Czekając na desant Putina

Stanisław Michalkiewicz„Najwyższy Czas!”    11 października 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5264

W niedzielę 2 października wyszedłem na przystanek autobusowy przy ulicy Dobrej, żeby podjechać na Targi Książki w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim. Niestety przyjazd autobusu się opóźniał i w ogóle zauważyłem, że na ulicy Dobrej ruch kołowy całkiem zamarł. Przyczynę wyjaśnił mi starszy pan, oznajmiając, że autobusy ani samochody w ogóle tędy nie jeżdżą, bo ruch został zamknięty. Rzeczywiście, na skrzyżowaniu Dobrej z Tamką zauważyłem bariery i kręcących się policjantów. Ruszyłem tedy pieszo, a gdy dotarłem do skrzyżowania, zapytałem zziębniętą policjantkę, czy Putin już wylądował, a te bariery wyznaczają miejsce pod barykady, które lud Warszawy z entuzjazmem zbuduje, gdy tylko dowiozą odpowiednie materiały i w ten sposób będziemy znakomicie przygotowani do historycznej rekonstrukcji Powstania Warszawskiego? Policjantka niestety udzieliła mi odpowiedzi wymijającej, więc dopiero po przyjściu na Targi dowiedziałem się, że to nie Putin, tylko jakieś biegi, ale nie wiadomo, czy za czymś, czy przeciwko czemuś.

Dlaczego takie wyjaśnienie nie przyszło mi do głowy, tylko Putin? To zrozumiałe. O próbę wysadzenia w powietrze bałtyckich gazociągów Putin podejrzewa Polskę i Stany Zjednoczone. Tymczasem nie tylko obóz „dobrej zmiany”, ale również obóz zdrady i zaprzaństwa, aż wyłażą ze skóry, żeby te podejrzenia odsunąć od USA. Obóz „dobrej zmiany” od razu zdemaskował Księcia-Małżonka, jako ruskiego agenta, kiedy ten za detonacje podziękował Stanom Zjednoczonym, a z kolei Biuro Polityczne obozu zdrady i zaprzaństwa zmłotowało Księcia-Małżonka, żeby natychmiast ten „skandaliczny” wpis usunął. Działania obydwu obozów są zrozumiałe, bo – po pierwsze – nic tak nie gorszy, jak prawda, po drugie – skoro w maju prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w walce o przywództwo w Volksdeutsche Partei z Donaldem Tuskiem, postawił na Amerykanów, to jest – na tamtejszych Żydów – to trudno, by tolerował dokazywania Księcia-Małżonka, zwłaszcza gdyby były prawdziwe. Wreszcie – po trzecie – gwałtowność zaprzeczeń z naszej strony i brak jakichkolwiek merytorycznych argumentów wzbudza podejrzenia, że Nasz Najważniejszy Sojusznik wydał władzom naszego bantustanu taki rozkaz, na wszelki wypadek uzupełniając go „bezzwrotną” pożyczką w wysokości 288 mln dolarów, żeby zaprzeczali możliwie jak najgłośniej. W ten jednak sposób, w miarę oczyszczania z podejrzeń Stanów Zjednoczonych, obsesje Putina siłą rzeczy muszą kierować się w stronę Polski, chociaż nie wydaje mi się, by nasza niezwyciężona armia, a zwłaszcza – marynarka wojenna – była w stanie umieścić w pobliżu gazociągów niedaleko Bornholmu, na głębokości 70 metrów, kilka 500-kilogramowych ładunków wybuchowych – bo tak właśnie, według armii duńskiej, miał wyglądać cały incydent. Amerykanie, to co innego – ale podejrzewać ich nie wolno, bo taki jest rozkaz, a kto rozkazu nie posłucha, ten jest ruskim agentem, a przynajmniej – onucą. Kim są ci, którzy słuchają rozkazów ściągających podejrzenia Putina na Polskę – tajemnica to wielka, chociaż prawdopodobnie są nieposzlakowanymi patriotami. Jak bowiem niedawno wyjaśnił na spotkaniu w Nysie Naczelnik Państwa, jeśli zdrada Polski jest warunkiem utrzymania władzy przez obóz patriotyczny, to nie ma co się wahać, bo czyż nie lepiej będzie, jeśli Polskę zdradzą patrioci, niż gdyby miał ją zdradzić obóz zadrady i zaprzaństwa? Wtedy chodziło mu o ratyfikację traktatu lizbońskiego, ale przecież nie tylko traktat lizboński stwarza okazję do zdrady naszej biednej ojczyzny lecz i inne wydarzenia – ot, choćby próba wysadzenia w powietrze gazociągów.

Dlatego właśnie pomyślałem sobie, że skoro tak się sprawy mają, to dlaczego Putin nie miałby wylądować w Warszawie, stwarzając nam w ten sposób znakomitą okazję do zorganizowania Powstania Warszawskiego – zgodnie z narodową tradycją, że „poszli nasi w bój bez broni” – jako że rząd „dobrej zmiany” całą broń przekazał Ukrainie, z którą Polska prędzej czy później się zleje? Wbrew pozorom oprócz plusów ujemnych taka sytuacja miałaby też wiele plusów dodatnich. Po pierwsze, nastąpiłaby konsolidacja naszego mniej wartościowego narodu tubylczego wokół obozu „dobrej zmiany”, co samo w sobie jest wartością nie do przeceniania tym bardziej, że w ten sposób Naczelnik Państwa przeszedłby do panteonu narodowych bohaterów, stając obok Józefa Piłsudskiego, jako Unus Defensor Patriae i umacniając przy okazji blaknący ostatnio kult prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wprawdzie walczylibyśmy jak lwy aż do ostatecznego zwycięstwa, ale wiadomo, że człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi, więc ostateczne zwycięstwo mogłoby oddalić się w bliżej nieokreśloną przyszłość. Ale jeśli nawet, to ostatecznie przecież przyjść by musiało, no bo jakże inaczej? A w jakiej postaci? Ano w takiej, że wtedy już bez żadnych zahamowań i wahań moglibyśmy proklamować kolejny program polityczny „dążenia” do uzyskania reparacji wojennych również od Rosji.

Wprawdzie program „dążenia” do reparacji od Niemiec napotyka pewne trudności, bo chociaż pan minister Rau, najwyraźniej podkręcony przez Naczelnika Państwa, wysmażył eunuchoidalną „notę”, która „zamierza” przekazać niemieckiemu rządowi, to niemiecka minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock, po przybyciu do Warszawy wylała na rozgorączkowane głowy naszych statystów kubeł zimnej wody, oświadczając ministrowi Rau, że „kwestia reparacji jest zamknięta”, więc musimy się zadowolić „wspólną przyszłością w Unii Europejskiej”. Ale nawet ten plus ujemny zawiera plusy dodatnie, bo – jak wyjaśnił Wielce Czcigodny poseł Mularczyk – wszystko nam sprzyja. Konkretnie chodzi o inflację. Dzięki inflacji bowiem wartość reparacji, do jakich właśnie „dążymy”, wzrośnie do niebotycznego poziomu, oczywiście razem z odsetkami, które Instytut Strat Wojennych pod kierownictwem pana Arkadiusza Mularczyka, będzie naliczał na bieżąco. Jeśli potrwa to odpowiednio długo, to w ten sposób kwota reparacji może zrównać się w wartością majątkową Republiki Federalnej Niemiec, która Polska w ten prosty i nieinwazyjny sposób mogłaby przejąć. Identyczna sytuacja wystąpiłaby w przypadku reparacji od Rosji, do których „dążylibyśmy” tak samo, jak „dążymy” od Niemiec. W ten sposób Polska mogłaby przejąć również Federację Rosyjską aż do Władywostoku, a potem zlać się z Ukrainą, realizując w ten sposób gigantyczną wizję prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którą Aleksander Smolar, w żydowskiej gazecie dla Polaków nazwał „postjagiellonskimi mrzonkami”. Ale żeby do tego doszło, najpierw Putin powinien wylądować w Warszawie, a tymczasem się ociąga.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Do pana Dymitrija Miedwiediewa – od Polaka, nie od rządu w Warszawie

Do pana Dymitrija Miedwiediewa

ZorardUncategorized 9 października, 2022

Za pośrednictwem swojego kanału na Telegramie Dymitrij Miedwiediew zwrócił się 18 sierpnia bezpośrednio do nas, obywateli krajów UE niezadowolonych z antyrosyjskiej polityki swoich rządów. Przeszło to prawie bez echa (ktoś się tylko z tego wpisu wyśmiewał w naszej prasie).

Oto co napisał Dymitrij Miedwiediew:

Socjologia mas przeciw polityce idiotów: kto kogo?

Rządy państw europejskich, a przodują w tym zwłaszcza biedni Bałtowie, oszaleli Polacy i Finowie uciekający do NATO, rywalizują o to, kto wredniej powie o swoim pragnieniu zerwania wszelkich relacji z Rosją. Dosłownie: gardzimy Rosjanami i nie chcemy ich nigdzie puścić. Wizy anulować. O książkach zapomnieć. Obrazów nie oglądać. Muzyki nie słuchać. Gazu i ropy – brać nie będziemy. Ale nie… z tym ostatnim trudniej, zwłaszcza oczekując na mroźną zimę. Ale jak dotąd wszyscy europejscy politycy starają się dbać o kondycję – żadnych związków z Rosjanami. Od teraz i na zawsze!

Ale tymczasem zwykli obywatele, sądząc po wynikach badań opinii publicznej, nie stracili zdrowego rozsądku. Ponad połowa mieszkańców krajów UE wcale nie pali się do zrywania kontaktów z Rosją. Chcą normalnych relacji, jak to było wcześniej. Normalne kontakty osobiste, rosyjskiej energia w kotłowniach, naszego rynku dla swoich towarów, udanego handlu, naszych turystów w swoich muzeach i kawiarniach. 

Ich mózgi, oczywiście, zostały solidnie popieprzone. Ale istnieje granica ciśnienia fekaliów w propagandowych kanałach. Po jej przekroczeniu świadomość społeczna zaczyna się dusić w miazmacie cynicznych kłamstw, wylewając cuchnący strumień na głowy zmęczonych Europejczyków. I jak u Orwella, zimno w kaloryferach to ciepło europejskiej solidarności, a wzrost cen w sklepach spożywczych to minimalna cena za zachowanie europejskiej demokracji, która może umrzeć z powodu uduszenia w ramionach rosyjskiego niedźwiedzia.

Od trzech czwartych do 90% obywateli UE kategorycznie nie chce brać udziału w działaniach wojennych po stronie reżimu w Kijowie. Chociaż, sądząc po sondażu socjologicznym, wciąż nie wykluczają tego debilni politycy europejscy. A antyrosyjskich sankcji (także według sondaży) nie popiera więcej niż połowa, a w niektórych państwach ponad dwie trzecie ich obywateli. Tym bardziej, że wsparcie jest tylko na swój, własny rachunek. I przy tym te wszystkie bzdury – od oszczędzania na kremacji ciał po mycie papieru toaletowego – po to, by ukarać odległą „prowincjonalną Rosję”, która swoją operacją na Ukrainie nie zaszkodziła żadnemu obywatelowi UE. I obywatel zaczyna się zastanawiać: czemu mam płacić za cudze grzechy?

My oczywiście chcemy pokojowej współpracy, handlu, wymiany i innych normalnych rzeczy dla wszystkich. Nie zamykamy się przed nikim, popieramy wszelkie sensowne propozycje. 

Prawda, my z kolei chcielibyśmy zobaczyć, jak obywatele Europy nie tylko wyrażają po cichu niezadowolenie z działań swoich rządów, ale także mówią coś bardziej zrozumiałego. Na przykład pociągają ich [rządzących] do odpowiedzialności, karząc ich za oczywistą głupotę. Zwłaszcza jeśli „ceną za europejską demokrację” jest zimno w mieszkaniach i puste półki w lodówkach, taka „demokracja” jest dla obłąkanych. I właśnie dlatego w krótkim czasie już cztery rządy w Europie poszły w odstawkę. I krzyż im na drogę. A to jeszcze przecież nie koniec. Głosy wyborców to potężna dźwignia wpływu nawet na najbardziej odmrożonych polityków.

Tak działajcie, europejscy sąsiedzi! Nie milczcie. Pociągnijcie swoich idiotów do odpowiedzialności. I my was usłyszymy. Korzyść jest oczywista – zimą w towarzystwie z Rosją jest znacznie cieplej i wygodniej niż w dumnej samotności z wyłączoną kuchenką gazową i zimnym kaloryferem.

Postanowiłem odpowiedzieć panu Dymitrijowi Anatoljewiczowi na jego wiadomość. Oczywiście szanse, że to co tu napiszę dotrze do Dymitrija Miedwiediewa są bliskie zeru, ale warto spróbować, zwłaszcza, że żadnej innej drogi przesłania odpowiedzi nie mam.

Szanowny Panie Miedwiediew!

