Polacy pozbawieni prawie zupełnie własnych niezależnych mediów, atakowani zewsząd nachalną anglosaską propagandą zupełnie nie orientują się w rzeczywistym przebiegu wojny na Ukrainie. Ta zamierzona przez zagranicznych decydentów niewiedza w zasadniczym stopniu kształtuje ich świadomość i powoduje, że podejmują coraz gorsze decyzje dotyczące fundamentalnych spraw związanych istnieniem państwa i narodu.
Wielu trzeźwych obserwatorów domyśla się, że informacje o wielkich zwycięstwach i kontrofensywach Ukraińców to produkt czysto pijarowy, zmyślony i przez nikogo niepotwierdzony. Bo jakie to miasto na przykład w ciągu tych 55 dni wojny odbiły siły ukraińskie? Jakie odziały rosyjskie pokonały? Wszystkie to „sukcesy” okazywały się być po paru dniach sfabrykowanymi kolażami, przerobionymi w Photoshopie zdjęciami, wymyślonymi mitami, jak np. tzw. „Duch Kijowa” – pilot, który miał zestrzeliwać rosyjskie samoloty, a który w ogóle nie istniał.
Cel narzucanej w ten sposób Polakom propagandy był oczywisty- zbudowania przeświadczenia, że pomaganie Ukrainie ma głęboki sens, że nasze wysiłki przybliżają „ostateczne zwycięstwo” słusznej sprawy. Ten medialny pressing pomagał też niewątpliwie w przeprowadzaniu narzuconej nam przez USA przymusowej mobilizacji naszych wszystkich zasobów: militarnych, finansowych, gospodarczych na rzecz wschodniego sąsiada. Dzięki temu Polacy sami oddają wszystko to, co mają najlepszego Ukraińcom – ostatnią sprawną broń, żywność, amunicję, paliwo. Wielu z nich nawet zaciąga się, jako najemnicy do prywatnych armii organizowanych przez nacjonalistów. Nikt nie zastanawia się, czy wszystkie te wysiłki i całe to oszalałe „wzmożenie” będzie miało jakikolwiek sens i pożytek zarówno dla Ukraińców, jak i dla Polaków. Wściekła propaganda mainstreamowa eliminuje wszelkie próby refleksji a każdy, kto odważy się na niezależnie myślenie jest piętnowany, jako zdrajca i obcy agent a tabuny zindoktrynowanych bogoojczyźnianych tzw. „Januszy” próbują zrobić wszystko, aby „podstawić mu nogę” w życiu osobistym i pracy zawodowej. Szpicel i denuncjator to teraz zajęcia cieszące się największym autorytetem w polskim społeczeństwie.
Rzeczywisty obraz wojny
Pragnąc podejmować racjonalne decyzje warto wyrobić sobie rzetelny ogląd na stan spraw na Ukrainie i spróbować uchwycić rzeczywisty obraz konfliktu. Jedną z najmniej zawodnych, jak i najbardziej odporną na manipulacje jest metoda statystyczna. Trzeba po prostu policzyć stan wyjściowy zasobów militarnych stron konfliktu, policzyć dotychczasowe traty, oraz oszacować czy pozostałe zasoby wystarczą, aby osiągać sukces lub dalej móc prowadzić wojnę.
W przedstawionych poniżej dwóch tabelach zestawiono zasoby i straty obu stron na dzień 16-17 kwietnia 2022. Przyjęto oficjalne dane Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej oraz sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy. Rosyjskie dane są bardziej wiarygodne, gdyż Rosjanie podając je pokazują szczegółowe dowody (zdjęcia, filmy) i wyliczenia. Dane ukraińskie dotyczące strat rosyjskich według rozeznania są 2-3 krotnie przesadzone. Ukraińcy podając je nie potrafią w żaden sposób potwierdzić ich materiałem zdjęciowym. Autor nie znalazł np. potwierdzenia zdjęciowego nawet 10 samolotów zestrzelonych przez wojska ukraińskie. Ale nie o to tutaj chodzi, Przyjęto dane deklarowane przez obie strony wojujące, aby uchwycić generalny stan zasobów i strat.
Straty armii ukraińskiej według strony rosyjskiej, według Ministerstwa Obrony Rosji na dzień 17 kwietnia 2022
Stan na luty 2022
Stracono do 17.04.2022
Procent strat
Samoloty
159
134
84
Helikoptery
147
105
71
Bezzałogowce
500
460
92
Zestawy przeciwlotnicze
300
246
82
Czołgi i bojowe wozy piechoty
2596+4000
2,269
34
Wyrzutnie rakiet
490
252
51
Artyleria Polowa i Moździerze
3107
987
32
Wozy specjalistyczne
5000
2158
43
Flota
38
38
100
Żołnierze
209
23 367 zabici
11
30 000 ranni – szacunek
14
Straty sił rosyjskich według sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy na dzień 16 kwietnia 2022.
Stan na luty 2022
Stracono do 16.04.2022 Według wersji ukraińskiej
Procent strat
Samoloty bojowe
2100
163
7,76
Helikoptery
2050
144
7,02
Bezzałogowce
3000
135
4,50
Zestawy przeciwlotnicze
5000
66
1,32
Czołgi
24 000 ( z rezerwami)
756
3,15
Bojowe wozy piechoty
40 500 ( z rezerwami)
1976
4,88
Wyrzutnie rakiet (bez strategicznych)
3391
122
3,60
Artyleria Polowa i Moździerze
20 000 ( bez rezerw)
366
1,83
Wozy specjalistyczne
40 000 ( bez rezerw)
1443
3,61
Flota
605
2
0,33
Żołnierze
900 000
20 000
2,22
Jak możemy wywnioskować z powyższych zestawień Ukraina utraciła do tej pory większość swojego sprzętu wojennego. Wyposażenie wojsk lądowych (artyleria, czołgi, BWP) zostało już w prawie 50% zniszczone przez Rosjan. Marynarka wojenna i lotnictwo nie istnieją od dawna. Nastąpił także poważny ubytek w sile żywej – około 20% żołnierzy zostało wyłączonych z walki.
Z kolei straty Rosjan (mocno przesadzone przez Ukraińców) stanowią ułamek ich zasobów militarnych – to zaledwie około 2-3% faktycznych możliwości Federacji Rosyjskiej, a w rzeczywistości nawet mniej. Zapasy sprzętowe Rosjan są stale uzupełniane przez przemysł albo przemieszczane z głębi kraju na linię frontu.
Najważniejsze w długotrwałym prowadzeniu wojny jest sprawne dostarczanie wojskom amunicji, materiałów pędnych i żywności oraz finasowanie konfliktu. Ukraina, jako jedne z najuboższych krajów Europy posiadała zaledwie 30 mld USD rezerw walutowych, podczas gdy Rosja ma ich aż 630 mld. Ukraina prawie całą potrzebną ropę niezbędną dla walczącej armii importuje z zagranicy- głównie z Białorusi, produkcja własna jest niewielka, podczas gdy Rosja jest jednym z największych jej producentów na świecie. Trzeba także dodać, że obecnie wszystkie pracujące na Ukrainie rafinerie i większość baz materiałów pędnych zostały już zniszczone przez rosyjskie naloty. Ukraina może obecnie polegać wyłącznie na dostawach z zagranicy z Polski i Rumunii, ale też nie wiadomo, przez jaki jeszcze czas.
Wojna toczy się na terytorium Ukrainy i dezorganizuje całe państwo. Przede wszystkim zaś – do końca, dzień po dniu, obraca w perzynę i tak marną ukraińską infrastrukturę – drogi, koleje, porty, elektrownie, lotniska, podczas kiedy Rosja nie ponosi tutaj żadnych uszczerbków.
Dlatego wniosek jest oczywisty. Ukraina nie może wygrać tej wojny. Większość sprzętu wojskowego, znaczna część armii jest unieszkodliwiona, zapasy materiałowe są praktycznie wyczerpane i stale niszczone a w wielu regionach brakuje już żywności. Głodują już nawet wojska ukraińskie, które dopuszczają się rabunków na okolicznych mieszkańcach.
Z kolei Rosja poświęciła zaledwie drobny ułamek swoich ogromnych zasobów i stale je odnawia zwiększając stale ilość sprzętu i materiałów dosyłanych na linię frontu. Wojna cieszy się poparciem 80% Rosjan, którzy zjednoczyli się przy prezydencie Putinie i nic nie zapowiada zmiany tych preferencji.
Dlatego nie bójmy się wyciągać oczywistego wniosku. Ukraina tę wojnę przegrała i dalsze prowadzenie nie zmieni jej ostatecznego wyniku. Rosjanie posiadają absolutna przewagę we wszelkich aspektach, poczynając od dominacji w powietrzu, poprzez zaawansowanie techniczne wojsk, a skończywszy na zabezpieczeniu materiałowym. Przewaga ta stale rośnie i wojska ukraińskie nie są zdolne do żadnych działać zaczepnych i nigdy już nie będą.
Wnioski dla Polski
Skoro przegrana Ukrainy w toczącej się wojnie jest sprawą oczywistą zastanówmy się, nad jakie wnioski płyną dla nas i jak powinniśmy się zachować, aby nie uciapało bezpieczeństwo państwa i obywateli.
Niewątpliwie, jako najważniejszą sprawę powinniśmy rozważyć sens dalszych dostaw polskiego uzbrojenia i materiałów pędnych dla armii ukraińskiej, które i tak nie zmienią wyniku starcia na Ukrainie, a stanowią olbrzymie obciążenie dla budżetu Polski, które dodatkowo musi ponosić ciężar utrzymania prawie 3 mln ukraińskich uchodźców. Poza tym dostawy te mogą zostać uznane przez zwycięskich Rosjan za casus belli i sprowadzić na nasze domy zagrożenie wojenne. Dobrze wiemy, że państwa NATO nie chcą interweniować bezpośrednio na Ukrainie, gdyż oznaczałoby to III wojnę światową. To karmienie Ukraińców mrzonkami i złudzeniami na pomoc zachodnią, a tej nie będzie.
Jako, że Ukraina jest naszym sąsiadem Polska zamiast dolewać benzyny do konfliktu powinna się zaangażować jak najszybciej w zainicjowanie procesu pokojowego. Jest w naszym interesie, aby wojna nie rozlała się dalej i nie zablokowała pomostu handlowego Wchód – Zachód, gdyż wówczas Polska utraci wszystkie profity z racji swojego tranzytowego położenia w Europie. Dlatego polski rząd i wszystkie opcje polityczne powinny stać się ambasadorami pokoju w naszej części kontynentu.
Polski interes gospodarczy wymaga także nie zrywania kontaktów z Białorusią i Rosją, gdyż poprzez te państwa przebiegają główne kontynentalne korytarze handlowe do Chin, ponadto Rosja jest głównym dostawcą węglowodorów, które są niezbędne polskiej gospodarce i obywatelom. Dodatkowo po zwycięstwie na Ukrainie to Rosja będzie kształtować stosunki polityczne na wschodzie kontynentu. Nie ma żadnego ważnego powodu abyśmy dobrowolnie ograniczali sobie możliwości prowadzenia polityki w przyszłości.
Nie bójmy się myśleć o sobie i naszych interesach.
To nie nasza wojna.
Piotr Panasiuk
Za: konserwatyzm. pl (19 kwietnia 2022) | https://konserwatyzm.pl/panasiuk-bilans-wojny-na-ukrainie/ | Panasiuk: Bilans Wojny na Ukrainie
Gdy Polska zajęta jest własnym bezpieczeństwem i wsparciem dla ukraińskich uchodźców, zwolennicy „superpaństwa europejskiego” wykorzystują chwilę, by przyspieszyć prace nad projektem federalizacji Unii Europejskiej.
Na początku marca, w Brukseli, odbyła się konferencja poświęcona komunistycznemu „Manifestowi z Ventotene”. Socjaliści i liberałowie wzywali na niej do „jak najszybszej i bezkompromisowej” budowy scentralizowanego europejskiego superpaństwa. Jednym z prelegentów był, znany z pomówień pod adresem Polski i polskich patriotów, lider liberałów w Parlamencie Europejskim – Guy Verhofstadt.
Nasi prawnicy interweniują wszędzie tam, gdzie federaliści próbują niepostrzeżenie wdrażać radykalne postulaty niebezpieczne dla suwerenności naszej Ojczyzny.Działania Ordo Iuris – zarówno w Polsce jak i w Brukseli – mają na celu ujawnienie tych planów, a następnie zaalarmowanie tych wszystkich, którzy nie godzą się na nowe ideologiczne eksperymenty w Europie.
Już 3 lata temu, nasi eksperci przygotowali pierwsze w Polsce krytyczne tłumaczenie „Manifestu z Ventotene”. Ostrzegaliśmy wówczas, że zawarta w manifeście, wizja włoskiego komunisty Altiero Spinellego jest wdrażana w życie. Założony przez niego „Klub Krokodyla” przekształcił się w formalną grupę polityczną w Parlamencie Europejskim, nazwaną po prostu „grupą Spinellego”. Plan Spinellego dla Europy jest prosty. To całkowita likwidacja państw narodowych – nawet jeśli miałoby się to odbyć wbrew woli samych Europejczyków. Narodowe różnice i etniczną różnorodność kontynentu Spinelli uważał bowiem (za komunistyczną międzynarodówką) za zbędne źródła konfliktów. Co ciekawe, wśród lewicowych i komunistycznych członków zarządu „Grupy Spinellego” znajdujemy dwoje polskich europosłów – wieloletniego członka PZPR Danutę Hübner i nieustannie atakującego Ordo Iuris, byłego ministra Radosława Sikorskiego.
Dziś proces budowy unijnego superpaństwa przyspiesza. Dlatego, wraz z Collegium Intermarium, przygotowaliśmy szczegółowy raport, w którym przeanalizowaliśmy w jaki sposób plan federalizacji Unii jest wdrażany poprzez przejmowanie kolejnych narodowych kompetencji przez organy UE – w szczególności Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej i urzędników Komisji Europejskiej. W tym celu bardzo często przytaczane jest pojęcie „praworządności”, które jest wykorzystywane do wywierania presji na te państwa naszego regionu, które walczą o uszanowanie swojej suwerenności.
Dlatego przechodzimy do kontrofensywy. W środę, 20‑tego kwietnia, organizujemy w Brukseli konferencję poświęconą zagadnieniu praworządności w UE i instrumentalnemu wykorzystywaniu tego terminu przeciwko suwerenności państw członkowskich. Głos zabiorą eksperci Ordo Iuris oraz zaproszeni przez nas eurodeputowani z Węgier, Niemiec, Włoch i Hiszpanii, a także czołowi europejscy intelektualiści.
Nasza konferencja będzie niezwykle istotna również w kontekście lutowego oddalenia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargi, złożonej przez Polskę i Węgry na mechanizm warunkowości oraz przyjęcia w marcu przez Parlament Europejski rezolucji, w której europosłowie wezwali Komisję Europejską do wstrzymania wypłaty należnych Polsce środków z unijnego Funduszu Odbudowy pod pretekstem rzekomego lekceważenia „wartości europejskich”. Dlatego podczas konferencji jasno i precyzyjnie będziemy wskazywać, czym w rzeczywistości jest praworządność.
Wspomniana rezolucja to nie pierwszy polityczny i ideologiczny atak Parlamentu Europejskiego na Polskę. W listopadzie 2020 i 2021 roku Parlament Europejski przegłosował uchwały potępiające wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który potwierdził, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z polską Konstytucją. Eurodeputowani wprost domagali się złamania przepisów konstytucyjnych i samowolnej odmowy publikacji wyroku przez polski rząd. Ponieważ w obu uchwałach PE naruszono także dobra osobiste Ordo Iuris, określając nas mianem „organizacji fundamentalistycznej”, która jest „siłą napędową kampanii mających na celu podważenie praw człowieka i równości płci w Polsce”, zaskarżyliśmy je do TSUE, który może je unieważnić.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Ofiarą podobnych ataków są też Węgry. Gdy Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie próbowała niedawno wpłynąć na przebieg węgierskich wyborów parlamentarnych i referendum w sprawie obecności ideologii gender w szkołach, sami zorganizowaliśmy międzynarodową misję obserwacyjną. W raporcie kończącym prace misji wykazaliśmy, że węgierskie wybory nie naruszyły standardów krajowych ani międzynarodowych. To ważne doświadczenie pokazało, że koordynowane przez nas organizacje społeczne z krajów Międzymorza, mogą skutecznie hamować interwencyjne zakusy i naciski organizacji międzynarodowych.
Nasi eksperci nieustannie działają również przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Bierzemy udział między innymi w postępowaniu wytoczonym przez grupę polskich feministek, które dążą do unieważnienia przełomowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego zwiększającego zakres ochrony życia dzieci nienarodzonych w Polsce. W przesłanej do sędziów ETPC opinii „przyjaciela sądu”, podkreślamy, że przepisy prawa międzynarodowego nie przyznają kobietom prawa do aborcji. Przyznają natomiast każdemu człowiekowi prawo do życia.
Reagujemy też na poważne zagrożenie dla suwerenności naszego kraju, jakim jest zapowiedziany przez Światową Organizację Zdrowia, globalny traktat antypandemiczny.Prace nad treścią traktatu zmierzają do wywarcia na suwerenne państwa presji na wdrażanie ujednoliconych zaleceń WHO w czasie trwania pandemii. W rezultacie, kluczowe dla polskiej gospodarki decyzje, byłyby podejmowane przez urzędników całkowicie niezależnych od woli obywateli naszego kraju. Jako pierwsi przewidywaliśmy takie zagrożenie już w listopadzie ubiegłego roku – w prawniczej części naszego raportu covidowego. Wskazywaliśmy wówczas na niebezpieczeństwa wynikające z powstawania globalnego zarządzania reżimem sanitarnym w czasie pandemii Covid‑19 oraz opisywaliśmy skalę absurdów, do których doprowadziły często sprzeczne ze sobą wytyczne WHO.
Aby zadbać o interes Polaków, zażądaliśmy od WHO dopuszczenia naszych ekspertów, jako strony społecznej, do procesu tworzenia traktatu, którego przyjęcie zostało zapowiedziane na 2024 rok. Niezależnie od tego, nasi eksperci w ubiegłym tygodniu wzięli udział w konsultacjach publicznych dotyczących dokumentu. Ponadto, przekazaliśmy WHO nasze stanowisko w tej sprawie także na piśmie. Przygotowaliśmy również analizę prawną, w której wskazaliśmy, że zgodnie z Konstytucją RP, ratyfikacja traktatu przez Polskę musi być poprzedzona zgodą obywateli wyrażoną w ogólnopolskim referendum lub przyjęciem ustawy popartej przez odpowiednią większość posłów i senatorów.
Jeśli nie będziemy bronić suwerenności Polski przed zakusami międzynarodowych organizacji zdominowanych przez wyznawców radykalnych ideologii, to już niedługo ponad naszymi głowami zostaną nam narzucone rozwiązania prawne uderzające w życie, rodzinę i małżeństwo. Nadal jednak możemy zablokować te projekty. Jestem pewien, że z Pana pomocą osiągniemy ten cel.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Eurokraci wzywają do budowy europejskiego superpaństwa
Urzędnicy z Brukseli od lat dążą do budowy europejskiego państwa federalnego, w którym państwa narodowe, ich kultura i tożsamość, sprowadzone będą do roli zabawnego folkloru. Wszystko, rzecz jasna, w imię pokoju i bezpieczeństwa zagrożonego przez narodowe egoizmy.
Na początku marca federaliści wskazywali na pilną potrzebę podjęcia kroków zmierzających do stworzenia unijnego superpaństwa, przywołując komunistyczny „Manifest z Ventotene” na konferencji poświęconej federalizacji UE. Ich zdaniem, wojna na Ukrainie to dowód na to, że autor Manifestu – włoski komunista Altiero Spinell – miał rację, twierdząc, że wszelkie kryzysy i wojny to efekt istnienia suwerennych państw – odrębnych pod względem geograficznym, ekonomicznym i militarnym. Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji miałoby być zniesienie podziału całej Europy na państwa narodowe.
Nasi eksperci już 3 lata temu przestrzegali przed opieraniem rozwoju Unii Europejskiej na pomysłach zaczerpniętych z „Manifestu z Ventotene”. W obszernej analizie dokumentu, zwróciliśmy uwagę opinii publicznej na to, że manifest jest napisany w duchu radykalnego marksizmu i przewiduje utworzenie „prawdziwej demokracji” przez „dyktaturę partii rewolucyjnej”. Tymczasem dla urzędników unijnych to właśnie Spinelli jest prawdziwym ojcem integracji europejskiej, o czym dobitnie świadczy fakt, że to właśnie jego imię widnieje na jednym z najważniejszych budynków Parlamentu Europejskiego.
Do federalizacji wspólnoty radykałowie chcą wykorzystać organizowaną przez organy Unii Europejskiej Konferencję o przyszłości Europy. Teoretycznie cała inicjatywa ma być swoistymi konsultacjami społecznymi dotyczącymi kierunków rozwoju wspólnoty europejskiej. Jednak w praktyce wydarzenie ma służyć uzasadnieniu dalszych działań zmierzających do federalizacji UE. Podsumowaniem Konferencji zajmie się trzyosobowy zarząd. Jego wiceprzewodniczącym jest… Guy Verhofstadt, który nie tylko należy do funkcjonującej w ramach Parlamentu Europejskiego Grupy Spinelli i brał udział w opisanej powyżej konferencji, ale też jest autorem książki pod tytułem „Stany Zjednoczone Europy: Manifest dla nowej Europy”.
Aby w debacie na temat przyszłości Unii Europejskiej wybrzmiał głos zwolenników idei państw narodowych, organizujemy w Brukseli konferencję poświęconą praworządności w UE. Pojęcie „praworządności” stało się już dyżurnym straszakiem wymierzonym w niezależne państwa Europy Środkowej. Podczas konferencji głos zabiorą eksperci Ordo Iuris, eurodeputowani z Węgier, Niemiec, Włoch i Hiszpanii, a także wybitni intelektualiści w zakresie prawa UE, którzy odpowiedzą na pytania kluczowe dla przyszłości wspólnoty europejskiej.
