Istnieje prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy nastąpi bezpośrednie zaangażowanie militarne USA na Ukrainie, przy czym Rosja teraz otwarcie popiera i uznaje grupy separatystyczne w regionie Donbasu na wschodnim krańcu kraju i najwyraźniej rusza na pomoc militarną separatystom. To nie pierwszy raz, kiedy Rosja wysłała jednostki wojskowe na Ukrainę, ale po raz pierwszy od 2014 roku i aneksji Krymu groźba działań zbrojnych jest jawna, a nie ukryta.
Kiedy wybuchnie konflikt, zobaczysz rój relacji medialnych w krajach zachodnich, które próbują nakreślić złożoność stosunków między Rosją a Ukrainą od upadku Związku Radzieckiego, ignorując jednocześnie pewne niewygodne prawdy. Zobaczysz, jak wiele z tych historii konstruuje narrację, która następnie nadmiernie upraszcza sytuację i przedstawia Rosję jako potwornego agresora. Celem będzie przekonanie opinii publicznej, że nasze zaangażowanie na Ukrainie jest moralną i geopolityczną koniecznością. Będą próby zdobycia przychylności Amerykanów i wezwanie do wysłania tam amerykańskich żołnierzy. Joe Biden będzie na czele tego nacisku.
Impuls do konfrontacji jest oczywiście zakorzeniony w decyzji zachodnich mocarstw i ukraińskich urzędników z 2009 roku o rozważeniu członkostwa tego kraju w NATO. Większość działań Rosji w kontaktach z Ukrainą można zawdzięczać zaangażowaniu NATO w regionie, w tym rosyjskiej inwazji na Krym w 2014 roku. Ze strategicznego punktu widzenia ma to sens. Wyobraź sobie, że Meksyk nagle ogłosiłby, że przystępuje do sojuszu wojskowego z Chinami i że chińskie zasoby wojskowe zostaną przeniesione w pobliżu południowej granicy USA? Prawdopodobnie nie skończyłoby się to dobrze.
Oczywiście Rosja ma za sobą historię obłudnych zachowań, jeśli chodzi o zaangażowanie w sprawy sąsiadów. Na przykład zaledwie kilka miesięcy temu Kazachstan miał do czynienia z masowymi protestami, które zdaniem rządu były spowodowane „zagraniczną manipulacją”. Ale aby uzasadnić to twierdzenie przedstawiono zero dowodów. Twierdzenie to wystarczyło jednak, aby zracjonalizować rozmieszczenie 2300 rosyjskich żołnierzy za granicę celem stłumienia protestów.
W rzeczywistości obywatele Kazachstanu byli niezadowoleni z powodu gwałtownego wzrostu inflacji i wysokich cen gazu, które nadal miażdżą klasę średnią i biedę (brzmi znajomo?). W 2019 roku tylko 4% populacji żyło poniżej oficjalnej granicy ubóstwa. W 2020 roku liczba ta eksplodowała do 14% populacji. Dokładne liczby na 2021 r. są trudne do znalezienia, ale prawdopodobnie poziomy ubóstwa są obecnie bliższe 16%-20%. Przyczyny niepokojów społecznych były oczywiste i uzasadnione, ale protestujących Kazachów oskarżano o to, że są pionkami obcych wrogów. Jak zauważyłem ostatnio w wielu artykułach, jest to typowa strategia skorumpowanych rządów próbujących utrzymać władzę, gdy ludzie powstają i buntują się z uzasadnionych powodów.
Ponownie, wyobraźcie sobie, że kanadyjski rząd pod rządami Trudeau poprosiłby o pomoc wojskową USA w rozproszeniu protestów kierowców ciężarówek przeciwko jego drakońskim nakazom szczepień? Musimy przyjrzeć się tym decyzjom w kontekście, aby zrozumieć, jak naprawdę są one szalone.
Jak na ironię, Rosja z radością wspiera zamęt separatystów na Ukrainie, pomagając jednocześnie uciszyć niepokoje w Kazachstanie. Należy pamiętać o tym wzorcu, ponieważ pomoże to zrozumieć, w jaki sposób wydarzenia wokół Rosji odzwierciedlają globalny trend, który może wpłynąć na Amerykanów w przyszłości.
Za bałagan dyplomatyczny między Ukrainą a Rosją można częściowo obwiniać obie strony, i to jest ten rodzaj historycznej dwuznaczności, w którym globaliści mają tendencję do rozkwitu. Mgła wojny pomaga przesłonić działalność establishmentu i często ludziom trudno jest zobaczyć, kto naprawdę czerpie korzyści z chaosu, dopóki nie jest za późno. Uważam, że problem Ukrainy jest przynajmniej częściowo zaprojektowany i zaprojektowany jako pierwsze domino w łańcuchu zamierzonych kryzysów.
Nie sądzę, aby globaliści mieli coś wyjątkowego w konflikcie na Ukrainie; równie dobrze mogliby próbować zainicjować regionalną wojnę na Tajwanie, w Korei Północnej, Iranie itd. Istnieje wiele krajów z beczkami prochu, które kultywują od kilkudziesięciu lat. Nie powinniśmy przesadnie koncentrować się na tym, kto ponosi winę między Ukrainą a Rosją, powinniśmy skoncentrować się na skutkach, które wynikną z jakiejkolwiek poważnej regionalnej katastrofy oraz na tym, jak globaliści wykorzystują takie katastrofy do dalszego programu całkowitej centralizacji władzy.
Scenariusz ukraiński mógłby być łatwo rozładowany, gdyby obie strony podjęły pewne podstawowe środki dyplomatyczne, ale tak się nie stanie. Przedstawiciele NATO mogliby cofnąć się o krok od dążeń do dodania Ukrainy do swoich szeregów. Stany Zjednoczone mogą przestać wysyłać na Ukrainę gotówkę i broń, w wysokości 5,4 miliarda dolarów, od 2014 roku. Tylko w 2022 roku do tego kraju wysłano ponad 90 ton sprzętu wojskowego. Rosja mogłaby przestać wysyłać do Donbasu tajne jednostki do operacji specjalnych i chętniej podchodzić do stołu negocjacyjnego w celu omówienia rozwiązań dyplomatycznych. Powodem, dla którego te rzeczy się nie zdarzają, jest to, że nie pozwalają im się wydarzyć pośrednicy za kurtyną.
Wszyscy jesteśmy świadomi wpływów globalistycznych stojących za przywódcami USA i NATO, regularnie przedstawiamy tego niezaprzeczalne dowody. Zamiłowanie Bidena do instytucji globalistycznych jest dobrze znane. A co z Rosją?
W alternatywnych mediach i ruchu wolnościowym są tacy, którzy fałszywie wierzą, że Rosja jest antyglobalistyczna – nic nie może być dalsze od prawdy. Podobnie jak w przypadku wielu przywódców politycznych, Putin czasami używa antyglobalistycznej retoryki, ale jego relacje opowiadają inną historię. W pierwszej autobiografii Putina, zatytułowanej „Pierwsza osoba”, z sentymentem omawia swoje pierwsze spotkanie z globalistą NWO Henrym Kissingerem jako członek FSB (dawniej KGB). Gdy Putin awansował w politycznych szeregach, utrzymywał stałą przyjaźń z Kissingerem i do dziś jedzą oni regularne obiady, a Kissinger był doradcą wielu ministerstw Kremla.
Na tym się jednak nie kończy. Putin i Kreml utrzymywali także stały dialog ze Światowym Forum Ekonomicznym, projektem cieszącego się obecnie złą sławą globalisty Klausa Schwaba. W rzeczywistości dopiero w zeszłym roku Rosja ogłosiła, że przyłącza się do „Sieci Czwartej Rewolucji Przemysłowej” WEF, która koncentruje się na socjalizacji gospodarczej, sztucznej inteligencji, „internecie rzeczy” i wielu innych globalistycznych interesach, które doprowadzić mają do światowej technokracji i tyranii .
Ponownie, rosyjski rząd NIE jest antyglobalistyczny. To twierdzenie jest nonsensem i zawsze było. Fantazję rosyjskiej opozycji przypisałbym ciągłemu strumieniowi propagandy i temu, co nazywam paradygmatem fałszywego Wschodu/Zachodu – oszukańczym przekonaniem, że program globalistyczny jest programem czysto zachodnim lub amerykańskim i że kraje takie jak Chiny i Rosja są mu przeciwne. Jeśli spojrzeć na bliskie interakcje między Wschodem a globalistami, ten pomysł całkowicie się rozpada.
Ważne jest, aby zrozumieć, że większość konfliktów między Wschodem a Zachodem to konflikty inżynieryjne, a przywódcy OBU STRON tak naprawdę nie są ze sobą w sprzeczności. Te wojny to raczej Teatr Kabuki; są to wojny dla wygody, mające na celu osiągnięcie ukrytych celów, jednocześnie hipnotyzując masy momentami terroru i nieszczęścia. Wszystkim, którzy mają co do tego wątpliwości, gorąco polecam zapoznanie się z dokładnie zbadanymi i udokumentowanymi pracami profesjonalnego historyka i ekonomisty Antony’ego Suttona, który całkiem przypadkowo natknął się na fakty dotyczące globalistycznego spisku i ujawnił swój zwyczaj grania po obu stronach prawie każdą wojnę w ciągu ostatniego stulecia, od rewolucji bolszewickiej do II wojny światowej i dalej.
Strategia porządku z chaosu nie jest niczym nowym, to coś, co globaliści robią od bardzo dawna. Liczba ujawnionych pokowidowych relacji na temat „Wielkiego Resetu”, do którego globaliści publicznie przyznali, jest tak oszałamiająca, że nie można już dłużej zaprzeczać ich planom. Każdy sceptyk w tym momencie powinien być podejrzewany o jednocyfrowe IQ.
Więc teraz, kiedy ustaliliśmy rzeczywistość globalistycznego zaangażowania zarówno na Zachodzie, jak iw Rosji, musimy zadać sobie pytanie, jakie korzyści odnoszą z zainicjowania kryzysu między tymi mocarstwami na Ukrainie? Co z tego mają?
Jak zauważyłem w ostatnich artykułach, wydaje mi się, że Ukraina jest próbą Planu B, aby wyczarować więcej dymu i luster tam, gdzie pandemia nie spełniła planu Wielkiego Resetu. Jak Klaus Schwab i WEF stale zapewniali, widzieli oni pandemię jako doskonałą „okazję” do wymuszenia na świecie Czwartej Rewolucji Przemysłowej. Jak kiedyś wyraził opinię globalista Rahm Emanuel w następstwie krachu gospodarczego z 2008 roku:
„Nigdy nie chcesz, aby poważny kryzys się zmarnował. I mam na myśli to, że jest to okazja do zrobienia rzeczy, o których myślisz, że nie mogłeś zrobić wcześniej.”
