzonej żywności.

Drugim winowajcą są toksyczne substancje chemiczne w naszym jedzeniu, lekach i środowisku. Pestycydy, dodatki do żywności, leki farmaceutyczne i toksyczne odpady przenikają każdą komórkę naszego ciała. Ten atak na komórki i hormony naszych dzieci jest nieustępliwy! Aby wymienić tylko jeden problem. Wiele z tych substancji chemicznych zwiększa poziom estrogenu. Ponieważ małe dzieci przyjmują tak wiele z tych substancji zaburzających gospodarkę hormonalną, wskaźnik dojrzewania w Ameryce występuje obecnie w wieku od dziesięciu do trzynastu lat, co jest sześć lat wcześniej niż dziewczęta osiągały dojrzałość w 1900 roku. Nasz kraj ma najwcześniejsze wskaźniki dojrzewania na każdym kontynencie na Ziemi. I nie, nie jest to spowodowane lepszym odżywianiem. To nie jest normalne!

Rak piersi jest również napędzany estrogenem i obecnie dotyka jedną na osiem kobiet. Masowo zatruwamy wszystkie nasze dzieci i dorosłych!

Biorąc pod uwagę tragiczną ludzką przyczynę tej tragicznej epidemii chorób przewlekłych, wydaje się niemal niegrzeczne wspominać o szkodach, jakie wyrządza naszej gospodarce. Ale powiem, że paraliżuje finanse kraju. Kiedy mój stryj był prezydentem naszego kraju, nie wydał ani jednego dolara na choroby przewlekłe. Obecnie rządowe wydatki na opiekę zdrowotną są niemal w całości przeznaczane na choroby przewlekłe. I jest to dwukrotność budżetu wojskowego, a także najszybciej rosnąca pozycja budżetowa w budżecie federalnym.

Przewlekłe choroby kosztują więcej dla gospodarki jako całości, kosztują co najmniej 4 biliony dolarów. Pięć razy więcej niż nasz budżet wojskowy. I to stanowi 20% obciążenia dla wszystkiego, co robimy i do czego dążymy. Więcej cierpią społeczności mniejszościowe. Ludzie, którzy martwią się o DEI [Różnorodność, Równość i Włączenie] lub o jakąkolwiek nietolerancję, przyćmiewają wszystko! Zatruwamy biednych! Systematycznie zatruwamy mniejszości w całym kraju!

Lobbyści branżowi zadbali o to, aby większość programu obiadów w ramach bonów żywnościowych, około 70% bonów żywnościowych i 70 lub 77% szkolnych obiadów to przetworzona żywność. Nie ma żadnych warzyw, nie ma niczego, co chciałbyś zjeść. Po prostu zatruwamy biednych obywateli. I dlatego mają najwyższy ciężar przewlekłych chorób ze wszystkich, jakiejkolwiek grupy demograficznej w naszym kraju i najwyższy na świecie.

Ten sam przemysł spożywczy lobbował, aby upewnić się, że niemal wszystkie dotacje rolnicze trafiają do upraw towarowych, które są surowcem dla przemysłu przetwórstwa spożywczego. Te polityki niszczą małe gospodarstwa i niszczą nasze gleby.

Wydajemy, jak sądzę, około osiem razy więcej dotacji na tytoń niż na owoce i warzywa. To nie ma sensu, jeśli chcemy zdrowego kraju.

Dobra wiadomość jest taka, że ​​możemy to wszystko zmienić! Możemy to zmienić bardzo, bardzo szybko. Ameryka może znów stać się zdrowa. Aby to zrobić, musimy zrobić trzy rzeczy.

Po pierwsze, musimy wykorzenić korupcję w naszych instytucjach ochrony zdrowia.

Po drugie, musimy zmienić bodźce w naszym systemie opieki zdrowotnej.

Po trzecie, musimy zainspirować Amerykanów, by znów zaczęli dbać o swoje zdrowie.

80% dotacji NIH trafia do osób, które mają konflikt interesów. To są ludzie, praktycznie każdy, kto siedzi, … Joe Biden właśnie mianował nowy panel NIH, który będzie decydował o zaleceniach żywieniowych. I wszyscy oni są ludźmi z branży! Wszyscy oni są ludźmi z firm przetwórstwa żywności. Decydują, co Amerykanie tutaj są zdrowi. A zalecenia dotyczące piramidy żywieniowej i tego, co trafia do naszych programów szkolnych obiadów, które trafiają do programu [niejasne słowo] , programów kuponów żywnościowych, to wszystko skorumpowane i skonfliktowane osoby.

Te agencje, FDA, USDA i CDC, wszystkie są kontrolowane przez gigantyczne korporacje nastawione na zysk! 75% funduszy FDA nie pochodzi od podatników, pochodzi od Pharma. A dyrektorzy, konsultanci i lobbyści Pharma cyklicznie wchodzą i wychodzą z tych agencji.

Dzięki wsparciu prezydenta Trumpa zamierzam to zmienić. Zatrudnimy w tych agencjach uczciwych naukowców i lekarzy, którzy nie będą finansowani przez przemysł. Zadbamy o to, aby decyzje konsumentów, lekarzy i pacjentów były podejmowane na podstawie bezstronnej nauki.

Chore dziecko to najlepsza rzecz dla przemysłu farmaceutycznego. Kiedy amerykańskie dzieci lub dorośli zachorują na przewlekłą chorobę, przepisuje się im leki na całe życie. Wyobraź sobie, co się stanie, gdy Medicare zacznie płacić za Ozempic, który kosztuje 1500 dolarów miesięcznie i jest zalecany dla dzieci w wieku od sześciu lat, a wszystko to na otyłość, która jest całkowicie możliwa do uniknięcia i ledwo istniała 100 lat temu!

Ponieważ 74% Amerykanów cierpi na otyłość, koszt, gdyby wszyscy przyjmowali receptę na Ozempic, wynosiłby 3 biliony dolarów rocznie! To lek produkowany przez Novo Nordisk, największą firmę w Europie. To duńska firma, a duński rząd jej nie zaleca. Zaleca zmianę diety w celu leczenia otyłości i ćwiczenia.

A w naszym kraju zaleca się teraz Ozempic dzieciom w wieku sześciu lat. Novo Nordisk jest największą firmą w Europie, a praktycznie cała jej wartość opiera się na prognozach dotyczących tego, co zamierza sprzedać z Ozempic, zamierza sprzedać w Ameryce.

I mamy lobbystów żywności. Mamy dziś przed Kongresem projekt ustawy, który jest wspierany przez Biały Dom, wspierany przez wiceprezydent Harris i prezydenta Bidena, aby to umożliwić. Ten koszt 3 bilionów dolarów doprowadzi nasz kraj do bankructwa. Za ułamek tej kwoty moglibyśmy kupić żywność organiczną dla każdej amerprzeykańskiej rodziny, trzy posiłki dziennie i całkowicie wyeliminować cukrzycę.

Przywrócimy zdrową żywność do szkolnych lunchów. Przestaniemy dotować najgorsze produkty spożywcze naszymi dotacjami rolniczymi. Wyeliminujemy toksyczne chemikalia z naszego jedzenia.

Zamierzamy zreformować cały system żywnościowy. A do tego potrzebujemy nowego przywództwa w Waszyngtonie, ponieważ niestety zarówno Demokraci, jak i Partia Republikańska są w zmowie z dużymi producentami żywności, Big Pharma i Big Ag, które są jednymi z głównych darczyńców DNC. Wiceprezydent Harris nie wyraziła zainteresowania zajęciem się tą kwestią.

Kolejne cztery lata rządów Demokratów dopełnią konsolidacji władzy korporacji i ((neokonserwatystów)), a najbardziej ucierpią na tym nasze dzieci.

Zaangażowałem się w walkę z przewlekłymi chorobami 20 lat temu, nie dlatego, że wybrałem lub chciałem. Zostało mi to w zasadzie narzucone. To był problem, który powinien być centralnym punktem ruchu ekologicznego. Byłem wówczas głównym liderem, ale został on powszechnie zignorowany przez wszystkie instytucje, w tym organizacje pozarządowe, które powinny chronić nasze dzieci przed toksynami. To był osierocony problem, a ja miałem słabość do sierot. Widziałem, jak pokolenia dzieci chorowały coraz bardziej. Miałem jedenaścioro rodzeństwa i sam miałem siedmioro dzieci. Byłem świadomy tego, co działo się w ich klasach i z ich przyjaciółmi. I patrzyłem na te chore dzieci, te skrzywdzone dzieci z tego pokolenia, prawie wszystkie z nich są skrzywdzone. I nikt u władzy nie wydawał się tym przejmować ani nawet tego zauważać.

Przez 19 lat modliłem się każdego ranka, aby Bóg postawił mnie w sytuacji, w której mógłbym zakończyć tę katastrofę. Kryzys chorób przewlekłych był jednym z głównych powodów, dla których kandydowałem na prezydenta, obok zakończenia cenzury i wojny na Ukrainie. To powód, dla którego podjąłem rozdzierającą serce decyzję o zawieszeniu kampanii i poparciu prezydenta Trumpa.

Ta decyzja jest dla mnie bolesna z powodu trudności, jakie sprawia mojej żonie, moim dzieciom i moim przyjaciołom. Ale mam pewność, że to jest to, co mam robić. I ta pewność daje mi wewnętrzny spokój, nawet w czasie burz.

Jeśli dostanę szansę na naprawienie kryzysu chorób przewlekłych i zreformowanie naszej produkcji żywności, obiecuję, że w ciągu dwóch lat zobaczymy, jak ciężar chorób przewlekłych dramatycznie zmaleje. Sprawimy, że Amerykanie znów będą zdrowi. W ciągu czterech lat Ameryka będzie zdrowym krajem. Będziemy silniejsi, bardziej odporni, bardziej optymistyczni i szczęśliwsi. Nie zawiodę w tym.

Ostatecznie przyszłość, jakkolwiek się potoczy, jest w rękach Boga, w rękach amerykańskich wyborców i prezydenta Trumpa. Jeśli prezydent Trump zostanie wybrany i dotrzyma słowa, ogromny ciężar chorób przewlekłych, który obecnie demoralizuje i doprowadza kraj do bankructwa, zniknie.

To dla mnie duchowa podróż. Podjąłem decyzję poprzez głęboką modlitwę, poprzez twardą logikę i zadałem sobie pytanie:

„Jakie decyzje muszę podjąć, aby zmaksymalizować swoje szanse na uratowanie amerykańskich dzieci i przywrócenie zdrowia narodu?”

Poczułem, że jeśli odrzucę tę szansę, nie będę mógł spojrzeć sobie w lustro, wiedząc, że mogłem uratować życie niezliczonej liczbie dzieci i powstrzymać epidemię przewlekłych chorób w tym kraju.

Mam 70 lat. Mogę mieć dekadę, aby być skutecznym. Nie wyobrażam sobie, aby prezydent Harris, prezydent Harris, pozwoliła mi lub komukolwiek rozwiązać te poważne problemy. Po ośmiu latach prezydentury Harris, każda okazja, abym naprawił problem, będzie poza moim zasięgiem na zawsze.

Prezydent Trump powiedział mi, że chce, aby to było jego spuścizną. Wolę wierzyć, że tym razem to zrobi. Jego syn, jego najwięksi darczyńcy, jego najbliżsi przyjaciele, wszyscy popierają ten cel.

