Bandycki napad na Obrońców Życia w Sopocie. Ranna starsza Pani, wolontariuszka. Wroga bierność „stróżów porządku”.

Bandycki napad w Sopocie. Ranna wolontariuszka.

Mariusz Dzierżawski


Fundacja Pro-Prawo do Życia Dzień dobry Panie Mirosławie. Nasi wolontariusze zostali napadnięci w trakcie ulicznej akcji informacyjnej w Sopocie. 

Tuż po rozpoczęciu akcji, agresywny mężczyzna ukradł dwa zwinięte bannery leżące na chodniku i zaczął się oddalać. Wolontariusze dogonili go i odebrali mu banery.

Po chwili banery zostały wyposażone w stelaże i przygotowane do postawienia na chodniku. W tym momencie wrócił napastnik i po raz kolejny usiłował ukraść bannery.

Wywiązała się szarpanina, w wyniku której pani Eugenia, 70-letnia wolontariuszka naszej Fundacji, została przewrócona na chodnik i mocno uderzyła głową o granitowe płyty.

Wszystko działo się na oczach patrolu Straży Miejskiej, który nie podjął żadnych działań wobec napastnika. Dopiero policja, która zjawiła się na miejscu po telefonie naszych wolontariuszy, spisała agresora.

Po akcji nasi działacze pojechali na policję, aby złożyć zeznania. Przyjmująca sprawę funkcjonariuszka utrudniała nam dochodzenie swoich praw.

Następnie nasi wolontariusze udali się z panią Eugenią do szpitala, gdyż jeszcze 5 godzin po ataku odczuwała ból głowy.
Z powodu paraliżu tzw. „służby zdrowia” nasz koordynator Marek był z panią Eugenią na SORze do 3 w nocy. Na szczęście pani Eugenia nie doznała trwałego urazu.

Teraz Centrum Prawne naszej Fundacji będzie działać, aby pociągnąć sprawcę napadu do odpowiedzialności karnej.

Pomimo prześladowań, represji i utrudnień, planujemy już kolejne akcje, aby dotrzeć do Polaków z prawdą. Chcemy to robić szczególnie teraz, w wakacje, gdyż już za półtora miesiąca dzieci wrócą do szkół, gdzie czekać na nie będzie przymusowa „edukacja zdrowotna” oswajająca z masturbacją, rozwiązłością seksualną, LGBT i „zmianą płci”.

Jeszcze w tym tygodniu (13-20 lipca) chcemy być m.in. w: Gdyni, Łodzi, Bytomiu, Olsztynie, Myślenicach, Dynowie, Gliwicach, Koszalinie, Rudzie Śląskiej, Lublinie, Warszawie i Puławach. 

Aby było to możliwe, potrzebujemy Pana pomocy.

Nasi wolontariusze są gotowi do wyjścia na ulice kolejnych miast, ale potrzebują paliwa, transportu, nowych banerów, megafonów, wydrukowanych ulotek, koszulek, baterii do sprzętu elektronicznego oraz wielu innych akcesoriów. 

Pan poprzez wsparcie finansowe może zapewnić im sprzęt i logistykę niezbędną do działania. Pana pomoc to także dalsze utrzymanie naszego Centrum Prawnego, które sprawuje ochronę prawną nad wolontariuszami w trakcie akcji.

Liczymy na Pana zaangażowanie.
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego OPP

Ochrona WOŚP brutalnie napadła wolontariuszkę Fundacji Pro-Prawo do Życia. „Róbta co chceta” w praktyce.

Ochrona WOŚP brutalnie napadła wolontariuszkę Fundacji Pro-Prawo do Życia

Ochroniarze WOŚP przejęli od policji rzeczywistą kontrolę nad rynkiem w Rzeszowie i brutalnie napadli Martę – wolontariuszkę Fundacji Pro-Prawo do Życia. Napastnicy wykręcili jej rękę w barku tak, że z bólu nie mogła oddychać, a następnie obalili ją na ziemię. Marta przesiedziała na zamarzniętym chodniku 50 minut. Tak wygląda „róbta co chceta” w praktyce.