WEF jest starym wyjadaczem w tej taktyce. Klaus Schwab również użył dokładnie tego samego języka zaraz po krachu kredytowym w 2008 roku, którego używał po rozprzestrzenieniu się covid, zawsze próbując sprzedać globalne zarządzanie jako rozwiązanie każdej katastrofy:
„To, czego doświadczamy, to narodziny nowej ery, pobudka do przebudowy naszych instytucji, systemów, a przede wszystkim naszego myślenia oraz dostosowania naszych postaw i wartości do potrzeb świata, który słusznie oczekuje znacznie wyższy stopień odpowiedzialności i rozliczalności” – wyjaśnił. „Jeśli uznamy ten kryzys za naprawdę transformujący, możemy położyć podwaliny pod bardziej stabilny, bardziej zrównoważony i jeszcze bardziej zamożny świat”. – Klaus Schwab o Global Redesign Initiative, 2009
Schwab zrobił wtedy falstart, tak jak zbytnio się pośpieszył w 2020 roku, kiedy ogłosił Wielki Reset, na skutek ataku kowidem. Globaliści musieli spodziewać się znacznie wyższej śmiertelności z powodu wirusa, ponieważ praktycznie tańczyli na ulicach, zachwyceni ilością władzy, którą mogli ukraść w imię „ochrony społeczeństwa przed globalnym zagrożeniem zdrowia”. Jeśli spojrzysz na symulację WEF i Gates Foundation pandemii Covid, Events 201, które odbyło się zaledwie dwa miesiące przed realizacją w RZECZYWISTOŚCI, wyraźnie spodziewali się, że covid wyrządzi znacznie więcej szkód, przewidując początkową liczbę zgonów w wysokości 65 milionów. To się nigdy nie wydarzyło; nie jest nawet blisko.
Trudno powiedzieć, dlaczego oczywista broń biologiczna, taka jak covid, nie spełniła swojego zadania. Wirusy mają tendencję do szybkiej mutacji na wolności i zachowują się inaczej niż w warunkach laboratoryjnych. Rozważyłbym nawet możliwość boskiej interwencji. Bez względu na przyczynę, globaliści nie dostali tego, czego chcieli, a teraz potrzebują kolejnego kryzysu, aby naoliwić przekładnie machiny o nazwie Reset. Ponieważ i tak już niewielka śmiertelność spada jeszcze bardziej w przypadku wariantu Omicron, a połowa stanów USA w pełni sprzeciwia się nakazom szczepionek, jest tylko kwestią czasu, zanim reszta świata zapyta, dlaczego nadal są poddawani leczeniu. Autorytaryzm?
Wojna na Ukrainie i sama groźba rozszerzenia się wojny poza region może dokonać wielu rzeczy, których nie udało się covidowi. Zapewnia trwałą przykrywkę dla stagflacyjnego załamania, które jest obecnie w pełnym rozkwicie w Stanach Zjednoczonych, problemów z łańcuchem dostaw, które trwają na całym świecie, a także destabilizacji gospodarki europejskiej. W szczególności UE jest silnie uzależniona od rosyjskiego gazu ziemnego w celu ogrzewania domów i utrzymania gospodarki. Rosja dławiła w przeszłości dostawy gazu ziemnego do Europy i zrobi to ponownie. Eksport rosyjskiej ropy naftowej również wypełnia luki w popycie na świecie, a eksport ten zostanie zduszony sankcjami lub celowym odcięciem przez Kreml dostaw do niektórych krajów.
Wojna zawsze odwraca uwagę od sabotażu gospodarczego. Mimo że banki centralne często zasiewają i podlewają nasiona krachów finansowych z dużym wyprzedzeniem, banki nigdy nie ponoszą winy, ponieważ konflikty międzynarodowe wygodnie zajmują centralne miejsce. Co za tym idzie, kryzys gospodarczy powoduje masowe ubóstwo, masową desperację i masową histerię, a globaliści powiedzą, że te zagrożenia wymagają międzynarodowego rozwiązania, które z radością zapewnią w postaci centralizacji.
W Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach zachodnich, w których wielu ludzi wciąż broni wolności jednostki, globaliści wyraźnie chcą wykorzystać napięcia z Rosją jako środek do uciszenia publicznego sprzeciwu wobec autorytarnej polityki. Już teraz widzę liczne przypadki przedstawicieli establishmentu i lewicowców w mediach społecznościowych sugerujących, że działacze na rzecz wolności są „pionkami Rosjan” i że jesteśmy przyzwyczajeni do „dzielenia i rządzenia”. To bzdury nie poparte niczym, ale i tak próbują narracji, aby sprawdzić, czy się trzyma kupy.
Nie mam wątpliwości, że każdy bunt w USA przeciwko globalistom będzie obwiniany o ingerencję z zagranicy. Jak wspomniano wcześniej, ostatnią rzeczą, jakiej pragną elity, są ruchy wolnych ludzi, które w imię wolności blokują reset. Byliśmy tego świadkami w Kanadzie, gdzie Trudeau ogłosił jednostronne uprawnienia nadzwyczajne przeciwko protestom kierowców ciężarówek, dając sobie totalitarny poziom kontroli. Nawet rosyjski rząd interweniował w takie publiczne akcje, aby zapobiec jakimkolwiek aktywistycznym rozpędom. Biden będzie próbował zrobić to samo, a wojna, nawet mniejsza wojna regionalna, daje mu podstawy do uciskania sprzeciwu w imię bezpieczeństwa publicznego.
Co ciekawe, stan wojenny w USA jest również znacznie łatwiejszy do uzasadnienia prawnie i historycznie dla rządu, o ile jest on tworzony w odpowiedzi na inwazję obcego wroga. Rosyjskie narracje o wpływach mogą równie dobrze przygotowywać do wprowadzenia stanu wojennego w Ameryce. To, czy to się rzeczywiście powiedzie, to inna sprawa.
Konsekwencje strzelaniny na Ukrainie będą daleko wykraczać poza rozproszenie uwagi amerykańskiej opinii publicznej; moim zamiarem nie jest sugerowanie, że dotyczy to tylko Amerykanów. Chodzi mi o to, że są pewne miejsca na świecie, które z natury są odporne na globalistyczny schemat, a nastawiony na wolność Amerykanie są główną przeszkodą. Jeśli wybuchnie bunt na dużą skalę przeciwko Wielkiemu Resetowi, zacznie się to tutaj. Globaliści też o tym wiedzą, dlatego bez wątpienia USA będą centralnie zaangażowane w ukraińskie bagno.
Choć wydarzenie to byłoby katastrofalne dla Ukraińców i prawdopodobnie wielu Rosjan, istnieją głębsze i bardziej niebezpieczne podstawowe zagrożenia wymierzone przeciwko USA, a wojna na Ukrainie jest dla wielu z nich skutecznym kozłem ofiarnym.
Brandon Smith
[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej: (tłumaczenie automatyczne)]
Ukraina nie jest członkiem NATO ani członkiem UE. Nie obowiązują żadne traktaty zmuszające inne kraje do interwencji w imieniu Ukrainy. Przywódcy Ukrainy napełnili kieszenie. Nie myślano o rozwoju gospodarczym i bezpieczeństwie narodowym. Ale kto może ich winić, skoro sumienia jest im z reguły brak? Nie ma mowy, by Ukraina wygrała wojnę z Rosją i nie ma mowy, żeby USA bezpośrednio interweniowały w sposób wystarczająco na czas, by „cofnąć wszystko, co ma być zrobione”. Poszukaj w USA sposobów na zaangażowanie Polski, Łotwy i Litwy. Ale nie może dotyczyć NATO. Ukraina historycznie może być częścią silnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów – ale od końca XVIII wieku nie ma na to podstaw ekonomicznych ani militarnych. I odwrotnie, Ukraina może być częścią silnych Niemiec lub Austro-Węgier. Nie ma też dziś podstaw dla Austro-Węgier. To pozostawia Niemcy. Ale Niemcy i UE są słabe dzięki transatlantyckim strukturom bankowym i nie do utrzymania sojuszowi wojskowemu za pośrednictwem NATO. Nie można pozwolić Niemcom w obecnym wcieleniu na Ukrainę, bo wtedy Niemcy i ich UE byłyby na tyle silne, by być całkowicie niezależne od USA. Tak więc polityka USA wobec Ukrainy i ogólnie większości „Middel-Evropy” polega na tym, aby zardzewieć lub stać się państwami upadłymi. W ten sposób Europa jest słaba, Rosja jest słabsza niż byłaby inaczej. Najbardziej ekonomicznie i militarnie rozsądną rzeczą dla Ukrainy jest bycie z Rosją i Białorusią itp.
Autor odpowiada:
Tak naprawdę nie zależy to od Ukrainy, USA czy Rosji, tylko od globalistów, którzy kierują wszystkimi swoimi rządami. Jeśli chcą szerszej wojny, stworzą ją. Od nas zależy, czy zdecydujemy się nie brać udziału w wojnie, która naprawdę ma znaczenie – wojnie z globalnymi elitami.
W grudniu ubiegłego roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła plany „międzynarodowego traktatu o zapobieganiu pandemii i gotowości na wypadek pandemii”. Według strony internetowej Rady Europy utworzono „międzyrządowy organ negocjacyjny”, który odbędzie swoje pierwsze spotkanie w przyszłym tygodniu, 1 marca.
W menu na dziś danie o rozpraszaniu. Uwaga mediów i społeczeństw skupia się obecnie na sytuacji za naszą wschodnią granicą. To z pewnością wydarzenia o ogromnej wadze. Ale czy nie powinniśmy przynajmniej od czasu do czasu rzucić okiem na działania międzynarodowych organizacji, które nadal funkcjonują i zajmują się nie tylko konfliktem zbrojnym na Ukrainie. O przygotowaniach do zmian przepisów mających na celu większą integrację między krajami w walce z przyszłymi zagrożeniami dla zdrowia publicznego w felietonie Kit Knightly.
Zapraszam do lektury.
___________***___________
WHO planuje nowy „traktat pandemiczny” na 2024r.
W grudniu ubiegłego roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła plany „międzynarodowego traktatu o zapobieganiu pandemii i gotowości na wypadek pandemii”.
Według strony internetowej Rady Europy utworzono „międzyrządowy organ negocjacyjny”, który odbędzie swoje pierwsze spotkanie w przyszłym tygodniu, 1 marca.
Celem jest „omówienie sprawozdania z postępów na 76. Światowe Zgromadzenie Zdrowia w 2023r.”, a następnie przygotowanie proponowanego instrumentu do prawnej implementacji do 2024r.
Nic z tego nie powinno dziwić, wszystkie znaki o tym świadczyły. Jeśli śledzicie sprawy uważnie, prawdopodobnie możecie domyśleć się prawie wszystkiego, co znajdzie się w nowych przepisach.
Dokument zatytułowany “Multilateralism in times of global pandemic: Lessons learned and the way forward” [„Multilateralizm w czasach globalnej pandemii: wyciągnięte wnioski i przyszłe rozwiązania”] został opublikowany przez G20 w grudniu 2020r.
Wyszczególnia wszystkie problemy, z jakimi borykały się wielostronne organizacje międzynarodowe podczas „pandemii” [podkreślenie dodane]: Poszczególne państwa nie są w stanie samodzielnie, skutecznie zarządzać globalnymi zagrożeniami publicznymi, takimi jak pandemia COVID-19 […] przezwyciężenie obecnego kryzysu zdrowotnego i odbudowa źródeł utrzymania mogą zostać osiągnięte jedynie poprzez wielostronne działania zarówno na froncie gospodarczym, jak i społecznym […]
pandemia COVID-19 i jej konsekwencje gospodarcze ujawniły słabość obecnych ustaleń dotyczących współpracy wielostronnej. Organizacje międzynarodowe upoważnione do odgrywania wiodących ról w rozwiązywaniu międzynarodowych kryzysów nie działały skutecznie.
