Kilkanaście zdjęć ukazujących ukraińską rzeczywistość

Na podstawie artykułu Jacka Boki pt: Rezydentowi Dudzie do sztambucha.

http://kresywekrwi.blogspot.com/2022/06/rezydentowi-dudzie-do-sztambucha.html?m=0

na portalu 'KRESY WE KRWI” md.

Місто Львів не для польських nанів

=====

Місто Львів не для польських nанів

Jacek Boki – 11 Czerwiec 2022 r.

Gwałtowny wzrost sympatii dla OUN-UPA i Bandery wśród Ukraińców

Marek Trojan https://kresy.pl/wydarzenia/sondaz-gwaltowny-wzrost-sympatii-dla-oun-upa-i-bandery-wsrod-ukraincow/?swcfpc=1

Od 2010 skala poparcia dla OUN-UPA wśród Ukraińców wzrosła czterokrotnie, a od 2015 roku – dwukrotnie. Obecnie przekracza już 80 proc. w skali kraju. Lidera OUN, Stepana Banderę, pozytywnie

https://kresy.pl/wp-content/uploads/2020/01/Uroczysto%C5%9Bci-pod-pomnikiem-S.-Bandery-1-I-2019-r.-fot.-Zaxid.net_-970x542.jpg

ocenia 3/4 Ukraińców, dwa razy więcej, niż jeszcze kilka lat temu.

W tym tygodniu ukraińska agencja badań socjologicznych Rating Group opublikowała wyniki najnowszej, 10. edycji badania „Ideologiczne markery Ukrainy”. Dotyczy ono przede wszystkim stosunku Ukraińców do kwestii historycznych i pamięci, głównie XX wieku i czasów II wojny światowej.

Grupa Rating zaznacza, że tegoroczne badanie wykazało wyraźny wzrost pozytywnego stosunku do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Znacząco wzrósł odsetek Ukraińców, którzy uważają członków OUN-UPA za uczestników walki o państwową niepodległość Ukrainy. Obecnie, tego zdania jest 81 proc. badanych, a tylko 10 proc. nie zgadza się z tym. To oznacza, że od 2010 skala poparcia dla OUN-UPA wzrosła czterokrotnie, a od 2015 roku – dwukrotnie. Najwięcej zwolenników uznania upowców za uczestników walki o niepodległość Ukrainy odnotowano na zachodzie (89 proc.) i w centrum kraju (82 proc.).

Do „żołnierzy UPA” pozytywny stosunek ma 71 proc. ankietowanych Ukraińców, z czego 40 proc. – jednoznacznie pozytywny. Negatywnie odnosi się do nich 12 proc., w tym 7 proc. zdecydowanie. Najbardziej jest to widoczne na zachodniej Ukrainie (86 proc. pozytywnie, w tym 60 proc. zdecydowanie) i w centralnej części kraju (75 proc., w tym 41 proc. zdecydowanie), a także wśród ludności tylko ukraińskojęzycznej (80 proc.). Najmniejsze poparcie odnotowano na wschodzie i na południu Ukrainy, jednak nawet tam oceny pozytywne stanowią już wyraźnie powyżej 40 proc. Najwięcej osób krytycznie oceniających OUN-UPA odnotowano na wschodzie (28 proc., 17 zdecydowanie). Również wśród ludności rosyjsko języcznej oceny pozytywne przeważają nad negatywnymi (57 proc. do 28 proc.).

„W ostatnich latach daje się zauważyć pozytywna dynamika stosunku do ukraińskich postaci historycznych, wokół których jeszcze dekadę temu toczyły się w społeczeństwie gorące debaty” – zauważa Rating Group. Dotyczy to m.in. lidera OUN, Stepana Bandery. Obecnie, pozytywny stosunek do niego deklaruje 74 proc. Ukraińców, z czego 40 proc. ocenia go jednoznacznie pozytywnie. Negatywny stosunek ma do Bandery tylko 14 proc. badanych, w tym 8 proc. zdecydowanie. 4 proc. odpowiedziało, że nie wie o kogo chodzi, a 9 proc. miało problem z jednoznaczną odpowiedzią.

Dla porównania, w 2012 roku Stepana Banderę pozytywnie oceniało 22 proc. Ukraińców (58 proc. negatywnie), a w kwietniu 2014 roku – 31 proc. (48 proc. negatywnie). W latach 2016-2018 pozytywny stosunek Ukraińców do lidera OUN pozostawał zasadniczo na poziomie 35-36 proc., ale oceny negatywne spadały, do 34 proc. Później nastąpił gwałtowny wzrost poparcia.

Największą popularność Bandery odnotowano na zachodniej (89 proc.) i w środkowej Ukrainie (78 proc.), wśród młodych respondentów w wieku 18-35 lat (81 proc.) i wśród ludności tylko ukraińskojęzycznej (82 proc.). Nawet na południu i na wschodzie Ukrainy poparcie dla tej postaci przekracza odpowiednio 50 i 60 proc. Wśród ankietowanych rosyjskojęzycznych to 51 proc.

„Co ważne, pozytywny stosunek do ideologa ukraińskiego nacjonalizmu przeważa obecniew regionach południowo-wschodnich i wśród tych, którzy na co dzień mówią tylko po rosyjsku” – zaznacza Rating Group.

Przypomnijmy, że jeszcze w 2018 roku 45 proc. Ukraińców uważało OUN-UPA za bojowników o niepodległość Ukrainy, 51 proc. twierdziło, że w czasie II WŚ bronili ojczyzny, a 62 proc. popierało ustanowienie święta państwowego w dzień rocznicy powstania UPA. Wówczas badania te pokazywały jednak, że Ukraińcy z różnych części kraju byli wyraźnie podzieleni ws. oceny OUN-UPA.

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której przywódcą był Stepan Bandera (OUN-B), wraz z jej zbrojnym ramieniem – Ukraińską Powstańczą Armią odpowiada za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie II wojny światowej. W czasie rzezi wołyńskiej Bandera był przetrzymywany przez Niemców w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, w związku z czym kwestionowana jest jego odpowiedzialność za tę zbrodnię. Obrońcy Bandery nie biorą pod uwagę, że był on przetrzymywany w dobrych warunkach i utrzymywał stały kontakt ze swoją organizacją. Oprócz tego Bandera odpowiada za liczne zbrodnie swojego ugrupowania popełnione w czasie przebywania na wolności.

Rating Group / Kresy.pl

Stwórzmy własne relacje z Białorusią

Agnieszka Piwar https://www.bibula.com/?p=134572

Ormianie obok Azerów, Rosjanie obok Polaków i Ukraińców, Żydzi obok Palestyńczyków – bez demonstrowania animozji. To niecodzienne zjawisko było mi dane zobaczyć podczas XIII Republikańskiego Festiwalu Kultur Narodowych w Grodnie. O wydarzeniu pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu i od razu zapragnęłam poczuć jego klimat. Okazja trafiła się w tym roku.

Dzięki otwartości strony białoruskiej (akredytację prasową i wizę otrzymałam błyskawicznie), jako dziennikarka „Myśli Polskiej” mogłam pojechać do naszych wschodnich sąsiadów, by w dniach 3-5 czerwca A.D. 2022 uczestniczyć w imprezie, która – śmiem przypuszczać – nie ma sobie równych na całym świecie.

Wyprawie towarzyszyły mi początkowo pewne obawy, wszak ubiegłej jesieni napięcie między naszymi państwami sięgnęło zenitu. W pamięci miałam niepokojące obrazki z polsko-białoruskiej granicy, gdzie do Unii Europejskiej próbowali nielegalnie wedrzeć się migranci z Bliskiego Wschodu i Afryki, którzy wcześniej zostali wpuszczeni na Białoruś. Strona polska twardo wówczas broniła granicy Strefy Schengen. Stanęło na tym, że rząd RP wydał krocie z kieszeni polskich podatników, by postawić mur na granicy z Białorusią. Okazuje się, że to zupełnie niepotrzebna inwestycja. Migranci jakby wyparowali. Najprawdopodobniej większość z nich skorzystała z okazji i wślizgnęła się do UE, gdy Polska bez opamiętania zaczęła wpuszczać przybyszy z Ukrainy.

Do Grodna wyruszyłam bezpośrednim autobusem z Warszawy. Takie autobusy kursują codziennie w obie strony trzy razy na dobę. Koszt jednego biletu to ok. 140 zł. Przekroczenie granicy w obie strony odbyło się bez najmniejszych problemów. Nadstawiając ucha i przyglądając się współpasażerom odniosłam wrażenie, iż wśród licznych obywateli Białorusi byłam jedyną obywatelką Polski. Współtowarzysze podróży wyglądali na zwykłych pracowników czy studentów, którzy układają sobie życie między dwoma państwami. Podczas kontroli paszportowej podpatrzyłam, że niektórzy mieli kartę Polaka. Z okna autobusu dostrzegłam, że granicę przekraczało sporo samochodów osobowych, ale tylko nieliczne miały polskie rejestracje. Widziałam też wiele TIR-ów ustawionych w długiej kolejce, głównie z białoruskimi rejestracjami, ale też mołdawskimi czy kazachskimi.

Dotrzeć do źródeł

W Grodnie przywitał mnie Kazimierz Znajdziński, prezes miejscowego Domu Polskiego, należącego do Związku Polaków na Białorusi uznawanego przez stronę białoruską, co niestety oznacza, że nieuznawanego przez stronę polską. Ten straszny podział ma swoje smutne konsekwencje, ale o tym w dalszej części.

Pan Kazimierz dołożył wszelkich starań, aby mi pomóc. Jako że serwisy internetowe służące do rezerwacji zakwaterowania online blokują obecnie Białoruś, to szef Domu Polskiego osobiście się pofatygował, aby znaleźć dla mnie dogodny nocleg w centrum Grodna. Ponadto załatwił mi przepustkę „Gościa Festiwalu”, dzięki czemu miałam wejście do strefy dla VIP-ów oraz do woli korzystałam z degustacji lokalnych potraw i rozmaitych nalewek.

Festiwal Kultur Narodowych w Grodnie to wielkie święto nie tylko dla miejscowych. Pierwszego dnia imprezy z samego rana na grodzieńskiej starówce rozstawiono liczne stragany z wyrobami białoruskich artystów, rzemieślników i gospodyń. Kupcy zjechali z całego kraju. Rękodzieła i lokalne przysmaki zrobiły na mnie ogromne wrażenie – piękne obrazy i rzeźby, wyszywanki, lalki ubrane w ludowe stroje, oryginalna biżuteria i ceramika oraz pyszne, naturalne jedzenie i alkohol, po którym nie ma kaca. Wszystkiego było pod dostatkiem i w bardzo przystępnych cenach.

Oficjalne otwarcie Festiwalu nastąpiło w piątkowy wieczór. Najpierw przeszedł fantastyczny pochód z udziałem około 800 przedstawicieli 30 narodowości. Barwne stroje ludowe, tańce, okrzyki radości i śpiew – a wokół parady licznie zgromadzeni mieszkańcy akompaniujący temu niezwykłemu zjawisku. Potem przyszedł czas dla oficjeli z Mińska i Obwodu Grodzieńskiego, którzy z wielkiej sceny ustawionej na głównym placu miasta dokonali uroczystego otwarcia imprezy. I wreszcie rozpoczął się cudowny koncert, podczas którego utwierdziłam się w przekonaniu, że Białoruś szczęśliwie uchroniła się przed deprawacją płynącą z Zachodu.

Przyglądając się temu wszystkiemu w pamięci miałam Festiwal Eurowizji, którego tegoroczny finał odbył się dwa tygodnie wcześniej. Europejska impreza od lat kojarzy się z festiwalem żenady, gdzie prawdziwy talent artysty zdaje się mieć najmniejsze znaczenie. O wygranej decydują bowiem najczęściej czynniki ideologiczne. Dla przykładu, w ostatnich latach wygrywali: tzw. „kobieta z brodą”, transwestyta, czy wulgarny zespół którego męska część odziana była w wyuzdane damskie ciuchy a żeńska w garnitur.

Oczywiście decydują też czynniki polityczne. Oto bowiem w ostatnich latach Eurowizję wygrali aż trzy razy przedstawiciele Ukrainy. Być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pewna zbieżność wydarzeń. Otóż reprezentujący Ukrainę artyści pierwszą wygraną zaliczyli w roku wybuchu pomarańczowej rewolucji. Kolejne zwycięstwa przypadły wkrótce po tym, jak Ukraina zmieniła swoje oblicze w wyniku przewrotu na kijowskim Majdanie oraz kilka miesięcy po rozpoczęciu przez Rosję tzw. „specjalnej operacji wojskowej” na Ukrainie. Przypadek? Nie sądzę.

