Miller o Ukrainie i decyzji Nawrockiego

Miller o Ukrainie i decyzji Nawrockiego:

„Pierwszy raz miałem satysfakcję”

24.06.2026 nczas/miller-o-ukrainie-i-decyzji-nawrockiego-pierwszy-raz-mialem-satysfakcje

Były premier Leszek Miller w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na antenie Radia ZET odniósł się do konfliktu polsko-ukraińskiego.

W ocenie polityka zaszkodzi on Ukrainie – a nie Polsce.

Miller jasno wskazał, że odpowiedzialny za pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich jest Wołodymyr Zełeński. Jak powiedział, prezydent Ukrainy nie ma zamiaru ich odbudowywać.

Ukraina dalej idzie banderowskim kursem i to wszystko źle się skończy dla Ukrainy. Ukraina przegra wojnę z Rosją i nastąpi wymiana całego kierownictwa politycznego Ukrainy – ocenił Miller.

Jak dodał, dopóki Ukrainą rządzi „ta ekipa”, to kraj ten „spoczywa w swojej ideologicznej podstawie na banderowskim nazizmie”. – Jest jeden prezydent nacjonalista i nazywa się Zełeński – powiedział Miller, odnosząc się do wpisu prof. Antoniego Dudka.

„Dwóch prezydentów nacjonalistów niszczy to, co udało się osiągnąć Polsce i Ukrainie przez trzy ostatnie dekady” – grzmiał prof. Dudek.

W ocenie byłego premiera decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełeńskiemu Orderu Orła Białego była dobra. – Pierwszy raz miałem satysfakcję, że polski polityk wysokiego szczebla stanął w obronie pamięci okrutnie pomordowanych, bezbronnych Polaków – wskazał.

Rymanowski zaznaczył, że ukraińskie społeczeństwo popiera odsyłanie polskich orderów. – 99 proc. Ukraińców, obecnych w sieci, popiera masowe odsyłanie orderów. Oni uznali decyzję prezydenta Nawrockiego za potwarz, za upokorzenie. Uważają, że mają prawo do tego, żeby prowadzić taką a nie inną politykę historyczną – mówił dziennikarz.

To tylko dowodzi tyle, co się stało w ostatnich latach ze społeczeństwem ukraińskim, jak przekierowanie świadomości Ukraińców na tory akceptacji zbrodniczego nacjonalizmu w dużej części się powiodło – skwitował Miller.

W dalszej części były premier ocenił, że doktryna Giedroycia zdezaktualizowała się po wejściu Polski do NATO i stała się doktryną „idealistyczną, kosztowaną i naiwną w realiach suwerennego państwa, będącego członkiem NATO”. – Kontynuowanie jej w czystej postaci prowadzi do jednostronnych koncesji na rzecz Ukrainy i zaniedbywania polskiego interesu narodowego – dodał. Zaznaczył też, że polskie bezpieczeństwo „nie zależy od Ukrainy, tylko od przyszłości, stabilności Paktu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej”.

– Przecież my od dawna graniczymy z Rosją i rosyjskie wojska stoją na polsko-rosyjskiej granicy. Co więcej, jeżeli Pan połączy, czy doda, długość granicy z Obwodem Kaliningradzkim plus długość granicy z Białorusią, która jest w obrębie wpływów rosyjskich, to to jest linia dłuższa niż granica z Ukrainą – wskazał.

Konferencja prasowa połączonych Komisji ds. zwrotu orderów i zegarków

Konferencja prasowa

połączonych Komisji

ds. zwrotu orderów i zegarków

Autor: CzarnaLimuzyna , 24 czerwca 2026

AIX

Na samym początku pragnę rozwiać wrażenie, zaprzeczając opiniom prawicowych mediów jakoby Konferencja wypadła źle. Pomimo prowokacji ze strony proputinowskich środowisk pokazała stabilną wolę przezwyciężenia kryzysu we wzajemnych relacjach i utrzymania wieloletniej przyjaźni.

Konferencja

– Z powodu dość wolnego tempa zwrotów orderów…

– I zegarków. – dorzucił ktoś z grupy dziennikarzy

– I zegarków. – dokończył minister i chrząknął. Po chwili milczenia nabrał potężny haust powietrza i zaczął recytować.

– Wychodząc naprzeciw zwiększonego zapotrzebowania… postanowiliśmy razem z naszym ukraińskim partnerem nadać temu wydarzeniu rangę stałej bilateralnej współpracy. Nasze Ministerstwo postanowiło umożliwić stronie ukraińskiej zwiększenie ogólnej puli zwrotów poprzez przyznanie dodatkowej liczby orderów i pamiątkowych zegarków. Informujemy, że pierwszy pakiet już został dostarczony do Kijowa pocztą lotniczą. Czy są jakieś pytania?

– Czy plany uwzględniają również zwrot kopert?

– Pytanie jest niestosowne, panie redaktorze. Pan doskonale wie, że trwa wojna.

– Ale ja pytam o zwrot kopert z waszej strony.

– Jeżeli będzie pan dalej prowokować, każę wyprowadzić pana z sali – odpowiedział groźnie minister.

– Równocześnie deklarujemy, że nie będziemy stosować filozofii skrajnej prawicy oko za oko, order za order. Z tej okazji chcemy podziękować premierowi Morawieckiemu, który wyłamał się z konfrontacyjnego kursu. Jak widać jest możliwa współpraca ponad podziałami…

– Ponad przelewami! – krzyknął ten sam niesforny dziennikarz.

Po chwili, dwóch rosłych funkcjonariuszy wyprowadziło z sali próbującego stawiać opór dziennikarza. „Precz z cenzurą!” – zdążył jeszcze krzyknąć, na koniec, wypychany za próg.

– Nie będziemy tolerować dezinformacji. Putin cieszy się z każdej takiej prowokacji.

– Putin się cieszy z każdego zwróconego zegarka! – rzucił sarkastyczną uwagę kolejny dziennikarz. Złośliwy komentarz nie dotarł jednak do telewidzów. Ułamek sekundy wcześniej transmisja została  przerwana.

1 czerwca 2022 roku Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski uhonorował ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego oraz ówczesnego wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego Orderem Jarosława Mądrego drugiej klasy. /link/

=====================================

mail:

Czeski polityk ostro o Ukrainie, UPA i Zełeńskim. Broni Polski mocniej, niż rząd w Warszawie. „Ukraina przyznaje się do kolaboracji z nazistami”

Czeski polityk ostro o Ukrainie, UPA i Zełeńskim.

Broni Polski mocniej, niż rząd w Warszawie.

„Ukraina przyznaje się do kolaboracji z nazistami”

23.06.2026 nczas/czeski-polityk-ostro-o-ukrainie-upa-i-zelenskim-broni-polski-mocniej-niz-rzad-w-warszawie-ukraina-przyznaje-sie-do-kolaboracji-z-nazistami

Tomio Okamura.
NCZAS.INFO | Przewodniczący czeskiej Izby Poselskiej Tomio Okamura. / Fot. PAP/CTK

Przewodniczący ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura w ostrych słowach skrytykował Ukrainę, odradzanie się nazizmu i banderyzmu w Kijowie oraz opowiedział się za Polską. „Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami” podkreślił czeski polityk.

Okamura to czesko-japoński przedsiębiorca i przewodniczący czeskiej izby poselskiej. Urodził się w Tokio, matka była Morawianką, a ojciec miał pochodzenie japońsko-koreańskie.

W poniedziałek wieczorem ostro potępił Kijów i banderyzm oraz stanął po stronie Polaków.

„Nawet Polacy mają już dość tego, że ukraińskie państwo 🇺🇦 oficjalnie przyznaje się do kolaborantów, którzy mordowali Czechów, Polaków i Żydów. Kiedy Polacy zaprotestowali przeciwko temu, Ukraińcy zaczęli ich wulgarnie obrażać” – napisał Okamura na X.

„Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami. Odmawiamy, by takie państwo wstąpiło do UE i NATO! Kiedy ktoś zaprotestuje przeciwko temu, że ukraiński prezydent oficjalnie przyznaje się do ukraińskich rzeźników, którzy dokonywali ludobójstwa, Ukraińcy są jeszcze bardziej urażeni. A gdzie jest pan prezydent Petr Pavel? Dlaczego nie wypowie się na temat tego, że jego ukraińscy przyjaciele przyznają się do morderców, którzy mordowali także Czechów?” – zapytał czeski polityk.

Następnie odniósł się do nazwania jednej z ukraińskich jednostek imieniem „Bohaterów UPA”. Okamura przypomniał, że UPA odpowiedzialna jest za „masakry nawet kilkuset tysięcy Polaków, Żydów, Czechów i Ukraińców na Ukrainie podczas drugiej wojny światowej”. Wspomniał też o odebraniu przez Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełeńskiego.

„W weekend na Ukrainie wybuchła antypolska 'burza’. Były ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył, że polski prezydent 'nienawidzi Ukraińców jako fenomen’. Radykalny ukraiński nacjonalista i dowódca ochotniczej armii Dmytro Jarosz nazwał rzekomo polskich polityków ’sprzedanymi dziwkami’. Pojawiło się też twierdzenie ukraińskiej dziennikarki, że po tym, jak Zełeński został ostrzeżony przed konsekwencjami swojego kroku, miał rzekomo wulgarnie skomentować sprawę: 'Je**ć Polaków.’ Ukraińcy masowo wysyłają swoje odznaczenia do Warszawy” – czytamy we wpisie.

Przytoczył też atak szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy, który „ostro zaatakował Polskę oraz prezydenta Nawrockiego”. Wspomniał też o zwrocie kolejnych orderów ze strony Ukraińców. Przytoczył także słowa szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, który podkreślił, że „przedstawiciele ukraińskich urzędów zwracają polskie odznaczenia lekką ręką, zapominając, że te same ręce były wyciągnięte po pomoc, a ta pomoc przyszła z polskich rąk: od polskiego rządu, samorządów, organizacji pozarządowych i milionów Polaków”.

„Polska dziennikarka Arleta Bojke z Channel Zero opublikowała komentarz do skandalu z nazwaniem ukraińskiej jednostki 'Bohaterów UPA’. Według Bojki, która powołuje się na oświadczenie byłego ukraińskiego posła Ihora Mosijczuka, Zełeński rzekomo użył wulgarnych wyrażeń do opisu Polski i Polaków i był świadomy tego, co jego krok wywoła. 'Kiedy do Zełeńskiego przyszli ludzie i powiedzieli mu, by nie nazywał tej ukraińskiej jednostki po UPA, że to rozdrażni Polaków, Wołodymyr Zełeński rzekomo odpowiedział: 'Je**ć Polskę i Polaków’” – napisał przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura.

Szkoda, że władze Czech bardziej upominają się o pamięć Polaków, niż niby-polski rząd.

TASS: Groźby Zełenskiego wobec Białorusi i reakcja na militaryzację Europy

Groźby Zełenskiego wobec Białorusi i reakcja na militaryzację Europy. Kluczowe punkty

Wiceminister spraw zagranicznych republiki Igor Sekreta zauważył, że na świecie obserwuje się tendencje eskalacyjne i sytuacja staje się niekontrolowana.

22 czerwca, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Rosja i Białoruś zmuszone są reagować na zagrożenia w obliczu globalnej niestabilności, jednak priorytetowo traktują inicjatywy pokojowe – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Igor Sekreta podczas wirtualnej dyskusji przy okrągłym stole na temat „Militaryzacji Europy”, zorganizowanej przez Stałe Przedstawicielstwo Rosji przy OBWE.

Wcześniej Wołodymyr Zełenski wystosował kolejne groźby pod adresem Białorusi. Zadeklarował gotowość do wydania rozkazu ataku na sprzęt, który jego zdaniem znajdował się na terytorium Białorusi wzdłuż granicy z Ukrainą, jeśli nie zostanie on usunięty w ciągu tygodnia.

============================

Agencja TASS zebrała najważniejsze informacje na temat sytuacji.

Militaryzacja Europy

  • Białoruś wyraża zaniepokojenie tempem militaryzacji w Europie i obecnie monitoruje ćwiczenia Brave Boar 2026 w pobliżu Przesmyku Suwalskiego, powiedział wiceminister spraw zagranicznych Igor Sekreta.
  • Według niego militaryzacja Europy postępuje obecnie w kilku kierunkach.
  • Ponadto Sekret wyraził zaniepokojenie planami Polski i Francji dotyczącymi przeprowadzenia ćwiczeń sił powietrznych mających na celu zaatakowanie celów na Białorusi i w Rosji.
  • Zauważył , że w kontekście globalnej niestabilności Rosja i Białoruś zmuszone są „reagować defensywnie i zapobiegawczo” na zagrożenia, ale przede wszystkim „promują pokojowe idee , których celem jest zapobieganie najniebezpieczniejszym scenariuszom”.
  • Jak zauważył Sekret, na całym świecie obserwuje się tendencję eskalacyjną i sytuacja staje się niekontrolowana.
  • Wcześniej sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Białorusi Aleksandr Wolfowicz oświadczył, że Europa, niestety, nie tylko nie jest przygotowana na zakończenie konfliktu na Ukrainie, ale robi wszystko, co możliwe, aby zapewnić jego kontynuację.
  • Ostrzegł, że nowe dostawy broni z Europy na Ukrainę, uzgodnione przez kraje G7, wywołają dodatkowe napięcia, podważając strategiczną stabilność i bezpieczeństwo na całym kontynencie europejskim.

Groźby Zełenskiego wobec Białorusi

  • 19 czerwca Wołodymyr Zełenski wystosował kolejne groźby pod adresem Białorusi.
  • Oświadczył, że jest gotowy wydać rozkaz ataku na sprzęt, który według niego znajdował się na terytorium Białorusi wzdłuż granicy z Ukrainą, jeśli nie zostanie on stamtąd usunięty w ciągu tygodnia.
  • Zełenski twierdził również, że znajdują się tam „repeater’y na wieżach”.

Próba wciągnięcia Mińska w konflikt

  • Białoruś dostrzega „eskalację antybiałoruskiej retoryki  ze strony Ukrainy” i na nią odpowiada, powiedział białoruski minister spraw zagranicznych Maksim Ryżenkow w wywiadzie dla kanału telewizyjnego Białoruś-1.
  • Minister obrony Białorusi Wiktor Chrenin oświadczył , że republika nie angażuje się w konflikt na Ukrainie, lecz monitoruje rozwój sytuacji.
  • Szef resortu zaznaczył, że Białoruś utrzymuje pewne siły na granicy z Ukrainą, ale w minimalnej liczbie – w celu zapewnienia ochrony granicy państwowej we współpracy ze strażą graniczną.
  • Białoruś nie da się wciągnąć w konflikt za pomocą prowokacji ; republika opowiada się za pokojem, rozwagą i dyplomacją, oświadczył sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Białorusi Aleksandr Wolfowicz.
  • Zełenski próbuje wciągnąć Białoruś i całą Europę w konflikt zbrojny, powiedział Ołeh Gajdukiewicz, wiceprzewodniczący stałej komisji ds. międzynarodowych Izby Reprezentantów Zgromadzenia Narodowego (parlamentu) republiki.
  • Wcześniej prezydent republiki Aleksander Łukaszenka, komentując atak na białoruski autobus pod Briańskiem, ostrzegał , że próby wciągnięcia Białorusi w wojnę obrócą się przeciwko tym, którzy się tego podejmą.