Pan zapewne jest dobrze poinformowanym człowiekiem, ale najwyraźniej – przynajmniej oficjalnie – wydaje się Pan nadal mieć złudzenia co do natury „europejskich demokracji”. Demokracja w wydaniu europejskim jest całkowitym oszustwem, mówiąc kolokwialnie „ściemą”. Politycy, którzy „dzierżą zewnętrzne znamiona władzy” są wybierani przez zakulisowe gremia, a następnie promowani przez media głównego nurtu. Nikt, kto jest spoza tego grona nie ma żadnych szans na objęcie władzy na szczeblu wyższym niż (być może) lokalny. Szczytem możliwości jest śladowa obecność w parlamentach, taka jaką ma AfD w Niemczech czy Konfederacja w Polsce. Jak sądzę obecność ta jest dopuszczana by kanalizować nastroje tych spośród nas, którzy są niezadowoleni jednocześnie pogłębiając złudzenie, że na drodze wyborów cokolwiek można zmienić. Dzięki temu wielu nie robi nic do dnia wyborów ani też po nim, wierząc w magiczną moc wyborczej kartki, która w rzeczywistości nie istnieje.

Ale na tym nie koniec. Społeczeństwa Zachodu są przez nieustającą propagandę – którą Pan słusznie porównuje do tłoczenia fekaliów – wprowadzone w stan histerii przy którym wyrażenie zdania odbiegającego od „głównego nurtu” skazuje co najmniej na ostracyzm. Spotykało to wielu ludzi, którzy śmieli wyrazić wątpliwość co do rzekomej pandemii, bezpieczeństwa szczepionek czy sensowności zamykania gospodarek.

O ile w Polsce naród wykazał dużą odporność na propagandę Covid-19 (równie wysoką jak naród rosyjski, dużo wyższą niż Holendrzy, Francuzi czy Hiszpanie), o tyle kiedy rozdmuchano propagandę antyrosyjską (która z mniejszym lub większym natężeniem trwa od 2010 roku) padło to u nas na podatny grunt. Polacy zapomnieli o ofiarach Wołynia, zapomnieli o SS-Galizien i zaczęli bratać się z Ukraińcami dokładnie tak, jak kazano im z telewizora.

W głównym nurcie nie było głosu sprzeciwu wobec dehumanizującej narracji nazywającej Rosjan „orkami”. We wszelkich mediach, niezależnie od opcji politycznej jest narracja antyrosyjska, w nich każde słowo z Rosji to kłamstwo, a każde słowo władz Ukrainy to najświętsza prawda. Przyjmuje to groteskowe formy bo mimo stałego postępu wojsk rosyjskich media co chwile obiecują, że już już lada chwilę Rosja przegra. W Sejmie w zasadzie tylko jeden, samotny poseł Grzegorz Braun ma odwagę i rozsądek by otwarcie przeciwstawiać się temu szaleństwu. Jest całkowicie cenzurowany w oficjalnych mediach.

Jak się Pan domyśla należę do tych Polaków, którzy uważają, że na tym etapie historii i w kwestii problemu nie tylko Ukrainy ale i w ogóle wielobiegunowości świata Polska mogłaby się z Rosją dogadać. A nawet powinna. Jakaś forma sojuszu z Rosją jest obecnie dla Polski niezbędna, bo choć Rosja dziś może stanowić jakieś zagrożenie polityczne czy gospodarcze, to nie jest zarządzana przez szaleńców owładniętych antyludzką i antycywilizacyjną ideologią. A Zachód właśnie taki jest – chce zniszczyć rodzinę, zniszczyć religię i podstawowe wartości, zniszczyć wreszcie gospodarkę w imię zielonego szaleństwa. Niestety, kolejne szanse na dogadanie się z Wami są marnowane przez nasze lokalne marionetki działające ściśle pod dyktanto ich globalistycznych panów. Wielka szkoda, że zamiast wspólnie budować Jamał-2 musieliście budować Nord Stream by nas omijać. Wielka szkoda, że zamiast wspólnie stabilizować Ukrainę i zapobiegać rozwojowi banderyzmu Polska poparła przewrót 2014 roku.

Takich jak ja jest więcej, ale z pewnością nie więcej jak – optymistycznie licząc – 15%. Porozumiewamy się przez zamknięte grupy na komunikatorach takich jak Telegram, przez specyficzne strony – taka „mała konspiracja”. Dlaczego? Bo za otwartą postawę pro-rosyjską grozi co najmniej ostracyzm oraz szykany, do wzywania na policję włącznie.

A ponad to owa otwarta postawa nic pozytywnego nie daje, bo jak pisałem wyżej – nie mamy w ogóle wpływu na to, co się dzieje. Panu zapewne chodziło o to, by ludy Europy otwarcie sprzeciwiły się swoim władzom. No to proszę – była wielka manifestacja w Pradze, były manifestacje w Niemczech. I co? I nic! Rządy tych krajów dalej robią swoje a nawet niemiecka pani minister otwarcie powiedziała, że będą robić swoje a zdanie wyborców się nie liczy.

Tak więc na naszą pomoc ciężko liczyć, bo nic nie możemy!

Szanowny Panie Miedwiediew! My jednak liczymy na Was, na Rosję. Liczymy na Was w jednej ważnej sprawie: że jako ludzie rozsądni i patrzący długofalowo na polityke rozumiecie, że wpływy USA w końcu stąd znikną ale my, ludy Europy wschodniej, tu zostaniemy z Wami i jakoś trzeba będzie wspólnie żyć. Liczymy więc, że nie użyjecie broni jądrowej przeciwko nam, a zwłaszcza naszym miastom i cywilom. Liczymy, że jeśli będziecie musieli kogoś karać to ukarzecie rzeczywistych sprawców, tych, którzy siedząc u szczytów władzy wpychają nas w ten konflikt – a także ich amerykańskich panów. Liczymy, że pamiętacie by nie dać satysfakcji amerykańskim globalistom, którzy marzą o tym by narody Polski i Rosyjski zawsze były sobie wrogie.

Liczymy też, że Wam się uda. Demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy jest w interesie wszystkich w Europie poza Wielką Brytanią i jej Amerykańskimi zwierzchnikami. Wypchnięcie z Europy USA z ich antyludzką ideologią „NWO” i usunięcie ich marionetek, z jakich składają się obecnie Europejskie rządy, to podstawowy warunek przetrwania Europy i jej cywilizacji. Także Polski. A nie ma na naszym kontynencie poza Rosją żadnej siły zdolnej do tego, by do tego doprowadzić.

Z poważaniem, A. Zorard


Wersja rosyjska (na wypadek gdyby to jednak do pana Miedwiediewa dotarło)

Уважаемый господин Медведев!

Вы, вероятно, хорошо информированный человек, но, по-видимому – по крайней мере, официально – у вас все еще есть иллюзии относительно природы „европейских демократий”. Европейская демократия – это полный обман, фикция. Политики, „обладающие внешними признаками власти”, выбираются закулисными групами, а затем продвигаются основными СМИ. Никто из тех, кто не принадлежит к этому кругу, не имеет никаких шансов добится к власти на уровне выше (возможно) местного. Вершиной возможности является присутствие в парламентах, например, AfD в Германии или Конфедерации в Польше. Как я вижу, этому присутствию позволено направлять настроение тех из нас, кто недоволен, и в то же время углублять иллюзию, что что-либо можно изменить с помощью выборов. В результате многие ничего не делают ни до, ни после дня голосованя, веря в магическую силу избирательного бюллетеня, которая на самом деле не существует.

Но на этом все не заканчивается. Западные общества благодаря непрекращающейся пропаганде – которую вы справедливо сравниваете с откачиванием фекалий – вводятся в состояние истерии, когда выражение мнения, отклоняющегося от „мейнстрима”, обрекает человека как минимум на остракизм. Так было со многими людьми, которые осмеливались выражать сомнения по поводу предполагаемой пандемии, безопасности вакцин или мудрости закрытия экономики.

Если в Польше народ демонстрировал высокую сопротивляемость пропаганде Covid-19 (такую же высокую, как у россиян, гораздо более высокую, чем у голландцев, французов или испанцев), то когда антироссийская пропаганда раздувалась (что продолжается с большей или меньшей интенсивностью с 2010 года), она падла на благодатную почву в нашей стране. Поляки забыли о жертвах Второй Мировой Волыни, забыли о SS-Galizien и начали брататься с украинцами именно так, как им говорили по телевизору.

В мейнстриме не было ни одного голоса несогласия против дегуманизирующего нарратива, называющего русских „орками”. Во всех СМИ, независимо от политической ориентации, существует антироссийский нарратив, в котором каждое слово из России – ложь, а каждое слово украинских властей – самая святая правда. Это принимает гротескные формы, поскольку, несмотря на неуклонное продвижение российских войск, СМИ то и дело обещают, что чут, чут и Россия потерпит поражение. В Сейме, по сути, только один-единственный депутат, Гжегож Браун, имеет смелость и здравый смысл открыто выступить против этого безумия. Он полностью подвергается цензуре в официальных СМИ.

Как вы можете догадаться, я один из тех поляков, которые считают, что на данном этапе истории и в связи с проблемой не только Украины, но и многополярности мира в целом, Польша могла бы поладить с Россией. И даже должна. Союз с Россией в той или иной форме необходим Польше в настоящее время, потому что, хотя Россия сегодня может представлять нам определенную политическую или экономическую угрозу, ею не управляют безумцы, одержимые античеловеческой и антицивилизационной идеологией. А Запад именно таков – он хочет разрушить семью, уничтожить религию и фундаментальные ценности, и, наконец, разрушить экономику во имя зеленого безумия. К сожалению, все больше шансов найти с вами общий язык растрачивается нашими местными марионетками, действующими строго под диктовку своих глобалистских хозяев. Очень жаль, что вместо совместного строительства „Ямала-2” вам пришлось строить „Северный поток” в обход нас. Очень жаль, что вместо того, чтобы совместно стабилизировать Украину и предотвратить развитие бандеризма, Польша поддержала переворот 2014 года.

Таких, как я, больше, но, конечно, не более – оптимистично подсчитав – 15%. Мы общаемся через закрытые группы в мессенджерах, таких как Telegram, через определенные сайты – своего рода „маленькя конспирацйа”. Почему так? Потому что открытая пророссийская позиция карается как минимум остракизмом и преследованиями, вплоть до вызова в полициу.

Кроме того, такое открытое отношение не приносит ничего позитивного, потому что, как я уже писал выше, мы совершенно не влияем на происходящее. Вы, вероятно, хотели, чтобы жители Европы открыто выступили против своих властей. Была большая демонстрация в Праге, были демонстрации в Германии. И ничего ето не изменило! Правительства этих стран продолжают поступать по-своему, и даже немецкий министр открыто заявила, что они будут поступать по-своему и что мнение избирателей не имеет значения.

Поэтому трудно рассчитывать на нашу помощь, ведь мы не можем рассчитывать ни на что!

Уважаемый господин Медведев, мы рассчитываем на Вас. Однако мы рассчитываем на вас, на Россию. Мы рассчитываем на вас в одной важной вещи: что вы, как разумные люди с долгосрочным взглядом на политику, понимаете, что влияние США со временем исчезнет отсюда, но мы, народы Восточной Европы, останемся здесь с вами и должны будем как-то жить вместе. Поэтому мы рассчитываем, что вы не будете применять ядерное оружие против нас, особенно против наших городов и гражданского населения. Мы рассчитываем, что вы, если вам придется кого-то наказать, накажете настоящих виновников, тех, кто, сидя на вершине власти, толкает нас в этот конфликт – и их американских хозяев. Мы рассчитываем на то, что вы будете помнить о том, что нельзя давать поблажки американским глобалистам, которые мечтают о том, чтобы польский и русский народы всегда враждовали друг с другом.

Мы также рассчитываем на ваш успех. Демилитаризация и денацификация Украины в интересах всех в Европе, кроме Великобритании и ее американских хозяев. Вытеснение США с их античеловеческой идеологией „NWO” из Европы и устранение их марионеток, из которых сегодня состоят европейские правительства, является основным условием выживания Европы и ее цивилизации. Польша включала. И нет такой силы на нашем континенте, кроме России, которая была бы способна это осуществить.

С уважением, А. Зорард

[Prośba: podaj dalej, w ten sposób jest szansa, że dotrze do adresata]

Prąd ze Szwecji nie płynie do Polski. Eksplozje, które uszkodziły Nord Stream, miały miejsce 500 m od SwePol Link.

Prąd ze Szwecji nie płynie do Polski. Szwedzi zgłosili awarię

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/prad-ze-szwecji-nie-plynie-do-polski-szwedzi-zglosili-awarie/8mtxlb5

Z powodu awarii szwedzkiej stacji energetycznej Stärnö prąd przestał płynąć podmorskim kablem do Polski. Według zgłoszenia awaria ma potrwać do 11 października, do pólnocy. Szwedzi od razu jednak zaznaczyli, że „czas zakończenia postoju jest niepewny”.

Jak poinformowała wcześniej stacja RMF FM, od rana na całym duńskim Bornholmie nie ma prądu. Prawdopodobną przyczyną problemów ma być awaria kabla, biegnącego ze Szwecji do wyspy po dnie Bałtyku.

Duńska wyspa Bornholm. W jej okolicach krzyżyją się gazociąg Nord Stream z kablem energetycznym SwePol Link.

Okazuje się, że problemy ma także Polska, bo prąd przestał płynąć także podmorskim kablem SwePol Link, który umożliwia przesyłanie energii elektrycznej pomiędzy Polską i Szwecją.

Szwedzki operator poinformował o awarii w podstacji Stärnö w Szwecji od 9 października, od godz. 23.10. Według dotychczasowych informacji postój ma potrwać do 11 października, do północy. Nie jest jednak pewne, czy tak się stanie. „Czas zakończenia postoju jest niepewny. Postępowanie jest w toku.” — czytamy w komunikacie operatora.