Należy przy tym odnotować, że w 2021 roku z Eurowizji została wykluczona Białoruś. Białorusini zgłosili wtedy piosenkę „Nauczę cię” zespołu Gałasy Zmiesta. Słowa utworu z nutką ironii nawiązywały do odpalonych przez zewnętrznych podżegaczy zamieszek, do jakich doszło na Białorusi w 2020 roku przy okazji wyborów prezydenckich. Nasuwa się z tego następujący wniosek. To państwo, gdzie Euromajdan skutecznie udało się odpalić zostało nagrodzone na Eurowizji zwycięstwem, zaś to państwo, które próbę przewrotu skutecznie odparło, zostało ukarane wyrzuceniem z konkursu.

Moim zdaniem Białorusini nie mają czego żałować. Eurowizja już lata temu sięgnęła dna, prezentując rozmaite zboczenia i deprawacje, co jedynie upokarza utalentowanych i szlachetnych artystów, którzy jakimś cudem zostaną dopuszczeni do tamtej sceny. Ponadto, narzucając określone trendy czołowy europejski konkurs muzyczny scala występujące w nim narody w jedną globalistyczną masę.

Tymczasem Festiwal w Grodnie promuje zgoła inne wartości. Zgodnie z założeniami organizatorów wielobarwne święto folkloru ma łączyć wszystkich szlachetną ideą dobra i pokoju, gorącym pragnieniem dzielenia się skarbami sztuki narodowej. Chodzi o to, by na nowo dotknąć najbardziej tajemniczych źródeł danej kultury. Kultura jest duszą narodu. I ja tę duchowość autentycznie tam poczułam.

Pod grodzieńską sceną podziwiałam piękno, wyjątkowość i odrębność każdego z występujących artystów. A wśród nich: Polacy, Rusini, Cyganie, Bałtowie, Żydzi, przybysze z Kaukazu, Azji Środkowej, Bliskiego Wschodu, Korei, Chin czy Indii. Wielu z nich od pokoleń mieszka na tamtych ziemiach, a niektórzy przyjechali na Białoruś studiować czy pracować. Festiwal w Grodnie to doskonała okazja, by wszyscy się poznali.

Wysłuchać Rodaków

Drugiego dnia festiwalu impreza przeniosła się na podwórka rozmieszczone w różnych zakątkach Grodna. Każdemu narodowi przydzielono poszczególny skrawek miasta. Polskie podwórko mieściło się w tym roku na placu przed Pałacem Kultury Włókienników. Na miejscu zastałam stoisko z literaturą, rękodzieła ludowej sztuki oraz suto zastawione stoły tradycyjnymi polskimi potrawami. W centralnej części ustawiono scenę, na której rozbrzmiewały ludowe pieśni i największe hity Maryli Rodowicz, zaś młodzież w wieku szkolnym recytowała polską poezję. Imprezę uświetniły polskie zespoły z Grodna, Lidy, Mińska, Iwieńca, Wołkowyska, Słonima i Ostrowca, gdzie działają polskie ośrodki.

Na polskim podwórku poznałam Aleksandra Songina, obecnego prezesa Związku Polaków na Białorusi, posła do Izby Reprezentantów Zgromadzenia Narodowego Białorusi. Jako że Songin nie współpracuje z zadymiarzami chcącymi obalić władze białoruskiego państwa, to władze w Polsce nie uznają legalności organizacji, której szefuje.

Prezes ZPB udzielając wypowiedzi do „Myśli Polskiej” opowiedział mi o kulisach grodzieńskiej imprezy. Jak przyznał, długo przygotowywali się do tego festiwalu. Współpracowali przy tym z ośrodkami i organizacjami specjalizującymi się w rozpowszechnianiu i tłumaczeniu polskiej kultury i języka. Podczas festiwalu zaprezentowano też bajki i kreskówki dla dzieci, gdyż – jak podkreślił mój rozmówca – bardzo ważnym jest, aby dzieci wspólnie z dorosłymi przebywały na tym festiwalu i przekazywały kulturę polską dalej.

Songin wspomniał ponadto o innych imprezach związanych z promowaniem polskiej kultury na Białorusi. Wymienił między innymi Kaziuki oraz konkursy ortografii polskiej i recytowania polskiej poezji.

Prezes ZPB zapewnił, że Polacy nie są uciskani na Białorusi i nikt nie zabrania pielęgnowania polskiej mowy, kultury oraz tradycji. Podkreślił, że wielu naszych rodaków zajmuje ważne stanowiska w administracji. Dla przykładu podał, że mer Grodna oraz obecny minister kultury są Polakami. Aleksander Songin zaznaczył, że sam nigdy nie odczuwał żadnych problemów z powodu bycia Polakiem.

Tymczasem miałam również okazję poznać innych Polaków, z którymi porozmawiałam już mniej oficjalnie. Podzielili się ze mną swoimi niepokojami. Otóż według nowo przyjętego prawa oświatowego w szkołach państwowych na Białorusi od roku szkolnego 2022/2023 nauczanie ma się odbywać tylko w językach urzędowych, tj. rosyjskim i białoruskim. Oznacza to de facto likwidację polskich szkół. Kiedy piszę ten tekst, ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Jednak moi polscy rozmówcy z Białorusi są tym pomysłem przerażeni i w pełni podzielam ich obawy.

Nie ulega wątpliwości, że tego typu przymiarki białoruskich władz to konsekwencja agresywnej polityki Polski względem Białorusi. Tymczasem odbieranie możliwości nauczania przedmiotów szkolnych w języku polskim to woda na młyn dla wszelkiej maści podżegaczy znad Wisły, którzy z satysfakcją wykrzyczą: «A nie mówiliśmy!? Wyszło na nasze, białoruski reżim prześladuje Polaków!».

Tymczasem antybiałoruska polityka strony polskiej – i ewentualny odwet sprowokowanej strony białoruskiej – uderza przede wszystkim w zwykłych Polaków mieszkających na Białorusi, czyli w tych, którzy niczemu nie zawinili. To pokazuje, że władze w Polsce mają w głębokim poważaniu swoich Rodaków zza Bugu. Ich jedynym celem jest bowiem robienie na złość prezydentowi Łukaszence.

Łączność z Polakami

Wskutek destrukcyjnej polityki III RP przed laty doprowadzono do rozbicia Związku Polaków na Białorusi. Odszczepieńcy firmowani przez Andżelikę Borys kompletnie niczego dobrego nie osiągnęli, a jedynie pogłębili sztucznie wywołany podział. To wszystko sprawiło, że Polacy zrzeszeni w uznawanym przez białoruskie władze ZPB zostali niejako oderwani od Polski. Dla przykładu, wielu z nich nie może przyjechać do naszego państwa, gdyż uznaje się ich tutaj jako „Polaków od Łukaszenki”.

Nasze środowisko podjęło więc decyzję, że w najbliższym czasie założymy na Grodzieńszczyźnie oddział Klubu Myśli Polskiej. Pomysł ten spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem przedstawicieli Domu Polskiego w Grodnie.

Kolejnym dobrym krokiem byłoby ożywienie ruchu turystycznego między naszymi państwami. Przerażonych wizją dodatkowej fatygi z wyrabianiem sobie wizy, pragnę uspokoić, że tę barierę można ominąć wybierając się do Obwodu Grodzieńskiego. Wystarczy zgłosić się do firmy transportu turystycznego „Merapi” z siedzibą w Grodnie, która wystawi specjalne zaproszenie [kontakt: merapi.by]. Dokument upoważnia do bezwizowego przekroczenia granicy i pozwala przebywać w obwodzie do 15 dni. Niewielką opłatę za wystawienie zaproszenia (kilkanaście dolarów) uiszcza się po dotarciu do Grodna.

Niech jak najwięcej Polaków przyjeżdża na Grodzieńszczyznę, gdzie najliczniej mieszkają nasi Rodacy. Takie wizyty wzmocnią ich duchowo, a także gospodarczo. Przecież każda złotówka (rubel/euro/dolar) wydana w lokalnej restauracji czy hotelu, to prztyczek w wyrachowanych globalistów nakładających na Białoruś bezduszne sankcję. I wreszcie, tego typu wyprawy oddolnie poprawią relacje polsko-białoruskie, które podli politycy okrutnie usiłują zniszczyć. Zbudujmy więc własną dyplomację publiczną na przekór politykierom.

Mając już pewne doświadczenie w podróżach, mogę stanowczo stwierdzić, że Białoruś jest bardzo atrakcyjnym kierunkiem na wakacje. Na miejscu zastaną Państwo pięknie odrestaurowane zabytki, super atrakcyjne ceny, niesamowitą czystość, życzliwych ludzi, pyszne jedzenie, najtańsze paliwo w Europie oraz nieskażoną naturę. Ostatni dzień Festiwalu Kultur Narodowych spędziłam właśnie na łonie natury, a konkretnie nad Kanałem Augustowskim przy Śluzie Dąbrówka. W otoczeniu pięknej przyrody zastałam rodzinną atmosferę, ludową muzykę i tańce, smaczną kuchnię gospodyń wiejskich i wiele innych atrakcji. Odwiedzający to miejsce mogli wziąć w udział w spływach kajakowych czy rozmaitych konkursach połączonych z zabawą. Osobiście wybrałam rejs statkiem z zabierającymi dech widokami.

W najbliższych miesiącach na przyjezdnych czekają kolejne niezapomniane wrażenia. Już w lipcu impreza z okazji Dni Grodna. W drugiej połowie sierpnia Międzynarodowy Festiwal Folkloru pt. „Kanał Augustowski w Kulturze Trzech Narodów” łączący Białoruś, Litwę i Polskę. A we wrześniu kolejna edycja Republikańskiej Wielobranżowej Wystawy – Jarmark „Euroregion Niemen” oraz dożynki. A zatem, z czystym sumieniem polecam Grodzieńszczyznę na turystyczne wojaże.

Agnieszka Piwar

Reportaż ukazał się pierwotnie w „Myśli Polskiej”

Za: (nadesłany materiał Autorski) Dziękujemy!

Wesprzyj naszą działalność [Bibuła. md]

Rok 2027. Pamiętnik matki Polki.

[z internetu…]

Budzik zadzwonił o godz.3.00, wstałam, wzięłam łyk kawy z termosu którą zrobiłam wieczorem bo prąd dopiero włączają około 12-tej jak są pierwsze Wiadomości w TVP.

Ubrałam się, wzięłam Millę na smycz i szybko do lasu po chrust by zdążyć przed godzinami dla matek z dziećmi do lat 3 i kobietami w ciąży, które zaczynają się o 5.00, władza mówi, że o ciężarne i małe dzieci trzeba dbać  więc mogą chrust zebrać rano.

Miałyśmy szczęście, w nocy był wiatr leżało sporo gałązek, uzbierałyśmy zapas na 3 dni więc jutro trochę odeśpię.

Wróciłyśmy rozpaliłam w piecu, wczoraj padało, tak więc miałam nawet sporo wody, zrobiłam świeżą kawę i będzie na zupę.

Wracając nazbierałam liści szczawiu ktoś musiał nie zauważyć, więc będzie wyżerka zupa szczawiowa a jak starczy wody to jeszcze kompot z mirabelek zrobię które wczoraj mąż nazrywał jak jechał  z pracy tym najnowszym autem na chrust co dostaliśmy od Morawieckiego. 

Jak już ogarnę dom idę na autobus, niestety nie zawsze przyjedzie, jako gmina opozycyjna nie dostaliśmy najnowszych modeli na chrust tylko mamy starocie na węgiel no a z węglem wiecie jak jest.

Po drodze spotkałam sąsiadkę, mówi, że proboszcz nowa listę wywiesił na plebanii z grafikiem dla poszczególnych rodzin kiedy mają chrust przynosić i to tylko ten pierwszego gatunku bo jego gospodyni potem narzeka, że piec się zapycha.

Nie powiem co sobie pomyślałam bo słowa są niecenzuralne. Przyjechał autobus, w ostatniej chwili wpadłam do hali odlotów CPK Baranów by samolotem udać się do Radomia skąd mam prom do Poznania. Wracam z reguły z mężem bo prom łapie spore opóźnienie a przecież jeszcze muszę iść po drugą porcję chrustu by mieć trochę ciepłej wody do prania. 