Reakcja na groźby Zełenskiego wobec Białorusi

  • Prezydenci Rosji i Białorusi Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka planują wkrótce się spotkać, aby omówić między innymi groźby Władimira Zełenskiego pod adresem Mińska, powiedział reporterom rzecznik prasowy rosyjskiego przywódcy Dmitrij Pieskow.
  • Nazwał groźby Zełenskiego wobec Białorusi ingerencją w jej sprawy wewnętrzne i naruszeniem jej suwerenności.
  • Zełenski daremnie liczy , że jego ultimatum wobec Łukaszenki będzie korzystne dla Kijowa. Wręcz przeciwnie, groźby pod adresem Mińska prowokują Moskwę do reakcji, powiedział lider LDPR Leonid Słucki.
  • Zełenski zagraża bezpieczeństwu całej Europy, o czym świadczy jego ultimatum postawione Łukaszence, zauważył Armando Mema, członek fińskiej narodowo-konserwatywnej partii „Sojusz Wolności”.

Jak Polska pomaga Ukrainie w 2026 roku. 10 konkretów.

Post Stanisław Tyszka


Stanisław Tyszka facebook.com/story.

Jak Polska pomaga Ukrainie tylko w 2026 roku? Oto 10 konkretów:

1️⃣ Hub w Jasionce. Ciągle utrzymujemy lotnisko w Jasionce, przez które przechodzi ponad 90% zachodniej pomocy dla Ukrainy: broń, amunicja, sprzęt wojskowy, zaopatrzenie i pomoc humanitarna. To korytarz, bez którego Ukraina już dawno by padła.

2️⃣ Starlink dla Ukrainy. Polska finansuje utrzymanie łączności na terytorium Ukrainy, przede wszystkim systemu Starlink. Wartość finansowania w 2026 r. to 168 mln zł.

3️⃣ Fundusz Pomocy: ponad 1 mld zł. Na 2026 r. zaplanowano w Funduszu Pomocy 1,08 mld zł na pomoc Ukrainie i obywatelom Ukrainy. Chodzi m.in. o świadczenia rodzinne i opiekuńcze, 800+, Dobry Start, leczenie, leki, zakwaterowanie zbiorowe, obsługę dokumentów, pomoc społeczną oraz edukację dzieci z Ukrainy.

4️⃣ Uproszczony pobyt i praca. Obywatelom Ukrainy ze statusem UKR przedłużono legalny pobyt w Polsce do 4 marca 2027 r. Do tego utrzymano uproszczone zasady pracy: wystarczy zgłoszenie przez pracodawcę, bez standardowej procedury zezwolenia na pracę dla cudzoziemców spoza UE.

5️⃣ PURL: 100 mln dolarów na sprzęt wojskowy z USA. Polska dokłada się do PURL – mechanizmu, przez który państwa NATO kupują w USA sprzęt wojskowy dla Ukrainy. W amerykańskich rozliczeniach za 2026 r. Polska widnieje z wkładem 100 mln dolarów na uzbrojenie, amunicję i wyposażenie dla ukraińskiej armii.

6️⃣ 48. pakiet wojskowy za 200 mln zł. W lutym w Kijowie Donald Tusk zapowiedział kolejny pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy wart ok. 200 mln zł. Ma obejmować przede wszystkim sprzęt pancerny dla ukraińskich wojsk.

7️⃣ Szkolenie ukraińskich żołnierzy w Polsce. Ukraińscy żołnierze nadal szkolą się na polskich poligonach w ramach unijnej misji EUMAM. W 2026 r. ćwiczyli w Polsce m.in. działania w terenie zabudowanym, walkę w systemach okopów, szturmowanie wejść i oczyszczanie pomieszczeń.

8️⃣ Unijne miliardy dla Ukrainy. Rząd Tuska uczestniczy w unijnej „pożyczce” dla Ukrainy wartej 90 mld euro, będącej w istocie darowizną. Pierwsza transza ma zostać wypłacona na dniach, a równolegle Ukraina dostała 8 czerwca kolejne 2,8 mld euro z Ukraine Facility, w którym też uczestniczy Polska.

9️⃣ Wejście Ukrainy do Unii Europejskiej. W czerwcu 2026 r. rząd Tuska zgodził się na otwarcie pierwszego klastra negocjacyjnego Ukrainy z Unią Europejską.

🔟 Agregaty i nagrzewnice dla Ukrainy. W styczniu 2026 r. decyzją Donalda Tuska na Ukrainę trafiło 379 generatorów prądu i 18 nagrzewnic z zasobów RARS. Polska koordynowała też przekazanie 447 generatorów ze środków unijnych, a Warszawa dorzuciła kolejne 90 agregatów.

W 2026 r. Polska wciąż pomaga Ukrainie na ogromną skalę: dajemy hub logistyczny, Starlinki, pieniądze, sprzęt, szkolenia i wsparcie w UE. A co dostajemy od Ukrainy w zamian? Zełenski honoruje „Bohaterów UPA”, a Polacy mają udawać, że nic się nie stało.

Dość rozdawania polskiej pomocy bez warunków: rząd Tuska ma pilnować interesu Polski, a nie udawać, że Ukraina może brać wszystko i nie dawać nic w zamian❗️

Drony nad Moskwą i zamknięte cztery lotniska: Jak długo jeszcze Rosja będzie biernie przyglądać się sytuacji?

Źródło obrazu: Astra

Drony nad Moskwą i zamknięte cztery lotniska: Jak długo jeszcze Rosja będzie biernie przyglądać się sytuacji?

ZeroHedge mówi o nowej rzeczywistości: Wszystkie cztery moskiewskie lotniska musiały tymczasowo zawiesić działalność po kolejnej fali ukraińskich dronów uderzających w stolicę Rosji.

To, co dwa lata temu uważano za niemal nie do pomyślenia, staje się teraz normą. Kluczowe pytanie nie brzmi już zatem, czy Moskwa może zostać zaatakowana, ale jak długo rosyjskie władze będą tolerować te ataki bez zmasowanego kontrataku.

Strategia Ukrainy jest teraz oczywista. Nie chodzi już tylko o cele wojskowe na linii frontu. Ataki na Moskwę mają na celu przeniesienie wojny do serca Rosji, zakłócenie codziennego życia i stworzenie wrażenia, że ​​nawet stolica nie jest już bezpieczna.

Lotniska są zamknięte, loty odwołane, systemy obrony powietrznej postawione w stan najwyższej gotowości. Każdy atak generuje obrazy, które znacznie przewyższają rzeczywiste zniszczenia. To wojna z opinią publiczną.

Stanowi to narastający problem strategiczny dla Kremla. Choć Rosja jest w stanie przechwycić większość ataków dronów, każda kolejna fala ataków zwiększa presję wewnętrzną. Ludność oczekuje ochrony, a dowództwo wojskowe coraz częściej staje przed pytaniem, ile kolejnych ataków na stolicę może tolerować.

Wymiar polityczny jest szczególnie napięty. Prezydent Zełenski wielokrotnie deklarował zamiar przeniesienia wojny na Rosję. Jednocześnie państwa zachodnie w ostatnich miesiącach złagodziły ograniczenia dotyczące ataków na terytorium Rosji. W Moskwie będzie to prawdopodobnie coraz częściej postrzegane jako pośrednie zaangażowanie Zachodu.

Niebezpieczeństwo polega obecnie na tym, że rosyjskie władze mogą dojść do wniosku, że czysto defensywne środki już nie wystarczają. Jeśli Moskwa odniesie wrażenie, że ataki systematycznie się nasilają, a polityczny próg reakcji ze strony Zachodu nadal się obniża, presja na znaczne rozszerzenie reakcji może wzrosnąć.

Mogłoby to obejmować ataki na ośrodki decyzyjne w Kijowie, wzmożone niszczenie krytycznej infrastruktury, a nawet działania przeciwko tym obiektom, które Rosja uważa za zapewniające wsparcie operacyjne dla ukraińskich ataków.

To tworzy niebezpieczną dynamikę. Każdy nowy atak dronów zwiększa presję na Moskwę, by zareagowała bardziej zdecydowanie. Każda rosyjska odpowiedź z kolei zwiększa ryzyko dalszej eskalacji.

Prawdziwy sukces ukraińskiej kampanii dronów może zatem leżeć nie w wyrządzonych szkodach, ale w postawieniu Rosji w sytuacji, w której coraz bardziej prawdopodobne staje się ostrzejsze przeciwdziałanie militarne.

Wojna na froncie może więc coraz bardziej stawać się wojną o reakcje polityczne.

I tu właśnie tkwi prawdziwe zagrożenie: To nie drony same w sobie mogą doprowadzić do eskalacji konfliktu, ale kwestia tego, jak długo mocarstwo nuklearne będzie tolerować powtarzające się ataki na swoją stolicę, nie określając na nowo granic eskalacji.

Źródło: Kolejna fala ukraińskich dronów nad Moskwą tymczasowo zamyka wszystkie cztery stołeczne lotniska

Kto daje i odbiera…

Kto daje i odbiera…

Umieszczam, choć w części krytykującej Prezydenta się nie zgadzam. Dał przecież bezczelnemu łobuzowi czas na pomyślenie o skutkach… Mirosław Dakowski.

==============================

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska./zinkiewicz-kto-daje-i-odbiera

Miało być poważnie, patriotycznie i uroczyście. Wyszło jak zawsze. Błędem było to, że prezydent Karol Nawrocki nie skonsultował swojej decyzji w sprawie odebrania Orderu Orła Białego, komikowi z Ukrainy. 

W trakcie kolejnej rozmowy z duchem Józefa Piłsudskiego, jak zwykł to czynić dotychczas (patrz: końcowa wypowiedź prezydenta Nawrockiego, w której twierdzi, że rozmawia z duchem marszałka: „Wielokrotnie rozmawiamy ze sobą, właściwie każdego dnia. Wojna polsko-bolszewicka roku 1920 i obecna sytuacja międzynarodowa po ataku Federacji Rosyjskiej, o parlamencie rozmawiamy”). 

Wypadkowa historia

Ponieważ wypadkową stosunku Ukraińców do Polski i Polaków i vice versa jest wspólna historia, zapewne Marszałek odwołałby się do tradycji braterstwa broni polsko-ukraińskiej, wspominając przy tym naczelnego atamana Siemiona Petlurę, toczącego wspólną walkę w ówczesnym okresie historycznym, w ramach paktu Piłsudski-Petlura (sojusz z 21 kwietnia 1920 roku). Następstwem tego sojuszu była podjęta 25 kwietnia wspólna polsko-ukraińska, zwycięska ofensywa przeciwko Armii Czerwonej na Ukrainie. Sojusz ten zakończył się dla Ukraińców w sposób dramatyczny, tragiczny w pełnym słowa tego znaczeniu, o czym pisał ukraiński publicysta Iwan Kedryn-Rudnicki: „Było w dziejach świata wiele wypadków, że sojusznik porzucał sojusznika, układał z wrogiem separatystyczne układy pokojowe, starał się ratować dla siebie maksimum w nowo stworzonej sytuacji. Ale było tak zawsze w razie przegranej. Rozbiór Ukrainy w Rydze pomiędzy Polskę a Rosję nastąpił po wygranej polsko-ukraińskiej w wojnie przeciw Rosji Sowieckiej. Dlatego była to zdrada w klasycznym rozumieniu”.

Dawne spotkania

Przed laty, pisząc dla ukraińskiego czasopisma „Czas Pik” (odpowiednik naszej „Polityki”), pragnąc być na bieżąco z ukraińską polityką, słuchałem wystąpień ukraińskich deputowanych w Wierchownej Radzie Ukrainy. Szczególnie emocjonalne były te po spotkaniach, które miały miejsce w 2011 roku w Polsce. Pierwsze – z sierpnia, w prezydenckiej rezydencji na Półwyspie Helskim, to spotkanie Bronisława Komorowskiego i Wiktora Janukowycza. Drugie to listopadowe spotkanie we Wrocławiu prezydenta Ukrainy Janukowycza z prezydentami Polski i Niemiec Komorowskim i Chistianem Wulffem

Przeciwko ingerencji w sprawy ukraińskie

W ocenie ukraińskich deputowanych uzależnianie prowadzenia rozmów stowarzyszeniowych z UE od konkretnych roszczeń kierowanych pod adresem Ukrainy było mieszaniem się w wewnętrzne sprawy Ukrainy mającym charakter szantażu politycznego. Przypominam, że chodziło o uwolnienie z aresztu Julii Tymoszenko. Zdaniem Brukseli, była premier, ścigana za nadużycia (za korupcję) przy zawieraniu umów gazowych z Rosją, za swe czyny powinna ponosić odpowiedzialność polityczną, a nie karną. Zarówno dla samej Ukrainy, jak i ówczesnego jej prezydenta Janukowycza, integracja z UE była bardzo ważna, o czym mówił we Wrocławiu po spotkaniu z prezydentami Polski i Niemiec.

Bojówki szykowane w Polsce 

W późniejszym okresie, słuchając emocjonalnych wystąpień w Wierchownej Radzie Ukrainy, usłyszałem, że Polska, która ma czelność udawać przyjaciela Ukrainy, na swoim terytorium szkoli dywersantów, którzy mają obalić prezydenta Janukowycza. Mówca powołał się w swoim wystąpieniu na informacje ukraińskiego wywiadu zagranicznego. Zwróciłem się więc z zapytaniem do redakcji „Czas Pika” z zapytaniem czy dobrze zrozumiałem sens wypowiedzi tego ukraińskiego deputowanego. Odpowiedź redakcji była dla mnie szokująca, albowiem otrzymałem potwierdzenie tego, o czym mówił ten parlamentarzysta. 

Pomoc weteranom?

Po zapoznaniu się z komunikatem z 24 października 2024 roku ambasadora USA w Warszawie Marka Brzezińskiego, doznałem iluminacji: „Stany Zjednoczone, Polska i Ukraina połączyły siły, aby pomóc ukraińskim weteranom wojennym w reintegracji do życia cywilnego. Tak jak staliśmy u boku narodu ukraińskiego, gdy bronił swojej ojczyzny, tak Amerykanie i Polacy będą solidarnie wspierać ukraińskich bohaterów, którzy mierzą się z nowymi wyzwaniami. Ministerstwo Polityki Społecznej Ukrainy szacuje, że ponad 300 tysięcy Ukraińców żyje z niepełnosprawnościami w wyniku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Żołnierze odważnie służą w każdym z naszych krajów, a naszym obowiązkiem jest zapewnić im wsparcie, opiekę i szacunek, na które zasługują. Wraz ze wzrostem liczby weteranów rośnie również potrzeba opieki – zarówno w zakresie leczenia traum, jak i blizn, które noszą. Ta konferencja była poświęcona poszukiwaniu rozwiązań, budowaniu sieci wsparcia oraz tworzeniu systemu, na który Ukraina będzie mogła liczyć w przyszłości”.

