Ukropolin w budowie

Zinkiewicz: Ukropolin w budowie

Mateusz Piskorski i Tomasz Jankowski w audycji na YouTube „Kto chce zamieszek w Polsce” analizowali przyczynę nasilających się prowokacji na terenie Polski. Od ponad dwóch lat cyklicznie, trywialnie zwracam uwagę na omawiane problemy w audycji obu wyżej wymienionych panów. Pierwszy raz felietonem W co gra amerykańska propaganda?. Natomiast ostatnio w najnowszym felietonie Filmowcy. 

W przeciwieństwie do mojej Małżonki nie posiadam zdolności profetycznych wzmocnionych umiejętnościami analitycznymi i obszerną wiedzą z zakresu psychologi stosowanej. Posługuję się zupełnie inną metodologią. Polega ona na wyciąganiu wniosków z pozornie mało istotnych sygnałów docierających do mnie. Konfrontuje je ze spektrum wydarzeń. 

Zdrowy dystans

W przeszłości w zamierzchłych czasach PRL-u, po przyjeździe do Polski z Wiednia pozwoliło mi to na uniknięcie aresztowania i bezpodstawnego oskarżenia o szpiegostwo. Stąd też identyfikuje się z traumatycznymi przeżyciami polskiego patrioty Mateusza Piskorskiego. Staram się nigdy nie lekceważyć sygnałów wywołujących refleksję. Jest to moja indywidualna forma instynktu samozachowawczego. Do tego w trakcie mojego życia, po szeregu koszmarnych przeżyć, utworzył się we mnie dystans do ludzi. Pewna doza braku zaufania, sceptycyzmu, cecha, którą nabywa się wraz z wiekiem. 

„Stare trupy” 

Wypowiedź Żydówki Anny Marii Żukowskiej o ekshumacjach ofiar ukraińskiego ludobójstwa brzmiała: „Jeżeli to jest dla pana rodzaj transakcji, żeby bardziej starymi trupami handlować, za takie bardziej świeże, to po prostu jest obrzydliwe naprawdę”.

Słowa te wywołały dużą debatę publiczną w lutym 2025 roku. Wypowiedź ta padła w kontekście dyskusji o relacjach polsko-ukraińskich i warunkach stawianych Ukrainie. W trakcie dyskusji z wicemarszałkiem Sejmu Krzysztofem Bosakiem na antenie TVN24. Słowa o „starych trupach” spotkały się z ostrą krytyką ze strony polityków różnych opcji oraz komentatorów, którzy uznali je za brak szacunku dla pamięci bestialsko pomordowanych Polaków, których doczesne szczątki, wdeptane są w ukraińskie błota. Zgodnie z polską, katolicką tradycją, wymagają godnego pochowku. A dla niej są to tylko „stare trupy” (sic!). Posłanka nie przeprosiła – w rozmowie z RMF FM powiedziała, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

Groźby ambasadora

Z kolei w lutym i marcu 2026 roku ambasador USA w Polsce, Tom Rose, wygłosił krytyczne wypowiedzi pod adresem Grzegorza Brauna. Stwierdził, że udział formacji Brauna w polskim rządzie byłby dla USA poważnym problemem, a w marcu ostro skrytykował wpis polityka w księdze kondolencyjnej w ambasadzie Iranu po śmierci Alego Chameneiego, ostrzegając, że „Amerykanie i prezydent Trump tego nie zapomną”.

Wypowiedź amerykańskiego ambasadora uruchomiła lawinę serwilistycznych artykułów prasowych atakujących środowisko posła Brauna, uderzających bezpośrednio w Mateusza Piskorskiego i Tomasza Jankowskiego. Wychwycił to publicysta i były poseł na Sejm RP Piotr Gadzinowski i opisał w artykule Pożegnanie z Marią („Fakty po Mitach”, nr 31 z 31 lipca 2026 roku). Wcześniej pisałem w podobnym duchu, jako odpowiedź na krytykę, która po wystąpieniu ambasadora USA Rose’a znalazła się w „Gazecie Polskiej”, zamieściłem ją w felietonie Sało w Czekoladzie.

Mógłbym przytoczyć parę innych przykładów, rozbijackiej działalności nakierowanej na środowisko Grzegorza Brauna wraz z podstępnymi działaniami wobec polityków z nim związanych. Ograniczę się do banału, jakim jest dostrzeżone przeze mnie wybudzanie ukraińskiego śpiocha stryja-konfidenta, startującego w nowej roli: filmowca-prowokatora w duecie z pewną panienką. O tym mowa w felietonie Filmowcy

Lęki architektów Ukropolin

Bardzo wiele na temat budowy w Polsce Ukropolinu napisał Krzysztof Baliński. Jego książki są dostępne w sprzedaży. Zgadzam się z zawartymi w nich tezami, że w Polsce budowany jest Ukropolin, natomiast sprowadzenie do Polski blisko 2 milionów Ukraińców to zaplanowana w tym celu akcja globalistów amerykańskich, autorów wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie. Jedynie Grzegorz Braun i jego środowisko polityczne przeciwstawiają się przebudowie Polski w Ukropolin.

Interesującą analizę na temat Brauna przeprowadził Paweł Lisicki w audycji na YouTube Prawicowej koalicji bez Brauna nie będzie. Morawiecki skazany na Tuska. Wynika z niej, że Grzegorz Braun jest politykiem godnym zaufania, ponieważ od lat konsekwentnie wypowiada te same poglądy, spełniające oczekiwania Polaków, zmęczonych PiS-em, jak i Koalicją Obywatelską, rządzącymi pod dyktando USA i Izraela. Lisicki wyjaśnia przyczynę lęku ludzi, którym od dziesięcioleci wydaje się, że są właścicielami Polski. Zafascynowani są odrodzonym faszyzmem za naszą wschodnia granicą. Obawiają się oni, że ich projekt budowanego z mozołem Ukropolinu upadnie gdy do władzy dojdzie Braun wraz z towarzyszącymi politykami, przeciwnikami dalszej wasalizacji Polski oddanej obecnie w pacht globalistom. 