Stacja SwePol Link po stronie szwedzkiej została zlokalizowana na terenie nieczynnego kamieniołomu, położonego na półwyspie Stärnö. Odcinek lądowy tej części ma 2,5 km długości, następnie kabel wchodzi do morza, omija duńską wyspę Bornholm i wychodzi ponownie na ląd w okolicach Ustki.

Polsko-szwedzkie połączenie krzyżuje się z Nord Stream na szwedzkim odcinku kabla. Szwedzki operator sieci energetycznej Svenska Kraftnät podaje, że eksplozje, które niedawno uszkodziły Nord Stream, miały miejsce zaledwie 500 m od SwePol Link. Akurat w momencie wybuchów kabel był wyłączony z użytku ze względu na prace eksploatacyjne. Po wykonaniu testów okazało się, że połączenie jest sprawne, więc 9 października prąd znów zaczął płynąć ze Szwecji do Polski.

Połączenie Polska-Szwecja 9 października zostało przywrócone do pracy po zakończeniu planowanej przerwy eksploatacyjnej. W niedzielę wieczorem realizowane były przepływy między Szwecją a Polską. W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do usterki technicznej, która uniemożliwia pracę połączenia. Jak poinformował uczestników rynku szwedzki operator Svenska Kraftnät, do awarii doszło na stacji elektroenergetycznej Stärnö.

Mroczna Triada i Świetlna Triada

Ryszard Kulczyński

Świat zdominowany przez psychopatów, satanistów i makiawelistów – to jest świat, w którym wszyscy jesteśmy teraz zmuszeni żyć, czy nam się to podoba czy nie. Ekstremalne zło naszego upadającego świata wypływa całkowicie z trzech chorych mentalności, które niemal w pełni zainfekowały dusze ludzkości. Te trzy nieodwracalnie złe mentalności to psychopatyczna, narcystyczna i makiaweliczna – razem tworzą one Mroczną Triadę.

Wszystkie trzy popieprzone mentalności Mrocznej Triady są ściśle powiązane i wiele istot ludzkich jest zainfekowanych przez więcej niż jedną z nich. Jak wiadomo, ostatnia koszula nie ma kieszeni, te pazerne typy niczego ze sobą nie zabiorą na drugą stronę. Jednak większość chciwych świrów, którzy obecnie nas zniewalają, jest zainfekowana przez wszystkie trzy złe mentalności Ciemnej Triady. Typy z Ciemnej Triady są zawsze entropijne, są skrajnymi indywidualistami, są wszechogarniająco egoistyczne i dbają wyłącznie o siebie. Będzie tylko kwestią czasu, zanim rządzący nami szaleńcy z Ciemnej Triady sprowadzą na ludzkość i naszą wspólną planetę całkowitą zagładę. Jest to gwarantowane, jeżeli będziemy bezczynni, ponieważ wszystkie trzy chore mentalności Ciemnej Triady składają się ostatecznie na mentalność autodestrukcyjną. To irracjonalne, niezrównoważone i samobójcze mentalności, całkowicie kontrolowane przez ślepy Napęd Śmierci.

Musimy doprowadzić do tego, aby na szczycie znalazła się Świetlna Triada – ludzie współczujący i empatyczni (przeciwieństwo psychopatów); altruiści (troszczą się o innych, a więc nie są zapatrzeni w siebie jak narcyz), oraz Królowie i Królowe Filozofii (przeciwieństwo makiavelistów, którzy są sofistami i zawsze kalkulują tylko to, co jest dla nich osobiście korzystne). Ta gruntowna zmiana będzie wymagała czasu i umiejętnej edukacji, która dziś znajduje się w odwrocie. Łatwiej rządzić społeczeństwem zmanipulowanym, niż zbiorowością świadomą, posiadającą wiedzę i w miarę gruntowne wykształcenie. Nie miejmy złudzeń – zawsze będzie duża grupa, która nie chce wiedzieć, bo wiedza zobowiązuje do odpowiedzialności i zmiany nieetycznego postępowania. A oni twierdzą «co będzie, to będzie». Stanowią większość społeczeństwa i tak było zawsze. Dlatego odpowiedzialność za nich spoczywa na elitach, które mozolnie odtwarzamy po historycznej dewastacji żywej tkanki Narodu Polskiego.

Niestety, wobec mającego nastąpić wkrótce resetu, którego nie da się uniknąć – również na szczytach władz w wielu krajach – obserwujemy w Polsce przygotowania do przejęcia władzy przez ludzi o tym samym niepokojącym profilu, co sprawujący władzę obecnie, ale których nazwiska jeszcze nie zostały zużyte w obiegu medialnym. Kolejni kandydaci do lukratywnych stanowisk przebierają niecierpliwie nogami, żeby nie zostać pominiętym w kolejce do żłoba [i – orgazmu władzy.. md] . Nieodmiennie deklarują troskę o los Najjaśniejszej Rzeczpospolitej i zapewniają, że reprezentują Polski Interes Narodowy i Polską Rację Stanu – rozumiejąc bardzo powierzchownie znaczenie tych terminów. Oczywiście wycierają sobie obficie gębę patriotycznymi sloganami i prześcigają się w pożyczonych pomysłach wiedząc, że gawiedź omamiona słowami bez pokrycia zawsze lubi obietnice… Wszyscy już zdążyli zapomnieć dla wygody własnego sumienia, że obecna zdeprawowana władza obiecała solennie i publicznie audyt otwarcia przy obejmowaniu urzędów od swoich skompromitowanych poprzedników. Gawiedź uwielbia delegować na innych zadanie naprawy Rzeczpospolitej, aby nadal bez przeszkód oddawać się swoim ulubionym kanapowym zajęciom.

Czas definitywnie skończyć z tą demokratyczną aberracją. Prawdziwe znaczenie słowa demokracja to demonokracja – opium dla gojów. Opium wprowadza w stan uśpienia i otępienia, to najbardziej uzależniający narkotyk, co doskonale rozumiał Perfidny Albion w wojnach opiumowych w Indochinach. Obecni i przyszli kandydaci do stanowisk publicznych muszą zdać przed Suwerenem szczegółowy raport ze swoich dotychczasowych dokonań, których nie zastąpi złotousta retoryka. To już wszyscy przerabialiśmy w kolejnych cyklach wyborczych. Bezpieczniej byłoby, gdyby zbiorowości lokalne kierowały na urzędy osoby kompetentne, zmotywowane do służby publicznej i kierujące się wartościami etycznymi. Warunkiem uczestnictwa w życiu publicznym musi być bezwzględne respektowanie uznawanych od dawna, sprawdzonych norm etycznych i moralnych – ta świadomość ograniczyłaby znacznie liczbę kandydatów na stanowiska.

Niesławnej pamięci, choć obecnie gloryfikowana 2RP, przewidywała karę śmierci dla funkcjonariuszy publicznych przyłapanych na korupcji. Obecnie otrzymują oni często sowitą odprawę i przeniesienie na inne stanowisko w spółkach Skarbu Państwa. Wobec jednych stosuje się Prawo, wobec innych Sprawiedliwość, ale często spotykamy bezprawie i niesprawiedliwość. W swojej przerażającej arogancji wołającej o pomstę do nieba zapomnieli, że – kiedy byli wybierani – przysięgali służyć Suwerenowi. Sprzeniewierzyli się swojemu powołaniu i Suweren ma konstytucyjne prawo do przejęcia władzy. To nie będzie działalność wywrotowa, tylko praktyczna realizacja praw suwerennego narodu. Pod warunkiem, że władzy leżącej na ulicy nie sprzątną kolejni cyniczni cwaniacy czyhający za rogiem na okazję…

Ruscy agenci pod Banderą Ukrainy

Ruscy agenci pod Banderą Ukrainy

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  9 października 2022

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5263

A to dopiero się narobiło! Lista ruskich agentów powiększyła się ostatnio o Księcia-Małżonka, który za „roszczelnienie” [sic!! md] bałtyckich gazociągów „podziękował USA”. Nic mu nie pomogło, że na rozkaz przewodniczącego Volksdeutsche Partei, albo – co bardziej prawdopodobne – jego zastępcy, co to w maju dogadał się z amerykańskimi Żydami, którzy podobno wpisali go na listę „naszych sukinsynów”, posłusznie usunął „niefortunne” deklaracje. Obóz „dobrej zmiany” najwyraźniej nie uwierzył w nawrócenie Księcia-Małżonka i w najlepsze zaczął go oskarżać. Niewątpliwie ta gorliwość zostanie zauważona, gdzie trzeba, więc nic dziwnego, że zaroiło się w Polsce od demaskatorów ruskich agentów, a co za tym idzie – również od agentów, bo kogóż by w przeciwnym razie demaskatorzy demaskowali? Zatem co do tego, że Książę-Małżonek jest agentem Putina wątpliwości być nie może.

W tej sytuacji wyjaśnienia wymaga moment, kiedy został on zwerbowany do wrażej służby. Czy nastąpiło to wtedy, gdy Książę-Małżonek, który wtedy jeszcze nie był Księciem-Małżonkiem, towarzyszył muzułmańskim mudżahedinom, którzy w Afganistanie wojowali z Rosjanami? Bardziej prawdopodobny wydaje się moment, kiedy Książę-Małżonek został wiceministrem obrony w rządzie premiera Olszewskiego. Niektórzy na to sarkali, że wiceministrem obrony w Polsce zostaje poddany brytyjski, i przezywali Księcia-Małżonka epitetem „Zdradek”. Oczywiście mieli na myśli niebezpieczne związki z Wielką Brytanią – ale czy te ostentacyjne związki nie stanowiły przypadkiem ulubionej przez ruskich agentów „maskirowki”, podobnie, jak rozpoczęta przez WSI „operacja Szpak”? Ale stanowisko wiceministra obrony narodowej było tylko wstępem do dalszej błyskotliwej kariery politycznej Księcia-Małżonka. W rządzie charyzmatycznego premiera Buzka został on bowiem wiceministrem spraw zagranicznych. Ale rząd charyzmatycznego premiera Buzka w roku 2001 zakończył swoje istnienie, w związku z czym Książę-Małżonek odczekał kilka lat na stanowisku senatora z ramienia PiS, aż w roku 2005 został ministrem obrony w rządzie premiera Marcinkiewicza, a potem – w rządzie samego Naczelnika Państwa!

Czy wtedy Książę-Małżonek był już ruskim agentem i dlatego Naczelnik Państwa mianował go ministrem obrony, czy też został nim dopiero później, kiedy związał swoje losy z obozem zdrady i zaporzaństwa, który w zamian za gotowość w „dorżnięciu watahy”, został wynagrodzony stanowiskiem ministra sprasw zagranicznych? Czy wtedy był już ruskim agentem? Może tak, a może nie, bo w roku 2008 podpisał Kondolizie Rice zgodę na zainstalowanie amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terytorium Polski. Putin strasznie na to narzekał, ale może specjalnie, żeby jeszcze bardziej uwiarygodnić Księcia-Małżonka?

Wszystko to być może, bo 17 września 2009 roku prezydent Obama nie tylko wycofał elementy tarczy antyrakietowej ze Środkowej Europy, ale w ogóle wycofał Stany Zjednoczone z aktywnej polityki w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak pamiętamy, decyzję tę podjął w miesiąc po spotkaniu izraelskiego prezydenta Szymona Peresa z rosyjskim prezydentem Dymitrem Miedwiediewem w Soczi. Prezydent Peres przyznał, że złożył prezydentowi Miedwiediewowi m.in. obietnicę, że „namówi” prezydenta Obamę do wycofania wspomnianej tarczy. No i chyba go „namówił”, bo 17 września 2009 roku tak się właśnie stało. W związku z tym Książę-Małżonek, jako minister spraw zagranicznych bywał z Donaldem Tuskiem w Moskwie. Co prawda siedząc przy stole naprzeciwko prezydenta, czy może wtedy akurat premiera Putina, prezentował mu strasznie groźne miny, ale trzeba powiedzieć, że zimnemu ruskiemu czekiście nawet brew nie drgnęła. „Takie mają wychowanie wojskowe” – powiedział wachmistrz z Putimia, przesłuchujący dobrego wojaka Szwejka, jako ruskiego agenta.

Tak czy owak Książę-Małżonek obecnie został uznany za ruskiego agenta, powiększając w ten sposób nieprzeliczoną ich rzeszę w Polsce – gdzie według generała Pytla, głównym środowiskiem ruskiej agentury jest PiS – a z kolei Naczelnik Państwa, podczas sejmowej debaty nad katastrofą smoleńską zauważył, że wiedział, iż w Sejmie jest ruska agentura, ale nie przypuszczał, że aż tak duża. Inna sprawa, że ani generał Pytel, ani Naczelnik Państwa, nie zawiadomił o swoich podejrzeniach prokuratury, chociaż Naczelnik jako poseł ma taki obowiązek. Czyżby nie był pewien prawdziwości swoich oskarżeń? A może woli nie stawiać tych spraw na ostrzu noża, bo wtedy musiałby wyjaśniać, dlaczego będąc premierem, w korcu maku znalazł akurat Księcia-Małżonka jako najlepszego kandydata na ministra obrony? Jak pamiętamy, podejrzanym o bycie ruskim agentem był również Ojciec Dyrektor, któremu Naczelnik Państwa wytykał posiadanie nadajników Radia Maryja na Uralu, gdzie nic nie dzieje się przypadkowo. Oczywiście było to na całkiem innym etapie, kiedy to obowiązywały całkiem inne mądrości, niż dzisiaj.

