Chuć władzy nie jest zaletą, lecz przestępstwem.

I. PRZYKAZANIE OGÓLNE: MIŁUJ PANA BOGA TWEGO Z CAŁEGO SERCA TWEGO I ZE WSZYSTKICH SIŁ I Z CAŁEJ DUSZY TWOJEJ

Ilustrowany podręcznik szkolny „historii biblijnej” zawiera obrazek z Mojżeszem przynoszącym z Synaju dwie tablice przykazań.Chłopca uderza nierówność podziału: na jednej tablicy tylko I- III, na drugiej aż IV- X! W tym się kryje jakaś zagadka! Przydałoby się ją rozwiązać od razu w szkole i pouczyć jako dwa ogólne przykazania są ogólnymi przykazaniami miłości i nie należy ich stawiać na jednej linii z dziesięciu szczegółowymi. One są ponad nimi! Jedno z nich tyczy miłości Boga drugie miłości bliźnich; tamto jest ujęte w trzech pierwszych przykazaniach, ta zaś w siedmiu dalszych. Pierwsze ogólne przykazanie jest jakby podsumowaniem przykazań trzech, drugie siedmiu Stąd nierówność zapisania tablic, z których jedna poświęcona jest wyłącznie stosunkowi człowieka do Boga, druga stosunkowi do bliźnich; każda ma swój dział.

Przykazanie miłości pełni się uczynkami. Czyny nasze, czy wielkie, czy drobne, mają w życiu publicznym wynikać z miłości dobra pospolitego, które należy miłować dla miłości Boga Mając się przejąć miłością ku Bogu ze wszystkich sił, nie możemy od tego wykluczać sił zbiorowych wielkich zrzeszeń. Tak powiada jednakże tylko katolicka etyka, gdy tymczasem w obu działach religijnych bizantynizmu: w prawosławiu i protestantyzmie, państwo i polityka w ogóle zwolnione są od etyki.

Według doktryny katolickiej wszelka czynność ludzka może być uświęcona. Nie ma wyjątku od tego prawidła, nie ma go też dla polityki. Wszelkie poczynanie społeczne, państwowe, narodowe, ma być przejawem tego, iż się miłuje Boga, a zatem ma być nie czym innym, jak wielkim, największym sposobem pełnienia przykazań. Katolik nie może uprawiać polityki, która byłaby sprzeczną z miłością ku Bogu. Wszyscy, którym ten stosunek obojętny, powinni wystąpić z Kościoła i zrobić to jawnie. Aut aut Wszędzie obecny Bóg, jest też obecny na sali sejmowej, w sali sądowej, w każdym urzędzie i w każdej szkole. Nie pomoże usunięcie krucyfiksów ze ścian!

Jakim prawem je usunięto? Ażeby nie „drażnić” innowierców, tj. niechrześcijan, a zatem Żydów. Usunięcie drażni atoli wszystkich chrześcijan, nie tylko katolików, lecz z tym „drażnieniem” rząd się nie liczył. Któraż wtedy religia jest w Polsce panującą? Zapewne Akcja Katolicka stanie się żywym murem, o który rozbiją się próby wyrzucenia miłości Boga z życia publicznego. Hasło etyki totalnej aż się wprasza, ażeby Akcja przyjęła je za swoje.

Gdyby więc kto zalecał w imię dobra publicznego coś takiego, co według pojęć katolickich sprzeciwiałoby się miłości Boga, będziemy w opozycji. Jakżeż może być dla katolickiego ogółu korzystnym coś, co kłóci się z miłością Boga? Naród polski jest zaś katolickim. Iluż byłoby Polaków, gdyby katolików usunąć?

Pragniemy, żeby samo piastowanie władzy w naszym państwie opierało się na miłości Bożej. Rządzić, władać, organizować, należy w imię Boże. Jeżeli, według starego zwyczaju, kupiec zaczyna swe księgi handlowe od wezwania Imienia Bożego, czemużby nie miał tego czynić-najwyższy zwierzchnik państwa i państwowi dostojnicy?

Iluż uniknęłoby się nieszczęść, gdyby dążący do władzy mieli Boga w sercu! Źle jest, gdy się otrzymuje władzę dlatego, że się doszło do niej sztuczkami. Zupełnie fałszywy jest pogląd, że skoro tylko ktoś czuje w sobie popęd, który każe mu dążyć do władzy, już tym samym godnym jest, żeby ją piastować. Jeżeli ktoś jest gotów na wszystko, byle władzę posiąść, zwykło się mówić, że jest „urodzonym władcą”! Im bezwzględniejszy, im gruntowniej pozbył się wszelkich skrupułów, tym bardziej „rodził się na władcę”?! Bynajmniej. Chuć władzy nie jest zaletą, lecz przestępstwem. Powiedziano już w starożytności: Multi omnia recta et honesta neglegant, dummodo potentiam consequantur.