Na zaproszenie eurodeputowanych z frakcji Tożsamość i Demokracja eksperci Ordo Iuris wystąpią też na organizowanej 4‑ego maja w Strasburgu konferencji, która zostanie poświęcona prawnym, socjologicznym i demokratycznym konsekwencjom postulowanych przez federalistów zmian w Traktacie z Lizbony. W naszym wystąpieniu poddamy krytycznej analizie najbardziej wątpliwe rozwiązania prawne, do których należy, np. wprowadzenie transnarodowych list wyborczych w wyborach do Parlamentu Europejskiego, co oddaliłoby eurodeputowanych od ich wyborców.
Ważnym punktem odniesienia w debacie o przyszłości Unii Europejskiej jest też nasz raport poświęcony federalizacji UE, który opublikowaliśmy w ubiegłym roku. Szczegółowo zbadaliśmy w nim ingerencje unijnych urzędników w politykę rodzinną, socjalną, fiskalną, zdrowotną czy migracyjną państw członkowskich, wskazując na groźną tendencję, jaką jest bezpodstawne i pozatraktatowe poszerzanie swoich kompetencji przez organy UE. Publikacja odbiła się szerokim echem i została przedstawiona między innymi podczas posiedzenia Grupy Roboczej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów ds. reformy instytucjonalnej, gdzie spotkała się z uznaniem eurodeputowanych z Holandii, Rumunii czy Chorwacji.
Dzięki nagłaśnianiu planów unijnych federalistów i ciągłym upominaniu się o aktywność eurodeputowanych i rządów Europy Środkowej, możemy powstrzymać komunistyczny program ujednoliconej i federalnej Europy, która pozbawiona państw narodowych, pozostawałaby w całości pod kontrolą Brukseli i Berlina.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Przypominamy eurokratom czym jest praworządność
Nasza konferencja o praworządności jest ważna nie tylko w kontekście zapowiedzi federalizacji UE, ale też w kontekście kolejnych ataków na Polskę i Węgry, którym eurokraci zarzucają łamanie – niezdefiniowanej precyzyjnie w żadnym unijnym traktacie – praworządności. W połowie lutego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oddalił skargę Polski i Węgier na mechanizm warunkowości, w oparciu o który unijni urzędnicy wstrzymują należne Polsce wypłaty z Funduszu Odbudowy. Podczas naszej konferencji szczegółowo omówimy ten problem, wskazując, na czym rzeczywiście polega praworządność.
Przypominamy również, że od dziesiątek lat „praworządność” to przede wszystkim przestrzeganie prawa przez organy władzy, którym nie wolno samodzielnie poszerzać swoich kompetencji. Na tym tle, kolejne decyzje TSUE, który próbuje dyktować państwom Unii Europejskiej, jakie związki uznawać za małżeństwa, stanowi rażący przykład naruszenia praworządności.
Dyskusja o prawdziwym znaczeniu praworządności jest tym pilniejsza, że 10‑tego marcaParlament Europejski przyjął rezolucję, w której – w obliczu agresji Rosji na Ukrainę – domaga się nałożenia na Polskę i Węgry sankcji finansowych, stwierdzając, że „tocząca się na Ukrainie wojna przypomniała o naszym wspólnym obowiązku skutecznej ochrony, za pomocą wszelkich dostępnych środków, demokracji, praworządności i innych wartości”. Deputowani żądają od Komisji Europejskiej „pilnych działań i natychmiastowego zastosowania mechanizmu warunkowości w zakresie praworządności” oraz dopilnowania, by „pieniądze podatników nigdy nie trafiały do kieszeni tych, którzy podważają wspólne wartości UE”. Podobne stanowisko zostało wyartykułowane podczas kwietniowego posiedzenia PE, gdzie holenderski europoseł Jeroen Lenaers, przemawiając w imieniu Europejskiej Partii Ludowej, stwierdził, że odłożenie tematu praworządności ze względu na wojnę na Ukrainie „byłoby nie w porządku wobec Polaków i Węgrów”.
Wspomniana rezolucja nie jest jedyną, która uderza w suwerenność Polski. W listopadzie 2020 i 2021 roku eurodeputowani, opierając się na kłamstwach i manipulacjach polskich aborcjonistów, przyjęli uchwały, które potępiały wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego stwierdzający niekonstytucyjność aborcji eugenicznej. Europosłowie stwierdzili, że wyrok TK zagraża zdrowiu i życiu Polaków. Ponieważ obie rezolucje naruszały dobre imię Ordo Iuris, zaskarżyliśmy je do TSUE. Jeśli wygramy, oba antypolskie dokumenty zostaną unieważnione.
Głosując nad wspomnianymi uchwałami, eurodeputowani doskonale zdawali sobie sprawę z absurdalności formułowanych pod adresem Polski zarzutów. Nasi eksperci przesłali bowiem każdemu z nich anglojęzyczne memoranda, w których kompleksowo omówiliśmy stan prawny w Polsce oraz znaczenie wyroku TK. Obaliliśmy również powielane przez radykałów fake newsy. Nasza działalność przyczyniła się do tego, że rezolucję z 2021 roku poparło o ponad 80 europosłów mniej niż rezolucję z 2020 roku – pomimo tego, że ich treść była niemal identyczna. Konsekwentne wsparcie Darczyńców i Przyjaciół Ordo Iuris umożliwia naszym ekspertom przygotowywanie podobnych memorandów i przekazywanie ich deputowanym przed każdym ważnym głosowaniem.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Bronimy suwerenności państw naszego regionu
Obrona suwerenności Polski wymaga od nas aktywności nie tylko na forum Unii Europejskiej, ale również na poziomie poszczególnych państw członkowskich. Dlatego na przełomie marca i kwietnia – w odpowiedzi na niedopuszczalne zachowanie obserwatorów z misji OBWE, którzy zamiast obiektywnie i bezstronnie oceniać przebieg węgierskich wyborów parlamentarnych i referendum, otwarcie angażowali się po jednej ze stron politycznego wyścigu – zorganizowaliśmy własną misję obserwacyjną. Było to o tyle ważne przedsięwzięcie, że w przyszłości podobne próby wpływania na proces wyborczy mogą dotknąć również Polski.
Niestety instytucje ponadnarodowe oceniające praworządność i standardy demokracji często stosują różne kryteria – w zależności od tego, kogo oceniają. Widać to we wciąż obowiązujących dokumentach Komisji Weneckiej, które dzielą państwa europejskie na tzw. „stare” demokracje, których nie trzeba kontrolować tak drobiazgowo, oraz „młode”, które muszą spełniać najwyższe standardy, aby zasłużyć na pozytywną ocenę.
Naszą pracę na Węgrzech rozpoczęliśmy od wydania stanowiska, w którym odnieśliśmy się do Raportu Okresowego OBWE. Zwróciliśmy w nim uwagę na to, że dokument wykazuje oznaki naruszenia zasad międzynarodowych misji obserwacyjnych, formułując oskarżenia na podstawie anonimowych źródeł lub po uwzględnieniu opinii tylko jednej strony wyścigu wyborczego, prowadząc tym samym do poważnego nadszarpnięcia opinii misji obserwacyjnej OBWE.
W trakcie naszej pracy na Węgrzech, pokazaliśmy, że można prowadzić obserwacje z poszanowaniem zasad bezstronności, neutralności, profesjonalizmu, weryfikowalności wniosków oraz zgodności z prawem krajowym i narodową kulturą. W tym czasie dokładnie zbadaliśmy kwestie dotyczące funkcjonowania węgierskiego systemu wyborczego, finansowania kampanii, wolności słowa oraz dostępu do mediów. Kontrolowaliśmy przebieg wyborów i referendum w 60 komisjach wyborczych, obserwując zaangażowanie węgierskiego społeczeństwa obywatelskiego w proces wyborczy.
Rezultatem pracy prawników Instytutu jest końcowy raport dotyczący przebiegu wyborów i referendum, w którym stwierdziliśmy, że oba głosowania spełniły standardy krajowe i międzynarodowe, zachowując zasady bezpośredniości, powszechności, tajności, równości i wolności. Co ważne, po ogłoszeniu naszego przystąpienia do obserwacji i wytknięciu błędów OBWE, misja OBWE również zaniechała stronniczych oświadczeń i ogłosiła końcowe wnioski bardzo zbliżone do naszych.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Zatrzymujemy ofensywę radykałów w Strasburgu
Interesów Polski bronimy również przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, gdzie mierzymy się z ofensywą radykałów z całej Europy, którzy za pomocą wiążących dla wszystkich krajów Rady Europy wyroków ETPC, chcą zmusić suwerenne państwa do wprowadzenia uderzających w życie, małżeństwo i rodzinę rozwiązań do swoich systemów prawnych. Aby skutecznie przeciwstawić się prowadzonej przez nich akcji, interweniujemy w każdej z podobnych spraw, przedstawiając sędziom Trybunału szczegółowe analizy, w których prostujemy przekłamania genderowych aktywistów.
Częścią wielkiej kampanii europejskiej lewicy w Strasburgu, są skargi składane przez polskie feministki, które za pomocą orzeczeń ETPC, zamierzają unieważnić wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Zwycięstwo aborcjonistek w tej sprawie narzuciłoby Polsce – ponad głowami obywateli – akceptację aborcji eugenicznej.
Dlatego przeciwstawiając się kampanii feministek, przystępujemy do inicjowanych przez nie postępowań, przesyłając sędziom Trybunał opinię „przyjaciela sądu”,które mogą mieć realny wpływ na końcowy wyrok ETPC. Przypominamy w nich o tym, że wiele traktatów międzynarodowych gwarantuje każdemu człowiekowi bezwarunkowe prawo do życia, a żaden z nich nie gwarantuje prawa do aborcji.
Czy WHO przejmie kompetencje suwerennych państw?
Poważne zagrożenie dla suwerenności naszej Ojczyzny niosą ze sobą zapowiedzi przyjęcia przez Światową Organizację Zdrowia „Traktatu w sprawie profilaktyki i gotowości pandemicznej”. Zgodnie z zapowiedziami ten wiążący akt prawa międzynarodowego przekazywałby w ręce urzędników WHO kompetencje dotyczące globalnego zarządzania światową opieką zdrowotną w przypadku ogłoszenia pandemii. W rezultacie, urzędnicy WHO mogliby dowolnie, niezależnie od lokalnych potrzeb, narzucać krajom rozwiązania dotyczące szczepień czy lockdownów, które mają przecież ogromny wpływ na gospodarkę i finanse każdego państwa. Ratyfikacja dokumentu w sposób znaczący ograniczałaby zatem suwerenność jego sygnatariuszy.
Eksperci Ordo Iuris (jako pierwsi w Polsce) zwracali uwagę na to, że w trakcie trwania epidemii Covid‑19, obserwujemy stopniowe tworzenie mechanizmów globalnego zarządzania polityką sanitarną przez takie ponadnarodowe organizacje jak WHO. Już w listopadzie, w pierwszej części naszego raportu covidowego, ostrzegaliśmy przed zagrożeniami dla suwerenności Polski, płynącymi z procesu konstytucjonalizacji prawa międzynarodowego. Jednocześnie obnażaliśmy absurdy, do których prowadzi bezrefleksyjne implementowanie (często sprzecznych ze sobą) rekomendacji WHO. Podkreślaliśmy również, że ponadnarodowa władza pandemiczna, tworzona przez międzynarodowe organizacje, jest całkowicie niezależna od woli obywateli wyrażanej w demokratycznych wyborach.
Na bieżąco monitorujemy stan prac nad traktatem WHO, który według deklaracji ma zostać wdrożony w 2024 roku. Już przygotowaliśmy pierwszą analizę prawną, w której omawiamy tryb przyjęcia traktatu przez nasz kraj. Przypominamy w niej, że najwyższym aktem prawa powszechnie obowiązującego w Polsce jest Konstytucja RP, która stanowi, że ewentualne przyjęcie dokumentu takiego jak traktat pandemiczny WHO musi zostać poprzedzone zgodą wyrażoną przez obywateli w referendum krajowym lub w ustawie popartej większością co najmniej 2/3 głosów w obecności odpowiedniej liczby posłów oraz większością co najmniej 2/3 głosów w obecności odpowiedniej liczby senatorów.
Chcąc zadbać o to, by kształt traktatu nie był zagrożeniem dla suwerenności naszego kraju,złożyliśmy wniosek o dopuszczenie ekspertów Ordo Iuris do prac nad projektem dokumentu. Niezależnie od tego, kilka dni temu uczestniczyliśmy w konsultacjach społecznych dotyczących traktatu, zorganizowanych w formie publicznej debaty. Przedstawiliśmy nasze stanowisko także na piśmie.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Razem obronimy suwerenność Polski
Brukselscy urzędnicy otwarcie przyznają, że jednym z ich celów jest budowa superpaństwa, opartego na zasadach wywiedzionych z ideologii radykalnego marksizmu. Jak pokazuje praktyka, za jego pomocą radykałowie chcą odgórnie narzucić Polakom i innym obywatelom Unii Europejskiej genderowe postulaty, które na pewno zostałyby odrzucone w demokratycznych wyborach. Dzięki konsekwentnemu wsparciu Darczyńców i Przyjaciół Ordo Iuris, możemy występować w obronie suwerenności naszej Ojczyzny, przeciwstawiając się radykalnej agendzie. Każde z naszych działań wiąże się jednak z konkretnymi wydatkami.
Monitorowanie prac Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej to godziny pracy naszych analityków, czego miesięczne koszty nie są mniejsze niż 8 000 zł. Każde przygotowana przez naszych ekspertów memorandum, w którym prostujemy kłamstwa i manipulacje radykalnych aktywistów, to kolejne 4 000 zł. W ten sposób możemy skutecznie wpływać na wyniki głosowań PE, przekonując deputowanych do sprzeciwu wobec skrajnych postulatów.
Zaskarżenie rezolucji Parlamentu Europejskiego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest jednym z największych przedsięwzięć, jakie do tej pory podjęliśmy.Konsekwentna walka o unieważnienie dwóch rezolucji naruszających dobre imię Polski i Ordo Iuris wymaga zgromadzenia zespołu doświadczonych ekspertów. Tylko za przygotowanie jednej pisemnej repliki, w kwietniu tego roku, musimy zapłacić kolejne 4 000 zł. Łączny koszt tych postępowań szacuję na 50 000 zł. Jednak jeśli wygramy w tym precedensowym sporze, to pokażemy, że organy UE nie mogą bezkarnie obrażać naszej Ojczyzny, a ich kłamstwa podlegają kontroli sądowej.
Na monitorowanie prac WHO nad traktatem pandemicznym musimy przeznaczyć miesięcznie co najmniej 3 000 zł. Dzięki temu będziemy mogli zareagować natychmiast, gdy ogłoszony zostanie projekt dokumentu. Przygotowanie jednej analizy dotyczącej tego problemu to wydatek rzędu 4 000 zł.
Z wyrazami szacunku P.S. Radykalni ideolodzy starają się wykorzystać międzynarodowe organizacje do narzucenia obywatelom wszystkich państw świata przyjęcia swoich antycywilizacyjnych postulatów. Ulegając ich presji, Polska może utracić suwerenność. Jeśli nie będziemy reagować szybko i zdecydowanie, to już wkrótce utracimy możliwość sprzeciwiania się uderzającym w naturalny ład społeczny projektom. Nadal nie jest za późno. Wierzę, że z Pana pomocą skutecznie obronimy suwerenność naszej Ojczyzny oraz wartości takie jak życie, małżeństwo i rodzina. Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.
Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa (22) 404 38 50 www.ordoiuris.pl
The New York Times published on April 4 a satellite photo, dated March 19, showing a street in the Ukrainian city of Bucha strewn with corpses. The photo, disseminated by the mainstream on a global scale, was presented as evidence of a “war crime committed by Russian troops in Ukraine.”
A technical examination shows that the satellite photo was not taken on March 19, when the Russian troops were in Bucha, but on April 1, two days after they left the city.
Screenshot of image
The exact date and time of the image were calculated by the SunCalc program, based on the Sun’s angle of inclination above the horizon and thus the direction of the shadows. In the satellite image published by the NYT, the Sun’s angle is 42 degrees. This means that the satellite photo was taken at 11:57 GMT on April 1.
Examination of the photos of the bodies by a forensic expert uncovers several clues to a staged event.
Other well-founded doubts on the official narrative of the “Bucha massacre” emerge from the same chronology of events: on March 30 the Russian soldiers leave Bucha, on March 31 the mayor of Bucha confirms this and does not mention any dead bodies, on March 31 the neo-Nazis of the Azov Battalion enter Bucha, on April 4 the satellite photo with the corpses in the streets is published. Moreover, instead of preserving the bodies in order to examine them and ascertain the causes of death, they are hastily buried in a mass grave where they remain for days. They are then exhumed to open an “investigation” and accuse Russia of a “war crime”.
————————-
Other technical evidence demonstrates the falsity of the official narrative of the Kramatorsk massacre, attributed to Russian troops. The serial number of the Tochka-U missile that hit the Kramatorsk train station on April 8, 2022 is Ш91579 (in Russian). This serial number marks the stock of Tochka-U missiles in the possession of the Ukrainian Army. Only the Ukrainian Armed Forces have Tochka-U missiles. Russia has not had them since 2019: they have all been deactivated. The Donetsk and Lugansk People’s Republics do not have and have never had Tochka-U.
The direction of the cone and the tail section of the missile that landed on the ground near the Kramatorsk train station clearly shows that it was fired from the 19th Ukrainian Missile Brigade, deployed near Dobropolie 45 km from Kramatorsk. Previously the Ukrainian Armed Forces used Tochka-U missiles of the same series — Ш915611 Ш915516 — which were launched on Berdyansk and Melitopol. The same missiles were used against Donetsk and Lugansk. On April 10, two days after the Kramatorsk massacre, the Ukrainian Army launched two cluster missiles of the same Tochka-U type: one against Donetsk and one against Novoaydar (Lugansk People’s Republic).
*
Manlio Dinucci, award winning author, geopolitical analyst and geographer, Pisa, Italy. He is a Research Associate of the Centre for Research on Globalization (CRG).
Obcokrajowcy walczący po stronie Ukrainy z rosyjską inwazją lub wysyłani w celu zapewnienia ochrony osobom fizycznym lub prawnym mogą zarabiać tam codziennie od 1 do 2 tys. dol., twierdzi we wtorek rumuński dziennik online „Ziare”, powołując się na amerykańskie agencje rekrutujące specjalistów na misje wojskowe.
„Ziare” odnotował na podstawie danych amerykańskich firm rekrutacyjnych Blackwater czy Silent Professionals, że niektórzy ochotnicy mogą też podczas obecności na Ukrainie liczyć dodatkowo na premie. [Wiem od znajomych, którzy tak sobie zarabiali, że są premie za zabicie oficera, za zniszczenie czołgu itp. Są tabele, ale i premie uznaniowe. MD]
Według ustaleń amerykańskich firm rekrutacyjnych najlepiej płatne misje dla zagranicznych ochotników, głównie osób z “solidnym doświadczeniem bojowym”, dotyczą udziału w tajnych operacjach wydobywania i ewakuacji osób z terenów, na których prowadzone są działania zbrojne.
Kwoty podane przez media znacząco różnią się od tego, co oferuje rosyjska armia. Jak pisaliśmy już w Business Insider Polska, Rosja oferuje najemnikom z Syrii, Libii i Republiki Środkowoafrykańskiej po 300 dol. miesięcznie za udział w wojnie na terytorium Ukrainy.
====================
Mail:
Dwóch ochotników z Syrii do armii Ukrainy podało już miesiąc temu na Twitterze, że byli zdumieni potraktowaniem ich. Po pierwsze zabrano im paszporty i pocięto je nożyczkami na ich oczach. Kontrakt podpisywali z Amerykanami.
Zaraz na trzeci dzień zostali wysłani na pierwszą linię frontu.
To samo potwierdziło dwóch Francuzów i trzeci – ich znajomy, dziennikarz francuski w wywiadzie: kontrakt popisany z Amerykanami. Nie ma odejścia od kontraktu, próby opuszczenia armii traktowane jak dezercja, będą karane śmiercią.
W socjologii i psychologii, szczególnie tłumu, działają tak samo proste i brutalne mechanizmy, jakie obserwujemy w przyrodzie. Silniejszy wygrywa ze słabszym, ranne zwierzę jest bardziej niebezpieczne niż w pełni sprawne, a stado atakowane prze drapieżników jednoczy się na najwyższym poziomie, bo walczy o życie. Ludzie do tych prostych zasad behawioralnych dodali swoje naukowe i pseudonaukowe dywagacje, z całą masę ornamentów w postaci: humanizmu, kultury, sztuki i praw człowieka. W czasach pokoju jakoś to działa, chociaż natura i tak ma te wszystkie wzniosłe ludzkie wynalazki w najgłębszym poważaniu. Gdy przychodzi wojna albo inne mordobicie, w człowieku zawsze i wszędzie będą się budzić pierwotne instynkty stadne i taki proces właśnie się w Rosji nasilił.
Z chwilą ataku na Ukrainę notowania Putina spadły i to mocno, nawet w polityce wewnętrznej, chociaż przesadą jest to wszystko, co pokazywano w mediach zachodnich. Owszem protesty były, jak na Rosję dość duże, ale jeśli się przyłoży skalę 146 milionów, do kilkunastu tysięcy, wówczas zobaczymy właściwe proporcje. Sankcje też początkowo zrobiły robotę, zirytowały nie tylko zwykłych Rosjan, ale przede wszystkim oligarchów skupionych wokół Kremla, zresztą innych tam nie ma. Z biegiem czasu sytuacja się zmieniła i to radykalnie, za sprawą codziennej dawki absurdalnej propagandy przygotowanej pod portale społecznościowe i media. Poszła w eter gigantyczna liczba filmików, od kultowego już traktora, którym „Romowie” ukraińscy ciągnęli ruski czołg, przez porównania zniszczeń i ofiar na Ukrainie do największych zbrodni w dziejach ludzkości, aż po dehumanizację całego narodu rosyjskiego, który wyłącznie gwałci, morduje i kradnie. Ktoś powie, że w warunkach wojennych nie ma litości i takie przekazy propagandowe są normą. Ten ktoś srogo się pomyli, oczywiście pierwszą ofiarą wojny zawsze jest prawda, jednak kłamać trzeba umieć. W ubiegłym wieku propaganda niemiecka i radziecka dominowały na świecie i pomimo skrajnych różnic, jedną cechę miały wspólną. Zarówno III Rzesza jak i ZSRR oddzielały zdrową tkankę narodu od bolszewików z jednej strony i szpiegów imperializmu z drugiej.
