Ukraina bez różowych okularów

Ukraina bez różowych okularów

Łukasz Jastrzębski myslpolska/jastrzebski-ukraina-bez-rozowych-okularow

Polacy zaczynają patrzeć na Ukrainę bez różowych okularów.

Temat okrutnych ukraińskich mordów na ludności polskiej stał się powszechny i pierwszoplanowy w naszym kraju. W dziesiątkach, jak nie setkach miejscowościach w całej Polsce odbyły się uroczystości rocznicowe. Czas wspomnień rozpoczął się 4 lipca Marszem Pamięci w Warszawie zorganizowanym przez Fundację Wołyń Pamiętamy, a symbolicznie zakończył 11 lipca pod Pomnikiem „Rzeź Wołyńska” w Domostawie.

O tragedii, która wydarzyła się na polskich Kresach usłyszał praktycznie każdy Polak. Stało się tak dzięki długotrwałej mrówczej pracy działaczy kresowych i narodowych. Okna Overtona zostało wreszcie przesunięte. Ukraina przestała być „złotym cielcem”, który należy wielbić, a nie można go krytykować. Ma w tym zasługi „Myśl Polska”, na łamach której przez dziesięciolecia przypominano kim byli i uczynili banderowcy. Na szerokie wody temat ukraińskich zbrodni wypłynął jednak dzięki internetowemu pokoleniu działaczy kresowych, przebiegu wojny rosyjsko-ukraińskiej, roszczeniowej postawy znacznej części ukraińskich uchodźców i butnemu zachowaniu władz ukraińskich względem naszego kraju.

Banderyzm.

Banderyzm na Ukrainie, nie jest żadną nowością. Heroizacja polakożerców, zbrodniarzy i kolaborantów III Rzeszy jest na Ukrainie normą przynajmniej od czasów „euromajdanu”. W kolejnych miastach Ukrainy jak grzyby po deszczu stawiono pomniki Stepana Bandery. Ulice, place, skwery nazywano na cześć Szuchewycza, Melnyka, Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Obchodzono rocznice związane z działaniami 14 Dywizja Grenadierów Waffen SS. Tak było od 2014, tak było w 2022 roku i trwało to, aż do 2026 roku. Władze państwowe, władze kościelne i media w Polsce udawały, ze problem nie istnieje. Dopiero decyzja przywódcy Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek imienia „Bohaterów UPA” spowodował powszechną zmianę patrzenia na kwestię ukraińską przez media i polityków głównego nurtu. A przez to przez społeczeństwo. Symbolem zmiany była decyzja prezydenta Polski Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu.

Przypadek?

Nie wierzę w takie przypadki. Moim zdaniem w realnych ośrodkach władzy zapadła decyzja o tym, że należy mocno przytemperować cierpiącego na syndrom zbawcy narodu Wołodymyra Zełenskiego. W niedalekiej przyszłości zaś najprawdopodobniej zakończyć jego karierę polityczną.

Motorem sprawczym zmiany narracji może być Londyn, który zdecydowanie wolałby na stanowisku przywódcy Ukrainy wiedzieć Wałerija Załużnego. Myślę, że właśnie w tym kontekście należy odczytywać nagłe zdymisjonowanie premier Ukrainy Julii Swyrydenko, jak i rezygnację z funkcji ambasadora Ukrainy w USA Olgi Stefanishyny. Sam Zełenski i jego w znacznej części skorumpowane środowisko stało się mocno problematyczne nie tylko dla Londynu, ale również Waszyngtonu i Tel Awiwu.

Londyn gra na długotrwałą wojnę Ukrainy z Rosją. Jest przekonany, że era Wołodymyra Zełenskiego się kończy i może on zostać obalony przez własnych obywateli. Takiego rozwoju sytuacji moim zdaniem nie chcą Brytyjczycy. To podważyłoby i tak mocno zachwianą w krajach zachodu pozycję władz w Kijowie. Dla Londynu optymalnym rozwiązaniem byłaby rezygnacja z funkcji przywódcy Ukrainy Zełenskiego i zastąpienie go mającym pełne zaufanie Załużnym. Obecnego przywódcę Ukrainy nie chce również bronić Waszyngton. Bezczelny i próbujący rozgrywać samego prezydenta USA Donalda Trumpa Zełenski stał się zupełnie nieakceptowalny dla podchodzącego biznesowo do polityki obecnego prezydenta USA i jego ekipy. Zełenski ze względu na swoje pochodzenie, a dzisiejszą postawę gloryfikującą szowinistów i kolaborantów III Rzeszy stał się zbędnym balastem dla Izraela.

Bruksela i Warszawa.

Dzisiaj za Zełenskim stoi Bruksela – głównie Niemcy i Francuzi. Przywódca Ukrainy jeszcze ma oparcie w dwóch głównych państwach Unii Europejskiej. Ale ze względu na swoja roszczeniowość i sytuację skomplikowaną wewnętrzną Ukrainy również dla Berlina i Paryża staje się on coraz mniej przydatny. Bo bez poparcia ukraińskich mas nie ma szansy na prowadzenie wojny z Rosją i utrzymanie na Ukrainie kursu, jeśli już nie euroatlantyckiego, to przynajmniej proeuropejskiego. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i prezydent Francji Emmanuel Macron to zimni gracze, którzy dzisiaj poklepują po plecach Wołodymyra Zełenskiego, by nazajutrz moc zachować się jak Brutus względem Juliusza Cezara.

Władze w Polsce chociaż nie są samodzielne, również w znacznej części czekają na koniec kariery przywódczej Wołodymyra Zełenskiego. Arogancja i buta tego człowieka sprawiły, że stał się on w Polsce powszechnie uważany za nieprzyjaciela. Coraz trudniej społeczeństwu tłumaczyć, dlaczego rząd popiera kijowskie władze. Dzisiaj już nie tylko uważana za suwerenistyczną opozycja jak Konfederacja Mentzena czy Korona Brauna, ale również ukrainofilskie PiS Kaczyńskiego i obrotowy PSL Kosiniaka-Kamysza widzą w Zełenskim nie przyjaciela a wroga Polski. Mimo wrodzonej rusofobii i nakazanemu ukrainofilstwu przedstawicielom rządu jak i samemu premierowi Donaldowi Tuskowi coraz trudniej tłumaczyć nieprzyjazne względem Polaków posunięcia przywódcy Ukrainy. Opozycja skupiona wokół Jarosława Kaczyńskiego dobrze odczytała nastroje społeczne i przetwarza się z radykalnie pro-ukrainskiego stronnictwa w partię ukraino-realistyczną. Ściga się w tym z Konfederacją oraz Koroną. Moim zdaniem opozycja jawnie, zaś koalicja po cichu liczy na upadek powszechnie znienawidzonego w Polsce Zełenskiego.

Biden & Soros

Stronnikami obecnego przywódcy Ukrainy pozostają amerykańscy demokraci i zbiorowy Georg Soros. Amerykańskie jastrzębie wojny skupione wokół prowojennej części Partii Demokratycznej oraz liczne fundacje rozsiane po Europie a powiązane z Sorosem, będą bronić Zełenskiego jak źrenicy własnego oka. Spowodowane jest to zarówno kwestiami ideologicznymi czyli wiarą w konieczność demokratyzacji świata na modłę amerykańską, jak również ochroną własnych tyłków. Nie chcą by na światło dzienne wyszły kulisy związane z wydarzeniami poprzedzającymi i samą wojną na Ukrainie. Nie mogą sobie pozwolić na to, by argumentacja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, a tym bardziej prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina okazał się prawdziwa i stała się przekazem medialnym. To byłby ogromny cios dla tych wpływowych z różnorakich względów środowisk. Jednak nawet w środowisku demokratyczno-liberalnym, które stoi za wsparciem dla Ukrainy rodzi się opozycja, która chciałaby zakończyć „operacje Zełenski”.