Jeżeli będziemy poszukiwali głowy państwa i dostojników najwyższych wśród takich, których rozpiera żądza władzy, nie doczekamy się człowieka godnego takiego wyniesienia. Władzy nie godzi się zdobywać. Ślepa chuć władzy stanowi cechę ujemną charakteru, co gorsza jest nad żądzę złota, wygód i uciech, bo zawsze każde przewinienie i każde zboczenie staje się gorszym, gdy wkracza w życie publiczne. A chuć ta nie da się zaspokoić bez zbrodni. Tak przynajmniej uczą doświadczenia historyczne, a współczesność pouczyła nas o tym dokładnie i wciąż jeszcze poucza; tak orzekła metoda indukcyjna. Niechaj kto wskaże choć jednego pożądliwca władzy, który by doszedł był do niej, nie popełniając przestępstw, nie szerząc zła, nie stając się przynajmniej obojętnym na moralność.

Bezetyczna państwowość doprowadziła do tego charakterystycznego pojmowania polityki, jako sztuki dochodzenia do władzy. Tłumaczą nam to, że to dla dobra publicznego, żeby wykonać pewien program; a potem dodają, że ze względu na dobro publiczne muszą pilnować, żeby władzy nie utracić. W praktyce wychodzi na to, że celem rządu jest utrzymać się przy władzy i nic więcej. Sztuka dochodzenia do władzy składa się ze sztuczek, często nikczemnych, a zawsze przynajmniej amoralnych; rezultat takiego pojmowania rządów w narzucaniu

się i w zażartej obronie osobistego udziału w rządach. Ze „sztuki dochodzenia do władzy” robią się sobkowskie łowy na władzę, nie przebierające w środkach. Głównym zajęciem rządu staje się tępienie wszelkiej opozycji, co po niedługim czasie zamienia się w prześladowanie wszystkich porządnych ludzi, nie chcących się poniżać służalstwem. Rząd taki skupia około siebie zwolenników coraz wątpliwszej wartości, aż w końcu polityka bezetyczna wyradza się w sztukę robienia brudnych interesów. Nieunikniona „ewolucja”!

Należy usuwać każdego, kto popełnia nadużycia, ażeby się dorwać do władzy lub przy niej utrzymać, kto tylko narzuca się w czymkolwiek do czegokolwiek, powinien być usuwany; tym bardziej, jeżeli urządza sobie łowy na władzę w państwie.

Nie goni się za władzą, lecz tylko przyjmuje się jej brzemię, gdy okoliczności wskażą, że to jest obowiązkiem. Władzę przyjmuje się w pokorze ducha, z miłością Boga, prosząc Go o łaskę zdatności, i o wsparcie do wypełniania ciężkich obowiązków.

Dla tych powodów musimy ograniczyć dobór osób, którym można powierzyć władzę; do katolików, do wiernych synów Kościoła. Zgoda z Kościołem stanowi warunek niezbędny, a pożądanym jest coś więcej, bo czynne z Kościołem współpracownictwo.

Nie ma obawy, żeby Kościół katolicki miał zmierzać do wytworzenia cywilizacji sakralnej. Ta cywilizacja, którą już przed wiekami wytworzył, łacińska, nie tylko wystarcza najzupełniej do jego celów, ale ona jedna i jedyna może w Europie i w jej osadach być Kościołowi naprawdę pomocną. Jedno i drugie, katolicyzm i cywilizacja łacińska, stoją personalizmem. Sakralność, niwelująca życie w imię stałości i równości, wiedzie do gromadności. Gdyby Kościół dążył do „klerykalizmu”, gdyby wkroczył na drogę sakralizowania cywilizacji, podkopywałby grunt sam pod sobą. W katolicyzmie wykluczonym jest nadużywanie hasła miłości Boga celem opanowania form bytowania ludzkiego.

Teraz przejdziemy trzy pierwsze przykazania tego działu, związane bezpośrednio z obowiązkami względem Boga.

===============

teksty Feliksa Konecznego z książki „Państwo i prawo

Poszczególne przykazania z tego cyklu były już tu publikowane – ale zniszczyła je agresja na twarde dyski w mych serwerach w październiku 2021.

