O zabijaniu Rosjan

O zabijaniu Rosjan

Autorstwa Scotta Rittera

Szalona wizja niemieckiego dziennikarza nie wróży dobrze przyszłości tym, którzy ją przyjmą.

Niemiecki dziennikarz Michael Martens niedawno trafił na pierwsze strony gazet, gdy zapytał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, jak Europa mogłaby pomóc Ukrainie w zabiciu kolejnych rosyjskich żołnierzy. Ostrzegam pana Martensa i wszystkich w Niemczech i Europie, którzy uważają takie żądanie za w jakiś sposób cnotliwe i wykonalne: Uważajcie, czego żądacie.

Michael Martens urodził się w 1973 roku w Hamburgu, wówczas części Niemiec Zachodnich. Hamburg był jednym z najważniejszych miast nazistowskich Niemiec i przypłacił ten status intensywnymi nalotami aliantów, w tym słynnym atakiem bomb zapalających na przełomie lipca i sierpnia 1943 roku, który pochłonął około 37 000 ofiar. Dziś Hamburg jest drugim co do wielkości miastem Niemiec po Berlinie. Pomnik św. Mikołaja upamiętnia zniszczenia spowodowane nalotami bombowymi na Hamburg, stanowiąc dobitne świadectwo zniszczeń dokonanych przez wojnę. W Hamburgu zachowało się również kilka schronów przeciwlotniczych z tamtej epoki, które dodatkowo przypominają o koszmarze wojny.

Martens pracuje obecnie jako korespondent bałkański dla niemieckiego tabloidu Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) i w tej roli wziął udział w ubiegłą niedzielę w konferencji prasowej zwołanej z okazji wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Serbii. Martens zadał Zełenskiemu następujące pytanie: „Czy może pan powiedzieć nam, Europejczykom, jakie konkretne kroki możemy podjąć, aby pomóc panu zabić więcej Rosjan?”. Martens doprecyzował swoje pytanie, dodając: „Oczywiście więcej rosyjskich żołnierzy”, jakby pierwotny zamiar nie był wystarczająco jasny.

Pytanie Martensa wywołało uzasadnione oburzenie wśród ludzi o szerokich horyzontach. Jego redaktorzy w FAZ próbowali zdystansować się od pytania Martensa, deklarując w oświadczeniu opublikowanym po licznych apelach o jego dymisję: „Pytanie zostało sformułowane niejednoznacznie, co z przykrością stwierdzamy. Nie jest to zgodne ze stanowiskiem redakcyjnym Frankfurter Allgemeine Zeitung, że należy zabić jak najwięcej rosyjskich żołnierzy”. Redakcja FAZ utrzymywała natomiast, że prawdziwym problemem jest „w jaki sposób armia rosyjska mogłaby zostać poddana takiej presji kadrowej, która zmusiłaby Rosję do podjęcia negocjacji pokojowych”.

Sam Martens wyraził „zaskoczenie” publiczną krytyką swojego pytania, zauważając: „Poza światem Barbie, tak właśnie toczy się wojny” i dodał w dalszym komentarzu na temat kontrowersji: „Ponieważ aby zakończyć wojnę, ważne jest zabicie jak największej liczby rosyjskich żołnierzy”.

Martens to człowiek bez żadnego doświadczenia w walce ani w zabijaniu, które jej towarzyszy. Jego jedynym zetknięciem z czymś, co przypominałoby prawdziwą śmierć w wojsku, jest mit o Josefie Schulzu, niemieckim żołnierzu z 714. Dywizji Piechoty, który według legendy odmówił udziału w egzekucji 16 partyzantów 20 lipca 1941 roku w miejscowości Smederevska Palanka w Jugosławii. Za ten akt moralnej jasności sam Schulz został skazany na śmierć przez ten sam pluton egzekucyjny. Martens przyczynił się do utrwalenia tego mitu w swojej książce z 2011 roku pt. *W poszukiwaniu bohaterów: Historia żołnierza, który nie chciał zabijać*.

Historia ta była jednak kłamstwem; Schultz zginął już w walce z partyzantami dzień przed egzekucją. Sfabrykowany mit szlachetnego poświęcenia w obliczu zła otaczającego Schultza był propagowany przez tych, którzy dążyli do stworzenia i podtrzymania odpowiadającej mu mitologii szlachetnego niemieckiego żołnierza – żołnierza nie zaprogramowanego do zabijania, lecz stojącego przed straszliwym wyborem: albo wykonać okrutne rozkazy, albo stawić czoła pewnej śmierci.

Rehabilitacyjny charakter takich fikcji głęboko zakorzenił się w niemieckim DNA, choćby dlatego, że zbiorowa wina uczestników wojny za zbrodnie nazistowskich Niemiec stała się tak oczywista, że ​​Niemcy mogły się odbudować tylko wtedy, gdy dokonało się to na obrazie bohatera, który po prostu nie istniał, a biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie całe Niemcy – a zwłaszcza Wehrmacht – były splamione grzechem zbrodni nazistowskich, w ogóle nie mogłyby istnieć.

Sam Martens musiał zmagać się z takimi demonami. Jest potomkiem dziadka, Hansa-Hermanna Martensa, który był nie tylko członkiem partii nazistowskiej, w której przed wojną pełnił funkcję prokuratora, ale także oficerem sztabu operacyjnego Wehrmachtu w czasie wojny, gdzie pełnił funkcję sędziego wojskowego i rzekomo skazywał niemieckich żołnierzy na śmierć za dezercję. Hans-Hermann pracował później jako prawnik i polityk w powojennych Niemczech Zachodnich – kolejny nazistowski zbrodniarz wojenny zrehabilitowany przez naród, który poddał się samo-narzuconej amnezji.

Ta amnezja trwała przez pokolenia do tego stopnia, że ​​Niemcy, tacy jak Michael Martens, „zapomnieli” o roli, jaką ich kraj odegrał nie tylko w dokonywaniu masowych mordów na narodzie rosyjskim, ale także w odrodzeniu i podtrzymywaniu złowrogiego ruchu Bandery – tej odrażającej ideologii zachodnioukraińskiej, tak ściśle związanej z korzeniami nazistowskimi, że Niemcy przemilczeli ją i zapomnieli.

W przeciwieństwie do Martensa, wiem co nieco o wojnie i koncepcji zabijania Rosjan. Od 1984 do 1988 roku spędzałem niemal każdą chwilę na kształceniu się w sztuce nowoczesnego konfliktu zbrojnego, koncentrując się wyłącznie na zagrożeniu ze strony Związku Radzieckiego (tj. Rosji). Studiowałem intensywnie rosyjską historię, kulturę, literaturę i język na poziomie uniwersyteckim, aby przygotować się do tej misji, która całkowicie mnie pochłonęła. Pomogła mi w tym propaganda Departamentu Obrony USA, który zaczął publikować coroczny raport o zagrożeniach zatytułowany „Sowiecka Potęga Wojskowa”. Publikacja ta była nie tylko lekturą obowiązkową, ale wybrana grupa „Myrmidonów”, takich jak ja, została również wysłana do Akademii Wywiadu Obronnego, aby wziąć udział w tygodniowym intensywnym programie – zgadliście – poświęconym „Sowieckiej Potędze Wojskowej”. Poprzez wykłady, briefingi, wycieczki i dyskusje zapoznaliśmy się z doktryną, strategią, ideologią i bronią, które razem stanowiły „Sowiecką Potęgę Wojskową”.

Ale te doświadczenia wpisywały się w kategorię „Dlaczego walczymy”, a nie „Jak walczymy”. Stało się to dla mnie jasne dopiero po przeniesieniu do Fleet Marine Force, a dokładniej do 5. Batalionu 11. Pułku Piechoty Morskiej – samobieżnej jednostki artylerii polowej, która służyła jako batalion bezpośredniego wsparcia wysuniętego dla 7. Brygady Amfibii Piechoty Morskiej, morskiego komponentu Sił Szybkiego Reagowania.

Kiedy przybyłem do batalionu, uświadomiłem sobie, że doktryna Korpusu Piechoty Morskiej dotycząca wsparcia ogniowego artylerii nie zmieniła się znacząco od czasów wojny w Wietnamie. Jeśli moje zanurzenie się w koncepcjach składających się na „sowiecką potęgę militarną” czegoś mnie nauczyło, to tego, że Sowieci cieszyli się ogromną przewagą artyleryjską, co oznaczało, że przegralibyśmy wojnę na wyniszczenie, gdybyśmy próbowali zaatakować ich w tradycyjny, liniowy sposób.

Jak młody porucznik bez doświadczenia bojowego i praktycznie zerowej znajomości zawiłości wojny może przekonać oficerów (i szeregowych) z dekadami doświadczenia w obu dziedzinach, że ich działania są nie tylko złe, ale że w razie starcia z radzieckim wrogiem będą ich kosztować życie? Ministerstwo Obrony opublikowało znakomitą, trzytomową serię – FM 100-2 – na temat Armii Radzieckiej, jej operacji, taktyki, doktryny i wyposażenia. Publikacje te były autorytatywnym źródłem jawnych informacji o radzieckich siłach lądowych i radzieckim modelu wojny połączonych rodzajów sił.

A jednak, mimo że były łatwo dostępne dla wszystkich żołnierzy piechoty morskiej, rzadko je czytano, a jeszcze rzadziej zwracano na nie uwagę.

Armia amerykańska miała tzw. OPFOR – „siły wroga” zorganizowane, wyszkolone i wyposażone do walki na wzór Sowietów – operujące z Narodowego Centrum Szkolenia (NTC) w Forcie Irwin, na północ od mojej bazy przy 29 Palms w Kalifornii. Armia amerykańska wysyłała rotacyjnie jednostki wielkości brygady do NTC, gdzie przechodziły serię ćwiczeń siłowych przeciwko dwóm pułkom OPFOR. Ćwiczenia zawsze kończyły się zmasowanym atakiem pancernym OPFOR, który niemal zawsze kończył się decydującą porażką uczestniczących sił armii amerykańskiej. Całe wydarzenie zostało zaprojektowane jako potężny sygnał ostrzegawczy dla uczestniczących jednostek – albo zaadaptować się do walki i pokonać sowiecką wojnę, albo zginąć.

Skontaktowałem się z OPFOR w Forcie Irwin i zorganizowałem obecność dowódcy mojego batalionu podczas ostatecznego ataku OPFOR na pozycje armii amerykańskiej. Efekt końcowy był dokładnie taki, jakiego się spodziewałem – OPFOR przeciął armię jak gorący nóż masło.

Zabijanie Rosjan – nawet symulowanych – wcale nie było łatwe.

Dowódca mojego batalionu odszedł ze świadomością, że jeśli wyruszymy na wojnę z zagrożeniem ze strony Związku Radzieckiego, opierając się na taktyce i technikach operacyjnych, w których byliśmy obecnie szkoleni, zostaniemy zniszczeni w podobny sposób.

Miałem praktycznie pełną swobodę w modyfikowaniu planu szkolenia batalionu i włączaniu bardziej realistycznych ćwiczeń, które kładły nacisk na strzelanie, przemieszczanie się i komunikację szybciej – znacznie szybciej – niż nasz radziecki wróg. Byliśmy jak Dawid walczący z Goliatem i musieliśmy zachować wystarczającą zwinność, aby uniknąć wpadnięcia w niszczycielską siłę ognia wroga, a jednocześnie być wystarczająco zręczni, aby użyć własnego ognia we właściwym czasie i miejscu, osłabiając wroga i umożliwiając jednostkom manewrowym Marynarki Wojennej wytropienie go i zniszczenie siłą ognia i manewrami.

Aby wesprzeć ćwiczenia, powołałem Grupę Kontroli Szkolenia Taktycznego i Ćwiczeń (TTECG) na szczeblu batalionu – w istocie system gier wojennych – który pozwolił mi opracowywać scenariusze, w których siły wroga stosowały doktrynalnie poprawne sowieckie taktyki i operacje. Korzystając z tego systemu TTECG, kierowałem batalionem w różnych ćwiczeniach, stosując coraz bardziej złożone scenariusze, mające na celu podkreślenie znaczenia manewrów i szybkości w walce z Rosjanami.

TTECG odniosła tak wielki sukces, że poproszono mnie o pomoc w szkoleniu innych jednostek morskich w 29 Palms, w tym batalionów piechoty i czołgów.

5/11 był batalionem zdolnym do użycia broni jądrowej, którego zadaniem było prowadzenie ognia artyleryjskiego z bronią jądrową za pomocą dział samobieżnych kalibru 155 mm i 203 mm. To czyniło nas głównym celem dla wszelkich napotkanych sił radzieckich. Aby lepiej przygotować się do walki z Rosjanami, utworzyłem własną jednostkę OPFOR, wzorowaną na radzieckich siłach specjalnych, Specnazie. Kiedy mój batalion wkroczył w teren, infiltrowałem moją jednostkę Specnazu w ich rejon działań, używając śmigłowców i pojazdów terenowych, a następnie namierzałem ich i eliminowałem. Zastawialiśmy zasadzki na baterie podczas ich natarcia, atakowaliśmy je w nocy, gdy zajmowały pozycje, i nękaliśmy przez całą operację. Krótko mówiąc, zabiliśmy o wiele więcej z nich, niż oni zabili nas.

Zabijanie Rosjan – nawet tych pozorowanych – nie było łatwym zadaniem.

Kiedy piechota morska przeprowadziła duże ćwiczenia na skalę dywizji w 29 Palms, powierzono mi zadanie przygotowania obrony w stylu radzieckim wspólnie z batalionem armii amerykańskiej z 7. Lekkiej Dywizji Piechoty, którą następnie zaatakowaliby piechota morska.

Stosując radzieckie taktyki i doktryny obronne, batalion ten zatrzymał piechotę morską w ich natarciu, zanim dotarli oni do wysuniętych pozycji obronnych.

Trzykrotnie instruktorzy przerywali ćwiczenia i przywracali do życia wszystkich „poległych” marines, aby scenariusz mógł zostać powtórzony. Za każdym razem rezultat był taki sam: atak marines został odparty, zanim jeszcze zdążył się rozpocząć.

Atak miał być pierwszym etapem trzyfazowego scenariusza, w którym marines mieli przełamać obronę i otoczyć radzieckich obrońców.

Ostatecznie dowódca generalny odwołał ćwiczenia i zebrał swój sztab, a także dowódców i sztabów podległych jednostek, aby udzielić im nagany za niezdolność do pokonania zagrożenia w stylu sowieckim. Wszyscy zostali odesłani do deski kreślarskiej, aby przemyśleli swoje podejście do szkolenia.

Dowódcy jednostek pancernych i piechoty, którzy korzystali z OPFOR TEECG w trakcie szkolenia, wielokrotnie próbowali przekonać sztaby pułków i dywizji, że ich proponowane plany nie powiodą się. Za każdym razem ich działania były odrzucane i kończyły się śmiercią.

Okazało się, że Rosjanie – nawet ci symulowani – byli całkiem dobrzy w zabijaniu marines.

Ale największe przebudzenie nastąpiło podczas odrębnych ćwiczeń dywizyjnych, podczas których mieliśmy za zadanie odeprzeć symulowaną inwazję sowiecką na Iran. Ostatecznie przeważające siły radzieckie przełamały linie obronne utworzone przez piechotę morską, a 11 maja otrzymał rozkaz wystrzelenia pocisku artyleryjskiego z głowicą nuklearną, aby powstrzymać sowieckie natarcie. Uczyniliśmy to, a następnie ćwiczenia nagle się zakończyły – Sowieci, zaatakowani bronią jądrową, odpowiedzieli przytłaczającym nuklearnym atakiem odwetowym, który zabił wszystkich.

Rosjanie – nawet ci symulowani – byli lepsi od nas w sianiu masowego zniszczenia.

Miałem to szczęście, że nigdy nie miałem okazji sprawdzić w praktyce mojej antyradzieckiej smykałki wojskowej. Zamiast tego zostałem wysłany do Związku Radzieckiego jako członek zespołu kontroli zbrojeń, którego zadaniem było wyeliminowanie tej samej broni, która zabiła nas podczas ćwiczeń w Iranie – pocisku rakietowego średniego zasięgu SS-20.

Ostatecznie nauczenie się pokojowego życia z Rosjanami okazało się o wiele bardziej sprzyjające życiu, wolności i dążeniu do szczęścia niż szkolenie mające na celu ich zabijanie.

Powinna to być uniwersalna lekcja na zawsze, taka, która zmotywuje przyszłe pokolenia do unikania pułapek związanych z wojną – zwłaszcza wojną z Rosją.

Michael Martens nie wziął sobie tej lekcji do serca, nawet po tym, jak czteroletni konflikt między Rosją a Ukrainą udowodnił, że próby zabijania Rosjan na polu bitwy nie dają żadnych rezultatów.

Lekcje, które Mongołowie, Szwedzi, Francuzi i Niemcy przyswoili już wcześniej.

Lekcję tę żołnierze piechoty morskiej odrobili już podczas symulowanych ćwiczeń w latach 80.

Według Martensa „nie ma nic »skandalicznego« w pytaniu, jak Europa może pomóc Ukrainie zabić więcej Rosjan. Właśnie tego potrzebujemy”.

Martens przygotowywał się na ten moment od miesięcy i poświęcił wiele czasu i wysiłku na napisanie eseju zatytułowanego „Zabijanie rosyjskich żołnierzy: Co musi zrobić Europa”.

Inspiracją dla Martensa do tego projektu był sir Fitzroy Hew Royle Maclean, 1. baronet, którego wspomnienia Eastern Approaches , w których szczegółowo opisuje swój czas spędzony z partyzantami Tito w Jugosławii, tak bardzo zainspirowały Martensa – tytuł eseju Martensa pochodzi z rozmowy Winstona Churchilla z Macleanem, w której powiedział mu, że jego zadaniem było po prostu „dowiedzenie się, kto zabił większość Niemców i zaproponowanie środków, dzięki którym moglibyśmy im pomóc zabić jeszcze więcej”.

W tym momencie Martens zatracił się w wywołanej przez siebie żądzy krwi.

Celem misji Macleana byli niemieccy naziści, a środki, które zamierzał wykorzystać, polegały na zwerbowaniu partyzantów spośród ludności cywilnej, która była terroryzowana przez tych samych nazistów.

Motywacja jest kluczowa.

Zwłaszcza jeśli chodzi o ludzi, których namawia się do zabijania.

Martensowi dobrze zrobiłoby przeczytanie klasycznej książki Davida Grossmana On Killing: The Psychological Cost of Learning to Kill in War and Society , w której opisano wrodzony opór większości żołnierzy przed zabijaniem podczas II wojny światowej – większość żołnierzy nie strzelała, a ci, którzy to robili, często robili to bez celowania.

Zabicie człowieka nie jest łatwą sprawą – Martens, który nigdy nie służył w wojsku, powinien się nad tym głęboko zastanowić.

Nawet jeśli udoskonalone techniki szkoleniowe mające na celu przełamanie istniejącej u większości ludzi bariery psychologicznej przed odbieraniem życia okażą się skuteczne, to za ten „sukces” płaci się wysoką cenę – psychologiczną destrukcję osoby, która zrobiła to, o co żaden człowiek nie powinien być proszony: zabiła innego człowieka.

Nie ma nic chwalebnego w wojnie, ponieważ w swojej najprostszej formie wojna polega po prostu na zabijaniu samej siebie przez ludzkość.

Czasem jednak sytuacja jest taka, że ​​społeczeństwo uznaje wojnę za jedyny sposób na przetrwanie.

W takim konflikcie brali udział także jugosłowiańscy partyzanci Tito.

Podobnie było z Rosjanami i innymi narodowościami Związku Radzieckiego.

Ich wspólnym wrogiem byli niemieccy naziści i ich sojusznicy, którzy stracili życie w dużych ilościach.

I co roku dzisiejsi Rosjanie świętują zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami – nie po to, by gloryfikować zabijanie, lecz by uczcić poległych.

27 milionów z nich.

Martensowi przydałby się kurs historii Rosji z tego okresu.

A może powinien sięgnąć po kino radzieckie. Poleciłbym mu obejrzeć cztery filmy: „Ballada o żołnierzu” , „Lecą żurawie” , „Los człowieka ” i „Chodź i patrz” .

Zabijanie jest łatwą częścią wojny.

Najtrudniejszą rzeczą jest poradzenie sobie ze skutkami zabijania.

Naród płaci tę cenę zbiorowo, a koszty te są przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Nigdy nie należy przyjmować zabójstw z tak lekceważącym nastawieniem, jak zrobił to Martens.

Ale najbardziej nagannym aspektem ignoranckiej próby Martensa przedstawienia siebie jako współczesnego Fitzroya MacLeana jest strona, którą zajął, jednocześnie lekkomyślnie nawołując do zabijania innych.

Sprawa Ukrainy Zełenskiego, która jest dosłownie współczesnym ucieleśnieniem niemieckich nazistów, których Maclean miał za zadanie zabić.

Ci sami naziści, za których klęskę poświęcili życie przodkowie dzisiejszych walczących żołnierzy rosyjskich.

Martens powinien zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście ma to coś, co pozwala mu zabijać Rosjan.

Oczywiście, że tego nie zrobi – tchórze nigdy nie popełniają samobójstw, lecz stoją z boku, podczas gdy inni uczestniczą w tym krwawym sporcie w ich imieniu.

Marines, z którymi służyłem, nie byli tchórzami – byli gotowi stawić czoła radzieckiemu „zagrożeniu” w śmiertelnej walce, nawet jeśli wiedzieli, że oznacza to niemal pewną śmierć.

Martensowi brakuje takiej siły moralnej.

Ale co ważniejsze w tym kontekście: jego europejscy współobywatele również za nią tęsknią.

Weźmy na przykład Niemcy, w których Martens się znajduje, a które obecnie odgrywają wiodącą rolę w wywoływaniu wojennych wojów z Rosją.

Pomińmy fakt, że gospodarka niemiecka nie jest w stanie udźwignąć kosztów budowy machiny wojennej godnej Czwartej Rzeszy.

Porozmawiajmy o duchu walki niemieckich żołnierzy, którzy w takiej wojnie zostaliby wezwani do zabijania Rosjan.

To krótka rozmowa – po prostu brak woli walki.

Po rozpoczęciu ogromnej kampanii propagandowej, mającej na celu zachęcenie setek tysięcy niemieckich mężczyzn do przyłączenia się do sprawy Czwartej Rzeszy, niemiecka męskość wydała na świat zaledwie 530 takich osób.

Nie ma woli prowadzenia wojny, którą Martens i jemu podobni tak chętnie witają.

A gdyby niemiecki rząd był tak lekkomyślny i wprowadził obowiązek służby wojskowej, upadłby pod wpływem masowych protestów społecznych.

Całą Europę dotknął brak chęci służenia sprawie, za którą nikt nie wierzy, że warto umierać – elita polityczna i ekonomiczna Europy może chcieć zabijać Rosjan, ale ludność poszczególnych narodów europejskich już nie.

Oznacza to, że gdy dawni bohaterowie, tacy jak Martens, mówią o zabijaniu Rosjan, mają na myśli, że zabiją ich Ukraińcy.

W tym kontekście pozwólcie, że przypomnę Martensowi dwie trudne rzeczywistości: każdego miesiąca dziesiątki tysięcy rosyjskich mężczyzn zgłasza się na ochotnika, by podpisać kontrakty z rosyjskim Ministerstwem Obrony, aby móc walczyć w „specjalnej operacji wojskowej” – terminie używanym przez rosyjski rząd do opisania trwającego konfliktu z całym Zachodem.

Co miesiąc bandy ukraińskich „rekrutujących” siłą porywają tysiące Ukraińców, aby zmusić ich do służby w ukraińskiej armii.

Tego nie da się porównać.

Wezwanie Martensa do „zabijania Rosjan” ujawnia wszystko, co jest nie tak z dzisiejszą Europą. Ta ponura rzeczywistość ujawnia się od jakiegoś czasu. W 1993 roku sformułował ją George Soros, postulując nowe „partnerstwo” między USA a Europą, w którym „połączenie siły roboczej Europy Wschodniej z technicznym potencjałem NATO znacząco zwiększyłoby potencjał militarny partnerstwa, ponieważ zmniejszyłoby ryzyko worków na zwłoki dla państw NATO, co jest główną przeszkodą dla ich gotowości do działania”.

Inni powinni umierać za sprawy, których bronimy – takie jest motto Martensa i jemu podobnych.

A jaką sprawę popiera Martens? Wystarczy spojrzeć na narodowosocjalistyczne korzenie jego drzewa genealogicznego.

Generalplan Ost był wizją nazistowskich Niemiec zakładającą stworzenie zgermanizowanej przestrzeni życiowej , która miała zostać wydzielona z podbitych terytoriów Europy Wschodniej. Plan zakładał przeprowadzenie na szeroką skalę czystek etnicznych Słowian, w tym Rosjan i Ukraińców.

Za koncepcję i realizację tego planu odpowiadali niemieccy prawnicy, m.in. Hans-Hermann Martens, nazistowski dziadek Michaela Martensa.

Wygląda na to, że jabłko pada niedaleko od drzewa.

Martens udaje, że wspiera Ukraińców i twierdzi, że wszystko, czego chce, to „zabijanie Rosjan”.

Ale wojna, którą popiera, od początku jest zaprojektowana tak, aby także ukraińskie wojska zostały pochłonięte przez rzeź.

Zmienić Ukrainę w naród kamikadze, uparcie zmierzający ku samobójstwu.

Podburzając Słowian przeciwko sobie, Martens i wszyscy dawni „przyjaciele” Ukrainy pokazali, że są niczym więcej, jak tylko współczesnymi wersjami nazistowskiej plagi, która pokonała świat już w 1945 roku.

Jednak nazistów nigdy nie udało się wykorzenić, o czym świadczy los dziadka Martensa.

Zamiast tego zostali zrehabilitowani i uhonorowani, ich straszne zbrodnie zostały zatuszowane i umieszczone w intelektualnym zawieszeniu, aż ideologia nienawiści, która umożliwiła popełnienie tych zbrodni, zakorzeniła się w nowym pokoleniu niemieckich nazistów marzących o realizacji swoich chorych fantazji o „przestrzeni życiowej” opartej na zagładzie narodów słowiańskich.

Pewnego dnia ta wojna się skończy i gdy ten czas nadejdzie, ludzie tacy jak Michael Martens będą musieli zostać pociągnięci do odpowiedzialności za rolę, jaką odegrali w podżeganiu do obecnego ludobójstwa na słowiańskich narodach Europy.

Do tego czasu każdy, kto ma choć trochę moralności, musi publicznie potępić Martensa i jemu podobnych, którzy opowiadają się za „zabijaniem Rosjan”.

Ponieważ tak naprawdę mają na myśli ludobójstwo Słowian i promowanie europejskiej rasy panów (wystarczy pomyśleć o Josepie Borrellu, byłym Wysokim Przedstawicielu Unii Europejskiej, który porównał Europę do „ogrodu”, a resztę świata do „dżungli”).

„Zabijanie Rosjan” to chora metafora wszystkiego, co jest złe w dzisiejszej Europie i całym Zachodzie – przewrotna wizja hegemonii kulturowej, która może istnieć jedynie kosztem narodów słowiańskich.

Martens i jego kasta europejskich (i amerykańskich) „ogrodników” powinni wyciągnąć wnioski z historii: bądźcie ostrożni w tym, czego sobie życzycie.

Historia pokazała, że ​​ci, którzy opowiadają się za „zabijaniem Rosjan”, szybko odkrywają, że Rosjan nie tylko trudno zabić, ale także, że są mistrzami w zabijaniu tych, którzy stanowią egzystencjalne zagrożenie dla przetrwania ich jako narodu i kultury.