Eugeniusz Zinkiewicz 

Myślimy pozytywnie

Myślimy pozytywnie

Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl”   11 sierpnia 2026 michalkiewicz

Po upadku i wybuchu rakiety na terenie gminy Turobin w województwie lubelskim pojawiły się krytyczne opinie na temat sposobu, w jaki nasza niezwyciężona armia zareagowała na tę rosyjską prowokację. Tak w każdym razie określił ten incydent ukraiński minister spraw zagranicznych pan Sybiha, który spenetrował prawdę jeszcze zanim nasza niezwyciężona armia i lubelscy prokuratorzy dotarli na miejsce, żeby sprawdzić – co i jak. Uprzejmie tedy zakładam, że musiały go wspierać proroctwa, bo w przeciwnym razie pojawiłaby się przestrzeń do brzydkich podejrzeń, że we wspomnianym incydencie maczała palce strona ukraińska. Byłaby to jednak myślozbrodnia, a jest rozkaz, by od myślozbrodni, zwłaszcza wymierzonych w naród ukraiński trzymać się z daleka, bo z myślozbrodniarzami rozmowa będzie krótka w ramach walki z mową nienawiści. Zgodnie bowiem z aktualną mądrością etapu nienawiść musi zostać powszechnie i bez zastrzeżeń znienawidzona.

Skoro tedy już wiemy, czego się trzymać, to nie pozostaje nam nic innego, jak oddać się myśleniu pozytywnemu, zgodnie z ludowym przysłowiem, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. O ile tedy ruska prowokacja ma wszelkie cechy zła w postaci czystej, to jednak, dzięki myśleniu pozytywnemu, my to zło potrafimy przekuć w dobro – zgodnie ze spostrzeżeniem bohatera powieści „Gubernator” Roberta Penn Warrena, który zauważył, że dobro najlepiej robić ze zła. Najwyraźniej wzięli to sobie do serca gorejącego nie tylko przedstawiciele naszej niezwyciężonej armii, ale przede wszystkim – nasi Umiłowani Przywódcy – chociaż oczywiście nie wszyscy, tylko uczestnicy koalicji 13 grudnia, która zrzesza kolaborantów Volksdeutsche Partei. Rada w radę uradzili, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a najlepszą ocenę wystawiła wiceministrowa obrony, pani Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, według której „wszystkie” procedury krajowe i zagraniczne „zadziałały prawidłowo”. W ramach myślenia pozytywnego spróbujmy tedy rozwinąć tę – jakże krzepiącą ocenę – żebyśmy i my doznali z tej okazji pokrzepienia serc. Zacznijmy od rakiety. Od razu widać, że zimny ruski czekista Putin też się podciągnął w prowokacjach, przynajmniej od incydentu w Przewodowie, gdzie zginęli dwaj polscy obywatele.

Tym razem nie tylko nikt nie zginął, ale w dodatku rakieta nie spadła ani na oddalony o 50 km Lublin, ani nawet na oddalone o 500 metrów zabudowania, tylko taktownie eksplodowała w szczerym polu. Towarzyszący temu huk spowodował uruchomienie syren alarmowych, które – zgodnie z przepisami, najpierw wydały z siebie sygnał pulsujący – jako ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem, a potem – jak powiadają – również sygnał o odwołaniu alarmu. Utwierdza nas to w przekonaniu o słuszności „przepisów drogi na morzu”, które – czerpiąc natchnienie z „Odysei” – zakazują zmieniania kursu statku na podstawie głosu syreny. Nawiasem mówiąc, średniowieczny poeta Dante Alighieri w „Boskiej komedii” pisze, że syreny wprawdzie charakteryzowały się czarującym głosem, ale z bliska śmierdziały zdechłymi rybami.

Ale to bynajmniej nie koniec dobrodziejstw, jakie spadły na nasz nieszczęśliwy kraj razem z ruską rakietą. Cały świat, a jeśli nawet nie cały, to jego najważniejsze części nadesłały nam wyrazy solidarności i poparcia, podobnie jak w 1939 roku. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak w miarę rozwoju sytuacji zostaniemy „natchnieniem narodów” – jak w roku 1940, kiedy to dostąpiliśmy radosnego przywileju braterstwa broni z Naszymi Sojusznikami – zanim jeszcze zostali oni sojusznikami naszego sojusznika. Akurat dobrze się składa, że Narodowy Bank Polski nakupił złota, podobno ponad 600 ton, więc w razie czego będzie można z tego pokryć koszty naszego korzystania z radosnego przywileju braterstwa broni – jak to było po zakończeniu II wojny światowej.

Zanim jednak do tego dojdzie, ukraiński prezydent Zełeński, po powrocie z Waszyngtonu zatrzymał się w Lublinie, gdzie przyjął na audiencji obywatela Tuska Donalda, któremu przekazał wiadomość, że prezydent Trump obiecał mu udostępnienie licencji na produkcję pocisków do systemu „Patriot”. Podobno „w londyńskiej Wielkiej Loży już postanowiono”, że ze względów bezpieczeństwa Polska tę licencję od Ukrainy odkupi i będzie produkowała pociski u siebie, a potem – zgodnie z umową z 2 grudnia 2016 roku – nieodpłatnie przekaże je Ukrainie, która już będzie wiedziała, co dalej z nimi zrobić – ot na przykład – odsprzedać je Polsce.

Dzięki temu i oligarchowie będą zadowoleni i Polska bezpieczna – na wypadek, gdyby ruskiemu czekiście Putinowi znowu strzelił do głowy pomysł jakiejś prowokacji. Żeby tedy uniknąć nieporozumień, vaginet obywatela Tuska Donalda odda ukraińskim oligarchom na własność odnośne polskie zakłady produkcyjne, a oni w rewanżu zainstalują tam „saloniki VIP-ów”, gdzie nasi Umiłowani Przywódcy będą mogli bez konieczności oczekiwania w jakichś kolejkach wypić i zakąsić. Kto wie – może bracia Rysiczowie sprowadzą tam znowu panienki, żeby nasi Umiłowani Przywódcy mogli się przyjemnie zrelaksować po tylu poświęceniach, jakich codziennie dokonują dla Polski?