Video z napadu: https://stronazycia.pl/ochrona-wosp-napadla-marte-wykrecony-bark-i-50-minut-na-ziemi/

Wolontariusze Fundacji Pro-Prawo do Życia chcieli przeprowadzić pokojową akcję informacyjną na temat aborcji na rynku w Rzeszowie. W tym samym czasie miał się tam odbywać lokalny finał WOŚP. Gdy tylko działacze Fundacji pojawili się na miejscu, zostali napadnięci przez „ochronę” wynajętą przez WOŚP. Jak relacjonuje Marta, koordynatorka akcji:

„Na mojej drodze stanęło kilku wysokich mężczyzn z zasłoniętymi twarzami, ubrani na czarno. Wszyscy schowali identyfikatory. Jeden z nich zaczął brutalnie na mnie napierać, próbując uniemożliwić mi marsz. W pewnym momencie zaczął używać bardzo niecenzuralnych słów.

Próbował mnie odwrócić brutalnym chwytem za ubranie. Potem z całej siły chwycił mnie za przedramię i wykręcił rękę w barku do tyłu. Z bólu nie mogłam oddychać. Próbowałam się wyrywać, ale ból sprawił, że z drugiej ręki wypadł mi statyw z telefonem. Mężczyzna z całej siły kopnął statyw, z którego telefon spadł na chodnik.”

Ochroniarze obalili Martę na ziemię. Jak dalej relacjonuje wolontariuszka Fundacji:

„Po wykręceniu mi ręki w barku z impetem usiadłam na zmarzniętym chodniku. W młodości złamałam kręgosłup więc jedynym wyjściem z tej bolesnej sytuacji było zrobienie czegoś, co uniemożliwi im jakikolwiek dalszy ruch. Agresor natychmiast mocnym uściskiem złapał mnie za lewe ramię powodując ból. Szarpał, ale ja się nie ruszyłam z miejsca. Prowokator napadu próbował niewybrednymi słowami zmusić mnie do wstania. Za mną, siedzącą na brudnym, zmarzniętym chodniku, co chwilę zmieniały się postacie zamaskowanych dryblasów. Przesiedziałam tak na tym chodniku 50 minut.”

Jak informuje Fundacja Pro-Prawo do Życia, policja odmówiła interwencji w tej sprawie. Wolontariusze usłyszeli od funkcjonariuszy, że policja nie ma wstępu na rynek, gdyż w tej chwili rządzą tam ochroniarze WOŚP.

Co więcej, inna wolontariuszka Fundacji po kilku godzinach od napadu usiłowała wejść na Rynek, aby skorzystać z toalety w pobliskiej restauracji. Odmówiono jej wejścia z powodu fundacyjnej koszulki z wizerunkiem dziecka rozwijającego się w łonie matki.

Siłową pacyfikację akcji Fundacji poprzedziła batalia urzędowo-prawna. Urząd miasta kilka razy blokował możliwość zorganizowania legalnego zgromadzenia w dniu finału WOŚP. Władze Rzeszowa od dawna prześladują wolontariuszy Fundacji Pro-Prawo do Życia i usiłują zablokować organizację pokojowych akcji informacyjnych i modlitw różańcowych.

Fundacja zamierza podjąć stanowcze działania prawne w sprawie napaści w Rzeszowie i pociągnąć sprawców do odpowiedzialności karnej.

Fundacja Pro-Prawo do Życia

Brutalny napad w Koninie na wolontariusza „Pro-Prawo do Życia”. Bandycki „ochroniarz dworca”.

Brutalny napad na wolontariusza w Koninie


Brutalny napad na wolontariusza w Koninie

Adam, wolontariusz Fundacji Pro-Prawo do Życia, został brutalnie napadnięty przez ochroniarza dworca PKP w trakcie zgromadzenia publicznego w Koninie. Rozwścieczony widokiem prawdy o aborcji napastnik usiłował zakuć Adama w kajdanki (!) po czym zaatakował Adama gazem i powalił go na chodnik. Fundacja zwraca uwagę, że atak miał miejsce u progu Adwentu. Sytuacja przypomina o tym, że oczekiwanie na przyjście Zbawiciela to nieustanna walka, a bycie chrześcijaninem ma wiązać się z gotowością do tego, aby być prześladowanym za głoszenie prawdy.