Bo dzisiaj obowiązują inne mądrości, które rozmaitym złośliwcom stwarzają okazję do różnych krotochwil. Oto pojawiła się fałszywa pogłoska, że pan Robert Bąkiewicz poprowadzi w tym roku Marsz Niepodległości pod banderą ukraińską. Zanim pan Bąkiewicz zdążył tę fałszywą pogłoskę zdementować, kierująca mediami Orlenu pani Dorota Kania, podczas audycji z zaproszonymi gośćmi nie mogła się tego pomysłu nachwalić. No cóż; skoro sam pan prezydent Andrzej Duda 3 maja oznajmił, że tylko patrzeć, jak Polska się z Ukrainą zleje, to perspektywa Marszu Niepodległości pod banderą Ukrainy wcale nie musi być taka nieprawdopodobna. Wreszcie rosyjski minister spraw zagranicznych książę Gorczakow miał zasadę, by nie wierzyć nie zdementowanym informacjom, więc trudno się dziwić pani Dorocie Kani, że skwapliwie w tę fałszywą pogłoskę uwierzyła.

Tymczasem „coś drgnęło” na odcinku „dążenia” do uzyskania reparacji niemieckich. Mianowicie Naczelnik Państwa musiał zmłotować pana ministra Rau, żeby przygotował notę w tej sprawie do rządu niemieckiego. Z treści noty można wnioskować, jak bardzo pan minister się gimnastykował, żeby zadośćuczynić żądaniu Naczelnika, ale jednocześnie za bardzo się nie ośmieszyć. Zanim jednak przekazał ten utwór, do Warszawy przyjechała niemiecka minister spraw zagranicznych, pani Annalena Baerbock i na wspólnej z panem ministrem Rau konferencji prasowej oświadczyła, że „kwestia reparacji z punktu widzenia rządu niemieckiego jest kwestią zamkniętą”. Ale Wielce Czcigodny poseł Mularczyk jest dobrej myśli, a szansę upatruje w… inflacji. Inflacja bowiem sprawi, że wyliczona wysokość reparacji powiększy się wielokrotnie, więc nie jest wykluczone, że po pewnym czasie Polska będzie mogła przejąć Republikę Federalną Niemiec za długi. I co wtedy zrobi Książę-Małżonek, który podczas „hołdu pruskiego” tak Niemcom zakadził?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Udar i paraliż – skutek zaszczucia przez banderowców – w Toruniu! Akcja pomocy dla Pani Klaudii, mamy Maćka.

Udar i paraliż – skutek zaszczucia przez banderowców – w Toruniu.

Akcja pomocy dla Pani Klaudii, mamy Maćka z Torunia

Jacek Boki http://kresywekrwi.blogspot.com/2022/10/akcja-pomocy-dla-pani-klaudii-mamy.html

https://pomagam.pl/6b4gr9


Kochani – Pani Klaudia to młoda mama której synek przeciwstawił się w szkole Ukraińcowi , który wychwalał Banderę i nosił koszulkę z jego portretem w szkole! Na rodziców spadły szykany , sądy i groźba utraty praw rodzicielskich . Doprowadziły młodą mamę do udaru i ciężkiego kalectwa, proszę pomóc!


Dr. Lucyna Kulińska

 

Wyślij kartkę do Maćka z Torunia” – akcja wsparcia dla ucznia, który sprzeciwił się chwaleniu Bandery

https://kresy.pl/wydarzenia/wyslij-kartke-do-macka-z-torunia-akcja-wsparcia-dla-ucznia-ktory-sprzeciwil-sie-chwaleniu-bandery/

Pani Klaudia to mama Maćka z Torunia, który prawie trzy lata temu przeciwstawił się młodemu Ukraińcowi w szkole do której uczęszczał, gdy tamten nosił na terenie polskiej szkoły w Toruniu, bez żadnej reakcji nauczycieli i dyrekcji szkoły na gloryfikacji banderowskiego ludobójcy, koszulkę z podobizną jednego z największych, zwyrodniałych morderców Polaków, Stepana Bandery.

Zamiast wyciągnięcia konsekwencji wobec Ukraińca, który głośno wychwalał morderców z UPA i szydził z ich polskich ofiar, oraz jego rodziców, dyrekcja szkoły zaczęła prześladować Maćka i jego rodziców, grożąc im odebraniem praw rodzicielskich.

Na szczęście po dwóch procesach sądowych, rodzice Maćka wygrali sprawę o zachowanie swoich praw, wobec własnych pociech, które wychowali na prawdziwych polskich patriotów,

jednak konsekwencje zdrowotne wobec mamy Maćka, Pani Klaudii dały o sobie znać w postaci udaru i paraliżu prawej ręki. Potrzebne są pieniądze na specjalna protezę, która pozwoli Pani Klaudii posługiwać się sparaliżowana ręka. Koszt tej protezy to 10 tysięcy złotych. Do tej pory udało się zebrać ok 2 tysięcy. Dlatego zwracamy się do Wszystkich z prośbą o pomoc w tej sprawie, i już teraz dziękujemy wszystkim ewentualnym darczyńcom za wszelką pomoc płynąca z serca.

Jacek Boki

Jak Iran postrzega zmiany zachodzące na świecie? – wywiad z Ambasadorem Iranu w Polsce.

Hipokryzja Zachodu nie zna granic” – wywiad z dr. Hosseinem Gharibi, Ambasadorem Iranu w Polsce.

Jak Iran postrzega zmiany zachodzące na świecie?

Relacje Iranu i Polski sięgają ponad pięciuset lat

Rozmowa z Ambasadorem Islamskiej Republiki Iranu w Polsce dr. Hosseinem Gharibi

https://www.bibula.com/?p=136656

W tym roku obchodzimy jubileusz 80. rocznicy przyjęcia przez Iran ponad 120 tysięcy polskich uchodźców wojskowych i cywilnych, ewakuowanych z ZSRR. Przed laty miałam okazję poznać Polaków z tej grupy, którzy w czasie II wojny światowej byli jeszcze dziećmi. Moi rozmówcy opowiadali, że ze strony narodu irańskiego spotkało ich bardzo dużo dobra. Czy pamięć o tych wydarzeniach jest wciąż żywa wśród Irańczyków?

– Pamięć o przyjęciu 120 tysięcy Polaków w czasie II wojny światowej przez Iran nadal jest wśród Irańczyków żywa. Na tej kanwie napisano wiele książek i powieści, między innymi „Z Warszawy do Teheranu”, „Dom Polaków”, „Dobranoc Polsko”, powieść „Eliza” i wiele innych. W tej kwestii uwagę przykuwa fakt, że przyjęcie uchodźców polskich miało miejsce w okresie gdy Iran sam borykał się z brakami i niedoborami wynikającymi z wojny. Wedle przekazów wielu Polaków, uchodźcy polscy w okresie, w którym przebywali w Iranie, uzyskali wśród społeczności irańskiej poczucie spokoju i bezpieczeństwa, w ten sposób, że postrzegali swój pobyt w Iranie jako przejście z piekła Sybiru do raju. Istnienie polskich cmentarzy znajdujących się w różnych miastach irańskich, między innymi w Teheranie, Isfahanie, Hamadanie i Bandar Anzali, a także utrzymanie ich w należytym stanie dowodzi właśnie tego, że w Iranie nadal żywa jest pamięć tych ludzi i że obecność uchodźców w naszym kraju oraz gościnność okazana im przez Irańczyków winna być postrzegana jako punkt zwrotny w historycznych relacjach Iranu i Polski.

 Niedawno Irańczycy wspominali inną ważną rocznicę. 22 września 1980 roku Saddam Husajn, zachęcony przez światowe mocarstwa, rozpoczął inwazję na Iran. Wojna iracko-irańska, zwana w Iranie „Narzuconą wojną” i „Świętą Obroną” trwała 8 lat. Działania wojenne przyczyniły się do ogromnych strat, w tym śmierci ponad miliona ludzi. Wiele słyszymy o szahidach czyli męczennikach, jednak głównie kojarzymy ich z żołnierzami-mężczyznami. Tymczasem wielkie zasługi w wojnie iracko-irańskiej odegrały także kobiety. Czy może Pan Ambasador opowiedzieć o roli irańskich kobiet w tej wojnie?

– Jesteśmy w okresie obchodów rocznicy rozpoczęcia wojny narzuconej Iranowi przez Saddama. Co roku, 22 września obchodzone jest rocznica „osiem lat narodowej obrony w obliczu obcej agresji”, co w Iranie określane jest mianem tygodnia świętej obrony. W ciągu tego tygodnia organizowane są różne wydarzenia i obchody o charakterze społecznym i obronnym. W tamtym czasie irańskie siły zbrojne wraz z siłami pospolitego ruszenia składającego się między innymi z rozmaitych mniejszości religijnych i etnicznych stanęły w obliczu agresji reżimu wspieranego przez arogancki imperializm i system hegemonii światowej i w rezultacie nie pozwoliły na zajęcie choćby piędzi irańskiej ziemi przez reżim agresora. Jednym z ważnych i znaczących czynników w ciągu ośmiu lat obrony była rola skutecznie odgrywana przez kobiety stojące w tamtym okresie u boku mężczyzn. Kobiety irańskie, kierując się naukami religijnymi islamu, poza obecnością bojowo-obronną na polu walki, odegrały znaczną rolę w zaopatrzeniu przyfrontowym, w tym w zaspokajaniu potrzeb obrońców poprzez organizowanie punktów żywienia zbiorowego, zapewnienia odzieży, opiekę nad rannymi i udzielanie pierwszej pomocy, a nawet zachęcanie małżonków i synów do stanięcia w obronie kraju przed agresorem. Według statystyk, w ciągu ośmiu lat obrony poległy bohaterską śmiercią 6842 kobiety, 5735 odniosło rany, 171 dostało się do niewoli, 22.808 kobiet służyło w ratownictwie medycznym i pierwszej pomocy, 2274 służyły jako lekarki.

 Ponownie zapytam o wojnę, gdyż na Kaukazie rozpoczął się niedawno kolejny konflikt zbrojny między Azerbejdżanem i Armenią. Oba te państwa graniczą z Iranem. Jak wiemy, zaraz po Persach największy odsetek obywateli Iranu stanowią Azerowie. Z kolei irańscy Ormianie stanowią najliczniejszą społeczność chrześcijańską w Iranie. Czy to ma jakiś wpływ na stanowisko Iranu w tym konflikcie?

– W Iranie istnieją rozmaite grupy etniczne i wyznaniowe, które funkcjonują obok siebie w pokoju i bezpieczeństwie. Wspólnym mianownikiem ich wszystkich jest tożsamość polegająca na byciu Irańczykami, co jest ich powodem do dumy. Iran i Irańczycy, posiadając tę różnorodność etniczną, pragną pokoju, spokoju i bezpieczeństwa na całym świecie, zwłaszcza w sąsiedztwie na północ od swego kraju.

 Przenieśmy się na Bałkany. Na początku września Albania zerwała stosunki dyplomatyczne z Iranem pod zarzutem cyberataków. Jednak napięcia w relacjach Tirany z Teheranem rozpoczęły się wiele lat wcześniej, gdy Albania przyjęła na swoje terytorium tysiące członków Organizacji Bojowników Ludowych Iranu [Ludowi Mudżahedini]. Czy może Pan Ambasador wyjaśnić genezę tego konfliktu?

– Źródłem konfliktu i napięć w stosunkach Iranu i Albanii było przyjęcie przez rząd albański do swego kraju pewnego ugrupowania terrorystycznego mającego ręce splamione krwią 17 tysięcy zabitych obywateli Iranu, w tym kobiet i dzieci. Jest to ugrupowanie, które zostało uznane przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone za terrorystów. Żadne suwerenne państwo na świecie nie uzna ugrupowania, którego ręce zbrukane są krwią jego obywateli. Dochodzimy swoich praw na drodze zwrócenia się do gremiów prawnych, aby ugrupowanie to uznane zostało za organizację terrorystyczną.

 Według doniesień medialnych Izrael przygotowuje się zbrojnie do ataku na Iran, pod pretekstem rozwijania irańskiego programu nuklearnego. Jaka będzie odpowiedź Iranu, jeśli Izrael spełni swoje groźby?

– Jesteśmy przekonani, że Islamska Republika Iranu jako ważne i potężne państwo w regionie i na świecie posiada taką siłę odstraszania, że nikt nie pozwoli sobie na zaatakowanie Iranu. Islamska Republika Iranu w ciągu ośmiu lat świętej obrony dobrze pokazała siłę stanowczego oporu w obliczu agresora popieranego przez zachodni i wschodni arogancki imperializm światowy. Nasz wniosek jest taki, że reżim syjonistyczny, który obecnie nie jest w stanie podołać ugrupowaniom oporu w swoim otoczeniu, nigdy nie podejmie takiego ryzyka.

 Jak Iran postrzega obecne zmiany zachodzące na świecie?