Wieczorem przez godzinę mamy prąd, znów za sprawą TVP i wieczornych wiadomości w których dowiaduję się jak bardzo inni zazdroszczą mi takiego życia, co mam dzięki PiS bo za Tuska to nikt by mi nie zazdrościł. Zadzwoniłam jeszcze do sąsiadki rozmowa był kontrolowana więc zaczęłam oficjalnym powitaniem: Niech będzie pozdrowiony Jarosław zawsze dziewica… wymieniłyśmy grzeczności jak nam jest dobrze i że wszyscy nam zazdroszczą. 

Po 20 wyszłam jeszcze z Millą a potem już tylko umyć się w resztce deszczówki i spać bo jutro mam zbieranie chrustu dla proboszcza a chcę zdążyć przed godzinami dla matek z dziećmi do lat 3.

Solidarna Polska przeciw Kamieniom Milowym rzucanym w Polskę.

Ziobro: Ostateczna treść nie była przedmiotem ustaleń z SP

———————–

[proszę czytelników o przesłanie mi oryginały wypowiedzi min. Ziobro. W cenzurowanej prasie nie znalazłem. Mirosław Dakowski]

11 czerwca. https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8452408,ziobro-kpo-kamienie-milowe-solidarna-polska.html

Ostateczna treść „kamieni milowych” nie była przedmiotem ustaleń ani rządowych, ani politycznych z Solidarną Polską – oświadczył w sobotę lider partii, szef MS Zbigniew Ziobro. Solidarna Polska nie wszystkie kamienie milowe jest w stanie poprzeć, np. opodatkowania używania aut spalinowych – dodał.

W sobotę odbył się zarząd Solidarnej Polski w sprawie kamieni milowych i Krajowego Planu Odbudowy, po zakończeniu którego odbyła się konferencja prasowa przedstawicieli ugrupowania.

Lider Solidarnej Polski, szef MS Zbigniew Ziobro powiedział dziennikarzom, że zarząd podjął uchwałę w omawianej sprawie. Ostateczna treść tzw. kamieni milowych nie była przedmiotem ustaleń ani rządowych, ani politycznych z Solidarną Polską. W tym sensie nie czujemy się zobowiązani do realizacji tych wszystkich postanowień, które są tam zawarte bez wcześniejszej jej oceny, a ocenę będziemy dokonywać wyłącznie pod kątem interesu Polski i Polaków – mówił Ziobro.

Zaznaczy, że w kamieniach milowych znalazły się punkty mające charakter neutralny, ale są też i takie, które budzą zasadnicze wątpliwości. W tym kontekście wymienił opodatkowanie używania aut spalinowych.

Jest to droga do realizacji ostatniego szalonego żądania PE, aby te samochody zlikwidować z przestrzeni publicznej UE, w tym Polski – ocenił. Dodał, że Solidarna Polska nie jest w stanie poprzeć tego punktu, gdyż – zdaniem ugrupowania – uderzyłoby to w podstawowe interesy ekonomiczne milionów polskich rodzin.

Nie będziemy zgadzać się na tego typu ideologiczne szaleństwa, które będą uderzać w kieszenie Polaków – oświadczył.

Intronizacja. Szanse.

Intronizacja.

Ks. Wojciech Jędrzejowski 11 czerwca 2022

Intronizacja staje się tematem coraz bardziej aktualnym.

Co to jest? Skąd to się wzięło?

Chciałem to wyjaśnić w sposób zrozumiały dla normalnego człowieka, który zajęty swoją pracą, nie ma czasu na to, by zajmować się tymi sprawami.

Wiele rzeczy można wyjaśnić tylko przez podobieństwa, do wypadków, które już miały miejsce.

Zacznijmy od spraw dawnych powszechnie znanych.

Pan Bóg stworzył świat i puścił go w bieg według dwóch praw. Pierwsze to prawa przyrody dla wszystkich stworzeń i drugie to prawo moralne, czyli prawo Boże dla człowieka. Ponad to dał człowiekowi wolną wolę, czyli możliwość czynienia dobra lub zła, by mógł – czyniąc dobrze, zasłużyć na wieczną nagrodę. Pan Bóg nie przestał światem opiekować się, tylko podtrzymuje go w istnieniu. Nie przestał też opiekować się człowiekiem.
W wyjątkowych sytuacjach, gdy prawo Boże przestaje być przestrzegane, upomina za pośrednictwem wybranych przez siebie ludzi i wskazuje co należy czynić, by uniknąć nieszczęść (kary). Zwykle Pan Bóg daje dwie możliwości rozwiązania, czyli załatwienia problemów. Na pierwszym miejscu Pan Bóg stawia załatwienia w sposób religijny, Boży, bezbolesny i bardzo skuteczny. A drugi sposób jest równie skuteczny, ale bardzo bolesny. Ponieważ dał człowiekowi wolną wolę i uwzględnia ją, podjęcie decyzji w dużej mierze uzależnił od postępowania ludzi, wodza religijnego, lub całego narodu. Wyznaczył też czas, w którym religijne rozwiązanie ma być dokonane. Jest cierpliwy, czeka długo. Gdy w tym czasie religijne załatwienie sprawy nie zostaje wykonane, wówczas Pan Bóg dopuszcza to drugie, czyli bardzo bolesne. Aby to zrozumieć należy popatrzyć jak to się działo na przestrzeni dziejów.

Zacznijmy od wspomnienia czasu potopu. Mieszkańcy ziemi wiedzieli, że ich postępowanie nie jest najlepsze i mieli czas na poprawę swego życia. Noe budował arkę sto lat, czyli bardzo długo. Ludzie o tym wiedzieli. Poprawy nie było – przyszło to drugie, bolesne rozwiązanie: potop. Uratował się tylko Noe w swej arce.

Czasy Niniwy. Zapowiedź zniszczenia. Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa będzie zniszczona. Mieszkańcy natychmiast podjęli religijne rozwiązanie, pokutę. – I nie było walki, wzajemnego zabijania, niszczenia, burzenia. Niniwa została ocalona.

Czasy Sodomy i Gomory. Mieszkańcy przebrali miarę w czynieniu zła. Warunkiem ocalenia była nie wielka grupa ludzi uczciwych. Wystarczyłoby 10 osób, ale i tych zbrakło. – Nie było ratunku. Miasta zostały zniszczone. Lot z żoną mógł się ratować jedynie ucieczką.

A w nowszych czasach, gdy we Francji kwitł katolicyzm, władza była w rękach ludzi wierzących, ale już powstawały grupy niewierzących, nawołujące do odłączenia Kościoła od państwa, legalizacji rozwodów, zbliżały się czasy rewolucji. Król Francuski Ludwik XVI otrzymał polecenie, by oddać Francję w opiekę Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wówczas nastąpi rozwój Francji i Francja stanie się potęgą. To było religijne rozwiązanie. Jeśli tego nie zrobi, nastąpi rewolucja i prześladowanie katolików. Król francuski zbyt długo zwlekał! Nastała rewolucja, został pozbawiony władzy królewskiej. Dopiero jako zwykły obywatel oddał Francję w opiekę Sercu Pana Jezusa, ale już było za późno. Taki akt nie miał już żadnego znaczenia, więc przyszły krwawe prześladowania i inne nieszczęścia.

Czasy nam bliskie! Siostra Faustyna otrzymała polecenie, by szerzyć kult Miłosierdzia Bożego. Świat zbyt daleko odszedł od Boga, groził wybuch trzeciej wojny światowej już przy pomocy broni nuklearnej. Marszałkowie rosyjscy byli doskonałymi mistrzami wojennymi i mieli tak przygotowany atak, że Zachód nie miał szans obrony. Od wielkiej kary uchronić go mogło tylko Miłosierdzie Boże. Trzeba o nie prosić. Na szczęście nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego rozszerzyło się po całym świecie i sprawa została rozwiązana w sposób religijny. Pan Bóg okazał swe Miłosierdzie. Wojna nie wybuchła, a Związek Radziecki rozpadł się bez walki.

Jak to było możliwe? – Aby to osiągnąć, Pan Bóg, posłużył się tylko jednym człowiekiem, (Ryszardem Kuklińskim) który o stanie przygotowania radzieckiej armii poinformował kogo trzeba. Ci w odpowiedzi zrobili to co powinni. Gdy się o tym dowiedzieli marszałkowie radzieccy doszli do wniosku, że w takiej sytuacji wojna nie ma sensu. I atomowej wojny światowej nie było!

Należy też wspomnieć polecenie z Fatimy, „by papież w łączności z biskupami całego świata poświęcił Rosję w opieką Najświętsze Marii Panny, wówczas Rosja nawróci się i nastanie pokój” (na dłuższy czas). To jest rozwiązanie religijne. Jeśli papież tego nie zrobi, czyli czas rozwiązania bezskutecznie przeminie, wówczas nastąpi drugie rozwiązanie: Rosja rozszerzy swe błędy na cały świat, wywoła nowe wojny i prześladowanie Kościoła”.

Niestety żaden z papieży tego nie zrobił. Próbowali, oddać w opiekę Matce Bożej cały świat, ale zrobili to bez wymienienia Rosji, a to nie wystarczyło. – Rosyjskie czyli komunistyczne błędy rozszerzyły się na cały świat. Powstało ogólnoświatowe, coraz większe prześladowanie Kościoła.

Polecenie z Fatimy, Siostra Łucja, uzupełniła słowami: „Oni to zrobią, ale będzie za późno”.

Tego spóźnionego wydarzenia byliśmy wszyscy świadkami 25 marca 2022 roku. Biskupi całego świata [czyżby??? MD] , razem ze swymi wiernymi oddali Rosję i Ukrainę w opiekę Matce Najświętszej. Niestety! miesiąc wcześniej 24 II 2022 r. powstał konflikt na Ukrainie. Akt oddania Rosji w opieką Matce Najświętszej został dokonany za późno.

Jaki będzie dalszy bieg historii tego nikt nie wie! – Można się tylko domyślać na podstawie wizji jaką otrzymała Rozalia Celakówna.

W między czasie mamy kolejny polski wątek, gdy zbliżał się czas drugiej wojny światowej. Rozalia Celakówna otrzymała wizję tych nieszczęść. Tego kataklizmu można było uniknąć, ale trzeba było dokonać aktu religijnego. Konieczne było, aby przedstawiciel Biskupów polskich dokonał Intronizacji Chrystusa Króla, wówczas wojny nie będzie, czyli Niemcy nie napadaną na Polskę.

Z tą prośbą zwrócił się do kardynała Hlonda spowiednik Rozalii Celakówny, a także Ojcowie Paulini z Jasnej Góry. Gdy te prośby nie przyniosły skutku, Rozalia Celakówna dotarła do kardynała i prosiła o dokonanie Intronizacji bo: „Jeszcze dziś jest czas”! Kardynał prośby nie uwzględnił, Intronizacji nie dokonał. Religijne rozwiązanie zostało zlekceważone. Nastąpiło drugie, bolesne rozwiązanie. Niemcy napadli na Polskę i rozpoczęła się wojna światowa z rzezią milionów ludzi.

– Tu ukryta jest tajemnica. Na jakiej podstawie Rozalia mogła twierdzić, że jeszcze dziś jest czas? Dlaczego od tak drobnej rzeczy zależą tak ważne sprawy. Rozalia tych szczegółów nie znała, miała tylko wizję, ale wystarczyło spełnić warunki jakie we wizji polecono i wojny by nie było.

– Tę tajemnicę dużo później rozszyfrowali historycy i stwierdzili, że zwolennikiem wojny był tylko Adolf Hitler, który był przy władzy. Wszyscy generałowie niemieccy byli przeciwnikami rozpoczynania wojny, bo zdawali sobie sprawę z tego, że z całym światem Niemcy wojny nie wygrają, tylko poniosą sromotną klęskę.

– W tym czasie był przygotowywany zamach na Hitlera, by zlikwidować zwolennika wojny. – Gdyby była modlitwa (Intronizacja), a więc rozwiązanie religijne, zamach by się udał i do władzy doszliby zwolennicy pokoju. Ponieważ ten warunek z wizji nie został spełniony, brakło pomocy Bożej, zamach się nie udał i przy władzy utrzymali się zwolennicy wojny (1939 r.) Wkrótce na rozkaz Hitlera Niemcy napadli na Polskę i rozpoczęła się wojna światowa, czyli nastąpiła druga możliwość rozwiązania.