Źródło: O zabijaniu Rosjan

Powtórka w Cirque du Hormuz – Największym Spektaklu na Ziemi!

Powtórka w Cirque Du Hormuz – Największym Spektaklu na Ziemi!

Symplicjusz 13 sierpnia 2026 r. simplicius/encore-at-the-cirque-du-hormuz

Niezrównoważona natura irańskiej katastrofy Trumpa coraz bardziej przeradza się w coś naprawdę żałosnego.

Przywodzi to na myśl popularny opis upadku Rzymu, którego jedna z wersji brzmi mniej więcej tak: „Przeciętny obywatel rzymski nie zauważył upadku swojego imperium, dopóki pewnego dnia drogi i mosty po prostu nie przestały być naprawiane”.

W tym przypadku amerykańskie społeczeństwo żyje w stanie uprzedzenia do normalności, w którym opaleni natryskowo politycy bełkoczą o jakimś „złotym wieku”, podczas gdy praktycznie wszystko, co kojarzone jest z amerykańskim imperium, powoli ląduje w koszu.

Mówiąc delikatnie, sytuacja jest oszałamiająca.

Działania Marynarki Wojennej USA przeciwko Iranowi w dalszym ciągu budzą zdumienie obserwatorów, którzy słyszeli nowe doniesienia o marynarzach próbujących dosłownie wyskoczyć z pokładu lotniskowca USS Lincoln:

https://www.militarytimes.com/news/your-military/2026/08/11/multiple-uss-abraham-lincoln-sailors-have-tried-to-go-overboard-amid-extended-deployment-families-say/
https://www.independent.co.uk/news/world/americas/middle-east-abraham-lincon-sailors-iran-b3031718.html

Rodziny marynarzy, którzy znajdowali się na pokładzie USS Abraham Lincoln, twierdziły, że zdesperowani marynarze próbowali wyskoczyć za burtę podczas dłuższej misji na Bliskim Wschodzie.

Lotniskowiec, z załogą liczącą około 5000 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, jest w służbie od 21 listopada, ale ostatnio wspiera operacje wojskowe USA w wojnie z Iranem. Zakończenie misji przewidywano na maj, ale przedłużono ją bez podania daty powrotu, poinformowały rodziny ofiar „The Military Times”.

Informacje te pochodzą bezpośrednio od rodzin poszkodowanych marynarzy:

Annabelle Loma, żona marynarza służącego na pokładzie Abraham Lincoln, powiedziała w wywiadzie, że jej mąż przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim po tym, jak próbował wyskoczyć z lotniskowca.

„Boi się” – powiedział Loma. „Myśli, że dostanie niehonorowe zwolnienie i że tylko dlatego, że się wypalił, jego 13-letnia kariera legła w gruzach, tak po prostu”.

Maria Rodriguez, żona innego marynarza, mówi, że jej mąż powstrzymał innego mężczyznę przed wyskoczeniem za burtę. Rodriguez powiedziała w wywiadzie dla „The Military Times”,że jej mąż chwycił ręce marynarza i wyciągnął go na pokład, a trzech innych marynarzy w końcu pobiegło mu z pomocą.

Doniesienia mówią, że niedobory kadrowe, długie godziny pracy i niskie morale na okręcie są tak przerażające, że wybuchł kryzys zdrowia psychicznego, a marynarze woleliby „nie budzić się jutro”.

https://www.ms.now/news/conditions-safety-uss-lincoln-iran-war

[moldy showers – zapleśniałe prysznice – md]

Z powyższego artykułu MS NOW (dawniej MSNBC): Nie można załadować wideo.

Aaron Parnas@ AaronParnasWYŁĄCZNIE: SMS-y od żołnierza na pokładzie USS Abraham Lincoln pokazują przerażające warunki. Nie mają świeżej żywności. Jeden z żołnierzy zapytał, czy rząd robi to celowo, aby sprawdzić, jak daleko mogą „przekraczać granice możliwości marynarzy”.

00:17 · 13 sierpnia 2026 · 231 tys. wyświetleń


197 odpowiedzi · 1,2 tys. repostów · 3,71 tys. polubień

==================================================

Kongresmen USA Mike Levin pisze:

Połączyć

Od kołyski:

Kołyska@ TheCradleMediaWIDEO | „Sześć osób próbowało wyskoczyć z [okrętu USS Lincoln]. Ostatnia próba miała miejsce w zeszły poniedziałek”. Producent multimedialny Andrew Brown twierdzi, że na pokładzie USS Lincoln panuje poważny kryzys zdrowia psychicznego, a Marynarka Wojenna aktywnie dementuje doniesienia o rozwijającym się kryzysie.

10:44 · 11 sierpnia 2026 · 685 tys. wyświetleń


430 odpowiedzi · 3,95 tys. repostów · 8,64 tys. polubień

=============================================

Sytuacja ta zdaje się odpowiadać pogłoskom o sabotażu na innych okrętach, o których słyszeliśmy już od miesięcy.

Z bardziej spekulatywnej strony, irańska stacja PressTV twierdzi, że posiada „poufną wiedzę” na temat śmiertelnej bójki, która wybuchła na pokładzie okrętu, w wyniku której zginęło siedmiu marynarzy:

https://www.presstv.co.uk/Detail/2026/08/11/774174/Śmiertelne starcie na pokładzie amerykańskiego lotniskowca Abraham Lincoln pozostawia siedem ofiar śmiertelnych i kilku rannych

Jak donoszą źródła, siedmiu członków personelu marynarki wojennej USA zginęło, a kilku zostało rannych w wyniku gwałtownego starcia na pokładzie USS Abraham Lincoln. Rosnące niepokoje wśród załogi lotniskowca ujawniły rosnącą presję wewnątrz armii amerykańskiej w związku z przedłużającą się misją.

Jak podaje agencja prasowa Tasnim, powołując się na poinformowane źródło wojskowe, do incydentu doszło, gdy doradca szefa Centralnego Dowództwa Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) Brad Cooper wszedł na pokład lotniskowca, aby odpowiedzieć na narastające skargi członków załogi po protestach ich rodzin przeciwko przedłużającej się misji okrętu.

Jak podają źródła, doradca został powitany buczeniem i obrzucany butelkami z wodą, gdy przemawiał do zgromadzonych marynarzy i żołnierzy.

Konfrontacja następnie przerodziła się w bójkę między członkami załogi, w której użyto noży i innej broni białej. Według źródła, w jej wyniku zginęło siedem osób, a kilka zostało rannych.

Biorąc pod uwagę brak wiarygodnych źródeł, jest to najprawdopodobniej tylko żartobliwa propaganda rzucona przez Iran — ale w tym momencie nikt tego nie wie.

Jakby wygląd wojny nie był wystarczająco zły, wczoraj pojawiła się wiadomość, że Trump zmuszony był opuścić Turcję haniebną drogą ucieczki, ukrywając się w ciężarówce z jedzeniem, po tym jak rzekomo wykryto irańskie groźby wobec Airforce One.

Ron Filipkowski@ RonFilipkowski🚨🚨🚨WYŁĄCZNIE. Meidas zdobył nagranie, na którym widać Trumpa ukrywającego się w ciężarówce cateringowej podczas zmiany samolotu.

4:05 · 11 sierpnia 2026 · 207 tys. wyświetleń


212 odpowiedzi · 1,38 tys. repostów · 6,84 tys. polubień

====================================

Niedługo potem Trump, który desperacko pragnął zachować spokój i „kontrolę”, został zauważony, jak swobodnie uderza piłkę w Bedminster w stanie New Jersey, mając w rękach pełnoprawny mobilny system przeciwlotniczy AN/TWQ-1 Avenger uzbrojony w rakiety Stinger, który eskortował go wokół greenów:

Czy ostatnio grałeś w piłkę w obudowie z drutu koncertowego?

To surrealistyczna optyka.

Zwłaszcza w czasie, gdy zachodnie media szydzą z Putina za rzekome skrycie jego „rezerwatu nad jeziorem Wałdaj” tarczą antyrakietową i kpią z Modżtaby Chameneiego za „ukrywanie się jak szczur”.

Prezydent Stanów Zjednoczonych gra w golfa owinięty drutem kolczastym, mając jako wózek mobilny zestaw uzbrojenia ziemia-powietrze, zaledwie kilka dni po ucieczce z Turcji w chłodni, podczas gdy amerykańscy marynarze dosłownie skaczą z burt okrętów flagowych marynarki wojennej, uciekając przed wojną, która doprowadziła do zniszczenia wszystkich amerykańskich baz w regionie .

Ludzie. To nie są normalne czasy – być może jesteśmy w końcowej fazie gry.

Uprzedzenie do normalności uniemożliwiło nam prawdziwe docenienie niezwykłych i historycznych wydarzeń, które rozgrywają się na naszych oczach. Imperium Stanów Zjednoczonych zdaje się rzeczywiście wkraczać w swój końcowy etap.

Problemy te podkreślają doniesienia, że ​​naczelny przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, Dan Caine, uważa, że ​​USA w zasadzie nie mają już żadnych innych opcji w kwestii Iranu i że konieczne jest wycofanie się, aby zapobiec katastrofie:

https://www.cnn.com/2026/08/07/politics/generał-dan-caine-z-rampy-wojny-w-iranie

W ciągu ostatnich kilku tygodni przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał Dan Caine, prywatnie dał do zrozumienia innym czołowym doradcom Trumpa, że ​​Stany Zjednoczone muszą znaleźć wyjście z wojny z Iranem — ponieważ opcje militarne, które mają na celu eskalację konfliktu, mogą przynieść odwrotny skutek, a same siły powietrzne prawdopodobnie nie doprowadzą do osiągnięcia deklarowanych celów prezydenta Donalda Trumpa, twierdzą trzy źródła zaznajomione ze sprawą.

„Caine szuka zjazdu” – powiedziało bez ogródek jedno ze źródeł.

W świetle tego Trump powiedział reporterom, że Stany Zjednoczone obecnie „nie rozgłaszają” swoich działań w Iranie, co jest eufemizmem oznaczającym unikanie upokarzającej, zakrojonej na szeroką skalę próby podporządkowania sobie Iranu i zamiast tego dążenie do wywierania presji ekonomicznej, co pozwala mu podtrzymywać iluzję, że Stany Zjednoczone mają jakąś inicjatywę poprzez kontrolę nad Ormuz.

https://www.axios.com/2026/08/09/trump-iran-interview

„Prowadzimy z nimi jedynie częściowe negocjacje. Po prostu obserwujemy Iran z jego ogromną inflacją i faktem, że nie mają pieniędzy”.

[Trump] podkreślił, że Iran „jest w bardzo złej kondycji” gospodarczej i nie ma pieniędzy na żołd dla swoich żołnierzy.Blokada morska USA zaostrzyła kryzys gospodarczy irańskiego reżimu, powiedział Trump.

Trump określił domniemaną kontrolę USA nad Ormuzem jako nieprzekraczalną „ścianę stali”, mimo że wcześniej przyznał, iż mogą tam znajdować się uciążliwe miny uniemożliwiające płochliwym przewoźnikom przesyłanie przez nią statków:

Wielu innych powiązanych ekspertów wyraziło odwrotne stanowisko — że nie ma dowodów na to, że szlakiem omańskim płynie duża ilość ropy, co Trump rzekomo ułatwia dzięki swojej blaszanej ścianie:

Według doniesień WSJ Trump w zasadzie zdaje sobie sprawę, że jest przegrany i jest gotowy wycofać się z wojny z Iranem nawet bez zawarcia umowy nuklearnej, pod warunkiem, że Iran będzie na tyle uprzejmy, by ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz, która stała się zmorą całej jego prezydenckiej kariery.

Z artykułu :

WASZYNGTON — Od tygodni prezydent Trump przygotowywał się na ogłoszenie zwycięstwa w wojnie z Iranem, gdyby Teheran w pełni otworzył Cieśninę Ormuz.Jak poinformowali urzędnicy amerykańscy, prywatnie przedstawił nawet pomysł swoim wysokim rangą współpracownikom, że jest gotów wycofać się z porozumienia nuklearnego.

Jednak osiągnięcie tego pomniejszonego celu stało się trudniejsze, gdy Iran w sobotę zażądał najwyższej jak dotąd ceny za umożliwienie swobodnego przepływu ruchu na szlaku wodnym, domagając się między innymi miliardów dolarów w formie płatności ze strony USA, wycofania wojsk amerykańskich z regionu i zakończenia blokady morskiej USA.

Autorzy zauważają, że Iran zdaje sobie sprawę z dylematu Trumpa i celowo zwiększa koszty, aby uniemożliwić mu wycofanie się w celu ratowania twarzy, biorąc pod uwagę, że Iran ma teraz wszystkie karty i kontroluje całą grę:

„Ostatnie nieprzejednane żądania Iranu dotyczące ponownego otwarcia cieśniny utrudniają prezydentowi znalezienie wyjścia z konfliktu, które pozwoliłoby mu zachować twarz” –powiedziała Mona Yacoubian, dyrektor programu Bliskiego Wschodu w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, waszyngtońskim think tanku.

Gregory Brew, ekspert ds. Iranu w firmie konsultingowej Eurasia Group, powiedział: „Irańczycy są przekonani, że Trump chce wycofać się z kraju i skupia się na otwarciu cieśniny, dlatego grają ostro”.

W obliczu zbliżających się wyborów uzupełniających i wciąż rosnących cen benzyny Trumpowi kończy się czas w grze w ciuciubabkę z przeciwnikiem, którego „zniszczył” już pięciokrotnie.

Teraz, gdy do wyborów parlamentarnych pozostało mniej niż trzy miesiące, a cena benzyny jest nadal znacznie wyższa niż przed wybuchem wojny pod koniec lutego, Trump szuka sposobów, by dać Amerykanom do zrozumienia, że ​​wojna została wygrana.

Można przypuszczać, że „pył jądrowy” znów zostanie uznany za nieistotny.

Dla Iranu zwycięstwo w wojnie zapoczątkowało zupełnie nową fazę rozwoju narodowego:

Przedstawiciel Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej stwierdził, że irańska balistyka jest teraz produkowana szybciej, niż jest wystrzeliwana, i że Iran może prowadzić wojnę w nieskończoność:

Starszy doradca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej powiedział w środę, że cała irańska broń, amunicja i sprzęt są obecnie produkowane w kraju, produkcja pocisków balistycznych przebiega szybciej, niż są odpalane, a Iran mógłby prowadzić wojnę przez lata.

Generał brygady Mohammad Reza Naghdi, starszy doradca głównodowodzącego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, powiedział w telewizji państwowej, że „czynnikiem naszego zwycięstwa w wojnie z Ameryką jest siła naszej wiary”.

W ramach nowej doktryny Iran podobno otwiera możliwość przeniesienia wojny na „teren wroga”, co być może w pewnym sensie odzwierciedla niedawną strategię Ukrainy wobec Rosji:

https://www.ibtimes.co.uk/iran-revolutionary-guard-threatens-us-soil-hormuz-talks-collapse-1813806

Nowa doktryna wojskowa Iranu nakłada na IRGC obowiązek atakowania wroga na swoim terytorium

TABNAK, 12 sierpnia – Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej musi być w stanie przenieść wojnę na terytorium wroga, powiedział w środę wysoki rangą dowódca, dodając, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej otrzymał rozkaz zbudowania potencjału do prowadzenia działań ofensywnych poza granicami kraju.

Gorzej być nie mogło dla Trumpa na wyspie Ormuz.

https://www.economist.com/interactive/trump-approval-tracker

Biorąc pod uwagę rekordowo niskie poparcie w najnowszych sondażach i coraz bardziej upokarzającą opinię publiczną, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Trumpowi uda się jeszcze naśladować Leslie Nielsena.

Nie bawi Cię to?


Zmiana strategii na Wschodzie

Zmiana strategii na Wschodzie

11. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/zmiana-strategii-na-wschodzie

25 czerwca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nakazał rozpoczęcie 40-dniowej ofensywy, mającej na celu „wywarcie wpływu” na Rosję i zakończenie wojny. W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych Zełenski ogłosił: „Zatwierdziłem 40-dniową operację wpływu na służbę przeciwko państwu agresorowi, mającą na celu zmuszenie go do zakończenia wojny”.

Możemy o tym przeczytać w czwartkowym artykule Scotta Rittera 40 dni, które wstrząsnęły Zachodem. Źródło.

W tej wojnie żadne zwycięstwo militarne nie jest celem. Celem jest sama wojna. Wystarczy zwrócić uwagę na moment, kiedy została sprowokowana. Tym, którzy nie wiedzą, o czym piszę, polecam mój artykuł z lutego 2022 roku: Żegnamy wiruska, witamy wojenkę.

Po co komu ta wojna? Dla planujących przejęcie władzy nad całym światem globalistów ta wojna jest ważnym krokiem przybliżającym ich do upragnionego celu. Używam określenia „globalistów”, chociaż równie dobrze można ich nazwać masonerią, deep state, albo po prostu grupą zamożnych zbrodniarzy.

Rosja zaatakowała Kijów czterema pociskami typu 3M22 „Zircon/Oniks”, 24 pociskami typu „Iskander-M/S-400” oraz 115 bezzałogowymi statkami powietrznymi (UAV) przeznaczonymi do ataków, w tym dronami typu „Shahed” (głównie z napędem odrzutowym), dronami „Gerbera” i „Italmas”, a także dronami-wabikami „Parodiya”.
Według ukraińskich sił powietrznych żadna z tych rosyjskich rakiet nie została przechwycona przez ukraińską obronę powietrzną.

Źródło: Telegram 06.08.2026 r. 02:26.

Rozpatrzmy, jak do kwestii pokoju podchodzą najwięksi gracze:

  • Putin. Chętnie zawarłby pokój z Ukrainą. Świadczą o tym rozmowy w kwietniu 2022 roku w Stambule. Nie zamierza jednak spełnić marzenia globalistów i nie wywiesi białej flagi tylko po to, by uzyskać na rok, lub dwa zawieszenie broni. Dąży do trwałego rozwiązania kwestii najbardziej faszyzującego kraju w Europie od zakończenia drugiej wojny światowej. Wbrew kłamliwym doniesieniom zachodnich mediów, jego pozycja jest stabilna i poparcie społeczne wzrosło od czasu rozpoczęcia tej wojny;
  • Zełeński. Powiązał i uzależnił swój los z globalistami, stawiając przy tym na siły faszystowskie, które nie pozwolą mu do gorzkiego końca podpisać traktat pokojowy z Kremlem. Wie, że koniec wojny to także jego koniec;
  • Netanjahu. Także globalistyczna marionetka z nierealnymi ambicjami wielkiego Izraela marząca o roli Mesjasza. Jego przeżycie – zarówno fizyczne, jak i polityczne jest uzależnione od trwania wojny z Iranem. Również on zdaje sobie sprawę, że koniec wojny jest jego końcem;
  • Trump. Nie wiem, czy rozpętując wojnę z Iranem, wiedział, że doprowadzi do upadku hegemonii światowego mocarstwa, którym zarządza? Jeśli jest prawdą, że planował dobicie Izraela, to jest bliski zwycięstwa. Jest to jednak pyrrusowe zwycięstwo na zasadzie, jeśli upadamy, to razem. Nie mógł nie wiedzieć o stanie i możliwościach produkcji rakiet dla własnej armii – takie bajki opowiada nam często i chętnie. Także i on musi się liczyć z konsekwencjami łamania prawa, jeśli wybory w listopadzie wygrają Demokraci;
  • Xi. Patrzy na to wszystko z boku i zaciera właśnie ręce, snując plany o bezkrwawym przejęciu Tajwanu i bezsilności dawnego światowego hegemona – USA.

Postępowanie wielu polityków da się wyjaśnić tak, jak to zrobił poniżej Emo Philips, amerykański komik, aktor i pisarz.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Chamenei zmienia strategię – Tajne, sześciogodzinne spotkanie z Pezeshkianem, pakistańskie „Pakt Mekka” wstrząsa Eurazją

Pepe: Chamenei zmienia strategię – Tajne, sześciogodzinne spotkanie z Pezeshkianem, pakistańskie „Pakt Mekka” wstrząsa Eurazją

W niedawnym wywiadzie dla kanału YouTube „Transition Protocol” z 11 sierpnia, prowadzący, pan Z. i znany analityk geopolityczny Pepe Escobar, analizują głębokie zmiany w Iranie w oparciu o uprzywilejowane źródła. Program dostarcza ekskluzywnych spostrzeżeń, których nie znajdziemy w mediach korporacyjnych ani w większości niezależnych serwisów informacyjnych, i przedstawia obraz strategicznej reorganizacji Teheranu.

Wybuchowa sytuacja: Iran pod wulkanem

Pepe Escobar obrazowo opisuje sytuację: „Dosłownie znajduje się pod wulkanem”, otoczony płomieniami i wciągnięty w samo serce wybuchowej inteligencji. 11 sierpnia, gdy płyty tektoniczne pod regionem nadal się przesuwały, a gorące powietrze unosiło się do atmosfery, zespół Protokołu Przejściowego intensywnie pracował nad zebraniem informacji z ośrodków decyzyjnych. Źródła są głęboko zakorzenione i zweryfikowane, o ile to możliwe. Escobar podkreśla, że ​​niektóre informacje nie zostały bezpośrednio potwierdzone na najwyższych szczeblach irańskiego rządu, ale może to się wyjaśnić w ciągu najbliższych 24 do 48 godzin lub w ciągu tygodnia. Możliwy jest „brak odpowiedzi” – typowy dla wrażliwych kwestii bezpieczeństwa narodowego – podobnie jak powściągliwość, która nie oznacza zaprzeczenia.

Sednem sprawy jest rzekome, bezpośrednie, sześciogodzinne spotkanie twarzą w twarz prezydenta Massuda Pezeshkiana z Najwyższym Przywódcą Mojtabą Chameneim. Pezeshkian podobno przedstawił przywódcy jasne stanowisko w sprawie utrzymania stanowiska „ani pokoju, ani wojny” wobec Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie należy wziąć pod uwagę kontekst historyczny: Mojtaba Chamenei, nawet jako syn ajatollaha, nigdy nie wierzył w negocjacje z Amerykanami. Jego wcześniejszy sceptycyzm okazał się uzasadniony, gdy Stany Zjednoczone skutecznie zniszczyły Porozumienie o Porozumieniu (MoU).

Reorganizacja kadr i instytucji na najwyższym szczeblu

Iran wkracza w nową fazę, którą Escobar określa jako potencjalną drogę do „końca negocjacji”. Warunkiem wstępnym jest zdecydowane stanowisko negocjacyjne całego rządu. W jego skład wchodzą minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Qalibaf oraz członkowie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jej nowym sekretarzem został Mohsen Rezaei – „wybitna postać”. Rezaei, weteran wojny iracko-irańskiej i były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), pełni funkcję głównego doradcy wojskowego Modżtaby Chameneiego i głównego organizatora obrad Rady Bezpieczeństwa, w których uczestniczy również prezydent Pezeshkian.

Te zmiany personalne są ze sobą powiązane i trudne do zrozumienia dla osób z zewnątrz, zwłaszcza obcokrajowców. Rezaei ma dziesięciolecia doświadczenia i głęboką relację zaufania z Modżtabą Chameneim. Modżtaba wcześniej działał jako pomost między swoim ojcem a IRGC, a Rezaei był jednym z jego najważniejszych rozmówców. Teraz Rezaei zajmuje nie tylko stanowisko Sekretarza Rady Bezpieczeństwa, ale także drugi mandat jako osobisty przedstawiciel Przywódcy. To, co Rezaei mówi — na przykład na X (dawniej Twitter) — jest głosem samego Modżtaby Chameneiego. Kierownictwo bezpieczeństwa zostało już zreorganizowane poprzez mianowanie co najmniej sześciu kluczowych postaci. IRGC otrzymało nową władzę instytucjonalną, bezpośrednio autoryzowaną przez Przywódcę za pośrednictwem Rezaeia.

Bardziej elastyczne strategie negocjacyjne i pośrednicy międzynarodowi

Istnieją przesłanki wskazujące na to, że irańska strategia negocjacyjna stała się bardziej elastyczna. Na najwyższym szczeblu panuje konsensus co do dalszych działań: jasnych celów, ich przedstawienia oraz środków do osiągnięcia konkretnych rezultatów. Mechanizm reparacji jest na stole – zadanie syzyfowe, ponieważ administracja Trumpa prawdopodobnie nigdy go nie zaakceptuje. Niemniej jednak Irańczycy interpretują to jako część Porozumienia o Porozumieniu.

Pakistan i Katar doradziły Irańczykom, aby wykazali się większą elastycznością „w stylu perskim”. Pezeshkian zasugerował przywódcy, aby dać negocjacjom kolejną szansę na warunkach irańskich: Teheran ustaliłby program, ton i warunki. Mojtaba nie mógł się sprzeciwić, choć sam nie wierzył w możliwość negocjacji. Jednak retoryka Waszyngtonu i autentyczne wpisy Trumpa w mediach społecznościowych sprawiały, że mało prawdopodobne było, aby Stany Zjednoczone wypełniły swoje zobowiązania wynikające z porozumienia. „Nadzieja umiera ostatnia” – powiedział Escobar, ale Irańczycy będą trzymać się swojej strategii i być może w przyszłości będą bardziej selektywnie akcentować punkty porozumienia, mniej reagować na oświadczenia Trumpa lub tworzyć nowe fakty na miejscu – w regionie, w powietrzu i w Zatoce Perskiej, sięgając aż po Irak i Jordanię.

Rola Pakistanu, Omanu i Kataru oraz „Pakt Mekka”

Relacje z Pakistanem opierały się na zaufaniu. Islamabad z wyprzedzeniem poinformował Teheran o pakcie „podobnym do NATO” między Pakistanem, Arabią Saudyjską i Turcją, podpisanym w Mekce. Irańska delegacja pod przewodnictwem Kalibafa miała odwiedzić Islamabad – pierwotnie planowano ją na 14 sierpnia (Dzień Niepodległości Pakistanu), ale teraz przełożono ją na późniejszą datę. 16 sierpnia kończy się 60-dniowy okres negocjacji w sprawie Porozumienia o Porozumieniu, które Stany Zjednoczone rzekomo sabotowały.

Oman zajmuje się kwestiami morskimi i potencjalnym porozumieniem technicznym dotyczącym żeglugi w Cieśninie Ormuz: irańskim kanałem na północy i omańskim kanałem na południu. Iran sprawuje pełną kontrolę nad kanałem północnym i potencjalnie 50% kanału południowego, biegnącego przez Oman. Porozumienie to jest bliskie sfinalizowania. Katar zapewnia zakulisowe wsparcie dyplomatyczne i jest zaangażowany w potencjalne przepływy finansowe. Pakistan znajduje się w trudnej sytuacji, ponieważ musi negocjować ze wszystkimi zaangażowanymi stronami – Amerykanami, Irańczykami, Katarem, Omanem, Arabią Saudyjską, Turcją i Chinami.

Sam Pakt Mekka pozostaje niejasny: to połączenie muzułmańskiego mocarstwa nuklearnego (Pakistanu), drugiej co do wielkości armii NATO (Turcji) i saudyjskich zasobów finansowych. Oficjalne wyjaśnienia są skąpe. Możliwe interpretacje wahają się od zabezpieczenia przed Izraelem, przez operację amerykańską przeciwko „osi oporu”, po dyscyplinowanie Arabii Saudyjskiej. Najwyraźniej nie jest on skierowany przeciwko Iranowi – w przeciwnym razie Teheran natychmiast zerwałby stosunki z Pakistanem. Ta niejednoznaczność jest niebezpieczna, zwłaszcza że jest to pakt powiązany z bronią jądrową.