Na tym przykładzie od razu widać, ile korzyści daje przestawienie się na myślenie pozytywne. Najwyraźniej nie mogą tego pojąć działacze futbolowi, zorganizowani w gangu UEFA. Uradzili oni, żeby zbojkotować Mistrzostwa Świata z futbolu na znak protestu przeciwko projektowi odsprzedania 20 czy nawet 25 procent udziałów w Mundialu zięciowi prezydenta Donalda Trumpa, panu Jaredowi Kushnerowi. W ten sposób Gianni Infantino, szef futbolowego gangu o zasięgu światowym, czyli FIFA, zamierza wkraść się w łaski amerykańskiego prezydenta. Co z tego będzie miał – to osobna sprawa – ale my, w ramach myślenia pozytywnego odnotujmy, że jeśli nawet prezydent Trump nie podporządkowuje wszystkiego polityce prorodzinnej, to w każdym razie cały czas o niej pamięta.

Podobnie postępował francuski prezydent Juliusz Grevy, wybrany na to stanowisko w grudniu 1885 roku. Podobnie jak Donald Trump swego, tak i Julisz Grevy kochał swego zięcia Daniela Wilsona, który nawet mieszkał z nim razem w Pałacu Elizejskim i nie przepuszczał żadnej okazji, by czerpać z tego profity. Toteż paryska ulica wyśpiewywała, jeśli nie: „Quel bonheur d’avoir un beau-pere” (jakie to szczęście mieć teścia), to dla odmiany: „Quel malheur d’avoir un gendre” (co za nieszczęście mieć zięcia). Nie skończyło się to dobrze, bo ostatnia piosenka, jaką paryska ulica skomponowała francuskiemu prezydentowi brzmiała: „Mon pauvre vieux, il faut partir” (no stary, wynoś się). Oczywiście Ameryka to nie Francja, a poza tym amerykański zięć ma pierwszorzędne korzenie, więc dopóki prezydent Trump go wspiera, nic złego go nie spotka – co przewidział jeszcze przed wojną Konstanty Ildefons Gałczyński pisząc, że „mówiła żony ciotka: tych co płacą, nic nie spotka.

Stanisław Michalkiewicz

How to survive Europe in 2026. MEM-y VIII.

Bonus:

=================================

——————————–

—————————————-

—————————————–

———————————-

—————————-

————————————

———————————————

Marsze KOD-u przeciw „hejtowi”. Polacy je olali

Marsze KOD-u przeciw „hejtowi”. Polacy je olali

magnapolonia/marsze-kod-u-przeciw-hejtowi-polacy-je-olali

Komitet Obrony Demokracji po raz kolejny postanowił uratować Polskę przed wielkim zagrożeniem. Tym razem przeciwnikiem okazał się „hejt, nienawiść i przemoc wobec Ukraińców”, dlatego 9 sierpnia w 22 miastach zorganizowano demonstracje pod hasłem „Nie bądź obojętny”. Wszystko wyglądało jak powrót do najlepszych czasów KOD-u: były zapowiedzi ogólnopolskiej mobilizacji, transparenty, przemówienia, naklejki i apele o solidarność. Był tylko jeden problem — Polacy najwyraźniej nie poczuli potrzeby masowego ruszenia na ulice.

W całym kraju odbyły się marsze KOD-u przeciwko „hejtowi”. W Rzeszowie zainteresowanie demonstracją wyniosło 20 osób, natomiast w Krośnie frekwencję oszacowano na rekordowe 50 osób. Jedna z organizatorek marszu w Krośnie, witając uczestników, miała powiedzieć: „Cieszę się, że jest nas sporo osób”. To bardzo elastyczna definicja słowa „sporo”, jak na 50-tysięczne miasto. Dość powiedzieć, że w odpowiednio dobranej perspektywie aparatu fotograficznego, nawet większe spotkanie rodzinne można przecież nazwać „obywatelskim przebudzeniem”.

Organizatorzy mogą oczywiście podkreślać, że akcja odbyła się w 22 miastach, co na papierze wygląda imponująco. Tyle że liczba miast, w których ktoś zorganizował demonstrację, nie jest tym samym co liczba ludzi, którzy chcieli na nią przyjść. Można zorganizować protest w 22, 42 albo 666 miejscowościach, ale jeśli w każdej pojawia się kilkadziesiąt osób, trudno mówić o masowym społecznym sprzeciwie, szczególnie gdy przypomnimy sobie czasy, kiedy KOD potrafił rzeczywiście przyciągać na ulice tysiące otumanionych ludzi, szczerze wierzących, że PiS buduje w Polsce totalitaryzm.

Problem KOD-u jest zresztą znacznie szerszy niż jedna nieudana demonstracja. Organizacja najwyraźniej nadal próbuje korzystać ze starego schematu: wystarczy wskazać zagrożenie, podzielić społeczeństwo na „dobrych” i „złych”, użyć odpowiednio mocnych słów — demokracja, faszyzm, nienawiść, mowa nienawiści — a ludzie powinni natychmiast ruszyć na ulicę. Tyle że ten mechanizm już nie działa tak jak dawniej, a społeczeństwo jest znacznie bardziej sceptyczne wobec prób przedstawiania każdego sporu politycznego jako walki dobra ze złem. Co więcej, grupa najbardziej aktywnych KODomitów (UB, SB, PZPR) już wymiera.

Widać to szczególnie w kwestii Ukraińców, czyli tematu omawianych spędów. Nie można udawać, że rosnąca niechęć części Polaków do dalszego przyjmowania ukraińskich pseudo uchodźców wzięła się wyłącznie z działalności „hejterów” i nacjonalistycznej propagandy obu Konfederacji. Najnowszy sondaż CBOS pokazuje wyraźną zmianę nastrojów: w lipcu 2026 roku po raz pierwszy w historii tych badań przeciwnicy przyjmowania ukraińskich uchodźców przeważyli nad zwolennikami — 52 proc. wobec 42 proc. Jednocześnie 54 proc. respondentów uznało pomoc udzielaną banderowskiej Ukrainie przez Polskę za zbyt dużą.