Putin

Chichotem historii jest fakt, że obecny przywódca Ukrainy stał się wygodny dla prezydenta Federacji Rosyjskiej. On sam jak i jego środowisko ze względu na heroizację banderyzmu, powszechną korupcję i nastroje społeczne na Ukrainie stał się niechcący sojusznikiem narracji Władimira Putina. Każdy krytyczny obserwator sceny politycznej dzisiaj wie kim stał się Zełenski i jego koteria. Najbardziej zagorzali wrogowie Rosji w Polsce – jak Karol Nawrocki, Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek – muszą dzisiaj przyznać, że słowa Władimira Putina o brunatnieniu Ukrainy były faktem, zaś banderyzm jest realnym problemem a nie propagandowym wymysłem moskiewskiej propagandy. Same władze na Ukrainie mówią o wielkich problemach korupcyjnych, a media w Polsce informują raz za razem o kolejnych skandalach uderzajacych w otoczenie Zełenskiego. Dochodzą do tego problemy demograficzne, mobilizacyjne i religijne na Ukrainie.

Źle nie tylko na Ukrainie

Sytuacja Federacji Rosyjskiej również nie jest różowa, co opisuje w swoim reportażu pozbawiony rusofobii znakomity polski Maciej Wiśniowski. Jego relacje można znaleźć na stronie Strajku i Tygodnika NIE. Ale o tym w kolejnym tekście. Parafrazując słowa wypowiedziane przed wieloma laty przez seniora Obozu Narodowego Władysława Wójciak – sytuacja Ukrainy jest zła, sytuacja Rosji jest zła, ale mnie interesuje dlaczego to Polska znów dostanie w tyłek.

Łukasz Jastrzębski 

Szczyt NATO, czyli wieczna wojna

Szczyt NATO, czyli wieczna wojna

Bojan Stanisławski

myslpolska/szczyt-nato-czyli-wieczna-wojna

Zakończony 8 lipca szczyt NATO w Ankarze był kolejnym starannie wyreżyserowanym, syntetycznym pokazem jedności Sojuszu. Donald Trump zadbał przy tym o wszystko, do czego zdążył już przyzwyczaić światową opinię publiczną.

Pierwszego dnia wywołał burzę, ostro krytykując Hiszpanię, by już następnego opowiadać dziennikarzom o „ogromie miłości” panującym przy stole obrad oraz wychwalać jedność NATO i „świetnego lidera”, Marka Rutte. Przywódcy państw NATO ponownie zapewnili o niezachwianym poparciu dla Ukrainy, zapowiedzieli przekazanie 70 mld euro pomocy wojskowej do końca 2027 roku, rozszerzenie współpracy w zakresie przemysłu obronnego, nowe programy dotyczące produkcji dronów oraz wsparcie dla rozwoju ukraińskich zdolności związanych z systemami Patriot. Największe zainteresowanie wzbudziła zapowiedź, że Ukraina ma w bliżej nieokreślonej przyszłości uzyskać możliwość produkowania tych systemów na własnym terytorium. Sam Trump przyznał jednak chwilę później, że producent Patriotów nie został jeszcze nawet poinformowany o takim pomyśle. Trudno więc mówić o uruchomieniu jakichkolwiek procedur prawnych czy przemysłowych, a tym bardziej o realnym przedsięwzięciu, którego powodzenie można byłoby dziś w ogóle oceniać.

Szczyt nie przyniósł żadnej nowej inicjatywy dyplomatycznej, żadnych politycznych ram prowadzących do zakończenia wojny ani poważnej debaty o tym, jak mogłoby wyglądać przyszłe porozumienie pokojowe. Nie padły również praktycznie żadne propozycje dotyczące przyszłej architektury bezpieczeństwa w Europie po zakończeniu konfliktu. Zamiast tego NATO usankcjonowało strategię długotrwałego wywierania presji na Rosję poprzez dalsze dozbrajanie Ukrainy, utrzymywanie sankcji oraz stopniowe zwiększanie kosztów prowadzenia wojny z nadzieją, że w pewnym momencie Moskwa zostanie ostatecznie zamęczona.

Priorytetem jest ciągłe przedłużanie wojny. Taka strategia ma z jednej strony kupić Europie czas niezbędny do odbudowy własnego potencjału militarnego, a z drugiej – nakładać na Rosję możliwie najwyższe koszty militarne, gospodarcze i polityczne. Temu mają służyć zarówno kolejne pakiety sankcji, jak i dostawy uzbrojenia, uderzenia z użyciem rakiet i dronów dalekiego zasięgu oraz próby wyniszczania rosyjskiego potencjału na froncie.

Najważniejszym przesłaniem szczytu w Ankarze nie była więc zapowiedź rychłego zakończenia wojny, a deklaracja długofalowego zaangażowania. Zobowiązanie do utrzymania co najmniej obecnego poziomu pomocy wojskowej dla Ukrainy do końca 2027 roku pokazuje, że NATO coraz wyraźniej postrzega ten konflikt jako wieloletnią konfrontację. W deklaracji końcowej czytamy:

„Państwa członkowskie podkreślają, że wsparcie dla Ukrainy musi być sprawiedliwe, przewidywalne i trwałe w długoterminowej perspektywie. W 2026 roku zobowiązują się przekazać 70 mld euro na sprzęt wojskowy, pomoc i szkolenie oraz utrzymać co najmniej równoważny poziom wsparcia również w 2027 roku.”

Dokument opisuje mechanizm dalszego prowadzenia wojny, natomiast praktycznie nic nie mówi o politycznej strategii jej zakończenia.

Każdy szczyt NATO od początku wojny przynosił kolejne deklaracje dotyczące wsparcia Ukrainy. W Madrycie w 2022 roku przyjęto nową Koncepcję Strategiczną i uznano Rosję za „najbardziej znaczące i bezpośrednie zagrożenie” dla bezpieczeństwa Sojuszu. W Wilnie w 2023 roku powołano Radę NATO–Ukraina, zapowiedziano wieloletni program pomocy wojskowej oraz ponownie zadeklarowano, że Ukraina zostanie członkiem NATO. W Waszyngtonie w 2024 roku utworzono misję NSATU koordynującą dostawy uzbrojenia i szkolenie ukraińskich sił zbrojnych, zapowiedziano dalszą rozbudowę współpracy przemysłów obronnych oraz kolejne wielomiliardowe pakiety wsparcia. W Ankarze zwiększono skalę zobowiązań finansowych, wydłużono horyzont ich obowiązywania i przedstawiono nowe projekty dotyczące produkcji uzbrojenia. Realistycznej wizji politycznego zakończenia konfliktu nadal brak.

Rosja natomiast konsekwentnie przedstawia tę wojnę jako środek do osiągnięcia celów politycznych, przede wszystkim: zablokowanie dalszego rozszerzenia NATO na Ukrainę, demilitaryzacja Ukrainy oraz tzw. „denazyfikacja”. Należy domniemywać, że rosyjskie władze rozumieją to jako likwidację środowisk i struktur odwołujących się do tradycji banderowskich i rusofobii jako czynnika państwowotwórczego. To, czy uzna się te cele za uzasadnione i realistyczne, nie ma w tym kontekście większego znaczenia. Istotne jest to, że stanowią one jasno określone cele polityczne, względem których można oceniać rosyjskie działania militarne, choćby nawet bardzo negatywnie.

Brak analogicznie sprecyzowanego celu po stronie NATO jest tym bardziej uderzający, że każda strategia wojskowa czerpie swoją logikę z politycznego celu, któremu ma służyć. Jeżeli takowym pozostaje odzyskanie przez Ukrainę granic z 1991 roku, sytuacja na froncie, oględnie mówiąc, dostarcza doprawdy niewielu przesłanek, by uznać taki scenariusz za realny. Mimo ogromnych nakładów finansowych, dostaw nowoczesnego uzbrojenia i szerokiego wsparcia wywiadowczego państw NATO.

Jeżeli natomiast celem miałaby być strategiczna porażka Rosji, zmiana władzy na Kremlu, a nawet dezintegracja Federacji Rosyjskiej, to są to wizje kompletnie oderwane zarówno od doświadczeń historycznych, jak i od realiów obecnej wojny. Tymczasem NATO stawia na długotrwały konflikt takie właśnie fantasmagorie biorąc za punkt wyjścia.