Niemcy wchodząc do Polski stworzyły cały system zachęt, który pozwalał Polakom dołączyć do „cywilizacji niemieckiej”, dość przypomnieć volkslistę. Bolszewicy w po 1945 roku poszli jeszcze szerzej i uznali Polskę za „bratni naród”, naturalnie ciągle mówimy o sferze propagandy. A co się stało w czasie konfliktu na Ukrainie? Największym bandytą jest Putin, co z propagandowego punktu widzenia nie jest błędem, ale za tym poszło przełożenie na cały naród. Nie przeczytasz dziś w Internecie i nie zobaczysz w mediach historii jednego Rosjanina obsadzonego w roli człowieka cywilizowanego, a przecież choćby protestujący w Moskwie i w innych dużych miastach, wręcz błagali, żeby ich zaliczyć do „świata demokracji liberalnej”. Poza jednym papieżem, który słynie z wielu antychrześcijańskich występów politycznych, nikt nie dostrzega w Rosjaninie człowieka, wszyscy są traktowani gorzej niż wściekłe psy i każda próba innego traktowania Rosjan kończy się międzynarodowym linczem. Klasyczny podział na dobrego i złego gliniarza nie istnieje, w przekazie ukraińskim i zachodnim istnieje zły Putin i nie ma dobrych Rosjan, choćby pojedynczych bohaterów. Wszyscy idą do jednego wora z Putinem i są obiektem szyderstwa podszytego autentyczną nienawiścią, podgrzewaną każdego dnia.
Jaki tutaj występuje naturalny mechanizm znany ze świata przyrody? Zaszczuwanie stada przez drapieżników. Rosjanie nie mają dokąd uciekać, nikt ich na świecie nie chce, zewsząd ich wyganiają i nimi pomiatają. Pozostaje im tylko jedno, trzymać się własnego stada i samca alfa, którym ciągle jest Putin. Jeśli każdego dnia słyszysz: „idi na ch..j”, bo jesteś Rosjanką namawiająca męża do gwałtów albo Rosjaninem pedofilem mordującym niemowlęta, to stajesz się zwierzyną łowną.
Skala i beznadziejnie głupi poziomo propagandy zachodniej już doprowadził do zjednoczenia Rosjan i wzmocnienia pozycji Putina, a z każdym dniem te procesy będą coraz silniejsze. Upokorzony naród zawsze domaga się rewanżu i przywrócenia godności. Na początku konfliktu z Ukrainą bardzo duża grupa Rosjan była przerażona i nie chciała wojny, po serii upokorzeń, szyderstw i odczłowieczania, rosyjski niedźwiedź się obudził i ruszy na polowanie.
„Cywilizowany Zachód”, który na każdym kroku podkreśla swoją wyższość, zachowuje się jak barbarzyńca w ogrodzie i zapomniał o elementarzu propagandowym. W efekcie zamiast jednego złego Putina, wyprodukowano 146 milionów upokorzonych i wściekłych Rosjan, którym nic poza Rosją i Putinem nie zostało.
14 апреля 2022 мы потеряли легендарный флагман Черноморского флота крейсер «Москва». К сожалению, он стал крупнейшей боевой потерей в операции против нацистского режима в Украине.
Минобороны России не указывало причины пожара на крейсере, не публиковало никаких фото или видео последних его часов, которые помогли бы весьма точно установить, был ли корабль поражён ракетой или нет. Также на протяжении операции никто не сообщал об использовании «Москвы», в отличие от других кораблей, в огневом поражении противника (авиации), в результате чего мог бы вспыхнуть пожар. Само собой, крейсер совершенно не мог участвовать и в поражении наземных целей, в чём его пытаются обвинять на Украине.
На следующий день после гибели «Москвы» по заводу «Визар» в Киеве, производящему противокорабельные ракеты, был произведён залп «Калибрами». Всё перечисленное выше наводит на мысль, что версия с ударом «Непутна» является более чем реальной. С начала конфликта поставленный в войска в июле 2021 один дивизион «Нептуна» оставался вне информационного поля и не упоминался в сводках Минобороны РФ как уничтоженный. Учитывая, как хорошо ВСУ научились прятать ЗРК и «Точки», нет ничего странного в том, что на юге Украины до сих пор скрывается боеспособный БРК.
Пока отсутствует официальная информация о точном местоположении крейсера в момент возгорания и о месте его затопления. Предположительно он сейчас находится на глубинах 50–100 метров на линии Затока – Севастополь. В момент удара, по данным представителя Министерства обороны США Джона Кирби, крейсер находился в 96 км к югу от Одессы. И уж кто-кто, а американцы не могут не знать. Их P-8A Poseidon (с идентификационным кодом AE681B) вечером 13 апреля находился над посёлком Журиловка в восточной части воздушного пространства Румынии за несколько часов до пожара на крейсере. Также известно, что он периодически отключал транспондер и вполне мог быть даже наводчиком для украинского БРК.
Вспомним ещё одну тяжёлую потерю для флота – БДК «Саратов». В случае с «Саратовом» тоже есть масса очевидных вопросов. Но самый главный из них: почему в неблагонадёжном порту, где угроза может быть с воздуха, воды и суши разгружались сразу три БДК? Ответы на подобные вопросы мы сейчас не получим. Это уже дело послевоенного разбора полётов. Но главное сделать на поле боя всё, чтобы впредь не возникало подобных вопросов у российского обывателя или экспертного сообщества.
Сейчас крайне важно найти и уничтожить дивизион комплекса «Нептун», не допустить поставок других ПКР киевскому режиму. Британия уже в открытую заговорила о поставках «Гарпунов», которые полностью сопоставимы с «Нептунами». А такие публичные разговоры означают, что «Гарпуны» уже на полпути на Украину.
Следующей крупной и крайне очевидной целью для украинских крылатых ракет является Крымский мост. Возле моста есть позиция С-400 (не военный секрет, есть на спутниковых снимках всех картографических сервисов). Наверняка также есть «Торы» и «Панцири» в непосредственной близости от моста, но нужно понимать, что ни один ЗРК не даёт стопроцентную гарантию. Тем более, если ПКР «Нептун» действительно смогла пройти через С-300Ф и заслон из 6 АК-630 на «Москве». Ведь, по сути, основной функцией «Москвы» в этой операции должно было стать прикрытие от воздушных угроз северо-запада Чёрного моря. От моста до ближайших позиций украинской армии 260 км, что, к сожалению, делает возможным для нацистского режима нанести удар по мосту «Нептуном» (до 300 км) с оккупированной части ДНР или севера Запорожской области. Оттуда же до сих пор во все стороны летят «Точки» 19-й ракетной бригады ВСУ. Кроме Крымского моста, сохраняется угроза и для других кораблей в Чёрном и Азовском морях.
Запад откровенно не ожидал такой степени сопротивления России от своих марионеток на Украине и теперь в жутком восторге будет бросать на Украину всё, что только можно по нарастающей. Чем больше украинцы будут собой жертвовать – тем большим будет задор западных элит. С этим нужно заканчивать. Меры по поиску и ликвидации блуждающих по всей Украине «Буков», «Ос» и С-300 помогут нашим штурмовикам и бомбардировочной авиации наконец уверенно выйти на средние и большие высоты над всей территорией Украины, начав охоту за западными поставками и украинскими подразделениями по сирийским лекалам.
Вообще, ряд успешных ракетных ударов Украины, в том числе и по гражданской инфраструктуре, только доказывает, что мы очень своевременно начали операцию по демилитаризации Украины. Можно только представить, какую бы колоссальную угрозу России создала бы украинская ракетная программа через 5–10 лет. Особенно, если бы Украина смогла бы создать небольшой ядерный арсенал или арсенал химического оружия. Да и кто сказал, что невозможно будет засунуть американские гиперзвуковые ракеты в мобильные пусковые установки под видом украинских, даже не размещая громоздкие MK41?
Во время церемонии прощании с кораблём в Севастополе секретарь Военно-научного общества Черноморского флота капитан 1-го ранга Сергей Горбачёв напомнил о флотских традициях давать такое же имя новому крейсеру. Теперь наша задача воплотить эти слова в жизнь и построить новую «Москву» пр. 23560 на освобождённом Николаевском судостроительном заводе.
Большой флот всегда имел значение скорее символическое – это некий показатель того, что мы можем. Мощь Державы, воплощённая в металле и технологиях. Некий зримый символ, который можно пощупать и увидеть на ходу. В СССР этих символов создали много: 2 противолодочных крейсера, 5 авианесущих крейсеров, 3 тяжелых атомных ракетных крейсера и 3 ракетных крейсера. В случае Третьей мировой войны, которую, впрочем, считали маловероятной, они должны были погибнуть, унося с собой носителей ядерного оружия стран НАТО, в мирное время – демонстрировать флаг и сдерживать ЮС НАВИ.
Но Империя ушла, часть кораблей списали, и к нашим дням дожили: авианесущий крейсер – одна штука, атомные крейсера – две штуки, ракетные крейсера – три штуки. И судьба их оказалась непростой. Всё нижеизложенное – по материалам российских СМИ, вполне открытых и доступных. А выводы волен делать каждый сам, потому как сколько людей, столько и мнений.
Авианесущий романс
Долго перечислять перипетии борьбы за выживание единственного советского авианосца не хочется. Изначально не доведённый до ума головной корабль серии, он покинул место рождения в спешке, дабы избежать его захвата свежеобразованной Украиной. У него всегда были проблемы с авиагруппой, ремонтом, модернизацией, ходовой… А после похода в Сирию начались проблемы и с плавдоком, который затонул, и с пожаром на борту, в котором погибли двое рабочих и прошли аресты в ОСК:
«Корабль встал на долгосрочный ремонт в 2017 году, в ходе которого с крейсером случился ряд происшествий. 30 октября 2018 года затонул плавучий док ПД-50, в котором находился авианосец. В результате корабль получил повреждения палубы и подпалубных помещений. 12 декабря 2019 года в результате сварочных работ произошёл крупный пожар — огонь бушевал почти сутки.» Причины в общем-то очевидны – 20 лет корабль не ремонтировали/модернизировали как следует, а использовали часто на износ, ибо единственный. И вот теперь ремонт и частичная модернизация. Дело очень дорогое и небыстрое, очень небыстрое:
«О задержке ремонта авианесущего крейсера «Адмирал Кузнецов» сообщил Алексей Рахманов 23 сентября в интервью «РИА Новости» глава «Объединённой судостроительной корпорации» (ОСК), отметив, что корабль будет передан флоту в 2023 году.» И крайне затратное – сумма давно перешагнула за 20 миллиардов рублей, а список ремонта всё увеличивается и увеличивается. Есть, конечно, и позитивные моменты:
«Выполнена операция по заполнению дока водой. Следующие операции — снятие перемычки, завод в док корабля, восстановление перемычки и откачка воды. На это уйдет 4-6 недель, то есть в конце апреля — начале мая будет начат доковый ремонт авианосца.» Но в целом полумерами при ремонте корабля, который ждёт его в полном масштабе с 1999 года, не обойтись. Чинить нужно всё. И модернизировать всю начинку. В любом случае – до 2023 года авианосца у нас нет, а с учётом санкций, конфликта и постоянных срывов срока, то и дольше. Дай Бог ошибиться.
Тяжелые атомные
«Тяжелый атомный ракетный крейсер «Адмирал Нахимов» выйдет на испытания в море в 2023 году. Сейчас он проходит модернизацию на предприятии «Севмаш». Об этом в интервью ТАСС рассказал заместитель генерального директора ОСК по военному кораблестроению Владимир Королев.
«Будем все же считать, что мы в графике. А нюансы, как водится, есть. Думаю, крейсер выйдет на испытания в 2023 году.» Единственный тяжелый корабль, прошедший полную модернизацию, точнее пока проходящий её, но дело явно идёт к завершению. Поставленный в ремонт в 1999 году, работ он дождался в 2014-м, а сдача планируется в 2023-м. Это будет относительно современный корабль по корабельным системам, но со старым корпусом. Это, конечно же, радует, но возникает второй вопрос – а что с «Петром Великим»? Ещё в марте он вышел в поход:
«14 марта навстречу группировке ВМС Альянса направились тяжелый атомный ракетный крейсер «Петр Великий» проекта 1144.2 и большой противолодочный корабль «Североморск» проекта 1155. В «Холодном ответе-2022» Альянс задействовал 30 тыс. военнослужащих из 27 стран, включая не входящие в блок Швецию и Финляндию, 50 кораблей (не менее пяти авианесущих) и 220 самолетов.» Но корабль тоже нуждается в ремонте и модернизации. Изначально планировалось провести её после «Нахимова», но сейчас всё это зыбко и непонятно. Опять же – сроки и деньги, и то и другое – огромные величины. Имеют место и споры о целесообразности. И тот факт, что после СВО львиную долю бюджета отдадут армии.
Судьба атлантов
Их было четыре, но последний сгнил в Николаеве, доставшись, готовый более чем на 90 %, Украине. А головной – советская «Слава» погиб вчера. Погиб, потому как первый ремонт проходил с 1990 года по 1999-й, причём фрагментарно и не до конца, и то за счёт города Москва. А второго с модернизацией должен был дождаться в 2015 году, но не срослось, а в 2016-2019 гг. крейсер и вовсе подумывали списать, но, не имея альтернатив, всё-таки подремонтировали без модернизации:
«На выходе в море экипаж проведет комплексную проверку материальной части всех боевых частей корабля и выполнит ходовые испытания главной энергетической установки. После возвращения корабля в пункт базирования Севастополь на крейсере продолжится очередной этап ремонтных работ корабельных систем и механизмов.» И в таком виде корабль 70-х годов эксплуатировали на износ. Другого такого на КЧФ просто не было. В итоге вышло что вышло, старый корабль боролся всю жизнь и погиб в борьбе.
Лучше с «Устиновым», который и помоложе, и успел пройти с 2011 по 2016 год ремонт и модернизацию. Сейчас крейсер в боевом строю. А вот «Варяг» модернизацию не прошёл. И состояние его неясное. Сейчас «Варяг» в Средиземном море, в очередном дальнем походе.
Что дальше
А дальше то, что замены советским гигантам нет, ни в строю, ни на стапелях. Всё что есть океанского – фрегаты, корветы и БДК:
– 2 фрегата пр. 22350 (2x $450 млн) – 3 фрегата пр. 11356 (3x $430 млн) – 7 корветов пр. 20380/85 (7x $250 млн) – 2 БДК пр. 11711 (2x $160 млн) Всего 14 кораблей. Но этого мало, и как показала судьба «Москвы» – им придётся заменить самый минимум: часть БПК 1155, «Варяг» и, возможно, «Петр Великий». России нужна серия ракетных эсминцев, минимум в шесть килей, но потянем ли мы? И захотят ли власти? Ведь прибрежный флот плюс АПЛ – они дешевле и проще, а денег после СВО понадобится много. Всё определит политика. Точно одно – корабли-ветераны должна заменить молодёжь, старики свой долг Родине отдали, выслужив при этом все сроки в явно ненормальных условиях. Автор:Роман Иванов
[Piosenka była pierwotnie hymnem Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych. md]
================
W ramach trwającego już drugi miesiąc na terytorium przemarszu Ukro-Polin Bander Amoku 2022, będącego pochodną wcześniejszej, trwającej dwa lata operacji psychologicznej, zgąbczania mózgów poliniakow, znanej bardziej pod nazwą plandemi cowidać 19, Ukraińcy, zarówno ci mieszkający tutaj od dziesiątek lat, jak również ci nowo przybyli, w ramach operacji podmiany ludności krainy Polin, sprawdzając możliwości, jak daleko mogą się posunąć, by bez żadnych obaw móc sobie pozwolić na dosłowne nasranie tubylczej ludności Polinskiej na głowy i widząc, że nie istnieje żadna taka granica, na którą mogliby się natknąć, napotykając jakiś opór ze strony tubylców, przeszli tym samym z marszu na wyższy etap mądrości dziejowej i widząc iż mogą otwarcie już wznosić i umieszczać na bilbordach w Polińskiej przestrzeni publicznej, antypolskie, banderowskie hasła w rodzaju Sława Ukrainu, Herojom Sława, czy Sława nacji, smert worohom, oraz wywieszać czerwono czarne banderowskie flagi, tak jak ma to miejsce we Wrocławiu i Krakowie, teraz ukraiński chór złożony z nowo przybyłych tzw. ,, uchodźców” i z lokalnych polińskich Julek wykonał kilka dni temu publicznie, w zamojskim domu kultury hymn UPA – Czerwoną Kalinę, nie tylko za przyzwoleniem, ale wręcz zachęta dyrekcji tego zamojskiego przybytku kultury.
Na profilu społecznościowym ZDK (link: https://www.facebook.com/zamojskidomkultury.official/ ) został zamieszczony klip pod tytułem „Czerwona kalina” wykonywany przez młodzież ukraińską i polską. Przez organizatorów jest on anonsowany jako cyt. „wsparcie i solidarność dwóch narodów”. Dla zmylenia polskiej młodzieży do tej wersji zmieniono słowa i mylnie nazywano go „ukraińską melodią ludową”.
Wykonanie i promowanie „Czerwonej kaliny” traktujemy jako niezwykle groźną prowokację. Jako testowanie na ile Ukraińcy w Polsce mogą się posunąć z banedryzmem i czy jego atrybuty będą penalizowane. Przy tym jest analizowana wiedza historyczna o ludobójstwie Polaków dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów oraz świadomość społeczna w tym obszarze. Dla takich eksperymentów sprzyjającą przykrywką jest aktualne i zasadne poczucie krzywdy napadniętego narodu ze strony Ukraińców i okazywana im przez Polaków naturalna solidarność.
Jeżeli przyzwolimy na gloryfikację w Polsce banderyzmu wyrażającego się okrzykami „sława Ukrainie ….”, czerwono-czarnymi barwami, śpiewem hymnu UPA, to już tylko krok do tego aby nie tylko przywrócić sporne pochówki ukraińskich ludobójców (casus pochówek Werchrata, Rotunda Zamojska) ale przecież i wznieść pomniki Bandery i Szuchewycza.
Tymi działaniami bezmyślnymi, a może celowo prowokacyjnymi dostarcza się przecież dowodów na to, że Władimir Putin, który za jeden z celów postawił sobie „denazyfikację Ukrainy” ma rację.
Zjawisko to jest niezwykle groźne, ponieważ razem z uchodźcami importujemy także nacjonalistyczną ideologie banderowską. Nie możemy dopuścić aby „rozlała” się ona po Polsce. Wykonanie czerwonej kaliny głęboko rani żyjących świadków historii i ich potomków w imieniu których działamy. Wypełniając cele statutowe Stowarzyszenia w dniu dzisiejszym złożyliśmy do Prokuratury Rejonowej w Zamościu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa propagowania banderyzmu przez pracowników Domu kultury.
Jest mi bardzo przykro i wstyd za instytucję, w której pracuję, a zwłaszcza za pomysłodawców tego nagrania. Uczymy przecież poszanowania polskiej tradycji i kultury, tolerancji i zrozumienia dla innych kultur i narodów. Jestem przeciwna tej okropnej wojnie, uważam że należy pomagać i wspierać ludzi uciekających przed jej okrucienstwem , ale nie możemy zapominać o historii i popierać banderyzmu. Musimy pamiętać o ludobójstwie na Wolyniu i dążyć, żeby wreszcie po tylu latach kości Polaków Pomordowanych przez Ukraincow mogły być pochowane.
Należy dodać do wypowiedzi Pani Jolanty Kalinowskiej – Obst, że projekt wykonania Czerwonej Kaliny, był przygotowywany w całkowitej tajemnicy przez dyrekcję zamojskiego domu kultury, nawet przed własnymi pracownikami.
Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Zamość, 2022-04-12
pomordowanych na Wołyniu
ul. Bazyliańska 3
22-400 Zamość
Prokuratura Rejonowa w Zamościu
ul. Szczebrzeska 47
22-400 Zamość
Wypełniając statutowe cele Stowarzyszenia ….. zgłaszamy niniejszym podejrzenie popełnienia przestępstwa propagowania banderyzmu przez pracowników Zamojskiego Domu Kultury.
W dniu 9-04-2022 o godz. 17:10 na profilu społecznościowym facebook zamieszczony został klip pod tytułem „Czerwona kalina” wykonywany przez młodzież ukraińską i polską.
Klip ten przez organizatorów tej prowokacji jest anonsowany jako cyt. „wsparcie i solidarność dwóch narodów”, do tej wersji napisano słowa, a nazywany jest ukraińską melodią ludową. W istocie wykonywany utwór jest hymnem UPA.
Oprócz czerwono-czarnej flagi i okrzyku „Sława Ukrainie – herojam sława – smert Lachom” jest atrybutem ukraińskiej ideologii nazistowskiej D. Doncowa zwanym też w Polsce potocznie banderyzmem.
Hymn ten, okrzyki, barwy i paniczny strach były ostatnimi jakich doświadczali Polacy mordowani w niezwykle okrutny sposób przez Ukraińców.
Wykonanie w Zamojskim Domu Kultury „Czerwonej kaliny” traktujemy jako niezwykle groźną prowokację. Jako testowanie na ile Ukraińcy w Polsce mogą się posunąć z banedryzmem w Polsce i czy fakt jego wykonywania będzie penalizowany. Przy tym jest analizowana i testowana wiedza historyczna o ludobójstwie Polaków dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów oraz świadomość społeczna. Dla takich eksperymentów sprzyjającą przykrywką jest aktualne poczucie krzywdy napadniętego narodu ze strony Ukraińców i okazywana im przez Polaków naturalna solidarność.
My nie wiemy kto stoi za tą prowokacją, nie wiemy na ile jest sterowana z premedytacją. Na ile jest to brak kompetencji lub niewiedza pracowników ZDK. Zapewne nadużywa się w tym przypadku dobre „polskie serca”. Wiemy jednoznacznie, że w Polsce nie można wykonywać hymnu UPA. Nawet jeżeli na Ukrainie uczyniono z niego pieśń ukraińskiego wojska, i ustawodawstwo Ukrainy traktuje banderowców jako „herojów”, to uchwała Parlamentu Polskiego stoi do niej w sprzeczności nazywając ich ludobójcami.