Moje przyłączenie się do kampanii Trumpa będzie trudną ofiarą dla mojej żony i dzieci, ale wartą zachodu, jeśli istnieje choćby mała szansa na uratowanie tych dzieci. Ostatecznie jedyną rzeczą, która uratuje nasz kraj i nasze dzieci, jest to, że zdecydujemy się kochać nasze dzieci bardziej niż nienawidzić siebie nawzajem. Dlatego rozpocząłem moją kampanię, aby zjednoczyć Amerykę.

Mój tata i stryj odcisnęli tak trwały ślad na charakterze naszego narodu, nie tyle z powodu jakiejś konkretnej polityki, którą promowali, ale dlatego, że potrafili zainspirować głęboką miłość do naszego kraju i wzmocnić nasze poczucie siebie jako wspólnoty narodowej. Trzymani razem przez ideały, potrafili włożyć swoją miłość w intencje i serca zwykłych Amerykanów i zjednoczyć narodowy ruch Amerykanów, czarnych i białych, Latynosów, Amerykanów z miast i wsi, zainspirowali uczucie i miłość, wielkie nadzieje i kulturę życzliwości, która nadal promieniowała wśród Amerykanów z ich pamięci.

To jest duch, w którym prowadziłem swoją kampanię i który zamierzam wnieść do kampanii prezydenta Trumpa. Zamiast jadu i polaryzacji, odwołam się do wartości, które nas jednoczą, do celów, które moglibyśmy osiągnąć, gdybyśmy tylko nie skakali sobie do gardeł.

Najbardziej jednoczącym tematem dla wszystkich Amerykanów jest to, że wszyscy kochamy nasze dzieci. Jeśli zjednoczymy się teraz wokół tej kwestii, możemy w końcu dać im ochronę, zdrowie i przyszłość, na jaką zasługują.

Dziękuję wam wszystkim bardzo serdecznie.

[48:20]

KONIEC

Powodziowa katastrofa. Wybór bredni ekolo-fantastów – zbrodniarzy.

Powodziowa katastrofa. Winni w oku parszywej propagandy

16.09.2024 Radosław Piwowarczyk powodziowa-katastrofa-winni-w-oku-parszywej-propagandy

Łukasz Warzecha oraz uszkodzony zbiornik Topola.
Łukasz Warzecha oraz uszkodzony zbiornik Topola. / foto: screen YouTube/X (kolaż)

Warszawski radny Jan Mencwel podzielił się w swoich mediach społecznościowych wizją przymusowych prac społecznych dla osób o odmiennych poglądach. Współzałożyciel skrajnie lewicowego stowarzyszenia Miasto Jest Nasze rozmarzył się, jakby to było wspaniale, gdyby ludzi, „którzy publicznie kwestionowali zmiany klimatu i ich skutki dla Polski” zaciągnąć do usuwania skutków powodzi. W świecie Mencwela przebrzydły poseł Sławomir Mentzen oraz złowrogi publicysta Łukasz Warzecha wywoziliby właśnie gruz z miejsc, przez które przeszła wielka woda, bo przecież kara za odstępstwo od jedynej słusznej linii politycznej w klimatycznym komunizmie być musi.

To zdaje się oczywiste również dla Jana Oleszczuka-Zygmuntowskiego, choć trzeba przyznać, iż współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii był aż nadto łaskawy dla „oszołomów”. Na swoim profilu w serwisie X zadał jedynie pytanie i to zaledwie o zasilenie funduszu pomocowego dla powodzian „specjalną opłatą karną nakładaną na publiczne wypowiedzi negujące antropogeniczne zmiany klimatu”. Oleszczuk-Zygmuntowski wykazał się zatem wielkim sercem dla politycznych oponentów, wszak czymże jest symboliczna kara finansowa za wygłaszanie nieprawomyślnych tez, kiedy w odwodzie pozostał jeszcze cały arsenał sankcji za rozpowszechnianie „fałszywych wiadomości, mogących wyrządzić istotną szkodę interesom państwa polskiego”, niczym w dekrecie czerwcowym z 1946 r. Narracja klimatystów sprowadza się bowiem do tego, że swoją postawą paskudni „negacjoniści klimatyczni” doprowadzili do zaniechań i większej skali tragedii.

Okazało się na przykład, ku zaskoczeniu wszystkich racjonalnie myślących, że gdyby nie niezwykle wpływowy redaktor Warzecha, to powódź wcale nie miałaby tak katastrofalnych skutków. Tą światłą myślą podzielił się z publicznością obwoźny „ekspert” od zmian klimatu Jakub Wiech. Dziennikarz ogłosił, że publicyści pokroju dziennikarza „Do Rzeczy”, „którzy latami wprowadzali ludzi w błąd na temat zmiany klimatu i polityki klimatycznej ponoszą część odpowiedzialności za to, że jako kraj nie jesteśmy przygotowani ani na zmianę klimatu, ani na politykę klimatyczną”. Co prawda Wiech tak daleko się nie posunął, ale równie dobrze można by było spekulować, czy powtarzanie przez Warzechę histerycznych bajek z mchu i paproci nie sprawiłoby, że woda przemyślałaby swe zachowanie i nie atakowała bezbronnych mieszkańców naszego dość umęczonego kraju. Niezależnie od tego, „ekspert”, niczym wytrawny detektyw z filmów o różowej panterze, rozgryzł dlaczego „ci ludzie to robią”.

W narracji Wiecha Warzecha i spółka przez niemożebnie długi czas głosili, że „zamiana klimatu to jest jakiś spisek, że to jest wymyślone, że to jest propaganda”, a do tego jeszcze opowiadali, że klimat zmieniał się zawsze, choć przecież każdy wyznawca słynnego „konsensusu naukowego” wie, że to nieprawda. W konsekwencji publicysta, a także inni jego pokroju, doprowadzili do uśpienia „czujności społeczeństwa, które powinno domagać się działań, jeżeli chodzi o dostosowanie naszego kraju do polityki klimatycznej i samej zmiany klimatu”, a więc – jak można domniemywać – powtarzać fatalistyczne wizje snute przez komunizujących intelektualistów oraz lewicowych aktywistów. Taka odpowiedź nie jest zbyt wyrafinowana, ale wrzucenie każdego, kto nie zgadza się z obłąkańczą polityką klimatyczną do jednego worka obrzydliwych „denialistów klimatycznych” zdecydowanie ułatwia narrację i pozwala kolportować prostą propagandę.

Ta nie mogłaby być skuteczna, gdyby nie chwytała za serce i nie używała najniższych argumentów, wzruszających naiwne sumienia. W Radio Zet wiceminister Andrzej Szejna grzmiał w charakterystyczny dla siebie bojaźliwy sposób, iż „to jest zupełnie nowa sytuacja, ponieważ (…) pokazuje, że będziemy się w przyszłości również mierzyć ze zmianami klimatycznymi, które będą doprowadzać do nasilenia się tego typu sytuacji”. Wobec tego wydaje się już oczywiste, że skoro powódź spowodowana jest zmianami klimatycznymi i niesie ze sobą zagrożenie dla życia i majątku, to trzeba dać się pozbawić własności i swobody działania, aby dopiero posmakować prawdziwej wolności.

Cechą wspólną klimatystów, zarówno aktywistów w odblaskowych kamizelkach, jak i poważnych panów w garniturach, jest brak poszanowania dla prywatnej własności, będącej ostoją wolnościowego państwa. Jedni pozwalają sobie na łamanie prawa i fizyczne ataki na cudzą własność, drudzy chcą zmieniać przepisy i prowadzić politykę tak, by radykalnie zmniejszyć możliwości posiadania dóbr i rozporządzania nimi, a także ograniczyć wolność. Działania te nie dość, że zostały oparte na fałszywej podstawie, to jeszcze są niemoralne oraz skrajnie nieskuteczne. Jak wskazał w książce „Fałszywy Alarm” Bojrn Lomborg, „w rzeczywistości wynik polityki proponowanej przez Unię Europejską byłby równoważny z odroczeniem pojawienia się globalnego ocieplenia o sześć tygodni w 2100 roku. Temperatura, której świat doświadczyłby 1 stycznia 2100 roku, zostałaby osiągnięta 11 lutego”.

Leczenia nie ma i nie będzie

Leczenia nie ma i nie będzie

19-9-2024 nowyobywatel/leczenia-nie-ma-i-nie-bedzie

Fatalne wieści płyną z NFZ: nie ma pieniędzy na leczenie.

Portal Rynek Zdrowia opisuje fatalną sytuację w Narodowym Funduszu Zdrowia i zależnych od niego finansowo podmiotach leczniczych.

Brakuje pieniędzy na leczenie. Skutkuje to m.in. wstrzymaniem przyjęć do szpitali, brakiem kontynuacji leczenia, niepełnosprawnością pacjentów. W NFZ brakuje pieniędzy nad nad-wykonania, czyli dodatkowe zabiegi wynikające z potrzeb medycznych. Oznacza to, że szpitale wstrzymują przyjęcia na zabiegi oraz włączanie chorych do programów lekowych. Takie wieści dochodzą już z dużych szpitali m.in. w Poznaniu i Wrocławiu. Jeden z nich nie otrzymał z NFZ należnych 1,2 miliona złotych za nad-wykonania. Wstrzymał zabiegi, co skutkuje, że w kolejce oczekują już 54 osoby.

NFZ nie ogłosił także konkursów na finansowanie nowych terapii lekowych. Dotyczy to m.in. leczenia ciężkiej osteoporozy po-menopauzalnej, ropnego zapalenia gruczołów potowych, kardiomiopatii, czerniaka błony naczyniowej oka. Mają także miejsce opóźnienia w kontraktowaniu nowoczesnej immunoterapii dla pacjentek chorych na raka szyjki macicy. W pięciu województwach w ogóle nie rozpoczęto kontraktowania takiej terapii.

Placówki podstawowej opieki zdrowotnej nie przyjmują nowych pacjentów na terapie koordynowane i do programów lekowych. Oznacza to dla wielu osób pogorszenie stanu zdrowia, w tym nieodwracalne kalectwo. Z powodu niedoborów finansowych nie są  opłacane także świadczenia nielimitowane. To z kolei prowadzi do ograniczania liczby dostępnych wizyt i też wydłuża kolejki do lekarzy-specjalistów.

NFZ jest winny placówkom ochrony zdrowia duże kwoty za I półrocze 2024. Brakuje także około 5 miliardów złotych za nad-wykonania planowane w III kwartale tego roku. „Najbliższe miesiące i kolejny rok będą okresem, w którym należy się spodziewać ograniczenia w dostępności do świadczeń z racji braku gwarancji pokrycia kosztów ich realizacji w pełnej wartości” – głosi komunikat NFZ.

Z kolei raport pt. „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce, perspektywa 2025-2027”, przygotowany przez Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny PZH, Instytutu Finansów Publicznych i Federację Przedsiębiorców Polskich, twierdzi, że w 2025 roku potrzeba będzie o 27,4 mld zł więcej niż zaplanowano jako budżet NFZ.

Sędzia to ma klawe życie!

Źródło: https://niezalezna.pl/polska/sedzia-skazany-za-zlodziejstwo-ma-jubileusz-i-dostanie-gigantyczna-nagrode-a-jego-pensja-co-roku-wzrasta/527128

Sędzia z wyrokiem

Kilka faktów, które są powszechnie znane, a portal Niezalezna.pl wielokrotnie o nich pisał:

na początku 2017 r. sędzia Robert W. został złapany na gorącym uczynku przez ochroniarzy Media Markt, gdy kradł. Cążkami obcinał zabezpieczenia i wrzucał sprzęt elektroniczny do torby, a wychodząc nie zamierzał zapłacić;
– po uchyleniu immunitetu Robert W. został skazany za kradzież (kara pozbawienia wolności w zawieszeniu), a w styczniu 2021 r. wyrok został utrzymany w mocy. Czyli jest prawomocny;
– w marcu 2019 r. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego wprawdzie orzekła o wyrzuceniu Roberta W. z zawodu sędziego, ale po zaskarżeniu sprawa trafiła do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Od kilku lat postępowanie dyscyplinarne w drugiej instancji tkwi w martwym punkcie;

– Robert W. jest zawieszony w czynnościach służbowych, a jego wynagrodzenie zostało obniżone o 50 procent.