Nacjonalizm ukraiński potrzebny Applebaum

O tym „tworzeniu systemu, na który Ukraina będzie mogła liczyć w przyszłości”, o którym raczył napisać ambasador USA Mark Brzeziński, już wcześniej można było przeczytać. W internetowym wydaniu „The New Republic”, w obszernym artykule Anne Applebaum z 13 maja 2014 roku Nationalism Is Exactly What Ukraine Needs (Nacjonalizm jest dokładnie tym, czego potrzebuje Ukraina). Czytamy tam obszerną analizę ukraińskiego nacjonalizmu, z której w konkluzji dowiadujemy się, że „nacjonalizm może zainspirować do ulepszenia swojego kraju, aby móc żyć zgodnie z wizerunkiem, jaki chcesz, aby miał. Ukraińcy potrzebują więcej tego rodzaju inspiracji, a nie mniej – chwil takich jak ostatni Sylwester, kiedy o północy na Majdanie ponad 100 000 Ukraińców odśpiewało hymn narodowy. Potrzebują więcej okazji, aby móc krzyczeć: Sława Ukraini – Hierojam Slava – Chwała Ukrainie, chwała jej bohaterom, co było wprawdzie hasłem kontrowersyjnej Ukraińskiej Powstańczej Armii w latach czterdziestych XX wieku, ale zostało przyjęte do nowego kontekstu. A potem oczywiście muszą przełożyć te emocje na prawa, instytucje, przyzwoity system sądowy i akademie szkoleniowe policji. Jeśli tego nie zrobią, ich kraj ponownie przestanie istnieć. Innymi słowy, klucz do ’być albo nie być’ Ukrainy tkwi w ukraińskim zmodyfikowanym nacjonalizmie!”.

Prezydent wyciągnął Polskę z roli

Reasumując, Polska po ubogaceniu w doświadczonych, zaprawionych w walkach kombatantów, weteranów, nacjonalistów ukraińskich wyznających ideologię Bandery i Szuchewycza, ma ich wesprzeć, wyleczyć, otoczyć opieką, szacunkiem w celu „budowaniu sieci wsparcia oraz tworzeniu systemu, na który Ukraina będzie mogła liczyć w przyszłości” (sic!). A tu nagle prezydent Nawrocki oświadczył, że odbiera Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu, ponieważ: „próg bólu został przekroczony”. Innymi słowy, prezydent w ten symboliczny sposób przeciwstawił się roli Polski wyznaczonej przez globalistów jako sługi Ukrainy i… banderowców. Z drugiej strony, Ukraińcy nie ufali i nie ufają polskim politykom. Mają ku temu powody, o których napisałem na wstępie.

Co z Sakiewiczem i SBU?

Rzekomo jest decyzja! Prezydent Ukrainy odebrał Tomaszowi Sakiewiczowi medal za zasługi dla SBU! Czy to polityczny błąd, który spowoduje odwrócenie się środowiska dziennikarskiego w Polsce od spraw ukraińskich? Czy polskie media – dziennikarze i „eksperci” – przestaną przekazywać ukraińską narrację na temat historycznych i współczesnych relacji polsko-ukraińskich!? O tym na Facebooku donosi Narodowa Anarchosyndykalistka. 

Eugeniusz Zinkiewicz

Popis banderyzmu

Popis banderyzmu

Autor: AlterCabrio , 22 czerwca 2026 ekspedyt

Czy ukraińskość jest nierozłącznie związana z banderyzmem? Odpowiedź: nie ma ukraińskości, gdyż nie ma tożsamości ukraińskiej, w sensie tożsamości narodowo-państwowej, tak, jak u Polaków. Jest raczej świadomość miejsca pochodzenia, którym jest kraj, zwany Ukrainą, i to dotyczy większości tzw. zwykłych Ukraińców, których miliony przesiedlono do Polski i innych państw Unii Europejskiej, w ramach wielkiej operacji podmiany ludności

Zdjęcie tytułowe: LINK

Popis banderyzmu

No i stało się. Banderyzm wybił niczym szambo, a przyczynkiem było odebranie przez prezydenta Nawrockiego orderu Orła Białego, przyznanego Żeleńskiemu, w reakcji na nadanie przez Żeleńskiego imienia bohaterów upa jednej z jednostek wojskowych.

Na razie wybiło to z ust najwyższych przedstawicieli reżimu kijowskiego, ale jest tylko kwestią czasu, gdy zwykli Polacy, żyjący sobie dotąd spokojnie, nieświadomi postępującej podmiany ludności przekonają się, jak objawia się ta cecha charakteru w codziennym obyciu. Bo banderyzm to stan umysłu, nikt się co prawda takim nie rodzi, ale niektórzy się takimi stają. Dotąd myśleliśmy, że co prawda nie każdy Ukrainiec jest banderowcem, ale za to każdy banderowiec jest Ukraińcem.

Trzeba zweryfikować to mniemanie. Skąd bowiem tak wielu sympatyków banderowskiej Ukrainy w rządzie III RP i wśród tzw. elit naszego kraju? Skąd wzięło się tyle ukraińskich flag, wiszących na publicznych budynkach w Polsce? Kto je tam wiesza? Czemu cieszą się szczególną ochroną władz? kto nadaje te wszystkie polskie ordery tuzom Nowej Chazarii? Musimy sobie odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania: o relację ukraińskości do banderyzmu, i relację osób w Polsce do interesów ukraińskich.

Pytanie pierwsze brzmi: czy ukraińskość jest nierozłącznie związana z banderyzmem? Odpowiedź: nie ma ukraińskości, gdyż nie ma tożsamości ukraińskiej, w sensie tożsamości narodowo-państwowej, tak, jak u Polaków. Jest raczej świadomość miejsca pochodzenia, którym jest kraj, zwany Ukrainą, i to dotyczy większości tzw. zwykłych Ukraińców, których miliony przesiedlono do Polski i innych państw Unii Europejskiej, w ramach wielkiej operacji podmiany ludności, co jest jednym z warunków budowy Pan-Europy, czyli realizacji planu żydomasońskiego.

Nawet językowo ukraińskość nie jest dokładnie określona, skoro nawet kagan kijowski uczył się tego języka dopiero, gdy został prezydentem. Ta niejasna świadomość miejsca pochodzenia, skojarzona z niejasną kwestią językową rzucona jest na kolejną niejasność, mianowicie na niejednolitość etniczną ludności Ukrainy. Część to Rusini, przez Rosjan traktowani jako Małorusy, w większości zamieszkująca Ukrainę Wschodnią, część to mieszanina, zwana czernią, w większości zamieszkująca Ukrainę Zachodnią, a poza tym Rosjanie, Polacy, Żydzi i inne nacje. To nie jest więc naród, ani nawet narodowość, lecz ludność. Jej świadomość jest nieuformowana i brak tam wspólnych idei. Na początku Specjalnej Operacji Wojskowej wspólnym łącznikiem była wrogość wobec Rosji, połączona ze zjednoczeniem się pod wspólną flagą, którą uosabiał rząd w Kijowie.

Teraz zaś nie ma nawet tego, co pokazuje masowy exodus Ukraińców z Ukrainy w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. Jedyną ideą, jaka istnieje na Ukrainie, używaną do cementowania różnych elementów ludności jest banderyzm, wykorzystywany przez reżim kijowski jako ideologia państwowa. W pierwszej kolejności banderyzm jest antypolski, w drugiej antyrosyjski, w trzeciej antyludzki. Jeśli więc ktoś chciałby w przyszłości uważać się za patriotę ukraińskiego, będzie musiał przyjąć banderyzm za swe życiowe credo.

Dziś więc większość Ukraińców nie jest świadomymi banderowcami, ale może się nimi stać, jeśli będzie chciała być lojalna wobec reżimu w Kijowie, czyli Nowej Chazarii. Banderyzm bowiem to pewna szczególna dyspozycja intelektualno-moralna, zbliżona do nazizmu, oparta na wzorach talmudycznych, która każe mordować wszystkich, których uważa za wrogów, zachowując przy tym skrajną butę, pogardę i nienawiść dla swoich dobroczyńców. Wrogiem jest ten, który zagraża samostijnej Ukrainie, i zawsze wskazuje go władza. Tak się składa, że wrogiem banderyzmu zawsze jest naród i państwo polskie, i to stanowi fundament banderyzmu i nigdy się nie zmieni. Jeśli więc dziś nie każdy Ukrainiec jest banderowcem, to w przyszłości już nieodległej reżim kijowski zmusi do banderyzmu wszystkich, których ma pod władzą.

Pytanie drugie brzmi: dlaczego w Polsce tak wielu jest obrońców interesów ukraińskich, mimo że Ukraińcy zgotowali Polakom okrutne krwawe rzezie? Odpowiedzi jest kilka. Po pierwsze, głupota, połączona z propagandą proukraińską. Po drugie, kwity, jakie służby ukraińskie mają na polityków w Polsce, głównie związane z korupcją i nieletnią prostytucją. Po trzecie, nie są to Polacy, ale Ukraińcy, udający Polaków, mający sympatie banderowskie. W Polsce pod rządami popisu występują wszystkie trzy sytuacje, można więc powiedzieć, że rządzi nami ukraińsko-banderowska klika.

Jedynie tak można wytłumaczyć butę, arogancję i bezczelność polityków i funkcjonariuszy ukraińskich wobec Polski i Polaków, panoszenie się służb ukraińskich w Polsce, liczne pożary, finansowanie przez państwo polskie reżimu kijowskiego pomimo zniewag, narażanie bezpieczeństwa narodowego w imię interesów banderowców. Tak więc spora część polityków w Polsce to banderowcy funkcjonalni. Można więc zidentyfikować nową jednostkę choroby politycznej: banderyzm funkcjonalny.

To stwierdzenie jest konieczne, aby opracować plan działania. Skoro rządzą nami banderowcy, to będą robić rzeczy dla Lachów skrajnie niekorzystne. Jeśli dalej przyjrzymy się politykom i ich formacjom politycznym, zobaczymy, że problem ten dotyczy całego popisu, czyli frakcji magdalenkowej. Idąc dalej, to oni pozwolili na rozwijanie się banderyzmu na Ukrainie i nie zrobili niczego, aby to zatrzymać, a mogli dużo, gdyż reżim kijowski zależny jest od Polski w sposób egzystencjalny. To politycy popisu pozwolili na przesiedlenie milionów Ukraińców do Polski, dali im przywileje i ograbili państwo i naród z pieniędzy i innych dóbr, aby przekazać je banderowcom. Robią zresztą to nadal.

Musimy wyciągnąć z tego praktyczne wnioski. Po pierwsze, rozwój banderyzmu na Ukrainie jest pewny, wraz z konsolidacją władzy przez reżim kijowski. Po drugie, banderyzm jest dla Polaków zagrożeniem śmiertelnym, zarówno dla państwa, jak i narodu. Po trzecie, jeśli nadal będą trwały rządy popis, banderyzm będzie ideologią władzy również w Polsce. Po czwarte, banderyzm reaguje tylko na brutalną i bezwzględną siłę, więc dogadywanie się z banderowcami możliwe jest z użyciem środków przymusu. Tak więc dalsze trwanie obecnego układy władzy w Polsce daje nam duże prawdopodobieństwo powtórki z rzezi Lachów.

Aby uniknąć rzezi lub łagodniejszych, acz zawsze przykrych skutków banderyzmu w Polsce, należy wyeliminować jego przyczyny, a są one dwie: wewnętrzna i zewnętrzna. Przyczyna wewnętrzna eskalacji banderyzmu w Polsce są banderowskie rządy, czyli popis. Z tym można sobie poradzić, wybierając Konfederację Korony Polskiej, a następnie banderowców, udających Polaków ukarać sprawiedliwie, czyli przykładnie i surowo.

Przyczyną zewnętrzną banderyzmu na Ukrainie jest system geopolityczny, objawiający się w postaci NATO i UE, który na szczęście trzeszczy i rozpada się. Tu rada na banderyzm jest prosta: zawiązać sojusz antyterrorystyczny z tymi państwami, które również zagrożone są banderowskim terroryzmem, czyli co najmniej z Białorusią, Rosją, Czechami, Słowacją, Węgrami, Rumunią. Reżim kijowski powinien zostać spacyfikowany, winni ukarani sprawiedliwe, czyli surowo, a tzw. państwo ukraińskie wzięte w zarząd powierniczy białorusko-rosyjsko-polski.

Oznacza to obalenie dotychczasowego mitu, jakoby Ukraina walczyła za Polskę i Europę. To fałsz, Ukraina walczy za interesy Wielkiej Brytanii, USA, Niemców i Żydów, a pierwszą ofiarą jest ludność Ukrainy. Ktokolwiek zakończyłby Nową Chazarię, ten wyrządziłby ludowi Ukrainy wielką przysługę.

Cała nadzieja w Lechitach, że będą potrafili dogadać się z Rosjanami, aby rozgromić Chazarię jak w 956 r., dla dobra Rusinów, Europy i całego świata, po złości Żydom.

=============================================================

Kto chce się włączyć, polecam lekturę formacyjną:

Księga I: Historia debilizacji: LINK

Księga II: Rewolucja bachantek: LINK

____________________

Popis banderyzmu, Bartosz Kopczyński, 22 czerwca 2026

Fałszywa flaga, na którą wszyscy czekaliśmy

Fałszywa flaga, na którą wszyscy czekaliśmy

Stephen Karganović

Fałszywa flaga w Soborze Zaśnięcia Matki Bożej po raz kolejny podkreśla kluczowe znaczenie propagandy w nowoczesnej wojnie politycznej.

Podpalenie pod fałszywą flagą soboru Zaśnięcia Matki Bożej w kompleksie klasztornym Ławra Pieczerska 15 czerwca można było przewidzieć z matematyczną pewnością. Kwestią nie było, czy do tego dojdzie, ale kiedy.

Wszędzie widać wyraźne oznaki zaaranżowanego wydarzenia. Społeczeństwo, zbyt zajęte i zbyt nieuważne, by dociekać dalej lub zadawać podstawowe pytania, po raz kolejny daje się wodzić za nos ukraińskiemu reżimowi neonazistowskiemu i jego kolektywnym zachodnim zwolennikom, którzy kierują i logistycznie wspierają każdy krok reżimu.

Zniszczenia Soboru Zaśnięcia Matki Bożej w Kijowie rzekomo są wynikiem celowego trafienia rosyjskimi pociskami rakietowymi podczas weekendowego ataku na cele w stolicy Ukrainy. Nieistotny jest fakt, że władze w Kijowie regularnie twierdzą, że zestrzeliwują praktycznie wszystkie pociski wystrzelone w cele na kontrolowanym przez siebie terytorium, co nasuwa logiczne pytanie, jak cokolwiek mogło zostać trafione i uszkodzone. Możemy jednak zignorować te propagandowe bzdury.

Twierdzi się ponadto – i to jest kluczowy punkt dla zrozumienia, co mogło się wydarzyć – że rosyjski atak został przeprowadzony za pomocą rakiet Iskander i Zircon, co wydaje się być prawdą.

Ale jeśli tak jest, to zniszczenia katedry są nienaturalnie powierzchowne. Są całkowicie sprzeczne z użyciem tak niszczycielskiej amunicji, szczegółu, który propagandziści najwyraźniej przeoczyli.

Szybkie wyszukiwanie w Google pokazuje, że rzeczywiste uszkodzenia katedry, które według zdjęcia rozpowszechnionego przez ukraińskie władze ograniczają się do części dachu, są niemożliwe do pogodzenia z użyciem broni o tak niszczycielskiej sile.

Istotne fakty są następujące: Iskander-M przenosi głowicę o masie od 480 do 700 kilogramów. Cyrkon przenosi głowicę o szacunkowej masie od 300 do 400 kilogramów i uderza z prędkością przekraczającą Mach 8. Sama energia kinetyczna tych pocisków jest wystarczająco niszczycielska, nawet bez uwzględnienia ich siły wybuchu. Jak stosunkowo krucha konstrukcja, zbudowana wieki temu, mogła przetrwać takie uderzenie z niewielkimi uszkodzeniami?