To nie oznacza oczywiście, że Polacy masowo stali się przeciwnikami Ukraińców. Oznacza natomiast, że po ponad czterech latach wojny początkowa fala entuzjazmu i bezwarunkowej solidarności wyraźnie osłabła. Część Polaków ma poczucie, że skala świadczeń i przywilejów dla obywateli Ukrainy stała się zbyt duża, inni zwracają uwagę na konflikty dotyczące rynku pracy, mieszkań, szkół czy butne i roszczeniowe zachowania przybyszów, a jeszcze inni mają zwyczajnie dość sytuacji, w której każda krytyczna uwaga dotycząca Ukrainy jest natychmiast kwalifikowana jako „hejt” i ruski „onucyzm”.

Do tego dochodzi kwestia przestępczości cudzoziemców oraz pamięci historycznej. Dla wielu Polaków szczególnie drażliwa pozostaje systemowa gloryfikacja przez Kijów Stepana Bandery i środowisk związanych z OUN-UPA, odpowiedzialnych za zbrodnie na polskiej ludności, które na Ukrainie są bagatelizowane i zakłamywane. Nie jest to wyłącznie temat historyczny, skoro aż 84 proc. badanych przez CBOS uważa, że państwo polskie powinno reagować, gdy inne państwo gloryfikuje postaci historyczne odpowiedzialne za zbrodnie na Polakach.

W tej sytuacji coraz trudniej przekonywać Polaków, że istnieją tylko dwie możliwości: albo popierasz bez zastrzeżeń obecną politykę wobec Ukrainy, albo jesteś „hejterem” i „ruskim agentem”. Można przecież jednocześnie potępiać pobicia, wyzwiska i przemoc wobec Ukraińców, a także uważać, że Polska powinna ograniczyć część świadczeń dla cudzoziemców, konsekwentnie egzekwować od nich przestrzeganie prawa, reagować na przestępczość oraz stanowczo sprzeciwiać się gloryfikacji ukro-nazistów. Próba wrzucenia wszystkich takich opinii do worka z napisem „nienawiść” jest wygodna, ale niekoniecznie skuteczna.

I właśnie tutaj KOD wpada we własną pułapkę, ponieważ organizacja próbująca pouczać Polaków o standardach moralnych i obywatelskich sama ma za sobą historię, której trudno nie przypominać przy okazji kolejnych akcji.

Jej pierwszy lider, Mateusz Kijowski, przez długi czas był twarzą całego ruchu, przedstawianego jako symbol obywatelskiej obrony demokracji. Tymczasem w 2024 roku został prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie za poświadczenie nieprawdy w siedmiu fakturach dotyczących obsługi informatycznej KOD. Sąd wymierzył mu osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz utrzymał grzywnę w wysokości 4 tys. zł; faktury wystawione przez byłego lidera KOD opiewały łącznie na ponad 121 tys. zł.

Trudno więc nie dostrzec ironii sytuacji, w której organizacja od lat występująca w roli moralnego arbitra, pouczająca innych o demokracji, uczciwości i standardach życia publicznego, miała na czele człowieka prawomocnie skazanego w sprawie dotyczącej nierzetelnych faktur związanych z działalnością tej organizacji. Rzeczywistość dostarczyła tutaj satyrycznego materiału sama i właściwie nie trzeba jej specjalnie pomagać.

Podobnie wygląda sytuacja innych lewicowych organizacji, np. OMZRiK, którego lider, Rafał Gaweł jest oszustem i przestępcą, a sama organizacja przegrała kilka spraw sądowych za hejt.

Przed kolejną wielką akcją KOD powinien zadać sobie proste pytanie: nie przed czym należy dziś „bronić demokracji”, ale dlaczego coraz mniej ludzi chce tej demokracji bronić właśnie pod jego sztandarem. Bo jeśli demonstracja pod hasłem „Nie bądź obojętny” przyciąga garstkę starych ubeków, to być może problemem nie jest obojętność Polaków wobec Ukrainy, lecz ich obojętność wobec skompromitowanego KOD-u.

Pierre d’Olnique. I selfie z rekinem. MEM-y VI.

—————————-

————————————–

—————————

———————

————————————————————–

—————————–

——————————–

————————————————-

—————————

—————————————-

Na wakacje ! Z własnymi chmurami !! MEM-y II.

——————————–

———————————————–

—————————————————————–

——————————————

——————————————

————————————–

—————————————-

—————————–

——————————-

————————-

Wreszcie bez telefonu, bez internetu, bez ludzi… MEM-y I.

—————————————–

—————————————

———————————

————————————————

————————————

———————————-

————————————-

———————————

———————————————-

————————————

– Niech mordują Sowietów?!

– Niech mordują Sowietów?!

Zygmunt Białas https://zygmuntbialas.wordpress.com/2026/08/09/09-08-2026-niech-morduja-sowietow/

Głosowałem na Karola Nawrockiego i wiem, że wielu Czytelników tego bloga oddało swój głos na niego. I ciągle uważam go za dobrego prezydenta III RP za obronę naszych racji przed zakusami Brukseli i Berlina oraz za wetowanie szkodliwych ustaw rządowych. Ale przyznam też, że nie rozumiem prezydenta, gdy mówi takie brednie jak niżej przedstawione w jednominutowym podcaście:

Jest to fragment przemówienia wygłoszonego w czwartek, 6 sierpnia, przed Pałacem Prezydenckim, w pierwszą rocznicę zaprzysiężenia.

Karol Nawrocki mówi:

„Tak, interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską. Jak najdalej ich trzymali od Polski. To oczywiste, taka jest strategia państwa polskiego. Niech mordują Sowietów, którzy ich napadli, i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga. Nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie [oklaski]. Taki jest strategiczny interes Polski”.

Na słowa prezydenta RP zareagowała rzecznik prasowa rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, zarzucając mu posługiwanie się mową nienawiści. Stwierdziła, słusznie zresztą, że „rusofobia kliniczna ewidentnie wpływa na zdolności poznawcze”. Także prasa rosyjska poddała wypowiedź K. Nawrockiego ostrej krytyce.

Dr Karol Nawrocki jest historykiem z zawodu i na pewno zna kilkakrotnie lepiej historię Polski i Rosji niż ja. Nie możemy posądzać go o niewiedzę. Powiedzmy jasno: mija się z prawdą w każdej sprawie, która dotyczy Rosji, choćby w tym, że Federacja napadła na Ukrainę. Gdy kiedyś określił Rosjan jako dzicz, a dziś mówi o postsowieckiej Federacji Rosyjskiej, to co możemy powiedzieć o Ukrainie? Nie jest ona postsowiecka?