Prosimy o podjęcie czynności procesowych gdyż zamilczenie wykonania czerwonej kaliny rozleje ukraiński banderyzm na całą Polskę głęboko raniąc żyjących przecież jeszcze polskich świadków historii, w imieniu których działamy.
По состоянию на 19 апреля 2022 года российские войска продолжали штурмовать «Азовсталь». После артиллерийского обстрела и авиаударов на территорию завода вошли бойцы спецподразделений. После авиа- и артиллерийских ударов, а также после нескольких неудачных попыток прорыва, число боевиков на «Азовстали» существенно сократилось. Речь может идти о 1200-1500, не считая раненых.
USNI News утверждает, что России недостаточно сил для окончательного взятия Мариуполя. Поэтому ВС РФ необходимы подкрепления, а доставят их в Мариуполь якобы морским путем – на десантных кораблях, базирующихся в Азовском и Черном морях. При этом в материале читателям не поясняется, что Мариуполь как таковой освобождён российской армией и войсками ДНР ещё несколько дней назад, а теперь идёт подавление и уничтожение группировки на металлургическом комбинате.
В Министерстве обороны США также убеждены, что Россия постарается реализовать свои десантные возможности, которыми она обладает, исходя из потенциала Черноморского флота ВМФ РФ. USNI News делает упор на то, что Черноморский флот пока хранит молчание, якобы связанное, по мнению издания, с затоплением флагманского корабля «Москва». Историю с «Москвой», по понятным причинам, американцы пытаются выдать за крупнейший успех украинской армии за время спецоперации. Но к штурму Мариуполя это печальное событие не имеет отношения: город штурмовали и будут завершать его освобождение вне зависимости от судьбы этого корабля.
Таким образом, западные СМИ сейчас считают одним из наиболее вероятных сценариев развития событий в Мариуполе высадку дополнительных подкреплений ВС РФ в лице десантных подразделений морской пехоты ВМФ России. Им предстоит оказать поддержку бойцам, которые уже участвуют в спецоперации.
Впрочем, то, что город рано или поздно будет полностью избавлен от украинских националистов, признают даже в Пентагоне: это понятно по фразе официального представителя американского военного ведомства Джона Кирби о том, что «украинцы все еще сопротивляются».
The New York Times еще три дня назад утверждала, что российские войска близки к окончательному взятию Мариуполя. И если подобные издания, которые сейчас сложно заподозрить в пророссийских настроениях, об этом пишут, значит на Западе понимают: иной ход развития событий невозможен.
Забавно, что западная пресса до сих пор строит догадки, почему именно Мариуполь так важен российскому президенту Владимиру Путину и делает вывод: поскольку здесь обороняется печально известное националистическое формирование, взятие города станет символом денацификации Украины. Соответственно, как пишут на Западе, Москва сможет заявить о выполнении значительной части операции. Автор:Илья Полонский
Российские войска продвигаются по рубежу Гуляйполе – Великая Новоселка в направлении поселка Покровское. Об этом, в частности, сообщают украинские военнослужащие из 110-й бригады территориальной обороны.
Так, россияне нанесли ракетные удары по позициям националистов в районах населенных пунктов Старомайорское, Макаровка, Сторожевое, Нескучное, Времовка, Приютное, Вишневое, Полтавка, Новодаровка, Новоукраинское, Степное.
Город Кременная в Луганской Народной Республике перешел под контроль российских вооруженных сил, что подтверждают и украинские источники. Ранее власти отказывались эвакуировать из города местных жителей, ссылаясь на якобы «успешные» попытки сопротивления ВСУ.
Россияне также заняли поселок Малиновка в районе Гуляйполя. Таким образом, РФ начала операцию по замыканию «Донбасского котла» украинских вооруженных сил.
Между тем положение ВСУ осложняется низким моральным духом украинских солдат, которые наслышаны о больших потерях на разных участках фронта. По мнению журналиста Юрия Подоляки, многие украинцы идут в бой, словно на Голгофу, и готовы сдаться войскам РФ – россияне должны сбрасывать листовки с инструкциями для военнослужащих Украины на этот счет.
Polska jest celem ofensywy reżimu Władimira Putina. Rosja próbuje narzucić fałszywą narrację dotyczącą uchodźców z Ukrainy – ostrzega Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
Kreml usiłuje zmienić postrzeganie przez Polaków uchodźców z Ukrainy zaatakowanej przez Rosję. Analitycy z RCB wyliczyli sześć fałszywych linii narracji i ostrzegają, żeby nie dać się zmanipulować rosyjskim propagandystom. 1. Polski rządu przyjmuje uchodźców z Ukrainy, aby przypodobać się USA i Unii Europejskiej. 2. Rząd obciąża budżet kraju, zapewniając Ukraińcom bezpłatną opiekę medyczną, żywność, mieszkania i edukację. 3. Unia Europejska nie zamierza przyjmować kolejnych uchodźców ani uczestniczyć w finansowaniu ich utrzymania.
4. Wydatkowanie środków finansowych na utrzymanie Ukraińców wywoła ubóstwo Polaków. 5. Przyjmowanie uchodźców z Ukrainy doprowadzi do destabilizacji Polski i masowych protestów. 6. Polityka Polski wobec Ukrainy nieuchronnie sprowadza zagrożenie dla bezpieczeństwa i prowokuje wybuch wojny. ======================= Straż Graniczna poinformowała w piątek rano, że od 24 lutego do Polski wjechało z Ukrainy ponad 2,757 mln osób. Jak dodano, w czwartek w przeciwnym kierunku – z Polski na Ukrainę wyjechało 22,5 tys. osób, zaś od 24 lutego 652 tys. osób.
[Bardzo ważna i ciekawa analiza. To chyba ze sztabu GRU [rosyjskiego]. Strona Prochanowa, tego od „Operacja Heksogen”.
Obecnie – on wśród strategów Rosji. Po zatonięciu krążownika MOSKWA – można oczekiwać gwałtownych, a mniej racjonalnych decyzji sztabu armii Rosji [Nie Putina, robaczku!!] Szkoda, że tak mało młodych mądrych Polaków włada rosyjskim. M. Dakowski
Америка миллиарды долларов кидает на затягивание военного конфликта на Украине, но, одновременно готовится к организации на ее территории длительной «повстанческой» войны.
ЦРУ готовит «повстанцев» – террористов, диверсантов и нацистов
Зак Дорфман в статье „Украинские военизированные формирования, прошедшие обучение в ЦРУ, могут взять на себя главную роль в случае вторжения России”, опубликованной 13 января 2022 г. на Yahoo.news, писал, что ЦРУ наблюдает за секретной программой интенсивной подготовки в США элитных украинских сил специальных операций и других сотрудников разведки. По словам официальных лиц, программа, которая началась в 2015 году, базируется на неизвестном объекте на юге США.
Тайная программа, осуществляемая военизированными формированиями, работающими на наземное отделение ЦРУ, была создана администрацией Обамы после аннексии Крыма в 2014 году и расширилась при администрации Трампа. Администрация Байдена продолжила ее развитие.
По словам бывших чиновников, к 2015 году в рамках этой расширенной антироссийской кампании военизированные формирования наземного отделения ЦРУ также начали выезжать на фронт на восток Украины, чтобы консультировать тамошних коллег.
По словам бывших чиновников, многонедельная программа ЦРУ, базирующаяся в США, включала в себя обучение обращению с огнестрельным оружием, методам маскировки, наземной навигации, таким тактикам, как «прикрытие и перемещение», разведке и другим областям.
Вопрос о том, как охарактеризовать программу, является предметом спора. США на протяжении трех президентов обсуждали, предоставлять ли Украине военную помощь и в каком объеме, при этом дискуссии часто фокусировались на том, носит ли эта помощь наступательный или оборонительный характер.
Официальные лица США отрицают, что учебная программа ЦРУ имеет или когда-либо была ориентирована на наступательные действия. «Цель тренинга и тренинга, который был проведен, состояла в том, чтобы помочь в сборе разведданных», — сказал нынешний высокопоставленный сотрудник разведки.
Но то, что влечет за собой разведывательная поддержка в военизированном контексте, может быть неоднозначным. И то, как это обучение будет применяться украинцами, может быстро меняться в зависимости от фактов на местах.
Программа включала в себя «очень специфическое обучение навыкам, которые укрепили бы» украинскую «способность дать отпор русским», сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки.
Один человек, знакомый с программой, выразился более резко. «Соединённые Штаты обучают повстанцев», — сказал бывший сотрудник ЦРУ, добавив, что программа научила украинцев «убивать русских».
Другой бывший сотрудник агентства описал технические аспекты программы, такие как обучение украинцев тому, как поддерживать защищенную связь в тылу врага или во «враждебной разведывательной среде», как потенциальную «тренировку сил секретных операций».
На протяжении десятилетий ЦРУ проводило ограниченную подготовку украинских разведывательных подразделений, чтобы попытаться укрепить независимый Киев и предотвратить подрывную деятельность России, но после вторжения в Крым сотрудничество «ускорилось», сказал бывший руководитель ЦРУ.
Военизированные формирования ЦРУ в Украине имеют «очень небольшое присутствие», сказал бывший руководитель агентства, и помогают обучать украинские силы в «потенциально важных узлах, на которых русские могут сосредоточиться», если Москва попытается продвинуться дальше вглубь страны.
Хотя военизированные ресурсы агентства в Афганистане и других контртеррористических миссиях были истощены, базирующаяся в США учебная программа была «высокоприоритетной» для ЦРУ с момента ее создания в эпоху Обамы, сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки.
По словам бывших официальных лиц, администрация Трампа — отчасти по настоянию Конгресса — позже увеличила финансирование этой инициативы, увеличив количество украинских групп, ежегодно привозимых в США.
Администрация Байдена сформировала целевую группу, чтобы определить, как ЦРУ и другие агентства США могут поддержать украинский мятеж, если Россия начнет крупномасштабное вторжение.
«Если русские вторгнутся, эти выпускники программ ЦРУ станут вашей милицией, вашими повстанческими лидерами», — сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки. «Мы тренируем этих ребят уже восемь лет».
По словам бывшего сотрудника службы национальной безопасности, высокопоставленные чиновники администрации Трампа обсудили опасения по поводу проникновения России в программу со своими украинскими коллегами. По словам бывших чиновников, украинцы, хорошо осведомленные об этой проблеме, пытались проверить направляющихся в США стажеров, чтобы отсеять кротов.
Чиновники ЦРУ также считали, что их стажеры стали мишенью для русских, когда они вернулись в Украину. «Русские и сторонники России в украинских службах безопасности разыскивали выпускников этих классов для убийства», — сказал бывший сотрудник ЦРУ.
По словам бывших сотрудников разведки, проникновение России в украинскую разведку было давней проблемой для ЦРУ. По словам бывших чиновников, на протяжении десятилетий агентство пыталось работать только со специально отобранными украинскими подразделениями — некоторые из них были созданы по настоянию агентства — которые были изолированы от остальных спецслужб страны, чтобы предотвратить компрометацию со стороны России.
Несмотря на то, что ЦРУ допускает некоторый компромисс России при работе с украинцами, агентство по-прежнему считает, что программа обучения в целом была очень ценной, по словам бывших чиновников.
Если русские предпримут новое вторжение, «найдутся люди, которые сделают их жизнь невыносимой», — сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки. Военизированные формирования, прошедшие подготовку в ЦРУ, «организуют сопротивление», используя полученную ими специальную подготовку.
«Всё то, что случилось с нами в Афганистане, — сказал бывший высокопоставленный сотрудник разведки, — они могут ожидать, что с этими парнями они увидят это в избытке».
Американская журналистка Уитни Уэбб в статье „Украина и новая Аль-Каида*” в Unlimited Hangout (от 02.03. 2022) также как и Дорфман пишет, что начало боевых действий между Россией и Украиной, по-видимому, дало ЦРУ предлог для начала давно запланированного повстанческого движения в стране, готового распространиться далеко за пределы Украины.
«По мере того, как конфликт между Украиной и Россией продолжает обостряться и приковывать к себе внимание всего мира, растущему количеству свидетельств того, что ЦРУ работает над созданием и вооружением повстанческого движения в стране, уделяется значительно меньше внимания, учитывая его вероятную последствия. Это особенно верно, учитывая, что бывшие сотрудники ЦРУ и бывший госсекретарь теперь открыто говорят, что ЦРУ следует «моделям» прошлых поддерживаемых ЦРУ мятежей в Афганистане и Сирии в своих планах на Украине. Учитывая, что эти страны были разорены войной как прямым результатом этих мятежей, для Украины это не сулит ничего хорошего.
Тем не менее, этот мятеж может иметь последствия, выходящие далеко за пределы Украины. Становится все более очевидным, что ЦРУ рассматривает повстанческое движение, которое оно создает, не просто как возможность приблизить свою гибридную войну против России к своим границам. Как будет показано в этом отчете, похоже, что ЦРУ намерено воплотить в жизнь пророчество, распространяемое его собственными рядами в течение последних двух лет. Этот прогноз бывших и нынешних сотрудников разведки датируется как минимум началом 2020 года и гласит, что «транснациональная сеть сторонников превосходства белой расы» с предполагаемыми связями с украинским конфликтом станет следующей глобальной катастрофой, которая обрушится на мир, когда угроза Covid-19 отступит.
Согласно этим «прогнозам», эта глобальная сеть сторонников превосходства белой расы, ядром которой якобы является группа, связанная с конфликтом на Донбассе в Украине, должна стать новой угрозой в стиле „Исламского государства”*.
Учитывая, что эти усилия ЦРУ по созданию повстанческого движения в Украине начались еще в 2015 году и что группы, которые оно готовило (и продолжает обучать), включают в себя группы с явными неонацистскими связями, кажется, что это «грядущее украинское повстанческое движение», как его недавно называли, уже здесь. В этом контексте у нас остается тревожная возможность того, что эта последняя эскалация украинско-российского конфликта просто послужила вступительным актом для новой итерации, казалось бы, бесконечной «войны с террором».
«Вскоре после того, как Россия начала военные действия на Украине, – пишет Уэбб, – информационное подразделение Совета по международным отношениям (CFR) опубликовало статью под названием „Грядущее украинское повстанческое движение”. Автор статьи Дуглас Лондон, самопровозглашенный «русскоязычный оперативный офицер ЦРУ в отставке, который служил в Центральной Азии и руководил операциями агентства по борьбе с повстанцами». В статье он утверждал, что «Путину предстоит долгий кровавый мятеж, который распространится на несколько границ» и может вызвать «расширяющиеся беспорядки, которые могут дестабилизировать другие страны на орбите России».
Другие известные заявления, сделанные Лондоном, включают его утверждение о том, что «Соединённые Штаты неизменно будут основным и важным источником поддержки украинского повстанческого движения». Он также заявляет, что «Как Соединенные Штаты узнали во Вьетнаме и Афганистане, повстанческое движение, имеющее надежные линии снабжения, достаточные резервы бойцов и убежище за границей, может поддерживать себя неопределенно долго, подрывать волю оккупационной армии к борьбе и истощать политическую поддержку. для занятий дома». Лондон недвусмысленно ссылается на модели этого явно неминуемого украинского повстанческого движения как поддерживаемые ЦРУ мятежи в Афганистане в 1980-х годах и «умеренные повстанцы» в Сирии с 2011 года по настоящее время.
Лондон не одинок в продвижении этих прошлых мятежей, поддерживаемых ЦРУ, в качестве модели «тайной» помощи США Украине. Бывший госсекретарь Хиллари Клинтон, чей Госдепартамент помог создать «умеренных повстанцев» в Сирии и руководил разрушением Ливии при поддержке США и НАТО, 28 февраля появилась на MSNBC, чтобы сказать, по сути, то же самое. В своем интервью Клинтон назвала поддерживаемое ЦРУ повстанческое движение в Афганистане «моделью, на которую сейчас смотрят люди в правительстве США» в отношении ситуации на Украине. В том же интервью она также ссылается на повстанческое движение в Сирии аналогичным образом. Стоит отметить, что бывший заместитель главы администрации Клинтон, когда она была госсекретарем, Джейк Салливан, теперь является советником Байдена по национальной безопасности.
Повстанческое движение в Афганистане, первоначально поддержанное США и ЦРУ в конце 1970-х годов под названием „Операция „Циклон”, впоследствии породило предположительно смертельных врагов американской империи — Талибан* и Аль-Каиду*, — которые продолжали подпитывать события после 11 сентября».
Кампания США против потомков повстанцев, которых они когда-то поддерживали, привела к ужасающим разрушениям в Афганистане и большому количеству погибших и военных преступлений, а также к самой продолжительной (и, следовательно, самой дорогостоящей) войне и оккупации в американской военной истории. Это также привело к бомбардировкам и разрушениям в нескольких других странах, а также к сокращению гражданских свобод внутри страны. Так же и в Сирии поддержка США и ЦРУ «умеренных повстанцев» была и остается невероятно разрушительной для страны, которую они якобы хотят просто «освободить» от правления Башара Асада. Американские военные продолжают оккупировать критически важные районы этой страны.
Что же тогда будет с Украиной, когда их открыто рекламируют как «модели» для «грядущего украинского повстанческого движения»? Если судить по истории поддерживаемых ЦРУ мятежей, то она предвещает гораздо больше разрушений и страданий ее народу, чем нынешняя российская военная кампания. Украина станет несостоявшимся государством и полем смерти. Тем на Западе, которые приветствуют поддержку своих правительств украинской стороне конфликта, следовало бы осознать это, особенно в Соединенных Штатах, поскольку это приведет лишь к эскалации еще одной смертоносной опосредованной войны.
Однако, в дополнение к вышесказанному, мы также должны учитывать очень тревожную реальность того, что это украинское повстанческое движение начало формироваться ЦРУ как минимум за несколько месяцев, если не за несколько лет, до продолжающейся в настоящее время российской военной кампании на Украине.
В январе этого года Jacobin опубликовал статью об усилиях ЦРУ по созданию повстанческого движения на Украине, отметив, что «все, что нам известно, указывает на вероятность того, что группы, обучаемые ЦРУ, включают неонацистов, вдохновляющих ультраправых террористов». В нем цитируется отчет Вест-Пойнта за 2020 год, в котором говорится: «Ряд видных деятелей ультраправых экстремистских группировок в США и Европе активно налаживали отношения с представителями ультраправых в Украине, в частности с Национальным корпусом* и связанное с ним ополчение, полк „Азов”. В нем добавляется, что «жители США говорили или писали о том, как обучение, доступное в Украине, может помочь им и другим в их военизированной деятельности дома».
Даже ФБР было вынуждено признать, что базирующиеся в США сторонники превосходства белой расы культивируют связи с группой.
Теперь, когда ЦРУ поддерживает повстанческое движение, которое, как утверждают видные бывшие сотрудники ЦРУ, «распространится через несколько границ», тот факт, что силы, которые агентство обучает и вооружает в рамках этого «грядущего повстанческого движения», включает в себя батальон „Азов” и другие нацистские структуры.
ЦРУ готовило перевороты на Украине под видом продвижения демократии
В статье Джереми Кузмарова „Национальный фонд за демократию удаляет записи о финансировании проектов на Украине”, опубликованную в CovertAction Magazine (07. 03. 2022) рассказано о том, как Национальный фонд в поддержку демократии (NED) — ответвление ЦРУ, основанное в начале 1980-х годов для продвижения инициатив «продвижения демократии» по всему миру, — удалил все записи о финансировании проектов в Украине из своей доступной для поиска базы данных «Поиск грантов».
«Архивная веб-страница, сделанная 25 февраля 2022 года в 14:53, показывает, что NED предоставило Украине 22 394 281 доллар США в виде 334 премий с 2014 года по настоящее время. Захват в 23:10 того же дня показывает «Результаты не найдены» для Украины. На данный момент для Украины по-прежнему нет результатов.
Поиск по ключевому слову «Украина» (в отличие от «страны проекта» в исходных снимках) дает «Результаты не найдены». Поиск названий финансируемых проектов, перечисленных в последнем «целом» веб-захвате, не дает результатов.
Кроме того, текущие критерии поиска в базе данных были ограничены, ранее можно было искать финансирование с 2014 года по настоящее время, в настоящее время только 2017 год по настоящее время доступен для поиска в раскрывающихся меню. До 25 февраля появилось несколько новостных сообщений, подтверждающих эту сумму в 22 394 281 доллар».
«Стирание записей NED необходимо для подтверждения большой лжи администрации Байдена, которая повторялась в СМИ, о том, что российское вторжение в Украину было «неспровоцированным», – делает вывод автор.
В недавнем заявлении о солидарности с Украиной NED признал, что он был «гордым партнером украинских групп гражданского общества, СМИ и правозащитников с 1989 года — до того, как украинский народ провозгласил независимость в 1991 году — поскольку они столкнулись с огромными проблемы в построении независимой и свободной страны».
Президент NED Дуэйн Уилсон сообщил на форуме NED, посвященном Украине, 4 марта, что Украина является четвертой по величине программой NED по предоставлению грантов в мире. Уилсон сказал, что «фонд гордится тем, что Украина была нашим основным партнером с 1989 года, до обретения независимости, поддерживая украинские организации гражданского общества».Дуэйн Уилсон
Антироссийская программа NED была подробно описана одним из выступавших на форуме 4 марта Ольгой Айвагурской, которая сказала, что большая часть ее работы с НПО, финансируемой NED, сосредоточена на документировании военных преступлений России.
Забыты военные преступления украинской армии, масштабы которых подробно описаны в документальном фильме RT News «Донбасс, вчера, сегодня, завтра».
В него вошли кадры раскопок массовых захоронений в Донбассе, где неонацистские ополченцы, прикрепленные к украинской армии, вырезали, а затем похоронили сотни мирных жителей.Место массового захоронения в Луганске было показано в документальном фильме RT, но не в основных американских СМИ.
«Однако NED стремится продвигать мультяшное повествование, изображающее Украину как доблестного Давида, сражающегося со злым русским медведем».
NED сыграл ключевую роль в развязывании конфликта с Россией, поддержав две цветные революции.