Bardziej solidna pozycja Iranu i strategiczna niejednoznaczność

Ogólnie rzecz biorąc, stanowisko Iranu jest bardziej stanowcze niż 24 czy 48 godzin temu. Teheran się nie spieszy. Irańczycy doskonale zdają sobie sprawę z wewnętrznych nacisków na Trumpa – strategicznych rezerw ropy naftowej USA, wpływów osi syjonistycznej i darczyńców – i obserwują, jak radzi sobie on z tymi naciskami. Iran nie zaoferuje powrotu do porozumienia w ramach przysługi; Trump będzie musiał o to poprosić, i będzie musiał to zrobić za pośrednictwem Islamabadu.

Pan Z przedstawia swoją perspektywę, opartą również na bezpośrednich kontaktach z zaangażowanymi: Mojtaba Chamenei przejął władzę, Rezaei rośnie w siłę, a stanowiska Pezeshkiana (zgodne z Araghchi) zyskują na popularności. Trump się wycofuje, jego maksymalistyczna polityka nacisku słabnie, a Iran rośnie w siłę. Pakistan świadomie wybrał strategiczną niejednoznaczność i po raz pierwszy rozszerzył swój parasol nuklearny na Turcję i Arabię ​​Saudyjską – to historyczna decyzja. Inne kraje, w tym Iran, zostały zaproszone do rozmów. Jeśli to się powiedzie, wrogość między Rijadem a Teheranem stopniowo zaniknie, a Pakistan będzie pełnił rolę mediatora, a Chiny będą w tle. To może fundamentalnie zmienić kolejne 50 lat w Eurazji.

Pan Z. przewiduje, że porozumienie może zostać osiągnięte w przyszłym tygodniu – strategiczna porażka i upokorzenie dla USA. Oczekuje się przybycia 21-osobowej delegacji z Teheranu, prawdopodobnie pod przewodnictwem Qalibafa i z mandatami Modżtaby i Rezaeia. Wszystko wskazuje na to, że coś zostało już uzgodnione, a do ustalenia pozostały jedynie ostateczne szczegóły.

Wniosek: Zmieniony zestaw zasad

Escobar i pan Z. przedstawiają obraz bardziej solidnego, spójnego irańskiego przywództwa, które dostosowuje się do reguł gry. Mediatorzy – Pakistan, Oman i Katar – kontynuowali swoje wysiłki, licząc na niewielką szansę. Sytuacja geopolityczna w Azji Zachodniej i poza nią wkracza w fazę większej strategicznej niejednoznaczności. Nadchodzące dni i tygodnie powinny pokazać, jak głęboka jest rzeczywista reorganizacja szachownicy.

Obaj analitycy podkreślają wstępny charakter niektórych aspektów i zachęcają globalną publiczność do kontynuowania debaty. Transition Protocol będzie nadal monitorować rozwój sytuacji.

40 dni, które wstrząsnęły Zachodem

Kijów płonie po rosyjskim ataku rakietowym, 5 sierpnia 2026 r.

==============================================================

40 dni, które wstrząsnęły Zachodem

Autorstwa Scotta Rittera

Zełenski i jego zachodni mocodawcy wierzyli, że mogą zmusić Rosję do negocjacji pokojowych. Jednak tylko przypieczętowali tragiczny los Ukrainy.

25 czerwca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zarządził rozpoczęcie 40-dniowej ofensywy mającej na celu „wywarcie wpływu” na Rosję i zakończenie wojny. W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych Zełenski oświadczył: „Zatwierdziłem 40-dniową operację wpływu sił zbrojnych przeciwko państwu agresorowi, mającą na celu zmuszenie go do zakończenia wojny”.

3 sierpnia, w przededniu zakończenia 40-dniowej kampanii, Zełenski przyznał, że kampania nie osiągnęła celu, jakim było przekonanie Rosji do zawarcia pokoju. Zamiast tego Zełenski oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o przygotowania do przedłużenia konfliktu poprzez dalsze mobilizacje i nowe ataki. Zamiast przyznać się do porażki, Zełenski zadeklarował jednak, że Ukraina zintensyfikuje swoje wysiłki dyplomatyczne, zaostrzy restrykcje gospodarcze i będzie kontynuować działania militarne, aby stworzyć warunki, w których Rosja nie będzie miała innego wyboru, jak tylko zgodzić się na negocjacje na warunkach akceptowalnych dla Ukrainy.

Okres 40 dni między rozpoczęciem „operacji wpływu” Zełenskiego a przyznaniem się prezydenta Ukrainy, że Rosja jest daleka od przyznania się do porażki, pogłębił przepaść między faktami a fantazją, między rzeczywistością a fikcją. Zdanie to najwyraźniej dostrzegają praktycznie wszyscy, z wyjątkiem prezydenta Ukrainy.

40-dniowy wzrost liczby ataków dronów nastąpił po kampanii rozpoczętej w maju, w trakcie której zintensyfikowano ataki na dwa największe miasta Rosji: Moskwę i Sankt Petersburg. Pojawiły się również ukryte groźby wobec innych strategicznie ważnych lokalizacji, takich jak rezydencja prezydencka w Wałdaju (która stała się celem ukraińskiego ataku dronów w grudniu 2025 r.) i most Kerczeński, łączący Krym z południową Rosją.

Celem tych ataków było zmuszenie Rosji do ponownego rozmieszczenia sił obrony powietrznej w celu ochrony tych strategicznie ważnych celów, a tym samym wycofania jednostek obrony powietrznej z innych regionów. 40-dniowa kampania dronów, ogłoszona przez Zełenskiego, miała na celu wykorzystanie tych luk w obronie powietrznej, aby zademonstrować rosyjskiej ludności „męki” wojny.

Żaden z punktów nacisku, na które Zełenski wycelował swoją 40-dniową kampanię dronów, nawet nie zbliżył się do oczekiwanych rezultatów. W rzeczywistości w każdym przypadku było odwrotnie. Zełenski miał nadzieję wywołać kryzys energetyczny, atakując rosyjskie rafinerie. Podczas gdy posłuszne, proukraińskie media zachodnie twierdziły, że Rosja straciła nawet 40% swoich mocy przerobowych, rzeczywistość była zupełnie inna: fakt, że benzyna w sierpniu 2026 roku była tańsza niż w tym samym okresie ubiegłego roku (AI-95, najpopularniejszy gatunek benzyny, kosztował 63,06 rubla za litr w sierpniu 2025 roku, w porównaniu z 61,71 rubla za litr obecnie), a kolejki pojazdów oczekujących na tankowanie praktycznie nie istniały, jest znaczącym osiągnięciem.

Co więcej, moment redukcji rosyjskich mocy rafineryjnych dla Ukrainy nie mógł być gorszy – Rosja po prostu przekierowała rezerwy ropy naftowej przeznaczone do krajowej rafinacji do rurociągu eksportowego w czasie, gdy globalny popyt szybko absorbował ten zwiększony eksport po rekordowych cenach. Wojna Zełenskiego z rosyjskim sektorem energetycznym znacząco przyczyniła się do dochodów Rosji z ropy naftowej i gazu, które stanowią około jednej piątej całkowitych dochodów budżetowych, wzrastając o ponad 60% w lipcu 2026 roku w porównaniu z tym samym miesiącem roku poprzedniego.

Ukraińska kampania wpływu miała na celu wzmocnienie społecznego przekonania, że ​​Rosja została praktycznie wyparta z Morza Czarnego poprzez rozszerzenie ataków dronów na Morze Azowskie i Morze Kaspijskie. Ataki te nie tylko spowodowały znikome szkody w rosyjskiej żegludze, ale także wywołały rosyjską ofensywę na szeroką skalę, która skutecznie odcięła Ukrainie dostęp do Morza Czarnego, uniemożliwiając jej transport zboża i dostawy zaopatrzenia wojskowego od sojuszników z NATO.

I wreszcie, fatalna decyzja Ukrainy o przeniesieniu koszmaru wojny do domów rosyjskiej ludności poprzez ataki na magazyny i fabryki należące do największego rosyjskiego sklepu internetowego Wildberries. Płonące magazyny dostarczyły pozornie spersonalizowanych materiałów telewizyjnych, w pełni wykorzystanych przez ukraińskie media państwowe i życzliwe platformy społecznościowe. Jednak ciepłe uczucia, jakie te obrazy wzbudziły wśród ukraińskich zwolenników, wkrótce zostały zniweczone przez brutalną rzeczywistość rosyjskiego odwetu, który dotknął cały ukraiński łańcuch dostaw handlowych i stanowił egzystencjalne zagrożenie dla stabilności ukraińskiej gospodarki cywilnej.

„Kampania wpływu” Zełenskiego, prowadzona za pomocą dronów, nie odbywała się w próżni, lecz była integralną częścią szerszej kampanii, częścią prowadzonej przez Zachód wojny informacyjnej, mającej na celu „zmiękczenie” rosyjskiego społeczeństwa w okresie poprzedzającym wybory do Dumy Państwowej zaplanowane na 20 września. Celem tej kampanii było wzbudzenie niezadowolenia społecznego w Rosji, które następnie przejawiłoby się w wyniku wyborów podważającym polityczne fundamenty rosyjskiego rządu pod przewodnictwem prezydenta Władimira Putina.

Jest to długotrwała strategia zagranicznych służb wywiadowczych i ich sojuszników, sięgająca lat 2007–2008, kiedy to próbowali oni odtworzyć w Rosji niepokoje społeczne na Ukrainie, które stały się podstawą „pomarańczowej rewolucji” z lat 2004–2005.

Jest to ta sama strategia, która kierowała polityką Stanów Zjednoczonych w 2011 r., gdy rozpoczęto zmasowaną ofensywę mającą na celu odsunięcie „Jednej Rosji” od kierownictwa Dumy Państwowej, udaremniając tym samym kandydaturę Władimira Putina w wyborach prezydenckich w marcu 2012 r.

Wszystkie te kampanie zakończyły się niepowodzeniem.

A obecna kampania również zakończy się porażką.

Próba integracji narodu rosyjskiego bez pełnego zrozumienia jego charakteru jest przedsięwzięciem daremnym.

Dawni historycy i „rosyjscy zwolennicy” w dużej mierze opierają się na precedensach historycznych, powołując się na rewolucję z 1917 r. i upadek Związku Radzieckiego wywołany przez Gorbaczowa jako przykłady, które chcą powtórzyć we współczesnej Rosji.

Ale Władimir Putin nie jest ani carem, ani zdezorientowanymi sowieckimi biurokratami.

Jest człowiekiem, który przez ponad ćwierć wieku przewodził odrodzeniu Rosji, odwracając w ten sposób proces rozkładu, który dotknął jego naród i ludzi w ostatnich latach rządów sowieckich i dekadzie nieudolnych rządów Rosji pod przywództwem zachodnich elit, których celem było zniszczenie narodu rosyjskiego, a jednocześnie pozbawienie go zasobów.

Naród rosyjski z roku 2026 nie jest narodem rosyjskim z roku 1917 ani z roku 1992.

Wiara w ten stan rzeczy jest fatalnym błędem osób stojących za kampanią „wpływu dronów”.

To jest niebezpieczeństwo systemowej rusofobii.

Wynikająca z tego ignorancja sprawia, że ​​ludzie nie dostrzegają rosyjskich realiów i promują politykę skazaną na porażkę od samego początku.

Wojna czterodniowa Zełenskiego była od początku skazana na porażkę.

I teraz już wiemy, jak wygląda ta awaria.

Ukraina została porzucona przez swoich zachodnich władców.

Brak obrony powietrznej.

Brak licencji „Patriot”.

Żadnych rakiet „Patriot”.

Nie ma magicznego rozwiązania.

Oznacza to, że Zachód uznał nieuchronność strategicznej porażki Ukrainy.

W ciągu najbliższych tygodni i miesięcy Ukraina zbierze to, co zasiała.

Tak, ukraińskie drony nadal będą atakować rosyjską infrastrukturę, dostarczając okazji do publikowania ich w mediach społecznościowych, gdzie gęsty, czarny dym zasłania horyzont.

Tymczasem Kijów będzie płonął.

To samo dotyczy innych miast na Ukrainie.

Armia rosyjska będzie nadal posuwać się naprzód.

To społeczeństwo ukraińskie odczuwa miażdżącą presję wojny.

Brak gazu.

Brak wody,

Brak ogrzewania.

Brak jedzenia.

Taka jest przyszłość Ukrainy pod rządami Zełenskiego.

Wymarzony moment „Moskiewskiego Majdanu”, wyobrażony przez ludzi takich jak Gilbert Doctorow i jemu podobni, nigdy nie nastąpi.

To właśnie na ulicach Kijowa gromadzą się demonstranci domagający się zmian politycznych.

Upadek Ukrainy jako państwa narodowego jest nieunikniony.

Pytanie nie brzmi „czy”, ale „kiedy”.

Odpowiedź brzmi: raczej prędzej niż później.

40 dni, które przypieczętowały tragiczny los Ukrainy.

40 dni, które wstrząsnęły Zachodem.

Źródło: 40 dni, które wstrząsnęły Zachodem

Jak Lockheed Martin, Raytheon i BAE Systems używają nauczania przedmiotów ścisłych do propagowania wśród dzieci poparcia dla wojny

Jak Lockheed Martin, Raytheon i BAE Systems używają nauczania przedmiotów ścisłych do propagowania wśród dzieci poparcia dla wojny

Date: 8 agosto 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/jak-lockheed-martin-raytheon-i-bae-systems-uzywaja-nauczania-przedmiotow-scislych-do-propagowania-wsrod-dzieci-poparcia-dla-wojny

Raytheon sponsoruje organizację Girl Scouts of America. BAE Systems czyta waszym maluchom ich ulubione bajki. A Lockheed Martin finansuje konkursy matematyczne oraz te poświęcone naukom ścisłym i technicznym (tzw. STEMScience, Technology, Engineering, Mathematics) dla dzieci. Odbywa się to z wielką pompą, rzekomo po to, by zmotywować dzieci i zainspirować je do rozwijania pasji do nauki. W rzeczywistości jednak firmy te próbują wyczyścić swój wizerunek i zwerbować kolejne pokolenie, by stało się trybikami w kompleksie militarno-przemysłowym.

Tymczasem produkty tych instytucjiwykorzystywane na całym świecie przez Stany Zjednoczone i Izrael do popełniania zbrodni wojennych – w Iranie, Jemenie, Palestynie i nie tylko – wymierzonych w dzieci.

MintPress zgłębia mroczny świat firm zbrojeniowych, które uczą dzieci, jak bombardować inne dzieci.

NORMALIZACJA WOJNY WŚRÓD DZIECI

Kiedy wielu Amerykanów myśli o firmie Raytheon (obecnie oficjalnie działającej pod nazwą RTX Corporation), nie wyobrażają sobie rakiet ani pocisków manewrujących; myślą o matematyce. Od dziesięcioleci ten drugi co do wielkości producent broni na świecie finansuje szerokie grono organizacji, których celem jest rozbudzanie zainteresowania dzieci przedmiotami z zakresu STEM.

Od 2009 roku Raytheon jest głównym sponsorem MATHCOUNTS, organizacji non-profit, która oferuje ciekawie zaprojektowane programy matematyczne dla uczniów szkół gimnazjalnych we wszystkich stanach USA, a także organizuje konkursy matematyczne mające na celu wyłonienie najzdolniejszych dzieci w Ameryce.

W roku 2005, firma Raytheon uruchomiła program MathMovesU, którego celem, jak sama twierdzi, jest „zainspirowanie uczniów szkół średnich do zainteresowania się matematyką i naukami ścisłymi”. Oprócz dostarczanych materiałów firma przeznaczyła również miliony na stypendia, dotacje i nagrody dla tysięcy uczniów, nauczycieli i wolontariuszy.

Z kolei jej objazdowa wystawa „MathAlive!” obiecuje – w dość przestarzałym stylu marketingowym – przenieść matematykę do świata ekstremalnych wrażeń („2theXtreme”). Wystawa „MathAlive!” odwiedziła również kilka krajów Azji Zachodniej, w tym Katar, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską – wszystkie te państwa należą do największych nabywców technologii zbrojeniowej firmy Raytheon.

Firma od dawna współpracuje również z organizacją Girl Scouts of the United States of America (GSUSA). Na przykład w 2017 roku uruchomiła pierwszy ogólnokrajowy program informatyczny GSUSA oraz konkurs cyberbezpieczeństwa dla dziewcząt ze szkół średnich i liceów.

„Należy przyspieszyć postępy w zakresie dywersyfikacji kadry pracowniczej w dziedzinie STEM… W czasach, gdy technologia zmienia sposób, w jaki żyjemy i pracujemy, możemy – i powinniśmy – wskazać młodym kobietom jasną ścieżkę do odgrywania aktywnej roli w tej transformacji” – powiedział Thomas A. Kennedy, ówczesny dyrektor generalny Raytheon; „Dzięki wspólnym działaniom Raytheon i Girl Scouts pomogą dziewczętom zbudować pewność siebie, aby mogły postrzegać siebie jako inżynierki robotyki, analityczki danych i specjalistki ds. cyberbezpieczeństwa, które stworzą lepszą przyszłość”.

Firma Raytheon stała się również liderem projektu GSUSA pod nazwą „Think Like a Programmer” („Myśl jak programista”), który zachęca dziewczęta do zgłębiania świata sztucznej inteligencji i cyberbezpieczeństwa; opracowała też wiele odznak dotyczących programowania dostępnych dla harcerek.

GSUSA wydaje się być dumna z tej współpracy. Na swojej stronie internetowej przedstawia sylwetkę jednej z byłych harcerek, która obecnie pracuje w firmie Raytheon, jako przykład sukcesu i wzór do naśladowania. Artykuł zawiera przewodnik krok po kroku oraz listę wskazówek dla tych, którzy chcą pójść w jej ślady.

Nie jest zaskoczeniem, że firma Raytheon ściśle współpracuje w tych kwestiach również z amerykańskimi siłami zbrojnymi, tworząc cztery nowe „centra innowacji” w dziedzinie STEM we współpracy z organizacją Boys & Girls Clubs of America w stanach Michigan, Oklahoma, Kolorado oraz w Waszyngtonie – wszystkie w pobliżu baz wojskowych.

Chociaż niektórych może zaskakiwać bliskość relacji między organizacją dziecięcą a producentem broni, warto pamiętać, że ruch skautowski został pierwotnie założony przez generała porucznika Roberta Baden-Powella jako pomost prowadzący chłopców do służby wojskowej. Baden-Powell był głęboko zaniepokojony tym, że angielscy chłopcy nie będą wystarczająco sprawni fizycznie, by walczyć za swój kraj w ewentualnych przyszłych wojnach, i stworzył organizację, która miała ich do tego przygotować zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Kirsten Bayes z organizacji „Campaign Against the Arms Trade” pozostała jednak sceptyczna wobec prób firmy Raytheon mających na celu poprawę jej wizerunku oraz szkolenie kolejnego pokolenia producentów broni. „Uważamy, że dla firm zbrojeniowych nie powinno być miejsca w szkołach ani na uczelniach, a już na pewno nie powinny one współpracować z organizacjami charytatywnymi zajmującymi się edukacją dzieci” – powiedziała w rozmowie z MintPress, dodając:

„Szkoły i inne placówki edukacyjne powinny być miejscami, w których dzieci mogą się uczyć, dorastać i w pełni rozwijać swój potencjał. Nie powinny one służyć jako pole rekrutacyjne, pozwalające firmom zbrojeniowym na wybielanie ich działalności”.

LOCKHEED MARTIN

Raytheon bynajmniej nie jest jedynym gigantem zbrojeniowym, który bezpośrednio kieruje swoją ofertę do amerykańskiej młodzieży. Lockheed Martin organizuje CYBERQUEST – coroczny konkurs dla uczniów szkół średnich, który zachęca młodzież do wyboru kariery w dziedzinie wywiadu i cyberbezpieczeństwa. W roku 2026, konkurs odbył się w 11 lokalizacjach w całym kraju, a także w formie wirtualnej na całym świecie. Ten gigant zbrojeniowy oferuje programy stażowe dla uczniów szkół średnich, mające na celu przyspieszenie wejścia najzdolniejszych młodych umysłów w Ameryce na ścieżki kariery w sektorze obronnym. Każdego roku Lockheed Martin zatrudnia tysiące młodych stażystów i twierdzi, że 60% z tych kandydatów otrzymuje następnie zatrudnienie w firmie.

Sponsoruje również dni „młodych umysłów w akcji”, organizując praktyczne eksperymenty, w których dzieci mogą się bawić, w tym eksperymenty z tzw. rakietami butelkowymi i nie tylko.

Uniwersytety stanowią kluczowe źródło rekrutacji. Korporacja przeznacza ogromne kwoty na przyciąganie najlepszych talentów, m.in. organizując „Lockheed Martin Day” w kilkunastu uczelniach w całym kraju, gdzie rekruterzy firmy mają wstęp na kampusy, by zachwycić studentów pokazami wirtualnej rzeczywistości, symulatorami lotu, a nawet lądowaniem helikopterów bezpośrednio na trawnikach uczelni.

Lockheed Martin nawiązał współpracę partnerską z kilkoma czołowymi uczelniami. Na przykład darowizna w wysokości 1,5 miliona dolarów przekazana Uniwersytetowi Teksańskiemu w Arlington zaowocowała zmianą nazwy jednego z budynków na „Lockheed Martin Career Development Center”.

Firma podkreśla swoją reputację jako bezpiecznego miejsca dla kobiet i pracowników LGBT i regularnie plasuje się na listach najlepszych pracodawców jak chodzi o tzw. inkluzywność. Jedną z kobiet, której profil przedstawia sama firma, jest Haley, która jako dziewczynka marzyła o zostaniu wynalazczynią. „Jako dziecko” – piszą – „Haley nie rozstawała się z notesem, w którym szkicowała swoje pomysły i wynalazki. Na okładce napisała: »Sposób Haley na lepsze życie«. Jej najlepszy pomysł? – Samoskładająca się choinka bożonarodzeniowa, sprytnie nazwana »Merry, Bright and Boxed«, która miała usprawnić sprzątanie po świętach”. Dziś, ta dziewczynka, która marzyła o uczynieniu świata lepszym miejscem, jest inżynierem ds. pocisków oraz systemów kierowania ogniem w firmie Lockheed Martin – opracowującym broń, która pozwala sprawnie zabijać ludzi na całej planecie.

PROGRAMY KIEROWANE DO MAŁYCH DZIECI

Również firma Boeing opracowała szereg projektów skierowanych do małych dzieci. Jej program „Engineering is Elementary” jest przeznaczony dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych i – podobnie jak programy firm Raytheon i Lockheed Martin – ma na celu nakierowanie młodych umysłów na karierę w branży produkcji broni. „Boeing realizuje strategiczną inicjatywę społeczną mającą na celu zwiększenie skuteczności nauczycieli w nauczaniu matematyki i przedmiotów ścisłych oraz zachęcenie większej liczby uczniów do wyboru kariery związanej z dziedzinami STEM” – powiedział przedstawiciel firmy, dodając:

„Program »Engineering is Elementary« zapewnia nauczycielom i uczniom lepsze zrozumienie inżynierii, a wszystko to odbywa się w zabawny, interaktywny sposób. Naszym celem jest wzbudzenie zainteresowania uczniów inżynierią już w młodym wieku oraz zwiększenie liczby naukowców i inżynierów”.

Producent sprzętu lotniczego i kosmicznego BAE Systems poszedł jednak o krok dalej. Ten londyński gigant, produkujący samoloty odrzutowe, pociski, haubice i okręty wojenne, opublikował serię niezwykłych filmów, w których zarówno pracownicy firmy, jak i członkowie brytyjskich sił zbrojnych czytają dzieciom klasyczne bajki. Wśród nich znalazły się: „Roszpunka”, „Jack i magiczna fasola”, „Złotowłosa i trzy misie”, „Kopciuszek” oraz „Jaś i Małgosia”. Do filmów dołączono arkusze ćwiczeń, które mają pomóc najmłodszym dzieciom w rozwijaniu umiejętności rozwiązywania problemów.

Czytanie bajek na dobranoc maluchom to tylko część szerszej strategii realizowanej przez BAE Systems, mającej na celu, jak sami twierdzą, „poprawę reputacji firmy zarówno na poziomie lokalnym, jak i krajowym”. Inne inicjatywy obejmują organizację objazdowych pokazów w szkołach, festiwali robotyki, obozów naukowych oraz programów pomocy lokalnej społeczności – wszystkie skierowane do dzieci. Podczas pandemii COVID-19, firma wkroczyła również do akcji, dostarczając szkołom markowe materiały edukacyjne dla dzieci już od piątego roku życia.

Cytowana wcześniej Bayes, zbulwersowana działaniami firmy, stwierdziła:

“Jest nam wiadomo, że firma BAE Systems twierdzi, iż wydaje aż 100 mln funtów [134 mln dolarów amerykańskich] rocznie na działania edukacyjne. Twierdzi ona, że kieruje się motywami społecznymi, ale naszym zdaniem jest to część jej strategii rekrutacyjnej: dążenie do wywarcia wpływu na młodych ludzi bez przedstawiania pełnego obrazu tego, czym jest firma zbrojeniowa i jakie są konsekwencje pracy w takiej firmie”.

BAJKI I KOSZMARY

Choć firmy te starają się przedstawiać siebie w neutralny sposób jako podmioty o charakterze naukowym, w rzeczywistości ich główna działalność skupia się na produkcji sprzętu i uzbrojenia, które Stany Zjednoczone wykorzystują do dominacji nad światem.

Tylko w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, Stany Zjednoczone zbombardowały siedem krajów: Iran, Irak, Nigerię, Somalię, Syrię, Wenezuelę i Jemen. To właśnie firmy takie jak Raytheon i Lockheed Martin umożliwiają tego rodzaju niezwykłą przemoc na skalę globalną.

Na przykład 28 lutego, Stany Zjednoczone przeprowadziły atak na szkołę dla dziewcząt Shajareh Tayyebeh w Minab w Iranie. Pocisk manewrujący Tomahawk – jedna z najprecyzyjniejszych broni kierowanych na świecie – został wystrzelony z pobliskiego okrętu wojennego i uderzył w budynek, powodując jego zawalenie się. Wkrótce potem, drugi pocisk uderzył w dziedziniec szkoły, gdzie gromadzili się zdesperowani ocalali.

Atak został zaplanowany tak, by wyrządzić jak największe szkody: nastąpił o godz. 10:45 rano w dzień szkolny. Zginęło co najmniej 156 osób, z których większość stanowili uczniowie tej szkoły, która nie służyła żadnym celom wojskowym ani nie znajdowała się w pobliżu żadnego celu wojskowego. Ponad 100 osób odniosło rany.

Wydarzenie to natychmiast potępiono jako poważną zbrodnię wojenną. Jednak sekretarz ds. wojny Pete Hegseth zbył sprawę, a później stwierdził: „Jedynymi, którzy powinni się teraz martwić, są Irańczycy, którzy myślą, że przeżyją”.

Pocisk manewrujący Tomahawk jest produkowany przez firmę Raytheon, zaś podsystemy wykorzystane w tej operacji zostały wyprodukowane przez spółkę zależną BAE Systems.

Waszyngton wykorzystuje również swoją przewagę w dziedzinie uzbrojenia do utrzymania władzy swoich sojuszników. Arabia Saudyjska jest zdecydowanie największym odbiorcą broni ze Stanów Zjednoczonych, kupując za setki miliardów dolarów zaawansowaną technologicznie broń, którą natychmiast wykorzystuje przeciwko Jemenowi oraz do tłumienia wewnętrznych ruchów opozycyjnych.