Rozkoszna dupa Lenina

Rozkoszna dupa Lenina rozdzial-v-rozkoszna-dupa-lenina  [Słyszałem o dokumentach na temat perwersji u „wodzów rewolucji” od dysydentów rosyjskich z kręgu Sacharowa w Dubnej i w Moskwie w latach 70-tych. Potem w Paryżu, w latach późnych 80-tych, w kręgach postępowych intelektualistów. Odrzucała mnie perspektywa wczytywania się w tę obrzydliwość. Jednak obecnie, wiek cały po tych (już udokumentowanych) FAKTACH, trzeba do tej sprawy wrócić, bo skutki tej piekielnej rozpusty (polityczne, społeczne) odczuwamy do dziś. Baronowie francuscy świńtuszyli w XVIII wieku z nudów, z ciekawości. Dopiero później zostali wciągnięci w rozpustę rytualną (loże satanistyczne). Tu, u „wodzów rewolucji” rozpusta rytualna była środkiem do niszczenia narodów, wyrazem ich wiary w triumf ZŁA. Osoby delikatniejsze psychicznie ostrzegam przed czytaniem tego tekstu.
Por. też  Wiara a wiedza – a CzK i Lenin  czyli wstrząsające opowiadanie z książki Vladimira Volkoff, „Kroniki anielskie”, http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1471&Itemid=46  MD]   Kochani, dzięki uprzejmości Admiku otrzymaliśmy kolejny mocny i „przedpremierowy” fragment najnowszej pracy Henryka Pająka pod wymownym tytułem „Chazarska dzicz panem świata”. Przyjemnej lektury. Redakcja [brr, co za dowcip! MD]  
W drodze do 1917 roku Rozdział V: Rozkoszna dupa Lenina  5 Na początku lat siedemdziesiątych XX wieku we Francji ukazała się książka „Wielcy homoseksualiści”. W Żydobolszewii krążyła ona jako wydanie samizdatowe (publikacja rozpowszechniana w Związku Radzieckim bez wiedzy i zezwolenia władz/admin) zagrożone wieloletnim więzieniem dla każdego posiadacza. W książce tej jako jednym z najważniejszych „wielkich homoseksualistów” jest Lenin. Do tej skłonności, czyli „kochania inaczej” przyczynił się jego tatuś, z pochodzenia Żydo-Mongoł – Ilja Mikołajewicz.
Książkę napisał J.W. Sokołow. Pisze on na wstępie swojej publikacji, że miał ją od dawna napisaną, ale opublikował dopiero w 2010 roku. Od czasów, gdy mógł dotrzeć do surowo wcześniej zakazanych dokumentów, zainteresowały go dokumenty osobiste działaczy tak zwanego „leninowskiego” naboru /zaciągu/, czyli elitarny rdzeń sowieckiego żydobolszewizmu. Zwrócił szczególną uwagę na tych działaczy, którzy zostali poddani represjom po śmierci Lenina. Udało mu się przejrzeć dokumenty niektórych i opublikować. W swoich kwerendach zdecydowany opór archiwistów napotkał w odniesieniu do pewnego zasobu dokumentów. Nie tylko odmówiono mu zgody na publikację zawartych tam faktów, ale nawet dyskusji na ten temat. Zgromadził setki reprodukcji dokumentów, ale nie mógł potem znaleźć wydawców na to, co ustalił i opisał. Dyrektorzy wydawnictw i pism „spuszczali oczy i mamrotali coś niezrozumiałego”, że „czytelnik [rosyjski] jeszcze nie dojrzał, żeby to poznać”.
Sokołow na wstępie przypomniał oficjalną chronologię tamtych czasów, zebraną w szóstym wydaniu: „W.I. Lenin. Biografia” /1981/. Przeczytał m.in.: 8 lipca 1917. Allilujew i Stalin odprowadzili Lenina na stację Razliw, gdzie Lenin zamieszkał w drewutni robotnika N.A. Jemielianowa /to dla ukrycia Lenina przed władzami poszukującymi go jako przestępcę politycznego/. Ale obawiano się okolicznych letników – drobnomieszczańskiej społeczności. Jemielianow dzierżawił w odległości pięciu kilometrów od jeziora Razliw niewielką łąkę, dokąd przeprawił łódką Lenina i Zinowiewa do przygotowanego wcześniej szałasu przylegającego do stogu siana, gdzie znajdowała się „sypialnia dla dwóch”.