W całej Europie rządy zwiększają wydatki na obronność, rozbudowują moce produkcyjne przemysłu zbrojeniowego i odbudowują siły zbrojne, które przez dziesięciolecia po zakończeniu zimnej wojny ulegały stopniowej redukcji. Ukraina coraz wyraźniej pełni przy tym rolę strategicznego bufora NATO wobec Rosji, kupując europejskim państwom czas na odbudowę własnego potencjału militarnego. Problem polega jednak na tym, że czas jest zasobem strategicznym wyłącznie jeśli zostanie wykorzystany do zasadniczej zmiany układu sił.

Czy istnieją dziś przekonujące przesłanki wskazujące, że kolejne trzy lata wojny przyniosą jakościowo odmienny rezultat polityczny niż poprzednie cztery, niemal pięć? Czy Rosja wykazuje oznaki załamania gospodarczego, politycznego lub militarnego, których nie było widać wcześniej? Czy stanowisko Kremla staje się bardziej elastyczne czy raczej się usztywnia? Obradujący w Ankarze nie zajęli się żadnym z tych pytań.

Przez ponad trzy dekady zachodnia doktryna wojskowa opierała się na przewadze technologicznej, broni precyzyjnej, szybkich działaniach manewrowych oraz dążeniu do rozstrzygnięcia konfliktu w początkowej fazie. Rosyjska myśl wojskowa rozwijała się natomiast w zupełnie innym kierunku. Ukształtowana doświadczeniami II wojny światowej, od dawna traktuje czas, terytorium, mobilizację przemysłową, głębię operacyjną/strategiczną oraz systematyczne wyniszczanie przeciwnika jako podstawowe instrumenty prowadzenia wojny. W konfliktach między państwami uprzemysłowionymi o zwycięstwie decyduje nie wejściowy spektakularny manewr, lecz zdolność do uzupełniania strat, utrzymania produkcji i logistyki, przetrwania uderzeń przeciwnika oraz stopniowego ograniczania jego potencjału bojowego.

W tym kontekście jednym z największych paradoksów wojny na Ukrainie jest to, że NATO coraz bardziej wikła się w konflikt prowadzony na zasadach odpowiadających rosyjskiej koncepcji wojny, a nie tej, do której Zachód przygotowywał się przez ostatnie 30 lat. Oczekiwania, że broń precyzyjna i przewaga technologiczna zapewnią przełamanie frontu i doprowadzą do jakiegoś knock outu Rosji, ustąpiły miejsca wyniszczającej rywalizacji opartej na artylerii, dronach, zdolnościach produkcyjnych, logistyce i zasobach ludzkich. Drony, rozpoznanie satelitarne i systemy cyfrowe zrewolucjonizowały poziom taktyczny prowadzenia działań wojennych, jednak strategiczna logika konfliktu coraz bardziej przypomina klasyczną radziecką koncepcję prowadzenia wielkoskalowej wojny konwencjonalnej.

Szczyt NATO w Ankarze uwidacznia zatem paradoks strategiczny. Sojusz pozostaje najpotężniejszym militarnie blokiem na świecie. Łączny potencjał gospodarczy państw członkowskich, ich przewaga technologiczna oraz wydatki na obronność wielokrotnie przewyższają możliwości Rosji. Mimo to przewaga ta nie przekłada się na rozstrzygającą przewagę polityczną. A to dlatego, że NATO nie jest gotowe na bezpośrednią konfrontację z innym mocarstwem nuklearnym. Co więcej, nawet w wymiarze konwencjonalnym, według wielu analityków, Sojusz nie jest dziś przygotowany do prowadzenia wojny o skali i intensywności, z jaką Rosja prowadzi działania na Ukrainie.

Prawdziwe znaczenie szczytu w Ankarze nie sprowadza się więc do zapowiedzianych 70 mld euro wsparcia. Znacznie ważniejsze jest to, co zostało w nim milcząco przyjęte jako punkt wyjścia: NATO oficjalnie przyjęło strategię długiej wojny, nie wskazując jednocześnie, w jaki sposób miałaby się ona zakończyć ani jaki konkretny cel polityczny miałaby ostatecznie zrealizować. Dopóki cel ten nie zostanie jasno zdefiniowany, kolejne pakiety finansowe, coraz bardziej zaawansowane uzbrojenie i pogłębianie współpracy przemysłów obronnych mogą przedłużać konflikt oraz zwiększać koszty ponoszone przez Rosję. Nie są jednak w stanie zastąpić spójnej strategii politycznej.

Mało tego. Za starannie podtrzymywaną fasadą „niezachwianej jedności” coraz wyraźniej widać nie tylko brak spójnej strategii politycznej, lecz także narastający sceptycyzm. Aż cztery państwa zgłosiły votum separatum: Holandia, Czechy, Słowacja i Bułgaria. Mało tego, państwa NATO zaczynają budować podzbiory, których deklarowanymi celami są koordynacja finansowa, organizacyjna i wojskowa, czyli funkcje nakładające się de facto z tymi Sojuszu.

To szczególnie istotne w kontekście zapowiadanego „NATO 3.0”. Jeżeli nowa formuła Sojuszu ma polegać na powstawaniu wewnętrznych bloków – jednego skupionego wokół Wielkiej Brytanii, Polski, Finlandii i Holandii (Multilateral Defence Mechanism), drugiego wokół Kanady i Luksemburga (DSRB) – to trudno mówić wyłącznie o technicznych różnicach organizacyjnych.

Pojawia się pytanie, czy mamy do czynienia z początkiem bardziej zdecentralizowanej architektury NATO, czy raczej z rywalizacją o kontrolę nad finansowaniem, zamówieniami i przyszłym kształtem europejskiego przemysłu militarnego. Jakby na to nie spojrzeć, nie umacnia to bynajmniej przekazu o „niezachwianej jedności”.

W kontekście szczytu w Ankarze warto przyjrzeć się zwłaszcza zabiegom i roli Luksemburga. Najbardziej konkretnym wkładem okazało się zdecydowane poparcie dla powołania nowej międzynarodowej instytucji finansowej – Defence, Security and Resilience Bank (DSRB). Bank ma zostać ulokowany w Kanadzie, natomiast Luksemburg ma odegrać rolę jednego z jego głównych europejskich filarów. Oficjalnym celem przedsięwzięcia jest kierowanie prywatnego kapitału do projektów związanych z bezpieczeństwem i obronnością. W praktyce nie chodzi jednak wyłącznie o technologie podwójnego zastosowania, lecz również o finansowanie produkcji uzbrojenia i innych zdolności bojowych.

Do projektu przystąpiły dotąd Albania, Belgia, Grecja, Łotwa, Rumunia, Turcja i Ukraina. Sama koncepcja powstała jeszcze w 2024 roku z inicjatywy grupy bankowców oraz byłych doradców NATO i wysokich rangą wojskowych. W jej rozwój zaangażowały się już takie instytucje jak JPMorgan, Deutsche Bank, Commerzbank, ING oraz największe banki kanadyjskie.

Równie wymowna jest ewolucja luksemburskiej polityki obronnej. Gdy premier Luc Frieden obejmował urząd, wydatki obronne tego państwa wynosiły zaledwie 0,4 proc. dochodu narodowego brutto. Dziś rząd zapowiada ich zwiększenie do 2,3 proc. do 2029 roku, co odpowiada kwocie około 1,66 mld euro. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dla kraju dysponującego mikroskopijną armią równie istotne jak sam wzrost wydatków jest zapewnienie sobie miejsca przy stole, przy którym będą zapadały decyzje o podziale kontraktów i przepływach kapitału.

Na tym jednak ambicje Luksemburga się nie kończą. Państwo to przystąpiło również do nowych projektów NATO obejmujących system rozpoznawczy GlobalEye, współpracę w zakresie surowców krytycznych dla przemysłu obronnego oraz finansowanie kolejnego samolotu wielozadaniowego MRTT.

Bardzo ciekawy jest także kierunek zmian świecie spekulacji finansowych. Jeszcze kilka lat temu wielu zarządzających funduszami traktowało przemysł zbrojeniowy jako sektor od którego lepiej się trzymać z daleka. Dziś ten sam sektor stał się jedną z najbardziej pożądanych klas aktywów. Europejskie fundusze ETF inwestujące w spółki zbrojeniowe przyniosły od 2025 roku do połowy 2026 roku stopy zwrotu sięgające 60–75 proc., a tylko w pierwszych pięciu miesiącach 2025 roku napłynęło do nich ponad 2,7 mld dolarów nowego kapitału.