Już niedługo będą musiały UE-kukiełki (lub ich następcy) udać się do Rosji. Wróble ćwierkają, że zakulisowe rozmowy ekspertów europejskich i rosyjskich już trwają. A kto będzie reprezentował Polskę? Czy obudzimy się z ręką w nocniku? Czy będziemy marznąć zimą? 

Prezydent czytał na pewno artykuł  Romana Dmowskiego  z 1930 roku zatytułowany Kwestia Ukraińska. I jeśli czytał, to powinien wiedzieć to, co szef Narodowej Demokracji wiedział przed 95 laty: poparcie Ukrainy jest w istocie polityką proniemiecką. Przytoczę tu nieco dłuższy fragment, ale dla mądrego Polaka nie żal miejsca na moim blogu:

Roman Dmowski

Roman Dmowski

„Niepodległa Ukraina byłaby państwem, w którym dominowałyby wpływy niemieckie. Tak by było nie tylko dlatego, że dzisiaj działacze ukraińscy konspirują z Niemcami i mają ich poparcie; i nie tylko dlatego, że o tym marzą Niemcy i że mają na obszarze ukraińskim Niemców i Żydów, którzy byliby dla nich oparciem; ale także, i to przede wszystkim, dlatego, że całkowite zrealizowanie programu ukraińskiego kosztem Rosji, Polski i Rumunii, ma naturalnego, najpewniejszego protektora w Niemczech i musi Ukraińców wiązać z nimi. Polska przy istnieniu państwa ukraińskiego, znalazłaby się między Niemcami a sferą wpływów niemieckich, można powiedzieć, niemieckim protektoratem. Nie ma potrzeby unaoczniać, jakby wtedy wyglądała.

Wreszcie, jak to wyżej powiedzieliśmy, zbudowana dziś wielka Ukraina nie byłaby w swych kierowniczych żywiołach tak bardzo ukraińska i nie przedstawiałaby na wewnątrz stosunków zdrowych. To byłby naprawdę wrzód na ciele Europy, którego sąsiedztwo byłoby dla nas fatalne. Dla narodu, zwłaszcza dla narodu jak nasz młodego, który musi się jeszcze wychować do swych przeznaczeń, lepiej mieć za sąsiada państwo potężne, choćby nawet bardzo obce i bardzo wrogie, niż międzynarodowy dom publiczny. Z tych wszystkich względów program niepodległej Ukrainy nie może liczyć na to, żeby Polska za nim stanęła, a tym mniej, żeby zań krew przelewała. I to polska opinia publiczna już dziś bardzo dobrze rozumie”.

Tak, rozumiał to naród przed wiekiem, a dziś w większości ma propagandową sieczkę w głowie i popiera to, co jest wbrew naszym interesom.

https://gloria.tv/post/8KpxW17vUinFAyCDFp2G42P78

Opracował: Zygmunt Białas

To polscy dyplomaci zapomnieli o dyplomacji…

Rzeczniczka Kremla ponownie uderza w Polskę. „Gdański muzealnik zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę”

8 sierpnia 2026 Damian Drozd

Maria Zacharowa zaatakowała prezydenta Karola Nawrockiego, zarzucając mu „kliniczną rusofobię”. Nawiązała przy tym do granic Polski i działalności Nawrockiego przeciwko sowieckim pomnikom. Na jej słowa odpowiedział rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór, zestawiając sytuację gospodarczą i społeczną Polski oraz Rosji.

W piątek rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa zarzuciła Nawrockiemu posługiwanie się językiem wymierzonym w Rosjan i skrytykowała używanie określenia „Moskal”.

t.me/MariaVladimirovnaZakharova

„Nawrocki regularnie posługuje się językiem nienawiści. Typowy przykład to używanie pogardliwego słowa »Moskal« w odniesieniu do Rosjan. Dla polskich elit stało się to normą” — napisała na Telegramie

Rosyjska dyplomatka nawiązała również do okresu, gdy Nawrocki kierował Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Przypomniała sytuację, w której jako dyrektor muzeum zażądał przerwania występu zespołu wykonującego podczas Nocy Muzeów piosenkę „Ciemna Noc”. Zacharowa określiła ówczesne zachowanie Nawrockiego jako „histeryczną reakcję”.

Następnie odniosła się do bezpośredniej granicy Polski z rosyjskim obwodem królewieckim i stanu stosunków między Warszawą a Moskwą.

„Kliniczna rusofobia najwyraźniej wpływa na zdolności poznawcze. Gdański muzealnik zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę. Między nami nie ma Ukrainy ani Ukraińców. Kiedyś była to granica wzajemnie korzystnej współpracy, z której dzięki takim jak Nawrocki i Sikorski nie zostało już nic” — oceniła Zacharowa.

Zacharowa o granicach Polski i Armii Czerwonej

W dalszej części wpisu rzeczniczka rosyjskiego MSZ przypisała polskim władzom historyczne kompleksy i bezsilną złość. Twierdziła również, że obecny kształt granic Polski jest zasługą Związku Sowieckiego i Józefa Stalina.

Zacharowa nawiązała następnie do prowadzonego w Polsce usuwania sowieckich pomników z przestrzeni publicznej. Karol Nawrocki został przez rosyjskie władze umieszczony na liście osób ściganych w związku z działalnością, którą prowadził w tej sprawie jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

„Nawrockiego najwyraźniej uwiera fakt, że jego naród zawdzięcza swoje istnienie Armii Czerwonej. Dlatego on i jemu podobni mszczą się, wyżywając się na sowieckich pomnikach, walcząc z martwymi sowieckimi Bohaterami — Rosjanami, Białorusinami, Ukraińcami, Tatarami, Żydami i przedstawicielami innych narodów ZSRR” — stwierdziła Zacharowa.

Na zakończenie wpisu rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji określiła opisywaną przez siebie sytuację jako „polski wstyd”.

Nawrocki o „postsowieckiej Rosji”

W czwartek, podczas przemówienia wygłoszonego w pierwszą rocznicę objęcia urzędu Karol Nawrocki odniósł się do wojny rosyjsko-ukraińskiej i znaczenia jej przebiegu dla bezpieczeństwa Polski.