Czy ateiści i wyznawcy innych religii, którzy gardzą wszystkim, co reprezentuje Sobór Zaśnięcia Matki Bożej, ale rządzą Ukrainą, będą teraz powoływać się na „cud”? Czy Sobór Zaśnięcia Matki Bożej i otaczające go budynki zostały uratowane przed całkowitym zniszczeniem dzięki szybkiej interwencji z góry? Właśnie to musieliby zrobić, aby wyjaśnić fakt, że sobór wciąż stoi w miejscu, gdzie powinien być ogromny krater, gdyby ich twierdzenie o celowym ataku wojsk rosyjskich było prawdziwe.

Zdjęcie lotnicze opublikowane przez ukraińskie władze nie przedstawia zniszczeń będących wynikiem bezpośredniego ataku rakietowego, lecz scenę pożaru dachu, prawdopodobnie w połączeniu z odłamkami, które spadły na budynek.

Dowody wizualne są całkowicie sprzeczne z wersją wydarzeń przedstawioną przez ukraiński reżim. Na pierwszy rzut oka ta wersja wydaje się absurdalna.

Jednakże dowody w pełni potwierdzają teorię o celowym zaaranżowaniu wydarzenia przez władze w Kijowie w celu wykorzystania ataku rakietowego na swoje cele wojskowe w Kijowie, manipulowania nim dla uzyskania przewagi propagandowej i dodatkowych funduszy w kontekście spotkania G7 odbywającego się mniej więcej w tym samym czasie.

Reżim ma długą historię inscenizacji ataków pod fałszywą flagą, które zbiegają się z ważnymi wizytami i spotkaniami zagranicznymi. Starannie kontrolowany pożar dachu katedry Zaśnięcia Matki Bożej, wystarczająco silny, by wygenerować użyteczne obrazy propagandowe i wywołać ogólnoświatowe oburzenie, przypomina pożar Reichstagu w Berlinie, zainscenizowany przez sympatyków nazistów w 1933 roku.

Daje to reżimowi w Kijowie dodatkową przewagę propagandową. Odwraca uwagę od ukierunkowanego ataku sił ukraińskich na Rosyjski Instytut Pedagogiczny w Starobielsku w nocy z 21 na 22 maja, w którym ponad 20 studentów zostało zamordowanych z zimną krwią podczas snu.

Machina propagandowa kolektywnego Zachodu ruszyła do akcji bezzwłocznie, dosłownie kilka minut po podpaleniu Soboru Zaśnięcia Matki Bożej. To również wpisuje się w interpretację operacji pod fałszywą flagą, ponieważ sugeruje wcześniejszą wiedzę i koordynację.

Jak bez ogródek stwierdził „New York Times”: „Kiedy Rosja atakuje Ukrainę, podpala się symbol kulturowy; najnowszą ofiarą wojny jest wielowiekowa katedra”, a następnie dodał, prawdopodobnie w niezamierzonym żarcie, że „prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał to 'jedną z największych zbrodni Rosji przeciwko kulturze chrześcijańskiej’”.

To ten sam „prezydent” Zełenski, pobożny strażnik kultury chrześcijańskiej, który zaledwie kilka miesięcy wcześniej ograbił kijowską Ławrę z chrześcijańskich relikwii i wysłał je prywatnym kolekcjonerom i muzeom na Zachodzie.

BBC i Deutsche Welle posłusznie podążyły tą samą drogą, wyrażając ubolewanie z powodu zniszczeń w katedrze prawosławnej, wobec której nie zwracały żadnej uwagi, i łącząc pożar z atakiem rakietowym, który, gdyby rzeczywiście trafił w katedrę, spowodowałby zniszczenia na nieporównywalnie większą skalę.

Incydent natychmiast przedstawiono jako celową konsekwencję „poważnego rosyjskiego ataku na Kijów, w wyniku którego zginęło co najmniej jedenaście osób, a kilkadziesiąt zostało rannych, a także uszkodzono jedno z najświętszych miejsc prawosławnego chrześcijaństwa”.

„Zabytkowy Sobór Zaśnięcia Matki Bożej w kijowskiej Ławrze Peczerskiej – obiekcie wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – stanął w płomieniach. Duchowni natychmiast przystąpili do oceny zniszczeń i zabezpieczenia artefaktów religijnych”.

„Ekspert”, którego poproszono o dokonanie oceny przed przeprowadzeniem jakichkolwiek badań kryminalistycznych lub innego rodzaju dochodzenia – ponownie zgodnie z ustalonym schematem – pewnie wygłosił wykład na temat szczegółów technicznych, o których nie mógł nic wiedzieć, i złośliwie spekulował na temat nikczemnych motywów rosyjskiego rządu, który rzekomo zaatakował tak ważne prawosławne sanktuarium.

Jedyną osobą, która ma moralne prawo komentować to, co stało się z powierzonym jego opiece historycznym ośrodkiem duchowym, jest metropolita Paweł, który jest jednocześnie przełożonym Kijowskiej Ławry Pieprzowej, na terenie której znajduje się zniszczona katedra.

Z wielkim osobistym ryzykiem nagrał jedyną właściwą reakcję na tę profanację. Metropolita Paweł, więzień polityczny kijowskiego reżimu nazistowskiego, obecnie przebywający na wolności za kaucją, poruszająco opowiada o głębszych, duchowych przyczynach ataku na jego klasztor i katedrę oraz wyjaśnia przyczyny konfliktu szalejącego w jego kraju.

Jego szczere i uczciwe słowa zginą w zgiełku propagandy. Jednak jego wypowiedź, dostępna w języku rosyjskim, jest szczególnie polecana osobom nieznającym języka rosyjskiego, które mogą jej wysłuchać, korzystając z dostępnych narzędzi tłumaczeniowych.

Fałszywa flaga w Soborze Zaśnięcia Matki Bożej po raz kolejny podkreśla kluczowe znaczenie propagandy we współczesnej wojnie politycznej, w której niektóre bitwy toczą się również przy użyciu środków militarnych.

Dobra wiadomość jest taka, że ​​coraz mniej osób daje się nabrać na te oklepane narracje, wszystkie z tego samego materiału i rutynowo rozpowszechniane przez pozbawionych wyobraźni propagatorów tych nieprawd.

Ale nie oszukujmy się: nie każdy potrafi przejrzeć czyjeś kłamstwa.

Źródło: Fałszywa flaga, na którą wszyscy czekaliśmy

Jasionka jak Bagram

Jasionka jak Bagram

20 czerwca 2026, idziemy.pl/komentarze/jasionka-jak-bagram

Amerykanie, wykrawający sobie bez żadnych podstaw lub zgód coś w rodzaju eksklawy z polskiego terytorium. Oficerowie wywiadów, przylatujący do Polski i wylatujący z niej poza wszelką kontrolą naszych służb i bez śladu w dokumentach. Chaos prawny i organizacyjny. Brak podstaw prawnych do stosowania w cywilnym porcie lotniczym wojskowych procedur. Olbrzymie i nigdy nieodzyskane wydatki na paliwo tankowane do samolotów różnych państw, nie tylko amerykańskich i ukraińskich.

A wreszcie ukraińscy bonzowie z rekomendacją rządu w Kijowie, szlajający się przez tydzień po lotnisku z gotówką, którą chcieli wcisnąć jako łapówkę osobom decyzyjnym za ułatwienie odprawienia samolotu z uzbrojeniem. 

To nie opis lotniska gdzieś w Afganistanie, Iraku albo innym miejscu w trzecim świecie. To podrzeszowska Jasionka po wybuchu wojny w Ukrainie. Taki obraz tego portu lotniczego znajdziemy w nowej książce Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim”. Obraz – dodajmy – wyłaniający się z wypowiedzi jego rozmówców (z nich bowiem złożona jest książka): oficerów naszych służb, ludzi pracujących na lotnisku, polskich polityków. Jest to obraz dramatyczny, najlepiej podsumowany słowami jednego z rozmówców Parafianowicza, który stwierdza, że Amerykanie traktowali Jasionkę jak Bagram (miasto w Afganistanie).

Tak jakby działali nie na terytorium jednego ze swoich europejskich, NATO-wskich sojuszników, ale w jakiejś drugorzędnej, traktowanej całkowicie przedmiotowo kolonii. 

Tego wątku skądinąd bardzo ciekawej, ale też bardzo przygnębiającej książki znanego dziennikarza nie należy traktować czysto anegdotycznie. Wręcz przeciwnie: ma on walor symboliczny. Jak w soczewce pokazuje, jakie miejsce w hierarchii zajmuje nasze państwo (i zajmowało za poprzedniej władzy, bo przecież mówimy o okresie, gdy jeszcze rządziło PiS).

Nie jest wytłumaczeniem, że wszystko to działo się w czasie chaosu, związanego z atakiem Rosji na Ukrainę. Można nawet postawić tezę, że to jeszcze gorzej. Gdyby nasze państwo było przygotowane na nadzwyczajne okoliczności i było poważnie traktowane przez partnerów, miałoby skuteczne, zawczasu przygotowane procedury, które nie pozwoliłyby na kompletne bezhołowie. 

Miałem okazję zapytać o ten opis Mateusza Morawieckiego podczas czerwcowego zjazdu Klubu Jagiellońskiego. Pan premier bardzo się oburzył i oznajmił, że jest to nieprawda. Że wszystko było pod kontrolą i Amerykanie nie zrobili sobie z Jasionki eksklawy. Szkopuł w tym, że w swojej książce Parafianowicz nie cytuje jednej osoby. Cytuje ich wiele, a ich relacje są ze sobą spójne i pokazują to samo. W jakim celu ci ludzie mieliby opowiadać nieprawdę? Jestem natomiast w stanie pojąć, dlaczego Mateusz Morawiecki usilnie takiemu obrazowi zaprzecza. Wszak stanowi on oskarżenie wobec stanu państwa po czterech latach jego rządów (licząc od końca 2017 do początków 2022 r.). 

Książka Parafianowicza jest bezlitosna dla złudzeń każdej ze stron politycznego sporu o rzekomej wielkości Polski. Zaczyna się bowiem od wątku podróży Donalda Tuska do Kijowa w maju 2025 r.

Przypomnijmy: podróż, która miała świadczyć o uczestnictwie naszego kraju w układaniu nowego porządku, skończyła się wrażeniem odwrotnym, gdy okazało się, że pan premier jechał w osobnym wagonie, a trzej pozostali uczestnicy wyjazdu – brytyjski premier Keir Starmer, francuski prezydent Emmanuel Macron oraz niemiecki kanclerz Friedrich Merz – w innym. Oni razem, Polak osobno. I nie był to przypadek. Było to celowe działanie strony ukraińskiej, której celem było uderzenie w Tuska i w Polskę. Właśnie tak: i w premiera, i w nasze państwo w ogóle, dlatego przeciwnicy polityczni Tuska nie mają się z czego cieszyć. 

Książka Parafianowicza to coś więcej niż tylko historia naszych relacji z Kijowem. To opowieść o stanie polskiego państwa. Opowieść z bardzo niewesołą konkluzją.

Ukraina zbliża nas do Rosji

Ukraina zbliża nas do Rosji

Przemysław Piasta myslpolska/ukraina-zbliza-nas-do-rosji

Byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko zrzekli się Orderów Orła Białego. To znaczący gest. Dodajmy, gest Polsce wrogi. Kuczma, Juszczenko i Poroszenko nie oddali bowiem insygniów w pokorze, uznając się słusznie za niegodnych. Oddali je w geście pychy, buty i arogancji. W geście jawnej wrogości wobec Polski.

Nieważne, że Polacy jako pierwsi wyciągnęli ręce i serca do narodu ukraińskiego, nieważne, że przekazaliśmy za darmo ogrom sprzętu wojskowego, nieważne, iż udzieliliśmy pomocy w setkach miliardów złotych, nieważne, że przyjęliśmy pod swój dach miliony Ukraińców. Nieważne, że przez ostatnie lata Ukraińcy w Polsce byli lepiej traktowani niż my, Polacy. Ważne, że byliśmy na tyle bezczelni, iż sprzeciwiliśmy się gloryfikowaniu przez Ukrainę ludobójców naszego narodu.

Ukraina wybrała. Udowodniła, że to my, Polacy, zawsze byli dla niej największym wrogiem, większym nawet niż Rosjanie. Nam pozostaje jedynie wyciągnąć z tego faktu oczywiste konsekwencje. Niestety, mogą być one dla dużej części naszych rodaków druzgocące.

Skoro bowiem, wbrew nam samym, Ukraina zdecydowała się być naszym wrogiem, musimy przygotować się na agresję ze strony tego państwa. Obecna wojna o Ukrainę prędzej czy później się zakończy. Zakończy się przegraną Ukrainy, ale nie jej klęską. Za naszą południowo-wschodnią granicą będziemy mieli wciąż skorumpowane oligarchiczne rządy, zblatowane z najbardziej ciemnymi grupami interesów z całego świata. Na ich usługach będzie olbrzymia, doskonale wyposażona i świeżo ostrzelana armia. Pełna w znacznej mierze zdehumanizowanych i zdemoralizowanych żołnierzy. W tej sytuacji wysoce prawdopodobne jest, że Ukraina będzie sobie szukać nowego przeciwnika. Oczywistym celem będzie Polska.

Tym bardziej, że jesteśmy dziś poważnie osłabieni wewnętrznie. Polska polityka jest silnie spolaryzowana pomiędzy dwa walczące z sobą obozy-plemiona. W tym czasie bez przeszkód grasuje u nas ukraińska piąta kolumna, która zinfiltrowała świat polityki, nauki, administracji i organów bezpieczeństwa.

Do tego kilka milionów Ukraińców, którzy przybyli w ostatnich latach do Polski bez żadnej kontroli, stanowi idealne wręcz zaplecze dla funkcjonowania obcych służb specjalnych [szpiegowskich; co w tym „specjalnego”? md] . W tej sytuacji Polska z dawnego darczyńcy i dobrodzieja Ukrainy, bardzo szybko może stać się ofiarą kijowskiej junty.

Jedynym sposobem, by temu zapobiec, jest zwiększać swój potencjał i ograniczać ryzyka. Zamiast przygotowywać polskie wojsko do mitycznej wojny z Rosją, przygotujmy je zatem do całkiem prawdopodobnej wojny z Ukrainą. Wyposażmy je nie w kosztowne i widowiskowe samoloty myśliwskie czy szturmowe oraz najnowocześniejsze czołgi, ale w efektory mniej efektowne, ale za to bardziej efektywne.

Zakupmy masowo środki obrony przeciwlotniczej, statki bezzałogowe i systemy walki elektronicznej. Przywróćmy powszechną służbę wojskową. Wojnę wygrywają żołnierze. Tych nie widzę dzisiejszej w Polsce. Reasumując: wyciągajmy wnioski z obecnej wojny, bo kolejna będzie do niej podobna.

Nie wygramy jednak żadnej wojny, jeśli nie pokonamy najpierw wroga wewnętrznego. Należy wyeliminować z życia publicznego metodą powszechnego ostracyzmu polityków takich jak Paweł Kowal i setki jemu podobnych. Należy bezzwłocznie objąć opieką kontrwywiadowczą Związek Ukraińców w Polsce i inne organizacje Ukraińców. Należy infiltrować ukraińską emigrację i natychmiast wysiedlić z Polski wszystkie osoby choćby podejrzewane o sympatie skrajnie szowinistyczne, kontakty z organizacjami nacjonalistycznymi i militarystycznymi na Ukrainie oraz osoby podejrzewane o pracę dla ukraińskich służb specjalnych.