Цветная революция 2004 года заменила Януковича Виктором Ющенко, который выступал за вступление Украины в НАТО и принял программу структурной перестройки Международного валютного фонда (МВФ), которая принесла пользу американским инвесторам и одновременно сократила социальные программы.Украинская оранжевая революция 2004 года
Активисты NED использовали широкую стратегию по связям с общественностью, которая включала: а) доставку оплачиваемых протестующих из других городов в Киев; б) создание онлайн-телестанции протеста и агитационной атрибутики; c) предоставление оффшорной подготовки студенческому руководству, выступающему против Януковича. Стратегия была основана на работах Джина Шарпа и шаблоне, который NED успешно применил в Сербии с молодежной группой под названием „Отпор”, что помогло обеспечить поражение Слободана Милошевича на выборах в сентябре 2000 года.Переворот маэстро Джина Шарпа
Параллельный подход был использован во время восстания на Майдане в феврале 2014 года, которое привело к свержению Януковича (он был переизбран в 2010 году) и установлению в Киеве прозападного режима.
В 2020 году NED предоставил Украине 4,6 миллиона долларов на цели, в том числе на повышение осведомленности о предполагаемых нарушениях прав человека со стороны России в Крыму и на востоке Украины, а также на разжигание оппозиции и сопротивления России.
Масштабы программы NED ясно показывают важность этой организации. Однако, поскольку администрация Байдена намерена сохранить фикцию о неспровоцированности российского вторжения/контрнаступления, необходима цензура и удаление записей.
ЦРУ разбрасывает сети на Украине
Ниже приводится слегка отредактированная выдержка из книги „ЦРУ как организованная преступность: как незаконные операции развращают Америку и мир” (Clarity Press, 2016):
«Райан Доусон: Это Райан Доусон из ANC Report. Со мной сегодня Дуг Валентайн. Я собираюсь спросить его сегодня вечером о роли ЦРУ в Украине и о проникновении в СМИ.
РД: Я хочу спросить вас об этой организации, работающей с НПО в Украине. Он называется Объединенный центр действий. Я хочу прочитать что-нибудь короткое с их страницы и узнать ваше мнение. В нем говорится:
«Центр UA» обладает сильным профессиональным человеческим потенциалом. Команда имеет опыт ведения проектов в сфере европейской и евроатлантической интеграции. При этом в состав Центра UA входят эксперты и активисты, имеющие опыт журналистики, государственной службы, PR, общественной деятельности и так далее. Также Центр UA имеет обширную базу контактов с международными экспертами, политиками и журналистами. На данный момент Центр UA является координатором Общественной Кампании «Новый гражданин», объединяющей около 40 НПО.
Из отчета Карла Бернштейна о СМИ мы знаем, насколько сильно ЦРУ проникло в СМИ. Не могли бы вы рассказать о Центре UA и о том, что они там делают с 40 НПО, якобы для продвижения демократии и совместной работы активистов и опытных журналистов?
ДВ: Center UA — это организация, которую два года назад софинансировал Пьер Омидьяр. Center UA — это зонтичная организация, связанная с различными активистскими проектами и неправительственными организациями , одним из которых является кампания „Новый гражданин”, которая, по данным Financial Times , «сыграла большую роль в развязывании протеста».
На самом деле, по данным Kyivpost, «Center UA получил более 500 000 долларов в 2012 году… 54 процента из которых поступили от Pact Inc., проекта, финансируемого Агентством США по международному развитию. Почти 36 процентов поступило от Omidyar Network, фонда, основанного основателем eBay Пьером Омидьяром и его женой. Среди других доноров — Международный фонд «Возрождение», основным спонсором которого является миллиардер Джордж Сорос, и Национальный фонд за демократию, финансируемый в основном Конгрессом США».
Почему Омидьяр проявил готовность присоединиться к таким известным спонсорам смены режима, как USAID и NED, не говоря уже о Соросе? Где еще он сотрудничает? Никогда не следует забывать, что у него такая компания. Почему?
Хотя Омидьяр родился в Париже, а его родители переехали в Мэриленд, когда он был маленьким, он, похоже, имеет иранское происхождение. Его мать была лингвистом фарси и по состоянию на 2016 год была президентом Института культурного наследия Рошана. Как ни странно, о его отце в открытом доступе мало информации, включая его имя. Судя по всему, он был урологом или хирургом в больнице Джона Хопкинса, и если это так, то его имя должно быть известно. Секретность предполагает некую связь с разведкой, возможно, с эмигрантскими кругами высшего класса, которые ЦРУ культивирует в Америке. Это факт, что резидентура ЦРУ в Иране служила одной из главных баз Агентства для агентурных операций против Советов. ЦРУ и МОССАД создали САВАК, печально известную службу внутренней политической безопасности шаха,
Может быть, Пьер Омидьяр доступен для внешнеполитических агентств США из-за некоторых прежних семейных связей. Может быть, именно поэтому он потратил несколько сотен тысяч долларов (мизерная сумма для миллиардера), чтобы помочь организовать Center UA на Украине: чтобы ЦРУ могло проводить операции против русских, как оно это делало в Иране. ?
Что я знаю точно, так это то, что такие миллиардеры, как Омидьяр, Сорос и Рокфеллеры, не говоря уже об USAID и NED, не финансируют политическую деятельность по доброте душевной. Они делают это для продвижения своих интересов. Для этого и создается такая организация, как Center UA: для продвижения интересов своих финансовых покровителей. Мне это кажется механизмом ЦРУ для создания кризиса в Украине и его использования. 40 неправительственных организаций, которые он координирует, идеально подходят для прикрытия тайных политических действий ЦРУ.
Центр UA должен иметь техническую команду. Скажем, гипотетически, эта техническая команда является собственностью ЦРУ, и в целях правдоподобного отрицания ЦРУ укомплектовано консультантами (в отличие от штатных сотрудников) из третьих стран. Возможно, консультанты — профессиональные хакеры преступного мира в стиле Guccifer, и ЦРУ предоставило им полностью проверенные фальшивые личности. Возможно, хакеры подрывают правительства по найму. Благодаря передовым технологиям, новое цифровое управление ЦРУ могло легко управлять такой наемной технической командой, так и не будучи обнаруженным. Может быть, команда организует цветные революции и движения сопротивления в таких странах, как Украина, используя разведданные ЦРУ для разоблачения официальной коррупции, проникновения и подрыва сил безопасности, и даже развертывать и направлять частные ополчения в случае чрезвычайной ситуации в стране в таких местах, как Донецк.
Учитывая историю ЦРУ, которое помещало своих офицеров под коммерческое прикрытие, можно было бы правдоподобно задаться вопросом, относится ли это также к членам частной команды технической безопасности Омидьяра. Сообщается, что его предприятие инвестировало в InnoCentive, компанию, которая продает технологии краудсорсинга. Венчурная компания ЦРУ IN-Q-TEL также инвестировала в InnoCentive. Так что деловая связь может быть уже там.
Всё это, конечно, домыслы, но на самом деле Центр UA координирует политиков и журналистов с экспертами по международным делам и связям с общественностью. Об этом говорится на его сайте. Все эти люди занимаются управлением информацией; может быть, они связаны на частном сервере, который использовала Хиллари Клинтон, когда она была госсекретарем. Эксперты в области политики и психологических войн из цифровой Темной армии ЦРУ пришли к выводу, что они могут легко заручиться общественной поддержкой своих цветных революций, создав веб-сайты, которые объединяют людей и направляют их; что они могли манипулировать потенциальными повстанцами, используя те же самые, хотя и обновленные методы «мотивационной идеологической обработки», которые такие люди, как (сотрудник информационной службы США) Фрэнк Скоттон, впервые применили во Вьетнаме.
Заявленной целью Center UA было вывести Украину из российской орбиты и передать её западным корпорациям. Так и произошло, наряду с обязательными политическими откатами. Действительно, через несколько лет после создания Center UA сын вице-президента Джо Байдена вошел в совет директоров крупнейшего украинского производителя газа Burisma Holdings. Хантер Байден возглавлял юридический отдел Burisma и поддерживал связи с международными организациями.
В книге „Точка воспламенения на Украине” содержится достаточно доказательств того, что режим Обамы и его корпоративные партнеры-каперы свергли пророссийское правительство Украины и установили правительство, заполненное неонацистами и американской элитой.
Операция Байдена по разгрому и захвату произошла в 2014 году, а в 2016 году другой суперхищник, Наталья Яресько, взяла под свой контроль компанию „Датагруп”, которая контролирует телекоммуникационный рынок Украины. Яресько одно время занимала высокий пост в Государственном департаменте США, координируя торговлю и коммерческие агентства, работавшие с бывшим Советским Союзом, включая Корпорацию зарубежных частных инвестиций. Она является частью глобальной элиты: сети МВФ/Всемирный банк/Европейский банк реконструкции и развития. В администрации Клинтона она занимала должность начальника экономического отдела посольства США в Украине и помогла подготовить почву для государственного переворота, который произошел там 20 лет спустя. На организацию этих переворотов уходят годы. Планируется еще много.
Яресько получила украинское гражданство в тот же день, когда ее назначили министром финансов Украины в 2014 году, и в этот момент она вытеснила своего конкурента, владельца „Датагруп”, из бизнеса, используя аферу с валютными кредитами, излюбленную мафиозными бандитами. Вот как работают вольные капиталисты: они перегружают целевые страны и бизнесменов долгами, а затем избавляются от них. Опять же, ни слова протеста со стороны основных СМИ: это неполитическая «свободная торговля» в действии.
ЦРУ играет центральную, но секретную роль в этих схемах, совершая незаконные, но правдоподобно отрицаемые действия, которые требуют высокотехнологичного шпионажа и активов преступного мира — проникая в файлы тайной полиции страны или используя частных сыщиков, чтобы получить компромат на людей, затем подставить их и шантажирует их. Такого рода подрывные операции не могут проводиться публично такими людьми, как сыном Байдена или Яресько, или их пиарщиками. Иностранные вымогательства должны проводиться тайно через преступный мир, и здесь в игру вступает ЦРУ.
РД: Мы видели Национальный фонд за демократию, который полностью является ЦРУ, в авангарде на Украине. Но зачем ЦРУ столько НПО в качестве посредников? С какой целью они имеют 40 различных неправительственных организаций?
ДВ: Я приведу вам пример. Когда ЦРУ перебралось во Вьетнам, в культуре которого США раньше не имели дела, первое, что оно сделало, это купило много собственности. Это было во время Первой Индокитайской войны, и они делали это тайно, через вырезки, чтобы иметь убежища для создания организаций позже. Для них всегда лучше покупать недвижимость во время кризиса, когда цены падают. Как всегда говорит Трамп: «Покупайте дешево». А когда цены самые низкие? Как сказал барон Ротшильд: «Когда на улицах кровь».
ЦРУ купило огромные участки собственности в Сайгоне между 1952 и 1955 годами, во время Первой Индокитайской войны, когда на улицах лилась кровь. ЦРУ купило первоклассную недвижимость за десять процентов от ее стоимости. Это первый шаг — засунуть нос в палатку. Эти здания служили местом, где офицеры ЦРУ могли встречаться со своими агентами и замышлять грязные дела. Часть они передали НПО и гражданским организациям для работы.
Это тоже самое, что ЦРУ делает в Украине через Центр UA. Он создает проамериканскую гражданскую базу, из которой выходят политические кандидаты.
ЦРУ разными способами влияет на политику в других странах. Офицеры ЦРУ постоянно направляют деньги всем политическим партиям, правым и левым, и создают агентов дальнего действия для наблюдения и манипулирования политическими событиями. Это стандартная операционная процедура.
Следующее, что делает ЦРУ, — захватывает контроль над национальными секретными службами. Так делали и во Вьетнаме, и на Украине.
ЦРУ проникает во все политические партии, и как только политик, которым они владеют, оказывается на месте, правым или левым, они могут повысить его или ее до министра обороны или министра внутренних дел. Эти министры получают зарплату от ЦРУ и назначают военных, сотрудников службы безопасности и полиции, которые выполняют приказы ЦРУ.
Корпорации США нуждаются в ЦРУ, чтобы помочь создать эти параллельные правительства. ЦРУ проникает в военные и спецслужбы и одновременно создает гражданскую базу через организации, которые отрицают, вроде Center for UA. Вот как управляются общества, когда нет подавляющей народной поддержки: через владение собственностью и наличие нужных людей в правительстве и общественных институтах.
ЦРУ манипулирует социальными и политическими процессами. Его офицеры и их агенты вербуют людей и ставят их на место, заставляя их подписывать контракты, в которых фактически говорится: «В обмен на работу на нас в продвижении наших интересов здесь, в Киеве, вы получите 100 000 долларов на счёт в швейцарском банке, и ваша жизнь будет розовой».
Это незаконно. Это предательство. Вы не можете взять деньги у иностранной разведки и работать против своей страны, но это то, что ЦРУ делает сейчас на Украине и во всем мире в огромных масштабах».
Вместо заключения
Ещё в 2007 году в ListVerse опубликован доклад «18 секретных армий наемников ЦРУ»:
«18. Украинские партизаны
С 1945 по 1952 год ЦРУ обучало и снабжало с воздуха украинские партизанские отряды, которые первоначально были организованы немцами для борьбы с Советским Союзом во время Второй мировой войны. В течение семи лет партизаны, действовавшие в Карпатах, совершали единичные вылазки. В конце концов, в 1952 году массивные советские вооруженные силы уничтожили их.
17. Китайская бригада в Бирме
После победы коммунистов в Китае китайские солдаты-националисты бежали в северную Бирму. В начале 1950-х годов ЦРУ использовало этих солдат для создания бригады численностью 12 000 человек, которая совершала рейды в Красный Китай. Однако солдаты-националисты сочли более выгодным монополизировать местную торговлю опиумом.
16. Гватемальская повстанческая армия
После того, как президент Гватемалы Хакобо Арбенс легализовал коммунистическую партию этой страны и экспроприировал 400 000 акров банановых плантаций United Fruit, ЦРУ решило свергнуть его правительство. Гватемальские повстанцы прошли подготовку в Гондурасе и получили поддержку авиационного контингента ЦРУ, состоящего из бомбардировщиков и истребителей. Эта армия вторглась в Гватемалу в 1954 году, быстро свергнув правление Арбенса.
15. Суматранские повстанцы
Пытаясь свергнуть президента Индонезии Сукарно в 1958 году, ЦРУ направило на остров Суматра военизированных экспертов и радистов для организации восстания. При поддержке ЦРУ с воздуха повстанческая армия атаковала, но была быстро разбита. Американское правительство отрицало свою причастность даже после того, как был сбит самолет ЦРУ B-26, а его пилот ЦРУ Аллен Поуп попал в плен.
14. Хамба Всадники
После китайского вторжения в Тибет в 1950 году ЦРУ начало вербовать всадников хамба — свирепых воинов, которые поддерживали религиозного лидера Тибета, Далай-ламу, — когда они бежали в Индию в 1959 году. Доставленные обратно в Тибет самолетом Air American, управляемым ЦРУ, Хамбас организовали армию численностью около 14 000 человек. К середине 1960-х Хамбы были брошены ЦРУ, но они сражались в одиночку до 1970 года.
13. Силы вторжения залива Свиней
В 1960 году оперативники ЦРУ завербовали 1500 кубинских беженцев, проживающих в Майами, и устроили внезапную атаку на Кубу Фиделя Кастро. Эта небольшая армия, прошедшая обучение на базе в Гватемале, вместе с военно-воздушными силами, состоящими из бомбардировщиков B-26, высадилась в заливе Свиней 19 апреля 1961 года. Непродуманная, плохо спланированная операция закончилась катастрофой, поскольку все, кроме 150 человек были убиты или взяты в плен в течение трех дней.
12. Тайная армия Мео
В 1962 году агенты ЦРУ завербовали представителей племени мео, живущих в горах Лаоса, для борьбы в качестве партизан против коммунистических сил Патет Лао. Это подразделение, получившее название l’armee Clandestine, оплачиваемое, обученное и снабженное ЦРУ, выросло до 30 000 человек. К 1975 году число мео, число которых в 1962 году составляло четверть миллиона, сократилось до 10 000 беженцев, бежавших в Таиланд.
11. Наемники Нунг
Китайские горцы, живущие во Вьетнаме, нунги были наняты и организованы ЦРУ в качестве наемников во время войны во Вьетнаме. Грозные и жестокие бойцы, нунги использовались по всему Вьетнаму и вдоль Тропы Хо Ши Мина. Нунги оказались дорогостоящими, поскольку отказывались сражаться, если их постоянно не снабжали пивом и проститутками.
10. Перуанский полк
Не имея возможности подавить партизанские силы в своих восточных амазонских провинциях, Перу обратилось за помощью к США в середине 1960-х годов. В ответ ЦРУ создало укрепленный лагерь в этом районе и наняло местных перуанцев, которых обучали сотрудники «Зеленых беретов», предоставленные армией США. После разгрома партизан элитное подразделение было расформировано из-за опасений, что оно может организовать переворот против правительства.
9. Наемники Конго
В 1964 году, во время гражданской войны в Конго, ЦРУ создало армию в Конго для поддержки прозападных лидеров Сирила Адулы и Джозефа Мобуту. ЦРУ импортировало европейских наемников и кубинских пилотов — изгнанников с Кубы — для пилотирования военно-воздушных сил ЦРУ, состоящих из транспортов и бомбардировщиков B-26.
8. Камбоджийский переворот
На протяжении более 15 лет ЦРУ пробовало различные безуспешные способы свергнуть левацкого принца Камбоджи Нородома Сианука, включая попытки убийства. Однако в марте 1970 года переворот, поддержанный ЦРУ, наконец сделал свое дело. Финансируемые за счет налогов США, вооруженные американским оружием и обученные американскими «зелеными беретами», силы против Сианука под названием Кампучийские кхмерские кромы (ККК) захватили столицу Пномпень и взяли под свой контроль правительство. С благословения ЦРУ и администрации Никсона контроль над Камбоджей был передан в руки Лон Нола, который позже отличился тем, что направил солдат для убийства десятков тысяч мирных жителей.
7. Курдские повстанцы
В начале 1970-х годов ЦРУ перебралось в восточный Ирак, чтобы организовать и снабдить курдов этого района, восставших против просоветского иракского правительства. Настоящая цель этой акции заключалась в том, чтобы помочь шаху Ирана благоприятно урегулировать пограничный спор с Ираком. После достижения ирано-иракского урегулирования ЦРУ отказалось от поддержки курдов, которые затем были подавлены иракской армией.
6. Наемники Анголы
В 1975 году, после многих лет кровопролитных боев и гражданских беспорядков в Анголе, Португалия решила отказаться от своей власти над последней из своих африканских колоний. Переход должен был состояться 11 ноября, при этом контроль над страной должен был перейти к той политической фракции, которая в этот день контролировала столицу Луанду. В течение месяцев, предшествовавших изменению, за власть боролись три группы: Народное движение за освобождение Анголы (МПЛА), Национальный фронт освобождения Анголы (ФНЛА) и Национальный союз за полную независимость Анголы (УНИТА). К июлю 1975 года марксистское МПЛА вытеснило умеренные ФНЛА и УНИТА из Луанды, поэтому ЦРУ решило вмешаться тайно. На операцию в Анголе было потрачено более 30 миллионов долларов, основная часть денег пошла на покупку оружия и оплату труда французских и южноафриканских наемников. которые помогали ФНЛА и УНИТА в их борьбе. Несмотря на неопровержимые доказательства обратного, официальные лица США категорически отрицали свою причастность к ангольскому конфликту. В конце концов, это была бесплодная военная авантюра, ибо МПЛА взяло власть и контролирует Анголу по сей день.
5. Афганские моджахеды
Тайная поддержка групп, борющихся против советского вторжения в Афганистан, началась при президенте Джимми Картере в 1979 году и была усилена при администрации Рональда Рейгана. Операция достигла своей первоначальной цели, поскольку Советы были вынуждены начать вывод своих войск в 1987 году. К сожалению, после того, как Советы ушли, США по существу проигнорировали Афганистан, поскольку он погрузился в пятилетнюю гражданскую войну, за которой последовал подъем ультраправых сил – фундаменталистский Талибан. Талибы предоставили убежище Усаме бен Ладену и „Аль-Каиде”, виновным в терактах 11 сентября 2001 года.
4. Сальвадорские эскадроны смерти
Ещё в 1964 году ЦРУ помогло сформировать ORDEN и ANSESAL, две военизированные разведывательные сети, которые превратились в сальвадорские эскадроны смерти. ЦРУ обучало руководителей ОРДЕН использованию автоматического оружия и методам наблюдения, а также назначило нескольких руководителей на зарплату ЦРУ. ЦРУ также предоставило подробные сведения о сальвадорцах, позже убитых эскадроном смерти. Во время гражданской войны в Сальвадоре с 1980 по 1992 год эскадроны смерти несут ответственность за 40 000 убийств. Даже после того, как общественный резонанс вынудил президента Рейгана осудить эскадроны смерти в 1984 году, поддержка ЦРУ продолжалась.
3. Никарагуанские контрас
23 ноября 1981 года президент Рональд Рейган подписал совершенно секретную директиву о национальной безопасности, разрешающую ЦРУ потратить 19 миллионов долларов на вербовку и поддержку контрас, противников сандинистского правительства Никарагуа. Поддерживая контрас, ЦРУ осуществило несколько актов саботажа без согласия комитетов Конгресса по разведке или даже без предварительного уведомления. В ответ Конгресс принял поправку Боланда, запрещающую ЦРУ оказывать помощь контрас. Попытки найти альтернативные источники средств привели к скандалу «Иран-контрас». Возможно, это также привело к тому, что ЦРУ и контрас стали активно участвовать в контрабанде наркотиков. В 1988 году Подкомитет Сената по наркотикам, терроризму и международным операциям пришел к выводу, что лица из движения «Контрас» занимаются незаконным оборотом наркотиков; что известные наркоторговцы оказывали помощь «контрас»; и что «есть некоторые серьезные вопросы относительно того, не смогли ли официальные лица США, участвующие в Центральной Америке, решить проблему наркотиков из опасения поставить под угрозу военные действия против Никарагуа».