Interesem Polski jest to, żeby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską i jak najdalej trzymali ich od Polski. To oczywiste, taka jest strategia państwa polskiego. Niech sobie mordują tych sowietów tam, gdzie ich napadli i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą na nas liczyć, bo tam, gdzie się bije moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski” – powiedział prezydent.

Nawrocki zaznaczył jednocześnie, że wspieranie Ukrainy nie może oznaczać rezygnacji z obrony polskich interesów ani przemilczania sporów historycznych.

„Ale strategicznym interesem Polski jest też to, żeby nie powiewały w Warszawie i w Polsce banderowskie flagi. Można pomagać i można wymagać, można współpracować po partnersku, można się rozumieć w zasadniczych kwestiach, taka jest nasza wrażliwość” – dodał.

Prezydent opowiedział się za pomocą udzielaną po przeprowadzeniu analizy jej skutków i z zachowaniem pierwszeństwa polskiej racji stanu.

Rzecznik polskiego MSZ odpowiada

W sobotę do wypowiedzi Zacharowej odniósł się rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. Napisał, że rzeczniczka rosyjskiego resortu „znów wygraża Polsce”, i odrzucił jej zarzuty wobec Warszawy.

„Każdy wolałby mieć za sąsiada państwo, z którym można handlować, nie zgadzać się i dyskutować, a nie agresora, przed którym trzeba przygotowywać się do obrony” — napisał rzecznik MSZ Maciej Wewiór.

Przedstawiciel polskiej dyplomacji stwierdził, że zamiast szukać odpowiedzialności za stan stosunków dwustronnych w Warszawie, Zacharowa powinna zwrócić uwagę na działania Moskwy.

Wewiór wskazał również na różnice między oboma państwami. Zaznaczył, że terytorium Rosji jest 55 razy większe od Polski, a jej ludność około 4 razy liczniejsza. Jednocześnie zwrócił uwagę, że Polska należy do najszybciej rozwijających się gospodarek, a polski PKB na mieszkańca jest około 2 razy wyższy.

„Mamy ponad 2 razy więcej autostrad i dróg ekspresowych, a wskaźnik zabójstw jest u nas blisko 10 razy niższy. Już nie wspomnę o różnicy w sojusznikach. Gdy my wspieramy rodziny przez 800+, żłobkowe, urlopy, to w Rosji fundamentem polityki społecznej stają się żołdy i «trumienne». My nie wysyłamy żołnierzy na front, gdzie długość życia wynosi około 30 min. A nasi politycy spierają się ze sobą, nawet stojąc przy otwartych oknach… to sól demokracji” — dodał rzecznik polskiego MSZ.

=============================

mail:

szczyt dyplomatolstwa III RP /Rzecznik polskiego MSZ odpowiada…

Kilka prostych pytań o Polskę

Kilka prostych pytań o Polskę

=======================================================

Dziś usłyszeliśmy od zwolenników PISu, że nienawidzą Rosji. Mam do nich kilka prostych pytań:
Które przedsiębiorstwa kupiła Rosja lub Rosjanie w Polsce za bezcen, a następnie zlikwidowała przez tzw. wrogie przejęcia? Może w Łodzi? Na Śląsku, w Starachowicach?
Kto doprowadził armię Polską do ruiny, tak że w tej chwili mamy zaledwie parę tysięcy żołnierzy zdolnych do walki?
Czy to w Moskwie powstają prawa zakazujące w Polsce wędzenia mięsa?
Kto limituje nam połowy ryb, produkcję mleka, cukru, etc.?
Czy to Rosja kontroluje handel w Polsce przez 12 największych sieci handlowych?
Ktoś może dać przykład, kiedy Rosjanie przez podstawione osoby wykupują ziemie na zachodzie Polski?
A może ktoś zna jakieś rosyjskie, lichwiarskie banki w kraju nad Wisłą?
Kto zlikwidował całe nasze gałęzie przemysłu takie jak stocznie, elektronika, hutnictwo, zbrojeniówkę?
A może Putin nałożył na nas haracz za emisję dwutlenku węgla, przez co prąd kosztuje Polaka dwa razy więcej , niż wcześniej?
Czy Rosja w Polsce propaguje demoralizację, niszczy rodzinę, patriotyzm młodzieży, gryzie katolików?
Rosja nie pozwala budować dróg tak, jak chcemy, ze względu na dwa żółwie przechadzające się od sadzawki do sadzawki?
Czy Rosjanie planują masowe osadnictwo na ziemiach polskich?
Czy Rosjanie roszczą pretensje do 1/3 polskiego terytorium?
Czy Rosja wspiera naszych wrogów takich jak banderowcy?
Czy żąda od nas wysyłania kontyngentów wojskowych do Afganistanu, na Bliski Wschód czy ostatnio Afryki przy okazji niszcząc nasze interesy i powiązania handlowe?
Czy Rosja narzuca nam swojego rubla, czy ktoś inny – euro?
Czy Rosja zmusiła do emigracji około 4 milionów, głównie młodych ludzi po 1989 roku?
Czy to Rosja kazała nam podpisach w 2006 roku traktat lizboński, który de facto zlikwidował suwerenność Polski?


Pytania można mnożyć…

Bagaż historyczny stosunków polsko-rosyjskich jest ciężki jak cholera, ale każdy powinien zrozumieć proporcje.
Los Ukrainy jest ważny lecz jeszcze ważniejsze jest to, co LEŻY w INTERESIE POLSKI a CO NIE.

Ostatnio się o tym zapomina…
Co do zakładów, to można wymienić jeszcze setki innych, w zależności z jakiego fragmentu Polski się pochodzi, bo po prostu było tego całkiem sporo.
A potem, wpychając Polaków w nie naszą wojnę, słyszymy z ust Prezydenta: Po prostu Polska. Po prostu Polacy!


Od dzisiaj słyszę: Po prostu wojna. Po prostu globaliści!