Zmianę widać również w polityce największych instytucji finansowych. Nawet BlackRock uruchomił europejski fundusz ETF skoncentrowany na sektorze obronnym. BNP Paribas zwiększył finansowanie przemysłu zbrojeniowego o kolejne 2 mld euro, jednocześnie rezygnując z ograniczeń dotyczących finansowania części rodzajów uzbrojenia ze względów etycznych. BPCE wyemitował obligacje przeznaczone na finansowanie sektora obronnego o wartości 750 mln euro, na które popyt okazał się niemal czterokrotnie większy od podaży. Z kolei fundusz Warburg Pincus rozważa utworzenie specjalnego funduszu obronnego o wartości do 1,5 mld euro. Deutsche Bank powołał już w 2024 r. specjalny zespół zajmujący się wyłącznie finansowaniem projektów związanych z obronnością i infrastrukturą. Według dostępnych informacji od tamtej pory zespół ten został jeszcze rozbudowany.

Trudno więc nie zauważyć, że europejskie dozbrajanie staje się nie tylko przedsięwzięciem geopolitycznym, lecz również spekulacyjno-finansowym, wokół którego powstaje rozbudowana infrastruktura kapitałowa, dla której rosnące wydatki wojskowe oznaczają po prostu nowy, dynamicznie wzrastający i niezwykle atrakcyjny rynek.

Bojan Stanisławski

Bandycki napad na Obrońców Życia w Sopocie. Ranna starsza Pani, wolontariuszka. Wroga bierność „stróżów porządku”.

Bandycki napad w Sopocie. Ranna wolontariuszka.

Mariusz Dzierżawski


Fundacja Pro-Prawo do Życia Dzień dobry Panie Mirosławie. Nasi wolontariusze zostali napadnięci w trakcie ulicznej akcji informacyjnej w Sopocie. 

Tuż po rozpoczęciu akcji, agresywny mężczyzna ukradł dwa zwinięte bannery leżące na chodniku i zaczął się oddalać. Wolontariusze dogonili go i odebrali mu banery.

Po chwili banery zostały wyposażone w stelaże i przygotowane do postawienia na chodniku. W tym momencie wrócił napastnik i po raz kolejny usiłował ukraść bannery.

Wywiązała się szarpanina, w wyniku której pani Eugenia, 70-letnia wolontariuszka naszej Fundacji, została przewrócona na chodnik i mocno uderzyła głową o granitowe płyty.

Wszystko działo się na oczach patrolu Straży Miejskiej, który nie podjął żadnych działań wobec napastnika. Dopiero policja, która zjawiła się na miejscu po telefonie naszych wolontariuszy, spisała agresora.

Po akcji nasi działacze pojechali na policję, aby złożyć zeznania. Przyjmująca sprawę funkcjonariuszka utrudniała nam dochodzenie swoich praw.

Następnie nasi wolontariusze udali się z panią Eugenią do szpitala, gdyż jeszcze 5 godzin po ataku odczuwała ból głowy.
Z powodu paraliżu tzw. „służby zdrowia” nasz koordynator Marek był z panią Eugenią na SORze do 3 w nocy. Na szczęście pani Eugenia nie doznała trwałego urazu.

Teraz Centrum Prawne naszej Fundacji będzie działać, aby pociągnąć sprawcę napadu do odpowiedzialności karnej.

Pomimo prześladowań, represji i utrudnień, planujemy już kolejne akcje, aby dotrzeć do Polaków z prawdą. Chcemy to robić szczególnie teraz, w wakacje, gdyż już za półtora miesiąca dzieci wrócą do szkół, gdzie czekać na nie będzie przymusowa „edukacja zdrowotna” oswajająca z masturbacją, rozwiązłością seksualną, LGBT i „zmianą płci”.

Jeszcze w tym tygodniu (13-20 lipca) chcemy być m.in. w: Gdyni, Łodzi, Bytomiu, Olsztynie, Myślenicach, Dynowie, Gliwicach, Koszalinie, Rudzie Śląskiej, Lublinie, Warszawie i Puławach. 

Aby było to możliwe, potrzebujemy Pana pomocy.

Nasi wolontariusze są gotowi do wyjścia na ulice kolejnych miast, ale potrzebują paliwa, transportu, nowych banerów, megafonów, wydrukowanych ulotek, koszulek, baterii do sprzętu elektronicznego oraz wielu innych akcesoriów. 

Pan poprzez wsparcie finansowe może zapewnić im sprzęt i logistykę niezbędną do działania. Pana pomoc to także dalsze utrzymanie naszego Centrum Prawnego, które sprawuje ochronę prawną nad wolontariuszami w trakcie akcji.

Liczymy na Pana zaangażowanie.
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego OPP

Kosiniak – Patriot; a Kamysz w szale… MEM-y VIII.

——————————————

—————————————————–

———————————-

————————————————

————————————

————————————————–

—————————————————

————————————-

——————————————–

Banknoty Euro. MEM-y VII.

——————————-

—————————————–

——————————————————

——————————–

——————————————————–

————————————————–

————————————-

————————————-

————————————-

————————–

Trump bombarduje Islamską Republikę Japonii. MEM-y VI.

—————————————-

—————————————–

——————————–

———————————-

———————————

[dość głupawe – co ma leśnik do decyzji „z góry”?? ]

——————————————

————————————

Raczej odwracanie uwagi od ważniejszych rabunków…

—————————————–

———————————————–

————————————————–

——————————————————–

———————————-


Lekarz ważniejszy, zdrowie poczeka. MEM-y V.

————

————————–

————————————————

———————————————————

——————————————-

—————————————————–

——————————————————

—————————————————————–

————————————–

————————————————

To radykalni ateiści. MEM-y IV.

———————————————

——————————————–

——————————————————-

——————————————–

——————————————–

=————————————-

—————————————————————

———————————————-

——————————

——————————————-

——————————————————-

Oś czasu dla Lindseya Grahama nie działa… Zmarł w Kijowie, nie w domu, w USA.

Oś czasu Lindsey Graham nie działa… Zmarł w Kijowie

12 lipca 2026 Larry C. Johnson sonar/the-lindsey-graham-timeline-does-not-work-he-died-in-kyiv

Prześledźmy chronologię. Według oficjalnej wersji: telefon na numer alarmowy 911 z jego domu w Waszyngtonie o godzinie 20:30 czasu wschodniego 11 lipca z podejrzeniem zatrzymania krążenia. „Zmarł w domu”.

To jest kompletna bzdura!

Przeanalizujmy więc oś czasu. Lindsey odleciał z międzynarodowego lotniska Dulles 9 lipca około godziny 7:00 czasu lokalnego – lot z Dulles do Warszawy trwa 9 godzin. Wsiadł do nocnego pociągu, który odjechał z Warszawy o godzinie 18:15 czasu lokalnego 9 lipca i dotarł do Kijowa między 9:45 a 10:45 czasu lokalnego 10 lipca.

Lindsey Graham przybywa do Kijowa w piątek rano o 11:00. Spotyka się z Zełenskim i zwiedza fabrykę dronów. Następnie każą nam uwierzyć, że wraca do Waszyngtonu po spędzeniu niecałych 24 godzin na miejscu. Znowu, to bzdura!

Najwcześniejszy pociąg powrotny do Warszawy odjeżdża z Kijowa-Pasażerskiego o 07:40–08:00 11-go i przyjeżdża do Przemyśla Głównego po południu (~ 17:00–18:00 ). To co najmniej dziewięć godzin. To daje około 11:00 w Waszyngtonie. Załóżmy, że ma godzinę na dotarcie na lotnisko, a samolot startuje o 19:00 czasu lokalnego z Polski, co odpowiada 12:00 w Waszyngtonie. Lot na zachód trwa 10 godzin… Oznacza to, że najwcześniejszy możliwy czas lądowania samolotu na lotnisku Dulles to 22:00 11-go.

To 2,5 godziny po tym, jak Graham podobno zmarł w domu.

