Bezpieczne loty

Bezpieczne loty

Autor artykułu Marek Wójcik 27. lutego 2026 bezpieczne-loty

Wydawałoby się, że po pięciu latach skutki walki z jedyną uznawaną wtedy chorobą, stopniowo stracą na aktualności. A jednak incydenty spośród skutków walki ze zmyśloną pandemią związane z utratą przytomności pilotów podczas lotu wcale nie schodzą na plan dalszy.

Załogi samolotów, a zwłaszcza piloci, należą do najczęściej zaszczepionych grup zawodowych. Podlegają również ścisłemu nadzorowi medycznemu. Od czasu rozpoczęcia kampanii szczepień wielokrotnie dochodziło do nagłych i nieoczekiwanych zachorowań, a nawet zgonów. Incydenty te dotyczą obecnie młodszej grupy wiekowej, drugich pilotów.

Takim wstępem został opatrzony dzisiejszy artykuł na tkp.at: Dalsze sytuacje awaryjne w trakcie lotu z powodu nagłych zachorowań pilotów. Źródło.

A co, jeśli powiem ci, że to ty jesteś tym „śladem węglowym”, który chcą zredukować?

Nie zamierzam was straszyć niebezpieczeństwem lotów samolotami. Podobnie w ruchu drogowym zdarzają się wypadki spowodowane incydentem medycznym, czyli, kiedy kierowca zasłabnie podczas prowadzenia pojazdu. Życie jest niebezpieczne i zawsze kończy się śmiercią.

W maju ubiegłego roku Report24.news opublikował artykuł na temat problemów związanych z poszczepiennymi reakcjami pilotów samolotów:

W lutym 2025 roku Airbus Lufthansy przelatywał przez europejską przestrzeń powietrzną bez żadnej kontroli człowieka przez przerażające 10 minut. Kapitan opuścił kokpit, aby skorzystać z toalety, gdy jego 38-letni drugi pilot nagle stracił przytomność. Ponad 200 niczego niepodejrzewających pasażerów zostało narażonych na to poważne zagrożenie bezpieczeństwa podczas lotu z Frankfurtu do Sewilli, podczas gdy samolot dryfował praktycznie bez kontroli człowieka. Źródło. [no, leciał na automatycznym pilocie. To co innego. md]

Pracowałem dla firmy Pfizer przez 17 lat.
Nie opracowaliśmy leku, opracowaliśmy rynki.
Jeśli lek leczy astmę, niszczymy go.
Pieniądze pochodzą z chorób przewlekłych.
Leczenie nie jest dobre dla biznesu.
Peter Rost.

Pomimo tych incydentów, nikomu nie chcę odradzać podróży samolotami. Ja też już leciałem dwa lata temu samolotem. Ryzyko wypadku nadal jest niewielkie, a również przed plandemią dochodziło do katastrof lotniczych. Nie po to, żeby straszyć, piszę na ten temat. Chcę jedynie zwrócić uwagę na jedną z wielu konsekwencji „ratowania” planety przed wyimaginowanym wirusem.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Od Rothschildów po Bohemian Grove, media głównego nurtu udowadniają, że mamy rację

Od Rothschildów po Bohemian Grove,

media głównego nurtu

udowadniają, że mamy rację

Autor: Kit Knightly

Wpisał: AlterCabrio , 28 lutego 2026

Umieszczenie w nagłówku dużej gazety tekstu „Proszę zignorować moje wielkie, złowrogie sekrety!” jest tak samobójczo złym posunięciem PR-owym, że aż śmiesznym, zwłaszcza w ustach członka rodziny, która doprowadziła do tego, że nigdy nie pojawia się w gazetach.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Od Rothschildów po Bohemian Grove, media głównego nurtu spieszą się, żeby udowodnić, że mamy rację. Po raz kolejny

Ledwie wczoraj po południu opublikowaliśmy artykuł zatytułowany „Epstein i nadchodząca operacja psychologiczna pn. «era odpowiedzialności»”, w którym twierdziliśmy, że akta Epsteina są wykorzystywane do opowiadania historii o fałszywej odpowiedzialności klasy rządzącej.

Oto w skrócie cała narracja. System jest sprawiedliwy i traktuje wszystkich równo. Stara Gwardia jest zła, korupcja wykorzeniana, odpowiedzialność spada na dziadków z tego klubu. Niczym #MeToo na sterydach.

(…)

…i chyba można bezpiecznie założyć, że ta era udawanej odpowiedzialności jeszcze dość długo potrwa, a jakiś podupadający członek amerykańskiej klasy wyższej prawdopodobnie będzie musiał posypać głowę popiołem, aby popchnąć tę narrację do przodu.

Cóż, od tego czasu media głównego nurtu – jak to często bywa – pospieszyły się z publikacją dowodów mających na celu potwierdzenie tezy Off-Guardian.

Oto dziwaczny błąd strategiczny bankierki baronowej Ariane de Rothschild, o którym mowa w artykule na pierwszej stronie Telegraph:

Umieszczenie w nagłówku dużej gazety tekstu „Proszę zignorować moje wielkie, złowrogie sekrety!” jest tak samobójczo złym posunięciem PR-owym, że aż śmiesznym, zwłaszcza w ustach członka rodziny, która doprowadziła do tego, że nigdy nie pojawia się w gazetach.

Połączmy to ze znaczącą, nieocenzurowaną wzmianką o Rothschildach w aktach Epsteina:

jak zapewne wiecie reprezentuję Rothschildów

…i to budzi podejrzenia.

A jeśli to nie pomoże, to na pewno pomoże to – „The New York Post” opublikował „ujawnioną” listę uczestników Bohemian Grove:

New York Post

@nypost

Super-secretive Bohemian Grove society members allegedly leaked as who’s who of celebrity elite revealed https://trib.al/SQhmGuU

Zdjęcie

·

2,5 mln wyświetleń

Wyświetl cytaty

Mirosław Dakowski

Texas Tornado

@14TexasTornado

·

I’m saving the goyim from being forced to view the shittiest web design in human history

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

MSOElevator

===========================================================

Podobno wyciekły dane niektórych członków elitarnego, supertajnego klubu mężczyzn z siedzibą w regionie winiarskim Kalifornii. Wśród nich znajdują się nazwiska byłego prezentera nocnych programów Conana O’Briena, miliardera i byłego burmistrza Nowego Jorku Michaela Bloomberga oraz byłego dyrektora generalnego Google’a Erica Schmidta.

BoGro [Bohemian Grove] zawsze było w stylu staromodnego Alexa Jonesa (wiesz, tego dobrego Alexa Jonesa, zanim pojawiła się ogolona głowa i nastał agresywny trumpizm), ale że trafiło to na pierwszą stronę the Post jest po prostu dziwne.

Lista rezygnacji powiązanych z Epsteinem wydłuża się, ale czy któreś z tych nazwisk rzeczywiście należą do elity? A może są to polityczni nieudacznicy i nic nieznaczące osoby?

Rothschildowie i Bohemian Grove zaczynają przyciągać uwagę głównego nurtu, ale dla mnie wygląda to na spisek mający na celu stworzenie z „elity” papierowych celów, aby można było zacząć ich obalać.

______________

From the Rothschilds to Bohemian Grove, the MSM rushes to prove us right. Again, Kit Knightly, Feb 27, 2026

Azulai. Człowiek godzien Nobla. MEM-y VI.

———————-

Dla młodzieży:

Liga Antydefamacyjna, Liga przeciw Zniesławieniom[a], ADL (od ang. Anti-Defamation League) – której celem jest walka z nienawiścią i uprzedzeniami wobec Żydów[b]. Jedna z najstarszych i najważniejszych organizacji żydowskich na świecie.

===================================================

——————————————

——————————————

————————————————————————————


Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

NA Ukrainie, dupku… MEM-y V.

————————

———————————————————-

——————————————————————————

Nyyyyyyyyyyyyyyy… O nas zapomnieli? Co za antysemityzm..
—————————————————-

Блядь

——————————————-

to na Ukrainie, dupku…


Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Dno piekła. Izabela BRODACKA

Dno piekła

Izabela BRODACKA

Jak mówi ludowe przysłowie dobrymi intencjami jest wybrukowane dno piekła. Dlatego nigdy nie warto było usprawiedliwiać dobrymi intencjami działań komunistów, którzy chcieli – tak przynajmniej twierdzili- osiągnąć sprawiedliwość społeczną. Osiągnęli terror, nędzę i wymordowali miliony ludzi nie zbliżając się ani trochę do realizacji swego deklarowanego szczytnego celu. Natomiast złe intencje – twierdzę – podsycają ogień w tym piekle. Podsycając ludzką zawiść udaje się przeforsować wiele idiotycznych, kryminogennych, a nawet groźnych w swych konsekwencjach ustaw. Te ustawy nie poprawiają sytuacji ogólnej, w tym sytuacji zazdrośników, stwarzają tylko pozory działania na ich korzyść.

Oczywiste jest na przykład, że nieprawidłowy jest fakt posiadania po kilkanaście mieszkań przez włodarzy wielkich miast. Nieprawidłowy jest przede wszystkim sposób w jaki dochodzą do ich uzyskania. Jak można podejrzewać otrzymują mieszkania jako łapówki za korzystne dla deweloperów decyzje lokalizacyjne. Aby skanalizować oburzenie społeczne tym faktem proponuje się obecnie rozwiązania, które nie tylko nie usuną problemu lecz jak zwykle uderzą w najbiedniejszych. Takim chybionym rozwiązaniem jest podatek katastralny, za którego wprowadzeniem opowiada się ostatnio nawet lewica. Jasne jest przecież, że posiadający po kilkanaście mieszkań prominenci znajdą sposób na ustawowe zwolnienie ich od tego podatku, a w ostateczności będzie ich na jego opłacanie stać. Podatek uderzy w biednych emerytów, którzy chcieliby dożyć swoich dni we własnym zbyt dużym na ich potrzeby mieszkaniu czy domu, albo chcieliby zachować nieruchomość dla dzieci i wnuków. Ich naprawdę nie będzie stać na płacenie 10 tysięcy rocznie, a taka kwota podatku wynika z symulacyjnych obliczeń. Tyle trzeba byłoby płacić za spore mieszkanie przy ustaleniu stopy podatkowej na poziomie około 1%. Zbyt niska stopa podatkowa sprawia natomiast, że obsługa podatku jest zbyt kosztowna w stosunku do uzyskiwanych z niego przychodów.

Kolejnym chybionym rozwiązaniem jest dyskutowane ostatnio wprowadzanie opłat od pustostanów. Ludzie nie wynajmują posiadanych nie zajętych mieszkań, choć mogliby na wynajmie skorzystać, bo prawo nie chroni ich własności przed dzikimi lokatorami. Wolą więc trzymać mieszkanie puste dla dzieci czy wnuków i opłacać za nie czynsz czy opłatę remontową niż ryzykować, że ktoś im to mieszkanie zajmie, nic im nie będzie płacił i będą musieli za niego ponosić koszty eksploatacyjne w obawie przed zadłużeniem i zlicytowaniem mieszkania. Natychmiastowe eksmisje na bruk dzikich lokatorów uregulowałyby tę sprawę. Na rynku pojawiłoby się dużo więcej mieszkań do wynajęcia. Ceny wynajmu spadłyby z korzyścią dla ludzi niezamożnych, których nie stać na zakup własnego mieszkania. Kto jak kto ale lewica powinna to dobrze rozumieć i popierać. Nasza lewica jest jednak lewicą ideologiczną i to tylko w kwestiach obyczajowych. Skupia swe zainteresowania na promowaniu zboczeń płciowych natomiast los najbiedniejszych nic ją nie obchodzi.

Henry Hazlitt, amerykański publicysta i ekonomista (polecam jego książki ) twierdzi, że wszelkie ulgi czy przepisy przyjmowane na korzyść określonej grupy społecznej z czasem zaczynają działać na jej niekorzyść, obracają się przeciwko niej. Dobrym przykładem są przepisy zakazujące zwalniania kobiet w ciąży. Rozsądny prywatny przedsiębiorca woli zatrudnić starego alkoholika niż młodą sprawną kobietę, która prędzej czy później zajdzie w ciążę i będzie blokować mu etat kolejnymi urlopami macierzyńskimi. Przepisy chroniące kobiety utrudniają zatem tym kobietom znalezienie dobrej pracy.

Jak donosi prasa,  od 2026 roku w trosce o „dobrostan zwierząt” planowane jest wprowadzenie zmian w transporcie nad Morskie Oko, ograniczających wykorzystanie koni. Zamiast pełnej trasy, konie będą pracować w charakterze atrakcji turystycznej tylko na krótszym, płaskim odcinku (Palenica Białczańska – Wodogrzmoty Mickiewicza) a dalej turystów zabiorą elektryczne samochody. Nietrudno przewidzieć, że dla koni, które stracą pracę, oznacza to finał w rzeźni. Nikt nie zmusi górala do utrzymywania bezużytecznego konia.

To samo dotyczyłoby psów gdyby przeszedł projekt przymusu budowania dla każdego psa dwudziestometrowego zadaszonego kojca. Większość z nich nie zostałaby nawet humanitarnie uśpiona, lecz oberwałaby siekierą w łeb. Trudno wymagać od rolników, dla których zabijanie zwierząt jest gospodarską koniecznością, aby roztkliwiali się akurat nad psami jeżeli z przyczyn niefortunnych pomysłów aktywistów ochrony zwierząt mieliby na tym tracić pieniądze.