– Prezydent Islamskiej Republiki Iranu w swym wystąpieniu na forum Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych stwierdził: stoimy w obliczu ważnej rzeczywistości, to jest zwrotu i zmiany na świecie i wejścia w nowy okres i nowy porządek odpowiadający zasadzie wielobiegunowości. Świat jednobiegunowości, hegemonizmu i wzrostu dyskryminacji, biedy i nierówności, stosowania przemocy, sankcji i łamania praw narodów utracił w oczach światowej opinii publicznej swą legitymację, wykształciła się za to stanowcza wola jego zmiany. Wierzymy, że dla przeciwstawienia się starym zagrożeniom i nowym problemom globalnym nie istnieje inna opcja, jak solidarność i współdziałanie w ramach multilateralizmu opartego o sprawiedliwość ufundowaną na fundamencie wyższych zasad i wartości ludzkich wywodzonych z nauk bożych proroków.

W dniach 15-16 września w Samarkandzie odbył się 22. szczyt Rady Głów Państw Szanghajskiej Organizacji Współpracy, w którym uczestniczył prezydent Iranu Ebrahim Raisi. Jaki jest rezultat rozmów Iranu na szczycie w Samarkandzie?

– Szanghaj jest jedną z liczących się organizacji regionalnych, której najważniejszym celem i funkcją jest wzmocnienie zorganizowanej współpracy w zaprowadzeniu i umocnieniu pokoju, bezpieczeństwa i stabilizacji w regionie oraz wzrost znaczenia porządku międzynarodowego opartego na fundamencie multilateralizmu. Islamska Republika Iranu po przejściu procedur członkostwa w tej organizacji, początkowo jako obserwator, została przyjęta jako członek stały w trakcie szczytu w Samarkandzie. Uwzględniając populację i zasoby nośników energii Iranu, a także położenie geopolityczne w regionie jako kraju stanowiącego łącznik między Azją Środkową i Kaukazem a Azją Zachodnią i Europą, bez wątpienia potencjał i wpływ Organizacji Szanghajskiej poprzez członkostwo Iranu ulegnie wzrostowi. Inne kraje, w tym Turcja, również złożyły wniosek o członkostwo w tej organizacji, co w całości świadczy o wzroście znaczenia Organizacji Szanghajskiej w oparciu o porządek multilateralny.

 W ostatnich dniach głośno jest o protestach w Iranie, rozpoczętych po śmierci Mahsy Amini. Zachodnie media donoszą, że 22-letnia kobieta zmarła wskutek brutalnego potraktowania przez policję, po tym, jak została zatrzymana za niedostateczne zakrycie włosów. Tymczasem irańskie media opublikowały w internecie nagranie z komisariatu policji, na którym widać, że kobieta zasłabła i upadła na ziemię bez fizycznego udziału innych osób. I tego zachodnie media już nie pokazały. Proszę o wypowiedź na temat śmierci Mahsy Amini i trwających protestach.

– W kwestii przypadku, który przydarzył się pani Mahsie Amini, wszystkim nam bardzo przykro. Najwyżsi przedstawiciele władzy wykonawczej, sądowniczej i ustawodawczej w kraju wydali niezbędne polecenia zmierzające do podjęcia szczegółowego i transparentnego postępowania w sprawie tego smutnego wydarzenia, zatem musimy poczekać na ogłoszenie rezultatów dochodzenia i śledztwa. Takie przypadki zdarzają się w wielu miejscach na świecie, w tym dziesiątki spraw rocznie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i pozostałych krajach. To co z pewnością jest ewidentne, to stosunek wrogów do Islamskiej Republiki Iranu i narodu irańskiego, czemu niezmiennie towarzyszy hipokryzja i stosowanie podwójnych standardów. Podczas ostatnich zamieszek amerykańscy i niekiedy europejscy przywódcy polityczni, ich media oraz perskojęzyczne media opozycyjne wspierane przez Zachód, wykorzystały smutne wydarzenie będące w trakcie dochodzenia, i pod hasłem poparcia dla praw człowieka dla narodu irańskiego całkowicie zaangażowały się we wspieranie sprawców zamieszek i burzycieli bezpieczeństwa obywateli. Natomiast ignorują lub lekceważą obecność milionów ludzi na ulicach i placach w kraju, którzy wyszli wyrazić poparcie dla władzy i swego państwa oraz zademonstrować stanowczy sprzeciw dla niepokojów i zamieszek. Podwójne standardy mediów zachodnich i przymykanie oczu na ciągłe zbrodnie ich sojuszników w różnych zakątkach globu, w tym te popełniane na gnębionym narodzie palestyńskim, przyniosą w rezultacie jedynie kolejną odsłonę hipokryzji Zachodu w odniesieniu do kwestii praw człowieka.

 Jaka jest Pana jako ambasadora wizja pobytu w Polsce i planowane działania?

– Tak jak powiedziano poprzednio, relacje Iranu i Polski sięgają ponad pięciuset lat wstecz, zaś gościnność okazana przez Irańczyków polskim uchodźcom jako historyczny punkt zwrotny w rozwoju stosunków obydwu krajów nadal jaśnieje mocnym światłem. Z uwagi na stojące przed nami globalne wyzwania, istnieją liczne kierunki i obszary rozwoju relacji obydwu państw w różnych dziedzinach, choćby w gospodarce, gdzie zarówno ja jak i moi polscy partnerzy pracujemy z pozytywną wizją nad intensyfikacją naszej współpracy. Pokładam ufność w Bogu Wszechmogącym, że będę w stanie w czasie trwania mojej misji w Rzeczypospolitej Polskiej stać się ambasadorem wzrostu współpracy dwustronnej we wszelkich obszarach.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Piwar Myśl Polska, nr 41-42 (9-16.10.2022)

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (8-10-2022) | https://myslpolska.info/2022/10/08/hipokryzja-zachodu-nie-zna-granic / | – [Org. tytuł: «dr Hossein Gharibi: Hipokryzja Zachodu nie zna granic»]

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

Wykańczanie Polaków. Rachunek za prąd. „Obłęd”? Czy działania celowe.

Wykańczanie Polaków. Rachunek za prąd. „Obłęd”? Czy działania celowe.

https://nczas.com/2022/10/09/wykanczanie-polakow-pokazali-rachunek-za-prad-obled/

Rosnące w ekspresowym tempie koszty energii wykańczają polskich przedsiębiorców.

Rodzina rolnika, hodującego świnie, ujawniła szokujące rachunki za prąd. Wysokie koszty znajdą odzwierciedlenie w końcowej cenie produktu, czyli wszyscy więcej zapłacimy.

Ceny energii rosną od wielu miesięcy. W następstwie m.in. zielonej unijnej polityki i wysokich kosztów za emisję dwutlenku węgla, pierwsze znaczące podwyżki za prąd obserwowaliśmy już w 2021 roku.

W ostatnich tygodniach podwyżki są jeszcze wyższe, a to nie koniec rosnących kosztów energii. Szczególnie uderza to w biznes, który za prąd płaci znacznie więcej niż indywidualny odbiorca.

Siostra jednego z rolników ujawniła, jakie rachunki za prąd musi płacić jej brat. Na dowód opublikowała wiadomości od sprzedawcy energii elektrycznej.

„Mój brat jest rolnikiem. W sierpniu dostał rachunek za prąd na ponad 8 koła (tys. zł – red.). Prawie zemdlał z wrażenia. Dzisiaj dostał kolejna fakturę…” – czytamy na Twitterze.

Nowy rachunek – wystawiony w październiku – wynosi już 13588,49 zł.

Kobieta wskazuje, że to niejedyne problemy, z jakimi zmaga się rolnik. W ubiegłym roku przez cztery miesiące ponosił straty z uwagi na ASF w sąsiedniej miejscowości. Rosną też koszty paszy, nawozów itd.

„Cały czas nadrabia straty z tamtego okresu. Co pan na to panie Kowalczyk (minister rolnictwa i rozwoju wsi – red.)?” – pyta oburzona. W kolejnym wpisie ujawnia, że ewentualne zamknięcie biznesu nie jest takie proste. Z uwagi na… przyznaną dotację.

„Jest rolnikiem od kilku lat. Od dwóch ma świnie, dostał kasę na chlewnie z modernizacji i na razie nie może zrezygnować z produkcji, bo będzie musiał oddać prawie 800 tys. dofinansowania. Ale nie ma z czego do produkcji dopłacać. Obłęd. Nie będę wspominać o paszach, nawozach itd.” – podsumowuje.

Szalejąca drożyzna to nowe nawyki na zakupach. Już nie eko i patriotyzm. Polacy głównie patrzą na cenę.

https://nczas.com/2022/10/09/szalejaca-drozyzna-to-nowe-nawyki

Polacy coraz rzadziej w sklepach kierują się patriotyzmem zakupowym. Prawie żadnego znaczenia nie ma już ekologiczność produktu. Wobec szalejącej inflacji znów wśród konsumentów najważniejsza jest cena.

„Rzeczpospolita” przywołuje badania GfK Corona Mood, z którego wynika inne kryteria decydujące o wyborze produktu w sklepie schodzą na dalszy plan. Polacy głównie patrzą na cenę.

Jeszcze niedawno nie było to takie oczywiste. W tym samym badaniu przeprowadzonym w 2021 roku aż 41 proc. wskazało, że przy zakupie towaru kieruje się patriotyzmem, czyli sprawdza jego pochodzenie. Teraz robi tak 27 proc. ankietowanych.

Wobec drożyzny przemija także moda na „eko”. W ostatnich latach furorę robiły produkty ekologiczne, które często tylko nieznacznie różniły się składnikami od „zwykłych”, ale za to kosztowały znacznie więcej. Teraz kryterium „eko” jest ważne dla 8 proc. kupujących.

Coraz rzadziej kupujący zwracają także uwagę na znaną i sprawdzoną markę produktu. „Dla Polaków liczy się coraz mniej nie tylko kraj pochodzenia, ale też marka czy ekologiczne składniki. Absolutnym priorytetem jest, ile za zakupy trzeba zapłacić. Trzeba się liczyć z pogłębieniem trendu” .

Na zmianę wpływa oczywiście wysoka inflacja i ubożenie społeczeństwa. „W decyzjach zakupowych konsumentów znów rządzi cena. Ponad połowa wybiera najtańsze produkty” – wyjaśnia dyrektor w GfK. Jej zdaniem, rosnące znaczenie kryterium niskiej ceny z pewnością wzmocni pozycję rynkową marek własnych, które również oferują wysoką jakość, a kosztują mniej od produktów markowych.

„Malejąca siła nabywcza jest już faktem ” – przyznaje Wróblewski z zarządu firmy Nestlé Polska. [—]

Na trupie Polski wejdą do Moskwy

Na trupie Polski wejdziemy do Moskwy – Tomasz Jankowski

Nieco już trąci myszką „bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę” Romana Dmowskiego, ale fraza ta jest nie tylko warta przywołania, lecz należy ją zaktualizować.

Podwójna naiwność

Jeżeli bowiem w polskiej przestrzeni publicznej, ze strony obozu władzy, pojawiają się wezwania do „zwycięstwa Ukrainy za wszelką cenę” czy nawet ściągnięcia do Polski amerykańskiej bomby atomowej, to znaczy że władze w Warszawie zupełnie serio rozpatrują opcję dołączenia III RP do wojny. I to nie w formie zaplecza terytorialno-materiałowego, jak obecnie, ale jako „pełnoprawny uczestnik konfliktu zbrojnego”.

Te rachuby opierają się o podwójną naiwność. Po pierwsze na wierze w ukraińskie środki masowego przekazu, które po kilka razy dziennie potrafią (dez)informować o (p)odbijaniu przez Kijów tej samej rosyjskojęzycznej miejscowości i grają na cel nadrzędny, jakim jest utrzymanie wsparcia kolektywnego Zachodu dla Ukrainy. Wiara w ten obraz jest w Polsce narzucana siłą i nie zadaje się pytań o to czy aby na pewno dostępne wiadomości są prawdziwie. Z tego zaś wysuwany jest wniosek, że owszem Rosję można niewielkim wysiłkiem pokonać.

Chcą eskalacji

I rzecz druga, nieuleczalna. Warszawa chyba poważnie wierzy, że eskalacja konfliktu Polsce służy, bo zwiększa możliwość wejścia do wojny NATO. Nic oczywiście na korzyść takiej tezy nie świadczy – Amerykanie dalej utrzymują przecież niewielkie siły w bezpośredniej granicy strefy NATO i konfliktu na Ukrainie, ich wypowiedzi są dosyć ostrożne, a imperatywem powtarzanym przez Joe Bidena czy Antony’ego Blinkena jest „uniknięcie wojny z Rosją”. Nic to. Polscy jastrzębie chętnie to sprawdzą. Na sobie. A właściwie na nas, zwykłych Polakach.

Dziennikarze reżimowi, ale także ci z koncesjonowanej opozycji, nie zamierzają jednak o nic pytać. Ukontentowani swoim statusem, wierzą chyba, że nie ma sensu wylądować na półce „prorosyjskich”, bo przecież troska o losy Polski jest tak dzisiaj określana. To kompletny upadek etosu, ale o tym innym razem.

Kosztem ruin i zgliszcz

I wreszcie, elementarne: w Polsce trudno jakoś przychodzi nam do głowy, że nawet jeśli kijowska propaganda to krynica prawdy, a Waszyngton gotowi się do wojny z Rosją, zaś NATO ją zwycięży – to przecież po Polsce i tak zostałoby w takim wypadku morze ruin. I to całkiem możliwe, że po broni atomowej.