Historia się nie skończyła. Według wizji Rozalii Celakównej, przed nami jest kolejny kataklizm, Ponieważ religijnego aktu poświecenia Rosi i Ukrainy w opieką Matki Najświętszej dokonano, jak twierdzi Siostra Łucja za późno, należy przypuszczać że bieg historii nastąpi według drugiej wersji, czyli wielkich kataklizmów, zginie wiele narodów, a „ostoją się tylko te narody, które dokonają Intronizacji Chrystusa Króla w całym tego słowa znaczeniu”.

Polska jest w tym szczęśliwym położeniu, że starania o Intronizację rozpoczęte przez Rozalię Celakównę w 1937 roku, udało się przeprowadzić 19-stego listopada 2016 roku w Krakowie – Łagiewnikach w sposób przekraczający wszelkie potrzebne warunki konieczne do uznania ważności aktu Intronizacji Chrystusa jako Króla i Pana. W Łagiewnikach udział wzięło 50 biskupów, tysiąc księży, przedstawiciele władz państwowych na czele z Andrzejem Dudą, około 140 tysięcy wiernych. [Sądzę, że to jest interpretacja optymistyczna. MD]

Co to jest Intronizacja. To nie jest wprowadzanie Chrystusa na tron, nadawanie Chrystusowi władzy, bo Chrystus miał ją od samego początku: Sam powiedział: „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi”. Intronizacja to jest przyjęcie władzy Chrystusa. i podporządkowanie się jej w każdej sytuacji, czyli w peł-ni tego słowa znaczeniu, albo inaczej: Intronizacja to przyjęcie Bożych przykazań
i podporządkowanie się im. To jest bardzo ważne dzisiaj, gdy wprowadza się prze-pisy prawne niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, propagujące różne zboczenia, więc nie zgodne z przykazaniami Bożymi. A nawet chce się wprowadzić jako obowiązu-jące „prawo do zabijania dzieci jeszcze nie narodzonych”.

Ponieważ mało krajów dokonało Intronizacji, a zło zapowiadane rozpoczęło się 24 lutego 2022 r. , należy nawoływać wszystkie katolickie narody, by na wzór Polski, jak najszybciej dokonały Intronizacji Chrystusa jako swojego Króla, bo czas jest krótki podobnie jak w Sodomie i Gomorze, gdy aniołowie w ostatniej chwili przed katastrofą chwycili Lota za ręce i wyprowadzili z miasta.

Ostatecznie splotły się ze sobą dwie wizje: Fatimska tycząca ofiarowania Rosji w opiekę Matki Bożej, o której Łucja powiedziała: „Oni to zrobią, ale będzie za późno”, splata się z wizją Rozalii Celakówny tyczącą Intronizacji: „Ostoją się tylko te narody, które dokonają Intronizacji”.

Wydaje się że Pan Bóg w swym Miłosierdziu bardzo wielu narodom daje szansę załatwienia zbliżających się kataklizmów w sposób religijny, łagodny, a może nawet bezbolesny.

W krajach, w których jeszcze nie padają bomby, należy na wzór Polski dokonać jak najszybciej Intronizacji. – Z Rozalią Celakówną można mówić: „Jeszcze dziś jest czas”.

– „Ostoją się tylko te narody, które dokonają Intronizacji”.

Ks. Wojciech Jędrzejowski

Ceny wzrosły rdr o kilkadziesiąt procent, takich jak olej, masło, mąka, cukier, mięsa, pieczywo czy makaron.

Jacek Wilk UJAWNIA prawdę o inflacji: „To nie jest kilkanaście procent”

https://nczas.com/2022/06/11/jacek-wilk-ujawnia-prawde-o-inflacji-to-nie-jest-kilkanascie-procent-video/
W piątek w Sejmie odbyła się konferencja prasowa Konfederacji poświęcona drożyźnie w Polsce. Podczas niej głos zabrał m.in. były poseł Jacek Wilk.

Oczywiście to jest temat numer jeden teraz dla Polaków i żadna inna sprawa, nawet próby różnych tematów zastępczych, wtłaczanych na siłę, nie przysłonią tego, że Polacy szybko biednieją, ponieważ bardzo szybko traci wartość polski złoty – powiedział Wilk.

Były poseł podkreślił, iż „problem jest o wiele, wiele większy niż to podają oficjalne statystyki, oficjalna propaganda rządowa”. – Z całą pewnością to nie jest kilkanaście procent, co wszyscy widzą w swoich portfelach, wszyscy widzą w swoich koszykach zakupowych – wskazał.

Wszyscy widzą to idąc po prostu do sklepu i kupując towary pierwszej potrzeby – powiedział Wilk i dodał, że „ta wiedza intuicyjna, ale też (…) wiedza powszechna dla wszystkich (…) znajduje swoje potwierdzenie w badaniach”.

Następnie polityk podał kilka przykładów produktów, których ceny wzrosły rdr o kilkadziesiąt procent, takich jak olej, masło, mąka, cukier, mięsa, pieczywo czy makaron.

„To pokazuje skalę inflacji”

To są właśnie artykuły pierwszej potrzeby, to jest żywność. To jest to, co każdy z nas musi kupować bez względu na wszystko inne.

To pokazuje skalę inflacji, a więc to nie jest kilkanaście procent. Dla przeciętnego Polaka to jest kilkadziesiąt procent wzrostu cen tych towarów, które musi kupować.

To jest skala drożyzny PiS wywołanej przez tę partię – podsumował Wilk.

MIAŻDŻĄCY raport NIK ws. „Czajki”

Trzaskowskiemu się to nie spodoba! MIAŻDŻĄCY raport NIK ws. „Czajki”

https://nczas.com/2022/06/11/trzaskowskiemu-sie-to-nie-spodoba-miazdzacy-raport-nik-ws-czajki/
Postępowanie MPWiK związane z projektowaniem, budową i eksploatacją kolektora podziemnego transportującego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka”, nie zapewniło ciągłego i bezpiecznego dla środowiska przesyłu ścieków – oceniła NIK. Działania nadzorcze prezydenta stolicy uznała za niewystarczające.

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała raport dotyczący projektowania, budowy i eksploatacji kolektora podziemnego transportującego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do Oczyszczalni Ścieków Komunalnych „Czajka”. Ocenia on m.in. przyczyny awarii, do których doszło w 2019 i 2020 r.

Kontrolerzy NIK ocenili, że „postępowanie MPWiK związane z projektowaniem, budową i eksploatacją kolektora podziemnego transportującego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do OŚK «Czajka», nie zapewniło ciągłego i bezpiecznego dla środowiska przesyłu ścieków, w tym wyeliminowania czynników zwiększających ryzyko wystąpienia awarii”.

W ocenie Izby „również działania nadzorcze Prezydenta m.st. Warszawy nad ww. zadaniami były niewystarczające”.

„Prezydent m.st. Warszawy nie wykorzystał wszystkich możliwych środków nadzoru właścicielskiego, a także uprawnień kontrolnych wynikających z zawartej umowy oraz z wydanej decyzji. Nie sprawował również skutecznego nadzoru nad prawidłowością postępowania administracyjnego zakończonego wydaniem DUŚ (Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia – PAP) dla tej inwestycji” – czytamy w raporcie.

NIK wskazała, że „w MPWiK nierzetelnie monitorowano budowę przedmiotowego układu przesyłowego pod kątem zgodności z przepisami ustawy – Prawo budowalne, a ustanawiając inspektorów nadzoru inwestorskiego i Inżyniera Kontraktu nierzetelnie nadzorowano realizację przez nich zadań”.

„W efekcie, podczas realizacji układu przesyłowego ścieków do OŚK «Czajka», wprowadzono zmiany wykonawcze względem projektu budowlanego, które w ocenie powołanych przez NIK biegłych stworzyły warunki, które najprawdopodobniej doprowadziły do I awarii o znacznym zasięgu” – czytamy w raporcie.

Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie podejmowane w MPWiK działania związane z odbiorem kolektora transportującego ścieki do oczyszczalni „Czajka”. Zdaniem kontrolerów „w Spółce w sposób niedostateczny analizowano dokumentację stworzoną w ramach budowy oraz nierzetelnie zweryfikowano raport końcowy Inżyniera Kontraktu”.

„Działania podejmowane w MPWiK w celu zapewnienia prawidłowej i bezpiecznej eksploatacji kolektora transportującego ścieki do OŚK «Czajka» były niewystarczające, gdyż nie pozwalały na ocenę stanu faktycznego rurociągów w tunelu pod Wisłą” – napisała NIK.

Zgodnie z raportem „na negatywną ocenę zasługują działania MPWiK w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa osób znajdujących się w układzie przesyłowym pod Wisłą – w czasie zarówno I awarii, jak i II awarii – a także w okresie poprzedzającym I awarię”.

„W ten sam sposób należy ocenić niestosowanie się do obowiązujących przepisów w zakresie bezpieczeństwa w tunelu pod Wisłą – skutkujące narażeniem zdrowia lub życia ludzi tam przebywających” – dodano.

„Przykładem tego było podjęcie decyzji w czasie I awarii nitki A o wpuszczeniu do komory wejściowej i tunelu pracowników MPWiK i ekspertów z Politechniki Warszawskiej, nie mając wiedzy na temat przyczyn awarii i przy braku pewności, czy za chwilę nie nastąpi awaria pracującej w tym czasie nitki B, która – jak ustalono dopiero w trakcie kontroli NIK – już wtedy była nieszczelna” – wyjaśniła NIK.

Prezes NIK Marian Banaś zaakceptował informację o wynikach kontroli dotyczącej projektowania, budowy i eksploatacji kolektora podziemnego transportującego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni ścieków „Czajka” 31 marca tego roku. Raport został opublikowany na stronach izby 8 czerwca.

Źródło: PAP

Prawie 500 tysięcy ukraińskich mężczyzn objętych mobilizacją – wbrew zakazowi wjechało do Polski

10 czerwca 2022 https://legaartis.pl/blog/2022/06/10/prawie-500-tysiecy-ukrainskich-mezczyzn-objetych-mobilizacja-wbrew-zakazowi-wjechalo-do-polski/

Wbrew zakazowi z Ukrainy do Polski wjechało 432 tys. mężczyzn objętych mobilizacją – w tle wielka korupcja na ukraińskiej granicy – poinformowała „Rzeczpospolita”. Tomasz Siemoniak, były szef MON, jest zszokowany rozmiarami zjawiska. Według niego skala korupcji i nieszczelności systemu jest wielokrotnie większa niż można było przypuszczać.

Ukraińska SBU miała zatrzymać pod koniec maja grupę pograniczników, którzy za łapówki od 3 do 5 tys. dolarów, przyjmowane na przejściach granicznych, pozwalali wyjechać obywatelom objętym zakazem opuszczania kraju. Chodzi o mężczyzn w wieku od 18 do 60 lat, którzy według ukraińskiego prawa powinni bronić swojego kraju” – podaje gazeta.

Przypomina, że zakaz wyjazdu dla nich został wprowadzony 24 lutego, tuż po wydaniu dekretu prezydenta o stanie wojennym (wyjechać może legalnie tylko wąska kategoria mężczyzn, m.in. samotni ojcowie lub ojcowie wielodzietnej rodziny). „Rz” podaje, że komunikat o rozbiciu zorganizowanej grupy przestępczej SBU umieściła na komunikatorze Telegram, ale szybko go zdjęła. Dziś nie ma po nim śladu.

Ilu mężczyzn objętych zakazem opuściło Ukrainę, przekraczając polską granicę? „’Od 24.02 do 07.06.2022 r. do Polski z Ukrainy wjechało łącznie 3,645 mln obywateli Ukrainy, w tym 432 tys. obywateli UA – mężczyzn w wieku 18-60 lat. Straż Graniczna nie przekazywała danych tych osób służbom Ukrainy’ – odpisuje nam por. Anna Michalska, rzeczniczka Komendanta Głównego Straży Granicznej. Ilu wyjechało poprzez Mołdawię czy Rumunię? Frontex nie posiada takich danych” – możemy przeczytać w „Rzeczpospolitej”.

„Co istotne, rządowe dane pokazują, że mężczyźni, którzy wyjechali z Ukrainy, bardzo rzadko rejestrują się w Polsce. Spośród 18-65 latków wnioski o PESEL złożyło zaledwie 5,1 tys. obywateli Ukrainy, którzy przekroczyli granicę po 24 lutego. To głównie osoby po 60-tce” – dodaje dziennik.