Tyle ten pozornie banalny w swej treści akapit z: „W.I. Lenin. Biografia”. Sokołow zadał sobie jednak intrygujące pytanie: skąd i dlaczego wziął się tam akurat Zinowiew? Czy naprawdę z obawy przed letnikami Lenin przeniósł się do tego szałasu – tej „sypialni dla dwóch”? Przecież letnicy latem znajdowali się wszędzie, po całych dniach włóczyli się w poszukiwaniu grzybów, tym samym i w pobliżu szałasu. Żyć zamkniętym w drewutni to z gruntu podejrzane. Żona lub synowa Jemielianowa codzienne przynosiły do szałasu posiłki dla dwóch ludzi. Lenin podgrzewał posiłki nad ogniskiem w kociołku, zatem ognisko czy jego dym mogły zwabić ciekawskich. Istnieje słynny obraz przedstawiający Lenina przy ognisku, czytającego notatki w świetle tego ogniska. Czytamy dalej w biografii: Lenin był nadzwyczajnie przeciążony pracą, pisał artykuły.
To prawda – przyznawał Sokołow – Lenin w tym czasie napisał kilka artykułów, ale to mogło zabrać mu nie więcej jak 5-7 dni. Ale Lenin przebywał w tym szałasie do szóstego sierpnia! Dalej, przeczytał w tymże „W.I. Lenin. Biografia”: Lenin odbywał przechadzki, leżał na słoneczku, wieczorami kąpał się w jeziorze Razliw, łowił ryby. Taki harmonogram dnia oznaczał, że Lenin całkiem swobodnie, nie kryjąc się odpoczywał w czasie tego miesięcznego „przeciążenia pracą”. Stamtąd wyjechał do Finlandii. Sokołow zadał sobie kluczowe pytanie: – co w tej „sypialni dla dwóch” robił Zinowiew? Dlaczego w biografii Lenina pisze się o takich szczegółach, jak np. którą ulicą wtedy a wtedy szedł, przez jaki nasyp albo rów przechodził, a miesiąc wspólnego życia z Zinowiewem w „sypialni dla dwóch” znika z biografii.
Sokołow odkrył prawdę po dotarciu do osobistego archiwum Grigorija Zinowiewa, członka Politbiura KC WKP /b/, pierwszego sekretarza Leningradzkiego OBKOM-u partii. Znalazł tam m.in. list Lenina do Grigorija Zinowiewa z 1 lipca 1917 roku: Grigorij! Okoliczności tak się ułożyły, że muszę natychmiast zniknąć z Piotrogrodu. Nie mogę wyjechać daleko, sprawy nie pozwalają. Towarzysze proponują jedno miejsce, o którym mówią, że jest całkowicie bezpieczne. Ale samotność jest taka przygnębiająca, zwłaszcza teraz… Dołącz do mnie, a we dwójkę spędzimy cudowne dzionki z dala od wszystkiego… Jeśli możesz wyjechać do samotni ze mną, to szybko telefonuj – wydam rozkaz, żeby tam przygotowano wszystko na dwie osoby.
Chodziło o okolice tegoż jeziora Razliw i późniejszy sławny szałas. To właśnie tam stosunki Lenina i Zinowiewa znalazły miłosną oprawę. Spędzili tam w samotności dużo czasu, a skutki tych „zbliżeń” wprost zawróciły Zinowiewowi w głowie. We wrześniu pisze on z Piotrogrodu do Lenina przebywającego w Finlandii: Kochany Wowa! Nie uwierzysz, jak mi jest tutaj tęskno bez ciebie, jak mi ciebie brakuje i naszych pieszczot… Nie uwierzysz, ale nikogo nie tknąłem od tamtego czasu, kiedy wyjechałeś. Możesz być całkowicie pewien mojego uczucia do ciebie i mojej wierności. Uwierz, że ani mężczyzny, ani tym bardziej kobiety nie tknąłem i nie tknę. Tylko ty jesteś mi bliski… Przyjeżdżaj, nie obawiaj się, wszystko przygotuję jak najlepiej.
Lenin chyba nie odpowiedział na ten list, bo kochanek po upływie zaledwie tygodnia pisze następny: Kochany Wowa! Nie odpowiadasz mi, na pewno zapomniałeś swojego Herszela… Ja natomiast przygotowałem dla nas znakomity kącik. Będziemy mogli bywać tam kiedy tylko będziemy mieli ochotę. Jest to przepiękne mieszkanko, gdzie nam będzie dobrze i nikt nie będzie przeszkadzał naszej miłości. Będzie tak dobrze, jak przedtem. Wspominam, jakim szczęściem było dla mnie spotkanie z tobą. Pamiętasz, jeszcze w Genewie, jak musieliśmy się ukrywać przed tą kobietą… Nikt nas nie zrozumie, naszego uczucia, naszego wzajemnego oddania… Przyjeżdżaj szybciej, czekam na ciebie, mój kwiatuszku! Twój Herszel.