Nie pracuje, ale zarabia

Podkreślmy – sędzia W. nie pracuje, a wręcz ma zakaz zajmowania się jakimikolwiek obowiązkami orzeczniczymi, ale co miesiąc pobiera wynagrodzenie. Wprawdzie obniżone o połowę, ale w przypadku sędziego Sądu Apelacyjnego i tak chodzi o pokaźną sumę. Już ta sytuacja bulwersuje, a to nie koniec.

„Robert W. cały czas formalnie jest sędzią, a więc podlega przepisom także dotyczącym zmiany wysokości wynagrodzenia. Ponieważ jest sędzią wysokiego szczebla, to wskaźnik jego dotyczący jest bardzo wysoki, a przez to podwyżka całkiem słuszna”

– tłumaczy Niezalezna.pl jeden z sędziów.  

Postanowiliśmy sprawdzić ile. Dlatego w ramach dostępu do informacji publicznej zwróciliśmy się z pytaniami do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, a odpowiedź prezesa Jacka Saramaga była bardzo precyzyjna. Równocześnie zawierała informacje, które chyba każdego zbulwersują.

Pensja – 11 tysięcy złotych

Okazało się, że chociażby w 2020 roku średnie miesięczne wynagrodzenie netto Roberta W. wynosiło 7 tysięcy 753 złote. To jednak dane już bardzo nieaktualne, bo przez minione lata kwota systematycznie rosła i obecnie jest znacznie wyższa.

Średnie wynagrodzenie netto za okres I- VIII.2024 roku wyniosło 11.061,47 zł. (jedenaście tysięcy sześćdziesiąt jeden złotych 47/100)”

– poinformował prezes Saramaga.

Czyli pensja sędziego prawomocnie skazanego za złodziejstwo znacząco wzrosła, choć on nie pracuje. To niewątpliwie przykład patologii w sądownictwie, na którą przyzwala prawo.

„Bo w każdych innym zawodzie zaufania publicznego osoba prawomocnie skazana wyrokiem karnym za przestępstwo umyślne, a kradzież w sklepie takim jest, natychmiast wyleciałaby na pysk. Tak byłoby w przypadku policjanta, strażaka, urzędnika, a nawet prokuratora, który przecież też jest chroniony immunitetem. Tylko sędziowie mogą liczyć na tak szczególne traktowanie”

– mówi poirytowany prawnik.

Jubileusz i sowita nagroda

To nie wszystko. Choć trudno uwierzyć, ale uzyskaliśmy jeszcze bardziej bulwersującą informację. W 2019 r. Robert W. obchodził 35-lecie pracy i z tego tytułu otrzymał nagrodę jubileuszową. To nie jest tajemnicą, ale…

ak łatwo policzyć, w tym roku będzie obchodził kolejną okrągłą rocznicę. Dlatego zapytaliśmy: „Czy w związku z tym sędzia W. otrzymał lub otrzyma w 2024 roku nagrodę jubileuszową z okazji 40-lecia służby? Jeśli tak – kiedy i w jakiej wysokości?”

Odpowiedź nie pozostawia wątpliwości. Za kilka dni stanie się to faktem!

„Na podstawie art. 92 § 3 pkt 5 i § 4 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. prawo o ustroju sądów powszechnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2024, poz. 334) Sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu Robert W. (obecnie zawieszony w czynnościach służbowych) w dniu 24 września 2024 r. nabywa prawo do nagrody jubileuszowej za 40 lat pracy zawodowej

– przekazał nam prezes Jacek Saramaga.

I teraz uwaga. Nagroda dla Roberta W. z okazji jubileuszu będzie w wysokości 350 procent wynagrodzenia miesięcznego. Jak łatwo policzyć, to niemal 40 tysięcy złotych. Zarządzenie w sprawie wypłaty „gratyfikacji jubileuszowej” prezes SA we Wrocławiu podjął 9 września.

„W zakresie pytania dotyczącego wysokości nagrody jubileuszowej, jaką ma otrzymać sędzia Robert W., informuję, że w dniu 24 września 2024 roku sędzia nabywa uprawnienia do otrzymania nagrody jubileuszowej i dopiero z tym dniem nastąpi jej naliczenie. Z tego też względu informacja w tym zakresie zostanie Panu przekazana niezwłocznie po naliczeniu kwoty netto do wypłaty nagrody jubileuszowej”

– zapewnił prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Gdy wybucha pager

Gdy wybucha pager

Pewne młode państwo położone w Palestynie, zleciło swoim służbom specjalnym zaopatrzenie przeciwników w Libanie w tysiące pagerów. Dlaczego właśnie pagerów?

Wiedeń 19.09.2024 r.

To brzmi jak bajka. Dawno, dawno temu… w czasach przed-samrtfonowych, czyli w latach 90. XX wieku powszechne były w użyciu tzw. pagery.

Także i ja używałem takiego urządzenia. Nosiło się go za paskiem w spodniach i gdy wibrował oraz zapiszczał, na wyświetlaczu można było odczytać numer telefonu, pod który miałem oddzwonić. Szukałem najbliższej budki telefonicznej – dzisiaj to także archaizm – i oddzwaniałem do niecierpliwego szefa lub kolegi. Aby taki pager otrzymał zawiadomienie z numerem telefonu, wystarczyło zadzwonić pod numer operatora. Taka forma niewolnictwa zastąpiona w dzisiejszych czasach przez smartfony była wtedy powszechnie stosowana.

Pewne młode państwo położone w Palestynie, zleciło swoim służbom specjalnym zaopatrzenie przeciwników w Libanie w tysiące pagerów. Dlaczego właśnie pagerów? W dzisiejszych czasach używa się takie urządzenia do dwukierunkowej komunikacji na podobieństwo walkie-talkie. Panuje powszechne błędne przekonanie, że komunikacja niepodłączonym do żadnej sieci pagerem jest bardziej bezpieczna niż smartfonem. Jednak nie miłość do bliźniego była przyczyną tego „podarunku”. Pagery zostały dodatkowo wzbogacone środkiem wybuchowym PETN, który można w dowolnym momencie zdetonować.

Źródło.

We wtorek dokonano aktu terroru. Setki tych pagerów wybuchło na skutek sygnału wysłanego w tym właśnie celu. Można o tym przeczytać na austriackiej platformie tkp.at w artykule: Pagerowy terror w Libanie – urządzenia w Europie wypełnione materiałami wybuchowymi.Źródło.

Mówi się, że w Europie około 5000 pagerów tajwańskiej firmy Gold Apollo zostało wypełnionych 20 gramami materiału wybuchowego PETN. Według Sky News klientem były tajne służby Mossadu. Według sygnalisty amerykańskiej NSA, Edwarda Snowdena, jest to akt terroryzmu, który wywołałby masowy protest zachodnich mediów w innych miastach na całym świecie.

Protestów jakoś nie było.

 Na targu… 

Źródło: Telegram 17.09.2024 16:26.

W mieszkaniu, w samochodzie, na ulicy, a także prawdopodobnie w samolocie, wybuchły jednocześnie setki urządzeń elektronicznych. Dotychczas zanotowano 11 ofiar śmiertelnych.

W związku z podejrzeniem skoordynowanych eksplozji setek pagerów radiowych w Libanie linie lotnicze Lufthansa i Air France wstrzymują loty do Izraela co najmniej do czwartku. Źródło.

Czego można oczekiwać od państwa, dążącego do barbarzyńskiego wyniszczenie narodu palestyńskiego? Naturalnie, że każdy kraj ma prawo się bronić przed atakami. Problem jest jednak w tym, że rok temu 7 października Izrael był motorem ataku Hamasu na własny kraj. Nie tylko umożliwił ten atak, ale przy pomocy Mossadu wspomógł go na wielu płaszczyznach. Więcej, armia izraelska czynnie uczestniczyła w tym ataku. Jeśli ktoś w to nie wierzy, niech obejrzy film opublikowany przez izraelską platformę ynetnews.com, pokazujący jak helikoptery tego państwa 7 października 2023 r. strzelały do cywilów we własnym kraju.

Autor artykułu Marek Wójcik
Opublikowano 19.09.2024 r. na world-scam.com

„Nie zjednoczyli się” czyli gdzie zawiodła „pandemia”

„Nie zjednoczyli się” czyli gdzie zawiodła „pandemia”

AlterCabrio , 19 września 2024 ekspedyt/gdzie-zawiodla-pandemia

To jest coś, o czym nie słyszymy zbyt często. Covid miał nas „zjednoczyć”, ale to się nie udało. W partyjnym języku tego gościa pandemia „rozdzieliła nas” – przez co ma on na myśli, że w pewnym momencie niespodziewanie duża liczba ludzi przestała ślepo słuchać i zaczęła myśleć samodzielnie.

−∗−

Opracowanie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Magazyn „Atlantic” przyznaje, że „pandemia” NIE zdołała wyprać ludziom mózgów, by „się zjednoczyli”

Ten artykuł w Atlantic autorstwa tuby establishmentu, Dyrektora Narodowych Instytutów Zdrowia, Francisa S. Collinsa, powinien nas zainteresować.

Nie ze względu na jego całkowicie przewidywalne i łatwe do obalenia próby manipulacji na temat tego, jak „naprawdę” wyglądały pierwsze dni „covidu” (terror! zgony! szpitale jak strefy wojenne! ach, ta ludzkość!).

Nie, to co czyni go interesującym to pytanie zawarte w tytule –

«Dlaczego stawianie czoła wspólnemu wrogowi nie zjednoczyło nas?»

To szanowana mainstreamowa tuba autorytet w establishmentowym czasopiśmie, dokonujący dwóch ważnych stwierdzeń.

1 – że „covid” miał nas zjednoczyć

2 – że nie udało się tego zrobić.

Pierwsze jest oczywiste – według jego własnych słów „covid” miał „zjednoczyć nas” – być wielkim globalnym(-istycznym) momentem kumbaya. Miał być impulsem dla ludzkości, by odłożyła na bok swoje różnice w obliczu przerażającego „wspólnego wroga”.

Tak, oczekiwano od nas wołania jednym głosem – pozamykamy się! Tak, będziemy nosić maski na twarzach! Tak, będziemy wstrzykiwać sobie nieprzetestowane substancje eksperymentalne i znosić puste sklepy spożywcze i inwazyjne testy, kody QR i wymuszone interwencje medyczne – aby uchronić nas wszystkich przed czymś o wiele, wiele gorszym!

To samo w sobie nie jest oczywiście niczym nowym. Wszystko już wcześniej na to wskazywało, że to właśnie w tym kierunku miało zmierzać. Czy ktoś pamięta, jak były premier Gordon Brown w marcu 2020r. ujawnił to DUŻO za wcześnie i powiedział ludziom, że „covid” w sposób niewytłumaczalny wymaga globalnego rządu, aby sobie z nim poradzić? (podkreślenie nasze)

«Gordon Brown wezwał światowych przywódców do utworzenia tymczasowej formy globalnego rządu w celu rozwiązania podwójnego kryzysu: medycznego i gospodarczego, wywołanego przez pandemię covid-19.