Następnie proponuje się kilka rozwiązań, w tym… G20 powinna wzmocnić potencjał Światowej Organizacji Zdrowia. Silniejsza i lepiej reagująca WHO może pomóc społeczności międzynarodowej skuteczniej radzić sobie z pandemiami i innymi wyzwaniami zdrowotnymi. Może zapewniać systemy wczesnego ostrzegania i koordynować szybkie globalne reakcje na sytuacje kryzysowe dotyczące zdrowia.
W styczniu 2021r. unijny thinktank Foundation for European Progressive Studies opublikował 268-stronicowy dokument zatytułowany „Reforming Multilateralism in Post Covid Times”, w którym wzywano do „Organizacji Narodów Zjednoczonych ze zwiększonymi kompetencjami i powiązaniami”, zasugerowano przystąpienie UE do Rady Bezpieczeństwa ONZ, i postawiono pytanie: „Czy suwerenność narodowa jest zgodna z multilateralizmem?”
Kilka miesięcy później Fundacja Narodów Zjednoczonych opublikowała własną wariację na ten temat: „Reimagining multilateralism for a post-Covid future” [„Nowe wyobrażenie multilateralizmu dla przyszłości post-covidowej”].
Następnie, w maju 2021r., Międzynarodowy Panel ds. Gotowości na Pandemię opublikował swój raport na temat tego, jak świat poradził sobie z Covid, co w niektórych miejscach przypomina dokument G20. Dokonaliśmy tutaj szczegółowego podziału.
Była premier Nowej Zelandii Helen Clark, przewodnicząca panelu, powiedziała Guardianowi… [Pandemia została] spotęgowana brakiem globalnego przywództwa oraz koordynacji napięć geopolitycznych i nacjonalizmu osłabiającego system wielostronny, który powinien działać na rzecz bezpieczeństwa świata”.
Na początku tego miesiąca Komisja ONZ ds. Rozwoju Społecznego spotkała się po raz pierwszy w 2022r., kładąc nacisk na „Wzmacnianie wielostronności”.
Następnie, 17 lutego, Robert Dworkin z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych opublikował ten artykuł: „Health of nations: How Europe can fight future pandemics” [Zdrowie narodów: jak Europa może walczyć z przyszłymi pandemiami], w którym również wyraża zaniepokojenie „porażkami współpracy międzynarodowej podczas pandemii” i proponuje: UE powinna połączyć dążenie do reformy i zwiększonego finansowania WHO ze wsparciem dla nowego funduszu na wypadek nagłych wypadków zdrowotnych, nadzorowanego przez reprezentatywną grupę krajów.
I tak dalej, itd, itp… komunikat jest więcej niż jasny.
Jeszcze w zeszłym tygodniu, przemawiając na panelu podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, szwedzka minister spraw zagranicznych Anne Linde ostrzegła, że Covid „ujawnił dziury” w porządku międzynarodowym, a ONZ, WHO i UE nie mają wystarczających uprawnień do podjęcia odpowiednich działań.
Wszystkie oznaki od miesięcy migają niczym neony: Nowe międzynarodowe przepisy dotyczące „radzenia sobie z przyszłymi pandemiami”.
Wszyscy wiedzieliśmy, że w końcu to nadejdzie. A teraz mamy harmonogram, który startuje 1 marca.
Niesamowite, co można niemalże przegapić, gdy rozprasza cię wojna, prawda?
A skoro mowa o wojnie, bardzo ciekawym barometrem będzie postawa WHO wobec Rosji podczas tego procesu. To, czy Rosja wypowie proponowany traktat, czy też zostanie wykluczona z negocjacji, wiele nam powie o tym, jak prawdziwy jest konflikt na Ukrainie i w jakim kierunku dalej pójdzie Wielki Reset.
Rzeczywiście, jeśli sama wojna jest wykorzystywana do dalszego argumentowania, że potrzebujemy „silniejszych instytucji wielostronnych” lub „ważnych reform w radzie bezpieczeństwa”, może to w jakiś sposób ujawnić szerszy plan.
Nowa Normalność – to jeszcze nie koniec Tak, oficjalna narracja w końcu się rozpada, a kult Covidian zaczyna implodować, ale to nie znaczy, że ta walka się skończyła. GloboCap i ich marionetki w rządzie nie zamierzają anulować […]
____________
Nowa Normalność – zapowiedzi noworoczne Minęły dopiero dwa dni, a już mamy mocnego kandydata do tytułu najbardziej absurdalnej historii roku. W Izraelu zgłaszają pierwsze przypadki… Uwaga! Siedzicie? ”Flurony” […]
Modus operandi skopiowany jeden do jednego, te same narzędzia, te same sztucznie napędzane emocje pod granice histerii, ale jedna istotna różnica też się znajdzie. Bezpośrednie zagrożenie nie dotyczy każdego mieszkańca Ziemi, tylko prowincji, którą nikt dotąd nie zawracał sobie głowy.
Dlatego też akcja idzie kulawo, nie zajmuje pierwszych stron gazet, nie generuje aktywności użytkowników Internetu, po prostu kiepsko się sprzedaje.
Wojna, jedna z poważniejszych spraw, można by rzec śmiertelnie poważna, została sprowadzona do popkulturowej i medialnej paćki. Trywializacja jest powszechnym zjawiskiem we współczesnym świecie, ale oswajanie ludzi z tym, że wojna to parę obrazków w telewizji albo na portalu internetowym jednak robi wrażenie. Przypomina to tandetną grę komputerową i przede wszystkim jest kompletną katastrofą w wymiarze politycznym.
Dziś polityki się praktycznie nie uprawia i neologizm „mediokracja” doskonale oddaje istotę upadku. Teoretycznie profesjonalni politycy i to „najwyżej rangi”, komentują jakieś drugorzędne informacje typu gromadzenie krwi przez Rosjan, czy też budowę mostu pontonowego. Naturalnie wywiady i kontrwywiady od lat takie sygnały z obozu wroga gromadziły, ale nie po to, żeby o tym pisać w gazecie.
O co w takim razie w tym wszystkim chodzi? O to co zawsze, sianie propagandy odwracające uwagę od prawdziwych celów i zadań. Trudno oprzeć się wrażeniu, że USA nie szukają załagodzenia napięcia, ale napięcie podsycają i wręcz prowokują Putina, patrz wystąpienie Bidena. Powody takiego zachowania mogą być dwojakie.
Jako pierwszy powód wskazałbym działania prewencyjne i naprawdę chcę w to głęboko wierzyć, chociaż fakty stoją trochę obok. Amerykanie wrzucają kolejne informacje, które demaskują plany Rosji i tym samym oddalają widmo konfliktu zbrojnego. Tak by to miało w skrócie wyglądać, jednak jeśli to rzeczywiste zamiary USA, to mają się nijak do beznadziejnego wystąpienia Bidena, który otwartym tekstem prowokował i niemal upokarzał Putina.
Drugi powód to autentyczny zamiar sprowokowania Rosji, co pozwoli Amerykanom uporządkować kilka spraw naraz, poczynając od uziemienia Niemców i Francji, jako głównych rozgrywających w Europie.
W tej drugiej wersji nie mielibyśmy powodów do zmartwień, ale pamiętajmy, że to nie jest Trump i republikanie, tylko Biden i demokraci w wersji „Ruch Palikota”. Skoro nic tu od początku do końca nie pasuje, to może czas poszukać ukrytego dna, na przykład tego, gdzie leżą wszystkie taśmy i kwity zarówno republikanów, jak i demokratów. A gdzie leżą? Spora cześć na biurku Putina i sprawy zaszły tak daleko, że to Moskwa rozgrywa obie partie amerykańskie, a nie one siebie wzajemnie. Naturalnie nie chcę przez to powiedzieć, że USA odpaliły koronkową akcję i zmusiły Putina do urządzenia spektaklu wokół Ukrainy, natomiast wykorzystały nadarzającą się okazję do prawdziwego resetu relacji.
Putin liczył, że uda mu się podzielić sztuczną jedność Zachodu i tak samo sztuczny twór NATO. Początkowo odnosił na tym polu same sukcesy, Francja była po jego stronie, Niemcy wręcz złożyły hołd.
I nagle wszystko się posypało, u Niemców i we Francji nastąpił zwrot w stronę stanowiska USA, a to daje zupełnie nowe możliwości. Dodatkowo Chiny pogroziły palcem i Putin został sam, nie licząc Łukaszenki. W takiej sytuacji USA poczuły krew i próbują dobić Putina, który w swoich sejfach ma pełne i prawdziwe CV najważniejszych polityków USA i przeholował z szantażem.
O ile moja „teoria spiskowa” ma swoje wady, to obowiązująca bajeczka w stylu „wypłaszczania krzywej” jest farsą. Żaden żołnierz USA, tym bardziej Niemiec, czy Francji nie będzie za Ukrainę umierał, co oznacza, że celem nie jest prawdziwa wojna, tylko zabawa w wojnę, która ma odwrócić uwagę od celów politycznych USA w odniesieniu do Europy i własnych problemów nie tyle z Rosją, co Putinem.
Dotychczasowymi rezultatami pomachiwań wirtualną szabelką przez UE, USA i NATO i mnożenia pogróżek o przewidywanych rzekomo strasznych sankcjach było zwiększanie ilości ruskich żołnierzy w pobliżu granic Ukrainy i stanowcze noty dyplomatyczne Kremla skierowane do NATO, USA i UE
Od dwóch miesięcy media całej Europy trąbią o nadchodzącej ponoć nieuchronnie inwazji Moskwy na Ukrainę. Telewizje wszystkich nacji przepełnione są obrazkami ruskich czołgów, dział i rakiet zbliżających się do granic naszego wschodniego sąsiada.
Emitowane są filmiki o potężnych manewrach armii rosyjskiej z użyciem broni ciężkiej i koncentracji już ponad 120 tysięcy sołdatów nowego cara, zasiadającego obecnie na Kremlu.
Nasi politycy od posłów na Sejm po Premiera Rządu RP, machają wirtualnymi szabelkami grożąc Putinowi „poważnymi konsekwencjami” w przypadku ataku na Ukrainę.
Większość decydentów Unii Europejskiej prześciga się oświadczeniami o „solidarności z narodem ukraińskim”.
Organizowane są nawet międzynarodowe konferencje, które obfitują nie tylko sutymi posiłkami, okraszanymi syberyjskim kawiorem i wnoszeniem toastów za zdrowie prezydenta Zełenskiego z Kijowa, ale przede wszystkim wysyłaniem w świat rezolucji ostrzegawczych jakie to straszne larum podniesie cała Unia Europejska w przypadku, gdyby armia Moskali zaatakowała Ukrainę.
Do chóru euro-krzykaczy dołączył Premier Wielkiej Brytanii, który spektakularnie pogroził Putinowi palcem wskazującym swojej prawej ręki.