To jednak nie wszystko. Należy deportować wszystkie osoby zbędne z punktu widzenia polskiej gospodarki, zatem w pierwszej kolejności osoby niepotrafiące wykazać źródeł dochodów w Polsce. Usunąć z terytorium Rzeczypospolitej należy także wszystkie osoby łamiące prawo, niezależnie od skali i kategorii przestępstwa czy nawet wykroczenia, którego się dopuściły.

Brzmi to brutalnie i takie jest. Gdyby rządzący posłuchali naszych apeli i postępowali racjonalnie na etapie przyjmowania tak zwanych uchodźców, dziś takie postulaty byłyby niepotrzebne. Są jednak niezbędne. Ich realizacja jest warunkiem sine qua non przetrwania naszego państwa, a być może także biologicznego przeżycia naszego narodu.

Po trzecie, nie możemy pozwolić sobie na prowadzenie polityki dwóch wrogów. Pamiętamy doskonale z własnej historii, że taka strategia prowadziła każdorazowo do naszej klęski. Skoro więc Ukraina uparła się, by mieć wroga w Polsce, nie mamy wyjścia – musimy poprawić nasze relacje z Rosją. Nie chodzi rzecz jasna o żadne odwracanie sojuszy, a jedynie o przywrócenie elementarnych relacji i zakończenie absurdalnych i nic nie wnoszących gestów wrogości. Na szczęście eskalacja głupiej i szkodliwej polityki, prowadzonej w równej mierze przez Radosława Sikorskiego, co jego poprzedników, nie osiągnęła jeszcze nieodwracalnego punktu.

Wszystkie postawione dziś przeze mnie tezy mogą brzmieć dla Państwa szokująco. Lecz już za kilka, bądź kilkanaście miesięcy, będą one dla wszystkich oczywistością. Tak jak dziś oczywistością w oczach niemal 75% Polaków jest negatywny stosunek władz Ukrainy wobec naszego kraju. Niestety, ten, kto mówi prawdę dzień przed innymi, wywołuje co najwyżej gniew. Powinien zaś wywołać refleksję. Czasu mamy bowiem bardzo mało.

Paradoksalnie jedyna nadzieja, skądinąd niezwykle wątła, tkwi w zmianie nastawienia polskich elit politycznych. Inicjatywa jest obecnie po stronie Donalda Tuska. Niestety (obym się mylił) wiele wskazuje na to, że po raz kolejny premierowi zabraknie szerszej perspektywy.

Jeśli nie porzucimy jako naród jałowej logiki sporu plemiennego i nie dostrzeżemy realnego zagrożenia, stracimy bezcenny czas. Zatem wzywam do opamiętania i wbrew wszelkiemu rozumowi, nie tracę nadziei.

Przemysław Piasta

TASS: Pozbawienie Zełenskiego Orderu Orła Białego i groźby wobec prezydenta Polski.

Pozbawienie Zełenskiego Orderu Orła Białego

i groźby wobec prezydenta Polski.

Wołodymyr Zełenski stwierdził, że decyzja ta jest kontynuacją walki politycznej w Polsce, „poprzez wzbudzanie atmosfery nienawiści wobec Ukraińców”.

22 czerwca, 9:46 tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Wołodymyr Zełenski groził prezydentowi Polski Karolowi Nawrockiemu, wyśmiewając jego imię [Karol -król md] i twierdząc, że retoryka polskiego przywódcy wobec Ukrainy może „skończyć się bardzo źle”.

Nawrocki wcześniej ogłosił, że pozbawia Zełenskiego Orderu Orła Białego w związku z decyzją tego ostatniego o nadaniu odznaczenia „Bohaterowie UPA” (Ukraińskiej Powstańczej Armii, uznanej za ekstremistyczną i zakazanej w Rosji) oddziałowi Sił Zbrojnych Ukrainy.

Agencja TASS zebrała najważniejsze informacje na temat sytuacji.

Reakcje Zełenskiego

  • Prezydent Polski Karol Nawrocki odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu najwyższe polskie odznaczenie państwowe – Order Orła Białego.
  • Według niego, decyzja ta ma związek z decyzją Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterowie UPA” (Ukraińskiej Powstańczej Armii, uznanej za ekstremistyczną i zakazanej w Rosji).
  • Członków UPA w Polsce uważa się za zbrodniarzy odpowiedzialnych za zamordowanie ponad 100 000 obywateli polskich na Wołyniu w 1943 roku.
  • Zełenski otrzymał order od byłego prezydenta Polski (2015-2025) Andrzeja Dudy.
  • Po tym wydarzeniu sam Zełenski, a także byli prezydenci Ukrainy Leonid Kuczma , Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko (który został wpisany przez Rosfinmonitoring na listę osób zaangażowanych w działalność ekstremistyczną lub terrorystyczną) ogłosili zwrot polskiego Orderu Orła Białego.

Oświadczenia Zełenskiego

  • Wołodymyr Zełenski groził prezydentowi Polski Karolowi Nawrockiemu.
  • Oświadczył, że retoryka polskiego przywódcy dotycząca Ukrainy może „skończyć się bardzo źle”.
  • W wywiadzie dla stacji telewizyjnej TSN Zełenski stwierdził, że pozbawienie go orderu jest kontynuacją politycznej walki Nawrockiego w Polsce, „poprzez podsycanie atmosfery nienawiści wobec Ukraińców”.
  • Potwierdził również, że podczas ich pierwszego spotkania w grudniu 2025 r. Nawrocki dał mu książkę o masakrze wołyńskiej. [bold – md]
  • Zełenski oświadczył, że uważa działania polskiego prezydenta za niewłaściwe i zażartował z jego imienia: „Karol to nie jego tytuł, to jego imię, prawda? Przecież nie ma monarchii, tylko demokrację, więc musi trochę popracować nad budowaniem relacji z Ukrainą”.

Reakcja w Polsce i na Ukrainie

  • Były prezydent Polski Bronisław Komorowski (2010-2015) nazwał konflikt między obecnym głową państwa Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim „wojną o medale”.
  • Według niego odpowiedzialność za pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich leży po stronie głowy republiki i Zełenskiego, który „usilnie pracował” nad zniszczeniem kontaktów między Warszawą a Kijowem.
  • Były premier Polski (2001-2004) Leszek Miller stwierdził, że na tle konfliktu między prezydentami kraju Karolem Nawrockim i Wołodymyrem Zełenskim Ukraina powinna zwrócić Warszawie nie medale, lecz broń i sprzęt wojskowy, które jej dostarczono.
  • Polski premier Donald Tusk nazwał rosnące zaangażowanie polityków z Warszawy i Kijowa w konflikt strategicznym błędem.
  • Minister obrony Polski Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że stosunki polsko-ukraińskie „zmierzają w bardzo złym kierunku”.
  • Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył , że Kijów jest gotowy podjąć kroki odwetowe w odpowiedzi na nieprzyjazne działania Warszawy.
  • Według ministra [prezydent md] Nawrocki „niszczył pozytywne osiągnięcia, jakie obie strony osiągnęły w ostatnim czasie”.

Reakcja na świecie

  • Andrej Danko, wiceprzewodniczący Rady Narodowej (parlamentu) Słowacji i przewodniczący Słowackiej Partii Narodowej, która jest częścią koalicji rządzącej w kraju, wezwał premiera Roberta Ficę do zaniechania negocjacji z Wołodymyrem Zełenskim z powodu „gloryfikacji banderowców” na Ukrainie.
  • Wicemarszałek Sejmu z zadowoleniem przyjął decyzję prezydenta RP Karola Nawrockiego o pozbawieniu Zełenskiego najwyższego polskiego odznaczenia państwowego, Orderu Orła Białego.
  • Danko zauważył, że stanowisko Nawrockiego pokazuje, iż pamięć historyczna i szacunek dla ofiar nazizmu muszą mieć pierwszeństwo przed koncepcją „poprawności politycznej” w odniesieniu do Ukrainy.
  • Konflikt o Order Orła Białego, po odebraniu przez Polskę odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu w związku z aferą UPA, stanie się przeszkodą na drodze Ukrainy do UE. O tym napisał w Maxie ambasador-ambasador rosyjskiego MSZ Rodion Mirosznik.
  • Wyraził przekonanie, że w kontekście negocjacji w sprawie „przystąpienia resztek Ukrainy do Unii Europejskiej, Warszawa weźmie pełną zemstę i postawi banderowcom szereg żądań”.
  • Odesłanie Orderu Orła Białego przez kilku byłych prezydentów Ukrainy po tym, jak Polska odebrała Wołodymyrowi Zełenskiemu to odznaczenie w związku ze sprawą UPA, pokazuje, że wszyscy oni są prawdziwymi nazistami, powiedział wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew, odpowiadając na pytanie agencji TASS.

Drony pochodzące z Zachodu przeciwko Moskwie: Jak Rosja jest zmuszana do kontrataku na Europę.

Rysy elewacji

Drony przeciwko Moskwie: Jak Rosja jest w końcu zmuszana do kontrataku na Europę fassadenkratzer-de/drohnen-gegen-moskau-wie-russland-gezwungen-wird-schlieslich-gegen-europa-zuruckzuschlagen

[fassade kratzer – zadrapania lub zarysowania na fasadzie]

18 czerwca 2026 roku media doniosły o największym jak dotąd ataku dronów na Moskwę, w którym podpalono rafinerię ropy naftowej, uważaną za jeden z największych obiektów w Rosji , jak donosi n-tv.de .

Nie poinformowano jednak, że jest to możliwe jedynie dzięki dostawom broni z krajów NATO w Europie, a zwłaszcza z Niemiec, które w rzeczywistości „prowadzą wojnę z Rosją ręką Ukrainy”, jak to ujął Putin. Zintensyfikował już ataki odwetowe na Kijów, ale ostatecznie, pod presją, będzie musiał zaatakować zakłady produkcyjne na Zachodzie, w tym w Niemczech, jeśli chce utrzymać kontrolę nad sytuacją – i wtedy zostanie przedstawiony jako wieczny agresor. Merz i spółka nieodpowiedzialnie podsycają również groźbę wojny na dużą skalę.

Siergiej Karaganow (obraz Wikipedii)


Siergiej Karaganow

Rosyjski politolog i ekspert ds. polityki zagranicznej związany z Kremlem, Siergiej Karaganow, udzielił obszernego wywiadu, o którym donosi uncutnews-ch . Karaganow, który od lat należy do najbardziej wpływowych rosyjskich myślicieli strategicznych, przedstawia obraz Zachodu, który celowo chce wpędzić Rosję w długą wojnę na wyniszczenie i otwarcie wzywa do eskalacji, nawet do ataków na państwa europejskie.

Twierdzi, że wojna na Ukrainie nigdy nie była konfliktem wyłącznie ukraińsko-rosyjskim. Przeciwnie, Stany Zjednoczone i ich sojusznicy celowo wciągnęli Rosję w strategiczną pułapkę. Zachód prowadzi wojnę z Rosją na terytorium Ukrainy.

Prawdziwym celem Waszyngtonu było albo militarne pokonanie Rosji, albo trwałe jej osłabienie, aby następnie skupić się na konfrontacji z Chinami. Europa odegrała rolę aktora realizującego, podczas gdy Ukraina była jedynie polem bitwy. Karaganow nie jest odosobniony w tym poglądzie, ale raczej znajduje się w dobrym towarzystwie wielu zachodnich analiz (patrz tutaj , tutaj , tutaj ).

Karaganow argumentuje, że Zachód dąży do długotrwałego wyczerpania Rosji. Dlatego Moskwa musi zakończyć konflikt, zanim obciążenia gospodarcze i społeczne staną się zbyt duże.
Wyraźnie stwierdza, że ​​jego zdaniem Rosja musi w ciągu najbliższego roku podjąć znacznie bardziej zdecydowane działania wobec państw europejskich, które dostarczają Ukrainie broń, szkolenia i wsparcie logistyczne. Wymienia w szczególności Niemcy, Polskę, Rumunię i Wielką Brytanię.
„Niemcy są w centrum jego programu. Oskarża Berlin o ponowny rewanżyzm i określa Niemcy jako główną siłę napędową antyrosyjskiej polityki w Europie”.

Karaganow jest przekonany, że Rosja będzie musiała przeprowadzić bezpośrednie ataki na cele europejskie „prędzej czy później”, jeśli jej wsparcie dla Ukrainy nie ustanie. Początkowo ataki te powinny być przeprowadzane przy użyciu broni konwencjonalnej. Ostatecznie jednak należy rozważyć również użycie broni jądrowej.

Centralnym założeniem jego argumentacji jest twierdzenie, że Europa straciła lęk przed wojną nuklearną. Karaganow postrzega to jako największe zagrożenie naszych czasów. Tylko przywrócenie wiarygodnego odstraszania nuklearnego może zapobiec bezpośredniej konfrontacji.
Posuwa się nawet do twierdzenia, że ​​ograniczona seria rosyjskich ataków nuklearnych na Europę szybko zakończyłaby wojnę, ponieważ państwa europejskie w konsekwencji skapitulowałyby lub uległyby rozpadowi. Jednocześnie przyznaje, że miliony ludzi mogłyby zginąć, a duże części Europy mogłyby ulec zniszczeniu.

Uncutnews zauważa, że ​​Karaganow, chwaląc prezydenta Rosji Władimira Putina jako inteligentnego męża stanu, jednocześnie oskarża go o brak determinacji.
Wielokrotnie powtarza, że ​​Rosja prowadziła wojnę zbyt niepewnie. Moskwa podjęła kluczowe decyzje polityczne i wojskowe zbyt późno i nie zdołała wystarczająco odstraszyć Zachodu.
Domaga się, aby Rosja bardziej widocznie przygotowała się na potencjalne użycie broni jądrowej i publicznie zademonstrowała tę gotowość.

Karaganow niewiele oczekuje od trwających działań dyplomatycznych. Potencjalne zawieszenia broni lub częściowe porozumienia określa jako pułapkę. Nawet gdyby walki miały tymczasowo ustać, państwa zachodnie nadal będą dozbrajać Ukrainę.

Uncutnews zastanawia się, czy stanowiska te rzeczywiście odzwierciedlają opinie większości w rosyjskim kierownictwie, pozostaje kwestią otwartą. Jednak wywiad pokazuje, że przynajmniej część rosyjskiego establishmentu strategicznego otwarcie dyskutuje teraz o scenariuszach, które jeszcze kilka lat temu uważano za nie do pomyślenia.

Bardzo niebezpieczne niemieckie podżeganie do wojny

Rząd niemiecki naciska na wojnę z Rosją z kilku powodów:

1.   Fałszywie przedstawia rosyjską inwazję na Ukrainę jako jednostronną rosyjską wojnę agresywną, przed którą Ukraina musi się bronić i w której musi być wspierana bronią i szkoleniem wojskowym. –
W rzeczywistości rząd niemiecki popiera wojnę agresywną prowadzoną przez neofaszystowski reżim ukraiński przeciwko Rosji, wojnę strategicznie wykorzystywaną przez USA, NATO i UE do własnych celów geopolitycznych.