Były premier Partii Pracy, który znalazł się w centrum międzynarodowych wysiłków na rzecz opanowania skutków kryzysu bankowego w 2008r., stwierdził, że istnieje potrzeba powołania grupy zadaniowej z udziałem światowych przywódców, ekspertów w dziedzinie zdrowia i szefów organizacji międzynarodowych, która miałaby uprawnienia wykonawcze do koordynowania działań.

„To nie jest coś, z czym można sobie poradzić w jednym kraju” – powiedział. „Musi być skoordynowana globalna reakcja”.»

Oj tam, trochę się zdradził, to prawda. Możemy być pewni, że dostał po tym telefon, a głos powiedział „za wcześnie Gordon, za wcześnie!”.

Nieco ostrożniej, w tym samym miesiącu, Niemiecki Instytut Rozwoju [GDI] zauważył…

«Koronawirus jako szansa na międzynarodową współpracę»

Brookings zgodził się z GDI i poszerzył dyskusję o nasz stary dobry temat „zmian klimatu”, argumentując, że „globalna współpraca” jest niezbędna do rozwiązania obu tych problemów.

W lipcu 2020r. Sekretarz Generalny ONZ Guterress w swoim dorocznym wykładzie powiedział światu (podkreślenie nasze)…

«Covid-19 to tragedia ludzkości. Ale stworzył też szansę pokoleniową.»

No, coś takiego…

«Szansa na odbudowę bardziej równego i zrównoważonego świata.

Reakcja na pandemię i poprzedzające ją powszechne niezadowolenie musi opierać się na Nowej Umowie Społecznej i Nowym Globalnym Ładzie, które stworzą równe szanse dla wszystkich i będą respektować prawa i wolności wszystkich.

To jedyny sposób, w jaki zrealizujemy cele Agendy na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030, Porozumienia Paryskiego i Agendy działań z Addis Abeby – porozumień, które odnoszą się właśnie do zaniedbań ujawnionych i wykorzystywanych przez pandemię.»

We wrześniu 2020r. premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson został wybrany na rzecznika podobnego apelu o „globalną jedność” jako jedyną drogę naprzód.

Również we wrześniu tego roku ONZ (ponownie) przyłączyła się do chóru, opowiadając się za „wielostronną współpracą” w celu poradzenia sobie z tą wyniszczającą plagą całkowicie niepozornej sezonowej choroby przypominającej grypę (podkreślenie nasze)…

«Pandemia covid‑19 była testem, pokazującym, że współpraca wielostronna jest kluczem do przezwyciężenia globalnych wyzwań, powiedział dziś Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego na zakończenie bezprecedensowej debaty siedemdziesiątej piątej sesji… Przewodniczący Zgromadzenia Volkan Bozkir (Turcja) powiedział, że Państwa Członkowskie wyraziły swoje zdecydowane poparcie dla multilateralizmu, mimo że po raz pierwszy w historii Organizacji Narodów Zjednoczonych globalni przywódcy nie mogli fizycznie uczestniczyć w debacie ogólnej w Siedzibie Głównej z powodu ograniczeń związanych z covid‑19. Zaiste, fakt, że przywódcy zdecydowali się przemawiać przed Zgromadzeniem Ogólnym, odzwierciedla rolę tego światowego organu, powiedział, a zdecydowana większość potwierdziła, że ​​multilateralizm jest najskuteczniejszym systemem radzenia sobie z globalnymi zagrożeniami.»

Nawet Chiny i Rosja – choć wciąż będąc narażonymi na agresję Zachodu – w 100% dołączyły do „globalnego pociągu współpracy” w sprawie covid-19.

Jak wiemy, kłamstwo pandemiczne zaczęło się w Wuhan od fałszywych twierdzeń o „nowym typie zapalenia płuc” i towarzyszących im fałszywych poszukiwań „przyczyny”. W rzeczywistości nie było nic niezwykłego w przypadkach zapalenia płuc, było to po prostu kłamstwo założycielskie, aby podać powód, dla którego poszukiwano „nowego wirusa” – i oczywiście „znaleziono” go w rekordowym czasie. W ten sposób utorowano drogę dla wszystkiego, co nastąpiło później.

W marcu 2020 roku odbyło się seminarium internetowe pt. „Współczesne Chiny i Świat: Międzynarodowy Instytut Analiz i Zwalczania covid-19”.

I zgadnijcie, co ono propagowało (podkreślenie nasze)…

«Zauważając, że covid-19 stał się najpilniejszym wyzwaniem, przed którym stoi społeczność międzynarodowa, Du wezwał ośrodki analityczne by zaapelowały do wszystkich krajów o odłożenie na bok różnic, budowanie konsensusu, zacieśnienie współpracy i pomaganie sobie nawzajem.»

Rosja, jak wszyscy niestety widzieliśmy, była entuzjastycznym propagatorem kłamstwa na temat covid-19 i tak bardzo zależało jej na „globalnej współpracy” jako lekarstwie, że w 2021r. Putin nadal uważał ją za ważniejszą niż ożywienie gospodarcze Rosji (podkreślenie nasze)…

«PETERSBURG, 4 czerwca (Xinhua) — Prezydent Rosji Władimir Putin podkreślił w piątek potrzebę połączenia wysiłków na całym świecie w walce z pandemią koronawirusa.

Świat nie otrząsnął się jeszcze z trudności i ograniczeń spowodowanych przez covid-19, a skuteczne rezultaty można osiągnąć tylko poprzez współpracę – powiedział Putin na spotkaniu za pośrednictwem łącza wideo z przedstawicielami światowych agencji informacyjnych.

„Jeśli źródła zakażeń covid-19 pozostaną gdzieś na świecie, mogą ponownie wywołać globalne rozprzestrzenianie się” – powiedział na spotkaniu na marginesie XXIV Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu.

Rosyjski przywódca uważa, że ​​korzyści ekonomiczne nie powinny być w tym momencie priorytetem

„Musimy nadać priorytet kwestiom humanitarnym oraz walce o zdrowie i życie ludzi” – powiedział Putin.»

Tak więc plan działania był od początku dość jasny. Fałszywa pandemia miała być kolejnym „wydarzeniem katalizującym”, które miało nas wprowadzić w nową erę, tym razem nie wiecznej wojny, ale „wielostronnej współpracy”, nowego typu „globalnego zarządzania”, zjednoczonego przez nowe globalne (globalistyczne) ustawodawstwo zapobiegające pandemii, które przekształciłoby państwa narodowe w zwykłe władze regionalne, ostatecznie odpowiedzialne we wszystkim przed nową centralną globalną (globalistyczną) administracją (ONZ i jej filie).

W tym zakresie artykuł w „The Atlantic” jest tylko kolejnym potwierdzeniem tego zamiaru.

Tym, co czyni ten artykuł jeszcze bardziej godnym uwagi, jest przyznanie, iż to, czego wszyscy się spodziewali, nie wydarzyło się.

Oto jak ujmuje to nasz dziennikarz z Atlantic…

«Musimy pilnie wyciągnąć wnioski z tego, co się tu wydarzyło. Najgorsza pandemia od ponad wieku, napędzana przez niebezpieczny i wysoce zaraźliwy wirus SARS-CoV-2, powinna była nas pobudzić i zjednoczyć. Covid był prawdziwym wrogiem. Ale zamiast tego pandemia nas rozdzieliła.»

Zignorujmy nieuniknione, bezczelne kłamstwo, że „SARS-Cov-2” jest „niebezpieczny” (nawet ich własne oficjalne dane mówią, że „nie jest” bardziej niebezpieczny niż grypa) — spójrzmy, co on w tym miejscu przyznaje.

„Pandemia” „powinna nas pobudzić i zjednoczyć” – ale tak się nie stało.

To jest coś, o czym nie słyszymy zbyt często. Covid miał nas „zjednoczyć”, ale to się nie udało. W partyjnym języku tego gościa pandemia „rozdzieliła nas” – przez co ma on na myśli, że w pewnym momencie niespodziewanie duża liczba ludzi przestała ślepo słuchać i zaczęła myśleć samodzielnie.

Czego najwyraźniej nie przewidywano i nie planowano.

Ludzie zaczęli odmawiać szczepionek. Zaczęli ignorować lockdowny.

Pamiętacie to? Opór przeciwko szczepionkom. Zgromadzenia w parku? Sprawy sądowe? Zwykłych ludzi, którzy naprawdę trzymali się za ręce i wspierali nawzajem w ignorowaniu nakazów? A przymusowe uwięzienia?

Pamiętacie kierowców ciężarówek?

Przypomnijcie sobie, jak ludzie, o ironio, „zjednoczyli się”, przeciwko „wspólnemu wrogowi” – ​​tyle że nie temu, którego mieli na myśli Francis i jego kolesie.

Czy wszyscy pamiętamy te wydarzenia?

Ponieważ oczywiste jest, że menedżerowie narracji pamiętają – i my chyba również powinniśmy.

To wyraźnie zniechęciło takich jak Francis z Atlantic, którzy po prostu nie mogą pojąć, dlaczego „50 milionów Amerykanów” (potencjalnie ostrożne szacunki) odmówiło przyjęcia szczepionki. Oczywiście ten [ta tuba dezinformacyjna] szanowany organ rządowy przedstawia to jako coś tragicznego i w sposób nieuchronny wyrzuca z siebie kolejne stare kłamstwa statystyczne o „zgonach z powodu covid”, co można uznać za bezsensowne. Ale nie przykryje to źródła ich obaw, które brzmi po prostu – „dlaczego, ach, dlaczego nasza narracja zawiodła?”

To ważne odkrycie, na którym wszyscy powinniśmy się skupić. Ponieważ – tak sugeruję – to właśnie ta „porażka” doprowadziła nas do miejsca, w którym jesteśmy teraz.

Projekt „globalnej jedności” nie zadziałał zgodnie z oczekiwaniami. W rzeczywistości już w 2021r. rozpadał się z powodu niespójności narracyjnych i prostego oporu oddolnego na poziomie, którego nie uwzględniono.

W związku z tym konieczne było – w krótkim czasie – zastąpienie go czymś innym.

Czymś innym, co –

szybko powstrzymałoby rosnący opór

odwróciło uwagę od tonącego wraku projektu jedności

pozwoliło na kontynuację globalistycznej agendy, ale w nieco wolniejszym tempie i inną drogą, być może wieloma drogami, co pozwoliłoby na nowo oszukać ludzi i zmusić ich do jej zaakceptowania

Co naszym zdaniem mogłoby być tym „czymś innym”?

Jakie pojawiły się nowe narracje, dzięki którym udało się – co imponujące – spełnić niektóre lub wszystkie z powyższych celów?

Jest ich tak wiele, że nie sposób wybrać.

Czy wystarczająco dużo osób jest świadomych, że chociaż „covid” niechętnie odłożono na dalszy plan, agenda, którą miał promować, jest nadal wdrażana kawałek po kawałku, pod różnymi sztandarami, z różnych rzekomych „powodów”?

Odpowiadajcie krótko.