2. Гаитянский переворот
В 1988 году ЦРУ попыталось вмешаться в выборы на Гаити с помощью «программы тайных действий», чтобы подорвать кампанию возможного победителя Жана-Бертрана Аристида. Три года спустя Аристид был свергнут в результате кровавого переворота, в результате которого погибло более 4000 мирных жителей. Многие из руководителей переворота получали зарплату от ЦРУ с середины 1980-х годов. Например, Эммануэль «Тото» Констант, глава FRAPH, жестокой банды головорезов, известной убийствами, пытками и избиениями, признался, что является платным агентом ЦРУ. Точно так же созданная ЦРУ Гаитянская национальная разведывательная служба (НИС), предположительно созданная для борьбы с наркотиками, действовала во время переворота как «политический отряд запугивания и убийств». В 1994 году американские войска численностью 20 000 человек были отправлены на Гаити, чтобы позволить Аристиду вернуться. По иронии судьбы, даже после этого ЦРУ продолжало работать с FRAPH и NIS. В 2004 году Аристид был снова свергнут, причем Аристид утверждал, что его похитили американские войска.
1. Попытка переворота в Венесуэле
11 апреля 2002 года венесуэльские военные предприняли попытку свергнуть демократически избранного левого президента страны Уго Чавеса. Переворот провалился через два дня, когда сотни тысяч людей вышли на улицы, а к протестующим присоединились военные подразделения. Администрация Джорджа Буша-младшего была единственной демократией в Западном полушарии, не осудившей попытку государственного переворота. По словам аналитика разведки Уэйна Мэдсена, ЦРУ активно организовало переворот: «ЦРУ предоставило персонал Группы специальных операций во главе с подполковником, прикомандированным из Командования специальных операций США в Форт-Брэгге, Северная Каролина, для помощи в организации переворота против Чавеса».
А потом была «Арабская революция», война в Ираке, Сирии, Йемене и далее, со всеми остановками.
А теперь опять ЦРУ вернулась к «истокам» – повстанческая нацистская армия на Украине.
*организации, запрещённые в РФ
Теги события:
главная цру украина гибридная война афганистан пропаганда специальная военная операция оранжевые технологии цветная революция нко влияние байден яресько
Какие ловкачи эти ребята из ЦРУ. И там они организовали повстанцев, и тут… Впрочем, советский КГБ ни в чем им не уступал. А частенько и превосходил.
Сейчас то мы, как бы, „партнёры”, но должно ли это мешать российским спецам действовать также?
Почему бы не создать, к примеру, „Фронт освобождения североамериканских индейцев”. „Или движение за независимость Гаваев”.
Да и самой России пора вспомнить, что она ИМПЕРИЯ и её истинная элита вовсе не жуликоватые олигархи тянущие из страны, а служилый люд – военные и администраторы собирающие и защищающие государство Российское.
„Nie jestem od tego, by ulegać zbyt pochopnym wzburzeniom. Jestem od tego, by zadawać konkretne pytania, choćby o priorytety polityki w Polsce” – mówił poseł Konfederacji Grzegorz Braun podczas spotkania z mieszkańcami Piotrkowa Trybunalskiego w dniu 8 kwietnia 2022 roku.
Jak zaznaczył obecne priorytety rządzących to „Ukraina, Ukraina i Ukraina… Polski na tej liście nie ma i nie wiem czy to się zmieni” – stwierdził Braun. Na naszych oczach budują nam – według polityka Konfederacji – inne państwo. Powinniśmy mieć świadomość faktu, iż „jesteśmy rozgrywani przez naszych zachodnich aliantów”. „Bylibyśmy bardzo nierozważni, gdybyśmy pozwolili wypruć sobie flaki za sprawę ukraińską” – dodał Braun.
Według posła, pytania o koszty utrzymania przybyszów z Ukrainy zbywa się oskarżeniami o sprzyjanie Putinowi, o prorosyjska propagandę. Tymczasem w naszym kraju dochodzi do wielkiej zmiany: socjologicznej, ekonomicznej i politycznej. „Tylko patrzeć, jak jakaś nowoutworzona partia ukraińska wygra wybory w Polsce, najpierw lokalne” – przestrzegał Braun i dodał: „Nie chciałbym, aby Rzeczpospolita byłą daniem do konsumpcji. Chcę, abyśmy przeżyli. Na wojnę jeszcze nikt się nie spóźnił, nie śpieszmy się, zwłaszcza że nie wiemy, o co tak naprawdę toczy się ta wojna” – mówił.
Zapraszamy do wysłuchania całego wystąpienia posła Grzegorza Brauna…
Do narracji o “pandemii” i wszystkich związanych z nią elementów – kłamstw, gigantycznych interesów; kwestii “szczepień” przeciwko wolności oraz niepewności co do tego, w jaki sposób wirus pojawił się – dołącza kolejny wątek, który może wiązać ową aferę zdrowotną z Ukrainą i jej tajnymi laboratoriami biologicznymi.
Jak wiadomo, o nowej chorobie zaczęto mówić w styczniu 2020, przy czym dopiero 11 lutego, Światowa Organizacja Zdrowia, tęże chorobę grypopodobną wywołaną koronawirusem, oficjalnie nazwała Covidem-19. Jednakże, najprawdopodobniej zdecydowano się na tę nazwę najpóźniej jesienią 2019: z danych rządu USA wynika, że 12 listopada 2019, Departament Obrony USA przyznał firmie Labyrinth Global Health INC. kontrakt o wartości ponad 116 mln USD na “badania nad COVID-19″, czyli zanim koronawirus oficjalnie pojawił się w doniesieniach medialnych i na trzy miesiące przed oficjalnym oznaczeniem go jako Covid-19.
Najwyraźniej, albo mamy tu do czynienia z proroctwami, albo z globalnym oszustwem. Istnieją także inne dowody, które powinny spowodować oburzenie: umowa ze spółką Labyrinth miała zostać zrealizowana na Ukrainie i była częścią znacznie większej agendy o nazwie “Program redukcji zagrożeń biologicznych na Ukrainie”. To prawdopodobnie wyjaśnia, dlaczego Labyrinth Global Health nawiązał współpracę z firmą EcoHealth Alliance Petera Daszaka, finansowaną przez Fauci’ego, oraz z spółką Metabiota, znaną z powiązań z Hunterem Bidenem, synem Joe’go.
Rząd Stanów Zjednoczonych posiada stronę internetową o nazwie USA Spending, która jest oficjalnym, otwartym źródłem najmniej kompromitujących informacji na temat wydatków federalnych, jednak dzięki tej stronie – która ukrywa brudy – można dowiedzieć się wiele innych ciekawych rzeczy (tj. dotyczących innych kwestii, niż badania nad Covidem, zanim jeszcze Covid oficjalnie zaistniał). Chodzi o kontrakty i umowy podwykonawcze dotyczące wieloletniego kontraktu podpisanego w roku 2012 (i kończącego się w roku 2020) przez Departament Obrony z firmą Black & Veatch Special Projects Corp, która określa siebie jako “globalną firmę inżynieryjną, zaopatrzeniową, konsultingową i budowlaną specjalizującą się w rozwoju infrastruktury” – https://www.bv.com/. Z pozoru chodzi o bliżej nieokreślone “usługi profesjonalne, naukowe i techniczne”,ale jeśli przyjrzeć się umowom podwykonawczym, można w nich znaleźć takie pozycje, jak “sprzęt laboratoryjny dla Kijowa” czy “meble biurowe dla Kijowa”.
Pytanie brzmi: dlaczego Departament Wojny USA korzystał z usług firmy inżynieryjnej w celu rozwiązywania problemów związanych z zagrożeniami biologicznymi i dlaczego zarówno Departament Wojny, jak i wspomniana wcześniej firma Black & Veatch zapłaciły firmie Labyrinth Global Health INC. za przeprowadzenie badań nad wirusem COVID-19 na Ukrainie na trzy miesiące przed nadaniem mu nazwy? – Dlaczego wreszcie, wszystko to odbywało się głównie na Ukrainie?
Można tu zaobserwować standardową metodę polegającą na wykorzystaniu pozornie czystej firmy, takiej jak Labyrinth Global Health –której członkowie zajmują się łagodzeniem skutków chorób występujących w Afryce i Azji, a następnie włączeniu jej do współpracy z takimi bandytami jak Eco Alliance i Metabiota, należącymi do USAID – organizacji o wybitnie geopolitycznym zabarwieniu. Gdy trochę poszpera się, można odkryć, że w rzeczywistości istnieją między nimi powiązania i to bardzo bliskie: wystarczy wspomnieć, że Murat Tartan, główny ekonomista firmy Labyrinth, jest również głównym ekonomistą spółki Metabiota.
A ponieważ jest to nazwisko tureckie, od razu nasuwa się skojarzenie z BioNTech, małą niemiecką firmą prowadzoną przez Turków, która znikąd stała się miliardowym skarbcem Big Pharmy i preparatów genowych. Są to niewątpliwie zbiegi okoliczności, ale skłaniają do refleksji na temet tego, jak mały jest ów podziemny świat, który nami rządzi.
Dziwna to wojna. Prowadzona jakby od niechcenia. Nikt jej nie wypowiedział, nikt nie zerwał stosunków dyplomatycznych. Nie wysadził „ruskich” rurociągów, a wprost przeciwnie Rosja pompuje ropę i płaci Ukrainie miliardy za jej tranzyt. Putin nie bombarduje wież telewizyjnych, pozwalając na kabaretowe występy ekipy filmowo-telewizyjnej Zełenskiego. Kaczyński przemieszcza się kolejową salonką po polu bitwy, a właściwie po ustanowionym dwa lata temu na Wołyniu „szlakiem chwały bojowej UPA”. Zginęło 1232 cywilów (w Syrii 500 tysięcy, a w Hucie Pieniackiej 1200 kobiet i dzieci, i to w ciągu jednej nocy). Wojna wydaje się być bezsensowna, sztuczna, niezrozumiała. A może inny jest jej cel, i nie jest nim tylko Ukraina? W doskonale przygotowanej i skoordynowanej akcji Polskę zasiedlają miliony „uchodźców”. I czy to nie z nią toczy się niewypowiedziana wojna?
A może chodzi o kolorową rewolucję, która nie zawsze ma na celu obalenie rządu, lecz osłabienie jego narodowego komponentu? Rewolucję, w której pochodzącym z warszawskich Nalewek dywersantom Sorosa sekundują Berlin, Bruksela i „zielone ludziki”, ale nie Rosjanie, tylko TVN i YouTube. I czy ta ferajna nie stanowi większe zagrożenie dla Polski niż Putin i Łukaszenko razem wzięci? Szkopuł w tym, że stojący u steru władzy zagrożenia próbują odpierać ustępstwami, a nawet zwracaniem się do reżyserów owej rewolucji o pomoc. No i w tym, że wszystkie polityczne inwestycje Sorosa dotyczą wyłącznie żydokomuny. Czy nie chodzi o wcielenie Polski do federacyjnego unijnego państwa zarządzanego przez Niemcy, o zamienienie Polski w źródło taniej siły roboczej zatrudnionej w niemieckich hurtowniach i montowniach? Czy masowa akcja przesiedleńcza nie jest znaczącym krokiem do przodu w dziele budowy IV Rzeszy? I jeszcze jedno: Dlaczego Polacy, ofiary resetu uczestniczą w nim z wielkim entuzjazmem, własnymi rękami likwidując sobie państwo?
Kto otwarł Polskę na przestrzał? Kto wygenerował ruch na wschodniej granicy? Kto tworzy popyt na uchodźców? Kto steruje wielką akcją przesiedleńczą, która zmienia radykalnie i nieodwracalnie strukturę etniczną Polski? Kto robi wszystko, żeby zostali w Polsce na zawsze? Dlaczego roztaczają przed nimi wizję wspaniałej przyszłości, fundują wczasy all inclusive, nadają przywileje? Kto oskarża zadających takie pytania o „sabotaż wysiłku wojennego” i brutalnie szantażuje: Ten, kto nie akceptuje zmian w konstytucji stoi za śmiercią ukraińskich cywilów? Była szokowa transformacja gospodarcza, jest szokowa transformacja etniczna. W politykę szajek rządzących Polską wpisuje się nieprzerwany, zapoczątkowany przez Balcerowicza, kontynuowany przez Tusk, a sfinalizowany przez Morawieckiego proces podmiany ludności, pomysł na „białego murzyna”, na kraj bez „ciemnego, ksenofobicznego motłochu”, ze skundloną etnicznie tanią siłą roboczą.
„Jesteśmy gotowi na przyjęcie kilku, 4-5 milionów uchodźców” – to Morawiecki, kilka tygodni przed wojną. „Przyjmujemy wszystkich, kto będzie chciał – to szef bezpieki. „Dla każdego uciekiniera z Ukrainy znajdziemy dach nad głową i darmowy posiłek” – to minister rodziny.„Obywatele Ukrainy zapewne zostaną z nami dłużej” – to szef Kancelarii Premiera, ten sam, który kilka miesięcy temu złowieszczo zapowiedział: Rząd rozpoczyna pracę nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej. Zdradzając, że chcą osiedlić w Polsce niepolskie nacje, bo „potomkowie mieszkańców” to nie potomkowie Polaków. Jeśli cię to nie przekonuje, to przypomnij sobie słowa Dudy: Tu jest Polin. No i przeczytaj „Jerusalem Post”, który 11 dni przed rosyjską inwazją pisał o tajnych planach rządu izraelskiego dotyczących 200 tysięcy obywateli ukraińskich pochodzenia żydowskiego. „Trwająca dziś operacja przerzutu Żydów była przygotowywana kilka tygodni przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Centrum dowodzenia znajduje się w hotelu Novotel w Warszawie” – pisała „Rzeczpospolita”. Kiedy zaczęły się przygotowania? – Pod koniec stycznia. Czyli dużo wcześniej, niż Putin zaczął wojnę? – pyta gazeta. Mieliśmy informacje – odpowiada Szmul Szpak z Agencji Żydowskiej. Tylko cyferki się nie zgadzają. Na lotnisko Ben Gurion dotarło 5 tysięcy uprzednio wyselekcjonowanych, jak na Umschlagplatz, etnicznie i religijnie. Ale o tym, nie mów głośno, bo „to niedobra jest”.
Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego – rzekło polskie MSZ ustami swego ryżego rzecznika. Ale to nie on i nie po raz pierwszy zdradził, czyimi są sługami. Jarosław Kaczyński o uchodźcach: Nas stać, bo jesteśmy 3 razy bogatsi od Ukrainy (…) Nie będziemy chodzić po prośbie. Nie będzie relokacji”. Andrzej Duda: „Bezpieczeństwo Ukrainy jest częścią naszego bezpieczeństwa”. Wcześniej prezydent wszystkich Polaków ogłosił: Wszyscy jesteśmy Żydami (a Morawiecki: Wszyscy jesteśmy Ukraińcami). Minister edukacji: „Polskie szkoły przyjmą 700 tysięcy ukraińskich uczniów”.No i precedens na skalę świata – aby zostać w Polsce studentem lub profesorem, przybyły do Polski Ukrainiec nie musi spełniać żadnych warunków. Nie musi nawet słowo umieć po polsku, mieć matury, indeksu, dyplomu. Wystarczy oświadczenie woli i ustne zapewnienie, że był nim na Ukrainie.
MSZ jest opanowany przez dwie szajki, żydowską i bezpieczniacką, których szefowie dogadali się w Magdalence i które reprodukują się już w drugim, a nawet trzecim pokoleniu – tak mówi teoria spiskowa. Są jednak rozliczne namacalne dowody świadczące o tym, że gdy Bronisław Geremek kompletował „zespół”, kierował się regułą:żydowskie pochodzenie, bezpieczniackie przeszkolenie i rekomendacja Michnika. Zresztą, co tu dużo mówić, wśród b. ministrów jest czterech potomków funkcjonariuszy NKWD, dwóch potomków funkcjonariuszy KPP i Radek, wypromowany przez wuja majora KBW i profesora Bauman, też majora KBW. No i mamy, co mamy – stosunki z Ukrainą nie są normalne, bo po stronie polskiej są wyznaczane przez mniejszości, a jeśli są jakieś fora dyskusyjne, to bierze w nich udział tylko mniejszość ukraińska.
Tu kolejne pytania:Czy u przedstawiciela mniejszości narodowej nie dojdzie do konfliktu lojalności? Czy Ukrainiec powinien działać w MSZ na odcinku ukraińskim, a syn banderowca w komórce wschodniej Agencji Wywiadu? Czy nad repatriacją Polaków z Kazachstanu pieczę sprawować musi obcoplemieniec? I wreszcie – czy powodem tego, że pion śledczy IPN nie osądził ani jednego zbrodniarza UPA, a wszystkich skazanych rezunów zrehabilitował i zaliczył w poczet osób „represjonowanych przez PRL ze względów politycznych” nie jest to, że wiele stanowisk w IPN obsadzonych jest Ukraińcami? Temat drążyć można innym pytaniem: Czy powodem tego, że na Wschodzie ponosimy same porażki nie jest to, że wszystkie ważne stanowiska w naszych ambasadach obsadzone są osobnikami, jak mówił kresowy poeta, „nie z Ojczyzny mojej”? Czy nie dlatego wydają 700 tysięcy wiz dla Ukraińców, a kilkanaście wiz dla Polaków z Kazachstanu? I czy może dziwić, że w Astanie, gdzie na repatriację czekają tysiące Polaków, ambasadorem był znawca jidysz, dziś jest Tatar, a wiceminister powiedział: „repatrianci z Kazachstanu są za drodzy w utrzymaniu i nie znają języka polskiego”? A może powodem jest to, że wielu pośród tych, co rządzą Polską są mniej Polakami niż zesłańcy, i wiedzą, że ich losy ważą się w kręgach „Wyborczej”, a nie w kresowych wioskach?
No i jak z dziurawego wora posypały się „sukcesy” polskiej dyplomacji: Morawieckiego ze szczytu UE z grudnia 2020; Kaczyńskiego z jego misją pokojową NATO i migami oraz polityką zagraniczną przełączoną w tryb funkcjonowania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy; Dudy, gdy na nartach w Wiśle, z buzią rozbawionego dziecięcia deklarował: „Bezpieczeństwo Ukrainy jest częścią naszego bezpieczeństwa”, a „dozbrajanie Ukrainy jest politycznym nakazem chwili i Polska powinna przeznaczyć na ten cel wszystkie dostępne środki, nie pytając nikogo o zdanie”. À propos – Duda wcześniej przebywał na kwarantannie, i czy nie powinien był na tym poprzestać? Ale to nie wszystko – wojenni przegrani z Ministerstwa Spraw Przegranych, jakby nigdy nic, głoszą: „Niemal cała Europa zaczęła odważnie przemawiać po polsku”; „Polska mocarstwem humanitarnym”; „Wróciliśmy do pierwszej ligi”; „Dzięki dyplomatycznej harówie Europa i świat przyjęły w końcu polskie spojrzenie na putinowską Rosję, tchórze przestali się bać, pochlebcy Putina przymknęli gęby, a rosyjska agentura i kremlowskie lobby w UE zeszły do podziemia”.
Polska to kraj 2 milionów młodych wygnanych za chlebem, z karłowatą armią, z gigantycznym zadłużeniem, stadami lichwiarzy strzygących kraj z resztek majątku, gdzie rośnie jedynie liczba generałów i admirałów, długość ścieżek rowerowych, odsetki od kredytów w szwajcarskich frankach, rządowa pomoc dla Ukrainy i uzależnienie od nowojorskich banksterów. To równocześnie państwo przypisujące sobie rolę herolda misji cywilizacyjnej na Wschodzie, miotające bełkot o „białoruskich i putinowskich standardach”. I tu konstatacja: żeby troszczyć się o bezpieczeństwo państwa, żeby prowadzić jakąkolwiek politykę zagraniczną trzeba mieć MSZ, a nie jego atrapę.
Zamiast trzymać się z dala od konfliktów, które Polski nie dotyczą, wsadzają palce między drzwi i futrynę, wdają się w gry, których zasad nie znają. Czy wiedzą, kim jest ich partner? Przecież nie klaun, tylko sowiecko-żydowscy oligarchowie. W stosunku do Ukrainy wszystkie państwa mają własną narrację, z wyjątkiem Polski. My za swoją przyjęliśmy ukraińską. I czy nie stąd bezmyślna paplanina polityków nierozumiejących istoty geopolitycznych gier? Ponieważ w dzisiejszych czasach prawdziwe są tylko teorie spiskowe, oto jedna z nich: W całej miłości PiS do Ukrainy nie chodzi o wojnę z Putinem, ale o oligarchów, których (poza tym, że rozkradli Ukrainę) łączy jedno – przed świętem chanuki gremialnie udają się prywatnymi odrzutowcami do Izraela. Na Ukrainie interesy robili wszyscy – Rosja, USA, Niemcy, Izrael, a nawet taka biznesowa miernota jak Sławomir Nowak, tylko nie my. My pomagaliśmy Ukrainie, dając kredyty… oligarchom. Jeszcze inna teoria: prawdziwą machlojką jaczejki, która sprawuje władzę „w tym kraju” jest UkraPolin.
Na naszych oczach realizuje się scenariusz, który wydawał się koszmarnym snem – Polska przegrywa z kretesem. Gdy bitewny kurz opadnie, dla Polski nie będzie miejsca na defiladzie „moralnych zwycięzców”. I znajdą się po temu argumenty: niepraworządny, odrażający moralnie reżim, współwinny ukraińskiej tragedii, który spiskując przeciwko Europie z prorosyjską Le Pen „rozbił europejską jedność w interesie Putina”, który chciał wojny, podżegał do niej, dla którego wojna i pozostanie Putina przy władzy było korzystne i który wszystko robił, żeby wojna trwała jak najdłużej. Obowiązywać będzie jedna linia: w Brukseli kapitulacja na całej linii, żadnych negocjacji, żadnych kompromisów, poddanie się narracji, że cokolwiek narodowe to „agenda Putina”. Kaczyński podda sprawę sądownictwa. Ostateczna federalizacja UE zrealizowana zostanie rękami Morawieckiego, a Kaczyński ogłosi „albo UE albo Putin”. Ze zwycięską Rosją w imieniu Europy rozmawiać będą Niemcy, a plan Marshalla dla Ukrainy sfinansuje Polska. Niepokoi wyjątkowa jednomyślność polskiej klasy politycznej. Drobne animozje wynikają jedynie z licytowania się, kto jest bardziej proukraiński i kto da Ukraińcom więcej. Nie mniej niepokoi, że gazety „Wyborcza”, „Polska” i „Warszawska” stoją w jednym szeregu. Ale szykuje się jeszcze większa tragedia – rząd jedności narodowej i to, że jutro Polską może rządzić Tusk, MSZ-em Sznepf, a w Belwederze zasiądzie Trzaskowski.