Z kolei Prezydent USA Biden zamiast zająć stanowcze stanowisko w tej samej sprawie, to wyraźnie się wygłupił, bo zaczął bredzić na temat małej agresji dokonanej ewentualnie na małym narodzie i chociaż stwierdził, że Ameryka odpowie na ewentualną agresję poważnymi restrykcja, to zaraz potem odwołał jakiekolwiek sankcje wobec firm niemieckich, które wspierają kładzenie drugiego już rosyjskiego rurociągu pod Bałtykiem.
Dotychczasowymi rezultatami tych pomachiwań wirtualną szabelką i mnożenia pogróżek o przewidywanych rzekomo strasznych sankcjach było zwiększanie ilości ruskich żołnierzy w pobliżu granic Ukrainy i stanowcze noty dyplomatyczne Kremla skierowane do NATO, USA i UE.
Nie wiadomo jak mogłaby się zakończyć ta wymiana pogróżek, gdyby nie wkroczyło do akcji Państwo Środka. Prezydent Chin przywołał do porządku Władimira Putina w sposób znany z nauk Konfucjusza. Nie zagroził Rosji żadnymi sankcjami, ale wysłał tak stanowczą notę dyplomatyczną, że nowy car na Krymie raczej nie odważy się zaryzykować prawdziwego konfliktu z póltoramiliardowym narodem.
Prezydent ChRL napisał, że nie życzy sobie żadnych działań wojennych aż do zakończenia Olimpiady w Pekinie i przypomina Putinowi starogrecką zasadę, że gdy trwa święto sportu, to ustają wszelkie walki zbrojne i agresje.
Nie mam żadnych wątpliwości, że do końca olimpiady Putin nie uderzy na Ukrainę, ale nasze telewizje od TVP1, TVP Info, poprzez TVN, Polsat, Cyfra+ itp. nie przestaną nas straszyć wojną możliwą już od jutra, bo medialne pogróżki podwyższają przecież oglądalność!
Jeszcze nie zakończyły się występy zdesperowanych uchodźców na białorusko-polskiej granicy a w okolicy Sylwestra 2021/2022 powstał lud Kazachstanu i zaczął niszczyć bankomaty, palić budynki rządowe i obalać pomniki Nursultana Nazarbajewa. Oraz mordować policjantów a może nawet żołnierzy kazachskich. Obecny prezydent Kazachstanu pan Kasym –Żomart Tokajew pochodzący z rodu Kuszyk plemienia Żałąjyr błyskawicznie przyjął dymisję rządu Kazachstanu, którego członkowie obecnie „pełnią obowiązki członków rządu do powołania nowych” i zwrócił się o pomoc do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym ( ОДКБ) oraz przyjął dymisję Nursultana Nazarbajewa ze stanowiska Przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Kazachstanu.
W dniu 6 stycznia 2022 rosyjskie radiostacje pokazywały jak rosyjski kontyngent ratujący pokój ładuje się do samolotów transportowych. Podobno w skład kontyngentu mają wchodzić wojska Białorusi, Rosji, Kirgizji i Tadżykistanu.
Komentatorzy rosyjscy komentują ten fakt bardzo ostrożnie, zwracając uwagę, że w przypadku, gdyby z rąk żołnierza rosyjskiego zginął choć jeden Kazach, to może to skutkować wielkim rozlewem krwi i sporymi konsekwencja mi dla Rosji.
Do dnia 7 stycznia 2022 r. zginęło szacunkowo 18 policjantów a ok. 400 zostało rannych. Wg informacji komendantury miasta Ałmaty ciała dwóch policjantów zostało pozbawionych głów. Banki nie pracują. Zaatakowane i częściowo spalone zostało jedno a może jedyne z lotnisk w Ałmaty, zaatakowana została jedna ze stacji telewizyjnych i podpalony budynek prezydenta miasta Ałmaty. Zaatakowana została Akademia Wojskowa Kazachstanu i w trakcie obrony ( skutecznej) zginął jej komendant.
Czyli przypomina to wypadki Budapesztu 1956 i Pragi 1968: robota profesjonalistów z jednej i drugiej strony.
Liczba ofiar śmiertelnych wśród protestujących nie jest znana. Tzw. niezależne media twierdzą, że już około 2000 osób zostało aresztowanych.
Trochę dużo tych wydarzeń jak na „spontaniczne protesty ludności cywilnej z powodu podwyżki cen na gaz do samochodów osobowych”. Owi spontaniczni protestujący w miastach zachodniego Kazachstanu i w stolicy podobno głównie żądali odejścia byłego wieloletniego prezydenta Kazachstanu wiekowego Nursultana Nazarbajewa, który odszedł już z tego stanowiska w marcu 2019 r. i naznaczył na swojego następcę obecnego prezydenta. Nawet obalili jego pomnik.
Media zachodnie ogłaszały, że „klan Nazarbajewów opuścił Kazachstan” ale wczoraj okazało się, że Nursultan Nazarbajew jak najbardziej w Kazachstanie pozostaje.
Zachód a zwłaszcza Europa Zachodnia a UE w szczególności wiedzą bardzo niewiele o tym, co naprawdę dzieje się w kraju leżącym przy tzw. Bramie Dżungarskiej czyli przy jedynej przerwie w „górskiej ścianie” o długości 4.800 km między Afganistanem i Mandżurią dzielącej Kazachstan i południową Syberię od Ujgurskiego Regionu Autonomicznego w Chinach.
Wg zachodnich mediów głównym przegranym tych zamieszek ma być właśnie ród Nursultana Nazarbajewa , prezydenta Kazachstanu w latach 1991 -2019. Cała epoka i znaczący moment w historii współczesnego Kazachstanu, który wywodzi się od Chanatu Kazachskiego (XV- XIX w).
Urodzony w 1940 r. we wsi Chemolgan w obwodzie Ałma –Aty ( u stóp gór Pamiru) jako wnuk beja (wschodnio-turecki tytuł szlachecki, odpowiednik arabskiego „emira’ lub europejskiego „księcia”) podobno jest w stanie wymienić przodków ze strony ojca do 12 pokolenia wstecz.
Nie bacząc na arystokratyczne pochodzenie, w wieku lat 33 został sekretarzem partii komunistycznej w Zakładach Metalurgicznych w Karagandzie a w 1979 r. był już I sekretarzem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kazachstanu. A w roku 1984 został przewodniczącym Rady Ministrów Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, którą to funkcję sprawował do 1989 r. W latach 1986-1991 był członkiem Komitetu Centralnego KC KPZR (Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego).
Aby latem 1991 r. podpisać traktat związkowy z Gorbaczowem i Jelcynem, na mocy którego to traktatu Nursultan Nazarbajew miał zostać „przewodniczącym Związku Niezależnych Państw”. Idea trwała dosłownie 2-4 tygodnie, bo jedynie do sierpniowego zamachu Jelcyna w 1991 r.
Wobec powyższego 28 sierpnia 1991 r. Nursultan Nazarbajem ogłosił wystąpienie z KPZR i został kandydatem na stanowisko prezydenta Kazachstanu , wolnego już od Rosji, nie licząc kosmodromu Bajkonur, największego kosmodromu świata i mniejszości rosyjskiej (wówczas ok. 40-50% obywateli) pozostałej z osiedlenia carskiego i komunistycznego.
Były I sekretarz partii komunistycznej w wyborach na prezydenta Kazachstanu otrzymał 98,7% w wyborach prezydenckich 1 grudnia 1991 r. i pełnił funkcję nieprzerwanie do 20 marca 2019 r. jeszcze czterokrotnie wygrywając wybory.
W dniu 19 marca 2019 r. ogłosił rezygnację ze stanowiska w związku z upłynięciem 30 lat pracy w roli prezydenta Kazachstanu. Zgodnie z konstytucją tego państwa obowiązki prezydenta przeszły na przewodniczącego Senatu Kazachstanu Kasyma Żomarta Tokajewa , protegowanego Nursultana Nazarbajewa.
Który przestał być prezydentem ale zachował dla siebie po 20 marca 2019 r. stanowiska: przewodniczącego Zgromadzenia Narodu Kazachstanu (pełnił do 28 kwietnia 2021 r.), przewodniczącego partii Nur Otan (pełnił do 23 listopada 2021 r.) i Przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu (pełnił do 5 stycznia 2022 r.).
Pan Kasym Żomart Tokajew od 1 stycznia 2022 r. został głową Rady Wspólnoty Niepodległych Państw czyli słynnego SNG w składzie: Azerbejdżan, Armenia, Białoruś, Kazachstan , Kirgistan, Mołdawia, Rosja, Tadżykistan, Uzbekistan, Ukraina. W Kazachstanie nie było niepokojów społecznych od początku istnienia niepodległego Kazachstanu , a tu takie kłopoty. Oczywiście obostrzenia anty-covidowe i ostra podwyżka cen paliw jest bolesna dla społeczeństwa, ale czy w takim przypadku odcina się głowy policjantom, którzy decyzji w sprawie podwyżek i obostrzeń nie wprowadzali. Sytuacja jest pod kontrolą władz a prezydent w obliczu drastycznej przemocy wydał rozkaz strzelania do „terrorystów” bez ostrzeżenia. Korespondenci rosyjscy podają, że w ramach tzw. zaczystek policja i wojsko łapie jakichś „podejrzanych cudzoziemców” i znajduje magazyny broni. Kamery uliczne nagrały sceny wydawania broni długiej z bagażników samochodów osobowych na ulicach stolicy.
Liczba możliwych scenariuszy podawana w ciągu ostatnich 3 dni przez tzw. komentatorów politycznych rośnie w postępie geometrycznym.
Nad Wisłą króluje wersja, że to „oddolny zryw umęczonej ludności Kazachstanu przeciwko skorumpowanemu klanowi Nazarbajewa”. I zadawane jest pytanie, „co Rosja będzie z tego miała, że jej wojska zostały zaproszone do udzielenia bratniej pomocy”.
Niewątpliwie w Kazachstanie, który w ostatniej dekadzie dokonał wielkiego skoku gospodarczego , powiększył liczbę kontaktów gospodarczych z Chinami i Azją Centralną oraz w polityce historycznej nawiązywał otwarcie do złotych czasów Chanatu Kazachskiego, od pewnego czasu ujawniły się ostre konflikty „w centrali” ale scenarzysta i reżyser tych konfliktów nie jest znany. [Oficjalnie. Piszę o tym gdzie indziej, NURSUŁTAN (ASTANA) – STOLICA ILUMINATÓW W KAZACHSTANIE. Proces eksternalizacji.
Inne – wkleić w „szukaj” słowo „Kazachstan”. Poszukać. MD]
Być może rzeczywiście wojna toczy się w Kazachstanie czy z Kazachstanem od dłuższego czasu.
Wystarczy przyjrzeć się problemom nieżyjących już: zięcia i wnuka byłego prezydenta Kazachstanu. Które zakończyły się ich śmiercią nagłą i w tajemniczych okolicznościach.