______________

Atlantic mag admits “pandemic” FAILED to brainwash people into “unifying”, Catte Black, Sep 18, 2024

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

3 komentarze

  1. AlterCabrio
  2. COVID-19 był testem odpowiedzialności społecznej – miliardy obywateli na całym świecie zaakceptowały ogromną liczbę niewyobrażalnych ograniczeń na rzecz zdrowia publicznego. Na całym świecie odnotowano liczne przykłady utrzymywania dystansu społecznego, noszenia masek, masowych szczepień i akceptacji aplikacji do śledzenia kontaktów w celu zapewnienia zdrowia publicznego, co wykazało trzon indywidualnej odpowiedzialności społecznej.»Testowali nas. O to właśnie chodziło w Covidzie. Chcieli zobaczyć, jak wielu z nas zrezygnuje z indywidualnej wolności i niezależności, stosując się do „nowej normalności”, która składała się z ograniczeń graniczących z absurdem. Dlaczego, na przykład, „bezpieczne” było robienie zakupów w Lowe’s lub Home Depot, ale niebezpieczne było robienie zakupów w małych firmach lub uczęszczanie do kościoła? Dlaczego w Michigan można było chodzić do klubów ze striptizem, ale nie można było kupić nasion ogrodowych?WEF o Covidzie: “To był test posłuszeństwa wobec nadchodzącego Nowego Porządku Świata”

Obłudnik Owsik pomaga na pokaz – Świadectwo z powodzi 1997 roku

Źródło https://toyah1.blogspot.com/2024/09/x-rafa-krakowiak-swiadectwo.html?m=1

x. Rafał Krakowiak – Świadecwo

W związku z aktualnymi tragicznymi zdarzeniami, jakie spadły na naszą Polskę, ogarniają nas najróżniejsze refleksje oraz wspomnienia, sięgające niekiedy aż do roku 1997, a zatem do czasu gdy te same tereny kraju, ze szczególnym wyróżnieniekm miasta Wrocław, zaatakował podobny żywioł. Powiem szczerze, że nie planowałem ani poświęcać czasu na komentowanie dzisiejszych wypadków, ani tym bardziej na przywoływanie dawnych wspomnień, ale oto dziś, zanim jeszcze położyłem się do łóżka, dotarła do mnie wiadomość, że już jutro, w związku z Powodzią, odbędzie się wspólna konferencja prasowa niesławnego premiera Tuska i niemal podobnie niesławnego Jerzego Owsiaka. A w tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak przypomnieć świadectwo, jakie na tym blogu jeszcze w roku 2011 pozostawił jego samozwańczy duszpasterz ksiądz Rafał Krakowiak, dziś proboszcz w wiosce Ludomy w Wielkopolsce, a przez całe lata nasz wierny przyjaciel. Posłuchajmy po raz kolejny. Jerzy Owsiak kojarzy mi się nieodmiennie z jednym wydarzeniem, które w sposób decydujący wpłynęło na sposób, w jaki go postrzegam. Otóż w czasie wielkiej powodzi 1997 roku, w parafii w której pracowałem, zorganizowaliśmy zbiórkę artykułów pierwszej potrzeby dla powodzian. Z Kurii otrzymaliśmy adres jednej z parafii pod Opolem i postanowiliśmy ciężarówką mojego znajomego zawieźć zebrane dary do potrzebujących. I wtedy pojawił się pewien problem. Nie mogliśmy w żaden sposób skontaktować się z tamtejszym proboszczem, a jazda w ciemno nam się nie uśmiechała. Nasi kurialiści zapewniali jednak, że nie ma się czym przejmować – adres został przesłany z Kurii opolskiej i nawet jeśli przyjedziemy niezapowiedziani, zostaniemy przywitani serdecznie. Oczywiście, to czy doznamy tam jakichś serdeczności, czy też nie, nie było moim zmartwieniem. Problemem była tylko i wyłącznie kwestia dojazdu. Chcieliśmy wiedzieć, czy przy wciąż wysokim poziomie wody w Odrze, zalanych bądź podmytych drogach i zagrożonych mostach, w ogóle jest możliwe do owych powodzian dotrzeć. Tak czy inaczej pojechaliśmy, i po licznych przygodach i jeszcze liczniejszych objazdach, dotarliśmy na miejsce. Owa wieś wyglądała strasznie. To niesamowite, co rozszalała woda może nawyczyniać. Do dzisiaj śnią mi się niektóre widoki. Podjechaliśmy pod widoczny już z daleka kościół. Stała tam grupka ludzi, od której na nasz widok odłączył się jakiś mężczyzna, energicznie otworzył drzwi naszej ciężarówki i zaczął na nas wrzeszczeć. Prawdę powiedziawszy, rzucał najgorszym mięsem, przy czym najbardziej dobitnie brzmiało słowo „wypierdalać!”. Ponieważ nosił na sobie kapłańską koszulę, domyśliłem się, że jest to ów miejscowy proboszcz, który według poznańskich kurialistów, miał nas bardzo serdecznie przywitać. No i przywitał… Po chwili jednak okazało się, że zaszło przykre nieporozumienie, a jego przyczyną okazał się być sam Jerzy Owsiak. Otóż owa podopolska wioska w czasie powodzi została praktycznie odcięta od świata, i bardzo szybko zaczęło ludziom brakować wody pitnej, żywności, suchych ubrań, leków itd. W ogólnym bałaganie i przy permanentnej niemożności miejscowych władz, proboszcz okazał się jedynym człowiekiem, który potrafił powodzian skrzyknąć, zorganizować ich i w ogóle zacząć działać, tak by w tej trudnej sytuacji ratować co się da i pomóc zwłaszcza tym, którzy z racji wieku, albo choroby mieli najtrudniej. To był naprawdę dzielny ksiądz, choć, jak widzimy, trochę choleryczny. Kiedy woda trochę opadła, pojawiła się możliwość wspomożenia tej wsi transportami podobnymi do naszego. Jako jedne z pierwszych pojawiły się bodajże trzy ciężarówki od Jerzego Owsiaka. To znaczy pojawiły się kilka kilometrów od celu, jeszcze przy wjeździe na most ma Odrze… i się zatrzymały. Tymczasem, kiedy proboszcz dowiedział się, że wspomniane ciężarówki jadą właśnie do niego, zwołał ludzi do wyładunku, czeka, a tu nic – ani widu, ani słychu. Ciężarówki jak stały za Odrą, tak stoją. Zepsuły się? Nie wiadomo. Ludzie czekali najpierw całą noc, potem cały dzień. W końcu proboszcz, jako że samochody zalało i były nie do użytku, wsiadł na rower i pojechał na drugi brzeg. I tam oto grzecznie mu wyjaśniono, że ponieważ pan Owsiak życzy sobie, żeby wjazd transportu do wsi i rozdzielanie darów rejestrowała ekipa telewizyjna, musi uzbroić się w cierpliwość, bo tak się niefortunnie złożyło, że owa ekipa najwcześniej może przyjechać jutro, a kto wie, czy nie dopiero za dwa dni.Proboszcz oczywiście zasugerował, by machnąć ręką na telewizję i jak najszybciej przyjeżdżać, bo powodzianie bardzo potrzebują pomocy. Wtedy to jeden z członków owego transportu, w obecności księdza, zadzwonił z komórki do Owsiaka, przedstawił sytuację i spytał co robić. Po chwili rozłączył się i powiedział, że szefowi bardzo jednak na telewizji zależy, a więc jednak trzeba będzie te parę dni jeszcze poczekać. Proboszcz na takie dictum zdenerwował się okrutnie, nawkładał tym ludziom – z Jerzym Owsiakiem na czele – od bezdusznych chamów, i kazał im, jak już zostało wspomniane, „wypierdalać”. Przy okazji też zapowiedział, że jeśli którakolwiek z panaowsiakowych ciężarówek wjedzie do jego wsi, to on i jego parafianie własnoręcznie te ciężarówki, wraz z tym co się na nich znajduje, spalą. No i to właśnie następnego dnia, tak się złożyło, że do owej wioski wjechała nasza ciężarówka, a ksiądz proboszcz – biorąc nas za ludzi z ekipy Jerzego Owsiaka – zareagował jak zareagował. Wydarzenie to przypomina mi się zawsze wtedy, gdy widzę Jerzego Owsiaka, lub gdy ktoś zastanawia się, co z nim jest nie tak, skoro właściwie wszystko wydaje się być super. I przychodzą mi wtedy na myśl słowa Chrystusa: „Kiedy dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.” (Mt 6,2-4)

I na koniec zdanie prawosławnego teologa, diakona Andrieja Kurajewa*: „Zło może podejmować nawet pożyteczne działania, nie zmieniając swojej własnej natury. Na przykład czyniąc to w taki sposób, że pomagając ludziom pod jednym względem, pod innym względem będzie się umacniało ich sojusz ze złem w innych dziedzinach życia – choćby przez rozpalanie próżności ofiarodawców”.* Cytat z „Frondy”. Diakon Kurajew pisze tam o Apokalipsie św. Jana Apostoła. Temat mnie zainteresował, ponieważ swego czasu prowadziłem rekolekcje, których zagadnieniem była właśnie Apokalipsa z jej „błyskawicami, głosami, gromami, wielkimi trzęsieniami ziemi i krwią tryskającą aż po wędzidła koni” – i było to coś (przynajmniej dla rekolekcjonisty) wspaniałego. Kurajew, choć schizmatyk, bardzo dorzecznie – a przy tym ortodoksyjnie – sprawę przedstawia, i jak sądzę, jego przemyślenia mogą być całkiem niezłym komentarzem, do niektórych z naszych notek. Powód dla którego dziś tu się ukazało powyższe wspomnienie wydaje się oczywisty. Wspólna konferencja prasowa Donalda Tuska i Jerzego Owsiaka, w dzisiejszej sytuacji, to nie w kij dmuchał. Ja jednak mam tu pewien dodatkowy powód, by po raz kolejny tę historię opowiedzieć. Otóż ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby powyższe świadectwo za tym blogiem zacytowały wszystkie ogólnopolskie media – co ja mówię, wszystkie, wystarczyłyby nasze tzw. prawicowe, wystarczyłby choćby sam mistrz Sakiewicz– zarówno po Owsiaku, jak i w dalszej perspektywie i Donaldzie Tusku, nie pozostałoby nawet wspomnienie. Wystarczyłoby, żeby paru polityków Prawa i Sprawiedliwości zwołało jutro równoległą konferencję prasową i opowiedziało, jak się w roku 1997 zachował nie kto inny jak nasz Juras, żeby ów szkodnik zniknął ze sceny. A wraz z nim wszyscy inni. Niestety tak się nie stanie. Jeden powód jest taki, że te moje komentarze nie mają absolutnie żadnego znaczenia, a drugie, że ci, którzy o ich istnieniu, podobnie jak o tym blogu, świetnie wiedzą i jedno i drugie od lat uważnie śledzą, staną na głowie, by nikt i nic nie zakłóciły im dotychczasowego komfortu. Nawet kosztem dobra powszechnego. I to jest prawdziwa rozpacz. Nie ta powódź. To.

JKM: Prawda o powodziach i retencji.

Korwin-Mikke UJAWNIA prawdę o powodzi. Wspomniał, co robili Niemcy [VIDEO]

19.09.2024 nczas/korwin-ujawnia-prawde-o-powodzi-wspomnial-co-robili-niemcy

W jednym z najnowszych nagrań na kanale Tomasz Sommer na Rumble Janusz Korwin-Mikke odniósł się do przetaczającej się przez południowo-zachodnią Polskę powodzi. Wskazał, że należy się ubezpieczać. Wyjaśnił także, dlaczego niemiecki system retencyjnych na tych terenach funkcjonował dobrze i co się z nim stało za czasów PRL-u.

– Od czasu, kiedy prowadzone są kroniki, czyli od IX w., na Dolnym Śląsku powodzie co kilkadziesiąt lat występują normalnie i przyczyny są oczywiste. Wiosna, lato, jesień, zima – to są wszystko przyczyny klimatyczne i to jest normalna rzecz. Trzeba do tego przywyknąć i trzeba po prostu stawiać domy nie tam, gdzie wylewają rzeki, tylko tam, gdzie rzeki nie wylewają, np. na zboczach gór – wskazał Janusz Korwin-Mikke.