Te rozwiązania zgodnie z wywodami Hazlitt’a, wbrew intencjom ustawodawców, działają na szkodę rzekomo chronionych. Są więc tylko głupie. Niektóre ustawy czy zarządzenia są jednak nie tylko głupie lecz wręcz kryminogenne gdyż prowokują do przestępstwa. Kryminogenny jest system prywatnych schronisk dla zwierząt, gdyż prowadzący dostaje opłatę za odłowienie błąkającego się psa czy kota, a potem losem zwierzęcia nikt się nie interesuje. Takie schroniska są wspaniałym biznesem dla krewnych i znajomych królika, a wiele z tych schronisk jest prawdziwą mordownią dla zwierząt. Lepiej byłoby gdyby prowadzący schronisko zatłukł i zakopał zwierzaka. Niektórzy jednak nie karmią i nie poją zwierząt skazując je na okrutną śmierć z głodu i pragnienia. Miłośnicy zwierząt zgłaszali wielokrotnie ten problem lecz władze gmin odpowiadały, że wszystko działa zgodnie z przepisami. Sprawa schroniska w Sobolewie też była wielokrotnie zgłaszana władzom. Jednak dopiero skandal wywołany przez pewną celebrytkę (niejaką Dodę i chwała jej za to) sprawił, że los psów zainteresował media i opinię publiczną. Trzeba jednak rozumieć, że nie jest to sprawa jednostkowa lecz systemowa, a przepisy obowiązujące w sprawie bezdomnych zwierząt są nie tylko głupie, są wręcz kryminogenne, bo prowokują dręczenie zwierząt w imię obłudnej troski o ich los. Prywatne schronisko dla zwierząt może dla niektórych z nich okazać się właśnie dnem piekła.

Czemu rząd upadł/nieupadł? MEM-y IV.

———————————————————————–

——————————————–

————————————————————

———————————————

————————————————————————-

—————————————————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

„Teoria spisku”. MEM-y III.

—————————————————————-

————————————————-

————————————-

Na „małą” – 300 ha??

======================================

————————————————–

————————————————————————-

———————————-

———————————————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Mistrzostwa w Meksyku. Kto zostanie królem strzelców? MEM-y II.

———————————————-

————————————————

——————————

—————————————————

————————————————————–

Bo te 3 % to byli „swoi”

——————————-

———————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Koledzy polskich aborterek aresztowani w Czechach

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

W drugiej części tej wiadomości przekażę najnowsze informacje o Leli, pacjentce szpitala w Olsztynie, gdzie chcą zabić jej 15-tygodniowe dziecko. Sprawa ma swoją kontynuację – spieszę przekazać Panu, co udało mi się ustalić.

Ale najpierw ważna wiadomość: koledzy polskich aborterek zostali aresztowani w Czechach. Tamtejsza policja rozbiła szajkę, która zajmowała się zabijaniem polskich dzieci – gdy matki przyjeżdżały do Czech na aborcję. Zatrzymanym grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Czeska policja i prokuratura prowadzą postępowanie dotyczące działalności placówki aborcyjnej w miejscowości Bílovec. Pracownicy kliniki, w tym 62-letni ginekolog, robili aborcje ze złamaniem nawet czeskiego – fatalnego – prawa. Tworzyli grupę, która za nic miała jakiekolwiek regulacje i nie dość że masowo mordowała polskie dzieci, to jeszcze działała jak mafia. Jedna z zatrzymanych osób usłyszała m.in. zarzut wprowadzania w błąd oraz zatajenia istotnych informacji w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Natomiast główny zarzut to przekraczanie terminu wykonywania aborcji (12 tygodni na życzenie i 24 tygodnie z przesłanki eugenicznej), a także niedopełnianie obowiązków informacyjnych i łamanie procedur.

Wspieram

To właśnie prawdziwa natura morderców. Oficjalnie utrzymują oni, że ratują kobiety, pomagają matkom i niosą ulgę w trudnych sytuacjach. W rzeczywistości zabijają maleńkie dzieci, są chciwi i nie istnieje dla nich żaden system wartości. Nie trzymają się żadnego prawa, nawet najbardziej permisywnego. Zawsze chcą zabić więcej i bez limitów.

Do czeskich klinik regularnie wysyła Polki Aborcyjny Dream Team, grupa polskojęzycznych feministek, które prowadzą także ośrodek Abotak na ul. Wiejskiej w Warszawie. Reklamują wyjazdy, pomagają je organizować i kontaktują z klinikami po drugiej stronie granicy. Klinika w Bilovcu miała stronę internetową w języku polskim, chwaliła się także, że część personelu porozumiewa się po polsku, więc może przyjmować matki z naszego kraju. I mordować ich dzieci.

Obecnie w rękach czeskich organów ścigania znajduje się dokumentacja dotycząca aborcji wielu pacjentek z Polski. Niektóre z nich mogą się spodziewać wezwań na przesłuchanie – na mocy przepisów, które umożliwiają współpracę organów ścigania w różnych państwach Unii Europejskiej (w tym wypadku pomiędzy Polską a Czechami).

Jak Pan myśli, jak zachowa się Aborcyjny Dream Team, gdy kobiety zaczną dostawać wezwania na przesłuchania? Czy zapewni im pomoc prawną, czy raczej umyje ręce i będzie udawać, że nie ma ze sprawą nic wspólnego? Twoje ciało, twoja sprawa – twój wyjazd, twoja sprawa. My przecież do niczego cię nie namawiałyśmy… Prawda…?

Szanowny Panie,

Zdajemy sobie sprawę, że polskojęzyczni aborterzy są częścią większej grupy, która działa na terenie wielu państw – z pominięciem prawa, obchodząc przepisy lub otwarcie je łamiąc. Już od blisko roku Fundacja Życie i Rodzina regularnie pikietuje ich ośrodek, gdzie próbują prowadzić swoją odrażającą działalność. Pokazujemy prawdę o aborcji, odstraszamy kobiety, które chcą wejść do środka i zabić dziecko tabletkami, prowadzimy publiczne modlitwy przed wejściem i nie pozwalamy zabijać dzieci w ciszy. Gdy państwo zamyka oczy na aborcyjne bezprawie, działaniami obywatelskimi zastępujemy niewydolne instytucje. Jesteśmy na pierwszej linii.

Wspieram

Tymczasem Aborcyjny Dream Team próbuje dotrzeć do szpitala w Olsztynie, bo chce zabić tabletkami dziecko Leli, Gruzinki, o której pisałam w poprzedniej mojej wiadomości do Pana. Dziecko Leli ma już 15 tygodni – nawet proaborcyjni ginekolodzy odradzają robienie samodzielnej aborcji na tak zaawansowanym etapie, jednak dla Natalii Broniarczyk i spółki to żaden problem.

Całkiem na poważnie, aborterki chcą przedostać się na oddział i przekazać tabletki z nielegalnego źródła, aby Gruzinka mogła samodzielnie je zażyć. Taka aborcja zabije dziecko i sprawi, że Lela też może umrzeć. 

Ważna informacja: w chwili obecnej Lela NIE znajduje się w stanie zagrożenia życia. Jest w dalszym ciągu hospitalizowana i poddawana presji, aby zabić swoje dziecko.

Chciałabym także, aby wiedział Pan, że do Fundacji Życie i Rodzina zgłosili się pierwsi świadkowie wydarzeń w szpitalu w Olsztynie. Osoby te w poufnej rozmowie przekazały, że o tym, jak wygląda sytuacja Leli, huczy cały oddział. I jest to sytuacja zupełnie inna niż opisywana przez lewicowe media i organizacje. Dysponuję w tej chwili kontaktami do tych osób. Jeśli dojdzie do tej aborcji, natychmiast złożymy zawiadomienie do Prokuratury, a osoby te zgłosimy jako świadków, aby zeznali, co widzieli i słyszeli na oddziale.

Wspieram

Trzymam rękę na pulsie i proszę o modlitwę, aby nikt nie zabił tego dzieciątka.

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jak sam Pan widzi, Fundacja Życie i Rodzina mierzy się obecnie z potężnymi wyzwaniami. Możemy być silni, gdy otrzymujemy Pańskie wsparcie – modlitewne i finansowe. W tym wymagającym czasie – z serca za nie dziękuję.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Po co wam porodówki. Macie MNIE. MEM-y I.

————————————————–

————————————————-

———————————-

—————————————————————————

To Marcin Plichta – a sąd – „w tej kraj”

=======================================

————————————————–

———————————————————————–

———————————-

Mafia zboczonych satanistów panoszy się w Watykanie

Arcybiskup Viganò przeciwko możliwej nominacji dla Edgara Peña Parra

Date: 27 febbraio 2026 Author: Uczta Baltazara

Oto kontrowersje dotyczące arcybiskupa Edgara Peña Parra (obecnie Substytuta ds. Ogólnych Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej), o których mowa w artykule na stronie Marco Tosatti z 27 lutego 2026 roku. Artykuł dotyczy pogłoski mówiącej, że Peña Parra może wkrótce zostać mianowany Nuncjuszem Apostolskim we Włoszech przez papieża Leona XIV. Autor publikacji, a przede wszystkim Carlo Maria Viganò uważają tego rodzaju posunięcie za skandaliczne i zamiast tego domagają się procesu kanonicznego przeciwko Peña Parra..wikipedia.org/wiki/EdgarParra

Główne zarzuty według artykułu Marco Tosattiego (27.02.2026) i cytowanego w nim Viganò

Artykuł opiera się na wieloletniej narracji Viganò i przywołuje starsze oskarżenia (głównie z lat 2018–2019), które autor uważa za niewystarczająco zbadane przez media głównego nurtu i Watykan.

Kluczowe punkty oskarżeń:

  • Peña Parra miał być już przed święceniami kapłańskimi (lata 90.) sygnalizowany jako „notoryczny homoseksualista” – do tego stopnia, że opuścił seminarium, bo rektorzy uważali go za homoseksualistę (powołanie na starszy artykuł L’Espresso z 2018).
  • Wenezuelski dziennikarz Gastón Guisandés López (wówczas związany z pismem „Qué Pasa” w Maracaibo) opublikował w latach 90. / na początku 2000. dwa artykuły opisujące tzw. gejowską lobby wśród duchownych diecezji Maracaibo – wymieniając wśród ~16 księży również Edgara Peña Parra.
  • Guisandés López miał dwukrotnie prosić o audiencję u ówczesnego nuncjusza w Wenezueli (mons. Aldo Cavalli lub wcześniejszego – bez skutku.
  • Następnie wysłał oficjalny list-denuncjację do nuncjatury, opisujący wszystkie zarzuty (w tym molestowanie seminarzystów / nieletnich).
  • Według Viganò zarówno ten list, jak i wyniki lokalnego dochodzenia kanonicznego / wstępnego znajdują się w aktach Sekretariatu Stanu – i on sam widział je na własne oczy, gdy był w Watykanie.
  • Guisandés López w 2019 potwierdził osobiście dziennikarzom Infovaticana i Stilum Curiae wszystkie fakty, artykuły i sam list denuncjacyjny.
  • Viganò w 2019 (m.in. w wywiadzie dla Washington Post) i później oskarżał Peña Parra o udział w „homoseksualnej lobby”, a także o molestowanie seminarzystów (od co najmniej 2002 roku według niektórych relacji anglojęzycznych).
  • Najcięższy wniosek Viganò (przytaczany w artykule): zamiast nominacji na nuncjusza Peña Parra powinien stanąć przed sądem kościelnym, zostać usunięty ze wszystkich funkcji i ukarany najsurowszą karą – jako sygnał prawdziwej zmiany.

Źródło podstawowe: marcotosatti/mons-pena-parra-nuovo-nunzio-in-italia-attacco-durissimo-dellarcivescovo-carlo-maria-vigano/

Kontekst szerszy – wcześniejsze fale oskarżeń (2018–2020)

Oskarżenia Viganò wobec Peña Parra nie są nowe – pojawiają się już w jego słynnym „Testimonium” z 22/26 sierpnia 2018 (gdzie pisze: „Otrzymałem niepokojące informacje na jego temat” w kontekście Honduraskim / Maradiaga).

Najostrzejsza eskalacja nastąpiła w czerwcu 2019:

  • Wywiad Viganò dla Washington Post (10 czerwca 2019) – zarzuty o homoseksualizm, molestowanie seminarzystów i korupcję
  • Potwierdzenie przez Guisandésa Lópeza dla mediów tradycjonalistycznych (Infovaticana, Stilum Curiae)

Większość mainstreamowych mediów katolickich i świeckich (New York Times, Catholic Herald, Washington Post) uznała wtedy, że nie jest w stanie niezależnie potwierdzić zarzutów i nie opublikowała ich w pełnej formie.

Źródła z tamtego okresu:

Stan obecny (luty 2026)

  • Nie ma publicznie znanego kanonicznego procesu karnego wobec Peña Parra w Watykanie w związku z tymi zarzutami (ani za pontyfikatu Franciszka, ani po 2025).
  • Peña Parra pozostaje jedną z najpotężniejszych postaci w Kurii – codziennie spotyka się z papieżem, jest nr 3 w Sekretariacie Stanu.
  • Oskarżenia Viganò są traktowane przez środowiska tradycjonalistyczne i sedewakantystyczne jako dowód na całościową korupcję obecnego kierownictwa Kościoła.
  • Środowiska prourządowe / umiarkowane uważają je za niepotwierdzone ataki polityczne na Franciszka i jego współpracowników.

Najnowszy post Viganò na X (luty 2026) wprost odnosi się do hipotezy o nuncjaturze włoskiej i powtarza żądanie procesu.

……………………..

„Un Dossier sugli scandali finanziari – e non solo – alla Santa Sede, diffuso dall’Arcivescovo Carlo Maria Viganò. E una ‘Lettera da Berlicche’” korazym/un-dossier-sugli-scandali-finanziari-e-non-solo-alla-santa-sede-diffuso-dallarcivescovo-carlo-maria-vigano-e-una-lettera-da-berlicche/

Data publikacji: 2 listopada 2020 r. Autor tekstu na korazym.org: Vik van Brantegem

Główna treść i struktura artykułu

Artykuł prezentuje i komentuje dossier (raport / memoriał) sporządzone i upublicznione przez arcybiskupa Carlo Marię Viganò (byłego nuncjusza apostolskiego w USA). Dossier dotyczy szeregu skandali finansowych, seksualnych i korupcyjnych w Watykanie, z naciskiem na pontyfikat Franciszka. Tekst na korazym.org udostępnia ten dokument (pochodzący z bloga Marco Tosatti – Stilum Curiae) i łączy go z osobnym tekstem: fikcyjną „Listą z Berlicche” autorstwa Aldo Marii Valliego (blog Duc in altum), napisaną w stylu korespondencji szatana (diabła Berlicche) do kardynała, który ma zostać fałszywym papieżem.

Autor korazym.org opisuje całość jako „quadro chiarissimo, inequivocabile ed inquietante” (wyraźny, jednoznaczny i niepokojący obraz) obecnego stanu Kościoła.