Rijad prowadził ludobójczą kampanię przeciwko infrastrukturze cywilnej w Jemenie, w tym przeciwko gospodarstwom rolnym, sieciom kanalizacyjnym i obiektom wodociągowym, co spowodowało śmierć setek tysięcy cywilów. W sierpniu 2018 roku zrzucił bombę o masie 227 kg (500 funtów) kierowaną laserowo na autobus szkolny w Dhahyan w północnym Jemenie. Fragmenty znalezione na miejscu zdarzenia pozwoliły zidentyfikować bombę jako wyprodukowaną przez firmę Lockheed Martin. W wyniku ataku zginęło czterdzieści dzieci – co nie jest bynajmniej rzadkością podczas prowadzonej przez Arabię Saudyjską kampanii mającej na celu obalenie rządów Ansar Allah.

O ile Arabia Saudyjska jest największym klientem Waszyngtonu, to Izrael jest głównym odbiorcą pomocy. Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Browna wykazało, że w ciągu dwóch lat po ataku z 7 października 2023 r. Stany Zjednoczone wydały 21,7 mld dolarów na pomoc wojskową dla Izraela, w tym na samoloty, pociski i wszelkiego rodzaju amunicję do broni ręcznej.

Izrael wykorzystał tę broń do systematycznego atakowania dzieci w Strefie Gazy i poza nią. Uderzono w co najmniej 97% szkół na tym gęsto zaludnionym obszarze. Jednym z bardziej znanych przykładów była szkoła dla dziewcząt im. Khadiji w Deir al-Balah, która stała się celem ataku 27 lipca 2024 roku. Dochodzenie przeprowadzone przez organizację Human Rights Watch wykazało, że Izrael zrzucił na szkołę co najmniej dwie bomby typu GBU-39– amunicję wyprodukowaną w Stanach Zjednoczonych przez firmę Boeing.

Tak więc, podczas gdy producenci broni czytają zachodnim dzieciom bajki, dzieci na całym świecie są zmuszone przeżywać prawdziwy koszmar, w dużej mierze za sprawą właśnie tych firm.

Niezależnie jednak od tego, czy mieszkają w Stanach Zjednoczonych, czy też w jednym z krajów znajdujących się pod ich jarzmem, dzieci na całym świecie stają się celem tychże firm zbrojeniowych, choć na różne sposoby. W Stanach Zjednoczonych firmy takie jak Raytheon, Lockheed Martin, Boeing i inne wkroczyły do akcji, by wesprzeć borykające się z problemami finansowymi departamenty edukacji. Chociaż w swojej retoryce kładą nacisk na umożliwianie dzieciom – zwłaszcza dziewczynkom – realizacji marzeń związanych z naukami ścisłymi, ich prawdziwym zamiarem jest oczyszczenie swojej reputacji jako handlarzy śmiercią oraz wyszkolenie kolejnego pokolenia Amerykanów, by stali się chętnymi członkami amerykańskiej machiny wojennej.

Dzieci po drugiej stronie globu nie mają jednak tego rodzaju złudzeń i muszą żyć w ciągłym strachu, że staną się kolejnymi ofiarami tych firm. Wizerunek ten nie jest tym, jaki firmy takie jak Raytheon chciałyby nam wmówić, gdy myślimy o ich produktach, dlatego wydają miliony, próbując odwrócić naszą uwagę opowieściami o emancypacji i odkrywaniu świata. Tak wygląda świat, w którym żyjemy, gdzie firmy zbrojeniowe uczą dzieci, jak bombardować inne dzieci.

INFO: mintpressnews.com/how-lockheed-martin-raytheon-bae-systems-are-propagandizing-children-to-support-war-through-stem (przekład automatyczny; wszystkie odnośniki w oryginale tekstu)

Nowa strategia Rosji może drogo kosztować Europę

Nowa strategia Rosji może drogo kosztować Europę

Najnowszy raport Reutersa przedstawia znacznie bardziej ponury obraz sytuacji na Ukrainie niż sugerują liczne nagłówki. Podczas gdy uwaga często skupia się na liniach frontu, Moskwa wydaje się teraz celować w inną piętę achillesową: gospodarcze koło ratunkowe Ukrainy.

Port w Odessie

W centrum uwagi znajdują się porty Morza Czarnego – przede wszystkim Odessa. Według ukraińskich źródeł, alternatywne szlaki eksportowe koleją, drogą lądową i Dunajem mogą obecnie zastąpić jedynie około połowę dotychczasowego transportu morskiego. Jednocześnie żniwa idą pełną parą. Miliony ton zbóż i roślin oleistych nie trafiają już na rynek światowy regularnymi kanałami.

Ma to wpływ nie tylko na rolnictwo, ale także na ukraiński budżet państwa. Produkty rolne należą do najważniejszych źródeł dewiz w kraju. Jeśli eksport wyschnie, państwo i gospodarka stracą miliardy. Agencja Reuters już donosi o załamaniu cen na ukraińskim rynku krajowym i miliardowych stratach w rolnictwie.

Na szczególną uwagę zasługuje oświadczenie samego Kijowa. Wiceminister rolnictwa przyznaje, że tylko niezawodnie działający port w Odessie może sprawić, że Ukraina ponownie stanie się znaczącym eksporterem zboża. Jednak ten właśnie port od tygodni znajduje się pod ogromną presją. Może to oznaczać rozwój sytuacji, której konsekwencje wykraczają daleko poza Ukrainę.

Im dłużej porty Morza Czarnego pozostaną nieczynne, tym bardziej Ukraina będzie zależna finansowo od Zachodu. Europa będzie musiała nie tylko dostarczać broń, ale także w coraz większym stopniu rekompensować straty gospodarcze. Miliardy dolarów pomocy mogłyby stać się stałym elementem. Jednocześnie europejskie szlaki transportowe znajdują się pod presją. Linie kolejowe, drogi i porty nad Dunajem nie są w stanie zastąpić przepustowości portów Morza Czarnego. Koszty logistyki rosną, a łańcuchy dostaw stają się wolniejsze i droższe.

Rumuński port Galati nad Dunajem – Ukraina chce usprawnić eksport zboża tym szlakiem

Istnieje również inne ryzyko: trwałe wstrzymanie znacznej części ukraińskiego eksportu zboża prawdopodobnie szczególnie mocno uderzyłoby w Afrykę Północną i Bliski Wschód. Rosnące ceny żywności mogłyby wywołać nowe fale migracji do Europy – scenariusz obserwowany już podczas poprzednich kryzysów zaopatrzeniowych.

Strategicznie rzecz biorąc, Rosja wydaje się realizować długoterminową strategię wyniszczania. Zamiast skupiać się wyłącznie na celach militarnych, wywiera coraz większą presję na fundamenty gospodarcze Ukrainy. Kraj, który nie będzie w stanie sprzedać swoich najważniejszych produktów eksportowych, ostatecznie straci zdolność do samodzielnego finansowania.

Dla Europy stanowi to niewygodną rzeczywistość: nawet jeśli sytuacja na froncie militarnym pozostanie w dużej mierze niezmieniona, obciążenie finansowe UE będzie nadal rosnąć. Więcej pakietów pomocowych, wyższe koszty logistyki, rosnąca presja na rynki rolne i potencjalne nowe fale migracji nie byłyby bezpośrednimi konsekwencjami poszczególnych konfliktów, a raczej stopniową erozją gospodarczą.

Jeśli taka sytuacja będzie się utrzymywać i Rosja na stałe przerwie szlaki eksportowe przez Morze Czarne, wojna może przekształcić się z militarnej w ekonomiczną wojnę na wyniszczenie – a rachunek za nią ostatecznie będzie musiała zapłacić nie tylko Ukraina, ale cała Europa.

uncutnews.ch/russlands-neue-strategie-koennte-europa-teuer-zu-stehen-kommen

Opracował: Zygmunt Białas

System się rozsypał. No, ale był z dykty… MEM-y V.

————————–

——————————–

—————————————-

————————————————-

———————————-

————————–

———————————-

————————————–

————————————————————————-

—————————-

Mordechaj Moses, MBP. MEM-y IV.

————————————-


———————————-

———————-

———————————–

——————————

———————————

—————————————-

————————————

—————————-

Rekontra. MEM-y III.

————————–

——————————————————

——————————–

————————————

[a nie pokazał np. w latach 100-1945..]

———————-

——————————–

—————————————–

—————————-

———————————————

Rewolucja seksualna i upadek Zachodu – o tym, jak polityczna lewica zamordowała Charliego Kirka i niszczy naszą cywilizację

Skrobała: Rewolucja seksualna i upadek Zachodu – o tym, jak polityczna lewica zamordowała Charliego Kirka i niszczy naszą cywilizację.

konserwatyzm.pl/skrobala-rewolucja-seksualna-i-upadek-zachodu-o-tym-jak-polityczna-lewica-zamordowala-charliego-kirka-i-niszczy-nasza-cywilizacje

Zabójstwo Charliego Kirka na kampusie Uniwersytetu Utah Valley w USA było jednym z najtragiczniejszych wydarzeń minionego roku. Ten dramat jest kluczowy dla zrozumienia natury naszych czasów oraz istoty ustroju demokratyczno-liberalnego. Kirk zginął z rąk homoseksualnego przedstawiciela politycznej lewicy, produktu demoliberalnego ustroju politycznego i jego największego narzędzia demoralizacji i degeneracji, którym od dziesięcioleci jest rewolucja seksualna.

Nie bez powodu amerykańskie pismo The Chronicles Magazine, którego redaktorem naczelnym jest paleokonserwatywny profesor Paul Gottfried, tuż po zamachu opublikowało dwa artykuły o znamiennych tytułach: „Internet i lewica zabiły Charliego Kirka” oraz „Prawica musi zniszczyć lewicę, zanim będzie za późno”[1]. Na łamach portalu „Counter-Currents” Greg Johnson opublikował tekst, którego przekaz był bezkompromisowy: „Nienawidźmy teraz, przebaczajmy później”[2]. Właściciel portalu X, Tesli i SpaceX, Elon Musk w czasie transmisji na żywo podczas wiecu zorganizowanego w Londynie przez Tommy’ego Robinsona powiedział do zgromadzonego tłumu, odnosząc się do zabójstwa Kirka: „Lewica jest partią morderstwa”[3]. Prezydent Donald Trump w wypowiedziach dla mediów, obwinił za zbrodnię i toczącą się w USA katastrofę społeczną „radykalnie lewicowych szaleńców”[4]. To wnioski, które zostają wyciągnięte co najmniej dwa stulecia za późno. Na przestrzeni dziesięcioleci lewica wielokrotnie udowadniała, że jest „partią morderców”, zniszczyła cywilizację europejską, a współcześnie dominuje nad tym, co z niej pozostało. Ktokolwiek myśli trzeźwo, nie może mieć wątpliwości, że instytucje i rządy państw zachodnich, a zarazem zdecydowana większość klasy politycznej, to przedstawiciele lewego spektrum politycznego. „Długi marsz przez instytucje” Antonio Gramsciego okazał się sukcesem, chociaż tak naprawdę rozpoczął się już w XVIII wieku.

Amerykańskie społeczeństwo nie jest przesiąknięte lewicowo-marksistowskim światopoglądem do tego stopnia, co europejskie. Amerykanie pozostają o wiele bardziej sceptyczni wobec koncepcji państwa socjalnego, które w Europie jest niepodważalnym dogmatem. To pozwala im lepiej rozumieć źródła tego, co wydarzyło się na kampusie w stanie Utah. Po zabójstwie Charliego Kirka, lewicowy mainstream w Europie, który od dziesięcioleci rządzi naszym kontynentem, przemówił głosem Pawla Zerki, który na stronie ECFR (European Council for Foreign Relations) opublikował artykuł zatytułowany: „Importowany męczennik: Echa Charliego Kirka w Europie”, gdzie pogardliwie napisał: „Przedstawiając Charliego Kirka, jako męczennika zabitego przez ˂lewicową nienawiść˃, konserwatywni przywódcy po obydwu stronach Atlantyku mogą utrwalić swoją naczelną narrację: są ofiarami, prześladowanymi i uciszanymi przez liberalne elity”[5].

Konserwatyści nic tutaj nie „utrwalają”, oni po prostu stwierdzają fakty. Trudno, żeby rzeczywistość wyglądała inaczej, skoro demokracja liberalna z samej istoty jest ustrojem lewicowym. Prawica odgrywa w niej rolę opozycji politycznej, którą należy zniszczyć. Jest prześladowana na Zachodzie co najmniej od czasów Rewolucji Francuskiej, kiedy jej przedstawiciele masowo ginęli na jakobińskich gilotynach. W pewnych okresach powracała do władzy, ale utraciła ją całkowicie wraz z I i II Wojną Światową i ostatecznym upadkiem europejskich monarchii.

Lewicowy ustrój demokracji liberalnej jest przejawem wojny wytoczonej przeciwko politycznej prawicy i przypieczętowaniem totalnej hegemonii lewicy nad Europą i Zachodem. Nie oszukujmy się: za prawicowe ideały na współczesnym Zachodzie trafia się do więzienia lub jest się niszczonym w toku procesów sądowych i związanych z nimi kosztów finansowych. Od dwóch stuleci celem politycznej lewicy jest anihilacja prawicowej świadomości społeczno-kulturowo-religijnej. „Tolerancja represywna” Herberta Marcusego nie jest wyłącznie postulatem ideowym lub teorią spiskową. To plan działania politycznej lewicy i ustroju demokratyczno-liberalnego.

DOMINACJA POLITYCZNEJ LEWICY NAD CYWILIZACJĄ ZACHODNIĄ

Polityczna lewica, która wyrosła na gruncie protestantyzmu i liberalizmu, odpowiada za wszystkie katastrofy, jakie spotkały nasz krąg cywilizacyjny na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci: Rewolucję Francuską, Rewolucję Bolszewicką, powstanie Związku Radzieckiego i III Rzeszy, II Wojnę Światową, reżim Czerwonych Khmerów w Kambodży, Chiny Mao Zedonga i jego niesławną „rewolucję kulturalną”. To całkowita dominacja politycznej lewicy, wespół z kapitalistycznymi korporacjami i ustrojem demokracji liberalnej, są głównymi przyczynami upadku Europy i erozji jej znaczenia geopolitycznego. Korporacyjny biznes pozostaje tak naprawdę w strategicznym sojuszu z polityczną lewicą. Wspólnie w śmiertelnym uścisku utrzymują ciało Zachodu. To pakt, który powstał w wyniku oczywistego gospodarczego bankructwa marksistowsko-socjalistycznego projektu. Lewica zrozumiała, że na poziomie gospodarki jej idee prowadzą do upadku państwa, dlatego aby przetrwać, musiała zjednoczyć się z liberalnym kapitalizmem, który zapewnia środki ekonomiczne do przetrwania. Współczesne korporacje to odpowiedniki sowieckich kołchozów w uwspółcześnionej wersji dla neokomunistycznego demoliberalizmu. Rację mieli ci myśliciele polityczni, jak Hans-Hermann Hoppe, czy Francis Parker Yockey, którzy uznawali, że różnice pomiędzy demokracją a komunizmem są marginalne. Z powodu historycznego zwycięstwa lewicy, Europa z największej globalnej potęgi, przekształciła się w upadający obszar kulturowy, który jest kolonizowany przez Trzeci Świat.

Zakończenie II Wojny Światowej to ostateczny triumf lewicy, która całkowicie opanowała i zdominowała naszą kulturę oraz rzeczywistość społeczną – żyjemy dzisiaj w lewicowym ustroju demokracji liberalnej, a 95% klasy politycznej na szeroko pojętym Zachodzie to przedstawiciele tej ideologii politycznej.

To zjawisko obserwujemy również we współczesnej Polsce. Przykładem są marginalne różnice światopoglądowe dotyczące kwestii społecznych w partiach takich, jak Razem, Lewica i Koalicja Obywatelska. Ta ostatnia w pełni akceptuje sojusze z ekstremistami ze środowisk skrajnej lewicy, którzy wprost kontynuują idee PRL-u, jak Włodzimierz Czarzasty, lub reprezentują neomarksistowską ideologię „woke”, jak Katarzyna Kotula, Barbara Nowacka i Agnieszka Dziemanowicz-Bąk. Ich światopogląd nie różni się niczym od tego, który wyznawała czołowa postać bolszewickiego feminizmu i projektu zniszczenia instytucji rodziny – komisarz ludowa ZSRR Aleksandra Kołłontaj. Wszyscy wymienieni są przedstawicielami koalicji rządzącej. Ich poglądy najwyraźniej w żadnym stopniu nie przeszkadzają władzom i politykom partii Donalda Tuska, a skandaliczne stanowisko „ministry równości” było przejawem żywego jakobinizmu w sercu rządu KO.

Wniosek jest jeden: radykalnie lewicowa ideologia społeczna niczym nie różni się od liberalizmu partii Donalda Tuska. Odnosi się to również do kwestii gospodarczych. Koalicja Obywatelska na każdym kroku udowadnia, że nie posiada już żadnego związku z klasycznym liberalizmem gospodarczym, czego dowodem jest brak jakichkolwiek reform w tym kierunku. Wśród postulatów tego środowiska nie znajdziemy likwidacji podatków dochodowych, VAT-u czy akcyzy na paliwa. Praktyka KO to nieustanne zwiększanie kosztów życia i obciążeń podatkowych społeczeństwa. Z liberalizmu gospodarczego pozostało w niej już tylko pozytywne nastawienie do wielkich korporacji i międzynarodowego kapitału. Koalicja Obywatelska broni, utrzymuje i rozbudowuje model państwa socjalnego oraz głosi ekstremistyczne wartości społeczne, co automatycznie umiejscawia ją na lewym spektrum polityki.

U podstaw politycznej lewicy ostatnich dwóch stuleci stoi oczywiście najstarsza ideologia rewolucyjna, którą jest liberalizm i jej naczelna ideologia ekonomiczna, czyli kapitalizm. Jest pewna słuszność w stwierdzeniu, że socjalizm, marksizm i komunizm były radykalną reakcją na wynaturzenia kapitalizmu, który sprowadził rzeczywistość społeczno-kulturową Zachodu do kwestii ekonomicznych, eksploatując społeczeństwa w imię maksymalizacji zysku. Włoski myśliciel Julius Evola zauważył, że kapitalizm i komunizm stanowią dwie strony tego samego medalu, ponieważ przyznają nadrzędność czynnikom ekonomicznym negując hierarchię, religię i tradycję – przejawy tego, co duchowe w opozycji do materializmu. Po okresie 1989-1991 dołączył do tego model etatystyczno-korporacyjnej gospodarki, kiedy wraz z bankructwem ZSRR okazało się, że projekt marksistowski w swojej czystej postaci skazany jest na ekonomiczną niewydolność i prowadzi do zapaści gospodarczej, a w efekcie do bankructwa państwa. Społeczeństwa Zachodu, zinfiltrowane przez lewicowo-liberalną ideologię, na każdym kroku implementują ten światopogląd: powszechny rozkład rodziny, ateizm, dyskryminacja mężczyzn, środki antykoncepcyjne, rozwody, aborcje, propaganda równości w opozycji do hierarchii, model wszechmogącego państwa socjalnego – naczelne idee wywiedzione z lewicowych dogmatów, które zostały zaakceptowane, jako coś oczywistego i naturalnego przez zdegenerowane i wymierające demograficznie społeczeństwa. Wszystkie one stoją w opozycji do odwiecznej tradycji europejskiej kultury, która wznosiła się na zasadach autorytetu, hierarchii i wiary religijnej – podstaw ustroju monarchicznego i kościelnego, czyli tych, które dominowały nad Europą przez ponad tysiąc lat – od koronacji Karola Wielkiego na cesarza w Akwizgranie w roku 800, do końca I Wojny Światowej w roku 1918.

Nie zapominajmy, że demokracja liberalna to eksperyment społeczny i polityczny ostatnich dziesięcioleci. Eksperyment nieudany, który przyniósł polityczny i społeczny upadek Europy, a w skali globalnej, zanik znaczenia naszego kręgu cywilizacyjnego.

               To, że trzy ostatnie stulecia historii Europy i Zachodu to proces nieustannego wzrostu lewicy, która narodziła się wraz z protestantyzmem i liberalizmem Johna Locke’a, aby ostatecznie w toku XX wieku całkowicie zdominować naszą cywilizację, nie miał wątpliwości Jędrzej Giertych. Dał temu wyraz w doskonałym tekście z 1978 roku zatytułowanym „Przeciwko fałszywej prawicy, liberalizmowi i marksizmowi”:

„Żyjemy w czasach panowania lewicy. Lewica dzisiaj rządzi i króluje. Rządzi ona państwami, nadaje ton w polityce, sprawuje władzę w życiu społeczeństw, cieszy się powagą w sztuce i w życiu umysłowym, na uniwersytetach i w akademiach, w filozofii, w ekonomii, w socjologii, w naukach historycznych, ba! przoduje nawet w życiu towarzyskim. Ludzie u władzy, ludzie bogaci, ludzie cieszący się powodzeniem, nawet – co tu mówić – ludzie eleganccy i światowi – to są dziś ludzie lewicy. Prawicowcy, to są ludzie na drugim planie. Ani nie bogaci, ani nie wpływowi, ani nie modni – staroświeccy”[6].

Kontynuował:

„Ileż jest dziś w świecie lewicowej propagandy! Cały świat zalany jest książkami, broszurkami, manifestami, które wszystkie, dyskutując ze sobą, polemizując ze sobą, zwalczając się wzajemnie, głoszą jednak wszystkie razem ciągle to samo: że zbawieniem ludzkości jest lewica”[7].

Giertych podkreślał również, że wszelka „opozycja” wobec lewicy przyjmuje pozycje jeszcze bardziej lewicowe:

„A jeśli się przeciwko lewicy rodzi opozycja, to także i ona przybiera postawę lewicową. Spójrzmy na falę opozycyjną przeciwko rządom komunistycznym dzisiaj w Polsce! Przecież przybrała ona postać dość wyraźnie trockistowską, a więc jeszcze bardziej lewicową niż oblicze grupy rządzącej”[8].

Dla Giertycha nie było wątpliwości jakie są powody upadku świata zachodniego. Podstawową przyczyną jest zdominowanie go przez polityczną lewicę, a tym samym przez jej zdegenerowane idee i wartości:

„Panuje dziś w świecie lewica. I dziwić się tu, że świat cały jest w tak opłakanym stanie! Że tak się dziś wszystko w świecie wali, wszystko idzie ku ruinie! Bo lewica – to są siły zniszczenia. Zapanowały w świecie siły zniszczenia – i świat cały idzie pod ich komendą jak w hipnotycznym transie ku wszechstronnemu upadkowi moralnemu, politycznemu, społecznemu i gospodarczemu. Nie podźwignie się, dopóki z tej drogi nie zawróci. Świat tak wygląda, jak wygląda – ponieważ oddał się pod władzę lewicy”[9].

               Oczywiście definiujemy lewicę szeroko – są nią również ci, którzy określają się mianem „liberałów”. Dobrze rozumieją to Amerykanie, dla których pojęcia „leftist” i „liberal” są tożsame. Liberalizm jest najstarszą z rewolucyjnych ideologii politycznych. To z niego wyrastają wszelkie radykalne ruchy: jakobinizm, socjalizm, marksizm, komunizm, demokratyzm i statolatria. To liberalizm jest protoplastą totalitaryzmów powołanych do życia przez polityczną lewicę. Świadomość tych faktów posiadał Oswald Spengler, który w najwybitniejszej książce geopolitycznej XX wieku „Lata decyzji. Niemcy a bieg dziejów powszechnych”, wydanej w 1933 roku, pisał z perspektywy swojej ojczyzny:

               „Bolszewizm nie zagraża nam dopiero, lecz już nad nami panuje”[10].

Nie miał też żadnych wątpliwości, co do pokrewieństwa pomiędzy liberalizmem a komunizmem:

„Ten aktywny liberalizm kroczy konsekwentnie od jakobinizmu do bolszewizmu. Nie jest to przeciwieństwo myślenia i woli, lecz wczesna i późna forma, początek i koniec jednego ruchu”[11].

W tym rozumieniu, totalitaryzm bolszewizmu i komunizmu są naturalną kulminacją i konsekwencją, a zarazem nieuchronnym rezultatem ideologii liberalnej. Tożsamość demokracji liberalnej i komunizmu podkreślał również kontrowersyjny amerykański myśliciel Francis Parker Yockey:

Wiodące wartości komunizmu są identyczne z wartościami demokracji liberalnej: komunizm również głosi ekonomiczne znaczenie życia, nadrzędność jednostki, wzniosłość ˂szczęścia˃, doktrynę nieba na ziemi, nadrzędność najniższego typu ludzkiego, materializm, krytycyzm, ateizm, intelektualizm, nienawiść wobec autorytetu, samobójstwo rasy, feminizm i pacyfizm. Jedyną różnicą pomiędzy demokracją liberalną a komunizmem jest fakt, że komunizm stał się intensyfikacją tych wierzeń do poziomu na którym stały się polityczne. Liberalizm był anty-polityczny i miał nadzieję, że osiągnie dominację za pomocą ˂śliniących się˃ sentymentów, a komunizm był pełen intensywnej nienawiści, która domagała się wyrazu pod postacią walki klas”[12].

               Nie wnikamy w tym miejscu w dogłębną analizę, czy konserwatyzm z którym mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych jest rzeczywiście tym samym, co konserwatyzm europejski. Oczywiście, że tak nie jest. Stany Zjednoczone powstały na gruncie liberalnej ideologii, od początku były realizacją projektu rewolucyjnego. Do tego wiele kontrowersji wśród europejskiej prawicy wzbudzają związki tej amerykańskiej z Izraelem i ogromne wpływy syjonizmu. Dotyczy to również postaci i poglądów tragicznie zmarłego Charliego Kirka. Niemniej jednak był on reprezentantem tego, co określa się współcześnie mianem amerykańskiego konserwatyzmu, aktualnie silnie naznaczonego przez nacjonalistyczny ruch MAGA. Kirk bronił konserwatywnych wartości w sferze społecznej, opowiadał się za prawem naturalnym i był zażartym przeciwnikiem aborcji oraz wszelkich ideologii kwestionujących istnienie płci biologicznej. Dla współczesnej amerykańskiej lewicy był radykalnym reakcjonistą, którego należy zniszczyć. Został zamordowany właśnie ze względu na swoje poglądy i wyznawane wartości, które stały w kontrze wobec lewicowo-liberalnego mainstreamu.

MARKSISTOWSKA REWOLUCJA SEKSUALNA – GWÓŹDŹ DO TRUMNY ZACHODU

Postawmy pytanie, czy to nie „rewolucja seksualna” okazała się być najskuteczniejszą „cichą” rewoltą przeprowadzoną przez polityczną lewicę? W swoich skutkach o wiele bardziej niszczycielską i destrukcyjną niż inne burze dziejowe ostatnich dwustu lat? Dlaczego? Ponieważ dokonała ona całkowitej destrukcji instytucji małżeństwa i patriarchalnej rodziny w obrębie cywilizacji zachodniej, doprowadzając do katastrofy demograficznej i rozpoczynając proces biologicznej anihilacji społeczeństw Europy i Zachodu. Od tego typu kryzysu nie ma ucieczki, oznacza on ostateczny koniec cywilizacji. Katastrofa demograficzna, bezdzietność, zniszczone rodziny, epidemia rozwodów i aborcji, konflikt pomiędzy mężczyznami i kobietami, to nieuniknione rezultaty tego społecznego przewrotu. Tuż za nimi postępuje zalewanie umierającego kręgu cywilizacyjnego przez masy ludzkie z Trzeciego Świata.