Naprzeciw Przeznaczeniu

Naprzeciw Przeznaczeniu

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    9 sierpnia 2026 michalkiewicz

Niełatwe są takie rozstania na dworcach małych miasteczek. Niełatwe są takie rozstania, coś w gardle ściska i piecze. Konduktor dał znak do wsiadania i para buchnęła na peron…”. Tak za pierwszej komuny, kiedy to jeszcze kursowały po Polsce parowe pociągi, piosenka wzruszająco opowiadała o wyjeździe młodego człowieka do wojska – bo wtedy była jeszcze obowiązkowa służba wojskowa. Zmieniło się oblicze świata; po 35 latach od transformacji ustrojowej parowe pociągi zniknęły – może z wyjątkiem Wolsztyna, gdzie odbywają się sentymentalne pokazy parowozów – a i powszechnego poboru do wojska póki co na razie nie ma – ale rozstania – nie tylko „na dworcach małych miasteczek” – po staremu mogą być bolesne.

Wprawdzie z pozoru mogłoby się zdawać, że towarzyszy im nastrój radosnego oczekiwania – bo chyba tak należałoby zakwalifikować atmosferę wokół proklamowania w Sejmie przez Mateusza Morawieckiego nowego klubu parlamentarnego, czy „grilla”, jaki 31 lipca celebrowało stowarzyszenie Rozwój Plus i zaproszeni goście. Nawiasem mówiąc, organizatorzy „grilla” uzyskali dyspensę od księdza proboszcza na kiełbaski – bo właśnie był piątek – ale na mieście krążą fałszywe pogłoski, że dyspensy musiały być dwie; jedna od księdza proboszcza podczas gdy drugiej udzielić miał Rabin Hood – bo w menu była gęsina, a nawet wieprzowe kiełbaski też miały certyfikat koszerności. Ano – jak dyspensować to dyspensować; od nadmiaru dyspens nikt jeszcze się nie pochorował, a przecież grunt, aby zdrowie było. Nie o to w ogóle chodzi, tylko o to, że nawet to rozstanie wygląda na niełatwe. Wprawdzie Mateusz Morawiecki ogłosił powstanie osobnego klubu parlamentarnego, ale okazuje się, że Biuro Polityczne PiS nie zdecydowało o wykluczeniu „rozłamowców” z PiS, bo decyzję taka może podjąć tyko rzecznik dyscyplinarny, pan Karol Karski, który najwyraźniej się do tego nie spieszy. Mamy zatem sytuację, gdy klub parlamentarny jest już osobny, ale jego uczestnicy po staremu są członkami PiS.

Tymczasem Wielce Czcigodni Parlamentarzyści – jak to w sierpniu – rozjechali się ad aquas, w związku z czym życie polityczne w naszym nieszczęśliwym kraju częściowo zamarło, chociaż oczywiście potępieńcze swary nie ustają ani na chwilę, więc nikt nie zauważa specjalnej różnicy. Właśnie Mateusz Morawiecki rzucił obywatelu Tusku Donaldu rękawicę do „debaty” – ale obywatel Tusk na razie rękawicy nie podjął, zaś jego pretorianie powiadają, iż Mateuszowi Morawieckiemu nie tyle o „debatę” chodzi – co o stworzenie niezależnym mediom okazji, by go pokazywały – niechby i z Tuskiem.

Coś może być na rzeczy, bo według najnowszego sondażu, na pierwszym miejscu jest Volksdeutsche Partei z 27 procentami poparcia, na drugim – PiS – ale już tylko z 16 procentami. Zaraz za nim Konfederacja z 14 procentami, potem – Konfederacja Korony Polskiej w poparciem ponad 9 procent – i dopiero potem Mateusz Morawiecki z niecałymi 8 procentami. Podium zamyka Lewica, której spadło do 7 procent z hakiem – a reszta – poniżej kreski. Z tego sondażu widać, że Volksdeutsche Partei nie zaszkodzi żadna afera. Dopóki popiera ją Judenrat i BND, niczego nie musi się obawiać, a wszelkie afery spływają po niej, jak woda po kaczce.

Można nawet odnieść wrażenie, jakby z afer, w które co i rusz zostaje umoczona, czerpie dodatkową siłę. Oto zaraz po powrocie prezydenta Zełeńskiego, który w drodze z Waszyngtonu do Kijowa zatrzymał się w Lublinie, gdzie przyjął na audiencji obywatela Tuska Donalda, informując go o licencji, jaką Ukrainie obiecał prezydent Trump na produkcję pocisków do systemu „Patriot” oraz przestrzegając przed tolerowaniem antyukraińskich nastrojów – mieszkańców Tarnawy Dużej w gminie Turobin w woj. lubelskim około godziny 3 nad ranem obudził ogromny huk. Potem rozwyły się syreny – najpierw głosem modulowanym, ostrzegając przed niebezpieczeństwem, a jeszcze później – głosem jednostajnym, na odwołanie alarmu. Dopiero rano przybyły na miejsce tak zwane służby – bo okazało się, że w polu, w odległości 500 m. od najbliższych zabudowań, coś spadło i wybuchło, wybijając w ziemi lej o średnicy 10 i głębokości 5 metrów. Wkrótce rozjazgotały się niezależne media głównego nurtu, jedne przez drugie zapewniając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Najlepszej wykładni udzieliła wiceministrowa obrony, Wielce Czcigodna Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, że jest znakomicie, bo „wszystkie procedury” zadziałały „prawidłowo”. I rzeczywiście; najpierw rakieta – bo okazało się, że na tarnawskie pola spadła rakieta. Ukraiński minister spraw zagranicznych pan Sybiha, zanim jeszcze lubelska prokuratura ustaliła, co i jak – zapewnił świat, że jest to rakieta ruska. W ten sposób nie tylko usunięte zostały wszelkie wątpliwości, ale i nasze instancje zyskały pewność z jakiego klucza nawijać. Rada w radę uradzono tedy, że to „ruska prowokacja”. Wynika z tego, że i Putin musiał się w prowokacjach podciągnąć, bo – w odróżnieniu od tego co stało się przed laty w Przewodowie – tym razem nie tylko nikt nie zginął, ale rakieta taktownie wybuchła w szczerym polu. Dzięki temu można było podać do wiadomości publicznej, że sytuacja „od samego początku” była „pod kontrolą”, a „efy szesnaste” nie tylko monitorowały sytuację, ale też „mogły” rakietę zestrzelić. Czemu tego nie zrobiły – tajemnica to wielka. Złośliwcy mówią, że owszem – „mogły”, ale tak naprawdę nie mogły, bo wcześniej Polska przekazała nieodpłatnie Ukrainie pociski do systemu „Patriot”, a nowych jeszcze nie podwieziono.