Kluczowe elementy dossier Viganò (według artykułu)

Viganò przedstawia systemową korupcję, szantaż i infiltrację w Kurii Rzymskiej, nazywając ją „deep church” powiązaną z „deep state”, masonerią i globalizmem. Główne wątki i oskarżenia:

  1. Edgar Peña Parra (od 2018 Substytut Sekretariatu Stanu – trzecia najważniejsza osoba w Watykanie)
    1. Najcięższe i najbardziej szczegółowe zarzuty.
    2. Już przed święceniami kapłańskimi (1985) sygnalizowany jako notoryczny homoseksualista → expulsja z seminarium San Tommaso d’Aquino w Caracas.
    3. 1990: molestowanie dwóch seminarzystów w parafii San Pablo w Maracaibo → zgłoszone policji, pisemne potwierdzenie od rektora Enrique Pérez.
    4. 1992: współudział w morderstwie dwóch osób (medyka i Jairo Pérez) na wyspie San Carlos – ofiary porażone prądem podczas praktyk homoseksualnych, ciała znalezione nagie. Oskarżony o udział: José Severeyn. Tuszowanie przez biskupa Roberto Lückert Leon (fałszywe dokumenty) i arcybiskupa Roa Pérez.
    5. Mimo tych faktów – błyskawiczna kariera dyplomatyczna (m.in. Honduras 2002–2007 blisko Maradiagi i Pinedy, Kenia, Genewa, Meksyk, nuncjusz w Pakistanie 2011, Mozambiku 2015).
    6. Nominacja na Sostituto w 2018 na osobistą rekomendację Óscara Andrésa Rodrígueza Maradiagi.
    7. Oskarżenie o spowodowanie strat finansowych Watykanu powyżej 100 mln euro w latach 2018–2019 poprzez tajne, nieautoryzowane negocjacje.
  2. Kardynał Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga (Honduras, kluczowy doradca papieża, członek C9 – Rady ds. reformy Kurii)
    1. Oszustwo finansowe wobec wdowy po ambasadorze Hondurasu, Marthy Alegría Reichmann.
    2. Przyjmowanie pieniędzy od George’a Sorosa (650 tys. USD w 2015 od Open Society Foundations dla organizacji PICO i FPL na wpływanie na biskupów USA w kierunku zmiany nauczania Kościoła).
    3. Tuszowanie skandali seksualnych i finansowych swojego biskupa pomocniczego Juana José Pinedy.
  3. Juan José Pineda (były biskup pomocniczy Tegucigalpy)
    1. Sieć homoseksualna, kontakty z prostytutami, wykorzystywanie funduszy diecezjalnych na prezenty (mieszkania, samochody, motocykle, podróże).
    2. 48 seminarzystów oskarżyło go w 2017 o molestowanie seksualne.
    3. Samobójstwo jednego seminarzysty po nadużyciach.
    4. Spotkania seksualne w rezydencji Maradiagi (Villa Iris).
    5. Raport apostolski Alcidesa Casaretto do papieża Franciszka – bez realnych konsekwencji.
    6. Usunięty w 2017 bez podania przyczyny.
  4. Inni wymienieni hierarchowie i mechanizmy tuszowania
    1. Kardynałowie: Tarcisio Bertone, Pietro Parolin, Leonardo Sandri, Fernando Filoni – znali dossier, ale nic nie zrobili.
    2. Giovanni Angelo Becciu – usunięty w 2020 w związku ze skandalem finansowym (Londyn), ale według Viganò Peña Parra jest znacznie gorszy i bardziej szantażowalny.
    3. Fabián Pedacchio (sekretarz osobisty Bergoglio), Gustavo Zanchetta i inni jako część „lawendowej mafii”.
    4. Mechanizm: szantaż seksualny + korupcja finansowa → kontrola nad nominacjami i decyzjami.
  5. Wniosek Viganò: Bergoglio otacza się skorumpowanymi i szantażowalnymi ludźmi albo celowo (demolka Kościoła na rzecz „NGO filantropijnej”), albo sam jest szantażowany. Cytat: „Questa non è la Chiesa di Cristo, ma un’antichiesa massonica” (To nie jest Kościół Chrystusa, lecz antykościół masoński).

Druga część artykułu – „Lettera da Berlicche” (Aldo Maria Valli)

Fikcyjna satyra / dystopia w formie listu diabła Berlicche do kardynała X (przyszłego fałszywego papieża). Instrukcje destrukcji Kościoła:

  • łamanie protokołu,
  • zaprzeczanie bóstwu Chrystusa,
  • traktowanie dziewictwa Maryi jako mitu,
  • promowanie modernizmu, dialogu międzyreligijnego, lobby homoseksualnego, masowej imigracji jako narzędzi rozbicia tradycyjnego katolicyzmu.

WARTO PRZYPOMNIEĆ: Skandaliczne miliony kardynała Maradiagi dakowski.pl/archiwum/pliki/

babylonianempire/vigano-watykan-znajduje-sie-dzis-w-rekach-dwoch-ekstremalnie-zdeprawowanych-postaci

babylonianempire/kardynalowie-powinni-zrobic-aby-oczyscic-kosciol-po-smierci-franciszka

Certyfikat celebryty

Szanowni Państwo! 
Oto dziewiąty w tym roku SOBOTNIK, wraz z DUCHEM CZASU. 
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd

www.mtodd.pl


Certyfikat celebryty   9/2026(763)

Obecny rząd/nierząd zaspakaja potrzeby zwłaszcza tych, którzy potrzebują zarobić/ukraść – nie napracować się. W Spółkach Skarbu Państwa są takie stanowiska w obfitości. Mała niedogodność polegała na tym, że ubieganie się o stanowisko w radzie nadzorczej firmy, wymaga posiadania doktoratu, ale potrzeba matką wynalazku. Stąd popularność Collegium Tumanum, którego dyplom kupić można było, jak kapustę na straganie. 

Tytuł celebryty nie wymaga nakładów finansowych. Zostać może nim byle bloger, pod warunkiem jednak, że będzie wiedział skąd wiatr wieje. Jest bowiem pewna „zagwozdka”, póki się nie jest celebrytą, nikt twoich wpisów czytać nie będzie, bo inteligentnym jakieś wypociny nie przypadną do gustu, a ci gustu pozbawieni, celebrytę poznają po tym, że już jest celebrytą, bo się za niego podał. A żeby się nim stać, trzeba na wypisywać sporo wulgaryzmów pod adresem jakiegoś „faszysty”, lub innego „przyjaciela Putina”.

Nie wiem doprawdy, jak to się stało, że jeszcze nie zostałam zaliczona, do tych ostatnich i aresztowana. Minęła właśnie czwarta rocznica napaści Putina na Ukrainę i nikt dotąd nie zapytał dlaczego wybrał on właśnie datę 24 lutego. Bo zamierzał uczcić moje imieniny, ale spóźnił się o dwa dni. Odkąd włada nami Demokracja Warcząca, tego dnia, co roku, o szóstej rano czekam na uzbrojony patrol, ale nikt nie przychodzi. Oj, chyba żadna ze mnie celebrytka. Na razie nigdzie tego nie ogłaszam, a swoją drogą mam nadzieję, że Putin odpowie za swoje czyny.

Kredyt dla kretynów

‒ Czy ty rozumiesz o co chodzi z tym sejfem? – spytała Małgorzata.

‒ To takie miejsce do trzymania, między innymi, gotówki – odpowiedział DUCH CZASU.

‒ Nie to miałam na myśli, tylko te miliardy „oferowane” nam przez Unię Europejską

‒ Oferowane, powiadasz? To tak jak bym ci oferował kredyt na bliżej nieokreślony procent, pod warunkiem, że kupisz ode mnie to, co ci każę za cenę, której zażądam.

‒ Podobno z przeznaczeniem na zbrojenia.

‒ Rzeczywiście, co jak co, ale zbroić, to Niemcy się lubią. Mają milenijne tradycje. Bez tego nie wywołaliby ani pierwszej, ani drugiej Wojny Światowej.

‒ Sami tego kredytu nie biorą.

‒ Wystarczy, że znaleźli frajerów, którzy im to sfinansują.

‒ Podobno jest już jakaś polska firma zbrojeniowa…

‒ Która przygarnie miliony? Firma-krzak ukryta za Poncjuszem Piłatem, zarejestrowana w miejscu niedostępnym dla nieuprawnionych, podzieli szmal między tych, co trzeba według instrukcji z Berlina.

‒ Z tych przeznaczonych dla Niemców?

‒ W porozumieniu z nimi, rzecz jasna.

‒ Duży przekręt, to duże ryzyko.

‒ Dlatego beneficjenci zrobią wszystko, żeby „europejska” mafia, której służą, nie straciła władzy w Generalnej Guberni.

Friday Funnies: „I Speak Jive” [MEM-y, nie bój się…]

Friday Funnies: „I Speak Jive”

Exit Stage left – Gruesome Newsom

Dr. Robert W. Malone Feb 27, 2026





[Brag i bragging – oznaczają przechwalanie się. asshat, arsehat – dupek; arogant. md]














Finding good Newsom jokes today is like shooting fish in a barrel!



OK- for those that missed the actual video, here it is! Comedy doesn’t get much better!



The World’s a Stage and Newsom is Front and Center

He doesn’t govern so much as he tours. Every microphone becomes a spotlight, every press appearance a carefully staged scene, while the state he’s supposed to manage simmers on the back burner. Wildfires flare, water systems creak, rolling blackouts hum — but those aren’t cues for him, just background noise to the next photo op. The problem with living under the lights is that they don’t just illuminate, they expose. When you build a career on visibility, every crack shows in high definition. The real work waits in the wings while the roadshow rolls on, polished optics and soundbites front and center. In a world where attention is currency, overexposure is the cost.

He stands in the limelight while backstage, the theater is ablaze.

  • from: Worlds Amiss






Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.


Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share




Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną

List otwarty księdza prof. Waldemara Rakocego do kardynała Grzegorza Rysia

GM: Ojciec Antoni pokazał mi dzisiaj ten list, a ja postanowiłem go opublikować. Jest wszak listem otwartym.

gabriel-maciejewski/list-otwarty-ks-prof-waldemara-rakocego-do-kardynala-grzegorza-rysia

=================================================================

Ks. prof. dr hab. Waldemar Rakocy CM

Emerytowany profesor zw. KUL Kraków, 6 lutego 2026 r.

ul. Św. Filipa 19

31-150 KRAKÓW

e-mail: rakocyw@poczta.fm

——————————————————

Jego Eminencja Ksiądz Kardynał Grzegorz Ryś

Kraków

Jestem profesorem nauk biblijnych, specjalizującym się w pismach Pawłowych, i pragnę podzielić się z Eminencją Pawłowym i biblijnym postrzeganiem kilku istotnych dla chrześcijaństwa tematów. Są to tematy – poza jednym – powiązane z judaizmem. Dotykam tych z nich, które są źle rozumiane lub występują niejasności albo uproszczenia.

Czy Żydzi są narodem wybranym? W zamyśle Bożym przynależność etniczna do jakiegoś ludu nigdy nie równała się wybraństwu w znaczeniu ludu Bożego. Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną. W wybraństwie uczestniczy ten, kto odpowiada na Boże wezwanie. Celem wybrania Izraela było obwieszczenie światu przyjścia Mesjasza, Chrystusa. Cel był zbawczy. I z tym celem było związane jego wybranie.

Historyczne wybranie ludu izraelskiego jako miejsca Bożego objawienia i przyjścia w nim Chrystusa jest powodem do chluby, ale nie gwarantuje ono automatycznie wybraństwa w sensie wejścia do ludu Bożego. Fakt urodzenia się Żydem nie zapewnia z góry takiego udziału.

Stwierdza to jasno apostoł Paweł w Rz 9, 6b: „Nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem”. Innymi słowy nie wszyscy, którzy urodzili się Żydami, są Bożym Izraelem, czyli wybranym ludem Bożym. Są nimi ci, którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie (obecna w ST koncepcja ‘wiernej reszty’). I dalej: „[…] i nie wszyscy przez to, że są potomstwem Abrahama, stają się jego dziećmi” (w. 7). Biologiczne pochodzenie od Abrahama nie decyduje o przynależności do ludu Bożego, czyli o byciu dzieckiem Boga („nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi” w. 8a). Decyduje ono jedynie o przynależności do etnicznego Izraela, lecz nie do ludu Bożego. Tu musi mieć miejsce odpowiedź na Boże wezwanie.

Stąd urodzenie się Żydem nie gwarantuje bycia w gronie wybranego ludu Bożego; decyduje jedynie o przynależności do ludu, w którym został zapowiedziany i przyszedł Mesjasz. W przeciwnym razie Bóg byłby niesprawiedliwy: Żyd apostata z racji swego urodzenia uczestniczyłby w Bożym wybraństwie, a bogobojny poganin byłby z niego wykluczony, bo nie urodził się Żydem. Takie są konsekwencje etnicznego rozumienia wybraństwa.

Niepoprawnym jest przede wszystkim określenie „naród wybrany”. Po pierwsze, Pismo św. nie zna określenia „naród wybrany” używanego powszechnie w jęz. polskim (lecz nie w jęz. obcych: np. the chosen people, le peuple élu, il popole eletto itd.); Pismo św. zna jedynie pojęcie ludu wybranego. Po drugie, w tamtych czasach nie istniała jeszcze koncepcja narodu, która jest zjawiskiem nowożytnym (na marginesie: tłumacze ksiąg Pisma św. na jęz. Polski błędnie używają w odniesieniu do tamtych czasów terminu ‘naród’; wszędzie powinno być ‘lud’, ‘plemię’ itp.).

Po trzecie, Sobór Watykański II (Nostra Aetate, pkt. 4) używa w odniesieniu do Żydów określenia „lud wybrany”, a nie „naród”; naród może być izraelski, ale nie wybrany. Po czwarte, określenie „naród wybrany” jest niepoprawne teologicznie, ponieważ ma konotację etniczną, ograniczającą etnicznie dostęp do Bożej łaski, co jest sprzeczne z ekonomią zbawienia. Stąd nie mówimy ‘naród Boży’, ale ‘lud Boży’. Jedynie występującym i poprawnym określeniem jest „lud wybrany”. Wybraństwo jest kategorią zbawczą i obejmuje tych, którzy realizują zamysł Boży.