               Interpretując zjawisko „rewolucji seksualnej” spotkamy się z opiniami, że jest to projekt wynikający z liberalizmu i ograniczający się do tej ideologii. Faktem jest, że u jej podstaw znajduje się indywidualistyczny hedonizm charakterystyczny dla mentalności liberalnej. Klasyczny liberalizm skupiał się na kwestiach wolności gospodarczej i politycznej, zasiał jednak ziarno z którego wyrósł skrajny indywidualizm mający u swoich źródeł rewolucyjną ideę równości ludzi. Te idee musiały przenieść się z jednostki na instytucję rodziny i skutkować atakiem wymierzonym w hierarchię oraz patriarchat.  Już u ojca liberalizmu, Johna Locke’a pojawiają się tezy negujące absolutną władzę ojca i męża opartą na prawie bożym. Locke głosił zarazem równość matek i ojców we władzy rodzicielskiej, a małżeństwo uznawał za dobrowolną umowę. Z kolei ojcem feminizmu był nie kto inny, jak tylko radykalny liberał John Stuart Mill. Kanonicznym dziełem w tym aspekcie pozostaje jego esej „Poddaństwo kobiet”, atakujący rzekome „poddaństwo” i postulujący równouprawnienie kobiet w prawie małżeńskim i własnościowym oraz przyznanie im prawa do głosowania, dostępu do edukacji i pracy. Kto jednak w historii Zachodu był głównym propagatorem „rewolucji seksualnej” i przystąpił do otwartego ataku skierowanego przeciwko tradycyjnej moralności? Pomijając markiza de Sade i wczesnych ideologów Oświecenia oraz XVIII-wiecznego socjalizmu, agresywny, rewolucyjny szturm na rodzinę rozpoczął się wraz z marksizmem. To właśnie marksiści przypuścili atak na rodzinę i tradycyjną seksualność, który wynieśli do rangi polityczno-społecznej rewolucji. To, co liberałowie tylko „postulowali”, marksiści zaczęli wynosić na bagnetach. Burżuazyjna rodzina, a więc jeszcze w dużym stopniu rodzina patriarchalno-tradycyjna, była przez nich znienawidzona podobnie jak cała ta klasa społeczna. Fryderyk Engels w swojej pracy z 1884 roku „Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa” stawiał tezy, że patriarchat jest powiązany z kapitalizmem i powstał wraz z narodzinami własności prywatnej.

Ideałem były dla niego rzekome relacje w społeczeństwach przed-klasowych: egalitarne, o wyższej pozycji kobiety. Do tego dołączył wątpliwej jakości rozważania o matriarchacie – nie było i nie ma żadnych dowodów na to, że kiedykolwiek istniał on w formie opisywanej przez Engelsa. Wszelkie kultury i cywilizacje w historii ludzkości zostały zbudowane pod przywództwem patriarchalno-hierarchicznej męskości. To fakt historyczny a nie interpretacja. To, że w myśli Engelsa i w ideologii marksistowskiej należy szukać źródeł „rewolucji seksualnej” oraz ataku na patriarchalną rodzinę, nie pozostawia wątpliwości następujący cytat ze wspomnianego dzieła tego autora, który jest jednocześnie wyrazem światopoglądu zgodnego z podstawowymi zasadami demokracji liberalnej i ideologii feminizmu. Demokracja liberalna sama w sobie jest przecież ustrojem matriarchalnym:

„Upadek prawa macierzystego [matriarchatu – przyp. autor] był wszechświatową historyczną klęską rodzaju żeńskiego. Mężczyzna ujął także ster domu w swoje ręce, kobieta została poniżona, stała się niewolnicą jego namiętności i prostym narzędziem do rodzenia dzieci”[13].

Na glebie marksizmu-komunizmu wyrósł bolszewizm, który stał się forpocztą „rewolucji seksualnej”. To bolszewicy pierwsi w historii Rosji zalegalizowali aborcję, rozwody i akty homoseksualne, a jednocześnie za sprawą powszechnego przyzwolenia na rozwiązłość, doprowadzili do upadku moralnego społeczeństwa rosyjskiego, co doskonale opisał E. Michael Jones w książce „Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej”. Staliniści byli zmuszeni się temu przeciwstawić aby uniknąć kompletnego rozpadu społeczeństwa i upadku państwa.

Na zinfiltrowanym w coraz większym stopniu przez marksistowską ideologię Zachodzie pojawiły się postacie takie, jak Magnus Hirschfeld, który w 1919 założył w Berlinie Instytut Seksuologiczny (Institut für Sexualwissenschaft) – instytucję badającą i promującą wszelkiego rodzaju degeneracje spod znaku homoseksualizmu i transseksualności. U jego boku wyrósł lewicowy gigant – Wilhelm Reich, członek Partii Komunistycznej, twórca freudomarksizmu, jedna z najbardziej demonicznych postaci XX-wiecznej lewicy. Reich była autorem wydanej w 1936 roku książki „Rewolucja seksualna”. Przerażającym aspektem jego dzieła jest fakt, że zawarte w nim tezy stały się powszechnie akceptowane, a współcześnie są dogmatem dla wszelkiej maści psychologów i psychiatrów w świecie zachodnim – będąc kolejnym z wielu dowodów na to, w jaki sposób marksizm zinfiltrował nasze społeczeństwa. Psychiatrzy i psychologowie Zachodu od stu lat są „świeckimi kapłanami” demokracji liberalnych i ich propagandowym ramieniem. Głoszą rozwiązłość seksualną, którą maskują retoryką wolności jednostki i prawem do wyboru, akceptują rozwody (czyli niszczenie rodzin), a obecnie powszechnie propagują homoseksualizm i normalizują cały szereg zachowań, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były penalizowane i nieakceptowane społecznie.

Ich ewangelia jest ewangelią Reicha i Hirschfelda. Są kolejnym ramieniem rewolucji seksualnej, narzędziem kontroli i psychologicznej opresji ateistycznych demokracji nad obywatelem. Przedmiotem ich dominacji nie jest bat, lecz manipulacja psychologiczna. W swoim kanonicznym dziele, Wilhelm Reich zażarcie broni pozornie pozytywnej tezy o tym, że każdy ma prawo do wolności seksualnej i nikogo nie wolno zmuszać do związku. To, co kryje się za tą przyjemnie brzmiącą ideą, to tak naprawdę atak na patriarchalno-katolicką instytucję małżeństwa, której istotą była nierozerwalność ze względu na ludzką wolę. Reich podejmuje w swoim dziele również wątki takie, jak rozważanie kwestii, czy dzieci powinny obserwować nagość dorosłych? Tym samym jest on prekursorem współczesnej demoralizacji młodocianych i akceptacji dla zachowań pedofilskich. Niezwykle istotny w celu udowodnienia naszych tez, jest aspekt dotyczący oryginalnego podtytułu dzieła Reicha i jego tłumaczenia na język angielski. Podtytuł niemieckiego oryginału brzmi: „Zur sozialistischen Umstrukturierung des Menschen”, co oznacza „W kierunku socjalistycznego przekształcenia człowieka”. Angielskie tłumaczenie pojawiło się po II Wojnie Światowej w Stanach Zjednoczonych. Tłumacz Theodore Wolf dopuścił się celowego zafałszowania podtytułu chcąc w ten sposób uniknąć represji. Oskarżenia o socjalizm i komunizm w powojennej Ameryce zdominowanej przez komisję McCarthy’ego mogły skutkować zarzutami karnymi oraz poważnymi konsekwencjami zawodowymi i społecznymi.

Z tego powodu Wolf dokonał tłumaczenia na język angielski jako „Toward a Self-Governing Character Structure” – „W kierunku samozarządzającej/samokontrolującej się struktury charakteru”. Sens tych dwóch zdań jest całkowicie inny i nie jest to przypadek. Celem było usunięcie wszelkich podejrzeń, co do tego, co jest istotą dzieła Reicha – a jest nią nic innego, jak próba socjalistyczno-marksistowskiego przekształcenia ludzkiej seksualności, a tym samym całej struktury społecznej Zachodu. Socjalistyczny zawsze oznacza równościowy. Istotą lewicy jest nienawiść do hierarchii i próba jej zniszczenia. W ten sposób Reich stał się prekursorem rozwiązłości seksualnej. Katolickie, religijne małżeństwo oznacza wyłączność i nie akceptuje zdrady. W świecie marksistów i Reicha, a zarazem w świecie powojennych, lewicowych demokracji, podobnie jak w społeczeństwach prymitywnych, każdy może spółkować z każdym, a małżeństwo i rodzina są kwestiami woli jednostki i jej chwilowych zachcianek. W ten sposób zburzono podstawową komórkę społeczną, a tym samym gmach na którym wznosi się społeczeństwo, kultura i cywilizacja. Po II Wojnie Światowej Reich znalazł następców w autorach słynnej Szkoły Frankfurckiej, na czele z Herbertem Marcusem i jego dziełem „Eros i cywilizacja” z 1955 roku. Dzieło Marcusego to tak naprawdę kontynuacja pracy Reicha, kolejna próbą stworzenia syntezy freudyzmu z marksizmem, z nieco bardziej filozoficznej perspektywy.

               Wraz z marksistowsko-lewicową „rewolucją seksualną” nastąpiła ostateczna przemiana w obrębie zachodnich demokracji liberalnych. To, co było do tej pory zakazane, również na poziomie systemów prawnych państw Zachodu, stało się legalne: rozwody, środki antykoncepcyjne, aborcje, rozwiązłość seksualna, zniesienie kar za zdradę małżeńską, a nawet zniesienie przepisów mówiących o tym, że kobieta nie może pracować poza domem bez zgody męża.

Zachód przekształcił się w wielki dom publiczny, gdzie „nowoczesny człowiek”, sprowadzony do roli prymitywa, żyje w zwierzęcej rozwiązłości. [Zwierzęta nie są „rozwiązłe”. To cecha tylko ludzka. md] Rezultatem jest katastrofa demograficzna, rozpad małżeństw i rodzin, bezdzietność, epidemia samotności oraz powszechnej degeneracji. Na naszych oczach obserwujemy kolejną odsłonę tej rewolucji: powszechną akceptację i promocję sodomii, transseksualizmu oraz destrukcyjny absurd operacji „zmiany płci”.

ZABÓJCA CHARLIEGO KIRKA – PRODUKT LEWICOWEJ DEMOKRACJI LIBERALNEJ I JEJ REWOLUCJI SEKSUALNEJ

               Zabójca Charliego Kirka jest „produktem” rewolucji seksualnej. Jeżeli przyjrzeć się statystkom masowych morderstw w szkołach w USA – dokonywanych przez narcystycznych nastolatków – ich ilość zaczęła się radykalnie zwiększać od lat 60-tych, kiedy rewolucja seksualna zdominowała kulturę zachodnią. Co więcej, zdecydowana większość masowych, narcystycznych, młodocianych morderców była wychowywana w domach pozbawionych ojców – takie domy to kolejny efekt tej rewolucji i przyzwalającej na nią demokracji liberalnej. Morderca Kirka pozornie stanowił wyjątek: 22-letni Tyler James Robinson, wychowywał się w stosunkowo konserwatywnej, mormońskiej rodzinie. Jego ojciec był szeryfem, matka pracowała w firmie specjalizującej się w opiece nad osobami niepełnosprawnymi. Ma dwóch braci.

Jeżeli jednak przyjrzymy się bliżej jego osobie to odkryjemy, że tak naprawdę był wychowywany przez lewicowo-liberalną propagandę, która przenika naszą kulturę. Przesiąknął nią i stał się kolejnym dowodem na siłę i potęgę liberalnych mass mediów przy jednoczesnym, malejącym znaczeniu autorytetu ojca i wartości wpajanych w domu – kulturowego nośnika tradycji i wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Co jednak kluczowe, a zarazem udowadnia naszą tezę, to fakt, że Robinson był homoseksualistą żyjącym z transseksualnym partnerem, który chciał dokonać „operacji zmiany płci”. Zjawisko „korekty płci” to kolejne szaleństwo upadającego Zachodu – współczesna nauka i medycyna nie posiadają środków by zmienić płeć biologiczną, jedyne, co mogą zrobić to bezpowrotnie okaleczyć.

Tego typu zabiegi są legalne w wielu państwach Zachodu dowodząc prawdziwej natury ustroju demokratyczno-liberalnego, a zarazem będąc przejawem jego totalnej degeneracji. Przyzwolenie na nie potwierdza zezwierzęcenie społeczeństw i upadek realnego autorytetu politycznego. Bezpowrotne okaleczanie dzieci jest przekroczeniem wszelkich granic moralnych. Według ostatnich doniesień – zabójca Kirka namiętnie grał w gejowską grę porno „Furry Shades of Gay”, a w mediach społecznościowych śledził „artystę” o pseudonimie „RedRusker”, znanego z rysowania aktów pedofilskich. Ten zaburzony, zdegenerowany młodzieniec to produkt lewicowej demokracji liberalnej, jej marksistowsko-jakobińskich pseudo-wartości, rewolucji seksualnej, która zdominowała Zachód, braku autorytetów oraz całkowitego upadku liberalno-lewicowej kultury spod znaku seksualnego permisywizmu i „róbta, co chceta”.

POGRZEB CHARLIEGO KIRKA A WOJNA PRZECIWKO LEWICY

               21 września 2025 na State Farm Stadium w Glensdale w Arizonie odbyła się uroczystość upamiętniająca Charliego Kirka. Na stadionie zebrało się 100 000 ludzi. W obchodach, obok żony zmarłego Eriki Kirk, brali udział prezydent USA Donald Trump i wiceprezydent J. D. Vance. Uroczystość zamieniła się w widowiskowe show w złym smaku, charakterystyczne dla plebejskiej amerykańskiej popkultury. Centralnym momentem stało się przemówienie żony Kirka, Eriki, która przebaczyła zabójcy. Ten akt interpretowano, jako wyraz „chrześcijańskiej miłości”.

Nie, to nie był wyraz żadnej „chrześcijańskiej miłości”: dotyczy ona tylko i wyłącznie współwyznawców, a nie całej ludzkości, w tym ateistów, przedstawicieli politycznej lewicy i jawnych wrogów chrześcijaństwa. Istotą chrześcijaństwa, jak ma to miejsce w przypadku każdej innej religii, jest nieprzekraczalna dychotomia pomiędzy wyznawcą a heretykiem i poganinem. Erika Kirk nie tylko podeptała pamięć o swoim mężu, ale dała wyraz humanitarno-sentymentalnym poglądom, które osłabiają prawicę w starciu z lewicową hegemonią.

Jej wystąpienie słusznie podsumował Greg Johnson, we wspomnianym wcześniej artykule:

 „Mowa Eriki Kirk o przebaczeniu to ogromny dar dla lewicy, ponieważ wspiera iluzję, że jeśli tylko będziemy wystarczająco mili, możemy nadal współistnieć z lewicą w obrębie tej samej wspólnoty – podczas gdy lewica po prostu przygotowuje się do dalszej przemocy. Musimy usztywnić kręgosłupy naszych ludzi, a nie powodować, by mdleli i tarzali się w sentymentalnej papce”[14].

Kirk zasłynął otwartymi spotkaniami na amerykańskich uniwersytetach w trakcie których dyskutował ze studentami, często o skrajnie lewicowych poglądach. Momentami dyskusje bywały burzliwe, zdarzały się akty agresji. Kirk wychodził z założenia, że dialog jest wartością, że warto rozmawiać z przeciwnikami. Mylił się. Jakikolwiek dialog z polityczną lewicą jest niemożliwy. Nie ma miejsca na kompromis z fanatykami reprezentującymi najbardziej zdegenerowane i patologiczne wartości. Nie zabiegajmy o dialog i kompromis ponieważ wszyscy, w tym cała nasza kultura, skończymy jak Charlie Kirk. Dwa stulecia katastrof sprowadzonych na świat przez polityczną lewicę niczego nas nie nauczyły? Dialog z satanistycznymi fanatykami degeneracji i patologii może mieć tylko jedną formę: wojny i konfliktu. Nie lękajmy się tej prawdy i nie uciekajmy od niej. Zapłaciliśmy za to już zbyt wysoką cenę w toku XX wieku, kiedy polityczna lewica zalała świat morzem krwi. To kwestia naszego przetrwania.

Tak, jak reakcja na Rewolucję Francuską ze strony europejskich monarchii była zdecydowanie niewystarczająca, za co w perspektywie czasu zapłaciły one swoim zniszczeniem, tak reakcja na zabójstwo Charliego Kirka jest zbyt łagodna. Poza przemówieniami i obietnicami pewnych działań, nie podjęto żadnych kroków w celu zniszczenia ideologicznych źródeł tego, co się wydarzyło, a jednocześnie tego, co od dziesięcioleci niszczy naszą kulturę i społeczeństwa. Pornografia, degeneracja, demoralizacja i lewicowe idee, jawnie uderzające w przetrwanie naszej cywilizacji, nadal są obecne, chroniąc się za zasłoną absolutnej wolności słowa i demoliberalnej tolerancji. Tak wygląda świat w którym uznano, że prawda absolutna nie istnieje, a wszystkie poglądy są sobie równe. Rezultatem jest absolutna anarchia aksjologiczna i chaos w sferze rodzinno-prywatnej, których skutkiem jest postępująca degeneracja oraz wymieranie populacji w obrębie Zachodu.

Prawica nie nauczyła się niczego przez ostatnie dwieście lat lub też utraciła siły witalne i intelektualne do wytoczenia prawdziwej wojny wymierzonej przeciwko politycznej lewicy.  Podział na prawicę i lewicę sam w sobie jest wytworem nowożytności. Ukonstytuował się w francuskim Zgromadzeniu Narodowym podczas Rewolucji Francuskiej, w którym zwolennicy ancien régime zasiedli po prawej stronie, a zwolennicy reform i rewolucji, po lewej. Nie debatuje się nad zniszczeniem porządku społecznego, nie udziela się praw politycznych i prawa głosu lewicowym ekstremistom. Walczy się z nimi w imię obrony ładu, tradycji, autorytetu i hierarchii. Dopóki Zachód nie zrozumie tej prawdy i nadal będzie tolerował lewicę oraz jej poglądy i idee, upadek będzie postępował.

Zabójca Kirka był produktem zdegenerowanej, szatańskiej ideologii politycznej lewicy i jej głównego narzędzia: demoralizacji, którą na swoich sztandarach niesie rewolucja seksualna. Ta sama, która obecnie „zjada swoje dzieci”, tworząc jednostki, które nawet nie wiedzą, jakiej są płci. Czas skończyć z tolerancją, cnotą wynoszoną pod niebiosa przez naczelnego demagoga Oświecenia Woltera. Tolerancja nie jest cnotą chrześcijańską ani europejską, a tym samym nie przynależy do naszej kultury.

To kwestia naszego przetrwania. Polityczna lewica to rak, który od stuleci toczy naszą cywilizację. Jeżeli nie zostanie powstrzymany, doszczętnie zniszczy ciało swojego nosiciela. Ciało już w tej chwili stare, wątłe i słabe. Greg Johnson słusznie napisał w artykule na temat Charliego Kirka i jego pogrzebu: „By zwyciężyć, będziemy musieli napełnić nasze serca nienawiścią. Kiedy już zwyciężymy, dopiero wówczas będziemy mogli mówić o miłości i przebaczeniu”[15]. Prawica ostatnich dwóch stuleci nieprzerwanie zapomina o tej prawdzie. Dlatego ciągle przegrywa, a jej chwilowe triumfy, lewica wykorzystuje by wzmocnić swoją hegemonię nad Zachodem.

[1] A. Meyart, The Internet and the Left Killed Charlie Kirk, https://chroniclesmagazine.org/web/the-internet-and-the-left-killed-charlie-kirk/, dostęp: 30.07.2026; E. Welsch, The Right Must Crush the Left Before It Is Too Late, https://chroniclesmagazine.org/editorials/the-right-must-crush-the-left-before-it-is-too-late/, dostęp: 30.07.2026.

[2] G. Johnson, Hate Now, Forgive Later, https://counter-currents.com/2025/09/hate-now-forgive-later/, dostęp: 30.07.2026.

[3] L. Cauffiel, Elon Musk: ‘The Left Is the Party of Murder’, https://www.breitbart.com/politics/2025/09/14/elon-musk-the-left-is-the-party-of-murder/, dostęp: 30.07.2026.

[4] B. Johansen, Trump says ‘we have to beat the hell’ out of ‘radical left lunatics’ after Kirk killing, https://www.politico.com/news/2025/09/11/trump-says-we-have-to-beat-the-hell-out-of-radical-left-lunatics-after-kirk-killing-00559170, dostęp: 30.07.2026.

[5] P. Zerka, The imported martyr: Echoes of Charlie Kirk in Europe, https://ecfr.eu/article/the-imported-martyr-echoes-of-charlie-kirk-in-europe/, dostęp: 30.07.2026.

[6] J. Giertych, Przeciwko fałszywej prawicy, liberalizmowi i marksizmowi, „Opoka” nr 15 (czerwiec 1978).

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

[9] Ibidem.

[10] O. Spengler, Lata decyzji. Niemcy a bieg dziejów powszechnych, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2015, s. 127.

[11] Ibidem, s. 141.

[12] F. Parker Yockey, Proklamacja londyńska, „Szczerbiec”, Nr 164-165, 2025, s. 131.

[13] F. Engels, Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa, Wydawnictwo „Życie”, Kraków, s. 66-67.

[14] G. Johnson, op. cit.

[15] Ibidem.

WSZYSTKIE główne instytucje zachodnie uważają życie Palestyńczyków za bezwartościowe

WSZYSTKIE główne instytucje zachodnie uważają życie Palestyńczyków za bezwartościowe

„To trochę śmieszne, patrzeć, jak reporter BBC udaje zszokowanego i obrażonego tym, że ktoś mówi, że jego zdaniem życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków”.

Caitlin Johnstone

4 sierpnia 2026 r. caitlinjohnstone-au/all-mainstream-western-institutions-view-palestinian-lives-as-worthless

BBC niedawno przeprowadziło wywiad z izraelskim osadnikiem , który powiedział, że wszyscy Palestyńczycy z czterech okolicznych wiosek powinni zostać eksterminowani w ramach zemsty za śmierć Izraelczyka zabitego podczas terroryzowania palestyńskiej wioski w zeszłym miesiącu. Dodał, że życie jednego Żyda jest warte dziesięciu milionów palestyńskich istnień.

„Myślę, że teraz, kiedy zabili jednego Izraelczyka, musimy zabić wszystkich ludzi w Tal i Sarra, nawet Dżita i Faratę” – powiedział BBC prawnik Jehuda Szimon.

„Wygląda na to, że twierdzisz, że życie jednego Żyda jest warte setek lub tysięcy istnień Palestyńczyków” – odpowiedziała Lucy Williamson z BBC w wywiadzie.

„Milion” – poprawił ją Szymon. „Jedno żydowskie życie to dziesięć milionów, jasne?”

„To brzmi po prostu rasistowsko” – odparł Williamson, na co Shimon odparł: „Tak, wiem, wiem. Ale to prawda”.

https://youtube.com/watch?v=ORkyAS6R_7s%3Ffeature%3Doembed

Interakcja stała się viralem w mediach społecznościowych, a ludzie reagują na rażący przejaw ekstremistycznej ideologii osadników, którzy starają się stopniowo wyprzeć Palestyńczyków z ich ziem na Zachodnim Brzegu. I choć prawdą jest, że komentarze Szymona są skrajnie okrutne i rasistowskie, to nie to osobiście uznałem za interesujące w tym wywiadzie. Interesująca była dla mnie odpowiedź Williamsona.

No cóż, to trochę śmieszne, patrzeć, jak reporter BBC zachowuje się zszokowany i obrażony, gdy ktoś mówi, że jego zdaniem życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków. W końcu założenie, że życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków, od pokoleń wpływa na każdy aspekt zachodnich mediów informacyjnych na temat Izraela i Palestyny.

Dlatego zachodnia prasa wyraziła nieproporcjonalnie większy szok i przerażenie 7 października niż znacznie bardziej rażące nadużycia ze strony Izraela, które do nich doprowadziły, i znacznie bardziej rażące nadużycia ze strony Izraela, które nastąpiły później. Dlatego w zeszłym roku w Sydney obserwowaliście wściekłe oburzenie po strzelaninie w Bondi, podczas gdy ta sama liczba Palestyńczyków ginie w danym dniu w Strefie Gazy nigdy nie pojawia się w wiadomościach

https://youtube.com/watch?v=B9lKNhC6u-I%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Den%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

26 marca 2025 roku 15 Palestyńczyków zostało zabitych przez Siły Obronne Izraela podczas zawieszenia broni w Strefie Gazy. 14 grudnia tego samego roku 15 osób zginęło na plaży Bondi w Sydney w masowej strzelaninie, której celem byli australijscy Żydzi, dokonanej przez bojowników ISIS. 

Dwa przypadki masowych morderstw. Ta sama liczba ofiar. Ale słyszałeś tylko o jednym z nich.

Dlaczego słyszałeś tylko o jednym z nich? Bo tylko jeden z nich trafił do wiadomości. 

Prasa głównego nurtu tygodniami pilnie donosiła o strzelaninie w Bondi, gorączkowo próbując fałszywie skojarzyć atak terrorystyczny ISIS z demonstracjami pro-palestyńskimi, powtarzając w mediach na całym świecie zachodnim frazę „Tak wygląda globalizacja intifady” . Publikowano kolejne raporty o tym, jak Żydzi są atakowani, jak Żydzi czują się niebezpieczni i jakie nowe prawa i ograniczenia wolności słowa należy wprowadzić, aby stłumić nastroje pro-palestyńskie i chronić Żydów.

Nic nawet zbliżonego do tego nie wydarzyło się 26 marca 2025 roku. Dla prasy zachodniej zabicie 15 Palestyńczyków w Strefie Gazy było po prostu kolejną środą.

Dzieje się tak, ponieważ wszystkie główne zachodnie media podzielają te same rasistowskie poglądy na temat Palestyńczyków, co Jehuda Szymon. Podobnie jak wszystkie główne zachodnie partie polityczne. Podobnie jak wszystkie inne główne zachodnie instytucje. Podobnie jak wszyscy zwolennicy państwa Izrael. Wszyscy oni wierzą, że życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków, o czym świadczy polityka, którą popierają, i wiadomości, które śledzą.

BBC ma dobrze udokumentowaną historię silnej proizraelskiej stronniczości , a jej reporterzy narzekają , że realizują PR dla izraelskiego rządu , a jej redaktor przegrał proces o zniesławienie z dziennikarzem, który ujawnił jego proizraelskie poglądy.

Przez lata ukrywali czynne ludobójstwo, używając nagłówków w stylu „Ministerstwo zdrowia zarządzane przez Hamas twierdzi”, i werbalnej gimnastyki biernego języka, aby chronić izraelskie interesy informacyjne. Wiadomo więc, że kiedy Lucy Williamson protestuje: „To brzmi rasistowsko!” wobec izraelskiego osadnika, który twierdzi, że życie Żydów jest o wiele więcej warte niż życie Palestyńczyków, tak naprawdę nie jest oburzona jego systemem wierzeń. Po prostu wie, że nie wolno mówić takich rzeczy na głos.

Najlepszą rzeczą, jaką może zrobić Trump, jest zapobiegnięcie przekształceniu się konfliktów w globalną wojnę

Najlepszą rzeczą, jaką może zrobić Trump, jest zapobiegnięcie przekształceniu się konfliktów w globalną wojnę.

Alastair Crooke

Cisza otaczająca wynik zeszłotygodniowego spotkania z Netanjahu w Gabinecie Owalnym mówi sama za siebie. Żaden przedstawiciel amerykańskiego rządu nie pojawił się na lotnisku, aby go powitać, i nie rozwinięto czerwonego dywanu. Wizyta zakończyła się fiaskiem. Izrael dryfuje bez przywódcy – jego strategia „Wielkiego Izraela” wysycha z powodu braku zarówno żołnierzy, jak i spójności.