Radość z „wzięcia Moskwy”, nie byłaby więc w żadnym wypadku naszym udziałem. W trzeciej wojnie światowej bylibyśmy w najlepszym razie „zasobem”, w najgorszym zaś „koniecznym kosztem”. To faktycznie mógłby być „bój nasz ostatni”, a hekatomba Powstania Warszawskiego czy innych samobójczych zrywów narodu, zostałaby praktycznie wymazana z historii opowiadanej przez bezprecedensowy przykład narodowego samounicestwienia w imię wsparcia ambicji części elit kraju sąsiedniego.

Tomasz Jankowski

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (6-10-2022) | https://myslpolska.info/2022/10/06/jankowski-na-trupie-polski-wejdziemy-do-moskwy/

Gigantyczny wzrost marży firm energetycznych to nowy podatek i sposób na zniszczenie małych i średnich firm?

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/czy-gigantyczny-wzrost-marzy-firm-energetycznych-nowy-podatek-i-sposob-na-zniszczenie-firm

To co jest bardzo dziwne w obecnym kryzysie energetycznym to synchronizacja katastroficznego wzrostu cen energii elektrycznej w praktycznie wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej.

Można podejrzewać, że rozpoczęto likwidację małych i średnich firm za pomocą broni energetycznej. Wygląda to wręcz na wysterowanie celowo wysokich cen w celu eliminacji pewnych branż gospodarki. Ceny energii są stosowane jako sposób na likwidację działalności znienawidzonych prywaciarzy.

Dotarcie do świata składającego się z korporacji i rządów wydaje się być teraz znacznie bliższe realizacji. Innymi słowy rozpoczęto Wielki Reset…

Paradoksalnie likwidacja przedsiębiorczości odbywa się pod pretekstem działania „zasad wolnego rynku”. Chodzi o przyjęte w Unii Europejskiej zasady stosowania ceny giełdowej megawatogodziny, która jest uzależniona od najwyższych osiągniętych cen, a ponieważ gaz wielokrotnie podrożał. Zatem cena na giełdzie jest wysoka, ze względu na wysokie koszty krańcowe wytwarzania najdroższego źródła w systemie czyli elektrowni gazowych. To właśnie doprowadziło do 25-krotnego wzrostu marży firm energetycznych! W szczegółach proceder opisano w portalu Globenergia.

 Okazało się, że w 2021 roku koszt megawatogodziny (MWh) wynosił 442 zł w tym koszty węgla wynosiły 25% , 56% to koszty sprzedaży powietrza przez UE a 11% to marża wytwórców wynosząca około 51 zł/MWh. Każdy myśli, że gigantyczny wzrost cen prądu to skutek wzrostu cen surowców, przede wszystkim węgla. Polska już go nie ma gdyż wygasiła swoje górnictwo na rozkaz Niemców, a rządzący doprowadzili do tego, że w węglowej potędze, która miała węgla na 200 lat musi o niego żebrać i kupować węglopodobny muł z Kolumbii. Tymczasem z infografiki przygotowanej przez Globenergia wynika, że mimo podwyżki cen węgla w koszcie megawatogodziny w 2022 roku wynoszącym 1743 zł/MWh jedynie 9% ceny stanowią koszty węgla. Myli się też ten, kto sądzi, że ta horrendalna cena ma związek z procederem sprzedaży powietrza ETS. Jedynie 16% kosztów to certyfikaty na CO2! Okazuje się, że aż 72% gigantycznej ceny węgla to marża wytwórców! Dzieje się tak właśnie z powodu unijnej pseudo giełdy energii.

Jak wiadomo większość korporacji produkujących prąd elektrycznych w Europie należy przeważnie do rządów. Można zatem podejrzewać, że głównymi beneficjentami tzw. 'nadmiarowych zysków” będą budżety państw a monstrualne ceny energii to rodzaj domiaru dla przedsiębiorców i metoda na celową pauperyzację społeczeństwa. Innymi słowy nastąpi likwidacja firm i opodatkowanie ludzi za pomocą nowatorskiego podatku tak jak wcześniej za pomocą paliwa. Cena na stacjach benzynowych nijak się miała do cen ropy na rynkach i jasne stało się, że Polacy zostali przez Orlen opodatkowani. Ten sam numer robią teraz z energetyką.

 To jest bardzo prosty mechanizm – rządzący dają ludziom pieniądze w formie rożnych dodatków. A potem usiłują im je jakoś odebrać, za pomocą inflacji i nowatorskich podatków jak ten orlenowy i energetyczne. Oficjalnie podatków nie zwiększają a mogą nawet udawać, że je obniżają, bo to jest niepopularne. Dowalmy w takim razie podwyżki nośników energii. Firmy mają gigantyczne zyski. Potem pojawia się ustawa, w której te ponadwymiarowe zyski w formie nadzwyczajnych podatków transferowane są z powrotem do budżetu. Ludzie się cieszą bo dostali dopłaty z własnych pieniędzy i nie rozumieją, że to opodatkowanie ich a nie tych znienawidzonych firm energetycznych.

Ostatnio gdy tylko pojawia się pomysł uczynienia czegoś ekologicznego od razu rośnie cena produktów i usług i jest drożej i gorzej. Energetyka nie była pierwsza. Koronnym dowodem na potwierdzenie tej teorii jest to co uczyniono w branży odpadowej i śmieciowej. Dawno dawno temu, gdy jeszce w Polsce był kapitalizm, każdy mógł podpisać umowę na wywóz z śmieci z kilkoma konkurującymi przedsiębiorstwami. Postanowiono to udoskonalić rezygnując z wolnego rynku miał być jeden odpowiedzialny, i dzięki temu miało nie być śmieci w lesie. Okazuje się, że likwidacja konkurencji spowodowała wzrost cen wywozu śmieci o kilkaset procent, zależnie od gminy, śmieci leżą w lesie jak leżały i jeszcze trzeba je segregować! To samo teraz doświadczamy z prądem i paliwami grzewczymi.

Wystarczyło dopuścić pomysły zielonych komunistów, którzy wyzwalają Ziemię od ludzi.

Pierdel, serdel, burdel. NIK o programie „Czyste Powietrze”.

Pierdel, serdel, burdel. NIK o rządowym programie „Czyste Powietrze”.

https://nczas.com/2022/10/07/jak-mawial-klasyk-pierdel-serdel-burdel-najwyzsza-izba-kontroli-wziela-sie-za-rzadowy-program-czyste-powietrze/

Najwyższa Izba Kontroli dokonała oceny realizacji rządowego programu Czyste Powietrze. Werdykt? Daleki od pomyślności.

Rząd wziął się za kolejny projekt i znów nie wyszło.

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła realizację programu Czyste Powietrze. Okazuje się, że nie uda się osiągnąć wytyczonych celów. Już na etapie tworzenia planu wkradło się do niego wiele błędów.

Przykłady? Zostały pominięte rządowe standardy tworzenia wielkich projektów strategicznych oraz zabrakło studium wykonalności, jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne, techniczne czy zarządzanie. Ponadto minister środowiska nie zapewnił skutecznego nadzoru nad całością programu: nie opiniował go i nie zbilansował budżetu (103 miliardy).

Najwyższa Izba Kontroli miażdży rządowy program

Cały opisywany program jest wart 103 miliardy złotych. Jak wskazuje Najwyższa Izba Kontroli, projekt praktycznie stoi w miejscu, a jego efekty są żałośnie niskie. Funkcjonuje już trzy lata, a jak dotąd dofinansował inwestycje zmniejszające emisje zanieczyszczeń jedynie na poziomie 4% całego budżetu (wnioski można składać do 2027 roku).

Plany rządu również kuleją. Jak na razie liczba budynków o poprawionej efektywności energetycznej wynosi 2,4%, a wymienionych kotłów starej generacji 2,2%. Co do ograniczenia emisji pyłów: PM10 – 0,8% oraz benzopiren – 1,4%.

Poczta „polska”: Życie i Rodzina to POJĘCIA FASZYSTOWSKIE !! Zwrot do nadawcy!!

https://centrumzyciairodziny.com/view.html?x=a62e&m=6nicH&mc=c&s=9G1YzsE&u=mCGR&z=GGrsR1P&

Szanowni Państwo,
Po raz kolejny Centrum Życia i Rodziny staje się obiektem hejtu. Tym razem jednak na zupełnie innym poziomie.
Jak zapewne Państwo wiedzą, co miesiąc wysyłamy pocztą przesyłki do kilkudziesięciu tysięcy naszych Przyjaciół. Informujemy w nich o naszych kampaniach, a także dostarczamy im ciekawe i ubogacające publikacje.
Tak było i w zeszłym miesiącu, gdy informowaliśmy o akcji Szlachetny Piątek. Wiemy, że środowiskom LGBT bardzo nie spodobała się ta akcja, ale nie spodziewaliśmy się, aż takich posunięć z ich strony.
Do naszego biura z jednej z podwarszawskich miejscowości „wróciły” dwie przesyłki pocztowe. Proszę zobaczyć zdjęcia:






Treści faszystowskie – tak samozwańczy ideologiczny sędzia z placówki pocztowej osądził naszą kampanię i odebrał naszym Przyjaciołom możliwość zapoznania się z dobrymi treściami!
Nie możemy sobie na to pozwolić – już złożyliśmy skargę na takie bezczelne zagrywki! Ale szykujemy się na jeszcze gorsze rzeczy w związku z tą kampanią.
Wspieram działania Centrum w obronie młodych!
Gdzie jest ten faszyzm, który zarzuca nam ideologicznie nadgorliwy listonosz?
Czy w tym, że wzywamy młodzież do stawiania sobie w życiu wyższych, szlachetnych celów? Czy raczej dlatego, że zachęcamy ją do życia w czystości? A może jednak w tym, że promujemy wierność?
Niszczycie ludzi! Doprowadzacie młodych do samobójstw! Każdy ma prawo być sobą, być, jaki chce!
Niedawno pisałem Państwu o historii Chloe Cole, która, zwiedziona wspomnianą ideologią, brała blokery hormonalne, a w wieku 15 lat poddała się operacji usunięcia piersi. Dziś bardzo tego żałuje, ale pewne rzeczy dokonały się już nieodwracalnie.
Musimy zdać sobie sprawę, że to właśnie ideologia LGBT niszczy ludzi i doprowadza tysiące młodych ludzi do wyrządzania sobie nieodwracalnej krzywdy!
Dlatego właśnie organizujemy Szlachetny Piątek – aby odwrócić oczy młodzieży od niszczącej mody, a zwrócić ku dobrym, budującym wartościom. I, co więcej, aby w szkołach publicznych nie dochodziło do promocji tej zwodniczej ideologii!
Nie zgadzam się na promocję LGBT w szkołach!
Nienawiść wymierzona w naszą kampanię, zwłaszcza ze strony urzędników państwowych, dodaje nam skrzydeł. Ale też pokazuje, że jej sukces zależy od mobilizacji społecznej, w której ufam, że Państwo nam pomogą.
Już wkrótce opublikujemy konspekty zajęć, które nauczyciele będą mogli przeprowadzić przy okazji Szlachetnego Piątku lub w innym czasie, np. podczas godzin wychowawczych. Przygotowujemy też liczne grafiki związane z wartościami, które chcemy promować podczas tej akcji.
Ale, aby w każdym miesiącu skutecznie publikować takie treści na portalach społecznościowych, potrzebujemy co najmniej 2 000 złotych. Skutecznie tzn. dotrzeć z naszymi komunikatami do młodzieży, przebijając się przez zalew lewackich propozycji. Ten mechanizm jest prosty: im większy nakład finansowy, tym więcej osób spotka się z dobrą treścią.
Dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie kampanii Szlachetny Piątek kwotą 30 zł, 60 zł, 100 zł, a nawet 200 zł lub większą. Musimy ochronić polską młodzież przed zwodniczymi ideologiami!
Wspieram ochronę młodzieży przed ideologią!
Myślę, że w związku z tą kampanią spotkają nas jeszcze większe przeciwności niż problemy z pocztą. Ale jestem pewien, że wspólnie je przezwyciężymy!
Dziękuję za i liczę na Państwa wsparcie i zaangażowanie!
Serdecznie pozdrawiam
Dane do przelewu:
Centrum Życia i Rodziny
ul. Nowogrodzka 42/501, 00-695 Warszawa
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SAZ dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPWIBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056
Centrum Życia i Rodziny
ul. Nowogrodzka 42/501, 00-695 Warszawatel. +48 12 385 39 99

Orlen i PGNiG pomogą odbudować Ukrainę „po wojnie”.

Orlen i PGNiG pomogą odbudować Ukrainę po wojnie

5 października 2022, https://biznesalert.pl/pkn-orlen-pgnig-ukraina-odbudowa/?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-6847401&utm_campaign=wykop-poleca

Podczas Międzynarodowej Konferencji „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together” zorganizowanej przez Związek Pracodawców Polskich przedstawiciele PKN Orlen i PGNiG mówili o inwestycjach swoich spółek w Ukrainie, które mają przyczynić się do usuwania skutków wojny.

Międzynarodowa Konferencja „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together”. Fot. BiznesAlert.pl

Międzynarodowa Konferencja „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together”. Fot. BiznesAlert.pl

Członek zarządu PKN Orlen Jan Szewczak przypomniał, że od wybuchu wojny Polska współpracuje z Ukrainą w sferze politycznej, humanitarnej, ale i energetycznej. – Wiemy jakie trudności przeżywa infrastruktura energetyczna w Ukrainie. Żeby myśleć o przyszłości, trzeba najpierw wygrać wojnę. Jako Polacy czynimy wszystko, żeby Ukraina wojnę wygrała. Wtedy będziemy myśleć o tym jak odbudować gospodarkę Ukrainy, a według niektórych szacunków może to oznaczać koszt około 350 mld dolarów, z drugiej strony bank PKO SA mówi o co najmniej 500 mld dolarów. To, co czyni wspólnota międzynarodowa, to kropla w morzu – powiedział Jan Szewczak.