Określenie „naród wybrany” kształtuje błędne przekonanie, że z racji bycia Żydem ktoś przynależy automatycznie do ludu wybranego. Nigdy przynależność etniczna / narodowa nie równała się Bożemu wybraństwu (chociaż w czasach Jezusa judaizm doszedł już do takiego przekonania). Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną.

O dzisiejszym Izraelu i o Żydach na świecie można mówić jako spadkobiercach tych, wśród których Bóg zapowiedział przyjście Mesjasza i w tym sensie ich wybrał jako miejsce Bożego objawienia. Nie znaczy to jednak, że są ludem wybranym, że korzystają z przywileju wybraństwa, bo o tym decyduje realizacja woli Bożej związanej z ich wybraniem. Tą wolą było przyjęcie Chrystusa i Jego ogłoszenie światu, cel ich wybrania. A oni Go odrzucili. Są ludem wybranym w pewnym momencie historii jako locus divinae revelationis; następnie część z nich do momentu przyjścia Chrystusa była ludem wybranym (Bożym) w ramach etnicznego Izraela (tzw. ‘wierna Reszta’). Obecnie lud wybrany, lud Boży stanowią ci, którzy przyjęli Chrystusa, tj. Kościół Chrystusowy. Lud wybrany jako lud Boży jest jeden. Z tej racji nie można mówić o wyznawcach prawa mojżeszowego, że są nadal ludem wybranym. Jest to tworzenie dwóch równoległych porządków zbawczych, co jest obce zbawczemu planowi Boga.

Obecny stan wyznawców prawa mojżeszowego jasno obrazuje apostoł Paweł metaforą drzewka oliwnego (Rz 11, 16b-24). Żydzi są od niego odcięci. Mogą być na powrót wszczepieni (Bóg ich miłuje [w. 28b]). Ale aktualnie są odcięci. Z tej racji są według apostoła „nieprzyjaciółmi Boga” (w. 28a), co w języku biblijnym oznacza zerwanie z Nim relacji. Nie znaczy to jednak, że Bóg ich odrzucił definitywnie. Bóg nikogo nie odrzuca definitywnie.

Żydzi są stale zaproszeni do tego, aby przyjąć Chrystusa, bo „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (w. 29). Boże wezwanie jest stałe i dlatego Bóg stale wzywa ich do wkroczenia na drogę ku Chrystusowi.

2. Czy przymierze na Synaju jest stale aktualne? Przymierze na Synaju wygasło, i tym samym ustało z racji nowego przymierza zawartego w Chrystusie, do którego przygotowywało: „Ponieważ zaś mówi o nowym [przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, zanika” (Hbr 8, 13). Utrzymywanie, że przymierze na Synaju nadal trwa, jest uznaniem za niepotrzebne (czy o względnej wartości) przymierza zawartego w Chrystusie. Tymczasem przymierze na Synaju jest etapem na drodze ku Chrystusowi i Jego Kościołowi. Doprowadziło ono do Chrystusa, spełniło swoją rolę i wygasa. Nie jest anulowane, odwołane, ale wygasa, ustaje. Gdyby Żydzi przyjęli Chrystusa, właśnie tak by o nim myśleli i mówili. Postrzegają je jako stale trwające, bo nie przyjęli Chrystusa.

Utrzymywanie, że przymierze na Synaju jest stale aktualne, jest tworzeniem równoległej rzeczywistości zbawczej: jednej z Chrystusem, a drugiej bez Niego. Jest to występowanie przeciwko zbawczemu planowi Boga.

3. Czy Żydzi wierzą w prawdziwego Boga? Izraelitom (Żydom) objawił się Bóg prawdziwy, ale odrzucając Chrystusa, odrzucają oni prawdziwego Boga. Nie wygląda to tak, że Izrael odrzucił Syna Bożego, a trwa przy Bogu. Kto odrzuca Syna, nie ma też Ojca (1 J 2, 23), bo Bóg jest jeden. Izrael odwołuje się do prawdziwego Boga, ale Go nie zna, bo On objawił się w Chrystusie. Dopiero Chrystus objawia Ojca i tajemnicę Trójcy Świętej. To, co o Bogu poznał biblijny Izrael, jest mglistą wiedzą w porównaniu z poznaniem Go w Synu Bożym (J 10, 30: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”; 14, 9: „Ten, kto widzi Mnie, widzi i Ojca”). Sytuacja obecnego Izraela jest trudna, bo zna on Boga tylko w wąskim zakresie, bo Ten objawił się w pełni w Chrystusie. Na ich oczach spoczywa zasłona (2 Kor 3, 14).

Odrzucając Syna Bożego, Izrael odrzucił Boga Jahwe, bo Jezus razem z Ojcem i Duchem Świętym jest Bogiem Jahwe: „Jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM [który jestem], pomrzecie w grzechach swoich” (J 8, 24. 58). Jezus jest Bogiem Jahwe i dlatego odrzucenie Go jest odrzuceniem prawdziwego Boga – stąd konkluzja: „[…] pomrzecie w grzechach swoich”.

Nie można trwać przy Bogu, odrzucając Syna Bożego, który poprzez jedną naturę boską jest jednym Bogiem z Ojcem i Duchem Świętym. Odrzucenie Syna Bożego jest odrzuceniem (całego) Boga. Żydzi wiedzą, który Bóg jest prawdziwy, ale jednocześnie Go odrzucają. Czy w tej sytuacji wierzą w prawdziwego Boga? Chrystus nie jest dopełnieniem wiary Żydów w Boga (obrazowo brakujące np. 30%), ale całym poznaniem Boga (obrazowo 100%). Z tej racji w nikim innym nie ma zbawienia.

Czy Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak pozostała ludzkość? Żyd potrzebuje w takim samym stopniu Chrystusa, i nawrócenia w Nim do Boga, co wszyscy inni ludzie. Dlaczego? Bo odkupienie jest nowym stworzeniem w Chrystusie (Ga 6, 15; 2 Kor 5, 17; Ef 2, 15). Nie jest wydoskonaleniem starego porządku zbawczego, ale powołaniem go do istnienia od początku! Właśnie dlatego, że jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy musi do niego wejść: tak poganin, jak i Żyd, bo nikt wcześniej w nim nie trwał. Żyd był w korzystniejszej sytuacji jedynie z tej racji, że był lepiej przygotowany na przyjęcie nowego porządku zbawczego.

Przyjęcie Chrystusa jest według NT najwyższą formą nawrócenia, której potrzebuje każdy: zarówno Żyd, jak i poganin. Jest odmianą człowieka, jakiej dokonuje w nim Bóg. Nic się nie równa temu, czego Bóg dokonuje w człowieku, kiedy przyjmuje on Chrystusa – odmienia go i wprowadza w nowe życie ze sobą. Żyd potrzebuje takiego nawrócenia tak samo jak poganin, bo porządek religijny Żydów wyznania mojżeszowego nie jest w stanie tego zapewnić.

Nie jest prawdą, że przyjmując wiarę w Chrystusa, poganin się nawraca a Żyd jedynie dopełnia swoją wiarę. Skoro jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy wchodzi do niego na tych samych warunkach. Stąd Żyd bezwzględnie potrzebuje Chrystusa. Przykładem nowego stworzenia, czyli rzeczywistości nieobecnej w ST, a obecnej aktualnie, jest Kościół. Jest on nowym bytem, stworzeniem, bo jego Ciało, tj. Chrystus, jest nowe. Na etapie ST nie ma niczego, co równałoby się darowi Kościoła. Na etapie ST lud Boży był zgromadzony przy Bogu. Obecnie jest on wszczepiony w Chrystusa, Jego Ciało, i stanowi z Nim jedno. W Kościele jesteśmy członkami Ciała Chrystusa. Nie jest to zatem wydoskonalenie porządku ST ani jego dopełnienie w sensie  uzupełnienia brakującym elementem, ale danie czegoś nowego. Z tej racji do Kościoła jako nowego stworzenia, nieobecnego w ST, musi wejść zarówno poganin, jak i Żyd, bo żaden z nich wcześniej nie korzystał z takiego przystępu do Boga (jest on czymś nowym). Innym przykładem jest przymierze Boga z człowiekiem. Nie jest to już przymierze, w którym każda ze stron bierze na siebie określone zobowiązania, bo tu w razie nie wywiązywania się jednej ze stron ze swych zobowiązań, przymierze zostaje zerwane. Obecna relacja z Bogiem, zawarta w Chrystusie, nie ma odpowiednika w ST. Nie jest ona przymierzem, ale testamentem, czyli jednostronnym, wspaniałomyślnym obdarowaniem ludzkości przez Boga relacją ze sobą, gdzie Bóg czyni się gwarantem tej relacji i z tej racji nie zostanie ona nigdy zerwana. Testament nie podlega zerwaniu, a jedynie wykonaniu. Określenia jak wydoskonalenie czy dopełnienie nie są tu adekwatne. Obecna relacja z Bogiem na wzór testamentu, nawiązana w Chrystusie, jest ‘nowym stworzeniem’ względem tej  starotestamentowej. Daje to, czego tamta nie dawała. To nie jest tylko danie czegoś więcej. Dobrze rozumieli to u początków chrześcijanie i dlatego nazwali księgi święte Starym i Nowym Testamentem, a nie Starym i Nowym Przymierzem.

‘Nowe stworzenie’ odnosi się także do koncepcji Mesjasza, synostwa Bożego, dekalogu, kapłaństwa, ekspiacji jako modelu pojednania z Bogiem itd. Każda prawda zbawcza ST, każdy przywilej zostają przewyższone w Chrystusie (nowe stworzenie), bo Bóg dał coś nowego i większego niż na etapie ST. Między Starym a Nowym Testamentem jest ciągłość, drugie wynika z pierwszego, ale między nimi jest jednocześnie niewyobrażalny przeskok jakościowy. Różnicę wyznacza osoba Chrystusa: mówimy tu o różnicy między brakiem Chrystusa a Jego obecnością.

Między Starym a Nowym Testamentem nie ma przejścia w sensie dopełnienia pierwszego przez jakiś element drugiego; jest to danie czegoś nowego (nowe stworzenie w Chrystusie) – czegoś, co niewyobrażalnie przewyższa pierwsze (stan braku Chrystusa i stan Jego posiadania). Ten przeskok wyraża apostoł Paweł w 2 Kor 3, 10: „Wobec przeogromnej chwały [rzeczywistości nowotestamentowej] okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową [rzeczywistość starotestamentowa]. ST przy NT jest jak światło świecy przy świetle Słońca; traci całkowicie swój słaby blask.

Czy Żydzi są naszymi starszymi braćmi? Zdarza się nadużywać słów Jana Pawła II z 13 kwietnia 1986 r. z jego wystąpienia w synagodze w Rzymie. Przypisuje się papieżowi, że powiedział o Żydach „nasi starsi bracia”. Papież powiedział dokładnie: „[…] i w pewnym sensie można by powiedzieć nasi starsi bracia”. Nie powiedział, że są naszymi starszymi braćmi, bo nie są nimi. Byliby wtedy, gdyby przyjęli Chrystusa. Przez warunkowy charakter wypowiedzi („w pewnym sensie” i „można by powiedzieć”) papież unika znaczenia dosłownego. Jednocześnie wyznacza granicę i rozdział między judaizmem, który odrzucił Chrystusa, a chrześcijaństwem. Są to dwa porządki religijne, które rozwijają się niezależnie od siebie i nie ma między nimi braterstwa wiary w sensie dosłownym, bo występuje rozdźwięk w najistotniejszej kwestii, Mesjasza.

Czy Żydzi ukrzyżowali Chrystusa? Odpowiedzialni historycznie za ukrzyżowanie Jezusa byli Żydzi i Rzymianie. Ewangelie nie pozostawiają tu cienia wątpliwości. Chrześcijanie zaś są winni śmierci Chrystusa (KKK 598) w tym sensie, że nasze grzechy doprowadziły do ekspiacyjnej śmierci Chrystusa. Chrystus umarł, ponieważ zgrzeszyliśmy. W tym sensie odpowiedzialna jest cała ludzkość. Trzeba jasno rozgraniczać między historyczną odpowiedzialnością za śmierć Jezusa a winą w sensie religijnym. Nie należy wykorzystywać stwierdzenia Katechizmu Kościoła Katolickiego do wybielania Żydów z ich winy za ukrzyżowanie Jezusa. Nie rozumiem ich winy jako winy zbiorowej, ale winę tych, którzy usilnie zabiegali o wyrok śmierci dla Jezusa. To, że Drugą Wojnę Światową wywołali Niemcy, nie znaczy, że wszyscy Niemcy ponoszą za to odpowiedzialność, ale nie znaczy to też, że Niemcy nie wywołali Drugiej Wojny Światowej i nie ponoszą za nią żadnej odpowiedzialności.

Jaka powinna być nasza postawa względem judaizmu? 1) Należy podtrzymywać kontakty z Żydami, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga, ale prawda zbawcza nie może być wyciszana. 2) Nie należy usprawiedliwiać, wybielać odrzucenia Chrystusa przez Żydów (wypaczanie historii zbawienia), ale trzeba pomóc im w otwarciu się na Niego.

W latach 20. XIX w. Żydzi z synagogi w Strasburgu postanowili przeczytać Nowy Testament i przyjrzeć się jego przesłaniu. Kolejnych trzech rabinów, a z nimi kilkadziesiąt osób z synagogi, przyjęło Chrystusa. Pojawiła się dyspozycja otwartości na prawdę i łaska natychmiast zadziałała. Jest to kierunek, w jakim należy iść w kontaktach z wyznawcami prawa mojżeszowego – tak postępować, aby pojawiła się w nich dyspozycja otwartości na prawdę. Nie należy rezygnować z takich prób. Przykład mamy w apostole Pawle (Rz 11, 14). Nie wolno rezygnować z wysiłków na rzecz pozyskania Żydów dla Chrystusa. Misja ewangelizacyjna stale trwa i obejmuje wszystkich – bez wyjątku. Wymaga jednak roztropności w działaniu.