Biden, przedstawiciel państwa, które na tej wojnie robi największy interes, przyjechał do państwa, które na tej wojnie robi najgorszy interes i nic nam nie dał. W dodatku za poklepywanie po ramieniu drogo zapłacimy, ogołacając z broni własną armię i oddając ją Ukrainie, skupując bezwartościową hrywnę, udzielając bezzwrotnych kredytów, oddając szpitale, szkoły i żłobki przybyszom. Biden eksponował żydowskie pochodzenie Zełenskiego, jako dowód na to, że Ukraina nie wymaga „denazyfikacji”. Za to zdenazyfikuje Polskę. Przy czym „naziści” to nie tylko antysemici, ale i ci którzy mówią o nazistach z SS Galizien i ci, którzy nie chcą zapomnieć o niemowlętach nabijanych na sztachety, o dziewczynach zgwałconych na śmierć, o chłopakach ciętych piłami, obdzieranych ze skóry i rozrywanych końmi, o starcach palonych żywcem. Zapowiedzią jest wpis na TT ryżego ministra i spotkanie prezesa YouTube z Morawieckim oraz słowa obu osobników: Polski rząd i Google chcą wspólnymi siłami stworzyć potężny system walki z fałszywymi wiadomościami i dezinformacją. Nie jest tajemnicą, że Kreml czyni co tylko może, by skłócić Polaków z Ukraińcami, doprowadzić do niepokojów społecznych. Z YouTube zniknęło ponad 12 tysięcy kanałów i 30 tysięcy filmów, które szerzyły mowę nienawiści i publikowały niedozwolone treści.Google ma zamiar skupić się na Polsce, ponieważ to właśnie tutaj istnieje potrzeba wsparcia zarówno społeczeństwa polskiego, jaki ukraińskiego.
Jeszcze inne pytanie: Czy znowu jak w czasach, gdy instalowaliśmy na Majdanie rządy żydowskich oligarchów i krzewiliśmy demokrację na Białorusi, nie zaczną nas zachodzić od tyłu Judejczykowie? Czy Światowy Kongres Ukraińców, tak jak Amerykański Kongres Żydów, nie wróci z żądaniem odszkodowań i restytucji mienia za Akcję „Wisła”? Czy nie chodzi o kaskadę wydarzeń: Polska zdruzgotana gospodarczo z rozgrodzonymi granicami, przez które przelewają się hordy obcych; nadawanie koczującym w Polsce uchodźcom z Dzikich Pól statusu rezydentów na specjalnych warunkach, włącznie z przywilejem noszenia broni; wprowadzenie języka ukraińskiego jako urzędowego; chaos i starcia na tle etnicznym (ale nie z Ukraińcami, lecz między Polakami, z Ukraińcami przyglądającymi się i przeżuwającymi popcorn); masowa emigracja Polaków na Zachód? Czy dla udobruchania rezunów nie wyślą Dudy do Kijowa z kolejną bezzwrotną miliardową pożyczką, nie zbudują 100 pomników Bandery w miejscach wskazanych przez ambasadora Ukrainy (Placu Piłsudskiego nie wyłączając)? A gdyby to nie wystarczyło, czy nie oddadzą Przemyśla, a we Wrocławiu komisarycznym prezydentem nie zrobią Wołodymyra Frasyniuka? I czy to nie Holland, a my, będziemy wzdychać żeby było tak, jak było?
Wiedzieliśmy, że Kaczyński lubi koty i małych ludzi, a Duda Żydów. Ale nie wiedzieliśmy, że tak kochają Ukraińców. Jaką trzeba jednak być mendą, aby tak, jak „Gazeta Polska” zorganizować Marsz Żołnierzy Wyklętych w barwach ukraińskich. Jakim trzeba być kabotynem, żeby postawić znak równości między Buczą a Katyniem. Hańba domowa – tak Jacek Trznadel nazwał kolaborację żydokomunistycznych elit ze Stalinem w negowaniu zbrodni katyńskiej i przypisywaniu jej sprawstwa Niemcom. Dzisiaj hańbą domową jest kolaboracja elit III RP z potomkami Bandery i przypisywanie mordów UPA Rosjanom. W tym miejscu przypomnijmy, że Rosjanie przeprosili za Katyń, odtajnili dokumenty, sfinansowali budowę cmentarza, na którym w 2010 Putin złożył wieniec.
Co można zrobić? Dziś, gdy Polacy z wielkim entuzjazmem i własnymi rękami duszą nazistów, gdy zmykanie ust cieszy się powszechną aprobatą, przechodzi w samosądy oraz lincze medialne i uznawane jest za „patriotyczne”, wypchnięcie z ośrodka, który wytwarza polską myśl polityczną obcych agentów nie wchodzi w rachubę. Podczas wojny podziemie likwidowało folksdojczów a dziwkom zadającym się z okupantami goliło głowy. Na pierwsze koniunktury nie ma. Ale na golenie łbów i sporządzanie list hańby z nazwiskami tych, którzy przyczynili się do takiego upodlenia Polski – jest.Przypomnieć Romana Dmowskiego:„Istnieją Polacy i pół-Polacy, a rasa pół-Polaków musi zginąć”.Mówić bez ogródek: Nie ma żadnych dwóch wizji Polski. Jest wolna Polska versus państwo zarządzane przez cadyka lub gauleitera. Głośno wymawiać słowo „Zdrada”. No i mówić Polakom: przyjmujesz Kozaka – wysiedlasz Polaka. Pamiętajmy też, że z Polską poszłoby im jeszcze lepiej,gdyby nie nasz nacjonalizm i antysemityzm. No i więcej optymizmu. Mamy najgłupszą dyplomację na świecie, ale mamy też Polkę najpiękniejszą w świecie, najlepszą tenisistkę i najlepszego piłkarza świata.
Wojna na Ukrainie trwa już ponad miesiąc, a ani rozstrzygnięcia, ani końca nie widać. Trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy na Ukrainie Rosja prowadzi wojnę z NATO. Wprawdzie NATO nie jest bezpośrednio zaangażowane w operacje wojskowe, ale, pod pretekstem samoobrony, dostarcza Ukrainie broń, amunicję i inne materiały wojenne za darmo, więc nie można tego nazwać zwyczajnym handlem. Tylko do 27 lutego USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Niemcy, Polska Belgia, Czechy, Holandia, Grecja, Litwa, Łotwa, Estonia, Portugalia, Rumunia, Słowacja, dostarczyły tam różnego rodzaju broń ogromnej wartości.
Tylko USA do 27 lutego przekazały Ukrainie broń za prawie 3 miliardy dolarów, a przecież to był dopiero początek. Polska, przez którą przechodzi większość tych dostaw, zachowuje się wzorowo, bo – jak zauważył rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pan Łukasz Jasina – „jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego, jego próśb”. Ta deklaracja była niewątpliwie szczera, toteż nic dziwnego, że władze ukraińskie zachowują się wobec opieszałych państw NATO mocarstwowo, zapewne w przekonaniu, że tak będzie również po wojnie, a może nawet zawsze? Być może właśnie dlatego została tam przyjęta jeszcze w lipcu ubiegłego roku ustawa o „rdzennej ludności Ukrainy”, która co prawda – jak się wydaje – dotyczy przede wszystkim Krymu, ale można też będzie interpretować ją szerzej – jak zajdzie taka potrzeba.
Na razie jednak wojna trwa, więc mamy trzy możliwości.
Pierwsza – że Ukraina tę wojnę wygra. Za wygranie uważam wyparcie Rosji ze wszystkich części państwa ukraińskiego, łącznie z Krymem. W takiej sytuacji Ukraina stałaby się niewątpliwie rodzajem regionalnego mocarstwa tym bardziej, że niezależnie od wyniku wojny, napłyną tam kolejne miliardy nie tylko na armię, ale również – na odbudowę ze zniszczeń. Czy w tych kosztach partycypowałaby również Rosja? Prawdopodobnie, gdyby jej klęska była spektakularna, czego wykluczyć przecież nie można, zwłaszcza opierając się na komunikatach ukraińskiego Sztabu Generalnego, czy wywiadu.
Druga możliwość to taka, że Ukraina tej wojny nie wygra, ale też nie przegra. Wtedy Rosja zajmie wschodnią, uprzemysłowioną część Ukrainy, odetnie ją od Morza Czarnego, pozostawiając w gestii ukraińskich władz słabiej uprzemysłowioną część zachodnią – dlatego w takim przypadku nie można mówić o wojnie przegranej przez Ukrainę. Z polskiego punktu widzenia ta możliwość wydaje się najbardziej korzystna, bo nadal mielibyśmy na wschodzie niepodległą Ukrainę, w dodatku – trwale skonfliktowaną z Rosja – ale nie mocarstwową.
Wreszcie możliwość trzecia – że Ukraina tę wojnę przegra, to znaczy – Rosja zmusi ją do kapitulacji, to znaczy – zainstaluje tam „bratni” rząd i zawrze z nim układ o przyjaźni – jak ze zbuntowanymi republikami: doniecką i ługańską.
Najbardziej prawdopodobna wydaje się dziś możliwość druga, bo – jak pokazuje sytuacja na froncie – Rosja uzyskanie lądowego korytarza do Krymu ma już w zasięgu ręki, podobnie jak odcięcie Ukrainy od wybrzeża czarnomorskiego. W tej sytuacji to Rosja jest zainteresowana w jak najszybszym zakończeniu działań wojennych i zawarciu z Ukrainą pokoju, a przynajmniej rozejmu, w którym Ukraina tę zmianę swoich granic przyjęłaby do wiadomości, nawet bez formalnego uznania. Musimy bowiem pamiętać, że i Rosja nie może zbytnio przeciągać struny, bo przecież na Ukrainie wojuje z NATO – co prawda do ostatniego Ukraińca, niemniej jednak. Doświadczenia II wojny światowej, w której starła się „rasa”, „masa” i „kasa” pokazują, że rozsądek nakazuje, by z kasą” się liczyć.
Wspominam o tym wszystkim dlatego, że wojna na Ukrainie rozpaliła wyobraźnię wielu polskich patriotów do tego stopnia, że własne marzenia zaczynają brać za rzeczywistość. Czy naprawdę, czy tylko w nadziei, że w ten sposób przypodobają się Naczelnikowi Państwa, który w nagrodę hojnie ich wyfutruje za pośrednictwem spółek Skarbu Państwa – o to mniejsza – chociaż wykluczyć tego nie można choćby z powodu, że ma on skłonności do – jak to nazwał Aleksander Smolar na etapie, gdy panu red. Michnikowi wywietrzał już z głowy entuzjazm do prezydenta Lecha Kaczyńskiego – „postjagiellońskich mrzonek”. Te „mrzonki” polegają na przekonywaniu, że Rosję, która jest niepoprawna, trzeba „zniszczyć”, a wtedy, w wytworzonej w ten sposób politycznej próżni, powstanie organizm przypominający Rzeczpospolitą Obojga Narodów, oczywiście z Polską, jako jej politycznym kierownikiem.
Jest to wizja wprawdzie piękna, ale chyba zbyt piękna, by była prawdziwa. Rzecz w tym, że od czasów mocarstwowej Rzeczypospolitej, we Wschodniej Europie trochę się zmieniło. W XIX wieku zaczęły kształtować się tam nacjonalizmy: ukraiński, litewski i nieco później – białoruski – które powstawały w opozycji do polskości – i tak już zostało.
Czy tak zostało z powodu podjudzania tych nacjonalizmów przez Niemcy i Rosję w celu szachowania Polski, czy też złożyły się na to również antypolskie antagonizmy na tle socjalnym, o to mniejsza, bo ważniejsze jest to, że ani Ukraina, ani Białoruś, ani nawet Litwa nie chcą nawet słyszeć o poddaniu się polskiemu kierownictwu politycznemu. Jeśli już widzą jakąś wspólnotę z Polską, to raczej na zasadzie sformułowanej właśnie przez rzecznika MSZ w Warszawie pana Jasinę, który – chociaż został za to ofuknięty – może mieć więcej oleju w głowie, niż Naczelnik Państwa, a w każdym razie – więcej poczucia rzeczywistości. Warto w tym miejscu przypomnieć, że „postjagiellońskim mrzonkom” prezydenta Lecha Kaczyńskiego położył kres prezydent USA Barack Obama, dokonując 17 września 2009 roku słynnego „resetu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, którego politycznym owocem było proklamowane 20 listopada 2010 w Lizbonie „strategiczne partnerstwo NATO-Rosja”, będące najważniejszym postanowieniem „porządku lizbońskiego”, którego kamieniem węgielnym był podział Europy w strefę niemiecką i strefę rosyjską, prawie dokładnie wzdłuż linii Ribbentrop-Mołotow. I chociaż pod koniec 2013 roku prezydent Obama wysadził ten porządek w powietrze, z czego natychmiast skorzystała Rosja, by oskubać Ukrainę, to z „postjagiellońskich mrzonek” naszych Umiłowanych Przywódców pozostały jedynie kabotyńskie, lizusowskie okrzyki, jakie wydawali na kijowskim „majdanie” pod adresem Ukraińców. Teraz było podobnie; „koncepcję” Naczelnika Państwa, by pod pretekstem uzbrojonej po zęby „misji pokojowej” NATO na Ukrainie wciągnąć Sojusz Atlantycki w „niszczenie Rosji”, zlikwidował prezydent Biden po wysłuchaniu opinii państw poważnych, a prezydent Zełeński, najwyraźniej przez kogoś oświecony, też się od „koncepcji” zdystansował się udając, że jej „nie rozumie”, chociaż zrozumiał w lot, a prawdziwe powody wyjaśnił już w następnym zdaniu: „Na szczęście, albo niestety, to jest nasz kraj, a ja jestem prezydentem, więc to my będziemy decydowali, czy będą tu inne siły.” On najwidoczniej też uważa, podobnie jak pan rzecznik MSZ Jasina, że Polska, jeśli już, to co najwyżej może być „sługą narodu ukraińskiego” oczywiście pojmowanego według kryteriów przewidzianych w ustawie „o rdzennej ludności Ukrainy”.
Jest to tym bardziej prawdopodobne, że znaczna część narodu ukraińskiego już przeniosła się do Polski, która właśnie służy mu, jak tylko może, poczytując to sobie za cnotę. Czy ten kubeł zimnej wody na Naczelnika podziałał – nie można wykluczyć, bo zaraz po fiasku „koncepcji” proklamował powrót do rozdziobywania katastrofy smoleńskiej. Przy jej pomocy „zniszczyć Rosji” się jednak nie da, ale oczywiście zaprzyjaźnione media będą nadal opływały w dostatki.
W tej sytuacji Polska ma dwa wyjścia: albo pozostać w Unii Europejskiej, to znaczy – pożegnać się już nawet nie z „postjagiellońskimi mrzonkami”, ale nawet z mrzonkami o niepodległości, tylko zgodzić się na status niemieckiego landu w IV Rzeszy, albo podjąć próbę przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych, jako kolejny stan tego państwa. To co prawda oznaczałoby również konieczność rezygnacji z mrzonek o niepodległości, ale – jak w swoim czasie mówił mi Guy Sorman – porównywać można tylko możliwości istniejące z istniejącymi. Zatem tak naprawdę stoimy przed alternatywą – czy zostać niemieckim landem, czy stanem USA. Jaka jest nasza sytuacja, jako niemieckiego landu – to już mniej więcej wiemy na podstawie doświadczeń dotychczasowych – a ona może tylko się pogarszać w miarę, jak w Unii Europejskiej będzie narastał socjalizm, a presja na promocję sodomczyków i ekologizmu będzie narastała do poziomu paranoi. Stany Zjednoczone od pewnego czasu pod tym względem lepiej nie wyglądają, ale tam pozycja prezydenta Bidena i Partii Komunis…, to znaczy pardon – oczywiście Partii Demokratycznej, nie jest taka znowu silna, by to się nie mogło zmienić, a ponadto – w odróżnieniu od Unii Europejskiej – panuje tam większy pluralizm prawny. Na przykład, mimo że w USA panuje zakaz poligamii, senat stanu Utah zdecydował, że w tym stanie nie jest ona przestępstwem, tylko wykroczeniem, za które grozi symboliczna grzywna, a jest to zaledwie wstęp do całkowitej legalizacji wielożeństwa. Zatem, chociaż administracja prezydenta Józia Bidena forsuje wszystkie możliwe zboczenia, być może udałoby się uchronić Polskę, jako jeden ze stanów USA przed tą plagą?
Wprawdzie Polska leży daleko od Ameryki Północnej, ale Hawaje też leżą ponad 3500 kilometrów od zachodniego wybrzeża, czyli w odległości mniej więcej takiej, jak Portugalia od Polski, więc niekoniecznie musiałoby to być przeszkodą tym bardziej, że Izrael, który wprawdzie formalnie nie jest stanem USA, przecież wywiera na politykę tego państwa znacznie większy wpływ, niż np. Arizona, a leży od Ameryki jeszcze dalej. Odległość, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, nie powinna być problemem, zatem zajmijmy sie potencjalnymi korzyściami takiej zmiany.
Co prawda musielibyśmy pożegnać się z mrzonkami o niepodległości, ale w Unii Europejskiej nie mamy żadnej innej alternatywy, co zostało postanowione w traktacie z Maastricht, który wszedł w życie w 1993 roku. W tej sytuacji opowieści o „Europie Ojczyzn”, to kolejna mrzonka, jeszcze większa od tych „postjagiellońskich”. Szkoda każdego słowa. Gdyby tedy Polska została kolejnym stanem USA, to nie musielibyśmy z trwogą i niepewnością myśleć o art. 5 traktatu waszyngtońskiego, bo on nie miałby tu nic do rzeczy, zaś ewentualny atak Rosji na Polskę byłby już uderzeniem na Stany Zjednoczone. Jak pamiętamy, nigdy nic takiego się nie zdarzyło, bo zgodnie z doktryną elastycznego reagowania i Rosja i USA konfrontują się ze sobą nie bezpośrednio, ale na przedpolach, np. na Ukrainie. W tej sytuacji Ameryka przestałaby promować w Polsce narwańców, na czym nasza scena polityczna mogłaby tylko skorzystać. Nie musielibyśmy też kombinować, za co uzbroić dodatkowe 200 tys. żołnierzy, o których chcemy powiększyć naszą niezwyciężoną armię, bo zatroszczyłyby się o to Stany Zjednoczone, nawet bez specjalnych próśb z naszej strony. Zresztą skoro już teraz pan prezydent Duda mówi o kilkunastu, a w porywie serca gorejącego – nawet o kilkudziesięciu tysiącach żołnierzy amerykańskich w Polsce, to gdyby było ich 300 tysięcy, wielkiej różnicy by nie było tym bardziej, że i tak i tak podlegaliby oni rozkazom z Waszyngtonu, natomiast rozkazom Warszawy mogłaby podlegać obrona terytorialna – jak w USA gwardia narodowa.
Po drugie, jako stan USA, musielibyśmy wystąpić z Unii Europejskiej, za co prawdopodobnie nie spotkałyby nas żadne konsekwencje, przynajmniej dopóty, dopóki wojska amerykańskie stacjonują w Niemczech. Nie byłoby łamania sobie głowy, czy przystępować, czy nie przystępować do unii walutowej, bo walutą naszą stałby się dolar. Nie muszę dodawać, że moglibyśmy w jednej chwili plunąć na wszystkie „wyroki” TSUE i nie przejmować się karami, jakie na nas nakłada, bo Ameryka zaraz pokazałaby mu ruski miesiąc. Niewiarygodne, ale dzięki przystąpieniu do USA, moglibyśmy przestać się obawiać nawet o roszczenia żydowskie. Żydzi w stosunku do USA żadnych roszczeń majątkowych nie wysuwają, kontentując się subwencją rządu amerykańskiego, którą – jak piszą uczeni politologowie w książce „Lobby izraelskie w USA” – zaraz pożyczają temu rządowi na wysoki procent. Wprawdzie Stany Zjednoczone przyjęły ustawę nr 447, ale przecież ani myślą zmieniać własnego prawa w taki sposób, w jaki sugerowały tam Polsce, więc również pod tym względem byłoby bezpiecznie.
Jedyną trudność, jaką widzę, to kwestie językowe, ale to rzecz mniejszej wagi, bo – po pierwsze – coraz więcej młodych ludzi używa cudzoziemskich słów, jak „hejt”, albo inne takie, po drugie – w Stanach Zjednoczonych też nie wszyscy mówią po angielsku, nawet przeciwnie – coraz więcej mieszkańców USA mówi językiem hiszpańskim i na przykład nawet na lotnisku w Chicago już kilka lat temu zauważyłem napisy w obydwu językach, chociaż przedtem były tylko po angielsku. No to dlaczego w naszym stanie język polski nie miałby być dominujący – oczywiście obok urzędowego angielskiego? Jak widzimy, chyba będziemy musieli zrewidować nasze dotychczasowe spojrzenie na to, co realne i to, co nierealne, bo ewentualny akces do USA jest chyba bardziej prawdopodobny, a przede wszystkim – bardziej realistyczny – niż „postjagiellońskie mrzonki” starzejącego się Naczelnika Państwa.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Roman Dmowski w kwestii Ukrainy pisał w 1930 roku m.in.:
Dopiero pod koniec ubiegłego stulecia zaczęto mówić o narodowości „ukraińskiej”, zaludniającej zarówno Galicję Wschodnią, jak południe państwa rosyjskiego i zjawiła się kwestia „ukraińska” jako zagadnienie przyszłości politycznej ziem przez tę narodowość zaludnionych (…) Niepodległa Ukraina zapowiadała się jako gospodarcza i polityczna filia Niemiec. (…)
Wystąpienie Polski na widownię międzynarodową jako wielkiego narodu, byłoby dla polityki niemieckiej wielką klęską. Jeżeli nie można było tego narodu zniszczyć, trzeba go było zrobić małym. Na to zaś najprostszym sposobem było stworzenie państwa ukraińskiego i posunięcie jego granic w głąb ziem polskich tak daleko, jak daleko sięgają dźwięki mowy ruskiej. Plan ukraiński tedy był sposobem zadania potężnego ciosu jednocześnie Rosji i Polsce. Ten plan na papierze urzeczywistniono. Tym papierem był traktat podpisany w r. 1918 w Brześciu Litewskim (…) (…)
W ostatnich latach, dzięki węglowi i żelazu Zagłębia Donieckiego oraz nafcie kaukaskiej, Ukraina stała się przedmiotem żywego zainteresowania przedstawicieli kapitału europejskiego i amerykańskiego i zajęła miejsce w ich planach gospodarczego i politycznego urządzenia świata na najbliższą przyszłość. Do tego trzeba dodać – co nie jest wcale najmniej znaczącym – rolę, jaką Ukraina obok Polski odgrywa w zagadnieniach polityki żydowskiej. (…) (…) Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we własnych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, spekulantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i najważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów… (…) Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczycić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii. (…) Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; ludzie zaś marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własnego państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny. (…) (…) ażeby mogło nastąpić zajęcie Ukrainy przez nieprzyjaciela, tym nieprzyjacielem musi być Polska i Rumunia.