– Widzimy bardzo duże możliwości współpracy z Ukrainą, na przykład w obszarze energii elektrycznej. Ukraina ma grono wybitnych naukowców i inżynierów. Dzisiaj jest to jednak pomoc doraźna. Mamy kontakty z przedstawicielami najwyższych władz Ukrainy, rozmowy są dobre, dostarczamy pomoc humanitarną jako PKN Orlen. Budowa koncernu multienergetycznego ma znaczenie również dla Ukrainy, bo po połączeniu z Lotosem i PGNiG będziemy mogli oferować większy obszar współpracy, a na światowych rynkach będziemy mogli być ambasadorem gospodarczych interesów Ukrainy – dodał Szewczak.

Z kolei doradca zarządu PGNiG ds. współpracy z Ukrainą Ireneusz Derek przypomniał, że spółka ma opracowany plan współpracy z Kijowem, który wdraża. – Mamy z PKN Orlen te same kontakty w rządzie i w Naftogazie. Wojna zmieniła wszystko, wszyscy rozumiemy, że gaz oznacza fizyczne bezpieczeństwo naszych krajów. Wiedząc o tym, że Ukraina ma ogromne złoża gazu, chciałbym zapytać dlaczego przez 30 lat nie uniezależniła się od importu gazu? PGNiG chce w Ukrainie wydobywać gaz, w zeszłym roku kupiliśmy tam spółkę z koncesją. Mam nadzieję, że pomimo wojny jeszcze w tym roku uda nam się dokonać pierwszych odwiertów, będzie to nasz wkład we wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego tego kraju. Na pewno chcemy współpracy, na której skorzystają obie strony – powiedział Ireneusz Derek.

===============

mail: będzie zero zysku, za to gigantyczne wtopy i upychanie forsy po kieszeniach kamratów, skok na państwową kasę inaczej mówiąc

===============================

mail: Szkoda,  że nie pomagają  odbudować polskiego górnictwa i przemysłu zniszczonego w trakcie przynależności do ue 

Na Uniwersytecie wraca nauka zdalna. Teraz nie lockdown, tylko gwałtownie rosnące ceny energii, papieru itp.

Oficjalnie: Na Uniwersytecie wraca nauka zdalna. Teraz nie lockdown, tylko gwałtownie rosnące ceny energii, papieru itp.

Firmy energetyczne wypowiadają umowy, podpisują nowe, to jest wzrost 600-700 proc.”

https://nczas.com/2022/10/05/to-juz-oficjalnie-wraca-nauka-zdalna-teraz-nie-lockdown-tylko-gwaltownie-rosnace-ceny/

W styczniu studenci Uniwersytetu w Białymstoku, największej uczelni w regionie, będą uczestniczyć w zajęciach zdalnie. To pokłosie gwałtownie rosnących cen za energię elektryczną i ogrzewanie.

Zgodnie z podpisanym przez rektora prof. Roberta Ciborowskiego zarządzeniem, od 7 stycznia do 6 lutego 2023 r. zajęcia na białostockiej uczelni będą odbywać się zdalnie. Studenci nie będą przychodzić na uczelnię już wcześniej, od 22 grudnia będzie trwała przerwa świąteczna.

„Rok akademicki się zaczął, wydziały już podporządkują się temu, żeby w styczniu było troszeczkę wolnego, więc jest to decyzja nieodwołalna” – powiedział dziennikarzom rektor Uniwersytetu. Dodał, że nie podjęto jeszcze decyzji w sprawie pracy administracji w tym czasie.

„Studenci rozumieją sytuację. Ja zakładam, że to sytuacja wyjątkowa, że to jest przypadek jednoroczny (…). Nie ma innego wyjścia w tej sytuacji, myślę, że jest najmniejszy koszt, jaki możemy ponieść, żeby zajęcia były w miarę dobrze skonstruowane” – dodał prof. Ciborowski.

Mówił też, że wielu dziekanów planuje tak, aby do 22 grudnia skończyć semestr. „Nie będzie sytuacja tak wyglądała na wszystkich wydziałach” – mówił i dodał, że najtrudniej będzie na tych kierunkach, na których jest dużo studentów: prawo, ekonomia, pedagogika. Dodał, że sam będzie miał wykłady dwa razy w tygodniu, a nie raz.

Drożeje nie tylko energia

Ciborowski powiedział, że oszczędzanie energii to nie jedyne oszczędności, które wprowadza uczelnia.

Papier podrożał o 300 proc., poligrafia mniej więcej tyle samo, nie mówię już, ile podrożały preparaty (…). Wszystko drożeje co najmniej kilkadziesiąt procent rocznie, a na to środków nie ma, więc oszczędzać będziemy na wszystkim” – powiedział rektor.

Ciborowski pytany o koszty energii, mówił, że wzrosły o 80 proc. „Tylko trzeba pamiętać, że my mamy umowę podpisaną do końca przyszłego roku na starych cenach, więc to tylko koszty przesyłów, opłat stałych etc. Jeśli by się okazało, jak w przypadku niektórych uczelni, że firmy energetyczne wypowiadają umowy, podpisują nowe, to jest już wzrost 600-700 proc.” – podsumował rektor.

Uniwersytet w Białymstoku to największa uczelnia w regionie. Studiuje na niej ok. 9 tys. żaków. Na uczelni funkcjonuje 15 jednostek: dziewięć wydziałów i pięć instytutów oraz filia Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie. Największą inwestycją w historii uczelni była budowa kampusu, który działa od kilku lat. Siedziby mają tam m.in. wydziały matematyki, fizyki, biologii i chemii oraz instytut informatyki. W ubiegłym roku w kampusie otwarto też uniwersytecką bibliotekę. Powstało także obserwatorium astronomiczne. W planach uczelni jest budowa kolejnego budynku w kampusie, gdzie siedziby znajdą wydziały nauk humanistycznych.

Zafałszowano pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego wg wizji Św. Siostry Faustyny. A również Koronkę.

Dlaczego zafałszowano pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego wg wizji Św. Siostry Faustyny

https://gloria.tv/share/34XkWpcRrdtx3JQA2TtPDVqiS

Oto prawdziwy obraz Jezusa Miłosiernego namalowany wg. wizji św. Siostry Faustyny w Wilnie. Promienie wychodzące z serca są delikatnie różowe i białe.

Zafałszowany obraz z Wilna nr 1

Zafałszowany obraz Jezusa z ROGAMI. Dlaczego namalowano Pana Jezusa z siwymi po bokach włosami, które wyglądają na ciemnym tle jak rogi?. Promienie wychodzące z serca są mocno czerwone i biało- czerwone

Zafałszowany obraz aktualny z Łagiewnik nr 2

Na tym obrazie też na ciemnym tle Pan Jezus ma dłuższą i rozdzieloną brodę jak u Żydów. Ma promienie czerwono -niebieskie i te promienie są opisane w Dzieniczku św. Siostry Faustyny.
I tu jest też dowód fałszerstwa Dzienniczka Faustyny. Dlaczego siostra pisze w Dzienniczku o promieniach czerwono-niebieskich, skoro w pierwszym obrazie dała instrukcje malarzowi, aby wg jej wizji namalował promienie bladoczerwone i białe. W dodatku też nie kazała malować Pana Jezusa na ciemnym tle, które jest w symbolice katolickiej kolorem demonicznym

=======================

Mirosław Dakowski:

Jest uzasadnione podejrzenie, że sam tekst Koronki do Miłosierdzia też jest zafałszowany, PRZYCIĘTY. Chciałem to sprawdzić, takie podejrzenie usunąć,

Przed paru laty miałem wiele rozmów u Sióstr w Warszawie i Łagiewnikach – chciałem zobaczyć ORYGINAŁ DZIENNICZKA, ze stronami tuż obok Koronki do Miłosierdzia. Jest podobno w Łagiewnikach .

Przez miesiące dostawałem odpowiedzi wymijające, „tak, ale…”, że np. „laikom nie pokazują”.

Posłałem więc księdza w sutannie. Też nie pokazano. Wreszcie – biskupa !! Sufragan co prawda – ale BISKUP!!

I NIC…

Wreszcie po miesiącach pewnemu upartemu księdzu posłały – fotokopię strony SAMEJ KORONKI, właśnie bez stron otoczenia, o które chodziło.

======================

Mail: Przecież w kolejnych wydaniach „Dzienniczka” są kolejne oszustwa: Np. fałszują słowa Pana Jezusa, który [w oryginale] mówi o „heretykach i schizmatykach” a potem w Dzienniczku i „cytaty” w Naszym Dzienniku – zmieniają na „braci odłączonych”, a potem jeszcze jakoś..

Rząd [„władza”] chce mieć wgląd w skrzynki mailowe Polaków. Oczywiście „dla naszego dobra”

Jeśli czujecie się zagrożeni przez fakt, że ktoś nie ma dostępu do logów waszych działań w skrzynkach e-mail, to mam dobre wieści: inwigilacja poczty elektronicznej Polaków wkrótce stanie się faktem. No dobrze, ale koniec głupich żartów, bo sprawa jest bardzo poważna.

Inwigilacja poczty elektronicznej Polaków przez rząd

Dobra wiadomość, o ile można o czymś takim mówić w tym przypadku, jest taka, że nikt nie chce wczytywać się w samą treść wiadomości. Chodzi tu jednak o inne metadane, które już mogą pomóc w ustaleniu zawartości i tematyki rozmowy. Dokładniej rzecz biorąc, to dostawcy poczty mają utworzyć specjalne dzienniki, w których będą rejestrowane poszczególne akcje użytkownika poczty. 

Co więcej, informacje o ich wykonywaniu mają być zapisywane co do sekundy. Oprócz tego w dzienniku ma się znaleźć adres IP i port przypisany użytkownikowi podczas danego połączenia. Zebrane w ten sposób informacje dostawca usług pocztowych ma przechowywać przez okres przynajmniej 90 dni i udostępniać je na prośbę organów ścigania. 

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, zapis ten został podpisany przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Michała Wiśniewskiego. Ten argumentuje taki zapis tym, że „przestępcy korzystają z poczty elektronicznej”. Niby racja, ale jeśli dobrze się zastanowimy, to przestępcy korzystają z tego samego, co wszyscy inni ludzie. Inwigilacja poczty elektronicznej w takim wypadku to dopiero początek.

Nie można więc pokładać zbytniej wiary w takiej retoryce. W końcu idąc tym tokiem myślenia, można wymusić kompletną inwigilację obywateli i tłumaczyć to walką z przestępczością. Przestępcy prowadzą rozmowy? Nagrywajmy rozmowy. Przestępcy piszą wiadomości? Zachowujmy wiadomości. Przestępcy wychodzą na miasto i rozmawiają w kawiarni? Zamontujmy podsłuch pod każdym stolikiem w kawiarni. 

I, mimo że przestępcy stanowią znaczną mniejszość, to monitoring obejmie wszystkich, bo w końcu wszyscy mogą okazać się przestępcami. A jeśli komuś to się nie podoba, to zawsze znajdzie się ktoś bardzo krótkowzroczny, kto zacznie krzyczeć coś w stylu: skoro nie masz nic do ukrycia, to czego się boisz? Nie rozumiejąc, że pod płaszczykiem ochrony obywateli dostajemy system monitorowania i ich kontroli. 

Warto także przypomnieć, że Unia Europejska poszła w tym o krok dalej i już teraz chce skanować nasze wszystkie rozmowy przez komunikatory internetowe. Po co? No oczywiście dla dobra dzieci. W końcu to ma je chronić przed atakami ze strony osób, które zechcą je wykorzystać. A jeśli komuś nie spodoba się ten pomysł, to mogą zapytać: ale jak to? Chcesz, żeby wykorzystywano dzieci? 

I nie zrozumcie mnie źle: daleko mi do eurosceptyka, czy tym bardziej anarchisty. Po prostu jeśli ktoś mówi, że chce odebrać nam kawałek wolności i prywatności dla naszego dobra, to niekoniecznie to dobro ma na celu. A nawet jeśli, to po nim może przyjść ktoś, kto chce dla nas jak najgorzej i już ma odpowiednie systemy kontroli i nadzoru.

Jeśli więc ktoś jest przekonany co do tego, że obecny rząd chce tylko i wyłącznie naszego dobra, to niech pamięta, że ci drudzy też mogą wygrać wybory i przejąc wszystkie systemy, o których wyżej mowa. Inwigilacja poczty elektronicznej nie skończy się wraz z kadencją obecnego rządu.

Źródło: DziennikGazetaPrawna

9. październik– Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe.

9.10.2022 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe.

05/10/2022 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Zwolennicy pedofilii otwierają przedszkole. BERLIN.

Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>
Powstaje właśnie pierwsze przedszkole LGBT. Za otwarciem tej placówki stoi m.in. znany aktywista, który od kilkudziesięciu lat walczy o zalegalizowanie pedofilii! Tak właśnie wygląda postępująca ofensywa tzw. „edukacji seksualnej”, przed którą ostrzega nasza Fundacja. Celem tych działań jest przemiana przedszkoli i szkół w ośrodki zorganizowanej przemocy seksualnej wobec dzieci. Dlaczego zwolennicy pedofilii otwierają przedszkola? Czym się kierują? Proszę przeczytać więcej poniżej. 
Dowie się Pan m.in. jak bardzo zagrożone są wszystkie dzieci w Polsce, jeżeli w porę nie zareagujemy i nie dotrzemy do świadomości rodziców i nauczycieli.
Po co zwolennicy pedofilii otwierają przedszkole?
Przedszkole ma zostać otwarte na wiosnę 2023 roku w Berlinie. Już teraz zapisanych do niego jest 60 dzieci. Nadzór nad placówką sprawuje organizacja Schwulenberatung Berlin zajmująca się „poradnictwem gejowskim”. Jest ona finansowana i wspierana przez liczne państwowe instytucje, w tym niemieckie ministerstwo ds. rodziny (!). Jak powiedział dyrektor Schwulenberatung Berlin Marcel de Groot: „W przedszkolach należy zilustrować, jak to jest być gejem lub lesbijką.” W ogłoszeniu o pracę do nowego przedszkola zaznaczono, że aby się o nią ubiegać trzeba być aktywistą LGBT. Dzięki temu, uczęszczające do przedszkola dzieci będą codziennie „edukowane seksualnie” i oswajane z homoseksualnym stylem życia. To jednak nie wszystko. W zarządzie organizacji Schwulenberatung Berlin, która odpowiada za otwarcie tego przedszkola, znajduje się aktywista działający na rzecz legalizacji pedofilii. 
To Rudiger Lautmann – homoseksualista, który w 2005 roku wziął „ślub” ze swoim partnerem. Lautmann od kilkudziesięciu lat znany jest również z publicznych działań na rzecz legalizacji pedofilii. Już w 1979 roku Lautmann domagał się usunięcia z niemieckiego kodeksu karnego paragrafu kryminalizującego seks z dziećmi. Jest także autorem książki pt. „Przyjemność z dzieckiem”. W swoich publikacjach Lautmann apelował, aby wyraźnie oddzielać wykorzystywanie seksualne dziecka od dobrowolnych kontaktów seksualnych dzieci z dorosłymi, które jego zdaniem mogą mieć pozytywny wpływ na najmłodszych. Lautmann pisał swoje pro-pedofilskie artykuły m.in. do pisma wydawanego przez organizację Pro-Familia, odpowiedzialnej za wdrażanie „edukacji seksualnej” w Niemczech. Do „naukowego” dorobku organizacji Pro-Familia oficjalnie odsyłają Standardy Edukacji Seksualnej w Europie, wedle których deprawuje się dzieci już nie tylko w Niemczech i na Zachodzie, ale również w dużych miastach Polski takich jak Warszawa, Gdańsk, Poznań czy Wrocław, a także w polskojęzycznym internecie. Autorzy Standardów nie ukrywają, że korzystali z wymysłów ludzi takich jak Lautmann, którzy postulowali legalizację pedofili i wychwalali zalety „dobrowolnych” kontaktów seksualnych dorosłych z dziećmi. Panie MirosĹ‚awie, właśnie w tym celu w przedszkolach i szkołach forsowana jest tzw. „edukacja seksualna”. Jednym z jej celów jest nauczenie dzieci wyrażania zgody na seks. Wynika to wprost z wytycznych zawartych w Standardach Edukacji Seksualnej w Europie. Wedle Standardów, już w wieku 6 lat dzieci mają rozpoczynać rozumienie tego, czym jest „akceptowalny seks”. Komu najbardziej zależy na tym, aby dzieci potrafiły sprawnie wyrażać zgodę na seks? Zwolennikom pedofilii, którzy sami publicznie się do tego przyznają. To dlatego trwa ofensywa „edukatorów seksualnych” na przedszkola i szkoły. Tam, gdzie jest to możliwe, np. w Niemczech, środowiska te zakładają już nawet własne placówki po to, aby już kilkuletnie dzieci poddawać nieustannej, codziennej seksualizacji i indoktrynacji. Mogą to robić swobodnie, gdyż tamtejsze społeczeństwo od dziesięcioleci było bombardowane propagandą oswajającą z rozwiązłością seksualną oraz rozmaitymi patologiami seksualnymi. Dlatego dziś, kiedy zwolennicy pedofilii zakładają przedszkole, niemal nikt nie reaguje. 
Wie Pan dlaczego musimy patrzeć na Niemcy i inne kraje Zachodu? Bo w Polsce zachodzi dokładnie ten sam proces, tyle tylko, że u nas antymoralna rewolucja nie poszła jeszcze tak daleko do przodu. Aby móc wykonać kolejne kroki, aktywiści LGBT i „edukatorzy seksualni” potrzebują jeszcze bardziej oswoić Polaków z deprawacją i rozmiękczyć sumienia naszego społeczeństwa. Być może pamięta Pan jak jeszcze 10 lat temu propaganda LGBT w Polsce skupiała się przede wszystkim na wmawianiu Polakom, że chodzi im tylko o to, aby homoseksualiści mogli odwiedzać się w szpitalach i trzymać się za rękę na ulicy bez obawy, że ktoś ich pobije. Wszystko po to, aby zdobyć zaufanie naszego społeczeństwa i oswoić ze swoimi postulatami. Jak wielkie było to kłamstwo możemy zobaczyć po tym, co dzieje się w Niemczech. Wulgarna „edukacja seksualna” LGBT jest tam obowiązkowa dla wszystkich dzieci od najmłodszych lat życia, a rodzice idą do więzienia za odmowę posłania uczniów na deprawacyjne zajęcia. Już małe dzieci w przedszkolach uczy się masturbacji i oswaja z niebezpiecznymi praktykami seksualnymi. Dzieci zachęca się do oglądania pornografii i eksperymentowania z homoseksualizmem. Wszystko w oparciu o Standardy Edukacji Seksualnej w Europie. „Edukacja seksualna” prowadzona wedle tych samych Standardów wdziera się obecnie do szkół w Polsce pod przykrywką lekcji na temat tolerancji, dojrzewania i dorastania.
Sami „edukatorzy seksualni” ukrywają się pod tytułami rozmaitych psychologów, pedagogów i rzekomych ekspertów od wychowania. Ma to uśpić czujność rodziców i nauczycieli, aby nieświadomi zagrożenia umożliwili dzieciom udział w tego typu zajęciach. Równolegle, w polskojęzycznym internecie, szczególnie w mediach społecznościowych, trwa intensywna produkcja kolejnych materiałów, artykułów i nagrań video, których celem jest oswojenie dzieci i młodzieży z rozwiązłością seksualną. „Edukatorzy seksualni” nie ukrywają, że jest to dla nich świetny sposób na bezpośrednie dotarcie do dzieci z pominięciem rodziców, którzy najczęściej w ogóle nie kontrolują tego, co ich dzieci oglądają na swoich smartfonach. 
Panie Mirosławie, musimy to powstrzymać. Kluczem do uratowania polskich uczniów przed zwolennikami pedofili, deprawacją i zgorszeniem jest kształtowanie świadomości naszego społeczeństwa. Świadomi zagrożenia Polacy, w szczególności rodzice i nauczyciele, mogą skutecznie reagować i dać opór ofensywie cywilizacji śmierci. Kształtowaniu tej świadomości służą działania naszej Fundacji – za pomocą niezależnych akcji informacyjnych głośno mówimy prawdę o „edukacji seksualnej” i docieramy z nią do kolejnych osób. W rezultacie, udaje się ocalić kolejne dzieci. Jak może wyglądać taka reakcja w praktyce? W ubiegłym miesiącu w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia młodej kobiety, zatrudnionej jako psycholog w jednej ze szkół podstawowych w WarszawiePozdrawiam z gabinetu psychologa szkolnego” – głosi napis pod neutralnym i niebudzącym żadnych podejrzeń zdjęciem zamieszczonym na jednym z profili tej kobiety. Dociekliwi internauci szybko odkryli jednak drugie oblicze szkolnej psycholog. 
Okazało się, że na innych serwisach społecznościowych pani psycholog… publicznie rozbiera się i pozuje nago. W internecie dostępne jest także nagranie, na którym widać ją na wybiegu w skórzanej bieliźnie i pejczem w dłoni. Jest także zaangażowana w aktywizm LGBT i „edukację seksualną”. Sama określa się jako osoba „panseksualna”, czyli czująca pociąg seksualny do osób niezależnie od ich płci. Wedle relacji medialnych, taka osoba, przynajmniej przez jakiś czas, pracowała z dziećmi jako psycholog w szkole podstawowej. Skończyła psychologię na uniwersytecie, miała stosowne uprawnienia, więc zapewne zatrudniono ją bez żadnych podejrzeń. Na szczęście ktoś dopatrzył się prawdy. Jak poinformowała szkoła, podjęto odpowiednie procedury i kobieta nie jest już jej pracownikiem. To dobra informacja, jednak stanowi tylko kroplę w morzu pilnych potrzeb.
Walczymy o świadomosć kolejnych Polaków
Rozmaici „edukatorzy seksualni” i aktywiści LGBT wdzierają się do polskich szkół korzystając z rozmaitych kamuflaży i często maskują swoją prawdziwą tożsamość. To, czy zostaną rozpoznani, zależy tylko od czujności rodziców i nauczycieli. Niestety, większość Polaków w ogóle nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia i nie jest świadoma tego, że tego typu środowiska robią wszystko, aby uzyskać dostęp do dzieci. A „edukacja seksualna” jest już prowadzona w naszym kraju na dużą skalę. Urząd miasta Poznań oficjalnie wspiera i finansuje wchodzących do szkół „edukatorów seksualnych” LGBT, którzy publicznie przyznają się do organizowania orgii seksualnych z udziałem młodych chłopców. 
Z inicjatywy władz Gdańska prowadzony jest oficjalny program „edukacji seksualnej”, w ramach której zachęca się uczniów do regularnej masturbacji, zarówno w pojedynkę jak i grupowo oraz podejmowania kontaktów seksualnych z wieloma partnerami równocześnie. Z kolei w Warszawie samorządowe pieniądze trafiają m.in. do grup „edukatorów seksualnych”, którzy tworzą filmowe instruktaże dotyczące zażywania narkotyków przed gejowskim seksem dla „lepszej zabawy”. Podobne rzeczy dzieją się w innych rejonach Polski. Musimy zorganizować kolejne, niezależne akcje informacyjne, aby ostrzec przed tym Polaków i powiedzieć jak największej liczbie osób, w jaki sposób można skutecznie działać i chronić dzieci w swoim miejscu zamieszkania.
Już wkrótce chcemy być obecni nie tylko w Poznaniu, Gdańsku i Warszawie, ale też co najmniej 14 innych miejscowościach. Planujemy użyć bannerów, billboardów, furgonetek, lawet i megafonów oraz rozdawać kolejne egzemplarze naszego poradnika dla rodziców i nauczycieli „Jak powstrzymać pedofila?”. Na organizację tych działań potrzebujemy ok. 11 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby przeprowadzić akcje za pomocą których dotrzemy do Polaków z prawdą o „edukacji seksualnej” i ostrzeżemy ich przed zagrożeniem jakie czeka na ich dzieci. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Broń nuklearna w Polsce? Nuclear Sharing. To nie tylko głupcy i tchórzliwi zbrodniarze. Coś gorszego…

Prezydent Duda: „Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym…”

https://nczas.com/2022/10/05/bron-nuklearna-w-polsce-prezydent-duda-

Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii. Zawsze jest potencjalna możliwość udziału w Nuclear Sharing. Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty – powiedział prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika „Gazeta Polska”.

„Chcę powiedzieć tylko jedno: Polska będzie niezmiennie stała przy Ukrainie. To nasza racja stanu. Ukraina musi się obronić i przetrwać tę wojnę. Naszą racją stanu jest doprowadzenie do sytuacji, w której Rosja będzie musiała wycofać swoje wojska. Ukraina powinna wrócić do międzynarodowo uznanych granic, czyli sprzed rosyjskiej agresji w 2014 r.” – powiedział prezydent Andrzej Duda.

Prezydent, odpowiadając na pytanie o rosyjskie groźby użycia broni jądrowej, stwierdził, że to wskazuje na myślenie, że „jeśli Rosja ma nie być wielka, to świat mógłby nie istnieć”. Dodał także, że gdyby Rosja zaczęła wojnę nuklearną, to odpowiedzialni za to byliby „wyklęci na całym świecie”. Mówił także o tym, czy w takiej sytuacji Polska nie powinna myśleć o parasolu nuklearnym.

„Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii. Zawsze jest potencjalna możliwość udziału w Nuclear Sharing. Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty” – powiedział Andrzej Duda.

==============

mail:

„Ukraina powinna wrócić do międzynarodowo uznanych granic, czyli sprzed rosyjskiej agresji w 2014 r.”

Tymczasem jednak, zgodnie z dokumentami ONZ granice Ukrainy są NIEUREGULOWANE, czyli Ukraina nie ma szczegółowo określonych i wyznaczonych granic państwowych zaakceptowanych i potwierdzonych dokumentami międzynarodowymi. Dlatego do dnia dzisiejszego nikt nie wypowiedział Aktu Wojny drugiej Stronie, ani Putin Zełenskiemu, ani Zełenski Putinowi bo nie można udowodnić naruszenia Granicy Państwowej w świetle Prawa Międzynarodowego!