Plany agentur: Zachować majątek, honor oraz władzę, zostały w całości zrealizowane.

Mirosław Dakowski. 10 czerwca 2022.

Ostatnio Janusz KorwinMikke przypomniał w sejmie zdarzenia sprzed trzech dziesięcioleci, mianowicie tak zwane ‘ujawnienie agentury’ 4 czerwca 1992. JKM teraz mówi nam, że Antoni Macierewicz nie spełnił nakazów ówczesnej uchwały Sejmu o ujawnieniu agentów. Mianowicie, według JKM, do czego potem przyznał się tak Macierewicz jak i Naimskinie ujawniono agentów, którzy zostali już przefarbowani, to jest – przewerbowani do UOP i podobnych.

Oczywiście my nie wiemy, ani nie wiedzieliśmy przed 30 laty czy to prawda, to znaczy kto został zwerbowany do nowych „Władz”. Wiemy natomiast z pewnością, z doświadczenia, że większość agentury pozostała aktywna.Jest bowiem grupą opływającą w bogactwa i władzę.

W pierwszym sejmie, który został wybrany po tych bezczelnie przeprowadzonych wyborach „na 35%”, więc w tym pierwszym sejmie znalazły się [może powiem sarkastycznie przypadkowo], osoby uczciwe, Polacy, odważni patrioci. Z jednym z nich, który był w Komisji do Spraw Służb Specjalnych, rozmawialiśmy prywatnie, przy dobrym jedzeniu i smacznych nalewkach. Oczywiście, jak to Polacy, rozmawialiśmy o Polsce i jej losach. W pewnym momencie pan poseł się zaczerwienił, a było to już po sporej ilości kieliszków i argumentów, i powiedział:To ja jednak wam powiem, co znalazłem w super tajnej części dokumentów. Mianowicie są tam podani najważniejsi, najtajniejsi agenci Kiszczaka. Jest ich pięciu”.My: To przecież oczywiste, no Geremek, Michnik!!. On potwierdził, zbladł i podał nam trzy następne nazwiska. Wtedy i myśmy zbledli i na dłuższą chwilę przestaliśmy pić. Jednego z tych nazwisk już nie pamiętam, a dwóch nie podam, nie chcąc wywołać kłótni, furii czy oburzenia różnych moich czytelników. Bo wśród nich, poza rozsądnymi, trzeźwymi, pozostali jeszcze przecież ludzie o zróżnicowanych „sympatiach politycznych”… oraz naiwni.

Jak już wspomniałem, dla najróżniejszych odłamów szpiegów, agentów, przy tych przemianach w Polsce, w KDL-ach, w Związku Sowieckim, który właśnie przepoczwarzał w Rosję, najważniejsze to było: zachować albo majątek albo honor albo władzę.

Na nasze nieszczęście udało im się zrealizować wszystkie te trzy cele równocześnie.

Wiemy, że istniało i istnieje wiele różnych tajnych organizacji, grup czy gangów które rządziły i chcą tu rządzić dalej- KGB, GRU czy IW, z masonów szkoci, francuzy, B’nai B’rith, frankiści, już wtedy oficerowie New World Order czyli NWO, a wyżej tych grup – Iluminaci, Rodzina Rothschildów.Ci ostatni prowadzą od miesięcy aktywny nabór w Polsce, pochlebiają więc, kusząc sławą, stokrotnym zwiększeniem nakładów, zdjęciem cenzury z głoszonych [obecnie cichutko] poglądów. Co poniektórym dżin ma postawić pałac w starym parku, [i pewnie to zrobi, nie oszuka, aby uwieść tych innych, wahających się].

Nie wchodzimy tu, z powodu niewiedzy, w te rozróżnienia, w obecnej sytuacji Polski.

No, teraz widzimy, to każdy przecież może zobaczyć, że rządzą nami jacyś obcy, jakby okupanci z Marsa czy jakiegoś dalszego złowrogiego kosmosu.

Jak się wyżej powiedziało, nie wchodzimy tu w ich rozróżnienia. Nie nasze to siły. Zresztą, tam w modzie i zwyczaju jest należenie do wielu ‘społeczności’ i gangów jednocześnie. Na razie nie wspomnę tu o jakżeż przecież modnych grupach nacisku pederastów i pedofilów.

Czy wobec tak Przemożnego Zwycięstwa wrogów Polski, wrogów polskości, a szerzej wrogów ludzkości mamy jakieś nadzieje?

Nasz opór powinien, ma polegać na zachowaniu uczciwości, odwagi, nadziei i logiki, wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Bo wiemy przecież, że tamto to – przepraszam za dosłowność – agresja piekła zbudowane jest na piasku pychy, kłamstwa, a budowle takie się zapadają, rozsypują szybciej, niż przypuszczamy. I szybciej niż oni planują.

——————-

PS: Mówisz: napisane niechlujnie, pośpiesznie. Ależ oczywiście. Jesteśmy w trakcie okrutnej wojny, nie mam sił i czasu na cyzelowanie piękny zdań.

Stoimy u progu całkiem nowego zagrożenia. Stagflacja. Zaboli bardziej niż inflacja

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/stagflacja-w-polsce-ryzyko-jest-coraz-wieksze/4qtze3v

Polska gospodarka może wpaść w pułapkę, w jakiej jeszcze w swojej najnowszej historii nie była. Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego właśnie stanęliśmy u progu stagflacji. To zjawisko, które jest bardzo dokuczliwe i trudne do przezwyciężenia. — Nigdy ryzyko nie było aż tak duże — mówi w Business Insider Polska ekonomista. Są też jednak eksperci, którzy wierzą, że stagflacji w Polsce uda się uniknąć.

  • O stagflacji mówi już coraz więcej ekonomistów. To zjawisko, w którym gospodarka jednocześnie ma problem ze stosunkowo wolnym rozwojem oraz wysoką inflacją
  • Ryzyko to pojawia się jednak nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach, w tym również tych wysoko rozwiniętych
  • Pierwszy przed takim scenariuszem alarmował prof. Witold Orłowski. Było to tuż przed wybuchem pandemii koronawirusa
  • Dziś ekonomista twierdzi, że stoimy już u progu stagflacji i trudno będzie się nam przed nią uchronić

Stagflacja to połączenie wysokiej inflacji ze stosunkowo niskim wzrostem gospodarczym lub nawet recesją.

Jeszcze jesienią ubiegłego roku, gdy RPP nawet nie rozpoczęła cyklu podnoszenia stóp procentowych, Rafał Hirsch w Business Insider Polska bardzo obrazowo tłumaczył mechanizm działania tego zjawiska.

„W normalnych warunkach gospodarka albo jest w fazie rozwoju, kiedy rośnie PKB, a jednocześnie jako efekt uboczny rośnie też inflacja, albo jest w fazie recesji, kiedy mamy kryzys, PKB spada, rośnie bezrobocie, ale jednocześnie znika problem z inflacją, ponieważ nikt nie podnosi cen w kryzysie i przy braku popytu na rynku” — pisał Hirsch.

Stagflacja bierze z tych dwóch „normalnych” scenariuszy wszystko, co najgorsze i łączy to ze sobą – mamy i wysoką inflację, i spowolnienie gospodarcze, które, nawet jeśli prowadzi do recesji, to mimo to nie kasuje inflacji.

Dyrektor CDC przyznaje: „Mogą wystąpić długoterminowe skutki rezydualne zapalenia mięśnia sercowego”

https://www.bibula.com/?p=134534

„Szczepionki są skuteczne i bezpieczne” – ta mantra przekazywana miliardy razy utkwiła chyba na stałe wśród chyba wszystkich odbiorców „szczepionek przeciwko Covid-19”. Bez pomocy mediów nie mielibyśmy możliwości przeprowadzenia tego eksperymentu, ale bez organów rządowych nie mielibyśmy tej podpory w postaci „autoryzacji” i „naukowych podstaw”, na które dały się złapać rzesze odbiorców preparatów.

Cóż, pomimo tej trwającej blisko 2 lata propagandy proszczepionkowej, coś zaczyna się kruszyć nawet u źródła, czyli w agencjach rządowych. Czy liczba ofiar jest tego przyczyną, czy sumienie gryzie – to tylko żart – ale oto dowiadujemy się od samego dyrektora szczepionkowego wydziału, samej Federalnej Agencji Leków, że jednak te wspaniałości mogą szkodzić.

Wszyscy co prawda o tym szeptają, najczęściej powołując się na „konspiracyjne” źródła, ale jak do tej pory FDA (Federal Drug Administration) i CDC (Centers for Disease Control and Prevention) trwały przy swoim upewniając po dziś dzień, że nie ma niebezpieczeństw, że należy aplikować te produkty, starcom, dzieciom, młodzieży, niemowlakom i kobietom w ciąży.

Ale oto na przedwczorajszym zebraniu Komitetu Doradczego Pokrewnych Produktów Biologicznych (dokładnie: Related Biological Products Advisory Committee – VRBPAC) zabrał głos Tom Shimabukuro, MD, MPH, zastępca dyrektora grupy zadaniowej ds. szczepionek przeciwko H1N1 w CDC, który przyznał, że na podstawie informacji pochodzących z systemu zdarzeń poszczepiennych VAERS, jak również innych źródeł, w tym firm farmaceutycznych, istnieje „znacznie podwyższone ryzyko” związane ze szczepionkami mRNA COVID-19. Do tej grupy ryzyka należą zarówno szczepionki firmy Pfizer-BioNTech (BNT162b2), jak i Moderna (mRNA-1273).

Podczas sesji pytań i odpowiedzi, chyba po raz pierwszy dopuszczono do publicznego zadawania pytań i uzyskano znaczące odpowiedzi, choć i tak nie odpowiadające w pełni prawdzie, gdzyż system VAERS gromadzi zaledwie od 1% do maksimum 10% wszystkich zdarzeń poszczepiennych. (Oficjalne dane: 28500 zabitych, pomnóżmy więc przez 10, albo 100, a uzyskamy obraz zniszczenia.)

Dr Shimabukuro przyznał, że dane ujawniają ryzyko zapalenia mięśnia sercowego, szczególnie w dniach 0-7 po przyjęciu preparatu oraz 8-21. Co prawda wycofał się rakiem mówiąc, że przypadki zapalenia mięśnia sercowego ustępują w ciągu 3-8 miesięcy, to jednak na pytanie o skutki długoterminowe musiał przyznać: „Myślę, że mogą wystąpić długoterminowe skutki rezydualne zapalenia mięśnia sercowego”.

Niestety, niewiele więcej dowiemy się na razie z zacementowanego establishmentu naukowo-lekarsko-biurokratycznego, który nie chce przyjąć do wiadomości, że nawet ich własne dane pokazują jednoznacznie niebezpieczeństwo „szczepionek przeciwko Covid-19”, w tym kilkudziesięciokrotnie większą liczbę ofiar od tych tylko „szczepionek” i tylko w ciągu kilkunastu miesięcy, w porównaniu do wszystkich podawanych szczepionek w całej poprzedniej 30-letniej historii.

Nie chcą też przyznać, że ich własny system VAERS –  celowo niedoinwestowany, celowo cenzurowany – nie może być miarodajnym narzędziem, na podstawie którego można prowadzić jakąkolwiek politykę zdrowotną. Co więcej, obok znanego niedoszacowania danych, wiemy doskonale od tzw. sygnalistów, że biurokratyczno-polityczni cenzorzy usuwają dane o już wprowadzonych ofiarach. Niedawno wyszło na jaw, że usunięto niemal 10 tysięcy ofiar śmiertelnych z systemu VAERS, bez żadnych wyjaśnień, poza tym, że „nastąpił błąd w systemie”, który należało skorygować.

W kolejnej części poruszono temat VAERS i analizowano zestawienie z przypadkami zapalenia mięśnia sercowego związanych ze „szczepionkami COVID-19”. Według zastępcy dyrektora CDC, z szacunkowej liczby 491,9 miliona dawek szczepionki mRNA COVID-19 w serii pierwotnej i pierwszej dawce przypominającej podanych w Stanach Zjednoczonych osobom w wieku 18 lat i starszym, rządowy system zanotował tylko 1321 przypadków zapalenia mięśnia sercowego.