Mąż najstarszej córki Nursułtana Nazarbajewa Daridy – Rakhat Alijev ożenił się z nią w 1983 r.. kiedy jego teść był jeszcze sekretarzem partii komunistycznej Kazachstanu. Doktor nauk medycznych ale też generał dywizji (od 1999) oraz biznesman i dyplomata. Był też zastępcą szefa zarządu Głównej Policji Skarbowej Państwowego Komitetu Podatkowego. Szczyt kariery osiągnął w 2001 r. kiedy został I zastępcą Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, następnie odesłany do Austrii w roli ambasadora Kazachstanu (2002-2005) i przywrócony na ojczyzny łono w roli wiceministra spraw zagranicznych.
A w roku 2007 zaskakujący ciąg wydarzeń: 9 lutego mianowany na ambasadora Kazachstanu w Austrii. Kilka dni wcześniej miał przewieźć swoim samochodem do siedziby firmy swojego ojca Muchtara Alijewa dwóch menadżerów banku JSC Nurbanku , gdzie jakoby miał dokonywać próby wymuszenia przepisania części udziałów tego banku na siebie. Dwie z osób zamieszanych w jeżdżenie samochodem z Rakhatem Alijevem zniknęły : Aybar Kashenov i Zholdas Kimraliev. Ich ciała znaleziono kilka lat później. Raakhat Alijev udał się na stanowisko ambasadora do Austrii a w maju 2007 r. w Kazachstanie rozpoczęta została sprawa karna przeciwko niemu z oskarżenia o porwanie menadżerów banku JSC Nurbank. Już 27 maja 2007 r. dekretem prezydenta Republiki Kazachstanu czyli teścia, został usunięty ze wszystkich stanowisk i umieszczony na liście poszukiwanych. W dniu 1 czerwca 2007 r. został aresztowany przez policję austriacką na wniosek zastępcy prokuratora generalnego Kazachstanu ale wypuszczony za kaucją bez prawa wyjazdu. W dniu 15 stycznia 2008 r. został skazany zaocznie przez sąd kazachski na 20 lat więzienia . W międzyczasie żona Darida rozwiodła się z nim. W dniu 15 marca 2008 r. Sąd Wojskowy garnizonu Akmoła skazał go na 20 lat kolonii karnej plus utratę mienia.
W lipcu 2008 r. w wywiadzie dla gazety The Wall Street Journal oskarżył byłego już teścia o korupcję i sprzeniewierzenie środków publicznych na wiele miliardów plus posiadanie udziałów we flagowych firmach przemysłu Kazachstanu.
W 2009 r. wydał książkę „Ojciec chrzestny” , w której rozwinął wątki oskarżycielskie przeciwko Nursułtanowi Nazarbajewowi . W ślad za promocją książki pojawił się wniosek o ekstradycję , bowiem w 2011 znalezione zostały ciała menadżerów JSC Nurbanku. I pojawiło się oskarżenie Rakhata Alijeva o morderstwo.
Władze Austrii konsekwentnie odmawiały ekstradycji do Kazachstanu, ale 5 czerwca 2014 r. został aresztowany przez policję austriacką . W dniu 24 lutego 2015 roku Rakhat Alijev został znaleziony powieszony w łazience celi więzienia w Wiedniu w dzielnicy Josefstadt.
Ani jego adwokaci, ani strażnicy więzienni nie uważali go za skłonnego do samobójstwa. W tej sprawie przeprowadzone zostały dwa badania lekarskie: w Wiedniu i w St.Gallen. Oba potwierdziły wersję samobójstwa.
To było nieco ponad 6 lat temu.
Smutny koniec spotkał również syna Rakhata Alijeva i wnuka Nursultana Nazarbajewa – urodzony 26 sierpnia 1990 r. Aisultana Rakhatowicha Nazarbajeva (Alijeva) .
Był to wszechstronnie uzdolniony i wszechstronnie wykształcony młody człowiek. Ukończył szkołę z internatem w Austrii (Salzburg) a w latach 2009-2010 kształcił się w Królewskiej Akademii Wojskowej w Sandhurst, jak większość szejków i przywódców państw z Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Po ukończeniu tej szkoły otrzymał przydział do sztabu kierownictwa wywiadu przy Ministerstwie Obrony Kazachstanu.
W przerwach między tymi zajęciami grywał jako zawodowy piłkarz w drużynach Kazachstanu i w Wielkiej Brytanii. W 2017 r. w okresie luty – październik pełnił funkcję wiceprezesa Federacji Piłki Nożnej Kazachstanu.
A potem nagle czarna seria: w 2017 na Facebooku umieścił wpis, z którego wynikało, że jest uzależniony od narkotyków. I miał zamiar walczyć z nałogiem. Nie wiadomo, czy to on był autorem tego postu.
W październiku 2019 r. brytyjska policja aresztowała go za bycie pod wpływem narkotyków i stawianie oporu policji a sąd skazał go na przymusowy odwyk, prace społeczne i grzywnę. W dniu 13 lutego 2020 r. złożył wniosek o azyl polityczny w Wielkiej Brytanii , oskarżając jednocześnie rodzinę Nazarbajewa o korupcję.
W dniu 16 sierpnia 2020 r. w Londynie martwy. Zostawił żonę i dwoje dzieci (ślub w 2013 z Alimą Boranbayevą, córką potentata naftowego). Gazety brytyjskie podały, że stwierdzono niewydolność serca oraz obecność w organizmie kokainy. Dodały też, że był ulubionym wnukiem Nursultana Nazarbajewa i był szykowany na jego następcę na posadzie Prezydenta Kazachstanu. Gazeta Daily Mail twierdziła również, że to książę Andrzej, który miał często bywać w Kazachstanie , został poproszony przez starego Nazarbajewa o „wprowadzenie” wnuczka do Akademii Sandhurst.
Podają też, że jego teść Kiran Boranbajew , który w swoim czasie był prezesem KazRosGas, joint venture państwowych firm gazowych KazMonayGas i Gazpromu i jest właścicielem ponad 20 firm z różnych branż, jako pierwszy wprowadził do Kazachstanu restauracje McDonalds’a a wcześniej posiadał franszyzę McDonalds’a w Rosji.
Dwa dziwne zgony w najbliższym otoczeniu prezydenta Kazachstanu, w dodatku jeden zgon dotyczy osoby przewidzianej na „następcę tronu” czyli wnuka urzędującego prezydenta w kraju rządzonym przez klany od stuleci.
Warto zwrócić też uwagę na to, że sprawa dotyczy dwóch mężczyzn noszących nazwisko Alijew, które przypadkiem lub nie nosił trzeci prezydent Azerbejdżanu Heydar Alijew (1993-2003) i nosi czwarty prezydent Azerbejdżanu ( i jego syn) Ilham Alijew (od 2003 roku do dzisiaj).
Azerbejdżan ma wielkie zasoby ropy na dnie Morza Kaspijskiego oraz na głowie wojnę w Górnym Karabachu a rodzina Alijew sporo śledztw o spory majątek w nieruchomościach rozmieszczonych już to w Londynie (700 mln funtów) , już to na Bliskim Wschodzie. W tym ustalenia „Panama Papers”.
Biorąc pod uwagę fakt, iż na terenie Kazachstanu znajduje się największy kosmodrom na świecie, za którego dzierżawę Rosja płaci rocznie 8,5-8,9 mld rubli (115 mln USD) a ponadto płaci za utrzymanie bieżące obiektu 1,5 mld rubli i na utrzymanie miasta Bajkonur – 1,5 mld rubli, to na lądowanie rosyjskiego desantu należy spojrzeć szerzej.
W dodatku rurociąg naftowy biegnący z zachodu Kazachstanu przez miasto Aktobe docelowo do Chin jest położony dokładnie obok tego kosmodromu.
Współpraca kazachsko-chińska w zakresie budowy tego rurociągu zaczęła się w roku 1997 porozumieniem międzyrządowym. Budowę kolejnych odcinków uzgadniano : pierwszy odcinek z Aktobe do Atayrau – w roku 2003, odcinek Kenkyiak – Kumkol – w roku 2007 ( a ukończono w 2009). Docelowo miał od roku 2014 przesyłać do Chin 20 mln ton rocznie.
Jak więc widać, w roku 2007 zdarzyło się nie tylko porwanie dwóch menadżerów banku kazachskiego, które skończyły się tajemniczą śmiercią zięcia prezydenta w więziennej celi w Wiedniu, ale też uzgodnienie kolejnego odcinka strategicznego rurociągu.
A w dziedzinie kultury i sztuki brytyjski artysta , zresztą bogobojny Żyd (nie używa telefonu komórkowego w szabat) Sasza Baron Cohen w 2007 r. nakręcił film pt. „Borat”, który bardziej niż wyszydza właśnie Kazachstan. Chociaż jest to jakoby „wielka hiperbola”, w której mieszkańcy Kazachstanu pozdrawiają się powiedzeniem „Jakszemasz”.
Jak więc widać, wojnę można prowadzić na wielu polach jednocześnie, nie oddając ani jednego wystrzału.
Od filmu „Borat’ minęły lata i w Kazachstanie doszło do odcięcia co najmniej dwóch głów funkcjonariuszy policji broniących prawa i porządku, być może bardzo niedoskonałego przez miłujących pokój zdesperowanych obywateli pragnących zlikwidować korupcję i zaprowadzić w Kazachstanie demokrację.
Pozostaje pytanie, czy po udzieleniu pomocy wojskowej w styczniu 2022 r. „Rosja zostanie w Kazachstanie”, ale komentatorzy rosyjscy są w tej sprawie bardzo ostrożni.
Czyli chyba jeszcze nie nadszedł czas na „wojnę nowego typu”, bo bardzo dobre wyniki dają „wojny starego typu” .
W każdym razie trudno jest prorokować akurat o możliwy m wybuchu III wojny światowej koniecznie „nowego typu” w kraju nad Wisłą , bowiem nie poradził on sobie do dzisiaj z rozliczeniami drugiej wojny światowej. Co pozwala na prowadzenie wobec Polski wojen hybrydowych i historycznych przez każdego chętnego.
Cały świat wie, zwłaszcza dzięki usłużnej pomocy historyków rosyjskich i anglosaskich, że II RP „ nie popisała się” w trudnym okresie przygotowywania napaści III Rzeszy na Czechosłowację. Wręcz wg tych historyków i komentatorów UNIEMOŻLIWIŁA udzielenie pomocy Czechosłowacji przez miłujący pokój Związek Sowiecki, co spowodowało utratę niepodległości przez ten mały lecz bohaterski kraj a w dodatku jak ta „hiena” (ulubione określenie otoczenia propagandowego pana Putina) „brała udział w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r”.
Co doprowadziło do strasznej wojny światowej.
Te przekłamania w sprawie roku 1938 i rzekomej chęci udzielenia przez Stalina pomocy Czechosłowacji zostały tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 2021 szeroko omówione przez jakiegoś dociekliwego polskiego historyka na państwowej posadzie ale przez historyka amatora z zawodu inżyniera rakietowego Marka Sołonina .
Chodzi o ujawnienie różnych archiwów dyplomatycznych i pewną mapkę granicy polsko –sowieckiej z 1938 r. oraz książkę czeskiego i niemieckiego zarazem historyka Ivana Pfaffa pt. „Sowiecka zdrada” z roku 1993 chyba do dzisiaj nie przetłumaczonej na język polski.