See:
fassadenkratzer.de/die-etablierung-des-neonazistischen-regimes-in-der-ukraine-mit-hilfe-der-deutschen-nazi-jager
fassadenkratzer.de/in-wahrheit-fuhrt-die-ukraine-einen-angriffs-krieg-gegen-russland/
fassadenkratzeriew-beschloss-2019-minsk-ii-nicht-umsetzen-und-bereitete-sich-auf-krieg-mit-russland-vor/

2.    Rząd niemiecki fałszywie twierdzi, że podbój Ukrainy to jedynie początek wielkiego imperialistycznego planu Rosji, który zakłada późniejszy atak i włączenie państw Europy Wschodniej oraz Niemiec do swojego imperium. Dlatego Niemcy muszą być „gotowe do wojny” i przygotowane do obrony przed rosyjską agresją poprzez kompleksowe zbrojenia. –
W rzeczywistości to kłamstwo służy militarnemu przygotowaniu Niemiec do udziału w długotrwałym, agresywnym natarciu NATO na granice Rosji, które Rosja uważa za przekroczenie czerwonej linii na Ukrainie. Niemcy de facto uczestniczą zatem w przygotowaniach do wojny agresywnej przeciwko Rosji. Zobacz:
https://fassadenkratzer.de/2024/02/09/die-luge-vom-russischen-imperialismus-als-vorwand-fur-neue-kriegsrustungen/
. To, że Rosja nie dąży do konfliktu z Zachodem poza Ukrainą, zostało teraz publicznie oświadczone nawet przez Naczelnego Dowódcę Sił Sojuszniczych NATO w Europie po „bardzo ścisłym monitorowaniu raportów wywiadowczych”. See:
https://fassadenkratzer.de/2026/06/18/nato-oberbefehlshaber-widerspricht-angriffsbehauptungen-russland-sucht-keinen-konflikt/#more-19902

Coraz bardziej niszczycielskie ataki dronów ze strony państw NATO, przeprowadzane „ręką Ukrainy” w głąb rosyjskiego zaplecza i na Moskwę, ostatecznie zmuszą Rosję do kontrataków na cele w europejskich państwach NATO, w tym w Niemczech. Zostanie to fałszywie przedstawione jako „przepowiedziany” rosyjski atak na Europę, przed którym NATO musi się bronić. To wywołałoby III wojnę światową o niewyobrażalnych konsekwencjach. To czyste szaleństwo.

Należy to jasno stwierdzić: obecny rząd niemiecki pod przewodnictwem Merza i popierające go partie nie służą pokojowi na świecie, zgodnie z wymogami Ustawy Zasadniczej, lecz nieodpowiedzialnie wspierają sprytnie skrywaną wojnę agresywną, prowadzoną przez NATO i USA przeciwko Rosji. Nie postępują zgodnie z Ustawą Zasadniczą i dopuścili się przestępstwa z art. 13 Międzynarodowego Kodeksu Karnego. Powinni stanąć przed sądem. Zobacz:
https://fassadenkratzer.de/2026/06/02/nicht-vom-willen-des-grundgesetzes-beseelt-dem-frieden-der-welt-zu-dienen/

Zełenski postawił Białorusi tygodniowe ultimatum w nieoczekiwanej sytuacji. Zrozpaczony pajac?

Zełenski stawia Białorusi 7-dniowe ultimatum w nieoczekiwanej sytuacji

Symplicjusz 20 czerwca 2026 r. simplicius76/zelensky-gives-belarus-7-day-ultimatum

Coraz więcej osób potwierdza, że ​​Zełenski prowadzi przyspieszoną kampanię operacji psychologicznych, polegającą na pustych uderzeniach, aby ukryć pogłębiający się kryzys w swoim kraju. Dziś mieliśmy okazję obejrzeć materiał filmowy, który ujawnił, jak działają jego najnowsze sztuczki salonowe.

Okazuje się, że wczorajsze masowe strajki w Moskwie, które miały się zbiec ze szczytem Rady Europy, były po prostu hollywoodzkim spektaklem: drony zostały wypełnione mieszankami nafty w taki sam sposób, w jaki Hollywood inscenizuje eksplozje samochodów, aby wyglądały bardziej „dramatycznie”, wytwarzając gęste kłęby oleistego dymu.

Na poniższym filmie widać zestrzelonego drona, który pozbywa się swojego specjalnego pakietu efektów specjalnych: [Could not load video.]

Czego się spodziewałeś po kartelu Kvartal 95 ? Dym i lustra – i lateks – to ich specjalność.

Teraz całkowicie zrozumiałe jest, w jaki sposób Ukrainie udało się stworzyć tak przyciągającą wzrok scenerię, skoro każdy zestrzelony dron pozostawiał na horyzoncie smugę gotową do PR-u:

Rzeczywiste szkody w samej rafinerii okazały się rozczarowujące, gdyż zniszczeniu uległo jedynie kilka zbiorników na ropę:

W rzeczywistości wiele z ostatnich narracji ukraińskich gwałtownie się rozpada. Krymska „izolacja” okazała się całkowitą klapą, ponieważ nawet czołowe ukraińskie media opisywały kroki, jakie Rosja szybko podjęła, aby rozwiązać wszelkie problemy, jakie ukraińskie ataki dronów zdołały tymczasowo spowodować.

Na przykład wszystkie mosty wychodzące z Krymu zostały wzmocnione, a ruch wrócił do normy, jak ubolewa następujące konto pro-UA:

Rosji udało się szybko zbudować ziemne wały na kanale, widoczne na nowych zdjęciach satelitarnych:

Nawet sam most ucierpiał w niewielkim stopniu — powstały jedynie dziury — co można zobaczyć na środkowym zdjęciu. Na moście nadal odbywał się ruch jednopasmowy.

Teraz pojawiają się doniesienia, że ​​rosyjskie mobilne grupy ogniowe eskortują cysterny z paliwem wzdłuż korytarzy krymskich, a Ukraińcy wciąż narzekają, że ich drony „Hornet” odnoszą coraz mniejsze sukcesy, ponieważ niedobory paliwa na Krymie zniknęły.

Następnie Zełenski nieświadomie ujawnił swój prawdziwy plan gry, który jest zgodny z ideą, którą omawialiśmy poprzednio: długoterminowe finansowanie i perspektywy Ukrainy topnieją, a Zełenski pilnie potrzebuje chwilowego wzmocnienia wizerunku, aby utrzymać na powierzchni cały swój reżim.

Spotkanie Rady Euro nie tylko wywarło dodatkową presję na Rosję, by zmusiła Putina do „dyplomacji”, ale Zełenski ujawnił nową desperację, by zakończyć wojnę jeszcze tej zimy. Powód? Otwarcie stwierdza, że ​​po zatwierdzeniu przez Europejczyków ogromnej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro Ukraina będzie pilnie potrzebować nowego pakietu finansowego, jeśli wojna nie zostanie do tego czasu skutecznie zakończona.

90 mld euro na pewno nie wystarczy na tak długo jak kiedyś!

Ukraina i Stany Zjednoczone rozmawiają o zamrożeniu wojny na linii frontu, donosi The Economist, powołując się na źródła.

Obie strony utrzymują ze sobą codzienny kontakt. Wznowiono również nieformalne rozmowy z Rosją.

„Jednym z omawianych pomysłów jest dwuetapowe zawieszenie broni: najpierw ograniczyłoby ono działania wojenne do strefy 50–70 km po obu stronach linii frontu, a następnie nastąpiłoby szersze porozumienie” – czytamy w raporcie.

Ukraina spodziewa się zakończyć wojnę przed nadejściem zimy— Zełenski na spotkaniu Rady Europejskiej

🔴 Showman, aktor, prezenter telewizyjny, komik i prezydent kraju z prawdziwymi obywatelami po raz kolejny mówi o potrzebie zwiększenia presji na Rosję ze strony UE.

🤔 Stwierdził również, że jeśli działania wojenne będą kontynuowane przez kolejną zimę, Ukraina będzie potrzebowała oddzielnego pakietu wsparcia.

🔴 Mówimy o dostawach gazu, oleju napędowego, sprzętu energetycznego i pocisków do obrony powietrznej.

🔴 I po raz kolejny w niegrzeczny sposób wezwał do pokoju.

Ale najbardziej niepokojącym dowodem desperacji Zełenskiego była bezpośrednia groźba skierowana przeciwko Białorusi, jaką po raz pierwszy wysunął mały Zielony Człowiek.

Wyjaśnił, że Białoruś buduje wieże przekaźnikowe, aby pomóc rosyjskim dronom – o czym pisaliśmy już kilka tygodni temu – i że daje Łukaszence tygodniowe ultimatum, aby je zniszczył, albo Ukraina „zrobi to za nich”.

Tutaj powtarza groźbę zawartą na swoim oficjalnym koncie, ale dodaje jeszcze bardziej niepokojący zwrot akcji:

Widzicie, Zełenski nie tylko grozi teraz, że prawdopodobnie przeprowadzi pierwsze ataki na Białoruś, w efekcie rozszerzając konflikt i zmuszając Białoruś do przystąpienia do wojny, ale w swojej desperacji wydaje się zagrażać także białoruskiemu sektorowi naftowemu.

Intencja jest jasna:

  1. Zełenski zdaje sobie sprawę, że jego kampania przeciwko rosyjskim rafineriom nie powiodła się, a próba spowolnienia rosyjskiej gospodarki zakończyła się fiaskiem. Oznacza to, że Ukraina nadal balansuje na krawędzi załamania, nie mając żadnej odpowiedzi.
  2. Zełenski pilnie potrzebuje rozszerzenia wojny i objęcia nią jak największej liczby krajów, aby zmienić deterministyczne kalkulacje, które doprowadzą do upadku Ukrainy.
  3. =========================

Wciągając Białoruś do konfliktu, Zełenski i jego europejscy kuratorzy mogą rozpętać nową kampanię propagandową, aby zmobilizować cały zachodni „sojusz” do powstrzymania tego nowego zagrożenia – co, jak zawsze, obejmowałoby ponowną militaryzację, znaczne zwiększenie finansowania itd. Operacja prawdopodobnie obejmowałaby działania pod fałszywą flagą, takie jak „atak Białorusi na Polskę” i inne tego typu działania, mające na celu wzmocnienie efektu.

Istnieje wiele innych teorii:

Drugim powodem jest to, że rosyjskie możliwości w zakresie stacji przekaźnikowych dają Rosji możliwość przeciwdziałania ukraińskiej przewadze Starlink, umożliwiając jej kontrolowanie zasobów powietrznych na duże odległości. Zełenski wie, że Starlink był ostatnią istniejącą przewagą Ukrainy i że zniweczenie go przez Rosję za pomocą własnego, asymetrycznie porównywalnego systemu poważnie osłabiłoby Ukrainę, szczególnie w tym korytarzu na zachód od Kijowa, gdzie Rosja zaczęła powielać własne, głębokie ataki na tyły, skierowane przeciwko drogowcom i przewoźnikom paliwa.

A tak przy okazji: Hipokryzja gróźb Zełenskiego polega na tym, że Ukraina chełpliwie wykorzystuje wszelkiego rodzaju infrastrukturę sojuszniczą poza granicami kraju. Zachodnie samoloty patrolują granice Rosji, wysyłając ukraińskie drony z korektą celu, nie wspominając o satelitach i wszystkim innym, co stanowi ukraińskie „zaplecze” istniejące poza samą Ukrainą. Ale z jakiegoś powodu, kiedy Rosja wykorzystuje infrastrukturę sojuszniczą do pomocy, poważnie to uraża wojenną wrażliwość etyczną kijowskiego krasnoludka.

InformNapalm@ InformNapalmInformNapalm

Pas dronów wzdłuż granicy z #Białoruś : #Rosja opracowuje infrastrukturę do startu, śledzenia i przekazywania uderzeniowych bezzałogowych statków powietrznych informnapalm.org/pl/drone-bel…

13:41 · 17 czerwca 2026 · 12,3 tys. wyświetleń Views


———————————

W świetle ujawnionej desperacji, łatwo zrozumieć, dlaczego fałszywy hollywoodzki show o moskiewskiej rafinerii był tak bardzo potrzebny w tym momencie. Ukraina ewidentnie radzi sobie znacznie gorzej, niż daje po sobie poznać, zwłaszcza teraz, gdy wojska rosyjskie ponownie zaczęły nacierać w szybszym tempie w zeszłym tygodniu. Upadek Konstantinowki i Lymana zburzy narrację ostatnich miesięcy, że Ukraina „zamroziła linię frontu”, że wojna osiągnęła „impas”, albo że Ukraina całkowicie odwróciła losy i teraz naciera na Rosję, odzyskując terytorium.

Gdy te miasta padną, nie będzie sposobu, by ukryć sztucznie sfabrykowaną operację psychologiczną „zwycięstwa” Ukrainy – a Zełenski kipi z rozpaczy, zastanawiając się, jak dalej tłumić rosyjskie zwycięstwa. Konstruując nowy punkt zapalny przeciwko Białorusi, Zełenski może po raz kolejny sprytnie odwrócić uwagę mediów od załamującej się ukraińskiej linii frontu i skupić ją na nowym punkcie. Taki jest plan. Plan ten jednak przynosi coraz mniejsze efekty, ponieważ wymaga nowej, sfabrykowanej kampanii dosłownie co tydzień; w tym tygodniu jest to Hollywood Kerosene Theatre w Moskwie, w przyszłym Belarus Roadshow, a w kolejnym trzeba będzie wymyślić nową sztuczkę. Życie oligarchicznego oszusta-transwestyty podszywającego się pod „demokratycznego przywódcę” nie jest łatwe.

A po ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego sytuacja Ukrainy nadal się pogarsza:

Bloomberg podaje, że Rosja radzi sobie lepiej niż kiedykolwiek:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-06-16/rosyjski-eksport-ropy-blisko-rekordowego-tempa-ponieważ-ukraińskie-drony-biorą-na-cel-w-swoje-rafinerie

Jak myślisz, czy Zełenski w akcie desperacji faktycznie spróbuje rozszerzyć wojnę, czy też są to tylko puste groźby?

Prawda o Ukrainie jest w Niemczech nieznana

Prawda o Ukrainie jest w Niemczech nieznana

– rozmowa z Żaklin Nastić,

byłą posłanką do Bundestagu

Zacząć musimy chyba jednak od „wyjaśnień”. O dziwo jest Pani mało rozpoznawalna w Polsce, a przecież przez dwie kadencje była Pani w Bundestagu. Zanim jednak znalazła się Pani w niemieckim parlamencie, urodziła się Pani tutaj i rozmawiamy zresztą po polsku. Nazwisko ma Pani jednak… południowosłowiańskie!

– Rzeczywiście moja biografia przeplata się z różnymi krajami i tożsamościami. Moja rodzina pochodzi z Pomorza. Urodziłam się w Gdyni, w 1999 roku wyjechałam do Niemiec. Korzenie naszej rodziny są polskie, niemieckie, kaszubskie, a podobno nawet i żydowskie. Z domu nazywam się Grinholc, aczkolwiek moja mama miała na nazwisko… Jankowska. Używane nazwisko mam jednak po byłym mężu z Serbii. No i tak wylądowałam tutaj, przyjechałam wraz z mamą jako dziesięciolatka, do ojca i brata, którzy wyjechali wcześniej. Mieszkałam w Hamburgu, w Niemczech, działałam w Die Linke, dochodząc do stanowiska regionalnej szefowej, a potem przez 8 lat byłam posłanką wybieraną z jej list do niemieckiego Bundestagu. Skupiałam się tam w Komisji Obrony na prawach człowieka w szerokim rozumieniu. Potem razem z Sahrą Wagenknecht i innymi liderami Die Linke zdecydowaliśmy się na stworzenie nowej formacji politycznej, BSW.