Były Rzecznik Praw Obywatelskich Sił Obronnych Izraela, generał dywizji Yitzak Brik przewiduje (Maariw, 26 lipca), że kryzys dotyczący izraelskiego arsenału rakiet przechwytujących to „jedynie preludium do katastrofy, która nam grozi”:

„W nadchodzących wojnach z Iranem zagrożenie wzrośnie dziesięciokrotnie, prowadząc do całkowitej utraty zdolności przechwytywania irańskich pocisków balistycznych. Pociski te uderzą w nas: w skupiska ludności, cele strategiczne, infrastrukturę produkcyjną i gospodarczą, instytucje naukowe i technologiczne, placówki edukacyjne, szpitale i kluczowe gałęzie przemysłu – i całkowicie nas zniszczą”.

Trump – zdaje się w końcu – zrozumiał, że wojna, którą rozpoczął, by zniszczyć Iran, przyniosła odwrotny skutek i grozi jego unicestwieniem. W praktyce nie ma już innego rozwiązania militarnego, jak tylko zatrzymać się i pogrążyć jeszcze bardziej w dołku, w którym się znalazł.

Tymczasem Iran uniemożliwia mu kontynuowanie taktyki – rozpoczynając wojnę kinetyczną (rzekomo w celu wywarcia presji na Iran), a następnie (w kolejne poniedziałki) przechodząc do rozmów o „zbliżających się umowach” mających na celu manipulowanie rynkami ropy naftowej i cenami akcji. W zeszły poniedziałek krótkotrwały spadek cen ropy Brent spowodował spadek o całe 7,7%.

Co więcej, Iran zamierza sam decydować o tempie konfliktu – konfliktu, który i tak najprawdopodobniej ulegnie eskalacji, ponieważ Stany Zjednoczone dążą do zwiększenia presji okrążania do takiego stopnia, aby Iran mógł zostać rzekomo zmuszony do dyktowanego „porozumienia pokojowego”.

Jednak zamiast zwiększać presję na Iran, strategia Trumpa polega na podburzaniu regionu i narażaniu się na ryzyko niekontrolowanej eskalacji.

Ostatnie wydarzenia – w tym ogłoszenie przez Jemen „oblężenia za oblężeniem” saudyjskich portów lotniczych i morskich oraz ataki na dwie duże rafinerie Aramco, które sparaliżowały kontrolowany przez Arabię ​​Saudyjską rurociąg naftowy na Morzu Czerwonym – wciągnęły Arabię ​​Saudyjską w konflikt z Jemenem, ale także (wraz z CENTCOM) w konflikt z Jednostką Mobilizacji Ludowej (PMU) w Iraku, którą Arabia Saudyjska obwinia o zniszczenie rafinerii (choć Haszd asz-Szaabi stanowczo temu zaprzecza). Te dwa wydarzenia podkreślają jednak skalę, w jakiej „wojna Trumpa” destabilizuje i tak już kruchy region.

Wczoraj Arabia Saudyjska i Stany Zjednoczone wspólnie przeprowadziły zmasowane ataki powietrzne na co najmniej sześć irackich miast, zabijając co najmniej 20 członków PMU i raniąc kilkudziesięciu.

Dlaczego Arabia Saudyjska atakuje Haszd, a nie Jemen? Cóż, prawdopodobnie dlatego, że AnsarAllah odpowiedziałby pociskami i zniszczył pozostałą saudyjską infrastrukturę naftową.

Kiedy Iran dowiedział się o amerykańskich atakach na pozycje Haszdu, kierując się zasadą, że atak USA na „jednego członka Osi jest atakiem na wszystkie”, wystrzelił rakiety balistyczne w kierunku amerykańskich baz w Jordanii.

To dodało dwa nowe fronty do konfliktu regionalnego: front Haszd asz-Szaabi-iracki i front jemeńsko-saudyjski. Jednak w tle narastają inne potencjalne punkty zapalne: w Libanie izraelski minister obrony chwali się:

„Dwadzieścia cztery libańskie wioski, liczące setki lat, zostały zniszczone. Wszystkie budynki, nie tylko jeden dom na raz, ale całe wioski [zostały zrównane z ziemią]. Ich zniszczenie jest całkowite. Musicie zrozumieć: od 15 000 do 20 000 domów we wszystkich 24 wioskach zostało zniszczonych – a dziś 70 procent Gazy jest zniszczone”.

Co ważniejsze, izraelski minister bezpieczeństwa narodowego Ben Gvir obiecał rozpętać wojnę osadniczą przeciwko Palestyńczykom mieszkającym na Zachodnim Brzegu, aby wymusić ich „dobrowolne” wydalenie. Ben Gvir argumentuje, że okres poprzedzający wybory w Izraelu oferuje najbardziej dogodny moment na wywołanie kryzysu – który jego zdaniem może zmusić do ewakuacji całych palestyńskich wiosek.

Jakby tego chaosu było mało, 25 lipca amerykańskie rakiety uderzyły w kwaterę główną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w rejonie Ziba Kenar na wybrzeżu Morza Kaspijskiego w prowincji Gilan.

Komentator MK Bhadrakumar przedstawia:

„Morze Kaspijskie stanowi strategicznie ważny szlak zaopatrzeniowy między Rosją a Iranem. Bandar Anzali jest dla Teheranu tym, czym port w Odessie dla Kijowa – odbiera zachodnie dostawy broni. Dlatego atak Ukrainy na irański statek handlowy na Morzu Kaspijskim, na rosyjskich wodach terytorialnych, w sobotę – pierwszy taki atak od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej – jest czymś więcej niż przypadkowym incydentem… Kijów przyznał się do ataku na irański statek, sygnalizując, że jedna z najstabilniejszych stref bezpieczeństwa w Eurazji jest teraz narażona na bezpośrednie skutki uboczne konfliktu na Ukrainie”.

Zarówno „New York Times”, jak i „Wall Street Journal” donoszą, że atak na Ukrainę sugeruje połączenie dwóch wojen – wojny Ukrainy z Rosją i wojny izraelsko-amerykańskiej z Iranem. Sugeruje to, że ukraiński atak na irański statek mógł być celowym posunięciem Waszyngtonu, a Ukraina działała w porozumieniu z amerykańskim bombardowaniem irańskiej prowincji Gilan.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w tym tygodniu, że doniesienia o ukraińskim ataku na irański statek na Morzu Kaspijskim należy traktować jako atak na sam Iran. Stwierdził, że incydent ten podkreśla potrzebę wyeliminowania zagrożenia płynącego z Kijowa i oskarżył Ukrainę o rozszerzanie zasięgu tzw. „ataków terrorystycznych”.

O co tu tak naprawdę chodzi? Nie jest jasne, czy ukraiński atak na irański statek (w którym zginął irański marynarz) – fałszywie opisany przez Kijów jako statek przewożący broń – był jedynie dziecinnym wołaniem Zełenskiego o uwagę, mającym na celu wzbudzenie zainteresowania Trumpa („tatusia”), czy też czymś poważniejszym. Zełenski wielokrotnie narzekał, że wojna z Iranem odwraca uwagę Zachodu od „jego” wojny z Rosją. Czy była to próba ponownego skupienia uwagi Trumpa na wojnie na Ukrainie?

Wszystkie te nurty zbiegły się w Waszyngtonie — wraz z ciałem Lindsay Graham wystawionym na widok publiczny i w chwili, gdy Laura Loomer — zanikająca wpływowa postać MAGA, którą Trump mimo wszystko lubi i której chętnie słucha — wykonała bardzo publiczny zwrot o 180 stopni i nagle wyłoniła się jako największa orędowniczka i orędowniczka Ukrainy (być może jako następczyni nieżyjącego już Lindsay Graham).

W sieci krążą spekulacje, że jej szeroko komentowane „nawrócenie wzorowane na Pawle” może oznaczać znaczący punkt zwrotny w polityce USA. Równie dobrze może to być jednak ulotny moment, który szybko przeminie. Loomer nie ma żadnego wpływu na młode pokolenie MAGA, ale wciąż rezonuje ze zwolennikami Trumpa powyżej 65. roku życia, którzy oglądają Fox News.

Obecnie jednak twierdzi się, że radykalna zmiana poglądów Loomera oznacza początek szeroko zakrojonej operacji psychologicznej (psychop), mającej na celu przekonanie Amerykanów, że „Ameryka interwencjonistyczna” jest zgodna z zasadą „Ameryka przede wszystkim” – a zatem że popieranie konfrontacji militarnej z Rosją jest dopuszczalne. Mem Loomera jest w pewnym sensie upomnieniem dla zwolenników Pata Buchanana z MAGA, którzy podążają za jego linią (i tytułem jego książki): „ Republika – nie imperium: Odzyskanie losu Ameryki”.

(Oczywiście, każda zmiana w amerykańskiej opinii publicznej na korzyść amerykańskiej interwencji wojskowej w Izraelu jest mile widziana.)

Czy to przełożenie sprawy skłoni Trumpa do bardziej proaktywnego podejścia do Ukrainy? Nie wiemy. Loomer obiecała Trumpowi szczegółowy raport z jej podróży na Ukrainę i spotkania z Zełenskim. Czy Trump posłucha? Czy może posłuchać, a mimo to nie zwrócić na to uwagi? Kto wie?

Kluczowe jest to, że szum medialny wokół reinterpretacji Ukrainy jako „zwycięskiej” – pomimo empirycznego fałszu – nabiera rozpędu, przynajmniej wśród części amerykańskiej opinii publicznej. Wieloletni obserwator i biograf Trumpa, Michael Wolff, zauważa:

„Zwrot Loomera o 180 stopni w kwestii Ukrainy najwyraźniej już się rozpoczął [tj. nabiera rozpędu]. Zełenski jest teraz w mieście… Będzie miał czas dla Trumpa. A Trump, owszem: jak mógł [on] zignorować fakt, że w tym momencie przewaga leży po stronie Ukrainy”.

„W szerszym ujęciu, aspekt polityki zagranicznej tej administracji okazał się kompletną katastrofą… Kwestia Iranu to kompletna katastrofa. Zbliżenie z Rosją było ewidentnym błędem… Zełenski, [wcześniej] przedstawiany jako przegrany, jest teraz zwycięzcą – wszystko inne jest teraz uważane za »złe decyzje« [Trumpa]. W tym kontekście [Trump] rozpaczliwie potrzebuje sukcesu. A Ukraina zaczyna wyglądać na potencjalny [sukces] – wykorzystując pogrzeb Lindsay Graham jako okazję do przejścia na bardziej skuteczną strategię wobec Ukrainy. Śmierć może okazać się ogromnym sukcesem wizerunkowym. Bingo. Tak. Rosja jest w tarapatach”.

Oczywiście, szokujące jest, jak zachodnie elity dają się manipulować za pomocą bezlitosnego PR-u. Ale komentarze Wolffa to coś więcej niż plotkarski bełkot. Odzwierciedlają szerzącą się masową psychozę. Nie jest ona racjonalna, lecz napędzana przez interesy i wpływowe kręgi realizujące własne cele.

Rozważmy następujący schemat: Zełenski chce przedstawić się Europie i Trumpowi jako „zwycięzca”. Europa namawia go do wystrzelenia rakiet głęboko w głąb Rosji, aby wymusić zawieszenie broni. Trump wyraża poparcie dla ataków na terytorium Rosji podczas szczytu G7. Pierwszy bieg obejmuje ataki dronów na rosyjskie rafinerie. Pozytywne słowa Trumpa na szczycie G7 jeszcze bardziej podnoszą ten bieg, a eskalacja osiągnęła poziom ataków na ludność cywilną w Rosji (konsumenckie centrum internetowe Wildberries i zabójstwa na obozach letnich) – z użyciem głowic o większym zasięgu i większych głowic.

Ukraina ostrzeliwuje irański statek na Morzu Kaspijskim. IRGC grozi odwetem. IRGC grozi Wielkiej Brytanii (i Cyprowi) za stopniowe zwiększanie zaangażowania w wojnę z Iranem.

Europa traktuje Rosję jak blef i nakręca spiralę ataków rakietowych w głąb terytorium Rosji. Rosja nie może dopuścić do tych ataków ani zaakceptować ich eskalacji. Tymczasem Bliski Wschód po cichu staje w płomieniach. Iran nie ugnie się pod naciskiem Trumpa; (podobnie jak Chiny nie ulegną presji sankcji USA).

Trump po prostu nie ma rozwiązań militarnych. Najlepsze, co może zrobić, to zapobiec przekształceniu się konfliktów w wojnę globalną.

Źródło: Napięcia przeradzają się w płomienie, rozprzestrzeniając się po całym Bliskim Wschodzie

Zachód wygrywa wojnę informacyjną, podczas gdy Rosja dominuje na polu bitwy

Zachód wygrywa wojnę informacyjną, podczas gdy Rosja dominuje na polu bitwy

5 sierpnia 2026przez Larry C. Johnson sonar21/the-west-is-winning-the-information-war-while-russia-prevails-on-the-battlefield

Natknąłem się dziś na coś dość dziwnego, kiedy zapytałem jedną z wyszukiwarek opartych na sztucznej inteligencji o zajęcie przez Rosję terytorium Ukrainy w 2026 roku. Oto, co twierdziła chińska agencja KIMI:

Dowody z wielu źródeł – w tym oficjalnych oświadczeń Ukrainy, zachodnich ośrodków analitycznych i niezależnych ukraińskich obserwatorów – sugerują, że Ukraina odzyskała w pierwszej połowie 2026 roku znacznie więcej terytorium niż Rosja, napędzana przez południową kontrofensywę. Jednak tempo ukraińskich postępów zwolniło od wiosny, a Rosja odnotowała niewielkie zyski netto w ostatnich miesiącach (czerwiec-lipiec). Całkowity zysk netto za cały rok jak dotąd wydaje się nadal korzystny dla Ukrainy, ale margines i dokładne liczby zależą w dużej mierze od zastosowanej metodologii.

No i proszę… Ukraina wygrywa wojnę na ziemi, według sztucznej inteligencji. Podkreślę, że tę samą propagandę znajdziecie na GROK-u czy Claude. Zachodnie wysiłki propagandowe przynoszą korzyści w sferze informacyjnej. Nawet chińscy programiści, którzy stworzyli KIMI, propagują zachodnią propagandę.

Pozwólcie więc, że przedstawię wam faktyczny przebieg wydarzeń w 2026 roku. Rosja rozpoczęła rok 2026 raportem Gierasimowa dla Putina, ogłaszając wyzwolenie Pokrowska (Krasnoarmiejska) – donieckiego węzła logistycznego, obleganego od prawie dwóch lat – oraz Wowczańska w Charkowie. Do listopada 2025 roku Ministerstwo Obrony Narodowej informowało o nieustannym zdobywaniu pozycji, w tym w Pietrowskim w Donieckiej Republice Ludowej oraz w Tichoje i Otradnoje w Dniepropietrowsku.

Wiosną 2026 roku agencja TASS donosiła, że ​​siły rosyjskie wyzwoliły 63 osady od marca do maja 2026 roku – 20 w marcu, 16 w kwietniu i 27 w maju, miesiącu, w którym odnotowała najwięcej ataków. W regionie było to 21 osiedli w obwodzie charkowskim, 19 w DRL, 14 w Sumach, sześć w Zaporożu i trzy w Dniepropietrowsku. Zdobycze w Sumach i Charkowie są przedstawiane przez Moskwę jako budowanie „strefy bezpieczeństwa” wzdłuż granicy z Rosją.

Na początku lata (w czerwcu) Gierasimow doniósł, że siły rosyjskie kontynuują wyzwalanie „Donbasu i Noworosji”, posuwając się naprzód na wszystkich frontach. 3. Armia posuwała się w kierunku Słowiańska i Kramatorska – wyzwalając Piskunowkę, docierając do przedmieść Nikołajewki i znajdując się niecałe 5 km od wschodnich rubieży Kramatorska. Zdobycie Krasnego Limanu (Lyman) miało nastąpić wkrótce.

Grupa bojowa Zachód posuwała się szerokim frontem; w rejonie Kupiańska, odpierając ukraińskie próby przebicia się do zachodniego Kupiańska, jednostki szturmowe nacierały na zachód w kierunku Szewczenkowa. W rejonie Dobropola na północ od Krasnoarmiejska, walczyły w Dobropolu i Annowce, zdobywając Leninę (ukraińska nazwa Mirnoje), a Szewczenko, Krasnojarskie i Swietłoje uznano za wyzwolone.

W lipcu agencja TASS odnotowała wyzwolenie 32 miejscowości, z czego 22 – ponad 68 procent – ​​w obwodzie charkowskim i Donieckiej Republice Ludowej. W ujęciu grup bojowych: Północ zajęła dziesięć, Centrum osiem, Zachód sześć, Wschód pięć, a Południe trzy. Do najważniejszych wydarzeń miesiąca należało wyzwolenie Konstantynówki w Donieckiej Republice Ludowej przez Grupę Bojową Wschód oraz zdobycie Bielickiego przez Grupę Bojową Centrum. Konstantynówka jest jednym z czterech miast w donieckim pasie fortecznym .

Obecnie Rosjanie atakują ostatnią dużą aglomerację doniecką kontrolowaną przez Ukraińców — pas Konstantynówka–Drużkowka–Kramatorsk–Sławiańsk — wzdłuż strefy granicznej Sum/Charków i konsolidacji w Zaporożu i Dniepropietrowsku.

Oprócz operacji lądowych we wschodniej Ukrainie, Rosja od 22 lipca pozbawiła Ukrainę możliwości prowadzenia operacji morskich i handlowych z Odessy i Nikołajewa. Ukraińscy rolnicy nie będą mogli eksportować produktów przez porty Morza Czarnego i zachodnich dostaw, które kiedyś swobodnie przepływały przez Odessę. Morskie szlaki transportowe Ukrainy zostały przerwane i nie będą działać do czasu zakończenia wojny z Ukrainą.

Wreszcie, mamy codzienne rosyjskie ataki rakietowe i dronowe na Kijów i inne kluczowe ukraińskie centra logistyczne i wojskowe. Niszczenie fabryk i magazynów skutecznie wysysa Ukrainę z powierzchni ziemi. Zachód uparcie przedstawia wojnę na Ukrainie jako krucjatę, która stoi u progu zwycięstwa, ale realia na miejscu pokazują zupełnie inną, ponurą historię… Ukraina przegrywa.


Oto mój występ w niedzielny wieczór w Transition Protocol (zapomniałem opublikować go wczoraj):

WYŁĄCZNIE LARRY JOHNSON: Dlaczego Trump odwołał atak na Iran – czy USA przegrywają wojnę z Iranem? CZĘŚĆ 2

Nie było mnie w zeszły wtorek z Jeleną i Ryanem. Wróciłem dziś ze strategiczną aktualizacją dotyczącą Iranu i Ukrainy:

Aktualizacja strategiczna: Larry C Johnson, 4 sierpnia 2026 r.

Z przyjemnością spotkałem Jima Webba osobiście w Chattanoodze. Rozmawialiśmy o występie klaunów w CENTCOM:

LARRY JOHNSON: Wojsko USA prosi żołnierzy o „kreatywne i niekonwencjonalne” pomysły na ukaranie Iranu

Zawsze sprawia mi przyjemność rozmawianie z bratem Rasheedem Mohammadem:

Raport Intela z 5 sierpnia z udziałem analityka CIA Larry’ego Johnsona

Glenn Diesen i ja omówiliśmy doniesienia dotyczące wyczerpywania się amerykańskich zapasów rakiet:

Larry Johnson: Rozpacz w obliczu wyczerpywania się amerykańskich zapasów broni w Iranie

Kiedy rozmawialiśmy z Nimą dziś po południu, zastanawialiśmy się, czy Stany Zjednoczone podejmą dziś wieczorem odwet przeciwko Iranowi za wczorajszy atak na amerykańskie aktywa w Kuwejcie. W chwili pisania tego tekstu nic takiego nie nastąpiło:

Larry Johnson: Iran atakuje amerykańskie aktywa w Kuwejcie i Iraku oraz podpala tankowce w Ormuz

Mario wykonuje świetną robotę, codziennie podsumowując najważniejsze wiadomości z frontu wojny:

TRUMP STAWIA IRANOWI ULTIMATUM, IRAN ODRZUCA OFERTĘ - z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie

Czwarty etap wojny globalnej wszedł w fazę finalną

Czwarty etap wojny globalnej wszedł w fazę finalną

zerohedge/fourth-turning-global-war-has-entered-terminal-phase

Piątek, 31 lipca 2026

Dane trafiły zaraz po wschodzie słońca na wschodnim wybrzeżu, a w nich historia, której nie mogą ukryć żadne plotki Białego domu. Kontrakty terminowe na ropę naftową za noc stabilizowały się na poziomie 86 dolarów za baryłkę – liczba, która półtora roku temu wydawałoby się katastrofalna, ale teraz jest tymczasowe wytchnienie po skoku na 119 dolarów, który wysadził w powietrze światowe rynki w kwietniu.

Strategiczne rezerwy ropy naftowej – rezerwa awaryjnego wsparcia, stworzona po kryzysie 1973 roku – zmniejszyły się do 305 mln baryłek, co jest najniższym poziomem od 1983 roku. Biuro budżetowe Kongresu dyskretnie opublikowało swoje zrewidowane prognozy deficytu: 2,3 bln dolarów na 2026 rok obrotowy, jeszcze 1,8 bln dolarów zaplanowano na 2027 rok obrotowy, zanim wzięto pod uwagę rosnące koszty wojny, które obecnie wynoszą 1 mld dolarów na dzień, bez żadnej strategii wyjścia, widocznej na żadnym horyzoncie.

To nie recesja. To nie jest „okres zwiększonych napięć geopolitycznych”. To systematyczny demontaż globalnej ekonomicznej architektury, która wspierała dobrobyt Zachodu w ciągu osiemdziesięciu lat, skompresowany w czasie, zbyt krótki, aby umożliwić instytucjonalną adaptację.

Jesteśmy świadkami w czasie rzeczywistym przejścia od jednobiegunowego porządku, kierowanego przez Amerykę, do rozdrobnienia w system wielobiegunowy. Okrucieństwo tego przejścia mierzy się nie tylko liczbą ofiar, które rosną a których Pentagon nie chce w pełni ujawnić. Ponadto, następuje erozja strategicznych atutów, których nie można odzyskać po ich użyciu.

Czwarty etap globalnej wojny wszedł w swoją finalną fazę, a wskaźniki pokazują, że dopiero zaczynamy rozumieć głębię strategicznej pułapki, w którą wpadła amerykańska polityka.

Aby zrozumieć obecny kryzys, trzeba najpierw zrezygnować z pocieszającej narracji o przypadkowym dryfowaniu — że polityczne błędy i błędne kalkulacje doprowadziły do obecnego ślepego zaułka.

Dane świadczą o czymś bardziej alarmującym: oderwaniu procesu podejmowania decyzji strategicznych od interesów narodowych, co prowadzi do wyników, które nie służą żadnym określonym celom amerykańskim, w tym samym czasie promowanie interesów regionalnych podmiotów, które mają nieproporcjonalnie duży wpływ na kształtowanie polityki USA.

Rozważmy chronologię wydarzeń z dokładnością wojskowego raportu po zakończeniu działań wojennych. 27 stycznia 2026 roku Stany Zjednoczone przeprowadziły nieoczekiwany cios w przywództwo Iranu w celu ścięcia głowy, podczas gdy izraelscy posłańcy prowadzili urojone negocjacje w Genewie. W wyniku uderzenia została zlikwidowana struktura dowództwa wojskowego Iranu i przywództwo polityczne w wyniku 48-godzinnego bombardowania, które według pierwotnych prognoz Białego Domu, powinna zakończyć się w ciągu „czterech-pięciu tygodni”. Projekcja sporządzona 1 marca, teraz rozciągnięta jest na piąty miesiąc bez widocznego zakończenia.

Cieśnina Ormuz, przez którą przechodziło dwadzieścia procent światowej ropy naftowej, w rzeczywistości jest zamknięta od połowy marca. Ciosy irańskich rakiet balistycznych z wykorzystaniem chińskich danych lokalizacji celów i rosyjskiego wywiadu satelitarnego uszkodziły lub zniszczyły wszystkie duże obiekty USA w zatoce Perskiej, w tym Al-Udeid w Katarze, bazę Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej i morskie obiekty w Bahrajnie.

Analiza kosztów i korzyści jest porażająca. Pierwotny cios został oparty na ocenach wywiadu, które później zostały zakwestionowane przez siedemnaście agencji, o tym, że Iran był „o kilka tygodni od utworzenia broni jądrowej”. Ocena ta była sprzeczna z oświadczeniami tej samej administracji od czerwca 2025 roku o tym, że obiekty jądrowe Iranu zostały całkowicie zniszczone w wyniku 12-dniowego konfliktu, który kosztował 37 miliardów dolarów i nie przyniósł trwałego efektu strategicznego. Obecna wojna, prowadzone bez zgody kongresu i wbrew wyraźnym preferencjom elektoratu, który przywrócił prezydenta do władzy na podstawie wyraźnych anty-interwencjonistycznych obietnic, obecnie pochłonęła 113 miliardów dolarów bezpośrednich kosztów. [po stronie USA md]. Analitycy Harvard przewidują długoterminowe zobowiązania przekraczające 1 bilion dolarów, jeśli wziąć pod uwagę opiekę nad weteranami, wymianę sprzętu i remont zniszczonych baz.

Zewnętrzne następstwa ekonomiczne są równie poważne. Inflacja, która spadła do 2,7% do grudnia 2025 roku, ponownie przyspieszyła do 4% i nadal rośnie. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych na poziomie 4,64% stanowi najwyższą wartość pożyczek podczas prezydentury Trumpa, co stanowi około 135 miliardów dolarów dodatkowych rocznych wydatków z tytułu odsetek i około 1000 dolarów bezpośrednich kosztów energii elektrycznej i finansowania na rodzinę. Dane te ukazują się w momencie, gdy 60% amerykańskich rodzin donosi o niezdolności do pokrycia nagłych wydatków w wysokości 500 dolarów, a zwłoki kredytów konsumenckich dotarły do poziomów niewidzianych od czasów kryzysu finansowego w 2008 roku.

Strategiczne położenie pogorszyła się do tego stopnia, że nie nadaje się do ilościowego pomiaru. Amerykańskie siły zbrojne przeznaczone do projekcji siły wobec sił powstańczych i regionalnych przeciwników, okazały się podatne na asymetryczne taktyki prowadzenia wojny w kraju średniej kategorii ze skomplikowanymi technologiami rakietowymi i korzystną geografią obrony. Rakiety Patriot o wartości 2 mln dolarów przeciwko irańskim rakietom balistycznym i powietrznym obiektom bezzałogowym o wartości od 10 000 do 50 000 dolarów za sztukę – to stosunek kosztów wymiany, która sprawia, że stabilna obrona staje się ekonomicznie nieopłacalna.

Wyjawienie tego, co rosyjskie i chińskie służby wywiadowcze zapewniają irańskim siłom dane o namierzaniu celów w czasie rzeczywistym, potwierdzone danymi z satelitów i zeznaniami w Kongresie, zamienia regionalny konflikt w wojnę cudzymi rękami, w której przeciwnicy ze strony wielkich mocarstw sprawdzają wrażliwe miejsca Ameryki z minimalnym bezpośrednim ryzykiem dla siebie.

Instytucjonalna reakcja pogorszyła kryzys. Departament Efektywności administracji publicznej, który obiecał administracyjne oszczędności w wysokości 2 bln dolarów, został praktycznie zlikwidowany, gdy „duży piękny projekt ustawy” dołożył 5 bln dolarów do państwowego długu — oprócz podstawowej prognozy CBO w wysokości 21 bln dolarów. Dług publiczny wzrósł z 36,2 bln dolarów do 39,5 bln dolarów za osiemnaście miesięcy, przy czym roczny deficyt w wysokości 2 bln dolarów obecnie utrzyma się aż do 2030 roku.