Pan Mark Sołonin twierdzi i daje na to dowody archiwalne, że Stalin nie miał zamiaru pomagać Czechosłowacji, tylko szukał okazji do napaści na II RP, żeby się na niej krwawo zemścić za porażkę roku 1920.
Konkretnie chodzi o okoliczności , w jakich Armia Czerwona zgromadziła się we wrześniu 1938 r. wzdłuż granicy sowiecko –polskiej, sowiecko-litewskiej i sowiecko –łotewskiej aby wg rozkazu komisarza Woroszyłowa – wkroczyć 23 września 1938 r. w granice Rzeczpospolitej Polskiej – w drodze na pomoc Czechosłowacji broniącej się walecznie przed najazdem niemieckim.
Na początek pan Mark Sołonin (Solonin) w dniu 16 listopada 2021 r. wrzucił na swój kanał film pod tytułem „Заговор в НКВД помешал Сталину начать войну?” ( Czy spisek w NKWD przeszkodził Stalinowi w rozpoczęciu wojny?) traktujący m.in. o dotychczas nieznanych dokumentach wydobytych z archiwów sowieckich i o książkach znanych lecz nie propagowanych. I o tym, jak te dokumenty całkowicie rujnują sowiecką „narrację’ o tym , jak to nie mogła wysłać Armii Czerwonej na pomoc osamotnionej Czechosłowacji tuż po Pakcie Monachijskim.
A następnie w dniu 30 grudnia 2021 r. dodał wykład pod tytułem: „Пакт о ненападении Молотова на Риббентропа. Звездный час Сталина, часть 2” ( Pakt o nieagresji Mołotow – Ribbentrop. Gwiezdna godzina Stalina. Część 2.).
Od minuty 6:08 nagrania z 6 grudnia pan Mark Sołonin informuje nas, iż triumfator Paktu Ribbentrop- Mołotow czyli Stalin otrzymał w „tym nieskończenie długim miesiącu” (sierpniu 1939 r.) rzecz najważniejszą dla niego czyli „charoszuju wojnu” (dobrą wojnę). „Dobrą wojnę”, o której filmowa propaganda sowiecka nieostrożnie wypowiedziała się w roku 1937 w filmie „Wielikij Grażdanin” (Wielki Obywatel) słowami bohatera filmu towarzysza Piotra Szachowa w sposób następujący: „…Ech, za 20 lat , PO DOBREJ WOJNIE ( после хорошей войны) wyjść i popatrzeć na Sowieckij Sajuz – republik w ten sposób z trzydziestu – czterdzieści. …”.
Sceny z tym tekstem zostały z filmu wycięte z przyczyn oczywistych, bowiem oficjalnie ZSRR był krainą miłującą ponad wszystko pokój i nie chodziły mu po głowie myśli o zwiększaniu liczby guberni z 30 do 40 dzięki jakimś „dobrym wojnom”. Po II WW i stratach w ludziach Armii Czerwonej nie było to możliwe.
Ale pan Mark Sołonin dotarł do archiwów scenariuszowych i znalazł oryginalny scenariusz w formie książkowej a ponadto znalazł stare nagrania, których fragment można obejrzeć w wykładzie „Pakt o nieagresji Mołotow- Ribbentrop . Gwiezdna godzina Stalina cześć 2.” w minucie 6:21 – 6:35 kto zna język rosyjski, to może wysłuchać marzeń sowieckiego działacza walczącego z trockistowską zarazą: że jak wyjdzie za jakieś 20 lat (z domu ma się rozumieć) i popatrzy sobie na Sowieckij Sojuz, to zobaczy nie jakieś marne 30 guberni ale 40.
Jak wiemy, Stalin nie musiał czekać „20 lat” od chwili wypuszczenia do kin filmu „Wielikij Grażdanin” ale zaledwie 2 lata. I dostał za wparcie całym gospodarczym potencjałem Sowieckiego Sojuza – wojennych planów III Rzeszy – wszystkie te „dodatkowe gubernie” włącznie z białostocką i lwowską – za frico.
Fakturę od historii za te „prezenty” otrzymał ZSRR w 1989 r. a naród rosyjski płaci ją do dzisiaj.
Ale wróćmy do pokój miłującego Stalina i jego chęci wspierania Czechosłowacji w 1938 r. w obronie przeciwko Trzeciej Rzeszy, która 12 marca 1938 r. dokonała Anschlussu Austrii.
O tym możemy posłuchać od 6:44 minuty filmu „Czy spisek NKWD przeszkodził Stalinowi rozpocząć wojnę ?” . Na początek widzimy mapę, z której jasno wynika, że ZSRR w 1938 nie graniczył z Czechosłowacją a najkrótsza do niej droga przechodziła albo po południowych (ówczesnych) terytoriach Polski czyli przez województwa Wołyńskie i Lwowskie, albo przez Królestwo Rumunii, z którą graniczył na rzece Dniestr. Od granicy rumuńsko sowieckiej (Mohylów Podolski) do granicy Czechosłowackiej odległość wynosiła około 300 km.
Po czym pan Mark Sołonin (min.8:06) przechodzi do omówienia „najbardziej zagadkowej części tej historii” i prezentuje książkę czeskiego dziennikarza i historyka Ivana Pfaffa, który w latach 1946-1967 pracował w różnych gazetach a w 1968 r. po półrocznej odsiadce w komunistycznym więzieniu za organizowanie protestu po zamknięciu czasopisma literackiego „Tvar” wyemigrował do Niemiec , gdzie zaczął pisać książki historyczne. Od 1974 roku wykładał na uniwersytecie w Heidelbergu.
W 1993 czyli po otwarciu czechosłowackich archiwów w Pradze wydał książkę pod tytułem „Zdrada sowiecka 1938” (Sovětská zrada 1938).
W książce tej Ivan Pfaff twierdził, że istnieją dokumenty, z których wynika między innymi , co następuje: 13 września 1938 r. w konspiracyjnej willi czechosłowackiego wywiadu koło Genewy w Szwajcarii (gdzie była wówczas siedziba Ligi Narodów) – sowiecki narkom inostrannych dieł (Narodowy Komisarz Spraw Zagranicznych) Litwinow i minister spraw zagranicznych Królestwa Rumunii Comnen ( Nicolae Petrescu – Comnen przyp mój) spotykali się kilkakrotnie i wypracowali porozumienie o tym, że „….Rumunia zezwoli na przelot sowieckiego lotnictwa nad swoim terytorium oraz na przejście sowieckiej piechoty w ilości do 100 tysięcy żołnierzy , 700 „orudij” (?) oraz 300 czołgów. Ponadto 24 września 1938 r. rząd rumuński skierował do ZSRR pismo , w którym proponuje sporządzić pisemne porozumienie tego, co zostało uzgodnione ustnie przez Litwinowa i Comnena. Do pisma dołączona została mapka z marszrutą przejścia sowieckich wojsk, w tym od Mohylowa Podolskiego przez Czerniowce i terytorium Rumunii do granicy Słowacji..”.
Rumuni NIE OTRZYMALI ODPOWIEDZI. W dniu 26 września 1938 r. jeszcze raz wysłali do Moskwy tę samą propozycję korytarza powietrznego dla lotnictwa sowieckiego i korytarza lądowego dla piechoty sowieckiej.
Jak tłumaczy dalej pan Mark Sołonin, rządzący wówczas Królestwem Rumunii król Karol II ( Karol II Hohenzollern –Sigmaringen rządzący w latach 1930-1940) był przeciwny łamaniu postanowień Traktatu Wersalskiego, bowiem Rumunia na mocy tego Traktatu otrzymała Transylwanię, Besarabię i północną Dobrudżę czyli była jednym z głównych beneficjentów. Tak więc była antygermańska, w przeciwieństwie np. do Węgier. A sytuacja w państwie była niestabilna i król miał bardzo silną opozycję (Żelazna Gwardia).
Wersja przedstawiona w książce Ivana Pfaffa jest potwierdzona przez inne dokumenty.
Dokument 1.
W minucie 14:19 – 14:59 pan Sołonin prezentuje pismo z 2 kwietnia 1938 r. Specrazwieduprawlenija RKKA ( Kierownictwo Wywiadu Specjalnego Armii Czerwonej) do Woroszyłowa , w którym donoszono, że :”… nasz rezydent w Bukareszcie (korespondent agencji TASS) donosi telegraficznie, iż czeski wojenny attache w Rumunii (Busa) poinformował go, iż w rozmowie z królem Rumunii o sytuacji w Europie ten ostatni jakoby poinformował go, że „w przypadku przejścia Armii Czerwonej przez Rumunię on (czyli król) ograniczy się do formalnego protestu do Ligi Narodów ale Rumunia pozostanie PO STRONIE CZECHÓW. Korespondent ten powiedział też, że król Rumunii sugeruje Czechom dogadywanie się z ZSRR o zagwarantowaniu nienaruszalności terytorium Rumunii i ograniczeniu się do wyznaczonego korytarza dla przejścia wojsk sowieckiej. Nr pisma: 471273cc.
Dokument 2.
W minucie 14:57 – 15:35 Doniesienie pełnomocnego przedstawiciela ZSRR we Francji Surica (Jakow Zacharowicz Suric, w latach 1934-1937 pełnomocny przedstawiciel ZSRR w Niemczech, w 1837-1939 członek delegacji ZSRR w Lidze Narodów, w 1937-1940 pełnomocny przedstawiciel ZSRR we Francji) w dniu 25 maja 1938 r. iż w rozmowie z premierem Francji Daladier powiedział mu , że Comnen (MSZ Rumunii) na podstawie upoważnienia króla „okaże poparcie dla Czechosłowacji”. Daladier wyjaśnił to „ogromnym wrażeniem, jakie na Rumunię wywarło angielsko-francuskie porozumienie wojskowe i NA ROLĘ NIEMIEC W SPISKU PRZECIW KRÓLOWI RUMUNII….”.
Dokument 4.
W minucie 15:38 Telegram z dnia 2 września 1938 r. , który wysłał Litwinow sowiecki narodowy komisarz spraw zagranicznych do ambasadora ZSRR w Czechosłowacji Aleksandrowskiego (Siergiej Aleksandrowski 1933-16 marca 1939 r. dyplomatyczny przedstawiciel i od 1934 ambasador ZSRR w Czechosłowacji) , w którym poinformował go, że odbył rozmowę z ambasadorem Francji w Moskwie i że powiedział mu, że „my” czyli ZSRR jesteśmy zdecydowani wypełnić wszystkie nasze zobowiązania wynikające z pakty sowiecko – czechosłowackiego , wykorzystując wszystkie dostępne nam do tego celu drogi. JEŚLI POLSKA I RUMUNIA CZYNIĄ OBECNIE TRUDNOŚCI to ich zachowanie , w szczególności Rumunii , może być innym, w przypadku Ligii Narodów powodem decyzji o agresji. …”.