Podkreślam, że normalna podróż do Kijowa członków Kongresu, członków NATO i UE, a nawet Joe Bidena, to lot samolotem do Polski, a następnie przesiadka na pociąg do Kijowa. Zazwyczaj trwa to co najmniej 20 godzin. Aby senator Graham dotarł do domu o godzinie 20:00 czasu lokalnego w Waszyngtonie, musiałby odlecieć z Kijowa o godzinie 7:00 czasu lokalnego na Ukrainie. Nie udało mi się znaleźć żadnego rozkładu jazdy, który pokazywałby pociąg odjeżdżający z Kijowa o tej godzinie.


Rozmawiałem krótko z Sulaimanem, który nadal przebywa w Teheranie, na temat ostatnich ataków USA na Iran:

WYŁĄCZNIE: LINDSEY GRAHAM ZGINĘŁA NA UKRAINIE, A USA BOMBARDOWAŁY IRAN Z CIA Larrym Johnsonem

Mario i ja rozmawialiśmy o atakach Iranu na Oman i wszystkie państwa Rady Współpracy Zatoki Perskiej z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej:

Larry Johnson: Iran zaostrza wojnę: Oman i Rada Współpracy Zatoki Perskiej uderzają w Ormuz

Zakończyłem wieczór dyskusją z Mario na temat wymiany rakiet i dronów między USA a Iranem oraz śmierci senatora Grahama:

PILNE: USA ZBOMBARDUJĄ IRAŃSKI OBIEKT NUKLEARNA – z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Wizja piekła. Trzecie objawienie Matki Bożej w Fatimie

Wizja piekła. Trzecie objawienie Matki Bożej w Fatimie

Wizja piekła. Trzecie objawienie Matki Bożej w Fatimie

Plinio Corrêa de Oliveira | 13/07/2024 polskakatolicka./wizja-piekla-trzecie-objawienie-matki-bozej-w-fatimie


Wizja Piekła według opisu siostry Łucji

Nasza Pani poleciła modlitwę za grzeszników, a następnie pojawiła się wizja piekła.

„Wypowiadając te ostatnie słowa – pisze siostra Łucja – rozchyliła ponownie dłonie jak w poprzednich dwu miesiącach”

W geście charakterystycznym dla wizerunku Matki Bożej Łaskawej, z rękami pochylonymi ku dołowi, promień światła wydobywał się z jej dłoni.

„Blask [światła, które z nich promieniowało] zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia. W tym ogniu były zanurzone demony i dusze, jak przeźroczyste rozżarzone do czerwoności węgle, czarne lub brązowe, o kształtach ludzkich”

Prawdziwy Ogień Piekielny

Musimy zauważyć, że według naszej wiary ogień piekielny jest prawdziwym ogniem. Konieczne jest odrzucenie modernistycznej idei, że ogień piekielny jest symbolicznym wyrazem cierpień moralnych. W piekle istnieją cierpienia moralne, które są straszliwe. Są to: pozbawienie Boga, wieczna rozpacz, poczucie całkowitego odosobnienia i wewnętrznego konfliktu. Jednak obok tych cierpień moralnych, istnieje także cierpienie fizyczne, które dotyka duszy. W piekle jest prawdziwy ogień, który rzeczywiście pali duszę.

Zrozumienie Cierpienia Duszy

Ktoś może zapytać: „Jak to możliwe, że dusza duchowa może być spalana przez ogień?” To łatwe do zrozumienia: dusza jest związana z ciałem, które jest materialne. Skoro jest związana z materią, to dlaczego nie mogłaby być spalana przez coś materialnego? To oczywiste!

Święty Alfons Liguori mówił, że ogień piekielny jest tak straszliwy, że najgorszy ogień na ziemi w porównaniu z nim jest jak płomień namalowany na obrazie w porównaniu z prawdziwym płomieniem ziemskim. Najgorsze pożary, które widzimy tutaj, nie są tak przerażające jak piekło.

Wizja Piekła jako Narzędzie Refleksji

Jest to doskonała medytacja. Nasza Pani chciała, aby ten ogień ukazał się grzesznikom naszych czasów. Zwykle, gdy widzę jakiś imponujący płomień, przypominam sobie piekło, co jest bardzo pouczające. Na przykład, kiedy jadę do Santos [miasto w Brazylii] i widzę ten wielki komin w Cubatão z wychodzącym z niego płomieniem, myślę o piekle. Ten ogień jest przygotowany dla mnie i dla każdego z nas, jeśli nie będziemy wierni.

Święta Teresa z Avila otrzymała łaskę zobaczenia miejsca, które było dla niej zarezerwowane w piekle, gdyby nie była wierna. Było to przerażające miejsce, jak nisza w piecu, w której musiałaby przebywać przez całą wieczność, z ciałem po zmartwychwstaniu umarłych. Kiedy widzę na ulicach kociołki z płonącym asfaltem, myślę: „Gdybym musiał spędzić całą noc z jednym palcem w tym ogniu, umarłbym z rozpaczy i bólu!” A to jest niczym w porównaniu z ogniem piekielnym.


Wpływ Wizji Piekła na Naszą Duchowość

Ogień piekielny jest straszliwy i trwa wiecznie. Warto o tym myśleć! „Rozważaj rzeczy ostateczne, a nigdy nie zgrzeszysz”. Rzeczy ostateczne to: śmierć, sąd, piekło i raj. Musimy o nich pamiętać, ponieważ wszystkie są dla nas ważne. Widzimy, jak Matka Boża zachęca do refleksji nad piekłem.

Kontynuując wizję:

„…unoszące się w pożodze, wznoszone płomieniami, które wypełzały z nich samych…”

To przerażające: są wznoszone płomieniami, które wychodzą z nich samych. Płoną tak bardzo, że wydobywają się z nich płomienie! To coś innego niż płonięcie z zewnątrz do wewnątrz. Mają wewnętrzny ogień, który pali w przerażający sposób, nie niszcząc ich, a poruszają się w wyniku tego ciepła. Wyobraźcie sobie cierpienie, jakie to przedstawia.

„…wraz z kłębami dymu buchającymi na wszystkie strony…”

Wizja piekła – Très Riches Heures du Duc de Berry

Wyobraźcie sobie chorobę, w której osoba zaczyna wydzielać chmury dymu i płomieni, chodząc między nimi. Wyobraźcie sobie strach przed taką chorobą. Gdyby istniała pigułka zapobiegająca tej chorobie, wszyscy by ją chcieli kupić. Mimo to, człowiek jest tak ślepy, że nie boi się najgorszego cierpienia na wieczność.

Wizja piekła była darem Matki Bożej. Chciała, abyśmy mieli tę wizję dla dobra naszej duszy. Powinniśmy z tego czerpać korzyści i medytować nad tymi sprawami, prosząc Matkę Bożą o cnotę bojaźni Bożej.

Refleksje o Śmierci i Piekle oraz Nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi

Niedawno lekarz powiedział mi, że aby umrzeć, nie trzeba być długo chorym. Istnieją choroby, które atakują nagle i prowadzą do śmierci. Nie jest to zawał serca, który ma swoje przyczyny, zarówno bezpośrednie, jak i odległe; jest nagły, ale ma długą genezę w organizmie. Istnieje jednak choroba zwana zatorowością – cząsteczka odrywa się z jakiegoś miejsca w organizmie – która może zabić człowieka natychmiast. Może to przydarzyć się każdemu z nas. Kto wie, czy niektóry z nas nie obudzi się martwy jutro rano? Kto z nas wie, czy będzie żył, gdy się obudzi? Często słyszy się: „Zmarł! Pukali do drzwi, nie odpowiadał. Służąca się zdenerwowała, zawołała ojca, matkę… weszli, był martwy!” To nie jest niemożliwe!

„Wszystko to pośród jęków i wycia z bólu i rozpaczy, które przerażały i wywoływały dreszcz grozy. Demony wyróżniały się przerażającymi i ohydnymi kształtami zwierząt, strasznymi, nieznanymi, lecz przezroczystymi jak czarne rozżarzone węgle.”