Nawiasem mówiąc, coś może być na rzeczy, bo jeszcze prezydent Zełeński nie zdążył się nacieszyć obiecaną licencją na produkcję tych pocisków dla Ukrainy, jak prezydent Trump z obietnicy się wycofał. W tej sytuacji nie było co marudzić, tylko pozbierać odłamki i zasypać lej, żeby nie zostawiać kompromitujących śladów. Bo pan generał Leon Komornicki twierdzi, że to „kompromitacja” – ale kto by go tam słuchał, skoro jest już na emeryturze? Skoro dół został zasypany, to wszystko wróciło do normy – a norma jest taka, że po staremu wymyślamy Putinowi, licząc, że wszystkie następne prowokacje też będą prowadzone taktownie. Tak też muszą uważać nasi sojusznicy z NATO, którzy zapewnili nas o swojej solidarności – jak w 1939 roku – więc tylko patrzeć, jak nasz nieszczęśliwy kraj stanie się „natchnieniem narodów” – jak to było w roku 1940, dopóki Nasi Sojusznicy nie dogadali się z sojusznikiem Naszych Sojuszników, Ojcem narodów, Chorążym Pokoju, Klasykiem Demokracji Józefem Stalinem. Najwyraźniej taki los wypadł nam, a skoro tak, to próżno wierzgać przeciwko ościeniowi, tylko wyjść naprzeciw Przeznaczeniu.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Nie lubię mieć racji

Nie lubię mieć racji

Spełniły się moje przewidywania co do joty. Nikt przy zdrowych zmysłach nie bredzi już, że Ukraińcy po roku 2022 będą mieli nowych bohaterów i pogrzebią w mrokach przeszłości szowinistów z Stepanem Banderom i Romanem Szuchewyczem na czele. Dla każdego rozumnego człowieka było oczywiste, że będzie dokładnie odwrotnie. Warto zaznaczyć, że w tedy o problemie w Polsce pisała tylko endecka „Myśl Polska” i lewicowy Strajk.

Dzisiaj realnym problemem jest kwestia opisywana przeze mnie prawie pięć lat temu. Znaczna część neobanderowców poległa na wojnie z Rosją. Cześć z nich jest kalekami. Ich dzieci w 2022 roku często miały po 12-16 lat. Dzisiaj te dzieci mają po 17-21 lat. Wychowały się w nienawiści nie tylko do Rosjan, ale również w niechęci wobec Polaków i szerzej ludzi Zachodu. Oni mają pretensje nie tylko do Rosjan, ale również według nich do wiarołomnych sojuszników.

Przecież to kraje euroatlantyckie hartowały Ukraińców w przekonaniu, że za wszelką cenę muszą walczyć z Federacją Rosyjską. Oni czują się zdradzani przez USA i cześć państw UE na raty. Władze na Ukrainie, których symbolami są Wołodymyr Zełenski i Andrij Jermak utwierdziły ich w przekonany, że zawsze będą mogli liczyć na swoich sojuszników. Uwierzyli w kłamliwe deklaracje Joe Bidena i Borisa Johnsona, że zachód będzie na zawsze z Ukrainą.

Rośnie nowe pokolenie dzieci wojny, nowe pokolenie Ukraińców. Ludzi, którzy nienawidzą Rosji, ale również nie wierzą już w zapewnienia świata zachodniego. Cechy tego ludu plus zawiedzione nadzieje to bardzo niebezpieczna mieszalnika. Ukraina z państwa opartego o tradycję banderowską, zapewne stanie się państwem ultra-szowinistycznym. Funta kłaków warte okazały się analizy mówiące, że świat euroatlantycki po tragedii II wojny światowej nie dopuści do odrodzenia się neonazizmu. Nie tylko dopuścił, ale go jawnie wspierał.

Taki rodzaj nacjonalizmu – będącego w rzeczywistości szowinizmem – na Ukrainie i wśród emigrantów ukraińskich na świecie jest niezwykle niebezpieczny dla Polski. Bo w naturalny sposób, wszystkie pretensje do świata euroatlantyckiego będą kierowane w stosunku do Polski. To my będziemy musieć na klatę przyjąć gorycz i rozczarowanie Ukraińców. To Polacy przez dziesięciolecia będą płacić za nieroztropną politykę władz III RP.

—————————————–

Zbigniew Herbert … „Raport z oblężonego miasta”

” (…) ale z niejaką dumą pragnę donieść światu
że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci
nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie (…)”

łj

Ukropolin – zwrot akcji. MEM-y VIII.

——————————————————–

—————————-

——————————————

—————————————–

———————————————-

——————————————

—————————————-

————————————–

——————————–

Face of EU. MEM-y VII.

———————————

————————-

——————————-

————————————————-

———————————

—————————–

——————————————

—————————————

—————————

A ilu najemników?

———————————

I w kółko Macieju… [-Donaldzie !]. MEM-y VI

—————————————————-

————————————

————————————-

——————————————————–

——————————————–

—————————–

———————-

———————————————

System się rozsypał. No, ale był z dykty… MEM-y V.

————————–

——————————–

—————————————-

————————————————-

———————————-

————————–

———————————-

————————————–

————————————————————————-

—————————-

Mordechaj Moses, MBP. MEM-y IV.

————————————-


———————————-

———————-

———————————–

——————————

———————————

—————————————-

————————————

—————————-

Rekontra. MEM-y III.

————————–

——————————————————

——————————–

————————————

[a nie pokazał np. w latach 100-1945..]

———————-

——————————–

—————————————–

—————————-

———————————————

Alert RCB: Dziś w nocy będzie ciemno !! MEM-y II.

———————————

———–

————–

—————————-

————————————-

———————————

——————————-

———————————-

————————————————-

———————————

—————————————

———————————————–

To propagandowa narracja !! MEM-y I.

————————————

————————————–

——————————–

—————————————-

————————————

———————————

[I co? zapiszą cię na czarną listę nienawistników..]

—————————————————-

—————————————

——————————–

————————

———————————-

———————–

————————

——————————