Sokołow zadał sobie następne pytanie: Kim była „ta kobieta”, przed którą musieli się tak ukrywać w Genewie? Tymczasem nastąpił żydobolszewicki przewrót z października 1917 roku. Lenin powrócił do Piotrogrodu. W tym czasie Zinowiew wyjechał do Moskwy, aby kierować krwawym utrwalaniem władzy żydochazarskiego „proletariatu”. Pisze stamtąd do Lenina: Iljicz! Wszystko co mi zleciłeś, wykonałem. A czego jeszcze nie zdążyłem, obowiązkowo wykonam… Tutaj jest bardzo ciężko i niełatwo, ale ożywia mnie myśl, że już za kilka dni zobaczę ciebie i uścisnę w swoich ramionach. Czy doglądasz naszego gniazdka? Nie przyprowadzasz do niego innych? Ja bardzo tutaj przeżywam i tylko nadzieja na twoją wierność mnie ogrzewa… Całuję cię w twoją marksistowską pupkę. Twój Herszel. Sokołow drążył dalej: kimże była tamta kobieta w Genewie, przed którą obaj musieli się konspirować? I pytanie dodatkowe – który z nich był kochankiem aktywnym, a który pasywnym, po prostu, kto kogo… W 1918 roku Zinowiew pisze o tej „kobiecie” już konkretniej: Wowa! Każdego razu, kiedy znajduję się daleko od ciebie, to bardzo cierpię. Przez cały czas wydaje mi się, że ja oto tutaj tęsknię za tobą, a ty właśnie w tej chwili zdradzasz mnie. Przecież jesteś rozwiązłym psotnikiem, ja to wiem… Nie zawsze można wytrzymać, zwłaszcza w rozłące z ukochanym. Ale ja się trzymam i na nic sobie nie pozwalam. A u ciebie sytuacja jest wstrętna – trzeba zawsze być przy Nadi. Rozumiem cię, wszystko rozumiem… I jak ciężko jest udawać przed otoczeniem, też rozumiem. Teraz przynajmniej jest nieco łatwiej – nie trzeba niczego przed nią już ukrywać. Nie tak jak wtedy, w Genewie, kiedy ona na początku nas przyłapała… No tak, w Genewie zostali „przyłapani” przez „Nadię”.
Później Lenin przyznał się jej do swoich figlów z Zinowiewem, a ona /Nadzieżda Krupska/ pogodziła się ze zboczeniem męża i już nie sprzeciwiała się burzliwemu rozwojowi romansu tych dwóch żydowskich zboczeńców. W kolejnym liście pisanym już z frontu wojny domowej, Zinowiew pyta żartobliwie: Wowa! A czy nie zarosła twoja pupcia podczas naszej rozłąki? Czy przez ten czas nic się z nią nie stało?… Wkrótce przyjadę, jak tylko tutaj uporam się ze sprawami i zajmiemy się przeczyszczaniem twojego słodkiego tyłeczka. Te anatomiczne szczegóły ze współżycia dwóch homoseksualistów wyjaśniają, który z nich był pasywnym, a który biernym „pedałem”. Potwierdza to list napisany wiosną 1918 roku, kiedy właśnie rozgromiono „białe” wojska generała Judenicza. Armia żydobolszewicka nazywana już oficjalnie „Armią Czerwoną” zatrzymała się na estońskiej granicy i Zinowiew przygotowywał swój powrót do Piotrogrodu. Uradowany sukcesem militarnym i perspektywą spotkania z „pupcią” Lenina, „Herszelek” zatracił wszelką powściągliwość: Wowa! Ja wkrótce przyjadę i nie wypuszczę cię już więcej z moich objęć, cokolwiek by nie mówiła ta sekutnica! Wróg ucieka na całym froncie i sądzę, że więcej z tej strony nie zaatakują. Tak więc czekaj na mnie, spiesz się podmyć, bo ja wkrótce będę.
Nie minęło kilka miesięcy, jak w tej miłosnej parze ohydnych zboczeńców pojawia się zapowiedź ochłodzenia miłosnych porywów. Jak zawsze w podobnych przypadkach, wiązało się to z zazdrością, zdradą. Dowiadujemy się o tym z listu Lenina do Zinowiewa, który przebywał wtedy na Kaukazie. Nie wiedzieć czemu Lenin pisze do niego po niemiecku. Możliwe, że bariera języka niemieckiego stanowić mogła ważną przeszkodę dla niepowołanych oczu. Kochany Herszelu! Ty absolutnie nie powinieneś obrażać się na mnie. Czuję, że ty z rozmysłem przedłużasz swój pobyt na Kaukazie, chociaż sytuacja zupełnie tego nie wymaga. Prawdopodobnie jesteś na mnie obrażony. Ale nie ma tu mojej winy. To tylko twoje głupie podejrzenia. Co do Lejby [?] i mnie, to było jedynie jeden raz i więcej się nie powtórzy. Czekam na ciebie i pogodzimy się w naszym cudownym gniazdku. Pod listem podpis po rosyjsku: „Zawsze twój Wowa”.