https://stronazycia.pl/ochroniarz-dworca-napada-na-uczestnikow-rozanca-w-koninie

Adam koordynował uliczną akcję informacyjną na temat aborcji, którą Fundacja Pro-Prawo do Życia zorganizowała w Koninie. Wolontariusze rozstawili się na chodniku przed wyjściem z dworca kolejowego. Akcja była pokojowym, legalnym i zgłoszonym do odpowiednich organów zgromadzeniem publicznym. W żaden sposób nie przeszkadzano przechodniom, nie blokowano ruchu ani nie utrudniano wyjścia z budynku. Wolontariusze po prostu stali w tym miejscu z banerami, namiotem i megafonem.

W pewnym momencie działacze Fundacji zostali napadnięci przez ochroniarza dworca. Najpierw agresywny i pobudzony mężczyzna krzyczał, że nie mam zgody na rozkładanie się w tym miejscu (jest to przestrzeń publiczna i nie potrzeba do tego żadnej zgody). Zaczął szarpać namiot Fundacji, krzyczeć i denerwować się. Adam zażądał, aby zaprowadził go do swojego przełożonego. W reakcji na słowa Adama ochroniarz wyjął kajdanki i usiłował skuć nimi wolontariusza. Adam wyrwał mu się po czym drugi wolontariusz zadzwonił po policję.

Chwilę później ochroniarz po raz kolejny wybiegł z budynku. Bandycko zaatakował Adama gazem i powalił go na chodnik krzycząc przy tym: „na glebę!”.

Na szczęście w tym momencie przyjechała policja i funkcjonariusze ochronili oślepionego gazem Adama przed dalszą przemocą. Pomimo pojawienia się służb, ochroniarz dalej był agresywny i w obecności funkcjonariuszy groził Adamowi.

Po stronie wolontariuszy Fundacji stanął również miejski urzędnik, który był na miejscu zgromadzenia. Nie tylko podkreślał, że zgromadzenie jest legalne, ale również wezwał karetkę, która początkowo nie chciała przyjechać, ale dzięki argumentacji urzędnika przyjechała i udzieliła pomocy Adamowi. Wolontariusz dopiero po ponad godzinie mógł częściowo pozbyć się bólu oczu i je otworzyć.

Atak komentuje Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia:

„To był bandycki napad motywowany nienawiścią. W wyniku nagonki mediów i polityków tak reagują kolejne osoby na widok prawdy lub dźwięk modlitwy. Doszło do niego tuż przed rozpoczęciem Adwentu. Sytuacja jest wymowna. Doskonale przypomina nam o tym, że oczekiwanie na Zbawiciela oznacza nieustanną walkę, a także to, że jeżeli chcemy być chrześcijanami, to musimy być gotowi na to, aby cierpieć prześladowania za Prawdę, Dobro i Piękno. W trakcie radosnego oczekiwania nie możemy zapominać, że okres narodzin Pana Jezusa to również pogarda okazana w Betlejem Świętej Rodzinie, spisek i intryga Heroda oraz rzeź niewinnych młodzianków. Jeżeli chcemy dobrze przygotować się do Bożego Narodzenia to musimy pamiętać, że każdego dnia mamy obowiązek dawać świadectwo Prawdzie, co wiąże się z prześladowaniami.

Nasi wolontariusze każdego dnia wychodzą na ulicę aby głosić prawdę o aborcji i deprawacji dzieci oraz żeby modlić się w intencji odnowy moralnej Polski i Polaków. Regularnie doświadczamy kolejnych ataków, napadów, aktów nienawiści i terroru. Nie poddajemy się jednak gdyż wiemy, że życie chrześcijanina to cierpienie i walka. Oczekiwanie narodzin Zbawiciela dodaje nam w tej walce nadziei i odwagi. On urodzi się po to, aby następnie swoim cierpieniem i śmiercią na krzyżu nas ocalić. My mamy z Jego pomocą wytrwać w naszej codziennej walce do końca, dzięki czemu kiedyś możemy mieć udział w radości Zmartwychwstania.”

Fundacja informuje, że w kwestii bandyckiego napadu w Koninie zostały już podjęte kroki prawne, a sprawa zostanie skierowana do sądu.

Fundacja Pro-Prawo do Życia