To biografia, jak rozumiem, skierowała Panią do formacji lewicowych. Do tej naszej rozmowy właściwie też doszło trochę przez przypadek. Otóż na jednym z portali społecznościowych pokazał mi się właśnie Pani wpis związany ze sprzeciwem wobec kultu Bandery na Ukrainie, w kontekście zbrodni wołyńskiej. To rzadki głos, także w Niemczech, a bardzo nam potrzebny w momencie, gdy Polacy chyba już przejrzeli na oczy. To teraz jest w Polsce bodaj najważniejszy temat publicznych dyskusji.

Ale czy w Niemczech w ogóle istnieje jakakolwiek wiedza na ten temat? Wydawałoby się, że właśnie Niemcy powinni być szczególnie wyczuleni na przejawy odradzania się nazizmu.

– Tutaj niewiele się o tym wie i nikt nie ma interesu w tym, by się tematyką na poważnie zająć. Ukraina jest na wojnie z Rosją, więc „nie wypada” o tym rozmawiać. Było to dla mnie problemem już w Die Linke, kiedy po wybuchu obecnej fazy tej wojny ostrzegałam partyjnych towarzyszy przed przybyszami z Ukrainy i ich poglądami. Tu, w Hamburgu, mieszkali przecież bracia Kliczko, więc odbywały się różne demonstracje i z niepokojem słuchałam pojawiających się tam haseł. Jako urodzona w Polsce, zawsze interesowałam się polską historią i to, co działo się wokół poparcia dla takiej Ukrainy, to dla mnie jak policzek. W Bundestagu próbowałam uzyskać informacje na temat finansowania osławionego batalionu Azow i to dzięki działającej tam służbie naukowej udało się ustalić, że oddział finansowany był przez ukraińsko-żydowskiego oligarchę, Ihora Kołomojskiego, który był także sponsorem kariery Zełenskiego. Członkowie Azowa mieli dostawać po 400 dolarów miesięcznie. Nie można jednak o tym w Niemczech mówić, bo to jest traktowane jako „wpisywanie się w narrację Putina”.

Cóż, zagrajmy w tę grę: może jednak w tej argumentacji rosyjskiej coś było na rzeczy? Jeśli się wsłuchać w cele, jakie Federacja Rosyjska deklaruje w konflikcie zbrojnym, to przecież jednym z nich jest właśnie „denazyfikacja”. Rosjanie od dawna starają się alarmować opinię publiczną nie tylko u siebie, ale także na Zachodzie, że na Ukrainie mamy do czynienia z odradzającą się ideą nazistowską. Nie chcę tutaj wyjść na człowieka naiwnego, wierzącego, iż światem rządzi starcie idei, bo oczywiście najistotniejszy jest rachunek sił, ale dosyć niezrozumiałe jest, że nawet w Die Linke problem jest niedoceniany, tym bardziej w Hamburgu z jego legendą Ernsta Thalmanna. Wydawałoby się, że to właśnie do Niemców powinno docierać w pierwszej kolejności.

– Die Linke w ogóle oddaliła się od tego co pierwotne, w tym problemów ludzi pracy, skupiając się na tematyce kulturowej i tożsamościowej. Dlatego zresztą stamtąd odeszłam i zaangażowałam się w projekt Sahry Wagenknecht. Wracając jednak do pytania, jeszcze w Die Linke próbowałam razem z Andrejem Hunko w tym kierunku działać. Spotykałam się także z aktywistami z Ukrainy, którzy ostrzegali przed tym co dzieje się tam po przewrocie na Majdanie. Próbowałam pokazywać działaczy stamtąd, którzy wzywali do pokoju. Moją poprzednią partię też próbowałam przed efektami wspomnianego zjawiska ostrzegać. I szybko się okazało, że miałam rację. Wśród uchodźców z Ukrainy bardzo często słyszeliśmy szowinistyczne przekonania ukształtowane przez całe lata oficjalnie funkcjonującego kultu OUN-UPA. Dochodziły niepokojące sygnały z ośrodków dla uchodźców, gdzie mieli się uważać za lepszych od tych z Syrii czy Afganistanu.

Wracając do Pani afiliacji politycznych. Nie jest już Pani w BSW?

– Tak, ja na początku zakładałam tę formację, ale pod koniec marca z niej odeszłam, ponieważ moim zdaniem BSW popełnia błędy i nie wypełnia tej luki reprezentacyjnej, którą wypełnić miała. Za dużo jest tam niekonsekwencji. Z jednej strony byliśmy przeciwko „kordonowi sanitarnemu” wymierzonemu w Alternatywę dla Niemiec (AfD), a potem w regionach wchodzimy w takie koalicje, które motywowane są wyłącznie tym, by nie dopuścić przedstawiciela tej partii do funkcji premiera landu. A poparcie dla AfD nie wzięło się znikąd. W niektórych regionach to jest już ponad 40%, a w skali kraju nawet 27%. Nie można tego dłużej ignorować. Niemcy chcą po prostu zmian, a to nie AfD odpowiada za problemy, które stworzyły w ostatnich latach federalne rządy. Nasz przemysł się zwija, wisi nam nad głowami zagrożenie terrorystyczne, rząd prze do wojny, a establishment opowiada ludziom, że to AfD jest problemem.

Czyli rozumiem, że to bardziej kwestie taktyczne niż ideologiczne na razie dzielą Panią z tą formacją, ale czy to jest już dla Pani zamknięty rozdział, czy może jest jakaś szansa na współpracę w przyszłości?

– Ja sobie życzę po prostu w Niemczech innej polityki, na przykład takiej że nie chcę III wojny światowej. To dzisiaj mówi Tino Chrupalla z AfD, a nie ktoś inny. Że na niemieckiej ziemi nigdy więcej nie powinno być wojny. A tymczasem kanclerz Friedrich Merz ubiera się w mundurek i mówi, że musimy być gotowi do wojny każdej nocy (fight tonight). Minister obrony zaś ogłasza, że Niemcy mają stać się jak najszybciej zdolnymi do wojny. Do wojny przeciw komu? Przeciw Rosji! Rzekomo przeciwko atomowemu zagrożeniu. Moim zdaniem to jest szaleństwo i w tych czasach jest ciężko już powiedzieć, tu w Niemczech, co jest prawicą, co lewicą, bo ten świat nie jest już czarno-biały. Ja będę zawsze popierać wszystkich którzy chcą pokoju: w Europie, w Niemczech, pokoju z Polską, pokoju z Rosją. Gdyby BSW rzeczywiście trzymała się swoich postanowień o niezawieraniu sojuszy z establishmentem ws. blokowania AfD, to te formacje wspólnie, pomimo wszystkich różnic, mogłyby jakoś wpłynąć na sytuację w Niemczech, a w końcu także na zmianę polityki zagranicznej RFN. Tego niestety nie ma.

A czy Pani zdaniem przyszedł w Europie czas na suwerenistyczną lewicę, taką jaką w sensie ideowym miało być właśnie BSW? Przykładów takich formacji mamy przecież więcej. To przecież nie tylko Niemcy, ale też Francja Nieujarzmiona Jean-Luca Mélenchona, zaś sukcesy odnoszą Rumen Radew w Bułgarii, Robert Fico i jego słowacki SMER. W Czechach działała koalicja Stacilo!, a Sahra Wagenknecht była także gościem kongresu włoskiego Ruchu Pięciu Gwiazd, który zdaje się, że też przyjął ostatecznie format takiej idei naczelnej.

– Niewątpliwie takie ruchy pojawiają się już w całej Europie, a ja również takie wątki zauważam u duńskiej premier, Mette Frederiksen. Na przykład na gruncie sprzeciwu wobec niekontrolowanej imigracji, co od razu rodzi oskarżenia o „nacjonalizm” czy „rasizm”, tak jakby lewica miała nie brać pod uwagę kalkulacji ekonomicznej. A przecież gdy przyjeżdża do kraju tylu ludzi, którzy np. nie pracują, a przysługują im zasiłki socjalne, to w końcu system pomocy zostanie przeciążony. Kolejna rzecz to właśnie stanowisko antywojenne. Bardzo liczyłam na to, że właśnie w BSW będziemy podejmować ponad podziałami inicjatywy na rzecz np. wstrzymania dostaw broni do Ukrainy czy Izraela. Natomiast to nie może być wszystko. Partia musi mieć też odpowiedź na problemy czysto socjalne: funkcjonowanie służby zdrowia, finansowanie systemu edukacji czy opieki nad emerytami. Mam wrażenie, że BSW brakuje tutaj konkretnego planu.

Żaklin Nastić

———————

To jest kwestia chyba w Niemczech trochę terytorialna. Wiemy, że elektoraty w dawnej NRD i RFN różnią się między sobą. To jest temat tabu, oficjalnie przez wszystkich potępiany, ale czy w Die Linke bądź BSW dało się wyczuć jakieś formy nostalgii za NRD?

– Raczej nie, bo większość kadr wywodziło się jednak z zachodniej części Niemiec. W niemieckich partiach politycznych istnieje tendencja do ignorowania wyborców z NRD, z uwagi na to że ich jest mniej. Powszechnie panuje przekonanie, że wybory wygrywa się na Zachodzie. To zresztą bardzo dobrze wykorzystała AfD, która skupiła się najpierw właśnie na poziomie regionalnym i ten sposób zbudowała poparcie na poziomie federalnym. Oni też, tak jak BSW, w swoich pierwszych wyborach do parlamentu nie przekroczyli progu wyborczego. Ale się nie poddali i byli bardzo aktywni na poziomie landów. I zresztą na konsekwentnym sprzeciwie AfD wobec niekontrolowanej imigracji czy wojny, dzisiaj ta partia jest pierwsza w sondażach. To jest bardzo dobry przykład tego, jak należy pracować.

Jak Pani widzi tę obecną politykę RFN w kontekście jej efektywności?

– Ostatnie lata Merkel, Scholza czy teraz Merza to coś, o czym byśmy nigdy nie pomyśleli. Ignorują oni problemy zwykłych niemieckich obywateli. Swoją polityką wpadliśmy w ekonomiczny kryzys związany z brakiem dostępu do tanich surowców energetycznych, a efektu na arenie międzynarodowej to i tak nie przyniosło, o czym świadczy choćby brak wyboru do Rady Bezpieczeństwa ONZ.

A może Niemcy, Polska, Europa, powinny szukać jednak dobrych relacji gdzie indziej? Choćby w BRICS? Może szukać innych dróg rozwoju niż neoliberalny kapitalizm? Czy Chiny, rządzone przecież przez partię komunistyczną, mogłyby być takim przykładem? Odnoszę wrażenie, że elity w całej Europie ciągle żyją w rzeczywistości Pax Americana, który odchodzi przecież do przeszłości.

– Czas świata jednobiegunowego się skończył i dobrze by było, gdyby Unia Europejska to zaakceptowała. To, co wyprawiała Baerbock z próbami pouczania Chińczyków na temat praw człowieka, gdy drugą ręką wysyłała broń do Izraela, który równał z ziemią Gazę, to jednak symbole niezrozumienia sytuacji w jakiej się znajdujemy. Byłam niedawno w Chinach. To kraj, który w 40 lat wyciągnął około 800 milionów ludzi z permanentnych klęsk głodowych. Kraj rządzony niepodzielnie przez partię komunistyczną, jak Pan słusznie zauważył, a trudno zaprzeczyć, że to przynosi efekt. Co ciekawe, koniec świata jednobiegunowego w swoim programie odnotowuje także AfD, nie tylko BSW.

Ale AfD nie zaproponuje przecież alternatywy dla neoliberalnego kapitalizmu.

– Nie do końca tak jest. W oficjalnym programie też istnieje mnóstwo ciekawych zapisów, choćby o „społecznej gospodarce rynkowej”. Warto się w niego wczytać, naprawdę.

To frakcja konserwatywno-ludowa, ale chyba nie cała partia? Wydaje mi się, że Alice Weidel to jednak klasyczna przedstawicielka liberalnej ekonomii.

–  A jednak gdy wczytamy się w program AfD, to raczej znajdziemy tam próbę poszukiwania alternatywy także na gruncie narodowej ekonomii. Ja natomiast też chcę przypomnieć, że np. Die Linke miała w programie zapisy o polityce antywojennej, ale wysyłanie broni Ukrainie popiera część partii. Zresztą wobec Izraela w Die Linke też boją się zabrać głosu sprzeciwu.

Cóż, to chyba dorobek niemieckiej historii, ciągle rezonują na tę waszą politykę demony przeszłości. U nas w Polsce Ludowej w ogóle mówiło się i pisało w publikacjach np. Ministerstwa Obrony Narodowej, o sojuszu między Niemcami Zachodnimi a Izraelem. Ale AfD chyba też nie potępia Izraela?

– Ale BSW pozwoliła sobie na regionalne koalicje z siłami systemu, by AfD blokować i to już było dla mnie za dużo. Pojawiły się wtedy komentarze, że tak naprawdę formacja ma służyć temu, żeby system podtrzymać. Odciągać część wyborców od AfD, byle tamta nie mogła nigdzie osiągnąć większości. Wracając jednak do pytania, cóż wszyscy mamy swoje interesy, ale nie jest z punktu widzenia Europy rozsądne, by wchodzić do konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, Rosją czy w ogóle całym BRICS. To się nam zupełnie nie opłaca, a wojna z Iranem tego dowiodła najlepiej.

No i od razu pytanie retoryczne: gdzie są sankcje na Stany Zjednoczone za niesprowokowaną agresję, takie jak wobec Rosji? Gdzie jest to powszechne, międzynarodowe oburzenie? Nikt nie kiwnął nawet palcem. Europa prezentuje podwójne standardy moralności, więc chyba najrozsądniej byłoby się kierować jednak interesem ekonomicznym, a nie tymi fałszywymi deklarowanymi wartościami. Trzeba patrzeć na to skąd kupujemy gaz, ropę, gdzie sprzedajemy nasze produkty itd. Dlatego potrzebujemy dobrych relacji z Chinami, Brazylią, emancypującą się Afryką, zamiast wspierać wojny USA i Izraela. Rosja też jest sąsiadką Unii Europejskiej i na relacje z tym krajem trzeba patrzeć pragmatycznie, bo on się nigdzie przecież nie przeniesie. Dla nas to o tyle istotne, że bez dobrych relacji z Rosją będziemy w kryzysie ekonomicznym bez końca. Dostęp do rosyjskich surowców to warunek rozwoju ekonomicznego Niemiec.

Rozmawiał Tomasz Jankowski

Całość rozmowy na kanale YouTube Wbrew Cenzurze.

Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2026)

Zwracają te miliardy ! MEM-y VI.

———————————

——————————

—————-

——————————————

——————————

——————————

————————-

——————————-

——————————–

—————————

Ministerstwo Obrony Rosji o analizie dokumentów opublikowanych przez amerykański wywiad, dot. laboratoriów biologicznych na Ukrainie

Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało o analizie dokumentów opublikowanych przez amerykański wywiad narodowy dotyczących działalności laboratoriów biologicznych na Ukrainie

mil-brifing-minoborony-rossii-po-voprosam-analiza-opublikovannyh

[foto tych dokumentów – w oryginale . md]

Federacja Rosyjska wielokrotnie inicjowała dyskusje na temat realizacji wojskowych programów biologicznych przez Ukrainę i kraje zachodnie, z naruszeniem Konwencji o zakazie broni biologicznej i toksycznej, na odpowiednich forach międzynarodowych, w tym w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Poprzednie briefingi na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Obrony Rosji. Do niedawna w odpowiedzi otrzymywaliśmy jedynie wymówki i oskarżenia o dezinformację.