– Oczywiście, wygodnie jest postawić (dom) na dole, bo się łatwiej wyjeżdża, ale wtedy się trzeba liczyć z ryzykiem, że rzeka zaleje – dodał.

– Natomiast Niemcy zrobili całą kupę maleńkich zbiorników retencyjnych przy gospodarstwach. Był to ogromny system, całkowicie poniszczony przez, że tak powiem, ludność naszą napływową, która się nie umiała z tym wszystkim obchodzić i on już nie istnieje od 30 lat. Mi o tym mówiono, jak byłem 30 lat temu na Dolnym Śląsku, że on już wtedy był poniszczony – wskazał.

Ten system zatrzymywał częściowo wodę – nie całkowicie, bo całkowicie się nie da. Natomiast trzeba pamiętać – to jest coś, na co zwraca uwagę Ostatnie Pokolenie – że Polska stepowieje, więc jeżeli spada deszcz, to jest świetnie. Niech on wsiąka w ziemię i właśnie po to są te wszystkie stawki drobne (…) itd., żeby ta woda zostawała i przesiąkała potem – podkreślił.

– Nie wiem, czy Pani wie, ale przecież cała Polska pod ziemią jest połączona. Te wody z Dolnego Śląska dochodzą na Mazowsze bez nikakich i to wszystko tam pod ziemią sobie pływa, się łączy, zbiór naczyń połączonych. I jak ta woda pada, to bardzo dobrze. Nie należy jej odprowadzać do morza, tylko trzeba ją utrzymać (…), nie w jednym wielkim zbiorniku, bo ona wtedy przez betonowe dno nie przesiąknie do ziemi, tylko trzeba trzymać właśnie w takich malutkich, naturalnych zbiorniczkach, jak robili to Niemcy – powiedział Korwin-Mikke.

– Ale przyszli Polacy (…) i przyszli komuniści. Komuniści stawiali na dnie tych terenów zalewowych budynki i potem się dziwią, skąd na terenach zalewowych znajduje się woda – wskazał.

Pytany, czy rząd mógł zapobiec powodzi zaznaczył, że „nie da się zapobiec każdej powodzi, bo jakiekolwiek byśmy nie robili środki, to przyjdzie taka duża powódź, że zaleje te tamy, które tam są”. – To jest teoria tarczy i miecza – na każdą tarczę jest miecz, na każdy miecz jest tarcza – wyjaśnił.

Zaznaczył również, że „co jakiś czas są takie duże powodzie” i zabezpieczanie się przed nimi „się nie opłaca”. – Lepiej raz na 30 lat przeżyć powódź, niż wydawać jakieś gigantyczne pieniądze – ocenił.

– No trudno. Zalało, to zalało, wypłaci się odszkodowania ludziom i już – powiedział. Pytany, czy chodzi o prywatne ubezpieczalnie, przytaknął. – Trzeba się ubezpieczyć i koniec. Nie można zabierać chleba ubezpieczycielom, niech się ludzie ubezpieczają i już – wskazał.

– Są pewne granice, powyżej których się tego robić nie opłaca. Można by budować szosy, tak zbudowane i takie samochody – tak bezpieczne, otulone poduszkami – żeby nikt nie ginął. Ale koszt tego jest tak gigantyczny, że ludzie by umierali z głodu z tego powodu, że myśmy zrobili takie bezpieczeństwo na drogach – wyjaśnił.

– Istnieje pewna granica, powyżej której się nie opłaca płacić za bezpieczeństwo. Ale to wymaga dyskusji wśród fachowców. Natomiast to, co ja widzę w tej chwili w internecie, to siedzą ludzie, którzy fachowcami nie są i każdy najlepiej wie, że winien jest PiS, a drudzy wiedzą, że winna jest PO. Nikogo nie interesuje, co tam było, tylko czy winne jest PiS czy winne jest PO. Jak człowiek na to patrzy, no to rzygać się chce. Ludzie się tylko zajmują tym, czy winne jest PiS czy winne jest PO – skwitował Janusz Korwin-Mikke.

10 września 2024 izraelscy „osadnicy” stali się nielegalnymi migrantami w Palestynie!

10 września 2024 izraelscy osadnicy stali się nielegalnymi migrantami w Palestynie.

Thierry Meyssan https://www.voltairenet.org/article221244.html

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że Izrael angażuje się w nadużycia pod pretekstem swojego bezpieczeństwa, a Anglosasi bronią go w Radzie Bezpieczeństwa. Tak oto jesteśmy świadkami przestępstw, bez żadnych konsekwencji sądowych. Ta sytuacja się skończyła. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości zmiótł rozumowanie Tel Awiwu, a Państwo Palestyna stało się pełnoprawnym członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Nie będzie już można odwracać wzroku od sytuacji Palestyńczyków i będą oni mieli możliwość ścigania swoich katów.

10 września 2024 roku izraelscy osadnicy – którzy twierdzą, że realizują boski plan osiedlając się na Zachodnim Brzegu (w Judei-Samarii, zgodnie z ich warunkami) – przeszli ze statusu „obywateli Izraela mieszkających na spornych terytoriach” do statusu „nielegalnych imigrantów w suwerennym państwie Palestyny”.

Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych wdrożyło, z okazji otwarcia swojej siedemdziesiątej dziewiątej sesji, swoją rezolucję ES-10/23 z 10 maja. Państwo Palestyna stało się pełnoprawnym członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Nikt nie może zatem sprzeciwić się korzystaniu z jego suwerennych praw państwowych.

Jeśli Palestyna jest suwerennym państwem, interpretacja umowy przejściowej w sprawie Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy (zwanej „Umową Oslo II”) jest modyfikowana. Autonomia Palestyńska nie jest już tymczasową administracją na czas transformacji, ale rządem w pełnym tego słowa znaczeniu. Terytoria palestyńskie nie są już „obszarami spornymi”, ale stanowią uznane międzynarodowo terytorium suwerennego państwa.

Od wojny z 1967 roku (znanej jako „wojna sześciodniowa”), ruch osadniczy nieprzerwanie zyskiwał na popularności. Obecnie jest ponad 700 000 nielegalnych osadników zlokalizowanych na Zachodnim Brzegu, Wschodniej Jerozolimie i Wzgórzach Golan.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) – to znaczy wewnętrzny trybunał Organizacji Narodów Zjednoczonych, skonsultowany przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych – określił 19 lipca normy prawne dotyczące polityki i praktyk Izraela na okupowanych terytoriach palestyńskich.

Przypomnijmy:

Prawo międzynarodowe, w przeciwieństwie do prawa karnego, nie opiera się na policji i systemie więziennym. Jest to po prostu obowiązek dla rządów honorowania podpisu swojego państwa. W tym przypadku Izrael, przystępując do ONZ, podpisał statut tej organizacji. Statut, w rozdziale XIV, zobowiązuje każdego członka „do przestrzegania decyzji Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w każdym sporze, którego jest stroną”.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości stanowi prawo. Jego decyzja jest narzucona wszystkim państwom, które przystąpiły do ONZ, w tym Izraelowi, Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii.

Trybunał stwierdził (§ 229), że stosowane przez Izrael zasady i praktyki naruszają Międzynarodową Konwencję w sprawie Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej. Według niego, de facto, Izrael praktykuje formę apartheidu (patrz Artykuł 3 wspomnianej konwencji). To Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło 10 listopada 1975 roku: „syjonizm jest formą rasizmu i dyskryminacji rasowej” (rezolucja 3379). Tekst ten został uchylony tylko w celu ułatwienia konferencji pokojowej w Madrycie w 1991 roku. Ponieważ jednak Izrael nie wywiązał się ze swoich zobowiązań w tym czasie i kładł nacisk na swoją politykę i praktyki, tekst ten powinien zostać przywrócony.

 Trybunał zauważył również (§ 263), że „Porozumienia z Oslo nie upoważniają Izraela do aneksji części okupowanego terytorium palestyńskiego w celu zaspokojenia jego potrzeb i zobowiązań w zakresie bezpieczeństwa. Nie upoważniają go również do utrzymywania stałej obecności na okupowanym terytorium palestyńskim w tym samym celu”. To, co było prawdą w lipcu, jest tym bardziej prawdziwe, gdy Palestyna jest suwerennym państwem uznanym na arenie międzynarodowej. W rezultacie w zeszłym tygodniu, tj. po tej decyzji i zanim Palestyna weszła do Zgromadzenia Ogólnego, Izraelskie Siły Obronne (IDF) nagle ewakuowały główne miasta na Zachodnim Brzegu, które „okupowały”. Z drugiej strony rząd izraelski oświadczył 12 września przed Wysokim Trybunałem Sprawiedliwości, że nie ma powodu zwiększać pomocy humanitarnej dla Gazy, biorąc pod uwagę, że Izrael nie kontroluje tego terytorium i dlatego nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Mając to na uwadze, Trybunał stwierdził, że „Izrael ma obowiązek dokonać pełnego zadośćuczynienia za szkody wyrządzone przez jego bezprawne działania w skali międzynarodowej [okupację i apartheid] wszystkim zainteresowanym osobom fizycznym lub prawnym” (§ 269). Obejmuje to „obowiązek Izraela do zwrotu ziemi i innych nieruchomości, jak również całego majątku skonfiskowanego jakiejkolwiek osobie fizycznej lub prawnej od początku jego okupacji w 1967 r., a także całego majątku kulturalnego i budynków odebranych Palestyńczykom i ich instytucjom, w tym archiwa i dokumenty. Domaga się także ewakuacji wszystkich osadników z istniejących osiedli, rozebrania części zbudowanego przez Izrael muru znajdującego się na okupowanym terytorium palestyńskim i umożliwienia wszystkim Palestyńczykom wysiedlonym w czasie okupacji powrotu do miejsc zamieszkania”. (§ 270). 

Należy pamiętać, że Sąd nie nakazuje odszkodowania za szkody wyrządzone przed 1967 rokiem. To nie jest pytanie, które mu zadano. Ponadto broń przemówiła, a Palestyńczycy przegrali kilka operacji wojskowych, których konsekwencje również muszą ponieść. Błędy są wspólne, nawet jeśli jest oczywiste, że szkody – takie jak szkody poniesione przez Palestyńczyków – są nieporównywalne z szkodami Izraelczyków.

Sąd orzekł w sprawie konsekwencji okupacji od 1967 roku. Jego decyzje nie są wsteczne. Odnotowuje fakty, które pogarszają się od 1967 roku.

Zwracając się do wszystkich państw członkowskich Organizacji Narodów Zjednoczonych, Trybunał powiadomił je, że „są one zobowiązane do nieuznawania żadnych zmian w charakterze fizycznym lub składzie demograficznym, strukturze instytucjonalnej lub statusie terytorium okupowanego przez Izrael w dniu 5 czerwca 1967 r., w tym Jerozolimy Wschodniej, innych niż te uzgodnione przez strony w drodze negocjacji, oraz do rozróżnienia, w ich wymianie z Izraelem, między terytorium Państwa Izrael a terytoriami okupowanymi od 1967 r. Trybunał uważa, że obowiązek rozróżnienia, w stosunkach z Izraelem, między własnym terytorium tego państwa a okupowanym terytorium palestyńskim obejmuje w szczególności obowiązek nieutrzymywania stosunków umownych z Izraelem we wszystkich przypadkach, w których ten ostatni twierdzi, że działa w imieniu okupowanego terytorium palestyńskiego lub jego części w sprawach dotyczących tego terytorium; nie utrzymywania, w odniesieniu do okupowanego terytorium palestyńskiego lub jego części, stosunków gospodarczych lub handlowych z Izraelem, które prawdopodobnie wzmocniłyby bezprawną obecność tego ostatniego na tym Terytorium; muszą powstrzymać się, przy tworzeniu i utrzymywaniu misji dyplomatycznych w Izraelu, od uznania w jakikolwiek sposób jego nielegalnej obecności na okupowanym terytorium palestyńskim; oraz od podejmowania środków zapobiegających handlowi lub inwestycjom, które pomagają utrzymać nielegalną sytuację stworzoną przez Izrael na okupowanym terytorium palestyńskim” (§ 278).