W nawiązaniu do powyższego, w kontaktach z judaizmem nie może być to dialog jednostronny, w którym my, chrześcijanie, pochylamy się stale nad ich wiarą, zgłębiamy myśl żydowską, a oni zamykają się całkowicie na myśl chrześcijańską. Nie jest to dialog, ale jednostronna rozmowa. W szczerym dialogu każda ze stron powinna wysłuchać racji drugiej strony.

Jeżeli tego nie ma, wzajemne spotkania skutkują „urabianiem” przez myśl żydowską chrześcijan biorących w nich udział, którzy przejmują żydowskie myślenie i rozumienie historii zbawienia. Chrześcijanie się judaizują, a Żydzi nie tylko się nie chrystianizują, ale jeszcze utwierdzają w swoich przekonaniach. Z takich spotkań korzyść dla siebie odnoszą jedynie wyznawcy prawa  mojżeszowego.

Czy w modlitwie konsekracyjnej podczas Mszy św. powinny być słowa o Ciele Chrystusa wydanym i Krwi przelanej „za wielu” czy „za wszystkich”? Ten temat nie stanowi kontrowersji z Jego Eminencją, ale przedstawiam go, bo pojawiają się próby zmiany.

W tekście greckim NT (Mt, Mk, Łk i 1 Kor 11) znajdują się dwie formy: „za wielu” (hyperpollōn) i „za was” (hyper hymōn). W żadnym z czterech świadectw nie mówi się o wydanym Ciele Chrystusa i przelanej Krwi „za wszystkich”.

Według Ewangelii Mateuszowej Jezus ma na myśli tych, w których dzieło odkupienia odniesie zamierzony skutek: „Moja Krew …, która będzie wylana … na odpuszczenie grzechów”, czyli przelana za tych, w których dokona odpuszczenia grzechów, tj. którzy skorzystają z łaski odkupienia i wejdą w relację z Bogiem.

Jezus nie ma na myśli tych, którzy nie skorzystają z łaski odkupienia, tj. w których przelana krew nie przyniesie zamierzonego skutku. Bóg nie działa na darmo, nie marnuje swojej łaski. Jako istota doskonała, kiedy działa, osiąga cel.

Jezus nie ma zatem na myśli wszystkich ludzi, ale tylko owych wielu, którzy odpowiedzą pozytywnie na łaskę odkupienia i wejdą w relację z Bogiem. Zgodnie z intencją słów Jezusa poprawną formą jest „za wielu” (w tym także „za was” – dzisiaj w odniesieniu do każdego, kto uczestniczy w Eucharystii), co znajdujemy na kartach NT i co funkcjonuje w aktualnej modlitwie konsekracyjnej w jęz. polskim.

Forma „za wszystkich” nie występuje w NT, bo jest niezgodna z rozumieniem dzieła odkupienia. Forma „za wielu” naprowadza na jego właściwe rozumienie. Należy porzucić myślenie, że wszyscy zostali odkupieni, czyli wprowadzeni w relację z Bogiem. Wszystkim została otwarta droga do Boga, ale odkupieni zostali ci, którzy weszli w relację z Bogiem (odpowiedzieli pozytywnie). I za nich Jezus przelewa krew (odkupienie jest stanem podobnym zbawieniu).

Jezus nie przelewa krwi za tych, w których nie przynosi to zamierzonego skutku, bo byłoby to działanie daremne. Posługując się obrazem Jezusa, nie rzuca On pereł przed świnie. Zatem dzieło odkupienia swymi owocami dosięga tej części ludzkości, która odpowiada na nie pozytywnie. I to przesłanie zawiera się w wyrażeniu „za wielu”.

U początku sprawowania posługi pasterskiej w Archidiecezji Krakowskiej życzę Eminencji Bożego błogosławieństwa i wszelkiej pomyślności.

In Christo Salvatore mundi,

ks. prof. Waldemar Rakocy CM

Szef Światowego Forum Ekonomicznego odchodzi po ujawnieniu kontaktów z Epsteinem. A tak dzielnie zaprzeczał…

Szef WEF odchodzi

po ujawnieniu kontaktów z Epsteinem

– „nie wiedziałem” nie wystarczyło…

zmianynaziem/szef-wef-odchodzi-po-ujawnieniu-kontaktow-z-epsteinem

Børge Brende, prezes i dyrektor generalny Światowego Forum Ekonomicznego, złożył rezygnację 26 lutego 2026 roku. Bezpośrednim powodem była wewnętrzna kontrola przeprowadzona przez WEF w sprawie jego kontaktów z Jeffreyem Epsteinem – skazanym przestępcą seksualnym, który w 2019 roku „zmarł w areszcie”. To kolejna prominentna postać ze świata globalnych elit, której nazwisko pojawia się w kontekście afery Epsteina.

Brende przyznał się do uczestnictwa w trzech kolacjach z Epsteinem – jednej w 2018 roku i dwóch w 2019 roku – odbywających się w nowojorskiej rezydencji finansisty. Pierwsza miała się odbyć na zaproszenie byłego norweskiego wicepremiera Terjego Rød-Larsena. Oprócz spotkań twarzą w twarz doszło też do wymiany wiadomości e-mail i SMS-ów. Brende utrzymuje, że nie wiedział o przestępczej działalności Epsteina.

Problem w tym, że jeszcze w listopadzie 2025 roku Brende publicznie zaprzeczał jakimkolwiek kontaktom z Epsteinem. Dopiero dokumenty opublikowane przez Departament Sprawiedliwości USA w styczniu 2026 roku zmusiły go do zmiany wersji. Akta ujawniły, że Epstein pisał do Brende o „przyszłości Davos” i proponował swoje usługi jako pośrednik w aranżowaniu spotkań z miliarderami i szefami rządów – sam określał się mianem „concierge Davos”.

Norweski polityk i menedżer ma za sobą długą karierę na styku polityki i biznesu. Był ministrem środowiska, ministrem handlu oraz ministrem spraw zagranicznych Norwegii z ramienia Partii Konserwatywnej. Z WEF związał się w 2011 roku, a od 2017 roku stał na czele całej organizacji. Przez niemal dekadę był twarzą forum, które co roku gromadzi w Davos przywódców państw, szefów największych korporacji i przedstawicieli świata nauki.

Po ujawnieniu kontaktów z Epsteinem WEF zlecił niezależne dochodzenie. Jego wyniki były lakoniczne: nie znaleziono „żadnych dodatkowych problemów poza tym, co już ujawniono”. Brende ogłosił rezygnację, uzasadniając ją chęcią uniknięcia „rozpraszania Forum”. Stanowisko tymczasowego prezesa objął Alois Zwinggi, wieloletni menedżer WEF związany wcześniej z koncernem budowlanym Holcim.

Sprawa Brende to kolejny epizod w długiej historii powiązań Epsteina z elitami finansowymi i politycznymi. Finansista przez lata budował sieć kontaktów wśród najpotężniejszych ludzi świata, wykorzystując prestiż takich wydarzeń jak szczyt w Davos. Według materiałów opublikowanych przez Bloomberga w lutym 2026 roku, Epstein otwarcie chwalił się swoją rolą pośrednika i używał nazwy forum jako przepustki do kolejnych środowisk. Robił to nawet po skazaniu w 2008 roku za nakłanianie nieletniej do prostytucji.

Wśród osób, których nazwiska pojawiały się w kontekście Epsteina, są byli prezydenci, miliarderzy i członkowie rodzin królewskich. Bill Clinton wielokrotnie korzystał z prywatnego samolotu finansisty. Bill Gates przyznał się do spotkań i publicznie wyraził żal. Książę Andrzej zrezygnował z obowiązków publicznych po tym, jak wyszły na jaw jego relacje z Epsteinem. Lista jest długa i obejmuje ludzi z kręgów regularnie obecnych na szczytach w Davos.

Obrońcy Brende wskazują, że nie ma żadnych dowodów na jego udział w przestępstwach ani świadomość tego, co Epstein robił swoim ofiarom. To prawda. Jednak trudno przejść obojętnie obok faktu, że szef organizacji, która od lat stawia się w roli moralnego autorytetu w kwestiach etyki biznesu i praw człowieka, spotykał się z człowiekiem skazanym za przestępstwa seksualne – i to po jego skazaniu, nie przed. Epstein był osobą publicznie skompromitowaną już od 2008 roku. Wystarczyło kilka minut z wyszukiwarką, by to ustalić.

Sama rezygnacja Brende nie rozwiązuje głębszego problemu. Akta Epsteina, które trafiają do opinii publicznej etapami, zawierają tysiące stron dokumentów i setki nazwisk. Każde nowe ujawnienie pokazuje, jak szeroka była sieć powiązań „finansisty” i jak długo funkcjonowała bez żadnych konsekwencji. Odejście jednego prezesa to za mało, by uznać sprawę za zamkniętą.

WEF zapewne przetrwa ten kryzys wizerunkowy. Kolejny szczyt w Davos odbędzie się zgodnie z planem, a globalne elity znajdą nowego lidera. Pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi, brzmi: ilu innych uczestników tych samych kolacji i tych samych konferencji miało podobne kontakty z Epsteinem i nigdy nie zostało z tego rozliczonych?

Źródła:

reuters.com/world/ceo-world-economic-forum-qu…

bbc.com/news/articles/cr5lq9ll15jo

cnn.com/business/borge-brende-wef-…

theguardian.com/us-new/boss-worl…

theguardian.com/business

euronews/davos-forum-chief-bre…

Legnica. Prokuratura kapituluje w starciu z siatką pedofilów

Prokuratura kapituluje w starciu z siatką pedofilów
goniec.pl/prokuratura-kapituluje-w-starciu-z-siatka-pedofilow


Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, fot. Lubin.pl

============================================

Prokuratura Okręgowa w Legnicy, policja i służby specjalne właśnie kapitulują w sprawie pedofilskiej siatki, na której ślad natrafiły w połowie 2022 roku, a przez dwa i pół roku prowadziły śledztwo. Ustalenia dziennikarzy Gońca, prowadzących śledztwo dziennikarskie od końca 2024 roku wskazują jasno, że decyzja o umorzeniu śledztwa jest przedwczesna, dlatego dla dobra interesu społecznego ujawniamy szokujące treści rozmów, którymi dysponowali śledczy.


Niezrozumiała postawa prokuratorów

Piątek trzynastego jest uznawany za najbardziej pechowy dzień w roku, ale nie bacząc na przesądy Prokuratura Okręgowa w Legnicy umorzyła tego dnia śledztwo prowadzone ws. podejrzenia pedofilii i innych przestępstw, których mogli się dopuszczać politycy, policjanci, ludzie związani ze służbami i potentaci z branży śmieciowej.

Decyzja budzi zdumienie, bo ledwie trzy dni wcześniej rzeczniczka prokuratury w specjalnym komunikacie potwierdzała fakt istnienia opinii biegłych, która uniemożliwia uznanie przekazanych dowodów za wytwór sztucznej inteligencji, co sugerowali podejrzani.

PROKURATURA ŚCIGA DZIENNIKARZA ZAMIAST SPRAWCÓW? ZOBACZ WIDEO!

Chodzi o domniemane rozmowy, jakie w okresie 2021 – 2023 mieli prowadzić między sobą Robert Raczyński, prezydent Lubina i lider ogólnopolskiej formacji Bezpartyjnych Samorządowców, startującej w przeszłości w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, ze swoim współpracownikiem Andrzejem Pudełką, naczelnikiem oświaty w ratuszu.

10 lutego 2026 r ujawniliśmy, że od października 2025, czyli od przeszło trzech miesięcy prokuratorzy prowadzący śledztwo dysponują opinią wykluczającą, że rozmowy stworzyła sztuczna inteligencja. Taką wersję próbowali narzucić Raczyński z Pudełką, składając w 2024 roku doniesienie do tej samej legnickiej prokuratury, rok po rozpoczęciu umorzonego właśnie śledztwa wszczętego w sprawie art. 200, czyli pedofilii. Ich opinie i zarzuty biegli w opinii jednoznacznie obalili, co powinno otwierać drogę do dalszych działań weryfikujących bulwersujące okoliczności ujawnione w stenogramach.

W rozmowie z redaktorami Gońca 27.01 rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy Lilianna Łukasiewicz zapewniała:

“Uzyskano opinię biegłego z zakresu informatyki, który wypowiadał się w tym zakresie. Niestety, z uwagi na dobro tego śledztwa, absolutnie nie możemy ujawnić żadnych informacji dotyczących treści tejże opinii (…)”

„Ten materiał jest w sprawie skomplikowany, wymaga dużo pracy. Opinia informatyczna również wymagała dużo pracy z uwagi na tą obszerność materiału dowodowego, więc na obecnym etapie prokurator analizuje też tą opinię i podejmuje kolejne czynności w sprawie, które są niezbędne do tego, aby to postępowanie właściwie wyjaśnić” – tłumaczyła.

Na pytanie o możliwy czas zakończenia śledztwa usłyszeliśmy: „Oba te śledztwa są jeszcze przedłużone. Na tym etapie jest za wcześnie, aby o tym informować, a poza tym takie informacje też mogą się odbić niekorzystnie na toku prowadzonych śledztw (…) Oba te postępowania zakończą się wtedy, kiedy prokurator wyjaśni wszystkie wątki, które są przedmiotem jednego i drugiego śledztwa”.

Wśród dolnośląskich samorządowców i parlamentarzystów, do których docierały wcześniej informacje o domniemanej zorganizowanej na wielką skalę siatce pedofilów wybuchła dyskusja o konsekwencjach naszego odkrycia. Jak ustalił Goniec parlamentarzyści zajmujący się służbami i zwalczeniem pedofilii rozpoczęli serię spotkań m.in. z ministrami rządu Donalda Tuska oczekując wyjaśnienia sprawy i konkretnych działań organów ścigania.

W nadchodzącym tygodniu sprawę dalszego postępowania miał rozstrzygnąć minister Waldemar Żurek, a informacji na temat sprawy domagał się też Marcin Kierwiński, szef MSWiA nadzorujący policję.

Najszybciej i w zupełnie niespodziewany sposób zareagowała rzeczniczka prokuratury Liliana Łukasiewicz. W komunikacie zamieszczonym na stronie poinformowała o… wszczęciu nie jednego, ale dwóch śledztw, które miały na celu ustalenie, kto przekazał nam opinię i dlaczego Goniec ujawnia tajemnice śledztwa.