Pomimo tego oczywistego pomniejszania znaczenia zagrożenia wynikającego z aplikowania „szczepionek”, powiedziano, że rzeczywiście istnieje związek przyczynowy między szczepieniem mRNA COVID-19 a zapaleniem mięśnia sercowego i osierdzia. Według CDC skutki mają miejsce głównie w pierwszym tygodniu po przyjęciu „szczepionki” i że ryzyko jest największe u młodzieży i młodych dorosłych oraz po przyjęciu drugiej dawki „szczepionki”.

Dla politycznie poprawnego poprawienia nastroju, oświadczono, że większość osób z poszczepiennymi przypadkami wraca do zdrowia po upływie 3-8 miesięcy. Ciekawe, na jakiej podstawie rządowi przedstawiciele wysnuwają takie wnioski, bowiem wszyscy uczestnicy w grupach internetowych dzielących się swoimi urazami, chorobami poszczepiennymi, kalectwem, czy rodzinnymi przypadkami śmierci, zgodnie stwierdzają, że CDC czy FDA zupełnie nie kontaktują się z nimi, nie interesują się ich losem, a nawet nie odpowiadają na listy czy emaile.

W sumie: coraz trudniej jest rządowym hochsztaplerom ukryć katastrofę wywołaną masowymi szczepieniami, lecz próbują to robić w ramach tzw. damage control, czyli poprzez medialną kontrolę szkód. Jak długo będą kluczyć, udawać i kłamać, zależy tylko od nacisków społecznych. Ale czy wyszczepione społeczeństwa będą zdolne i chętne do tego?

Oprac. www.bibula.com 2022-06-09

Ursula von der Leyen: Żadne pieniądze nie popłyną do Polski…

Ursula von der Leyen: żadne pieniądze nie popłyną do Polski…

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, WażneAutor: Redakcja, 9 czerwca 2022

Niektórzy z was są sceptyczni, ale zapewniam, że żadne pieniądze nie popłyną do Polski, zanim reformy nie zostaną zrealizowane. Pierwsza płatność będzie możliwa, gdy nowe prawo wejdzie w życie i będzie spełniać wszystkie warunki na jakie się umówiliśmy. /TT/

Ursula von der Leyen, której wybór na przewodniczącą tzw. Komisji Europejskiej był ogłoszony jako sukces Morawieckiego potwierdziła antypolską linię polityczną. Zaskoczeni mogą być tylko idioci, tym więksi im bardziej wierzą w propagandowe brednie partii zarządzającej w Polsce, która również w osobie Morawieckiego zgodziła się na mechanizm szantażu wobec Polski. Zwolenniczka zaprowadzenia w Polsce marksizmu nazywanego praworządnością dodała, że “mamy możliwość wywarcia nacisku, który prowadzi do potrzebnych rezultatów”.

Nie jesteśmy na końcu drogi do praworządności w Polsce. Zgoda na plan naprawczy nie zatrzymuje innych procedur. Będziemy kontynuować toczące się postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. W razie potrzeby nie zawahamy się rozpocząć nowych. /TT/

“Kamienie milowe”, które musi wypełnić Polska, aby otrzymać kredyty dotyczą w większości realizacji projektów przygotowujących Polskę do łatwiejszego wdrożenia  NWO.

Tak zwane kamienie milowe, to chyba raczej kamienie nagrobne, polskiej wolności, normalności, naszego życia. Kamienie nagrobne, a może kamienie młyńskie, które wiąże Polakom do szyi, rząd Mateusza Morawieckiego. (…) To, że Morawiecki jest zdrajcą, kłamcą i zbrodniarzem, to oczywiste, ale gdzie jest pogromca pisowskich miękiszonów Zbigniew Ziobro w tej sytuacji, gdzie on się podział, w jakiej mysiej dziurze się schował… /Grzegorz Braun/całość wypowiedzi/

Siła banderowskiego kłamstwa. Ukro-polin?

[w Polsce „nie ma cenzury”. Ale nie ma periodyku, gdzie można
by takie i podobne treści publikować, dyskutować. Sytuacja świata,
Polski, jest na tyle krytyczna, że otwarte dyskusje, ścieranie się
poglądów – są niezbędne.

Dlatego kopiuję teksty z Bibuły – by choć trochę tę
„nieistniejącą” cenzurę pokonać. Mirosław Dakowski]

========================

Konrad Rękas https://www.bibula.com/?p=134500

Czy to pozytywne zjawisko, gdy media główno-nurtowe zaczynają przyznawać, że Ukraina przegrywa wojnę z Rosją? Niekoniecznie. Wszak skoro przegrywa – to przecież natychmiast trzeba jej iść z odsieczą! Wiecie Państwo, Rohan – Gondor, poważne sprawy… Bo jeszcze poważniejsze wmieszanie Polski w tę wojnę – jest opcją cały czas realną, dlatego lepiej zachowujmy czujność. Wszak oni nawet gdy mniej kłamią – to i tak cały czas oszukują.

Przemilczenia i ukryte koszty

Cała ta wojna opiera się przecież na kłamstwie. Na okłamywaniu świata, że nie trwa od 2014 roku, że nie było dokonanej przez banderowców masowej zbrodni w Odessie, 2. maja 2014 r., że nazistowskie bataliony ukraińskie nie rozstrzeliwały ludności cywilnej Donbasu, że przez długich osiem lat junta kijowska nie ostrzeliwała mieszkalnych dzielnic Doniecka, że nie odcięto dostaw wody pitnej na Krym, że nie mordowano skrytobójczo przeciwników anglosaskiej dominacji nad Ukrainą. I wreszcie, że nie szykowano w lutym 2022 r. ukraińskiej napaści na republiki ludowe i Krym. Kłamali i kłamią o tym wszystkim prosto w oczy, a gdy milczą – to też tylko po to, by oszukać, ignorując fakty, jak odkryte przygotowania kijowian do produkcji brudnej bomby jądrowej i amerykańskie laboratoria pracujące na Ukrainie nad bronią biologiczną. Milczą też o kosztach tej wojny – kosztach dla państwa i narodu polskiego. Zarówno tych bezpośrednich, związanych z wysyłaniem polskich pieniędzy budżetowych, paliwa, uzbrojenia, jak i tych wynikających z wojny handlowej z Rosją, z wymuszenia wycofania polskich firm z rynku rosyjskiego, a przede wszystkim z samobójczej polityki energetycznej, jednocześnie inflacjogennej i skazującej miliony polskich gospodarstw domowych na wykluczenie energetyczne i nędzę. Żyjemy w czasach zmultiplikowanego łgarstwa na skalę strategiczną, a stan ten można streścić w kilku nader wyrazistych obrazach.

De-łgaryzacja Ukrainy

Weźmy oto jedno z wielu zdjęć kolportowanych kilka tygodni w zachodnim (w tym w polskim) internecie jako dowód rzekomo niebywałej zbrodniczości agresji rosyjskiej. Fotografia przedstawia leżące w trumience ciało malutkiego chłopczyka w śpioszkach. Przy spokojnej buzi malucha położono ikony, a na drugim planie zapłakana kobieta podtrzymuje pogrążonego w najgłębszej rozpaczy mężczyznę z przesłoniętą dłonią, stężałą twarzą. Podpisy mówiły, że oglądamy pogrzeb czteroletniego Artioma, zabitego w rosyjskim ostrzale artyleryjskim na przedmieściach Doniecka. Właśnie ten ostatni szczegół – lokalizacja – powinien wzbudzić ostrożność oglądających.

Bo po cóż mieliby Rosjanie ostrzeliwać przedmieścia Doniecka, skoro teren ten jest od ośmiu lat pod kontrolą pro-rosyjskich republik ludowych, a linia frontu znajduje się wiele kilometrów na zachód od stolicy niepodległego Donbasu? Oczywiście jednak uwaga obserwatorów zajęta była bezbrzeżnym tragizmem całej sceny, więc też i zamiast rozważań geograficznych pod zdjęciem sypały się równe joby przeciw rosyjskim agresorom, zresztą trudno się dziwić. Prawda?

Otóż NIEPRAWDA. Artiom BOBRYSZEW rzeczywiście nie żyje. I naprawdę miał w chwili śmierci 4 latka i 4 miesiące. I mieszkał z rodziną w kirowskim rejonie Doniecka. Tyle, że zginął 15. stycznia 2015 r. Przeszło SIEDEM LAT TEMU. Podczas jednego z setek ukraińskich ostrzałów Doniecka. ZGINĄŁ OD UKRAIŃSKICH RAKIET odpalanych przez kijowską juntę na cywilne dzielnice miast republik ludowych. Bo ta wojna naprawdę trwa od ośmiu lat. Naprawdę mordowano w niej donieckie dzieci. I nadal morduje się prawdę.

Ślad UPA

Kolejnym kłamstwem systemowej miary jest także pospieszne… denazyfikowanie AZOWA, dokonywane tak przez samą juntę, zmieniającą hitlerowską symbolikę tej bandy, jak i oczywiście zwłaszcza w propagandzie, sprowadzającej się do powtarzania, że banderowscy rzeźnicy to „taki innym nazizm” – no wiecie, ten fajny no…!

Skądinąd sponsorzy Zełenskiego i pod tym względem nie boją się dobrych wzorów, bo historycznie, gdy UPA na polskim tzw. Zakierzoniu już ostatecznie w swej działalności zbrodniczo-terrorystycznej przechodziła na żołd brytyjski, na przełomie 1946/47 roku – wówczas też zakazano eksponowania swastyk i nakazano zmianę najdźwięczniej brzmiących pseudonimów, w rodzaju „Rezun”, „Hajdamaka” czy „Żydoriz”. Od zmiany znaczków i zawołań naziści jednak oczywiście nazistami być nie przystali – tak jak nazistowski jest nadal zarówno AZOW, jak i inne siły, którymi wysługują się Anglosasi na nieszczęsnej Ukrainie. A to jest igranie z siłami, ideologią i praktyką odpowiedzialną za ludobójstwo również na Polakach – i już doświadczoną w przeprowadzaniu masowych mordów na cywilach.

Czy tego chcemy dla Polski, nowej Rzezi Wołyńskiej, skoro właśnie bratamy się w kłamstwie z jej wielbicielami?

Wyprzeć fakty

Niestety, wielu ludzi mając czarno na białym ukazane kijowskie i anglosaskie oszukaństwa reaguje wyporem i wściekłością. Zamiast refleksji i otrzeźwienia – pojawiają się złość, eskalacja i dalsze samooszukiwanie. Oczywiście, kłamstwo jest w ogóle immanentną cechą fałszu znanego jako III RP, jednak obecne im uleganie grozi Polakom narodowym samobójstwem.

Dlatego właśnie tak ważne jest, by nie powtarzać kłamstw kijowskiej propagandy. By zachować trzeźwość spojrzenia – i myślenia. By przed powieleniem jakiegoś newsa czy obrazka – sprawdzić źródła i zweryfikować fakty. Jasne, kara za myślenie może być bolesna. Przekonują się o tym kolejni polscy naukowcy prześladowani na uniwersytetach i szkalowani w główno-nurtowych mediach po prostu za akademicką analizę obecnego konfliktu. Taki los spotyka m.in. prof. Annę Raźny, dr Lucynę Kulińską, prof. Stanisława Bielenia, prof. Andrzeja Zapałowskiego. Polowanie takie dotknęły red. Jana Engelgarda i wielu, wielu innych. A wszystko oczywiście w aurze heroicznego boju z onucyzmem! Przy domyślnym grzaniu się w słoneczku bycia w bezpiecznej, telewizyjno-partyjnej większości…

Choć z drugiej strony to już się można pogubić, bo czy te nieliczne, nieprawomyślne komentarze, ujawniające zakłamanie – to w końcu piszą trolle z farmy pod Leningradem, przyczajeni putinowscy agenci w III RP czy dopiero kandydaci na agentów? Nie, Drodzy Państwo. Skoro dotarliście już tak daleko to zauważcie proszę i zrozumcie też kłamstwo na temat także i mój oraz moich kolegów. To nie jest tak, że mówimy TAKIE rzeczy, „bo jesteśmy ruskimi agentami”. Odwrotnie. Zdaniem ukropolinu, anglosaskiej agentury i ćwierćinteligentów „jesteśmy ruskimi agentami” – bo mówimy takie właśnie, proste i podstawowe rzeczy…

O Polsce, o Polakach i o polskich sprawach – które są i muszą być dla nas najważniejsze.