Te dokumenty pan Mark Sołonin skomentował następująco : min. 16:30 :”… Czyli to nie tylko fantazje Ivana Pfaffa ale to, o czym mówiło się w świecie dyplomatycznym. A w szczególności możliwość, może nie jawna ale uzgodniona ( przy oficjalnym wyrażeniu przez Rumunię „głębokiej obawy”) możliwość przemarszu ograniczonego kontyngentu sowieckich wojsk i przelotu sowieckich myśliwców i bombowców nad 300 km kawałkiem terytorium Rumunii
Powyższe obejmuje dwa punkty planu Stalina w sprawie sprowokowania wojny przy wykorzystaniu kryzysu sudeckiego.
Plan Stalina miał trzy punkty na okoliczność tego kryzysu :
Skłonić Czechosłowację wszelkimi środkami władze czeskie i komunistyczną partię w Czechosłowacji aby zajęła jak najostrzejsze stanowisko wobec Niemiec aby doprowadzić do wojny między Czechosłowacją a Niemcami.
Druga z tym związana – pomoc wojskowa ZSRR dla Czechosłowacji aby ta nie rozwaliła się przy pierwszym uderzeniu ale broniła się kilka tygodni. I aby u Francuzów nie było żadnej możliwości, aby ci wycofali się ze zobowiązań wobec Czechosłowacji (co Francja zrobiła w 1939 r. z Polską). I w tym celu ZSRR przygotowywał się do wprowadzenia swoich wojsk do Czechosłowacji przez Polskę oczywiście.
Na koniec punkt 3 (min.17:10 ) ,być może główny cel planu Stalina na rok 1938: wykorzystać konflikt przechodzący w wojnę między Czechosłowacją i Niemcami (do której wg Stalina miało dojść, przynajmniej na kilka tygodni) i aby :”….wykorzystując to na koniec zemścić się na znienawidzonej Polsce za rok 1920.
Czyli trzeci i główny plan Stalina na rok 1938 to zbrojny, wojskowy pogrom Polski.
Dowody uzupełniające to na początek mapa z 1938 r. ( min. 17:59) tzw. ulubiona mapa pana Marka Sołonina, którą on od kilku lat prezentuje z „ogromnym udowolstwijem” to mapa granicy II RP i ZSRR z 1938 r. z oznaczeniem położenia sowieckich grup wojsk wzdłuż zachodniej granicy ZSRR.
W min.20:14 mapa ta pokazana jest fragmentem (wkładką) w 2 tomie 12-tomowej historii ZSRR podpisana przez samego ministra Greczko i zatytułowana następująco: „Działania przygotowawcze Związku Radzieckiego dla zapewnienia pomocy Czechosłowacji” (подготовительные мероприятия советского союза по оказанию помощи чехословакии ).
Na mapie tej widzimy 10 tzw. zgrupowań wojsk sowieckich wzdłuż zachodniej granicy ZSRR. Idąc od północy są one zorganizowane w : Witebskie Zgrupowanie Armijne (na wysokości Litwy i nawet Łotwy), Bobrujskie Zgrupowanie Armijne (na wysokości Mińska), na południe od błot pińskich Żytomierskie Zgrupowanie Armijne i Winnickie Zgrupowanie Armijne.
A teraz przechodzimy do finału (czy raczej do jednego z kilku finałów):
min. 18: 58 w dniu 21 września 1938 roku Ludowy Komisarz Obrony ZSRR ( w okresie 1934-1940 Kliment Woroszyłow ) wydał rozkaz , na podstawie którego w dniu 23 września 1938 r. wymienione wyżej zgrupowania Armii Czerwonej WINNY ROZPOCZĄĆ WEJŚCIE DO POLSKI. W pierwszym rzucie miało wejść 30 dywizji strzeleckich, 10 kawaleryjskich , 7 pancernych 1 „broniewaja brigada”.
Drugi rzut „pomocy dla Czechosłowacji” miał „posuwać się naprzód w składzie 17 dywizji piechoty (striełkowych), 22 pancernych i 3 „moto-striełkowych”.
Do tego Woroszyłow zarządził przygotowanie rezerwowego rzutu, składającego się z 30 dywizji piechoty, 6 kawaleryjskich. Ponadto w ZSRR przeprowadzono potajemnie mobilizację w liczbie 330 tysięcy rezerwistów .
Rozkaz ewentualnego wejścia dwóch rzutów oznaczałby wejście w granice II RP – 47 dywizji piechoty ZSRR, 29 dywizji pancernych , 16 kawaleryjskich. I jak pokazuje mapa „przedsięwziętych środków pomocy ZSRR dla Czechosłowacji”, wejście było zaplanowane jako bardzo szeroki wachlarz: od granicy Łotwy (67 –ta dywizja piechoty i od północno-wschodniej ówczesnej granicy II RP (na wysokości Połocka) – tzw. Bobrujskie Zgrupowanie Armijne aż do Winnicy na wysokości Tarnopola.
Nie znam składu typowej dywizji pancernej ZSRR z 1938 roku, raczej dostępne są dane o organizacji wojsk pancernych ZSRR z 1940 roku, kiedy na stanie było 62 dywizje pancerne a szacunkowo w każdej ok. 310 czołgów ciężkich, średnich i lekkich. Przyjmując ten szacunek 29 dywizji pancernych mogłoby mieć na stanie 8.990 czołgów. Zakładając, że w 1938 r. było na stanie sowieckiej dywizji pancernej tylko połowa stanu z roku 1940, to daje to liczbę 4.495. W tym czasie Niemcy dysponowały ilością czołgów rzędu 3.200 , Francja ok. 3.000 a II RP około 1.000 wliczając tzw. tankietki.
Rozkaz Woroszyłowa z 21 września 1938 r. jest zamieszczony w historii 12-tomowej ZSRR i stanowił przez lata podręcznik historii ZSRR.
Wracając do wydarzeń 23 września 1938 r.
O godzinie 4 rano czasu moskiewskiego 23 września 1938 r. ambasador II RP w ZSRR Wacław Grzybowski zostaje zbudzony , wyciągnięty z łóżka i wezwany do ambasady RP w Moskwie, gdzie przedstawiciel rządu sowieckiego wręczył mu notę, której treść pan Mark Solonin przytoczył w całości.
Oto ona: „…Rząd ZSRR otrzymał wiadomość z różnych źródeł, iż wojska polskiego rządu koncentrują się na granicy Polski i Czechosłowacji oraz przygotowują się do przejścia oznaczoną granicę i SIŁĄ ZAJĄĆ CZĘŚĆ TERYTORIUM Republiki Czechosłowacji. Nie patrząc na szerokie rozprzestrzenianie się niepokojącego charakteru tych wydarzeń , polski rząd ich NIE SKOMENTOWAŁ (omówił) do tej pory. Rząd ZSRR oczekuje, że takie zaprzeczenie nastąpi niezwłocznie.Tym niemniej, w przypadku , gdyby takie działanie NIE nastąpiło i jeśliby w potwierdzeniu tych informacji wojsko polskie RZECZYWIŚCIE przekroczyło granicę czechosłowacką i zajęło jej terytorium , rząd ZSRR uważa w odpowiednim czasie jako niezbędne UPRZEDZIĆ rząd Polskiej Republiki , że na podstawie Artykułu 2 Paktu o nieagresji zawartego między ZSRR i Polską z 25 lipca 1932 r. rząd ZSRR w obliczu okazanego przez Polskę aktu agresji przeciwko Czechosłowacji będzie zmuszony BEZ UPRZEDZENIA zakończyć porozumienie (pakt)…”.
Jak komentuje powyższe pan Mark Sołonin, ostatnie zdanie to praktycznie ostatni krok przez rozpoczęciem wojny z Polską.
Ale wojna nie wybuchła, mimo, że od 18 września 1938 r. niemieckie sudeckie Freikorpsy sterowane z Wrocławia prowadziły „wojnę hybrydową” na granicy niemiecko-czeskiej w Sudetach, głównie napadając na posterunki Straży Granicznej Czechosłowacji. Szacuje się, że w wyniku tej kilkudniowej niewypowiedzianej przez Niemcy wojny po stronie czeskiej było 100 osób zabitych i kilkaset rannych.
W dniu 23 września 1938 r. kiedy 10 Zgrupowań Armijnych Armii Czerwonej MIAŁO wejść na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej , nowy premier Czechosłowacji generał Jan Syrový ogłosił powszechną mobilizację ok. 1 mln czeskich mężczyzn w ciągu 24 godzin, co zostało przyjęte z wielkim entuzjazmem przez czeską opinię publiczną. A ZSRR ogłosiło, że „bardzo, bardzo chce ruszyć na pomoc Czechosłowacji”.
W dniu 22 września 1938 r. premier Wielkiej Brytanii Neville Chamberlain wyleciał do Bad Godesberg w Niemczech w celu „uzyskania pokoju od pana Hitlera”. Został powitany w Kolonii przez tzw. rzesze spontanicznych Niemców, którzy zagrali mu hymn „God save the King” oraz wręczali mu kwiaty i prezenty.
A w dniu 23 września Chamberlain i Hitler niby prowadzili rozmowy ,ale w zasadzie nie miał czego zaproponować, bowiem 21 września 1938 r. otrzymał tzw. raport lorda Runcimana, który na jego polecenie od 2 sierpnia 1938 r. do początku września 1938 r. kursował między władzami Czechosłowacji (premier Milan Hodža, prezydent Edvard Beneš) a władzami Sudetendeutsche Partei czyli Konradem Henleinem w celu „ wynegocjowania pokoju”. W Raporcie Runcimana była jednoznacznie rekomendowana cesja tzw. Sudetenlandu na rzecz Niemiec.
Na to Hitler wydał 25 września 1938 r. tzw. Godesberg Memorandum, w którym zażądał scedowania przez Czechosłowację tzw. Sudetenlandu na Niemcy nie później niż do 28 września 1938 r. z możliwością późniejszego przeprowadzenia plebiscytu.
Czechosłowacja w dwa dni po ogłoszeniu powszechnej mobilizacji , w dniu 25 września 1938 r. zgodziła się na żądania niemieckie , wcześniej uzgodnione przez Niemcy, Francję i Wielką Brytanię.
Hitler otrzymał wszystko bez wojny Czechosłowacją w Monachium nocą z 29 na 30 września 1938 r. w ramach porozumienia z Włochami, Francją i Wielką Brytanią, grającą główną rolę w tym dramacie. Porozumieniu,które było jawnym złamaniem Traktatu Wersalskiego również przez Wielką Brytanię i Francję. O czym wszyscy historycy powtarzają bez końca.
Podobno bardzo to rozczarowało Stalina, który już przebierał nogami, chciał „na drugiego” dołączyć się z Armią Czerwoną do zbrojnego konfliktu czechosłowacko-niemieckiego, będącego na wyciągnięcie ręki . Więc mimo przygotowań na nockę 23 września 1938 r. – Armia Czerwona NIE weszła w granice II RP . Chamberlain , Daladier oraz Mussolini pozbawili Stalina dogodnego pretekstu w Monachium .
Wszystkie te fakty i dokumenty nie przeszkodziły Władymirowi Władimirowiczowi ogłosić na spotkaniu tzw. Klubu Wałdajskiego w październiku 2021 , że „Polska uczestniczyła w rozbiorze Polski”. Tylko tyle ma zostać w umysłach na temat 1938 r.