„W związku ze stwierdzonym podejrzeniem ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji (…) Prokurator Okręgowy w Legnicy w dniu 11 lutego 2026 r. wszczął śledztwo w tej sprawie – czytamy w oficjalnym komunikacie PO w Legnicy 11 lutego 2026. – Śledztwo zostało również wszczęte w sprawie publicznego rozpowszechnienia w dniu 10 lutego 2026 r. za pośrednictwem sieci Internet na portalu Goniec.pl informacji z postępowania przygotowawczego”.

Dwa dni później, Prokuratura Okręgowa w Legnicy publikuje w tej sprawie kolejny komunikat, informując, że w sprawie zostało ostatecznie wszczęte tylko jedno postępowanie, dotyczące ujawnienia informacji śledztwa: „W toku tego samego postępowania prowadzone będą również czynności zmierzające do ustalenia, kto w sposób nieuprawniony przekazał materiał dowodowy toczącego się śledztwa do publicznego rozpowszechniania. W trakcie postępowania będą w pełni respektowane prawa wszystkich uczestników, w tym prawa dziennikarza określone w art. 15 ust. 1–3 ustawy – Prawo prasowe” – zapewnia prokuratura.

Podsumujmy.

Opinia biegłych, jak ujawnił Goniec, uprawdopodobniała istotnie prawdziwość stenogramów spisanych z rozmów dwóch mężczyzn, przesłanych na skrzynkę mailową prokuratury wrocławskiej wiosną 2023 roku.

Wrocławska prokuratura ukrywała fakt śledztwa przed opinią publiczną i dziennikarzami, którzy jako pierwsi zajęli się sprawą w lutym 2024 roku.

Wówczas wspólne śledztwo Onetu i Superwizjera TVN24 zakończone publikacją „Brudna gra” koncentrowało się na domniemanej inwigilacji, jaką miało prowadzić ABW wobec Raczyńskiego i Pudełki, ale wątki pedofilskie skwitowano jedynie formułką, że służby pozyskały też rozmowy dotyczące drastycznych wątków obyczajowych.

Dziennikarzom Onetu, kiedy pytali o stenogramy, które miały być pozyskane w ramach inwigilacji, prokuratura wrocławska potwierdzała jedynie fakt wszczęcia śledztwa, ale nie podawała nawet jego podstawy prawnej, odmawiając jakichkolwiek szczegółów. Dopiero pytania Gońca ujawniły, że chodzi o pedofilię, a nasza publikacja sprzed dwóch tygodni ujawniła ciężar gatunkowy śledztwa.

Było tak wbrew zapewnieniom rzeczniczki, która w rozmowach z naszymi dziennikarzami przekonywała, że nie jesteśmy jedyną redakcją, która pyta o postępowanie i wszystkim przekazuje to samo.

Te wszystkie okoliczności sprawiają, że trudno jest zrozumieć decyzje o umorzeniu po cichu sprawy i wzmacniają wątpliwości, co do rzetelności i determinacji prokuratury i policji. Decyzja o umorzeniu była szokiem dla radnych i polityków podejmujących po naszej publikacji interwencję w rządzie.

Dziwne okoliczności nagłego umorzenia śledztwa skłoniły naszą redakcję do ujawnienia, co faktycznie zawierają stenogramy. Publikujemy ledwie kilka, wcale nie najdrastyczniejszych, fragmentów, a wobec wyraźnie nerwowej postawy Prokuratury Okręgowej w Legnicy żądamy natychmiastowych działań.
Wstrząsające wątki pedofilskie

Po wielomiesięcznym analizowaniu i braku działań ze strony służb oraz prokuratury ujawniamy zatrważające wątki ze stenogramów.

Na przeszło sześciuset stronach można wyczytać dziesiątki faktów wskazujących na to, że osoba w stenogramach podpisana jako “RR” (zadaniem śledczych było ustalić, czy “RR” to prezydent Lubina, a jego rozmówca “AP” to jego podwładny i czy ich rozmowy są prawdziwe) prowadzi zbrodniczą działalność nie tylko na terenie swojego miasta i województwa, ale nawet Podkarpacia, Mazowsza i przygranicznych terenów z Niemcami.

Rozmowy wskazują na związki siatki ze światem przestępczym Hamburga, miasta wokół którego koncentruje się transport na całą Europę, a także z księżmi z okolicznych miasteczek oraz grupami przestępczymi zajmującymi się przemytem, handlem narkotykami, handlem ludźmi i bandycką działalnością prowadzoną wespół z grupą gangsterów z niewielkiego miasteczka Ścinawa.

Przestępstw, jakie można wyczytać ze stenogramów jest kilkadziesiąt, ale jako dziennikarze nie jesteśmy w stanie zweryfikować wszystkich tropów, od których roi się w rozmowach, którymi dysponuje prokuratura.

Ujawniamy je, bo już po opublikowaniu przez nas tekstu o ekspertyzie, nie tylko nie podjęto natychmiastowych działań, ale wybrano drogę gróźb i prób zniechęcenia nas do ujawnienia kolejnych okoliczności.

W skrócie pisząc, ze stenogramów osób podpisanych jako RR i AP wyłania się obraz dwóch gangsterów i zwyrodnialców, którzy kontrolują półświatek Lubina i okolic, uzyskując wielkie „cyfry” jak nazywają pochodzące z przestępstw pieniądze z wielu źródeł. Opierając się na strachu, przekupstwie i szantażach działają od lat pod ochroną służb i policji.

Trudno stwierdzić, na ile współpracujący z nimi politycy zdają sobie sprawę z prawdziwego charakteru ich działalności, więc na ten moment będziemy unikać przesądzania i wskazywania konkretnych osób. Ograniczymy się tylko do tych, którzy pojawiają się przy przestępstwach pedofilskich, bo dobro dzieci wymaga ich natychmiastowego, gruntownego sprawdzenia.

O skali procederu najbardziej świadczy przerażający obraz działań pedofilów, którzy perspektywicznie i na bieżąco obserwują dzieci w szkołach, przedszkolach i placówkach zajmujących się dziećmi z niepełnosprawności intelektualną. Ze spisanych rozmów wynika, że dzieci są na bieżąco fotografowane i trafiają na listę, którą mężczyźni nazywają rejestrem.

Podczas trzyletniego okresu, w którym toczyli rozmowy, wielokrotnie omawiają oni zlecenia, które realizują dla nich pracujący w urzędach lub wywodzący się ze świata przestępczego mężczyżni i kobiety. Wszystko ma na celu pozyskanie dzieci, które biorą udział w spotkaniach z mężczyznami. Są odurzane, wykorzystywane i nagrywane na filmach pedofilskich, którymi pedofile wymieniają się potem w sieci.

Scenariusz jest zwykle podobny. RR i AP wysyłają zaufanych ludzi, którzy nagrywają szkolne apele lub inne uroczystości gromadzące lubińskie dzieci, by wybrać ofiary. Współpracownicy siatki montują dzień wcześniej kamery a zdobyte dzięki nim nagrania przekazują pedofilom.

Z rozmów wynika, że te dzieci, które uznają za atrakcyjne, trafiają na pedofilski celownik. Zbrodniczy proceder nadzoruje AP, dysponujący siecią kontaktów wśród dyrektorek, nauczycielek i innych pracowników szkół. Informacje przekazuje mu np. szkolna woźna, która ostrzega przed zbyt ostentacyjnym zachowaniem współpracującego z nimi księdza, popadającego w uzależnienie od narkotyków, w które mieli go wkręcić RR i AP.

„Portierka dzwoniła na moje biurko. Ona wie coraz więcej. Muszę ogarnąć sytuacje z syfem u salezjan. Ksiądz G. jest w kiepskim stanie, znowu siedzi najebany u siebie i wydobywają się dziwne odgłosy z gabinetu” – można przeczytać relację AP z września 2021.

Ile razy i jakimi środkami dzieci miałyby być zniewolone do pedofilskich orgii ze stenogramów się nie dowiadujemy. Mamy jednak wiele konkretnych terminów, w których seanse miały miejsce, jak choćby majówki, kolonie czy długie weekendy.
Mężczyźni używający specjalnych szyfrujących aplikacji mieli przekonanie, że mogą prowadzić bezpiecznie organizacyjne rozmowy, ale i tak w niektórych sprawach umawiali się na rozmowy bez jakiejkolwiek elektroniki w ustronnych miejscach, wybranych tak, by maksymalnie zabezpieczyć się przed możliwością użycia mikrofonów kierunkowych.

Świadczy to i ma potwierdzenie w wielu fragmentach, że RR i AP byli przeszkoleni przez osoby znające policyjne procedury i możliwości służb. Chodzi zarówno o doświadczonych pedofilów i organizacje przestępcze, jak i ludzi ze służb i organów ściągania.

Jedną z takich osób był ksiądz współpracujący z nimi przez dwa lata i pracujący w jednej z szkół. Dwie inne, których wsparcie najbardziej cenią, to tajemnicza postać nazywana przez nich „pułkownikiem”, „ciemnym policjantem”, a także związany z położoną nieopodal Ścinawą „Mich”, który z opisu wydaje się być lokalnym mafijnym bossem z dostępem do narkotyków (kokainy, marihuany i mefedronu), prostytutek, i towarów z przemytu.

Mich uczestniczy, jako jeden z wielu współpracujących z bohaterami stenogramów, w organizowaniu „słupów” do wielu innych przestępczych aktywności organizowanych przez ludzi związanych z ugrupowaniem Bezpartyjni Samorządowcy, a także ważnymi w czasach ich rządów politykami PiS.
W kontekście działalności przestępczej RR i AP wypowiadają się także o środowisku prezydenta Jacka Sutryka, w którego deale układ lubiński się nie wtrąca.

Z materiału, którym dysponują śledczy wynika, że RR i AP posiadają szeroki wachlarz osób, instytucji i organizacji związanych z Kościołem, które służyć mają jako zasób dzieci do wykorzystywania seksualnego, produkcji pornografii pedofilskiej, a nawet do handlu żywym towarem, którego odbiorcy tworzą grupę operującą w Hamburgu i kilku innych miastach.

Kto dokładnie organizuje dzieci? W stenogramach wskazane są konkretne osoby, ale też instytucje i miejscowości skąd można zamówić „Aniołki”, jak nazywają w swoich rozmowach dzieci używane do seksualnych imprez lub za wcześniejszym zamówieniem, udostępniane przez osoby sprawujące nad nimi opiekę.

Prokuratorzy dysponowali nawet jednym konkretnym nazwiskiem upośledzonego dorosłego już mężczyzny, który miał być wykorzystywany przez pedofilów jako dziecko. W jego przypadku chodziło o układ z matką, której przestępcy płacili za dobę z dzieckiem około dwóch tysięcy złotych i spotykali się w wynajętych domach na uboczu. W rozmowach padają też imiona innych dzieci i wspomnienia z działań pedofilskich w Ścinawie, Głogowie i innych miejscach.

Pokrzywdzonych dzieci można było szukać po imionach, które kilkukrotnie nieostrożnie wymieniają rozmówcy, (najczęściej robi to AP, co niemal zawsze łączy się z paniczno-napastliwą reakcją RR, wyraźnie odpowiedzialnego za zorganizowanie zabezpieczeń technologicznych) oraz nazwach miejscowości, z których dzieci miały pochodzić.

Wśród miejsc ich pochodzenie wymienia się Głogów, Ścinawę, Górę, Trzebnicę, miejscowości przygraniczne nieopodal Wałbrzycha, Zgorzelec oraz Cieszyn po czeskiej stronie. Nagrania, którymi chwali się przed nimi znajomy ksiądz, miały być natomiast wytworzone na Śląsku, a kontaktami księdza mieli być też pedofile z Ostrawy.

Z rozmów wynika, że dostawy dzieci mieli organizować także dwaj inni księża. Jednym z nich jest ksiądz S., aktualnie pracujący w Częstochowie oraz nieznany z nazwiska pracownik szkoły. Dzieci miały być też dostarczane przez zakonnice z kilku ośrodków, którym zwyrodnialcy płacą za pośrednictwem ludzi-słupów. W stenogramach wymienione są miejscowości, w których należało szukać śladów działalności zakonnic i księży, oraz prowadzić operacyjne działania, niestety, wedle ustaleń Gońca, nic takiego się nie działo.

Rozmówcy ze stenogramów chełpią się układami z lokalnymi prokuratorami, wtykami w policji, a także wśród ludzi powiązanych z armią, nazywanymi w rozmowach „zielonymi” lub „leśnymi dziadkami”.

Usługi świadczą też dla nich detektywi oraz eksperci od podsłuchów, często z przeszłością w SB lub służbach wolnej Polski, byli oficerowie SKW i Biura Wewnętrznego Policji. Poza zorganizowaniem systematycznie uaktualnionego systemu łączności mają oni też pilnować, czy RR i AP nie są śledzeni i sprawdzać miejsca spotkań na wypadek podłożonej „techniki”, jak w slangu służb nazywają podsłuchy.

W jednym z dialogów RR i AP rozmawiają o konkretnych ludziach świadczących systematycznie tego rodzaju usługi. Jeden z nich miał być oficerem, specjalizującym się w sztukach walki i wyrzuconym ze służby, a innym ktoś zatrudniony w KGHM.
System kaucyjny
Znalazł sposób na oszukanie systemu kaucyjnego. Na jednej butelce zarobił prawie 200 tys. zł
Nie żyje aktor, pożar, nie żyje Bobby J. Brown, Bobby J. Brown
Nie żyje znany aktor. Zginął w potwornych okolicznościach, fani we łzach
Wątek morderstw

Najbardziej wstrząsające w stenogramach są jednak wypowiedzi wskazujące na to, że dzieci mogły być mordowane. Takie wątki dotyczą zarówno abstrakcyjnych dyskusji o organizacji procederu, jak i konkretnych dzieci, które wykorzystali.

„Na majówkę pofolgujemy sobie, a potem ucinamy temat. Poczekamy, aż wymienią się kadry u aniołków. Tych klechów, wokół których robi się szum, wymieni się gdzieś” – mówi RR.