Konrad Rękas Za: Konserwatyzm.pl (8 czerwca 2022) | https://konserwatyzm.pl/rekas-sila-banderowskiego-klamstwa

Wesprzyj naszą działalność [Bibuły.. md]

Banderowski eksperyment – na duszach Polaków.

Sylwia Gorlicka https://www.bibula.com/?p=134505

Niemal każda osoba, która wspomina o tym, że stosunkowo spora część migrantów z Ukrainy ma poglądy ideowo neobanderowskie, skazana jest na oskarżenie o działalność agenturalną na rzecz Rosji. Ponadto w mediach głównego nurtu – jeśli w ogóle wspomina się o tej kwestii – ocenia się ją jako marginalną. Tymczasem ok. 700 tys. dzieci ukraińskich zostanie uwzględnionych w ramach programu 500+, choć ich rodzice nie składali się na ową pomoc socjalną. Dzieci w wieku szkolnym często decydują się na uczęszczanie do polskich szkół, a tam wchodzą w interakcję z polską młodzieżą.

Mody, trendy

Młodzi ludzie z reguły podatni są na podchwycanie bieżących trendów i mód. Szybko dostrzegają najdrobniejsze zmiany, afirmują idee prezentowane w dyskursie społecznym czy mediach w sposób niemal bezkrytyczny. Zazwyczaj pragną naśladować osoby ukazywane jako dominujące, ważne, cechujące się zdolnościami przywódczymi. Atrakcyjność fizyczna takiego bohatera również korzystnie wygląda w zestawieniu z odpowiednimi „cnotami”. Młodzież polska charakteryzuje się równie niewielką wiedzą historyczną, co młodzież ukraińska, lecz nad przyczynami tego przykrego zjawiska nie będę się rozwodziła w niniejszym artykule. Zasługuje owa kwestia na odrębny tekst.

Wiedza historyczna u młodzieży jest fragmentaryczna, rozproszona, niepoklasyfikowana, zazwyczaj ze słabą znajomością geografii, a nawet wizerunków postaci historycznych. Przy narzuceniu odpowiedniej cenzury na wybrane tematy kształtuje się u tych ludzi konkretna mentalność, ileż powierzchowna – tyleż szkodliwa dla ich przyszłego, dorosłego życia.

Ukraińska żarliwość

Dzieci ukraińskie różnią się od dzieci polskich tym, iż w większości są one programowane na czczenie i celebrowanie konkretnych bohaterów, zaś nacjonalizm ukraiński jest dowartościowywany jeszcze zewnętrznie (zasadniczo przez USA). Jak za oceanem prezydent Joe Biden surowo krytykuje przejawy „białej supremacji”, tak za wschodnią polską granicą podobne zjawiska są jak najbardziej podtrzymywane. Młodzież ukraińska swą żarliwością w hołubieniu m.in. Stepana Bandery obdziela swoich polskich kolegów, którzy nie mają dookreślonych w umysłach w istocie żadnych autorytetów historycznych. Przy akompaniamencie muzyki, odpowiednio lansowanych ukraińskich, modnych aktualnie nad Dnieprem twórców, znacząco oddziałuje na polskich uczniów. Rezultaty takiego „synkretyzmu” kulturowo-historycznego możemy obserwować już w polskich szkołach. M.in. w jednej z nich młodzież wesoło po wypowiedzeniu chóralnie banderowskiego pozdrowienia, odśpiewała Baćko nasz Bandera[1]. Tego typu zachowania należy tłumaczyć powszechnością udostępniania nagrań pochodzących z Ukrainy na platformach społecznościowych typu TikTok, niezwykle popularnych wśród młodzieży, a zatem i chętnie przez nią naśladowanych. Naśladowanie lansowanych w naszym kraju bohaterów pierwszego planu w postaci prezydenta Ukrainy ale przede wszystkim członków Prawego Sektora, pułku „Azow” było w rzeczywistości jedynie kwestią czasu.

Należy przy tej okazji dostrzec, iż wśród młodych Ukraińców gdy zapytamy się o ukraińskich bohaterów, każdorazowo albo pojawia się jakaś radziecka postać (zatem nieuznawana za Ukraińca) albo właśnie Stepan Bandera. Jednocześnie zagłusza się wszelkie inicjatywy tzw. stowarzyszeń „kresowych”, próbujących walczyć o pamięć Polaków pomordowanych na Wołyniu przez banderowców. Osobiście sama jestem przeciwniczką wytaczania jakichkolwiek roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy, unikam używania określenia „kresy”, aby nie tworzyć kłopotliwych sytuacji z ukraińskimi rozmówcami. Jednakże trudno mi zaakceptować właściwie banderyzację polskiej młodzieży, implementowanie jej radykalnej rusofobii, odrzucania wręcz wszystkiego co rosyjskie (włącznie z kulturą wysoką, której znajomość jest fundamentem wykształcenia Europejczyka) i wręcz „wdrukowywanie” zachowań mających na celu czczenie ideologii, którą kierowali się nasi oprawcy.

Ukraińskie żony i matki

Inną kwestią jest także fakt, iż coraz częściej polscy mężczyźni wybierają sobie na żony Ukrainki. Istnieją i dobrze prosperują nawet grupki na Facebooku typu „Ukrainka dla Polaka” etc. Należy uświadomić sobie, że za kształtowanie się dziecka większą odpowiedzialność ponosi matka, bowiem spędza z potomstwem więcej czasu niż ojciec. Etniczność i poczucie przynależności narodowej jest w istocie (w dużym uproszczeniu) wypadkową wychowania w domu i środowiska, w którym się dorasta. Mówiąca po ukraińsku matka, nawet jeśli wyjdzie za mąż za Polaka, najpewniej wychowa małego Ukraińca. I nie byłby to żaden zarzut, ani nie podlegało by to żadnemu wartościowaniu, o ile naród ukraiński (wciąż konstruowany) nie byłby przesiąknięty ideologią neobanderowską wręcz z woli państwa ukraińskiego. Rezultaty zderzenia silnego nacjonalizmu ukraińskiego, podsycanego rusofobią, ugruntowaną za pomocą tragicznych wydarzeń wojennych oraz przekazem w modnych mediach z polską (wyjściowo obojętną ideologicznie) można już oglądać na własne oczy. Należy jedynie żywić nadzieję, że nie będziemy musieli przekonywać się o niej na własnej skórze.

Wyciszanie zatem tematu tragedii ludności polskiej na Wołyniu, implementacja radykalnej, wręcz prymitywnej rusofobii i łatwa dostępność nagrań ukraińskich, przy eliminacji przekazu rosyjskiego uznanego a priori przez większość polskich dziennikarzy za bezwartościową papkę propagandową. To są główne środki, za pomocą których kreuje się rodzaj Ukropolaka. Łatwo wpadające w ucho utwory ukraińskie, prezentowane np. na YouTube (zaiste rytmiczne i chwytliwe w warstwie zarówno melodycznej jak i tekstowej) oddziałują na polską młodzież. A czym skorupka za młodu – dzieci aby nie czuć się odrzuconymi przez własnych rówieśników po prostu przyjmują dominujące trendy.

Kwestionowanie polskości

Należy zadać sobie pytanie o to czy to jest optymalna i odpowiednia droga dla Polaków, czy chcemy łożyć własne pieniądze i czas na wychowanie naszych dzieci w duchu neobanderowskim? Może będzie to wyjątkowa sytuacja dla historii naszego narodu, kiedy pragniemy naśladować nie zachodniego a naszego wschodniego sąsiada pod względem kultury i polityki historycznej? Wszak już pojawiają się artykuły na popularnych portalach historycznych jak np. na portalu „Wielka Historia”, udowadniające, iż Polacy w istocie nie są Polakami[2]. O ile zgodzę się z autorem tekstu, iż polska szlachta i stosunki społeczne w I RP nie sprzyjały kiełkowaniu polskiego ruchu narodowego, o tyle dostrzegam rodzaj złych intencji, zarówno ze względu na okoliczności ukazania się artykułu, jak i pierwszych jego zdań, iż gdy „mówimy o Niemcach, Francuzach czy Anglikach, mamy na myśli wszystkich mieszkańców owych państw, zaś z Polakami jest inaczej”. Problem zatem kształtowania się mentalności i tożsamości naszego narodu zaczyna wchodzić w fazę „mieszania się” z obcym, w istocie stojącym w poprzek naszej pamięci historycznej żywiołem. Pierwsze przejawy tego już obserwujemy.

Sylwia Gorlicka

[1] Do obejrzenia m.in. pod linkiem Musisz to wiedzieć (1416) Chcą nas z powrotem zapędzić na drzewo, mentalnie i ekonomicznie, https://www.youtube.com/watch?v=HfA2y2QjcLQ, (20.05.2022), od 48 minuty programu.

[2] Janicki Kamil, Niemal żaden mieszkaniec Polski nie jest z pochodzenia Polakiem. Ciebie też to dotyczy, https://wielkahistoria.pl/niemal-zaden-mieszkaniec-polski-nie-jest-z-pochodzenia-polakiem-ciebie-tez-to-dotyczy/, (20.05.2022).

Siermiężne, prymitywne, ale działa

Nie oglądam, przxeglądam tylko TVPInfo na ekranie.. Ale, jak widać, w „realu” to jest tysią ce rany brzydsze i groźniejsze… MD]

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/siermiezne-prymitywne-ale-dziala/

Od dwóch dni jestem w delegacji, tak to dyplomatycznie nazwijmy, chociaż rzeczywistość delikatnie od tej interpretacji odstaje. Trafiłem do Warszawy i za każdym razem, gdy tu trafiam, to jestem chory. Nie umiem się odnaleźć w tym zgiełku, tłoku i „wielokulturowości”, ale jest jedno miejsce w Warszawie, gdzie wieje prowincją i to taką dość przygnębiającą. Tani hotel w dzielnicy Włochy i nie to, żebym narzekał, tani hotel ma to do siebie, że jest tani, chodzi o coś innego. W tym hotelu zobaczyłem parę ciekawych zjawisk, które dość dobrze definiują obecną sytuację społeczno-polityczną. Na recepcji siedzi młoda Ukrainka, góra 25 lat, sprząta hotel około 50-letnia Polka. Klienci to przeważnie tacy sami „delegaci” albo uchodźcy z Ukrainy. Jedyną głośną rozmowę polityczną, jaką słyszałem na korytarzy, to jakieś zgrane dowcipy o Kaczyńskim i złorzeczenia na ceny paliw. Poza tym słychać płacz i żale ukraińskiego dziecka, które uspokaja mama i muszę przyznać, że akurat ta „uchodźczyni” raczej wycofana niż roszczeniowa.

W hotelu mam telewizor i to jest największa ilustracja polskiej rzeczywistości widzianej okiem obecnej władzy. W dzielnicy Włochy zrozumiałem dlaczego „totalna opozycja” i cała reszta GW z TVN, tak bardzo strzelają do mediów Kurskiego i widzą zagrożenie dla siebie. Po kilku godzinach spędzonych z TVP Info wszystko jest dla mnie jasne. Rzeczywiście obawy konkurencji PiS są w pełni uzasadnione, przekaz jaki płynie z mediów Kurskiego może wywiercić dziurę w mózgu na wylot. Tak się składa, że w Biskupinie oglądam konkurencyjną stację TVN24 i jeśli miałbym te dwie propagandowe tuby porównać, to jedna różnica od razu rzuca się w oczy. TVN24 jest stacją perfidnie manipulującą przekazem, jednak robią to kreatywnie, na wiele sposobów z angażowaniem „znanych i lubianych”. U Kurskiego mamy jedną wielką siermięgę propagandową, ładowanie łopatą jedynie słusznych treści do głów i popychanie kolanem. Kto się tym nie katował, ten może nie wiedzieć i nawet nie wyobrażać sobie o co chodzi, dlatego podam parę przykładów. Pierwszą informacja jaką usłyszałem to: „drugi Cyba”. Myślę sobie, żadna nowość, drugich Cybów PiS używa średnio co tydzień, jak PO kota Kaczyńskiego. Tymczasem chodziło o nożownika, który napadł na ochroniarza Orlenu.

Dobrze, niech będzie, dzikie prawo polityki, ale mija jeden serwis, drugi serwis, trzeci serwis i we wszystkich to samo, łącznie z tym samym ekspertem i politykiem, co to wyrażają najgłębsze oburzenie. W TVN coś takiego rozegraliby na 100 sposobów, w studio pojawiłaby się pani psycholog, potem emerytowany ochroniarz, były policjant, profesor socjologii, „przypadkowi ludzie” zaczepieni przez reportera na ulicy i wszyscy oczywiście mówiliby, że PiS jest zły, ale przynajmniej w różny sposób.