Przychodzi odpowiedź Zinowiewa, ale już z dalekiego Władywostoku: Iljicz! To zupełnie niegłupie podejrzenie dotyczące ciebie i Lejby. Każdy widział, jak krążyłeś wokół niego ostatnimi czasy. Na wszelki wypadek mam oczy i znam cię dostatecznie długo, żeby sądzić… Kto lepiej ode mnie wie, jak rozjarzą się twoje oczka na widok mężczyzny z tęgim narzędziem? Ty sam mówiłeś, że u mężczyzny niewielkiej postury są imponujące narzędzia… Przecież nie jestem ślepy i świetnie widziałem, że jesteś gotów zapomnieć o naszej miłości dla romansiku z Lejbą. Oczywiście, on jest teraz blisko ciebie i łatwo mu ciebie uwodzić. A może to ty jego uwiodłeś?
O kimże to mowa? Kimże był ten „Lejba”? To najsłynniejszy „Lejba” tamtych czasów – Lejba „Trocki”! Był wtedy komisarzem „ludowym” armii i floty. Przez dłuższy czas Lenin i Trocki przebywali wtedy w Moskwie. List Zinowiewa ze wzmianką o „Lejbie” i przyznanie się Lenina, że było to „tylko jeden raz” nieomylnie wskazuje na Trockiego, który zajął miejsce Zinowiewa w łóżku Lenina, ale cała ta żydo-chazarska zgnilizna cuchnęła wspólnotą żydowskiej „familii”.
Lenin czuł, że jego romans z Trockim będzie krótki i wkrótce Lew „Dawidowicz” porzuci go zauroczony jakąś kobietą, bowiem Trocki miał (podobno) większy „ciąg” do kobiet niż do mężczyzn – współtowarzyszy w walce o szczęście światowego proletariatu. Lenin kropnął kolejny list do Zinowiewa przebywającego znów na Kaukazie. Herszel! Nie gniewaj się na mnie. Masz rację, ja rzeczywiście nie wytrzymałem. Lejba jest takim brutalnym mężczyzną. On po prostu obsypuje mnie swoimi pieszczotami. A ja tak ich potrzebuję, zwłaszcza w tym okresie politycznych napięć. Jest mi bardzo trudno bez pieszczot, a ty wyjechałeś, nieszczęśniku! Tak i nie zdołałem wytrzymać. No, ale ty przecież wybaczysz mi tę maleńką słabość, Herszelu! Wróć, a przekonasz się, że jestem przepełniony miłością do ciebie. Twój maleńki Wowa.
Zapewne zwrot o „maleńkim Wowie” nieco udobruchał Herszela, może nawet utwierdził go w przekonaniu, że ich związek nie uległ erozji, a tylko czasowo został zagrożony romansikiem „Wowy” z „brutalnym” Lejbą. Ostatecznie sprawy rewolucji zapędziły Zinowiewa do Moskwy i od tego czasu już w jego osobistym archiwum nie ma miłosnych listów do „Wowy”. Być może nie zaistniała już konieczność korespondencji; być może Zinowiew zniszczył część kompromitujących go listów w późniejszej perspektywie jego aresztowania i egzekucji. [ w oryginale śliczne zdjęcie md] Kula eserówki Kaplan, członkini partii eserowców czyli Socjal-Rewolucjonistów, radykalnie nadwątliła zdrowie i tym samym chuci Lenina. Seksualne relacje między nimi zniknęły przynajmniej z korespondencji.
Ostatnim śladem zboczeń Lenina było kilka linijek napisanych przez Nadzieżdę Krupską do Zinowiewa latem 1922 roku, na dwa lata przed śmiercią Lenina: Proszę was już więcej nie niepokoić mojego męża swoim molestowaniem i prośbami widzenia. Czas już, byście się i wy uspokoili. Ileż można z mojej strony cierpieć taką waszą bezczelność? Iljicz jest chory, wiecie o tym i nie ma potrzeby mówić wam, dorosłemu człowiekowi, że wasze szaleństwa tym razem mogą ostatecznie zniszczyć zdrowie Iljicza. Proszę was, abyście już więcej nie nakłaniali go do tego, do czego tak ochoczo zawsze podążał. Mam nadzieję, że zrozumiecie ten mój list. Jest on podyktowany troską o zdrowie mojego męża. Tyle lat być odrzuconą przez własnego męża dla kochanka, było czymś trudnym do zniesienia. Już odtąd nie dopuszczała Zinowiewa do męża sam na sam, jedynie w swojej obecności lub w obecności innych Żydów z Politbiura.