Próba administracji obniżenia ceny ropy za pomocą wyczerpania strategicznych rezerw ropy naftowej i manipulacji na rynkach terminowych doprowadziła do wyczerpania nadzwyczajnych rezerw i jednocześnie przybliża upadłość amerykańskiej energetycznej „niepodległości” – w kraju nie ma wystarczającego bufora, aby zmierzyć się z długimi zakłóceniami w dostawach, nie mówiąc już o szerszym konflikcie z udziałem wydobycia w Nigerii, Wenezueli.

Bieżące geopolityczne przeobrażenia wykraczają poza bezpośredni teatr działań wojennych.

Rosja, pomimo zachodnich sankcji i ciągłego wyczerpywania sił na Ukrainie, umocniła eurazjatycką architekturę bezpieczeństwa, w tym Iran, Chiny i rozszerzenie sojuszu BRICS +. De-dolaryzacja handlu międzynarodowego – ekspresowe wprowadzenie broni SWIFT, które zaprezentowało lukę w transakcjach rozliczeniowych— zdenominowanych w dolarach amerykańskich (usd, stworzyła równoległe systemy finansowe, które będą utrzymywać się niezależnie od wyniku konfliktu. Chiny, radząc sobie z własnym kryzysem demograficznym i kryzysem w branży nieruchomości, zapewniły korytarze energetyczne w ramach inicjatywy „Jeden pas i jedna droga” i stworzyły potencjał przemysłowy, który pozwala wykorzystać amerykańskie straty wojskowe.

Państwa europejskie borykają się z cywilizacyjnym wyczerpaniem: demograficznym upadkiem, deindustrializacją energetyki i postępującą utratą potencjału produkcyjnego wobec azjatyckich konkurentów. Ich entuzjazm zobowiązań wobec NATO w konfrontacji z Rosją nie służy strategicznym interesom, a odwróceniu uwagi — przeniesieniu wewnętrznych sprzeczności na zewnętrznych wrogów. Niedawne oświadczenia francuskich, niemieckich i brytyjskich przywódców o „gotowości do wojny z Rosją” stanowią albo niebezpieczny błąd, albo celową prowokację, biorąc pod uwagę widniejącą niezdolność europejskich sił zbrojnych do utrzymania zużycia amunicji przez ponad tydzień bez uzupełniania zapasów przez USA.

Architektura strategicznej upadłości

Wizualny krajobraz upadku często poprzedza jego statystyczne potwierdzenie. Zdjęcia z regionu zatoki Perskiej — zdjęcia satelitarne pożary cystern, zdjęcia termowizyjne pracujących rafinerii, dane atmosferyczne pokazujące stężenia cząstek stałych, które wpływają na rolnictwo regionu — pozwalają przewidywać konsekwencje gospodarcze, które pojawją się z opóźnieniem, ale z nieubłaganą pewnością. Drenaż SPR, który chwilowo obniżył ceny paliw, nie może trwać po 2027 roku przy obecnym poziomie wydobycia. Zamknięcie cieśniny Ormuz już doprowadziło do zerwania dostaw zboża w krajach zależnych od importu, ponieważ kontrakty terminowe na pszenicę nie zależą od tradycyjnych modeli wyceny, a ograniczenia na eksport fosforanów z Maroka i Chin zagrażają globalnemu bezpieczeństwu żywnościowemu.

Masowy głód, który ekonomiści rozwoju prognozowali na 2030 rok, przyspieszył do 2027 roku. Dostępność oleju napędowego dla upraw i zbiorów stała się niepewna przy cenach, które uniemożliwiają opłacalność. Europejska produkcja nawozów została wstrzymana z powodu kosztów energii elektrycznej w latach 2022-2023. Globalny łańcuch dostaw „dokładnie na czas”, ograniczonych polityką w odniesieniu do pandemii i zaburzeniami funkcjonowania kanału Sueskiego, zbliża się do katastrofalnej awarii, ponieważ siły Houthi, wyposażone w irańskie technologie rakietowe, przerywają morską arterię łączącą Europę z azjatyckimi przedsiębiorstwami przemysłowymi.

To nie jest „zmienność rynku”. To koniec obfitości— powrót do świata, w którym rozkład kalorii i energii podlega politycznej, a nie ekonomicznej logice, gdzie status waluty rezerwowej nie gwarantuje możliwości importu i gdzie ramy instytucjonalne, utworzone w latach 1944-1945, przestały funkcjonować.

Psychologiczny aspekt upadku nie nadaje się do ilościowej oceny, ale wymaga analizy.

Amerykańska populacja systematycznie poddawana znieczuleniu za pomocą interwencji farmaceutycznych (dwadzieścia pięć procent dorosłych bierze leki psychotropowe), cyfrowej zależności (średnio siedem godzin czasu ekranowego w dzień) i ideologicznej polaryzacji, która zastępuje plemienną tożsamością racjonalną ocenę. Te same grupy ludności, które brały nadzwyczajne środki w latach 2020-2023 roku na podstawie badań modeli epidemiologicznych, które nie mają empirycznej weryfikacji, teraz odrzucają ostrzeżenia o systemowej zapaści jako alarmizm, jednocześnie akceptując opowieści o zbliżającym się zagrożeniu ze strony Iranu, które są sprzeczne z szacunkami ich własnych służb wywiadowczych.

Fabrykacja przyzwolenia osiągnęła swoją ostateczną fazę. Środki masowego przekazu, które w ciągu trzech lat promowały Russia Gate jako fakt, teraz propagują irańską wersję zagrożenia Netanjahu jako niezaprzeczalną prawdę. Konserwatywni komentatorzy, którzy ostrzegali o nadużyciach władzy wykonawczej, teraz uzasadniają fuzję państwowej i korporacyjnej władzy jako niezbędne środki bezpieczeństwa. Zjawisko „jednopartyjności” — nieprzerwanej ciągłości polityki między rzekomo przeciwstawnymi ugrupowaniami politycznymi — stało się zbyt oczywiste, aby zaprzeczyć, i w tym samym czasie zbyt niewygodne dla uznania przez mieszkańców, zaangażowanych w teatr demokratycznego wyboru.

Prognoza: Zima 2027-2028

Bieżąca analiza trajektorii z dużym prawdopodobieństwem zakłada następujący rozwój wydarzeń:

Do 4 kwartału 2026 roku strategiczne rezerwy ropy naftowej [w USA md] zbliżą się do technicznego minimum, co pozbawi administrację możliwości powstrzymania wzrostu ceny ropy poprzez interwencje rynkowe. Koszty energii wzrosną do poziomów, które spowodują kaskadowe bankructwa w sektorach transportu i logistyki, w tym bankructwa przewoźników doprowadzające do zakłóceń w dystrybucji żywności w dużych aglomeracjach. Rezerwa federalna, która stanęła między przyspieszeniem inflacji i niestabilności systemu finansowego, zmierzy się z niemożliwym wyborem: bronić waluty lub zapobiegać kryzysowi zadłużenia — prawdopodobnie starając się zrobić i jedno, i drugie, ale nie osiągając niczego za pomocą kontroli krzywej dochodowości, która niszczy funkcjonowanie rynku.

Pośrednie wybory 2026 roku, jeśli odbędą się zgodnie z harmonogramem, odbędą się na tle 6-7% inflacji, 7% stawki kredytów hipotecznych i widocznej wojskowej porażki w zatoce Perskiej. Polityczna odpowiedź — prawdopodobnie, zawierająca rozszerzenie nadzwyczajnych uprawnień i zawieszenie stosowania norm proceduralnych — przyspieszy kryzys legitymacji władzy, już zauważalny na podstawie wyników badań, które wykazują przekonanie większości, że „system jest sfałszowany” niezależnie od przynależności partyjnej.

W połowie 2027 roku, w przypadku braku wznowienia pracy cieśniny Ormuz, światowy system dystrybucji żywności zmierzy się ze strukturalnym zniszczeniem. Zależne od importu kraje Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i Południowej Azji zmierzą się z masowymi wydarzeniami migracyjnymi, w porównaniu z którymi rok 2015 wydaje się banalny. Europejski kontrola graniczna, i bez tego przeciążona, całkowicie upadnie, powodując kryzys demograficzny i kryzys bezpieczeństwa, które przewidują ruchy nacjonalistyczne — i które instytucje głównego nurtu odrzuciły jako ksenofobię.

Amerykańskie siły zbrojne, wychudzone działaniami w zatoce Perskiej i niezdolne do nadrobienia strat wskutek ograniczeń produkcyjnych, zmierzą się ze strategicznym zjawiskiem nadmiernego wysiłku, jeśli konflikt rozprzestrzeni się na scenariusz chiński lub koreański. Ujawnienie rzeczywistych danych o ofiarach — obecnie przemilczanych z powodu utajnienia i współudziału medialnego w tym procederze – nieuchronnie doprowadzi do wewnętrznego kryzysu politycznego, jeśli zostaną one ujawnione.

Rezerwowy status dolara nie zawali się katastrofalnie, ale będzie stopniowo spadać, ponieważ kraje BRICS+ dopełniają walutowe dwustronne umowy, a producenci towarów wymagają płatności złotem lub juanami. Ten proces, który już trwa, przyspieszy w miarę tego, jak monetyzacji amerykańskiego długu nie będzie można zignorować, co spowoduje scenariusz stagflacji, który zniszczył konsensus 1970 roku, ale znacznie poważniejszy tym razem.

Stanąć w prawdzie: tego nie mogą uchwycić dane

Istnieją wymiary cywilizacyjnego kryzysu, które nie nadają się do modelowania ekonometrycznego.

Wyczerpanie kapitału społecznego– erozja zaufania, atomizacja społeczności, podmiana cyfrowych symulacji przez relacje osobowe — osiągnęło poziom, który wyklucza zbiorową reakcję na systemowy stres. Amerykańska ludność zachowuje technologiczną zdolność do koordynacji, ale straciła kulturalną zdolność do zaufania, powodując paradoks hyperconnectivity bez solidarności.

Teoria pokoleniowa, która przewidziała ten moment — w ramach czwartego etapu — sądziła, że kryzys stworzy nowy obywatelski potencjał poprzez wspólne poświęcenie. Fakty wskazują na trajektorię fragmentacji, w której napięcia upadku przyspieszają podział, a nie jedność, dając nie „nowe maksimum”, a długi okres bezkrólewia— stary porządek nie żyje, nowy porządek jeszcze się nie urodził, potwory swobodnie poruszają się w międzyczasie.

Psychologiczne oddziaływanie zrównoważonego strategicznego upadku — to, co historycy nazywają „imperialną melancholią” — zapoczątkowało politykę kompensujących fantazji, w której innowacje technologiczne (sztuczna inteligencja, kryptowaluta, kosmiczna kolonizacja) służą psychologicznej ochronie od uznania materialnej redukcji. Miliardy zainwestowane w „centrum przetwarzania danych”, które funkcjonują jako infrastruktura obserwacji, monety-memy, wyciągające wartość od inwestorów detalicznych, projekty „inteligentnych miast”, śledzących ludność, – stanowią nie postęp, a kult cargo, magiczne myślenie w technologicznej masce.

Biologiczny aspekt kryzysu — spadek liczby urodzeń, spadek poziomu testosteronu, epidemiczny poziom zależności od leków psychiatrycznych, tajemnicza nadmierna śmiertelność, udokumentowane przez ubezpieczeniowych aktywistów, ale media nie chcą prowadzić dochodzeń, — zakłada, że ludność zbyt fizycznie i poznawczo idzie na kompromis, niezdolna do zorganizowania zbiorowej odpowiedzi, jaką wcześniej wywoływał historyczny kryzys. Program „wielkiego resetu” – czy to spisek, czy strategia – jest uznaniem przez elity tego, że istniejącej ludności nie da się uratować, zarządzać można tylko poprzez jej zmniejszenie — to maltuzjańska kalkulacja, która nie śmie wymówić nazwiska jej autora, ale tak właśnie prowadzi politykę.

Wniosek: Długotrwała Sytuacja Awaryjna

Nie zbliżamy się do kryzysu. Jesteśmy w jego środku. Czwarta odsłona globalnej wojny – to nie jest możliwość w przyszłości, a obecna rzeczywistość, która pochłania kapitał instytucjonalny zgromadzony przez ponad osiemdziesiąt lat amerykańskiej hegemonii, z prędkością, która uniemożliwia jego odbudowę. Dług nie może być zwrócony. Imperium nie da się utrzymać. Umowa społeczna nie może być przywrócona. To nie są defetystyczne twierdzenia, a empiryczne obserwacje, potwierdzone danymi Skarbu Państwa, prognozami CBO i widoczną degradacją infrastruktury, edukacji i zdrowia publicznego, które otaczają każdego, kto chce zobaczyć.

Pozostaje pytanie o długość i kształt. Kryzys lat 1930-1940 został zażegnany przez siedemnaście lat w wyniku wojny totalnej i tworzenia nowych ram instytucjonalnych. Obecny kryzys, przyśpieszany przez awarie technologiczne i finansowe złożoności, może trwać dłużej lub zostać zredukowany nagle w wyniku katastrofalnych awarii (wymiana ciosami nuklearnymi, pandemia, upadek systemu energetycznego) – wówczas ich długość nie ma znaczenia.

Jednostkowa odpowiedź na kryzys systemowy nie może odwrócić globalnych trendów, ale może przygotować dla rozwiązań systemowych. Przebudowa lokalnych zdolności produkcyjnych – produkcja żywności, produkcja energii, zapewnienie bezpieczeństwa, kantor wymiany walut, stanowi jedyne dostępne narzędzie do ochrony przed instytucjonalnym upadkiem.

Model amiszów, przez długi czas odrzucany jako anachronizm, objawia się jako strategia adaptacyjna: technologiczna selektywność, parking samowystarczalność, religijna jedność i geograficzny rozrzut zapewniają stabilność, której scentralizowane systemy nie mogą utrzymać w warunkach stresu.

Polityczne pytanie — czy można uratować republikę, czy można przywrócić Konstytucję, czy można wykryć i pokonać zewnętrznych i wewnętrznych wrogów — może być niewłaściwym pytaniem. Właściwe pytanie polega na tym czy można utrzymać społeczeństwo obywatelskie w okresie przejściowym, czy można utrzymać umiejętności i sieci zaufania, niezbędne do koordynacji po upadku, i czy ludzka zdolność do godności i moralnego wyboru przeżyje upokorzenie imperialnego upadku.

Thomas Paine napisał, że to czasy, które doświadczają dusze ludzi. On nie obiecał zwycięstwa. Obiecał, że im cięższy konflikt, tym bardziej chwalebne będzie zwycięstwo. Ale Paine pisał w momencie, gdy amerykańska ludność zachowała zdolność do rządzenia i wolę do zbiorowego poświęcenia. Czy te cechy utrzymały się w wystarczającym stężeniu, aby wywołać „nowy wzrost” w warunkach obecnego kryzysu, pozostaje otwartym pytaniem naszych czasów — na które odpowiedzą nie analitycy, a wyłaniające się zachowanie milionów ludzi, w konfrontacji z niszczeniem wszystkiego, co uważali za stałe.

Przyszła zima. Rozpoczęła się długa noc. I saeculum, w obojętności do ludzkich preferencji, kontynuuje swoje nieubłagane obroty.

Czy NATO lub jego część już toczy wojnę z Rosją?

Górzny: własnym zdaniem …

W trakcie trwania całej tej zawieruchy za naszą granicą i wojennego podniecenia, dotykającej tak samo bezpośrednich zarządców polskiego państwa, jak i znacznych kręgów społeczeństwa otumanionego propagandą, i zapałem dla idei „rzucenia na stos” losów naszego kraju i jego obywateli, jeden z moich dobrych znajomych, zapytał mnie – Czy będzie u nas wojna?

Wiesz, powiedział, ja zawsze myślałem, że należę do pokolenia Polaków, którego wojna nigdy nie dotknie, ale dziś już tak tego nie dostrzegam.

Odpowiedziałem mu, że wojna do nas przyjdzie tylko wtedy, jeśli my i zachód, tę wojnę wywołamy albo skutecznie sprowokujemy.

Dzisiaj to co wydawało się absurdem przez całe dziesięciolecia, puka do naszych drzwi. Jakie są tego przyczyny i kto nas wepchnął w tą całą, kompletnie absurdalną sytuację oraz jak to się dzieje, że nie tylko dajemy się w nią wpychać, ale duża część społeczeństwa wręcz raźnym krokiem w takt tarabanów biegnie ku przepaści?

To zagadnienia na odrębne rozważania. Dziś zastanówmy się na ile realną jest taka eskalacja wojny z Rosją, która doprowadzi do bezpośredniego starcia tego państwa z NATO lub grupą „chętnych” do otwartego z nim konfliktu?

Dyskusje na ten temat, jeszcze kilka lat temu kompletnie niesłyszalne, nie tylko zalewają internet i są wątkiem prywatnych rozmów, ale również coraz częściej pojawiają się w poważnych artykułach i rozważaniach a propaganda oraz marionetkowa władza, krok po kroku oswajają nas z wizją wojny z naszym udziałem i w naszych granicach.

Dziś nie mówi się już o dekadach lub nawet latach od potencjalnego wybuchu, ale o miesiącach a nawet tygodniach.

W momencie, kiedy osoba pełniąca urząd premiera a za nim cała plejada pomniejszych polityków odmienia słowo wojna w tak bliskiej perspektywie, każdy myślący człowiek powinien zacząć się bać. Nie tylko o siebie, ale także o swoich bliskich, o przyszłość a raczej jej brak o rujnowanie planów i perspektyw. A wreszcie o życie i los naszego i kolejnych pokoleń.

Rzeczą ponurą i złowróżbną jest fakt, którego istnienia, niewielu z nas widzi, że oto „zachód” a przynajmniej jego znacząca część, już wojnę z Rosją rozpoczął i ją prowadzi.

Tak. Polska jest w gronie państw, które dziś prowadzą niewypowiedzianą wojnę z atomowym mocarstwem. Jak dotąd władze na Kremlu udają, że tego nie dostrzegają. Zostały postawione w sytuacji brydżowego przymusu krzyżowego, ale ciągle próbują – raz zachować się odpowiedzialnie w nadziei na opamiętanie z drugiej strony, dwa nie oddać pierwszego, ostrego strzału, zdając sobie sprawę zarówno z międzynarodowej sytuacji politycznej w jakiej w takim wypadku by się znalazły jak i konsekwencji egzystencjalnych jakie niesie dla obu stron taka skala eskalacji.

Niestety, z drugiej (co przykre, „naszej”) strony konfliktu, brak jest jakiegokolwiek opanowania i odpowiedzialności. Dlaczego? To znów odrębne zagadnienie. Łamanie bez konsekwencji kolejnych „ czerwonych linii” jakie stawia Kreml i później je odpuszcza, rozzuchwala coraz bardziej dyrygentów antyrosyjskiej koalicji a obsesja zadania strategicznej klęski Rosji, pozbawia ich jakiejkolwiek empatii wobec własnych społeczeństw, które potencjalnie doświadczą skutków takiej eskalacji.

Dlaczego twierdzę, że NATO lub jego część już toczy wojnę z Rosją? Otóż wojna jako starcie zbrojne pomiędzy państwami lub grupami państw nie toczy się wyłącznie na froncie. Wojna to także zaplecze i działania towarzyszące. Dziś grupa państw zachodnich stanowi pełne zaplecze i wsparcie dla Ukrainy. Całość finansowania, najważniejsza część produkcji wojennej, szkolenie wojsk, zaplecze medyczne a w szczególności wywiad satelitarny i powietrzny, kierowanie pocisków i dronów dalekiego zasięgu, wybór celów na terenie Rosji, obsługa najbardziej zaawansowanego sprzętu przez specjalistów NATO, internet satelitarny czyli „oczy wojny” – to wszystko zapewnia zachód w formie darowizny, udziału i podsycania konfliktu.

Ukraina obecnie jest na pełnym utrzymaniu zewnętrznym a jej głównym zadaniem jest dostarczanie „mięsa armatniego i dronowego” na które to „mięso” polowania odbywają się każdego dnia i w każdej miejscowości tego kraju.

Z tego powodu stwierdzenie „pomoc Ukrainie”, brzmi jak ponury żart. Niestety propaganda i wzniecone tam nastroje skrajnie szowinistyczne, nie pozwalają ogółowi Ukraińców dostrzec tego, że w oczach swoich rzekomych sojuszników perspektywicznie znaczą mniej niż zero a ich wartość wynika wyłącznie z faktu walki z Moskwą.

A jaka jest dziś sytuacja Rosji? Jest ona ostrzeliwana tysiącami zachodnich dronów i rakiet naprowadzanych przez tenże zachód na cele które właśnie on wybiera. Front również w zdecydowanej większości i coraz bardziej polega na broni, amunicji, internecie, wywiadzie i specjalistach zachodnich.

Ostrzał rosyjskiego zaplecza nasila się każdego miesiąca i ten proces będzie postępował w miarę jak coraz większa część przemysłu i gospodarki państw zachodnich będzie przestawiana na tory wojenne.

Dziś Ukraina posiada za swoją zachodnią granicą bezpieczne zaplecze gospodarcze, nie atakowane przez Rosję i udające niezaangażowanie.

W II wojnie światowej najważniejszym czynnikiem który pozwolił Związkowi Radzieckiemu przetrwać i zwyciężyć, była ewakuacja kluczowego przemysłu z rejonów zachodnich na dalekie zaplecze w rejon Uralu czy Kazachstanu, poza zasięg lotnictwa niemieckiego. Dziś tego zaplecza Rosja nie ma, ma je zaś Ukraina. Sytuacja obecnie różni się od tej sprzed 85 lat, ponieważ z jednej strony w zasadzie cały przemysł rosyjski znajduje się lub wkrótce znajdzie w zasięgu zachodniej (tylko pozornie ukraińskiej) broni dalekiego zasięgu a z drugiej, że Moskwa pomimo że posiada broń mogącą skutecznie porazić europejskie i nie tylko zaplecze logistyczne i przemysłowe Kijowa, nie może tego zrobić bez eskalacji której skutków nie możemy sobie nawet wyobrazić.

Pytaniem zasadniczym jest jak długo Kreml będzie udawał, że wierzy iż NATO do wojny jeszcze nie przystąpiło i na ile starczy mu cierpliwości?

O tym jak mogą wyglądać scenariusze kolejnych eskalacji oraz jak blisko jest wojna europejska a także ile czasu nam jeszcze pozostało, w następnej odsłonie…

Andrzej Górzny

Czy cywilizacja globalistów jest naturalnym rozwojem, czy sztucznym piekielnym planem

[2026. Przypominam dla kolejnej młodzieży. Cywilizacja globalistów musi paść niedługo, bo jest zaplanowana, sztuczna. A ostateczny, spektakularny Upadek będzie po przyjściu Chrystusa. Ale nas, maluszków interesuje osobiście ten pierwszy Upadek. Przyczyńmy się do niego. md]

Mirosław Dakowski 2016
    Spektakularnie rośnie potęga władców świata. Rośnie coraz szybciej. Posiadają miliardy miliardów [przy takich kwotach jest zupełnie obojętne, czy to dolary, czy złote]. Już nie muszą to być dziesiątki czy setki ton złota, choć, jeśli można takie ilości metalu wywieźć z Libii po zamordowaniu jej władcy, czy z Ukrainy po wygnaniu jej władcy, to tym też nie pogardzają. Te miliardy miliardów mnożą się, jak króliki Lejzorka Rojtszwanca z powieści Ehrenburga. To nic, że jedynie w świecie wirtualnym i to w najpotężniejszych i najszybszych komputerach banksterów. Przekłada się to przecież na potęgę przemysłową i militarną. I co najważniejsze, poprzez media – na potęgę ideologiczną. Nowe postępowe mikro-paradygmaty potęguje się do mini-paradygmatów, potem do paradygmatów i wreszcie przekształca w nowe, obowiązujące już wszystkich, dogmaty. Wolność, tolerancja, wartości europejskie, humanitaryzm, humanizm, światła, tysiąc światełek tak promowanych przez masonów- prezydentów Stanów Zjednoczonych.

Już blisko, na horyzoncie, są Stany Zjednoczone Świata. Już czekają na Męża Opatrznościowego Świata. Już powstała Nowa Cywilizacja Człowieka, Ona zwycięża, Ona zwycięży.  
Nazwijmy ją roboczo GLOB. Ta demonstracja Potęgi oddziałuje na psychikę. Część jej ofiar ugina się uznając, że już wałczyć przeciw – nie da się, nie można. A część przekonuje siebie, że popieranie się opłaci.
      Zmiany następują we wszystkich dziedzinach. Wymienię tylko kilka. – Rewolucja etyczna, obalenie Dekalogu (tak to nazywają..) i zastąpienie go regułami nowymi, postępowymi. Dotyczy to każdego z 10-ciu przykazań. Przykładów jest tyle, że każdy może je dopowiedzieć.
– (R-)ewolucja pojęcia prawdy, rozmycie kryteriów jej poznania, a nawet zwątpienie w możliwość i potrzebę jej szukania i opierania się na niej. Przecież mamy post-modernizm! –
Wzrost bogactwa i silne rozwarstwienie dobrobytu. Bogacenie się uznano za główny motor postępu i dowód na wielkość człowieka. – Szybki wzrost rekordów sportowych przy jednoczesnym postępującym cherłactwie zwykłych ludzi, głównie osób siedzących przed komputerem, a szczególnie dzieci i młodych ludzi.
– Radykalna zmiana znaczenia pojęć towarzyszy tym przemianom. Np. inwestowanie przestało znaczyć budowanie, tworzenie dóbr trwałych, a stało się spekulacją, wyścigiem w oszukiwaniu innych – i to w dodatku w świecie wirtualnym, ale z konsekwencjami w świecie realnym. Porównajmy pojęcie „rodzina” przed wiekiem – i teraz…
– Szczególnie głębokie są zmiany znaczenia abstraktów. Porównajmy (jeśli jeszcze potrafimy), co znaczyły przed stu laty i obecnie pojęcia takie, jak miłość, człowiek, dobro, wolność, prawo (-a), szybkość, jakość, fundamentalizm. I setki innych. W dziedzinie religijnej znikły z powszechnego użycia np. słowa: grzech, modlitwa, piekło. Niedawno jacyś postępowi chrześcijanie przegłosowali nie-istnienie czyśćca. W katolicyzmie pojawiła się demokracja i głosowanie w sprawach pojęć podstawowych, objawionych, a także wiedzy naturalnej.
         Niedawno Patryk Buchanan w USA napisał: „Odeszli Adam i Ewa, wkroczyło „Krysia ma dwie mamy”. Odeszły obrazy Chrystusa wstępującego do Nieba, w zamian pojawiły się obrazy ukazujące człekokształtnych przechodzących z Homo erectus. Odeszła Wielkanoc, nadszedł Dzień Ziemi. Odeszło biblijne nauczanie o niemoralnej istocie homoseksualizmu, wkroczyli homoseksualiści nauczający o niemoralności tzw. homofobii. Odeszły przykazania, wkroczyły prezerwatywy”.