U Kurskiego jedna wielka propagandowa katarynka, non stop to samo i tak samo. Drugi obrazek to jakaś starsza pani, która trafiła na spotkanie z Tuskiem i zadała mu „trudne pytanie”. Cała akcja pachnie na kilometry tym samym, co robili KOD-ziarze na spotkaniach z politykami PiS, ale to jeszcze pół biedy. W przekazie powtórka z rozrywki, 120 razy ten sam materiał, z jednym komunikatem „Tusk jest zły”. Za każdym razem identyczne kadry i komentarze. Ktoś powie, że tak się nie da, że to jest odstraszanie, a nie przekonywanie.

Tak i nie, sam nie daje rady i uczciwie przyznam, że męki przy TVN są co najmniej dwa razy mniejsze, co nie oznacza, że to nie jest czysta propaganda, bo jest. Tyle tylko, że w wielu polskich domach i szczególnie wśród starszych ludzi na prowincji, grający telewizor w tle, to jest stały rytuał. Choćbyś nie chciał to przełączając kanały pomiędzy „M jak miłość” i „Ojcem Mateuszem” nadziejesz się na „drugiego Cybę” i prawdopodobnie to jest cała tajemnica tej kurskiej siermięgi. Klasyczne 1000 razy powtórzone i niekoniecznie kłamstwo, ale prymitywny przekaz polityczny, staje się faktem dla milionów Polaków bez dostępu do telewizji satelitarnej, czy kablowej.[Chłopie, a tam to lepiej? Też kłamią. Tylko – inaczej… md] Proste, wręcz prostackie, jednak z dużym prawdopodobieństwem bardzo skuteczne. Kurskiemu słynne „ciemny lud to kupi” wcale się nie wyrwało, jestem przekonany, że to jego medialne kredo.

Pracowita mróweczka znów zebrała MEM-y. Byśmy mogli parsknąć wściekłym śmiechem.


==============

=============================


==============


========


=================


==========================================

Na przystankach pojawił się plakat ams:

# obserwuj uważnie
sprawdź co Ty możesz zrobić dla Polski „
trochę podobny do znanego plakatu radzieckiego „Ty zapisałsia dobrowolcem”.

Mam wrażenie, że oczy na plakacie przypominają oczy  Stepana Bandery.
O dobro Polski troszczy się więc sam Bandera.

Gdzie jest płk. Dariusz Majchrzak? Czemu nie w Polsce? Żyje?

6 June 2022 https://www.veteranstoday.com/2022/06/06/nato-fighting-in-donbass-documents-of-polish-colonel-found-in-severodonetsk/

As Russian-led forces advance through the Ukrainian defense in eastern Ukraine, more and more secrets of the Kiev regime are being revealed.

On May 6, documents of Polish Colonel Dariusz Majchrzak were found in the military positions left by the Ukrainian Armed Forces in the city of Severodonetsk. The documents confirm that NATO officer was deployed in Severodonetsk and now may be hiding in the Azot chemical plant.

Colonel Dariusz Majchrzak

In one of the premises left by the AFU in Severodonetsk, documents for the KIA Sorento car of Dariusz Majchrzak were found by Russian servicemen.

Colonel Dariusz Majchrzak is the Vice-Rector for Military Affairs of the War Studies University , ASzWoj, in Poland. He studied at the Officers’ Academy in Wroclaw, served in the 11th Armored Cavalry Division.

He has repeatedly participated in the organization and conduct of military exercises both at the national and international level. In 2005-2006, he served as a senior specialist of the Divisional Advisory and Training Group as part of the Polish military contingent in the Republic of Iraq.

His scientific researches are dedicated to the issues of national and international security. He studied modern threats, crisis management, mainly in the EU and in Poland.

It is still not clear if Colonel Dariusz Majchrzak was killed or if he is still in Severodonetsk, or if he left the city and Ukraine. The documents may be considered the first evidence of the participation of Polish military personnel in hostilities against Russia.

========================================

8 czerwca , po poł.: Podobno jednak jest [już ?? ]w Polsce:

„W poniedziałek płk Majchrzak uczestniczył w High Level Course w Warszawie, kursie przeznaczonym m.in. dla wyższych rangą pracowników cywilnych i wojskowych ministerstw obrony państw UE. Na zdjęciu z wydarzenia, które opublikowała na Twitterze Akademia, widać płk. Majchrzaka.

https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-rosyjska-propaganda-uderza-w-polskiego-oficera-nic-sie-nie-z,nId,6077246#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Krajowy Plan „Odbudowy”. Pogłębiającą się spirala zadłużenia i zależności.

Grzegorz Braun ALARMUJE: „To jest ściema. To oszustwo” [VIDEO]

https://nczas.com/2022/06/08/grzegorz-braun-alarmuje-to-jest-sciema-to-oszustwo-video/
Rodacy zostaliście oszukani – powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej Konfederacji, poświęconej KPO, Grzegorz Braun. 

Nie po raz pierwszy, obawiamy się, że nie po raz ostatni, póki zjednoczona łże-prawica oraz totalna opozycja zaciągają w Waszym imieniu na konto już nie tylko Wasze, ale Waszych dzieci, wnuków, kolejne długi – powiedział Braun.

Taką formą zaciągania długów rozłożonych na pokolenia jest tzw. Krajowy Plan Odbudowy i relacja, szorstka przyjaźń, rządu warszawskiego z Komisją Europejską. To jest ściema. To oszustwo – ocenił poseł Konfederacji.

Zostaliście szanowni, drodzy rodacy wciągnięci w tę kolejną pogłębiającą się spiralę zadłużenia przez rząd Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, którzy z podniesionym – jak zwykle miedzianym – czołem przedstawiali kolejne fazy negocjacji w tej sprawie jako swoje wielkie sukcesy – wskazał.

Kłamali tu w Warszawie, tam w Brukseli kiwali głowami i przyjmowali do akceptującej wiadomości wszystkie zobowiązania nakładane, nie tylko za zgodą, ale wręcz z woli rządu warszawskiego, na Polaków – ocenił Braun.

Polityk Konfederacji podkreślił, że KPO ma być sfinansowany „nie z jakichś mitycznych europejskich funduszy”, ale przez „Polaków, z których ściągane mają być w kolejnych pokoleniach dodatkowe, nakładane na nas przez eurokołchoz podatki”.

Na początek z pozoru nie groźne, na początek jakieś tam opodatkowanie plastikowych butelek – stwierdził Braun i przypomniał, że Konfederacja przestrzegała, iż „to niestety jest ten oszukańczy nawyk, w który raz wszedłszy rząd wraz z komisją brukselską już nigdy nie będzie chciał zrezygnować z tej polityki, z jednej strony socjalistycznego rozdawnictwa, a z drugiej strony fiskalizmu, ucisku podatkowego”.

Do 2058 roku mamy spłacać to, co teraz skapnie nam w ramach KPO – podkreślił poseł Konfederacji i przypomniał, że jego ugrupowanie było przeciw. – Tylko głos Konfederacji był głosem odrębnym. Głosowaliśmy, i z dumą będziemy to przypominać, przeciwko ratyfikacji tej oszukańczej, na szkodę Polaków zawartej, umowy – podsumował Braun.


Czytaj także: Będziecie w szoku! Oto, do czego zobowiązała się Polska w zamian za brukselskie srebrniki [FOTO]

Lasy Państwowe wprowadzają „limity” [kartki] na „chrust”. [A ja jeszcze przedwczoraj podawałem to jako ponury żart]

W odmętach socjalizmu. Lasy Państwowe wprowadzają „limity” [kartki] na „chrust”.

[A ja jeszcze przedwczoraj podawałem to jako ponury żart:

https://nczas.com/2022/06/08/w-odmetach-socjalizmu-lasy-panstwowe-wprowadzaja-limity-na-chrust/
Ceny gazu i węgla idą w górę, a Polaków nie stać na ich kupno, więc szukają alternatywy. Z tego powodu – zgodnie z zaleceniem resortu środowiska – zwrócili się do Lasów Państwowych, które sprzedają drewno na opał. Jednak, ze względu na ogromną skalę zainteresowania, LP już wprowadzają limity na samodzielnie pozyskiwane gałęzie
.

Z powodu szalejących cen węgla i gazu program „chrust plus” cieszy się ogromną popularnością wśród Polaków. Przypomnijmy, że pod koniec maja w wydanym komunikacie Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że na wniosek szefowej resortu, Anny Moskwy, Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych „przygotowała wytyczne dotyczące wsparcia możliwości nabywania przez odbiorców indywidualnych surowca drzewnego do celów opałowych”.

– W ostatnich latach obserwowaliśmy spadek zainteresowania możliwością samodzielnego pozyskiwania drewna przez ludność lokalną. Na wskazanym przez leśniczego terenie istnieje możliwość zbierania gałęzi na opał. Obecnie wyraźnie widzimy odwrócenie tego trendu – przyznał w maju cytowany w resortowym komunikacie wiceminister klimatu Edward Siarka.

– Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi na opał. W tym roku po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i zawirowaniu na rynku energii wzrosły zapytania do nadleśnictw o wskazanie terenu i zgodę na pozyskiwanie drewna opałowego w lokalnych lasach. Priorytetowo należało zadbać by pierwszeństwo samopozyskiwania drewna miały społeczności lokalne – zaznaczył.

Za zbieranie gałęzi w lesie też trzeba zapłacić, jednak o wiele mniej niż za gaz czy węgiel. Gałęzie mogą być zbierane wyłącznie na wyznaczonym przez leśnika terenie. Ponadto wytyczne obejmują tylko gałęzie o odpowiedniej grubości.

Z doniesień cytowanego przez businessinsider.pl Radia ZET wynika, że zainteresowanie jest ogromne. „Niektóre nadleśnictwa już wprowadzają limity, na przykład do 30 m sześc. drewna” – czytamy.

Lasy Państwowe sprzedają Polakom drewno niższych klas, które ma małe zastosowanie w przemyśle – S2AP oraz S4. W praktyce postanowienia Decyzji Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych oznaczają, że drewno najniżej jakości, w pierwszej kolejności może zostać kupione przez lokalnych mieszkańców.

Klasa S2AP to drewno, którego średnice górna i dolna nie przekraczają odpowiednio 5 cm i 24 cm. Litera „P” oznacza, że drewno to jest „ogólnego przeznaczenia”.

Zastosowanie przemysłowe drewna opałowego, o którym mowa w ww. Decyzji, ze względu na jego niską jakość, jest mocno ograniczone. Należy przy tym podkreślić, że drewno w lasach zarządzanych przez PGL LP, nigdy nie było pozyskiwane w celu spalenia – jako surowiec opałowy wykorzystywane jest drewno najniższej jakości, obarczone wieloma wadami, głównie z wierzchołkowych części drzew.

W cennikach niektórych nadleśnictw figuruje także drewno opałowe, oznaczane często literą „O”. Jednak w ogólnej klasyfikacji za drewno opałowe uchodzi klasa S4. Jej górna średnica nie może przekraczać 5 cm, dla dolnej nie ma limitu.

Pozyskiwane samodzielnie drewno S4 kosztuje – w zależności od nadleśnictwa – od 75 do 154 zł za metr sześc. Koszt S2AP to już od 246 do 253 zł. W niektórych miejscach sprzedawane jest także „drewno małowymiarowe – drobnica opałowa”, czyli tzw. chrust, za 44 zł za metr sześc. Jest to klasa M2, a więc średnica dolnej części nie może przekraczać 5 cm bez kory.

Źródła: bussinesinsider.pl/PAP

========================

mail:

Posprzątać las i jeszcze za to zapłacić.  A potem dodatkowa kara za palenie w piecu, bo dym leci. Szatański plan. 

A mnie się przypomniały stare dobre czasy, kiedy za makulaturę i inne surowce wtórne nam płacono. A teraz nie dość że oddajemy za darmo,  to jeszcze trzeba płacić ciężkie pieniądze. Ja nieraz nie wystawiam nawet kosza z odpadami, bo tam prawie nic nie ma. A znajomi mają pojemnik firmowy za który płacą oddzielnie,  co oczywiście nie zwalnia ich z płacenia „normalnej” stawki do gminy. To jest chore. D.