===============================
Na szczęście dla Stalina w sierpniu 1939 r. Hitler był już „gotowy psychicznie” po przejęciu zasobów przemysłowych i wojskowych Czechosłowacji do wejścia do Polski z trzech stron a wschodnią stronę łaskawie pozostawił Stalinowi.
No i o znowu nad ranem czyli o godzinie 3 nad ranem 17 września 1939 r. pierwszy zastępca Ludowego Komisarza Spraw Zagranicznych Władimir Pietrowicz Potiomkin wyrwał z pościeli ambasadora RP Wacława Grzybowskiego, aby wręczyć mu notę rządu ZSRR „o wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski: „…Polski rząd się rozpadł i nie widać żadnych oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd praktycznie przestały istnieć. Tym samym rozwiązano umowy zawarte między ZSRR a Polską. Pozostawiona sama sobie i pozostawiona bez przywództwa, Polska zamieniła się w dogodne pole dla wszelkiego rodzaju wypadków i niespodzianek mogących stanowić zagrożenie dla ZSRR. Dlatego dotychczas neutralny rząd sowiecki nie może dłużej być neutralny w stosunku do tych faktów. Władz sowieckich nie może też przejść obojętnie, że pokrewni Ukraińcy i Białorusini mieszkający w Polsce, pozostawieni własnemu losowi, pozostają bezbronni…”.
I wtedy kolejna wojna starego typu się zaczęła. A prawdę czasu, prawdę ekranu na jej temat od dekad produkował ZSRR i produkuje Rosja.
Po co eksperymentować z ‘wojnami nowego typu”, skoro wojny starego typu dają takie wspaniałe rezultaty do dzisiaj. Na razie poczekamy, czy Armia Czerwona pana Putina, ratująca Kazachstan przed anarchią zostanie na w nim na dłużej , ochraniając na przykład kosmodrom Bajkonur, leżący tuż obok rurociągu naftowego biegnącego do Chin.
Dzisiaj czyli 9 stycznia 2022 r. 10 rosyjskich samolotów wojskowych ewakuuje Rosjan z Kazachstanu w liczbie około 10 tysięcy. A Władymir Władymirowicz ratuje, pomaga, tworzy pokój i dokonuje ocen moralnych i historycznych. I myśli o „zbieraniu ziem rosyjskich”.
Dobiega końca rok 2021, a wraz z nim 80 rocznica wprowadzenia do użycia urządzenia, bez którego dzisiejsze lotnictwo nie mogłoby funkcjonować. Chciałbym przybliżyć związaną z nim historię, zapewne mało znaną, a przecież ciekawą, tym bardziej, że swój udział w jego powstaniu mieli Polacy.
29 sierpnia 1940 roku o świcie, gdy na niebie szalała Bitwa o Anglię, niewielka grupa cywilnych i wojskowych naukowców brytyjskich weszła na pokład oceanicznego liniowca i opuściła kraj z najbardziej tajnymi tajemnicami militarnymi będącymi w posiadaniu Wielkiej Brytanii. Nie byli szpiegami, ani zwolennikami hitlerowskich Niemiec. Zmierzali do Waszyngtonu, próbując odwrócić losy wojny, której Brytyjczycy nie mogli wygrać.
Plan, nazwany Brytyjską Misją Techniczną i Naukową[1], zakładał podzielenie się najnowszymi osiągnięciami technologicznymi Wielkiej Brytanii z rządem USA w zamian za amerykańską pomoc w produkcji broni, którą stworzyć można było właśnie dzięki nim. Nieoficjalnie nazwano go „Misją Tizard’a”, od nazwiska przewodniczącego Brytyjskiego Komitetu Badań Aeronautycznych, sir Henry’ego Tizard’a.
Tizard miał ogromny wpływ na organizację badań związanych z brytyjskim wysiłkiem wojennym. Miał świadomość znaczenia radaru i pozostałych wynalazków, które mogłyby pomóc Brytyjczykom uzyskać przewagę nad potężną nazistowską machiną wojenną. Mimo, że do połowy 1940 roku Wielka Brytania była jedynym krajem w Europie nie będącym pod okupacją niemiecką, to z powodu częstych, nocnych nalotów bombowych, produkcja wojskowa nie była w tym kraju bezpieczna.
Tizard przekonał premiera Winston’a Churchill’a, żeby Wielka Brytania zaoferowała Amerykanom swój dorobek techniczny, zwłaszcza w zakresie budowy radaru, w zamian za masową produkcję urządzeń, a następnie ich transport do Anglii[2]. Misja zyskała przychylność premiera. Z kolei prezydent amerykański, Franklin Roosevelt, miał również świadomość, iż to właśnie Wielka Brytania, jako jedyne jeszcze państwo Europy, powstrzymywało Niemców przed jej militarnym podbojem. Pomysł miał przeciwników po obu stronach Atlantyku, jednak zwyciężył pragmatyzm i 14 sierpnia 1940 roku, Henry Tizard znalazł się w Ottawie, mając nadzieję na pozyskanie kanadyjskiego wsparcia finansowego dla swojej koncepcji. Tymczasem, wyselekcjonowana przez niego grupa sześciu wojskowych naukowców udała się na pokładzie statku „Księżna Richmond” bezpośrednio do amerykańskiej stolicy. Wieźli ze sobą metalową skrzynię, której zawartość dziennikarka BBC, Angela Hind, opisała po latach następująco:
„Wewnątrz znajdowały się chyba wszystkie brytyjskie tajemnice wojskowe. Były tam plany i schematy obwodów rakiet, ładunków wybuchowych, ładownic o wielkiej mocy, żyroskopowych celowników strzeleckich, okrętowych urządzeń wykrywających, samouszczelniających się zbiorników paliwa, a nawet zalążków wynalazków mogących doprowadzić do budowy silnika odrzutowego i bomby atomowej. Jednak największym skarbem był prototyp urządzenia zwanego magnetronem wnękowym, wynalezionego zaledwie dwa miesiące wcześniej przez dwóch naukowców z Birmingham.”[3]
Prototyp magnetronu wnękowego[4] był najcenniejszym ładunkiem, który Brytyjczycy przewieźli przez Atlantyk. Ale też kluczowym dla tej wojny zagadnieniem było zwiększenie wydajności i dokładności systemów radarowych.[5]
Należy tu dodać, że pierwowzór magnetronu został wynaleziony w USA w 1920 roku przez Alberta Hulla. Wśród naukowców pracujących nad magnetronem był Polak, Janusz Groszkowski[6], który wraz ze swym najbliższym współpracownikiem, Stanisławem Ryżką, zastosował po raz pierwszy na świecie katodę tlenkową, a w 1939 r. skonstruował (także jako pierwszy na świecie) magnetron metalowy z obwodami wewnętrznymi, katodą tlenkową i korpusem chłodzonym olejem. Wyniki tych prac przyczyniły się do skonstruowania magnetronu wielorezonatorowego (synchronicznego) w roku 1940, w Anglii przez Johna Randalla i Harrego Boota.
Wyprawa przez Atlantyk trwała ponad tydzień i była niewątpliwie jedną z najbardziej wstrząsających podróży, jakie kiedykolwiek brytyjscy naukowcy podjęli. Był rok 1940 i nie można było dokumentów przesłać, trzeba je było osobiście dostarczyć do Ameryki. Tak długa podróż, przy atakujących wówczas wszelkie statki „wilczych stadach” U-boot’ów, była nie lada wyzwaniem. Tylko w okresie od czerwca do października 1940 roku, niemieckie okręty podwodne zatopiły na Atlantyku ponad 270 jednostek alianckich.
Zespół Tizarda zebrał się w Waszyngtonie 12 września. Tizard spędził już prawie trzy tygodnie na tworzeniu siedziby misji w Shoreham Hotel, niedaleko ambasady brytyjskiej. Centrala misji funkcjonowała niczym biuro, w skład którego wszedł personel dwóch sekretarzy wysłanych z Kanadyjskiej Narodowej Rady ds. Badań Naukowych.[7]
Brytyjczycy i ich amerykańscy koledzy odbyli liczne spotkania w celu wymiany planów i wiedzy na temat technologii radarowej. Brytyjczycy podzielili się wiedzą na temat radaru naziemnego, powietrznego i morskiego, a Stany Zjednoczone przeprowadziły demonstracje sprzętu w Laboratorium Badawczym Marynarki Wojennej w Anacostii.[8]
19 września członkowie zespołu Tizarda udali się do hotelu Wardman Park, aby spotkać się z doktorem Alfredem Loomisem z Komitetu Badawczego Obrony Narodowej, amerykańskiej grupy zajmującej się koordynowaniem i prowadzeniem badań naukowych dla zastosowań wojskowych.[9]Przedstawili Loomisowi informacje na temat magnetronu wnękowego, który tak zaskoczył Amerykanów, że już wkrótce nastąpiła bliska współpraca między obydwoma krajami w zakresie produkcji radarów mikrofalowych.
Tizard i jego zespół kontynuowali spotkania z amerykańskim personelem wojskowym podróżując często pomiędzy Waszyngtonem, Nowym Jorkiem, New Jersey, Bostonem i Kalifornią, dzieląc się swoją wiedzą także z amerykańskimi naukowcami cywilnymi i specjalistami różnych dziedzin przemysłu. Do Anglii Tizard powrócił 8 października, a produkcja magnetronów rozpoczęła się miesiąc później. Począwszy od pierwszych miesięcy 1941 roku samoloty wyposażone w radary, rozpoczęły przecieranie dróg dla alianckiej kontroli nad europejskim niebem.
Felieton pochodzi z 51 numeru Warszawskiej Gazety
[1] “The Tizard Mission to the USA and Canada”, Dr E.G. Bowen, Radar World.
[2] “The Tizard Mission and the Development of Radar”, Adam Purple, History In An Hour, 28.02.2013.
[3] “Briefcase ‘that changed the world’”, Angela Hind, BBC News, 05.02.2007.
[4] Magnetron – lampa mikrofalowa, samowzbudne urządzenie oscylacyjne oparte na zjawisku rezonansu, które przetwarza wejściową energię prądu stałego na energię elektryczną wysokiej częstotliwości.
[5] “The Invention of the Cavity Magnetron and Its Introduction Into Canada and the U.S.A.”, Paul A. Redhead, Physics in Canada, listopad/grudzień 2001.
[6] Janusz Groszkowski (ur. 21 marca 1898 w Warszawie, zm. 3 sierpnia 1984 w Warszawie) – polski naukowiec zajmujący się elektroniką i radiotechniką, kandydat do nagrody Nobla, inżynier, prezes Polskiej Akademii Nauk, polityk, przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu oraz poseł na Sejm PRL VI kadencji i zastępca przewodniczącego Rady Państwa (1972–1976). (Wikipedia).
[7] “Top Secret Exchange: The Tizard Mission and the Scientific War”, D. Zimmerman, McGill-Queens University Press, 1996 r., s. 111.
[8] Laboratorium utworzono w roku 1923 przy wydatnej pomocy Thomas’a Edisona.
[9] „Radar Days”, E. G. Bowen, J.K. Aerosmith Ltd, 1987, s. 159.