Żeby największe potęgi świata chciały oderwać Ukrainę od Rosji i gotowe były na to wiele poświęcić, ich chęci pozostaną tylko dobrymi chęciami, jeżeli głównymi wykonawcami ich woli nie będą Polacy i Rumuni, a przynajmniej sami Polacy. (…)
Polska przy istnieniu państwa ukraińskiego, znalazłaby się między Niemcami a sferą wpływów niemieckich, można powiedzieć, niemieckim protektoratem. Nie ma potrzeby unaoczniać, jakby wtedy wyglądała. Wreszcie, jak to wyżej powiedzieliśmy, zbudowana dziś wielka Ukraina nie byłaby w swych kierowniczych żywiołach tak bardzo ukraińska i nie przedstawiałaby na wewnątrz stosunków zdrowych. To byłby naprawdę wrzód na ciele Europy, którego sąsiedztwo byłoby dla nas fatalne. (…) (…)
Dla narodu, zwłaszcza dla narodu jak nasz młodego, który musi się jeszcze wychować do swych przeznaczeń, lepiej mieć za sąsiada państwo potężne, choćby nawet bardzo obce i bardzo wrogie, niż międzynarodowy dom publiczny. Z tych wszystkich względów program niepodległej Ukrainy nie może liczyć na to, żeby Polska za nim stanęła, a tym mniej, żeby zań krew przelewała. (…) Ostateczne wykreślenie kwestii ukraińskiej z programu naszej polityki zewnętrznej pociągnie za sobą dla naszego państwa jeden przede wszystkim doniosły skutek. Ustali się traktowanie kwestii ruskiej w państwie polskim jako jego kwestii wewnętrznej, i tylko wewnętrznej.
Zniknie pokusa do podpalania swego domu po to, żeby się od niego zajął dom sąsiada.
Pod koniec ubiegłego roku sondaż Gallupa wykazał, że zaufanie Amerykanów do mediów głównego nurtu spadło do drugiego najniższego poziomu w historii. Tylko siedem procent Amerykanów odpowiedziało, że ma „duże zaufanie” do mediów.
Media głównego nurtu zasłużyły na tę utratę zaufania i wyjaśnia ona masowy wzrost znaczenia mediów niezależnych i alternatywnych głosów w mediach społecznościowych. Reakcją na wzrost liczby niezależnych głosów w mediach był pęd do „kasowania” każdego głosu spoza przyjętej narracji głównego nurtu.
Obywatele Związku Radzieckiego czytali zmanipulowane media, takie jak Prawda, nie dlatego, że reżim podawał fakty, ale dlatego, że prawda była ukryta między wierszami tego, co podawano, a czego nie podawano. Wydaje się, że w tym właśnie punkcie znajdujemy się dziś w Stanach Zjednoczonych.
W zeszłym tygodniu w NBC News ukazał się niezwykły artykuł, w którym donoszono, że wywiad USA świadomie przekazuje mediom głównego nurtu informacje, które nie są zgodne z prawdą, a które mają być konsumowane przez amerykańską publiczność.
Innymi słowy, artykuł donosi, że amerykańskie „głębokie państwo” przyznaje się do aktywnego okłamywania Amerykanów w nadziei na manipulowanie opinią publiczną
Według artykułu NBC News, „wielu urzędników amerykańskich przyznało, że Stany Zjednoczone używały informacji jako broni nawet wtedy, gdy zaufanie do dokładności informacji nie było wysokie. Czasami wykorzystywały informacje wywiadowcze o niskim poziomie zaufania w celu uzyskania efektu odstraszającego…”.
Czytelnicy z pewnością pamiętają szokujące nagłówki, że Rosja jest gotowa użyć broni chemicznej na Ukrainie, że Chiny będą dostarczać Rosji sprzęt wojskowy, że rosyjski prezydent Putin jest karmiony błędnymi informacjami przez swoich doradców i wiele innych.
Wszystkie te informacje były produkowane przez CIA i powtarzane w amerykańskich mediach, mimo że wiadomo było iż są fałszywe. Chodziło o to, by – jak powiedział w artykule jeden z oficerów wywiadu – „spróbować wejść do głowy Putina”.
Być może taki był cel, ale w rzeczywistości CIA próbowała wniknąć w głowę Amerykanów, podając fałszywe informacje, które miały wpłynąć na postrzeganie konfliktu przez opinię publiczną. Kłamali, aby propagandowo wmówić nam, że opowiadają się za narracją administracji Bidena.
Ci, którzy przez lata prezydentury Trumpa forsowali oszustwo „Russiagate”, twierdzili, że celem „rosyjskiej dezinformacji” było podważenie zaufania Amerykanów do naszego rządu, mediów i innych instytucji. Czy nie jest ironią losu, że to sama CIA zrobiła więcej niż Rosjanie, aby podważyć wiarę Amerykanów w media, podając fałszywe historie w celu ustanowienia określonej narracji wśród Amerykanów?
Po katastrofie w Zatoce Świń prezydent Kennedy powiedział, że chciał „rozerwać CIA na tysiąc kawałków i rozrzucić je na wiatr”. Nie wyszło mu to zbyt dobrze. Jak powiedział senator Chuck Schumer – lider mniejszości demokratycznej w Senacie – w wywiadzie prowadzonym przez Rachel Maddow w 2020 r., odpowiadając na krytykę CIA przez prezydenta Trumpa: „pozwólcie, że wam powiem: Jeśli zaatakujesz społeczność wywiadowczą, to od niedzieli mają sześć sposobów, by się na tobie odegrać”.
W miarę jak na jaw wychodzą kolejne informacje o działaniach amerykańskiej Wspólnoty Wywiadowczej [federacja 18 rządowych agencji wywiadowczych – przyp.] w próbie obalenia Trumpa, wydaje się, że choć raz Schumer miał rację.
Nadszedł czas, aby powrócić do życzenia prezydenta Kennedy’ego z okresu po wybuchu Zatoki Świń. CIA posługująca się kłamstwami, by propagandowo nakłaniać Amerykanów do wojny z Rosją, to tylko jeden z tysięcy powodów, by rozrzucić na wiatr milion kawałków tej agencji.
Za: Ron Paul Institute (April 11, 2022) | http://www.ronpaulinstitute.org/archives/featured-articles/2022/april/11/cia-admits-feeding-americans-false-info-about-ukraine/
fragment z „21 milionów – Dwie drogi dla Polski”; Przemysław Załuska
We współczesnej narracji historycznej w naszym kraju mówiącej czy to o Rzeczpospolitej szlacheckiej (1505–1795), czy też o II Rzeczpospolitej (1918–1939) także dominuje nurt idealizowania i afirmowania „różnorodności”. W filmie Andrzeja Wajdy opartym na powieści Tadeusza Konwickiego Kronika wypadków miłosnych główny bohater snuje się po przedwojennym Wilnie i okolicach, dając pretekst do pokazania nam w tle prawosławnych cerkwi, bab w chustach i brodatych Żydów. Sam Witek koleguje się z niemieckimi kolonistami oraz z pewnym rubasznym Rusinem. Jak to pięknie i kolorowo wtedy było! Ktoś inny wspomina, że u niego na wsi w czasach dzieciństwa to i Ukraińcy mieszkali, i Polacy, było paru Żydów do prowadzenia karczmy i ożywienia handlu detalicznego, no i jeszcze Ormianie. Cóż to były za czasy przed wojną! I wszyscy się lubili, i pomagali sobie na przednówku. Tak było u nas na Kresach. Na przykład na… Wołyniu.
A przed rozbiorami to już był prawdziwy raj. Nasze Wilno, Kijów i Mińsk. I jaka tolerancja u nas panowała. Nie tak jak na Zachodzie, gdzie różne brewerie wyprawiali. Szczególnie w nocy, na przykład w noc św. Bartłomieja. I folklor był piękny: te dumki kozackie i rzewne pieśni ludu ruskiego. I do tego mądry Żyd raczący miejscowych bez żadnych uprzedzeń co do stanu, rangi czy wyznania mocnymi, rozgrzewającymi trunkami w przerwach pomiędzy koncertami na cymbałach. Po prostu niebo na ziemi! Wszyscy się kochali i żyli w zgodzie jak u Pana Boga za piecem.
Dobrze, nie ma się co spierać. U nas było pięknie. Każdy wrażliwy na bogactwo scenografii i szczególnie kostiumu widz musi przyznać, że ekranizacja Ogniem i mieczem wiele by straciła wizualnie bez tych turbanów tatarskich, ruskich ubiorów ludowych i osełedców na wygolonych kozackich głowach. Jeszcze więcej straciłaby akcja powieści i fabuła ekranizacji po usunięciu kresowej różnorodności. Bohun, nie będąc Kozakiem, ale – dajmy na to – mazowieckim szlachcicem, nie przejawiałby zapewne tak dzikiego charakteru. Choć w pannie mógłby się ku utrapieniu Skrzetuskiego zakochać, to przecież nie miałby gdzie uciekać do buntowników, bo ani Siczy zaporoskiej by nie było (zamiast siedziby kozackiej na wyspie stałby gród polskich mieszczan handlujących z Krymem), ani Chmielnicki nie miałby z kim powstania wszczynać. Nie byłoby nigdy żadnych Żółtych Wód, Beresteczka ani oblężenia Zbaraża. Zero batalistyki i żadnych wieszanych przez ruską czerń polskich panów, żadnych wyrzynanych Żydów, żadnych wbijanych na pal Kozaków. Wiałoby nudą.
A teraz wyjdźmy z kina, wyłączmy DVD, odłóżmy powieść Sienkiewicza na półkę. I pomyślmy przez moment. Wyobraźmy sobie Rzeczpospolitą roku 1648, w przeddzień wybuchu powstania Chmielnickiego, jako państwo według dzisiejszych ocen okropne i upośledzone przez swoją jednorodność etniczną. Wyobraźmy sobie, że na terytorium ówczesnej Rzeczpospolitej, prawie trzy razy większym niż obecnie (rozciągającym się od przedmieść Rygi po granice Mołdawii, a na wschodzie zawadzającym o przedmieścia Moskwy) i obejmującym obok dwóch trzecich obecnego terytorium naszego kraju także tereny współczesnych Litwy, Białorusi, połowy Łotwy i Ukrainy, zachodnie prowincje obecnej Rosji, zamiast mieszanki narodowości, języków i wyznań mieszkałoby wtedy dziesięć milionów polskich chłopów, polskich mieszczan, polskich szlachciców, Polaków katolików podobnych kropka w kropkę mentalnością i kulturą do tych, którzy w historycznej Rzeczypospolitej 1648 zamieszkiwali zwarcie Wielkopolskę, Małopolskę i Mazowsze.
Czy w takich warunkach straszliwe powstanie Chmielnickiego miałoby kiedykolwiek miejsce? Bunty chłopskie zdarzały się w całej Europie. Topiono je we krwi w Niemczech w czasach Lutra i bezlitośnie tępiono w Rosji w czasach Bołotnikowa i Pugaczowa. W 1651 roku w samej Koronie na rdzennych ziemiach polskich na Podhalu również wybuchło powstanie chłopskie Kostki-Napierskiego. Trwało dziesięć dni. Powstańcy zajęli zamek w Czorsztynie, broniony podobno przez jednego hajduka. Kiedy po kilku dniach nadeszła odsiecz, to kilkudziesięciu powstańców poddało się. I czy to warto smarować kreski w atlasach historycznych dla takiego „powstania”, mniej godnego uwagi niż zwykły sąsiedzki zajazd na Litwie? A należy dodać, że i pośrednią, i nawet bezpośrednią inspiracją powstania Kostki-Napierskiego był bunt Chmielnickiego, o którym chłopi nie tylko słyszeli od trzech lat, ale którego wysłannicy chłopów do wystąpienia wprost podjudzali. Powstanie to – któremu za czasów komunistycznych nadawano pewne znaczenie, poświęcono mu film, a w atlasach historycznych pracowicie kreskowano obszary na południe od Krakowa rzekomo nim objęte – jest bardzo dobrą ilustracją tego, jak wyglądałoby „powstanie Chmielnickiego” jako bunt czysto chłopski w jednorodnej etnicznie Polsce.
Powstanie to potężnie nadszarpnęło siły Rzeczpospolitej, pustosząc ponad jedną trzecią jej terytorium, angażując olbrzymie siły ludzkie i materialne do walki po obydwu stronach. Otworzyło także szeroko bramy przed kolejnymi najeźdźcami – gdyż Kozacy sprzymierzyli się najpierw z Tatarami, a potem z Moskwą. Zajadłość powstania i antypolski sojusz z wrogami w dużej części wynikały z narodowego oraz religijnego charakteru konfliktu. Ruscy prawosławni chłopi i Kozacy czuli niechęć do panoszących się Polaków, których nienawidzono za katolickość i „pańskość”. Gdyby tło konfliktu miało czysto ekonomiczno-klasowy charakter, cała awantura nie byłaby groźniejsza niż napad Kostki-Napierskiego na zamek broniony przez jednego hajduka.
Tymczasem konflikt miał charakter cywilizacyjny, a linie podziału były głębokie jak Rów Mariański. Dziś moglibyśmy powiedzieć, że miał on charakter systemowy, a niepodważalnym dowodem historycznym na prawdziwość tej tezy jest ciągłość powstań i buntów na Ukrainie od końca XVI wieku aż po epokę rozbiorową, które powtarzały się z niepokojącą regularnością. Wymieńmy je po kolei:
1591–1593 – powstanie Krzysztofa Kosińskiego 1594–1596 – powstanie Semena Nalewajko 1625 – powstanie Żmajły 1630 – powstanie Tarasa Fedorowicza 1635 – bunt Sulimy 1637 – powstanie Pawluka 1638 – bunt Ostrzanina 1648 – powstanie Chmielnickiego 1652 – rzeź rycerstwa polskiego po bitwie na polach Batohu 1702–1704 – powstanie Paleja 1768 – Koliszczyzna
[poprawka mail’em: To REBELIE, nie powstania. ZB]
Co kilka lat bunt, rozruchy i rzezie. W 1652 roku, po wygranej bitwie na polach Batohu, Chmielnicki wydał rozkaz wymordowania wszystkich jeńców. Zrobiono to nie w ferworze bitwy, ale na zimno. Większość ofiar wykupiono złotem z rąk Nogajców, ażeby później poderżnąć im gardła. Zginęło od 3000 do 5000 polskich rycerzy i żołnierzy.
Rzezie, okrutne, potworne i pozornie bezcelowe, to niestety typowy element kozackiej i ukraińskiej walki z Polakami. Sto lat potem, w czasie Koliszczyzny, szacowana liczba ofiar osiągnęła 100–200 tysięcy. Tylko w jednym mieście, w Humaniu, wymordowano od kilku do kilkunastu tysięcy Polaków i Żydów. Odwet też bywał krwawy. Przywódców buntów za karę wieszano, a zdarzało się, że i ćwiartowano. O tym, że polsko-ukraiński konflikt jest bardzo głęboki, że ma jakieś fundamentalne przyczyny, może świadczyć powtórzenie podobnych wydarzeń także po odrodzeniu Polski w 1918 roku. Konflikt ten podkopywał siły II Rzeczpospolitej i anarchizował sytuację polityczną. W sprzyjających warunkach inwazji niemieckiej i utraty przez Polskę niepodległości zaowocował kolejną falą rzezi, w swym okrucieństwie przypominał te z czasów Chmielnickiego oraz Gonty i Żeleźniaka. Mordy ukraińskie rozpoczęły się już we wrześniu 1939 roku, potem w 1943 i 1944 roku rozlały się na cztery województwa południowo-wschodnie: wołyńskie, łuckie, tarnopolskie i stanisławowskie.
O bestialskich sposobach torturowania Polaków na Wołyniu 75 lat temu tu pisać nie będziemy, zakładając, że w ostatnich latach świadomość tego strasznego rozdziału naszej historii znacznie wzrosła. Przytoczymy za to świadectwo znanego pisarza Stanisława Srokowskiego z wywiadu dla Polonia Christiana TV:
Kresy to była taka osobliwa, wyjątkowa kraina, w której bardzo mocno, dynamicznie mieszały się kultury, języki, obyczaje, […], tradycje […] była cerkiew, kościół, bożnica; mówiono trzema językami. Żyło się tak, jak się żyje wśród ludzi sobie bliskich, życzliwych, sympatycznych, dobrych, miłych, gościnnych […] aż nadeszła wojna.
Różnorodność etniczna i kulturowa Rzeczpospolitej szlacheckiej rzeczywiście niezwykle wzbogaciła, ale… karty powieści Sienkiewicza. Bez względu na rachunek krzywd, zbrodni i cierpienia, na to, czyje winy były mniejsze, czyje większe, tak po prostu to wspólne życie Rusinów i Polaków było bardzo bolesne i pod każdym względem nazbyt kosztowne.
Zbyt łatwo dzisiaj skupiamy się na językowej i powierzchownej bliskości z Ukraińcami, bez refleksji nad tym, że musi istnieć przyczyna tej w większości jednostronnej nienawiści i okrucieństwa, że istnieje jakaś niewidzialna, ale bardzo rzeczywista linia pęknięcia między obydwoma narodami, że istnieje przepaść między kulturami i systemami wartości. Ukraińcom nie tylko moglibyśmy wybaczyć ich bunty, ale nawet i podziwiać za podobne do naszego dążenie do niepodległości, gdyby walczyli zaciekle, ale rycersko – albo raczej gdyby walczyli po ludzku, jak ludzie cywilizowani. Ale jak zrozumieć i zaakceptować bezmiar barbarzyństwa i okrucieństwa wobec kobiet, dzieci, osób duchownych? Jeśli czując się narodem uciskanym, mieli Ukraińcy pokusę, aby taką zemstę wywrzeć, to my sami stawiani przed podobnym kuszeniem, ale nigdy mu na skalę narodu całego nie ulegając, z tego rozgrzeszenia im dać nie możemy.
Myśmy dzieciom naszych zaborców nie obcinali języków, nie przecinali ich kobiet piłami, prawosławnym popom czy niemieckim pastorom nie wbijaliśmy gwoździ w czaszki. Mamy moralne prawo nie akceptować takich praktyk u innych. Najważniejsze jednak to zrozumieć, że nasza bliskość jest pozorna i niezrozumiana, a kiedyś znowu może przynieść bardzo gorzkie owoce. Od przyłączenia ziem ukrainnych do Korony do wybuchu powstania Chmielnickiego upłynęło niecałe osiemdziesiąt lat. Jeśli dziś zgodzimy się na wjazd milionów Ukraińców do Polski, to być może owoce tego też przyjdą dopiero za lat osiemdziesiąt i zaskoczą nas podobnie, jak zaskoczyły naszych przodków skutki włączenia w granice Królestwa Polskiego milionów Rusinów cztery wieki temu.
Powróćmy jednak do naszej historii Polski z 1648 roku, gdyby była krajem jednorodnym pod względem kulturowym i religijnym. To prawda, że rozpatrywanie hipotez alternatywnych jest ryzykowne, ale nasza wizja to coś innego, gdyż jest to tylko eksperyment myślowy potrzebny do uzmysłowienia sobie konsekwencji etnicznych podziałów. Otóż nie ma powodu, aby przypuszczać, że wielka Rzeczpospolita roku 1648, jednorodna etnicznie i wyznaniowo, kiedykolwiek doznałaby klęsk powstania Chmielnickiego, inwazji ze strony wezwanej przez niego na pomoc Moskwy, usprawiedliwiającej swą interwencję obroną praw ludności prawosławnej, w końcu inwazji szwedzkiej wspieranej między innymi przez rodzimych innowierców, których niechęć do katolików obróciła się w zdradzieckie wsparcie szwedzkich protestanckich najeźdźców. Bez klęsk tego okresu nie byłoby zapewne rozbiorów. A przecież i w czasie samych rozbiorów jednym z pretekstów użytych przez Prusy i Rosję do mieszania się w wewnętrzne sprawy Polski była rzekoma obrona innowierców – protestantów i prawosławnych.
No dobrze – mógłby ktoś zapytać – ale czemu służą powyższe spekulacje? Takiej jednorodnej Rzeczpospolitej nie było. Polacy stanowili 40–50% ludności państwa, a katolicy niewiele więcej. Nie bardzo nawet wiadomo, jak by miało być inaczej, nawet tworząc alternatywne warianty historii, gdyż w XV–XVIII wieku, przy niewielkiej mobilności społecznej, małym odsetku ludności objętej formalną edukacją i braku mass mediów, procesy asymilacyjne posuwały się wolno.
W naszym wywodzie chodzi o coś zupełnie innego. Nie ma i nie mogło być wtedy jednorodnej Rzeczpospolitej, ale gdyby taki organizm polityczny wówczas istniał, byłby bez wątpienia dużo silniejszy i odporniejszy na wstrząsy wewnętrzne i naciski z zewnątrz niż ta składanka kilku narodów, wyznań i alfabetów, która podobna była do XX-wiecznej Jugosławii. Słabością, a nie mocą I Rzeczpospolitej była tak dziś wychwalana wieloetniczność i wielokulturowość.