Jednocześnie upowszechnienie wśród społeczności międzynarodowej udokumentowanych informacji o tej nielegalnej działalności państw zachodnich pozwoliło nam doprowadzić do zmiany sytuacji .

W maju 2026 r. dyrektor amerykańskiego wywiadu Tulsi Gabbard ogłosiła wszczęcie śledztwa w sprawie działań związanych z finansowaniem przez poprzednią administrację USA 120 zagranicznych biolaboratoriów, z których ponad 40 znajduje się na Ukrainie.

12 czerwca Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego opublikowało komunikat prasowy zawierający odtajnione dokumenty potwierdzające, że rząd USA celowo zataił informacje o biolaboratoriach na Ukrainie i w innych krajach. Według opublikowanych danych, CYTAT: „…wiele biolaboratoriów finansowanych przez administrację USA prowadziło lub nadal prowadzi badania nad niebezpiecznymi patogenami, w tym tzw. eksperymenty „wzmocnienia funkcji” , praktycznie bez nadzoru i nadzoru…”

Uzyskano dalsze dowody na to, że laboratoria biologiczne na Ukrainie były finansowane i rekonstruowane ze środków pochodzących z federalnego budżetu Stanów Zjednoczonych.

W komunikacie prasowym opublikowanym przez Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego przedstawiono mapę biolaboratoriów na Ukrainie. Dokumenty wskazują na placówki w Charkowie, Dnieprze, Lwowie, Winnicy, Tarnopolu, Czernihowie i Odessie. Podkreślam, że prowadzono tam badania nad patogenami dżumy, wąglika, tularemii, wirusa Marburg i Eboli .

Lokalizacje i działalność badawcza biolaboratoriów, wcześniej ujawnionych przez rosyjskie Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zostały potwierdzone danymi wywiadu USA. Należy zauważyć, że podstawą prawną organizacji tych badań była umowa z 2005 roku między Departamentem Obrony USA a Ministerstwem Zdrowia Ukrainy „O współpracy w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się patogenów, technologii i wiedzy, które mogłyby zostać wykorzystane w rozwoju broni biologicznej”. Prace koordynowała Agencja ds. Redukcji Zagrożeń Obronnych USA (DITRA), a badania były prowadzone w warunkach ścisłej tajności, z ograniczonym dostępem ukraińskich specjalistów do informacji i obiektów.

Podczas specjalnej operacji wojskowej uzyskaliśmy dodatkowe dokumenty potwierdzające, że kierunek prowadzonych prac jest niezgodny z palącymi problemami ukraińskiej służby zdrowia, z których głównymi są choroby o znaczeniu społecznym. Priorytetem było zbadanie szkodliwych właściwości potencjalnych broni biologicznych , a także czynników zakaźnych, których celem jest osłabienie gospodarki narodowej.

Komunikat prasowy Narodowej Agencji Wywiadowczej USA zawiera fragment listy biolaboratoriów, w tym kwoty finansowania i dane dotyczące kontrahentów.

Chciałbym skupić się na Odesskim Instytucie Badawczym Przeciwzarazkowym im. Miecznikowa, oznaczonym na mapie jako „miejsce składowania broni biologicznej ” .

Jak wynika z dokumentu, zleceniodawcą przebudowy jest Departament Obrony USA, a wykonawcą firma Black & Witch, powiązana z amerykańskim departamentem sił zbrojnych.

Przypominamy, że działalność Instytutu wywołała liczne pytania podczas spotkania konsultacyjnego państw-stron Konwencji o zakazie broni biologicznej i toksycznej, zwołanego z inicjatywy Federacji Rosyjskiej. Pytania te dotyczyły bezpodstawnie zawyżonych objętości magazynowych kontenerów zawierających patogeny wywołujące cholerę, tularemię i brucelozę, przy braku udokumentowanych dowodów ich wykorzystania w celach pokojowych.

Naruszenie to odnotowano w raporcie ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia po przeprowadzeniu kontroli zbioru szczepów w przedmiotowej placówce.

Sama nomenklatura patogenów, która nie odpowiada obecnym problemom zdrowotnym Ukrainy, gdzie notuje się wzrost zachorowań na różyczkę, błonicę i gruźlicę, wskazuje na próby opracowania w ukraińskich biolaboratoriach składników broni biologicznej .

Kolejną instytucją, o której wspomnieliśmy wcześniej, jest Instytut Medycyny Weterynaryjnej Doświadczalnej i Klinicznej w Charkowie.

Lista chorób zakaźnych zwierząt badanych przez Instytut obejmuje poważne choroby, które mogą przenosić się na ludzi i powodować szkody w rolnictwie . Należą do nich wysoce zjadliwa grypa ptaków, a także afrykański i klasyczny pomór świń oraz choroba Newcastle, które mają potencjał pandemiczny.

Sytuacja z patogenem nosacizny budzi wątpliwości: w ramach amerykańskiego programu dotyczącego zakażeń odzwierzęcych sfinansowano i zrealizowano odrębny projekt jego badania, mimo że na Ukrainie nigdy nie odnotowano przypadków tej choroby.

Chciałbym przypomnieć o ukraińskich projektach o wyraźnym charakterze militarno-biologicznym, o kryptonimie U-Pi , które nie zostały uwzględnione w wyżej wymienionym komunikacie prasowym.

Projekt U-Pi-1 miał na celu badanie (Rickettsia) i innych chorób przenoszonych przez stawonogi.

W ramach szeroko zakrojonego projektu U-Pi-2 oceniono mechanizmy transgranicznego rozprzestrzeniania się i migracji nosicieli tularemii i wąglika.

Dysponujemy informacjami o realizacji dziesięciu podobnych projektów, w ramach których pracowano z patogenami szczególnie niebezpiecznych i istotnych gospodarczo zakażeń – gorączką krymsko-kongijską, leptospirozą, kleszczowym zapaleniem mózgu, afrykańskim pomorem świń .

Nasze wielokrotne oświadczenia dotyczące stworzenia przez Partię Demokratyczną USA ram prawnych dla finansowania wojskowych badań biologicznych zostały potwierdzone w opublikowanym komunikacie prasowym Dyrektora Krajowego Wywiadu.

W programie uczestniczyły organizacje naukowe i duże firmy farmaceutyczne , a fundusze pochodziły od organizacji pozarządowych zabezpieczonych gwarancjami państwowymi. Głównymi wykonawcami dla armii USA były firmy Metabiota, Black & Witch i CHTM Hill, których zadaniem była budowa obiektów biologicznych i dostarczenie sprzętu.

Dystrybucja środków odbywała się również poprzez system grantowy za pośrednictwem Ukraińskich i Międzynarodowych Centrów Naukowo-Technicznych.

Uważamy, że opublikowane dokumenty stanowią kolejny dowód na naruszenie przez reżim w Kijowie zobowiązań wynikających z Konwencji i będziemy dążyć do wyjaśnienia sytuacji na stosownych forach międzynarodowych.

Tym samym wszelkie oskarżenia wobec Federacji Rosyjskiej o rozpowszechnianie dezinformacji i prowadzenie operacji hybrydowych mających na celu wprowadzenie w błąd społeczności międzynarodowej są całkowicie fałszywe .

Rosyjskie Ministerstwo Obrony będzie nadal analizować napływające informacje. Mamy już pewną ilość bardzo poważnych, nowych materiałów. Materiały te są analizowane, a odpowiednie dokumenty są weryfikowane.

Poinformujemy Cię o wynikach.

Kropla drąży skałę …

Kropla drąży skałę …

Łukasz Jastrzębski myslpolska/kropla-drazy-skale

Odebranie Orderu Orła Białego niewdzięcznemu przywódcy Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu stało się wydarzeniem przełomowym. Zupełnie nie mają racji komentatorzy – również moi Koledzy – mówiący, że to tylko niewiele znaczący gest. To moment przełomowy. Wraz z odebraniem Orderu Orła Białego, bezczelną reakcją ukraińskich elit i krytycznym nastawieniem części mediów przyszła oczekiwana zmiana. Chyba po raz pierwszy w wielu mediach na Europy powiedziano czym był i jest ukraiński szowinizm spod znaku OUN-UPA.

Symboliczny gest prezydenta Karola Nawrockiego spowodował efekt kuli śniegowej. Bez większego znaczenia jest zapewne to, że sytuacja ta została wymuszona kwestią sondażową i być może rozmową z Amerykanami. Order Orła Białego słusznie utracił Zełenski i dzięki temu zrzekli się go również Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko. To znakomita informacja, ponieważ co najmniej dwóch z nich jest jawnymi stronnikami ukraińskich formacji szowinistycznych, kolaboranckich, antypolskich i zbrodniczych.

Medale oddali również – co niemniej cieszy – Andrij Sybiha, Kyryło Budanow i szarogęszący się w Polsce ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar. Dobitnie pokazuje to społeczeństwu, że tradycja stronników czystek etnicznych spod znaku wideł i siekier jest dla nich istotniejsza, niż dobre relacje z Polską. Co dla mnie i mojego środowiska było oczywiste od samego początku konfliktu na Ukrainie.

W filmie w reżyserii Juliusza MachulskiegoSzwadron”, Polak w służbie rosyjskiej, rotmistrz Jan Dobrowolski grany przez Janusza Gajosa tłumaczy baronowi Fiodorowi Jereminowi granemu przez Radosława Pazurę motywy swojego surowego postępowania: „Bo [Polacy] są niecierpliwi, jak szczeniaki. Powoli Jeremin, wszystko mogło się potoczyć ku lepszemu powoli. Tylko oni nie chcieli czekać. Wszystko albo nic. No to nie ma nic. I koniec z marzeniami, z całym postępem”.

Nauczmy się cierpliwości. Kropla drąży skałę. Dokładnie tak było i tak jest w polityce.

Nic praktycznie nie następuje raptownie z dnia na dzień. Spektakularne zmiany poprzedzone są ciężką organiczną pracą. Wszystko jest pewnym cyklem. Potrzeba czasu, by pewne procesy się ziściły. Neo-banderyzm na Ukrainie nie jest żadną nowością, ale nadanie przez Zełenskiego jednostce wojskowej imię „Bohaterów UPA” przelało czarę goryczy. Przedwczoraj coś się zmieniło i już nie ma od tego odwrotu.

Zmieniło się postrzeganie Ukraińców, a przeciętny Kowalski zobaczył roszczeniowość, bezczelność i skrajny egoizm tego państwa. Skończyła się era bezrozumnego i bezkrytycznego patrzenia na Kijów.

Każdy z nas pomyślał, powiedział lub napisał to co wyartykułował były premier Leszek Miller w audycji „Prezydenci i premierzy” Polsatu News: „Jak już tak się wszyscy rozpędzają, że nam zwracają to, co dostali, to niech zwrócą nam MiG-i, które otrzymali, czołgi i broń”.

I chce się dodać oddajcie ogrom naszych pieniędzy. Sami sobie płaćcie za Starlinki i spłacajcie bajońskie długi zaciągnięte w ramach unijnej pomocy. Wiemy, że tak się nie stanie. Jednak nastąpiła pewna nieodwracalna zmiana myślenia ogromnej rzeszy naszych rodaków.

Dodatkowym plusem jest ujawnienie się całej Piątej Kolumny w Polsce wśród polityków, dziennikarzy, publicystów, komentatorów i duchownych. Cała armia ludzi w mediach niczym szaleniec Reytan rwało koszulę i własną piersią broniło stronników banderyzmu. Usłyszeliśmy dziesiątki wypowiedzi i przeczytaliśmy setki wpisów tłumaczących, że Bandera i UPA na Ukrainie są symbolami walki o silną Ukrainę. Wreszcie padł bezczelny mit o tym, że na Ukrainie banderyzm jest putinowskim wymysłem.

Obalona została teza, że dzisiejsza Ukraina nie potrzebuje banderyzmu, bo zyskała w wyniku wojny prowadzonej z Rosją nowych bohaterów, więc ci spod znaku OUN-UPA i 14 Dywizja Waffen SS-Galizien odeszli do lamusa historii. Misternie zbudowany przekaz rozleciał się jak domek z kart.

Zdecydowanie nie jest idealnie. Dalej jest bardzo źle, ale ugraliśmy tyle, ile było realnie do ugrania przy tej jakości polityków jakich mamy. Na bezrybiu i rak ryba. Słaby prezydent, spętany sznurami rusofobii, być może niechcący – ale jednak – lekko skorygował politykę względem Kijowa. Dzisiaj wielu moich rodaków ma odwagę publicznie mówić i pisać to co od dawna myślało.

Ba, wielu ukrainofilskich polityków mówi naszym językiem sprzed 4 lat. O to przecież nam chodziło, przesunęliśmy Okno Overtona w ukraińskim temacie. Pogardliwie nas nazywano „ruskimi onucami” i „trollami Putina” za to, że staliśmy na stanowisku polskiego interesu narodowego. Mieliśmy rację co udowadnia dzisiejsza sytuacja. Odebranie Orderu Orła Białego przez prezydenta wywodzącego z z obozu atlantyckiego jest w walnej części naszym sukcesem.

Efekt motyla to zjawisko, w którym nawet drobna zmiana w warunkach początkowych może z biegiem czasu prowadzić do całkowitych zmian w przyszłości. Czy właśnie to obserwujemy? Być może właśnie odebranie Orderu Orła Białego byłemu komikowi spowoduje w przyszłości jakieś otrzeźwienie na odcinku polityki względem naszych wschodnich sąsiadów?

Być może to wydarzenie, stanie się końcem naszego przekleństwa czyli szaleństwa prometeizmu kojarzonego z giedroyczyzną? Być może uda się w interesie Polaków mieszkających na Wschodzie unormować nasze relacje z Białorusią i Rosją? Być może po długich dziesięcioleciach uda się przynajmniej częściowo godnie pochować naszych rodaków wybitnych przez Ukraińców w latach 1939-1947.

Przyszłościowo ważne, by przy tych zmianach, które mogą nadejść zachować zdrowy rozsądek. Kilku moich bezrefleksyjnie proukraińskich znajomych już po sprawie orderowej odwiedziło konta społecznościowe Ukraińców w mediach społecznościowych. Dostali dysonansu poznawczego. Przekonali się, że wśród „zwyczajnych” Ukraińców niechęć do Polaków jest na poziomie porównywalnym do tego wobec Rosjan. Dla wierzących w przekaz medialny w Polsce jest to niewyobrażalny szok. Moi proukraińscy znajomi przemieniają się w antyukraińskich radykałów.

Dzisiaj oczywiście wydaje się to mało nierealne. Polska jest częścią obozu euroatlantyckiego i dzięki dobrze ulokowanym sorosowskim macherom od polityki jest w awangardzie tego kierunku.

Ale pamiętajmy, że każdy nawet najdłuższy marsz zaczyna się od pierwszego kroku. Ten krok być może został właśnie wykonany. Nie wiem czy się uda. Tego się nie dowiemy, jeśli nie spróbujemy odzyskać Polski. Czeka nas długi marsz krętymi ścieżkami, wielokrotnie poczujemy się zawiedzeni i wyprowadzeni na manowce. Wielu z nas się załamie i odpadnie. Liczni się pogubią. Do mety jaką może być suwerenna Polska dotrą dopiero zapewne nasi potomkowie. Ale nie ma drogi na skróty. Trzeba słono zapłacić za błędną politykę naszych dziadów, ojców i nas. Spoczywa na nas świadomych Polakach obowiązek, by podjąć taką próbę.

Łukasz Jastrzębski