Obrzydliwe jest rozgniecenie gąsienicy lub podobnego stworzenia. Wydziela się z niego straszna maź. Człowiek ma wtedy wstręt do tego. Wyobraźcie sobie człowieka, który musiałby spędzić wieczność zanurzony w obrzydliwej mazi z gąsienicy! Byłoby to przerażające! To mniej odrażające niż demon, który jest wstrętny, brudny, zdeformowany i potworny pod każdym względem. To ten wróg przyciąga nas do siebie i z powodu wielu grzechów, wolimy jego niż naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Nasza Pani powiedziała Łucji:

„Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je zbawić, Bóg chce ustanowić w świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca.”

Zauważ: jeśli chcemy się zbawić, powinniśmy mieć nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi.

„Jeżeli zostanie zrobione to, co wam powiem, wiele dusz będzie zbawionych i nastanie pokój” itd.

Zwracam uwagę na fakt, że Nasza Pani szczególnie podkreślała nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, które było stosunkowo mało znane w Kościele.

Prawdę mówiąc, sięga ono XVI wieku. Jest to jedna z cudownych łask, które Nasza Pani zachowała na ten czas utrapienia. Wskazuje szczególnie, że powinniśmy mieć nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby uratować się od naszych grzechów, a zwłaszcza od grzechu rewolucji, którego korzeniami są pycha i nieczystość.

Jeśli ktoś chce pokonać demona pychy i nieczystości, powinien poświęcić się Niepokalanemu Sercu Maryi i odmawiać krótkie modlitwy, podobnie jak to się robi do Najświętszego Serca Jezusa. Istnieje piękna modlitwa:

„O Jezu, cichy i serca pokornego, uczyń serca nasze według serca Twego”

Możemy powiedzieć to do Naszej Pani:

„O Maryjo, łagodna i pokornego serca, uczyń serce nasze antyrewolucyjne i pokorne jak Twoje”

Albo

„O Maryjo, waleczna i pokornego serca, uczyń serce nasze waleczne i pokorne jak Twoje”

I myślę, że najlepszą modlitwą byłaby:

„O Niepokalane Serce Maryi, które jesteś bez skazy, uczyń mnie bez skazy jak Ty sama”

To są modlitwy, które pomagają nam wykorzenić w sobie demona rewolucji.

Źródło: www.pliniocorreadeoliveira.info

Imperium ponownie „miażdży Iran” pośród obrazów nieszczęścia

Imperium ponownie „miażdży Iran” pośród obrazów nieszczęścia

Symplicjusz 13 lipca 2026 r. simplicius/empire-thuds-iran-again-amidst-symbols

Podobnie jak spirala jego dziedzictwa wiruje w dół porcelanowego odpływu, Trump zapoczątkował nowy cykl bezcelowych bombardowań, po tym jak jego cierpliwość do czekania na „kapitulację” Iranu w wojnie, którą naród perski dawno już wygrał, się wyczerpała.

Stany Zjednoczone tkwią teraz w tej katastroficznej pętli niemocy, atakując te same nieistotne przybrzeżne stanowiska startowe bezskutecznie, jedynie w formie splątanej agonii imperialnej frustracji.

Punktem krytycznym najwyraźniej była odmowa Iranu, by dać USA i Trumpowi satysfakcję z ogłoszenia ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, zgodnie z błagalnymi żądaniami Trumpa.

Wpędziło to otumanionego amerykańskiego przywódcę w kolejną falę irytujących obelg, w ramach których haniebnie obrzucił majestatycznych Irańczyków obelgami, nazywając ich „szumowinami” i używając szeregu innych, budzących zastrzeżenia, nieprezydenckich określeń:

[umysł≤u ? ]Could not load video. [Tak w oryginale !! md]

To fragment tej samej konferencji prasowej, na której Trump nazwał Zełenskiego Putinem, a Iran pomylił z Japonią – to tylko fragment pokazujący, jak daleko zaszła gerontokratyczna zgnilizna:

Iran zmaga się z problemem gwałtownego spadku zdolności poznawczych.

Jak stwierdzono, do ponownego rozgrzania doszło najprawdopodobniej z powodu odmowy Iranu spełnienia dziecinnego żądania Trumpa dotyczącego pełnego „ogłoszenia” otwarcia Cieśniny Ormuz.

Trump rozpaczliwie zabiegał o względy mediów, próbując przedstawić cieśninę jako otwartą, ale był coraz bardziej świadomy nieprzekonującego charakteru swoich własnych, nudnych pochlebstw [sobie].

CENTCOM robił, co mógł, by uczciwie potwierdzić słowa Trumpa, ale bezskutecznie — cały świat mógł zobaczyć, że statki przepływały przez cieśninę tylko wtedy, gdy zezwolił na to Iran:

MenchOsint@ MenchOsintMenchOsintMinęło 8 godzin od wydania oświadczenia przez CENTCOM, a nadal nie ma ani jednego statku przepływającego przez Cieśninę Ormuz. Dziś potwierdzono tylko jeden tankowiec, który przepłynął przez wyznaczony przez Iran korytarz i jest to statek chiński.

Dowództwo Centralne USA @ CENTCOMCENTCOMCieśnina Ormuz jest otwarta dla wszystkich statków, które chcą legalnie przepłynąć przez międzynarodowy szlak wodny. Siły zbrojne USA są odpowiednio rozmieszczone i przygotowane, aby zapewnić swobodę żeglugi pomimo nieuzasadnionej irańskiej agresji, nękania, gróźb i arbitralnych działań.

23:01 · 12 lipca 2026 · 27,5 TYS.


13 odpowiedzi Replies· 201 repostów Reposts· 768 polubień Likes

Wcześniej, gdy wiele osobistości medialnych pytało Trumpa, dlaczego cieśnina pozostaje zamknięta, ten nawet nie próbował zwykłych wymówek, lecz zamiast tego unikał odpowiedzi na pytania:

Najwyraźniej jest to bardzo drażliwy temat.

Przypomnijmy, że po zawarciu poprzedniego „zawieszenia broni” Iranowi zezwolono na rozładowanie dziesiątek milionów baryłek ropy naftowej, które gromadziły się od początku roku. Oznacza to, że Iran mógł pozbyć się wszystkich zaległości i ponownie uruchomić licznik zapasów, co z kolei oznacza, że ​​może teraz czekać na kolejne próby „blokady” cieśniny ze strony Trumpa, czekając na kolejne miesiące tej szarady.

Jak zwykle Iran odwdzięcza się za wszystko, co otrzymuje w ramach wymiany:

Połączyć

Konflikt zasadniczo przekształcił się w swego rodzaju polityczny ping-pong o niskiej intensywności, w którym każda ze stron po prostu atakuje drugą nie po to, aby zadać jakąkolwiek „klęskę militarną”, co w tym momencie jest niemożliwe, ale raczej w celu wewnętrznej konsumpcji publicznej.

Dla Trumpa ataki te rzekomo łagodzą negatywne nagłówki dotyczące skandalu w Ormuz, udając jakąś militarną „inicjatywę”. Oczekiwanym efektem ubocznym jest to, że regionalni sojusznicy, a także konglomeraty żeglugowe, poczują się „uspokojeni” dzięki takim atakom. Administracja Trumpa podtrzymuje próby utwierdzenia kruchego przekonania, że ​​ładunki nadal mogą bezpiecznie przepływać przez południową krawędź wód terytorialnych Omanu.

W rzeczywistości Stany Zjednoczone wiedzą, że nie mają żadnych kart do rozegrania; państwo irańskie zostało potężnie wzmocnione i uodpornione na amerykańską agresję do tego stopnia, że ​​każda runda ataków przynosi coraz mniejsze korzyści.

Pogrzeb ajatollaha Chameneiego również umocnił solidarność społeczną i ducha wokół irańskiego rządu, pozostawiając USA i Izrael z niewielkimi możliwościami dokonania jakichkolwiek strategicznych postępów przeciwko swojemu wrogowi. Trump nadal grozi „całkowitym zniszczeniem” irańskich kluczowych obiektów – odsalania wody, elektrowni jądrowych itp. – ale są to prawdopodobnie blefy, ponieważ wiedzą, że reakcja Iranu sparaliżowałaby również najważniejsze infrastruktury regionu, co odbiłoby się negatywnie na administracji Trumpa.