„Tak. Wszystko mam już dogadane. Są dwaj chłopcy i dziewczynka. No już bardziej dziewczyna. Mam badania i farmakologię dla nich, zjedzie też dodatkowy soczek (tak nazywają kokainę). Skoczymy tylko do Legnicy przebrać łachy i możemy ruchać” – planuje 19 kwietnia 2021 AP, który po weekendzie doda, że „żal iść pod prysznic, ciągle mi koszula pachnie młodym ciałkiem”.

Potworna impreza wspominana przez RR i AP miała odbyć się na majówce 2021, a jej podsumowanie powinno na baczność postawić całą policję i służby.
„Dzieciaczki też wspaniałe. Szkoda, że już się nie przydadzą” – mówi RR, na co AP odpowiada pytaniem „Czy chcesz je wrzucić do utylizacji”. RR odpowiada szokująco „Zastanawiam się nad tym. Ta dziewczynka jednak chyba coś zapamięta. Trzeba brać więcej cukierków następnym razem. (,,,) Jesteś pewien, że ktoś przyjedzie po tamte dzieciaki? Zostawiliśmy je naćpane. Leżące na podłodze” – mówi RR, ale najwyraźniej nie zdeterminowało to w prokuraturze do działania nikogo.

„Trochę chemii przyjęliśmy w majówkę. Dobrze, że wódka się skończyła w pewnym momencie – mówi RR, a na uwagę, że przestawał nad sobą panować, ten przyznaje rację. – „Wtedy jak zacząłem krzyczeć na aniołka, jak rozlał wodę” – dopowiada.
Final

Obraz zła, jakie widzimy na kartach stenogramów, to coś, czego nigdy dotąd nie opisywały polskie media. Mężczyźni nie są sami. Wokół nich istnieje grupa działających podobnie, albo specjalnie wkręconych w pedofilię przez RR i AP. Ich degenerację widać najwyraźniej, gdy rozmowy prowadzą będąc pod wpływem narkotyków i pozwalając sobie na szczere refleksje. Jak wtedy, gdy wrócili z weekendu, który zorganizował dla nich jeden młody ksiądz:

„Nie mogę się przy nim w pełni odprężyć. On jest po prostu pierdolnięty. Psychopata!” – komentuje AP, na co zaskakujące pytanie stawia RR: „A my nie jesteśmy?”

„My jesteśmy tylko znudzeni urzędowymi pierdami i naszymi starymi. Przebiliśmy szklany sufit” – mówi AP, a RR odpowiada. „Moja fujara przebiła szklany sufit dobre 15 lat temu.”

„I wylądowała w cieplutkim aniołkowie” – kończy rozmowę AP.
Czytaj więcej: goniec.pl/prokuratura-kapituluje-w-starciu-z-siatka-pedofilow

Prokuratura nie chce ścigać pedofilów. Woli ścigać dziennikarza, który ujawnił proceder

Prokuratura nie chce ścigać pedofilów.

Woli ścigać dziennikarza,

który ujawnił proceder

magnapolonia.org/prokuratura-nie-chce-scigac-pedofilow-woli-scigac-dziennikarza

Decyzja Prokuratury Okręgowej w Legnicy o umorzeniu śledztwa dotyczącego siatki pedofilskiej, wywołała ostrą reakcję części opinii publicznej. Sprawa, którą od miesięcy opisywali dziennikarze śledczy, ponownie trafiła do debaty publicznej po publikacji materiałów wskazujących na kulisy działań organów ścigania oraz treści stenogramów rozmów, będących przedmiotem postępowania.

Prokuratura nie chce ścigać pedofilów.

Według ustaleń medialnych śledztwo było prowadzone przez ponad dwa i pół roku, a jego początki sięgają 2022 roku. Prokuratura zdecydowała się jednak na jego umorzenie, co spotkało się z krytyką części komentatorów i polityków domagających się wyjaśnień. Dziennikarze podkreślają, że jeszcze na krótko przed zakończeniem sprawy istniała opinia biegłego z zakresu informatyki, która miała podważać tezę, iż materiały dowodowe były wytworem sztucznej inteligencji.

Decyzja śledczych budzi pytania o tempo i kierunek postępowania. Jak się bowiem okazuje, równolegle z umorzeniem śledztwa wobec szajki pedofilskiej, ruszyło postępowanie, mające ustalić źródło przecieku informacji do mediów. W efekcie, ścigani są dziennikarze, którzy ujawnili aferę, a nie potencjalni sprawcy przestępstw.

W tle pojawiły się także wątki polityczne. Wśród osób wymienianych w materiałach prasowych znalazł się m.in. samorządowiec Robert Raczyński oraz jego współpracownik, których rozmowy miały stanowić część analizowanych stenogramów. Sam fakt pojawienia się nazwisk w publikacjach nie oznacza jednak potwierdzenia winy — postępowanie zostało bowiem formalnie umorzone, a zarzuty nie zostały rozstrzygnięte przez sąd.

Największe emocje wzbudzają fragmenty rozmów ujawnione przez dziennikarzy. Opisywane materiały mają zawierać liczne wątki dotyczące przestępstw seksualnych wobec nieletnich oraz powiązań polityków PO i „Bezpartyjnych Samorządowców” ze światem przestępczym. Siatka powiązań pedofilskich obejmuje różne środowiska — od lokalnych urzędników po osoby związane z grupami przestępczymi. Trzeba jednak podkreślić, że są to twierdzenia dziennikarzy, oparte na interpretacji treści stenogramów, których autentyczność i znaczenie procesowe nie zostały publicznie ocenione przez niezależny sąd.

Nagłe zakończenie śledztwa miało wywołać reakcje parlamentarzystów zajmujących się tematyką bezpieczeństwa i zwalczania przestępczości seksualnej wobec dzieci. Według relacji medialnych część z nich domagała się wyjaśnień od przedstawicieli rządu oraz służb odpowiedzialnych za prowadzenie sprawy. Standardowo, nie uzyskali odpowiedzi.

Ta sprawa pokazuje napięcia pomiędzy mediami a organami ścigania oraz trudności związane z publikowaniem materiałów pochodzących z toczących się postępowań. Z jednej strony dziennikarze wskazują na interes społeczny i konieczność ujawniania możliwych nadużyć, z drugiej — prokuratura podkreśla obowiązek ochrony tajemnicy śledztwa.

Na obecnym etapie trudno jednoznacznie ocenić skalę i wiarygodność opisywanych wątków. Umorzenie postępowania nie zamknęło publicznej debaty — przeciwnie, stało się impulsem do kolejnych pytań o skuteczność instytucji państwa i standardy prowadzenia śledztw w sprawach o szczególnie wrażliwym charakterze.

Nietrudno domyślić się, jaki wpływ na krajową politykę miałoby ujawnienie, że część polityków partii rządzącej, wchodzi w skład siatki pedofilskiej. Właśnie dlatego, tej sprawie należało „ukręcić łeb”.

Do czego przyznał się Bill Gates?

Fundacja Pro-Prawo do ŻyciaDzień dobry Panie Mirosławie. 
Czy słyszał Pan o tym, że kilka dni temu Bill Gates publicznie potwierdził, że zdradzał swoją żonę i przyznał się do bliskich, wieloletnich relacji z sutenerem, pedofilem i handlarzem dziećmi Jeffreyem Epsteinem? Gates nabawił się choroby wenerycznej na skutek kontaktów, które aranżował Epstein.
=====================

Dlaczego piszę o tych, wydawać by się mogło, prywatnych sprawach Billa Gatesa?

Miliarder Gates, uchodzący za filantropa, to od dawna jeden z największych na świecie sponsorów „edukacji seksualnej” oraz tzw. „zdrowia reprodukcyjnego”, czyli antykoncepcji i aborcji.
Bill Gates to również największy sponsor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – promotora Standardów Edukacji Seksualnej.

Zgodnie z tymi Standardami od 1 września 2025 roku prowadzone są lekcje „edukacji zdrowotnej” w polskich szkołach.
Obecnie blisko 40% uczniów szkół podstawowych w Polsce poddawanych jest programowi sponsorowanemu przez Billa Gatesa, który sam otwarcie przyznał, że w gromadzeniu funduszy „na ochronę zdrowia” pomagał mu… Epstein.

Media piszą właśnie o tym, że Gates przeprosił za relacje z Epsteinem. Nastąpiło przyznanie się do winy, ale brakuje przy tym pokuty i chęci poprawy. Uruchomione przy wsparciu Gatesa programy „zdrowotne” nadal dewastują moralność w Polsce i na całym Zachodzie. Środowiska powiązane z Gatesem dalej angażują ogromne środki finansowe, polityczne i medialne na „edukację zdrowotną”. 

Czy da się ich powstrzymać?

Tak – robimy to. Powstrzymujemy ich dając Polakom wiedzę, która buduje świadomość, oraz mobilizuje nasze społeczeństwa do oporu.Zdjęcie z ulicznej akcji informacyjnejNasza Fundacja organizuje kolejne akcje informacyjne, w trakcie których mówimy o założeniach „edukacji zdrowotnej”. Kiedy rodzice dowiadują się z naszych materiałów,jakie są skutki tej „edukacji” na Zachodzie, kto sponsorował program nauczania ich dzieci, budzą się i zaczynają reagować – patrzeć na ręce dyrektorom i nauczycielom, sprawdzać programy lekcji (nie tylko szkolnych ale również zajęć dodatkowych) oraz organizować się w swoim środowisku lokalnym.

Świadomy rodzic to bezpieczne dziecko. Chcemy, aby takich rodziców było jak najwięcej.

Tylko dzisiaj i jutro (27 i 28 lutego) planujemy organizację akcji w 14 miastach Polski. Aby przeprowadzić te działania i dotrzeć do kolejnych miejscowości, nasi wolontariusze potrzebują Pana zaangażowania, które pozwoli wyposażyć rodziców w wiedzę umożliwiającą obronę swoich dzieci:

50 zł to wydruk pakietu broszur informacyjnych o „edukacji zdrowotnej”, które nasi wolontariusze rozdadzą na ulicach zainteresowanym rodzicom w trakcie nadchodzących akcji informacyjnych. Broszury te trafiają również do szkół, do parafii itp.

100 zł to wydruk całego pakiet materiałów (ulotki, broszury, plakaty itp.) dla wolontariusza na całodniową akcję uliczną.

Za 200 zł możemy zatankować auto, aby nasz koordynator mógł dotrzeć do kolejnych miejscowości i pomóc sympatykom naszej Fundacji zorganizować akcję uliczną. Możemy też wyposażyć ludzi w duży, widoczny z daleka banner informacyjny, którego użyjemy w kolejnych miastach.

Większe kwoty (takie jak np. 400 zł) to nowy namiot reklamowy lub nowy megafon, dzięki któremu naszą akcję na ulicy nie tylko widać, ale również słychać z daleka (odtwarzamy nagrania informujące o „edukacji zdrowotnej”). 
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPWZ wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życiaKRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

WYRWAĆ POLSKĘ Z RĄK IDIOTÓW. Krzysztof Baliński.

WYRWAĆ POLSKĘ Z RĄK IDIOTÓW

Krzysztof Baliński

Naczelnym zadaniem dyplomacji jest realizacja „interesu narodowego”. Tak było, jest i będzie. Świadczy o tym obowiązuje do dziś doktryna lorda Palmerstona: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”. Jest też przykazanie Prymasa Tysiąclecia: „Każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie, a nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej ojczyzny”.

Tymczasem u nas nie tylko, jak ognia unikają słów „polski interes narodowy”. Nie tylko słowa te nie przechodzą im przez gardło, ale zamiast nich mamy pilnowanie cudzych interesów kosztem własnych i przypadki działań przeciwko interesom własnego państwa.

Przemiany ustrojowe dawały nadzieję, że polski interes narodowy zostanie zdefiniowany i że będziemy myśleć jego kategoriami. Niektórzy, ci najbardziej naiwni, mieli nadzieję, że przywołana zostanie dewiza Romana Dmowskiego „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie”. Tak się nie stało. Nie tylko dlatego, że nie było woli podjęcia takiego zadania, ale dlatego, że nie było komu tego zrobić. Bo, czy można było tego oczekiwać od ludzi, którzy każde myślenie o interesach Polski zwalczali jako przejaw nacjonalizmu, od ludzi bez poczucia lojalności wobec kraju, w którym żyją, którzy – jeśli już używali tego słowa – to w formie „interes Ukrainy”, „interes Izraela”, „interes Tatarów Krymskich”?

Wiemy, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest opanowane przez mniejszości narodowe, które dogadały się w Magdalence. Wiemy, jak w Polsce zostaje się ministrem. Zdradził to Władysław Bartoszewski – Geremek zapytał go: Władek, mam dla ciebie propozycję na tak lub na nie. Chcesz porządzić w MSZ? Dziwne były kryteria doboru ludzi mających bronić polskich interesów. Dostrzegł to inkryminowany Władek, obwieszczając: „Pokażcie mi taki drugi kraj w Europie, w którym w ciągu ostatnich dwóch dekad  trzech szefów dyplomacji miało żydowskie pochodzenie, jeden był honorowym obywatelem Izraela a drugi ma żonę Żydówkę”. I nie dziwi, że wykoncypowana przez niego i obowiązująca do dziś doktryna brzmi: „Polska to panna stara, brzydka i bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna.

Schedę po dyplomatycznym durniu przejął Teofil, który w pierwszym dniu urzędowania uraczył nas cymesem: „Żydzi są naszymi braćmi i musimy się z państwem Izrael identyfikować”. Bartoszewski Teofil w Sejmie reprezentuje partię chłopską, ale kiwa się tam w takt muzyki klezmerskiej i inspiruje się (tak, jak ojciec) mądrością: „Bierz, kiedy dają, tańcz, kiedy grają, uciekaj, kiedy gonią, klękaj, kiedy dzwonią”. W takiej sytuacji pytanie, czy Teofil jest godnym następcą swego ojca, poprzedźmy pytaniem: Czy idiotyzm jest dziedziczny? Dobrze komponuje się z tym powiedzenie: „Głupi mówi co wie, a mądry wie co mówi”. Niezłe określenie miał też ojciec Teofila: „dyplomatołek”.