Cywilizacje według Konecznego
Wciskają nam to wszystko w sto lat po genialnym sformułowaniu nauki o cywilizacjach Feliksa Koniecznego. Jego definicje są ciągle mało znane, mało cytowane. Przerażają i mierżą one samozwańcze t.zw. Autorytety z grona tajnych związków.
Sprecyzował on: Cywilizacja jest to metoda ustroju życia zbiorowego. Czyli – są to metody i zasady, według których buduje się życie społeczności, życie narodów. Konieczny wyróżnił pięć (i tylko pięć) pojęć charakteryzujących cywilizację (quincunx, czyli pięciokształt).
Cywilizacje krystalizują się wokół następujących pojęć: Stosunek do prawdy, do dobra (to w dziedzinie duchowej), dobrobytu, zdrowia (sprawy materialne) oraz stosunek do piękna – w obu dziedzinach, ducha i materii. Na podstawie stosunku do tych pojęć cywilizacje odróżniają się od innych. FK wyróżnił w obecnym świecie siedem cywilizacji: turańska (mongolska, obozowa, z wodzem czy carem na czele), arabska (nie Islamu, bo nie jest cywilizacją sakralną), chińska (jest wraz z żydowską najstarsza, ale bez tendencji uniwersalistycznych), bramińska (głównie na terenie Indii, sakralna), żydowska (sakralna, ale o dążeniach globalnych; wg. niej Tora to objawione Prawo), bizantyńska (na bazie imperium wschodnio-rzymskiego), łacińska (powstała na pniu cywilizacji rzymskiej i religii katolickiej).
zytelnika nie znającego tych terminów odsyłam do materiałów zamieszczonych na stronie Dakowski.pl w dziale Koneczny. [dodaję w grudniu 2021: To jest dostępne w Archiwum.]
         Dla nas obecnie najważniejsza jest następująca konstatacja Konecznego:          Wbrew twierdzeniom hegeliańskich niedouków nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Wskazują na to m.inn. wielowiekowe usiłowania, zawsze kończące się klęską. Syntezy różnych cywilizacji są niemożliwe. Różni genialni przywódcy usiłowali tworzyć cywilizacje sztuczne, wydumane; Aleksander zwany wielkim, Hitler i Lenin (z Marksem w tle), by podać pseudonimy czy nazwy największych zbrodniarzy (dodać Napoleona!). Zamiast syntez zawsze powstawały stany a-cywilizacyjne, stany bierności, czy (genialne sformułowanie Feliksa Konecznego) kołobłędu i latrocinium maximum (rabunek totalny i brak moralności, powiedzielibyśmy dziś).
Drugi ważny wniosek.
         Ponieważ wśród ludzi należących do różnych cywilizacji stosunek do każdego z pięciu elementów quincunxa jest różny, niemożliwe jest powstanie cywilizacji planetarnej, która byłaby mieszanką elementów tych cywilizacji. W tym sensie np. uogólniona moralność ludzka jest zbiorem pustym. Jeśli planetę opanuje jedna cywilizacja, będzie to jedna z wymienionych siedmiu cywilizacji, lub inna, nowa. Na pewno nie będzie to cywilizacja – „synteza wybranych najlepszych cech dotychczasowych cywilizacyj”, czyli cywilizacja synkretyczna.

Porównanie GLOB z cywilizacjami istniejącymi
          Czy powstająca obecnie cywilizacja globalistyczna (nazwijmy ja roboczo GLOB) jest cywilizacją w sensie FK? Jeśli tak, to czy może być kandydatką na cywilizację planetarną? Rozważmy to według kryterium pięciokształtu (quincunx).
         Tworzona cywilizacja jest cywilizacją laicką, ignorującą wolę Boga. Nie nazwiemy jej jednak tym mianem, choćby dlatego, że skrót (CL) mylony może być z cywilizacją łacińską (CŁ). Zostańmy przy roboczej nazwie Cywilizacja GLOB. Struktury budowane w USA i UE są to jedynie odmiany planów globalistów. Porównajmy cechy planowanej i budowanej [dużym kosztem, tak materialnym, jak i duchowym], cywilizacji (GLOB) z dotychczasowymi siedmioma cywilizacjami, szczególnie z cywilizacją łacińską.
1. Stosunek do prawdy. Fundamentem CŁ jest pewność, że prawda jest jedna. Dla katolików, którzy stworzyli CŁ, Prawdą jest Chrystus. Fundamentem filozoficznym CŁ jest nauka św. Tomasza z Akwinu. Wszelkie poszukiwania prawdy w sprawach cząstkowych są uzasadnione, potrzebne i mogą być skuteczne. To przeświadczenie umożliwiło powstanie nauki, szczególnie stało się fundamentem nauk ścisłych. Zastosowano metodę analityczną, czyli oparcie się na doświadczeniu i logicznym wnioskowaniu.
Nauki ścisłe rozwinęły się wśród scholastyków średniowiecza, a zapoczątkowały je odkrycia fizyków Buridana i Nicolas d’Oresme. Inne cywilizacje mają może słabiej (i inaczej) ukształtowane pojęcie podstaw i źródeł prawdy. Ale mają. Natomiast GLOB, idąc za post- modernistycznymi prądami, neguje potrzebę precyzyjnego pojmowania prawdy. Każdy ma swoją rację, prawda jest względna, lub zależy od punktu widzenia/siedzenia, od bogactwa zresztą itp. To upraszczające slogany oddające stosunek konstruktorów GLOB do prawdy. To podejście jest więc przeciwieństwem podejścia CŁ.  
2. Dobro.
         Podobnie rozmyte, niejednoznaczne i zróżnicowane jest podejście propagatorów GLOB do dobra. Uzasadniają, że nowoczesny człowiek ma swój własny zespół wartości, że Dekalog był może dobry dla pastuchów dwa tysiące lat temu, ale my, ludzi nowocześni, wykuwający przyszłość (świetlaną, chciałoby się dopowiedzieć) jesteśmy ponad więzy Dekalogu czy ponad marzycielstwo mitycznego źródła ewangelii, Jezusa. Zresztą był on dobrym człowiekiem, może (jak uważa część wielbicieli nowych religii) awatarem Kriszny, czy jednym z wizjonerów ludzkości. Obok innych, oczywiście.. Itp.
         Zamiast uniwersalnej kategorii dobra występuje darwinizm społeczny, dobro określane przez każdego dla samego siebie (ew. dla swoich – to już ich szczyty altruizmu).
3. Zdrowie
         W cywilizacji rzymskiej, potem łacińskiej, najprostszą maksymą było i jest w zdrowym ciele zdrowy duch. Zdrowie jest więc środkiem do rozwoju człowieka. W GLOB zaś zdrowie, a również uroda, są Celem Ostatecznym. Stąd inwazja chemicznych panaceum (po zbójeckich cenach, często setki a nawet tysiące razy wyższych od kosztu produkcji). Stąd dyktatura firm kosmetycznych, czy sztucznie generowana moda na chirurgię plastyczną. Miraż stworzenia bożka czy bogini. Dla bogatych – miraż długowieczności czy klonowania. Rynek narządów pobranych z ofiar terroru w Czeczenii, Meksyku, czy ustrzelonych (na zamówienie) w Strefie Gazy, lub z więźniów w konc-łagrach w Chinach, jest już rynkiem pół-legalnym w Europie Zach., czy USA. Doskonała jakość, umiarkowane ceny. W modnych restauracjach we Francji (np.w Marsylii) serwuje się dania z „ludziny”, podobno import z Chin. [Znajomi krzyczą” „Nie uwierzę!” . A to –fakt]          „Prawo” do zabijania ludzi nienarodzonych wprowadziła dopiero władza bolszewicka (Lenin i Zw. Sowiecki, 18 XI 1920r.) i władza nacjonał -socjalistów (Kanclerz Niemiec A. Hitler, 1933r). Teraz staje się ono niezbywalnym prawem kobiety, promowanym w krajach neo-cywilizacji. Widzimy hegeliańską logikę syntezy: zabijać miliony ludzi w imię praw człowieka, czy etyki humanizmu. Ostatnio (czerwiec 2016) juz jawnie uzasadniono otwieranie UE na migrantów z Azji i Afryki celami eugenicznymi; „Nowa krew” dla Europy. [por.: Rasizm eurokratów – zbrodnią przeciw ludzkości. ]
4. Dobrobyt
Zbadajmy stosunek neo-cywilizacji (GLOB) do następnego elementu quincunxa, tj. do dobrobytu. W cywilizacji łacińskiej celem w tej dziedzinie jest dobrobyt większości rodzin (ale nie jest to Cel Najwyższy). Pożądany jest też szeroki rozkład dochodów z jednym maksimum przy dochodach średnich. Realizowanym celem i skutkiem GLOB (przy użyciu darwinizmu społecznego) jest ogromna rozpiętość dochodów osobników (nie rodzin!); rozkład ten ma dwa maksima: przy bardzo niskich dochodach (nędza) oraz przy bardzo wysokich (członkowie grup nieformalnych czy tajnych, członkowie mafii, finansiści-aferzyści).
5. Piękno.
W odróżnieniu od cywilizacji istniejących, a szczególnie od cywilizacji łacińskiej, GLOB promuje brzydotę i ohydę tak w dziedzinie materialnej, a też w dziedzinie duchowej (filmy, plastyka, szczególnie malarstwo, architektura, muzyka). Wszędzie tu dominuje też fascynacja złem (a często jawny satanizm) połączona z fascynacją brzydotą.   W dziedzinie rodziny: CŁ jest cywilizacją monogamii, cywilizacja arabska – głównie poligamii, cywilizacja chińska semi-poligamii. We wszystkich cywilizacjach sprawy rodziny są jednak uregulowane prawnie. W GLOB podmiotem jest osobnik, indywiduum. A normą – podnoszenie jego prawa (raczej jego widzimisię) do statusu decydującego. Trwa więc intensywna propaganda re- definicji rodziny, by włączyć w nią związki zboczeńców, np. pederastów, są też już (formalnie udane!) próby włączenia również pedofilów. We wszystkich istniejących cywilizacjach zboczenia, jeśli nawet są tolerowane, są traktowane jako anomalie, a nie norma. Przyczyną tego jest prawo naturalne, a w łacińskiej i żydowskiej dodatkowo, a ściślej głównie – Objawienie.
         Cywilizacja GLOB jest pierwszą próbą odwrócenia celów Natury czy naturalnych celów człowieka. Jest zdecydowanie inna od wszystkich dotychczasowych.  Czy GLOB jest więc nową cywilizacją?
           Przytoczone wyrywkowo przykłady, jak i wiele innych, tak w dziedzinie quincunxa, jak i prawa spadkowego, rodzinnego, czy nawet podejścia do logiki, wskazują na zupełną wyjątkowość tak mocno promowanej cywilizacji. Nie jest ona wynikiem tendencji i nurtów naturalnych, lecz wynikiem realizacji PLANU. Jest wymyślona. W każdej z najważniejszych dziedzin charakteryzujących cywilizacje stoi przy wartościach przeciwnych do cywilizacji łacińskiej. Stoi przy jej anty-wartościach.
         Sprawy różnic w podejściu do prawdy pokazuje obrazek: W normalnej szkółce początkowej Jaś, nawet najgłupszy, po paru dniach nauki wie (na zawsze), że 2*2=4. W szkole czy parlamencie UE Wysokie Komisje zbierają poglądy na ten temat. Jeśli na przykład grupa scjentologów czy satanistów (to przecież ważne poglądy mniejszości, należy im się szacunek) dojdzie do wniosku, że w obecnych warunkach 2*2 to chyba 7, zaś Światowy Ruch Lesbijek uchwali, że 2*2 to ok. 5, to Wysoka Komisja na IV posiedzeniu wybiera Radę Mędrców, której szefem zostaje dentysta, ale kopulant Pani Komisarz (np. pani Edith Cresson- autentyczne). Rada  debatuje, uchwala, że w czasie przewodniczenia Poronii w UE akceptowalne wartość 2*2 będzie 6. A członkowie Rady każą sobie przelać na konto wysokie honoraria. Z naszych pieniędzy. Co gorsze – do ich decyzji musimy się stosować pod groźbą kar.
         W dziedzinie prawdy: GLOB boi się uznania, że Chrystus i Jego nauka jest fundamentem cywilizacji europejskiej. A nasi, tj. polscy kompromitanci (nowotwór od kompromis; może: „kompromisie”?? ) żebrali, by w dokumencie tworzącym UE choć wspomniano, że w Europie były pewne korzenie chrześcijańskie. I nawet ta prośba budzi furię Władz Unii. Prawo naturalne jest uznawane za przestarzałe, a narzucone prawa GLOB są z nim sprzeczne. Dotyczy to tak własności, jak prawa małżeńskiego czy rodzinnego. Szczególnie zaś wychowania i nauki dzieci. W każdej z dziedzin quincunxa i w istotnych dziedzinach prawa, GLOB jest nie tylko różna od pozostałych siedmiu cywilizacji.
         Nie jest – do czego pretenduje – nową, syntetyczną cywilizacją harmonijnie łączącą osiągnięcia ludzkości, humanizmu i postępu. Taka jest niemożliwa. Rozumie to każdy, kto stosuje kryteria rozumu i reguły logiki. GLOB jest ściśle przeciwna normom CŁ. Jest więc jej anty-cywilizacją.
         Ojciec św. Jan Paweł II mówił o cywilizacji śmierci. Nie znał niestety dorobku Feliksa Konecznego, nie mógł więc przeanalizować tego zjawiska czy procesu krok po kroku, według kryteriów quincunxa. Ani według metod podanych przez św. Tomasza z Akwinu. Ale mówił i ostrzegał właśnie przed tą sztuczną „cywilizacją” t.zw. „humanistów
        GLOB jest tworem sztucznym, wydumanym. Podobna jest w tym do cywilizacji zadekretowanej przez Aleksandra po podbojach w Azji w IV wieku przed Chrystusem.          Jeśli CŁ jest opartą o Objawienie Jezusa Chrystusa, to GLOB jest, jak widzimy, opartą o anty-zasady. Jest więc konstrukcją Anty-chrysta.
         Z tych dwóch przyczyn: sztuczna i anty-chrystowa, budowana cywilizacja nie ma żadnych logicznych i realnych szans na powstanie i przetrwanie. Zawali się niedługo pod własnym ciężarem. Chcemy, by ta potworna katastrofa nie pogrzebała pod sobą Polski i Polaków. Mamy więc obowiązek aktywnie przeciwstawiać się wprowadzaniu tego nowotworu w życie.  Na którymś za spotkań z uporem zadawano mi pytanie: Ale co będzie, jeśli jednak GLOB zwycięży?” Wykręcałem się, argumentowałem, jak wyżej. Dopiero noc koszmarów wymusiła na mnie odpowiedź na to pytanie sobie i Czytelnikom. Brzmi ona:

 PIEKŁO.

Oczywiście jest to odpowiedź demagogiczna, sprowadzająca pytanie do absurdu: Wiemy, że piekło można sobie osobiście wybrać, bo mamy wolną wolę. Ale w skali świata mamy zapewnienie o Bożej opiece. Konkretnie też o tym, że [bezwarunkowo !] nastąpi poświęcenie Rosji przez Papieża, która się wtedy nawróci [tj. oczywiście na jedyną prawdziwą wiarę – katolicyzm, nie jest to przewidywanie zwycięstwa synkretyzmu!] i wtedy nastąpi „jakiś czas pokoju”. 

Nasze zadanie więc : – spowodować Intronizację Jezusa Chrystusa przez władze świeckie i kościelne na Króla Polski – i modlić się, by wreszcie nastał Papież katolik, odważny, który wypełni prośbę – żądanie Matki Bożej o poświęcenie Jej Rosji. Obroni nas Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, jeśli pokornie sięgniemy [choć 10- 15 % Polaków] po broń niezawodną – Różaniec. Przypomnijmy sobie Muret czy Lepanto!
=======================================
15.06.2016. Mirosław Dakowski [wygłoszę wg. tego tekstu, ale zapewne mniej, na pewno inaczej. MD] VIII Kongres dla Społecznego Panowania Chrystusa Króla, Gdańsk 18 czerwca 2016r.        
[to z Archiwum]
========================

mail:

Śmiszki. MEM-y IV.

—————————–

———————————————

———————————————-

——————————————

——————————————————–

———————————————-

Jemen, zdrada islamu i rozszerzające się pole bitwy

Jemen, zdrada islamu i rozszerzające się pole bitwy

Pepe Escobar

Nigdy nie lekceważ Jemenu. Jemen zdecydowanie odpowie na każdą eskalację kontr-eskalacją, tak jak robi to Iran.

Podzielone kraje islamskie nigdy nie przestają zaskakiwać – i oszukiwać – jeśli chodzi o dalszą jawną zdradę zasad islamu.

Ród Saudów utworzył „koalicję” przeciwko Jemenowi – pod pretekstem ochrony żeglugi na Morzu Czerwonym.

Jednak tylko statki z Arabii Saudyjskiej są blokowane na Morzu Czerwonym przez jemeńską Ansarallah. To „oblężenie w odpowiedzi na oblężenie”: w końcu Sana znajduje się pod nielegalną blokadą Arabii Saudyjskiej od ponad jedenastu lat.

Cieśnina Bab al-Mandab nie jest zablokowana – ale tylko dla Saudyjczyków. A jeśli jesteś saudyjskim tankowcem transportującym ropę do Chin, możesz kontynuować podróż bez przeszkód.

„Koalicja” pod wodzą Arabii Saudyjskiej jest tak żałosna, jak to tylko możliwe. Kilka uczestniczących państw arabskich nie ma nawet marynarki wojennej – w tym członkowie Rady Współpracy Zatoki Perskiej: Bahrajn, Kuwejt i Katar, a także Jordania.

Trzema potęgami są Pakistan, Turcja i Egipt. NATO jest pomijane. W praktyce zadaniem tej „koalicji” islamskich, głównie arabskich petroszejków, elit kompradorskich i wasali jest wykonywanie brudnej roboty dla syndykatu Epsteina.

W całym świecie islamskim ludzie będą pytać, dlaczego nigdy nie powstała „koalicja” mająca na celu ochronę Gazy przed kultem śmierci.

Jemen jest skutecznie oblężony przez niemal wszystkich sąsiadów. Zasada „dziel i rządź” nadal w pełni funkcjonuje, szczególnie wzdłuż linii sunnicko-szyickiej. Wszyscy członkowie „koalicji” mają sunnicką większość.

Ale tylko głupcy uwierzą, że imperium piractwa i ponadnarodowy syndykat Epsteina nie kontrolują tego konfliktu wewnątrz-arabskiego, wewnątrz-muzułmańskiego i wewnątrz-islamskiego, podczas gdy Waszyngton działa w ścisłej koordynacji z Rijadem – jak to niedawno miało miejsce w przypadku bombardowania Jednostek Mobilizacji Ludowej (PMU) i cywilów w Iraku.

Można się założyć, że zbliżające się bombardowanie Jemenu będzie koordynowane przez NATO i będzie angażować saudyjskie myśliwce, aby zapewnić wiarygodne zaprzeczenie. Pozostaje pytanie, czy Pakistan i Egipt wezmą w tym udział – po tym, jak wcześniej prezentowali się jako mediatorzy i zwolennicy procesu pokojowego między USA a Iranem.

Brak Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Maroka, dwóch znaczących krajów, rodzi pytania. Cóż, wtedy plan byłby zbyt oczywisty, skoro oba są uważane za jawne kolonie anglo-syjonistyczne.

ZEA zbudowały porty i bazy wojskowe wokół cieśniny Bab al-Mandab – w tym w Adenie, Sokotrze, Somalilandzie i Dżibuti – jednocześnie finansując udowodnione ludobójstwo w Sudanie, Somalii i Jemenie. Maroko jest siedliskiem szpiegów, oddziałów szturmowych i prowokacji przeciwko Algierii.

Są też Nigeria i Bangladesz, oba kraje oddalone od Jemenu. Jak jednak zauważa bystry obserwator AHHfrican, chodzi tu o „opresję psychologiczną”; łączna populacja licząca 421 milionów ludzi ma na celu zastraszenie Jemeńczyków.

Jemeńczycy najwyraźniej nie dadzą się zastraszyć, bo wiedzą – zwłaszcza z kontaktów z Rijadem i Abu Zabi – że prawdziwego oporu nie da się pokonać wojną psychologiczną, lawiną kłamstw i blokadą ekonomiczną. Postrzegają powstanie tej barwnej „koalicji” jako zaszczyt.

Nigdy nie lekceważ Jemenu. W swoim cotygodniowym przemówieniu wczoraj, przywódca Abdul Malik al-Huti jasno i jednoznacznie wskazał kierunek: Jemen stanowczo odpowie na każdą eskalację kontr-eskalacją. Tak jak Iran.

Co może położyć kres strategicznemu ograniczeniu Iranu

Iran nie tylko odrzucił formułę omańską 50/50 dotyczącą wspólnego administrowania Cieśniną Ormuz (choć kontakty robocze między Maskatem a Teheranem są kontynuowane); Teheran wręcz zwiększył presję militarną – jako część szerszej strategii przymusu.

Iran pokazuje w praktyce, że w całej Azji Zachodniej trzeba płacić wysoką cenę za wspieranie operacji wojskowych USA, jednocześnie spodziewając się, że jego własne terytorium, porty, infrastruktura energetyczna i szlaki handlowe nie poniosą żadnych konsekwencji.

W istocie chodzi o Cieśninę Ormuz w powiązaniu z kontrolą nad drabiną eskalacji. I wszyscy powinni pamiętać o oczywistości: Iran gra na czas. I dzień po dniu Teheran udowadnia swoją pozycję: rozwiązanie problemu architektury militarnej otaczającej Iran jest nierozerwalnie związane z walką o Cieśninę Ormuz i nowym, bardziej kompleksowym porządkiem bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej.

Pakistan wkracza obecnie na niezwykle trudne wody i, jak przyznają nasze źródła w Protokole Przejściowym, porusza się jednocześnie po dwóch newralgicznych torach.

Jesteśmy zatem świadkami przystąpienia Islamabadu do „koalicji” pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej. Teheran uważnie obserwuje konsekwencje i wyciąga z nich wnioski. Jednocześnie Pakistan nadal prezentuje się – zarówno publicznie, jak i za kulisami – jako najbardziej aktywny mediator między Waszyngtonem a Teheranem.

Na dłuższą metę to nie może działać.

Pakistańscy mediatorzy opisują to jako „trudny, ale świadomie wybrany balans”. Cóż za niedopowiedzenie. Nie da się jednocześnie chronić więzi obronnych i gospodarczych z Arabią Saudyjską – w tym niedawno rozszerzonego paktu wojskowego – i utrzymać zaufania zbudowanego z Iranem.

Jak dotąd irańskie media nie przedstawiały stanowiska Pakistanu jako zdrady. Kanał mediacji – choć bardziej kruchy niż wcześniej – pozostaje otwarty. Sytuacja może się jednak zmienić w zależności od tego, jak agresywnie Pakistan będzie działał wobec Jemenu.

Drabina eskalacji pozostaje aktywna, z przewidywalnymi wahaniami. Bardzo pobłażliwa interpretacja sugerowałaby, że jest to celowe działanie obu stron, mające na celu pozostawienie pola do pośrednich negocjacji.

Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że Teheran trzyma się wszystkich opcji militarnych, ale jednocześnie, jako wyraźny znak dyplomatycznej finezji, unika stanowiska politycznego, które uniemożliwiłoby deeskalację.

To samo dotyczy Cieśniny Ormuz. Przepłynięcie tankowca QatarEnergy LNG w drodze do Pakistanu pokazuje, że Teheran preferuje selektywną kontrolę i nie nałoży całkowicie bezkrytycznej blokady morskiej (czyli tak, jak zrobił to Jemen na Morzu Czerwonym; tam blokada jest skierowana wyłącznie przeciwko statkom saudyjskim).

Front iracki wkrótce osiągnie poważną eskalację. Na przykład Kataib Hezbollah rozszerzył swoje ostrzeżenia i zapowiedział podjęcie działań przeciwko amerykańskim placówkom operującym z terytorium Arabii Saudyjskiej.

To poważny sygnał eskalacji.

Krótko mówiąc: powściągliwość Iranu ma charakter strategiczny, a nie bierny. Pole bitwy się rozszerza: to powiązana regionalna architektura wojenna. Nie jest to zaskakujące, ponieważ 28 lutego rozpoczął się kolejny etap amerykańsko-izraelsko-syjonistycznej wojny międzynarodowej przeciwko całej Osi Oporu.

Chiny są głęboko zaangażowane w ten rozwój. Pakistańskie źródła wywiadowcze ponownie potwierdziły, że Pekin wysłał dużą paczkę systemów obrony powietrznej do Iranu przez port Gwadar, kluczowy węzeł chińsko-pakistańskiego korytarza gospodarczego (CPEC). Dostawy broni są transportowane drogą morską.

Składają się one z wielopoziomowej mieszanki MANPADS i nowocześniejszych systemów obrony powietrznej, w tym do 400 przenośnych systemów obrony powietrznej serii QW i FN. Na przykład QW-12 posiada dwupasmową głowicę na podczerwień, która pozwala odróżnić prawdziwe cele od wabików.

Iran modernizuje również swoją mobilną obronę przeciwlotniczą za pomocą rosyjskiego pakietu o wartości 580 milionów dolarów, na który składa się 500 wyrzutni Werba i 2500 pocisków.

Zarówno Pakistan, jak i Chiny wielokrotnie i publicznie zaprzeczały dostarczaniu broni – z oczywistych względów bezpieczeństwa narodowego i aby uniknąć bezpośredniego prowokowania Neo-Krassusa.

Nadal nie jest jasne, czy administracja Trumpa – lub środowisko zdominowane przez Neo-Krassusa – zaakceptuje fakt, że kanały prowadzące przez Pakistan i Oman mogą nadal stanowić drogę powrotną do stołu negocjacyjnego.

Jeśli Waszyngton ucieknie się do bombardowań podobnych do „Bram Piekieł” przeciwko irańskiej infrastrukturze rakietowej, dowodzenia i obrony wybrzeża, obecna powściągliwość Teheranu zniknie raz na zawsze.

Skutki byłyby absolutnie katastrofalne i wpłynęłyby na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej, pozostałości amerykańskich baz wojskowych w regionie, niechronione terytorium Arabii Saudyjskiej oraz kluczowe korytarze morskie między Cieśniną Ormuz a Morzem Czerwonym.

Źródło: Jemen, zdrada islamu i rozszerzające się pole bitwy

Tak starannie zaplanowane Imperium Zła musi upaść

Tak starannie zaplanowane Imperium Zła musi upaść

Mirosław Dakowski 

————————————————–

Dlaczego upadło to Imperium?

T. R. Glover, Świat starożytny, uwaga sprzed wieku, o Rzymie z III wieku AD.:

Znajdujemy więc barbarzyńców u bram Cesarstwa, wojska barbarzyńskie trzymające przy nich straż, mizerne postacie na tronie, triumfującą biurokrację oraz ludność upadającą liczebnie i na duchu. I ludzie pytają się, dlaczego upadło Imperium Rzymskie !

Raczej dlaczego jeszcze nie upadło?

————————————–

Sigma, już parę lat temu:

Tapir gryzmolił na karteczce wszystkie podobieństwa z naszą rzeczywistością:

  • miliony imigrantów na socjalu
  • rosnące bezrobocie
  • korupcja na najwyższym szczeblu
  • rosnąca armia biurokratów
  • triumfująca zasada „więcej państwa w państwie”
  • masowa depopulacja
  • demoralizacja
  • zarazy
  • kryzys ekonomiczny

I sam siebie się pytał: Jakim cudem to jeszcze trwa?

———————————————————-

Boimy się, potęg finansowych, wojennych, a głównie piętrowych planów ludzi Zła. Narzekamy.

Ale przecież są też potęgi, często, może nawet zwykle, ukrywane, tej darowanej nam siły „naturalnego” dobra.

Te nurty czasem [czemu tylko czasem?] wypływają na powierzchnię, mogą decydować. Umacniajmy je.

Przecież Cywilizację Łacińską tworzyliśmy przez wiele stuleci. Ona, wbrew wysiłkom planistów anty-cywilizacji – istnieje.

Innej, doskonalszej, już stworzyć nie zdążymy.