Wygląda na to, że Izraelczycy mogliby wywiesić fałszywą flagę wszystkich fałszywych flag, w ramach swego rodzaju desperackiego planu armagedonu, biorąc pod uwagę nowe „groźby zamachu” pod adresem Trumpa, które pojawiły się w dogodnym momencie.

https://www.wsj.com/world/middle-east/iran-hatched-fresh-plot-to-kill-trump-israel-told-us-1511d9d2

Dolna część pochodzi z innego artykułu CNN, w którym napisano :

Dwa źródła zaznajomione z najnowszymi doniesieniami wywiadowczymi USA podały, że społeczność wywiadowcza śledzi kilku aktorów, którzy omawiali ataki, ale nie podjęli żadnych działań. Jedno z nich stwierdziło, że amerykańskie agencje wywiadowcze obawiają się, że Iran weźmie na celownik wielu obecnych i byłych wysokich rangą urzędników.Źródło to jednak stwierdziło, że raport izraelski jest postrzegany – częściowo – jako element szerszych działań Izraela mających na celu wpłynięcie na decyzje Trumpa w sprawie Iranu.Według źródła, niektórzy przedstawiciele społeczności wywiadowczej zawsze sceptycznie podchodzą do doniesień izraelskich.

Wielu wyciągnęło logiczny wniosek co do tego, jaki może być desperacki izraelski plan awaryjny na wypadek, gdyby wszystkie inne środki zawiodły, a Trump ostatecznie wycofał się z planu ostatecznego zniszczenia Iranu.

Problem polega na tym, że pomimo ogromnych przechwałek Trumpa, jakie widać w powyższym wywodzie, w rzeczywistości armia amerykańska byłaby prawnie zwolniona z obowiązku wykonywania rozkazów poprzedniego prezydenta w stylu „wyłącznika bezpieczeństwa”, ale zamiast tego byłaby zobowiązana do wykonywania rozkazów bezpośredniego następcy, nowo mianowanego Naczelnego Dowódcy, którym w hipotetycznym przypadku Trumpa byłby J.D. Vance.

Ostatnie strajki w USA nie spowodują niczego więcej poza dalszym uszczuplaniem zapasów amerykańskich do jeszcze większych poziomów:

https://www.cnn.com/2026/07/12/politics/usa-weapon-stocks-depleted-iran-war

Z powyższego:

Główne zapasy broni USA pozostają znacząco uszczuplone i znajdą się pod jeszcze większą presją, jeśli ataki na Iran będą kontynuowane w obecnym tempie. Prezydent Donald Trump powtórzył w piątek, że zawieszenie broni w tym konflikcie jest „zakończone”.

Eksperci powiedzieli CNN, że sytuacja ze zbrojeniami może mieć wpływ na zdolność armii amerykańskiej do prowadzenia potencjalnej przyszłej wojny z Chinami, a nawet Koreą Północną.

„Jeśli wojna będzie się toczyć w takim tempie, jak przez ostatnie [pięć] dni… zapasy broni ulegną takiemu zmniejszeniu, że pojawi się nowy, wyższy poziom ryzyka… w regionie Indo-Pacyfiku” – powiedział Mark Cancian, emerytowany pułkownik piechoty morskiej i analityk ds. obronności w think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych.

W tym momencie Stany Zjednoczone działają na oparach; imperium jest w ślepym zaułku i wszystko wokół wydaje się symbolicznie to odzwierciedlać.

Śmierć arcy-neokonserwatysty Lindsey’a Grahama to jeden z tych momentów, niczym mucha lądująca na twarzy Hillary Clinton, pozostawiając przejmujące wrażenie metafizycznego rozkładu niszczącego imperium od wewnątrz.

W ironicznym, lecz pełnym przeznaczenia stylu Graham, który czuł się „źle”, właśnie zauważył, że nie chce jeszcze umierać, zanim nie zaspokoi swojej neokonserwatywnej żądzy krwi:

Zupełnie trafne jest zatem to, że to jego własne, wściekłe neokonserwatywne poglądy przyczyniły się do odmówienia mu pomocy medycznej, co w efekcie przyspieszyło jego własną śmierć.

Trzeba wręcz podziwiać tak niezachwiane oddanie zasadom, gdy człowiek staje twarzą w twarz ze swoim własnym, przemijającym losem.

Ale fakt pozostaje faktem, że ognista przesyłka duchowo zdeformowanego senatora nie mogła nadejść w bardziej odpowiednim i, jak się wydaje, symbolicznym momencie. Właśnie gdy głęboki rozkład Imperium Stanów Zjednoczonych staje się wokół nas aż nazbyt widoczny, gdy bastiony kłamstw i propagandy nie są już w stanie podeprzeć chwiejnego fundamentu, na którym wszystko się chwieje, widzimy teraz przed sobą nawet to, co wcześniej symboliczne i metaforyczne, przekształca się w dosłowne dowody upadku.

Być może to ujęcie jest odrobinę fantazyjne i naciągane, ale nawet sama Biedronka zdawała się mieć podświadome przeczucie, jakby jakiś biblijny scenariusz zaczął się ujawniać w przygotowaniu na epicki finał wojny w imperium.

Jeden z jego ostatnich tweetów:

Lindsey Graham@ LindseyGrahamSCLindseyGrahamSC

Oceniajcie mnie po moich wrogach.

Oprogramowanie Open Source Intel @ Osint613Osint613Na pogrzebie Chameneiego w Teheranie transparenty przedstawiały Trumpa, Bena Shapiro, Laurę Loomer, Miriam Adelson, Lindsey Graham i innych z czerwonymi tarczami na twarzach. Napis brzmiał: „Na końcu wasze głowy zostaną odcięte”.

20:38 · 6 lipca 2026 · 3,94 mln wyświetleń

================================

Czasami analiza zwłok jest równie użyteczna, co „poważna” analiza, zwłaszcza gdy przedmiot analizy jest tak absurdalny jak rabelaisowska maskarada amerykańsko-irańskiego karnawału.

Ostatecznie to wszystko jest jedynie widowiskiem pobocznym dla gier na rynku prawdziwych pieniędzy. Życzmy panu Grahamowi jak najbardziej cnotliwej i zbawiennej podróży do domu…

Zorganizowane Kłamstwo górą? MEM-y IV.

——————————————-

—————————————

——————————————–

=====================================================

———————————–

——————————————-

————————————-

——————————–

———————————————————————

—————————–

Wiara sprawą prywatną !! MEM-y III.

————————————————-

———————————-

————————————-

————————————————————

——————————————–

—————————————–

—————————————————

——————————–

Tubylcze MEM-y II.

—————————–

Dlaczego to bezkarne?

———————————————————-

———————————————-

———————————————–

——————————————————-

—————————————————

—————————————

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Światowy Dzień MEM-ów

———————————

——————————————

———————————————

—————————

—————————————-

————————————–

——————————————————————–

Różne kwiki z Ameryki. MEM-y

————————————–

———————————-

——————————

—————————————————–

——————————————–

———————————-

——————————–

—————————————————–

——————————————

Budanow: Ukraińcy są narodem wybranym przez Boga

Budanow: Ukraińcy są narodem wybranym

magnapolonia/budanow-ukraincy-sa-narodem-wybranym

Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego, banderowiec Kyryło Budanow po raz kolejny ujawnił swoje nazistowskie ciągoty do teorii wyższości rasowej. W rozmowie przywołanej przez media stwierdził, że „Ukraina to naród wybrany”, co natychmiast wywołało liczne komentarze i dyskusje również w Polsce.

Podczas swojej wizyty w słynnym klasztorze kijowskim Ławra Peczerskam Budanow powiedział: „Ukraina jest narodem wybranym przez Boga, a wśród narodów słowiańskich z pewnością narodem wybranym”.

Choć wypowiedź padła w kontekście wojny z Rosją i miała podkreślać wyjątkową rolę Ukrainy w obecnym konflikcie, sam dobór słów zwrócił uwagę komentatorów. W historii pojęcie „narodu wybranego” ma bowiem bardzo konkretne znaczenie religijne i polityczne.