W końcu lat trzydziestych, po aresztowaniu i egzekucji Zinowiewa, ich miłosne listy wpadły w łapy NKWD i niewątpliwie zostały przekazane Stalinowi w trakcie zbierania „haków” na Zinowiewa i Trockiego. Dlaczego Stalin nie decydował się na zniszczenie tych haków? Odpowiedź nasuwa się sama. Ich zatrzymanie w archiwach NKWD mieściło się w pragmatyce permanentnej wojny Stalina z aktualnymi i późniejszymi przeciwnikami, zwłaszcza ze „starymi”, czyli pierwszymi bandziorami rewolucji. Stalin był doskonale poinformowany o miłostkach Lenina z Zinowiewem i nie przeszkadzał im. Gromadził ten wyśmienity materiał dowodowy, te „haki” na Trockiego i Lenina. Trockiego dopadł dopiero w czasie drugiej wojny światowej, a Lenin wpadł w objęcia Lucyfera już w 1924 roku. Jeszcze za życia Lenina Stalin mógł planować odejście od „leninowskiego dziedzictwa”, by zostać niezagrożonym pierwszym dyktatorem, bez tamtych chazarskich konkurentów do władzy absolutnej. Tak czy inaczej, prywatne listy miłosne Zinowiewa i Lenina przetrwały i nie było to przypadkowe.
Lenin był masonem wysokiego 31 stopnia wtajemniczenia Warto uzupełnić kulisy osobowości i wpływów tego chazarskiego żydobolszewika jego przynależnością do wolnomularstwa. Żydowskie niedostępne dla gojów organizacje, zwłaszcza B’nai B’rith /Synowie Przymierza/, były bez reszty wprzęgnięte w proces niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej za pomocą rewolucyjnego terroru. Wielce pomocna była w tym żydomasoneria kontrolująca loże mieszane, żydo-gojowskie. Przecież Lenin i jego główni siepacze nigdy nie pracowali na swoje utrzymanie, a mieli się materialnie bardzo dobrze już u schyłku wieku XIX. Ktoś ich utrzymywał, ktoś płacił na ich wywrotowe gazety, broszury i książki. Bez trudu wędrowali po stolicach Europy Zachodniej, a to przecież kosztuje. Ci zawodowi przestępcy, wtedy tylko bezwzględni terroryści, a po rewolucji 1917 roku jeszcze bardziej bezwzględni ludobójcy, mieli tylko jeden rodzaj obowiązków, za który im płacił międzynarodowy tajny Kahał: wywołanie europejskiego wrzenia, co udało im się zrealizować dopiero w latach 1917-1918. Późniejsze ich działania wskazują, jak wiernie realizowali program Iluminatów Żyda Weishaupta.
Kilka źródeł ujawnia, iż Lenin został masonem podczas pobytu na Zachodzie już w 1908 roku. Jednym z takich źródeł jest gruntownie udokumentowana książka Nikolaja Switkowa wydana w Paryżu w 1932 roku pt. „About Freemasonry in Russian Exile”. Switkow wykazał, że najważniejszymi masonami – żydobolszewikami byli:   „Lenin” – Ulianow; Leon „Trocki” /Lejba Bronstein/; Grigorij „Zinowiew” /Gerson Radomylskij/; Leon „Kamieniew” /Lejba Rosenfeld/; L. „Martow” /L. Cederbaum/; Karol „Radek” /Tobiasz Sobelson/; Maksim „Litwinow” /Mejer Henoch Wałach/; Jakow „Swierdłow” /Jankiel Aaron Solomon/. I jedyny w tej chazarskiej bandzie Rosjanin – Maksim „Gorki” /Aleksiej Peszkow.   