Dlatego 9 września 2024 Volker Turk, Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, otwierając 57. sesję Rady Praw Człowieka, powiedział: „Żadne państwo nie może akceptować rażącej pogardy dla prawa międzynarodowego, w tym wiążących decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ i nakazów Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, ani w tej sytuacji [izraelska okupacja Palestyny], ani w żadnej innej sytuacji.”

Każdy z nas musi być tego świadomy: zasady się zmieniły. Izraelska okupacja państwa Palestyny jest nielegalna. Jednak to państwo jest uznawane na arenie międzynarodowej od 10 września, nawet jeśli kilku stałych członków Rady Bezpieczeństwa nie zrobiło tego w charakterze osobistym. Palestyna ma teraz środki prawne, których do tej pory nie miała. Anglosaski parasol, za którym ukrywał się Tel Awiw, nie istnieje już w rozumieniu prawnym. Wkraczamy w nowy okres, w którym Waszyngton i Londyn będą musiały użyć siły, aby utrzymać ten system ucisku.

Ta rewolucja prawna oznacza zwycięstwo strategii prezydenta Mahmouda Abbasa (89 lat). Paradoksalnie, dopiero pod koniec jego życia nastąpiła w czasie, gdy jego rząd został zdyskredytowany z powodu współpracy z Izraelem i korupcji.

– Thierry Meyssan https://www.voltairenet.org/article221244.html

Czy można TO ulepszyć?

Mirosław Dakowski Panu AD dedykuję.

Staram się wskazywać w swych publikacjach jako drogowskazy tylko te kierunki, w które sam wierzę i idę. Bo bardzo mnie kiedyś zraziły i oburzyły argumenty i usprawiedliwienia różnych demagogów, żydów z GW i postępowych biskupów i podobnego [—], że drogowskaz nie biegnie w kierunku, który wskazuje.

Nie mogę więc umieszczać u siebie np. propozycji, jak poprawić „ordynację proporcjonalną”. Bo ta ordynacja jest stekiem sprzeczności [porównaj na przykład: OSZUSTWA wmontowane w ordynację „proporcjonalną” przyczyną dziwacznych, szkodliwych “koalicji”]. Należy w całości wyrzucić i zmyć teren polityki z tego szkodliwego świństwa. Każda próba ulepszenia od wewnątrz musi skończyć się klęską. Dziwne, że również tu jakoś stosują się twierdzenia Gödla.

– Nie mogę proponować, jak usprawiedliwić postulaty i fantazje „ekologistów”, bo znam się na tym dobrze. Wyrzucić ich i ich postulaty na kopach [silnych]. Większość, a chyba mniejszość z nich – do wariatkowa.

– Popatrzmy również: Nie mogę proponować, jak ulepszyć modele płaskiej ziemi. O dziwo, zderzam się ciągle ze zwolennikami tej „hipotezy”. Inżynier, dyrektorzy budów, publicyści!! Są więc niebezpieczni, ale zamknąć w wariatkowach się nie dają.

– Czy, a raczej kiedy, da się „coś zrobić” z darwinistami oraz „ewolucjonistami Wszechświata”. Ci pierwsi zatruwają biologię i naukę od prawie dwóch wieków [np. Lamarck], a drudzy – od początku myśli, nauki ludzkiej. Głupota przeplata się z chorobą [głównie psychiczną], ale też ze złem. Przywyknąć? Nie, zwalczać, tępić, ośmieszać. Nigdy zaś nie „ulepszać” nie poprawiać.Won, Q… !!

– Gdzie umieścić zwolenników Religii Uniwersalnej, tych różnych pojebów i franciszków? A, tym to chyba zajmie się osobiście sam Pan Bóg. Ale sądzę naiwnie, że każe większość z nich wyszuflować do piekła? Prawda?

I, co pewne, wszyscy to kiedyś, zapewne niedługo, ujrzymy. Ślepi też! Lub – głupsi, więc biedniejsi – doświadczymy…

Polacy zostawieni na pastwę wielkiej wody. Łamią prawo, by ratować

Polacy zostawieni na pastwę wielkiej wody. Łamią prawo, by ratować swój dobytek. „To, co powiem, jest przerażające”

19.09.2024 polacy-zostawieni-na-pastwe-wielkiej-wody-lamia-prawo-by-ratowac

Powódź.
Powódź. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

Mieszkańcy województwa lubuskiego postanowili wziąć sprawy w swoje ręce, by ratować swój dobytek. Mimo grożących im za to mandatów, koszą wały przeciwpowodziowe, które – jak mówią – były zaniedbane przez Wody Polskie.

– Wiem, że to, co powiem, jest przerażające, ale w tym roku Wody Polskie ani razu nie kosiły wałów. Nie mogły więc dokonać porządnego ich przeglądu. To pokazuje, że ta instytucja jest fikcją. Nasze bezpieczeństwo też jest fikcyjne – powiedział „Gazecie Wyborczej” pan Andrzej, mieszkaniec gminy Bojadła w powiecie zielonogórskim.

Wały przeciwpowodziowe nad Odrą pamiętają jeszcze czasy niemieckie. Po powodziach w 1997 i 2010 roku zostały mocno nadwyrężone. Żerują tam bobry, które w wałach robią nory. Te miejsca muszą być uszczelnione workami z piaskiem – w przeciwnym razie woda może rozsadzić wały.

Mieszkańcy załamują ręce nad biernością organów odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Pan Andrzej usiłował dodzwonić się do zlewni w Zielonej Górze, aby odszukać właściwego urzędnika. – Gdy w końcu udało mi się do niego dodzwonić, usłyszałem, że wiedzą, że powinni kosić, ale nie zdążą już tego zrobić. Spławił mnie. To skandaliczne – wskazał.

Mieszkańcy podkreślają, że w tym roku wały w ogóle nie były koszone, a w poprzednim – tylko raz. Gdy dopominali się o pomoc, zostali wyśmiani i usłyszeli od Wód Polskich, by „nie siali paniki”.

We wtorek 15 osób, wyposażonych w kosy, wyszło na wały i na własną rękę usuwało chaszcze. Skosili zarośla na pięciokilometrowym odcinku.

Przebywanie na wałach, ze względu na zagrożenie powodziowe, jest jednak nielegalne. Mieszkańcy de facto zmuszeni są więc łamać prawo, by ratować swój dobytek. „Albo stracą dorobek życia, albo dostaną mandat. Wybierają to drugie” – podsumowuje „Wyborcza”.

Pozostawieni sami sobie byli także mieszkańcy zalanego Kłodzka. W rozmowie z WP Sportowe Fakty pilot rajdowy Michał Majewski ujawnił, jak to wyglądało. We wtorek podczas spotkania z Donaldem Tuskiem w mieście wygarnął mu, co i jak.

Wobec żywiołu zostaliśmy zupełnie sami, miałem wrażenie, że o nas zapomniano. Tak naprawdę do soboty nie było w naszym mieście żadnego alarmu, ani pomocy ze strony samorządu czy służb. Ludzie sami organizowali pomoc sąsiedzką, rozkładając worki z piaskiem, czy organizując wsparcie dla starszych ludzi. Nikt nie informował nas o zagrożeniu, korzystaliśmy jedynie z ogólnodostępnych prognoz pogody. Nie mogliśmy spodziewać się, że będzie aż tak źle. To wszystko powiedziałem na spotkaniu z premierem Tuskiem – wskazał.

Unia Europejska właśnie zatopiła Tuska.Unijny komisarz: Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń

Co rząd Tuska zrobił z tymi informacjami?! Unijny komisarz ujawnia: Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń

18.09.2024 unijny-komisarz-ujawnia-wyslalismy-ponad-100-ostrzezen

Donald Tusk
Donald Tusk. / foto: screen YouTube

Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń do władz w całym regionie do 13 września – ujawnia komisarz UE ds. zarządzania kryzysowego Janez Lenarczicz. Tymczasem 13 września premier Donald Tusk w kwestii powodzi mówił, że „prognozy nie są przesadnie alarmujące”.

W środę w Parlamencie Europejskim odbyła się debata na temat powodzi. Z polskiej perspektywy najbardziej zastanawiające są słowa unijnego komisarza Lenarczicza, który twierdzi, że poprzez system satelitarny Copernicus wysłano wiele ostrzeżeń o możliwym kataklizmie.

W Europie Środkowej i Wschodniej od 9 września monitorujemy sytuację i zapewniamy aktualne informacje z centrum koordynacji i reagowania kryzysowego w Brukseli. Jesteśmy w kontakcie ze służbami w dotkniętych klęską państwach UE. Dzięki systemowi satelitarnemu Copernicus zapewniliśmy wczesne ostrzeganie zagrożonym obszarom już od 10 września. Do 13 września wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń do władz w regionie – ujawnił.

Na wniosek pięciu państw członkowskich uruchomiliśmy usługi szybkiego reagowania na obszarach objętych powodzią – wymieniał dalej komisarz.

======================================

Czyli Tusk już 10 września dostał info z KE, że będzie powódź w Polsce i na tej podstawie 13 września oświadczył, że prognozy nie są zbyt alarmujące

Aaa…

https://twitter.com/i/status/1836389162213155013

Powstaje pytanie, gdzie te informacje w ogóle trafiały i co rząd Tuska z nimi zrobił. Jeszcze 13 września premier mówił, że „prognozy nie są przesadnie alarmujące”. Dzień później narracja była już inna, a sytuacja w wielu miejscach Polski tragiczna.

Krzysztof Bosak @krzysztofbosak

„zapewniliśmy wczesne ostrzeganie zagrożonym obszarom od 10 września. Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń do władz w całym regionie do 13 września.” – to jest bomba. Gdzie te ostrzeżenia trafiały? Do którego urzędu? KPRM? MSW?

Nie wiem czy zauważyliście, ale Unia Europejska właśnie zatopiła Tuska. Oto słowa Janeza Lenarčiča, Europejskiego Komisarza ds. Rozwoju i Pomocy Humanitarnej- dzięki systemowi świadomości powodzi, w ramach systemu Copernicus, zapewniliśmy wczesne ostrzeganie zagrożonym obszarom

76 tys. Wyświetlenia

Z żywiołem oczywiście niełatwo wygrać, ale wiele wskazuje na to, że regiony nie spodziewały się takiej wody, w wielu miejscach pomoc przychodziła zdecydowanie za późno. Pojawiają się też doniesienia, że Wody Polskie „nie widziały potrzeby” większego opróżniania zbiorników przeciwpowodziowych. Przez to później miało być w nich za mało miejsca jak na ilość wody, która pojawiła się w rzekach.

W piątek 13 września 2024 „Nowiny Nyskie” przedstawiły wywiad z rzecznikiem Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, który na przykład zapewniał, że zrzut wody ze zbiornika w Nysie nie jest konieczny. Tymczasem w zbiornikach można było zebrać jeszcze dużo powodziowej wody i ograniczyć skalę zniszczenia.