Najbardziej znaną koncepcją narodu wybranego jest ta obecna w judaszyzmie. Zgodnie z tradycją żydowską naród Izraela został wybrany przez Boga do zawarcia przymierza i przestrzegania Jego przykazań. W klasycznym rozumieniu oznacza to biologiczną wyższość nad innymi narodami i prawo do panowania nad nimi. Jest to zarówno kategoria religijna, jak i polityczna, związana z odpowiedzialnością i obowiązkami wynikającymi z rzekomo wciąż trwającego przymierza z Bogiem.

https://twitter.com/ekonomat_pl/status/2075600798847840373/video/1

Historia pokazuje, że żydowskie koncepcje znajdowały wielu naśladowców. Na przestrzeni dziejów różne państwa i ruchy narodowe budowały swoją tożsamość wokół przekonania o wyjątkowym posłannictwie dziejowym, uzasadniając w ten sposób ekspansję, dominację lub szczególną pozycję wobec innych społeczeństw.

Najbardziej skrajnym przykładem była ideologia narodowego socjalizmu w III Rzeszy. Adolf Hitler i jego zwolennicy głosili, że Niemcy są narodem powołanym do przewodzenia Europie jako tzw. „rasa panów” (Herrenvolk). W ich wizji dziejów naród niemiecki miał historyczne prawo do zdobywania „przestrzeni życiowej”, podporządkowywania innych narodów i tworzenia nowego porządku kontynentu. Była to świecka ideologia wyjątkowości, oparta na przekonaniu o własnej wyższości rasowej i cywilizacyjnej. Skutki tej ideologii okazały się katastrofalne dla Europy i świata.

Podobne motywy wyjątkowości można odnaleźć również w historii innych państw. Rosyjska idea „Trzeciego Rzymu”, amerykański manifest destiny czy przekonanie o szczególnej misji cywilizacyjnej niektórych imperiów również opierały się na założeniu, że dany naród odgrywa wyjątkową rolę w historii. Historycy zwracają uwagę, że takie narracje często wzmacniają morale społeczeństwa, ale jednocześnie mogą prowadzić do przekonania, iż zwykłe normy międzynarodowe lub moralne nie dotyczą wspólnoty uznającej się za wyjątkową.

Wypowiedź Budanowa należy odczytywać nie jako element wojennej mobilizacji społeczeństwa ukraińskiego, gdyż tego rodzaju hasła pojawiały się wśród ukronazistów na długo przed 2022 rokiem. Oni naprawdę czują się jako lepsza rasa i to nie tylko w stosunku do Rosjan, ale także innych narodów, zwłaszcza słowiańskich, takich jak Polacy czy Czesi (to zresztą dokładnie powiedział Budanow). Dość przypomnieć, że w ukraińskich szkołach dzieci uczone są, że Ukraina ma za sobą 10 tys. lat walki o niepodległość, choć w rzeczywistości, jeszcze w połowie XIX wieku nikt o narodzie ukraińskich nie słyszał.

Tego typu przekaz powinien nie tylko szokować, ale zmusić środowisko międzynarodowe do natychmiastowej presji na władze w Kijowie, by potępiły taką retorykę. Jest to bowiem retoryka czysto rasistowska, za którą -jak pokazuje historia- po pewnym czasie prowadzi do brutalnych czystek etnicznych. Z kolei samo pojęcie „narodu wybranego” pozostaje jednym z najbardziej obciążonych historycznie określeń i trudno się dziwić, że jego użycie wywołuje krytykę.

NASZ KOMENTARZ: Ukraina w pewnym sensie rzeczywiście jest narodem wyjątkowym i wybranym – wybranym do bycia europejskim zagłębiem biedy, korupcji, nazizmu, fałszu, megalomanii i HIV.

Iran zaatakował amerykańskie cele w Omanie i Katarze

Koniec zawieszenia broni?

Iran zaatakował amerykańskie cele

w Omanie i Katarze

12 lipca 2026 pch24/koniec-zawieszenia-broni-iran-zaatakowal-amerykanskie-cele-w-omanie-i-katarze

ormuz-e1775158192696.jpg
Cieśnina Ormuz, zdjęcie ilustracyjne / fot. U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class J. Alexander Delgado/Released / Public Domain

Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała w niedzielę nad ranem, że w odwecie za naloty USA przeprowadziła uderzenia na jednostki sił amerykańskich w Omanie i Katarze. Z kolei USA zaatakowały ostatniej nocy Iran – tym razem w odpowiedzi na ostrzały statków handlowych w rejonie cieśniny Ormuz.

Siły powietrzne Gwardii Rewolucyjnej dokonały „silnych uderzeń” na jednostki wsparcia i tankowania grupy jednego z amerykańskich lotniskowców, zlokalizowane w porcie Dukm w Omanie – przekazano w komunikacie przytoczonym przez agencję Reutera.

Dodano, że Gwardia Rewolucyjna zaatakowała także pociskami balistycznymi wykorzystywaną przez amerykańskie lotnictwo bazę Al-Udeid w Katarze. Według Teheranu w ataku zniszczono centrum serwisowania myśliwców oraz ośrodek dowodzenia i kontroli.

Iran twierdzi również, że uderzył w amerykańską infrastrukturę militarną w Jordanii i Kuwejcie – dodał Reuters. Armia Kuwejtu poinformowała, że odpiera „wrogi atak powietrzny”. Według agencji AP ataki objęły również cele w Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych przeprowadziły wcześniej naloty na ok. 140 irańskich celów wojskowych – poinformowało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM). Był to trzeci i według CENTCOM najsilniejszy, amerykański atak na Iran w tym tygodniu. W sumie zaatakowano w nich 300 irańskich celów.

Amerykańska armia podkreśla, że naloty są odpowiedzią na irańskie ostrzały statków handlowych w cieśninie Ormuz. IRGC potwierdziła, że w nocy z soboty na niedzielę zaatakowano dwie jednostki, które nie stosowały się do irańskich zaleceń przy przechodzeniu przez ten akwen.

Kwestia żeglugi przez Ormuz to jeden z kluczowych punktów zawartego 17 czerwca wstępnego porozumienia rozejmowego USA z Iranem. Sprzeczne interpretacje zapisów w sprawie cieśniny doprowadziły jednak do oskarżeń o wzajemne łamanie porozumienia i nowych ataków.

Źródło: PAP

Kościół posoborowy niczego nie odrzuca z beczki dziegciu, tylko to, co jest w niej miodem

Kościół posoborowy

niczego nie odrzuca

z beczki dziegciu,

tylko to, co jest w niej miodem

Autor: CzarnaLimuzyna, 12 lipca 2026

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (Mt 11,27).

Czy Słowom Jezusa Chrystusa czegoś brakuje? Czy trzeba do nich coś dodać albo ująć? Nie. Jest to prawda, cała prawda i tylko prawda.

Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca (1J2 22-23).

Oznacza to, że Bóg Ojciec i Syn są jednością. Jeśli ktoś nie wierzy w Chrystusa, odrzucając Jego naukę, tym samym odrzuca Boga Ojca.

Dlaczego więc Sobór Watykański II wydał dokument dotyczący antychrześcijańskich religii, snując pozbawione sensu i logiki dywagacje o rzekomej zawartości rzeczy „świętych i prawdziwych” w poglądach Antychrysta?

Dodatkowa sugestia jakoby było to dziełem Ducha Świętego czyli że powstanie antychrześcijańskich doktryn i wynikająca z nich, trwająca od ponad tysiąca lat nienawiść i związane z nią mordy są efektem Bożej inspiracji – jest to nie tylko ludzką aberracją, ale też diabelską kpiną z wiary i rozumu.

Dlaczego powstała deklaracja Nostra aetate?

Jedną z odpowiedzi jest fakt uczestnictwa w tym „dziele” środowisk żydowskich. Tajemnicą poliszynela jest to, że w ich mentalności żydowska ofiara Holocaustu góruje nad ofiarą Chrystusa, który jest traktowany jak bękart, a nie Syn Boży i Zbawiciel. Do grona inspiratorów i redagujących dokument należeli m.in.: Jules Isaac i Rabin Abraham Joshua Heschel oraz liczna grupa modernistów różnej proweniencji.

Dla szczególarzy i pszczelarzy: nie mamy, w tym przypadku, do czynienia z przysłowiową beczką miodu zatrutą łyżką dziegciu, lecz z całkiem odwrotną proporcją.

O autorze: CzarnaLimuzyna