Według książki austriackiego politologa Karlá Steinhauserá: „EG – die – Super – UdSSR von morgen” /Unia Europejska – Super Związek Sowiecki „Przyszłości”7, na stronie 192 czytamy, że Lenin należał do loży masońskiej „Art et Travail” /Sztuka i Praca/. Winston Churchill powiedział dla „Illustrated Sunday Herald” 8 lutego 1920 roku, że „Lenin”. „Radek” /Sobelson/, „Zinowiew” i „Swierdłow” byli członkami loży B’nai B’rith 8. Schwartz Bostunich oraz Ostrucow w „Freemasonry, Culture and Russian History” /Masoneria kulturowa i historia rosyjska, Moskwa 1999, strona 582-588, potwierdzają, że Lenin był masonem 31. stopnia /tytuł tego stopnia to „Grand Inspecteur Inguisiteur Commander”/ i członkiem loży „Art et Travail” z siedzibami w Szwajcarii i Francji.9 Lenin odwiedził główną siedzibę Wielkiego Wschodu Francji przy ulicy Cadet w Paryżu i wpisał się tam do księgi pamiątkowej gości.10 Lenin z Trockim wzięli udział w Międzynarodowej Konferencji Masońskiej w Kopenhadze /1910/11. Infekowanie Europy żydo-socjalizmem, było jednym z punktów programu tego międzynarodowego sabatu. Aleksander Galperin, wtedy sekretarz masońskiej Rady Najwyższej potwierdził w 1916 roku, że wśród masonów są czołowi bolszewicy. Mikołaj Suchanow /właśc. Himmel/ i cytowany Sokołow stwierdzają to samo. Jak wyznał wtedy Galperin, żydo-masoneria dostarczyła wtedy Leninowi odpowiednie środki materialne na jego działalność rewolucyjną, co potwierdził Kristian Rakowski w swoich zeznaniach. Zostało to potwierdzone przez znanego wolnomularza Grigorija Aronsona w jego artykule zatytułowanym „Freemasons in Russian Politics” zamieszczonych w czasopiśmie „Nowoye Russkoye Slovo” /Nowe rosyjskie słowo/, wyd. New York 8-12 października 1959 roku. Historyk Borys Nikołajewski wspominał o tym fakcie w swojej książce „The Russian Freemasons and the Revolution” /Moskwa 1990/.
W 1914 roku dwaj żydobolszewicy, Iwan „Skworcow” /Stiepanow/ i Grigorij „Pietrowskij” nawiązali kontakty z wybitnym rosyjskim masonem Aleksandrem Konowałowem w sprawie pomocy ekonomicznej. Konowałow został potem ministrem w Rządzie Tymczasowym „Kiereńskiego” /Adlera/. Podobnie „Radio Rosja” w dniu 12 sierpnia 1991 roku mówiło o działalności „Lenina” jako masona.12 Na koniec warto jeszcze powrócić do „pogłosek” o żydowskim /chazarskim/ pochodzeniu Lenina. Na wystawie poświęconej „Leninowi” w moskiewskim Muzeum Historii Państwa, trwającej do lipca 2011 r., wystawiono 111 nowych dokumentów, wśród nich list najstarszej siostry Lenina Anny Uljanowej do Stalina, mówiący o tym, że ich dziadek był ukraińskim Żydem, który nawrócił się na chrześcijaństwo, żeby uciec ze Strefy (przymusowego) Osiedlenia: „Pochodził z biednej żydowskiej rodziny i był, o czym świadczy świadectwo chrztu, synem Mojżesza Blanka z Żytomierza”. /…/ Władimir Iljicz zawsze cenił Żydów. Przykro mi z powody faktu, że nasze pochodzenie –podejrzewałam to wcześniej – nie było znane za jego życia.
13 5 J.W. Sokołow. Źródło: www.ipvnews.org/bench_article24112010.php Sokołow to rosyjski kandydat nauk historycznych, odpowiednik stopnia doktora nauk. 6 Nadia– Nadieżda Krupska, oficjalna żona Lenina. 7 Wydana w Wiedniu w 1992 roku, 8 W Polsce reaktywowanej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 9 Zob. także: Oleg Płatonow: „Russian Crown of Thorns: The Secret History of Freemasonry”/ Moskwa, 2000, część II, s. 417/ 10 Wiktor Kuzniecow: „The Secret of the October Coup”, St. Petersburg 2002, s. 42. 11 Franz Weissin: „Der Krieg zum Sozialismus”. Monachium 1930, s. 9. 12 Źródło: www.geocities.com/jyrilina/english/scorpion.html?20089 „UNDER THE SIGN OF THE SCORPION, THE RISE AND FALL OF THE SOVIET EMPIRE” („Pod znakiem Skorpiona, narodziny i upadek Imperium Sowieckiego”) Autor: Jüri Lina. 13 Moscow museum Lenin’s Jewish roots on display http://thestate.com/2011/05/23/1831057/ moscow-museum-puts-lenins-jewish.html
Zmieniony ( 22.07.2020. )