Wody Polskie o niezrzucaniu wody ze zbiorników.

O klimatystach i Tusku. To już nie jest śmieszne, to jest po prostu groźne.

Braun nie zostawił suchej nitki na Tusku. „To już nie jest śmieszne, to jest po prostu groźne” [VIDEO]

18.09.2024 braun-nie-zostawil-suchej-nitki-na-tusku-to-juz-nie-jest-smieszne-to-jest-po-prostu-grozne

Tomasz Sommer oraz Grzegorz Braun.
Tomasz Sommer oraz Grzegorz Braun. / foto: screen Rumble

Europoseł Konfederacji Grzegorz Braun był gościem Tomasza Sommera. W programie redaktora naczelnego portalu nczas.info mówił między innymi o klimatystach, ale także o tym, jak premier Donald Tusk został wystawiony przez swych doradców.

Braun przekazał, że od rana podczas sesji Parlamentu Europejskiego „pod pretekstem powodzi, która pustoszy południową Polskę, ze szczególnym uwzględnieniem Śląska, także inne kraje, że pod tym pretekstem tutaj się odbyło czarne nabożeństwo, ponieważ wygłaszane były akty strzeliste wiary klimatystycznej”.

Rozmaici szamani, zaklinacze deszczu, wygłaszali te akty wiary w to, że ta powódź właśnie dlatego, że za słabo, za mało jeszcze Zielonego Ładu, za mało Niebieskiego Ładu, jeszcze doładujemy i wtedy będzie nas deszcz słuchał i wody się rozstąpią, nawałnice ustaną – zrelacjonował.

To naprawdę są groźni ludzie, ci, którzy tu urzędują – podkreślił.

Redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” przypomniał natomiast, że powódź przewidział prof. Piotr Kowalczak. W rozmowie z Sommerem autor książki „Zmiany klimatu” wyjaśnił, że „to po prostu wynika z tej zasady, że jeżeli minęło 30 lat, to trzeba poszukać tych fatalnych okresów, wtedy nam to wychodzi”.

Natomiast nie kierowałem się tu żadną metodą naukową i po prostu to jest mój reumatyzm. Bardzo skuteczna rzecz, jak stary góral – powiedział prof. Kowalczak.

Czytaj więcej: Człowiek, który przewidział powódź gościem Sommera. Teraz wyjaśnia, co będzie dalej [VIDEO]

Nieco ponad tydzień temu, jak go nagrywałem, to powiedział [prof. Kowalczak], że będzie ta powódź. Ja szczerze powiedziawszy nawet w to nie wierzyłem, a tu się okazało, że przepowiedział. Za to specjaliści obecni z IMGW, bo profesor Kowalczak też pracował w IMGW, nie przepowiedzieli i teraz nasz Tusk podobno jest zdenerwowany na nich, że mu nie przepowiedzieli – powiedział Sommer.

Wystawili go! 13 w piątek mówił, że prognozy nie są określone, alarmujące. No i proszę Państwa, oczywiście można to potraktować jako dobry pretekst do beki z Donalda Tuska. I warto, ale jak się już pośmiejemy, to powinniśmy spoważnieć, dlatego że jeżeli premiera otaczają ludzie, którzy go wystawili do wiatru, a nawet do nawałnicy burzowej (…), skoro tutaj go zbriefowali w sposób tak całkowicie oderwany od rzeczywistości, no to co robią służby i jaka jest wiedza i wyobrażenia premiera o innych zagadnieniach odnoszących się do naszego bezpieczeństwa. I to już nie jest śmieszne, to jest po prostu groźne, to jest niebezpieczne – ocenił Braun.

https://nczas.info/2024/09/16/powodziowa-katastrofa-winni-w-oku-parszywej-propagandy/embed/#?secret=p5XL9fLSrZ#?secret=FmyjNhGEEC

W dalszej części programu europoseł Konfederacji odniósł się do wszechobecnej narracji, jakoby powódź, a przynajmniej jej skala, była spowodowana przez zmiany klimatu. – To jest wszystko brednia, to jest wszystko groźna, ponura brednia. Dawniej odbierano ludziom własność, odbierano ludziom wolność i wprowadzano cenzurę zamordyzm, wprowadzano ludobójcze praktyki pod pretekstem sprawiedliwości społecznej. To sprawiedliwość społeczna była tym króliczkiem, którego goniąc po drodze budowało się gułag, budowało się obóz socjalistyczny z naszym rzekomo najweselszym barakiem w tym obozie – powiedział Braun.

Dzisiaj tym króliczkiem, którego się goni jest właśnie dogmat klimatyzmu, zeroemisyjność, redukowanie kwot dwutlenku węgla, handel tymi kwotami, czyli jak to pięknie definiuje przewielebny pan redaktor Stanisław Michalkiewicz, destylowanie pieniędzy z powietrza odbywa się właśnie pod takim pretekstem – dodał polityk.

Brak głowy. Dramatyczny apel mieszkanki zniszczonego przez powódź Stronia Śląskiego.

Dramatyczny apel mieszkanki zniszczonego przez powódź Stronia Śląskiego. „Drogi panie premierze” [VIDEO]

18.09.2024 dramatyczny-apel-mieszkanki-zniszczonego-przez-powodz-stronia-slaskiego

Powódź w Stroniach Śląskich. Mieszkańcy apelują o pomoc.
Powódź w Stroniach Śląskich. Mieszkańcy apelują o pomoc. / Fot. screen/TVN24

Dotknięci powodzią mieszkańcy Stronia Śląskiego alarmują o poważnych problemach z zarządzaniem kryzysowym w mieście. Dramatyczna wypowiedź jednej z mieszkanek rzuca światło na skalę chaosu i bezradności, z jaką muszą się mierzyć lokalni mieszkańcy.

Drogi panie premierze, to miasto nie jest gotowe na zarządzanie kryzysowe. Władze miasta nie są gotowe na zarządzanie kryzysowe – mówi mieszkanka, podkreślając, że obecne władze nie mają doświadczenia w radzeniu sobie z tak ekstremalnymi sytuacjami. Według jej relacji, brak jest specjalistów, którzy potrafiliby efektywnie zarządzać w sytuacji kryzysowej.

Szczególnie niepokojący jest obraz bezczynnych służb ratunkowych.Służby siedzą na chodniku i nie wiedzą, co mają robić, bo nikt nimi nie zarządza – alarmuje kobieta. Ta sytuacja prowadzi do frustracji zarówno wśród mieszkańców, jak i samych służb, które są gotowe do pomocy, ale brakuje im koordynacji i konkretnych instrukcji. Kobieta apeluje do lokalnych władz, by nie bały się przyznać, że sobie nie radzą i poprosili o profesjonalną pomoc.

Sytuację pogarsza fakt, że miasto jest praktycznie odcięte od świata. – Nie działa telefon, nie działa internet – informuje mieszkanka.

Mieszkanka Stronia Śląskiego apeluje bezpośrednio do premiera i władz wyższego szczebla o natychmiastową interwencję. – Bardzo prosimy, żeby przysłać tutaj kogoś, kto zajmuje się zarządzaniem kryzysowym, kto będzie w stanie powiedzieć służbom, gdzie mają iść, co mają robić, jak mają pomagać mówi rozżalona. – Nikt nie wie, co ma robić – podkreśla.

Na pewno wygodnie się zarządza z fotela. My potrzebujemy kogoś, kto tu przyjedzie, po prostu pomoże władzom miasta zarządzać tym – powtarza apel. Kobieta mówi też, że oprócz Stronia Śląskiego z podobnym problemem zmaga się Lądek-Zdrój.

Wygląda na to, że medialne nagłośnienie sprawy pomogło. Premier Tusk poinformował, że zarządzenie na tych terenach przejmuje generał z Państwowej Straży Pożarnej. „Nadbrygadier Michał Kamieniecki przejął od burmistrzów Stronia i Lądka zarządzanie kryzysowe. Do obu gmin docierają kolejne oddziały wojska. W samym Stroniu jest ich już ponad 600” – napisał w serwisie X Tusk.

TUSKU porobił fotki ze służbami, potem pojechali wszyscy i nie miał kto ratować człowieka

https://twitter.com/Radoslaw2202/status/1836019967273140314

Pan Tusk przyjechał, porobili sobie wspólne zdjęcia. Pan Tusk wyjechał, wszystkie służby zniknęły – mówi mieszkaniec Głuchołaz, czyli miasta, które dotkliwie ucierpiało przez powódź.

Dramatyczne świadectwo mieszkańca Głuchołaz rzuca nowe światło na kontrowersje związane z działaniami służb ratunkowych podczas powodzi. Według relacji jednego z mieszkańców, który aktywnie uczestniczył w akcji przeciwpowodziowej i budowie wałów, przed przyjazdem premiera Donalda Tuska do Głuchołaz można było zaobserwować niezwykłą mobilizację służb.

Owszem, była cała ulica straży, wszystkie służby, bo miał przyjechać Pan Tusk – relacjonuje świadek.

Pan Tusk przyjechał, porobili sobie wspólne zdjęcia. Pan Tusk wyjechał, wszystkie służby zniknęły.

Potem przyszedł jeden policjant do nas na wały i powiedział: Ludzie, co wy tu robicie? Uciekajcie! Bo zaraz będzie katastrofa mówi dalej.

Ta nagła obecność wszystkich służb sugeruje, że priorytetem mogło być stworzenie odpowiedniego wizerunku dla mediów, a nie faktyczna pomoc mieszkańcom. Wizyta wysokiego rangą polityka mogła mieć charakter bardziej PR-owy niż praktyczny w kontekście zarządzania kryzysowego.

To kluczowy moment, aby powstrzymać  traktat, który ma pozbawić nas wolności i przekazać kontrolę nad decyzjami dotyczącymi zdrowia niewybieralnym, globalnym elitom.


„Sebastian Lukomski , CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

Intensywne prace WHO na rzecz sfinalizowania Traktatu Pandemicznego odbywają się właśnie teraz, podczas 11. posiedzenia Międzyrządowego Ciała Negocjacyjnego (INB).

To kluczowy moment, aby powstrzymać  traktat, który może pozbawić nas wolności i przekazać kontrolę nad decyzjami dotyczącymi zdrowia niewybieralnym, globalnym elitom.

Ty i ja ciężko pracowaliśmy nad zablokowaniem tego traktatu, jednak oni są bardziej zdeterminowani niż kiedykolwiek, by przeforsować go pod pretekstem troski o zdrowie publiczne.

Podejmowane dziś decyzje będą miały wpływ na to, czy zachowasz swoje prawa, czy oddasz je w ręce biurokratów, którzy dbają wyłącznie o własne interesy.

Nie możemy dłużej czekać — czas ucieka, a nasze wolności są zagrożone.

Oto konsekwencje podpisania Traktatu Pandemicznego:

  • Globaliści będą decydować o szczepionkach dla Twoich dzieci, NIE TY!
  • Globaliści będą decydować o tym, gdzie możesz podróżować, NIE TY!
  • To globaliści zdecydują, jak i czy będziesz mógł praktykować swoją wiarę, NIE TY!

Wezwij Stałego Przedstawiciela RP przy ONZ w Genewie, aby stanął w obronie Twojej wolności i odrzucił Traktat Pandemiczny WHO, zanim będzie za późno. 

Udostępnij tę petycję rodzinie, znajomym i wszystkim swoim kontaktom. Zwiększmy razem nasz wpływ i brońmy naszych praw. 

Dziękuję za Twoje nieustanne wsparcie, 

Sebastian Lukomski z całym zespołem CitizenGO