W MSZ było – trzymając się stylistyki wieszcza – cymbalistów wielu, ale wszystkich na głowę pobił Radek Sikorski. Sytuacja międzynarodowa Polski jest niezwykle trudna. Dyplomacją powinni kierować najlepsi z najlepszych. Tymczasem Radek znaczy tylko jedno – „minister spraw przegranych”. Nasi sąsiedzi w czasach przedrozbiorowych „polskim sejmem” nazywali bezładne gadanie, dziś obiegowe staje się powiedzenie „polska dyplomacja”. Kiedyś Łukaszenko zdiagnozował, że Radkowi przydałyby się konsultacje u dobrego psychiatry. Tej trafnej diagnozy nic lepiej nie potwierdza, niż fotka Radka w łachach afgańskiego mudżahedina i jego fizjonomia: wybałuszone oczy, nerwowe tiki, głupawe uśmieszki, pokraczne miny, z których wyziera twarz wsiowego głupka.

Idealnie pasuje do niego określenie „szybciej mówi niż myśli”. Słowa te nie wyczerpują jednak jego dokonań. Nie za bardzo wypada w kontekście matołów cytować filozofów, ale Platon powiedział: „Mądrzy mówią, ponieważ mają coś do powiedzenia. Głupcy mówią, ponieważ muszą coś powiedzieć”. Jest też inne wytłumaczenie – za korzyści osobiste jest gotów służyć każdemu i nieraz proste powody rozstrzygają, po której stronie staje. Gdy był europosłem brał pieniądze od szejków z Dubaju, co nasuwało skojarzenie z popularną wówczas książką „Dziewczyny z Dubaju”, o polskich celebrytkach prostytuujących się w Emiratach.

Typowy dzień pracy Radka: Wyjmuje smartfon i tweetuje: Dać Ukrainie rakiety dalekiego zasięgu. Rosjanie mówią, że Polacy to podżegacze wojenni. A Radek? Cieszy się jak dziecko, że znowu pokazali go w telewizorze. Gdy zadziera z Elonem Muskiem, w świat idzie przesłanie: ministrem w Polsce jest „mały człowiek” i „obśliniony imbecyl”. W Monachium używa argumentu: „Trump powiesił zdjęcie Putina w Białym Domu, a ja nie mam zdjęcia Putina w domu”. W Davos słowo „Ukraina” wymienił 38 razy, równoważąc je tylko raz słowami „polski rząd”. A wydawało się, że trudno na tym polu pobić Dudę, który słowo „Ukraina” wymienił 24 razy a „Polska” dwa razy. À propos idiotów – w tymże Davos Donald Trump wygłosił: „Musimy chronić i doceniać w polityce ludzi mądrych, bo nie jest ich zbyt wielu”. I te słowa każdy polski polityk powinien umieścić sobie na biurku (lub, jak w przypadku próżniaka Tuska, powiesić sobie nad łóżkiem).

U Radka na czoło wysuwa się opanowana do perfekcji umiejętność stawania się przedmiotem kpin. Serią komediowych gagów była jego eskapada do Waszyngtonu, kiedy to „mistrz dyplomacji” strzelał sobie „selfiki” na trawniku przed Białym Domu, by przekonać, że nie jest tam persona non grata. Wyglądał przy tym, jak nastolatek turysta we wczesnym PRL-u, który udając pilota robił sobie zdjęcie wsadzając głowę w otwór w płachcie, na której namalowany był samolot. Pal licho, gdyby ośmieszył siebie, ale „minister, którego zazdrości nam cały świat” skompromitował Państwo Polskie.

Powszechna opinia głosi, że karierę zrobił dzięki wpływowej żonie, czyli globalistom. Tymczasem to twór Jarosława Kaczyńskiego, któremu inny głupek Jan Parys podszepnął, że Radek to światowiec, bo był w Afganistanu, zna obcy język i ma zagraniczną żonę. No chyba, że za ingerencję globalistów uznamy umieszczenie Radka przez „Foreign Policy”, organ prasowy amerykańskich trockistów na liście „100 czołowych myślicieli świata”.

Kolejne przykłady z półki „Idioci dyplomatyczni” poprzedźmy słowami Viktora Orbána: „Małe kraje nie mogą sobie pozwolić na głupich przywódców. To przywilej dużych krajów”. Oryginalny kanon polskiego interesu narodowego wypracował Lech Kaczyński: Żydzi mają przemożny wpływ na amerykańską politykę i jeśli zainteresujemy ich Polską, to ich interesy staną się interesem USA. Innymi słowy – im więcej Żydów w Polsce, tym większe bezpieczeństwo Polski. Kto mu tak zamieszał w głowie? Wychowawcą braci Kaczyńskich był Jan Józef Lipski, „przyjaciel” mamy, która sama przyznała, że jej synowie wychowywali się oraz kształtowali w oparciu o jego przekonania. A Lipski był masonem, który całe życie poświęcił na walkę z katolicyzmem i z polskim ruchem narodowym, a w publikacjach obarczał Polaków winą za zbyt małą ofiarność w pomaganiu Żydom w czasie okupacji. Promotorem doktoratu Jarosława był prof. Stanisław Ehrlich, stalinowski politruk w stopniu majora, o którym Kaczyński napisał, że był „jego mistrzem na równi z marszałkiem Piłsudskim”. A może, po prostu, wykonuje posługę szabesgoja, czyli – jak podaje Wikipedia – „ubogiego chrześcijanina służącego za niewielkie wynagrodzenie do wykonywania czynności, które są zakazane Żydom podczas szabatu, jak rozpalenie pieca i zmiana świec w chanuce”?

No chyba, że za robotę globalistów uznamy zaleceniastarożytnego mędrca chińskiego, który nakazywał tępić szkodników i idiotów u siebie, ale zdecydowanie popierać ich u sąsiadów. Po tę broń nasi sąsiedzi, i ci ze Wschodu i ci z Zachodu (a nawet Ukraińcy”) nie wahają się sięgać – zawsze wspierają najgłupszych, a tępią mądrych. I dlatego można odnieść wrażenie, że w całej tej krzątaninie na polskiej scenie politycznej chodzi wyłącznie o utrzymywanie określonego poziomu głupoty i wymianę, po kolejnych wyborach, jednych idiotów na drugich.

I jeszcze jedno – Kaczyńskiego, gdy bezkrytycznie poparł przewrót na Majdanie, ujawnił doktrynę, którą kierować powinno się Państwo Polskiej: „W ten sposób realizuje się marzenie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. Tymczasem Majdan to była ukraińska Magdalenka, którą sfinansowali ludzie Soros, a do władzy dorwali się postsowieccy oligarchowie. Andrzej Lepper nazwał kiedyś profesora doktora Balcerowicza, prezesa NBP „idiotą ekonomicznym”. Ale czy na taki sam tytuł nie zasłużył sobie doktor Jarosław Kaczyński, który mówiąc o pomocy dla kijowskiego reżimu rzekł: „Nas stać, bo jesteśmy trzy razy bogatsi od Ukrainy”.

Idiotów nie brakowało wśród prezydentów RP. Lech Wałęsa, na spotkaniu z nowojorskimi biznesmenami radził: Jedźcie do Polski zakładać biznesy, bo tylko na głupocie Polaków można zarobić pieniądze. Gdy słyszało się Andrzeja Dudę, który strojąc głupawe miny głosił: „To się może w głowie nie mieści, że Polska wysłała taką pomoc – ale faktycznie wysłaliśmy (…) wysłaliśmy prawie że bez zastanowienia” – to musiało chodzić o idiotę. Kto mu tak we łbie zamieszał? Częsty bywalec Pałacu Prezydenckiego rabin Schudrich?

Bronisław Komorowski, przekonywał, że Korfanty lubił się z Piłsudzkim, a jego minister Grzegorz Schetyna, też absolwent studiów historycznych, że obóz w Auschwitz wyzwolili Ukraińcy (czyli strażnicy obozowi). W tym miejscu, tak na marginesie podajmy, że doktor nauk historycznych Karol Nawrocki, podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego w Wilnie podkreślił razem z Zełenskim udział w powstaniu Ukraińców. Tymczasem powstanie spacyfikowali Kozacy, a chłopstwo ukraińskie nie tyle powstańcom pomagało, co ich wyrzynało. Czyżby chciał zostać tak, jak jego poprzednik wiceprezydentem Ukrainy? I czy następnym krokiem nie będzie zgoda na wysłanie polskich żołnierzy na Ukrainę?

I czy nie lepiej byłoby, żeby przestał zajmować się polityką zagraniczną, albo zmienił doradców? W pierwszym rzędzie Sławomira Cenckiewicza, który autorytatywnie ocenił, że Tusk nie był agentem niemieckim, bo przeczytał dokumenty Stasi, które przesłali mu Niemcy (po 30 latach czekania). Ale i tak w głupocie nie pokonał Tomasza Siemoniaka, który pytany, czy  podsłuchuje go niemiecki wywiad, odpowiedział: „Po co miałby sojusznik inwigilować ministra koordynatora, jak może mnie po prostu zapytać i ja mu wszystko powiem,  tak samo on mi powie”.

Nie ma rzeczy ważniejszej niż wsparcie dla Ukrainy. Polska nie poprze żadnej decyzji dotyczącej traktatu pokojowego, która byłaby sprzeczna z interesami Ukrainy” – ogłosił w Kijowie Donald Tusk (i tego samego dnia przelał do przepastnej kabzy Zełenskiego 6,8 miliarda). I tu pytanie: Czy można wyobrazić sobie ukraińskiego premiera oświadczającego, że nie zrobi nic sprzecznego z interesami Polski? Innymi słowy, dla Tuska najważniejsze są interesy – po pierwsze Niemiec, po drugie Niemiec, po trzecie Niemiec, a następnie interes Ukrainy. A interes Polski? Polska to nienormalność!

Wyzwaniem na kolejne lata dla Polski jest zdefiniowanie własnych interesów. Musimy wiedzieć, czego chcemy”. To szokujące, budzące w sytuacji wielkich geopolitycznych wyzwań grozę wyznanie wygłosiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra od funduszy unijnych. Ale na tak ważny urząd nie namaścili ją globaliści. Zrobił to Szymek Hołownia, autor słów „Putina wgnieciemy w ziemię”, dowód na to, że w Polsce nie tylko ministrem, ale marszałkiem Sejmu może zostać każdy, a którego zidiociały funkcjonariusz Onetu Janusz Schwertner powitał: Bóg faktycznie istnieje i po prostu zesłał posłom Hołownię”.

Tak głupiego rządu i tylu głąbów u władzy w historii III RP jeszcze nie było. Najważniejsze urzędy związane z bezpieczeństwem i polityką zagraniczną objęli durnie. Ministrem energii został Miłosz „Cep” Motyka. Minister edukacji nie zna się na edukacji. Minister zdrowia nie zna się na medycynie, a ministrem obrony został lekarz pediatra, który ma jeszcze mniejsze szanse na uzdrowienie armii niż chorych dzieci. Jedynym doświadczeniem zawodowy ministra rozwoju i technologii jest praca w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Pile. A premier? Nie zna się na niczym! Wszystkich lub wszystko podsumowała inna intelektualistka – Agnieszka Pomaska: Można powiedzieć, że jeśli chodzi o wybitne osobistości, to mamy w Platformie klęskę urodzaju. I tu pytanie: Czy ministrami zostali na polecenie globalistów czy premiera, który nie zna się na niczym, ale jest folksdojczem?

Nie zapominajmy też o rządzie poprzednim. Bo kim, jeśli nie niedouczonymi głupkami była ferajna Morawieckiego? Za odpowiedź wystarczy tępa, przypominająca komendanta posterunku MO w Wołominie gęba wicepremiera. Gdy na horyzoncie pojawiło się widmo gospodarczej zapaści, antykryzysową tarczą zasłaniali się: premier po studiach historycznych, minister finansów po technikum ogrodniczym, minister rozwoju po stażu w Muzeum PRL i 28-letni wiceminister finansów Piotruś, przy którego nominacji decydujące okazało się, że w licealnych czasach „był wyszczekany” i był finalistę olimpiady wiedzy o prawach człowieka.

Coś musi być „na rzeczy” w przypuszczeniach, że rolą spiskowców z Magdalenki było takie ogłupienie Polaków, żeby, nie daj Boże, nie wybrali sobie jakiegoś mądrego przywódcę. I tylko przyjmując taką hipotezę, decyzje kadrowe Tuska mają sens. Nie oznacza to, że globalistów nie ma i że Majdanu i wojny za naszą wschodnią granicą nie wywołali globaliści. Nie sposób jednak pominąć wkładu rodzimych głupków. I właśnie dlatego teoriom o „podszeptach globalistów”, o „globalnym resecie” nie zaprzecza, lecz dyskretnie powiela Donald Tusk. Bo pozwala mu to zwalać winę za nieszczęścia, które sprowadza na Polskę na innych i pozwala sumitować: Chciałem inaczej, ale te globalisty mi nie pozwalają. A jeszcze w tym wszystkim uwiarygadniają go domorośli wyznawcy teorii spiskowej o „globalistycznym spisku”.

Znamy nazwiska idiotów. Ale pamiętajmy też o tych, którzy tych idiotów wybrali. Bo największymi idiotami są wyborcy idiotów, którzy śpią przez 4 lata, a jak się budzą to tylko po to, aby zagłosować na idiotów. Pisał o tym proroczo George Orwell: „Ludzie, którzy głosują na nieudaczników, złodziei, zdrajców i oszustów, nie są ich ofiarami. Są ich wspólnikami”.

W dzisiejszej Polsce krzyżują się obce wpływy, toczy się mnóstwo potyczek a nasza „elita” polityczna składająca się z przypadkowych miernot, natrętnie podsuwa nam tezę: Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Tymczasem wolnej Polski nie będzie bez wyrwaniaPolski z rąk idiotów, bez pozbycia się zidiociałego towarzystwa notorycznie przegrywających miernot, ludzi nie tylko nie myślących po polsku, ale nie myślących w ogóle.Na koniec powiedzmy: Polska nie jest biednym, pustynnym krajem. Polska nie jest nękana przez kataklizmy. Jedynym kataklizmem, jaki gnębi Polskę od lat są pospolite głupki przy władzy.

===============================

===============================

mail:

WYRWAĆ POLSKĘ Z RĄK IDIOTÓW  do odsłuchu 37 minut:   youtube.com/watch